<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T08:03:02+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="13264" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13908">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a420ddff8f44b2487e85bf7edf63088d.pdf</src>
        <authentication>b7c483043a1932be4f377313cb83fbcd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157201">
                <text>„WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI“&#13;
W OBYCZAJU NASZEGO LUDU.&#13;
Napisał&#13;
&#13;
Stanisław Estreicher.&#13;
i.&#13;
Niespodziewane ocalenie Zbyszka przez Danusię, opisane&#13;
w »Krzyżakach« Sienkiewicza - zwróciło uwagę na pewien&#13;
mniej zbadany obyczaj ludowy, który wprawdzie w ostatnim&#13;
stuleciu zaginął ze szczętem, niemniej dawniej rozpowszechniony&#13;
był u nas szeroko. Polegał on zaś na tern, iż w chwili egzeku­&#13;
cji wolno było jakiejkolwiek dziewczynie zażądać skazańca&#13;
prowadzonego na śmierć za męża — a w taknn razie&#13;
uwalniano go od kary i prowadzono zamiast na śmierć przed&#13;
ołtarz małżeński. Dostarczało to dawniejszemu humorowi szla­&#13;
checkiemu tematu do niejednego dowcipu; obyczaj jest rzeczy­&#13;
wiście dziwaczny i na pierwszy rzut oka obrażający pojęcia&#13;
sprawiedliwości. Pytanie, jaka była jego racya bytu, kiedy po­&#13;
wstał, jak się rozwinął?&#13;
. .&#13;
.&#13;
Materyały, jakiemi rozporządzam dla odpowiedzenia na to&#13;
pytanie, są dwojakiego rodzaju. Pierwsza ich częśc ma chara­&#13;
kter porównawczy: obyczaj nie jest wyłącznie nasz, spo y mi s&#13;
się w całej prawie dawnej Europie &gt;)- Druga częśc materyałow&#13;
“?7ednakże dotychczas należycie nikt go&#13;
tylko obficie anegdotyczne wiadomości, świadczące o jego istnieniu. Obac^&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTRB1QHKR&#13;
&#13;
ma charakter wyłącznie polski. Kilka opisów, odnoszących się&#13;
do wykonywania tego obyczaju u nas, ogłoszono już dawniej *),,&#13;
resztę zawdzięczam wielkiej uprzejmości prof. W. Czermaka,&#13;
który zaciekawiony tem zjawiskiem prawnem zebrał sporo nie­&#13;
znanego materyału do jego wyjaśnienia, a następnie odstąpił&#13;
mi go do zużytkowania i ogłoszenia. Są to mianowicie niżej&#13;
podane opisy z Zagórzan, z Biecza, Żywca, Wiśnicza, Ołyki.&#13;
Odnoszą się one do XVII stulecia.&#13;
Jest rzeczą zrozumiałą, że obyczaj tak dziwaczny i tak&#13;
sprzeczny z całym porządkiem prawnym istniejącym w Euro­&#13;
pie nowoczesnej, musi tkwić swojemi korzeniami głębiej, musi&#13;
się opierać na jakichś pojęciach i potrzebach dużo dawniejszych&#13;
i pierwotniejszych. Jeśli się w w. XVIl-tym a nawet XVIII-tym&#13;
jeszcze utrzymuje, to tylko mocą bezwładności społeczno-oby­&#13;
czajowej, która pozwala mu dotrwać niemal aż do naszych cza­&#13;
sów .— ale istotne jego znaczenie jest już wówczas zapomniane,&#13;
a i jego praktyczny pożytek coraz to mniejszy. W społeczeń­&#13;
stwach pierwotnych i barbarzyńskich jest inaczej. Zwyczajów&#13;
analogicznych do niżej badanego spotykamy tam więcej, a obej­&#13;
mujemy je pod nazwą azylów. Azylem nazywano u Greków&#13;
miejsce, dokąd mógł chronić się zbrodniarz przez władzę lub&#13;
przez pokrzywdzonego poszukiwany i być tam przed pości­&#13;
giem bezpieczny. W tym znaczeniu znali azyle dawni Żydzi,&#13;
Grecy, Rzymianie, nawet świat chrześcijański. Grobom, cmen­&#13;
tarzom, kościołom i innym uświęconym miejscom nadawało&#13;
prawo charakter azylów Zbadanie obyczajów wszystkich ludów&#13;
rozszerzyło pojęcie azylu. Obok pewnych kategoryi rzeczy, któ­&#13;
rym ludy niemal całego świata przyznają takie ochronne włanp. Grimm w Rechtsalt. 1899 II.. str. 525; Michelet Origines du droit 1890,&#13;
str. 295; Liebrecht Zur Volkskunde, str. 453; Frauenstädt w Zeit, für Strafr.&#13;
JFzss. XVII (1897), str. 898; i wielu innych. Stosunkowo najlepiej starał się&#13;
dotychczas objaśnić ten zwycżaj Osenbrüggen w Studien sur deut. u.&#13;
sćhmeis. R. Gesch. 1868 oraz w Deutsche Rechtsalt. aus der Schweis 1858.&#13;
Zestawienie tego obyczaju z obyczajem »zbratania« właściwym wielu lu­&#13;
dom natury, podaje Ciszewski w Künstliche Verwand, bei den Südslaven&#13;
1897, str. 78—80. Tej strony kwestyi nie dotykam w dalszym ciągu, wobec&#13;
trafnych uwag Ciszewskiego.&#13;
*) Czacki 0 lit. i poi. prawach I., str. 11; Wójcicki w Tygod. illustr.&#13;
1860 II. 519; ks. Sygański Nowy Sącz II. 79; Stan. Krzyżanowski w Cza­&#13;
sie 1903.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
ściwości - wvkryto u wielu ludów istniejące azyle osobiste:&#13;
pewnym kategoryom osób bywa zwłaszcza u barbarzyńskich&#13;
narodów przyznawany często tego rodzaju przywilej iz dotknię­&#13;
cie ich, schronienie się pod ich opiekę, brom zbrodniarza na&#13;
czas pewien lub nawet na zawsze od odpowiedzialności. Ist&#13;
nie azylów nie jest bynajmniej na tych niskich ^opjnach kuk&#13;
tury dziwactwem prawnem ani niesprawiedliwością, jest ono&#13;
wywołane konieczną, potrzebą i jest błogosławionem powsze­&#13;
\zyl jest bowiem korrekturą dla surowości i dla niedokła­&#13;
dności urządzeń prawnych. Tam, gdzie prawo jest zbyt bez­&#13;
względne, gdzie dopuszcza ślepego odwetu, g zie me zwia™&#13;
uwagi na moment woli, i proteguje zbyt łatwy rozlew krw&#13;
• am Społeczeństwo iustynktywnie i nieświadomie wytwarza&#13;
zwyczaje, będące wyrazem jego popędu samozachowawczego,&#13;
utrudniające ów rozlew krwi, owe wybuchy zemsty poszkodo­&#13;
wanego . okrucieństwo kar publicznych. Przyznaje ono w tym&#13;
celu daleko idącą władzę trzecim jednostkom które mogą hamować wymiar kary czy zastosowanie zemsty uznanej pr&#13;
porządek prawny za legalną. Nawet z naszym porządkiem pra­&#13;
wnym da się w pewnych wypadkach pogodzić prawo łaski&#13;
powstrzymujące karę w imię jakichś interesów moralnych czy&#13;
społecznych wyższych w danym&#13;
dnego zastosowania prawa,&#13;
\&#13;
■&#13;
j&#13;
stopniu cywilizacji godzi się prawo azylu z calosc, życia prawnego. Działa ono więcej przypadkowo i meracyon&#13;
,&#13;
żeli czynnik łaski w prawie dzisiejszem, ale posiada taką&#13;
sam, funkcją społeczna, a jego rola jest wobec mewykształcenią prawa dużo jeszcze donioślejsza.&#13;
Prawo azylu osobistego przysługuje u ludów natur,&#13;
żnym kateeoryom osób. Najczęstszą jest rzeczą, iz posiada ,o&#13;
naczelnik p’eJney grup, społecznej; czasami przysługuje en&#13;
kapłanom, czarownikom, dostojniejszym osobom, - . to mety&#13;
mężczyznom ale i kobietom. Prawo Westalk, w Rzymie do&#13;
udaremniania wyroku śm.erei jest powszechniea znane UkazaU&#13;
się świeżo gruntowna i obszerna rozprawa A. Hellwiga Das&#13;
k&#13;
° Naturvölker&#13;
-.e .&#13;
-n&#13;
łia(W&#13;
Asylrecht&#13;
der&#13;
(1903, 8°&#13;
8 , cdr&#13;
str 1221&#13;
1 ), w którejJ autor&#13;
zebr,, wszystkie dane o prawie azylu u ludów Austral , Afryki,&#13;
I Ameryki. U wszystkich tych społeczeństw, o ile tylko prze*&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
kroczyły najpierwotniejszy stopień rozwoju (a więc z wyłącze­&#13;
niem takich jak Australczycy lub Buszmeni), spotykamy najró­&#13;
żnorodniej ukształtowane formy prawa azylu.&#13;
Niektóre ludy europejskie i azyatyckie, (którymi powyższa&#13;
rozprawa jednakowoż się nie zajmuje) a nawet niektóre ludy&#13;
afrykańskie, pozostające pod wpływem bardzo wysoko pod&#13;
względem etycznym stojącej kultury mahometańskiej, wykształ­&#13;
ciły jednę nieznaną gdzieindziej formę azylu osobistego — a mia­&#13;
nowicie prawo kobiety do udzielenia w pewnych wypadkach&#13;
ochrony zbrodniarzom albo innym ludziom przez prawo prze­&#13;
śladowanym. Zaczątki dla takiego pojmowania roli kobiety, dla&#13;
przyznania jej mocy interweniowania i łagodzenia sporów spo­&#13;
tykamy na różnych punktach kuli ziemskiej. — Steinmetz w swojem dziele o początku kary poświęcił osobny rozdział stanowiwisku, jakie kobieta zajmuje u ludów natury w pośród krwa­&#13;
wych walk rodowych i zestawił fakta świadczące, że nawet&#13;
i ludy bardzo nisko w cywilizacyi stojące przyznają kobiecie&#13;
niejednokrotnie przywilej rozjemstwa *).&#13;
Nic dziwnego, że na tle cywilizacyi wyższych, mianowi­&#13;
cie cywilizacyi chrześcijańskiej i mahometańskiej2), ten przywi­&#13;
lej rozjemczy kobiety zostaje jeszcze więcej wyrobiony, urasta&#13;
mianowicie niekiedy — co prawda tylko w pewnych wyjątko­&#13;
wych przypadkach — do formalnego prawa azylu, mogącego&#13;
tamować bieg nieubłaganej sprawiedliwości. Przypatrzmy się&#13;
tym przypadkom.&#13;
Sprecyzyonowanie ich — zaznaczmy to już z góry — na­&#13;
stąpiło, o ile chodzi o Europę zachodnią, niewątpliwie pod wpły­&#13;
wem Kościoła chrześcijańskiego; od jego też działalności na­&#13;
leży zacząć. Kościół od początku epoki średniowiecznej walczy&#13;
’) Np.: walka musi ustać (na archipelagu Aru) jeśli którakolwiek&#13;
z kobiet przypatrujących się jej rzuci między walczących mężczyzn swoją&#13;
opaskę. Ta opaska jest »tabu« — nie wolno jej podjąć. — U barbarzyń­&#13;
skich ludów dzisiejszej Europy, znających dotąd zemstę krwawą i walki&#13;
rodowe, widzimy również, że kobieta ma tego rodzaju stanowisko prote­&#13;
kcyjne. Ob. przykłady co do Gruzinów, Ossetów i Albańczyków u Steinmetza Ethnologische Studien II. 1894, str. 98—100.&#13;
2) O prawie azylu przyznanem kobietom u niektórych ludów inahometańskich ob. Ciszewski 1. c., Michelet 1. c., wreszcie Hellwig 1. c. str. 48.&#13;
Rozwinęło się ono jako wypływ etycznego obowiązku dawania pomocy&#13;
uciśnionym, zdaje się niezależnie od rozwoju w świecie chrześcijańskim.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
¿45&#13;
&#13;
z ówczesnem, barbarzyńskiem i okrutnem prawem karnem i pro­&#13;
teguje wszelkiemi siłami rozrost instytucyi azylów *). Obok nich,&#13;
jako ich uzupełnienie, popiera rozwój prawa łaski i stara się&#13;
wywalczyć jak najszersze jej zastosowanie wobec zbrodniarzy.&#13;
Wyjednywanie łaski dla winnych, zwłaszcza dla skazanych na&#13;
karę śmierci, jest uczynkiem miłosierdzia, polecanym przez&#13;
kościół, praktykowanym przez wiernych. Prawo ówczesne jest&#13;
polem ścierania się dwóch tendencyi, wprost ze sobą sprzecznych.&#13;
Ustawodawstwo państwowe, zwłaszcza Karolingów, stara się&#13;
przeprowadzić zasadę, że prawo łaski należy tylko do naj­&#13;
wyższego sędziego, do monarchy (np. kapitularz akwizgrański&#13;
z r. 813), kościół zaś popiera wytworzenie się zwyczajów bę­&#13;
dących wyrazem innego poglądu, a mianowicie, że prawo łaski&#13;
może być — choćby faktycznie, jeżeli już nie prawnie — i do&#13;
innych rąk złożone. Ten drugi pogląd zwycięża ostatecznie&#13;
i utrzymuje się przez całą drugą połowę wieków średnich.&#13;
Zwycięża niewątpliwie pod opieką kościoła. Toteż nie w da­&#13;
wniejszych pomnikach ustawodawstwa monarszego i książę­&#13;
cego, ale dopiero w spisach prawa zwyczajowego pomiędzy&#13;
wiekiem XIII a XV spotykamy pierwsze wzmianki o różnych&#13;
prawnych urządzeniach, stojących w związku z tym poglądem.&#13;
Śledzić ich rozwój jest rzeczą trudną, występują bowiem&#13;
w źródłach prawnych późno ale zato odrazu w skończonych for­&#13;
mach, jako owoc utajonego, niemniej długo wykonywanego&#13;
zwyczaju. Zawiązkiem ich jest, jak podniosłem popierany przez&#13;
kościół zwyczaj wstawiennictwa za winnym, wypraszania go&#13;
od śmierci. Po wydaniu wyroku słuchacze rozprawy, sąsiedzi,&#13;
rodzina bliższa lub daleka, albo opiekujące się skazańcem mo­&#13;
żne osoby wstawiają się za winnym i błagają sędziego o nie&#13;
rozlewanie krwi. Kościół poleca zwłaszcza możnym tego ro­&#13;
dzaju wstawiennictwo jako dobry uczynek. Organizuje także&#13;
później bractwa (np. w Krakowie bractwo Męki Pańskiej, założo­&#13;
ne w w. XVI), których obowiązkiem jest »wypraszać« winnych&#13;
od śmierci. Gdzieniegdzie są przepisane uroczyste formy, sto­&#13;
jące w związku z pokorą i pokutą kościelną, w jakich to wsta') Najnowsza praca poświęcona temu przedmiotowi (Widdera w Archii; fur kałh. Kirchenrecht 1898, B. 78. str. 24) — jest bardzo pobieżna&#13;
nie może zastąpić prac dawniejszych (Bulmerincąa, Weinholda etc.).&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
wiennictwo ma się odbywać1). Niektóre prawa partykularne nie­&#13;
mieckie rozróżniają wstawiennictwo przed wydaniem i po wy­&#13;
daniu wyroku. W pierwszym razie — jeśli zostanie wykonane&#13;
— sędzia musi sądzić »nach Gnade« i nie może nałożyć kary&#13;
śmierci; w drugim razie sprowadza ono złagodzenie już nało­&#13;
żonej kary. Gdzieniegdzie (Davos) sędzia po wydaniu wyroku&#13;
musi z urzędu się zapytać, czy się kto za winnym nie wsta­&#13;
wia. W niektórych okolicach prawo zwyczajowe uznaje i okre­&#13;
śla dokładnie, iż niektórym z obecnych — w pierwszej linii&#13;
rodzinie — przysługuje prawo wstawiennictwa, z którem sę­&#13;
dzia musi się liczyć, łagodząc karę.&#13;
Im możniejsza osoba, tern wstawiennictwo skuteczniejsze,&#13;
krępuje bowiem sędziego. Toteż niekiedy staje się istną plagą&#13;
i władza broni się przed nim zakazując go raz na zawsze,&#13;
jak np. w Krakowde co do żon radców miejskich wilkierzem&#13;
z r. 1468 2). Zwłaszcza wstawiennictwo wykonywane przez mo­&#13;
żne kobiety, żony dostojników, konsulów, sędziów — jest nie­&#13;
słychanie rozpowszechnione w wiekach średnich. Powtarzane&#13;
stale i uporczywie doprowadza w pewnych wyjątkowych oko­&#13;
licach do wykształcenia nieznanej poza średniowieczną Europą&#13;
formy azylu osobistego, polegającego na tern, iż jeśli żona naj­&#13;
wyższego sędziego danej okolicy spotka pochód dążący na&#13;
egzekucyę i przetnie sznur skazańca, w takim razie staje się&#13;
on — nawet wbrew woli sędziego i osoby poszkodowanej —&#13;
wolnym. Ma to n. p. miejsce w Szwajcaryi (w Thorgau i Kyburg), gdzie tego rodzaju przywilej — pochodzący jeszcze&#13;
z wieków średnich — zostaje odebrany żonom wójtów dopiero&#13;
w połowie XVII wieku3). U nas w Polsce o tego rodzaju azylu&#13;
*) Np. szwajcarska »Landgerichts Ordnung der freien Aemter«, pocho­&#13;
dząca częściowo z XV wieku, ob. Osenbrüggen Studien zur d. R. Gesell.&#13;
1868, str. 284. W Szwajcaryi przechowały się aż do 18 w. niesłychanie&#13;
starożytne formy »wypraszania łaski« (Gnadenbitte), ob. 1. ć. str. 367 —382.&#13;
2) Kod. dypl. krak. II. 458, § 75: So ist gewillkürt: Keine Rathfrau&#13;
oder Bürgerinn zu Hofe werden gehen, bittende vor Busse Leute (Man&#13;
oder Weib) die obertreten haben und gebrochen wieder der Stadt Recht,&#13;
ohne der Herren Willen. Die sollen gebiisst werden nach der Herren Er­&#13;
kenntnisse. Analogiczny wilkierz Lwowa z r. 1360 ob. Akta gr. i ziem.&#13;
III. 27.&#13;
’) O czem bliżej Osenbrüggen w Deutsche Rechtsalt. 1858 str. 44&#13;
i w Studien.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 01» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
nie słychać, spotykamy tylko bardzo często opowiadania o »wy­&#13;
praszaniu« winnych przez królowe, możne damy, żony rajców&#13;
po miastach. Już Gallus opowiada tego rodzaju fa-kta z dworu&#13;
Bolesława Chrobrego, donoszą o nich także legendy o św.&#13;
Jadwidze i Kindze. Najdawniejsze księgi karne (np. krakowskie&#13;
Libri proscriptionum) przynoszą pełno wiadomości o takiej&#13;
miłosiernej działalności kobiet, a nieustaje ona pomimo zmiany&#13;
stosunków nawet i w czasach nowszych, czego np. dowodem&#13;
akta kresu muszyńskiego1).&#13;
Wypraszanie od kary przez najbliższą rodzinę jest pun­&#13;
ktem wyjścia dla rozwoju innej formy ocalania od śmierci,&#13;
wykonywanego przez kobiety, i to właśnie tej, która nas bli­&#13;
żej interesuje. Jest rzeczą naturalną, że na krewnych cięży&#13;
w pierwszej linii moralny obowiązek wstawienia się za ska­&#13;
zańcem. Niektóre źródła konstruują ten ich moralny obowiązek,&#13;
jako ich podmiotowe prawo do proszenia o łaskę. Z pomię­&#13;
dzy zaś krewnych żona skazańca jest do tego najbardziej po­&#13;
wołana, względnie mąż, jeśli chodzi o skazanie kobiety. I oto&#13;
dochodzimy do samego źródła owej formy azylu.&#13;
Pomiędzy prawem do wstawiennictwa za skazańcem&#13;
a pomiędzy azylem jest przestrzeń bardzo znaczna — a prze­&#13;
cież niektóre prawa dokonały tego przekształcenia dla pewnych&#13;
bardziej poruszających wypadków. Prawo czeskie dostarcza&#13;
pod tym względem bardzo interesującego przykładu, ltdd prdoa&#13;
zemskeho, pomnik z połowy XIV wieku, w czeskiej swojej&#13;
(starszej) redakcyi, zawiera postanowienie, iż jeśli żonie win­&#13;
nego uda go się objąć rękami lub otulić w swą suknię — to&#13;
chroni go tern od dalszego ścigania:&#13;
»Tuto znamenaj, że ten pohnany' kdyżby byl u sve źeny&#13;
oddane nalezen a ona jej objala anebo swym ruchem pfikrila,&#13;
że ot nema vzat byti ani ktere żalosti trpeti. A take kdyżby&#13;
byl u hrobu svateho Vaclava v prażskem kostele, anebo pred&#13;
kralovu ćesku, take tu nema vzat byti ale pokoje pożiti..... «2).&#13;
&gt;) »Który to dekret (ścięcia mieczem i łamania kołem) nie jest do&#13;
egzekucji przywiedziony, a to za uproszeniem Jej Mości pani Katarzyny&#13;
na ten czas małżonki JM. P. Wojciecha Bedlińskiego, starosty muszyń­&#13;
skiego« (Star, prawa póls. pomniki IX. str. 28—9 z r. 1653).&#13;
’) Jestto glossa do art. 30, wedle wydania Dr. H. Jirecka w Svod&#13;
sakonuo sloranskych, 1880. str. 515. Oczywiście glossa będzie późniejsza&#13;
od daty samego pomnika (wiek XV?).&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
W prawie zachodnio - europejskiem nie spotykamy dru­&#13;
giego wypadku, aby przyznano żonie tak daleko idący" przy­&#13;
wilej. I rawo żony zostało zamknięte w znacznie węższych gra­&#13;
nicach: ograniczył je zwyczaj zachodnio-europejski do wypadku,&#13;
w którym zawarcie małżeństwa zbiega się z chwilą egzekucyi, i to tylko w niektórych miejscowościach doprowadzono&#13;
do wykształcenia w takim razie rzeczywistego ułaskawienia, nie­&#13;
zależnego od woli sądu. Niebrak bowiem i takich przykładów1),&#13;
ale przeważnie, ilekroć się spotykamy z opisem ocalenia od&#13;
śmierci przez zażądanie skazańca w małżeństwo, — widzimy,&#13;
iż jestto raczej jedna z form »wypraszania«. Chodzi o to, aby&#13;
wzbudzić łaskę sędziego czy sądu: on ostatecznie rozstrzyga,&#13;
czy zażądanie w małżeństwo i ślub w tych okolicznościach&#13;
zawarty jest dostateczną przyczyną uwolnienia od kary. Pressya&#13;
opinii jest tak silna, że zazwyczaj sędzia znosi lub przynaj­&#13;
mniej łagodzi karę (zamienia ją np. na wygnanie), ale bywają&#13;
przytaczane — zwłaszcza z nowszych czasów — wypadki od­&#13;
miennych rozstrzygnięć. Dalszy rozbiór tego zwyczaju i omó­&#13;
wienie wypadków odnoszących się do krajów polskich bliżej&#13;
to twierdzenie uzasadni.&#13;
Przede wszystkiem należy się zastanowić, jaka myśl prze­&#13;
wodniczyła wykształceniu takiego zwyczaju? Dlaczego skaza­&#13;
niec żonaty nie mógł być przez żonę uwolniony, a nieżonaty&#13;
miał zawsze pewną szansę ocalenia się, gdyby go jakaś dzie­&#13;
wczyna za męża zażądała? Jestto pytanie, na które można tylko&#13;
przypuszczeniem odpowiedzieć. Prawdopodobnie myśl była na­&#13;
stępująca. przestępca nieżonaty a więc w regule człowiek bar­&#13;
dzo młody jest nierozważny i niezepsuty, daje też większą gwarancyę odrodzenia się i poprawy. Litość nad jego młodym wie­&#13;
kiem, nad jego niedoświadczeniem — znalazła swój wyraz z wy­&#13;
kształcenia tego rodzaju obyczaju. Operowano tu szablonem,&#13;
jak zwykle w prawie i obyczaju średniowiecznym.&#13;
Jest jednak i drugie przypuszczenie, które się jako odpo­&#13;
wiedź nasuwa. Uwolnienie od kary ma mianowicie miejsce pod&#13;
warunkiem natychmiastowego ślubu. Skazaniec wraz z dzie­&#13;
wczyną udaje się z placu egzekucyi wprost do kościoła i tam&#13;
') np. prawo ommelandzkie, pomnik fryzyjski z r. 1448, nakazuje to&#13;
wprost sędziemu. Obacz His Das Strafrecht der Friesen, 1901, str. 170.&#13;
&#13;
�wypraszanie od kary śmierci&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
ślub bierze; zazwyczaj nawet towarzyszy im jako świadek kat&#13;
lub jego pachołek. Wszystkie opisy, zwłaszcza zaś średniowie­&#13;
czne — wyraźnie ten moment uwydatniają i zdają się nawet&#13;
kłaść wagę na niego. Czy więc nie stoi to w związku z azy­&#13;
lem, jaki przedstawia wobec prawa świątynia? Pozwolenie na&#13;
ślub, równało się wpuszczeniu winnego do kościoła, być więc&#13;
może, że splecenie się tych dwóch momentów: prawa żony do&#13;
»wypraszania« i przebywania winnego w azylu kościelnym —&#13;
ułatwiło wykształcenie się omawianego zwyczaju. Odpowiedź&#13;
definitywna jest trudna — bo jak wspomniałem brak w źró­&#13;
dłach ogniw pośrednich: zwyczaj występuje odrazu w skoń­&#13;
czonej postaci ')•&#13;
Gdzie się poraź pierwszy ten zwyczaj pojawił? to znaczy:&#13;
gdzie należy szukać ogniska, z którego rozpowszechniał się po&#13;
Europie, wskazać nie umiem. Źródła zaczynają o nim wspo­&#13;
minać dość późno, — pod koniec średnich wieków 3)&#13;
ale&#13;
niewątpliwie istniał już wcześniej, skoro naraz wyłania się&#13;
w różnych punktach południowej i zachodniej Europy. Należy&#13;
on do tej znacznej ilości wędrujących zwyczajów prawnych,&#13;
wspólnych całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Miej­&#13;
sce jego powstania leży jednak niewątpliwie na Zachodzie,&#13;
skąd wiadomości o nim są i najwcześniejsze i najliczniejsze.&#13;
Do nas przedostał się dopiero prawdopodobnie z kolonizacyą&#13;
niemiecką: wskazywałby na to fakt, że jest rozpowszechniony&#13;
tylko między warstwą mieszczańską i chłopską, a nie zna go&#13;
właściwe (szlacheckie) prawo polskie3). Nie znają go także te&#13;
ludy sławiańskie, jak Rosyanie, Serbowie i Bułgarowie, u któ­&#13;
rych kolonizacya niemiecka nie odgrywała nigdy ważniejszej&#13;
') Tłomaczenie. jakoby to stato w związku z kościelnym favor ma­&#13;
trimonii, odrzuca słusznie Osenbruggen Studien sur Kg. str. 381. Z dru­&#13;
giej strony jego tłomaczenie, jakoby zwyczaj ów polegał na germańskiem&#13;
pojęciu, iż »die Verbindung mit einer reinen Jungfrau hat eine suhnende&#13;
Kraft« nie da się pogodzić ani z faktami (zaślubianie wszetecznicy) ani&#13;
z późnem zjawieniem się tego obyczaju i z jego kościelnem zabarwieniem.&#13;
2) Z Francyi np. najdawniejszy znany przykład pochodzi z r. t±-29,&#13;
ob. o nim Liebrecht Zur Volkskunde 1879 str. 433, oraz Michelet Origines&#13;
str. 296. Niemieckie przykłady znane Grimmowi B. Ałtertiimer 11 525 nie&#13;
są również wcześniejsze.&#13;
’) Jednakowoż żaden z pomników prawa saskiego, rozpowszechnio­&#13;
nego u nas, nie wspomina jeszcze o tym obyczaju.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
roli Są tó względy przemawiające—jak sądzę— dostatecznie&#13;
za tern, że nie jest to jakiś obyczaj starosłowiański, jak mnie­&#13;
mają dotąd niektórzy.&#13;
Pozostaje do objaśnienia kilka szczegółów odnoszących&#13;
się do tego zwyczaju. Przedewszystkiem co się tyczy jego&#13;
formy. Polega ona na tern, że dziewczyna pragnąca uratować&#13;
skazańca zarzuca mu chustę na głowę. Nie oznacza to bynaj­&#13;
mniej, jak mniema jeden z naszych historyków (prof. Krzy­&#13;
żanowski w Czasie 1903) ochrony miejsca, gdzie miał spaść&#13;
miecz katowski — ale jestto symbol znany w całej dawnej&#13;
Europie (a poczęści i poza nią) wzięcia pod opiekę, pod swą&#13;
władzę. Chusta zastępuje używany gdzieindziej płaszcz lub za­&#13;
słonę niewieścią.&#13;
Powtóre co do chwili wykonania. Chwilą, w której wy­&#13;
konanie jego najczęściej się spotyka, jest czas między wyda­&#13;
niem wyroku a egzekucyą; zazwyczaj obierano moment pro­&#13;
wadzenia na śmierć. Stoi to w łączności z faktem, podniesio­&#13;
nym przezemnie powyżej, iż zwyczaj ten powstał na tle&#13;
właściwego prawom zachodnio-europejskim »wypraszania« od&#13;
śmierci, które również w tym czasie miało miejsce -— a roz­&#13;
powszechniło się pod wpływem kościoła. Zwyczaj dotyczył&#13;
w zasadzie tylko skazanych na śmierć, z tą bowiem karą wal­&#13;
czył kościół najsilniej z powodu horror sanguinis. Czy można&#13;
go było pierwotnie i dla innych kar zastosować? powiedzieć&#13;
nie umiem, wypadki takie z późniejszych czasów bywają opi­&#13;
sywane !).&#13;
Niektóre wiadomości — np. nasz Górnicki w Dworzani­&#13;
nie — podkreślają, że uwolnić złoczyńcę mogła tylko »wsze­&#13;
tecznica«, a nie dziewczyna uczciwa. Sprzeciwia się to jednak&#13;
przeważnej ilości opisów. Zdaje się, że tylko w niektórych&#13;
miejscowościach uznawano to obostrzenie: złoczyńca uwolniony&#13;
z pod szubienicy uchodził w ogóle za pozbawionego czci (ehrlos);&#13;
Wszetecznica była przeto osobą równą mu stanem, a równości&#13;
stanu przestrzegano ściśle przy małżeństwie w społeczeństwach&#13;
średniowiecznych.&#13;
Pewna — aczkolwiek bardzo skąpa liczba opisów — odnosi&#13;
się do wypadków, w których uwolnienie skazanej dziewczyny&#13;
') np. z r. 1700 u Osenbriiggena Słudien sur Rg. str. 3S1.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
następuje wskutek tęgo, iż ją mężczyzna zażądał w małżeń­&#13;
stwo. Jestto więc wypadek odwrotny, jak zazwyczaj. Najczę­&#13;
ściej stosunkowo kat uwalnia dziewczynę, poślubiając ją '). Kat&#13;
miewa wogóle prawo ułaskawiania we wszystkich krajach,&#13;
w których prawo opiera się na podstawie niemieckiej, jest to&#13;
więc przykład nie dość, że tak powiem niezamącony i czysty&#13;
uwolnienia dziewczyny przez jej zaślubienie. Nie brak jedna­&#13;
kowoż — choć rzadkich — przypadków niezamąconych; przy­&#13;
taczam poniżej z wiśnickiej »księgi złoczyńców « lakt tego iodzaju z r. 1689. Sądzę, że uwalnianie mężczyzn przez kobiety&#13;
jest pierwotniejszą, starszą formą zwyczaju, a odwrotna torma&#13;
wyrobiła się później, przez analogię i nie była nigdy tak sze­&#13;
roko rozpowszechniona. Wskazuje na to rola, jaką wogóle ko­&#13;
bieta przy »wypraszaniu« od śmierci odgrywa — rola, którą&#13;
dostatecznie podniosłem powyżej.&#13;
Prawo średniowieczne toleruje ten zwyczaj: sędzia za­&#13;
skoczony zarzuceniem chusty skazańcowi uwalnia go od kary.&#13;
W ten sposób w danym wypadku dziewczyna wykonywa takty­&#13;
cznie prawo azylu. Przechowuje się jednak silne poczucie, że&#13;
czynnikiem uwalniającym, ułaskawiającym — jest właściwie sąd,&#13;
i że on orzeka o zniesieniu kary. Staje się to później punktem&#13;
wyjścia dla zniesienia tego zwyczaju: w wieku XVI mianowi­&#13;
cie, po zreformowaniu całości przepisów odnoszących się do&#13;
ułaskawiania, przystąpiono w Niemczech do walki z nim, wy­&#13;
korzeniając go zupełnie, albo ograniczając jego znaczenie (za­&#13;
mieniano karę śmierci na karę wygnania). Pisarze niemieccy&#13;
XVII wieku np. słynny Carpzov (Practica rerum criminalium)&#13;
znają jeszcze ten zwyczaj i do pewnego stopnia nawet go uznają.&#13;
Carpzov (II, quaestio 88) cytuje ortyl lipski z r. 1628, polecający&#13;
W' takim razie wstrzymać egzekucyę i przedstawić skazanego&#13;
do łaski Kurfirsta. W Szwajcaryi ostatni wypadek jego zasto­&#13;
sowania zaszedł w r. 1725, a zdaje się, był on wogóle ostatnim&#13;
na ziemiach zamieszkałych przez ludność niemiecką. Tern mniej&#13;
*) Por. pieśń zapisaną u Paulego w Pieśniach fadu polskiego w Gal.icyi, 1838, str. 89:&#13;
&#13;
»Przyszedł ci do ni kat młodj&#13;
»1 wziął ci se ją w rozmowy:&#13;
»Jeżelibyś chciała moją być,&#13;
»Radbym cię od śmierci wybawić.&#13;
&#13;
�252&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
można się dziwić, że i u nas jeszcze w XVII wieku spotykamy&#13;
ten zwyczaj w wielkim rozkwicie. Najdawniejsze nawet źró­&#13;
dłowe wiadomości o zastosowaniu go u nas pochodzą dopiero&#13;
z tego czasu, z czego nie można wnosić jakoby nieistniał i pier­&#13;
wej. Już Górnicki w Dworzaninie wspomina o nim jako o zwy­&#13;
czaju dawnym, wyszłym u nas w w. XVI z użycia, w czem&#13;
się zresztą myli.&#13;
&#13;
II.&#13;
Bliższe zapoznanie się z treścią ksiąg sądowych miejskich&#13;
i wiejskich z wieku XVI, dotychczas zupełnie nieogłaszanych&#13;
drukiem, udowodni z pewnością, że zwyczaj ten był i w XVI&#13;
wieku u nas praktykowany. Na razie najdawniejszym przy­&#13;
padkiem z Polski, na jaki wskazać możemy, jest opis odszu­&#13;
kany przez pana Seweryna Udzielę w księdze wiejskiej wsi&#13;
Zagórzany (powiat gorlicki) z roku 1604 (strona 18—19 księgi).&#13;
Jestto przypadek o tyle anormalny, że dotyczy człowieka uwol­&#13;
nionego przez sąd za zaręczeniem sąsiadów, a więc któremu&#13;
niebezpieczeństwo śmierci na razie nie groziło. »Wyproszenie«&#13;
przez »dzieweczkę« przedstawia się tutaj niejako tylko jako&#13;
wzmocnienie zaręczenia:&#13;
»Stało się przed timże prawem zagaionym (wsi Zagó­&#13;
rzan), iż Walenty Dygonczyk na ten czasz poddany I. M. P.&#13;
Samuela Sienienskiego był obzałowany y obwiniony o złodzieystwo rzeczy od Marcyana Kurka z Kwiatonowyczte­&#13;
goż I. M. P. Sienienskiego poddanego; I. M. P. Sieniensky&#13;
nie chczącz, aby takowe rzeczy miały bycz w iego dziedzynie, rozkazał wyszey pomienionego Walentego Dygonczyka wedle prawa y roskazania Bożego, iesłyzeby sie ta­&#13;
kowe rzeczy nan pokazały, karacz. Prawo wyszey pomienione zupełnie w ławiczy zasiadło y executor zaraz był dla&#13;
executiey pytani; rosbierało, iesłyze ma bycz poddan w rę­&#13;
czę mystrzowe albo nie; wynalezły, zema bycz poddan. Na&#13;
executiey nicz nie powiedział, chocz trzykrocz był pociągniony y instigator nie chciał instigowacz, ale y owszem,&#13;
’) Wieś sąsiadująca z Zagórzanami.&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE 0» KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
kiedy była potrzeba, skrył sie. My tez woyth y z prawem&#13;
nad prawo nicz nie mogłychmy czynicz, gdyż żadnego prawa&#13;
nie było, my tez wolnym uczynilśmy go, wszakże iednak&#13;
cum cautione fideiussoria t. j. strony iakychkolwiek przegrozek tak 1. M. P. Sienienskiego iako y wszystkiey dziedzyny. Za&#13;
ktoreo-o ręczyli osziedly mężowie y poddany tegoż I. M. P. Sie­&#13;
nienskiego: Łukasz Bełczek na ten (czas) urzędnik prawa pomienionego, Adam Bełczek, Woyciech Krygowsky, Woyciech&#13;
Goral, Stanisław Gąsiar, także y Piotr Bik poddany I M. P.&#13;
Kaspra Wielopolskiego podszędka ziemie Krakowskiey a swagier wyszey namienionego Walentego Dygonczyka. A przytym iedna uczciwa dzieweczka imieniem Katharzyna Rodzyczka z Woynarowey1) wyprosieła go y zaraz z mm w stan&#13;
św. małźensky była według obrzędu kościoła Rzymskiego złączona«.&#13;
.&#13;
Wraz z osadnictwem na prawie niemieckiem przekroczył&#13;
omawiany tu obyczaj granice etnograficznej Polski i przedo­&#13;
stał się na Ruś czerwoną i na Wołyń. Pośród Hucułów spo­&#13;
tkał się z nim Wójcicki jeszcze w XIX wieku; z Wołynia&#13;
ogłosił Lewickij ciekawy opis pochodzący z r. 1606 z aktów&#13;
grodzkich łuckich (Kijewskaja Starina1900, LXV Ill str.&#13;
15) W r 1606 w Ołyce w sądzie magistrackim rozpatrywano&#13;
sprawę niejakiego Janusza Kobryńca, sługi podstolego litew­&#13;
skiego Mikołaja Chlebowicza, obwinionego o zabójstwo swego&#13;
towarzysza.&#13;
,&#13;
.&#13;
Chociaż w toku śledztwa okazało się, że zabójstwo speł­&#13;
nione zostało nierozmyślnie, w kłótni, mimo to zabójca został&#13;
osadzony w wieży a ostateczne rozsądzenie sprawy zostało&#13;
zdane na wolę jego pana, t. j. Chlebowicza.&#13;
Ale podczas prowadzenia tej sprawy w magistracie: »ucz­&#13;
ciwa dzieweczka miejska« zwróciła się do pośiednictwa W1&#13;
»szlachetnych i uczciwych ludzi«, chcąc go sobie »wyprosić&#13;
w stan święty małżeński«.&#13;
}&#13;
Obecny przy śledztwie pełnomocnik Chlebowicza uznał&#13;
to oświadczenie dziewczęcia za tak ważną okoliczność, ze nie­&#13;
zwłocznie doniósł o niem owemu panu i wyjednał u mego&#13;
zgodę na taki dekret:&#13;
■) Wieś polska, dziś w powiecie grybowskim.&#13;
&#13;
�254&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
Zabójca może być uwolniony od kary pod tym warun­&#13;
kiem: jeśli niezwłocznie »weźmie ślub z tą dzieweczką uczci­&#13;
wą w kościele katolickim« — w przeciwnym razie »jużby rzec*/&#13;
inna z nim się stała«.&#13;
Podsądny był człowiekiem zgodnym — i bez wahania&#13;
zgodził się na zaślubienie swojej wybawicielki. Prosto z wieży&#13;
został przeto poprowadzony do kościoła w towarzystwie wo­&#13;
źnego, który miał polecenie assystować przy akcie ślubnym&#13;
i który nazajutrz złożył do akt relacyą, iż stało się we wszyskiem zadosyć dekretowi.&#13;
I rzeeim z kolei pod względem chronologicznym przy­&#13;
padkiem jest opis wyjęty z aktów grodzkich bieckich (Arch.&#13;
krajowe w Krakowie: Castrensia Biecensia, 171 t., str. 205—&#13;
209), zapisany tamże pod r. 1622. Woźny Błażej Zawała ze&#13;
wsi Glinik, w towarzystwie dwóch szlachty Marcina Dzikow­&#13;
skiego i Alberta Zocha, składa przed aktami swoje zeznania&#13;
o niezwykle tragicznej i wzruszającej treści:&#13;
»...Ministerialis Zawała recognovit, iż będąc posłany z szla­&#13;
chtą pomienioną w sobotę przeszłą antę festa solennia Pentecosten na grunt cieszymski, aby nalazł ciało zamordowane&#13;
uczciwej Jagnieszki z Markuskiej poddanej Jej mości pani wo­&#13;
jewodziny sandomierskiej, małżonki nieszczęśliwej złośliwego&#13;
Macieja Podkowki Młynarczyka, która to Jagnieszka tegoż Ma­&#13;
cieja Podkowkę skazanego na śmierć o złodziejstwo jawne&#13;
i pokonanego u prawa o konie, które pokradł i przywiódł do&#13;
Zmigroda miłosierdziem i sercem chrześcijańskiem zdjęta odprosiła go sobie na męża z rąk katowskich. Niebaczny zły&#13;
człowiek niepamiętając dobrodziejstwa takiego i na związek&#13;
święty małżeński zabił ją w drodze i okrutnie zamordował,&#13;
rzeczy ruchome, szaty, suknię, krowę jej własną przywiódł do&#13;
Cieszymy i tam we młynie cieszymskiem bratu swemu rodzo­&#13;
nemu Wojciechowi Podkowie młynarzowo cieszymskiemu pod­&#13;
danemu urodzonego pana Samuela Mniowskiego dał przecho­&#13;
wać; czego się i ten brat jego ważył uczynić, że go niemały&#13;
czas u siebie chował wiedząc złośliwe sprawy jego. I pasier­&#13;
bowi tego to Wojciecha Młynarza cieszymskiego ten to zabójca&#13;
(jako ludzie udają, że ten pasierb był przy śmierci i kiedy ją&#13;
pogrzebł) dał obuwie z niej. Jakoż ten to młynarz Podkowa&#13;
brat rodzony zabójcy tego przyznał to przed tymże woźnym&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE OD KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
i szlachtą, gdy się u niego upominał woźny tych dóbr i&#13;
czy pozostałych z bracią rodzoną pozostałej siostry, ze te rze­&#13;
czy przyniósł ten zabójca do młyna cieszymskiego i tento mły­&#13;
narz brat jego oddał i to obuwie z pasierba swego pospołu&#13;
z inszemi rzeczami i krowę tymto braciej meboskiej zabitej.&#13;
Będąc tedy zesłany tento woźny za wiadomością i obwieszcze­&#13;
niem jegomości pana Stefana Jankwicza na ktorego gruncie to&#13;
ciało zachowane było i za obwieszczeniem X. Walentego Kommendarza Frysztackiego od urodzonego pana Samuela Mniowskieo-o naleźli ciało na drodze na polu gładyszowskiem, które&#13;
z ludźmi i prawem wiejskiem stępińskiem i z szlachtą ponnenioną widział i obaczył głowę obuchem potłuczoną A o ywszy gromada ciała tego, na inszym miejscu pochowali je krzyz&#13;
postawiwszy nad grobem. A in continenti strona stanęła pro&#13;
szac o exequtią...&#13;
.&#13;
„„o&#13;
Następny chronologicznie wypadek pochodzi z r&#13;
u ks. Sygańskiego 1. c.) a odnosi się do Klikuszowej; da szy&#13;
z r 1684 odnosi się do Żywca a jest wypisem z Chronografii&#13;
albo Dsieiopisa żywieckiego Andrzeja Komomeckiego. Bohaterce&#13;
tego opowiadania, którego ofiarą padł kat, niechcący więźnia&#13;
popuścić, nie udało się przecież ocalić skazańca; widocznie są&#13;
nie uznał zwyczaju za obowiązujący:&#13;
„Teo-oź roku Wojciech Stokłosa z Zabłocia, krawczyk,&#13;
zginął, będąc u kościoła św. Krzyża ścięty, pod Bożą Męką,&#13;
o kradzież koni. Tego tedy, gdy miał kat scinac, panna jedna&#13;
z Białej, jako do młodzieńca przyskoczywszy, podw.ką ) mu&#13;
szyję okręciła a ręką'obłapiła, że się katu nijakim sposobem&#13;
oderwać nie dała, zwiódszy go daleko z placu, chcąc go wy­&#13;
zwolić; aż z zamku hajducy dwaj przybiegszy, zaledwie ją od&#13;
nieo-o oderwali i był ścięt Z której okazyjej kat, zeszamotawszy&#13;
się’z nią i z więźniem, niedługo potym umarU&#13;
Dalszy przypadek pochodzi z r. 1689 i odnosi się do faktu&#13;
»odproszenia« dziewczyny przez młodzieńca fMcia&#13;
leficorum Wiśniciae, str. 34-36, pod dniem 4, 5 . 6 wrzesn a&#13;
1689), o czem wspominałem już powyżej. Przeć są&#13;
]&#13;
Wojciech Nawrocki i Benedykt Włodarczyk, obaj ze wsi Nie­&#13;
połomice - i wnoszą skargę przeciwko Teresie Kąckiej.&#13;
') Podwika — chusta, zasłona z głowy.&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
»Moi Łaskawi PP. skargę naszą żałosną wnoszęmy na­&#13;
przeciw tey niebaczney dziewce y szkodę nąm w ubóstwie&#13;
poczynioną to jest o załozęnie y spalęnie ogniem ubóstwa na­&#13;
szego a nietylko nąm samym, ale y innym do czego y ona&#13;
sama zna się«.&#13;
” Tandem&#13;
opowiadają akta sądu — inculpata Teressia&#13;
benevole in inquisitione zeznała się, ze Tomkowi zapalela dom&#13;
wlawszy po węgle, u Brachy zapaleła wlawszy na przyłasek,&#13;
u Garcarza wlawszy na komorę pod strzechę założyła ogień,&#13;
u krędęncerza zapaleła od ulice. Quesita, ieśli kogo nie po­&#13;
szkodowała, respondit, źe nigdy y tegom nie czynieła tylko&#13;
kiedy mi sie w głowę coś stało, szum wielki, tom te uczynki&#13;
czynieła«.&#13;
Podobnie zeznała na drugiej i na trzeciej inkwizycyi.&#13;
Mimo źe oskarżyciele darowali jej winę, zapadł dekret, że ma&#13;
być za to »ścięta, w rynku pod pręgą«.&#13;
Poczem księga sądowa dosaje jednak:&#13;
»Z woli y decizy JMci P. Starosty a Gubernatora naszego&#13;
(Stefana Praźmowskiego, pełnomocnika Lubomirskich, zarządcy&#13;
klucza wiśnickiego) stanęło post dekretum tak prout sonat in&#13;
scriptis ad iudicium missis. Ponieważ ta panna z Niepołomic&#13;
decretowana iest decretem mieyskim na garlo, ale źe mnie&#13;
zaszły wielkie instancye tak duchownych iako y mieyskich&#13;
osób tudziesz całego miasta, tedy poważając instancye te tak&#13;
poważne daruię ią garłęm z tą iednak condycyą iżeby poszła&#13;
zaraz do kościoła z tym młodzięncem, który ją od prosił v o iey&#13;
dożywotnią przyiazn concurował, ażeby z sobą w kościele&#13;
swdętym szlub wzięli. Co to utwierdzam ręką moią. Stefan&#13;
Prażmowski starosta wiśnicki«.&#13;
Ciekawy opis, ogłoszony przez prof. Krzyżanowskiego, a wy­&#13;
jęty z ksiąg parafialnych siedliskich, z roku 1747, powtarzam tu&#13;
raz jeszcze, w rocznikach Czasu jest bowiem trudno dostępny:&#13;
»Ja Urban Kalski, wikary kościoła parafialnego w Siedli­&#13;
skach, pobłogosławiłem małżeństwo, niespodzianie i nagle za­&#13;
warte przez pracowitego Wojciecha Kuczka ze wsi Kamienicy,&#13;
którego sławetny urząd w Brzostku za najgorszą zbrodnię ska­&#13;
zał na śmierć przez ucięcie głowy i spalenie. Skoro go już na&#13;
miejsce egzekucyi wyprowadzono i kark mu obnażono, praco­&#13;
wita dziewica Elżbieta Kuszoska z tej samej wsi Kamienicy&#13;
&#13;
�WYPRASZANIE on KARY ŚMIERCI&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
przedarła się na rynek w męskiem ubraniu i obnażony kark&#13;
wspomnianego Wojciecha chustą, z głowy własnej zerwaną,&#13;
„pasała i przykryła, a następnie z miejsca stracenia i hańby&#13;
•z nim razem do kościoła po błogosławieństwo pobiegła. W iiząc to wszystko na własne oczy i jeszcze więcej słysząc, za­&#13;
pobiegając znacznie większym nieszczęściom, wedle prawa zwy•zajowego Królestwa (secundum consuetudinem Regrn) tego sa■ nego dnia małżeństwo wspomniane pobłogosławiłem i zatwier­&#13;
dziłem - Świadkami byli Stanisław Ożga z Brzezin, Jozet&#13;
¡Jajec z Kamienicy i innych wielu, którzy na egzekucyę wyroku&#13;
śmierci się zbiegli«.&#13;
.&#13;
Ostatnim skutecznym wypadkiem zastosowania tego oby­&#13;
czaju - (nieskuteczne cytuje Wójcicki jeszcze z 19-ego wieku,&#13;
1828 i 1832) —jest niesłychanie charakterystyczny takt z r. 1i 9,&#13;
opisany w liście Józefa Lipskiego wystosowanym do obożnego&#13;
kor. Krasińskiego. List ten ogłoszony już przed czterdziestu&#13;
laty w Tygodniku illustr. (1860, tom II., str. 519) przedru owujemy również poniżej, rzuca bowiem najlepsze światło, jak&#13;
wielką krzywdą bywało nieraz tego rodzaju dowolnie i kapry­&#13;
śnie stosowane prawo łaski:&#13;
»Jaśnie Wielmożny Panie!&#13;
Gdy nieboszczyk Marcin Sobe.... brat żony mojej, oi pra­&#13;
cowitego Bartłomieja Chwały z Zofią Sobe...., bratową mą okru­&#13;
tnie zamęczony został, takowych zabójców schwytawszy, o esłałem do sądu miejskiego krasnostawskiego w roku przeszłym&#13;
(1768 r) Takowych winowajców trzymałem w areszcie miej­&#13;
skim niedziel jedenaście, wikt dla nich opatrywałem straży pil­&#13;
nującej płaciłem, proces kryminalny z niemi wiodłem, wyko­&#13;
nywania sprawiedliwości sprowadziłem, na trunki sędziom miej­&#13;
skim nie mało ekspensować musiałem, tak, żem na tę sprawę&#13;
blisko tysiąca złotych ekspensował.&#13;
W sprawie takowej doczekałem się dekretu dwunastego&#13;
tygodnia: odesłano urodzoną Sobe...., jako szlachciankę, do&#13;
grodu, obwinionego zaś Bartosza skazano na śmierć.&#13;
Lecz gdy przyszedł termin egzekucyi, idącego już na plac&#13;
dziewka jakaś chustką zarzuciła. Po którym bezprawnym_ po­&#13;
stępku zamiast egzekucyi dekretowi, poprowadzono go z hala­&#13;
bardami cechy do kościoła i tam go księżom oddano, a m&#13;
ze szczętem zniszczonemu żadnej satysfakcy. me uczyniono&#13;
Lud. Rocznik X.&#13;
&#13;
�258&#13;
&#13;
STANISŁAW ESTREICHER&#13;
&#13;
I ak wielkiej krzywdy chciałbym poszukiwać na mieście&#13;
Krasnostawie, a zero człowiek zniszczony, przeto supplikuję&#13;
jaśnie wielmożnego pana o zarekomendowanie mnie j. w. podkanclerzowi koronnemu, aby mi patron miserabilium w tej spra­&#13;
wie był przydany, tudzież o opatrzenie mnie chudego pachołka«.&#13;
Na tymto liście dającym tak smutne świadectwo o wymia­&#13;
rze sprawiedliwości po miastach upadającej Rzeczypospolitej,&#13;
kończy się materyał, odnoszący się do obyczaju »wypraszania«,&#13;
o ile był u nas praktykowany. Jestto oczywiście tylko drobna&#13;
cząsteczka tego, co się kryje w archiwach i co z czasem wy­&#13;
dobyte rzuci na jego rozpowszechnienie jaśniejsze światło. Już&#13;
z tego jednak widać, że i współcześni nie zgadzali się w za­&#13;
patrywaniach na znaczenie wypraszania od kary śmierci. Jedni&#13;
uważali je za powszechny zwyczaj prawny na ziemiach Rze­&#13;
czypospolitej, inni go nie respektowali. Był on przeżytkiem&#13;
innych czasów i skazanym był na obumarcie, choćby nawet&#13;
gwałtowny przewrót w stosunkach prawnych z końca 18 stu­&#13;
lecia nie był go nagle i radykalnie usunął. Dla dzisiejszego&#13;
czytelnika jest wogóle niespodzianką, że trwał tak długo, że&#13;
zaginął stosunkowo tak niedawno.&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157202">
                <text>Wypraszanie od kary śmierci w obyczaju naszego ludu / Lud, 1904, t. 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157203">
                <text>obyczaje ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157204">
                <text>Lud, 1904, t. 10, s. 241-258</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157205">
                <text>Estreicher, Stanisław (1869-1939)&#13;
http://viaf.org/viaf/56658556&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="157206">
                <text>1904</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1131">
        <name>zwyczaje ludowe</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="13117" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13749">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/28a8c34ee1c650b503688fbe53a1e669.pdf</src>
        <authentication>0bc9369a2eb4ee5c2b00e64b90074989</authentication>
      </file>
      <file fileId="13750">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4a1c96de01f2a262707b41589bbac85b.pdf</src>
        <authentication>5cf964fbc84417ed4c03c5020de75b54</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="156422">
                    <text>Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh
Wilamowice to piękne, małe miasto.
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

�Archiwum Etnograficzne
Ethnographic Archives
Tom 67

�Tymoteusz Król

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh
Wilamowice to piękne, małe miasto.
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

P O L S K I E TOWA R Z Y S T WO LU D O Z N AWC Z E
WROCŁAW 2023

�Recenzenci:
dr hab. Katarzyna Marcol, dr hab. Henryk Jaroszewicz
Redakcja „Archiwum Etnograficznego”:
Katarzyna Ceklarz – redaktor naczelna
Anna Engelking, Damian Kasprzyk, Joanna Koźmińska
Projekt okładki:
Adam Konieczny
Skład:
Jadwiga Popowska
Fotografia na okładce: Anna Fox (Lüft), Danuta Kubica (Ćiöe) i Helena Biba (Płaćnik) przed
domem ostatniej z nich w wilamowskich strojach codziennych, 2008. Fot. Gabriel Król

Redaktor naukowy:
dr Maciej Mętrak
Korekta tekstów w języku polskim:
Magdalena Rudnik
Korekta tekstów w języku wilamowskim:
Paweł Szutow
Pomoc przy transkrypcji:
Małgorzata Zejma (Biöeźnjok), Aleksandra Nowak (Niedźjelka),
Michał Smolana (Küćłik)
Copyright by Tymoteusz Król, Instytut Slawistyki PAN
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2023
ISBN 978-83-64465-62-8
ISSN 0066-6858
Publikacja powstała jako efekt projektu „Reawakening the Wymysorys language in
Wilamowice, Poland”, finansowanego w ramach programu Language Revitalization
Accelerator 2022–2023 przez amerykańską organizację Wikitongues

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
ul. Fryderyka Joliot-Curie 12, 50-383 Wrocław
tel. (+48) 71 375 75 83
e-mail: ptl@ptl.info.pl, www.ptl.info.pl
Archiwum Etnograficzne

�SPIS TREŚCI
WPROWADZENIE – JĘZYK WILAMOWSKI
JAKO JĘZYK GINĄCY�������������������������������������������������������������������������� 21
Dokumentacja języka wilamowskiego z perspektywy autobiograficznej�������23
Charakterystyka publikowanego materiału i struktura jego prezentacji���������25
Opowieści Wilamowian jako folklor ustny�����������������������������������������������������31
DY FÜRRYD – DY WYMYSIÖERYŚY ŚPRÖH OÜZ Ȧ ŚPRÖH YM
ŚTARWA���������������������������������������������������������������������������������������������������� 37
Dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fur oütobjogrȧfyśa perspektyw�39
Kȧrȧkterystyk fur gywejza wiöer ȧn dy struktür fur prezentȧcyj ������������ 41
Dy Kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüz moüłfolklor������������������������������������ 46
WILAMOWSKOJĘZYCZNE OPOWIEŚCI WILAMOWIAN
GYŚIHTA FU WYMYSIÖEJYN YR WYMYSIÖERYŚA ŚPRÖH�������� 51
Opozycja „swoi”–„obcy”: auto- i heterostereotypy
Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy
oüo- ȧn heterostereotypa������������������������������������������������������������������������ 51
[1] Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer �������������������������������������������������������� 51
Wilamowianie pochodzą znad morza������������������������������������������������������ 51
https://wikitongues.org/videos/helka_20221215_wym/
[2] Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter y Amsterdam�������������������������������������� 52
Wilamowianin spotyka swoją matkę w Amsterdamie ���������������������������� 52
https://wikitongues.org/videos/helka_20221216_wym/
[3] Dy Wymysiöejer wün ander łoüt ���������������������������������������������������������� 53
Wilamowianie byli innymi ludźmi���������������������������������������������������������� 53
https://wikitongues.org/videos/helka_20221217_wym/
[4] Uf Wymysoü diöft zih nimyd ny ferwȧjwa������������������������������������������ 53
Do Wilamowic nikt nie mógł się przyżenić �������������������������������������������� 53
https://wikitongues.org/videos/helka_20090202_wym/
[5] Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa hundyt jür y dam ���������������� 54
Wilamowianie przybyli ponad siedemset lat temu���������������������������������� 54
https://wikitongues.org/videos/nusa-h%C8%A7la_20090102_wym/

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

6
[6]

Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt wi dy Ełcnyn�������������������������������� 55
Wilamowianie byli inni niż Hałcnowianie �������������������������������������������� 55
https://wikitongues.org/videos/juza_20120103_wym/

[7]

Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn���������������������������������������������� 56
Hałcnowianie przeszkadzają Wilamowianom���������������������������������������� 56
https://wikitongues.org/videos/juza_20120104_wym/

[8]

Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh������������������������������������������������ 57
Nikt nas nie lubił z powodu języka�������������������������������������������������������� 57
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221231_wym/

[9]

Dy śpröh wiöe ny derłiöet�������������������������������������������������������������������� 57
Język wilamowski był zakazany������������������������������������������������������������ 57
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140304_wym-2/

[10] Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf „hołdy-bołdy” o��������������������������������������� 58
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała na „hołdy-bołdy”������������������ 58
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090102_wym/
[11] Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder ȧ łjyt zih wymysiöeryś�������������� 58
Mój teść był Polakiem, ale uczył się wilamowskiego���������������������������� 59
https://wikitongues.org/videos/juza_20120105_wym/
[12] Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter wymysiöeryśa śpröh���������������� 59
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie językiem wilamowskim������ 59
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140301_wym/
[13] Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś���������������������������������������������� 60
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku������������������������������������������������ 60
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090103_wym/
[14] Der Poüermin ziöet, wos ej nojys�������������������������������������������������������� 60
Pauermin mówił o nowinach������������������������������������������������������������������ 60
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120107_wym/
[15] Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer śtröf coła������������������������������ 61
Za mówienie po wilamowsku trzeba było płacić kary�������������������������� 61
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120108_wym/
[16] Di, wo ferśtinda, łahta�������������������������������������������������������������������������� 61
Ci, co rozumieli, śmiali się�������������������������������������������������������������������� 62
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120109_wym/
[17] Wi dy Pöła ogycün gingja�������������������������������������������������������������������� 62
Stroje Polaków z okolicznych wsi �������������������������������������������������������� 62
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221213_wym/
[18] Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma yn kłȧdyn���������������������������������������������� 62
Wilamowianie przybyli w strojach�������������������������������������������������������� 63
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221215_wym/

�Spis treści

[19] Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr �������������������������������������������������������������� 63
Nikt nie miał takich strojów jak my������������������������������������������������������ 63
https://wikitongues.org/videos/staha_20140301_wym/
[20] Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła�������������������������������������������� 63
Jak nam ukradli po wojnie najładniejszą odziewaczkę�������������������������� 63
https://wikitongues.org/videos/helka_20120107_wym/
[21] Der śmjyrgüst fjym krig���������������������������������������������������������������������� 64
Śmiergust przed wojną�������������������������������������������������������������������������� 64
https://wikitongues.org/videos/helka_20221214_wym/
[22] Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig���������������������������������������������������� 65
Jak szli na wesele przed wojną�������������������������������������������������������������� 65
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090201_wym-2/
[23] Dy ślynćkja ufer friöed������������������������������������������������������������������������ 65
Ślęczki na weselu ���������������������������������������������������������������������������������� 65
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221224_wym/
[24] Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft fum foter ������������������������������������ 66
Służący i robotnicy na gospodarstwie ojca�������������������������������������������� 66
https://wikitongues.org/videos/nuska_20220901_wym-2/
[25] Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer handułłoüt�������������������������������� 66
Humorystyczna historia o wilamowskich handlarzach�������������������������� 67
https://wikitongues.org/videos/inga_20090104_wym/
[26] Śüsterpop wiöe ym zuntag ������������������������������������������������������������������ 67
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku) była w niedzielę���������������������� 67
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221220_wym/
[27] S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf���������������������������������������������������������� 68
Jedzenie na odpuście w Starej Wsi�������������������������������������������������������� 69
https://wikitongues.org/videos/helka_20220602_wym-2/
[28] Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot���������������������������������������������� 69
Jak wilamowscy Żydzi świętowali Sukkot�������������������������������������������� 70
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120113_wym/
[29] Wi mih der pot fjyr hołwa liter brantwȧjn oüsgykoüft höt�������������� 70
Jak mnie putek (ojciec chrzestny) wykupił za pół litra wódki �������������� 71
https:// https://wikitongues.org/videos/helka_20120103_wym/
[30] S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa�������������������������������������������������������� 72
Dziecko obsikało radzieckiego żołnierza���������������������������������������������� 72
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090103_wym/
[31] Ȧ güter Rüsek hyłft������������������������������������������������������������������������������ 72
„Dobry Rusek” pomaga ������������������������������������������������������������������������ 73
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090101_wym/

7

�8

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[32] Dy Rüsa nama s’fad����������������������������������������������������������������������������� 73
„Ruscy” biorą konia ������������������������������������������������������������������������������ 73
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090102_wym/
[33] Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy feleśa�������������������������������������� 74
Jak nas wzięli do gaszenia młyna Neumanna���������������������������������������� 74
https://wikitongues.org/videos/inga_20090106_wym/
[34] Der jyśty mȧj wymysiöeryś������������������������������������������������������������������ 74
Świętowanie Pierwszego Maja po wilamowsku������������������������������������ 75
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221108_wym/
[35] Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet koroln ������������������������������������������ 75
Sprytna Wilamowianka ratuje korale ���������������������������������������������������� 76
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221117_wym-2/
[36] Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus���������������������������������������������������������������� 76
Jako młoda dziewczyna w areszcie�������������������������������������������������������� 77
https://wikitongues.org/videos/helka_20090101_wym/
[37] Ȧ bejzer, doüćer śiłer���������������������������������������������������������������������������� 78
Zły niemiecki nauczyciel ���������������������������������������������������������������������� 78
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221103_wym/
[38] Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa ������������������������������������������������������������ 78
List napisany po wilamowsku���������������������������������������������������������������� 79
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070101_wym/
[39] Opyłys y Ałca���������������������������������������������������������������������������������������� 79
Odpust w Hałcnowie������������������������������������������������������������������������������ 79
https://wikitongues.org/videos/helka_20221224_wym/
[40] Dy jyśta Wymysiöejyn wün y Wymysdiöf������������������������������������������ 80
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się w Starej Wsi���������������������������������� 80
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221216_wym/
Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca w świecie
Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum” płoc ufer wełt�������������������� 81
[41] Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot������������������������������������������������������������ 81
Wilamowice to piękne, małe miasto������������������������������������������������������ 81
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20080101_wym/
[42] Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn y Wymysdiöf������������������������ 82
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli zostać w Starej Wsi ������������������������ 82
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140303_wym-2/

�Spis treści

[43] Fyrym hȧsa zy Underum Puś�������������������������������������������������������������� 82
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic nazywa się Pod Lasem�������������� 83
https://wikitongues.org/videos/pejter_20090101_wym/
[44] Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg ���������������������������������������������������������� 83
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów i Polaków)���������������������������������� 83
https://wikitongues.org/videos/helka_20221222_wym/
[45] Der Bibiöewjec jyśter �������������������������������������������������������������������������� 83
O dawnym Bibowcu ������������������������������������������������������������������������������ 84
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221107_wym/
[46] Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt�������������������������������������������������������������������� 84
Jak była podzielona Bibowa Rola���������������������������������������������������������� 84
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221212_wym/
[47] Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer�������������������������������������������������������� 85
Jak uczyłam się pływać nad morzem ���������������������������������������������������� 85
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221209_wym/
[48] Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn bawjȧta����������������������������������� 85
Jak bawiliśmy się u sąsiada jako dzieci ������������������������������������������������ 85
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221130_wym/
[49] Wo yh hoüt ho gymaht ������������������������������������������������������������������������ 86
Co dziś robiłam�������������������������������������������������������������������������������������� 86
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090105_wym/
[50] Der büw mytum ruta hitła ������������������������������������������������������������������ 86
Chłopczyk z czerwonym kapelusikiem�������������������������������������������������� 86
https://wikitongues.org/videos/inga_20090105_wym/
[51] Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt yn Świöeca Tȧjh ���������������������������������� 87
O tym, jak diabeł zwodził wujka do Czarnego Stawu���������������������������� 87
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090103_wym/
[52] Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu nist ny fjet�������������������������������������� 88
O Ruźle, co mówiła, że się niczego nie boi ������������������������������������������ 88
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070104_wym-2/
[53] Dy wawyn fün uf Win�������������������������������������������������������������������������� 89
Tkacze jeździli do Wiednia�������������������������������������������������������������������� 89
https://wikitongues.org/videos/inga_20090102_wym/
[54] Dy śmyd łjyta zih y Win ���������������������������������������������������������������������� 89
Kowale uczyli się w Wiedniu ���������������������������������������������������������������� 90
https://wikitongues.org/videos/staha_20140303_wym/

9

�10

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[55] Der teper cy nökwyś ���������������������������������������������������������������������������� 90
Garncarz po sąsiedzku���������������������������������������������������������������������������� 90
https://wikitongues.org/videos/staha_20140304_wym/
[56] Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns ������������������������������������������������������ 90
Mama chodziła z nami na targ���������������������������������������������������������������� 91
https://wikitongues.org/videos/helka_20221221_wym/
[57] Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt������������������������������������������������������ 91
Garncarze jeździli z garnkami na targ���������������������������������������������������� 91
https://wikitongues.org/videos/staha_20140102_wym/
[58] Ymcyg diöh dy at fum kłopa��������������������������������������������������������������� 91
Przeprowadzki ze względu na pracę męża �������������������������������������������� 92
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140102_wym/
[59] Dy rȧz uf Win���������������������������������������������������������������������������������������� 92
Podróż do Wiednia���������������������������������������������������������������������������������� 92
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140103_wym/
[60] Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt���������������������������������������������������������������������� 93
Żarty podczas zalotów���������������������������������������������������������������������������� 93
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140103_wym-2/
[61] Mȧj wymysiöejer friöed ���������������������������������������������������������������������� 93
Moje wilamowskie wesele���������������������������������������������������������������������� 93
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120105_wym/
[62]	�Wi dy dinstmiöed nöm krig cüfełik ziöet, do wer hon ȧ śwȧjn
gyśłaht�������������������������������������������������������������������������������������������������� 94
Jak służąca po wojnie przez przypadek się wygadała, że było
u nas świniobicie������������������������������������������������������������������������������������ 94
https://wikitongues.org/videos/helka_20120105_wym/
[63] Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa�������������������������������������������������������������� 95
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom�������������������������������������������������������� 95
https://wikitongues.org/videos/helka_20120108_wym/
[64] Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by Doüćłand �������������������������������������� 96
Jak szwagra zabrali do obozu za Niemca ���������������������������������������������� 96
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140102_wym/
[65] W
� i ȧ bykanter fum foter yn oüsgyzidlta Wymysiöejyn hüłf
(ym 1956 jür)���������������������������������������������������������������������������������������� 96
Jak znajomy ojca pomógł wysiedlonym Wilamowianom (w 1956 r.)�������� 96
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140103_wym/
[66] Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa���������������������������������������������������� 97
Śmierć Edwarda Kennedy’ego �������������������������������������������������������������� 97
https://wikitongues.org/videos/nusa-h%C8%A7la_20090101_wym/

�Spis treści

Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś
Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj „jyśter” ȧn „hoüt”������������������ 98
[67] Dy śül fjym krig wiöe śtreng���������������������������������������������������������������� 98
Przedwojenna szkoła była rygorystyczna���������������������������������������������� 98
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090104_wym/
[68] Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy śpröh ȧjgyfüt���������������������������� 99
Dlaczego w Wilamowicach wprowadzono język polski������������������������ 99
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090101_wym/
[69] Dy baba hoüt zih ym bet�������������������������������������������������������������������� 100
Babcia czepiła się w łóżku�������������������������������������������������������������������� 100
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221203_wym/
[70] Dy bowa, wo gingja bocȧm end wymysiöeryś���������������������������������� 100
Kobiety, które do końca życia chodziły po wilamowsku �������������������� 100
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221204_wym/
[71] Ȧ bow trüg koroln fu böśtan�������������������������������������������������������������� 101
Jedna kobieta nosiła korale z bursztynu ���������������������������������������������� 101
https://wikitongues.org/videos/inga_20090101_wym/
[72] Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig zułd ocin���������������������������������� 101
Jak przedwojenne Wilamowianki się ubierały ������������������������������������ 102
https://wikitongues.org/videos/helka_20221227_wym/
[73] Wosfer hemb jyśter wün�������������������������������������������������������������������� 103
O tym, jakie dawniej były koszule ������������������������������������������������������ 103
https://wikitongues.org/videos/helka_20221228_wym/
[74] Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu wi yta�������������������������������������� 103
Kiedyś nie lali po śmierguście tak mocno jak teraz ���������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/helka_20221206_wym/
[75] Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma�������������������������������������������������� 104
Jak złożyli wóz na dachu���������������������������������������������������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/helka_20221207_wym/
[76] Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’ȧ hot ahca jür���������������������������� 104
Po śmierguście nie można było iść, jak się nie miało
osiemnastu lat �������������������������������������������������������������������������������������� 104
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140104_wym-2/
[77] Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa dy fadyn������������������������������������������ 105
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy pierze�������������������������������������������� 105
https://wikitongues.org/videos/helka_20090201_wym/

11

�12

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[78] Fjym krig go’s ny hefa kroüt y Wymysoü���������������������������������������� 105
Przed wojną w Wilamowicach nie było dużo kapusty ������������������������ 106
https://wikitongues.org/videos/helka_20221210_wym/
[79] Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa������������������������������������������������ 106
Jaskółki nie mają teraz co jeść�������������������������������������������������������������� 107
https://wikitongues.org/videos/inga_20090108_wym/
[80] Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt�������������������������������������������������� 107
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inna ������������������������������ 107
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090105_wym/
[81] Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter��������������������������������������������������������������� 107
Teraz jest lepsza pogoda niż dawniej���������������������������������������������������� 108
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120101_wym/
[82] Dy cökela fjym krig���������������������������������������������������������������������������� 108
Cukierki przed wojną���������������������������������������������������������������������������� 108
https://wikitongues.org/videos/helka_202212123_wym/
[83] Jyśter mahta zy cigln myta henda���������������������������������������������������� 108
Kiedyś robiono cegły ręcznie �������������������������������������������������������������� 109
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221106_wym/
[84] Wi zy s’wejtünikjy kürjyta���������������������������������������������������������������� 109
Jak leczyli bolące miejsca�������������������������������������������������������������������� 109
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221101_wym/
[85] Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder������������������������������������������������������ 109
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata������������������������������������������������������ 110
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221102_wym/
[86] Kürjyn myt kwaka ���������������������������������������������������������������������������� 110
Leczenie kwakami (brukwią) �������������������������������������������������������������� 110
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221109_wym/
[87] Gest fu Belgjen�������������������������������������������������������������������������������������111
Goście z Belgii���������������������������������������������������������������������������������������111
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090104_wym/
[88] Wo wer byr müter zocta���������������������������������������������������������������������111
Co sadziliśmy u mamy �������������������������������������������������������������������������111
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221221_wym/
[89] Wos zih os bocȧ mytag ���������������������������������������������������������������������� 112
Co się jadło przed południem �������������������������������������������������������������� 112
https://wikitongues.org/videos/helka_20221211_wym/

�Spis treści

[90] Fanküh gybröht ufs fȧld�������������������������������������������������������������������� 113
Jajecznica przynoszona na pole������������������������������������������������������������ 113
https://www.youtube.com/watch?v=HlRG3aLs2es
[91] Pylyk ȧn woserpip������������������������������������������������������������������������������ 114
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)�������������������������������������������������� 114
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120115_wym/
[92] S’Asa byr fȧldat���������������������������������������������������������������������������������� 114
Jedzenie przy pracy w polu������������������������������������������������������������������ 115
https://wikitongues.org/videos/helka_20221230_wym-2/
[93] Wjyr kohta oü ćjyrkja������������������������������������������������������������������������ 116
Gotowaliśmy też zacierkę�������������������������������������������������������������������� 117
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221222_wym/
[94] Ym besta wün gywjemty arpułn ������������������������������������������������������ 117
Najlepsze były zagrzane ziemniaki������������������������������������������������������ 117
https://wikitongues.org/videos/helka_20221226_wym/
[95] Ida tag ȧ śysuł kroüt �������������������������������������������������������������������������� 117
Codziennie miska kapusty�������������������������������������������������������������������� 118
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221110_wym/
[96] S’hemb ������������������������������������������������������������������������������������������������ 118
Koszula ������������������������������������������������������������������������������������������������ 118
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221205_wym/
Wartości obowiązujące w naszym świecie
Dy wata, wo zy y ynzer wełt zȧjn���������������������������������������������������������������� 119
[97] Wi zy dy ciglȧj boüta�������������������������������������������������������������������������� 119
Jak budowano cegielnię������������������������������������������������������������������������ 119
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221105_wym/
[98] Fyrym hȧsa zy cym Taksła���������������������������������������������������������������� 119
Skąd wziął się przydomek Taksła�������������������������������������������������������� 120
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140302_wym-2/
[99] Dy śwygjermüter kuzt jok wymysiöeryś������������������������������������������ 120
Teściowa mówiła tylko po wilamowsku���������������������������������������������� 120
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221214_wym/
[100] Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum grop wje ufśtejn�������������������� 121
Co powiedziałaby mama, jakby wstała z grobu ���������������������������������� 121
https://wikitongues.org/videos/helka_20090102_wym/

13

�14

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[101] Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa? ������������������������������������������������ 122
Jak można zapomnieć matczyny język? ���������������������������������������������� 122
https://wikitongues.org/videos/nusa_20090104_wym/
[102] Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś ������������������������������������������������������ 122
Soboki mówiły po wilamowsku ���������������������������������������������������������� 123
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120106_wym/
[103] Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh ���������������������������������������������������������� 123
Wilamowski to piękny język���������������������������������������������������������������� 123
https://wikitongues.org/videos/staha_20140302_wym/
[104] Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś������������������������������������������������������������ 123
Robotnicy uczyli się wilamowskiego �������������������������������������������������� 124
https://wikitongues.org/videos/nusa_20140101_wym/
[105] Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa wymysiöeryś ������������������������������ 125
Dlaczego zacząłem pisać po wilamowsku�������������������������������������������� 125
https://wikitongues.org/videos/juza_20120101_wym/
[106] Der foter kund ny pönyś kuza ���������������������������������������������������������� 125
Ojciec nie umiał mówić po polsku ������������������������������������������������������ 126
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090301_wym/
[107] Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza wymysiöeryś�������������������������� 126
Jak zabroniono dziecku mówić po wilamowsku���������������������������������� 126
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la-juza_20090301_wym/
[108] Wysty gryhta wymysiöeryś kuza?���������������������������������������������������� 127
Zaczniesz mówić po wilamowsku?������������������������������������������������������ 127
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090104_wym/
[109] Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk zo wośa ������������������������������������������������ 128
Jak prać wilamowskie stroje���������������������������������������������������������������� 128
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221228_wym/
[110] Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta wymysiöeryś���������������������������� 128
Dzieci były złe, jak mówiliśmy po wilamowsku���������������������������������� 128
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120110_wym/
[111] Dy müter fur nökweryn kund ny pönyś ������������������������������������������ 129
Matka sąsiadki nie umiała mówić po polsku���������������������������������������� 129
https://wikitongues.org/videos/helka_20120106_wym/
[112] Yhy nyt śwjerery zaha������������������������������������������������������������������������ 129
Szyłam cięższe rzeczy�������������������������������������������������������������������������� 129
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221208_wym/

�Spis treści

[113] Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)���������������������������������������������������������������� 130
Szyłam piękne lalki������������������������������������������������������������������������������ 130
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221210_wym/
[114] Wer hota myter śwaster zyty nymłikjy rek�������������������������������������� 130
Miałyśmy z siostrą takie same spódniczki ������������������������������������������ 131
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221201_wym/
[115] Dy gywynłikja rek fur müter������������������������������������������������������������ 131
Spódnice codzienne od matki �������������������������������������������������������������� 131
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221202_wym/
[116] Wi’h wymysiöejer blüza wüś ������������������������������������������������������������ 131
Jak prałam wilamowskie bluzki ���������������������������������������������������������� 132
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221229_wym/
[117] Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök ȧn kȧljytarök���������������������������������� 132
Najgorsze (najmniej odświętne) były spódnice płesnerrök
i kȧljytarök�������������������������������������������������������������������������������������������� 132
https://wikitongues.org/videos/inga_20090103_wym/
[118] S’kroücła fur müter���������������������������������������������������������������������������� 133
Krzyżyk od matki �������������������������������������������������������������������������������� 133
https://www.youtube.com/watch?v=H1FzVUccQBk
[119] Ym jyśta zuntag gingja zy śyner ogycün������������������������������������������ 133
W pierwszą niedzielę miesiąca ubierały się ładniej ���������������������������� 133
https://wikitongues.org/videos/nuska_20070103_wym-2/
[120] Dy śynsty traht uf Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag�������������������������������������� 134
Najpiękniejszy strój był na Boże Ciało������������������������������������������������ 134
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221206_wym/
[121] Mȧj koleżanka fur tancgrüp (Linküś-Ruzła)���������������������������������� 134
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła������������������������������������������������������ 134
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221217_wym/
[122] Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster Hȧla-Mockja-Hȧla���������������������������������� 135
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala (Elżbieta Matysiak)�������������� 135
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140106_wym/
[123] Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca�������������������������������������������������� 135
Po zasadzeniu ziemniaków musieliśmy się kulać�������������������������������� 136
https://wikitongues.org/videos/helka_20221229_wym/
[124] Oły śtunda wün gycyłt cyr at������������������������������������������������������������ 136
Wszystkie godziny pracy na gospodarstwie były policzone���������������� 136
https://wikitongues.org/videos/helka_20221212_wym/

15

�16

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[125] Wi zy dy kjywła y Błan mahta���������������������������������������������������������� 137
Jak robili kosze w Bielanach���������������������������������������������������������������� 137
https://wikitongues.org/videos/helka_20221220_wym/
[126] Dy ołda łoüt zöha jok fȧld������������������������������������������������������������������ 137
Starzy ludzie widzieli tylko pole���������������������������������������������������������� 137
https://wikitongues.org/videos/h%c8%a7la_20120116_wym-2/
[127] Śwjery at ufer wjytśoft ���������������������������������������������������������������������� 138
Ciężka praca na gospodarstwie������������������������������������������������������������ 138
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221230_wym/
[128] Wi’h myta myłihzaha uf dy Byłc fü�������������������������������������������������� 139
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska���������������������������������������������������� 139
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090105_wym/
[129] Der gymahty traktor�������������������������������������������������������������������������� 140
Robiony traktor������������������������������������������������������������������������������������ 140
https://wikitongues.org/videos/staha-nuska_20140101_wym-2/
[130] Mjyr gyfuł dy at ym gatła������������������������������������������������������������������ 140
Podobała mi się praca w ogródku (rozsadniku)������������������������������������ 141
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120111_wym/
[131] Gatła köst at���������������������������������������������������������������������������������������� 142
Ogródek kosztuje dużo pracy �������������������������������������������������������������� 142
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120112_wym/
[132] Wi’h wiöe jung, müst yh ata�������������������������������������������������������������� 142
Jak byłam młoda, musiałam pracować ������������������������������������������������ 142
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120114_wym/
[133] Yhy maht ołys ym fȧld ���������������������������������������������������������������������� 143
Robiłam wszystko w polu�������������������������������������������������������������������� 143
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120103_wym/
[134] Wi der foter züht ȧ gyśpon���������������������������������������������������������������� 143
Jak ojciec szukał gyśpon (kogoś do sprzęgania się) ���������������������������� 143
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120104_wym/
[135] Dy at ufer köłagrüw���������������������������������������������������������������������������� 143
Praca na kopalni������������������������������������������������������������������������������������ 144
https://wikitongues.org/videos/juza_20120102_wym/
[136] Der dźjada gyt cy asa yr öema nökweryn���������������������������������������� 144
Jak dziadek dawał jeść biednej sąsiadce���������������������������������������������� 145
https://wikitongues.org/videos/helka_20221225_wym/
[137] Yhy interesjyt mih jok myt at������������������������������������������������������������ 145
Ja interesowałam się tylko pracą���������������������������������������������������������� 145
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221225_wym/

�Spis treści

[138] Mjyr gyfüł inda s’handułn, ȧ ny s’fȧld �������������������������������������������� 145
Mnie podobał się zawsze handel, a nie pole���������������������������������������� 146
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140101_wym/
[139] Der foter handułt oüz knȧht�������������������������������������������������������������� 146
Mój ojciec handlował jako kawaler������������������������������������������������������ 146
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140105_wym/
[140] Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed ������������������������������������������������������ 147
Zabawna historia o służącej������������������������������������������������������������������ 147
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090101_wym/
[141] Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn�������������������������������������������������������� 148
Wesoła historia o kolędzie�������������������������������������������������������������������� 148
https://wikitongues.org/videos/ruzla_20090102_wym/
[142] Yhy fiöe śun ny ym rod���������������������������������������������������������������������� 149
Już nie jeżdżę na rowerze �������������������������������������������������������������������� 149
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20120102_wym/
[143] Wi wer dy hyt mojyta������������������������������������������������������������������������ 149
Jak budowaliśmy dom�������������������������������������������������������������������������� 150
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20140104_wym/
[144] S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad derśrok�������������������������������������������� 150
Jak piorun uderzył w słup i przestraszył konia������������������������������������ 151
https://wikitongues.org/videos/helka_20221219_wym/
[145] Yhy kund śejn zyngja������������������������������������������������������������������������ 152
Zawsze umiałam ładnie śpiewać���������������������������������������������������������� 152
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221226_wym/
[146] At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz���������������������������������������������������������� 153
Praca w Bibowcu i na łące�������������������������������������������������������������������� 153
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221211_wym/
[147] Wi der kłop mulk dy ki���������������������������������������������������������������������� 153
Jak mój mąż doił krowy������������������������������������������������������������������������ 154
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221218_wym/
[148] Yhy müst błȧjn byr müter ufer wjytśoft������������������������������������������ 154
Musiałam zostać przy matce na gospodarstwie������������������������������������ 154
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221219_wym/
[149] Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta cytȧlta �������������������������������������������� 155
Jak dzieliliśmy mięso po świniobiciu�������������������������������������������������� 155
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221223_wym/

17

�18

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[150] Awys güt uf dy kroft �������������������������������������������������������������������������� 155
Groch dobry na siłę������������������������������������������������������������������������������ 156
https://wikitongues.org/videos/helka_20221213_wym/
[151] Jyśter zösa oły ufa śymułn ���������������������������������������������������������������� 156
Kiedyś wszyscy siedzieli na stołkach�������������������������������������������������� 156
https://wikitongues.org/videos/inga-helka_20090103_wym/
[152] Wi zy dy tehtyn fur nökweryn wułda nama ufȧ Üral �������������������� 157
Jak córki sąsiadki miały zostać zabrane na Ural���������������������������������� 157
https://wikitongues.org/videos/helka_20120102_wym/
[153] Der direktor fur śül höt Wymysiöejer mȧkja fjym Üral bywjet������ 157
Jak dyrektor szkoły obronił wilamowskie dziewczęta
przed wywózką na Ural������������������������������������������������������������������������ 158
https://wikitongues.org/videos/helka_20120104_wym/
[154] Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama kłejzła myt fłoüma���������������� 158
Jak mnie aresztowali, to mama gotowała kluski ze śliwkami�������������� 158
https://wikitongues.org/videos/helka_20120101_wym/
[155] Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp ȧjłot���������������������������������������� 159
Jak Stanecka zaprosiła kobiety do zespołu������������������������������������������ 159
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221207_wym/
[156] Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki���������������������������������������������������� 160
Jak wybuchła wojna, pasłam krowy ���������������������������������������������������� 161
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221227_wym/
[157] Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ troüm���������������������������������������������� 161
Kuzyn, który zginął na wojnie, przyszedł na sen �������������������������������� 161
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221104_wym/
[158] Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta���������������������������������������������������������� 162
Jak stawiali dziada i maja �������������������������������������������������������������������� 162
https://wikitongues.org/videos/helka_20221208_wym/
[159] Faderśłȧjsa������������������������������������������������������������������������������������������ 162
Pierzowiec ������������������������������������������������������������������������������������������ 163
https://wikitongues.org/videos/helka_20221209_wym/
[160] Der köh ufer friöed ���������������������������������������������������������������������������� 163
Kucharz na weselu�������������������������������������������������������������������������������� 164
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221112_wym/
[161] Der friöedaśmjyrgüst ������������������������������������������������������������������������ 164
Śmiergust weselny�������������������������������������������������������������������������������� 164
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221111_wym/

�Spis treści

[162] Zy wułda yn hund ny kłengln������������������������������������������������������������ 164
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami psom �������������������������������������������� 165
https://wikitongues.org/videos/helka_20221218_wym/
Pieśni
Dy łidyn �������������������������������������������������������������������������������������������������������� 166
[163] Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn���������������������������������������������������������������������� 166
Z naszych bogatych pól ���������������������������������������������������������������������� 166
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090101_wym/
[164] Wymysiöejer śejny mȧkja������������������������������������������������������������������ 167
Wilamowianki to piękne dziewczyny�������������������������������������������������� 168
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20090102_wym/
[165] O dü mȧj łiwy puterbow�������������������������������������������������������������������� 168
O ty kochana maślarko ������������������������������������������������������������������������ 169
https://wikitongues.org/videos/inga_20090107_wym/
[166] Zȧjt gybata, ny hot frejwuł���������������������������������������������������������������� 169
Prosimy was, nie miejcie pretensji (za kolędę dziękujemy)���������������� 169
https://wikitongues.org/videos/inga_20090109_wym/
[167] Mȧj mȧkja, ku cy mjyr���������������������������������������������������������������������� 170
Moja dziewczyno, chodź do mnie�������������������������������������������������������� 170
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070101_wym/
[168] Der ołdy Kesuł������������������������������������������������������������������������������������ 170
Stary Kesuł ������������������������������������������������������������������������������������������ 170
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070102_wym/
[169] Ȧn śrejt weter�������������������������������������������������������������������������������������� 171
Jeden krok w przód������������������������������������������������������������������������������ 171
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070103_wym/
[170] Ny śyk mih ys pyśła���������������������������������������������������������������������������� 171
Nie posyłaj mnie do lasu���������������������������������������������������������������������� 171
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070104_wym/
[171] S’möndła śȧjnt������������������������������������������������������������������������������������ 171
Księżyc świeci�������������������������������������������������������������������������������������� 172
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070105_wym/
[172] Śpacerpolka���������������������������������������������������������������������������������������� 172
Śpacerpolka������������������������������������������������������������������������������������������ 172
https://wikitongues.org/videos/h%C8%A7la_20070106_wym/
[173] Śłöf mȧj kyndła fest���������������������������������������������������������������������������� 172
Śpij moje dziecko mocno �������������������������������������������������������������������� 173
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221114_wym/

19

�20

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[174] Diöt fum hejwuł���������������������������������������������������������������������������������� 173
Tam z górki ������������������������������������������������������������������������������������������ 174
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221115_wym/
[175] Zȧgja, nȧgja���������������������������������������������������������������������������������������� 174
Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja” ������������������������������������������������������������������ 174
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221116_wym/
[176] S’wün ȧmöł cwü mykja���������������������������������������������������������������������� 175
Były raz dwa komary���������������������������������������������������������������������������� 175
https://wikitongues.org/videos/nuska_20221113_wym/
ZAKOŃCZENIE ������������������������������������������������������������������������������������ 176
DY ENDRYD�������������������������������������������������������������������������������������������� 178
ROZMÓWCZYNIE I ROZMÓWCY, KTÓRYCH WYPOWIEDZI
ZNAJDUJĄ SIĘ W TEJ KSIĄŻCE
DY KUZERYNA ȦN DY KUZYN, WO ZY Y DAM BIHŁA KUZA �������180
BIBLIOGRAFIA
BIBLIOGRȦFYJ ������������������������������������������������������������������������������������ 185
TEMATYCZNY SPIS TREŚCI
TEMATYŚER RȦJSTER ���������������������������������������������������������������������� 189

�WPROWADZENIE
– JĘZYK WILAMOWSKI JAKO JĘZYK GINĄCY

Spośród około 6 tysięcy języków, którymi mówi się obecnie na świecie, większość używana jest przez niewielkie społeczności (Crystal 2000; Dołowy-Rybińska 2011: 13). Również w Europie występują języki, którymi posługują się
nieliczne osoby. Języki te są zagrożone wymarciem, zwłaszcza gdy pozbawione
są oficjalnego wsparcia państw narodowych.
Do tej grupy należy język wilamowski, którego używanie zostało zabronione w 1945 r. przez przedstawicieli władz lokalnych, w większości wywodzących
się z okolicznych miejscowości. Zakaz ten nie był jednak jedynym powodem, dla
którego Wilamowianie przestali mówić do swoich dzieci w ojczystym języku.
Po wojnie wilamowskość naznaczono piętnem, z perspektywy grupy dominującej
(Polaków) język wilamowski przez długie lata uznawany był za dziwny, śmieszny,
niewart uwagi. Takie negatywne ideologie i postawy językowe wymierzone przeciw językom mniejszościowym „powodują, że ludzie odrzucają swój język, nie
przekazują go dzieciom, nie chcąc narażać ich na upokorzenia i trudności życiowe”
(Dołowy-Rybińska 2011: 19). Mimo to język wilamowski do dzisiaj pozostaje ważny dla tożsamości dużej części Wilamowian. Świadczą o tym liczne wydarzenia organizowane przez Stowarzyszenie na rzecz Zachowania Dziedzictwa Kulturowego
Miasta Wilamowice „Wilamowianie” we współpracy z Centrum Zaangażowanych
Badań nad Ciągłością Kulturową Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, w których odgrywa on ważną rolę (por. Król, Olko, Wicherkiewicz
2017). Młodzi Wilamowianie – new speakerzy1 używają tego języka w rozmowach
między sobą, także tych prowadzonych za pomocą internetowych komunikatorów. Większość Wilamowian, choć sama w języku wilamowskim już nie mówi,
świadoma jest represji, jakie spotykały ich przodków z powodu używania swojego języka, i porusza ten temat podczas rozmów w gronie rodziny i przyjaciół
(por. Neels 2012). Język wilamowski został zarejestrowany przez Bibliotekę
Kongresu USA i otrzymał kod ISO 639-3 „wym”, uwzględniony został także
w Atlasie zagrożonych języków Świata (Atlas of the World’s Languages in Danger)
UNESCO. Od 2013 r. podejmowane sa działania mające na celu prawne uznanie
języka wilamowskiego za język regionalny w Polsce.

1
Osoby, które tego języka nauczyły się nie w domu, ale np. dzięki działaniom rewitalizacyjnym.

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

22

Równolegle do działań rewitalizacyjnych i aktywistycznych prowadzone są
badania naukowe. W ostatnich dwóch dekadach powstały prace językoznawcze
(Andrason, Król 2016; Żak 2017), w tym socjolingwistyczne (Wicherkiewicz 2001;
Neels 2012; Wicherkiewicz, Szlachta-Ignatowicz 2019; Borges, Król 2019; Chromik 2019) traktujące o zmianie językowej, kontakcie językowym czy o rewitalizacji2. Dzięki rewitalizacji pojawili się nowi mówcy o zróżnicowanych kompetencjach
językowych. To głównie oni tworzą dziś wspólnotę mówiących językiem wilamowskim. Również ich idiolekty mogą być ciekawym obiektem badań (por. Borges 2019).
Rewitalizacja językowa jest procesem dynamicznym i płynnym, którego cele
zmieniają się w zależności od aktualnej wiedzy oraz sytuacji danej społeczności.
Jednak podstawową motywacją, wspólną dla większości aktywistów na rzecz rewitalizacji językowej, jest chęć kultywowania dziedzictwa swoich przodków (Grenoble 2021: 11), stąd kluczowa jest jego dokumentacja.
Wiele języków nie zostało udokumentowanych i nie został po nich do dzisiaj
żaden ślad (Ahearn 2013: 237). Niestety pandemia COVID-19, a także upływ czasu
spowodowały, że w trzeciej dekadzie XXI w. pozostało przy życiu mniej niż dziesięć native speakerek płynnie mówiących w wymysiöeryś3. Dlatego też w ramach
programu „Language Revitalization Accelerator”, finansowanego przez organizację Wikitongues, zajmującą się wspieraniem dokumentacji i rewitalizacji językowej, powstał projekt „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice,
Poland”. Jego efektem jest 50 godzin nagrań, tym razem w wersji wideo, z dwiema
aktywnymi do dziś native speakerkami – Heleną Bibową fum Płaćnik (ur. 1922)
i Anną Foksową (Foxową) fum Lüft (ur. 1927).
Celem niniejszej publikacji jest zaprezentowanie zróżnicowanego materiału dokumentującego język wilamowski. Stanowiły go nagrania wideo – ze względu na
charakter projektu, który zakłada umieszczenie na stronie Wikitongues filmów dostępnych dla odbiorców dzięki zeskanowaniu kodu QR. Starałem się, by były one jak
najbardziej różnorodne zarówno jeśli chodzi o liczbę opowiadających, tematykę, jak
i czas powstania materiału, choć w przypadku języka o tak małej liczbie jego użytkowników nie było to proste zadanie. Jak pisała amerykańska antropolożka lingwistyczna Laura M. Ahearn, „Próby przechowania całego korpusu sztuki słowa zagrożonych języków są teoretycznie nierealne, nawet przy zastosowaniu współczesnych
technologii, takich jak wideo, skoro bowiem znika język, znikają również praktyki
językowe swoiste dla użytkowników tego języka” (2013: 242). Języki nie mogą bowiem istnieć bez ludzi, którzy ich używają (Crystal 2000: 1). Mam jednak nadzieję, że oprócz dokumentacji, która zawsze jest niedoskonała, publikacja ta wpłynie
pozytywnie na żywotność języka wilamowskiego, zapewniając dodatkowy matePełna bibliografia prac o Wilamowicach z lat 2000–2020 w: Król, Mętrak, Żak 2020,
prace do roku 2000 i uzupełnienia z lat 2020–2022, w: Król, Mętrak, Żak 2022. Na szczególną
uwagę zasługują teksty Alexa Andrasona.
3
„Wymysiöeryś” to określenie języka wilamowskiego w tym języku.
2

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

riał w tym języku dla new speakerów. Historie, opowiadania podawane drogą ustną
były i są do dzisiaj nie tylko jednym ze środków przekazywania języka, ale również
wzmagają poczucie łączności z grupą i chęć podzielania jej światopoglądu (Grenoble
2021: 11–12). Istotne będzie również wzmocnienie obecności mowy wilamowskiej
w Internecie, gdyż jest ona kluczowa dla zmiany negatywnych postaw wobec języka.

Dokumentacja języka wilamowskiego z perspektywy
autobiograficznej

Historia pierwszych opracowań mających na celu dokumentację języka wilamowskiego sięga jeszcze okresu międzywojennego. Wymienić tu należy gramatykę
autorstwa Adama Kleczkowskiego (1920, 1921) czy monumentalny słownik Hermanna Mojmira (1930–1936). Nie brakowało również opracowań amatorskich,
jak słownik i gramatyka w monografii Józefa Latosińskiego (1909) czy folklorystyczne opracowanie Ludwika Młynka (1907). Jak już wspomniałem, w XXI w.
powstały również liczne prace językoznawcze, które dostępne są szerszemu gronu.
Celem tej publikacji nie jest ich zreferowanie, ale udostępnienie tych materiałów,
do których większość zainteresowanych nie ma dostępu.
Jednym z celów mojej pracy – nie tylko tej książki, ale moich działań w ogóle
– jest oddanie głosu członkom grupy, która do tej pory była w dyskursie publicznym marginalizowana. Zdaniem Stacy Holman Jones4 (2014: 210–211) pisząc tekst
autoetnograficzny, badacz powinien przetransformować w swojej pracy to, co osobiste w to, co polityczne. Już sama rejestracja i dokumentacja tych relacji w celu
uchronienia ich od zapomnienia jest działaniem politycznym (Connerton 2012: 59).
Dlatego też jako inicjator stworzenia tego największego korpusu nagrań rozmów
w języku wilamowskim uznałem, że istotne dla zrozumienia tego, w jaki sposób
powstawał i się rozwijał, będzie wprowadzenie z perspektywy autobiograficznej.
Od urodzenia w 1993 r. mieszkałem w Wilamowicach (moi rodzice przeprowadzili się tu siedem lat wcześniej). Do dziś pamiętam dzień, w którym uświadomiłem sobie, jak bardzo niezwykłą sytuacją jest używanie odrębnego języka
w jednym małym miasteczku. Wcześniej wydawało mi się, że skoro w Wilamowicach mamy język wilamowski, to w Dankowicach będzie dankowski, w Hecznarowicach – hecznarowski itd. Mogłem mieć wtedy około 5 lat, od razu jednak
zdałem sobie sprawę, że językiem wilamowskim poza moją przyszywaną wilamowską Babcią (Heleną Rozner fum Böba-Loüzkja) mówi bardzo mało osób. Kiedy mniej więcej dwa lata później Babcia, z którą w dzieciństwie spędzałem wiele
czasu, powiedziała, że język wilamowski wkrótce wyginie, bo nikt nim nie mówi,
ogarnął mnie niepokój. Niedługo później, bo w 2001 r., wydana została interdyscyplinarna monografia gminy Wilamowice pod redakcją Antoniego Barciaka (2001).
4

Australijska badaczka, pionierka podejścia autoetnograficznego.

23

�24

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kiedy o niej usłyszałem, od razu chciałem ją mieć, co też wkrótce się wydarzyło,
bo kupili ją zarówno moi rodzice, jak i Babcia. Pamiętam papier, w jaki zapakowane były oba egzemplarze. Pomyślałem, że na pewno w tej książce będzie
udokumentowany cały język wilamowski, jednak kiedy ją otworzyłem (i przeczytałem całe 750 stron od deski do deski), okazało się, że nie ma ona charakteru
dokumentacyjnego, a raczej jest to zbiór mniej lub bardziej powiązanych ze sobą
rozdziałów (wielu bardzo wartościowych). Po lekturze szczególnie utkwiły mi
w pamięci słowa Tomasza Wicherkiewicza, który napisał, że całkowite wymarcie
języka wilamowskiego „stanie się faktem zapewne jeszcze w pierwszej dekadzie
nowego stulecia” (Wicherkiewicz, Zieniukowa 2001: 498). To wtedy zapragnąłem
udowodnić, że się one nie spełnią: nie chodziło mi o ambicje osobiste, ale o uratowanie mojego języka od śmierci.
Tak, określenie „śmierć języka” dobrze oddaje moje ówczesne odczucia i do
dzisiaj nie umiem znaleźć lepszego słowa. Bez wątpienia jest to przykład stosowanego przez aktywistów i naukowców zajmujących się językami ginącymi na
całym świecie dyskursu zagrożenia (Dołowy-Rybińska 2017: 481–486) i właśnie
poczucie zagrożenia towarzyszy mi od tego czasu nieprzerwanie, z mniejszym lub
większym natężeniem.
Od razu pomyślałem, że należy działać, i poczułem, że to na mnie spoczywa
odpowiedzialność za przyszłość języka wilamowskiego. Dlatego chciałem go dokładnie udokumentować. Kupiłem niebieski zeszyt i zacząłem spisywać słówka,
które znałem, a o te trudniejsze wypytywałem Babcię. Ku mojemu przerażeniu
okazało się, że zapisane słówka trudno odczytać, jeśli nie jest się zanurzonym w języku wilamowskim. Wtedy wpadłem na pomysł, że najlepiej będzie moje rozmowy
z Babcią nagrywać.
Na Wielkanoc 2004 r. dostałem od rodziców pierwszy dyktafon. To na nim
przeprowadzałem swoje pierwsze nagrania. Babcia śpiewała mi piosenki, mówiła
przysłowia czy wierszyki, dyktowała pojedyncze słówka. Pewnego dnia poszliśmy do przyjaciółki Babci – Ingi Matzner, która nie tylko świetnie mówiła po
wilamowsku (do końca życia był on dla niej językiem prymarnym), ale także była
niezwykle świadoma językowo. To ona tłumaczyła mi, dlaczego, jej zdaniem, neologizmy powinno się tworzyć na podstawie zapożyczeń z niemieckiego, i usiłowała wyplenić polonizmy z idiolektów mojej Babci i mojego. Robiła to jednak bardzo
kulturalnie, by nie zrazić mnie, dziecka, do używania wilamowskiego. Przyszłość
jej matczynego języka5 leżała jej na sercu, podobnie jak większości moich rozmówców, nawet jeśli reprezentowali oni różne ideologie i postawy językowe.
5
Choć jej matka Ewa Matzner pochodziła z Kamienicy (niem. Kamitz), gdzie używano
dialektu języka niemieckiego, Inga rozmawiała z nią po wilamowsku, gdyż ta jako młoda osoba
przybyła do Wilamowic, gdzie później urodziła się jej córka. Ewa Matzner była prawdopodobnie
ostatnią użytkowniczką języka wilamowskiego, która nie nauczyła się nigdy języka polskiego.
Zmarła w 1981 r. w wieku 90 lat.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

Inga opowiadała mi różne historie, opowieści o utopcach, śpiewała mi pieśni,
również te, które sama ułożyła lub przetłumaczyła z języka niemieckiego. Pamiętam, jak bardzo emocjonujące było dla mnie zapisywanie nieznanych dotąd utworów. Nieznanych mi, to znaczy nieopublikowanych wcześniej w zbiorach pieśni
Władysława Dybczyńskiego (2002) i Józefa Gary (2004). Miałem wrażenie, że robię coś niezwykle ważnego, ratuję coś od zapomnienia.
Wkrótce do grona nagrywanych dołączyły kolejne koleżanki Babci, a także moje sąsiadki, które przychodziły do kapliczki stojącej obok mojego domu
śpiewać pieśni maryjne. Po każdej modlitwie zostawały dłużej i rozmawiały po
wilamowsku, a ja nagrywałem śpiewane przez nie pieśni, opowieści i przysłowia.
I tak metodą kuli śnieżnej w 2009 r. grupa nagrywanych rozrosła się do około
osiemdziesięciu osób (ich nazwiska zostały wymienione w zakończeniu). Wśród
nich było wiele ważnych postaci, ale chciałbym tu wyróżnić Józefa Garę fum Tołer,
wilamowskiego poetę, który również sam dokumentował język wilamowski. Jest
on autorem zbiorów wierszy, pieśni, słowników (w tym Wikisłownika), do swoich
publikacji wykonywał także nagrania (Gara 2004; Gara 2007). Stworzył również
własny system zapisu.
Wróćmy do prowadzonej przeze mnie dokumentacji. Miała ona charakter nie
tyle dokumentacji językowej, co etnografii ratującej (Zhelyazkova 2003): chciałem
zachować nie tylko język, ale jak najwięcej wiedzy Wilamowian. Tej dotyczącej
lokalnej historii, tradycji, zwyczajów, strojów, a także postaw i ideologii językowych. W ramach tego wieloletniego, bo trwającego w latach 2004–2022, działania
powstało ponad 2 tysiące godzin nagrań, głównie audio.
Materiały te, choć we fragmentach opracowywane i publikowane przeze
mnie jako cytaty w pracach naukowych i popularnonaukowych, a także udostępniane w innych projektach6, pozostają w większości niedostępne dla szerszego
grona odbiorców.

Charakterystyka publikowanego materiału i struktura
jego prezentacji

Trzonem tej książki jest 176 wypowiedzi Wilamowianek i Wilamowian w języku
wilamowskim, których zapis wideo trwa łącznie około 3,5 godziny. Nagrania oraz
ich tłumaczenie na język angielski dostępne są na stronie wikitongues.com, dzięki
czemu mogą trafić do grona międzynarodowego. Część z nich powstała na potrzeby tego projektu w roku 2022, a inne zostały wybrane z materiału zgromadzonego
w ramach innych projektów (ich spis znajduje się w zakończeniu).
Wiele nagrań języka wilamowskiego udostępnionych zostało na stronie projektu „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl/Frontend/ [dostęp:
1.10.2022].
6

25

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

26

Zebrany materiał prezentuję w formie transkrypcji oraz tłumaczenia na język polski. Poszczególnych wypowiedzi nie komentuję, jak to przeważnie bywa
w monografiach antropologicznych. Nie można tu jednak mówić o neutralnej prezentacji, gdyż sam wybór tekstów oraz ich uporządkowanie już jest interpretacją
(por. Clifford 2000: 59). Formę interpretacji ma również tłumaczenie. Wybór ten
tym bardziej nie jest reprezentatywny, ponieważ dotyczy jedynie nagrań wideo,
które stanowią niewielką część całego zarejestrowanego korpusu. Nie bez znaczenia jest również moja pozycja jako aktywisty i badacza insidera, którą opisałem
w poprzednim podrozdziale. Podobnie więc jak w przypadku innych publikacji
prezentujących „surowy” materiał, to ja jestem autorem tego wyboru, który podporządkowany był moim przekonaniom (por. Burszta, Grębecka 2015: 9). Podstawowym kryterium wyboru był język tekstu (język wilamowski, a nie kod mieszany z polskim lub niemieckim), treść, która nie wymagała anonimizacji, a także
przydatność do celów edukacyjnych – nauki języka wilamowskiego oraz poznania
obrazu historii Wilamowian dzielonego przez moje rozmówczynie.
Rozmówczyniami i rozmówcami były osoby w różnym wieku, pochodzące
z różnych warstw społecznych, o zróżnicowanych biografiach językowych7: niektóre chodziły do szkoły niemieckiej, inne zakończyły edukację w polskiej szkole
przedwojennej (te urodzone przed 1927 r.). Są osoby, które musiały z Wilamowic
wyemigrować, i takie, które spędziły w swoim rodzinnym miasteczku całe życie.
Niektóre przeżyły aresztowania, wywózki do obozów, wysiedlenie z własnego
domu na kilkanaście lat, innym udało się uniknąć tych form represji. Te wydarzenia
wpłynęły zapewne na idiolekty poszczególnych osób. Założeniem był wybór materiału, w którym narratorzy mówią wyłącznie po wilamowsku, jednak w prezentowanych tekstach można zauważyć liczne interferencje – wyrazy czy całe określenia
z języka polskiego lub niemieckiego. Cztery osoby – Elżbieta Gandor (Puś-Pejter),
Józef Gara (Tołer), Elżbieta Kacorzyk (Bek-Bȧlcer) i Anna Zejma (Lüft) – urodziły
się i całe życie mieszkały w dzielnicy Pod Lasem, o której mówiono, że cechuje ją
inny dialekt języka wilamowskiego (por. Król 2015).
Jakość nagrań jest też wystarczająca dla większości typów badań lingwistycznych. Możliwość odsłuchania nagrania umożliwia analizę oryginalnego materiału,
a nie transkrypcji, jak to często bywa z udostępnianymi materiałami wilamowskojęzycznymi.
Publikowane transkrypcje stanowią również ciekawy materiał dla socjolingwistek i socjolingwistów, gdyż na podstawie wielu wypowiedzi, które prezentują,
można badać ideologie i postawy językowe. Etnolożki i etnolodzy mogą znaleźć
w tym materiale wiele informacji na temat tożsamości Wilamowian, ról gendePojęcie „biografia językowa” rozumiem za Anną Zielińską jako „historię przyswajania
i używania języków w ciągu całego życia człowieka, uwzględniającą po kolei fazy jego życia
(dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały, starość) oraz wydarzenia, które wpłynęły na zmianę języka w rodzinie” (Zielińska 2013: 68).
7

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

rowych czy obrazu innych społeczności żyjących obok Wilamowian. Zawiera on
również liczne informacje przybliżające tematy będące tradycyjnie przedmiotem
etnografii, takie jak obrzędowość doroczna i rodzinna, dawne budownictwo czy
używane sprzęty i formy gospodarowania.
W zgromadzonym materiale znajdują się zarówno teksty folkloru, które funkcjonują bądź funkcjonowały dawniej w obiegu społecznym, jak i wypowiedzi
o charakterze indywidualnym, wywołane podczas wywiadu.
Zebrane opowieści są zróżnicowane tematycznie. Jednak zarówno opowieści
wspomnieniowe o wojnie i powojennych prześladowaniach, te o pracy w polu, jak
i te humorystyczne łączy wspólny obraz świata. Językowy obraz świata definiuję za
Jerzym Bartmińskim jako „zawartą w języku, różnie zwerbalizowaną interpretację
rzeczywistości dającą się ująć w postaci zespołu sądów o świecie” (2007: 12).
Jak pisała Katarzyna Marcol, „Reprodukowanie (powtarzalność) tekstów na
poziomie określonych form czy struktur znaczeniowych świadczy o ich zadomowieniu się w świadomości wspólnoty, a zatem w tekstach folkloru ujawniają się
sądy o świecie, wśród których są także wyobrażenia o przeszłości” (2020: 62).
Jednak owe „sądy o świecie” obecne są nie tylko w tradycyjnie rozumianych tekstach folkloru. W zebranym materiale obok tych pierwszych znajdują się również
te wywołane podczas wywiadów, mające charakter indywidualnych wspomnień.
Również i w nich dostrzec można powtarzalne elementy świadczące o stałości
obrazu świata członków wilamowskojęzycznej wspólnoty komunikacyjnej.
Korzystając z typologii problemów badawczych służącej do analizy językowego obrazu świata zaproponowanej przez Bartmińskiego (2007: 20–21), podzieliłem zebrane teksty na następujące rozdziały:
1) �Opozycja swoi–obcy, czyli autostereotypy i heterostereotypy: w tym rozdziale znalazły się opowieści o tym, co różni Wilamowian od ich sąsiadów –
Polaków i Niemców, o kontaktach z tymi grupami, a także o tym, co narratorzy
uznali za typowe dla Wilamowian.
2) �Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca w świecie: opowieści o różnych
miejscach, zarówno tych znanych, bezpiecznych, jak i nieznanych, niepewnych.
3) �Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś: są to opowieści o tym, co
było dawniej, i jak zmieniało się życie społeczności do czasów współczesnych.
Najczęściej opowieści te cechuje nostalgia za młodością i za tym, co minęło.
4) �Wartości obowiązujące w „naszym” świecie: etos pracy (zarówno gospodarzy, jak i handlarzy), sposób spędzania czasu wolnego, świętowania, prawidłowe (z perspektywy narratorów) postawy i decyzje podejmowane w życiu.
5) �Pieśni, które do dzisiaj stanowią ważny element repertuaru Wilamowian (por.
Małanicz-Przybylska 2019).
Teksty zostały pogrupowane w sposób elastyczny – wiele z nich można by
przydzielić do kilku grup. Decyzja o przypisaniu danego tekstu do konkretnej grupy opierała się na moim długoletnim zanurzeniu w terenie.

27

�28

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Na końcu książki znajduje się również tematyczny spis treści, podzielony na
następujące części:
Wilamowice i Wilamowianie: opowieści związane z mitem pochodzenia Wilamowian, a także teoriami pochodzenia przydomków czy nazw miejscowych.
Znalazły się tu również opowieści o życiu codziennym w Wilamowicach, np.
o przedwojennej szkole czy budowie cegielni, a także o antagonizmach między Wilamowianami a Polakami czy Hałcnowianami, szczególnie w kontekście endogamii, czyli zawierania małżeństw w obrębie jednej społeczności.
Język wilamowski: są tu opowieści, w których największą rolę odgrywa język wilamowski, np. mało znane historie członków społeczności, którzy nie potrafili
mówić w innym języku, a także osób z zewnątrz, które z różnych powodów
nauczyły się języka wilamowskiego – służących czy osób, które weszły w społeczność wilamowską poprzez małżeństwo. Ważnym elementem są też opowieści o prześladowaniach Wilamowian za używanie swojego języka w okresie powojennym, a także o negatywnych postawach mieszkańców okolicznych
wsi, którzy wyśmiewali Wilamowian mówiących w swoim języku. Wśród
opowieści o języku wilamowskim są zarówno historie dotyczące dawnych
czasów, jak i refleksje na temat współczesnej sytuacji tego języka. To w nich
szczególnie widoczne są ideologie i postawy Wilamowian wobec mowy wilamowskiej, a także innych języków.
Stroje wilamowskie: opowieści o strojach wilamowskich, wyglądzie poszczególnych ich elementów, a także zmianach, które je dotknęły, zawierające nieraz
ich ocenę z perspektywy narratorek. Można w nich dostrzec również rozmaite
ideologie i postawy dotyczące stroju: zarówno jego wyglądu, jak i znaczenia
dla wilamowskiej tożsamości. Znajdują się tu również informacje praktyczne,
np. dotyczące prania czy szycia poszczególnych elementów, a także tego, jak
wyglądały stroje na różne okazje.
Tradycje: opowieści o tym, jak obchodzono dawniej wesele czy śmiergust8, a także opisujące zabawy towarzyszące „pierzowcom”, czyli skubaniu pierza. Zawierają one również mnóstwo szczegółów dotyczących tego, jak się ubierano
i co jedzono przy tych okazjach. W opowieściach o wyjazdach na odpusty
w okolicznych miejscowościach widoczne są też postawy wobec ich polskoi niemieckojęzycznych mieszkańców. Znalazła się tu także jedna opowieść dotyczącego świętowania Sukkot przez wilamowskich Żydów.
Pieśni: Wybór pieśni wilamowskich wykonywanych przez Wilamowianki, a także
komentarze do nich. Oczywiście nie jest to pełen katalog tych utworów, a te,
które znalazły się w tym zbiorze, często mają więcej zwrotek, niż przedstawiono. Dzięki nagraniom wideo, dostępnym na stronie Wikitongues, moż8
Obrzęd wielkanocny polegający na odwiedzaniu dziewcząt przez kawalerów w celu polania ich, po to by otrzymać napitek i poczęstunek.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

na zobaczyć śpiewaczki oraz posłuchać pieśni, wykonywanych niekiedy
z akompaniamentem (gra znany wilamowski akordeonista Jan Rozner). Są to
natomiast praktyczne wykonania, które można porównać do tych „ustandaryzowanych”, zawartych w zbiorach tekstów (Król 2019a; Król 2019b; Król
2021). Jak wszystkie teksty folkloru pieśni cechuje bowiem wariantywność
– wersje prezentowane w tej książce mogą więc różnić się od tych opublikowanych wcześniej.
Gospodarstwo: historie o pracy na roli, a także przemianach, jakie dotknęły wilamowskie gospodarstwa za pamięci moich rozmówczyń i rozmówców. Oprócz
opisów tego, co i w jaki sposób uprawiano, dotyczą one również pracy i życia
służących, tradycji związanych z rolnictwem, a także poświęcenia się uprawie
ziemi, nieraz kosztem innych planów. Są to wątki typowe dla wilamowskiego folkloru, obecne w wielu opowieściach narratorów pochodzących z rodzin
gospodarskich.
Straszydła: opowieści o tym, co Wilamowianki i Wilamowian straszyło. Niektóre z nich mówią o demonach, jak chłopiec z czerwonym kapelusikiem. Inne,
przekazane w konwencji humorystycznej, wyśmiewają osoby, które „nabrały
się” na istnienie tych demonów.
Rękodzieło i handel: opowieści o Wilamowiankach i Wilamowianach, dla których
to nie praca w polu była głównym źródłem utrzymania. Byli to rękodzielnicy,
tacy jak garncarze, tkacze i kowale, którzy swego fachu uczyli się w Wiedniu.
Znajdują się tu także opowieści o handlarzach, często humorystyczne. Zamiłowanie do handlu do dziś jest jednym z często przywoływanych atrybutów
wilamowskiej odmienności.
Jedzenie: opowieści o tym, co, o jakich porach i jak jedzono, w jaki sposób
przynoszono jedzenie do pracy w polu, a także co przy jedzeniu mówiono.
Znajdują się tu również przepisy potraw oraz dokładne opisy ich smaku.
Ważne miejsce wśród nich zajmuje śüsterpop, nazywana jajecznicą po wilamowsku.
Ważne wydarzenia historyczne: opowieści dotyczące ważnych wydarzeń z przeszłości Wilamowic, często przekazywane w konwencji memoratu: o początku
drugiej wojny światowej, wojnie, powojennych wywózkach, wysiedleniach,
aresztowaniach i represjach Wilamowianek i Wilamowian. Znajdują się tu
komentarze dotyczące zarówno historii ogólnej, jak i lokalnej (np. założenia
Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „Wilamowice”).
Opowieści z życia: opowieści, których nie udało mi się zakwalifikować do innych kategorii. Dotyczą one spraw z życia codziennego: jazdy na rowerze,
wspomnień zabaw z dzieciństwa, nauki pływania, pracy w kopalni. Wiele
z nich opowiada o konkretnych osobach: krewnych czy sąsiadach. Dużą
część stanowią te dotyczące chorób i ich leczenia, a także opowiadania
humorystyczne.

29

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

30

Transkrypcję w języku wilamowskim starałem się tworzyć jak najwierniej,
zgodnie ze współczesną ortografią języka wilamowskiego. Pierwsze zapisy języka wilamowskiego pochodzą z I połowy XIX w., jednak dopiero w XX w. pojawiły się próby stworzenia spójnego systemu zapisu. W 1907 r. podjął się tego
polski ludoznawca Ludwik Młynek w swojej broszurze Narzecze wilamowickie
(Młynek 1907). W 1909 r. słownik języka wilamowskiego korzystający z autorskiej ortografii opracował miejscowy nauczyciel Józef Latosiński. Własny
system zapisu oparty na alfabecie polskim stworzył na przełomie XIX i XX w.
wilamowski pisarz Florian Biesik. Pisownię opartą na transkrypcji fonetycznej
stosowali Adam Kleczkowski (1920, 1921), Hermann Mojmir (1930, 1936) i Heinrich Anders (1933).
Na początku XXI w. własną ortografię stworzył wilamowski poeta Józef Gara,
który bazował na polskim alfabecie, uzupełnionym o dodatkowe znaki diakrytyczne (umlauty) oraz dwuznak „ao”, mający oznaczać „a” pochylone.
Wspomniane systemy ortograficzne z różnych powodów się nie przyjęły. Niektóre były zbyt skomplikowane, w przypadku innych sami ich autorzy nie stosowali
postulowanych przez siebie zasad konsekwentnie (por. Wicherkiewicz 2001).
U progu drugiej dekady XXI w. pojawiła się potrzeba stworzenia współczesnej
pisowni języka wilamowskiego związana z działalnością Stowarzyszenia na rzecz
Zachowania Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice „Wilamowianie”. Jako
jeden z działaczy stworzyłem taką pisownię opierającą się na ortografii polskiej,
zawierającą 33 grafemy proste.
Ȧȧ
Ii
Pp
Zz

Aa
Jj
Rr
Źź

Bb
Kk
Ss
Żż

Cc
Ll
Śś

Ćć
Łł
Tt

Dd
Mm
Uu

Ee
Nn
Üü

Ff
Ńń
Ww

Gg
Oo
Xx

Hh
Öö
Yy

A także digrafy (np. dź, dż, ng, iö, oü, öe) i trigraf (iöe).
Pisownia ta nawiązuje do pisowni Gary oraz do tej stosowanej w słowniku Mojmira, ale jest w stosunku do nich bardzo uproszczona – w ograniczony
sposób oddaje bogactwo wilamowskiej fonetyki. Spełnia jednak swoje zadanie, którym jest podtrzymywanie żywotności języka wilamowskiego – została
przyjęta przez starszych użytkowników, sprawdza się w nauczaniu języka wilamowskiego i używana jest przez niemal wszystkich naukowców zajmujących
się współcześnie tym językiem. W 2012 r. zostały na nią przetransliterowane
najważniejsze dzieła literatury wilamowskiej9. Zastosowano ją w publikacji
A grammar of Wymysorys (Andrason, Król 2016), a także w słowniku języka
9
Są one dostępne na stronie projektu „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://
www.inne-jezyki.amu.edu.pl.

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

wilamowskiego mojego autorstwa, zawierającym blisko 10 tysięcy wyrazów.
Dziś jest ona jedyną używaną pisownią tego języka. Język wilamowski pod
względem standaryzacji i kodyfikacji jest więc w nieco innej sytuacji niż wiele
innych małych języków, w przypadku których na temat wyboru pisowni prowadzone są ożywione dyskusje.
Jeśli któraś forma gramatyczna czy słowo odbiegało od postaci standardowej10,
umieszczałem po tym wyrażeniu formę standardową w kwadratowym nawiasie.
Dodatkowe wyjaśnienia czy dopowiedzenia umieściłem w nawiasach zwykłych.
Tłumaczenie na język polski starałem się również robić jak najdokładniej, ale dla
komfortu czytelnika pominąłem niektóre powtórzenia czy przejęzyczenia. Dociekliwi mogą skorzystać z wilamowskiej transkrypcji oraz z filmów dostępnych na
stronie Wikitongues.
Celem tej publikacji jest upowszechnienie materiałów zebranych podczas dokumentacji języka wilamowskiego zarówno wśród naukowców, pasjonatów wielojęzyczności, jak i samych Wilamowian, chcących pogłębiać swoją znajomość
języka wilamowskiego.

Opowieści Wilamowian jako folklor ustny

Prowadzone przeze mnie badania terenowe miały charakter klasycznych badań
etnograficznych, składały się więc z obserwacji i wywiadu. Jednym z ich celów
było zebranie pieśni, wierszy i przysłów w języku wilamowskim. Duża ich część
była już publikowana (Król 2019b; Król 2021), przy czym często przygotowując
te utwory do druku, porównywano je do znajdujących się w archiwach materiałów
zebranych przed 1945 r. przez niemieckich badaczy Karla Horaka i Alfreda Karaska (Król 2019a). Niektóre z tych utworów, w wersji przekazanej przez moich
rozmówców, zostały także umieszczone w tej książce.
Opowieści Wilamowian natomiast nie były do tej pory obiektem badań folklorystów, z nielicznymi wyjątkami. Polski zbieracz folkloru Ludwik Młynek opublikował
w swojej broszurze kilkanaście przysłów i opowiadań Wilamowian (1907), natomiast
w przedwojennym zbiorze Podania Niemców Beskidzkich wspomniany już niemiecki
badacz Alfred Karasek zamieścił 61 opowiadań z Wilamowic (Karasek, Strzygowski
1930). Choć badania prowadzone w Wilamowicach w ostatnich dwóch dekadach nigdy nie były zorientowane na gromadzenie materiału folklorystycznego, ich efektem
jest zebranie licznych tekstów, które można by uznać za folklorystyczne.
Zdaniem Piotra Grochowskiego cechą narracji o charakterze folklorystycznym jest to, że „przybierają one [teksty o charakterze folklorystycznym] postać
względnie ustabilizowanych tekstów odwołujących się do określonych formuł
10
Chodzi o formy odbiegające od norm opisanych w Słowniku języka wilamowskiego
(Król 2020).

31

�32

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

poznawczych i stereotypów, które zarazem funkcjonują w żywych, interaktywnych sytuacjach komunikacyjnych” (Grochowski 2017: 239). Takie sytuacje wykonawczo-odbiorcze są charakterystyczne dla folkloru i „konstytuują zarazem
wspólnoty interpretacyjne, które w toku wymiany informacji, poglądów i ocen
negocjują i wypracowują, a następnie utrwalają i rozpowszechniają określone
wzorce rozumienia rzeczywistości oraz adekwatne do nich zasady działania”
(Grochowski 2017: 239).
Należy pamiętać, że sytuacją folklorotwórczą może być nie tylko spotkanie na
weselu czy w karczmie, ale także wywiad antropologiczny czy socjolingwistyczny. Parafrazując słowa Jędrzeja Burszty i Zuzanny Grębeckiej, można powiedzieć,
że „Sytuacja wywiadu etnograficznego staje się przeto po części uczestnictwem
w procesie przypominania, odtwarzania pamięci o przeszłości miasta, z jednej strony w teraźniejszości Wilamowic, która stanowi zawsze punkt wyjścia rozmowy,
a z drugiej nieodmiennie naznaczonym urywkowością, niekompletnością czy też
po prostu niekompatybilnością tego, co umyka pamięci” (2015: 10). Wiele z opowieści zebranych podczas wywiadu etnograficznego pełnych jest powtarzalnych
i społecznie usankcjonowanych elementów, którym folkloryści mogą się przyjrzeć,
analizując teksty mówione, wykonywane w sytuacji naturalnej dla członków danej
wspólnoty (Grochowski 2019: 14). Według pochodzącego ze Śląska Cieszyńskiego
folklorysty Jana Kajfosza:
Zadomowienie się tekstu w świadomości sprowadza się do jego bardziej
lub mniej dokładnego reprodukowania, czyli do powtarzania określonych
form czy struktur znaczeniowych, co przekłada się na jego konwencjonalny i w miarę systematyczny charakter. Z tego właśnie względu za kluczowy
wyznacznik przekazu folklorystycznego uznać można wierność określonym
wzorcom tekstowym (2009: 44).

W analizie typowej dla folklorystyki chodzi o „uchwycenie owych narracyjnych konwencji opowiadania, które traktowane są jako swoisty klucz do zrozumienia kultury, umożliwiający odczytanie sensów (i doświadczeń) o charakterze
społecznym” (Grochowski 2019: 15).
Liczne spośród prezentowanych tu opowieści to memoraty – opowieści
świadka. W niniejszym zbiorze znajduje się wiele tego typu opowieści, np. o wybuchu wojny, powojennych prześladowaniach, sposobach ukrywania drogocennych przedmiotów przed prześladowcami czy powstaniu grupy kobiet przy Regionalnym Zespole Pieśni i Tańca „Wilamowice”. Niektóre z narratorek opowiedziały
je jako swoje własne wspomnienia. Należy jednak pamiętać, że memorat nie jest
obiektywnym opisem rzeczywistości. Cechuje go selektywność, a na sposób opowiadania mają wpływ zarówno własne przeżycia, jak i teraźniejszość (Lehmann
2007: 32), a także chęć przystosowania ich do kolektywnej ideologii cechującej
zbiorowość (Krawczyk-Wasilewska 1986: 27). Memorat powstaje na przecię-

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

ciu indywidualnego i wspólnotowego charakteru opowiadania – przekazywany
jest w określonym kontekście, zawiera typowe dla danej społeczności motywy
i wątki fabularne i ma charakter subiektywny (Hajduk-Nijakowska 2016: 10).
W opinii folklorystki Katarzyny Marcol w opowieściach wspomnieniowych wzorce zachowań i hierarchie wartości nie są omawiane dosłownie, ale „[t]o działania
bohaterów umiejscowione w określonym kontekście ujawniają, co jest dobre i społecznie akceptowalne, a co złe i niedopuszczalne w obrębie grupy” (2020: 223).
Na kształt memoratu wpływa również osoba odbiorcy, a raczej wyobrażenie narratora o jego oczekiwaniach. Dlatego za istotne uznałem zaprezentowanie historii
powstawania nagrań, których zapisy stały się podstawą do wyselekcjonowania
tekstów ujętych się w niniejszym zbiorze.
Jak pisał szwedzki folklorysta Carl Wilhelm von Sydow:
Wiele memoratów może przejść w tradycję, bo inni ludzie uznają je za wystarczająco ciekawe, by je dalej opowiadać. Przy czym na ogół ulegają one mniejszym lub większym zmianom, w zależności od tego, kto je dalej opowiada.
W ten sposób dawniejszy memorat przechodzi w podanie wspomnieniowe,
jednak granica między nimi jest trudno uchwytna (Sydow 1934: 253; za: Simonides 1969: 46).

Opowiadania stają się, zdaniem Simonides „własnością ogółu”, jeśli są „dość
ciekawe”. W takim wypadku memorat „w procesie dalszego przekazywania podlega obiektywizacji, zatracając niektóre cechy osobiste na rzecz ogólnie zrozumiałych
i eksponujących niezwykłość, wyrażającą się najczęściej w preferowaniu sytuacji
transcendentnych” (Simonides 1969: 46). Proces „przerabiania” i dostosowywania memoratu do potrzeb grupy nazywa się fabularyzacją i folkloryzacją (Hajduk-Nijakowska 2016: 65). To, co nie zostało zaakceptowane przez grupę, „wychodzi
z użycia i obumiera” (Bogatyriew, Jakobson 1975: 170).
Wiele z opowieści znajdujących się w niniejszej książce uległo temu procesowi, np. ta o dyrektorze szkoły, który uratował wilamowskie dziewczęta przed
wywózką na Ural, opowieści o „dobrych Ruskach” czy o żartach, które kawalerzy
robili z okazji śmiergustu czy święta 1 Maja (szczególnie to o wozie złożonym
w całości na dachu). Jednocześnie większość, o ile nie wszystkie, zaprezentowana
została jako opowieści „prawdziwe” i „obiektywne”, mające stanowić dowody na
prawdziwość wizji historii przekazanej przez rozmówców.
Fabulatów nie można traktować jako opowieści zupełnie skostniałych, gdyż
ich nieodłączną cechą jest również to, iż występują w wielu wariantach: „ich poszczególne elementy oraz przypisywane im znaczenia w każdym kolejnym wykonaniu mogły ulegać przekomponowywaniu i reinterpretacji. Efektem procesów
folkloryzacji i fabularyzacji jest powtarzalność i zarazem zmienność (wariantywność) opowieści” (Grochowski 2019: 22–23). Takimi elementami fabulatów, których znaczenie mogło się zmienić, są toposy czy „skamieliny językowe”, których
znaczenie zależne jest od wzorców interpretacyjnych akceptowanych przez daną

33

�34

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

grupę. Dlatego czasem tym samym fabulatom, funkcjonującym w różnych wspólnotach pamięci, nadawane są różne znaczenia, zgodne natomiast ze schematami,
obrazami i przywoływanymi skojarzeniami, pochodzącymi z tradycji narratorskiej
danej społeczności (Hajduk-Nijakowska 2016: 65–66). W tym zbiorze starałem się
pokazywać różne opowieści, rezygnowałem więc z prezentowania dwóch wariantów tego samego fabulatu.
W opowieściach Wilamowian widoczne są wyjaśnienia tego, w jaki sposób
zachowywali się ich bohaterowie. Wyjaśnienia te, jak pisała Hajduk-Nijakowska, „bazują często na tradycyjnych mechanizmach rozumienia świata” (2016:
50) i osadzone są „w lokalnym systemie wartości i zbiorowych wyobrażeniach
wzmocnionych emocjonalnie, które współtworzą bramy bezpieczeństwa ontologicznego” (2016: 50). Mechanizmy te, mające na celu „opanować lęki i zrozumieć otaczający świat oraz pomóc w znalezieniu odpowiedzi na dręczące
człowieka pytania” (Hajduk-Nijakowska 2016: 50), można dostrzec nie tylko
w tradycyjnych gatunkach folkloru, takich jak pieśń czy podanie, ale również
w „opowieściach z życia”. Dlatego też opowieści wspomnieniowe Wilamowian
– zarówno te dotyczące wojen i okresu powojennego, jak i opowieści z życia
codziennego: o wypadkach, chorobach, starości czy śmiesznych wydarzeniach
– mogą stać się obiektem badań folklorystów i antropologów. Niektóre z nich
można by zaliczyć do legend miejskich, czyli „opowieści narracyjnych o zdarzeniach aktualnych, cechujących się krótką żywotnością” (Czubala 1999: 191).
Jednak nawet współczesne legendy miejskie miewają „stare korzenie” (Czubala
1999: 194), w związku z tym powinno się je interpretować w kontekście tradycji
folklorystycznej danej wspólnoty.
W przypadku tradycji oralnej wilamowskiej społeczności istotne jest występowanie w niej dwóch etosów – gospodarzy i handlarzy. W tym pierwszym podstawową wartością jest uczciwa praca, w tym drugim praca jest tylko środkiem do
osiągnięcia celu, którym jest zarobek. Etosy te wpłynęły na dwie związane z tymi
grupami zawodowymi konwencje opowiadania. Zwłaszcza wśród Wilamowian
urodzonych przed wojną widoczna była silna świadomość negatywnego stereotypu
Wilamowian handlarzy obecnego wśród mieszkańców okolicznych miejscowości.
W reakcji na te (często pozostające tylko w sferze wyobrażeń) zarzuty powstały
liczne fabulaty mające udowadniać zaradność wilamowskich handlarzy. Jej efektem miał być dobrobyt, za sprawą którego Wilamowice przez lata w oczach moich
narratorów wyróżniały się na tle okolicy. Te odmienne konwencje opowiadania są
wzorami przekazu ustnego, które tworzą kulturę opowiadania Wilamowian (Lehmann 2007: 20).
Wilamowianie, jak każda wspólnota, mają swój repertuar folklorystyczny.
Opowieści przez nich przekazywane przez wiele lat pozostawały pod wpływem
tradycji narratorskiej. Zdaniem folklorysty Daniela Kadłubca „świat folkloru jest
oglądem ziemi i ludzi z lotu ptaka, z dystansu doświadczenia wielopokoleniowego,

�Wprowadzenie – język wilamowski jako język ginący

modelującego rzeczywistość według własnych praw” (Kadłubiec 1999: 69). Opowieści dostosowywano więc do funkcjonujących w danej wspólnocie komunikacyjnej wzorców interpretacyjnych i toposów, przystosowywano do aktualnych
potrzeb. Na te potrzeby wpływ miała również polityka, a także liczni naukowcy
i dziennikarze przybywający do Wilamowic. To, w jaki sposób dana opowieść się
rozwinęła, zależne jest również od tego, do kogo narrator ją adresował. Opowieści
wspomnieniowe, także te sfabularyzowane i sfolkloryzowane, często opowiadane
są w konwencji memoratowej, „jako przeżycie autentyczne, jeśli już nie narratora,
to osoby, którą narrator zna osobiście i na którą może się autorytatywnie powołać”
(Simonides 1981: 35). W opinii folklorystki „[c]hęć nadania opowiadaniu formy
przekazu prawdziwego wydarzenia doprowadza do tego, że znane z tradycji wątki
są coraz częściej opowiadane w konwencji przeżycia autentycznego, jednostkowego. A więc z tradycyjnego fabulatu tworzy się współcześnie coraz częściej memorat” (Simonides 1981: 36). W tekstach folkloru „reprezentacja rzeczywistości
może zlewać się z fikcją, często też zapamiętane z zamierzchłej przeszłości treści
mimowolnie dostosowywane są do obecnie panujących realiów; są niepostrzeżenie
szyte na miarę aktualnego społecznego zapotrzebowania” (Kajfosz 2011: 60). Istotna jest nie tylko sama sytuacja, ale również osoba odbiorcy (Lehmann 2007: 12).
Szczególnie w przypadku historii alternatywnych, czyli „opowieści o podziałach
wewnątrz wspólnoty uwypuklających fakt, że określone emocje, opinie oraz cele
niekoniecznie były podzielane przez wszystkich” (Macdonald 2021: 107–108). Te
nie były przekazywane obcym, a wyłącznie swoim. Być może dlatego to ja, jako
badacz insider, mogłem je zarejestrować.
Dlatego też przedstawione w tej publikacji historie nie mogą być oceniane
z perspektywy prawdy lub nieprawdy. Wiele z nich wzajemnie się wyklucza
lub zawiera odniesienia do błędnych dat lub faktów. Starałem się w to nie ingerować, a jedynie tam, gdzie wydawało się to konieczne, umieszczałem uwagi.
Według antropolożki Joanny Tokarskiej-Bakir „w odróżnieniu od dyskursów
różnych polityk historycznych język potoczny nie kłamie, jest mimowolnie
prawdomówny. Język ten sprawozdaje, jak ludzie widzą świat” (2009: 303). I to
właśnie wizja świata rozmówców, a nie prawda o tym świecie jest przedmiotem
badań folklorystyki.
Jak pisali rosyjscy folkloryści Piotr Bogatyriew i Roman Jakobson, „Istnienie
utworu ludowego zaczyna się dopiero wówczas, gdy zostanie on przyjęty przez
określoną wspólnotę; co więcej, istnieją tylko te jego elementy, które wspólnota
sobie przyswaja” (1975: 169). Autorzy wspomnieli jednak, że tekst, który nie został zaakceptowany przez grupę i poniekąd skazany został na zapomnienie, może
zostać uratowany przez „przypadkowy zapis jakiegoś zbieracza, przenoszący go
z poezji ustnej do literatury pisanej” (1975: 169). Tak też zapewne jest w przypadku wielu opowiedzianych mi historii, które z różnych powodów mogły nie zostać
zaakceptowane przez grupę, ale znalazły się w niniejszej publikacji.

35

�36

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak pisał niemiecki folklorysta Albrecht Lehmann, każdy okres historyczny
ma swoją kulturę opowiadania, która zmienia się wraz z generacjami (Lehmann
2007: 13). Zebrane w niniejszej publikacji teksty pochodzą od narratorów urodzonych przed drugą wojną światową. Według Piotra Grochowskiego odbiór przekazów internetowych polega „nie tylko na ich oglądaniu lub czytaniu, ale także
na ocenianiu, komentowaniu, relacjonowaniu własnych doświadczeń, zadawaniu
pytań czy podejmowaniu dyskusji z autorami oraz innymi widzami/czytelnikami”
(Grochowski 2017: 239). Publikacja ta może więc wpłynąć na repertuar młodszych Wilamowian. Treści te otrzymały w końcu dodatkowy pas transmisyjny,
który może zapewnić im znacznie dłuższą żywotność. Być może gdyby nie działania dokumentacyjne, to nie przetrwałyby one do naszych czasów lub w ogóle by
nie powstały, gdyż ich odbiorcami byli właśnie lokalni działacze i naukowcy. Nie
byłby to pierwszy przypadek, kiedy to udział w tworzeniu folkloru mają nie tylko
członkowie danej wspólnoty komunikacyjnej, ale również naukowcy.
Mam nadzieję, że publikacja ta – przygotowana zarówno w wersji papierowej, jak i internetowej – nie tylko pomoże udokumentować język i wilamowską
tradycję oralną, ale również pozytywnie wpłynie na ich żywotność w wilamowskiej społeczności. Internet jest dzisiaj bowiem ważnym medium transmisji języków rzadziej używanych.
Tytuł tej książki zaczerpnąłem z opowieści autorstwa Rozalii Hanusz fum Linküś (1926–2009), wilamowskiej poetki i tłumaczki, która sama ułożyła i przekazała
mi wiele tekstów folkloru.

�DY FÜRRYD – DY WYMYSIÖERYŚY ŚPRÖH OÜZ
Ȧ ŚPRÖH YM ŚTARWA

Undyn 6 toüzyt śpröha, wo zy eta wada yr wełt gykuzt, dy mȧsta zȧjn gybroüht fun
klina grüpa (Crystal 2000; Dołowy-Rybińska 2011: 13). Oü y Yłrop gyt’s śpröha,
wo zy wada gykuzt fu wing łoüt. Di śpröha kyna ȧmöł śtarwa, s’mȧst, wen zy ny
kyna błȧjn underśtyct fun nȧrodowikja łendyn.
Y di grüp gyhjyt dy wymysiöeryśy śpröh, wo zy wiöd ferböta ym 1945 jür diöh
dy lokȧlnikja regjyrana, ym mȧsta wo zy roüsśtompta fun djyfyn ymsrod wo zȧjn
fu Wymysoü. Oder ny nok dos ferböta höt dos gymaht, do dy Wymysiöejyn ufhüta,
cyn kyndyn y jyr müterśpröh cy kuza. Nöm krig wiöe dy wymysiöeryśkȧjt gyśtamt
myt ȧm stigmȧ, fur oüsziht fur dominȧntyśa grüp (Pöła), błȧ dy wymysiöeryśy śpröh
ȧ śmjyśnikjy, łahawaty, unwihtikjy śpröh. Zyty negȧtywnikjy śpröhideologyja ȧn
śpröhśtełnana, wo zy zȧjn ȧjgyśtełt yn klinśpröha ȧtkȧn, „ferürzaha, do dy łoüt zih
fu zer śpröh ohon, zy gan zy y jyn kyndyn ny weter, bo zy weła zy ny łön ungyryht
wada ȧn ymśtend hon” (Dołowy-Rybińska 2011: 19).
Oder dy wymysiöeryśy śpröh błȧjt zuwizu pocy hoüt wihtik fjys cügyhjyn
fum grusa tȧl fu Wymysiöejer. Dos wȧjza hefa iwenta, wo zy wada gyorgȧnizjyt fur
Gyzełśoft „Wymysiöejer”, mytum Centrum fur Gyangażjyta Füśnan fur Kultüryśa Wetercijung fum Tȧl „Artes Liberales” fum Warśawyśa Uniwersytet, wu ej di
śpröh zjyr wihtik (zejh Król, Olko, Wicherkiewicz 2017). Dy junga Wymysiöejyn
– noükuzyn11 – kuza di śpröh yn gyśpryhja undernander, ȧn oü myta internetowikja
komunikȧton. Dy mȧsta Wymysiöejyn, gük zy zoüwer ny kuza wymysiöeryś, hon
ym gydanka dy represyja, wo zy jyr fürfatyn hon gytrofa fjys kuza jyr śpröh. Zy
dyśkürjyn oü fu dam myta frynd ȧn bykanta (zejh Neels 2012). Dy wymysiöeryśy
śpröh wiöd ȧjgyrejestrjyt diöh dy Bibiotek fum USA Kongres ȧn zy krigt ȧ kod
ISO 639-3 „wym”, ȧn oü ym Atlas fun śpröha, wo zy zȧjn ym śtarwa (Atlas of the
World’s Languages in Danger) UNESCO. Ym śpytsta fum 2013 jür priöebjyt mȧ dy
wymysiöeryśy śpröh oüz regjonȧlśpröh y Pöłn ȧjcyrejestrjyn.
Y darnymłikja cȧjt wjyd’s nawan rewitȧlizȧcyjnikja ȧn ȧktywistyćnikja zaha gyfüśt. Yn łecta cwe canjün ȧdśtinda lingwistyśy teksta (Andrason &amp; Król 2016; Żak
2017), under dam socjolingwistyćnikjy (Wicherkiewicz 2001; Neels 2012; Wicherkiewicz; Szlachta-Ignatowicz 2019; Borges &amp; Król 2019; Chromik 2019), wo zy

11
Dy łoüt, wo zy zih dy śpröh ny hon gyłjyt dyham, ok cym bȧjśpil diöhs tün fur
rewitȧlizacyj.

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

38

traktjyn fur śpröhenderan, śpröhkontakt oba rewitȧlizȧcyj12. Dank rewitȧlizȧcyj zȧjn
nojy kuzyn, wo zy ferśidnik kyna kuza. Zej zȧjn di, wo zy eta zȧjn di grüp, wo kuzt
wymysiöeryś. Oü jyr idiolekta kyna oüz interesȧntyś gyfüśt wada (zejh Borges 2019).
Dy śpröhrewitȧlizȧcyj ej ȧ dynȧmiśer ȧn fłisikjer proces ȧn jyr cyłn endyn
diöh enderana ym ecnikja wysa oba ecnikjy sytuȧcyj fu ȧr grüp. Oder dy wihtiksty
ürzah, cyzoma fjyr dy mȧsta ȧktywista fjy dy rewitȧlizȧcyj, ej der wyła, dy erbśoft fun fürfatyn weter ym ława cy hałda (Grenoble 2021: 11). Diöh dos ej dos dy
dokumentȧcyj, di ej ym wihtiksta.
Hefa śpröha wiöda ny gydokumentjyt ȧn s’ej et föna kȧ śpür mej (Ahearn
2013: 237).
Ufs ungyłyk hot dy COVID-19-betkrankyt ȧn oü dy ferfłögan cȧjt cy dam gybröht, do ym dryta canjür fum 21-ta hundytjür zȧjn wingjer wi can müterkuzeryna
gybłejn, wo zy perfekt wymysiöeryś kyna kuza. Diöh dos, yn rama fum program
„Language Revitalization Accelerator”, wo’ȧ ej gyfinȧnsjyt fur orgȧnizȧcyj Wikitongues, wo zy underśtyct dy śpröh dokumentȧcyj ȧn rewitȧlizȧcyj, wiöd der projekt „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice, Poland” ufgybröht.
S’zȧjn fönum wejder nojy 50 śtunda ufśpejłnana ȧdśtanda, dos möł yr video-wersyj,
myta cwü bocy hoüt ȧktywnikja native-kuzeryna – Płaćnik-Helka (gyb. 1922) ȧn
Lüft-Nüśka (gyb. 1927).
Der cył fu dam bihła ej dy ferśidnikkȧjt yr dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fürcyłen. S’wihtiksty kryterum, diöh ȧ kȧrȧkter fum projekt (filma ufer
internetzȧjt fu Wikitongues), wiöe s’oüskłoün fun video-ufśpejłnana. Yhy traht mih
ym dos, do zy zȧjn wi ym ferśidniksta, wen’s zih höt ym coł fun kuzyn, temȧtyk
wi oü dy cȧjt, wi zy zȧjn ȧdśtanda. S’wiöe oder ny łȧjht ym foł fu ȧr śpröh, wo zy
zu wing łoüt kuza. Dy amerykanyśy lingwistyśy antropolożkjyn, Laura M. Ahearn,
śrȧw: „Dy pröba, ȧ ganca kerper fun wjytyn fun śpröha ym śtarwa cy derhałda zȧjn
ju ny mejgłik, zugiöe myter hyłf fun ecnikja teknologyja wi video, bo wen ȧ śpröh
ferśwynt, ferśwynda oü dy śpröhprȧktykja, wo zy zȧjn ekstra fjy dy kuzyn fu dar
śpröh” (2013: 242). Dy śpröha kyna füt ny egzystjyn ony łoüt, wo zy zy kuza (Crystal 2000: 1). Yhy höf oder, do hynder dokumentȧcyj, wo zy nymer ny ej ideȧlnik,
wyt dy publikȧcyj dy łanikkȧjt fur wymysiöeryśa śpröh ȧjfłisa, bo zy wyt gan
ȧ ekstra wiöer y dar śpröh fjy dy noükuzyn. Dy kistiöeryja, fercyłnana, wo zy wiöda
gykuzt weter, wün ȧn zȧjn bocy hoüt ȧ mytuł ny nok śpröh wetercygan, oder zy
śtjekja oü s’śpjyn fum band myter grüp ȧn ȧ wyła, jyr oüsziht uf dy wełt cy ejwernama (Grenoble 2021: 11–12). Wihtik wyt oü zȧjn, do dy śpröh diöh dos bihła wjyd
śtȧkjer gyzan ym Internet. Dos ej ju füt wihtik fjy dy enderan fun negȧtywnikja
ȧjśtełnana yr śpröh ȧtkȧn.

Dy gancy bibliogrȧfyj fun ata fu Wymysoü y jün 2000–2020 y: Król, Mętrak, Żak 2020,
prace do roku 2000 i uzupełnienia z lat 2020–2022 w: Król, Mętrak, Żak 2022. Ym mȧsta zo mȧ
gan öbaht uf dy teksta fum Alexander Andrason.
12

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

Dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh fur
oütobjogrȧfyśa perspektyw

Dy gyśiht fun jyśta ata, wo zy hon zułd dy wymysiöeryśy śpröh dokumentjyn, śtama
fun Pöłnscȧjta. Mȧ zełd dö dy gramatyk fum Klećkowskja-Adam (1920–1921) oba
ȧ grus wjytynbihła fum Fliöera-Hermon (1930–1936) nena. S’go ju oü ȧmȧtoryśa
ata wi s’wjytynbihła ȧn dy gramatyk yr monogrȧfyj fum Lȧtośińskja-Jüzef (1909)
oba dy folklorystyśy at fum Młynek-Ludwik (1907). Wi’h śun śrȧw, ȧdśtinda ym
21-ta hundytjür hefa lingwistyśy ata, wo zy fjy mejer łoüt ufa śtejn. Der cył fu dam
bihła ej ny zej cy referjyn, ok dy ufgyśpejłty wiöer wetercygan y dan, wo zy cüner
kȧn cütrejt ny hon.
Ȧs fun cyłn fu mer at – ny nok fu dam bihła, ok giöe mȧj tün – ej, do dy śtym
fun Wymysiöejyn, wo zy wiöe ind ufer zȧjt, zo zȧjn gyhüt. Stacy Holman Jones śrȧw
(2014: 210–211), do wen’ȧ śrȧjwt ȧ etnogrȧfyśa tekst, mü der füśjer s’ȧgja ys polityćnikjy ejwerata. Oü dy rejestrȧcyj ȧn dokumentȧcyj fu dan gykuza zoüwer, wen’ȧ
zy wył bywjen fum fergasa, ej ȧ polityćnik tün (Connerton 2012: 59). Diöh dos oüz
der ośtyfter fu dam grysta ufśpejłnanakerper fun gykuza yr wymysiöeryśa śpröh,
doüht’s mih, do’s wje zȧjn wihtik, do’h zo mȧj oütobjogrȧfyśy perspektyw fürśteła,
do’ȧ zo beser bygrȧjfa, wi dar kerper ej ȧdśtanda ȧn wi’ȧ weter höt cügynuma.
Wi’h uf dy wełt kom ym 1993 jür, wönt yh y Wymysoü (mȧj ełdyn wün dö
köma zejwa jür ejer). Bocy hoüt gydenk yh ȧ tag, wi’h derwiöert, wi zjyr ungywynłik ej dos, do’s y dam klina śtatła ȧ ekstra śpröh gyt. Ejer doüht’s mih, do wen
wer y Wymysoü hon dy wymysiöeryśy śpröh, do müsa zy oü hon y Denkjadiöf ȧ
denkjȧdiöfyśy, y Hylćadiöf – hylćadiöfyśy ȧn zu weter. Yhy kon derzȧnk ymȧ 5 jür
hon gyhot, oder gryhta ys’s mer ȧjkuma, do hynder mȧj cügynyta baba (Böba-Loüzkja-Helka), zełda war kuzt di śpröh. Wi’h ymȧ cwe jür śpyter hüt mȧj Baba kuza,
do dy wymysiöeryśy śpröh wyt bałd ferhejngejn, bo nimyd kuzt zy mej ny, wiöd’s
mer bang. Ny łang śpyter, bo ym 2001 jür hon zy roüsgan ȧ interdyscyplinȧrnikjy
monogrȧfyj fur Gymȧn Wymysoü under redȧkcyj fum Barciak-Antoni (2001). Wi’h
föner hüt, wułd yh zy gryhta hon, wos ny łang kom, bo mȧj ełdyn ȧn dy Baba hon zy
gykoüft. Yhy gydenk s’papjyr, y wyłys bȧdy bihła wün ȧjgypakt. S’kom mer ȧj, do
dy wymysiöeryśy śpröh wyt diöt zȧjn fuł gydokumentjyt. Oder wi’h’s ufgymaht ho
ȧn yh ho dy ganca 750 zȧjta diöhgyłaza, wiöd yh ołdyśt derwiöert, do zy giöe nist ny
dokumentjyt, ok dos zȧjn ferśidnikjy tȧln cyzoma, wo zy mytzoma hon mejer oba
wingjer cy tün (oder hefa föna fum huha wat). Wi’h’s hot gyłaza, błyn mer ym gydanka dy wjytyn fum Wicherkiewicz-Tomasz, wo’ȧ śrȧw, do „der tut wyt uf dy wymysiöeryśy śpröh kuma byśtymt nö ym jyśta canjür fum noüa hundytjür” (Wicherkiewicz &amp; Zieniukowa 2001: 498). To derzȧnk kom’s mer ȧj, do’h zo bywȧjza, do zy
zih ny wan derwejwułn: s’ging mer ny ym mejh, ok yms reta fu mer śpröh fum tut.
Dar bygrejf „ȧ tut fur śpröh” wȧjzt güt dos, wo yhy ho derzȧnk gyśpüt ȧn
bocy hoütnik tags kon yh kȧ beser wüt uf dos ny fynda. Byśtymt ej dos ȧ bȧjśpil

39

�40

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fum fjetnikja dyskurs, wo’ȧ ej gybroüht fun ȧktywista ȧn gyłiöeta, wo zy ata myta
śpröha fur ganca wełt, wo zy zȧjn ym śtarwa (Dołowy-Rybińska 2017: 481–486),
oder dos fjeta dos ej grod dos, wo yhy śpjy fu dar cȧjt ynȧncik, ok miöehysmöł
śwȧher oba śtȧkjer.
Gryhta kom’s mer ȧj, do’h zo yht kyna maha ȧn do uf mjyr łȧjt dos, uf wos dy
wymysiöeryśy śpröh wyt ȧmöł kuma. Diöh dos wułd yh zy gynoü dokumentjyn.
Yhy koüft ȧ błöw śrȧjwbihła ȧn yh füng o, wjytła, wo’h kant, ufcyśrȧjwa, ȧ ym dy
śwjenera fret yh dy Baba. Yhy wiöe ołdyśt ym strah, wi’h zoh, do’s zih dy ufgyśrejwa wjytyn śwjer łyt diöhłaza, wen’ȧ ny ej yr wymysiöeryśa śpröh dertunka.
Derzȧnk kom’s mer ȧj, do’h zo mȧj gykuza myter Baba ufśpejła.
Uf dy Ustyn ym 2004 jür krigt yh fun ełdyn ȧ jyśta dyktȧfon. Myt ejm ho’h
ym ofang ufgyśpejłt. Dy Baba zung mer łidła, ziöet mer śprejhwjytyn oba gytyhtła. Ȧmöł gingwer cyr gyśpon fu mer Baba – cyr Abda-Inga, wu zy ny nok
güt wymysiöeryś kuzt (bocȧm end fu zer ława wiöe dos jyr prymȧrśpröh), oder
zej wiöe oü myter śpröh yn gydanka. To zej höt mer fürgyłet, fyrym, wi zy dos
doüht, diöft mȧ dy noja wjytyn doüćmesik maha ȧn zy priöebjyt dy pönyśmesikja wjytyn fun idiolekta fu mjyr ȧn fu mer Baba oüscytylgja. Zej maht dos
ju oder zjyr gyhałda, do zy ny zułd mejh, oüz kynd, fur wymysiöeryśa śpröh
wȧgcyśiöehja. Dy cükunft fu jyr müterśpröh hot zy ju tif ym hac, zu wi yn mȧsta
fun łoüta, wo’h myta kuzt, zugiöe wi zy hota ȧjn zih ferśidnikjy śpröhideologyja
ȧn ȧjśtełnana.
Dy Inga fercyłt mer ferśidnikjy kistiöeryja, fun topjelca, zy zung mer łidła,
oü di, wo zy zoüwer ejwerzoct fur doüća śpröh. Yhy gydenk, wi zjyr’s mih frü,
wi’h kund ufśrȧjwa teksta, wo zy ejer nimand ny hot gydokumentjyt. Dos hȧst
zyty, wo zy ny wün ufgyśrejwa yn bihła myta łidła fum Bütlok-Władek (Dybczyński 2002) ȧn Tołer-Jüza (Gara 2004). Mjyr śȧn’s, do’h mah yht wihtikjys,
do’h yhta ret fum fergasa.
Bałd bygȧnt yh ander koleżankja fu mer Baba, wo’h zy ho ufgyśpejłt, ȧn oü
mȧj nökweryna, wo zy köma cyr kȧplic [kaplic], wo zy śtejt by mer hyt, mȧjafasper
cy zyngja. Idys möł nö dam gybat błyn zy łengjer zyca ȧn fercyła wymysiöeryś,
a yhy ho ufgyśpejłt jyr łidła, gyśihta ȧn śprejhwjytyn.
Ȧn zu, myter metod fum śnejkrigla ej dy grüp fun ufgyśpejłta łoüt ym 2009
jür bocy yhta 80 gywahsa (jyr noma ho’h ym end fum bihła oüsgyśrejwa). Under
jyn wün hefa wihtikjy łoüt, oder yhy wje weła dö ȧ Tołer-Jüza ufrüfa, wo’ȧ wiöe
ȧ wymysiöejer tyhter ȧn’ȧ dokumentjyt zoüwer dy wymysiöeryśy śpröh. Har höt
gyśrejwa bend fun gytyhta, łidła, oü wjytynbihła (y dam oü ȧ Wikiwjytynbihła), cy
zen publikȧcyja go’ȧ oü ufśpejłnana cü (Gara 2004; Gara 2007). Ȧ höt gymaht zȧj
ȧgja ufśrȧjwasystem.
Kuwer cy mer dokumentȧcyj cyryk. Zy wiöe ju ny zöfuł śpröhdokumentȧcyj, ok
retetnogrȧfyj (Zhelyazkova 2003): yhy wułd ny nok dy śpröh reta, ok s’gancy wysa
fun Wymysiöejyn. Dos fur gyśiht, trȧdycyj, broühja, fłȧk ȧn oü śpröhȧjśtełnana ȧn

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

ideologyja. Y dam łangzuma (s’toüyt yn jün 2004–2022) tün ȧdśtinda ejwer 2000
śtunda fun ufśpejłnana, s’mȧst audio.
Dy wiöer, gük zy gyśtyklt śun fu mjyr gypublicjyt wiöe, oüz cytata yn gyłiöeta
ȧn populȧrnikja teksta, ȧn oü wetergan yn andyn projekta13, błȧjt ym mȧsta ony
cütrejt fjyr hefa łoüt.

Kȧrȧkterystyk fur gywejza wiöer ȧn dy struktür fur
prezentȧcyj

Dos bihła ej underśtyct ufa bałd 200 kistiöeryja yr wymysiöeryśa śpröh fun Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn, wo zy cyzoma toüyn ymȧ 3,5 śtund. Dy ufśpejłnana ȧn
jyr ejwerzecnan uf dy englyśy śpröh zȧjn ufer zȧjt wikitongues.com, diöh dos wan
mejer łoüt yr ganca wełt cüna cütrejt hon. Ȧ tȧl föna wiöd ufgyśpejłt ym 2022 jür
ekstra fjyr dos projekt, ȧ ȧ ander tȧl wiöd oüsgykłoüt fur wiöer, wo zy ej cyzomagykłoüt gywiöda yn andyn projekta (der gancy rȧjster ej ym end ufgyśrejwa).
Dy cyzomagykłoüty wiöer prezentjy’h oüz trȧnskrypcyj ȧn ejwerzecnan uf
dy pönyśy śpröh. Dy ekstra cytata komentjy’h ny, wi dos gywynłik ej yn antropologyśa monogrȧfyja. Mȧ kon dö oder ny kuza fu ȧr neutrȧlnikja pozycyj, diöh
dos, do s’oüskłoün fun teksta ȧn jyr öernung ej śun ȧ interpretȧcyj (zejh Clifford
2000: 59). Oü dy ejwerzecnan ej ȧ interpretȧcyj. S’oüskłoün ej y dam mej ny
reprezentȧtywnik, do’s tryft nok dy video-ufśpejłnana, wo zy zȧjn nok ȧ klin tȧl
fum ganca ufgyśrejwa kerper. Wihtik ej oü mȧj pozycyj oüz ȧktywist ȧn hyna-füśjer, wo’h zy byśrȧw ym fłügja tȧl. Ynłik wi byn andyn publikȧcyja, wo zy ȧ
unbyaty wiöer prezentjyn, dos bej yhy, wo’h’ho dos myt men gława oüsgykłoüt
(zejh Burszta &amp; Grębecka 2015: 9). S’wihtiksty kryterum wiöe dy śpröh fum
tekst (dy wymysiöeryśy śpröh, ȧ ny dy śpröh gymengty myt pönyś oba doüć), dos,
wo ynwik, wo diöft ny zȧjn ȧnonimizjyt ȧn do dos ej fjy dy edukȧcyj hyłfzum –
cy łjyn wymysiöeryś ȧn oü cym derkena fum öebroz fur gyśiht fu Wymysiöejyn,
wo’ȧ ej gyhałda fu men gykuzgyśpona.
Mȧj gykuzgyśpona wün ferśidnik ołd, śtomta fu ferśidnikja społećnikja śyhta,
zy hota oü ferśidnikjy śpröhbiogrȧfyja: nymiöehja gingja y dy doüćy śül, miöehja
hon gyent jok dy pönyśy śül fjym krig (di, wo zy wün gybün fjyr 1927 jür). S’zȧjn
oü łoüt, wo zy müsta wȧgfiöen fu Wymysoü ȧn zyty, wo zy hon s’gancy ława y jyr
hamytśtot cügybröht. Miöehja ejwerławta ȧ rest, roüsfjyn y dy lagyn, oüszidln fu
zen ȧgja hyta uf piöeca jür, dy ander kunda ȧdkłoüfa fu dam unryhta. Dy idiolekta
fun ferśidnikja łoüt hota byśtymt myt dan zaha cy tün gyhot. Wo yh wułd maha,
wiöe dy wiöer oüscykłoün, wu dy nȧrrȧton jok wymysiöeryś kuzta, oder yr cyzomagykłoüta wiöer kon’ȧ hefik interferencyja fynda – wjytyn oba gancy bygryfa
13
Hefa ufśpejłnana fur wymysiöeryśa śpröh wiöda gypublicjyt ufer internetzȧjt fum projekt „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”, http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl/Frontend/.

41

�42

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fum pönyśa oba fum doüća. Fjyr łoüt: s’Puś-Pejter-Hȧla, der Tołer-Jüza, s’BekBȧlcer-Hȧla ȧn s’Lüft-Nüśka (fur Züg) wün gybün ȧn zy ławta s’gancy ława Underum Puś, wo zy föna kuzta, do zy diöt kuzta y ȧm andyn dialekt fum wymysiöeryśa
(zejh Król 2015).
Dy ufśpejłnana zȧjn gynüg güt fjy dy mȧsta lingwistyśa badȧnöeta. Dos, do
mȧ kon ȧ ufśpejłnan diöhhühja hyłft yr analiz fur oryginȧlyśa wiöer, ȧ ny nok
trȧnskrypcyj, wi dos hefa möł ej myter wiöer yr wymysiöeryśa śpröh.
Dy gypublicjyta trȧnskrypcyja zȧjn oü ȧ interesȧntyśy wiöer fjy dy socjolingwista, bo s’gyt diöt hefa gyśihta, y wyła mȧ kon badȧn śpröhideologyja ȧn ȧjśtełnana.
Dy etnologa kyna y dar wiöer hefa informȧcyja fynda fum cügyhjyn fu Wymysiöejyn, genderowyśy roln oba öebroza fu andyn grüpa, wo zy myta Wymysiöejyn ławta.
S’zȧjn diöt oü hefa informȧcyja, wo zy zȧjn ferbunda myter trȧdycyjnikja etnogrȧfyj
wi jür- ȧn familyjgybroüha, ołd boün oba werkcojg ȧn ander wjytśoftaöeta.
Yr cyzomagykłoüta wiöer zȧjn bȧdy teksta fum folklor, wo zy fungowȧn oba
fungowȧta jyśter ym kesułnikja łoüf, wi oü indywiduȧlnikjy ryda, wo zy wiöda
ufgybröht ym wywjad.
Dy cyzomagykłoüta kistiöeryja zȧjn fu ferśidnikja zaha. Oder dy gydenkja-gyśihta fum krig ȧn fum nömkriggrasjyn, wi oü di fur fȧldat ȧn di
łahawata prezentjyn ȧ kesułnikja wełtöebroz. Dy śpröhöebroz fur wełt bygrȧjf
yh zu, wi der Bartmiński-Jerzy, oüz: „Łanikjy yr śpröh ferśidnik roüsgyziöety
interpretȧcyj fur würikkȧjt, wo zy zih łyt byśrȧjwa yn zespołn fun mȧnana fur
wełt (2007: 12).
Wi dy Marcol höt gyśrejwa, „Dy reprodukcyj fun teksta y jyn fjym ȧn
bydȧjtnanstruktün bywȧjzt dos, do zy zih hon ȧjgyławt yn hiöeta fun kesułłoüt – ȧzu
yn teksta fum folklor wȧjza zih dy mȧnana fur wełt, under wyła zȧjn oü dy fürśtełnana fur ferganga cȧjt” (2020: 62). Oder di „mȧnana fur wełt” egzystjyn ny nok yn
trȧdycyjnik ferśtanda folklorteksta. Yr cyzomagykłoüta wiöer zȧjn ny nok di, ok oü
zyty, wo zy wiöda yn wywjada ufgybröht, wo zy zȧjn indywiduȧlnik gydöht. Oü y
dan kon mȧ derzqn dy elementa, wo zy cyrykkuma ȧn zy boüyn ȧ öebroz fur wełt
ym wymysiöeryśa komunikȧcyjkesuł.
Nör typologyj fun füśnanproblema fur öebroz fur wełt, wo uf zy kom der Bartmiński (2007: 20–21), cytȧlt yh dy teksta uf zyty tȧln:
1) �Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy oüo- ȧn heterostereotypa: y dam tȧl zȧjn dy kistiöeryja fu dam, diöh wos dy Wymysiöejyn andyśt
zȧjn wi jyr nökwyn – Pöła ȧn Doüća, fun kontakta myt dan grüpa ȧn oü fu dam,
wo dy narraton hiłda fjys typiś fjy dy Wymysiöejyn
2) �Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum” płoc ufer wełt: dy kistiöeryja
fun ferśidnikja jytyn, fu dan bykanta ȧn zyhjyn, ȧn fu dan fremda ȧn nyzyhjyn.
3) �Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj „jyśter” ȧn „hoüt”: kistiöeryja fu
dam, wo wiöe jyśter, ȧn wi dos ej bocy hoütnik tags andyśt gywiöda. Ym mȧsta
gyt’s diöh dy nostȧlgyj hyndyn junga cȧjta ȧn hynder dam, wo śun ej wȧg.

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

4) D
� y wata, wo zy y „ynzer wełt” zȧjn: etos fur at (fun wjytsłoüt wi oü fun handułłoüt), dy ferbłȧjnikja śtełn, fȧjyn, öntłikjy (fur oüsziht fun nȧrrȧton) ȧjśtełnana
ȧn decyzyja, wo mȧ maht ym ława.
5) �Dy łidyn: zej zȧjn bocy hoüt ȧ wihtik tȧl ym repertuar fun łoüt fum wymysiöeryśa kesuł (zejh Małanicz-Przybylska 2019).
Dy teksta błyn elȧstyćnik gytȧlt – hefa föna kynd mȧ cütȧla cyn andyn grüpa.
Mȧj decyzyj wiöe myt mem łanga ława ym teren underśtyct.
Ym end gyt’s oü ȧn rȧjster fun temata, do dos ej łȧjhter fjy dy nyȧkademyśy
łoüt cy łaza:
Kistiöeryja fu Wymysoü ȧn Wymysiöejer: kistiöeryja fum mit fum roüsśtama
fu Wymysiöejyn, oü myta teoryja fu wu kuma dy śpicnoma oba jytynnoma. S’zȧjn
diöt oü gyśihta fum tagtegłikja ława y Wymysoü, cym bȧjśpil fur śül fjym krig, fur
boü fur ciglȧj, wi oü fu dam, wi zih dy Wymysiöejyn ȧn Pöła oba Ełcnyn funander
ohota, s’mȧst ym kontekst fur endogȧmyj, dos hȧst, fu dam, wi zy zih hon gynuma
jok y ȧr grüp. Dos tȧl, ȧn s’gancy bihła fyngt o myter kistiöeryj fum Linküś-Ruzła
(1926–2009), ȧ wymysiöejer tyhteryn ȧn ejwerzeceryn, wo’s zoüwer höt cyzomagyłet ȧn wetergan hefa folklorteksta. Fur kistiöeryj, wo zy zih ofyngt myta wjytyn
„Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot” śtomt der titl fu dam bihła.
Kistiöeryja fur wymysiöeryśa śpröh: kistiöeryja, wu ym wihtiksta ej dy
wymysiöeryśy śpröh, cym bȧjśpil wing bykanty kistiöeryja fun łoüt, wo zy ny
kunda andyśt kuza, wi oü fun łoüt fu zystwun, wo zy diöh ferśidnikjy zaha zih
hon gyłjyt wymysiöeryś – dinstłoüt oba łoüt, wo zy zih cüwywa y Wymysoü.
Wihtik zȧjn oü gyśihta fum unryhta fu Wymysiöejyn, wo wiöe nöm krig, diöh
dos, do zy kuzta jyr śpröh, wi oü fun negȧtywnikja ȧjśtełnana fun łoüt fun djyfyn
ymsrod wo zȧjn fu Wymysoü, wi zy oüsśpincta dy Wymysiöejyn, wo zy kuzta
wymysiöeryś.
Undyn kistiöeryja fur wymysiöeryśa śpröh gyt’s zyty, wo zy zih hon ym dy
ołda cȧjta, wi oü refleksyja fur ecnikja sytuȧcyj fu dar śpröh. To y jyn ym mȧsta
zit’ȧ dy ideologyja ȧn ȧjśtełnana yr wymysiöeryśa śpröh ȧtkȧn, wi oü yn andyn
śpröha.
Kistiöeryja fu wymysiöejer kłȧdyn: ziöen fu wymysiöejer fłȧk, fu dam, wi dy
ferśidnikja fłȧk oüsśoüta, wi oü fu dam, wi zy zȧjn andyśt gywiöda ȧn dos
ej hefa möł ogyśect fun narrȧtorkja. Mȧ kon oü derzan hefa ideologyja ȧn
ȧjśtełnana yn fłȧk ȧtkȧn ȧjna: oü fu dam, wi zy oüsśoün, wi oü dos, wo zy
bydȧjta fjys cügyhjyn fu Wymysiöejyn. S’zȧjn diöt oü prȧktyśy zaha, cym
bȧjśpil, wi mȧ zo wośa oba nyn dy fłȧk, owi oü wi oüsśoüta dy kłȧdyn uf
ferśidnikjy okȧzyja.
Kistiöeryja fun trȧdycyja ȧn gybroüha: fu dam, wo zy jyśter hon gymaht ufer friöed oba ym śmjyrgüst, wi oü ferśidnikjy ferbłȧjnikjy śtełn, wo zy wün bym
faderśłȧjsa. S’zȧjn diöt oü hefa zaha gyziöet fu dam, wi mȧ zih ocug ȧn wo’ȧ

43

�44

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

os by dam, ȧzu ys’s hefa fun kłȧdyn ȧn fum asa. Yn kistiöeryja fu dam, wi
zy fün uf dy opyłysa, zit’ȧ oü dos, wi mȧ wiöe fjy dy nökwyn, wo zy doüć
oba pönyś kuzta. S’ej diöt oü ȧ kistiöeryj fum Sukkot-hȧltag fu wymysiöejer
Jüda.
Kistiöeryja fur müzik ȧn łidła: łidła wymysiöeryśy ȧn oü kumentan cüna. Miöeha
oü gyśpejłt ufer hȧrmoni (s’śpejłt der Pütelik-Jȧśki). Frȧłik, do dos zȧjn ny oły
łidła, ȧ di, wo zy zȧjn y dam bihła, hon ny ȧmöł nö mejer śtröwa. Ufa ufśpejłnana wada oder gywejza zyty, wo zy zȧjn ynłik cy dan „gystandaryzjyta” yn
łecta publikȧcyja (Król 2019a; Król 2019b; Król 2021). Wi oły foklorteksta,
hon zy mejer warjanta – dy wersyja, wo zy zȧjn y dam bihła, kyna zȧjn andyśt,
wi di, wo wün oüsgydrökt ejer.
Kistiöeryja fur wjytśoft: kistiöeryja fu dam, wi zy hon gyat ym fȧld, ȧn oü fu
dam, wi dy wymysiöejer wjytśoft zȧjn ym gydanka fu men kuzyn, andyśt
gywiöda. Hynder byśrȧjwnana fu dam, wos ȧn wi zy hon ogyboüt, gyt’s oü
zyty fur at ȧn fum ława fu dinstłoüt, trȧdycyja fur wjytśoft, wi oü fu dam,
wi zy hon ołys gyłön, ym fȧld cy ata. Dos zȧjn typiśy twarfadum ym wymysiöeryśa folklor, wo zy zȧjn y hefa kistiöeryja fun nȧrrȧton, wo zy fun wjyt
roüsśtoma.
Kistiöeryja fun śiöehnikja: kistiöeryja fu dam, wo dy Wymysiöejeryna ȧn dy Wymysiöejyn höt gyśiöeht. Miöeha ziöen fun śoüzułn, wi der büw mytum ruta hitła. Dy ander, oüz łahawat wetergyziöet, łaha di łoüt oüs, wo zy zih łisa krigja,
do zy głiöeta, do dy śiöehnikja istnjȧn.
Kistiöeryja fur handwerk ȧn handuł: kistiöeryja fu dan Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn, wo zy ny hon gyławt fur at ym fȧld. Dos wün handwerkyn, zyty wi
tepyn, wawyn ȧn śmyd, wo zy jyr fȧh hon gyłjyt y Win. S’zȧjn diöt oü gyśihta
fun handułłoüt, hefa möł łahawaty. Der cug cym handuł ej bocy hoüt ȧ wihtikjer signȧl fu wymysiöejer andyśtkȧjt.
Kistiöeryja fum asa: kistiöeryja fu dam, y wyłer cȧjt ȧn wi mȧ höt gasa, wi bröhta
zy s’asa ufs fȧld ȧn oü fu dam, wo zy hon gykuzt bym asa. S’ej diöt oü dos, wi
mȧ yhta zo koha ȧn oü wi zy śmakta. Wihtik ej diöt śüsterpop, wo ej oü bykant
oüz „wymysiöejer fanküh”.
Gyśihtkistiöeryja fu Wymysoü: kistiöeryja fun wihtikja zaha, wo zy zȧjn gyśan y
Wymysoü, hefa möł wetergyziöet oüz memorȧt: fum ofang fum andyn wełtkrig (1939), nömkrigroüsfjyn, oüszidln, ȧreśtjyn ȧn represyja fu Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn. S’zȧjn diöt oü kumyntoża fur wełtkistiöeryj wi oü fur
hjyzikja (wi s’ośtyfta fur Regjonȧltancgrüp „Wymysoü”).
Ławakistiöeryja: kistiöeryja, wo zy cyn andyn kȧtegoryja ny pasta. Zy traktjyn fum
idatagława: rodfiöen, gydenkja fum śpejła fur kyndhȧjt, łjyn fum śwyma, at
ufer köłagrüw. Hefa föna ziöen fun konkretnikja łoüt: fu frynd oba nökwyn.
Hefa zȧjn zyty, wo zy kuza fun krankyta ȧn wi mȧ zy zo kürjyn, wi oü łahawaty
gyśihta.

�45

Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

S’wihtiksty kryterum fum cytȧla wiöe dy tematyk. Ȧbysła andyśt ej dö s’tȧl
Kistiöeryja fur müzik ȧn łidła, wu’s zȧjn oü gyzunga teksta ȧn nȧrrȧcyja föna, wi oü
Ławakistiöeryja, wu’s zȧjn teksta, wo zy cyn andyn tȧln ny pasta.
S’cył fu dam cytȧla wiöe ny dy klȧsyfikȧcyj nöm folklorystyćnikja śłysuł, ok
do’s łȧjhter ej fjy dy łoüt, wo zy dos łaza, do zy kyna fynda di kistiöeryja, wo zy
zȧjn ym mȧsta interesȧntyś fjyr zy. Zu kon mȧ fun fłȧk hühja oü yn kistiöeryja fun
trȧdycyja ȧn gybroüha, ȧ dy granc cwyśa ławakistiöeryja ȧn gyśihtkistiöeryja fu
Wymysoü zȧjn fłisnik. Yhy höf, do dar kompromis wyt y oła wejwułn.
Yhy priöebjyt dy transkrypcyj yr wymysiöeryśa śpröh wi ym gynoüsta cy śrȧjwa,
yr ecnikja wymysiöeryśa ortogrȧfyj ȧnöh. Dy jyśta pröba fum ufśrȧjwa yr wymysiöeryśa śpröh go’s śun yr jyśta hełwt fum 19-ta hundytjür, oder ołdyśt ym 20-ta hundytjür
wün dos pröba fum ośtyfta fun ganca ȧjśrȧjwsystem. Ym 1907 jür höt dos gypriöebjyt
ȧ pönyśer etnograf Młynek-Ludwik y zer brośür „Narzecze wilamowickie” (Młynek 1907). Ym 1909 jür śrȧw der Latosiński-śiłer ȧ wjytynbihła myter wymysiöeryśa
ortogrȧfyj. Oü ȧ wymysiöejer śrȧjwer, der Fliöera-Fliöera, höt ym brüh fum 19-ta ȧn
20-ta hundytjür ogyśtyft zȧj ȧgja śrȧjwsystem, yr pönyśa ortogrȧfyj ȧnöh. Ȧ śrywt yr
fonetyśa transkrypcyj ȧnöh mahta oü der Kleczkowski Adam (1920, 1921), Fliöera-Hermon (Mojmir 1930, 1936) ȧn Anders Heinrich (1933).
Ym ofang fum 21-ta hundytjür śtyft zȧj śrȧjwsystem ȧ wymysiöejer tyhter
Tołer-Jüza, wo’ȧ bȧzjyt ufer pönyśa ortogrȧfyj, oder ȧ gybroüht oü umloüta ȧn ȧ
döpułta signȧl „ao”, wo’ȧ bydȧjt „gynȧgt a”.
Dy gynanta ortogrȧfyśa systema hon zih diöh ferśidnikjys ny ufgynuma. Ȧna
wün cy śwjer, by dan łecta hon dy oüton zy oü ny konsekwentnik gybroüht (zejh
Wicherkiewicz 2001).
Ym ofang fum andyn canjür fum 21-ta hundytjür wiöe ȧ nojy śrywt gybroüht,
diöh dos, do ȧ grüp fu Wymysiöejyn ej uf dos kuma, wo zy wün myter Gyzełśoft
„Wymysiöejer” cyzoma. Oüz ȧner fu dan łoüt ho’h ȧ zyty śrywt gymaht, wo zy ej
ufer pönyśa ortogrȧfyj underśtyct ȧn zy höt 33 łȧjhty grafema.
Ȧȧ
Ii
Pp
Zz

Aa
Jj
Rr
Źź

Bb
Kk
Ss
Żż

Cc
Ll
Śś

Ćć
Łł
Tt

Dd
Mm
Uu

Ee
Nn
Üü

Ff
Ńń
Ww

Gg
Oo
Xx

Hh
Öö
Yy

Ȧn oü digrafa (dź, dż, ng, iö, oü, öe) ȧn ȧ trigraf (iöe).
Di śrywt byrift zih uf dy śrywt fum Tołer-Jüza wi oü cy dar, wo zy ej ym
wjytynbihła fum Mojmir, oder zy ej ju fejł gryngjer gymaht – zy wȧjzt ny ȧ ganca
rȧjhtüm fur wymysiöeryśa fonetyk. Zy wejwułt oder bym derhałda fur wymysiöeryśa śpröh bym ława: zy błȧ ufgynuma fun ełdsta kuzyn, zy błȧjt güt ufgynuma byr
łjyr fur wymysiöeryśa śpröh ȧn zy ej gybroüht diöh bałd oły gyłiöeta, wo zy eta myt
dar śpröh yhta ata. Ym 2012 jür wiöda dy wihtiksta teksta fu wymysiöejer literȧtür

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

46

uf zy ejwerśrejwa14. Zy wiöd gybroüht yr publikȧcyj A grammar of Wymysorys
(Andrason &amp; Król 2016) ȧn oü ym wjytynbihła fur wymysiöeryśa śpröh, wo’ȧ höt
bałd 10 toüzyt wjytyn. Hoüt ej zy dy ȧncikjy gybroühty śrywt fu dar śpröh. Dy wymysiöeryśy śpröh, wen’s zih höt ym dy standaryzȧcyj ȧn kodyfikȧcyj, ej andyśt wi
hefa ander kliny śpröha, wu mȧ byśtenik ejwer ferśidnikjy śrywta dyśkürjyt.
Wen jynt ȧ gramatyśy füm oba ȧ wüt andyśt wiöe owi yr standardwersyj15,
śtełt yh nöher ȧ standardfüm ym ekikja wȧndła. Cüzecłik fürłen oba cüziöen śrȧw
yh yn koüłikja wȧndła. Yhy go öbaht, do dy ejwerzecnan uf dy pönyśy śpröh wi
ym gynoüsta ej, oder fjys güty fun łazyn ho’h nymiöehja wejderziöen ȧn ferziöen
wȧggyłön. Dy akurata łazyn kyna myta wymysiöeryśa transkrypcyja ȧn filma ufer
internetzȧjt fu Wikitongues ata.
S’cył fu dar publikȧcyj ej dy wiöer fur dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa śpröh
oüscybrȧta, zu fjy dy gyłiöeta ȧn łiwhobyn fu mejśpryhikkȧjt, wi oü fjy dy Wymysiöejyn zoüwer, wo zy weła jyr kena fur wymysiöeryśa śpröh tifer maha.

Dy Kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüz moüłfolklor

S’terenbadȧn, wo’h ho gyfüt, wiöe ȧ gywynłik etnogrȧfyś badȧn: s’wiöe ȧ obserwȧcyj
ȧn wywjada. Ȧs fun cyłn wiöe’s łidła, gytyhta ȧn śprejhwjytyn yr wymysiöeryśa śpröh
cyzomacykłoün. Ȧ grus tȧl fu dan teksta wiöe śun oüsgydrökt (Król 2019b; 2021),
hefa möł oü fergłyhja myter wiöer yn arhiwa, wo zy wiöe cyzomagykłoüt fjym 1945
jür fun doüća füśjyn Horak-Karl ȧn Karasek-Alfred (Król 2019a). Miöehja fu dan
teksta, zu wi zy dy kuzyn hon wetergan, hon y dam bihła płoc gyfunda.
Dy gyśihta fu Wymysiöejyn wün bocy yt ny derfüśt fun folklorysta, ok myta klina oüsnama. Der Młynek-Ludwik, ȧ pönyśer folklorkłoüer, höt y zer brośür ȧ piöeca
śprejhwjytyn ȧn kistiöeryja fu Wymysiöejyn oüsgydrökt (1907), ȧ ym band „Sagen
der Beskidendeutschen” höt fjym krig der Karasek-Alfred, wo wer śun fönum śrywa,
61 kistiöeryja fu Wymysoü ufgyśrejwa (Karasek &amp; Strzygowski 1930). Gük s’badȧn
y Wymysoü wiöe yn łecta cwencik jür ni ny ufs cyzomakłoün fum folklor gyryht,
hefa teksta, wo’ȧ zy yn folklor kon ȧjrȧhjyn, wiöda füt oü ufgyśrejwa.
Ym Grochowskja-Piotr ȧnöh, der ocȧha fur folklorystyćnikja narracyj ej dos,
do zy „ufnama ȧ kerper fun gynüg śtȧjda teksta, wo zy zih byrüfa uf gynoüa kenafjym ȧn stereotypa, wo zy fungowȧn yn łanikja, interaktywnikja komunikȧcyjnikja
sytuȧcyja” (Grochowski 2017: 239). Zyty sytuȧcyja, wen ȧ tekst wjyd gykuzt ȧn
ufgynuma, zȧjn fjyn folklor kȧrȧkterystyćnik ȧn zy „konstytjyn interpretȧcyjnikjy
kesułn, wo zy ym oüstoüś fun informȧcyja, oüszihta ȧn ośecnana, miöekja, ata oüs,
Mȧ kon zy diöhśoün ufer zȧjt fum projekt „Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej”,
http://www.inne-jezyki.amu.edu.pl.
15
S’gejt ym dy fjym, wo zy zȧjn andyśt wi dy njym, wo zy wün ym Wjytynbihła fur wymysiöeryśa śpröh byśrejwa (Król 2020).
14

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

ȧ nöhta śtjekja ȧn brȧta oüs dy bygrejfmüstyn fur wirklihkȧjt ȧna zyty gyzec fum
tün, wo zy cüna pasa” (Grochowski 2017: 239).
Mȧ zo gydenkja, do ny nok ȧ trof ufer friöed oba ym krȧćum kon zȧjn ȧ folklorśofnikjy sytuȧcyj. Oü ȧ antropologićnikjer oba socjolingwistyćnikjer wywjad kon
dos zȧjn. Yn wjytyn fun Burszta-Jędrzej ȧn Grębecka-Zuzanna ȧnöh „Dy sytuȧcyj
fum etnogrȧfyśa wywjad ej oü y ȧm tȧl ȧ mytmaha ym proces fum ȧjkuma fun gydanka, fur noja ȧjkunft fun ołda gydanka fur fłügja cȧjt fur śtot, fu ȧr zȧjt yr ecnikja
cȧjt fu Wymysoü, wo zy ej inda der punkt fum fłeća ym gykuz, ȧ fur andyn zȧjt ej
zy inda gyśtyklt, nykompletnik ȧna nykompȧtybilnik myt dam, wo ym gydyhtnys
ȧdkłjeft” (2015: 10). Hefa kistiöeryja, wo zy zȧjn ufgyśrejwa yr zyta sytuȧcyj, zȧjn
fuł fun zyta elementa, wo zy wo ȧ wȧjł cyrykkuma ȧn ym kesuł ufgynuma ȧn zy
wada fun folklorysta gybadȧt yn moüłikja teksta, wo zy wada gykuzt yn nȧtjyrłikja
sytuȧcyja fjy dy łoüt fum kesuł (Grochowski 2019: 14). Ym Teśner-Śłyzyśa folklorysta Kajfosz-Jan ȧnöh:
S’ȧjzidln fum tekst yn gydanka hȧst, do’ȧ ej mejer oba wingjer gynoü wetergyziöet, dos hȧst, do miöehja fjym oba bydȧjtnanstruktün wada wejder gyziöet, wos fjyt cy dam, do’ȧ wjyd konwencjonȧlnik ȧn hefa möł systemȧtyćnik.
Grod diöh dos, do ȧ tekst ej troü yn akurata tekstafjym, ej der wihtiksty ocȧha
fum folklorystyćnikja wetergan (2009: 44).

Yr ȧnȧliz, wo zy ej typiś fjy dy folklorystyk, gejt’s yms „uffanga fun
nȧrrȧcyjnikja fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn gytraktjyt oüz ȧ śłysuł cym bygrȧjfa
fur kultür, wo’ȧ łyt dy sensa (ȧn s’mytmaha) wihtik fjyr ȧ kesuł ufcyłaza” (Grochowski 2019: 15).
Fu hefa kistiöeryja, wo zy y dam bihła zȧjn gywejza, hefa zȧjn memorȧta
– kistiöeryja fum cȧjgjer. S’zȧjn y dam bihła hefa zyty kistiöeryja, cym bȧjśpil
fum oüsbrȧhja fum krig, nömkriggrasjyn, öeta fum hejnłen fun tojera zaha fjyr
dan, wo zy gygrasjyt hota oba fu dam, wi ȧdśtind dy grüp fun bowa byr Regjonaltancgrüp „Wymysoü”. Miöehja nȧrrȧton fercyłta dos ȧzu, wi wen zej zoüwer
heta dos gydöht. Mȧ djef ju oder gydenkja, do der memorȧt ej kȧ objektywnikjy byśrȧjwnan fur wirklihkȧjt. Ȧ ej oüsgybrokt, ȧn dos, wi’ȧ wjyd fercyłt, höt
mytum ȧgja derława ȧn myter ecnikkȧjt cy tün (Lehmann 2007: 32), wi oü myt
dam, do mȧ dy memorȧta wył cyr kolektywnikja ideologyj fum kesuł cüpasa
(Krawczyk-Wasilewska 1986: 27). Ȧ memorȧt ȧdśtejt cwyśam indywiduȧlnikja
ȧn kesułnikja kȧrȧkter fur fercyłnan – ȧ ej y ȧm kontekst wetergan, ȧ höt typiśy motywa ȧn twarfadum ȧn’ȧ höt ȧ subjektywnikja kȧrȧkter (Hajduk-Nijakowska 2016: 10). Yr folklorystyn Marcol-Katarzyna ȧnöh, zȧjn dy hałdamüstyn ȧn
watkjerȧrhyja ny byrezum bykuzt, „dos ej oder s’tün fu jyn śtȧtün, wo zy zȧjn
gyśtełt y ȧm kontekst, wo wȧjzt, wos ej güt ȧn kesułnik ufcynama, ȧ wos śłȧht ȧn
y ȧm kesuł ny derłiöet” (2020: 223). Der gyśtałt fu ȧm memorȧt höt oü dy persün
fu dam, wo’ȧ cühüht cy tün, ȧ mejer dos, wi’s’um der kuzer fürśtełt, wo’ȧ fönum

47

�48

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

derhiöert. Diöh dos kom’s mer ȧj, do’s wihtik wje zȧjn, dy gyśiht fum kerper fun
ufśpejłnana, wo zy cy dam bihła błyn oüsgykłoüt, fürcyśteła.
Wi ȧ śwedyśer folkloryst Carl Wilhelm von Sydow śrȧw:
Hefa memorȧta kyna y dy trȧdycyj nȧjkuma, bo dy łecta łoüt hon zy fjyr gynüg
intersȧntyś, do zy zy weterziöen. By dam wada zy mejer oba wingjer ferendyt,
dos hȧst, war zy weter kuzt. Ȧzu wjyd fum ołda memorȧt ȧ gydenkjafercyłnan,
oder dy granc dercwyśa ej śwjer ufcyfanga (Sydow 1934: 253; za: Simonides
1969: 46).

Dy kistiöeryja fun łoüt fanga o, wi dos Simonides śrȧw, „cy oła gyhjyn”,
wen zy zȧjn „gynüg interesȧntyś”. Wen’s ȧzu ej, do wjyd der memorȧt „ym proces fum wetergan gyobjektywizjyt ȧn’ȧ feljyt by dam indywiduȧlnikjy ocȧha ȧn’
ȧ nymt uf zyty, wo zy zȧjn ym kesuł bygrȧjfłik ȧn zy wȧjza yht ungywynłikjys. Dy
objektywizȧcyj hełt zih łiwer byn trȧnscendentnikja sytuȧcyja” (Simonides 1969: 46).
Dar proces fum „ejwerata” ȧn cüpasa fum memorȧt cy dam, wo ȧ kesuł djef hon, hȧst
fȧbulȧryzȧcyj ȧn folkloryzȧcyj (Hajduk-Nijakowska 2016: 65). Dos, wo błȧ ny ufgynuma fu ȧm kesuł, „gejt wȧg fum gybroüh ȧn śtjyrwt” (Bogatyriew &amp; Jakobson 1975: 170).
Hefa kistiöeryja, wo zy zȧjn y dam bihła, wün under dam proces, wi cym bȧjśpil
fum śüldirektor, wo’ȧ höt gyret wymysiöejer mȧkja fjym roüsfjyn uf Üral, gyśihta fun
„güta Rüsa”, cy fum cykrigata, wo dy knȧht mahta bym śmjergüst, cy ufȧ jyśta mȧja
(wi cym bȧjśpil ȧ wiöen, wo’ȧ wiöe cyzomagyśtełt ufum dah). By dam dy mȧsta, wen
ny oły kistiöeryja, wün fercyłt oüz dy „wirklih würikja” ȧn „objektywnikja”, wo zy
zuła bywȧjza dy würyt fur oüsziht fun łoüt fum kesuł uf dy gyśiht.
Dy fȧbulȧta kyna ny zȧjn gyhot oüz giöe śtȧjdy kistiöeryja, bo jyr müs-ocȧha
zȧjn oü dy hefa warjanta: „jyr elementa ȧna dos, wi mȧ zy interpretjyt by idum noja
weterziöen kund ejwerat ȧn wejdergyinterpretjyt wada. Dy procesa fur folkloryzȧcyj
ȧn fȧbulȧryzȧcyj maha dy kistiöeryj, do zy ej wejdergyziöet ȧn endyt (höt warjanta)” (Grochowski 2019: 22–23). Zyty elementa fun fȧbulȧta, wo zy kyna myter cȧjt
wos andyśtys bydȧjta, zȧjn toposa cy „śpröhśtȧnikkȧjta”, wo jyr bydȧjtnan höt myta
interpretȧcyjmüstyn cy tün, wo zy y ȧm kesuł wada ufgynuma. Diöh dos miöehysmöł bydȧjta dinymłikja fȧbulȧta, wo zy fungowȧn y ferśidnikja gydankakesułn,
wos andyśtys, oder inda yn skemȧta, öebroza ȧn ȧjkynfta fur nȧrrȧtoryśa trȧdycyj
fu ȧm kesuł (Hajduk-Nijakowska 2016: 65–66).
Yh go öbaht, do’h zo y dam bihła ferśidnikjy kistiöeryja wȧjza, ȧzu łis yh inda
jok ȧ wersyj fu damnymłikja fȧbulȧt.
Yn kistiöeryja fu Wymysiöejyn wjyd fürgyłet, fyrym dy śtȧtün zih zu hon ufgyfüt. Dos fürłen, wi dos Hajduk-Nijakowska śrȧw, „zȧjn hefa möł myta trȧdycyjnikja
mekȧnizma fum wełtbygrȧjfa underśtyct” (2016: 50), ȧn zy egzystjyn ym „lokȧlnikja
watsystem ȧn kesułnikja fürśtełnana, underśtyct fu dam, wo mȧ śpjyt, ȧn dos ołys
boüt brama fur ontologyśa zyhjeran” (2016: 50). Di mekȧnizma, wo zy hyłfa „myta
straha cy regjyn ȧn dy wełt ymsrod bygrȧjfa ȧna hyłfa dy fröga, wo zy ȧ menća

�Dy fürryd – dy wymysiöeryśy śpröh oüz ȧ śpröh ym śtarwa

knjyn, cyrykcyziöen” (2016: 50), kon mȧ derzan ny nok yn trȧdycyjnikja gatungja
fum folklor, wi ȧ łid oba ȧ kistiöeryj, ok oü yn ławakistiöeryja. Diöh dos zu di gydankakistiöeryja fu Wymysiöejyn, wo zy traktjyn fur krigs- ȧn fur nömkrigscȧjt, wi
oü dy kistiöeryja fum ołytagława – fun fołn, krankyta, ołder oba łöstikjy kȧjta, kyna
fun folklorysta ȧn antropologa gybadȧt wada. Nymiöehja föna kyna oüz śtotlegenda
gyzan wada, dos hȧst „nȧrrȧcyjkistiöeryja fun ȧktuȧlnikja kȧjta, wo zy ny łang łanik
błȧjn” (Czubala 1999: 191). Oder zugiöe dy ecnikja śtotlegenda kyna hon „ołdy
wücułn” (Czubala 1999: 194), dyrym djyft’ȧ zy inda interpretjyn ym kontekst fur
folklorystyćnikja trȧdycyj fu ȧm kesuł.
Ym foł fur moüłtrȧdycyj fu wymysiöejer kesuł, wihtik ej dos, do’s diöt gyt
cwej etosa: fun wjyt ȧn fun handułłoüt. Y dam jyśta ej dy öntłikjy at ym mȧsta ogyzan, y dam andyn ej zy nok ȧ mytuł cym cył, dos hȧst cym gywejn. Di cwej etosa
rifa cwü fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn ferbunda myta wjyt ȧn handułłoüt. S’mȧst di
Wymysiöejyn, wo zy wün gybün fjym krig wysa, do dy Pöła fun djyfyn ymsrod wo
zȧjn fu Wymysoü hon yn gydanka ȧ öebroz fun Wymysiöejyn oüz wełyśy handułłoüt. Oüz kontra uf dos (gük dos hefa möł ej wür jok yn fürśtełnana fu Wymysiöejyn)
ȧdśtinda hefa fȧbulȧta, wo zy zuła bywȧjza, wi sprytnik dy wymysiöejer handułłoüt
zȧjn. Dos zuł cy dam fjyn, do Wymysoü wiöe rȧjh ȧn diöh dos andyśt wi dy djyfyn
ymsrod. Di ferśidnikja fercyłkonwencyja zȧjn müstyn fum moüłwetergan, wo zy
boüyn dy fercyłkultür fu Wymysiöejyn (Lehmann 2007: 20).
Dy cyzomagykłoüta kistiöeryja zȧjn ferśidnik, wen’s gejt ym dy tematyk.
Oder dy öebroza fu „ynzyn łoüt-Wymysiöejyn” ȧn „fremda” – Doüća, Pöła, Ełcnyn, „Rüskja” cy Jüda – zyca y oła kistiöeryja: y dan fum krig, nömkriggrasjyn, wi
y dan fur fȧldat, owi y dan cym łaha. Der öebroz fu Wymysiöejyn underśȧjt zih yn
ferśidnikja fercyłkonwencyja, wo zy zȧjn ferbunda myta etosa fu Wymysiöejer wjyt
ȧn handułłoüt.
Dy Wymysiöejer, wi ider kesuł, hon jyr folklorystyćnikja repertüar. Dy kistiöeryja, wo zy wetergan, hota łang cy tün myter nȧrrȧtoryśa trȧdycyj. Ym folkloryst
Kadłubiec-Daniel ȧnöh, „dy wełt fum folklor ej ȧ oüsziht uf dy wełt ȧn uf dy łoüt
zu, wi dos dy fygjeła zan, fum dystans fum cwyśagenerȧcyja ejwerława, wo boüyt
dy wirklihkȧjt y jym ȧgja rȧht ȧnöh” (Kadłubiec 1999: 69).
Dy kistiöeryja wiöda cügypast cyn interpretȧcyjmüstyn ȧn toposa, wo zy ym
komunikȧcyjkesuł hon gyfungowȧt, zy wiöda cügypast cy dam, wo’ȧ grod diöft
hühja. Dos hot oü myter polityk cy tün, wi oü myta gykuza myta hefa gyłiöeta ȧn
dźjennikoża, wo zy köma uf Wymysoü.
Dos, wi ȧ kistiöeryj ej weter gywiöda, kymt oü fu dam, cy wam zy wiöe adresjyt. Dy gydenkkistiöeryja, oü di gyfȧbulȧryzjyty ȧn gyfolkloryzjyty, błȧjn hefa möł
fercyłt yr konwencyj fum memorȧt, „oüz würy gyśihta, wen śun ny fum nȧrrȧtor, to
fu ȧm menć, wo’s der nȧrrȧtor zoüwer kant ȧn uf wyłys’ȧ zih kon oütorytȧtywnik
byrüfa” (Simonides 1981: 35). Y dar folklorystyn ȧnöh, „wen’ȧ wył, do dy fercyłnan wjyd wetergyziöet wi yhta, wo wirklih wür ej gyśan, fjyt dos cy dam, do dy

49

�50

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

twarfadum, wo zy zȧjn bykant fur trȧdycyj, wada wejder fercyłt oüz ȧgja ejwerława fu ȧm menća. Ȧzu kymt hoütcytag fu ȧm fȧbulȧt wo ȧmöł mejer ȧ memorȧt”
(Simonides 1981: 36). Yn folklorteksta „kon dy reprezentȧcyj fur wirklihkȧjt zih
myter fikcyj mengja, hefa möł wada dy zaha, wo zy jyśter wün gyśan, cyr hoütnikja
wirklihkȧjt cügypast; zej zȧjn ungywułd gynyt zu, wi mȧ zy hoüt djef hon” (Kajfosz 2011: 60). Wihtik ej ny nok dy sytuȧcyj zoüwer, ok oü der menć, wo’ȧ y dam
cühüht. Ekstra byn ȧlternȧtywnikja gyśihta, dos hȧst yn „kistiöeryja fu dam, wi dy
grüp ynwik ej cytȧlt, wo zy wȧjza, do miöehja emocyja, ahtnana ȧn cyłn wün ny
inda fu oła cügyśtymt (Macdonald 2021: 107–108). Di wün yn fremda ny wetergan,
ok y ynzer łoüt. Fylȧjht diöh dos kund yhy, oüz ȧ hjyzikjer füśjer, zej ufśrȧjwa.
Diöh dos kyna dy kistöeryja, wo zy zȧjn y dam bihła, ny oüz wür oba ny wür
fürgyśtełt błȧjn. Hefa föna śtyma ny cyzoma, oba hon ynwik śłȧhty data oba fȧkta.
Yhy priöebjyt zy ny byrjyn, ok yn jytyn, wu’s mih doüht, do dos ȧ müs ej, ho’h
yhta cügyśrejwa. Yr ȧntropologyn Tokarska-Bakir-Joanna ȧnöh, „dy gywynłikjy
śpröh łoügjyt ny zu, wi dy dyskursa fu ferśidnikja gyśihtpolitykja, ok zy ziöet wür
gütwyłnik. Dy śpröh wȧjzt, wi dy łoüt dy wełt zan” (2009: 303). Ȧn grod di oüsziht
uf dy wełt fun kuzyn, ȧ ny dy wür fu dar wełt ej dos, wo dy folklorystyk zo badȧn.
Wi dy rüsyśa folklorysta der Bogatyriew-Piotr ȧn der Jakobson-Romȧn hon
gyśrejwa, „ȧ folklortekst fyngt zih o ołdyśt y dar cȧjt, wen’ȧ wjyd ufgynuma fu ȧm
kesuł; ȧn wos mej, s’hałda zih bym ława jok di elementa, wo dar kesuł ufnymt”
(1975: 169). Dy oüton śrywa oder folȧjfik, do ȧ tekst, wo’ȧ ny ej ufgynuma fu ȧr
grüp ȧn wo’ȧ ej ufs fergasa gyłön, kon gyret wada fu ȧm „cüfełikja gykrysuł fu ȧm
kłoüer, wo’ȧ’ȧ ejwertrüg fum moüłikja tyhta cyr śrȧjwliterȧtür” (1975: 169). Zu ej
dos byśtymt oü ym foł fu hefa kistiöeryja, wo mȧ mer fercyłt, wo zy diöh ferśidnikjys ny kunda błȧjn ufgynuma fur grüp, oder zy zȧjn y dam bihła.
Ym doüća folkloryst Lehmann-Albrecht ȧnöh, höt idy gyśihtcȧjt jyr fercyłnankultür, wo zy myta generȧcyja andyśt wjyd (Lehmann 2007: 13). Dy cyzomagykłoüta
teksta y dam bihła śtama fun nȧrrȧton, wo zy wün gybün fjym andyn wełtkrig. Wi dos
der Grochowski-Piotr śrȧw: s’ufnama fum internetwetergan hȧst „ny nok s’ośoün oba
s’łaza, ok oü s’ośeca, kumentjyn, dercyłnan fum ȧgja ejwerława, fren ȧn dyśkürjyn
myta oüton oba andyn śoüyn/łazyn” (Grochowski 2017: 239). Dy publikȧcyj kon oü
ȧ repertüar fu jyngjyn Wymysiöejyn ȧjfłisa. Dy kontenta krigta ȧ noja trȧnsmisyjrima,
wo’ȧ kon zy hefa łengjer bym ława hałda. Fylȧjht wen ny dos dokumentȧcyjnikjy tün,
heta zy bocy hoütnik tags ny derławt, oba zy heta giöe ny ȧdśtanda, bo di, wo cühühta,
dos wün grod dy hjyzikja ȧktywista ȧn gyłiöeta. Dos het ny s’jyśty möł gywast, wen
dos wjyn zȧjn ny nok dy łoüt fu ȧm komunikȧcyjnikja kesuł, ok oü dy gyłiöeta, wo zy
hon mytgyat bym ȧdśtejn fum folklor.
Yhy höf, do di publikȧcyj – oüz bihła wi oü oüz internetzȧjt, kon hyłfa ny nok
dy śpröh ȧn dy wymysiöejer moüłtrȧdycyj cy dokumentjyn, ok do zy oü wyt güt
ȧjfłisa uf jyr łanikkȧjt ym wymysiöeryśa kesuł. Der Internet ej hoüt hałt ȧ wihtik
medium fum wetergan fun zełda gybroühta śpröha.

�WILAMOWSKOJĘZYCZNE OPOWIEŚCI
WILAMOWIAN
GYŚIHTA FU WYMYSIÖEJYN YR WYMYSIÖERYŚA
ŚPRÖH
Opozycja „swoi”–„obcy”: auto- i heterostereotypy
Dy opozycyj „ynzer łoüt” – „fremdy łoüt”, dos hȧst dy
oüo- ȧn heterostereotypa
[1]
Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yh wa der wos ziöen, inda kuzt dy Polinskja-müm, wer
zȧjn kuma diöt fu... kymt’s cy ziöen, fum mjer. Bo wjyr
zȧjn... bo ynzer łoüt hon zih gyfüt woser. Zy... nimyd
ny wył ny zȧjn bym mjer, by ȧm fłus, wi hȧst’s?...
– Fłus.
Fłus. Ju. Zy hon zih gyfüt fum woser. No oder zȧjn zy gykłoü... No wifuł jür müsa zy zȧjn
kuma uf Wymysoü, ny? No do Wymysiöejer – zȧjn zy łang śun gywast dö, hon zy zih
gy... myter wjytśoft, no. Oder inda fercyłt zy fu dam, do... wi zy hon fojer gymaht. Myt
ȧm śtȧn, hon zy ȧ śtȧn ufȧ andyn śtȧn gykłopt, do wiöe... wytryskła, kymt’s cy ziöen....
– S’kom woser?
Fojer. No do müst hon güty, güt śtruw, troügjys, do dos gy... höt gybrant, ny?
No wifuł möł müsta zy dos ś... kymt’s cy ziöen... śtrö...
– Śröpa?
Wȧ ny, wi dos hȧst wymysiöeryś.
– Śłön ȧner ym andyn oba śłȧjfa.
No, do fojer roüskymt. No do... oder... kymt’s cy ziöen, śwjer wiöe’s gywast dö. Bo
fȧld wün hefa, fad wün wing, ołys müsta zy maha myta hiöela. Myta hiöela, ȧna do
hon zy gyhakt ȧn hower gyzyt ȧn kün ȧna, s’mȧjsta [s’mȧsts] kün, nöhta śpyter hota
zy wȧs, oder oü gaśt, oü hon zy gyhot. No do fu dam hon zy gyławt.
Wilamowianie pochodzą znad morza
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Coś ci powiem, ciotka Polińska zawsze mówiła, że my pochodzimy tam, przyjdzie
powiedzieć, znad morza. Bo jesteśmy... nasi ludzie bali się wody. Nikt nie chce być
przy morzu, ani przy rzece.
– Rzece?

�52

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Rzece.
Rzece, tak. Bali się wody. No ale oni przy... no ile lat musieli iść do Wilamowic,
nie? No to Wilamowianie już tu długo są, to się... zajmowali gospodarstwem, no.
Ale zawsze opowiadała o tym, jak robili ogień. Jednym kamieniem, jednym kamieniem uderzali w drugi kamieni, no to była... wytryskła, przyjdzie powiedzieć...
– Przyszła woda?
Ogień. No to musiałeś mieć dobrą słomę, suchą, że to się zapaliło, nie? Ile razy to
musieli, śtrö...
– Śröpa?
Nie wiem, jak to po wilamowsku.
– Uderzać jednym kamieniem o drugi, albo ocierać.
No żeby ogień wyszedł. No to, ale, przyjdzie powiedzieć, ciężko tu było. Bo pola
było dużo, koni było mało, wszystko musieli robić kopaczkami. Kopaczkami, to
kopali i owies siali i żyto, najwięcej żyta. Potem dopiero mieli pszenicę, albo też
jęczmień, też mieli. No to z tego żyli.
[2]
Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter y Amsterdam
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oder h’wa der wos ziöen, yh kuz ok zöfuł, wi mjyr
śrȧw der Biöeźnjok-Jȧśü. Fu, fon [fu] Holandja, z Amsterdamu, do ging’ȧ y dy kjyh, s’wiöe ȧn zuntag, ȧn’ȧ
gejt ȧn’ȧ zit, ȧ wymysiöejer bow gejt, kymt’ȧ ziöen,
„mȧj mama ej kuma gyfiöen uf Holand”. Bo ȧ höt gyśrejwa ȧn briw, ȧna ȧ liöeft [łjeft] dyhemd [byhend], ȧ gejt oü y dy kjyh, ȧn’ȧ łiöeft
[łjeft] dyhemd [byhend], ȧn’ȧ gejt, wi’ȧ ej ȧ piöer met [metyn], ȧ zit, ȧ höt śü fu
hułc. Łódki. „O, dos ej mȧj mama ny”. Oder ȧ gejt ȧdiöh, zy ej ogycün wymysiöeryś. No. „Zy ej ogycün wymysiöeryś, yh gydöht, mȧj mama ej kuma”, niby dy Biöeźnjoćka, bo har hot śun kȧ mama ny, oder ȧ his zy „mama”. No. Ȧna dos ej..., dos
śrȧw’ȧ mer ym briw. No. Dos hȧst, müsa fjyr... ynzer ełdyn fu diöt jynt rȧjnkuma,
wen’ȧ diöt höt gyzan ȧ wymysiöejer bow.
Wilamowianin spotyka swoją matkę w Amsterdamie
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Ale coś ci opowiem, mówię tylko to, co mi napisał Boźniok-Jasiu. Z Holandii, z Amsterdamu, to szedł do kościoła, była niedziela, no i idzie i widzi, że idzie Wilamowianka. Podchodzi do niej i mówi: „Moja mama przyjechała do Holandii”. Bo pisał
list, i leci, on też idzie do kościoła, i leci szybko, i jak jest parę metrów od niej, widzi,
ona ma buty z drewna. Łódki. „O, to nie jest moja mama”. Ale on przechodzi, a ona

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jest ubrana po wilamowsku. No, „Ona jest ubrana po wilamowsku, ja myślałem, że to
moja mama przyjechała”, niby Boźnioczka, bo on już nie miał swojej mamy, ale on
do niej mówił „mama”. No. I to jest... to mi napisał w liście. No. To znaczy, że nasi
rodzice musieli skądś stamtąd przyjść, skoro tam zobaczył Wilamowiankę (w stroju).
[3]
Dy Wymysiöejer wün ander łoüt
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wjyr wün ander łoüt, kymt’s cy ziöen, myt ołum andyśt. Mytum ocug, mytum asa, myter at ȧna łöstik zȧjn.
Wjyr zunga hefa y Wymysoü ȧn hefa błimła. Błimła
wün y idum gatła. Dy Wymysdiöfyn, wi zy köma ufȧ
opyłys, do wunda [wundyta] zy zih, do zy zöfuł błimła
hon y Wymysoü. „My se też musimy posadzić”. Yhy gydenk, wi dy Polinskja-müm
hakt di, di fiöenbłimła, wo wer hȧsa klapsy. Hakt zy „No ady se weź z tego i z tego”.
Go zy yn Pöła, do zy zuła zeca dy błimła. No, y Wymysoü wün hefa błimła.
Wilamowianie byli innymi ludźmi
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
My byliśmy innymi ludźmi, przyjedzie powiedzieć. We wszystkim inni. W ubiorze,
w jedzeniu, w pracy i w wesołości. Dużo śpiewaliśmy w Wilamowicach i dużo
kwiatków. Kwiatki były w każdym ogrodzie. Starowsianie, jak przychodzili do nas
na odpust, to dziwili się, że tyle kwiatków mają w Wilamowicach. „My se też musimy posadzić”. Pamiętam, jak ciotka Polinska kopała, te, te, floksy, co nazywamy
klopsy. Kopała, „No ady se weź z tego i z tego”. Dała Polakom, żeby sobie posadzili kwiatki. No w Wilamowicach było dużo kwiatków.
[4]
Uf Wymysoü diöft zih nimyd ny ferwȧjwa
Biöeźnjok-Helka (1924–2014), 2009.
Y Wymysoü diöft zih nimand ferwȧjwa. Fon [fun],
nökwer, fun, no, diöfa [djyfyn].
– Ju, oder dy höst gyziöet, do fu dar zȧjt fu Wymysoü,
fum End?
Ju ju, oder di diöfta zih ny ferwȧjwa y Wymysoü,
fu Śrȧjwadiöf, Ołddiöf, Denkendiöf [Denkjadiöf], Hecznarowice, djyft’ȧ zih...
nok Wymysiöejer mytum Wymysiöejer. Ȧ dy hełwt y Wymysoü, yh wył dos

53

�54

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ny zjyr ziöen, oder dö zȧjn zu wi inder, ander łoüt, ȧn fum Rynk diöt... wejder
ganc ander. Ju. Fu dar zȧjt, dar hełwta, diöft’ȧ zih ny ferwȧjwa diöt. Ȧn diöt
– dö ny. No ȧzu wiöe’s. Zy hon zih ferwejwa zu unter miteinand, verwandt und
so weiter, so.
Do Wilamowic nikt nie mógł się przyżenić
Helena Gasidło z d. Zejma (1924–2014), 2009.
W Wilamowicach nikt nie mógł się żenić z... sąsiadów, no z wiosek.
– Ale mówiłaś, że z tej strony Wilamowic...
Tak, tak, ale oni nie mogli się żenić w Wilamowicach, z Pisarzowic, Starej Wsi,
Dankowic, Hecznarowic, nie powinni... Tylko Wilamowianie z Wilamowianami.
A ta połowa Wilamowic (zachodnia), nie chcę tego za bardzo powiedzieć, ale tu
są tak jakby inni ludzie, a z rynku tam znowu całkiem inni. Tak. Z tej strony, z tej
połowy, nie powinno się żenić tam. A z tamtej tu nie. Tak było. Oni się żenili tylko
tak między sobą, z krewnymi i tak dalej.
[5]
Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa hundyt
jür y dam
H: Taksła-Hȧla (1923–2020), 2009.
N: Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
H: Zejwa hundyt jür wi zy dö hon...
N: Zejwa, dos ej śun mejer wi zejwa jür, (zejwa hundyt jür).
H: No yta ys’s mejer. Fylȧjht aht.
N: Yh ho niöencik jür ȧn byśtenik hjy’h zejwa ȧn zejwa. S’ej śun aht!
Wilamowianie przybyli ponad siedemset lat temu
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2009.
N: Anna Sznajder (Schneider), z d. Danek (1920–2012), 2009.
H: Siedemset lat minęło od czasu jak oni…
N: Siedem, to już jest więcej niż siedem(set) lat.
H: No teraz już jest więcej. Może osiemset.
N: Ja już mam dziewięćdziesiąt lat i ciągle słyszę siedemset i siedemset.
Jest osiemset!

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[6]
Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt wi dy Ełcnyn
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Dos wiöe ȧzu: dy Wymysiöejer hota myt dan Ełcnyn
nist cy tün, bo dy Ełcnyn hota ȧbysła ander ryd, ȧn dy
Ełcnyn hota zih mejer, do zy Doüćy zȧjn. Zy hota zih,
do zy Doüćy zȧjn, no do, ȧ dy Wymysiöejyn, bo diöt,
y Ałca hot, dos, dos der Latosiński śrȧw, do höt zih ȧ
śiłer ferwejwa y Ałca, diöh dos zȧjn diöt Rosnern; Rosner his’ȧ. Dos śrȧjwt, do dü
konst ju dos łaza. Do hot’ȧ, diöt zȧjn oü Rosnern gywast, y Ałca. No fu dam Wymysiöejer, wu zy diöt [höt] ferwejwa, bo Wymysiöejer hon zih oü ferwejwa, Foxa wün
oü mȧłȧjhtwun y Pöłn, ȧna dö... No ȧna dos hota zy zih ferwejwa. Oder dy Ełcnyn
wün ȧzu, zy hota kȧ, kȧ zyty güty cükunft cy ynzyn, cy ynzyn, cy ynzyn, dos. Bo
zy hota mejer ȧzu, zy hota ȧ doüćy śül diöt y Ałca, ȧ pönyśy śül wiöe ȧn ȧ doüćy
śül. Di kyndyn gingja y dy doüćy śül oba y dy pönyśy, wȧs yh, op nok, oder müsta
oü pönyś (łjyn), wen zy dö, y Pöłn, wün. H’wȧ nist, cy gingja zy y di, y di, oba wi,
wȧs yh ny, oder s’wün cwü śüln [śiln], dos wȧs yh. No ȧna di..., di łoüt wün ȧzu,
ȧbysła ȧzu śtrytyś wün di łoüt. Dy wün ny zyty łoüt, zyty... wi hȧst zih, ȧzu... Dy
Wymysiöejen wün ander łoüt. Fu andym [andum] pokolenie...
Wilamowianie byli inni niż Hałcnowianie
Józef Gara (1929–2013), 2012.
To było tak: Wilamowianie nie mieli z Hałcnowianami nic wspólnego, bo Hałcnowianie mieli trochę inną mowę, i ci Hałcnowianie uważali się bardziej, że są Niemcami. Uważali siebie za Niemców. No to... a Wilamowianie, bo tam w Hałcnowie,
to pisał Latosiński, tam się ożenił nauczyciel w Hałcnowie, dlatego tam jest teraz
nazwisko Rosner. Rosner się nazywał. To pisze..., możesz o tym poczytać. Że tam też
były Rosnery w Hałcnowie. No od tego Wilamowiana, co się tam ożenił, bo Wilamowianie też tam się żenili. Foxowie byli w wielu miejscach w Polsce, i tu... to się żenili.
Ale Hałcnowianie byli tacy, nie mieli dobrego nastawienia do naszych, naszych, to.
Bo oni się uważali raczej za.... oni mieli tam niemiecką szkołę w Hałcnowie, polska
szkoła była i niemiecka. Dzieci chodziły do niemieckiej szkoły albo do polskiej, nie
wiem czy tylko, ale musieli też po polsku, jak byli w Polsce. Nie wiem, czy chodzili
do jednej i drugiej, czy jak, nie wiem. Ale były dwie szkoły, to wiem. No i... ci ludzie
byli tacy, tacy trochę kłótliwi. Oni byli takimi ludźmi, jak to się nazywa, tacy... Wilamowianie to byli inni ludzie. Z innego pokolenia (fali osadniczej).

55

�56

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[7]
Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
No, no. Oder, ȧ di wün zyty, di..., di, di kłopa, wu fün
uf dy Bejł y dy at, ufa rydyn fün zy, ny? Bo s’wün kȧ,
kȧ oütabüsa wün ny, ȧni oüta, do fün zy na rowerach.
Fün zy ufa rydyn, ȧ dy ełcner bowa gingja wi der [dy]
śtrös brȧt ej, gingja zy myta, mytum, myt dam, myt
ȧm, myt puter, myt myłih, byłoda gingja zy, zyty taśa hota zy, gingja zy, ȧ di fün,
ȧn di kłenglta, ȧn di cöwta zih ny. Di müsta rundergejn fum rod, di cöwta zih ny,
do zy... Ȧ jyśter wün zyty śtrösa, dos wiöe hefa, hefa wiöe, dos, ufa... wi hȧst?...
Śtoüb, hefa śtoüb wiöe ufer śtrös, bo s’wün zyty śtrösa fu śtȧn, ny? No do wün
śtoüb, wen ȧ oüta fü, to wiöe fuł śtoüb, ȧna uf, hyndyn rydyn maht’s zih oü śtoüb,
oder ny ȧzu hefa. Ȧna – ȧzu fercyłt mer ȧner – nöhta ziöet’ȧ, s’ander möł, no do
hota zy ny diöhgyłön, oder wejder zȧjn zy gyfiöen, bo di, s’mügjys, bo di zȧjn
s’mügjys ganga fu Ałca uf dy Byłc cy ferkiöefa dos. Ziöet’ȧ, hota zy uf dy rydyn
gymaht zyty est, ȧn zyty kliny est gymaht, myt, myt błytyn, cügy..., cügy..., cügybunda bym rod, ȧna gyfiöen, do, fu dan est, to ging, ging, to s’riöehyt nok. Ȧzu
hota zy... ȧ di hota gyfłüht uf zy nöhta.
Hałcnowianie przeszkadzają Wilamowianom
Józef Gara (1929–2013), 2012.
No no, ale oni byli tacy... ci mężczyźni, którzy jeździli do Białej na rowerach,
nie? Bo nie było żadnych autobusów, ani samochodów, to jeździli na rowerach.
Jeździli na rowerach, a Hałcnowianki chodziły tak jak ulica jest szeroka, szły z,
z tym, z masłem, z mlekiem, obładowane szły, takie torby miały, szły, a ci jechali.
I ci dzwonili na dzwonkach, a te się nie odsuwały. I oni musieli zejść z rowera,
a one się nie przesuwały, żeby oni... a kiedyś były takie ulice, że było dużo, dużo,
jak się nazywa, kurzu: dużo kurzu było na ulicy, bo były takie drogi kamieniste,
nie? No to był kurz, a jak auto jechało, to było całkiem zakurzone, a za rowerami
też się kurzyło, ale nie aż tak bardzo. I tak opowiadał mi jeden. Potem powiedział,
na drugi raz, no to też ich nie przepuściły, ale znowu jechali, bo one, rano, one
chodziły rano z Hałcnowa do Bielska sprzedawać to. Powiedział, że zrobili na
rowery takie gałęzie, takie małe gałęzie z liśćmi, (worki z piaskiem) przywiązali
przy kole i jechali, to z tych gałęzi się tylko kurzyło. Tak im zrobili, a te na nich
klęły potem.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[8]
Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Nȧ, nȧ, nimand. Oły diöfyn [djyfyn] hota yns ny gan.
Bo, do wer kuza ganc andyśt wi zej, do wer zȧjn ganc
andyśt ogycün ȧna dos wiöe ołys ny güt. (...) No-no,
bo, do dos ziöe’h der ju, bo zy ferśtinda nist, wu wjyr
kuza. Nöhta ziöet... no s’höt ȧner gyziöet „hołdy-bołdy”, nöhta kuzta śun mejer, wejder mejer, no ȧn dos ej ȧzu uf dar wełt.
Nikt nas nie lubił z powodu języka
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie, nie, nikt. Wszystkie wioski nas nie lubiły. Bo, że mówimy całkiem inaczej niż
oni, że jesteśmy inaczej ubrani, i to wszystko się im nie podobało. (...) No to, mówię
ci, bo nic nie rozumieli, co mówiliśmy. Potem mówili, no jeden powiedział „hołdy-bołdy”, potem mówili już więcej, coraz więcej, no i tak to już jest na tym świecie.
[9]
Dy śpröh wiöe ny derłiöet
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Wiöe’s, s’wiöe ny derłiöet. Do dos ej doüć, doüć, ȧn
yta to, yt wyła zy oły kunst zȧjn, oły weła zy zyty, no.
Bo dö, dö, ny dy fu, yhy kuz ny fun... dy łoüt fu, ynz...
ym diöf, di diö... oba wȧ... fum dö, do di łoüt. Oder di
łoüt dö, wu dö by yns ławta, no. Bo wün dy Pöła ȧn dy
Wymysiöejyn. No to... no ȧzu kuzta zy, ny? Ȧzu wiöe’s, ȧzu kuzta...
Język wilamowski był zakazany
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Nie było, nie było dozwolone. Że to jest niemiecki, a teraz to, to chcą wszystko wiedzieć, wszyscy chcą takie... no. Bo tu, tu, nie ci z, nie mówię tu o ludziach z wiosek,
co byli, albo ci, że ci ludzie. Ale ci ludzie, którzy tu koło nas żyli. Bo byli Polakami,
a my Wilamowianami. No to, tak mówili, nie? Tak było.

57

�58

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[10]
Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf „hołdy-bołdy” o
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Oder wȧst, wo ȧ bow ziöet, oder yh gydenk mer dos
ny. „Hołdy-bołdy” hon zy gyrüfa, ȧ di bow ȧzu: „Wen
dy ny wjest kyna pönyś kuza, wjesty müsa była wi ȧ
hund”.
I: No, do dos ziöet yh’ȧ oü śun wifuł möł.
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała na „hołdy-bołdy”
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Ale wiesz, co jedna kobieta powiedziała? Ale ja tego już nie pamiętam. „Hołdy-bołdy” wołali, a ona tak: „Jakbyś nie umiała mówić po polsku, to byś musiała
szczekać jak pies”.
I: No, ja to też mówiłam wiele razy.
[11]

Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder ȧ łjyt zih
wymysiöeryś
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.

Dy bow kund wymysiöeryś, oder dy wułd ny, bo dy
kyndyn wün ȧna wi dy kyndyn klin wün, do kundwer
ny kuza wymysiöeryś, bo dö hotwer zyty, zyty, dö zyty,
wi hȧst’ȧ, zyty komunist hotwer nönd, to kundwer ny
kuza wymysiöeryś, müstwer zih uf, uf pönyś nok kuza.
Zej kund wymysiöeryś, yh kund wymysiöeryś, ȧn wen... to wer müsta pönyś
kuza. Ȧ dö wiöe nö der śwygjerfoter, har wiöe ȧ Pöła. Oder ȧ, fum andum diöf
wiöe’ȧ, fu Hylćadiöf, oder har höt zih dö ferwejwa śun, wȧs yh, y wyłum jür,
ym.. ahtȧncwencikjer. No do müst’ȧ zih wymysiöeryś łjyn. Ȧ kund wymysiöeryś.
No ȧ, dos wiöe ȧzu: wen ȧner, wen zih ȧner dö ferwȧw uf Wymysoü, dos wiöe
ȧzu, no ny ȧzu, oba wiöe’ȧ rȧjh, ȧ müst giełd hon, hefa giełd, oba ȧ zyty miöed nom’ȧ, wu nimyd ny wułd, oba mytum kynd, o, ȧ kynd wen zy hot. Ȧ mȧj
śwygjermüter hot ȧ kynd. Dy kund zih ny oüsgan gryhta, no to hot’ȧ zih oüs...
ferwejwa myter.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Mój teść był Polakiem, ale uczył się wilamowskiego
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Moja żona umiała mówić po wilamowsku, ale nie chciała, bo dzieci były i jak
dzieci były małe, to nie mogliśmy mówić po wilamowsku, bo tu mieliśmy takich,
takich, jak się nazywa..., komunistów takich blisko, to nie mogliśmy mówić po
wilamowsku, musieliśmy się na... mówić po polsku. Ona umiała mówić po wilamowsku, ja umiałem mówić po wilamowsku, a jak przyszło co do czego, to
musieliśmy mówić po polsku. A tu był teść, on był Polakiem, ale... Z innej wsi był,
z Hecznarowic, ale tu się ożenił, nie wiem już, w którym roku... w 1928. No to musiał się nauczyć po wilamowsku, umiał mówić po wilamowsku. No a to było tak,
jak któryś, jak któryś się ożenił w Wilamowicach, to to było tak, no nie tak, albo
był bogaty, musiał mieć pieniądze, dużo pieniędzy, albo taką dziewczynę wziął, co
jej nikt nie chciał, albo z dzieckiem, o, dziecko jak miała. A moja teściowa miała
dziecko. Nie mogła wyjść za mąż tak od razu, no to on się z nią ożenił.
[12]

Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter wymysiöeryśa śpröh
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.

Oder andyśt nö, wos ej dos do di, di ryd wymysiöeryśy, do dy łoüt yta zih interesjyn. No. Bo dos ej ny
ȧzu, do... wu zy yns jata, wu zy yns, wu dö wiöe ym
fynfȧnfjycikjer jür wi di, komunizm wiöe, ny? No,
do wiöe’s ju ny derłiöet. Mȧryja, dö ȧn kłopa derśłögyn [derśłüga] zy ȧn wu zy
dö ro... wu zy dö ata myt yns. Ȧn dos wöst nimyd ny, fu wu ynzer łoüt, bo dos
ej ynzer, wu yhy bej roüs fu dan łoüt, ny? Wu zy dö zȧjn kuma. S’wiöe zejwa...
zejwa hundyt jür, s’wyt śun zȧjn aht hundyt jür.
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie językiem wilamowskim
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Ale jeszcze co innego, co to jest, że ta, ta mowa wilamowska, że ludzie teraz się
tym interesują. No. Bo to nie jest tak, jak nas bili, co nam, co tu było w 1945 roku,
jak komunizm był, nie? No to nie było wolno. Maryjo, tu jednego mężczyznę zabili
i co tu... co tu robili z nami. A tego nikt nie wiedział, skąd nasi ludzie (pochodzą),
bo to jest nasze, co ja pochodzę z tych ludzi, co tu przybyli. Było siedem, siedemset
lat, to będzie już osiemset.

59

�60

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[13]
Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Ȧ fylȧjht, bo yta kuzt mej nimyd ny wymysiöeryś, oły
kuzwer pönyś. Ȧ mȧj kłop wiöe fu Błan, dar kuzt ok
pönyś. Oder ȧ ferśtind ołys. Wjyr kunda nist ny kuza,
bo: „Yhy wȧs ołys, wo jyr kuzt”.
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
A może, bo teraz nikt już nie mówi po wilamowsku, wszyscy mówimy po polsku.
A mój mąż był z Bielan, on mówił tylko po polsku. Ale rozumiał wszystko. My nie
mogliśmy nic mówić, bo „Ja wszystko wiem, co wy mówicie”.
[14]

Der Poüermin ziöet, wos ej nojys
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ju, no do wen yhta wiöe nojys, no do ging’ȧ śun, ziöet’ȧ yn łoüta śun, byr kjyh, war wył yhta hjyn, do’ȧ
zo kuma ufȧ Rynk, diöt wyt’ȧ kuza.
– Wymysiöeryś cy pönyś?
Wymysiöeryś. No s’wün łoüter Wymysiöejyn, do
kunda zy. Ȧna dy andyn, wo wün, di wün wejder... Di wen zy heta gykund, heta zy
yns gyśtoha. Bo wjyr kuzta wymysiöeryś, ȧ zej ferśtinda nist. No, dos wiöe ȧ zyta
diöf, no ȧzu wi y Ałca, y Ałca kuza zy oü ȧbysła. Enłik, oder ny ganc ȧzu wi wjyr.
Pauermin mówił o nowinach
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Tak, no to jak było coś nowego, to szedł już, mówił ludziom już, przy kościele, że
kto chce posłuchać, to powinien przyjść na rynek. Tam będzie mówił.
– Po wilamowsku czy po polsku?
Po wilamowsku. No byli sami Wilamowianie, to umieli. A ci inny, co byli, to znowu... Ci jakby mogli, to by nas zadźgali. Bo my mówiliśmy po wilamowsku, a oni
nic nie rozumieli. No to to była taka wioska, tak jak Hałcnów. W Hałcnowie też
mówią trochę. Podobnie, ale nie tak samo jak my.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[15]

Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer śtröf
coła
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ȧ wymysiöeryś oü, no do dy ałda, di junga kyna ju
nist, mȧj kyndyn kyna wymysiöeryś ny. Yhy, wen yh
yhta kuz myt imanda, nöhta fren zy: „Wos ej dos? Wi
hȧst dos? Wos ej dos?”. Zej wysa nist. Bo jyśter łisa
zy, wjyr kund... wjyr, wȧł yh, wi yhy wiöe jung, do
ziöeta zy nö nist ny. Nöhta wen wer wułda wymysiöeryś kuza, müstwer śtyłnik, ȧ
wen zy imand dertrüg, do wer wymysiöeryś kuza, müstwer śtröf coła. Ȧzu wiöe’s
jyśter. Ȧ yta wjyn zy weła, do oły zuła kuza, ȧna di ałda kyna, ȧ wifuł zȧjn dar
ałdy. Wen śun dos ej ołys gyśtiörwa. Ȧna di junga kyna ju wymysiöeryś ny. Ȧni
ferśtejn zy ny.
Za mówienie po wilamowsku trzeba było płacić kary
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
A po wilamowsku też, to ci starzy, młodzi już nic nie umieją, moje dzieci nie umieją
po wilamowsku. Ja jak z kimś coś rozmawiam, to potem pytają: „A co to jest? Co to
znaczy? Co to jest?”. Oni nic nie wiedzą. Bo kiedyś nie pozwolili, my... dopóki ja,
jak byłam młoda, to nic jeszcze nie mówili. Potem, jak chcieliśmy mówić po wilamowsku, to musieliśmy po cichu, a jak ktoś doniósł, że mówimy po wilamowsku,
to musieliśmy płacić kary. Tak było kiedyś. A teraz by chcieli, żeby wszyscy mówili
po wilamowsku i ci starzy to umieją, a ile jest tych starych. Jak już wszyscy umarli.
A ci młodzi to nie umieją po wilamowsku. Ani nie rozumieją.
[16]

Di, wo ferśtinda, łahta
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

No oder dö kuztwer – denk yhy – miöehysmöł hota zy
zyty... wi zyty ferȧjna, ny? No do diöt gingwer cyzoma, wünwer miöehysmöł drȧj, fjyr łoüt, miöehysmöł
wiöe jynt ȧ kłop myt... ben yns. No do kuztwer. Ȧn di
andyn, wo ny kunda, hühta. Miöehja, wu ferśtinda, no
do di wösta, wo wer kuza. Ȧ di, wo „wer ny kuza”, ȧna di an... zej łahta: „Fu wos
łaha zej?”. No bo zej ferśtinda nist, ȧna di ferśtinda, do łahta zy. Wymysiöeryś.

61

�62

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ci, co rozumieli, śmiali się
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No ale tu mówiliśmy, czasem mieli takie, takie towarzystwa, nie? No to tam szliśmy razem, byliśmy czasem trzech, czterech ludzi, czasami był z nami jeszcze jakiś
mężczyzna. No to mówiliśmy (po wilamowsku). A ci inny, co nie umieli, słuchali.
Niektórzy, co rozumieli, no to ci wiedzieli, co my mówimy. A ci, „o czym oni tam
nie mówią”, a ci, ci się śmiali: „z czego oni się śmieją?”. No bo oni nic nie rozumieli, a ci rozumieli, to się śmiali. Po wilamowsku.
[17]

Wi dy Pöła ogycün gingja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Oder yh wȧ jok zöfuł, wen zy köma dö fu Wymysdiöf,
fum rand, hota zy, oba fu Denkjadiöf, wi wiöe opyłys y Wymysoü, hota zy dy śü ufum... ny ogycün, zej
köma biöewys ufer śtrös, ȧna nöhta fjyr kjyh cuga zy
o dy śü ȧna köma zy ufȧ opyłys. No ȧn zy hota ȧn zyta
rök, ȧzu wi świöeca rök, ȧn oü zy, ȧ zyty jak, ȧ zyty łangy, ȧn dö wün zyty pufa,
zy wün ganc andyśt gynyt wi wymysiöejer zaha. Ȧna ȧ śjyctüh, no dos wiöe ołys.
Stroje Polaków z okolicznych wsi
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ale ja wiem tyle, jak przychodziły tu ze Starej Wsi tu z kraja, miały... albo z Dankowic, jak był odpust w Wilamowicach. Miały buty na... nie ubrane, one chodziły na
bosaka po ulicy, a potem przed kościołem ubierały buty i przychodziły na odpust.
No i miały taką spódnicę, taką jakby czarną spódnicę i też taką jaklę, taką długą i tu
były takie pufy. One były całkiem inaczej uszyte niż wilamowskie rzeczy. I fartuch,
no to było wszystko.
[18]

Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma yn kłȧdyn
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No do frȧłik, dos zȧjn ju ganc andyśtyNo di łoüt zȧjn gywys kuma y dan kłȧdyn. Ȧ nöhta hon zy dos fylȧjht ȧbysła
ferbesert [ferbesyt]. Bo fylȧjht, fylȧjht ny ołys, oder di
fün ju do Turcji ȧn fu diöt hon zy oü yhta mytgybröht.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wilamowianie przybyli w strojach
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No to pewnie, to są całkiem inne (stroje). No ci ludzie pewnie przyszli w tych
strojach. A potem je może trochę ulepszyli. Bo może, może nie wszystko, ale oni
jeździli do Turcji i stamtąd też coś przywieźli.
[19]

Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Nimyd hot zyty ny, ymertihła zyty, zyty śjyctüh, wiöe
ołys. Zjyr śejn. Mama, mȧj müter, zy hot zy. Korola [koroln] hota zy, ołys, ȧna s’jypła ȧna dy hoüa, ołys. Zy
hota zy.
Nikt nie miał takich strojów jak my
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
Nikt nie miał takich, takich odziewaczek, takich fartuchów, wszystko było. Bardzo
ładne. Mama, moja mama miała. Korale miały, jypły i czepce, wszystko miały.
[20]

Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Mhm, s’śynsty ymertihła. Oder wjyr łeta hejn cym
nökwer, ym, yn köła, bo heta zy ołys gynuma.
Jak nam ukradli po wojnie najładniejszą
odziewaczkę
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mhm, najładniejszą odziewaczkę. Ale schowaliśmy (inne rzeczy) u sąsiada, w węglu, bo w przeciwnym razie to wszystko by zabrali.

63

�64

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[21]
Der śmjyrgüst fjym krig
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wi dy po śmjergüśćje jyśter gingja, to śun ym zȧhs
s’mügjys. Do wjyr oły śtindwer uf, hiöertwer śun,
wen dy śmjergüśnikja koma cym mȧkja, mȧj śwaster
[śwastyn] wün ełder. No do köma zy, no do ȧbyselüćü
bygusa zy yns myt, myt woser. Ider hot ym głaz ȧ hołwa liter woser ȧn ȧzu śprangta zy yns mytum woser. Dos wiöe der po śmjergüśćje.
No do wjyr müsta gan ȧbyselüćü cy asa ȧn wjyr hota hefa wȧjn, bo der tȧta maht
wȧjn, no do byśanktwer źy myt wȧjn, ȧn zy gingja wejder byhend weter, bo...
do zy oły mȧkja kyna byzihja. No do dos toüyt ȧzu bocy, kymt’s cy ziöen, bocym can s’mügjys. Ȧ nöhta gingja zy y dy kjyh, ym can wiöe dy mas. S’mügjys
ym zejwa, nöhta ym can wiöe dy ander mas. Ȧna nöhta ufum Rynk. No ufum
Rynk wiöe wos cy zan, kymt’s cy ziöen. Do dy mȧkja wiöda ȧbyselüćü bygösa,
do ȧner fü mytum wiöen ȧn’ȧ łot uf dy mȧkja ufȧ wiöen, dos wiöe ȧzu myta
dȧjsyzȧl [dȧjsułzȧln], do cwej śmjergüśnikja cuga dan wiöen, ȧna cwej śtusa dan
wiöen. Ȧn uf der heja zosa mȧkja myt śmjergüśnikja. S’wiöe łöstik ȧzu. No ȧna
gyzunga, ȧna gytanct ȧna, wi hałt dy śmjergüśnikja. Ȧbyselüćü bygusa zy dih,
to fotegrȧfjyta [fotogrȧfjyta] zy, no śejn wiöe’s cy zan ym Uster... möntag. Ym
Ustermöntag gingja zy. Jyśter hȧltag ny, oder inda möntag wiöe dos.
Śmiergust przed wojną
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak chodzili po śmierguście, to już o szóstej rano. To wszyscy już wstaliśmy, czekaliśmy już, kiedy śmierguśnicy przyjdą do dziewczyn. Moje siostry były starsze.
No to przyszli, trochę nas polali wodą. Każdy miał we flaszce pół litra wody i tak
nas opryskiwali wodą. To było po śmierguście. To musieliśmy dać trochę jedzenia
i miałyśmy dużo wina, bo tata robił wino, to częstowaliśmy ich winem, a oni szli
znowu szybko dalej, żeby mogli odwiedzić wszystkie dziewczyny. No to trwało tak
do, przyjdzie powiedzieć, do dziesiątej rano. A potem szli do kościoła, o dziesiątej
była msza. Rano o siódmej, a potem o dziesiątej była msza. A potem na rynku. No
na rynku było na co patrzeć, przyjdzie powiedzieć. Dziewczyny trochę polewali, to
jeden jechał wozem i załadował dziewczynę na wóz, to było tak z tymi naszelnikami, że dwóch śmierguśników ciągło ten wóz, a dwóch pchało z tyłu ten wóz. A na
górze siedziały dziewczyny ze śmierguśnikami. Było tak wesoło. No i śpiewali
i tańczyli, no jak śmierguśnicy. Trochę polali cię, to robili zdjęcia, no ładnie to
wyglądało, w Poniedziałek Wielkanocny. Chodzili w Poniedziałek Wielkanocny.
W pierwsze święto nie, tylko zawsze w poniedziałek to było.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[22]

Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig
Küpsok/Poükner-Hȧla (1923–2010), 2009.

No do gingwer uf dy friöed, wjyr cuga zih śejn o,
wymysiöeryś. Nöhta ging’ȧ cym junkwer oba cyr
junkweryn.
Fu wyhjer zȧjt zȧjwer gybata, ny? No nöhta gingwer
y dy kjyh, nöhta yn krȧćum, nöhta hower... gy... gyasa
diöt, gytanct. Ȧ nöht s’öwyts, gingja zy oły yn ham (fur junkweryn), ȧ diöt gingja
zy wejder ym can, ym ȧlf yn krȧćum, ȧn zu wejder gytanct bocȧ mügja. No, ȧzu
wiöe dy friöed. Dos wiöe śun ojej... fjym krig, no. Ȧzu wiöe’s.
Jak szli na wesele przed wojną
Elżbieta Babiuch z d. Danek (1923–2010), 2009.
No to szliśmy na wesele, ubieraliśmy się ładnie, po wilamowsku. Potem szło się
do pana młodego albo do panny młodej. Zależy z której strony byliśmy zaproszeni,
nie? No to potem szliśmy do kościoła, potem do karczmy, potem tam jedliśmy,
tańczyliśmy. A potem wieczorem wszyscy szli do domu (panny młodej), a potem
znowu szli o dziesiątej, jedenastej do karczmy i tam znowu tańczyli aż do rana. No
takie było wesele. To było już... ojej, przed wojną no. Tak było.
[23]

Dy ślynćkja ufer friöed
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Ȧ, no to di wün ym krȧćum. No to diöt köma mȧkja,
büwa, śtinda oły y dam zȧl [zol]. Ȧn di, di gest, dy łoüt,
wu zy wün ufer friöed, di zösa. Ȧn di ślynćkja śtinda.
Ȧna nöhta, wen dy hotst imanda ȧzu... kant yh cym
bȧjśpil dejh güt, hułt yh dih ȧmöł cym tanca. Ȧn dy
gingst wejder śtejn under dy wand.
Ślęczki na weselu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
A, no to ci byli w karczmie. No to tam przychodziły dziewczyny, chłopcy, stali
wszyscy w tej sali. A ci goście, ci ludzie, co byli na weselu, ci siedzieli. A ślęczki
stały. A potem, jak miałeś kogoś takiego... na przykład znałam ciebie dobrze, to
poszłam po ciebie raz do tańca. A ty szedłeś znowu stać pod ścianę.

65

�66

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[24]

Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft fum foter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No no, zej ösa ȧna zy krigta ȧbysła bycołt, no, hefa byśtymt ny. Bo zy ösa ju. No ȧna.
– Ȧ wu śłüfa zy?
No y, yr śtuw. Do hota zy bet, ołys cücydekja ȧzu wi
wjyr, no ȧn zy ösa, ȧn (...). Fylȧjht wösta zy oü ny, fu
wu zy zȧjn. Bo cym foter koma oü bowa fun gybjygja. Oder dos wiöe fjym krig.
Hułfa zy inda wen, wen wiöe, wen zy zecta arpułn, ȧ nöhta wejder wen wiöe... kün,
wȧz ym fȧld, köma zy oü. Ȧn zy fün wejder yn ham. Ferdinta zy piöer giełd, ȧbysła
giełd ȧn zy fün wejder. Ȧna nöhta köma zy wejder ym hjewyst. Bo jyśter mahtwer
ju ołys myta henda, ny? No to hułfa zy ȧ woh ȧn zy fün wejder.
Służący i robotnicy na gospodarstwie ojca
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No oni jedli i dostawali trochę zapłaty, no, na pewno nie dużo. Bo jedli też. No i...
– A gdzie spali?
No, w pokoju. Mieli łóżka, całą pościel tak, jak my i jedli i (...) możliwe, że nie wiedzieli sami, skąd pochodzą. Bo do ojca przychodziły też kobiety z gór. Ale to było
przed wojną. Pomagały zawsze, jak było, jak sadzili ziemniaki. A potem znowu jak
było żyto, pszenica w polu, to przychodzili też. I jechali znowu do domu. Zarobili
parę groszy, trochę pieniędzy i jechali z powrotem. A potem przychodzili znowu na
jesień. Bo kiedyś robiliśmy wszystko rękami, no nie? No to pomagali przez jeden
tydzień, a potem jechali znowu z powrotem.
[25]

Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer handułłoüt
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

Underum Bühhejwuł, wȧst, wu der Bühhejwuł ej? Diöt
wiöe ȧ krȧćum unda [dunda], yta ej’ȧ śun ny. Diöt błyn
zy inda śtejn ȧn diöt gingja zy ufȧ „kölȧś”, zy ziöeta ny
„gülȧś”, ok ufȧ „kölȧś”. Ȧn dercün trunka zy śnops. Ȧn
nöhta, wen zy śun byzöfa wün, fȧta zy zy nöhta ufȧ wiöen, ȧn s’fad wöst, wi cy fiöen yn ham, to – „wjo!”. Ȧn s’fad fjyt zy yn ham, byzöfa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Humorystyczna historia o wilamowskich handlarzach
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Na Bühhejwuł (Kępa Hałcnowska), wiesz gdzie jest Bühhejwuł? Tam była na dole
karczma, teraz już jej nie ma. Tam zawsze się zatrzymywali i szli na „kulaś”, nie
mówili gulasz, tylko „kulaś”. I do tego pili wódkę. A potem, jak byli już pijani, to
wrzucili ich na wóz, a koń wiedział już, jak jechać do domu. To „wio” i koń ich
pijanych sam wiózł do domu.
[26]

Śüsterpop wiöe ym zuntag
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Ȧ śüsterpop to wiöe oü ym zuntag hefa. Do śüsterpop,
do yhy łjyt dos oü fur müter nöhta. No oder jyśter
mahta zy ju ny zu güt wi yta. Yta gan zy wingjer
mał ȧna ȧbysła myłih. Ȧna mejer ȧjyn. Ȧ jyśter wün
hefa mał, hefa myłih ȧn cwe, drȧj ȧjyn, ȧn dos wiöe
śüsterpop. Wȧsty, wi dos, śüsterpop dos ej, ȧ zyter...
pop, wo dy śüstyn hon. Ȧzu his dos. (...) No, wȧsty’s. No oder dos, bo yhy maht
dos inda, ny?... Yhy wȧnt ju nist ny, nom yh ys typła myłih ȧn ȧn łefuł mał ȧna
cwej [cwe], drȧj ȧjyn, no bo h’hot hinyn, oder do wiöe’h śun oüsgan, maht yh dos
y yns, y dyham. Hot yh ȧ kłopa ben mer, ȧ zjyr güta kłopa ȧn ȧ zun wiöe ełder,
ȧ der ander wiöe nöhta y zȧhs, zȧhs jür, wiöe’ȧ jyngjer. No to mahtwer... ȧn dos
ȧbysła, cym bȧjśpil, ȧ łefuł mał, ȧn ȧbysła myłih, fylȧjht wingjer wi ȧn hołwa liter,
ȧna cwe ȧjyn, ȧna rejstwer dos inda ufum fet fum śwȧjn, ny uf kȧr puter, ny uf...
margarin hotwer ny. Dos os yh ny, ȧ h’go dos oü y mem kłopa oü ny, koüft yh ny.
Zyty margarin koüft yh ny. No wen yh maht puter, no to öswer ȧmöł, cwe möł.
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku) była w niedzielę
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Śusterpop to był też często w niedzielę. To śusterpop, to ja się tego też nauczyłam
potem od mamy. No ale kiedyś nie robili jej takiej dobrej jak teraz. Teraz dają
mniej mąki i trochę mleka. I więcej jajek. A kiedyś było dużo mąki, dużo mleka
i dwa, trzy jajka i to był śusterpop. A wiesz jak to, śusterpop to jest taka papka, co
szewcy mają. Tak to się nazywało. (...) No wiesz. No ale to, bo ja to robiłam zawsze, nie? Ja nic nie ważyłam, brałam do garnczka mleko i łyżkę mąki i dwa, trzy
jajka, no bo miałam kury, ale to już byłam zamężna, robiłam to dla nas, tu w domu.
Miałam męża, bardzo dobrego męża i jeden syn był starszy, a drugi był potem za
sześć [lat], sześć lat był młodszy. No to robiliśmy, i to troszeczkę, na przykład,

67

�68

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jedna łyżka mąki i trochę mleka, może mniej niż pół litra i dwa jajka i smażyliśmy
to zawsze na tłuszczu ze świni, nie na maśle, nie na margarynie, tego nie mieliśmy.
Tego nie jadłam (margaryny) i też tego nie dawałam mężowi, nie kupowałam. Takiej margaryny nie kupowałam. No jak robiłam masło, to jedliśmy raz, dwa.
[27]

S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

No ȧna uf Wymysdiöf ging yh wejder myter Polinskja-müm ufȧ opyłys. Bo zej hot diöt frynd yhta ym
krȧćum. Diöt, wo yta dy kjyh śtejt, ȧn dunda, wo yta
ej nist ny, ok no park jest, to diöt wiöe ȧ zyty łangy
hyt, oü fu hułc, Krȧćmeryn. Krȧćmeryn his zih dos.
Do diöt wiöe ȧ Wymysiöejeryn, dint zy diöt, ȧ nöhta go zy zih oüs myt dam wjyt.
Bo dy, dy wün gyśtiörwa, ȧn di dinyn, di dineryn, ȧ Wymysiöejeryn wiöe’s, go
zih oüs myt dam, z tym gospodarzem. Ȧn dy Polinskja-müm wiöe frynd myt dam
menćła. Bo dos mü zȧjn oü ȧ öemer menć gywast, wo’ȧ ej ganga ufs dinst cym
krȧćum diöt. Ȧ nöht wiöe zy, nöht gingwjyr ufȧ opyłys diöt myter Polinskja-müm, to inda oswer diöt s’mytagasa. Hoüt gydenk yh, wo wer diöt osa. Dos
wiöe ȧ gülȧś. Dos ej... züp hotwer myt... myt ryź, ind myt ryź, bo’s wiöe kȧ cȧjt
ny cy maha nüduł [nüdułn], oder myt ryź. Züp wiöe myt ryź, kroüt wiöe myt apuł
[apułn] ȧn myt fłȧś, dos było drugie danie, ȧ nöhta śpyter ymȧ cwü oba ymȧ drȧj,
do wiöe gülȧś, niby gülȧś. Dos wiöe gülȧś, ny yta zyta, wi yt ej gülȧś, ej. Dos
wiöe, fo [fu] mytagsfłȧś, bo wiöe ryndera fłȧś ȧn hün oü, dos wiöe... yhy zoh dos
cü, wi zy dos maht, śnȧd zy dos uf kliny śtykla ȧna nöht wiöe cwypuł ȧn puter,
brant zy dos ȧbyselüćü myt... gał wiöd cwypuł. Ȧ nöht gus zy woser, ȧna nöht go
zy s’fłȧś, dos, dos gy... dos fłȧś, wo śun wiöe gykoht. Go zy uf dos. Ȧ nöht güs
[gus] zy roüm, dos bakt zih ȧzu, koht zih y dam roüm ȧbysła, no s’kymt cy ziöen,
can, cwencik minüta, no, nie na gazie, ufum błȧh, no ny? Ȧ nöhta nom zy gydiöerty fłoüma. Gydjerty fłoüma. Ȧn gydjerty fłoüma, no, no ȧzu nom zy fum... ȧn zyta
zȧkla hot zy fu... fu wiöer ȧ zyta zȧkla, nom zy ȧzu myter hand, ȧn y dos śöt zy
nȧj. Ȧzu ȧ cwe möł go zy nȧj. Ȧn dos koht zih cyzoma. Ȧn wi zy wöst, wifuł łoüt
höt zy, gus zy woser, nöht nom zy ȧn liter roüm, ȧna ȧbysła mał, maht zy zakłote,
ȧn zy gus ȧn dos koht zy. To był gulaś śmietankowy, ze śliwkami. H’wa der ziöen,
yhy hoüt wa’h nö gydenkja, wi dos güt wiöe. Ziöe’h, dos wiöe ȧzu zoüwylik, wi
wen dy nö krigtst ȧ zyty fłoüm, wo ym roüm wiöd gykoht, dos wiöe beser wi dos
fłȧś, wo diöt wiöe. Dos oswer myt brut. Cwe śysuł [śysułn] wün, s’wün mejer
łoüt, wo hot frynd fu...

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jedzenie na odpuście w Starej Wsi
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No a do Starej Wsi chodziłam znowu z ciotką Polinską na odpust. Bo ona tam miała jakichś krewnych w karczmie. Tam, gdzie teraz stoi kościół i na dole, co teraz
nic nie ma, tylko no park jest, to tam był taki długi dom, też z drewna. Krȧćmeryn
(Karczmarka), Krȧćmeryn się to nazywało. To tam była Wilamowianka, służyła
tam, a potem wyszła za mąż za tego gospodarza. Bo oni tam wymarli, a ta służąca, ta
służąca Wilamowiana pobrała się z tym, z tym gospodarzem. I ciotka Polinska była
krewna z tym człowiekiem. Bo to musiał być biedny człowiek, co poszedł na służbę
tam do tej karczmy. A potem była, potem szłyśmy na odpust tam z ciotką Polinską,
to zawsze jadłyśmy tam obiad. Dzisiaj jeszcze pamiętam, co tam jadłyśmy. To był
gulasz. To jest... zupę miałyśmy z ryżem, zawsze z ryżem, bo nie było czasu zrobić
makaronu, ale z ryżem. Zupa była z ryżem, kapusta była z ziemniakami i z mięsem,
to było drugie danie, a potem później koło drugiej albo o trzeciej, to był gulasz, niby
gulasz. To był taki gulasz, nie taki, jak teraz jest gulasz. To było, co mięso z obiadu,
bo było mięso wołowe i drobiowe też, to było... ja się temu przyglądałam, jak ona
to robiła. Kroiła to na takie małe kawałki, a potem była cebula i masło, okraszała to
troszkę z... cebula robiła się żółta. A potem zalewała wodą, a potem dawała mięso,
to to... to mięso, co było już ugotowane. Dawała na to. A potem zalewała śmietaną,
to się tak piekło, gotowało się w tej śmietanie trochę, no przyjdzie powiedzieć, dziesięć, dwadzieścia minut, no nie na gazie, na blasze, no nie? A potem brała suszone
śliwki. Suszone śliwki. I suszone śliwki, no tak, taki woreczek miała z... z materiału
taki woreczek, tak brała ręką i do tego wsypywała. Tak ze dwa razy wsypywała.
I to się tak gotowało razem. A jak wiedziała ilu ludzi ma, wlewała wodę, potem
brała litr śmietany i trochę mąki, robiła zakłótę, i wlewała to i tak gotowała. To
był gulaś śmietankowy ze śliwkami. Powiem ci, do dzisiaj jeszcze pamiętam, jak
dobre to było. Powiem, to było takie kwaskowe, jak jeszcze dostałeś taką śliwkę,
co była gotowana w śmietanie, to było lepsze niż to mięso, co tam było. To jedliśmy z chlebem. Dwie miski chleba, było więcej ludzi, bo miała też krewnych.
[28]

Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Ȧzu wi dy Jüda, dy Jüda, di hota oü inda, ȧ dy Jüda,
wen zy bata, do hota zy ȧ zyta, wi kon yh dos ziöen, ȧ
zyta, zyty kliny komer, oder s’dah müsta zy cöwa. Zej
hota inda zyta, zyta jes mahta zy, do zy dos dah kyna
uf dy hej hywa ȧna do zy zȧjn underum hymuł. Zej kunda ny bata, wen, wen wiöe
ȧ dah. Nok s’müst zȧjn głȧjh der hymuł. Ȧzu wiöe dos jyśter, oder ny ider wułd dos.

69

�70

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak wilamowscy Żydzi świętowali Sukkot
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Tak, jak Żydzi, Żydzi też mieli (swoje święto), a Żydzi, jak się modlili, to mieli
taką małą budowlę, ale z otwieranym dachem. Zawsze takie coś robili, żeby
móc dach otwierać do góry, żeby byli pod dachem. Nie mogli się modlić, jak
tam był dach. Musiało być od razu niebo. Tak było kiedyś, ale nie każdy tak
chciał robić.
[29]
Wi mih der pot fjyr hołwa liter brantwȧjn
oüsgykoüft höt
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
S’wün ju zöfuł oüta... wün ny, jok ynzer straż, hiöer
nok, fȧjerwer, fü mytum wiöen ȧn mytum, diöt, yr mejł
brit, brit s’gytrȧd. No to müsta zy fiöen, no łiöeśa. Ȧn
yhy ging, yhy ging, bo yhy füt mih, do’ȧ wyt łön ȧn
mȧj putek, mȧj pot, kom ȧn’ȧ ziöet mer: „No, Helena” – bo yh hȧs Hela – „No wun
höst dö dih gynuma? Fyrym ȧdkłüfsty ny, fyrym łest dih ny hejn?”. Ȧ y ȧr wȧjł,
nöma zy, ȧ dos wiöe ȧ zyter śtank, ȧna świöec.... fon [fun], s’gytrȧd, ny? Wo’s brit.
Fo [fu] dyhynda, yh mü jüh dos ziöen, fo [fu] dyhynda, ufum öeś. „Jezüs” – ziöet
yh – „yt, yt wȧs yh śun, wu’h dö bej kuma”. Ȧna fjyr ȧn hołwa liter śnops, kiöefta...
koüfta zy mih roüs fu dar mejł. Rüfa zy, bo yh his Figwer, ny? Za... wi’h jung wiöe,
rüfa zy, do’h zo. Ȧ yhy gydöht, do dar höt mih diöt, ferśtejt dy froü? Do’ȧ diöt mih
rift. Ȧ diöt wiöe, wo zy fün yn mejł. Te, Tymuś..., no, co pociąg jedzie, śyna, ejwer
dy, no nöht wöst yh śun. Ym drȧj s’mügjys bröht... fün zy myt mer yn ham, yn drȧj
s’mügjys. No ȧn dö wiöe nimyd ny, ziöet mer dy mama: „Zejh jok, dü, dü byst zu
hałcśtiöek, do dy ny... dy głiöest ny y mjyr, ok y jyn”.
Yhy cug mih oüs, cydyjyśt wüś yh mih, nöht cug yh mih oüs. Ȧmöł kymt dy mama
gyfłün, ȧ s’wiöe dy tjyr ny cügymaht, ȧ mȧj tȧta wiöe y England. U Andersa, bo
har ȧdkłüf fon [fun] doüća drowa ȧn’ȧ ging diöt, ȧ zy, y Belgja, y Belgja gingja
zy cwej. Ȧ wen dy Doüća zy heta gyfanga, to derśłüga zy. Dos wiöe wojna, ny?
Ȧn dy mama ziöet: „Ȧdkłoüfźe, gej ufȧ kjyhüf, gej ufȧ kjyhüf!”. Bo dy śoün hotwer ny, bo s’brit, zy ferbrant, dy jyśty. Ym noünȧndresik [noünȧndresikjer] jür
(1945). Ging yh ufȧ kjyhüf ȧn cwyśa growa [grywyn], groby, no, łot yh mih nejder
ym... yr... dos, ym hembła. Wȧst, ȧzu cötyt yh. Do’ȧ wyt kuma, oder ȧr wöst ni,
ȧ hot mih... ȧ ziht byśtenik. Ȧ dy mama ziöet: „Ȧ wos wyłsty, der foter höt’s śun
gynuma, ȧ dü kymst oü?”. Bo s’wiöe ȧzu. (...) Zy köma fo [fu] Śrȧjwadiöf, bo zy...
na poniemieckie, no. Frasa, trynkja, ȧ nöht, „co moje – to twoje”. Ȧn zu wiöe’s,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

no. No to ging’ȧ, łis’ȧ mih. Hot yh nöhta rü. Oder wi s’Inga oü, do ziöet’s mer ȧzu:
„Hela, wȧst? Yh mü der dos ziöen, dy Rüsa wün hundyt möł beser wi dy Pöła”.
„Ȧ fyrym?”. „Zy gön yns cy, cy asa, s’mytagasa”. Zu trüga zy, do di hyhjer ny
wysa. No güty łoüt, wo ejweron, y idum dos zȧjn.
Jak mnie putek (ojciec chrzestny) wykupił za pół litra wódki
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Nie było tyle samochodów, tylko nasza straż, poczekaj tylko, straż, jechali wozem
i z nim, tam, bo w młynie był pożar, paliło się zboże. No to musieli jechać, no
gasić. A ja szłam, ja się bałam, że mnie zostawią. A mój putek, przyszedł i powiedział mi „No Helena”, bo ja się nazywam Hela, „No skąd się tu wzięłaś? Czemu
nie uciekłaś, czemu się nie schowałaś?”. Za chwilę brali, to był taki smród i czarno
ze zboża, nie? Co się paliło. I z tyłu, muszę wam to powiedzieć, z tyłu, po tyłku
(obmacywali). „Jezus”, powiedziałam, „teraz już wiem, na co tu przyszłam”. I za
pół litra wódki mnie wykupili z tego młyna. Wołali, bo ja się nazywałam Figwer,
nie? Jak młoda byłam, wołali, żebym... A ja myślałam, że ten mnie tam chce, rozumie pani? Że on mnie tam woła. A tam było, co jechali do młyna. Te, Tymuś,
no co pociąg jedzie, szyny, przez te (szyny), no potem wiedziałam już. O trzeciej rano przywieźli... jechali ze mną do domu, o trzeciej w nocy. No a tu nikt
nie przyszedł, powiedziała mama: „Popatrz tylko, ty jesteś taka uparta, nie wierzysz mi, tylko im”. Rozebrałam się, najpierw się umyłam, potem się rozebrałam.
Naraz mama przylatuje, a drzwi nie były zamknięte, a mój tata był w Anglii. U Andersa, bo on uciekł z niemieckiego wojska i poszedł tam, a oni, w Belgii, w Belgii
poszło dwóch. A jakby Niemcy ich chwycili, to by ich zabili. To była wojna, nie?
A mama powiedziała: „Uciekaj, idź na cmentarz, idź na cmentarz!”. Bo stodoły
nie mieliśmy, bo się spaliła, spaliła się pierwsza. W 1939 (1945) roku. Poszłam na
cmentarz i pomiędzy groby, groby, no położyłam się w tym, w koszuli. Wiesz, tak
się trzęsłam. Że on przyjdzie, ale on nie wiedział, on mnie szukał ciągle. A mama
powiedziała: „A co chcesz, twój ojciec ją już wcześniej zabrał, a ty jeszcze też
przychodzisz?”. Bo tak było, (...) przyszli (wysiedlający) z Pisarzowic, bo, na poniemieckie, no. Żreć, pić, a potem co moje, to twoje. I tak było, no. No to poszedł,
zostawił mnie. Miałam potem spokój. Ale jak Inga też, to powiedziała mi tak:
„Hela, wiesz? Muszę ci to powiedzieć, Ruscy byli sto razy lepszi niż Polacy”.
„A czemu?”. „Bo oni dawali nam jeść, obiad”. Tak nosili, żeby ci wyżsi nie wiedzieli. No dobrzy ludzie, co wszędzie, w każdym tym (narodzie) są.

71

�72

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[30]
S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Ȧn dos wiöe ȧzu śejn, wi’s klin wiöe. Ȧn dö cy... wun
der Kowalczyk ej, no do wün... bo dy, di köma, di di...
ȧn dy oficjyn wün oü. Oficjyn wün cym jes... Köma
zy, köma zy cy yns oü ȧn s’Hela hot ȧ jür. Ha ha, do
bȧwjȧt’ȧ’s, ojej, bȧwjȧt’ȧ’s. Ȧ dos wiöe nöhta ȧzu... Yh
wa ziöen, wi’s ej. Ejs... byzȧht’ȧ. Ȧ yhy ziöet’um, yhy ziöet: „Wos höt gymaht”.
Ȧ, har ziöet: „Yhy ho oü zyty, y dyham”. Di oficjyn wün ȧbysła gyśȧjter.
Dziecko obsikało radzieckiego żołnierza
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
I ona była taka ładna, jak była mała. I tu, gdzie jest Kowalczyk, no to byli...
bo ci, ci przyszli, ci, a oficerowie też byli. Oficerowie byli u tego... Przyszli,
przyszli do nas też, a Hela miała rok. Ha ha, to bawił ją, ojej, bawił ją. A ona
była potem taka... powiem, jak jest. Ona go obsikała. A ja mu powiedziałam:
„Co narobiła”. A on powiedział: „Ja też mam taką w domu”. Ci oficerowie byli
trochę mądrzejsi.
[31]
Ȧ güter Rüsek hyłft
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Ȧ nöht hotwer ȧn... ynzer müter kant dan, mȧj müter.
Bo wer hota kȧ rü ny. Ȧzu köma zy s’nahts ȧn ȧzu di,
di... ȧn śisa, ȧn mȧłȧjhtwos maha. Ȧzu kunda zy cykrigata. No to hotwer ȧn oficer, ȧ dy müter, di kund’um
śmȧjhln. Di maht’um inda arpuł [arpułn] ȧna ȧ e,
śług’s, cwe e. E, wiesz co to jest e?
– Ju.
No maht’s’um inda s’öwyts. Ȧ dar wiöe ȧzu fruł, ȧzu śmekt’um dos. Hotwer rü.
Nimanda łis’ȧ ny cü. Do imyd wje kuma ȧn yhta, yhta oüszeca. Nȧ, ȧ łis nimanda
cü. Ȧzu fruł wiöe’ȧ. Ȧzu wiöe’ȧ ȧ ganca mönda, ȧ mönda wiöe’ȧ gywys. No do
nöhta gingj’ȧ. Nöhta, oder nöhta wiöe dos ȧbysła beser, ym śłȧhsta wiöe der, dy...
der ofang, wi zy köma. Wi zy köma wiöe’s ym śłȧhsta.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„Dobry Rusek” pomaga
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
A potem mieliśmy jednego... nasza matka znała tego, moja matka. Bo nie mieliśmy spokoju. Tak przychodzili w nocy i strzelali i różne rzeczy wyrabiali. Tak
umieli dokuczać. No to mieliśmy jednego oficera, a matka, ona mu umiała się
podlizywać. Zawsze mu robiła ziemniaki i jajko, wbiła dwa jajka. Wiesz co to
jest?
– Tak.
No, zawsze mu robiła wieczorem. On był taki zadowolony, tak mu to smakowało.
Mieliśmy spokój. Nikogo nie dopuścił. Żeby ktoś przyszedł i coś narobił. Nikogo
nie dopuścił. Taki był zadowolony. Tak był, cały miesiąc chyba był. No to potem
poszedł. Potem, ale potem było już trochę lepiej. Najgorszy był początek, jak przyszli. Jak przyszli, to było najgorzej.
[32]

Dy Rüsa nama s’fad
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.

Mȧj foter, bo har śtiörw jung. Mȧj foter hot fynfȧnzȧhcik jür. Hotwer ȧn zyta jung fad, cwejürikja, ȧ zyta
świöecys. Ȧ zej nöma ołys. Hotwer dos ym ołda, bo
ȧ zyty ołdy, di, di hyt wiöe nö ny. Yr ołda, do diöt, der
foter go jum diöt cy frasa, ołys, diöt wiöe’s cügymaht,
no oder di, di Rüsa hota dos oüsgyjest, do diöt ȧ fad ej. Wi zy weter fün, hisa zy
ufmaha ȧn s’fad nöma zy, ȧn s’wiöe fjetik. Ȧ zyta śejn świöec fad. Wo’s’ȧ gyfełt,
dos noma zy.
„Ruscy” biorą konia
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
Mój ojciec, bo on umarł młodo. Mój ojciec miał sześćdziesiąt pięć lat. Mieliśmy takiego młodego konia, dwuletniego, takiego czarnego. A oni brali wszystko. Mieliśmy
to w starym (domu), bo taki stary, tego domu jeszcze nie było. W starym domu, to tam
ojciec dawał mu jeść, wszystko, tam było zamknięte, no ale ci, ci Ruscy to się wytegowali (dowiedzieli), że tam jest koń. Jak odjeżdżali, kazali otworzyć i konia wzięli
i było po wszystkim. Taki piękny, czarny koń. Co się im podobało, to brali.

73

�74

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[33]
Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy feleśa
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Y dy mejł wi zy yns noma, ȧn diöt dar ubowjec, dar
wułd diöhoüs, do yhy mytum gej yn zek diöt jynta.
Ȧ yhy łaht’ȧ oüs, oder diöt wün oü büwa, di müsta
gywast fum AK zȧjn. Di zosa dy gancy naht ben yns,
ȧn zy fercyłta ȧn zy łahta ȧn wjyr oü myta. Ȧn fu dam
cün, do yh ny ging mytum, do go’ȧ mih diöt, bo y zyta rün kom s’gytrȧd, wȧł dy
mejł wiöe undercunda gywast. Ȧn wi zy gyłeśt hota, to kom dos hȧsy gytrȧd nöhta.
Müstwer dos y dy zek nȧjłön ȧn dy zek hywa cym fanster roüs. Zyty gancy cetnan.
Ȧn do go’ȧ mih cy dam łecta rür, wu zytys ganc hȧsys gytrȧd kom. Bocy mügja
kund yh śun kȧ wüt ny ziöen. Fu dam śtoüb.
Jak nas wzięli do gaszenia młyna Neumanna
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Do młyna, jak nas wzięli i tam ten ubowiec. On chciał koniecznie, żebym z nim
poszła do tych worków tam gdzieś. A ja go wyśmiałam, ale tam byli też chłopcy, oni
musieli być z AK. Ci siedzieli całą noc przy nas i opowiadali i się śmiali, a my też
z nimi. A z tej złości, że z nim nie poszłam, to dał mnie tam do takich rur, bo w takich
rurach szło zboże, bo ten młyn był podpalony. I jak gasili, to przychodziło potem to
gorące zboże. Musiałyśmy to wpuszczać do worków i te worki podnosić i przez okno.
Takie całe cetnary. No to dał mnie do tej ostatniej rury, gdzie takie całkiem gorące
zboże szło. Do rana nie mogłam już powiedzieć ani słowa. Z tego kurzu.
[34]

Der jyśty mȧj wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Gryhta nöm krig, wa’h der ziöen. Ym Rynk wiöe, bo
dos wiöe der jyśty mȧj, höt, höta [hota] di fu komunizm,
höt‘ȧ ym Rynk ȧ zyta erzemlung [trof], fu ciglȧj gingja
oü dy łoüt uf dan Rynk. Ȧ wjyr, jungy Wymysiöejer,
bo dos wün jok Wymysiöejer, ziöeta ȧzu: „Wȧsty wos”
– no wjyr wün jung, ziöeta zy: „Wjyr, wjyr gejn yns yn Bibiöewjec, diöt hower ȧ
ȧkordeon, diöt wawer ȧbysła zyca ȧn zyngja”. Ȧ s’höt dos imynd [imyd] gryhta gyziöet ufum Rynk. No, ny łang wiöe dos dö. Köma gyfłün zyty... no, zyty nygüty
łoüt. Dos wün kȧ Wymysiöejer. Ȧna zy hon yns gyfanga, wȧsty. War wiöe ȧdkłoüfa,
wiöe’ȧ güt, ȧ war, wan zy hon gyfunga [gyfanga], ging’ȧ dy gancy naht uf dy policȧj,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

diöt zösa zy yr, ym kałer pocy mügja. Ȧn s’mügjys füta zy di junga łoüt, bo y... ufer
Byłc brant der... dy mejł. Füta zy diöt di łoüt y dy at. [...] S’höt dos imynd [imyd] gyziöet ufum Rynk ȧna, di nygüta łoüt zȧjn gryhta kuma ȧn zy hon yns gyfanga. Ȧ yhy
wiöe... yhy ȧdkłüf, ȧna bym Mjeta, diöt wiöe ȧ zyty łȧter undum hoüz. Fjym hoüz.
Yhy cug di łȧter uf mejh, ȧna h’zos under dar łȧter. Wen zy heta kuma, heta zy mih
derwjygt [derwügt].
Świętowanie Pierwszego Maja po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Zaraz po wojnie, to ci opowiem. W rynku, bo to był pierwszy maja, mieli ci komuniści, mieli w rynku takie zebranie, od cegielni szli też ludzie na ten rynek.
A my, młodzi Wilamowianie, bo to byli tylko Wilamowianie, powiedzieliśmy tak:
„Wiesz co”, no my byliśmy młodzi, powiedzieli: „Idźmy sobie do Bibowca, tam
mamy akordeon, tam trochę posiedzimy i pośpiewamy”. A ktoś to zaraz powiedział
na rynku. No niedługo to trwało. Przylecieli tacy... no tacy niedobrzy ludzie. To
nie byli Wilamowianie. I oni nas łapali, wiesz. Kto uciekł, to dobrze, a kto, kogo
złapali, poszedł na całą noc na policję. Tam siedzieli w piwnicy aż do rano. A rano
wywozili tych, tych młodych ludzi, bo... w Bielsku palił się młyn. Wywozili tam
tych ludzi do pracy. (...) Ktoś to powiedział na rynku i ci niedobrzy ludzie zaraz
przylecieli i nas łapali. A ja byłam... ja uciekłam i u Mjety tam była taka długa drabina pod domem, przed domem. Pociągłam tą drabinę na siebie i siedziałam pod tą
drabiną. Jakby nadeszli, to by mnie udusili.
[35]

Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet koroln
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Wen zy köma y dy hyt, ȧn zy zöha, zuhta zy jok dy łod,
wu dy łoda zȧjn. Ȧn wen’ȧ dos ny past, to freta zy: „Ȧ
wun zȧjn dy korol?”. To dy nökweryn dö hot ȧ zyta
grusa dibzak, ym rök, ȧn zy köma oü. No „dy korol”
ȧn „dy korol”. Ȧn zej nom dan boütuł myt dan, myt
dan korol cwyśa dy fis, ȧn zy hüłd dos. Ȧn zej bytofta zy ejweron. Gancy bytofta zy
zy, ȧn dy korol funda zy ny, bo zy hot ȧ zyta twiöegzak. Ȧn zyta twiöegzak hot zy...
ȧjgynyt, y dam rök, ȧ wen yhta kom, wen wer zaha, zyty fyngjela oba üryngla, zyty
zaha hejnłeta, to nom zy jok dan dibzak cwyśa dy fis, ȧn mytum śjyctüh dakt zy zy
cü ȧn zy zös... wösta śun nist. Ȧn zy bytofta zy ganc.

75

�76

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Sprytna Wilamowianka ratuje korale
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Jak przyszli do domu, to widzieli, szukali tylko skrzyni, gdzie są skrzynie. A jak
im to nie pasowało, to pytali: „A gdzie są korale?”. To ta sąsiadka tu, to miała taką
dużą kieszenń w spódnicy, a oni przyszli też. No „korale i korale”. A ona wzięła ten
worek z tymi koralami pomiędzy nogi i trzymała to. A oni ją obmacywali wszędzie.
Całą obmacali, a korali nie znaleźli, bo miała taki worek jak na ser. Taki worek jak
na ser miała zaszyty w tej spódnicy. A jak coś przyszło, takie rzeczy jak pierścionki
albo kolczyki, takie rzeczy jak żeśmy chowali, to ona brała tylko tą kieszeń pomiędzy nogi i fartuchem przykryła i oni już nic nie wiedzieli. A całą ją obmacali.
[36]
Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus
Holećkla-Helka (1928–2017), 2009.
Zy köma. To gingja zy ym dy hyta rym ȧn zy... zy zühta, dy mȧkja, dy mȧkja. Wi zy yns derfün, dy mȧkja,
to łeta zy zih śun hejn, miöehja. Ȧ yhy wöst nist ny.
Köma zy mih ȧna myt mjyr... „Zosty kuma” – ziöeta
zy mer. No do ging yh hałt myta myt. „Bo wen ny, to
wyt śłȧht myt’üh zȧjn” – ziöeta zy gryhta, ferhisa zy mer. Yhy füng o cy grenn,
no oder zy noma mih uf dy Bejł, ȧn diöt müstwer łejgja ufum füsbödum. Ȧn, ȧn
śłüfwer ufum füsbödum, bo wjyr wün dresik mȧkja. Mȧśjytwer fu Wymysoü bocy
uf dy Byłc cyfüs. Füt yns nimyd ny. Ȧn wer grynn. Dy mama kund oü nist ny ziöen.
„Bej śun śtył, yh wa kuma cy djyr, yh wa dih diöt byzihja” – kom zy. Kom zy zan,
wo yhy diöt mah. Ȧna oba, wo wer ny maha nist. Miöehysmöł mahtwer nist, ȧ miöehysmöł gingwer, nöma zy yns, dy Rüsa derzȧnk wün ju dö. Do nöma zy yns, do
wer yhta diöt ufroüma zuła, ejweron wu’s’ȧ ym śmüciksta wje... wiöe. To müstwjyr
gejn ȧn wer müsta roüma. Zyty cȧjta hotwer, jungy cȧjta. Wos wiöe, ȧ jung mȧkja
wiöe’h derzȧnk, oder h’müst śun... No do zöswer, cwü woha wiöe dos gywys, ȧn
nöhta müsta zy yns cy asa gan, zöfuł mȧkja wi wün. Diöt nöma zy yns cyr at ufer
Bejł, ȧ njen wośa ȧn öernung maha. Wȧs yh, nö wam dos wiöe? Bo dos wiöe łydik
śun. Ȧna... ȧna wjyr müsta dos ołys ufroüma. Ȧ wi wer ufgyroümt hota, no do gön
zy yns diöt yhta cy asa. Zyty plipzüp [pipzüp], mȧłȧjhtwosfer ȧny, wiöe dos ny güt.
Oder hunger wiöe, do... wjyr hyngjyta, to öswer ołys uf. Wo wer grynn. Ȧ wi zy yns
roüsłisa, cwü woha wiöe dos, zöswer diöt, mjyr śȧjnt’s, oder drȧj woha, śun gydenk
śun ȧni ny gynoü. No do kömwer yn ham, ȧn wer köma diöt, myt jen fȧldyn oła fur
Byłc. Myta fȧldyn, wi zy yns roüsłisa, bo wer głiöeta nö ny, do wer frȧj zȧjn. Do wer
yn ham kyna gejn, do zy yns wejder ny wan huła. Fütwer yns okriöepnje. Oder zy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

köma ny. Oder dy mȧkja müsta ekstra zyca, ȧ dy ełdyn oü ekstra zyca. Tȧta nöma zy
oü, oü zos’ȧ diöt ym lager, ufer, ufer Był... ufer Bejł wiöe dos. Ȧ zyta ława hotwer,
dos junga ława ȧzu troürik, ȧzu śłymp, ȧzu... Wen yh hoüt fu dam ołum denk, wje’h
ju nö hoüt grenn. Dos wiöe ju śreklik. Wjyr wün ju nimanda nist ny śyłik, zyty
kyndyn, jungy mȧkja wüwer, y dy śül gingwer nö. Ȧna zu yns byhandułn? War höt
dos... Do zy güt myt śejna wjytyn wjyn cy yns kuzta [kuza], oba heta zy gükja y dy
at gynuma, cyr at, oder ȧzu łoütyś. Oder dos wiöe jok ołys ȧzu... mȧłȧjhtwi.
Jako młoda dziewczyna w areszcie
Helena Nowak z d. Nikiel (1928–2017), 2009.
Przyszli. To chodzili po domach i szukali dziewcząt, dziewcząt. Jak się dowiedziały, dziewczyny, to już się chowały niektóre. A ja nic nie wiedziałam. Przyszli
po mnie i ze mną: „Masz przyjść” powiedzieli mi. No to przecież z nimi poszłam.
„Bo jak nie, to będzie z wami źle”, od razu mi powiedzieli, obiecali mi. Zaczęłam
płakać, no ale wzięli mnie do Białej i tam musiałyśmy leżeć na podłodze. I i spałyśmy na podłodze, bo byłyśmy tam trzydzieści dziewcząt. Maszerowałyśmy z Wilamowic aż do Bielska na nogach. Nikt nas nie zawiózł. I płakałyśmy. Mama też
nic nie mogła powiedzieć: „Bądź już cicho, przyjdę do ciebie, odwiedzę cię tam”.
Przyszła. Przyszła patrzyć, co tam robię. I, albo że nic nie robimy. Czasem nic nie
robiłyśmy, a czasem szłyśmy, brali nas, wtedy Ruscy tu byli. To brali nas, żebyśmy
tam coś posprzątały, wszędzie, gdzie było brudno. To musiałyśmy iść i sprzątać.
Takie czasy miałyśmy, taką młodość. Co było, byłam młodą dziewczyną wtedy, ale
musiałam już... No to siedziałyśmy dwa tygodnie to było chyba. No i musieli nam
coś jeść dać, tyle dziewczyn, co nas było. Stamtąd nas wzięli do pracy do Białej,
podłogę myć i robić porządek. Czy ja wiem, po kim to było? Bo to było już puste.
No i my musiałyśmy wszystko sprzątać. A jak już miałyśmy posprzątane, no to dali
nam tam coś do zjedzenia. Taką pipę byle jaką, to było niedobre. Ale głód był, głodowałyśmy, to zjadłyśmy wszystko. Co my się upłakałyśmy. A jak nas wypuścili,
dwa tygodnie to było, siedziałyśmy tam, tak mi się wydaje, albo trzy tygodnie. Już
nawet nie pamiętam dokładnie. No to przyszłyśmy do domu i przyszłyśmy tam,
tymi polami całymi z Bielska. Polami, jak nas wypuścili, bo jeszcze nie wierzyłyśmy, że jesteśmy wolne. Że możemy iść do domu, że po nas znowu nie przyjdą.
Strasznie się bałyśmy. Ale nie przyszli. Ale dziewczyny musiały siedzieć osobno,
a rodzice osobno. Tatę też wzięli, też siedział tam w lagrze. W Biel... w Białej to
było. Takie miałyśmy życie, tą młodość taką smutną, taką złą. Jak dzisiaj o tym
wszystkim myślę, to jeszcze bym dzisiaj płakała. To było straszne. Nikomu nic nie
byliśmy winni, takie dzieci, młodymi dziewczynami byłyśmy, do szkoły jeszcze
chodziłyśmy. I tak nas traktować? Kto to... Jakby mówili do nas ładnymi słowami,
albo by nas wzięli chociaż do pracy, ale tak po ludzku. Ale to wszystko było tylko
tak byle jak.

77

�78

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[37]
Ȧ bejzer, doüćer śiłer
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Stiehr, Stiehr wiöe oü ȧ, ȧ łjyt oü. No to wȧsty wos, har,
mȧj kuzin, der Jüza wiöe ȧzu ołd wi yh. Ȧna wjyr gingja
bȧdy y ȧ śül. Ȧ nöhta, har kund, no, ȧ łjyt zih śłȧhter wi
yh. Bo wȧsty dy mȧkja wün inda beser. Nöhta ziöet’ȧ,
ziöet’ȧ jum ȧzu: cyderjyśt jat’ȧ’an ȧzu mytum, myt ȧm,
taką mioł loske, ȧ nöhta ziöet’ȧ: „Gej y dy aptyk ȧn kiöef mer hau blau!”. Ȧn dos wiöe
ju nist jok „hau blau”, jat’ȧ’an ȧzu, do’ȧ wiöe ganc błöw.
Zły niemiecki nauczyciel
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Stiehr, Stiehr był też, uczył też. No to wiesz co, on, mój kuzyn, Józek, on był w tym
wieku, co ja. I my chodziliśmy razem do jednej szkoły. A potem, on umiał, no uczył
się gorzej niż ja. Bo wiesz, dziewczynki były zawsze lepsze. Potem powiedział,
powiedział mu tak, najpierw go bił tak z, taką, taką miał laskę a potem powiedział:
„Idź do apteki i kup mi hau blau”. A to nie było nic, tylko „hau blau” (bij aż będzie
niebieskie), tak go bił, że był cały niebieski.
[38]

Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Wi dy Doüća dö wün, wi zy köma dö nȧj, ȧn yh hot
ȧ feter, ȧ feter y Frankrȧjh. Ȧn wjyr kunda ny śrȧjwa
cünum. No to śrȧw yh ȧn briw wymysiöeryś, oder ȧn
grusa briw, bo wer wułda jum gan cy wysa, wo dö zih...
bo har śrȧw, wiöe... wiöe noügjyrik, wos zih dö maht.
Bo dy Doüća diöt ferśidnikjy... zaha mahta zy. Wo dy
Doüća dö maha, op wer ława, dos wszystki, dos ołys fret’ȧ. Ȧn yhy kund nist jum ny
śrȧjwa, bo s’wiöe... dy cenzür wiöe. No to śrȧw yh wymysiöeryś. Yta wi’ȧ dyham
wiöe, śprȧh yh ȧzu: „No, Frana-feter, wos wöster fu dam briw, wo yhy śrȧw [oüh?]
wymysiöeryś?”. „Nist wöst yh, h’hot nö mejer strah ym oüh, wi’s y dam briw ołys
wiöe gyśrejwa, bo’h wöst nist ny derfön”.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

List napisany po wilamowsku
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Jak tu Niemcy byli, jak wkroczyli, a ja miałam wujka, wujka we Francji. A my nie
mogliśmy do niego pisać. No to napisałam list po wilamowsku, ale duży list, bo
chcieliśmy mu dać znać, co tu się dzieje. Bo on pisał, był ciekawy, co się tu dzieje. Bo Niemcy robili różne rzeczy. Co Niemcy tu robią, czy żyjemy, to wszystko,
o wszystko pytał. A ja mu nie mogłam nic napisać, bo była cenzura. No to napisałam po wilamowsku. Teraz, jak był w domu (w Wilamowicach), powiedziałam tak:
„No wujku Franku, coście wiedzieli z tego listu, co do was napisałam po wilamowsku”. „No nic nie wiedziałem, jeszcze bardziej się o was bałem, co w tym liście
wszystko było napisane, bo nic z niego nie wiedziałem”.
[39]

Opyłys y Ałca
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Do yhy mytum Biöetuł-feter, füwer ju ufȧ, ufȧ, niby
wen wiöe opyłys, do der Biöetuł-feter wiöe y bekjerȧj,
har kund płacła baka zyty... Zyty płacła, wi dos śyseła
ej, wün gybaka ufum... śjywa, no do wiöe’ȧ, drȧj oba
fjyr zyty śjywa büh, no to wün s’kymt cy ziöen, zȧhs,
cwełf zyty... uf ȧm śjywa, myt twiöeg ȧn myt cöker ȧn myt, myter posypka. Do
ferkoüft’ȧ ufum opyłys, ferśtejsty? Ȧn wjyr, kyndyn, füwer ufȧ opyłys myt. Oder
nöhta go’ȧ yns, wi’ȧ ołys ny hot ferkoüft, no do krigtwer oü, wer hota ju kȧ giełd
ny. No gük dos wiöe dö der feter, dy Biöetuł-müm ȧn mȧj baba – dos wün śwastyn,
no ny? Dos wiöe kuzynka, dy Tera-müm, wo ȧ fiöen hot ȧ zun. No do wüwer inda
ufum, do denk yh, wi dy Ełcnyn gingja ogycün.
Odpust w Hałcnowie
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Bo ja z Botuł-fetrem (wujkiem), jechaliśmy na, no jak był odpust, bo Botuł-feter
był w piekarni, umiał piec takie ciastka. Takie ciastka, jak ta miseczka. Były pieczone w formie, to były trzy, albo cztery takie formy piekł. No to były, przyjdzie
powiedzieć sześć, dwanaście takich, na jednej formie. Z serem, cukrem i posypką. To sprzedawał to na odpuście, rozumiesz? A my, dzieci, jechaliśmy na odpust
z nim. Ale potem nam dawał, jak wszystkiego nie sprzedał, to dostawaliśmy też,
no my nie mieliśmy pieniędzy. No chociaż to był wujek, bo ciotka Botłowa i moja
babcia to były siostry, nie? To była kuzynka, ciotka Tera, co miała syna księdza. No
to byłyśmy zawsze na..., pamiętam, jak Hałcnowianie chodzili ubrani.

79

�80

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[40]
Dy jyśta Wymysiöejyn wün y Wymysdiöf
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No wȧsty wos, ȧzu gynoü wösta zy ju oü ny. Jok oły
ziöeta, wjyr zȧjn „hołdy-bołdy”. Bo nimyd ferśtand
[ferśtind] di śpröh ny. No to müsta zy zȧjn fu jynt
kuma, ny? Ȧn cyderjyśt wün zy y Wymysdiöf, oder
diöt höt’s’ȧ ny gyfoła, dos hon fercyłt di ełder łoüt.
Diöt höt’s’ȧ ny gyfołt, bo s’wün ȧbysła gybjygja. Ny grusy, oder zyty. Ȧn zy köma
wejder dö, ȧn dö fełta zy, bo dö wiöe ejweron puś. Fełta zy di biöem, ȧna zy wönta
wejder dö. No s’mü dos hon gytoüyt łang, do zöfuł nöhta... no, s’wün ju ny hefa.
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się w Starej Wsi
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No wiesz co, tak dokładnie też nie wiedzieli (skąd pochodzą Wilamowianie). Wszyscy tylko mówili, że jesteśmy „hołdy-boldy”. Bo nikt nie rozumiał tego języka. No
to musieli skądś przybyć, nie? I najpierw byli w Starej Wsi, ale tam im się nie
podobało, to opowiadali ci starsi ludzie. Tam im się nie podobało, bo było trochę
górek. Nie duże, ale takie. I przyszli znowu tu, a tu walili, bo tu był wszedzie las.
Walili drzewa i mieszkali znowu tu. No musiało to trwać długo, że tyle później...
no nie było ich dużo.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Konceptualizacja przestrzeni i „naszego” miejsca
w świecie
Dy konceptuȧlizȧcyj fum fȧld ȧn fu „ynzum”
płoc ufer wełt

[41]

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2008.

Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Wjyr hon ȧ śejny kjyh,
yr kjyh zȧjn drȧj ełtyn, dy ełtyn zȧjn oüsgykrycułt
ym łyndahułc ȧn der kroücwȧg ej oüsgykrycułt ym
ȧhahułc. Wjyr hon... byr kjyh zȧjn oü nuna. Zy hyłfa yr
kjyh, ȧny śpejłt ufer bejn, ufer ügl ȧna ȧny ej wejder yr
dryskomer, zy ergjyt zih diöt myt dan büwa. Wjyr hon oü ȧ śejna Rynk. Ym Rynk
zȧjn hefa gywełn, wjyr kyna yns ołys ȧjkiöefa, ławamytuł, ocycin. Ufer ek ej oü ȧ
krȧćum, diöt kynwer yns oüstrynkja ȧn śnops ȧna ȧ mytagasa ufasa, ȧna zu ej der
Rynk, ȧ grusy gymȧn ej, ȧ grusy śül, cy dar gymȧn gyhjyn dy djyfyn fu ynzy... ymsrod wu wün y Wymysoü. Błan gyhjyt ok fjym üwer, bo diöt ej ȧ fłus ȧna hynderum
üwer gyhjyt zy śun y dy Śtot. No to gyhjyt cy dar [dam] ynzer Wymysoü Błan, Hylćadiöf, Śrȧjwadiöf, Wymysdiöf, Denkjadiöf. Zawyś gyhjyt śun uf Brejskja. Wjyr
hon oü uf idum, idum mejtwoh ej y Wymysoü ȧ jümyt, ȧ kjymys. Do kon’ȧ yns,
kynwer yns oü ołys kiöefa. Dy łoüt kuma gyfiöen fu wȧjt ȧna zy brengja dy wiöer,
ȧn dy ander łoüt kuma wejder gyfiöen kiöefa. Ȧzu ejwer dos... oły mejtwoh ej, ej
ȧ ben yns ȧ zyter jümyt. Wjyr hon oü śejny pȧhśtrösa. Grusy, brȧty śtrösa. Ȧn by
dan śtrösa zȧjn śejny hyta gyboüyt. Śtekikjy hyta. Hułchyta zit mon [mȧ] oü, oder
zjyr wing. Imyd [ind jynt] tryft zih nö fu hułc ȧ hyt, oder zjyr wing. S’ej ejweron
ufgyroümt, zy, zy... s’zȧjn yn, yn gatła błimła ȧn puśbiöemła gyzoct. S’ej ejweron
öernung, ufgyroümt. Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.
Wilamowice to piękne, małe miasto
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2008.
Wilamowice to piękne, małe miasto. Mamy piękny kościół, w kościele są trzy
ołtarze. Ołtarze są wyrzeźbione w drewnie lipowym, a droga krzyżowa jest wyrzeźbiona w drewnie dębowym. Mamy... w kościele są też zakonnice. Pomagają

81

�82

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

w kościele, jedna gra na chórze na organach, a jedna jest z kolei w zakrystii, zajmuje
się tam ministrantami. Mamy też piękny rynek. Na rynku jest wiele sklepów, możemy sobie tam wszystko kupić: jedzenie i ubrania. Na rogu jest też karczma, tam
możemy sobie wypić wódkę i zjeść obiad. Tak wygląda rynek. Jest też duża gmina,
duża szkoła. Do tej gminy należą wioski dookoła Wilamowic. Bielany należą tylko
przed brzegiem (Soły – Zasole Bielańskie), bo tam jest rzeka, a za rzeką należą
już do Kęt. No to należą do tych naszych Wilamowic Bielany (Zasole Bielańskie),
Hecznarowice, Pisarzowice, Wilamowice, Dankowice. Jawiszowice należą już do
Brzeszcz. Mamy też w każdą środę targ. To możemy tam sobie też wszystko kupić.
Ludzie przyjeżdżają z daleka i przywożą towar, a inni ludzie przyjeżdżają z kolei coś
kupić. I tak każdej środy jest u nas taki targ. Mamy też piękne asfaltowe ulice, duże,
szerokie ulice. A przy tych ulicach stoją piękne domy, piętrowe domy. Drewniane
domy widać, jeszcze, ale bardzo rzadko. Czasem jeszcze się zdarza drewniany dom,
ale już bardzo mało. Wszędzie jest posprzątane, w ogródkach są kwiaty i iglaki.
Wszędzie jest porządek, posprzątane. Wilamowice to piękne, ładne miasto.
[42]
Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn
y Wymysdiöf
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Fylȧjht, fylȧjht, water... water kuma uf dos, do, fu wu dy
łoüt zȧjn, bo... Wen zy wün oü ȧzu, do zy... ny wułda diöt
zȧjn, bo diöt zȧjn... wün zyty groble i takie se to, w Starej
Wsi, no to köma zy uf Wymysoü dö, hota zy zih ȧjgyzidlt.
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli zostać w Starej Wsi
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Być może, być może dojdziecie do tego, skąd ci ludzie pochodzą. Jak byli też tacy,
że... nie chcieli tam być, bo tam były takie groble i takie se to, w Starej Wsi (nierówny teren). No to przyszli do Wilamowic, tu się osiedlili.
[43]
Fyrym hȧsa zy Underum Puś
Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017), 2009.
Wi dö wiöe Underum Puś? No güt, no dö wiöe ȧmöł
gywast ȧ puś, wȧst? No. Oder di ołda łoüt hon dos ołys,
dan puś likwidjyt, und zy hon hoüzyn ufgyśtełt. No.
– Ȧn diöh dos ej dö gyhȧsa Underum Puś?

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Underum Puś, bo dö wiöe... yh denk dos ny, yh denk dos ny, oder mȧj, fylȧjht, dy
baba, wje zy dos denkja, do dö wiöe ȧ puś.
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic nazywa się Pod Lasem
Elżbieta Gandor z d. Fox (1930–2017), 2009.
Jak tu było Pod Lasem? No dobrze, no tu był kiedyś las, wiesz? No. Ale ci starzy
ludzie cały ten las zlikwidowali i postawili domy, no.
– I przez to nazywało się tutaj Pod Lasem?
Pod Lasem, bo tu był.... ja tego już nie pamiętam, ale moja, może moja babcia by to
jeszcze pamiętała, że tu był las.
[44]

Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

– Der Jüdaśtȧjg ȧn Pöłaśtȧjg dos wiöe dosnymłikjy?
Dosnymłikjy. Bo Jüdaśtȧjg... nöht wün śun kȧ Jüda ny,
ȧ nöhta gingja dy Denkjadiöfyn, dy Wymysdiöfyn ȧna
dos wün Pöła, ȧ wjyr wün Wymysiöejyn. Ȧn s’his dos
Pöłaśtȧjg. No.
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów i Polaków)
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
– Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg to to samo?
To samo. Bo Jüdaśtȧjg, potem już nie było Żydów, a potem szli tam dankowianie,
starowsianie, a to byli Polacy, a my byliśmy Wilamowianami. No i nazywało się to
Ścieżka Polaków.
[45]

Der Bibiöewjec jyśter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Nȧ-nȧ, der Bibiöewjec wiöe ny gryser. Ȧ wiöe fylȧjht
nö ȧbysła kliner, oder ȧ wiöe ȧ śejner, kliny puś. Diöt
hota zy ym zumer, wün oü zyty... śpejłta dy, dy... müzik.
Ȧ miöehysmöł kom ȧ junger myter ȧkordeon. Ȧna di
junga łoüt, di mȧkja ȧn dy büwa, diöt wiöe ȧ zyter płoc,
ȧbysła weter fu dȧjner hyt. Diöt wiöe ȧ zyter płoc, diöt wün kȧ biöem, jok ymsrod
wün biöem. Diöt tanctwer, diöt... zöswer ȧn wer zunga ȧna... Oder ny inda, ny inda.

83

�84

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

O dawnym Bibowcu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie nie, Bibowiec nie był kiedyś większy. Był jeszcze może trochę mniejszy, ale
był pięknym, małym lasem. Tam mieli, w lecie były takie... bawili się, no zabawa. A czasami przyszedł jakiś młody z akordeonem. A ci młodzi ludzie, dziewczyny i chłopcy, tam był taki plac, trochę dalej od twojego domu. Tam był taki plac,
tam nie było drzew, tylko naokoło były drzewa. Tam tańczyliśmy, siedzieliśmy
i śpiewaliśmy i... Nie zawsze, nie zawsze.
[46]

Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

– S’Biba-Jew oba wi?
S’Biba-Jew.
– S’Biba-Jew. Ȧ nöhta wiöe...
No nöhta fu dam Biba-Jew, zy müsta hon dy, dy baba,
no, di gru...

– Di Prȧdźjada.
No, müsta zy hon hefa fȧld, bo nöhta gön zy dos ym Biba-Jȧśkja, ym Biba-Jüza
ȧn ym Zejma-Kȧśka, bo dos, di wiöe śun oüsgan. No to di drȧj wün uf dam jew.
(...) Dos mü zȧjn jyśter gyhot ȧner ȧna, bo di fȧldyn zȧjn ȧzu, wi ȧs fȧld wiöe
fum, fum... fum, no Hȧla-Frana, dos wiöe fum Mjeta, dos wiöe fum Biba-Jȧśkja,
dos wiöe fum Biba-Jüza. Ȧn s’Zejma-Kȧśka, ejs hot fur ander zȧjt śtrös. Di
śtrös, dar rȧja ging poca uf dy, pocam Barda. Dos wiöe ȧ hyt, no, śun ym end
Wymysoü.
Jak była podzielona Bibowa Rola
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No Bibowa Rola. A potem było... No potem z tej Bibowej Roli, musieli mieć ci, te
babcie, ci pradziadkowie. No musieli mieć dużo pola, bo potem to dali Biba-Jaśkowi, Biba-Józkowi i Zejma-Kaśce, bo ona, ona była już wydana. No tych troje było
na tej roli. (...) To musiało być kiedyś w posiadaniu jednego i, bo te pola są (leżą)
tak, jak jest pole od Hala-Franków, to było od Mjety, to było od Biba-Jaśka, to było
od Biba-Józka. A Zejma-Kaśka, ona miała po drugiej stronie ulicy. Ta ulica, ta miedza szła aż do Bardy. To był dom już na końcu Wilamowic.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[47]

Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Yhy wiöe ju njynt, h’wiöe jok y Wymysoü. No to diöt
wiöe’h, ny? Ȧna zej gingja boda. Yhy hot oü ȧn śejna
ocug cym boda, oder ziöeta zy: „Ku myt yns ys woser!”. Wi’h ging myta ys woser, zy hułda mih ȧbysła,
bo wȧsty, yh kund ny śwyma, h’kon hoüt, bocy hoüt
ny śwyma. No oder y dam woser, y dam mjer, ging yh ȧbysła rym. Oder nöhta wiöe
zyty grusy zun, y piöer minüta wiöe’h ganc ferbrant. Ȧn di łoüt hon dos gyzan,
nom’ȧ, fü’ȧ y dy śtot ȧn’ȧ koüft mer zoüwermyłih. Ȧn’ȧ kom wejder ȧn’ȧ go’m
[ȧn’ȧ go mer] dos: „Dü müst dos byśtenik śmjen, bo wen ny, wysty ny oüshałda”.
Jak uczyłam się pływać nad morzem
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
Ja wcześniej nigdzie nie byłam, tylko w Wilamowicach. No to tam byłam, nie?
I oni poszli się kąpać. Ja też miałam taki ładny strój do kąpania, ale oni powiedzieli:
„Chodź z nami do wody”. Jak poszłam z nimi do wody, oni mnie trzymali trochę,
bo wiesz, ja nie umiałam pływać, dzisiaj nie..., do dzisiaj nie umiem pływać. No ale
w tej wodzie, w tym morzu tak trochę chodziłam. Ale potem było takie duże słońce,
za parę minut byłam cała spalona. A ci ludzie to widzieli, wziął, pojechał do miasta
i kupił mi kwaśne mleko. I przyjechał znowu i dał to: „Musisz to ciągle smarować,
bo jak nie, to nie wytrzymasz”.
[48]

Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn bawjȧta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Zej hota dö ȧ zyta, ȧ zyta klin hytła, wjyr tancta diöt
inda, bo s’wün hefa, hefa kyndyn ȧn mȧj foter, no dos
wün, zy hota zih gan cyzoma. No ȧna di, di bow, dy, di
ołdy, zy hot inda ȧ kysła ufum hiöet, bo zy hot... s’hiöet tut’er [tot’er] wej, hot zy inda dos kysła.
Jak bawiliśmy się u sąsiada jako dzieci
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
Oni tu mieli taki, taki mały domek, tam zawsze tańczyliśmy, było dużo, dużo dzieci
i mój ojciec, no to byli, oni się lubili. No ta, ta kobieta, ta stara, ona miała zawsze na
głowie poduszkę, bo miała... głowa ją bolała, zawsze miała tą poduszkę.

85

�86

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[49]
Wo yh hoüt ho gymaht
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
Yhy ny, yhy... arpuł [arpułn] fȧt yh, mjen fȧt yh, ołys
cym mytagasa. Nöht ging yh ufȧ rużanjec, grod ent’ȧ
zih śun yta. No ȧn ho’h, ȧ nöht gej’h, gej’h łejgja, gej’h
oły tag uf ȧ śtund.
Co dziś robiłam
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
Ja nie, ja obierałam ziemniaki, marchewkę obierałam, wszystko do obiadu. Potem
poszłam na różaniec, prawie się już teraz kończy. No i... a potem idę, idę się położyć, idę codziennie na godzinę.
[50]
Der büw mytum ruta hitła
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Do inda fercyłt zy fu dam łoühtnikja, ȧn fu dam
büwa mytum ruta hitła. Ȧ ynzer wjytyn fercyłt dos oü.
H: Ȧ mȧj mama ny.
I: Bo byn tȧjhja, wu fejł tȧjhja wün, do, do miöehysmöł
s’fad füng zih o ufcybiöema, ȧn s’wułd ny weter gejn. Ȧn dar jat’s, ȧn zu weter. Ȧn
ołdyśt wi’ȧ nöhta zih gyzȧnt, fług ȧ büw mytum ruta hitła fu, fjym fad wȧg. Oba oü,
wi zy hisa, topielec. Dos wiöe dar büw myt dam ruta hitła.
Chłopczyk z czerwonym kapelusikiem
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: To zawsze opowiadała o tych błędnych ogniach i o tym chłopczyku z czerwonym
kapelusikiem. A nasza gospodyni też to opowiadała.
H: A moja mama nie.
I: Bo przy stawach, tam gdzie było dużo stawów, to czasami koń stawał dęba i nie
chciał iść dalej. A ten go bił i tak dalej. I dopiero jak się potem przeżegnał, spod
konia wyleciał chłopczyk z czerwonym kapelusikiem. Albo też, jak nazywali, topielec. To był ten chłopiec z czerwonym kapelusikiem.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[51]

Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt yn Świöeca Tȧjh
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.

Mȧj dźjada ȧna zȧj brüder, s’wönt cwej zyty kynstlihjy.
Mȧj dźjada kund ołys maha. Ȧ maht ȧ kjywła, ȧ maht ȧ,
ȧ, ȧ… ȧ śof, ȧ maht, ołys kund’ȧ maha. Ȧ maht oü ȧn hüt
ufȧ, ufȧ zumer uf dy an, fu śtruw. Ȧn’ȧ fłoht dos śtruw
uf aht, myt ahtyn, myt aht yjen. Ȧna nöhta prest’ȧ dos
ȧn’ȧ nyt dos wejder cyzoma, ȧzu kunda zy ołys. Köma zy ym wynter cyzoma ȧn zy
fercyłta. Ȧ dar ander brüder, dar wiöe wejder ȧ zyter, ȧ hołwy dökter. Ȧ ging cyn kija,
wen zy hota s’kołp, wen zy zih zo okełwyn… oba ȧzu, wi yhta krank wiöe, ȧ kund,
ȧ hüłf, no. No, no cy yns kom’ȧ… hiöer ok, mü’h ȧbysła denkja. Ȧna ȧmöł rüfa zy’ȧ
uf Denkjadiöf dö, głȧjh ny, ny wȧjt. Ging’ȧ cyfüs, bo ȧzu do köma zy mytum fad gyfiöen. Ȧna diöt ej ȧ tȧjh, der tȧjh hȧst Świöecy Tȧjh. Ȧ hȧst nö yta Świöecer Tȧjh. Ȧn
diöt wiöe, ȧ har wiöe zjyr tif, dar tȧjh. Diöt hot zih hałt imyd, wiöe diöt imyd derzöfa.
Y jem Świöeca Tȧjh. No ȧ kymt fu dam Świöeca... fu dam okełwyn kymt’ȧ ȧbysła
byzöfa, gejt ȧn’ȧ zyngt’um, ȧn’ȧ gejt ufer śtrös. Ȧmöł błȧjt’ȧ śtejn, zit’ȧ, ȧ śtrös gejt
diöh ȧ tȧh, diöh ȧ tȧjh. „No wos ej dos yta? Wu ej dos yta? Wu ej yta dy śtrös?”. Ȧn’ȧ
wył gejn, o, do ej woser. Ging weter. Wi’ȧ füt zih, dy śü hot’ȧ śun fuł woser, yn śüja.
No, ȧ zos, ȧ zos, ȧ zos ȧn wi’ȧ füng cy fłüha, ufȧ toüwuł ȧzu fłüht’ȧ, dret’ȧ jum. Ȧna
zu kekt’ȧ – „Dü, toüwuł ferwynćter, ferwynćter toüwuł, ga mer rü!” – bo har wöst
do’s der toüwuł ej. Y dam łihtyt’ȧ oüs, y dam wynća, ȧn’ȧ kom cy zejh, ȧn’ȧ zit’ȧ ju,
dos ej ju der mönd. Dos ej ju der mönd, dy śtrös ej diöt, ȧ kruh roüs ȧn’ȧ kom yn ham,
no dy śü hot’ȧ ganc nos, oder ȧ dertrunk ny. No zyfuł wȧs yh.
O tym, jak diabeł zwodził wujka do Czarnego Stawu
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Mój dziadek i jego brat to było dwóch takich artystów. Mój dziadek umiał wszystko
zrobić. Robił koszyki, robił szafliki, robił, wszystko umiał zrobić. Robił też kapelusze,
na lato, na żniwa, ze słomy. I on plótł tą słomę z ośmiu, w ósemki, ośmioma. A potem to prasował i znowu zszywał, tak potrafili wszystko. Spotykali się w zimie razem
i opowiadali. A ten drugi brat, ten był znowu takim pół lekarzem. Szedł do krów, jak
miały mieć cielę, jak się miały ocielić, albo jak była coś chora, on umiał, pomagał
no. No, no do nas przyszedł... poczekaj, muszę trochę pomyśleć. Raz zawołali go do
Dankowic tu, od razu, niedaleko. Poszedł na nogach, bo tak, to przyjeżdżali konno.
I tam jest staw, ten staw nazywa się Czarny Staw. Jeszcze do dzisiaj nazywa się Czarny
Staw. I tam było..., on był bardzo głęboki ten staw. Podobno ktoś się tam, ktoś się tam
utopił. W tamtym Czarnym Stawie. No on przychodzi z tego czarnego... z tego cielenia przychodzi trochę pijany, idzie sobie i śpiewa sobie, i idzie po ulicy. W pewnym
momencie staje, patrzy, a ulica idzie przez staw. „No co to teraz jest? Co tu się dzieje?

87

�88

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gdzie teraz jest ulica”. No i chce ruszyć, o, a tu woda. Poszedł dalej. I jak się bał, buty
miał już pełne wody, w butach. No siedział, siedział i jak zaczął kląć, na diabła tak
klął, groził mu. I tak krzyczał: „Ty diable pieroński, pieroński diable, daj mi spokój”.
Bo on wiedział, że to jest diabeł. W tym wytrzeźwiał, przy tym klęciu, przyszedł do
siebie, patrzy, a tak, to jest księżyc. To jest księżyc, ulica jest tam. Wyszedł stamtąd
i przyszedł do domu, no buty miał całkiem mokre, ale nie utonął. No tyle wiem.
[52]

Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu nist ny fjet
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.

Fun śiöehnikja wa’h der fercyła. C’yns wiöe fu... der
nökwer, cy yns, dos wiöe öwyt śun. No, fylȧjht ymȧ
zejwa, aht s’öwyts. Ȧn zy zosa, der Kwaka-Frana, der
kuzyn, s’gyśwyster, der Kocożyk, der Jüza, ȧna nöhta
kom dy nökweryn, di, Śmejd-Ruzła. No, Śmejd-Ruzła
ȧn zy, fercyłta ȧzu fu dam śiöehja. Ȧn s’Śmejd-Ruzła śpryht ȧzu: „Ȧ, jyr duła, yhy
kum s’nahts yn ham, gej’h bym kjyhüf ferhejn, ȧ h’fjet mih ny!”. Ȧn der nökwer, dar
ȧzu: „Wen ejs ȧzu ej, ȧzu śtełt zih fest, do’s zih ny fjet, yh wa jum yta maha”. Kymt’ȧ
cün mer y dy kyh, ȧn’ȧ śpryht mer ȧzu: „Wiysz, wȧsty wos, Nüśa? Ga mer źe dö ȧ
bazum” – no jak sie... – „Ga ȧ bazum, no mietłe, ga ȧ bazum i... bettüh ȧ wȧjsys, yh
wa jum yta wȧjza, op zih ejs ny fjet. Oder yhy gej, oder ny łö’s gryhta roüs hynder
mjyr kuma, ok hałd’s uf!”. Do’h ȧbysła zo fercyła mytum. Ȧn dar dö, cym nökwer
wün zyty fłoüma, biöem. Ȧn dar śtełt undyn dan boüm [under dan boüm] ȧn, dan
bazum ȧn uf dam bazum hot’ȧ dos wȧjsy bettüh. Ȧn dos kymt, s’gejt ȧzu kürȧź gejt’s
ȧn dar myt dam boüm śytułt’ȧ, ȧn dan boüm myt dam tüh kłoüt’ȧ, ȧzu łet’ȧ poma...
ȧmałik ufys. Wi dos kwićt, wi dos kekt. Füng’s zih s’fanster, füng’s kopyt, s’fanster
füng ȧn uf mejh rüf’s: „Nüśa kuźe, Nüśa kuźe, Nüśa kuźe! Bo yh kon kȧn śrejt weter
ny gejn!”. No kom’s nȧj, dy kłopa łahta zu fönum: „No Ruzła, ȧzu wiöesty, do dy dih
ny fjetst ȧni bym kjyhüf ferhejngejn ym cwełf s’nahts”. No, nöht yn ham ging śun’s
ny dö, ok’s ging myt dam, bo wjyr hota cwej droga... cwej wȧg: ȧn dö ȧn andyn diöt.
Ging śun’s ny, ok dö. „Oder byłȧt mih źe, byłȧt mih źe”. (...) Byłȧt yh’s, ȧ’h byłȧt’s
under dy lamp, wun dy lamp łiöeht. Ȧn yh śprȧh ȧzu: „Ȧ, yta wysty śun gejn ȧłȧn.
Dy lamp łiöeht füt”. Ȧna, wi ejs ging diöt runder, yhy śprung ufer śtrös ȧzu, pöht yh
myta fisa, do’h kłoüf, do’h fłig. Ȧn dos fług nö hater yn ham.
O Ruźle, co mówiła, że się niczego nie boi
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
O straszydłach, to ci opowiem. U nas był z... sąsiad, u nas, to był już wieczór. No może
koło siódmej, ósmej wieczorem. I siedzieli. Kwaka-Franek, mój kuzyn, Kacorzyk Józek i potem przyszła sąsiadka, ta, Śmejd-Ruzła. No, Śmejd-Ruzła i oni, no opowiadali

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

o tych strachach. A Śmejd-Ruzła mówi tak: „O wy głupcy, ja przychodzę w nocy do
domu, idę koło cmentarza i się nie boję”. A ten sąsiad tak: „Jak ona taka jest, tak się
chwali, to ja jej teraz pokażę”. Przychodzi do mnie do kuchni i mówi mi tak: „Wiesz
co, Nusia? Dajże mi tu miotłę”. No jak się... „Daj miotłę i białe prześcieradło, ja jej
teraz pokażę, czy ona się nie boi. Ale ja idę, ale ty jej nie pozwól iść od razu za mną,
tylko ją zatrzymaj”. Żebym z nią trochę poopowiadała. A ten tu, u sąsiada były takie
śliwki, drzewa. A ten postawił pod to drzewo tą miotłę i na tej miotle to białe prześcieradło. A ta nadchodzi, idzie tak odważnie, a ten tym drzewem trzęsie i to drzewo
z tym prześcieradłem zbiera i tak powoli kładzie na nią. Jak ta kwiczała, jak ta wrzeszczała. Chwyciła się okna, chwyciła, kopyt, chwyciła się okna i na mnie woła: „Nusia
chodźże, Nusia chodźże, Nusia chodźże! Bo już nie mogę zrobić kroku!”. No przyszła
do środka, te chłopy z niej się śmiały: „No Ruzła, taka byłaś, że się nie boisz, ani
przechodzić koło cmentarza o północy”. No, potem do domu nie szła już tędy, tylko
szła tym, bo my mieliśmy dwie drogi: jedną tu, a drugą tam. To nie szła już, tylko tu:
„Ale odprowadź mnie, odprowadź mnie”. (...) Odprowadziłam ją, a odprowadziłam
ją do lampy, gdzie lampa się paliła. I powiedziałam tak: „A teraz już pójdziesz sama.
Przecież lampa się świeci”. A jak ona tam szła na dół, ja tak wyskoczyłam na drodze,
tak tupałam nogami, że uciekam, że biegnę. A ona jeszcze szybciej leciała do domu.
[53]

Dy wawyn fün uf Win
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

Ejwerhoüpt dö wün fejł zyty, di wjykta. Ȧn nöhta ufa
wȧn fün zy dermyt uf Win.
Tkacze jeździli do Wiednia
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
W ogóle tu było dużo takich, co tkali. I potem na wozach jeździli z tym do Wiednia.
[54]

Dy śmyd łjyta zih y Win
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Ȧn der, der Tomaszczyk, dar kom, wi dö dar Puzoń, bo
di śmyt wiöe dö. No to oü kom’ȧ, fu... har łjyt zih dy, dy
śmyd łjyta zy y Win. Diöt łjyt’ȧ zih. Ȧ wiöe ȧ... wi dar
hȧst, der śmyd? [śmejd]. Śmejd. No har wiöe ȧ śmejd.
Bo dy, dy, dy, dy fad hota zy dö gymaht, ju. Nöhta oü
koma zy, ȧ har koüft, fȧld koüft’ȧ y Denkjadiöf. Bo hot’ȧ dö, der Puzoń, hot dö kȧ

89

�90

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fȧld. Ȧ śtykla höt’ȧ dö, wo’ȧ dy hyt höt’ȧ śtejn, ȧ nöhta hot’ȧ dö nist. Diöt hot’ȧ y Denkjadiöf. Oü hot’ȧ cwe [cwü] ki, ȧna dö wiöe ȧ śmyt ȧ ołdy, dö ata zy. No to śun łang.
Kowale uczyli się w Wiedniu
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
A ten Tomaszczyk, ten przyszedł, jak tu ten Puzoń, co była kuźnia. No to też przyszedł z... on się uczył, ci kowale uczyli się w Wiedniu. Tam się uczył. On był...
jak się nazywa, der śmyt? Śmejd. No on był kowalem. Bo konie tu podkuwali, no.
Potem też przychodzili, a on kupił pole w Dankowicach. Bo tu Puzoń nie miał pola.
Kawałek miał tu, co ten dom stoi, a tak, to nie mieli nic. Tam miał, w Dankowicach.
Miał dwie krowy i tu była stara kuźnia, tu pracowali. No to już dawno temu.
[55]

Der teper cy nökwyś
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.

Ȧn ȧ teper wiöe diöt, dos kliny hytła, di ej śun ny. Der
dźjada śtełt uf, fu dam ałda, dö wiöe ȧ drzewiano chałpa,
wiöe dö, do diöt śtełt’ȧ uf, ȧ hytła ȧna diöt der teper maht
typa. Zu, yh gydenk nö nö, fjym krig. Zu myta fisa ȧn dö
śejn, zyty myłihtypa mahta zy, no fur ad. No ȧna diöt, wu
s’Nüśa höt dy śoün, diöt wiöe ȧ uwa. Ȧ w tym uwa, dym [dam] uwa diöt wypalali. Dy dy,
dy, dy typa. No. Der dźjada hot dö.
Garncarz po sąsiedzku
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
I garncarz tu był, tego małego domku już nie ma. Mój dziadek wystawił, z tego
starego, tu była drzewiano chałpa, tu była, to tam postawił domek i tam garncarz
robił garnki. Tak, ja pamiętam jeszcze, przed wojną. Tak nogami i tu ładnie, takie
garnki na mleko robili, no z gliny. No a tam, gdzie Nusia ma stodołę, tam był piec.
A w tym piecu, w tym piecu tam wypalali. Garnki. No, dziadek miał tu.
[56]
Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Der tȧta ging ni ny, oder dy mama ging ufȧ jümyt, oder
müst inda y ȧm mȧkja yhta kiöefa, no ȧ wi wjyr wün yr
śül, ferśtejsty... der jümyt wiöe diöt, wun dy śül höt, y
dam rynk wiöe. Ȧn derheja wün dy fad wejder. Bo dy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fad hota oü yhta, mȧłȧjhtwos, cy ferkiöefa. Myta wȧn. Ȧn dö wiöe ȧ bün oü, ȧna dö
wiöe der jümyt myta, gyś... ufum njen.
– Dö fjyr pöst ȧzu, fjyr śül?
No, dos wiöe der jümyt myta büda. Ȧn diöt wün dy fad derheja.
– Diöt wu... bym krȧćum diöt?
Ju, bym krȧćum. Dy wȧn śtinda, bo wün, śafła hot’ȧ cy ferkiöefa.
Mama chodziła z nami na targ
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Tata nigdy nie chodził, ale mama chodziła na targ, ale musiała zawsze którejś córce
coś kupić, a jak byłyśmy w szkole, rozumiesz... targ był tam, gdzie szkoła ma, na
tym rynku była. Na górze z kolei były konie. Bo ci, co konie (co przyjeżdżali ma
wozach) też mieli różne rzeczy do sprzedania. Wozami. A tu była też studnia, a tu
był targ znowu z... na ziemi.
– Tu przed pocztą tak, przed szkołą?
No to był targ z budami. A tam były konie na górze.
– Tam gdzie... przy gospodzie?
Tak, przy gospodzie. Wozy stały, bo były, szafliki mieli na sprzedaż.
[57]

Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt
Lüft-Staha (1926–2021), 2019.

Zej fün myt dan typa y dy Śtot, yr Bejł, śtinda zy, dy
ołys... ufs gyweł güt ferkiöefa zy, bo dö, y Wymysoü,
wiöe cy wenig cy ferkiöefa.
Garncarze jeździli z garnkami na targ
Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
Oni jeździli z tymi garnkami do Kęt, w Białej stali z tym wszystkim, mogli sprzedać, bo tu w Wilamowicach było za mało, żeby sprzedawać.
[58]

Ymcyg diöh dy at fum kłopa
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.

Yhy wiöe, y Nowa Wieś wöntwer cyderjyśt. Ȧ at ufȧ
nakaz y Katowic. Oder dy wönung krigtwer y Nowa
Wieś. Dos ej nönd by... Ruda. Ȧna nöhta, wi’ȧ di jün

91

�92

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

fergingja, ging’ȧ uf dy köłagrüw y zȧj at, no. Ȧn nöht diöt wiöd’ȧ śtȧjgjer. No ȧ
nöht füwer nö uf zahüd, bo diöt wiöe ȧ kolega, ȧn’ȧ bot’ȧ zjyr o. Ging’ȧ wejder
hyhjer. No. Ȧ nöht kömwer dö, bo der foter wiöe śwah śun, dy müter oü. „Kumtźe”
ȧn „kumtźe”, ȧn „kumtźe”, ȧn mȧj ełdyn oü „Kumtźe, kumtźe” – no to kömwer dö.
Przeprowadzki ze względu na pracę męża
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
Ja byłam, w Nowej Wsi (koło Katowic) mieszkaliśmy najpierw. Pracował przez
nakaz pracy w Katowicach. Ale mieszkanie dostaliśmy w Nowej Wsi. To jest niedaleko Rudy. I potem, jak te lata przeszły, poszedł na kopalnię, do swojej pracy, no.
I potem tam został sztygarem. No a potem pojechaliśmy jeszcze na zachód, bo tam
był kolega i on go bardzo prosił. A potem znowu awansował. No, a potem przyszliśmy tu, bo ojciec był już słaby, matka też, „Chodźcie” i „chodźcie” i „chodźcie”,
a moi rodzice też „Chodźcie, chodźcie”, no to przyszliśmy tu.
[59]
Dy rȧz uf Win
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.
Yhy wiöe myter śwaster ȧn cwü gyśwystyn. Ȧny ławt
śun ny. Mȧj śwaster ławt ny ȧn ȧ gyśwyster. Dy ełdsty
ȧn dy jyngsty ławt ny ȧn s’Böba-Hȧla ȧn yhy ławwer
nö. Oh, wjyr wün cwü woha y Win. Ȧ nöht wiöe’h ekstra oü nö. Oder wjyr wün dy kyndyn śun ny, wüwer śun
ny cyzoma, ejs fü myt zȧj [zer] müter, yh fü myt mȧj [mer] müter, no to fü’h. Bo
wȧsty, s’wiöe wo ȧmöł śtrengjer. Ȧn wen dy yht wyłst brengja, wjyn zy oły gryht
hon byzoma. Ferśtejsty’s? Ȧzu hota zy’s ny byzoma. Zej fü ekstra ȧn wjyr fün ekstra.
Podróż do Wiednia
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
Ja byłam z siostrą i dwoma kuzynkami. Jedna już nie żyje, moja siostra nie żyje
i jedna kuzynka. Najstarsza i najmłosza nie żyją, a ja i Boba-Hala żyjemy jeszcze.
O, my byłyśmy dwa tygodnie w Wiedniu. A potem byłam osobno też jeszcze. Ale
my, dzieci nie byłyśmy już razem, ona jechała ze swoją matką, ja jechałam ze swoją
matką, no to jechałam. Bo wiesz, było coraz bardziej rygorystycznie. A jak chcesz
coś przewieźć, to by mieli wszystkie od razu razem. Rozumiesz? A tak, to nie mieli
nas razem. Ona jechała osobna, a my osobno.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[60]
Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt
S: Lüft-Staha (1926–2021), 2019.
N: Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2019.
S: Yh wa ziöen, cünum ging ȧ büw, ny?
N: Yhy hot ju hefa frȧjłoüt.
S: Ȧna har hot ȧn hołwa liter, wjyr zoha jum cü, wi’ȧ
kom, hołwa liter śtekt’ȧ ym giöeta diöt hyndum boüm.
Ging ny nȧj. Nöhta wjyr noma dos, trunka dos oüs, do woser guswer’um ȧj. Ȧn har
kom nöhta roüs, nom dos roüs ȧn’ȧ ging nȧj.
Żarty podczas zalotów
S: Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
N: Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2019.
S: Ja opowiem, do niej chodził taki chłopak, nie?
N: No do mnie się wielu zalecało.
S: No i on miał pół litra, my się mu przyglądaliśmy. Jak przyszedł, pół litra schował w ogrodzie tam pod drzwem. Nie wszedł. Potem my to wzięliśmy, wypiliśmy,
to wodę mu nalaliśmy. A on potem przyszedł, wyciągnął to i wszedł do środka.
[61]

Mȧj wymysiöejer friöed
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Wos wa’h fercyła, bo dos, s’mügjys wiöe dy troü,
nöhta wün zy dyham asa, nöhta gingja zy yn krȧćum,
diöt ej ȧ gruser jes (zol) uf der heja, ufum Rynk.
Diöt śpejłta zy, diöt tanctwer, no... ȧzu frȧjyta zih dy
łoüt. Ȧ nöht köma zy yn ham wejder asa ȧn wejder
gingja zy cyryk. Jyśter wiöe dos ȧzu.
Moje wilamowskie wesele
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Co będę opowiadać, bo to, rano był ślub, potem jedli w domu, potem szli do karczmy, tam jest duży ten (sala) na górze, na rynku. Tam grali, tam tańczyliśmy i tak
się cieszyli ci ludzie. A potem przyszli znowu do domu jeść a potem znowu szli
z powrotem. Tak to było kiedyś.

93

�94

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[62]

Wi dy dinstmiöed nöm krig cüfełik ziöet,
do wer hon ȧ śwȧjn gyśłaht
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Hotwer ȧ klina śwȧjn, ȧ kliny śwȧjn. Ȧn dy mama ziöet:
„Wjyr wan śłahta, wawer (hon) yht cy asa” – bo s’wiöe
ym gyśeft śun nist cy kiöefa, ny? „Wawer ȧbysła, cy
bysła nama”. Ȧ güt. Ȧn c’yns wiöe ȧs, ȧ fo [fu] Rzeki
[Rzyki], ȧ dinstmȧkja, wo’s ny hot diöt nist cy asa, do dy ki, do’s kom cyr mama hyłfa.
Ȧn... ȧ zyter wiöe, no oü ȧ śwȧjn, hund, ȧ ruter hund, ging’ȧ uf... y Ałca ging’ȧ
uf dy... fermygja. Ȧn ejs hot gy... „Zisty’s, cün... by yns hösty yht cy asa, ȧ by
jyr y dam Wymysoü y..”, Bobowo, wyster, przezwisko. „Do wjesty nist ny hon”.
Ȧ ejs ziöet: „No wjyr hota ju śwȧjn gyśłaht. Wjyr hota ju yht cy asa”. Dar lüder,
dar, kom’ȧ gyfiöen dö yn gymȧn, ziöet’ȧ: „Der wat hon gryht ołys cy asa. Diöt ej
ȧ śwȧjn gyśłaht”. Ȧn ȧner wiöe for [fur] fryndśoft, oder weter śun, for [fur] Pałośka. Jer wöst ny, ȧ hot gyhüt dos. Ȧ jer wöst ny, wi cy gejn. Ziöet’ȧ ȧzu: „Wyster,
yhy ho mer fergasa s’mügjaasa cy nama. Yt mü’h fłigja”. „No to gejźe, gejźe”.
Ȧ har ziöet yr mam, yr müter. Pałoś śryw’ȧ [śrȧw’ȧ] zih: „Gej gryht cym Nüśa”
– bo mȧj mama Anna – „Do zy wan diöt gejn, bo zy zȧjn ogycejgja, do dy śwȧjn,
s’śwȧjn höt”. Ȧn mȧj putek, mȧj pot, zyt c’ync s’gytrȧd, ȧna...
– Bo dȧj foter wiöe ny dyham, no ny?
Nȧ, der tȧta wiöe y England. Ȧn dy mama ziöet: „Wȧsty’s, fiöeźe” – funfcik kilo
wȧs – „Ȧn wen zy wan dih fanga, ziöe, do dy höst hower” – bo der hower, do’ȧ zyt.
No ging yh, bo het yh gywöst ołys, bo dy... yhy het zy gykant mejer. Har ziöet mer
ȧzu, der pot: „Ȧ zycźe ȧbysła, ȧ nöht wysty gejn”. Yhy kum yn ham, aht kłopa köma
dö, wo wer nist ny hota. Ȧbysła brut ȧn nist mej. Köma zy, ȧn yn köła zühta zy, ym
gyhakys, bo der dźjada höt yns gyhakys gymaht, bo ȧ kü hotwer nö, diöt hakta zy.
Ȧ nöht dy mama ging ufȧ Rynk, ziöeta zy jum ȧzu: „Wȧsty’s, wjyr hon ȧ śand, takie
biedoczki, takie dwie biedoczki”, – no ȧn ȧ klin... der Staha wiöe jung, no, klin: „Jyr
hot nist cy asa”. Ȧ fyrym ej der, fyrym kom’ȧ? Y dam, wo dos... „No musiałem iść,
bo mnie zmuszali”, no.
Jak służąca po wojnie przez przypadek się wygadała, że było u nas świniobicie
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mieliśmy małą świnię, małą świnię. I mama powiedziała: „Będziemy bić, będziemy mieli coś do jedzenia”, bo w sklepie już nic nie było do kupienia, nie? „Będziemy trochę, po trochu brać”. I dobrze. A u nas była jedna, z Rzyków, służąca. Co
tam nie miała nic do jedzenia, że krowy, żeby przyszła mamie pomóc. I był taki,
no, też taka świnia, pies, czerwony pies, co poszedł do Hałcnowa na majątek. I on

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

powiedział: „Widzisz, u nas masz co jeść, a u niej w tych Wilamowicach”, u Bobowej, wiecie, przezwisko, „To byś nic nie miała”. A ona powiedziała: „No my
zabiliśmy świnię. Mieliśmy przecież coś do jedzenia”. Ten pieron, ten, przyjechał
do gminy, powiedział: „Zaraz będziecie mieć wyżerkę. Tam zabili świnię”. I jeden
był z krewnych, ale dalej już, od Pałoszki. On nie wiedział, on to usłyszał. A on nie
wiedział, jak wyjść. Powiedział tak: „Wiecie co, zapomniałem wziąć śniadania.
Muszę lecieć”. „No to idź, idź”. A on powiedział mam..., matce. Pałosz się pisał:
„Idź zaraz do Nusi”, bo moja mama Anna, „Że tam pójdą, bo oni są oskarżeni, że
świnię, że świnię mają”. A mój putek, mój chrzestny, siał u nas zboże.
– Bo twojego ojcia nie było w domu, no nie?
Nie, mój tata był w Anglii. I mama powiedziała: „Wiesz co, jedź”. Pięćdziesiąt kilo
pszenicy, „a jak cię złapią, powiedz, że masz owies”, bo owies, żeby zasiał. No to
poszłam, bo bym była wiedziała wszystko, bo... ja bym ich bardziej poznała. On
mi powiedział tak, ten putek: „A siedź trochę, potem pójdziesz”. Ja przychodzę do
domu, ośmiu mężczyzn przyszło, co nic nie mieliśmy. Trochę chleba i nic więcej.
Przyszli i w węglu szukali, w sieczce, bo dziadek nam zrobił sieczkę, bo mieliśmy
jeszcze jedną krowę. Tam kopali. A potem mama poszła na rynek, powiedzieli jej
tak: „Wiesz co, wstyd nam jest, takie bedoczki, takie dwie biedoczki” no i mały
(brat), bo Staszek był jeszcze młody, no mały. „Wy nie macie co jeść”. A dlaczego,
a dlaczego przyszedł? Tego spytała, co... „No musiałem iść, bo mnie zmuszali”, no.
[63]

Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.

Ȧdkłüfwer cym Kućmierczyk. Dy mama ufum, ufum
ryk mejh (trüg), ȧn... wo ȧ śtykla wün śun, wo zy śusa.
Zy kunda yns derśłön. Ȧ diöt zoswer ym kałer, cwej
tag. Oder zy hota woser, brut ȧn gywys arpuł [arpułn],
no to öswer. Ȧn y cwej tag gingwer dö, no grynn, dy
mama grȧn, no bo dy kü wiöe, ȧ s’wiöe kȧ he ny, kȧ śtruw ny, nist.
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Uciekliśmy do Kućmierczyka. Mama na, na plecach mnie i... co kawałek byli już,
co strzelali. Mogli nas zabić. A tam siedzieliśmy w piwnicy, dwa dni. Ale mieli
wodę, chleb i chyba ziemniaki, no to jedliśmy. A po dwóch dniach poszliśmy tu, no
płakaliśmy, mama płakała, bo krowa była, nie było siana, nie było słomy, nic (po
spaleniu stodoły).

95

�96

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[64]
Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by Doüćłand
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Dö wiöe oü ȧ ołdy hyt. Oder dö wiöe der zun ȧner
gyśtüdjyt pönyś. Ȧ nawet wiöe’ȧ y Doüćłand ym lagjer. Ȧn der foter dö, der Böba, fü der bocȧm Führer,
diöt, ȧn hot ȧzu gylamyt, ȧn wȧsty’s, dö wün zy doüć
gyśrejwa, ferśtejsty? Doüć, no. To łisa zy’ȧ nöhta, nö
ȧm mönda łisa zy’ȧ roüs, dan Staha, dan gyłjyta.
Jak szwagra zabrali do obozu za Niemca
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Tu był stary dom. Ale tu jeden syn był wykształcony po polsku (studiował na polskiej uczelni). A nawet był w Niemczech w obozie. I ten ojciec tu, Boba, pojechał
aż do Führere, tam, i tak lamentował, i wiesz, tu byli zapisani jako Niemcy, no nie?
Jako Niemcy, no (Volkslista). No to wypuścili go potem, po miesiącu go wypuścili,
tego Staszka, tego wykształconego.
[65]
Wi ȧ bykanter fum foter yn oüsgyzidlta
Wymysiöejyn hüłf (ym 1956 jür)
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
No, mȧj foter fü nöhta nö uf Warśaw, ȧna nom’ȧ myt
s’Linküś-Nüśka, diöt, wȧsty, war dos ej, no no no. Bo
ejs wiöe oü ȧ zyter gadać. No to gingja zy cy dan ganca
oüsgyzidlta kłoün giełd, bo dos köst ołys di, di... Ȧn’ȧ
hot diöt ȧn fu Kozy, hot’ȧ ȧn, fu Kiöez wiöe, fu dam
diöf, ȧn bykanta. Y dam ganca... Ȧn diöt maht’ȧ dos oüs, do zy köma, y cwü woha
wün zy cyryk. Y dam sejm diöt, y Warśaw. To dar maht dos ȧzu oüs, dar fu Kiöez.
Jak znajomy ojca pomógł wysiedlonym Wilamowianom (w 1956 r.)
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
No, mój ojciec pojechał potem do Warszawy i wziął Linkusiową Nuśkę, tam, wiesz,
kto to jest, no no. Bo ona była też taka wygadana. No to poszli do tych wszystkich
wysiedlonych zbierać pieniądze, bo to wszystko kosztowało te, te. I on tam miał
potem z Kóz jednego, z Kóz był, z tej wsi, znajomego. W tym całym... I tam to

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

załatwił, że przyszli (odzyskali domy), za dwa tygodnie byli już z powrotem. W tym
sejmie tam, w Warszawie. To ten to tak zrobił, ten z Kóz.
[66]

Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa
N: Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
H: Taksła-Hȧla (1923–2020), 2009.

H: Der Kennedy der Edward ej gyśtiörwa. Wȧsty fu
dam?
N: War?
H: Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa.
N: Der Edward ej gyśtiörwa? Har ej śun ołd.
H: Zejwȧnzymfcik jür... Ny, zejwȧnzymfcik jür? Dü kenst, ny?
N: Di Kennedy, der...
H: Kennedy der John, Robert, wu zy derśusa zy, ny?
N: John, Robert i Edward.
H: Ȧn der Edward, der łecty.
N: Ȧ, har wiöe śun ganc, ȧ gru... yhy zoh’ȧ ȧmöł oü.
H: Har wułd ju ny zȧjn kȧ prezydent.
N: Har wułd ny zȧjn. Bo oły bejdy derśisa zy.
Śmierć Edwarda Kennedy’ego
N: Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
H: Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2009.
H: Edward Kennedy umarł. Wiesz o tym?
N: Kto?
H: Edward Kennedy umarł.
N: Edward umarł? On był już stary.
H: Siedemdziesiąt siedem lat. Nie? Siedemdziesiąt siedem, no nie?
N: Ci Kennedy, ten...
H: Kennedy John, Robert, co go zastrzelili, nie?
N: John, Robert i Edward.
H: No Edward, ten ostatni.
N: A on był już całkiem... raz go też widziałam.
H: On nie chciał być prezydentem.
N: On nie chciał być, bo obydwóch zastrzelili.

97

�98

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Konceptualizacja czasu, opozycja dawniej–dziś
Dy konceptuȧlizȧcyj fur cȧjt, dy opozycyj
„jyśter” ȧn „hoüt

[67]
Dy śül fjym krig wiöe śtreng
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2008.
Yr śül, wi yhy ging y dy śül, to wiöe’s zjyr ȧzu śtreng.
Wjyr müsta zjyr gyhühja. Oder zy jata oü, dy śiłyn.
Der śiłer kund s’kynd hoün, ȧn dy ełdyn ziöeta nist ny.
Bo ejs müst zih ołys łjyn, zy müsta ołys kyna. Dy kyndyn müsta zjyr gyhühja. Ny ȧzu wi yta, maha zy, wo zy weła, yr śül. Jyśter wiöe dos
ny. Jyśter wiöe der śiłer gyert. Dos wiöe der śiłer. Oły zumtag gingwer y dy kjyh.
Cy fjyr wüwer y dar... ȧjgyśtełt ȧna wer gingja myta śiłyn y dy kjyh. Oły zumtag cyr
jyśta mas. No ȧn ȧzu łjyta zy oü zyngja, ȧbysła fur wełt. No ołys łjyta zy. Zy łjyta
oü wi... nyn, ȧn yh kon nö yta śtrykja ȧn... dy faś ym, yr zok. Dos łjyt yh mih yr śül.
Dy śiłeryn łjyt yns. Oder s’wiöe güt yr śül. Yhy hot gan dy śül. Güty śiłyn wün oü.
Mejer wȧs yh ny. Yr zejwda klas wüwer zȧhs mȧkja ȧn cwencik büwa. Ołys ging
śun, dy büwa gingja śun weter y dy śül. No ȧn di mȧkja błyn hałt, bo zy wułda oü
enda dy zejwdy klas ȧna, ȧna hyłfa y dyham. Müst’s śun dy ki hita, ołys y dyham
maha. Wi byr wjytśoft.
Przedwojenna szkoła była rygorystyczna
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2008.
Do szkoły, jak ja chodziłam do szkoły, to było bardzo rygorystycznie. Musieliśmy
być bardzo posłuszni. Ale bili też, nauczyciele. Nauczyciel mógł zbić dziecko,
a rodzice na to nic nie mówili. Bo ono musiało się wszystkiego uczyć, musieli
wszystko umieć. Dzieci musiały być bardzo posłuszne. Nie tak jak teraz, że robią
w szkole, co chcą. Kiedyś tego nie było. Kiedyś nauczyciel był szanowany. To był
nauczyciel. Każdą niedzielę szliśmy do kościoła. Czwórkami byliśmy ustawieni i szliśmy z nauczycielami do kościoła. Każdą niedzielę na pierwszą mszę. No
i uczyli nas i śpiewać, trochę o świecie. No wszystkiego uczyli. Uczyli też... szyć,
a ja jeszcze teraz umiem robić na drutach piętę w pończosze. Tego się nauczyłam

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

w szkole. Nauczycielka nas uczyła. Ale było dobrze w szkole. Ja lubiłam szkołę.
Dobrzy nauczyciele też byli. Więcej nie wiem. W siódmej klasie było nas sześć
dziewczyn i dwudziestu chłopców. Wszystko już poszło..., chłopcy poszli już dalej do szkoły. No a te dziewczyny zostały, bo chciały też skończyć siódmą klasę
i, i pomagać w domu. Musiała już paść krowy i wszystko robić w domu. Jak przy
gospodarstwie.
[68]

Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy śpröh ȧjgyfüt
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.

H: Der Bernstein to mi wytłumacz.
I: Pönyś, wymysiöejer... bursztyn ej pönyś. Ȧ pönyś
kon mȧ dos ny ziöen.
H: No pönyś ny.
I: S’zȧjn ju fejł wjytyn, wo nöhta koma, do hon zy zy ejwerata uf wymysoüś... uf
wymysiöeryś, bo y Estrȧjh gingja zy ju y dy doüćy śül, ȧ ny y dy pönyśy. Pönyśy śül
mahta zy ołdyśt uf, wi der Bilczewski dö dy śül ufboüt. Ȧn zu, to hota zy... koma dy
kyndyn y dy śül, kuzt der śiłer myta wymysiöeryś, bo zy kunda ȧni ny doüć. Nöhta
ołdyśt łjyta zy s’wymysiöeryśy... yyy, s’doüćy, bo s’wiöe jok doüć. Ȧn nöhta ołdyśt
wi der arcybisküp Bilczewski di śül ufboüt, do ziöet’ȧ, zy zeła diöt ȧjfjyn dy pönyśy
ryd, wȧjł zy... ȧ zit wi zjyr ferhast zȧjn dy Pöła uf dy, uf di, wo ȧjgyzidlt zih hota fjyr
aht hundyt jür. Bo har wiöe ju y Lemberg.
Dlaczego w Wilamowicach wprowadzono język polski
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
H: Der Bernstein – to mi wytłumacz.
I: Po polsku, po wilamowsku... Bursztyn jest po polsku. A po polsku tego nie można
powiedzieć (w języku wilamowskim).
H: No po polsku nie.
I: Jest dużo słów, które później przyszły i je przerobili na wilamowski. Bo za
Austrii chodzili do niemieckiej szkoły, nie do polskiej. Polską szkołę otworzyli,
dopiero jak Bilczewski (arcybiskup) tu wybudował szkołę. A tak, to przychodziły
dzieci do szkoły i rozmawiały z nauczycielem po wilamowsku, bo nie umiały nawet po niemiecku. Potem dopiero uczyły się niemieckiego, bo był tylko niemiecki. A potem, dopiero jak arcybiskup Bilczewski tą (obecną) szkołę wybudował, to
powiedział, że powinni tam wprowadzić język polski, ponieważ Polacy tak nienawidzą tych ludzi, którzy się tu osiedlili przed 800 laty. Bo on był we Lwowie.

99

�100

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[69]
Dy baba hoüt zih ym bet
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No frȧłik, zej zoct zih ym bet, zy śtind ny uf, oder
gryhta hoüt zy zih ym bet. No.
– No ȧ fyrym wiöe dos ȧzu, ziöeta zy?
No wȧs yh? Zyfuł zoh yh dyham, no. Zy hoüt zih śun
ym bet.
Babcia czepiła się w łóżku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No pewnie, ona siadała w łóżku, nie wstawała, ale od razu czepiła się w łóżku.
– A czemu to tak było?
A czy ja wiem? Tyle widziałam w domu. Ona się czepiła już w łóżku.

[70]
Dy bowa, wo gingja bocȧm end wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Y dy kjyh – frȧłik! Oder nöhta, wi’s ȧzu śun wiöe ny
erłiöet, no to gingja zy śun ony hoüa. Oder wymysiöeryś. Wün piöer zyty bowa, wiöe s’Wȧśkl-Kȧrolka,
mȧj müter, ȧna nöhta wiöe fum, fum... no, Kasi Botuł-Mjyrkowej, dy müm ging oü pocy end wymysiöeryś.
Bo dy jungsta, dy jyngsta bowa gingja śun ȧzu, wȧst, s’wiöe ny erłiöet, no to nyta
zy śun ȧ rykla, ȧna gingja zy ȧzu śun.
– Bo ojer śwygjermüter ging oü wymysiöeryś?
Ȧ, di ging pocum tut wymysiöeryś. Zy hot oü cwe, cwe... cwej rek, zej wiöe ȧ
öemy bow, ny? Bo der kłop śtiörw, zy ławt ju ȧni kȧ jür mytum kłopa, ȧn’ȧ śtiörw.
Kobiety, które do końca życia chodziły po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Do kościoła, pewnie. A potem, jak już nie było dozwolone, to chodziły już bez
czepców. Ale po wilamowsku. Było parę takich kobiet, była Wȧśkl-Karolka, moja
matka, a potem była od od... no Kasi Botuł-Mjyrkowej ciotka chodziła do końca po
wilamowsku. Bo te młodsze kobiety chodziły już tak (nie po wilamowsku), bo nie
było wolno, no to szyły już sukienki i tak chodziły.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[71]

Ȧ bow trüg koroln fu böśtan
Abda-Inga (1928–2016), 2009.

No ȧn dö wün, s’wün gynüg, dy ołda bowa s’mȧst trüga
zy. Oder wȧsty, ȧ bow kant yh nö y Wymysoü, wo trüg
koroln ny fu koroln, oder fu Bernstein.
– Ju?
Gynoü ȧzu gyśnyct wi dy ruta koroln, oder nö by... underwoh ging zy myt dan Bernstein.
– Ju?
Ju.
– Ȧ wyłys wiöe dos?
Dos wiöe fun Zejmyśa. Wu der Frana wiöe, der Böba-Frana ferwejwa. Dy
śwygjermüter.
Jedna kobieta nosiła korale z bursztynu
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
No a tu były, było dość trochę, najczęściej starsze kobiety je nosiły. Ale wiesz,
jedną kobietę jeszcze znałam w Wilamowicach, która miała korale nie z korala, ale
z bursztynu.
– Tak?
Dokładnie tak uformowane, jak te czerwone korale, ale jeszcze... w tygodniu chodziła w tych bursztynach.
– Tak?
Tak.
– A która to była?
To była od Zejmów. Gdzie Franek był, Boba-Franek gdzie się ożenił. Jego teściowa.
[72]

Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig zułd ocin
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Cyjyśt höt zy s’hemb. Nöhta hot zy ȧ zyta, kymt’s cy
ziöen, dos wiöe ȧ zyta r... niby podłüćka. Ȧ podłüćka,
dos wiöe... wi’s wiöe wiöem[y], wiöe dos fu filc. Ȧ wi
s’wiöe mȧja, śejn, no to wiöe’s ȧ wȧjsy. Ȧn ȧzu wiöe
dos śtrimik, niby ȧ wiöemy podłüćka. Ȧ nöht wiöe ȧ
rök, ȧn ȧ śjyctüh. Der rök wiöe inda, kymt’s cy ziöen, dyhynda wün fałda, ȧn dy
wün dy... z przodu, fu föna wün zy fu wiöe... wiöer wiöe zöfuł ny, bo diöt wün

101

�102

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

wejder hefa fałda ȧna dö wiöe der... s’śjyctüh dakt zy dos ołys cü. No ȧn ȧ jüpka.
Ȧ śejny jüpka. Ȧn underwoh to wiöe zy ȧzu śejn ny, bo s’wiöe gywynłik jok.
Ȧn ȧzu wiöe myt borta. Y dy kjyh ȧn ȧzu, zyty śejny borta. Ȧ... do dy jüpka śejn
ej. Oder yn krȧćum oba underwoh y dy kjyh, to wiöe śun dos amer ȧbyselüćü. Myt
ander zyty... kymt’s cy ziöen, wȧ nist, wi dos... ȧ hoft.
– Oüsgynyt.
Ju, jyśter. No do wün jüpka śejny, ȧn dos wiöe, ȧna ufs hiöet ȧ tihła wymysiöejer, dy
müst gejn ym tihła. Wjyr, mȧkja, müstwer oü ȧ tihła hon. Oder nöhta, wi’s wiöe wamer, do gingwer śun ony tihła, mȧkja. Oder dy mama, to łang gingja zy yn ymyntihła
[ymertihła] y dy kjyh. Oder nöhta wiöda zy gyśȧjter, by Doüćłand, nöhta dy Doüća ziöeta zu: „S’ej ȧbysła śod y di, niby dy ymyntihła [ymertihła] oüsbłȧha”. No do gingja
zy y dy jüpka [yn jüpkja]. Ołdyśt by Doüćłand gingja zy ony ymyntihła [ymertihła].
– Ȧ ejer to inda wiöe?
Inda müsta zy hon. Cy wiöem, cy kołd, wiöe’s... s’ymyntihła [s’ymertihła] müst zȧjn.
Wen dy wiöest oüsgan śun. Oder ȧzu ȧ mȧkja wi wiöe, to ging zy yr jüpka y dy kjyh.
No ȧ yn krȧćum, no do wiöe wejder ander ocug, amer. Płesnerrök, no to płesnerrök dos
wiöe... z Pszczyny, płesner. No dos wiöe... dü wȧst, wosfer dos rek zȧjn. Zyty śtrimła,
oder ny ȧzu... śejn, oder płesnerrök dos wiöe yn krȧćum ȧna underwoh y dy kjyh.
Jak przedwojenne Wilamowianki się ubierały
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Najpierw miała koszulę. Potem miała taką, przyjdzie powiedzieć, to była taka
niby halka (podłüćka). Halka, to było jak była ciepła, to była z filcu (flaneli). A jak
był maj, ładnie, to biała. A tak, to była w paski, niby ciepła halka. A potem była
spódnica i fartuch. Spódnica była zawsze, przyjdzie powiedzieć, z tyłu były fałdy,
a z przodu były z innego materiału, bo tam było znowu pełno fałd, to fartuch to
wszystko zakrył. No i jupka. Ładna jupka. A w tygodniu to nie była taka ładna, bo
była zwyczajna tylko. A tak, to była z bortami. Do kościoła i tak, takie ładne borty,
żeby jupka była ładna. Ale w karczmie albo w tygodniu do kościoła, to to już było
trochę biedniejsze. Z innymi takimi, przyjdzie powiedzieć... haftami.
– Wyszyte.
Tak, kiedyś. No to były ładne jupki, a to było... i na głowę chustka wilamowska,
musiałaś iść w chustce. My, dziewczyny musiałyśmy mieć chustki. Ale potem, jak
było cieplej, to chodziłyśmy już bez chustek, dziewczyny. Ale mama, to długo jeszcze chodziły w odziewaczkach do kościoła. Ale potem już zmądrzały, za Niemiec,
potem Niemcy powiedzieli tak: „Trochę szkoda tych..., odziewaczki płowieją”.
No to chodziły w jupkach. Dopiero za Niemiec chodziły bez odziewaczek.
– A kiedyś to zawsze była?
Zawsze musiały mieć. Czy ciepło, czy zimno, odziewaczka musiała być. Jak byłaś
już wydana. Ale tak, panienka jak była, to szła w jupce do kościoła. No do karczmy

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

to był znowu inny strój, biedniejszy. Płesnerrök, płesnerrök to było z Pszczyny,
pszczyńska. To było... ty wiesz, które to są spódnice. Takie paseczki, ale nie takie
ładne. Ale płesnerrök to było do karczmy i w tygodniu do kościoła.
[73]

Wosfer hemb jyśter wün
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Nȧ, jyśter, dy mü[ter]... dy mama, do müsta, dy jemuł
[jemułn] müsta zȧjn bocy dö. Oder nöhta wün zy śun
gyśȧjter, s’ej śod ym dy wiöer ȧna kymt’s cy ziöen, zej
müsta dos... wi kymt’s cy ziöen... obrócili to, ymłen, no
do mahta zy dy jemuł [jemułn] kjycer. No do nytwer dö
yns błimła oüs, owi wjyr, mȧkja. Nöhta hotwer s’hemb myt błimła, do wiöe’s fjyr
ȧ blüzka gryhta ȧna... Oły wüwer öem ogycün. Oder wymysiöeryś, no. Wymysiöeryś,
ym rykla, ym śjyctüh, oder nöhta wün śun rykla fjyr yns, mȧkja, gancy rykla, ny rek,
bo dos wiöe cy wiöem, ys fȧld cy gejn ata.
O tym, jakie dawniej były koszule
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Nie, kiedyś mama, to rękawy musiały być aż dotąd. Ale potem były już mądrzejsze,
szkoda materiału i przyjdzie powiedzieć, musiały to... obróciły to, to zrobiły te rękawy krótsze. No to wyszywałyśmy sobie kwiatki, my panienki. Potem miałyśmy
koszule z kwiatkami, to było od razu jako bluzka. Wszystkie byłyśmy biednie ubrane. Ale po wilamowsku, no. Po wilamowsku, w sukience, w fartuchu, ale potem
były już sukienki dla nas, dziewczyn, całe sukienki, nie spódnice, bo to było za
ciepło do pracy w polu.
[74]

Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu wi yta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Hota zy won, do fu hułc wiöe dy won. Cy boda, no do
ȧbyselüćü woser, no oder ny cy fejł, do zu mȧkja wiöe,
kymt’s cy ziöen, myta śü wiöd’s giöe ny nos, bo dos
wiöe ju ołys cy śwjer, oder zy śunta jyr. Ȧ yta s’łen zy
dih nejder y dy... ys woser, yta ys’s ganc andyśt, wi’s
jyśter wiöe. Jyśter gusa zy zih ȧzu ny wi yta.

103

�104

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kiedyś nie lali po śmierguście tak mocno jak teraz
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Mieli wannę, z drewna była wanna. Do kąpania, no to trochę wody, no ale nie za
dużo, żeby dziewczyna była tak przyjdzie powiedzieć, nawet butów nie miała zmoczonych, bo to było wszystko za ciężkie, ale szanowali je. A teraz kładą je do wody,
teraz jest całkiem inaczej, niż było kiedyś. Kiedyś tak nie lali, jak teraz.
[75]
Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oder mȧj tȧta fjyrcyłt [fercyłt], wi’ȧ ging cyr mama
cym Hȧla-Mockja diöt, cym Tobyś, do śtełt’ȧ ȧn wiöen
ufum... ufum dah, ufer śoün. Śtełta zy. Dy büwa kuzta
myter [myta]... ełdyn, ȧn dy andyn śtełta ufum dah ufer
śoün ȧ wiöen cyzoma, no. Konsty ziöen, wi zy jyśter cykrigata, dos wiöe ny cym ziöen.
Jak złożyli wóz na dachu
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Ale mój tata opowiadał, że jak chodził do mamy, tam do Hala-Mocka, do Tobysia,
to postawili wóz na dachu, na stodole. Postawili. Chłopcy rozmawiali z rodzicami
(dziewczyny), a ci drudzy składali na dachu stodoły wóz (drabiniasty). No powiedz,
jak kiedyś robili na złość, to było nie do powiedzenia.
[76]

Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’ȧ hot ahca jür
Lüft-Staha (1926–2021), 2019.

Wi’ȧ hot zymfca jür, kon’ȧ nö njynta ny gejn. Wen’ȧ
höt ahca jür, müst’ȧ kiöefa brantwȧjn, di oły rüfa ȧn
bjyr ȧjkiöefa, nöhta kon’ȧ rymgejn.
Po śmierguście nie można było iść, jak się nie
miało osiemnastu lat
Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
Jak miał siedemnaście lat, to nie mógł nigdzie iść. Jak miał osiemnaście lat, to
musiał kupić wódkę, wszystkich zaprosić i kupić, to dopiero potem mógł chodzić.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[77]

Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa dy fadyn
Biöeźnjok-Helka (1924–2014), 2009.

Es wiöe [s’wiöe] zjyr łöstik y Wymysoü jyśter. Wȧł,
cym bȧjśpil, wjyr śłysa dy fadyn, cy yns, yn der kyh
[yr kyh]. Koma oły nökweryn, oła mȧkja. Ȧna dy bowa
oü. No ȧzu... wos kon yh ziöen mejer? Wjyr hon fejł
mytgymaht dö, wȧsty? Wi di Rüsyn [Rüsa], wi koma
dö, uf Wymysoü. Ȧ s’wiöe zjyr śejn, fadyn, für dym krig [fjym krig], dy nökwer
hota zih zjyr gan. Zy gingja c’öwyts inda cyzoma. Uf der bank zasa [zösa] zy, bo
jyśter wiöe kȧ radio, wiöe kȧ, kȧ te... fernzejer wiöe, wiöe nist. Ȧ ołys wiöe güt,
s’wiöe łöstik. Ȧ yta, yta dy łoüt hon fernzejer, hon telefon, zy zȧjn fjyr zejh mejer.
– Ju. Bo jyśter ida zuntag, koma dy bowa.
Frȧłik, oły zuntag, oder undweroh oü. Underwoh s’öwyts. Koma zy oü, gingja zy cy
nökwer. Zy hota zih jyśter zjyr gan. Yta oü, oder ider ej fjyr zejh mejer, wȧst? Wȧł
ider höt, wi yh ziöet, fernzejer, und telefon, und so weiter.
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy pierze
Helena Gasidło z d. Zejma (1924–2014), 2009.
Kiedyś było w Wilamowicach bardzo wesoło. Bo na przykład, my szkubałyśmy
pierze, u nas w kuchni. Przyszły wszystkie sąsiadki, wszystkie dziewczyny. I mężatki też. No i tak, co mogę jeszcze powiedzieć. Dużo tu wycierpieliśmy, wiesz?
Jak Ruscy, jak przyszli do Wilamowic. A było pięknie, pierze, przed wojną, sąsiedzi
się bardzo lubili. Wieczorem się spotykali. Wysiadywali na ławce, bo kiedyś nie
było radia, nie było telewizji, nic nie było. A wszystko było dobrze, było wesoło.
A teraz, teraz ludzie mają telewizory, telefony, są tacy więcej dla siebie.
– Tak, bo kiedyś w każdą niedzielę schodziły się kobiety.
Pewnie, w każdą niedzielę, ale w tygodniu też. W tygodniu też, wieczorem. Przychodziły też, szli do sąsiadów. Kiedyś się wszyscy bardzo lubili. Teraz też, ale
każdy jest, każdy jest więcej dla siebie, wiesz? Bo każdy ma, jak powiedziałam,
telewizor, telefon i tak dalej.
[78]

Fjym krig go’s ny hefa kroüt y Wymysoü
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Yh wa der wos ziöen, wi wjyr by Pöłscȧjt, no to
hotwer inda kroüt, kymt’s cy ziöen, cwencik cȧjł
[cȧjłn], do zectwer kroüt y cwencik cȧjł. Ȧna s’gan-

105

�106

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

cy gywend höt funfcik cȧjł oba zȧhcik cȧjł, no ny? No do can cȧjł zȧjn kroüt
gyzoct, ȧn s’łecty wiöe myt kwaka gyzoct. No do wen dy höst zöfuł kroüt, dü
djefst ju zöfuł ny hon, fjyr dejh, y ȧ bytła, no do s’łecty konsty ferkiöefa. No.
Oder jyśter, kymt’s cy ziöen, war handułt myt kroüt? Wen ider hot kroüt, ider
zoct’um dyham, no, ym gyweł wiöe, yh wȧ nist ny... kymt’s cy ziöen, ufum
jümyt. Na targu, jümyt, ny?
– Ju, jümyt.
Ju. No do ufum jümyt konsty kroüt ferkiöefa, s’bytła hotsty, no do ferkoüfsty uf dy
typła. Fu liter oba ȧ hołp liter wiöd kroüt ferkoüft y Wymysoü, wi wiöe jümyt. Ȧna
uf dy Bejł wi füt’ȧ, no do hota zy ym bytła s’kroüt. Zoüwerkroüt.
Przed wojną w Wilamowicach nie było dużo kapusty
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Powiem ci, jak my za polskich czasów (w okresie międzywojennym), no to mieliśmy zawsze kapusty, przyjdzie powiedzieć, dwadzieścia rządków. To sadziliśmy
kapustę w dwadzieścia rządków. A całe stajanie (pole) miało pięćdziesiąt rządków,
albo sześćdziesiąt rządków, no nie? No to dziesięć rządków było obsadzonych
kapustą, a reszta była obsadzona kwakami (brukiew). No to jak masz tyle kapusty,
nie potrzebujesz tyle dla ciebie, do jednej beczki, no to resztę możesz sprzedać.
No. Ale kiedyś, przyjdzie powiedzieć, kto handlował kapustą? Jak każdy miał kapustę, każdy sobie sadził w domu, no. W sklepie była. Nie wiem, przyjdzie powiedzieć, na targu, nie?
– Na targu.
No. No to na targu możesz sprzedać kapustę, beczkę miałeś, no to sprzedawałeś na
garczki. Na litr albo pół litra sprzedawano kapustę w Wilamowicach na targu. A do
Białej jak jeździli, to mieli w beczce kapustę. Kiszoną kapustę.
[79]
Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Yta hon zy ju dö ny, wos cy frasa. Ȧni dy śwoümła
hon mej... jyśter ym śtoł wün fuł fłigja. Do wün cwe,
drȧj nast [nest] zugiöe ym śtoł. To fługa zy nȧj ȧn
roüs. Ȧn dy łoüt wün fruł, do zy’ȧ dy fłigja roüsfunga [roüsfünga]. (...) C’yns, dö by Nikls ufum Rynk,
do ym fürhoüz hota zy gymaht ȧ zytys koüłikjys wos, ȧn dos wiöe diöt underum
sufit, ȧn... do wün cwe nastła inda. Ȧ wjyr hota, als [oüz] kyndyn hotwer inda
śejny bynzeła, do hot yh miöehysmöł ufum bynzeła oü ȧjgymyst.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jaskółki nie mają teraz co jeść
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Teraz nie mają tu czego jeść. Ani jaskółki, bo kiedyś w chlewie było pełno much.
To były dwa, nawet trzy gniazda w chlewie. To wlatywały i wylatywały. A ludzie
byli zadowoleni, że im wyłapywały muchy. (...) U nas tu, u Niklów na rynku, to
w sieni zrobili takie coś okrągłego i to tam było pod sufitem. To były zawsze dwa
gniazdka. A my miałyśmy, jako dzieci, miałyśmy zawsze ładne wstążeczki, to miałam czasem narobione na wstążeczce.
[80]

Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.

Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt wi yta. Jyśter wiöe’s
zjyr śwjer. Ołys maht zih myta henda, ołys. S’droś zih
myta henda, ȧ s’zyt zih myta henda, s’nom zih wȧg myta
henda, dos wȧgnama, dos nama... Bundwer zyty giöewa
ȧn wer śtełta zyty bowa, bo dos gytrȧd müst güt oüstroügja. Nöhta fütwer dos nȧj, nö
myta fłygln dröśwer, no. Ołys maht zih myta henda, ołys. Yta maha ołys dy maśinn.
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inna
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Kiedyś praca na gospodarstwie była całkiem inaczej niż teraz. Kiedyś było bardzo
ciężko. Wszystko robiło się ręcznie. Młóciło się ręcznie, a siało się ręcznie, odbierało się (snopki) ręcznie, to odbieranie. Wiązaliśmy takie snopki i stawialiśmy
takie babki, bo to zboże musiało dobrze się wysuszyć. Potem to wwoziliśmy (do
stodoły), jeszcze cepami młóciliśmy, no. Wszystko robiło się ręcznie, wszystko.
Teraz wszystko robią maszyny.
[81]

Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2009.

Güty cȧjt, zjyr güty cȧjt. Jyśter wiöe’s ȧzu güt ny, wi’s
yta ej. Wi yhy jung wiöe, Mȧryja, wen wer gingja
ufs fȧld, hoün oba wȧs, oba kün, no, no s’gytrȧd. Do
ȧby… ȧ… ȧ bow, cwü hiwa zy, der, der kłop, ȧn yhy
bund dos cü ȧna wer müsta nö byhend zih fjydyn, bo

107

�108

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

s’füng śun cy rȧnn. Ȧ yta ej zyty śejny cȧjt. Ȧ s’höt kȧ, nimand dö, ys [yms] rod kȧ
kü. S’zȧjn kȧ ki, s’zȧjn kȧ, kȧ fad, nist ej mej ny. Yt zȧjn dy mȧśinn.
Teraz jest lepsza pogoda niż dawniej
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No dobra pogoda, bardzo dobra pogoda. Kiedyś nie było takiej dobrej pogody, jak
teraz jest. Jak byłam młoda, Maryjo, a szliśmy na pole, siec albo pszenicę, albo
żyto, no zboże. To jedną babkę, dwie skosili, mąż, a ja to związałam i musieliśmy
się bardzo spieszyć, bo już zaczynało lać. A teraz jest taka piękna pogoda. A nikt
tu wkoło nie ma krowy. Nie ma krów, nie ma koni, nic nie ma. Teraz są maszyny.
[82]

Dy cökela fjym krig
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Do cökela wün – o matko! – dos wün zyty ander cökela.
No, kymt’s cy ziöen, ny zyty, wi yta zȧjn. Ȧbyselüćü
apuł, kymt’s cy ziöen, ȧna hung oba cöker gym... gybrant, dos wün, takie miodowe więcej, hisa zy, fu hung
cökela, hungcökela. Ȧ nöhta wün śtolperki śun, śpyter,
dos wün... zejwȧndresikjer jür oba nö ejer, kyndyn wüwer, wün, gingwer. Do dy mama
kund kiöefa fjyr fynf groś, no do krigt zy fynf zyty cökela, no to idys hot ȧ cökela.
Cukierki przed wojną
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Cukierki były, o matko, to były takie inne cukierki. No, przyjdzie powiedzieć, nie takie, jak teraz są. Trochę ziemniaków, przyjdzie powiedzieć i miód albo cukier pieczony, to były takie miodowe więcej, nazywali je, cukierki z miodu, miodowe cukierki.
A potem były już śtolperki, później, to było... w 1937 roku albo jeszcze wcześniej,
dziećmi byłyśmy, to chodziłyśmy. Mama mogła kupić za pięć groszy, to dostała pięć
takich cukierków, to każda miała jeden cukierek.
[83]

Jyśter mahta zy cigln myta henda
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Cyderjyśt mahta zy cigln myta henda. Mȧj hyt ej oü gyboüt fu cigln myta henda. Mȧj nökwer maht di cigln ȧna

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

dos troügta zy ufum płoc, ȧ nöhta ufer heja, dö, wu zȧjn di mȧlina, diöt mahta zy ȧn zyta,
łe... Dos müsty kyna, ny? Di cigln ȧzu, ȧna zy underbranta undyn, ȧna di, dos fojer brant
ȧzu łang, wȧjł di cigln ny zȧjn oüsgybrant. No s’wün nymiöeha wün cy zjyr gybrant, no
to müsta zy dos wȧgwȧfa [wȧgwafa]. Ȧna di śejna boüta zy, boüt mȧj foter mȧj hoüz.
Kiedyś robiono cegły ręcznie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Najpierw robili cegły rękami. Mój dom też jest wybudowany z ręcznie robionych
cegieł. Mój sąsiad robił te cegły i to suszyli na placu, a potem na górze, tam, gdzie
są te maliny, tam robili taki... To musisz umieć, nie? Cegły tak i podpalali pod tym,
i ten, ten ogień się palił tak długo, aż te cegły się nie wypaliły. No były niektóre, co
były za bardzo wypalone, no to musieli je wyrzucić. A te ładne to z nich budowali,
mój ojciec wybudował mój dom.
[84]

Wi zy s’wejtünikjy kürjyta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

No, cym dökter gingja zy, ȧ zy kürjyta zih oü ȧłȧn dyham. No mahta zy... wen dy hotst... ȧ, cym bȧjśpil, ȧ füs
wejtünik ȧzu wi yh, nöma zy fur łynd... kore, ȧna fu... fu
ynwik śyłta zy dos mytum maser ȧn zy rejsta dos ufum
roüm, ȧ nöhta łeta zy dos cü. Ȧn dos hułf [hüłf] ołys.
Jak leczyli bolące miejsca
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No, do lekarza chodzili, ale leczyli się też sami w domu. No robili, jak miałeś..., na
przykład nogę bolącą, jak ja, to brali z lipy korę, i ze środka to tak obierali nożem
i smażyli to na śmietanie, a potem to przykładali. I to wszystko pomagało.
[85]

Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Mȧj brüder wiöe zȧhs jür jyngjer fön mer, ȧna wi’ȧ ej
gybün, no do wjyr wün cyderjyśt cwej [cwe] mȧkja.
No wułd der foter hon ȧn zun. Nöhta hota zy, zȧhs jür
wiöe’ȧ jyngjer fön mer, ȧ ej śun oü gyśtiörwa. Ȧn’ȧ

109

�110

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

krigt lungenencundung [płoücencindung]. Nöma zy śłykjermyłih ȧn zy łeta cü
di śłykjermyłih. Dos denk yh, wiöe’ȧ ȧ klin kynd. Hot’ȧ fylȧjht ȧ hołp jür oba ȧ
jür, bo ȧ klin kynd. Ȧn zy łeta di śłykjermyłih cü, do wen’ȧ höt hyc, do dos gejt
dy hyc wȧg. Ȧn’ȧ wiöd gyzund.
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Mój brat był sześć lat młodszy ode mnie i jak się urodził, no to my byłyśmy najpierw dwie dziewczynki. No ojciec chciał mieć syna. Potem mieli, sześć lat był
młodszy ode mnie, też już umarł. No i on dostał zapalenie płuc. Wzięli kwaśne
mleko i przykładali to kwaśne mleko. To pamiętam, byłam małym dzieckiem.
Miał może pół roku albo rok, bo małe dziecko. I przykładali to kwaśne mleko, jak
miał gorączkę, żeby ta gorączka odeszła. I wyzdrowiał.
[86]

Kürjyn myt kwaka
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Kwaka, mȧj baba, zej hot zyty bykantśoft.... y dan
łoüta, y zyta... weter nökwyn. Zej wönta diöt... bym
woser (Zöł), ny wȧjt. Ȧ zȧj... mȧj müter wiöd krank,
oder yhy wȧ ny, wi dos hȧst wymysiöeryś. Hemorojde. Ȧna... do wȧsty, dos ej... zyty krankhajt [krankyt],
zyty krankyt ym, ym diöem, ny? Ȧna, oder... dos zȧjn grusy, dos tüt zjyr wej. Ȧ mȧj
müter wiöd ȧzu krank ȧna dy, dy baba ziöet ȧzu: „Hiöer ok Helćü, yhy wa diöt gejn”
– dos wiöe wȧjt, dos wiöe śun ym end Wymysoü – „h’wa fren wi har dos maht”.
Ȧna kom zy yn ham, nom zy di kwaka, maht zy ganc rȧn, bo dos ej fu ad, ȧna śnȧd
zyty śtykla y ȧn amper, ȧn nöhta gus zy kohnik woser uf dos, zy dekt dos ȧbysła
cü, ȧ wen dos ej ȧzu... śun ny ganc wiöem, oder wiöem, to müsty dih... uf dos zeca.
Müsty dih oüscin ȧna wȧsty wos. Dos wiöe jyr güt, ȧn zy wiöd gyzund.
Leczenie kwakami (brukwią)
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Kwaki, moja babcia, ona miała takie znajomości, z takimi ludźmi, takimi dalszymi
sąsiadami. Oni mieszkali tam... przy wodzie (Soła), niedaleko. A jego... moja matka zachorowała, ale nie wiem, jak to się nazywa po wilamowsku. Hemoroidy. I, to
wiesz, to jest taka choroba, taka choroba jelita, nie? I to jest, to są duże, to bardzo
boli. A moja matka tak zachorowała i babcia powiedziała tak: „Czekaj tylko Helciu,
ja tam pójdę”, to było daleko, to był już koniec Wilamowic, „Ja zapytam, jak on to

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

robi”. I przyszła do domu, wzięła kwaki, całkiem je wyczyściła, bo to jest z ziemi,
i kroiła takie kawałki do wiadra, a potem wlała na to gorącą wodę, przykryła to
trochę i jak to jest takie... już nie całkiem ciepłe, ale ciepłe, to musisz na to siąść.
Musisz się rozebrać i wiesz co. To było dla niej dobre i ona wyzdrowiała.
[87]

Gest fu Belgjen
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.

Di fu Belgjen, wo köma, wȧsty’s? Wo yhy diöt śłüf. Di
hota mih ȧzu gan wi... di köma dö gyfiöen śtȧjd. Oły
jün köma zy ym zumer gyfiöen, dö, byn [ben] mer,
wȧsty’s? Yhy koht, yhy... zy śłüfa byn [ben] mer, ołys.
Oder derzȧnk ławt nö mȧj kłop, ȧn mȧj mama wiöe oü
łang nö, do hułf [hüłf] zy mer, wȧsty’s?
Goście z Belgii
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Ci z Belgii, co przyjeżdżali, wiesz? Co ja u nich tam spałam. Oni mnie tak lubili,
jak... oni przyjeżdżali tu ciągle. Każdego roku przyjeżdżali tu w lecie, tu, u mnie,
wiesz? Ja gotowałam, oni u mnie spali, wszystko. Ale wtedy żył jeszcze mój mąż
i moja mama była jeszcze długo, to pomagała mi, wiesz?
[88]

Wo wer byr müter zocta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Wȧsty wos, wjyr hon gyzoct byr müter jok kroüt, ȧn büroka fjy dy ki ȧn fylȧjht ruty büroka yhta. Ȧna zu hotwer
ju nist mejer. S’wiöe kȧ sałot, s’wiöe kȧ... zyty griny
zaha, cwypułn, no to cwypułn hower byśtymt gykoüft.
Bo ym giöeta wiöe oü ny. Dos wiöe ołys nöhta śpyter.
Co sadziliśmy u mamy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, my sadziliśmy u mamy tylko kapustę i buraki dla krów i może coś
czerwonych buraków. A tak, to nie mieliśmy nic więcej. Nie było sałaty, nie było
żadnych takich… takiej zieleniny, cebuli, no cebulę na pewno kupowaliśmy. Bo
w ogrodzie też nie było. To wszystko było potem, później.

111

�112

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[89]

Wos zih os bocȧ mytag
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wjyr jyśter, wi wer kyndyn wün nö, no do dy mama
śtind inda ym fynf uf, der tȧta oü, bo ym fad ȧjśyta, ȧna
ym hołp zȧhs fün zy śun ufs fȧld, ny? Ȧn dy mama,
wi wjyr wün nö jyngjer, no do müst zy gejn yn śtoł,
ki mȧlkja ȧn śwen ferryhta, ȧn ȧzu wiöe dos, ȧn nöhta
wiöd dy Polinskja-müm, inda wiöe zy bym błȧh, no do brant zy myt śtȧkla, bo hułc
hotwer hefa, bo hota ȧn puś, no do śtȧkla wiöd gybrant. Ȧna s’wiöd inda gymaht
polyk, myt apuł [arpułn], s’mügjys, oba myt ćjyrkja, myt myłih ziser oba myt zoüwermyłih. Myt zoüwermyłih to wün gymaht dy ćjyrkja fu, fu künmał. Ȧna zisy
ćjyrkja do wün myt wȧs. Mąki pszennej.
– Wȧsamał.
Ju, no do wün inda, oder kȧfy wiöe ufȧ, uf mügjaasa [ufs mügjaasa]. Nöhta ym
noün konsty kȧfy asa myt brut. Ȧn ȧzu wiöe inda polyk ȧn apuł [arpułn] ogymaht
myt śpyrkja, oba ufum andum tag [ufȧ andyn tag] gywjemty apuł ufum roüm,
dos wiöe zjyr fȧjn. Ufum roüm, zoüwerroüm. Ȧna apuł [arpułn] fu gestyn, płacła
gyśnyta. Ȧn dos wiöe... ȧzu ruh dos, wi myt puter, kymt’s cy ziöen. Dos wiöe
s’besty asa, ufȧ mügjaasa, myt ćjyrkja. Myt wȧsa, myt ziser myłih. No ȧ nöhta
wiöe ym noün, wi wer ny gingja y dy śül, no do ym noün wiöe nöhta kȧfy myt
brut. Oder wjyr wułda beser apuł [arpułn] hon, myt ziser myłih, myt ćjyrkja, owi
dos brut. No s’brut wiöe troüg, miöehysmöł wiöe’s byśmjet myt twiöeg, oder myt
puter ganc wing, bo dy puter müsta zy ferkiöefa, do zy giełd mahta uf... śtȧjer, yns
ocin, ȧ fu wos hota [zułda] zy s’giełd maha? Dos wiöe, kymt’s cy ziöen, yhy bej
ganc byrysa, kymt’s cy ziöen, bo yhy müst ganc, fu oła mȧkja s’rykla hon. No dos
wiöe śun gyfłykt, kymt’s cy ziöen, byrysa, wi’h śtej myter śoüfuł. Ołys ej byrysa,
kymt’s cy ziöen.
Co się jadło przed południem
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922).
Kiedyś, jak byliśmy dziećmi, to mama wstawała zawsze o piątej, tata też, bo koniowi nasypać i o wpół do szóstej już jechali na pole, nie? I mama, jak byłyśmy jeszcze
młodsze, no to musiała iść do chlewa, krowy doić i świnie odbywać. I tak to było.
No a potem była ciotka Polinska, zawsze była przy blasze, no to paliła patykami,
bo mieliśmy dużo drewna, bo mieliśmy las, no to paliła patykami. I zawsze była
robiona polewka z ziemniakami rano, albo z zacierką, ze słodkim albo kwaśnym
mlekiem. Z kwaśnym mlekiem to była zacierka z mąki żytniej. I słodka zacierka to
była z pszenicą, z mąki pszennej.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Z mąki pszennej.
Tak, no to była zawsze, albo kawa była na śniadanie. Potem o dziewiątej możesz
jeść kawę z chlebem. A tak, to zawsze była polewka i omaszczone ziemniaki
ze szpyrką, albo na drugie to odgrzane ziemniaki na śmietanie, to było bardzo
fajne. Na śmietanie, kwaśnej śmietanie. I ziemniaki z wczoraj, pocięte na plasterki. I to było... tak to pachniało, jak z masłem przyjdzie powiedzieć. To było
najlepsze jedzenie, na śniadanie, z zacierką. Z pszenną, ze słodkim mlekiem.
No a potem było o dziewiątej, jak nie szłyśmy do szkoły, no to o dziewiątej
była potem kawa z chlebem. Ale my wolałyśmy ziemniaki ze słodkim mlekiem,
z zacierką, niż ten chleb. Bo chleb był suchy, czasem był posmarowany serem,
albo masłem to tak bardzo rzadko, bo masło musieli sprzedać, żeby zarobić
pieniądze na... podatki, żeby nas ubrać. A z czego mieli zrobić te pieniądze? To
było, przyjdzie powiedzieć, ja jestem całkiem obdarta, przyjdzie powiedzieć,
musiałam całkiem, od wszystkich sióstr mieć sukienki. No to było już połatane, przyjdzie powiedzieć, obdarte, jak stoję z łopatą. To wszystko jest obdarte,
przyjdzie powiedzieć.
[90]

Fanküh gybröht ufs fȧld
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wen imyd hot cȧjt, owi dy mama, oba dy Polinskja-müm wiöe, no do maht zy inda fanküh, ferśtejsty?
Do bröhta zy, no fynf ȧjyn, myłih ȧna cwej łefuł
[łefułn] mał ȧn zy mahta, no śpyrkja wün. Fetys wiöe
oü, bo s’śwȧjn wiöe gyśłaht, no do, dos wiöe ȧjgy... ym
kosta ȧjgyzałca, dy śpyrkja, no do wün di śpyrkja, do mahta zy fanküh, do bröht dy
mama ym noün s’mügjys, s’kymt cy ziöen fanküh ȧna ym bȧńka kȧfy, myt myłih,
no do öswer ym fȧld śun, dos śmekt zjyr güt ym fȧld. Konst nö ȧmöł mejer ufasa.
Jajecznica przynoszona na pole
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak ktoś miał czas, na przykład mama, albo ciotka Polinska była, to zawsze robiła jajecznicę, rozumiesz? To przynosili, no pięć jajek, mleko i dwie łyżki mąki
i robili, no szpyrka była. Tłuszcz był też, bo świnia była zabita, no to, to było tak
zasolone w skrzyni te szpyrki, no to były szpyrki, to robili jajecznicę. To przynosiła mama o dziewiątej rano, przyjdzie powiedzieć jajecznicę i w bańce kawę z mlekiem. No to jedliśmy już w polu, to smakowało dobrze w polu. Możesz jeszcze
raz więcej zjeść.

113

�114

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[91]

Pylyk ȧn woserpip
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.

Brȧj oü, pylyk kohtwer, pylyk fu śłykjermyłih kohtwer.
Do... müstwer zy ufkoha, nöhta gytwiłer maha, ȧbysła
mał, ȧbysła woser, ȧna zu öswer. Dos wiöe jyśter.
– Ȧ woserpip oü?
Oü kohtwer woserpip. Dy epuł [epułn] śnyta zy, cyśnydwer, oder zy śyłta zih ny. Myt dar fał, kohtwer zy,
nok dy... di kanła, krötwer oüs, do zy ny śwyma, ȧna ȧzu kohtwer ȧna dos nöhta...
rejsta zy śpyrkja, mahta zy dos o ȧn ȧzu ösa zy. Ȧzu wiöe’s jyśter.
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Bryję też, polewkę gotowaliśmy, polewkę z kwaśnego mleka gotowaliśmy. To…
musieliśmy ją zagotować, potem zrobić zacierkę, trochę mąki, trochę wody i tak to
jedliśmy. Tak było dawniej.
– A woserpip (nazwa zupy) też?
Też gotowaliśmy woserpip. Jabłka kroili, kroiliśmy, ale ich się nie obierało.
Z tą skórą gotowaliśmy je, tylko pestki wykrawaliśmy, żeby nie pływały i tak to
gotowaliśmy, i to potem... smażyli szpyrkę, robili to i tak jedli. Tak było kiedyś.
[92]

S’Asa byr fȧldat
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Wi wer nynder wün, komwer yn ham asa, oder wi
wer wün śun hynder śtrös, do bröhta zy yns s’asa. Do
müsta zy ym cygjer ȧn zy bröhta yns, do wjyr ny kuma
yn ham, do wer yns ȧbysła rün, do bröhta zy yns s’asa
ufs fȧld. No do wiöe ȧ śysuł, ȧn zȧhs oba wifuł, fynf
wi wer wün, fynf łoüt oba zȧhs łoüt, oły oswer fu dar śysuł. S’wiöe ny, do dü höst
ufum tełer ekstra. Do wiöd dos, ufum rȧja zocwer [zöswer] ȧna wer ösa ym fȧld.
Dos wiöe zjyr fȧjn ȧzu cy asa.
– Ȧ dos öwytasa oü, oba...
Nȧ, öwytasa komwer śun yn ham. Oder s’öwytasa, wi wer wün śun ym fȧld, kymt’s
cy ziöen, dy zun ej śun runderganga, ganc. No do derzȧnk wiöda myta hiöela...
– Gykłopt.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„End dy at”, kymt’s cy ziöen, s’hiöela müsty owośa myta fisa, dy ad, bo dos ej ołys
zu śejn, kymt’s cy ziöen, s’hiöela hot... hełt zih ju kȧ ad ny, bo ejs ej oüsgyat, no
do gingwer yn ham ȧn s’wiöe śun cy... Ȧn ym tȧjh wüśwer dy fis, ȧn dy hend. (...)
Dyham wiöd ok dy ad ȧbyselüću, bo dy mahst dy fis śenklik, ny? No oder wiöest
śun ogywośa. Ȧ wifuł möł wiöe at, wi wer wȧgnöma, to wiöe śun ganc fynster, wen
dy dy bowa śtełst, no do wüśwer zih ym tȧjh, botwer zih ym tȧjh, wiöem woser
wiöe. No do ȧs ej dö, s’ander weter, bo dü mahst mer dö śenklik s’woser. Do wȧsty,
wi wer wün fynf łoüt, to wüwer ym tȧjh. Oder do dy ny ymfełst. Wüśwer zih o ȧna
wer wün śun ogybot.
– Ȧna der zȧjt kuma yn ham, ju?
Wjyr zȧjn kuma yn ham, hotwer s’öwytasa. (...) S’öwytasa hotwer, no inda wiöe, wi
wer wułda brut myt kȧfy. Oder wjyr wułda inda hon apuł [arpułn] ym roüm gybakt.
No do dy Polinskja-müm wöst śun fu dam, no do inda wiöd mejer apuł [arpułn]
gykoht c’öw... mytag. Do wer c’öwyts hota ym roüm gyba... dy gywjemty apuł
[arpułn]. No do, wȧsty, wen dy höst ym roüm gywjemty apuł [arpułn], dos roüht
ȧzu wi puter. Bo dos wiöe güter roüm, no ny? No do myt ziser myłih, dos wiöe
s’besty asa. Ȧ wen dy nöht nö wułdst hon brut, no to kundsty der nama brut, oder
wiöest ogasa myt apuł [arpułn], kymt’s cy ziöen. No do... s’wiöe s’besty asa, ym
roüm gywjemty apuł. Oder roüm zyter, ny wo yta ej, wen dy ȧ zyta roüm gyst, do
dy puter kymt giöe runder, wȧsty? S’roüht ȧzu śejn, no to dy Polinskja-müm, inda
fȧt zy mejer apuł [arpułn] ufȧ mytag, do zy nöhta wjemt yns apuł [arpułn] ufum
roüm. Do inda ziöet zy: „Kȧśü, breng mer ȧn hołwa liter roüm” – no do wiöd cwe...
wi wer wün mejer, no do wułdwer hon beser, no to y cwej rondl. Rondl? Y cwej
rondl [rondln], wȧsty, bo wen wer zȧjn fynf łoüt, do wer hon beser apuł [arpułn]
gywjemty. Dos wiöe s’besty asa. Ȧna miöehysmöł wiöe ȧ e ogykoht. Oder ym fȧld
ym besta, wi wer s’mügjaasa osa, no do hotwer idys ȧ e.
Jedzenie przy pracy w polu
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Jak byliśmy bliżej, to przychodziliśmy jeść do domu, ale jak już byliśmy za ulicą (Starowiejską), to przynosili nam jedzenie. To musieli w koszyku przynosić,
żebyśmy nie szli do domu, żebyśmy sobie trochę odpoczęli, to przynosili nam jedzenie w pole. No to była miska i sześć albo ile, pięć jak nas było, pięciu ludzi albo sześciu ludzi, wszyscy jedliśmy z tej miski. Nie było, żebyś ty miał na talerzu osobno.
To było to, na miedzy siedzieliśmy i jedliśmy w polu. To było bardzo fajnie tak jeść.
– A kolację też, czy...
Nie, na kolację przychodziliśmy już do domu. Albo kolację, jak już byłyśmy w polu,
jak przyjdzie powiedzieć, jak słońce zaszło, całkiem, no to wtedy się kopaczkami...
– Pukało.

115

�116

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

„Skończcie pracę”, przyjdzie powiedzieć. Kopaczkę musisz umyć nogami, ziemię, żeby to wszystko było ładnie, przyjdzie powiedzieć, kopaczka miała... nie
trzyma się jej ziemia, bo jak jest wyrobiona, no to szliśmy do domu i było już...
I w stawie myliśmy nogi i ręce. (...) W domu się tylko tą ziemię trochę, bo sobie
zabrudziłeś nogi, nie? No ale byłeś już umyty. A ile razy była praca, jak odbieraliśmy (przy żniwach), to było już całkiem ciemno, jak stawiałeś babki. No to
myliśmy się w stawie, kąpaliśmy się w stawie, ciepła woda była. No to jedna
jest tu, druga dalej, bo ty mi tu zamulisz wodę. No to wiesz, jak byliśmy pięciu
ludzi, to byliśmy w stawie. Ale żebyś się nie przewrócił. Myliśmy się i byliśmy
już okąpani.
Przyszliśmy do domu, to mieliśmy kolację. (...) Kolację mieliśmy, no zawsze był,
jak chcieliśmy, chleb z kawą. Ale my chcieliśmy zawsze mieć ziemniaki pieczone
w śmietanie. No to ciotka Polinska wiedziała już o tym, no to zawsze było nagotowanych więcej ziemniaków na obiad. Żebyśmy wieczorem mieli w śmietanie zagrzane ziemniaki. No to wiesz, jak masz ziemniaki zagrzane w śmietanie, to pachniało tak jak masło. Bo to była dobra śmietana, nie? No to ze słodkim mlekiem,
to było najlepsze jedzenie. A jak potem jeszcze chciałeś chleb, to mogłeś sobie
wziąć chleb, ale byłeś już pojedzony tymi ziemniakami, przyjdzie powiedzieć. No
to to było najlepsze jedzenie, ziemniaki zagrzane w śmietanie. Ale śmietana taka,
nie taka jak teraz, że jak taką śmietanę dajesz, to masło nawet nie schodzi, wiesz?
Pachniało tak ładnie, no to ciotka Polinska zawsze obierała więcej ziemniaków na
obiad, żeby potem nam zagrzała te ziemniaki w śmietanie. No to zawsze mówiła:
„Kasiu, przynieś mi pół litra śmietany”. No to były dwa... jak nas było więcej, no
to chcieliśmy mieć lepiej, no to w dwóch rondlach. Rondlach? W dwóch rondlach,
wiesz, bo jak nas jest pięciu ludzi, że bardziej lubimy zagrzane ziemniaki. To było
najlepsze jedzenie. A czasem było ugotowane jajko. Ale w polu najlepiej jak jedliśmy śniadanie, no to każda miała jajko.
[93]

Wjyr kohta oü ćjyrkja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Oder wjyr, wjyr kohta oü, di, di züp myt, myt gryc
fu dan... wi wer hota kełwyn, no. Dos wiöe myt gryc.
Ȧ wen ny, to ufȧ mügja wiöe oü zyta... ȧzu wi dy mahst
ȧ tȧg uf dy nüdułn, ȧ dos wiöe nöhta ȧbysła ufum rejs
gymaht ȧzu klin ȧna ufer myłih gykoht.
– To dos wün dy ćjyrkja?
No, ćjyrkja.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gotowaliśmy też zacierkę
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ale my, my gotowaliśmy też, tą zupę z kaszą z tego, jak mieliśmy cielęta, no. To
było z kaszą. A jak nie, to na śniadanie był też taki... tak jak robisz ciasto na makaron, a to było potem trochę usmażone takie małe i na mleku ugotowane.
– To to nazywali „ćjyrkja”?
No, ćjyrkja.
[94]

Ym besta wün gywjemty arpułn
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.

Yhy wułd dos zan yta. Wȧsty wos, wen dy dos wyst
zan owi mȧj wjytśoft, niöencik jür y dam, ȧn yta, ej
ołys ganc andyśt. Śyner, asa beser. Ȧn jyśter wos hotsty? S’mügjys wiöe kȧfy, na drugie danie. S’mügjys
wiöe ćjyrkja ȧn apuł [arpułn]. Gywjemty apuł [arpułn]
ufum roüm. Dos wiöe zjyr güt. Dos ruh ȧzu, bo der roüm wiöe, ȧbysła bekt zih, do
puter gejt roüs, ny? Ȧn yta wjesty hon puter, twiöeg, śynka, nö, nö syry takie.
Najlepsze były zagrzane ziemniaki
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Chciałam to teraz zobaczyć. Wiesz co, jakbyś zobaczył moje gospodarstwo dziewięćdziesiąt lat temu i teraz, wszystko się zmieniło. Ładniej, jedzenie lepsze.
A kiedyś co miałeś? Rano była kawa, na drugie danie. Rano była zacierka i ziemniaki. Grzane ziemniaki na śmietanie. To było bardzo dobre. To tak pachniało, bo
śmietana była, trochę się piekło, żeby masło wyszło, nie? A teraz byś miał masło,
ser, jeszcze, jeszcze sery takie.
[95]

Ida tag ȧ śysuł kroüt
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

O Mȧryja. Ida tag ym mytagasa wiöe ȧ... ȧ śysuł kroüt.
Ȧ ufȧ öwyt wejder ȧ töp kroüt ȧn brut, troüg brut ȧn
kroüt. Ȧ wjyr, by mer müter, ösa ida tag, s’wiöe ȧ zyty
grusy śysuł, bo wjyr wün can łoüt dyham, ȧ, ȧ śysuł

117

�118

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

myt arpułn, ȧn y andum tök [töp]... töp wiöe zoüwermyłih. Ȧna di myłih myt dan
arpułn, oder ider ider łangt mytum łefuł y dan tełer. Wen dy dih ny fjedyst, wen dy
dih... ȧmałik ast, wiöesty.... hungerik. No. Do dos wȧs yh.
Codziennie miska kapusty
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
O Maryjo. Codziennie na obiad była miska kapusty. A na wieczór znowu garnek
kapusty i chleb, suchy chleb i kapusta. A my u mojej mamy jedliśmy codziennie,
była taka duża miska, bo my byliśmy dziesięciu ludzi w domu. A jedna miska była
z ziemniakami, a w drugim garnku było kwaśne mleko. I to mleko z tymi ziemniakami, ale każdy, każdy sięgał łyżką do tego talerza. Jak się nie pospieszyłeś, jak
pomału jadłeś, to byłeś głodny. No. To to wiem.
[96]

S’hemb
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Wȧsty, zej hota zyty hemb gynyty myt jemułn ȧna dö
wiöe’s jok cügy... cy, cy, myt kniöefułn, ȧn cü, mahsty
der ȧzu cü, ȧn s’hemb wiöe łang.
Koszula
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz, miały takie koszule uszyte z rękawami i to było zapinane na guziki, tak sobie zapinałaś i koszula była długa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wartości obowiązujące w naszym świecie
Dy wata, wo zy y ynzer wełt zȧjn

[97]

Wi zy dy ciglȧj boüta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Mȧj foter höt dos ołys... był kierownik. No, ȧna zy
nöma giełd fum Krzyżanowski, no zy bügta, zy łejn
dos giełd, ȧ yhy wiöe ȧ zyta, ȧ gyśȧjt mȧkja, to inda,
wen zy dos diöfta wȧg... cyrykgan, mȧj foter śökt mih
inda. Diöt boüta zy di... cyderjyśt wiöe ȧ kliny ciglȧj,
nöhta boüta zy dan, dan kumin uf dy hej. No oder yhy wiöe diöt ny, yhy wiöe inda
byr müter dyham. Bo dy müter... wün kliny kyndyn, hułf yh yr müter.
Jak budowano cegielnię
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Mój ojciec to wszystko... był kierownikiem. No i pożyczyli pieniądze od Krzyżanowskiego, no pożyczyli, pożyczyli te pieniądze, a ja byłam taką mądrą dziewczyną, to zawsze jak mieli oddać kolejną ratę, to mój ojciec mnie zawsze posyłał. Tam
budowali... najpierw była mała cegielnia, potem wybudowali do góry ten komin.
No ale ja tam nie byłam, ja byłam zawsze u mamy w domu. Bo mama, były małe
dzieci, pomagałam mamie.
[98]

Fyrym hȧsa zy cym Taksła
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.

Ȧzu, wȧsty wos, dö wün, hon zy oły, bo s’zȧjn hefa
Foxa, hefa Schneider, do... ȧ c’yns hȧsa zy cym Taksła. Ȧ wȧsty, wo dos wiöe?
– Kynter fercyła.

119

�120

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

No, mȧj dźjada wiöe byr fȧjerwer komendant. Ȧna wen zy hota gymȧśjyt, no bo
wiöe... andyśt wiöe’s, wi yhy wiöe ȧ kynd, oder yhy denk, wi zy mȧśjyta, wi zy wün
ogycün śejn, ny? Ȧn hot, hot’ȧ gyziöet „hałt ȧ takt”. Do zy zuła, wen zy mȧśjyn, do
zy zuła hałda ȧn takt. Ȧ fu dam ej cym Taksła.
Skąd wziął się przydomek Taksła
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
No i tak, wiesz, bo tu było dużo Foxów, dużo Schneidrów, to... a do nas nazywali
do Taksły. A wiesz, o co chodziło?
– Może Pani opowiedzieć.
Mój dziadek był przy straży, komendantem. I jak maszerowali, bo to było... inaczej
było, jak byłam dzieckiem, ale pamiętam, jak maszerowali, jak byli ładnie ubrani,
nie? I on powiedział: „trzymajcie takt”. Że oni mają, jak maszerowali, trzymać takt.
(...) I z tego się wzięło „do Taksły”.
[99]

Dy śwygjermüter kuzt jok wymysiöeryś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Kom, zej kuzt jok myt mer wymysiöeryś. Nöhta ziöet
mer di śnjyh: „Wȧsty wos, müter, yhy gej cyryk cy mem,
men ełdyn, bo dü kuzt, jyr kuzt fön mer ołys śłȧhty”. Yhy
kuz ju: „Kyndła, wjyr kuza ju nist śłȧhtys, oder zej kuzt
ny pönyś. Zy weł ny, zy wył ny kuza” – bo zej ziöet:
„Yhy bej ȧ wymysiöejer bow, yhy kuz jok wymysiöeryś!”. No.
Teściowa mówiła tylko po wilamowsku
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Przychodziła, to mówiła tylko po wilamowsku. Potem synowa mi powiedziała:
„Wiesz co, mamo, pójdę z powrotem do moich rodziców, bo wy mnie obgadujecie”. Ja jej powiedziałam: „Dziecko, my nic złego nie mówimy, ale ona nie mówi,
nie chce mówić po polsku”. Bo ona powiedziała: „Ja jestem Wilamowianką, ja
mówię tylko po wilamowsku!”. No.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[100]
Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum grop wje
ufśtejn
Holećkla-Helka (1928–2017), 2009.
Dy mama mȧjny, wen zy fum grop wje ufśtejn, to wje
zy ziöen: „Mȧkja! Mȧkja!” – wje zy dy hend cyzomałen – „No do łjysty dy kyndyn ny wymysiöeryś kuza?
Dos ej ju ynzer śpröh! War wyt zy łjyn? Wan zy śun
nymer ny łjyn, wan zy śun nymer nist ny kyna!” – ȧzu wje zy mer ziöen. Ojej,
zy kuzt ok wymysiöeryś ejweron. Ȧn der tȧta oü, der tȧta oü, oły. Oder wer füta
yns, bo zy ziöeta, do zy yns ys lager uf Oüswynca wan roüsfjyn. Wen wer wan
wymysiöeryś kuza. Oder dy müstst nist śyłik ny zȧjn, ok kuza wymysiöeryś, to
raus bedzie. Zyta ława hotwer, dy junga jün zyty hotwer. Dos głiöet ȧni nimyd
ny. Do kom... wer grynn dyham, dy mama ȧn ołys. Ȧn ny... „Ny grȧjnt, kyndyn,
ny grȧjnt, fylȧjht water nö beser cȧjta derława” – ziöet zy. No zisty’s, et gejter
zihja dos ołys. Ȧn wen wer yhta kuza, do zȧjter oü fruł, bo, bo dy junga kyna ju
mej nist ny. Ny, dos ny wegja yns, wjyr füta yns, zy wułda yns ys lager nama uf
Oüswynca. Oh... wen yh dos ołys denk. Śod cy kuza fu dam ołum, beser ny, bo
menć wjyd ganc troürik.
Co powiedziałaby mama, jakby wstała z grobu
Helena Nowak z d. Nikiel (1928–2017), 2009.
Moja mama, jakby wstała z grobu, to by powiedziała: „Dziewczyno!”, ręce by
złożyła, „No to nie uczysz dzieci mówić po wilamowsku? To jest nasz język!
Kto je nauczy, już się nigdy nie nauczą, już nigdy nie będą nic umieć”. Tak by mi
powiedziała. Ojej, ona mówiła tylko po wilamowsku wszędzie. A tata też, tata też,
wszyscy. Ale baliśmy się, bo powiedzieli, że nas wywiozą do obozu do Oświęcimia (po 1945), jak będziemy mówić po wilamowsku. Ale nie musiałeś być nic
winny, tylko mówić po wilamowsku, to raus bedzie. Takie życie mieliśmy, taką
młodość mieliśmy. W to nikt nawet nie uwierzy. To przyszliśmy i płakaliśmy
w domu, mama i wszyscy: „Nie płaczcie dzieci, nie płaczcie, może jeszcze dożyjecie lepszych czasów”, mówiła. No widzisz, teraz chodzicie tego wszystkiego
szukać. A jak coś mówimy, to jesteście zadowoleni, bo młodzi już nic nie umieją.
Nie z powodu nas, my się baliśmy, chcieli nas wziąć do obozu w Oświęcimiu. Oh,
jak to wspominam... Szkoda mówić o tym wszystkim, lepiej nie, bo człowiek się
staje całkiem smutny.

121

�122

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[101]
Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa?
Taksła-Nüśa (1920–2012), 2009.
No ȧzu ej dos, ȧzu, wen wer wjyn kuma ȧzu... oły zyca
dyham. Dos zyct dyham, yh dyham, no, s’SiöebaHȧla. Wen wer ȧzu wjyn gejn cyzoma, no do wje dos...
do yh kuz yhta, ejs kuzt, ȧ zo’s źe dos cyzoma ȧjjesa.
Ȧ ȧs... Ȧn der menć... Yhy, wi’h ging y dy śül, wiöe dö
der Latosiński. Dy wyst oü wysa, bo dü wȧst hefa. Dar wiöe, der Latosiński wiöe
kierownik, jer wiöe, wi hȧst ȧ kierownik?
– No kierownik oü.
Kierownik oü? No to... oder wjyr gingja y dy śül fu zȧhs jür. Do kundwer ju nist ny
pönyś, ok wymysiöeryś. Yhy... dy ełdyn, myt yns wun, wan zy zih diöt jesa? Wjyr
gingja y dy śül, oder nimyd ziöet nist ny. Diöt dopiyr...
– Ołdyśt.
O, no, kuztwer, łjytwer zih pönyś. Ȧzu kuztwer wymysiöeryś. I wi kon mȧ dos fergasa?
Jak można zapomnieć matczyny język?
Anna Sznajder (Schneider) z d. Danek (1920–2012), 2009.
No tak to jest, jakbyśmy się tak zeszły razem... wszyscy siedzą w domu. Ta siedzi
w domu, ja w domu, Soba-Hala. Jakbyśmy tak się razem zeszły, to by to było, że ja
coś mówię, ona mówi, razem byśmy coś utegowały. A człowiek... Ja, jak szłam do
szkoły, był tu Latosiński. Będziesz wiedzieć, kto to, bo ty wiesz dużo. Ten Latosiński był kierownikiem, on był... jak się nazywa kierownik?
– No kierownik też.
Kierownik też? No to... ale my chodziliśmy do szkoły od szóstego roku życia. To
nie umieliśmy po polsku, tylko po wilamowsku. Ja... rodzice, z nami, oni się tam
będą tegować? Szliśmy do szkoły, ale nikt niczego nie powiedział. Tam dopiero...
– Dopiero.
No, mówiliśmy, uczyliśmy się polskiego. A tak, to mówiliśmy po wilamowsku.
I jak to można zapomnieć?
[102]
Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No, Siöeboka wün hefa, wün. No do, di kanta zih, di...
hüłda zih cyzoma inda, wen zy jynta gingja, do, do ȧner

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ny, do cwej, drȧj ȧna bowa oü, no do... Ȧ nöhta di andyn wejder fu dan djyfyn: „Wosfer łoüt zȧjn dos, fu wu zȧjn di?”. Wen wer kuzta wymysiöeryś, zy ferśtinda nist.
Soboki mówiły po wilamowsku
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No Soboków było dużo. Oni się znali, trzymali się razem, zawsze jak gdzieś szli,
to jeden nie, dwóch, trzech i z żonami, no to... A potem ci inni z tych wiosek: „Co
to za ludzie, skąd oni są?”. Bo jak mówiliśmy po wilamowsku, to oni nic nie rozumieli.
[103]
Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh
Zejma-Staha (1931–2015), 2014.
Medytjyn? No wymysiöeryś, oder wen dy wyst [wȧst],
wi dos hȧst ołys, dos. Dos konsty. Oder dos, śun eta’s... fergasa hower dos. Dos wiöe ȧ śejny śpröh, wiöe’s.
Wen dy konst zjyr güt, har kon güt. Har łjyt zih, bo dö
wiöe ȧner, der Jüza Gara, dar kuzt, dar kon kuza. No ȧn’ȧ
śtiörw oü. Ȧ h’wȧs ny, wos ej jum gyśan. Har wiöe ny ołd.
Wilamowski to piękny język
Stanisław Zejma (1931–2015), 2014.
Myśleć? No myślę po wilamowsku, ale jak wiesz, jak to wszystko się nazywa, to
możesz. Ale to, teraz już dużo tego zapomnieliśmy. To był piękny język, piękny język to był. Jak umiesz dobrze, on umie dobrze. On się uczył, bo tu był jeden, Józef
Gara, ten mówił, ten umiał mówić. No i umarł już też. A nie wiem, co mu się stało.
On nie był stary.
[104]
Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś
Tobyś-Nüśka (1930–2022), 2014.
Wjyr hota fu Wymysdiöf, ȧ śtiörw śun, hot
fjyrȧnniöencik cy wifuł jür. Ȧn ȧner fu Denkjadiöf,
śtiörw’ȧ oü śun, no. Zöfuł hotwer.
– Oder wi zy śun dö łengjer wün, to ferśtinda zy wymysiöeryś?

123

�124

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ojej, dar fu Denkjadiöf, dar kund wymysiöeryś ȧn doüć, ȧn ołys. Bo wymysiöeryś łjyt’ȧ, bo wjyr kuzta wymysiöeryś ȧn pönyś cünum, ny? Bo har ferśtind
ju nist ny. Cünum pönyś. Ȧn cy dam y Wymysdiöf oü pönyś. Dos wiöe ȧ ołder
kłop, oder zy wułda’n roüsfjyn. No to, der foter nom’ȧ uf. No. No ȧn dan wułda
zy oü roüsfjyn, oü nom’ȧ der foter uf. Bo zyst heta zy roüsgyfüt, Göt wȧs, wun.
No. Oder s’wün güty kłopa. Ȧn dar y Denkjadiöf wiöe yht ełder wi yhy. Gywys
cwe jür wiöe’ȧ ełder wi yhy. Oder dar... zjyr güt hiöet hot’ȧ. Ȧ zjyr ȧ güt hiöet.
Har łjyt wymysiöeryś ȧn doüć. Bo yhy ging y dy doüćy śül, yhy müst śrȧjwa, yhy
müst łaza. Ȧn wen yh jum ny ziöet – „Fyrym wyłsty mer ny ziöen?”. „No bo yh
mü ju dos diöhłaza!” – ȧ yhy kund oü nö ny güt. Oder h’kund śun beser. Oder har,
ołys kund’ȧ. Zjyr ȧ güt hiöet hot’ȧ. Ȧ śtiörw y Denkjadiöf ufȧ zawał. (...) Cym
Hȧla-Mockja wiöe ju oü dy Magda. No, zy hot ȧ mȧkja. No to zej, dy ołdy kuzt
ny (wymysiöeryś), oder zy ferśtind. Oder kuza kund zy ny. Oder s’mȧkja kund
śun ołys. Ejs kund pönyś ȧn doüć ȧn wymysiöeryś. Ȧzu wi wjyr. Ju, no bo ȧ klin
kynd ȧn wen dy höst ȧ gydyhtnys hołp ȧ... hołp ȧcwe, no to łjysty. Bo ȧ kynd łjyt
zjyr byhend. No.
Robotnicy uczyli się wilamowskiego
Anna Kowalczyk z d. Fox (1930–2022), 2014.
My mieliśmy ze Starej Wsi, on już umarł, miał dziewięćdziesiąt cztery czy ile lat.
A jeden umarł już też w Dankowicach. Tylu mieliśmy.
– Ale jak tu już byli dłużej, to rozumieli wilamowski?
Ojej, ten z Dankowic, ten umiał i po wilamowsku, i po niemiecku, i wszystko.
Bo wilamowskiego się uczył, bo my mówiliśmy po wilamowsku, a do niego po
polsku, nie? Bo on nie rozumiał nic. Do niego po polsku. A do tego ze Starej
Wsi też po polsku. To był starszy mężczyzna, ale oni go chcieli wywieźć. No
to tata go przyjął. No. No a tego też chcieli wywieźć, jego też tata przyjął. Bo
w przeciwnym razie by ich wywieźli. Bóg wie gdzie. No. Ale to byli dobrzy
mężczyźni. A ten w Dankowicach był trochę starszy ode mnie. Chyba dwa lata
był ode mnie starszy. Ale on... miał bardzo dobrą głowę. On się uczył po wilamowsku i po niemiecku. Bo ja chodziłam do niemieckiej szkoły, musiałam
pisać, musiałam czytać. A jak jemu nie mówiłam, to „Czemu mi nie chcesz
powiedzieć?”. „No bo sama to muszę jeszcze przeczytać”. A ja jeszcze też nie
umiałam dobrze. Ale umiałam już lepiej. Ale on wszystko umiał. Miał bardzo
dobrą głowę. Umarł w Dankowicach na zawał. (...) U Hala-Mocka była też (służąca) Magda. No ona miała córkę. No to ona, stara, nie mówiła po wilamowsku,
ale rozumiała. Ale mówić nie umiała. Ale ta córka umiała już wszystko. Umiała
po polsku, po niemiecku i po wilamowsku. Tak jak my. Tak, bo małe dziecko,
a jak masz jeszcze pamięć pół na pół, to się nauczysz. Bo dziecko uczy się bardzo szybko, no.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[105]
Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa wymysiöeryś
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Yhy wiöe krank, yh wiöe ym śpytuł, ym śpytuł wiöe’h,
h’wiöe zjyr krank, ufs hac. Yh wiöe ym śpytuł y Ochojec, wiöe’h. Diöt hon zy mih operjyt. Ym śpytuł hon zy
mih operjyt ȧn y... diöt wiöe’h ȧ mönda, ym śpytuł, bo
yh wiöe zjyr krank, yh wöst ny, op yhy wa der... ejwerława dos, no. Ȧn kom yh yn ham, nöhta, y dyham, ȧzu ȧ hołp jür maht yh nist, ok ȧzu
zos yh, ȧna ȧ telewizor śoüt yh o, ȧn nöhta kom’s mer ȧj, ȧ djyft yhta wymysiöeryś
śrȧjwa. No ȧna nöhta füng yh o cy śrȧjwa, zyty ferśidnikjy... wi hȧst dos, łidła, ȧna
zyty, ȧ łidła nöhta śpyter. Ȧn ȧzu... no śrȧw yh ȧzu, wu mer uf, ufs hiöet kom, no. Zu
śrȧw yh. No ȧ nöhta, nöhta, wȧs yh, nöhta go’h ȧ zyta bihła roüs, dos bihła hoter, ny?
No. Ȧ zyta bihła go’h roüs, diöt ej oü ȧ dos... ȧ wjyrterbüh [wjytynbihła] ej oü diöt.
Dlaczego zacząłem pisać po wilamowsku
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Zachorowałem, byłem w szpitalu, byłem w szpitalu, byłem bardzo chory na serce.
Byłem w szpitalu w Ochojcu. Tam mnie operowali. W szpitalu mnie operowali i tam
byłem miesiąc w szpitalu, bo byłem bardzo chory. Nie wiedziałem, czy jeszcze to
przeżyję. I potem przyszedłem do domu, w domu tak przez pół roku nic nie robiłem, tylko tak siedziałem i oglądałem telewizor. No i potem przyszło mi do głowy,
że powinno się coś napisać po wilamowsku. No i potem zacząłem pisać takie różne,
jak to się nazywa, piosenki i takie..., piosenki potem później. I tak, no pisałem, co mi
przyszło do głowy. No a potem, potem, czy ja wiem, wydałem taką książkę, macie
ją, no nie? No taką książkę wydałem, tam też jest słownik.
[106]
Der foter kund ny pönyś kuza
H: Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022), 2009.
J: Tołer-Jüza (1929–2013), 2009.
H: No wiöd jyśter, no do war kuzt… mȧj, mȧj foter…
y… wiöe y Win, no, nöht kom’ȧ fu Win…
J: Nöhta ferwȧw’ȧ zih.
H: Ferwȧw’ȧ zih dö, no do kund’ȧ ju ny pönyś kuza.
Jo, jok wymysiöeryś.
J: Oba doüć.
H: Oba doüć, no.

125

�126

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ojciec nie umiał mówić po polsku
H: Elżbieta Kacorzyk z d. Fox (1923–2022), 2009.
J: Józef Gara (1929–2013), 2009.
H: No kiedyś, to kto mówił... mój, mój ojciec był w Wiedniu, no to przyjechał z Wiednia.
J: Potem się ożenił.
H: Ożenił się tu, no to nie umiał mówić po polsku. Tylko po wilamowsku.
J: Albo po niemiecku.
H: Albo po niemiecku, no.
[107]
Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza wymysiöeryś
H: Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022), 2009.
J: Tołer-Jüza (1929–2013), 2009.
H: Ȧ fum, fu mȧjner śwaster… der… zun, ȧ do’ȧ kund
ju nist… pönyś ny kuza. Dy Rüsa koma nȧj, ȧ dar,
jok wymysiöeryś kuzt’ȧ. Ȧn mȧj foter maht’um ȧzu,
do’ȧ nist ny zo kuza, bo zy… „Germany, Germany,
Germany”.

J: Wjyn zy’ȧ ȧjśpjera.
H: No, no do kuzt’ȧ ni, nöhta, ging’ȧ diöt cyr baba, diöt, dö, ȧn’ȧ ziöet ȧzu: „yh śȧjs
cü zyta ława” – wymysiöeryś kuzt’ȧ – „yhy wa ȧmöł yn bün śpryngja”.
J: Der bün wiöe dö ym płoc.
H: Nöht kom’ȧ, nöht kom di baba cy mem foter ziöen dos, no do ziöet’ȧ: „Kuzźe,
wi dy wyłst, s’zo zȧjn, wo wył. Kuz ȧn s’ej”.
– Kon’ȧ wymysiöeryś?
H: Ȧ yta, ȧ nist, ȧ ferśtejt ju giöe nist! Ȧ wiöe klin wi, wi, wifuł jür kund’ȧ hon,
Jüza?
J: No wifuł, zȧhs jür.
H: No.
Jak zabroniono dziecku mówić po wilamowsku
H: Elżbieta Kacorzyk z d. Fox (1923–2022), 2009.
J: Józef Gara (1929–2013), 2009.
H: A od mojej siostry syn, to nic nie umiał mówić po polsku. Ruscy tu wkroczyli,
a ten mówił tylko po wilamowsku. A mój ojciec zrobił mu tak (pogroził palcem),
żeby nic nie mówił, bo oni: „Germany, Germany, Germany”. No to potem już nic
nie mówił, potem, poszedł tam do babki i powiedział tak: „Mam dość takiego
życia”, po wilamowsku mówił „wskoczę do studni”.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

J: Studnia była tu, na placu.
H: Potem przyszedł, przyszła ta babka do mojego ojca, powiedzieć mu to. No to
powiedział: „Mów, jak chcesz, niech się dzieje, co chce. Mów i gotowe”.
– A on umie po wilamowsku?
H: A teraz, nic, on nic nawet nie rozumie. On był mały jak, jak... ile mógł mieć lat,
Józek?
J: No ile, sześć lat.
H: No.
[108]
Wysty gryhta wymysiöeryś kuza?
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Dü, Wymysiöejeryn, wysty gryhta wymysiöeryś kuza?
H: Yhy wȧ nist, wi’h zo ziöen uf zy...
I: Do ȧbysła nöhdenkja ȧn kuza wymysiöeryś.
H: S’wył zih mer ny.
I: No, „wył zih mer ny”. Byst cy bykwym. Dü, wo dy fum klina kynd jok wymysiöeryś gykuzt höst.
H: To ziöe, dü gyśȧjty, wi granatowy, wi hȧsa zy?
I: Di dunkułbłöwa.
H: Dunkułbüwa.
I: Błöwa!
H: Ejs wȧs, wo’h kuz, ȧ dy... Tymüś, dü wȧst?
Zaczniesz mówić po wilamowsku?
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: Ty Wilamowianko, zaczniesz w końcu mówić po wilamowsku?
H: Ja nie wiem, jak to powiedzieć.
I: To trochę pomyśl i mów po wilamowsku.
H: Nie chce mi się.
I: No, „nie chce mi się”. Jesteś za wygodna. Ty, co od dziecka u was mówiło się
tylko po wilamowsku.
H: To powiedz, jak jesteś taka mądra, jak jest granatowy, jak mówią?
I: Dunkułbłöwa (granatowe).
H: Dunkułbüwa (chłopcy o ciemnej karnacji).
I: Błöwa!
H: Ona wie, co mówię. A ty, Tymuś, wiesz?

127

�128

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[109]
Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk zo wośa
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dos ho’h ȧłȧn gyłjyt. Bo zy kuzta mer: „Wi wysty dos
wośa di, di... farby, fiöerwa wan ju gejn ganc wȧg!”. Ziöet yh: „Wi wa’h dos wośa?”. Nom yh cyderjyśt ȧn rök,
ȧn s’wün śun di mȧśinn cy wośa. Zyty kliny mȧśin. Ziöet
yh ȧzu: „Yta wa’h probjyn cyderjyśt dan ȧn rök”. Ziöet
yh: „Wos kon yh dö gan y dos wo...” – yhy łjyt dos, yhy maht dos ȧłȧn. Nom yh
ȧbysła załc, ȧn esig ȧn ny ganc wiöemys woser, bo diöt gistwer [guswer] y di mȧśin,
wün zyty mȧśinn, wu dy müst nȧjgisa woser, ny? No to ȧ zyta woser... wiöem, oder ny
hȧs. Wüś yh oüs, dyn [ȧ] rök, har wiöe ȧzu śejn. Ziöet yh: „Yta wa’h śun cwej nama!”
– nöhta drȧj, ȧ nöhta can. Ȧna wüś yh ołys. Dy höst ju gyzan wifuł h’ho gywośa.
Jak prać wilamowskie stroje
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Tego się sama nauczyłam. Bo mówili mi: „Jak to wypierzesz? Te kolory całkiem znikną”. Powiedziałam: „Jak to wypiorę?”. Wzięłam, najpierw jedną spódnicę, były już takie maszyny do prania. Taka mała pralka. Powiedziałam tak: „Teraz spróbuję najpierw
tą jedną spódnicę”, powiedziałam, „co mogę tu do tego dać?”, uczyłam się, robiłam
to sama. Wzięłam trochę soli, ocet i taką letnią wodę, bo tam wlewaliśmy do pralki,
były takie pralki, co musiałeś nalać wody, nie? No to taką wodę, ciepłą, ale nie gorącą.
Wyprałam tą spódnicę, a ona była taka ładna. Powiedziałam: „Teraz wezmę już dwie”,
potem trzy, a potem dziesięć. I wyprałam wszystko. Widziałeś przecież, ile prałam.
[110]
Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta wymysiöeryś
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Bo di junga ny, dy junga kunda ny. Zej, wen zy kuzta
wymysiöeryś, di, dy kyndyn, do wün zy bejz, bo zy
ferśtinda nist. Bo zy wün... bo s’wiöe ȧ cȧjt ȧ zyty, wo
zy ny łisa wymysiöeryś kuza. No do di kyndyn kunda
nist. Ȧ wen wer kuzta yhta wymysiöeryś, do ziöeta zy,
„Zy kuza fön yns yhta. Bo wjyr ferśtejn ny, do kuza zy fön yns!”. Zej wün uf (yns?)
bejz, dy kyndyn.
Dzieci były złe, jak mówiliśmy po wilamowsku
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
Bo ci młodzi, ci młodzi nie umieli. Oni, jak się mówiło po wilamowsku, te dzieci,
to były złe, bo nic nie rozumiały. Bo oni byli... bo był taki czas, co nie pozwolili

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

mówić po wilamowsku. No to te dzieci nie umiały nic. A jak coś mówiliśmy po
wilamowsku, to powiedzieli: „Oni mówią coś o nas. Bo my nie rozumiemy, to oni
mówią o nas”. One były złe, te dzieci.
[111]
Dy müter fur nökweryn kund ny pönyś
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ejs wiöe fo [fu] mȧj [mem] jür, oder ejs kuzt mejer doüć.
Ȧ dy mama, zȧj mama kund wog... pönyś ny. S’wułd
ny kuza pönyś. Ȧn s’go zih ny oüs, bo ejs ziöet mer:
„Hela, wo ȧner kom, ȧn’ȧ hüt, do’s kuzt doüć” – no
derzȧnk wiöe’s ȧzu – „kom’ȧ śun s’ander möł ny”.
Matka sąsiadki nie umiała mówić po polsku
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Ona była z mojego roku, ale mówiła więcej po niemiecku. A matka, jej matka nie
umiała w ogóle po polsku. Nie chciała mówić po polsku. A ona nie wyszła za mąż,
bo powiedziała: „Hela, co który przyszedł, a słyszał, że mówi się u nas po niemiecku”, no wtedy tak było, „to na drugi raz już nie przyszedł”.
[112]
Yhy nyt śwjerery zaha
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No, ȧ yhy nyt oü, oder inda zyty śwejerery zaha, wi dy
rek, dos nyt yhy. Bo, wȧsty, dos, dos, wu dy, di fałda wu
zȧjn, dos ej ju... śwjer cy, cy nyn. Müstwer dos oü łjyn,
oder nöhta ging dos ołys. Yhy maht oü zoha, zoka. No
to wȧsty, di wu’h ho dö, ho’h mer ȧłȧn gymaht, kon yh
der dos wȧjza.
Szyłam cięższe rzeczy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No a ja też szyłam, ale zawsze takie cięższe rzeczy, jak spódnice, to szyłam ja. Bo
wiesz, te fałdy, co są, to jest ciężkie do szycia. Musiałyśmy się też tego uczyć, ale
potem to już szło. Robiłam też pończochy. No to wiesz, te, co mam, zrobiłam sobie
sama, mogę ci pokazać.

129

�130

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[113]
Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Yhy müst inda śejn nyn, di blüza wu zy hota, oba di
rek, yh ho ju hefa rek gynyt.
– Ȧna oü śjyctihjyn ȧn zyty zaha.
Ȧ do śjyctih... dos wiöe, zyty at – kliny at. Ym
śłȧhsta wiöe’s cy nyn di rek. Bo di gyśtałt, wiöe’s,
yh wa der, yh wa dos nama, diöt ho’h zöfuł, wo’h nyt di lȧlka. Ȧ yhy nyt dos
ȧzu gan, ȧ di bowa, wu yta nyn, ziöen, hon zy mer dö ym jes gyziöet, ziöeta zy:
„Wjyr weła beser nyn grusy zaha”. Ȧ yhy ziöet ȧzu, „Bowy, ȧ yhy wiöe ȧzu gan,
wi’h nyt, yhy nyt miöehysmöł can lȧlkja”. Dy ocyg. Bo dy lȧlka koüftwer.
Szyłam piękne lalki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Musiałam zawsze pięknie szyć, te bluzki, co miały, albo spódnice, szyłam przecież
dużo spódnic.
– I też fartuchy i takie rzeczy.
A fartuchy to była taka praca, mała praca. Najgorsze było szycie tych spódnic.
Bo te oplecki były... ja je wezmę, tam mam tyle, co szyłam dla lalek. A ja to
tak lubiłam szyć, a te kobiety, co teraz szyją, mówią, kiedyś mi tu powiedziały: „My wolimy szyć duże rzeczy (dla dorosłych)”. A ja powiedziałam tak:
„Kobiety, a ja tak lubiłam szyć, czasem szyłam dziesięć lalek”. Stroje, bo lalki
kupowałyśmy.
[114]
Wer hota myter śwaster zyty nymłikjy rek
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
To, wȧsty wos, yhy ȧn s’Helka, hotwer zyty łangy rek,
ale plisowane. Wün błöwy rek, ȧn ȧ blüzka. Dos wiöe
fynf jür. Ȧ nist mejer. Inda yr... y dy kjyh ȧn fur kjyh,
byhemd oüscin. Ȧ dyham gingwer ferśidnik ogycün.
Inda yhy myter śwaster, zej wiöe drȧj jür jyngjer, oder
zy wiöe ȧbysła gryser wi yhy. Yhy wiöe inda ȧzu kliner ȧn mager. Ȧn ejs wiöe
ȧbysła gryser, ȧn wer hota inda ȧnikjy rek ȧna dos, ȧn... Ȧzu gingwer fynf jür, bo
dos wiöe ȧzu łang, fun fisa wiöe jok dö ȧbysła zöfuł, ȧ nöhta wen dy wiöest immer,
inda [wo ȧmöł] ełder, no to wiöe dos kjycer, kjycer, kjycer. Piöer jür.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Miałyśmy z siostrą takie same spódniczki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To wiesz co, ja i Helka miałyśmy takie długie spódnice, ale plisowane. To były
niebieskie spódnice i bluzka. To było na pięć lat. I nic więcej. Zawsze do kościoła
i z kościoła, a potem szybko rozebrać. W domu chodziłyśmy różnie ubrane. Zawsze ja z siostrą, ona była trzy lata młodsza, ale była trochę większa ode mnie.
Ja byłam zawsze taka mniejsza i chudsza. A ona była trochę większa i miałyśmy
zawsze takie same spódnice. I tak chodziłyśmy pięć lat, bo to było takie długie,
od stóp było tylko trochę, a potem jak byłaś coraz starsza, to to było coraz krótsze
i krótsze. Parę lat.
[115]
Dy gywynłikja rek fur müter
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dos, ȧn zyta rök, hot zy cwej rek, mejer ny. Oba ym
mȧsta drȧj. Ȧn dos wüś zy inda ȧna... yr woh ging zy
ȧzu ogycün. No ȧn... ym zuntag, wi zy kom fur kjyh,
cüg’s... cug zy dos oü o. Bo di śejna fłȧk gingja y dy
o[mer], yn...
– Y dy łod.
Y dy łod.
Spódnice codzienne od matki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To taką spódnicę (codzienną), miała może dwie, więcej nie. Albo najwięcej trzy.
I to zawsze prała i tak chodziła ubrana w tygodniu. No a w niedzielę, jak przychodziła z kościoła, to też to ubierała. Bo te ładne stroje szły do...
– Do skrzyni.
Do skrzyni.
[116]
Wi’h wymysiöejer blüza wüś
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧmöł ho’h, go’h yn töp di, di blüz [jypła], ny? Ȧ h’wułd
zy oüskoha. Ho’h mer fergasa woser cy gisa. Wiöe zy ferbrant ym typa. Oder yh kund nyn, byhemd wiöer ȧn yh
nyt śun wejder.

131

�132

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

– Ȧna wi, bo jyr hot oü gykoht, no ny? Di hoüaśtykla cym bȧjśpil.
No no. No to dos, yn töp, yn töp. Ȧn zaf, ȧn pü... püwer. Proszek, püwer ȧna cyderjyśt
kołd woser ȧna ufs błȧh, bo dos hotwer ju [s’]błȧh jok. Ȧna müst yh gan hefa woser, do
dos ny ferbrit. Nöhta kohtwer dos, nöhta müsty dos hefa möł, cwe möł wejder śpjy...
– Śwafa ju?
No, do dy zaf, ołys wȧggejt, ȧ nöhta wejder yyy... gykoht śtiöek [śtjek]. Ȧn ołys
gyśtiöekt, no dy zühst [zohst] ju, yta ho’h ju oü śejny zaha, konsty nö yta ośoün.
Jak prałam wilamowskie bluzki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Raz dałam do garnka tą bluzkę (jypłę?), nie? I chciałam ją wygotować. Zapomniałam sobie wlać wodę. Spaliła się w garnku. Ale umiałam szyć, szybko materiał i już
znowu szyłam.
– I jak, bo Pani też gotowała, nie? Te hoüaśtykla na przykład.
No, no. No to do garnka, do garnka. I mydło, i proszek. I najpierw zimna woda,
a potem na blachę, bo mieliśmy tylko blachę. I musiałam dać dużo wody, żeby się
nie spaliło. Potem to gotowaliśmy, potem musisz to wiele razy, dwa razy...
– Płukać?
– No, żeby to mydło wszystko zniknęło. A potem znowu gotować krochmal. I wszystko wykrochmalone, widziałeś, ja do dzisiaj mam piękne rzeczy, możesz oglądać.
[117]
Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök ȧn kȧljytarök
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Oder cym bȧjśpil fu Płes koüfta zy oü dy płesnerrek.
Dos wün dy śenkliksty, s’mȧst uf oły tag cuga zy zy o,
zyty gryśtrimty.
– Ju, płesnerrek.
Ȧn der kȧljytarök dos wiöe y Wymysoü myt dan brȧta
gałaśtrima.
Najgorsze (najmniej odświętne) były spódnice płesnerrök i kȧljytarök
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Ale na przykład w Pszczynie kupowali też płesnerrök (rodzaj spódnicy). To były te
najgorsze, przeważnie na co dzień nosiły je, takie pasiaste.
– Tak, płesnerrök.
I spódnica kaljytarök to była w Wilamowicach z tymi żółtymi, szerokimi paskami.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[118]
S’kroücła fur müter
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.
Dy mama hot ufum kroücła ȧ noma, oüsgygrycułt [oüsgykrycułt], gygrycułt [gykrycułt] – Emilia Mika. Idy
hot zȧj... zen noma, ufum kroücła.
– Ȧ war höt dos gymaht ufum kroücła?
No dos koüfta zy śun zyty. No dos... di rek, di tihła, dos
koüfta zy y... fu Win wiöe dos. Fu diöt bröhta zy dos.
Krzyżyk od matki
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
Mama miała na krzyżyku imię wygrawerowane, Emilia Mika. Każda miała swoje
imię na krzyżyku.
– A kto to robił na tych krzyżykach?
No to kupowali już takie. No to, te spódnice, chustki, to kupowali... z Wiednia to
było. Stamtąd to przywozili.
[119]
Ym jyśta zuntag gingja zy śyner ogycün
Lüft-Nüśka (1923–2010), 2007.
Ȧ, dos wün, s’wün ferśidnikjy zuntag. Wen wiöe der
jyśty zuntag, s’wiöe der jyśty zuntag, der jyśty zuntag wiöe ind, der jyśty zuntag wiöe ofang. Ofang
ym mönda, der jyśty, jyśty zuntag. No to gingja zy
śyner ogycün. Ȧ nöhta gingja zy śun wejder śłȧhter
ogycün. No do zöfuł ociwerik, wi dö hot idy wymysiöejer bow, dos wiöe füt,
dos ej ny mejglih. Do zyty öemy łoüt zöfuł ociwerik hota.
W pierwszą niedzielę miesiąca ubierały się ładniej
Anna Zejma z d. Fox (1923–2010), 2007.
A, to były, były różne niedziele. Jak była pierwsza niedziela, pierwsza niedziela
to był początek miesiąca. Pierwsza niedziela. No to chodziły ładniej ubrane.
A potem chodziły już gorzej ubrane. No to tyle ubrań, co miała każda Wilamowianka, to to było przecież, to jest niemożliwe. Że tacy biedni ludzie mieli tyle
strojów.

133

�134

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[120]
Dy śynsty traht uf Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No, dy śynsty traht. Boże Ciało, Łȧjt... wi hȧst dos,
Łȧjtnysdunyśtag? No to gingja zy śejn ogycün. No
nöhta śun underwoh ȧbysła andyśt, oder oü ny ym płesnerrök. Ym płesnerrök gingja zy jok wi wiöe... bygrytnys. No. Oba yr fost.
Najpiękniejszy strój był na Boże Ciało
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No, najpiękniejszy strój. Boże Ciało, jak to się nazywa, Łȧjtnysdunyśtag. No to
szły pięknie ubrane. Potem w tygodniu już trochę inaczej, ale też nie w płesnerrök.
W płesnerrök to szły, jak był pogrzeb. No. Albo w poście.
[121]
Mȧj koleżanka fur tancgrüp (Linküś-Ruzła)
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧ mȧj foter maht’um ym fȧld dy at, bo har hot fad,
ȧna... No to ejs kom wejder c’yns, cym foter oü yhta
maha, do’s ny mü zöfuł coła. Nöhta kentwer [kantwer]
yns. Gingwer inda bȧdy cyr tancgrüp ȧn cyryk kömwer
wejder cyfüs, bo wjyr hota ju nist ny, jok ȧ rod cym
fiöen. Oder wjyr gingja inda cyfüs. Ȧ nöhta, miöehysmöł wiöe’s ȧlf yr naht, ȧn dy
ynzer, dy kjerownićka ziöet... ziöet zy inda: „Błȧjt nö, błȧjt nö” – fercyłt zy, jok yn
bowa, ny? Ferśidnikjy zaha cym łaha ȧn wer zunga, miöehysmöł wiöe’s ȧlf yr naht,
kom yh yn ham. Ziöet yh: „Rüźü, śtej yta dö” – bo yhy müst fłigja fum Gawlik, ejs
ging diöt uf dy hej, ȧ yhy dö. Ziöet yh: „Yhy fjet mih, rüf uf mih!”. Ȧ yhy fług ȧzu
wi ȧ wynd yn ham.
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła
Anna Foks (Fox) (ur. 1927), 2022.
A mój ojciec robił jej w polu pracę, bo on miał konia, no to ona znowu przychodziła
do nas, ojcu też odrabiać, żeby nie musiała tyle płacić. Potem się znałyśmy. Zawsze
chodziłyśmy we dwójkę do zespołu i z powrotem przychodziłyśmy znowu na nogach, bo nie miałyśmy nic, tylko rower do jazdy. Ale chodziłyśmy zawsze na nogach. A potem, czasami była dwunasta w nocy, i ta nasza, ta kierowniczka mówiła,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

mówiła zawsze: „Zostańcie jeszcze, zostańcie jeszcze”, mówiła, tylko kobietom,
nie? Różne rzeczy do śmiechu i śpiewałyśmy, czasami była jedenasta w nocy, przychodziłam do domu. Powiedziałam: „Róziu, stój teraz tu”, bo ja musiałam lecieć od
Gawlika, a ona szła tu na górę, a ja tu. Powiedziałam: „Ja się boję, wołaj na mnie”.
A ja biegłam szybko jak wiatr do domu.
[122]
Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster Hȧla-Mockja-Hȧla
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Ejs wiöe okriöepnyś, ejs łjyt, s’jyśty łjyt ejs tanca. Ejs,
s’Hȧla. Bo yhy wiöe nö ȧ zyta mȧkja, junkuśik, no to
nom’s mih śun diöt uf dy hej, uf dy sala, ȧn diöt śun
myt dan piöer mȧkja, dos Hȧla. Ȧzu wiöe’s hynder
dam wymysiöeryśa. Dü wȧst, wi ejs kund zyngja wymysiöeryś ȧn... ȧn tanca ȧn...
Nöhta hot’s oü ȧ zyty śejny bygrytnys, bo ejs s’jyśty maht dos ȧzu cyzoma.
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala (Elżbieta Matysiak)
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Ona była bardzo..., ona uczyła, ona pierwsza uczyła tańczyć. Ona, Hala. Bo byłam jeszcze taką dziewczyną, młodziutką, to wzięła mnie już tam do góry, na salę
i tam już z tymi kilkoma dziewczynami, ta Hala. Taka była za tym wilamowskim.
Ty wiesz, jak ona umiała śpiewać po wilamowsku i, i tańczyć i... Potem miała też
ładny pogrzeb, bo ona pierwsza tak działała.
[123]
Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yh wa der wos ziöen, wjyr jyśter, wi wer apuł zocta, ȧzu myta, mytum hiöela oba myter ko... myt dar...
H’wȧ nist ny, wi’s zih his.
– Föł.
Föł. Do wi wer zocta, nöhta zoctwer śun ym mejst,
ferśtejsty, do ging’s nö dyhemderer [byhenderer]. Do nöhta, wi zy dos hota
śun ufgyśöt, ny... wiöe kȧ mejst, ny, ok s’wün śun dy cȧjł, no do müstwer zih
külȧn, do dy apuł ȧzu grus wahsa wi wjyr zȧjn. Ny? No. Musimy się pokulać.
No to ȧmöł nom dy śwaster, s’Hȧla, ȧ Łycki. Mȧreja śwjynty, wi zih dar wiöe...
byłȧjdikt, wi dar wiöe bejz, do wer’ȧ hon...

135

�136

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Po zasadzeniu ziemniaków musieliśmy się kulać
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Powiem ci coś, my kiedyś, jak sadziliśmy ziemniaki, kopaczką, albo... nie wiem,
jak to się nazywało...
– Kół.
– Kołem. To jak sadziliśmy, potem sadziliśmy już w gnoju, rozumiesz? To to szło
szybciej. To potem, jak to już mieli nasypane, jeszcze nie było gnoju, tylko były
już rządki, to musieliśmy się kulać, żeby ziemniaki urosły takie duże, jak my. Nie?
Musimy się pokulać. No to raz siostra Hala wzięła Łyckiego. Maryja święto, jaki
ten był obrażony, jaki ten był zły, żeśmy go (chwyciły).
[124]
Oły śtunda wün gycyłt cyr at
Płacnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No ju, wi wjyr, wi wer gingja ufs fȧld ym zȧhs s’mügjys,
no do nom, hotwer śnytła byśmjet myt śmolc ȧn dy ost
dyham ny. Ufs fȧld wi dy gingst. Dy gejst ȧn dy yst
dos śnytła uf bocy dy kymst ufs gywend. Ȧ nöht wiöe
ołdyśt s’mügjaasa, do wer ny ganc hungerik gejn ufs
fȧld, dy konst śun asa ym wȧg, wen dy gejst. Do, dos kymt cy ziöen, oły śtunda wün
gycyłt cyr at. Oły śtunda. Ym zȧhs s’mügjys śtejsty uf, oba ejer, dy mama müst yn
śtoł, ȧ wjyr, mȧkja, müstwer śun gejn ufs fȧld, no. Dy wȧst ju, wun s’gywend ej ȧn
s’ełder mȧkja wȧs, wo cy maha. Ȧn wifuł mȧkja wün, zöfuł hiöela wün. No. Ȧn
zöfuł rȧhja wün ȧn zöfuł, zöfuł gowuł [gowułn] wün.
Wszystkie godziny pracy na gospodarstwie były policzone
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No tak, jak my, jak szliśmy w pole o szóstej rano, to braliśmy, mieliśmy kromki
posmarowane smalcem. I nie jadłeś w domu, jak szedłeś w pole. Idziesz i jesz
tą kromkę, aż przyjdziesz na stajanie. A potem dopiero było śniadanie. Żebyśmy
całkiem głodni nie szli w pole, możesz już jeść w drodze, jak idziesz. To, przyjdzie powiedzieć, wszystkie godziny były policzone, do pracy. Wszystkie godziny.
O szóstej rano wstajesz, albo wcześniej, mama musiała do chlewa, a my dziewczyny musiałyśmy już iść w pole. No, ty wiesz, gdzie jest stajanie a starsza dziewczyna
(siostra) wie, co trzeba robić. I ile było córek, tyle mieliśmy kopaczek. No. I tyle
grabi było, tyle i tyle było wideł.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[125]
Wi zy dy kjywła y Błan mahta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Dy kjywła mahta zy y Błan. Ȧ mȧj tȧta kund oü maha.
Oder wer hota ni di, wi hȧst, wiklin. Bo dy müst kiöefa
fu Błan. No do zułsty kiöefa? No do ȧ nöhta hösty ny
kȧ cȧjt, bo dy höst s’fad, müst ata, no do koüftwer inda
di kjywła y Błan. Fum Ligęza, hynder kjyh wiöe ȧ zyty
ałdy hyt, yh gydenk dos, wi wjyr gingja myter mama, no do derzȧnk wiöe kȧ rod, nö
nist ny. No do dy mama trüg ȧ grus kjywła, bo cym he oba cym... gyhakys. Ȧ wjyr
trüga cwe kjywła cy apuł [apułn] cy haka. Do inda y Błan koüftwer.
Jak robili kosze w Bielanach
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Kosze robili w Bielanach. A mój tata też umiał robić. Ale nigdy nie mieliśmy tej...,
jak to się nazywa... wikliny. Bo musisz kupić w Bielanach. No to masz kupować? No
to potem nigdy nie masz czasu, bo masz konia, musisz robić, no to kupowaliśmy te
koszyki zawsze w Bielanach. Od Ligęzy, za kościołem był taki stary dom, pamiętam
to, jak chodziłyśmy tam z mamą, no to wtedy nie było jeszcze roweru ani niczego.
No mama niosła duży koszyk, bo do siana albo do... sieczki. A my niosłyśmy dwa
koszyki na ziemniaki do kopania. To zawsze w Bielanach to kupowaliśmy.
[126]
Dy ołda łoüt zöha jok fȧld
Taksła-Hȧla (1923–2020), 2014.
Yhy wa jüh ziöen, ołdy łoüt wün andyśt, di zöha ju nist,
ok tego (fȧld). Ȧn dos ej ołys ny... dos gyhjyt ołys ny yns.
Bo wjyr zȧjn jok dö, ȧzu, wi der hot dö... namt y dy hyt
ȧn lokator. Wjyr zȧjn dos nymłikjy. Bo wjyr müsa gejn ȧn
ołys łön. Ȧn dos djyft’ȧ zih, dos djyft’ȧ zih zȧstȧnȧwjȧn,
wi ufum tut, ufer ander wełt nöhta fjyr dos dy łoüt, op diöt yht ej, do fjyr dos müsty bys...
– Yht gütys wyt zȧjn.
Zȧjn güty łoüt ȧn śłȧhty łoüt. Dos ej zȧstȧnȧwjȧn. Dos ej ny mȧłȧjhtwos.
Starzy ludzie widzieli tylko pole
Elżbieta Sznajder (Schneider) z d. Danek (1923–2020), 2014.
Ja wam powiem, starzy ludzie byli inni, oni nie widzieli nic, tylko tego (pole). A to
wszystko nie jest... to wszystko nie należy do nas. Bo my jesteśmy tutaj tylko tak,

137

�138

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

jakbyście wzięli do domu lokatora. My jesteśmy tak samo. Bo my musimy odejść
i wszystko tu zostawić. A to się powinno, to się powinno zastanowić, jak na łożu
śmierci, na tamtym świecie później ci ludzie będą za to... czy tam coś jest, za to
musisz... czy coś dobrego tam będzie. Są dobrzy i źli ludzie. Nad tym się trzeba
zastanowić. To nie jest takie byle co.
[127]
Śwjery at ufer wjytśoft
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Do der kłop, cyderjyśt at’ȧ ufer Bejł, nöhta at’ȧ y ynzer
fabryk. Ȧn diöt wün śłȧhty bycołung. Ȧ fum fȧld hot
yh oü ny hefa. Ȧ nöhta, wi’s ging śun ȧbysła beser,
mahtwer nȧmjot. Ȧna diöt zosw... zoctwer sałot, wjyr
hota zyta güta sałot, no to hot yh śun mejer giełd, no to
müst yh s’nahts nyn wejder. Bo ȧ diöft dö maha, h’hot cwü ki, ferkoüft yh myłih ȧn
puter, ȧn roüm, no ȧzu, ȧzu ho’h hefa gyat. Ȧna zu łang ław yh.
– Ȧ wen hoter gyśłöfa?
No miöehysmöł, wȧsty wos, ȧ śand cy ziöen. Kom mȧj kłop, s’wiöe ȧny s’nahts,
nom’ȧ mih uf dy hend. Ȧn’ȧ ziöet: „Kuźe, bowy, śłöfa”. Ziöet yh: „H’kon ju ny
kuma, bo’h mü dos hon” – „Nȧ!”. Do nom’ȧ mih uf dy hend ȧn ys bet. Śłüf yh cwü,
drȧj śtunda ȧn wejder um, ym fjyr ufgyśtanda ȧn wejder, wjeder yn śtoł, wejder
myta kija wejder. Miöehysmöł ging yh ym drȧj s’nahts ufs fȧld. Ȧna ziöet yh: „Mareja, wen dö imynd [imyd] kymt, ȧna fyngt mih dö ȧ kłop”. Ȧmöł wiöe’h ym fȧld,
oder dos wiöe śun śpyter, fylȧjht fynf s’mügjys. Oder kȧ menć ym fȧld, yhy ȧłȧn. Uf
ȧmöł ȧ, ȧ hoza – „Mȧreja, Mȧreja!”. Gydöht yh der... ȧ kłop kymt uf mejh. Za’h, s’ej
der hoza – „No Göt zȧj dank, do jok der höza [hoza], der hoza!”. No, ho’h hefa gyat.
Ciężka praca na gospodarstwie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
To mój mąż, najpierw pracował w Białej, potem pracował w naszej fabryce. A tam
były kiepskie pensje. A z pola też nie miałam dużo. A potem jak już szło trochę lepiej, zrobiliśmy tunel foliowy. I tam sadziliśmy sałatę, mieliśmy taką dobrą sałatę,
no to miałam już więcej pieniędzy, no i musiałam w nocy znowu szyć. Bo trzeba
było tu robić, miałam dwie krowy, sprzedawałam mleko i masło, i śmietanę, no tak,
tak dużo pracowałam. I tak długo żyję.
– A kiedy pani spała?
No czasami, wiesz, aż wstyd mówić. Przychodził mój mąż, była pierwsza w nocy,
brał mnie na ręce i mówił: „Kobieto, chodź spać”. Odpowiedziałam: „Nie mogę

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

przyjść, bo muszę to mieć zrobione”. Nie. Wziął mnie na ręce i do łóżka. Spałam
dwie, trzy godziny i znowu o czwartej wstawałam i znowu, znowu do chlewa, znowu z krowami. Czasami szłam o trzeciej w nocy na pole. I mówiłam: „Maryjo, jak
tu ktoś przyjdzie i mi coś zrobi, jakiś mężczyzna”. Raz byłam w polu, ale to było już
później, może o piątej rano. Ale nie było w polu żadnego człowieka, ja sama. Naraz
zając (wyskoczył). „Maryjo, Maryjo”, myślałam, że jakiś mężczyzna mnie atakuje.
Patrzę, to zając. No, „dzięki Bogu”, że to tylko zając. No, dużo się napracowałam.
[128]
Wi’h myta myłihzaha uf dy Byłc fü
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Ȧ wjyr mytum kłopa, dö wiöe der śtoł. Dö wün dy ki.
Dö wiöe ȧ zyty ałdy komer, wȧsty’s? Wi jyśter... s’kroüt s’gyzoüwyty śtind, dy zek. Dos wiöe dy komer. Ȧn
der... ȧn nö fjyr, yhy myt mem kłopa, ejwerboüywer
[ejwerboüytwer] dos, dö mahtwer śtuwa ȧn dy śtołn
moüytwer diöt dunda, wȧsty’s? Dernawa ej gryhta. Cwü ki, cwü śwen, cwe śwen,
ȧn hinyn. Yhy fü inda uf dy Byłc mytum twiöeg, kyz, wȧsty, myt rom [roüm], myt
ȧjyn. Ys bankn [yn bank], y dy aptyk, diöt hota zy mih ejweron [gan]. Ym bankn
[ym bank], wen yh... Jyśter y Pöłn, wen dy füst hynder dy granc, toüśta zy der
ȧbyselüćü giełd oüs, wȧsty’s? Mark oba diöt... no, zyty s’wün ju... To yhy diöft ni
ny śtejn, mjyr erłydikta zy ołys, oder yhy trüg’ȧ. Ȧna mȧj, mȧj kuzynk hot ȧ grusy
wjytśoft, di śłahta śwen, wȧsty’s? Zy mahta brötwjyśt, wjyśt, leberwüśt. Fün zy myt
mjyr diöt ȧn zy ferkoüfta dos. Ȧ jena wün fruw, bo s’wiöe ȧbyselüćü to... biligjer
[wyłwer]. Ȧna s’wiöe beser. Do hamyśy brötwjyśt ej ju beser wi zyty.
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
A my z mężem, tu był chlew. Tu były krowy. Tu była taka mała komora, wiesz?
Jak to kiedyś... stała kapusta kiszona, worki. To była komora. I kiedyś, ja z mężem
przebudowaliśmy to, tu zrobiliśmy pokoje, a chlewy wymurowaliśmy tam na dole,
wiesz? Obok jest zaraz. Dwie krowy, dwie świnie i kury. Ja jeździłam zawsze do
Bielska z twarogiem, serem, wiesz, ze śmietaną, z jajkami. Do banku, do apteki,
tam mnie wszędzie lubili. W banku jak.... kiedyś w Polsce, jak chciałeś jechać za
granicę, to ci wymieniali trochę pieniędzy, wiesz? Marki albo, no takie były. To
ja nie musiałam nigdy stać w kolejce, mi załatwili wszystko, ale ja im woziłam.
A moja kuzynka miała duże gospodarstwo, oni bili świnie, wiesz? Robili kiełbasy,
kiszki, pasztetówkę. Jeździli tam ze mną i sprzedawali to. A oni byli zadowoleni, bo
było trochę taniej. I było lepsze. Bo domowa kiełbasa jest lepsza niż taka.

139

�140

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[129]
Der gymahty traktor
S: Lüft-Staha (1926–2021), 2019.
N: Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2019.
S: Myt dam maht yh ołys.
– Derging’ȧ zih nöhta, ju?
S: Ojej.
N: Dos wiöe ȧ zyter kliny traktor, ȧzu ufs fȧld cy fiöen.
S: Ȧ, ufs fȧld cy fiöen.
N: Yn kija brengja groz, oba büroka nöhta. Nöhta hot’ȧ...
S: Ȧ zyt ym fȧld, ołys maht yh mytum. Tylko w jesieni, dos ej śwjer. Oder zu maht
yh ołys, dy cȧjł [cȧjłn] ȧn ołys mytum.
Robiony traktor
S: Stanisław Foks (Fox) (1926–2021), 2019.
N: Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
S: Nim robiłem wszystko.
– Przydał się później, tak?
S: Ojej.
N: No to był taki mały traktor, żeby pojechać na pole.
S: A, pojechać na pole.
N: Krowom przywieźć trawę, albo buraki potem.
S: Siał w polu, wszystko nim robiłem. Tylko w jesieni, to było ciężko. Ale tak, to
robiłem nim wszystko, rządki i wszystko.
[130]
Mjyr gyfuł dy at ym gatła
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No do dos... do cyjyśt müstwer zyn, do dos ufgejt, ȧ
nöhta ryswer, ȧ nöhta gingwer ufs fȧld ȧna wer zocta.
Ym, yn arpuł [arpułn], wo ȧ grȧć wejder. No do arpuł
[arpułn] wün ȧna dos wiöe oü, kroüt. Dos wiöe kroüt.
– Gatła hoter oü, no ny?
No.
– Ȧn dö, wosfer biöem hoter dö?
Woser [wosfer] biöem? No bjyn ho’h, epuł [epułn] ho’h, ȧzu ander ho’h ny. No bjyn
zȧjn cwelȧ. Di dryta, dos biöemła derhułd [derhüłd] ny, h’wȧ nist, oba underfros der...
dy moüz jynta, wȧs yh. Bo s’ferdiöert. Bo yhy, yhy zoct, yhy koüft... y dyham wi’h
wiöe, byn ełdyn, hot yhy ȧ zyta gatła, mahtwer. Ȧn der brüder, dar wiöe jyngjer ȧna

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

har wiöe śtiöek, har koht [maht] oü. Yhy hot ȧ śtykla ȧn har oü, ziöewer ȧ zyta śtykla
wi der tejś. Y dam mah... zoctwer biöemła ufum rȧja, bo wen’s zih hüt dy ki, no do
nom zih yn dibzak epuł [epułn] ȧn mȧłȧjhtwos oswer. No ȧ nöhta fu dan kjenła wühs
zy roüs. Wo dy ki ny byfrösa, no do wen zy wühsa, do ging yh ȧna ym, mytum maser
ysrod ymkrȧjat? [ymśnȧd] yh, ȧna h’kom, yhy bröht dos yn ham, ȧn y dyham zoct yh.
No do dos wühs nöhta, nöhta wün śejny biöemła, bo yhy trȧ zy y dy hej, yhy... Y mjyr
gyfuł dos, yhy at ȧn der brüder, der brüder wiöe jyngjer, der Jüza, wiöe fun cwejnłik,
der Jüza ȧna s’Nüśa, wün cwe kyndyn. Je Nüśa wiöe śwah, oder der büw ej śtȧkjer. No
do dar ȧn yhy, har wiöe jyngjer wi yhy, oder har, ȧ kłop, har hot ȧ gatła, ȧ jes... ȧn yhy
oü. Ȧner ejwyn andyn. Wułdwer... yhy wułd hon beser, ȧ har wułd oü. No müstwer
zeca, ufum rȧja kłoütwer zyty, bo wen’s zih os, wjyft zih ȧ, ȧ opuł, no do fun kjenła
wühsa roüs. Do gingwer ȧna wer ymśnyda, ȧna wer bröhta dos yn ham, ȧna y dyham
zoctwer, yhy hot ȧ zyta płoc, no ȧbysła gryser wi dar tejś. Ȧn der brüder oü, har wiöe
jyngjer. Oder s’wiöe ȧ büw, har wiöe śtiöek. Yhy, yhy fu klinum. Gyfüł mer dos, no.
Podobała mi się praca w ogródku (rozsadniku)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No to, najpierw musieliśmy siać, żeby to wzeszło, a potem wyrywaliśmy i potem
szliśmy na pole i sadziliśmy. W ziemniakach, co krok znowu. No to ziemniaki były
i to było też, kapusta.
– Rozsadnik też pani miała, no nie?
No.
– A tu, jakie drzewa pani ma tutaj?
Jakie drzewa? No gruszki mam, jabłonie mam, a tak innych to nie mam. No gruszek
są dwa rodzaje. Te trzecie, to drzewko nie dotrzymało, nie wiem, albo je podżarła
jakaś mysz, czy ja wiem? Bo uschło. Bo ja, ja sadziłam, kupowałam. W domu (jako
panna) jak byłam, u rodziców, miałam taki ogródek, zrobiliśmy. I brat, on był młodszy i był silny, to też robił. Ja miałam kawałek i on też, powiedzmy, taki kawałek jak
ten stół. W tym robiliśmy, sadziliśmy drzewka na miedzy, bo jak się pasło krowy,
to brało się do kieszeni jabłka i byle co jedliśmy. No a potem z tych ziarenek wyrastało. Czego krowy nie zeżarły, to jak rosło, to szłam i nożem wykroiłam i przychodziłam, przynosiłam to do domu i w domu sadziłam. No to to potem rosło, potem
były ładne drzewka, bo ja je prowadziłam do góry. Mi się to podobało, ja pracowałam i brat, brat był młodszy, Józek, on był z bliźniąt, Józek i Nusia, były bliźnięta.
Nusia była słabsza, ale chłopiec był silniejszy. No to on i ja, on był młodszy ode
mnie, ale on, chłop, on miał ogródek i ja też. I jeden przez drugiego: chcieliśmy...
ja chciałam mieć lepiej, a on też. No to musieliśmy sadzić, na miedzy zbieraliśmy
takie, bo jak się jadło, wyrzuciło się jabłko, no to z ziarenek potem wyrastało. No
to szliśmy i wykrawaliśmy i przynosiliśmy to do domu, a w domu to sadziliśmy. Ja
miałam taki plac, no trochę większy niż ten stół. A brat też, on był młodszy. Ale był
chłopcem, był silny. A ja, ja od dziecka. Podobało mi się to, no.

141

�142

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[131]
Gatła köst at
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Dos ej, dos köst at. Yhy müst ym... s’wiöe, yhy hot
ju kȧ gatła ny, h’hot kȧ, kȧ jes. No ȧ śtykla fu... nom
yh, roza, ȧ roza byśipt yh fur heja, ȧ nöhta growt yh,
h’ferdryt dos ȧna maht ad, do’h kon zeca yhta. Bo
yhy hot ju kȧ gatła ny. Oder mjyr gyfuł [gyfüł] dos,
yhy at.
Ogródek kosztuje dużo pracy
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
To kosztuje dużo pracy. Ja musiałam, ja nie miałam ogródka, nie miałam żadnych
tych. No kawałek wzięłam, darni, darń obcięłam z góry, a potem ryłam. Obracałam
to i przygotowywałam ziemię, żebym potem mogła coś sadzić. Bo ja nie miałam
ogródka. Ale mi się to podobało, pracowałam.
[132]
Wi’h wiöe jung, müst yh ata
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012
No wi yhy wiöe jung, nö ganc jung. Śwjer kom
mer dos, oder yhy müst, yh go mer kȧ rü ny – „Yhy
müs!”. Yhy growt, yhy... ȧna h’zoct, cyhakt, do ad
mah yh güty, gus yh diöt kanał, do, do dy ad güt ej,
ȧ nöhta zoct yh, cyhakt yh dos, zoct yh biöemła,
ȧ nöhta di biöemła cyzoct yh mȧłȧjhtwun. Ym giöeta. Yh müst ny kiöefa, yh
hot mȧjna.
Jak byłam młoda, musiałam pracować
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No ja byłam młoda, jeszcze całkiem młoda. Ciężko mi to przychodziło, ale ja
musiałam, nie dawałam sobie spokoju – „Ja muszę”. Ja ryłam, ja... i sadziłam,
rozkopywałam, ziemię robiłam dobrą, lałam tam gnojówkę, żeby ziemia była
dobra, a potem sadziłam, rozkopywałam, sadziłam drzewka, a potem te drzewka rozsadzałam w różne miejsca. W ogrodzie. Nie musiałam kupować, miałam
swoje.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[133]
Yhy maht ołys ym fȧld
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No yhy, yhy, yhy cyat mih gynüg. Y dyham hota zy fȧld,
bo diöt wün noün miöergja fȧld, ȧ yhy wiöe s’ełdsty. No
to myt mjyr jeta zy ȧzu wi mytum fad. Oder yhy, yhy
wiöe śtiöek, yhy maht ołys. Yhy hiw, yhy kund ołys.
Robiłam wszystko w polu
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
No ja, ja, ja się dość napracowałam. W domu (rodzice) mieli pole, bo tam było
dziewięć morgów pola, a ja byłam najstarsza. No to mną orali tak, jak koniem.
Ale ja, ja byłam silna, robiłam wszystko. Siekłam, umiałam wszystko.
[134]
Wi der foter züht ȧ gyśpon
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
Ju, no do di, di ełdyn, do ju, di śponta zih. Har hot ȧ fad
ȧn der foter hot ȧ fad. Der foter züht, mȧj foter züht inda
ȧn zyta, wo höt ȧ güt fad. Bo höt’ȧ ȧ śłȧht fad, ȧ zyta dyrys, do jes cug ny fejł, do müst dos dos ander cin. Do züht
har inda ȧ zyta, wo oü güt oüsśoüt. Ȧ ny ider, s’wün miöehja wjyt, hefa, grusy wjyt.
Jak ojciec szukał gyśpon (kogoś do sprzęgania się)
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2009.
Tak tak, no to ci, rodzice, to tak, ci się sprzągali. On miał konia a mój ojciec też miał
konia. Ojciec szukał, mój ojciec szukał zawsze takiego, co ma dobrego konia. Bo
jak ma złego konia, takiego chudego, to tamten nie ciągnął dużo, to musiał ten drugi
ciągnąć. To zawsze szukał takiego, co dobrze wygląda. A nie każdy, a byli niektórzy
gospodarze, dużo, duzi gospodarze.
[135]
Dy at ufer köłagrüw
Tołer-Jüza (1929–2013), 2012.
Ju, yh kon fercyła, yh ging y dy köłagrüw ym
noünȧnfjycikjer jür. Uf Brejskja, uf Brejskja ging yh,

143

�144

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ȧna diöt, ȧ yh wiöe, yh łjyt śun, yh wiöe, elektromonter wiöe’h śun dö, y Kęty łjyt
yh. No uczyłem się zawodu, no i potem poszedłem, nöhta ging yh uf dy köłagrüw,
ufer köłagrüw at yh, no at yh, wiöe’h ȧ zyter, wi hȧst’ȧ, ȧ dyżurny, dunda. No ȧna
diöt wiöe’h dyżurny, wiöe’h, no ȧ fynf jür ging yh diöt jynt uf di wend ȧna nöhta,
nöhta hot yh śun beser at, warśtat, ȧna nöhta ander at oü, ȧzu do ho’h, gyłyklik ho’h
diöhgyat dos ołys, bo oü wiöe’s ferśidnik. Oü kund yh diöt błȧjn wi ufer köłagrüw
oü. Oü wiöe dos ȧzu. Yhy ziöet, diöt cwe möł wiöe’h śun ȧzu, do, do, yh zułd ny
śtarwa, ȧn ȧzu ys’s. Yh zuł ława, no. No Jezu, ys’s dos. No ȧ nöhta, fur köła... wi’h
at ufer köłagrüw nöhta, wȧs yh, drȧj jür, to ferwȧw, h’ho mih ferwejwa nöhta, no to
cwe kyndyn hot yh ȧna...
Praca na kopalni
Józef Gara (1929–2013), 2012.
Tak, mogę opowiedzieć. Poszedłem na kopalnię w 1949 roku. Do Brzeszcz poszedłem i tam, a ja byłem, uczyłem się już, byłem elektromonterem już tutaj, w Kętach
się uczyłem. No uczyłem się zawodu, no potem poszedłem, potem poszedłem na
kopalnię, na kopalni pracowałem, no pracowałem, byłem takim, jak to się nazywa,
dyżurnym na dole. No i tam byłem dyżurnym, no pięć lat jakoś chodziłem tam na
te ściany, a potem, potem miałem już lepszą pracę, warsztat i potem inną pracę też,
tak że przepracowałem to wszystko szczęśliwie, bo też różnie było. Też mogłem
tam zostać (zginąć), jak to też na kopalni. Też tak bywało. Powiedziałem, że tam już
dwa razy było tak, że nie miałem zginąć, i tak było. Mam żyć, no. No Jezu, tak to
już jest, no. A potem z kopal... jak pracowałem potem na kopalni, czy ja wiem, trzy
lata, to się ożeniłem, ożeniłem się potem, no to miałem dwójkę dzieci i...
[136]
Der dźjada gyt cy asa yr öema nökweryn
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Ȧn der dźjada nymt’s cyryk: „Kȧśü” – bo his’s oü
Kȧśü – „Kȧśü, ȧ hösty śun gasa? Ny? Zec dih nejder
gryhta”. Ȧn der dźjada ziöet yr bow: „Ziöeśü, hösty
śun gykoht dy ćjyrkja?”. Ȧ wen zy ny höt gykoht,
to der dźjada koht. „Ȧn dü zec dih nejder” – ȧna śun
gist’ȧ [goüst’ȧ] dy ćjyrkja ȧn dy myłih: „Ejs dih cyjyśt o”. Ȧn’ȧ śnet brut ȧna gyt,
ȧn dy baba maht dos ny. Dos fercyłt ind dy Polinskja-müm, wi dy baba gȧjcik wiöe:
„Der dźjada, wi’ȧ kom, go’ȧ oły, oły y yns” – wi zej ziöet zoüwer fjyr zejh – „go’ȧ
yns cy asa. Ȧn dy baba het yns ny gan. Ȧ der dźjada go yns”. Do inda s’Kȧśka kom
ȧzu, wen der dźjada kymt fur kjyh, to wȧ’s fu dam, do’s wyt asa.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak dziadek dawał jeść biednej sąsiadce
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
A dziadek jej kazał zawrócić: „Kasiu”, bo też się nazywała Kasia, „Kasiu, a jadłaś już?
Nie? To zaraz sobie usiądź”. I dziadek powiedział żonie: „Zosiu, ugotowałaś już zacierkę?”. A jak nie miała ugotowane, to dziadek gotował. „A ty sobie usiądź” i już wlewa jej
zacierkę i mleko: „Najpierw się najedz”. I kroi jej chleb i daje, a babcia tego nie robiła.
To opowiadała zawsze ciotka Polinska, jaka babcia była skąpa: „Dziadek, jak przyszedł,
dawał wszystkim (robotnikom), nam wszystkim”, jak ona mówiła sama za siebie, „dawał nam jedzenie. A babcia by nam nie dała. A dziadek nam dawał”. To zawsze Kaśka
przychodziła tak, jak dziadek przychodził z kościoła, to wiedziała, że będzie jadła.
[137]
Yhy interesjyt mih jok myt at
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Yhy wiöe jung, mȧj foter wiöe y Rüsland. Ȧ nöhta,
wi’h mih oüsgo: kyndyn ȧn at, ȧn ym fȧld, ȧn wjyr
hota jok dy hyt ȧzu w surowym stanie. Yhy at tag ȧn
naht. S’nahts nyt yh dö cym, cym... nökwer, har wiöe
śnȧjder, yhy nyt wejder fjyr di bowa rek, rek jok. No
to wȧsty, mejh, no s’interesjyt mih dos nist, jok di at, di at ȧn di at. Yhy wułd hon
ȧ śejny hyt.
Ja interesowałam się tylko pracą
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Byłam młoda, mój ojciec był w Rosji (został wywieziony na Ural). A potem, jak
wyszłam za mąż: dzieci i praca i w polu i mieliśmy dom tylko w surowym stanie.
Pracowałam dzień i noc. W nocy szyłam tu u sąsiada, on był krawcem, ja szyłam
znowu dla tych kobiet spódnice, spódnice tylko. No to wiesz, mnie nic nie interesowało, tylko ta praca, ta praca i ta praca. Chciałam mieć ładny dom.
[138]
Mjyr gyfüł inda s’handułn, ȧ ny s’fȧld
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Yhy wiöe ȧzu duł, ȧzu hüw yh inda, wi’h wiöe jung,
bo’h füt drȧj gywełn. Dy cukjernia, dy bakśtuw ȧna nö
loda hot yh dö. Ȧn yhy wiöe ȧłȧn. Ȧn ym kłopa gyfüł

145

�146

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

dos ny, der kłop hot zȧhs hektan fȧld, ȧn jok ym fȧld. Dos gyfuł [gyfüł] jum. Ȧ mjyr
gyfüł s’fȧld ny, ok dos. Ȧn yhy hüw ym bek inda zyty, zyty śwjery zek. Di zek hota
zymfcik kilo, ahcik kilo wiöe diöt mał, bo dy łoüt nöma mjyr... mał bröhta zy ȧna
brut nöma zy. Ȧn zy bycołta mer ok fjyr s’baka. Ȧn yta ej śun’s... di ny, bo yta dy
łoüta, yta zyt śun nimyd kȧ kün. Yta zyn zy jok zytys... ander zaha, ȧzu kün ny.
(...) No oder wȧsty’s, bo fȧlȧjht [fylȧjht] di grusa wjytśoft, di grusa fȧlȧjht [fylȧjht].
Bo dö, ym diöf, ȧni hjy’h ny fu kȧm kün, hyhstyns wu andyśt. Bo dö zȧjn łoüter
hȧndlyża y Wymysoü. Dö handułn zy oły, ȧ s’fȧld dos... Wjyr gön zoüwer zȧhs
hektan fȧld ym... dö, ym nökwer.
Mnie podobał się zawsze handel, a nie pole
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
Ja byłam taka głupia, podnosiłam zawsze (ciężkie rzeczy), jak byłam młoda, bo
prowadziłam trzy sklepy. Cukiernię, piekarnię i jeszcze lody tu miałam. I byłam
sama. A mojemu mężowi się to nie podobało, mój mąż miał sześć hektarów pola
i tylko w polu. To mu się podobało, a mi się nie podobało pole, tylko to. I zawsze
podnosiłam piekarzowi takie, takie ciężkie worki. Te worki miały po siedemdziesiąt
kilo, osiemdziesiąt kilo mąki tam było, bo ludzie brali... mąkę przynosili, a chleb
brali. I płacili mi tylko za pieczenie. A teraz już tego nie ma, bo teraz ludzie, teraz
nikt już nie sieje żyta. Teraz sieją tylko inne rzeczy, a żyta nie (...). Ale wiesz, może
te duże gospodarstwa, te duże może. Bo tu na wsi ani nie słyszę o życie, może gdzie
indziej. Bo tu są sami handlarze w Wilamowicach. Tu wszyscy handlują, a pole to...
Sami daliśmy (wynajęliśmy) sześć hektarów pola sąsiadowi.
[139]
Der foter handułt oüz knȧht
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
No do der foter handułt, no to hot’ȧ giełd. Har wiöe...
dö wiöe y Zawyś, dö wiöe dos ȧ zyta gruser, ȧzu wi dö
Zöł. No to diöt... cöker füt’ȧ diöt, ȧn he – cyryk, y dan,
y dan, wo zy ferkoüfta, wȧsty’s? Wo zy niby śmügljyn
dos hȧsa. Okriöepnje güt ferdint’ȧ, wiöe nö knȧht.
Mój ojciec handlował jako kawaler
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
No ojciec handlował, no to miał pieniądze. On był... tu był w Jawiszowicach
taki duży, jak tutaj Soła (rzeka). No to tam cukier woził, a siano z powrotem,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

tym, tym, co sprzedawali, wiesz? Co to niby nazywają „szmuglowanie”. Bardzo
dobrze zarabiał, był jeszcze kawalerem.
[140]
Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.
No cy yns wiöe ȧ mȧkja, ȧ dinstmiöed ȧn zy hot ȧ kynd,
ȧ kynd. Ȧn dos kynd his Kȧśü. Oder by dam, by dam
wjyta, do müst’s gejn y dy śül, bo s’kund łaza ȧn śrȧjwa
ȧn śejn zyngja. S’zung zjyr śejn. Dos wiöe diöt cym
Bilczewskja. Wi’s diöt wiöe uf der heja ufum rȧja, wi’s dy ki hüt, do hütwyś zyngja
dö uf ynzum rȧja, dos mȧkja. Ȧzu śejn zung’s. Ȧna wjyr y by, dy, dy, by Pöłnscȧjta
gingwer oły, oły zuntag uf dy gorzkie żale y dy kjyh. Dy kjyh wiöe fuł, bo dos wiöe
ka, s’wiöe ny wiöem, oder dy łoüt gingja ȧn zy bata. No ȧna dos mȧkja oü. Ȧn der...
s’wiöe ju kȧ elektryśys ny ȧni s’wün kȧ, kȧ planśa ny, ȧzu wi yta, ok ołys fum bihła.
No do łüzwer fun bihła ȧna zy, dy łoüt zunga. Ȧn dos wiöe, dos mȧkja wiöe nö
ȧzu ny, ny ganc, no jung wiöe’s, s’wöst nö ołys ny, no ȧn diöt wiöe’s ufgyśrejwa:
„Gorzkie żale przybywajcie – dwa razy”. Ȧzu, wiöe dos gyśrejwa, do cwe möł
diöef’ȧ zyngja. Ȧna ejs ȧzu: „Gorzkie żale dwa razy!”. Uf dy gancy kjyh. Dy łoüt
łahta oły, oder der orgȧnista, ȧ zos jyśter yr ołda kjyh mytum ryk kȧm ełter, bo ȧzu
wiöe’s gyboüyt. Dar wiöe ȧbysła głüh, no do nom’ȧ ȧn’ȧ śpejłt weter, ȧn dy łoüt
zunga wejder weter, oder, wi zy gingja fur kjyh, łahta zy nö. Fu dam „...dwa razy”.
Zabawna historia o służącej
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
No u nas tu była dziewczyna i miała dziecko, dziecko. A to dziecko nazywało się
Kasia. Ale przy tym, przy tym gospodarzu, to musiała chodzić do szkoły, bo umiała czytać i pisać i pięknie śpiewać. Bardzo pięknie śpiewała. To było tam u Bilczewskiego. Jak tam była na górce na miedzy, jak pasła krowy, to słyszeliśmy ją,
jak śpiewała tu na naszej miedzy. Ta dziewczyna, tak pięknie śpiewała. A my, za
polskich czasów chodziliśmy każdą, każdą niedzielę na Gorzkie żale do kościoła.
Kościół był pełny, bo to nie było... nie było ciepło, ale ludzie chodzili i się modlili.
No i ta dziewczyna też. I nie było jeszcze prądu ani nie było żadnych plansz, jak
teraz, tylko wszystko z książeczki. No to czytaliśmy z książeczek i ludzie śpiewali.
A ta dziewczyna, nie była jeszcze tak całkiem, no młoda była, nie wiedziała jeszcze
wszystkiego, no a tam było napisane „Gorzkie żale przybywajcie dwa razy”, Tak
to było napisane, że trzeba dwa razy śpiewać. A ona zaśpiewała tak: „Gorzkie żale
dwa razy!”. Na cały kościół. Wszyscy ludzie się zaśmiali, ale organista, on siedział

147

�148

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

kiedyś w starym kościele tyłem do ołtarza, bo tak było zbudowane. On był trochę
głuchy, to wziął i grał dalej, a ludzie śpiewali znowu dalej, ale jak wychodzili z kościoła, to jeszcze się śmiali z tego „dwa razy”.
[141]
Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn
Linküś-Ruzła (1926–2009), 2009.
Jyśter, wi der fiöer ging ym koland, no do füng’ȧ o cym
Mözłer ym wynter ȧn’ȧ ent dö, by yns, dö, by ȧm grusa
wjyt, dö wiöe cwencik miöergja fȧld, diöt os’ȧ inda.
Ȧna jyśter gingja ju dy, dy büwa ȧzu ny y dy śül wi yta,
ok zy, zy nöma ȧ, ȧ tüh ȧn ȧ kłengjeła ȧn zy gingja dy
łoüt śiöeha. Do’ȧ śun kymt, der fiöer. Bo wen der fiöer kom, dos wiöe der fiöer, no
dos wiöe, wo ny wiöe. No, cy yns kom oü ȧner, ȧ zyter kolega fu yn... fu mem brüder.
No to kom’ȧ ȧn’ȧ błȧ… ȧ, ȧ maht yns dułyt ȧna... oder ȧ błȧ. Ȧn dy mama, di bröht
runder, der dźjada maht ȧ zyty grusy dźjyź, wu zih brut bekt. Ȧn dy mama bröht di
dźjyź runder, dos his dźjyź. Ȧna zy śöt diöt s’moł, do’s zih derwjemt, do wer kyna
brut baka. Ȧn dos śtind gryhta byr tjyr ȧna dy tjyr wiöe fu, hot ȧ fanster, ȧ, ȧ… głyzera tjyr wiöe dos. Ȧn der büw wiöe nȧjgjerik ȧn’ȧ kükt, ȧ kükt nȧj, wi dar fiöer kom,
ȧn der kjyhabytner zoh’ȧ. Ȧna nöhta der fiöer śtind uf, har gydöht der fiöer kymt y dy
kyh, wułd’ȧ zih cöwa, fuł’ȧ [füł’ȧ] nȧj y dos moł! S’maht ok – „fu”! Der kjyhabytner
zoh dos, dar łaht ȧzu ȧn der fiöer byśtenik fret’ȧ, fu wo’ȧ łaht. Wjyr wösta oü ny, fu
wo’ȧ łaht. No oder ȧ nom zih nöhta, der kjyhabytner, ȧ ging ȧn der fiöer oü, wyt’ȧ
jum dos underwȧgs hon fercyłt ȧn wjyr köma y dy kyh, no do łahtwer oü. (...) Cyjyśt
łahtwer. Wi wer köma y dy kyh, oder nöhta hetwer bałd gygrynn, bo wer müsta ołys
ufs noüy wejder ufroüma. Dy bet ejwercin, ołys, bo ejweron wiöe ȧ moł. Ȧ moł.
Wesoła historia o kolędzie
Rozalia Hanusz z d. Nowak (1926–2009), 2009.
Kiedyś, jak ksiądz chodził po kolędzie, to zaczynał u Moslera, w zimie, i kończył tu
koło nas, tu u dużego gospodarza, bo tu było dwadzieścia morgów pola, tam jadł zawsze. A kiedyś chłopcy nie chodzili tak do szkoły, jak teraz, tylko brali prześcieradło,
dzwonek i chodzili straszyć ludzi. Że już ksiądz przychodzi. Bo jak ksiądz przychodził,
to był ksiądz, no to było, co to nie było. No do nas też przyszedł jeden, taki kolega mojego brata. No to przyszedł i został, zrobił nam psoty, ale został. A mama, ona przyniosła na dół, dziadek robił taką dużą dzieżę, co się piecze chleb. I ona nasypała tam mąki,
żeby się zagrzało, żebyśmy mogli upiec chleb. I to stało zaraz przy drzwiach i drzwi
były z…, miały okno, to były szklane drzwi. I ten chłopiec był ciekawy i tak zerkał
i zerkał do środka, jak ten ksiądz przyszedł, a kościelny go widział. I potem ksiądz

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

wstał, a on myślał, że ksiądz idzie do kuchni, chciał się cofnąć i wpadł do tej mąki. Zrobiło się tylko fu. Kościelny to widział i tak się śmiał, a ksiądz ciągle go pytał, z czego
się śmieje. My też nie wiedzieliśmy, z czego się śmieje. No ale potem kościelny zabrał
się i poszedł, i ksiądz też, na pewno mu to po drodze opowiedział. A my przyszliśmy do
kuchni, to też się śmialiśmy. (...) Najpierw się śmialiśmy. Jak przyszliśmy do kuchni,
ale potem to byśmy nawet płakali, bo musieliśmy wszystko na nowo znowu sprzątać.
Przebierać łóżka, wszystko, bo wszędzie była sama mąka. Sama mąka.
[142]
Yhy fiöe śun ny ym rod
Siöeba-Hȧla (1921–2014), 2012.
No, wi’h wiöe jyngjer, ging yh nö diöt, mytum rod
fü’h. Oder yta fjet yh mih śun mytum rod. S’rod śtejt,
oder yhy fjet mih ufzeca yta, bo’h kon ufum rod, wen
yh ymfoł, to kon yh mih derśłön oü. Do gej’h cyfüs,
oder dos ej cy wȧjt. Yhy gej śun njynt, y dy ander hyt,
weter gej’h ju ny. Ufȧ Rynk ys’s mer śun śwjer gejn. No’h ho ju śun dy jün, ȧ yhy
bej ȧjgykȧmȧt wi ȧ zyta ałd fad. Yhy, y mjyr wiöe dos ny, dos mah, jes mah. Ȧ, ȧ’tȧ
ander: „Yhy kon dos ny”. Yh ferśtej dos ny, wi, wi kon’ȧ dos ny kyna? Wen yh wył,
kon yh ołys. Ȧ wen yh ny wył, kon yh nist.
Już nie jeżdżę na rowerze
Elżbieta Mynarska z d. Balcarczyk (1921–2014), 2012.
No jak byłam młodsza, to jeszcze tam chodziłam, jeździłam na rowerze. Ale teraz
boję się już na rowerze. Rower stoi, ale ja się boję wsiąść, bo mogę, na rowerze jak
się przewrócę, to mogę się zabić też. To chodzę na nogach, ale to jest za daleko,
ja już nigdzie nie chodzę, do następnego domu, dalej nie chodzę. Na rynek już mi
ciężko iść. No mam już lata, a jestem spracowana jak taki stary koń. Ja, mi to nic
nie robiło, zrób to czy tamto. A ktoś inny, to „ja tego nie umiem”. Ja tego nie rozumiem, jak można tego nie umieć? Jak chcę, umiem wszystko. A jak nie chcę, to nie
umiem nic.
[143]
Wi wer dy hyt mojyta
Böba-Hȧla (1927–2018), 2014.
Wjyr hota oü ȧ ołdy hyt. Oder der foter mojyt śun nöhta.
No. Jyśter wün zyty hyta, zyty kliny fȧnstela wün dö, dö
oü. Ojej, ołys ging śun, ołys ging śun, füng śun cy foła.

149

�150

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

S’ej güt, do dy baba, no mȧj, dy... śwygjermüter. Zos dy by [bym] uwa, wjemt zih ȧ
ryk, ȧn dö (füł), ȧ zyter plaster fług der ro. Dos wiöe ȧ gyłyk, do zy diöt ny zos. Wȧsty’s, ołys ging śun ȧzu. Nöhta, wi’h dö kom, der foter mȧjner gryhta go zih cym, cym
mojyn. Mojytwer oły, cydyjyśt ȧ hołwy śtuw, ȧ hołwy hyt, do wer hota, wu cy łejgja
dö, ȧ nöhta gingwer wejder ufs nojy, ȧn wer köma wejder cyryk dö, y dy ander hełwt.
Jak budowaliśmy dom
Elżbieta Figwer z d. Rosner (1927–2018), 2014.
My też mieliśmy stary dom. Ale ojciec już potem murował. No. Kiedyś były takie
domy, takie małe okienka były tu, tu też. Ojej, wszystko już szło, wszystko już szło,
już zaczynało się walić. Dobrze, że babka, no moja teściowa. Siedziała przy piecu,
grzała sobie plecy i tu spadł, taki plaster ci spadł (z sufitu). To było szczęście, że ona
tam nie siedziała. Wiesz, wszystko już tak szło. Potem, jak przyszłam, mój ojciec
był zawsze od razu, że trzeba murować. Murowaliśmy wszys..., najpierw pół izby,
pół domu, żebyśmy mieli gdzie leżeć, tu, a potem szliśmy do nowego, i wróciliśmy
znowu tu, do drugiej połowy.
[144]
S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad derśrok
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Yhy wa der wos ziöen: dos wiöe grod, wer hota wȧs
cy fjyn. S’kymt cy ziöen, wi kon mȧ dos ziöen, s’łecty
gytrȧd nöm wȧs. No myt cwü... ȧ fad hotwer jok, ȧn
cwej wȧn. Ȧ wȧn [wiöen] wiöe rundercyłoda, no do
wiöe dy mama, s’Rüźü ȧn der tȧta yr śoün, ȧn yhy wiöe
kućeryn. No do śpung yh ȧj yn andyn wiöen, ȧn der tȧta ziöet ȧzu: „S’gywylk ej
śun ny wȧjt, oder dy wyst nö fiöen hyndyn tȧjhja” – dos ej, wi’s zih s’gywend hȧst
– „Hyndyn Tȧjhja”. „S’Hȧlüś ej diöt, to nejm ȧn rȧha myt, s’zȧjn diöt can bowa nö
ȧna do der wat gryhta nama s’gynys. Nejm ȧ rȧha myt”. No do yhy zoct mih nejder,
dö hösty s’łȧtsuł, ȧ gȧsuł, ȧn ȧ rȧha. No to zos yh ym wiöen. Ȧn s’gywylk kymt śun,
hynder śoün wiöe śun s’gywylk. S’dunyt śun, oder s’wiöe śun nö wȧjt, kymt’s cy
ziöen. Ȧn yhy bej grod, ym Ospik runder fiöe’h, dö ufum rȧja, gejt dy elektryk. Dy
śiła. S’water śług cym Śmejd. Diöt wiöe s’water ȧn dos, dos fojer ym dröt fług diöh
mȧj fad, yhy wiöe grod undyn dan dröta. S’fad derśrok ȧn s’füng cy śpryngja. Yhy
łüs ȧ... rȧha, ȧ h’müst dy łȧtsułn hałda fest, bo s’fad śprung, no gapolym. Yh za mih
ym, ym wiöen zyc yh, op der wiöen ny brit. Bo ȧ fojer wiöe. H’za mih ym, ȧn der
rȧha śtełt zih uf ym... ym brat ȧna łater [łȧter], ej ȧ zyty, ej... kymt’s cy ziöen, wolne
miejsce, yh wȧ nist ny.
– Ȧ łöh, frȧj.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Ȧn der rȧha śtełt zih uf, wi yhy mih ymzoh, krigt yh mytum rȧha dö. No krigt yh
dö, hot yh dö dö nöhta, no yhy wöst nist ny, wos, oder dy cyn tota mer wej ȧn błüt
hot yh fuł. Ȧn yh hałd s’fad, bocum Pöłaśtȧjg uf dy hej śprung dos fad ȧzu. No diöt
wiöe śun’s ȧbyselüćü beser, śun s’fad wiöe śtyłer, no do müst yh nama, h’hot ju
nist ny, s’rykla, ȧna h’wułd mer dos, bo’h hot fuł błüt ym moüł. Ȧn yh fiöe bocum
gywend. Ȧna h’gej, s’fad, wo śtejt ufum gywend, s’Hȧla łot śun, ȧn yhy gej yn
tȧjh ȧna’h, wo mytum woser wułd yh dos oüsśwafa. Bo fuł błüt hot yh ym moüł.
Ȧn der tȧta wöst fu dam, do s’water höt dö gyśłön, kom’ȧ śun ufs fȧld. Ȧn’ȧ ej śun
ufum hejwuł derheja, ȧn yhy bej ym tȧjh dunda śun. Ȧn’ȧ rift mih ȧn’ȧ dret mer
myter hand, do’h dos ny zuł maha, myt woser dö fum tȧjh śwafa, bo... der tȧta wiöe
ȧbyselüćü... ym Ruta Kroüc byn drowa. (...) No to ziöet’ȧ mer ȧzu: „Wos hösty yta
gymaht? Dos wiöe ju ny śejn woser fum tȧjh”. Oder wjyr koma yn ham, ufgyłod
hotwer ołys, no s’wiöe fejł... s’wiöe kȧ fejł rȧn ny.
Jak piorun uderzył w słup i przestraszył konia
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Coś ci opowiem, to było prawie, prawie mieliśmy pszenicę do wożenia. Przyjdzie powiedzieć, jak można to powiedzieć, ostatnie zboże po pszenicy. No dwoma... jednego
konia mieliśmy tylko i dwa wozy. Jeden wóz był do rozładowania, no to była mama,
Rózia i tata w stodole, a ja byłam woźnicą. No to zaprzągłam drugi wóz i tata powiedział tak: „Chmura jest już niedaleko, ale jeszcze zajedziesz za stawy”, to jest, tak się
nazywało „stajanie za stawami”, „Halusia tam jest, to weź ze sobą grabie, tam jest
jeszcze dziesięć babek, no i zaraz weźmiecie mierzwę. Weź grabie ze sobą”. No to ja
siadłam, tu masz lejce, tu masz bat, a tu grabie. No to siedziałam w wozie. A chmura
już przychodzi, za stodołą była już chmura. Grzmiało już, ale była jeszcze daleko,
przyjdzie powiedzieć. A ja jestem prawie (akurat) w Ospiku, jadę na dół tu na miedzy,
idzie elektryka. Siła. Piorun uderzył u Kowola. Tam był piorun i ten ogień na drutach
leciał przez mojego konia, prawie byłam pod tymi drutami. Koń się wystraszył i zaczął skakać, no galopem. Ja się oglądam, na wozie siedzę, czy wóz się nie pali. Bo był
jeden wielki ogień. Oglądam się, a grabie się postawiły... w deskach i drabinach jest
takie, przyjdzie powiedzieć, wolne miejsce. Nie wiem...
– Dziura, wolne.
I te grabie się postawiły, jak ja się obejrzałam, to dostałam grabiami tu. No dostałam
tu, potem tu miałam, no nie wiedziałam, co, ale zęby mnie bolały i miałam pełno
krwi. A ja trzymam konia, aż do Pöłaśtȧjg (Ścieżka Polaków) na górę skakał tak. No
tam było już trochę lepiej, koń już był spokojniejszy, to musiałam wziąć, nie miałam
nic, sukienkę i chciałam to sobie, bo miałam pełno krwi w buzi. A ja jadę aż do stajania. I idę, koń, co stoi na stajaniu, Hala już ładuje, a ja idę do stawu i wodą chciałam
to wypłukać. Bo miałam pełno krwi w buzi. A tata wiedział o tym, że piorun tu uderzył, przyszedł już na pole. I on już jest na górce na górze, a ja jestem już w stawie na
dole. A on mnie woła i grozi mi ręką, żebym tego nie robiła, nie płukała tu wodą ze

151

�152

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

stawu, bo tata był trochę... przy Czerwonym Krzyżu był przy wojsku (...) No to powiedział mi tak: „Co teraz narobiłaś? To była niedobra woda ze stawu”. Ale przyszliśmy do domu, naładowane mieliśmy wszystko. No nie było, nie było dużo deszczu.
[145]
Yhy kund śejn zyngja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wȧsty wos, ufa friöeda, do mȧj łiwer foter, mȧj foter,
yhy wiöe śun oüsgan, ziöet’ȧ mjyr inda: „Dü müst ben
yns zyca, bo dü konst śejn zyngja”. Oder wjyr zunga
pönyś. Bo, wȧsty, dy łoüt, gükja dy Wymysiöejyn, ȧ di
łidła, dos zungwer, do zunga zy jok yr tancgrüp. Ȧna
zu „Śłöf mȧj kyndła fest”, no to dos fylȧjht, wi wün kliny kyndyn: „Śłöf mȧj kyndła fest, s’kuma fremdy gest, s’kuma müma ȧna fetyn”. No dü kenst ju dos łidła.
Ȧ mȧjner, har wiöe, no wi, wȧst, wi ȧ junger büw. No to... (ym koland).
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł
Do wer dö śtejn undrum hejwuł
Cy oüh müstwer oü ȧjtrata
Ym dos hytła śnej cy knata
S’mȧkja mytnama.
Dos łjyt yhy ju ołys yr tancgrüp. No, bo wȧsty, wi dy Stanecka mih rüf y dy tancgrüp, no to nöhta zungwer diöt di łidła. Ho’h oü ȧbysła diöt gyłjyt.
Zawsze umiałam ładnie śpiewać
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, na weselach, to mój kochany ojciec, ja byłam już mężatką, to mówił mi
zawsze: „Musisz siedzieć koło nas, bo ty umiesz ładnie śpiewać”. Ale śpiewaliśmy
po polsku. Bo wiesz, ci ludzie, chociaż Wilamowianie, a te piosenki co śpiewamy,
to śpiewali już tylko w zespole. A tak „Śłöf mȧj kyndła fest”, no to to może jak
były małe dzieci: „Śpij dziecko mocno, przychodzą obcy goście, przychodzą ciotki
i wujkowie”. No ty znasz tą piosenkę. A mój mąż, on był, no wiesz, jako młody
chłopak, no to (po kolędzie).
Prosimy was, nie miejcie pretensji
Że tu stoimy pod górką
Do was musimy też wstąpić
Wokół tego domku śnieg podeptać
I dziewczynę wziąć ze sobą.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tego wszystkiego uczyłam w zespole. No bo wiesz, jak Stanecka mnie zawołała
do zespołu, to potem śpiewaliśmy tam piosenki. To sama też się tam nauczyłam.
[146]
At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
No zy fełta oü hułc, ȧna nöhta müsta zy wejder zeca
biöem, ȧn dö wiöe ȧ wejz, gingja oły, fu oła dan hyta,
wu zy hota dan tȧl, gingja zy wejder dos he djera, ȧna
nöhta mahta zy zyty hefła, ȧn zy tȧlta dos. No yta ej
diöt łoüter... biöem zȧjn.
Praca w Bibowcu i na łące
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
No walili też drzewa, a potem musieli znowu sadzić drzewa. A tu była łąka, to szli
wszyscy z tych, z tych domów, co mieli część. Szli znowu suszyć to siano i potem
robili takie kupki i to dzielili. No a teraz tam jest, same drzewa są.
[147]
Wi der kłop mulk dy ki
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Nȧ. Ȧ wiöe ȧ zyter güter kłop, do’ȧ... No h’müst’ȧ, yh
fret’ȧ inda: „Kon yh gejn?”. Cym tanca ȧzu dos wiöe ny
śłȧht, oder ym śłȧhsta wiöe’s, wi wer roüsfün uf ȧ woh.
No to müst yh’ȧ fren: „Kon yh fiöen?” – „No fiöe, fiöe”
– ȧ mȧj müter kom mȧlkja dy ki, bo’h hot cwü ki. Ȧna
nöhta ziöet’ȧ mer, dy müter wiöd krank, zy kund mej ny kuma, bo zy hot dy henda
ȧzu, do zy ny kon wośa myt, myt woser. Nöhta kom, dy kuzinka, dos Kliny Helka,
ȧ mȧj kłop ging y dy at, ny? Ȧna ejs zułd kuma inda, bo har fü ym zejwa y dy at. Ejs
zułd kuma mȧlkja ȧzu, wen der kłop ej dyham. Ȧ nöhta kom’s ȧbysła śpyter, ȧ mȧjner
ziöet ȧzu: „Wȧsty wos, ny hȧs’s kuma, yhy wa gejn mȧlkja!”. Ȧn’ȧ ging yn śtoł
mȧlkja, oder do, yhy wiöe śun oü jynt roüsgyfiöen, mytum... myter tancgrüp. Hot’ȧ
dy myłih ny ym amper, jok ołys wiöe ufa höza. Ziöet’ȧ mer ȧzu, wi’h nöhta kom cyryk, ziöet’ȧ mer ȧzu: „Wȧsty wos? Dy myłih wiöe dy gancy ufa höza. Oder s’ander
möł wiöe śun ȧbysła ym typa. Ȧ s’dryty möł wiöe śun güt”. Nöhta ziöet’ȧ: „Yhy wył
dö nimanda. Yhy wa mer ufśtejn, ȧ h’wa gejn mȧlkja”. Oder ȧ wiöe ȧ zyter güty, do’ȧ
mih ejweron łis. No ȧn wȧsty’s, ławtwer cyzoma drȧjȧnzymfcik jün ony cwej mönda.

153

�154

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak mój mąż doił krowy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Nie. On był takim dobrym mężem, że... No musiałam go, pytałam go zawsze, „mogę
iść?”. Na próby zespołu to nie było tak źle, ale najgorzej było, jak wyjeżdżaliśmy
na tydzień. No to musiałam go pytać: „Mogę jechać?”. „No jedź, jedź”, a moja
mama przychodziła doić krowy, bo miałam dwie krowy. A potem powiedział mi,
mama zachorowała, nie mogła już przychodzić, bo miała takie ręce, że nie mogła
ich myć wodą. Potem przyszła kuzynka, a mój mąż chodził do pracy, nie? A ona
miała przychodzić zawsze, bo on jechał o siódmej do pracy. Ona miała przychodzić
doić tak, żeby on był jeszcze w domu. A potem przyszła trochę później, a mój mąż
powiedział: „Wiesz co, nie każ jej przychodzić, ja pójdę doić”. I poszedł doić do
chlewa, ale to, ja już gdzieś pojechałam z zespołem. Miał mleko nie we wiadrze,
tylko wszystko było na spodniach. Powiedział mi tak, jak potem wróciłam, powiedział mi tak: „Wiesz co? Całe mleko było na spodniach. Ale na drugi raz już było
trochę we wiadrze. A za trzecim razem było już dobrze”. Potem powiedział: „Nie
chcę tu nikogo, wstanę sobie, a pójdę doić”. Ale był taki dobry, że mnie wszędzie
puścił. No i wiesz, przeżyliśmy razem siedemdziesiąt trzy lata bez dwóch miesięcy.
[148]
Yhy müst błȧjn byr müter ufer wjytśoft
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wi’h wiöe... yhy wiöe śun oüsgan, oder ejer mulk yh
oü, bo dy mȧkja... dy ki hüt yh ny, do hüt mȧj śwaster,
s’Helka. Bo ejs wiöe, wȧsty’s, ȧ zyta, ȧbysła gryser,
ȧbysła śtȧkjer mȧkja. Ejs mu... ejs hüt dy ki. Ȧ yhy
ging wejder yn śtoł mȧlkja, ȧn dy müter ziöet ȧzu:
„Wȧsty wos, gej dih ȧbysła łjyn nyn”. Ȧna ging yh cy ȧr zyta nö... ejs wönt hynterum [hynderum] Rynk, ging yh diöt, ȧbysła łjyt yh nyn. Ȧna yhy kund zjyr śejn
nyn, ejs wiöe zjyr fruw, do yhy, no ȧ nöhta, wi, wi śun wiöe krig, ziöet dy müter:
„Yta müsty błȧjn dyham, bo... yh ga mer kȧn röt”. Bo der foter, wȧsty, ȧ ging ny cyn
drowa, jok ȧ łet zih hejn, no do wiöe’h śun dyham.
Musiałam zostać przy matce na gospodarstwie
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Jak byłam, jak już wyszłam za mąż, ale wcześniej też doiłam, bo dziewczyny... krów
nie pasłam, to pasła moja siostra, Helka. Bo ona była, wiesz, taka, trochę większą,
trochę silniejszą dziewczyną. Ona doiła krowy. A ja szłam znowu do chlewa doić,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

a mama powiedziała tak: „Wiesz co, idź się trochę nauczyć szyć”. No i poszłam do
takiej jeszcze, ona mieszkała za rynkiem, poszłam się tam trochę uczyć szyć. I umiałam bardzo pięknie szyć, ona była bardzo zadowolona, że ja, no a potem, jak już
była wojna, to mama powiedziała: „Teraz musisz zostać w domu, bo... nie daję sobie
rady”. Bo ojciec, wiesz, nie poszedł do wojska, tylko się ukrył, to byłam już w domu.
[149]
Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta cytȧlta
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Cyderjyśt gö’h [go’h] dos yr müter, oba yr śwaster,
ȧ wen zej wejder śłaht, to gön zy mer wejder cyryk.
Hower dos ȧzu fertȧlt ȧbysła, ȧn s’łecty, no ny hefa,
gingja y dy, yn bün runder. Y ȧr śysuł ȧna müsty dos
maha, oba y ȧm tiöerba. Ȧna dos wiöe gy... gyłön ym bün. No diöt wiöe’s kołd.
Jak dzieliliśmy mięso po świniobiciu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Najpierw dawałam to (część) mamie, albo siostrze, a jak ona znowu biła, to znowu
mi oddali. Tak to trochę podzieliliśmy, a resztę, no nie dużo, to szło do studni na
dół. W misce i musisz to tak zrobić, albo w torbie. I to było spuszczone do studni.
No tam było zimno.
[150]
Awys güt uf dy kroft
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No do ufȧ mytag, apuł [arpułn] ȧna züp, oba awys myt
kroüt, inda. Awys ȧn kroüt wiöe oły tag, ȧn awys maht
hefa siłe.
– Kroft
No, kroft, konsty... awys wiöda inda gykoht. Oba myt kroüt, oba myt... ȧzu wün
awys myt züp, myt pjyćkja, di zjyr fȧjn zȧjn. Awys müsty okoha, wen zy śun wȧh
zȧjn, gysty pjyćkja. Bjyn, epuł [epułn], oba fłoüma oü. Ȧ nöhta kohsty dos myt dam
myt, ȧ nöhta mahsty ȧjbri, myt śmolc ȧna mał gysty ȧbyselüćü, s’rejst ȧzu. Ny uf
świöec, ok zu ȧbyselüćü, wi ȧ fyngjela gał ej. Nöht gisty woser y dos ȧn dy cytwiłyst dos, ȧn dy gist dos y dy züp nȧj, dos ej zyty güty züp, h’wa der ziöen, diöt zȧjn
fłoüma, dö zȧjn epuł [epułn] ȧn awys, dos wiöe dy besty züp, wen zy bröhta ufs fȧld.
Ȧzu, kymt’s cy ziöen, zis, zoüwer, ferśtejsty, ȧn by dam wün awys.

155

�156

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Groch dobry na siłę
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No to na obiad ziemniaki i zupa, albo groch z kapustą. Zawsze. Groch i kapusta
były codziennie, a groch robi dużo siły. No siły, możesz... groch zawsze był gotowany. Albo z kapustą, albo był taki groch z zupą, z pieczkami, to jest bardzo
fajne. Groch musisz ugotować, jak już jest miękki, dajesz pieczki (suszone owoce).
Gruszki, jabłka albo śliwki też. A potem gotujesz to z tym, a potem robisz ȧjbri
(wkładkę), ze smalcem i dajesz troszeczkę mąki, tak się smaży. Nie na czarno, tylko
tak troszeczkę, żeby był złoty jak pierścionek. A potem lejesz do tego wodę i to rozdrabniasz rogolką (mątewką) i wlewasz to do zupy, to jest taka dobra zupa. Powiem
ci, tam są śliwki, tu są jabłka i groch, to była najlepsza zupa, jak to przynieśli na
pole. Taka, przyjdzie powiedzieć, słodko-kwaśna, rozumiesz, i przy tym był groch.
[151]
Jyśter zösa oły ufa śymułn
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: Y Wymysoü jyśter, wen zy osa bym tejś, bo zy hota
ȧn grusa śymuł, ȧzu huh, ȧn zosa oły uf zyta śymułn
uf, myt fjyn fisa. Ȧn do osa zy oły fu ȧr śysuł kroüt, fur
andyn śysuł arpułn.
H: Züp.
I: Oba, oba züp. Ȧn wen imyd nȧjkom… do, wi ziöeta zy?
– Śnȧjt der ȧbysła brut, ny?
I: Nȧ, nȧ, nȧ. Oder…
– Kumt, ast myt.
I: Nȧ. Nöhta di, cy dam’ȧ kom, do ziöet: „Kumt, ast myt”. Ȧn dar, wo nȧjkom ziöet:
„Ast ym Göts noma!”. Bo yhy ken dos, wi wer uf dy Granc gingja cyn Hȧdȧśikja.
Diöt oswer inda fu ȧr śysuł, fu cwü śysułn, ny? No, wen dy müma wün fu Krök to
mahta zy kanapkja. Kanapkja dos ej pönyś.
– Śnytła.
I: No śnytła oü ny, sendwić.
Kiedyś wszyscy siedzieli na stołkach
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) (1928–2015), 2009.
I: W Wilamowicach kiedyś, jak jedli przy stole, bo mieli duży stołek i taki wysoki,
i zawsze siedzieli wszyscy na takich stołkach, przy nogach. I jedli wszyscy z jednej
miski kapustę, z drugiej ziemniaki.
H: Zupę.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

I: Albo, albo zupę. A jak ktoś wchodził... to jak mówili?
– Ukrójcie sobie trochę chleba, nie?
I: Nie, nie, nie, ale...
– Chodźcie jeść z nami.
I: Nie. Potem ci, do których się przyszło, to mówili „chodźcie jeść z nami”. A ten,
co wszedł, mówił: „jedzcie w imię Boga”. Bo ja to znam, jak chodziliśmy na Granicę do Hadasików. Tam zawsze jedliśmy z jednej miski, z dwóch misek, nie? No jak
ciotki były z Krakowa, to robiły kanapki. Kanapkja to jest po polsku.
– Śnytła.
I: No śnytła też nie, sendwić.
[152]
Wi zy dy tehtyn fur nökweryn wułda nama ufȧ
Üral
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ȧn mȧj... dö mȧj nökweryn, hot cwü oü, fo mej [fu mem],
zu ołd wi yhy ȧna ȧny wiöe ełder. Wi zy łȧta, wi dy...
wi dy złodzieje, bandyci. Wi diw. Ufer śtrös, ging zy cyr
kjyh ȧn zy knit wejder fjy dam, wo’ȧ ging myt yns. Yyy... myt jyn, bo yhy wiöe diöt
ny. Do bot’s’ȧ: „No łöźe gükja ȧny. Do nam śun ȧ tohter, oder dy ander łö mer!”. To
hakt’ȧ’s. To gryht fług’s, ȧn dy noz cyjat’s’um. Zyty śürpeta, zyty nygüty łoüt wün dö.
Jak córki sąsiadki miały zostać zabrane na Ural
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
A moja, tu moja sąsiadka, miała dwie (córki) też, z mojego, w tym wieku, co ja,
a jedna była starsza. Jak je prowadzili, jak złodziei, bandytów. Jak złodziei. Na ulicy, to szła pod kościół i klękła przed tym, co z nami szedł. Yy... z nimi, bo ja tam nie
byłam. To prosiła go: „No zostaw chociaż jedną. Weź już jedną córkę, ale drugą mi
zostaw”. To ją kopnął. To zaraz się przewróciła i sobie nos rozbiła. Takie szurpety,
tacy niedobrzy ludzie tu byli.
[153]
Der direktor fur śül höt Wymysiöejer mȧkja
fjym Üral bywjet
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Wjyr hota ȧ śiłer, kierownik. Kierownik... No zu wi ȧ
śiłer, oder kierownik, wo’ȧ...
– Direktor.

157

�158

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Dyrektor, no. Ȧn har kom ȧn’ȧ derfü zih, do zy łoüter kyndyn hon... Fjyca jür, funfca jür, zȧhca jür. Gingj’ȧ y dy gymȧn. Wi jer hot, zu höt’ȧ’ȧ ȧjgykuzt: „Jyr diw, jyr
bandyta, dy kyndyn hoter gynuma? Wen jüh imyd höt gymaht yht cwyśa Doüća, do
nam di, to ziöet yh nist, oder ny zyty kyndyn!”. No to nöht krigta zy ȧ, do cy cwe,
drȧj mȧkja łisa zy, müsa zy, müsta zy yn ham kuma. Bo zy wün zu wi fo [fu] Ałca. Fo
[fu] Ałca fün zy uf Rüs... na Ural. Oder yhy wȧ nist, op diöt ej imyd, to (gyśtiörwa).
Jak dyrektor szkoły obronił wilamowskie dziewczęta przed wywózką na Ural
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
Mieliśmy nauczyciela, kierownika. Kierownik... no tak, jak nauczyciel, ale kierownik, co...
– Dyrektor.
Dyrektor, no. I on przyszedł i dowiedział się, że same dzieci wzięli. Czternaście lat,
piętnaście lat, szesnaście lat. Poszedł do gminy. Jak on, jak on im tam nagadał: „Wy
złodzieje, wy bandyci, dzieci żeście zabrali? Jak wam ktoś coś zrobił za Niemca, to
weźcie tych, to nic nie mówię, ale takie dzieci”. No to potem wydostali ich, to po dwie,
trzy dziewczyny wypuszczali, musiały, musiały przyjść do domu. Bo one były tak jak
z Hałcnowa. Z Hałcnowa pojechały na Ural. Ale nie wiem, czy ktoś tam, to (zginął).
[154]
Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama kłejzła
myt fłoüma
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2012.
Ȧn mȧj mama koht fu... kłejzła myt fłoüma. Ȧn zy bot:
„Łöt’s, ejs ej... ejs höt nö ny gasa s’mytagasa. Wen’s
wyt kuma... wen’s wyt asa, wyt’s kuma ȧłȧn”. Ȧ dy
mama mȧj wiöe gyśȧjter wi yhy, ȧ yhy wiöe ȧ duł nast
nö. Ȧ zyta jung mȧkja, ny? Yhy füt mih, do zy wan dy mama nama mytum brüder
ufȧ Ural. Yh ziöet: „Nȧ, yhy wa gejn, oder yhy ho ju nist nimanda ny gymaht, to
wan zy...”. No ging yh. Wi’h ging, gryht yn kałer, yn rest śpjerta zy mih ȧj. Ȧn diöt
wün śun drȧj łoüt: „Dü byst oü dö?” – „No, h’bej oü dö” – kuz yh. No, nöht wöst yh
ołdyśt, ziöet yh mer, dy mama hot rȧht, ȧ yhy łis mih zu duł maha.
Jak mnie aresztowali, to mama gotowała kluski ze śliwkami
Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2012.
A moja mama gotowała z... kluski ze śliwkami. I prosiła: „Zostawcie ją, ona jeszcze nie, ona jeszcze nie jadła obiadu. Jak przyjdzie... jak zje, to przyjdzie sama”.
A mama była mądrzejsza niż ja, ja jeszcze byłam głupiutka. Taka młoda dziewczy-

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

na, nie? Ja się bałam, że oni wezmą mamę z bratem na Ural. Powiedziałam: „Nie,
ja pójdę, ale ja nikomu nic złego nie zrobiłam, to nie zrobią...”. No poszłam. Jak
poszłam, to zaraz do piwnicy, do aresztu, zamknęli mnie. I tam było już trzech ludzi: „Ty też tu jesteś?”. „No też tu jestem”, mówię. No, potem dopiero wiedziałam,
powiedziałam sobie, mama miała rację, a ja się tak dałam ogłupić.
[155]
Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp ȧjłot
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wȧsty wos, dos wiöe ȧzu, zy höt ȧjgyłoda hefa bowa,
fylȧjht wün funfcik, no dos ej ju ny ȧzu gynoü cy ziöen,
oder hefa. Ȧna wer zȧjn kuma, cwełf bowa. Wȧsty’s,
cwełf, ȧ di łecta wün ny kuma. Ȧna di cwełf bowa, no
uf dos, uf dos jyśty...
– Pröb.
No. Ny pröb, jok... no, uf dy, ziöewer, uf dy pröb. Köma mejer bowa. Oder nöhta
ufs jyśty tanca wüwer jok cwełf bowa. No ȧna mjyr hot dos gyfoła, no oder s’müst
mih nö der kłop łön. Ȧ yhy hot ȧn güta kłopa, ȧn’ȧ ziöet: „Gej!”, ȧna tanct, tanct’ȧ,
yh ho oü gan gytanct ȧn gyzunga. Yta kon yh śun ny, bo der hołc ej krank ȧna kon
yh śun ny zyngja. Ȧna nöhta cwełf bowa, dos wȧs yh bocy hoüt, wyhja bowa wün:
wiöe oü s’Rüźü fum Tiöma-Jȧśkja ȧna mejer, oder dos gejt dih ny o fylȧjht ȧzu. Ȧna
wjyr wün uf ȧner, uf der ander pröb, uf der dryta, ȧn wjyr zȧjn gybłejn. Oły cwełf
bowa wün, wjyr cuga zih śejn o, wi wiöe cym tanca. Ȧna... ȧ nöhta wȧsty’s, oder
łang gingwer, cwełf bowa. Oder nöhta... ȧs, ȧny wiöd krank, ȧny wiöe yr śwang, y
Oüswynca ys’s’er ny güt gymaht, ufer, śun, wi wer hon gytanct. Ȧn wjyr wösta ny,
fyrym, ȧ ejs wiöe gröp. Ziöe’h der dos, wȧsty, wo dos ej. No yr śwange. No ȧ nöhta
gingja aht bowa. Di gingja zjyr, zjyr łang, s’Matyśoćka, di kund zjyr śejn zyngja,
s’Linküś-Rüźa, yhy kund oü, yhy tanct inda s’jyśty. Ȧna oły jün pocy dam jür, wu’h
ho gyent cy tanca, tanct yh ino, inda za... inda s’jyśty. No, dy Stanecka ziöet: „Dü
konst güt fjyn di bowa” – no to tanctwer.
Jak Stanecka zaprosiła kobiety do zespołu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Wiesz co, to było tak. Ona zaprosiła dużo kobiet, może było pięćdziesiąt, no tego się
nie da dokładnie powiedzieć, ale dużo. I my przyszłyśmy, dwanaście kobiet. Wiesz,
dwanaście, a ta reszta nie przyszła. I te dwanaście kobiet, no na to, na tą piewszą...
– Próbę.
Nie, nie próbę, tylko... no na... powiedzmy, że na próbę. Przyszło więcej kobiet.
Ale potem na pierwszym tańczeniu byłyśmy tylko dwanaście kobiet. No i mi to

159

�160

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

się podobało, ale musiał mi jeszcze pozwolić mąż. A ja miałam dobrego męża,
powiedział mi: „idź”, i tańczyłam, lubiłam też tańczyć i śpiewać. Teraz już nie
mogę, bo mam chore gardło i nie mogę już śpiewać. I potem dwanaście kobiet, to
wiem do dzisiaj, które kobiety były: była też Rózia od Tuma-Jaśka i więcej, ale to
może cię tak nie interesuje. I my byłyśmy na jednej, na drugiej próbie, na trzeciej
i tak zostałyśmy. Wszystkie dwanaście kobiet było, ładnie się ubierałyśmy, jak były
występy. I... a potem, wiesz, ale długo chodziłyśmy dwanaście kobiet. Ale potem...
jedna, jedna zachorowała, jedna była w ciąży, w Oświęcimiu na występie się jej
zrobiło niedobrze, na..., jak już tańczyłyśmy. A my nie wiedziałyśmy czemu, a ona
była w ciąży. Powiem ci, wiesz, wiesz co to jest, w ciąży. No a potem chodziło
osiem kobiet. Te chodziły bardzo, bardzo długo. Matysioczka, ta umiała bardzo
ładnie śpiewać, Rózka Linkusiowa, ja też umiałam, ja zawsze tańczyłam pierwsza.
I wszystkie lata aż do tego roku, kiedy zakończyłam tańczenie, tańczyłam zawsze
pierwsza. No Stanecka powiedziała: „Ty umiesz dobrze prowadzić te kobiety”, no
to tańczyłyśmy.
[156]
Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Wifuł hot yh? Yhy hot ju cwełf jür, wi der krig ej oüsgyfoła. Do hüt yh dy ki, dö hynderum puś. Ȧn mȧj
müter kom ȧn zy ziöet: „Ku myta kija, kum yn ham,
bo s’ej krig!”. Ȧ cy wjyr wösta, wu dos ej krig? Ȧna
y dyham wiöe, wu zy młócili, wu zy dröśa s’gytrȧd.
Ȧ zyta... kjerot, to yh wȧ ny, wi dos hȧst. Ȧna uf ȧmöł hühtwer, s’fjet yhta. Ziöetwer:
„Ȧ wos ej dos, ȧ wos ej dos?”. Dos hower ju s’jyśty möł gyhüt. „No, europlan” – ziöeta zy – „s’ej krig”. No to wi krig. Ȧna y cwe jür nöma zy śun, wułda, nöma zy śun
ȧ foter cyn drowa. Bo zy ziöeta, do wjyr zȧjn fu Doüćłand, ny flymiśy łoüt. No to,
ȧ der foter wułd ny gejn y dan krig, łet’ȧ zih hejn. No to wȧsty, wifuł yhy, wifuł yhy
müst erława oły zaha. Wifuł möł myter müter fü... bo s’kom der nökwer ȧn’ȧ ziöet:
„Wȧsty wos, hoüt wan zy, wan zy, hoüt wan kuma hefa policȧj, ȧn zy wan zihja di
łoüt”. (...) No to yhy myter müter, yhy wiöe dy ełdsty, ziöet zy mer ȧzu: „Dü gej
s’jyśty” – ȧn ȧ foter cugwer o wi ȧ bow, har ging der ander ȧn dy müter dy łecty.
„Ȧ wen imand wyt kuma, to kek ȧzu: „Mȧryja, yhy ho mih ȧ, yhy ho mih, war ej
dos, ȧ war ej dos?”. Ȧzu do der foter hjyt ȧn’ȧ gejt ȧbysła uf dy zȧjt. Uf Wymysdiöf.
Dos wiöe oü der, der feter dö. Ȧna, s’wiöe zyta fryś he. Ȧna har zos gryhta y dar
śoün. Y dam fryśa he. Wiöd’ȧ krank, ony ferśtand. Wejder dy müm, dy Zejma-müm, zej hot wejder bykantśoft mytum dökter fu, fur, fu Brejskja. Kom wejder der
dökter, ȧn’ȧ ferśrȧw’um wejder... no, ferśidnikjy zaha. No ȧn, to wȧsty, wi dos wiöe.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Jak wybuchła wojna, pasłam krowy
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ile miałam? Miałam dwanaście lat, jak wybuchła wojna. To pasłam krowy, tu za lasem. A moja mama przyszła i powiedziała: „Chodź z krowami, chodź do domu, bo
jest wojna”. A czy my wiedzieliśmy, co to jest wojna? I w domu była, co młócili, co
młócili zboże. Taki kierat, to nie wiem, jak to się nazywa. I naraz usłyszeliśmy, że
coś jedzie. Powiedzieliśmy: „A co to jest, co to jest?”. Pierwszy raz to słyszeliśmy.
„No, samolot”, mówili, „jest wojna”. No to jak wojna. I za dwa lata brali już, chcieli, wzięli już ojca na wojnę. Bo mówili, że jesteśmy z Niemiec, a nie Flamandami.
No to, a ojciec nie chciał iść na tę wojnę, to się schował. No to wiesz, ile ja, ile ja
musiałam przeżyć różnych rzeczy. Ile razy z mamą... bo przyszedł sąsiad i powiedział: „Wiesz co, bo dzisiaj będą, dzisiaj będą, dzisiaj przyjedzie dużo policji i będą
szukać tych ludzi”. (...) No to ja z matką, ja byłam najstarsza, to powiedziała mi tak:
„Ty idź pierwsza” i ojca ubrałyśmy jak kobietę, on szedł drugi, a matka ostatnia.
„A jak ktoś będzie szedł, to krzycz tak, Maryjo, jak się zlękłam, jak się zlękłam, kto
to jest, kto to jest?”. Tak, żeby ojciec usłyszał i żeby zszedł trochę na bok. Do Starej
Wsi. To był też wujek tam. I, było takie świeże siano. I on siedział od razu w tej
stodole. Na tym świeżym sianie. Zachorował, stracił rozum. Znowu ciotka, ciotka
Zejmina, ona miała znowu taką znajomość z takim lekarzem z Brzeszcz. Przyjechał
znowu ten lekarz, i przepisał mu znowu. No różne rzeczy. No to wiesz, jak to było.
[157]
Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ troüm
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Dy müter ziöet: „Mȧj Jȧśü, wu zo’h dih śtekja? Yhy
ho śun ȧ kłopa, mü’h’ȧ hejnśtekja. Nö dejh”. Ȧn’ȧ fü,
har hot kȧ fyngjyn. Ȧn’ȧ fü yn krig, y Stalingrad, oder
[oba] y Leningrad, y dan cwü... Fuł’ȧ [füł’ȧ]. Har wiöe
byr kyh, wȧsty, ȧ fü [füt] inda s’asa yn drowa. Nöhta
kom’ȧ ym troüm cyr müter, ziöet’ȧ, ȧ mȧj müter ziöet’um ȧzu: „Jȧśü, Jȧśü, bysty
kuma?”. Ȧ har ziöet: „Jȧśü, Jȧśü, Jȧśü, Jȧśü, oder dy höst mih ny hejngyśtekt. Yhy
łejg ym rȧna fȧld underum rȧla”. Zöfuł kon yh der ziöen. No, ȧn’ȧ kom mej ny.
Kuzyn, który zginął na wojnie, przyszedł na sen
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Matka powiedziała: „Mój Jasiu, gdzie cię mam schować? Mam już męża, muszę
go schować. Jeszcze ciebie”. I pojechał, on nie miał palców. I pojechał na wojnę.

161

�162

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

W Stalingradzie albo w Leningradzie, w tych dwóch. Zginął. On był przy kuchni,
wiesz, woził zawsze jedzenie tym żołnierzom. Potem przyszedł do mojej matki na
sen, powiedział, a moja mama mu powiedziała tak: „Jasiu, Jasiu, przyszedłeś?”.
A on odpowiedział: „Jasiu Jasiu, Jasiu Jasiu, ale mnie nie schowałaś. Leżę w szczerym polu pod miedzycką”. Tyle mogę ci powiedzieć. No i nigdy już nie wrócił.
[158]
Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Oü, frȧłih. Wen yh... yh wa der ziöen. Har wyt cy... dü
wyst cy mjyr kuma, no ny? Yhy wył dih ny. „Yh wa der
śun dos wȧjza, yh wa der śteła ȧn batłer. Yh wa der dos
cykrigata” – no ny? Dos wiöe ȧzu na złość, ȧna mȧja, ȧ
mȧja śtełt zih oü. Wen dü dih wyst ferwȧjwa, cy höst ȧ
frȧj... [frȧjerka], ȧ mȧkja, dy wyst dih ferwȧjwa, no do śtełststy ȧ mȧja. Mȧj tȧta śtełt
ȧ mȧja cym Biba-Jüza. Ȧ wułd zih diöt ferwȧjwa, oder diöt wiöe śun ȧ mȧkja fu w...
dö, fum Płaćnik diöt. No do dy ełdyn wułda zjyr ny, no do nöhta ging’ȧ cym Tobyś,
der tȧta, no do wiöe’ȧ diöt ny, oder ȧ mȧja śtełt’ȧ, ȧ wyt zih diöt ferwȧjwa, ȧ nöhta...
der dźjada wułd ny, do diöt yhta wȧ... ȧ konflikt, diöt wiöe yhta.
Jak stawiali dziada i maja
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
Też, pewnie. Opowiem ci... On przyjdzie... ty będziesz do mnie chodził, nie? Ja ciebie
nie chcę. „Ja ci już pokażę, postawię ci dziada. Zrobię ci na złość”, no nie? To było tak
na złość. A maja, maja się też stawia. Jak ty się będziesz żenił, czy masz dziewczynę,
będziesz się żenił, to stawiasz maja. Mój tata stawiał maja u Biba-Józka. Chciał się
tam ożenić, ale tam była już dziewczyna... stąd, od Płaćnika. No to rodzice za bardzo
nie chcieli, no to potem tata poszedł do Tobysia, to już tam nie był. Ale maja postawił,
że się tam ożeni. A potem... dziadek nie chciał, że tam był jakiś konflikt, coś było.
[159]
Faderśłȧjsa
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
Wi wjyr hota dö, c’yns, hefa śłyswer ganz. Do dy
müsta, dy mȧkja kuma, ȧn dos füng ȧzu ym zȧhs
nömytag, bocum noün c’öwyts śłyswer fadyn. No do
wi wer śłysa fadyn, no do müst inda dy mama gan

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

nöhta cy asa. No do wiöe twiöeg ȧna puter, oba płoc gybaka. Ȧ wen ent ȧna wen
wer śłysa ym zynwyt, no ny? Bo wer śłysa ju oły tag, kymt’s cy ziöen. Do ym
zynwyt köma dy büwa, dy knȧht, knȧht, köma nöhta myter hȧrmeni [hȧrmoni],
nöhta hefa dyhemd [byhend], derzȧnk inda ym zynwyt, wen dy mama wöst, do
zy wan kuma, dy büwa myter hȧrmeni [hȧrmoni], go zy wingjer fadyn, do wer
hefa dos dyhemd [byhend] śłȧjsa. Bo nöhta wawer tanca, ny? No do nöhta müsa
dy tyś kuma wȧg ȧn dy brat, bo dy höst ju zöfuł ny śtil [śtiln]. Dos wiöe ȧ, kymt’s
cy ziöen, uf ȧn śtül, ȧ nöht wiöe ȧ brat under gyzoct, do höst ju zöfuł ny, no bank
wiöe, ȧ bank, ławka, bank. Miöehysmöł gydenk yh.
– No ȧ bank, ȧ bȧnkla.
Wiöd dos ołys nöhta ys hoüz gytriöen ȧn do dy śtuw łydik ej cym tanca.
Pierzowiec
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No my mieliśmy tu u nas, dużo gęsi szkubaliśmy. To musiały przyjść dziewczyny
i to się tak zaczynało o szóstej wieczór, do dziewiątej wieczór szkubałyśmy pierze.
No to jak szkubałyśmy pierze, to mama zawsze musiała dać coś do jedzenia. No to
był ser i masło i placek upieczony. A jak się kończyło i jak szkubaliśmy w sobotę,
nie? Bo szkubałyśmy codziennie, przyjdzie powiedzieć. To w sobotę przychodzili
chłopcy, kawalerowie przychodzili potem z harmonią, potem szybko, wtedy zawsze w sobotę, jak mama wiedziała, że przyjdą chłopcy z harmonią, to dała mniej
pierzy, żebyśmy szybko to uszkubały. Bo potem będziemy tańczyć, nie? No to potem stoły musiały zostać usunięte i deski, bo nie masz tyle krzeseł. To było, przyjdzie powiedzieć, na jednym krześle, a potem była podłożona deska, bo nie masz
tylu, no ławka była, ławka. Czasem pamiętam.
– No ławka.
Wszystko to było potem wyniesione do sieni, żeby izba była pusta do tańczenia.
[160]
Der köh ufer friöed
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ȧna wi yhy hot friöed, do der Siöejka-Jaküb, ȧ kłop,
koht. Oder zy kohta ołys dyham, ȧ yn krȧćum gingja zy
jok ȧzu uf cwü, drȧj śtunda ȧbysła tanca ȧna diöt, wen
imand hot fu, wu maht friöed, to bröhta zy yn krȧćum,
oder ȧbysła kanapki, wȧsty, nist wiöemys, nöhta gingja
zy śun yn ham, ösa zy śun dyham.

163

�164

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Kucharz na weselu
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
A jak ja miałam wesele, do Sojka Jakub, mężczyzna gotował. Ale oni gotowali
wszystko w domu, a do karczmy chodzili tylko tak na dwie godziny, trzy, trochę
potańczyć. I tam, jak ktoś miał, z tych co robili wesele, to przynosili do karczmy
coś albo trochę kanapek, wiesz, nic ciepłego. Potem szli już do domu, jedli w domu.
[161]
Der friöedaśmjyrgüst
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Ym möntag, dos wiöe der dryty tag. No to, oder wȧsty,
wos... dos wün ołys di łoüt fur friöed. No to cuga zy
zih o ȧzu, wi imand wułd. Ȧna fün zy mytum... dos
wün piöer, piöer par [piöen] ȧn zy fün cy idum, cy
idum gast ȧna diöt krigta zy ȧ fłoś myt brantwȧjn oba
fylȧjht wȧjn, wu imynd [imyd] hot. Ȧna di nöma dos ołys nöhta uf dy friöed ȧna
diöt hota zy ołys, wu ej gybłejn, ösa zy ȧna dan brantwȧjn trunka zy, dos, wu zy
hon mytgybröht.
Śmiergust weselny
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
W poniedziałek, to był trzeci dzień. No to, wiesz co, to byli wszystko ludzie z wesela. No to ubierali się, jak kto chciał. I jechali... było kilka par, kilka par i oni jeździli
do każdego gościa weselnego i tam dostali flaszkę wódki albo może i wina, co kto
miał. I ci wzięli to potem na wesele i tam mieli wszystko, co zostało. Jedli i tą wódkę pili, którą ze sobą przywieźli.
[162]
Zy wułda yn hund ny kłengln
Płaćnik-Helka (gyb. 1922), 2022.
No do zej hot fȧld. Dos fȧld Kalinowska, dö, wo höt,
der Grabowski śtejt, dos fȧld wiöe bocym... Pöła...
bocyr, pocȧr granc. No do... krepjyta dy hund ȧna
zy wiöe kȧ kȧtöłyśy ny. No do wułd zy, do zy zuła
kłengln, y dy hund. No oder dy łoüt wułda dos fȧld,

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

do zy gyt uf dy kjyh, no ny? Ȧna – „wi wer dos zuła maha?” – no to di wjytśoft,
di wjyt, wo mejer by dam wün, by dar kjyh mejer, do: „Wawer dy głoka ȧjpaka,
wen zy hoün, s’wyt ny gejn”. Nie będzie głośno.
– Der kłang wyt ny gejn.
No, s’wyt dos śtył łoüfa. No, „Widzicie, no dzwonimy, no dzwonią, no nie? No ale
nie bije”. No. Oder s’fȧld go zy, ferśtejsty? No. Uf dy kjyh.
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami psom
Helena Biba z d. Danek (ur. 1922), 2022.
No to ona miała pole. To pole Kalinowskiej, tu, co ma, co Grabowski ma dom, to
pole było aż do polskiej... aż do granicy. No to umarły jej psy i ona nie była katoliczką. No to chciała, żeby dzwonili psom (dzwonami). No ale ludzie chcieli to
pole, żeby dała na kościół, no nie? No i „jak to mamy zrobić”, myśleli ci gospodarze, co więcej przy tym byli, przy tym kościele więcej, to „zapakujemy dzwony, że
jak będą biły, to nie pójdzie”. Nie będzie głośno.
– Dźwięk nie pójdzie.
No, będzie cicho szło. No, „widzicie, no dzwonimy, no dzwonią, no nie? No ale nie
bije”. No. Ale pole dała, rozumiesz? No. Na kościół.

165

�166

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Pieśni
Dy łidyn

[163]
Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
(Fu ynzyn) rȧjhja fȧldyn
Wo der Göt höt gygan
Brengwjyr oüh hoüt dy giöewa
Nör śun ferenta an
Ȧn grusa kranc fu yjyn
Wȧs, hower ȧna kün
Ȧn błimła fuły śtyjyn
Fu ynzyn wejza wün
Wȧjł ynzer kłopa ata
Ej ju ym łand kȧ nut
Wo ej fu Göt gybata
Fałt ju ym łand kȧ brut.
Z naszych bogatych pól
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
(Z naszych) bogatych pól
Które nam Bóg dał
Przynosimy wam dzisiaj snopki
Po zakończonych żniwach
I duży wieniec z kłosów
Pszenicy, owsa i żyta
I pełne kwiaty stoją
Gdzie były nasze miedze

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tak długo, jak nasi mężczyźni pracują
Nie ma w kraju biedy
Co od Boga wyproszone
To że nie brakuje w kraju chleba.
[164]
Wymysiöejer śejny mȧkja
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2009.
Wymysiöejer śejny mȧkja
Di kyna zih ju śejn brȧta
Y dy kjyh gejn zy śejn ogycün
Ym krȧćum śtejn zy ind byfür
Dy pobütkla müsa glanca
Do zy beser kyna tanca
S’miöela mü ju zȧjn gyśłosa
Do zy beser kyna pösa
Ufum gyśtałtła śejny ruza
Do zy beser kyna kuza
Ufum hacła zyłwer kroücła
Do zy s’giełd hon śtejn ym macła
Mytum drüźba kumt ȧhynder
Bo wer tanca wi der śynder
Kumt mer ȧ drüźba byśenkja
Do wer yns kyna bydenkja.
Oder:
Kuźe mȧkja, kuźe mȧkja
Dü cy mjyr, dü cy mjyr
Yh wył kuza, yh wył kuza
Yh myt djyr, yh myt djyr
Ynzer müter, ynzer müter
Zoh yns cü, zoh yns cü
Wi wer hüta, wi wer hüta
Ynzer śejny ruty kü.

167

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

168

Wilamowianki to piękne dziewczyny
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Wilamowianki to piękne dziewczyny
One umieją się ładnie wystroić
Do kościoła chodzą pięknie ubrane
A w karczmie stoją zawsze na przedzie
Półbuty muszą się błyszczeć
Żeby lepiej umiały tańczyć
Buzia musi być zamknięta
Żeby lepiej umiały całować
Na gorsecie piękne róże
Żeby lepiej mogły mówić
Na serduszku srebrny krzyżyk
Świadczący o tym, że mają pieniądze w miarce
Chodźcie za drużbą
Bo tańczymy jak diabli
Chodźcie mojego drużbę poczęstować
Żebyśmy mogli wytrzeźwieć.
Ale:
Przyjdź, dziewczyno, przyjdź
Ty do mnie, ty do mnie
Chcę mówić, chcę mówić
Ja z tobą, ja z tobą
Nasza matka, masza matka
Nas widziała, nas widziała
Gdyśmy paśli, gdyśmy paśli
Naszą ładną rudą krowę.
[165]
O dü mȧj łiwy puterbow
I: Abda-Inga (1928–2016), 2009.
H: Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015), 2009.
I: O dü mȧj łiwy puterbow, jupȧjdi, jupȧjda
Wos mahsty diöt bym śof jupȧjdijȧda

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Yh woś dy puter ju śejn rȧn, jupȧjdijajupȧjda
Ȧn tengl mer fu ȧm ufs ander bȧn, jupȧjdijȧda
H: Dos kon nimyd ny.
I: Dos kon nimyd, bo dos ho yhy ejwerłet fu dam byłcer łid.
H: Ȧha, ufs wymysiöeryś.
I: Ufs wymysiöeryś.
O ty kochana maślarko
I: Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
H: Helena Rozner (Rosner) z d. Figwer (1928–2015), 2009.
I: O ty moja kochana maślarko, jupȧjdi, jupȧjda
Co robisz tam przy szafliku? jupȧjdijȧda
Myję masło, żeby było czyste, jupȧjdijajupȧjda
I dreptam z jednej nogi na drugą, jupȧjdijȧda
H: Tego nikt nie umie.
I: Tego nikt nie umie, bo ja to przełożyłam z tej bielskiej piosenki.
H: Aha, na wilamowski.
I: Na wilamowski.
[166]
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł
Abda-Inga (1928–2016), 2009.
Zȧjt gybata, ny hot frejwułn
Do wer’üh śtejn undrum gejwuł
Wjyr zȧjn ju śun jungy knȧhtła
Ołys jungys mü rymłoüfa
Ym dy Wȧjnahta
Dü byst ȧ jungys knȧhtła.
Prosimy was, nie miejcie pretensji (za kolędę dziękujemy)
Ingeborg Matzner-Danek (1928–2016), 2009.
Prosimy was, nie miejcie pretensji
Że wam stoimy pod szczytem domu
Jesteśmy już młodymi kawalerami

169

�170

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Starzy, młodzi muszą biegać
W okresie bożonarodzeniowym
Ty jesteś młodym kawalerem.
[167]
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr
Yh wył kuza myt djyr
Nöht wawer yns pösa
Dy müter wyt nist ny wysa.
Moja dziewczyno, chodź do mnie
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Moja dziewczyno, chodź do mnie
Chcę z tobą mówić (chodzić do ciebie)
Potem się pocałujemy
Mama nie będzie nic wiedzieć.
[168]
Der ołdy Kesuł
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Der ołdy Kesuł hot zih byzöfa
Cym Hȧla-Mockja undys bejnła gykroha
Dos wiöe ju ȧ zyter kalüś, dar wułd śłöfa mytum Hȧlüś
Underum bejnła.
Stary Kesuł
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2007.
Stary Kesuł się upił
Wlazł do u Hala-Mocka pod ławkę przy piecu
To był taki gagatek, że chciał spać z Halusią
Pod tą ławką.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[169]
Ȧn śrejt weter
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Ȧn śrejt weter, ȧn śrejt weter, yt błȧjwer śtejn
Ȧn śrejt weter, ȧn śrejt weter, yt kynwer gejn
Yt mah ȧ rod, zu past yns grod.
Jeden krok w przód
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2007.
Jeden krok w przód, teraz stoimy
Jeden krok w przód, teraz idziemy
Teraz zrób koło, tak nam pasuje.
[170]
Ny śyk mih ys pyśła
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
Ny śyk mih ys pyśła, nȧ! lȧlȧlȧlȧlȧ
Biöemła feła wył yh ny, lȧlȧlȧlȧlȧ
S’biöemła wje mih ju derśłön
Wos wje nöht mȧj mȧkja ziöen, lȧlȧlȧ-lȧlȧlȧlȧlȧ.
Nie posyłaj mnie do lasu
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Nie posyłaj mnie do lasu, nie! lalalalala
Drzewka walił nie będę, lalalalala
Drzewko by mnie zabiło
Co by potem powiedziała moja dziewczyna, lalala-lalalalala.
[171]
S’möndła śȧjnt
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.
S’möndła śȧjnt, s’wjyft ȧn śȧjn
S’rumpułt undyn brykja

171

�172

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Yh gydöht, yh gydöht
Der Jȧśü kymt gyryta.
Księżyc świeci
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Księżyc świeci, rzuca blask
Coś dudni pod mostami
Ja myślałam, ja myślałam
Że to Jasiu przyjeżdża na koniu.
[172]

Śpacerpolka
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), 2007.

Śpacerpolka śejner tanc
War’ȧ ny kon mytśpryngja
Dar zuł zyca ufum bȧnkla
Ȧn ym wynkl mytzyngja.
Śpacerpolka
Elżbieta Matysiak z d. Rosner (1924–2014), 2009.
Śpacerpolka ładny taniec
Kto go nie umie tańczyć
Niech sobie siądzie na ławce
I w kącie śpiewa razem z nami.
[173]
Śłöf mȧj kyndła fest
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Y dyham zungwer dos łidła, byn kyndyn wen wer wułda, do zy zuła śłöfa.
Śłöf mȧj kyndła fest
S’kuma fremdy gest

S’kuma müma ȧna fetyn
Brengja’m kyndła, nysła, epułn
Śłöf mȧj kyndła fest

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

S’kuma fremdy gest
Śłöf mȧj kyndła, śłöf
S’wȧt ym gatła ȧ śöf
Ojyś myt fjyr wȧjsa fisła
Brengja’m kyndła, epuł, nysła
Śłöf mȧj kyndła, śłöf
S’wȧt ym gatła ȧ śöf.
Śpij moje dziecko mocno
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
W domu śpiewaliśmy tą piosenkę, przy dzieciach, jak chcieliśmy, żeby spały.
Śpij moje dziecko mocno
Przychodzą obcy goście
Przychodzą ciotki i wujkowie
Przynoszą dziecku orzechy i jabłka
Śpij moje dziecko mocno
Przychodzą obcy goście
Śpij moje dziecko śpij
W ogródku pasie się owieczka
Wasza z czterema białymi nóżkami
Przynoszą dziecku jabłka i orzechy
Śpij moje dziecko śpij
W ogródku pasie się owieczka.
[174]
Diöt fum hejwuł
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
Diöt fum hejwuł kymt mȧj Jȧśü śun gyryta, ryta
Ejwer ynzer śweła, kliny hoüzła tryt’ȧ, tryt’ȧ
Yh fur frȧjd, śpryng yh roüs, śpryng yh roüs, śpryng
yh roüs
H’łö dih śun fu mjyr ny roüs, łö dih śun ny roüs.

173

�174

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Tam z górki
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Tam z górki jedzie mój Jasiu konno
Przez próg naszego małego domu wkracza
Ja z radości wyskakuję
Już cię nigdy ode mnie nie wypuszczę.
[175]
Zȧgja, nȧgja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.

Hü cyn uwa
Hü cyn uwa!

Zȧgja, nȧgja
Küśü baka
Mała, zaka
S’ej kȧ mał
S’ej njynt nist

No, wȧsty, dos maht yh, wi mȧj kłop wiöe ȧzu krank. No to ida tag mahtwer dos,
bo dos wiöe ȧzu ȧbysła, do’ȧ myta henda rjyt ȧn do’ȧ zih ȧbysła rjyt, bo ȧzu wułd’ȧ
śun zyca.
Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja”
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Ciąć, zginać
Słodycze piec
Mąki, worki
Nie ma mąki
Nie ma nic
Hü do pieca
Hü do pieca!
No wiesz, to robiłam, jak mój mąż był taki chory. To każdego dnia robiliśmy to, bo
to było tak trochę, żeby ruszał rękami, żeby się trochę ruszał, bo tak, to już tylko
chciał siedzieć.

�Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

[176]
S’wün ȧmöł cwü mykja
Lüft-Nüśka (gyb. 1927), 2022.
S’wün ȧmöł cwü mykja
Ufum kjyhüf fłykja
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di mykja fłykja
S’wün ȧmöł cwej hoza
Ufum kjyhüf groza
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di hoza groza
S’wün ȧmöł cwü fłigja
Ufum kjyhüf wigja
S’hot mih wunder, ejwerwunder
Wi di fłigja wigja.
Były raz dwa komary
Anna Foks (Fox) z d. Nowak (ur. 1927), 2022.
Były raz dwa komary
Które na cmentarzu łatały
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak komary łatają
Były raz dwa zające
Które na cmentarzu jadły trawę
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak zające jedzą trawę
Były raz dwie muchy
Które na cmentarzu się kołysały
Dziwiłem się, bardzo dziwiłem
Jak muchy się kołysają.

175

�Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

176

ZAKOŃCZENIE
Publikacja powstała jako efekt projektu „Reawakening the Wymysorys language in
Wilamowice, Poland”, finansowanego w ramach programu Language Revitalization Accelerator 2022–2023 przez amerykańską organizację Wikitongues, wspierającą rewitalizację i dokumentację zagrożonych języków. To w ramach tego projektu
zrealizowano wszystkie nagrania datowane na rok 2022.
Aby w publikacji – zarówno w jej wersji internetowej, jak i papierowej – znalazły się głosy jak największej liczby osób, korzystałem również z nagrań powstałych
w ramach innych projektów, w tworzeniu których uczestniczyłem. W tym miejscu
chciałbym podziękować:
Dr. Alexowi Andrasonowi za udostępnienie nagrań, które powstały w ramach
naszych badań nad wilamowską gramatyką. Są to wszystkie nagrania z 2009 r.
Prof. Tomaszowi Wicherkiewiczowi za udostępnienie nagrań z jego projektu
„Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej. Baza dokumentacji zagrożonych języków” (NPRH, 2011–2014). Były to nagrania z moją Babcią Heleną Rozner (Böba-Loüzkja), Elżbietą Mynarską (Siöeba-Siöeba) i Józefem Garą (Tołer), wszystkie
z 2012 r. W ich powstaniu uczestniczyli: prof. Beata Mikołajczyk, prof. Alfred Majewicz, prof. Tomasz Wicherkiewicz i dr Marek Dolatowski.
Dziekuję prof. Justynie Olko za udostępnienie nagrań z jej projektu „Endangered languages. Comprehensive models of language revitalization” (NPRH,
2013–2016). Są to wszystkie nagrania z 2014 r. W ich tworzeniu uczestniczył również dr Bartłomiej Chromik.
Wszystkie inne nagrania powstały w ramach mojej pracy dokumentacyjnej prowadzonej od 2004 r.16
W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim Wilamowianom i Wilamowiankom, którzy poświęcili czas i energię, by wspomóc dokumentację językową, ale również mnie osobiście, długimi rozmowami i dobrym słowem. Większość
z nich już nie żyje. Byli to:
Franciszka Bilczewska fum Frycki (1913–2012), Kazimierz Grygierczyk fum
Bjerünjok (1913–2010), Anna Danek fum Pejtela (1916–2015), Zofia Danek fum
Stȧnćü (1917–2012), Anna Bilczewska fum Karol (1918–2012), Franciszek Mosler
fum Mözłer (1918–2011), Helena Danek fum Kwaka (1919–2012), Anna Sznajder (Schneider) fum Taksła (1920–2012), Jan Biba fum Tiöma-Jȧśkja (1920–2011),
Elżbieta Nowak fum Blaśany (1920–2012), Elżbieta Mynarska fum Siöeba-Siöeba (1921–2014), Elżbieta Korczowska fum Kesuł (1922–2015), Matylda Danek
Część nagrań jest efektem pracy naukowej finansowanej przez Ministerstwo Nauki i Edukacji
ze środków budżetowych na naukę w latach 2016–2022 jako projekt badawczy w ramach programu
„Diamentowy Grant” pod nazwą „Góry, pagórki, przykryjcie nas – Wilamowianie wobec powojennych
prześladowań”, afiliowany przy Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
16

�Zakończenie

(1922–2022), Anna Foks (Fox) fum Priöeriöek (1923–2011), Elżbieta Kacorzyk fum
Bek-Bȧlcer (1923–2022), Elżbieta Bies fum Ćertok (1923–2014), Anna Zejma fum
Lüft (1923–2010), Elżbieta Babiuch fum Poükner/Küpsok (1923–2010), Elżbieta
Sznajder (Schneider) fum Taksła (1923–2020), Stanisław Szubert (Schubert) fum
Śübert (1923–2016), Elżbieta Matysiak fum Hȧla-Mockja (1924–2014), Helena Gasidło fum Biöeźnjok (1924–2014), Anna Danek fum Küpsela (1924–2021), Józef Sznajder (Schneider) fum Pejter (1924–2013), Rozalia Kowalik fum Poüermin (1925–2016),
Waleria Brzezina fum Cepok (1925–2013), Anna Schilder fum Psyk (1925–2017),
Katarzyna Balcarczyk fum Karol (1925–2013), Jan Formas fum Kürek (1925–2015),
Elżbieta Formas fum Mözłer (1926–2019), Katarzyna Nowak fum Tobyś (1926–2010),
Emilia Mika fum Witła (1926–2022), Maria Nycz fum Wȧligüra (1926–2022), Stanisław Rak fum Raćek (1926–2014), Anna Mika fum Biöetuł (1927–2021), Anna Korczyk fum Kołodźej (1927–2015), Anna Janosz fum Hȧla-Frana-Jȧśkja (1927–2015),
Helena Danek fum Małata (1927–2020), Elżbieta Figwer fum Böba (1927–2018),
Elżbieta Gąsiorek fum Anta (1927–2021), Janina Tempińska fum Böba (1927–2021),
Józef Janosz fum Łycki (1927–2014), Franciszek Biesik fum Pinder (1927–2016),
Bronisława Pyka (1928–2017), Helena Nowak fum Holećkla (1928–2017), Ingeborg
Matzner-Danek fum Abda (1928–2016), Helena Rozner (Rosner) fum Böba-Loüzkja
(1928–2015), Stanisław Danek fum Poükner/Küpsok (1928–2015), Jan Balcarczyk
fum Amerykon (1928–2013), Elżbieta Merta fum Hȧla-Frana-Jȧśkja (1929–2014),
Emilia Biesik fum Raćek (1929–2013), Katarzyna Nowak fum Pejtela (1929–2019),
Elżbieta Nycz fum Śleźok (1929–2007), Józef Gara fum Tołer (1929–2013), Eugenia
Foks (Fox) fum Bröda (1930–2022), Elżbieta Koch fum Mjeta-Jȧś (1930–2013), Elżbieta Gandor fum Puś-Pejter (1930–2017), Hilda Kasperczyk fum Ćiöe (1930–2005),
Emilia Zejma fum Mözłer (ur. 1930), Anna Biba fum Küćłik (1930–2009), Helena
Foks (Fox) fum Fröst (1930–2020), Anna Kowalczyk fum Tobyś (1930–2022), Zofia Kozieł fum Śübert (1930–2016), Stanisław Kuczmierczyk fum Śymek (1930–
2019), Rozalia Danek fum Mjyra-Winca (1931–2021), Rozalia Węgrodzka fum Gȧda
(ur. 1931), Elżbieta Nikiel fum Linküś (ur. 1931), Helena Gacek fum Pȧloż (1931–2020),
Stanisław Zejma fum Zejma (1931–2015), Franciszek Danek fum Pȧća (1931–2020),
Elżbieta Styskała fum Kaspela (1932–2017), Stefania Kuczmierczyk fum Ćiöe
(ur. 1932), Anna Nowak fum Hȧla-Mockja (1932–2011), Emilia Danek fum Biöeźnjok (1933–2020), Kazimierz Foks (Fox) fum Baranła (1933–2020), Eugeniusz Zejma
fum Mözłer (1934–2023), Anna Kuczmierczyk fum Zelbst (1934–2018), Anna Sznajder (Schneider) fum Gȧda (1934–2014), Józef Sznajder (Schneider) fum Hermon
(1936–2022), Bernardyna Zbierowska fum Holećkla (1949–2021), Stanisław Merta
fum Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla (1954–2011).
Szczególne podziękowania kieruję do dwóch Wilamowianek – Heleny Bibowej
(Płaćnik-Helka) i Anny Foksowej (Lüft-Nüśka), za to że poświęciły mi w 2022 r. wiele
godzin i cierpliwie odpowiadały na nawet najdziwniejsze moje pytania. Gdyby nie ich
zapał i poświęcenie, nie byłbym w stanie zrealizować tego i wielu innych projektów.

177

�178

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

DY ENDRYD
Dy publikȧcyj ej ȧdśtanda fum „Reawakening the Wymysorys language in Wilamowice, Poland” projekt, gyfinansjyt fum Language Revitalization Accelerator 2022–
2023 program diöh dy amerykȧnyśy orgȧnizȧcyj Wikitongues, wo zy underśtyct dy
rewitȧlizȧcyj ȧn dokumentȧcyj fun śpröha, wo zy zȧjn bydret fum oüsśtarwa. Y dam
projekt ȧdśtinda oły ufśpejłnana ym 2022 jür.
Do’s y di publikȧcyj (ym internet wi oü ym bihła) śtyma fu wi ym mȧsta łoüt
kuma, at yh oü myta ufśpejłnana, wo zy zȧjn ȧdśtanda fun andyn projekta, wu’h
zoüwer bej gywast. Y dam üt wje’h weła danka:
Ym dr Andrason-Alex, do’ȧ go dy ufśpejłnana, wo wer zy cyzoma mahta, wi
wer badȧta dy wymysiöeryśy gramatyk. Dos zȧjn oły ufśpejłnana fum 2009 jür.
Ym profesiöer Wicherkiewicz-Tomasz, do’ȧ go dy ufśpejłnana fu zem projekt
„Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej. Baza dokumentacji zagrożonych języków”, (NPRH, 2011–2014). Dos zȧjn dy ufśpejłnana myt mer Baba – Böba-Loüzkja-Helka, wi oü mytum Siöeba-Hȧla ȧn Tołer-Jüza, oły fum 2012 jür. Bym ufśpejła
wün prof. Mikołajczyk-Beata, prof. Majewicz-Alfred, prof. Wicherkiewicz-Tomasz
ȧn dr Dolatowski-Marek.
Yhy dank yr profesiöeryn Olko-Justyna, do zy go dy ufśpejłnana fu jym projekt „Endangered languages. Comprehensive models of language revitalization”
(NPRH, 2013–2016). Dos zȧjn oły ufśpejłnana fum 2014 jür. Myta hot oü cy tün
der dökter Chromik-Biöetuł.
Oły ander ufśpejłnana ho yhy gymaht oüz dokumentȧcyj, wo’h zy mah fum
2004 jür.
Y dam üt wje’h weła y oła Wymysiöejeryna ȧn Wymysiöejyn danka, wo zy
hon mer gyśankt jyr cȧjt ȧn kroft, do zy hüłfa byr dokumentȧcyj fur wymysiöeryśa
śpröh ȧn oü y mjyr, myta łanga gykuza ȧn myt gütum wüt. Dy mȧsta föna ława śun
mej ny. Dos wün:
Frycki-Francka (1913–2012), Bjerünjok-Mjyra (1913–2010), Pejtela-Nüśka
(1916–2015), Stȧnćü-Ziöeśka (1917–2012), Karol-Nüśa (1918–2012), MözłerFrana (1918–2011), Kwaka-Helka (1919–2012), Taksła-Nüśa (1920–2012),
Tiöma-Jȧśkja-Jȧśki (1920–2011), Blaśany-Hȧla (1920–2012), Siöeba-Siöeba-Hȧla
(1921–2014), Kesuł-Hȧla (1922–2015), Danek-Mȧtylda (1922–2022), PriöeriöekNüśa (1923–2011), Ćertok-Hȧla (1923–2014), Lüft-Nüśka (1923–2010), Poükner/
Küpsok-Hȧla (1923–2010), Taksła-Hȧla (1923–2020), Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–
2022) Śübert-Staha (1923–2016), Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014), BiöeźnjokHelka (1924–2014), Küpsela-Nüśa (1924–2021), Pejter-Jüza (1924–2013),

�Dy endryd

Poüermin-Ruzła (1925–2016), Cepok-Wȧlerka (1925–2013), Psyk-Nüśa (1925–
2017), Karol-Kȧśka (1925–2013), Kürek-Jȧśki (1925–2015), Mözłer-Hȧla (1926–
2019), Tobyś-Kȧśka (1926–2010), Witła-Milka (1926–2022), Wȧligüra-Mȧryśka
(1926–2022), Raćek-Staha (1926–2014), Biöetuł-Nüśka (1927–2021), KołodźejNüśka (1927–2015), Hȧla-Frana-Jȧśkja (1927–2015), Małata-Helka (1927–2020),
Böba-Hȧla (1927–2018), Anta-Hȧla (1927–2021), Böba-Janka (1927–2021),
Łycki-Jüza (1927–2014), Pinder-Frana (1927–2016), Pyka-Bronka (1928–2017),
Holećkla-Helka (1928–2017), Abda-Inga (1928–2016), Böba-Loüzkja-Helka
(1928–2015), Poükner/Küpsok-Staha (1928–2015), Amerykon-Jȧśki (1928–2013),
Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla (1929–2014), Raćek-Milka (1929–2013), Pejtela-Kȧśka
(1929–2019), Śleźok-Hȧla (1929–2007), Tołer-Jüza (1929–2013), Bröda-Genjü
(1930–2022), Mjeta-Jȧś-Hȧla (1930–2013), Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017), ĆiöeHilda (1930–2005), Mözłer-Milka (gyb. 1930), Küćłik-Nüśa (1930–2009), FröstHelka (1930–2020), Tobyś-Nüśa (1930–2022), Śübert-Ziöeśka (1930–2016),
Śymek-Staha (1930–2019), Mjyra-Winca-Ruzła (1931–2021), Gȧda-Ruzła (gyb.
1931), Linküś-Hȧla (gyb. 1931), Pȧloż-Helka (1931–2020), Zejma-Staha (1931–
2015), Pȧća-Frana (1931–2020), Maksek/Kaspela-Hȧla (1932–2017), Ćiöe-Stefka
(gyb. 1932), Hȧla-Mockja-Nüśka (1932–2011), Biöeźnjok-Milka (1933–2020),
Baranła-Mjyra (1933–2020), Mözłer-Genek (1934–2023), Zelbst-Nüśka (1934–
2018), Gȧda-Nüśka (1934–2014), Hermon-Jüza (1936–2022), Holećkla-Beni
(1949–2021), Hȧla-Frana-Jȧśkja-Hȧla-Staha (1954–2011).
Ym hacta wje’h weła y cwü Wymysiöejeryna danka – ym Płaćnik-Helka ȧn
ym Lüft-Nüśka, fjyr dos, do zy mer hon ym 2022 jür hefa śtunda gan ȧn do zy mer
gydyłdik uf mȧj nawet wyndeliksta fröga hon cyrykgyziöet. Wen ny jyr łöst ȧn wyła
fum śenkja, wje yh dan projekt, wi oü oły ander projekta ny kyna hon gymaht.

179

�180

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

ROZMÓWCZYNIE I ROZMÓWCY, KTÓRYCH
WYPOWIEDZI ZNAJDUJĄ SIĘ W TEJ KSIĄŻCE
DY KUZERYNA ȦN DY KUZYN, WO ZY Y DAM
BIHŁA KUZA

Anna Sznajder (Schneider)
Taksła-Nüśa (1920–2012)

Elżbieta Mynarska
Siöeba-Hȧla (1921–2014)

Fot. z cyfrowego archiwum Stowarzyszenia
„Wilamowianie”

Fot. Alfred Majewicz

Helena Biba
Płaćnik-Helka (ur. 1922)

Elżbieta Kacorzyk
Bek-Bȧlcer-Hȧla (1923–2022)

Fot. Justyna Majerska-Sznajder

Fot. Alex Andrason

�Rozmówczynie i rozmówcy, których wypowiedzi znajdują się w tej książce

Elżbieta Sznajder (Schneider)
Taksła-Hȧla (1923–2020)

Anna Zejma
Lüft-Nüśka (1923–2010)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

Elżbieta Babiuch
Küpsok/Poükner-Hȧla (1923–2010)

Helena Gasidło
Biöeźnjok-Helka (1924–2014)

Fot. Alex Andrason

Fot. Tymoteusz Król

181

�182

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Elżbieta Matysiak
Hȧla-Mockja-Hȧla (1924–2014)

Stanisław Foks (Fox)
Lüft-Staha (1926–2021)

Fot. Alex Andrason

Fot. Alfred Majewicz

Rozalia Hanusz
Linküś-Ruzła (1926–2009)

Anna Foks (Fox)
Lüft-Nüśka (ur. 1927)

Fot. Alex Andrason

Fot. Justyna Majerska

�Rozmówczynie i rozmówcy, których wypowiedzi znajdują się w tej książce

Elżbieta Figwer
Böba-Hȧla (1927–2018)

Ingeborg Matzner-Danek
Abda-Inga (1928–2016)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

Helena Rozner (Rosner)
Böba-Loüzkja-Helka (1928–2015)

Helena Nowak
Holećkla-Helka (1928–2017)

Fot. Alfred Majewicz

Fot. EDYTOR Rafał Klimkiewicz

183

�184

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Józef Gara
Tołer-Jüza (1929–2013)

Elżbieta Gandor
Puś-Pejter-Hȧla (1930–2017)

Fot. EDYTOR Rafał Klimkiewicz

Fot. Tymoteusz Król

Anna Kowalczyk
Tobyś-Nuśka (1930–2022)

Stanisław Zejma
Zejma-Staha (1931–2015)

Fot. Tymoteusz Król

Fot. Tymoteusz Król

�BIBLIOGRAFIA
BIBLIOGRȦFYJ
Ahearn, L. M. (2013). Antropologia lingwistyczna. Wprowadzenie. Kraków: Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Andrason, A., Król, T. (2016). A grammar of Wymysorys. Duke: Duke University.
Barciak, A. (red.) (2001). Wilamowice: Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy. Wilamowice: Urząd Gminy Wilamowice.
Bartmiński, J. (2007). Językowe podstawy obrazu świata. Lublin: Wydawnictwo UMCS.
Bogatyriew, P., Jakobson, R. (1975). Folklor jako swoista forma twórczości. W: P. Bogatyriew, Semiotyka kultury ludowej. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy,
168–182.
Borges, R. (2019). Rapid Automatized Picture Naming as a Proficiency Assessment for Endangered Language Contexts: Results from Wilamowice. Journal of Communication
and Cultural Trends, 1, 1–25.
Borges, R., Król, T. (2019). The Relationship between Literature and Language Revitalization: „RewiTEATRalizacja” in Wilamowice. Multiethnica, 39, 25–38.
Burszta, J., Grębecka, Z. (2015). Mówiono „druga Moskwa”. Wspomnienia legniczan o stacjonowaniu wojsk radzieckich w latach 1945–1993. Kraków: Libron.
Chromik, B. (2019). Mikro- i makroideologie językowe. Przykład języka wilamowskiego.
Praca doktorska. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
Clifford, J. (2000). O autorytecie etnograficznym. W: J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka. Warszawa: Wydawnictwo KR, 29–63.
Connerton, P. (2012). Jak społeczeństwa pamiętają. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Crystal, D. (2000). Language Death. Cambridge: Cambridge University Press.
Czubala, D. (1999). „Legendy miejskie” czy „legendy końca XX wieku”?. W: K. D. Kadłubiec (red.), Folklorystyka na przełomie wieków. Cieszyn: Stowarzyszenie „Pro Filia”,
190–196.
Dołowy-Rybińska, N. (2011). Języki i kultury mniejszościowe w Europie: Bretończycy,
Łużyczanie, Kaszubi. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.
Dołowy-Rybińska, N. (2017). „Nikt za nas tego nie zrobi”. Praktyki językowe i kulturowe
młodych aktywistów mniejszości językowych Europy. Toruń: Fundacja na rzecz Nauki
Polskiej, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Dybczyński, W. (2002). Śpiewnik gminy Wilamowice. Wilamowice: Urząd Gminy.

�186

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Gara, J. (2004). Zbiór wierszy o wilamowskich zwyczajach i obrzędach oraz słownik języka wilamowskiego. Wilamowice–Bielsko-Biała: Stowarzyszenie za rzecz Zachowania
Dziedzictwa Kulturowego Miasta Wilamowice „Wilamowianie”.
Gara, J. (2007). „Wymysöjer śtytła”: Miasteczko Wilamowice oraz jego osobliwości w zbiorze piosenek Józefa Gary. Wilamowice: Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Wilamowicach.
Grenoble, L. A. (2021). What do we revitalise. W: J. Olko, J. Sallabank (eds.), Revitalizing
Endangered Languages. A practical guide. Cambridge: Cambridge University Press,
9–22.
Grochowski, P. (2017). Od strzygoni do wampirów energetycznych. Folklor jako system
praktyk interpretacyjnych. Przegląd Kulturoznawczy, 2(32), 223–242.
Grochowski, P. (2019). Ustne narracje o Holokauście. Między folklorem a historią mówioną. W: P. Grochowski, D. Czubala (red.), O tym nie wolno mówić… Zagłada Żydów
w opowieściach wspomnieniowych ze zbiorów Dionizjusza Czubali. Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 7–36.
Hajduk-Nijakowska, J. (2016). Doświadczanie pamięci. Folklorystyczny kontekst opowieści
wspomnieniowych. Opole: Uniwersytet Opolski.
Jones, S. H. (2014). Autoetnografia. Polityka tego, co osobiste. W: N. K. Denzin,
Y. S. Lincoln (red.), Metody badań jakościowych, t. 1. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 175–218.
Kadłubiec, K. D. (1999). Między memoratem a fabulatem. W: T. Smolińska (red.), Folklorystyczne i antropologiczne opisanie świata. Księga ofiarowana Profesor Dorocie
Simonides. Opole: Wydawnictwo Uniwersytetu Opolskiego, 63–70.
Kajfosz, J. (2009). Magia w potocznej narracji. Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu
Śląskiego.
Kajfosz, J. (2011). Folklor jako tekst w obiegu i jego potencjał konstruowania rzeczywistości. W: J. Hajduk-Nijakowska, T. Smolińska (red.), Nowe konteksty badań folklorystycznych. Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, 53–78.
Karasek-Langer, A., Strzygowski, E. (1930). Sagen der Beskidendeutschen. Plauen: Verlag
von Günther Wolff zu Plauen im Vogtland.
Kleczkowski, A. (1920). Dialekt Wilamowic w zachodniej Galicji: Fonetyka i fleksja. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Kleczkowski, A. (1921). Dialekt Wilamowic w zachodniej Galicji: składnia (szyk wyrazów).
Poznań: Gebethner i Wolff.
Krawczyk-Wasilewska, V. (1986). Współczesna wiedza o folklorze. Warszawa: Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza.
Król, T. (2015). Soziolinguistische Analyse des heutigen Wilmesaurischen. Praca licencjacka obroniona w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

�Bibliografia

Król, T. (2019a). Zbiór pieśni wilamowskojęzycznych z Sammlung Horak w Volksmusikarchiv des Bezirks Oberbayern w świetle najnowszych badań nad muzyką w Wilamowicach. Literatura Ludowa, 3, 47–66.
Król, T. (2019b). Aneks – zbiór pieśni w języku wilamowskim. W: M. Małanicz-Przybylska, Bez muzyki, bez śpiewu nie ma świata. Muzyka w Wilamowicach. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, 169–228.
Król, T. (2020). Słownik języka wilamowskiego. Maszynopis w archiwum projektu „Dokumentacja językowego i kulturowego dziedzictwa Wilamowic”.
Król, T. (2021). Ynzer łidła – nasze pieśni. Wilamowskojęzyczne pieśni, kołysanki i wyliczanki. Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Król, T., Olko, J., Wicherkiewicz, T. (2017). Awakening the Language and Speakers Community of Wymysiöeryś. European Review, 26(1), 179–191.
Król, T., Mętrak, M., Żak, A. (2020). Bibliografia adnotowana publikacji dotyczących kultury Wilamowic i języka wilamowskiego z lat 2001–2020. Adeptus, 16.
Król, T., Mętrak, M., Żak, A. (2022). Bibliografia adnotowana publikacji dotyczących kultury Wilamowic i języka wilamowskiego z lat 1945–2000 i 2020–2022.
Adeptus, 19.
Latosiński, J. (1909). Monografia miasteczka Wilamowic: na podstawie źródeł autentycznych. Kraków: Drukarnia Literacka pod zarządem L. K. Górskiego.
Lehmann, A. (2007). Reden über Erfahrung. Kulturwissenschaftliche Bewusstseinsanalyse
des Erzählens. Berlin: Dietrich Reimar Verlag.
Macdonald, S. (2021). Krainy pamięci. O dziedzictwie i tożsamości we współczesnej Europie. Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury.
Małanicz-Przybylska, M. (2019). Bez muzyki, bez śpiewu nie ma świata. Muzyka w Wilamowicach. Warszawa: Wydział „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego.
Marcol, K. (2020). Toutowie. Język i pamięć w ustanawianiu wspólnoty Wiślan w Banacie.
Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
Młynek, L. (1907). Narzecze wilamowickie. Tarnów: J. Pisz.
Mojmir, H. (1930). Wörterbuch der deutschen Mundart von Wilamowice, t. 1, A–R. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Mojmir, H. (1936). Wörterbuch der deutschen Mundart von Wilamowice, t. 2, S–Z. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.
Neels, R. (2012). De nakende taaldood van het Wymysojer, een Germaans taaleiland in
Zuid-Polen. Een socuilinguïstische analyse. Praca doktorska. Leuven: Katolieke Universiteit Leuven.
Simonides, D. (1969). Współczesna śląska proza ludowa. Opole: Powiatowy Instytut Śląski.
Simonides, D. (1981). Memorat i fabulat we współczesnej folklorystyce. W: W. Nawrocki,
M. Waliński (red.), Literatura popularna – folklor – język, t. 2. Katowice: Uniwersytet
Śląski.

187

�188

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Sydow (von Sydow), C. (1934). Kategorien der Prosa-Volksdichtung. In: Volkskundliche
Gaben. John Meier zum 70 Geburtstage dargebracht. Berlin: de Gruyter, 253–268.
Szlachta-Ignatowicz, J., Wicherkiewicz, T. (2019). O teatrze wilamowskim. Postscriptum
Polonistyczne, 23(1), 89–103.
Tokarska-Bakir, J. (2009). Skaz antysemityzmu. Teksty drugie, 1–2, 302–317.
Wicherkiewicz, T. (2001). Piśmiennictwo w etnolekcie wilamowskim. W: A. Barciak (red.),
Wilamowice. Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy. Wilamowice: Urząd Gminy, 520–538.
Wicherkiewicz, T., Zieniukowa, J. (2001). Język i piśmiennictwo. W: A. Barciak. (red.),
Wilamowice: Przyroda, historia, język, kultura oraz społeczeństwo miasta i gminy.
Wilamowice: Urząd Gminy, 487–578.
Zhelyazkova, A. (2003). Urgent Anthropology: Methods of Crisis Research. International
Centre for Minority Studies and Intercultural Relations (IMIR). https://core.ac.uk/
download/pdf/11872397.pdf [dostęp: 1.10.2022].
Zielińska, A. (2013). Mowa pogranicza. Studium o językach i tożsamościach w regionie
lubuskim. Warszawa: Instytut Slawistyki PAN.
Żak, A. (2017). Wpływ języka większości w procesie standaryzacji języka: przykład obecności polonizmów w materiałach edukacyjnych do nauki wilamowskiego. W: S. Cygan (red.), Język jako świadectwo kultury. Język. Kultura. Społeczeństwo. Kielce: Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, 269–277.

Instrukcja otwierania filmów
Należy zeskanować kod QR, a następnie po otwarciu strony Wikitongues kliknąć „Dropbox.mp4”. Wtedy nastąpi odtworzenie filmu. W razie problemów
prosimy o kontakt na adres e-mailowy stow.wilamowianie@gmail.com.

Instrukcyj fum łön fun filma
Cyderjyśt diöef’ȧ ȧ QR-kod skȧnowȧn, ȧ nöhta wen dy „Wikitongues”-zȧjt
ej śun ufgymaht, diöef’ȧ „Dropbox.mp4”, to wyt der film gejn. Wen’s ny wje
głyngja, to śrȧjwt ufa e-mail stow.wilamowianie@gmail.com.

�Spis treści

TEMATYCZNY SPIS TREŚCI
TEMATYŚER RȦJSTER
Wymysoü ȧn Wymysiöejer
Wilamowice i Wilamowianie
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot��������������� 81
Wilamowice to piękne, małe miasto������� 81
Dy Wymysiöejyn kuma fum mjer����������� 51
Wilamowianie pochodzą znad morza����� 51
Ȧ Wymysiöejer tryft zȧj müter
y Amsterdam����������������������������������� 52
Wilamowianin spotyka swoją matkę
w Amsterdamie������������������������������� 52
Dy Wymysiöejer wün ander łoüt ����������� 53
Wilamowianie byli innymi ludźmi��������� 53
Uf Wymysoü diöft zih nimyd
ny ferwȧjwa ����������������������������������� 53
Do Wilamowic nikt nie mógł się
przyżenić ���������������������������������������� 54
Fyrym hȧsa zy Underum Puś ����������������� 82
Dlaczego jedna z dzielnic Wilamowic
nazywa się Pod Lasem������������������� 83
Der Jüdaśtȧjg ȧn der Pöłaśtȧjg ��������������� 83
Jüdaśtȧjg i Pöłaśtȧjg (ścieżka Żydów
i Polaków)��������������������������������������� 83
Wi zy dy ciglȧj boüta ���������������������������� 119
Jak budowano cegielnię ������������������������ 119
Der Bibiöewjec jyśter����������������������������� 83
O dawnym Bibowcu������������������������������� 84
Dy jyśta Wymysiöejyn wułda ny błȧjn
y Wymysdiöf����������������������������������� 82
Pierwsi Wilamowianie nie chcieli
zostać w Starej Wsi ����������������������� 82
Fyrym hȧsa zy cym Taksła�������������������� 119
Skąd wziął się przydomek Taksła���������� 120
Dy śül fjym krig wiöe śtreng ������������������ 98
Przedwojenna szkoła była
rygorystyczna���������������������������������� 98
Dy Wymysiöejyn köma mejer wi zejwa
hundyt jür y dam������������������������������ 54
Wilamowianie przybyli ponad
siedemset lat temu��������������������������� 54

Dy Wymysiöejyn wün ander łoüt
wi dy Ełcnyn������������������������������������ 55
Wilamowianie byli inni niż
Hałcnowianie ���������������������������������� 55
Dy Ełcnyn ferhyndyn yn Wymysiöejyn��� � 56
Hałcnowianie przeszkadzają
Wilamowianom�������������������������������� 56
Dy wymysiöeryśy śpröh
Język wilamowski
Dy śwygjermüter kuzt jok
wymysiöeryś���������������������������������� 120
Teściowa mówiła tylko
po wilamowsku������������������������������ 120
Dy jyśta Wymysiöejyn wün
y Wymysdiöf������������������������������������ 82
Pierwsi Wilamowianie osiedlili się
w Starej Wsi������������������������������������ 82
Nimand hot yns ny gan diöh dy śpröh ���� 57
Nikt nas nie lubił z powodu języka���������� 57
Dy śpröh wiöe ny derłiöet������������������������ 57
Język wilamowski był zakazany�������������� 57
Wo dy mama wje ziöen, wen zy fum
grop wje ufśtejn ���������������������������� 121
Co powiedziałaby mama, jakby wstała
z grobu ������������������������������������������ 121
Wi kon mȧ dy müterśpröh fergasa? ������ 122
Jak można zapomnieć matczyny
język?�������������������������������������������� 122
Dy Siöeboka kuzta wymysiöeryś���������� 122
Soboki mówiły po wilamowsku������������ 123
Ȧ Wymysiöejeryn ziöet uf
„hołdy-bołdy” o ������������������������������ 58
Jak jedna Wilamowianka odpowiedziała
na „hołdy-bołdy” ���������������������������� 58
Wymysiöeryś ej ȧ śejny śpröh���������������� 123
Wilamowski to piękny język������������������ 123
Dy atyn łjyn zih wymysiöeryś �������������� 123
Robotnicy uczyli się wilamowskiego���� 124

189

�190

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Fyrym yh ho ogyfanga cy śrȧjwa
wymysiöeryś���������������������������������� 125
Dlaczego zacząłem pisać
po wilamowsku������������������������������ 125
Der śwygjerfoter wiöe ȧ Pöła, oder
ȧ łjyt zih wymysiöeryś�������������������� 58
Mój teść był Polakiem, ale uczył się
wilamowskiego�������������������������������� 59
Fyrym zih dy łoüt interesjyn myter
wymysiöeryśa śpröh������������������������ 59
Dlaczego jest teraz takie zainteresowanie
językiem wilamowskim������������������ 59
Der foter kund ny pönyś kuza���������������� 125
Ojciec nie umiał mówić po polsku�������� 126
Ym kynd wiöe’s ny derłiöet cy kuza
wymysiöeryś���������������������������������� 126
Jak zabroniono dziecku mówić
po wilamowsku������������������������������ 126
Wysty gryhta wymysiöeryś kuza? �������� 127
Zaczniesz mówić po wilamowsku? ������ 127
Ȧ briw wymysiöeryś gyśrejwa���������������� 60
List napisany po wilamowsku������������������ 60
Der kłop fu Błan ferśtind wymysiöeryś������ 78
Mąż z Bielan rozumiał po wilamowsku������ 79
Der Poüermin ziöet, wos ej nojys������������ 60
Pauermin mówił o nowinach ������������������ 60
Wen wer kuzta wymysiöeryś, müstwer
śtröf coła������������������������������������������ 61
Za mówienie po wilamowsku trzeba
było płacić kary������������������������������� 61
Di, wo ferśtinda, łahta������������������������������ 61
Ci, co rozumieli, śmiali się���������������������� 62
Dy kyndyn wün bejz, do wer kuzta
wymysiöeryś���������������������������������� 128
Dzieci były złe, jak mówiliśmy
po wilamowsku������������������������������ 128
Dy müter fur nökweryn kund
ny pönyś��������������������������������������� 129
Matka sasiadki nie umiała mówić
po polsku���������������������������������������� 129
Fyrym wiöd y Wymysoü dy pönyśy
śpröh ȧjgyfüt������������������������������������ 99
Dlaczego w Wilamowicach
wprowadzono język polski�������������� 99

Wymysiöejer kłȧdyn
Wilamowskie stroje
Yhy nyt śwjerery zaha �������������������������� 129
Szyłam cięższe rzeczy���������������������������� 129
Yhy nyt śejny lȧlka (tȧkla)�������������������� 130
Szyłam piękne lalki�������������������������������� 130
Wi dy Pöła ogycün gingja������������������������ 62
Stroje Polaków z okolicznych wsi ���������� 62
Wer hota myter śwaster zyty
nymłikjy rek���������������������������������� 130
Miałyśmy z siostrą takie same
spódniczki�������������������������������������� 131
Dy gywynłikja rek fur müter����������������� 131
Spódnice codzienne od matki��������������� 131
Dy baba hoüt zih ym bet����������������������� 100
Babcia czepiła się w łóżku������������������� 100
Dy bowa, wo gingja bocȧm end
wymysiöeryś��������������������������������� 100
Kobiety, które do końca życia
chodziły po wilamowsku ������������� 100
S’hemb ��������������������������������������������������118
Koszula��������������������������������������������������118
Dy śynsty traht uf
Hȧlikjałȧjtnysdunyśtag����������������� 134
Najpiękniejszy strój był
na Boże Ciało������������������������������� 134
Wi mȧ dy wymysiöejer fłȧk
zo wośa����������������������������������������� 128
Jak prać wilamowskie stroje����������������� 128
Ȧ bow trüg koroln fu böśtan����������������� 101
Jedna kobieta nosiła korale
z bursztynu����������������������������������� 101
Dy Wymysiöejyn zȧjn kuma
yn kłȧdyn ��������������������������������������� 62
Wilamowianie przybyli w strojach��������� 63
Wi’h wymysiöejer blüza wüś��������������� 131
Jak prałam wilamowskie bluzki����������� 132
Dy śłȧhsta rek wün płesnerrök
ȧn kȧljytarök��������������������������������� 132
Najgorsze (najmniej odświętne)
były spódnice płesnerrök
i kȧljytarök ������������������������������������ 132
S’kroücła fur müter�������������������������������� 133
Krzyżyk od matki���������������������������������� 133

�Tematyczny spis treści

Ym jyśta zuntag gingja zy śyner
ogycün ������������������������������������������ 133
W pierwszą niedzielę miesiąca
ubierały się ładniej������������������������ 133
Wi zih ȧ Wymysiöejeryn fjym krig
zułd ocin���������������������������������������� 101
Jak przedwojenne Wilamowianki się
ubierały������������������������������������������ 102
Wosfer hemb jyśter wün������������������������ 103
O tym, jakie dawniej były koszule�������� 103
Nimyd hot zyty fłȧk, wi wjyr������������������ 63
Nikt nie miał takich strojów jak my�������� 63
Wi zy nöm krig hon ȧ ymertihła gyśtöła������ 63
Jak nam ukradli po wojnie
najładniejszą odziewaczkę�������������� 63
Trȧdycyja
Tradycje
Der śmjyrgüst fjym krig�������������������������� 64
Śmiergust przed wojną���������������������������� 64
Jyśter gusa zy ym śmjyrgüst ny ȧzu
wi yta �������������������������������������������� 103
Kiedyś nie lali po śmierguście
tak mocno jak teraz������������������������ 104
Zy śtełta ufum dah ȧ wiöen cyzoma������ 104
Jak złożyli wóz na dachu ���������������������� 104
Wi zy ȧ batłer ȧn ȧ mȧja śtełta �������������� 162
Jak stawiali dziada i maja���������������������� 162
Ym śmjyrgüst kund’ȧ ny gejn, wi’
ȧ hot ahca jür���������������������������������� 104
Po śmierguście nie można było iść,
jak się nie miało osiemnastu lat���� 104
Faderśłȧjsa���������������������������������������������� 162
Pierzowiec �������������������������������������������� 163
Wi zy uf dy friöed gingja fjym krig �������� 65
Jak szli na wesele przed wojną���������������� 65
Jyśter wiöe łöstikjer, wer śłysa
dy fadyn ���������������������������������������� 105
Kiedyś było weselej, szkubałyśmy
pierze��������������������������������������������� 105
Dy ślynćkja ufer friöed���������������������������� 65
Ślęczki na weselu������������������������������������ 65
Opyłys y Ałca������������������������������������������ 79
Odpust w Hałcnowie�������������������������������� 79

Der friöedaśmjyrgüst����������������������������� 164
Śmiergust weselny �������������������������������� 164
Der köh ufer friöed�������������������������������� 163
Kucharz na weselu �������������������������������� 164
Mȧj wymysiöejer friöed�������������������������� 93
Moje wilamowskie wesele���������������������� 93
Wi dy wymysiöejer Jüda fȧjyta sukkot������ 69
Jak wilamowscy Żydzi świętowali
Sukkot���������������������������������������������� 70
Łidła
Pieśni
Yhy kund śejn zyngja���������������������������� 152
Zawsze umiałam ładnie śpiewać������������ 152
Fu ynzyn rȧjhja fȧldyn �������������������������� 166
Z naszych bogatych pól ������������������������ 166
Wymysiöejer śejny mȧkja���������������������� 167
Wilamowianki to piękne dziewczyny��� � 168
O dü mȧj łiwy puterbow������������������������ 168
O ty kochana maślarko�������������������������� 169
Zȧjt gybata, ny hot frejwuł�������������������� 169
Prosimy was, nie miejcie pretensji
(za kolędę dziękujemy)������������������ 169
Ȧ müzykȧlyśy gyśwyster
Hȧla-Mockja-Hȧla ������������������������ 135
Muzykalna kuzynka Hala-Mockja-Hala
(Elżbieta Matysiak)������������������������ 135
Mȧj mȧkja, ku cy mjyr �������������������������� 170
Moja dziewczyno, chodź do mnie �������� 170
Der ołdy Kesuł �������������������������������������� 170
Stary Kesuł�������������������������������������������� 170
Ȧn śrejt weter���������������������������������������� 171
Jeden krok w przód�������������������������������� 171
Ny śyk mih ys pyśła������������������������������ 171
Nie posyłaj mnie do lasu������������������������ 171
S’möndła śȧjnt �������������������������������������� 171
Księżyc świeci �������������������������������������� 172
Śpacerpolka�������������������������������������������� 172
Śpacerpolka�������������������������������������������� 172
Śłöf mȧj kyndła fest ������������������������������ 172
Śpij moje dziecko mocno���������������������� 173
Diöt fum hejwuł ������������������������������������ 173
Tam z górki�������������������������������������������� 174
Zȧgja, nȧgja�������������������������������������������� 174

191

�192

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Wyliczanka „Zȧgja, nȧgja”������������������� 174
S’wün ȧmöł cwü mykja ����������������������� 175
Były raz dwa komary ��������������������������� 175
Ufer wjytśoft
Na gospodarstwie
Fjym krig go’s ny hefa kroüt
y Wymysoü����������������������������������� 105
Przed wojną w Wilamowicach
nie było dużo kapusty ����������������� 106
Wer müsta zih külȧn nöm apułzeca������� 135
Po zasadzeniu ziemniaków
musieliśmy się kulać��������������������� 136
Oły śtunda wün gycyłt cyr at ��������������� 136
Wszystkie godziny pracy
na gospodarstwie były
policzone��������������������������������������� 136
Dy dinstłoüt ȧn atyn ufer wjytśoft
fum foter����������������������������������������� 66
Służący i robotnicy na gospodarstwie
ojca������������������������������������������������� 66
At ym Bibiöewjec ȧn ufer wejz ����������� 153
Praca w Bibowcu i na łące ������������������� 153
Wi wiöe s’Biba-Jew cytȧlt ��������������������� 84
Jak była podzielona Bibowa Rola����������� 84
Wi der kłop mulk dy ki������������������������� 153
Jak mój mąż doił krowy����������������������� 154
Yhy müst błȧjn byr müter ufer
wjytśoft����������������������������������������� 154
Musiałam zostać przy matce
na gospodarstwie ������������������������� 154
Dy śwoümła hon yta ny wos cy frasa����� 106
Jaskółki nie mają teraz co jeść ������������� 107
Wo wer byr müter zocta ������������������������111
Co sadziliśmy u mamy��������������������������111
Wi wer s’fłȧś nöm śwȧjnśłahta
cytȧlta������������������������������������������� 155
Jak dzieliliśmy mięso
po świniobiciu������������������������������� 155
Jyśter wiöe dy wjytśoft ganc andyśt����� 107
Kiedyś praca na gospodarstwie była
całkiem inna��������������������������������� 107
Śwjery at ufer wjytśoft������������������������� 138
Ciężka praca na gospodarstwie������������� 138

Yta ej ȧ beser cȧjt wi jyśter������������������� 107
Teraz jest lepsza pogoda
niż dawniej����������������������������������� 108
Wi’h myta myłihzaha uf dy
Byłc fü ����������������������������������������� 139
Jak jeździłam z nabiałem do Bielska ��� 139
Dy ołda łoüt zöha jok fȧld��������������������� 137
Starzy ludzie widzieli tylko pole����������� 137
Der gymahty traktor����������������������������� 140
Robiony traktor������������������������������������� 140
Mjyr gyfuł dy at ym gatła��������������������� 140
Podobała mi się praca w ogródku
(rozsadniku) ��������������������������������� 141
Gatła köst at ����������������������������������������� 142
Ogródek kosztuje dużo pracy��������������� 142
Wi’h wiöe jung, müst yh ata����������������� 142
Jak byłam młoda, musiałam
pracować��������������������������������������� 142
Yhy maht ołys ym fȧld������������������������� 143
Robiłam wszystko w polu��������������������� 143
Wi der foter züht ȧ gyśpon������������������� 143
Jak ojciec szukał gyśpon
(kogoś do sprzęgania się)������������� 143
Śiöehnikjys
Straszydła
Der büw mytum ruta hitła����������������������� 86
Chłopczyk z czerwonym
kapelusikiem����������������������������������� 86
Der toüwuł höt ȧ feter gyfüt
yn Świöeca Tȧjh����������������������������� 87
O tym, jak diabeł zwodził wujka
do Czarnego Stawu������������������������� 87
Fum Ruzła, wo ziöet, do’s zih fu
nist ny fjet��������������������������������������� 88
O Ruźle, co mówiła, że się niczego
nie boi��������������������������������������������� 88
Handwerk ȧn handuł
Rękodzieło i handel
Wi zy dy kjywła y Błan mahta������������� 137
Jak robili kosze w Bielanach����������������� 137
Jyśter mahta zy cigln myta henda��������� 108
Kiedyś robiono cegły ręcznie��������������� 109

�Tematyczny spis treści

Dy wawyn fün uf Win����������������������������� 89
Tkacze jeździli do Wiednia��������������������� 89
Dy śmyd łjyta zih y Win������������������������� 89
Kowale uczyli się w Wiedniu����������������� 90
Der teper cy nökwyś������������������������������� 90
Garncarz po sąsiedzku ��������������������������� 90
Dy tepyn fün myta typa ufȧ jümyt ��������� 91
Garncarze jeździli z garnkami
na targ��������������������������������������������� 91
Mjyr gyfüł inda s’handułn,
ȧ ny s’fȧld������������������������������������� 145
Mnie podobał się zawsze handel,
a nie pole��������������������������������������� 146
Der foter handułt oüz knȧht ����������������� 146
Mój ojciec handlował jako kawaler ����� 146
Dy mama ging ufȧ jümyt myt yns����������� 90
Mama chodziła z nami na targ ��������������� 91
Dy cökela fjym krig ����������������������������� 108
Cukierki przed wojną��������������������������� 108
Ȧ łöstikjy kistiöeryj fu wymysiöejer
handułłoüt��������������������������������������� 66
Humorystyczna historia o wilamowskich
handlarzach������������������������������������� 67
S’Asa
Jedzenie
Wos zih os bocȧ mytag��������������������������112
Co się jadło przed południem����������������112
Pylyk ȧn woserpip����������������������������������114
Polewka i woserpip (pipa na wodzie)��� �114
Fanküh gybröht ufs fȧld ������������������������113
Jajecznica przynoszona na pole ������������113
Awys güt uf dy kroft����������������������������� 155
Groch dobry na siłę������������������������������� 156
S’Asa byr fȧldat ������������������������������������114
Jedzenie przy pracy w polu��������������������115
Śüsterpop wiöe ym zuntag ��������������������� 67
Śusterpop (jajecznica po wilamowsku)
była w niedzielę ����������������������������� 67
Wjyr kohta oü ćjyrkja����������������������������116
Gotowaliśmy też zacierkę����������������������117
S’asa ufum opyłys y Wymysdiöf ����������� 68
Jedzenie na odpuście w Starej Wsi��������� 69
Ym besta wün gywjemty arpułn������������117

Najlepsze były zagrzane ziemniaki��������117
Ida tag ȧ śysuł kroüt ������������������������������117
Codziennie miska kapusty ��������������������118
Jyśter zösa oły ufa śymułn ������������������� 156
Kiedyś wszyscy siedzieli
na stołkach ����������������������������������� 156
Gyśihtkistiöeryja
Opowieści historyczne
Zy wułda yn hund ny kłengln��������������� 164
Jak nie chcieli dzwonić dzwonami
psom��������������������������������������������� 165
Wi dy Stanecka bowa y dy tancgrüp
ȧjłot����������������������������������������������� 159
Jak Stanecka zaprosiła kobiety
do zespołu ����������������������������������� 159
Wi der krig oüsbroh, hüt yh dy ki��������� 160
Jak wybuchła wojna, pasłam krowy����� 161
Ȧ bejzer, doüćer śiłer ��������������������� 79
Zły niemiecki nauczyciel ����������������������� 79
Der gyfoła gyśwyster kymt ufȧ
troüm��������������������������������������������� 161
Kuzyn, który zginął na wojnie,
przyszedł na sen��������������������������� 161
Der jyśty mȧj wymysiöeryś ������������������� 74
Świętowanie Pierwszego Maja
po wilamowsku������������������������������� 75
Ȧ gyśȧjty Wymysiöejeryn bywjet
koroln��������������������������������������������� 75
Sprytna Wilamowianka ratuje korale����� 76
Oüz ȧ jung mȧkja ym pikus ������������������� 76
Jako młoda dziewczyna w areszcie��������� 77
S’kynd bypiśt ȧ sowjetyśa drowa����������� 72
Dziecko obsikało radzieckiego
żołnierza����������������������������������������� 72
Ȧ güter Rüsek hyłft ������������������������������� 72
„Dobry Rusek” pomaga ������������������������� 73
Dy Rüsa nama s’fad ������������������������������� 73
„Ruscy” biorą konia������������������������������� 73
Wi zy yns noma, dy Neuman-Mejł cy
feleśa����������������������������������������������� 74
Jak nas wzięli do gaszenia młyna
Neumanna��������������������������������������� 74
Der Edward Kennedy ej gyśtiörwa��������� 97

193

�194

Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian

Śmierć Edwarda Kennedy’ego��������������� 97
Wi zy mih ȧreśtjyta, koht dy mama
kłejzła myt fłoüma ����������������������� 158
Jak mnie aresztowali, to mama
gotowała kluski ze śliwkami��������� 158
Wi mih der pot fjyr hołwa liter
brantwȧjn oüsgykoüft höt��������������� 70
Jak mnie putek (ojciec chrzestny)
wykupił za pół litra wódki ������������� 71
Wi zy dy tehtyn fur nökweryn
wułda nama ufȧ Üral��������������������� 157
Jak córki sąsiadki miały zostać
zabrane na Ural����������������������������� 157
Der direktor fur śül höt Wymysiöejer
mȧkja fjym Üral bywjet ��������������� 157
Jak dyrektor szkoły obronił
wilamowskie dziewczęta
przed wywózką na Ural ��������������� 158
Wi dy dinstmiöed nöm krig
cüfełik ziöet, do wer hon
ȧ śwȧjn gyśłaht������������������������������� 94
Jak służąca po wojnie przez przypadek
się wygadała, że było u nas
świniobicie������������������������������������� 94
Wi dy Rüsa ynzer hyt byśosa����������������� 95
Jak „Ruscy” ostrzeliwali nasz dom��������� 95
Wi zy ȧ śwöger nöma ys lager by
Doüćłand����������������������������������������� 96
Jak szwagra zabrali do obozu
za Niemca��������������������������������������� 96
Wi ȧ bykanter fum foter yn
oüsgyzidlta Wymysiöejyn hüłf
(ym 1956 jür) ��������������������������������� 96
Jak znajomy ojca pomógł
wysiedlonym Wilamowianom
(w 1956 r.)��������������������������������������� 96
Ławakistiöeryja
Opowieści z życia
Yhy fiöe śun ny ym rod������������������������� 149
Już nie jeżdżę na rowerze��������������������� 149
Wi wer dy hyt mojyta��������������������������� 149
Jak budowaliśmy dom��������������������������� 150

Wi yh mih łjyt śwyma bym mjer ����������� 85
Jak uczyłam się pływać
nad morzem ����������������������������������� 85
Wi wer zih bym nökwer oüz kyndyn
bawjȧta������������������������������������������� 85
Jak bawiliśmy się u sąsiada
jako dzieci��������������������������������������� 85
Wo yh hoüt ho gymaht ��������������������������� 86
Co dziś robiłam��������������������������������������� 86
Mȧj koleżanka fur tancgrüp
(Linküś-Ruzła)����������������������������� 134
Moja koleżanka Linkusiowa Ruzła������� 134
S’water śług y dy zoüł ȧn s’fad
derśrok ����������������������������������������� 150
Jak piorun uderzył w słup
i przestraszył konia����������������������� 151
Gest fu Belgjen��������������������������������������111
Goście z Belgii��������������������������������������111
Dy rȧz uf Win����������������������������������������� 92
Podróż do Wiednia��������������������������������� 92
Fyfikjy śtykla ufer frȧjyt������������������������� 93
Żarty podczas zalotów ��������������������������� 93
Dy at ufer köłagrüw ����������������������������� 143
Praca na kopalni����������������������������������� 144
Der dźjada gyt cy asa yr öema
nökweryn ������������������������������������� 144
Jak dziadek dawał jeść biednej
sąsiadce ��������������������������������������� 145
Yhy interesjyt mih jok myt at��������������� 145
Ja interesowałam się tylko pracą����������� 145
Wi zy s’wejtünikjy kürjyta������������������� 109
Jak leczyli bolące miejsca��������������������� 109
Dy śłykjermyłih kürjyt ȧ brüder����������� 109
Jak kwaśne mleko wyleczyło brata��������110
Kürjyn myt kwaka����������������������������������110
Leczenie kwakami (brukwią)����������������110
Łöstikjy gyśiht fu ȧr dinstmiöed����������� 147
Zabawna historia o służącej ����������������� 147
Ymcyg diöh dy at fum kłopa ����������������� 91
Przeprowadzki ze względu
na pracę męża��������������������������������� 92
Łöstikjy gyśiht fum kolandgejn ����������� 148
Wesoła historia o kolędzie ������������������� 148

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156421">
                <text>67&#13;
&#13;
Z recenzji&#13;
&#13;
dr hab. Henryk Jaroszewicz&#13;
Uniwersytet Wrocławski, Instytut Filologii Słowiańskiej&#13;
Książka Tymoteusza Króla nie jest zwyczajnym zbiorem tekstów zapisanych&#13;
podczas badań terenowych, w rzeczywistości bowiem stanowi swego rodzaju&#13;
świadectwo pamięci zbiorowej Wilamowian, zawartej w ich języku. Tom&#13;
ukazuje barwny, niejednorodny obraz świata utrwalony w materii językowej,&#13;
ujawnia interpretacje rzeczywistości, sądy o świecie oraz społeczne przekonania użytkowników wymysiöeryś, których kres nadchodzi stopniowo wraz&#13;
z przemijaniem pokoleń. Nie jest to jednak epitafium. Podjęta dokumentacja&#13;
jest istotnym działaniem stanowiącym podstawę rewitalizacji wymierającego&#13;
języka i zanikającej kultury. Warunkiem istnienia pamięci, a wraz z nią&#13;
zachowania tożsamości małej grupy etnicznej, jest komunikacja, która pozwala na transmisję wzorów kultury i decyduje o określaniu granic tej grupy&#13;
względem innych wspólnot.&#13;
dr hab. Katarzyna Marcol&#13;
Uniwersytet Śląski, Wydział Nauk o Kulturze&#13;
&#13;
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh&#13;
Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
&#13;
To bez wątpienia niezwykle wartościowa pozycja, która prócz walorów&#13;
czysto naukowych pełni także bardzo ważną funkcję społeczną, dokumentując kształt skrajnie zagrożonego w swoim bycie języka. Nie ulega wątpliwości, że wnikliwe rejestrowanie języka wilamowskiego, pośrednio zaś&#13;
dokumentowanie dorobku kulturowego Wilamowian, może podnieść skuteczność prowadzonych w jego obrębie działań rewitalizacyjnych. Nie&#13;
trzeba zaś przekonywać, że wszystkie aktywności, których celem jest&#13;
ochrona i zachowanie dla przyszłych pokoleń językowego bogactwa dzisiejszej Polski, są wyjątkowo cenne.&#13;
&#13;
Archiwum&#13;
Etnograficzne&#13;
&#13;
Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot.&#13;
Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh&#13;
Wilamowice to piękne, małe miasto.&#13;
Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
Tymoteusz Król&#13;
&#13;
Tymoteusz Król&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156423">
                <text>Wymysoü ej ȧ śejny, kliny śtot. Gyśihta fu Wymysiöejyn yr wymysiöeryśa śpröh = Wilamowice to piękne, małe miasto. Wilamowskojęzyczne opowieści Wilamowian&#13;
&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156424">
                <text>194 strony : fotografie, ilustracje, portrety ; 24 cm&#13;
Archiwum Etnograficzne, t.  67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156425">
                <text>Król, Tymoteusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156426">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156427">
                <text>2023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156428">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156429">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156430">
                <text>wilamowski, polski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156431">
                <text>kisążka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="156432">
                <text>pamięć zbiorowa, grupy etniczne, folklor, mniejszość językowa, język wilamowski , Wilamowianie, Wilamowice (woj.śląskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1248">
        <name>folklor</name>
      </tag>
      <tag tagId="1244">
        <name>grupy etniczne</name>
      </tag>
      <tag tagId="1251">
        <name>język</name>
      </tag>
      <tag tagId="1246">
        <name>język wilamowski</name>
      </tag>
      <tag tagId="1245">
        <name>mniejszość językowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="1243">
        <name>pamięć zbiorowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="1249">
        <name>Wilamowianie</name>
      </tag>
      <tag tagId="1250">
        <name>Wilamowice (woj.śląskie)</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12856" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13404">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/43079a57aa85ba509f9d8162c83cfaa0.jpg</src>
        <authentication>49f92dd99d8331095673cf2f8efc8ebf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154602">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154603">
                <text>Badania terenowe ; budownictwo wiejskie ;  Zabrze ; Górny Śląsk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154604">
                <text>Tytuł: &#13;
relikty zabudowy drewnianej na terenie Zabrza&#13;
Opis zdjęcia:&#13;
 zdjęcie przedstawia pozostałości zabudowy gospodarstwa rolnego należącego, na przestrzeni ostatnich ponad 150 lat do rodziny Smoczok (Smok).&#13;
Zagroda, w/g tradycji datowana na drugą połowę XVIII wieku. Chałupa ustawiona szerokim frontem do drogi. W XIX wieku do chałupy dobudowano murowaną oborę. Całość nakrytą wspólnym dachem. Wejście („gonek”) znajduje się pomiędzy budynkiem mieszkalnym, a ogródkiem („zagródkiem”) przednim. Za ogródkiem szeroka brama prowadząca do pola. W głębi murowana stodoła, wybudowana po 1911 roku. Za stodołą, na terenie byłego tylnego ogródka, współczesny budynek, zamieszkały przez obecnego właściciela posesji.&#13;
Data wykonania:&#13;
9 sierpnia 2022 roku&#13;
Miejsce wykonania zdjęcia:&#13;
Zabrze, ul. Leśna 103&#13;
Imię i nazwisko autora zdjęcia:&#13;
Urszula Wieczorek&#13;
Okoliczności wykonania zdjęcia:&#13;
Zdjęcie powstało w trakcie realizacji problemu badawczego, dotyczącego wpływu procesu industrializacji (w warunkach Górnego Śląska, zapoczątkowanego w pierwszej połowie wieku XIX), na przemiany kulturowe, zachodzące na terenie wsi Mikulczyce. Jednej z kilku wsi, o rodowodzie średniowiecznym, wchodzącym obecnie w skład miasta Zabrze.&#13;
W efekcie przeprowadzonych badań terenowych (przy wykorzystaniu indywidualnych wywiadów pogłębionych, analizy dokumentów archiwalnych oraz etnografii cyfrowej). W oparciu o pozyskany materiał, zrealizowana została wystawa  oraz przygotowane zostało wystąpienie, na konferencji poświęconej konserwacji budowli drewnianych.&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154605">
                <text>Wieczorek,  Urszula</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154606">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154607">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154608">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154609">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154610">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12855" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13403">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/38935600e128cabdaba4dd34d62de604.jpg</src>
        <authentication>abc1c162fac5f3e99fb11ecd29965173</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154593">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154594">
                <text>Badania terenowe ; studenckie obozy etnograficzne ;  budownictwo wiejskie ; Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154595">
                <text>„Wielkopolska Wieś” &#13;
Zdjęcie przedstawia jeden z budynków mieszkalnych we wsi Piekary, gmina Dobra, dawne województwo konińskie. Na zdjęciu widać właścicielkę domu siedzącą na progu drewnianego budynku, który wzniesiono w okresie międzywojennym. Budynek usytuowany szczytem do drogi, wybudowany na podwalinie kamiennej, ze ścianami w konstrukcji zrębowo-słupowej, dach dwuspadowy kryty słomą. Wnętrze składało się z dwóch izb, kuchni i sieni. &#13;
&#13;
Konińskie muzeum w latach 1976-1980 prowadziło obozy etnograficzne na terenie dawnego województwa konińskiego, gromadząc głównie materiały dotyczące budownictwa wiejskiego z terenów Wielkopolski Wschodniej. Celem tych działań było udokumentowanie tradycyjnych form zabudowy wiejskiej, które z biegiem czasu zaczęły zanikać w wyniku procesów urbanizacyjnych i zmian społeczno-kulturowych. Etnografowie, wspólnie z uczestnikami obozów, przeprowadzali szczegółowe badania architektoniczne, fotografując oraz rysując istniejące obiekty, a także zbierali informacje na temat techniki budowania, materiałów oraz układów przestrzennych charakterystycznych dla tej części Polski. Dzięki tym badaniom możliwe było stworzenie cennych dokumentacji. &#13;
Fotografia wykonana podczas obozu etnograficznego w miejscowości Piekary gm. Dobra &#13;
17.07.1977 autor:  Barbara Cybulska &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154596">
                <text>Cybulska, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154597">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154598">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154599">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154600">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154601">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12854" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13402">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0fd6bfbc28bd02a951143b01aaf84021.jpg</src>
        <authentication>8f8848a1c674a4cadf1b82e1c57c3ad7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154583">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154584">
                <text>Badania terenowe ;  strój łowicki ; Lipce Reymontowskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154585">
                <text>Tytuł zdjęcia: "Pewnego razu u Pani Heleny w Lipcach Reymontowskich"&#13;
Na fotografii znajduje się Pani Helena, mieszkanka Lipiec Reymontowskich, wieloletnia członkini działającego w Lipcach Reymontowskich Amatorskiego Zespołu Regionalnego im. Wł. St. Reymonta. Osoba odznaczona mnóstwem medali, dyplomów i nagród, w tym Glorią Artis za swe zasługi na rzecz dziedzictwa kulturowego kraju i promocji regionu. Jest córką Stefanii Skoszewskiej, wybitnej postaci dla Lipiec Reymontowskich, autorki między innymi rękopisów kronik pisanych na różne ogólnopolskie i regionalne konkursy, jak m.in. kronika pt. "Kultura ludowa Lipiec Reymontowskich", gdzie opisuje obyczaje, obrzędy i zwyczajne życie mieszkańców Lipiec od końcówki XIX w. do lat 70. XX w., czyli opisuje m.in. czasy, w których w Lipcach żył i pisał Władysław Stanisław Reymont. Moje badania terenowe dotyczyły właśnie rękopisów tych kronik.&#13;
bok Pani Heleny znajduje się moja skromna osoba - czyli etnografki Anny Smolińskiej.&#13;
Obie jesteśmy w elementach stroju łowickiego. Ja zostałam "wystrojona" przez Panią Helenę w jej oryginalne - koszulę, korale i chustę, którą sama mi wiązała na głowie. Warkocze również zaplotła mi sama. Uchwycenie na zdjęciu spojrzeń, którymi się obdarzamy, dla mnie jest po prostu czymś bezcennym.&#13;
Zdjęcie zostało zrobione 17.12.2022 r., podczas wspomnianych badań terenowych. Autorką zdjęcia jest Pani Dorota Bartoszewicz, dla której Pani Helena jest ciocią.&#13;
&#13;
Anna Smolińska&#13;
Kierownik Działu Etnografii Muzeum-Skansenu Kurpiowskiego im. Adama Chętnika w Nowogrodzie&#13;
Członek PTL. Oddział Łódzki&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154586">
                <text>Bartoszewicz, Dorota</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154587">
                <text>Polskie towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154588">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154589">
                <text>Smolińska Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154590">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154591">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154592">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12853" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13401">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b20f9898cf8cbb0a96b2839d177e0489.JPG</src>
        <authentication>f25061ad3104e509bafe10b972f9f1ef</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154574">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154575">
                <text>Badania terenowe ; osada rybacka ; krajobraz kulturowy ; Kępa ( Pomorze Zachodnie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154576">
                <text>Miejsce po Kępie”&#13;
&#13;
Fotografia przedstawia znajdujące się w województwie zachodniopomorskim, w powiecie gryfickim, miejsce, którym znajdowała się wieś Kępa. Kępa była osadą rybacką. Jeszcze na początku XX wieku jej zabudowę stanowiły domy typu dolnosaskiego (saskiego) – duże, wzniesione w konstrukcji ryglowej budynki, z szerokimi wjazdami, kryte czterospadowymi dachami ze strzechy. Ten typ budownictwa dotarł na Pomorze Zachodnie w wieku XVII wraz z kolonistami, którzy mieli zasiedlić wyludnione po wojnie trzydziestoletniej wsie. Na Pomorzu Zachodnim budownictwo saskie ulegało modyfikacjom. Domy z Kępy uznawane są za najbardziej zbliżone do klasycznego pierwowzoru.&#13;
Nie wiadomo dokładnie, dlaczego Kępa przestała istnieć. Początki wyludniania się wsi mogły wiązać się z powstaniem w jej sąsiedztwie w latach 30. XX wieku jednostki wojskowej. Wydaje się, że ostateczną przyczyną tego, że wieś nie przetrwała do czasów współczesnych, była wymiana ludności, która nastąpiła na terenie Pomorza Zachodniego po drugiej wojnie światowej.&#13;
&#13;
Zdjęcie zostało wykonane w ramach pracy nad artykułem dotyczącym tradycyjnego budownictwa wiejskiego Pomorza Zachodniego. &#13;
&#13;
13.07.2024 r.&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154577">
                <text>Słowińska, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154578">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154579">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154580">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154581">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154582">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12852" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13400">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/50c1a29a20c05ddaaa6e0db0ef9c581a.jpg</src>
        <authentication>37686fddb436ad88c3261bd8fbe49d66</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154565">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154566">
                <text>Badania terenowe ;  muzealnictwo ; sztuka ludowa ; gromadzenie eksponatów ;  ; rzeżba nieprofesjonalna ;  Bardo </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154567">
                <text>kolaż fotek z badań  terenowych Justyny Słomskiej-Nowak .. w 8 miesiącu ciąży &#13;
Bardo 2008 </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154568">
                <text>Olszewska, Bożena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154569">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154570">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154571">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154572">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154573">
                <text>Słomska-Nowak, Justyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12851" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13399">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bab0d2f12647caaccf28a987a3a779d7.jpg</src>
        <authentication>a9bbe421489d2996181a8ad3bb7cf41c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154557">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154558">
                <text>Sekularyzacja ; Marsz Ateistów ; </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154559">
                <text>Uczestnik warszawskiego Marszu Ateistów przebrany w humorystyczny / prześmiewczy strój duchownego - przyozdobiony łańcuchem, na którym zawieszono duże logo samochodu marki Mercedes.&#13;
&#13;
W drugiej połowie XX wieku wśród amerykańskich sekularystów erozji ulegały przekonania dotyczące procesów sekularyzacji i teleologicznego porządku przemian społecznych. Kryzys wcześniejszych narracji wpłynął na zaadoptowanie nowych strategii, które sumarycznie można określić jako ateistyczną politykę tożsamościową. Podejmowane praktyki podkreślały odrębność osób niewierzących, konstruowały ich wspólną tożsamość mniejszościową oraz podejmowały tematy wykluczenia i stygmatyzacji tak wyodrębnionej populacji.&#13;
&#13;
Ateistyczne polityka tożsamościowa jest starsza od ruchu „nowego ateizmu”, niemniej popularność „nowych ateistów” była głównym wehikułem, który zglobalizował również ten pierwszy dyskurs. Antydyskryminacyjna narracja polityki tożsamościowej oraz wyraźnie krytyczne ukierunkowanie „nowego ateizmu” względem tradycji religijnych bywają jednak rozbieżne. Jest to jedno ze źródeł procesu różnicowania się tożsamości w ramach tradycji sekularystycznych oraz polisemicznego charakteru poszczególnych praktyk; np. takich jak dyskutowany Marsz Ateistów.&#13;
&#13;
W przypadku omawianego zdjęcia irreligijny charakter „nowego ateizmu”, poprzez działania uczestnika, nabiera cech ludowego antyklerykalizmu (motywu „zachłannego duchownego”). Za pomocą strojów, balonów, organizowanych corocznie inscenizacji itp. organizatorzy marszu chcą zapewnić zabawowy, świecki charakter wydarzenia. Taka strategia sprawia, że warszawski Marsz Ateistów można również odczytać jako artykulację ukonstytuowanej w XV wieku kulturowej opozycji nabożność – śmiech / karnawał.  Ateistyczny karnawał jest wyrwą w ramach kultury dominującej, ekspresją stłumionych emocji, przejęciem fragmentu miasta. Jednak w porównaniu do większych wydarzeń o charakterze karnawałowym, to święto niedużej grupy polskich sekularystów jest zdarzeniem, które po chwili znika za rogiem ulicy. Dla postronnych spacerowiczów prawdopodobnie jest kolejną „nieopowiedzianą historią” ze świata płynnej nowoczesności.&#13;
&#13;
Zdjęcie wykonane pod pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie, 30 marca 2019 r.&#13;
Autor: Jacek Skrzypek&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154560">
                <text>Skrzypek, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154561">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154562">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154563">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154564">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12850" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13398">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/33c55a20d3ee9d947b94d1e58cf7cec1.jpg</src>
        <authentication>0e27f72a136864f4ec8289643b45bdac</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154548">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154549">
                <text>Badania terenowe ;  elektrownia Bełchatów ; krajobraz przemysłowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154550">
                <text>Antropolog w postapokaliptycznej rzeczywistości"&#13;
Na zdjęciu znajdują się kominy elektrowni Bełchatów, zdjęcie zrobione podczas studenckich badań terenowych 28 marca 2023 w Kleszczowie. &#13;
Wędrowaliśmy przez las tak daleko aż nie trafiliśmy na teren elektrowni, na który później cichaczem udało nam się wejść &#13;
Zdjęcie zrobił Michał Śliwiński, na zdjęciu Maria Orłowska &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154551">
                <text>Śliwiński, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154552">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154553">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154554">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154555">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154556">
                <text>Orłowska, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12849" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13397">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0259f32ec21fa7a751b6fa812b104011.jpg</src>
        <authentication>67f41ce980e038675ae43dd7c6c634e2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154537">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154538">
                <text>Muzyka ludowa ; zespoły regionalne ;  Zespół Regionalny "Pałuki" z Kcyni ; Prillowa, Klara (1907-1991)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154539">
                <text>Zespół Regionalny "Pałuki" z Kcyni, podczas próby, 1978, fot. Aleksander Błachowski, zbiory Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, MOB EA-268&#13;
&#13;
/ na zdjęciu: fragment sali z tańczącymi dziećmi w strojach ludowych; po ścianami: kapela trzyosobowa- i twórczynie w strojach ludowych. &#13;
Przy drzwiach widoczna postać Klary Prillowej.&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154540">
                <text>Błachowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154541">
                <text>Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154542">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154543">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154544">
                <text>Jędrzejewska, Anna Kornelia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154545">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154546">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154547">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12848" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13396">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cdcd204e045d9953890eddb56e88e757.jpg</src>
        <authentication>e2835733fa873183bd89b35e8c7e3705</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154528">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154529">
                <text>Badania terenowe ;  twórcy ludowi ; Markowski Jan  (1917- ???); Ciechanowiec</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154530">
                <text>Wywiad przy płocie. Fotografia wykonana w 1985 roku w okolicach Ciechanowca (Winna Chroły ?) podczas badań terenowych do pracy magisterskiej na temat twórczości rzeźbiarza Jana Markowskiego z Ciechanowca. Fot. Zbigniew Czerwiński, wówczas student historii UW.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154531">
                <text>Czerwiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154532">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154533">
                <text>Mironiuk Nikolska, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154534">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154535">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154536">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12847" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13395">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8dc5c113cddbbe4b028cc20063142538.jpeg</src>
        <authentication>88114a9278e14bf236d26bbee44d89b3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154519">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154520">
                <text>Badania terenowe ; religijność ludowa ; mała architektura sakralna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154521">
                <text>Tytuł: „Wytęsknisz duszę"&#13;
Opis fotografii: Drewniany krzyż na polu w zimowej aurze &#13;
Kiedy: 06.01.2025 &#13;
Gdzie: Lapidarium krzyży, Górka Kościelnicka, Kraków &#13;
&#13;
W jakich okolicznościach: &#13;
 &#13;
W ramach prac magisterskich zajmuję się religijnością chłopów w Galicji oraz zapomnianym tomikiem poezji z XIX wieku. Inspiracji szukam w drodze, w miejscach nieoczywistych, w zakamarkach wsi, przy bocznych drogach, tam, gdzie historia mówi szeptem. Zawsze, gdy trafiam do takich zakątków, odnajduję w sobie motywację do dalszych badań. Lapidarium krzyży powstało z inicjatywy proboszcza parafii, który nie chciał pozwolić na ich destrukcję. Scena, którą uchwyciłam, poruszyła mnie głęboko — piękno tego kadru dotarło nie tylko do oczu, lecz również do duszy. Drewniany krzyż, a w tle zimowy krajobraz. Krucyfiks to nie tylko znak wiary, ale i ślad ludzkiej obecności. Nawiązuje do moich badań, do świata, który próbuję opisać i zrozumieć. A tytuł zdjęcia to fragment wiersza z tomu, nad którym pracuję — słowa, które wróciły do mnie w tej chwili, jak echo dawno zapisanej modlitwy.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154522">
                <text>Midura, Tatiana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154523">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154524">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154525">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154526">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154527">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12846" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13394">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d3c3b64a66a0d93094ca62ada6daba72.JPG</src>
        <authentication>e7acb5299f75a8f2007c4dd9da5e0a2b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154510">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154511">
                <text>Badania terenowe ; Wielkanoc ; zwyczaje i obrzędy wielkanocne; muzyka ludowa ; Łużyce</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154512">
                <text>Tytuł zdjęcia: Śpiewaczki wielkanocne z Dissen, dolnołużyckie Dešno.&#13;
Fotografia przedstawia serbołużycki zwyczaj śpiewania wielkanocnego. Grupy dziewcząt i kobiet kroczyły odświętnie ubrane, w rzędach, przez wioski i pola uprawne i śpiewały pieśni kościelne. Te pieśni miały chronić mieszkańców wsi przed złem, a rolnikom zapewnić dobre zbiory. Współcześnie zwyczaj jest pielęgnowany jedynie w kilku wioskach.&#13;
Zdjęcie wykonałam we wsi Dissen, dolnołużyckie Dešno, niedaleko miasta Cottbus/Chósebuz. Udałam się na miejsce, ponieważ wiedziałam, że wielkanocne śpiewaczki będą w tym czasie przechodzić przez wieś i chciałam je zobaczyć. Byłam jedną z dwóch obserwujących je osób, ponieważ jest to żywy zwyczaj, a nie widowisko przyciągające turystów. Zdjęcie wykonano ‎11.03.2019. &#13;
Autorką zdjęcia jest Justyna Michniuk.&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154513">
                <text>Michniuk, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154514">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154515">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154516">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154517">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154518">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12845" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13393">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3c7331cdc8b963c36f30acf3837be857.JPG</src>
        <authentication>ee592165a84dec02fed898860095d22b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154501">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154502">
                <text>Badania terenowe ; czas wolny ; Albania </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154503">
                <text>Tytuł : Męskie rozrywki, park miejski Vlora, Albania&#13;
fot. J. Minksztym</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154504">
                <text>Minksztym, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154505">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154506">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154507">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154508">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154509">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12844" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13392">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b5cc1d8d66f4cc675cfb4a3f20729049.jpg</src>
        <authentication>33c8a8ff06aea63a3961321ac3962cb9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154490">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154491">
                <text>Badania terenowe ; poliandria ; Nepal</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154492">
                <text>tytuł: "Bez jaka", &#13;
opis: Dolpopa Tsering jest jednym z czterech mężów swojej żony, popularnego systemu małżeńskiego - poliandria - w Upper Dolpo. Droga z Ringmo do Dunaju w Lower Dolpo w Nepalu, Tsering wraz z grupą towarzyszy wracali do domu w Upper Dolpo po nieudanym zakupie jaka - jak był jeszcze za młody, żeby iść w tak długą podróż, dlatego wędrowcy wracali "z niczym", 10 sierpnia 2008, &#13;
fot. Natalia Maksymowicz Mróz&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154493">
                <text>Maksymowicz  Mróz, Natalia </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154494">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154495">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154496">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154497">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154498">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12843" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13391">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c46c4b51067a7ce328b5580298bc161.jpg</src>
        <authentication>85825accfc07064a3dea9f131ee8b15e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154481">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154482">
                <text>Badania terenowe ; dzieciństwo - aspekt antropologiczny ;  edukacja szkolna ; Waszyngton (USA)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154483">
                <text>Opis: Sala lekcyjna w Szkole Stoddert, Waszyngton, USA. Badania w szkole opisałam w artykule "Dzieciństwo, „uczenie się” i sprawczość. Autoetnograficznie o doświadczeniach szkoły podstawowej w Waszyngtonie" w Etnografia. Praktyki, teorie, doświadczenia 2023 (9)&#13;
Zdjęcie zrobione 23 sierpnia 2019 r. &#13;
Autorka: Izabella Main&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154484">
                <text>Main, Izabella</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154485">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154486">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154487">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154488">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154489">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12842" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13390">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b46c9c114256a61141240e46bb16768a.jpg</src>
        <authentication>ea225e040acaaa49087395d470babacb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154470">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154471">
                <text>Badania terenowe ; PGR  Skarpa ;  Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154472">
                <text>Zdjęcie zostało zrobione 3 lipca ubiegłego roku (2024) w dawnym PGRze w miejscowości Skarpa na Krajnie. Skarpiański PGR, zwany przez mieszkańców zakładem, w czasach PRLu był bardzo ważną częścią życia wsi: zakładowe były bloki mieszkalne, przedszkole, świetlica w dawnym dworze, a nawet potańcówki. Później zakład przechodził z rąk do rąk, z czasem zatrudniając coraz mniej pracowników. Po dawniej tętniącym życiem terenie PGRu oprowadził nas pan Jan Jadwiszczak, który wiele lat pracował tam jako mechanik. W Skarpie zbierałyśmy materiały do mapy etnograficznej tej wsi. Na mapie znalazły się ważne dla mieszkańców miejsca (także te dziś nieistniejące), opowieści, wspomnienia i legendy. &#13;
&#13;
autorka zdjęcia: Anna Bińka&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154473">
                <text>Bińka, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154474">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154475">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154476">
                <text>Bartosz, Maria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="154477">
                <text> Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154478">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154479">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154480">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12841" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13389">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3e2e796f9b9c40100baee8ec8c754db3.jpg</src>
        <authentication>890ac4c8c78fa3b0652f5eb5a4e7b086</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154460">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154461">
                <text>Badania terenowe ; łąki ; Neru (rzeka) ; łęczyckie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154462">
                <text>Opis fotografii:&#13;
Brodzenie w terenie&#13;
Anna Zdankiewicz z Działu Strojów Ludowych i Tkanin podczas badań terenowych w Łęce (łęczyckie) w ramach projektu "Łęka. Między tradycją a nowoczesnością". Łąki w zachodniej części wsi bywają zatapiane przez występujące z brzegów wody Neru. Aby wykonać fotografię zalanych pól, etnografka brodzi w stojącej wodzie.&#13;
Zdjęcie wykonano 18 lipca 2024 r. w Łęce.&#13;
Autorka fotografii: Olga Łoś.&#13;
Pozdrawiam,&#13;
Olga Łoś,&#13;
Dział Wierzeń, Obrzędów i Folkloru&#13;
MAiE w Łodzi&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154463">
                <text>Łoś, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154464">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154465">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154466">
                <text>Zdankiewicz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154467">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154468">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154469">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12840" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13388">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0a75e1d055c3e6977f230fc84cdd928a.jpg</src>
        <authentication>d1c728e9cc356fb80d0a18b7b5414c87</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154450">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154451">
                <text>Badania terenowe ;  niematerialne dziedzictwo kulturowe ; karnawał ; rok obrzędowy ; zapusty ;  "chodzenie z kozą" ;</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154452">
                <text>TYTUŁ: „Chodzenie z kozą" na Kujawach&#13;
OPIS: Fotografia przedstawia grupę zapustną w we wsi Kamieniec (gm. Topólka, powiat radziejowski, woj. kujawsko-pomorskie), której "harce" dokumentuje Michał Kwiatkowski, etnolog z Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. Zdjęcia zostało wykonane w 28.02.2017 r., we wtorek przed Środą Popielcową. Na Kujawach zwyczaj „chodzenia z kozą" jest nadal praktykowany. To kontynuacja dawnych ludowych praktyk o charakterze magicznym, których celem było zapewnienie urodzaju. W 2022 r. zwyczaj został wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.&#13;
AUTOR ZDJĘCIA: J. Czerwiński (Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku)&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154453">
                <text>Czerwiński, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154454">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154455">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154456">
                <text>Kwiatkowski, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154457">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154458">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154459">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12839" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13387">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/405c86ce7380c4e3611092ea2dabbfed.JPG</src>
        <authentication>549e8e646c05f0cdc43b0b8f7bd8372a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154441">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154442">
                <text>Antropologia miasta ; Wolica (Warszawa)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154443">
                <text>Podręczny wehikuł czasu"&#13;
To zdjęcie podwójne, ukazujące wolicką ulicę Orszady w roku 2024 i 1994. Starsze zdjęcie zrobiła moja rozmówczyni, Pani Jola. Fotografie lubię zabierać na spacer, by móc na żywo porównać zmiany w przestrzeni badanego przeze mnie terenu. Największą przyjemność sprawia mi polowanie na podobne postacie czy grupy osób, tak, by możliwie zbliżyć się do oryginalnego kadru. Takie zestawienie może pomóc wydobyć jeszcze więcej wspomnień.&#13;
&#13;
Data zrobienia zdjęcia: 28 stycznia 2024 roku.&#13;
Autorka: Julia Kunikowska, autorka zdjęcia na zdjęciu: Jola Krajewska&#13;
A miejsce to oczywiście Wolica (dawna wieś, dziś część Ursynowa i Wilanowa). &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154444">
                <text>Kunikowska, Julia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154445">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154446">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154447">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154448">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154449">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12838" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13386">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b9e6df63d30bd184497d78775d8ac4ae.jpg</src>
        <authentication>900bfbf15b4c52ded05aa0aaea7a2881</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154431">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154432">
                <text>Badania terenowe ; dziedzictwo kulturowe ;  antropologia jedzenia ; Brudzew (Wielkopolska)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154433">
                <text>Tytuł: Terenowe praktyki kulinarne&#13;
&#13;
Opis: Etnografki - Aleksandra Krupa-Ławrynowicz i Alicja Piotrowska (PTL Oddział w Łodzi, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ) w trakcie badań terenowych ze studentami.&#13;
&#13;
Kiedy i gdzie: Brudzew, kwiecień 2024 r.&#13;
&#13;
Okoliczności: Badania dotyczące dotyczące dawnych i współczesnych praktyk kulinarnych w ramach projektu „Brudzew – od odkrywki węgla brunatnego do odkrywania lokalnego dziedzictwa kulturowego" (IEiAK UŁ we współpracy z Gminny Ośrodek Kultury "Wozownia" i Stowarzyszenie "Na Rzecz Rozwoju Gminy Brudzew")&#13;
&#13;
Autor foto: Alicja Piotrowska&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154434">
                <text>Piotrowska Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154435">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154436">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154437">
                <text>Krupa-Ławrynowicz, Aleksandra</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154438">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154439">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154440">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12837" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13385">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a73e2ce99760c854822a27850350763e.JPG</src>
        <authentication>99e00f212d89adc1e45dc8813acd8b94</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154421">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154422">
                <text>Krajobraz kulturowy ; Koło Gospodyń Wiejskich Kocina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154423">
                <text>Tytuł:" Piękno naszej wsi"&#13;
Opis: Widoczna panorama Kociny przedstawia dziewicze piękno natury. Staw, w oddali pola, łąki oraz połacie lasu otaczające naszą wieś...&#13;
Trudno znaleźć słowa wyrażające piękno tego pejzażu.&#13;
Zdjęcie zostało wykonane &#13;
23 kwietnia 2023r. przez&#13;
Mirosławę Gajdę mieszkankę wsi Kocina.&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154424">
                <text>Gajda, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154425">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154426">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154427">
                <text> Koło Gospodyń Wiejskich Kocina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154428">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154429">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154430">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12836" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13384">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a6741f40fee24507c6455cd8c6a3746e.jpeg</src>
        <authentication>b599a7afbdd08f789efc9b394a4658b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154411">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154412">
                <text>Kultura społeczna ; obrzędy pogrzebowe </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154413">
                <text>Tytuł: "Ostatnia fotografia"&#13;
Opis: Ostatnie pożegnanie siostry, śmierć dziecka w latach 60 XX w. przy otwartej trumnie ostatnie zdjęcie, rodzice, brat. Biała trumienka przyozdobiona "mirtem" po lewej wieko trumny, w trumnie dziewczynka wiek 3-4 lata. Pokój ze świętymi obrazami i ikoną Matki Bożej, palące się świece w pokoju. &#13;
Data wykonania zdjęcia: Lata 60 XX w. &#13;
Imię i nazwisko autora zdjęcia: Autor nieznany - fotografia z archiwum rodzinnego&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154414">
                <text>Kościelniak,  Dorota</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154415">
                <text>Archiwum rodzinne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154416">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154417">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154418">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154419">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154420">
                <text>Fotografia rodzinna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12835" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13383">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/abbd04959fc75545229ecd7ba8fa93e8.pdf</src>
        <authentication>849bc148b40c58c714078dc5a8479471</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154400">
                <text>Dialogi…; rozmowa Katarzyny Waszczyńskiej z panem Fiodorem; etnograficzne badania
terenowe wśród staroobrzędowców suwalsko-augustowskich; Gabowe Grądy, 28.07.2012,
fot. Mirosława Gmaj

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154401">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154402">
                <text>Badania terenowe ;  staroobrzędowcy ; Suwalszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154403">
                <text>Dialogi…; rozmowa Katarzyny Waszczyńskiej z panem Fiodorem; etnograficzne badania terenowe wśród staroobrzędowców suwalsko-augustowskich; Gabowe Grądy, 28.07.2012, &#13;
fot. Mirosława Gmaj </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154404">
                <text>Gmaj, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154405">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154406">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154407">
                <text>Waszczyńska, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154408">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154409">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154410">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12834" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13382">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f922a9166cd6578f6aff53c1ee3923bd.JPG</src>
        <authentication>c0bdffa1d49a593c73e5afefa31f1a7b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154391">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154392">
                <text>Badania terenowe ; pogranicze etniczne ; wielokulturowość ; Krasnogruda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154393">
                <text>Tytuł: Pogranicze- kręte drogi wielokulturowości&#13;
Gdzie: Krasnogruda&#13;
Data: kwiecień 2023&#13;
Imię i nazwisko autora: Julia Kaczmarek&#13;
&#13;
Opis: Fotografia została wykonana na pierwszych studenckich badaniach terenowych w kwietniu 2023 roku. I rok poznańskiej etnologii postanowił wyjechać na tereny przygraniczne Podlasia a konkretnie do miasta Sejny. Powyższe zdjęcie to zapisek z pięknej podróżny, jaką odbyłam razem z moimi partnerami badawczymi do Dworku Miłosza w Krasnogrudzie. Patryk- nasz przewodnik po tym malowniczym miejscu pokazał nam nietypową instalację, mówiąc “Ten most jest kręty jak droga do wielokulturowości”. Te słowa idealnie opisywały specyfikę tego terenu. Różnorodność Litwinów i Polaków żyjących wspólnie na tym obszarze obejmowała niezwykle intymne, wzruszające jak i gorzkie historie, pokazując niełatwą drogę, jaką przebyli mieszkańcy, ludzie, dzięki którym antropologia może istnieć. &#13;
&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154394">
                <text>Kaczmarek, Julia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154395">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154396">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154397">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154398">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154399">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12833" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13381">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c72d9dc85ae062727bee97ed7fc7113d.jpg</src>
        <authentication>36579642bca0c9e21a845ef705c0634c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154381">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154382">
                <text>Badania terenowe ; zwyczaje weselne ; pulteram ; Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154383">
                <text>Chmętowo&#13;
Badania terenowe zwyczaju weselnego pulteram w Chomętowie (gmina Szubin) w 2017 roku. Na zdjęciu Arkadiusz Jełowicki z Muzeum Narodowego Rolnictwa w Szreniawie.&#13;
Fotografia autorstwa Adriana Wykroty, wykonana w Chometowie 5 czerwca 2017.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154384">
                <text>Wykrota, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154385">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154386">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154387">
                <text>Jełowicki, Arkadiusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154388">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154389">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154390">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12832" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13380">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/20fa44d06d123877ee88c1c86e6168a4.jpeg</src>
        <authentication>8aa94b4faefe4070ae10a4f8ddd23d21</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154372">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154373">
                <text>Badania terenowe ; Ukraina </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154374">
                <text>Spotkanie z rozmówczyniami siostrami Janiną Hrynyszyn i Marią Fedyszyn z d. Seniuk podczas prowadzenia badań terenowych w listopadzie 2016 r. w Obertynie (Ukraina). &#13;
Fot. Piotr Zubowski. Celem badań było nagranie opowieści biograficznych mieszkańców Obertyna, a efekty umieszczone zostały w książce: Obertyn, Обертин, אָבערטין . Opowieści o życiu miasteczka/ Oповіді про життя містечка, red. M. Jakimowicz, P. Zubowski, Wrocław 2018,. &#13;
&#13;
Fotografia dotyczy sytuacji nagrania rozmowy, która jak w soczewce ukazuje specyfikę kultury pogranicza jakim jest teren Pokucia. Siostry nie udało się namówić na oddzielne nagrywanie relacji. Pochodziły z rodziny mieszanej, których wiele było na tym obszarze, a w Obertynie nazywano ich połowińczykami. W rodzinie sióstr matka była Polką, a ojciec zaangażowanym społecznie Ukraińcem, dlatego zgodnie z panującymi na tych wieloetnicznych terenach zasadami obie siostry zostały ochrzczone w kościele – odziedziczyły polskość po matce. Ich bracia byli Ukraińcami po ojcu. Jak podkreśliły w rozmowie, los doprowadził do przewrotnej sytuacji – one-Polki po wojnie zostały w Ukrainie, a bracia-Ukraińcy wyjechali w ramach powojennych przesiedleń na Zachód i zamieszkali na Dolnym Śląsku. Dodatkowo starsza z sióstr Janina opowiadała o swoim życiu po polsku, natomiast Maria – po ukraińsku. To Maria na zadane przez towarzyszącego mi w rozmowie historyka Piotra Zubowskiego pytanie: „Czy czują się Polkami?” odpowiedziała ze śmiechem: „Bilsze niż wy (Bardziej niż wy)”.&#13;
 &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154375">
                <text>Jakimowicz, Marcelina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154376">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154377">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154378">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154379">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154380">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12831" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13379">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fd92b469bb62835b3dc41ce9a39ad126.jpeg</src>
        <authentication>177b76efc1df9178ba5f700bc94f2195</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154361">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154362">
                <text>Badania terenowe ; muzyka ludowa ; Bogacz Eleonora (1876-1966) ; Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154363">
                <text>Zdjęcie przedstawia śpiewaczkę tradycyjną ze wsi Pruszków k. Kalisza Eleonora Bogacz z wnuczkami. Eleonora Bogacz do śmierci w latach 60. prezentowała się w stroju ludowym /1876-1966/. Zdjęcie wykonane w 1959 roku (prawdopodobnie 4 sierpnia) w Pruszkowie w domu pani Eleonory podczas nagrań muzycznych etnomuzykologa Jarosława Lisakowskiego z Poznania. Fot. J. Lisakowski, ze zbiorów wnuczki Kazimiery Chojnackiej.&#13;
Anna M. Gałczyńska&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154364">
                <text>Gałczyńska, Anna M.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154365">
                <text>ze zbiorów Kazimiery Chojnackiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154366">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154367">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154368">
                <text>Lisakowski Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154369">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154370">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154371">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12830" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13378">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/df1493c10c36aaf3bc3582b27d846c92.JPG</src>
        <authentication>4aecd12c0ae3c8c48e60f492da0ec672</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154352">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154353">
                <text>Badania terenowe ; bazary ; Kirgistan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154354">
                <text>Opis - Sprzedawczyni przypraw i ziół na Oszskim Bazarze w Biszkeku (Kirgistan). Fot. Danuta Penkala-Gawęcka, maj 2012 r.&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154355">
                <text>Penkala-Gawęcka, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154356">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154357">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154358">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154359">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154360">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12829" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13376">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7a75f71a417cefe2111a7cdbb6183069.jpg</src>
        <authentication>acff74170d6af3efe5fbdd7068875e2a</authentication>
      </file>
      <file fileId="13377">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/690b5884aaad482ad4f3e388f2fad823.jpg</src>
        <authentication>20dc5a8e3557ecdccdc2c7b1b5b27603</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154342">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154343">
                <text>Badania terenowe ; wywiad etnograficzny ; Burszta Józef (1914-1987) ,  Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty ; Wielkopolska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154344">
                <text>Fotografie przedstawiają prof. Józefa Bursztę podczas badań terenowych w Krzymowie (okolice Konina) z połowy lat 60. XX w.  Zdjęcia pochodzą  Cyfrowego Archiwum im. Józefa Burszty.&#13;
1.	Doc. Józef Burszta podczas wywiadu z informatorką, fot. Stanisław Kusza, Krzymów, poł. lat 60. XX w.&#13;
2.	Doc. Józef Burszta podczas badań terenowych, fot. Stanisław Kusza, Krzymów, poł. lat 60. XX w.&#13;
Karolina Dziubata-Smykowska&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154345">
                <text>Dziubata- Smykowska, Karolina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154346">
                <text>Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154347">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154348">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154349">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154350">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154351">
                <text>folografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12827" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13375">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6637fde9665e9f09abf1633f060a513f.jpg</src>
        <authentication>e53ecd5d17299f5568e30dc8f10e4d78</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154322">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154323">
                <text>Badania terenowe, garncarstwo ;  Burkina Fasso - Afryka Zachodnia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154324">
                <text>Tytuł: Zakup muzealiów&#13;
Opis: Zakup współczesnych naczyń na stoisku garncarki Sary Badini na targu w Ouahigouya (Burkina Faso, Afryka Zachodnia)&#13;
Okoliczności: W 2019 r. przebyłem do Burkiny Faso (1 stycznia 2019 roku wybuchła tam wojna domowa), celem ewakuacji muzeum Korom-Wonde (Pobe-Mengao) zagrożone przez terrorystów. Nie udało się dojechać do zagrożonego muzeum. Po otrzymanych telefonicznie ostrzeżeniach zostałem zmuszony do opuszczenia Ouahigouya, wcześniej dokonując zakupów na lokalnym targowisku.&#13;
Data: 19.03.2019&#13;
Wykonał: Damian Pomocka&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154325">
                <text>Pomocka, Damian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154326">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154327">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154328">
                <text>Buchalik, Lucjan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154329">
                <text>LIcencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154330">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154331">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12826" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13374">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a74bc67f27e1f338fff8d2016d6f2b91.JPG</src>
        <authentication>7e056e2963df3488ddf4e21b03fd173d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154312">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154313">
                <text>Badania terenowe ; tkactwo ludowe ;   perebory ;  lubelskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154314">
                <text>Zdjęcie autorstwa Aleksandry Paprot-Wielopolskiej zostało wykonane w 2013 roku we wsi Dubeczno (pow. włodawski, woj. lubelskie). Badania terenowe dotyczyły tradycji wykonywania pereborów – bardzo trudnej, ale przepięknej techniki tkackiej. Był to wywiad z p. Barbarą – tkaczki z niesamowitą pasją i wyczuciem estetycznym. Spędziliśmy w Jej domu kilka godzin podziwiając wykonane przez nią prace. Badania były realizowane w ramach projektu NPRH, a nasz zespół badawczy składał się z nas – członkiń i członków PTL, a także studentek etnologii z Lublina i Poznania. Wspólnie przemierzyliśmy wiele dróg, rozmawialiśmy z tkaczkami, ale też braliśmy udział w warsztatach tkackich prowadzonych przez twórczynię ludową Stanisławę Kowalewską (której uczennicą była p. Barbara). A sytuacja na zdjęciu? Jakże charakterystyczna dla naszych badań – rejestracja wszystkiego i wszędzie, aby udokumentować, utrwalić i „puścić w świat” wytkane przez p. Barbarę wspaniałości tkackie. &#13;
Na zdjęciu  : Anna Weronika Brzezińska&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154315">
                <text>Paprot-Wielopolska, Aleksandra</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154316">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154317">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154318">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154319">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154320">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154321">
                <text>Brzezińska, Anna Weronika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12825" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13373">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62ca74f827d64813d6fe278d65b64717.JPG</src>
        <authentication>acc52a1616ffa6a07e4773e77fb45688</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154303">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154304">
                <text>Strój łowicki ; łowickie;  badania terenowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154305">
                <text>Na fotografii: Aldona Plucińska (1961-2022), etnografka, plastyczka, muzeolożka, kustoszka Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi i Otylia Uczciwek z Goleńska (1915-2009), hafciarka, twórczyni plastyki obrzędowej z regionu łowickiego, laureatka nagrody im. Oskara Kolberga. Zdjęcie wykonane podczas badań terenowych prowadzonych w Łowickiem przez etnografkę, muzeolożkę, kustoszkę Muzeum w Łowiczu, Magdalenę Bartosiewicz. Na fotografii Otylia ubiera Aldonę w strój łowicki, wykonany w II połowie XX w., który twórczyni nosiła m.in. występując w zespole ludowym „Łowiczanie” i opowiada jak powinno nosić się ten strój. W tle pająk wykonany przez Otylię. Wieś Goleńsko, powiat łowicki, listopad 2007 r. , fot. Magdalena Bartosiewicz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154306">
                <text>Bartosiewicz, Magddalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154307">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154308">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154309">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154310">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154311">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12824" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13372">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/440e1c340ecfa437e42a26f41cf671c6.pdf</src>
        <authentication>1156877f5a6bbc4da71af847db34cdc0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154293">
                <text>�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154294">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154295">
                <text>Etnomuzykologia ; muzyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154296">
                <text>Skrzypek Henryk Kretowicz (1913-2003), zdjęcie zrobione podczas nagrań i rozmów z artystą w trakcie prywatnych badań terenowych na Rzeszowszczyźnie, Głogów Małopolski, lipiec 1999, fot.: Agnieszka Jeż</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154297">
                <text>Jeż, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154298">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154299">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154300">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154301">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154302">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12823" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13367">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ceb7f36680a92a96a3d8128c37ac74af.JPG</src>
        <authentication>a136ca0fbee5588f622253a4fcd9070c</authentication>
      </file>
      <file fileId="13368">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/786032d0af1cd740e125dbb48ff3ef8d.JPG</src>
        <authentication>9e85eeaf46380ebf0d857f6bc06ddc8f</authentication>
      </file>
      <file fileId="13369">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5efa928632c531509a58695baadceb75.JPG</src>
        <authentication>871c861e1a53527df1e0452c718c2d80</authentication>
      </file>
      <file fileId="13370">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/38d75dfaf0fa009fd43c40fe590893dd.JPG</src>
        <authentication>3349ace39fb99b3d6f9815d5a5d809db</authentication>
      </file>
      <file fileId="13371">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5f2c7e6ab026407ffcb6292e1ebbdaf7.JPG</src>
        <authentication>2daf10ed5c1268e75d551b83671900c1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154284">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154285">
                <text>Zwyczaje obrzędowe ;  badania terenowe ; zapusty ; łódzkie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154286">
                <text>Chrzanowickie MISIE 2024&#13;
fotografie przedstawiają  MISIE - grupę przebierańców odwiedzającą domy w miejscowości Pudzików, Chrzanowice, urząd gminy w Gomunicach (powiat radomszczański, woj. łódzkie) w ostatni wtorek zapustów. Grupę stanowią młodzi mężczyźni (15 osób) w skład której wchodzą m.in.: Miś, Cyganka, Żyd, popielaty posiadający worek z sadzami, koza, diabły rogate, grajek&#13;
Kiedy: 13 luty 2024 r. (ostatni wtorek zapustów)&#13;
Gdzie: Chrzanowice, Pudzików, gm. Gomunice, powiat radomszczański&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154287">
                <text>Barbara Sitek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154288">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154289">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154290">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154291">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154292">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12821" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13359">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a6d2a10b8a2a832d48829a29c67d6bbd.pdf</src>
        <authentication>8a25c5a2b7df32a52b60f6eb0d004baf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154263">
                <text>MUZEUM ROLNICTWA IM. KS. KRZYSZTOFA KLUKA&#13;
POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE&#13;
&#13;
�ETNOGRAFIA W MUZEUM&#13;
IDEE, DROGI, TROPY&#13;
&#13;
��Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
&#13;
ETNOGRAFIA W MUZEUM&#13;
IDEE, DROGI, TROPY&#13;
REDAKCJA NAUKOWA&#13;
Anna Weronika Brzezińska&#13;
Mariola Tymochowicz&#13;
&#13;
Ciechanowiec – Wrocław&#13;
2025&#13;
&#13;
�Redakcja naukowa: Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz&#13;
Redakcja językowa: Piotr Makolągwa&#13;
Recenzenci: Magdalena Kwiecińska, Filip Wróblewski&#13;
Projekt okładki: Monika Herman&#13;
Fotografia na okładce: Artur Warchala&#13;
Skład i łamanie: Monika Herman&#13;
Copyrighth by Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka,&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze and authors&#13;
Wydawcy:&#13;
Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka&#13;
ul. Pałacowa 5&#13;
18-230 Ciechanowiec&#13;
www: https://www.muzeumrolnictwa.pl&#13;
e-mail: info@muzeumrolnictwa.pl&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
ul. Muchoborska 18 (Budynek GAMMA WPT S.A.)&#13;
54-424 Wrocław&#13;
www: www.ptl.info.pl&#13;
e-mail: ptl@ptl.info.pl&#13;
PTL ISBN 978-83-64465-81-9&#13;
Muzeum ISBN 978-83-62374-66-3&#13;
&#13;
�SPIS TREŚCI&#13;
&#13;
Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz, Wprowadzenie .................................................................. 7&#13;
Część I. Muzea, ekspozycje i praktyka kolekcjonerska&#13;
1. Jan Święch, Czy etnografię będziemy uprawiali tylko w muzeach etnograficznych? ...................................... 13&#13;
2. Katarzyna Waszczyńska, Niełatwa koegzystencja. Muzea regionalne a kolekcjonerzy etnografików&#13;
na Kurpiowszczyźnie ......................................................................................................................................... 23&#13;
3. Elżbieta Jodłowska., „Muzeum wyobraźni” Gumercinda Garcia Alvarona jako andyjska kosmowizja ...... 35&#13;
4. Agnieszka Grabowska, Małgorzata Kunecka, Czy potrzebne są katalogi zbiorów?&#13;
Kwerendowanie tematyczne – nowy sposób opracowywania kolekcji muzealnych na podstawie doświadczeń&#13;
z opracowywania katalogu zbiorów „Dzieciństwo” w Państwowym Muzeum Etnograficznym&#13;
w Warszawie........................................................................................................................................................ 51&#13;
5. Piotr Mańkowski, Wojciech Połeć, Narzędzia do obróbki drewna. Sposoby pokazania rozwoju technologii&#13;
obróbki drewna na wystawie w muzeum .......................................................................................................... 57&#13;
Część II. Projekty, inicjatywy, działania, zadania i plany&#13;
1. Wojciech Mielewczyk, Dokumentowanie kultury tradycyjnej i jej przemian w Muzeum Narodowym&#13;
Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie ............................................................................... 67&#13;
2. Izabela Okręglicka, Rola etnografii w ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
Przypadek Muzeum Krakowa ........................................................................................................................... 77&#13;
3. Piotr Czepas, Michał Świercz, Anna Smolińska, Między tradycją a nowoczesnością – badania etnograficzne&#13;
we wsi Łęka 60 lat później ................................................................................................................................. 89&#13;
4. Barbara Chlebowska, Zarys części projektu badawczego „Łęka” poświęconej obrzędowości&#13;
ślubnej i weselnej .............................................................................................................................................. 101&#13;
5. Stanisław Remiszewski, Staroobrzędowcy w Polsce – pomiędzy retrospekcją a antropologią zastaną.&#13;
Obserwacja uczestnicząca i jej znaczenie w utrwaleniu kodu kulturowego ................................................. 105&#13;
Część III. Problemy i możliwości&#13;
1. Wojciech Połeć, Piotr Mańkowski, Pamięć mimetyczna, dziedzictwo kulturowe, nowe technologie&#13;
i nowe możliwości dla muzeum etnograficznego ............................................................................................ 115&#13;
2. Magdalena Fołta, Janusz Radwański, „Czy wyraża pani zgodę…”.&#13;
Etnograf-muzealnik w terenie po RODO i pandemii ..................................................................................... 125&#13;
Część IV. Opinie&#13;
1. Damian Danak, Ekspozycje etnograficzne – notatki z terenu ....................................................................... 137&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
��WPROWADZENIE&#13;
&#13;
W 2023 roku została podpisana umowa o współpracy pomiędzy Polskim Towarzystwem Ludoznawczym&#13;
a Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Filarem naszej współpracy ma być wymiana doświadczeń w zakresie działalności naukowej oraz wzajemne wspieranie się w organizowaniu działań&#13;
zmierzających do integrowania środowiska, które w swojej aktywności zawodowej i popularyzatorskiej zajmuje się muzealnictwem. Jednym z ważniejszych celów PTL jest popularyzacja wiedzy o kulturze ludowej&#13;
i współczesnej wsi oraz miast wśród szerokiej publiczności poprzez organizację wykładów, wystaw, warsztatów, konferencji. Dlatego też chętnie współpracujemy z instytucjami świata nauki oraz kultury, w tym&#13;
muzeami, aby promować dziedzictwo kulturowe w szerszym kontekście międzynarodowym. Współpraca&#13;
z Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu zapoczątkowała nowy cykl konferencji organizowanych co dwa lata,&#13;
poświęconych muzealnictwu etnograficznemu.&#13;
Nasz wybór kooperacji z Ciechanowcem nie był przypadkowy. Jest to bowiem instytucja, która podejmuje bardzo szeroki zakres działań muzealniczych, w tym gromadzenie, zachowywanie i popularyzację dziedzictwa związanego z rolnictwem, etnografią oraz historią wsi i życia codziennego na terenach wiejskich.&#13;
Działalność muzeum obejmuje zatem różnorodne aspekty historii rolnictwa, rzemiosła, technik rolnych&#13;
oraz tradycji kulturowych wsi polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Podlasia. Muzeum posiada&#13;
dużą kolekcję dawnych narzędzi rolniczych, maszyn, pojazdów, sprzętów gospodarskich, a także eksponaty&#13;
związane z hodowlą zwierząt i uprawą ziemi. Zgromadzone zasoby ukazują jak zmieniało się rolnictwo na&#13;
przestrzeni wieków. Na terenie muzeum znajduje się skansen, który prezentuje dawne zabudowania wiejskie Południowego Podlasie, w tym chałupy, stodoły, spichlerze, młyny, kuźnie i inne budynki gospodarcze.&#13;
Obiekty te przedstawiają typową architekturę wiejską i ich wyposażenie, przedmioty codziennego użytku,&#13;
jak i te odświętne. W centralnym miejscu przestrzeni skansenowskiej jest imponujący zabytkowy pałac&#13;
z XVIII wieku, wybudowany w stylu późnobarokowym, a następnie rozbudowany w XIX wieku w stylu klasycystycznym. Początkowo należał do rodu Starzeńskich, a później przeszedł w ręce innych szlacheckich&#13;
rodzin. Również ten obiekt w części prezentuje dawne życie rodziny ziemiańskiej. Etnograficzna działalność&#13;
muzeum dotyczy ponadto tradycyjnych strojów, rękodzieła oraz obyczajów i rytuałów związanych z życiem wsi. Warto dodać, że integralną częścią Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu jest jedna z największych&#13;
w Polsce kolekcja pisanek, obejmująca ponad 2000 eksponatów z całego świata. Zbiory te są systematycznie&#13;
poszerzane dzięki darom od artystów, kolekcjonerów oraz pasjonatów kultury ludowej. Muzeum w tym&#13;
zakresie aktywnie współpracuje z twórcami ludowymi z Polski, jak i z zagranicy, aby wzbogacać swoje zbiory o nowe eksponaty. Kolejnym wyróżnikiem tej placówki jest dział poświęcony zielarstwu i lecznictwu&#13;
ludowemu, co stanowi odniesienie do postaci ks. Krzysztofa Kluka, patrona muzeum, który był znanym&#13;
botanikiem, badaczem flory i autorem książek o rolnictwie i przyrodzie. Muzeum w ciągu roku organizuje&#13;
rozliczne wydarzenia w tym wystawy tematyczne, warsztaty, pokazy dawnych prac rolniczych, jak również&#13;
imprezy kulturalne i edukacyjne, takie jak festiwale, jarmarki czy dożynki, promujące tradycje rolnicze i folklor. Jest również ważnym miejscem edukacji i badań nad przeszłością i rozwojem rolnictwa oraz historią&#13;
wsi i małych miasteczek.&#13;
Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu posiada bardzo dobrze przygotowaną infrastrukturę konferencyjną,&#13;
dlatego też pracownicy organizują liczne sesje naukowe o tematyce historycznej, etnograficznej, regionalnej,&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�czy dotyczące aspektów społeczno-politycznych dawnej Polski. Naszą współpracę chcielibyśmy zacieśnić&#13;
właśnie w tym zakresie, czyli organizacji spotkań poświęconych muzealnictwu etnograficznemu, które stoi&#13;
przed wieloma wyzwaniami związanymi z dynamicznie zmieniającym się światem oraz rosnącymi oczekiwaniami zwiedzających. Współczesne muzea etnograficzne muszą balansować pomiędzy zachowaniem&#13;
tradycji a adaptacją do nowoczesnych technologii i oczekiwań odbiorców. Muszą znaleźć sposoby na zaangażowanie współczesnej publiczności, jednocześnie chroniąc dziedzictwo kulturowe przed zapomnieniem.&#13;
W ostatnich latach zmieniono sposób prezentowania wystaw, obszary i tematy badań, a także powiększona&#13;
została tematyka pozyskiwanych eksponatów, która odnosi się już do 2 połowy XX wieku i współczesności.&#13;
Przeobrażeniom i zwiększeniu uległy działania edukacyjne, promocyjne oraz koniecznością stało się pozyskiwanie środków grantowych na tworzenie nowych ekspozycji, zakup obiektów, ale także na realizację&#13;
badań, które zawsze stanowiły istotny element pracy etnologów i antropologów.&#13;
Podczas planowanych cyklicznie spotkań dedykowanych muzealnikom, pracownikom innego typu instytucji kultury, pasjonatom dziedzictwa będą prezentowane aktualne wyniki badań prowadzonych w ośrodkach badawczych i instytucjach kultury. Niebagatelną rolę w integracji tych dwóch instytucji nauki i kultury&#13;
odgrywa Sekcja Muzeologiczna, która została powołana 11 lutego 2014 roku przy Zarządzie Głównym PTL.&#13;
Celem Sekcji jest m.in. „stworzenie forum dyskusyjnego dotyczącego tak polskich muzeów (ich zadań, zasad&#13;
i sposobów finansowania, zakresów merytorycznych, zadań konserwatorskich i innych tematów związanych&#13;
z działalnością podstawową muzeum), jak teorii i badań muzeologicznych”1. Mamy nadzieję, że pierwsze&#13;
spotkanie, które miało miejsce w dniach 20–21 kwietnia 2023 roku w Ciechanowcu spełniło ten postulat&#13;
i pozwoliło na zacieśnienie więzi pomiędzy środowiskami reprezentowanymi zarówno przez Towarzystwo,&#13;
jak i Muzeum.&#13;
Aby wzajemnie rozpoznać swoje oczekiwania, sformułowany temat naszego pierwszego spotkania został&#13;
zakreślony w taki sposób, by móc dokonać swego rodzaju przeglądu stanowisk dotyczących statusu etnografii rozumianej jako specyficznego oglądu świata i dokumentowania zjawisk społeczno-kulturowych.&#13;
Organizatorzy spotkania w Ciechanowcu podzielają pogląd, że w ciągu ostatnich lat etnografia (zwłaszcza ta&#13;
„uprawiana” przez muzea i w muzeach) bywa postrzegana przez pryzmat stereotypu, który określa ją jako&#13;
dyscyplinę związaną z przeszłością kultury ludowej i wiejskiej. Cezurą czasową dla badań i budowania&#13;
ekspozycji muzealnych nadal pozostaje połowa XX wieku, co powoduje utożsamianie jej ze „skansenem&#13;
muzealnym”, kojarzonym jedynie w pejoratywny sposób jako coś minionego, „przaśnego”, uogólnionego&#13;
i przekazującego zafałszowany wizerunek przeszłości. Jednocześnie rozwija się nurt badan nastawionych na&#13;
etnografię dokumentującą przejawy współczesnej kultury ludowej. Badania te skupiając się na przemianach&#13;
i nowych funkcjach wykorzystują z powodzeniem nowe metody badawcze oparte na współpracy, współuczestnictwie i aktywnej partycypacji. Wobec takich założeń konieczne jest tworzenie forum wymiany doświadczeń dla praktyków i teoretyków, osób związanych z ośrodkami akademickimi i instytucjami kultury,&#13;
naukowców oraz animatorów kultury i liderów społeczności lokalnych.&#13;
Osobom uczestniczącym w spotkaniu postawiono kilka pytań, na które starali się odpowiedzieć. Efektem tych wielowątkowych i ożywionych dyskusji jest niniejszy tom, w którym prezentujemy czternaście&#13;
tekstów przygotowanych przez badaczki i badaczy reprezentujących instytucje z całego kraju. Symbolem naszego spotkania było także zwiedzanie Centralnego Magazynu Zbiorów Muzeum Rolnictwa im. Ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Ta ogromna inwestycja jest jedną z bardziej nowoczesnych i symbolicznych,&#13;
jakie zrealizowano w ostatnich latach w muzealnictwie (zwłaszcza tym opartym na etnografii). Wielka, innowacyjna i dobrze zorganizowana przestrzeń zapewnia świetne warunki do przechowywania artefaktów muzealnych, zróżnicowanych pod względem materiału z jakiego zostały wykonane, gabarytów oraz tematyki.&#13;
Znajdują się tam także specjalistyczne pracownie konserwacji prewencyjnej i aktywnej, stolarnia i warsztat&#13;
mechaniczny, pracownia digitalizacji zbiorów, serwerownia, pomieszczenia biurowe i socjalne. Jest tam przestrzeń do działań edukacyjnych i naukowych.&#13;
Ważną częścią konferencji była debata pt. Co będzie dalej z „etnografią w muzeum”?, do udziału w której&#13;
zaproszenie przyjęli: Monika Dudek (dyrektorka Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie), dr Arkadiusz Jełowicki (kustosz dyplomowany z Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie), prof. dr hab. Jan. Święch (z Uniwersytetu Jagiellońskiego) oraz Robert Zydel&#13;
Cele i działalność Sekcji Muzeologicznej przy ZG PTL: https://ptl.info.pl/o-ptl/struktura/sekcje/92,Sekcja-muzeologiczna.&#13;
html (dostęp 15.09.2024).&#13;
1&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
�(ówczesny dyrektor Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie). Poruszone w trakcie ożywionej&#13;
dyskusji wątki pokazały, że katalog problemów współczesnego muzealnictwa etnograficznego jest duży: od&#13;
problemów z kolekcjonerstwem, włącznie z tym jakiego rodzaju eksponaty powinny być gromadzone (czy&#13;
tylko te z zakresu kultury tradycyjnej i pozaeuropejskiej, czy odnoszące się do współczesnej kultury wsi&#13;
i miast); poprzez opracowywanie zasobów, w tym tworzenie specjalistycznych inwentarzy tematycznych&#13;
umożliwiających właściwe porządkowanie i opracowywanie zgromadzonych eksponatów oraz jakiego rodzaju&#13;
oprogramowania najlepiej się sprawdziły w tego typu pracach. Podjęto także temat problemów związnych&#13;
z koniecznością konserwacji eksponatów i brakiem specjalistów w tym zakresie w wielu muzeach. Istotne&#13;
okazały się zagadnienia: redefiniowania celów statutowych poszczególnych instytucji muzealnych, budowania grup odbiorców i konieczności odpowiadania na ich potrzeby. Podjęty został temat zarządzania zespołem pracowników muzealnych, a także zauważono konieczność dokonywania restrukturyzacji muzeów&#13;
pod zakres działalności merytorycznej. Jednym z poruszanych wątków była partycypacja społeczna rozumiana jako współpraca muzeów z otoczeniem społeczno-gospodarczym, stałe monitorowanie potrzeb i możliwości tego otoczenia oraz możliwości współpracy w zakresie budowania oferty muzealnej. Myślimy, że&#13;
będzie to temat kolejnego spotkania w gościnnych progach ciechanowieckiego muzeum.&#13;
Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz&#13;
Poznań – Lublin, wrzesień 2024 roku&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
��CZĘŚĆ I.&#13;
MUZEA, EKSPOZYCJE&#13;
I PRAKTYKA KOLEKCJONERSKA&#13;
&#13;
��Jan Święch1&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytet Jagielloński&#13;
&#13;
CZY ETNOGRAFIĘ BĘDZIEMY UPRAWIALI&#13;
TYLKO W MUZEACH ETNOGRAFICZNYCH?&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Muzea etnograficzne w swoich początkach, przypadających na drugą połowę XIX w., dokonały rewolucyjnych zmian w filozofii kolekcjonerstwa i wystawiennictwa. Pochyliły się one bowiem nad pomijanym&#13;
wcześniej w praktyce muzealnej dokumentowaniem niezwykłości codziennej ludzkiej egzystencji, nieelitarnej warstwy społecznej – chłopstwa. Sens wspomnianych praktyk muzealnych podbudowywał wielki&#13;
ogólnoeuropejski ruch regionalny (Bujak 1971: 76–108). Dodać należy, że rozwój polskiego muzealnictwa&#13;
etnograficznego w drugiej połowie XIX w. nie mógłby zaistnieć bez intelektualnego wsparcia ośrodków&#13;
akademickich i kształtującej się dyscypliny naukowej – etnografii. Utworzenie bowiem tego typu placówek&#13;
we wspomnianym okresie, bez uwierzytelniającego akademickiego wykładu, skazane byłoby w najlepszym&#13;
przypadku, na działania określane jako „nieszkodliwe dziwactwo”. Każda zatem szkoła czy kierunek w etnografii oddawały na rzecz muzealnictwa etnograficznego część aktywności naukowej, wyrażającej się m.in.&#13;
w proponowaniu modelowych projektów muzeów etnograficznych – wytycznych kolekcjonerskich, wystawienniczych oraz pracy naukowej (Święch, Tubaja 2001: 135–142).&#13;
Wspólna droga&#13;
Przypomnijmy zatem, że pierwsze samodzielne muzeum etnograficzne na ziemiach polskich powstało&#13;
w 1888 r. w Warszawie. Głównym inicjatorem powołania tej placówki był Jan Karłowicz, który podobnie&#13;
jak Stanisław Ciszewski – pierwszy kustosz muzeum i jednocześnie pierwszy w kraju profesor etnografii,&#13;
swoje badawcze działania i interpretacje zjawisk kulturowych, podporządkowali kierunkowi ewolucjonistycznemu, w szczególności zaś, wykładowi niemieckiego etnologa Adolfa Bastiana (Bujak 1975: 39–41). Nie&#13;
ulega też wątpliwości, że pierwsze ekspozycje interesującego nas muzeum, wzorowane były na realizacjach&#13;
Königliches Museum für Völkerkunde w Berlinie, którego założycielem był Bastian, i u którego praktykował kilka lat Ciszewski.&#13;
W chwili otwarcia warszawskiego Muzeum Etnograficznego, trzon jego kolekcji stanowiły zbiory krajowe. Dla ewolucjonistycznej kreacji niezbędne były obiekty kultur „egzotycznych”. One bowiem, stanowiły&#13;
podstawę do szerszej prezentacji ciągów rozwojowych wybranych elementów kultury w możliwie najszerszym zasięgu przestrzennym. W efekcie licznych zabiegów kolekcjonerskich, już w 1905 r. krajowe zbiory&#13;
stanowiły jedynie 20% całości kolekcji (Bujak 1975: 42). Natomiast ekspozycja muzealna przypominała bardziej magazyn demonstracyjny w dzisiejszym rozumienia tego określenia i prezentowała ciągi rozwojowe&#13;
obiektów pochodzących z różnych stron świata. Dobór obiektów do takich prezentacji był właściwie dowolny, nastawiany raczej na intrygowanie zwiedzających niezwykłością formy, niż na prezentację konkretnej&#13;
konceptualizacji zjawiska kulturowego (Bujak 1975: 49).&#13;
Owa odtwórcza formuła ekspozycyjna Muzeum Etnograficznego w Warszawie zmienia się diametralnie w 1921 r., kiedy to kierownictwo placówki obejmuje Eugeniusz Frankowski. Ten uznany etnograf oraz&#13;
muzeolog – zwolennik kierunku kulturowo-historycznego w etnologii (Kutrzeba-Pojnarowa 1963: 425–435),&#13;
zaproponował nową koncepcję wystawy, opartej o modelowe wręcz wyłożenie wizji kreowania kultury przez&#13;
1&#13;
&#13;
Kontakt: jan.swiech@uj.edu.pl.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�wspomniany naukowy wykład (Dziekoński 1963: 566–568). I tak oficjalnie hasło nowo otwartej wystawy&#13;
brzmiało: „Aby zrozumieć i poznać kulturę ludu polskiego, należy poznać i zrozumieć kulturę całego świata”.&#13;
W tym celu Frankowski pogrupował i uszeregował eksponaty na wystawie w ten sposób, aby uzyskać z jednej strony monograficzne ujęcie poszczególnych zagadnień w kraju, z drugiej zaś, aby ten zasadniczy wątek&#13;
ciągnął się wzdłuż całej wystawy prezentującej również obiekty z innych części świata. Stelaż stanowiły&#13;
szafy. Na półkach jednej z nich, w linii pionowej, umieszczone były obiekty pochodzące z różnych regionów etnograficznych Polski; w szafach stojących obok, prezentowano natomiast okazy z innych regionów&#13;
świata, posiadające analogiczne cechy funkcji. Sam Frankowski konstatował zalety ekspozycji następująco:&#13;
Pragnąc na przykład zapoznać się z garncarstwem, znajduje się wszystkie te okazy skupione na tym samym poziomie. Dzięki takiemu układowi z łatwością można dokonać przeglądu całego dorobku kulturowego i wyróżnić&#13;
cechy znamienne dla poszczególnych dzielnic. Dzbany ze względu na swój kształt, zostały umieszczone na półkach w połowie wysokości szaf. Zwrócone dziobkiem w jednym kierunku, zestawione z uwzględnieniem pokrewieństwa typu, kształtu, polewy, ozdoby, warsztatu, gdzie zostały wykonane, umożliwiają najsubtelniejszą&#13;
analizę różnić profilu. Wychodząc z dzieła polskiego do obcego, (…) odnajdujemy na tym samym poziomie szaf&#13;
wyroby garncarskie oraz odpowiednie im, rozwojowo poprzedzające naczynia z tykwy, z łupiny i kokosu, z rogu,&#13;
z muszli itp. Służące do tego samego użytku u ludów z różnych części świata.. Na odrębnych tablicach została&#13;
zobrazowana technika garncarstwa ludowego u nas, oraz innych ludów ziemi. W myśl tej idei zespół przedmiotów muzealnych, fotografii życia i opisów może dać pojęcie o całokształcie zagadnienia, pokazać np. sztukę&#13;
garncarską jako dorobek cywilizacyjny w jego najróżniejszych przejawach u ludów całego świata, zaznaczając&#13;
przynależność naszego garncarstwa do wielkich kompleksów ogólnoludzkich, oraz wykazać cech charakterystyczne, tworzące znamiona naszej odrębności grupowej (Frankowski 1926: 55–56).&#13;
&#13;
Przytoczony przykład, dotyczący garncarstwa to tylko jeden z elementów interesującej nas wystawy.&#13;
W podobny sposób eksponowano obiekty z zakresu gospodarki podstawowej, obrzędów, budownictwa,&#13;
sztuki, itp.&#13;
O ile nowatorska koncepcja Eugeniusza Frankowskiego eksponowania kultury ludowej nie znalazła naśladowców w Polsce, przede wszystkim ze względu na ubogie zbiory większości placówek etnograficznych,&#13;
o tyle wzorowały się na niej muzea etnograficzne w krajach Europy Zachodniej, dysponujące odpowiednio&#13;
bogatymi zbiorami. Stanowi ona zatem istotny wkład w rozwój pawilonowych ekspozycji etnograficznych&#13;
w skali europejskiej, zaś Muzeum Etnograficzne w Warszawie zyskało wówczas status czołowej tego typu&#13;
placówki Starego Kontynentu (Dziekoński 1963: 569).&#13;
Na szczególną uwagę i przypomnienie zasługują również trzy polskie projekty wzorcowych modeli pawilonowych muzeów etnograficznych. Powstały one w trzech pierwszych dekadach XX w. i wspólną ich&#13;
cechą była programowa deklaracja o naukowym charakterze tych placówek, czego konsekwencją było: tworzenie kolekcji, profilaktyka konserwatorska, opracowanie naukowe zbiorów, prowadzenie badań, tworzenie&#13;
ekspozycji i programów edukacyjnych, miały być pochodną działalności naukowej. Koncepcje te miały&#13;
ogromny wpływ na kształtowanie się krajowego muzealnictwa etnograficznego, ale podkreślić należy również ich oddziaływanie na obraz tego typu muzeów w krajach słowiańskich.&#13;
Pierwszy w polskim muzealnictwie wzorcowy model muzeum etnograficznego przedstawił w 1913 r.&#13;
Bronisław Piłsudski. Był to memoriał w sprawie urządzenia działu ludoznawczego w Muzeum Tatrzańskim&#13;
w Zakopanem, skierowany do Zarządu tej placówki (Piłsudski 1914–1921: 147–188). Już w preambule tego&#13;
wyjątkowo starannie przygotowanego dokumentu jednoznacznie zaznaczono, że: „Muzeum musi być instytucją naukową, stojącą na poziomie współczesnej wiedzy pracownią, w której mogliby zawodowi etnografowie pracować nie dorywczo, ale systematycznie nad wszechstronnym poznaniem ludu podhalańskiego”&#13;
(Piłsudski 1914–1921: 153). Ową naukowość musi podbudowywać: specjalistyczna biblioteka, archiwum,&#13;
katalog kart naukowych obiektów oraz fotografii i materiałów terenowych, ponadto sprzęt fotograficzny,&#13;
sprzęt antropometryczny, a także fonograf. B. Piłsudski opracował też, pierwszą w polskim muzealnictwie,&#13;
kartę katalogu naukowego z komentarzem w jaki sposób ma być ona opracowywana. Sporo uwagi poświęcono profilaktyce i praktyce konserwatorskiej obiektów. Wymienione powyżej pryncypia miały być podstawą do budowania podhalańskiej etnograficznej kolekcji w postaci 28. działów-zagadnień grupujących&#13;
przedmioty konieczne dla perspektywy historycznej, społecznej, obyczajowej i geograficznej, uwzględniając&#13;
również (co warte podkreślenia) kontekst etniczny – zamieszkujących Podhale ludności romskiej i żydowskiej.&#13;
W końcu bardzo dokładnie określono zasadę budowania ekspozycji stałej oraz wystaw czasowych, które&#13;
miały być realizowane kolejno przez mieszkańców poszczególnych gmin Podhala aby „opowiedzieli” o swo-&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
�jej swojskości kulturowej (sic! to przecież formuła muzeum partycypacyjnego). Muzeum miało być miejscem&#13;
edukacji i spotkań, których celem była nie tylko nauka o przeszłości, ale i o przyszłości Podhala. Wyniki&#13;
badań zaś, miały być publikowane w periodyku – „Podhalańskim Roczniku Naukowym”, którego dokładny&#13;
projekt przygotował B. Piłsudski w 1915 r. (Piłsudski 1915: 1–4, maszynopis Arch. MT w Zakopanem).&#13;
Wczytując się w znakomity projekt B. Piłsudskiego – działu etnograficznego w Muzeum Tatrzańskim&#13;
w Zakopanem, nabiera się przekonania, że wyprzedził on koncepcje tzw. „nowej muzeologii”, do której&#13;
tak często odwołują się muzeolodzy w Polsce od blisko osiemdziesięciu lat2.&#13;
Drugi wzorcowy model muzeum etnograficznego opracował i opublikował w 1928 r. Kazimierz Moszyński (Moszyński 1928: 1–78). Propozycja ta kierowana była zasadniczo do środowiska regionalistów,&#13;
którego potencjał organizacyjny dostrzegał i cenił K. Moszyński pisząc: „Spośród tych wszystkich korzyści&#13;
jakie regionalizm powinien oddać etnografii, tworzenie zbiorów regionalnych na prowincji może stać się&#13;
najważniejszą” (Moszyński 1925: 11–16). Ten najwybitniejszy badacz Słowiańszczyzny, zdając sobie sprawę, że inicjatywa utworzenia muzeum regionalnego i gromadzenia zbiorów będzie najczęściej prowadzona&#13;
przez niewykształconych, etnografów – amatorów w preambule interesującego nas opracowania, prezentuje znakomity wykład na temat, czym jest etnografia i jakie naukowe procedury obowiązują przy doborze&#13;
obiektów do kolekcji i ich opisie. Wskazuje też na konieczność tworzenia przy tych placówkach bibliotek&#13;
oraz archiwów. Z niezwykłą precyzją przedstawiono też zespoły obiektów, które miały dokumentować&#13;
15 działów kultury materialnej, duchowej i społecznej, niezbędnych do ekspozycyjnej prezentacji kultury&#13;
określonego regionu etnograficznego. Jak już wspomniano, ów wzorcowy model kierowany był zasadniczo&#13;
do muzeów regionalnych i stał się podstawą organizacji większości muzeów i działów etnograficznych oraz&#13;
ich prezentacji wystawienniczych w kraju w okresie przed- i powojennym (Znamierowska-Prȕfferowa 1968:&#13;
419–450).&#13;
Kolejny model etnograficznego muzeum przedstawiła, a następnie rozwinęła Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa (Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa 1926: 1–28,&#13;
1933: 75–98). Ta nowatorska w działaniach placówka podzielona została na dwie strefy. Pierwsza, określana&#13;
mianem „muzeum laboratorium”, przeznaczona była zasadniczo dla studentów i uczonych, badających zgromadzone obiekty i rozpoznających za ich pomocą fenomeny kultury. Druga strefa, nazwana „muzeum demonstracyjnym”, dedykowana była szerokim kręgom odbiorców. Organizowano w niej tematyczne wystawy&#13;
czasowe, obrazujące specyficzny rodzaj typologii etnograficznej, opartej na studiowaniu stosunków zachodzących między tworzywem, techniką wytwórczą, kształtem i funkcją ideologiczną przedmiotów w kontekście ich własnej historii, łańcucha przemian strukturalnych, tworzenia filiacji typów, narastania nowych&#13;
i ginięcia starych wartości. Dla naszych rozważań ważniejsza jest pierwsza sfera. Była ona bowiem miejscem&#13;
głębokiej refleksji nad nowymi wykładniami z zakresu teorii kultury. „Muzeum laboratorium” zakładało&#13;
ścisłą współpracę muzealników z pracownikami akademickim, rotacyjną wymianę kadr, możliwości zdobywania stopni naukowych, a wszystko po to, aby jak podkreślała to Jędrzejewiczowa: „Słowem, chcąc, ażeby&#13;
z jednej strony Muzeum nie zmartwiało, z drugiej zaś, ażeby etnografowie książkowcy również nie kamienieli w fikcjach mózgowych, koniecznym jest zachowanie i w przyszłości jak najściślejszego kontaktu między&#13;
Uniwersytetem a Muzeum”. (Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa 1933: 87–88). Kolekcję&#13;
budowali pracownicy naukowi i studenci Zakładu Etnologii Uniwersytetu w Wilnie, tworząc Uniwersyteckie Muzeum Etnograficzne. Wojna przeszkodziła w pełnej realizacji tego projektu, a zgromadzone zbiory&#13;
zostały rozproszone3.&#13;
Książka The New Museology, pod red. P. Vergo, Londyn 1989, w polskiej literaturze przedmiotu cytowana jest często jako&#13;
nowatorski wykład, który zmienił oblicze polskiego muzealnictwa i jego rolę we współczesnym społeczeństwie. Koncepcja&#13;
muzeum partycypacyjnego, wykorzystującego jego potencjał na rzecz: lokalnego rozwoju gospodarczego, rewitalizacji miast&#13;
i osiedli, rozwoju społecznego, wzmocnienia kulturowej świadomości i społecznej kreatywności oraz miejsca integracji&#13;
społecznej, to ubrane w naukowy język postulaty Bronisława Piłsudskiego.&#13;
3&#13;
Formułę wileńskiego Muzeum planowała odtworzyć w Toruniu profesor Maria Znamierowska-Prüfferowa – uczennica&#13;
C. Jędrzejewiczowej i kustosz Muzeum Etnograficznego przy Zakładzie Etnologii wileńskiego Uniwersytetu. Niemal natychmiast, po przybyciu transportem repatriacyjnym do Torunia w 1945 r. w nowo utworzonym Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Katedrze Etnologii i Etnografii, kierowanej przez profesor Bożenę Stelmachowską, podjęła próbę utworzenia uniwersyteckiego muzeum etnograficznego. Ta inicjatywa nie znalazła jednak zrozumienia u władz Uniwersytetu&#13;
oraz w macierzystej jednostce organizacyjnej. Długoletnie zabiegi M. Znamierowskiej-Prüfferowej zostały uwieńczone&#13;
sukcesem dopiero w 1959 roku. Powołane zostało wówczas samodzielne Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Jego koncepcja zakładała pełne udostępnianie tworzonych kolekcji – ekspozycje → magazyny demonstracyjne → i magazyny studyjne.&#13;
2&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�Dla urzeczywistnienia takich projektów muzeów i działów etnograficznych, potrzebna była wykształcona na poziomie studiów wyższych kadra pracowników działalności podstawowej.&#13;
W okresie międzywojennym wysokie standardy w tym zakresie oferowały ośrodki akademickie w: Krakowie, Lwowie, Poznaniu, Warszawie i Wilnie. Po II wojnie światowej zaś, w: Krakowie, Lublinie, Łodzi,&#13;
Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i Toruniu, bowiem ówczesne programy studiów etnograficznych były&#13;
opracowywane najczęściej przez profesorów, którzy w swoim życiorysie zawodowym zetknęli się bezpośrednio z praktykę muzealną. Przywołajmy w tym miejscu cały szereg takich właśnie postaci m.in.: Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, Barbary Bazielich, Jana Bujaka, Stanisława Ciszewskiego, Witolda Dynowskiego, Eugeniusza Frankowskiego, Marii Frankowskiej, Mieczysława Gładysza,&#13;
Adolfa Nasza, Edwarda Pietraszka, Stanisława Poniatowskiego, Romana Reinfussa, Tadeusza Seweryna,&#13;
Bożeny Stelmachowskiej, Anny Szyfer, Marii Znamierowskiej-Prȕfferowej. Dlatego właśnie kursy z zakresu&#13;
muzealnictwa były czymś oczywistym w programach nauczania we wszystkich wymienionych powyżej&#13;
ośrodkach akademickich, zaś do prowadzenia tych zajęć zapraszano też często muzealników, posiadających&#13;
spory dorobek naukowy oraz stopnie naukowe.&#13;
Absolwenci etnografii do końca lat 70. ubiegłego stulecia, reprezentowali formację etnografii dokumentalnej, można rzec bardzo dobrego „rzemiosła”, doskonale sprawdzającego się w muzealnictwie. Były to&#13;
osoby o ogromnej erudycji etnograficznej, encyklopedycznej znajomości rzeczy, otoczonych aurą kultury&#13;
niematerialnej, znakomici „terenowcy”, głęboko osadzone w terenie, znające tajniki fotografii dokumentacyjnej, reportażowej, filmu dokumentalnego, rysunku odręcznego i technicznego, transkrypcji dialektologicznej, nierzadko też muzycznej oraz bez trudu poruszające się również po zasobach archiwalnych. Owi&#13;
szlachetni „rzemieślnicy” pochylający się nad dokumentowaniem fenomenów szybko zmieniającego się&#13;
świata kultury ludowej, brali w pełni świadomie udział w „wyścigu z czasem”, w którym stawką był sam&#13;
przedmiot ich badań, rezygnując wcale nierzadko z kreowania własnych ambicji – udziału w szerszym naukowym dyskursie, na rzecz tworzenia różnego typu rzeczowych i archiwalnych „kapsuł pamięci” z użyciem&#13;
coraz doskonalszych narzędzi zapisu dokumentacyjnego.&#13;
&#13;
Początki kryzysu i próby jego zażegnania&#13;
W 1980 r. na łamach kwartalnika „Polska Sztuka Ludowa” ukazał się tekst grupy młodych etnografów:&#13;
Zbigniewa Benedyktowicza, Czesława Robotyckiego, Ludwika Stommy, Ryszarda Tomickiego i Jerzego Wasilewskiego, stanowiący zbiór postulatów w sprawie innego niż dotychczas uprawiania etnografii – nauki&#13;
o kulturze (Benedyktynowicz, Robotycki, Stomma, Tomicki, Wasilewski 1980: 47–60). Ów „manifest” wskazał, że w badaniach nad problemami wielowątkowej kultury współczesnej należy zastosować nowe metody&#13;
badawcze oraz sposoby interpretacji i reinterpretacji zjawisk kulturowych. O ile projekt – antropologia&#13;
kultury w środowisku akademickim po kilkunastu latach został urzeczywistniony, o tyle w muzealnictwie&#13;
etnograficznym proces ten przebiegał znacznie wolniej, co nie znaczy, że nie eksperymentowano z nowymi&#13;
metodami służącymi do budowy nowych kolekcji z zakresu kultury współczesnej oraz reinterpretacyjnymi wystawami4.&#13;
Niestety nie wypracowano wówczas nowej – partnerskiej formuły wspólnych działań, zaś współpraca&#13;
tych podmiotów, sprowadzona została właściwie do kurtuazyjnych kontaktów. Sytuacja taka w niedługim&#13;
Struktury organizacyjnej muzeum umożliwiała nie tylko koncentrowanie się na dokumentowaniu dziedzictwa materialnego, ale też dziedzictwa niematerialnego (!!!) – działy folkloru muzycznego, ustnego i tańca, wiedzy i medycyny ludowej&#13;
oraz zwyczajów i obrzędów, były w zasadzie działami badawczymi. Prowadzono też szeroko zakrojone badania terenowe,&#13;
skierowane na opracowywanie syntez zjawisk kulturowych. W końcu przygotowane realizacje wystawiennicze w części&#13;
pawilonowej muzeum, odbiegały od ewolucjonistycznego wykładu, a kierowały się w kierunku fenomenologicznego przedstawiania rzeczywistości kulturowej, stąd niezbędna w takiej opcji ekspozycja – muzeum na wolnym powietrzu. Na wystawach pawilonowych delektowali się zwiedzający szczegółem, na ekspozycji skansenowskiej, ów szczegół osadzony był&#13;
w pełnym kontekście kulturowym. Zasygnalizowane powyżej, nie wszystkie zresztą, założenia tej placówki poświadczają&#13;
dobitnie naukowo-badawczy charakter tej placówki (Święch 2020: 206–208).&#13;
4&#13;
Przywołać w tym miejscu można choćby nowatorskie w kraju badania inwentaryzacyjne, przeprowadzone w 1987 r. przez&#13;
zespół pracowników Muzeum Etnograficznego we Włocławku, Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz&#13;
studentów etnologii UJ. Chodziło o stworzenie kolekcji dokumentującą współczesną wieś, w której uchwycono najbardziej ważkie, chociaż często nieprawdopodobne treści, tkwiące w najbanalniejszym nieraz przedmiocie oraz zrejestrować&#13;
wzajemne powiązania pomiędzy nimi, odsłaniające ich wymowę symboliczną. W akcie kreowania obiektu muzealnego,&#13;
była to zmiana fundamentalna (Święch, Szacki, 1990: 24–51).&#13;
&#13;
�okresie doprowadziła m.in. do braku zainteresowania tematyką muzeologiczną w programach studiów etnologicznych, a w konsekwencji do „braku chemii”, aby najłagodniej ująć to zjawisko, pomiędzy środowiskiem&#13;
akademickim i muzealnym. Nie odmawiano wprawdzie etnologom – specjalistom muzealnym takiego właśnie określania się, ale jednocześnie akademicy traktowali muzealników najczęściej patriarchalnie, wskazując&#13;
na „rzemieślniczy” charakter wykonywanej przez nich pracy, zaś przejście pracownika naukowo-dydaktycznego z uczelni wyższej do pracy w muzeum, postrzegane było, poza stanowiskami dyrektorskimi, w kategorii zawodowego upadku, a przyjmując terminologię towarzyszącą zdarzeniom sportowym – spadkiem do&#13;
niższej ligi. Więcej, nawet w przypadku problematyki, która upraszała się o wspólny dyskurs – w sferze zainteresowań współczesnej antropologii kultury, znalazły się również „rzeczy”. Akademicy podążali własną&#13;
drogą, proponując w mentorskich niekiedy wykładach nowy język ich opisu. Wykłady te wywołały konsternację w środowisku muzealników, w szczególności z muzeów etnograficznych, bowiem zaproponowany&#13;
„nowy” język opisu „rzeczy”, stosowany był właściwie w muzealnictwie „od zawsze”. W praktyce i teorii&#13;
muzeologicznej każdy obiekt w kolekcji, obok swojej formy i funkcji, jest również nośnikiem różnego typu&#13;
treści, znaczeń, symboli, wartości emocjonalnych i estetycznych. W przestrzeni muzealnej staje się on podstawowym „tekstem” w prowadzonych narracjach ekspozycyjnych. „To one ogniskują wszystkie muzealne&#13;
problemy, intelektualne dylematy, rozterki estetyczne i etyczne. Muzealnik jest obywatelem rzeczywistości&#13;
urzeczowionej” (Berent 2014: 16).&#13;
Załamanie się instytucjonalnych kontaktów, nie przekreśliło jednak kontaktów nieformalnych. Te ostatnie pozwoliły na zorganizowanie spotkania – konferencji w Muzeum Etnograficznym we Włocławku pod&#13;
nazwą: „Warsztaty Etnograficzne. Kategorie kultury ludowej – 1990 r.”. Za priorytet przyjęto swobodę wypowiedzi referentów i nieograniczoną limitem czasowym dyskusję. Chodziło o to, aby przedstawić różne stanowiska i modele uprawiania naszej dyscypliny oraz zaproponować nowe formy kontaktów i współpracy.&#13;
W konferencji uczestniczyło ponad sto osób w tym kilkadziesiąt, które miały ogromny wpływ na kreowanie&#13;
obrazu współczesnej akademickiej etnologii i antropologii kulturowej oraz muzealnictwa etnograficznego&#13;
w Polsce, m. in.: L. Stomma, A. Jackowski, J. Wasilewski, Z. Benedyktowicz, I. Kabzińska, W. Michera, S. Sikora,&#13;
E. Nowina-Sroczyńska, K. i K. Piątkowscy, Cz. Robotycki, D. Czaja, J. Szpilka, M i W. Bursztowie, M. Buchowski, J. Schmidt, A.K. Kowalski, S. Węglarz, i muzealnicy: P. Szacki, T. Baraniuk, A. Pelczyk, J. Adamczewski,&#13;
I. i J. Święchowie, I. Kotowicz Borowy, M. Kośko, M. Lipok. Cały dorobek konferencji /programowe wystąpienia i dyskusję/, którą uważa się za przełomową dla relacji muzealnictwa etnograficznego z etnologicznymi&#13;
ośrodkami naukowymi w kraju, został opublikowany (Rocznik Muzealny Włocławek 1991: 145–310; Święch&#13;
I., Święch J. 2021: 353–358). W dyskusji padły jednoznaczne deklaracje partnerskiej współpracy. Odwołam&#13;
się w tym miejscu do wypowiedzi Cz. Robotyckiego:&#13;
Uważam za fałszywą tezę rozróżniającą etnografów na tzw. muzealników i teoretyków. Twierdzę, że etnografia&#13;
jest jedna i integralna. Krótko mówiąc: w każdym miejscu można robić rzeczy mądre i niemądre. Muzealników&#13;
nie wyróżnia technika dotykania rzeczywistości. Jeśli chcę i wiem co chcę, to mogę to robić w każdym miejscu,&#13;
dlatego ten podział tak silnie zarysowany uważam za niepotrzebny i obie strony krzywdzący. Powinniśmy traktować się tak samo i z właściwym szacunkiem. Technika wykonywania pracy nie może być kryterium rozróżniającym nas między sobą (Robotycki 1991: 309).&#13;
&#13;
Kolejne podobne spotkania odbyły się w Bytomiu, 1991 r. (Śląskie Prace Etnograficzne 1992: 3–123),&#13;
w Poznaniu, 1998 r. (Wyznania i Perswazje 1999: 3–90), w Bytowie 2006 r. (Nasze Pomorze. Rocznik Muzeum&#13;
Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie 2007: 3–220) i Warszawie 2008 r. (Etnografia Nowa 2009: 3–160).&#13;
O ile przywołane powyżej konferencje w kapitalny sposób zmieniły krajowe muzealnictwo etnograficzne, m in. poprzez przełamanie tematycznego monopolu – kultury ludowej, o tyle nie przełożyły się one&#13;
na nowe programy studiów etnograficznych, uwzględniających potrzeby kadrowe tegoż muzealnictwa.&#13;
&#13;
W poszukiwaniu nowych dróg współpracy&#13;
Stowarzyszenie Muzeów na Wolnym Powietrzu w Polsce zorganizowało Ogólnopolską Konferencję Muzeologiczną pt. Współczesne problemy zarządzania w muzeach. Edukacja, dobór kadr, 27 luty – 1 marca&#13;
2023 r. Sierpc. Do Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu zaproszono przedstawicieli wszystkich krajowych&#13;
muzeów na wolnym powietrzu, specjalistycznych etnograficznych muzeów pawilonowych oraz ważniejszych działów etnograficznych, znajdujących się w strukturach wielodziałowych muzeów pawilonowych.&#13;
17&#13;
&#13;
�Ponadto zaproszono do wystąpień konferencyjnych przedstawicieli wszystkich ośrodków akademickich,&#13;
kształcących studentów w zakresie etnologii i antropologii kulturowej.&#13;
Organizatorzy konferencji chcieli uzyskać odpowiedź od przedstawicieli ośrodków akademickich na&#13;
dwa pytania: dlaczego mimo zgłaszanych ofert zatrudnienia, absolwenci etnologii nie podejmują pracy&#13;
w muzeach oraz jakie kursy i w jakim zakresie są prowadzone w programie studiów, które przydatne są&#13;
w praktyce muzealnej? Chodziło w szczególności o muzealnictwo, historię etnografii, etnografię Polski,&#13;
ludową wizję świata. Muzealnicy zaś, w ramach dyskusji mieli przedstawić swoje minimalne oczekiwania&#13;
od absolwentów studiów w zakresie etnologii i antropologii kulturowej.&#13;
Zaprezentowane wystąpienia i głosy w dyskusji nie napawały optymizmem. I tak w programach kształcenia tzw. „przedmioty muzealne” w większości ośrodków są kursami nie wchodzącymi do obowiązkowego&#13;
kanonu, zaś praktyki badań terenowych sprowadzone są do niezbędnego minimum. W takiej sytuacji osiągnięcie podstawowego znawstwa, niezbędnego do poruszania się po muzealnych „magazynach przeszłości”,&#13;
będących jednocześnie kluczem do zrozumienia całej wielkiej współczesnej transformacji kulturowej wsi&#13;
i miast w Polsce, jest w zasadzie wykluczona. W efekcie łatwiej jest nowym adeptom muzealnictwa etnograficznego udokumentować współczesne subkultury, niż współczesną złożoność kulturową wsi5. Muzealnicy&#13;
zwracali uwagę na epatowanie przez młodych etnologów swoją wrażliwością i przekonaniem, że ich intuicja&#13;
jest wystarczającym instrument do nieomylnego interpretowania zjawisk. Jeśli nie są to odosobnione przypadki, to ponieśliśmy dydaktyczną klęskę! Antropologiczną ideę otwartości na świat i zachwytu nad jego&#13;
niezwykłością, zastąpiliśmy zajmowaniem się wyłącznie sobą, „auto-erotyczną fiksacją? badaniem siebie,&#13;
doglądaniem siebie, rozpaczliwą próbą przebicia muru, rozdarcia całunu grobowej izolacji?” (Bartoś 2023:25).&#13;
Konferencja sierpecka unaoczniła skalę problemu i potrzebę szybkich działań. Nowe formy partnerskiej&#13;
współpracy z ośrodkami akademickimi muzea muszą zbudować w oparciu o dwa filary – potencjał badawczy zespołu pracowników merytorycznych oraz potencjał promocji osiągnięć nauki. I tak:&#13;
1. Obecnie większość projektów badawczych realizowana jest w ramach uzyskiwanych grantów. Reżimy terminowe sprawiają, że budowanie zespołu, którego członkowie przekroczyli próg „głębokiego wtajemniczenia” w podejmowanym zagadnieniu, jest bardzo trudne. Takimi osobami są pracownicy działalności&#13;
podstawowej w muzeach. Duża ich część to specjaliści z ogromną, szczegółowa wiedzą, osadzonych doskonale w tzw. terenie. Ich przydatność na każdym etapie badań byłaby nie do przecenienia. Atutem są&#13;
też spore umiejętności organizacyjne muzealników. Niestety osoby takie są najczęściej nieznane w świecie&#13;
akademickim. Potrzebne jest zatem ogólnodostępne zestawienie pracowników muzeów, posiadających&#13;
stopień naukowy z krótką charakterystyką ich osiągnięć i specjalności. Wydaje się, że takiego zadania&#13;
mógłby podjąć się w skali całego kraju się NIM, ale też branżowe stowarzyszenia muzealne lub same muzea&#13;
na swoich stronach internetowych.&#13;
2. Większość dużych, w szczególności zaś międzynarodowych akademickich projektów badawczych, opatrzona jest też klauzulą szerszej popularyzacji wyników badań, ponieważ finalne naukowe dzieła ze&#13;
względu na hermetyczność prowadzonych w nich rozważań, zawężają odbiór niewątpliwych osiągnięć do&#13;
wąskiego grona uczonych. Wystawy muzealne stanowią nieocenioną wręcz formułę dla takich właśnie&#13;
działań. Doświadczenia i opinie zachwytu akademików przy tego typu realizacji, potwierdzają olbrzymi&#13;
potencjał muzeów w tym zakresie6.&#13;
Pozostaje odpowiedzieć jeszcze na pytanie: jakie korzyści przyniesie muzealnictwu taka współpraca?&#13;
Zacznijmy zatem od tych wymiernych:&#13;
1. Tworzenie nowych kolekcji, inspirujące kreacje wystawiennicze i programy edukacyjne.&#13;
2. Uzupełnienie sprzętu wystawienniczego.&#13;
Na brak rzetelnych badań i tekstów w tym zakres zwraca uwagę Andrzej Leder. Pisze on: „Większość Polaków mieszka dziś&#13;
w przestrzeni miejskiej, znikoma część pracuje na roli. A jednak folwarczne zmagania chłopa z panem nadal określają&#13;
wyobraźnię tego mieszczańskiego społeczeństwa. … Brak tekstów kultury, które dadzą naszej wyobraźni oparcie w nowoczesności, będzie nas skazywał na to że, pozostaniemy tym dziwnym tworem: chłopskim pniem, porośniętym pańskim&#13;
mchem.” (Leder 2018: 102). Wiele też tekstów przedstawianych jako naukowe rozważania, przypomina bardziej dziennikarskie przekazy i reportaże, lub pisarstwo, niestety mocno odległe od poziomu wrażliwości etnograficznej i antropologicznej&#13;
Tadeusza Redlińskiego, Konopielka, 1973, lub Wiesława Myśliwskiego, Traktat o łuskaniu fasoli, 2007, czy też: W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy, 2022.&#13;
6&#13;
Przywołam tu przykładowo międzynarodowy projekt badawczy „HERA” – „Religijność przeżywana” Kierownik tego projektu prof. dr hab. Anna Niedźwiedź, z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ zatrudniła do polskiej jego części&#13;
muzealników i to zarówno do prac badawczych jak i realizacji wystaw muzealnych propagujących szeroko wyniki badań.&#13;
5&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
�3. Możliwości pozyskiwania kolejnych grantów badawczych.&#13;
4. Bonusy finansowe dla pracowników muzeum uczestniczących w grancie.&#13;
Drugą grupę stanowią korzyści, które określiłbym jako ideowe. Należy w tym miejscu przed wszystkim&#13;
wymienić:&#13;
1. Zdobywanie i utrwalanie umiejętności naukowych procedur muzealników.&#13;
2. Tworzenie liderów pracy naukowej w muzeum i atmosfery potrzeby takiej pracy.&#13;
3. Uzyskiwanie stopni naukowych przez muzealników.&#13;
&#13;
Epilog&#13;
W 2019 r. etnologia i antropologia kulturowa została wykreślona z listy dyscyplin naukowych w naszym&#13;
kraju. W różnych formach protestów przeciw tej niezrozumiałej decyzji całe nasze środowisko akademickie&#13;
zamanifestowało wyjątkową zgodność poglądów. Zabiegi te jednak nie przyniosły pożądanych rezultatów.&#13;
Z inicjatywy prof. J Barańskiego, udało się uzyskać zgodę na spotkanie z Włodzimierzem Bernackim&#13;
– Sekretarzem stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki i Pełnomocnikiem Rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego oraz profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W pierwszym spotkaniu&#13;
uczestniczył również prof. J. Święch i prof. M. Brocki. Starannie przygotowany do rozmów Pan minister&#13;
przedstawił statystykę kadry naukowej etnologów i antropologów kulturowych w krajowych ośrodkach akademickich i naukowych instytucjach na tle statystyk innych dyscyplin naukowych. Porównanie to nie wyglądało korzystnie dla naszej sprawy. Umówiliśmy się, że na kolejne spotkanie przyniesiemy uzupełnione&#13;
dane, bowiem nie znaleźliśmy na przedstawionej liście, kilku nazwisk z mniejszych ośrodków akademickich.&#13;
Jednak nawet ta korekta nie podniosła znacząco statystyki. Postanowiliśmy zatem, że w przygotowanym&#13;
zestawieniu, ujmiemy wszystkich etnologów pracujących w polskich muzeach, które w statutowych zapisach&#13;
są przecież placówkami naukowo-oświatowymi i stanowią bezpośrednie zaplecze ośrodków akademickich.&#13;
Pan minister długo studiował listę i w końcu, męczącą ciszę przerwała uwaga: tak, to jest istotny argument.&#13;
Trzecie spotkanie, odbyło się w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ z udziałem Dyrekcji&#13;
Instytutu i miało charakter informacyjny. Dotyczyło ewentualnych kolejnych procedur, związanych z powoływaniem Rady Dyscypliny Nauki Etnologii i Antropologii Kulturowej w Uniwersytecie Jagiellońskim.&#13;
11 października 2022 r. podpisano nowe rozporządzenie Ministerstwa Edukacji i Nauki w sprawie wykazu&#13;
dyscyplin naukowych w Polsce. Etnologia i antropologia kulturowa po blisko trzyletniej przerwie powróciły&#13;
na tą listę, a mówiąc w pewnym uproszczeniu, dzięki muzealnictwu etnograficznemu.&#13;
Na pytanie zawarte w tytule niniejszego artykułu: „Czy etnografię będziemy uprawiali tylko w muzeach etnograficznych?”, należy odpowiedzieć: byłoby bardzo źle gdyby ośrodki akademickie odcięły się od&#13;
swojego naturalnego szerokiego zaplecza. O jego ogromnym potencjale wspomniano powyżej. Konieczne&#13;
jest zatem wypracowanie jak najszybciej nowych programów studiów etnograficznych, które uwzględnią&#13;
potrzeby muzeów etnograficznych. Może to być formuła specjalizacji, bądź system dłuższych praktyk muzealnych. Doświadczenia systemu stypendialnego „Praxis” związanego z półrocznymi praktykami w wybranych muzeach, okazały się nadspodziewanie dobre. 40% uczestniczących w nich studentów podjęło stałą&#13;
pracę w muzeum, w którym odbywali praktyki.&#13;
Streszczenie&#13;
Muzealnictwo etnograficzne w Polsce nie zaistniałoby bez uwierzytelniającego wsparcia etnografii akademickiej. Do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia ośrodki uniwersyteckie kształciły etnografów&#13;
przygotowanych do pracy muzealnej. Te ścisłe kontakty i współpraca zaczęły się załamywać w latach osiemdziesiątych XX w. O ile nowe inicjatywy obustronnie korzystnej współpracy z przełomu XX i XXI w.&#13;
zmieniły polskie muzealnictwo etnograficzne m.in. poprzez przełamanie tematycznego monopolu – kultury&#13;
ludowej, o tyle nie stworzono w programach studiów etnograficznych specjalności muzealnictwa etnograficznego. W dłuższym przedziale czasu antropologia kultury może utracić swoje naturalne zaplecze, będące&#13;
fundamentem utrzymania etnologii i antropologii jako dyscypliny naukowej.&#13;
Słowa klucze: etnografia, antropologia kultury, muzealnictwo etnograficzne&#13;
19&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Benedyktowicz, Z., Robotycki, Cz., Stomma, L., Tomicki, R., Wasilewski, J.&#13;
(1980). Antropologia kultury w Polsce – dziedzictwo, pojęcia, inspiracje. Materiały do Słownika. „Polska Sztuka&#13;
Ludowa” , nr 1, s. 47–60.&#13;
Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa, C.&#13;
(1926). Wskazówki dla zbierających przedmioty dla Muzeum Etnograficznego Uniwersytetu Stefana Batorego&#13;
w Wilnie. Wilno, Wydawnictwo „Zorza”.&#13;
(1933). Zakład Etnologii Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, „Balticoslavia”, t. 1, s. 76–98.&#13;
Berent, E.&#13;
(2014). Wprowadzenie. W: Berent E. (red.), Mom jo skarb. Pamięć rzeczy w tradycjach dolnośląskich. Wrocław, Agencja Wydawnicza „ARGI”&#13;
Bujak, J.&#13;
(1971). Znaczenie regionalizmu i krajoznawstwa dla rozwoju muzeów i zbiorów etnograficznych, „Zeszyty&#13;
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne”, z. 5, s. 76–108.&#13;
Bujak, J.&#13;
(1975). Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Prace Etnograficzne”, z. 8, s. 39–41.&#13;
Dziekoński, T.&#13;
(1963). Profesor dr Eugeniusz Frankowski, „Lud”, t. 48, s. 66–68.&#13;
„Etnografia Nowa”&#13;
(2009). Nr 1, s. 3–160.&#13;
Frankowski, E.&#13;
(1926). Muzeum etnograficzne. W: Pięćdziesięciolecie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, Warszawa,&#13;
s. 55–56.&#13;
Kutrzeba-Pojnarowa, A.&#13;
(1963). Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu Frankowskim, „Etnografia Polski”, t.7, s. 425–435.&#13;
Leder, A.&#13;
(2018). Ile w Polaku chłopa, a ile szlachcica. „Polityka. Pomocnik Historyczny” nr 5, s. 102.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1925). Regionalizm wobec etnografii, „Ziemia”, s. 11–16.&#13;
(1928). Etnografja w Muzeach Regionalnych, Warszawa, Wydawnictwo „Nasza Drukarnia”.&#13;
„Nasze Pomorze. Rocznik Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie”.&#13;
(2007). Nr 9, s. 3–220&#13;
Piłsudski, B.&#13;
(1914–1921). W sprawie Muzeum Tatrzańskiego. (O urządzeniu działu ludoznawczego), „Rocznik Podhalański”, t.1, s. 147–188.&#13;
„Rocznik Muzealny Włocławek”&#13;
(1991). T.4, s. 145–310.&#13;
„Śląskie Prace Etnograficzne”&#13;
(1992). T. 2, s. 3–123.&#13;
Święch, I., Szacki, P.&#13;
(1990). Badania inwentaryzacyjne. Założenia i realizacja, „Rocznik Muzealny Włocławek”, t. 3, s.24-51.&#13;
Święch, J., Tubaja, R.&#13;
(2001). Szkoły i kierunki w etnologii a muzealnictwo etnograficzne w Polsce. W: Jasiewicz Z., Karwicka T.,&#13;
(red.), Przeszłość etnologii polskiej w jej teraźniejszości, Poznań, Wydawnictwo M-Druk, s. 135–142.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
�Święch, J.&#13;
(2020). Muzeum Etnograficzne – nauka czy park rozrywki. W: Barańska K., Murzym-Kupisz M., Święch J.,&#13;
(red.), Muzea na wolny powietrzu. Antycypacje, Kolbuszowa, Wydawnictwo „Historia Iagellonica”, s. 203–214.&#13;
Święch, I., Święch, J.&#13;
(2021). Włocławska konferencja Warsztaty Etnograficzne 1990. Radość i dziwienie się wraz z Ludwikiem&#13;
Stommą, „ PSL Konteksty, nr 1-2, s. 353–358.&#13;
„Wyznania i Perswazje”&#13;
(1999). T. 1, s. 3–90.&#13;
Znamierowska-Prȕfferowa, M.&#13;
(1968). Polskie muzealnictwo etnograficzne w okresie 25-lecia PRL, „Lud”, t. 53, s. 419–450.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
��Katarzyna Waszczyńska1&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytet Warszawski&#13;
&#13;
NIEŁATWA KOEGZYSTENCJA.&#13;
MUZEA REGIONALNE A KOLEKCJONERZY ETNOGRAFIKÓW&#13;
NA KURPIOWSZCZYŹNIE&#13;
&#13;
W piramidzie wartości muzealnych obiekty etnograficzne znalazły się na trzeciej pozycji od dołu i na&#13;
sześć możliwych (Bergeron 2020: 200). Nie oznacza to jednak braku zainteresowania nimi, mimo faktu, że&#13;
pierwsze muzea etnograficzne na ziemiach polskich były organizowane w XIX w. (Barańska 2004: 46, 52).&#13;
Z kolei dookreślenie celów i misji tworzenia takich zbiorów nastąpiło dopiero w latach 20. i 30. XX w.2.&#13;
Jedną z osób zaangażowanych w te działania był Kazimierz Moszyński (1928: 98–170), inną Maria Znamierowska-Prüfferowa, która apelowała: „Dopomóżcie w ratowaniu ginących zabytków kultury ludowej! Dopomóżcie w rozumnem, celowem gromadzeniu i ochranianiu wytworów ludu wiejskiego!” (Znamierowska-Prüfferowa 1932: 1). Powstające wówczas muzea, w których znajdowały się zbiory etnograficzne określano&#13;
jako muzea regionalne, podkreślając ich bliski związek z terenem, w którym (i dla którego) działały. Tak&#13;
zapoczątkowany rozwój muzealnictwa etnograficznego przerwała II wojna światowa, dokonując zniszczenia dużej części zbiorów (Barańska 2004: 57). Po wojnie podjęto się ich odtworzenia, a jednostki muzealne&#13;
upaństwowiono i wprowadzono rozróżnienia na muzea centralne i okręgowe3. Z powyższego można wnosić,&#13;
że gromadzenie obiektów etnograficznych, będących „świadectwem jakiejś kultury i jakiejś społeczności&#13;
w określonym momencie historii” (Bergeron 2020: 201) jest domeną tylko jednostek muzealnych. Tak jednak nie jest. Zbiory takie można odnaleźć w wielu izbach regionalnych4. Zainteresowani nimi byli i są również kolekcjonerzy. Co więcej, prowadzona szczególnie przez tych ostatnich działalność zbliżona jest do&#13;
tej muzealnej: nie tylko poszerzają swoją kolekcję, lecz także ją udostępniają zwiedzającym. Jednak relacje&#13;
kolekcjonersko−muzealne nie zawsze są oczywiste, szczególnie kiedy funkcjonują na jednym terenie.&#13;
Celem artykułu jest charakterystyka takiej sytuacji z obszaru Kurpiowszczyzny. W pierwszej części&#13;
zostaną przybliżone tutejsze jednostki muzealne i izby regionalne oraz wybrani zbieracze-kolekcjonerzy&#13;
etnografików, a w drugiej będą poddane refleksji ich relacje i wskazane możliwe przyczyny, które sprawiają,&#13;
że ich koegzystencja została określona w tytule jako niełatwa.&#13;
&#13;
Zbiory obiektów etnograficznych&#13;
Kurpiowszczyzna to region etnokulturowy, który wyznaczają rzeki: Pisa na wschodzie, Narew na południu, Orzyc i Omulew na zachodzie oraz dawna granica między Prusami a Rzeczpospolitą na północy. W tak&#13;
zarysowanym obszarze znajdują się: jedno muzeum, które do 1998 roku było okręgowym − Muzeum Kultury&#13;
Kurpiowskiej oraz dwa muzea na wolnym powietrzu: Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętmika&#13;
w Nowogrodzie i Zagroda Kurpiowska w Kadzidle. Warto przyjrzeć się im bliżej, ale nie tylko synchroniczKontakt: k.waszczynska@uw.edu.pl.&#13;
Warto dodać, że wówczas uznano za wzorcowe Muzeum Tatrzańskie (Midura 2001: 116), ale nie to powołane na przełomie XIX i XX w., ale to otwarte w 1922 r. i kierowane przez Juliusza Zborowskiego.&#13;
3&#13;
Muzea okręgowe zaczęto organizować pod koniec lat 50. XX w. i w wielu przypadkach były to przekształcone dawne&#13;
muzea regionalne (Ptaśnik 1964: 64). Po reformie administracyjnej 1975 r. muzea okręgowe organizowano w każdym&#13;
z 49 województw.&#13;
4&#13;
Marian Pokropek dowodzi, że izby regionalne rozpowszechniły się po II wojnie światowej (Pokropek 1980: 8).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�nie, lecz także diachronicznie. Uwzględnienie historii zbiorów kurpiowskich ujawnia bowiem, że takich&#13;
jednostek było więcej niż te wymienione. I tak, w miejscowości Szelków nad Orzycem (czyli już na ziemi&#13;
kurpiowskiej), w 1897 r. powstało jedno z pierwszych w Królestwie Polskim muzeów wiejskich o charakterze etnograficznym i rolniczym (Kielak 2012: 122). Jego inicjatorem i organizatorem był komisarz do&#13;
spraw włościańskich powiatu makowskiego I.G. Poprużenko5, a siedzibą miejscowy Urząd Gminy6. Zbiory&#13;
liczyły ok. 100 obiektów, a były wśród nich: „stroje ludowe najbliższej okolicy, narzędzia rolnicze, sprzęty&#13;
domowe. Znalazły się tam również ciekawostki i okazy z krajów egzotycznych” (Kielak 1996: 186). Niestety muzeum to nie przetrwało I wojny światowej. Kolejną inicjatywę muzealną było zorganizowane już&#13;
w Ostrołęce Muzeum Puszczańskie. Powstało ono w 1912 r., w ramach Oddziału Ostrołęckiego Polskiego&#13;
Towarzystwa Krajoznawczego. Warto dodać, że część zbiorów została przekazana przez Adama Chętnika&#13;
(etnografa i muzealnika kurpiowskiego) i pochodziła z jego prywatnej kolekcji. W muzeum tym gromadzono&#13;
obiekty etnograficzne, związane z kulturą materialną Kurpiów oraz zabytki archeologiczne, historyczne&#13;
i przyrodnicze (por. Kielak 1996: 188). Podobnie jak w przypadku Szelkowa muzeum to nie przetrwało&#13;
I wojny światowej7.&#13;
W 1927 r. otwarto jedno z pierwszych muzeów na wolnym powietrzu – Muzeum Kurpiowskie w Nowogrodzie nad Narwią. Inicjatorem jego powołania był, wspomniany już, Adam Chętnik8. Zbiory liczyły&#13;
ok. 3000 tys. obiektów w dwóch działach: etnograficznym i przyrodniczym. Warto dodać, że 2/3 z nich pochodziło z prywatnej kolekcji Chętnika9, a samo Muzeum działało w ramach Towarzystwa Krajoznawczego.&#13;
II wojna światowa przyniosła zniszczenie muzeum i zbiorów10. Po jej zakończeniu rozpoczął się długi proces&#13;
odbudowy, wspierany m.in. przez Muzeum Regionalne w Łomży. W 1958 r., w jego ramach przygotowano&#13;
wystawę dotyczącą tradycyjnego rolnictwa kurpiowskiego, którą następnie przeniesiono do Nowogrodu,&#13;
dając tym samym początek kurpiowskiemu muzeum na wolnym powietrzu. Ponownej organizacji muzeum patronował Adam Chętnik11. Od lat 60. XX w. zaczęto przenosić lub rekonstruować budynki mieszkalne i gospodarcze z terenu środkowej i wschodniej Kurpiowskiej Puszczy Zielonej i prezentować w nich&#13;
przedmioty codziennego użytku z tych terenów. Po śmierci Chętnika w 1967 r., placówka przyjęła oficjalnie&#13;
nazwę: Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie12.&#13;
Wymienione Muzeum Kultury Kurpiowskiej, mające swoją siedzibę w Ostrołęce to z kolei jednostka&#13;
powołana w 1975 r. jako Muzeum Okręgowe w Ostrołęce. Założeniem muzeów okręgowych była ich wielodziałowość (Ptaśnik 1964: 57). W jednostce ostrołęckiej zorganizowano, pod koniec lat 70. XX w., cztery&#13;
działy odpowiadające za zbiory: archeologiczne, etnograficzne, historyczne i sztuki13. Dział etnograficzny&#13;
opiekował się gromadzonymi obiektami pochodzącymi przede wszystkim z terenów Puszczy Zielonej&#13;
i Puszczy Białej, a także z pogranicza kurpiowsko-mazurskiego. Wśród nich znalazły się narzędzia rolnicze,&#13;
rzemiosło wiejskie (wyroby plecionkarskie, garncarskie, bednarskie oraz ciesielskie i stolarskie, np. meble),&#13;
sprzęty związane z zajęciami takimi jak: bartnictwo, pszczelarstwo, tkactwo, rybołówstwo itd., a także tkaniny i ubiory odświętne, przede wszystkim kobiece, z ich dodatkami: koronkami i haftami. Zgromadzono&#13;
również przykłady plastyki obrzędowej i twórczości ludowej. Początkowo liczba zbiorów etnograficznych&#13;
szacowana była na 1400 obiektów, obecnie14 przekroczyła 3300, w tym znajduje się kolekcja ok. 700 wyciZostał mianowany na to stanowisko w 1894 r. (Mianowania „Kurier Poranny”, 1894, nr 333, 3).&#13;
Informacja za: http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2662; dostęp: 15.12.2023 r.&#13;
7&#13;
Informacja za: http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2295; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
8&#13;
Muzeum zostało zorganizowane na działce zakupionej przez małżeństwo Zofię i Adama Chętników w 1919 r. W jego&#13;
budowę i organizację byli zaangażowani miejscowi rzemieślnicy, rolniczy i rybacy należący do miejscowego oddziału Towarzystwa Krajoznawczego, którego założycielem i prezesem był Chętnik. Otwarcie muzeum odbyło się w ramach Towarzystwa (Kurpiowskie… 1969: 21).&#13;
9&#13;
Chętnik rozpoczyna swoją aktywność zbieracza ok. 1909 r. i gromadzi je w domu ojca – Wincentego Chętnika. W latach&#13;
1911–1913 przekazał część zbiorów tworzącym się wówczas jednostkom muzealnym w Łomży i wspomnianemu Muzeum Puszczańskiemu w Ostrołęce. Zbiory te w czasie I wojny światowej zostały rozproszone i zginęły. Po wojnie Chętnik&#13;
powraca do zbierania (Kurpiowskie… 1969: 20).&#13;
10&#13;
O szczegółach zniszczeń można przeczytać w informatorze muzealnym (Kurpiowskie… 1969: 27).&#13;
11&#13;
W działaniach tych brała również czynny udział druga żona Chętnika − Jadwiga (1912–1995) − nauczycielka, regionalistka i muzealniczka.&#13;
12&#13;
Za: Historia Muzeum – http://skansenkurpiowski.pl/wiadomosc/historia-muzeum; dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
13&#13;
Uzupełniały je: dział naukowo-oświatowy, biblioteka oraz Sala Wiktora Gomulickiego (Kielak 1982: 11–12).&#13;
14&#13;
Dane z 2021 r., pochodzą ze strony muzeum: https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
�nanek kurpiowskich. Należy dodać, że zmiana nazwy muzeum i jego reorganizacja, które nastąpiły pod&#13;
koniec XX w., mogą wskazywać na większą rolę działu etnograficznego15 niż wcześniej.&#13;
Wreszcie drugie z muzeów na wolnym powietrzu to Zagroda Kurpiowska w Kadzidle, która jest formalnie filią Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce. Ten „punkt muzealny typu skansenowskiego” zorganizowano w 1991 r. (Kielak 1990: 135). Przeniesiono tu budynki mieszkalne i gospodarskie, pochodzące&#13;
z XIX i pocz. XX w. z miejscowości Golanka, Łodziska i Tatary k/Kadzidła, dopełniając je przedmiotami&#13;
codziennego użytku, wyposażenia wnętrz oraz narzędziami. Na terenie zagrody znalazły się również: kuźnia, olejarnia, drewutnia, studnia z żurawiem, ule (w tym kłodowe)16.&#13;
Ten przegląd jednostek muzealnych należy dopełnić najmłodszą tego typu inicjatywą − Muzeum&#13;
w Dzwonnicy Myszynieckiej17, które zostało otwarte w 2018 r. Odbiega ono jednak od poprzednich swoim&#13;
charakterem − dominującymi prezentacjami multimedialnymi, które pokazują wybrane aspekty kultury&#13;
kurpiowskiej.&#13;
Jednostki muzealne to nie jedyne miejsca gromadzenia obiektów etnograficznych. Ich obecność można&#13;
odnotować również w izbach regionalnych. Marian Pokropek postrzega izby jako „nowy typ kolekcjonerstwa, czy wręcz zbiorów muzealnych” (Pokropek 1980: 8), a definiując podkreśla ich charakter prywatny&#13;
lub prywatno-społeczny oraz zróżnicowanie tematyczne, związane jednakże z historią i kulturą danej miejscowości i jej okolic (Pokropek 1980: 9). Ich powoływanie można zatem uznać za organizacyjną formę pośrednią między muzeum a zbiorami kolekcjonera. W przypadku Kurpiowszczyzny należy odnotować kilka&#13;
izb. W „Przewodniku po izbach regionalnych w Polsce” (1980) znalazły się trzy: Zbiory Regionalne i Współczesnej Sztuki Kurpiowskiej18 w Kadzidle (Pokropek 1980: 101–102), Izba Pamięci Narodowej przy Szkole&#13;
Podstawowej nr 2 im. Stanisława Staszica w Ostrołęce19 (Pokropek 1980: 161) oraz również z Ostrołęki −&#13;
Zbiory regionalne Henryka Ciszewskiego20 (Pokropek 1980: 161–162). Znajdujące się w nich zbiory etnograficzne miały zbliżony charakter. We wszystkich można było oglądać: sprzęty domowe (w tym tkackie),&#13;
narzędzia rolnicze, instrumenty muzyczne, przykłady sztuki ludowej: rzeźby, wycinanki, tkaniny, plastykę&#13;
obrzędową itd. Podobieństwem był również czas kiedy powstały − lata 70. XX w. Natomiast różne okazały&#13;
się ich dalsze losy. I tak, o Izbie Pamięci Narodowej przy Szkole Podstawowej nr 2 w Ostrołęce − brak informacji. O Zbiorach Regionalnych i Współczesnej Sztuce Kurpiowskiej w Kadzidle wiadomo tyle, że pod&#13;
koniec lat 80. XX w. część zbiorów − głównie rzeźby trafiły do ówczesnego Muzeum Okręgowego w Ostrołęce, co stało się z pozostałymi trudno jednoznacznie powiedzieć. Natomiast Zbiory regionalne Henryka&#13;
Ciszewskiego były na tyle dobrze rozpoznawalne, że po jego śmierci w 2013 r. w całości zostały przejęte&#13;
przez Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce. Biorąc powyższe pod uwagę można odnieść wrażenie,&#13;
że izby regionalne na Kurpiowszczyźnie należą do przeszłości. Nie jest to zgodne ze stanem faktycznym.&#13;
Obecnie są następujące działy: Dział Etnograficzny, w którym znalazła się pracownia archeologiczna (dawny Dział&#13;
Archeologiczny), Dział Historyczno-Artystyczny, Dział Edukacji i Promocji (https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208;&#13;
dostęp: 16.12.2023 r.). Należy też dodać, że Muzeum w Ostrołęce jest też organizatorem Pomnika Mauzoleum żołnierzu poległych w bitwie pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku (więcej patrz: https://muzeum.ostroleka.pl/?p=1245; dostęp: 16.12.2023 r.).&#13;
16&#13;
Należy dodać, że w wyniku pożaru w 2015 r. zniszczeniu uległy dwie stodoły i znajdujące się w nich zbiory rzemiosła,&#13;
warsztat stolarski, naczynia drewniane oraz środki transportu: wóz, sanie, bryczka. W 2016 r. pozyskano nowe obiekty,&#13;
mające zastąpić spalone (https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/podpalenie-bylo-przyczyna-pozaru-w-skansenie-kurpiowskim-w-kadzidle; data dostępu: 16.12.2023 r.). W 2016 r. zrekonstruowano jedną ze stodół.&#13;
17&#13;
Zarządzającym muzeum jest Urząd Miejski w Myszyńcu. Jego powołanie jest jednym z celów projektu „Ochrona dziedzictwa kulturowego poprzez renowację Bazyliki Mniejszej oraz XVIII-wiecznej Dzwonnicy w Myszyńcu wraz z zagospodarowaniem terenu − wzrost regionalnego potencjału turystycznego” realizowanego ze środków Regionalnego Programu&#13;
Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2014–2020, Oś Priorytetowa: Gospodarka Przyjazna Środowisku,&#13;
Działanie 5.3. Dziedzictwo kulturowe (https://rckkmyszyniec.pl/index.php/informacja-turystyczna/dzwonnica-myszyniecka; data dostępu: 17.12.2023 r.)&#13;
18&#13;
Organizatorem Zbiorów był ksiądz Jan Franciszek Urban, który nazywał je „Skarbcem kultury kurpiowskiej”. Na gromadzenie i prezentację zbiorów, liczących ok. 1000 obiektów przeznaczył dwie salki katechetyczne, korytarz i starą zakrystię&#13;
w kościele p.w. Świętego Ducha w Kadzidle (Braun 2012: 335).&#13;
19&#13;
Jej inicjatorkami były Halina Gałązka i Władysława Ciborowska (Pokropek 1980: 161). Brak informacji o wielkości zbiorów.&#13;
20&#13;
Henryk Ciszewski (1920–2013) był twórcą ludowym (rzeźbiarzem), działaczem regionalnym i kolekcjonerem. Swoje&#13;
zbiory (nie tylko etnograficzne, bo też numizmatyczne, historyczne, geologiczne, archeologiczne i przyrodnicze) liczące&#13;
około 400 obiektów udostępniał w regałach-gablotach i niewielkim pomieszczeniu obok swojego domu. To minimuzeum&#13;
było przez niego nazwane „Kaczeńcem” (Parzych 1991: 189).&#13;
15&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�Obecnie bowiem działają: Izba Pamięci Czesławy Konopkówny w Kadzidle − udostępniona w 1979 r.21;&#13;
Izba Pamięci Biskupa Edwarda Samsela w Myszyńcu − otwarta w 2015 r.22; Muzeum Brata Zenona w Czarni − działające od 2002 r.23. W każdym z tych miejsc obecne są obiekty etnograficzne. Czasem w wymiarze większym, czego przykładem jest Izba z Kadzidła, która odwzorowuje wnętrze chaty kurpiowskiej wraz&#13;
z jej charakterystycznymi sprzętami i zdobieniami (w tym wypadku wycinankami), a czasem mniejszym −&#13;
kiedy wykorzystywane są pojedyncze elementy odnoszące się bezpośrednio do terenu − Izba z Myszyńca.&#13;
Warto zauważyć, że to co różni działające izby od wcześniej przywołanych to fakt, że nie prezentują one&#13;
zróżnicowanych pod względem tematycznym zbiorów, ale są skoncentrowane na konkretnej postaci jako&#13;
reprezentanta danej społeczności i jej kultury.&#13;
Do tak nakreślonego obrazu jednostek zainteresowanych gromadzeniem obiektów etnograficznych&#13;
należy dodać jeszcze kolekcjonerów. Pasja kolekcjonowania nie jest niczym wyjątkowym. James Clifford −&#13;
amerykański historyk i antropolog przekonywał, że „pewien sposób &lt;&lt;gromadzenia&gt;&gt; wokół jednostki&#13;
i wokół grupy − nagromadzenie materialnego &lt;&lt;świata&gt;&gt; […] jest prawdopodobnie uniwersalny” (Clifford&#13;
2000: 235). To jednak co wyróżnia kolekcjonerów to przedmiot ich zainteresowań. Z tego powodu z grupy&#13;
osób posiadających pasję kolekcjonerską, a mieszkających na terenie Kurpiowszczyzny zostali wybrani ci,&#13;
których zbiory mają charakter etnograficzny. Do takich osób należą m.in. Antoni Tomala z Ostrołęki/&#13;
Kadzidła, Zdzisław Bziukiewicz z Wachu czy Henryk Kulesza z Lelisa. Warto krótko zaprezentować wymienionych kolekcjonerów i ich zbiory. I tak, Antoni Tomala to ponad 80-letni mężczyzna urodzony w Kutnie, którego los związał najpierw z Łowiczem24, potem Białymstokiem25, aż wreszcie z Ostrołęką, w której&#13;
podjął pracę i założył rodzinę. Jego pasja kolekcjonerska początkowo dotyczyła znaczków, pudełek od&#13;
zapałek, różnych przedmiotów metalowych, które gromadził w garażu w Ostrołęce. Pozbył się ich jednak&#13;
i zainteresował przedmiotami codziennego użytku, które wykorzystywano na Kurpiach oraz narzędziami&#13;
i maszynami rolniczymi. Swoje zbiory umieścił na kupionej w Kadzidle działce oraz w piwnicy postawionego przez siebie domu. Ich liczba to 1860 sztuk, a każdy z obiektów otrzymał swoją etykietkę i został&#13;
opisany. Tworzenie dokumentacji było związane z jednej strony z zainteresowaniami kolekcjonera:&#13;
[…] zbieram po Kurpiach różne rzeczy, dla mnie ciekawe co do czego służyło, jak działało, jak było nazywane. Zbieram te rzeczy, bo giną, a ja chcę pokazać, że były. A te usłyszane opowieści nagrywam na dyktafon, a potem na kartkę&#13;
zapisuję26&#13;
&#13;
a z drugiej z wymogami stawianymi zbiorom, które mają być wpisane do wykazu muzeów27. Antoni&#13;
Tomala uzyskał taki wpis w 2014 r., od tego czasu funkcjonowały one pod nazwą „Prywatne Muzeum&#13;
Inicjatorką i organizatorką Izby była Czesława Konopkówna (1925–1993) − wycinankarka. Warto dodać, że Izba w Kadzidle nawiązywała do wystroju Izby z Tatar, który Konopkówna przygotowała na konkurs na wnętrze chaty kurpiowskiej,&#13;
ogłoszony w 1949 r. przez Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz Warszawski Urząd Wojewódzki. Miejsce to funkcjonowało&#13;
do 1969 r. i pożaru, który zniszczył dom. Nowa Izba została zaaranżowana w zakupionym przez krewnych wycinankarki −&#13;
Tadeusza i Stanisławę Konopków drewnianym domu w Kadzidle. Państwo Konopkowie byli również zaangażowani w prace&#13;
organizacyjne, a po otwarciu Izby w 1979 r., stali się jej opiekunami. Po śmierci Czesławy Konopkówny w 1993 r., Izba&#13;
przyjęła jej imię, a we wnętrzu pojawiła się wystawa poświęcona wycinankarce.&#13;
22&#13;
Głównymi inicjatorami i założycielami Izby byli Stefania i Janusz Prusaczyk z Myszyńca (więcej patrz: Waszczyńska&#13;
2018: 243−256).&#13;
23&#13;
Muzeum zostało zainicjowane przez księdza Wacława Nowackiego − proboszcza kościoła p. wez. Poczęcia NMP w Czarni i upamiętnia postać franciszkanina brata Zenona Żebrowskiego (1898–1982). Zlokalizowane jest w pomieszczeniach&#13;
dawnej plebanii. We wnętrzach łączona jest historia i kultura lokalna, nawiązująca do jego kurpiowskiego pochodzenia&#13;
z kulturą miejsca, w którym prowadził działalność − Japonią (https://to.com.pl/muzeum-brata-zeno-w-czarni/ga/6217914/&#13;
zd/9679916; dostęp: 17.12.2023). Ta dwoistość sprawiła, że zaczęto używać nazwy Muzeum Kultury Polsko-Japońskiej (zapis&#13;
nazwy zgodny z oryginałem) (Bis, Jóźwiak, B. Kielak, N. Kielak, Pędzich br: 20) .&#13;
24&#13;
Należał tu przez kilka lat do zespołu folklorystycznego (rozmowa z A. Tomalą, .06.2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
25&#13;
Zdobywał tu wykształcenie budowlane i został inżynierem (rozmowa z A. Tomalą, .06.2012, nagranie i transkrypcja&#13;
w archiwum autorki).&#13;
26&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z A. Tomalą, .07. 2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
27&#13;
Wykaz muzeów jest prowadzony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale nie jest tożsamy z Państwowym Rejestrem Muzeum. Wpisane do niego jednostki muzealne są powoływane przez osoby prywatne lub organizacje nie&#13;
posiadające osobowości prawnej, decyduje o nim zinwentaryzowanie zbiorów i posiadany regulamin lub statut.&#13;
21&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
�&lt;&lt;Tomala&gt;&gt;”. Warto dodać, że w 2006 r. kolekcjoner otrzymał nagrodę − „Kurpika”28 za popularyzację regionu kurpiowskiego i jego kultury. Stan zdrowia Tomali sprawił, że pod koniec pierwszej dekady XXI w.29&#13;
był zmuszony sprzedać działkę z domem oraz zbiorami. Nowi właściciele nie byli jednak zainteresowani&#13;
opieką nad Prywatnym Muzeum „Tomala”. W tej sytuacji cześć zbiorów trafiła do prywatnego muzeum&#13;
Zdzisława Bziukiewicza. Co stało się z Pozostałymi? – Nie wiadomo30.&#13;
Kolejny kolekcjoner − Zdzisław Bziukiewicz − to Kurp urodzony w 1965 r., mieszkający w Wachu ze&#13;
swoją rodziną, w gospodarstwie po rodzicach. Z wykształcenia jest technikiem ekonomistą, ale to umiejętność obróbki bursztynu, której nauczył się od rodziców: Stanisława i Marianny Bziukiewiczów zadecydowała,&#13;
że został twórcą ludowym31. To również działacz regionalny i propagator wiedzy o Kurpiowszczyźnie32.&#13;
Jak sam o sobie mówił: ja z zamiłowania historyk jestem. Zawsze mnie historia interesowała, a ta najbliższa&#13;
tak samo33. Zbieranie przedmiotów i narzędzi wychodzących z użytku oraz organizacja muzeum, w którym&#13;
można je pokazać było konsekwencją tych zainteresowań. Na muzeum kolekcjoner wykorzystał przestrzeń&#13;
nieczynnej stodoły, w której prezentuje zbiory tematycznie, zgodnie z pracami wykonywanymi w kurpiowskim gospodarstwie rolnym, uzupełnione przykładami tkanin, kurpiowskich ubiorów odświętnych, mebli,&#13;
różnego rodzaju naczyń czy plastyki obrzędowej. Z kolei większe narzędzia, maszyny rolnicze, środki transportu itd. pokazuje na zewnątrz − w obrębie gospodarstwa. Warto dodać, że oprócz artefaktów, w zbiorach&#13;
znajdują się materiały archiwalne i publikacje dotyczące Kurpiowszczyzny. Muzeum zostało udostępnione&#13;
1 kwietnia 2009 r.34 Od tego czasu trwa nieustanna praca nad powiększaniem zbiorów (dzisiaj [2023 r.] jest&#13;
ich już kilka tysięcy) i ich eksponowaniem. Kolekcjoner wkłada również dużo wysiłku w zabezpieczanie ich&#13;
stanu, prowadzenie dokumentacji (w tym fotograficznej) i inwentaryzacji zbiorów. Wszystkie te zabiegi służyły celowi, by wpisać zbiory jako Muzeum Kurpiowskie w Wachu do Wykazu muzeów, co też nastąpiło.&#13;
Zdzisław Bziukiewicz prowadzi muzeum razem z żoną − Laurą35. Razem też prowadzą lekcje muzealne&#13;
i warsztaty, dla których przestrzenią i oparciem merytorycznym są zbiory etnograficzne. Małżeństwo Bziukiewiczów za swoją działalność twórczą oraz popularyzatorską wielokrotnie było nagradzane36.&#13;
Wreszcie Henryk Kulesza − Kurp, urodzony w 1950 r. w Olszynach, historyk, działacz regionalny, śpiewak. Od 1976 r. związany zawodowo37 i rodzinnie z Lelisem. W połowie lat 90. XX w. zaangażował się&#13;
w organizację Ośrodka Etnograficznego38. Warto dodać, że inicjatywa ta miała poparcie władz lokalnych39,&#13;
które przekazały na ten cel budynek należący do gminy (Ogniewska 2012: 6). Pod koniec 1997 r. odbyło&#13;
się uroczyste otwarcie wystawy poświęconej wyposażeniu tradycyjnej chaty kurpiowskiej: małej i dużej&#13;
izby, alkierza, sieni40. Pan Henryk aranżując je wykorzystał własne zbiory (m.in. przekazał warsztat tkacki&#13;
Jest to nagroda Prezesa Związku Kurpiów przyznawana rokrocznie od 2001 r. za ochronę dziedzictwa kulturowego,&#13;
budzenie tożsamości i pracę na rzecz rozwoju regionu kurpiowskiego.&#13;
29&#13;
Informacja od Zdzisława Bziukiewicza (.12.2023 r.)&#13;
30&#13;
Należy dodać, że muzeum nie zostało wykreślone z Wykazu muzeów MKiDN, ani też nie nastąpiła zmiana co do jego&#13;
opiekuna (https://bip.mkidn.gov.pl/pages/rejestry-ewidencje-archiwa-wykazy/wykaz-muzeow.php; dostęp: 20.12.2023 r.).&#13;
31&#13;
Od 1995 r. Zdzisław Bziukiewicz należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.&#13;
32&#13;
Prowadzi intensywną działalność popularyzatorską także w przestrzeni wirtualnej − www.kurpie.com.pl. Warto dodać,&#13;
że była to jedna z pierwszych stron prowadzona przez twórcę ludowego (więcej patrz: Waszczyńska 2010: 163–178).&#13;
33&#13;
Rozmowa P. Strojnowskiego z Z. Bziukiewiczem, .07. 2011, Wach, transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
34&#13;
Więcej na temat muzeum patrz: Braun, Braun 2022: 117−132, Waszczyńska 2014: 341−361.&#13;
35&#13;
Laura Bziukiewicz również jest twórczynią ludową. Zajmuje się koronką-frywolitką.&#13;
36&#13;
Zdzisław Bziukiewicz otrzymał m.in. Kurpika w 2005 r., Nagrodę Wójta Gminy Kadzidło w 2009, ale też Odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej” w 2014 czy Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości 2018. Z kolei Laura Bziukiewicz&#13;
otrzymała m.in. Kurpika w 2021 r, Nagrodę Wójta Gminy Kadzidło (2013), Medale Pro Mazovia (2013 i 2019), Nagrodę&#13;
Specjalną Ministra Kultury i Sztuki (2013 i 2020).&#13;
37&#13;
Pan Henryk był nauczycielem historii w szkole w Lelisie; od 1995 r. uczył w tutejszym Liceum ekonomicznym, a po&#13;
przejściu na emeryturę, w latach 2003–2006 na pół etatu w Zespole Szkół im. Kardynała Stefan Wyszyńskiego w Lelisie&#13;
[rozmowa z H. Kuleszą, 5.07.2009, Lelis, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki].&#13;
38&#13;
Drugą osobą odpowiedzialną za organizację była Anna Ogniewska − wówczas dyrektor Gminnego Ośrodka Kulturalno-Oświatowego w Lelisie.&#13;
39&#13;
Decyzja na ten temat zapadła 21 sierpnia 1996 r. (Ogniewska 2012: 6).&#13;
40&#13;
Dokładny jej tytuł brzmiał: „Wnętrza chaty kurpiowskiej”, a otwarcie odbyło się 12 października 1997 r. (Ogniewska&#13;
2012: 6).&#13;
28&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�teściowej – Marianny Sadłowskiej) oraz to, co zebrał współpracując z uczniami. Na tym jednak nie poprzestał i gromadził dalej. W każdym z pozyskanych obiektów Kulesza widział świadka przeszłości i tradycyjnego życia wsi kurpiowskiej, który ma wartość wymierną i moralną. Tłumaczył: gdyby sprzedać te rzeczy,&#13;
które ma Ośrodek, to można by zrobić 10 km drogi asfaltowej, ale byśmy sami siebie sprzedali41. W 1998 r.,&#13;
władze samorządowe przekazały dodatkowe trzy pomieszczenia w budynku po dawnym Urzędzie Gminy&#13;
na nowe wystawy, a w następnych latach kolejne, bo zbiorów przybywało. Około 2007 r. Ośrodek Etnograficzny zaczęto nazywać Ośrodkiem Etnograficznym Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Kurpiów.&#13;
Gromadzone przez pana Henryka zbiory odzwierciedlały życie i kulturę dawnej wsi kurpiowskiej42, uzupełnione eksponatami ukazującymi przyrodę43 i historię44 Kurpiowszczyzny. Szacunkowo zbiory leliskie liczyły&#13;
ponad 2,5 tys. obiektów. Należy dodać, że formalnie Ośrodek został podporządkowany Gminnemu Ośrodkowi Kulturalno-Oświatowemu w Lelisie45, a pan Henryk został w nim zatrudniony (na umowę zlecenie)&#13;
jako jego opiekun i przewodnik (Ogniewska 2012: 6). Jego działalność wykraczała jednak poza obowiązki&#13;
służbowe. Niestrudzenie zbierał, edukował, popularyzował wiedzę o Kurpiowszczyźnie46. Niestety dobra&#13;
passa Ośrodka, mimo przekonania władz47 i mieszkańców o jego wartości, nie trwała długo. Efektem jest&#13;
stan dzisiejszy (2023 r.), w którym niegdyś otwarte gościnnie drzwi − są zamknięte na głucho.&#13;
Zaprezentowane pokrótce jednostki muzealne, izby regionalne, a także kolekcjonerzy etnografików&#13;
(choć tu dokonany został ich wybór48) ukazują Kurpiowszczyznę jako region zainteresowany własną kulturą&#13;
regionalną. Dążenie do jej zachowania to cel, który bez wątpienia ich łączy. Czy jest jednak wystarczający,&#13;
by na nim budować wzajemne relacje?&#13;
&#13;
Relacje muzealniczo-kolekcjonerskie&#13;
Rozważając relacje między jednostkami muzealnymi i kolekcjonerami najczęściej przywołuje się historię muzealnictwa, w której można wskazać przykłady kolekcji muzealnych powołanych i/lub powiększanych&#13;
dzięki kolekcjonerom i ich zbiorom49. Nie inaczej było z muzeami etnograficznymi. Przykładami takich jednostek z terenu Kurpiowszczyzny może być Muzeum Puszczańskie z 1912 r. (dzisiaj nieistniejące), czy&#13;
Muzeum Kurpiowskie w Nowogrodzie nad Narwią (obecne Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie). Obydwa powstały dzięki prywatnym zbiorom Adama Chętnika. Za uznanie wagi&#13;
kolekcjonerstwa, a jednocześnie postrzeganie go jako zjawiska kulturowego można uznać organizowane przez&#13;
muzea spotkania z kolekcjonerami oraz wystawianie ich zbiorów. Taki przykład działania można wskazać&#13;
również z terenu kurpiowskiego. Był nim choćby zorganizowany w 2015 r. przez Muzeum Kultury Kurpiowskiej Dzień Kolekcjonera50. Co jednak należy zauważyć, mimo że uczestniczyli w nim kolekcjonerzy z OstroRozmowa K. Waszczyńskiej z Henrykiem Kuleszą (5.07.2009 r., nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
Były to: narzędzia i sprzęt związany z obróbką lnu i tkactwem, szewstwem, garncarstwem, plecionkarstwem, obróbką&#13;
drewna i stolarstwem, rybołówstwem, pozyskiwaniem bursztynu, bartnictwem itd., a także przeniesiona wystawa pokazująca wnętrza chaty kurpiowskiej. Na zewnątrz, w znajdującym się nieopodal budynku magazynowo-sklepowy (zakupionym&#13;
przez samorząd gminny w 2000 r.) swoje miejsce znalazły mniejsze maszyny i urządzenia rolnicze, środki transportu, gręplarka do wełny, olejarnia. Duże maszyny rolnicze stanęły pod wiatą wybudowaną ze środków samorządowych w 2005 r.&#13;
43&#13;
To wypchane zwierzęta i ptaki.&#13;
44&#13;
To kilka eksponatów archeologicznych, militarnych i numizmatycznych.&#13;
45&#13;
od 2015 r. to Centrum Kultury − Biblioteki i Sportu w Lelisie; https://ckbislelis.pl/o-nas.html&#13;
46&#13;
Należy dodać, że współpracował z różnymi podmiotami: Ostrołęckim Towarzystwem Naukowym im. Adama Chętnika&#13;
w Ostrołęce, Ostrołęckim Chórem Nauczycielskim itd. (Ośrodek… 2005: 9), a także z IEiAK UW (Waszczyńska 2009:&#13;
297–300).&#13;
47&#13;
Warto dodać, że Ośrodek został wpisany do Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami dla Gminy Lelis na lata&#13;
2020–2023, który stanowi załączniku do uchwały nr XIX/138/2020 Rady Gminy Lelis z dnia 29 września 2020 r. Wskazany&#13;
jest tu jako jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych (s. 12), co jednakże zmienia jego znaczenie dla społeczności lokalnej. Nie jest już miejscem przechowywania i ochrony dziedzictwa kulturowego, ale turystycznym obiektem i ciekawostką.&#13;
48&#13;
Nie można bowiem zapomnieć o Henryku Dąbrowskim z Rozóg (zmarłym w 2012 r. nauczycielu i kolekcjonerze, którego zbiory zostały przeniesione do Izby regionalnej, specjalnie zorganizowanej dla nich w Gminnym Ośrodku Kultury&#13;
w Rozogach) czy Mariannie i Waldemarze Pędzich z Szafarczysk.&#13;
49&#13;
O roli jaką pełnili w muzealnictwie kolekcjonerzy szeroko pisał Krzysztof Pomian (2012).&#13;
50&#13;
Obchodzony był 15 października 2015 r. Warto dodać, że była wówczas zorganizowana wystawa pt. „Od włoskich butów&#13;
41&#13;
42&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
�łęki i okolic, to zabrakło wśród nich tych zbierających obiekty etnograficzne. Tę tematykę prezentował natomiast Henryk Słowikowski51 z Kamieńczyka nad Bugiem, czyli z terenu niekurpiowskiego. Zastanawiając&#13;
się dlaczego tak mogło się stać warto przypomnieć przytoczone przez Bergerona rozróżnienie kolekcjonerów Reimsa na introwertyków, którzy ukrywają swoje zbiory i ekstrawertyków, którzy lubią je pokazywać&#13;
i chętnie dzielą się swoimi odkryciami (Reims 1981 za Bergeron 2020: 196). Zakwalifikowanie kurpiowskich&#13;
kolekcjonerów etnografików do tych pierwszych mogłoby być takim wyjaśnieniem, gdyby nie to, że każdy&#13;
z nich za swój cel obrał wykorzystywanie zbiorów do edukacji i popularyzacji Kurpiowszczyzny. Tak więc&#13;
przyczyny ich nieobecności musiały być inne.&#13;
Funkcjonowanie muzeum i kolekcjonera (czy kolekcjonerów) na jednym terenie i zainteresowanie podobnymi obiektami (w tym wypadku etnografikami) nie jest rzadkością, ale to jak układają się ich relacje&#13;
pozostaje kwestią otwartą. W tym kontekście warto przyjrzeć się: motywacjom i powiązanym z nimi gromadzeniu zbiorów, zarządzaniu nimi − tworzeniu dokumentacji i ochronie, a także ich wystawianiu i udostępnianiu. I tak, to co bez wątpienia zbliża muzeum i kolekcjonerów to przekonanie, że ich działania służą&#13;
zachowaniu tego co jest tego warte. Z tym, że określenie owej wartości nie jest już tożsame. W przypadku&#13;
tworzonych kolekcji muzealnych decyduje o tym charakter zbiorów i realizowana polityka ich pozyskiwania. Dana rzecz staje się przedmiotem/obiektem etnografii, dzięki zdefiniowaniu ich przez etnografów&#13;
(Kirshenblatt-Gimblett 2016: 30), czyli w tym wypadku osób tworzących komisję zakupów. Z kolei kolekcjoner decyduje sam wedle własnego rozeznania, a przede wszystkim potrzeby (por. Jackowski 1975: 5).&#13;
Ujawniona tu różnica ma swoje konsekwencje. Jedną z nich jest przekonanie, że tylko muzea gromadzą&#13;
w sposób profesjonalny, a więc są do tego predestynowane. Rodzi to krytykę działań kolekcjonera. Spotkał&#13;
się z nią Antoni Tomala, który wspominał:&#13;
[…] bo ja mam kochanych przyjaciół w Muzeum w Ostrołęce i oni mi dokuczali, że ja zbieram, a nie wolno mi zbierać,&#13;
jeżeli to jest niezarejestrowane.. e .. tam zarejestruję. No to co, wziąłem pojechałem do Ministerstwa Kultury i podpisałem co trzeba, pani tam dała mi statut, minister podpisał i odczepta się ode mnie, że ja nielegalnie zbieram52.&#13;
&#13;
W przypadku Tomali działanie muzealników ostrołęckich okazało się mobilizujące, by zarejestrować&#13;
zbiory i − co warto zaznaczyć − nazwać je: „muzeum”. Podobny ruch wykonał Zdzisław Bziukiewicz, choć&#13;
on używał określenia „muzeum” od samego początku udostępniania zbiorów, ale również dokonał odpowiedniego wpisu do rejestru ministerialnego53.&#13;
Inną konsekwencją jest to, co jest zbierane. Aleksander Jackowski w latach 70. XX w. wskazywał tematy&#13;
z zakresu sztuki ludowej, ale i antropologii codzienności, które były pomijane przez muzea, a za to dostrzeżone przez kolekcjonerów (Jackowski 1975: 4–5). Wspominał o tym również Zdzisław Bziukiewicz:&#13;
skanseny państwowe, czy społeczne przespały ten moment przejścia chłopa na traktor […] a to jest tak, że tysiąclecia&#13;
ludzie obywali się koniem, wozem, ręczną obróbką, ale czas przyspieszył i dał kopa, że chłop się w rakietę przesiadł,&#13;
a my się zamykamy na tym etapie konia, jakby cała reszta w ogóle nie istniała. […] Dlatego nam bardziej się chciało,&#13;
żeby taki realny pokazać obraz życia, w jednym gospodarstwie mogły przecież stać sprzęty starsze i nowsze54.&#13;
&#13;
Nierzadko jest jednak tak, że zbiory muzealne i kolekcjonerskie są podobne, a mimo to postrzeganie&#13;
ich „wartości” jest różne. Dobrze ilustruje to przytaczany już schemat Yvesa Bergerona, w którym najwyższe miejsce w piramidzie wartości zajmuje obiekt muzealny, a kolekcjonerski jest mu podporządkowany,&#13;
co więcej autor nazywa go wręcz „czyśćcem”.&#13;
do ebay kolekcjonerów, czyli muzeum po drodze” oraz konkurs plastyczno-literacki dla dzieci i młodzieży pt. „Zaczyna się&#13;
niewinnie. Mali kolekcjonerzy”. Wydarzenia te były związane z obchodami jubileuszowymi 40.lecia działalności muzeum&#13;
(https://muzeum.ostroleka.pl/?p=681; dostęp: 19.12.2023).&#13;
51&#13;
Henryk Słowikowski − kolekcjoner i twórca prywatnego Muzeum Historycznego i Etnograficznego w Kamieńczyku.&#13;
52&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z A. Tomalą, .07. 2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
53&#13;
Np. w 2009 roku Zespół Ekspertów opracował Raport i projekt zmian w Ustawie o muzeach. Jedna z nich miała dotyczyć&#13;
nazwy „muzeum”. Jej użycie przysługiwałoby tylko tym jednostkom, które posiadają uzgodniony z Ministerstwem Kultury&#13;
i Dziedzictwa Narodowego statut lub regulamin. Wprowadzenie tego zapisu mogło sprawić, że wiele prywatnych zbiorów,&#13;
noszących miano muzeum lub tak są nazywanych byłby zmuszonych uregulować swój status, albo zmienić nazwę.&#13;
54&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej ze Zdzisławem Bziukiewiczem, 29.03. 2010, Wach (nagranie i transkrypcja w archiwum&#13;
autorki).&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�„Obraz czyśćca obrazuje tę fazę, która pozwala najróżniejszym wytworom ludzkim czy przedmiotom pokonać&#13;
kolejny etap oddzielający przedmioty, które muszą zginąć od tych, które warto zachować” (Bergeron 2020: 202).&#13;
&#13;
O wadze działań kolekcjonerskich był jednak przekonany Marian Pokropek. Pisał: „zbiory regionalne&#13;
chronią zasoby miejscowej kultury, które często nie znajdują miejsca nawet w różnych specjalistycznych placówkach muzealnych” (Pokropek 1980: 13). Kurpiowskich kolekcjonerów nie trzeba o tym przekonywać.&#13;
Prawdopodobnie podobnie sądziły osoby, od których kolekcjonerzy pozyskiwali (w formie daru lub kupna)&#13;
interesujące ich przedmioty, bo często przytaczali ich argument: bo u ciebie będzie w poszanie (poszanowaniu − KW). Nie można wykluczyć, że chodziło im o zabezpieczenie tych obiektów przed wyrzuceniem,&#13;
spaleniem przez tych, którzy nie dostrzegają w nich żadnej wartości. Innym powodem może być fakt, że&#13;
zainteresowanie nimi kolekcjonerów niejednokrotnie było zdecydowanie łatwiejsze i szybsze niż w przypadku muzeum.&#13;
Wspomniany wyżej profesjonalizm muzeum dotyczy również zarządzania zbiorami począwszy od tworzonego inwentarza, dokumentacji zawierającej opisy przedmiotów i ich fotografie, po ich zabezpieczenie&#13;
i konserwację. Co jednak należy zaznaczyć, podobne działania są podejmowane przez opisywanych kolekcjonerów55, choć rzeczywiście tworzone przez nich spisy, czy dokumentacje odbiegają od tych muzealnych.&#13;
Największym problemem jest jednak zabezpieczenie i konserwacja zbiorów. Obiekty często są przechowywane w nieogrzewanych pomieszczeniach (Lelis, Wach), bądź nawet na dworze (Kadzidło), a jeśli nawet&#13;
zabezpieczane, to dostępnymi środkami, a niekoniecznie w zgodzie ze sztuką konserwatorską (Wach)56. Podstawowym problemem są finanse, ale też brak wsparcia (np. w postaci konsultacji) ze strony choćby pracowników muzealnych.&#13;
Wreszcie wystawianie zbiorów i ich udostępnianie, które także zbliżają muzeum i kolekcjonerów (szczególnie tych ekstrawertycznych), ale różni ich sposób, a w zasadzie stosowane strategie. W muzeach prezentowanie zbiorów ma dwa wymiary: wystaw stałych i czasowych. W każdym jednak przypadku pokazywane&#13;
obiekty są dobierane do tworzonej przez kuratora czy zespół narracji (por. Wieczorkiewicz 2001). Z kolei,&#13;
kolekcjoner najczęściej pokazuje całość swoich zbiorów, nie dysponuje bowiem oddzielnymi salami wystawowymi i magazynami. Tak jest we wszystkich trzech przypadkach. Oglądając zgromadzone obiekty&#13;
w Wachu, Kadzidle czy Lelisie nie można uciec od ich liczebności, a w zasadzie nadmiaru, nawet jeśli są tematycznie pogrupowane, czy zaaranżowane np. we wnętrze izby wiejskiej (Wach, Lelis). Dlatego tak ważną&#13;
rolę pełni sam kolekcjoner, który opowiadając o zbiorach może dostosować (i często tak robi) swoją wypowiedź do danego tematu, wydobywając przy tym odpowiednie przedmioty, które mają go ilustrować.&#13;
Wspomniany nadmiar obiektów często stoi w sprzeczności z wyestetyzowanymi wystawami muzealnymi,&#13;
w których samych przedmiotów może być niewiele, a obudowane są tekstami i podpisami, a współcześnie&#13;
także multimediami. Takich możliwości technicznych nie ma kolekcjoner. Jego atutem jest jednak bezpośredniość i umożliwianie zwiedzającym wzięcia do ręki danej rzeczy i niejednokrotnie sprawdzenia jak&#13;
działa. Takie angażowanie zwiedzających wyróżnia Muzeum Kurpiowskie Bziukiewcza, ale też było zasadą&#13;
Ośrodka w Lelisie. Takiej praktyki w zasadzie nie ma w muzeum, a jeśli już to dotyczy pojedynczych obiektów. Do tych różnic należy dodać również udostępnianie, w rozumieniu umożliwienia zwiedzania miejsca&#13;
i poznawania zbiorów. W przypadku muzeum odbywa się to w określonych godzinach, związanych z działaniem tej instytucji (nawet podczas Nocy Muzeów ów czas jest ograniczony). Z kolei kolekcjoner, nawet jeśli&#13;
wyznacza godziny dostępności, to zezwala na oglądanie zbiorów również poza nimi, przez to jest bardziej&#13;
elastyczny, a zatem i konkurencyjny w stosunku do jednostek muzealnych.&#13;
&#13;
Zakończenie&#13;
Wszystkie zarysowane podobieństwa i różnice służyły temu, by pokazać gdzie może dojść do współpracy&#13;
między muzeum a kolekcjonerem lub co może ją utrudniać. Ułożenie relacji wydaje się ważne i powinno&#13;
dotyczyć zarówno tego „teraz” jak i „potem”. Owo „teraz” to przede wszystkim współdziałanie. Aleksander&#13;
Jackowski przekonywał, że „Zbieracz, zwłaszcza poważny, to naturalny sojusznik muzeum, a nawet więcej”&#13;
Warto dodać, że dzisiaj mogą korzystać z pomocy różnych portali, np. https://myvimu.com, skorzystać z programu udostępnianego na stronie Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych, czy nawet wykupić program komputerowy do&#13;
archiwizacji zbiorów.&#13;
56&#13;
Pisała o tym K. Braun (Braun, Braun 2022: 128-129).&#13;
55&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
�(Jackowski 1975: 5). Dlatego dużo korzystniejsze jest dostrzeganie w sobie partnerów w działaniach, których zbiory mogą się uzupełniać, a nie stanowić konkurencji. Tym bardziej, że jak stwierdzała Katarzyna&#13;
Barańska kolekcjonerzy w gromadzeniu obiektów są skuteczniejsi niż muzea (Barańska 2010: 121). Posiadają też wiedzę na ich temat, która nie tyle wynika z poszukiwań naukowych, ile z pochodzenia i funkcjonowania w społeczności, której kulturę chcą zachować. Tak więc, wykorzystanie potencjału kolekcjonerów,&#13;
w tym wypadku etnografików, mogłoby wzmocnić muzeum regionalne. Z kolei muzealnicy mogliby dzielić&#13;
się swoimi doświadczeniami w zarządzaniu zbiorami. Inną formą współdziałania mogłoby być stworzenie&#13;
platformy wymiany informacji o zbiorach regionalnych, w której znalazłyby się i te z jednostek muzealnych, izb regionalnych, czy zbiorów kolekcjonerskich. Platforma ta mogłaby służyć do promocji, ale też być&#13;
wykorzystywaną przy kwerendach związanych np. z wystawą. Mogłaby też odegrać ważną rolę w sytuacji&#13;
związanej z „potem”. Jednym z problemów zbiorów kolekcjonerów są ich losy w momentach tzw. zawirowań: od tych organizacyjnych jak problemy z siedzibą do ostatecznych jak śmierć kolekcjonera, szczególnie&#13;
gdy bliscy nie są zainteresowani kontynuacją jego dzieła57. Nawiązane relacje z muzealnikami, a przez to&#13;
posiadanie przez nich wiedzy o takich zbiorach umożliwiałaby kontrolę nad tym co się z nimi dzieje, nie&#13;
mówiąc o ewentualnym ich przejęciu. Historia kurpiowskich zbiorów prywatnych i ich organizatorów pokazuje, że dobry kontakt z pracownikami muzeum procentuje, czego przykładem jest przejęcie zbiorów&#13;
Henryka Ciszewskiego. Z kolei brak porozumienia sprawia, że zbiory prywatne stają się dla nich niewidoczne, przez co dochodzi do ich rozproszenia, a z czasem zniszczenia. Taki los spotkał choćby zbiory Antoniego Tomali, ale nie tylko.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Zbiory etnograficzne nie są domeną tylko muzeów etnograficznych czy regionalnych, ale znajdują się one&#13;
również w centrum zainteresowania kolekcjonerów. Relacje kolekcjonersko-muzealne nie zawsze są oczywiste, szczególnie kiedy funkcjonują na jednym terenie i gromadzą podobne obiekty. Celem artykułu jest&#13;
charakterystyka takiej sytuacji z obszaru Kurpiowszczyzny. W pierwszej części zostały przybliżone tutejsze jednostki muzealne, izby regionalne oraz wybrani zbieracze-kolekcjonerzy etnografików. Z kolei&#13;
w drugiej dominującym wątkiem jest opis ich relacji oraz wskazanie przyczyn, które sprawiają, że ich koegzystencję można ocenić jako niełatwą.&#13;
Słowa klucze: Kurpiowszczyzna, muzeum, kolekcjoner, izba regionalna, obiekty etnograficzne.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Wątek ten został również podjęty w opracowaniu pt. Muzea prywatne/kolekcje lokalne. Raport z badań, 2013: 64-65.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Barańska, K.&#13;
(2004). Muzeum etnograficzne. Misje, struktury, strategie. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
(2010). „Somewhereover the Rainbow”, czyli rola muzeów regionalnych w teraźniejszości. Wyzwania, zagrożenia oraz nieprzekraczalne granice w pełnionej misji. W: K. Łukawski (red.), Muzea regionalne. Jaka&#13;
przyszłość? (s. 115−123). Pułtusk: Akademia Humanistyczna imienia Aleksandra Gieysztora.&#13;
Bergeron, Y.&#13;
(2020). Kolekcja. W: A. Desvallées, F. Mairesse (red.), D. Folga-Januszewska (red. wyd. pol.), Słownik encyklopedyczny muzeologii (przeł. K. Bartkiewicz, D. Folga-Januszewska) (s. 190−210). Warszawa: Muzeum&#13;
Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.&#13;
Bis, A., Jóźwiak, G., Kielak, B., Kielak, N., Pędzich E.&#13;
(br). Atrakcje turystyczne Puszczy Zielonej. Myszyniec: Związek Stowarzyszeń „KURPSIE RAZEM” [pdf].&#13;
Braun, K., Braun, K.&#13;
(2022). Prywatne muzeum Laury i Zdzisława Bziukiewiczów w Wachu jako kurpiowskie swoiste „tribalmuseum”. Dziedzictwo Kulturowe Wsi, 6, 117−132.&#13;
Braun, M.&#13;
(2012). Kadzidlańscy proboszczowie Mieczysław Mieszko i Jan Urban wobec kurpiowskiej kultury.&#13;
W: M. Przytocka (red.). Dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego w Kadzidle (s. 331−336).&#13;
Kadzidło: Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Świętego Ducha w Kadzidle.&#13;
Clifford, J.&#13;
(2000), O kolekcjonowaniu sztuki i kultury (przeł. J. Iracka). W: J. Clifford. Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka (przeł. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora, M. Sznajderman) (s. 233−271). Warszawa: Wydawnictwo KR.&#13;
Jackowski, A.&#13;
(1975). Pochwała zbieractwa. Polska Sztuka Ludowa, 29/1−2, 3−8.&#13;
Kielak, B.&#13;
(1982). Informator. Ostrołęka: Muzeum Okręgowe w Ostrołęce.&#13;
Kielak, B.&#13;
(1990). Działalność Muzeum Okręgowego w Ostrołęce w ochronie Kurpiowskiej sztuki ludowej. Zeszyty&#13;
Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego, 4, 130−140.&#13;
(1996). Tradycje muzealnictwa regionalnego na Mazowszu. W: A. Stawarz (red.), Kultura Ludowa Mazowsza i Podlasia. Studia i materiały (183−192), T. 1. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział&#13;
w Warszawie, Warszawski Ośrodek Kultury, Ludowe Towarzystwo Naukowo-Kulturalne.&#13;
(2012). Tradycja Mazowsza. Powiat makowski. Przewodnik subiektywny. Warszawa: Mazowieckie Centrum&#13;
Kultury i Sztuki, Agencja Wydawnicza „Egros”.&#13;
Kirshenblatt-Gimblett, B.&#13;
(2016). Przedmioty etnografii. ZWAM, 3, 29−46.&#13;
Mianowania.&#13;
(1894). „Kurier Poranny”, R. 18, nr 333, 3.&#13;
Kurpiowskie Muzeum na Wolnym Powietrzu w Nowogrodzie Łomżyńskim. Informator muzealny.&#13;
(1969). Łomża−Nowogród: Wydział Kultury Prezydium Rady Narodowej i Muzeum Regionalnego w Łomży.&#13;
Midura, F.&#13;
(2001). Muzea regionalno-krajoznawcze. Muzealnictwo, 43, 113−121.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1928). Etnografja w muzeach regionalnych. W: Muzea regjonalne. Ich cele i zadania. Książka zbiorowa&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
�(s. 98−170). Warszawa: Wydawnictwo Sekcji Powszechnych Uniwersytetów Regjonalnych Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych.&#13;
Muzea prywatne/kolekcje lokalne. Raport z badań.&#13;
(2013). Bydgoszcz-Warszawa [pdf].&#13;
Ogniewska, A.&#13;
(2012). Bijemy rytmem serca Kurpiowszczyzny. Wieści Gminne. Biuletyn Gminy Lelis, 2(41), 6−7.&#13;
Ośrodek Etnograficzny w Lelisie.&#13;
(2005). Wieści Gminne. Biuletyn Gminy Lelis, 2, 9.&#13;
Parzych, C.&#13;
(1991). Ostrołęcki regionalista. Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego, 5, 188−191.&#13;
Pokropek, M.&#13;
(1980). Przewodnik po izbach regionalnych w Polsce. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Pomian, K.&#13;
(2012). Zbieracze i osobliwości. Paryż–Wenecja XVI–XVIII wiek (przeł. A. Pieńkos), pierwsze wydanie 1987,&#13;
Gdańsk: Słowo/Obraz/Terytoria.&#13;
Ptaśnik, M.&#13;
(1964). Muzeum okręgowe – instytutem wiedzy o regionie. Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, 2, 57−68.&#13;
Waszczyńska, K.&#13;
(2009). Warszawscy etnolodzy w Ośrodku Etnograficznym Dziedzictwa kulturowego Kurpiów w Lelisie.&#13;
Rocznik Mazowiecki, XXI, 297−300.&#13;
(2010). Kurp w intenecie i w realu − Zdzisław Bziukiewicz. W: A. Malewska-Szałygin, M. Radkowska-Walkowicz (red.). Antropolog wobec współczesności. Tom w darze profesor Annie Zadrożyńskiej (s. 163−178).&#13;
Warszawa: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
(2014). „Muzeum” w stodole. Zbiory etnograficzne Zdzisława i Laury Bziukiewiczów i ich rola w narracji&#13;
o Kurpiowszczyźnie. W: A. W. Brzezińska, J. Schmidt (red.), Regiony i regionalizmy w Europie. Badania−&#13;
Kreacje−Popularyzacje (s. 341−361). Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Wrocławki.&#13;
(2018). Zachowane… Izby pamięci w Kadzidle i Myszyńcu. W: K.Waszczyńska (red.), Orbis interior kurpiensis mieszkańców Gminy Kadzidło i okolic. Eseje etnograficzne (243−256). Gdańsk: Wydawnictwo Naukowe&#13;
Katedra.&#13;
Wieczorkiewicz, A.&#13;
(2001). Mowa słów i mowa rzeczy. W: B. Owczarek, Z. Mitosek, W. Grajewski (red.), Praktyki opowiadania&#13;
(s. 239–255). Kraków: UNIVERSITAS.&#13;
Znamierowska-Prüfferowa, M.&#13;
(1932). Ochrona Kultury Ludowej. Wilno: Nakładem Oddziału Wileńskiego Towarzystwa Krajoznawczego,&#13;
Skład Główny w Księgarni Józefa Zawadzkiego w Wilnie.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
Dzień Kolekcjonera za nami: https://muzeum.ostroleka.pl/?p=681; dostęp: 19.12.2023 r.&#13;
Historia Muzeum: http://skansenkurpiowski.pl/wiadomosc/historia-muzeum; dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
Muzeum brata Zeno w Czarni: https://to.com.pl/muzeum-brata-zeno-w-czarni/ga/6217914/zd/9679916;&#13;
dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce: https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
Oferta kulturalna myszynieckiej dzwonnicy i Bazyliki mniejszej: https://rckkmyszyniec.pl/index.php/informacja-turystyczna/dzwonnica-myszyniecka; data dostępu: 17.12.2023 r.&#13;
Ostrołęka, Muzeum Puszczańskie (1913): http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2295; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
Podpalenie było przyczyną pożaru w skansenie kurpiowskim w Kadzidle: https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/podpalenie-bylo-przyczyna-pozaru-w-skansenie-kurpiowskim-w-kadzidle; dostęp: 16.12.2023.&#13;
Stary Szelków, Muzeum Rolnicze (1897): http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2662; dostęp: 15.12.2023 r.&#13;
Wykaz muzeów: https://bip.mkidn.gov.pl/pages/rejestry-ewidencje-archiwa-wykazy/wykaz-muzeow.php;&#13;
dostęp: 20.12.2023 r.&#13;
Zagroda Kurpiowska w Kadzidle (Oddział MKK): https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=1304; dostęp:&#13;
16.12.2023 r.&#13;
33&#13;
&#13;
�Dokument:&#13;
Uchwała nr XIX/138/2020 Rady Lelis z dnia 29 września 2020 r. (2020). Dziennik Urzędowy Województwa&#13;
Mazowieckiego. Poz. 10128. Warszawa: 8 października 2020.&#13;
Inne:&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej ze Zdzisławem Bziukiewiczem, 29.03.2010, Wach (nagranie i transkrypcja&#13;
w archiwum autorki).&#13;
Rozmowa P. Strojnowskiego z Z. Bziukiewiczem, .07. 2011, Wach ( transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z Henrykiem Kuleszą, 5.07.2009 r., Lelis (nagranie i transkrypcja w archiwum&#13;
autorki).&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z Antonim Tomalą, 3.07.2012 r., Kadzidło (nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
�Elżbieta Jodłowska1&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział w Krakowie&#13;
&#13;
MUZEUM WYOBRAŹNI&#13;
GUMERCINDO GARCIA ALVARON&#13;
JAKO ANDYJSKA KOSMOWIZJA&#13;
&#13;
Antropolog powinien wychodzić od tego, co widział,&#13;
a czego może nikt już nigdy nie ujrzy&#13;
Victor Turner&#13;
&#13;
Historia opisana w tym artykule wydarzyła się w listopadzie roku 2019, w czasie trzymiesięcznego pobytu badawczego w Peru (prowincja Ancash, okolice miasta Huaráz, miejscowość Marían położona powyżej&#13;
3400 m. n.p.m. w Białych Kordylierach).&#13;
Owego deszczowego dnia – gdyż właśnie zaczęła się pora deszczowa2, byłam umówiona z miejscową informatorką, aby pojechać do wysokogórskiej wsi i poszukać huanki – kamiennego monolitu, w wielu&#13;
miejscach zachowanych do dziś, ustawionych in illo tempore na granicach własności ayllu (wspólnot rodowych), wśród pól lub w innych miejscach wyróżnionych przez mieszkańców ayllus. Huancas, to – uogólniając, skamieniali przodkowie, najczęściej herosi, założyciele rodu lub ayllu. Wcześniej, w czasie poprzednich&#13;
pobytów badawczych zebrałam dostateczną ilość informacji teoretycznych, pozostawało znaleźć ową huankę&#13;
na miejscu, w terenie.&#13;
&#13;
„Przypadkowe” spotkanie3&#13;
Jak na złość padało – rdzenna przewodniczka milczała jak zaklęta – wysiadłyśmy z malutkiego busa na&#13;
ostatnim przystanku w miejscowości Marían. Na błotnistej drodze nie było nikogo. Domy w pewnej odległości. Miałam nadzieję, że informatorka zaczepi paru ludzi i rozmowa się potoczy… a tu nikogo. Moja&#13;
informatorka stała niezdecydowanie na skraju drogi. W pewnej odległości pojawił się jakiś człowiek, który&#13;
zamykał na cztery spusty swoje dziwne domostwo, odróżniające się od skromnych okolicznych gospodarstw.&#13;
Kontakt: ela@ejm.pl.&#13;
Pora deszczowa, w tym miejscu Peru, czyli na tej szerokości geograficznej i w tym specyficznym mikroklimacie rożni się&#13;
od reszty obszarów tej części Peru. Koordynaty geograficzne Cordillera Blanca to około 9°40’S szerokości geograficznej&#13;
i 77°30’W długości geograficznej. Jest to obszar o spektakularnej górskiej scenerii, pełnej lodowcowych szczytów i turkusowych jezior. Przyciąga zarówno turystów, jak i miłośników wspinaczki górskiej z całego świata. W tekstach kultury poświęconych temu regionowi, dominują opisy zawierające słowa: „szczodra i żyzna ziemia”, „obfitość” czy też „hojność ziemi”.&#13;
To najwyższe pasmo górskie w strefie tropikalnej. Tropikalna roślinność jest obecna w pejzażu, nawet tym wysokogórskim.&#13;
Region ten od czasów kolonialnych był bardzo urodzajny. Wśród upraw dominują m.in.: w strefie górskiej tradycyjnie&#13;
uprawia się rośliny bulwiaste oraz quinoa, a w dolinach kukurydzę oraz pszenicę i owies, wśród nowszych upraw: avocado.&#13;
Wysokogórskie ziemie jak i te w dolinach są nawadniane przez lodowce. System tradycyjnych kanałów nawadniających&#13;
doprowadzających wodę z lodowców, jest bardzo wydajny i działa nieprzerwanie od czasów przedinkaskich, woda jest doprowadzana do pól w czasie pory suchej. W czasie deszczowej zimy, ożywcze deszcze padające popołudniami, nawadniają&#13;
część tych ziem, które nie mają szans na nawodnienie systemem kanałów. Przyroda regeneruje się i odnawia a plony&#13;
można zbierać dwa, trzy razy w ciągu roku (w zależności od gatunku rośliny oraz „piętra” czyli wysokości, na której rośnie).&#13;
3&#13;
O znaczeniu „przypadkowych spotkań” z informatorami pisze obszernie Aleksander Posern Zieliński w swoim artykule&#13;
pt: Szczęśliwy traf i tubylczy partner w badaniach terenowych. Z doświadczeń antropologa w USA i Ameryce Południowej,&#13;
(2021).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�Nie namyślając się długo podeszłam do owego człowieka, pytając o lokalną kamienną huankę. Człowiek&#13;
zdawał się nie rozumieć o czym mówię, ale aż podskoczył z uciechy, że ma rozmówcę, i zaczął mozolnie&#13;
otwierać swój budynek, który tak skwapliwie jakiś czas już zamykał (fot.1). Było mi bardzo trudno zrozumieć jego wywód, gdyż posługiwał się mieszanką hiszpańskiego i miejscowego quechua, z tym, że słowa&#13;
hiszpańskie pełne był „peruwianizmów” co pogarszało jeszcze sytuację. Ale od słowa do słowa pojęłam, że&#13;
jest właścicielem muzeum i doskonale zrozumiał o czym mówię, jednakże jego oblicze pozostało nieprzeniknione4. Gospodarz terenu rozgadał się i podkreślił nawet, że ma na swoim terenie prawdziwą hunkę.&#13;
Zdziwiona weszłam do środka (niemniej zdziwiona była moja milcząca przewodniczka).&#13;
&#13;
Fot. 1. Dom Gumercindo zamyka swoje muzeum. Na szczycie bramy umieścił dioramę swojego pomysłu – „Białe andyjskie szczyty”&#13;
&#13;
Owego dnia tej szukanej huanki nie znalazłam, ale muzeum: Campestre Villa Garcia Marían – Huaráz&#13;
czyli „Wiejska Willa Garcia z Marían – Huaráz” i jego właściciela. Człowiekiem tym okazał się być Gumercindo Garcia Alvarón, prawnuk słynnego przywódcy buntu chłopskiego z 1885 roku – Pedro Pabla Atusparii5. Jego sławny pradziadek, czyli Pedro Pablo Atusparia jest do dzisiaj niezwykle rozpoznawalną postacią&#13;
Rdzenna ludność oraz Metysi opisywani są w tekstach jako powściągliwi, o nieprzeniknionym obliczu. Bierze się to z rezerwy wobec białych, obawy przed niezrozumieniem i lekceważeniem, jest to spuścizna wieloletniego marginalizowania&#13;
tej grupy społecznej i jej wielowiekowej opresji. Jednakże, jeżeli autochton widzi, że badacz jest autentycznie zainteresowany&#13;
miejscowa kulturą i nawet wie coś niecoś o tym miejscu świata – sytuacja się zmienia. Najczęściej kieruje go do odpowiedniej osoby, chociażby miejscowego gawędziarza a mnie zdarzyło się często, że zostałam szczęśliwie skierowana do regionalisty czy pasjonata miejscowej etnografii.&#13;
5&#13;
A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 131–132; F. Escárzaga, La sublevación de Ancash. Proyecto nacional y guerra de&#13;
razas, „Política y Cultura” 1999, nr 12, s. 151–175; J.A. Salazar Mejía, Identidad…, s. 52–53, 90–92; J. Klaiber, La actitud&#13;
y sensibilidad del clero en la revolución de Pedro Pablo Atusparia 1885, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 277–287. es&#13;
4&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
�dla całego regionu – to przywódca powstania chłopskiego z roku 1885, postać emblematyczna i niezwykle&#13;
nośna. Symbol niezłomnego oporu miejscowej ludności chłopskiej przeciwko bezustannej opresji, od czasów&#13;
kolonialnych poprzez okrucieństwa „wojny o saletrę”, czyli Wojny o Pacyfik, kończąc na zawsze niekorzystnych dla chłopów reformach agrarnych. Atusparia, będąc wówczas alcalde (sołtysem) swojej rodzinnej wsi&#13;
Marían, podniósł bunt chłopski który rozlał się na całą prowincję Ancash i został krwawo stłumiony przez&#13;
wojska rządowe. Pedro Pablo Atusparia, którego opór wobec władz przyjął również postać rewolucji moralnej, wystąpił w obronie tradycyjnej własności ziemskiej oraz stworzeniu nowego ładu społecznego. Atusparia&#13;
wpisał się w mityczną strukturę herosa kulturowego (fot. 2). Więc znalazłam herosa – tylko nie kamiennego. Kontekst historycznych wydarzeń, którego pierwszoplanowa postacią był Pedro Pablo Atusparia, opisuje w swojej pracy, polska badaczka Joanna Pietraszczyk-Sękowska, Tradycje oporu w Andach:&#13;
(…) Rok po wybuchu buntu w Comas, na terenie doliny Callejón de Huaylas (dep. Ancash) doszło do wieloetnicznej i wieloklasowej rebelii o zbliżonym charakterze. Bezpośrednią przyczyną zrywu był spór między kontrolującą te obszary administracją generała Miguela Iglesiasa a ludnością tubylczą, odmawiającą płacenia przywróconej przez prefekta kontrybucji tubylczej. Aresztowanie indiańskich autorytetów domagających się zniesienia&#13;
nowych obciążeń finansowych, doprowadziło do udanego ataku zbuntowanych chłopów na więzienie w stolicy&#13;
departamentu, Huaráz oraz eskalacji rebelii na obszar całej doliny. Na czele buntowników stanął wówczas uwolniony z aresztu indiański alkad, Pedro Pablo Atusparia, którego opór wobec władz przyjął postać rewolucji moralnej, służącej obronie tradycyjnej (…) własności ziemskiej oraz stworzeniu nowego ładu społecznego. Co istotne,&#13;
w działaniach antyrządowych uczestniczyło nie tylko metysko-indiańskie chłopstwo, ale również drobni handlarze i rzemieślnicy oraz rywalizujący z M. Iglesiasem lokalni ziemianie. Podobnie, jak w przypadku oporu mieszkańców Comas, bunt na terenie Callejón de Huaylas uderzał jednak w elitarny charakter republiki, przez co po&#13;
kilku miesiącach został zdławiony przez połączone siły dwóch zwalczających się generałów, A. Cáceresa i M. Iglesiasa, których propaganda przedstawiła wydarzenia w Ancash jako godzący w procesy konsolidacji narodowej&#13;
przejaw rasizmu Indian. Zdaniem historyków, rebelia w Callejón de Huaylas nie miała jednak rasistowskiego&#13;
charakteru. Mark Thurner nie zgadza się również z dość powszechną tezą, iż bunt ten był przykładem walki z obciążeniami, uważając, że przedmiotem oporu mieszkańców Ancash były przede wszystkim pozbawione legitymizacji prawnej decyzje lokalnych władz, które pobierały kontrybucję, mimo iż formalnie miała obowiązywać&#13;
jedynie w okresie konfliktu z Chile (…) (Pietraszyk-Sękowska 2015: 130–031).&#13;
&#13;
Fot. 2. Portret autorki z Don Gumercindem oraz jego sławny pradziadek na pomniku&#13;
ustytuowanym na jednym z głównych placów miasta Huaraz. U dołu: portret Pablo Pedro&#13;
Atusparii, zestawiony z portretem Don Gumercinda&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�W trakcie wizyty w muzeum, kiedy Don Gumercindo wpisał mi do zeszytu kompletne imię i nazwisko,&#13;
(Peruwiańczycy podobnie jako Hiszpanie mają często dwa lub więcej imion, oraz dwa nazwiska po obojgu&#13;
rodzicach) wydawało mi się dziwnie znajome. Jakież było moje zdumienie, kiedy przypomniałam sobie, że&#13;
był jednym z ważnych informatorów dla badaczki regionu Ancash – Barbary Bode. To amerykańska antropolożka, autorka pracy z regionu Ancash: Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes.&#13;
Współbadaczka była cennym źródłem przy pisaniu mojej pracy doktorskiej. Powoływałam się na B. Bode&#13;
wielokrotnie, przy czym Don Gumercindo był ważnym ekspertem od miejscowych obiektów kultu i synkretycznej religijności. W tym kontekście „przypadkowość” spotkania była tym bardziej zaskakująca.&#13;
Muzeum składa się z dwóch części, z jednej zlokalizowanej w budynku i drugiej części na wolnym&#13;
powietrzu.&#13;
Budynek muzeum stanowi jedna, duża sala, w której usytuowane są „mesy” – stoły (fot. 3).&#13;
Właściciel oprowadza po ciasno zastawionym meblami pomieszczeniu i przedstawia się tutaj jako szaman6, słowo to nie jest odpowiednie dla andyjskiego świata, to bardziej kapłan andyjski, depozytariusz&#13;
wiedzy o przyrodzie i przedstawiciel wspólnoty do rozmów z Apus. Peruwiańczycy w większości są katolikami, czynności religijne są synkretyczną kompilacją rytów rodzimych i katolickich suplikacji. W większości&#13;
są to pago (ofiara) dla bóstw Apu, opiekuńczych gór. Ryty dziękczynne i inne czynności religijne obfitują&#13;
w ofiary z roślin i produktów spożywczych. Mój rozmówca przedstawia się więc jako znawca skomplikowanych rytuałów ofiarnych oraz „znawca ludzi”, specjalista od ludowej medycyny– curandero.&#13;
&#13;
Fot. 3. „Mesy” czyli stoły, w głównym budynku muzeum Don Gumercinada&#13;
Na ścianach dominują fotosy, plakaty, stare zdjęcia, foldery, banery, wycinki z gazet, dewocjonalia, większość oprawiona w różnorakie ramki oraz przedmioty zabytkowe z regionu, takie jakie najczęściej można&#13;
spotkać w regionalnych izbach pamięci (narzędzie rolnicze, ceramika). Co najciekawsze fotografie i artefakty&#13;
niekoniecznie wiążą się bezpośrednio z regionem, ale są ważne dla osoby właściciela, być może muzeum&#13;
pełni rolę edukacyjną. Na plakatach macha ręką wynalazca telefonu komórkowego, pierwszy Peruwiańczyk&#13;
w kosmosie, miejscowe miss piękności, politycy odwiedzający muzeum, turyści (fot. 4). Zdjęcia rodzinne,&#13;
jest też dyskretna, nienachalna obecność sławnego pradziadka. W oczy rzuca się też zasłużona postać pierwszego europejskiego podróżnika i geografa Antoniego Raimondiego [2006], który opisał andyjski świat minerałów i roślin z punktu widzenia Europejczyka (a szczególnie ten region) oraz odznaczenie państwowe –&#13;
medal dla Don Gumercinda za edukacyjne zasługi dla Peruwiańskiej kultury.&#13;
Z. J. Ryn, Medycyna indiańska. Kraków 2007. Wyd. Literackie. Książka ta jest najobszerniejszym opracowaniem tematu&#13;
w polskiej literaturze naukowej. Zob. też: G. Cock, Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, Historia y Cultura. Revista&#13;
del Museo Nacional de Historia” 1983, nr 16, s. 138–139.&#13;
6&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
�Fot. 4. Don Gumercindo prezentuje swoje zbiory. U dołu czarno-białe zdjęcie Antoniego Raymondiego, wybitnego geografa i naukowca urodzonego we Włoszech. Raimondi jest imiennikiem wielu peruwiańskich instytucji kulturalnych,&#13;
w tym szkół, teatrów, muzeów i instytutów szkolnictwa wyższego. Jego imieniem nazwano również prowincję Antonio Raymondi w regionie Ancash w Peru&#13;
&#13;
Pomieszczenie dość ciasno wypełniają stoły – „mesy” (Elías Minaya 2012: 75–78). Na centralnym stole-mesie właściciel usytuował trójkątną konstrukcję z przymocowanymi sztucznymi owocami oraz sztucznym pieczywem (wykonanymi z plastiku) – to tsampi (fot. 5), symboliczna góra-opiekun, dostarczyciel&#13;
dóbr. To stoły-ołtarze (Elías Minaya 2012: 78), w tym przypadku „mikrokosmosy pamięci”. Don Gumercinda umieścił na nich przedmioty wykorzystywane w różnorakich ceremoniach, artefakty mocy, przedmioty&#13;
służące wróżbiarstwu, lub wykorzystywane w rytuałach ofiarnych, dziękczynnych. Bywają nieodzowne w suplikacjach do gór Apus, czy też w prośbach o uzdrowienie. Na mesach nie może też zabraknąć figur miejscowych świętych, większość z praktykujących szamanów to katolicy. Są to najważniejsze przedmioty mocy&#13;
funkcjonujące w regionie i posiadające właśnie tutaj ogromne znaczenie dla kultury popularnej. Figury&#13;
świętych, krucyfiksy, dewocjonalia związane z centrami pielgrzymkowymi.; ulotki, wyblakłe, niektóre prawie nieczytelne plakaty z regionalnych fiest, fotografie. Zestawiając te przedmioty być może kierował się&#13;
nieznaną mi hierarchią czy innym porządkiem, ale na pewno były dla właściciela ważne w muzeum swej&#13;
własnej wyobraźni.&#13;
W przypadku mesy nazwanej przez Don Gumercindo huaracina (czyli odpowiadającej geograficznie&#13;
obszarowi Callejón de Huaylas, teraz prowincji Ancash) najważniejszymi obiektami są: „katolickie świętości” i ich wizerunki, nasiona i rośliny, zdjęcia artefaktów muzealnych: „przedmioty mocy” z szeroko pojmowanego zasobu kultur przedhiszpańskich. Opisze tylko najważniejsze przedmioty (fot. 6).&#13;
Miniaturowy krucyfiks Señor de Mayo – ze swoim żeńskim odpowiednikiem Virgen de Huata (w świecie andyjskim występuje bardzo charakterystyczne zjawisko zwane „dualizmem andyjskim”, wszystko tutaj&#13;
występuje w parach, ma swoje męskie i żeńskie odpowiedniki, uzupełniają się lub występują w opozycjach),&#13;
i patron, lokalny święty San Miguel Arcangel. (Archanioł Michał)&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�Fot. 5. Tsampi: symboliczna „Góra – dostarczyciel dóbr”&#13;
&#13;
Fot. 6. Stół z Huaraz (mesa huaracina)&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�Wiązka suchej quinoa – nazywana potocznie „złotem Inków”, czy „zbożem Inków”, komosa ryżowa&#13;
(Chenopodium quinoa), właściwie nie jest zbożem. Kiedyś była podstawową rośliną uprawianą przez kultury rolnicze w czasach przedinkaskich. Region Callejón de Huaylas (to historyczno-geograficzna nazwa&#13;
regionu, funkcjonująca przed nowożytnym podziałem administracyjnym) opiewany jest w tekstach kultury&#13;
jako ziemia niezwykle szczodra, żyzna. Bogata w aluwialne gleby, nawadniana przez wody spływające z lodowców. Po pojawieniu się hiszpańskich osadników quinoa została wyparta przez pszenicę. Jest uprawiana&#13;
w wysokogórskich wsiach.; jest obecna w mitach i legendach. W kulturze tradycyjnej posiada wysoką pozycję.&#13;
Wśród pamiątkowych obrazków okalających „świętości” – wyróżnia się fotografia przedstawiająca&#13;
dziwny przedmiot: łapa pumy, niezwykle cenny artefakt muzealny, obiekt mocy bogato reprezentowany&#13;
w ikonografii kultury Moche i kultur przedhiszpańskich.&#13;
Nasiona huayruro, (Ormosia coccinea) (fot. 7), inaczej „jagoda szczęścia”. Nasiona mają czerwono-czarny kolor, symbolizują równowagę. W Peru są używane powszechnie do różnorakich praktyk i rytuałów. Przynoszą szczęście i obfitość, ale także działają ochronnie przeciw „złemu oku”7. Wykorzystywane&#13;
w medycynie Indiańskiej jako lek na choroby oczu. Medycyna zachodnia koncentruje się na jej toksycznym&#13;
działaniu. Nasiona huayruro są powszechnie noszone przez szamanów jako ozdoby podkreślające ich status społeczny. Nawet i w tym przypadku nasiona te są rozróżniane jako żeńskie i męskie. Nasionka męskie&#13;
posiadają czerwona kropkę, nasiona żeńskie jej nie posiadają, są jednorodnie czerwone.&#13;
Kolorystyka mes: wydawałaby się być przypadkowa, ale nie. Zawsze zastanawiam się czy to nie jest&#13;
z mojej strony nadinterpretacja… Dominuje głęboki różowy, magenta, zwany też kolorem fuksji. To kolejny&#13;
topos regionalny. Magenta dominuje w przestrzeni publicznej, w tekstyliach, regionalnych, tych tradycyjnych, jak i zupełnie współczesnych. To kolor tej prowincji. Kolejny kolor to zestawienie czerwono-białe&#13;
barwy narodowe Peru. Peruwiańczycy silnie utożsamiają się z symbolami narodowymi i lubią je eksponować, podobnie jak eksponowanie kolorów lokalnych odnoszących się do tożsamości regionalnej. Niebieski –&#13;
zakodowany jest w nazwie tej górzystej prowincji Ancasch, słowo ancash – „głęboki niebieski” (w quechua&#13;
ankaskim) – taki błękit jaki towarzyszy białym, ośnieżonym szczytom.&#13;
&#13;
Fot. 7. Huayruro – Ormosia coccinea&#13;
&#13;
Muzeum na wolnym powietrzu&#13;
Na posiadanym terenie, przyległym do budynku, znajdują się narzutowe głazy, dość liczne, więc wydaje&#13;
się, iż właściciel zaplanował centralną alejkę wraz z poprzecznymi ścieżkami tak, aby stanowiły rodzaj harmonijnej całości. Na tym terenie wybudował zestaw malutkich domków czy przybudówek (fot. 8), nawiązujących wyglądem do krainy hobbitów, całość spowita w miejscowej roślinności, wśród których przeważa&#13;
aliso (Alnus acuminata czyli wierzba andyjska) i kantuta. Wierzba andyjska aliso jak i kantuta są rdzennymi&#13;
roślinami wykorzystywanymi w medycynie i silnie zakorzenionymi w kulturze.&#13;
Wyjątkowość tej rośliny, przedstawił w krótkim, etnologicznym opisie, polski badacz, Kacper Świerk w czasopiśmie&#13;
„Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich” (2013, Nr. 3), Perspektywizm, miłość i cykady.&#13;
Uczucia, transformacje i etos w opowieści Jerinti z folkloru Indian Matsigenka, s. 27.&#13;
7&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�Fot. 8. Domki z „krainy hobbitów” w części ogrodowej muzeum na wolnym powietrzu&#13;
&#13;
Kantuta – Cantua buxifolia (fot. 9) Jest to silnie rozgałęziony, efektownie wyglądający wieloletni krzew&#13;
dorastający do 2–3 m wysokości. Uważana za kwiat narodowy Peru. Od czasów prekolumbijskich uprawiana jako roślina ozdobna. Istnieje też w innych odmianach kolorystycznych: czerwony i żółty. Kwiaty te&#13;
uważane były przez Inków za święte i często były przedstawiane na ceramice. Stosowali je w ceremoniach&#13;
religijnych i politycznych, w rytuałach mających na celu ułagodzenie Boga Trzęsień Ziemi – Pachacamaqa.&#13;
(Ten zwyczaj nadal istnieje wśród rdzennej ludności Cusco w procesjach Señor de los Temblores) Przedstawienia kwiatu kantuty jak i drzewa aliso często pojawiają się na kubkach queros. Kubki quero stanowią&#13;
ważną i intrygującą grupę artefaktów archeologicznych, charakterystyczną dla rozległych obszarów inkaskiego imperium Tawantinsuyu i kilku wcześniejszych kultur. Ich geneza niknie w czasach prehistorycznych; dzierżyli je w dłoniach mityczni bogowie z Huarochiri (Szemiński 1985: 26). pojawiały się już we&#13;
wczesnych okresach ceramiki i występowały aż do epoki kolonialnej. Wykonywano je z gliny lub drewna.&#13;
Quero (lub w uproszczeniu kero) w języku quechua pochodzi od q’iru (drewno). Znane są nieliczne kubki&#13;
quero z metalu (również złote i srebrne). W zapiskach kronikarzy, złotymi kubkami wznosili toasty władcy&#13;
inkascy „przepijając” ze słońcem.&#13;
W centralnej części umieścił oczko wodne i otwarty pawilon, będący przedłużeniem budynku muzeum.&#13;
Oprowadzając po strefie z domkami – podkreślał, że ma tutaj miejscowe „Andy w miniaturze”, można&#13;
sobie wynająć domek w dowolnej strefie klimatycznej i zaręczał, że mieszkając w danym domku, można doświadczyć tego klimatu, że właśnie tak będzie. Nie wiem tutaj czy żartował, w tym przypadku jego oblicze&#13;
pozostawało nieprzeniknione, być może przemawiała tutaj jego „szamańska natura”. W opowieści opierał&#13;
się na geograficznym podziale Andów wg. skali Manuela Pulgara-Vidala. Uczony ten z lat 30., zbadał i opisał niezwykle zróżnicowane andyjskie strefy klimatyczne. Co prawda Don Gumercindo nie wymienił nazwiska tego uczonego Peruwiańczyka, ale wymieniał nazwy tych stref, podawał ich charakterystykę oraz ich&#13;
funkcjonowanie w niektórych kontekstach kulturowych.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
�Fot. 9. Kantuta – Cantua buxifolia, rosnąca obficie w muzeum na wolnym powietrzu, w rzemiośle artystycznym (kolczyki) oraz na ulicznym muralu w mieści Huaraz&#13;
&#13;
W następnej kolejności gospodarz zaprowadził mnie pod jeden z domków tonących w zaroślach&#13;
kantuty. Wejście do domku zagospodarował w sposób nawiązujący do zabytków architektury inkaskiej&#13;
(fot. 10) Przed domkiem wyrzeźbił, czy też uformował z cementu „trony inki”. To popularna nazwa, pod&#13;
którą kryje się kamienny artefakt, bywa, że sporych rozmiarów. Badacze, archeolodzy nie do końca są zgodni co do funkcji tych kamiennych form, ale na pewno nie były to trony czy siedziska. Służyły pomiarom&#13;
astronomicznym, były instrumentami pomiarowymi dla promieni słońca lub księżyca. W kulturze popularnej istnieją również pod tą samą nazwą inne kamienne konstrukcje zwane uschnu. To kamienne jedno lub&#13;
dwustopniowe podesty ceremonialne, które prawdopodobnie służyły jako centralne miejsce składania ofiar&#13;
lub wykonywania innych ważnych czynności w czasie świąt i uroczystości.&#13;
&#13;
Fot. 10. „Trony Inki” uformowane przed jednym z domków w muzeum&#13;
&#13;
W strefie głazów dominował spory, najwyższy głaz ze sztucznie uformowanym wierzchołkiem, wyraźnie zaznaczoną białą farbą strefą wiecznych śniegów (fot. 11). To główny opiekun-duch góry, góra-protektor, osobny ontologiczny byt obdarzony osobowością. Zaraz po sąsiedzku znajdował się kolejny głaz&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�z namalowaną tęczą. Gospodarz wskazując go, podkreślał, że to dzieła utworzone przez naturę, tak jak&#13;
i poprzedni – ten z białym wierzchołkiem, na potwierdzenie swych słów pokazał rewers głazu, gdzie rzekomo są widoczne naturalne przebarwienia skały (w kolorze ochry). Konotacje tęczy są bardzo szerokie,&#13;
pojemne, jest ważna i bogato reprezentowana w wierzeniach oraz symbolice kultur andyjskich. To twór&#13;
ambiwalentny. Może sprowadzać choroby na patrzącego oraz spowodować ciążę u niezamężnej kobiety…&#13;
trzeba uważać.&#13;
&#13;
Fot. 11. Don Gumercindo prezentuje „prawdziwą Górę – opiekuna”&#13;
&#13;
W centralnej części ogrodowej, jak wspomniałam, gospodarz umieścił obszerny pawilon-wiatę. W pawilonie tym oprócz, wydawałoby się, ciasnoty i dość przypadkowo zgromadzonych eksponatów, dominują&#13;
banery zatytułowane: „7 Cudów Świata” oraz sporych rozmiarów drewniane obiekty-rzeźby, oraz kamienie-dzieła przyrody (fot. 12).&#13;
W czasie badań terenowych, zauważyłam już wiele lat temu, niebywałą skłonność miejscowych do pareidolii. Właściwie każdy informator opowiadał o miejscowym głazie, drzewie, górze, dopatrując się w nim&#13;
znanych kształtów, odczytując jego kształt jako postać ludzką czy zwierzęcą. W muzeum Don Gumercinda&#13;
nie mogło zabraknąć więc kamieni – dzieł przyrody, odpowiadających temu zamiłowaniu. Wśród wolno&#13;
stojących obiektów, Don Gumercindo umieścił meble własnej roboty, wyplatane z plastikowego sznurka na&#13;
metalowej konstrukcji. Opowiadając o tych przedmiotach, wszystkim tym zbiorom poświęcił tyle samo uwagi;&#13;
niezwykle powykręcane konary w formie kondora czy fotel wyplatany ze sznurka stanowiły w jego opowieści taki sam walor, zachęcał do zakupienia mebli oraz wynajęcia malutkiego domku na wolnym powietrzu.&#13;
Etnografowie prawie od samego początku, narodzin metody badań terenowych zapisują elementy niejasnej jeszcze wiedzy, pojawiającej się podczas pracy w najróżniejszy sposób – na papierze, na dyktafonie,&#13;
w fotografiach i filmach czy w pamięci. Dopiero później, na postawie skomplikowanych historii tworzą&#13;
pierwsze zapiski, które następnie analizują w zaciszu gabinetu, by w końcu zbudować interpretację innego,&#13;
cudzego życia. (Rakowski 2012: 18).&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
�Fot. 12. Drewniane i kamienne „dzieła przyrody”&#13;
&#13;
Podobnie i ja, szkicując plan muzeum, już w zaciszu pracowni, zastanawiałam się czy moje przemyślenia to nie nadinterpretacja? Przemyślenia te dotyczyły graficznego podobieństwa mojego pośpiesznego&#13;
szkicu sytuacyjnego muzeum, do wizji świata według Juana de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua,&#13;
na pierwszy rzut oka uderzała zbieżność ze sławnym rysunkiem (fot. 13).&#13;
&#13;
Fot. 13. Zastanawiająca zbieżność szkicu muzeum (wykonana prez autorkę) z rysunkiem Juana de Santa Cruz Pachacuti&#13;
Yamki Salcamayhua&#13;
&#13;
Juan de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua żyjący na przełomie XVI i XVII, pochodził z arystokracji inkaskiej; autor dzieła Relación de antigüedades deste Reyno del Perú (wyd. 1873), poświęconego historii Peru ze szczególnym uwzględnieniem dziejów władców inkaskich do panowania Huáscara (zm. 1532).&#13;
Kronika ta jest jednym z fundamentalnych źródeł do dziejów Inków. Relacion de antiguedades deste reyno&#13;
del Peru, powstała w latach 1550–1600, jest jednym z trzech etnohistorycznych i etnolingwistycznych zabytków kultury andyjskiej, wraz z kroniką Guamana Poma de Ayala i relacją jezuickiego księdza Francisco&#13;
de Avila (zapisaną w quechua) Bogowie i ludzie z Huarochirí. Te trzy prace zawierają wyjątkowo głębokie&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�i cenne informacje i świadectwa o kolonialnej przeszłości państwa Inków, kosmowizji, mitów, wierzeń, zwyczajów i organizacji społecznej.&#13;
Dzieło Salqa Maywy zostało po raz pierwszy opublikowane w roku 1873. Chociaż zawiera różnorakie&#13;
opisy i informacje, chociażby drobiazgowo opisana historia wojny Inków z wojowniczym ludem Chanków,&#13;
to jednak ów rysunek rozbudził niezwykle ożywioną dysputę wśród badaczy8. Liczni badacze rozszyfrowujący ten rysunek, interpretowali go z różnych perspektyw. Począwszy od wyobrażenia barokowego ołtarza,&#13;
będącego schrystianizowaną wizją indiańskiego świata - do wykresu linii ceques – wyimaginowanych linii&#13;
podziału całego królestwa Tawantinsuyu. Linie ceques, które promieniście wychodzą z pępka świata, czyli&#13;
Cuzco biegnąc w cztery strony świata, do czterech prowincji, jednocześnie wyznaczają główne punkty usytuowania świętych miejsc zwanych huancas (przy czym mogą to być twory natury skały głazy monolity czy&#13;
źródła jak i świątynie czy rodowe dobra, a także budynki, zyskujące status obiektu „świętego”). Szczególnie popularną interpretacją rysunku jest ta, opierająca się na wizji świata posadowionego na katolickim,&#13;
barokowym ołtarzu, czyli interpretacja będąca odniesieniem się osoby opisującej andyjski świat do sacrum;&#13;
Salqa Maywa, partycypujący w kulturze kolonialnej elity i niejako „przemycający” w tej wizji rdzenne elementy tradycyjnego porządku quechua, wydają się wizją neofity chcącego pogodzić te dwa porządki w jednej całości. Jednakże wszystkie te interpretacje, różnych badaczy, zawsze zawierają szereg podziałów na&#13;
określone strefy i elementy odpowiadających sobie w parach bocznych, tych przeciwległych jak i w rzędach&#13;
pionowych. Każda para zamieszczonych na rysunku elementów występuje albo jako kontekst opozycji&#13;
binarnych, albo ujawnia niezwykle pojemne konteksty kulturowe związane z każdym z nich. Konteksty te&#13;
są silnie zamocowane w języku quechua. Elementy graficzne rysunku podpisane są przez autora w języku&#13;
hiszpańskim (kolonialnym) przeplatanym z kolonialnym quechua9. Słowa-klucze w języku quechua odnoszą się do botaniki, zoologii, rolnictwa czy tradycyjnej medycyny i ich mityczno-magicznych powiązań. Jako&#13;
całość, rysunek jest streszczeniem lub kompendium relacji zachodzących w naturze i miejscu człowieka&#13;
w owej kosmowizji. Przykładowo słowo Pacha lub Patsa, to niezwykle pojemne semantycznie słowo, zawierające konteksty mieszczące się zarówno w kategoriach przestrzennych (ziemia, podłoże, świat, nasz świat,&#13;
ten świat) jak i w kategoriach czasowych (czas, ten moment, to co teraz), oznaczałby tutaj, w kontekście omawianego rysunku „wszechświat uporządkowany w kategoriach czasoprzestrzennych”.&#13;
Don Gumercindo w swym małym, prywatnym muzeum dokonał rekonstrukcji tradycyjnego andyjskiego światopoglądu.&#13;
Pozostaje pytanie: Czy Don Gumercindo znał rysunek Salqa Mywy? Czy też nie znając tego rysunku&#13;
posiadał utrwaloną w tradycji wizję andyjskiego świata zwaną „andyjską kosmowizją”? Andyjska kosmowizja porównywana jest przez badaczy do Eliadowskiej „religii kosmicznej”. W Andach jest trwała i żywa, istnieje w kulturze popularnej, która tutaj wydaje się mieć bezpośrednią egzemplifikację. Świat odtworzony&#13;
Rysunkowi Juana de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua poświęcono wiele opracowań, niezwykle krótkie streszczenie czy skrót rozważań badaczy, który zamieszczam w niniejszej pracy, oparłam na opracowaniach: Juan de Santa Cruz&#13;
Pachacuti Yamki Salcamayhua, Relación de Antiguedades desde reyno del Perú, [w:] Tres Relaciones de Antiguedades peruanas, Madrid 1879. Jan Szemiński Don Joan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua y su „Relación de antiguedades&#13;
deste Reyno del Piru” (2019), Rita Fink, La cosmología en el dibujo del altar del Quri Kancha según don Joan de Santa Cruz&#13;
Pachacuti Yamqui Salca Maygua. (2001), A. Yaranga Valderrama, Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, [w:] Czas w kulturze, przeł. Andrzej Krzanowski (1988), Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 66.&#13;
9&#13;
Język quechua, zwany runa simi (język ludzi) używany przez ludy andyjskie od czasów przedinkaskich do współczesności.&#13;
Obecnie szacuje się, że aktywnie używa go od 8 do 11 milionów ludzi. Posiada wiele odmian czy wariantów. Spośród&#13;
47 zarejestrowanych odmian tego języka 17 wariantów należy do grupy językowej quechua ancashino, czyli występują&#13;
one na badanym przeze mnie obszarze. Quechua posiada łaciński zapis słów, lecz pisownia bywa różna i słowa w quechua&#13;
pisane po hiszpańsku mogą być zapisywane na różne sposoby. Mimo iż w roku 1975 powstał ujednolicony zapis bazowy&#13;
dla tego języka, poruszanie się na tym „grząskim temacie” wymaga od badacza szczególnej uwagi, aby nie zabrnąć w pułapki językowe. Jako przykład podam moje zmagania ze słowem Apu: Pan, Władca-góra, władca-opiekun, duch góry, góra-protektor, góra opiekuńcza dla danego terytorium, czy Apus (w liczbie mnogiej). Słowo to niejako podstawowe w badaniach&#13;
andyjskich, w tej chwili przeszło do tekstów naukowych czy tekstów folkloru jako słowo panandyjskie, i z powodzeniem&#13;
stosowane jest przez badaczy międzynarodowych a odnoszące się różnych regionów andyjskich. Jednakże, gdy studiowałam teksty z regionu Callejón de Huaylas, szczególnie te najstarsze, pełne słów quechua sprzed reformy językowej, nie występowało ono zupełnie. Czyżby oznaczało to, że region ten miał gór-protektorów? Wydawało się to absurdem, oczywiście&#13;
że miał, tylko słowo: Pan, władca, opiekun, protektor, duch góry itp. występuje regionalnie pod zupełnie inną nazwą (Jircas,&#13;
Auquis), i co ciekawe, aktualnie, współcześni badacze stosują słowo panandyjskie Apu, zubażając kontekst językowy tego&#13;
zakątka Andów.&#13;
8&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
�przez Don Gumercindo w swoim prywatnym „muzeum wyobraźni” jawi się jako organizm realny, żywy&#13;
i święty zarazem.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Tekst prezentuje niezwykłe prywatne muzeum położne wysoko w górach w małej andyjskiej wiosce, we&#13;
wsi Marían położonej w Białych Kordylierach w Prowincji Ancash, w Peru. Jest ono stworzone przez potomka Pablo Atusparii powstańca chłopskiego i nosi tajemniczą nazwę: Campestre Villa Garcia Marían –&#13;
Huaráz, CLUB Campestre VILLA Garcia. Pablo Atusparia jest niezwykle rozpoznawalną postacią dla całego&#13;
regionu – to przywódca powstanie chłopskiego z roku 1885. Symbol niezłomnego oporu miejscowej ludności chłopskiej przeciwko bezustannej opresji, od czasów kolonialnych poprzez okrucieństwa „wojny o saletrę”, czyli Wojny o Pacyfik, kończąc na zawsze niekorzystnych dla chłopów reformach agrarnych Atusparia&#13;
wpisał się w mityczną strukturę herosa kulturowego. Potomek Atusparii, Gumercindo, mieszkaniec Limy,&#13;
stworzył we wsi Maraín muzeum Atusparii, zdumiewającą budowlę, która jest „muzeum jego pamięci”. Niezwykłe budowle i eksponaty – ilustrują stosunek do świata przyrody i jego miejsce w kosmowizji andyjskiej.&#13;
Artykuł ten, jest próbą wstępnego odkodowania zawartości tego muzeum, znaczenia przedmiotów będących eksponatami – lub nie będących eksponatami. Co jest eksponatem, co przejściowym nietrwałym wyposażeniem? Ich funkcje się mieszają, są w bezustannym ruchu, nic tu nie jest trwałe, jednocześnie cały czas&#13;
jest ujęte w ramy „andyjskiego świata”.&#13;
Słowa klucze: Andy, muzeum na wolnym powietrzu, Atusparia, andyjska kosmowizja, Apus&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Bode, B.&#13;
(2015). Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes, traducción de Leoncio Robles, Lima:&#13;
Fondo Editorial del Congreso del Perú.&#13;
Bogowie i ludzie z Huarochiri&#13;
(1985). przeł., wstępem i objaśnieniami opatrzył J. Szemiński, Kraków.&#13;
Cock, G.&#13;
(1983). Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional de Historia” nr 16, s. 135–146.&#13;
Escárzaga, F.&#13;
(1999). La sublevación de Ancash. Proyecto nacional y guerra de razas,&#13;
„Política y Cultura”, nr 12, s. 151–175 (Universidad Autónoma Metropolitana Unidad Xochimilc Distrito&#13;
Federal, México).&#13;
Elías Minaya, José, F.&#13;
(2012). El sentido de la fe en el curanderismo, [w:] „Pueblo Continente” Volumen 23, N° 1, Enero – Junio:&#13;
75–78 Juan de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua&#13;
(1879). Relación de Antigue dades desde reyno del Perú, [w:] Tres Relaciones de Antiguedades peruanas:&#13;
Madrid.&#13;
Klaiber, J.&#13;
(1999). La actitud y sensibilidad del clero en la revolucion de Pedro Pablo Atusparia 1885, [w:] Diócesis de&#13;
Huaraz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima: b.w., s. 277–287.&#13;
Fink, R.&#13;
(2001). La cosmología en el dibujo del altar del Quri Kancha según don Joan de Santa Cruz Pachacuti Yamqui Salca Maygua, Histórica, Vol.25, Num.1. s. 9–75&#13;
Relación de las costumbres antiguas de los naturales del Perú [Manuscrito] entre 1550 y 1600.&#13;
Pietraszczyk-Sękowska, J.&#13;
(2015). Tradycje oporu w Andach. Mobilizacje indiańskochłopskie w Peru od XVI do XX wieku. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego: Łódź.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(1974). Ruchy społeczne i religijne Indian hiszpańskiej Ameryki Południowej (XVI–XX w.), Zakład Narodowy&#13;
im. Ossolińskich: Wrocław.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(2021). Szczęśliwy traf i tubylczy partner w badaniach terenowych. Z doświadczeń antropologa w USA&#13;
i Ameryce Południowej Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 7: 183–214.&#13;
Raimondi, A.&#13;
(2006). El departamento de Ancachs y sus riquesas minerales (1873). Mapa del departamento de Ancachs con&#13;
la nueva provincia de Dos de Mayo del departamento de Huánuco (1873). Incluye la presentación de dibujos&#13;
inéditos de sus libertas de viajes y de la oficina de redacción de la obra El Perú. Compilación y estudio introductorio de L.F. Villscorta Ostolaza, Lima: Fondo Editorial Universidad Mayor de San Marcos.&#13;
Rakowski, T.&#13;
(2018). Etnografia przedtekstowa. Fenomenologiczne korzenie interpretacji antropologicznej.&#13;
„Teksty drugie” nr 1, s. 16–39.&#13;
Salazar Mejía, J. A.&#13;
(2006). Identidad. Diversificación curricular para Ancash. Bases para el Proyecto Educativo Regional, Huaraz:&#13;
Instituto Repúblico y Libertador „José Faustino Sánchez Carrión”.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
�Szemiński, J.&#13;
(2019). Don Joan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua y su „Relación de antiguedades deste Reyno&#13;
del Piru”. Editorial: El Lector: Peru-Arequipa.&#13;
Szemiński, J.&#13;
Inkaska filosofía, http://ptta.pl/index.php?id=owydawnictwie&amp;lang=pl&#13;
Dostęp: 29.04.2022&#13;
Świerk, K.&#13;
(2013). Perspektywizm, miłość i cykady. Uczucia, transformacje i etos w opowieści Jerinti z folkloru Indian Matsigenka. „Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich”, Numer 3, s. 26–51.&#13;
Yaranga Valderrama, A.&#13;
(1988). Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, [w:] Czas w kulturze, przełożył z hiszpańskiego Andrzej Krzanowski, Państwowy Instytut Wydawniczy: Warszawa.&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
��Agnieszka Grabowska&#13;
Małgorzata Kunecka1&#13;
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
&#13;
CZY POTRZEBNE SĄ KATALOGI ZBIORÓW?&#13;
KWERENDOWANIE TEMATYCZNE – NOWY SPOSÓB&#13;
OPRACOWYWANIA KOLEKCJI MUZEALNYCH&#13;
NA PODSTAWIE DOŚWIADCZEŃ&#13;
Z OPRACOWYWANIA KATALOGU ZBIORÓW „DZIECIŃSTWO”&#13;
W PAŃSTWOWYM MUZEUM ETNOGRAFICZNYM&#13;
W WARSZAWIE&#13;
&#13;
Czy to jeszcze ma sens?&#13;
Czy w dobie coraz bardziej rozpowszechnionych cyfrowych repozytoriów potrzebne są katalogi zbiorów muzealnych? Czy tradycyjna książka może konkurować z interaktywną bazą danych, a jeśli tak to na&#13;
jakim polu?&#13;
Aby spróbować odpowiedzieć na tak postawione pytania trzeba przyjrzeć się klasycznym katalogom&#13;
zbiorów wydawanym przez muzea, które zwykle stanowią odzwierciedlenie podziału muzealiów konkretnej&#13;
placówki muzealnej na poszczególne kolekcje. Te zaś są wydzielane wg kryterium materiałowego lub funkcjonalno-rzeczowego. Mamy zatem w naszych muzeach kolekcje ceramiki, tkanin, rzeźby drewnianej albo&#13;
kolekcje narzędzi rolniczych, biżuterii, instrumentów muzycznych czy zabawek. Opracowania, które my, muzealnicy, tworzymy są zatem zazwyczaj powieleniem pewnego szablonu, w który wcześniej sami włożyliśmy&#13;
muzealne zbiory i przez który zwykliśmy na nie spoglądać2.&#13;
O ambiwalencji muzealnych podziałów&#13;
Żadna klasyfikacja nie jest doskonała, za to każda nosi w sobie znamiona sztuczności. Dwie dekady temu,&#13;
rozpoczynając pracę w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie jako coś naturalnego potraktowałyśmy zastany porządek podziału zbiorów z terenu Polski na cztery kolekcje: Gospodarki Podstawowej i Rzemiosła, Strojów i Tkanin, Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej oraz Folkloru. Podział ten dla&#13;
młodych i niedoświadczonych pracowników stanowił coś w rodzaju dogmatu i nie był poddawany krytyce.&#13;
W tych grupach muzealia od dekad są inwentaryzowane i przechowywane, tymi grupami opiekują się też&#13;
poszczególni specjaliści. Co oczywiste, to od ich zainteresowań badawczych i koncepcji kolekcjonerskich&#13;
zależy w dużej mierze kształt każdej z kolekcji. Ta zależność losu przedmiotu od zainteresowań zbieracza&#13;
jest szczególnie widoczna w momencie gdy staje się on muzealnym obiektem. I tak na przykład gliniany&#13;
gwizdek może okazać się na tym etapie zabawką lub reprezentantem warsztatu rzemieślniczego, a szklany&#13;
medalik dewocjonalium lub elementem biżuterii – zawieszką do korali. Wieloznaczeniowość przedmiotów&#13;
i możliwość spojrzenia na nie z różnych perspektyw zaowocowały sytuacją, w której takie same lub bardzo&#13;
podobne przedmioty wchodzą w poczet różnych kolekcji. W muzeum, instytucji długiego trwania, zmieniają&#13;
się trendy i ludzie, co ma swoje odzwierciedlenie w zbiorach, często w postaci niekonsekwencji podziałów.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: agnieszka.grabowska@ethnomuseum.pl, malgorzata.kunecka@ethnomuseum.pl.&#13;
Podkreślamy, że mamy tu na myśli katalogi zbiorów, nie zaś katalogi wystaw.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�Ale czy możliwy jest konsekwentny i klarowny podział zbiorów tak różnorodnych i zaskakujących niekiedy&#13;
jak zbiory etnograficzne? Czy można pozamykać życie w szufladach nie mając wątpliwości, co do której&#13;
włożyć i co do czego pasuje?&#13;
Te dylematy zaowocowały pomysłem stworzenia katalogu zbiorów innego od dotychczasowych, skupionego na kategorii tematycznej, który połączy wszystkie kolekcje zgromadzone w Muzeum.&#13;
&#13;
Przekopać zbiory w poprzek&#13;
Pomysł stworzenia katalogu, który zaprezentuje zbiory muzealne w inny od standardowego sposób powstał&#13;
w wyniku wieloletniego doświadczenia pracy w Centralnym Magazynie Zbiorów i prowadzenia kwerend.&#13;
To wtedy stało się dla nas jasne, że muzealia można pogrupować wg dowolnych zasad i że katalogi zbiorów,&#13;
podobnie jak wystawy i towarzyszące im publikacje, mogą być narracyjne.&#13;
Wybór obiektów do takiego katalogu wiąże się jednak z przyjrzeniem się wszystkim zbiorom na nowo&#13;
i ułożeniem ich niejako w poprzek ustalonych podziałów. Taka kwerenda przypomina więc kwerendy poprzedzające przygotowanie wystaw, jest jednak o wiele bardziej wymagająca bo katalog z definicji musi&#13;
zawierać wszystkie zbiory obejmujące wybrane zagadnienie.&#13;
Nasz katalog został podzielony na cztery części tematyczne. Czytelnik nie znajdzie tu jednak rozdziałów&#13;
poświęconych czterem kolekcjom Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, o których wspominamy na początku tego artykułu. Muzealia i archiwalia zostały podzielone na rozdziały i podrozdziały,&#13;
których zakres wiąże się z punktem widzenia dziecka. To rola jaką przyjmuje dziecko w odniesieniu do&#13;
danego artefaktu była dla nas kluczowa przy dzieleniu materiału.&#13;
I tak: rozdział pt. „Utensylia. Zapis codzienności dzieciństwa” podzieliłyśmy na części: „Kołysanie, czyli&#13;
pierwsze chwile”, „Troska, czyli różne sposoby opieki”, „Obecność, czyli dzieci, których wszędzie pełno” oraz&#13;
„Bliskość, czyli poczucie bezpieczeństwa”. Rozdział „Rekwizyty, czyli świadectwa świątecznego czasu” składa&#13;
się z części: „Bohater, czyli dziecko w centrum”, „Aktor, czyli dziecko aktywne”, „Widz, czyli dziecko obserwator” i „Kostium, czyli wyjątkowa oprawa”. Na rozdział „Akcesoria. Świadectwa dziecięcej pracy, nauki&#13;
i zabawy” składają się podrozdziały: „Powinność, czyli obowiązki małe i duże”, „Przysposobienie, czyli droga&#13;
ku dorosłości”, „Frajda, czyli czysta przyjemność” oraz „Skarb, czyli to co ukochane”. Ostatni rozdział publikacji poświęcony został wizerunkom dziecka i dzieciństwa utrwalonym w dziełach sztuki, zabytkach ikonograficznych oraz na dawnej fotografii. Dobierając materiał do tej części na wstępie przyjęłyśmy założenie,&#13;
że z różnych względów pozostawimy na marginesie naszych zainteresowań wizerunki Najważniejszego&#13;
Dziecka w polskiej sztuce ludowej czyli Dzieciątka Jezus, a także wizerunki innych świętych dzieci. Skupiając się na dziecku jako małym człowieku, stanowiącym część rodziny i społeczeństwa, pogrupowałyśmy&#13;
wizerunki w następujące kategorie: „Pociecha, czyli dziecko w rodzinie”, „Osóbka, czyli portrety dzieci”,&#13;
„Ogniwo, czyli dziecko jako część społeczności” i „Model, czyli stylizacje i kreacje”. Stworzone na potrzeby&#13;
książki kategorie służą podmiotowemu potraktowaniu dziecka.&#13;
Kilka słów o wyzwaniach&#13;
Katalog „Dzieciństwo” został opracowany i wydany dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Wspieranie Działań Muzealnych. Był to projekt roczny, co sprawiło, że prace&#13;
nad książką były prowadzone równolegle z aktualizacją wniosku.&#13;
Szybko okazało się, że mimo wstępnych kwerend przeprowadzonych na etapie przygotowania wniosku&#13;
liczba obiektów, które chcemy zawrzeć w publikacji znacznie przerasta nasze odważne, jak się wydawało,&#13;
wyliczenia. Podejście narracyjne przyniosło wiele niespodzianek, których byłoby zapewne znaczniej mniej&#13;
w przypadku zbioru wyznaczonego na podstawie twardych kryteriów takich jak funkcja, materiał, technika&#13;
wykonania czy region etnograficzny, z którego prezentowane przedmioty pochodzą. Praca nad katalogiem&#13;
pokazała, że w przypadku szerokiej kategorii tematycznej o nieostrych granicach, w zasadzie nie da się&#13;
oszacować dokładnie ilości zbiorów przed rozpoczęciem projektu.&#13;
Katalog „Dzieciństwo” zgodnie z założeniem jakie przyjęłyśmy obejmuje wszystkie zbiory Państwowego&#13;
Muzeum Etnograficznego związane z wybraną tematyką, a więc zarówno muzealia jak i archiwalia. Obydwa&#13;
zbiory generowały wiele pytań i wątpliwości, na które często nie było jednoznacznej odpowiedzi.&#13;
52&#13;
&#13;
�Oczywiście pewne obiekty i grupy nie budziły zastrzeżeń, jak choćby zabawki, kołyski, dziecięce ubranka&#13;
czy przybory szkolne. Znacznie trudniej sprawa przedstawiała się w przypadku tych przedmiotów których&#13;
co prawda dzieci używały, ale nie były to rzeczy wykonane z myślą o dzieciach i specjalnie dla nich przeznaczone, jak narzędzia, naczynia lub meble. Konieczne było więc znalezienie klucza i podjęcie decyzji&#13;
co zostanie włączone do zbioru określonego mianem „dzieciństwo” a co pozostawione poza nim. Wybór&#13;
przedmiotów oparty na kryterium czy były one wykonane z myślą o dzieciach lub używane z całą pewnością przez dzieci był wyborem autorskim, zatem subiektywnym.&#13;
Podobnie przedstawiała się sytuacja z doborem archiwaliów i wszelkiej ikonografii. Ważne stało się&#13;
ustalenie momentu kiedy człowiek przestaje być dzieckiem co okazało się istotne w przypadku pojawiającej&#13;
się na fotografiach młodzieży, ale też w wielu przypadkach niezwykle trudne. W tym kontekście konieczne&#13;
stało się opracowanie komentarza w formie tekstów wprowadzających do każdej części, a także do całego&#13;
katalogu. Stanowią one wartość dodaną całej publikacji, która stała się dzięki temu nie tylko katalogiem&#13;
zbiorów, ale również swego rodzaju opracowaniem pozwalającym spojrzeć na zagadnienie dzieciństwa z różnych perspektyw.&#13;
&#13;
Znane – nieznane&#13;
Analiza zbiorów pod kątem wybranego tematu przyniosła więcej niespodzianek niż początkowo zakładałyśmy. Przede wszystkim pozwoliła poznać luki w zbiorach. I choć odkrycia braków akurat się spodziewałyśmy to już kategorie niektórych z nich stanowiły dla nas zaskoczenie.&#13;
Stosunkowo najbardziej przewidywalny okazał się brak przedmiotów wykonanych poza społecznościami wiejskimi, choć konsekwentne pilnowanie wiejskiego rodowodu muzealiów doprowadziło do sytuacji,&#13;
w której w kolekcji zabawek nie znalazłyśmy np. klasyku w postaci pluszowego misia. Ponadto okazało się,&#13;
że tylko niewielka część kolekcji zabawek była rzeczywiście używana przez dzieci, ponieważ zabawki te najczęściej nie zachowały się, a przez sobie współczesnych etnografów nie były uznawane za godne włączenia&#13;
do zbiorów muzeum. Natomiast zabawki z ośrodków rzemieślniczych, których dzieci nie trzymały w ręku,&#13;
zbierano jako przykład rzemiosła wiejskiego. Luki w zbiorach były więc spowodowane w dużej mierze podejściem poprzednich pokoleń do etnografii, ale też (a może przede wszystkim?) do dziecka. Brak atencji&#13;
dla przedmiotów wykonanych i używanych przez dzieci uświadomił nam brak podmiotowego podejścia&#13;
do dziecka, a sposób w jaki zatytułowane zostały niektóre fotografie wręcz przedmiotowy stosunek badaczy do tej grupy&#13;
W ramach podsumowania&#13;
Narracyjne opracowania zbiorów muzealnych dają możliwość innego, nieszablonowego spojrzenia na istniejące kolekcje. Dzięki nim, nawet pracując przez lata z tymi samymi obiektami możemy odkrywać je niejako na nowo przy okazji podejmowania kolejnych tematów. Nie tylko stanowią gotową bazę do tworzenia&#13;
scenariuszy, wystaw, lekcji muzealnych, wydarzeń czy paneli dyskusyjnych, ale są również impulsem do&#13;
uzupełniania kolekcji i integrującym doświadczeniem dla zespołu.&#13;
Mamy świadomość, że klasyfikacja zbiorów stworzona na potrzeby katalogu zbiorów „Dzieciństwo”&#13;
podobnie jak każda inna ma swoje słabe strony. Jednocześnie wiemy, że jej stworzenie pomogło nam&#13;
w spojrzeniu na muzealia i archiwalia z dziecięcej perspektywy i tym samym na podmiotowe podejście do&#13;
dziecka – bohatera naszej opowieści.&#13;
Odrzucenie podejścia funkcjonalnego i kategoryzacji przedmiotów według typowych, znanych reguł&#13;
jak np. wyodrębnienie zabawek czy odzieży dziecięcej jako całych zbiorów muzealiów pomogło nam zbliżyć&#13;
się do optyki dziecięcej i uczynienia z dziecka podmiotu. Próba zmiany perspektywy spojrzenia na przedmioty czy ikonografię była pomocna w kolejnych latach podczas prac nad wystawą „Dzieciństwo”.&#13;
Streszczenie&#13;
Artykuł porusza pytanie o zasadność tworzenia tradycyjnych katalogów muzealnych w erze cyfrowych repozytoriów oraz o tym, czy książka może konkurować z interaktywną bazą danych. Autorki analizują klasyczne podziały muzealnych zbiorów, wskazując na ich umowność i wieloznaczność przedmiotów, które&#13;
53&#13;
&#13;
�często mogą być przypisane do różnych kolekcji w zależności od kontekstu. Na bazie doświadczeń w pracy&#13;
w magazynie zbiorów powstała koncepcja alternatywnego katalogu tematycznego „Dzieciństwo”, prezentującego zbiory z perspektywy dziecka. Projekt okazał się wyzwaniem, m.in. z powodu trudności w określeniu&#13;
liczby odpowiednich obiektów i granic kategorii. Przy okazji odkryto luki w zbiorach, szczególnie w kontekście przedmiotów miejskich czy faktycznie używanych przez dzieci zabawek. Pokazało to ograniczenia&#13;
wcześniejszego podejścia do etnografii i marginalizację dziecka jako pełnoprawnego podmiotu badań. Katalog stał się nie tylko opracowaniem zbiorów, ale także refleksją nad spojrzeniem na dzieciństwo w muzealnej&#13;
praktyce.&#13;
&#13;
Słowa kluczowe: katalog muzealny, podziały muzealne, kolekcje tematyczne, dziecko w muzeum, dzieciństwo&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Broda, A., Grabowska, A., Kunecka, M. [red.]&#13;
(2021). Dzieciństwo. Katalog zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
Deredas, A., Sosnowska, J.&#13;
(2022). Dzieciństwo w rodzinie robotniczej międzywojenne Łodzi. Perspektywa etnograficzno-pedagogiczna.&#13;
Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego&#13;
Jakubiak, K., Nawrot-Borowska, M.&#13;
(2021). Dziecko i dzieciństwo na ziemiach polskich w źródłach narracyjnych i ikonograficznych z drugiej połowy XIX i początku XX wieku. Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek&#13;
Kuciel-Frydryszak, J.&#13;
(2023) Chłopki. Opowieść o naszych babkach. Warszawa: Wydawnictwo Marginesy&#13;
Landau-Czajka, A.&#13;
(2002). Co Alicja odkrywa po własnej stronie lustra. Życie codzienne, społeczeństwo, władza w podręcznikach&#13;
dla dzieci najmłodszych 1785–2000. Warszawa: Wydawnictwo NERITON Instytut Historii PAN&#13;
Lewińska, T.&#13;
(2001). Polskie Ludowe Instrumenty Muzyczne. Katalog zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
Mędrzecki, W.&#13;
(2002). Młodzież wiejska na ziemiach Polski centralnej 1864–1939. Procesy socjalizacji. Warszawa: Wydawnictwo DiG.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
��Piotr Mańkowski1&#13;
Katedra Nauki o Drewnie i Ochrony Drewna&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
Wojciech Połeć2&#13;
Katedra Socjologii&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
&#13;
NARZĘDZIA DO OBRÓBKI DREWNA.&#13;
SPOSOBY POKAZANIA ROZWOJU TECHNOLOGII&#13;
OBRÓBKI DREWNA NA WYSTAWIE W MUZEUM&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Celem niniejszego opracowania jest refleksja nad sposobami prezentacji narzędzi związanych z obróbką&#13;
drewna w ramach ekspozycji muzealnych, przede wszystkim w ramach muzeów na wolnym powietrzu,&#13;
czyli w skansenach, ale zawarte w tym opracowaniu refleksje mogą mieć zastosowanie także w przypadku&#13;
innych muzeów, począwszy od muzeów etnograficznych, poprzez muzea lokalne a na muzeach przemysłu skończywszy. Skupiamy się na sposobach przedstawiania narzędzi w kontekście obecnych wystaw&#13;
muzealnych i staramy się przedstawić sugestie dotyczące tego, w jaki sposób można w przyszłości rozwijać&#13;
czy też zmieniać sposoby ekspozycji narzędzi w ramach wystaw kontekstowych w skansenach, ale również w ramach samodzielnych wystaw poświęconych prezentacji zmian i rozwoju technologii związanych&#13;
z obróbką drewna.&#13;
Ważną częścią naszych rozważań jest zauważalna w wystawach muzealnych (a czasami również w zbiorach muzealnych) luka w pokazywaniu rozwoju narzędzi, która dotyczy przede wszystkim okresu drugiej&#13;
połowy XX wiek, kiedy to zaczęto wprowadzać do użycia narzędzia produkowane fabrycznie i z zastosowaniem napędu elektrycznego. Wskazujemy na to, że brak w zbiorach i ekspozycjach muzealnych tego&#13;
typu zmieniających się narzędzi może być w przyszłości znaczącym problemem w ukazywaniu rozwoju narzędzi do obróbki drewna, gdyż narzędzia te bezpowrotnie znikają nie tylko z rynku, ale również&#13;
z przestrzeni społecznej, co jest związane z ich wychodzeniem z użycia i zastępowaniem ich nowymi.&#13;
Luka dokumentacyjna przekłada się również na lukę w edukacyjnej roli muzeów, które pokazują wybrany,&#13;
nie tak odległy fragment historii związany z ludowością, ale nie pokazują ciągłości między tradycyjnymi&#13;
narzędziami, a narzędziami wytwarzanymi i wykorzystywanymi współcześnie.&#13;
Narzędzia do obróbki drewna w kontekście historycznym&#13;
Nie trzeba przypominać, że drewno towarzyszy człowiekowi od samego początku istnienia naszego gatunku: jako opał, materiał budowlany, materiał do budowy broni, ale także materiał do budowy narzędzi.&#13;
Przykłady drewna obrobionego odnajdywane są w czasie wykopalisk archeologicznych (Ruszczyk&#13;
2007), obrazy ilustrujące obróbkę drewna znane są już ze starożytności. Ekspozycje narzędzi do obróbki&#13;
drewna spotkać więc można w muzeach archeologicznych czy też muzeach historycznych, które pokazują&#13;
rozwój poszczególnych miast, regionów czy też różnorodnych społeczności. Narzędzia te rzadko jednak&#13;
bywają głównym tematem wystaw, najczęściej są ich fragmentem, stanowią część tła dla narracji obrazu1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: piotr_mankowski@sggw.edu.pl.&#13;
Kontakt: wojciech_polec@sggw.edu.pl.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�jących przemiany życia ludzi w różnych miejscach i epokach historycznych. Szczególne miejsce zajmują&#13;
narzędzia drewniane i do obróbki drewna w ekspozycjach skansenów.&#13;
Usprawnienia obróbki drewna wymagało stworzenia narzędzi do jego obróbki. Pierwsze prymitywne&#13;
narzędzia kamienne (także z wykorzystaniem drewna) prezentowane są na wystawach dotyczących już życia&#13;
ludów pierwotnych. W kontekście kolejnych epok przedstawia się kolejne narzędzia takie jak siekiery, pobijaki. Pojawia się często na ekspozycjach drewniana broń: dzidy, włócznie, łuki, siekiery.&#13;
Ekspozycje skansenów ukazują najczęściej rekonstrukcje warunków życia i pracy, jakie spotkać można&#13;
było w okresie XIX i I poł XX wieku (Czajkowski, 1979). Próbują one zachowywać i prezentować kulturę&#13;
ludową w jej kształcie, który nie uległ jeszcze przemianom modernizacyjnym, ale nie zawsze oznacza to, że&#13;
przedstawiają one „odwieczny” obraz życia na polskiej wsi. Józef Burszta, powołując się zresztą na Oskara&#13;
Kolberga, zwraca uwagę na przemiany na polskiej wsi, które związane były z uwłaszczeniem chłopów.&#13;
Kolberg podkreślał, że większa zamożność chłopów wielkopolskich wiązana może być z wcześniejszym&#13;
uwłaszczeniem, a i w innych regionach, jak pokazuje Burszta okres po uwłaszczeniu jest okresem znaczących&#13;
zmian zarówno w budownictwie ludowym i wyposażeniem wnętrza mieszkań, jak i w innych sferach życia&#13;
(Burszta 1974: 66). Duża więc część ekspozycji skansenowskich nie tyle oddaje „odwieczny” sposób budowania i wytwarzania przedmiotów użytkowych, co pewien etap rozwoju kultury materialnej wsi polskiej.&#13;
Początki tworzenia tego typu ekspozycji związane były z rozbudzeniem zainteresowania życiem na wsi&#13;
i pracą chłopa na roli, odzyskiwaniem przez Polskę niepodległości, szukaniem polskiego stylu narodowego&#13;
w wiejskim budownictwie drewnianym, co do którego domniemywano, że przetrwał on w niezmienionej&#13;
formie nieskażonej „obcymi wpływami” (Chętnik 1915; Pokropek 2019; Sas Zubrzycki 1916).&#13;
Obok zbiorów muzealnych ważnym źródłem do poznania narzędzi do obróbki drewna są dokumentacje badań terenowych i wykonane rysunki i zdjęcia (Pokropek 2019; Moszyński 1929). Ciekawy etnograficznie opis narzędzi służących do wykonywania drewnianych instrumentów muzycznych przedstawiony jest&#13;
w opracowaniu Chętnika „Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach” (Chętnik 1983). Jest to przedwojenny opis ludowych narzędzi wykonany przez etnografa, Kurpia, lutnika i wiejskiego muzykanta w jednej osobie, co sprawia, że mamy do czynienia z cennym źródłem, gdyż opracowany przez etnografa, który&#13;
wyrósł z tego regionu i znał z własnego muzycznego doświadczenia tradycje wytwarzania instrumentów&#13;
ludowych. Mamy więc potencjalnie do dyspozycji zarówno same narzędzia jak i dokumentację dotyczącą&#13;
sposobów ich użytkowania w przeszłości. Dokumentację taką i rozszerzanie zbiorów można rozszerzać na&#13;
kolejne okresy historyczne doprowadzając do współczesności, która, co oczywiste, z czasem stanie się również przeszłością. Dobrym przykładem tego typu procesu mogą być ekspozycje skansenowskie.&#13;
&#13;
Narzędzia do obróbki drewna w kontekście ekspozycji skansenowskich&#13;
Praca na wsi wiązała się z koniecznością wytworzenia sobie narzędzi do obróbki roli. Początkowo każdy&#13;
wytwarzał sobie prymitywne narzędzia, a gospodarstwo musiało być w pełni samowystarczalne lub ograniczać się do wymiany w obrębie społeczności wiejskiej (Burszta 1974: 87). Z czasem powstają zakłady&#13;
rzemieślnicze, coraz bardziej wyspecjalizowane, produkujące sprzęty potrzebne w gospodarstwie. Zaczęły&#13;
się również pojawiać narzędzia produkowane poza społecznościami lokalnymi. Nie tylko takie, które produkowane były w pobliskiej przestrzeni miejskiej, ale również narzędzia sprowadzane z dalszych obszarów,&#13;
w tym zza granicy.&#13;
Ekspozycje skansenowskie przedstawiające pracę na wsi pokazują sprzęty wykorzystywane w gospodarstwie i czasami narzędzia służące do ich wytwarzania/naprawy. Narzędzia do obróbki drewna w skansenie znaleźć można na ekspozycji prezentującej: ciesielstwo, stolarstwo, bednarstwo, kołodziejstwo, młynarstwo, wytwarzanie zabawek drewnianych, wyrób wióra/gontu, łyżek/naczyń, wyrób ludowych instrumentów&#13;
muzycznych np. ligawek. To oczywiście nie pełna lista, narzędzia można spotkać także gdzie indziej. Dla&#13;
niektórych może to być zaskoczeniem, że młynarz czy właściciel wiatraka mieli w miejscu pracy stół stolarski&#13;
i podstawowe narzędzia służące do bieżących napraw.&#13;
Jeżeli uważnie zwiedzać wystawy, to okazuje się, że narzędzi do obróbki drewna jest niemało, ale stopień rozproszenia utrudnia odbiór.&#13;
Zazwyczaj pokazywane są pojedyncze egzemplarze, narzędzia ukazujące jego stan z przełomu XIX/XX w.&#13;
do II wojny światowej. Od wiertarki sznurkowej do kobry drewnianej, czasem pojawia się korba stalowa.&#13;
A czy nowsze narzędzia są gorsze?&#13;
58&#13;
&#13;
�Już Jan Stanisław Bystroń pisał we „Wstępie do ludoznawstwa polskiego”, że: „Trzecim działem kultury,&#13;
obok kultury umysłowej i społecznej, jest kultura techniczna. Obejmuje ona przedmioty i czynności, służące do zaspokojenia potrzeb fizycznych i materialnych, a więc do zdobycia i przygotowania żywności,&#13;
mieszkania, odzieży, sprzętów i t. d. Obok rzeczy starych, jak np. niektóre narzędzia gospodarskie i niektóre&#13;
techniki przetworów, mamy tu bardzo silne wpływy późniejsze, często i obce; wieś przejmuje powszechnie&#13;
rzeczy nowe, jedynie tempo ich przejmowania jest uwarunkowane prymitywizmem stosunków, stopniowo&#13;
się zmniejszającym” (Bystroń 1926: 168). Ten aspekt zmian jest bardzo rzadko pokazywany i uwydatniany&#13;
w ekspozycjach muzealnych, w tym przede wszystkim skansenowskich.&#13;
Po zniszczeniach I, a zwłaszcza II wojny światowej (w czasie uprzemysłowienia, rozwoju PGR-ów&#13;
i coraz silniejszej urbanizacji) nasiliły się badania etnograficzne polskiej wsi. Był to ostatni moment na&#13;
uchwycenie zanikających ówcześnie zjawisk. Ten etap zaowocował powstaniem większości ekspozycji skansenowskiej w Polsce, przedstawiającej wieś przełomu wieków. Ekspozycja skansenowska ukazuje głównie&#13;
życie na wsi, w ostatnich latach pojawiają się drewniane sektory małomiasteczkowe. Ekspozycja skansenowska „dochodzi” do czasów powojennych i tu zdecydowanie się kończy.&#13;
Jest to etap wielkich zmian (PGR-y, Kółka Rolnicze, mechanizacja rolnictwa, chłoporobotnicy i odkułaczanie) odciskają silne piętno na życiu wsi. Dalsze przemiany polskiej wsi nie są eksponowane w skansenach.&#13;
W latach 80. XX wieku o tego typu przemianach polskiej wsi pisał Ignacy Tłoczek:&#13;
Formy architektury jako przejaw duchowego życia narodu nie są niezmienne, stałe są tylko prawa tektoniki.&#13;
Byłoby więc niedorzecznością nawoływanie do naśladownictwa form skostniałych i do niewolniczego ich przeszczepiania. Wprawdzie nie wszystko, cośmy odziedziczyli, zestarzało się do tego stopnia, aby było nieużyteczne,&#13;
ale też nie wszystko, co nowe, niesie z sobą wartości godne współczesnego pokolenia. Na widok tandety i pstrokacizny wciskającej się w krajobraz polskiej wsi, budzą się w nas odruchy protestu przeciwko uznawaniu tego&#13;
zjawiska za wyraz nowej formacji kulturowej. Nasi sąsiedzi unowocześniając zabudowę swoich wsi respektowali jej narodowy charakter, nam natomiast zabrakło poczucia dumy z kulturalnego dziedzictwa i skromności&#13;
w dziele tworzenia” (Tłoczek 1985: 10).&#13;
&#13;
Zauważmy, że z jednej strony jest on świadom zmienności, z drugiej jednak jest mu trudno zaakceptować kierunek tych zmian. Być może tego typu postawa, często powiązana również z estetyzacją przestrzeni skansenu, sprawiła, że nie widzimy w nich zmian, jakie zachodziły na polskiej wsi w drugiej połowie&#13;
XX wieku.&#13;
W tym okresie w życiu wsi zachodzą zaś bardzo poważne i szybkie zmiany, które również warto udokumentować. Zmienia się budownictwo (pustak, cegła, beton zastępują tradycyjne drewno), blok PGR-u&#13;
zastępuje drewnianą chatę, eternit zastępuje strzechę. Ściany i pokrycie dachów wykonuje się z nowych materiałów, ale sama konstrukcja dachów nadal pozostaje drewniana. Cieśla nie jest zawodem, który zaniknął.&#13;
Ignacy Tłoczek podkreślał: „Drewniany budulec dominował w Polsce od zarania rozwoju kultury materialnej naszego narodu do połowy ubiegłego stulecia w miasteczkach i na wsiach, wypierany najpierw&#13;
przez cegłę i kamień ze ścian, a następnie przez stal i żelbet z konstrukcji dachowych i stropowych. Nawet&#13;
w znaczniejszych miastach nie należały do rzadkości drewniane budowle fabryczne i magazynowe. Najdłużej jednak przetrwała technika drzewna w budownictwie wiejskim, jak to wynika z danych statystycznych,&#13;
obrazujących stan z 1925 i z 1957 r., wedle których w województwach wschodnich udział budynków drewnianych w zabudowie wsi wahał się w granicach od 75 do 95% ogólnych zasobów” (Tłoczek 1980: 7).&#13;
Skanseny dobrze dokumentują stan sprzed tych zmian, ale samą zmianę dokumentują dużo rzadziej.&#13;
Weźmy tutaj za przykład zmiany widoczne w narzędziach do prac polowych: drewniane brony i pługi&#13;
zastępuje stal, drewniane koło wyparte zostało przez stalowy odpowiednik, wóz drabiniasty zastępuje jego&#13;
stalowy odpowiednik. Pojawiają się spalinowe ciągniki, które kilka dziesięcioleci temu były nowością, dziś&#13;
zaś stają się kolekcjonerskim rarytasem w przypadku dobrze zachowanych egzemplarzy. Kiedyś były one&#13;
codziennością, później pozbywano się ich, gdy wychodziły z użycia i jeśli nie pozyskano ich na tym etapie&#13;
do zbiorów muzealnych, dziś stają się trudnym i kosztownym do pozyskania eksponatem.&#13;
Także narzędzia do obróbki drewna ulegają zmianie i podlegają podobnej dynamice. Specjalizacja&#13;
warsztatów, elektryfikacja i przemysłowa produkcja narzędzi odciska silne piętno na obróbce drewna (Górecki 1961). Stopniowo zmniejsza się zapotrzebowanie na drewniane sprzęty. Z czasem wymierają rzemiosła&#13;
i rzemieślnicy: kołodziej, bednarz, łyżkarz. Nawet jeśli nadal produkowany jest dany przedmiot, jest on&#13;
produkowany zupełnie innymi, przemysłowymi metodami, albo sprowadzany z zagranicy.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�Silnik elektryczny zastępuje pracę ręczną. Krajzega za stodołą zastępuje rzaskę, z czasem pojawi się pilarka stołowa, strugarka elektryczna zastępuje strug ręczny. Zmiany są nieubłagane. Stare narzędzia znikają,&#13;
zastępowane są nowszymi wersjami, albo zupełnie nowymi, odmiennymi urządzeniami.&#13;
Pojawiają się kolejne generacje narzędzi, coraz wygodniejszych w pracy. Wypierają one starsze, mniej&#13;
ergonomiczne, bardziej energochłonne nowymi (Bieniek i Duchnowski 1995; Prażmo; Prządka i Szczuka&#13;
1997). Te stare lądują na śmietniku, złomie lub składzie elektrośmieci. Do dziś grzebiąc w kątach warsztatów&#13;
(szałerkch, spichlorkach, strychach) można natrafić na stare, nieużywane (i nie do końca rozpoznawalne) ślady&#13;
historii rzemiosła (obróbki drewna). Rzadko spotyka się w skansenach te późniejsze narzędzia. A szkoda.&#13;
Za chwilę może być już za późno.&#13;
Już dziś coraz trudniej jest spotkać narzędzia „сделано в СССР” lub „made in DDR” kupowane w latach&#13;
90. na „barachołce”. Takie narzędzia pojawiają się na aukcjach internetowych i osiągają coraz wyższe ceny.&#13;
Oczywiście nie są kupowane do pracy. To sentyment powoduje, że jest na nie popyt. Powstają kolekcje&#13;
ukazujące dawne narzędzia: przy szkołach, w zakładach, w GOK-ach. Kolekcje gromadzone przez amatorów&#13;
są coraz większe i coraz ciekawsze. Pojawiają się w miejscach nieoczywistych, czasem trzeba długo szukać,&#13;
aby znaleźć i zobaczyć ciekawą kolekcję (Wrede 2021). Przykłady takich kolekcji znaleźć można w zamieszczonej poniżej Netografii.&#13;
&#13;
Propozycja ekspozycji muzealnych&#13;
Być może warto stworzyć w skansenie ekspozycję pokazującą rozwój narzędzi (zaczynając od istniejących starych drewnianych, by pokazać ich rozwój dochodzący do współczesnej „chińszczynzny”)? Może to&#13;
być istotne zwłaszcza ze względu na to, że możemy mówić współcześnie o rozwijaniu się kolejnego etapu&#13;
użytkowania ręcznych narzędzi w obrębie kultury konsumpcyjnej. Tom Dant zwraca uwagę, że: czynności&#13;
typu bricolage stały się cechą charakterystyczną zachodniej kultury konsumpcyjnej późnej nowoczesności.&#13;
Hasło „zrób to sam” zaowocowało przemysłem kultury zorientowanej bardziej na to, co niedrogie i praktyczne, niż na luksus i splendor. (…) Materiały produkowane mechanicznie, w pierwszej fazie produkcji&#13;
przemysłowej przygotowywane już są do następnej, łatwo dają się mierzyć, ciąć, i kształtować amatorom,&#13;
zwłaszcza używającym narzędzi elektrycznych” (Dant 2007: 91). W ramach tego typu „konsumpcyjnego”&#13;
bricolage’u mamy do czynienia z jakościowo nowym zjawiskiem. Nie chodzi już tylko o zapełnianie braków rynkowych, ale o udział w kulturze konsumpcyjnej, w ramach której zarówno narzędzia jak i prefabrykaty są wcześniej przygotowane, by umożliwić realizację pewnego stylu życia, osobistych preferencji.&#13;
Jeżeli chusty rezerwistów, dekoracje z opon, zdobienie domów potłuczonymi talerzami czy transparenty&#13;
ze strajku kobiet stają się obiektami zainteresowań etnografów, to może warto zastanowić się nad zbieraniem&#13;
świadków materialnej kultury w postaci narzędzi do obróbki drewna. One nie zanikają jak chusty rezerwistów, ale za chwilę (krótszą lub dłuższą) okaże się, że narzędzia z lat 50/60. to pełnoprawny, ale coraz trudniej dostępny, eksponat na wystawie etnograficznej dotyczącej obróbki drewna w gospodarstwie wiejskim.&#13;
Do niedawna osoby, szczególnie starsze, odwiedzając ekspozycje muzealne, skansenowskie mogły odnaleźć przedmioty znane z młodości czy też dzieciństwa. Mieliśmy do czynienia z pewną ciągłością wiedzy,&#13;
praktyk i wytworów materialnych. Obecnie wycieczki szkolne traktują skansen jako zupełną egzotykę niepowiązaną z ich własnym doświadczeniem. Rozszerzenie ekspozycji o „nowsze” eksponaty mogłoby tę&#13;
powstającą lukę wypełnić. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem podobnym do „dryfującej luki” w pamięci&#13;
zbiorowej opisaną przez Jana Assmanna. „Dryfującą luką” jest ten okres w historii danej grupy, który nie&#13;
jest już dostępny w doświadczeniu i nie jest już przekazywany bezpośrednio w ramach pamięci komunikatywnej, a nie stał się (jeszcze) częścią pamięci kulturowej. W jej obrębie mieszczą się też wszystkie wydarzenia, fakty, które nie mają szansy stać się częścią kanonu danej kultury (Assmann 2008).&#13;
Na przykładzie wiertarki można byłoby przedstawić rozwój narzędzi do wykonywania otworów od&#13;
łuku ogniowego (służącego do rozniecania ognia, a także wiercenia otworów w drewnie/kości/kamieniu/&#13;
cegle), poprzez wiertarkę sznurkową/bezwładnościową, drewnianą korbę ręczną, świdry i dalej (co dziś&#13;
rzadko można oglądać w skansenie) metalową korbę ręczną, metalową wiertarkę ręczną, aż do wiertarki&#13;
elektrycznej/wiertarki pneumatycznej, na wiertarce CNC (nowoczesna obrabiarka sterowana numerycznie)&#13;
skończywszy.&#13;
Na wystawie można przedstawić wiertarki małe i wielkie, napędzane siłą mięśni (ręczne) lub elektryczne, z silnikiem wbudowanym lub napędzane poprzez pas transmisyjny, jednofazowe/trójfazowe/akumu60&#13;
&#13;
�latorowe, stacjonarne i przenośne. Możliwości stworzenia ekspozycji jest wiele. Opracowanie scenariusza&#13;
takiej wystawy zdecydowanie wykracza poza ramy niniejszej publikacji. Pierwszą przymiarką do takiej ekspozycji mogą być pokazane na Fotografii nr 1 różne rodzaje wiertarek ze zbiorów własnych autorów.&#13;
&#13;
Fotografia nr 1. Różnorodne rodzaje wiertarek. Fot. Piotr Mańkowski, Wojciech Połeć&#13;
&#13;
Opracowanie scenariusza takiej wystawy, wybór eksponatów na niej przedstawianych, opis (tekst, zdjęcia, film) i oczywiście oprawa plastyczna (dopasowana do eksponatów i trafiająca do współczesnego zwiedzającego/odbiorcy) to niełatwa praca do wykonania (Domańska 2022). Ustalenie właściwej proporcji pomiędzy&#13;
opisem a eksponatami, aby wystawa nie była „do czytania”, a jednocześnie żeby nie była hermetyczna i niezrozumiała to kwestia wyczucia.&#13;
Do tego warto byłoby się zastanowić nad dostępnością narzędzi do prób ich zastosowania przez zwiedzających. Osobnym pytaniem jest jak pogodzić współczesne narzędzia z drewnianym budynkiem skansenowskim? Lub odwrotnie jak przedstawiać stare narzędzia we współczesnej sali wystawienniczej?&#13;
Odpowiedź na niniejsze pytania wymaga dyskusji praktyków stolarzy, etnografów i muzealników.&#13;
Zanim zorganizuje się wystawę należałoby odpowiedzieć sobie na pytania o zainteresowanie tematem zwiedzających: Czy to jest temat któremu warto poświęcić więcej zaangażowania? Czy zainteresuje to zwiedzających? Czy zostanie to przez nich docenione?&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�Podsumowanie&#13;
Narzędzia do obróbki drewna na ekspozycji skansenowskiej zazwyczaj rozrzucone są pomiędzy ekspozycjami przedstawiającymi rzemiosła wiejskie. Przedstawiane narzędzia ukazują rozwój technik obróbki&#13;
drewna do lat 50. XX wieku. Dalszy rozwój narzędzi rzadko bywa przedstawiany na wystawach w skansenie. Być może warto byłoby przedstawić dalszy rozwój narzędzi do obróbki drewna (elektryfikacja, specjalizacja, nowe wersje starych narzędzi). Pomysł przedstawienia rozwoju narzędzi do obróbki drewna&#13;
odbiega od typowego układu ekspozycji skansenowskiej. Rodzi to wiele pytań, które na razie pozostają&#13;
bez odpowiedzi.&#13;
Wraz z upływem czasu niepostrzeżenie zmienia się kontekst funkcjonowania skansenów. Ich ważne zadanie, jakim jest zachowanie dziedzictwa dawnej kultury ludowej wraz z jej drewnianym budownictwem&#13;
i wykonywanymi z drewna narzędziami, sprawia, że dokumentowanie przemian polskiej wsi, która z każdym rokiem czy też z każdym dziesięcioleciem coraz bardziej oddala się od stanu i obrazu, jaki możemy&#13;
zobaczyć w skansenie nie jest przedstawiane na ekspozycji. Nie jest to już w miarę płynne uchwycenie&#13;
odchodzącej w przeszłość wsi, ale zachowania coraz bardziej „zamkniętego” rozdziału historii.&#13;
Coraz rzadziej zdarzać się będą sytuacje, gdy wieś poza murem skansenu podobna jest do tego, co możemy w skansenie zobaczyć, jak to było jeszcze niedawno. Brak w ekspozycjach skansenowskich dokumentacji&#13;
późniejszych przemian powoduje, że dotychczasowa, względna ciągłość zostaje zerwana.&#13;
Opracowanie powstało w ramach realizacji projektu Ministra Edukacji i Nauki „Nauka dla Społeczeństwa” pt. (Nie) ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich Mazowsze i Polska&#13;
Wschodnia (NdS/536514/2021/2021).&#13;
Streszczenie&#13;
Celem niniejszego opracowania jest refleksja nad sposobami prezentacji narzędzi związanych z obróbką&#13;
drewna w ramach ekspozycji muzealnych. Skupiamy się na sposobach przedstawiania narzędzi w kontekście obecnych wystaw muzealnych i staramy się przedstawić sugestie dotyczące tego, w jaki sposób można&#13;
w przyszłości rozwijać czy też zmieniać sposoby ekspozycji narzędzi. Ważną częścią naszych rozważań jest&#13;
zauważalna w wystawach muzealnych luka w pokazywaniu rozwoju narzędzi, która dotyczy przede wszystkim okresu drugiej połowy XX wieku. Próbujemy pokazać, że wraz z upływem czasu niepostrzeżenie zmienia się kontekst funkcjonowania skansenów. Ich ważne zadanie, jakim jest zachowanie dziedzictwa dawnej&#13;
kultury ludowej, sprawia, że dokumentowanie przemian polskiej wsi, która z każdym rokiem czy też z każdym dziesięcioleciem coraz bardziej oddala się od stanu i obrazu, jaki możemy zobaczyć w skansenie nie&#13;
jest przedstawiane na ekspozycji.&#13;
Słowa kluczowe: obróbka drewna, ekspozycje skansenowska, narzędzia do obróbki drewna&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Assmann, J.&#13;
(2008). Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w państwach starożytnych. Warszawa:&#13;
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Bieniek, S. i Duchnowski, K.&#13;
(1995). Obrabiarki i urządzenia w stolarstwie. Warszawa: Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Burszta, J.&#13;
(1974). Kultura ludowa - kultura narodowa: szkice i rozprawy. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Bystroń, J. S.&#13;
(1926). Wstęp do ludoznawstwa polskiego. Lwów: K. S. Jakubowski.&#13;
Chętnik, A.&#13;
(1915). Chata Kurpiowska. Warszawa: Księgarnia Gebethnera.&#13;
Chętnik, A.&#13;
(1983). Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach. Olsztyn: Wydawnictwo „Pojezierze”.&#13;
Czajkowski, J.&#13;
(1979). Formy i metody ekspozycji w muzeach skansenowskich. W J. Czajkowski, M. Czajnik i F. Midura,&#13;
Muzea skansenowskie w Polsce (strony 60–78). Poznań: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne – oddział&#13;
w Poznaniu.&#13;
Czarnowski, S.&#13;
(1958). Kultura. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Dant, T.&#13;
(2007). Kultura materialna w rzeczywistości społecznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Domańska, A.&#13;
(2022). Przemiany koncepcji wystawienniczych (na przykładzie Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego&#13;
w Gdańsku. Zbiór wiadomości do antropologii muzealnej(9), strony 77–98. doi:10.12775/ZWAM.2022.9.06&#13;
Górecki, S.&#13;
(1961). Stolarstwo CZ. I. Warszawa: Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1929). Kultura ludowa Słowian. Część I. Kultura materialna. Kraków: Polska Akademja Umiejętności.&#13;
Pokropek, M.&#13;
(2019). Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA.&#13;
Połeć, W., Murawska, D.&#13;
(2022). The Social Constraints on the Preservation and Sustainable Development of Traditional Crafts in&#13;
a Developed Society. Sustainability (14(1), 120). doi:https://doi.org/10.3390/su14010120.&#13;
Prażmo, J.&#13;
(brak daty). Stolarstwo cz 1. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Prządka, W. i Szczuka, J.&#13;
(1997). Stolarstwo cz 2. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Ruszczyk, G.&#13;
(2007). Drewno i architektura. Dzieje budownictwa drewnianego w Polsce. Warszawa: Wydawnictwo „Arkady”.&#13;
Sas Zubrzycki, J.&#13;
(1916). Polskie budownictwo drewniane. nakładem autora.&#13;
Stomma, L.&#13;
(1986). Atropologia kultury wsi polskiej XIX w. Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax.&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�Świecimski, J.&#13;
(1996). Muzea i wystawy muzealne. Wydawnictwo Naukowe DWN.&#13;
Tłoczek, I.&#13;
(1980). Polskie budownictwo drewniane. Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk: Zakład Narodowy imienia&#13;
Ossolinskich Wydawnictwo.&#13;
Tłoczek, I.&#13;
(1985). Dom mieszkalny na polskiej wsi . Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Wrede, M.&#13;
(2021). Tradycyjne narzędzia stolarskie. Kolekcja historyka. Muzealnictwo(62), strony 41–52. doi:10.5604/&#13;
01.3001.0014.8755&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
www.kobax.pl/wystawa-dawnych-narzedzi (dostęp 11.05.23)&#13;
www.drewno.pl/artykuly/2818,wystawa-starych-narzedzi-stolarskich.html (dostęp 11.05.23)&#13;
www.oristo.pl/news/nowoczesne-rzemioslo/ (dostęp 11.05.23)&#13;
www.muzeumrolnictwa.pl/muzeum/wystawy-stale/spichlerz-z-klepacz (dostęp 11.05.23)&#13;
hme.zhp.pl/zbiory/ (dostęp 11.05.23)&#13;
portalnarzedzi.pl/artykul/festool-roadshow-w-elblaskiej-firmie-punta/ (dostęp 11.05.23)&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ II.&#13;
PROJEKTY, INICJATYWY,&#13;
DZIAŁANIA, ZADANIA I PLANY&#13;
&#13;
��Wojciech Mielewczyk1&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie&#13;
&#13;
DOKUMENTOWANIE&#13;
KULTURY TRADYCYJNEJ I JEJ PRZEMIAN&#13;
W MUZEUM NARODOWYM ROLNICTWA&#13;
I PRZEMYSŁU ROLNO-SPOŻYWCZEGO W SZRENIAWIE&#13;
&#13;
Geneza projektu&#13;
Jednym z zadań Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie jest&#13;
m.in. gromadzenie, katalogowanie i naukowe opracowanie dokumentacji odnoszącej się do dziedzictwa kulturowego wsi polskiej. Od początku swojej działalności Muzeum gromadzi także dokumentację niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w postaci fotografii, nagrań dźwiękowych i filmów. Dokumentacja&#13;
ta napływała jednak sporadycznie podczas penetracji terenowych realizowanych przez pracowników Muzeum oraz przekazywana była w formie darów od różnych instytucji i osób prywatnych (zob.: Mielewczyk&#13;
2013: 299). Do systematycznych badań niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi Muzeum przystąpiło&#13;
w 2012 r.&#13;
W roku 2011, po ogłoszeniu przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Narodowego Programu&#13;
Rozwoju Humanistyki” przygotowany został projekt badań dziedzictwa kulturowego wsi. Projekt zatytułowany „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” zgłoszony został w ramach&#13;
modułu 1.1 obejmującego Wspieranie długofalowych prac dokumentacyjnych, edytorskich i badawczych o fundamentalnym znaczeniu dla dziedzictwa i kultury narodowej (kultury w Polsce). Przygotowany w tym projekcie zakres problematyki badawczej był bardzo szeroki; nie uwzględniał jedynie badań językowych, głównie&#13;
ze względu na zaawansowany stan wiedzy w tym zakresie2. Po podpisaniu w listopadzie 2011 r. umowy&#13;
z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego3 przystąpiono do jego realizacji. Prace badawcze i dokumentacyjne wykonano w latach 2012–2015. Zostały one całości sfinansowane przez Ministerstwo Nauki&#13;
i Szkolnictwa Wyższego (Mielewczyk 2017: 117–122). Kierownikiem tego projektu był dr Wojciech Mielewczyk.&#13;
W naszym zainteresowaniu znalazła się północna część województwa wielkopolskiego. Jednak pełny&#13;
zakres prac przeprowadzono w siedmiu powiatach części środkowej województwa: czarnkowsko-trzcianeckim, gnieźnieńskim, międzychodzkim, nowotomyskim, obornickim, szamotulskim i wągrowieckim.&#13;
W kolejnych ośmiu powiatach (pilskim, chodzieskim, złotowskim, grodziskim, wolsztyńskim, średzkim,&#13;
wrzesińskim i słupeckim) przeprowadzone zostały tylko badania pilotażowe w wybranych gminach. W celu&#13;
koordynowania prac w Dziale Badań Dziedzictwa Kulturowego Wsi i Rolnictwa szreniawskiej placówki&#13;
utworzona została Pracownia Badań Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Wsi kierowana przez&#13;
dr. Wojciecha Mielewczyka. Nad całością prowadzonych prac czuwała Rada Naukowa złożona ze specjalistów różnych dziedzin nauki (etnologii, socjologii i historii), która służyła pomocą przy ukierunkowaniu&#13;
badań terenowych i podczas przygotowania do druku wyników tego pionierskiego w skali kraju przedsięwzięcia (Mielewczyk 2013: 301).&#13;
&#13;
Kontakt: w.mielewczyk@muzeum-szreniawa.pl.&#13;
Drukiem wydanych zostało m.in. 11 tomów Atlasu języka i kultury Wielkopolski.&#13;
3&#13;
Umowa nr 0145/FNiTP/H11/80/2011 z dnia 1 marca 2912 r.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�Fot. 1. Okładka tomu 1 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
&#13;
Fot. 2. Okładka tomu 11 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
&#13;
Założenia badań&#13;
Celem tego projektu było udokumentowanie tych niematerialnych elementów kultury, które przetrwały&#13;
w miejscowej tradycji wiejskiej i którym w dobie szybko następujących przemian społeczno-kulturowych&#13;
groziło zapomnienie. Dotyczyło to zwłaszcza tradycyjnych zajęć i zawodów wiejskich, jak również zanikających tradycyjnych zwyczajów i obrzędów niegdyś powszechnych w życiu mieszkańców wsi. W wyniku&#13;
migracji ludności wiejskiej do miast oraz zajmowaniem terenów wiejskich przez budownictwo indywidualne przybyszów z miast, na bezpośrednią utratę narażone są również wszelkiego rodzaju nazwy miejscowe, którymi ludność wiejska określała poszczególne areały ziemi uprawnej, ukształtowanie terenu, a także&#13;
funkcjonujące w miejscowej tradycji wspomnienia o mniej lub bardziej istotnych zdarzeniach, a nawet&#13;
lokalne podania i legendy. W zapomnienie odchodzą też zwyczaje, obyczaje i obrzędy świąteczne, doroczne&#13;
i rodzinne, a ponadto umiejętności związane z przygotowywaniem tradycyjnych potraw i wykonywanym&#13;
rękodziełem. Z tego też względu prowadzone działania miały w dużym stopniu charakter badań ratunkowych (Mielewczyk 2016: 44).&#13;
Przedmiotem badań prowadzonych w ramach projektu „Atlas…” były następujące zagadnienia:&#13;
I Toponomastyka –&#13;
1) Nazwy miejscowości (urzędowe, historyczne, zwyczajowe),&#13;
2) Nazwy lokalne (przysiółków, części wsi, pojedynczych gospodarstw, dróg wiejskich),&#13;
3) Nazwy topograficzne (pól, łąk, pastwisk, cieków wodnych, stawów, wzniesień, obszarów leśnych, uroczysk),&#13;
4) Nazwy pojedynczych obiektów przyrody żywej i nieożywionej (pojedynczych drzew, głazów narzutowych),&#13;
5) Nazwy etnonimiczne poszczególnych grup mieszkańców wsi (egzo- i endonimy).&#13;
II Folklor dawny i współczesne zjawiska kulturowe,&#13;
1) Podania o wydarzeniach lokalnych oraz legendy.&#13;
2) Tradycyjne obrzędy doroczne (także te o charakterze religijnym).&#13;
3) Tradycyjne obrzędy rodzinne i okolicznościowe (narodziny, chrzty, śluby, wesela, pogrzeby).&#13;
68&#13;
&#13;
�4) Tradycje kulinarne (w tym produkty regionalne i lokalne, potrawy świąteczne, przepisy kulinarne).&#13;
5) Zespoły folklorystyczne, śpiewacze, muzyczne, w tym przeglądy i festiwale oraz twórcy słowa.&#13;
6) Widowiska obrzędowe.&#13;
III Tradycyjne umiejętności rękodzielnicze – wytwórczość rzemieślników i artystów nieprofesjonalnych.&#13;
IV Przejawy religijności tradycyjnej – lokalne miejsca kultu religijnego i związane z nimi zwyczaje, sanktuaria, odpusty i pielgrzymki.&#13;
V Miejscowe uroczystości i obchody świeckie – dożynki, dni gminy, lokalne festyny (Brzezińska, Jełowicki,&#13;
Mielewczyk 2015: 58–59).&#13;
Dla właściwego i efektywnego przeprowadzenia badań terenowych opracowane zostały narzędzia badawcze w postaci ośmiu kwestionariuszy obejmujących następujące zagadnienia:&#13;
1. Podania i legendy.&#13;
2. Tradycyjna obrzędowość.&#13;
3. Tradycje kulinarne.&#13;
4. Wytwórczość rzemieślnicza i sztuka ludowa.&#13;
5. Przejawy religijności tradycyjnej.&#13;
6. Zespoły folklorystyczne.&#13;
7. Uroczystości lokalne i obchody świeckie.&#13;
8. Zwyczaje okolicznościowe.&#13;
Każdy z kwestionariuszy odnosił się do jednej tematyki badawczej obejmującej konkretne zjawiska&#13;
kulturowe możliwe do udokumentowania podczas badań w terenie. Większość problemów zawartych w kwestionariuszach zostało sformułowanych jako pytania otwarte, a każde pytanie zaopatrzono w komentarze&#13;
objaśniające. Przed przystąpieniem do prac terenowych wiosną 2012 r. na terenie wsi Gościejewo w gminie&#13;
Rogoźno (powiat obornicki) poprowadzono badania pilotażowe. W ich wyniku uzyskano nie tylko konkretne informacje odnoszące się do niematerialnego dziedzictwa kulturowego tej miejscowości, ale przede&#13;
wszystkim zweryfikowano przyjętą metodykę oraz skonstruowane dla niej narzędzia badawcze. Nabyte&#13;
doświadczenia pozwoliły także na opracowanie wzorcowego modelu gromadzenia dokumentacji (Mielewczyk 2014: 241).&#13;
&#13;
Przebieg badań terenowych&#13;
Podstawową formą badań były wywiady prowadzone wśród miejscowej ludności. Miały one na celu uzyskanie jak najszerszych reprezentatywnych wiadomości na temat niematerialnego dziedzictwa kulturowego w danej miejscowości. Wśród osób indagowanych byli głównie sołtysi, przewodniczące i członkinie&#13;
kół gospodyń wiejskich, lokalni animatorzy kultury, członkowie zespołów artystycznych, pracownicy ośrodków kultury, bibliotek i szkół, rękodzielnicy oraz inni mieszkańcy wsi, zwłaszcza zamieszkujący w danym&#13;
miejscu od pokoleń.&#13;
Przystępując do realizacji projektu zakładano, że wywiady będą przeprowadzane we wszystkich miejscowościach. W praktyce okazało się to jednak trudne do realizacji i nie wszystkie miejscowości zostały&#13;
objęte badaniami. Dotyczyło to zwłaszcza małych wsi i przysiółków, gdzie trudno było pozyskać odpowiedniego informatora.&#13;
Z założenia wywiady były nagrywane na dyktafon, chyba że rozmówca wyraźnie tego sobie nie życzył,&#13;
co miało miejsce zupełnie wyjątkowo. Zawarte w nagraniu informacje zostały transkrybowane do odpowiednich rubryk w przygotowanych kwestionariuszach. Znalazły się tam również podstawowe dane osobowe informatora, chociaż zdarzały się nieliczne odmowy podania nazwiska, a nawet imienia. Każda osoba&#13;
otrzymała swój indywidualny kod. Na podstawie wywiadów z jednej miejscowości zostały dodatkowo&#13;
opracowane karty zbiorcze ujmujące w sposób syntetyczny zebrane informacje. Natomiast zebrane w trakcie badań toponimy naniesiono na robocze mapy topograficzne w skali 1:10 000.&#13;
Kolejny etap badań niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej miał miejsce w latach&#13;
2018–2019. W ramach zadania „Dokumentacja niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi północnych&#13;
powiatów województwa wielkopolskiego” pracami objęto teren trzech powiatów: chodzieskiego, pilskiego&#13;
i złotowskiego (zob.: Mielewczyk 2020: 135–137). Działania te zostały dofinansowane przez Minister-&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�stwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Kultura Ludowa i Tradycyjna 2018”4 oraz&#13;
przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego5. Kierownikiem tego projektu był także dr Wojciech Mielewczyk. Badania terenowe prowadzone były w taki sam sposób i przy użyciu tych samych narzędzi, jak&#13;
w przypadku poprzedniego projektu. Ogółem w trakcie realizacji obu projektów na terenie tych dziesięciu&#13;
powiatów przeprowadzono ponad dwa tysiące wywiadów w 920 miejscowościach.&#13;
&#13;
Wyniki badań&#13;
Nasze badania unaoczniły, że współczesne niematerialne dziedzictwo kulturowe Wielkopolski stanowi&#13;
zbiór pewnych elementów tradycji, które przetrwały wojny i zmiany przynależności państwowej tego terenu&#13;
oraz fale migracji ludności. Tradycja opisywana jeszcze przez dziewiętnastowiecznych etnografów uległa&#13;
znaczącej transformacji. Dało się zauważyć, że wiele zwyczajów z zakresu obrzędowości dorocznej, rodzinnej, folkloru muzycznego oraz kulinariów nie tylko uległo przekształceniom, lecz wręcz zanikło z przyczyn&#13;
zarówno społeczno-kulturowych, jak i pozakulturowych. Niematerialne dziedzictwo wsi stanowi dzisiaj&#13;
swoistą mieszankę treści ludowych i popkulturowych, wzbogacaną o zwyczaje o charakterze ogólnopolskim&#13;
czy nawet międzynarodowym. Obok kultywowania dawnych zwyczajów w zmodyfikowanej formie przez&#13;
poszczególne rodziny wiejskie, daje się zaobserwować postępującą aktywizację działań animacyjnych ze&#13;
strony lokalnych stowarzyszeń, a także ośrodków kultury czy władz gminnych. Zaczyna wyróżnić się grupa&#13;
zwyczajów zinstytucjonalizowanych, nad którymi kuratelę sprawują władze samorządowe, lokalne stowazyszenia bądź szkoły. Należy do nich przede wszystkim topienie Marzanny oraz dożynki gminne.&#13;
Archiwizacja zebranych materiałów&#13;
Materiały zebrane podczas badań terenowych w ramach obu wspomnianych projektów stały się podstawą utworzenia archiwum dziedzictwa kulturowego wsi, funkcjonującego w Dziale Badań Dziedzictwa&#13;
Kulturowego Wsi i Rolnictwa szreniawskiego muzeum. Zgromadzoną dokumentację ułożono według przyjętego układu alfabetyczno-terytorialnego. Korzystanie z kartoteki ułatwiają opracowane spisy miejscowości, w których przeprowadzone zostały wywiady, oraz zestawy kodów informatorów. Archiwum to obejmuje&#13;
teczki z wydrukowanymi transkrypcjami wywiadów. Równolegle funkcjonuje też archiwum w wersji elektronicznej na nośnikach cyfrowych. Zawiera ono nagrania przeprowadzonych wywiadów, pliki z transkrypcjami oraz dokumentację fotograficzną (Mielewczyk 2022a: 141).&#13;
Taka forma archiwizowania materiałów powoduje jednak, że dostępność do zawartych w nich informacji jest ograniczona, a wiedza o tym zasobie, zwłaszcza wśród lokalnych społeczności, bywa niewielka.&#13;
Z tego też powodu część materiałów zgromadzonych w archiwum została udostępniona w formie cyfrowej&#13;
na stronie internetowej etnowielkopolska.pl, w osobnej zakładce. Wykonanie zadania „Cyfrowe archiwum&#13;
naszego dziedzictwa w Wielkopolsce” była możliwa dzięki dofinansowaniu otrzymanemu z Narodowego&#13;
Centrum Kultury w ramach programu „EtnoPolska”6. Jego realizacja trwała przez cały 2021 rok. Celem&#13;
projektu, kierowanego także przez dr. Wojciecha Mielewczyka, była digitalizacja i udostepnienie części&#13;
wywiadów terenowych z lat 2012–2015. Do tego przedsięwzięcia wytypowano 300 wywiadów z powiatu&#13;
międzychodzkiego, obornickiego oraz z pięciu gmin powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego.&#13;
Przygotowując kwestionariusze do umieszczenia na stronie internetowej dokonano anonimizacji respondentów, usuwając zwłaszcza takie informacje jak imię i nazwisko oraz adres zamieszkania. Zachowano&#13;
jednak informacje dotyczące ich płci i wieku (ten został podany na czas przeprowadzenia wywiadu – lata&#13;
2012–2013). Jednak w przypadku osób pełniących funkcje publicznie, a także miejscowych artystów oraz&#13;
osób nieżyjących, pozostawiono ich imiona i nazwiska. Podano również określenia stanowisk publicznych&#13;
lub funkcji społecznych, jeśli takie respondenci pełnili (np. sołtys, wójt, radny gminy, dyrektor domu kultury, przewodnicząca KGW). Zachowano kody nadane respondentom w trakcie badań terenowych. Anonimizacji poddano również dane osób przeprowadzających wywiady, zamieszczając jedynie ich inicjały.&#13;
Umowa nr 02564/18//FPK/DIK z dnia 21 września 2018 r.&#13;
Umowa nr 91/DK/IK/2018 z dnia 1 sierpnia 2018 r.&#13;
6&#13;
Umowa nr 199/2021/NCK/EP z dnia 28 czerwca 2021 r.&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
�Fot. 3. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki powiatów i gmin&#13;
&#13;
Fot. 4. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki z wywiadami&#13;
&#13;
Kolejnym zabiegiem przeprowadzonym w kwestionariuszach była ich redakcja techniczna i stylistyczna.&#13;
Przede wszystkim opracowano nowy formularz wywiadu, już bez rubryk z danymi osobowymi i komentarzami metodycznymi. Przed umieszczeniem w nim informacji uzyskanych w trakcie badań, ujednolicono&#13;
formę językową tekstów.&#13;
Tak przygotowane wywiady w nowych formularzach przekonwertowano do postaci plików pdf. Każdy&#13;
plik otrzymał nazwę odpowiadającą nazwie miejscowości z liczbą informującą o kolejności wywiadu przeprowadzonego w danej miejscowości. Pliki pogrupowano według kryteriów administracyjno-geograficznych (powiat → gmina → miejscowość). Domyślna forma publikacji pozwala na pobranie każdego wywiadu&#13;
na własny komputer i przeglądanie go off-line. Przykładowy adres internetowy pliku z transkrypcją wywiadu wygląda następująco:&#13;
http://etnowielkopolsk.pl/cyfrowe-archiwum/wywiady/powiat-obornicki/gmina-Rogoźno/Budziszewko_1&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�Na dużą dowolność w korzystaniu z materiałów Archiwum Cyfrowego pozwala forma prawna – Creative Commons 4.0. W przypadku cytowania fragmentów wywiadów powinno się zastosować zapis bibliograficzny. Ponieważ Cyfrowe Archiwum jest repozytorium, nie jest konieczne podawanie daty dostępu do&#13;
strony www. W przypadku powielenia całego wywiadu, oprócz podania zapisu bibliograficznego, można&#13;
dodać zapis licencyjny.&#13;
Dla ułatwienia korzystania z przygotowanych wywiadów opracowane zostały opisy dla strony www.&#13;
Cyfrowe Archiwum, w których zawarte zostały zasady jego funkcjonowania. Przedstawiono tam również&#13;
warunki korzystania ze zgromadzonych materiałów zgodnie z licencją Creative Commons 4 (Mielewczyk&#13;
2022b).&#13;
&#13;
Publikacje&#13;
Zgromadzone w trakcie badań terenowych materiały stały się podstawą do opracowania tekstów i map&#13;
do dziesięciu tomów wydawanej przez Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie serii „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej”, osobnych dla każdego przebadanego powiatu. Efektem&#13;
końcowym realizacji pierwszego projektu było siedem publikacji omawiających niematerialne dziedzictwo kulturowe w powiatach czarnkowsko-trzcianeckim, gnieźnieńskim, międzychodzkim, nowotomyskim,&#13;
obornickim, szamotulskim i wągrowieckim (tomy 2–8) (Smykowski 2015; Paprot 2015; Czerniejewska 2015;&#13;
Stanisz 2015; Machowska 2015; Palacz 2015; Echaust 2015) oraz tom 1 (wstępny) zawierający omówienie&#13;
przyjętych założeń, celów i metodyki (Brzezińska, Jełowicki, Mielewczyk 2015). Wydanie kolejnych tomów&#13;
prezentujących wyniki prac w powiatach chodzieskim, pilskim i złotowskim (tomy 9–11) (Stanisz 2022;&#13;
Echaust, Gensler 2022, Janiszewska 2022) było możliwe dzięki uzyskaniu kolejnej dotacji Ministerstwa&#13;
Kultury i Dziedzictwa Narodowego7 oraz Samorządu Województwa Wielkopolskiego8 w ramach projektu&#13;
„Opracowanie i publikacja 3 tomów serii »Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej«”, którego kierownikiem był także dr Wojciech Mielewczyk. Przy opracowywaniu tekstów do poszczególnych tomów, oprócz wyników badań terenowych, wykorzystane zostały także wszelkie opracowania&#13;
z zakresu etnografii, historii i toponomastyki, a w miarę możliwości również pamiętniki i wspomnienia&#13;
mieszkańców oraz wydawnictwa regionalne i lokalna prasa.&#13;
Układ treści wszystkich tomów prezentujących niematerialne dziedzictwo poszczególnych powiatów&#13;
jest jednakowy. Zawarte zostały w nich następujące zagadnienia: 1) Ogólny obraz środowiska geograficznego&#13;
i dziejów danego powiatu oraz charakterystyka kultury ludowej; 2) Podstawowe źródła i stan wiedzy o dawnym niematerialnym dziedzictwie kulturowym wsi w powiecie; 3) Założenia i realizacja badań nad niematerialnym dziedzictwem kulturowym; 4) Współczesny stan niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi&#13;
w powiecie (podzielony na dziewięć zagadnień: toponomastyka i nazwy etnonimiczne, podania i opowieści&#13;
o wydarzeniach lokalnych, tradycyjne obrzędy doroczne, tradycyjne obrzędy rodzinne i okolicznościowe,&#13;
zespoły i tradycje folklorystyczne, tradycje kulinarne, tradycyjne umiejętności rękodzielnicze, przejawy religijności tradycyjnej, lokalne uroczystości i obchody świeckie); 5) Znaczenie niematerialnego dziedzictwa&#13;
kulturowego wsi w danym powiecie. Prócz tego każdy tom zawiera bibliografię i wykaz źródeł dotyczących&#13;
omawianych zagadnień, spisy instytucji kultury, liderów lokalnej społeczności, a także wykaz miejscowości&#13;
objętych badaniami. Obszerne streszczenia przetłumaczone zostały na język angielski i niemiecki.&#13;
W skład każdego tomu wchodzi część atlasowa zawierająca dwie mapy topograficzne danego powiatu&#13;
w skali 1:50 000, podzielone na arkusze formatu publikacji (A4). Naniesiono na nie wszystkie zebrane&#13;
w trakcie badań informacje o przejawach niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi. Na jednej znalazły&#13;
się nazwy topograficzne i etnonimiczne (endo- i egzonimy) zebrane w trakcie badań. Umieszczono tam&#13;
jednak tylko te nazwy terenowe, które nie widniały na drukowanych mapach podkładowych. Nazwy wyróżnione zostały odpowiednimi kolorami: kolorem czerwonym oznaczono lokalne nazwy wsi, ich części&#13;
i przysiółków, dróg i placów, kolorem zielonym – nazwy terenowe (pola, łąki, wzgórza, laski), a niebieskim –&#13;
nazwy stawów, cieków wodnych i mokradeł. Natomiast etnonimy odnoszące się do mieszkańców danej&#13;
miejscowości zaznaczono kolorem pomarańczowym. Na drugiej mapie umieszczone zostały piktogramy&#13;
obrazujące elementy niematerialnego dziedzictwa kulturowego odnotowane w trakcie badań. Analogiczne&#13;
7&#13;
8&#13;
&#13;
Umowa nr 04156/20/FPK/DIK z dnia 6 maja 2020 r.&#13;
Umowa nr 45/DK/IK/2020 z dnia 15 lipca 2020 r.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
�arkusze obu map, przedstawiające ten sam wycinek terenu, znalazły się na sąsiadujących ze sobą stronach,&#13;
co ułatwia korzystanie z publikacji.&#13;
Opublikowane tomy mają wartość dokumentacyjną, ukazując w oparciu o badania naukowe współczesną kulturę wsi, zmieniającą się z upływem czasu, a także te jej elementy, które zostały wniesione przez&#13;
ludność napływającą na opisane tereny po 1945 r. Oprócz waloru naukowego publikacje te spełniają jednocześnie zadania popularyzatorskie i edukacyjne. napisane zostały bowiem przystępnym językiem z niezbędnym tylko aparatem naukowym. Ich przeznaczeniem jest służenie zarówno naukowcom, jako źródło&#13;
i punkt wyjścia do dalszych badań na dziedzictwem kulturowym wsi, jak też szkołom jako pomoc dydaktyczna, urzędom i instytucjom lokalnym w kultywowaniu i rozwoju miejscowej tradycji, regionalistom oraz&#13;
każdemu, kto jest zainteresowany przeszłością i kulturą swojej małej ojczyzny.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Artykuł omawia badanie i dokumentowanie niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej w ramach realizowanych w latach 2012–2022 przez Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie projektów badawczych. Celem tych projektów było udokumentowanie tych&#13;
niematerialnych elementów kultury wiejskiej, które przetrwały w miejscowej tradycji i którym grozi zapomnienie. Przedmiotem badań były wydarzenia utrwalone w lokalnej tradycji, zwyczaje, obyczaje, obrzędy&#13;
świąteczne oraz umiejętności związane z wykonywaniem tradycyjnego rzemiosła, a także lokalne nazwy&#13;
miejscowe. Efektem końcowym prac prowadzonych w projektach jest 10 tomów z serii Atlas niematerialnego&#13;
dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, osobnych dla każdego powiatu. W każdym tomie znajduje się&#13;
syntetyczne omówienie współczesnego stanu niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w powiecie.&#13;
Integralną częścią każdego tomów są mapy zawierające nazwy topograficzne i etnonimiczne zebrane w trakcie badań oraz piktogramy obrazujące zbadane przejawy niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wprowadzeniem do serii jest tom 1 zawierający omówienie założeń, celów i metodyki badań terenowych.&#13;
Słowa kluczowe: Wielkopolska, region kulturowy, niematerialne dziedzictwo kulturowe, metoda atlasowa,&#13;
atlas etnograficzny&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Brzezińska, A.W., Jełowicki, A., Mielewczyk, W.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 1: Założenia, metodyka, cele,&#13;
Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Czerniejewska, I.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 4: Powiat międzychodzki, Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Echaust, K.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 8: Powiat wągrowiecki, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Echaust, K. Gensler, M.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 10: Powiat pilski, Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Janiszewska, J.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 11: Powiat złotowski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Machowska, M.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 6: Powiat obornicki, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Mielewczyk, W.&#13;
(2013). Projekt „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” realizowany w Muzeum&#13;
Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, [w:] J. Adamowskiego i K. Smyk (red.)&#13;
Niematerialne dziedzictwo kulturowe: źródła – wartości – ochrona, Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, s. 299–305.&#13;
(2014). Założenia i realizacja projektu „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej”&#13;
w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie, „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu&#13;
Rolno-Spożywczego w Szreniawie” t. 30, s. 241–245.&#13;
(2016). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w ramach projektu „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” realizowanego w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2012–2015, „Museion Poloniae Maioris. Rocznik Naukowy Fundacji&#13;
Muzeów Wielkopolskich” t. III, s. 43–51.&#13;
(2017). „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” – pionierski projekt realizowany&#13;
w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2012–2015, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” t. 1, s. 117–122.&#13;
(2020). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej (lata 2018–2019), „Dziedzictwo&#13;
Kulturowe Wsi” t. 4, s. 135–137.&#13;
(2022a). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej realizowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2018–2022, „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie” t. 37, s. 139–142.&#13;
(2022b) „Cyfrowe archiwum naszego dziedzictwa w Wielkopolsce” – nowe repozytorium niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” t. 6, s. 149–153.&#13;
Palacz, T.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 7: Powiat szamotulski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
�Paprot, A.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 3: Powiat gnieźnieński, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Smykowski, M.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 2: Powiat czarnkowsko-trzcianecki,&#13;
Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Stanisz, A.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 5: Powiat nowotomyski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 9: Powiat chodzieski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Spis fotografii:&#13;
Fot. 1. Okładka tomu 1 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej.&#13;
Fot. 2. Okładka tomu 11 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
Fot. 3. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki powiatów i gmin.&#13;
Fot. 4. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki z wywiadami.&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
��Izabela Okręglicka1&#13;
Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa&#13;
Muzeum Krakowa&#13;
ORCID: 0000-0002-6462-4977&#13;
&#13;
ROLA ETNOGRAFII W OCHRONIE NIEMATERIALNEGO&#13;
DZIEDZICTWA KULTUROWEGO.&#13;
PRZYPADEK MUZEUM KRAKOWA&#13;
&#13;
Przepis na muzeum2&#13;
Misja muzeum miejskiego nie jest tożsama z zadaniami, jakie stoją przed muzeami etnograficznymi.&#13;
Te drugie mają przede wszystkim pokazywać poprzez swe kolekcje różnorodność kultur obecnych w świecie3, zaś w przypadku Muzeum Historycznego Miasta Krakowa skupiamy się, co oczywiste, na gromadzeniu i badaniu kultury, historii, zabytków, tradycji i zwyczajów mieszkańców jednego tylko miasta. Muzeum&#13;
Historyczne miało również gromadzić materiały dotyczące okupacji niemieckiej Krakowa podczas II wojny&#13;
światowej (Archiwum Zakładowe MHK 1945). Dzisiejsze Muzeum Krakowa, mające 13 oddziałów i sześć&#13;
filii, podejmuje działania służące budowie więzi z lokalną społecznością w dzielnicach Krakowa, przyjmuje&#13;
wyzwanie bycia przyjaznym miejscem spotkań i dyskusji różnych środowisk. Wiele wydarzeń i wystaw powstaje we współpracy z mieszkańcami, stowarzyszeniami czy z Radami Dzielnic.&#13;
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (obecnie używające nazwy Muzeum Krakowa, w skrócie MK)&#13;
w 2023 roku świętuje 124 lata swego powstania. Początkowo istniało jako oddział Archiwum Akt Dawnych&#13;
Miasta Krakowa, a 18 grudnia 1945 roku formalnie oddzieliło się od Archiwum i zaczęło swój byt niezależny. Ogromną rolę w budowaniu Muzeum, konstruowaniu jego wizji i gromadzeniu artefaktów miał pierwszy jego Dyrektor – dr Jerzy Dobrzycki (1900–1972), który został powołany na tę funkcję w czerwcu 1946&#13;
roku. Przed II wojną światową Dobrzycki pełnił funkcję kierownika Biura Propagandowo-Artystycznego&#13;
i zastępcy naczelnika Wydziału Oświaty i Kultury w Zarządzie Miejskim, był członkiem Rady Artystycznej&#13;
Miasta Krakowa i członkiem honorowym Towarzystwa Miłośników i Historii Zabytków Krakowa. Ten z wykształcenia historyk sztuki, przewodnik i wielki popularyzator wiedzy o Krakowie już wtedy mocno angażował się w ochronę tradycji krakowskich. Zorganizował m.in. unikatowe na skalę Polski Dni Krakowa, podkreślające historyczne i kulturalne walory miasta, które miały stać się filarami promocji (czy jak wtedy mówiono&#13;
propagandy) Krakowa. Pierwsze święto miasta zaplanowano na rok 1935, ale z uwagi na śmierć Józefa Piłsudskiego, festiwal zainaugurowano rok później. Termin Dni Krakowa uzależniono od świąt Bożego Ciała&#13;
ze względu na jego podniosłość i ogromną malowniczość obchodów z wielką procesją, w której szły bractwa&#13;
Kontakt: i.okreglicka@muzeumkrakowa.pl.&#13;
Parafraza tytułu wystawy „Przepis na Kraków Jerzego Dobrzyckiego” w MHK z 2014 r. Kuratorka: Katarzyna Winiarczyk.&#13;
3&#13;
Słowo „różnorodność” pojawia się m.in. w misjach Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie (PME) i Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie (MEK):&#13;
PME: „Naszą misją jest kolekcjonowanie różnorodności [podkr. autorki] i bogactwa kultur całego świata oraz prezentowanie ich wartości jako dobra ogólnonarodowego, tym samym przyczyniając się do rozwoju społeczeństwa otwartego”,&#13;
https://ethnomuseum.pl/o-nas/.&#13;
MEK: „Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, mając świadomość wyjątkowości powierzonej mu najstarszej zgromadzonej kolekcji etnograficznej w Polsce, z szacunkiem pochyla się nad tym, co polecili nam przechować nasi&#13;
przodkowie, opracowując, upowszechniając i promując swoje zbiory oraz krzewiąc wiedzę o dziejach i różnorodności [podkr. autorki] kultur ludzkich”, https://etnomuzeum.eu/jak-myslimy-o-muzeum.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�i różne organizacje religijne. Krakowski festiwal w latach 1936–1939 trwał każdorazowo niemal trzy tygodnie&#13;
i obejmował również pochód Lajkonika, intronizacje króla kurkowego czy świętojańskie wianki nad Wisłą.&#13;
Dla nas jednak niebagatelne znaczenie miała jeszcze inna idea, której mocno poświęcił się Dobrzycki.&#13;
Związana jest z unikatowym lokalnym dziedzictwem, jakie stanowi szopkarstwo krakowskie. Szopkarstwo,&#13;
które rozwijało się w XIX wieku, po I wojnie światowej zaczęło podupadać. Nie cieszyło się już taką popularnością wystawienie jasełek z dużymi szopkami, coraz mniej pojawiało się na rynku małych szopek, a ich&#13;
poziom artystyczny nie był już tak wysoki jak kiedyś. Stąd też szansą na zachowanie tradycji szopkarstwa&#13;
krakowskiego stała się organizacja Konkursu na najpiękniejszą szopkę krakowską, który z inicjatywy Dobrzyckiego wprowadzono w życie 21 grudnia 1937 roku. O tym, jak cenna jest szopka krakowska tak poetycko&#13;
pisał późniejszy organizator Konkursu:&#13;
Jako tradycja na wskróś rodzima, nieznana w tej formie nigdzie gdzieindziej w świecie, pełna niezwykłych wartości estetycznych, zasługuje w całej pełni szopka krakowska na zachowanie jej w pamięci społeczeństwa. Miejmy&#13;
nadzieję, iż pamięć jej i ukochanie nie ulegnie nigdy zatracie, i że zawsze w przyszłości będzie ona jak ongiś&#13;
przez laty długie szeregi, przedziwnym i zawsze młodym i świeżym czarem swym, płynącym z niezgłębionej krynicy duchowej twórczości ludu polskiego – pieścić, zachwycać i wzruszać (Dobrzycki 1929: 2).&#13;
&#13;
Fot. 1. 80. Konkurs Szopek Krakowskich w dniu 1 grudnia 2022 r. Na pierwszym planie, na pomniku Mickiewicza&#13;
widoczna szopka Marka Markowskiego jr., która zdobyła I miejsce w kategorii szopek średnich&#13;
oraz Nagrodę imienia Dyrektora MHK Jerzego Dobrzyckiego. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
�Zaraz po tym, jak Dobrzycki został wybrany dyrektorem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa,&#13;
to ta instytucja zajęła się formalnie organizacją Konkursu Szopek Krakowskich i od roku 1946 aż po dziś&#13;
dzień sprawuje opiekę nad szopkarstwem krakowskim. W przeprowadzeniu Konkursu nie przeszkodziła nawet pandemia koronawirusa – zespół muzealników tak skoordynował pracę, aby można było w bezpieczny&#13;
sposób zaprezentować szopki w trudnych latach 2020–2021 (Okręglicka 2023).&#13;
W 1947 roku Muzeum przejęło również organizację dorocznego pochodu Lajkonika, który odbywa się&#13;
w oktawie Bożego Ciała. Zgodnie z wolą Dyrektora Muzeum, do opieki nad ożywianymi i ponownie wprowadzanymi do krakowskiego kalendarza tradycjami powołano specjalny dział Muzeum Historycznego4.&#13;
I tak w 1960 r. powstał Dział Tradycji i Obrzędów Krakowskich, przemianowany w 1975 r. na Dział Folkloru Miejskiego i Tradycji Krakowa, a w 1995 r. na Dział Folkloru i Tradycji Krakowa. Kierownikami działu byli kolejno: Tadeusz Wroński, Tamara Petryk, dr Anna Szałapak, Łukasz Olszewski, Małgorzata Niechaj&#13;
i dr Andrzej Iwo Szoka. Działowi Folkloru powierzona została piecza nad kolekcjami z działu Varia (nr X –&#13;
185 obiektów) oraz działu Folklor (nr Xa – 425 obiektów) m.in. z bogatą kolekcją szopek krakowskich, dziś&#13;
liczącą 277 obiektów5 oraz strojem Lajkonika zaprojektowanym w 1904 roku przez Stanisława Wyspiańskiego&#13;
(Lichończak-Nurek 2005: 137–140).&#13;
&#13;
Fot. 2. Pochód Lajkonika w dniu 16 czerwca 2022 r. Ostatni rok Zbigniewa Glonka w roli „Konika Zwierzynieckiego”.&#13;
Na drugim planie, w zielonej czapce i okularach, Mariusz Glonek – syn Zbigniewa, nowy Lajkonik od 2023 roku.&#13;
Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Bogdan Krężel&#13;
&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
Archiwum Zakładowe MHK, Sprawa Muzeum Historycznego m. Krakowa 1945 r., sygn.. 63/11.&#13;
Stan kolekcji na 30 maja 2023 r.&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�Muzeum jako mecenas, animator i opiekun tradycji krakowskich&#13;
Po uchwaleniu Konwencji UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego w 2003&#13;
roku i jej ratyfikowaniu przez Polskę, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa kontynuuje i rozwija działania&#13;
na rzecz ochrony lokalnego dziedzictwa. Ukoronowaniem wielu lat pracy krakowskich muzealników stało&#13;
się umieszczenie na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego już w pierwszym roku funkcjonowania listy dwóch zjawisk z tego miasta: szopkarstwa krakowskiego i pochodu Lajkonika. Jeszcze&#13;
większym sukcesem, do którego przyczyniło się zaangażowanie się m.in. pracowników Działu Folkloru i Tradycji Krakowa: dr Magdaleny Kwiecińskiej, Małgorzaty Niechaj, dr Andrzeja Iwo Szoki, jako współczłonków zespołu przygotowujących wniosek, był wpis szopkarstwa krakowskiego na Listę reprezentatywną&#13;
niemate-rialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO w 2018 roku6.&#13;
W 2016 roku Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zorganizowało międzynarodową interdyscyplinarną&#13;
konferencję „Niematerialne dziedzictwo miasta. Muzealizacja, ochrona, edukacja”. Uczestniczyli w niej muzealnicy, muzeolodzy i interpretatorzy dziedzictwa z Polski i z zagranicy. Pokłosiem tej konferencji jest&#13;
publikacja pod redakcją naukową dr Kwiecińskiej (Kwiecińska 2016a).&#13;
W październiku 2020 roku Dział zmienił nazwę na Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa (CDN), a jego siedziba – Dom pod Krzyżem przekształca się w miejsce spotkań i pogłębionej&#13;
refleksji na temat różnorodnych obrzędów, tradycji i zwyczajów Krakowa. Od 13 kwietnia 2023 roku Centrum zostało Oddziałem Muzeum Krakowa a kieruje nim dr Andrzej Iwo Szoka. Czym konkretnie zajmuje&#13;
się ta jednostka? Na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa widnieją trzy tradycje z Krakowa: szopkarstwo krakowskie, pochód Lajkonika wpisane w 2014 roku i od 2016 roku krakowska koronka klockowa.&#13;
Miłośnicy tych tradycji spotykają się między innymi w Domu pod Krzyżem. W przyjaznych przestrzeniach dawnego szpitala dla scholarów odbywają się wykłady, warsztaty i działania edukacyjne, które służą&#13;
propagowaniu lokalnego dziedzictwa oraz wzmacnianiu wzajemnych relacji. Centrum opiekuje się również&#13;
depozytariuszami. Zgodnie z zapisami strategii, którą można znaleźć na oficjalnej stronie MK:&#13;
Muzeum uznaje niematerialne dziedzictwo za fundament tożsamości mieszkańców Krakowa. Dziedzictwo to ma&#13;
dobroczynny wpływ na zrównoważony rozwój całej społeczności. Służy budowaniu więzi społecznych i wzajemnego szacunku. Nadaje dodatkową wartość i sens przestrzeni i artefaktom materialnym, które są z nim powiązane.&#13;
&#13;
Pierwszym dużym wyzwaniem nowego Centrum było zorganizowanie konferencji pt. „Niematerialne&#13;
dziedzictwo kulturowe w teorii i praktyce”, która odbyła się w trudnej sytuacji pandemicznej hybrydowo:&#13;
w Pałacu Krzysztofory oraz online w dniach 8–9 listopada 2021 r. W ciągu ostatniej dekady zmieniło się&#13;
bardzo wiele w definiowaniu, interpretowaniu i – co za tym idzie – ochronie zjawisk zaliczanych do obszaru&#13;
dziedzictwa niematerialnego. Zmiany te dotyczą nie tylko rozumienia pojęcia niematerialnego dziedzictwa,&#13;
lecz również relacji pomiędzy jego praktykowaniem i przeżywaniem a teoretycznym namysłem nad dziedzictwem jako skomplikowanym kulturowym i społecznym fenomenem. Pragnąc zrozumieć te relacje oraz&#13;
ich dynamikę Muzeum Krakowa wraz z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprosili ekspertów (teoretyków) oraz depozytariuszy (praktyków) do udziału w dyskursie. Wynikiem tej konferencji jest publikacja, w której prezentujemy siedem artykułów nawiązujących do tematu&#13;
konferencji oraz zapis fragmentów debaty, która odbyła się w pierwszym dniu obrad (Niedźwiedź, Okręglicka 2021). Tom stanowi próbę namysłu nad szerszymi teoretycznymi kontekstami niematerialnego dziedzictwa, równocześnie przywołując konkretne przykłady i studia przypadków osadzone we współczesnej&#13;
rzeczywistości kulturowej w Polsce.&#13;
Pracownicy CDN współpracują też obecnie z Urzędem Miasta Krakowa w formowaniu interdyscyplinarnego Zespołu ds. niematerialnego dziedzictwa kulturowego Krakowa, którego zadaniem będzie wypracowanie narzędzi i metod ewidencjonowania tradycji znajdujących się w posiadaniu społeczności depozytariuszy z terenu Krakowa. Celem działań Zespołu ma być m.in. rozpoznawanie elementów niematerialnego&#13;
dziedzictwa Krakowa, kształtowanie miejskiej polityki względem lokalnego niematerialnego dziedzictwa,&#13;
stworzenie Krakowskiej listy niematerialnego dziedzictwa kulturowego jak też formułowanie wniosków&#13;
W składzie zespołu z MHK był również jego dyrektor dr Michał Niezabitowski oraz Mirosław Kołodziej (montaż&#13;
filmu). Współautorką i główną koordynatorką merytoryczną prac nad wnioskiem o wpisanie szopkarstwa krakowskiego była dr hab. Hanna Schreiber z Instytutu Stosunków Międzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów&#13;
Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
6&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
�o wpisanie elementów krakowskiego niematerialnego dziedzictwa na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa (jak i na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO).&#13;
Zgodnie z zapisami nowego regulaminu organizacyjnego Muzeum Krakowa, CDN ma m.in. gromadzić,&#13;
opracowywać, katalogować i ewidencjonować zbiory związane z problematyką niematerialnego dziedzictwa&#13;
kulturowego Krakowa, folkloru i tradycji krakowskich od czasów najdawniejszych do okresu współczesnego;&#13;
organizować doroczne uroczystości pochodu Lajkonika i kolejne edycje Konkursu Szopek Krakowskich.&#13;
CDN nie jest jedynym oddziałem Muzeum Krakowa, któremu bliskie są tradycje i zwyczaje krakowskie.&#13;
Od lat w Oddziale Celestat zajmujemy się zwyczajami związanymi z historią krakowskiego Bractwa Kurkowego. Celestat opiekuje się kolekcją pamiątek oraz współpracuje również z Towarzystwem Strzeleckim&#13;
„Bractwo Kurkowe” w Krakowie przy organizacji intronizacji Króla Kurkowego; w Rydlówce opowiadamy&#13;
o nietuzinkowych postaciach związanych z Bronowicami i dramatem „Wesele” a także o życiu na dawnej&#13;
podkrakowskiej wsi. Tam też odbywa się coroczne „Osadzanie Chochoła” czyli obrzęd okrywania krzaka&#13;
róży słomą. Osadzanie Chochoła to już półwieczna tradycja sięgająca otwarcia Muzeum w Rydlówce, nawiązująca do ślubu i wesela Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, który to stał się inspiracją dla Wyspiańskiego do napisania słynnego dramatu.&#13;
Zaś w Domu Zwierzynieckim – innym Oddziale Muzeum Krakowa – w 2023 roku odbyła się już IX&#13;
edycja Konkursu na Najpiękniejsze Drzewko Emausowe. Konkurs związany jest z wielowiekową tradycją&#13;
odpustu Emaus organizowanego w Poniedziałek Wielkanocny na krakowskim Zwierzyńcu w pobliżu klasztoru sióstr Norbertanek i kościoła Najświętszego Salwatora. Kiermasz, który towarzyszy temu odpustowi&#13;
zyskał sławę w całej Polsce, między innymi za sprawą niezwykłych zabawek: glinianych dzwonków, drewnianych toporków, konnych bryczek i figurek na sprężynkach. Wśród nich najbardziej charakterystycznymi&#13;
były postaci Żydów w tradycyjnych strojach chasydzkich trzymających księgi lub instrumenty muzyczne,&#13;
ale kupić można było również kiwające się ptaszki, postacie handlarzy, żołnierzy, diabłów, par krakowskich&#13;
na huśtawkach, figurek z legend krakowskich (takich jak np. Pan Twardowski). Jedną z niezwykłych zabawek było drzewko życia wykonywane z kijków, z wetkniętymi drewnianymi „listkami” i drewnianym ptaszkiem na czubku. Drzewku przypisywano wyjątkową symbolikę – miało nawiązywać do przedchrześcijańskich&#13;
obrzędów zadusznych i wiary w to, że w czasie wielkanocnym dusze zmarłych pod postacią ptaków pojawiają się w koronach drzew (por. Seweryn 1960, 1961 i Duda 1979: 93)7. Drzewko życia symbolizowało też&#13;
budzenie się całej przyrody po długiej zimie. W Muzeum Krakowa kilka lat temu powrócono do pomysłu&#13;
z 1976 roku dotyczącego konkursu na tradycyjną zabawkę emausową8 i w 2014 roku po raz pierwszy&#13;
zorganizowano pierwszą edycję Konkursu na Najpiękniejsze Drzewko Emausowe. Miał to być powrót do&#13;
tworzenia zapomnianych już niemal drzewek życia, które najbardziej odpowiadają symbolice świąt wielkanocnych i wiosennym odpustom krakowskim. W związku z rozrastaniem się tej idei i powstawaniem&#13;
niezwykłych prac konkursowych, CDN postanowiło udokumentować te dzieła i pozyskiwać wybór najlepszych prac do swojej kolekcji. Mimo, że Konkurs został zainicjowany przez Muzeum, odzew publiczności –&#13;
a więc jak się okazało – i potrzeba tworzenia drzewek emausowych jest bardzo silna u współczesnych&#13;
mieszkańców Krakowa, którzy coraz liczniej przystępują do kolejnych edycji tego Konkursu.&#13;
Mając w zasobie bogactwo tradycji, z których Kraków słynie od stuleci, co jakiś czas pojawia się pokusa,&#13;
aby wskrzeszać lub „poprawiać” dawne zwyczaje, próbować je odtwarzać w nowej formie. Muzeum musi być&#13;
bardzo ostrożne w podejmowaniu takich akcji. Możemy rozpoznawać, dokumentować różnorakie zjawiska,&#13;
ale zadaniem etnologa czy historyka nie jest tworzenie performatywnych sytuacji artystycznych. Do muzealników należy badanie, opracowywanie, edukacja, promocja i interpretacja dziedzictwa a nie jego tworzenie.&#13;
Istnieją w Krakowie miłośnicy miejskiego folkloru, którzy przychodzą do Muzeum po wsparcie w organizacji wydarzeń pokazujących lokalne dziedzictwo. Tak było z flisakami, którzy krzewią kulturę dawnych&#13;
włóczków pływając na drewnianych łodziach czy galarach i blisko współpracują z Muzeum Krakowa przy&#13;
organizacji różnych wodniackich imprez związanych z Wisłą.&#13;
Tak też było w 2022 roku z inicjatywą Joanny Łucji Cichoń i jej projektem „Krakoskie Dziady” sfinansowanym z programu Stypendiów Twórczych Miasta Krakowa, który miał na celu wprowadzenie tematu&#13;
śmierci oraz pamięci o przodkach do przestrzeni publicznej, a także ożywienie i przetransformowanie tradycji związanych ze Świętem Zmarłych. Wydarzenie, które poprzedziły warsztaty w budynku CDN polegało&#13;
7&#13;
8&#13;
&#13;
Drzewka życia sprzedawano również dna drugim wielkanocnym odpuście – na Rękawce w Podgórzu.&#13;
Pismo Dyrektora Muzeum do Prezydenta Miasta Krakowa z dn. 1 lutego 1977 r.&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�na stworzeniu współczesnej Ceremonii Dziadowskiej opartej na doświadczeniach uczestników warsztatów,&#13;
tradycyjnych rytuałach związanych z pamięcią o zmarłych oraz obrzędach odprawianych wokół zmarłego.&#13;
W listopadowe popołudnie o zachodzie słońca uczestnicy zasiedli na placu św. Ducha przy zastawionym&#13;
stole zapraszając też przechodniów na wspólną ucztę. Przy użyciu ruchu, śpiewu i rozmów odbyła się celebracja wspomnienia bliskich zmarłych.&#13;
&#13;
Fot. 3. Ceremonia „Krakoskich Dziadów” w dn. 6 listopada 2022 r. na Placu św. Ducha obok budynku&#13;
Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa. Fot. Izabela Okręglicka&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
�Joanna Cichoń i Katarzyna Chodoń wraz ze swoimi grupami w lutym tego roku były też animatorkami&#13;
wskrzeszenia krakowskiego Babskiego Combra. W dawnym Krakowie w Tłusty Czwartek przekupki krakowskie – często pod wpływem alkoholu, tańczyły na krakowskim rynku próbując wciągnąć do zabawy przechodniów. Utrzymywano, że dla tych kobiet był to dzień radości i wolności od doczesnych trosk i wielu zakazów (Grabowski 2008: 40). Babski Comber Anno Domini 2023 był świętowaniem współczesnej kobiecości,&#13;
a jego obchody rozpoczęły się na kultowym targowisku na Starym Kleparzu od wspólnego śpiewania i tańca&#13;
z przekupkami „na znak połączenia się z kontinuum tradycji”. Podczas happeningu uczestnicy śpiewali pieśni combrowe przy akompaniamencie heligonki. Wesoły, otwarty dla wszystkich pochód, przemaszerował na&#13;
Rynek Główny zaglądając m.in. do okolicznych restauracji, porwał to tańca krakowian i turystów na środku&#13;
Rynku Głównego i w Sukiennicach, po czym zakończył harce zabawą w hallu Pałacu Krzysztofory z gośćmi&#13;
Muzeum Krakowa.&#13;
&#13;
Fot. 4. Babski Comber w dn. 18 lutego 2023 r. na krakowskim Rynku Głównym.&#13;
Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis&#13;
&#13;
Czy owe przedsięwzięcia młodych ludzi to jedynie moda na folkloryzm? Jeśli przyjąć definicję folkloryzmu Józefa Burszty (1974: 311)9, być może tak. Świadczy o tym na pewno wydobycie tych najbardziej&#13;
„atrakcyjnych” artystycznie i widowiskowo zasobów kultury ludowej i powiązanie ich z głęboko emocjonalnymi treściami (vide: warsztaty dotyczące pamięci o własnych przodkach). A może inicjatorzy wskrzeszania&#13;
dawnych zwyczajów po prostu urodzili się za późno? Czyż odtwarzając dawne rytuały nie wyrażają swojej&#13;
potrzeby ekspresji i interakcji w procesie interpretacji dawnych zwyczajów? (Robotycki 2009b: 9). Sięgając&#13;
do swych korzeni, inspirując się tradycyjną obrzędowością prawdopodobnie poszukują swojej tożsamości.&#13;
W tych właśnie poszukiwaniach pomaga Muzeum – przyjazna instytucja kultury, która chętnie współpracuje z różnymi środowiskami i rozwija kolekcje związane z folklorem Krakowa. Jak zauważa Hubert Czachowski (2016: 182), „na wznoszącej się fali działań ruchów regionalnych wielu ich uczestników właśnie&#13;
w muzeach widzi szansę na reaktywację własnego dziedzictwa”.&#13;
Według J. Burszty „folkloryzm polega na celowym stosowaniu w poszczególnych sytuacjach bieżącego życia wybranych&#13;
treści i form folkloru, branych bądź jeszcze wprost z terenu i przenoszonych w sytuacje odmienne od naturalnych, bądź&#13;
też czerpanych z folklorystycznej dokumentacji, a odtwarzanych w sytuacjach celowo zaaranżowanych. Ta druga sytuacja&#13;
staje się i będzie się chyba stawać coraz częstsza w konsekwencji zanikania autentycznego i żywego folkloru klasycznego”.&#13;
9&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�O ważnej roli Muzeum tak napisał we wstępie do książki M. Niezabitowskiego prof. Jacek Majchrowski – Prezydent Miasta Krakowa:&#13;
Nie do przecenienia jest również działalność Muzeum Krakowa jako opiekuna i animatora lokalnych tradycji.&#13;
Lajkonik, szopki, chochoł – to symbole tak mocno wpisane w krakowski pejzaż, że wydają się nam oczywiste.&#13;
Tymczasem wymagają troski, opieki, życzliwości, umiejętności organizacyjnych. Muzeum o to wszystko dba. Jako&#13;
instytucja miejska poszukuje też nieustannie odpowiedzi na niezwykle istotne pytania: kim są dzisiejsi krakowianie? Skąd pochodzą? Dokąd zmierzają? Jakie wartości są dla nich najważniejsze? W jakim stopniu utożsamiają się ze swoim miastem? (Niezabitowski 2021: 9).&#13;
&#13;
Podsumowanie&#13;
W Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa przyglądamy się uważnie współczesnym&#13;
zjawiskom pojawiającym się na krakowskim horyzoncie kultury. Tym samym bliskie jest nam rozumienie dziedzictwa o jakim pisał jeden z pionierów heritologii, Amerykanin Freeman Tilden (1883–1980),&#13;
który stwierdził, że aby opowiadać o dziedzictwie trzeba je najpierw samemu odkryć, poznać i zrozumieć.&#13;
Ten amerykański pasjonat parków narodowych podpowiada nam, abyśmy śmiało interpretowali własne&#13;
dziedzictwo, bo to powoduje, że możemy odnaleźć sensy przeszłości. Teoria Tildena zakłada również, że&#13;
interpretacja nie tylko ma pobudzać do myślenia, ale także ujawnia znaczenia ukryte pod podawaną informacją. Dzięki otwartości i odpowiedzialności w badaniach nad przeszłością możemy zrozumieć współczesność (Tilden 2019). Idąc za tymi radami, w Centrum staramy zgłębiać istotę tradycji krakowskich, aby&#13;
tłumaczyć fenomen magicznego miasta10. Ważne jest, aby zachować przy tym kolejność, która wybrzmiała&#13;
w rozprawie habilitacyjnej Czesława Robotyckiego: „najpierw fakty, potem interpretacje” (1992: 9).&#13;
W najbliższym czasie w CDN mamy przed sobą zadanie zorganizowania wystawy czasowej o świętowaniu po krakowsku, która poprzedzona została projektem badawczym zrealizowanym we współpracy z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego11. W 2022 roku badacze mieli&#13;
przeprowadzić wywiady z mieszkańcami oraz zarejestrować pejzaże dźwiękowe wybranych zjawisk metodą audioantropologii, przy zastosowaniu cyfrowych technologii audio związanych z nagrywaniem, edycją,&#13;
aranżacją, odsłuchem i publikacją oraz wykonać fotografie w czasie najważniejszych świąt obchodzonych&#13;
w Krakowie. Te badania przyczyniły się do pozyskania materiałów do późniejszych pogłębionych analiz, jak&#13;
i do zilustrowania współczesnego wymiaru świętowania. Dzięki projektowi zacieśniła się współpraca między akademikami i muzealnikami, co daje też szersze spojrzenie na badane zjawiska. To ma sprawić również,&#13;
że wystawa nie stanie się li tylko historyzującym obrazem dawnych praktyk a uda się pokazać pewną dynamikę, której poddawane jest wciąż niematerialne dziedzictwo Krakowa.&#13;
Inne zadanie, przed jakim stoi Centrum, to także ciągłe powiększanie kolekcji o dzieła sztuki i zabytki&#13;
kultury materialnej związane z krakowskimi tradycjami i obrzędami. Zamierzamy kontynuować zakupy najlepszych krakowskich szopek konkursowych oraz poszerzać kolekcję związaną z pochodem Konika Zwierzynieckiego o pamiątki „nieoczywiste” – Lajkonik bowiem stał się powszechnie używanym wizerunkiem.&#13;
Do tego dołożyć należy wspomniane drzewka emausowe a także inne współczesne wytwory rękodzielnicze&#13;
jak koronki klockowe krakowskich koronczarek, tradycyjne ozdoby bożonarodzeniowe, takie jak światy&#13;
z opłatków, pająki z bibułek i słomy czy fajerki – krakowskie wycinanki z papieru, które wyniosła na poziom&#13;
mistrzowski pani Agata Seweryn.&#13;
Ponad tym stoją jak zwykle organizacje pochodów Lajkonika i kolejnych edycji Konkursu Szopek Krakowskich wiążące się z energią bezpośrednich kontaktów z depozytariuszami tych flagowych dla Muzeum&#13;
Krakowa zjawisk. W dwa czwartki roku: czerwcowy, w oktawę Bożego Ciała, kiedy tańczy Lajkonik i pierwszy czwartek grudnia (dzień Konkursu Szopek Krakowskich) mieszkańcy, uczestnicy wydarzeń i muzealnicy&#13;
integrują się, świętują, przeżywają i odkrywają na nowo te dwa barwne zwyczaje krakowskie.&#13;
Jak pisał Cz. Robotycki dzisiejsze „muzeum to nie jest już rekonstrukcja odwiecznej prawdy, ale perswazyjne symulakrum, przestrzeń estetycznego przeżycia, bez podziałów na sztukę wysoką, niską, popularną,&#13;
użytkową itd.” (2009a: 11). Tym samym cytat ten może stanowić podsumowanie całego powyższego wywodu.&#13;
Jaka jest zatem odpowiedź na postawione przez autorkę pytanie o roli, jaką pełni współcześnie etnologia&#13;
10&#13;
11&#13;
&#13;
„Magiczny Kraków” to nazwa oficjalnego portalu internetowego miasta.&#13;
Wystawa czasowa „Od wielkiego dzwonu. Świętowanie w Krakowie” (XI 2024 – IX 2025 r.)&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
�w muzeum miejskim? Okazuje się, że w nowoczesnej instytucji kultury, jaką jest Muzeum Krakowa ta&#13;
dziedzina nauki z jej jakościowym podejściem do badań, stawiająca na bezpośrednie kontakty z badanymi społecznościami i holistycznym podejściem do kultury jest niezbędna do rozważań nad praktykami,&#13;
wyobrażeniami, przekazami, wiedzą i umiejętnościami będącymi składowymi niematerialnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (teraz Muzeum Krakowa) już w chwili swego powstania wpisało&#13;
dokumentowanie i otoczenie opieką tradycji i zwyczajów krakowskich oraz organizację dorocznych konkursów szopek, obchodów Lajkonika, etc. Przez długie lata na rzecz popularyzacji krakowskich zjawisk&#13;
działał powołany do tego celu Dział Folkloru i Tradycji Krakowa. Działowi Folkloru powierzona została&#13;
również piecza nad bogatą kolekcją szopek krakowskich. Po uchwaleniu Konwencji UNESCO w sprawie&#13;
ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego i jej ratyfikowaniu przez Polskę oraz po wpisie szopkarstwa krakowskiego na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO w 2018&#13;
roku Muzeum Historyczne Miasta Krakowa w dalszym ciągu mocno angażuje się w ochronę lokalnego&#13;
dziedzictwa. Dział niedawno zmienił nazwę na Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa, a jego&#13;
siedziba – Dom pod Krzyżem staje się miejscem spotkań i pogłębionej refleksji na temat różnorodnych&#13;
obrzędów, tradycji niematerialnych i zwyczajów Krakowa. Jaką rolę zatem pełni współcześnie etnografia&#13;
w muzeum miejskim? Czy jest jeszcze dla niej miejsce w nowoczesnej instytucji kultury dużego miasta?&#13;
Słowa klucze: Muzeum Krakowa, Jerzy Dobrzycki, niematerialne dziedzictwo kulturowe, krakowskie tradycje, interpretacja dziedzictwa&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Burszta, J.&#13;
(1974). Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
308-314.&#13;
Czachowski, H.&#13;
(2016). O zapętleniu. Relacja muzeum-dziedzictwo kulturowe. Rocznik Antropologii Historii, rok VI, (9),&#13;
171–185.&#13;
Dobrzycki, J.&#13;
(1929). Szopka krakowska, jej powstanie i znaczenie, Czas, nr 296, 25 XII 1929&#13;
Duda, E.&#13;
(1979). Krakowskie odpusty wielkanocne. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta&#13;
Krakowa, nr 6, 88–94.&#13;
Grabowski, A.&#13;
(2008). Dawne zwyczaje krakowskie. Kraków: Wydawnictwo Jagiellonia SA.&#13;
Klimek, Ł. (red.)&#13;
(2014). Świat Lajkonika. Konik na świecie. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Kwiecińska, M.&#13;
(2012). Krakowskie tradycje. Emaus na Zwierzyńcu. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
(2016). Miasto i muzeum. Dobre praktyki Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w dziedzinie ochrony&#13;
niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta&#13;
Krakowa, nr 34, 343–354&#13;
(2016a) (red.) Niematerialne dziedzictwo miasta. Muzealizacja, ochrona, edukacja. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Lichończak-Nurek, G.&#13;
(2005). Początki Muzeum Historycznego Miara Krakowa. Rocznik Krakowski, t.71, 125–138&#13;
Niedźwiedź, A., Okręglicka I. (red.).&#13;
(2021). Niematerialne dziedzictwo kulturowe w teorii i praktyce. Kraków: Wydawnictwo Muzeum Krakowa, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka. doi:10.12797/9788381383493. Pozyskano z: https://books.akademicka.pl/publishing/catalog/book/327.&#13;
Niezabitowski, M.&#13;
(2021). Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. 1899–1996–2019. Kraków: Wydawnictwo Muzeum Krakowa&#13;
i Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.&#13;
Okręglicka, I.&#13;
(2023). Szopkarstwo krakowskie – ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego z perspektywy muzealnej i antropologicznej. Perspektywy Kultury, 1(40), 59–76. doi: 10.35765/pk.2023.4001.06.&#13;
Oleszkiewicz, M.&#13;
(2009). Krakowskie wiosenne odpusty jako miejsca zabawa ludowych. W: J.M. Małecki (red.) Kraków&#13;
ludyczny. Materiały sesji naukowej odbytej 19 kwietnia 2008 roku, 31–45. Kraków: Towarzystwo Miłośników&#13;
Historii i Zabytków Krakowa.&#13;
Oleszkiewicz M., Pyla G.&#13;
(2007). Czar zabawek krakowskich. Kraków: Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.&#13;
Olszewski, Ł.&#13;
(2010). Zwierzynieckie tradycje ludowe. W: F. Szczurek (red.). Oblicza Zwierzyńca 1910–2010. Katalog wystawy. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 36–40.&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
�Robotycki, Cz.&#13;
(1992). Etnografia wobec kultury współczesnej. Rozprawy Habilitacyjne. Uniwersytet Jagielloński, nr 232,&#13;
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytet Jagielloński.&#13;
(2009a). Czy można współcześnie tworzyć muzea etnograficzne? Etnografia Nowa, nr 1, Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, 7–12.&#13;
(2009b). Ludyczność dawnego Krakowa a jego ludowość. W: J.M. Małecki (red.) Kraków ludyczny. Materiały&#13;
sesji naukowej odbytej 19 kwietnia 2008 roku, 7–16. Kraków: Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków&#13;
Krakowa.&#13;
Schreiber, H.&#13;
(2018). Szopkarstwo krakowskie – pierwszy polski wpis na liście dziedzictwa niematerialnego UNESCO.&#13;
Twórczość Ludowa, R. XXXIII (85), nr 3–4, 58&#13;
Seweryn, T.&#13;
(1960). Polskie zabawki ludowe. Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.&#13;
(1961). Tradycje i zwyczaje krakowskie. Kraków: Wydawnictwo Artystyczne Graficzne.&#13;
Szałapak A.&#13;
(2012). Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego na tle szopki europejskiej: studium historyczno-etnograficzne. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Szoka, A.&#13;
(2016). Lajkonik jako obiekt muzealny. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, nr 34, 355–370.&#13;
(2023). Znaczenie niematerialnego dziedzictwa kulturowego dla jego depozytariuszy na przykładzie społeczności współpracujących z Muzeum Krakowa. Perspektywy Kultury, 1(40), 9–727. doi: 10.35765/pk.2023.&#13;
4001.03.&#13;
Tilden, F.&#13;
(2019). Interpretacja dziedzictwa. Poznań: Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT.&#13;
Winiarczyk, K.&#13;
(2014). Przepis na Kraków Jerzego Dobrzyckiego. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Archiwum Zakładowe Muzeum Historycznego Miasta Krakowa:&#13;
Wniosek na kolegium Naczelników Wydziałów Zarządu Miejskiego. Zarząd Miejski kolegialny, Komisję Kultury i Sztuki Miejskiej Rady Narodowej i Miejską Radę Narodową zatwierdzony przez Prezydenta Miasta&#13;
Krakowa w dniu 14 XI 1945 r. AZMHK, M.H.Org., 1/258, s. 45–46.&#13;
Sprawa Muzeum Historycznego m. Krakowa 1945 r., Archiwum Zakładowe MHK, sygn. 63/11.&#13;
Pismo Dyrektora Muzeum do Prezydenta Miasta Krakowa z dn. 1 lutego 1977 r., Archiwum Zakładowe MHK,&#13;
sygn. FT-6410/1/77.&#13;
Regulamin Organizacyjny Muzeum Historycznego Miasta Krakowa obowiązujący od dnia 13.04.2023 r.&#13;
W: Załącznik do zarządzenia Dyrektora Muzeum nr 35/2023.&#13;
Netografia:&#13;
Źródło: Strona internetowa Muzeum Krakowa, Misja i strategia, https://muzeumkrakowa.pl/misja-i-strategia&#13;
[dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Strona internetowa Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Jak myślimy o muzeum etnograficznym?, https://ethnomuseum.pl/o-nas/ [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Strona internetowa Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, O nas. Cały świat w jednym&#13;
miejscu, https://ethnomuseum.pl/o-nas/ [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Babski Comber: https://muzykatradycyjna.pl/kalendarz/babski-comber-cykl-warsztatow-w-kregu-kobiet/&#13;
https://www.facebook.com/events/858808355379827/858808368713159/?active_tab=about&#13;
Krakoskie Dziady: http://karnet.krakowculture.pl/45798-krakow-krakoskie-dziady&#13;
Agata Seweryn: http://szlakrzemiosla.pl/Agata-Seweryn.html [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Muzeum Etnograficzne w Krakowie, http://etnomuzeum.eu/zbiory/drzewko-z-odpustu-emaus [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�Fotografie do tekstu:&#13;
(Fot. 1). 80. Konkurs Szopek Krakowskich w dniu 1 grudnia 2022 r. Na pierwszym planie, na pomniku Mickiewicza widoczna szopka Marka Markowskiego jr., która zdobyła I miejsce w kategorii szopek średnich oraz&#13;
Nagrodę imienia Dyrektora MHK Jerzego Dobrzyckiego. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis.&#13;
(Fot. 2). Pochód Lajkonika w dniu 16 czerwca 2022 r. Ostatni rok Zbigniewa Glonka w roli „Konika Zwierzynieckiego”. Na drugim planie, w zielonej czapce i okularach, Mariusz Glonek – syn Zbigniewa, nowy&#13;
Lajkonik od 2023 roku. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Bogdan Krężel.&#13;
(Fot. 3). Ceremonia „Krakoskich Dziadów” w dn. 6 listopada 2022 r. na Placu św. Ducha obok budynku Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa. Fot. Izabela Okręglicka.&#13;
(Fot. 4). Babski Comber w dn. 18 lutego 2023 r na krakowskim Rynku Głównym. Źródło: Muzeum Krakowa,&#13;
fot. Marcin Gulis.&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�Piotr Czepas1&#13;
Michał Świercz&#13;
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi&#13;
Anna Smolińska2&#13;
Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie&#13;
&#13;
MIĘDZY TRADYCJĄ A NOWOCZESNOŚCIĄ&#13;
– BADANIA ETNOGRAFICZNE WE WSI ŁĘKA&#13;
60 LAT PÓŹNIEJ&#13;
&#13;
Badania etnograficzne są ważną częścią działalności placówki muzealnej. Ich realizacja pozwala dokumentować wybrane, niezwykle różnorodne zjawiska kulturowe. Będące ich wynikiem materiały stanowią punkt&#13;
wyjścia do opracowań o charakterze naukowym czy popularyzatorskim.&#13;
Obszar Polski środkowej dość późno stał się terenem systematycznych etnograficznych badań terenowych. Z uwagi na postępujące po II wojnie światowej przemiany cywilizacyjno-kulturowe i będący ich efektem szybki zanik elementów kultury typu ludowego realizacja badań terenowych stała się koniecznością.&#13;
Program długofalowych, systematycznych prac na obszarze ówczesnego województwa łódzkiego sformułowała prof. Kazimiera Zawistowicz-Adamska. Zakładał on wytypowanie w danym regionie wsi uznanej za&#13;
reprezentatywną i realizację stacjonarnych badań terenowych w zakresie wybranych tematów na jej terenie.&#13;
Na przestrzeni lat 50. i 60. XX wieku zbadano zatem wsie, z przysiółkami, na obszarze Sieradzkiego (Klonowa), Rawskiego (Jasień) czy Brzezińskiego (Łaznów). Ich wyniki systematycznie publikowano w ramach&#13;
kolejnych numerów wydawnictwa pt. „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna”, które rozpoczęto wydawać w 1957 roku.&#13;
W myśl przyjętych założeń latach 1961–1963 przez Zespół Etnograficzny Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi zostały przeprowadzone stacjonarne badania terenowe w Łęce. Ich przedmiotem było budownictwo, zajęcia rolnicze i gospodarcze, handel, zwyczaje i obrzędy, w tym weselne, oraz zagadnienia społeczne. Wyniki prowadzonych prac zostały opublikowane w ramach ósmego numeru Serii&#13;
Etnograficznej wydawnictwa pt. „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi”&#13;
w 1964 roku (zob. Dekowski 1964a; Nowosz 1964; Paszkowska-Wróblewska 1964; Dudkiewicz 1964; Drozdowska 1964a; 1964b). W ramach publikacji znalazły się również opracowania poświęcone kulturze regionu&#13;
łęczyckiego oraz zbiorom MAiE w Łodzi pochodzącym z omawianego terenu (zob. Dekowski 1964b; 1964c;&#13;
1964d; Lech 1964; Lechowa 1964).&#13;
W 2022 roku w Łęce zostały zrealizowane ponowne badania terenowe przez pracowników i współpracowników Zespołu Działów Etnograficznych MAiE w Łodzi w osobach: dr Piotra Czepasa, mgr Anny Smolińskiej, mgr Michała Świercza i dr Barbary Chlebowskiej. Po zakończeniu badań w 2022 roku został również&#13;
sporządzony wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację planowanych dalszych prac badawczych i ich popularyzacji. W tym miejscu należy powiedzieć, że ponowne badania etnograficzne zostały dotychczas zrealizowane przez Zespół Działów Etnograficznych oraz jego współpracowników we wsi Klonowa w latach 1994–1995 oraz we wsi Jasień w latach 1996–1997 i ogłoszone drukiem&#13;
w 30 i 31 numerze „Prac i Materiałów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Serii Etnograficznej” w 2001 i 2003 roku.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: piotr.czepas@maie.lodz.pl; michal.swiercz@maie.lodz.pl.&#13;
Kontakt: etnografia@skansenkurpiowski.pl.&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�Celem niniejszego artykułu jest prezentacja wstępnych wyników badań przeprowadzonych w 2022 roku&#13;
w Łęce oraz okolicy, jeśli tematyka prac wymagała szerszego ujęcia3. Tematem badań realizowanych przez&#13;
dra Piotra Czepasa było budownictwo, mgr Anna Smolińska podjęła problematykę małej architektury sakralnej, a mgr Michał Świercz rozpoczął badania nad papieroplastyką. Dr Barbara Chlebowska zajęła się&#13;
natomiast problematyką obrzędowości weselnej. Wywiady prowadzone w terenie miały charakter rozmów&#13;
swobodnych. Zgromadzone materiały z badań zostały zdeponowane w Archiwum Etnograficznym MAiE&#13;
w Łodzi.&#13;
Łęka jest miejscowością położoną w regionie łęczyckim, oddaloną około dziesięć kilometrów na zachód&#13;
od miasta Łęczyca. Pod względem administracyjnym wieś jest zlokalizowana na obszarze gminy Łęczyca&#13;
w powiecie łęczyckim, województwie łódzkim (Fot. 1).&#13;
&#13;
Fot. 1. Łęka – widok miejscowości. Autor fotografii: Piotr Czepas&#13;
&#13;
Budownictwo w Łęce – studium wybranego przypadku&#13;
Wśród podjętych tematów badawczych znalazło się budownictwo w Łęce. Wieś w dużej mierze nadal&#13;
jest zabudowana tylko po jednej, południowej stronie przebiegającej przez nią drogi z zachodu na wschód.&#13;
Nowe inwestycje budowalne, w tym takie, które znajdowały się w fazie realizacji badań terenowych podjętych w 2022 roku, zaburzają jednak ten układ, są bowiem lokalizowane również po stronie północnej. Uwagę&#13;
w trakcie badań w pierwszej kolejności skoncentrowano na najstarszych obiektach reprezentujących budownictwo mieszkalne i gospodarcze wzniesionych w okresie międzywojennym oraz na elementach małej&#13;
architektury tj. ogrodzeniach i studniach.&#13;
Dawne domy mieszkalne pochodzące sprzed II wojny światowej są obiektami już bardzo nielicznymi&#13;
w Łęce. Te, które zachowały się do dnia dzisiejszego zostały znacznie zmodernizowane. W ramach niniejszego opracowania zaprezentowany zostanie jeden z dawnych tradycyjnych domów chłopskich.&#13;
Niniejszy tekst jest rozszerzoną wersją koreferatu wygłoszonego przez Piotra Czepasa, Annę Smolińską i Michała Świercza w dniu 21 kwietnia 2023 roku na konferencji pt. „Etnografia w muzeum. Idee, drogi, tropy” w Muzeum Rolnictwa&#13;
im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Z uwagi na udział w badaniach terenowych w Łęce Barbary Chlebowskiej do&#13;
niniejszego opracowania dołączono aneks jej autorstwa.&#13;
3&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�Historia prezentowanego obiektu sięga pierwszej połowy XX wieku. W trakcie badań opowiadała o niej&#13;
jego aktualna właścicielka mieszkająca na stałe w Łęce, pani Róża Jabłońska (urodzona w 1930 roku). Jego&#13;
wygląd dokumentują zachowane zdjęcia archiwalne znajdujące się w jej posiadaniu. Wynika z nich, że był&#13;
to dom zbudowany w konstrukcji zrębowej, zwieńczony naczółkowym dachem pokrytym słomą. Był to początkowo dom o dwóch izbach mieszkalnych, przedzielonych znajdującą się pomiędzy nimi nieprzelotową&#13;
sienią i kuchnią. Dom był przeznaczony dla jednej, dwupokoleniowej rodziny. Jego modernizacja nastąpiła&#13;
po 1967 roku. W tym roku Pani Róża Jabłońska wyszła za mąż. Wydarzenie to związane było ze zmianą jej&#13;
miejsca zamieszkania. Opuściła ona bowiem swój rodzinny dom i wprowadziła się do budynku mieszkalnego znajdującego się w posiadaniu męża. Datę ślubu poświadczają zachowane przez informatorkę dokumenty. Zatem modernizacja domu nastąpić musiała w pierwszej połowie lat 70. XX wieku. W świetle&#13;
ustalonych faktów możemy stwierdzić, że obecny dom zbudowany został na planie starego założenia. W trakcie modernizacji zmieniono w nim budulec ścian, którymi obecnie są pustaki cementowe, kształt dachu na&#13;
dwuspadowy wymieniając jego pokrycie na blachę. Zachowano natomiast układ pomieszczeń, w pewnej&#13;
mierze urządzenia paleniskowo-dymne oraz stolarkę okienną i drzwiową. Zachowanymi elementami początkowego założenia są: piec z szarych kafli kwadratelowych, komin słupowy do poziomu sufitu, płycinowe&#13;
drzwi wejściowe do domu znajdujące się od strony podwórza, okna od strony podwórza oraz przewód&#13;
kominowy łączący piec kaflowy z ustawionym podkalenicowo kominem słupowym (Fot. 2).&#13;
&#13;
Fot. 2. Dom mieszkalny we wsi Łęka. U góry: stan przed 1967 rokiem. Fotografia archiwalna w posiadaniu&#13;
Róży Jabłońskiej. U dołu: stan w 2022 roku po dokonanej modernizacji. Autor fotografii: Piotr Czepas&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�Historia omawianego domu pokazuje nie tylko jego przemiany techniczne, lecz również zjawisko funkcjonowania we wsiach domów o starszej metryce, pochodzących jeszcze sprzed II wojny światowej. Ich obecność we wsiach, także w Łęce, wiąże się czasem z zamieszkiwaniem ich przez osoby starszego pokolenia.&#13;
Zwykle po zakończeniu ich użytkowania są one niestety rozbierane. Dawne chłopskie domy czasem wykorzystywane są w Polsce środkowej ponadto jako sezonowo funkcjonujące obiekty rekreacyjne, w pewnym&#13;
stopniu trafiły także do muzeów na wolnym powietrzu tj. do Łowickiego Parku Etnograficznego w Maurzycach, Ośrodka Plenerowego Budownictwa Ludowego przy gmachu Muzeum w Łowiczu czy Sieradzkiego&#13;
Parku Etnograficznego w Sieradzu. Ich rekonstrukcje możemy obejrzeć także w Łęczyckiej Zagrodzie&#13;
Chłopskiej stanowiącej część Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Jeszcze w początku lat 60. XX wieku tradycyjne domy chłopskie występowały w Łęce w całym bogactwie&#13;
ówczesnych form (zob. Paszkowska-Wróblewska 1964, 49–57, ryc. 1-2, 4–11. Zob. także: Lech 1979; Miszczyńska 2007, 39–59). W trakcie badań zrealizowanych w 2022 roku zachowane były zaledwie cztery domy,&#13;
łącznie z opisanym wyżej, w tym jeden murowany z czerwonej cegły zbudowany w 1937 roku. Pozostałe&#13;
domy zostały rozebrane we wsi po 1963 roku. O powodach rezygnacji z zamieszkiwania starych, przedwojennych wzniesionych z drewna, tradycyjnych lub murowanych domów i ich zaniku w okresie po II wojnie&#13;
światowej świadczą wypowiedzi mieszkańca Łęki i jednocześnie jej sołtysa Ryszarda Kaźmierczaka, który&#13;
mówiąc na ten temat stwierdzał: „czas pochłonął to wszystko”, „każdy ucieka do nowoczesności”, „samo życie&#13;
zmusza do tego”.&#13;
&#13;
Małe formy architektury sakralnej we wsi Łęka&#13;
„Łęka w opinii sąsiadów uchodzi za wieś postępową, uspołecznioną, dość zamożną, w której jednak dotąd jeszcze zachowało się wiele z dawnej tradycyjnej kultury ludowej” (Dekowski, 1964a: 26), tak podsumował badania etnograficzne w ogólnej charakterystyce Łęki, Jan Piotr Dekowski biorący udział w ekspedycji&#13;
naukowej MAiE w Łodzi na początku lat 60. XX w. W bardzo podobny sposób mogłabym zwerbalizować&#13;
swoje pierwsze wrażenia będąc tam latem 2022 roku i rozpoczynając badania terenowe po sześćdziesięciu&#13;
latach od ostatniego zapisanego słowa w sprawozdaniu merytorycznym poprzedniej ekipy etnograficznej&#13;
z łódzkiego Muzeum.&#13;
We wspomnianych latach grupa etnografów muzealników podejmowała różne tematy badawcze na terenie wsi Łęka, jednocześnie poświęcając mniej uwagi małym formom sakralnym, takim jak kapliczki i krzyże&#13;
przydrożne. Rezultaty tego zainteresowania zawarto w jednym tylko akapicie „Prac i Materiałów Muzeum&#13;
Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Serii Etnograficznej” nr 8, wydanej w 1964 roku, czyli publikacji podsumowującej te badania.&#13;
Rzecz jednakże traktuje nie o poświęconej małej architekturze w samej Łęce, lecz w oddalonej o 13 km&#13;
miejscowości Grodzisko. Dowiadujemy się stamtąd przy okazji o podaniach i wierzeniach tamtejszych terenów nadrzecznych i wodnych. Dla ochrony przed demonami, oraz na pamiątkę różnych nieszczęśliwych&#13;
wypadków i zdarzeń stawiano na błotach krzyże i kapliczki. „Spośród tych świątków na baczniejszą uwagę&#13;
zasługiwała nieistniejąca już dzisiaj (czyli w 1961 roku – przyp. A.S.) modrzewiowa kapliczka, która stała&#13;
na terenie Grodziska w pobliżu kościoła. W jej wnętrzu znajdowała się lipowa figura św. Benona. Z jakich&#13;
czasów pochodziła ta figura i kto ją fundował dokładnie powiedzieć nie możemy. Tradycja miejscowa utrzymuje, że święty ten chronił od morowego powietrza” (Dekowski, 1964b: 75–76).&#13;
Nie spotykamy tu, jak widać, żadnych informacji dotyczących sakralizacji przestrzeni w interesującej&#13;
nas wsi Łęka. Podczas badań terenowych w 2022 roku postanowiłam więc podjąć ten temat, zrobić dokumentację fotograficzną zachowanej jeszcze architektury sakralnej oraz przeprowadzić wywiady z mieszkańcami miejscowości na temat możliwej wiedzy o historii powstania kapliczek i krzyży oraz ewentualnej&#13;
współczesnej obrzędowości z taką architekturą związanej.&#13;
Najwięcej informacji uzyskałam od sołtysa wsi, Ryszarda Kazimierczaka, którego rodzina mieszka na&#13;
tym terenie, jak sam mówi „od pokoleń”. Według topografii miejscowości widzianej jego oczami, początek&#13;
miejscowości wyznacza krzyż przydrożny. Warto bowiem zaznaczyć, że tradycyjna zabudowa wsi jest tylko&#13;
po jednej stronie drogi, biegnącej od zachodu na wschód. Po drugiej stronie drogi są pola, łąki, pastwiska&#13;
(Paszkowska-Wróblewska, 1964: 45), i jak mówi sam sołtys, „nowe się tam budują”. Interesujący nas krzyż&#13;
także znajduje się po tej drugiej stronie drogi – „od niedawna” – w lipcu 2022 roku, kiedy prowadziłam&#13;
badania, było to od dwóch tygodni. Pan Kazimierczak, autorytetem sołtysa potwierdza:&#13;
92&#13;
&#13;
�„Krzyż dwa tygodnie temu wymieniany był, bo wcześniejszy przerdzewiał. I ten jest nowy. Krzyż jest mało widoczny po prostu, bo cała wieś jest po tej stronie, tam się te nowe wybudowały, a dalej, jak już droga odchodzi&#13;
w stronę innej miejscowości, przez łąki, to po lewej jest ten krzyż i tam są zabudowania. I on stał kiedyś po tej&#13;
stronie, ale był już stary, zniszczony, no i ludzie chcieli już bardzo nowy krzyż zrobić. No i czasy komunistyczne,&#13;
to nie wolno… No bo w pasie, bo za blisko drogi, bo to, bo same utrudnienia… No i ludzie na siłę po prostu&#13;
poszli i pobudowali. I po drugiej stronie. Po drugiej stronie, no bo tutej nikt się nie chciał zgodzić, (…) no i po&#13;
drugiej stronie postawili ten krzyż. No i ten krzyż stał no…. prawie 50 lat. Ja pamiętam z opowieści – ojciec&#13;
opowiadał, że te trudności mieli z tym krzyżem, a ja wtedy byłem we wojsku. A byłem w ’72 roku, a w ’74&#13;
wyszedłem. 2 lata. (…) No i w tym roku właśnie chcieli go odnowić (2022 rok – przyp. A.S.), obłożyć kostką brukową wokół tak. Jak droga powstała, to ten krzyż… ten beton wyschnął, to trzeba było tak schodzić tam nisko,&#13;
no i taki uskok tam był. To podnieść trzeba było wyżej i kostką brukową obłożyć żeby był porządek. No i ogrodzić nowym ogrodzeniem, bo tam to już zardzewiałe wszystko się robiło. No i w tym roku właśnie trochę tam&#13;
żeśmy się skrzykli, jak to się mówi, kwesta przez wieś na remont, no i ludzie zawsze co mogli, zawsze coś dali.&#13;
No i ten krzyż w tym roku, niedawno, jakieś 2 tygodnie temu był wyświęcony.”&#13;
&#13;
Warto dodać, że niegdyś, pierwszy, drewniany, postawiony w Łęce krzyż, znajdował się po tej samej&#13;
stronie, co tradycyjna zabudowa wsi. Jak mówi ponad 90-letnia mieszkanka miejscowości, pani Róża Jabłońska: „W moim gospodarstwie, co mieszkałam kiedyś, jak jeszcze byłam panną, rosły dwa dęby, bardzo duże&#13;
drzewa. No zniszczyli Niemce kiedyś te drzewa. No i mama mówi, że dali jedno to drzewo na krzyż”. Ten&#13;
drewniany krzyż był we wsi do wczesnych lat 70. XX wieku do momentu zmiany wspominanej przez sołtysa.&#13;
W płaszczyźnie symbolicznej krzyż zawsze pełnił funkcję sakralizacji przestrzeni, oddzielał orbis interior od orbis exterior, akcentował wyraźnie granicę wsi. Świadczył także o pobożności mieszkańców oraz&#13;
z oddali wskazywał początek miejscowości (Jackowski, 2007: 38). Obecnie, na skutek zasygnalizowanych&#13;
przez pana Ryszarda utrudnień, krzyż znajduje się po drugiej stronie zabudowań mieszkalnych. Nie jest&#13;
już drewniany, tak jak ten pierwotny, lecz jest metalowy, tak jak następny, który został postawiony w latach&#13;
70. XX wieku. Współcześnie, jak mówi sołtys „ramiona tego krzyża są z ceownika”, pomalowany jest na&#13;
czarny kolor, tak, jak zresztą metalowe ogrodzenie wokół. Widoczne są w powstałym w ten sposób „ogródku”&#13;
wokół krzyża dwie duże donice ozdobione bukietami sztucznych kwiatów. Całe ogrodzenie udekorowane&#13;
jest ponadto bukiecikami sztucznych różyczek w narożnikach oraz kokardami zrobionymi z białych plastikowych wstążek. W miejscu przecięcia się belek pionowej i poziomej przytwierdzony jest nieduży, metalowy&#13;
krzyżyk srebrnego koloru ze srebrną, zawieszoną na nim, niewielką figurą Ukrzyżowanego. Nad tą „Bożą&#13;
Męką” nie widnieje żaden przytwierdzony daszek.&#13;
Oprócz krzyża, który znajduje się na początku wsi, istnieje, tworząc jakby nawias, w którego zawartości&#13;
znajduje się Łęka, kapliczka będąca sakralizacją drugiej granicy, zamykająca miejscowość. Dowiedziałam się&#13;
o niej także od sołtysa:&#13;
kapliczka, przedwojenna można powiedzieć, starodawna, ona tam pod koniec wsi jest. No i ona była już bardzo&#13;
podniszczona, pasowałoby ją odnowić w jakiś sposób. Ona tam była murowana, później tam była malowana na&#13;
różne te kolory. I też żeśmy ze 3/4 lata temu (badania prowadzone były w 2022 roku – przyp. A.S.) odnowili ją.&#13;
Bo ona tam była zwykła, murowana, troszkę tam zaciągnięta tynkiem. I malowali ją i trzeba było odnawiać i żeśmy ją odnowili. Krzyż ten co był na niej, zabytkowy, co to kowal zrobił go ręcznie…I on właśnie zrobił ten krzyż.&#13;
Na tej kapliczce no to wiadomo, że stał ten sam, odmalowany. No a kapliczkę to żeśmy obłożyli tą co jest dookoła,&#13;
płytą taką nagrobną co to się robi z tego granitu, tak? Takie cięższe płytki i ładnie ozdobione.&#13;
&#13;
W miejscu zamurowanej obecnie niegdysiejszej niszy powieszony jest prostokątny obraz, wykonany&#13;
techniką grawerowania na czarnym granicie. Grawer jest konturowy i w jego miejscu widoczne jest nałożenie złotej farby. Przedstawia wizerunek Matki Boskiej, a właściwie tylko jej górną część – popiersie, w typie&#13;
przypominającym Matkę Bożą Miłosierdzia bez korony, jedynie z aureolą w formie wieńca. Jest to murowana,&#13;
„maryjna” kapliczka, czyli ta, przy której niegdyś odprawiane były nabożeństwa majowe. Znajduje się przy&#13;
końcu Łęki, po tej samej stronie, co obecnie krzyż. Niegdyś, bo współcześnie niestety nabożeństwa te już&#13;
nie są odprawiane. Sołtys, mówi o tym wprost: „Młodzi nie chcą śpiewać, a starsi poodchodzili. Były przedtem majowe, były. No to było, że 4–5 pań się zbierało i tam śpiewali te pieśni właśnie maryjne takie majowe,&#13;
a teraz ta tradycja znikła zupełnie. Już na wsi nie ma tego”. Przy dalszej rozmowie dodaje: „Raz tylko w roku,&#13;
w maju właśnie, na początku, przyjedzie ksiądz i mszę odprawi tu na miejscu. Przy kapliczce. W tym roku&#13;
tylko nie było, bo krzyż był wyświęcany, to przy krzyżu było. I pojedzie i to wszystko”. Nabożeństwo majowe&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�zatem już nie jednoczy społeczności Łęki, ale na samą tę kapliczkę współcześnie odnowioną można patrzeć&#13;
jak na znak pamięci, niepisaną kronikę lokalnej społeczności, jak na ślad „historii” widzianej z perspektywy&#13;
wioski (Jackowski, 2007: 30).&#13;
&#13;
Fot. 3. Kapliczka szafkowa we wsi Łęka. Autor fotografii: Michał Świercz&#13;
&#13;
Krzyże i kapliczki chroniły przed wszechobecnym złem, które czaiło się wszędzie, zwłaszcza w godzinach wieczornych, a ludzka wyobraźnia doszukiwała się go w najlżejszym niepokojącym cieniu i szmerze.&#13;
Pamiętajmy, że świat kultury ludowej zasiedlały strzygi, topielce, duchy, ogniki (Jackowski, 2007: 38), a na&#13;
ziemi łęczyckiej mamiący wszystkich po „piskorzowych” błotach i torfowiskach diabeł Boruta kryjący się pod&#13;
wieloma nieoczywistymi postaciami. Miejsca uświęcone architekturą sakralną w myśleniu religijno-magicznym chroniły przed takim niebezpieczeństwem. Ponadto kapliczki, zwłaszcza tę największą w Łęce, stawiano&#13;
w miejscach realnego zagrożenia, jak np. ledwo widoczne, zarośnięte krzakami i drzewami zakręty drogi. Ta&#13;
w Łęce stoi właśnie przed takim zakrętem i być może dlatego jest erygowana po drugiej, niezamieszkanej&#13;
stronie drogi. Jej zadaniem mogła być m.in. ochrona przejeżdżających gospodarzy z naładowanymi wozami&#13;
przed niebezpiecznym zakrętem. Zwłaszcza, że jej dawny rodowód potwierdza sam sołtys „No, była ona już&#13;
przed wojną…. Przed wojną była pobudowana”. Pani Róża dodaje: „Po wojnie tutaj stała. Wiem, że była stara, taka niebieskawa.” W 2022 roku, podczas badań respondenci potwierdzili, ze kapliczka była odnowiona&#13;
4 lata temu, przed pandemią. Wcześniej bowiem, jak mówi sołtys: „same zarysy były”. Wcześniej, przed remontem, Pani Róża wspomina, że miała: „okienko, w które się wkładało figurkę”, niszę w której: „był taki&#13;
obrazek, jak to się wieszało w domu, ale to wszystko zaginęło gdzieś, spadło, wyleciało, różnie to było tam”.&#13;
Na terenie wsi, znajduje się także jedna kapliczka/krzyż zbudowana ze szczątkowego, dawnego ogrodzenia, w obrębie zabudowania mieszkalno-gospodarczego, po tej samej stronie, co tradycyjna zabudowa&#13;
Łęki. Niegdyś, w 2013 roku etnografowie z MAiE w Łodzi próbowali ją nawet pozyskać do powstałego w tamtym czasie skansenu Łęczycka Zagroda Chłopska w Kwiatkówku, będącego oddziałem łódzkiego Muzeum.&#13;
Kapliczka ta stoi na opuszczonej posesji, co wydawałoby się ułatwi sprawę, ale nieuregulowane sprawy majątkowe uniemożliwiły sfinalizowanie tego pomysłu. Kapliczka utworzona jest z betonowego słupa, który&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
�zwieńczony jest krzyżem z takiego samego surowca. Pomiędzy zaś słupem, a krzyżem znajduje się trójkątna&#13;
nisza, do złudzenia przypominająca Oko Opatrzności. Nie wiadomo jednakże, czy takie było założenie fundatora, czy skojarzenie jest przypadkowe. Całość zrobiona jest z jednego surowca i ma około 160 cm wysokości ponad gruntem. W środku trójkątnej niszy znajduje się metalowy ryngraf z wizerunkiem Matki&#13;
Boskiej Częstochowskiej mającej pod sobą orła w koronie. Całość niszy udekorowana jest ponadto wieńcem&#13;
z drutu kolczastego, mającego przypominać tą symboliczną koroną cierniową o Golgocie Chrystusa. Sołtys&#13;
mówi, że: „tam Amerykan miał siostrzenicę i postawił kapliczkę na tym słupku i oni tam, rodzina odnawiała, ale później… ci już nie żyją, a tamci wyprowadzili się do innej miejscowości, ziemię kupił sąsiad i tam&#13;
jest pustostan”. Obecnie kapliczka jest więc zaniedbana, trochę zarośnięta przez chwasty, ale pamięć o niej&#13;
w społeczności Łęki cały czas jest obecna.&#13;
Kolejną formą sakralną, którą udało mi się udokumentować, jest niewielka kapliczka na drewnianym&#13;
ociosanym balu wbitym w ziemię. Słup ten ma kolor brązowy i na jego zwieńczeniu zamocowana jest biała, otwarta, szafkowa kapliczka z dwuspadowym daszkiem (Seweryn, 1958: 9–13; Janicka-Krzywda, 1991:&#13;
44–51). W jej środku znajduje się gipsowa figurka Matki Bożej z Lourdes, którą od przestrzeni zewnętrznej&#13;
oddziela tylko niziutki, zamocowany również w przestrzeni skrzyneczki, drewniany biały płotek. Umiejscowiona na tle pola, gdzie rośnie zboże, wprowadza akcent pionowy, kierując wzrok i myśli ku niebu, wznosząc&#13;
się jak strzelisty akt modlitwy do Najświętszej Panienki (Jackowski, 2007: 29–37).&#13;
W samej wsi znajdują się zatem trzy kapliczki jako odrębne formy architektoniczne oraz jedna, zarejestrowana przeze mnie kapliczka umieszczona na ścianie frontowej budynku znajdującego się przy drodze.&#13;
Znajduje się ona na specjalnie wmurowanym „parapecie” z cegieł, u szczytu tej ściany, na wysokości poddasza, nad balkonem. Jest to oszklona kapliczka szafkowa w miejscu wnękowej (Janicka-Krzywda, 1991:&#13;
44–51) z brązowym dwuspadowym daszkiem, w środku której znajduje się niewielka figurka Matki Boskiej&#13;
w wizerunku „Serce Maryi”.&#13;
Pani Róża jednakże wspomina, że niegdyś w Łęce było kapliczek więcej: „Tak! Kiedyś było ich dużo&#13;
więcej! Tu zaraz w trzecim gospodarstwie była. W podwórku po tej stronie. I była później ta, ta druga. I jeszcze była trzecia tam dalej we wsi. Bo taki człowiek był w Ameryce. I on jak był w tej Ameryce, to jak się&#13;
dorobił, to wrócił do Polski i to te kapliczki popostawiał. On wszystko postawił. Tam, gdzie mieszkał postawił, tam, gdzie jego rodzina mieszkała. Tak, że później były ze trzy, cztery te kapliczki (nie licząc tych zarejestrowanych przeze mnie – przyp. A.S.). Nazywał się Jabłoński, ale zawsze na niego mówili Amerykan, jak&#13;
z Ameryki wrócił. Ja to myślałam, że on się Amerykan nazywa, bo tak wszyscy mówili”. Pan sołtys dodał, że&#13;
może jako podziękowanie te kapliczki postawił: „w ramach tęsknoty, może miał jakąś wenę”. Niestety żadna&#13;
z tych jeszcze zachowanych i postawionych przez niego, nie posiada tabliczki fundacyjnej, czy chociażby&#13;
napisu z rokiem powstania.&#13;
Dlatego uważam za Aleksandrem Jackowskim, że pamięć zastraszająco szybko ginie. Znaki zaś takie jak&#13;
kapliczki i krzyże przydrożne stanowiły dla tej pamięci niegdyś punkty oparcia – pomagały w przekazie pokoleniowym historii widzianej z perspektywy lokalnej (Jackowski, 2007: 32). W przekazie, który na skutek&#13;
odchodzenia ludzi starszych, jak i załamania się ich autorytetu, nie utrwaleniu ich wiedzy i pamięci, uległ&#13;
całkowitemu rozbiciu. Naszym więc zadaniem jako etnografów, etnografów-muzealników jest podjąć to&#13;
wyzwanie i uratować w terenie szczątki tej pamięci. Niech to będzie jeden z tropów współczesnego muzealnictwa etnograficznego – ratować pozostałą jeszcze w terenie wiedzę, szukać depozytariuszy, umieć ich słuchać i nauczyć się zadawać właściwe pytania.&#13;
&#13;
Katarzyna Orczykowska – wycinankarka ze wsi Błonie&#13;
Wchodząc w skład grupy z MAiE w Łodzi prowadzącej badania etnograficzne we wsi Łęka i sąsiedniej Błonie z racji powierzonego Działu Plastyki Ludowej, zwracałem uwagę na przejawy twórczości samorodnej&#13;
w terenie. Niestety w chwili obecnej w wymienionych wsiach nie ma czynnych artystów nieprofesjonalnych.&#13;
Sięgnąłem więc po „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna” nr 8/1964, które powstały jako wynik prowadzonych badań etnograficznych przez naszych zacnych&#13;
poprzedników, pracowników merytorycznych Zespołu Działów Etnograficznych MAiE w Łodzi na początku&#13;
lat 60. XX wieku. Dosłownie w dwóch zdaniach zawarta jest w nich informacja o zakupie podczas kwerend 25 wycinanek kołowych autorstwa Katarzyny Orczykowskiej ze wsi Błonie.&#13;
95&#13;
&#13;
�Postanowiłem zgłębić ten temat. Podczas kolejnego wyjazdu do wsi Łęka starałem się porozmawiać&#13;
z najstarszymi mieszkańcami, którzy mogliby pamiętać wycinankarkę. Jedynie Pani Róża Jabłońska kojarzyła&#13;
Panią Katarzynę z dzieciństwa, nie potrafiła jednak nic więcej powiedzieć na jej temat, jak sama twierdzi&#13;
była za mała. Zacząłem poszukiwać w badanych wsiach zachowanych prac artystki. Ten trop okazał się zgubny. Myślę, że jest to wynikiem nietrwałości papieroplastyki. Prace Jej autorstwa nie przetrwały próby czasu.&#13;
W dalsze działania wręcz „detektywistyczne” zaangażował się sołtys wsi Łęka Ryszard Kazimierczak, który&#13;
jedynie słyszał o Pani Katarzynie z przekazów rodzinnych. Uruchomił jednak swoje kontakty, co zaowocowało zdobyciem numeru telefonu do spadkobierczyni wycinankarki Pani Marzeny Grzyb, która wskazała mi&#13;
miejsce pochówku twórczyni na cmentarzu we wsi Błonie oraz zaczęła poszukiwania w archiwum rodzinnym Jej zdjęcia.&#13;
W celu poszerzenia swojej wiedzy, zadzwoniłem do Pani etnograf Anny Dłużewskiej-Sobczak z Muzeum w Łęczycy. Po pierwszej rozmowie dowiedziałem się, że w zbiorach muzealnych znajduje się 80 sztuk&#13;
wycinanek kołowych i pasowych autorstwa Katarzyny Orczykowskiej. Kilka dni później Pani Anna nawiązała&#13;
ze mną ponownie kontakt przypominając sobie ciekawą historię. Otóż w 1992 roku do Muzeum w Łęczycy&#13;
zgłosił się Pan Władysław Orczykowski, nauczyciel, który przekazał do zbiorów placówki muzealnej zdjęcie swoich dziadków. Dla Pani etnograf było ono niezwykle intersujące ze względu na chustę kamelową,&#13;
w którą odziana jest kobieta na zdjęciu. Po wielu latach w 2008 roku fotografia została zeskanowana i umieszczona we wspólnej publikacji Anny Dłużewskiej-Sobczak i Alicji Woźniak pt. „Łęczyckie chusty kamelowe”.&#13;
Gdy Pani kustosz po moim telefonie odnalazła to zdjęcie okazało się, że kobieta na fotografii to Katarzyna Orczykowska z domu Stankowska, urodzona w 1879 roku, zmarła zaś 12 stycznia 1962 roku. Ten zbieg&#13;
okoliczności zainspirował mnie do dalszej pracy „detektywistycznej”, znalezienia w terenie osób, artefaktów, które pozwolą mi w artykule poświęconym Łęce na ukazanie postaci nieco zapomnianej wycinankarki,&#13;
której twórczość znajduje się w Muzeach w Łęczycy i Łodzi. Z pomocą przybyła ponownie Pani Anna Dłużewska-Sobczak, której udało się zdobyć numer telefonu do Pana Jacka Orczykowskiego, prawnuka „zagadkowej” wycinankarki, mieszkającego obecnie w Bełchatowie. Zadzwoniłem, umówiliśmy się na spotkanie&#13;
w MAiE w Łodzi. Pan Jacek przywiózł zeszyt z rękopisami autorstwa swojego ojca. Dosłownie znalazłem&#13;
w nim dwa zdania, które poświęcił swojej babce.&#13;
Reasumując zebrany materiał wiem, że Katarzyna Orczykowska z domu Stankowska urodziła się w 1879&#13;
roku. Wyszła za mąż za Mateusza Orczykowskiego, z którym miała dwóch synów: Wojciecha i Stefana. W dosyć&#13;
zaawansowanym wieku, pod koniec życia, zapewne za namową polonistki i regionalistki Jadwigi Grodzkiej&#13;
zaczęła wykonywać wycinanki. Pani Grodzka, która doprowadziła do powstania Muzeum w Łęczycy, pełniąc w nim rolę kierownika, jeździła po regionie aktywizując mieszkańców wsi do twórczości, zauważając&#13;
talenty plastyczne. Organizowała dla nich liczne konkursy. Katarzyna Orczykowska wzięła udział w zaledwie jednym z nich, zapewne miało to związek z wiekiem artystki. Kunszt wykonywanych wycinanek docenili&#13;
jednak muzealnicy z Muzeum w Łęczycy oraz MAiE w Łodzi, którzy pozyskali je do zbiorów. W Dziale&#13;
Plastyki Ludowej łódzkiej placówki muzealnej do księgi inwentarzowej wpisano 25 wycinanek kołowych.&#13;
Należy wspomnieć, że początek tej formy twórczości z papieru jako ozdoby służącej do dekoracji izb wiejskich datowana jest na drugą połowę XIX wieku. Nie było to zjawisko wyłącznie polskie i ludowe. Swego&#13;
czasu Aleksander Błachowski podjął się w książce pt. „Polska wycinanka ludowa” przedstawienia tła zjawiska, z którego jasno wynika, że wycinanka rozwinęła się na podstawie form zdobnictwa występujących&#13;
w kulturze szlacheckiej, mieszczańskiej i żydowskiej. Nie było bowiem między kulturą różnych warstw społecznych tak szczelnej izolacji, by wieś nie mogła mieć kontaktu z formami funkcjonującymi poza jej opłotkami (Błachowski 1986: 15).&#13;
Poprzednikami wycinanki były chociażby papierowe podkłady pod pieczęcie opłatkowe, wykonywane&#13;
jak ludowe „gwiazdy” rawskie, czy „kwadraty” opoczyńskie i sieradzkie. Na koła i gwiazdy kurpiowskie miała&#13;
zapewne wpływ wycinanka żydowska, rajzelech, rozeta przypinana do szyb w okresie święta Pesach. Inny zaś&#13;
typ żydowskiej wycinanki, nazywany szawuoslech, w której pojawiają się sylwetki ptaków i zwierząt mógł&#13;
być inspiracją dla kurpiowskich twórczyń, które zaczęły wykonywać wyklejane ptaki (pawie, koguty). Takich&#13;
przykładów można podać znacznie więcej. Niewątpliwie wycinanka rozwinęła się bardzo szybko, przybierając różnorodne formy, w nieodległych od siebie regionach. Przyczyniła się do tego chęć, wręcz ambicja pokazania odrębności swojego regionu, która widoczna była również w strojach. Wycinanka polska jest płaska,&#13;
linearna, tworząca rytmiczną kompozycję. Jej ornament budowano poziomo, nawet wówczas gdy umieszczano go na konstrukcji pionowej. Przeważnie wybierano kolory: czerwony, ciemny i jasny zielony, czarny,&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
�żółty, rzadziej granatowy, czy złoty. W wycinankach podejmowano tematykę odwzorowania świata, przyrody, wsi, na Kurpiach pojawiają się jeźdźcy, myśliwi, karety, sanie, łowicka kodra opowiada o weselach,&#13;
ślubach, prezentuje karety z weselnymi gośćmi, czy w późniejszej twórczości z okresu PRL, często ilustrują&#13;
prace polowe. Wycinanki cięto nożycami do strzyżenia owiec, bez wcześniejszego rysowania wzoru.&#13;
&#13;
Fot. 4. Wycinanka kołowa autorstwa Katarzyny Orczykowskiej, pochodząca ze zbiorów&#13;
Działu Plastyki Ludowej Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Autor fotografii: Michał Świercz&#13;
&#13;
Tą swoistą formą sztuki nieprofesjonalnej trudniły się przeważnie kobiety, które często osiągały własny&#13;
niepowtarzalny styl. Inne zaś naśladowały twórczynie, które uznawały za wzór, powielając ich prace. Współczesne wycinanki często oprawiane są w ramkach za szkłem. Stały się obrazkami, zatracając swój pierwotny&#13;
charakter elementu kompozycji ściany (Jackowski 2007: 153). Wycinanki znano przede wszystkim w tak zwanej Kongresówce i ziemiach wschodniej Galicji. Wykorzystywano je poza ich funkcją zasadniczą, czyli zdobieniem ścian także do dekoracji gwiazd kolędniczych i szopek. Najważniejsze regiony wycinankarstwa to:&#13;
kurpiowska Puszcza Zielona, Łowickie, Gąbińskie, Rawskie, Opoczyńskie, a także Sieradzkie, Kieleckie, rejon&#13;
Puszczy Kozienickiej, Kolbielskie, Lubelskie, Powiśle Garwolińskie (Jackowski 2007: 155).&#13;
Wycinanki występujące na opisywanej ziemi łęczyckiej to małe, przede wszystkim koliste, ażurowe formy, oscylujące wokół 8–12 cm średnicy z ząbkowanym brzegiem. Przeważały motywy geometryczne, roślinne lub fantazyjne. Wykonywano je z jednego kawałka papieru, z tym że składano go wzdłuż średnicy&#13;
i parokrotnie wzdłuż promieni, czterech, ośmiu, rzadziej szesnastu, następnie wycinano różne motywy, a po&#13;
rozłożeniu uzyskiwano koło z ornamentem ażurowym promienistym. Na podobnej zasadzie powstawały wielobarwne wycinanki koliste-pełne (Paszkowska-Wróblewska 1989: 210). W Łęczyckiem na wycinanki mówiło&#13;
się: krążek, kółko lub gwiozdka. Przyklejano je na pobielanych wapnem ścianach i belkach sufitowych używając kleju, zrobionego z mąki i wody. Zwyczaj zdobienia wnętrz mieszkalnych wycinankami utrzymał się&#13;
do okresu I wojny światowej. Stopniowo zaczął zanikać w okresie międzywojennym. Wpłynęły na to zmiany&#13;
społeczno-ekonomiczne, jakie wytworzyły się na wsi po I wojnie światowej. Zjawisko to dotyczyło wielu innych przejawów kultury tradycyjnej, której upadek rozpoczął się wraz z wkroczeniem na wieś wzorów miejskich. Zmienia się budownictwo, modne staje się malowanie ścian we wzory, co przyczynia się do usunięcia&#13;
ze ścian izby wycinanek. (Paszkowska-Wróblewska 1989: 223–224). W tym kontekście widzimy jak ważną&#13;
rolę odegrała Jadwiga Grodzka, która aktywizowała zdolnych mieszkańców Łęczycy i okolicznych miast i wsi&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�do zajęcia się zanikającymi już formami sztuki ludowej. Jedną z takich osób była Katarzyna Orczykowska,&#13;
którą udało mi się odkryć ponownie po wielu latach. Mam ogromną nadzieję, że prowadząc dalsze badania&#13;
na tym terenie napotkam na inne przejawy twórczości zarówno tej przeszłej jak i może obecnej.&#13;
Resumée. W ramach niniejszego opracowania zaprezentowane zostały wstępne wyniki badań terenowych w łęczyckiej wsi Łęka. Zostały one przeprowadzone po sześćdziesięciu latach od poprzednich działań.&#13;
Możliwość realizacji tak różnorodnej tematyki, tj. w zakresie budownictwa, małej architektury sakralnej&#13;
w postaci krzyży i kapliczek, wreszcie zagadnień związanych z papieroplastyką i jej twórczynią pokazuje&#13;
ogromne bogactwo kulturowe badanego terenu i wydaje się być dobrym prognostykiem w kontekście przyszłych, planowanych działań. Podjęte tematy nie wyczerpują bowiem palety możliwych do realizacji zagadnień. Planuje się zatem kontynuowanie badań terenowych w Łęce i dalszą publikację ich rezultatów.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W ramach niniejszego artykułu zostały zaprezentowane wstępne wyniki badań etnograficznych podjętych&#13;
w 2022 roku przez pracowników i współpracowników Zespołu Działów Etnograficznych z ramienia Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Prace terenowe zostały zrealizowane po upływie sześćdziesięciu lat od wcześniej zrealizowanych badań. Terenem badań była w przeważającej mierze wieś Łęka&#13;
znajdująca się na terenie Łęczyckiego oraz sąsiadująca z nią miejscowość Błonie. Ich przedmiotem było&#13;
budownictwo, mała architektura sakralna oraz zagadnienia związane z papieroplastyką i jej twórczynią&#13;
Katarzyną Orczykowską. Do artykułu dołączono aneks prezentujący tematykę obrzędowości związanej&#13;
z weselem.&#13;
Słowa klucze: badania etnograficzne, Łęka, region łęczycki, tradycja, współczesność, krzyż, kapliczka, fundator, wywiad, sakralizacja wycinanka, Łęczyca, Katarzyna Orczykowska, Łęka, Błonie&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Błachowski, A.&#13;
(1986). Polska wycinanka ludowa. Toruń: Wydawnictwo MET.&#13;
Dekowski, J. P.&#13;
(1964a). Ogólna charakterystyka Łęki. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 8, 19–27.&#13;
(1964b). Znaczenie terenów nadrzecznych i wodnych w życiu wsi łęczyckiej. Prace i Materiały Muzeum&#13;
Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 71–110.&#13;
(1964c). Z badań nad pożywieniem ludu łęczyckiego. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 185–197.&#13;
(1964d). Ważniejsze zwyczaje i obrzędy weselne Łęczyckiego. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 199–226.&#13;
Drozdowska, W.&#13;
(1964a). Komornicy i służba wiejska w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego&#13;
w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 169–183.&#13;
(1964b). Kurek we wsi Łęka. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria&#13;
Etnograficzna, 8, 227–234.&#13;
Dudkiewicz, J.&#13;
(1964). Handel wiejski w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria&#13;
Etnograficzna, 8, 157–168.&#13;
Jackowski, A.&#13;
(2007). Polska sztuka ludowa. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Janicka-Krzywda, U.&#13;
(1991). Kapliczki i krzyże przydrożne polskiego podkarpacia, Warszawa: S. Krynicki: Towarzystwo Karpackie.&#13;
Lech, J.&#13;
(1964). Ludowa technika eksploatacji torfu w Łęczyckiem. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 111–156.&#13;
Lech, J.&#13;
(1979). Tradycyjny dom chłopski i jego użytkowanie na obszarze środkowej Polski. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 20, 5–170.&#13;
Lechowa, I.&#13;
(1964). Zabytki kultury ludowej z powiatu łęczyckiego w zbiorach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna,&#13;
8, 235–249.&#13;
Miszczyńska, E.&#13;
(2007). Pod wspólnym dachem. Tradycyjne budownictwo wiejskie. W: B. Kopczyńska-Jaworska, A. Nadolska-Styczyńska, A. Twardowska (red.) Na styku regionów. Dziedzictwo kultury ludowej województwa łódzkiego&#13;
(s. 39–59). Pułtusk: Akademia Humanistyczna imienia Aleksandra Gieysztora.&#13;
Nowosz, W.&#13;
(1964), Polowa uprawa roślin w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 8, 29–44.&#13;
Paszkowska-Wróblewska, B.&#13;
(1964). Tradycyjne budownictwo w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego&#13;
w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 45–69.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�(1989). Elementy zdobnicze izby wiejskiej na terenie Polski środkowej. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 25, 195–224.&#13;
Seweryn, T.&#13;
(1958). Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.&#13;
Wywiad I: Respondent – sołtys wsi Łęka Ryszard Kazimierczak (ur. ok. 1955 roku), rozmowa przeprowadzona&#13;
19.07.2022 roku.&#13;
Wywiad II: Respondentka – mieszkanka wsi Łęka Róża Jabłońska (ur. 1930 rok), rozmowa przeprowadzona&#13;
19.07.2022 roku.&#13;
&#13;
Spis fotografii:&#13;
Fot. 1. Łęka – widok miejscowości. Autor fotografii: Piotr Czepas.&#13;
Fot. 2. Dom mieszkalny we wsi Łęka. U góry: stan przed 1967 rokiem. Fotografia archiwalna w posiadaniu&#13;
Róży Jabłońskiej. U dołu: stan w 2022 roku po dokonanej modernizacji. Autor fotografii: Piotr Czepas.&#13;
Fot. 3. Kapliczka szafkowa we wsi Łęka. Autor fotografii: Michał Świercz.&#13;
Fot. 4. Wycinanka kołowa autorstwa Katarzyny Orczykowskiej, pochodząca ze zbiorów Działu Plastyki&#13;
Ludowej Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Autor fotografii: Michał Świercz.&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
�Barbara Chlebowska1&#13;
Ozorków&#13;
&#13;
ZARYS CZĘŚCI PROJEKTU BADAWCZEGO „ŁĘKA”&#13;
POŚWIĘCONEJ OBRZĘDOWOŚCI ŚLUBNEJ I WESELNEJ&#13;
&#13;
W ósmym tomie „Prac i Materiałów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna”, który prezentuje wyniki badań zespołu etnograficznego Muzeum w Łęczyckiem, głównie we&#13;
wsi Łęka, nie ma opracowań poświęconych wszystkim obrzędom cyklu życia jednostki. Zawiera on jednak&#13;
tekst Jana Piotra Dekowskiego poświęcony ważniejszym obrzędom i zwyczajom weselnym w tym regionie.&#13;
Autor na podstawie własnych badań i materiałów z II połowy XIX wieku oraz z przełomu XIX i XX wieku&#13;
(szczególnie zgromadzonych przez Oskara Kolberga) opisuje tradycyjny przebieg najistotniejszych obrzędów i zwyczajów weselnych oraz stan ich zachowania w czasie prowadzonych przez siebie prac, czyli na&#13;
początku lat 60. XX wieku (Dekowski 1964: 199–217). W swoich badaniach, które będą częścią większego&#13;
projektu badawczego planowanego przez pracowników Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi w Łęczyckiem, również postanowiłam ograniczyć się do obrzędów i zwyczajów związanych ze ślubem&#13;
i weselem w Łęce. Gdybym zajęła się wszystkimi obrzędami cyklu życia jednostki, skala badań byłaby zbyt&#13;
duża. O dokonanym wyborze przesądził fakt, iż obrzędowość weselna jest szczególnie bogata. Nie bez znaczenia była także możliwość zestawienia uzyskanego materiału z wcześniejszymi ustaleniami (szczególnie&#13;
Jana Piotra Dekowskiego z lat 60. XX wieku).&#13;
Postawiłam sobie za cel przygotowanie opracowania dotyczącego najistotniejszych, najbardziej znaczących, etapów ślubu i wesela (z uwzględnieniem przygotowań do nich). Pierwszy z nich to zaręczyny i poprzedzająca je decyzja o zawarciu małżeństwa. Kolejnym etapem, który postanowiłam uwzględnić jest ceremonia ślubna w kościele, ewentualnie Urzędzie Stanu Cywilnego (ze szczególnym uwzględnieniem zwyczajów&#13;
związanych z dotarciem do kościoła przed ślubem, a następnie dojazdem do domu weselnego po ceremonii). Następnie zatrzymam się nad obrzędami i zwyczajami związanymi z samym weselem (z uwzględnieniem uroczystego powitania młodej pary na początku przyjęcia weselnego i odbywającymi się w jego trakcie&#13;
oczepinami). Ostatnim etapem ślubu i wesela, który obejmę badaniami są poprawiny. Przyjęłam założenie,&#13;
iż prześledzę zmiany, jakim podlegały wspomniane obrzędy i zwyczaje na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat.&#13;
Podstawą źródłową dla opracowania dotyczącego zwyczajów ślubnych i weselnych w Łęczyckiem będą&#13;
badania terenowe, które planuję przeprowadzić we wsi Łęka. Weźmie w nich udział ok. 20 –25 osób w różnym wieku (od 16 lat, bez ograniczeń jeżeli chodzi o górną granicę wieku). Będą to zarówno osoby stanu&#13;
wolnego (szczególnie młodzi rozmówcy), jak i ludzie pozostający wiele lat w związku małżeńskim. Dzięki&#13;
temu mam możliwość pozyskania informacji zarówno na temat ślubów i wesel z początkowego wycinka&#13;
okresu, będącego przedmiotem moich zainteresowań, a także deklaracji dotyczących oczekiwań i planów&#13;
młodych ludzi odnośnie tej sfery życia. Dodatkowo badania obejmą też kilku okolicznych przedsiębiorców&#13;
związanych ze ślubnym biznesem, których potencjalnymi klientami są moi rozmówcy. Chciałabym także&#13;
przeprowadzić rozmowę z księdzem z parafii w Błoniach, do której należy Łęka, ponieważ udzielając sakramentu w specyficzny sposób uczestniczy w obrzędach ślubnych. Rozmowy chciałabym przeprowadzić metodą wywiadu swobodnego, według luźnych wytycznych. Planuję zastosować ten rodzaj wywiadu, ponieważ&#13;
w swojej wcześniejszej praktyce badawczej przekonałam się o jego zaletach. Wytyczne wyznaczają temat rozmowy, jednocześnie jest to metoda jakościowa, pozwalająca zebrać materiał na opracowanie, które ujmuje&#13;
1&#13;
&#13;
Kontakt: bch1@op.pl.&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�problem badawczy w wielu kontekstach. Uczestnik badań ma możliwość swobodnej wypowiedzi, dzięki temu&#13;
istnieje szansa, iż poruszy aspekty nieprzewidziane przez badacza. Zaletą wywiadu swobodnego jest także&#13;
fakt, że rozmówca do pewnego stopnia sam kształtuje swoją wypowiedź i może zawrzeć w niej rzeczy, które&#13;
uważa za istotne. Pozwala to budować zainteresowanie rozmową oraz daje poczucie wagi przekazywanych&#13;
informacji i doświadczeń, co sprzyja większemu zaangażowaniu (Chlebowska 2018: 12–13).&#13;
Planując przystąpienie do badań terenowych, na podstawie lektur oraz dokonywanych w życiu codziennym obserwacji, pozwoliłam sobie na refleksje odnośnie kierunku przemian, jakie zaszły i jakie zachodzą&#13;
obecnie w dziedzinie obrzędów i zwyczajów weselnych w naszym kraju. Stawiam sobie za cel potwierdzenie&#13;
w toku badań wysnutych przez siebie hipotez. Zakładam również ustalenie skali i tempa zmian, których dotyczą niniejsze hipotezy. Dzięki temu będę mogła ocenić, jak silne są wyznaczone przeze mnie tendencje na&#13;
interesującym mnie terenie. Zmiany, jakie dokonały się w dziedzinie, będącej przedmiotem mojej analizy,&#13;
można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to praktyki, które przyjęły się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Są one dobrze utrwalone i opisane w literaturze. Druga grupa to zmiany zachodzące aktualnie.&#13;
Konstytutywną cechą wielu przemian, które zaliczają się do pierwszej grupy jest fakt, iż uczestnicy&#13;
obrzędów zatracili świadomość ich głębokiego, symbolicznego sensu. Najlepszym przykładem tego zjawiska&#13;
będą oczepiny – mają one obecnie charakter zabawy, w której uczestniczą państwo młodzi i wszyscy weselnicy. Należy zauważyć również, iż w wyniku utraty symbolicznego sensu dawnych obrzędów i związanego&#13;
z tym ich uproszczenia oraz zmiany ich charakteru nie wyznacza się osób, które pełniłyby ważne niegdyś&#13;
funkcje – swata, swaszki, druhen i drużbów. Cała grupa istotnych, wzajemnie powiązanych ze sobą przemian zwyczajów i obrzędów spowodowana była przyjmowaniem obcych, zazwyczaj miejskich wzorów. Miało&#13;
ono miejsce na przykład na gruncie mody weselnej. Uczestnicy wesela zarzucili tradycyjny strój i przyjęli&#13;
modę miejską. Jej zmianom podlegają zarówno państwo młodzi, których ubiór ma charakter stroju obrzędowego, jak i goście. Oprócz mody miejskim wpływom ulegały weselne menu i miejsce wesela (nie dom&#13;
panny młodej, ale wynajęta sala, np. remiza strażacka). Należy podkreślić, że istotną motywacją dla przyjmowania tych zmian była chęć zademonstrowania zamożności i pozycji społecznej przez rodziny nowożeńców (Królikowska 2001: 173–192; Kwaśniewicz 1981: 109–124).&#13;
„Nowe” zmiany, które zachodzą aktualnie lub zaszły stosunkowo niedawno są głębokie, ponieważ wiążą&#13;
się z istotnymi przemianami w rodzimej kulturze. Obecnie młodzi ludzie mają pełną dowolność co do wyboru kandydata na męża czy żonę. Nie ma przeszkód by kierowali się w tej kwestii uczuciem. W kulturze&#13;
tradycyjnej wsi, gdy obowiązywał zwyczaj swatania młodych ludzi, podstawowym kryterium, jakim kierowali się rodzice wybierając współmałżonka dla córki była pozycja materialna i społeczna jego oraz jego&#13;
rodziny. Podobnie o zainteresowaniu dziewczyną ze strony kawalera i jego krewnych decydowała w znacznej&#13;
mierze wysokość posagu panny. Ewentualne uczucie między młodymi mogło być brane pod uwagę tylko, gdy&#13;
za zawarciem związku przemawiały również argumenty natury finansowej i społecznej (Królikowska 2001:&#13;
173–192; Kwaśniewicz 1981: 109–119). Obecnie, nawet jeżeli ciężar organizacji wesela spoczywa w znacznym stopniu na rodzicach państwa młodych, aranżowane małżeństwa należą do przeszłości, w takiej sytuacji&#13;
zmienia się charakter zaręczyn. Choć zazwyczaj zachowały się tradycyjne praktyki zaręczynowe, w trakcie&#13;
których kandydat na męża prosi o rękę kobiety jej ojca, mają one jedynie formalny charakter (por. Dekowski 1964: 199–203; por. Królikowska 2021: 174–175). Podobnie formalny charakter ma często dziś praktykowany, choć pierwotnie obcy naszej rodzimej obrzędowości weselnej, zwyczaj prowadzenia panny młodej&#13;
do ołtarza przez ojca, gdzie przekazuje ją pod opiekę a także władzę, przyszłego męża. Ta patriarchalna praktyka jest jednak powszechnie interpretowana jako wyraz miłości ojca do córki oraz córki do ojca i uważana&#13;
za bardzo wzruszającą.&#13;
Tradycyjnie zawarcie związku małżeńskiego wyznaczało moment osiągnięcia dorosłości i samodzielności. W realiach dawnej wsi zazwyczaj był to także moment przejęcia przez państwa młodych obowiązków&#13;
gospodyni czy gospodarza, wtedy również powstawała nowa rodzina. Dziś powszechne stało się rozpoczynanie wspólnego życia z partnerem (czy partnerką) i posiadanie dzieci bez zawarcia związku małżeńskiego.&#13;
Decyzję o ślubie, który sankcjonuje istniejący stan rzeczy, pary żyjące w nieformalnych związkach podejmują niekiedy po wielu latach. Odbywające się wówczas obrzędy i zwyczaje weselne trudno uznać za tradycyjnie rozumiany ceremoniał przejścia. Mamy bowiem do czynienia, nie ze zmianą w przebiegu konkretnego&#13;
obrzędu czy zwyczaju, ale ze znacznym przesunięciem w czasie zespołu obrzędów i zwyczajów związanych&#13;
ze ślubem i weselem. Sytuacja taka prowadzi do podważenia ich tradycyjnego znaczenia.&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
�Nastąpiło również zjawisko profesjonalizacji organizacji ślubu i wesela – organizację większości elementów ceremonii i przyjęcia oraz ich oprawy powierza się osobom, które zajmują się tym zawodowo. Obecnie&#13;
działają coraz liczniejsze lokale specjalizujące się w kompleksowej organizacji przyjęć weselnych, oferują&#13;
one zarówno wszystkie posiłki jak i dekoracje sali. Dziś rzadko młode pary wynajmują salę weselną np. remizę strażacką i niezależnie kucharza czy kucharkę i sami przygotowują dekoracje (por. Królikowska 2001:&#13;
186). Profesjonalizacja organizacji ślubu i wesela jest wyrazem wzrostu zamożności mieszkańców wsi i chęci&#13;
podkreślenia pozycji społecznej państwa młodych i ich rodzin.&#13;
Jak sygnalizowałam powyżej należy mieć świadomość, że zmiany, na które wskazuję w moich hipotezach są wpisane w głębokie przemiany, jakie nastąpiły w naszej rodzimej kulturze. Mam na myśli głównie&#13;
zmiany stosunków w rodzinie, prowadzące do słabszej władzy rodziców nad ich dziećmi. Kolejnym aspektem przywołanych przemian jest osłabienie funkcji kontrolnej społeczności, w której funkcjonuje jednostka.&#13;
W takich okolicznościach jednostki zyskują autonomię, a co za tym idzie możliwość podejmowania niezależnych decyzji życiowych, także w sferze związanej z zawarciem związku małżeńskiego.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W ramach badań terenowych, które we wsi Łęka planuje przeprowadzić zespół etnograficzny Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, zajmę się obrzędowością weselną. Jest ona szczególnie bogata,&#13;
co przesądziło o wyborze tematyki. Nie bez znaczenia była także możliwość zestawienia uzyskanego materiału z wcześniejszymi ustaleniami, bowiem w latach 1961 – 63 również przez łódzkie Muzeum został&#13;
przeprowadzony projekt, częścią którego była obrzędowość weselna. Problematyka, którą podjęłam wymaga objęcia badanami szerokiej grupy rozmówców. Postawiłam sobie za cel przygotowanie opracowania&#13;
dotyczącego najbardziej znaczących, etapów ślubu i wesela – od zaręczyn będących oficjalnym wyrazem&#13;
chęci zawarcia związku małżeńskiego przez młodą parę, poprzez ślub, przyjęcie weselne i oczepiny, po&#13;
poprawiny. Przyjęłam założenie, iż prześledzę zmiany, jakim podlegały wspomniane obrzędy i zwyczaje na&#13;
przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat.&#13;
Słowa kluczowe: obrzędowość weselna, ślub, oczepiny, badania terenowe, wywiad swobodny&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Chlebowska, B.&#13;
(2018). W Grabowie Wielkanoc trwa trze dni. Historia i dzień dzisiejszy Święta Palanta. Łódź: Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi.&#13;
Dekowski, J. P.&#13;
(1964). Ważniejsze zwyczaje i obrzędy weselne Łęczyckiego, Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 199–225.&#13;
Jełowicki A. (red.)&#13;
(2017). Pulteram – żywa tradycja w Wielkopolsce, szreniawa: Muzeum narodowe Rolnictwa i Przemysłu&#13;
Rolno-Spożywczego.&#13;
Królikowska, E.&#13;
(2001). Obrzędy rodzinne w Klonowej, Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 31, 173–202.&#13;
Kwaśniewicz, K.&#13;
(1981). Zwyczaje i obrzędy rodzinne. W: (red.) M. Biernacka, &amp; M. Frankowska, &amp; W. Paprocka, Etnografia&#13;
Polski. Przemiany kultury ludowej, 2, 89–124. Wrocław: Ossolineum.&#13;
Majkowska-Szajer, D., Zych, M. (red.)&#13;
(2015). Wesela 21, Kraków: Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli.&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
�Stanisław Remiszewski1&#13;
Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu&#13;
&#13;
STAROOBRZĘDOWCY W POLSCE&#13;
– POMIĘDZY RETROSPEKCJĄ A ANTROPOLOGIĄ ZASTANĄ.&#13;
OBSERWACJA UCZESTNICZĄCA I JEJ ZNACZENIE&#13;
W UTRWALENIU KODU KULTUROWEGO&#13;
&#13;
W niniejszym artykule została poruszona dosyć bliska nam kwestia, jako że depozytariusze interesującej&#13;
mnie kultury stanowią część naszej społeczności, a jednocześnie daleką, gdyż kultura badanego etnosu&#13;
dla większości z nas wciąż jest mało poznaną sferą, jako dziedzictwo obce, a w większości przypadków&#13;
wcale nam nie znane. Budowane tezy powstały w oparciu o moje obserwacje staroobrzędowców na Podlasiu, z dużym naciskiem na ośrodki Gabowe Grądy i Bór.&#13;
Staroobrzędowcy stanowią grupę wychodźców z carskiej Rosji, którzy nie przyjęli zmian w cerkwi prawosławnej, wprowadzonych (narzuconych) w II połowie XVII wieku przez ówczesnego Patriarchę Nikona&#13;
i cara Aleksego I Michajłowicza Romanowa. W 1653 r. patriarcha Nikon zadecydował powrót do liturgii&#13;
greckiej, weryfikację i ujednolicenie ksiąg liturgicznych na jej wzór, oraz nakazał odnosić się w sprawach&#13;
cerkiewnych do posłuchu greckich patriarchów. Wierzył, że tradycja grecka „odrodzi (…) Wieczną Cerkiew, oczyści z umysłowego lenistwa, uwolni od pijaństwa i pogańskich zwyczajów” (Szczepański, Górny,&#13;
1999: 8). Prześladowani przez władzę Cerkiewną i świecką, przeciwnicy greckich wzorców traktowali reformy&#13;
i szybkie zmiany obyczajowe w Rosji, jako znak nadejścia Antychrysta. Sprzymierzeńcy rodzimej wiary zaczęli uciekać w różne strony Rosji i za granicę, jak również tworzyli we własnym kraju tajne gminy wyznaniowe.&#13;
Ostateczny rozłam dokonał się nie tylko w samej cerkwi i wśród jej duchowieństwa, ale także wśród&#13;
społeczeństwa Rosji. Władze duchowne i świeckie wszelkimi sposobami dążyły do likwidacji podziału Cerkwi. Po surowym rozprawieniu się władz duchownych ze zwolennikami cerkiewnej spuścizny na soborach&#13;
w latach 60. XVII wieku (1666–1667) zastosowane zostały wobec nich okrutne represje. W celu uniknięcia&#13;
kar, a raczej możliwości kontynuowania tradycji, zapoczątkowanej w 998 roku, po przyjęciu chrześcijaństwa na ziemiach Rusi Kijowskiej przez księcia Włodzimierza I Wielkiego, sprzymierzeńcy staroprawosławnej cerkwi zaczęli szukać schronienia w różnych miejscach świata. W omawianych przeze mnie Gabowych&#13;
Grądach (okolice Augustowa) staroobrzędowcy pojawili się w latach 60. XIX w., zakładając tę wieś od&#13;
samego początku (Dębiński 1910: 18–21).&#13;
W dobie wszechogarniającego konsumpcjonizmu /mcdonaldyzacji społeczeństwa stoimy przed wyzwaniem zabezpieczenia wszelkich przejawów naszego bogactwa symbolicznego, poprzez rejestrowanie&#13;
uniwersalnego kodu kulturowego. Nieunikniona hybrydyzacja staroobrzędowców, pod wpływem innych&#13;
kultur, a jednocześnie swoim zamknięciu na współczesną kulturę rosyjską (w odróżnieniu od np. staroobrzędowców litewskich bądź łotewskich), stworzyła unikalną strukturę miejscowej gwary. Ciemiężeni przez&#13;
okrutny carat, przezwyciężyli oni ateizację rządów komunistycznych, przekazując swoją kulturę kolejnym pokoleniom. Przetrwanie tej społeczności, jako odrębnej grupy etnograficznej i wyspy gwarowej mówi o ich&#13;
determinacji i ogromnej religijności, opartej na prymarnym rdzeniu matczynej kultury.&#13;
Moje badania terenowe mają charakter obserwacji uczestniczącej i jawnej, którą uważam za najbardziej praktyczną, gdyż taki sposób studiowania tradycji pozwala poznać strukturę obserwowanej grupy od&#13;
wewnątrz. Dodatkowym i bardzo ważnym czynnikiem ułatwiającym nam poznanie odrębnych kultur jest,&#13;
oczywiście, znajomość języka danej społeczności, gdyż staje się on nosicielem zaufania i zbliżenia pomiędzy&#13;
1&#13;
&#13;
stas.remiszewski@wp.pl.&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
�rozmówcami. Wśród podlaskich staroobrzędowców występuje bilingwizm, a stopień zaawansowania miejscowej gwary różni się w zależności od wieku, gdyż starsze pokolenie (urodzonych przed rokiem 40.) bądź&#13;
pokolenie X władają gwarą w stopniu zaawansowanym i z łatwością przełączają się na język polski.&#13;
Gwara staroobrzędowców jest osadzona w języku rosyjskim, o podłożu archaicznym, z hybrydą języka&#13;
polskiego i pozostałościami zasymilowanego języka białoruskiego/ukraińskiego. Wędrówka starowierców&#13;
odbywała się nie tylko z ziem nowogrodzko-pskowskich, ale przybierała zarówno kierunki ze Starodubia,&#13;
Białej Krynicy – w obwodzie rówieńskim, a także z Łatgalii i Finlandii2. Wielostronne ścieżki migracji niosły ze sobą zróżnicowania lingwistyczne, co do tej pory słychać w mowie podlaskich starowierców i tworzy&#13;
unikalne zjawisko językowo-autonomiczne. Ze względu na zmieniające się pokolenie, także język podlega&#13;
transformacji w kierunku znacznego spolszczenia. Obecnie mamy ostatnie chwile na uchwycenie, a mianowicie utrwalenie kodu lingwistycznego najstarszego pokolenia staroobrzędowców. Proces transformacji&#13;
miejscowej gwary i mniejsze czy większe zacieranie się śladów prymarności jest procesem nieświadomym,&#13;
gdyż dominującym językiem, wykorzystywanym w codziennych relacjach, stał się polski. Gdy wsłuchamy&#13;
się w gwarę, to słychać właśnie kumulacje wyrazów zapożyczonych, przekształcone polskie słownictwo, jak&#13;
również archaiczny język przednikoniański i dyglosję.&#13;
Ciekawym przykładem jest wyraz barkan, charakterystyczny dla miejscowej gwary. Nad pochodzeniem&#13;
tego wyrazu zastanawia się wielu badaczy z uniwersytetów, lecz do tej pory, osobiście, nie natknąłem się&#13;
w artykułach na etymologię danego słowa. Prawdopodobnie, źródłosłów tego słowa nie stanowi wyjaśniającej komplikacji, gdyż odpowiednikiem słowa barkan → marchew w języku fińskim jest porkkana, prawdopodobne zapożyczenie z języka fińskiego z transformacją pod wpływem przekazu ustnego tego wyrazu&#13;
podczas wymian handlowych pomiędzy Finlandią a Rosją, co upowszechniło się w nazwie pieczywa z nadzieniem marchewkowo-jajecznym barkannik. Warto zauważyć, że w innych krajach bałtyckich pisownia&#13;
i wymowa wyrazu marchew jest zbliżona do staroobrzędowego barkan lub fińskiego odpowiednika: łot. burkāni, est. porgand.&#13;
Wspaniałym przykładem, ukazującym rejestrowanie miejscowego języka są wiersze Wiery Jewdokimow,&#13;
poetki pochodzącej z Gabowych Grądów (okolice Augustowa) z rodziny staroobrzędowców. Wiera Jewdokimow pisze w języku miejscowej gwary, odwołując się do życia codziennego, przyrody i religii. Jest to jedyna&#13;
osoba w Polsce, wykorzystująca gwarę starowierców w wierszach. Ta antropologia poetyckości charakteryzuje się użyciem prymarności, hybrydyzacji języka i innych zabiegów lingwistycznych.&#13;
Osobliwa kulturotwórczość autorki osadzona jest w antropologii codzienności, jak również nostalgii&#13;
za minionym czasem w rodzinnym miejscu Gabowe Grądy. Wiersze są bezpośrednim nośnikiem danej&#13;
kultury, stanowią kod kulturowy wsi i jej mieszkańców. Charakteryzują się kolorystyką, często barwną dekoracją. Warto zauważyć, że poszczególne kolory zostały użyte nie tylko po to, żeby wzbogacić kolorystykę&#13;
utworów, ale przede wszystkim stanowią sens odzwierciedlający filozoficzny przekaz danego słowa. Charakterystyczna i osobliwa dekoracja każdego z utworów jest wyróżnikiem Pani Wiery – nadaje utworowi&#13;
tonacje wzniosłej radości. Wiersze zawierają również obrzędy, opisy przedmiotów kultu, onomastykę i inne&#13;
wartościowe cechy. Właśnie zrozumienie gwary pozwala na analizę danej kultury, co jest niezmiernie ważne&#13;
w badaniu tej grupy lub podczas poznawania/opisywania innych grup etnograficznych. Wiersze W. Jewdokimow można podzielić również na poszczególne grupy, ze względu na: pory roku, przyrodę, młodość,&#13;
dorosłość, starość, religię, tradycyjną kuchnię czy inne.&#13;
Przykładowo w utworze Poranny dzwon (Utrienij zwon), autorka odwołuje się do religijności i elementów kultu, jak również przy naszej rozmowie potwierdza, że wiersz jest powrotem do młodości, kiedy to&#13;
poranny, niedzielny dzwon w molennie oznajmiał i oznajmia okolicy o istnieniu staroobrzędowej wsi, zapowiadając nabożeństwo. Autorka zwraca uwagę na cykliczne dzwony jako znak ugruntowanej i nieskazitelnej&#13;
kultury, pod wpływem której ożywa przyroda, przesiąknięta sakrum starej wiary. Molenna stanowi centrum&#13;
zakonserwowanej kultury, a rezonans dzwonów jest głosem przodków, którzy przypominają mieszkańcom&#13;
o istocie ich wiary, jako sensie istnienia. Wiersz jest napisany gwarą, posiada archaiczne wtrącenia, wybrane zdania bądź wyrazy zaznaczone poszczególnym kolorem, również w celu ukazania zachowanej hierarchii słowotwórczej.&#13;
W wierszu Brzoza (Bierioza) autorka pisze o ważności tego drzewa dla starowierców, jako że wyłącznie&#13;
gałązki z brzozy są wykorzystywane w tradycyjnej bajni do biczowania ciała. Kultura czystości odgrywa ko2&#13;
&#13;
Kierunki oznaczonego przemieszczania się potwierdzają depozytariusze staroobrzędowej kultury z Augustowszczyzny.&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
�lejną i bardzo ważną rolę wśród badanej społeczności. Do molenny (świątyni starowierców) można wstąpić&#13;
wyłącznie po kąpieli w bajni, gdyż nagromadzona niechciana energia profanum oczyszcza się przy kąpieli&#13;
parowej i chłostaniu ciała, jako pierwszym etapie, a końcowe oczyszczenie następuje już w świątyni. Tradycyjnie, po przyjęciu kąpieli wierzący piją sukowicę – sok brzozowy, co również zostało podkreślone w wierszu, jako tradycyjny napój starowierców. W Gabowych Grądach i Borze niektórzy przygotowują zapasy&#13;
sukowicy w dębowych beczkach, według wielowiekowej tradycji. Dzielenie się tym życiodajnym napojem&#13;
następuje również podczas wspólnych uroczystości, które odbywają się przy świetlicy w Borze, kiedy to brzozowy sok ma wzmocnić całą społeczność starowierców i nadać im sił witalnych do nieustannego trwania&#13;
w tradycji przodków. Przyjazd rodziny z miast (dzieci, wnuków) jest również witany słynnym sokiem brzozowym, do tego podawane są bliny rystwarianyj i herbata, która niegdyś była zakazanym napojem wśród&#13;
starowierców3.&#13;
&#13;
Fot. 1. Przykładowe wiersze Pani Wiery Jewdokimow. Źródło: wiersze ze zbiorów autorki&#13;
&#13;
Chęć zachowania swojej odrębności widać na co dzień w Gabowych Grądach i Borze, nawet przez cyklicznie organizowany piknik staroobrzędowców przy świetlicy we wsi Bór. Mieszkańcy podejmują różne,&#13;
ciekawe inicjatywy podczas wspólnych spotkań, od konkursu na najlepszy ogródek u staroobrzędowców,&#13;
poprzez spotkania kulinarne – czyli konkurs na przyrządzenie tradycyjnych potraw, najstarsze zachowane&#13;
receptury i nazwy dań. Tradycyjna, wielowiekowa kuchnia odgrywa kolejną, istotną rolę wśród miejscowych, jako że na co dzień spożywają większość dań, opartych na starej recepturze. Na podstawie niektórych&#13;
potraw można stwierdzić, skąd przyszła większość starowierców na dzisiejsze Podlasie. Na przykład barkan/&#13;
barkanik, skancy (skańcy), bulbyszniki bądź kriopka/nakriopok były rozpowszechnione jako tradycyjne potrawy/pieczywa w Pskowie, Wielkim Nowgorodzie, jak również w Karelii, co potwierdza kierunek wędrówki&#13;
starowierców na Podlasie.&#13;
Według słów mieszkańców Gabowych Grądów herbata była zakazanych napojem wśród staroobrzędowców-bezpopowców. Zakaz ten tłumaczą historią osadzoną od dawna w ich kulturze: Gdy ukrzyżowano Jezusa, przyroda była pogrążona&#13;
w bólu, wszystkie kwiaty, trawa i drzewa zwiędły, jedynie herbata wciąż pięknie kwitła i radowała się z męki i śmierci Zbawiciela. Pomimo wciąż przekazywanej opowieści o herbacie, dzisiaj stała się ona popularnym napojem.&#13;
3&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Na cyklicznym pikniku, w jednym miejscu i czasie, spotykają się wszystkie grupy wiekowe starowierców, co daje możliwość na rozmowy ze społecznością i obserwację kilku pokoleń na raz. Przy świetlicy działa&#13;
jedyny w Polsce zespół śpiewaczy staroobrzędowców Riabina, który promuje swoje pieśni i kulturę wśród&#13;
szerokiego grona odbiorców. Młodzież nie ukrywa swego pochodzenia wśród katolickich rówieśników, wręcz&#13;
są z tego dumni. Słuchając rozmów i biorąc bezpośredni udział w dyskusjach wszyscy zgormadzeni podkreślają, że religia i gwara stanowią filar ich wartości, na którym opierają się pozostałe elementy kultury.&#13;
Niestety, rozmówcy ubolewają nad powolnym zacieraniem się języka, głównie z powodu mieszanych małżeństw z katolikami, jako że nastąpił moment, kiedy polscy starowiercy już nie mogą prowadzić endogamii, ze względu na ich małą liczbę. Istnieje potrzeba wprowadzania innych genów. W tym przypadku język&#13;
polski staje się językiem prymarnym. Natomiast więź z matczyną religią nie słabnie, a młodzież tradycyjnie&#13;
uczęszcza do molenny, gdzie odbywają się chrzty i śluby. Dosyć często się zdarza, że starowiercy mieszkający&#13;
w Stanach Zjednoczonych, wywodzący się z Gabowych Grądów, przyjeżdżają specjalnie do swojej świątyni&#13;
w celu ochrzczenia dzieci albo dokonania pochówku na miejscowym cmentarzu osoby zmarłej za oceanem.&#13;
&#13;
Fot. 2. Molenny staroobrzędowców-bezpopowców. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Miejscem kultu staroobrzędowców jest molenna, cechująca się skromnością w wyposażeniu i orientacją&#13;
w kierunku wschodu. W Polsce znajdują się 4 czynne świątynie – w Wojnowie, z klasztorem; Suwałkach;&#13;
Wodziłkach i Gabowych Grądach, przy czym w ostatniej miejscowości kilka lat temu została utworzona&#13;
dodatkowa, nowa świątynia. Dzisiejszy kościół rzymskokatolicki w Gibach, przed 1982 rokiem pełnił również funkcję molenny w Pogorzelcu. Ze względu na małą liczbę wiernych świątynia została przekształcona&#13;
na kościół po translokacji, nad czym ubolewa obecne pokolenie staroprawosławnych. Największą parafią,&#13;
prężnie działającą jest właśnie ta w Gabowych Grądach, z molenną z 1948 roku, do którego również przynależą wierni z Augustowa. Jako że nurt staroobrzędowców nie uznawał duchownych wyświęconych po&#13;
przeprowadzonej schizmie w kościele prawosławnym, a na początku XVIII wieku wyświęconych według&#13;
starego obrzędu praktycznie nie zostało, więc z braku starowyświęconych, starowiercy zaczęli wybierać&#13;
z własnego grona przewodnika, tak zwanego nastawnika – najstarszą, najbardziej oczytaną osobę. W związku&#13;
z tym, molenna u bezpopowców nie jest, w przeciwieństwie do cerkwi, miejscem sprawowania eucharystii,&#13;
którą może odprawiać wyłącznie wyświęcony kapłan. Molenny muszą być ujednolicone i różnić się od&#13;
cerkwi skromnością, brakiem ikonostasu, a ołtarz tworzy szereg ustawionych na półeczkach ikon – opartych o ścianę. Zabrania się przybijać, zawieszać na gwoździach bądź przytwierdzać ikony na drutach, gdyż&#13;
oznacza to ponowne ukrzyżowanie Jezusa, umartwienie świętych osób. W odróżnieniu od cerkwi, wewnątrz&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
�molenny znajdują się miejsca siedzące z podrucznikami (dywanikami). Oczywiście najbardziej charakterystyczną cechą nurtu starocerkiewnosłowiańskiego jest pierwotny styl bizantyjski, ośmiokończasty krzyż&#13;
i czynienie znaku krzyża dwoma palcami – jako symbol Boga i człowieka, a nie trzema, według nowych&#13;
reform prawosławnych.&#13;
Ikony czczone są wyłącznie te, które zostały napisane przed schizmą lub też kopie z nich. Zabrania się&#13;
również kategorycznie poprawiania ich. Ikona jest pisana, nie malowana, gdyż traktowana jest jako Pismo&#13;
Święte (Remiszewski 2021: 44). Przywożone po długich tułaczkach w wieku XVIII ikony pochodziły głownie z Moskwy, warsztatów utworzonych nad rzeką Wyg w Karelii, Wietki w dzisiejszym obwodzie homelskim, a w późniejszym etapie wychodziły z pracowni w Wojnowie i Rygi.&#13;
Rozpowszechnioną praktyką wśród starowierców było noszenie poliptyków. Składane, małe ikony służyły&#13;
często jako „podróżne”. O ikonach „podróżnych” historyk D. Lichaczow pisze: „Obrazki podróżne starowierców prowadzą bezpiecznie podróżników drogą pełną grzesznych niebezpieczeństw” (Górny 2001: 23).&#13;
O wykonywaniu tych ikon w monasterze wygowskim w następujący sposób pisze na początku XIX w.&#13;
A. Suspałow: „W dwóch piecach odlewano miedziane święte obrazy lub składane czteroczęściowe, trzy- oraz&#13;
dwuczęściowe ikony podróżne. W drugim pomieszczeniu wyroby pieczołowicie polerowano i część z nich&#13;
przekazywano emalierom, którzy wypalali na nich wielobarwną emalię” (Górny 2001: 95). Takie ikony zazwyczaj były bogato zdobione, również motywami roślinnymi. Posiadały one zawieszki, służące za medalik,&#13;
ale także zawieszano je na krzyżach cmentarnych. W posiadaniu podlaskich staroobrzędowców znajdują się&#13;
podróżne ikony o precyzyjnym zdobieniu, osadzone w mosiężnych i srebrnych koszulkach, obrazujących&#13;
roślinną ornamentykę. Podczas deportacji starowierców na początku XX w. w głąb Rosji (Saratów, wieś&#13;
Sinieńkije) i podczas II Wojny Światowej do Królewca, wierni wieźli ze sobą schowane, małe ikony, które,&#13;
według słów depozytariuszy, uratowały im życie. Takie ikony stanowiły najdroższy element kultury na&#13;
obczyźnie, towarzyszący i hartujący ciężki los zesłańców.&#13;
&#13;
Fot. 3. Wnętrza molenn. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Nabożeństwa odprawia się według ksiąg (Psałterza) wydanych przed reformą (I połowa XVII wieku),&#13;
jako całkowicie poprawnych i natchnionych przez Ducha świętego, zabrania się używania czy nawet wnoszenie do molenny nikoniańskich ksiąg, jako wielkiego grzechu. W molennie używa się Czasosłowów – czyli&#13;
najbardziej rozpowszechnionej i najczęściej używanej bogosłużebnej księgi, zawierającej teksty niezmiennych modlitw czasu dobowego. Czasosłow, a w głównej mierze jego skrócona wersja – Czasownik – były&#13;
używane na Rusi i są nadal używane, aby uczyć dzieci czytania i pisania w języku starocerkiewnosłowiańskim. Duża liczba starowierców, nawet chłopów, umiała czytać, gdyż uczyli się tej sztuki na podstawie modlitw (co odróżniało ich od chłopów wyznania prawosławnego czy rzymskokatolickiego). Staroobrzędowcy&#13;
osiadający na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Polski korzystali zarówno z ksiąg przywiezionych&#13;
ze sobą, jak również zamawianych w zabłudowskiej czy supraskiej drukarni (Mironowicz 2018: 140–141),&#13;
a później, powstałej w wieku XIX drukarni w Piszu, jak również bezpośrednio z drukarni przy cmentarzu Przemienienia Pańskiego w Moskwie. Drukowano tam księgi oparte na starym kanonie, czyli jedynie&#13;
słusznym i prawdziwym w świecie Cerkwi Prawosławnej.&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�Wręcz nieodłącznym elementem życia starowierców jest lestowka, czyli rodzaj różańca, Nazwa pochodzi&#13;
od wyrazu lestnica – drabina i symbolizuje wznoszenie się do nieba. Lestowkę trzyma się w lewej ręce, przesuwając jej schodki od ziemi do nieba podczas odmawianych modlitw. Największe zastosowanie posiadała&#13;
lestowka przy wykonywaniu pokutnych pokłonów oraz w okresie Wielkiego Postu, kiedy to każdy wierny&#13;
powinien był omodlić około 10 lestowek (złożyć 952 ziemne pokłony na dywanik zwany podrucznikiem),&#13;
co do tej pory praktykuje się w niektórych staroobrzędowych ośrodkach. Niegdyś różaniec był noszony&#13;
przez wiernego codziennie, obchodzono się z nim podobnie jak z ikoną podróżną. Brało się go w drogę, co&#13;
miało chronić przed nieszczęściem. Symbolizowało również ciągłe przebywanie z Bogiem, oczyszczano nim&#13;
nabyte na rynku pokarmy (wraz z określoną ilością pokłonów), jako pochodzące od niewiernych. Lestowka,&#13;
podobnie jak natielny krzyż, ma towarzyszyć wiernemu od narodzin do ostatniego dnia życia.&#13;
&#13;
Fot. 4. Przedmioty kultu religijnego staroobrzędowców-bezpopowców:&#13;
lestowka, krzyż o ośmiu zakończeniach, podrucznik. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Warto nadmienić, że śpiewy w molennach mają charakter monofoniczny (zachowana jednogłosowość),&#13;
w odróżnieniu od prawosławnego śpiewu polifonicznego. Śpiewy monofoniczne u staroobrzędowców nazywane są śpiewami kriukowymi, od ich sposobu zapisywania w kształcie haczyków.&#13;
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (2018–2021) liczba staroobrzędowców w Polsce wynosi około 1452 osoby. Zamieszkują oni przede wszystkim duże ośrodki, jak Suwałki, Augustów, Białystok,&#13;
a także mniejsze: Gabowe Grądy, Wodziłki, Wojnowo i inne miejscowości na Podlasiu. Nie duża ich liczba&#13;
osiadła w Warszawie, stanowiąc w większości wychodźców z ośrodków podlaskich.&#13;
Prowadzenie badań w zachowanej społeczności, a w szczególności wewnątrz grupy, jest jedyną i najbardziej praktyczną metodą, pozwalającą w większym stopniu utrwalić zastaną etniczność. Z drugiej strony,&#13;
obojętność wobec tej społeczności będzie prowadzić do zatracenia nici, łączącej cały przekaz ich kulturowości, a ostatecznie do luki etnograficznej i braku możliwości rekonstrukcji pamięci. Niezmiernie ważne&#13;
jest rejestrowanie kodu kulturowego najstarszych depozytariuszy kultury, nosicieli prymarnych śladów&#13;
norm wewnątrzkulturowych, a jednocześnie zmian wpływających na spostrzeżenie własnej sukcesji wśród&#13;
młodszych pokoleń. Uchwycenie przez badacza permanentności tradycji jest mostem pomiędzy przeszłością&#13;
a teraźniejszością, pozwalającym danej kulturze trwać, nie zważając na niepochamowane transformacje społeczne. Grupa etnograficzna staroobrzędowców-bezpopowców, jako jedna z najmniejszych grup religijnych&#13;
w Polsce, jest unikalną kulturą, której ślady wielowiekowej tradycji wciąż są obecne w antropologii zastanej.&#13;
Podejmowanie obserwacji uczestniczącej i rejestrowania kodu tej społeczności pozwala zachować wszelkie&#13;
przejawy etnosu, zabezpieczając elementy tego dziedzictwa, jako część naszej osobliwej wielokulturowości.&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
�Streszczenie&#13;
&#13;
Mieszkający w Polsce staroobrzędowcy są potomkami wychodźców z carskiej Rosji, którzy nie przyjęli&#13;
XVII-wiecznych zmian w cerkwi prawosławnej i zmuszeni byli opuścić własny kraj, ratując się przed prześladowaniami reformatorów. Pomimo tego, że starowiercy zachowali swoją odrębność, zauważa się zachodzące&#13;
zmiany w ich kulturze, które z roku na rok prowadzą do zacierania się autentyczności dziedzictwa. W celu&#13;
zachowania świadectw unikalnej mniejszości, należy podejmować starania w rejestrowaniu wszelkich zjawisk danej kultury. Jedynym sposobem na udokumentowanie szeroko pojętej etnografii staroobrzędowców&#13;
jest obserwacja uczestnicząca i aktywne działanie na rzecz promocji i popularyzacji omawianego etnosu.&#13;
W referacie została poruszona kwestia kultury, jej transformacji i znaczenie w prowadzeniu badań terenowych w celu uratowania zastanego kodu kulturowego. Autor odwołuje się do metody porównawczej pomiędzy przeszłością a teraźniejszością i przeobrażeń pod wpływem innych kultur.&#13;
&#13;
Słowa klucze: staroobrzędowcy, dziedzictwo, Gabowe Grądy, molenna, Jewdokimow, Riabina&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Dębiński, K.&#13;
(1910). Raskoł i Sekty w Prawosławnej Cerkwi Rosyjskiej, Warszawa: Armoryka.&#13;
Górny, W.&#13;
(2001). Ikona i jej desakralizacja. Niektóre aspekty detalizacji i komercjalizacji sztuki cerkiewnej, [w:] Cerkiew – Wielka Tajemnica. Sztuka cerkiewna od XI wieku do 1917 roku ze zbiorów polskich. Katalog wystawy&#13;
zorganizowanej przez Muzeum Zamek Górków w Szamotułach i Muzeum Początków Państwa Polskiego&#13;
w Gnieźnie, Kwiecień–sierpień 2001, Gniezno 2001.&#13;
Remiszewski, S.&#13;
(2021). Staroobrzędowcy na Podlasiu – permanentny fenomen wsi Gabowe Grądy, [w:] Ciechanowiecki Rocznik Muzealny, Tom XVII, Ciechanowiec 2021, s. 36.&#13;
Mironowicz, A.&#13;
(2018). Działalność protopopa zabłudowskiego Nestora Kuźmicza na tle epoki. Pismo Historyczne, Warszawa,&#13;
Saeculum Christianum, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.&#13;
Szczepański, M., Górny, W.&#13;
(1999). Strażnicy Kanonu. Nieznane oblicza rosyjskiej sztuki sakralnej XVIII i XIX wieku ze zbiorów Muzeum –&#13;
Zamek Górków w Szamotułach, Kraków, Galeria Słowiańska „Orthdruk”.&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ III.&#13;
PROBLEMY I MOŻLIWOŚCI&#13;
&#13;
��Wojciech Połeć1&#13;
Instytut Socjologii&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
Piotr Mańkowski2&#13;
Katedra Nauki o Drewnie i Ochrony Drewna&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
&#13;
PAMIĘĆ MIMETYCZNA, NOWE TECHNOLOGIE&#13;
I NOWE MOŻLIWOŚCI&#13;
DLA MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO&#13;
&#13;
Wstęp3&#13;
Uznany autorytet w zakresie badań nad pamięcią kulturową Jan Assmann (2008) wyróżnia trzy rodzaje&#13;
pamięci, które stają się częścią pamięci kulturowej danego narodu. Są to pamięć mimetyczna związana&#13;
z uczeniem się danych czynności poprzez bezpośredni kontakt, poprzez powtarzanie zaobserwowanych&#13;
czynności, pamięć rzeczy odnosząca się do tego, co przypominają nam, z czym kojarzą się nam dane przedmioty czy też miejsca oraz pamięć komunikatywna związana z bezpośrednim, narracyjnym przekazem&#13;
treści. Zauważyć można, że działania mające na celu utrzymanie tradycji, narodowego dziedzictwa skupiają&#13;
się przede wszystkim na zachowaniu tych ich części, które są wyrażone i możliwe do przekazu w ramach&#13;
pamięci komunikatywnej oraz pamięci rzeczy. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia przede&#13;
wszystkim z gromadzeniem i eksponowaniem (najczęściej w muzeach) różnorodnych artefaktów. Już jednak polski klasyk badań nad kulturą Stefan Czarnowski (1958) w studium „Wędrówka narzędzia” zwracał&#13;
uwagę na to, że dany przedmiot, dane narzędzie staje się częścią konkretnej kultury dopiero wtedy, gdy jest&#13;
używane i wpisuje się w dany kontekst społeczny i kulturowy. Więcej nawet, to samo narzędzie może mieć&#13;
diametralnie odmienne funkcje, odmienne znaczenie w dwóch różnych kulturach, które się nim posługują.&#13;
Nie ma przy tym znaczenia to, czy dane narzędzie zostało w interesującej nas kulturze wynalezione czy też&#13;
jest elementem zapożyczonym z innej kultury. Jego znaczenie jest swoiste i wyjątkowe ze względu na, powtórzmy, społeczny i kulturowy kontekst jego użytkowania.&#13;
Czarnowski prowadził swoje rozważania z perspektywy rozwoju technologicznego, jego głównym pytaniem w tym zakresie jest, dlaczego pewne rozwiązania nie są przyjmowane, nawet jeśli są bardziej efektywne&#13;
i oszczędzające pracę robotnika. Wnoszą one jednakże duży wkład w zrozumienie interesującego nas tutaj&#13;
problemu zachowania i zrównoważonego rozwoju tradycyjnych umiejętności i rzemiosł. Problematyka zmiany, przyjmowania nowych technologii jest innym aspektem, „drugą stroną monety” zachowania tradycyjnych rzemiosł i form produkcji. Tym, co zmienia się najbardziej jest wartościowanie odchodzenia od technik&#13;
i metod tradycyjnych na rzecz nowych, najczęściej pochodzących z innej kultury (Połeć, Murawska: 2022).&#13;
Czarnowski zwraca uwagę na to, że „O zapożyczeniu technicznym mówić można dopiero wówczas, gdy&#13;
zostaje przyjęty nie tylko przedmiot, ale także sposób jego użycia” (Czarnowski 1958: 115). W takich przypadkach, gdy przyswojony zostaje jedynie dany przedmiot, zatraca on całkowicie swoje wartości użytkowe&#13;
stając się najczęściej jedynie dekoracją.&#13;
Kontakt: wojciech_polec@sggw.edu.pl.&#13;
Kontakt: piotr_mankowski@sggw.edu.pl.&#13;
3&#13;
Opracowanie powstało w ramach realizacji projektu Ministra Edukacji i Nauki „Nauka dla Społeczeństwa” pt. (Nie)ginące&#13;
zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich Mazowsze i Polska Wschodnia (NdS/536514/2021/2021).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�Taką formą zachowania dawnych przedmiotów jest potraktowanie ich jako eksponatów muzealnych.&#13;
W tym przypadku nie mamy do czynienia z przetworzeniem danego przedmiotu, ale z całkowitą zmianą&#13;
sposobów ich wykorzystywania. Nadrzędną sprawą jest zachowanie przedmiotu, a nie jego użytkowanie.&#13;
W niektórych przypadkach zabezpieczenie przedmiotu dla celów ekspozycyjnych wymaga jednak pozbawienia ich funkcjonalności. Często dzieje się tak w muzeach etnograficznych, skansenach czy też muzeach&#13;
przemysłu, w których bezpieczeństwo zwiedzających i troska o zachowanie eksponatów powoduje, że obiekt&#13;
muzealny jest pozbawiony funkcji użytkowych. Oczywiście nie jest tak zawsze. Jak wskazywał na przykład&#13;
Andrzej Gólski, już w pierwszym skansenie w Sztokholmie wprowadzano ludzi, którzy mieli skansen ożywić.&#13;
Pisze on: „Wiele z rzemiosł, np. dawną sztukę przędzenia, demonstrują od czasu do czasu dla publiczności&#13;
przeszkoleni w tym zakresie rzemieślnicy. W odpowiednio urządzonych pomieszczeniach na oczach zwiedzających odbywa się tu również wykonywanie artystycznych wyrobów szklanych itp.” (Gólski, 1972: 19).&#13;
Nie zawsze jednak, szczególnie współcześnie taki rodzaj bezpośredniej prezentacji, nie mówiąc już o całościowym przekazie rzemiosła, jest możliwy.&#13;
Podobną sytuacją jest zachowanie przedmiotów w niezmienionej formie, ale traktowanie ich jedynie&#13;
jako dekoracji niemających innych funkcji niż funkcja estetyczna z ewentualnym dodatkowym przywołaniem stylu, klimatu bądź czasów, z których pochodzi dany przedmiot na przykład wykorzystanie dawnych&#13;
narzędzi, naczyń czy też przedmiotów codziennego użytku dla osiągnięcia efektu rustykalności czy też wykorzystanie posążków Buddy, by osiągnąć efekt orientalizujący daną przestrzeń. Takie zastosowanie przedmiotów pozbawione dawnego kontekstu, a przede wszystkim dawnych funkcji nie może być uznane za&#13;
odpowiednio zachowanie tradycji czy też przyjęcie nowego elementu kulturowego.&#13;
Podsumowując można stwierdzić, że w przypadku zachowywania tradycyjnych umiejętności i rzemiosł&#13;
zachowanie samych artefaktów jest stanem niewystarczającym, konieczne jest zachowanie i przekazywanie&#13;
całości umiejętności związanych z wytwarzaniem i użytkowaniem przedmiotów, a także zachowanie obrzędowości i kulturowo uwarunkowanych sposobów używania tradycyjnych przedmiotów będących częścią nie&#13;
tylko materialnego dziedzictwa narodowego, ale również dziedzictwa niematerialnego zawartego w samych&#13;
technikach, umiejętnościach i obrzędowości.&#13;
Powyższe rozważania wydają się zbieżne z perspektywą prezentowaną przez Joannę Dziadowiec-Greganić w ramach nowej teorii dziedzictwa rzemieślniczego rękodzielniczego (Dziadowiec-Greganić: 2021),&#13;
choć przyjmowany za UNESCO podział na materialne i niematerialne dziedzictwo kulturowe przebiega&#13;
wzdłuż innych linii niż podział na poszczególne rodzaje pamięci proponowane przez Assmanna.&#13;
&#13;
Pamięć mimetyczna a niematerialne dziedzictwo kulturowe&#13;
Niedoreprezentowanie tej części dziedzictwa kulturowego, która wchodzi w ramy pamięci mimetycznej&#13;
ma swoje źródła przede wszystkim w trudnościach jego nabycia poza bezpośrednim (i często długotrwałym) kontaktem twarzą w twarz. Nie oznacza to jednak, że wysiłków takich nie podejmowano. Katarzyna&#13;
Waszczyńska w słowie wstępnym do dzieła Mariana Pokropka pisze tak o jego wysiłkach dokumentacyjnych: „Wiele z tej dokumentacji ma już walor historyczny, wśród zarejestrowanych wytworów można znaleźć takie, które wypadły z użytkowania, ale też takie, które powoli zaczynają podzielać ten los. Warto też&#13;
dodać, że ich opis nie ogranicza się do rejestracji, lecz także uwzględnia sposoby ich użytkowania. Tak&#13;
jakby Autor przewidział, że w przyszłości trzeba będzie wiele z nich &lt;&lt;poznawać na nowo&gt;&gt;, wyjaśniać zasady ich działania oraz możliwości wykorzystywania” (Waszczyńska 2019: 3). Widzimy tutaj próbę opisania&#13;
i uchronienia tej części niematerialnego dziedzictwa, które w języku Assmanna opisać możemy jako pamięć&#13;
mimetyczną. Tekst, opis nie zawsze jest jednak wystarczający do zachowania, a następnie odtworzenia sposobów użycia narzędzia, szczególnie jeśli chodzi o szczegóły techniczne, takie jak sposób trzymania narzędzia przez rzemieślnika, sposoby przyłożenia narzędzia do obrabianego materiału czy też ruchy, jakie należy&#13;
wykonywać, by narzędzie działało „prawidłowo”, to znaczy, by wykonywało pracę, do której zostało stworzone.&#13;
Nie zmienia to jednak faktu, iż dużą rolę w tego typu utrwaleniu i przekazie sposobów użycia narzędzi,&#13;
sposobów wykonywania i użytkowania danego przedmiotu ma słowo pisane, któremu często towarzyszą&#13;
ilustracje mające zobrazować sposób wykonywania danej czynności. Tego typu zapisy tworzone były nie&#13;
tylko przez badaczy zajmujących się daną problematyką, ale również przez specjalistów w danej dziedzinie,&#13;
często w postaci podręczników, samouczków mających umożliwić zainteresowanej osobie poznanie tajników danej umiejętności. Nie bez znaczenia są tutaj również, używane także współcześnie druki ulotne w po116&#13;
&#13;
�staci instrukcji obsługi, które towarzyszą często narzędziom czy też przedmiotom wytwarzanym profesjonalnie, przemysłowo. Problematyka tego typu tekstów, nie zawsze łatwych do zrozumienia przez „laika”,&#13;
którym towarzyszą często schematy czy też instrukcje piktograficzne, jest ciekawym przedmiotem badań&#13;
samym w sobie, ale musimy zaznaczyć, że wykracza ona poza ramy niniejszego opracowania. W przypadku umiejętności tradycyjnych nie mamy najczęściej do czynienia z tego typu opracowaniami. Nie były one&#13;
potrzebne, skoro dana umiejętność była przekazywana w doświadczeniu bezpośrednim. Zewnętrzne zaś&#13;
opisy, w tym przede wszystkim opisy etnograficzne, tworzone były poza zwykłym kontekstem użytkowania&#13;
i przekazywania wiedzy na temat ich użytkowania.&#13;
W tym zakresie znaczącą zmianą było wynalezienie technik zapisu dźwięku i obrazu, które szybko&#13;
zaczęły być wykorzystywane przez najlepszych badaczy. Dzięki wysiłkowi i wykorzystaniu ówczesnych najnowocześniejszych metod zapisu dźwięku przez Bronisława Piłsudskiego ludzkość dysponuje współcześnie&#13;
unikalnymi nagraniami dokumentującymi kulturę Ainów. Jego dokonania wyprzedzają nie tylko prace Bronisława Malinowskiego, który w swych badaniach wykorzystywał dokumentację fotograficzną (por. np. Malinowski: 2005), ale również dokonania amerykańskich antropologów, którzy również szybko odkryli zalety&#13;
dokumentacji filmowej. Szczegółowo historię wykorzystania fotografii w badaniach antropologicznych i socjologicznych relacjonuje Piotr Sztompka (Sztompka: 2005).&#13;
Dokumentacja filmowa jest stosowana w badaniach etnograficznych od dawna, co nie zawsze przekładało się na możliwości dostępu do tej dokumentacji nie tylko przez profesjonalistów, ale także przez zainteresowane osoby spoza akademii. Znaczącą zmianą było w tym zakresie upowszechnienie się dostępu do&#13;
internetu, a przede wszystkim stworzenie platform takich jak Youtube, która pozwala na dzielenie się ze&#13;
społecznością internetową własnymi nagraniami filmowymi oraz nagraniami innych osób i instytucji. Platformy takie, choć najczęściej utożsamiane z odtwarzaniem muzyki, stają się zagłębiem informacji wizualnej w każdym właściwie zakresie, w tym przedstawiania sposobów radzenia sobie w sytuacjach życia codziennego (tzw. lifehack), przedstawienia sylwetek różnorodnych twórców, w tym twórców ludowych, czy&#13;
też sposobów wytwarzania i posługiwania się różnorodnymi przedmiotami i urządzeniami. W ramach zasobów sieciowych możemy również spotkać się z upublicznionymi filmami archiwalnymi, które pokazują&#13;
jak pracowano i posługiwano się różnorodnymi przedmiotami w przeszłości. Najliczniejsze archiwalne materiały filmowe prezentuje w internecie Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie (link w netografii).&#13;
Wizualną dokumentację rzemieślniczej obróbki drewna szerzej opisujemy w naszym opracowaniu (Połeć,&#13;
Mańkowski: 2024). Współcześnie wszystkie rodzaje takich treści pojawiają się również w mediach społecznościowych, które umożliwiają „dzielenie się” materiałami wizualnymi.&#13;
Możemy w tym zakresie mówić o jakościowej zmianie w zakresie dostępności do tego rodzaju materiałów i wiedzy, którą one zawierają. Rozwiązując dowolny problem o naturze technicznej, bądź to starając się&#13;
o pogłębienie swoich umiejętności, sięgnąć możemy po zasoby internetowe. Nie zawsze jednak materiały&#13;
takie są dostępne i spełniają nasze oczekiwania.&#13;
Po pierwsze, możemy spotkać się z filmami tworzonymi przez pasjonatów danej umiejętności, rzemiosła, którzy tworzą omówienia czy też instrukcje budowy, obsługi danego sprzętu. Często są to najbardziej&#13;
wartościowe materiały, gdyż tworzone są z myślą o użytkowniku, który ma z nich skorzystać w praktyce.&#13;
Problemem jest tutaj stopień znajomości rzeczy przez twórcę filmu, sposób prezentacji, czy wreszcie tematyka materiałów. Częściej spotkać można poradniki dotyczące bieżącego sposobu wykorzystywania danej&#13;
umiejętności, niż filmy dokumentujące tradycyjne i umiejscowione kulturowo umiejętności.&#13;
Po drugie, spotkać można materiały, które przygotowywane są przez w miarę profesjonalne ekipy filmowe czy też osoby „z zewnątrz”, które stawiają sobie za cel przedstawienie danego rzemieślnika, twórcy,&#13;
ale skupiają się raczej na walorach estetycznych prezentacji oraz na warstwie mówionej. Są to często zapisy&#13;
wywiadów, bądź to filmy w konwencji wywiadów, w których oko kamery nakierowane jest (zgodnie ze sztuką filmową) na twarz wytwórcy, a nie na jego czynności. Widzimy więc na przykład rzeźbiarza przy pracy,&#13;
ale nie możemy zobaczyć jakie wykonuje on ruchy dłońmi, narzędziami. W tego typu filmach mamy również bardzo częste przeskoki czy też pominięcia poszczególnych etapów pracy, co powoduje, że kluczowe&#13;
nieraz z technicznego punktu widzenia elementy wytwórczości czy obsługi są pomijane. Filmy takie, tworzone w innym celu niż przekaz danej umiejętności, często nie są przydatne osobom chcącym odtworzyć&#13;
daną umiejętność, a ich wartość dokumentacyjna bywa niewielka, choć mają oczywiście inne walory,&#13;
w tym walory edukacyjne i mogą stać się bodźcem do dalszych, własnych poszukiwań.&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�Po trzecie, mamy pewien zasób filmów archiwalnych, których podstawowym walorem jest to, że utrwaliły one obrazy umiejętności, zawodów czy też zachowań, których obecnie nie możemy już spotkać lub spotkać możemy bardzo rzadko. To tego typu filmy towarzyszą często ekspozycjom muzealnym. Ich wartość&#13;
dokumentacyjna nie przekłada się jednak często na użyteczność w ramach zachowania niematerialnego&#13;
dziedzictwa kulturowego z powodów wymienionych powyżej, a dodatkowo wiele z nich jest mało atrakcyjna wizualnie ze względu na dawne ograniczenia w technice filmowej.&#13;
&#13;
Nowe możliwości dokumentacji i rozpowszechniania niematerialnego dziedzictwa kulturowego&#13;
Dzisiejszy stan technik filmowych (dużo większa dostępność, wyższa jakość, rozwój technologii VR, filmów 360) pozwala na postawienie kolejnego kroku milowego w zakresie dokumentacji i rozpowszechniania dziedzictwa związanego z użytkowaniem przedmiotów. Nie musimy poprzestawać na werbalnych&#13;
opisach, statycznych przedstawieniach fotograficznych czy też rejestracji filmowej, która nie pozwala na&#13;
uchwycenie tych szczegółów, perspektyw patrzenia, które są najistotniejsze z punktu widzenia przekazu&#13;
umiejętności. Mamy możliwość takiego opracowania sposobów zapisu i ich prezentacji, by mogły być one&#13;
wykorzystywane w przyszłości i by mogły stać się częścią tego, co znany brytyjski socjolog Anthony Giddens nazywa doświadczeniem zapośredniczonym. Zwraca on uwagę na to, że współcześnie coraz większa&#13;
część naszego doświadczenia jest zdobywana w sposób zapośredniczony przez różnego rodzaju środki przekazu (Giddens: 2001). Możemy tutaj dodać, że jedną ze sfer, która najbardziej traci na tego typu przekazie&#13;
jest właśnie sfera związana z pamięcią mimetyczną, która nie kończy się jedynie na przekazie umiejętności&#13;
niezbędnych w naszej pracy zawodowej (choć i w tym zakresie spotykamy się coraz częściej z różnego rodzaju&#13;
symulatorami), ale dotyczy całości naszego życia nie tylko życia codziennego, również tej jego części, która&#13;
jest ściśle związana z naszą tożsamością społeczną, kulturową i narodową czy też stosunkiem do innych narodów (Siellawa-Kolbowska, Połeć: 2014).&#13;
Ze względu na zmianę stylu życia zwłaszcza młodego pokolenia, zanikają lokalne obyczaje i tradycje,&#13;
których różnorodność stanowi bogate dziedzictwo kulturowe będące przeciwwagą dla procesów globalnej&#13;
uniformizacji. Starsze pokolenie nie zawsze ma komu przekazywać swoją rzemieślniczą wiedzę, w rezultacie&#13;
czego zanikają tradycyjne umiejętności, czy zawody. W celu ich zachowania zaplanować można działania&#13;
dokumentujące i edukacyjne z wykorzystaniem techniki filmów sferycznych, rozszerzonej rzeczywistości&#13;
a więc techniki VR pozwalające dotrzeć, dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii multimedialnej,&#13;
zwłaszcza do odbiorców najmłodszych oraz zainteresować ich sposobem tradycyjnego wytwarzania przedmiotów codziennego użytkowania.&#13;
Specyfika filmów sferycznych i filmów stosujących rozszerzoną rzeczywistość pozwalających na wirtualne poruszanie się widza w przestrzeni akcji filmu, obracanie się w dowolnym kierunku, zmianę planu przez&#13;
co tego typu film jest dużo bardziej atrakcyjny dla odbiorcy. Pozwala też na lepsze zapoznanie się ze szczegółami pracy, ruchów twórcy, ale również ze szczegółami miejsca, w którym film jest wytwarzany. W przypadku filmów ukazujących tradycyjne umiejętności ogromną rolę mogą odegrać skanseny. Mamy w nich&#13;
do dyspozycji właściwie gotowe scenografie dla takich filmów. Przestrzeń domów, warsztatów może zostać&#13;
wykorzystana do zarejestrowania pracy rzemieślnika w kontekście, który zbliżony jest do kontekstu tradycyjnego, a w dzisiejszych czasach praktycznie już zaginął. Pomimo tego, że rzemieślnik wytwarza tradycyjne&#13;
wyroby, zmienił się znacznie proces wytwarzania i narzędzia konieczne do wykonania wyrobów rzemieślniczych. Współczesne rzemiosło posługuje się elektronarzędziami, produktami przemysłowymi, które odbiegają od narzędzi wykorzystywanych przez rzemieślników na początku XX wieku. Współczesny warsztat&#13;
podporządkowany jest ergonomii pracy, jest tworzony we współczesnych budynkach murowanych, przestrzennych, dobrze oświetlonych i ogrzewanych.&#13;
Zwrotnie, przygotowane filmy wykorzystujące nowoczesne techniki zapisu wykorzystywane mogą być&#13;
nie tylko poza przestrzenią muzeów, skansenów, ale mogą niekiedy stać się częścią ich ekspozycji szczególnie tam, gdzie warunki techniczne, przepisy dotyczące bezpieczeństwa czy też konieczność zachowania&#13;
w niezmienionym stanie zabytkowych przedmiotów nie pozwalają na bezpośredni kontakt zwiedzających&#13;
z tradycyjnymi narzędziami i przedmiotami. Może to być rozszerzenie możliwości działań muzeów wykraczające poza przygotowywanie kopii, replik przedmiotów, które w muzeach przygotowywane są w celu&#13;
umożliwienia bezpośredniego kontaktu zwiedzającego z artefaktami z epoki.&#13;
118&#13;
&#13;
�Wśród nowych technik filmowych można wyróżnić kilka ich rodzajów, które mogą być przydatne&#13;
w działalności muzealnej, choć nie wszystkie w równym stopniu mogą nadawać się do prezentacji niematerialnego dziedzictwa kulturowego i prezentacji sposobów wykonywania danych przedmiotów czy też posługiwania się różnorodnymi narzędziami.&#13;
Po pierwsze, możemy mówić o produkcjach wykorzystujących obraz 360 stopni typu street view – pozwalają one pokazać przestrzeń statyczną, w której przemieszcza się widz mogąc decydować o tym, w którą&#13;
stronę patrzy i jakie chce mieć przybliżenie. Jest to przeniesienie technologii umożliwiającej oglądanie przestrzeni „na zewnątrz” do wewnątrz dowolnego budynku w tym do muzeum czy galerii. Przykładem tego&#13;
typu produkcji opierających się bardziej na szeregu zdjęć niż na filmie jako takim może być projekt „Museum Views — Google Arts &amp; Culture”, w ramach którego możemy zobaczyć na przykład Salę Ludową&#13;
w Muzeum Polskim w Rapperswilu (Sala Ludowa, Rapperswil, Szwajcaria — Google Arts &amp; Culture). Tego&#13;
typu projekty pozwalają przenieść się wirtualnie do miejsc, do których nie możemy dotrzeć bezpośrednio,&#13;
ale nadają się raczej do tego, by pokazać miejsca, zbiory niż osoby w ruchu. Mogą one być przydatne do&#13;
tego, by na przykład pokazać magazyny muzealne zwykle bardzo ciekawe, ale niedostępne dla zwiedzających czy też te miejsca na wystawie, do których widz nie może dotrzeć, choć wymaga to pewnych dodatkowych zabiegów i przygotowań. Zauważyć można, że we wspomnianej Sali Ludowej na czas zdjęć nie zdjęto&#13;
na przykład barierek oddzielających przestrzeń poruszania się zwiedzających od ekspozycji. Pokazuje to&#13;
realny obraz muzeum, ale nie wyczerpuje potencjału, jaki za tego typu produkcjami stoją.&#13;
Po drugie, możemy mówić o filmach 360 będących zapisem wykonywania danej czynności umożliwiający zmianę widzianego obrazu za pomocą ruchu komputerową myszką lub poprzez poruszanie telefonem.&#13;
Przykładem może być film ukazujący lot helikopterem nad Warszawą (link w netografii), w którym możemy&#13;
zaobserwować zarówno widok na Warszawę w szerokiej perspektywie, ale również, po poruszeniu myszką,&#13;
ruchy wykonywane przez pilota helikoptera lub też ruchy pasażerki wykonującej zdjęcia standardowym aparatem fotograficznym. Poprzez odpowiednie „poruszanie się” w ramach filmu możemy na przykład zobaczyć osobę wykonującą zdjęcie oraz obraz, który fotografuje. Tego typu filmy mają dużo większy potencjał&#13;
w pokazywaniu niematerialnego dziedzictwa kulturowego, w dokumentacji pracy rzemieślników. Dzięki ich&#13;
wykorzystaniu możemy „podejrzeć” rzemieślnika z różnych stron, z różnych perspektyw.&#13;
Po trzecie, możemy mówić o filmach sferycznych pokazujących również obraz 360 stopni, ale przeznaczonych przede wszystkim do oglądania w goglach VR (choć można je oglądać również na komputerze&#13;
czy innym standardowym urządzeniu). To przede wszystkim tego typu filmy mają potencjał rozszerzania&#13;
wystaw muzealnych „na miejscu”, a nie zastępowania wizyty w muzeum. Filmy z użyciem techniki VR dostosowane do oglądania w specjalnych okularach – goglach dają wrażenie zanurzenia w rzeczywistość przedstawianą przy czym, raz stworzone, nie wymagają poza goglami wiele więcej niż fragment pustej przestrzeni.&#13;
Możliwości takich filmów przedstawiają reklamy firm, które zajmują się ich nagrywaniem, np. (https://www.&#13;
youtube.com/@EpicVR). Filmy takie pozwalają również (przy użyciu specjalnych manipulatorów) przedstawić symulację wykonywania danej czynności w rzeczywistości wirtualnej. Wielką zaletą tego typu filmów&#13;
jest poziom zanurzenia się w rzeczywistość przedstawianą po założeniu gogli a zarazem „łatwość” przenoszenia wirtualnej ekspozycji z miejsca na miejsce. Wiele z tego typu filmów, szczególnie promocyjnych, stawia na siłę doznań emocjonalnych, na ułudę doświadczanie zdarzeń, z którymi rzadko spotykamy się, na&#13;
przykład skoku ze spadochronu (3D FREE PARACHUTE JUMP VR Videos 3D SBS Google Cardboard VR&#13;
Virtual Reality VR Box - YouTube), ale mają one również duży potencjał edukacyjny, w którym siła doznań&#13;
może być raczej zaletą niż wadą. Potencjał ten może się wyrażać w pokazywaniu wykonywania danej czynności „oczami wykonawcy”, rzemieślnika lub innej osoby. Może to więc być remedium nie tylko na sytuacje,&#13;
gdy nie mamy możliwości pokazania w muzeum realnego rzemieślnika przy pracy, ale również w sytuacjach,&#13;
gdy dostęp do wykonywania danej czynności nie jest możliwy na przykład z powodów bezpieczeństwa, gdy&#13;
nie mamy możliwości udostępnienia narzędzi zwiedzającym. Przykładem filmów, które mogą zostać wykorzystane w przestrzeni muzealnej do prezentacji rzemieślników i ich pracy, mogą być filmy VR przygotowane&#13;
w ramach projektu „(Nie)ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich – Mazowsze&#13;
i Polska Wschodnia” (link w netografii).Tego typu filmy mogą być wykorzystywane jako swoiste symulatory&#13;
podobnie jak to ma miejsce w szkoleniu, na przykład kierowców czy też studentów medycyny.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�Cele tworzenia filmów&#13;
Ta ostatnia kwestia, różnorodne szkolenia zawodowe, przenosi nas do jednego jeszcze zagadnienia, jakim&#13;
jest cel tworzenia różnorodnych materiałów edukacyjnych, w tym takich, na których skupiamy się powyżej.&#13;
W przypadku różnorodnych projektów mających na celu zachowywanie tradycyjnych technologii przyjmuje się, że technologie takie mają potencjalnie stać się zawodem wykonywanym przez osobę, która się nimi&#13;
zainteresuje, a więc mają stać się one podstawowym źródłem utrzymania, do którego dana osoba ma się&#13;
przygotować w ramach formalnej edukacji w wyspecjalizowanej szkole branżowej. Bliższe przyjrzenie się&#13;
analizie szans zachowania i zrównoważonego rozwoju tradycyjnych umiejętność jasno wskazuje, dlaczego&#13;
takie działania mają najczęściej niezbyt pomyślne rezultaty, jeśli chodzi o uzyskiwane produkty finalne,&#13;
efektywność ekonomiczną i skalę popytu na dobra tradycyjne. Skutkiem ich jest konieczność pozarynkowego wspomagania wytwórczości produktów tradycyjnych, bądź też skazywania ich jedynie na niszowe&#13;
zastosowania, a wreszcie na przegrywanie nierównej konkurencji z towarami produkowanymi masowo,&#13;
w których realne koszty produkcji i negatywne konsekwencje środowiskowe ukryte są poprzez rozłożenie&#13;
ich na dużą liczbę wytwarzanych w powtarzalny i standardowy sposób egzemplarzy.&#13;
Kluczem do rozwiązania problemu wydaje się tutaj stworzenie warunków do kultywowania tradycyjnych rzemiosł i umiejętności, nie tylko jako pracy zawodowej, ale też jako zajęcia „dodatkowego” wspomagającego inne formy zarobkowania i przenoszącego tradycyjne umiejętności ze sfery pracy czysto zawodowej&#13;
do sfery czasu wolnego czy hobby. Nie rzadko również samorealizacji osób dokonujących świadomych&#13;
wyborów życiowych, niekoniecznie w młodym wieku, również tam, gdzie w grę wchodzi rynkowa sprzedaż&#13;
wytworzonych dóbr, ale także produkcja na własne potrzeby oraz pozaekonomiczne motywacje podejmowania danych aktywności.&#13;
Współcześnie zauważyć możemy zmiany, które powodują, że obszary wiejskie przestają być jedynie&#13;
dostarczycielami produktów rolnych, ale stają się również obszarami, na których spędza się wolny czas, odpoczywa się (co wiąże się z rozwojem agroturystyki), ale również stają się miejscem docelowym migracji&#13;
z terenów miejskich zarówno osób, które dzięki rozwojowi technologii telekomunikacyjnych mogą wykonywać swoje obowiązki zawodowe zdalnie, jak i osób, które pragną zmiany stylu życia i zaczynają interesować&#13;
się tradycyjnymi technologiami z pobudek autotelicznych, kulturowych i/lub pobudek związanych ze zdrowym trybem życia i ekologią. To do tego typu osób można kierować działania mające na celu zachowanie&#13;
i upowszechnienie tradycyjnych umiejętności i zawodów, to takie osoby mogą stać się żywymi nosicielami&#13;
tradycji, a przynajmniej jej aktywnymi odbiorcami w teraźniejszości, ale potencjalnie również w przyszłości.&#13;
Przygotowywanie materiałów filmowych pomyślanych jako instruktaż, pokazanie w miarę możliwości&#13;
całościowo sposobów wytwarzania, użytkowania różnorodnych przedmiotów tradycyjnych, które korzystałyby z tego, że współcześnie mamy możliwość bezpośredniego kontaktu z twórcami ludowymi, z rzemieślnikami wykonującymi tradycyjne przedmioty tradycyjnymi metodami, może przynieść swoje owoce nie&#13;
tylko w teraźniejszości, ale również w przyszłości, gdy o taki bezpośredni kontakt będzie znacząco trudniej,&#13;
albo będzie on zupełnie niemożliwy.&#13;
Podsumowanie&#13;
Pamięć mimetyczna, sposoby posługiwania się ciałem, niematerialne dziedzictwo kulturowe, umiejętności&#13;
tradycyjne, sposoby wytwarzania i użytkowania narzędzi i sprzętów codziennego użytku to terminy, które&#13;
próbują opisać tę część naszego doświadczenia, którą trudno jest zamknąć w słownych opisach, do wykonywania której nie jest wystraczający jedynie słowny instruktaż czy posiadanie odpowiednich narzędzi.&#13;
Rzeźbiarz ludowy potrafi za pomocą noża i siekiery „wyczarować” kształty, których większość z nas nie spodziewałaby się po tych prostych narzędziach. Z drugiej strony, niektóre sprzęty, narzędzia na wystawach&#13;
muzealnych czy też strychach naszych domów kryją przed wieloma z nas swoje dawne przeznaczenie pod&#13;
pozorami niezrozumiałego, skomplikowanego działania. Prosta wiertarka sznurkowa, prawdopodobnie&#13;
wykorzystywana od wieków przez przedstawicieli kultur tradycyjnych na całej właściwie planecie, bez odpowiedniego instruktażu staje się skomplikowanym, ciężkim do obsługi narzędziem. Pokazanie sposobów&#13;
użytkowania narzędzia jest równie ważne jak pokazanie samego narzędzia. Wszak współczesna definicja&#13;
muzeum zakłada, że jest ono instytucją, która zajmuje się między innymi prezentacją materialnego i niematerialnego dziedzictwa.&#13;
120&#13;
&#13;
�Nieco paradoksalnie, najnowsze technologie, nowe technologie cyfrowe i filmowe mogą stać się znaczącą pomocą w zachowaniu tych umiejętności, od których kiedyś zaczęliśmy i bez których, poprzez długie&#13;
szeregi wynalazków i innowacji, nie byłoby narzędzi i sprzętów, którymi się dziś posługujemy.&#13;
Jeśli zakładamy, że warto jest zachowywać dla przyszłych pokoleń efekty działań naszych przodków,&#13;
czego wyrazem są zbiory różnorodnych muzeów, to czy przez to samo równie ważne nie jest dokumentowani i zachowywanie sposobów ich wytwarzania?&#13;
Z drugiej strony, jeśli chcemy, by dziedzictwem tym zainteresowały się „młode pokolenia”, to czy nie&#13;
jest najlepszym sposobem na pokazanie im drogi do nich w języku technologii, który jest dla nich równie&#13;
intuicyjny jak kiedyś intuicyjne były umiejętności, jakie chcemy przekazać? Jeden z twórców ludowych, który&#13;
pokazywał nam, jak się robi prosty gwizdek z gałązki opowiadał jednocześnie, że „kiedyś” ambicją każdego&#13;
chłopca była umiejętność samodzielnego wykonania takiego gwizdka. Przekaz umiejętności nie był tutaj&#13;
przekazem „z pokolenia na pokolenie” w dosłownym, czy też najczęściej używanym znaczeniu, ale był przekazem stałym wśród prawie równolatków, którzy wspólnie paśli bydło. Być może dziś przekaz taki jest również możliwy, jeśli uda nam się trafić do przestrzeni, w której spotykają się młodzi ludzie, którzy już nie&#13;
muszą paść stad swoich rodziców.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W niniejszym opracowaniu skupiamy się na problematyce zachowania pamięci mimetycznej związanej&#13;
z uczeniem się danych czynności poprzez bezpośredni kontakt, poprzez powtarzanie zaobserwowanych&#13;
czynności, dzięki wykorzystaniu dostępnych współcześnie i rozwijających się nowych technologii filmowych.&#13;
Niedoreprezentowanie tej części dziedzictwa kulturowego, która wchodzi w ramy pamięci mimetycznej ma&#13;
swoje źródła przede wszystkim w trudnościach jego nabycia poza bezpośrednim (i często długotrwałym)&#13;
kontaktem twarzą w twarz. W tym zakresie znaczącą zmianą było wynalezienie technik zapisu dźwięku&#13;
i obrazu, które szybko zaczęły być wykorzystywane przez najlepszych badaczy. Próbujemy przekazać, że&#13;
dzisiejszy stan technik filmowych pozwala na postawienie kolejnego kroku milowego w zakresie dokumentacji i rozpowszechniania dziedzictwa związanego z użytkowaniem przedmiotów w ramach ekspozycji&#13;
muzealnych.&#13;
Słowa klucze: pamięć mimetyczna, niematerialne dziedzictwo kulturowe, nowe technologie, skansen&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Assmann, J.&#13;
(2008). Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w państwach starożytnych. Warszawa:&#13;
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Czarnowski, S.&#13;
(1958). Kultura. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Dziadowiec-Greganić, J.&#13;
(2021). Ku nowej teorii dziedzictwa rzemieślniczego rękodzielniczego – pomiędzy materialnością i niematerialnością w tworzeniu. Łódzkie Studia Etnograficzne, 60, 329–348. doi:https://doi.org/10.12775/LSE.2021.&#13;
60.19&#13;
Giddens, A.&#13;
(2001). Nowoczesność i tożsamość. Ja i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności. Warszawa: Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN.&#13;
Gólski, A.&#13;
(1972). Zarys historyczny powstania muzeów skansenowych w Europie i ich klasyfikacja. W Meuzea skansenowskie w Polsce (strony 7–44). Poznań: Biblioteka Muzeum Rolnictwa w Szreniawie.&#13;
Kroeber, T.&#13;
(1978). Ishi. Człowiek dwóch światów. Warszawa: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Malinowski, B.&#13;
(2005). Argonauci zachodniego Pacyfiku. Relacje o poczynaniach i przygodach krajowców z Nowej Gwinei.&#13;
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Połeć, W., Mańkowski, P.&#13;
(2024). Drewno nieograniczone możliwości. Raport z badań jakościowych z osobami kontynuującymi i odtwarzającymi tradycyjne formy wytwórczości oraz z osobami kontynuującymi lokalne tradycje i obyczaje.&#13;
Warszawa: Wydawnictwo SGGW.&#13;
Połeć, W., Murawska, D.&#13;
(2022). The Social Constraints on the Preservation and Sustainable Development of Traditional Crafts in&#13;
a Developed Society. Sustainability (14(1), 120). doi:https://doi.org/10.3390/su14010120.&#13;
Siellawa-Kolbowska, E., Połeć, W.&#13;
(2014). O obawach Polaków wobec Rosji. Pamięć przeszłości jako motyw postaw wobec teraźniejszości.&#13;
Kultura i Społeczeństwo(3), strony 91–111.&#13;
Sztompka, P.&#13;
(2005). Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Waszczyńska, K.&#13;
(2019). Kultura ludowa Słowian – na XXI wiek. Kilka słów o książce Profesora Mariana Pokropka. W M. Pokropek, Etnologia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym (strony 1–6). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
3D FREE PARACHUTE JUMP VR Videos 3D SBS Google Cardboard VR Virtual Reality VR Box - YouTube&#13;
https://www.youtube.com/watch?v=QC_pOHytzrg&#13;
EpicVR – VR AR Expert – YouTube https://www.youtube.com/@EpicVR&#13;
Film 360 z wysokości 2500 metrów nad Warszawą | POLAND ON AIR | Maciej Margas &amp; Aleksandra Łogusz – YouTube https://www.youtube.com/watch?v=c4t4wBRSt1U&#13;
122&#13;
&#13;
�Museum Views — Google Arts &amp; Culture https://artsandculture.google.com/search/streetview?project=streetviews&#13;
„(Nie)ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich – Mazowsze i Polska Wschodnia” https://nieginacezawody.pl/filmy-sferyczne/&#13;
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie https://www.youtube.com/@ethnomuseuminwarsaw&#13;
Sala Ludowa, Rapperswil, Szwajcaria — Google Arts &amp; Culture https://artsandculture.google.com/streetview/&#13;
sala-ludowa/KwEDWOCKnAgVog?sv_lng=8.815755115464981&amp;sv_lat=47.227433057922696&amp;sv_h=25.73962863354455&amp;sv_p=-7.494063675616999&amp;sv_pid=pAgI9RNX6ssAAAQINTGGPw&amp;sv_z=1&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
��Magdalena Fołta1&#13;
Janusz Radwański&#13;
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
&#13;
CZY WYRAŻA PANI ZGODĘ?&#13;
ETNOGRAF-MUZEALNIK W TERENIE&#13;
PO RODO I PANDEMII&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej zajmuje się przede wszystkim kulturą wsi lasowiackiej i rzeszowskiej. Jego obszar zainteresowania to teren, na którym powojenne wysiedlenia w niewielkim stopniu&#13;
i na nieznacznym obszarze naruszyły ciągłość osadniczą, a procesy modernizacyjne w drugiej połowie XX&#13;
wieku nadwątliły, ale nigdy nie zerwały całkowicie transmisji kulturowej. Oznacza to, że zadaniem MKL&#13;
jest dokumentowanie kultury żywej, która podlega ciągłym przemianom. Wywiązywanie się z tego zadania wymaga od muzealników stałej obecności w terenie i czyni prowadzenie na bieżąco terenowych badań&#13;
etnograficznych niezbędnym dla wykonywania statutowych celów muzeum. Dlatego też pracownicy MKL&#13;
gromadzili dane z wywiadów terenowych praktycznie od samego początku istnienia placówki (1974 roku),&#13;
zbierając między innymi cenne wiadomości z zakresu obrzędowości dorocznej i rodzinnej, kultury materialnej, magii i demonologii ludowej, folkloru słownego i muzycznego, etnobotaniki i innych.&#13;
Badania terenowe w praktyce Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
Od 2008 roku MKL prowadzi badania terenowe w ramach projektów finansowanych ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Biorą w nich udział zarówno pracownicy MKL, jak i zaprzyjaźnionych ośrodków muzealnych i akademickich. Badacze prowadzą wywiady terenowe i wykonują&#13;
dokumentację fotograficzną. W ramach każdego z projektów wykonywane są także filmy dokumentujące&#13;
wybrane zjawiska. Nagrania wywiadów, ich opracowania, zdjęcia, transkrypcje dialektologiczne i etnomuzykologiczne są deponowane w Archiwum Naukowym MKL i udostępniane wszystkim zainteresowanym.&#13;
Każdy z projektów podsumowywany jest obszernym wydawnictwem zawierającym teksty prezentujące&#13;
wyniki analizy zebranych materiałów, pisane przez naukowców reprezentujących różne gałęzie nauki: historyków, etnografów, etnomuzykologów, językoznawców, kulturoznawców2.&#13;
Pierwszym z realizowanych w ten sposób projektów były Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej, przeprowadzone w latach 2008–2014. W jego ramach prowadzono kierowane wywiady terenowe na&#13;
temat jak najszerszego spektrum przejawów kultury ludowej na terenie dawnej Puszczy Sandomierskiej zamieszkiwanym przez Lasowiaków.&#13;
W latach 2014–2016 MKL realizowano badania w ramach projektu Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian. Podobnie jak w wypadku Źródeł kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej, również i w tym wypadku&#13;
celem było zarejestrowanie jak największej ilości wszelkich przejawów i form folkloru (tradycyjnych i współczesnych), jakie obecnie funkcjonują u Rzeszowiaków – grupy etnograficznej, której terytorium skupione&#13;
jest wokół trzech ośrodków miejskich: Rzeszowa, Łańcuta i Przeworska.&#13;
Kontakt: etnografia@muzeumkolbuszowa.pl.&#13;
Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej (2014), Puszcza Sandomierska od kuchni. Między tradycją a współczesnością (2017), Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian (2018), Kolędowanie na Rzeszowszczyźnie (2019), Las w życiu i kulturze&#13;
mieszkańców Rzeszowszczyzny (2023).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�Fot. 1. Wywiad przeprowadzany na progu domu, Kuryłówka, 2008, fot. A. Mazur&#13;
&#13;
Od 2016 do 2017 roku badacze w trakcie czterech sezonów (wiosna, lato, jesień, zima) prowadzili wywiady w ramach projektu Puszcza Sandomierska od kuchni. Tym razem byli zaopatrzeni w kwestionariusze&#13;
dotyczące różnych zagadnień związanych z pożywieniem codziennym i odświętnym w poszczególnych porach roku.&#13;
Od 2018 do 2019 roku w ramach projektu Kolędowanie na Rzeszowszczyźnie badacze zbierali informacje dotyczące kolędowania, kolęd, a także wszelkich informacji o obrzędowości Godnich Świąt związanej&#13;
z tradycjami kolędniczymi i ich współczesnymi przemianami, jakie można do dziś zaobserwować na terenach Lasowiaków i Rzeszowiaków.&#13;
Od 2021 do 2023 roku trwał projekt Las w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny. Tym razem&#13;
celem badaczy w czasie czterech sezonów badawczych było zebranie informacji dotyczących lasu, jego roli&#13;
i funkcji w znaczeniu utylitarnym, jak również obrzędowo symbolicznym dla mieszkańców Rzeszowszczyzny, rozumianej jako obszar zajmowany przez Lasowiaków i Rzeszowiaków3.&#13;
Poza projektami badawczymi finansowanymi z zewnątrz Muzeum prowadzi badania w ramach bieżącej&#13;
działalności. Przede wszystkim są to wywiady terenowe związane z wyposażaniem wnętrz obiektów przenoszonych do Parku Etnograficznego MKL lub wyposażanych na nowo. W ostatnich latach były to między&#13;
innymi: dwór z Brzezin, karczma, sklep i mieszkanie rodziny żydowskiej z Hadli Kańczuckich, leśniczówka&#13;
Za ten projekt Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej otrzymało nagrodę Grand Prix w 44. Konkursie na Wydarzenie&#13;
Muzealne Roku Sybilla 2023.&#13;
3&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
�z Biedaczowa-Zerwanki, zagroda kolonistów niemieckich z Bożej Woli, plebania z Ostrów Tuszowskich,&#13;
chałupa Antoniego Szylara Zielorza z Markowej, zagroda rodziny Lejów z Brzezin i zagroda tkacza z Woli&#13;
Zarczyckiej. Od 2023 roku pracownicy Działu Etnograficznego prowadzą także badania na temat dawnego&#13;
pogranicza polsko-rusińskiego na obszarze zainteresowania Muzeum.&#13;
W latach 2017 i 2018 MKL organizowało dwa studenckie obozy terenowe. Pierwszy był poświęcony&#13;
współczesnym ogrodzeniom i podwórkom w okolicach Kolbuszowej. Wzięli w nim udział studenci etnologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach Filii w Cieszynie. W ramach drugiego obozu studenci filologii&#13;
polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzili w gminach Dzikowiec i Kolbuszowa wywiady na temat&#13;
dzieci i dzieciństwa na wsi.&#13;
W 2024 roku MKL w Kolbuszowej we współpracy ze Stowarzyszeniem Muzeów na Wolnym Powietrzu&#13;
zorganizowało Międzyuczelniany Obóz Etnograficzny. Wzięli w nim udział studenci etnologii i antropologii kulturowej z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu Łódzkiego.&#13;
Uczestnicy obozu prowadzili badania terenowe na temat przestrzeni przydomowej współczesnej wsi lasowiackiej w miejscowościach w okolicy Kolbuszowej.&#13;
Ponadto regularnie prowadzone są wywiady związane z wnioskami o wpisanie poszczególnych potraw&#13;
i produktów na Listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa (każdy wniosek wymaga przeprowadzenia trzech wywiadów terenowych).&#13;
Całość uzupełniają wywiady robione na bieżąco, w związku z aktualną pracą Muzeum, najczęściej&#13;
towarzyszące zakupowi lub przekazywaniu w darowiźnie eksponatów lub materiałów archiwalnych.&#13;
Wszystkie wywiady prowadzone są w formie nagrań audio, a następnie pracownicy MKL przygotowują&#13;
opracowania z elementami transkrypcji. Całość uzupełnia dokumentacja zdjęciowa prowadzona w trakcie&#13;
wywiadu lub w miejscach związanych z jego tematyką. Tak przygotowane materiały przekazywane są do Archiwum Naukowego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, gdzie dostępne są dla wszystkich zainteresowanych. Obecnie Archiwum Etnograficzne Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej liczy 965 jednostek4.&#13;
Wieloletnia i na tyle intensywna, na ile tylko pozwala muzealna praca, obecność w terenie pozwoliła&#13;
pracownikom MKL śledzić na bieżąco przemiany kultury Lasowiaków i Rzeszowiaków. W parze ze zmianami dotyczącymi kultury mieszkańców wsi dawnej Puszczy Sandomierskiej szły także zmiany realiów pracy&#13;
w terenie. Niniejszy tekst poświęcony będzie temu, jak w ostatnich latach zmieniła się sytuacja badacza&#13;
terenowego na obszarze zainteresowania MKL.&#13;
&#13;
Badania terenowe w okresie powojennym&#13;
Na realia pracy w terenie w okresie, w którym powstawało Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej sporo&#13;
światła rzucają publikacje i korespondencja Franciszka Kotuli (1900–1983), wybitnego badacza Lasowiaków, Rzeszowiaków i Pogórzan. Osobnego omówienia wymagałaby techniczno-organizacyjna strona prowadzenia badań, w niniejszym tekście skupimy się jedynie na relacjach między badaczem a informatorem.&#13;
Poznawanie terenu i informatorów oczami Franciszka Kotuli jest o tyle łatwiejsze, że, używając specyficznego, gawędziarskiego stylu, nie stroni on od ujawniania własnych odczuć, emocji, ocen i przeżyć. Sam&#13;
F. Kotula pozwala towarzyszyć swojemu czytelnikowi przy nawiązywaniu kontaktu z informatorem.&#13;
Takiego dziadka spotkałem pewnego sierpniowego popołudnia. Siedział na skarpie polnej dróżki w pełnym blasku słońca, które zdawało się z lubością grzać stare kości wąsatego pastucha. (…) Dlaczego nie śpiewam? – zwrócił się do mnie z przekornie przechyloną głową, mrużąc oczy w półuśmiechu. (…) – Widzicie,&#13;
moje krowy nie są muzykalne, szkoda mi dla nich głosu. (…) Ale dalej już potoczyła się przyjacielska rozmowa, jakbyśmy obydwaj byli bardzo starymi znajomymi (Kotula 1979: 106).&#13;
Taki opis przypadkowego spotkania, które owocuje wywiadem terenowym, wydaje się dobrze charakteryzować zarówno jeden ze sposobów pracy w terenie F, Kotuli, ale również nastawienie jego informatorów.&#13;
Niewątpliwie badaczom Rzeszowszczyzny współczesnym Kotuli pomagało to, że poruszali się po wsi, na&#13;
której żywe były jeszcze wywiedzione z tradycyjnej kultury ludowej normy grzeczności, zgodnie z którymi&#13;
nawiązanie rozmowy czy choćby pozdrowienie napotkanego mieszkańca wsi było gestem nie tylko mile&#13;
widzianym przez wiejską wspólnotę, ale nawet przez nią wymaganym (Grochola-Szczepanek 2014: 185).&#13;
Stan na koniec grudnia 2024 roku. Archiwum Etnograficzne stanowi część Archiwum Naukowego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.&#13;
4&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�Oczywiście należy pamiętać, że mimo wszystko kontakt z badaczem był kontaktem z kimś obcym,&#13;
spoza wiejskiej społeczności. Informatorzy byli też świadomi tego, że wywiad jest specyficznym rodzajem&#13;
interakcji. Co więcej, nie wszyscy akceptowali bez zastrzeżeń wpisaną w niego asymetrię kompetencji kulturowych i pozycji społecznej.&#13;
Stary tekst jest przedmiotem handlu (…). Ten pogląd, często dziś spotykany, dobitnie wyrażony został&#13;
przez jednego z informatorów: „Jak pan postawi pół litra i coś do pół litra, to pomyślimy! A co? Wy tam&#13;
zarabiacie grube tysiące, a my, chłopi, mamy wam śpiewać za darmo? Ja co piątek słyszę, jak z rzeszowskiego&#13;
radia grają i śpiewają. Panie, głupich już nie ma! Zapłaci pan, będę śpiewał, nie, to pyska nie otworzę!”(Hernas 1976: 8).&#13;
W późniejszych latach sytuacja badacza terenowego w omawianym regionie zmieniła się. Jak wspominają pracownicy Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej prowadzący badania w latach 80. i 90. XX&#13;
wieku, badacze nadal witani byli z radością i chętnie przyjmowani w domach. Witającymi byli już jednak&#13;
bardzo często informatorzy, którzy w dorosłe życie weszli po drugiej wojnie światowej, uczyli się lub pracowali w mieście, a kontakt z miejską kultura i ogólnopolską kulturą masową wpłynął na ich ocenę kultury&#13;
wsi. Po latach odcinania się mieszkańców Rzeszowszczyzny od wiejskiej kultury, wstydzenia się jej i kojarzenia z biedą, informatorzy różnili się od tych, którzy przyjmowali F. Kotulę.&#13;
Widziałam to sama: ludzie usiłowali na wszelkie możliwe sposoby sprawić wrażenie, że ludzie tutaj mieszkający z kosmosu przyszli. Tu nie było żadnych tradycji – i tyle. I to też miało znaczący wpływ na jakość&#13;
wywiadów i ich rodzaj. Gdy się szło w teren, trzeba było mieć cały czas z tyłu głowy tę informację, że oni&#13;
bardzo chcą rozmawiać, bardzo chcą coś powiedzieć, ale przez lata odcięcia się od swoich własnych tradycji i starania się, by nic o nich nie wiedzieć, konfabulowali. Opowiadali to, co wydawało im się, że ktoś&#13;
chciałby usłyszeć. Musieliśmy pamiętać o tej konfabulacji, która była nieodzowna. Ludzie, posłuchawszy&#13;
programów, obejrzawszy występy Mazowsza i Śląska, do takiej stylizowanej „wspaniałej” kultury chłopskiej&#13;
chętnie się odwoływali. Wywiady musieliśmy weryfikować. Zawsze trzeba było w danej miejscowości zrobić&#13;
dwa-trzy wywiady na ten sam temat i uzyskiwaliśmy wtedy mniej więcej jakąś wypadkową, w co można było&#13;
ewentualnie uwierzyć5 – wspomina lata 80. i 90. dr Jolanta Dragan, pracownik MKL w Kolbuszowej.&#13;
Taka sytuacja, jeśli chodzi o prowadzenie badań terenowych na interesującym nas obszarze, trwała do lat&#13;
dwutysięcznych, kiedy wieś zaczęła przechodzić kolejną falę przemian gospodarczych i społecznych. Razem&#13;
ze społecznością wsi zmieniły się także realia pracy w terenie.&#13;
&#13;
Współczesne problemy związane z prowadzeniem etnograficznych badań terenowych –doświadczenia z terenu&#13;
Najważniejszą kwestią w prowadzeniu badań etnograficznych jest nawiązanie kontaktu z terenem. „Większość teoretyków badań terenowych podkreśla, że częstokroć całe powodzenie badań zależy od tego, czy&#13;
pierwsze kontakty z badanym środowiskiem ułożą się pomyślnie, czy wytworzy się atmosfera obopólnego&#13;
zaufania” (Kopczyńska-Jaworska 1971: 180). Zdobycie zaufania i sympatii rozmówcy jest jedną z najbardziej&#13;
istotnych kwestii. Podczas wywiadu powinien on czuć się swobodnie. Przede wszystkim osoba, z którą przeprowadza się wywiad, musi wyrazić zgodę na odbycie rozmowy i jej nagranie. To jak ważna jest świadoma&#13;
zgoda od dawna podkreślali już praktycy pracy badawczej (zob. Kopczyńska-Jaworska 1971; Atkinson, Hammerslay 2000). Zgoda ta wyrażana była ustnie.&#13;
W maju 2018 roku weszło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO6. Od&#13;
tego czasu idący w teren badacz zobowiązany jest uzyskać pisemną zgodę rozmówcy na nagranie wypowiedzi, wykorzystanie jej do badań, a także publikację i archiwizację (Majewska-Tworek, Śleziak, Tworek,&#13;
Zaśko-Zielińska 2020: 79). Dokumenty zawierające te zgody stanowią najczęściej plik kartek A4 zadrukowanych różnymi formułkami napisanymi językiem prawniczym. Jeżeli prowadzony jest wywiad zbiorowy,&#13;
takie dokumenty powinny zostać podpisane z każdą osobą biorącą udział w wywiadzie. Etnograf w pewien&#13;
sposób zamienia się w urzędnika z teczką pełną dokumentów. Niestety, jak pokazuje doświadczenie badaczy&#13;
związanych z MKL z kilku ostatnich lat, działa to odstraszająco na potencjalnych rozmówców. W obecnym&#13;
świecie, w którym pełno jest doniesień medialnych o różnego rodzaju oszustwach czy wyłudzaniu danych&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Wywiad przeprowadzony na potrzeby niniejszego tekstu.&#13;
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20180001000/U/D20181000Lj.pdf [dostęp: 27.06.2023].&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
�osobowych, rozmówcy podejrzliwie patrzą na formularze, w jakich takie właśnie dane muszą podać, i które&#13;
muszą podpisać. Wpływa to na zwiększenie dystansu społecznego pomiędzy badaczem a rozmówcą. Moment&#13;
podpisywania dokumentów powoduje także dyskomfort u badacza, który zaczyna czuć się jak urzędnik&#13;
państwowy. Istotną kwestią jest także język użyty w przygotowanych do podpisania formularzach. Treść&#13;
powinna być napisana prostym językiem, zrozumiałym dla osoby, która ma te dokumenty podpisać (Majewska-Tworek, Śleziak, Tworek, Zaśko-Zielińska 2020: 79).&#13;
Rozmówcy, którzy w jakikolwiek sposób związani są z działalnością różnego rodzaju instytucji (pracownicy ośrodków kultury, członkowie Kół Gospodyń Wiejskich, zespołów obrzędowych i tanecznych, itp.),&#13;
zdają sobie sprawę z obowiązujących przepisów i z reguły nie mają problemu z podpisaniem wymaganych&#13;
zgód i oświadczeń. Inaczej jest w przypadku osób, które nie są w żaden sposób związane z różnego rodzaju&#13;
instytucjonalną działalnością, ale są depozytariuszami wiedzy na interesujący badacza temat. Często są to&#13;
osoby w podeszłym wieku, nieraz urodzone jeszcze przed II wojną światową, bywa że mieszkające samotnie. W takich przypadkach bywają sytuacje badawcze, w których wyciągnięcie wymaganych dokumentów&#13;
mogłoby przekreślić szanse na przeprowadzenie wywiadu. Nieraz zdarza się, że takie osoby opowiadają, że&#13;
zostały oszukane lub próbowano oszukać ich tzw. metodą na wnuczka. Bywa także, że mieszkańcy danej&#13;
miejscowości pytani o to, z kim warto byłoby porozmawiać, wskazują kogoś, zaznaczając przy tym, że niedawno został oszukany i wyłudzono od tej osoby pieniądze i sugerują, że lepiej do takiej osoby nie iść.&#13;
W sytuacjach, w których badacz uzna, że lepiej nie wyciągać wymaganych dokumentów, w Muzeum&#13;
Kultury Ludowej w Kolbuszowej przyjęto zasadę nagrania na dyktafon ustanej zgody na wykorzystanie&#13;
danych osobowych, w takiej sytuacji nagrana zgoda uważana jest za prawnie wiążącą. Bywa także, że rozmówca wyraża ustną zgodę, ale dokumentów woli nie podpisywać – wtedy też wystarczy nagranie zgody.&#13;
Spory wpływ na to, czy dana osoba podpisze wymagane dokumenty ma także rodzina rozmówcy. Z reguły zachęcają oni rozmówców, aby nie bali się podpisać, ale zdarzają się sytuacje, kiedy to właśnie członkowie rodziny mocno komplikują sprawę. Jedna z badaczek zetknęła się z sytuacją, kiedy informatorka&#13;
wyraziła ustną zgodę, która została nagrana, ale następnego dnia do Muzeum zadzwoniła osoba z jej rodziny z oskarżeniami o oszustwo i groźbą zgłoszenia sprawy na policję – domagała się skasowania wywiadu.&#13;
Inny przykład ingerencji rodziny to wywiad, którego rozmówca udzielił bardzo chętnie, nie miał oporów&#13;
przed podpisaniem dokumentów, ale w momencie podpisywania formularzy wkroczyła jego żona, zabraniając mu podpisania czegokolwiek. Badacze terenowi stosują dwie „szkoły” podpisywania formularzy.&#13;
Część z nich dopełnia formalności na samym początku rozmowy, licząc się z możliwością odmowy i zaprzepaszczenia szansy na wywiad, z kolei inni po uzyskaniu ustnej zgody prowadzą wywiad, a dokumenty&#13;
wyciągają na koniec spotkania – wtedy rozmówca jest już mniej spięty, atmosfera jest luźniejsza i istnieje&#13;
większa szansa na podpisanie wymaganych dokumentów.&#13;
&#13;
Fot. 2. Podpisywanie zgody na wykorzystanie wizerunku na potrzeby filmu, Kolbuszowa Górna, 2014, fot. W. Dragan&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
�Uzyskiwanie zgody w projektach realizowanych przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
Jak wspomniano, pierwszy duży projekt badawczy dofinansowany ze źródeł zewnętrznych realizowany&#13;
przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej to Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej. Podczas realizacji tych badań nie trzeba było podpisywać żadnych oświadczeń, wystarczyła wyrażona przez rozmówcę ustnie zgoda. Dobrą okazją do nawiązaniu kontaktu było zagadnięcie przechodnia, rowerzysty, osoby&#13;
pracującej w polu. Często zapytanie o drogę czy o kapliczki znajdujące się w danej miejscowości stanowiło&#13;
dobry pretekst do nawiązania rozmowy. Jeśli rozmówca wyraził chęć, wyciągano dyktafon i prowadzono&#13;
wywiad. Właściwie można to było zrobić gdziekolwiek, co obrazują dołączone do wywiadów fotografie, na&#13;
których uchwycono moment rozmowy prowadzonej w polu czy na progu domu. Nie podpisywano żadnych&#13;
umów ani oświadczeń.&#13;
Przy kolejnych projektach zalecane było już, w miarę możliwości, podpisywanie zgód lub nagranie zgody, ale w praktyce wyglądało to różnie. W ostatnim etapie badań etnograficznych realizowanych w ramach&#13;
projektu Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian (2014–2016), niektórzy badacze nagrywali na dyktafon&#13;
wyrażone ustanie zgody. W następnym projekcie badawczym Dziedzictwo kulinarne mieszkańców dawnej&#13;
Puszczy Sandomierskiej (2016–2017) nagranie wyrażonej przez rozmówcę zgody na wykorzystanie danych&#13;
osobowych i informacji uzyskanych podczas wywiadu było już obligatoryjne – w opracowaniu wywiadu&#13;
należało podać czas, w którym rozmówca wyraża zgodę. Przy dwóch ostatnich projektach: Kolędowanie&#13;
na Rzeszowszczyźnie (2018–2019) oraz Las w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny (2021–2023)&#13;
wymagano podpisania formularzy zgód7. Gdyby z jakiś względów nie było to możliwe, to należało nagrać&#13;
zgodę na dyktafon i w opracowaniu wywiadu podać czas, w którym zgoda została wyrażona.&#13;
W związku ze zwiększonym sformalizowaniem badań terenowych widać, że coraz trudniej jest przeprowadzić swobodny, naturalny wywiad z przypadkowo napotkaną osobą. Przy dwóch pierwszych projektach zdarzało się, że badacz szedł w teren i na miejscu szukał informatorów. Organizowano wtedy także&#13;
obozy badawcze, które trwały kilka dni. W tym czasie badacze starali się nawiązać kontakt z badanym środowiskiem i przeprowadzić jak najwięcej wywiadów. Następne projekty podzielone były na sezony badawcze&#13;
i badacze już indywidualnie umawiali się na badania w wybranym przez siebie momencie.&#13;
&#13;
Fot. 3. Wywiad z członkinią Zespołu Obrzędowego „Lasowiaczki” z Baranowa Sandomierskiego, 2016, fot. J. Radwański&#13;
W badaniach realizowanych przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej wymagane jest podpisanie następujących&#13;
dokumentów: oświadczenie o wyrażeniu zgody na wykorzystanie wizerunku, oświadczenie woli o przetwarzaniu danych&#13;
osobowych oraz umowa licencyjna. Pracownicy MKL w Kolbuszowej współpracują także przy projektach badawczych z innymi instytucjami kultury z naszego regionu – każda instytucja ma swoje wzory zgód.&#13;
7&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
�„Profesjonalni” informatorzy&#13;
W związku ze opisanymi wyżej przemianami warunków pracy badawczej, obecnie przed udaniem się w teren badacze kontaktują się zazwyczaj z lokalnym ośrodkiem kultury, sołtysem, Kołem Gospodyń Wiejskich czy księdzem. Celem tego jest dowiedzenie się, z kim w danej miejscowości można by przeprowadzić&#13;
wywiad, aby potem wystosować prośbę o zaaranżowanie takiego spotkania. Jest to niekwestionowana pomoc – pośrednik, który dobrze zna teren i jest w nim osobą rozpoznawalną, wprowadzając badacza do&#13;
lokalnego środowiska zapewnia mu niejako kredyt zaufania, dzięki czemu badacz staje się mniej „obcy” dla&#13;
osoby, z którą ma przeprowadzić wywiad. Należy przy tym pamiętać, że osoby, do których zwraca się badacz w celu uzyskania pomocy w doborze potencjalnych informatorów w pewny sposób mogą mieć wpływ&#13;
na kształt i przebieg badań (Atkinson, Hammerslay, 2000: 84).&#13;
Badacze często są odsyłani do „profesjonalnych informatorów”. Z reguły są to osoby bardzo zasłużone&#13;
dla lokalnej społeczności i kultury, dysponujący dużą wiedzą na różne tematy. Niejednokrotnie takie osoby&#13;
udzieliły już wielu wywiadów, zarówno etnografom, ale także dziennikarzom, bywają to osoby medialne.&#13;
Zdarza się, że to oni narzucają temat rozmowy, czasami odnosi się także wrażenie, że mówią to, co uważają,&#13;
że badacz chciałby usłyszeć. Oczywiście nie należy kwestionować wartości takich wywiadów, ale każdy badacz, który doświadczył terenu wie, że czasami najciekawsze informacje pozyskuje się od osób, których&#13;
nikt w okolicy nie poleciłby do rozmowy. Korzystając z kontaktów poleconych przez lokalnych pośredników&#13;
coraz trudniej do takich właśnie osób trafić – a jeśli już uda się trafić, to ze względu na zbiurokratyzowanie&#13;
badań terenowych trudnym zadaniem bywa przezwyciężenie ich podejrzliwości i niechęci do podpisywania wymaganych dokumentów.&#13;
Pandemia a prowadzenie badań terenowych&#13;
W ostatnim czasie na prowadzenie etnograficznych badań terenowych wpływ miała także pandemia. W tym&#13;
szczególnym okresie, w miarę możliwości, prowadzono w Muzeum Kultury Ludowej badania terenowe, zarówno w ramach projektów, jak i bieżącej pracy muzealnej.&#13;
W wywiadzie etnograficznym bardzo ważna jest interakcja pomiędzy badaczem a rozmówcą. Istotna&#13;
jest mimika, gestykulacja, mowa ciała. Pandemia zwiększyła dystans społeczny. Noszenie maseczek podczas&#13;
wywiadu powodowało, że trudniej było dostrzec reakcję rozmówcy na temat, który był poruszany w rozmowie – na przykład, czy wywołuje uśmiech, zakłopotanie, czy niechęć. W czasie jej trwania niektórzy potencjalni rozmówcy odmawiali spotkania lub przesuwali je na porę letnią, kiedy będzie można przeprowadzić&#13;
je na świeżym powietrzu. Niektórzy dopytywali o szczepienia. W ogóle sama pandemia była tematem, który&#13;
powracał w rozmowach, czasami rozmówcy wiele czasu poświęcali na wyrażanie swojej opinii o zaistniałej&#13;
sytuacji, co oczywiście samo w sobie ma dużą wartość badawczą.&#13;
W czasie pandemii przeprowadzane były także wywiady w formie online lub telefonicznej. Takie wywiady przedstawiają z reguły niską wartość merytoryczną. W badaniach etnograficznych niezwykle ważna&#13;
jest interakcja między badaczem a badanym oraz jej kontekst. Bardzo często kanwą dalszej rozmowy są&#13;
pokazywane przez rozmówcę stare zdjęcia czy różnego rodzaju przedmioty, które mają dla niego wartość&#13;
sentymentalną. Widząc reakcję rozmówcy na omawiane zagadnienia, podejmuje się decyzje, o czym rozmawiać w dalszej części wywiadu.&#13;
Należy także pamiętać, że większość rozmówców to osoby starsze, miewające już problemy ze słuchem,&#13;
które w małym stopniu posługują się współczesnymi technologiami. Przeprowadzenie z takimi osobami&#13;
wywiadu online, nawet przy pomocy ich rodziny, może być trudne i powodować u rozmówców dyskomfort i niechęć. Starsi rozmówcy przyzwyczajeni są do bezpośrednich kontaktów, wręcz cierpią na ich brak.&#13;
W wielu wywiadach pojawia się wątek, w którym narzekają na to, że współcześni ludzie nie spędzają ze&#13;
sobą już tyle czasu, co kiedyś, a każdy zamyka się w swoim domu przed telewizorem: Teraz? Siedzi w domu,&#13;
telewizor. Na przykład dawniej w żniwa, po robocie się umył, pochlapał. Sąsiad do sąsiada bez drogę, zapaliły,&#13;
pogadały. Teraz nie widać, żeby sąsiady siedziały razem8.&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
Archiwum Naukowe Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej: MKL-AE 614/2.&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�Fot. 4. Wywiad przeprowadzany w czasie pandemii z ostatnim we wsi mieszkańcem chałupy pod strzechą, Widełka,&#13;
2021, fot. J. Radwański&#13;
&#13;
Podsumowanie&#13;
Prowadzenie badań terenowych to jedna z podstaw działalności muzeów o charakterze etnograficznym.&#13;
Z badaniami etnograficznymi nierozerwalnie wiążą się kwestie etyki badawczej. Osoba, z którą prowadzony jest wywiad etnograficzny, powinna wyrazić na jego przeprowadzenie świadomą i dobrowolną zgodę9.&#13;
Świadoma zgoda jest kwestią niepodlegającą dyskusji. Ale już liczba dokumentów, które rozmówca obecnie powinien podpisać, wyrażając zgodę na przeprowadzenie wywiadu, wywołuje w środowisku badawczym&#13;
kontrowersje. Nadmierna biurokratyzacja i wytwarzanie wielu dokumentów przysparza w terenie licznych problemów – zwiększa dystans między rozmówcą a badaczem, wzbudza nieufność i podejrzliwość,&#13;
„usztywnia” sytuację badawczą. Niniejszy artykuł pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście&#13;
rozmówców do badaczy i prowadzonych przez nich badań terenowych na obszarze działania Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.&#13;
Pomimo napotykanych trudności instytucje zajmujące się kulturą ludową powinny prowadzić badania&#13;
etnograficzne. Jest to kwestia niezwykle ważna, jako że kultura ludowa w Polsce jest żywa i stale się zmienia.&#13;
Stałe rejestrowanie zjawisk zachodzących w tej dziedzinie jest istotne nie tylko dla zrozumienia zachodzących zjawisk, ale także stanowi cenną pomoc dla przyszłych pokoleń badaczy. Niezależnie od przemian&#13;
wiejskiej kultury jedną z cech dobrego badacza terenowego jest wyczucie terenu i zamieszkującego go&#13;
ludzi, zrozumienie i nawiązanie przyjaznej relacji pomimo napotykanych na drodze różnych trudności.&#13;
Pisał o tym Franciszek Kotula, niestrudzony badacz Rzeszowszczyzny:&#13;
Jeśli jest jakaś moja zasługa, tak w gromadzeniu materiałów, jak i ich opracowywaniu, to tylko dlatego,&#13;
że nauczyłem się słuchać głosu terenu, rozumieć jego mowy, wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. A to&#13;
Właściwe traktowanie uczestników badań wyraża się już w ich prawie do dobrowolnego i świadomego wyrażenia zgody na&#13;
udział w badaniu, a także w prawie do odstąpienia od wyrażonej zgody na każdym etapie procedury badawczej, czyli także&#13;
już po zakończonym nagraniu. Dobrowolna zgoda interlokutora obejmuje zarówno udział w rozmowie, jak i przekazanie nagrania do archiwizacji, jego przechowywanie oraz udostępnienia na ustalonych warunkach (Majewska-Tworek, Śleziak,&#13;
Tworek, Zaśko-Zielińska 2020: 57).&#13;
9&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
�wcale nie jest trudne, trzeba tylko podchodzić do ziemi jak do matki, z czułością i miłością. I te słowa nie&#13;
są wyrazem jakiegoś sztucznego patosu, ale prawdziwego uczucia. Zakończę westchnienie nieco w stylu&#13;
romantyzmu: z terenem trzeba się powiązać iście wieczystymi ślubami. Ale to nie jest równoznaczne z niewolnictwem. Takie małżeństwo musi być wynikiem wyboru i dobrowolnej decyzji. Ale też… „dopóki śmierć&#13;
nas nie rozłączy”(Kotula 1973: 299).&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Tekst poświęcony jest wpływowi przemian wsi i jej kultury na sposób prowadzenia badań na terenie zamieszkiwanym przez Lasowiaków i Rzeszowiaków, na obszarze działania Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Warunki pracy terenowej zmieniły się w ponad pięćdziesięcioletnim okresie działania Muzeum.&#13;
W latach 60. i 70. badacze penetrowali wieś, której kultura skłaniała ludzi do otwartości, a nawiązanie dialogu nawet z obcym człowiekiem było jednym z wymogów zasad grzeczności. W latach 90. i 2000. wieś na&#13;
badanym terenie zmieniła się znacząco. Katalizatorem, który przyspieszył zmiany w ostatnich latach, była&#13;
pandemia COVID-2019 oraz wprowadzenie ustawy RODO, nakładającej na badaczy obowiązek uzyskiwania zgód na przetwarzanie danych osobowych. Przemiany te utrudniły prowadzenie spontanicznych wywiadów terenowych, co zmieniło rodzaj i charakter przeprowadzanych rozmów.&#13;
Słowa klucze: Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, badania terenowe, metodologia badań, pandemia,&#13;
&#13;
RODO&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Archiwum Naukowe Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej: MKL-AE 614/2.&#13;
Atkinson, P., Hammerslay, M.,&#13;
(2000). Metody badań terenowych (przeł. S. Dymczyk). Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.&#13;
Grochola-Szczepanek, H.&#13;
(2014). Grzecznościowe zachowania językowe w środowisku wiejskim na przykładzie gwary spiskiej w Polsce, Jezikoslovni Zapiski, 20 (1), 175–188.&#13;
Hernas, Cz.&#13;
(1976). Upadająca kultura. W: F. Kotula, Znaki przeszłości. Odchodzące ślady zatrzymać w pamięci (s. 5–22).&#13;
Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Kopczyńska-Jaworska, B.&#13;
(1971). Metodyka etnograficznych badań terenowych. Warszawa-Łódź: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Kotula, F.&#13;
(1973). Z doświadczeń, pracy i przemyśleń regionalisty. Lud, r. LVII, 263–300.&#13;
(1979). Muzykanty. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Majewska-Tworek, A., Śleziak, M., Tworek, A., Zaśko-Zielińska, M.&#13;
(2020). Od rozmowy do korpusu, czyli jak zbierać i archiwizować dane mówione. Wrocław: Uniwersytet&#13;
Wrocławski.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20180001000/U/D20181000Lj.pdf [dostęp: 27.06.2023].&#13;
Spis ilustracji:&#13;
Fot. 1.Wywiad przeprowadzany na progu domu, Kuryłówka, 2008, fot. A. Mazur.&#13;
Fot. 2. Podpisywanie zgody na wykorzystanie wizerunku na potrzeby filmu, Kolbuszowa Górna, 2014,&#13;
fot. W. Dragan.&#13;
Fot. 3. Wywiad z członkinią Zespołu Obrzędowego „Lasowiaczki” z Baranowa Sandomierskiego, 2016,&#13;
fot. J. Radwański.&#13;
Fot. 4. Wywiad przeprowadzany w czasie pandemii z ostatnim we wsi mieszkańcem chałupy pod strzechą,&#13;
Widełka, 2021, fot. J. Radwański.&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ IV.&#13;
OPINIE&#13;
&#13;
��Damian Danak&#13;
Fundacja Entropia&#13;
&#13;
EKSPOZYCJE ETNOGRAFICZNE&#13;
– NOTATKI Z TERENU&#13;
&#13;
W poniższym tekście chciałbym zaprezentować Ziemię Lubuską z „etnograficznego lotu ptaka”. Odnosząc się do tytułu zwrócę uwagę na kilka mniej lub bardziej oczywistych ekspozycji etnograficznych, które&#13;
zostały przygotowane przez Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze-Ochli. Samo określenie ekspozycja&#13;
ma swój rodowód w języku łacińskim i oznacza pokazanie czegoś, opis, narrację, wyjaśnienie, wytłumaczenie (Korpanty 2001: 267). Ekspozycja jest bardzo zbliżona w znaczeniu do słowa etnografia, które opisuje,&#13;
przedstawia świat poszczególnych kultur, grup czy zjawisk z perspektywy badacza, przez pryzmat jego zanurzenia w kulturze, wrażliwości, dystansu, wyobraźni.&#13;
Nazwa Ziemia Lubuska pochodzi od miejscowości Lubusz, w której w XII w. miała powstać siedziba&#13;
diecezji katolickiej. Z powodu zawirowań politycznych tak się jednak nie stało. Dziś Lubusz (niem. Lebus),&#13;
od którego wzięła się nazwa regionu i województwa znajduje się na terenie Republiki Federalnej Niemiec.&#13;
Ziemia Lubuska położona jest na styku kilku większych regionów historycznych: Wielkopolski, Śląska, Dolnych Łużyc i Brandenburgii. Region ten można określić jako kulturowe pogranicze. Już w późnym średniowieczu etnicznie słowiańskie tereny w szybkim tempie zostały zdominowane przez ludność niemieckojęzyczną. Jednak jeszcze pod koniec XIX w. istniały tu enklawy, pojedyncze wioski, w których używano języka&#13;
słowiańskiego, np. Stary Kisielin pod Zieloną Górą, czy Chyże pod Krosnem Odrzańskim. Po zakończeniu&#13;
II wojny światowej nastąpiła niemal całkowita wymiana ludności – wysiedlono również słowiańskich Dolnołużyczan, uznając ich za ludność nazbyt zniemczoną i niepolską. Na Ziemię Lubuską przybyli migranci&#13;
z różnych stron przedwojennej Polski. Bardziej zwarte grupy etnograficzne, które do dziś zachowały swoją&#13;
odrębność to Górale Bukowińscy zwani także Czadeckimi, Poleszucy, Kresowiacy, Łemkowie czy Romowie.&#13;
Odrębność etnograficzna najbardziej widoczna jest w kulturze kulinarnej, szczególnie tej związanej z obrzędowością doroczną. Na uwagę zasługuje jedyna grupa autochtoniczna z tzw. Regionu Kozła. To kilka wsi&#13;
położonych w okolicach Babimostu, które między I a II wojną światową leżały po niemieckiej stronie granicy. Nazwa Region Kozła pochodzi od charakterystycznych instrumentów kozła białego i czarnego, jest&#13;
to rodzaj dud napędzanych skórzanym miechem, trzymanym pod pachą. Ten mikroregion cechuje bogactwo nadal żywej kultury tradycyjnej. W 2022 roku Stowarzyszenie Akademia Tradycji było inicjatorem&#13;
przeprowadzenia badań etnograficznych w Regionie Kozła, które prezentowane są na stronie internetowej&#13;
wregioniekozla.pl.&#13;
Innym spojrzeniem na etnografię Ziemi Lubuskiej jest poszukanie współczesnych wyróżników charakterystycznych dla tego regionu. Bliskość niemieckiej granicy zdeterminowała kilka czynników kulturowych,&#13;
o czym w dalszej części tekstu. Jest to najbardziej zalesione województwo w Polsce. Dominują tu uprawy&#13;
leśne, głównie sosna. Lubuskie jest największym skupiskiem robinii akacjowej, która została sprowadzona&#13;
tu w XIX w. będąc świetnym materiałem na paliki prowadzące winorośl. Akacja dobrze utrzymuje strome&#13;
brzegi winnicy. Jest jednak gatunkiem inwazyjnym. Omawiany obszar jest jedynym historycznym rejonem&#13;
winiarskim w naszym kraju. Od co najmniej dekady obserwowany jest renesans kultury winiarskiej w całym&#13;
regionie. W Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli możemy zobaczyć ekspozycję winiarską prezentowaną w osiemnastowiecznej wieży winiarskiej z Budachowa, z archaicznym typem winnicy palikowej&#13;
obok. Kilka słów należy zamieścić także na temat lubuskiego fenomenu żużlowego. Jak żadna inna dyscyplina sportowa porywa ona rzesze Lubuszan, tak z północy jak i z południa regionu. Toczy się to wokół&#13;
„świętej wojny” między dwoma stolicami – wojewódzkim Gorzowem Wielkopolskim i samorządową Zieloną&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�Górą. Wracając do kwestii granicy niemieckiej to w latach 90. XX w. mocno odcisnęła ona swoje piętno na&#13;
szmuglowaniu tańszych wyrobów z naszego kraju oraz na złodziejskich wypadach zwanych jumą. Nazwa&#13;
wzięła się od pociągu, który wyjeżdżał do naszych zachodnich sąsiadów o godzinie dwunastej w południe&#13;
z Zielonej Góry. Duże zapotrzebowanie na rzeźby ogrodowe z masy solnej i tworzywa sztucznego, uczyniło&#13;
z lubuskiego zagłębie krasnali ogrodowych. W Nowej Soli z inicjatywy producentów powstał Park Krasnala – rodzaj parku rozrywki z Największym Krasnalem Ogrodowym na świecie.&#13;
Najważniejszym i najbardziej oczywistym miejscem w regionie, gdzie prezentowane są ekspozycje etnograficzne jest Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze – Ochli. Są tu cztery główne sektory budownictwa&#13;
tradycyjnego z regionów: Dolne Łużyce, Wielkopolska, Dolny Śląsk oraz zagroda z Bukowiny Rumuńskiej.&#13;
Ważnym elementem ekspozycyjnym są przejawy kresowej kultury materialnej i niematerialnej. Dominującym typem ekspozycji w muzeum jest etnografia historyczna rozumiana jako „(…) dyscyplina prowadząca&#13;
studia nad dziejami ludów i kultur przy zastosowaniu konceptualnego podejścia antropologicznego względem źródeł historycznych analizowanych zgodnie z wymaganiami warsztatu historycznego konfrontowanych&#13;
w toku badań ze źródłami archeologicznymi, etnograficznymi i wszelkimi innymi danymi przydatnymi do&#13;
rekonstrukcji przeszłości kulturowej” (Posern-Zieliński 1987: 91–92). Zabytki kultury niematerialnej zaaranżowane w formie naśladującej życie codzienne oddają mentalité, czyli nawyki mentalne, powszechnie&#13;
żywione przekonaniami, stereotypami o świecie, człowieku i życiu (Polasik 2007: 18). Charakterystycznym&#13;
zabiegiem jest na przykład zdejmowanie z ekspozycji narzędzi w okresie świątecznym. W działalności naukowej i popularyzatorskiej Muzeum Etnograficznego w Zielonej Górze-Ochli etnografia historyczna płynnie przechodzi w klasyczną etnografię. Za przykład podam projekt badawczy realizowany w 2016 roku przez&#13;
muzeum pt. „Dom i zagroda”, w którym poprzez wywiady etnograficzne oraz materiał historyczny przedstawiono pejzaż kulturowy regionu lubuskiego związany z domem rodzinnym rożnych grup etnograficznych. Innym przykładem badań etnograficznych jest opis wybranych zespołów folklorystycznych z terenu&#13;
województwa lubuskiego, które zasadniczo można podzielić na dwa typy: pierwszy to te kultywujące odrębność etnograficzną w repertuarze, instrumentarium, stroju i drugie to takie, które tworzą nową, sfolkloryzowaną rzeczywistość.&#13;
Specyficznym rodzajem ekspozycji w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli jest pewna interpretacja na temat istniejących jeszcze lub nieistniejących już w terenie zabytków. Dochodzi tu do tworzenia pewnej imitacji – symulakrum. Ekspozycja muzealna staje się dekoracją, która ma zabrać widza w świat&#13;
sielankowego świata dawnej wsi. Tradycyjne wypełnienie konstrukcji szkieletowej w postaci glinianego szachulca czy wypalanej cegły zastępowane jest betonowym bloczkiem, kamienna rzeźba w rekonstrukcji wykonana jest z masy solnej i tworzywa sztucznego. Niesie to za sobą dwa zagrożenia. Jedno to porzucenie&#13;
przez muzeum misji pozyskiwania i ratowania cennych, istniejących w terenie obiektów. Drugie to robienie&#13;
z muzeum parku rozrywki.&#13;
Ekspozycje etnograficzne w działalności muzealnej wydają się być możliwym i bardzo wskazanym kierunkiem. Nie jest to jednak oczywista i akceptowana przez wszystkich droga. Zagrożeniem może być tu komercjalizacja i upolitycznienie muzeów. Warto szukać tropów etnograficznych w miejscach pokrewnych do&#13;
muzeów, jak galeria sztuki współczesnej i innych, jak witryna internetowa, park tematyczny.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Prezentacja Ziemi Lubuskiej z „etnograficznego lotu ptaka”, skupiajaca się na opisie działalności ekspozycyjnej realizowanej w Muzeum Etnograficznym.&#13;
Słowa klucze: lubuskie, etnografia, ekspozycja, muzeum&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Korpanty, J. (red.)&#13;
(2001). Mały słownik łacińsko-polski, Warszawa: Wydawnictwo Szkolne PWN.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(1987). Etnohistoria, w: Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, Warszawa–Poznań: Wydawnictwo PWN, s. 91–94.&#13;
Polasik, K.&#13;
(2007) Antropologiczny rekonesans historyka. Szkice z antropologii historycznej, Bydgoszcz: Oficyna Wydawnicza Epigram.&#13;
Baudrillard, J.&#13;
(2005). Symulakry i symulacja, tłum. S. Królak, Warszawa: Sic!&#13;
Danak, D. (red.)&#13;
(2016). Dom w lubuskim pejzażu kulturowym, Ochla: Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze z siedzibą&#13;
w Ochli.&#13;
Danak, D., Śmigielski, W.&#13;
(2017). Rozczerwona Kalina – pieśń i poezja na Ziemi Lubuskiej, Zielona Góra: Muzeum Etnograficzne.&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
���</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154264">
                <text>Etnografia w muzeum : idee, drogi, tropy &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154265">
                <text>muzealnictwo etnograficzne,  kolekcjonerstwo, kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154266">
                <text>Etnografia w muzeum : idee, drogi, tropy / red. nauk. Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz, Ciechanowiec-Wrocław 2025, 139 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154267">
                <text>redakcja naukowa Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154268">
                <text>Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka, &#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154269">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154270">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154271">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154272">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154273">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154274">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12820" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13354">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/13fe8651f1e94a06d60c955426bc4e03.jpg</src>
        <authentication>a4286a90268587d081f439968d147996</authentication>
      </file>
      <file fileId="13355">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6e838c7d2f14140bdeac60098711fe8d.jpg</src>
        <authentication>b8c85046d4f2aeba921a2f620a4545fd</authentication>
      </file>
      <file fileId="13356">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92133ed78d42aca089f7c0011f4d3be6.jpg</src>
        <authentication>d171c09c62996d416464eee94107d394</authentication>
      </file>
      <file fileId="13357">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/18271cfccc41754283f319d8605bc065.jpg</src>
        <authentication>14682ed7af3eb2f4ce833a1838e4717c</authentication>
      </file>
      <file fileId="13358">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/03440e6e715039263e9a474ded2cb473.jpg</src>
        <authentication>1f493811c54a11bde86730936bffc05a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154254">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025/ Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154255">
                <text>badania terenowe ; IEiAK UŁ ; Polskie Towarzystwo Ludoznawcze ; Etno-Foto-Teren 2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154256">
                <text>Fot. 1 &#13;
Badaczki na polanie górskiej, patrzące na Tatry. Badania Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej w Murzasichlu, 1954 r. (ze zbiorów Etnograficznego Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ)&#13;
&#13;
Fot. 2&#13;
Filmowanie wieczerzy wigilijnej w Żabnicy, pow. Żywiec. Studenckie praktyki terenowe i badania pracowników Katedry Etnografii UŁ,1961 r. (ze zbiorów Etnograficznego Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ)&#13;
&#13;
Fot. 3&#13;
Studentka Elżbieta Królikowska zbiera materiał w terenie. Studenckie praktyki terenowe i badania pracowników Katedry Etnografii UŁ dotyczące przemiany kultury ludowej pod wpływem industrializacji i urbanizacji, Stawek, gm. Bełchatów, 1963 r., fot. Olga Mulkiewicz (ze zbiorów Etnograficznego Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ)&#13;
&#13;
Fot. 4&#13;
Badaczki po pracy terenowej. Polsko-bułgarskie badania Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej  nad rodziną, Gramada, 1971 r. (ze zbiorów Etnograficznego Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ)&#13;
&#13;
Fot. 5&#13;
Studentka Maria Grzechnik wśród drzew, studenckie badania terenowe we wsiach Goryń, Chociw, Ruda, Kolonia Zawady, Sieradz, 1985 r. (ze zbiorów Etnograficznego Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ)&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154257">
                <text>Etnograficzne Archiwum im. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej IEiAK UŁ</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154258">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154259">
                <text>9.02.2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154260">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154261">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154262">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12819" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13349">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a6a3542d8563c468008dca9e097d1c41.pdf</src>
        <authentication>a384c4d777f93a6704ee97a7aa1455a4</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="154242">
                    <text>MAZOWSZE. SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28

��OSKAR KOLBERG

DZIEŁA WSZYSTKIE

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

DZIEŁA WSZYSTKIE
TOM 80/III

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń

R

G

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

R

MAZOWSZE
SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń 2024

G

�WYDANO ZE ŚRODKÓW MINISTRA EDUKACJI I NAUKI
Recenzenci
prof. dr hab. Bożena Muszkalska
prof. dr hab. Teresa Smolińska

Opracowanie bibliografii i indeksów
EWA ANTYBORZEC
IWONA CHMIELEWSKA

Copyright by:
Instytut im. Oskara Kolberga
Poznań 2024
ISBN 978-83-97-1695-0-0

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki
w ramach Programu „Doskonała Nauka II”
R

A

D A

N A U

K O W A

Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący, członkowie:
Ewa Antyborzec, Jan Adamowski,
Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz, Jolanta Ługowska,
Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska

�BIBLIOGRAFIA
WYKAZ LITERATURY CYTOWANEJ I ODNOTOWANEJ
PRZEZ KOLBERGA
Anonim tzw. Gall Kronika polska, przełożył R. Grodecki, przekład opracował, wstępem i przypisami opatrzył M. Plezia, Wrocław-Kraków
1965, BN I nr 59; Martini Galli Chronicon, wydanie J. W. Bandtkiego, Warszawa 1824; Galla kroniki w: Pomniki dziejowe Polski,
wydał A. Bielowski, T. 1, Lwów 1864, s. 379–484.
A.O. zob. Osipowicz A.
Albertrandi J. Dzieje Królestwa Polskiego krótko lat porządkiem opisane,
Lwów 1846, T. 1, s. 270.
Aleksiejew P. Cerkovnyj Slovar, Sankt Petersburg 1794.
Ambroży Korczbok Rożek zob. Rej M.
Anczyc W.L. Obrazy krakowskie (Szopka czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie), „Tygodnik Ilustrowany“ 1862, T. V, nr 137.
Antoni J. zob. Rolle A.J.
Baka J. Uwagi o śmierci niechybnej wszystkim pospolitej wierszem wyrażone, przedruk z przedmową R. Korsaka b. m. 1807; pierwodruk:
Wilno 1766.
Baliński M. Powieści ludu spisane z podań, Warszawa 1842.
Baliński M., Lipiński T. Starożytna Polska pod względem historycznym,
jeograficznym i statystycznym opisana, T. 1: Warszawa 1843.
Bandtkie J.S. Dzieje narodu polskiego, T. 1, Wrocław 1833.
[Bandtkie J.S.] Bezimienny z Wrocławia O dawności Warszawy, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 3 (nr 10), s. 4.
J.S.B. Sobudki. Góra Sobótska, „Pamiętnik Warszawski” R. V: 1819,
T. 14, s. 374, 376 i 377.
Bandtkie-Stężyński J.W. Historia prawa polskiego, Warszawa 1850.

�6

Bartoszewicz J. Biskupstwo płockie w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, Warszawa 1860, T. 3, s. 661–666.
–
Bona Sforcyja, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. IV:
1860, s. 20–29.
–
Czerniaków, „Księga Świata” 1852, cz. II, s. 7–15.
–
Falenty, „Księga Świata” 1852, cz. I, s. 144–145.
–
Kobyłka, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” na rok zwyczajny 1852, s. 19–24.
–
Kościoły warszawskie rzymsko–katolickie opisane pod względem
historycznym, Warszawa 1855, s. 5–27.
[Bartoszewicz J.] Kościół Radzymiński. Uroczystość poświęcenia. Proboszcze: Nagurczewski i Narbutt, „Pamiętnik Religijno-Moralny”
1850, T. 18, s. 502–521.
Bartoszewicz J. Łazienki, ,,Księga Świata” 1856, cz. II, s. 147–151.
[Bartoszewicz J.] J.B. Mazowieckie Księstwa, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 18: Warszawa 1864, s. 220.
Bartoszewicz J. Mazowsze – Mazury, czym się od innych krajów i mieszkańców polskich odznaczały, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” na rok 1865 J. Ungra, Warszawa [1864], s. 97.
–
Radziejowice, ,,Księga Świata” 1859, cz. I, s. 83–94.
–
Skierniewice, „Księga Świata” 1859, cz. II, s. 45– 52 i s. 111–123.
[Bartoszewicz J.] Wiadomości krajowe, „Dziennik Warszawski” R. 5: 1855,
nr 184,
Bechstein L. Der Sagenschatz und Sagenkreise des Thüringerlandes,
Hidburghausen: Kesselring, Bd. 1–4: 1835–1838.
Berwiński R.W. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej
i naukowej krytyki, T. 1–2, Poznań 1854.
Bezimienny z Wrocławia zob. Bandtkie J.S.
Bielany, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 129 i 132.
Bielowski A. Wstęp krytyczny do dziejów Polski, Lwów 1850.
Bielski M. Kronika polska… nowo przez Joachima Bielskiego, syna jego,
wydana, w: Zbiór pisarzów polskich, wyd. A. Gałęzowski, T. 11,
Warszawa 1829; toż, wyd. J. Turowskiego, T. 1–2: Sanok 1856; pierwodruk: Kraków 1597.
–
Satyry, Kraków 1856; przedruk krytyczny W. Wisłockiego Marcina
Bielskiego Satyry, Kraków 1889.
Bobrowski P. Grodenskaja gubernija wydanej w serii Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami generalnogo sztaba,
T. 2, Sankt–Petersburg 1863 (nota za: Estreicherem).

�7

Bogusławski W. zob. Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale
Bohomolec F. Kurdesz, toż w: Poezja polskiego Oświecenia. Antologia,
opracował J. Kott, Warszawa 1954, s. 55–56.
–
Pochwała wesołości. Pieśń X. F. Bohomolca „Dziennik Wileński”
1817 T. 5, s. 562– 564.
Bokiewicz L. Opis powiatu Radzymińskiego pod względem topograficzno-historycznym, statystycznym, higienicznym i lekarskim, Warszawa 1872.
Borderie A. de la Usages de la féodalité en Haute et Basse – Bretagne,
„Mèlusine”, T. III: 1886–1887, s. 274–275, 317–319, 347–348 i 368–369.
Brodziński K. O tańcach narodowych w: K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa
1860 s. 97–119.
–
Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany
przez E. Odyńca, Warszawa 1829 s. 97–98.
Budziński A. Poszukiwania archeologiczne w b. guberni augustowskiej,
„Biblioteka Warszawska” 1871, T. 1, s. 230–243.
Buliński M. Historia kościoła polskiego (epoka piastowska), T. 1, Kraków
1873.
Bzowski A. Thaumaturgus Polonus, sen de vita et miraculis S. Hiacynthi,
Venetia 1606.
Cab. i Br. Ch[lebowski] Łomża w: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, T. V: Warszawa 1884, s. 699–714.
Cellariusz A. Regni Poloniae Magnique Ducatus Lithuaniiae, Amsterdam
1659.
Chełchowski S. Materiały do etnografii ludu z okolic Przasnysza, „Wisła” 1888, T. 2, s. 122–151.
Chlebowski B. Przegląd piśmienniczy, „Tygodnik Ilustrowany” 1881,
T. XII, (seria III), nr 299.
–
Zadania historii i literatury polskiej wobec warunków i czynników jej dziejowego rozwoju, „Ateneum” (Warszawa), 1885 T. 1,
s. 88–111 i 302–332.
Chłopi mazowieccy w lesie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 4 (z ryciną).
Chłopicki E. Wiosenna wycieczka w Czerskie, ,,Kłosy” 1871, T. 13, nr 329,
s. 248–249, nr 330, s. 362–363, nr 333, s. 311–313, nr 335, s. 341–342,
nr 338, s. 402–404.

�8

Chodakowski Dołęga zob. Czarnocki A.
Chromy D. O uprawie i obrabianiu lnu „Kalendarz Astronimiczno-Gospodarskim” na rok zwyczajny 1855 J. Jaworskiego, Warszawa [1854],
s. 134.
Ciszewski S. Bitka. Lepianka. Ziemianka. Murowana, „Wisła” 1888, T. 2,
s. 366–368.
Clüver F. (Cluveris) Introductionis in Universam Geographiam tam Veteram quam Novam libri VI, Amsterdam 1729.
Connor B. The history of Poland in several letters to persons of quality,
giving an account of the antient and present state of kingdom, historical, geographical, physical, political and ecclesiastical, T. 1–2,
Londyn 1698.
Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, wodewil z muzyką J. Stefaniego, libretto W. Bogusławski, premiera: Warszawa 1794; zob.
W. Bogusławski Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, Wrocław 1956, BN I 162.
Czajewski W. Kurpie, ,,Przegląd Bibliograficzno-Archeologiczny” 1881, T. 1,
nr 12, s. 561–567 i T. 2, nr 13, s. 33–44.
–
Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany” 1881, T. XII,
nr 295–298.
[Czarnocki A.] Dołęga Chodakowski Z. List do Jana Łobojki z 29 stycznia
1822, „Dziennik Wileński” T. 1, s. 540–542. Toż w: Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem oraz inne
pisma i listy, opracował J. Maślanka, Warszawa 1967, s. 339–341.
–
O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, wyd. A.Z. Helecel,
Kraków 1835; pierwodruk: „Ćwiczenia Naukowe” 1818, T. II, nr 5,
s. 3–27. Toż w: Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed
chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, opracował J. Maślanka,
Warszawa 1967, s. 19–38.
Czelakowski F.L. Odgłos pieśni czeskich, przekład A. Szukiewicz, Wrocław 1840; pierwodruk: Slovanské národni pisně, Sv. I–III Praha
1822–1827.
Czerniawski K. Charakterystyka tańców, „Biblioteka Warszawska” 1847,
T. 2, s. 293–354.
–
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym
na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie,
Warszawa 1860.
Dachnowski J.K. zob. Symfonie anielskie
Dalin O. Geschichte des Reiches Schweden, Greifswald 1756.

�9

Dama dla uciechy młodzieńcom i pannom, w której się zamykają tańce i padwany rozmaite teraz na nowo wydane, w: Pieśni, tańce
i padwany XVII wieku, wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa
1903, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich
XVI–XVIII wieku” z. XIX, s. 67–91.
Damse J. zob. Gałganuch czyli trójka hultajska
Deotyma zob. Łuszczewska J.
Deszcz kilkakrotnie wznowiony, „Kurier Warszawski” 1827, nr 167.
Dębski W. Sprostowanie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIVI, nr 355.
–
Źródła rzeki Orzyca, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 347.
Długosz J. Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1–5 Kraków 1867–1870,
w: tegoż Dzieła wszystkie, wyd. staraniem A. Przezdzieckiego,
T. 2–6, przekład K. Mecherzyńskiego. Toż pt. Roczniki czyli kroniki
sławnego Królestwa Polskiego, redakcja i wstęp J. Dąbrowski, tekst
łaciński ustaliła i przedmową zaopatrzyła W. Semkowicz-Strzelecka, na j. polski przełożył S. Gawęda [i inni], przekład polski przejrzał M. Plezia, T. 1–6 Warszawa 1961 – 1973; pierwodruk: Historia
Polonica, Dobromil 1614–1615 (libri I–VI), Lipsk 1711 (całość).
Dmochowski T.S. Dawne obyczaje i zwyczaje szlachty i ludu wiejskiego
w Polsce i w ościennych prowincjach, Warszawa 1860.
Dobrovski J. Slawin: Bothschaft aus Böhmen an alle Slawischen Völker,
oder Beiträge zur Kenntniß der Slawischen Literatur nach allen
Mundarten, Prag 1806; toż Prag 1834.
Dołęga Chodakowski zob. Czarnocki A.
Dominik M. zob. Magnuszewski D.
Dziekoński T. Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego
wieku, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy” J. Ungra na
rok 1860 [1859], s. 61–67.
–
Wyjątek z wstępu do historii Instytutu Głuchoniemych w Warszawie, „Kalendarz Warszawski Popularno–Naukowy” J. Ungra na
rok 1861, Warszawa [1860], s. 47.
Dzierzkowski J. Król dziadów, w: tegoż Powieści, T. 3, Lwów 1875,
s. 5–167; pierwodruk: 1856.
Dziewulski E. Jeziora rypińskie. Notatki z wycieczki odbytej w maju
1880 r., „Pamiętnik Fizjograficzny”, Warszawa 1881, T. 1 s. 101–109.
Einchhorn K.F. Deutsche Staats- und Rechtsgeschichte, Th. 2: Göttingen
1835.
Erben K.J. Pisně národni v Čechách, T. 1–3, wyd. 1: Praha 1842–1845.

�10

Estreicher K. Gwara złoczyńców, Warszawa 1867.
–
Teatra w Polsce, T. I–III: Kraków 1873–1879.
F. Licytacja dziewcząt, „Wisła” 1888, T. II, s. 443; pierwodruk: toż, „Wędrowiec” 1888, nr 9, s. 100–101.
F.M.S. zob. Sobieszczański F.M.
Fredro A.M. Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe,
radne, wojenne, Wrocław 1809, toż: Paryż 1867; pierwodruk: Kraków 1658.
Gacki J. Wiadomość historyczna o biskupich niegdyś dobrach, zamku
i mieście Iłży, a mianowicie o kościele parafialnym, „Pamiętnik
Religijno-Moralny” 1854, T. 27, s. 366–408 i 449–497.
Gall Anonim zob. Anonim tzw. Gall
Gałganduch czyli trójka hultajska. Melodramat w 3 aktach, oryginalny
tekst libretta z 1833 roku J. Nestroy Der böse Geist Lumpazivagabundus oder Das liederliche Kleeblatt, tłumaczenie J. Damsego:
Śpiewka z kichaniem z melodramy Gałganduch, Warszawa 1835
i Dodatek do Śpiewki z kichaniem z melodramy Gałganduch,
Warszawa 1836; polska prapremiera: Warszawie 1835.
Gawarecki W.H. Groby królów polskich w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827.
–
Opis kościoła parafialnego w mieście Drobinie, powiatu płockiego, guberni płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 19,
s. 324–337.
–
Opis kościoła parafialnego w mieście Szreńsku w powiecie mławskim, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1849, T. 17, s. 285–304.
–
Opis kościoła parafialnego w mieście Tarczynie w powiecie warszawskim, guberni warszawskiej położonego, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1852, T. 22, s. 358–378.
–
Opis kościoła parafialnego we wsi Sarbiewie, w powiecie płockim, guberni płockiej położonego i wspomnienie ks. Macieja
Kazimierza Sarbiewskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851,
T. 21, s. 293–324.
–
Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej, Płock 1825.
–
Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej, na teraz
w obwodzie i województwie płockim położonej, Warszawa 1823.
–
Opisanie kościoła z klasztorem Księży Reformatów w mieście
Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 18, s. 285–315.

�11

–
–
–
–
–

–
–
–
–
–
–

–

–
–
–
–

Pamiątki historyczne Łowicza, Warszawa 1844.
Pamiętnik historyczny płocki, T. 1 i T. 2, Warszawa 1828 i 1830.
Pisma historyczne, Warszawa 1824.
Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt
mazowieckich i biskupów płockich udzielone miastom woj. płockiego, Warszawa 1828.
Słowiańszczyzna. Opis miasta Czerwińska i wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych i laterneńskich
w temże niegdyś istniejących, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840,
z. II, s. 33–44.
Słowiańszczyzna. Orszymowo. Wspomnienie historyczne, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840, z. VII, s. 153–158.
Wiadomość o kościele dużo wiecznym we wsi parafialnej Ruda
zwanej, ,,Pamiętnik Religijno–Moralnym” 1854, T. 26, s. 1–44.
Wiadomość historyczna o kościele parafialnym w mieście Błoniu,
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 14, s. 457–471.
Wiadomość historyczna o kościele z klasztorem księży dominikanów, w mieście Sochaczewie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny”
1848, T. 15, s. 111–142.
Wiadomość historyczna o mieście Rawie, ,,Magazyn Powszechny”
R. 7: 1840, z. IV, s. 81–89.
Wiadomość historyczna o okopach starodawnych nad Wisła
między Wyszogrodem a wsią rządową Drwały, w powiecie i guberni płockiej istniejących, „Biblioteka Warszawska” 1852, T. 3,
s. 163–166.
Wiadomość o kościele farnym czyli parafialnym pod tytułem ś.
Trójcy w mieście Wyszogrodzie oddanym niegdy w zarząd kanonikom regularnym grobu Chrystusa Jeruzalemskiego, „Pamiętnik
Religijno-Moralny” 1845, T. 9, s. 1–17.
Wiadomość o kościele parafialnym w mieście Mławie wraz z Domem Zgromadzenia ks. Misjonarzy, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844, T. 6, s. 289–295.
Wiadomość o kościele parafialnym we wsi Koziebrodach w obwodzie mławskim guberni płockiej istniejącym, w: tegoż Pamiątki
historyczne Łowicza, Warszawa 1844, s. 211–239.
Wiadomość o kościele z klasztorem Reformatów w mieście Żurominie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1847, T. 12, s. 193–209
i s. 297–308.
Wiadomość o mieście Płocku, znaczniejsze historyczne zdarzenia tegoż miasta obejmująca, Warszawa 1821.

�12

–

Wiadomość o starożytnej kolegiacie ś. Michała w Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1840, T. 1, s. 404.
–
Wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych
koretańskich w mieście Czerwińsku niegdyś istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1846, T. 10, s. 197–223.
–
Wiadomość topograficzno-historyczna o osadach zwanych Złotoryją, tudzież o kościołach i kaplicach w tychże istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 10, s. 512–525.
–
Wieś Gozdowo w powiecie płockim guberni płockiej położona,
opisana topograficzno-historycznie, „Biblioteka Warszawska”
1852, T. 4, s. 367–374.
–
Zamek w mieście Rawie, ,,Przyjacielu Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 39,
s. 307–312.
Gerson W. zob. Willanów. Album widoków i pamiątek
–
Wyzwoliny na parobka, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII,
nr 343, z ryciną autora.
Giel… Frycowe przy kosie, „Kłosy” 1866, T. 2, nr 28, z rycinami F. Kostrzewskiego.
Giną już po części starodawne zabobonne zwyczaje, „Dziennik Warszawski” 1851, nr 215, w dziale „Wiadomości krajowe”.
Gliński A.J. Bajarz polski. Baśnie, powieści i gawędy ludowe, T. 1–2, Wilno 1862.
Gloger Z. Dawna ziemia bielska i jej cząstkowa szlachta, Warszawa 1873.
–
Dawna ziemia łomżyńska, Warszawa 1876.
–
Dworzec Łukasza Górnickiego w Lipnikach pod Tykocinem, „Biblioteka Warszawska”, 1889, T. 1, s. 435–439.
–
Kilka słów o podaniach z okolic Tykocina, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 3, s. 141–150.
–
Korowaj. Wspomnienie lat dziecinnych, „Kronika Rodzinna” 1875,
nr 16.
–
Kópalnocka (Sobótka), „Tygodnik Ilustrowany, 1868, T. I (seria II),
nr 5, s. 59.
–
Obrzędy rolnicze (z drzeworytami), „Biblioteka Warszawska”
1867, T. 2, s. 274– 287.
[Gloger Z.] Pruski M. Obchody weselne, Kraków 1869.
Gloger Z. Podróż Niemnem, „Wisła” 1888, T. 2, z. 1, s. 30–84 i z. 2, s. 247–305.
–
Rzeka Narew, Wędrowiec” 1881, nr 259 i 260.
–
Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska zamieszczonego
w „Bibliotece Warszawskiej” 1868, T. 1, s. 142–146.

�13

Gołębiowski Ł. Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły i Władysława III, T. 2: Warszawa 1846.
–
Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko
prowincjach, Warszawa 1831.
–
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830.
–
Opis historyczno–statystyczny miasta stołecznego Warszawy,
„Nowy Kalendarzyk Polityczny na rok zwyczajny 1826” [Warszawa
1825], wyd. nakładem J. Netto, s. 481–482.
–
Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy, Warszawa
1827.
–
Ubiory w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych, Warszawa 1830.
–
Warszawa, ,,Przyjaciel Ludu” R. 8: 1841, T. 1, nr 6–8 i 10–11.
Gospodarstwa małe (włościańskie) w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, wyd. pod red. J.T. Lubomirskiego [i innych], T. II: Warszawa 1874, s. 1108–1110.
Goszcz w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 4: Warszawa
1874, s. 460.
Goszczyński S. Sobótka, „Ziewonia” 1834, s. 215.
Grabowski A. Pre memoria dla badaczów i zbieraczów dawnych zabytków i pamiątek z czasów przedchrzescijańskich w Polsce, ,,Biblioteka Warszawska” 1849, T. 3, s. 172.
Grajnert J. Studia nad podaniami ludu naszego, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 2, s. 465–514 i s. 705–724; T. 3, s. 70–105.
–
Wycieczka na Podlasie, ,,Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 53–81.
Gregorowicz J.K. Obrazki wiejskie, T. 1, Warszawa 1852.
Grzegorz Kostrzewa zob. Wieniarski A.
Haczewski J. O bursztynie, „Sylwan” 1838 T. 14, s. 191–251 i 358–428.
Hahn J.G. Griechische und Albanesische Märchen, Bd. 2, Leipzig 1864.
Hartknocha Ch. Respublica Polonica duobus libris illustrata, Frankfurt-Lipsk 1678.
Hawpt L. i Smolerj J.A. Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow,
T. 1 i T. 2, Grymi 1841 i 1843.
Haur J.K. Skład abo Skarbiec znakomitych sekretów ekonomiki ziemiańskiej, Kraków 1693.
Hej, piasku białego, ,,Kurier Warszawski” 1848, nr 18.
[Hoffmanowa z Tańskich K.] Arkadia, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 5.

�14

Hoffmanowa z Tańskich K. Kalendarz zdarzeń czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku; bądź religijnych i historycznych, bądź
gminnych, w: Dzieła Klementyny z Tańskich Hofmanowej, wydanie nowe pod red. N. Żmichowskiej, T. 3, Warszawa 1876.
–
Opis piątej w kraju naszym przejażdżki Anielce Ł. Przypisany,
„Rozrywki dla dzieci” 1828, T. X, nr 57, s. 149–166.
–
Wesele Marysi i Jasia. Zabawa wiejska, „Rozrywki dla Dzieci”
1826, T. VI, nr 33, s. 121–149.
I jam wianek wiła, „Kurier Codzienny” 1869, nr 135.
Innocentego (Gizel) ? Sinopis ili kratkoje opisanie o naczale slawienskago naroda, b.m. 1674.
J.J. Obraz historyczno–statystyczny byłego Uniwersytetu Królewsko-Warszawskiego do roku 1830, ,,Przyjaciel Ludu” R. 11: 1845, T. 2,
nr 41–52 i R. 12: 1845, T. 1, nr 1–4.
–
Zakłady naukowe przy b. Uniwersytecie Warszawskim, „Przyjaciel Ludu” R. 12: 1845, T. 1, nr 5–9 i 11–14.
Jabłonowski J.S. Polityka włoska i polska albo przysłowia włoskie po włosku zebrane i na polski język przetłumaczone, Königstein 1715.
Jan z Wychylówki [Jurkowski J. ?] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara
kmosia z Bartoszem na Zawiślu, odnaleziono wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1902, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku” z. XVII, Pieśń VI, s.
12–14. Toż w: Antologia literatury sowizdrzalskiej XVI i XVII wieku, Wrocław 1985, s. 343–367.
Jan ze Śliwna zob. Kirkor A.H.
Janicki Kacper, „Kurier Warszawski“ 1823, nr 55, w dziale „Nowości Warszawskie”.
Januszowski Z. Bylica Jana Ś., Kraków 1641, zob. Twardowski K.
Jarosza zob. Pruszakowa S.
Jaroszewicz J. Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej,
„Athenaeum” (Wilno) 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186.
Jarzębski A. Gościniec abo opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r.,
w: J. U. Niemcewicza Zbiór pamiętników historycznych o dawnej
Polszcze, Warszawa 1822, T. 3, s. 407–448; toż wyd. I. Chrzanowskiego, Warszawa 1909.
Jasieński K. Wiadomość o starożytnym kościółku ś. Idziego w mieście
Inowłodzu, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1849, T. 16, s. 522–532.

�15

Jastrzębowski L. Wspomnienia z podróży przez uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie pod przewodnictwem Wojciecha Jastrzębowskiego, po kraju odbytej w miesiącach lipcu i sierpniu 1853, Warszawa 1854.
Jechałem z Krakowa, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 1.
Jedno z pism cieszy swych czytelników, „Kurier Codzienny” 1869, nr 37.
[Jucewicz L.A.] Ludwik z Pokiewia Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów, skreślona przez…, Wilno 1846.
Jurkowski J. Tragedia o polskim Scylurusie i trzech synach koronnych
ojczyzny polskiej, Kraków 1604; toż: opracował S. Pigoń, Kraków
1949; toż: opracowanie J. Krzyżanowskiego i S. Rosponda, w: J. Jurkowski Dzieła wszystkie, T. 1: Wrocław 1958.
Juszczyński H.M. Dykcjonarz poetów polskich, T. 1, Kraków 1820.
Jutro przypada święto uroczyste Trzech Królów, „Kurier Warszawski”
1821, nr 5, w dziale „Nowości Warszawskie”.
K.Wł. W. zob. Wójcicki K.W.
Kajsarow A. Versuch einer Slavischen Mythologie in alphabetischer Ordnung, wyd. niemieckie: Getynga 1804; wyd. rosyjskie: 1807.
Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku
bądź religijnych i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz
Domowy na rok zwyczajny 1830”, druk: A. Gałęzowski, s. 16–24.
Kantyczka czyli zbiór najstarszych i najnowszych pieśni kościelnych na
cały rok, Bochnia 1862.
Kantyczki czyli pieśni nabożne domowe, Poznań 1885.
Kantyczki. Podług wydania 1785, Paryż, 1868–71.
Kaplica rodziny Łojków (na cmentarzu w Zakroczymiu), „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 370.
Karasowski M. Muzyka ludowa, „Kalendarz Ilustrowany na rok zwyczajny 1863” J. Ungra, [Warszawa 1862], s. 91–94.
–
Rys historyczny opery polskiej, Warszawa 1859.
Karłowicz J. Imiona niektórych plemion i ziem dawnej Polski, „Pamiętnik Fizjograficzny” 1882, T. 2, s. 497–516.
Karpiński F. Pieśń wieczorna w: Pieśni nabożne, Supraśl 1792, s. 83–84;
toż w: tegoż Dzieła, T. 1, Lipsk 1835, s. 231–232.
–
Szczęście przy Dorydzie, w: Dzieła F. Karpińskiego, wyd. J.N.
Bobrowicza, T. 1: Lipsk 1835, s. 157–158 (pieśń XXXI); w: Dzieła
F. Karpińskiego wyd. K. Turowskiego, T. 1: Kraków 1862, s. 385
(Pieśń XXX).

�16

Keller [Keller] Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego
i domowego, Pelplin 1871.
Kętrzyński W. O Mazurach, Poznań 1872.
–
O pierwotnym ustroju społecznym w Polsce. Z powodu dzieła
pana prof. dr Stanisława Smolki: Mieszko Stary i jego wiek, „Ateneum” (Warszawa) 1881, T. 2, s. 463–477.
–
Petersburg w roku 1720 według opisu Polaka, „Przewodnik Naukowy i Literacki” (Lwów) R. 5: 1887, s. 520–532 i 603–616.
[Kirkor A.H.] Jan ze Śliwna Przechadzki po Wilnie i jego okolicach, Wilno 1856.
Kitowicz J. Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, wyd.
z rękopisów E. Raczyńskiego, T. 1–4: Poznań 1840–1841; toż, opracował R. Pollak, Wrocław 1951, BN I, nr 88.
–
Pamiętniki do panowania Augusta III i Stanisława Augusta, zob.
wyd. A. Woykowskiego, cz. 1: Poznań 1840.
Klocki popielcowe, „Kurier Warszawski” 1865, nr 48.
Klonowic F.S. Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą i inszymi rzekami
do niej przypadającymi, Chełmno 1862; toż: opracował S. Hrabiec,
Wrocław 1951, BN I 137; pierwodruk: 1595.
Knapski G. Thesauri polono-latino-graeci, T. 3, Kraków 1632, s. 887.
Kochanowski J. Kto się w opiekę, w: Psałerz Dawidów przekładania…,
cz. IV, psalm 91, Kraków 1579; toż J. Kochanowski Dzieła polskie,
T. 2, opracował J. Krzyżanowski, Warszawa 1953, s. 205.
–
Na most warszawski, w: tegoż Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584,
s. 81–82; toż, opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991,
BN I nr 163.
–
Na tenże, w: tegoż Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584, s. 81–82; toż,
opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, BN I nr 163.
–
Proporzec albo Hołd pruski, Kraków 1587; wyd. 1: 1569 zaginione.
–
Pieśń świętojańska o sobótce, w: tegoż Dzieła wszystkie, T. IV: Pieśni, opracowała M.R. Mayenowa i K. Wilczewska, Wrocław 1991,
s. 214–247; pierwodruk: Kraków 1586.
Kocipiński A. Pisni, dumki i szumki ruśkoho naroda na Podoli, Ukraini
i w Małorossyj. Spisani i perełożeny pid muzyku… . Persza sotnia
[8 desiatok], w Kijiwi i Kamińci Pod. 1862.
Kolberg O. A dokoła drużbaczkowie, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2,
nr 28, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 331, nr
202.

�17

–

–
–

–

–
–

–
–
–
–
–
–
–
–

Czarna kura gdacze, w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–1845,
s. 111 nr 118; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 213,
nr 118.
Cztery lata temu będzie, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 34,
przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 339, nr 208.
Da, łotrzyk ci ja, łotrzyk w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–
1845, s. 117, nr 126; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań
1986, s. 223, nr 125.
Da, tyś mi miluchna w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–45,
s. 15, nr 18; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 35,
nr 18.
Da, we świecie ja był, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 1 nr 2, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 301 nr 178.
Deszczyk pada, deszczyk rosi, w: Pieśni ludu polskiego, Poznań
1842–45, s. 24, nr 27, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań
1986, s. 56, nr 27.
Dziękuję ci, matko, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 37, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 341, nr 210.
Hej, z góry jadą, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, nr 28; przedruk
w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 269, nr 153.
Jedzie Jasio z wojenki, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 38; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 343, nr 211.
Kieleckie cz. I i II, Kraków 1885–1886; przedruk: DWOK T. 18 i 19,
Wrocław-Poznań 1963.
Krakowskie cz. I i II, Kraków 1871 i 1873; przedruk: DWOK T. 5
i 6, Wrocław-Poznań 1962 i 1963.
Kujawy cz. I, Warszawa 1867; przedruk: DWOK T. 3, Wrocław-Poznań 1962.
Lubelskie cz. I, Kraków 1883; przedruk: Wrocław-Poznań 1962.
Miała matka łysą krowę w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–
45, s. 5, nr 3; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu

�18

–
–

–

–

–
–

–
–
–
–

–
–
–

fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 10,
nr 3.
Miłą cieszmy się nadzieją, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, nr 8; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. II (DWOK T. 67/II), Wrocław- Poznań 1989, nr 134.
Na Bugu, na Wiśle, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 46, s. 368;
przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986,
nr 170.
Oj, dudni woda, dudni w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–45,
s. 23, nr 26; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 55,
nr 26.
Ożeniłem się, to chwała Bogu, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T.1,
nr 26, s. 208; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, nr 200.
Pieśni ludu polskiego, Warszawa 1857; przedruk: DWOK T. 1,
Wrocław-Poznań 1961.
Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 4, s. 625–
639 i 1848, T. 3, s. 615–632; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 546–614.
Pokucie cz. I, Kraków 1882; przedruk: DWOK T. 29, Wrocław-Poznań 1962.
Polska korono, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 20; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 259, nr 147.
Radomskie cz. I i II, Kraków 1887–1888; przedruk: DWOK T. 20
i 21, Wrocław-Poznań 1964.
Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877, T. 1, s. 35 (dział III.); przedruk: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), Wrocław-Poznań
1971, s. 342–388.
Sandomierskie, Warszawa 1865; przedruk: DWOK T. 2, Wrocław-Poznań 1962.
W. Ks. Poznańskie cz. I–V i VII, Kraków 1875–1880 i 1882; przedruk: DWOK T. 9–13 i T. 15, Wrocław-Poznań 1963 i 1962.
Wedle Lublina, Lublina w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–
1845, s. 16, nr 19; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opra-

�19

cowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań
1986, s. 37, nr 19.
–
Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6 (dział III), s. 86–158;
przedruk ze zmianami: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41),
Wrocław-Poznań 1969, s. 1–150.
–
Z tamtej strony Łukowa, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 40,
przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 345, nr 213.
Kolberg W. Ślady dawnych murów otaczających miasto Starą Warszawę odszukane w roku 1868 (z planem). ,,Biblioteka Warszawska”
1870, T. 1, s. 420–427; pierwodruk w: tegoż Kilka badań starożytności warszawskich, Warszawa 1870, s. 1–12.
Kolędy, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 51.
Kołłątaj H. Rozbiór krytyczny zasad historii, z rękopisu wydał F. Kojsiewicz, T. 3, Kraków 1842.
[Komoniecki A.] Dziejopis żywiecki do druku podany, wyd. J. Radwańskiego z rękopisu z roku 1704, Kraków 1866.
Konopka J. Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; toż, wydanie fototypiczne pierwodruku z 1840 roku, pod red. H. Kapełuś, posłowie
i opracowanie E. Jaworska, Wrocław-Warszawa 1974.
Koralewicz A. Additament do Kronik Braci mniejszych św. Franciszka,
Warszawa 1722.
Korespondencja, „Gazeta Codzienna” 1859, nr 296.
Korespondencja Gazety Codziennej z powiatu ostrołęckiego, „Gazeta Codzienna” 1859, nr 56.
Koresp[ondencja]. Koźmin, „Tygodnik Katolicki” T. 2: 1861, s. 237.
Korespondencja z okolic Łowicza, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 258.
Korespondencja z powiatu rawskiego, „Kronika Wiadomości Krajowych
i Zagranicznych“ 1858, nr 230.
[Korołyński W.] W. K. Węgrów, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 27: 1867, s. 783–785.
Kosiński A. Miasta, wsi i zamki polskie. Powieści i obrazki, T. 2, Wilno 1851.
Kościoły na Pradze, „Pamiętnik Religijno–Moralny” 1854, T. 26, s. 225–237.
Kościół farny w Mławie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 303, z ryciną.
Kościół i klasztor PP. Wizytek w Warszawie. (Wyjątek z 2 tomu historyi
Warszawy w rękopisie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1856, T. 31,
s. 268–291 i 361–381.

�20

Kościół panien Sakramentek w Warszawie (Wyciągi z oryginalnej księgi klasztoru p. t. Privilegia Sancti monialium Varsaviensium
a continua adoratione SSmi Sacrament in fol.), ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1853, T. 24, s. 1–29.
Kościół św. Aleksandra w Warszawie, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2,
nr 44.
Kozłowski F. Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858.
Kozłowski K. Czersk. Historycznie i statystycznie opisany, Warszawa
1858; toż w: F. Kozłowski, Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858, s. 519–579.
–
Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–
1868 (wydawane w zeszytach), toż 1869.
Krasicki I. Opisanie podróży z Warszawy do Biłgoraja w liście do Jaśnie Oświeconego Książęcia Stanisława Poniatowskiego, Warszawa 1782; toż w: Pisma wybrane, T. 2 (Satyry), Warszawa 1954.
– Pieśń… z tejże okazji, „Dziennik Wileński” 1817, T. 5, s. 564–565.
Kraszewski J.I. Barani kożuszek. Opowiadanie historyczne z końca XVIII
wieku, „Tygodnik Ilustrowany 1881, T. XI (seria III), nr 263–287;
toż: T. 1 i 2 z przedmową T. Jeske-Choińskiego, Warszawa 1898.
–
Budnik. Obrazek przez…, Warszawa 1847; toż, wydanie nowe,
przejrzane i poprawione przez autora, Lwów-Warszawa 1874.
–
Ikonotheka, zbiór notat o sztuce i artystach, Wilno 1858.
–
Pamiątki historyczne Łowicza wg W. H. Gawareckiego, ,,Athenaeum” (Wilno) 1845, T. 2, s. 38–47.
–
Poezja szlachecka. Legendy herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92:
1854, nr 332–336.
Kromer M. Kronika polska… biskupa warmińskiego, ksiąg XXX, dotąd
w trzech językach mianowicie w łacińskim, polskim i niemieckim wydana, na język polski z łacińskiego przełożona przez
Marcina z Błażowa Błażowskiego, wydanie K.J. Turowskiego: Sanok 1857 (na podstawie wydania: Kraków 1611); pierwodruk: De
orgine et rebus gestis Polonorum libri XXX, Basilea 1555.
Kronika Bogufała i Godysława Paska, opracował W. A. Maciejowski, w:
Monumenta Poloniae Historica (Pomniki dziejowe Polski), wyd.
A. Bielowski, T. 2: Lwów 1872, s. 454–598.
Królodworski rękopis. Zbiór staroczeskich bohatyrskich i lirycznych
śpiewów odnalezionych i wydanych przez Wacława Hankę,
z czeskiego na polskie przez L. Siemieńskiego przełożonych, Kraków 1836.

�21

Krupiński F. Pijarzy w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4,
s. 528–547.
Krzywicki L. Ballada kurpiowska, „Wędrowiec” 1881, T. 10 (seria 3), nr 249.
Krzyżanowski W. Katedra płocka i jej biskupi, Płock 1877.
Księga ziemi czerskiej 1404–1425, wydał J. T. Lubomirski, Warszawa 1879.
Kurek wielkanocny, „Tygodnik Ilustrowany” 1883, T. I (seria IV), nr 12,
z ryciną Masłowskiego.
Kurier Lubelski pisze, „Czas” 1872, nr 98, w dziale „Kronika miejscowa
i zagraniczna”.
Kurp w: Słowniku języka polskiego S. Lindego, Warszawa 1808 roku, T. 1,
cz. II (G–L), s. 1190.
Kurp zob. Zagrzejewski A.
Kurpie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 20.
Kurpiński K. O pieśniach w ogólności, „Tygodnik Muzyczny” 1820, nr 11.
Lach Szyrma K. Anglia i Szkocja. Przypomnienie z podróży roku 1820–
1824, T. 1, Warszawa 1828.
Lach z Lachów zob. Zienkowicz L.J.
Lekarz Korespondencja Głosu Łomżyńskiego, „Głos. Tygodnik Literacko-Społeczno-Polityczny” R. II: 1887, nr 27 i 29.
Lelewel J. Narody na ziemiach sławiańskich przed powstaniem Polski,
Poznań 1853.
–
Rzut oka na dawność litewskich narodów i związki ich z Herulami, Wilno 1808.
–
Stare pieniądze w roku 1824 w czerwcu blisko Płocka w Trzebuniu, Warszawa 1826.
Linde S.B. Słownik języka polskiego, wyd. Ossolineum, T. 1: Lwów 1854,
s. 382; pierwodruk: Warszawa 1807.
Lipiński J. J. Piosnki ludu wielkopolskiego, Poznań 1842.
Lipiński K. Muzyka do pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego, Lwów
1833, zob. [Zaleski W.] Wacław z Oleska.
Lipiński T. Miasto Góra Kalwaria. Opis historyczny, „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 548–559.
–
Ułamki historyczne, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 266.
–
Wiadomość o Nowej Jerozolimie, miasteczku niegdyś pod Warszawą, ,,Biblioteka Warszawska” 1845, T. 4, s. 403–407.
Lipiński T. zob. też Baliński M. i Lipiński T.

�22

Liske F.K. Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876.
Liszt F. F. Chopin, Paris 1852; przekład polski M. Traczewska: F. Liszt, Fryderyk Chopin, Kraków 1960.
Lubomirski J.T. Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, obejmujący bulle papierów, przywileje królów polskich i książąt mazowieckich, tudzież nadania tak korporacyj jako i osób prywatnych, Warszawa 1863.
[Lubomirski J.T.] L. Trzy rozdziały z historii skarbowości w Polsce
(1507–1532) przez… , Kraków 1868,
Ludwik z Pokiewia zob. Jucewicz L.A.
Łasicki J. Mitologia Jana Łasickiego Polaka O bogach Żmudzinów i innych Sarmatów, przekład polski A. Rogalskiego, „Dziennik Wileński” 1823, T. 1, s. 248–255, 398–406 i T. 3, s. 308–314; pierwodruk:
Michalonis Lituani de moribus Tartarorum, Lituanorum et Moschorum, Basilea 1615.
Łazienki, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2, nr 43.
Łebiński W. O wojnach i rycerzach polskich. Studium starożytnicze,
„Ateneum” (Warszawa) 1885, T. 2, s. 243–271.
[Łuszczewska J.] Deotyma Krzyż i wojak, w: tejże Improwizacje i poezje,
T. 2, Warszawa 1858.
–
Potęga jałmużny. Legenda warszawska z XVII wieku, ,,Tygodnik
Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 328,`s. 9–11.
M. Kościół pierwotnie jezuicki, następnie pijarski, a obecnie ewangelicki
w Łomży, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 363.
M.O. i K.F. Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie z „Kalendarza Astronimiczno-Gospodarskiego na rok zwyczajny 1854” J. Jaworskiego,
Warszawa [1853], s. 104.
Maciejowski W.A. Mazurowie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 9, s. 67–69.
–
Legendy i pieśni ludu polskiego, „Biblioteka Warszawska” 1860,
T. 2, s. 434– 447.
–
Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku
1830, T. 1, Warszawa 1851.
–
Polska i Ruś aż do pierwszej połowy XVII wieku, T. 1–2: Petersburg–Warszawa 1842.
–
Roczniki i kroniki Polski przedlechickiej, Warszawa 1850.

�23

–

Słówko o dążności i duchu poezji polskiej XVI wieku, „Tygodnik
Literacki” 1840, T. 3, nr 30.
[Magnuszewski D.] Dominik M. Posiedzenie Bacciarellego malarza. Dokończenie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 50, s. 399.
Malczewski A. Maria, Warszawa 1825.
Marcin z Urzędowa Herbarz polski, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew
rozmaitych i innych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje,
Kraków 1595.
Martin K. Budownictwo wiejskie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 1, Warszawa 1873, s. 189–256.
Masovien w: Zedler J.H. Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller
Wissenschaften Bd. XIX, Leipzig 1739.
Matuszewski W. Sprostowanie opisu dóbr pojezuickich Kobełka z przyległościami, ,,Biblioteka Warszawska” 1853, T. 2, s. 576–577.
Mazury, ,Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 18, s. 139.
Mazury, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 7, Warszawa
1874, s. 394.
Miaskowski K. Mięspoust polski, w: Zbiór rytmów, wyd. A. Nowicka-Jeżowa, Warszawa 1995, s. 343, zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania
z roku 1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał
K. J. Turowski, Kraków 1861, s. 295; pierwodruk Zbioru rytmów:
Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.
–
Na schwał Mazurów, w: tegoż, Zbiór rytmów, wyd. A. Nowicka-Jeżowa, Warszawa 1995, s. 338–339, zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania z roku 1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał
K. J. Turowski, Kraków 1861, s. 290–291; pierwodruk Zbioru rytmów:
Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.
Mickiewicz A. Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem, Paryż 1834; toż: wstęp S. Pigoń, Wrocław 1994.
–
Panicz i dziewczyna w: tegoż, Dzieła, Wydanie Narodowe T. 1:
oprac. W. Borowy i L. Płoszowski, Warszawa 1948, s. 115–118.]
–
Powrót taty, w: Ballady i romanse, Wilno 1822.
Milewski K. Pamiątki historyczne krajowe, Warszawa 1848.
Mioduszewski M. M. Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd z melodyjami”,
Lipsk 1853.
–
Dodatek do „Śpiewnika kościelnego” z melodyjami, Kraków 1842.
–
Dodatek II i III do „Śpiewnika kościelnego” z melodyjami, Kraków
1853.

�24

–
–

Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843.
Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele
katolickim używane a dla wygody kościołów parafialnych zebrane, Kraków 1838.
Monumenta medii aevi diplomatica ius terrestre polonicum illustrantia,
opracował F.K. Piekosiński [i inni], T. 2: Kraków 1874.
Moraczewski J. Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej do piętnastego wieku
ułożonych, Poznań 1843.
[Moraczewski J.] J.M. Kogutek, w: J. Moraczewski [i inni] Starożytności
polskie, Poznań 1842, T. 1, s. 444.
Mosbach A. Bolesław Chrobry, Poznań 1871.
Muczkowski J. Początek biczowania się w Polsce, „Dwutygodnik Literacki“ 1844, nr 12, s. 355.
Na łąkach wsi Wilkanowa, „Kurier Codzienny” 1871, nr 129.
Na wczorajszej wiankowej przechadzce, „Kurier Warszawski”, 1834,
nr 166.
Narbutt T. Zwierciadło czarnoksięskie Twardowskiego. ,,Kolumb. Pamiętnik opisom podróży lądowych i morskich, nowszych odkryć
jeograficznych, wiadomościom statystycznym oraz z temi w styczności zostającym, poświęcony” R. 1: 1828, T. II, nr 9, s. 43–46.
Naruszewicz A. Historia narodu polskiego, T. 2–7 wyd. I: Warszawa 1780–
1796, T. 1 wyd. I pośmiertnie: Warszawa 1824; toż, wyd. K.J. Turowskiego, T. 1–6: Kraków 1859– 1860.
Nestroy J. zob. Gałganuch czyli trójka hultajska
Nie próżno to, „Kurier Warszawski” 1849, nr 311.
Niebieski płaszcz. Ostatni lirnik warszawski. Z rękopismu: „Domowe
wspomnienia i powiastki” Romana Zmorskiego, ,,Dziennik Warszawski” 1853, nr 210.
Niemcewicz J.U. Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze
z rękopismów, tudzież dzieł w różnych językach o Polszcze wydanych, oraz z listami oryginalnymi królów i znakomitych ludzi
w kraju naszym, Warszawa 1822; toż, wyd. nowe J.N. Bobrowicza,
T. 2: Warszawa 1822.
Niesiecki K. Herbarza polski… powiększony dodatkami z późniejszych
autorów, rękopisów, dowodów urzędowych, wyd. J.N. Bobrowicza,
T. 1–10, Lipsk 1839–1845.
Nil Na widnokręgu, „Prawda. Tygodnik Polityczny, Społeczny i Literacki”
R. IV: 1884, nr 21.

�25

Notatki historyczne o starostwach a mianowicie mławskich, „Biblioteka
Warszawska” 1856, T. 3, s. 185–190.
Nowalski S. Wigry, „Kalendarz Ludowy Redakcji Zorzy na rok 1871” [Warszawa 1870], s. 55–61.
Nowości warszawskie, „Kurier Warszawski” 1822, nr 272.
O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego,
,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 1 (luty), s. 249–255.
O torturach w Polsce (wyjątek z Pamiętników Kitowicza), ,,Przyjaciel
Ludu” R. 6: 1840, T. 2, nr 41, s. 326–328.
Obrzędy weselne ludu wiejskiego w guberni mińskiej, w powiecie Borysowskim, w parafii hajeńskiej, obserwowane w latach 1800, „Tygodnik Wileński” 1819, T. VII, nr 150, s. 1–18 i nr 152, s. 81–104.
Oczykowski R. Przechadzka po Łowiczu, Łowicz 1883.
Od wczoraj woda na Wiśle, „Kurier Codzienny” 1871, nr 94.
Odyniec A.E. Panicz i dziewczyna w: tegoż, Poezje, Wilno 1859, T. 2,
s. 295–300.
Okolski Sz. Orbis Polonus splendoribus coeli, T. 2 Kraków 1643.
Olszowski W. Od Myszyńca (Powiat Ostrołęcki). W maju 1870 roku, „Gazeta Rolnicza” R. X: 1870, nr 22, s. 217–219.
Onegdaj, w pierwsze święto Wielkiejnocy, „Kurier Warszawski” 1865, nr 87.
Onegdajsza maskarada „Korespondent” 1835 roku, nr 32 i 39.
Opis gospodarstwa cząstkowego w Małéj wsi (gub. Warszawska, pow.
Grójecki, gmina Belsk), własność Stanisława Sitarek, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2,
Warszawa 1874, s. 1103–1105.
Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Willanowie (gub. Warszawska, pow. Warszawski, gmina Willanów), własność Stanisława
Orzyńskiego, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek
z niem mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1105–1107.
Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Wołkunach, w: Encyklopedia
rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1046.
Opis gospodarstwa większego we wsi Zawrocie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2, Warszawa
1874, s. 963.
Oraczewski F. Pieśń, „Pamiętnik Warszawski” 1818, T. 12, nr 4, s. 222–225.
Orzelski Ś. Bezkrólewia ksiąg ośmioro czyli dzieje Polski od zgonu Zygmunta Augusta r. 1572 do r. 1576 Świętosława z Borzejowic…,

�26

przełożył, przypisami i życiorysem uzupełnił W. Spasowicz, T. 3:
Petersburg i Mohilew 1856.
Orzeszkowa E. Nad Niemnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1887, T. IX (seria
IV), nr 209–234 i T. X (seria IV), nr 235–261 (w odcinkach); toż:
Warszawa 1888.
Osiecki J. Rzut oka na przeszłość Kurpiów i o klęsce głodowej jaką dotknięci zostali, „Wiek” R. 9: 1881, nr 103, s. 3.
–
Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie
zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1885, T. 29, s. 121–148.
[Osipowicz A.] A. O. Korespondencja. Z guberni augustowskiej, „Gazeta
Polska” 1865, nr 65.
–
Podanie o Warze, „Athenaeum” (Wilno) R. 11: 1851, T. 2, s. 251–268.
Osipowicz A. Ruiny zamku w Dowspudzie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,
T. XI, nr 276.
–
Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864, T. X, nr 250–255.
–
Z Suwałk do Augustowa, „Tygodnik Ilustrowanym” 1863, T. VII,
nr 177–180.
Ostrzykowski B. Opis kościoła parafialnego we wsi Brańszczyku diecezji
płockiej, Pamiętnik Religijno-Moralny” 1856, T. 31, s. 635–648.
Ozie K. Droga do Polski i Prus Polskich w r. 1635 w: J. U. Niemcewicz
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze T. 3, Warszawa 1822, s. 186–237.
P. Korespondencja z okolic Ciechanowa, „Tygodnika Ilustrowanego”
1881, T. XII, (seria III) nr 299, w dziale „Kronika Tygodniowa”.
Palacky F. Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach, wyd.
niemieckie (Geschichte von Böhmen): Praga 1836; wyd. czeskie:
Praga 1848.
Panicz i dziewczyna zob. Mickiewicz A., Odyniec A.E.
Panu B. „Wędrowiec” 1881, T. 10 (seria III), nr 237, w dziale „Korespondencja od Redakcji”.
Paprocki B. Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, zebrane i wydane r. p. 1584, wyd. J.K. Turowski, Kraków 1858.
Park w Pilicy, ,,Kłosy” 1871,T. XII, nr 306, s. 295–297, z rycinami.
Pasek J. Ch. Pamiętniki… z czasów panowania Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, wydane z rękopisu przez E. Raczyńskiego, Poznań 1836.

�27

Pauli Ż. Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; toż: wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie J. Krzyżanowski, Wrocław 1973.
Philo vom Walde zob. Reinelt J.
Piasecki J. Kościół i klasztor księży Franciszkanów w Wyszogrodzie,
„Pamiętnik Religijno-Moralny” 1846, T. 11, s. 428–448.
Pieśni i tańce zabawam uczciwym gwoli z 1614 roku, toż w: Pieśni, tańce i padwany XVII wieku wydał T. Wierzbowski, Warszawa 1903,
seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–
XVIII wieku”, s. 5–32.
Piosenka Kurpiów, „Rocznik Leśniczy” R.2: Warszawa 1862, s. 319–320.
Plater S. Jeografia wschodniej części Europy przez wielorakie narody
słowiańskie zamieszkanych, Wrocław 1825.
Pleban S. Cokolwiek o pauperyzmie w kraju naszym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 189–205.
Podlasiak (A. P… łowicz) Podlasie ruskie, „Gazeta Warszawska” 1854, nr
242–246, 248–251, 253 i 255.
Pol W. Obrazy z życia i natury, seria II, T. 2, Kraków 1871.
Polen. Die Osterfeier in Warschau, „Magazin für Literatur des Auslandes”
T. 15: 1846, nr 72, s. 289–290.
[Połujański A.] Korespondencja Gazety Warszawskiej. Suwałki, 10 czerwca 1856 roku, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 168.
Połujański A. Odpowiedź na recenzję dzieła: Wędrówki po guberni augustowskiej w nr 273… zamieszczoną , „Gazeta Codzienna” 1859,
nr 281.
–
Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte,
Warszawa 1859.
Pomnik Zygmunta III w Warszawie, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2,
nr 39, s. 308–310.
Pora tarcia się ryb wiosną, „Kurier Warszawski” 1865, nr 93.
Pruski M. zob. Gloger Z.
Pruszakowa z Żochowskich S. Dwa dwory, „Biblioteka Warszawska” 1854,
T. 3, s. 70 i 313; toż: Warszawa 1855.
[Pruszakowa z Żochowskich S.] Jarosza Kilka słów o poezji mazowieckiego ludu przechowywanej w obrzędach, „Biblioteka Warszawska”
1854, T. 4, s. 366–381.
Pruszakowa z Żochowskich S. Powiśle. Powieść z drugiej połowy XVIII
wieku, ,,Biblioteka Warszawska” 1854, T. 4, s. 323–346, dokończenie: s. 409–440; toż: Warszawa 1855.

�28

–

Szopka, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok przestępny
1856” [Warszawa 1855], s. 35.
Przemysł płócienniczy w Polsce, „Gazeta Polska” 1865, nr 8.
Przezdziecki A. O dwóch stacjach krzemiennych w ziemiach polskich,
„Rocznik Towarzystwa Naukowego Krakowskiego” 1872, T. 43
(ogólnego zbioru), s. 158–160.
–
Osady przedhistoryczne na gruntach dawnego starostwa gulczewskiego pod Płockiem, w dobrach generała Bontemps, „Biblioteka Warszawska” 1871, T. 3, s. 102–103, w dziale „Do redakcji
Biblioteki Warszawskiej”.
Przyborowski J. Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu
Wisły, „Wiadomości Archeologiczne” 1873, T. 1, s. 39–96.
–
Wycieczki archeologiczne nad Świder, „Wiadomości Archeologiczne” 1874, T. 2, s. 25–53.
Przysłowia i przypowieści tyczące się Warszawy, „Gazeta Warszawska”
1860, nr 137.
R. zob. Wójcicki K.W.
Radoszkowski A.B. Kupalnocka czyli wigilia św. Jana u włościan nad
Narwią, „Muzeum Domowe” 1836, nr 25, s. 194–196.
–
Obrządek weselny u Kurpiów czyli Kurpików, „Muzeum Domowe” 1836, nr 8, s. 62–64 i nr 9, s. 67–69.
–
Zapusty u Kurpiów, „Magazyn Mód. Dziennik przyjemnych wiadomości” 1835, nr 8, s. 47.
Rasiński N. Wspomnienia historyczne z czasów Jana Sobieskiego i Augusta II, ,,Przyjaciel Ludu” R. 9: 1843, T. 2, nr 32, 34, 37, 41–44.
[Reinelt J.] Philo vom Walde Schlesien in Sage und Brauch, Berlin 1883.
[Rej M.] Ambroży Korczbok Rożek Krótka rozprawa między trzema osobami: panem, wójtem i plebanem…, Kraków 1543; zob. toż, opracował K. Górski i W. Taszycki, Dzieła wszystkie, T. 1, Wrocław 1953.
Rej M. Świętych słów a spraw Pańskich, które tu sprawował Pan a Zbawiciel nasz na tym świecie jako prawy Bóg, będąc w człowieczeństwie swoim, Kronika albo Postylla, polskim językiem a prostym
wykładem też dla prostaków krótce uczyniona, Kraków 1557; zob.
toż w: M. Rej Dzieła wszystkie, T. 4, opracował K. Górki i W. Kuraszkiewicz, Wrocław 1965.
–
Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako
we zwierciadle snadnie każdy swe sprawy oglądać może, wyd.
1: Kraków 1558; wydanie St. Ptaszyckiego, Petersburg-Warszawa

�29

1881–1888; zob. toż w: M. Rej Dzieła wszystkie, oprac. W. Kuraszkiewicz, red, J. Krzyżanowski, T. 7, Wrocław 1971.
Rej M. Żywot człowieka poczciwego, Kraków 1567–1568; zob. toż, opracował J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, BN I nr 152, s. 84.
Rewoliński T. Medale religijne odnoszące się do kościoła katolickiego we
wszystkich krajach dawnej Polski, Kraków 1887.
Rogawski K. Wiadomość o rozkopaniu mogiły w Siedliszczowicach, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 3, s. 1–43.
[Rolle A.J.] Antoni J. Dzieje szlachty okolicznej w owruckim powiecie,
„Biblioteka Warszawska” 1881, T. 2, s. 19–39, 183–200 i 352–367.
Romanowski J.N. Poszukiwania nad zakonem Dobrzyńców i nad stosunkiem pierwotnym Krzyżaków do Konrada Mazowieckiego,
„Biblioteka Warszawska” 1857, T. 3, s. 1–44 i 315–343.
–
Zakon Dobrzyńców aż do wdania się w układy z Krzyżakami,
„Biblioteka Warszawska” 1856, T. 1, s. 1–31.
Rozmaitości „Kurier Warszawski” 1827, nr 104.
Rusiecki K.R. Małe tajemnice Warszawy, Warszawa 1844.
Rysiński Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum.
Centuriae decem et octo, Lubcz 1618.
Rzeczniowski L. Dawna i teraźniejsza Łomża, Warszawa 1861.
–
Łomża w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 17, Warszawa 1864, s. 613–622.
–
Opis kościoła farnego pod wezwaniem świętego Michała w Łomży, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1861, T. 8, s. 255–271.
Rzucić kwiatek, „Kurier Codzienny” 1871, nr 138.
Sarnicki A. Descriptio veteris et nova Poloniae cum divisione eiusdem
veteri et nova, Warszawa 1585.
Schultz T. Polska w roku 1793, w: Biblioteka pamiętników i podróży
po dawnej Polsce, wyd. J. I. Kraszewski, Drezno 1870, s. 35–74
i 127–333.
Seweryn z Wyszkowa Obelisk z herbem Wazów w Wyszkowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 347.
Siarczyński F. Obraz wieku za panowania Zygmunta III, cz. II, Lwów 1828.
Siarkowski W. Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc opublikowanego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1878,
T. 2, s. 209–259; 1879, T. 3, s. 3–61; 1880, T. 4, s. 83–184.
Siemieński L. Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845.

�30

Sikorski J. Jasełka, ,,Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” R. 1: 1862, nr 2–15.
Sikrański A. Colloqvium charitativvm abo rozmowa braterska Polaka
reformata z Mazurem starym katholikiem o pewnych rzeczach
w wierze, Kraków 1652.
Skarga P. Żywoty świętych pańskich narodu polskiego, Sanok 1855; pierwodruk: Kraków 1579.
Skimborowicz H. zob. Willanów. Album widoków i pamiątek
Słowniczek spod Zakroczymia (wieś Pieścidła), „Wisła”1887, T. 1, s. 317–
–320.
Smoleński M. Cztery kościoły w ziemi dobrzyńskiej, Lwów 1869.
–
Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, Warszawa 1885.
Sobieszczański F. M. Drobin w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 7, Warszawa 1861, s. 407–408.
–
Instytut oftalmiczny w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,
T. XI, nr 282, s. 60–62, z ryciną.
–
Kaplica Loretańska na Pradze, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1863,
T. VIII, nr 197, s. 263–264.
–
Kleczków w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 14,
Warszawa 1863, s. 757–758.
–
Kopce zwane grodziskami w Królestwie Polskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 363.
–
Kościół parafialny w Łukowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1868,
T. I (seria II), nr 17, z ryciną Żabińskiego.
–
Kościół św. Jana w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,
T. XI, nr 285, s. 88–90; nr 286, s. 103–104, z ryciną Kozarskiego.
–
Krasne w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16, Warszwa 1864, s. 4–7.
–
Liw w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 17, Warszawa 1864, s. 222.
–
Miasto Grójec, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV, nr 381.
–
Nagrobek Andrzeja Krasińskiego w Krasnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1861 T. III, nr 72, z ryciną J. Lewickiego.
–
Ogród Botaniczny w Warszawie, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1869,
T. IV (seria II), nr 96, s. 211–214; nr 97, s. 223–227, z rycinami W.
Gersona.
–
Opowiadanie o Warszawie, jej przeszłości i pamiątkach miasta,
,,Biblioteka Warszawska” 1872, T. 3, s. 239–253 i T. 4, s. 11–23.

�31

–
–

Pałac w Patrykozach, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 377.
Pułtusk w: Encyklopedia powszecha S. Orgelbranda, T. 21, Warszawa 1865, s. 781–784.
–
Ratusz w Pułtusku, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 297,
z ryciną Polkowskiego.
–
Sfragistyka polska w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda,
T. 23, Warszawa 1866, s. 360–367.
–
Siedlce w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 401.
–
Sieluń w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 418–419.
–
Sierpc w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 441–443.
–
Skąd powstał w Warszawie zwyczaj udawania się do Bielan na
drugi dzień Zielonych Świątek?, „Kalendarz Rodzinny na rok zwyczajny 1871”, Warszawa 1870 (drukarnia J. Jaworskiego), s. 51–52.
[Sobieszczański F.M. ?] Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od Bożego Narodzenia, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV,
nr 384, s. 51.
[Sobieszczański F.M] F.M.S. Warszawa, w: Encyklopedia powszechna
S. Orgelbranda, T. 26, Warszawa 1867, s. 416–507.
–
Sobieszczański F.M. Wiadomości historyczne o sztukach pięknych
w dawnej Polsce, T. 1, Warszawa 1847.
–
Wiadomość historyczna o zgromadzeniach rzemieślniczych,
czyli cechach, „Kalendarz Warszawski Popularno–Naukowy na
rok 1861” J. Ungra, Warszawa [1860] s. 55–62.
–
Wizna w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 27, Warszawa 1867, s. 326–
328.
–
Wyszków w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 28,
Warszawa 1868, s. 96–98.
–
Z biegiem Wilii, od Werek do Zakretu, ,,Wędrowiec” 1880, nr 189,
s. 102.
–
Zamek w Liwie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 379, z ryciną Kozerskiego.
–
Zwaliska zamku czerskiego, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 2, z ryciną Kozarskiego.
Sobutka. Duma narodowa, „Pszczółka Krakowska”, 1820, T. 3, nr 53.
Sowiński W. A. Chants polonais nationaux et populaires avec accomp.
de piano ou harpe, Paryż 1830.

�32

Stanisław August, „Kurier Warszawski” 1828, nr 238.
Starodawne przysłowia dla ochronek, Poznań 1863.
Starowolski Sz. Polonia, nunc denuo recognista et aucta, Gdańsk 1652,
pierwodruk: Kolonia 1632.
–
Polonia sive status regni Poloniae descriptio, Kolonia 1632; zob.
Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, z języka łacińskiego przełożył, wstępem i komentarzami opatrzył A. Piskadło,
Kraków 1976.
[Starowolski Sz.] Rozmowa żołnierza z plebanem o stacyą, teraz nowo
przedrukowana (razem z Prywat Polską kieruje), Kraków 1624; toż
O stacji. Żołnierz z teologiem i prywat. (1624), w: Historia literatury polskiej, wyd. M. Wiszniewski, T. 7: Kraków 1845, s. 161–162.
Starożytności Warszawskie (od T. 3: Starożytności Warszawy). Dzieło
zbiorowo–zeszytowe, red A. Wejnert, T. 1–6, Warszawa 1848–1858.
Staszic S. Uwagi nad dziewięciu księgami, w: tegoż Dzieła, T. 7, Warszawa 1819.
Statuta mazoviae, w: Jus polonicum, wydał J. W. Bandtkie-Stężyński,
Warszawa 1831, s. 365–472.
Stępowski W. Z Podlasia, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28, s. 2–4.
Stryjkowski M. Która przedtem nigdy światła nie widziała, kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, wydanie I: Królewiec
1582, zob. wyd. nowe M. Malinowskiego Kronika polska, litewska,
żmudzka i wszystkiej Rusi, Warszawa 1846.
Symfonie anielskie, abo kolenda, mieszkańcom ziemskim od muzyki
niebieskiej wdzięcznym okrzykiem na dzień Narodzenia Pańskiego zaśpiewane, z przedmową J. Żabczyca, Kraków 1630 i 1642
oraz toż przedmową Jana Karola Dachnowskiego, Kraków 1631;
zob. Symfonie anielskie albo kolęda mieszkańcom ziemskim…
usłyszane Roku Pańskiego 1630 Jana Żabczyca wydał A. Karpiński, Warszawa 1998 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich”) i Symfonie
anielskie… Jana Dachnowskiego, wyd. A. Brodnickiego, Kraków
1913 (wyd. Akademii Umiejętności w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”).
Synoradzki M. Z Bieżunia XXXV. Przyczynek do monografii, „Korespondent Płocki” 1884, nr 72.
Sz. Bielany, „Dziennik Warszawski“ R. 1: 1851, nr 68–70.
Szafarzyk P.J. Starożytności słowiańskie, w tłumaczeniu H. N. Bońkowskiego, T. 1–2, Poznań 1844 (oryginał czeski w zeszytach: 1836–1837).
Szajnocha K. Lechicki początek Polski. Szkic historyczny, Lwów 1858.

�33

Szczygielski S. Tinecia sev Historia Monasterii Tinecensis. Ordinis
S. Benedicti Primariae Inter Polonica Caenobia venerationis, Kraków 1668.
Szelewski A. Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym opisem, „Pamiętnik Religijno- Moralny“ 1851, T. 20, s. 1–31,
93–125 i 191–216.
Szeliga W. Poborzanie. Korespondencja Gazety Warszawskiej z Płocka,
„Gazeta Warszawska” 1857, nr 197 i 198.
Szulc D. O znaczeniu Prus dawnych, Warszawa 1846.
Szymanowski W. Fabryka szkła i kryształów zwana Czechy, we wsi
Trąbkach, w powiecie garwolińskim, gubernii siedleckiej, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 20, s. 234–236.
–
Szopka, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1860, T. I, nr 15, s. 115–116.
Świeżawski E. Recenzji książki Krzyżanowskiego pt. „Katedra płocka
i jej biskupi”, „Biblioteka Warszawska” 1877, T. 3, s. 454–462.
[Świeżawski E.] E.S. Mazowsze w: Słownik geograficznym Królestwa
Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, T. VI, Warszawa 1885, s.
188–205.
Święcicki J. Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa 1634; zob.
Topograficzny opis Mazowsza, z języka łacińskiego przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik Kłosów”
R. 1: 1877 (T. 2) s. 82–123.
Święcone u J.O. Księcia Radziwiłla. Sierotki (wyjątek z rękopisu), „Tygodnik Literacki” 1840, nr 15 i 16.
Święto zjawienia Pańskiego albo Trzech Króli, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1843, T. 4, z. 1, s. 13.
Tereschenko A. Byt russkogo naroda, Sankt Petersburg, T. 2, 1848.
Thietmar Chronici Ditmari Episcopi Mersepurgii, Francofurti ad Moenum
1580); toż: J.A. Wagner Dithmari episcopi Merseburgensis chronicon, Norymberga 1807.
Twardowski K. Bylica Świętojańska, Lwów 1630; zob. Januszowski Z.
Tykiel B. Kilka uwag historyczno-statystycznych o guberni augustowskiej, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 162–174.
Tyrawski J. Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, „Gazeta Warszawska” 1867, nr 68–69.

�34

Udziela S. Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy,
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1886, T. X, s. 75–156.
Ulanowska S. Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukowcu (mazowieckim), ,,Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884,
T. VIII, s. 247–323.
–
Pisanki czyli kraszanki wielkanocne zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1884, T. 3 (seria IV), nr 68.
–
Z ziemi czerskiej zamieszczonego w „Czasie” 1884, nr 170–175.
Uroczystość Bożego Narodzenia, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844,
T. 7, z. 6, s. 530.
Utrzymywał niedawno jeden z mieszkańców Warszawy, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 112–114.
Vossberg F.A. Siegel der Stadt Warschau, „Zeitschrift für Münz-, SiegelUnd Wappenkunde” (wyd. B. Koehnego) 1843, s. 382–385 i tabl. XII.
W dniu 1 czerwca w Grochowie pod Warszawą, „Kurier Codzienny”
1871, nr 123.
W pobliskich Dzierżenina dobrach, „Kurier Codzienny” 1871, nr 139, s. 4.
W.G. Konstrukcja budowli wiejskich, Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niém mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1107–1108.
W.K. zob. Korołyński W.
Wacław D. Wspomnienia z podróży po kraju odbytej przez uczniów
Instytutu Agronomicznego w Marymoncie pod przewodnictwem
Wojciecha Jastrzębowskiego w czasie wakacji tj. w miesiącu
lipcu i sierpniu, ,,Biblioteka Warszawska” 1849, T. 1, s. 221–257
i s. 441–476.
Wacława z Oleska zob. Zaleski W.
Waga A. Królikarnia z podania ustnego, ,,Biblioteka Warszawska” 1852,
T. 1, s. 510–523.
–
O bursztynie i z czego on powstał, „Biblioteka Warszawska” 1845,
T. 2, s. 66–89 i dodatek s. 205–207.
–
O turach i żubrach z okoliczności znalezienia niedawno czaszki wołu kopalnianego w Pruszkowie w Płockiem, „Biblioteka
Warszawska” 1843, T. 3, s. 133–144.
Warszawa w: Encyklopedia ogólnej wiedzy ludzkiej wydawanej, nakładem J. Ungra, T. 12, Warszawa 1877, s. 109.
[Wawrowski F. ?] Piosnki ludu wielkopolskiego, „Przyjaciel Ludu”, R. 13:
1846 T. 1 nr 25 s. 200.

�35

Wczoraj jako w środę popielcową, „Kurier Codzienny” 1869, nr 32.
Wejnert A. Obchód uroczystości Bożego Ciała w Warszawie w XVII
i XVIII wieku, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 567.
–
zob. Starożytności Warszawskie
Wiadomość historyczna o warszawskim instytucie głuchoniemych,
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1841, T. 1, s. 243–255, s. 335–349
i s. 489–503.
Wiadomość historyczno–statystyczna o miastach Góra Kalwaria
i Czersk, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 194–198, nr 200–202, nr 207–
–211 i nr 213–215.
Wiadomość o kościołach w Liwie, Pniewniku, w Wierzbnie w Ziemi
Liwskiej, Xięstwie Mazowieckim położonych, „Pamiętnik Sandomierski” 1829, T. 1, s. 371–378.
Wiadomość pewna o obrazie Najświę[tszej] Maryji Panny w Ziemi Dobrzyńskiej, w kościele XX. Bernardynów od kilku wieków łaskami wsławionej, wyd. 3: Warszawa 1813.
Wianeczek majowy na cześć Najświętszej i Najczystszej Pannie Niepokalanie Poczętej Maryi, Warszawa 1855; toż: Warszawa 1886.
Wianek krzyżowy na cześć Najsłodszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Maryi, Warszawa 1855.
Wianki, „Dziennik Warszawski” 1852, nr 164.
Wianki, „Gazeta Polska” 1888, nr 141, s. 2, tam w dziale „Z miasta”.
Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku, „Kalendarz Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra na rok 1860,
[Warszawa 1859], s. 61–67.
Wieczór nader pogodny, „Kurier Warszawski” 1837, nr 164.
Wielki Tydzień, „Gazeta Polska“ 1865, nr 83.
Wielki Tydzień, „Pamiętnik Religijno-Moralny“ 1847, T. 12, s. 330.
Wieniarski A. Liw. Szkic historyczny, ,,Księga Świata” 1857, cz. I, s. 187.
[Wieniarski A.] Grzegorz Kostrzewa, Płock i Płoczanie. Kilka szkiców
z krótkiego tam pobytu, „Gazeta Codzienna” 1854, nr 239–240
i nr 249–250.
Wieś Budzieszyn albo Zbudeszyno w Ziemi Drohickiej „Pamiętnik Sandomierski” 1829, T. 1, s. 364–368.
Większa połowa panien na wydaniu, „Kurier Warszawski” 1843, nr 163.
Willanów. Album widoków i pamiątek oraz kopie z obrazów Galerii
Willanowskiej z dodaniem opisów skreślonych przez H. Skimborowicza i W. Gersona, nakładem S. Orgelbranda i Synów, Warszawa 1877.

�36

Wiszniewski M. Historia literatury polskiej, T. I, Warszawa 1840.
Wiślicki A. Wędrowna ludność za zarobkiem w Królestwie Polskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 293, z ryciną Kossaka Bandochy
wjeżdżający do wsi.
Włościanie wilanowscy, „Gazeta Warszawska” 1871, nr 164.
Wojciechowski T. Chrobacya. Rozbiór starożytności słowiańskich, T. 1,
Kraków 1873.
[Wojewódzki J.] J.W. Korespondencja… . Sejny „Gazeta Warszawska” 1857
nr 205 i 206.
–
Korespondencja…. Suwałki, w grudniu 1856 roku, „Gazeta Warszawska” 1857, nr 50 i 52.
Wolski L. Jeziora w Królestwie Polskiem, ,,Biblioteka Warszawska” 1851,
T. 1, s. 46–84.
–
Rys hydrografii Królestwa Polskiego z wiadomością o spławach,
„Biblioteka Warszawska” 1849, T. 2, s. 221–280.
Worbs J.G. Archiv für die Geschichte Schlesiens der Lausitz und zum
Theil von Meissen, Leipzig-Sorgau 1798, s. 69–86.
Wójcicki K.W. Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 1–3, Warszawa 1855–1858.
[Wójcicki K.W.] K. Wł. W. Cygani w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 6, Warszawa 1861, s. 35–47.
–
Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego, „Tygodnik Ilustrowany”
1864, T. IX, nr 248.
Wójcicki K. W. Kalendarz zwyczajowy Antoniego Zaleskiego, „Kłosy”
1868, T. VI, nr 135.
–
Kurpie w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16, Warszawa 1864, s. 502.
–
Kurpie. Powieść historyczna, Lwów 1856.
[Wójcicki K. W.] R. Mechanik wioskowy, „Kłosy” 1871, T. XII, nr 312.
Wójcicki K.W. Nowy Rok, „Kłosy” 1866, T. II, nr 27.
–
Ostatni kulig staropolski, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 84.
–
Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu, z dołączeniem odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowackich,
Warszawa 1836, T. 1 i 2; toż wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś,
posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Warszawa 1976.
–
Procesya Bożego Ciała, „Kłosy” 1870, T. X, nr 260, z ryciną.
–
Przedmowa do K. Niszczyckiego „Prawa bartne bartnikom należące”, T. 4, Warszawa 1854 („ Biblioteka starożytnych pisarzy polskich”).

�37

–

Przejażdżka chwilowa w Mazowszu, „Album literackie” 1848,
T. 1, s. 201–213 i s. 351–364
–
Przysłowia narodowe z wyjaśnieniem źrzódła początku oraz
sposobu ich użycia, okazujące charakter, zwyczaje i obyczaje,
przesądy starożytności i wspomnienia ojczyste, T. 2, Warszawa
1830.
–
Społeczność Warszawy w początkach naszego stulecia, Warszawa 1877.
–
Stare gawędy i obrazy, T. 2 i 3, Warszawa 1840.
–
Stare miasto w Warszawie, ,,Magazyn Powszechny” R. 4: 1837,
nr 6, s. 42–46.
–
Warszawa i jej społeczność, Warszawa 1875.
–
Wielki Czwartek, „Tygodnik Ilustrowany“ 1860, T. 1, nr 28.
[Wójcicki K.W.] R. Wspomnienia z wędrówek po kraju w 1842 roku. Urywek pierwszy. Raszyn, ,,Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 8, s. 58–59.
Wójcicki K. W. Zarysy domowe, T. 3, Warszawa 1842.
–
Z dawnych dziejów i wspomnień naszego stulecia, Kraków 1875.
Wybrzeża, okna i balkony domów nadwiślańskich, „Kurier Warszawski” 1840, nr 164.
Wyjrzyj tylko ze zmierzchem na ulicę, „Kurier Warszawski“ 1848, nr 18.
Wypis z [Jean de Laboureur’a] podróży pani de Guébriant, posłowej
nadzwyczajnej do Polski, za Władysława IV, w przekładzie Stanisława Potockiego, w: J. U. Niemcewicz, Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4, Warszawa 1822, s. 23, tytuł
oryginalny publikacji Laboureura: Relation du voyage de la Royne
de Pologne et du retour de Madame la Mareschalle de Guebriant,
Ambassadrice Extraordinaire, &amp; Sur-Intendante de sa conduitte,
Paris 647.
Wyrwicz K. Geografia powszechna czasów teraźniejszych albo opisanie krótkie krajów całego świata, Warszawa 1770 (wydanie nast.
1773).
Z literatury, „Kurier Warszawski” R. 70: 1890, nr 121, s. 3.
Z Mławskiego, „Czas” 1872, nr 17, w dziale Korespondencja „Czasu”
(w części Królestwo Polskie).
Z Paryża, „Gazecie Polska” 1888, nr 156, s. 1–2.
Z pośród konsensowych impressarjów szopek, „Kurier Warszawski” 1869,
nr 17.
Z Wierzbicka, „Gazeta Polska” 1887, nr 245.

�38

[Zagrzejewski A.] Kurp Bursztyn w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 1, Warszawa 1873, s. 310–316.
Zakrzewski A. Z Puszczy Zielonej. Materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1, s. 73–78 i s. 149–156.
Zaleski A. Sobótka (z natury) zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10,
nr 260.
Zaleski W. [Wacław z Oleska] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego,
z muzyką instrumentowaną przez K. Lipińskiego, Lwów 1833.
Załuski A. Ch. Epistolarum historico–familiarum, T. 3: Gesta in Polonia
Totius Decenni, Brunsbergae 1701.
Zamarski R. zob. Zmorski R.
Zamek czerski w r. 1820, „Tygodnik Ilustrowany” 1864, T. V, nr 231,
w dziale „Rozmaitości”.
Zbiór siana w okolicach Warszawy, ,,Kłosy” 1871, T. XII, nr 307, s. 307,
z ryciną.
Zedler J.H. Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften
und Künste, Halle und Lepzig, 1731–1754.
Zejszner L. Kopalnie bursztynu w Królestwie Polskim, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3, s. 419–421.
Zielone Świątki, „Kłosy” 1875, T. XX, nr 516.
Zienkiewicz R. O uroczyskach i zwyczajach ludu pińskiego oraz o charakterze jego pieśni, Warszawa 1853.
Zienkowicz L. Le costumes du peuple polonais, suivis d’une description
exacte de ses moeurs, de ses usages et de ses habitudes, Paris,
Strasburg et Leipzig 1838–1841. Wyd. polskie: Lud polski albo dokładne opisanie zwyczajów, obyczajów i ubiorów jego, Strasburg
1842 (40 litogr.).
[Zienkowicz L.] Lach z Lachów Szlachcic hołota. Obrazek obyczajowy
z pierwszej ćwiartki wieku dziewiętnastego, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 79–82.
Złodziej leśny, „Biesiada literacka” 1886, T. XXII, nr 43, z ryciną.
[Zmorski R.] R. Zamarski Podania i baśni ludu w Mazowszu, Wrocław 1852.
Zwaliska zamku w Ciechanowie nad Ładynią, „Przyjaciel Ludu” R. 14:
1847, nr 21.
Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po J. Lipińskim, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. 8,
s. 62–114.
Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 44–77.

�39

Żabczyc J. zob. Symfonie anielskie
Żale Matki Boskiej pod Krzyżem w: S. Vrtel-Wierczyński Wybór tekstów staropolskich, Warszawa 1863, s. 180.
Żegluga parowa na rzekach spławnych Królestwa Polskiego, „Kalendarz
czyli Rocznik na rok zwyczajny 1854” St. Strąbskiego, [Warszawa
1853], s. 83–86.
W. Żukowski Świetlana w: Nowy parnas polski zawierający poezje Adama Mickiewicza, Edwarda Odyńca…, Poznań 1832, s. 9–11.

��INDEKS GEOGRAFICZNY1
Abrahama Góra, wzgórze 27 – 24
Adamowice, pow. Błonie 24 – 266,
271, 80/II – 55, 62
Adamów, pow. Łuków 26 – VII, 15,
337, 80/II – 212
Akwizgran, Niemcy 27 – 10
Aleksandria, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Aleksandrów, pow. Grójec 24 – 204,
217
Aleksandrów, zespół pałacowo-parkowy pow. Siedlce 26 – 9
Aleksota, pow. Mariampol 42 – 197
Alpy, góry 26 – 77
Altana Czarnieckiego, wyspa 28 –
329
Amełus zob. Emaus
Andrzejów, Andrzejewo, pow. Ostrów
Mazowiecka 24 – 5, 27 – 27, 277,
281, 322, 349, 42 – 28, 65, 122,
80/II – 367, 386
Angerburg zob. Węgobork
Anglia 24 – 328, 331, 332, 336, 337,
27 – 395, 28 – 342, 351, 363, 42
– 778, 80/II – 457
Antakalnis, dziś dzielnica Wilna, Litwa 41 – 291

Antokole2 41 – 290, 291
Antonia, Antonia Puszczańska, pow.
Ostrołęka 27 – 50, 57, 42 – 639
Antonie, pow. Ostrołęka 27 – 28
Antoniego Św. Góra, wzgórze 27 – 6
Arciechów, pow. Radzymin 26 –
107, 248, 345, 27 – 310
Arciszewo, pow. Płock 27 – 14, 344
Arkadya, Arkadia, niegdyś Łupia,
pow. Łowicz 24 – 4, 30, 31, 42
– 753, 761, 80/II – 15, 80/III – 13
augustowska gubernia 27 – 66, 79,
97, 146, 149, 223, 389, 28 – 4, 7, 8,
13, 23, 27, 33, 39, 50, 55, 61, 113, 123,
208, 230, 335, 337, 339, 41 – IX, X,
42 – 3, 202, 207, 344, 755, 767, 771,
772, 774, 778, 80/I – XXXIX, LXX,
LXXII, 80/II – 325, 335, 337, 338,
341, 346, 356, 396, 400, 401, 402,
403, 404, 407, 410, 412, 417, 422,
455, 80/III – 7, 26, 27, 33
augustowska ziemia 42 – 594
Augustowski Kanał 27 – 13, 33, 42
– 198, 763, 80/I – XXX,
augustowski obwód 28 – 9, 14, 24
augustowski powiat 28 – 9, 18, 23,
44, 41 – XXXI, 42 – 187, 189, 204

1
Indeks zawiera nazwy geograficzne występujące w tomach 24-28 i 80/I-80/III Dzieł
Kolberga. Włączono tu także nazwy występujące w tomach 41 i 42, uwzględnione w indeksie
zamieszczonym w tomie 42, w którym jednak przynależność administracyjną podano za podziałami obowiązującymi w okresie wydania tych woluminów, tj. w końcu lat 60. XX wieku.
Obecnie poprawne brzmienie nazw i przynależność administracyjną miejscowości podano
według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego, T. I-XV Warszawa 1880-1902.
2
Miejscowość wymieniona w pieśni, nie wiadomo czy chodzi o dzielnicę Wilna czy np.
wieś w pow. trockim.

�42

Augustowskie 24 – 322, 28 – 13,
41 – XV, XVII, XIX, XX, XXVIII,
XXIX, XXXI, XXXIV, LII–LVII,
LIX, LXI, LXIII–LXVII, 42 –
185–187, 190, 192, 196, 198, 203,
ryc. po s. 208, 226, 286, 291,
313, 315, 318, 326, 332–335, 338,
355, 357, 367, 395, 408, 450, 468,
594, 600, 602, 610, 614, 80/I –
VIII, XIII, XV, XX, XXVIII, XLV,
XLVI, XLVII, XLVIII, XLIX, L,
LX, LXIV, 80/II – 403
Augustowskie Jezioro = Sajno? 42
– 193
Augustowskie Pojezierze 42 – 793
augustowskie województwo 28 –
13, 80/I – XIII
Augustów 27 – 384, 28 – VIII, 7, 13,
25, 26, 34, 35, 39, 44, 49, 53-55,
57, 65, 83, 90, 91, 100, 209, 218,
220, 221, 236, 238, 239, 243,
245, 250–252, 254, 255, 260,
261, 265, 269–271, 273, 274,
276, 277, 279, 283, 284, 287,
288, 291, 292, 295, 299, 300,
303-306, 312, 314, 318, 321, 41
– X, XI, XV, XIX, XXV, XXVIII,
XXX, XLVIII, 263, 42 – 208, 211,
215–218, 220, 227, 229, 232,
236, 237, 241, 242, 247–250,
257, 263, 265, 266, 269, 276, 280,
282, 283, 288, ryc. po s. 288, ryc.
przed s. 289, 292–302, 304, 305,
307, 309, 324, 413, 552, 574,
627, 648, 649, 651, 652, 762, 771,
80/I – VIII, X, XV, XVI, XVIII,
XXVIII, XXXV, XXXIX, XLVIII,
LI, LXI, LXIV, LXX, 69, 83, 109,
200, 80/II – 403, 412, 421, 423,
428, 430, 431, 433, 438, 439,
441, 444, 451, 453, 80/III – 26
Austria 27 – 55, 390, 28 – 330
austriacki zabór – 80/I – XII

Baba, pow. Kolno 42 – 637
Babice, pow.Warszawa 24 – 221,
224, 25 – 30, 81, 99, 102, 104,
111, 122, 245, 41 – XVI, 187, 188,
204, 228, 260, 80/II – 46, 75, 85,
117, 118, 125, 193
Babin = Babino, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 330–332
Bacze Mokre, pow. Łomża 28 – 5
Bacze Suche, pow. Łomża 28 – 5
Baczki, pow. Węgrów 26 – 363
Bagna, zarośla 42 – 645
Bakałarzewo, Bakalerzewo, błędnie
Baskałarzewo, pow. Suwałki 28
– 8, 17, 33, 39, 256
Balin, pow. Rypin 41 – 18
Balinka, pow. Augustów 42 – 189
Bałtyk, Bałtyckie Morze 27 – 134,
28 – 342, 42 – 388
Banat 28 – 357
Bandysie, Bandosie, pow. Ostrołęka
27 – 50, 66, 42 – 640
Barcice, pow. Grójec 24 – 27
Barcząca, pow. Mińsk Mazowiecki
26 – 6, 41 – 413, 414, 80/II – 211
Bargłowo = Bargłów, pow. Augustów 28 – 237, 300
Barmen (dziś dzielnica Wuppertalu), Niemcy 42 – 589
Baskałarzewo zob. Bakałarzewo
Bawaria 24 – 340, 341, 27 – 79
Bazylea 80/II – 415
Bączki, pow. Kolno 27 – 59, 98, 241,
41 – XIX, XXXV, 42 – 131, 637
Bądków, Bątków, pow. Grójec 24 –
25
Belgia 24 – 162
Belsk, pow. Grójec 24 – 64, 80/II –
21, 80/III – 25
Bełchów, pow. Łowicz 25 – 232
bełska ziemia 24 – 3, 304
bełskie województwo 28 – 140
Bereza, pow. Prużana? 24 – 342
Berezyna, dopływ Niemna 28 – 159

�43

Berezyna, dopływ Dniepru 80/I –
XXIX
Besznica1, karczma 41 – 9
Betlejem, Betleem, starożytna Palestyna 24 – 88, 99, 100, 102, 106,
26 – 58–61, 27 – 111–118, 120,
122, 28 – 65, 67, 72, 80/I – 7 nlb.,
8
Będków, Bentków, pow. Brzeziny
24 – 33, 41 – LXIII, 171
Bialiki, pow. Szczuczyn 27 – VII
bialska ziemia 28 – VII
bialski obwód 42 – 209
bialski powiat 41 – XXXII, 42 – 788,
80/I – LVII, LXXVI
Biała, dopływ Orlanki 28 – 10, 11,
356
Biała = Białe, pow. Gostynin 41 –
326, 408
Biała Góra = Białogórne?, pow.
Skierniewice 25 – 214
Biała Hańcza, dopływ Niemna 28
– 14
Biała Podlaska, Biała 26 – 38, 209,
42 – 786, 80/I – LXXVI
Biała Puszcza, puszcza 27 – IX, 28
– 5, 42 – 786, 789, 797, 789, 795
Biała Rawska, Biała pow. Rawa 24
– 4, 31, 121, 168, 208, 25 – 1, 8,
23, 45, 92, 119, 134, 138, 142,
143, 148, 160, 213–217, 221, 252,
41 – XVI
Biała Ruś zob. Białoruś
Biała Wieś, Białawieś, pow. Skierniewice 25 – 141, 214, 41 – 306,
364, 80/II – 131, 166, 170
Biała Woda, pow. Suwałki 28 – 16,
38, 42 – ryc. po s. 208, 80/II –
401
Białaszewo, Białoszewo, pow.
Szczuczyn 28 – 23, 237
Białe, jezioro 28 – 13
1

Białebłoto = Białe Błota, pow. Ostrów
Mazowiecka 27 – 26, 45, 80/I –
3nlb.
Białebłoto, Białoglina, łąka 42 – 645
Białka, dopływ Rawki 24 – 31
Białkowo, pow. Rypin 27 – 34
Białobiel, pow. Ostrołęka 27 – 28,
42 – 640
Białobrzegi, pow. Augustów 28 – 13
Białobrzegi, pow. Radom 25 – 250,
80/II – 88, 112
Białoglina zob. Białebłoto
Białogórne, pow. Skierniewice (zob.
też Biała.Góra) 24 – 270, 25 –
143, 153, 213, 214, 252, 41 – 300,
306, 310, 325, 326, 333, 335, 338,
339, 341, 344, 352, 355, 356, 364,
382, 383, 386, 393, 401, 80/II –
56, 131, 166, 167, 168, 169, 170,
171, 172, 173, 174, 183, 198
Białołęka, pow. Warszawa 24 – 17,
26 – 54, 243, 363, 364
Białorogi, las 28 – 16
Białoruś, Biała Ruś 24 – 316, 25 –
30, 28 – 133, 235, 347, 357, 359,
41 – XXVI, XXX, 80/I – XXXVI
białostocki obwód, białostocka obłost 28 – 11, 41, 85, 344–346
białostocki okręg 42 – 198
białostocki powiat 28 – 40, 329, 344
Białostockie, Białostocczyzna 28 –
11, 132, 133, 136, 141, 142, 165,
172, 41 – XVII, 80/I – XV
białostockie starostwo 28 – 369
białostockie województwo 42 –
205, 788
Białoszewo zob. Białaszewo
Białowierzyn, błędnie Białowiczyn,
pow. Lipno 41 – 10
Białowieska Puszcza, puszcza 27 –
384, 28 – 10, 133, 138, 139, 143,
163, 169, 176, 182, 355, 356, 359,

Chodzi o karczmę w osadzie Beśnica w pow. brodnickim

�44

41 – XVI, 42 – 187, 198–201,
205, 208, 762, 773
Białowieża, Biała Wieża, pow. Prużana 28 – 10, 61, 42 – 198–201,
754, 755, 795
Białusny Lasek, bór 27 – 29
Biełuszny Lasek = Białusny Lasek,
pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640
Białystok 28 – 11, 25, 27, 37, 38,
54, 127, 138, 151, 154, 160, 274,
311, 330, 348, 355, 356, 42 – 221,
ryc. przed s. 241, 258, 268, 284,
80/I – VIII, X, XVII, XVIII, LXIV,
LXXII, 80/II – 438
Biebrza, Bobra, Bóbr, dopływ Narwi 27 – 67, 203, 28 – 3, 5, 6, 8,
12–14, 23, 25, 61, 75, 329, 330,
42 – 1, 197, 788
biebrzański departament 28 – 7
biebrzański powiat 28 – 85
Bielany, pow. Kraków 24 – 20, 161
Bielany, dawniej Polkowa Góra, Pol­
ków, pow. Warszawa 24 – 4, 19,
20, 46, 157, 159–161, 26 – 5, 364,
41 – 153, 42 – 322, 754, 776, 778,
779, 80/I – 12, 80/II – 11, 36,
80/III –31
Bielański Las, las 24 – 160
Bielawa, Bielawy, pow. Warszawa
25 – 65, 144, 41 – 241
Bielawy, pow. Łowicz 24 – 33, 25 – 8, 9
Bielawy, pow. Mława 27 – 44
Bieliny? 26 – 8
Bieliny, Bielino, dawna jurydyka
Warszawy 24 – 9
Bielsk? 26 – 8
Bielsk, dziś Bielsk Podlaski 26 –
350, 27 – 71, 28 – X, 10, 54, 74,
76, 85, 88, 89, 138, 151, 154, 330,
331, 345, 348, 349, 356, 357, 359,
41 – X, XXV, XXVIII, XXX, 42 –
281, 331, 760, 80/I – X, XXXV,
XXXIX, LXX, LXXII, LXXVI,
80/II – 407, 408

Bielsk, Bielsko, pow. Płock 24 – 3,
27 –13, 42 – 136, 80/III – 12, 25
bielska ziemia 28 – VII, 6, 9, 10, 13,
24, 25, 127, 128, 135, 142, 143, 146,
150, 153, 155, 157, 163, 165, 170,
174, 176, 177, 179, 182, 358, 41 –
XXI, XXII, 42 – 760, 80/II – 399
bielski powiat, bielsko-podlaski powiat, błędnie bialski powiat 27
­– 3, 28 – 8, 24, 40, 344, 345, 41
– XVI, XLI, 42 – 415, 789, 80/I –
LVII, LIX, 80/II – 409, 80/III – 12
Bielskie 28 – VII, 8, 41 – XVI, XLI,
42 – 789, 80/I – XV
Bielsko Woywodschaft zob. podlaskie województwo
Biełuszny Lasek zob. Białusny Lasek
Bieżuń, pow. Sierpc 24 – 3, 27 – 20,
295, 308, 41 – 105, 80/II – 332,
80/III – 32
Biłgoraj 80/II – 11, 80/III – 20
Binougi = Binduga, pow. Konstantynów 42 – 642
Biskupice, pow. Płock 28 – 6
Biskupin, pow. Lipno 41 – 10
Blichowo, pow. Płock 27 – 75, 85,
124, 128, 133, 138, 143, 147, 154,
159, 161, 167, 168, 278, 284,
297, 340, 41 – XVIII, XXVIII,
LI–LXIII, 42 – ryc. przed s. 193,
478, 507, 533, 559, 80/I – XXXII,
80/II – 339
Blizny = Blizne, pow. Warszawa 25
– 158
Błonie 24 – 4, 7, 27, 145, 205, 238,
25 – 14, 31, 88, 92, 102, 116, 118,
152, 155, 186–188,
191, 193,
197, 198, 41 – XVI, 42 – 337,
759, 80/I – 20, 183, 80/II – 14,
45, 47–49, 59, 109
błoński powiat 80/I – XXIII,
Bobino (Wielkie i Grzybki), pow.
Wysokie Mazowieckie 27 – 245

�45

Bobra zob. Biebrza
Bobrownicka Puszcza, puszcza 41
–5
Bobrowniki, pow. Lipno 27 – 6, 41
– LI, LIII, LIV, LXII, 5, 7, 9, 35,
68, 95, 127, 80/II – 212
Bobrowniki, pow. Puławy 26 – 15
Bocznie, ostęp 28 – 15
Boćki, pow. Bielsk 28 – 10, 344, 345,
356
Bodzanów, pow. Płock 24 – 4, 27
– X, 14, 93, 124, 170, 250, 253,
256–258, 263, 265, 272, 290,
295, 297, 299, 300, 302, 306, 309,
318, 322, 326, 327, 339, 346, 352,
357, 358, 42 – 25, 33, 74, 93, 94,
98, 101, 107, 112, 114, 118, 134,
138, 142, 149, 151–154, 161,
163–165, 172, 173, 80/II – 384
Bogate, pow. Przasnysz 27 – 264,
303, 323, 348, 42 – 6, 80/I – 136
Boglewice, pow. Grójec 24 – 25, 26
Bogucin, pow. Lipno 41 – 9
Bogusze, pow. Szczuczyn 28 – 8
Boguszyce, pow. Rawa 25 – 129, 41
– 203, 80/II – 129
Böhmen zob. Czechy
Boksze, pow. Suwałki 28 – 15
Bolechowice, pow. Kraków 80/II –
222
Bolimów, Bolemów, pow. Łowicz
24 – 4, 28, 64, 25 – 159, 200–202,
204–208, 244, 250, 41 – 353, 80/
II – 192
Bolonia, Bononia, Włochy 27 – 14,
42 – 627
Borek, las 28 – 15
Borki, las 42 – 645
Borkowo? 25 – 25, 80/II – 83
Borkowo, pow. Kolno 27 – 63, 98
Borkowo, pow. Sierpc 27 – 325
Borowe zob. Krajewo-Borowe
Borów = Borowie, pow. Łuków 26
– 298

Boruny, pow. Oszmiana 28 – 335
borysowski powiat 80/II – 413, 80/
III – 25
Borzymin, pow. Rypin 41 – 7
Bosfor, cieśnina 24 – 10
Bossewo, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 45, 80/I – 3nlb.
Boża Męka, źródło 24 – 32
Bożejewo, Bożejowo, pow. Łomża
28 – 182
Bożydar, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Bóbr zob. Biebrza
Bór, las 42 – 645
bracławskie województwo 42 – 339
Brandenburgia, Niemcy 42 – 589
Branków, pow. Grójec 24 – 62
Brańsk, pow. Bielsk 28 – VIII, 10,
23, 24, 32, 35, 38, 43, 59, 60, 83,
85, 89, 96, 97, 117, 195, 247, 283,
298, 317, 331, 333, 345, 357, 41 –
XIX, XXVII, XLI, 156, 42 – 209,
272, 281, 320, 325, 331, 336, 338,
346, 373, 374, 392–394, 396–404,
406, 407, 411, 598, 80/I – XV,
LVII, LIX, 80/II – 407, 409, 429
brański powiat 28 – 10
Brańszczyk, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – IX, 25, 46, 42 – 771,
80/II – 325, 334, 336, 80/III – 26
Bratkowice, przedmieście Łowicza
24 – 30
Brechocino = Brochocin, pow. Płock
27 – 316
Bretania, Bretagne 27 – 391, 392,
42 – 755
Brochocin zob. Brechocino
Brochów, pow. Sochaczew 25 – 3,
6, 103, 192, 193, 41 – 374, 80/I –
XXIII, 80/II – 191
Brocka Puszcza, puszcza 27 – XI
Brok, Brokówka, Broczek, dopływ
Bugu 27 – 26, 27, 28 – 6
Brok, leśnictwo 27 - 26

�46

Brok, pow. Ostrów Mazowiecka 24
– 5, 26 – 273, 27- IX, 26, 27, 48,
49, 67, 83, 246, 280, 323, 349, 28
– 163, 42 – 299, 80/I – 94, 131,
80/II – 303
Brokówka zob. Brok, dopływ Bugu
Bromirz = Bromierz Wielki, pow.
Płock 27 – 248, 287, 288, 324
Browary, błędnie Bronary, pow.
Ostrołęka 27 – 50
Brudno, pow. Warszawa 26 – 3
Brulin, pow. Łomża 28 – 5
Brudzyń, bł. Brudzew, pow. Koło
80/II – 100, 183
Brwilno, pow. Płock 27 – 12, 317
Brwinów, pow. Błonie 24 - 232, 234,
25 – 186, 41 – XVI, 80/I – LXI,
80/II – 48
Bryzgiel, pow. Augustów 42 – 196
brzeski powiat 28 – 10, 344
brzeskie województwo, brzesko-litewskie województwo 28 – 10,
11, 139, 140, 176, 41 – XVII, 80/
II – 325
Brzeszcze, pow. Grójec 25 – 28, 73,
80/II – 121
Brzezeńko = Brzezienko, pow.
Ostrów Mazowiecka 27 – 336
Brzeziny 24 – 33, 54, 313, 315, 25 –
102, 220–222, 231, 235, 236, 42
– 777, 80/I – XIV, 80/II – 16, 20,
44, 65, 80/III – 33
brzeziński powiat 24 – 5, 80/I – XIV,
Brzeźno, pow. Lipno 41 – 95
Brzoza = Brzuza, pow. Węgrów 26 – 4
Brzozowa, Brzozowo, pow. Kolno
42 – 637
Brzozowna = Brzozowica, pow. Radzymin 26 – 299
Brzozowo zob. Brzozowa
Brzozowy Kąt, pow. Ostrołęka 27 –
50, 372, 42 – 640
Brzozów, pow. Sochaczew 25 – 20,
35, 236, 238, 41 – 246, 250, 80/I

– 27, 171, 181, 80/II – 54, 55,
59–61, 81, 82, 90, 186
Brzozówka, pow. Ostrołęka 27 – 50
Brzózki, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644
Brzuza zob. Brzoza
Buczynka zob. Struga
Buda, Węgry 24 – 82
Budegier, ostęp 28 – 15
Budne, pow. Ostrołęka 27 – 50, 97
Budzieszyn, pow. Grójec 25 – 11
Budzieszyn, Zbudeszyno, pow. Siedlce 26 – 11, V – 22, 42 – 781,
80/II – 212
Budziszewice, pow. Rawa 25 – 65
Budżysko zob. Bużyska
Bug, dopływ Wisły 24 – 5, 6, 37, 39,
41, 26 ­– VII, 4, 6, 8, 28, 30, 127,
210, 350, 351, 364, 365, 27 – IX,
3, 24–27, 46, 49, 67, 96, 99, 203,
277, 349, 384, 385, 28 – 5, 8, 9,
38, 40, 97, 129, 130, 141, 142,
165, 325, 343, 345, 356, 357, 370,
377, 41 – VIII, IX, XI, XVI, XVII,
LVII, LIX, LXIII, 20, 413, 417,
42 – 1, 141, 198, 199, 382, 388,
441, 470, 493, 523, 536, 547, 569,
652, 782, 785, 787, 788, 793, 80/I
– VIII, IX, XIV, XVIII, LXVIII, 3
nlb. 15 nlb., 57, 80/II – 5, 222,
365, 366, 80/III – 18, 36
Bukowiec, pow. Mława 27 – 44
Bulkowo, pow. Płock 27 – 13, 14
Burdyniszki, pow. Suwałki 28 – 339
Burgundia 27 – 10
Burzyn, pow. Kolno 28 – 75
Bużyska, błędnie Budżysko, część
Drohiczyna 28 – 9
Bużysko, jezioro 41 – 413
Bydgoszcz 24 – 25, 27 – 8, 374
Bystrzyca, dopływ Tyśmienicy 26
– 11
Bystrzyca ( Powaska Bystrzyca?),
Słowacja 25 – 279

�47

Bywka, dopływ Drwęcy 41 – 9
Bzura, dopływ Wisły 24 – 29, 33,
215, 41 – 195
Cegielnia (rumunek), pow. Rypin
27 – 35
cegłowska parafia 26 – 7
Cegłów, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 6, 7, 289, 316, 80/II – 211
Cendrowice, pow. Grójec 24 – 204,
241, 25 – 298
Ceranowska Puszcza, puszcza 26 –
364
Cersk zob. Czersk
Cetynia zob. Hodynia
Chajęta = Chajęty, pow. Radzymin
26 – 265, 318
Chalin, pow. Lipno 41 – 8
Charciabałda, Charecobałd, Charczabuda, pow. Ostrołęka 27 –
50, 42 – 640
Charubiny zob. Cherubiny
Chełchy, pow. Maków Mazowiecki
41 – LII, LIV, LVIII–LXII, LXIV,
LXV, 42 – 6, 20, 39, 58, 85, 89,
94, 96, 121, ryc. przed s. 593,
622, 80/I – 98
Chełm 41 – 415, 80/I – XXXIII,
LXVIII
Chełmica (Wielka i Mała), pow.
Lipno 41 – 40, 43, 46, 53, 66
chełmińska diecezja 27 – 372
chełmińska ziemia 27 – 375, 41 –
XVII, 9, 11
Chełmińskie 27 – 70
chełmińskie biskupstwo 24 – 316
chełmińskie województwo 41 – 14
Chełmskie 41 – XII, XXVI, 80/I –
XII, XV, XX, XXXIII, XL, LVIII,
LXXIV, LXXVI, 80/II – 289
Cherubiny = Charubiny, pow. Kolno 27 – 59
Chinów = Chynów, pow. Grójec 24
– 23, 42 – 637

Chlebiotki, pow. Łomża 28 – 183
Chludna, Chlubna = Chludnie, pow.
Kolno 27 – 63
Chmielewo, pow. Łomża 27 – 19,
379, 80/II – 322
Chobotz, las 42 – 645
Chochołów, Chochłów, pow. Kutno
24 – 209, 290, 291, 25 – 44, 41
– XVI, LXV, 164, 174, 188, 192,
200, 204, 207–209, 212, 229, 242,
243, 247, 265, 297, 301, 312, 319,
323, 326, 329, 331, 332, 340, 346,
361, 367, 371, 379, 391–394, 398,
401, 403, 406, 408–412, 80/I –
LXXVIII, 23, 43, 49, 50, 51, 55,
61, 64, 68, 74, 76, 90, 92, 97, 102,
110, 119, 134, 146, 152, 197 nlb.,
198, 80/II – 57–59, 78, 93, 94,
103, 126, 146, 173, 174, 178, 179,
189
Chocim 28 – 369
Chociszewo, pow. Płońsk 27 – 17,
42 – 771
Chodkowo, pow. Płock 27 – 14
Chodyszewo zob. Hodyszewo
Choiny, las 42 – 645
Chojnatka, pow. Skierniewice 41 –
305, 323, 325, 347, 361, 384, 388,
412, 80/II – 175
Chojno, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 8
Chojnowiec = Chojnowo, pow.
Mława 27 – 372
Chojnowo, pow. Przasnysz 27 – IX,
42 – 70
Choroszcz, Choroszcza, pow. Białystok 28 – 12, 25, 94, 95, 128, 138,
142, 344, 345, 42 – 760
Chorzele, pow. Przasnysz 24 – 4,
27 – IX, 23, 49, 96, 253–256, 367,
385, 28 – 133, 42 – 23, 141, 146,
147, 180
Choszczał, pow. Rypin 27 – 8
Chotomów, pow. Warszawa 80/II –
301, 302

�48

Chotynia, pow. Garwolin 80/I –
XXII,
Chrabustówka, pow. Bielsk 28 –
359
Chrobacyja zob. Polska
Chrostkowo, pow. Rypin 41 – LXIV,
52, 112
Chroście? 28 –314
Chroślin, Chruślin, pow. Łowicz 25
– 245
Chrusta, pastwisko 42 – 645
Chruszczówka, pow. Sokołów 26 –
363
Chruślin zob. Chroślin
Chudek, pow. Ostrołęka 27 – 50
Chynów zob. Chinów
Ciachcin, pow. Płock 27 – 333
Cibory, pow. Łomża 28 – 183
Ciechanowiec, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 5, 9, 25, 52, 66,
96, 195, 271, 283, 298, 321, 345,
42 – 304, 348
ciechanowska ziemia 24 – 4, 6, 38,
27 – 3, 4, 22, 54, 67, 372, 383, 41
– XI, 42 – 1, 756, 785, 789, 80/I
– VIII, XIV,
ciechanowski powiat 42 – 4
Ciechanowskie 27 – IX, 42 – 791
Ciechanów 24 – 4, 27 – 21, 22, 38,
43, 128, 279, 329, 339, 346, 359,
372, 383, 28 – VII, 42 – 19, 105,
120, 756, 771, 784, 80/II – 333,
336, 80/III – 26, 38
Ciechocin, pow. Lipno 27 – 7, 37, 41
– 96, 123, 139
Ciechomin, pow. Łuków 41 – ryc.
po s. 224
Cieciersk, pow. Sierpc 27 – 353
Ciecierzec, bagno 26 – 40
Cieciory, pow. Kolno 42 – 637
Cieciszew, pow. Warszawa 25 – 178
Cieksyn, pow. Płońsk 27 – 18, 379
Cielądz, pow. Rawa 25 – 52, 134,
141, 219, 221, 80/I – 35

Cieloszka, pow. Kolno 27 – 59, 60,
42 – 637
Ciepielewo, bł. Ciepielowo, Czepielew, Czepielów, pow. Maków
Mazowiecki 27 – 142, 185, 188,
191, 194, 259, 260, 269, 275, 279,
290, 291, 307, 41 – XIX, 42 – 9,
10, 17, 22, 26, 31, 41, 42, 48, 49,
65, 72, 83, 84, 138, 142, 156, 157,
159, 160, 162–164, 167, 168, 172,
173, 176, 179–182, 80/I – XVIII,
XX, XXI, XXII, LXX, 24, 27, 47,
52, 62, 63, 74, 140, 163, 182, 184,
80/II – 113, 115, 345, 351, 353,
354, 357, 359, 361, 363, 365, 366,
368, 370, 371, 373, 376, 388– 392
Cierpięta, pow. Węgrów 26 – 353
Cięck, pow. Ostrołęka 27 – 50, 51
Cimochowizna, Cimachowizna, pow.
Suwałki 28 – 32, 42 – 332, 600,
80/I – XLIX
Cisa, dopływ Dunaju 28 – 357
Cisek zob. Stanisławów
Crone zob. Polska
Cumberland, Anglia 24 – 336
Cygan, pow. Białystok? 28 – 330
Cygowska Wola zob. Wola Cygowska
Cygów, pow. Radzymin 26 – 115,
137, 206, 252, 317, 321, 80/I –
XVIII, XXX, 80/II – 229
Cyk, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 –
640
Cypel = Cupel, pow. Ostrołęka 42
– 640
Cypr 80/I – 221
Cyrsk zob. Czersk
Cyrzniaków zob. Czerniaków
Czachówek, pow. Grójec 25 – 91,
107
Czacza = Czadca, Słowacja 42 – 376
Czajków, pow. Siedlce 42 – 792
Czaplin, pow. Grójec 24 – 51, 60,
103–105, 108, 140, 142, 146, 147,

�49

149, 178, 204, 241, 250, 264, 25 – 5,
11, 13, 21, 25, 29, 30, 34, 35, 42, 64,
70, 89, 95, 100, 110, 141, 154, 179,
182, 183, 249, 41 – XV, XXIX, 158,
160, 215, 244, 296, 302, 313, 325–
327, 337, 339, 345, 349, 352, 365,
369, 370, 392, 402, 409, 42 – 642,
80/I – XVIII, XIX, XXXII, XXXVIII,
LXVI, 17, 29, 34, 128, 154, 231, 80/
II – 28, 29, 34, 35, 40, 45, 51–54, 74,
77, 80, 81, 83, 85, 87, 88, 92, 95, 97,
100, 103, 105, 106, 111, 112, 114,
116, 118, 119, 120, 121, 122, 123,
124, 131, 133, 134, 137, 140, 141,
142, 143, 144, 145, 146
Czaplinek, pow. Grójec 24 – 51,
204, 241
Czarkówka, pow. Bielsk 41 – LII,
LIII, LV, LVII, LIX–LXI, LXIII–
LXV, 42 – 446, 80/I – LVII
Czarna = Czarna Struga, dopływ
Długiej, (zob. też Struga) 26 – 4,
15
Czarna, dopływ Wieprza 26 – 11,
15, 364
Czarna Hańcza, Hańcza, dopływ
Niemna 28 – 8, 13, 16, 17, 339,
345, 42 – 198
Czarna Struga, zob. Hodynia, Struga, Czarna
Czarne, pow. Lipno 41 – 51
Czarne Morze, Pontskie Morze, Pont
Euksyn 27 – 123, 28 – 342, 41 –
484, 485
Czarnia, pow. Ostrołęka 27 – 50 97,
372, 42 – 640
Czarnocin, pow. Łomża 28 – 4
Czarnoił = Czarnów, pow. Radzymin 26 – 4, 80/II – 210
Czarnolas, Czarny-las, pow. Kozienice 24 – 346, 42 – 359
Czarnów zob. Czarnoił
Czarnutrzew, pow. Ostrołęka 27 –
50

Czarnybród, pow. Augustów 28 –
252
Czarny-las zob. Czarnolas
Czarnylas, pow. Grójec 24 – 241,
250, 259–261, 346, 25 – 21, 118,
148
Czartoria, pow. Łomża 27 – 63
Czartosy, pow. Łomża 28 – 194
Czechowski Staw, Czechowizna,
staw 28 – 12, 334
Czechy, Böhmen 24 – 33, 302, 303,
344, 345, 25 – 271, 272, 277, 28
– 84, 42 – 757, 771, 781, 80/II –
63, 68, 80/III – 9, 26
Czechy, pow. Garwolin 26 – 7, 41
– 413
Czekanów, pow. Sokołów 41 – 413,
42 – 753
Czepielew, Czepielów zob. Ciepielewo
Czercensische Woywodschafft zob.
czerskie województwo
Czermno, pow. Gostynin 41 – 226
Czerniaków, Cyrzniaków, pow.
Warszawa 24 – 4, 18, 45, 46, 49,
58, 60, 64, 100, 145, 158, 222, 223,
226–228, 25 – 12, 20, 22, 25, 31,
54, 90, 105, 115, 140, 167, 168,
171, 172, 245, 247, 26 – 5, 27 –
372, 41 – XIV, 169, 197, 202, 211,
260, 289, 296, 302, 320, 42 – 373,
405, 636, 754, 762, 779, 781, 783,
80/I – LX, 12, 178, 184, 188, 80/
II – 10, 45–47, 59, 81, 83, 96, 105,
111, 112, 190, 193, 80/III – 6
Czerniejewo, pow. Gniezno 27 –
376
Czernikowo, pow. Lipno 41 – LIV,
47, 55, 80, 89
Czerniowa Górka? 27 – 121
Czersk, Czersko, Czerschia, Czyrcko, Czyrsko, Cersk, Cyrsk, pow.
Grójec 24 – VI nlb., VII nlb., 4,
7, 8, 10–12, 21–23, 43, 51, 53, 55,

�50

60, 94, 98, 103–108, 140–142,
146, 147, 149, 204, 216, 217, 241,
259, 319, 25 – 5, 11, 13, 17, 19, 21,
24, 29–31, 34, 35, 39, 42, 44, 51,
57, 64, 70, 73, 74, 78, 82, 89, 91,
95, 96, 100, 105–107, 109, 110,
114, 115, 118, 127, 131, 132, 141,
148, 154, 161, 163, 178–184, 249,
250, 278, 299, 26 – 13, 24, 65, 82,
349, 27 – 9, 70, 328, 28 – 311, 41
– XIV, XVI, XXV, XXVII–XXIX,
XLVII, 153, 154, 275, 42 – 331,
338, 384, 642, 650, 758, 765, 780,
80/I – V nlb., IX, XVII, XVIII,
XXXII, XXXIII, XXXV, XLIV,
23, 24, 52, 98, 139, 166, 168, 80/
II – 5, 11, 12, 20, 35, 44, 75, 76,
79–82, 84, 87, 91, 93, 94, 99, 100,
104, 115, 120, 121, 127, 128, 132,
196, 203, 220, 80/III – 20, 35
Czersk pow. Bydgoszcz zob. Siersko
czerska ziemia 24 – 4, 5, 22–26, 42,
44, 60, 62, 63, 138, 26 – 4, 7, 8,
12, 13, 23, 24, 26, 50, 27 – 39, 40,
371, 42 – 338, 349, 353, 361, 626,
628, 766, 767, 779, 80/I – XIV,
XXXII, LXVI, 80/II – 12, 13, 18,
21, 211–215, 322, 80/III – 21, 34
czerski powiat 80/II – 40
Czerskie, Cerscenses 24 – 23, 24,
40, 53, 143, 147–149, 178, 204,
205, 216, 229, 241, 25 – IV, 298,
299, 27 – 378, 28 – 159, 41 – LI,
LIV, LVII–LX, 42 – 624, 625, 755,
80/II – 12, 207, 80/III – 7
czerskie księstwo 24 – 24
czerskie województwo, Czercensische Woywodschafft 25 – 278
Czerwin, pow. Ostrołęka 27 – 194,
328, 351, 42 – 62, 80/II – 353
Czerwińsk, pow. Płońsk 24 – 4, 29,
25 – 22, 37, 53, 56, 77, 99, 27
– 12, 16, 17, 93, 116, 120, 127,
133, 244, 273, 290, 293, 353, 355,

377, 42 – 32, 650, 759, 787, 80/I
– XVIII, XXIII, 80/II – 72, 330,
331, 383, 80/III – 11, 12
Czerwone Morze? 25 – 122
Czerwone, Czerwonka, pow. Kolno
27 – 30, 63, 149, 42 – 4, 637
Czerwonka, pow. Węgrów 26 – 328
Czerwony Bór, Czerwonoborska
Puszcza, puszcza 28 – 5, 51, 80/I
– LII
Częstochowa, 24 – 130, 314, 26 –
368, 27 – 26, 88, 91, 130, 375, 28
– 134, 42 – 520, 80/I – 192, 194
Czomsk, dziś Czumsk, pow. Rypin
41 – 16
Czyrcko, Czyrsko zob. Czersk
Czyste, pow. Warszawa 24 – 19, 75,
42 – 636
Czyste, las 42 – 645
Czyżewo, Czyżew, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 27, 277, 349
Ćwierci, pole 42 – 645
Ćwikowa Góra, wzgórze 24 – 20,
21, 80/II – 11
Dania 24 – 337
Daniszewo, pow. Płock 27 – 14
Dawia, pow. Kolno 42 – 637
Dąbrowa, Dąbrowa Wielka, pow.
Wysokie Mazowieckie 28 – 46,
63, 68, 345
Dąbrowa, pow. Pułtusk 27 – 267,
280, 291, 302, 319, 323, 330, 80/
II – 239
Dąbrowica, pow. Łuck 24 – 326
Dąbrowy pow. Przasnysz zob. Dąbrowa
Dąbrowy, Dąbrowa, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 97, 42 – 640
Dąbrówka, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13
Dąbrówka, pow. Wysokie Mazowieckie? 28 – 126

�51

Dąbrówka, Dąbrówki, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640
Demblin zob. Dęblin
Dereczyn, pow. Słonim 24 – 341
Deutschland zob. Niemcy
Dębina, miejsce 26 – 40
Dębe Wielkie, pow. Mińsk Mazowiecki 80/II – 357
Dęblin, Demblin, Iwangród, pow.
Puławy 26 – 15
Dębnia? 24 – 103
Dębowo, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13
Dębówka, pow. Grójec 24 – 204
Dęby, pow. Kolno 42 – 637
Dłągie zob. Długie
Długa, dopływ Narwi 26 – 4, 5
Długa? 26 – 227
Długa Wola zob. Okuniew
Długi Kąt = Długikąt, pow. Ostrołęka 27 – 50
Długie, pow. Augustów 28 – 250
Długie, Dłągie, pow. Ostrołęka 27 –
50, 97, 42 – 640
Długie Grodzickie, pow. Sokołów
41 – 413
Długie Kamieńskie, pow. Sokołów
41 – 413
Długosiodło, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – IX, 196, ryc. po
s.196, 246, 80/I – LXV
Dłutowo, pow. Mława 27 – 19
Dniepr, rzeka 28 – 141, 357, 42 –
125, 202
Dniestr, rzeka 28 – 141, 163, 165,
179, 42 – 339, 80/II – 366
Dobczyn, pow. Radzymin 26 – 308
Dobrajowice zob. Dobrzejewice
Dobre, pow. Radzymin 24 – 4, 26 –
6, 37, 220, 242, 277, 299, 309, 80/
II – 211
Dobrinum zob. Dobrzyń nad Drwęcą
Dobrochy, pow. Łomża 28 – 151
Dobrowola, pow. Mariampol 24 – 311

Dobrzanka? 26 – 91
Dobrzejewice, Dobrzejowice, Dobrajowice, pow. Lipno 27 – 7,
37, 41 – 9, 57, 98, 108
Dobrzyków, pow. Gostynin 42 –
645
Dobrzyniec, pow. Mińsk Mazowiecki 28 – 331
Dobrzyń nad Drwęcą, Dobrinum,
pow. Rypin 27 – 7, 34, 41 – 5, 7,
9, 15, 100, 115, 42 – 776
Dobrzyń nad Wisłą, pow. Lipno
27 – 4, 7, 295, 41 – XVIII, XXV,
XXVII, XXXI, 3–5, 7–9, 49, 68,
73, 79, 89, 107, 117, 143, 42 –
116, 331, 394, 652, 776, 80/I – X,
XXV, XXXV, XXXIX, LXX, 80/II
– 326, 327
dobrzyńska ziemia 27 – IX, 4–9,
33–36, 70, 71, 154, 297, 372,
373, 375, 392, 28 – 53, 41 – VI,
XI, XV, XVII, XVIII, XXII, XXV,
XXVI, XXXIII, XXXIV, XXXVII,
XXXVIII, XLIII–XLV, XLVII, LI–
LXV, 3–5, 9, 10, 12, 13, 20, 22, 23,
27, ryc. po s. 32, 34, 38–42, 44, 46,
48–50, 52, 54, 55, 57, 59, 61–64,
68, 71, 77, 79–83, 85–90, 95, 99–
103, 106, 109, 110, 112, 115, 117,
119, 122, 123, 144, 42 – 350, 362,
391, 754, 757, 758, 764, 772, 775,
780, 783, 785, 790, 792, 796, 798,
80/I – VI, VIII, XV, XIX, XX, XXV,
XXVI, XL, LXX, LXXIV, LXXV,
80/II – 106, 135, 326–328, 335,
389, 80/III – 10, 19, 30, 35
Dolistów, pow. Białystok 28 – 12
Domanice, pow. Siedlce 26 – 228
Domaniew, bł. Domaniewice pow.
Błonie 80/I – LXI
Dorguń zob. Durgan
Dowspuda, Dospuda, Dyspuda,
pow. Augustów 28 – 17, 302, 42
– 230, 771, 80/III – 26

�52

Dół, jezioro 41 – 413
Dół za Światem, jezioro 41 – 413
Drąszew, Drążew zob. Dręszew
Drążek = Drężek, pow. Ostrołęka
27 – 50, 42 – 640
Drezno, Niemcy 80/I – LXII
Dręszew, Drąszew, Drążew, pow.
Radzymin 26 – 301, 365, 27 – 281
Drężek zob. Drążek
Drobin, Drobinum, pow. Płock 27
– 7, 13, 75, 119, 248, 287, 288,
308, 324, 341, 348, 360, 28 – 6,
42 – 135, 138, ryc. po s. 192, 758,
775, 80/I – 150, 80/II – 329, 80/
III –10
Drogwin zob. Rzędziany
drohicka ziemia 24 – 6, 26 – 9–11,
28 – 8, 9, 24, 25, 358, 42 – 415,
80/I – XIV, LVII, 80/II – 212
drohicki powiat 28 – 8, 24
Drohickie 28 – 8, 80/I – XV,
Drohicko-Bielskie 41 – XIX
Drohiczyn, Drohiczyn Lacki, pow.
Bielsk 26 – 24, 350, 28 – 8, 9, 26,
35, 38, 51, 54–57, 59, 60, 85, 117,
321, 344, 356–358, 41 – XXVII,
156, 42 – 209, 304, 320, 325, 331,
336, 338, 346, 373, 374, 392–394,
396–404, 406, 407, 411, 598, 762,
80/I – LVII
Drohiczyn, Ruska Strona = Drohiczyn Podlaski, pow. Sokołów
28 – 9
Drozdowo, pow. Łomża 28 – 3,
182, 280
Drozdów? 24 –8
Drożdżyn, pow. Płońsk 27 – 286,
311, 350, 42 – 22, 35, 42, 80/I
– 93, 80/II – 352, 354, 360, 368,
371, 372, 374, 375, 379, 386
Drwalew, pow. Grójec 24 – 26, 25 –
11, 13, 24, 78, 95
Drwalska Kępa, wyspa 24 – 318

Drwały, pow. Płock 27 – 13, 14, 42
– 759, 80/II – 330
Drwęca, dopływ Wisły 27 – 4, 7, 8,
70, 41 – 3–5, 9, 14
Dubowo, Dubowa, pow. Suwałki
28 – 212, 217, 80/I – LI
Duchny Młode, błędnie Duchny
Małe, pow. Łomża 28 – 5
Duchny Stare, pow. Łomża 28 – 5
Duda, pow. Mińsk Mazowiecki 26
–4
Dudy, Dudy Puszczańskie, pow.
Kolno 27 – 51, 59, 80, 84, 91, 92,
102, 111, 126, 138, 146, 149,
227, 242, 283, 292, 293, 41 – XIX,
XXVII, XXXV, XLI, LVI, LX, 42 –
29, 131, 132, 319, ryc. po s. 400,
401, 410, 637, 80/I – LII, LIII
Dukat, pow. Kolno 27 – 97
Dulsk, pow. Rypin 27 – 7, 34, 35, 37,
375, 41 – 122
Dunaj, część Warszawy 24 – 9
Duplewiec = Duplewice (dziś Dąbrowa), pow. Konstantynów 42
– 642
Durelasy = Durlasy, pow. Ostrołęka 27 – 50, 66
Durgan = Dorguń, pow. Augustów
28 – 14
Durlasy zob. Durelasy
Duś, jezioro 28 – 15, 335, 337, 42 –
193, 194
Dworczysko, bagno 27 – 25
Dyblin, pow. Lipno 41 – 8
Dybów, pow. Radzymin 26 – 217,
80/II – 305
Dylew, pow. Grójec 25 – 23
Dylewo, Dylewo Stare, Gojdany,
pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 66,
96, 107, 42 – 640
Dyspuda zob. Dowspuda
Działdówka, górny bieg Wkry, dopływu Narwi 27 – 19, 20, 372

�53

Działyń, pow. Lipno 27 – 7, 375, 41
– XVIII, LI–LV, LXI, LXIII–LXV,
20, 22, ryc. po s. 32, 37, 38, 41–
46, 49, 52, 54–56, 59–61, 64, 66,
68, 70, 74, 76, 78, 82, 85, 88, 90,
93, 94, 96–98, 100, 103, 107, 111,
113, 115, 116, 122, 126, 128–142,
80/I – XVIII, XXV, XXVI, XXVIII,
22, 52, 108, 185, 227
Działyńskie 41 – XVIII
Dziatki, jezioro 41 – 413
Dziekanka, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Dzierzby, pow. Sokołów 26 – 39
Dzierzenin, pow. Pułtusk 27 – 25
Dzierżanów = Dzierżanowo, pow.
Płock 42 – 47, 75, 96, 174
Dzierżanów, błędnie Dzieżanów =
Dzierżanowo, pow. Maków Mazowiecki 27 – 272, 305, 80/II –
364, 373, 375
Dzieżbia, dopływ Narwi 28 – 7
Dźwina, rzeka 28 – 140
Dżbów, pow. Częstochowa 41 – 215
Efez, dziś Turcja 80/I – 221
Egipt 80/II – 314, 315
Elbląg, Welbląg 28 – 332, 42 – 2
Elżbietów, pow. Sokołów 41 – 414
ełcki powiat, łecki, błędnie łęcki
powiat 24 – 6
Ełk 24 – 6, 42 – 219, 80/I – X
Ełk, rzeka zob. Łyk
Emaus, Emmaus, Amełus, starożytna Palestyna 24 – 139, 140, 141
Epidemija, uroczysko 28 – 16
Epir, Grecja 25 –278
Essen, Niemcy 42 – 375, 775
Europa 24 – 76, 305, 317, 327, 331,
332, 337, 345, 25 – 284, 27 – 395,
28 – 142, 42 – 415, 772, 781, 80/
II – 329, 80/III – 27

Falbogi, pow. Płońsk 27 – 123, 41
– XVIII
Falencin = Falentyn, pow. Garwolin
41 – 413
Falenty, pow. Warszawa 24 – 19, 25
– 169, 173, 174, 42 – 754, 80/II –
11, 80/III – 6
Falentyn zob. Falencin
Filipów, Filipowo, pow. Suwałki 28
– 8, 17, 26, 27, 239, 257, 274, 278,
284, 293, 41 – XLVIII
Fińska Zatoka 28 – 342
Frampol, pow. Zamość 42 – 651
Francja, France, Frankreich 24 – 11,
77, 133, 328, 329, 331, 332, 334,
337, 26 – 73, 350, 27 – 392, 395,
28 – 62, 363, 41 – XIX, 80/I –
XXX,
Fransdorf (1 i 2), dziś Stefanów i
Piastów, pow. Garwolin 41 –
413
Frankonia 24 – 334, 26 – 350
Frankowo, pow. Rypin 27 – 35
Gabrychy zob. Gawrychy
Gadomskie, Gadomsk, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640
Gadowo, dziś Dobra Wola, pow.
Płońsk 27 – 18, 379
Galicja 24 – 129, 322, 25 –145, 27
– 35, 36, 42 – 319, 387, 568, 598,
772, 80/I – VII, LVIII, 80/II – 24,
35, 69, 86, 89, 114, 134, 181, 189,
222, 80/III – 27
Galicja Zachodnia 80/I – LVIII
Gangicz? 80/I – 221
Garki = Górki?, pow. Pułtusk 27 – 312
Garwolin 24 – 4, 11, 26 – 7, 13, 23,
24, 40, 42, 47, 55, 60, 81, 82, 169,
227, 229, 234, 235, 269, 276, 288,
296, 306, 322--324, 334, 350, 27
– 40, 41 – ryc. po s. 320, 421,
462, 473, 484, 488, 500, 502, 532,
548, 555, 42 – 646, 647, 651, 652,

�54

80/I – XVIII, XXV, LII, LX, 127,
156, 80/II – 72, 200, 212, 257,
258, 286, 313
garwoliński powiat 41 – XVI, 80/I –
XXII, 80/II – 211
Garwolińskie 80/I – XX,
Gawrychy, błędnie Gabrychy, pow.
Kolno 27 – 59, 242, 41 – XIX, 42
– 637
Gąbin, Gambijn, Gombin, pow.
Gostynin 24 – 4, 34, 206, 273,
25 – 61, 62, 240–243, 27 – 89,
41 – 159, 176, 186, 207, 226, 238,
267, 339, 360, 367, 374, 392, 395,
398, 408, 410, 42 – 647, 649, 80/
II – 100
Gąski, pow. Kolno 42 – 637
Gątorka, łąka 42 – 645
Gdańsk, Gdońsk, Ktońsk 24 – 68,
173, 202, 253, 254, 316, 26 – 122,
127, 185, 286, 27 – 27, 55, 56, 93,
134, 272, 296, 329, 388, 28 – 302,
314, 356, 41 – 4, 42 – 381, 627
Gejdziegier, ostęp 28 – 15
Georgia = Gruzja 25 – 172
Gibałka, pow. Ostrołęka 27 – 50
Giby, pow. Sejny 28 – 318, 42 – 785
Gidle, pow. Radomsk 42 – 520, 80/I
– 192
Giełczyn, pow. Łomża 28 – 143, 183
Giełzowska Puszcza, puszcza 24 – 32
Giełzów, pow. Opoczno 24 – 32
Gietki, pow. Kolno 27 – 59, 42 – 637
Giżyce, pow. Sochaczew 24 – 206,
80/II – 60, 186
Giżycko, Lec 80/I – X,
Gleba, błędnie Glęba, pow. Ostrołęka 27 – 49, 50, 96, 42 – 640
Glebieniec, bagno 26 – 40
Glina, pow. Rawa 41 – 385, 80/II –
189, 190
Glinianka, Gliniany, pow. Mińsk
Mazowiecki 26 – 8, 41 – XVI, 42
– 639, 645

Gliniec, las 42 – 645
Glinki, pow. Mińsk Mazowiecki 26
–4
Glinki, pastwisko 42 – 645
Glinnik, pow. Bielsk 28 – 97, 247,
41 – XLI, 42 – 213, 80/I – LIX,
80/II – 409, 429
Gładczyn, pow. Pułtusk 27 – 332
Głębocz, Głębocz Wielki, pow.
Łomża 28 – 5
Głodowo, pow. Lipno 41 – 10
Głosków, pow. Grójec 24 – 62
Głowno, Główno, pow. Brzeziny
24 – 33, 25 – 128, 227, 228, 236,
241, 251
Główczyn, pow. Grójec 25 – 160
Głuchów, pow. Skierniewice 25 –
220, 27 – 42
Głuchy, Laskowo Głuchy, pow. Radzymin 26 – 127, 130, 131, 133,
136, 137, 139, 211, 231, 247, 258,
41 – XIX, 450, 457, 469, 487, 548,
80/I – XXI, XXII, XXXIX, 32, 66,
157, 80/II – 71, 219, 234, 235,
237, 262, 268, 280–283, 317, 364,
367, 373, 374
Głusk, pow. Sochaczew 25 – 40,
243, 244, 80/II – 190, 191
Głusków ? 80/II – 319
Głusza, miejsce 27 – 25
Gnaty, pow. Ostrołęka 27 – 28, 42
– 640
Gniew, pow. Kwidzyń 24 – 68
Gniewoszów, pow. Kozienice 42 –
647, 648
Gniezno 24 – 7, 28 – 6
gnieźnieńska ziemia 27 – 371
Gnieźnieńskie 42 – 255
Gnojowa Góra, Świętojańska Góra,
miejsce 24 – 137, 178
Gocław, pow. Warszawa 24 – 17,
26 – 3
Godzianów, pow. Skierniewice 24 –
207, 41 – XVI

�55

Gojdany zob. Dylewo
Golanka, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 640
Golendzinów, Golendzinówek, Golędzinówek, pow. Warszawa 24
– 58, 160, 161
Golicynów, pow. Siedlce 41 – 414
Golub, Gołąb, pow. Brodnica 27 –
7, 41 – 4, 5, 7
golubsko-dobrzyński powiat 80/I –
XXV
gołdapski powiat 24 – 6
Gołków, pow. Grójec 24 – 202, 326
Gołubska, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Gołymin, pow. Ciechanów 27 – 22
Gombin zob. Gąbin
Goniądz, pow. Białystok 28 – 8, 12,
23, 114, 244, 272, 283, 296, 311,
356, 42 – 235, 289, 293
Gończyce, pow. Garwolin 26 – 59,
63, 87, 162, 164–166, 205, 268,
324, 41 – XVI, ryc. po s. 320, 415,
416, 434, 435, 441–443, 445, 451,
470, 500, 505, 527, 547, 553, 556,
558, 567, 577, 80/I – XVIII, XXII,
XXXIX, LXIX, 19, 20, 30, 31, 156,
178, 186, 199, 80/II – 217, 224,
254, 257–259, 261, 265, 266, 277,
286, 308, 310, 313
Gorczyczewo zob. Łaskarzew
Gorszczyzna = Górszczyzna, pow.
Kolno 27 – 30
Gostynin, Gostynia, błędnie Gostyń
24 – 4, 33, 25 – 241, 243, 26 –
10, 27 – 9, 41 – XVI, XXV, XXXI,
167, 169, 171, 172, 174–176, 180,
193, 205, 208, 215, 221, 223, 224,
229, 249, 252, 261, 264, 265, 268,
272, 273, 277, 278, 284, 296–299,
305, 306, 317, 320, 321, 323, 324,
326, 327, 329, 331, 335, 339, 341,
343–347, 349, 351, 354–357, 363,
371–373, 375–377, 381, 397, 400,

403–405, 407, 408, 410, 42 – 145,
645, 790, 80/I – XIV, XXIII, XLI,
140, 159, 198, 80/II – 100, 126
gostyńska ziemia = gostynińska ziemia 24 – 4, 5, 80/I – XIV
gostyński powiat = gostyniński powiat 41 – XXXII, 42 – 636, 80/I
– XXIV, 80/I – XXIV
Gostyńskie = Gostynińskie 25 –
298, 41 – 181, 42 – 647, 649, 759,
80/I – XIII, XXXVI , XLI, 80/II
– 207
Goszczyn, bł. Goszcz, pow. Grójec
24 – 4, 11, 25, 25 – 6, 33, 50, 63,
84, 90, 95, 107, 142, 154, 265, 41
– 322, 42 – 775, 80/II – 13, 83,
86, 80/III – 13
Goślice, pow. Płock 27 – 13
Gośniewice, pow. Grójec 42 – 629
Gozdowo, pow. Sierpc 27 – 13, 42 –
759, 80/II – 329, 80/III – 12
Góra? 26—317
Góra Kalwaria, Góra, Nowa Jerozolima, pow. Grójec 24 – 4, 8,
21, 22, 43, 51, 53, 25 – 51, 73, 74,
115, 178, 179, 299, 26 – 5, 41 –
XXVIII, 153, 42 – 331, 338, 645,
767, 780, 80/II – 11, 20, 80/III –
21, 35
Górce, pow. Warszawa 24 – 19, 103,
41 – 176, 187, 252, 80/I – 188,
80/II – 75
Górka Biskupia, wzgórze 27 – 6
Górki zob. Garki
Górki, pow. Garwolin 26 – 12
Górszczyzna zob. Gorszczyzna
Góry, część Drohiczyna 28 – 9
Góry, pow. Grójec 80/II – 79
Górzno, pow. Brodnica 27 – 9, 41 –
9, 20, 94, 114
Górzno, pow. Garwolin 26 – 306,
323, 334
Grabnik, las 42 – 645
Grabowo, pow. Kolno 28 – 253

�56

Grabowo, Grabowo-Wądołowo, pow.
Łomża 28 – 5
Grabówek = Grabówka, pow. Płock
27 – 376
Gradzanowo, pow. Sierpc 27 – 20
Grajewo, pow. Szczuczyn 28 – 7, 8,
242, 307, 42 – 252, 80/II – 423, 426
Grale, pow. Ostrołęka 27 – 50
Gralewo, pow. Płońsk 27 – 13, 381
Gran = Hron, dopływ Dunaju 24 –
350
Granna = Granne, pow. Bielsk 42 –
198
Graubünden zob. Gryzonia
Grądy zob. też Grondy
Grądy, łąki 26 – 40
Grądy, pow. Błonie 25 – 155
Grądy, pow. Maków Mazowiecki
27 – 345
Grądy, pow. Szczuczyn 42 – 765
Grefenberg = Grafenberg (obecnie
Jesenik, Czechy) 24 – 342
Greisfwald, Niemcy 80/II – 321
Grenada, Hiszpania 42 – 291
Grochowalsk, pow. Lipno 41 – 63,
106
Grochów, pow. Warszawa 24 – 17,
26 – 3, 4, 42 – 325, 80/II – 210,
80/III – 34
Grodkowo = Gródkowo, pow.
Płock 27 – 16
grodnenskaja gubernija zob. grodzieńska gubernia
Grodno 27 – 54, 387, 28 – 13, 14,
27, 37, 39, 62, 230, 232, 254, 266,
305, 331, 338, 344, 41 – XXVI,
486, 42 – 2, 196, 258, 652, 80/
II – 430
Grodziec zob. Grójec
Grodziec, pow. Płońsk 27 – 17, 80/
II – 331
Grodzień, pow. Lipno 41 – 5
grodzieńska gubernia, grodnenskaja gubernija 28 – 10, 11, 23, 40,

330, 344–346, 356, 42 – 199, 415,
755, 762, 80/I – LVII, 80/II – 403,
456, 458, 80/III – 6, 14
Grodzieńska Puszcza, puszcza 28 –
27, 61
grodzieński powiat 28 – 12, 13, 16,
61, 344, 346
Grodzieńskie 28 – 130, 42 – 291
Grodzisk zob. też Grodzisko, pow.
Sokołów
Grodzisk, Grodzisko, dziś Grodzisk
Mazowiecki, pow. Błonie 24 – 4,
27, 230, 25 – 4, 38, 44, 47, 59, 60,
75, 80, 84, 101, 117,138, 152, 199,
41 – XVI, XXVIII, 178, 227, 302,
304, 42 – 345, 637, 647, 649–651,
80/I – XIX, 46, 82, 85, 126, 187,
80/II – 13, 14, 45, 74, 92, 94, 98,
99, 104, 106, 107, 117, 121, 130,
134, 137, 175, 183
Grodzisk, pow. Warszawa 26 – 363
grodziski powiat, powiat Grodzisk
Mazowiecki 42 – 637, 789
Grodzisko zob. też Horodisko
Grodzisko, wzgórze 27 – 373
Grodzisko = Grodzisk, pow. Sokołów 26 – 193
Grodzkie (Stare, Nowe, Szczepanowięta), Gródzkie, pow. Wysokie
Mazowieckie 28 – 93, 327
Grojec zob. Grójec
Gromadzyn, pow. Płońsk 27 – 259,
286, 296, 311, 350, 80/I – 59, 80/
II – 360, 375
Grondy, Grundy = Grądy Polewne,
pow. Pułtusk 27 – 45, 80/I – 3nlb.
Gronowo? 28 – 302
Groszki, pow. Węgrów 26 – 208
Grotowice, Grotowiec, pow. Rawa
25 – 219, 225, 41 – 186, 237
Gródek, Grudek, pow. Pułtusk 27 –
25, 26
Gródek, pow. Sokołów 26 – 364
Gródkowo zob. Grodkowo

�57

Grójec, Grojec, Grodziec, 24 – 4, 7,
26, 53, 55, 202, 326, 25 – 16, 32,
35, 106, 107, 114, 136, 151, 213–
215, 250, 268, 26 – 6, 41 – XVI,
XXVII, 161, 209, 464, 42 – 384,
637, 776, 80/I – 68, 144, 80/II –
13, 47, 80/III – 30
grójecki powiat 24 – 64, 80/II – 21,
80/III – 25
Gródzkie zob. Grodzkie
Gródź, łąka 42 – 645
Grudek zob. Gródek
Grudki, miejsce 27 – 25
Grundy zob. Grondy
Grunwald, pow. Ostróda 42 – 207
Gruzja zob. Georgia
Gryzonia, Graubünden 26 – 77
grzebska parafia 27 – 44
Grzebsko, pow. Mława 27 – 44
Grześca, dopływ Wissy 28 – 7
Grzybów, część Warszawy 24 – 9,
13
Grzymały = Grzymały Zalesie,
pow. Łomża 27 – 63
Grzymkowice, pow. Skierniewice
24 – 121, 268, 25 – 1, 23, 45, 119,
142, 160, 216, 217, 41 – 202, 80/
II – 55, 56, 62, 72, 82, 93, 123, 136
Gucin, część Warszawy 24 – 18
Gulczewo, pow. Płock 27 – 13, 376
gulczewskie starostwo 42 – 773, 80/
III – 28
Gumino, pow. Płońsk 27 – 307, 355
Gurdzioły, pow. Ostrołęka 27 – 28
Guzów, pow. Błonie 24 – 29, 267,
289, 25 – 14, 143, 195, 199, 253,
41 – XVI, 161, 162, 179, 200, 201,
207, 220, 294, 311, 317, 319, 324,
350, 351, 358, 359, 365, 366, 374,
377, 383, 386, 391, 392, 395, 397,
80/I – XXIII, 49, 93, 232, 80/II –
54–58, 61, 63, 78, 93, 132, 151,
153, 158, 187, 191, 192, 196
Gylów zob. Iłów

Hajna, pow. Borysów 42 – 777
hajeńska parafia 80/II – 413, 80/III
– 25
Hanowszczyzna = Hajnowszczyzna
(dziś Hajnówka), pow. Prużana
42 – 199
Hańcza zob. Czarna Hańcza i Biała
Hańcza
Hańcza, jezioro 28 – 17
Hańcza, pow. Suwałki 28 – 17, 26
Harc, zob. Hercyńskie Góry
Hartman, jezioro 41 – 413
Hebrydy, wyspy 24 – 312
Helenów, pow. Błonie 25 – 95
Hercyńskie Góry = Harc, góry 24
– 338
Hermany, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 23
Hiszpania 24 – 331, 42 – 363
Hodynia = Cetynia?, dopływ Bugu
26 – 8
Hodynia, błędnie zamiast Kosówka,
dawniej Czarna Struga, dopływ
Bugu 26 – 9
Hodyszewo, Chodyszewo, pow.
Wysokie Mazowieckie 28 – 333,
42 – 201
Holandia, Hollandia 24 – 202, 311,
337, 27 – 60
Hollandia, miejsce w dawnej Warszawie 24 – 15
Hołowczyca = Hołowczyce, pow.
Konstantynów 42 – 642
Horodisko, dziś Grodzisko, pow.
Bielsk 28 – 359
Hoża, pow. Grodno 28 – 344
Hron zob. Gran
Hruskie, pow. Augustów 42 – 794
Husinka, pow. Biała Podlaska42 –
642
Huta Głodowska, pow. Lipno 41 – 10
Iganie, pow. Siedlce 41 – 414
Ignackowo, pow. Lipno 41 – 10

�58

Ignatów, pow. Radzymin 26 – 365
Iłów, Gylów pow. Sochaczew 24 –
4, 34, 206, 293, 25 – 3, 20, 22, 25,
35, 36, 37, 50, 53, 77, 99,191, 203,
206, 207, 236–238, 244, 41 – 286,
80/I – XXIII, 27, 171, 181, 80/II –
54, 55, 59–61, 81, 82, 90, 186, 191
Iłża 26 – 32, 27 – 364, 42 – 758, 80/II
– 391, 80/III – 10
Imielin zob. Jemielin
Imielnica zob. Jemielnica
Indura, pow. Grodno 28 – 12
Inflanty 27 – 30, 28 – 358
Inowłódź, Inowłodz, pow. Rawa 24
– 31, 32, 150, 190, 208, 293, 25
– 4, 7, 12, 18, 26, 29, 37, 58, 66,
68, 81, 83, 92, 95, 97, 103, 112,
113, 124, 132, 135, 140, 147, 156,
164, 218, 219, 222–225, 228–230,
252, 254, 327, 41 – XVI, 385, 42
– 651, 762, 80/I – 37, 179, 80/II –
16, 62, 73, 75–77, 108, 113, 177,
178, 179, 183, 189, 80/III – 14
Insterburg zob. Wistruć
Irlandia 24 – 161
Iwangród zob. Dęblin
Iwowe, pow. Mińsk Mazowiecki 41 –
422, 427, 435–437, 440, 475, 509, 548
Izrael 80/II – 217
Jabłonie = Jabłonka, dopływ Gaci
28 – 5
Jabłonka, pole 26 – 40
Jabłonna, pow. Mińsk Mazowiecki
42 – 639, 645
Jabłonna, pow. Warszawa 24 – 4,
17, 26 – 4, 61, 218, 258, 263, 273,
318, 364
Jabłonowo, pow. Mława 27 – 19
Jabłonów = Jabłonowo?, pow.
Brodnica 24 – 38
Jacków, Jackowo, pow. Pułtusk 26
– 365
Jaczniki zob. Jaszniki

Jaćwież, Jatwież, Sudawia, ziemie
Jaćwingów 26 – 12, 28 – 8, 358
Jadów, pow. Radzymin 26 – 6, 20,
27, 30, 36, 37, 62, 64, 67, 81, 88,
127, 204, 208, 213, 231, 235, 237,
245, 247, 248, 256, 258, 260, 265,
267, 270, 282, 284, 287, 295, 297,
304, 312, 319, 333–335, 344, 351,
363, 366, 27 – 67, 41 – XVI, XIX,
XXVIII, LIII, LIV, LVIII, LIX,
LXIV, LXV, 448, 478, 576, 42 – 1,
387, 516, 80/I – XVIII, XX, XXI,
XXIV, XXIX, LXIX, 18, 28, 69,
94, 112, 148, 205, 80/II – 211,
219, 235, 237–240, 260, 261, 263
Jagodna zob. Struga-Jagodna
Jagodne, pow. Łuków 42 – 794
Jaktorowska Puszcza, puszcza 24 –
41, 80/I – 5 nlb.
Jaktorów, pow. Błonie 24 – 4, 28,
42, 80/I – 6
Jakubowice? 41 – 539
Jakubowska = Jakubowskie, pow.
Bielsk 28 – 344
Jakubów, pow. Mińsk Mazowiecki
26 – 6
Jaminy, pow. Augustów 28 – 14
Jamno, pow. Łowicz 25 – 189
janowiecka parafia 27 – 44
Janowo, pow. Kolno 27 – 63, 98
Janowo, Janów, pow. Przasnysz 24
– 4, 27 – 23, 42 – 102, 146, 169
Janowo zob. też Siennica
janowski powiat = piski, jańsborski
powiat 24 – 6
Janów zob. Janowo, pow. Przasnysz
Janów, pow. Mińsk Mazowiecki 42
– 639
Janów Lubelski 42 – 650
Janówka, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644
Janówka, pole i łąka 42 – 645
Jańsbork zob. Johansburg
Jarnice, pow. Węgrów 26 – 367

�59

Jarosław 28 – 34
Jasienica, pow. Radzymin 26 – 62,
81, 88, 111, 145, 219, 256, 258,
267, 297, 319, 320, 335, 41 – LIV,
LV, LXV, ryc. po s. 305, 418, 420,
422, 432, 428, 440, 445, 450, 451,
454, 463, 464, 472, 474, 492, 507,
511, 513, 549, 552, 560, 561,
563, 564, 576, 80/I – XVIII, XIX,
XXIX, LXIX, 86, 89, 181, 230, 80/
II – 155, 219, 223, 224, 227–234,
262, 265, 266, 272, 273, 275, 278,
284, 287, 295, 296, 298–301,
305–307, 312, 314, 320, 380, 381
Jasiołda, dopływ Prypeci 28 – 344,
42 – 202
Jasionowo zob. Jesionowo
Jasło 41 – XXVI, 80/I – XXXVI
Jasna Góra, klasztor 27 – 76, 42 –
327
Jastrzenno = ? Jastrzębno, pow. Augustów 80/II – 429, 430
Jastrzębie, pow. Lipno 41 – 10
Jaszniki = Jaczniki, pow. Augustów
28 – 14
Jatwież zob. też Jaćwież
Jatwież, pow. Augustów 28 – 14
Jazdów zob. Ujazdów
Jazgarka, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 640
Jazgarzew, Jazgorzew, pow. Grójec
24 – 21, 202, 326, 25 – 10, , 80/
II – 111
Jedlanka, pow. Łuków 41 – ryc.
przed s. 225, 80/I – LXXVI
Jednaczewski Las, Jedynaczewski
Las, las 27 – 389, 28 – 3, 42 – 370
Jedwabne, Jedwabno, pow. Kolno
28 – 7, 144, 182, 249, 262, 292,
299, 42 – 18
Jedynaczewski Las zob. Jednaczewski Las
Jegliowiec, Jeglowiec, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640

Jegrznia, dopływ Łeku 28 – 8
Jeleniec, pow. Rypin 41 – 5
Jeleniec, pow. Łuków 26 – 31
Jeleniewo, pow. Suwałki 28 – 16
Jelonki, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 251, 349, 80/I – 137, , 80/
II – 359
Jemielin, Jemielno = Imielin, pow.
Warszawa 24 – 149, 25 – 123,
176, 177
Jemielnica = Imielnica, pow. Płock
27 – 13
Jemielno zob. Jemielin
Jerozolima, Jeruzalem, starożytna
Palestyna 24 – 130, 139, 335,
336, 41 – 304
Jesionowo = Jasionowo, pow. Suwałki 28 – 223
Jezierna, jezioro 41 – 413
Jeziorka, Jezioro, pow. Grójec 24 –
26
Jeziorki, łąka 42 – 645
Jeziorna, dopływ Wisły 24 – 21, 26
– 24
Jeziorna, pow. Warszawa 24 – 21,
223, 25 – 65, 77, 144, 41 – 241
Jeziory, pow. Grodno 28 – 344
Jeziorzany zob. Łysobyki
Jeżew zob. Jeżów
Jeżewo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 107, 155, 41 – XIX–
XXI, 80/I – LXXII
Jeżów, Jeżew, pow. Brzeziny 24 – 4,
33, 25 – 93, 128, 220
Johansburg, Johannsburg = Jańsbork, Johannisburg, dziś Pisz 27
– 57, 61
Jordan, rzeka 42 – 374
Jordanowice, pow. Błonie 25 – 38,
44, 47, 59, 117, 138, , 80/II – 94
Józefów, pow. Błonie 41 – 186, , 80/
II – 58
Judea 24 – 88

�60

Kabaty, pow. Warszawa 25 – 129,
139, 145, 169, 171, 248
Kaczynek, pow. Łomża 28 – 5
Kaczyniec, jezioro 41 – 413
Kadaryszki, pow. Suwałki 80/I –
LIII
Kadysz, pow. Augustów 28 – 14
kadzidlańska parafia, kadzidleńska
parafia 27 – 50, 96
Kadzidło, pow. Ostrołęka 27 – 28,
50, 53, 61, 84, 107, 42 – 640, 792,
80/I – XXIV, 80/II – 334
Kalifornia 27 – 64, 28 – 368
Kalinowo, pow. Łomża 28 – 3, 324
Kaliskie 24 – 147, 26 – 353, 41 –
179, 206, 301, 464, 42 – 49, 80/I
– XL, LXXIV, 122, 163, 165, 80/
II – 129, 179, 183, 184, 202, 219,
342, 383
kaliskie województwo 80/I – XIII,
Kalisz, Kalis 24 – 7, 25 – 65, 124,
26 – 3, 41 – XXVI, 44, 80/I –
XXXVI, XLII
Kalwaria 28 – 26, 42 – 252, 344, 763
Kalwaria, Nowa Jerozolima, część
Warszawy 24 – 12, 42 – 767, 80/
II – 8, 80/III – 21
Kalwaryja, wzgórze 24 – 21
kalwaryjski powiat 28 – 335, 42 –
207
Kalwaryjskie 42 – 204
Kałęczyn, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Kałenczyn, Kałęczyn, pow. Węgrów 26 – 363
Kałowizna, pow. Brzeziny 24 – 33
Kałuszyn, pow. Mińsk Mazowiecki
24 – 4, 26 – 7, 19, 30, 69, 208,
210, 233, 271, 295, 305, 314, 329,
339, 346, 350, 353, 41 – 424, 451,
513, 525, 541, 42 – 599, 624, 80/I
– X, LXVIII, 80/II – 124, 211,
226, 229, 234, 240, 260, 261, 273,
278

Kamieniec Mazowiecki zob. Kamieńczyk
Kamieniec Podolski 28 – 370
kamieniecki powiat 28 – 8, 24
Kamienowizna, pow. Ostrołęka 27
– 50
Kamieńczyk,­ Kamieniec Mazowiecki, pow. Węgrów 24 – 5, 26 – 6,
204, 310, 42 – 785, 80/II – 211,
288
Kamionka, pow. Rypin 27 – 34
Kampinos, pow. Sochaczew 24 –
42, 25 – 191, 262, 41 – 154, 42
– 348, 80/I – 6, 80/II – 200
Kampinoska Puszcza, puszcza 24 –
41, 273, 80/I – 5 nlb.
Kana Galilejska, starożytna Palestyna 41 – 415
Kapuśnik, Kapuśnik Grzybowo,
pow. Mława 27 – 23
Karaska, bagno 27 – 49, 96
Karaska, pow. Ostrołęka 27 – 50
Karczemka, las 26 – 40
Karczew, Karczów, pow. Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26 – 4, 8, 29,
65, 70, 81, 83, 226, 236, 244, 263,
295, 300, 302, 303, 320, 322, 333,
341, 41 – XXIX, 425, 479, 503,
550, 42 – 498, 645, 785, 80/II –
211
Karczówka, błędnie Karczewska,
pow. Rypin 27 – 8
Karczewszczyzna, część Czerska,
pow. Grójec 41 – 153
Karczów zob. Karczew
Karkliny zob. Korkliny
Karnice, pow. Błonie 25 – 52, 209–
211, 41 – 167, 170, 171, 177, 238,
244, 80/I – 13, 36, 53, 58, 84, 85,
116, 135, 163, 80/II – 149, 163–
166
Karniewo, pow. Maków 80/II – 367
Karnkowo, pow. Lipno 27 – 373
Karolina, pow. Grójec 24 – 204

�61

Karpaty, Karpackie Góry, góry 24 –
316, 27 – 55, 66, 67, 100, 28 – 61,
140, 357, 80/I – 212
Karsko = Karsk?, pow. Inowrocław
28 – 6
Kartagina 28 – 331
Kaskada, pow. Warszawa 24 – 19,
20
Kaski, pow. Błonie 25 – 197
Kaszuby 41 – XXVI
Katalonia 28 – 361
Kawcza, wyspa, zob. Saska Kępa
Kawęczyn, Kawenczyn, pow. Warszawa 25 – 17, 19, 21, 28, 61, 63,
115, 128, 80/II – 50, 79, 100, 121,
128
Kazachstan 80/I – XXVII
Kazimierz? 41 – 538
Kazimierz, Kazimierz nad Wisłą,
pow. Puławy 41 – LXVI, 555
Kazuń, pow. Warszawa 24 – 20, 25
– 40, 91, 125, 244, 80/II – 11, 112
Kąt, pole 42 – 645
Kąty, pow. Kolno 27 – 30, 63, 359
Kąty, pow. Węgrów 26 – 366
Kcynia, pow. Szubin 27 – 376
Kępa = Kępa Polska, pow. Płock 27
– 14
Kępa Pruska, pow. Węgrów 41 – 413
Kiczki, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 7, 274, 80/II – 211
Kielce 42 – 775, 80/II – 122, 125, 80/
III – 17, 29
kielecka ziemia 80/I – XXVIII,
Kieleckie 42 – 376, 396, 80/I – XXV,
80/II – 42, 138, 140, 148, 157,
158, 168, 177, 181, 186, 187, 209,
223, 331, 368
Kiełpienicka Puszcza, puszcza 26 –
364
Kiernozia, pow. Gostynin 24 – 4,
34, 289, 292, 25 – 238, 239, 41 –
XVI, 174, 176, 180, 189, 192, 199,
200, 212, 217, 222, 225, 229, 232,

238, 240, 242, 284, 316, 329, 337,
390, 80/I – 66, 120, 80/II – 92,
118, 149, 187, 188
Kierszek, Kierzskie = Kierzek, pow.
Ostrołęka 27 – 49, 50, 96
Kierzki, pow. Rypin 27 – 35
Kierzskie zob. Kierszek
Kijów, Ukraina 24 – 8, 28 – 346–348
Kikoł, pow. Lipno 27 – 6, 375, 41 –
5, 7, 51, 73, 81, 92, 215, 41 – 5, 7,
9, 51, 73, 81, 92, 215, 80/I – 94
Kleczkowo, pow. Ostrołęka 27 – 27,
42 – 776, 80/II – 334
Klembów, Klębów, bł. Kłębów,
pow. Radzymin 26 – ryc. po s.
40, 77, 89, 212, 231, 246, 250,
254, 261, 263, 275, 277, 298, 316,
41 – XVI, 449, 497, 502, 521, 42
– 325, 80/I – XXXIV, LXIII, 80/
II – 209, 269, 293, 301, 304
Kleszczele, pow. Bielsk 28 – 10, 356
Kleszczówek, pow. Suwałki 42 –
317
Kleszczyn, jezioro 27 – 4
Klębów zob. Klembów
Klimaszewnica, pow. Szczuczyn 28
– 23
Kliniki = Klimki, pow. Ostrołęka 27
– 50
Kliny, pole 42 – 645
Klonowiec, pow. Kutno 80/II – 216
Kłecko, pow. Gniezno 42 – 342
Kłębów zob. Klembów
Kłodawa, pow. Koło 27 – 376, 80/
II – 24
Kłokock, Kłobock, pow. Lipno 27 –
94, 41 – LXV, 10, 14, 62, 110
Knyszyn, pow. Białystok 28 – 12,
127, 327, 333, 334, 344, 345, 356,
42 – 289
Kobiałka, pow. Warszawa 26 – 364
Kobierne, pow. Mińsk Mazowiecki
26 – 283

�62

kobryński powiat, kobrzyński powiat 28 – 8, 24, 344
Kobylino-Kruszewo,
Kruszewo,
pow. Wysokie Mazowieckie 28
– 92, 80/II – 409
Kobylniki, Kobylnik, pow. Płock 27
– 94, 293, 335, 42 – 68, 770
Kobyłka, niegdyś Targowa Wola,
pow. Radzymin 24 – 4, 46, 26 –
5, 103, 104, 222, 254, 285, 332,
363, 42 – 754, 769, 80/III – 6
Kochany, pow. Łuków 26 – 7
Kochów, pow. Garwolin 26 – 14
Kocierzów = Kocierzew, pow. Łowicz 41 – 337
Kociół, jezioro 41 – 413
Kock, pow. Łuków 26 – 11, 15, 210,
224, 319, 337, 41 – LVII, 42 – 648,
651, 652, 785, 80/II – 212, 213
Kodeń, pow. Biała Podlaska 42 –
642
Kolibiel zob. Kołbiel
kolneński powiat, kolnieński powiat 27 – 65, 146, 227, 391, 28
– 7, 75, 42 – 637
Kolnica, pow. Augustów 28 – 245,
250
kolnieński powiat zob. kolneński
powiat
Kolno 24 – 5, 27 – IX, 29, 30, 60, 64,
68, 72, 77, 78, 98, 138, 223, 241,
283, 28 – 7, 42 – 38, 131, 132,
80/I – XXIV, 80/II – 335, 339
Kolno Stare zob. Stare Kolno
Kolonia Karaska zob. Karaska
Kołaki, pow. Łomża? 28 – 235
Kołbiel, Kolibiel, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 8, 85, 216, 242, 300,
80/II – 211
Koło, jezioro 41 – 413
Komorowo, pow. Lipno 41 – 10
Konary, pow. Grójec 24 – 24, 25 – 6,
16, 31, 51, 64, 96, 42 – 384, 80/
II – 13

Konarzewo, pow. Ciechanów 42 – 19
Konarzyce, pow. Łomża 28 – 4, 5
Kondrajec, Kondratowo, pow.
Płońsk 42 – 4
Koniecpol, pow. Radomsk 42 – 392,
80/II – 342
Koniusza, wzgórze 27 – 5
Końska Góra, wzgórze? 28 – 333
Końskie 80/I – XXIX, XXXVI, XLI
Kopaczyska, Kopaczysko, pow.
Ostrołęka 27 – 49, 50, 96
Kopański Most, miejsce 27 – 54, 388
Kopciów = Kopciowo, pow. Sejny
28 – 14
Kopki, pow. Mińsk Mazowiecki 42
– 645
Kopne, las 42 – 645
Korabiewice, pow Skierniewice 24
– 28, 42 – 643
Korabiewska Wola zob. Wólka Korabiewska
Korczew, pow. Sokołów 26 – 364
Korczyczewo zob. Łaskarzew
Korkliny = Karkliny, pow. Suwałki
28 – 114, 241, 316, 80/I – LI, 80/
II – 425, 442
Korona zob. Polska
Korwki, pow. Kolno 42 – 637
Korytnica, pow. Węgrów 26 – 315,
366, 42 – 642
Korzeń, pow. Gostynin 24 – 322, 27
– 89
Kosino, pow. Płock 27 – 75, 85,
124, 128, 133, 138, 143, 147, 151,
153–155, 159, 161,167, 243, 247,
248, 259, 278, 284, 287, 307, 309,
320, 334, 340, 347, 349, 354, 358,
41 – XVIII, XXVIII, XL, LI–LIX,
LXI, LXIII, LXVI, 42 – 25, 35,
43, 51, 52, 60, 66, 74, 84, 85, 99,
104, 108, 128, 133, 134, 137, 140,
147, 148, 152, 155, 159, 166, 167,
170, 175, 176, 178, 181–183, ryc.
przed s. 193, 478, ryc. przed s.

�63

481, 490, 491, 507, 533, 556, 559,
562, 80/I – XVIII, XIX, XXX,
XXXII, 80/II – 339, 346, 347,
348, 385, 387
Kosów zob. Kossów
Kosówka, zob. Hodynia
Kossaki, pow. Kolno 27 – 59
Kossów, Kosów, pow. Sokołów 26
– 9, 30, 36, 37, 44, 237, 273, 41 –
478, 42 – 375, 80/II – 211
Kosteniewice = Kościeniewicze,
pow. Biała Podlaska 42 – 642
Kostrów, jezioro 41 – 413
Koszyki, część Warszawy 24 – 13
Kościeniewicze zob. Kosteniewice
Kotówka, pow. Bielsk? 28 – 369
Kowal, pow. Włocławek 28 – 78,
42 – 792
Kowalewo, pow. Płock 27 – 20
Kowalewszczyzna, pow. Wysokie
Mazowieckie 28 – 328, 333
Kowalki, pow. Rypin 41 – 8
Kowieński Trakt, droga 28 – 13
Kowieńskie 42 – 291
Kowiesy, pow. Sokołów 26 – 367
Kownatki, pow. Szczuczyn 28 – 23
Kowno, Litwa 42 – 197
Kozery, pow. Błonie 24 – 230
Koziebrody, pow. Sierpc 27 – 21,
381, 80/II – 395, 80/III – 11
Kozietuły, pow. Grójec 25 – 6, 33,
52, 84, 90, 41 – 318, 80/II – 86,
111
Kozioł, pow. Kolno 27 – 30, 59, 42
– 637
Kozłowice, pow. Błonie 24 – 29,
271, 289, 25 – 14, 47, 196, 197,
199
Kozłowiec = Kozłówka?, pow. Lubartów 27 – 108
Kozłów, pow. Sochaczew 41 – 305,
323, 363
Koźmin, pow. Krotoszyn 80/III – 19
Krajewo-Borowe, pow. Łomża 28 – 5

Krakowska Rzeczpospolita 42 – 772
krakowski powiat 24 – 344
Krakowskie 24 – 129, 148, 201, 208,
344, 25 – 282, 284, 291, 26 – 24,
26, 35, 41, 55, 27 – 392, 397,
28 – 50, 52, 53, 103, 129–131,
133, 141, 153, 179, 348, 360, 41
– XXX, XLI, XLVIII, 15, 38, 42,
43, 49, 66, 80, 104, 114, 120, 121,
233, 264, 273, 286, 42 – 54, 72,
104, 132, 196, 206, 209, 250, 315,
319, 321, 322, 334, 351, 355, 361,
363, 365–368, 370, 376–378, 380,
382, 387, 395, 588, 624, 626, 80/I
– VII, VIII, XXXVI, XLV, LVIII,
LXXIV, LXXX, 159, 220, 231, 80/
II – 24, 30, 33, 35, 40, 71, 133,
138, 186, 200, 214, 222, 301, 322,
344, 356, 358, 364, 365, 377, 393,
396, 404, 417, 80/III – 17
krakowskie województwo 42 – 254,
80/I – XIII,
Kraków 24 – 7–9, 13, 16, 71, 115,
130, 150, 154, 161, 294, 303,
313, 325, 338, 345, 25 – III nlb,
3, 33, 51, 75, 83, 108, 109, 123,
124, 133, 229, 237, 254, 293, 26
– 264, 275, 282, 283, 335, 27 –
VIII, 17, 22, 76, 168, 275, 297,
326, 376, 379, 395, 28 – 113, 119,
172, 218, 221, 315, 339, 349, 41
– XV, XXIII, XXV, XXVI, 11, 30,
215, 258, 279, 420, 502, 42 – 85,
97, 185, 217, 341, 342, 366, 383,
522, 80/I – V nlb., VII, X, XII,
XIII, XXXVI, XXXVII, XXXVIII,
XXXIX, XLI, XLV, 125, 129, 177,
80/II – 23, 253, 288, 313, 325,
327, 399, 80/III – 5, 15
Kramkowo = Kramkówka?, pow.
Białystok 28 – 272, 311
Krasne, pow. Ciechanów 27 – 22,
312, 344, 42 – 771, 80/I – XXXI,
80/II – 333, 80/III – 30

�64

Krasnopol, pow. Sejny 28 – 15
Krasnosielc, dawniej Sielce, pow.
Maków Mazowiecki 27 – 23,
245, 345, 80/II – 333
Krasnybór? 28 – 13
krasnystawski powiat 28 – 34
Kraszew, pow. Radzymin 26 – 40,
77, 93, 100, 206, 221, 259, 263,
279, 289, 41 – XVI, XXVIII,
XXIX, XLIX, LI–LXI, LXIV, LXV,
438, 446, 492, 547, 42 – 337, 509,
577, 583, 601, 605, 643, 80/I –
XVIII, XIX, XX, XXXIII, XXXIV,
XXXVIII, 15 nlb.
Kraśny Ostęp, ostęp 28 – 15
Krobia 27 – 376
Krobia, pow. Lipno 41 – 8
Krobia, Krubie, pow. Ostrołęka 27 –
50, 42 – 640
Krock? 27 –379
Kroczewo, pow. Płońsk 27 – 123,
257, 300, 379, 41 – XVIII
Kroczym zob. Zakroczym
Kromków zob. Kramkowo
Kromnów, pow. Sochaczew 24 – 29,
25 – 22, 37, 53, 56, 77, 99, 191,
192, 194, 203, 206, 237, 27 – 378,
41 – LIII, LIV, LIX, LXIII, LXV,
LXVI, 165, 166, 172, 175, 178,
181, 182, 184, 192, 194, 195, 199,
201, 202, 208, 209, 217, 218, 220,
222, 226, 227, 232, 235, 248–254,
256, 285, 304, 314, 316, 337, 365,
384, 412, 42 – 146, 80/I – XVIII,
XXIII, 10, 34, 42, 44, 45, 61, 98,
101, 109, 110, 155, 158, 169, 231,
80/II – 24, 60, 63, 75, 82, 83, 89,
90, 95, 96, 102, 105, 113, 116,
122, 124, 149–152, 157–163, 172,
178, 186, 188, 190, 191, 194, 195,
371, 376, 380
Kropiewnica = Kropiwnica, pow.
Wysokie Mazowieckie 28 – 92,
93

Kropiwno = Kropiwne, pow. Suwałki 28 – 282, 80/II – 441
Królestwo Polskie, Królestwo Kongresowe, Królestwo 24 – 63, 66,
311, 312, 27 – 36, 49–51, 53, 97,
383, 28 – 9, 22, 24, 33, 337, 356,
41 – X, XX, 8–10, 15, 42 – 198,
200, 318, 349, 353, 361, 391, 753,
755, 773, 775–784, 786, 792, 80/I
– XIII, XXIV, XXXI, XXXIV, XLI,
LIII, LXXI, LXXXI, 80/II – 9, 21,
31, 210, 329, 340, 389, 394, 396,
399, 400, 80/III – 7, 30, 33, 36–39
Królewiec, dziś Kaliningrad 24 –
316, 26 – 88, 27 – 52, 55, 143,
28 – 108, 109, 113, 116, 179, 338,
80/I – X
Królikarnia, miejsce w Warszawie
80/II – 10, 80/III – 34
Królowa Bona, miejsce 28 – 325
Królowa Niwa, pow. Siedlce 42 –
314
Królowej Bony Góra, okop 28 –
323–325
krukowskie pole? 42 – 46
Krupa, dopływ Nurca 28 – 10
Kurpie 80/I – LXIII, 116, 80/III – 8,
21, 36
Kurpiowska Puszcza, puszcza 41 –
XXII, 42 – 789
Kruse zob. Krusze
Krusko, jezioro, zob. Serafin
Krusza, pow. Kolno 27 – 241, 41 –
XXXV, 42 – 131
Krusze, Kruse, pow. Radzymin 26 –
214, 227, 243, 257, 272, 280, 41 –
459, 476, 477, 480, 482, 484, 543,
80/I – XXXIV, 18, 37, 104, 110,
80/II – 220, 224, 233, 259, 260,
261, 263, 269, 280, 287, 290, 300,
307, 313
Kruszewo zob. Kobylino-Kruszewo
Krym, półwysep 25 – 271, 272
Krynica, pow. Sokołów 26 – 367

�65

Kryńskie, pow. Ostrołęka? 27 – 50
Krysiaki, pow. Ostrołęka 27 – 91,
92, 111, 41 – XIX, 42 – 640
Krywiec zob. Krzywiec
Krze, zarośla 42 – 645
Krzemieniec 27 – 376
Krzemionki, wzgórza 24 – 346
Krzepice, pow. Częstochowa 24 –
325
Krzeszowice, pow. Chrzanów 42 –
626
krzeszowski powiat, błędnie, prawdopodobnie okolice Krzeszowic,
pow. Chrzanów 24 – 344
Krzeszów, pow. Biłgoraj 42 – 650
Krzew = Krzywki?, pow. Mława 27
– 372
Krzewo (Nowe, Stare, Plebanki),
pow. Łomża 28 – 183
Krzna, dopływ Bugu 26 – 12
Krzywice = Krzywica, pow. Radzymin 26 – 363
Krzywiec, Krywiec, pow. Bielsk 28
– 143, 163, 359, 369
Krzywki zob. Krzew
Krzyże Boruńskie, Święte Krzyże,
pow. Sejny? 28 – 15, 335, 336
Ksebki, Ksepki, pow. Kolno 27 – 59,
91, 138, 41 – XIX, LX, 42 – 637
Książenice, pow. Błonie 25 – 4, 60,
75, 80, 84, 101, 152, 41 – 235,
245, 372, 80/I – 67, 85, 126, 187,
80/II – 74, 92, 98, 99, 104, 106,
107, 117, 121, 134, 175, 183
Księstwo [Warszawskie] 42 – 188
Ktońsk zob. Gdańsk
Kubrzenica, Słucza, dziś Przytulanka, dopływ Wissy 28 – 7
Kucice, pow. Płońsk 27 – 94, 42 –
770
Kuczbork, Kudżborsk, pow. Mława
24 – 3, 27 – 19
Kuczyńskie, pow. Ostrołęka 27 – 50
Kudżborsk zob. Kuczbork

Kuflew, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 7, 80/II – 211
Kujawy 24 – 3, 58, 216, 25 – 190,
240, 267, 26 – 40, 82, 27 – VIII,
70, 28 – 162, 174, 316, 41 – XXV,
XXX, 9, 22, 26, 29, 37, 38, 40, 42,
43, 49, 52, 57, 58, 86, 87, 91, 93,
94, 104, 106, 107, 117, 119, 129,
232, 237, 278, 437, 498, 528, 42 –
69, 101, 118, 254, 334, 353, 380,
521, 607, 646, 648–651, 80/I –
VII, XXXVI, XLI, LVIII, LXXVIII,
57, 160, 197 nlb., 80/II – 44, 45,
88, 196, 223, 355, 404, 410, 422
Kujawy borowe 42 – 795
Kuligów, pow. Radzymin 26 – 4,
317, 41 – 471, 80/II – 210, 304
Kulikówka? 28 – 179
Kunów, pow. Opatów 80/II – 146
Kupiętyn, Kupientyn, pow. Sokołów 26 – 364
Kupiski, pow. Łomża 27 – 58, 63, 97
kupiskie leśnictwo 27 – 97
Kupniewo, pow. Kolno 27 – 63
Kurancya (rumunek), pow. Rypin
27 – 35
Kurjanki, pow. Augustów 28 – 14
Kurlandia 24 – 316, 28 – 358
Kurowo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 328
Kurpie 27 – 149, 390, 41 – XI, XV,
XXV, XXXI, LI, LIII, LIV, LIX–
LXI, LXIV, LXV, 12, 42 – 17, 20,
24, 25, 27, 30, 39, 48, 49, 55, 72,
85, 86, 319, 785, 786, 790, 791,
793, 80/I – VIII, IX, X, XV, XX,
XXI, XXIV, XXXV, XXXIX, XL,
LII, LIII, LIV, LXX, LXXVI, 84,
80/II – 333, 334, 336–341, 343,
346, 355, 356, 370, 372, 396
Kurpiewskie, Kurpińskie, pow.
Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640
Kurpiki? 27 – 54
Kurpiki, pow. Łomża 27 – 54, 68

�66

Kurpińskie zob. Kurpiewskie
Kurpiowska Puszcza, puszcza 42 –
785, 786, 788, 792, 793
Kurpiowszczyzna 41 – XIII, XXXIV,
42 – ryc. przed s. 225, 793, 80/I
– XXIV, LII, LXXI
Kusie = Kuzie, pow. Kolno 42 – 637
Kutno 24 – 4, 33, 210, 25 – 47, 49,
58, 241, 242, 268, 27 – 293, 41 –
XVI, 247, 268, 282, 310, 349, 364,
367, 371, 388, 404, 42 – 345, 347,
80/I – XXIII, 73
kutnowski powiat 80/I – XX, 80/II
– 216
Kutnowskie 41 – XV
Kuźnica, pow. Sokółka 28 – 12
Kwidzyn 24 – 115
La Manche, kanał 27 – 395
Labrador, półwysep 27 – 29
Lachy, część wsi Złotorya, pow.
Wysokie Mazowieckie 28 – 332
Lady, pow. Bielsk 28 – 356
Ladynia zob. Łydynia
Ladzka Puszcza, puszcza 28 – 356,
359
Laliny, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 73, 288, 323, 327
Langwedocja 27 – 376
Las, pow. Maków Mazowiecki 27 –
187, 262
Las, pow. Warszawa 25 – 42, 60
Lasek, las 42 – 645
Laski, zarośla leśne 42 – 645
Lasocin, pow. Płock 27 – 15
Lasocin, przedmieście Brzezin 24 –
33
Latchorzew, Latchorzewo, pow.
Warszawa 25 – 111, 158
Latowice zob. Latowicz
latowickie starostwo 26 – 7
Latowicz, Latowice, pow. Mińsk
Mazowiecki 24 – 4, 26 – 7, 30,
73, 79, 139, 145, 239, 240, 288,

290, 301, 315, 316, 322, 323, 326,
327, 329, 330, 331, 346, 350, 27 –
40, 41 – 538, 552, 42 – 606, 80/I
– XVIII, XXIX, LXI, LXIX, 121,
80/II – 211, 271, 301, 309
Lauzitz zob. Łużyce
Lebiedzizna, pow. Suwałki 28 –
223, 80/I – LIII
Lec zob. Giżycko
lecki powiat 24 – 6
Lelewo, pow. Płońsk 27 – 18, 379
Lelis, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 –
640
Lelonek, zarośla 26 – 40
Leman, pow. Kolno 27 – 57, 59, 42
– 638
Lewary = Lemany?, pow. Kolno 42
– 638
Leodium zob. Liege
Leszno zob. Leśno
Leszno 27 –14, 80/I – VI,
Leszno, część Warszawy 24 – 9, 12,
13
Leśnickie (starostwo = knyszyńskie
starostwo) 28 – 359
Leśno = Leszno, pow. Błonie 25 –
155
Lewiczyn, pow. Grójec 24 – 26
Lida 28 – 344
Lidynia zob. Łydynia
Liege, Leodium, Belgia 24 – 162
Linin, pow. Grójec 24 – 204, 241,
25 – 34
Lipie, pow. Grójec 24 – 26
Lipiny, pow. Radzymin 26 – 306,
363
Lipińskie, pow. Gostynin 42 – 636
Lipniki, pow. Kolno 27 – 29, 62, 391,
42 – 638
Lipniki, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 80/II – 400, 80/III –
12
Lipno, Lipe 27 – 6, 34, 373, 375,
41 – XVIII, XXVIII, LI, LIII, LIV,

�67

LX, LXII, 3–6, 9, 10, 35, 42, 51,
67, 82, 87, 92, 103, 104, 109, 125,
131, 134, 143, 42 – 326, 767, 775,
80/I – X, XXV, XXXIX, LXX, 80/
II – 327
lipnowska ziemia 41 – 15
lipnowski obwód 27 – 4
lipnowski powiat 27 – 94, 133, 41
– XVI, XXXI, XXXIV, 3, 5, 9, 11,
13, 14, 42 – 757, 781,
Lipnowskie 24 – 37, 27 – 4, 70, 94,
96, 41 – XI, XVII, XVIII, 4, 143,
42 – 600, 775, 783, 80/I – VIII,
XV, LXX, LXXV
Lipowiec = Lipowiec Kościelny,
pow. Mława 27 – 372
Lipsk, Lipsko, pow. Augustów 28 –
14, 34, 39, 62, 65, 83, 123, 230,
345, 80/II – 401
Lisiny, pow. Rypin 27 – 8
Lisobok, przedmieście Mińska Mazowieckiego 26 – 6
Liszków, pow. Sejny 28 – 39
Litewskie Wielkie Księstwo, W. Ks.
Lit. 24 – 313
Litwa 24 – 3, 17, 315, 316, 334, 341,
26 – 24, 27, 359, 366, 367, 27 –
67, 383, 384, 28 – VIII, 22, 23, 26,
29, 44, 46, 129, 130, 136, 138–
141, 144, 150, 152, 153, 156, 158,
163, 167, 169, 173, 175, 176, 182,
327, 331, 339, 341, 343, 347, 349,
353, 356–358, 366, 41 – XXVI,
XXX, 5, 157, 42 – 187, 199, 200,
203–205, 207, 208, 353, 361, 375,
391, 403, 756, 762, 766, 769, 772,
779, 780, 80/I – XVI, XVIII, L,
200, 80/II – 403, 414, 80/III – 15,
23
Liw, Liw Stary, Liw Nowy, pow.
Węgrów 24 – 4, 26 – 9–11, 76,
150, 234, 240, 269, 285,
299, 301, 315, 316, 342, 350, 366,
367, 42 – 322, 389, 776, 780, 781,

80/II – 211, 212, 290, 323, 80/III
– 30, 31, 35
Liwiec, dopływ Bugu 26 – 4, 6, 8,
10, 11, 366, 367, 28 – 356
liwska ziemia 24 – 4, 5, 26 – 4, 6, 8,
11, 80/I – XIV, 80/II – 212, 80/
III – 35
Lochmaddy, Wielka Brytania 24 –
312
Londyn, Wielka Brytania 24 – 311,
337, 27 – 395, 80/II – 321
Longchamp, Francja 24 – 160
Lubartów 26 – 31, 27 – 108
lubelska gubernia 24 – 311, 28 – 33,
42 – 774
lubelska ziemia 26 – 11
lubelski obwód 27 – 11
lubelskie województwo 24 – 6, 26 –
11, 80/I – XIII, XXXIII,
Lubelskie 24 – 208, 26 – 368, 28
– 129, 141, 351, 352, 41 – XVI,
XXX, 167, 264, 42 – 206, 209,
319, 347, 376, 380, 646, 651, 80/I
– XL, LVIII, 52, 140, 163, 178,
182, 80/II – 61, 72, 73, 214, 218,
80/III – 17
Lubelszczyzna 41 – LXVI, 80/I –
XXV, XXXIII,
Lubicz, pow. Toruń 41 – LIII, LVII,
9, 41, 59, 70, 91
Lubiel zob. Łubiel
Lubień, pow. Piotrków 80/II – 156
Lublin 24 – 16, 19, 236, 25 – 83, 26
– 296, 332, 28 – 9, 24, 262, 42 –
250, 648, 652, 80/II – 434, 80/
III – 18
Lubochnia, pow. Rawa 24 - 32, 295,
297, 298, 25 – 56, 58, 147, 80/II
– 16
Lubonia, pow. Wschowa 28 – 324
Lubowidz, pow. Mława 24 – 3, 27
– 19
Lubowo, Lubów, pow. Kalwaria 28
– 341, 42 – 201

�68

Lubstów, pow. Koło 42 – 794
Luciążna, pow. Rawa 80/II – 75
Lusławice? 26 – 368, 80/II – 323
Lusławice, pow. Częstochowa 26 –
368
Luszyn, pow. Gostynin 41 – 181,
191, 221, 80/I – 94
Luta, pow. Włodawa 42 – 643
Lutkówka, pow. Błonie 25 – 211,
212,
Lwów 24 – 16, 107, 25 – 75, 108, 27
– 14, 275, 80/ – VII, 80/II – 206,
327, 365
Łabna, dopływ Skrody 28 – 62
Łabno, pow. Augustów 28 – 14
Łabno, pow. Kolno 27 – 62
Łacha, pow. Kolno 27 – 59, 97, 42
– 638
łachowskie leśnictwo 27 – 97
Ładynia, dopływ Wkry 80/II – 333,
80/III – 38
Ładziska = Łodziska, pow. Ostrołęka 27 – 50
Łamaniec, pole 42 – 645
Łanowickie Jezioro 42 – 195
łapski powiat 42 – 639
Łaskarzew, niegdyś Korczyczewo,
Gorczyczewo, pow. Garwolin
24 – 62, 26 – 13, 56, 57, 59, 63,
68, 83, 162, 219, 223, 224, 252,
320, 41 – XVI, LVII, 42 – 648,
652, 80/I – XVIII, XXII, 80/II –
212, 218, 219
Łazienki, miejsce w Warszawie 80/
II – 7, 9, 80/III – 6
Ławki, jezioro 41 – 413
Łaziska, pow. Sochaczew 24 – 206
Łazów, pow. Sokołów 26 – 197
Łazy, pow. Białystok 28 – 329
Łazy, pow. Ostrołęka 27 – 28
Łazy, pow. Sochaczew 41 – XXVIII,
LII–LV, LVII, LVIII, 42 – 543
Łącko = Łąck, pow. Gostynin 24 –
322

Łączki, pow. Kolno 42 – 638
Łączyn = Łątczyn, pow. Ostrołęka
27 – 50, 97
Łążyn, Łążyń, pow. Lipno 41 –
XVIII, LVIII, LXIV, LXV, 36, 37,
41–43, 45, 47–50, 54, 57, 59, 63,
69 –71, 75–77, 87, 88, 99, 102,
106–108, 110, 111, 113, 114, 116,
119, 120, 124, 129–131, 134–136,
138, 140–142, 80/I – XVIII, XXV,
XXVII, 73, 160, 161, 186, 80/II –
173, 386
Łecko zob. Łek
Łek, dopływ Biebrzy 28 – 7
Łek, Łecko, jezioro = Rajgrodzkie
Jezioro 28 – 8
łęcki powiat zob. ełcki powiat
Łęczeczyce = Łęczeszyce, pow. Grójec 24 – 25
Łęczna, pow. Lubartów 41 – 415
Łęczyca 41 – XXV
łęczycka ziemia 24 – 33
Łęczyckie 24 – 315, 26 – 24, 42
– 254, 380, 80/I – XIV, XXIV,
XXXVI, XL, XLI, 41, 43, 64, 90,
97, 101, 102, 152, 171, 80/II – 26,
44, 59, 117, 137, 153
Łęczyckie = Łęczycki, pow. Siedlce
26 – 368
łęczyckie województwo 24 – 5, 33
Łęg, pow. Płock 27 – 13
Łęg Miejski, Łęk Przedmieście =
Łęgi Miejskie (dziś Łęg Przedmiejski), pow. Ostrołęka 27 –
28, 42 – 641
Łęg na Urzeczu = Łęg, pow. Warszawa 25 – 41, 94, 104, 149, 153,
185, 80/I – XLIV, 80/II – 91, 114
Łęg Pański, Łęg (Łęk) Starościński
= Łęgi Starościńskie (dziś Łęg
Starościński), pow. Ostrołęka
27 – 50
Łęgonice, pow. Rawa 24 – 4, 31
Łęk Starościński zob. Łęg Pański

�69

Łęk Przedmieście zob. Łęg Miejski
Łętowo, pow. Płock 27 – 14, 170,
181, 182, 253, 256, 258, 306, 318,
326, 352, 358, 42 – 142, 149, 152,
154, 172
Łochów, pow. Węgrów 26 – 363
Łodziska zob. Ładziska
Łohojsk, pow. Borysów 42 – 777
Łokieć, obręb leśny 27 – 97
Łomna? 27 – 372
Łomna, pow. Warszawa 24 – 20,
80/II – 11, 112
Łomża 24 – 5, 25 – 146, 27 – 3, 29,
57, 68, 78, 134, 203, 284, 384,
389, 28 – 3, 4, 27, 33, 35, ryc. po
s. 36, 37, 38, 51, 59, 65, 66, 73,
77, 79, 80, 82, 83, 85, 90, 93, 98,
124, 127, 160, 184, 189–193, 245,
246, 249, 251, 258, 259, 263, 264,
275, 280, 290, 307, 314, 323, 325,
41 – XV, XIX, XX, XXV, XXX,
XXXII, XXXV, LII, LV, LXVI,
LXVII, 42 – 2, 3, 52, 131, 186,
196, 213, 216, 222, 223, 229, 230,
233–235, 237, 239, 240, 245, 250,
264, 267, 271, 279, 285, 286, 290,
293–296, 300–303, 308, 310, 338,
370, 485, ryc. przed s. 497, 621,
627, 628, 646–652, 755, 768, 779,
782, 788, 80/I – X, XVIII, XXVIII,
XXXV, XXXIX, XLV, LI, LII, LIII,
LXIV, LXX, LXXI, LXXII, 44, 81,
127, 133, 216, 217, 80/II – 344,
367, 368, 378, 386, 399, 400, 403,
404, 410, 414–417, 424, 428, 430,
432–437, 440, 443–445, 447,
450–452, 454, 80/III – 7, 9, 22,
29, 35
Łomża Stara zob. Stara Łomża
Łomżyca, pow. Łomża 28 – 4
łomżyńska gubernia 27 – 97, 28 –
10, 51, 42 – 643, 80/I – LIX
Łomżyńska Puszcza, puszcza 42 –
188

łomżyńska ziemia 24 – 5, 6, 27 – 4,
54, 65, 67, 68, 97, 372, 385, 28 –
3, 6, 148, 150, 155, 168, 174, 182,
41 – XXI, 42 – 1, 188, 587, 760,
786–789, 80/I – XIV, XLV, 80/II
– 338, 396, 399, 80/III – 12
łomżyński obwód 27 – 29, 28 – 6,
9, 24
łomżyński okręg 28 – 25
łomżyński powiat 27 – 65, 28 – 9,
23, 41 – XXXI, 42 – 187, 198
Łomżyńskie 28 – VII, 3, 42, 78, 80,
127, 130, 133, 138, 139, 141, 182,
41 – XV, XIX, XXXI, 42 – 395,
637, 794, 80/I – XIII, XV, XX,
151, 211 nlb., 80/II – 448
łomżyńskie starostwo 27 – 385
Łopacin, pow. Ciechanów 27 – 21
Łosia Wólka, Łosia Wulka, pow. War­
szawa 25 – 93, 243, 80/II – 190
Łosice, pow. Konstantynów 26 –
209, 368
Łosinka, pow. Bielsk 28 – 359
Łoskun = Łoskoń, pow. Bydgoszcz
27 – 16
Łosobyki, pow. Łuków 80/II – 212
Łosośnia, dopływ Niemna 28 – 12,
344
Łotwa 80/I – XVIII,
łowicki powiat 24 – 311, 42 – 791
łowicki region 42 – 794
Łowickie 41 – XXXIV, 42 – 407, 80/
II –54, 55
łowickie księstwo 24 – 31, 27 – 42
Łowicz 24 – 4, 29, 30, 33, 40–42,
54, 64, 152, 154, 190, 25 – ryc.
przed s. I, 7, 22, 25, 32, 45, 49,
50, 52, 61, 62, 67, 68, 91, 124,
130, 137, 139, 161, 189, 190, 191,
199, 234, 235, 240, 242, 245, 255,
265, 267, 268, 271, 26 – 296, 27
– 12, 17, 121, 330, 381, 41 – XI,
XVI, XXV, XXVII – XXIX, 266,
271, 280, 284, 286, 298, 307, 323,

�70

329, 353, 356, 398, 42 – 20, 543,
625, 650, 758, 765, 766, 770, 791,
794, 80/I – IX, XIX, XXXV, LX,
LXII, LXXVII, 5 nlb., 192, 80/II –
15, 18, 77, 94, 118, 184, 188, 344,
395, 80/III – 11, 19, 20, 25
Łódź 24 – 312, 80/II – 442
Łubki, pow. Płock 27 – 14
Łubiel = Lubiel, pow. Pułtusk 42 –
163
Łuczniki, pow. Słuck 28 – 235
Ługi, las 42 – 645
Ługówka, pow. Grójec 24 – 204
ługski powiat 28 – 347
Łukawa, pow. Sandomierz 80/I – 56
Łukowe, pow. Maków 27 – 252, 42
– 19
Łukowiec, pow. Mińsk Mazowiecki
26 – 12, 27, 139, 351, 42 – 761,
779, 80/II – 212, 80/III – 34
łukowska ziemia 24 – 5, 26 – 9, 11,
15, 24, 42 – 785, 80/I – XIV,
łukowski obwód 26 – 11
łukowski powiat 41 – XVI, XXXIII,
42 – 639, 646, 80/I – LVIII
Łukowskie 26 – 11, 41 – 413, 42 –
313, 329, 648, 80/I – XIII, LXI
Łuków 25 – 115, 116, 26 – VII, 12,
27, 31, 34, ryc. po s. 34, 42, 69,
70, 74, 82, 95, 169, 174, 223, 225,
250, 251, 270, 280, 331, 336, 41
– XXV, XXX, LI, LVII, ryc. po s.
224, 271, ryc. przed s. 321, 415,
504, 517, 536, 545, 42 – 599, 639,
648, 649, 652, 757, 766, 776, 794,
80/I – X, XX, XXXIII, XXXV,
XXXVIII, LVII, LVIII, LXII, LXIII,
LXVIII, LXXVI, 80/II – 212, 213,
295, 80/III – 19, 21, 30
Łupia zob. Arkadia
Łuszczanów, pow. Gostynin 42 – 636
Łużyce, Łużyce Wyższe 24 – 338,
340, 345, 41 – XXVI, 42 – 781,
80/II – 68, 80/III – 36

Łydynia, Ladynia, Lidynia, dopływ
Wkry 27 – 22, 371
Łyk = Ełk, dopływ Biebrzy 42 – 197
Łysa Góra? 28 – 347, 42 – 354, 369,
381, 395
Łysa Góra, Calvomonte, szczyt w
Górach świętokrzyskich 27 –
378, 80/II – 137
Łysa Góra, wzgórze we wsi Pilica
24 – 24, 80/II – 13
Łysa Góra, wzgórze koło Płońska
27 – 17
Łysa Góra, wzgórze koło Sławnogóry, pow. Mława 27 – 23
Łysa Góra, wzgórze koło Karczewa
26 – 8
Łyse, pow. Kolno 27 – 59, 391, 42 –
12, 18, 40, 638, 80/I – XXIV, 80/
II – 356
Łyse Góry, wzgórza 26 – 3
Łysobyki, niegdyś Przytoczno, dziś
Jeziorzany, pow. Łuków 26 – 11,
15, 80/II – 212
Łyszkowice, pow. Łowicz 24 – 154,
80/II – 35
Machcin, pow. Grójec 25 – 109
Maciejowa Szyja, pow. Ostrołęka
27 – 28, 50, 80/II – 335
Maciejowice, niegdyś Ostrowo,
pow. Garwolin 26 – 14, 61, 83,
85, 136, 231, 246, 266, 271, 297,
318, 323, 332, 334, 335, 339, 28 –
287, 41 – 484, 502, 42 – 646, 80/
II – 212, 287, 313, 381
Magdalenowo, pow. Suwałki 28 –
339
Magierowa Wola, pow. Grójec 24 –
24, 80/II – 13
Magnuszew, pow. Kozienice 42 –
650, 652
Majdany = Majdan, pow. Węgrów
26 – 363
Majstrowice? 27 – 317

�71

Makowiec, pow. Lipno 41 – 4
Maków, dziś Maków Mazowiecki
24 – 4, 27 – 24, 142, 185, 246,
252, 259, 260, 266, 269, 275, 279,
290, 291, 307, 362, 42 – 17, 20,
26, 28, 29, 31, 48, 53, 69, 84, 86,
138, 140, 150, 156, 159, 161, 162,
164, 170, 174, 178–181, 183, 184,
80/I – XXXI, 65, 80/II – 345, 354,
361–363, 367
Maliszewo, pow. Lipno 41 – 10
Malużyn, pow. Ciechanów 42 – 4
Mała Wieś, pow. Grójec 24 – 64, 42
– 770, 80/III – 25
Małachowo zob. Myszyniec Nowy
Małagoszcz = Małogoszcz, pow. Jędrzejów 24 – 25
Maławieś, pow. Płock 27 – 14
Małecz, pow. Brzeziny 24 – 32
Małgorzata, lasek 26 – 40
Małkinia, jezioro 41 – 413
Małogoszcz zob. Małagoszcz
Małopole, pow. Radzymin 26 – 265
Małopolska, Polonia Minor 24 –
315–317, 25 – 279, 280, 26 – 9,
11–13, 27 – 378, 28 – 343, 41 –
LXIII, 42 – 387
Małoruś, Małorosja 42 – 764, 80/
II – 457
Mały Płock, pow. Kolno 27 – 30, 58,
60
Mańkowce, pow. Augustów 28 – 14
margrabowski powiat 24 – 6
Mariampol 42 – 344
mariampolski powiat 24 – 311, 42
– 198, 207, 753, 80/I – L
Mariampolskie 42 – 204, 80/I – LXIV
Marianów zob. Maryanów, Maryjanów
Mariensztad, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Marki, pow. Warszawa 26 – 103,
332, 363
Maroko 80/I – 221

Martuny zob. Myszyniec Nowy
Marucha, Sejneńka = Marycha, Sejenka, dopływ Czarnej Hańczy
28 – 15
Maryanów, Marianów, pow. Radzymin 26 – 365
Marycha zob. Marucha
Maryjanów, Marianów, pow. Rawa
24 – 31
Marymont, Marie-mont, pow. Warszawa 24 – 19, 20, 42 – 756, 672,
769, 778, 80/II – 21, 323, 80/III
– 15, 22, 34
Masewa = Masiewo, pow. Prużana
42 – 201
Masie, pow. Białystok 42 – 792
Masovia, Masoviae, Masovien,
Massovien, Massau, Masuren
zob. Mazowsze
Masu ? 42 – 568
Mazew, pow. Łęczyca 24 – 315, 80/
II – 24, 26
Mazewo, pow. Pułtusk 24 – 315
Mazowieck zob. Wysokie Mazowieckie
mazowiecka diecezja 27 – 372
mazowiecka ziemia 24 – 27, 27 –
55, 371, 42 – 787, 789, 792
mazowiecki powiat [Wysokie Mazowieckie] 28 – 51, 144, 42 – 643,
787
Mazowieckie Księstwo, Masoviae
Ducatus, Hertzogthum Masovien 24 – 31, 316, 26 – 349, 27
– 378, 80/II – 6, 212, 322, 80/III
– 22, 35
mazowieckie województwo 24 –
3–5, 26 – 4, 41 – XVII, 42 – 787,
80/I – XIII, XIV, 212, 213, 80/II
– 325
Mazowsze, pow. Lipno 24 – 37, 27
– 7, 41 – 5, 8, 44, 48, 58, 81, 123
Mazowsze, Mazowse, Masovia, Masovien, Massau, Masuren, Ma-

�72

zury 24 – V nlb., 3, 7–9, 23, 24,
29, 38, 39, 41, 42, 49, 53, 63, 65,
68, 75, 124, 129, 137, 143, 147,
148, 168, 184, 203, 215, 216, 241,
268, 273, 302–305, 307, 315, 316,
321, 328, 350, 25 – I, II, IV, 13,
38, 45, 130, 131, 265, 278–280,
282, 291, 293, 299, 26 – VIII–X,
3, 4, 10–13, 22–24, 28, 30, 39, 40,
55, 73, 75, 77, 78, 80, 81, 84–86,
100, 102, 103, 106, 108, 112,
116, 119, 121, 124—126, 131,
132, 137–139, 150, 153, 154,
159, 163–166, 168, 204–218,
220–222, 224, 226, 229–234,
236–239, 241–244, 246, 247,
249–251, 253–260, 262, 263,
265–271, 273–281, 286, 287,
290, 291, 293, 295–299, 301,
303–309, 312–314, 321, 322,
324, 330, 331, 345, 349, 350, 352,
367, 368, 27 – VIII, XI, 3, 9, 19,
20, 22, 38–41, 44, 48, 52, 53, 55,
56, 65, 67, 69, 70, 74, 79, 83, 85,
86, 92, 93, 96, 115, 120–123, 126
–130, 133, 135–137, 140, 142,
144, 156, 159, 160, 162–165,
167, 169–173, 177, 179–182,
184–186, 188, 190, 192, 195,
199, 206, 210, 212, 217–219,
221, 222, 226, 227, 234, 239,
240, 244, 246, 247, 251–253,
255–259, 262, 266–274, 278,
279, 281, 287–289, 292, 293,
295, 297, 299, 300, 303, 305–
310, 314, 315, 317–323, 326,
330, 332, 335–337, 339–344,
350–356, 358–364, 367, 371,
372, 377, 378, 394, 28 – IX, X, 3,
6–9, 16, 21, 22, 24, 25, 28, 33, 37,
44, 45, 50, 52, 55, 58, 60, 68, 73,
75, 92, 93, 95–98, 101, 125–131,
133–136, 138–142, 144–146,
148–160, 162, 169–171, 173,

174-176, 181, 182, 184, 189, 190,
191, 193, 195, 210, 211, 213, 214,
218–222, 225–227, 235–247,
249–252, 255, 256, 258, 259,
265, 267, 269–278, 281–284,
286–288, 290–293, 295, 297–
299, 302, 309–312, 314, 318, 320,
321, 325, 331, 343, 350, 351, 354,
357, 41 – V–XVII, XIX–XXII,
XXIV–XXVII, XXIX–XXXVIII,
XL, XLI–XLVIII, LI–LIII, LV,
LXI, LXIII, LXV, LXVII, 3, 108,
109, 153, 154, 158, 159, 161,
164, 166–169, 171–175, 179,
182–184, 186–188, 190–193,
196, 197, 201, 202, 205, 206,
208, 209, 214, 215, 217, 218,
220–225, 229–232, 237, 238,
240, 244–247, 259, 262, 269,
275, 308, 310, 311, 342, 377,
412–419, 422–425, 427–429,
431, 433, 435, 436, 438 –451,
454, 457–460, 462, 463, 465,
466, 468, 471, 474, 476, 477,
488–497, 499, 501–505, 507,
508, 510, 513, 527, 543, 573,
575, 42 – 1–3, 5, 6, 8, 9, 11, 16,
23, 26, 29, 31, 35–37, 42–44, 46,
48, 51, 54, 55, 59, 65, 67, 71, 72,
76, 79, 81, 82, 86, 105, 115, 132,
133, 208, 209, 210, 218, 219,
221, 222, 224, 228–231, 235,
240, 241, 243, 289, 319, 321,
330, 335, 338, 348, 352, 360,
363, 367, 369, 374, 377, 378,
380, 382, 386, 388, 391, 393,
401, 404, 410, 522, 543, 553,
601, 614, 616, 620, 624, 627, 637,
645, 646, 651, 753, 754, 764, 765,
778, 782, 784–788, 790–796,
80/I – V nlb., VI, VIII, IX, X, XI,
XII, XIII, XIV, XV, XVI, XVII,
XX, XXI, XXV, XXIX, XXXII,
XXXIII, XXXIV, XXXV, XXXVI,

�73

XXXVII, XXXVIII, XXXIX, XL,
XLI, XLII, XLIII, XLIV, XLV,
XLVII, XLVIII, LI, LIII, LIV, LV,
LVI, LVII, LVIII, LIX, LX, LXI,
LXII, LXIII, LXV, LXVI, LXVII,
LXVIII, LXIX, LXXI, LXXIII,
LXXIV, LXXV, LXXVI, LXXVI,
LXXVII,
LXXVIII,
LXXIX,
LXXX, LXXXI, 3 nlb., 5 nlb., 8,
11, 12, 15 nlb., 43, 76, 107, 180,
195 nlb., 212, 214, 80/II – 209,
216, 222, 223, 255, 321, 322,
325, 327, 331–333, 335–340,
342, 347–349, 353, 355, 357,
359, 362, 363, 369, 372, 373,
377, 378, 389, 390, 392, 393,
399, 400, 402–404, 406, 409,
410, 414, 416, 424, 427, 432,
442, 459, 460, 80/III – 6, 20, 33.
37, 38
Mazowsze Czerskie 41 – IX–XI,
XXII, XLII, 275, 42 – 765, 80/I
– XXXIII, LXVI, 80/II – 5, 331,
80/III – 20
Mazowsze Leśne, Mazowsze Podlaskie, Mazurskie Podlasie, Mazury Podlaskie 24 – 5, 26 – 3,
41 – V, XI–XIII, XV, XVI, XXV,
XXX, XXXIV, XXXVII, XXXVIII,
XLIII, 413, 42 – 599, 80/ – VIII,
IX, X, XIV, XV, XVI, XXXV,
XXXVIII, LXII, LXIII, LXVI,
LXVIII, LXVIII, LXIX, LXXV, 80/
II – 459, 460
Mazowsze Łomżyńskie 28 – 24, 142,
41 – XII
Mazowsze Mławskie 42 – 791
Mazowsze Nadbużańskie 41 – XXIX,
42 – 597
Mazowsze Nadnarewski, Nadnar­
wiańskie 28 – 22, 80/I – X, XXXIX,
LXX
Mazowsze Płockie 27 – 85, 41 – XII,
42 – 784, 789

Mazowsze Podlaskie zob. Mazowsze
Leśne
Mazowsze Polne 24 – 5, 161, 25
– II, 41 – V, XIII, XV, XXXIV,
XXXVII, XXXVIII, XLIII, 42
–793, 80/I – IX, X, XI, XIV, XVI,
XXIV, XXXVI, XLII, LX, LXI,
LXVI, LXVIII, LXXV, 80/II – 459,
460
Mazowsze Pruskie 24 – 6, 28 – 21,
80/I – IX, 80/II – 459
Mazowsze Stare 24 – 6, 161, 27 –
VII, XI, 3, 115, 371, 397, 28 – VII,
51, 160, 182, 41 – V, XIII, XV–
XVIII, XXXIV, XXXVII, XXXVIII,
XLIII, 42 – 1, 228–231, 794, 80/I
– IX, X, XIV, XV, XVI, XXXIX,
XL, LXX, LXXIII, LXXVI, 80/II
– 459
Mazowsze Warszawskie 41 – XII,
80/I – IX,
Mazów? 24 – 315
Mazury zob. też Mazowsze
Mazurskie Podlasie zob. Mazowsze
Leśne
Mazury-Kurpie, część Mazowsza
Starego 41 – V, XIII, 80/I – LXX,
LXXII
Mazury-Podlasie, część Mazowsza Starego 41 – V, 80/I – LXX,
LXXII, LXXIII
Mazury Podlaskie zob. Mazowsze
Leśne
Mazury Pruskie 41 – XII, XIII,
XXXI, 80/I – IX, X, XIV, XXXV,
XXXVI, LXXIII, 187
Mąkobody zob. Mokobody
Mąkolin, Mąkolino, pow. Płock 27
– 14, 170, 175, 176, 178, 180,
182, 183, 250, 253, 256, 257, 263,
272, 290, 299, 306, 309, 318, 322,
327, 339, 346, 352, 357, 358, 41
– XVIII, LIII, LIV, LX, 42 – 11,
13–15, 20, 21, 23, 25, 28, 30–33,

�74

35–38, 44–46, 48, 50, 53, 55–59,
61, 64, 67, 68, 70, 71, 73, 74, 76–
79, 81–83, 88, 89, 91, 93, 98, 101,
103, 112, 118, 126, 127, 135, 136,
138, 143–145, 148–153, 157, 163,
165, 166, 169–172, 174–177, 80/I
– XVIII, XXVIII, XXIX, LXX, 44,
95, 96, 119, 141, 155, 162, 164,
199, 80/II – 84, 142, 349–351,
353, 358–360, 363, 364, 368–371,
374–379, 383, 384, 387–390, 397
Mdzewo, pow. Mława 27 – 307
Meczuna = Miedzyń, pow. Bydgoszcz 27 – 16
Meisen zob. Miśnia
Meńsko zob. Mińsk
Meszkiegier, ostęp 28 – 15
Meta zob. Netta
Metele, jezioro 28 – 15, 335, 42 – 193
Metele, pow. Sejny 28 – 336, 337
Methenburg, zamek 28 – 12
Mężenin, pow. Łomża 28 – 6, 81,
272, 327
Miastkowo, pow. Łomża 27 – 29,
284, 42 – 792
Miastków, pow. Łuków 24 – 318, 26
– 13, 80/II – 212
Miąsze = Miąse, pow. Radzymin 26
– 111
Michałowice, pow. Grójec 80/II –
109
michałowska ziemia 27 – 375, 41
– 11
Michrów, pow. Grójec 25 – 33, 48,
86, 96, 131, 155, 80/I – 182, 80/
II – 79, 86, 93, 107, 108, 115, 135
Miechów 42 – 132
Miedniewice, pow. Błonie 24 – 4,
28, 312, 25 – 162, 200, 207, 41 –
179, 190, 205, 256, 258, 295, 303,
307, 308, 311, 313, 318, 322, 80/I
– 48, 51, 80/II – 14, 54, 56–58,
78, 93, 146, 147, 154–156, 201
Miedzianka, dopływ Liwca 26 – 10

Miedzna, dawniej Międzylesie, pow.
Węgrów 26 – 10, 252, 311, 80/
II – 211
Miedzyń zob. Meczuna
Miedzyszyn = Miedzeszyn, pow.
Warszawa 42 – 779
Mielnica, pow. Kowel 42 – 777
mielnicka ziemia 24 – 6, 26 – 9, V –
9, 24, 358, 80/I – XIV,
mielnicki powiat 28 – 8, 24
Mielnik, pow. Bielsk 28 – 9, 38, 83,
345, 356, 357, 80/II – 407
Miemcowizna zob. Niemcowizna
Mienia, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 289, 316
Mień, dopływ Wisły 26 – 4, IV – 6,
41 – 3, 5
Mierzęcin? 42 – 67, 135, 136, 140
Międzyborz zob. Niedzbórz
Międzylesie zob. Miedzna
Międzyleś, pow. Radzymin 26 – 115,
208, 209, 229, 288, 309, 312, 313,
321, 41 – 450, 548, 549, 554, 559,
566, 568–577, 80/II – 155
Międzyleś, pow. Węgrów 26 – 363,
80/II – 238, 267, 299, 301, 306,
307
Międzyrzec, Międzyrzecz Podlaski,
pow. Radzyń 26 – 280, 42 – 792
Mikorzyn, pow. Ostrzeszów 27 –
376
Milanowskie Jezioro, jezioro 42 –
194
Milanów zob. Wilanów
Milanówek, pow. Błonie 42 – 793
Milejczyce, pow. Brześć 28 – 10
Miłosna, pow. Warszawa 26 – 104,
106, 211, 221, 311, 41 – 464, 479,
503
Mińsk, Mińsko, Meńsko, Nowo-Mińsk = Mińsk Mazowiecki 24
– 4, 26 – 4, 6, 20, 30, 36, 40, 59,
75, 82, 202, 216, 225, 230, 251,
262, 283, 302, 307, 309, 312,

�75

339, 350, 361, 27 – 40, 41 – XV,
XXIX, XXX, LII, LXII, 420, 454,
457, 487, 525, 559, 561, 42 – 412,
645, 80/I – XXXV, XXXVIII, 80/I
– 167, 204, 80/II – 211, 226, 234,
260, 298
mińska gubernia 80/II – 413
miński powiat, mińsko-mazowiecki
powiat 41 – XVI, LXVI, 42 – 639
Mirowice, pow. Grójec 25 – 156,
104, 135
Mistów, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 312
Miszewo Murowane, pow. Płock 27
– 14, 138, 151, 159, 161, 163, 164,
166, 243, 255, 271, 287, 298, 307,
311, 314, 347, 356, 358, 42 – 101,
80/II – 329
Miśnia, Meisen 80/II – 68, 80/III –
36
Mlęcin, pow. Radzymin 26 – 227
Mława 24 – 3, 27 – 18, 19, 38, 40,
44, 75, 259, 274, 326, 361, 368,
372, 41 – XXVII, 42 – 57, 102,
104, 122, 136, 385, 647–650, 759,
765, 80/I – X, XXXIX, LXX, 80/
II – 331, 80/III – 11, 19
Mławka, dopływ Wkry 27 – 18, 20
mławski obwód 27 – 381, 80/II –
395, 80/III – 11
mławski powiat 27 – 3, 23, 133,
371, 41 – XXXI, 4, 9, 80/II – 332,
80/III – 10
Mławskie 27 – 18, 84, 86, 96, 372,
41 – XI, XII, XVII, 42 – 783, 80/I
– VIII, XIII, XIV, XV, 80/II – 340
mławskie starostwo 80/III – 25
Młociny, pow. Warszawa 24 – 17,
20, 211, 41 – 330, 80/I – XXIII
Młodeniec, las 26 – 40
Młodzieszyn, Młodziszyn, pow. Sochaczew 25 – 36, 53, 236, 244,
41 – 241
Młynale? 28 – 14

Młyny-Łęczyska, pow. Ostrołęka?
27 – 50
Mniemcowizna zob. Niemcowizna
Moczydło, pow. Warszawa 25 –
123, 125, 80/II – 89, 125, 220
Moczydłowska Nizina, urzecze 42
– 645
Modlin, Moglin, Nowo-Gieorgiewska twierdza, pow. Płońsk 24 –
4, 25 – 124, 26 – 4, 27 – 3, 18,
28 – 288, 41 – XV, 42 – 81, 199,
80/I – XVIII, XXXI, 80/II – 439
Modlnica, pow. Kraków 41 –
XXVIII, 42 – 450, 453, 468, 485,
ryc. przed s. 497, 80/I – X, XLV,
211 nlb., 80/II – 62
Mogielanka, dopływ Pilicy 24 – 25
Mogielnica, pow. Grójec 24 – 4, 25,
25 – 8, 23, 26, 50, 52, 119, 160,
265, 41 – 183, 212, 251, 80/II –
83, 84, 95, 109, 111
Mogielnica, pow. Płock 27 – 13
Mogielniczka, pow. Płock 27 – 13
Mogilno 27 – 13, 24, 380
Mogiła Szweda, miejsce 28 – 328
Moglin zob. Modlin
Mokobody, Mąkobody, Nowe-miasto, pow. Siedlce 26 – 11, 238,
276, 285, 325, 343, 28 – 22, 41 –
520, 42 – 643, 80/II – 212
Mokotów, pow. Warszawa 24 – 18,
42 – 636
Mokowo, pow. Lipno 27 – 5, 41 –
99, 80/II – 327
Mokówko, pow. Lipno 27 – 5
Mokra Wieś, pow. Radzymin 26 –
366
Mokrsko, Mokrzko = Mokrzk, pow.
Płock 27 – 13
Mokrylas, Mokry Las, pow. Ostrów
Mazowiecka 27 – 188, 189, 244,
287, 288, 334, 41 – XIX, XL, LXI,
42 – 8, 27, 41, 62, 88, ryc. po
s. 304, ryc. przed s. 305, 80/I –

�76

XXI, XLIV, 57, 80/II – 353, 357,
369, 370, 371, 381
Mokrzk zob. Mokrsko
Molnica, dopływ Kraski 24 – 26
Mołdawa = Wełtawa, dopływ Łaby
27 – 131
Montis Calvi = Calvomonte zob.
Łysa Góra
Mons Sabothus zob. Sobótka
Morawy, Morawia 24 – 127, 311, 25
– 277, 80/II – 63, 80/III – 26
Mordy, pow. Siedlce 26 – 9, 161, 80/
II – 211
Morysin, pow. Warszawa 24 – 18
Morzyczyn, pow. Węgrów 41 – 413
Moskwa, Rosja 24 – 312, 26 – 69,
42 – 2
Mosty, pow. Grodno 28 – 331
Moszczanka, pow. Puławy 26 – 19,
31, 80/I – LIX, LXVIII
Moszczenica, dopływ Bzury 24 – 33
Moszczonne, pow. Rypin 41 – 46,
57, 73, 86
Mościska, miejsce 26 – 40
Motława, dopływ Wisły 27 – 296
Motula = Motule, pow. Suwałki 28
– 293
Mroga, dopływ Bzury 24 – 33, 27 – 39
Mrożyca, dopływ Mrogi 24 – 33
mszczonowskie starostwo 24 – 27
Mszczonów, pow. Błonie 24 – 4, 27,
55, 67, 100, 118, 121, 168, 216,
266, 269, 25 – 18, 23, 25, 26,
40, 46, 52, 57, 66, 74, 75, 80, 89,
92, 118, 119, 138, 141, 148, 149,
153, 195, 209–212, 215, 217, 250,
255, 268, 27 – 19, 41 – XVI, LIII,
LXVI, 158, 195, 381, 42 – 650,
80/I – 36, 178, 80/II – 14, 55,
62, 79, 80, 93, 104, 112, 131, 133,
135, 163–166, 175, 196
Multany, kraina historyczna w Rumunii 42 – 339
Mułtawa, dopływ Wisły 27 – 14

myseńckie starostwo zob. myszynieckie starostwo
Muszyna ? bł. Myszyniec 80/II – 365
Mystki-Rzym, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644
Mystkowice = Mystkowiec, pow.
Pułtusk 27 – 355
Myszadła, pow. Radzymin 26 – 366
Myszyniec, Myszeniec, pow. Ostrołęka 24 – 5, 27 – 28, 49–52, 54,
60, 66, 67, 72, 80, 82, 96, 97, 107,
108, 256, 276, 280, 283, 288, 292,
293, 345, 372, 28 – 133, 41 – IX,
XIX, XXXV, 42 – 1, 2, 8, 9, 18, 38,
51, 131, 159, 160, 162, ryc. po s.
400, 641, 766, 770, 786, 789, 790,
80/I – XXIV, LIII, 70, 71, 72, 73,
84, 105, 80/II – 334, 341, 356
Myszyniec Nowy, Martuny, Małachowo, pow. Ostrołęka 27 – 28,
80, 103–106, 110, 146, 149, 227,
234, 387–390, 80/III – 25
Myszyniec Kościelny, Poświętne,
pow. Ostrołęka 27 – 28
Myszyniec Stary, pow. Ostrołęka 27
– 50, 53
myszyniecka parafia 27 – 50, 96,
227
Myszyniecka Puszcza, Myszyńska
Puszcza, puszcza 27 – IX, 28, 49,
50, 51, 53, 55, 96, 97, 385, 390,
42 – 791
myszynieckie starostwo, myseńckie
strostwo 27 – 120
Myślenice 80/I – XXXVI
Nadarzyn, pow. Błonie 24 – 27, 49,
148, 25 – 1, 95, 170, 80/I – LXII,
80/II – 5
Nadbrzeże? 26 – 4
Nadbużna Puszcza, Nadbuska Puszcza, puszcza 27 – 49, 96, 385
Nadrzeczna Ruda, zob. Ruda Nadrzeczna

�77

Naguszewo = Nagoszewo, pow.
Ostrów Mazowiecka 27 – IX
Nakoby = Nakory, pow. Siedlce 26
– 39
Nakwasin, pow. Płock 27 – 13, 14
Nantes, Francja 27 – 392
Narbonna, Narbonne, Francja 27 –
376
Narew, pow. Bielsk 28 – 11, 143,
163, 331, 355, 356, 359, 369
Narew, dopływ Wisły 24 – 6, 37,
39, 41, 68, 161, 322, 26 – 4,
28, 74, 365, 27 – VII, IX, 3, 18,
23–27, 29, 49, 56, 96, 97, 99, 107,
134, 203, 276, 384, 390, 28 – VII,
3, 4, 6, 10–13, 21, 25, 38, 50, 85,
87, 89, 92, 94, 96, 101, 108, 125–
130, 133–137, 139, 140, 142, 143,
145, 153, 160, 163, 167, 168, 174,
177, 179, 182–184, 323, 328–330,
332, 344, 345, 349, 353, 355–358,
377, 41 – IX, XI, XXI, 42 – 1, 141,
196, 197, 199, 370, 377, 382, 388,
489, 587, 597, 760, 773, 786–788,
793–795, 80/I – VIII, XIV, LXXI,
LXXII, 3 nlb., 80/II – 325, 344,
401, 409, 80/III – 28
Narewka, dopływ Narwi 28 – 10,
11, 42 – 199, 200
Narewka, pow. Prużana 28 – 11, 98,
355, 41 – XX
Naruszewo, pow. Płońsk 27 – 314
Nasiadki, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 641
Nasielna zob. Nosielna
Nasielsk, Nosielsko, Nesselia, pow.
Pułtusk 24 – 4, 27 – 24, 261, 308,
310, 335, 338, 364
Nassau, Niemcy 42 – 375, 757
Natolin, pow. Warszawa 24 – 18,
25 – 139
Nauwaszule, pow. Augustów? 28 – 14
Nazaret, starożytna Palestyna 24 –
99

Necko zob. Netta
Neidenburg zob. Nibork
Nereśl, dopływ Narwi 28 – 334
Nesselia zob. Nasielsk
Netta, dopływ Biebrzy 28 – 12, 13
Netta, pow. Augustów 28 – 12, 13,
243
Netta, Meta = Necko, jezioro 42 – 193
Newa, rzeka w Rosji 28 – 342
Nibork, Niborg, Niedzborek, Neidenburg, dziś Nidzica 24 – 3,
27 – 73, 253, 371
niborski, niedzborski, nidzborski
powiat 24 – 6, 27 – 3, 371
Nick, wzgórze, zob. Niecko
Nick, pow. Mława 27 – 372
Nida, dopływ Wisły 28 – 22
Nieborów, pow. Łowicz 24 – 4, 31,
58, 64, 121, 25 – 7, 244, 42 – 762,
80/I – LX
Niecko, Nick, wzgórze 27 – 372
Niedabiel? 26 – 8
Niedenburg, Niedzborek zob. Nibork
niedzborski powiat zob. niborski
powiat
Niedzbórz, Niedzborz, Międzyborz,
błędnie Neidenburg, pow. Ciechanów 24 – 3, 27 – 73
Niedziałka, Niedziołka, pow. Mińsk
Mazowiecki 26 – 216, 41 – 487,
553, 564, 80/II – 229, 239, 235
Niedźwiedź, pow. Ostrołęka 27 –
50, 42 – 641
Niegów, pow. Radzymin 26 – 127,
133, 135, 136, 138, 211, 231, 256,
258, 260, 265, 295, 365, 366, 80/
II – 234, 235, 237, 249
Niemcowizna,
Miemcowizna,
Mniemcowizna, pow. Suwałki
28 – 266, 267, 277, 80/II – 438
Niemcy, Deutschland 24 – 310, 331,
334, 337–340, 346, 26 – 350, 28
– 363, 42 – 338, 375, 772

�78

Niemen, rzeka 28 – 7, 13, 14, 27, 37,
39, 50, 60, 61, 345, 353, 358, 377,
41 – XXI, 42 – 186, 196–198,
202, 204, 205, 760, 770, 80/II –
404
Niemirów, pow. Bracław 27 – 380
Niemirów, pow. Bielsk 28 – 9, 356
Niemnowo, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13
niemonojackie leśnictwo 28 – 337
Niemyje, bagna 27 – 23
Niepołomice, pow. Bochnia 24 –
345
Nieporęt, pow. Warszawa 24 – 4, 17,
25 – 191, 26 – 4, 74, 234, 246, 257,
273, 284, 292, 332, 365, 80/II –
209
Nieszawa 26 – 332, 41 – 7
Nieznachowska Kępa, wyspa 24 – 318
Niksowizna, pow. Kolno 27 – 59,
42 – 638
Nil, rzeka 42 – 132
Niszczyce, pow. Płock 27 – 13
Niwiska, pow. Siedlce 26 – 238
Nogat, odnoga Wisły 24 – 68
Normandia, Francja 42 – 762
Norymberga, Niemcy 42 – 762
Nosielna = Nasielna, dopływ Wkry
27 – 24
Nosielsko zob. Nasielsk
Nowa Jerozolima zob. Góra Kalwaria
Nowa Jerozolima zob. Kalwaria
Nowa Praga, część Warszawy 24 –
15
Nowa Ruda, Ruda, pow. Kolno 27 –
60, 97, 98, 42 – 638
Nowa Wieś, pow. Lipno 27 – 37
Nowa Wieś, pow. Ostrołęka 42 –
641
Nowa Wieś, pow. Węgrów? 26 –
363
Nowe Miasto? 25 – 51, 53, 225
Nowe Miasto zob. Mokobody

Nowe Miasto, część Ciechanowca
28 – 10
Nowe Miasto, pow. Płońsk 24 – 4,
27 – 24, 80/II – 334
Nowe Miasto nad Pilicą, pow. Rawa
24 – 4, 31, 25 – 1, 119, 180, 218,
259, 41 – 183, 212, 251, 259, 42
– 651, 80/II – 112
Nowe Siedlce zob. Siedlce
Nowodworce, Nowodwory, pow.
Warszawa 26 – 3
Nowodwór zob. Nowy Dwór
Nowo-Gieorgiewska twierdza zob.
Modlin
Nowogrodzka Puszcza, puszcza 27
– IX, XI, 29, 56, 63, 66, 97, 107,
387, 391
nowogrodzkie leśnictwo 27 – 97
Nowogrodzkie 28 – 139, 140, 176
nowogrodzkie województwo 28 –
11, 41 – XVII, 80/II – 325
Nowogrodzko-Ostrołęcka Puszcza,
puszcza 28 – 3
Nowogród, pow. Lipno 27 – 7, 37,
41 – 5, 80/II – 344
Nowogród, pow. Łomża 24 – 5, 27
– VII, IX, 29, 56, 58, 83, 98, 124,
134, 203, 242, 276, 300,
390, 28 – 22, 258, 42 – 3, 789,
80/I – LXXI
Nowogród, Rosja 28 – 358
Nowogródek 28 – 277, 42 – 221,
284, 80/II – 438
Nowogródek, pow. Lipno 41 – 5
Nowo-Mińsk zob. Mińsk Mazowiecki
Nowy Dwór = Nowodwór, pow.
Garwolin 26 – 11, 80/II – 301, 304
Nowy Dwór, Nowydwór, pow.
Warszawa 25 – 40, 26 – 4, 246,
263, 273, 284, 41 – XXVIII, XXX,
LII, LIV, LV, LVIII, 452, 562, 42 –
139, 151, 403, 466, 498, 499, 651
Nowy Sącz, Sącz 41 – XXVI, 42 –
314, 80/I – XXXVI

�79

Nowy Targ 41 – XXVI, 80/I –
XXXVI
Nur zob. Nurzec
Nur, pow. Ostrów Mazowiecka 24 –
5, 27 – 27, 349, 28 – 163
nurska ziemia 24 – 5, 6, 26 – 6, 27 –
4, 27, 67, 68, 372, 28 – 148, 150,
155, 168, 42 – 1, 80/I – XIV,
Nurzec, błędnie Nur, dopływ Bugu
28 – 9, 10, 25, 130, 356, 42 – 197
Oberpfalz, Górny Palatynat, kraina
historyczna w Niemczech 42 –
775
Oberschlesien zob. Śląsk Górny
Obierwia, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 789
Obłudzino, pow. Maków 27 – 246
Obory, pow. Rypin 27 – 8, 373–375,
41 – 5, 80/II – 327, 328
Obory, pow. Warszawa 24 – 49
Oboźna, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Obrąb, pow. Radzymin 27 – 67, 208,
213, 231, 270, 312, 319, 334, 80/I
– 205
Obrowo, pow. Lipno 41 – 9, 91, 80/I
– XXV,
Obryte, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 27
Obryte = Obrytte, pow. Pułtusk 27
– 94, 125, 41 – XVIII, 80/I – LV
Obszesza zob. Okszesza
Ochnia, dopływ Bzury 24 – 33
Ochudne = Ochudno, pow. Pułtusk
27 – 86, 94, 95, 126, 133, 140,
291, 318, 41 – XVIII, 80/I – LV,
80/II – 239, 377
Odleka zob. Rypienica
Ogrody, pole 42 – 645
Ojców, pow. Olkusz 42 – 322
Ojrzymów zob. Orszymowo
okalewskie dobra, pow. Rypin 41 – 9
Okęcie, pow. Warszawa 25 – 172, 174

Okmin Mały, jezioro 42 – 194
Okmin Wielki, jezioro 42 – 193, 194
Okrzeja, Okrzejka, dopływ Wisły
26 – 11, 14
Okrzesza, błędnie Obszesza, dopływ Pisi 24 – 27
Okrzeja, pow. Łuków 42 – 792
Okuniew, Okoniew, Okóniew, Okuniow, niegdyś Długa Wola, pow.
Warszawa 24 – 4, 26 – 5, 30, 60,
79, 85, 108, 210–212, 221, 227,
247, 251, 265, 268, 269, 276, 281,
285, 302, 311, 314, 329, 345, 41
– 414, 464, 563, 42 – 412, 80/I –
33, 80/II – 72, 210
Olechów, pow. Mińsk Mazowiecki
41 – 414
Oleksianka, Oleksiancyna, pow. Mińsk
Mazowiecki 26 – 73, 79, 139,
240, 301, 315, 316, 322, 326, 327,
329, 41 – XVI, XXVIII–XXX, LII,
LIV, LVII–LIX, LXVI, ryc. przed
s. 321, 419, 423, 426, 427, 429–
431, 433, 435–439, 441–444, 447,
448, 451–453, 456, 457, 458, 461,
470, 471, 473–475, 480, 486,
488–491, 493, 495, 497, 498, 500,
501, 504, 506–508, 510, 515, 518–
–521, 524, 526–529, 531, 533,
539–542, 544, 545, 548, 549, 551–
–556, 558, 560–563, 564, 567–
–574, 576, 577, 42 – 378, 379,
490, 521, 560, 564, 585, 606, 617,
80/I – XVIII, XXIX, XXXIX,
LXIX, 43, 53, 67, 68, 70, 77, 85,
87, 151, 170, 80/II – 80, 138, 217,
220–222, 240–248, 253, 263, 267,
269–271, 273–277, 282, 287, 288,
290–294, 296–300, 302–304, 307–
–312, 314–320
Oleksin, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 208, 233, 329, 346
Oleszno, pow. Lipno 41 – 8
Olszyny, zarośla 42 – 645

�80

Olitska Puszcza, puszcza 28 – 15,
335
Olszanka, pow. Suwałki 28 – 239,
293, 42 – 285
Olszanki = Olszanka, pow. Augustów 28 – 247
Olszewka, pow. Ostrołęka 27 – 50,
108, 42 – 641
Olszewnica, pow. Radzyń 42 – 794
olsztyńskie województwo 42 – 205,
788
Olszyny, pow. Łomża 28 – 182
Olszyny, pow. Ostrołęka 27 – 49,
50, 96, 42 – 641
Ołtarzew, pow. Warszawa 24 – 49,
221, 224, 25 – 79, 98, 144, 41 –
XVI, 80/I – LX
Omulew, Omólew, Omólwia, dopływ Narwi 27 – 27, 49, 50, 66,
96, 107, 384, 28 – 21, 42 – 1
Omulew, pow. Ostrołęka 27 – 50,
97
Opacz, pow. Warszawa 25 – 170
Opalin, pow. Warszawa 25 – 22
Opatów 41 – XXV, 80/I – XXXVI,
XLI
Opinogóra, pow. Ciechanów 27 –
22, 372
Opoczno 80/II – 379
Opole, pow. Puławy 42 – 650
Orątki, pow. Kutno 80/II – 78
Ordynacka, Ordynackie, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9, 14
Orla, pow. Bielsk 28 – 10, 143, 356,
42 – 199
Orlanka, dopływ Narwi 28 – 21,
356
Orłów, pow.Kutno 24 – 33, 41 –
318, 352, 80/I – 73
Orszymowo, Ojrzymów, Orsimovia, pow. Płock 24 – 4, 27 – 13,
15, 254, 356, 366, 42 – 759, 787,
80/II – 330, 80/III – 11
Ortelsburg zob. Szczytno

Orzyc, Orzycz, dopływ Narwi 27 –
23, 24, 44, 49, 96, 107, 28 – 21,
42 – 757, 80/I – XXVIII, 80/II –
333, 80/III – 9
Osa zob. Ossa
Osieck, błędnie Osiek, pow. Garwolin 24 – 4, 26 – 12, 24, 229,
236 27 – 40, 80/II – 212
osieckie dobra, pow. Garwolin 42
– 790
Osiek (Mały i Wielki), pow. Rypin
27 – 9, 375
Osinki, pow. Suwałki 28 – 248, 249
Osiny, pow. Puławy 80/I – 30, 31
Osiny, zarośla leśne 42 – 645
Osmolin, bł. Osmolno, pow. Gostynin 24 – 206, 25 – 238, 41 – 164,
166, 169, 181, 190, 191, 221, 229,
231, 242, 345, 362, 388, 80/I – 94,
80/II – 187
Ossa = Osa, dopływ Wisły 27 – 372
Ossownica, błędnie Ossowica, dopływ Liwca 26 – 4, 6, 80/II – 210
Osowiec, pow. Węgrów 27 – 108
Osowiecka Ruda zob. Ruda Osowiecka
Ostenda, Belgia 25 – 274
Osterode zob. Ostróda
ostrołęcka parafia 27 – 50, 96
Ostrołęcka Puszcza, puszcza 27 –
IX, 28, 29, 49, 53, 56, 57, 66, 96,
97, 100, 103, 105, 137, 385, 28 –
61, 333, 42 – 188
ostrołęcki dekanat 42 – 637
ostrołęcki powiat 27 – 65, 133, 41
– XXXI, 42 – 639, 784, 786, 80/
II – 335, 338, 341, 80/III – 25
Ostrołęckie 27 – XI, 3, 26, 120, 28
– 131, 133, 151, 181, 41 – XVII–
XIX, 80/I – XIII, XV, XXIV, LIII,
80/II – 369, 375
ostrołęckie leśnictwo 27 – 50, 97
ostrołęckie starostwo 27 – IX, 50,
97, 385

�81

Ostrołęka 24 – 5, 25 – 262, 27 – IX,
27, 28, 37, 50, 51, 60, 67, 82, 83,
97, 99, 102, 107, 108, 115, 122,
194, 251, 252, 268, 269, 272, 273,
277, 284, 300, 328, 331, 350, 351,
356, 357, 364, 375, 384, 28 – 159,
325, 41 – IX, XIV, XV, XIX, LIII,
42 – 1, 20, 30, 34, 46, 62, 64, 65,
76, 79, 131, 639, 766, 790, 80/I
– X, XVIII, XXI, XXIV, XXVIII,
XXXI, XXXIX, LXX, 132, 163,
80/II – 13, 40, 116, 118, 171, 186,
193, 196, 334, 353, 359, 386
Ostrołęka, pow. Grójec 24 – 24, 62,
180
Ostrowite, pow. Lipno 41 – 43, 58,
41 – 43, 58
Ostrowo zob. Maciejowice i Ostrów
ostrowski powiat 80/I – XXI,
Ostrożeń, pow. Garwolin 27 – 58,
66, 71, 162, 167, 168, 41 – 415,
417, 421, 427, 428, 465, 496, 501,
507, 550, 551, 558, 559, 562, 80/I
– XXII, XXXIX, 21, 30, 31, 32,
80/II – 217, 220, 221, 254, 255,
257–259, 265, 281, 305, 381
Ostróda, Osterode 80/I – X
Ostróg 24 – 14
Ostrów, półwysep 28 – 15
Ostrów, Ostrowia, Ostrowo =
Ostrów Mazowiecka 24 – 5, 27
– IX, 27, 48, 49, 96, 99, 122, 194,
244, 256, 287, 288, 304, 307, 312,
334, 349, 351, 28 – 5, 130, 131,
157, 159, 42 – 88, 150, 203, ryc.
po s. 304, ryc. przed s. 305, 80/I
– XXI, XLIV, 137, 80/II – 369,
371, 375, 381
Ostrówka = Ostrówki, pow. Radzyń
42 – 795
Ostrykół, Ostrzykół, pow. Ostrów
Mazowiecka 27 – 45, 80/I – 3nlb.
Osuchów, pow. Błonie 24 – 266,
270, 25 – 40, 66, 74, 75, 80, 89,

141, 211, 41 – 160, 196, 381, 385,
80/I – 178, 80/II – 55, 62, 91, 93,
101, 104–108, 135
oszmiański powiat 28 – 335
Ośmiałowo, pow. Lipno 41 – 10
Ośnica, pow. Płock 27 – 13, 376, 80/
II – 329
Otałąż = Otaląż, pow. Grójec 24 –
25
Otwock, Otwock Wielki, pow.
Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26 –
4, 8, 333, 42 – 645, 80/II – 211
owrucki powiat 28 – 343, 42 – 774
Owruckie 24 – 320
Ozorów, pow. Siedlce 26 – 90, 152,
41 – 418, 80/II – 225, 248–253,
294, 299
Ożarów, pow. Warszawa 24 – 60
Pabianice, pow. Łask 24 – 312
Pacyna, pow. Gostynin 41 – 267, 42
– 636
Paczuska = Paczuszki, pow. Sokołów 26 – 367
Padolec? 26 – 332
Padynia? 26 – 332
Palczew, pow. Grójec 24 – 25
Palsze = Pałcz?, pow. Bydgoszcz 27
– 16
Panki, pow. Częstochowa 80/II –
176, 183, 184
Panonia zob. Węgry
Paprotnia, pow. Siedlce 26 – 368
Parczowskie Lasy 24 – 310
Parysów, Parysew, Paryszew, Parissovo, niegdyś Siedcza (błędnie
Sieczcza), pow. Garwolin 24 – 4,
26 – 7, 12, 23, 24, 34, 37, 38, 40,
46, 50, 51, 55, 74, 139, 216, 222,
250, 260, 262, 266, 276, 290, 294,
298, 326, 329–331, 340, 350, 351,
360, 27 – 40, 41 – XXIX, XLVII,
LI–LIV, LVIII, LXV, 42 – 542, 626,
80/I – XVIII, LXI, 80/II – 212

�82

Paryż, Francja 24 – 31, 77, 333, 27
– 395, 42 – 765, 80/II – 206, 397
Parzanów zob. Perzanowo
Parzychy, pow. Kolno 27 – 59
Paszki, pow. Radzyń 26 – 242
Patoki, las 42 – 645
Patrykozy, pow. Sokołów 26 – 367,
368, 42 – 776, 80/III – 31
Pekałów zob. Pękałów
Pełty, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,
42 – 641
Penza, pow. Kolno 27 – 63, 28 – 4
Perki zob. Pyrki
Perstońska Puszcza, puszcza 28 – 61
Perzanowo, bł. Parzanów, Przanów,
pow. Maków 27 – 245, 42 – 14,
80/I – 65, 80/II – 363
Petersburg, Rosja 24 – 12, 25 – 287,
80/I – XLVI, LXX, 80/II – 206,
80/III – 16
Pęcice, pow. Warszawa 24 – 226
Pękałów = Pekałów?, pow. Dubno
24 – 48
Piaseczna, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 641
Piaseczno, bł. Piaseczna, pow. Warszawa 24 – 4, 21, 49, 107, 148,
239, 25 – 10–12, 17, 19, 21, 28,
38, 41, 61, 63, 65, 77, 90, 94, 104,
106, 109, 110, 113, 114, 128, 144,
149, 153, 170, 171, 178, 184, 186,
249, 299, 41 – 211, 241, 80/I –
XLIV, LXII, 24, 52, 54, 98, 139,
144, 168, 80/II – 5, 44, 47, 50, 56,
76, 77, 79–82, 84, 87, 91, 99, 100,
104, 111, 114, 115, 120, 121, 127,
128, 132
piaseczyński powiat 42 – 642, 789
Piaski pow. Rypin 27 – 8
Piaski, pow. Sochaczew 25 – 56
Piasutno, pow. Szczytno 42 – 643
Piątek, pow. Łęczyca 24 – 33, 25 – 8,
9, 49, 64, 80/II – 76, 137
Piątkowizna, pow. Kolno 42 – 638

Piątnica, pow. Łomża 28 – 3, 4, 246,
251, 42 – 264, 80/I – 44
Piątnik = Prątnik, dopływ Jabłonki
28 – 5
Pieczyska, pow. Grójec 24 – 23, 24,
27, 80/II – 12
Pieczyska, pow. Sochaczew 42 –
645
Pieklik, Piekło, pow. Kolno 27 – 59,
98, 42 – 638
Pieńki, łąka 42 – 645
Pierzchały, pow. Węgrów 26 – 342
Pieskowa Skała, pow. Olkusz 42 –
186, 366
Pieścidła, pow. Płońsk 27 – XI, 42 –
775, 80/II – 326, 80/III – 30
Pilica, dopływ Wisły 24 – 24, 25,
31, 62, 181, 322, 25 – 224, 26 –
24, 80/II – 13, 141
Pilica, pow. Grójec 24 – 24, 180, 42 –
771, 80/I – XXXVII, 80/II – 13, 40
Piławce, Ukraina 42 – 380
Pińczów 24 – 335
Pińsk 28 – 355
Pińszczyzna 24 – 320, 28 – 129
Piotrków, dziś Piotrków Trybunalski 41 – XXVI, 286, 42 – 135,
80/I – XXXVI, XLII
Piotrów, pow. Gostynin 41 – 205
Piórkowo? 80/I – 41
pirlejewska parafia 80/I – LVII
Pisna, Pissa, dopływ Drwęcy 41 –
3, 9
Pisa, Pissa, Pisna, dopływ Narwi 27
– 29, 30, 58, 59, 97, 98, 225, 389,
28 – 21, 42 – 4
Pisek, dopływ Narwi 27 – 107
piski powiat zob. janowski powiat
Piskorne, bagno 26 – 40
Pisna, Pissa zob. Pisa
Pisz zob. Johanesburg
Piwków Dół, jezioro 41 – 413
Plecka Dąbrowa, pow. Kutno 41 –
232

�83

Plewki, pow. Kolno 27 – 97, 42 – 638
Plewki, pow. Wysokie Mazowieckie
42 – 644
Ploczen, Plotsko, Plota, Ploczko zob.
Płock
Ploczko Provinz (Płocka Prowincja)
26 – 350
Płatkownica, pow. Węgrów 41 – 413
Płochocin, pow. Błonie 24 – 145,
205, 230, 232, 234, 25 – 14, 88,
92, 116, 41 – XVI, LXIV, 198, 216,
240, 353, 80/I – XVIII, XXIII, 20,
49, 93, 184, 80/II – 47–50, 78,
109, 122, 130, 147, 149, 153, 154,
156, 157, 171, 186
Płock, Ploczko, Plotzia, Ploczen,
Plotsko, Plota 24 – 3, 322, 25 –
53, 26 – 349, 350, 27 – X, 3, 9, 11,
12, 14, 15, 18, 19, 23, 37, 40, 70,
75, 83, 85, 89, 115, 117, 128, 132,
133, 141, 143, 147, 151, 243, 247,
248, 250, 255, 259, 271, 273–275,
278, 280, 282, 284, 287, 293, 295,
298, 303, 307, 309, 311, 314, 316,
317, 320, 324, 334, 340, 341, 347,
349, 352, 354, 356, 358, 364, 371–
373, 375, 376, 380, 381, 383, 397,
28 – 6, 41 – XI, XV, XXV, XXVII,
XXVIII, XXXI, LXIII, 9, 16, 143,
264, 42 – 18, 47, 63, 64, 68, 69,
73, 78, 83, 97, 104, 106, 110, 111,
115–117, 123–126, 133–137, 140,
143, 145–148, 153, 154, 158, 161,
171, 178, 184, ryc. przed s. 193,
326, 331, ryc. po s. 384, 394, 416,
ryc. przed s. 481, 624, 627, 642,
647–649, 652, 758, 759, 765, 772,
773, 777, 779, 781, 80/I – VIII,
IX, X, XVIII, XIX, XXVII, XXXV,
XXXIX, XLIV, LXX, 93, 140, 149,
80/II – 126, 328, 329, 336–338,
368, 381, 394, 80/III – 10–12, 21,
28, 33, 35
Płock Mały zob. Mały Płock

płocka diecezja 27 – 372, 80/II –
325, 331, 334, 336, 80/III – 26
płocka gubernia 24 – 311, 27 – 94,
372, 41 – XXIII, 4, 8, 42 – 753,
772, 785, 80/I – XXVIII, 80/II –
329, 330, 331, 395, 80/III – 10–12
płocka ziemia 24 – 38, 42 – 793
płocki departament 27 – 3
płocki obwód 27 – 12, 80/III – 10
płocki powiat 27 – 3, 20, 94, 133,
371, 372, 41 – XXXI, 9, 157, 42
– 642, 785, 793, 80/II – 329, 331,
80/III – 19, 12
Płockie 25 – 267, 293, 27 – XI, 71,
84, 93, 94, 96, 364, 372, 380, 396,
41 – XI, XV, XVII, XVIII, XXII,
XXXI, 42 – 100, 254, ryc. przed
s. 385, 559, 651, 80/I – VIII, XIII,
XIV, XV, XX, XXI, XXIII, XXVIII,
XXX, XXXII, 30, 77, 100, 80/II –
337, 394, 406, 80/III – 34
płockie biskupstwo 27 – 372
płockie województwo 24 – 3, 6, 26
– 350, 27 – 3, 49, 96, 371, 372,
41 – 5, 42 – 203, 758, 80/I – XIII,
XIV, 80/II – 327, 330, 332, 394,
80/III – 10
Płonka zob. Płonna
Płonka, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 331, 41 – XXII, 42 – 760
Płonko, pow. Rypin 41 – Rypin 41
–8
Płonna = Płonka, dopływ Wkry 27
– 17
Płońsk 24 – 3, 27 – 17, 121, 133, 146,
258, 259, 286, 293, 296, 299, 307,
311, 314, 324, 330,
333, 338,
339, 350, 354, 355, 41 – XI, 42 –
75, 96, 158, 174, 642, 80/I – VIII,
LXXII, 59, 80/II – 352, 354, 368,
371, 372, 374, 375, 379, 382, 386
płoński powiat 27 – 3, 371, 42 –
642, 80/I – XXIII, XXXI,
Płońskie 41 – XVIII

�84

Płoszyce, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 641
Płowce, pow. Nieszawa 28 – 4
Pniewnik, pow. Radzymin 26 – 11,
220, 42 – 781, 80/II – 212, 80/
III – 35
Pniewo, bł. Pniewy, pow. Pułtusk
27 – 76, 84, 86, 94, 95, 110, 115,
122, 123, 125, 126, 129, 130, 132,
133, 137, 139, 140, 145, 147, 280,
342, 41 – XVIII, 80/I – LIV, 80,
80/II – 319, 346
Pniewskie Lasy 28 – 3
Pobiedziska, Powiedziska, pow.
Środa 41 – 6
Pobikry, pow. Bielsk 28 – 9, 43, 52,
54–56, 195, 41 – XIX, XXVII,
XXVIII, XLI, XLIX, LI–LXI,
LXIII–LXVIII, 156, 42 – 209, 211,
231, ryc. po s. 240, 320, 325, 331,
336, 338, 346, 373, 374, 392–394,
396–404, 406, 407, 411, 415, 505,
561, 579, 586, 80/I – LVI, LVII
Poborze, Pobocze 27 – 44
Pod Grądami, nieużytki 26 – 40
Pod Kopniem, pole 42 – 645
Pod Krzem, pole i łąka 42 – 645
Pod Laskiem, pole 42 – 645
Pod Osiną, pole 26 – 40
Pod Rzęsawą, pole 42 – 645
Pod Sekulą, pole 42 – 645
Pod Smolnikiem, pole 42 – 645
Pod Straszniakiem, pole 42 – 645
Pod Ulesiem, pole 42 – 645
Pod Zatrupiem, pole 42 – 645
Podgórze, pow. Wieliczka 24 – 338
Podgórze 41 – XXVI, 42 – 314, 80/I
– XXXVI
Podkarpacie 25 – 282
Podkarpacie Ukraińskie 41 – XXVI
Podlachien Provinz (Podlaska Prowincja) 26 – 350
Podlasie, Podlachien 24 – 37, 310,
321, 26 – 9, 19, 22, 23, 27, 36, 39, 40,

46–48, 150, 352–354, 356, 357, 362,
366, 28 – VII–X, 3, 6, 8–11, 13, 16,
22–24, 50, 63, 84, 97, 113, 125–130,
132–142, 145, 146, 148, 150–153,
155–158, 160, 163, 168–170, 174–
177, 181, 182, 208, 232, 331, 333,
344, 345, 347, 355–359, 362, 363,
367, 369, 371, 41 – VIII, X, XIX–
XXIII, XXXIV, XLV, LII, LVII, 11,
428, 429, 486, 494, 496, 504, 522,
529, 540, 543, 550, 563, 42 – 69,
209, 314, 322, 348, 374, 375, 395,
488, 599, 611, 698, 651, 761, 772,
777, 778, 782, 785–791, 794–795,
80/I – X, XV, XVI, LIX, LXI, LXXII,
LXXVI, 204, 80/II – 95, 119, 213,
215, 322, 414, 80/III – 32
Podlasie nadbużańskie 42 – 789,
790
Podlasie nadnarwiańskie 42 – 788
Podlasie polskie 28 – 356
Podlasie ruskie 26 – 31, 28 – 355,
356, 358–361, 363, 364, 377, 80/
III – 27
Podlasie tykocińskie 28 – 42
Podlasie zachodnie 42 – 792
podlaska diecezja 42 – 793
Podlaskie 24 – 322, 26 – 82, 28 –
142, 144, 145, 42 – 367, 789, 80/I
– XX, LXVIII
podlaskie województwo, Bielsko
Woywodschafften 24 – 5, 6, 26
– 8, 11, 24, 350, 28 – 6, 8–10, 12,
13, 24, 330, 356, 358, 359, 41 –
XVII, 42 – 203, 415, 791, 80/I –
XIII, XIV, LVII, 80/II – 325
Podłęż, Podłęże, pow. Garwolin 26
– 271, 41 – 458, 466, 483, 494,
499, 502, 80/I – XXII, 129, 80/
II – 192
Podolany? 25 – 115
Podole 24 – 47, 315, 25 – 106, 107,
26 – 234, 275, 276, 27 – 322, 323,
383, 28 – 139, 162, 223, 229, 291,

�85

316, 370, 41 – 129, 479, 480, 483,
42 – 125, 214, 215, 228, 229, 379,
764, 80/I – 119, 129, 80/II – 119,
121, 378, 457, 80/III – 16
podolskie województwo 42 – 339
Podstoliska = Postoliska, pow. Radzymin 26 – 67, 81, 204, 214,
245, 248, 282, 304
Podtatrze 24 – 66
Podwale? 26 – 234
Podzamcze, pow. Garowlin 26 – 14
Pogorzelce, pow. Prużana 42 – 201
Pogorzelec, pow. Radzymin 80/I –
69
Pogutki = Pogódki, pow. Kościerzyna 42 – 342
Pohanica = Ponarlica?, pow. Augustów 28 – 14
Pokój, pole 26 – 40
Pokucie? 24 – 99
Pokucie 24 – 340, 26 – 279, 27 –
380, 28 – 87, 154, 41 – XII, XX,
42 – 598, 80/I – XII, 80/II – 68,
69, 414, 80/III – 18
Polesie 24 – 320, 26 – 352, 362, 28
– 357, 372, 41 – XXX, 80/I –
XXXVI,
Polesie litewskie 24 – 42, 80/I – 5
nlb.
Polesie ukraińskie 24 – 42, 80/I – 6
Polesie wołyńskie 24 – 42, 326, 28
–370, 80/I – 6
Polkowa Góra zob. Bielany
Polków, pow. Warszawa (zob. też
Bielany) 24 – 20
Polonia Minor zob. Małopolska
Polska, Korona, Rzeczpospolita, Polskie Królestwo, Polen, Pohlen,
Polonia, Polsza, Pologne, Crone,
Chrobacyja, Lechia 24 – 3, 7–9,
13, 22, 23, 27, 31, 33, 37, 56, 58,
84, 109, 113, 114, 116, 127, 133,
144, 163, 184, 197, 216, 302, 305,
310, 311, 313, 314, 316, 318, 321,

323, 324, 329, 332, 334, 336, 337,
341, 347, 25 – 102, 122, 133, 269,
278, 280, 284, 286, 288, 292, 293,
26 – XI, 4, 11, 24, 53, 69, 82, 150,
349, 350, 352, 356, 357, 27 – IX,
X, 3, 12, 21, 40, 52, 55, 56, 65,
66, 69, 70, 74, 93, 110, 111, 121,
124, 281, 364, 371, 386–388,
392, 396, 28 – IX, X, 4, 5, 7, 9,
10, 21, 24, 33, 51, 109, 127, 131,
141, 142, 156, 168–170, 179, 235,
325, 327, 331, 334, 342, 343, 347,
353, 355, 357–359, 369, 377, 41
– VIII, XI, XXI, XXIV, XXXVI,
XXXVII, LXV, 5, 207, 484, 42 –
186, 199, 315, 320, 338, 342, 361,
363, 364, 368, 370, 382, 383, 386,
395, 628, 648, 754, 755, 757, 758,
760, 762–764, 766–771, 772–775,
778–780, 789, 791, 793, 795, 80/I
– V nlb., XIV, XVI, XVII, XXXI,
XL, XLII, LXXI, LXXII, LXXXI,
154, 213, 214, 216, 80/II – 6, 7,
10, 11, 12, 14–17, 37, 65, 68, 69,
204, 205, 247, 319, 321–323, 327,
328, 332–334, 337, 338, 340, 393,
396, 399, 455, 456, 80/III – 5–10,
13, 15, 16, 20–22, 24– 26, 28, 29,
31, 32
Polska Wenecja, dzielnica Sierpca
28 – 21
Połaby 41 – XXVI
Połoski, pow. Biała Podlaska 42 –
643
Pomian, pow. Ostrołęka 27 – 50
Pomorze, Pommern 24 – 322, 41–
XVII, XXX, XXXI, XXXV, XLV,
42 – 375, 762, 774
Pomorze, pow. Sejny 28 – 15, 318
Ponarlica zob. Pohanica
Ponikiew, pow. Maków 27 – 26
Pont Euksyn, Pontskie Morze zob.
Czarne Morze
Popielżyn, pow. Płońsk 27 – 18

�86

Popiołki, pow. Kolno 27 – 60, 42 –
638
Popławy, pow. Pułtusk, dziś część
Pułtuska 80/I – 213
Popławy, pow. Bielsk 28 – 23
Popowo Kościelne, Popowo, błędnie Popów, pow. Pułtusk 26 –
365, 27 – 305, 41 – XVI, XXVIII,
XLIX, LII–LXI, LXIII–LXVII, 42
– 441, 472, 493, 523, 536, 547,
652
Popowo Piaski, pow. Pułtusk 26 –
365
Poprzycznie, pole 42 – 645
Poredy = Poręby?, pow. Kolno 27
– 59
Poręba, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 26
Poręby zob. Poredy
Poryte, pow. Kolno 28 – 290, 42 –
243
Porządzie, Porządne, pow. Pułtusk
27 – 25, 45, 73, 76, 84, 86, 94, 95,
110, 115, 122, 123, 125, 126, 129,
130, 132, 133, 137–140, 145, 147,
41 – XVIII, XXVII, XXVIII, XXXII,
L–LXIII, LXV–LXVII, 42 – 131,
320, 322, 323, 325, 326, 330, 333,
335, 337, 345, 364, 375, 378, 386,
387, 393, 397, 398, 402–407, 409,
413, 417, 420, 428, 438, ryc. po s.
480, 627, 80/I – LIII, LIV, LV, LXV,
80/II – 334, 336, 339–344, 346
Posedy = Poredy, pow. Kolno 42 –
638
Posejny, pow. Sejny 28 – 15
Postoliska zob. Podstoliska
Poświętne, pow. Radzymin 26 –
206, 227, 28 – 51, 80/I – XXIX,
XXX
Potasie, pow. Kolno 27 – 60, 98, 42
– 638
Powązki, pow. Warszawa 24 – 19,
166, 80/II – 11

Powiśle 24 – 68, 26 – X, 29, 27 –
133, 41 – 9, 129, 483
Powsin, pow. Warszawa 24 – ryc.
po s.16, 50, 25 – 3, 36, 52, 70, 72,
106, 108, 109, 113, 114, 120, 145,
161, 177, 178, 247, 248, 263, 41 –
XL, 165, 192, 198, 231, 233, 236,
256–259, 295, 310, 311, 317, 42 –
627, 628, 646, 647, 650, 651, 80/I
– LIX, LXII, 41, 99, 100, 142, 143,
154, 160, 161, 170, 184, 185, 186,
187, 188, 80/II – 10, 44, 45, 84, 95,
103, 111, 132, 133, 138, 139, 174
Powsinek, pow. Warszawa 25 –
100, 176, 177, 80/II – 131, 133
Poznań 24 – 7, 16, 26, 200, 25 – 257,
27 – 5, 41 – XII, 6, 199, 215, 42
– 768, 80/I – VI, VII, XXVIII, 80/
II – 199, 205
Poznańska Wola zob. Stoczek
poznańska ziemia 27 – 371
Poznańskie, Poznańskie Wielkie
Księstwo 24 – 63, 67, 27 – 108,
28 – 362, 41 – XXI, 22, 27–29, 34,
35, 37, 42, 43, 49, 52, 54, 55, 57,
64, 66–68, 70, 72–75, 77, 79–83,
85, 87, 92, 94, 95, 98–100, 102,
107, 110, 113, 117, 121, 126, 127,
268, 273, 377, 378, 521, 42 – 15,
20, 76, 109, 116, 126, 322, 343,
355, 364–368, 370, 376–378, 380,
452, 562, 598, 772, 80/I – LXXIV,
XXXVI, 178, 80/II – 26, 28, 45,
63, 133, 134, 136, 200, 201, 304,
322, 335, 344, 359, 367, 368, 384,
390, 417, 426, 80/III – 18
Pólka, pow. Rypin 27 – 35
Pólkowa Góra, wzgórze 24 – 19, 161
Północne Morze 27 – 134
Praga, Czechy 24 – 10
Praga, dzielnica Warszawy 24 – VII
nlb., 4, 8, 9, 15, 17, 56, 58, 69, 76,
160, 161, 170, 172, 176, 25 – 159,
26 – 3, 5, 19, 29, 53–55, 60, 61,

�87

83, 96, 264, 350, 28 – 270, 41 –
XXVIII, LII, LIV, LV, LVIII, 458,
42 – 325, 381, 466, 636, 651, 759,
80/II – 10, 14, 77, 129, 357, 80/
III – 19
prasnyski powiat zob. przasnyski
powiat
Prasnyskie zob. Przasnyskie
Prasnysz zob. Przasnysz
Prażmów, pow. Grójec 24 – 27, 25
– 5, 71, 156, 180
Prądnik, dopływ Wisły 42 – 322
Preńska Puszcza, puszcza 28 – 339
Preussen zob. Prusy
Priebus, Przybuż = Przewóz, pow.
Żagań 24 – 345
Proboszczowice, pow. Płock 27 – 12,
13
Promna, pow. Grójec 24 – 25
Pronik = Promnik, dopływ Wisły
26 – 13
Prosienica, pow. Ostrów Mazowiecka 28 – 5
Prostki, pow. Ełk 28 – 17
Prostyń, pow. Węgrów 42 – 643
Proszowice, pow. Miechów 27 – 5
Provinz Ploczko zob. Ploczko Provinz
Provintz Podlachien zob. Podlachien Provinz
Próchnica, pow. Lipno 27 – 94, 41 –
14, 42 – 770
Prusinowo? 42 – 384
prusko-chełmińskie biskupstwo 24
– 316
Prusy, Preussen 26 – 350, 27 – 9, 28
– 11, 12, 41 – XVII, XX, 9, 14, 15,
143, 42 – 186, 187, 193, 199, 772,
777, 80/I – XXX, 80/II – 65, 325
Prusy polskie 80/II – 69
Prusy, Prussy (siedziby Prusów) 24
– 316, 27 – 7, 28 – 6, 358
Prusy Królewskie, Prusy Polskie
27 – 384, 41 – 14, 42 – 770, 80/
III – 26

Prusy Książęce 24 – 3, 27 – 30, 65,
386, 28 – 8, 21, 343, 358
Prusy Wschodnie, Prusy, Preussen
24 – 67, 27 – VII, 9, 49, 55, 61,
65, 73, 96 103, 104, 108, 150, 382,
28 – 21, 337, 343, 42 – 551
Prusy Zachodnie 41 – XXVI, 11, 42
– 342
Pruszków, pow. Warszawa 24 – 19,
80/III – 34
Pruszkowo, pow. Płońsk 27 – 372,
42 – 779, 80/II – 394
Prużana 28 – 144, 148, 344, 355,
80/I – LXXII
prużański powiat 28 – 344, 42 – 199
Prypeć, dopływ Dniepru 28 – 357
Przanów zob. Perzanowo
Przasnyska Puszcza, puszcza 27 – 385
przasnyski, prasnyski powiat 27 –
108, 133, 41 – XXXI, 42 – 785
Przasnyskie, Prasnyskie 27 – X, 21,
41 – XL, XVII, 42 – 55, 80/I –
VIII, XIII, XV,
przasnyskie starostwo 27 – IX, 49,
96
Przasnysz, Prasnysz 24 – 4, 27 – IX,
19, 21, 37, 49, 75, 96, 108, 128,
245, 251, 264, 283, 285, 296, 303,
304, 312, 315, 317, 323, 328, 336,
339, 341, 344, 348, 354, 367, 380,
385, 28 – 315, 41 – XXII, LI, LII,
LIV–LXI, LXIII, LXIV, 534, 42 –
6, 11, 23, 40, 51, 70, 76, 79, 80,
89, 90, 92–95, 99, 105, 109, 113,
121, 134, ryc. przed s. 593, 622,
755, 785, 790, 80/I – 65, 126, 136,
182, 187, 80/II – 326, 333, 368,
369, 383, 80/III – 7
Przebród, pow. Suwałki 28 – 318
Przeginia, pow. Olkusz 24 – 345
Przekop, las 42 – 645
przełomskie leśnictwo 28 – 15
Przełomska Puszcza, puszcza 28 –
333

�88

Przemyskie 41 – XII, XIV, XXVI, 42
– 790, 80/I – LXXIII, LXXIV
Przemyśl 28 – 34
Przenostna Góra? 27 – 50
Przerośl, pow. Suwałki 28 – 8, 17,
26
Przerwa, jezioro 41 – 413
Przesmyki, pow. Konstantynów 26
– 368
Przestrzele, pow. Kolno 28 – 182
Przetycz, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 45, ryc. po s. 196, 42 – 16,
163, 80/I – LXV, 3nlb.,
Przewięź, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13
Przewóz zob. Priebus
Przewóz = Przewóz Nurski, pow.
Sokołów 41 – 515
Przewrotna Góra, pow. Ostrołęka
42 – 641
Przezdziatka, pow. Sokołów 26 –
364, 368, 41 – 414
Przybudek, pow. Bielsk 28 – 359
Przybuż zob. Priebus
Przybyszew, Przybyszów, pow. Grójec 24 – 25, 25 – 8, 63, 79, 138,
179, 80/II – 88
Przyrów, pow. Częstochowa 26 –
368
Przytoczno zob. Łysobyki
Psków, Rosja 28 – 347
Ptaki, pow. Kolno 27 – VII, 59, 42
– 638
Pulwa, dopływ Bugu 28 – 10
Pulwy, błonie, błota 28 – 3, 4, 42
– 322
Puławy 26 – 64, 220, 314, 324
Pułtusk, Pułtówsk, Tusk 24 – 4,
25 – 41, 168, 27 – 23, 37, 44, 45,
49, 86, 93, 96, 110, 140, 146, 147,
193, 249, 272, 275, 280, 289, 305,
312, 332, 342, 353, 355, 362, 365,
372, 384, 392, 28 – 37, 38, 41 –
XV, XXV, XXXI, LXIII, 42 – 1,

32, 54, 64, 75, 79, 119, 139, 141,
144, 146, 148, 151, 155–160, 162,
164–168, 174, 175, 177–179, 182,
183, 286, 624, 627, 647–649, 652,
776, 80/I – IX, X, XXXV, 80/I –
XXXIX, LIII, LXIV, LXX, 3 nlb.,
80, 212, 213, 80/II – 236, 333,
334, 80/III – 31
pułtuski powiat 27 – 67, 133, 28 –
325, 41 – XXXI, 80/I – 3nlb.
Pułtuskie 27 – X, 372, 41 – XVII,
XVIII, 80/I – XIII, XV
Puńsk, pow. Suwałki 28 – 281, 42 –
317, 80/I – LIII
Pupki, pow. Kolno 27 – 59
Pupkowizna, pow. Kolno 42 – 638
Pustelnia Św. Magdaleny, pustelnia
27 – 26
Puszcza, pow. Skierniewice 24 – 28
Puszcza, pow. Rypin 41 – 5
Puszcza Miejska, pow. Rypin 27 – 8
Puszcza Zielona, zob. Zielona Puszcza
Pyrki = Perki, pow. Płock 27 – 14
Pyszny Janek, uroczysko 28 – 5
Rabka, pow. Myślenice 42 – 626
raciązki powiat 27 – 3, 371
Raciąż, pow. Sierpc 24 – 3, 26 – 15,
27 – 21, 35, 249, 259, 266, 301,
309, 313, 330, 336, 351, 353, 360,
371, 42 – 19, 40, 120, 142, 149,
80/II – 352
Raciążnica, Skwa (błędnie Skrwa),
dopływ Wkry 27 – 21
Raczki, pow. Augustów 28 – 8, 17,
39, 240, 245, 247, 250, 253, 279,
296, 298, 302, 316, 42 – 285
Raczyno = Reczyno, pow. Płock 27
– 178, 181–183
Radom 26 – 12, 41 – XXV, 263, 42 –
612, 80/I – XXXVI
Radomice, pow. Lipno 41 – 10
radomska gubernia 24 – 32, 311

�89

radomski powiat 26 – 12
Radomskie 27 – VIII, 127, 397, 41 –
169, 42 – 36, 347, 366, 379, 383,
80/I – XXV, XL, 80/II – 38, 199,
221, 409, 417, 80/III – 18
Radomsk 42 – 761, 80/I – LV
Radule, pow. Wysokie Mazowieckie
28 – 331
Radwanków Szlachecki, pow. Garwolin 26 – 13
Radzanowo, pow. Płock 42 – ryc.
przed s. 193
Radzanów, Radzanowo, pow. Mława 24 – 3, 27 – 20, 307, 80/I – 86
Radziejewo = Radziejów?, pow.
Nieszawa 25 – 234, 41 – 75
Radziejowice, pow. Błonie 24 – 4,
27, 25 – 286, 41 – 313, 330, 348,
369, 42 – 754, 80/II – 14, 153,
80/III – 6
Radziki Wielkie, pow. Rypin 27 – 8
Radzikowo, pow. Płońsk 27 – 13,
17, 290
Radziłów, pow. Szczuczyn 24 – 5,
28 – 7, 283, 299, 80/II – 400
Radziwie, pow. Gostynin 27 – 11
Radzymin, Radzymin Stary 24 – 4,
26 – ryc. przed s. 1, 5, 6, 20, 28,
30, 36, 40, ryc. po s. 41, 46, 50,
62, 77, 79, 80, 88, 89, 93, 95, 100,
111, 206, 212, 213, 217–219, 221,
230, 231, 234, 236, 239, 241, 243–
247, 250, 254, 255, 257, 259, 261,
263–265, 267, 272, 275, 277–280,
287, 289, 290, 292, 294, 298, 300,
303, 306, 308–310, 316–319, 332,
333, 341, 351, 27 – 76, 115, 41
– XIV, XV, XXVIII, XXIX, LI–LV,
LVII, LVIII, LXIII, LXVI, LXVII,
ryc. przed s. 305, 439, 446, 468,
485, 492, 521, 534, 538, 554, 42 –
528, 578, 607, 627, 647–652, 80/I
– X, XVIII, XIX, XXI, LXII, LXIII,
LXVIII, 15 nlb., 33, 181, 230, 80/

II – 72, 88, 155, 208–210, 235,
237–240, 265, 296, 299, 301, 305,
306, 312, 403
radzymiński powiat, powiat Radzymin 26 – 6, 41 – XVI, 42 – 755,
80/I – XXI, XXIX, 80/III – 7
Radzymińskie 41 – XV, 80/I – XX,
Radzyń 26 – 15, 54, 223, 242, 251,
270, 41 – XXV, XXX, 517, 80/I –
XXXV, XXXVIII
radzyński obwód 26 – 15
radzyński powiat 26 – 11, 41 –
XXXIII, 795
Radzyńskie 26 – 368, 80/I – XIII,
136, 137, 138
Rajgród, jezioro 42 – 193
Rajgród, pow. Szczuczyn 28 – 7, 8,
17, 25, 39, 85, 100, 113, 114, 123,
209, 237, 240, 242, 255,261, 262,
275, 277, 282, 287, 296, 300, 309,
310, 317, 318, 42 – 186, 219, 226,
266, 275, 294, 299, 303, 346, 80/I
– 66, 143, 200, 80/II – 423, 426
Rakowo, pow. Kolno 27 – 63
Raków, pow. Warszawa 24 – 49, 25
– 171, 174, 80/I – LX, 80/II – 49
Rama, starożytna Palestyna 24 – 98
Rasztowska Wola, Wola Rasztowska, pow. Radzymin 26 – 40,
ryc. po s. 41, 89, 93, 100, 221,
236, 244, 249, 255, 265, 272, 277,
279, 290, 298, 41 – XVI, XXVIII,
XXIX, L–LIX, LXI, LXIII, LXV,
439, 564, 42 – 322, 330, 334,
335, 387, 408, 532, 570, 581, 584,
615, 643, 80/I – XVIII, XIX, XX,
XXXIV, LXIII, LXIX, 80/II – 269,
341
Rasztów, pow. Radzymin 26 – 77,
100, 110, 217, 230, 241, 254, 278,
279, 294, 300, 303, 42 – 643, 80/I
– 15 nlb.
Raszyn, pow. Warszawa 24 – 4, 19,
49, 226, 25 – 168, 172–174, 41 –

�90

309, 334, 342, 357, 42 – 773, 80/I
– LX, 80/III – 37
Rawa 24 – 4, 10, 31, 34, 100, 101,
187, 208, 294, 25 – 29, 35, 52, 62,
64, 67, 86, 87, 93, 98, 102, 120,
124, 129, 133, 134, 141, 217, 219,
220, 221, 233, 251, 252, 265, 27
– 9, 40, 41 – XV, XVI, 193, 206,
207, 242, 305, 308, 312, 315, 320,
346–348, 357, 366, 377, 381, 411,
464, 42 – 625, 650, 759, 80/I –
IX, 35, 51, 54, 67, 81, 94, 115,
116, 122, 163, 80/II – 15, 16, 129,
146, 153–156, 160, 163–166, 168,
173, 175, 178, 179, 181–184, 197,
379, 80/III – 11, 12
Rawka, dopływ Bzury 24 – 31
rawska ziemia 24 – 4, 5, 27 – 371,
41 – XI, 80/I – VIII, XIV,
rawski obwód 24 – 5
rawski powiat 41 – XXXIII, 42 –
784, 80/I – XXV, XLII, 80/II – 16,
80/III – 19
Rawskie 24 – 168, 41 – 226, 266,
80/I – VIII, XIII, LV, 41, 80/II –
44, 123, 202
rawskie województwo 24 – 3, 4, 31,
80/I – XIV,
Raźny, pow. Węgrów 41 – 413
Reczyno zob. Raczyno
Regna, okręg leśny 27 – 25
Regnów, pow. Rawa 24 – 208, 25 –
215, 216, 41 – XVI
Rembertów, pow. Grójec 25 – 16,
21, 42, 84, 131, 80/II – 79
Rembielszczyzna, pow. Warszawa
42 – 371
Rembowo, pow. Ciechanów 42 –
770
Rembowo, pow. Płock 27 – 16, 94
Rembówko, pow. Ciechanów 42 –
791
Ren, rzeka 42 – 196
Rogowo, pow. Rypin 41 – 9

Rędzyńskie, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 7, 79, 142, 143, 301, 326,
330
Rogienica = Rogienice, pow. Kolno
27 – 63
Rogów, pow. Brzeziny? 27 – 375
Rokicie, pow. Lipno 27 – 4, 5
Rokitno, pow. Błonie 24 – 27, 46,
205, 230–232, 238, 25 – 31, 92,
116, 188, 26 – 5, 80/II – 14, 109
Rokitno, pow. Konstantynów 42 –
643
Rokitówka, pow. Ostrołęka 42 –
641
Ropczyce 42 – 779, 80/II – 314,
80/III – 34
Rosja, Rossija, Rosyjskie Cesarstwo
24 – 84, 26 – 68, 28 – 11, 344,
347, 41 – 157, 42 – 755, 80/I0
– XXXIV, 153, 154, 80/II – 403,
456, 80/III – 6
Roskosz zob. Ursynów
Rosoga zob. Rozoga
Rososz, pow. Grójec 25 – 42, 44
Rososz, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 233
Rososz, las 42 – 645
Rososza = Rososz, pow. Ostrołęka
27 – 50
Rososzka, Rososzki, pow. Grójec 24
– 241, 246, 248, 25 – 17, 106,
80/II – 80
Rospuda, dopływ Netty 28 – 17
Rospuda, jezioro 42 – 193
Rossoga zob. Rozoga
Rostki, pow. Kolno 28 – 245
Rostkowo, pow. Przasnysz 24 – 4,
27 – 21, 382
rosyjski zabór 80/I – XII, LXXI
Roszonki, jezioro 41 – 413
Rościszewo, pow. Sierpc 80/I –
XXXI
Rozbity Kamień, Rozbicie, pow. Sokołów 26 – 367

�91

Rozoga, Rosoga, Rossoga, dopływ
Narwi 27 – 28, 49, 96, 107, 28
– 21
Rozogi, pow. Szczytno 42 – 8, 9, 80/I
– XXIV, 40, 78, 80/II – 365, 432
Roztoki, pole 42 – 645
Rożan, Rożań zob. Różan
Rożańska Puszcza zob. Rzaniecka
Puszcza
rożańska ziemia zob. różańska ziemia
rożańskie starostwo 27 – 49, 96
Różańska Puszcza zob. Rzaniecka
Puszcza
Róże zob. Ruże
Różan, Rożan, Rożań, pow. Maków
24 – 4, 27 – 26, 48, 188, 245, 262,
265, 284, 315, 336, 41 – XVIII,
XIX, 42 – 9, 24, 70, 163, 793,
80/I – XVIII, XX, XXI, LXX, 80/
II – 334
Różanica, dopływ Narwi 27 – 26
Różany zob. Rzaniec
różańska ziemia, rożańska ziemia
24 – 4, 6, 27 – 4, 26, 67, 372, 42
– 1, 80/I – XIV, XXII,
Różec = Ruziec, dopływ Drwęcy
27 – 4
Ruchaje, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 641
Ruciany, pow. Sokołów 26 – 367
Ruda zob. Nowa Ruda
Ruda, pow. Wieluń 80/II – 14
Ruda, pow. Warszawa, gm. Młociny
24 – 19, 20
Ruda, staw 24 –19
Ruda Guzowska, Ruda, pow. Błonie
24 – 28, 267, 311, 25 – 135, 196,
197, 201, 253, 41 – 161–163, 170,
177, 225, 246, 255, 259, 263, 271,
280, 290, 291, 300, 304, 308, 309,
311, 313, 314, 319, 324, 325, 328,
330, 332–334, 336, 338, 340, 346,
348–353, 356, 359, 360, 365, 366,

368–370, 372, 374–376, 378–380,
382, 383, 386–390, 392, 395–398,
400–402, 404, 405, 407–409, 411,
42 – 620, 80/I – XVIII, XXIII,
51, 200, 224, 228, 232, 80/II –
99, 107, 132, 146–149, 151–158,
161–163, 174, 184, 186, 187, 191,
192, 197, 198, 201, 80/III – 11
Ruda Nadrzeczna, pow. Kolno? 27
– 60
Ruda Ossowiecka, pow. Kolno 27
– 60
Ruda Skroda, pow. Kolno 27 – 60
Rudnik, pow. Łuków 26 ­– 7
Rudno, pow. Mińsk Mazowiecki 26
– 216, 242
Rusinowo, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 7
Ruska Strona zob. Drohiczyn Ruski
ruskie województwo 42 – 339
ruskie ziemie 24 – 315, 25 – 279,
280
Rustów, pow. Kutno 41 – 268, 42 –
147
Ruś 24 – 37, 38, 323, 324, 338, 345,
25 – 225, 282, 27 – 36, 67, 175,
343, 28 – 12, 22, 92, 129, 133,
135, 146, 175, 343, 346, 348, 349,
41 – VIII, XXI, 20, 207, 42 – 369,
370, 375, 383, 389, 395, 565, 648,
754, 760, 768, 777, 782, 789, 80/I
– 57, 80/II – 5, 10, 204, 222, 457,
80/III – 22, 32, 36
Ruś Czarna 28 – 12
Ruś Czerwona 24 – 316, 321, 41 –
XXX, 80/I – LXXIII, 80/II – 202
Ruś Podlaska 42 – 782
Rutka-Tartak, pow. Suwałki 80/I –
LIII
Rutki, pow. Łomża 28 – 6
Rutki, łąka 42 – 645
Ruziec zob. Różec
Ruże, Róże, pow. Rypin 27 – 8, 375
Rybaki, pow. Płock 27 – 16, 80/II
– 330

�92

Rybaki, część Warszawy 24 – 9
Rybno, błędnie Rybna, pow. Sochaczew 25 – 50
Ryki, pow. Garwolin 26 – 11, 31,
162, 42 – 646, 80/I – LIX, LXVIII
Ryksa, dziś Struga, dopływ Wisły
27 – 14
Rypienica, Rypnica, Odleka, dopływ Drwęcy 27 – 4, 8, 41 – 3, 7
Rypin 27 – 8, 34, 375, 41 – XVIII, LIII,
LVI, 3, 7, 9, 11, 15, 17, 20, 77, 81,
94, 102, 105, 109, 114, 117, 129,
132, 139, 42 – 775, 80/I – XXV
rypiński powiat 41 – XXXIV, 3, 9,
11
Rypińskie Jezioro, jezioro 27 – 4,
42 – 757
Rytele-Olechny, błędnie Rytete
Olechny, pow. Sokołów 41 – 413
Rzaniec, Różany = Rżaniec, pow.
Maków 27 – 49, 96, 385
Rzaniecka Puszcza, Rożańska Puszcza, Różańska Puszcza, puszcza
27 – 49, 96, 385
Rządza, dopływ Narwi 26 – 4
Rząźnik = Rząśnik, pow. Pułtusk 27
– 45
Rzeczpospolita zob. Polska
Rzeczyca, pow. Rawa 24 – 150,
208, 294-297, 25 – 4, 7, 12, 18,
26, 29, 37, 66, 68, 81, 83, 92, 95,
97, 103, 113, 132, 140, 147, 156,
164, 222–225, 230, 252, 254, 41
– XVI, LIV, 184, 197, 198, 227,
231, 237, 247, 248, 252, 261, 269,
304, 307, 310, 321, 322, 334, 340,
342, 350, 353, 358, 362, 365, 376,
379, 383–385, 389, 392, 393, 398,
399, 401, 80/I – XVIII, XXV, 37,
48, 63, 82, 92, 112, 114, 125, 153,
159, 168, 177, 180, 230, 80/II –
23–25, 54, 58, 61–63, 72, 73, 75–
77, 83, 84, 90, 96, 100, 102, 106,
107, 108, 113–115, 118, 120, 129,

130, 132, 134, 136, 146, 152, 164,
167, 170–172, 175–183, 185, 186,
189, 190, 196–199, 342
Rzekuń, pow. Ostrołęka 27 – 268
Rzeszów 41 – XXVI, 80/I – XXXVI,
LX, LXII, 80/II – 209
Rzędków, bł. Rzątki, pow. Skierniewice 80/II – 349
Rzędziany, Rzędziny, niegdyś Drogwin, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 88, 142, 331
Rzym, Włochy 24 – 18, 91, 194, 326,
331, 25 – 102, 271, 272, 26 – 11,
27 – 21, 41 – XIX, 42 – 338, 401,
522
Rżaniec zob. Rzaniec
Sabnie, Sagnie, Sobnie, pow. Sokołów 26 – 193, 41 – XVI
Sadkowice zob. Szadkowice
Sadzawki, las 42 – 645
Sagan = Żagań 24 – 345
Sagnie zob. Sabnie
Saint-Lumine de Coutais, Francja
27 – 391, 392
Saksonia 24 – 333, 344, 27 – 387
Salt? 27 – 50
samarska gubernia 26 – 352
Samocin = Szamocin, pow. Warszawa 26 – 364
Samogoszcz, pow. Garwolin 26 –
14, 83, 266, 297, 318, 323, 325,
332, 41 – 483, 494, 496, 499, 502,
80/I – XXII, 129, 80/II – 279,
284, 287, 295, 308, 309
Samule, pow. Kolno 27 – 59
San, dopływ Wisły 28 – 377
sandomierski powiat 80/I – LVIII
Sandomierskie 24 – 148, 182, 25 –
19, 57, 26 – 41, 27 – 43, 127, 28
– 130, 140, 351, 41 – IX, 42, 66,
88, 127, 283, 42 – 56, 254, 367,
607, 651, 80/I – XXXII, 203, 80/
II – 35, 135, 221, 442, 80/III – 18

�93

sandomierskie województwo 24 –
6, 26 – 11, 80/I – XIII,
Sandomierz 26 – 71, 41 – XXV, 80/I
– XXXVI, XLI, 215, 80/II – 221
Sanniki, Saniki, pow. Gostynin 24 –
34, 41 – 169, 181, 191, 221, 231
Sarbiewo, pow. Płońsk 27 – 18, 42
– 758, 80/II – 331, 80/III – 10
Sarepta, Rosja 26 – 352
Sarnowo, pow. Lipno 41 – 9
Saska Kępa, Solecka Kępa, Kawcza,
wyspa 24 – 17, 75, 178, 346, 25
– 273, 26 – 3, 19, 80/I – LV, 12
Sąchocin zob. Sochocin
Sącz zob. Nowy Sącz
Schlesien zob. Śląsk
Schleusingen, Niemcy 24 – 306
Sebastyjanów zob. Stoczek
Sejneńka, Sejenka zob. Marucha
sejneński powiat 42 – 193, 204, 207
Sejneńskie 28 – 46, 79
Sejneńskie Jezioro, jezioro 28 – 15
Sejny, Sieno 28 – 15, 16, 33, 34, 39,
44, 45, 49, 53, 256, 260, 275, 313,
318, 338, 41 – XIX, 42 – 201,
202, 204, 205, 207, 210, 211, 252,
779, 80/I – L, 80/II – 402, 403,
429, 453, 80/III – 31, 33, 36
Sekucin = Sikucin, pow. Sieradz 80/
II – 270
Sekule, pole i łąka 42 – 645
Senek? 24 – 102
Serafin, dawniej Krusko, jezioro 27
– 62, 98
Serafin, pow. Kolno 27 – 59, 42 –
638
Serbia 24 – 302, 42 – 382
Sereje, pow. Sejny 28 – 39
Serock, niegdyś Sierociec, pow.
Pułtusk 24 – 4, 26 – ryc. przed
s. 1, 19, 95, 107, 248, 281, 287,
301, 317, 341, 345, 365, 27 – 3,
24, 45, 76, 115, 126, 193, 261,
281, 305, 310, 335, 28 – 5, 41 –

XXVIII, XXIX, LII–LV, LVII–LIX,
LXIII, LXVI, LXVII, 42 – 26, 60,
79, 139, 145, 151, 155, 172, 199,
387, 481, 496, ryc. po s. 496, 504,
528, 593, 604, 80/I – LXII, 3 nlb.,
112, 179, 80/II – 304, 403
Seroczyn, Serocyn, pow. Siedlce 26
– 7, 240, 80/II – 270
Seroki, pow. Sochaczew 25 – 187
Serokomla, pow. Łuków 26 – 11,
15, 80/II – 212
sęsborski powiat (Sęsbork dziś Mrągowo) 24 – 6
Siarcza Łąka, Siarcza, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 641
Siarki, błędnie Szarki, pow. ostrołęcki 27 – 50
Sicz, Rosja 27 – 380
Siecień, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 73,
111
Sieczcza zob. Parysów
Sieczychy, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 45
Siedlce, dawniej Nowe Siedlce 26 –
VII, 9, 24, 27, 30, 38, 54, 69, 82,
90, 95, 152, 161, 228, 232, 251,
259, 264, 276, 283, 292, 293, 299,
307, 326, 328, 336, 338, 343, 351,
28 – 26, 41 – XXV, XXIX, XXX,
XXXII, LIX, 414, 424, 429, 430,
444, 449, 465, 467, 482, 514, 521,
522, 532, 551, 553, 42 – 331, 377,
409, 603, 611, 620, 642, 774, 776,
80/I – X, XXXV, XXXVIII, LX,
LXVIII, 80/II – 211, 290, 304, 310
siedlecka gubernia 26 – 8, 11, 27 –
108, 41 – 413, 42 – 786, 790, 80/I
– XX, XXXIII, LVIII, 80/II – 211
siedlecki obwód 26 – 8
siedlecki powiat 41 – XVI, XXXIII,
413, 42 – 642
Siedleckie 26 – 8, 28 – 163, 41 –
413, 80/I – XIII, XIV,
Siedliczne, pole 42 – 645

�94

Siedliska, pow. Ostrołęka 27 – 50
Siedliszowice, pow. Dąbrowa 42 –
774, 80/II – 409, 80/III – 29
Siekierki, pow. Warszawa 25 – 2,
42, 60, 42 – 636, 80/II – 110
Sielce zob. Krasnosielc
Sielec, pow. Prużana 28 – 344
Sieluń, pow. Maków 24 – 4, 27 – 26,
42 – 776, 80/II – 334, 80/III – 31
Sieluńskie 24 – 321
siemiatycki powiat 42 – 629
Siemiatycze, błędnie Sieniatycze,
pow. Bielsk 28 – 9, 36, 333, 356,
41 – XIX, 42 – ryc. po s. 240,
785, 80/I – LVI, LVII
Siemień, pow. Łomża 28 – 324
Siemnocha, pow. Ostrołęka 27 – 28
Sieniatycze zob. Siemiatycze
Siennica, dawniej Janowo, pow.
Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26
– 7, 75, 215, 225, 247, 262, 274,
307, 314, 321, 331, 334, 341, 27
– 238, 41 – 559, 80/I – 167, 80/
II – 211
Sienniczka, dopływ Świdra 26 – 4,
7
Sieno zob. Sejny
Sieradz 26 – 3, 41 – XXVI, 80/I –
XXXVI, XLII
Sieradzkie 41 – 179, 206, 301, 464,
42 – 49, 254, 80/I – 163, 165, 80/
II – 183
Sieraków, obręb leśny 24 – 20
Sierakówek, Sierakówek Mały, pow.
Gostynin 41 – 159, 167, 173,
180, 193, 196, 200, 204, 205, 208,
211, 213–215, 224, 228, 229, 239,
247–249, 272, 273, 284, 296, 320,
321, 329, 331, 334, 335, 337, 339,
345–347, 351, 385, 80/I – XVIII,
XX, XXIV, XLI, LXXV, 141, 223
nlb., 80/II – 100, 154, 157, 169,
172, 186
Sierawy, pow. Słuck? 28 – 235

Sierpc 24 – 3, 27 – 20, 39, 273, 282,
295, 306, 325, 41 – 80, 121, 42 –
97, 122, 129, 135, 137, 138, 776,
80/I – XXXI, 95, 80/II – 332, 333,
80/III – 31
sierpecki powiat zob. sierpski powiat
Sierpienica, dopływ Skrwy 27 – 20
sierpski powiat = sierpecki powiat
27 – 3, 371
Siersko = Czersk, pow. Bydgoszcz
27 – 16
Siestrzanki zob. Siostrzanki
Sikory, Sikorki, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 23, 183
Sikorz zob. Ściborz
Siostrzanki = Siestrzanki, pow. Kolno 28 – 75
Sitnica, jezioro 27 – 4
Sitno = Sitne, pow. Radzymin 26 – 213
Sitno, pow. Pułtusk 27 – 292
Siwiki, pow. Kolno 27 – 59
Skaryszew, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Skępe, Skąpe, Skempe, pow. Lipno
27 – 5, 6, 375, 41 – LV, LX, 4–6, 9,
16, 72, 80, 101, 121, 124, 143, 42
– 758, 775, 80/I – XXVII, XXXI
Skępska Puszcza, puszcza 41 – 5
Skiblów = Skieblewo, pow. Augustów 28 – 14
Skidel, pow. Grodno 28 – 358
Skieblewo zob. Skiblów
Skierniewice 24 – 3, 31, 150, 206,
271, 294, 25 – IV, 10, 17, 18, 29,
57, 65, 68, 139, 163, 194, 218,
225, 231–235, 241, 250, 251, 41
– XVI, 196, 364, 42 – 643, 754,
80/I – 36, 122, 80/II – 15, 80,
101, 182, 183, 196, 80/III – 6
Skierniewka, dopływ Bzury 24 – 31
Skolatowo = Skołatowo, pow.
Płońsk 27 – 324
Skórzec zob. Skurzec

�95

Skroda Ruda zob. Ruda Skroda
Skrwa, lewy dopływ Wisły 24 – 33
Skrwa, prawy dopływ Wisły 41 – 9
Skrwa zob. Raciążnica i Szkwa
Skrwilno, pow. Rypin 41 – LVI,
LXIV, 9, 54, 86, 91
Skudzawy, pow. Rypin 41 – 9
Skuły, pow. Błonie 25 – 212
Skurzec, Skórzec, pow. Siedlce 26 –
152, 292, 328
Skwa = Szkwa, pow. Ostrołęka 27 – 50
Sleszyn, pow. Kutno 25 – 101
Skwańska Puszcza, Skwańskie
Lasy, puszcza 27 – 49, 96, 203,
385
Sliżany zob. Ślężany
Sławogóra, pow. Mława 27 – 23
Słomczyn, pow. Warszawa 24 –
107, 25 – 11, 12, 90, 110, 178,
80/I – 144, 80/II – 77, 111
Słomianka, pow. Białystok 28 – 329
Słonawy, pow. Rypin 27 – 35
Słonim 28 – 148, 42 – 202, 773
słonimski powiat 28 – 344
Słopsk, Słópsk, Słupsk, pow. Radzymin 26 – 127, 128, 130, 132,
135, 136, 260, 310, 333, 365, 41
– 455, 460, 80/I – 19, 179, 80/II –
234, 281, 311, 367, 372
Słopska Wólka zob. Wólka Słupska
Słoszewy, Słoszewo, dawna wieś,
dziś część Szreńska, pow. Mława 27 – 20
Słowiańszczyzna 24 – 25, 346, 41 –
VII, 42 – 354, 366, 367, 756, 579,
80/III – 11
Słubice, pow. Gostynin 24 – 34
Słuck 28 – 235
Słucz, dopływ Horynia 28 – 17
Słucza zob. Kubrzenica
Słupno, pow. Płock 42 – 115
Słupno, pow. Radzymin 26 – 255
Słupsk zob. Słópsk
Słupska Wólka zob. Wólka Słupska

Służew, pow. Warszawa 24 – 18,
ryc. po s. 34, 50, 222, 227, 25 – 7,
20, 23, 59, 77, 138, 144, 170, 172,
175, 248, 41 – 169, 260, 354, 42
– 377, 406, 409, 597, 648, 80/I –
LXII, 80/II – 47, 49, 195
Służewiec, pow. Warszawa 25 –
144, 168, 173, 175
Służewo, pow. Nieszawa 24 – 8
Smolech, bagno 26 – 40
Smoleńsk, Rosja 24 – 120, 42 – 187
Smołodowo zob. Śniadowo
Smoszewo, pow. Płońsk 27 – 17
Smuniew, pow. Sokołów 26 – 368
Sniadowo zob. Śniadowo
Sniarowo = Śmiarowo, pow. Kolno
27 – 63
Sniedrony = Szwędrowy Most?,
pow. Ostrołęka 27 – 50
Snycerzowa Jama, toń 28 – 332
Sobiekursk, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 8
Sobień = Sobienie, pow. Garwolin
42 – 628
Sobieraje, pow. Rypin 27 – 35
Sobieszyn, pow. Garwolin 26 – 11
Sobików, pow. Grójec 24 – 23, 51,
204, 241, 249
Sobnie zob. Sabnie
Sobolew, pow. Garwolin 26 – 68,
162, 219, 223, 246
Sobolew = Sobolewo, pow. Suwałki
28 – 58
Sobota, pow. Łowicz 24 – 33, 41 –
307, 349
Sobowo, pow. Lipno 41 – 132, 136,
141
Sobótka, Sobótska Góra, Mons Sabothus, dziś Ślęza, góra 24 – 344,
28 – 93
Sobótka, Zobten, pow. Świdnica 24
– 344
Sochaczew 24 – 4, 7, 29, 206, 273,
25 – 6, 15, 24, 78, 103, 116, 118,

�96

126, 130, 187–194, 244, 266, 41
– XVI, XXVIII, XXIX, LII–LV,
LVII, LVIII, LX, LXIII, 241, 341,
354, 374, 391, 396, 42 – 348, 543,
571, 649, 650, 759, 80/I – 117,
144, 195 nlb., 201, 80/II – 14, 15,
59, 191, 80/III – 11
sochaczewska ziemia 24 – 4, 5, 80/I
– XIV
sochaczewski powiat 41 – XXXIII,
LXVI, 80/I – XXIII, XLII
Sochaczewskie 41 – XV, 80/I – XIII,
XX, XXIII
Sochocin, Sąchocin, pow. Płońsk 24
– 4, 27 – 18, 133, 299, 329, 338,
80/I – 129
Sokal 24 – 25
Sokola Skała, skała 42 – 366
sokolski powiat zob. sokólski powiat
Sokołda, dopływ Supraśli 28 – 12
Sokołowo, pow. Rypin 27 – 34
sokołowski powiat 41 – XVI, 413
Sokołów, Sokołów Podlaski 26 – 9,
24, 27, 29, 30, 50, 161, 193, 194,
345, 355, 364, 41 – 495, 42 – 411,
80/II – 211, 214, 319
Sokoły, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 42 – 639
sokólski powiat, sokolski powiat 28
– 344, 345
Sokół, pow. Garwolin 26 – 56, 57,
63, 68, 162, 163, 165, 166, 169,
205, 207, 219, 223, 231, 246, 291,
41 – 425, 490, 559, 80/I – XXII,
XXXIX, 7 nlb., 8, 20, 30, 31, 79,
114, 126, 130, 145, 80/II – 216–
220, 254, 258, 260, 264, 266, 268,
273, 285, 292, 295
Sokółka, pow. Sejny 28 – 12, 154,
320, 345, 42 – 243
Sokule, pow. Błonie 25 – 201–203,
41 – 186, 218, 246, 311, 313, 319,
330, 332, 338, 348, 360, 363, 369,
378, 398, 402, 409, 80/II – 54,

56–58, 78, 148, 151–154, 158–
162, 184, 187
Sokule, pow. Mińsk Mazowiecki 25
– 252
Solec, pow. Gostynin 41 – 167, 205
Solec, część Warszawy 24 – 9, 12,
14, 17
Solecka Kępa zob. Saska Kępa
Solipsy, pow. Warszawa 25 – 23,
168, 171, 174
Solistówki = Solistówka, pow. Augustów 28 – 13
Solniki, ? pow. Bielsk 80/II – 93
Sona, dopływ Wkry 24 – 4, 27 – 24
Sońsko = Sońsk, pow. Ciechanów
27 – 21, 80/II – 333
Sopoćkinie, pow. Augustów 28 – 14,
34, 39, 62, 123, 230, 232, 266, 319
Sosnówka, pow. Augustów 28 – 13
Sośnia, pow. Szczuczyn 28 – 8
Sójki, pow. Kutno 24 – 210, 242, 41
– XVI, 364, 42 – 137, 80/I – XX,
Spandau (dzielnica Berlina), Niemcy 24 – 47
Spisz 41 – XXVI, 80/I – XXXVI
Sproch, austeria 25 – 299
Srebrna, dopływ Mieni 26 – 4, 6
Stabo, jezioro 28 –17
Stalmierz, pow. Rypin 41 – 5, 8
Stare Miasto, część Warszawy 24 –
9
Stanin, pow. Łuków 26 – 31, 41 –
XXVIII, ryc. przed s. 225, 42 –
313, 329, 80/I – LXXVI
stanisławowska ziemia 41 – 466,
499
stanisławowski obwód 26 – 4
stanisławowski powiat 41 – XXXIII
Stanisławowskie 26 – 77, 41 – 414,
80/I – XIII, 33
Stanisławów, pow. Mariampol? 24
– 311
Stanisławów, niegdyś Cisek, pow.
Mińsk Mazowiecki 26 – 6, 28,

�97

36, 46, 206, 208, 209, 229, 230,
252, 302, 309, 350, 41 – XVI,
XXVIII, LII–LV, LVII–LIX, LXII,
420, 457, 42 – 463, 80/I – 167,
80/II – 211, 226, 234, 260, 261,
266
Stanisławów, pow. Warszawa 24 – 4
Stanówka, dopływ Bystrzycy 26 –
11
Stany Małe, pow. Siedlce 26 – 367
Stara Hańcza, pow. Suwałki 28 – 17
Stara Łomża, pow. Łomża 28 – 3, 4,
192, 323
Stara Rawa, pow. Rawa 24 – 31
Stara Warka, pow. Grójec 24 – 62
Stara Wieś, pow. Węgrów 26 – 363
Stare Kolno, wzgórze 27 – 30
Stare Pole, pole 26 – 40
Starorzeka, jezioro 41 – 413
Staroźreby, pow. Płock 27 – 348, 42
– ryc. po s. 192
Stary Rypin = Starorypin, pow. Rypin 41 – 7
Starzyce, pow. Brzeziny 24 – 295,
297, 80/II – 62
Staw, lasek 42 – 645
Stawik, łąka 42 – 645
Stawiski, Stawiska, pow. Kolno 28
– 7, 245, 253, 257, 268, 285, 290,
42 – 231, 243, 306, 80/II – 448
Stawy? 80/I – LIII, 70, 71, 72, 73, 84,
105
Steklin, pow. Lipno 41 – 9, 62, 80,
139
Stelmachowo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 107
Stempów = Stępów, pow. Gostynin
41 – 176, 229
Sterdyń, Sterdynia, pow. Sokołów
26 – 9, 30, 50, 91, 193, 194, 345,
364, 41 – XVI, 515, 80/I – XVIII,
XXVIII, 80/II – 211, 319
Sterdyńska Puszcza, puszcza 26 –
363

Stężyca, pow. Garwolin 26 – VII, 14,
31, 56, 64, 68, 81, 87, 207, 220,
224, 260, 314, 324, 335, 337, 41
– XXVIII, L, LII, LIV, LV, LVII–
LIX, LXV, 42 – 498, 648, 652,
80/I – LIX, LXVIII, 80/II – 212
stężycka ziemia 24 – 6, 26 – 11–13,
19, 20, 40, 80/I – XIV
Stoczek, Stok, Poznańska Wola, Sebastyjanów, pow. Łuków 26 – 7,
12, 30, 57, 69, 139, 222, 228, 260,
262, 294, 300, 310, 324, 328, 340,
350, 41 – 489, 554, 555, 565, 566,
42 – 380, 80/I – 121, 80/II – 212,
261, 275, 298, 301, 309
Strachowo, pow. Płońsk? 24 – 8
Strachówka, pow. Radzymin 80/I –
XXI
Straszniak, łąka 42 – 645
Struga = Czarna Struga?, dopływ
Długiej 26 – 5
Struga, zamiast Buczynka, dopływ
Bugu 26 – 9
Struga-Jagodna, dopływ Wisły 26
–8
Stryków, Strychów, pow. Brzeziny
24 – 33, 25 – 64, 161, 226, 227
Strzałki, pow. Ostrołęka 27 – 50
Strzygi, pow. Rypin 27 – 8, 375
Strzyże, pow. Pułtusk 27 – 25
Studzianka, jezioro 27 – 4
Studzianka, pow. Rypin 27 – 8, 375
Studzieniczna, Studziennicza, Studzienice, Studziennice, pow.
Augustów 28 – 13, 279, 295, 80/
II – 400
Studzieniec, pow. Skierniewice 42
– 771
Studziennicze Jezioro, jezioro 28 – 13
Sucha Struga, dopływ Bzury 24 – 28
Sucha Struga, pow. Grójec 42 – 595
Suchowola, pow. Sokółka 28 – 12,
272, 345
Suchy Las, miejsce 24 – 303

�98

Suć, jezioro 41 – 413
Sudawia zob. Jaćwież
Sulbiny, pow. Garwolin 26 – 288
Sulejów, pow. Radzymin 27 – 67,
42 – 1
Sułkowska, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Sumin, pow. Lipno 41 – 85, 139
Supraśl, dopływ Narwi 28 – 6, 356
Supraśl, pow. Białystok 28 – 12
suraski powiat 28 – 10
Suraż, błędnie Surasz, pow. Białystok 28 – 11, 32, 47, 51, 65, 82,
96, 101, 127, 317, 331, 345, 356,
357, 41 – XIX, LII, 42 – 274, 275
Surowe, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,
97, 42 – 641
Surpile = Szurpiły, pow. Suwałki
28 – 340
Sutra, pow. Sejny 28 – 15, 335
Suszewo, pow. Lipno 41 – 10
suwalska gubernia 28 – 13
Suwalskie, Suwalszczyzna 41 –
XVII, XLV, 42 – 602, 789, 80/I –
XV, XXXV, XLIX, LI
Suwałki 28 – VIII, 16, 21, 26, 27,
29, 33, 34, 38, 44, 49, 53, 54, 57,
65, 78, 79, 83, 114, 115, 163, 212,
240, 241, 246–249, 266, 267, 269,
274, 275, 277, 281, 282, 288, 304,
313, 316–318, 321, 340, 41 – X,
XI, XV, XIX, XX, XXVIII, XL,
LII, LIII, LV, LVI, LIX, LXI–LXV,
LXVII, 42 – 185, 186, 196, 204,
205, 208, ryc. po s. 208, 211, 214,
218–222, 224, 226–230, 235, 240,
265, 278, 281–283, 292, 294–300,
302, 303, 305–309, 317, 323, 324,
326, 331, 332, 344, 347, 350, 355,
385, 391, 393, 413, 552, 555, 563,
574, 600, ryc. po s. 608, 610, 611,
614, 651, 652, 771–772, 80/I –
VIII, X, XV, XVI, XVIII, XXVIII,
XXXV, XLVI, XLVIII, LI, LX, LXI,

LXX, LXXII, 93, 181, 200, 80/II –
404, 411, 412, 80/III – 26, 27, 36
Swisłocz zob. Świsłocz
Syberia 80/I – XXVII
Syjon, wzgórze w miejscowości
Góra Kalwaria 24 – 22
Szablaki, pow. Kolno 42 – 638
Szadkowice = Sadkowice, pow.
Rawa 25 – 216
Szafarczyska, pow. Ostrołęka 27 –
50, 42 – 641
Szafarnia, pow. Ostrołęka 27 – 50
Szafarnia, pow. Rypin 80/I – XXVI,
Szafranki, pow. Kolno 42 – 638
Szamocin zob. Samocin
Szarafin, las 42 – 645
Szarki zob. Siarki
Szawle 28 – 11
Szczara, rzeka, dopływ Niemna 28
– 357, 42 – 202
Szczawin, pow. Gostynin 41 – 207,
374
Szczebra, pow. Augustów 28 – 13,
15, 218
Szczepankowo, Szczepanków, pow.
Łomża 27 – 57, 28 – 4, 189, 190,
193, 245, 264, 228, 80/II – 287,
362, 409, 414, 416, 417, 427, 428,
432, 433, 436, 446, 448, 449
Szczuczyn, Szczuczyn Mazowiecki, Szczucin, Stutinum, niegdyś
Szczuki 24 – 5, 27 – 54, 388, 28
– 5, 7, 85, 278, 296, 303, 42 – 2,
231, 80/II – 448
Szczuczyn Litewski, pow. Lida 28
–7
Szczuki zob. Szczuczyn
Szczutowo, pow. Rypin 27 – 9
Szczytno, pustkowie 26 – 6
Szczytno, Ortelsburg 27 – 49, 96,
384, 390
szczytnowski powiat, szczytnicki
powiat 24 – 6, 27 – 49, 96, 42
– 643

�99

Szelągówka = Szelęgówka, pow.
Białystok 28 – 329
Szelków, pow. Maków 27 – 142,
185, 187, 262, 265, 279, 42 – 26
Szelment, jezioro 42 – 193, 195
Szeroka, łąka 42 – 645
Szerze, pole 42 – 645
Szeszupa, dopływ Niemna 42 – 197,
198
Szkocja 24 – 312, 327, 328, 336, 337,
28 – 351, 42 – 368, 778, 80/II –
457
Szkwa, Skwa, błędnie Skrwa, dopływ Narwi 27 – 29, 49, 57, 96,
97, 107, 203, 384, 28 – 21
Szkwa, pow. Ostrołęka 42 – 641
Szląsk zob. Śląsk
Szopy, pow. Warszawa 25 – 59, 77,
170
Szpetal, pow. Lipno 41 – 9, 45
Szrem = Śrem 26 – 3
Szreniawa, dopływ Wisły 28 – 22
Szreńsk, Szreńsko, pow. Mława 24
– 3, 27 – 19, 20, 152, 160, 163,
253, 316, 359, 380, 42 – 758, 777,
779, 80/II – 332, 80/III – 10
szreński powiat 27 – 3, 371
Sztabin, pow. Augustów 28 – 13, 272
Szumowo = Szumowo Góra, pow.
Łomża 28 – 5
Szur, pow. Łomża 28 – 323
Szurpiły zob. Surpile
Szwajcaria 24 – 77, 341, 26 – 77
Szwajcaria, pow. Suwałki 28 – 16
Szwajcarska Dolina, ogród w dawnej Warszawie 80/I – 12
Szwecja 27 – 387, 41 – LXVII, 42 –
481, 756
Szwedzka Góra, wzgórze 27 – 28,
29
Szwelice, pow. Maków 27 – 189,
193, 272
Szwędrowy Most zob. Sniedrony
Szydłowiec, pow. Końskie 26 – 32

Szydłowiec, przedmieście Brzezin
24 – 33
Szymanowska, dawna jurydyka
Warszawy 24 – 9
Szymanów, pow. Sochaczew 24 –
29, 41 – 311
Szypliszki, pow. Suwałki 28 – 26,
223, 42 – 204
Ściborz = Sikorz, pow. Płock 27 –
20, 42 – 783
Śląsk, Szląsk, Schleisien 24 – 202,
311, 314, 315, 338, 344, 345, 27 –
36, 28 – 93, 152, 41 – XVI, XVIII,
LXIII, 42 – 772, 774, 781, 788,
80/I – XXXVI, 80/II – 43, 80/III
– 28, 36
Śląsk Dolny 24 – 344
Śląsk Górny, Oberschlesien 41 –
XLVI, 42 – 791
Ślepowrony, pow. Płońsk? 24 – 8
Śleszyn, pow. Kutno 41 – 212
Ślężany, Sliżany, pow. Radzymin
26 – 4, 210, 257, 301, 365, 41 –
XVI, XXVIII, L, LII–LXI, LXIII–
LXVII, 42 – 441, 472, 493, 523,
536, 547, 652, 80/II – 210, 227,
273, 280
Ślina, dopływ Narwi 28 – 92, 329
Ślup? 27 – 373
Śmiarowo zob. Sniarowo
Śniadowo, Śniadów, Sniadowo,
dawniej Smołodowo, pow.
Łomża 27 – 331, 28 – 4, 5, 51,
124, 144, 150, 189, 191, 263, 264,
331, 42 – 308, 371, 80/I – 133
Średnica, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644
Śrem zob. Szrem
Świder, dopływ Wisły 26 – 4, 7, 8,
12, 24, 42 – 773, 80/II – 211
Świdnica 24 – 344
Świdwiborek, Swidniborsk, pow.
Ostrołęka 27 – 50, 42 – 641

�100

Świedzki Borek, miejsce 27 – 389
Świerk, pow. Mińsk Mazowiecki 42
– 639, 645
Świerk, Strachocin, folwark 42 – 645
Świerkówka, łąka 42 – 645
Święcice, pow. Płock 27 – 94
Święta Lipka, pow. Rastembork
(Kętrzyn) 42 – 576
Święte, jezioro 28 – 14
Święte Jeziory = Świętojeziory,
pow. Sejny 28 – 14, 335, 80/II –
401
Święte Krzyże zob. Krzyże Boruńskie
Świętojańska Góra zob. Gnojowa
Góra
Świętojeziory zob. Święte Jeziory
Świnia, pow. Kolno 42 – 638
Świsłocz, pow. Grodno 28 – 11, 98,
277, 41 – XX
Świsłocz, Swisłocz, dopływ Niemna 28 – 11
Tabęc = Tabądź, pow. Łomża 28 – 5
Tamka, dawna jurydyka Warszawy
24 – 9
Tarchomin, pow. Warszawa 24 –
17, 25 – 159, 26 – 3, 54, 243, 313
Tarchomiński Las, las 26 – 3
Tarchówek = Targówek, pow. Warszawa 26 – 3
Tarczanka, dopływ Jeziorny 24 –
27
Tarczyn, pow. Grójec 24 – 4, 27, 25
– 1, 16, 18, 21, 33, 35, 42, 48, 71,
84, 86, 96, 131, 155, 156, 180, 41
– 309, 342, 42 – 637, 758, 80/I
– 144, 182, 80/II –13, 115, 80/
III – 10
Targoń = Targonie, pow. Łomża 28
– 23
Targowa Wola zob. Kobyłka
Targówek zob. Tarchówek
Tarnobrzeg 41 – LXVI

Tarnogóra, pow. Krasnystaw 42 –
647, 648, 650, 651
Tarnowo zob.Toruń
Tarnów 41 – XXVI, 80/I – XXXVI
Tarnów, bł. Tarnawa pow. Chełm
80/I – XXXIII, LVIII, LXVIII
Tarnów, Tarnówek, pow. Garwolin
24 – 62, 26 – 14
Tarnówka, pow. Koło 80/II – 59
Tartak, pow. Kolno 42 – 639
Tatary, pow. Ostrołęka 27 – 50, 66,
42 – 641
Tatry, góry 42 – 368, 760
Teolin, pow. Augustów 28 – 14
Teremiska = Teremiski, pow.
Prużana 42 – 201
Thorn zob. Toruń
Thüringen Land = Turyngia, Niemcy 42 – 754
Tłuchowo, pow. Lipno 27 – 5
Tłuste, pow. Błonie 80/I – 41, 82,
187, 80/II – 139
Tłuszcz, pow. Radzymin 26 – 88
Todźca = Todzia, pow. Ostrołęka
27 – 50
Tomaszewo, pow. Lipno 41 – 10
Tomaszowice, bł. Tomaszów, pow.
Kraków 80/II – 211nlb., 80/II –
222
Tomaszów, pow. Brzeziny 24 – 32,
25 – 120, 41 – 193
Toruń, Toroń, Tarnowo, Thorn,
Turn, Turno 24 – 254, 316, 25
– 18, 19, 21, 195, 237, 26 – 127,
166, 185, 246, 249, 252, 27 – 209,
225, 239, 258, 275, 287, 311, 387,
28 – 24, 109, 245, 295, 298, 41 –
4, 9, 29, 117, 122, 182, 42 – 2, 20,
80/I – XXVI, XXVII, 43, 51, 80/
II – 365, 427
toruński powiat 80/I – XXV,
Trakt Zatykocki zob. Zatykocki
Trakt
Trąbin, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 81

�101

Trąbińskie Jezioro zob. Trombińskie Jezioro
Trąbki, pow. Garwolin 26 – 7, 42 –
778, 80/II – 211, 80/III – 33
Trempiny, pow. Kalwaria 42 – 201
Trenczyn, Słowacja 25 – 279
Tretki, pow. Kutno 24 – 209, 290,
291, 25 – 44, 69, 240, 41 – XV,
XVI, 164, 173, 174, 188, 200, 204,
229, 265, 312, 314, 315, 319, 323,
326, 328, 331, 332, 340, 361, 362,
367, 371, 373, 379, 391–394, 398,
401, 403, 406, 408–412, 42 – 348,
80/I – XVII, XVIII, XX, XXX,
XLI, LXXVIII, 40, 50, 51, 55, 76,
92, 110, 146, 197 nlb., 198, 80/
II – 59, 78, 93, 94, 103, 126, 146,
174, 179
trockie województwo 28 – 8, 11–14,
61, 144, 41 – XVII, 80/II – 325
Trojanów = Trojany, pow. Radzymin 26 – 366
Trojanów, pow. Sochaczew 25 –
188, 193, 194
Trombińskie Jezioro = Trąbińskie
Jezioro, jezioro 27 – 4
Trondheim, Norwegia 41 – XXVIII,
42 – 757
Troszyn, pow. Ostrołęka 27 – 194
Trutowo, pow. Lipno 27 – 7
Trzciane, Trzciana, Trzciany, pow.
Suwałki 28 – 12, 114, 316, 80/I –
LI, 80/II – 442
Trzcianka, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 45, 80/I – 3 nlb.
Trzcińskie, pow. Kolno 27 – 59, 42
–4
Trzebunie = Trzebuń, pow. Płock 27
– 13, 80/II – 329
Tuchowicz, Tuchowiec, Tuchowic,
pow. Łuków 26 – 31, 45, 74, 169,
181, 331, 41 – XXVIII, ryc. przed
s. 209, ryc. przed s. 225, 42 – 313,
329, 80/I – XX, XXXIII, LVII,

LVIII, LXVIII, LXIX, LXXVI, 80/
II – 214, 259
Tuczno = Tuczna, dopływ Pisi 24
– 28
Tuł, pow. Radzymin 26 – 363
Tupadły, pow. Lipno 41 – 99
Tupadły, pow. Płock 27 – 13
Tur zob. Wisztyniec
Turcja 28 – 330, 42 – 481
Turn, Turno zob. Toruń
Turosz zob. Turośl, dopływ Pisy
Turośl, obręb leśny 27 – 389
Turośl, Turosz, dopływ Pisy 27 –
30, 66, 389
Turośl, pow. Kolno 27 – 30, 60, 241,
41 – XXXV, 42 – 131
Turów, pow. Radzyń 42 – 795
Tursk, pow. Pleszew 27 – 374
Turyngia 24 – 306, 344
Turza Wielka, pow. Mława 27 – 19,
372
Turzyn, pow. Ostrów Mazowiecka
27 – 25, 80/II – 334
Tusk zob. Pułtusk
Tykocin, pow. Wysokie Mazowieckie 27 – 53, 71, 28 – IX, X, 5, 6,
22, 23, 25, 26, 35, 37, 47, 51, 54,
59, 65, 74, 75, 80, 82, 88, 89, 92,
101, 107, 124, 125, 127, 135, 138,
172, 176, 179, 241, 295, 301, 303,
306, 308, 310, 311, 320, 327–333,
348, 349, 369, 41 – X, XIX, XXI,
XXV, XXX, XL, 42 – 201, ryc.
przed s. 241, 244, 253, 255, 260,
262, 267, 270, 276, 304, 760, 80/I
– VIII, X, XXXV, XXXIX, LXI,
LXIV, LXX, LXXII, 100, 80/II –
400, 406–408, 423, 455, 80/III
– 12
tykocińska ziemia 42 – 587
tykociński okręg 42 – 788
tykociński powiat 28 – 6, 10
Tykociński Trakt, Tykocki Trakt,
droga 28 – 327

�102

Tykocińskie 28 – 87, 126, 130–133,
136, 167, 168, 174, 41 – X
Tykocki Trakt zob. Tykociński
Trakt
tykocińskie starostwo 28 – 369
Tynek? 42 – 639
Tyrol 24 – 341
Tyśmienica, dopływ Wieprza 26 –
11, 42 – 773
Uchoł, puszcza 42 – 187
Udrzyn, pow. Ostrołęka 27 – 27,
280
Ugierka, rzeka, por. Węgierka? 27
– 203
Ugość = Ugoszcz, dopływ Bugu 26
–8
Uhor, puszcza 28 – 339
Ujazd, pow. Brzeziny 24 – 32, 25 –
5, 56, 65, 111, 147, 225, 227–229,
231, 80/II – 62
Ujazdów, Jazdów, dzielnica Warszawy 24 – 4, 9, 12
Ukraina 24 – 47, 83, 345, 27 – 66,
380, 28 – 112, 223, 235, 253, 347,
42 – 125, 367, 764, 80/I – 10, 80/
II – 457, 80/III – 16
Uleś, las 42 – 645
Unierzyrz, Umierzysz, dziś Unierzyż, pow. Mława 27 – 249, 336,
42 – 19, 73, 142, 149, 158, 169,
80/II – 352
Umin, dzis Humin, pow. Łowicz 25
– 204
Unieck, pow. Sierpc 27 – 309
Upłot, jezioro 41 – 413
Urdy? 28 – 235
Ursynów, dawniej Roskosz, pow.
Warszawa 24 – 18
Urzecze, część Mazowsza nad Wisłą
25 – 41, 94, 104, 149, 153, 185,
26 – 24, 42 – 645, 80/II – 114
Utrata, dopływ Bzury 24 – 27
Utrata, pow. Błonie 24 – 27

Uzgierka?, błędnie Uzgierska, rzeka
42 – 1
Vissogrodum zob. Wyszogród
Vistula zob. Wisła
Wach, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53
Wadowice 80/I – XXXVI
Waliszew, pow. Gostynin 41 – 168,
80/I – 54
Walne, pow. Augustów 42 – 196
Wałkowe zob. Wołkowe
Wanacja, Wenecja, pow. Kolno 27 –
59, 42 – 639
Wańtuchy, pow. Sokołów 26 – 367
Warka, Worka, pow. Grójec 24 – 4,
11, 24, 53, 180, 253, 319, 25 – 1,
6, 16, 51, 64, 79, 96, 127, 153,
168, 179, 180, 184, 299, 26 – 227,
41 – XXIX, 154, 158, 236, 402,
42 – 384, 650, 652, 80/I – 166,
80/II – 13, 40, 56, 142
Warka Stara zob. Stara Warka
Warkowicze zob. Workowicze
Warmia 27 – 98, 375, 28 – 84
Warmiak, pow. Kolno 27 – 59, 91,
42 – 639
Warna, Bułgaria 24 – 326
Warniszki = Warwiszki, pow. Augustów 28 – 14
Warszawa, Warsawa, Warszawka,
Warsęga, Warsięga, Warschau,
Warsiawa, 24 – V–VII nlb.,
3–4, 7–11, 13, 15, 16, ryc. po s.
16, 17–20, 31, ryc. po s. 34, 39,
40-42, 44, 49, 52, 56– 58, 64–65,
69, 71, 72, 74–78, 82, 85, 93, 96,
99, 102, 117, 125, 129, 132, 133,
139, 157, 159, 160, 162, 165, 166,
168, 170–178, 189, 197, 211, 294,
301–306, 308, 312, 317, 323, 326,
336, 344, 25 – I, II, 2, 3–5, 7, 11,
12, 20, 22, 23, 25, 27, 28, 30–32,
41, 42, 52, 54, 56, 59, 60, 70–72,

�103

75–77, 79, 81, 83, 85, 87–90, 92,
94, 98–100, 102, 104, 105, 108,
110, 111, 113, 115, 119–127, 129,
133, 134, 137–140, 142–146, 148,
151, 158, 161, 167–172, 185, 186,
210, 216, 237, 245–249, 253–255,
257–264, 266, 269, 270, 272–274,
278, 282, 283, 286, 293, 299, 26 –
3, 13, 52, 53, 83, 96, 100, 108, 127,
164, 166, 185, 194, 198, 202, 218,
225, 242, 246, 252, 263, 276, 282,
283, 296, 306, 349, 356, 358, 360,
27 – 30, 40, 47, 52, 54–56, 58, 76,
86, 129–131, 133, 134, 224, 239,
247, 275, 281, 325, 341, 342, 383,
384, 390, 394, 395, 28 – 24, 221,
236, 270, 275, 277, 299, 307, 325,
41 – VI, VIII, XI, XII, XIV, XVI,
XIX, XXIII, XXV, XXVII–XXIX,
XXXVI, XXXVII, XL, XLII, LII–
LX, LXV–LXVII, ryc. przed s.
33, 117, 153, 154–156, 187, 188,
194, 198, 203, 208, ryc. po s. 208,
211, 216, 218, 219, 225, 231, 236,
246, 249, 251, 253–255, 257, 258,
260–263, 266, 274, 275, 278, 279,
281–284, 288, 289, 293, 297–300,
302, 303, 305, 306, 309, 312, 314,
316–318, 321, 327–331, 333, 336,
343, 345, 354, 361, 363, 367, 369,
373, 377, 380–382, 384, 388, 399,
400, 405, 410, 432, 438, 458, 462,
486, 487, 493, 42 – 61, 72, 81,
118, 133, 206, 231, 290, 319–322,
325, 330–332, 334, 337, 339–342,
345, 348, 350, 352, 355, 363, 373,
377, 381, 385, 386, 393, 400, 401,
405, 409, 411, 453, 481, 495, 496,
ryc. po s. 496, 504, 566, 588,
593, 598, 609, 612, 613, 624, 625,
627–629, 645–651, 753, 754, 757,
760–762, 765, 766, 771, 773–783,
784, 789, 790, 795, 80/I – v nlb.,
VI, VII, VIII, IX, XVII, XX, XXI,

XXIII, XXV, XXVI, XXX, XXXII,
XXXIV, XXXV, XXXVI, XXXIX,
XLIV, XLV, XLVI, L, LI, LV, LVI,
LX, LXII, LXVI, LXIX, LXXI,
LXXVII, LXXX, 5 nlb., 6, 12, 18,
54, 83, 113, 121, 147, 154, 159,
183, 184, 188, 189 nlb., 190, 191,
193, 197 nlb., 206, 207, 208, 213,
213, 214, 215, 217, 218, 219, 220,
224, 225, 226, 229, 233, 235, 80/
II – 5–11, 14, 16, 19–22, 31, 34–
37, 39, 46, 63, 64, 66, 68, 70, 75,
77, 85, 89, 94, 95, 99, 110, 111,
117, 118119, 120, 124, 125, 129,
131, 133, 138, 139, 145, 192, 193,
194, 195, 199, 202, 210, 219, 288,
323, 325, 329, 357, 365, 391, 393,
396, 437, 460, 80/III – 9, 13, 14,
19, 20, 25, 27–32, 34, 35, 37, 38
warszawska gubernia 24 – 5, 211,
311, 26 – 4, 80/II – 13, 21, 80/
III – 10, 25
warszawska ziemia 24 – 4, 5, 26 – 4,
80/I – XIV,
warszawski powiat 25 – 3, 26 – 3,
41 – XVI, 415, 80/I – XLII, 80/
II – 13, 21, 80/III – 10, 25
Warszawskie 42 – 651, 80/I – XIII,
XX, XXIII,
warszawskie województwo 42 – 792
Warszawice, Warszewice, Warszowice, pow. Garwolin 24 – 8, 302,
26 – 13
Warta, dopływ Odry 28 – 141, 377
Warwiszki zob. Warniszki
Waserale = Wasaraby, pow. Augustów 28 – 14
Wasilków, pow. Sokółka 28 – 12,
345
Waszki, pow. Kolno 27 – 30, 42 –
639
Waśki, pow. Bielsk 28 – 359
Wawer, pow. Warszawa, dziś dzielnica Warszawy 80/I – XXII,

�104

Wawrzyszew, pow. Warszawa 25 –
142
Wądołek? 27 – 150
Wądoły, bagno 26 – 40
Wądół, jezioro 41 – 413
Wągrodno, pow. Grójec 24 – 51
Wąsewo, Wąsew, pow. Ostrów
Mazowiecka 27 – 115, 126, 188,
189, 256, 273, 304, 307, 312, 334,
42 – 150, 80/I – XXI, 80/II – 375
Wąsosz, pow. Szczuczyn 24 – 5, V –
7, 237, 278, 296, 80/II – 400
Weilburg zob. Wielkobórz
Weixel zob. Wisła
Wejda, pow. Kolno 42 – 639
Welbląg zob. Elbląg
Wełtawa zob. Mołdawa
Wenecja zob. Wanacja
Wenecja, Włochy 24 – 122
Werch = Wach, pow. Ostrołęka 42
– 641
Werki, pow. Wilno 42 – 776, 80/II –
210, 80/III – 31
Westfalia 24 – 340
Węgierka, Węgra, dopływ Orzyca
(zob. też Ugierka) 27 – 21
Węgiersk, pow. Lipno 27 – 37
Węgierskie Jezioro zob. Wigry, jezioro
Węglarnia, nieużytek 42 – 645
Węgobork, Augerburg, dziś Węgorzewo 42 – 364, 551, 754
węgoborski powiat 24 – 6
Węgorzewo zob. Węgobork
Węgra zob. Węgierka
węgrowski powiat 27 – 108, 41 –
XVI, 415, 80/I – XXIX
Węgrów 26 – 9, 10, 19, 29, 30, 36–
38, 46, 76, 150, 194, 241, 252,
283, 301, 311, 316, 328, 336,
352, 353, 357, 359, 366, 367, 41
– XXVIII, LII, LIV, LV, LVII–LIX,
416, 42 – 322, 375, 408, 463, 488,
765, 788, 80/II – 211

Węgry, Panonia 24 – 350, 25 – 271,
272, 27 – 5, 28 – 357, 358, 42 –
221, 376, 777
Wiązowna, pow. Mińsk Mazowiecki
26 – 263, 276, 313
Wieczwnia = Wieczfnia?, pow.
Mława 27 – 19
wieczwnińska parafia 27 – 44
Wiedeń, Austria 24 – 13, 41 – 211,
42 – 77
Wiejsieje, jezioro 42 – 193
Wielączka = Wielącz? dopływ
Bugu 26 – 8, 41 – 413
Wielątki = Wielądki, pow. Pułtusk
27 – 294
Wielbark zob. Wielkobórz
Wielęcin, pow. Pułtusk 26 – 365
Wielgie, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 55
Wieliczna, pow. Węgrów 26 – 363
Wieliska wyspa 80/II – 212
Wielki Las, ostęp 28 – 15
Wielkie Księstwo Litewskie zob. Litewskie Wielkie Księstwo
Wielkie Księstwo Poznańskie zob.
Poznańskie Wielkie Księstwo
Wielkie Łuki 24 – 317
Wielkobórz, Wzielborek, Wilbark,
mylnie Weilburg zam. Wielburg
= Wielbark, pow. Szczytno 27 –
73
Wielopole, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9
Wielkopolska 24 – 184, 317, 25 – III,
IV, 236, 280, 27 – 387, 28 – 139,
141, 145, 162, 175, 179, 310, 343,
41 – LXIII, 108, 42 – 255, 601,
782, 80/I – XLI, 80/II – 40, 59
Wieluń 41 – XXVI, 42 – 761, 80/I –
XXXVI, XLII, LV, 80/II – 40, 59
Wieprz, dopływ Wisły 26 – 11, 14,
15, 127, 350, 41 – XI, 42 – 773,
80/I – VIII, 80/II – 213
Wieruszów, pow. Wieluń 24 – 325

�105

Wierzbick, pow. Lipno 27 – 373, 42
– 784, 80/II – 394
Wierzbiszki, pow. Suwałki 28 –
223
Wierzbno, pow. Węgrów 26 – 11,
42 – 781, 80/II – 212, 80/III – 35
Wierzbowo, Wierzbowo Wielkie i
Małe, pow. Łomża 28 – 4, 189,
80/II – 400
Wierzbołowo, pow. Wyłkowyszki
80/II – 403
Wierzbów? 26 – 76
Wierzchy, pow. Rawa 42 – 332
Wierznica, pow. Lipno 27 – 5, 41
–8
wigierska diecezja 28 – 16
wigierski powiat, Wigrischer Kreis
28 – 340
Wigry, dopływ Szeszupi 28 – 341
Wigry, Wigierskie Jezioro, Wygierskie Jezioro, błędnie Węgierskie, jezioro 28 – 16, 32, 34, 58,
339–342, 42 – 193, 194, 196, 332,
563, 600, 768, 80/I – XLIX, 80/
II – 455
Wigry, Wiry, wyspa 28 – 339
Wigry, Wygry, pow. Suwałki 28 –
246, 339–341
Wigry, pow. Wilno? 28 – 341
Wilanów, Willanów, Milanów, pow.
Warszawa 24 – 4, 18, ryc. po
s.34, 41, 49, 50, 59, 64, 122, 146,
220, 223, 226, 228, 25 – 11, 27,
48, 71, 75, 88–90, 92, 113, 120,
121, 142, 143, 146, 148, 175, 176,
245, 248, 263, 41 – XIV, XXXVI,
202, 222, 230, 293, 42 – 762, 770,
779, 780, 80/I – XVII, XVIII, XIX,
LVIII, LXII, 80/I – 56, 121, 80/II
– 11, 21, 44–46, 94, 110, 111, 124,
131, 133, 192, 195, 80/III – 12,
25, 30
Wilbark zob. Wielkobórz
Wilcza Łapa, pow. Rypin 27 – 8

Wilczewiec, pow. Rypin? 27 – 35
Wilczewko, pow. Rypin 27 – 34
Wilczewo, pow. Rypin 27 – 34
Wilczogęby, pow. Węgrów 41 – 413
Wildno zob. Wilno
Wilga, dopływ Wisły 26 – 11, 13
Wilga, pow. Garwolin 26 – 13, 80/
II – 212
Wilia, dopływ Niemna 42 – 776,
80/II – 210, 80/III – 31
Wilkanowo, pow. Płock 27 – 15,
80/II – 330, 80/III – 16
Wilki? 41 – 250
Wilkomierz = Wiłkomierz 28 – 130
Wilkowyszki = Wyłkowyszki 80/
II – 403
willanowskie dobra 24 – 41
Wilno, Litwa 24 – 17, 325, 27 – 47,
28 – 12, 341, 41 – VI, 291, 486,
42 – 753, 80/I – L, 80/II – 414,
455, 80/III – 16
Wilno = Wildno, pow. Rypin 41 – 5
Wiłkomierskie 28 – 150
Wiłkomierz zob.Wilkomierz
Wina zob. Wizna
Wincenta, pow. Kolno 27 – 30, 60
Wincentów, Wincentowo, pow.
Grojec 24 – 204, 241, 242, 264
Wingrany, pow. Suwałki 28 – 341
Winiary, pow. Płock 27 – 11
Wiry zob. Wigry
wiska ziemia 42 – 1, 786, 788, 80/I
– XIV,
Wiskitki, pow. Błonie 24 – 4, 7, 28,
42, 64, 266, 271, 291, 292, 25 –
14, 41, 43, 47, 55, 135, 143, 162,
194–199, 201–203, 206, 250, 253,
27 – 40, 41 – LXV, 209, 253, 363,
380, 391, 395, 42 – 627, 649–651,
80/I – 6, 80/II – 54, 56, 57, 78, 93,
137, 156, 157, 161, 196
Wisła, Vistula, Weixel, rzeka 24 – 5,
6, 8–10, 12, 14, 15, 17, 18, 20–24,
29, 37, 39–41, 44, 46, 58, 62, 64,

�106

68, 127, 132, 157, 160, 161, 168,
170–178, 185, 189, 306–309, 315,
316, 318, 322, 343–345, 25 – 43,
185, 237, 246, 273, 300, 26 – VII,
IX, X, 3, 4, 8, 11, 14, 15, 24, 28,
83, 187, 256, 296, 332, 335, 350,
351, 364, 27 – VII, 3–7, 9–14,
16–18, 70, 85, 93, 133, 275–277,
284, 292, 371, 376–379, 394, 395,
28 – 127–129, 140, 141, 225, 306,
343, 353, 356, 377, 41 – XI, XV,
XVI, XLII, LIII, LXIII, 3, 4, 9, 10,
61, 89, 153, 154, 460, 523, 42 – 2,
53, 70, 81, 92, 125, 199, 382, 388,
411, 489, 647, 759, 761, 764, 773,
788, 793, 80/I – VIII, IX, XIV,
XXIII, LXVIII, 13, 61, 80/II – 12,
13, 17, 21, 103, 114, 210, 327,
329, 330, 365, 366, 80/III – 11,
16, 18, 25, 28
Wissa zob. Wyssa
Wistruć = Wystruć, Insterburg 28
– 277, 358
Wiszegród zob. Wyszogród
Wiszniew = Wiśniew, pow. Mińsk
Mazowiecki 26 – 210, 80/II –
229, 240
Wiszniewiec = Wiszniów?, pow.
Siedlce 42 – 643
Wisztyniec, jezioro 42 – 193, 195
Wisztyniec, Wisztitis, dawniej Tur,
pow. Wiłkowyszki 28 – 337
Wiśniew zob. Wiszniew
Wisztynieckie Jezioro, jezioro 28 –
337
Witoszyn, pow. Lipno 41 – 9
Witówka, dopływ Kostrzynia 26 –
4, 7
wizka ziemia 24 – 5, 6, 27 – 67, V – 3,
6, 7, 148, 150, 155, 168, 174, 182
Wizkie 28 – 142
Wizna, błędnie Wina, pow. Łomża
24 – 5, 27 – 11, 67, 28 – 3, 6, 7,
22, 35, 52, 98, 101, 195, 239, 241,

246, 258, 262, 269, 272, 285, 286,
292, 293, 304, 310, 313, 315, 319,
320, 42 – 215, 216, 238, 271, 287,
289, 621, 628, 646–652, 776, 779,
792, 80/II – 400, 80/III – 31
Wiżajny, jezioro 42 – 193
Wkra, w górnym biegu Działdówka (zob.), dopływ Narwi 27 – 3,
18–20, 372, 379, 28 – 21, 42 –
773
Właszczanów zob. Włoszczanów
Włochy 24 – 76, 331, 346, 27 – 384,
28 – 325, 340, 42 – 363, 766
Włocławek (zob. też Wrocławek)
25 – 220, 41 – 3, 7, 9, 42 – 776,
80/I – 50
Włodki zob. Włotki
Włosty Olszanka, pow. Wysokie
Mazowieckie 28 – 46, 63, 68,
100, 42 – 644
Włoszczanów, Właszczanów, dziś
Łuszczanów, pow. Gostynin 25
– 240, 241
Włotki = Włodki, pow. Kolno 27 –
63
Włóki, pole 42 – 645
Wnory, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 92, 93, 111
Wodynie, Wodyń, błędnie Wohyń,
pow. Siedlce 26 – 7, 11, 90, 152,
240, 292, 80/II – 212, 275
Wojnowe, jezioro 41 – 413
Wojny Szuby, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 105
Wojski, pow. Białystok? 28 – 38
Wola? 24 – 8
Wola, pow. Lipno 41 – 9, 81
Wola, pow. Warszawa 24 – 4, 19,
46
Wola Cygowska, pow. Radzymin
26 – 252, 317, 321, 80/I – XXIX,
XXX,
Wola Ducka, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 645

�107

Wola Karczewska, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 645
Wola Korabiewska = Wólka Korabiewska, pow. Skierniewice 24
– 28
Wola Okrzejska, pow. Łuków 42 –
792
Wola Pieczyska, pow. Grójec 24 –
27
Wola Rasztowska, zob. Rasztowska
Wola
Wolborka, dopływ Pilicy 24 – 32
Wolborz, dziś Wolbórz, pow. Piotrków 24 – 293, 25 – 5, 41 – LXIII,
171, 80/II – 62
Wolgast zob. Wologoszcz
Wolencin, pow. Lipno 41 – 9
Wolica, błędnie Wolice, pow. Warszawa 25 – 32, 129, 139, 145,
169, 171
Wologoszcz = Wołogoszcz, Wolgast, Niemcy 24 – 25
Wołga, rzeka 42 – 204
Wołkowe, Wałkowe, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 91, 97
Wołkowysk 28 – 98, 41 – XX
wołkowyski powiat 28 – 344
Wołkuny, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 51, 42 – 770, 80/
III – 25
Wołkusz, pow. Augustów 28 – 14
Wołochow, jezioro?, rzeka? 28 –
347
Wołogoszcz zob. Wologoszcz
Wołomin 41 – ryc. po s. 304
wołomiński powiat 41 – LXVI, 42
– 643
Wołoszczyzna 27 – 66, 28 – 357, 42
– 339
Wołyń 24 – 48, 345, 27 – 376, 383,
28 – 139, 141, 235, 357, 359, 41
– XXVI, 42 – 208
wołyńska gubernia 28 – 86
wołyńskie województwo 42 – 339

Worka zob. Warka
Workowicze = Warkowicze, pow.
Słuck 28 – 235
Worów, pow. Grójec 25 – 32
Wójcin? 42 – 323
Wójty, pow. Radzymin 26 – 366
Wólka = Wólka Zerzyńska?, pow.
Warszawa 25 – 177
Wólka Korabiewska zob. Wola Korabiewska
Wólka Kozłowska, pow. Radzymin
80/II – 305
Wólka Mlądzka, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 639, 645
Wólka Słupska, Wólka Słopska,
Wulka Słupsk, pow. Radzymin
26 – 128, 129, 133, 134, 136, 137,
310, 365, 41 – 419, 535, 557, 565,
566, 574, 575, 577, 80/I – 17, 80/
II – 234–237, 296, 311
Wrociszew, pow. Grójec 24 – 24,
25, 80/II – 13
Wrocław 24 – 8, 344
Wrocławek = Włocławek? 25 –
269
Wronowo, pow. Augustów 28 – 240
Wrotnów, pow. Węgrów 26 – 363
Wychodne, pow. Suwałki 28 – 115,
212, 215, 80/I – LI
Wydmusy, pow. Ostrołęka 27 – 50,
53, 42 – 642
Wygierskie Jezioro zob. Wigry, jezioro
Wygry zob. Wigry
Wykrot, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,
388, 42 – 642
Wymyślin, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 6
Wyrozęby, pow. Sokołów 26 – 161
Wysoce, dziś Wysocze, pow. Ostrołęka 27 – 115, 273, 287, 312, 41
– XIX, XL, LIII, LIV, 42 – 43, 58,
ryc. po s. 304, ryc. przed s. 305,
80/I – XVIII, XX, XXI, XXII,
XLIV, 80/II – 352, 364, 375, 387

�108

Wysogoda zob. Fransdorf
Wysogród zob. Wyszogród
Wysoki Dwór zob. Wysokie Sejny
Wysoki Ląd, pole 42 – 645
Wysokie Litewskie, pow. Brześć Litewski 28 – 10, 42 – 768
Wysokie Mazowieckie, Mazowieck
28 – 5, 46, 51, 63, 68, 95, 100,
131, 138, 142, 148–150, 168, 184,
191, 238, 271, 273, 42 – 225,
272, 643, 760, 80/I – LXXII, 80/
II –404
Wysokie Sejny, Wysoki Dwór,
dwór obronny 28 – 15
wysokomazowiecki powiat 42 – 643
Wyssa = Wissa, dopływ Biebrzy 28
– 7, 325
Wystruć zob. Wistruć
Wyszków, pow. Pułtusk 24 – 5, 26
– 64, 265, 344, 27 – 25, 45, 67,
73, 76, 84, 86, 115, 122, 140, 145,
147, 267, 269, 274, 291, 292, 294,
302, 318, 319, 323, 330, 351, 28
– 5, 325, 41 – XIV, XIX, XXVII,
XXVIII, XXX, L–LXIII, LXV–
LXVII, 42 – 16, 413, 417, 420,
428, 438, ryc. po s. 480, 621, 627,
775, 776, 80/I – XVIII, XX, XXI,
XXIV, LIII, LIV, LV, 3 nlb., 123,
80/II – 219, 235, 237–240, 281,
334, 80/III – 29, 31
wyszogrodzka ziemia 24 – 4, 6, 27 –
4, 16, 70, 93, 372, 377, 42 – 758,
80/I – XIV, 80/II – 330, 331, 340,
395, 80/III – 10
Wyszogród, Wysogród, Wiszegród,
Vissogrodum, pow. Płock 24 – 4,
68, 318, 25 – 236, 27 – 3, 5, 14–
16, 93, 127, 133, 134, 175, 244,
254, 327, 335, 344, 350, 356, 366,
376–378, 41 – XI, XVI, 225, 42
– 56, 63, 68, 129, 141, 144–146,
148, 167, 759, 772, 80/I – VIII,
80/II – 330, 379, 80/III – 11, 27

Wyśmierzyce, pow. Radom 24 – 25
Wzielborek zob. Wielkobórz
Za Bagnem, miejsce 26 – 40
Za Sadem, pole 42 – 645
Zabiele, pow. Kolno 27 – 63, 42 –
639
Zabiele, pow. Łuków 26 – 328
Zabłudów, pow. Białystok 28 – 11
Zaborowo, pow. Augustów? 28 – 23
Zaborów, pow. Warszawa 25 – 198
Zaborów, pow. Gostynin 41 – 205
Zabrodzie, pow. Ostrołęka 27 – 28
Zabrodzie, pow. Radzymin 26 –
260, 284, 287
Zaduszniki, Zaduśniki, pow. Lipno
27 – 5, 41 – 8
Zagajnica, puszcza 27 – 66
Zagrody = Zagroby?, pow. Warszawa 27 – 74
Zając, pow. Węgrów 26 – 367
Zakątkowski Klucz, dobra, pow.
Białystok 28 – 329
Zaklasztorne = Zaklasztorne Budy,
pow. Skierniewice 24 – 28
Zakliczewo, pow. Maków 27 – 185,
266, 42 – 20, 86, 80/II – 362
Zakret, pow. Wilno 42 – 776, 80/II
– 210, 80/III – 31
Zakroczym, Kroczym, pow. Płońsk
24 – 4, 25 – 40, 91, 93, 125, 243,
244, 27 – XI, 18, 123, 131, 247,
257, 267, 270, 300, 310, 324,
379, 380, 28 – 287, 41 – 302, 42
– 46, 133, 650, 763, 775, 80/II –
11, 112, 135, 190, 191, 326, 331,
80/III – 15, 30
zakroczymska ziemia 24 – 4, 6, 27 –
4, 18, 23, 372, 80/I – XIV,
zakroczymski dekanat 42 – 771, 80/
II – 331, 395, 80/III – 26
Zakrzewo (Kościelne), pow. Płock
27 – 14
Zalas, pow. Kolno 42 – 639

�109

Zalesie zob. Grzymały
Zalesie, pow. Grójec 24 – 204
Zalesie, pow. Kolno 27 – 63
Zalesie, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42
– 642
Zalesie, Zalesisko, pow. Skierniewice 25 – 232, 233, 41 – 179, 183,
202, 206, 207, 213–215, 242, 348,
80/I – 51, 54, 67, 81, 94, 115, 116,
122, 163, 165, 80/II – 80, 101,
126, 146, 153–156, 160, 163–166,
168, 173, 175, 178, 179, 183, 184,
196, 197
Załubice, pow. Radzymin 26 – 107,
248, 281, 332, 341, 345, 41 – 477,
485, 569, 42 – 604, 80/II – 319
Załuże, pow. Maków 27 – 26
zambrowski powiat 27 – 65, 68
Zambrów, Zambrowo, pow. Łomża
24 – 5, 27 – 71, 281, 28 – 5, 25,
35, ryc. po s. 36, 46, 51, 52, 65,
73, 77, 78, 81, 91, 99, 123, 144,
150, 160, 184, 191, 193, 194, 234,
287, 299, 349, 41 – XIX, LII, LIV,
42 – 244, 395, 468, 80/I – XLV,
LII, LXIV, 80/II – 77, 78, 187,
403, 423
Zambrzyca, dopływ Jabłonki 28 – 5
zamojski powiat 28 – 34
Zapole, okolica 28 – 360, 361
Zapustki, jezioro 41 – 413
Zapuszczańskie 41 – IX, 42 – 771
Zaremba = Zaręba, pow. Rypin 27
– 34
Zarembów = Zarębów, pow. Kutno
25 – 13, 15, 239, 41 – 169, 185,
189, 200, 230, 231, 301, 337
Zarenty = Zaręby, pow. Przasnysz
27 – 255
Zaręba, Zarębów zob. Zaremba,
Zarembów
Zasław 24 – 14
zasuwalska okolica 28 – 26
Zaszytki, jezioro 41 – 413

Zator, pow. Skierniewice 24 – 27
Zatrupie, pole i las 42 – 645
Zatykocki Trakt, okolica? 28 – 23,
327
Zawady = Zawady Kościelne, pow.
Łomża 28 – 329
Zawady = Zawady Ponikiew, pow.
Maków 27 – 26
Zawady, pow. Ostrołęka, gm. Wach
27 – 50, 53, 42 – 642
Zawady, pow. Warszawa 25 – 176
Zawady, pow. Węgrów 26 – 366
Zawichost, pow. Sandomierz 27 –
380
Zawiszyn, pow. Radzymin 26 – 363
Zawiśle 27 – 39, 28 – 352, 80/II –
335, 457, 80/III – 14
zawkrzyńska ziemia, zawskrzeńska
ziemia, zawskrzyńska ziemia 27
– 3, 18, 44
Zawrocie, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 51, 42 – 771, 80/
II – 404, 80/III – 25
zawskrzeńska ziemia, zawskrzyńska ziemia zob. zawkrzyńska
ziemia
Ząbki, pow. Warszawa 26 – 3
Zbaraż 27 – 14
Zbojna, dopływ Narwi? 27 – 66
Zbójno, pow. Rypin 80/I – XXV,
XXVI,
Zbudeszyno zob. Budzieszyn
Zbyszewo, pow. Lipno 27 – 4
Zdrębisko, pow. Kolno 27 – 59
Zdrojki, las i łąka 42 – 645
Zdunek, pow. Ostrołęka 27 – 50,
42 – 642
Zduńska Wola, pow. Sieradz 24 –
312
Zebraczka = Żebraczka, pow. Mińsk
Mazowiecki 26 – 7
Zebrzyszki zob. Żebrzyszki
Zegańskie Księstwo = Żegańskie
Księstwo 24 – 345

�110

Zegary = Żegary, pow. Sejny 28 –
15
Zegrze, Zegrz, pow. Pułtusk 26 – 74,
365, 27 – 310, 80/I – 3 nlb.
Zegrze zob. Zgierz
Zegrzynek, pow. Pułtusk 80/I –
XIX, XXX,
Zelechów zob. Żelechów
Zerów? 28 – 36
Zerzeń, pow. Warszawa 25 – 60, 26
– 104, 106, 80/II – 77
Zgierz, błędnie Zegrze 42 – 380
Zglinna = Zglinna Wielka, pow.
Rawa 24 – 150, 25 – 17, 67, 231,
232, 234, 41 – 196, 80/I – 122,
80/II – 80
Zielinów, pow. Radzymin? 26 – 366
Zielona Puszcza, puszcza 27 – VIII,
IX, 29, 49, 66, 96, 97, 107, 387,
28 – 333, 356, 41 – XXII, XXIII,
42 – 783, 786, 787, 789, 790, 791,
792, 795, 80/II – 325, 326, 80/
III – 38
Zielone, Zielona, pow. Suwałki 28 –
115, 212, 214, 217, 221, 266, 267,
277, 80/I – LI, 80/II – 438
Zieluń, pow. Mława 27 – 19, 80/II
– 332
Ziembin, pow. Borysów 42 – 777
Ziemia Dobrzyńska,
Ziemia Święta 24 – 98
Zilmańce? 28 – 14
Zimna, pow. Kolno 42 – 639
Zimnowoda, jezioro 41 – 413
Złaków Borowy i Kościelny, Złaków, błędnie Złakówek, pow.
Łowicz 24 – 152, 290, 25 – 13,
32, 45, 52, 68, 105, 139, 239, 41
– LXIII, 171, 173, 189, 200, 216,
222, 225, 230, 240, 242, 378, 80/I
– 120, 234, 80/II – 77, 92, 93,
118, 149, 188
Złota Góra, pow. Kolno 42 – 639
Złotopole, pow. Lipno 41 – 10

Złotopolice, pow. Płońsk 27 – 247,
267, 270, 324, 41 – XVIII, 80/I –
XVIII, XIX, XXXI, XXXII
Złororya, pow. Toruń 27 – 7, 41 –
LIII, LVII, 57, 60, 91, 99
Złotorya, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 81, 85–89, 92, 95, 108,
153, 179, 331, 332, 349, 80/II –
400, 80/III – 12
Złotowo, pow. Mława 27 – 152,
160, 163
Zobten zob. Sobótka
Zołnierz, bagno 26 – 40
Zrębisko, las 27 – 389
Zuromin zob. Żuromin
Zwierki, pow. Białystok 28 – 11
Zwierzyniec, pow. Kraków 24 – 346
Zwierzyniec, pow. Zamość 26 –
363,
Zychlin zob. Żychlin
Żabików, pow. Łomża 28 – 144
Żagań zob. Sagan
Żale = Żałe, jezioro 27 – 4
Żałe, Rżałe, pow. Rypin 27 – 8, 41
– 4, 8
Żarnowo, pow. Augustów 28 – 261,
284, 304, 42 – 299, 304, 80/II –
423
Żebraczka zob. Zebraczka
Żebry, pow. Łomża 28 – 23
Żebrzyżki, Zebrzyszki, pow. Sejny
28 – 15, 335
Żegańskie Księstwo zob. Zegańskie
Księstwo
Żegary zob. Zegary
Żelazna, pow. Skierniewice 24 –
150, 206, 25 – 18, 65, 232, 41 –
XVI, 80/II – 80, 101
Żelazowa Wola, pow. Sochaczew
24 – 29
Żelazów, pow. Węgrów 26 – 366
żelechowski okręg 42 – 646, 80/I –
LIX

�111

Żelechowskie 26 – 40, 42 – 646–652
Żelechów, Zelechów, pow. Garwolin 26 – 13, 23, ryc. po s. 34, 58,
66, 71, 82, 87, 162, 205, 207, 259,
268, 291, 324, 333, 41 – XVI,
XXIX, XXX, ryc. przed s. 225,
413, 570, 42 – 543, 80/I – LXII,
LXIII, LXXVI, 80/II – 212, 258
Żelizna, pow. Radzyń 42 – 643
Żerań, pow. Warszawa 26 – 3, 363,
364
Żmudź 28 – 158
Żoliborz, Joli-bord, część Warszawy 24 – 9
Żółkiew 25 – 286, 41 – 293, 42 – 339
Żubrówka, ostęp 28 – 15
Żurawieniecki Las, las 27 - 26
Żuromin, Zuromin pow. Sierpc 27
– 19, 348, 354, 42 – 759, 80/II –
332, 80/III – 11
Żychlin, Zychlin, pow. Kutno 24
– 209, 292, 25 – 13, 15, 44, 47,
62, 69, 101, 234, 239, 240, 41 –

XVI, 166, 169, 173, 183, 204, 208,
212, 214, 242, 247, 284, 303, 316,
326, 328–332, 335, 336, 338–342,
344–347, 351, 356, 360, 362, 364,
366, 367, 369, 370, 372, 378, 379,
385–387, 389, 390, 394, 399, 400,
402–404, 406, 408, 412, 80/I –
192, 80/II – 77, 100, 103, 117,
187, 188, 189
Żydówka, bagno 26 – 40
Żyrardów, pow. Błonie 24 – 28,
310–312, 25 – 135, 80/I – XXIII,
80/II – 14
Żywa Woda, pow. Suwałki 28 – 16

��INDEKS INCIPITÓW PIEŚNI1
Incipit					

tom

numer

strona

A bez wrota kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
217
240
A bieda mi z tym Jasieńkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
467
193
A boć mi to trudna zona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
672
241
A bodajeś nawymyślał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
620
228
A bodajżeś kata zjadła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
106	  66
A bracisku miły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 56
104
A był tu ligar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
244
106
A cego się przez gościniec wleces . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
236
204
A chodziła tam panienka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
119	 49
A ciesy się, ciesy, nasa rodzinecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
137
250
A cięzko ci, panno młoda, zapłakać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 85
222
A cięzkoć to, cięzko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
191
251
A co będzie, co będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
64a
178
A co robią Warsawianki, co robią? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
656
236
A co w komory stukaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
107
166
A cóz to za pan, co za pan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 84
221
A cóześ ty za dziewecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
484
196
A cóześ ty za parobek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
410
178
A cóż tam za kawaler. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
206
237
A cy mi to dziwna zona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 43	 17
A cyje to kuniki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
421
181
A czemuś się nie ożenił, Bajdała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
141	  83
A czemuż mój Jezus tak ubogo leży?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 26	 73
A daj mi, sluzka, ostre miece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
350
323
A dajze mi, Boze, w tym raźniejsym roku. . . . . . . . . . . . . . . . . 27
213
260
A dajze mi, Panie Boze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
529
207
A dajze ji, moja matulu, pościeli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
141
149
A dajze ji, moja matulu, pościeli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
246
A dajże mi, Boże, żonkę jak najprędzej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
215
262
A dajże mi, Boże, żonkę jak najprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
214
261
A dajże mi, Boże, żony jak najprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
215
262
A dała mu śmietany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
569
216

1
Indeks obejmuje incipity pieśni zamieszczonych w tomach 24–28, 80/I i 80/II edycji
DWOK; jego niezbędnycm uzupełnieniem jest indeks incipitów zamieszczony w tomie 42
obejmujący pieśni opublikowane w woluminach 41 i 42.

�114
Incipit					

A dla Boga, a dla Boga . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A do koła druzbeckowie, do koła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A do koła druzbeckowie do koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A do koła druzebkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A do koła drużebkowie, do koła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A dyć były stoły to wszystko cisowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdy casem słyszyć da się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie będziesz prała, Kasiu, Kasiuleńku . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie jedzies, Jasiu? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie jedziesz, Jasiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie jedziesz, Jasiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie jedzies, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie mie odjezdzas, Walusieńku panie? . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie pani idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie pojedziesz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzie to ten kusy Janek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzies jedzies, Jasiulecku panie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzies odjezdzas, Jasieńku, panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdziez jadzies, Maciusiu nadobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdziez mnie odjezdzas, Walusieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdziez to ta panna młoda?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieześ bywał, mój Sewerysiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieześ mi, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieześ to, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieześ ty bywał, coś sie tak upijał . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieżeś bywał, koźle baranie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieżeś mi, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieżeś to bywał, mój Sewerysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A gdzieżeś to bywał, mój towarzyszu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A hopsasa hop sa sa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A i wy tez, matuleńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja babuleńce do palca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja sobie jedynacka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja swemu staruszkowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja swojej kochanecce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja takiéj panny nie chcę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja tobie raz powiadam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ja ubogi człowiek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak bandzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/I
135	  80
24	 90
224
24	 89
224
24	 97
228
24
168
269
80/I	 38	 31
80/I
337
199
26
419
293
26
419
292
27
249
277
80/II	  –
366
28
205
236
25	  9	  5
25
179	 77
26
238
206
25
338
152
25
339
153
26
451
307
25
240
153
25
252a
110
80/I 	 13	 18
27
427
359
25	 10	  5
26	 83
119
80/II	  –
231
24
204
296
27
428
360
25
211	 92
27
324
310
27
362
328
28
377
321
80/I
193
110
28
376
321
80/I
295
177
25
570
216
26
112	 71
24
197
293
26
471	 31
80/II	  –
116
25
568
216
25	 16	  7
25
550
212
25
258
113
26
235
205

�115
Incipit					

A jak będą wrota skrzypić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak będziem przez te Latowice jechali. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak będziem przez te Latowice jechali. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak ci ja powędruję . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak Ci ja pójdę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak przyjdą do mnie chłopcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jak wrota będą skrzypić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jakem ja kozy pasał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jakem ja kozy pasał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jakeś mi mawiał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jakześ ty mawiał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jechało trzech kozaków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A jestem ja niewielicka, drobna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A juz ci prec, moja Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A juz to prec, moja Basiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A juz zytko dorzeniało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A już to prec, mój wianeczku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy ja do waspani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy ja gnałam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy ja na wojenkę pojadę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy ja w swoją podróż idę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy myśliwy cały dzień poluje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy odjeżdżasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedy odjeżdżasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedyś świat nawiedzał, szatanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiedyz ja do waspanny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kiej będziemy tego karpia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kto chce rozkosy uzyc . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kto chce rozkosy użyć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A kto chocze Heńdziu znati. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mám ja zwierzchność nad ubogiemi. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mnie się czarnemn nic nie dostanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja dziewczyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja Kasiulu, cóześ ucyniła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja matulu, a to mnie chce piérsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja matulu, coś waspani powiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja matulu, jadą do nas goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja matulu, jadą do nas goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja mi, Jagusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moja ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A moje dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój Jasieńku, mój kochany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój kumie, bywaj u mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój kumie, bywaj u mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/I
159	  91
26
131
145
80/II	  –
244
25
280b
124
25
342
154
25	 35	 14
28
297
276
80/I
312
184
25
313
142
24
205
296
28
304
279
25
174
75
28
225
244
24
156
260
27	 41
164
27
263
283
27	 78
182
80/I
155	  88
25
168	 71
25	 51	 20
25
298
135
26
420
293
25
120	 49
27
249 277 zwr. 2
25
361
163
26
370
266
80/I	 43	 31
80/I
261
156
25
273
120
28	 –
359
26
321
274
28	 19	 71
80/I
298
178
27
307
305
25	 81	 32
28
264
259
25	 71	 26
26
296
235
25
364
167
26
459
310
25
556
213
26
300
238
25
259a
114
25
259b
114

�116
Incipit					

A mój Lejbuś, mój kochany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój ojciec świdrygał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A mój, Mikyło, dobrej woli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na bobrze moje wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na dziedzińcu siwe kamienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na Jasiowej rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na moście trawka roście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na oną górę posed Jasio orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na onej górze mój Jasinek orze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na onéj górze, na jedwabnym śnurze. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na onej górze stoją ta zołnierze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na polu byliczeńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A na polu jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A nas Lejbus dobry był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A nasz jaśnie panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A nie wyszło jabłoneckom dwie zimy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A niescęsna godzinecka na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A nima tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A on konie pasie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pędź woły, fryzowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pędź woły, fryzowana, pędź woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pędź woły, Marysieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pląsajze do swachenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pląsajze do swacyka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A po co żeś wołki przygnał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A po sadeńku chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pocóześ wąsy odon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pod borem, a pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pod moją klaczą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pod wroty kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pomalutku z moją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A poniewaz iz Pan Bóg stworzył mys . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A posła była świanta Halina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A posła dziewecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A pójdę ja do stodoły i zabiję sowę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A przed sienią jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A przed sienią jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A przy studni studziennéj jeleń wodę pije . . . . . . . . . . . . . . . .
A przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A przypłynęli siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A przypłynęli te siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
586
220
25
645
234
25	 42	 17
80/I
240
141
28
363
316
28	 54
106
28
142
193
26
303
239
26
267
219
26
269
220
24
203
295
27
205
257
25
276
121
27
400
349
26	 24	 70
24	 80
210
27	 70
180
28
214
239
28
215
240
27	 59
176
26	 76
116
25
164	 68
26
428
297
80/I
287
167
25
424
181
26
128
143
26
127
143
80/I	 62	 41
27
274
288
27
188
249
27	 57
175
27
219
265
28
133
189
25
453
189
26	 –
128
26	 30	 80
7
100
193
27	 29
159
24
109
233
24	 86
222
80/I	 95	 57
24	 –
294
80/I
253
149
80/I
254
150

�117
Incipit					

A puscę ja swój wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A rośnie, rośnie we wsi dzieweczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ryżały moje konie, ryżały . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A sama ja, sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A sama ja, samuleńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A scérze ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A scyrze ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siadaj, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siadaj, siadaj, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siadajze na wóz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A siedmiu ja kawalerów miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A sła koło mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A szła kolo mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A starsy druzba kedy skerecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tam na łące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tam na smuzku, tam na zielonym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tam na tej górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tam w karczmie za stołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tam za borém u bystrej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tańcuze, Grzela . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tego roku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A tem kole, mój wianecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A trzeba dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty córko i ty matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty druchnicko z innego sioła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty Jasieńku, bałamucie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty panie młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty pscółeńko mała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty ptasku, krogulasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty ptasku, krogulaszku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty ptasku, sokolasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A ty zającku siweńki, maleńki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A u sokoła złociste koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A u sokoła złociste koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A usiądźze, a usiądźze, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A usiądźze, młoda panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A usiądźże, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w boru pod lescyną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w boru pod lescyną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w czystem polu karczemka stoi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Krakowie na ulicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w lesie są bycki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

24
185
289
28
180
224
24
178
281
25
654
236
27
379
338
27
101
193
27	 49
168
27	 61
177
27
109
199
26
59
106
24
108
233
24
107
232
27
177
244
25
683
244
80/II	  –
191
27
166
238
25	 49	 20
80/I
255
151
25	 30	 12
80/I
349 211 nlb
27
290
295
25
614
226
24	 54
150
24
164
267
27
24
155
25
563
215
28	 90
154
28	 80
146
27
161
236
28
155
213
26	 –
298
26
321
242
27
224
268
28
113
171
27	 54
171
26
307
241
24
184
289
24
162
266
24
163
267
25
198	 87
80/II	  –
109
28
354
311
6
402
283
26
427
297

�118
Incipit					

A w lesie, w lesie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w mym ogródeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę bardzo rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę po objedzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę raniutecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę, w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę z porania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę za rana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w niedzielę za rana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w nowowieskiej komory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w ogródeńku naszej młodej pani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w sadecku jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w sadeńku na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Serocynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Stelmachowie skakają żaby . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w stodole sokół siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w stodole sowa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w tém kole, mój wianecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w tén kole, mój wiánecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w tutejszem mieście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w tym domu, w ty kamienicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w tym kole, mój miesiącku, w tym kole. . . . . . . . . . . . . . . .
A w tym kole, mój miesiączku, w tym kole . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warsawie na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warsawie na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warszawie, a w Warszawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warszawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w Warszawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w więzieniu za kratami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A w wiśniowym sadeńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wazą mnie wiescy ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wcora z wiecora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wczora z wieczora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A widać i to, któren młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
372
267
27
94
189
25	 12	  6
27
437
367
80/I
186
107
24
117
236
26
250
211
27
196
253
27
295
298
28
214
239
28
215
239
25	 20	  8
25
351
159
25
352
160
25
353
160
25
354
161
80/II	  –
136
28
105
165
28
319
290
24
167
269
27
272
287
26
304
240
28	 55
107
5
186b	 81
25
186a	 81
24
164
267
24
103
230
80/I
219
127
24	 52
148
27	 76
182
80/II	  –
350
26
449
306
26
449
309
26
403
283
27
357
326
26
389
276
26
401
282
28
332
299
80/I
356
217
28
157
213
26
497
321
28
275
266
80/I
322
187
80/I	 33	 30

�119
Incipit					

A widzę ja, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A widzę ja, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A widzi Bóg kerne serce moje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A widzis, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A widzis ty, Kasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wiem ci ja, wiem te bory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wiernie ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wsadzę ja jabłoneckę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wsadzę ja jabłoneczkę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wstańze, synowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wy druzby nie załujcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjdzize pacholiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyj tam na polecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjcie, druzbeckowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjcie, matko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjcie, pacholęta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjciez, pacholęta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjze, Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyjrzyjze ku Warsawie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A wyrzyta, pacholicy, na ten nowy dwór. . . . . . . . . . . . . . . . .
A z Góry ja parobecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z góry, z góry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z góry, z góry jadą Mazury. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z góry, z góry, mój koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z góry, z góry, mój koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z podola, moje wołki, z podola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z podola, wołki moje, z podola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z porania w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z soboty na święto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z wiecora carna burza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z wiecora carna chmura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A z zarania w niedzielę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za Bugiem, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za dworem siwy kamiń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
157	 65
26
330
250
27
175
244
26
314
243
26
162
158
26
343
256
24
192
291
26
290
231
80/I	 48	 32
25
239b
105
26	 53
103
25	  6	  3
27
403
350
27	 28
158
26
246
210
27
182
247
27
181
246
26
430
298
27
183
247
80/II	 –	 73
26
484
317
26	 –
237
80/I	 77	 48
25	 92	 36
80/II	 –	 89
25
309
140
25
310
140
27
435
365
25
123	 51
24
101
230
26	 34	 84
27
436
366
27
399
349
27
197
253
25
303
138
27
394
347
27
395
348
27
396
348
28
361
316
28
362
316
25
302
138
25
305
138
25
307
139
25
308
139

�120
Incipit					
A za lasem, woły moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za ogrodziskiem trząsała brodziskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za strugą, moje bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za strugą, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za strugą, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za strugą, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za Wisłą zimne zdroje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A za Wisłą zimne zdroje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A zarzały siwe konie, zarzały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
A zkądześ ty? Z Wielkopolski. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, biada, biada, mnie Herodowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, mój Boze, mocny Boze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, mój Jasiuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, nieskończony, litościwy Boże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, rozkosz moja niemała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ach, witajże, pożądana perło droga z nieba. . . . . . . . . . . . . . .
Ach, zbujały się siwe łabędzie na wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . .
Adyć były stoły, to wsystko cisowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Albośmy to jacy tacy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ani tydzień, ani dwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anieli w niebie śpiewają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anioł Gabryjel w poselstwie przychodzi . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anioł pasterzom mówił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anioł pasterzom mówił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anioł stróż przyszedł po duszę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Anula swojej mateńki pytaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Archanioł Bozy Gabriel. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Audi benigne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom
numer
strona
27
304
138
27
340
317
26
306
139
26
440
301
80/II	  –
296
25
612
226
80/I
100	  61
25
473
194
27	 77
182
25
653
236
28	 17	 71
27	 55
172
28
280
269
28	 63
124
28
172
220
24	 28
100
28
341
304
26
182
166
24	  6	 81
28
209
238
27	  4
119
28
349
80/I	  1
7 nlb
28
–
196
28
20
71
28	 81
146
28	  1	 64
28 	  29 	  82

Bande ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bandzies, Kasiu, płakała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bądź zdrów, Karolu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bądźcie zdrowe i wy ściany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bernardyn ci ja ubogi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Betleem święte, miasteczko wsławione. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bęc o ziemię jedno jaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będą gotowe wozy do kościoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będąc wielkim sułtanem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będę jadła pączki z pytlowej mączki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będziem grali w tobołę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będzies, Jasiu, grał będzies grał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Będzies płakała, dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bieda ci mnie, dworakoju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bieda temu zołnierzowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

26
321
247
26
523
329
80/I
350
212
26
213
188
24	 22	 90
28	  4	 65
25
514
204
26	 –
128
80/I
360
220
80/I
292
170
27
366
330
26
528
331
25
482
196
80/I
277
162
27
373
335

�121
Incipit					

Biednaz moja głowenka na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Biedny ja chłopak, biedny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Biegoj, biegoj jałosiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bieżkiem, dziewczyno, bieżkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bije ojciec, bije mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Blady Jasiek, blady. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Błogosławze, błogosławze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Błogosławze nam, matko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bo wyrobny chleb . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bodaj się święcił kawalerski stan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bodaj ty, chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bodaj zdrowo plonowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bolesna Matko, łaskami wsławiona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bom ja zmókł, bom ja zmókł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Boże w dobroci nigdy nie przebrany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Boże w dobroci swojej nieprzebrany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Boże, bądź miłościw!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bóg się rodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bóg się rodzi w ludzkim ciele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bóg w Trójcy świętej uradził w niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bracią moje bracią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bracie gdy już pić przestanę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bracisku który, choć nierodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bracisku który, choć nierodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bracisku mój, toć się Boga bój . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Brat nie-brat Tataryn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Brzozowianka kieby śklanka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bujaj, bujaj, jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Bujaj, bujaj, jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Był ci ja człek bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Był ci tu Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Był król na łowach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była baba z Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była babula z Radzynia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była babuleńka rodu bogatego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była dziewcyna, była nadobna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była dziewcyna, była nadobna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była święta Dorotka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była ta świanta Alina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była ta świanta Alina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Była to babka z Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

28
100
162
28
251
254
25
311a
141
28
291
274
25
499
200
28
190
228
24
165
268
24
165
268
80/I
211
123
25	 –
301
28
170
220
28	 57
109
27 	  –
374
24
175
279
24	 59
164
28 	 –	 97
27
429
361
28 	  –
196
28	  6	 66
26 	  2	 56
25
434
184
25
759
270
26
140
148
80/II	  –
246
26
197
178
28
99
161
25
659
238
28
59
114
80/II	  –
410
80/I
268
158
25
292b
132
25
358
162
25	 55	 21
25	 53	 21
27
417
355
25
100	 41
25	 99	 40
25
359
163
26
557
341
80/II	  –
317
26
558
342
26
559
343
80/II	  –
318
25	 54	 21

�122
Incipit					

tom

numer

strona

Byłam ja tamoj wcoraj we dworze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
305
303
Byłem i będę Mazur bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
292a
131
Byłem ja Mazur bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
391
345
Bystra woda tam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
275
288
Bystra wódecka w olsynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
287
293
Bywaj, bywaj, przepiórecko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 51
100
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
265
260
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
266
261
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
117	  70
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
433
Bywaj zdrowa i szczęśliwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25 	  –
278
Całowałeś mnie w gębę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cały dzień myśliwy po polu poluje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cały posag Kujawianki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Carna drózynka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Carna drużynka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cas nam do domu, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cas nám do domu, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cas nam do domu, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cas swaty, cas bojary. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cego chodzis w zadmaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cego Jasiu świat marnujes? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cemu druchny nie śpiewata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cemu matka nie wychodzis?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cemu zes mnie, matulińku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Cemu ześ mnie brał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cemuś Stachu nie przysed . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cemuż te wiatry nie wieją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cerez bór zielenieńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chces dziewcyno rybki jeść . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chces dziewcyno rybki jeść . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciała pani piwa pić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciała pani piwo pić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciała pani wina pić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciała pani, romtum tedy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciał ci Pan Jezus uślachcić gody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciałem wejść, pukałem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chciejze mnie, mój Jasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłop do roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłop na rolą, chłop na rolą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

25
372
169
28
349
308
25
301
137
28
154
213
80/II	  –
418
27
190a
250
27
190b
250
28
211
239
28
115
173
27
244
275
25
652
236
80/I
226
132
80/I
227
133
28
328
296
26	 86
120
28
120
175
24
122
238
27
102
194
26
519
328
28
323
293
28	 75
136
26
339
254
27
238
273
25
241
105
80/I
233
139
28
300
277
80/I
208
121
80/I	  3	  9
26
262
216
26
332
251
27	 35
161
27
64b
178

�123
Incipit					

Chłop stodołę wymłócił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłopcy moje, chłopcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłopcyna drobno skace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłopek ci ja, chłopek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłopek ci ja, chłopek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chłopy moje chłopy,. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chmielu mój, bujne ziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choć ja goły i tyś goła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choć lipka zielona brzegiem się rozwija. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choć’em czarny, choć’em brzydki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Choćbyś ty nioł buty i podsycia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodzi braciszek po sieni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodzi, chodzi se sierota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodzi Jasio po rynecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodzi kantar pod paninem oknem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodzi Młody po siani . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodził wróbel po kościele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodziła gąsecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodziła gąsecka po lipowej desce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodziłam po świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodziłem ja po rynecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chodziły trzy dziewki na zielonéj łące . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chrystus zmartwychwstaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chrystus zmartwychwstan jest. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chto brody nie piele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Chwalcie Go dziś wszyscy niebiescy duchowie. . . . . . . . . . . .
Chybaby ja nie ojcowa córka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciebie na wieki wychwalać będziemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciece winograd po jaworu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciemna nocka w świecie była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cienka mała konopielka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciesy się matula . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciesy się matula . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciesyła się moja cała rodzinecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciesz się koralami, co ci matka dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
712
251
25
695
247
25
466
192
25
295
134
80/I
291
169
25
695
247
28
126
180
25
378
171
25
239a
104
24	  1	 79
80/I
103	  63
80/I
102	  63
80/I
101	  62
25
132	 55
25
133	 56
27
240
274
27
241
274
27
242
275
28
232
246
80/I
345
205
80/I	 35	 30
27
438
367
27
207
258
26
445
303
27
108
199
27
421
356
27
334
314
80/II	  –
376
28
294
275
28
248
253
24	 93
226
24	 43
140
24	 42
140
26	 40	 90
24	 –
101
28	 91
154
26
554
340
28
102
164
25
662
238
28 	 –	 86
26	 82
119
80/II	  –
231
28	 66
126
80/I
107	  66

�124
Incipit					

Cięzko ci mi zal, da i zal. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co jej, co jej, co jej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co mi darujes, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co to za dziewcyna, co to za jedyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Co to za piórecko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cokolwiek się ze mną dzieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Coś dziewcyno myślała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Coś ty, dziewczyno, robiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Coś ty, Jasiu, robił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Coście robili, coście zaspali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Córko moja, córko droga. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Córuleńku, Anuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Córuleńku, dziecię moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Córuś moja, dziecie moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Córuś moja, dziecie moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóz tam w boru runęno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóz tobie po mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóż ci się Boska Matko u nas podobało?. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóż ja za bałamut. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cóż za nowiny już teraz nastają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctery Jasio konie miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctery mile za Wasawą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctyry dydki baba dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ctyry konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cy ja tobie, mateńku, niemiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cy to rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cy to rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cy żeś nam synkarecko nie-rada?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cyjaz to dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cyje to koniki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cyli będzies, cyli nie będzies. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cyli rozmaryjon . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cyraneńka nie ptak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czarna kura gdacze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czarna kura gdacze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czarne oczy i bure. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czas, Marysiu, czas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czas nam Jasieńku do domu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czego, kalino, ty się ruszasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czego, kalino, w dole stoisz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czego płaczesz, czego ryczysz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czego siedzisz w zadumaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
578
218
25
134	 56
80/I
149	  85
27
304
303
27
355
324
25
734
258
27
125
215
27
279
290
80/I
188
108
80/I
258
153
24
175
280
25
210
92
27
323
310
26
369
266
26
368
265
27
425
358
26
302
239
27	 –
374
26
112	 70
80/I
230
136
25
152	 64
25
149	 63
25
150	 63
25
336
151
25
515
204
25
151	 64
28
162
216
25	 40	 16
27
206
257
26
163
158
80/I
201
116
25
540
210
80/I	 50	 34
26
272
221
27
145
225
25
118
48
25
686
245
80/I
110	  67
28
147
210
28
211
139
28
329
297
28	 –
127
80/I
174	  98
28
236
247

�125
Incipit					

tom

numer

strona

Czego, Żydku, płaczesz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czegoż siedzisz jako sęp. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czeka na mnie wrony koń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czemu siedzisz jako sęp?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czemu żeś mnie, matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czemuż te wiatry nie wieją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czerne oczy, pod’t’e spat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery Jasio konie miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery konie fura siana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery kośniczki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery kośniki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery kunie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery lata temu będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery lata wierniem słuzył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery lata wierniem słuzył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery lata wierniem służył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery lata wierniem służył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery mile od Krakowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery mile za Warsawą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Cztery świece się spaliło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czy tylko ten śpiewa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czyja to córa czyja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Czystsza nad słońce oczyszczenia czeka. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ćtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ćtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ćtery kunie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ćtyry kury zapiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ćtyry razy na ratusie dzwoniono. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

80/I
273
160
80/I
343
204
28
182
225
26	 –
207
28
152
211
28
323
293
25	 –
279
80/I	 97	 58
27
393
347
80/I	 98	 59
27	 –
311
80/II	  –
369
80/II	  –
432
28
254
255
26
327
250
25
214	 94
25
140	 58
25
141	 58
80/I	 99	 61
25
139
58
25
251
109
25
336
151
28
166b
218
28
268
261
28
292
274
28	 –
350
25
149	 63
25
150	 63
27
270
287
26
264
217
27	 50
168

Da, choć nie mam korali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da dy, da dyna, woźże mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, i brzęcy woda brzęcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i cerwone jagody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i cóż mnie po roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i czerwone jagody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i ni maz ci to . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i siwy gołąbeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i trzy dni w domu nie był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da i w lesie przy strumyku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, ja chłopiec księzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, Jędrusiu młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

80/I	 89	 54
80/I
125	  73
25
541
210
25
544
211
80/I
200
116
80/I	 88	 54
25
388
173
80/II	  –
165
80/I
280
163
80/I	 96	 58
25
479
195
25
688
245

�126
Incipit					

Da, Jędrusiu młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, krótkie rózki u poduszki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, łotrzyk ci ja łotrzyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, mój bracie rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, napiłam się troszkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, nie sama, nie sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, owcarze, owcarze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, pasłem konie na wygonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, sama ja se, sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, tyda kiedyś jest gajowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, tyś mi miluchna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, u mojej matulinki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, uciekała po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, w świecie ja był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, we świecie ja był, da i był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, wio koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, wyganiaj woły ospała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Da, za stodołą, za wujową. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Daj mi, Boże, zaprzestać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dajze Boze i zaprzestać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dała matka sera chleba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dałabym ci z chęci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
[…] dałabym ci wieniec, dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dały mi się w znaki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dana moja, dana, nie pójdę za pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descek pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk kropi, descyk pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, descyk pada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, descyk pada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, descyk roni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, descyk roni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Descyk pada, zmocy mię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Deszczyk pada, deszczyk kropi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dnia jednego o północy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do Dunaju dróżyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do nieba […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do nory myska do nory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego domu wstępujemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/II	  –
193
80/I	 61	 41
25
665
239
80/I
207
120
80/I
235
131
25
539
209
25
414
179
25
664a
239
80/I
140	  82
25
543
210
25
667
240
25
441
187
25
109	 45
25
664b
239
25	 33	 13
25
631
231
25
582
219
80/I
147	  85
25
144	 60
26
240
207
27	 34
161
25
526
206
80/I
222
129
25
709
250
80/I
279
163
27
262
283
27
260b
282
28
234
246
28
235
247
25
142a	 59
27
261
282
25
142a	 59
25
142b	 59
80/I
303
181
26
461
311
80/I	 90	 55
24 	  –
111
27
136
220
80/I
327
190
26
352
259
80/I	  5	 11
26	 31	 81
27	  9
128
24	 51
146

�127
Incipit					

Do tego domu wstępujemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego pałacu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Do tego tu domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobra ta mateńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobra woda łabędzieju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobranoc ci, panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobranoc, moja Maryś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobrą ja matkę miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobronoc Matce Boski, dobronoc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobry grunt, dobry grunt. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobry wieczór, lube dziewcze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobrze gospodarzom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobrze ludzie ucynili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobrze to, dobrze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dobrze u ludzi, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dolina, dolina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dolina, dolina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Domyślaj się, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Doputyśmy krązyli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dozynaj zytka, dozynaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dożali żytka do odłogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dożęliśmy zytko na przyłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dożęliśmy żytka na przyłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Drewiczowe […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Drobny grosek da drobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Drogie dziewcze, za czém gonisz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Druzebko starsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Druzynko moja stawaj do koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Drzwicki z bylicki miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dudni woda, dudni, dudni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Duszo, duszo […] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dwa barany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dwa kapłony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dzieci troje, a nas dwoje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dzień Bożego Narodzenia, weseli ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dzień się rozwidniwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyna z niemi pić nie chciała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyna z Nowogroda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno moja, napój mi konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno moja, napój mi konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno moja, niescyrość twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno moja, niescyrość twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dziewcyno nadobno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

24	 55
150
80/I	  7	 12
24	 55
151
28
192
228
27	 –
397
80/I
112	  68
24	 91
225
25
169	 71
24
150
255
25
553
213
25
741
261
27
336
315
25
464
192
25
247
107
25
450
189
25
147b	 62
28
207
237
26
231
200
24	 73
204
24	 72
204
28	 58
113
24	 76
207
24	 –
207
80/I
260
154
25
365
168
80/I
348
208
24
140
251
26
201
181
26
351
259
25
454
190
80/I
326 189 nlb
27
422
357
28
375
320
27 	  –
347
27	 –
111
25	 38	 15
25	  4	  2
28
261
258
25
680
243
27
200a
254
27
200b
255
26
301
239
24
202
295
27
154
227

�128
Incipit					

tom

numer

strona

Dziewcyno, jedyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 72	 27
Dziewcze piękne na urodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  6
349
Dziewczyna z Nowogrodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
261
258
Dziewczyno ładna, da, kochaj mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 86	 53
Dziewczyno moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
181
225
Dziewczyno nadobna, do kogoś podobna. . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
122	  72
Dziewczyno, zmiłuj się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
546
336
Dziewecko, dziewecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
153
227
Dziewko z Nieporęta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
460
191
Dziewosłębie krzywozębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
126
143
Dziękujemy Panu Bogu po objedzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
147
253
Dziękujemy Panu Bogu, N. P. Maryi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
148
254
Dziękujemy za obiad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
137
147
Dziękuję ci, matko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
272
120
Dziś dzień Herodzie, dziś dzień Bogaczu			
24	  21	  88
Dziś kowalczyk pije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
299
136
Dziwną, dziwną oja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
287
229
Dziwną, dziwną . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
223
267
Dziwne cepy z widłami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
310
183
Dziwne cepy z widłami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
337
152
Dziza nowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
161
Ecce panis angelorum . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
–
132
Eh, zapłakali młodzi jekruci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
416
290
Ej, była żyła żydówka Ryfka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
355
312
Ej, była żyła żydówka Ryfka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
356
313
Ej, co to za wasiele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 99
127
Ej, cóż tam słychać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
238
248
Ej, dobra temu nocka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 86
149
Ej, dzień bańdzie, nasi swatkowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
196
177
Ej, dzień dobry panu ojcu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 85
185
Ej i pij piwko cerwone. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
463
311
Ej, jak to u nas kasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
245
Ej, jechali dwa żałniery z wojny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
204
236
Ej, lecie lecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
259
215
Ej, lecie, lecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
305
240
Ej, moja ty wdowulu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
464
311
Ej, mój, Jezu co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . 26
104
130
Ej, nam ej czyja to roliczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 19	 68
Ej, nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 95
159
Ej, nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –
160
Ej, nie załuj, nie załuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
475
315
Ej, o rosie o rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
110
134
Ej, o rosie o rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
166
159

�129
Incipit					

Ej, ozenił się pan Dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, poleć, poleć, mój koniu wrony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, rozpleciny są . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wy druzeńki, wrone koniki macie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wybieraj się hej wyrządzaj się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wyjdę ja na poleńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wykręćze się, wilku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wysed se pan starosta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, z Podola wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, z Podola wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, zar-zyj, zar-zyj, mój wrony koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, zawij się moja Marysiu – zawij się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, zobacys dziewucha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, ludzie mi ją ganią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, nie chcę chłopa ze wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, nie chodzi kole woza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, powiadają ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ej, wyjdę ja na poleńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Flaki nam się, młoda-panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Florek nieboracek, wlaz na swoją budę . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Fora ze dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
399
281
28
139b
192
80/II	  –
241
27
418
355
28
111
171
28
175
222
28
216
240
26	 84
120
26
337
253
26
387
275
26	 –
275
28	 68
127
26	 –
187
25
160	 67
80/I	 87	 53
80/I
278
163
80/I
142	  83
80/I
293
170
80/II	  –
425
27	 36
24	 33
26
155

161
103
156

Gaicek zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 56
152
Gaiku zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 53
149
Garka, garka, garka nowego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
180
Gąska pierze po jezierze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
102
233
Gdy nam zakwitła piękna lelija. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	  5	 58
Gdy się kuma z kumą zejdzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
360
327
Gdy w czystem polu słoneczko świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
736
259
Gdy w czystem polu słoneczko świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
737
259
Gdybyś kumie nie pijoł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –
216
Gdzie idziesz Kasieńku tak późno?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
407
285
Gdzie ja jade, to ja jade. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
415
179
Gdzie ja jadę, to ja jadę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 71	 46
Gdzie ja pojadę, to ja pojadę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
149
226
Gdzie jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 11	  5
Gdzie mi się podziały pożądane gody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
745
263
Gdzie mi się podziały tulipany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
135
56
Gdzie ni (mi) się podziały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
164
237
Gdzie pojedzies? Do ślubu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
164
217
Gdzie rośnie dziewanna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 	 –	 94
Gdzie się Anulu wybierajes. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
106
166

�130
Incipit					

Gdzie to jedziesz, Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdzieś bywał, gdzieś bywał carny baranie . . . . . . . . . . . . . . .
Gdziez nam się matula. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdziez nam się nasa panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . .
Gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdziez to jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdziez to jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdzieześ to bywał mój Sewerysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdzieżeś się gdzieześ isę Jasiu zabawił . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gdzieżeś to bywał czarny baranie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gęsia głowa … da, latka nas przyciskają. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gęś pierze na jeziorze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gloria tibi Domine!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gnała dziewcyna bycki kole cmentarza. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gnała gęsi na pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gnała woły do dąbrowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Godzina, godzina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gospodarze gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gospodarzu drużba, trafia mi się służba . . . . . . . . . . . . . . . . .
Górą, górą słonecko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Górą, górą słoniuscko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Graj pastuszku, graj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gre-gre-gre-gory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Grunta się stykają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Gruszki duze, jabka małe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/II	  –
449
26	 70	 23
26
167
160
26
205
182
26
161
158
27
383
340
28
342
304
25
349
158
25
252b
110
25
350
159
80/I
302
180
25
101
232
24 	  –
324
80/I
243
143
25
208	 91
26
442
302
26	 29	 79
27	 66
179
25
326
146
28
112
171
26
203
181
80/I
285
166
24	 –
127
80/I
232
138
25
657
237

Heca, heca, kole pieca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
282
164
Hej, bicem konia bicem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
522
329
Hej, da, moja dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
521a
329
Hej, dobranoc panie młody, dobranoc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 68
180
Hej, dobranoc temu domowi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 67
179
Hej, dworacek nieboracek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
539
334
Hej, dworacy, hej, dworacy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
567
216
Hej, horosie, horosie! (grosie, grosie)! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
127
180
Hej, już potoczę, potoczę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
175
280
Hej, Mazury, hejże ha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
752
266
Hej, nie stukaj nie pukaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
165
159
Hej, ostrożnie z huzarami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –
114
Hej, piorunie trzoskaj we mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 558
214
Hej, pod borem borecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
408
285
Hej, pod borem pod jaworem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
402
350
Hej, posły były. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 33	 83
Hej, pójdziemy bracia rzeczki horodzici. . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 40	 94
Hej, przez pole, przez szérosieńkie kolęda . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	  41
108

�131
Incipit					

tom

numer

strona

Hej, siadaj, siadaj, Maryś kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, siadaj, siadaj, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, siwy gołąbecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, starego dziada mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, stojała w sadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, wyjrzyjze, córuś moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zabujały białe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zahukali siwe łabędzie po wodzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zakukała kukaweńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zakukała siwa kukaweńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zawracaj od komina . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, zabujały siwe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, da, prosiemy, panie podczaszy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, hej łabędzie płyn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, hej, hej, weselmy się, radujmy się. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, maci, maci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, Mazury, hejże ha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, siadaj, siadaj moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, siadaj, siadaj moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hej, uwiję ja parę wianków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hejże, dalej do mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Helena z Łukasem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hoc Kujawianie, hoc Mazury. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hola, hola, Jasiu, hola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hola wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hola, wołki, hola, ja nie rano wstała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hola, chłopcy, hola, dwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hop Mazura, hop Mazura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hop, hop, hop, hop Mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hop, hop, hop, hop Mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hopa hopa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hulaj, bujaj jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hulaj synu naszej ziemi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hulaj, bujaj jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Hura chłopcy, hura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Huś! flaskę postaw ze nam dobrą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Huś! Huś, huś, huś ... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

24
174
271
24
183
287
26
476
315
26
521b
329
28
315
286
27
401
349
25
266
118
28
303
340
28
136
190
80/II	  –
416
25	 –
297
25
265
117
80/I	 42	 31
28	 44	 96
24	 32
102
28
121
176
80/I
354
215
28
148
210
28
148
210
80/I
224
130
25
766
291
80/I
150	  85
25
756
268
25
379
171
80/II	  –
453
28
370
318
25
710
251
25
265
748
25
264
747
25
265
749
28	 –
373
28
298
277
25
754
268
28
195
229
25
751
266
26	 96
126
26	 –
117

I jak zacąn siablecką trząchać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
I pan mi się nie spodobał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
I przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
I przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
I przyjechał do pani matki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
I przyjechał przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

25	 66	 25
25	 17	  7
25	  3	  2
26
237
205
26	 75
115
27
239
274

�132
Incipit					

tom

numer

strona

I przyjechał przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
188
227
I przyjechał w podwóreńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
244
250
I przyjechał w podwórze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
325
295
I rozbujał się siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 86	 34
I rozbujał się ten siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
117
174
I rozbujał się ten siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 96
191
I wy też państwo młodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –
119
I wychodzi panna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
353
324
I wyjechał pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
178	 77
I wyjechał pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
293
297
I wysed se pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
337
252
I zabujały siwe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
265
117
I zagruchały siwe gołębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
367
331
Idą do nas wieści . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
122
179
Idą wozy za wozami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
278
123
Idą wozy za wozami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 0/II	 –
125
Idę sobie w swoją podróż. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 11	 82
Idę z wiańcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 50
101
Idzie burzycka (burza), bęńdzie desc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
167
239
Idzie chmura – będzie deszcz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
187
227
Idzie dziewcyna z komory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 96
160
Idzie Kaśka bez wieś drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
100
229
Idzie kobieta tak utęskniona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
348
307
Idzie kobieta ulękniona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
348
307
Idzie Maciek bez wieś drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
377
269
Idzie Maciek przez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
313
284
Idzie panna idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
296
299
Idzie rzecka idzie i nad struzeckami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
159a
214
Idzie rzecka, idzie rzecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
159b
215
Idzie rzeczka, idzie rzeczka idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
159a
214
Idzie stary, idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
223	 97
Idzie woda koło młyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
281
125
Idzie woda koło młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
126
Idzie woda od ogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
521
205
Idzie woda z Wysogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
655
236
Idzie zołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
375
336
Idzie żołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
269
119
Idzie żołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
376
336
Idzie żydek drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 18	 86
Idziem z wieńcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 73
113
Idziem z wieńcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
228
Idź prec ode mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
209
Idźcie druchny świnią drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
131
184
Idźcie druchny świnią, drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 98
126

�133
Incipit					

tom

numer

strona

Ja Bernardyn ubogi, nie mam nic własnego . . . . . . . . . . . . . .
Ja do Kasi, ty do Kasi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja, Godlewski stary od Fary. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja idę drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja Maryni gorzałecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja w domu nie co dzień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja wasz sercem jestem całem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja wychodzę kunie stojom . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jacyncie święty z famili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadę kolasą, nie wozem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadę od Rudy, dziewczyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadłabym jabłusko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadwiga! A cego? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadzie chłop ze młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jadzie, jadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jagody, jagodziny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ci ja pojade. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak dawno na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak do gorzołki, to swachny były . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak do gorzołki, to swachny były . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja będę dziecię miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja będę dziecko miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja będę syna miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja byłam grzecną panną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja byłam grzecną panną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja byłem u swojej dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja byłem u tatusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja byłem u tatusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja miałam lat pietnaście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja młodziuchny żenił się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja pójdę z karczmy do dom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja stanę na kobiercu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak ja szedem od swojej dziewczyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak lecie tak zimie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak mnie bańdzies bijał brzozą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

28	 11	 68
80/I	 81	 51
28	 12	 68
27
198
253
25
147a	 62
25
255
112
26
555
341
25
423
181
27	 –
378
24
113
235
80/I	 72	 46
25
486
197
26
439
301
26
453
308
26
394
278
28
156
213
25
703
249
25
333
149
24
142
251
24
153
258
28
284
271
25
188	 83
80/I
191
110
80/I
185
106
28
281
269
28
241
250
24
126
240
27
363
329
28
347
306
28	 87
151
80/I
236
140
80/I
203
117
28
242
250
28
321
292
26
218
191

Idźcie drużby świńską drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
305
Idźcie matuś do sieni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 74
114
Idźmy do domu już nam cas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
212
239
Idźta spać, młode państwo, idita spać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
143
149
Idźta spać, młode państwo, idita spać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
247
Idźze ty synowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
332
313
Indyk z sosem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –	 69
Ino ci się zalecają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
127	  74

�134
Incipit					

Jak nas do wojska werbują . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak się będziesz żenił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak się kuma z kumą zejdzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak u pani bywać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jak wskazali, tak to prawda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jakem ja jechał do dziewcyny swoi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jakem ja jechał do dziewcyny swoi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaki to jałowiec nieładny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaki to jest pociąg diabli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Janie! Janie! święty Janie!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Janioliku pacholiku oknem zahledajesz . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasienku nadobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasieńku, nie chcesz mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaśku sokole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał chłop do młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał chłop do młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał Jasieńko kraj dworu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał Jasio od Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał pan na łowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał Sobek do Warsęgi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechał Sobek do Warsęgi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechałem ja od swojej kochanki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechałem z Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jechałem z Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeden drugiego pyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeden mówi do drugiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeden myśliwy cały dzień polował . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeden myśliwy cały dzień polował. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeden Syn Maryi, co na niebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedna baba osalała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedna bieda to nie bieda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedna drózka do Warsawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedna dynia, druga dynia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
274
121
25	 75	 29
25
429
183
28
296
275
25
605
224
26
322
247
80/II	  –
274
26
152
154
25
283
126
24	  2
348
26
223
195
26
265
218
80/I
119	  71
25	 89	 35
25	 –	  4
26
386
274
28
317
288
80/I
215
126
80/I
216
126
80/I
217
126
25	 95	 38
25	 61	 23
25	 62
23
25	 63	 23
80/I	 29	 27
25
347
156
80/II	  –
135
28	 88
152
80/I	 64	 43
25
180	 78
26
426
296
27
386
341
27
254
280
25
175	 75
26
542
335
80/II	  –
437
28
brak
128
25
288
129
80/II	  –
128
26	  1	 56
27
156
227
28	 –
122
25
367
168
25
451
189

�135
Incipit					

Jedna dziewcyna jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

26

Jedna dziewcyna jedna				27

Jedna dziewcyna, jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedna lipka w ogródecku, a w sadecku dwie. . . . . . . . . . . . . .
Jedna miała dwie, druga miała trzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jednaz ja, jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedynacka’m sobie była, zawdy wesoła. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedynackam sobie była, zawdy wesoła . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzcie pasternak, jedzcie kobiety. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Drewicz jedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Drewicz jedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie dziewcyna w cięzką niewolę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od Torunia, od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio od wiatraka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio przez wieś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio z Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jasio z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jaś od Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jaś z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie Jaś z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie, jedzie Jasiuleniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie kozak z Ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie kozak z Ukrajiny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie pan z dąbrowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie, jedzie Jasio z wojenki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzie, jedzie nadobny Jasieniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzies Jasiu, jedzies, jedzies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jedzta koniki trawkę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jesce gorzalecka nielutowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jesce gorzałka nie-lutowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jesce nie do dom, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jesce’m ja nie twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jesionowe kółka dębowa rozwórka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jest tam karcma na dole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jestem ci ja uzar . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jestem ja Mazur. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jestem ja Mazur bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

numer

strona

282

292

354

260

27
281
291
27	 60
177
80/I
318
186
28
114
171
27
218
265
27
217
264
28
124
179
25
286
127
25
287
128
27
151
226
27
227
269
25
153	 64
25
154	 64
25	 44	 18
26
270
221
27
208
258
28
227
245
25	 45	 18
25
493
199
27
227
269
27
271
287
26
417
291
27	 –
311
26
417
291
80/II	  –
292
28
343
304
80/I	  4	 10
24	 12	 83
25
177	 77
26
394
278
27
180
246
25
489
197
26
116
137
80/II	  –
250
26
156
156
80/I
237
140
24
189
290
28
144
193
26
400
281
24	 16	 84
80/I
267
158
80/I
266
157

�136
Incipit					

Jestem Mazur z drelichami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeszcze nie było . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeszcze o tym niesłychano . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jezdem ja Mazur ślicny bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jezu Chryste, panie miły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jezu śliczny kwiecie zjawiony na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . .
Jeździłem ja we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juz ja ciebie, dziewce, nie chcę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juz mi się sprzykrzyło w kawalerskim gronie. . . . . . . . . . . . .
Juz się żegnam z tobą, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juz słuńce zasło w rogu zapiecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juz was żegnam piece, ławy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juz-ci wieczór nadchodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już cię żegnam najmilszy Synu Chrystusie. . . . . . . . . . . . . . . .
Już głuchej nocy zniknęły cienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już ja opuscona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już mi minęło szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już mi się sprzykszyło?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już mi wychodzi szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już mi wychodzi szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już obiad podjedliśmy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już słuńce zasło, je w rogu sieni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już to Bogu chwała, jak me serce pała. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już to siódmy roczek idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już tyle razy słońce wracało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Już wyjeżdżam, matuleńku, z domu twojego. . . . . . . . . . . . . .
Jużci śpiewasz, skowroneczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Juże wieczór teraz krótki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
293
133
25
253
111
28
360
315
28
352
310
27	 –
375
24	 31
101
80/I
104	  64
27
194
252
27
216
263
27	 26
156
24
152
258
27	 79
183
27
122
210
28	 28	 82
25
733
257
25	 82	 32
25
73c	 29
26
280
225
25
73a	 28
25
73b	 28
27
120
209
24	 –
258
80/I
341
201
26
397
280
80/I
357
218
80/I	 27	 27
80/I
335
198
24	  8
349

Kacmarecko daj mnie piwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
361
328
Kanień na kanieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
321
187
Kapusta kwaśna, ale nie kraśna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
135
147
Kapusta kwaśna, ale nie kraśna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
130
182
Kapustecka w ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
243
208
Kapusteńka w ogródeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
166a
217
Karcmarecko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
389
173
Kasia do Jasia tużyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  3
348
Kasia pierze na jeziorze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
378
270
Kasia po sadzie chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
245
251
Kasieńku, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
186
248
Kaśka wołki [pogoniła]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
308
182
Kaśka za piec, Maciek za nią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
154	  87
Kazali mi cepem młócić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
536
333
Kazali mi jechać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
191
228

�137
Incipit					

Kazali mi kury paść. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazali mi kury paść. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazali mi orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazali mi śpiewać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazali: swat bohaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazał hanioł do Betlejem Juda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazał sobie konia siodłać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kazała mi mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Każ przynieść wina, mój Grzegorzu
. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kąpała się panna w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kędy tam jedzies, Jasiu, kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kędyześ bywał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kędyż idziesz, opalony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy bandzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy do dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy ja bieg do swego kochania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy ja był w samodzieli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy ja była, młodą panieneczką. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy ja usiędę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy myśliwy cały dzień poluje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy po mnie przyjedziecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
537
209
80/I
289
168
26
444
303
80/I
234
139
28
200
233
26	  4	 57
25
176	 75
25
212	 93
25
758	 26
80/I
160	  92
25
205	 90
25
206	 91
25
207	 91
25
203	 90
25
204	 90
26
365
265
26
366
265
27
311
306
27
312
307
27
313
307
27
314
307
27
315
307
27
317
308
27
318
308
28	 –
214
28
285
271
80/I
161	  92
80/I
162	  92
80/I
163	  93
27
316
307
25	  8	  4
26
298
236
25
625
229
26
234
204
25	  1	  1
25	  2	  1
27
176
244
26
241
208
27
255
280
276
161
80/I
184
105
25
738
259
27
384
340
24
161
264

�138
Incipit					

Kiedy pójdzies do ogrodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy rola zaorana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy Wisła wezbrała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy zakwitnie róża w ogrodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy zastukam, zapukam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedy zastukam, zapukam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym była u matuli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym była u matuli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym ja był u swojej dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym ja był u swoji Antolki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym ja se była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym ja w karcmie był . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym jechał do swojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym jechał do swojej kochanki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym jechał od swojej Maryni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedym miała lat piętnaście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiedyś sobie ogrodnicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiej brat na wojnę odjeżdżał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiej ja jechał od swojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiej się zejdziemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiele boru gnał owcarek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kiełbasa bez pasa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kochaj mnie ja ciebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kochajze mnie, kochaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kochajże mnie, chłopku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kochałam się, kochała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kochanie, kochanie, komu się dostanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kogó-zeście się radzili . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kogutka nie sprzedam, kogutek mi się przyda. . . . . . . . . . . . .
Kole młyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kołem, kołem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kołem, kołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kołem, kołem słonecko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Koło dworu topola stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Koło Jana, koło Jana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kołys ze się kołysko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kołysę ja cały dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Komu grają? Niedołędze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Konie na most nie chciały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Końmi trzema i czterema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kowalówna z końca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kowała zieziula, kowała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kozuszek barani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kożuszek barani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
593
221
24	 –	 81
25
764
273
27
381
339
24
151
256
80/II	 –	 53
26
313
243
80/II	  –
272
26
323
247
25
137	 57
25
171	 73
25
257
113
28
240
249
25
136	 57
27
253
279
25
284
126
25
425
182
25
250
109
27
252
279
27	  7
121
26
436
300
24	 –	 55
25
763
273
80/I
124	  73
80/I
144 	  84
28
141
192
80/I
120	  72
26
207
182
25
397
175
25 	  98
226
26
306
240
80/II	  –
270
27
111
200
28	 –
128
28	 39	 93
26
551
227
26
550
337
25
604
224
80/I
202
117
24
123
239
80/I
244
143
28	 79
146
25	 –
181
24	 –	 47

�139
Incipit					

Kożuszek barani, capecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krakowiacek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krakowiacek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krakowiacy jadą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krakowiaczek młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krakowianka Anka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krawcyku, krawcyku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Krążyliśmy, krążyli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Księże kanoniku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto mężatki kocha . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto pieniążki ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto się w opiekę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto tańcuje a nie umié. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto tylko ma żonę ładną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kto zająn to zająn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Który druzba nie wąsół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Który druzba nie wąsół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Któż mnie pocieszy w biedzie i frasunku . . . . . . . . . . . . . . . . .
Któż o tej dobie płacze we żłobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ku czci Bożej Matuchny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ku Dunajowi ku głębokiemu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ku Dunajowi ku głębokiemu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kujawianie, Kujawianie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kujawianie, Kujawianie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kuje zieziula, kuje siweńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kukawecka kuka, Jasio listek pise. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kukawecka zakukała i kuje, i kuje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kukułecka kuka, Jasio listy pise. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kum z kościoła idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kuma w oknie stała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kumosia kumosi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kupało u Jana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Kwiat studni idzie do nas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Lauda Sion . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Leciały gąsecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Lecieu oroł ponad morom, taj stau hołosici. . . . . . . . . . . . . . .
Leć głosie po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Leć głosie po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ledwo raz siekierą rąbnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ledwom miała lat szesnaście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Lepsa ja Jasiu niźli ty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Letieu oroł po nad morom, taj stau hołositi. . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/I
333
195nlb
24	  4	 80
25
723
254
25
694
247
25
707
250
28	  8	 67
25
332
149
24	  71
203
25
456
190
25
700
248
25
735
258
24	 –
181
25
384
172
28	  9	 67
27	 51
170
26	 85
120
80/II	  –
232
28	 62
123
28	 27	 73
24	 –
135
24	  4
348
24	  5
349
25
607
225
80/I
270
159
28	 70
128
80/I
305
181
80/I
192
110
80/I
115	  69
25
108	 44
28
311
283
25
256
113
26	 –
332
28	 –
347
24	 –
328
27	 –
26
456
28	 –
27
246
27
247
26
481
25
284
27
268
28	 –

132
309
359
276
276
316
126
285
359

�140
Incipit					

Lezy stary na pierzynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Leży, leży Jezus malusieńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Lulu mój malutki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Łetiw oreł po nad morem, taj stau hołosyty . . . . . . . . . . . . . .
Maciek idzie prosto drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Majtek ubogi puścił się na morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Majtek ubogi puścił się na morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mam gitarę w ręku, romans na stoliku. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mam gołębia przyjaciela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mam ja męza kochanego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mamy przyjaciela Chrysta Zbawiciela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Marsz, marsz Agronomia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Maryja Magdalena w świecie się kochała. . . . . . . . . . . . . . . . .
Maryja Panna Elżbietę nawiedza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Maryna mi chłopcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Marysiu weź wianek w dłonie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Maryś, Maryś, pojedziemy na Ruś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mas dziewcyno wianek?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Masz mnie kochać, kochaj stale. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mateńka zieziuleńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matka córce kurę dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko moja, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko, moja matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko, matko, matulu moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko, matko moja, matulu moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko, matko pierwsego rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matko niebieskiego Pana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matula mi przykazała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matula mnie przysłała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matulenku, dobrodziko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matuleńku dobrodziko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matuleńku, tatuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur i to bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur, Mazur bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur, Mazur bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur ja, Mazur srodze bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

25
590
27	  1
26
547
28	 –

strona

221
115
336
359

25
100
230
24	  8	 82
80/I
346
206
80/I
338
199
28
257
257
26
383
272
28	 25	 73
25
765
274
26
556
341
28	 –
350
25
391
174
26
180
165
25
611
225
26
514a
326
25
145	 61
28
118
174
25
618
228
27
372
335
26	 –
354
26
286
229
26
287
230
26
283
227
24	 70
189
25	 –
301
25
650
235
80/I
134	  79
26
284
227
27
152
226
26
324
248
26
184
167
80/II	  –
257
80/I	 45	 32
26
425
295
27
387
342
27
390
345
26
424
295
27
388
344
27
389
344

�141
Incipit					

Mazur Mazureczce niecnotę wypłatał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazur-ci ja, Mazur . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazurek się napił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Mazurowie mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała baba babuleńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała baba babuleńka swoje stare grosze . . . . . . . . . . . . . . .
Miała baba żaka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała babula koziołka swojego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała kokoszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała matka łysą krowę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miała matulinka siedem córek razem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miałem dziewcząt osiemnaście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miałem ja trzewiki sakowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miałem ja trzewiki sakowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miesiąc świeci, miesiąc grzeje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miesiąc świeci, słońce grzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Miesiąc świeci, słońce grzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwiema góreckoma . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwoma domostwami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwoma domostwoma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwoma kamieniami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwoma kamieniami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między dwoma kamienioma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Minął, Kachno, czas pieszczoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Młoda dziewcyna, młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Młoda dziewcyna, młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Młodość moja, młodość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Młody panie, daj na stangę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Młody panie, daj na stangę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Modre ocki mamy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Moi mili żołnierze, dajcie pokój domowi. . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja dziewczyna robocza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja Jagienko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja kochaneczka, da, utonęna w studni. . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja Marynia robotna była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja Marysiu, młodoś się zawiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Moja matka memu ojcu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/I
314
185
28	 –
286
80/I
313
184
24	 –
319
25
330
148
25
227 	  99
25
744
262
26	 95
125
80/I
304
181
25
666
239
24	 14	 83
25
673
241
27
392
246
80/II	  –
383
80/I	 49	 33
26
291
231
26
292
231
26
376
269
80/I
197
114
25
222	 97
25
220	 96
25
221	 96
25
220	 96
25
173	 74
25	 27	 11
26
344
257
26
345
257
26
346
257
27
288
294
27
289
295
25	 –
300
28
295
275
80/II	  –
438
25
552
212
26
125
142
80/II	  –
242
25
557
214
28	 14	 70
80/I
290
169
27
201
255
80/I
239
141
25
324
145
26
212
188
26
529
331

�142
Incipit					

tom

numer

strona

Moja matko, daj mi córkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
485
317
Moja matuleńka siedem córek miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
446
304
Moja matulu, moja kochana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
170	 72
Moja matuś bardzo dziwna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
430
183
Moja miła cépka nima. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
113
200
Moja zona z rokiciny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
551
212
Moje bziałecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
202
256
Moje druchny, idźcie prec! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
112
200
Moje druzeńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 82
147
Moje dziewczę, co ci powiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
465
192
Moje dziewczę, moje złoto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
142
222
Moje dziewczę, nie lamentuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
467
312
Moje dziewcze, nie lamentuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
316
186
Moje dziewcze, radabyś mi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
461
191
Moje dziewczę, trząchnij sobą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
132
219
Moje konie, moja brycka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
670
241
Mospanowie gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 47
167
Mospanowie gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 46
167
Mości państwo gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –
285
Mój Boże, deszcz pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
545
335
Mój Jasiniecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
300
238
Mój Józiuleńku, weź ty mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
276
289
Mój kielisku, mój kochany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
260
114
Mój mocny Boże, mój mąż mnie bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
146
151
Mój ty wianku lewendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
137
190
Mój wianecku lawendowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 74
181
Mój wianecku z białej rózy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 39
163
Mój wianeczku lawendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
151
211
Mój wianusku lawendowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
168
219
Mówiłam ja, Kasiu, tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
565
215
Mówiłam ja tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
130	  76
Mucha tańcowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
423
357
Muzykancie z krzywą gębą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
436
185
My po piepry lub safrany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
123
179
My tu przyjechali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
365
330
My w te progi wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 32	 81
Myślałeś gospodarzu, ze mas syna króla . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –
229
Myśliwy […] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
263
155
Na badylu mi się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na Bugu, na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na cém bande spał, Kasinku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na cem będę spał, Kasinku				
Na cóżeś mnie, matuleńko, za mąż wydała		

26
549
26
249
26
169
80/II	  –
27
118

337
277
161
253
207

�143
Incipit					

tom

numer

strona

Na dolinie, przy olszynie				
25
742
261
Na dworzu desc pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
288
272
Na dzwonnicy kłębek nici . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
258
281
Na górze, na górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 31	 12
Na Judzkich dolinach paszą pastuszkowie. . . . . . . . . . . . . . . . 27	  2
116
Na kapuście drobne liście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
579
218
Na kapuście duze liście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
472
194
Na kobyle woził dyle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
522
206
Na kościele gałka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
146	 61
Na kościele gałka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –	 97
Na kościele kawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –	 97
Na królewskim objedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
117
137
Na Kujawy, psie kulawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
455
190
Na Kujawy, psie kulawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
272
160
Na majowej rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
194
229
Na mej matki roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
346
320
Na Mostowej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
196	 87
Na moście Chroście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
358
314
Na około izba, w koło piec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
191
291
Na onej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 29	 12
Na onej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 90	 35
Na onej górze stoją rycerze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 51	 34
Na onem bagnie diabeł babę gnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
490
319
Na piasecku młynecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
102	 42
Na piasecku młynecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
103	 42
Na Podolu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
246
107
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
245
106
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
348
322
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
349
323
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
320
291
Na Podolu wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
221
129
Na Podolu, w cystem polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
388
276
Na polu sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
250
278
Na polu sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
134
189
Na polu wierzba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 26	 11
Na polu wierzba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
254
212
Na polu wirzbo. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 25	 11
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
255
213
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
256
213
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
257
214
Na polu wiśnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
278
268
Na progu stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
312
284
Na przykaźnym mieście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
432
364
Na Słupińskiem polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
341
255

�144
Incipit					

Na stołecku siedziała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na suchym dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na suchym dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na środku pola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na tej górze mogiła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na ten grosecek orano orano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na to Pan Bóg dał niedzielę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na tobi neboże . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na tutejsej grobli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na Warsawskiej ulicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na Warszawskiej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na Warszawskiej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na wojenkę nakazali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na wysokiej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na Zaleskim polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na zielonej łące. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na zielonej łące tulipan opada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Na żałość, na żałość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nad jeziorem lipka stała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nad przewozem stała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nadobna Kasiuleńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najechało hościku, pełny dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najechało troje swatkowie, sto ludu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najjaśniejszy król śmierci się nie boji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsa Panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsa Panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najświętsza Panna anielska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Najwiecy jaskółki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nam Zbawiciel się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Namówziłbym kamień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Napatrzcie się panny i panowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Narodzenie Chrystusowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Narodził się w Betlejemskim żłobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Narodził się Zbawiciel. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nas(z) gajik zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasa gospodyni dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasa karcmarecka dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasa Marysia nasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasa Marysia robotna była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasemu panu cepy biją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasiał grosku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
105
198
25
138	 57
28
303
279
26	 81
119
24	 13	 83
26
208
184
25
746
264
28	 –
354
28
305
280
25
197	 87
25
194	 86
25
195	 86
80/I
257
152
26
266
219
25
711
251
25
107	 44
80/I
109	  67
25
435
184
24	 46
142
27
341
318
28	 85
148
28
199
233
26
228
197
28	 15	 70
26	 42	 95
26	 78
117
80/II	  –
229
26
289
230
26
414
289
80/I
331
193
25
721
253
27
420
356
27
134
219
80/I	 57	 38
28	  3	 65
26	 12	 62
25
334
150
24	 52
148
26
410a
287
26
410a
287
24
154
259
27
415
354
24	 74
205
27	 65
179

�145
Incipit					

Nasieję ja drobnyj rutki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasieliście groszku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasieliśmy grosku na przyłozku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasz gajiczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasz maik zielony, pięknie ustrojony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasza karczmareczka dobrze sobie żyje. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasza Marynia robotna była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nasza wiara birbantowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Naści tobie pani matko zasługi moje!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nawariła, napekła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ne chodi Hryciu na weczorniciu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ne chodi Hryciu na weczorniciu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ne chody Hryciu na weczernycu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Né płacze Jadamko, ne płacze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ne płacze Michałko (przypuśćmy), ne płacze. . . . . . . . . . . . .
Ni ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ni ma-ci to ni ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ni mas dziewcyny na rozpleciny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ni mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ni maz tego na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie badę ja roli orał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie będę ja pasła tego bydła z miasta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie będzies ze mną chłopie ze wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie było dobrze w nasej wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie bywaj tu, nie postój tu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie chcę Warsawianki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie chciała dziewczyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie dla tego deptała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie dobrą ja mamulinkę miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie dobrą ja matulejkę miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie kochaj się Stasiu we mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie kochaj w południe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie kochaj w południe, hej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie ma Marysia matuli, posła Bogu słuzyć. . . . . . . . . . . . . . . .
Nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie mam nic tylko bicz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie mas tego na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie pójdę ja grabić siana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie pójdę ja na pańską wieś`. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie pude ja na jabka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie siedź-i bokom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie siedźze, Marysiu, bokiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27	 42
164
24	 –
284
27	 32
160
24	 57
154
80/I	  6	 11
80/I
229
135
25
325
146
25
762
272
26
356
260
80/I
323
188
28	 –
372
28	 –
373
25	 –
274
28
101
163
28	 –
375
26	 55
104
26
380
271
24	 –
245
24
130
246
26	 54
104
28
364
317
80/I
317
186
25
492
198
25
584
219
27
184
248
25	 74	 29
26
499
321
26
126cd.
143
28
310
283
26
382
272
25
603
224
26
502
322
80/I
116
70
26
202
181
27
106
198
25
708
250
24
130
246
28	 93
158
27	 86
186
25
387
172
25
549
212
25
546
211
28	 73
133
26
232
200

�146
Incipit					

Nie stawiaj konika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie stawiaj konika u podwórza mego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie trzeba nam świeców. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie tylko te sady kwitną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie tylo ci obłapiają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie uważaj, Józiu, na to . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wies, panie, co ja wiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wsystkie ksiatuski. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj owcarecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owczareńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, [owczareńku]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wyganiaj, owczareczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie wypił, nie wypił, a jesce ostawił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie zagram juz nikomu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie zamykaj, matko, wrót. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie żałuj se, moja Kasińku, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nie żałuj se, Kasiu, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niebo ziemia świat i morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niech będzie Bóg nasz pochwalony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niech nam grosek odkryje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niech się wam rodzi pszenica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niechaj każdy rześko hasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niechaj każdy rześko hasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niechaj ruta w ogniu trzeszcze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niedaleko miastecka pół mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niedaleko miasteczka pół mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niedaleko rzecka rzecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niedaleko rzecka rzecki, Piórkowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niepojęte dary dla nas daje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nieprawdę, moje swacheńki, gadacie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęsna, niescęsna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwa Anuś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwa dola za munz zabraniają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwa godzinecka tam była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwe pod-swywodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwe te pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwe te pokoje, ach jej, jej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Niescęśliwy ganecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/II	  –
430
28
243
250
28
119
174
28
247
252
80/I
143	  84
25
485
196
27
320
309
27
273
288
25
143
143
25
316
142
26
432
299
26
433
299
26
434
300
26
435
300
28
368
318
80/I
286
166
80/I
196
114
24
114
235
26
525
330
27
147
225
26
173
163
80/I	 34	 30
28	 33	 90
26
560
343
26	 –
160
26	 –	 72
25
755
268
80/I
245
144
24	  7
349
27
13
135
28	 47	 98
28
179
223
80/I
241
142
80/I	 60	 41
28	  5	 66
26	 –
154
24	 45
142
25
187b	 82
25	 76	 30
28
169
219
25
121	 50
25
192	 84
27
308
305
28
283
271

�147
Incipit					

tom

numer

strona

Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
189	 83
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
190	 84
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
191	 84
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
360
263
Niesiem rosół z gajdokami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
160
263
Niesiemy jałowiec, Kasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
151
154
Nieskończona, najśliczniejsza, Jezu miłości. . . . . . . . . . . . . . . 28	 35	 90
Nieszczęśliwa […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
301
180
Niewidziana, niesłychana dochodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 16	 70
Niewola me z karcmy pędzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
412
179
Niewola mnie ozeniła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
520
205
Nikomu się nie dziwuję. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
265
284
Nocki nie spała, piórka dzierała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
142
149
Nocki nie spała, piórka dzierała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
246
Nowa jutrzenko kraju sarmackiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –
382
Nuz my pastuskowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 35
105
O bida mi z tą kokosą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
465
312
O Boże Boże co mnie mąż bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
189
169
O da, da, o dana! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –
242
O dla Boga, co poradzę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
669
240
O dla Boga, co takiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
135
190
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25
114	 47
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25
115	 47
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25
117	 48
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 80/II	 –	 94
O Gospodze uwielbiona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
104
197
O huzary, huzary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
282
125
O jesceśmy nie słyseli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
422
181
O już cas, moja dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
145
O już to precz, moja Kasiu, już to precz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
182
286
O la Boga boli głowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
315
244
O la Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 26	 24
O Matko Boska Gidelska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
330
192
O mój Boze, mój jedyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
458
191
O mój Boże, o mój Boże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 26	 75
O mój Jasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26 	  –
236
O mój Jasieńku, czemuś nie przybył?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
14b
136
O mój Jasiu, mój jedyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
595
222
O pamiętaj, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
210
238
O Panno patronko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 11
130
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 45	 98
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 89
122
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 60
107

�148
Incipit					

O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
O rosie, po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
O samy Warsawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
O siódmej godzinie, tam dziewcyna chynie. . . . . . . . . . . . . . .
O ty, dziewcyno, ładna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Obarecek osicyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Obiecał mi wcale . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Obiecała dać na wale. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Objechał Jasieniek wszystkie ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oblokę kontus, oblokę zupan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oby mój ten był tak wielki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od górza nasa druzyna – od górza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od granic gdzie żył Lech. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od granic gdzie żył Lech. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od Krakowa carna chmura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od onej góry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od samej Warszaway . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od synkarki do Marcina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od terema do terema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od terema do terema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Od Warszawy do Krakowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oddaj ćtyry dydki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Odwieźze mnie zkądeś mnie wzion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Odwróć bydła od stawidła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ognia, ognia, ognia na kómin. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ognia, ognia, ognia na komin. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bez uwagi mąz zonę bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, biada biada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bida moja, bida jesce gorsa ma być. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bidna ja sierotecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, biedaz mnie bieda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bierze mnie tęsknica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bodaj cie hultaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bracia moji, bracia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, bylica, bylica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu nieboże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu niedowarzony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu, pachnące ziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, chmielu, chmielu, ty rozbójniku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
128
216
80/II	  –
232
27	 97
192
25
693
247
27
301
301
25
531
208
25
404
177
26
457
310
80/II	  –
127
28	 –
266
27
344
320
28	 –
374
24
146
253
25
760
271
25
761
272
24
102
230
26
106
132
25
275
121
26	 –
77
24	  5
81
26	 –
368
25
279
123
27	  8
127
25
497
200
25
508
202
26
158
157
80/II	  –
251
27
103
194
25 	  98
225
26
516
327
26
470
313
26
385
273
25
500
200
25
375
170
26
518
328
25	 46	 18
24
115
236
24	 94
226
26
134
146
26	 68
110
80/II	 –	 49
27	 80
183
24
206
297
26
164
159

�149
Incipit					

Oj, chociaż ci ja zaprząg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, cicho Anuś, nie płac. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ciemna nocka idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, co tez to teraz za lata nastają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, co to tu za wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, cóz mi to za uciecha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, cy ja niescęśliwy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, cyś się w piecu uląg. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, czego płaczesz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, czego płaczesz, moja dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, da powiedziałaś, mała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dana moja dana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dana, moja dana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj dana, data, dana!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, depce konik, depce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, do kościoła przyszła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dobra moja główka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dobry nasz pan, dobry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dobrze temu dobrze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dolina, dolina, da, przy dolinie glina. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dudni woda, dudni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dziewczyna drobno skacze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dziewcyno, mój koralu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dziewcyny, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, dziwują się ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, gdzie tam jedziesz, Maćku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, gorzałecko złoto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, holuj Jaśku, holuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, i ciemna nocka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, i u naszego pana, da, i zielona podłoga. . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, i w kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, i wio koniki na most . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, i wziąneś mi wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jadąż, jadą, w kolasach jadą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jadłabym jabłuska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jadłabym jabłuszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jak to u nas kasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jana jęła się jana, da tego dworzanina. . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jaworze, jaworze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jechali dwa żołniery z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jedne konie na most. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
509
202
25
395
175
25
401
176
80/I
231
137
25
523
206
25
507
202
25
444
188
25
368
168
26	 –
238
27
14a
135
25
165	 69
25
510
203
26
488
318
25
brak
298
26	 –
309
80/I
325
188
25
403
177
80/I
284
165
25
634
232
80/I	 92	 55
25
668
240
25
371
169
25
517
204
25
658
237
80/I
190
109
25
476
194
26
479
316
26
511
325
25
348
156
25
405
177
25
381
171
80/I
199
116
80/I	  8	 13
80/I
164	  93
80/I	 76	 48
25
542
210
24
124
239
25
477
195
80/I	 82	 51
26
136
147
26
460
310
25
518
205
28
204
235
26
501
322

�150
Incipit					

Oj, jedzie pan, jedzie pan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jedzie wóz na przewóz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jedzie wóz na przewóz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, jesce, jesce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kalino, malino. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kiedy ja bendę do ślubu stawała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kiedy ja sed bez bór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kiej wyjdę na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kołem, kołem, kołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kołem, kołem, słonecko chodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, konie rżały, nic nie miały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kowalu, kowalu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kowalu, kowalu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kowalu, kowalu, zróbże mi kłódeczkę. . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, lata moje, lata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, lato, lato, lato gorące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, lato, lato, słońce gorące. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, lecie, lecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ludzie mi ją ganią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, matko moja, matko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, matko, matko, matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, matko, matko, matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, matulu, oj, matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, Mazur, Mazureczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, moja Marysiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, moja matulecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, moja matulecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, moje kompanecki, da, cóz wy mnie zycycie. . . . . . . . . . . .
Oj, mój wionku lawendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, myślałaś dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, na wysokiem drzewie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, na zapiecku stała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, napijmy się wujku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nasa karcmarecka dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nasza, nasza, nasza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ni mas tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie bij mnie, Jasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie bójze się, nie bój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie chodź kiele woza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie daj mnie, matulu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie kochoj dworaka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie masci to, nie mas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
393
174
25
475
194
80/I
156	  89
26
153
155
25
545
211
27
159
232
25
638
232
25
580
219
26	 57
105
80/I	  9	 16
25
374
170
26
170
162
25
674
242
80/I	 46	 32
26
462
311
80/II	  –
300
26
486
318
27
203
256
25	 28	 11
26
260
216
26
526
330
25
240
105
26
285
228
26	 –
228
26
468
313
80/I
315
185
27
187
249
80/I
178	  99
80/I
179
100
27	 18
151
27
130
218
25
554
213
25
396
175
80/I
242
142
25
463
192
26
410b
288
24
177
281
26
101
129
25
402
176
25
406
177
26
514b
326
26
469
313
25
420
180
25
426
182

�151
Incipit					

Oj, nie mój konik, nie mój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie płacz, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie przez taki dunaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie przez takie dunaje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie tego, nie tego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie widzis-ze, Kasiu, da, tę wysoką wieżę. . . . . . . . . . . . . .
Oj, nie wies ty, bracisku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nigdy ci, Marysiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ni mas co to, ni mas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, nocka wedle nocki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, obiecała syr dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ola kole pola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, orać chłopie, orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, owce moje, owce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, padnijze, dziewcyno, swoji matuli do nóg . . . . . . . . . . . . .
Oj, pani, moja pani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, płakała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, płakała ja wcora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, płynie krypka, płynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pocozeście przyśli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pod borem piełła len. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pognała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pojedzies, pojedzies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pojedź, Jasiu, pojedź . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pojedź, Jasiu, pojedź . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, posed by ja, posed. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, postatnico, pofolguj, pofolguj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, potoczę ja, potoczę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, powiedziałaś, Kasinko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, poznać, poznać, chtóry młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, prawdę ptasek mówi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, proś Boga, dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pszeniczka, pszenicuszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, przypłynęli siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, pstatnico pofolguj, pofolguj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, Puławy, Puławy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, rekruci pijecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, rozpleciny są. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ruch chłopcy na wodę, bo woda maleje. . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ruta, moja ruta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, rycy wół, rycy wół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ryczały, buczały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, rycały moje bysie rycały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
458
310
27	 33
160
25
598
222
25
637
232
24	 –
262
24
201
295
25
486
197
26
335
252
26
411
288
80/I
198
115
25
671
241
25
469
193
25
602
223
26
503
322
80/I	 10	 16
26
517
327
27
374
335
26
186
168
25
446
188
26
515
326
25
370
169
26
508
324
25
440
186
25
492
198
26
120
140
26
507
324
28 	  53
105
24
176
280
80/I
177	  99
26	 87
121
25
534
208
26
534
333
27	 16
142
25	  3	  1
27
369
333
28	 53
105
26
509
324
26
478
316
80/II	  –
242
25
377
170
80/I
176	  98
80/I
138	  82
80/I
137	  81
27
397
348

�152
Incipit					

Oj, rycały, bucały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, rycą wołki rycą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sakłakowe buty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sama ja, sama. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sama ja se, sama. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siadaj, siadaj, Maryś kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siadaj, siadaj, Maryś, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siadaj, siadaj na wóz, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siasta siasta, dziewcyna z miasta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siekierecka to nie toporzysko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sierota ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sierota ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sierota ja, Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sirota ja po ojcu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, siwy koń, siwy koń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, słuzba słuzba niescęśliwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, sporzioł na słonecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, stangrycie, stangrycie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, stary ja, stary, ale nie narobiony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, stuliny, stuliny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, stuliny, stuliny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, szanuj-ze mnie, szanuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, szczerze-m ja Panu Bogu służyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, szewskiej córki nie chcę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, śpiewają słowicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, śpiewajcie, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, śpiewajcie, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, śpiewajze, słowiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, tam komar z dębu spad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, tam w sadecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, trzeba jej, trzeba jej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, trzewicek mi się zdarł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, u mnie je tych śpiewek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, u mojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, u mojej dziewczyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, uboga ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, utonął popielarcyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w lesie i w olsynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w lesie, w lesie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w polu ogródecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w polu ogródecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, w polu ogródeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wianeczku z białej róży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
443
187
25
609
225
25
643
234
27
377
336
26
493
320
26	 79
118
80/I	 40	 31
28
108
167
26	 72
113
25
623
229
25
601
223
80/I
210
122
26
510
324
80/I
175	  98
25
536
209
27
280
291
25
442
187
80/I
283
165
80/I
131	  77
26
145
151
80/II	  –
248
25
392
174
24
181
285
80/I
139	  82
25	 58	 22
26
518/5
328
80/II	  –
309
25	 59	 22
25
344
155
25	 80	 31
27
165
238
25
555
213
25
376
170
25
516
204
80/I	 70	 45
25
644
234
25
591
221
25
498
200
25
431
183
80/I
157	  89
24
190
290
24	 88
223
80/II	  –
301
80/I	 75	 47

�153
Incipit					

Oj, wianku ty mój, wianku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, widzisz, ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wolałby ja, wolał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wołałem, wołałem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wołki moje, wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wołyż moje, taj połowyje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wsystko mi się widzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wszystko mi się widzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wycion konik wycion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wyjrzyjze, córko moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wyleć wyleć, raby pstry sokole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wyrżyta, pacholicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, wywijał mój konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, z wysokiego mostu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, za nic mi to za nic . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, za nic mi to za nic. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, za wodą, za wodą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zabili, zabili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zabili, zabili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zabujały białe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zagrajze mi, zagraj, da, muzykancie . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zakukała kukawecka za borem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zarżyj, zarżyj, wrony konicku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zasło słońce, zasło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zeby ja wiedziała cyje to konicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zeby ja wiedziała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zeby ja wiedziała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zeby nie Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zebym cię nie lubił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, zebym ja miała taką mocną wolą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, ziele, ziele co nigdy nie znane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, złapałeś mnie złapał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, żeby to Pan Bóg dał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oj, żebym ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojce nas, w Wierzbowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojciec bije matka bije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojciec bije, matka bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojciec pomar, matka także . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojechał Jasienek wszystkie ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze dana, ojze jesce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, gospodyni nasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
489
318
80/I	 83	 52
25
505
201
25
583
219
80/I	 78	 49
25
589
221
26
121
140
80/I
187
108
28	 –
373
25
394
175
80/I
274
161
25
481
196
25
315
142
28	 52
104
25	  7	  4
26
108
133
26
501
322
25
513
203
25
470
193
25
642
233
24
116
236
26
477
315
27
368
332
25
599
223
27	 71
180
27	 87
186
25
511
203
25
679
243
25
503
201
26
171
162
26
487
318
26
495
320
28
353
311
27
358
326
25
495
199
25
532
208
27
291
296
26	 –	 76
26
512
325
80/I
209
121
27
342
318
28
276
266
25
409
178
26
496
320

�154
Incipit					

Ojze, matko moja, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, ocy moje, ocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, powiedziałaś mała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, zono moja, zono . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, ojze, na dunaju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ojze, ojze, ozje dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oli, daliby, kazali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
On idzie drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ona pasła bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ona pasła byczki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ona wysła i wyjrzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Opasali mnie fartuskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oryl pije, oryl traci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Oryl pije, oryl traci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Orze Jandruś orze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Osa, osa, zimna rosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Osa, osa, zimna rosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otóż to ja panem,. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwieraj, matko, dom, dom . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwieraj, pani, szerokie wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwieraj, panie, nowe wierzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otworzcie nam tu séroko wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórz, matulu, te nowe drzwicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórz, matulu, te nowe wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórz nam, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórz nam, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórzcie nam szerokie wierzeje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Otwórz-ze mi, otwórz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Owcarecek na polecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Owo ja Mazur sumno bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ozenię się, ozenię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ozenił się pan majstrowic. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ozeniłem się, niewola moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ozeniłem się tu na spół z płacem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ozeniłem się, moja niewola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożenił się, fajt majt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożenił się, fajt majt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożenił się, sacher macher . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożenił się sajdak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożenił się sajdak, majdak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniła matka syna po niewoli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniłem się na poły z płaczem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniłem się tam na Podolu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
471
193
24
110
234
25
660
238
25
166	 70
25
408
178
25
462
192
25
416
179
80/I
172	  96
27
199
254
25
438
186
27
408
352
28
158
214
27
306
304
80/I
264
156
26
505
323
26
268
220
26
263
217
26	 –
217
27
364
329
27
140
222
28	 61
115
28	 56
108
24	 79
209
26
206
182
26
215
189
26
133
146
80/II	  –
244
26	 38	 88
25	 34	 13
25
661
238
25
291
130
80/I
153	  87
27
339
317
25
236
103
25
432
183
26
384
273
25
238
104
80/II	  –
118
25
237
103
80/II	  –
441
28
307
282
28	 67
126
27
338
316
80/I
205
119

�155
Incipit					

Ożeniłem się tam na Podolu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniłem się, to chwała Bogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniłem się tu na Mazowsu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ożeniłem się więc na Mazowszu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pani matko, dobrodzijko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pani matko, nie załujze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Panie ojce, pani matko, prosiemy wsystkich. . . . . . . . . . . . . .
Panie ojcze, siodłaj konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Panie młody, nie bundź taki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Panna młoda idzie w pląsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Panna rybki gotowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Panom pałace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Parobecek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Parobecku kiepska siecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Parobecku wstałbyś do dnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Parobecku zadundały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Parobeczek […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pas’em ja woły, wedle stodoły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasł gałgan bydło . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasł Jasinko konie, a Marysia wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasła dziewcyna owce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasła Helka bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasła Kasieńka konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasterka szłynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasła panna pawia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasła, pasła pasterecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pasturze na górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pastuszkowie bracia mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Paśli pasterze woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Paśli pasterze woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Paśliśmy owiecki pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pędzą, pędzą, matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piaskarz jestem swego rodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pieje ludzie haraleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pielim piepiórkę przy odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pierwse kury zapiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pierwsi kurzy zapiali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piękna Dorotko, wartaś ręki króla. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piękna nasza Polska cała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piękna nasza Polska cała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pięknam była chwała Bogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piękny kwiatek z róży . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

25
235
27
337
26	 49
24
127

strona

102
316
100
241

28	 22	 72
27
143
223
24	 –
262
24
105
231
28
197
230
24	 –
263
26
150
153
26
338
254
27
430
362
25
615
227
27
409
352
25
577
218
26
454
309
80/I
300
179
27	 –
344
25
234
102
80/I	 79	 49
28
293
274
26
443
302
25
182	 79
27
302
302
80/II	 –	 84
80/I	  –
109
27
404
350
24	 27	 99
25	 10	 61
80/II	 –	 18
24
36
106
26
430
298
24	  2	 79
28
201
233
27	 15
140
24
207
297
27	 84
185
28	 10	 68
80/I
352
213
80/I
353
214
28
309
283
80/I
132	  77

�156
Incipit					

Pijał ci ja, bande pijać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Piję ci ja, piję. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płaczą dzieci, płacze żona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płakała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płyną gąski po dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płynie kacor po olsynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płynie rybka, płynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płynie rybka, płynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Płynie woda po dębinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pływała rybka, rybecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pływały rybki, rybecki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po całym świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po co ześ mnie brał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po co ześ mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Po co żeś mnie, moja matko, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . .
Po có-ześ mnie, matko, moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po có-ześ mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .
Po có-ześ mnie, matulinku, za mąz wydała . . . . . . . . . . . . . . .
Po cóżeście przyjechali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po cóżeście, matuleczku, za mąz wydali. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po majowej rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po rynecku chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po stracie Heroda, westchnijmy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po tak miłej zabawie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Po żołniersku stać na wale . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pobłogosław, moja matulu, na drogę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem carna chmara. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem na murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem na murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem, pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem rola, na nij tumpola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna gorzała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna gorzała, pod nią dziewczyna. . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sosna stajała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
494
320
26
520
328
27	 –
100
26
540
334
28	 –	 96
26
548
336
26	 66
110
26	 67
110
27
230
270
80/II	  –
252
26
168
161
28	 32	 89
25	 19	  8
25
116	 47
80/I	 18	 20
27	 91
188
80/I	 19	 21
80/I	 44	 31
25
113	 46
26
176
164
25
112	 45
26
154
155
80/I	 21	 22
26
245
209
25
163	 68
28	 21	 71
80/I
334
197nlb
25
285
127
26	 –
173
25
183	 79
80/I
173	  97
26
373
268
27	 56
175
27
160
234
80/I
183
104
26
349
258
24
187
290
27
139
221
24	 82
221
80/I	 12	 17
24
111
234
26
178
165
80/I	 39	 31
24
106b
232

�157
Incipit					

Pod borem sosna stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia gorzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia gorzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod borem sośna stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod dworem na murawce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod Jadamową miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod okienkiem zieleni się trowka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod okienkiem, pod okienkiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod Pułtuskiem, pod miasteczkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod Warsawą carna rola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod zielonym dębem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod zielonym dębem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pod zielonym jaworem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Podaj, matulu, grzebienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Podajcie nam miec, miec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Podobno ty, Marysieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Podziękujcie swatowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognał Jasio woły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognała wołecki do dąbrowecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pognała woły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojadę ja do Łowica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojadę ja na Włocławek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojadę ja za Włocławek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechał Jaś, pojechał Jaś do kościoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechał myśliwy po polu polując. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechał pan na łowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechał pan na łowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechałem do Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojechałem do Warszawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedziemy na łów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedziemy na łów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedziemy na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

24
106a
231
27
139
222
27	 93
189
24
198
294
80/I	 11	 17
27	 38
162
24
199
294
25
111	 45
24
166
268
25	 22	  9
25	 23	 10
25	 24	 10
24	 82
220
27
405
351
25
184	 80
25 	  65 	  24
80/I	 93	 56
80/I
351
212
26	 63
108
25
106 	  44
25
105	 43
25
218	 95
26
199
178
26
222
195
25
158	 66
28
128
181
28
246
251
25
167	 70
28
273
264
28
274
265
80/II	  –
297
80/I
169	  94
25
494
199
25
585
220
80/I	 80	 50
26
393
277
28
350
309
80/I
225
131
28
327
296
26
532
332
80/I
269
159
25
189
129
25
290
129
26
423
295

�158
Incipit					

Pojedziemy na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedziemy na łów, na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedziemy se z syneckiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojedź Jasiu, pojedź. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojmał bajko sojku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojmij mie, Jasiu, pojmij mię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pojmijze mnie, Jasiu, Jasiulecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pokłoni się Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pokłoni się Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Polak Węgier dwa bratanki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poleju, poleju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Polska korono, co słychać o tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
161Polska korono, co słychać o tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pono to ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Porównaj, Boze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Porównaj, Boze, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Porównaj Boże, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Porównaj, Boże, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poruchaj się, matuleńku, toć się poruchaj. . . . . . . . . . . . . . . . .
Porzuć ojca matkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posadzę ja jabłoneckę przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posed Jasio rano do lasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posed Jaś do roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posed mysliwiec na gaj na zające. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posed wilcek na góreckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poslijcie mi matulińku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła baba po popiół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła Doda do ogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła dziewcyna ku ogródkowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła Kasieńka w koło stoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła Kasińka do sadu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła mucha po wodę do zimnego zdroju. . . . . . . . . . . . . . . .
Posła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła na kwiatki bojąc się matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła na kwiatki bojąc się matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posła sierotecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posło dwóch braci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posłuchajcie panienki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posłuchajcie, dziewcząteczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posłuchajcie, posłuchace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posły były dwie panienecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posły były dwie panienki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posły druchny wilcą drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Posprzedała krowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
385
341
80/I
262
155
25
329
148
28
177
223
28
371
319
27
277
290
26
334
252
26
227
197
26
226
197
24	  9	 82
27	 19
152
		 25
356
25
357
162
25
159	 66
25	 97	 39
25	 98	 40
28
139a
191
80/I
195
112
26
217
190
28
259
257
28	 46	 97
25
341
153
28
258
257
26
422
294
27	 84
184
25
211	 93
26
541
334
26
492
319
24
158
261
28
163
216
26
149
152
25
343
154
27
424
358
26
174
163
27
88
186
26
563
345
25	 48	 19
26
359
262
80/I
182
102
26	 27	 77
24	 64
179
24	 64
179
26
114
136
25
722
253

�159
Incipit					

Postrzeż się z rozumu obrany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszedł Jasieńko Lwowa dobywać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła dzieweczka do ogródeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła Kasia po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła na wsiny sprasać rodziny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła na wsiny sprasać rodziny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła panienka w gęste jagody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszła sierotecka po świecie tułając. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Poszły druchny swoją drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pośli myśliwi po polu polują. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocę ja, potocę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocę ja swój wianecek po stole, po stole. . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła Kasiula. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła Marysia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła Marysia swój wianek do matki . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła swój wiánek do matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potocyła wianusek po stole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potoc-ze się wionecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Potoczyła Marysia swój wianeczek po stole. . . . . . . . . . . . . . .
Powiedz, Kasiu, raz, komu rąckę das. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedz mi, dziewczyno, powiedz mi jedyno . . . . . . . . . . . . .
Powiedzcie, pasterze mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedzcież nam, bracia mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedziała klucnica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedzieli ojciec, mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedzioła synkarka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powiedzże mi, powiedz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powstał stary rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powstań, Dawidzie, cymprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Powstań, Dawidzie, czémprędzej, lutnić wesoło. . . . . . . . . . .
Powstańcie panowie, powstańcie swatowie. . . . . . . . . . . . . . .
Poznęliśmy żyto, pożniemy i jarkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pożegnaj domowe progi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pożywajcie śmiele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pójdziemy, pójdziemy pod gajicek zielony. . . . . . . . . . . . . . . .
Pójdź do domu, Łusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pójdźcie, druhny, waszą drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pójdźcie, druhny, wilczą drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

28	 64
124
24	 39
107
28
143
193
26
406
284
26
452
307
28
372
319
24
134
248
24
134
248
80/I
170	  95
28
299
277
80/I
166	  94
80/I
167	  94
80/I
212
123
26	 48	 99
26
421
294
28
140
192
27	 75
181
26
111
134
80/II	  –
234
26	 97
126
27
114
201
27
114
201
28	 84
147
27
129
217
26	 47	 99
28
160
215
26
279
224
26	  8	 60
24	 27	 99
26	 90
122
80/I
126	  73
24
149
254
24	 81
220
28
223
243
26	 18	 67
27 	   5
120
80/I	 16	 19
80/II	  –
345
27
137
221
27	 48
168
26
219
191
80/I
151	  91
27
123
210
27
124
212

�160
Incipit					

Północ już była gdy się zjawiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pragną ocki pragną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pragną oczki pragną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prawde ptasek mówił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosę na ten zur . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosiemy cię, starsy druzbo, prosiemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosiemy pana za sobą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosili mnie na wesele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosili mnie na wesele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Prosił ci ją w ogrodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przecisne, przecisne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przecisnę, [przecisnę] szabelkę przez Wisłę . . . . . . . . . . . . . . .
Przedała łańcuch. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przedde wroty kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przede dworem (okienkiem) zieleni się trowka . . . . . . . . . . .
Przede dworem w ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przede dworem wielki sad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przede dworem zieleni się trawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przede wroty kamiń złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przede wroty, kamień złoty, lelija . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przedzierzgnę się siwą gołębicą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przeleciał sokół przez mej matki dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przelecioł siwy gołumbek bez dumbek. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przenocuj mnie, przenocuj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przerzucę ja się złotym pierścieńcem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przeslicna lelija. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przewieź ze mnie przewieź, przewoźniku młody. . . . . . . . . . .
Przy dole sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy dole wiśnia, przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy jeziorze, przy dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy kokosce jarzębiatej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy onej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy onej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy staweczku kalina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przy tej dolinie, w gęstej krzewinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przybieżeli do Betlejem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali do Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali do mej matki dworu w podwórze. . . . . . . . . . . . .
Przyjechali do mej matki dworu w podwórze. . . . . . . . . . . . .
Przyjechali kozaczenki, wszyscy pod piórami . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26	  9	 60
25
148	 62
28
253
255
25
717
252
26	 –
127
24
143
252
26	 41	 90
24	 98
228
26
122
141
26
371
267
25
692
246
80/I
121	  72
26
239
206
26
253
212
25	 65	 24
80/I
228
134
24
194
292
25	 65	 24
26
159
157
24
132
247
25
131	 54
25	 94	 37
26
308
241
27
138
221
80/I	 32	 30
24
139
251
26
455
309
27
243
275
24
44
141
27
266
284
24
131
246
24	 69
183
26
316
244
25
437
185
26	 11	 61
26	 –
251
26
364
264
80/I
158	  90
26	  7	 59
80/I	  58
39nlb
28
269
262
25	 87	 35
80/II	 –	 87
80/I	 59	 40

�161
Incipit					

Przyjechali trzy pytace z wojny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali z tak wielkiej wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali Zidkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali Żydkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechali zołnierze od wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechał Jasio z cudzej ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechał k’niej w komendy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechała Ruchla z białego morza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjechało do mnie siedmiu zalotników. . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyjmij od nas pokłony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przynosiemy plon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyńdzie Jasieńko głupi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przysed do nij w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przystań, przystań do werbunku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyszedł do niej w niedziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyszedł już przyszedł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Przyszliśmy tu po dungusie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pytała się Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Pytam ja cię panie swacie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
174
243
25	  4	  2
28
359
315
80/II	  –
452
27
176
244
80/I
218
127
27
228
269
26	 22	 69
27
179
245
28	 36	 91
24	 68
182
26
309
241
27	 95
190
26	 37	 87
24
155
259
27
343
319
80/I
251
147
80/I	 91	 55
24	  9
350
24 	  47
144
28	 97
161
28
149
211

Rają ci mi kawalera. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
185
248
Raźno chłopcy hej parobcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
753
267
Rąbała Kasia kalinę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
286
272
Rodzino moja, stań-ze se w rzędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
157
157
Rosa pada, słońce siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
143	 60
Rosa pada, na koń siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
260a
281
Rosie po rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 61
107
Rośniej-ze mi modry kwiecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
252
211
Rośnij ze mi w ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
252
211
Rozbujał sie kary konicenko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 30	 28
Rozbujał się kary koniceńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
115
Rozbujał się mój kary koniczek, rozbujał. . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 31	 29
Rozbujał się wrony koniceńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
294
233
Rozbujały się siwe gołębie po wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
339
303
Rozbujały się siwe gołębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
367
331
Rozbujały się te, siwe gołębie po wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . 28
267
118
Rozgłasaj, panie muzykońcie, rozgłasaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
133
247
Rozgniewała się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
308
282
Rozleciało się seść gołąbecków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
416
290
Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
447
305
Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
298

�162
Incipit					

tom

numer

strona

Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
344
204
Rozmyślajmy dziś, wierni chrześcijanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 27	 81
Rozpetli koski (warkocze) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
150
211
Rozpleciny są, dziewcyny ni ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
123
141
Rozsypała Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 77
145
Rozsypała się rutecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
185
168
Rus konia, rus (rusz). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
109
170
Rutkoż moja, rutko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
713
251
Rybacy, rybacy, czyście nie widzieli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
223
130
Rznijcie nam od ucha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
750
265

S’ist mir alles eins. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
–
258
Sady wołek wyrykuje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
606
224
Sadziła ja jabłoneczkę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
194
112
Sadziłam ja jabłoneckę przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 84a	 33
Sama ja nie wiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
347
258
Sama ja nie wiem, co za nautura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
277
122
Sanowała kogo chciała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
331
148
Są na boru fijołecki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
480
195
Są na jeziorze konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
348
258
Scęśliwe Betlejem, miasto Dawzidowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	  6
120
Scęśliwie ja Panu Bogu słuzyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 35	 85
Scęśliwie ja panu Bogu słuzyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 92
123
Scielcie, scielcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
148
152
Serdeczna matko, opiekunko ludzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
553
339
Séroka woda na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
283
292
Seweryn, Seweryn, Sewerynoczku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –
354
Siadaj, nie gadaj ślicne kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
171
240
Siadaj, Maryś, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
36	  31
Siadaj, siadaj, kochanie moje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
189
227
Siadaj, siadaj, moje kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
176
222
Siadaj, siadaj, wozy kowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
160
157
Siadaj, siadaj, wozy kowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
251
Siadajze, siadaj, Kasiu, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
58
106
Siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
177
165
Siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
188
168
Siadajze, siadajze, Kasiu kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 99
228
Siadła na białym kamieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
185
226
Sialona rybka co nad wędą siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
317
245
Siano cedziła piasek wiązała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
381
271
Siano grabiła piasek wiązała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 51
102
Siano grabiła, piasek wiązała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
684
244
Siano grabiła, piasek wiązałą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
685
245
Siądźmy sobie, Stasiu, przy tej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
357
261

�163
Incipit					

Siecka nie owies dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedmio Jasio koni miał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedmiu braci było. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi jastrząb na wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi niedźwiedź za stołem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi pluskwa w kominie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi ptosek na tumpoli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi sobie zając pod miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi zając. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedzi zając pod miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siedział Jasio roczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siodłaj konia do Toronia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siodłaj konia do Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sipiała ja w gumnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siwa gąska, siwa, po dunaju pływa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siwa gołębica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siwego konia mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siwy konik, siwy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Siwy koń chodzi po łące brodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skądże jesteś, Kujawiacku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skocyła Kazia na Dunaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skoro dzień świta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skowronece śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skrada się wilk do zagrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Skrzypicielu, bandzies w niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła dziewcyna od swawoli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła dziewcyna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła dziewcyna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła sierota bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła sierotka bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sła sirotka po wsi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słodki pasternak-nak nak-nak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słomy nam dajcie, druzbowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słoneczko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słoneczko, słoneczko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzyłem pani na piérse lato. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzyłem u pana na piérse lato . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Słuzyłem u pana na pirse lato . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
592
221
26
328
250
26
530
332
26
353
260
28
373
320
28
374
320
25
564
215
28
351
310
80/I
296
178
24
180
285
25	 –
278
27
169
239
26
336
252
26
491
319
80/I
118	  71
24
175
279
25
530
207
25
538
209
28	 45	 97
80/I
271
160
28
333
299
26
299
237
26
271
221
25	 39	 16
25	 37	 15
26	 62
108
80/I
339
200
26
524
330
27
155
227
27
321
309
27
322
309
26
564
345
26
565
346
25
356
161
28
129
181
26
138
148
80/I
213
124
28
196
229
25
248
108
26
390
276
26
392
277
25
327
147
25
328
147
27
416
354

�164
Incipit					

Służył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Służył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Służyłem u pana na pierwsze lato. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smutne serce w mem kochaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smużkiem…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smuzkiem dziewcyno, smuzkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smużkiem dzeiwzyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smużkiem dziewcyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Smużkiem, dziewczyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sobie nie dumaj dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sobie nie dumaj, dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sokół leci, skrydłami zwinie do duba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sowa na gaju dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sowa w stodole siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sówka po boru lata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Spadła z górki do kómórki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Spadła z wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Spuść-ze charty z smycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stała nam się nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stała nam się nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stała się nam nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stała się nam nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Starego’m ja męza niała (miała). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Starsy druzebka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Starsy druzebka, jeśliś młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stéry kunie Jasio miał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi bylicka przy odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi byliczka przy odłogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi Jasienek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi lipeńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi lipka pod okienkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoi nam tu lipeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stojała ja se. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stojała Kasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stojała lipa przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stojała wiśnia przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stojała wiśnia przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoji Jasieniek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoji olsyna pod nia topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stoji rumien, wedle gumien . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Stój, nie gibaj się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sum se rod starsy druzba, sum se rod. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
391
277
28
324
294
80/I
294
171
28
237
247
80/II	  –
433
28
262
259
28
289
273
28
290
273
80/I
189
109
25
478
195
80/I
311
184
28	 89
152
26
506
323
27
299
300
26	 62
108
26
350
259
27
319
308
25
213	 93
27
298
300
25
242
105
27
345
320
28
316
287
80/I
214
125
27
133
219
26
139
148
26
191
174
27
269
286
26	 39	 89
27	 17
142
28
277
267
27
226
269
27
225
268
26	  3	 57
27
178
245
26
244
209
24
188
290
25
110a	 45
26	 36	 86
28
267
277
26
258
214
27
259
281
28
110
171
24
144
252
27
231
271

�165
Incipit					

Sumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sumi gaj, sumi gaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sumi las, sumi las. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Sumiała lescyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Swatkowie nasi, bierzcie się z nami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Swatkowie nasi, trzeba co radzić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Synkarecko dawaj piwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Synkarkę mi rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Synkarkę mi rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Synu mój, zięciu mój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Syroko, wysoko listek na jaworze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Syta druchna syta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szalona ta ryba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szarszan zardzewiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szed ci Maciek prosto drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szed Mośko czasem borem i lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szedł chłop do stodoły rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szeroka woda na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła Kasia bez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła Kasia przez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła Kasieńka bez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła Kasinka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła Kasińka wianki wić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła sierota bez wieś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szła, szła, szła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szłam z kościołeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szto ja bidny soładt. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szto ja biedny żołnirz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Szynk […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
232
272
25
369
169
28
272
263
28
337
301
26
221
192
26
193
176
26
482
317
26
281
225
80/II	  –
266
27
170
140
25
560
214
27
121
209
28
239
249
24	 –
318
27
333
314
28
357
313
25
346
155
27
283
292
28
335
300
26
407
285
28
334
299
80/II	  –
447
26
562
345
80/II	  –
320
25
682
244
27
128
217
24	 15	 84
80/I
259
153
80/II	  –
363
80/I
359
220

Ścielcie, ścielcie suknie kobielce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
248
Ścieni ten dumbecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
547
211
Śliczne gwoździki, piękne tulipany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
740
260
Śmiały kozacze, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
233
201
Śniło się dziewcynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
322
292
Śniło się Jagusi na lózecku śpiący. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
354
324
Śpiewaj-ze słowiku w zielonym gajiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 60	 23
Śtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
269
286
Świadkowie siedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
109
133
Świadkowie siedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
237
Świeci miesiąc na niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
286
293
Świeci miesiąc świecą gwiazdy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
571
217
Świeci miesiąc świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
208
238

�166
Incipit					

Świeci miesiąc, świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świeci miesiąc, świeci miesiąc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świeci miesiącek na rogu stoła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świeci się w Warsawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świętego Jana, świętego, świętego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świętego Wojciecha, pannom pociecha. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świętego Wojciecha, panom pociecha . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Święty Janie Nepomucki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Święty Janie, pytam się ciebie samego. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Święty Łukasz ewangelista. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Święty Mikołaju pasterzu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Świnia ogon wywinęła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

25
690
246
80/I
238
141
26
211
186
80/I
250
147
24	 65
182
28	 24	 73
26	 16	 65
27	 12
131
24	  1
348
80/I
332
194
25
360
163
80/I
320
187

Ta dziewczyna maruda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
148	  85
Ta moja dziewcyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
303
302
Ta na onéj górce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
632
231
Taki sobie młynarz dobry . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
300
137
Takie dobre słodkie mleko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
230
199
Talara bitego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 77
116
Tam daleko za górami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  3	 80
Tam na carny górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 32	 13
Tam na górecce karcemka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 21	 69
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 38	 92
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 86
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 93
Tam na morzu gajiczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
186
226
Tam na moście trawa rośnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
193
229
Tam na onej górce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
168	  94
Tam na onej górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
633
231
Tam na onej murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
322
144
Tam na Podolu zołnirze stanęli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
295a
234
Tam na tej łące, tam na zielonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 50	 20
Tam pod borem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
314
142
Tam pod borem domecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
104	 42
Tam pod borem Marysia stajała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 85	 34
Tam pod borem na murawce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
199	 88
Tam pod Borkowem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 67	 25
Tam pod Borkowem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	 –	 83
Tam pod Grodziskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
224	 98
Tam pod Warsawą na błoniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
311
242
Tam przed dworem zielona murawa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
211
259
Tam w Garwolinie zonirze stojali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
295b
234
Tam w ogródku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 77	 30
Tam za borem bylica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –
295

�167
Incipit					

Tam za dworem, zielona murawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tam za górami stoją Cygany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tam za ogrodem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tam za Warsawą na błoniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tamoj za dworem zielonijsza murawa. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tańcowałem z niewiastą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tańcuj Budnik boś ty letki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tańcuj Budnik, boś ty letki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tańcujze ze mną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Targujcie-z się, braciowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tatulu, matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tatulu, miły, powstańcie z grobu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Te maleńkie turkaweczki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ten mem zdaniem dobrze żyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
The flower of the well to our house gaes. . . . . . . . . . . . . . . . .
To Caplińskie pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To mi mędrzec zawołany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To to ja, dziewczyno, to to ja, ludzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To z nią do pszenicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To z nią do pszenicki, to z nią do zyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To z nią do pszenicki, to z nią do zyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
To z nią do pszeniczki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tobie nad pomysł dowcip i wymowę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tobie niech zabrzmi, Boże, cześć i sława. . . . . . . . . . . . . . . . .
Toć tu były i stoły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tonie rybecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trasny się smok pobudował . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tria sunt vere. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tria sunt vere. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trudna rada, trudna rada, przyjdzie nam. . . . . . . . . . . . . . . . .
Trza se było rozmiarkować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba i dać nie załować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzebá i doć, nie załowoć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jéj dać na miseckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jej dać nie załować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jéj dać, nie żałować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jej dać, nie żałować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jéj dać wieprza z kojca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzeba jej na miskę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzewicek mi się zdar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Trzęsła Marysia na gody jabłuska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tseba jej na sitko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tu zagon tu bruzda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tuma, tuma po dolinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
277
223
80/I	 56	 37
25
101	 41
27
356
325
80/I	 94	 57
25
525
206
25
524
206
80/I
265
156
25
575
218
28	 98
161
26
418
292
26	 80
118
27
256
280
25
757
269
24
–
328
25
427
182
25
757
269
80/I
123	  72
26
144
150
26
187
168
26
216
190
28
173
221
28	  2	 64
27	 –
379
26
209
184
27	 37
162
26
561
344
26	 43	 96
80/II	  –
226
27
264
283
25
280a
124
24
159
261
24
159
262
24
173
271
26	 52
103
24
119
237
80/II	 –	 50
24	 96
227
26
114
136
25
636
232
25
130	 53
27
126
215
26
527
331
28
366
317

�168
Incipit					

tom

numer

strona

Tuman tuman po dolini . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –
373
Tuna, tuna (tuman) przy dolinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
366
317
Ty ślicny kwiecie rozmaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
251
211
Ty, drużeńku, porednocku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
224
195
Ty, dziewcyno, ty jedyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
548
212
Ty, Jasieńku, źle kierujes. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
157
229
Ty, mój bracie, rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
117
206
Ty, swaciejku, bałamuciejku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
198
233
Ty, wiánecku, z biały rózy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 40
163
Ty, dziewcyno, z białą twarzą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 68	 44
Tyloś mi się Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
543
335
Tysiąckroć bądź pozdrowiona, królowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 10
129
U Doroty pierścień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U drzwi Twoich stoję, Panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U drzwi Twoich stoję, Panie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U jeziora bystra woda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U jeziora bystrej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U kowalichy sobaki lichej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki na polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U méj matki rodzonéj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U méj matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej matki w podwórzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mej pani matki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U młynarza leśnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U młynarza Marcina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U młynarza nasego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mojej mamy rodzonej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mojej matkiprzed samemi wrotki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U mojej matusieńki przed sienią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U nasego jegomości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U nasego młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U naszego bawolika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U naszego pana są żeńce wybrańce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U naszego pana przede drzwiami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U onego młyna zielona olsyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U pana N. N. myszy zboże jedzą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U sąsiada wilk wyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

27
281
293
24	 58
164
80/II	 –	 38
28
271
263
28
256
256
80/I
306
182
26
329
250
26
375
269
27
351
323
27
352
324
80/I
105	  65
25
216	 95
25
249
108
26
395
279
26
396
279
26
374
268
25	 –
28
26
367
265
25
209b	 92
25
209a	 92
28
326
295
25
243b
106
25	 –
301
24	 77
207
25	 64	 24
80/I
324
188
28	 50
100
28	 –
101
25	 64	 24
28	 –
107
24	 78
208

�169
Incipit					

U syrokosa syrokie kosa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U szenkarza na dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U Widawskiego gęsty sad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
U żydka, żydka, u żydeka, żydka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uboga dziewcyna co ja ucyniła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uboga ja dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uboga ja sierotecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uboga ja sierotecka, nie mam pierzyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ubrał się pięknie, na konika siędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekała pichna bruzdą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekała po rowie, gonili ją panowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepiórecka – w oset. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepióreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepióreczka w proso. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekła mi przepiórka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uciekłą mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uderzył babę o piec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Umar Maciek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Umar Maciek, umar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Umarł Maciek, umarł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Upadnij do nóg ojcu matce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Upiła się stara Kryśka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Usiadła Marysia na białym kamieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Usiądziem, Józiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Usiądziem, Józiu, przy tej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Usiundźze, naso panno młoda, na dzizy. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Uwili wianek z ziela zielonego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
300
300
28
330
298
24	 83
221
27
431
362
25
187a	 81
27
163
237
24
104
231
25
597
222
27
135
220
80/I
319
187
80/I	 84	 52
27	 82
183
24
121
238
24	 95
227
26
181
166
80/I	 47	 32
80/I	 28	 27
28	 –
112
24
171
270
80/I
309
183
80/I
299
179
28
314
285
25
254
111
27
127
216
26
413
289
80/I	 22	 23
80/II	  –
436
28
279
269
24
129
245
28	 83
147

W Betlejem mieście Jezus się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 29
100
W błocie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
439
368
W ciemnym lasku ptasek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
219
241
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
181
101
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
251
278
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
218
241
W cyścieńkiem polu – rózcka stoji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
104
165
W dzień Bożego Narodzenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 13	 69
W dzień Bożego Narodzenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 69
W dzikim boru na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
156	 65
W gęstej krzewinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
309
306
W gołem polu moje byśki za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
365
317
W Inowłodzu panien jest siedem wybrane. . . . . . . . . . . . . . . 25
626
230

�170
Incipit					

W jaworowym lasku piersą nockę spała. . . . . . . . . . . . . . . . .
W jezioreczku bystra woda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W kotusiku ze szluframi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W krzewinie w leszczynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W lasku, w lasku w Kalinowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W moim sadeczku listki opadają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W mojim ogrodzie liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W naszym siole dworeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W niedziele rano drobny deszcz pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W niedziele wiec(z)or po kolacyi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W niedzielę rano na msę dzwoniono. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W niedzielę rano słoneczko wschodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W niedzielę z porania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku chmiel się wije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku chmiel się wije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku jabłonecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku kapustecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku listki padają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku wąz się wije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródecku wąz się wije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródeczku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródeńku kapusteńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W ogródeńku przy ziołeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W okienku stojała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olsynie ja wołki pasała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olsynie ja wołki pasała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olsynie w krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olsynie, w gęstej krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olsynie, w gęstej krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W olszynie ja wołki pasła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W onym pięknym ogródeczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W onym pięknym ogródeczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W onym ślicnym ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W piecu orał w garku siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W piecu orał w garku siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W pierwszym momencie bez zmazy poczęta. . . . . . . . . . . . . .
W pokorności’m sobie żyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W pole pasterze zaśli, tam gdzie owiecki pąsli. . . . . . . . . . . . .
W polu dębina stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu grzyby, w polu rydze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu lipecka, w polu zielona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
267
285
27
144
223
25
613
226
28	  7	 67
27
310
306
26
172
162
80/I
129	  76
25	 78	 31
28
336
300
80/I
111	  68
27	 –
391
26
225
196
80/I
342
203
27
434
364
80/I	 15	 19
26	 69
110
27	 25
156
26
242
208
27
220
266
26
282
226
80/II	  –
267
26
113
135
26
119
139
80/I
128	  74
28
167
218
28
153
212
26
415
291
27
406
351
27
407
351
25
201a	 89
25
201b	 89
80/II	  –
110
80/I
180
100
26
102
130
28	  –
353
27
58
176
25
228	 99
25
687
245
28	 –
349
27
245
275
24	 37
106
26	 91
123
26
355
260
28
138
191

�171
Incipit					

W polu lipieńka, w polu zielona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu lipieńka, w polu zielona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu na ugorze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeczek ogrodzony cisem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeczek, w polu malowany. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu ogródeniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu orał, w polu orał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W polu owcarek nocował. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W poniedziałek napić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W poniedziałek rutkę siała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W poniedziałek sewcy pili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W pustem polu we stodole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W radzyskiem miasteczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W sadu sadeńku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W spokojnościm sobie zyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stawie ryby, w boru grzyby. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stawie, w stawie u zimnej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole ja sypiam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole świta, w brogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W tym ogródecku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W Warszawie na Pradze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W Warszawie tuż przy Dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W Warszawie tuż przy Dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W wielki czwartek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W wielki czwartek, w wielki piątek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W wielki czwartek, w wielki piątek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W wiliją wstępnej środy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W wiśniowym sadeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gaiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

28	 –
148
28	 43	 95
27
204
256
26
105
131
24
136
250
26
175
164
27
110
199
27
229
270
28
184
226
28
226
244
90/I
249
147
28
344
305
25
617
227
26
431
298
26
531
332
26	 64
109
25
527
207
26	 20	 68
28
318
290
28
224
243
27
189
250
25
519
205
25
181	 78
80/I
145	  84
80/I
165	  93
27
168
239
27	 30
159
27	 31
160
27	 83
184
26	 13	 63
26	 14	 64
26	 15	 64
25	 79	 31
26
361
263
28
282
270
80/I
347
207
25
743
262
24	 48
145
24	  49
145
26	 28	 79
26	 50
307
28
250
253
80/I
247
145
80/I
248
146

�172
Incipit					

W zielonym gaiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gajiku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gajiku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gaiku dziewcze rwie jagody. . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gaiku ptasęta śpiewają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W zielonym gaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wcoraj była pogodecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wcoraj byłaś panienecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wcoraj, nie dzisiaj, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wcoraj święto dziś niedziela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wczoraj była pogodeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
We dworze, w Dyspudzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
We wsi, nie w miastecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wedle gumien stoi rumien . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wedle Lublina, Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weselcie się goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wesele jadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weselmy się, radujmy się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wesoła pociecha, pana Wojciecha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weszła do komórki i drzwi uchyliła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weźmiesz żonę za wodami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weźze mnie, Jasiu, weźze mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weźze mnie, Jasiu, weźze mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weźze mnie, Jasiu, za zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Weźze mnie, Jasiu, za zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wędrowali krawcycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wędrowali krawcycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wędrowali krawcyki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Widząc pasterze, że dzień blisko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Widziałem cie, dziewcyno, w kościele klęcąc. . . . . . . . . . . . .
Widzieliśmy tam na polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Widzis, dziewce, scyrne serce moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Widzisz ty dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wieczór ciemniej się uniza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wieje wiatrek z Ukrainy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
378
337
25	 –
120
25
271
119
80/I
336
198
80/I
246
144
28
345
305
24	 –	 96
24	 25	 97
24	 –
111
28	 –
196
27	 –
368
28	 –	 71
80/I	  2	  8
27	 90
188
28
174
221
28
233
246
80/II	  –
428
25
385
172
80/I	 25	 24
80/I	 67	 44
28
338
302
26
409
287
26
325
248
25
705
250
28
125
179
27
119
208
24 	  32
102
26	 17	 66
80/I
114	  69
28	 42	 95
25
161	 67
25
162	 68
26
333
251
27
278
290
28
331
298
80/II	  –
447
28
331
298
27	  3
117
26
331
251
80/II	 –	 72
28
203
235
25
122
50
27
433
364
28
249
253

�173
Incipit					

Wielcy panowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wiele’m ja miastów objechała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wielki cwartek, wielki piuntek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wiem ja, że kolendeczkę w tym domu dostaniemy . . . . . . . .
Wieziemy jałowiec, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wilk na zagonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wilk na zagonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wiła Marysia wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Winograd ciece przed cisowym stołem. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wio, kuniku, na most, na most. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wionku ty mój, wionku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witaj, dniu święty, żądany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witaj, królewicu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witaj, Królowo Nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witaj, Królowo Nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witaj, krynico dobra wszelkiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witajże, dzieciątko, z Panny narodzone. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Witam Cię, witam, przenajświętsze Ciało . . . . . . . . . . . . . . . .
Wlazła na chór, spojrzy na dół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wlazła na grzędę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wlizę na rósckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Włożyliśmy drewek na ogiéń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
[….] wolę być pani…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wołki moje za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wołki moje, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wsadziła ja jablonecke przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wsadziła ja jablonecke przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wsiad na wronego konika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wstał Jasieńko raniusieńko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wstał Jasieńko ranusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wstała wdowa rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wstałem rano raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wstań, Jasieńku, ludzie koszą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wsyscy przyjechali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wsystkieś ta moje, dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wszechmocna mego opatrzności Boga. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wszyscy rzemieślnicy znają swoje dzieło . . . . . . . . . . . . . . . .
Wszystkać to moja nadzieja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wszystkie nasze dzienne sprawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wśród nocnej ciszy głos . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wśród nocy ciemnej głos się rozchodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wy, matulu, jak się macie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wycion ci ją, wycion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wygnał woły do dąbrowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

27
359
327
26
210
185
24 	  50
146
24	 23	 90
26
195
177
25
345
155
27
426
359
26
192
175
28
103
164
25
439
186
26	 65
109
28	 30	 83
24	 24	 94
27	 –
396
27	 –
148
28	 37	 91
24	 30
100
28	 34	 90
80/I
133	  78
27
335
315
25	 93	 37
24
179
285
80/I
136	  81
26
474
314
26
441
302
25
84b	 33
80/II
–	  86
27
294
298
25	 21	  8
28
132
189
26
405
284
27
195
252
28
255
256
27
158
230
25
468
193
26
552
338
25
297
135
25
362
164
24	 –
181
28	 –	 72
28	 23	 72
26
412
288
25
390
173
80/I	 63	 42

�174
Incipit					

Wyjechał p[an] starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechał w pole, krzyknął na konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjechało trzech paniców rano na zające. . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjezdzaj, wyjezdzaj z podwórka mego. . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj z podwóreczka mego. . . . . . . . . . . . . .
Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj z podwórka mego. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjrzyj, Kasiu, za nowy dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyjrzyj, dziewce, w ciemny las. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyleciała gołąbecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyleciała na góreckę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyleć, wyleć siwa przepióreńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyleź, wyleź, dziewecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wynidź do nas, nasa pani karcmarecko. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyńdź do nos, naso pani karcmarecko . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyńdź do nos, naso panno-młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyrosła lipka z potoka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyrosła lipka z potoka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyrwu ja rozyk wietku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyrządzała matka syna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyrządzała matka syna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysiałem tatarki półtory kwaterki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysła matula z pokoju do ganka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysła na pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysłuchaj, Stwórco łaskawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysoki las, niskie pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysoki las, niskie pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysoko tatulo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wysoko, daleko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wystawcie ławki na te murawki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyszła jedna, ładna była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyszła na pole, stanęła sobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyszła sobie Kaśka drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyszła sobie przede wroty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wyszła z kościółecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wywija, wywija kary konik. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wziąłbym cię, dz[iewczę], zost[awił] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wzięta do nieba, Maryja królowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

80/I
220
128
25	 –	 28
27
347
322
28 		  28
25	 91	 36
26
297
236
80/II	  –
269
26
310
242
80/I	 41	 31
27
292
296
24
100
229
80/I
113	  68
24
100
228
26
398
280
80/I
252
148
25	 52	 21
28
270
262
28	 60
114
25
155	 65
28
116
173
24
138
250
24
128
245
25
110b	 45
26
483
317
28
202
234
27
380
338
80/II	  –
382
24
118
237
26
293
232
25	 96	 38
28	 29	 82
25
635
232
25
639
233
26
538
334
27
257
280
24 	  66
182
25	 –	 76
80/I	 37	 31
80/I	 85	 52
80/I
297
178
26
132
146
27
222
267
80/I
108	  66
28	 49	 99

�175
Incipit					

Wziun Kuba Staśka, Staśko Banaska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Wzywali ją, co staremu warzyć?			
Z cicha panny przystępujcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z dawna dawnego rzeceńka ciece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z dawna dawnego rzeceńka ciece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z karcmy idę pijany ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z konika świśnie, rączyńkę ściśnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z Krakowa jadę, dziewcyna piele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z pokorą upadamy przed Tobą, o Boże . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z pokorą upadamy przed Tobą, o Boże . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z pola bydełko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z rosą chodził, kwiatki zrywał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z róży kwiat urwała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z soboty na niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z soboty na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z tamte strone młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z tamté stroné młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z tamte strony jeziorecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

24 	  43
26
278

strona

104
224

24 	  40
108
25
129	 53
80/II	 –	 96
25
413
179
80/I
171	  95
25
202	 89
80/I
328
190
80/I
329
191
25
321
141
25
123	 51
25
126b	 52
25
127	 52
25
128	 53
26
318
246
26
319
246
26
320
246
27
234
272
27
235
272
27
236
273
27
237
273
80/II	  –
364
28
228
245
28
229
245
28
230
245
80/I	 52	 35
80/I 	 55	 37
80/I	 53	 36
80/I	 54	 36
25
124	 51
25
125	 52
25
126a	 52
25
373
169
26
404
283
28	 71
128
28	 48	 98
25
123 	  51
26
274
222
80/I	 73	 46
27
193
252
25	 70	 26
24 	 26	 98

�176
Incipit					

tom

numer

strona

Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
212
259
Z tamtej strony Jaworowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
307
182
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
301
278
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
302
278
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
215	 94
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
219	 95
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
139
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
379
270
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
325
311
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
326
311
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
327
311
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
328
312
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
329
312
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
330
312
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
331
312
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
306
281
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 14	  6
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 15	  6
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
200	 88
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –
299
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
247
210
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
248
210
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
249
210
Z tamtej strony jezioreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 74	 47
Z tamtej strony jezioreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
192
251
Z tamtej strony klasztora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
217	 95
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
261
115
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
262
115
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
263
115
Z tamtej strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 36	 14
Z tamtéj strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 52
171
Z tamtej strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
260
258
Z tamtej strony Radziejewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
646
234
Z tamtej strony rzeki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
231
101
Z tamtej strony Warsawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
264
116
Z tamtej strony Wisły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
342
256
Z tamtej strony wody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
297
299
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
172	 74
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
561
214
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –
104
Z tamtej strony, z tamtej strony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
276
223
Z tamtej strony za Warszawką. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
335
151
Z tamtej strony zielonego dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 69	 25
Z tamtej strony zielonego gaja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
275
223

�177
Incipit					

tom

numer

strona

Z tamtej strony zielonego gaja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
276
223
Z tamtej strony zielonego pola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 68	 25
Z tamtej strony zielonego stawu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
222
242
Z tegoś mi się nie udała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 18	  7
Z wiecora corna chmura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	  62
178
Z wiecora pod ciemne noce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
141
251
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
194
176
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
200
179
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
220
191
Z wyroków nieba Maryja się rodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	  –
349
Z wysokich Parnasów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
739
259
Z zielonym majem liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
221
266
Za borem za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
267
284
Za co z klechy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
675
242
Za dunajem, za dunajem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 13	  6
Za górami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	 17	 86
Za jezioreńkiem konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
367
318
Za młodo’ś mnie matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
171
220
Za owczarnią za górami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
382
339
Za piecem orał, w kachlu siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
213
239
Za piecem, za piecem, ale nie za tym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
287
272
Za stodołą bylica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
249
326
Za stodołą bylica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
146
225
Za stodołą modry chaber. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
263
259
Za stodołą na zycie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
362
263
Za stodołą pszenicka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 47	 19
Za stodołą sówka siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
185	 80
Za stodołą stecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
150
226
Za stolikiem siadła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
340
255
Za stoły mnie zasadzają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
162
237
Za Warsawą na ile. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
118
138
Zabacys-ci, moja mała, świebody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 43
165
Zabierojcie się moje swacikowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
145
252
Zabili, zabili, Jasia na wojence. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
256
151
Zachódź słońce zachódź. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
504
323
Zagraj mi Mazura zywego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
681
244
Zagrajciez mnie kowala. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
145
194
Zagrajze mi Kujawiaka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
488
197
Zagrzmiała rumnęła w Betlejem ziemia. . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	  6	 59
Zajadę cię, moja Kasiu, zajadę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
429
298
Zajeżdżajcie przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 88	 35
Zakowała zieziula na ganku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
183
225
Zakowała zieziula w gałązkach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
161
216
Zakukała kukawecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
616
227

�178
Incipit					

Zakukała kukawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukawecka u Bugu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukawecka w boru. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukawecka za borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweczka na dąbku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweczka za borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweczka na wieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweńka na ganku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweńka na sęku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukaweńka na wieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukawka lecący. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukułecka nade wsią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukułecka na wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała kukułeczka – nad strugą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała, zakukała kukawecka za dworem. . . . . . . . . . . . . . .
Zakukała zieziula w gałązkach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalecał się Marynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalecałem się na Ukrainie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalicał mi się trzy lata świniarz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zalicałem się rok kole roku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Załośnie sobie płakała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zaprasajcie dobrych ludzi, sprasajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zapukajmy, zastukajmy, do tej nowej budki . . . . . . . . . . . . . .
Zaraz poznać która ma dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zarzały siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zarzyj, zarzyj ty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zasiałem tatarki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zasiałam tatarki, półtory kwaterki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zasumiała pod Tuchowicem brzezina . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zaszło słońce, wzeszed miesiąc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zaszło słońce, zaszło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zaśpiewajmy pieśni Panu nowemu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zatknij pług, zatnij wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zawarujże, panno młoda, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zawitaj, siwy kuniu, z niebieską kulbaką. . . . . . . . . . . . . . . . .
Zawsze ja to tobie, Anusiu, mówiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zażądała Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zażądała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

26
129
144
80/II
–
243
26	 88
121
80/I
206
120
24
169
270
27
141
222
24
169
270
26	 44	 97
28	 94
158
27
116
206
28	 92
158
26
229
198
26
214
189
26
190
173
24
125
240
27	 72
181
28
161
216
80/I	 69	 45
26
261
216
25
640
233
25
641
233
80/I
281
163
26
363
264
27	 45
166
26
147
152
24
112
234
80/II	 –	 46
80/II	 –	 49
27	 69
180
25
535
209
27	 22
154
27	 53
171
27
209
259
80/I
288
168
26
204
181
28
178
223
80/I
275
161
26	 25	 71
25
496
200
24 	  85
222
24 	  –
216
26
358
262
28	 78
146
28	 69
127

�179
Incipit					

Zażądała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zażądała Marysieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zbawiciel się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby ja miał taką zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby ja miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby nie uchopił młodzieńskiej krasy . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby nie wódecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby to tak ręką kosić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zeby ty mnie jak ja tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebym ja jeździł we dnie i wnocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebym jo był karcmarki syn . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś była nie Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie loz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś ty, chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zebyś, ty chmielu, po tyckach nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zenili się z dawnych lat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zgadzajcie się, moi swatkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ziele moje, ziele . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zieleni się górka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zieleni się murawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielenią się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zieleń, zieleń, bujny owies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielo nom posiała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona bylicka na odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona dąbrowa bodaj wygorzała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona jupka, ciepła chałupka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, modry kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona ruta, żółty kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona rutka, dziuba, dziuba, dylu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona rutka, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Zielona rutka, jałówka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

tom

numer

strona

28	 74
136
28
146
209
27
419
356
25
600
223
27
233
272
28	 41	 94
25
418
180
26
472
314
25
663
238
28
231
245
25
419
180
26
480
316
26
112
135
24
193
291
26	 94
125
27	 44
165
27	 81
183
24
157
260
80/I	 14	 18
27
131
218
26
448
306
26
198
178
26
544
335
25
193	 85
25
622
228
25
270
119
28	 –	 86
28
252
254
24 	  75
206
27
285
293
80/II	  –
434
28
267
261
27	 –	 76
25	 56	 22
25	 57	 22
26
273
222
26	 93
124
28	 –
112
80/I	  65
43
27
210
259
28
220
241
80/I	 66	 43
26
103
130
80/II	  –
425

�180
Incipit					

tom

numer

strona

691

246

Zielona rutka, modry kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 89
187
Zielona rutka, żółty kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28
221
241
Zielono ja siała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
248
277
Zimna rosa, a tyś bosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
366
168
Zimnego wiatru, zimnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 63
179
Zimnego wiatru, zimnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 67
182
Ziwat (wiwat), ziwat, pani Grzesiulowej. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
173
241
Zjechał Maciek do Warsęgi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
294
133
Zła godzina była, kiedym się rodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25
457
190
Złą ja, złą ja matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
288
230
Złą ja, złą ja, złą ja matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 83
32
Złą matkę mam, złą matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
498
321
Złączone ciało, struchlałe kości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
204
119
Złoty mało i dwa mało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
107
198
Znaj, Polaku, pany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –
319
Zoby krokały (żaby krakały). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
7
148
225
Zołnierz ci ja zołnierz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
371
334
Zołnierz ci ja żołnierz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
370
334
Zorałem rolę prawie we dwa składy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	  5	  3
Zostaj z Bogiem, panie ojce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
172
240
Zrobię na złość, na przekory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
152
86
Zrobię wygodę kochaneczce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I
146	  84
Zrobiłam ja matuleńce uciechę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26
183
167
Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 60
165
Zwycięzca śmierci piekła i szatana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 31	 83
Źle orzes, parobku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żałośnie Kasinka płakała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
[…] że mnie zapomina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żeby nie rozmarjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żeby nie rozmaryn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żeby pióro czułość miało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żebyś była uboga sierota . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żebyś miała chłopca Jasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żebyś ty, chmielu, na tyczki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żołnirz ci ja żołnirz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Żołnierz ci ja, żołnierz marne moje życie. . . . . . . . . . . . . . . . .

25

28
–
353
80/I
358
219
25	 41	 17
80/II
–	  79
80/I
340
200
28	 65
126
80/II	  –
303
80/II	 –	 59
25
268
118
28
346
306

�SPIS TREŚCI

Bibliografia. Wykaz literatury cytowanej i odnotowanej przez Kolberga. . . . . 

5

Indeks geograficzny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

43

Indeks incipitów pieśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

113

�ISBN 978-83-97-1695-0-0

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="14">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154178">
                  <text>Oskar Kolberg.  Dzieła wszystkie </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154179">
                  <text>etnografia ; kultura tradycyjna ; folklor ;</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154180">
                  <text>Kolberg, Oskar (1916-1890)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154181">
                  <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154182">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154183">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154184">
                  <text>książka </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154231">
                <text>MAZOWSZE. SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28&#13;
&#13;
��OSKAR KOLBERG&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
TOM 80/III&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
MAZOWSZE&#13;
SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń 2024&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�WYDANO ZE ŚRODKÓW MINISTRA EDUKACJI I NAUKI&#13;
Recenzenci&#13;
prof. dr hab. Bożena Muszkalska&#13;
prof. dr hab. Teresa Smolińska&#13;
&#13;
Opracowanie bibliografii i indeksów&#13;
EWA ANTYBORZEC&#13;
IWONA CHMIELEWSKA&#13;
&#13;
Copyright by:&#13;
Instytut im. Oskara Kolberga&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
ISBN 978-83-971655-0-0&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
D A&#13;
&#13;
N A U&#13;
&#13;
K O W A&#13;
&#13;
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący, członkowie:&#13;
Ewa Antyborzec, Jan Adamowski,&#13;
Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz, Jolanta Ługowska,&#13;
Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska&#13;
&#13;
�BIBLIOGRAFIA&#13;
WYKAZ LITERATURY CYTOWANEJ I ODNOTOWANEJ&#13;
PRZEZ KOLBERGA&#13;
Anonim tzw. Gall Kronika polska, przełożył R. Grodecki, przekład opracował, wstępem i przypisami opatrzył M. Plezia, Wrocław-Kraków&#13;
1965, BN I nr 59; Martini Galli Chronicon, wydanie J. W. Bandtkiego, Warszawa 1824; Galla kroniki w: Pomniki dziejowe Polski,&#13;
wydał A. Bielowski, T. 1, Lwów 1864, s. 379–484.&#13;
A.O. zob. Osipowicz A.&#13;
Albertrandi J. Dzieje Królestwa Polskiego krótko lat porządkiem opisane,&#13;
Lwów 1846, T. 1, s. 270.&#13;
Aleksiejew P. Cerkovnyj Slovar, Sankt Petersburg 1794.&#13;
Ambroży Korczbok Rożek zob. Rej M.&#13;
Anczyc W.L. Obrazy krakowskie (Szopka czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie), „Tygodnik Ilustrowany“ 1862, T. V, nr 137.&#13;
Antoni J. zob. Rolle A.J.&#13;
Baka J. Uwagi o śmierci niechybnej wszystkim pospolitej wierszem wyrażone, przedruk z przedmową R. Korsaka b. m. 1807; pierwodruk:&#13;
Wilno 1766.&#13;
Baliński M. Powieści ludu spisane z podań, Warszawa 1842.&#13;
Baliński M., Lipiński T. Starożytna Polska pod względem historycznym,&#13;
jeograficznym i statystycznym opisana, T. 1: Warszawa 1843.&#13;
Bandtkie J.S. Dzieje narodu polskiego, T. 1, Wrocław 1833.&#13;
[Bandtkie J.S.] Bezimienny z Wrocławia O dawności Warszawy, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 3 (nr 10), s. 4.&#13;
J.S.B. Sobudki. Góra Sobótska, „Pamiętnik Warszawski” R. V: 1819,&#13;
T. 14, s. 374, 376 i 377.&#13;
Bandtkie-Stężyński J.W. Historia prawa polskiego, Warszawa 1850.&#13;
&#13;
�6&#13;
&#13;
Bartoszewicz J. Biskupstwo płockie w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, Warszawa 1860, T. 3, s. 661–666.&#13;
–&#13;
Bona Sforcyja, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. IV:&#13;
1860, s. 20–29.&#13;
–&#13;
Czerniaków, „Księga Świata” 1852, cz. II, s. 7–15.&#13;
–&#13;
Falenty, „Księga Świata” 1852, cz. I, s. 144–145.&#13;
–&#13;
Kobyłka, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” na rok zwyczajny 1852, s. 19–24.&#13;
–&#13;
Kościoły warszawskie rzymsko–katolickie opisane pod względem&#13;
historycznym, Warszawa 1855, s. 5–27.&#13;
[Bartoszewicz J.] Kościół Radzymiński. Uroczystość poświęcenia. Proboszcze: Nagurczewski i Narbutt, „Pamiętnik Religijno-Moralny”&#13;
1850, T. 18, s. 502–521.&#13;
Bartoszewicz J. Łazienki, ,,Księga Świata” 1856, cz. II, s. 147–151.&#13;
[Bartoszewicz J.] J.B. Mazowieckie Księstwa, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 18: Warszawa 1864, s. 220.&#13;
Bartoszewicz J. Mazowsze – Mazury, czym się od innych krajów i mieszkańców polskich odznaczały, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” na rok 1865 J. Ungra, Warszawa [1864], s. 97.&#13;
–&#13;
Radziejowice, ,,Księga Świata” 1859, cz. I, s. 83–94.&#13;
–&#13;
Skierniewice, „Księga Świata” 1859, cz. II, s. 45– 52 i s. 111–123.&#13;
[Bartoszewicz J.] Wiadomości krajowe, „Dziennik Warszawski” R. 5: 1855,&#13;
nr 184,&#13;
Bechstein L. Der Sagenschatz und Sagenkreise des Thüringerlandes,&#13;
Hidburghausen: Kesselring, Bd. 1–4: 1835–1838.&#13;
Berwiński R.W. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej&#13;
i naukowej krytyki, T. 1–2, Poznań 1854.&#13;
Bezimienny z Wrocławia zob. Bandtkie J.S.&#13;
Bielany, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 129 i 132.&#13;
Bielowski A. Wstęp krytyczny do dziejów Polski, Lwów 1850.&#13;
Bielski M. Kronika polska… nowo przez Joachima Bielskiego, syna jego,&#13;
wydana, w: Zbiór pisarzów polskich, wyd. A. Gałęzowski, T. 11,&#13;
Warszawa 1829; toż, wyd. J. Turowskiego, T. 1–2: Sanok 1856; pierwodruk: Kraków 1597.&#13;
–&#13;
Satyry, Kraków 1856; przedruk krytyczny W. Wisłockiego Marcina&#13;
Bielskiego Satyry, Kraków 1889.&#13;
Bobrowski P. Grodenskaja gubernija wydanej w serii Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami generalnogo sztaba,&#13;
T. 2, Sankt–Petersburg 1863 (nota za: Estreicherem).&#13;
&#13;
�7&#13;
&#13;
Bogusławski W. zob. Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale&#13;
Bohomolec F. Kurdesz, toż w: Poezja polskiego Oświecenia. Antologia,&#13;
opracował J. Kott, Warszawa 1954, s. 55–56.&#13;
–&#13;
Pochwała wesołości. Pieśń X. F. Bohomolca „Dziennik Wileński”&#13;
1817 T. 5, s. 562– 564.&#13;
Bokiewicz L. Opis powiatu Radzymińskiego pod względem topograficzno-historycznym, statystycznym, higienicznym i lekarskim, Warszawa 1872.&#13;
Borderie A. de la Usages de la féodalité en Haute et Basse – Bretagne,&#13;
„Mèlusine”, T. III: 1886–1887, s. 274–275, 317–319, 347–348 i 368–369.&#13;
Brodziński K. O tańcach narodowych w: K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa&#13;
1860 s. 97–119.&#13;
–&#13;
Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany&#13;
przez E. Odyńca, Warszawa 1829 s. 97–98.&#13;
Budziński A. Poszukiwania archeologiczne w b. guberni augustowskiej,&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1871, T. 1, s. 230–243.&#13;
Buliński M. Historia kościoła polskiego (epoka piastowska), T. 1, Kraków&#13;
1873.&#13;
Bzowski A. Thaumaturgus Polonus, sen de vita et miraculis S. Hiacynthi,&#13;
Venetia 1606.&#13;
Cab. i Br. Ch[lebowski] Łomża w: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego, T. V: Warszawa 1884, s. 699–714.&#13;
Cellariusz A. Regni Poloniae Magnique Ducatus Lithuaniiae, Amsterdam&#13;
1659.&#13;
Chełchowski S. Materiały do etnografii ludu z okolic Przasnysza, „Wisła” 1888, T. 2, s. 122–151.&#13;
Chlebowski B. Przegląd piśmienniczy, „Tygodnik Ilustrowany” 1881,&#13;
T. XII, (seria III), nr 299.&#13;
–&#13;
Zadania historii i literatury polskiej wobec warunków i czynników jej dziejowego rozwoju, „Ateneum” (Warszawa), 1885 T. 1,&#13;
s. 88–111 i 302–332.&#13;
Chłopi mazowieccy w lesie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 4 (z ryciną).&#13;
Chłopicki E. Wiosenna wycieczka w Czerskie, ,,Kłosy” 1871, T. 13, nr 329,&#13;
s. 248–249, nr 330, s. 362–363, nr 333, s. 311–313, nr 335, s. 341–342,&#13;
nr 338, s. 402–404.&#13;
&#13;
�8&#13;
&#13;
Chodakowski Dołęga zob. Czarnocki A.&#13;
Chromy D. O uprawie i obrabianiu lnu „Kalendarz Astronimiczno-Gospodarskim” na rok zwyczajny 1855 J. Jaworskiego, Warszawa [1854],&#13;
s. 134.&#13;
Ciszewski S. Bitka. Lepianka. Ziemianka. Murowana, „Wisła” 1888, T. 2,&#13;
s. 366–368.&#13;
Clüver F. (Cluveris) Introductionis in Universam Geographiam tam Veteram quam Novam libri VI, Amsterdam 1729.&#13;
Connor B. The history of Poland in several letters to persons of quality,&#13;
giving an account of the antient and present state of kingdom, historical, geographical, physical, political and ecclesiastical, T. 1–2,&#13;
Londyn 1698.&#13;
Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, wodewil z muzyką J. Stefaniego, libretto W. Bogusławski, premiera: Warszawa 1794; zob.&#13;
W. Bogusławski Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, Wrocław 1956, BN I 162.&#13;
Czajewski W. Kurpie, ,,Przegląd Bibliograficzno-Archeologiczny” 1881, T. 1,&#13;
nr 12, s. 561–567 i T. 2, nr 13, s. 33–44.&#13;
–&#13;
Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany” 1881, T. XII,&#13;
nr 295–298.&#13;
[Czarnocki A.] Dołęga Chodakowski Z. List do Jana Łobojki z 29 stycznia&#13;
1822, „Dziennik Wileński” T. 1, s. 540–542. Toż w: Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem oraz inne&#13;
pisma i listy, opracował J. Maślanka, Warszawa 1967, s. 339–341.&#13;
–&#13;
O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, wyd. A.Z. Helecel,&#13;
Kraków 1835; pierwodruk: „Ćwiczenia Naukowe” 1818, T. II, nr 5,&#13;
s. 3–27. Toż w: Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed&#13;
chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, opracował J. Maślanka,&#13;
Warszawa 1967, s. 19–38.&#13;
Czelakowski F.L. Odgłos pieśni czeskich, przekład A. Szukiewicz, Wrocław 1840; pierwodruk: Slovanské národni pisně, Sv. I–III Praha&#13;
1822–1827.&#13;
Czerniawski K. Charakterystyka tańców, „Biblioteka Warszawska” 1847,&#13;
T. 2, s. 293–354.&#13;
–&#13;
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym&#13;
na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie,&#13;
Warszawa 1860.&#13;
Dachnowski J.K. zob. Symfonie anielskie&#13;
Dalin O. Geschichte des Reiches Schweden, Greifswald 1756.&#13;
&#13;
�9&#13;
&#13;
Dama dla uciechy młodzieńcom i pannom, w której się zamykają tańce i padwany rozmaite teraz na nowo wydane, w: Pieśni, tańce&#13;
i padwany XVII wieku, wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa&#13;
1903, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich&#13;
XVI–XVIII wieku” z. XIX, s. 67–91.&#13;
Damse J. zob. Gałganuch czyli trójka hultajska&#13;
Deotyma zob. Łuszczewska J.&#13;
Deszcz kilkakrotnie wznowiony, „Kurier Warszawski” 1827, nr 167.&#13;
Dębski W. Sprostowanie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIVI, nr 355.&#13;
–&#13;
Źródła rzeki Orzyca, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 347.&#13;
Długosz J. Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1–5 Kraków 1867–1870,&#13;
w: tegoż Dzieła wszystkie, wyd. staraniem A. Przezdzieckiego,&#13;
T. 2–6, przekład K. Mecherzyńskiego. Toż pt. Roczniki czyli kroniki&#13;
sławnego Królestwa Polskiego, redakcja i wstęp J. Dąbrowski, tekst&#13;
łaciński ustaliła i przedmową zaopatrzyła W. Semkowicz-Strzelecka, na j. polski przełożył S. Gawęda [i inni], przekład polski przejrzał M. Plezia, T. 1–6 Warszawa 1961 – 1973; pierwodruk: Historia&#13;
Polonica, Dobromil 1614–1615 (libri I–VI), Lipsk 1711 (całość).&#13;
Dmochowski T.S. Dawne obyczaje i zwyczaje szlachty i ludu wiejskiego&#13;
w Polsce i w ościennych prowincjach, Warszawa 1860.&#13;
Dobrovski J. Slawin: Bothschaft aus Böhmen an alle Slawischen Völker,&#13;
oder Beiträge zur Kenntniß der Slawischen Literatur nach allen&#13;
Mundarten, Prag 1806; toż Prag 1834.&#13;
Dołęga Chodakowski zob. Czarnocki A.&#13;
Dominik M. zob. Magnuszewski D.&#13;
Dziekoński T. Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego&#13;
wieku, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy” J. Ungra na&#13;
rok 1860 [1859], s. 61–67.&#13;
–&#13;
Wyjątek z wstępu do historii Instytutu Głuchoniemych w Warszawie, „Kalendarz Warszawski Popularno–Naukowy” J. Ungra na&#13;
rok 1861, Warszawa [1860], s. 47.&#13;
Dzierzkowski J. Król dziadów, w: tegoż Powieści, T. 3, Lwów 1875,&#13;
s. 5–167; pierwodruk: 1856.&#13;
Dziewulski E. Jeziora rypińskie. Notatki z wycieczki odbytej w maju&#13;
1880 r., „Pamiętnik Fizjograficzny”, Warszawa 1881, T. 1 s. 101–109.&#13;
Einchhorn K.F. Deutsche Staats- und Rechtsgeschichte, Th. 2: Göttingen&#13;
1835.&#13;
Erben K.J. Pisně národni v Čechách, T. 1–3, wyd. 1: Praha 1842–1845.&#13;
&#13;
�10&#13;
&#13;
Estreicher K. Gwara złoczyńców, Warszawa 1867.&#13;
–&#13;
Teatra w Polsce, T. I–III: Kraków 1873–1879.&#13;
F. Licytacja dziewcząt, „Wisła” 1888, T. II, s. 443; pierwodruk: toż, „Wędrowiec” 1888, nr 9, s. 100–101.&#13;
F.M.S. zob. Sobieszczański F.M.&#13;
Fredro A.M. Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe,&#13;
radne, wojenne, Wrocław 1809, toż: Paryż 1867; pierwodruk: Kraków 1658.&#13;
Gacki J. Wiadomość historyczna o biskupich niegdyś dobrach, zamku&#13;
i mieście Iłży, a mianowicie o kościele parafialnym, „Pamiętnik&#13;
Religijno-Moralny” 1854, T. 27, s. 366–408 i 449–497.&#13;
Gall Anonim zob. Anonim tzw. Gall&#13;
Gałganduch czyli trójka hultajska. Melodramat w 3 aktach, oryginalny&#13;
tekst libretta z 1833 roku J. Nestroy Der böse Geist Lumpazivagabundus oder Das liederliche Kleeblatt, tłumaczenie J. Damsego:&#13;
Śpiewka z kichaniem z melodramy Gałganduch, Warszawa 1835&#13;
i Dodatek do Śpiewki z kichaniem z melodramy Gałganduch,&#13;
Warszawa 1836; polska prapremiera: Warszawie 1835.&#13;
Gawarecki W.H. Groby królów polskich w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827.&#13;
–&#13;
Opis kościoła parafialnego w mieście Drobinie, powiatu płockiego, guberni płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 19,&#13;
s. 324–337.&#13;
–&#13;
Opis kościoła parafialnego w mieście Szreńsku w powiecie mławskim, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1849, T. 17, s. 285–304.&#13;
–&#13;
Opis kościoła parafialnego w mieście Tarczynie w powiecie warszawskim, guberni warszawskiej położonego, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1852, T. 22, s. 358–378.&#13;
–&#13;
Opis kościoła parafialnego we wsi Sarbiewie, w powiecie płockim, guberni płockiej położonego i wspomnienie ks. Macieja&#13;
Kazimierza Sarbiewskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851,&#13;
T. 21, s. 293–324.&#13;
–&#13;
Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej, Płock 1825.&#13;
–&#13;
Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej, na teraz&#13;
w obwodzie i województwie płockim położonej, Warszawa 1823.&#13;
–&#13;
Opisanie kościoła z klasztorem Księży Reformatów w mieście&#13;
Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 18, s. 285–315.&#13;
&#13;
�11&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
Pamiątki historyczne Łowicza, Warszawa 1844.&#13;
Pamiętnik historyczny płocki, T. 1 i T. 2, Warszawa 1828 i 1830.&#13;
Pisma historyczne, Warszawa 1824.&#13;
Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt&#13;
mazowieckich i biskupów płockich udzielone miastom woj. płockiego, Warszawa 1828.&#13;
Słowiańszczyzna. Opis miasta Czerwińska i wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych i laterneńskich&#13;
w temże niegdyś istniejących, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840,&#13;
z. II, s. 33–44.&#13;
Słowiańszczyzna. Orszymowo. Wspomnienie historyczne, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840, z. VII, s. 153–158.&#13;
Wiadomość o kościele dużo wiecznym we wsi parafialnej Ruda&#13;
zwanej, ,,Pamiętnik Religijno–Moralnym” 1854, T. 26, s. 1–44.&#13;
Wiadomość historyczna o kościele parafialnym w mieście Błoniu,&#13;
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 14, s. 457–471.&#13;
Wiadomość historyczna o kościele z klasztorem księży dominikanów, w mieście Sochaczewie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny”&#13;
1848, T. 15, s. 111–142.&#13;
Wiadomość historyczna o mieście Rawie, ,,Magazyn Powszechny”&#13;
R. 7: 1840, z. IV, s. 81–89.&#13;
Wiadomość historyczna o okopach starodawnych nad Wisła&#13;
między Wyszogrodem a wsią rządową Drwały, w powiecie i guberni płockiej istniejących, „Biblioteka Warszawska” 1852, T. 3,&#13;
s. 163–166.&#13;
Wiadomość o kościele farnym czyli parafialnym pod tytułem ś.&#13;
Trójcy w mieście Wyszogrodzie oddanym niegdy w zarząd kanonikom regularnym grobu Chrystusa Jeruzalemskiego, „Pamiętnik&#13;
Religijno-Moralny” 1845, T. 9, s. 1–17.&#13;
Wiadomość o kościele parafialnym w mieście Mławie wraz z Domem Zgromadzenia ks. Misjonarzy, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844, T. 6, s. 289–295.&#13;
Wiadomość o kościele parafialnym we wsi Koziebrodach w obwodzie mławskim guberni płockiej istniejącym, w: tegoż Pamiątki&#13;
historyczne Łowicza, Warszawa 1844, s. 211–239.&#13;
Wiadomość o kościele z klasztorem Reformatów w mieście Żurominie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1847, T. 12, s. 193–209&#13;
i s. 297–308.&#13;
Wiadomość o mieście Płocku, znaczniejsze historyczne zdarzenia tegoż miasta obejmująca, Warszawa 1821.&#13;
&#13;
�12&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
Wiadomość o starożytnej kolegiacie ś. Michała w Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1840, T. 1, s. 404.&#13;
–&#13;
Wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych&#13;
koretańskich w mieście Czerwińsku niegdyś istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1846, T. 10, s. 197–223.&#13;
–&#13;
Wiadomość topograficzno-historyczna o osadach zwanych Złotoryją, tudzież o kościołach i kaplicach w tychże istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 10, s. 512–525.&#13;
–&#13;
Wieś Gozdowo w powiecie płockim guberni płockiej położona,&#13;
opisana topograficzno-historycznie, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1852, T. 4, s. 367–374.&#13;
–&#13;
Zamek w mieście Rawie, ,,Przyjacielu Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 39,&#13;
s. 307–312.&#13;
Gerson W. zob. Willanów. Album widoków i pamiątek&#13;
–&#13;
Wyzwoliny na parobka, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII,&#13;
nr 343, z ryciną autora.&#13;
Giel… Frycowe przy kosie, „Kłosy” 1866, T. 2, nr 28, z rycinami F. Kostrzewskiego.&#13;
Giną już po części starodawne zabobonne zwyczaje, „Dziennik Warszawski” 1851, nr 215, w dziale „Wiadomości krajowe”.&#13;
Gliński A.J. Bajarz polski. Baśnie, powieści i gawędy ludowe, T. 1–2, Wilno 1862.&#13;
Gloger Z. Dawna ziemia bielska i jej cząstkowa szlachta, Warszawa 1873.&#13;
–&#13;
Dawna ziemia łomżyńska, Warszawa 1876.&#13;
–&#13;
Dworzec Łukasza Górnickiego w Lipnikach pod Tykocinem, „Biblioteka Warszawska”, 1889, T. 1, s. 435–439.&#13;
–&#13;
Kilka słów o podaniach z okolic Tykocina, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 3, s. 141–150.&#13;
–&#13;
Korowaj. Wspomnienie lat dziecinnych, „Kronika Rodzinna” 1875,&#13;
nr 16.&#13;
–&#13;
Kópalnocka (Sobótka), „Tygodnik Ilustrowany, 1868, T. I (seria II),&#13;
nr 5, s. 59.&#13;
–&#13;
Obrzędy rolnicze (z drzeworytami), „Biblioteka Warszawska”&#13;
1867, T. 2, s. 274– 287.&#13;
[Gloger Z.] Pruski M. Obchody weselne, Kraków 1869.&#13;
Gloger Z. Podróż Niemnem, „Wisła” 1888, T. 2, z. 1, s. 30–84 i z. 2, s. 247–305.&#13;
–&#13;
Rzeka Narew, Wędrowiec” 1881, nr 259 i 260.&#13;
–&#13;
Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska zamieszczonego&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” 1868, T. 1, s. 142–146.&#13;
&#13;
�13&#13;
&#13;
Gołębiowski Ł. Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły i Władysława III, T. 2: Warszawa 1846.&#13;
–&#13;
Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko&#13;
prowincjach, Warszawa 1831.&#13;
–&#13;
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830.&#13;
–&#13;
Opis historyczno–statystyczny miasta stołecznego Warszawy,&#13;
„Nowy Kalendarzyk Polityczny na rok zwyczajny 1826” [Warszawa&#13;
1825], wyd. nakładem J. Netto, s. 481–482.&#13;
–&#13;
Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy, Warszawa&#13;
1827.&#13;
–&#13;
Ubiory w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych, Warszawa 1830.&#13;
–&#13;
Warszawa, ,,Przyjaciel Ludu” R. 8: 1841, T. 1, nr 6–8 i 10–11.&#13;
Gospodarstwa małe (włościańskie) w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, wyd. pod red. J.T. Lubomirskiego [i innych], T. II: Warszawa 1874, s. 1108–1110.&#13;
Goszcz w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 4: Warszawa&#13;
1874, s. 460.&#13;
Goszczyński S. Sobótka, „Ziewonia” 1834, s. 215.&#13;
Grabowski A. Pre memoria dla badaczów i zbieraczów dawnych zabytków i pamiątek z czasów przedchrzescijańskich w Polsce, ,,Biblioteka Warszawska” 1849, T. 3, s. 172.&#13;
Grajnert J. Studia nad podaniami ludu naszego, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 2, s. 465–514 i s. 705–724; T. 3, s. 70–105.&#13;
–&#13;
Wycieczka na Podlasie, ,,Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 53–81.&#13;
Gregorowicz J.K. Obrazki wiejskie, T. 1, Warszawa 1852.&#13;
Grzegorz Kostrzewa zob. Wieniarski A.&#13;
Haczewski J. O bursztynie, „Sylwan” 1838 T. 14, s. 191–251 i 358–428.&#13;
Hahn J.G. Griechische und Albanesische Märchen, Bd. 2, Leipzig 1864.&#13;
Hartknocha Ch. Respublica Polonica duobus libris illustrata, Frankfurt-Lipsk 1678.&#13;
Hawpt L. i Smolerj J.A. Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow,&#13;
T. 1 i T. 2, Grymi 1841 i 1843.&#13;
Haur J.K. Skład abo Skarbiec znakomitych sekretów ekonomiki ziemiańskiej, Kraków 1693.&#13;
Hej, piasku białego, ,,Kurier Warszawski” 1848, nr 18.&#13;
[Hoffmanowa z Tańskich K.] Arkadia, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 5.&#13;
&#13;
�14&#13;
&#13;
Hoffmanowa z Tańskich K. Kalendarz zdarzeń czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku; bądź religijnych i historycznych, bądź&#13;
gminnych, w: Dzieła Klementyny z Tańskich Hofmanowej, wydanie nowe pod red. N. Żmichowskiej, T. 3, Warszawa 1876.&#13;
–&#13;
Opis piątej w kraju naszym przejażdżki Anielce Ł. Przypisany,&#13;
„Rozrywki dla dzieci” 1828, T. X, nr 57, s. 149–166.&#13;
–&#13;
Wesele Marysi i Jasia. Zabawa wiejska, „Rozrywki dla Dzieci”&#13;
1826, T. VI, nr 33, s. 121–149.&#13;
I jam wianek wiła, „Kurier Codzienny” 1869, nr 135.&#13;
Innocentego (Gizel) ? Sinopis ili kratkoje opisanie o naczale slawienskago naroda, b.m. 1674.&#13;
J.J. Obraz historyczno–statystyczny byłego Uniwersytetu Królewsko-Warszawskiego do roku 1830, ,,Przyjaciel Ludu” R. 11: 1845, T. 2,&#13;
nr 41–52 i R. 12: 1845, T. 1, nr 1–4.&#13;
–&#13;
Zakłady naukowe przy b. Uniwersytecie Warszawskim, „Przyjaciel Ludu” R. 12: 1845, T. 1, nr 5–9 i 11–14.&#13;
Jabłonowski J.S. Polityka włoska i polska albo przysłowia włoskie po włosku zebrane i na polski język przetłumaczone, Königstein 1715.&#13;
Jan z Wychylówki [Jurkowski J. ?] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara&#13;
kmosia z Bartoszem na Zawiślu, odnaleziono wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1902, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku” z. XVII, Pieśń VI, s.&#13;
12–14. Toż w: Antologia literatury sowizdrzalskiej XVI i XVII wieku, Wrocław 1985, s. 343–367.&#13;
Jan ze Śliwna zob. Kirkor A.H.&#13;
Janicki Kacper, „Kurier Warszawski“ 1823, nr 55, w dziale „Nowości Warszawskie”.&#13;
Januszowski Z. Bylica Jana Ś., Kraków 1641, zob. Twardowski K.&#13;
Jarosza zob. Pruszakowa S.&#13;
Jaroszewicz J. Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej,&#13;
„Athenaeum” (Wilno) 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186.&#13;
Jarzębski A. Gościniec abo opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r.,&#13;
w: J. U. Niemcewicza Zbiór pamiętników historycznych o dawnej&#13;
Polszcze, Warszawa 1822, T. 3, s. 407–448; toż wyd. I. Chrzanowskiego, Warszawa 1909.&#13;
Jasieński K. Wiadomość o starożytnym kościółku ś. Idziego w mieście&#13;
Inowłodzu, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1849, T. 16, s. 522–532.&#13;
&#13;
�15&#13;
&#13;
Jastrzębowski L. Wspomnienia z podróży przez uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie pod przewodnictwem Wojciecha Jastrzębowskiego, po kraju odbytej w miesiącach lipcu i sierpniu 1853, Warszawa 1854.&#13;
Jechałem z Krakowa, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 1.&#13;
Jedno z pism cieszy swych czytelników, „Kurier Codzienny” 1869, nr 37.&#13;
[Jucewicz L.A.] Ludwik z Pokiewia Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów, skreślona przez…, Wilno 1846.&#13;
Jurkowski J. Tragedia o polskim Scylurusie i trzech synach koronnych&#13;
ojczyzny polskiej, Kraków 1604; toż: opracował S. Pigoń, Kraków&#13;
1949; toż: opracowanie J. Krzyżanowskiego i S. Rosponda, w: J. Jurkowski Dzieła wszystkie, T. 1: Wrocław 1958.&#13;
Juszczyński H.M. Dykcjonarz poetów polskich, T. 1, Kraków 1820.&#13;
Jutro przypada święto uroczyste Trzech Królów, „Kurier Warszawski”&#13;
1821, nr 5, w dziale „Nowości Warszawskie”.&#13;
K.Wł. W. zob. Wójcicki K.W.&#13;
Kajsarow A. Versuch einer Slavischen Mythologie in alphabetischer Ordnung, wyd. niemieckie: Getynga 1804; wyd. rosyjskie: 1807.&#13;
Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku&#13;
bądź religijnych i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz&#13;
Domowy na rok zwyczajny 1830”, druk: A. Gałęzowski, s. 16–24.&#13;
Kantyczka czyli zbiór najstarszych i najnowszych pieśni kościelnych na&#13;
cały rok, Bochnia 1862.&#13;
Kantyczki czyli pieśni nabożne domowe, Poznań 1885.&#13;
Kantyczki. Podług wydania 1785, Paryż, 1868–71.&#13;
Kaplica rodziny Łojków (na cmentarzu w Zakroczymiu), „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 370.&#13;
Karasowski M. Muzyka ludowa, „Kalendarz Ilustrowany na rok zwyczajny 1863” J. Ungra, [Warszawa 1862], s. 91–94.&#13;
–&#13;
Rys historyczny opery polskiej, Warszawa 1859.&#13;
Karłowicz J. Imiona niektórych plemion i ziem dawnej Polski, „Pamiętnik Fizjograficzny” 1882, T. 2, s. 497–516.&#13;
Karpiński F. Pieśń wieczorna w: Pieśni nabożne, Supraśl 1792, s. 83–84;&#13;
toż w: tegoż Dzieła, T. 1, Lipsk 1835, s. 231–232.&#13;
–&#13;
Szczęście przy Dorydzie, w: Dzieła F. Karpińskiego, wyd. J.N.&#13;
Bobrowicza, T. 1: Lipsk 1835, s. 157–158 (pieśń XXXI); w: Dzieła&#13;
F. Karpińskiego wyd. K. Turowskiego, T. 1: Kraków 1862, s. 385&#13;
(Pieśń XXX).&#13;
&#13;
�16&#13;
&#13;
Keller [Keller] Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego&#13;
i domowego, Pelplin 1871.&#13;
Kętrzyński W. O Mazurach, Poznań 1872.&#13;
–&#13;
O pierwotnym ustroju społecznym w Polsce. Z powodu dzieła&#13;
pana prof. dr Stanisława Smolki: Mieszko Stary i jego wiek, „Ateneum” (Warszawa) 1881, T. 2, s. 463–477.&#13;
–&#13;
Petersburg w roku 1720 według opisu Polaka, „Przewodnik Naukowy i Literacki” (Lwów) R. 5: 1887, s. 520–532 i 603–616.&#13;
[Kirkor A.H.] Jan ze Śliwna Przechadzki po Wilnie i jego okolicach, Wilno 1856.&#13;
Kitowicz J. Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, wyd.&#13;
z rękopisów E. Raczyńskiego, T. 1–4: Poznań 1840–1841; toż, opracował R. Pollak, Wrocław 1951, BN I, nr 88.&#13;
–&#13;
Pamiętniki do panowania Augusta III i Stanisława Augusta, zob.&#13;
wyd. A. Woykowskiego, cz. 1: Poznań 1840.&#13;
Klocki popielcowe, „Kurier Warszawski” 1865, nr 48.&#13;
Klonowic F.S. Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą i inszymi rzekami&#13;
do niej przypadającymi, Chełmno 1862; toż: opracował S. Hrabiec,&#13;
Wrocław 1951, BN I 137; pierwodruk: 1595.&#13;
Knapski G. Thesauri polono-latino-graeci, T. 3, Kraków 1632, s. 887.&#13;
Kochanowski J. Kto się w opiekę, w: Psałerz Dawidów przekładania…,&#13;
cz. IV, psalm 91, Kraków 1579; toż J. Kochanowski Dzieła polskie,&#13;
T. 2, opracował J. Krzyżanowski, Warszawa 1953, s. 205.&#13;
–&#13;
Na most warszawski, w: tegoż Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584,&#13;
s. 81–82; toż, opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991,&#13;
BN I nr 163.&#13;
–&#13;
Na tenże, w: tegoż Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584, s. 81–82; toż,&#13;
opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, BN I nr 163.&#13;
–&#13;
Proporzec albo Hołd pruski, Kraków 1587; wyd. 1: 1569 zaginione.&#13;
–&#13;
Pieśń świętojańska o sobótce, w: tegoż Dzieła wszystkie, T. IV: Pieśni, opracowała M.R. Mayenowa i K. Wilczewska, Wrocław 1991,&#13;
s. 214–247; pierwodruk: Kraków 1586.&#13;
Kocipiński A. Pisni, dumki i szumki ruśkoho naroda na Podoli, Ukraini&#13;
i w Małorossyj. Spisani i perełożeny pid muzyku… . Persza sotnia&#13;
[8 desiatok], w Kijiwi i Kamińci Pod. 1862.&#13;
Kolberg O. A dokoła drużbaczkowie, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2,&#13;
nr 28, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 331, nr&#13;
202.&#13;
&#13;
�17&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
Czarna kura gdacze, w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–1845,&#13;
s. 111 nr 118; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 213,&#13;
nr 118.&#13;
Cztery lata temu będzie, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 34,&#13;
przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 339, nr 208.&#13;
Da, łotrzyk ci ja, łotrzyk w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–&#13;
1845, s. 117, nr 126; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań&#13;
1986, s. 223, nr 125.&#13;
Da, tyś mi miluchna w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–45,&#13;
s. 15, nr 18; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 35,&#13;
nr 18.&#13;
Da, we świecie ja był, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 1 nr 2, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 301 nr 178.&#13;
Deszczyk pada, deszczyk rosi, w: Pieśni ludu polskiego, Poznań&#13;
1842–45, s. 24, nr 27, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań&#13;
1986, s. 56, nr 27.&#13;
Dziękuję ci, matko, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 37, przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 341, nr 210.&#13;
Hej, z góry jadą, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, nr 28; przedruk&#13;
w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 269, nr 153.&#13;
Jedzie Jasio z wojenki, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 38; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 343, nr 211.&#13;
Kieleckie cz. I i II, Kraków 1885–1886; przedruk: DWOK T. 18 i 19,&#13;
Wrocław-Poznań 1963.&#13;
Krakowskie cz. I i II, Kraków 1871 i 1873; przedruk: DWOK T. 5&#13;
i 6, Wrocław-Poznań 1962 i 1963.&#13;
Kujawy cz. I, Warszawa 1867; przedruk: DWOK T. 3, Wrocław-Poznań 1962.&#13;
Lubelskie cz. I, Kraków 1883; przedruk: Wrocław-Poznań 1962.&#13;
Miała matka łysą krowę w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–&#13;
45, s. 5, nr 3; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
&#13;
�18&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 10,&#13;
nr 3.&#13;
Miłą cieszmy się nadzieją, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, nr 8; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. II (DWOK T. 67/II), Wrocław- Poznań 1989, nr 134.&#13;
Na Bugu, na Wiśle, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 46, s. 368;&#13;
przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986,&#13;
nr 170.&#13;
Oj, dudni woda, dudni w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–45,&#13;
s. 23, nr 26; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 55,&#13;
nr 26.&#13;
Ożeniłem się, to chwała Bogu, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T.1,&#13;
nr 26, s. 208; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, nr 200.&#13;
Pieśni ludu polskiego, Warszawa 1857; przedruk: DWOK T. 1,&#13;
Wrocław-Poznań 1961.&#13;
Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 4, s. 625–&#13;
639 i 1848, T. 3, s. 615–632; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 546–614.&#13;
Pokucie cz. I, Kraków 1882; przedruk: DWOK T. 29, Wrocław-Poznań 1962.&#13;
Polska korono, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 20; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 259, nr 147.&#13;
Radomskie cz. I i II, Kraków 1887–1888; przedruk: DWOK T. 20&#13;
i 21, Wrocław-Poznań 1964.&#13;
Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877, T. 1, s. 35 (dział III.); przedruk: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), Wrocław-Poznań&#13;
1971, s. 342–388.&#13;
Sandomierskie, Warszawa 1865; przedruk: DWOK T. 2, Wrocław-Poznań 1962.&#13;
W. Ks. Poznańskie cz. I–V i VII, Kraków 1875–1880 i 1882; przedruk: DWOK T. 9–13 i T. 15, Wrocław-Poznań 1963 i 1962.&#13;
Wedle Lublina, Lublina w: Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842–&#13;
1845, s. 16, nr 19; przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opra-&#13;
&#13;
�19&#13;
&#13;
cowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań&#13;
1986, s. 37, nr 19.&#13;
–&#13;
Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6 (dział III), s. 86–158;&#13;
przedruk ze zmianami: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41),&#13;
Wrocław-Poznań 1969, s. 1–150.&#13;
–&#13;
Z tamtej strony Łukowa, „Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 40,&#13;
przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), Wrocław-Poznań 1986, s. 345, nr 213.&#13;
Kolberg W. Ślady dawnych murów otaczających miasto Starą Warszawę odszukane w roku 1868 (z planem). ,,Biblioteka Warszawska”&#13;
1870, T. 1, s. 420–427; pierwodruk w: tegoż Kilka badań starożytności warszawskich, Warszawa 1870, s. 1–12.&#13;
Kolędy, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 51.&#13;
Kołłątaj H. Rozbiór krytyczny zasad historii, z rękopisu wydał F. Kojsiewicz, T. 3, Kraków 1842.&#13;
[Komoniecki A.] Dziejopis żywiecki do druku podany, wyd. J. Radwańskiego z rękopisu z roku 1704, Kraków 1866.&#13;
Konopka J. Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; toż, wydanie fototypiczne pierwodruku z 1840 roku, pod red. H. Kapełuś, posłowie&#13;
i opracowanie E. Jaworska, Wrocław-Warszawa 1974.&#13;
Koralewicz A. Additament do Kronik Braci mniejszych św. Franciszka,&#13;
Warszawa 1722.&#13;
Korespondencja, „Gazeta Codzienna” 1859, nr 296.&#13;
Korespondencja Gazety Codziennej z powiatu ostrołęckiego, „Gazeta Codzienna” 1859, nr 56.&#13;
Koresp[ondencja]. Koźmin, „Tygodnik Katolicki” T. 2: 1861, s. 237.&#13;
Korespondencja z okolic Łowicza, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 258.&#13;
Korespondencja z powiatu rawskiego, „Kronika Wiadomości Krajowych&#13;
i Zagranicznych“ 1858, nr 230.&#13;
[Korołyński W.] W. K. Węgrów, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 27: 1867, s. 783–785.&#13;
Kosiński A. Miasta, wsi i zamki polskie. Powieści i obrazki, T. 2, Wilno 1851.&#13;
Kościoły na Pradze, „Pamiętnik Religijno–Moralny” 1854, T. 26, s. 225–237.&#13;
Kościół farny w Mławie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 303, z ryciną.&#13;
Kościół i klasztor PP. Wizytek w Warszawie. (Wyjątek z 2 tomu historyi&#13;
Warszawy w rękopisie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1856, T. 31,&#13;
s. 268–291 i 361–381.&#13;
&#13;
�20&#13;
&#13;
Kościół panien Sakramentek w Warszawie (Wyciągi z oryginalnej księgi klasztoru p. t. Privilegia Sancti monialium Varsaviensium&#13;
a continua adoratione SSmi Sacrament in fol.), ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1853, T. 24, s. 1–29.&#13;
Kościół św. Aleksandra w Warszawie, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2,&#13;
nr 44.&#13;
Kozłowski F. Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858.&#13;
Kozłowski K. Czersk. Historycznie i statystycznie opisany, Warszawa&#13;
1858; toż w: F. Kozłowski, Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858, s. 519–579.&#13;
–&#13;
Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–&#13;
1868 (wydawane w zeszytach), toż 1869.&#13;
Krasicki I. Opisanie podróży z Warszawy do Biłgoraja w liście do Jaśnie Oświeconego Książęcia Stanisława Poniatowskiego, Warszawa 1782; toż w: Pisma wybrane, T. 2 (Satyry), Warszawa 1954.&#13;
– Pieśń… z tejże okazji, „Dziennik Wileński” 1817, T. 5, s. 564–565.&#13;
Kraszewski J.I. Barani kożuszek. Opowiadanie historyczne z końca XVIII&#13;
wieku, „Tygodnik Ilustrowany 1881, T. XI (seria III), nr 263–287;&#13;
toż: T. 1 i 2 z przedmową T. Jeske-Choińskiego, Warszawa 1898.&#13;
–&#13;
Budnik. Obrazek przez…, Warszawa 1847; toż, wydanie nowe,&#13;
przejrzane i poprawione przez autora, Lwów-Warszawa 1874.&#13;
–&#13;
Ikonotheka, zbiór notat o sztuce i artystach, Wilno 1858.&#13;
–&#13;
Pamiątki historyczne Łowicza wg W. H. Gawareckiego, ,,Athenaeum” (Wilno) 1845, T. 2, s. 38–47.&#13;
–&#13;
Poezja szlachecka. Legendy herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92:&#13;
1854, nr 332–336.&#13;
Kromer M. Kronika polska… biskupa warmińskiego, ksiąg XXX, dotąd&#13;
w trzech językach mianowicie w łacińskim, polskim i niemieckim wydana, na język polski z łacińskiego przełożona przez&#13;
Marcina z Błażowa Błażowskiego, wydanie K.J. Turowskiego: Sanok 1857 (na podstawie wydania: Kraków 1611); pierwodruk: De&#13;
orgine et rebus gestis Polonorum libri XXX, Basilea 1555.&#13;
Kronika Bogufała i Godysława Paska, opracował W. A. Maciejowski, w:&#13;
Monumenta Poloniae Historica (Pomniki dziejowe Polski), wyd.&#13;
A. Bielowski, T. 2: Lwów 1872, s. 454–598.&#13;
Królodworski rękopis. Zbiór staroczeskich bohatyrskich i lirycznych&#13;
śpiewów odnalezionych i wydanych przez Wacława Hankę,&#13;
z czeskiego na polskie przez L. Siemieńskiego przełożonych, Kraków 1836.&#13;
&#13;
�21&#13;
&#13;
Krupiński F. Pijarzy w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4,&#13;
s. 528–547.&#13;
Krzywicki L. Ballada kurpiowska, „Wędrowiec” 1881, T. 10 (seria 3), nr 249.&#13;
Krzyżanowski W. Katedra płocka i jej biskupi, Płock 1877.&#13;
Księga ziemi czerskiej 1404–1425, wydał J. T. Lubomirski, Warszawa 1879.&#13;
Kurek wielkanocny, „Tygodnik Ilustrowany” 1883, T. I (seria IV), nr 12,&#13;
z ryciną Masłowskiego.&#13;
Kurier Lubelski pisze, „Czas” 1872, nr 98, w dziale „Kronika miejscowa&#13;
i zagraniczna”.&#13;
Kurp w: Słowniku języka polskiego S. Lindego, Warszawa 1808 roku, T. 1,&#13;
cz. II (G–L), s. 1190.&#13;
Kurp zob. Zagrzejewski A.&#13;
Kurpie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836, T. 1, nr 20.&#13;
Kurpiński K. O pieśniach w ogólności, „Tygodnik Muzyczny” 1820, nr 11.&#13;
Lach Szyrma K. Anglia i Szkocja. Przypomnienie z podróży roku 1820–&#13;
1824, T. 1, Warszawa 1828.&#13;
Lach z Lachów zob. Zienkowicz L.J.&#13;
Lekarz Korespondencja Głosu Łomżyńskiego, „Głos. Tygodnik Literacko-Społeczno-Polityczny” R. II: 1887, nr 27 i 29.&#13;
Lelewel J. Narody na ziemiach sławiańskich przed powstaniem Polski,&#13;
Poznań 1853.&#13;
–&#13;
Rzut oka na dawność litewskich narodów i związki ich z Herulami, Wilno 1808.&#13;
–&#13;
Stare pieniądze w roku 1824 w czerwcu blisko Płocka w Trzebuniu, Warszawa 1826.&#13;
Linde S.B. Słownik języka polskiego, wyd. Ossolineum, T. 1: Lwów 1854,&#13;
s. 382; pierwodruk: Warszawa 1807.&#13;
Lipiński J. J. Piosnki ludu wielkopolskiego, Poznań 1842.&#13;
Lipiński K. Muzyka do pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego, Lwów&#13;
1833, zob. [Zaleski W.] Wacław z Oleska.&#13;
Lipiński T. Miasto Góra Kalwaria. Opis historyczny, „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 548–559.&#13;
–&#13;
Ułamki historyczne, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 266.&#13;
–&#13;
Wiadomość o Nowej Jerozolimie, miasteczku niegdyś pod Warszawą, ,,Biblioteka Warszawska” 1845, T. 4, s. 403–407.&#13;
Lipiński T. zob. też Baliński M. i Lipiński T.&#13;
&#13;
�22&#13;
&#13;
Liske F.K. Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876.&#13;
Liszt F. F. Chopin, Paris 1852; przekład polski M. Traczewska: F. Liszt, Fryderyk Chopin, Kraków 1960.&#13;
Lubomirski J.T. Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, obejmujący bulle papierów, przywileje królów polskich i książąt mazowieckich, tudzież nadania tak korporacyj jako i osób prywatnych, Warszawa 1863.&#13;
[Lubomirski J.T.] L. Trzy rozdziały z historii skarbowości w Polsce&#13;
(1507–1532) przez… , Kraków 1868,&#13;
Ludwik z Pokiewia zob. Jucewicz L.A.&#13;
Łasicki J. Mitologia Jana Łasickiego Polaka O bogach Żmudzinów i innych Sarmatów, przekład polski A. Rogalskiego, „Dziennik Wileński” 1823, T. 1, s. 248–255, 398–406 i T. 3, s. 308–314; pierwodruk:&#13;
Michalonis Lituani de moribus Tartarorum, Lituanorum et Moschorum, Basilea 1615.&#13;
Łazienki, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2, nr 43.&#13;
Łebiński W. O wojnach i rycerzach polskich. Studium starożytnicze,&#13;
„Ateneum” (Warszawa) 1885, T. 2, s. 243–271.&#13;
[Łuszczewska J.] Deotyma Krzyż i wojak, w: tejże Improwizacje i poezje,&#13;
T. 2, Warszawa 1858.&#13;
–&#13;
Potęga jałmużny. Legenda warszawska z XVII wieku, ,,Tygodnik&#13;
Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 328,`s. 9–11.&#13;
M. Kościół pierwotnie jezuicki, następnie pijarski, a obecnie ewangelicki&#13;
w Łomży, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 363.&#13;
M.O. i K.F. Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie z „Kalendarza Astronimiczno-Gospodarskiego na rok zwyczajny 1854” J. Jaworskiego,&#13;
Warszawa [1853], s. 104.&#13;
Maciejowski W.A. Mazurowie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 9, s. 67–69.&#13;
–&#13;
Legendy i pieśni ludu polskiego, „Biblioteka Warszawska” 1860,&#13;
T. 2, s. 434– 447.&#13;
–&#13;
Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku&#13;
1830, T. 1, Warszawa 1851.&#13;
–&#13;
Polska i Ruś aż do pierwszej połowy XVII wieku, T. 1–2: Petersburg–Warszawa 1842.&#13;
–&#13;
Roczniki i kroniki Polski przedlechickiej, Warszawa 1850.&#13;
&#13;
�23&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
Słówko o dążności i duchu poezji polskiej XVI wieku, „Tygodnik&#13;
Literacki” 1840, T. 3, nr 30.&#13;
[Magnuszewski D.] Dominik M. Posiedzenie Bacciarellego malarza. Dokończenie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 50, s. 399.&#13;
Malczewski A. Maria, Warszawa 1825.&#13;
Marcin z Urzędowa Herbarz polski, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew&#13;
rozmaitych i innych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje,&#13;
Kraków 1595.&#13;
Martin K. Budownictwo wiejskie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 1, Warszawa 1873, s. 189–256.&#13;
Masovien w: Zedler J.H. Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller&#13;
Wissenschaften Bd. XIX, Leipzig 1739.&#13;
Matuszewski W. Sprostowanie opisu dóbr pojezuickich Kobełka z przyległościami, ,,Biblioteka Warszawska” 1853, T. 2, s. 576–577.&#13;
Mazury, ,Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 18, s. 139.&#13;
Mazury, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 7, Warszawa&#13;
1874, s. 394.&#13;
Miaskowski K. Mięspoust polski, w: Zbiór rytmów, wyd. A. Nowicka-Jeżowa, Warszawa 1995, s. 343, zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania&#13;
z roku 1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał&#13;
K. J. Turowski, Kraków 1861, s. 295; pierwodruk Zbioru rytmów:&#13;
Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.&#13;
–&#13;
Na schwał Mazurów, w: tegoż, Zbiór rytmów, wyd. A. Nowicka-Jeżowa, Warszawa 1995, s. 338–339, zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania z roku 1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał&#13;
K. J. Turowski, Kraków 1861, s. 290–291; pierwodruk Zbioru rytmów:&#13;
Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.&#13;
Mickiewicz A. Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka z roku 1811 i 1812 we dwunastu księgach wierszem, Paryż 1834; toż: wstęp S. Pigoń, Wrocław 1994.&#13;
–&#13;
Panicz i dziewczyna w: tegoż, Dzieła, Wydanie Narodowe T. 1:&#13;
oprac. W. Borowy i L. Płoszowski, Warszawa 1948, s. 115–118.]&#13;
–&#13;
Powrót taty, w: Ballady i romanse, Wilno 1822.&#13;
Milewski K. Pamiątki historyczne krajowe, Warszawa 1848.&#13;
Mioduszewski M. M. Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd z melodyjami”,&#13;
Lipsk 1853.&#13;
–&#13;
Dodatek do „Śpiewnika kościelnego” z melodyjami, Kraków 1842.&#13;
–&#13;
Dodatek II i III do „Śpiewnika kościelnego” z melodyjami, Kraków&#13;
1853.&#13;
&#13;
�24&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843.&#13;
Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele&#13;
katolickim używane a dla wygody kościołów parafialnych zebrane, Kraków 1838.&#13;
Monumenta medii aevi diplomatica ius terrestre polonicum illustrantia,&#13;
opracował F.K. Piekosiński [i inni], T. 2: Kraków 1874.&#13;
Moraczewski J. Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej do piętnastego wieku&#13;
ułożonych, Poznań 1843.&#13;
[Moraczewski J.] J.M. Kogutek, w: J. Moraczewski [i inni] Starożytności&#13;
polskie, Poznań 1842, T. 1, s. 444.&#13;
Mosbach A. Bolesław Chrobry, Poznań 1871.&#13;
Muczkowski J. Początek biczowania się w Polsce, „Dwutygodnik Literacki“ 1844, nr 12, s. 355.&#13;
Na łąkach wsi Wilkanowa, „Kurier Codzienny” 1871, nr 129.&#13;
Na wczorajszej wiankowej przechadzce, „Kurier Warszawski”, 1834,&#13;
nr 166.&#13;
Narbutt T. Zwierciadło czarnoksięskie Twardowskiego. ,,Kolumb. Pamiętnik opisom podróży lądowych i morskich, nowszych odkryć&#13;
jeograficznych, wiadomościom statystycznym oraz z temi w styczności zostającym, poświęcony” R. 1: 1828, T. II, nr 9, s. 43–46.&#13;
Naruszewicz A. Historia narodu polskiego, T. 2–7 wyd. I: Warszawa 1780–&#13;
1796, T. 1 wyd. I pośmiertnie: Warszawa 1824; toż, wyd. K.J. Turowskiego, T. 1–6: Kraków 1859– 1860.&#13;
Nestroy J. zob. Gałganuch czyli trójka hultajska&#13;
Nie próżno to, „Kurier Warszawski” 1849, nr 311.&#13;
Niebieski płaszcz. Ostatni lirnik warszawski. Z rękopismu: „Domowe&#13;
wspomnienia i powiastki” Romana Zmorskiego, ,,Dziennik Warszawski” 1853, nr 210.&#13;
Niemcewicz J.U. Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze&#13;
z rękopismów, tudzież dzieł w różnych językach o Polszcze wydanych, oraz z listami oryginalnymi królów i znakomitych ludzi&#13;
w kraju naszym, Warszawa 1822; toż, wyd. nowe J.N. Bobrowicza,&#13;
T. 2: Warszawa 1822.&#13;
Niesiecki K. Herbarza polski… powiększony dodatkami z późniejszych&#13;
autorów, rękopisów, dowodów urzędowych, wyd. J.N. Bobrowicza,&#13;
T. 1–10, Lipsk 1839–1845.&#13;
Nil Na widnokręgu, „Prawda. Tygodnik Polityczny, Społeczny i Literacki”&#13;
R. IV: 1884, nr 21.&#13;
&#13;
�25&#13;
&#13;
Notatki historyczne o starostwach a mianowicie mławskich, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1856, T. 3, s. 185–190.&#13;
Nowalski S. Wigry, „Kalendarz Ludowy Redakcji Zorzy na rok 1871” [Warszawa 1870], s. 55–61.&#13;
Nowości warszawskie, „Kurier Warszawski” 1822, nr 272.&#13;
O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego,&#13;
,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 1 (luty), s. 249–255.&#13;
O torturach w Polsce (wyjątek z Pamiętników Kitowicza), ,,Przyjaciel&#13;
Ludu” R. 6: 1840, T. 2, nr 41, s. 326–328.&#13;
Obrzędy weselne ludu wiejskiego w guberni mińskiej, w powiecie Borysowskim, w parafii hajeńskiej, obserwowane w latach 1800, „Tygodnik Wileński” 1819, T. VII, nr 150, s. 1–18 i nr 152, s. 81–104.&#13;
Oczykowski R. Przechadzka po Łowiczu, Łowicz 1883.&#13;
Od wczoraj woda na Wiśle, „Kurier Codzienny” 1871, nr 94.&#13;
Odyniec A.E. Panicz i dziewczyna w: tegoż, Poezje, Wilno 1859, T. 2,&#13;
s. 295–300.&#13;
Okolski Sz. Orbis Polonus splendoribus coeli, T. 2 Kraków 1643.&#13;
Olszowski W. Od Myszyńca (Powiat Ostrołęcki). W maju 1870 roku, „Gazeta Rolnicza” R. X: 1870, nr 22, s. 217–219.&#13;
Onegdaj, w pierwsze święto Wielkiejnocy, „Kurier Warszawski” 1865, nr 87.&#13;
Onegdajsza maskarada „Korespondent” 1835 roku, nr 32 i 39.&#13;
Opis gospodarstwa cząstkowego w Małéj wsi (gub. Warszawska, pow.&#13;
Grójecki, gmina Belsk), własność Stanisława Sitarek, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2,&#13;
Warszawa 1874, s. 1103–1105.&#13;
Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Willanowie (gub. Warszawska, pow. Warszawski, gmina Willanów), własność Stanisława&#13;
Orzyńskiego, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek&#13;
z niem mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1105–1107.&#13;
Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Wołkunach, w: Encyklopedia&#13;
rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1046.&#13;
Opis gospodarstwa większego we wsi Zawrocie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 2, Warszawa&#13;
1874, s. 963.&#13;
Oraczewski F. Pieśń, „Pamiętnik Warszawski” 1818, T. 12, nr 4, s. 222–225.&#13;
Orzelski Ś. Bezkrólewia ksiąg ośmioro czyli dzieje Polski od zgonu Zygmunta Augusta r. 1572 do r. 1576 Świętosława z Borzejowic…,&#13;
&#13;
�26&#13;
&#13;
przełożył, przypisami i życiorysem uzupełnił W. Spasowicz, T. 3:&#13;
Petersburg i Mohilew 1856.&#13;
Orzeszkowa E. Nad Niemnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1887, T. IX (seria&#13;
IV), nr 209–234 i T. X (seria IV), nr 235–261 (w odcinkach); toż:&#13;
Warszawa 1888.&#13;
Osiecki J. Rzut oka na przeszłość Kurpiów i o klęsce głodowej jaką dotknięci zostali, „Wiek” R. 9: 1881, nr 103, s. 3.&#13;
–&#13;
Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie&#13;
zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1885, T. 29, s. 121–148.&#13;
[Osipowicz A.] A. O. Korespondencja. Z guberni augustowskiej, „Gazeta&#13;
Polska” 1865, nr 65.&#13;
–&#13;
Podanie o Warze, „Athenaeum” (Wilno) R. 11: 1851, T. 2, s. 251–268.&#13;
Osipowicz A. Ruiny zamku w Dowspudzie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,&#13;
T. XI, nr 276.&#13;
–&#13;
Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864, T. X, nr 250–255.&#13;
–&#13;
Z Suwałk do Augustowa, „Tygodnik Ilustrowanym” 1863, T. VII,&#13;
nr 177–180.&#13;
Ostrzykowski B. Opis kościoła parafialnego we wsi Brańszczyku diecezji&#13;
płockiej, Pamiętnik Religijno-Moralny” 1856, T. 31, s. 635–648.&#13;
Ozie K. Droga do Polski i Prus Polskich w r. 1635 w: J. U. Niemcewicz&#13;
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze T. 3, Warszawa 1822, s. 186–237.&#13;
P. Korespondencja z okolic Ciechanowa, „Tygodnika Ilustrowanego”&#13;
1881, T. XII, (seria III) nr 299, w dziale „Kronika Tygodniowa”.&#13;
Palacky F. Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach, wyd.&#13;
niemieckie (Geschichte von Böhmen): Praga 1836; wyd. czeskie:&#13;
Praga 1848.&#13;
Panicz i dziewczyna zob. Mickiewicz A., Odyniec A.E.&#13;
Panu B. „Wędrowiec” 1881, T. 10 (seria III), nr 237, w dziale „Korespondencja od Redakcji”.&#13;
Paprocki B. Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, zebrane i wydane r. p. 1584, wyd. J.K. Turowski, Kraków 1858.&#13;
Park w Pilicy, ,,Kłosy” 1871,T. XII, nr 306, s. 295–297, z rycinami.&#13;
Pasek J. Ch. Pamiętniki… z czasów panowania Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, wydane z rękopisu przez E. Raczyńskiego, Poznań 1836.&#13;
&#13;
�27&#13;
&#13;
Pauli Ż. Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; toż: wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie J. Krzyżanowski, Wrocław 1973.&#13;
Philo vom Walde zob. Reinelt J.&#13;
Piasecki J. Kościół i klasztor księży Franciszkanów w Wyszogrodzie,&#13;
„Pamiętnik Religijno-Moralny” 1846, T. 11, s. 428–448.&#13;
Pieśni i tańce zabawam uczciwym gwoli z 1614 roku, toż w: Pieśni, tańce i padwany XVII wieku wydał T. Wierzbowski, Warszawa 1903,&#13;
seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–&#13;
XVIII wieku”, s. 5–32.&#13;
Piosenka Kurpiów, „Rocznik Leśniczy” R.2: Warszawa 1862, s. 319–320.&#13;
Plater S. Jeografia wschodniej części Europy przez wielorakie narody&#13;
słowiańskie zamieszkanych, Wrocław 1825.&#13;
Pleban S. Cokolwiek o pauperyzmie w kraju naszym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 189–205.&#13;
Podlasiak (A. P… łowicz) Podlasie ruskie, „Gazeta Warszawska” 1854, nr&#13;
242–246, 248–251, 253 i 255.&#13;
Pol W. Obrazy z życia i natury, seria II, T. 2, Kraków 1871.&#13;
Polen. Die Osterfeier in Warschau, „Magazin für Literatur des Auslandes”&#13;
T. 15: 1846, nr 72, s. 289–290.&#13;
[Połujański A.] Korespondencja Gazety Warszawskiej. Suwałki, 10 czerwca 1856 roku, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 168.&#13;
Połujański A. Odpowiedź na recenzję dzieła: Wędrówki po guberni augustowskiej w nr 273… zamieszczoną , „Gazeta Codzienna” 1859,&#13;
nr 281.&#13;
–&#13;
Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte,&#13;
Warszawa 1859.&#13;
Pomnik Zygmunta III w Warszawie, „Przyjaciel Ludu” R. 1: 1835, T. 2,&#13;
nr 39, s. 308–310.&#13;
Pora tarcia się ryb wiosną, „Kurier Warszawski” 1865, nr 93.&#13;
Pruski M. zob. Gloger Z.&#13;
Pruszakowa z Żochowskich S. Dwa dwory, „Biblioteka Warszawska” 1854,&#13;
T. 3, s. 70 i 313; toż: Warszawa 1855.&#13;
[Pruszakowa z Żochowskich S.] Jarosza Kilka słów o poezji mazowieckiego ludu przechowywanej w obrzędach, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1854, T. 4, s. 366–381.&#13;
Pruszakowa z Żochowskich S. Powiśle. Powieść z drugiej połowy XVIII&#13;
wieku, ,,Biblioteka Warszawska” 1854, T. 4, s. 323–346, dokończenie: s. 409–440; toż: Warszawa 1855.&#13;
&#13;
�28&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
Szopka, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok przestępny&#13;
1856” [Warszawa 1855], s. 35.&#13;
Przemysł płócienniczy w Polsce, „Gazeta Polska” 1865, nr 8.&#13;
Przezdziecki A. O dwóch stacjach krzemiennych w ziemiach polskich,&#13;
„Rocznik Towarzystwa Naukowego Krakowskiego” 1872, T. 43&#13;
(ogólnego zbioru), s. 158–160.&#13;
–&#13;
Osady przedhistoryczne na gruntach dawnego starostwa gulczewskiego pod Płockiem, w dobrach generała Bontemps, „Biblioteka Warszawska” 1871, T. 3, s. 102–103, w dziale „Do redakcji&#13;
Biblioteki Warszawskiej”.&#13;
Przyborowski J. Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu&#13;
Wisły, „Wiadomości Archeologiczne” 1873, T. 1, s. 39–96.&#13;
–&#13;
Wycieczki archeologiczne nad Świder, „Wiadomości Archeologiczne” 1874, T. 2, s. 25–53.&#13;
Przysłowia i przypowieści tyczące się Warszawy, „Gazeta Warszawska”&#13;
1860, nr 137.&#13;
R. zob. Wójcicki K.W.&#13;
Radoszkowski A.B. Kupalnocka czyli wigilia św. Jana u włościan nad&#13;
Narwią, „Muzeum Domowe” 1836, nr 25, s. 194–196.&#13;
–&#13;
Obrządek weselny u Kurpiów czyli Kurpików, „Muzeum Domowe” 1836, nr 8, s. 62–64 i nr 9, s. 67–69.&#13;
–&#13;
Zapusty u Kurpiów, „Magazyn Mód. Dziennik przyjemnych wiadomości” 1835, nr 8, s. 47.&#13;
Rasiński N. Wspomnienia historyczne z czasów Jana Sobieskiego i Augusta II, ,,Przyjaciel Ludu” R. 9: 1843, T. 2, nr 32, 34, 37, 41–44.&#13;
[Reinelt J.] Philo vom Walde Schlesien in Sage und Brauch, Berlin 1883.&#13;
[Rej M.] Ambroży Korczbok Rożek Krótka rozprawa między trzema osobami: panem, wójtem i plebanem…, Kraków 1543; zob. toż, opracował K. Górski i W. Taszycki, Dzieła wszystkie, T. 1, Wrocław 1953.&#13;
Rej M. Świętych słów a spraw Pańskich, które tu sprawował Pan a Zbawiciel nasz na tym świecie jako prawy Bóg, będąc w człowieczeństwie swoim, Kronika albo Postylla, polskim językiem a prostym&#13;
wykładem też dla prostaków krótce uczyniona, Kraków 1557; zob.&#13;
toż w: M. Rej Dzieła wszystkie, T. 4, opracował K. Górki i W. Kuraszkiewicz, Wrocław 1965.&#13;
–&#13;
Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako&#13;
we zwierciadle snadnie każdy swe sprawy oglądać może, wyd.&#13;
1: Kraków 1558; wydanie St. Ptaszyckiego, Petersburg-Warszawa&#13;
&#13;
�29&#13;
&#13;
1881–1888; zob. toż w: M. Rej Dzieła wszystkie, oprac. W. Kuraszkiewicz, red, J. Krzyżanowski, T. 7, Wrocław 1971.&#13;
Rej M. Żywot człowieka poczciwego, Kraków 1567–1568; zob. toż, opracował J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, BN I nr 152, s. 84.&#13;
Rewoliński T. Medale religijne odnoszące się do kościoła katolickiego we&#13;
wszystkich krajach dawnej Polski, Kraków 1887.&#13;
Rogawski K. Wiadomość o rozkopaniu mogiły w Siedliszczowicach, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 3, s. 1–43.&#13;
[Rolle A.J.] Antoni J. Dzieje szlachty okolicznej w owruckim powiecie,&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1881, T. 2, s. 19–39, 183–200 i 352–367.&#13;
Romanowski J.N. Poszukiwania nad zakonem Dobrzyńców i nad stosunkiem pierwotnym Krzyżaków do Konrada Mazowieckiego,&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1857, T. 3, s. 1–44 i 315–343.&#13;
–&#13;
Zakon Dobrzyńców aż do wdania się w układy z Krzyżakami,&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1856, T. 1, s. 1–31.&#13;
Rozmaitości „Kurier Warszawski” 1827, nr 104.&#13;
Rusiecki K.R. Małe tajemnice Warszawy, Warszawa 1844.&#13;
Rysiński Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum.&#13;
Centuriae decem et octo, Lubcz 1618.&#13;
Rzeczniowski L. Dawna i teraźniejsza Łomża, Warszawa 1861.&#13;
–&#13;
Łomża w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 17, Warszawa 1864, s. 613–622.&#13;
–&#13;
Opis kościoła farnego pod wezwaniem świętego Michała w Łomży, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1861, T. 8, s. 255–271.&#13;
Rzucić kwiatek, „Kurier Codzienny” 1871, nr 138.&#13;
Sarnicki A. Descriptio veteris et nova Poloniae cum divisione eiusdem&#13;
veteri et nova, Warszawa 1585.&#13;
Schultz T. Polska w roku 1793, w: Biblioteka pamiętników i podróży&#13;
po dawnej Polsce, wyd. J. I. Kraszewski, Drezno 1870, s. 35–74&#13;
i 127–333.&#13;
Seweryn z Wyszkowa Obelisk z herbem Wazów w Wyszkowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 347.&#13;
Siarczyński F. Obraz wieku za panowania Zygmunta III, cz. II, Lwów 1828.&#13;
Siarkowski W. Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc opublikowanego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1878,&#13;
T. 2, s. 209–259; 1879, T. 3, s. 3–61; 1880, T. 4, s. 83–184.&#13;
Siemieński L. Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845.&#13;
&#13;
�30&#13;
&#13;
Sikorski J. Jasełka, ,,Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” R. 1: 1862, nr 2–15.&#13;
Sikrański A. Colloqvium charitativvm abo rozmowa braterska Polaka&#13;
reformata z Mazurem starym katholikiem o pewnych rzeczach&#13;
w wierze, Kraków 1652.&#13;
Skarga P. Żywoty świętych pańskich narodu polskiego, Sanok 1855; pierwodruk: Kraków 1579.&#13;
Skimborowicz H. zob. Willanów. Album widoków i pamiątek&#13;
Słowniczek spod Zakroczymia (wieś Pieścidła), „Wisła”1887, T. 1, s. 317–&#13;
–320.&#13;
Smoleński M. Cztery kościoły w ziemi dobrzyńskiej, Lwów 1869.&#13;
–&#13;
Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, Warszawa 1885.&#13;
Sobieszczański F. M. Drobin w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 7, Warszawa 1861, s. 407–408.&#13;
–&#13;
Instytut oftalmiczny w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,&#13;
T. XI, nr 282, s. 60–62, z ryciną.&#13;
–&#13;
Kaplica Loretańska na Pradze, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1863,&#13;
T. VIII, nr 197, s. 263–264.&#13;
–&#13;
Kleczków w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 14,&#13;
Warszawa 1863, s. 757–758.&#13;
–&#13;
Kopce zwane grodziskami w Królestwie Polskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 363.&#13;
–&#13;
Kościół parafialny w Łukowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1868,&#13;
T. I (seria II), nr 17, z ryciną Żabińskiego.&#13;
–&#13;
Kościół św. Jana w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865,&#13;
T. XI, nr 285, s. 88–90; nr 286, s. 103–104, z ryciną Kozarskiego.&#13;
–&#13;
Krasne w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16, Warszwa 1864, s. 4–7.&#13;
–&#13;
Liw w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 17, Warszawa 1864, s. 222.&#13;
–&#13;
Miasto Grójec, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV, nr 381.&#13;
–&#13;
Nagrobek Andrzeja Krasińskiego w Krasnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1861 T. III, nr 72, z ryciną J. Lewickiego.&#13;
–&#13;
Ogród Botaniczny w Warszawie, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1869,&#13;
T. IV (seria II), nr 96, s. 211–214; nr 97, s. 223–227, z rycinami W.&#13;
Gersona.&#13;
–&#13;
Opowiadanie o Warszawie, jej przeszłości i pamiątkach miasta,&#13;
,,Biblioteka Warszawska” 1872, T. 3, s. 239–253 i T. 4, s. 11–23.&#13;
&#13;
�31&#13;
&#13;
–&#13;
–&#13;
&#13;
Pałac w Patrykozach, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 377.&#13;
Pułtusk w: Encyklopedia powszecha S. Orgelbranda, T. 21, Warszawa 1865, s. 781–784.&#13;
–&#13;
Ratusz w Pułtusku, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 297,&#13;
z ryciną Polkowskiego.&#13;
–&#13;
Sfragistyka polska w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda,&#13;
T. 23, Warszawa 1866, s. 360–367.&#13;
–&#13;
Siedlce w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 401.&#13;
–&#13;
Sieluń w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 418–419.&#13;
–&#13;
Sierpc w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 441–443.&#13;
–&#13;
Skąd powstał w Warszawie zwyczaj udawania się do Bielan na&#13;
drugi dzień Zielonych Świątek?, „Kalendarz Rodzinny na rok zwyczajny 1871”, Warszawa 1870 (drukarnia J. Jaworskiego), s. 51–52.&#13;
[Sobieszczański F.M. ?] Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od Bożego Narodzenia, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV,&#13;
nr 384, s. 51.&#13;
[Sobieszczański F.M] F.M.S. Warszawa, w: Encyklopedia powszechna&#13;
S. Orgelbranda, T. 26, Warszawa 1867, s. 416–507.&#13;
–&#13;
Sobieszczański F.M. Wiadomości historyczne o sztukach pięknych&#13;
w dawnej Polsce, T. 1, Warszawa 1847.&#13;
–&#13;
Wiadomość historyczna o zgromadzeniach rzemieślniczych,&#13;
czyli cechach, „Kalendarz Warszawski Popularno–Naukowy na&#13;
rok 1861” J. Ungra, Warszawa [1860] s. 55–62.&#13;
–&#13;
Wizna w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 27, Warszawa 1867, s. 326–&#13;
328.&#13;
–&#13;
Wyszków w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 28,&#13;
Warszawa 1868, s. 96–98.&#13;
–&#13;
Z biegiem Wilii, od Werek do Zakretu, ,,Wędrowiec” 1880, nr 189,&#13;
s. 102.&#13;
–&#13;
Zamek w Liwie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV, nr 379, z ryciną Kozerskiego.&#13;
–&#13;
Zwaliska zamku czerskiego, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 2, z ryciną Kozarskiego.&#13;
Sobutka. Duma narodowa, „Pszczółka Krakowska”, 1820, T. 3, nr 53.&#13;
Sowiński W. A. Chants polonais nationaux et populaires avec accomp.&#13;
de piano ou harpe, Paryż 1830.&#13;
&#13;
�32&#13;
&#13;
Stanisław August, „Kurier Warszawski” 1828, nr 238.&#13;
Starodawne przysłowia dla ochronek, Poznań 1863.&#13;
Starowolski Sz. Polonia, nunc denuo recognista et aucta, Gdańsk 1652,&#13;
pierwodruk: Kolonia 1632.&#13;
–&#13;
Polonia sive status regni Poloniae descriptio, Kolonia 1632; zob.&#13;
Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, z języka łacińskiego przełożył, wstępem i komentarzami opatrzył A. Piskadło,&#13;
Kraków 1976.&#13;
[Starowolski Sz.] Rozmowa żołnierza z plebanem o stacyą, teraz nowo&#13;
przedrukowana (razem z Prywat Polską kieruje), Kraków 1624; toż&#13;
O stacji. Żołnierz z teologiem i prywat. (1624), w: Historia literatury polskiej, wyd. M. Wiszniewski, T. 7: Kraków 1845, s. 161–162.&#13;
Starożytności Warszawskie (od T. 3: Starożytności Warszawy). Dzieło&#13;
zbiorowo–zeszytowe, red A. Wejnert, T. 1–6, Warszawa 1848–1858.&#13;
Staszic S. Uwagi nad dziewięciu księgami, w: tegoż Dzieła, T. 7, Warszawa 1819.&#13;
Statuta mazoviae, w: Jus polonicum, wydał J. W. Bandtkie-Stężyński,&#13;
Warszawa 1831, s. 365–472.&#13;
Stępowski W. Z Podlasia, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28, s. 2–4.&#13;
Stryjkowski M. Która przedtem nigdy światła nie widziała, kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, wydanie I: Królewiec&#13;
1582, zob. wyd. nowe M. Malinowskiego Kronika polska, litewska,&#13;
żmudzka i wszystkiej Rusi, Warszawa 1846.&#13;
Symfonie anielskie, abo kolenda, mieszkańcom ziemskim od muzyki&#13;
niebieskiej wdzięcznym okrzykiem na dzień Narodzenia Pańskiego zaśpiewane, z przedmową J. Żabczyca, Kraków 1630 i 1642&#13;
oraz toż przedmową Jana Karola Dachnowskiego, Kraków 1631;&#13;
zob. Symfonie anielskie albo kolęda mieszkańcom ziemskim…&#13;
usłyszane Roku Pańskiego 1630 Jana Żabczyca wydał A. Karpiński, Warszawa 1998 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich”) i Symfonie&#13;
anielskie… Jana Dachnowskiego, wyd. A. Brodnickiego, Kraków&#13;
1913 (wyd. Akademii Umiejętności w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”).&#13;
Synoradzki M. Z Bieżunia XXXV. Przyczynek do monografii, „Korespondent Płocki” 1884, nr 72.&#13;
Sz. Bielany, „Dziennik Warszawski“ R. 1: 1851, nr 68–70.&#13;
Szafarzyk P.J. Starożytności słowiańskie, w tłumaczeniu H. N. Bońkowskiego, T. 1–2, Poznań 1844 (oryginał czeski w zeszytach: 1836–1837).&#13;
Szajnocha K. Lechicki początek Polski. Szkic historyczny, Lwów 1858.&#13;
&#13;
�33&#13;
&#13;
Szczygielski S. Tinecia sev Historia Monasterii Tinecensis. Ordinis&#13;
S. Benedicti Primariae Inter Polonica Caenobia venerationis, Kraków 1668.&#13;
Szelewski A. Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym opisem, „Pamiętnik Religijno- Moralny“ 1851, T. 20, s. 1–31,&#13;
93–125 i 191–216.&#13;
Szeliga W. Poborzanie. Korespondencja Gazety Warszawskiej z Płocka,&#13;
„Gazeta Warszawska” 1857, nr 197 i 198.&#13;
Szulc D. O znaczeniu Prus dawnych, Warszawa 1846.&#13;
Szymanowski W. Fabryka szkła i kryształów zwana Czechy, we wsi&#13;
Trąbkach, w powiecie garwolińskim, gubernii siedleckiej, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 20, s. 234–236.&#13;
–&#13;
Szopka, ,,Tygodnik Ilustrowany” 1860, T. I, nr 15, s. 115–116.&#13;
Świeżawski E. Recenzji książki Krzyżanowskiego pt. „Katedra płocka&#13;
i jej biskupi”, „Biblioteka Warszawska” 1877, T. 3, s. 454–462.&#13;
[Świeżawski E.] E.S. Mazowsze w: Słownik geograficznym Królestwa&#13;
Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, T. VI, Warszawa 1885, s.&#13;
188–205.&#13;
Święcicki J. Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa 1634; zob.&#13;
Topograficzny opis Mazowsza, z języka łacińskiego przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik Kłosów”&#13;
R. 1: 1877 (T. 2) s. 82–123.&#13;
Święcone u J.O. Księcia Radziwiłla. Sierotki (wyjątek z rękopisu), „Tygodnik Literacki” 1840, nr 15 i 16.&#13;
Święto zjawienia Pańskiego albo Trzech Króli, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1843, T. 4, z. 1, s. 13.&#13;
Tereschenko A. Byt russkogo naroda, Sankt Petersburg, T. 2, 1848.&#13;
Thietmar Chronici Ditmari Episcopi Mersepurgii, Francofurti ad Moenum&#13;
1580); toż: J.A. Wagner Dithmari episcopi Merseburgensis chronicon, Norymberga 1807.&#13;
Twardowski K. Bylica Świętojańska, Lwów 1630; zob. Januszowski Z.&#13;
Tykiel B. Kilka uwag historyczno-statystycznych o guberni augustowskiej, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 162–174.&#13;
Tyrawski J. Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, „Gazeta Warszawska” 1867, nr 68–69.&#13;
&#13;
�34&#13;
&#13;
Udziela S. Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy,&#13;
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1886, T. X, s. 75–156.&#13;
Ulanowska S. Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukowcu (mazowieckim), ,,Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884,&#13;
T. VIII, s. 247–323.&#13;
–&#13;
Pisanki czyli kraszanki wielkanocne zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1884, T. 3 (seria IV), nr 68.&#13;
–&#13;
Z ziemi czerskiej zamieszczonego w „Czasie” 1884, nr 170–175.&#13;
Uroczystość Bożego Narodzenia, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844,&#13;
T. 7, z. 6, s. 530.&#13;
Utrzymywał niedawno jeden z mieszkańców Warszawy, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 112–114.&#13;
Vossberg F.A. Siegel der Stadt Warschau, „Zeitschrift für Münz-, SiegelUnd Wappenkunde” (wyd. B. Koehnego) 1843, s. 382–385 i tabl. XII.&#13;
W dniu 1 czerwca w Grochowie pod Warszawą, „Kurier Codzienny”&#13;
1871, nr 123.&#13;
W pobliskich Dzierżenina dobrach, „Kurier Codzienny” 1871, nr 139, s. 4.&#13;
W.G. Konstrukcja budowli wiejskich, Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niém mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 1107–1108.&#13;
W.K. zob. Korołyński W.&#13;
Wacław D. Wspomnienia z podróży po kraju odbytej przez uczniów&#13;
Instytutu Agronomicznego w Marymoncie pod przewodnictwem&#13;
Wojciecha Jastrzębowskiego w czasie wakacji tj. w miesiącu&#13;
lipcu i sierpniu, ,,Biblioteka Warszawska” 1849, T. 1, s. 221–257&#13;
i s. 441–476.&#13;
Wacława z Oleska zob. Zaleski W.&#13;
Waga A. Królikarnia z podania ustnego, ,,Biblioteka Warszawska” 1852,&#13;
T. 1, s. 510–523.&#13;
–&#13;
O bursztynie i z czego on powstał, „Biblioteka Warszawska” 1845,&#13;
T. 2, s. 66–89 i dodatek s. 205–207.&#13;
–&#13;
O turach i żubrach z okoliczności znalezienia niedawno czaszki wołu kopalnianego w Pruszkowie w Płockiem, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1843, T. 3, s. 133–144.&#13;
Warszawa w: Encyklopedia ogólnej wiedzy ludzkiej wydawanej, nakładem J. Ungra, T. 12, Warszawa 1877, s. 109.&#13;
[Wawrowski F. ?] Piosnki ludu wielkopolskiego, „Przyjaciel Ludu”, R. 13:&#13;
1846 T. 1 nr 25 s. 200.&#13;
&#13;
�35&#13;
&#13;
Wczoraj jako w środę popielcową, „Kurier Codzienny” 1869, nr 32.&#13;
Wejnert A. Obchód uroczystości Bożego Ciała w Warszawie w XVII&#13;
i XVIII wieku, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 567.&#13;
–&#13;
zob. Starożytności Warszawskie&#13;
Wiadomość historyczna o warszawskim instytucie głuchoniemych,&#13;
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1841, T. 1, s. 243–255, s. 335–349&#13;
i s. 489–503.&#13;
Wiadomość historyczno–statystyczna o miastach Góra Kalwaria&#13;
i Czersk, „Gazeta Codzienna” 1853, nr 194–198, nr 200–202, nr 207–&#13;
–211 i nr 213–215.&#13;
Wiadomość o kościołach w Liwie, Pniewniku, w Wierzbnie w Ziemi&#13;
Liwskiej, Xięstwie Mazowieckim położonych, „Pamiętnik Sandomierski” 1829, T. 1, s. 371–378.&#13;
Wiadomość pewna o obrazie Najświę[tszej] Maryji Panny w Ziemi Dobrzyńskiej, w kościele XX. Bernardynów od kilku wieków łaskami wsławionej, wyd. 3: Warszawa 1813.&#13;
Wianeczek majowy na cześć Najświętszej i Najczystszej Pannie Niepokalanie Poczętej Maryi, Warszawa 1855; toż: Warszawa 1886.&#13;
Wianek krzyżowy na cześć Najsłodszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Maryi, Warszawa 1855.&#13;
Wianki, „Dziennik Warszawski” 1852, nr 164.&#13;
Wianki, „Gazeta Polska” 1888, nr 141, s. 2, tam w dziale „Z miasta”.&#13;
Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku, „Kalendarz Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra na rok 1860,&#13;
[Warszawa 1859], s. 61–67.&#13;
Wieczór nader pogodny, „Kurier Warszawski” 1837, nr 164.&#13;
Wielki Tydzień, „Gazeta Polska“ 1865, nr 83.&#13;
Wielki Tydzień, „Pamiętnik Religijno-Moralny“ 1847, T. 12, s. 330.&#13;
Wieniarski A. Liw. Szkic historyczny, ,,Księga Świata” 1857, cz. I, s. 187.&#13;
[Wieniarski A.] Grzegorz Kostrzewa, Płock i Płoczanie. Kilka szkiców&#13;
z krótkiego tam pobytu, „Gazeta Codzienna” 1854, nr 239–240&#13;
i nr 249–250.&#13;
Wieś Budzieszyn albo Zbudeszyno w Ziemi Drohickiej „Pamiętnik Sandomierski” 1829, T. 1, s. 364–368.&#13;
Większa połowa panien na wydaniu, „Kurier Warszawski” 1843, nr 163.&#13;
Willanów. Album widoków i pamiątek oraz kopie z obrazów Galerii&#13;
Willanowskiej z dodaniem opisów skreślonych przez H. Skimborowicza i W. Gersona, nakładem S. Orgelbranda i Synów, Warszawa 1877.&#13;
&#13;
�36&#13;
&#13;
Wiszniewski M. Historia literatury polskiej, T. I, Warszawa 1840.&#13;
Wiślicki A. Wędrowna ludność za zarobkiem w Królestwie Polskim, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 293, z ryciną Kossaka Bandochy&#13;
wjeżdżający do wsi.&#13;
Włościanie wilanowscy, „Gazeta Warszawska” 1871, nr 164.&#13;
Wojciechowski T. Chrobacya. Rozbiór starożytności słowiańskich, T. 1,&#13;
Kraków 1873.&#13;
[Wojewódzki J.] J.W. Korespondencja… . Sejny „Gazeta Warszawska” 1857&#13;
nr 205 i 206.&#13;
–&#13;
Korespondencja…. Suwałki, w grudniu 1856 roku, „Gazeta Warszawska” 1857, nr 50 i 52.&#13;
Wolski L. Jeziora w Królestwie Polskiem, ,,Biblioteka Warszawska” 1851,&#13;
T. 1, s. 46–84.&#13;
–&#13;
Rys hydrografii Królestwa Polskiego z wiadomością o spławach,&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1849, T. 2, s. 221–280.&#13;
Worbs J.G. Archiv für die Geschichte Schlesiens der Lausitz und zum&#13;
Theil von Meissen, Leipzig-Sorgau 1798, s. 69–86.&#13;
Wójcicki K.W. Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 1–3, Warszawa 1855–1858.&#13;
[Wójcicki K.W.] K. Wł. W. Cygani w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 6, Warszawa 1861, s. 35–47.&#13;
–&#13;
Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego, „Tygodnik Ilustrowany”&#13;
1864, T. IX, nr 248.&#13;
Wójcicki K. W. Kalendarz zwyczajowy Antoniego Zaleskiego, „Kłosy”&#13;
1868, T. VI, nr 135.&#13;
–&#13;
Kurpie w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16, Warszawa 1864, s. 502.&#13;
–&#13;
Kurpie. Powieść historyczna, Lwów 1856.&#13;
[Wójcicki K. W.] R. Mechanik wioskowy, „Kłosy” 1871, T. XII, nr 312.&#13;
Wójcicki K.W. Nowy Rok, „Kłosy” 1866, T. II, nr 27.&#13;
–&#13;
Ostatni kulig staropolski, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 84.&#13;
–&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu, z dołączeniem odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowackich,&#13;
Warszawa 1836, T. 1 i 2; toż wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś,&#13;
posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Warszawa 1976.&#13;
–&#13;
Procesya Bożego Ciała, „Kłosy” 1870, T. X, nr 260, z ryciną.&#13;
–&#13;
Przedmowa do K. Niszczyckiego „Prawa bartne bartnikom należące”, T. 4, Warszawa 1854 („ Biblioteka starożytnych pisarzy polskich”).&#13;
&#13;
�37&#13;
&#13;
–&#13;
&#13;
Przejażdżka chwilowa w Mazowszu, „Album literackie” 1848,&#13;
T. 1, s. 201–213 i s. 351–364&#13;
–&#13;
Przysłowia narodowe z wyjaśnieniem źrzódła początku oraz&#13;
sposobu ich użycia, okazujące charakter, zwyczaje i obyczaje,&#13;
przesądy starożytności i wspomnienia ojczyste, T. 2, Warszawa&#13;
1830.&#13;
–&#13;
Społeczność Warszawy w początkach naszego stulecia, Warszawa 1877.&#13;
–&#13;
Stare gawędy i obrazy, T. 2 i 3, Warszawa 1840.&#13;
–&#13;
Stare miasto w Warszawie, ,,Magazyn Powszechny” R. 4: 1837,&#13;
nr 6, s. 42–46.&#13;
–&#13;
Warszawa i jej społeczność, Warszawa 1875.&#13;
–&#13;
Wielki Czwartek, „Tygodnik Ilustrowany“ 1860, T. 1, nr 28.&#13;
[Wójcicki K.W.] R. Wspomnienia z wędrówek po kraju w 1842 roku. Urywek pierwszy. Raszyn, ,,Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 8, s. 58–59.&#13;
Wójcicki K. W. Zarysy domowe, T. 3, Warszawa 1842.&#13;
–&#13;
Z dawnych dziejów i wspomnień naszego stulecia, Kraków 1875.&#13;
Wybrzeża, okna i balkony domów nadwiślańskich, „Kurier Warszawski” 1840, nr 164.&#13;
Wyjrzyj tylko ze zmierzchem na ulicę, „Kurier Warszawski“ 1848, nr 18.&#13;
Wypis z [Jean de Laboureur’a] podróży pani de Guébriant, posłowej&#13;
nadzwyczajnej do Polski, za Władysława IV, w przekładzie Stanisława Potockiego, w: J. U. Niemcewicz, Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4, Warszawa 1822, s. 23, tytuł&#13;
oryginalny publikacji Laboureura: Relation du voyage de la Royne&#13;
de Pologne et du retour de Madame la Mareschalle de Guebriant,&#13;
Ambassadrice Extraordinaire, &amp; Sur-Intendante de sa conduitte,&#13;
Paris 647.&#13;
Wyrwicz K. Geografia powszechna czasów teraźniejszych albo opisanie krótkie krajów całego świata, Warszawa 1770 (wydanie nast.&#13;
1773).&#13;
Z literatury, „Kurier Warszawski” R. 70: 1890, nr 121, s. 3.&#13;
Z Mławskiego, „Czas” 1872, nr 17, w dziale Korespondencja „Czasu”&#13;
(w części Królestwo Polskie).&#13;
Z Paryża, „Gazecie Polska” 1888, nr 156, s. 1–2.&#13;
Z pośród konsensowych impressarjów szopek, „Kurier Warszawski” 1869,&#13;
nr 17.&#13;
Z Wierzbicka, „Gazeta Polska” 1887, nr 245.&#13;
&#13;
�38&#13;
&#13;
[Zagrzejewski A.] Kurp Bursztyn w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, T. 1, Warszawa 1873, s. 310–316.&#13;
Zakrzewski A. Z Puszczy Zielonej. Materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1, s. 73–78 i s. 149–156.&#13;
Zaleski A. Sobótka (z natury) zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10,&#13;
nr 260.&#13;
Zaleski W. [Wacław z Oleska] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego,&#13;
z muzyką instrumentowaną przez K. Lipińskiego, Lwów 1833.&#13;
Załuski A. Ch. Epistolarum historico–familiarum, T. 3: Gesta in Polonia&#13;
Totius Decenni, Brunsbergae 1701.&#13;
Zamarski R. zob. Zmorski R.&#13;
Zamek czerski w r. 1820, „Tygodnik Ilustrowany” 1864, T. V, nr 231,&#13;
w dziale „Rozmaitości”.&#13;
Zbiór siana w okolicach Warszawy, ,,Kłosy” 1871, T. XII, nr 307, s. 307,&#13;
z ryciną.&#13;
Zedler J.H. Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften&#13;
und Künste, Halle und Lepzig, 1731–1754.&#13;
Zejszner L. Kopalnie bursztynu w Królestwie Polskim, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3, s. 419–421.&#13;
Zielone Świątki, „Kłosy” 1875, T. XX, nr 516.&#13;
Zienkiewicz R. O uroczyskach i zwyczajach ludu pińskiego oraz o charakterze jego pieśni, Warszawa 1853.&#13;
Zienkowicz L. Le costumes du peuple polonais, suivis d’une description&#13;
exacte de ses moeurs, de ses usages et de ses habitudes, Paris,&#13;
Strasburg et Leipzig 1838–1841. Wyd. polskie: Lud polski albo dokładne opisanie zwyczajów, obyczajów i ubiorów jego, Strasburg&#13;
1842 (40 litogr.).&#13;
[Zienkowicz L.] Lach z Lachów Szlachcic hołota. Obrazek obyczajowy&#13;
z pierwszej ćwiartki wieku dziewiętnastego, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 79–82.&#13;
Złodziej leśny, „Biesiada literacka” 1886, T. XXII, nr 43, z ryciną.&#13;
[Zmorski R.] R. Zamarski Podania i baśni ludu w Mazowszu, Wrocław 1852.&#13;
Zwaliska zamku w Ciechanowie nad Ładynią, „Przyjaciel Ludu” R. 14:&#13;
1847, nr 21.&#13;
Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po J. Lipińskim, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. 8,&#13;
s. 62–114.&#13;
Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 44–77.&#13;
&#13;
�39&#13;
&#13;
Żabczyc J. zob. Symfonie anielskie&#13;
Żale Matki Boskiej pod Krzyżem w: S. Vrtel-Wierczyński Wybór tekstów staropolskich, Warszawa 1863, s. 180.&#13;
Żegluga parowa na rzekach spławnych Królestwa Polskiego, „Kalendarz&#13;
czyli Rocznik na rok zwyczajny 1854” St. Strąbskiego, [Warszawa&#13;
1853], s. 83–86.&#13;
W. Żukowski Świetlana w: Nowy parnas polski zawierający poezje Adama Mickiewicza, Edwarda Odyńca…, Poznań 1832, s. 9–11.&#13;
&#13;
��INDEKS GEOGRAFICZNY1&#13;
Abrahama Góra, wzgórze 27 – 24&#13;
Adamowice, pow. Błonie 24 – 266,&#13;
271, 80/II – 55, 62&#13;
Adamów, pow. Łuków 26 – VII, 15,&#13;
337, 80/II – 212&#13;
Akwizgran, Niemcy 27 – 10&#13;
Aleksandria, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Aleksandrów, pow. Grójec 24 – 204,&#13;
217&#13;
Aleksandrów, zespół pałacowo-parkowy pow. Siedlce 26 – 9&#13;
Aleksota, pow. Mariampol 42 – 197&#13;
Alpy, góry 26 – 77&#13;
Altana Czarnieckiego, wyspa 28 –&#13;
329&#13;
Amełus zob. Emaus&#13;
Andrzejów, Andrzejewo, pow. Ostrów&#13;
Mazowiecka 24 – 5, 27 – 27, 277,&#13;
281, 322, 349, 42 – 28, 65, 122,&#13;
80/II – 367, 386&#13;
Angerburg zob. Węgobork&#13;
Anglia 24 – 328, 331, 332, 336, 337,&#13;
27 – 395, 28 – 342, 351, 363, 42&#13;
– 778, 80/II – 457&#13;
Antakalnis, dziś dzielnica Wilna, Litwa 41 – 291&#13;
&#13;
Antokole2 41 – 290, 291&#13;
Antonia, Antonia Puszczańska, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 50, 57, 42 – 639&#13;
Antonie, pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Antoniego Św. Góra, wzgórze 27 – 6&#13;
Arciechów, pow. Radzymin 26 –&#13;
107, 248, 345, 27 – 310&#13;
Arciszewo, pow. Płock 27 – 14, 344&#13;
Arkadya, Arkadia, niegdyś Łupia,&#13;
pow. Łowicz 24 – 4, 30, 31, 42&#13;
– 753, 761, 80/II – 15, 80/III – 13&#13;
augustowska gubernia 27 – 66, 79,&#13;
97, 146, 149, 223, 389, 28 – 4, 7, 8,&#13;
13, 23, 27, 33, 39, 50, 55, 61, 113, 123,&#13;
208, 230, 335, 337, 339, 41 – IX, X,&#13;
42 – 3, 202, 207, 344, 755, 767, 771,&#13;
772, 774, 778, 80/I – XXXIX, LXX,&#13;
LXXII, 80/II – 325, 335, 337, 338,&#13;
341, 346, 356, 396, 400, 401, 402,&#13;
403, 404, 407, 410, 412, 417, 422,&#13;
455, 80/III – 7, 26, 27, 33&#13;
augustowska ziemia 42 – 594&#13;
Augustowski Kanał 27 – 13, 33, 42&#13;
– 198, 763, 80/I – XXX,&#13;
augustowski obwód 28 – 9, 14, 24&#13;
augustowski powiat 28 – 9, 18, 23,&#13;
44, 41 – XXXI, 42 – 187, 189, 204&#13;
&#13;
1&#13;
Indeks zawiera nazwy geograficzne występujące w tomach 24-28 i 80/I-80/III Dzieł&#13;
Kolberga. Włączono tu także nazwy występujące w tomach 41 i 42, uwzględnione w indeksie&#13;
zamieszczonym w tomie 42, w którym jednak przynależność administracyjną podano za podziałami obowiązującymi w okresie wydania tych woluminów, tj. w końcu lat 60. XX wieku.&#13;
Obecnie poprawne brzmienie nazw i przynależność administracyjną miejscowości podano&#13;
według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego, T. I-XV Warszawa 1880-1902.&#13;
2&#13;
Miejscowość wymieniona w pieśni, nie wiadomo czy chodzi o dzielnicę Wilna czy np.&#13;
wieś w pow. trockim.&#13;
&#13;
�42&#13;
&#13;
Augustowskie 24 – 322, 28 – 13,&#13;
41 – XV, XVII, XIX, XX, XXVIII,&#13;
XXIX, XXXI, XXXIV, LII–LVII,&#13;
LIX, LXI, LXIII–LXVII, 42 –&#13;
185–187, 190, 192, 196, 198, 203,&#13;
ryc. po s. 208, 226, 286, 291,&#13;
313, 315, 318, 326, 332–335, 338,&#13;
355, 357, 367, 395, 408, 450, 468,&#13;
594, 600, 602, 610, 614, 80/I –&#13;
VIII, XIII, XV, XX, XXVIII, XLV,&#13;
XLVI, XLVII, XLVIII, XLIX, L,&#13;
LX, LXIV, 80/II – 403&#13;
Augustowskie Jezioro = Sajno? 42&#13;
– 193&#13;
Augustowskie Pojezierze 42 – 793&#13;
augustowskie województwo 28 –&#13;
13, 80/I – XIII&#13;
Augustów 27 – 384, 28 – VIII, 7, 13,&#13;
25, 26, 34, 35, 39, 44, 49, 53-55,&#13;
57, 65, 83, 90, 91, 100, 209, 218,&#13;
220, 221, 236, 238, 239, 243,&#13;
245, 250–252, 254, 255, 260,&#13;
261, 265, 269–271, 273, 274,&#13;
276, 277, 279, 283, 284, 287,&#13;
288, 291, 292, 295, 299, 300,&#13;
303-306, 312, 314, 318, 321, 41&#13;
– X, XI, XV, XIX, XXV, XXVIII,&#13;
XXX, XLVIII, 263, 42 – 208, 211,&#13;
215–218, 220, 227, 229, 232,&#13;
236, 237, 241, 242, 247–250,&#13;
257, 263, 265, 266, 269, 276, 280,&#13;
282, 283, 288, ryc. po s. 288, ryc.&#13;
przed s. 289, 292–302, 304, 305,&#13;
307, 309, 324, 413, 552, 574,&#13;
627, 648, 649, 651, 652, 762, 771,&#13;
80/I – VIII, X, XV, XVI, XVIII,&#13;
XXVIII, XXXV, XXXIX, XLVIII,&#13;
LI, LXI, LXIV, LXX, 69, 83, 109,&#13;
200, 80/II – 403, 412, 421, 423,&#13;
428, 430, 431, 433, 438, 439,&#13;
441, 444, 451, 453, 80/III – 26&#13;
Austria 27 – 55, 390, 28 – 330&#13;
austriacki zabór – 80/I – XII&#13;
&#13;
Baba, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Babice, pow.Warszawa 24 – 221,&#13;
224, 25 – 30, 81, 99, 102, 104,&#13;
111, 122, 245, 41 – XVI, 187, 188,&#13;
204, 228, 260, 80/II – 46, 75, 85,&#13;
117, 118, 125, 193&#13;
Babin = Babino, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 330–332&#13;
Bacze Mokre, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Bacze Suche, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Baczki, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Bagna, zarośla 42 – 645&#13;
Bakałarzewo, Bakalerzewo, błędnie&#13;
Baskałarzewo, pow. Suwałki 28&#13;
– 8, 17, 33, 39, 256&#13;
Balin, pow. Rypin 41 – 18&#13;
Balinka, pow. Augustów 42 – 189&#13;
Bałtyk, Bałtyckie Morze 27 – 134,&#13;
28 – 342, 42 – 388&#13;
Banat 28 – 357&#13;
Bandysie, Bandosie, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50, 66, 42 – 640&#13;
Barcice, pow. Grójec 24 – 27&#13;
Barcząca, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
26 – 6, 41 – 413, 414, 80/II – 211&#13;
Bargłowo = Bargłów, pow. Augustów 28 – 237, 300&#13;
Barmen (dziś dzielnica Wuppertalu), Niemcy 42 – 589&#13;
Baskałarzewo zob. Bakałarzewo&#13;
Bawaria 24 – 340, 341, 27 – 79&#13;
Bazylea 80/II – 415&#13;
Bączki, pow. Kolno 27 – 59, 98, 241,&#13;
41 – XIX, XXXV, 42 – 131, 637&#13;
Bądków, Bątków, pow. Grójec 24 –&#13;
25&#13;
Belgia 24 – 162&#13;
Belsk, pow. Grójec 24 – 64, 80/II –&#13;
21, 80/III – 25&#13;
Bełchów, pow. Łowicz 25 – 232&#13;
bełska ziemia 24 – 3, 304&#13;
bełskie województwo 28 – 140&#13;
Bereza, pow. Prużana? 24 – 342&#13;
Berezyna, dopływ Niemna 28 – 159&#13;
&#13;
�43&#13;
&#13;
Berezyna, dopływ Dniepru 80/I –&#13;
XXIX&#13;
Besznica1, karczma 41 – 9&#13;
Betlejem, Betleem, starożytna Palestyna 24 – 88, 99, 100, 102, 106,&#13;
26 – 58–61, 27 – 111–118, 120,&#13;
122, 28 – 65, 67, 72, 80/I – 7 nlb.,&#13;
8&#13;
Będków, Bentków, pow. Brzeziny&#13;
24 – 33, 41 – LXIII, 171&#13;
Bialiki, pow. Szczuczyn 27 – VII&#13;
bialska ziemia 28 – VII&#13;
bialski obwód 42 – 209&#13;
bialski powiat 41 – XXXII, 42 – 788,&#13;
80/I – LVII, LXXVI&#13;
Biała, dopływ Orlanki 28 – 10, 11,&#13;
356&#13;
Biała = Białe, pow. Gostynin 41 –&#13;
326, 408&#13;
Biała Góra = Białogórne?, pow.&#13;
Skierniewice 25 – 214&#13;
Biała Hańcza, dopływ Niemna 28&#13;
– 14&#13;
Biała Podlaska, Biała 26 – 38, 209,&#13;
42 – 786, 80/I – LXXVI&#13;
Biała Puszcza, puszcza 27 – IX, 28&#13;
– 5, 42 – 786, 789, 797, 789, 795&#13;
Biała Rawska, Biała pow. Rawa 24&#13;
– 4, 31, 121, 168, 208, 25 – 1, 8,&#13;
23, 45, 92, 119, 134, 138, 142,&#13;
143, 148, 160, 213–217, 221, 252,&#13;
41 – XVI&#13;
Biała Ruś zob. Białoruś&#13;
Biała Wieś, Białawieś, pow. Skierniewice 25 – 141, 214, 41 – 306,&#13;
364, 80/II – 131, 166, 170&#13;
Biała Woda, pow. Suwałki 28 – 16,&#13;
38, 42 – ryc. po s. 208, 80/II –&#13;
401&#13;
Białaszewo, Białoszewo, pow.&#13;
Szczuczyn 28 – 23, 237&#13;
Białe, jezioro 28 – 13&#13;
1&#13;
&#13;
Białebłoto = Białe Błota, pow. Ostrów&#13;
Mazowiecka 27 – 26, 45, 80/I –&#13;
3nlb.&#13;
Białebłoto, Białoglina, łąka 42 – 645&#13;
Białka, dopływ Rawki 24 – 31&#13;
Białkowo, pow. Rypin 27 – 34&#13;
Białobiel, pow. Ostrołęka 27 – 28,&#13;
42 – 640&#13;
Białobrzegi, pow. Augustów 28 – 13&#13;
Białobrzegi, pow. Radom 25 – 250,&#13;
80/II – 88, 112&#13;
Białoglina zob. Białebłoto&#13;
Białogórne, pow. Skierniewice (zob.&#13;
też Biała.Góra) 24 – 270, 25 –&#13;
143, 153, 213, 214, 252, 41 – 300,&#13;
306, 310, 325, 326, 333, 335, 338,&#13;
339, 341, 344, 352, 355, 356, 364,&#13;
382, 383, 386, 393, 401, 80/II –&#13;
56, 131, 166, 167, 168, 169, 170,&#13;
171, 172, 173, 174, 183, 198&#13;
Białołęka, pow. Warszawa 24 – 17,&#13;
26 – 54, 243, 363, 364&#13;
Białorogi, las 28 – 16&#13;
Białoruś, Biała Ruś 24 – 316, 25 –&#13;
30, 28 – 133, 235, 347, 357, 359,&#13;
41 – XXVI, XXX, 80/I – XXXVI&#13;
białostocki obwód, białostocka obłost 28 – 11, 41, 85, 344–346&#13;
białostocki okręg 42 – 198&#13;
białostocki powiat 28 – 40, 329, 344&#13;
Białostockie, Białostocczyzna 28 –&#13;
11, 132, 133, 136, 141, 142, 165,&#13;
172, 41 – XVII, 80/I – XV&#13;
białostockie starostwo 28 – 369&#13;
białostockie województwo 42 –&#13;
205, 788&#13;
Białoszewo zob. Białaszewo&#13;
Białowierzyn, błędnie Białowiczyn,&#13;
pow. Lipno 41 – 10&#13;
Białowieska Puszcza, puszcza 27 –&#13;
384, 28 – 10, 133, 138, 139, 143,&#13;
163, 169, 176, 182, 355, 356, 359,&#13;
&#13;
Chodzi o karczmę w osadzie Beśnica w pow. brodnickim&#13;
&#13;
�44&#13;
&#13;
41 – XVI, 42 – 187, 198–201,&#13;
205, 208, 762, 773&#13;
Białowieża, Biała Wieża, pow. Prużana 28 – 10, 61, 42 – 198–201,&#13;
754, 755, 795&#13;
Białusny Lasek, bór 27 – 29&#13;
Biełuszny Lasek = Białusny Lasek,&#13;
pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640&#13;
Białystok 28 – 11, 25, 27, 37, 38,&#13;
54, 127, 138, 151, 154, 160, 274,&#13;
311, 330, 348, 355, 356, 42 – 221,&#13;
ryc. przed s. 241, 258, 268, 284,&#13;
80/I – VIII, X, XVII, XVIII, LXIV,&#13;
LXXII, 80/II – 438&#13;
Biebrza, Bobra, Bóbr, dopływ Narwi 27 – 67, 203, 28 – 3, 5, 6, 8,&#13;
12–14, 23, 25, 61, 75, 329, 330,&#13;
42 – 1, 197, 788&#13;
biebrzański departament 28 – 7&#13;
biebrzański powiat 28 – 85&#13;
Bielany, pow. Kraków 24 – 20, 161&#13;
Bielany, dawniej Polkowa Góra, Pol­&#13;
ków, pow. Warszawa 24 – 4, 19,&#13;
20, 46, 157, 159–161, 26 – 5, 364,&#13;
41 – 153, 42 – 322, 754, 776, 778,&#13;
779, 80/I – 12, 80/II – 11, 36,&#13;
80/III –31&#13;
Bielański Las, las 24 – 160&#13;
Bielawa, Bielawy, pow. Warszawa&#13;
25 – 65, 144, 41 – 241&#13;
Bielawy, pow. Łowicz 24 – 33, 25 – 8, 9&#13;
Bielawy, pow. Mława 27 – 44&#13;
Bieliny? 26 – 8&#13;
Bieliny, Bielino, dawna jurydyka&#13;
Warszawy 24 – 9&#13;
Bielsk? 26 – 8&#13;
Bielsk, dziś Bielsk Podlaski 26 –&#13;
350, 27 – 71, 28 – X, 10, 54, 74,&#13;
76, 85, 88, 89, 138, 151, 154, 330,&#13;
331, 345, 348, 349, 356, 357, 359,&#13;
41 – X, XXV, XXVIII, XXX, 42 –&#13;
281, 331, 760, 80/I – X, XXXV,&#13;
XXXIX, LXX, LXXII, LXXVI,&#13;
80/II – 407, 408&#13;
&#13;
Bielsk, Bielsko, pow. Płock 24 – 3,&#13;
27 –13, 42 – 136, 80/III – 12, 25&#13;
bielska ziemia 28 – VII, 6, 9, 10, 13,&#13;
24, 25, 127, 128, 135, 142, 143, 146,&#13;
150, 153, 155, 157, 163, 165, 170,&#13;
174, 176, 177, 179, 182, 358, 41 –&#13;
XXI, XXII, 42 – 760, 80/II – 399&#13;
bielski powiat, bielsko-podlaski powiat, błędnie bialski powiat 27&#13;
­– 3, 28 – 8, 24, 40, 344, 345, 41&#13;
– XVI, XLI, 42 – 415, 789, 80/I –&#13;
LVII, LIX, 80/II – 409, 80/III – 12&#13;
Bielskie 28 – VII, 8, 41 – XVI, XLI,&#13;
42 – 789, 80/I – XV&#13;
Bielsko Woywodschaft zob. podlaskie województwo&#13;
Biełuszny Lasek zob. Białusny Lasek&#13;
Bieżuń, pow. Sierpc 24 – 3, 27 – 20,&#13;
295, 308, 41 – 105, 80/II – 332,&#13;
80/III – 32&#13;
Biłgoraj 80/II – 11, 80/III – 20&#13;
Binougi = Binduga, pow. Konstantynów 42 – 642&#13;
Biskupice, pow. Płock 28 – 6&#13;
Biskupin, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Blichowo, pow. Płock 27 – 75, 85,&#13;
124, 128, 133, 138, 143, 147, 154,&#13;
159, 161, 167, 168, 278, 284,&#13;
297, 340, 41 – XVIII, XXVIII,&#13;
LI–LXIII, 42 – ryc. przed s. 193,&#13;
478, 507, 533, 559, 80/I – XXXII,&#13;
80/II – 339&#13;
Blizny = Blizne, pow. Warszawa 25&#13;
– 158&#13;
Błonie 24 – 4, 7, 27, 145, 205, 238,&#13;
25 – 14, 31, 88, 92, 102, 116, 118,&#13;
152, 155, 186–188,&#13;
191, 193,&#13;
197, 198, 41 – XVI, 42 – 337,&#13;
759, 80/I – 20, 183, 80/II – 14,&#13;
45, 47–49, 59, 109&#13;
błoński powiat 80/I – XXIII,&#13;
Bobino (Wielkie i Grzybki), pow.&#13;
Wysokie Mazowieckie 27 – 245&#13;
&#13;
�45&#13;
&#13;
Bobra zob. Biebrza&#13;
Bobrownicka Puszcza, puszcza 41&#13;
–5&#13;
Bobrowniki, pow. Lipno 27 – 6, 41&#13;
– LI, LIII, LIV, LXII, 5, 7, 9, 35,&#13;
68, 95, 127, 80/II – 212&#13;
Bobrowniki, pow. Puławy 26 – 15&#13;
Bocznie, ostęp 28 – 15&#13;
Boćki, pow. Bielsk 28 – 10, 344, 345,&#13;
356&#13;
Bodzanów, pow. Płock 24 – 4, 27&#13;
– X, 14, 93, 124, 170, 250, 253,&#13;
256–258, 263, 265, 272, 290,&#13;
295, 297, 299, 300, 302, 306, 309,&#13;
318, 322, 326, 327, 339, 346, 352,&#13;
357, 358, 42 – 25, 33, 74, 93, 94,&#13;
98, 101, 107, 112, 114, 118, 134,&#13;
138, 142, 149, 151–154, 161,&#13;
163–165, 172, 173, 80/II – 384&#13;
Bogate, pow. Przasnysz 27 – 264,&#13;
303, 323, 348, 42 – 6, 80/I – 136&#13;
Boglewice, pow. Grójec 24 – 25, 26&#13;
Bogucin, pow. Lipno 41 – 9&#13;
Bogusze, pow. Szczuczyn 28 – 8&#13;
Boguszyce, pow. Rawa 25 – 129, 41&#13;
– 203, 80/II – 129&#13;
Böhmen zob. Czechy&#13;
Boksze, pow. Suwałki 28 – 15&#13;
Bolechowice, pow. Kraków 80/II –&#13;
222&#13;
Bolimów, Bolemów, pow. Łowicz&#13;
24 – 4, 28, 64, 25 – 159, 200–202,&#13;
204–208, 244, 250, 41 – 353, 80/&#13;
II – 192&#13;
Bolonia, Bononia, Włochy 27 – 14,&#13;
42 – 627&#13;
Borek, las 28 – 15&#13;
Borki, las 42 – 645&#13;
Borkowo? 25 – 25, 80/II – 83&#13;
Borkowo, pow. Kolno 27 – 63, 98&#13;
Borkowo, pow. Sierpc 27 – 325&#13;
Borowe zob. Krajewo-Borowe&#13;
Borów = Borowie, pow. Łuków 26&#13;
– 298&#13;
&#13;
Boruny, pow. Oszmiana 28 – 335&#13;
borysowski powiat 80/II – 413, 80/&#13;
III – 25&#13;
Borzymin, pow. Rypin 41 – 7&#13;
Bosfor, cieśnina 24 – 10&#13;
Bossewo, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 45, 80/I – 3nlb.&#13;
Boża Męka, źródło 24 – 32&#13;
Bożejewo, Bożejowo, pow. Łomża&#13;
28 – 182&#13;
Bożydar, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Bóbr zob. Biebrza&#13;
Bór, las 42 – 645&#13;
bracławskie województwo 42 – 339&#13;
Brandenburgia, Niemcy 42 – 589&#13;
Branków, pow. Grójec 24 – 62&#13;
Brańsk, pow. Bielsk 28 – VIII, 10,&#13;
23, 24, 32, 35, 38, 43, 59, 60, 83,&#13;
85, 89, 96, 97, 117, 195, 247, 283,&#13;
298, 317, 331, 333, 345, 357, 41 –&#13;
XIX, XXVII, XLI, 156, 42 – 209,&#13;
272, 281, 320, 325, 331, 336, 338,&#13;
346, 373, 374, 392–394, 396–404,&#13;
406, 407, 411, 598, 80/I – XV,&#13;
LVII, LIX, 80/II – 407, 409, 429&#13;
brański powiat 28 – 10&#13;
Brańszczyk, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – IX, 25, 46, 42 – 771,&#13;
80/II – 325, 334, 336, 80/III – 26&#13;
Bratkowice, przedmieście Łowicza&#13;
24 – 30&#13;
Brechocino = Brochocin, pow. Płock&#13;
27 – 316&#13;
Bretania, Bretagne 27 – 391, 392,&#13;
42 – 755&#13;
Brochocin zob. Brechocino&#13;
Brochów, pow. Sochaczew 25 – 3,&#13;
6, 103, 192, 193, 41 – 374, 80/I –&#13;
XXIII, 80/II – 191&#13;
Brocka Puszcza, puszcza 27 – XI&#13;
Brok, Brokówka, Broczek, dopływ&#13;
Bugu 27 – 26, 27, 28 – 6&#13;
Brok, leśnictwo 27 - 26&#13;
&#13;
�46&#13;
&#13;
Brok, pow. Ostrów Mazowiecka 24&#13;
– 5, 26 – 273, 27- IX, 26, 27, 48,&#13;
49, 67, 83, 246, 280, 323, 349, 28&#13;
– 163, 42 – 299, 80/I – 94, 131,&#13;
80/II – 303&#13;
Brokówka zob. Brok, dopływ Bugu&#13;
Bromirz = Bromierz Wielki, pow.&#13;
Płock 27 – 248, 287, 288, 324&#13;
Browary, błędnie Bronary, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 50&#13;
Brudno, pow. Warszawa 26 – 3&#13;
Brulin, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Brudzyń, bł. Brudzew, pow. Koło&#13;
80/II – 100, 183&#13;
Brwilno, pow. Płock 27 – 12, 317&#13;
Brwinów, pow. Błonie 24 - 232, 234,&#13;
25 – 186, 41 – XVI, 80/I – LXI,&#13;
80/II – 48&#13;
Bryzgiel, pow. Augustów 42 – 196&#13;
brzeski powiat 28 – 10, 344&#13;
brzeskie województwo, brzesko-litewskie województwo 28 – 10,&#13;
11, 139, 140, 176, 41 – XVII, 80/&#13;
II – 325&#13;
Brzeszcze, pow. Grójec 25 – 28, 73,&#13;
80/II – 121&#13;
Brzezeńko = Brzezienko, pow.&#13;
Ostrów Mazowiecka 27 – 336&#13;
Brzeziny 24 – 33, 54, 313, 315, 25 –&#13;
102, 220–222, 231, 235, 236, 42&#13;
– 777, 80/I – XIV, 80/II – 16, 20,&#13;
44, 65, 80/III – 33&#13;
brzeziński powiat 24 – 5, 80/I – XIV,&#13;
Brzeźno, pow. Lipno 41 – 95&#13;
Brzoza = Brzuza, pow. Węgrów 26 – 4&#13;
Brzozowa, Brzozowo, pow. Kolno&#13;
42 – 637&#13;
Brzozowna = Brzozowica, pow. Radzymin 26 – 299&#13;
Brzozowo zob. Brzozowa&#13;
Brzozowy Kąt, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 372, 42 – 640&#13;
Brzozów, pow. Sochaczew 25 – 20,&#13;
35, 236, 238, 41 – 246, 250, 80/I&#13;
&#13;
– 27, 171, 181, 80/II – 54, 55,&#13;
59–61, 81, 82, 90, 186&#13;
Brzozówka, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Brzózki, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644&#13;
Brzuza zob. Brzoza&#13;
Buczynka zob. Struga&#13;
Buda, Węgry 24 – 82&#13;
Budegier, ostęp 28 – 15&#13;
Budne, pow. Ostrołęka 27 – 50, 97&#13;
Budzieszyn, pow. Grójec 25 – 11&#13;
Budzieszyn, Zbudeszyno, pow. Siedlce 26 – 11, V – 22, 42 – 781,&#13;
80/II – 212&#13;
Budziszewice, pow. Rawa 25 – 65&#13;
Budżysko zob. Bużyska&#13;
Bug, dopływ Wisły 24 – 5, 6, 37, 39,&#13;
41, 26 ­– VII, 4, 6, 8, 28, 30, 127,&#13;
210, 350, 351, 364, 365, 27 – IX,&#13;
3, 24–27, 46, 49, 67, 96, 99, 203,&#13;
277, 349, 384, 385, 28 – 5, 8, 9,&#13;
38, 40, 97, 129, 130, 141, 142,&#13;
165, 325, 343, 345, 356, 357, 370,&#13;
377, 41 – VIII, IX, XI, XVI, XVII,&#13;
LVII, LIX, LXIII, 20, 413, 417,&#13;
42 – 1, 141, 198, 199, 382, 388,&#13;
441, 470, 493, 523, 536, 547, 569,&#13;
652, 782, 785, 787, 788, 793, 80/I&#13;
– VIII, IX, XIV, XVIII, LXVIII, 3&#13;
nlb. 15 nlb., 57, 80/II – 5, 222,&#13;
365, 366, 80/III – 18, 36&#13;
Bukowiec, pow. Mława 27 – 44&#13;
Bulkowo, pow. Płock 27 – 13, 14&#13;
Burdyniszki, pow. Suwałki 28 – 339&#13;
Burgundia 27 – 10&#13;
Burzyn, pow. Kolno 28 – 75&#13;
Bużyska, błędnie Budżysko, część&#13;
Drohiczyna 28 – 9&#13;
Bużysko, jezioro 41 – 413&#13;
Bydgoszcz 24 – 25, 27 – 8, 374&#13;
Bystrzyca, dopływ Tyśmienicy 26&#13;
– 11&#13;
Bystrzyca ( Powaska Bystrzyca?),&#13;
Słowacja 25 – 279&#13;
&#13;
�47&#13;
&#13;
Bywka, dopływ Drwęcy 41 – 9&#13;
Bzura, dopływ Wisły 24 – 29, 33,&#13;
215, 41 – 195&#13;
Cegielnia (rumunek), pow. Rypin&#13;
27 – 35&#13;
cegłowska parafia 26 – 7&#13;
Cegłów, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 6, 7, 289, 316, 80/II – 211&#13;
Cendrowice, pow. Grójec 24 – 204,&#13;
241, 25 – 298&#13;
Ceranowska Puszcza, puszcza 26 –&#13;
364&#13;
Cersk zob. Czersk&#13;
Cetynia zob. Hodynia&#13;
Chajęta = Chajęty, pow. Radzymin&#13;
26 – 265, 318&#13;
Chalin, pow. Lipno 41 – 8&#13;
Charciabałda, Charecobałd, Charczabuda, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 42 – 640&#13;
Charubiny zob. Cherubiny&#13;
Chełchy, pow. Maków Mazowiecki&#13;
41 – LII, LIV, LVIII–LXII, LXIV,&#13;
LXV, 42 – 6, 20, 39, 58, 85, 89,&#13;
94, 96, 121, ryc. przed s. 593,&#13;
622, 80/I – 98&#13;
Chełm 41 – 415, 80/I – XXXIII,&#13;
LXVIII&#13;
Chełmica (Wielka i Mała), pow.&#13;
Lipno 41 – 40, 43, 46, 53, 66&#13;
chełmińska diecezja 27 – 372&#13;
chełmińska ziemia 27 – 375, 41 –&#13;
XVII, 9, 11&#13;
Chełmińskie 27 – 70&#13;
chełmińskie biskupstwo 24 – 316&#13;
chełmińskie województwo 41 – 14&#13;
Chełmskie 41 – XII, XXVI, 80/I –&#13;
XII, XV, XX, XXXIII, XL, LVIII,&#13;
LXXIV, LXXVI, 80/II – 289&#13;
Cherubiny = Charubiny, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Chinów = Chynów, pow. Grójec 24&#13;
– 23, 42 – 637&#13;
&#13;
Chlebiotki, pow. Łomża 28 – 183&#13;
Chludna, Chlubna = Chludnie, pow.&#13;
Kolno 27 – 63&#13;
Chmielewo, pow. Łomża 27 – 19,&#13;
379, 80/II – 322&#13;
Chobotz, las 42 – 645&#13;
Chochołów, Chochłów, pow. Kutno&#13;
24 – 209, 290, 291, 25 – 44, 41&#13;
– XVI, LXV, 164, 174, 188, 192,&#13;
200, 204, 207–209, 212, 229, 242,&#13;
243, 247, 265, 297, 301, 312, 319,&#13;
323, 326, 329, 331, 332, 340, 346,&#13;
361, 367, 371, 379, 391–394, 398,&#13;
401, 403, 406, 408–412, 80/I –&#13;
LXXVIII, 23, 43, 49, 50, 51, 55,&#13;
61, 64, 68, 74, 76, 90, 92, 97, 102,&#13;
110, 119, 134, 146, 152, 197 nlb.,&#13;
198, 80/II – 57–59, 78, 93, 94,&#13;
103, 126, 146, 173, 174, 178, 179,&#13;
189&#13;
Chocim 28 – 369&#13;
Chociszewo, pow. Płońsk 27 – 17,&#13;
42 – 771&#13;
Chodkowo, pow. Płock 27 – 14&#13;
Chodyszewo zob. Hodyszewo&#13;
Choiny, las 42 – 645&#13;
Chojnatka, pow. Skierniewice 41 –&#13;
305, 323, 325, 347, 361, 384, 388,&#13;
412, 80/II – 175&#13;
Chojno, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 8&#13;
Chojnowiec = Chojnowo, pow.&#13;
Mława 27 – 372&#13;
Chojnowo, pow. Przasnysz 27 – IX,&#13;
42 – 70&#13;
Choroszcz, Choroszcza, pow. Białystok 28 – 12, 25, 94, 95, 128, 138,&#13;
142, 344, 345, 42 – 760&#13;
Chorzele, pow. Przasnysz 24 – 4,&#13;
27 – IX, 23, 49, 96, 253–256, 367,&#13;
385, 28 – 133, 42 – 23, 141, 146,&#13;
147, 180&#13;
Choszczał, pow. Rypin 27 – 8&#13;
Chotomów, pow. Warszawa 80/II –&#13;
301, 302&#13;
&#13;
�48&#13;
&#13;
Chotynia, pow. Garwolin 80/I –&#13;
XXII,&#13;
Chrabustówka, pow. Bielsk 28 –&#13;
359&#13;
Chrobacyja zob. Polska&#13;
Chrostkowo, pow. Rypin 41 – LXIV,&#13;
52, 112&#13;
Chroście? 28 –314&#13;
Chroślin, Chruślin, pow. Łowicz 25&#13;
– 245&#13;
Chrusta, pastwisko 42 – 645&#13;
Chruszczówka, pow. Sokołów 26 –&#13;
363&#13;
Chruślin zob. Chroślin&#13;
Chudek, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Chynów zob. Chinów&#13;
Ciachcin, pow. Płock 27 – 333&#13;
Cibory, pow. Łomża 28 – 183&#13;
Ciechanowiec, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 5, 9, 25, 52, 66,&#13;
96, 195, 271, 283, 298, 321, 345,&#13;
42 – 304, 348&#13;
ciechanowska ziemia 24 – 4, 6, 38,&#13;
27 – 3, 4, 22, 54, 67, 372, 383, 41&#13;
– XI, 42 – 1, 756, 785, 789, 80/I&#13;
– VIII, XIV,&#13;
ciechanowski powiat 42 – 4&#13;
Ciechanowskie 27 – IX, 42 – 791&#13;
Ciechanów 24 – 4, 27 – 21, 22, 38,&#13;
43, 128, 279, 329, 339, 346, 359,&#13;
372, 383, 28 – VII, 42 – 19, 105,&#13;
120, 756, 771, 784, 80/II – 333,&#13;
336, 80/III – 26, 38&#13;
Ciechocin, pow. Lipno 27 – 7, 37, 41&#13;
– 96, 123, 139&#13;
Ciechomin, pow. Łuków 41 – ryc.&#13;
po s. 224&#13;
Cieciersk, pow. Sierpc 27 – 353&#13;
Ciecierzec, bagno 26 – 40&#13;
Cieciory, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Cieciszew, pow. Warszawa 25 – 178&#13;
Cieksyn, pow. Płońsk 27 – 18, 379&#13;
Cielądz, pow. Rawa 25 – 52, 134,&#13;
141, 219, 221, 80/I – 35&#13;
&#13;
Cieloszka, pow. Kolno 27 – 59, 60,&#13;
42 – 637&#13;
Ciepielewo, bł. Ciepielowo, Czepielew, Czepielów, pow. Maków&#13;
Mazowiecki 27 – 142, 185, 188,&#13;
191, 194, 259, 260, 269, 275, 279,&#13;
290, 291, 307, 41 – XIX, 42 – 9,&#13;
10, 17, 22, 26, 31, 41, 42, 48, 49,&#13;
65, 72, 83, 84, 138, 142, 156, 157,&#13;
159, 160, 162–164, 167, 168, 172,&#13;
173, 176, 179–182, 80/I – XVIII,&#13;
XX, XXI, XXII, LXX, 24, 27, 47,&#13;
52, 62, 63, 74, 140, 163, 182, 184,&#13;
80/II – 113, 115, 345, 351, 353,&#13;
354, 357, 359, 361, 363, 365, 366,&#13;
368, 370, 371, 373, 376, 388– 392&#13;
Cierpięta, pow. Węgrów 26 – 353&#13;
Cięck, pow. Ostrołęka 27 – 50, 51&#13;
Cimochowizna, Cimachowizna, pow.&#13;
Suwałki 28 – 32, 42 – 332, 600,&#13;
80/I – XLIX&#13;
Cisa, dopływ Dunaju 28 – 357&#13;
Cisek zob. Stanisławów&#13;
Crone zob. Polska&#13;
Cumberland, Anglia 24 – 336&#13;
Cygan, pow. Białystok? 28 – 330&#13;
Cygowska Wola zob. Wola Cygowska&#13;
Cygów, pow. Radzymin 26 – 115,&#13;
137, 206, 252, 317, 321, 80/I –&#13;
XVIII, XXX, 80/II – 229&#13;
Cyk, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 –&#13;
640&#13;
Cypel = Cupel, pow. Ostrołęka 42&#13;
– 640&#13;
Cypr 80/I – 221&#13;
Cyrsk zob. Czersk&#13;
Cyrzniaków zob. Czerniaków&#13;
Czachówek, pow. Grójec 25 – 91,&#13;
107&#13;
Czacza = Czadca, Słowacja 42 – 376&#13;
Czajków, pow. Siedlce 42 – 792&#13;
Czaplin, pow. Grójec 24 – 51, 60,&#13;
103–105, 108, 140, 142, 146, 147,&#13;
&#13;
�49&#13;
&#13;
149, 178, 204, 241, 250, 264, 25 – 5,&#13;
11, 13, 21, 25, 29, 30, 34, 35, 42, 64,&#13;
70, 89, 95, 100, 110, 141, 154, 179,&#13;
182, 183, 249, 41 – XV, XXIX, 158,&#13;
160, 215, 244, 296, 302, 313, 325–&#13;
327, 337, 339, 345, 349, 352, 365,&#13;
369, 370, 392, 402, 409, 42 – 642,&#13;
80/I – XVIII, XIX, XXXII, XXXVIII,&#13;
LXVI, 17, 29, 34, 128, 154, 231, 80/&#13;
II – 28, 29, 34, 35, 40, 45, 51–54, 74,&#13;
77, 80, 81, 83, 85, 87, 88, 92, 95, 97,&#13;
100, 103, 105, 106, 111, 112, 114,&#13;
116, 118, 119, 120, 121, 122, 123,&#13;
124, 131, 133, 134, 137, 140, 141,&#13;
142, 143, 144, 145, 146&#13;
Czaplinek, pow. Grójec 24 – 51,&#13;
204, 241&#13;
Czarkówka, pow. Bielsk 41 – LII,&#13;
LIII, LV, LVII, LIX–LXI, LXIII–&#13;
LXV, 42 – 446, 80/I – LVII&#13;
Czarna = Czarna Struga, dopływ&#13;
Długiej, (zob. też Struga) 26 – 4,&#13;
15&#13;
Czarna, dopływ Wieprza 26 – 11,&#13;
15, 364&#13;
Czarna Hańcza, Hańcza, dopływ&#13;
Niemna 28 – 8, 13, 16, 17, 339,&#13;
345, 42 – 198&#13;
Czarna Struga, zob. Hodynia, Struga, Czarna&#13;
Czarne, pow. Lipno 41 – 51&#13;
Czarne Morze, Pontskie Morze, Pont&#13;
Euksyn 27 – 123, 28 – 342, 41 –&#13;
484, 485&#13;
Czarnia, pow. Ostrołęka 27 – 50 97,&#13;
372, 42 – 640&#13;
Czarnocin, pow. Łomża 28 – 4&#13;
Czarnoił = Czarnów, pow. Radzymin 26 – 4, 80/II – 210&#13;
Czarnolas, Czarny-las, pow. Kozienice 24 – 346, 42 – 359&#13;
Czarnów zob. Czarnoił&#13;
Czarnutrzew, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50&#13;
&#13;
Czarnybród, pow. Augustów 28 –&#13;
252&#13;
Czarny-las zob. Czarnolas&#13;
Czarnylas, pow. Grójec 24 – 241,&#13;
250, 259–261, 346, 25 – 21, 118,&#13;
148&#13;
Czartoria, pow. Łomża 27 – 63&#13;
Czartosy, pow. Łomża 28 – 194&#13;
Czechowski Staw, Czechowizna,&#13;
staw 28 – 12, 334&#13;
Czechy, Böhmen 24 – 33, 302, 303,&#13;
344, 345, 25 – 271, 272, 277, 28&#13;
– 84, 42 – 757, 771, 781, 80/II –&#13;
63, 68, 80/III – 9, 26&#13;
Czechy, pow. Garwolin 26 – 7, 41&#13;
– 413&#13;
Czekanów, pow. Sokołów 41 – 413,&#13;
42 – 753&#13;
Czepielew, Czepielów zob. Ciepielewo&#13;
Czercensische Woywodschafft zob.&#13;
czerskie województwo&#13;
Czermno, pow. Gostynin 41 – 226&#13;
Czerniaków, Cyrzniaków, pow.&#13;
Warszawa 24 – 4, 18, 45, 46, 49,&#13;
58, 60, 64, 100, 145, 158, 222, 223,&#13;
226–228, 25 – 12, 20, 22, 25, 31,&#13;
54, 90, 105, 115, 140, 167, 168,&#13;
171, 172, 245, 247, 26 – 5, 27 –&#13;
372, 41 – XIV, 169, 197, 202, 211,&#13;
260, 289, 296, 302, 320, 42 – 373,&#13;
405, 636, 754, 762, 779, 781, 783,&#13;
80/I – LX, 12, 178, 184, 188, 80/&#13;
II – 10, 45–47, 59, 81, 83, 96, 105,&#13;
111, 112, 190, 193, 80/III – 6&#13;
Czerniejewo, pow. Gniezno 27 –&#13;
376&#13;
Czernikowo, pow. Lipno 41 – LIV,&#13;
47, 55, 80, 89&#13;
Czerniowa Górka? 27 – 121&#13;
Czersk, Czersko, Czerschia, Czyrcko, Czyrsko, Cersk, Cyrsk, pow.&#13;
Grójec 24 – VI nlb., VII nlb., 4,&#13;
7, 8, 10–12, 21–23, 43, 51, 53, 55,&#13;
&#13;
�50&#13;
&#13;
60, 94, 98, 103–108, 140–142,&#13;
146, 147, 149, 204, 216, 217, 241,&#13;
259, 319, 25 – 5, 11, 13, 17, 19, 21,&#13;
24, 29–31, 34, 35, 39, 42, 44, 51,&#13;
57, 64, 70, 73, 74, 78, 82, 89, 91,&#13;
95, 96, 100, 105–107, 109, 110,&#13;
114, 115, 118, 127, 131, 132, 141,&#13;
148, 154, 161, 163, 178–184, 249,&#13;
250, 278, 299, 26 – 13, 24, 65, 82,&#13;
349, 27 – 9, 70, 328, 28 – 311, 41&#13;
– XIV, XVI, XXV, XXVII–XXIX,&#13;
XLVII, 153, 154, 275, 42 – 331,&#13;
338, 384, 642, 650, 758, 765, 780,&#13;
80/I – V nlb., IX, XVII, XVIII,&#13;
XXXII, XXXIII, XXXV, XLIV,&#13;
23, 24, 52, 98, 139, 166, 168, 80/&#13;
II – 5, 11, 12, 20, 35, 44, 75, 76,&#13;
79–82, 84, 87, 91, 93, 94, 99, 100,&#13;
104, 115, 120, 121, 127, 128, 132,&#13;
196, 203, 220, 80/III – 20, 35&#13;
Czersk pow. Bydgoszcz zob. Siersko&#13;
czerska ziemia 24 – 4, 5, 22–26, 42,&#13;
44, 60, 62, 63, 138, 26 – 4, 7, 8,&#13;
12, 13, 23, 24, 26, 50, 27 – 39, 40,&#13;
371, 42 – 338, 349, 353, 361, 626,&#13;
628, 766, 767, 779, 80/I – XIV,&#13;
XXXII, LXVI, 80/II – 12, 13, 18,&#13;
21, 211–215, 322, 80/III – 21, 34&#13;
czerski powiat 80/II – 40&#13;
Czerskie, Cerscenses 24 – 23, 24,&#13;
40, 53, 143, 147–149, 178, 204,&#13;
205, 216, 229, 241, 25 – IV, 298,&#13;
299, 27 – 378, 28 – 159, 41 – LI,&#13;
LIV, LVII–LX, 42 – 624, 625, 755,&#13;
80/II – 12, 207, 80/III – 7&#13;
czerskie księstwo 24 – 24&#13;
czerskie województwo, Czercensische Woywodschafft 25 – 278&#13;
Czerwin, pow. Ostrołęka 27 – 194,&#13;
328, 351, 42 – 62, 80/II – 353&#13;
Czerwińsk, pow. Płońsk 24 – 4, 29,&#13;
25 – 22, 37, 53, 56, 77, 99, 27&#13;
– 12, 16, 17, 93, 116, 120, 127,&#13;
133, 244, 273, 290, 293, 353, 355,&#13;
&#13;
377, 42 – 32, 650, 759, 787, 80/I&#13;
– XVIII, XXIII, 80/II – 72, 330,&#13;
331, 383, 80/III – 11, 12&#13;
Czerwone Morze? 25 – 122&#13;
Czerwone, Czerwonka, pow. Kolno&#13;
27 – 30, 63, 149, 42 – 4, 637&#13;
Czerwonka, pow. Węgrów 26 – 328&#13;
Czerwony Bór, Czerwonoborska&#13;
Puszcza, puszcza 28 – 5, 51, 80/I&#13;
– LII&#13;
Częstochowa, 24 – 130, 314, 26 –&#13;
368, 27 – 26, 88, 91, 130, 375, 28&#13;
– 134, 42 – 520, 80/I – 192, 194&#13;
Czomsk, dziś Czumsk, pow. Rypin&#13;
41 – 16&#13;
Czyrcko, Czyrsko zob. Czersk&#13;
Czyste, pow. Warszawa 24 – 19, 75,&#13;
42 – 636&#13;
Czyste, las 42 – 645&#13;
Czyżewo, Czyżew, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 27, 277, 349&#13;
Ćwierci, pole 42 – 645&#13;
Ćwikowa Góra, wzgórze 24 – 20,&#13;
21, 80/II – 11&#13;
Dania 24 – 337&#13;
Daniszewo, pow. Płock 27 – 14&#13;
Dawia, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Dąbrowa, Dąbrowa Wielka, pow.&#13;
Wysokie Mazowieckie 28 – 46,&#13;
63, 68, 345&#13;
Dąbrowa, pow. Pułtusk 27 – 267,&#13;
280, 291, 302, 319, 323, 330, 80/&#13;
II – 239&#13;
Dąbrowica, pow. Łuck 24 – 326&#13;
Dąbrowy pow. Przasnysz zob. Dąbrowa&#13;
Dąbrowy, Dąbrowa, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 97, 42 – 640&#13;
Dąbrówka, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13&#13;
Dąbrówka, pow. Wysokie Mazowieckie? 28 – 126&#13;
&#13;
�51&#13;
&#13;
Dąbrówka, Dąbrówki, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640&#13;
Demblin zob. Dęblin&#13;
Dereczyn, pow. Słonim 24 – 341&#13;
Deutschland zob. Niemcy&#13;
Dębina, miejsce 26 – 40&#13;
Dębe Wielkie, pow. Mińsk Mazowiecki 80/II – 357&#13;
Dęblin, Demblin, Iwangród, pow.&#13;
Puławy 26 – 15&#13;
Dębnia? 24 – 103&#13;
Dębowo, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13&#13;
Dębówka, pow. Grójec 24 – 204&#13;
Dęby, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Dłągie zob. Długie&#13;
Długa, dopływ Narwi 26 – 4, 5&#13;
Długa? 26 – 227&#13;
Długa Wola zob. Okuniew&#13;
Długi Kąt = Długikąt, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Długie, pow. Augustów 28 – 250&#13;
Długie, Dłągie, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 97, 42 – 640&#13;
Długie Grodzickie, pow. Sokołów&#13;
41 – 413&#13;
Długie Kamieńskie, pow. Sokołów&#13;
41 – 413&#13;
Długosiodło, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – IX, 196, ryc. po&#13;
s.196, 246, 80/I – LXV&#13;
Dłutowo, pow. Mława 27 – 19&#13;
Dniepr, rzeka 28 – 141, 357, 42 –&#13;
125, 202&#13;
Dniestr, rzeka 28 – 141, 163, 165,&#13;
179, 42 – 339, 80/II – 366&#13;
Dobczyn, pow. Radzymin 26 – 308&#13;
Dobrajowice zob. Dobrzejewice&#13;
Dobre, pow. Radzymin 24 – 4, 26 –&#13;
6, 37, 220, 242, 277, 299, 309, 80/&#13;
II – 211&#13;
Dobrinum zob. Dobrzyń nad Drwęcą&#13;
Dobrochy, pow. Łomża 28 – 151&#13;
Dobrowola, pow. Mariampol 24 – 311&#13;
&#13;
Dobrzanka? 26 – 91&#13;
Dobrzejewice, Dobrzejowice, Dobrajowice, pow. Lipno 27 – 7,&#13;
37, 41 – 9, 57, 98, 108&#13;
Dobrzyków, pow. Gostynin 42 –&#13;
645&#13;
Dobrzyniec, pow. Mińsk Mazowiecki 28 – 331&#13;
Dobrzyń nad Drwęcą, Dobrinum,&#13;
pow. Rypin 27 – 7, 34, 41 – 5, 7,&#13;
9, 15, 100, 115, 42 – 776&#13;
Dobrzyń nad Wisłą, pow. Lipno&#13;
27 – 4, 7, 295, 41 – XVIII, XXV,&#13;
XXVII, XXXI, 3–5, 7–9, 49, 68,&#13;
73, 79, 89, 107, 117, 143, 42 –&#13;
116, 331, 394, 652, 776, 80/I – X,&#13;
XXV, XXXV, XXXIX, LXX, 80/II&#13;
– 326, 327&#13;
dobrzyńska ziemia 27 – IX, 4–9,&#13;
33–36, 70, 71, 154, 297, 372,&#13;
373, 375, 392, 28 – 53, 41 – VI,&#13;
XI, XV, XVII, XVIII, XXII, XXV,&#13;
XXVI, XXXIII, XXXIV, XXXVII,&#13;
XXXVIII, XLIII–XLV, XLVII, LI–&#13;
LXV, 3–5, 9, 10, 12, 13, 20, 22, 23,&#13;
27, ryc. po s. 32, 34, 38–42, 44, 46,&#13;
48–50, 52, 54, 55, 57, 59, 61–64,&#13;
68, 71, 77, 79–83, 85–90, 95, 99–&#13;
103, 106, 109, 110, 112, 115, 117,&#13;
119, 122, 123, 144, 42 – 350, 362,&#13;
391, 754, 757, 758, 764, 772, 775,&#13;
780, 783, 785, 790, 792, 796, 798,&#13;
80/I – VI, VIII, XV, XIX, XX, XXV,&#13;
XXVI, XL, LXX, LXXIV, LXXV,&#13;
80/II – 106, 135, 326–328, 335,&#13;
389, 80/III – 10, 19, 30, 35&#13;
Dolistów, pow. Białystok 28 – 12&#13;
Domanice, pow. Siedlce 26 – 228&#13;
Domaniew, bł. Domaniewice pow.&#13;
Błonie 80/I – LXI&#13;
Dorguń zob. Durgan&#13;
Dowspuda, Dospuda, Dyspuda,&#13;
pow. Augustów 28 – 17, 302, 42&#13;
– 230, 771, 80/III – 26&#13;
&#13;
�52&#13;
&#13;
Dół, jezioro 41 – 413&#13;
Dół za Światem, jezioro 41 – 413&#13;
Drąszew, Drążew zob. Dręszew&#13;
Drążek = Drężek, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50, 42 – 640&#13;
Drezno, Niemcy 80/I – LXII&#13;
Dręszew, Drąszew, Drążew, pow.&#13;
Radzymin 26 – 301, 365, 27 – 281&#13;
Drężek zob. Drążek&#13;
Drobin, Drobinum, pow. Płock 27&#13;
– 7, 13, 75, 119, 248, 287, 288,&#13;
308, 324, 341, 348, 360, 28 – 6,&#13;
42 – 135, 138, ryc. po s. 192, 758,&#13;
775, 80/I – 150, 80/II – 329, 80/&#13;
III –10&#13;
Drogwin zob. Rzędziany&#13;
drohicka ziemia 24 – 6, 26 – 9–11,&#13;
28 – 8, 9, 24, 25, 358, 42 – 415,&#13;
80/I – XIV, LVII, 80/II – 212&#13;
drohicki powiat 28 – 8, 24&#13;
Drohickie 28 – 8, 80/I – XV,&#13;
Drohicko-Bielskie 41 – XIX&#13;
Drohiczyn, Drohiczyn Lacki, pow.&#13;
Bielsk 26 – 24, 350, 28 – 8, 9, 26,&#13;
35, 38, 51, 54–57, 59, 60, 85, 117,&#13;
321, 344, 356–358, 41 – XXVII,&#13;
156, 42 – 209, 304, 320, 325, 331,&#13;
336, 338, 346, 373, 374, 392–394,&#13;
396–404, 406, 407, 411, 598, 762,&#13;
80/I – LVII&#13;
Drohiczyn, Ruska Strona = Drohiczyn Podlaski, pow. Sokołów&#13;
28 – 9&#13;
Drozdowo, pow. Łomża 28 – 3,&#13;
182, 280&#13;
Drozdów? 24 –8&#13;
Drożdżyn, pow. Płońsk 27 – 286,&#13;
311, 350, 42 – 22, 35, 42, 80/I&#13;
– 93, 80/II – 352, 354, 360, 368,&#13;
371, 372, 374, 375, 379, 386&#13;
Drwalew, pow. Grójec 24 – 26, 25 –&#13;
11, 13, 24, 78, 95&#13;
Drwalska Kępa, wyspa 24 – 318&#13;
&#13;
Drwały, pow. Płock 27 – 13, 14, 42&#13;
– 759, 80/II – 330&#13;
Drwęca, dopływ Wisły 27 – 4, 7, 8,&#13;
70, 41 – 3–5, 9, 14&#13;
Dubowo, Dubowa, pow. Suwałki&#13;
28 – 212, 217, 80/I – LI&#13;
Duchny Młode, błędnie Duchny&#13;
Małe, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Duchny Stare, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Duda, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
–4&#13;
Dudy, Dudy Puszczańskie, pow.&#13;
Kolno 27 – 51, 59, 80, 84, 91, 92,&#13;
102, 111, 126, 138, 146, 149,&#13;
227, 242, 283, 292, 293, 41 – XIX,&#13;
XXVII, XXXV, XLI, LVI, LX, 42 –&#13;
29, 131, 132, 319, ryc. po s. 400,&#13;
401, 410, 637, 80/I – LII, LIII&#13;
Dukat, pow. Kolno 27 – 97&#13;
Dulsk, pow. Rypin 27 – 7, 34, 35, 37,&#13;
375, 41 – 122&#13;
Dunaj, część Warszawy 24 – 9&#13;
Duplewiec = Duplewice (dziś Dąbrowa), pow. Konstantynów 42&#13;
– 642&#13;
Durelasy = Durlasy, pow. Ostrołęka 27 – 50, 66&#13;
Durgan = Dorguń, pow. Augustów&#13;
28 – 14&#13;
Durlasy zob. Durelasy&#13;
Duś, jezioro 28 – 15, 335, 337, 42 –&#13;
193, 194&#13;
Dworczysko, bagno 27 – 25&#13;
Dyblin, pow. Lipno 41 – 8&#13;
Dybów, pow. Radzymin 26 – 217,&#13;
80/II – 305&#13;
Dylew, pow. Grójec 25 – 23&#13;
Dylewo, Dylewo Stare, Gojdany,&#13;
pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 66,&#13;
96, 107, 42 – 640&#13;
Dyspuda zob. Dowspuda&#13;
Działdówka, górny bieg Wkry, dopływu Narwi 27 – 19, 20, 372&#13;
&#13;
�53&#13;
&#13;
Działyń, pow. Lipno 27 – 7, 375, 41&#13;
– XVIII, LI–LV, LXI, LXIII–LXV,&#13;
20, 22, ryc. po s. 32, 37, 38, 41–&#13;
46, 49, 52, 54–56, 59–61, 64, 66,&#13;
68, 70, 74, 76, 78, 82, 85, 88, 90,&#13;
93, 94, 96–98, 100, 103, 107, 111,&#13;
113, 115, 116, 122, 126, 128–142,&#13;
80/I – XVIII, XXV, XXVI, XXVIII,&#13;
22, 52, 108, 185, 227&#13;
Działyńskie 41 – XVIII&#13;
Dziatki, jezioro 41 – 413&#13;
Dziekanka, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Dzierzby, pow. Sokołów 26 – 39&#13;
Dzierzenin, pow. Pułtusk 27 – 25&#13;
Dzierżanów = Dzierżanowo, pow.&#13;
Płock 42 – 47, 75, 96, 174&#13;
Dzierżanów, błędnie Dzieżanów =&#13;
Dzierżanowo, pow. Maków Mazowiecki 27 – 272, 305, 80/II –&#13;
364, 373, 375&#13;
Dzieżbia, dopływ Narwi 28 – 7&#13;
Dźwina, rzeka 28 – 140&#13;
Dżbów, pow. Częstochowa 41 – 215&#13;
Efez, dziś Turcja 80/I – 221&#13;
Egipt 80/II – 314, 315&#13;
Elbląg, Welbląg 28 – 332, 42 – 2&#13;
Elżbietów, pow. Sokołów 41 – 414&#13;
ełcki powiat, łecki, błędnie łęcki&#13;
powiat 24 – 6&#13;
Ełk 24 – 6, 42 – 219, 80/I – X&#13;
Ełk, rzeka zob. Łyk&#13;
Emaus, Emmaus, Amełus, starożytna Palestyna 24 – 139, 140, 141&#13;
Epidemija, uroczysko 28 – 16&#13;
Epir, Grecja 25 –278&#13;
Essen, Niemcy 42 – 375, 775&#13;
Europa 24 – 76, 305, 317, 327, 331,&#13;
332, 337, 345, 25 – 284, 27 – 395,&#13;
28 – 142, 42 – 415, 772, 781, 80/&#13;
II – 329, 80/III – 27&#13;
&#13;
Falbogi, pow. Płońsk 27 – 123, 41&#13;
– XVIII&#13;
Falencin = Falentyn, pow. Garwolin&#13;
41 – 413&#13;
Falenty, pow. Warszawa 24 – 19, 25&#13;
– 169, 173, 174, 42 – 754, 80/II –&#13;
11, 80/III – 6&#13;
Falentyn zob. Falencin&#13;
Filipów, Filipowo, pow. Suwałki 28&#13;
– 8, 17, 26, 27, 239, 257, 274, 278,&#13;
284, 293, 41 – XLVIII&#13;
Fińska Zatoka 28 – 342&#13;
Frampol, pow. Zamość 42 – 651&#13;
Francja, France, Frankreich 24 – 11,&#13;
77, 133, 328, 329, 331, 332, 334,&#13;
337, 26 – 73, 350, 27 – 392, 395,&#13;
28 – 62, 363, 41 – XIX, 80/I –&#13;
XXX,&#13;
Fransdorf (1 i 2), dziś Stefanów i&#13;
Piastów, pow. Garwolin 41 –&#13;
413&#13;
Frankonia 24 – 334, 26 – 350&#13;
Frankowo, pow. Rypin 27 – 35&#13;
Gabrychy zob. Gawrychy&#13;
Gadomskie, Gadomsk, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640&#13;
Gadowo, dziś Dobra Wola, pow.&#13;
Płońsk 27 – 18, 379&#13;
Galicja 24 – 129, 322, 25 –145, 27&#13;
– 35, 36, 42 – 319, 387, 568, 598,&#13;
772, 80/I – VII, LVIII, 80/II – 24,&#13;
35, 69, 86, 89, 114, 134, 181, 189,&#13;
222, 80/III – 27&#13;
Galicja Zachodnia 80/I – LVIII&#13;
Gangicz? 80/I – 221&#13;
Garki = Górki?, pow. Pułtusk 27 – 312&#13;
Garwolin 24 – 4, 11, 26 – 7, 13, 23,&#13;
24, 40, 42, 47, 55, 60, 81, 82, 169,&#13;
227, 229, 234, 235, 269, 276, 288,&#13;
296, 306, 322--324, 334, 350, 27&#13;
– 40, 41 – ryc. po s. 320, 421,&#13;
462, 473, 484, 488, 500, 502, 532,&#13;
548, 555, 42 – 646, 647, 651, 652,&#13;
&#13;
�54&#13;
&#13;
80/I – XVIII, XXV, LII, LX, 127,&#13;
156, 80/II – 72, 200, 212, 257,&#13;
258, 286, 313&#13;
garwoliński powiat 41 – XVI, 80/I –&#13;
XXII, 80/II – 211&#13;
Garwolińskie 80/I – XX,&#13;
Gawrychy, błędnie Gabrychy, pow.&#13;
Kolno 27 – 59, 242, 41 – XIX, 42&#13;
– 637&#13;
Gąbin, Gambijn, Gombin, pow.&#13;
Gostynin 24 – 4, 34, 206, 273,&#13;
25 – 61, 62, 240–243, 27 – 89,&#13;
41 – 159, 176, 186, 207, 226, 238,&#13;
267, 339, 360, 367, 374, 392, 395,&#13;
398, 408, 410, 42 – 647, 649, 80/&#13;
II – 100&#13;
Gąski, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Gątorka, łąka 42 – 645&#13;
Gdańsk, Gdońsk, Ktońsk 24 – 68,&#13;
173, 202, 253, 254, 316, 26 – 122,&#13;
127, 185, 286, 27 – 27, 55, 56, 93,&#13;
134, 272, 296, 329, 388, 28 – 302,&#13;
314, 356, 41 – 4, 42 – 381, 627&#13;
Gejdziegier, ostęp 28 – 15&#13;
Georgia = Gruzja 25 – 172&#13;
Gibałka, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Giby, pow. Sejny 28 – 318, 42 – 785&#13;
Gidle, pow. Radomsk 42 – 520, 80/I&#13;
– 192&#13;
Giełczyn, pow. Łomża 28 – 143, 183&#13;
Giełzowska Puszcza, puszcza 24 – 32&#13;
Giełzów, pow. Opoczno 24 – 32&#13;
Gietki, pow. Kolno 27 – 59, 42 – 637&#13;
Giżyce, pow. Sochaczew 24 – 206,&#13;
80/II – 60, 186&#13;
Giżycko, Lec 80/I – X,&#13;
Gleba, błędnie Glęba, pow. Ostrołęka 27 – 49, 50, 96, 42 – 640&#13;
Glebieniec, bagno 26 – 40&#13;
Glina, pow. Rawa 41 – 385, 80/II –&#13;
189, 190&#13;
Glinianka, Gliniany, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 26 – 8, 41 – XVI, 42&#13;
– 639, 645&#13;
&#13;
Gliniec, las 42 – 645&#13;
Glinki, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
–4&#13;
Glinki, pastwisko 42 – 645&#13;
Glinnik, pow. Bielsk 28 – 97, 247,&#13;
41 – XLI, 42 – 213, 80/I – LIX,&#13;
80/II – 409, 429&#13;
Gładczyn, pow. Pułtusk 27 – 332&#13;
Głębocz, Głębocz Wielki, pow.&#13;
Łomża 28 – 5&#13;
Głodowo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Głosków, pow. Grójec 24 – 62&#13;
Głowno, Główno, pow. Brzeziny&#13;
24 – 33, 25 – 128, 227, 228, 236,&#13;
241, 251&#13;
Główczyn, pow. Grójec 25 – 160&#13;
Głuchów, pow. Skierniewice 25 –&#13;
220, 27 – 42&#13;
Głuchy, Laskowo Głuchy, pow. Radzymin 26 – 127, 130, 131, 133,&#13;
136, 137, 139, 211, 231, 247, 258,&#13;
41 – XIX, 450, 457, 469, 487, 548,&#13;
80/I – XXI, XXII, XXXIX, 32, 66,&#13;
157, 80/II – 71, 219, 234, 235,&#13;
237, 262, 268, 280–283, 317, 364,&#13;
367, 373, 374&#13;
Głusk, pow. Sochaczew 25 – 40,&#13;
243, 244, 80/II – 190, 191&#13;
Głusków ? 80/II – 319&#13;
Głusza, miejsce 27 – 25&#13;
Gnaty, pow. Ostrołęka 27 – 28, 42&#13;
– 640&#13;
Gniew, pow. Kwidzyń 24 – 68&#13;
Gniewoszów, pow. Kozienice 42 –&#13;
647, 648&#13;
Gniezno 24 – 7, 28 – 6&#13;
gnieźnieńska ziemia 27 – 371&#13;
Gnieźnieńskie 42 – 255&#13;
Gnojowa Góra, Świętojańska Góra,&#13;
miejsce 24 – 137, 178&#13;
Gocław, pow. Warszawa 24 – 17,&#13;
26 – 3&#13;
Godzianów, pow. Skierniewice 24 –&#13;
207, 41 – XVI&#13;
&#13;
�55&#13;
&#13;
Gojdany zob. Dylewo&#13;
Golanka, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 640&#13;
Golendzinów, Golendzinówek, Golędzinówek, pow. Warszawa 24&#13;
– 58, 160, 161&#13;
Golicynów, pow. Siedlce 41 – 414&#13;
Golub, Gołąb, pow. Brodnica 27 –&#13;
7, 41 – 4, 5, 7&#13;
golubsko-dobrzyński powiat 80/I –&#13;
XXV&#13;
gołdapski powiat 24 – 6&#13;
Gołków, pow. Grójec 24 – 202, 326&#13;
Gołubska, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Gołymin, pow. Ciechanów 27 – 22&#13;
Gombin zob. Gąbin&#13;
Goniądz, pow. Białystok 28 – 8, 12,&#13;
23, 114, 244, 272, 283, 296, 311,&#13;
356, 42 – 235, 289, 293&#13;
Gończyce, pow. Garwolin 26 – 59,&#13;
63, 87, 162, 164–166, 205, 268,&#13;
324, 41 – XVI, ryc. po s. 320, 415,&#13;
416, 434, 435, 441–443, 445, 451,&#13;
470, 500, 505, 527, 547, 553, 556,&#13;
558, 567, 577, 80/I – XVIII, XXII,&#13;
XXXIX, LXIX, 19, 20, 30, 31, 156,&#13;
178, 186, 199, 80/II – 217, 224,&#13;
254, 257–259, 261, 265, 266, 277,&#13;
286, 308, 310, 313&#13;
Gorczyczewo zob. Łaskarzew&#13;
Gorszczyzna = Górszczyzna, pow.&#13;
Kolno 27 – 30&#13;
Gostynin, Gostynia, błędnie Gostyń&#13;
24 – 4, 33, 25 – 241, 243, 26 –&#13;
10, 27 – 9, 41 – XVI, XXV, XXXI,&#13;
167, 169, 171, 172, 174–176, 180,&#13;
193, 205, 208, 215, 221, 223, 224,&#13;
229, 249, 252, 261, 264, 265, 268,&#13;
272, 273, 277, 278, 284, 296–299,&#13;
305, 306, 317, 320, 321, 323, 324,&#13;
326, 327, 329, 331, 335, 339, 341,&#13;
343–347, 349, 351, 354–357, 363,&#13;
371–373, 375–377, 381, 397, 400,&#13;
&#13;
403–405, 407, 408, 410, 42 – 145,&#13;
645, 790, 80/I – XIV, XXIII, XLI,&#13;
140, 159, 198, 80/II – 100, 126&#13;
gostyńska ziemia = gostynińska ziemia 24 – 4, 5, 80/I – XIV&#13;
gostyński powiat = gostyniński powiat 41 – XXXII, 42 – 636, 80/I&#13;
– XXIV, 80/I – XXIV&#13;
Gostyńskie = Gostynińskie 25 –&#13;
298, 41 – 181, 42 – 647, 649, 759,&#13;
80/I – XIII, XXXVI , XLI, 80/II&#13;
– 207&#13;
Goszczyn, bł. Goszcz, pow. Grójec&#13;
24 – 4, 11, 25, 25 – 6, 33, 50, 63,&#13;
84, 90, 95, 107, 142, 154, 265, 41&#13;
– 322, 42 – 775, 80/II – 13, 83,&#13;
86, 80/III – 13&#13;
Goślice, pow. Płock 27 – 13&#13;
Gośniewice, pow. Grójec 42 – 629&#13;
Gozdowo, pow. Sierpc 27 – 13, 42 –&#13;
759, 80/II – 329, 80/III – 12&#13;
Góra? 26—317&#13;
Góra Kalwaria, Góra, Nowa Jerozolima, pow. Grójec 24 – 4, 8,&#13;
21, 22, 43, 51, 53, 25 – 51, 73, 74,&#13;
115, 178, 179, 299, 26 – 5, 41 –&#13;
XXVIII, 153, 42 – 331, 338, 645,&#13;
767, 780, 80/II – 11, 20, 80/III –&#13;
21, 35&#13;
Górce, pow. Warszawa 24 – 19, 103,&#13;
41 – 176, 187, 252, 80/I – 188,&#13;
80/II – 75&#13;
Górka Biskupia, wzgórze 27 – 6&#13;
Górki zob. Garki&#13;
Górki, pow. Garwolin 26 – 12&#13;
Górszczyzna zob. Gorszczyzna&#13;
Góry, część Drohiczyna 28 – 9&#13;
Góry, pow. Grójec 80/II – 79&#13;
Górzno, pow. Brodnica 27 – 9, 41 –&#13;
9, 20, 94, 114&#13;
Górzno, pow. Garwolin 26 – 306,&#13;
323, 334&#13;
Grabnik, las 42 – 645&#13;
Grabowo, pow. Kolno 28 – 253&#13;
&#13;
�56&#13;
&#13;
Grabowo, Grabowo-Wądołowo, pow.&#13;
Łomża 28 – 5&#13;
Grabówek = Grabówka, pow. Płock&#13;
27 – 376&#13;
Gradzanowo, pow. Sierpc 27 – 20&#13;
Grajewo, pow. Szczuczyn 28 – 7, 8,&#13;
242, 307, 42 – 252, 80/II – 423, 426&#13;
Grale, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Gralewo, pow. Płońsk 27 – 13, 381&#13;
Gran = Hron, dopływ Dunaju 24 –&#13;
350&#13;
Granna = Granne, pow. Bielsk 42 –&#13;
198&#13;
Graubünden zob. Gryzonia&#13;
Grądy zob. też Grondy&#13;
Grądy, łąki 26 – 40&#13;
Grądy, pow. Błonie 25 – 155&#13;
Grądy, pow. Maków Mazowiecki&#13;
27 – 345&#13;
Grądy, pow. Szczuczyn 42 – 765&#13;
Grefenberg = Grafenberg (obecnie&#13;
Jesenik, Czechy) 24 – 342&#13;
Greisfwald, Niemcy 80/II – 321&#13;
Grenada, Hiszpania 42 – 291&#13;
Grochowalsk, pow. Lipno 41 – 63,&#13;
106&#13;
Grochów, pow. Warszawa 24 – 17,&#13;
26 – 3, 4, 42 – 325, 80/II – 210,&#13;
80/III – 34&#13;
Grodkowo = Gródkowo, pow.&#13;
Płock 27 – 16&#13;
grodnenskaja gubernija zob. grodzieńska gubernia&#13;
Grodno 27 – 54, 387, 28 – 13, 14,&#13;
27, 37, 39, 62, 230, 232, 254, 266,&#13;
305, 331, 338, 344, 41 – XXVI,&#13;
486, 42 – 2, 196, 258, 652, 80/&#13;
II – 430&#13;
Grodziec zob. Grójec&#13;
Grodziec, pow. Płońsk 27 – 17, 80/&#13;
II – 331&#13;
Grodzień, pow. Lipno 41 – 5&#13;
grodzieńska gubernia, grodnenskaja gubernija 28 – 10, 11, 23, 40,&#13;
&#13;
330, 344–346, 356, 42 – 199, 415,&#13;
755, 762, 80/I – LVII, 80/II – 403,&#13;
456, 458, 80/III – 6, 14&#13;
Grodzieńska Puszcza, puszcza 28 –&#13;
27, 61&#13;
grodzieński powiat 28 – 12, 13, 16,&#13;
61, 344, 346&#13;
Grodzieńskie 28 – 130, 42 – 291&#13;
Grodzisk zob. też Grodzisko, pow.&#13;
Sokołów&#13;
Grodzisk, Grodzisko, dziś Grodzisk&#13;
Mazowiecki, pow. Błonie 24 – 4,&#13;
27, 230, 25 – 4, 38, 44, 47, 59, 60,&#13;
75, 80, 84, 101, 117,138, 152, 199,&#13;
41 – XVI, XXVIII, 178, 227, 302,&#13;
304, 42 – 345, 637, 647, 649–651,&#13;
80/I – XIX, 46, 82, 85, 126, 187,&#13;
80/II – 13, 14, 45, 74, 92, 94, 98,&#13;
99, 104, 106, 107, 117, 121, 130,&#13;
134, 137, 175, 183&#13;
Grodzisk, pow. Warszawa 26 – 363&#13;
grodziski powiat, powiat Grodzisk&#13;
Mazowiecki 42 – 637, 789&#13;
Grodzisko zob. też Horodisko&#13;
Grodzisko, wzgórze 27 – 373&#13;
Grodzisko = Grodzisk, pow. Sokołów 26 – 193&#13;
Grodzkie (Stare, Nowe, Szczepanowięta), Gródzkie, pow. Wysokie&#13;
Mazowieckie 28 – 93, 327&#13;
Grojec zob. Grójec&#13;
Gromadzyn, pow. Płońsk 27 – 259,&#13;
286, 296, 311, 350, 80/I – 59, 80/&#13;
II – 360, 375&#13;
Grondy, Grundy = Grądy Polewne,&#13;
pow. Pułtusk 27 – 45, 80/I – 3nlb.&#13;
Gronowo? 28 – 302&#13;
Groszki, pow. Węgrów 26 – 208&#13;
Grotowice, Grotowiec, pow. Rawa&#13;
25 – 219, 225, 41 – 186, 237&#13;
Gródek, Grudek, pow. Pułtusk 27 –&#13;
25, 26&#13;
Gródek, pow. Sokołów 26 – 364&#13;
Gródkowo zob. Grodkowo&#13;
&#13;
�57&#13;
&#13;
Grójec, Grojec, Grodziec, 24 – 4, 7,&#13;
26, 53, 55, 202, 326, 25 – 16, 32,&#13;
35, 106, 107, 114, 136, 151, 213–&#13;
215, 250, 268, 26 – 6, 41 – XVI,&#13;
XXVII, 161, 209, 464, 42 – 384,&#13;
637, 776, 80/I – 68, 144, 80/II –&#13;
13, 47, 80/III – 30&#13;
grójecki powiat 24 – 64, 80/II – 21,&#13;
80/III – 25&#13;
Gródzkie zob. Grodzkie&#13;
Gródź, łąka 42 – 645&#13;
Grudek zob. Gródek&#13;
Grudki, miejsce 27 – 25&#13;
Grundy zob. Grondy&#13;
Grunwald, pow. Ostróda 42 – 207&#13;
Gruzja zob. Georgia&#13;
Gryzonia, Graubünden 26 – 77&#13;
grzebska parafia 27 – 44&#13;
Grzebsko, pow. Mława 27 – 44&#13;
Grześca, dopływ Wissy 28 – 7&#13;
Grzybów, część Warszawy 24 – 9,&#13;
13&#13;
Grzymały = Grzymały Zalesie,&#13;
pow. Łomża 27 – 63&#13;
Grzymkowice, pow. Skierniewice&#13;
24 – 121, 268, 25 – 1, 23, 45, 119,&#13;
142, 160, 216, 217, 41 – 202, 80/&#13;
II – 55, 56, 62, 72, 82, 93, 123, 136&#13;
Gucin, część Warszawy 24 – 18&#13;
Gulczewo, pow. Płock 27 – 13, 376&#13;
gulczewskie starostwo 42 – 773, 80/&#13;
III – 28&#13;
Gumino, pow. Płońsk 27 – 307, 355&#13;
Gurdzioły, pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Guzów, pow. Błonie 24 – 29, 267,&#13;
289, 25 – 14, 143, 195, 199, 253,&#13;
41 – XVI, 161, 162, 179, 200, 201,&#13;
207, 220, 294, 311, 317, 319, 324,&#13;
350, 351, 358, 359, 365, 366, 374,&#13;
377, 383, 386, 391, 392, 395, 397,&#13;
80/I – XXIII, 49, 93, 232, 80/II –&#13;
54–58, 61, 63, 78, 93, 132, 151,&#13;
153, 158, 187, 191, 192, 196&#13;
Gylów zob. Iłów&#13;
&#13;
Hajna, pow. Borysów 42 – 777&#13;
hajeńska parafia 80/II – 413, 80/III&#13;
– 25&#13;
Hanowszczyzna = Hajnowszczyzna&#13;
(dziś Hajnówka), pow. Prużana&#13;
42 – 199&#13;
Hańcza zob. Czarna Hańcza i Biała&#13;
Hańcza&#13;
Hańcza, jezioro 28 – 17&#13;
Hańcza, pow. Suwałki 28 – 17, 26&#13;
Harc, zob. Hercyńskie Góry&#13;
Hartman, jezioro 41 – 413&#13;
Hebrydy, wyspy 24 – 312&#13;
Helenów, pow. Błonie 25 – 95&#13;
Hercyńskie Góry = Harc, góry 24&#13;
– 338&#13;
Hermany, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 23&#13;
Hiszpania 24 – 331, 42 – 363&#13;
Hodynia = Cetynia?, dopływ Bugu&#13;
26 – 8&#13;
Hodynia, błędnie zamiast Kosówka,&#13;
dawniej Czarna Struga, dopływ&#13;
Bugu 26 – 9&#13;
Hodyszewo, Chodyszewo, pow.&#13;
Wysokie Mazowieckie 28 – 333,&#13;
42 – 201&#13;
Holandia, Hollandia 24 – 202, 311,&#13;
337, 27 – 60&#13;
Hollandia, miejsce w dawnej Warszawie 24 – 15&#13;
Hołowczyca = Hołowczyce, pow.&#13;
Konstantynów 42 – 642&#13;
Horodisko, dziś Grodzisko, pow.&#13;
Bielsk 28 – 359&#13;
Hoża, pow. Grodno 28 – 344&#13;
Hron zob. Gran&#13;
Hruskie, pow. Augustów 42 – 794&#13;
Husinka, pow. Biała Podlaska42 –&#13;
642&#13;
Huta Głodowska, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Iganie, pow. Siedlce 41 – 414&#13;
Ignackowo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
&#13;
�58&#13;
&#13;
Ignatów, pow. Radzymin 26 – 365&#13;
Iłów, Gylów pow. Sochaczew 24 –&#13;
4, 34, 206, 293, 25 – 3, 20, 22, 25,&#13;
35, 36, 37, 50, 53, 77, 99,191, 203,&#13;
206, 207, 236–238, 244, 41 – 286,&#13;
80/I – XXIII, 27, 171, 181, 80/II –&#13;
54, 55, 59–61, 81, 82, 90, 186, 191&#13;
Iłża 26 – 32, 27 – 364, 42 – 758, 80/II&#13;
– 391, 80/III – 10&#13;
Imielin zob. Jemielin&#13;
Imielnica zob. Jemielnica&#13;
Indura, pow. Grodno 28 – 12&#13;
Inflanty 27 – 30, 28 – 358&#13;
Inowłódź, Inowłodz, pow. Rawa 24&#13;
– 31, 32, 150, 190, 208, 293, 25&#13;
– 4, 7, 12, 18, 26, 29, 37, 58, 66,&#13;
68, 81, 83, 92, 95, 97, 103, 112,&#13;
113, 124, 132, 135, 140, 147, 156,&#13;
164, 218, 219, 222–225, 228–230,&#13;
252, 254, 327, 41 – XVI, 385, 42&#13;
– 651, 762, 80/I – 37, 179, 80/II –&#13;
16, 62, 73, 75–77, 108, 113, 177,&#13;
178, 179, 183, 189, 80/III – 14&#13;
Insterburg zob. Wistruć&#13;
Irlandia 24 – 161&#13;
Iwangród zob. Dęblin&#13;
Iwowe, pow. Mińsk Mazowiecki 41 –&#13;
422, 427, 435–437, 440, 475, 509, 548&#13;
Izrael 80/II – 217&#13;
Jabłonie = Jabłonka, dopływ Gaci&#13;
28 – 5&#13;
Jabłonka, pole 26 – 40&#13;
Jabłonna, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
42 – 639, 645&#13;
Jabłonna, pow. Warszawa 24 – 4,&#13;
17, 26 – 4, 61, 218, 258, 263, 273,&#13;
318, 364&#13;
Jabłonowo, pow. Mława 27 – 19&#13;
Jabłonów = Jabłonowo?, pow.&#13;
Brodnica 24 – 38&#13;
Jacków, Jackowo, pow. Pułtusk 26&#13;
– 365&#13;
Jaczniki zob. Jaszniki&#13;
&#13;
Jaćwież, Jatwież, Sudawia, ziemie&#13;
Jaćwingów 26 – 12, 28 – 8, 358&#13;
Jadów, pow. Radzymin 26 – 6, 20,&#13;
27, 30, 36, 37, 62, 64, 67, 81, 88,&#13;
127, 204, 208, 213, 231, 235, 237,&#13;
245, 247, 248, 256, 258, 260, 265,&#13;
267, 270, 282, 284, 287, 295, 297,&#13;
304, 312, 319, 333–335, 344, 351,&#13;
363, 366, 27 – 67, 41 – XVI, XIX,&#13;
XXVIII, LIII, LIV, LVIII, LIX,&#13;
LXIV, LXV, 448, 478, 576, 42 – 1,&#13;
387, 516, 80/I – XVIII, XX, XXI,&#13;
XXIV, XXIX, LXIX, 18, 28, 69,&#13;
94, 112, 148, 205, 80/II – 211,&#13;
219, 235, 237–240, 260, 261, 263&#13;
Jagodna zob. Struga-Jagodna&#13;
Jagodne, pow. Łuków 42 – 794&#13;
Jaktorowska Puszcza, puszcza 24 –&#13;
41, 80/I – 5 nlb.&#13;
Jaktorów, pow. Błonie 24 – 4, 28,&#13;
42, 80/I – 6&#13;
Jakubowice? 41 – 539&#13;
Jakubowska = Jakubowskie, pow.&#13;
Bielsk 28 – 344&#13;
Jakubów, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
26 – 6&#13;
Jaminy, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Jamno, pow. Łowicz 25 – 189&#13;
janowiecka parafia 27 – 44&#13;
Janowo, pow. Kolno 27 – 63, 98&#13;
Janowo, Janów, pow. Przasnysz 24&#13;
– 4, 27 – 23, 42 – 102, 146, 169&#13;
Janowo zob. też Siennica&#13;
janowski powiat = piski, jańsborski&#13;
powiat 24 – 6&#13;
Janów zob. Janowo, pow. Przasnysz&#13;
Janów, pow. Mińsk Mazowiecki 42&#13;
– 639&#13;
Janów Lubelski 42 – 650&#13;
Janówka, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644&#13;
Janówka, pole i łąka 42 – 645&#13;
Jańsbork zob. Johansburg&#13;
Jarnice, pow. Węgrów 26 – 367&#13;
&#13;
�59&#13;
&#13;
Jarosław 28 – 34&#13;
Jasienica, pow. Radzymin 26 – 62,&#13;
81, 88, 111, 145, 219, 256, 258,&#13;
267, 297, 319, 320, 335, 41 – LIV,&#13;
LV, LXV, ryc. po s. 305, 418, 420,&#13;
422, 432, 428, 440, 445, 450, 451,&#13;
454, 463, 464, 472, 474, 492, 507,&#13;
511, 513, 549, 552, 560, 561,&#13;
563, 564, 576, 80/I – XVIII, XIX,&#13;
XXIX, LXIX, 86, 89, 181, 230, 80/&#13;
II – 155, 219, 223, 224, 227–234,&#13;
262, 265, 266, 272, 273, 275, 278,&#13;
284, 287, 295, 296, 298–301,&#13;
305–307, 312, 314, 320, 380, 381&#13;
Jasiołda, dopływ Prypeci 28 – 344,&#13;
42 – 202&#13;
Jasionowo zob. Jesionowo&#13;
Jasło 41 – XXVI, 80/I – XXXVI&#13;
Jasna Góra, klasztor 27 – 76, 42 –&#13;
327&#13;
Jastrzenno = ? Jastrzębno, pow. Augustów 80/II – 429, 430&#13;
Jastrzębie, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Jaszniki = Jaczniki, pow. Augustów&#13;
28 – 14&#13;
Jatwież zob. też Jaćwież&#13;
Jatwież, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Jazdów zob. Ujazdów&#13;
Jazgarka, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 640&#13;
Jazgarzew, Jazgorzew, pow. Grójec&#13;
24 – 21, 202, 326, 25 – 10, , 80/&#13;
II – 111&#13;
Jedlanka, pow. Łuków 41 – ryc.&#13;
przed s. 225, 80/I – LXXVI&#13;
Jednaczewski Las, Jedynaczewski&#13;
Las, las 27 – 389, 28 – 3, 42 – 370&#13;
Jedwabne, Jedwabno, pow. Kolno&#13;
28 – 7, 144, 182, 249, 262, 292,&#13;
299, 42 – 18&#13;
Jedynaczewski Las zob. Jednaczewski Las&#13;
Jegliowiec, Jeglowiec, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640&#13;
&#13;
Jegrznia, dopływ Łeku 28 – 8&#13;
Jeleniec, pow. Rypin 41 – 5&#13;
Jeleniec, pow. Łuków 26 – 31&#13;
Jeleniewo, pow. Suwałki 28 – 16&#13;
Jelonki, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 251, 349, 80/I – 137, , 80/&#13;
II – 359&#13;
Jemielin, Jemielno = Imielin, pow.&#13;
Warszawa 24 – 149, 25 – 123,&#13;
176, 177&#13;
Jemielnica = Imielnica, pow. Płock&#13;
27 – 13&#13;
Jemielno zob. Jemielin&#13;
Jerozolima, Jeruzalem, starożytna&#13;
Palestyna 24 – 130, 139, 335,&#13;
336, 41 – 304&#13;
Jesionowo = Jasionowo, pow. Suwałki 28 – 223&#13;
Jezierna, jezioro 41 – 413&#13;
Jeziorka, Jezioro, pow. Grójec 24 –&#13;
26&#13;
Jeziorki, łąka 42 – 645&#13;
Jeziorna, dopływ Wisły 24 – 21, 26&#13;
– 24&#13;
Jeziorna, pow. Warszawa 24 – 21,&#13;
223, 25 – 65, 77, 144, 41 – 241&#13;
Jeziory, pow. Grodno 28 – 344&#13;
Jeziorzany zob. Łysobyki&#13;
Jeżew zob. Jeżów&#13;
Jeżewo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 107, 155, 41 – XIX–&#13;
XXI, 80/I – LXXII&#13;
Jeżów, Jeżew, pow. Brzeziny 24 – 4,&#13;
33, 25 – 93, 128, 220&#13;
Johansburg, Johannsburg = Jańsbork, Johannisburg, dziś Pisz 27&#13;
– 57, 61&#13;
Jordan, rzeka 42 – 374&#13;
Jordanowice, pow. Błonie 25 – 38,&#13;
44, 47, 59, 117, 138, , 80/II – 94&#13;
Józefów, pow. Błonie 41 – 186, , 80/&#13;
II – 58&#13;
Judea 24 – 88&#13;
&#13;
�60&#13;
&#13;
Kabaty, pow. Warszawa 25 – 129,&#13;
139, 145, 169, 171, 248&#13;
Kaczynek, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Kaczyniec, jezioro 41 – 413&#13;
Kadaryszki, pow. Suwałki 80/I –&#13;
LIII&#13;
Kadysz, pow. Augustów 28 – 14&#13;
kadzidlańska parafia, kadzidleńska&#13;
parafia 27 – 50, 96&#13;
Kadzidło, pow. Ostrołęka 27 – 28,&#13;
50, 53, 61, 84, 107, 42 – 640, 792,&#13;
80/I – XXIV, 80/II – 334&#13;
Kalifornia 27 – 64, 28 – 368&#13;
Kalinowo, pow. Łomża 28 – 3, 324&#13;
Kaliskie 24 – 147, 26 – 353, 41 –&#13;
179, 206, 301, 464, 42 – 49, 80/I&#13;
– XL, LXXIV, 122, 163, 165, 80/&#13;
II – 129, 179, 183, 184, 202, 219,&#13;
342, 383&#13;
kaliskie województwo 80/I – XIII,&#13;
Kalisz, Kalis 24 – 7, 25 – 65, 124,&#13;
26 – 3, 41 – XXVI, 44, 80/I –&#13;
XXXVI, XLII&#13;
Kalwaria 28 – 26, 42 – 252, 344, 763&#13;
Kalwaria, Nowa Jerozolima, część&#13;
Warszawy 24 – 12, 42 – 767, 80/&#13;
II – 8, 80/III – 21&#13;
Kalwaryja, wzgórze 24 – 21&#13;
kalwaryjski powiat 28 – 335, 42 –&#13;
207&#13;
Kalwaryjskie 42 – 204&#13;
Kałęczyn, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Kałenczyn, Kałęczyn, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Kałowizna, pow. Brzeziny 24 – 33&#13;
Kałuszyn, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
24 – 4, 26 – 7, 19, 30, 69, 208,&#13;
210, 233, 271, 295, 305, 314, 329,&#13;
339, 346, 350, 353, 41 – 424, 451,&#13;
513, 525, 541, 42 – 599, 624, 80/I&#13;
– X, LXVIII, 80/II – 124, 211,&#13;
226, 229, 234, 240, 260, 261, 273,&#13;
278&#13;
&#13;
Kamieniec Mazowiecki zob. Kamieńczyk&#13;
Kamieniec Podolski 28 – 370&#13;
kamieniecki powiat 28 – 8, 24&#13;
Kamienowizna, pow. Ostrołęka 27&#13;
– 50&#13;
Kamieńczyk,­ Kamieniec Mazowiecki, pow. Węgrów 24 – 5, 26 – 6,&#13;
204, 310, 42 – 785, 80/II – 211,&#13;
288&#13;
Kamionka, pow. Rypin 27 – 34&#13;
Kampinos, pow. Sochaczew 24 –&#13;
42, 25 – 191, 262, 41 – 154, 42&#13;
– 348, 80/I – 6, 80/II – 200&#13;
Kampinoska Puszcza, puszcza 24 –&#13;
41, 273, 80/I – 5 nlb.&#13;
Kana Galilejska, starożytna Palestyna 41 – 415&#13;
Kapuśnik, Kapuśnik Grzybowo,&#13;
pow. Mława 27 – 23&#13;
Karaska, bagno 27 – 49, 96&#13;
Karaska, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Karczemka, las 26 – 40&#13;
Karczew, Karczów, pow. Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26 – 4, 8, 29,&#13;
65, 70, 81, 83, 226, 236, 244, 263,&#13;
295, 300, 302, 303, 320, 322, 333,&#13;
341, 41 – XXIX, 425, 479, 503,&#13;
550, 42 – 498, 645, 785, 80/II –&#13;
211&#13;
Karczówka, błędnie Karczewska,&#13;
pow. Rypin 27 – 8&#13;
Karczewszczyzna, część Czerska,&#13;
pow. Grójec 41 – 153&#13;
Karczów zob. Karczew&#13;
Karkliny zob. Korkliny&#13;
Karnice, pow. Błonie 25 – 52, 209–&#13;
211, 41 – 167, 170, 171, 177, 238,&#13;
244, 80/I – 13, 36, 53, 58, 84, 85,&#13;
116, 135, 163, 80/II – 149, 163–&#13;
166&#13;
Karniewo, pow. Maków 80/II – 367&#13;
Karnkowo, pow. Lipno 27 – 373&#13;
Karolina, pow. Grójec 24 – 204&#13;
&#13;
�61&#13;
&#13;
Karpaty, Karpackie Góry, góry 24 –&#13;
316, 27 – 55, 66, 67, 100, 28 – 61,&#13;
140, 357, 80/I – 212&#13;
Karsko = Karsk?, pow. Inowrocław&#13;
28 – 6&#13;
Kartagina 28 – 331&#13;
Kaskada, pow. Warszawa 24 – 19,&#13;
20&#13;
Kaski, pow. Błonie 25 – 197&#13;
Kaszuby 41 – XXVI&#13;
Katalonia 28 – 361&#13;
Kawcza, wyspa, zob. Saska Kępa&#13;
Kawęczyn, Kawenczyn, pow. Warszawa 25 – 17, 19, 21, 28, 61, 63,&#13;
115, 128, 80/II – 50, 79, 100, 121,&#13;
128&#13;
Kazachstan 80/I – XXVII&#13;
Kazimierz? 41 – 538&#13;
Kazimierz, Kazimierz nad Wisłą,&#13;
pow. Puławy 41 – LXVI, 555&#13;
Kazuń, pow. Warszawa 24 – 20, 25&#13;
– 40, 91, 125, 244, 80/II – 11, 112&#13;
Kąt, pole 42 – 645&#13;
Kąty, pow. Kolno 27 – 30, 63, 359&#13;
Kąty, pow. Węgrów 26 – 366&#13;
Kcynia, pow. Szubin 27 – 376&#13;
Kępa = Kępa Polska, pow. Płock 27&#13;
– 14&#13;
Kępa Pruska, pow. Węgrów 41 – 413&#13;
Kiczki, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 7, 274, 80/II – 211&#13;
Kielce 42 – 775, 80/II – 122, 125, 80/&#13;
III – 17, 29&#13;
kielecka ziemia 80/I – XXVIII,&#13;
Kieleckie 42 – 376, 396, 80/I – XXV,&#13;
80/II – 42, 138, 140, 148, 157,&#13;
158, 168, 177, 181, 186, 187, 209,&#13;
223, 331, 368&#13;
Kiełpienicka Puszcza, puszcza 26 –&#13;
364&#13;
Kiernozia, pow. Gostynin 24 – 4,&#13;
34, 289, 292, 25 – 238, 239, 41 –&#13;
XVI, 174, 176, 180, 189, 192, 199,&#13;
200, 212, 217, 222, 225, 229, 232,&#13;
&#13;
238, 240, 242, 284, 316, 329, 337,&#13;
390, 80/I – 66, 120, 80/II – 92,&#13;
118, 149, 187, 188&#13;
Kierszek, Kierzskie = Kierzek, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 49, 50, 96&#13;
Kierzki, pow. Rypin 27 – 35&#13;
Kierzskie zob. Kierszek&#13;
Kijów, Ukraina 24 – 8, 28 – 346–348&#13;
Kikoł, pow. Lipno 27 – 6, 375, 41 –&#13;
5, 7, 51, 73, 81, 92, 215, 41 – 5, 7,&#13;
9, 51, 73, 81, 92, 215, 80/I – 94&#13;
Kleczkowo, pow. Ostrołęka 27 – 27,&#13;
42 – 776, 80/II – 334&#13;
Klembów, Klębów, bł. Kłębów,&#13;
pow. Radzymin 26 – ryc. po s.&#13;
40, 77, 89, 212, 231, 246, 250,&#13;
254, 261, 263, 275, 277, 298, 316,&#13;
41 – XVI, 449, 497, 502, 521, 42&#13;
– 325, 80/I – XXXIV, LXIII, 80/&#13;
II – 209, 269, 293, 301, 304&#13;
Kleszczele, pow. Bielsk 28 – 10, 356&#13;
Kleszczówek, pow. Suwałki 42 –&#13;
317&#13;
Kleszczyn, jezioro 27 – 4&#13;
Klębów zob. Klembów&#13;
Klimaszewnica, pow. Szczuczyn 28&#13;
– 23&#13;
Kliniki = Klimki, pow. Ostrołęka 27&#13;
– 50&#13;
Kliny, pole 42 – 645&#13;
Klonowiec, pow. Kutno 80/II – 216&#13;
Kłecko, pow. Gniezno 42 – 342&#13;
Kłębów zob. Klembów&#13;
Kłodawa, pow. Koło 27 – 376, 80/&#13;
II – 24&#13;
Kłokock, Kłobock, pow. Lipno 27 –&#13;
94, 41 – LXV, 10, 14, 62, 110&#13;
Knyszyn, pow. Białystok 28 – 12,&#13;
127, 327, 333, 334, 344, 345, 356,&#13;
42 – 289&#13;
Kobiałka, pow. Warszawa 26 – 364&#13;
Kobierne, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
26 – 283&#13;
&#13;
�62&#13;
&#13;
kobryński powiat, kobrzyński powiat 28 – 8, 24, 344&#13;
Kobylino-Kruszewo,&#13;
Kruszewo,&#13;
pow. Wysokie Mazowieckie 28&#13;
– 92, 80/II – 409&#13;
Kobylniki, Kobylnik, pow. Płock 27&#13;
– 94, 293, 335, 42 – 68, 770&#13;
Kobyłka, niegdyś Targowa Wola,&#13;
pow. Radzymin 24 – 4, 46, 26 –&#13;
5, 103, 104, 222, 254, 285, 332,&#13;
363, 42 – 754, 769, 80/III – 6&#13;
Kochany, pow. Łuków 26 – 7&#13;
Kochów, pow. Garwolin 26 – 14&#13;
Kocierzów = Kocierzew, pow. Łowicz 41 – 337&#13;
Kociół, jezioro 41 – 413&#13;
Kock, pow. Łuków 26 – 11, 15, 210,&#13;
224, 319, 337, 41 – LVII, 42 – 648,&#13;
651, 652, 785, 80/II – 212, 213&#13;
Kodeń, pow. Biała Podlaska 42 –&#13;
642&#13;
Kolibiel zob. Kołbiel&#13;
kolneński powiat, kolnieński powiat 27 – 65, 146, 227, 391, 28&#13;
– 7, 75, 42 – 637&#13;
Kolnica, pow. Augustów 28 – 245,&#13;
250&#13;
kolnieński powiat zob. kolneński&#13;
powiat&#13;
Kolno 24 – 5, 27 – IX, 29, 30, 60, 64,&#13;
68, 72, 77, 78, 98, 138, 223, 241,&#13;
283, 28 – 7, 42 – 38, 131, 132,&#13;
80/I – XXIV, 80/II – 335, 339&#13;
Kolno Stare zob. Stare Kolno&#13;
Kolonia Karaska zob. Karaska&#13;
Kołaki, pow. Łomża? 28 – 235&#13;
Kołbiel, Kolibiel, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 8, 85, 216, 242, 300,&#13;
80/II – 211&#13;
Koło, jezioro 41 – 413&#13;
Komorowo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Konary, pow. Grójec 24 – 24, 25 – 6,&#13;
16, 31, 51, 64, 96, 42 – 384, 80/&#13;
II – 13&#13;
&#13;
Konarzewo, pow. Ciechanów 42 – 19&#13;
Konarzyce, pow. Łomża 28 – 4, 5&#13;
Kondrajec, Kondratowo, pow.&#13;
Płońsk 42 – 4&#13;
Koniecpol, pow. Radomsk 42 – 392,&#13;
80/II – 342&#13;
Koniusza, wzgórze 27 – 5&#13;
Końska Góra, wzgórze? 28 – 333&#13;
Końskie 80/I – XXIX, XXXVI, XLI&#13;
Kopaczyska, Kopaczysko, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 49, 50, 96&#13;
Kopański Most, miejsce 27 – 54, 388&#13;
Kopciów = Kopciowo, pow. Sejny&#13;
28 – 14&#13;
Kopki, pow. Mińsk Mazowiecki 42&#13;
– 645&#13;
Kopne, las 42 – 645&#13;
Korabiewice, pow Skierniewice 24&#13;
– 28, 42 – 643&#13;
Korabiewska Wola zob. Wólka Korabiewska&#13;
Korczew, pow. Sokołów 26 – 364&#13;
Korczyczewo zob. Łaskarzew&#13;
Korkliny = Karkliny, pow. Suwałki&#13;
28 – 114, 241, 316, 80/I – LI, 80/&#13;
II – 425, 442&#13;
Korona zob. Polska&#13;
Korwki, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Korytnica, pow. Węgrów 26 – 315,&#13;
366, 42 – 642&#13;
Korzeń, pow. Gostynin 24 – 322, 27&#13;
– 89&#13;
Kosino, pow. Płock 27 – 75, 85,&#13;
124, 128, 133, 138, 143, 147, 151,&#13;
153–155, 159, 161,167, 243, 247,&#13;
248, 259, 278, 284, 287, 307, 309,&#13;
320, 334, 340, 347, 349, 354, 358,&#13;
41 – XVIII, XXVIII, XL, LI–LIX,&#13;
LXI, LXIII, LXVI, 42 – 25, 35,&#13;
43, 51, 52, 60, 66, 74, 84, 85, 99,&#13;
104, 108, 128, 133, 134, 137, 140,&#13;
147, 148, 152, 155, 159, 166, 167,&#13;
170, 175, 176, 178, 181–183, ryc.&#13;
przed s. 193, 478, ryc. przed s.&#13;
&#13;
�63&#13;
&#13;
481, 490, 491, 507, 533, 556, 559,&#13;
562, 80/I – XVIII, XIX, XXX,&#13;
XXXII, 80/II – 339, 346, 347,&#13;
348, 385, 387&#13;
Kosów zob. Kossów&#13;
Kosówka, zob. Hodynia&#13;
Kossaki, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Kossów, Kosów, pow. Sokołów 26&#13;
– 9, 30, 36, 37, 44, 237, 273, 41 –&#13;
478, 42 – 375, 80/II – 211&#13;
Kosteniewice = Kościeniewicze,&#13;
pow. Biała Podlaska 42 – 642&#13;
Kostrów, jezioro 41 – 413&#13;
Koszyki, część Warszawy 24 – 13&#13;
Kościeniewicze zob. Kosteniewice&#13;
Kotówka, pow. Bielsk? 28 – 369&#13;
Kowal, pow. Włocławek 28 – 78,&#13;
42 – 792&#13;
Kowalewo, pow. Płock 27 – 20&#13;
Kowalewszczyzna, pow. Wysokie&#13;
Mazowieckie 28 – 328, 333&#13;
Kowalki, pow. Rypin 41 – 8&#13;
Kowieński Trakt, droga 28 – 13&#13;
Kowieńskie 42 – 291&#13;
Kowiesy, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
Kownatki, pow. Szczuczyn 28 – 23&#13;
Kowno, Litwa 42 – 197&#13;
Kozery, pow. Błonie 24 – 230&#13;
Koziebrody, pow. Sierpc 27 – 21,&#13;
381, 80/II – 395, 80/III – 11&#13;
Kozietuły, pow. Grójec 25 – 6, 33,&#13;
52, 84, 90, 41 – 318, 80/II – 86,&#13;
111&#13;
Kozioł, pow. Kolno 27 – 30, 59, 42&#13;
– 637&#13;
Kozłowice, pow. Błonie 24 – 29,&#13;
271, 289, 25 – 14, 47, 196, 197,&#13;
199&#13;
Kozłowiec = Kozłówka?, pow. Lubartów 27 – 108&#13;
Kozłów, pow. Sochaczew 41 – 305,&#13;
323, 363&#13;
Koźmin, pow. Krotoszyn 80/III – 19&#13;
Krajewo-Borowe, pow. Łomża 28 – 5&#13;
&#13;
Krakowska Rzeczpospolita 42 – 772&#13;
krakowski powiat 24 – 344&#13;
Krakowskie 24 – 129, 148, 201, 208,&#13;
344, 25 – 282, 284, 291, 26 – 24,&#13;
26, 35, 41, 55, 27 – 392, 397,&#13;
28 – 50, 52, 53, 103, 129–131,&#13;
133, 141, 153, 179, 348, 360, 41&#13;
– XXX, XLI, XLVIII, 15, 38, 42,&#13;
43, 49, 66, 80, 104, 114, 120, 121,&#13;
233, 264, 273, 286, 42 – 54, 72,&#13;
104, 132, 196, 206, 209, 250, 315,&#13;
319, 321, 322, 334, 351, 355, 361,&#13;
363, 365–368, 370, 376–378, 380,&#13;
382, 387, 395, 588, 624, 626, 80/I&#13;
– VII, VIII, XXXVI, XLV, LVIII,&#13;
LXXIV, LXXX, 159, 220, 231, 80/&#13;
II – 24, 30, 33, 35, 40, 71, 133,&#13;
138, 186, 200, 214, 222, 301, 322,&#13;
344, 356, 358, 364, 365, 377, 393,&#13;
396, 404, 417, 80/III – 17&#13;
krakowskie województwo 42 – 254,&#13;
80/I – XIII,&#13;
Kraków 24 – 7–9, 13, 16, 71, 115,&#13;
130, 150, 154, 161, 294, 303,&#13;
313, 325, 338, 345, 25 – III nlb,&#13;
3, 33, 51, 75, 83, 108, 109, 123,&#13;
124, 133, 229, 237, 254, 293, 26&#13;
– 264, 275, 282, 283, 335, 27 –&#13;
VIII, 17, 22, 76, 168, 275, 297,&#13;
326, 376, 379, 395, 28 – 113, 119,&#13;
172, 218, 221, 315, 339, 349, 41&#13;
– XV, XXIII, XXV, XXVI, 11, 30,&#13;
215, 258, 279, 420, 502, 42 – 85,&#13;
97, 185, 217, 341, 342, 366, 383,&#13;
522, 80/I – V nlb., VII, X, XII,&#13;
XIII, XXXVI, XXXVII, XXXVIII,&#13;
XXXIX, XLI, XLV, 125, 129, 177,&#13;
80/II – 23, 253, 288, 313, 325,&#13;
327, 399, 80/III – 5, 15&#13;
Kramkowo = Kramkówka?, pow.&#13;
Białystok 28 – 272, 311&#13;
Krasne, pow. Ciechanów 27 – 22,&#13;
312, 344, 42 – 771, 80/I – XXXI,&#13;
80/II – 333, 80/III – 30&#13;
&#13;
�64&#13;
&#13;
Krasnopol, pow. Sejny 28 – 15&#13;
Krasnosielc, dawniej Sielce, pow.&#13;
Maków Mazowiecki 27 – 23,&#13;
245, 345, 80/II – 333&#13;
Krasnybór? 28 – 13&#13;
krasnystawski powiat 28 – 34&#13;
Kraszew, pow. Radzymin 26 – 40,&#13;
77, 93, 100, 206, 221, 259, 263,&#13;
279, 289, 41 – XVI, XXVIII,&#13;
XXIX, XLIX, LI–LXI, LXIV, LXV,&#13;
438, 446, 492, 547, 42 – 337, 509,&#13;
577, 583, 601, 605, 643, 80/I –&#13;
XVIII, XIX, XX, XXXIII, XXXIV,&#13;
XXXVIII, 15 nlb.&#13;
Kraśny Ostęp, ostęp 28 – 15&#13;
Krobia 27 – 376&#13;
Krobia, pow. Lipno 41 – 8&#13;
Krobia, Krubie, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 42 – 640&#13;
Krock? 27 –379&#13;
Kroczewo, pow. Płońsk 27 – 123,&#13;
257, 300, 379, 41 – XVIII&#13;
Kroczym zob. Zakroczym&#13;
Kromków zob. Kramkowo&#13;
Kromnów, pow. Sochaczew 24 – 29,&#13;
25 – 22, 37, 53, 56, 77, 99, 191,&#13;
192, 194, 203, 206, 237, 27 – 378,&#13;
41 – LIII, LIV, LIX, LXIII, LXV,&#13;
LXVI, 165, 166, 172, 175, 178,&#13;
181, 182, 184, 192, 194, 195, 199,&#13;
201, 202, 208, 209, 217, 218, 220,&#13;
222, 226, 227, 232, 235, 248–254,&#13;
256, 285, 304, 314, 316, 337, 365,&#13;
384, 412, 42 – 146, 80/I – XVIII,&#13;
XXIII, 10, 34, 42, 44, 45, 61, 98,&#13;
101, 109, 110, 155, 158, 169, 231,&#13;
80/II – 24, 60, 63, 75, 82, 83, 89,&#13;
90, 95, 96, 102, 105, 113, 116,&#13;
122, 124, 149–152, 157–163, 172,&#13;
178, 186, 188, 190, 191, 194, 195,&#13;
371, 376, 380&#13;
Kropiewnica = Kropiwnica, pow.&#13;
Wysokie Mazowieckie 28 – 92,&#13;
93&#13;
&#13;
Kropiwno = Kropiwne, pow. Suwałki 28 – 282, 80/II – 441&#13;
Królestwo Polskie, Królestwo Kongresowe, Królestwo 24 – 63, 66,&#13;
311, 312, 27 – 36, 49–51, 53, 97,&#13;
383, 28 – 9, 22, 24, 33, 337, 356,&#13;
41 – X, XX, 8–10, 15, 42 – 198,&#13;
200, 318, 349, 353, 361, 391, 753,&#13;
755, 773, 775–784, 786, 792, 80/I&#13;
– XIII, XXIV, XXXI, XXXIV, XLI,&#13;
LIII, LXXI, LXXXI, 80/II – 9, 21,&#13;
31, 210, 329, 340, 389, 394, 396,&#13;
399, 400, 80/III – 7, 30, 33, 36–39&#13;
Królewiec, dziś Kaliningrad 24 –&#13;
316, 26 – 88, 27 – 52, 55, 143,&#13;
28 – 108, 109, 113, 116, 179, 338,&#13;
80/I – X&#13;
Królikarnia, miejsce w Warszawie&#13;
80/II – 10, 80/III – 34&#13;
Królowa Bona, miejsce 28 – 325&#13;
Królowa Niwa, pow. Siedlce 42 –&#13;
314&#13;
Królowej Bony Góra, okop 28 –&#13;
323–325&#13;
krukowskie pole? 42 – 46&#13;
Krupa, dopływ Nurca 28 – 10&#13;
Kurpie 80/I – LXIII, 116, 80/III – 8,&#13;
21, 36&#13;
Kurpiowska Puszcza, puszcza 41 –&#13;
XXII, 42 – 789&#13;
Kruse zob. Krusze&#13;
Krusko, jezioro, zob. Serafin&#13;
Krusza, pow. Kolno 27 – 241, 41 –&#13;
XXXV, 42 – 131&#13;
Krusze, Kruse, pow. Radzymin 26 –&#13;
214, 227, 243, 257, 272, 280, 41 –&#13;
459, 476, 477, 480, 482, 484, 543,&#13;
80/I – XXXIV, 18, 37, 104, 110,&#13;
80/II – 220, 224, 233, 259, 260,&#13;
261, 263, 269, 280, 287, 290, 300,&#13;
307, 313&#13;
Kruszewo zob. Kobylino-Kruszewo&#13;
Krym, półwysep 25 – 271, 272&#13;
Krynica, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
&#13;
�65&#13;
&#13;
Kryńskie, pow. Ostrołęka? 27 – 50&#13;
Krysiaki, pow. Ostrołęka 27 – 91,&#13;
92, 111, 41 – XIX, 42 – 640&#13;
Krywiec zob. Krzywiec&#13;
Krze, zarośla 42 – 645&#13;
Krzemieniec 27 – 376&#13;
Krzemionki, wzgórza 24 – 346&#13;
Krzepice, pow. Częstochowa 24 –&#13;
325&#13;
Krzeszowice, pow. Chrzanów 42 –&#13;
626&#13;
krzeszowski powiat, błędnie, prawdopodobnie okolice Krzeszowic,&#13;
pow. Chrzanów 24 – 344&#13;
Krzeszów, pow. Biłgoraj 42 – 650&#13;
Krzew = Krzywki?, pow. Mława 27&#13;
– 372&#13;
Krzewo (Nowe, Stare, Plebanki),&#13;
pow. Łomża 28 – 183&#13;
Krzna, dopływ Bugu 26 – 12&#13;
Krzywice = Krzywica, pow. Radzymin 26 – 363&#13;
Krzywiec, Krywiec, pow. Bielsk 28&#13;
– 143, 163, 359, 369&#13;
Krzywki zob. Krzew&#13;
Krzyże Boruńskie, Święte Krzyże,&#13;
pow. Sejny? 28 – 15, 335, 336&#13;
Ksebki, Ksepki, pow. Kolno 27 – 59,&#13;
91, 138, 41 – XIX, LX, 42 – 637&#13;
Książenice, pow. Błonie 25 – 4, 60,&#13;
75, 80, 84, 101, 152, 41 – 235,&#13;
245, 372, 80/I – 67, 85, 126, 187,&#13;
80/II – 74, 92, 98, 99, 104, 106,&#13;
107, 117, 121, 134, 175, 183&#13;
Księstwo [Warszawskie] 42 – 188&#13;
Ktońsk zob. Gdańsk&#13;
Kubrzenica, Słucza, dziś Przytulanka, dopływ Wissy 28 – 7&#13;
Kucice, pow. Płońsk 27 – 94, 42 –&#13;
770&#13;
Kuczbork, Kudżborsk, pow. Mława&#13;
24 – 3, 27 – 19&#13;
Kuczyńskie, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Kudżborsk zob. Kuczbork&#13;
&#13;
Kuflew, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 7, 80/II – 211&#13;
Kujawy 24 – 3, 58, 216, 25 – 190,&#13;
240, 267, 26 – 40, 82, 27 – VIII,&#13;
70, 28 – 162, 174, 316, 41 – XXV,&#13;
XXX, 9, 22, 26, 29, 37, 38, 40, 42,&#13;
43, 49, 52, 57, 58, 86, 87, 91, 93,&#13;
94, 104, 106, 107, 117, 119, 129,&#13;
232, 237, 278, 437, 498, 528, 42 –&#13;
69, 101, 118, 254, 334, 353, 380,&#13;
521, 607, 646, 648–651, 80/I –&#13;
VII, XXXVI, XLI, LVIII, LXXVIII,&#13;
57, 160, 197 nlb., 80/II – 44, 45,&#13;
88, 196, 223, 355, 404, 410, 422&#13;
Kujawy borowe 42 – 795&#13;
Kuligów, pow. Radzymin 26 – 4,&#13;
317, 41 – 471, 80/II – 210, 304&#13;
Kulikówka? 28 – 179&#13;
Kunów, pow. Opatów 80/II – 146&#13;
Kupiętyn, Kupientyn, pow. Sokołów 26 – 364&#13;
Kupiski, pow. Łomża 27 – 58, 63, 97&#13;
kupiskie leśnictwo 27 – 97&#13;
Kupniewo, pow. Kolno 27 – 63&#13;
Kurancya (rumunek), pow. Rypin&#13;
27 – 35&#13;
Kurjanki, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Kurlandia 24 – 316, 28 – 358&#13;
Kurowo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 328&#13;
Kurpie 27 – 149, 390, 41 – XI, XV,&#13;
XXV, XXXI, LI, LIII, LIV, LIX–&#13;
LXI, LXIV, LXV, 12, 42 – 17, 20,&#13;
24, 25, 27, 30, 39, 48, 49, 55, 72,&#13;
85, 86, 319, 785, 786, 790, 791,&#13;
793, 80/I – VIII, IX, X, XV, XX,&#13;
XXI, XXIV, XXXV, XXXIX, XL,&#13;
LII, LIII, LIV, LXX, LXXVI, 84,&#13;
80/II – 333, 334, 336–341, 343,&#13;
346, 355, 356, 370, 372, 396&#13;
Kurpiewskie, Kurpińskie, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 50, 42 – 640&#13;
Kurpiki? 27 – 54&#13;
Kurpiki, pow. Łomża 27 – 54, 68&#13;
&#13;
�66&#13;
&#13;
Kurpińskie zob. Kurpiewskie&#13;
Kurpiowska Puszcza, puszcza 42 –&#13;
785, 786, 788, 792, 793&#13;
Kurpiowszczyzna 41 – XIII, XXXIV,&#13;
42 – ryc. przed s. 225, 793, 80/I&#13;
– XXIV, LII, LXXI&#13;
Kusie = Kuzie, pow. Kolno 42 – 637&#13;
Kutno 24 – 4, 33, 210, 25 – 47, 49,&#13;
58, 241, 242, 268, 27 – 293, 41 –&#13;
XVI, 247, 268, 282, 310, 349, 364,&#13;
367, 371, 388, 404, 42 – 345, 347,&#13;
80/I – XXIII, 73&#13;
kutnowski powiat 80/I – XX, 80/II&#13;
– 216&#13;
Kutnowskie 41 – XV&#13;
Kuźnica, pow. Sokółka 28 – 12&#13;
Kwidzyn 24 – 115&#13;
La Manche, kanał 27 – 395&#13;
Labrador, półwysep 27 – 29&#13;
Lachy, część wsi Złotorya, pow.&#13;
Wysokie Mazowieckie 28 – 332&#13;
Lady, pow. Bielsk 28 – 356&#13;
Ladynia zob. Łydynia&#13;
Ladzka Puszcza, puszcza 28 – 356,&#13;
359&#13;
Laliny, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 73, 288, 323, 327&#13;
Langwedocja 27 – 376&#13;
Las, pow. Maków Mazowiecki 27 –&#13;
187, 262&#13;
Las, pow. Warszawa 25 – 42, 60&#13;
Lasek, las 42 – 645&#13;
Laski, zarośla leśne 42 – 645&#13;
Lasocin, pow. Płock 27 – 15&#13;
Lasocin, przedmieście Brzezin 24 –&#13;
33&#13;
Latchorzew, Latchorzewo, pow.&#13;
Warszawa 25 – 111, 158&#13;
Latowice zob. Latowicz&#13;
latowickie starostwo 26 – 7&#13;
Latowicz, Latowice, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 24 – 4, 26 – 7, 30,&#13;
73, 79, 139, 145, 239, 240, 288,&#13;
&#13;
290, 301, 315, 316, 322, 323, 326,&#13;
327, 329, 330, 331, 346, 350, 27 –&#13;
40, 41 – 538, 552, 42 – 606, 80/I&#13;
– XVIII, XXIX, LXI, LXIX, 121,&#13;
80/II – 211, 271, 301, 309&#13;
Lauzitz zob. Łużyce&#13;
Lebiedzizna, pow. Suwałki 28 –&#13;
223, 80/I – LIII&#13;
Lec zob. Giżycko&#13;
lecki powiat 24 – 6&#13;
Lelewo, pow. Płońsk 27 – 18, 379&#13;
Lelis, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 –&#13;
640&#13;
Lelonek, zarośla 26 – 40&#13;
Leman, pow. Kolno 27 – 57, 59, 42&#13;
– 638&#13;
Lewary = Lemany?, pow. Kolno 42&#13;
– 638&#13;
Leodium zob. Liege&#13;
Leszno zob. Leśno&#13;
Leszno 27 –14, 80/I – VI,&#13;
Leszno, część Warszawy 24 – 9, 12,&#13;
13&#13;
Leśnickie (starostwo = knyszyńskie&#13;
starostwo) 28 – 359&#13;
Leśno = Leszno, pow. Błonie 25 –&#13;
155&#13;
Lewiczyn, pow. Grójec 24 – 26&#13;
Lida 28 – 344&#13;
Lidynia zob. Łydynia&#13;
Liege, Leodium, Belgia 24 – 162&#13;
Linin, pow. Grójec 24 – 204, 241,&#13;
25 – 34&#13;
Lipie, pow. Grójec 24 – 26&#13;
Lipiny, pow. Radzymin 26 – 306,&#13;
363&#13;
Lipińskie, pow. Gostynin 42 – 636&#13;
Lipniki, pow. Kolno 27 – 29, 62, 391,&#13;
42 – 638&#13;
Lipniki, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 80/II – 400, 80/III –&#13;
12&#13;
Lipno, Lipe 27 – 6, 34, 373, 375,&#13;
41 – XVIII, XXVIII, LI, LIII, LIV,&#13;
&#13;
�67&#13;
&#13;
LX, LXII, 3–6, 9, 10, 35, 42, 51,&#13;
67, 82, 87, 92, 103, 104, 109, 125,&#13;
131, 134, 143, 42 – 326, 767, 775,&#13;
80/I – X, XXV, XXXIX, LXX, 80/&#13;
II – 327&#13;
lipnowska ziemia 41 – 15&#13;
lipnowski obwód 27 – 4&#13;
lipnowski powiat 27 – 94, 133, 41&#13;
– XVI, XXXI, XXXIV, 3, 5, 9, 11,&#13;
13, 14, 42 – 757, 781,&#13;
Lipnowskie 24 – 37, 27 – 4, 70, 94,&#13;
96, 41 – XI, XVII, XVIII, 4, 143,&#13;
42 – 600, 775, 783, 80/I – VIII,&#13;
XV, LXX, LXXV&#13;
Lipowiec = Lipowiec Kościelny,&#13;
pow. Mława 27 – 372&#13;
Lipsk, Lipsko, pow. Augustów 28 –&#13;
14, 34, 39, 62, 65, 83, 123, 230,&#13;
345, 80/II – 401&#13;
Lisiny, pow. Rypin 27 – 8&#13;
Lisobok, przedmieście Mińska Mazowieckiego 26 – 6&#13;
Liszków, pow. Sejny 28 – 39&#13;
Litewskie Wielkie Księstwo, W. Ks.&#13;
Lit. 24 – 313&#13;
Litwa 24 – 3, 17, 315, 316, 334, 341,&#13;
26 – 24, 27, 359, 366, 367, 27 –&#13;
67, 383, 384, 28 – VIII, 22, 23, 26,&#13;
29, 44, 46, 129, 130, 136, 138–&#13;
141, 144, 150, 152, 153, 156, 158,&#13;
163, 167, 169, 173, 175, 176, 182,&#13;
327, 331, 339, 341, 343, 347, 349,&#13;
353, 356–358, 366, 41 – XXVI,&#13;
XXX, 5, 157, 42 – 187, 199, 200,&#13;
203–205, 207, 208, 353, 361, 375,&#13;
391, 403, 756, 762, 766, 769, 772,&#13;
779, 780, 80/I – XVI, XVIII, L,&#13;
200, 80/II – 403, 414, 80/III – 15,&#13;
23&#13;
Liw, Liw Stary, Liw Nowy, pow.&#13;
Węgrów 24 – 4, 26 – 9–11, 76,&#13;
150, 234, 240, 269, 285,&#13;
299, 301, 315, 316, 342, 350, 366,&#13;
367, 42 – 322, 389, 776, 780, 781,&#13;
&#13;
80/II – 211, 212, 290, 323, 80/III&#13;
– 30, 31, 35&#13;
Liwiec, dopływ Bugu 26 – 4, 6, 8,&#13;
10, 11, 366, 367, 28 – 356&#13;
liwska ziemia 24 – 4, 5, 26 – 4, 6, 8,&#13;
11, 80/I – XIV, 80/II – 212, 80/&#13;
III – 35&#13;
Lochmaddy, Wielka Brytania 24 –&#13;
312&#13;
Londyn, Wielka Brytania 24 – 311,&#13;
337, 27 – 395, 80/II – 321&#13;
Longchamp, Francja 24 – 160&#13;
Lubartów 26 – 31, 27 – 108&#13;
lubelska gubernia 24 – 311, 28 – 33,&#13;
42 – 774&#13;
lubelska ziemia 26 – 11&#13;
lubelski obwód 27 – 11&#13;
lubelskie województwo 24 – 6, 26 –&#13;
11, 80/I – XIII, XXXIII,&#13;
Lubelskie 24 – 208, 26 – 368, 28&#13;
– 129, 141, 351, 352, 41 – XVI,&#13;
XXX, 167, 264, 42 – 206, 209,&#13;
319, 347, 376, 380, 646, 651, 80/I&#13;
– XL, LVIII, 52, 140, 163, 178,&#13;
182, 80/II – 61, 72, 73, 214, 218,&#13;
80/III – 17&#13;
Lubelszczyzna 41 – LXVI, 80/I –&#13;
XXV, XXXIII,&#13;
Lubicz, pow. Toruń 41 – LIII, LVII,&#13;
9, 41, 59, 70, 91&#13;
Lubiel zob. Łubiel&#13;
Lubień, pow. Piotrków 80/II – 156&#13;
Lublin 24 – 16, 19, 236, 25 – 83, 26&#13;
– 296, 332, 28 – 9, 24, 262, 42 –&#13;
250, 648, 652, 80/II – 434, 80/&#13;
III – 18&#13;
Lubochnia, pow. Rawa 24 - 32, 295,&#13;
297, 298, 25 – 56, 58, 147, 80/II&#13;
– 16&#13;
Lubonia, pow. Wschowa 28 – 324&#13;
Lubowidz, pow. Mława 24 – 3, 27&#13;
– 19&#13;
Lubowo, Lubów, pow. Kalwaria 28&#13;
– 341, 42 – 201&#13;
&#13;
�68&#13;
&#13;
Lubstów, pow. Koło 42 – 794&#13;
Luciążna, pow. Rawa 80/II – 75&#13;
Lusławice? 26 – 368, 80/II – 323&#13;
Lusławice, pow. Częstochowa 26 –&#13;
368&#13;
Luszyn, pow. Gostynin 41 – 181,&#13;
191, 221, 80/I – 94&#13;
Luta, pow. Włodawa 42 – 643&#13;
Lutkówka, pow. Błonie 25 – 211,&#13;
212,&#13;
Lwów 24 – 16, 107, 25 – 75, 108, 27&#13;
– 14, 275, 80/ – VII, 80/II – 206,&#13;
327, 365&#13;
Łabna, dopływ Skrody 28 – 62&#13;
Łabno, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Łabno, pow. Kolno 27 – 62&#13;
Łacha, pow. Kolno 27 – 59, 97, 42&#13;
– 638&#13;
łachowskie leśnictwo 27 – 97&#13;
Ładynia, dopływ Wkry 80/II – 333,&#13;
80/III – 38&#13;
Ładziska = Łodziska, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Łamaniec, pole 42 – 645&#13;
Łanowickie Jezioro 42 – 195&#13;
łapski powiat 42 – 639&#13;
Łaskarzew, niegdyś Korczyczewo,&#13;
Gorczyczewo, pow. Garwolin&#13;
24 – 62, 26 – 13, 56, 57, 59, 63,&#13;
68, 83, 162, 219, 223, 224, 252,&#13;
320, 41 – XVI, LVII, 42 – 648,&#13;
652, 80/I – XVIII, XXII, 80/II –&#13;
212, 218, 219&#13;
Łazienki, miejsce w Warszawie 80/&#13;
II – 7, 9, 80/III – 6&#13;
Ławki, jezioro 41 – 413&#13;
Łaziska, pow. Sochaczew 24 – 206&#13;
Łazów, pow. Sokołów 26 – 197&#13;
Łazy, pow. Białystok 28 – 329&#13;
Łazy, pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Łazy, pow. Sochaczew 41 – XXVIII,&#13;
LII–LV, LVII, LVIII, 42 – 543&#13;
Łącko = Łąck, pow. Gostynin 24 –&#13;
322&#13;
&#13;
Łączki, pow. Kolno 42 – 638&#13;
Łączyn = Łątczyn, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50, 97&#13;
Łążyn, Łążyń, pow. Lipno 41 –&#13;
XVIII, LVIII, LXIV, LXV, 36, 37,&#13;
41–43, 45, 47–50, 54, 57, 59, 63,&#13;
69 –71, 75–77, 87, 88, 99, 102,&#13;
106–108, 110, 111, 113, 114, 116,&#13;
119, 120, 124, 129–131, 134–136,&#13;
138, 140–142, 80/I – XVIII, XXV,&#13;
XXVII, 73, 160, 161, 186, 80/II –&#13;
173, 386&#13;
Łecko zob. Łek&#13;
Łek, dopływ Biebrzy 28 – 7&#13;
Łek, Łecko, jezioro = Rajgrodzkie&#13;
Jezioro 28 – 8&#13;
łęcki powiat zob. ełcki powiat&#13;
Łęczeczyce = Łęczeszyce, pow. Grójec 24 – 25&#13;
Łęczna, pow. Lubartów 41 – 415&#13;
Łęczyca 41 – XXV&#13;
łęczycka ziemia 24 – 33&#13;
Łęczyckie 24 – 315, 26 – 24, 42&#13;
– 254, 380, 80/I – XIV, XXIV,&#13;
XXXVI, XL, XLI, 41, 43, 64, 90,&#13;
97, 101, 102, 152, 171, 80/II – 26,&#13;
44, 59, 117, 137, 153&#13;
Łęczyckie = Łęczycki, pow. Siedlce&#13;
26 – 368&#13;
łęczyckie województwo 24 – 5, 33&#13;
Łęg, pow. Płock 27 – 13&#13;
Łęg Miejski, Łęk Przedmieście =&#13;
Łęgi Miejskie (dziś Łęg Przedmiejski), pow. Ostrołęka 27 –&#13;
28, 42 – 641&#13;
Łęg na Urzeczu = Łęg, pow. Warszawa 25 – 41, 94, 104, 149, 153,&#13;
185, 80/I – XLIV, 80/II – 91, 114&#13;
Łęg Pański, Łęg (Łęk) Starościński&#13;
= Łęgi Starościńskie (dziś Łęg&#13;
Starościński), pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50&#13;
Łęgonice, pow. Rawa 24 – 4, 31&#13;
Łęk Starościński zob. Łęg Pański&#13;
&#13;
�69&#13;
&#13;
Łęk Przedmieście zob. Łęg Miejski&#13;
Łętowo, pow. Płock 27 – 14, 170,&#13;
181, 182, 253, 256, 258, 306, 318,&#13;
326, 352, 358, 42 – 142, 149, 152,&#13;
154, 172&#13;
Łochów, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Łodziska zob. Ładziska&#13;
Łohojsk, pow. Borysów 42 – 777&#13;
Łokieć, obręb leśny 27 – 97&#13;
Łomna? 27 – 372&#13;
Łomna, pow. Warszawa 24 – 20,&#13;
80/II – 11, 112&#13;
Łomża 24 – 5, 25 – 146, 27 – 3, 29,&#13;
57, 68, 78, 134, 203, 284, 384,&#13;
389, 28 – 3, 4, 27, 33, 35, ryc. po&#13;
s. 36, 37, 38, 51, 59, 65, 66, 73,&#13;
77, 79, 80, 82, 83, 85, 90, 93, 98,&#13;
124, 127, 160, 184, 189–193, 245,&#13;
246, 249, 251, 258, 259, 263, 264,&#13;
275, 280, 290, 307, 314, 323, 325,&#13;
41 – XV, XIX, XX, XXV, XXX,&#13;
XXXII, XXXV, LII, LV, LXVI,&#13;
LXVII, 42 – 2, 3, 52, 131, 186,&#13;
196, 213, 216, 222, 223, 229, 230,&#13;
233–235, 237, 239, 240, 245, 250,&#13;
264, 267, 271, 279, 285, 286, 290,&#13;
293–296, 300–303, 308, 310, 338,&#13;
370, 485, ryc. przed s. 497, 621,&#13;
627, 628, 646–652, 755, 768, 779,&#13;
782, 788, 80/I – X, XVIII, XXVIII,&#13;
XXXV, XXXIX, XLV, LI, LII, LIII,&#13;
LXIV, LXX, LXXI, LXXII, 44, 81,&#13;
127, 133, 216, 217, 80/II – 344,&#13;
367, 368, 378, 386, 399, 400, 403,&#13;
404, 410, 414–417, 424, 428, 430,&#13;
432–437, 440, 443–445, 447,&#13;
450–452, 454, 80/III – 7, 9, 22,&#13;
29, 35&#13;
Łomża Stara zob. Stara Łomża&#13;
Łomżyca, pow. Łomża 28 – 4&#13;
łomżyńska gubernia 27 – 97, 28 –&#13;
10, 51, 42 – 643, 80/I – LIX&#13;
Łomżyńska Puszcza, puszcza 42 –&#13;
188&#13;
&#13;
łomżyńska ziemia 24 – 5, 6, 27 – 4,&#13;
54, 65, 67, 68, 97, 372, 385, 28 –&#13;
3, 6, 148, 150, 155, 168, 174, 182,&#13;
41 – XXI, 42 – 1, 188, 587, 760,&#13;
786–789, 80/I – XIV, XLV, 80/II&#13;
– 338, 396, 399, 80/III – 12&#13;
łomżyński obwód 27 – 29, 28 – 6,&#13;
9, 24&#13;
łomżyński okręg 28 – 25&#13;
łomżyński powiat 27 – 65, 28 – 9,&#13;
23, 41 – XXXI, 42 – 187, 198&#13;
Łomżyńskie 28 – VII, 3, 42, 78, 80,&#13;
127, 130, 133, 138, 139, 141, 182,&#13;
41 – XV, XIX, XXXI, 42 – 395,&#13;
637, 794, 80/I – XIII, XV, XX,&#13;
151, 211 nlb., 80/II – 448&#13;
łomżyńskie starostwo 27 – 385&#13;
Łopacin, pow. Ciechanów 27 – 21&#13;
Łosia Wólka, Łosia Wulka, pow. War­&#13;
szawa 25 – 93, 243, 80/II – 190&#13;
Łosice, pow. Konstantynów 26 –&#13;
209, 368&#13;
Łosinka, pow. Bielsk 28 – 359&#13;
Łoskun = Łoskoń, pow. Bydgoszcz&#13;
27 – 16&#13;
Łosobyki, pow. Łuków 80/II – 212&#13;
Łosośnia, dopływ Niemna 28 – 12,&#13;
344&#13;
Łotwa 80/I – XVIII,&#13;
łowicki powiat 24 – 311, 42 – 791&#13;
łowicki region 42 – 794&#13;
Łowickie 41 – XXXIV, 42 – 407, 80/&#13;
II –54, 55&#13;
łowickie księstwo 24 – 31, 27 – 42&#13;
Łowicz 24 – 4, 29, 30, 33, 40–42,&#13;
54, 64, 152, 154, 190, 25 – ryc.&#13;
przed s. I, 7, 22, 25, 32, 45, 49,&#13;
50, 52, 61, 62, 67, 68, 91, 124,&#13;
130, 137, 139, 161, 189, 190, 191,&#13;
199, 234, 235, 240, 242, 245, 255,&#13;
265, 267, 268, 271, 26 – 296, 27&#13;
– 12, 17, 121, 330, 381, 41 – XI,&#13;
XVI, XXV, XXVII – XXIX, 266,&#13;
271, 280, 284, 286, 298, 307, 323,&#13;
&#13;
�70&#13;
&#13;
329, 353, 356, 398, 42 – 20, 543,&#13;
625, 650, 758, 765, 766, 770, 791,&#13;
794, 80/I – IX, XIX, XXXV, LX,&#13;
LXII, LXXVII, 5 nlb., 192, 80/II –&#13;
15, 18, 77, 94, 118, 184, 188, 344,&#13;
395, 80/III – 11, 19, 20, 25&#13;
Łódź 24 – 312, 80/II – 442&#13;
Łubki, pow. Płock 27 – 14&#13;
Łubiel = Lubiel, pow. Pułtusk 42 –&#13;
163&#13;
Łuczniki, pow. Słuck 28 – 235&#13;
Ługi, las 42 – 645&#13;
Ługówka, pow. Grójec 24 – 204&#13;
ługski powiat 28 – 347&#13;
Łukawa, pow. Sandomierz 80/I – 56&#13;
Łukowe, pow. Maków 27 – 252, 42&#13;
– 19&#13;
Łukowiec, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
26 – 12, 27, 139, 351, 42 – 761,&#13;
779, 80/II – 212, 80/III – 34&#13;
łukowska ziemia 24 – 5, 26 – 9, 11,&#13;
15, 24, 42 – 785, 80/I – XIV,&#13;
łukowski obwód 26 – 11&#13;
łukowski powiat 41 – XVI, XXXIII,&#13;
42 – 639, 646, 80/I – LVIII&#13;
Łukowskie 26 – 11, 41 – 413, 42 –&#13;
313, 329, 648, 80/I – XIII, LXI&#13;
Łuków 25 – 115, 116, 26 – VII, 12,&#13;
27, 31, 34, ryc. po s. 34, 42, 69,&#13;
70, 74, 82, 95, 169, 174, 223, 225,&#13;
250, 251, 270, 280, 331, 336, 41&#13;
– XXV, XXX, LI, LVII, ryc. po s.&#13;
224, 271, ryc. przed s. 321, 415,&#13;
504, 517, 536, 545, 42 – 599, 639,&#13;
648, 649, 652, 757, 766, 776, 794,&#13;
80/I – X, XX, XXXIII, XXXV,&#13;
XXXVIII, LVII, LVIII, LXII, LXIII,&#13;
LXVIII, LXXVI, 80/II – 212, 213,&#13;
295, 80/III – 19, 21, 30&#13;
Łupia zob. Arkadia&#13;
Łuszczanów, pow. Gostynin 42 – 636&#13;
Łużyce, Łużyce Wyższe 24 – 338,&#13;
340, 345, 41 – XXVI, 42 – 781,&#13;
80/II – 68, 80/III – 36&#13;
&#13;
Łydynia, Ladynia, Lidynia, dopływ&#13;
Wkry 27 – 22, 371&#13;
Łyk = Ełk, dopływ Biebrzy 42 – 197&#13;
Łysa Góra? 28 – 347, 42 – 354, 369,&#13;
381, 395&#13;
Łysa Góra, Calvomonte, szczyt w&#13;
Górach świętokrzyskich 27 –&#13;
378, 80/II – 137&#13;
Łysa Góra, wzgórze we wsi Pilica&#13;
24 – 24, 80/II – 13&#13;
Łysa Góra, wzgórze koło Płońska&#13;
27 – 17&#13;
Łysa Góra, wzgórze koło Sławnogóry, pow. Mława 27 – 23&#13;
Łysa Góra, wzgórze koło Karczewa&#13;
26 – 8&#13;
Łyse, pow. Kolno 27 – 59, 391, 42 –&#13;
12, 18, 40, 638, 80/I – XXIV, 80/&#13;
II – 356&#13;
Łyse Góry, wzgórza 26 – 3&#13;
Łysobyki, niegdyś Przytoczno, dziś&#13;
Jeziorzany, pow. Łuków 26 – 11,&#13;
15, 80/II – 212&#13;
Łyszkowice, pow. Łowicz 24 – 154,&#13;
80/II – 35&#13;
Machcin, pow. Grójec 25 – 109&#13;
Maciejowa Szyja, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 28, 50, 80/II – 335&#13;
Maciejowice, niegdyś Ostrowo,&#13;
pow. Garwolin 26 – 14, 61, 83,&#13;
85, 136, 231, 246, 266, 271, 297,&#13;
318, 323, 332, 334, 335, 339, 28 –&#13;
287, 41 – 484, 502, 42 – 646, 80/&#13;
II – 212, 287, 313, 381&#13;
Magdalenowo, pow. Suwałki 28 –&#13;
339&#13;
Magierowa Wola, pow. Grójec 24 –&#13;
24, 80/II – 13&#13;
Magnuszew, pow. Kozienice 42 –&#13;
650, 652&#13;
Majdany = Majdan, pow. Węgrów&#13;
26 – 363&#13;
Majstrowice? 27 – 317&#13;
&#13;
�71&#13;
&#13;
Makowiec, pow. Lipno 41 – 4&#13;
Maków, dziś Maków Mazowiecki&#13;
24 – 4, 27 – 24, 142, 185, 246,&#13;
252, 259, 260, 266, 269, 275, 279,&#13;
290, 291, 307, 362, 42 – 17, 20,&#13;
26, 28, 29, 31, 48, 53, 69, 84, 86,&#13;
138, 140, 150, 156, 159, 161, 162,&#13;
164, 170, 174, 178–181, 183, 184,&#13;
80/I – XXXI, 65, 80/II – 345, 354,&#13;
361–363, 367&#13;
Maliszewo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Malużyn, pow. Ciechanów 42 – 4&#13;
Mała Wieś, pow. Grójec 24 – 64, 42&#13;
– 770, 80/III – 25&#13;
Małachowo zob. Myszyniec Nowy&#13;
Małagoszcz = Małogoszcz, pow. Jędrzejów 24 – 25&#13;
Maławieś, pow. Płock 27 – 14&#13;
Małecz, pow. Brzeziny 24 – 32&#13;
Małgorzata, lasek 26 – 40&#13;
Małkinia, jezioro 41 – 413&#13;
Małogoszcz zob. Małagoszcz&#13;
Małopole, pow. Radzymin 26 – 265&#13;
Małopolska, Polonia Minor 24 –&#13;
315–317, 25 – 279, 280, 26 – 9,&#13;
11–13, 27 – 378, 28 – 343, 41 –&#13;
LXIII, 42 – 387&#13;
Małoruś, Małorosja 42 – 764, 80/&#13;
II – 457&#13;
Mały Płock, pow. Kolno 27 – 30, 58,&#13;
60&#13;
Mańkowce, pow. Augustów 28 – 14&#13;
margrabowski powiat 24 – 6&#13;
Mariampol 42 – 344&#13;
mariampolski powiat 24 – 311, 42&#13;
– 198, 207, 753, 80/I – L&#13;
Mariampolskie 42 – 204, 80/I – LXIV&#13;
Marianów zob. Maryanów, Maryjanów&#13;
Mariensztad, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Marki, pow. Warszawa 26 – 103,&#13;
332, 363&#13;
Maroko 80/I – 221&#13;
&#13;
Martuny zob. Myszyniec Nowy&#13;
Marucha, Sejneńka = Marycha, Sejenka, dopływ Czarnej Hańczy&#13;
28 – 15&#13;
Maryanów, Marianów, pow. Radzymin 26 – 365&#13;
Marycha zob. Marucha&#13;
Maryjanów, Marianów, pow. Rawa&#13;
24 – 31&#13;
Marymont, Marie-mont, pow. Warszawa 24 – 19, 20, 42 – 756, 672,&#13;
769, 778, 80/II – 21, 323, 80/III&#13;
– 15, 22, 34&#13;
Masewa = Masiewo, pow. Prużana&#13;
42 – 201&#13;
Masie, pow. Białystok 42 – 792&#13;
Masovia, Masoviae, Masovien,&#13;
Massovien, Massau, Masuren&#13;
zob. Mazowsze&#13;
Masu ? 42 – 568&#13;
Mazew, pow. Łęczyca 24 – 315, 80/&#13;
II – 24, 26&#13;
Mazewo, pow. Pułtusk 24 – 315&#13;
Mazowieck zob. Wysokie Mazowieckie&#13;
mazowiecka diecezja 27 – 372&#13;
mazowiecka ziemia 24 – 27, 27 –&#13;
55, 371, 42 – 787, 789, 792&#13;
mazowiecki powiat [Wysokie Mazowieckie] 28 – 51, 144, 42 – 643,&#13;
787&#13;
Mazowieckie Księstwo, Masoviae&#13;
Ducatus, Hertzogthum Masovien 24 – 31, 316, 26 – 349, 27&#13;
– 378, 80/II – 6, 212, 322, 80/III&#13;
– 22, 35&#13;
mazowieckie województwo 24 –&#13;
3–5, 26 – 4, 41 – XVII, 42 – 787,&#13;
80/I – XIII, XIV, 212, 213, 80/II&#13;
– 325&#13;
Mazowsze, pow. Lipno 24 – 37, 27&#13;
– 7, 41 – 5, 8, 44, 48, 58, 81, 123&#13;
Mazowsze, Mazowse, Masovia, Masovien, Massau, Masuren, Ma-&#13;
&#13;
�72&#13;
&#13;
zury 24 – V nlb., 3, 7–9, 23, 24,&#13;
29, 38, 39, 41, 42, 49, 53, 63, 65,&#13;
68, 75, 124, 129, 137, 143, 147,&#13;
148, 168, 184, 203, 215, 216, 241,&#13;
268, 273, 302–305, 307, 315, 316,&#13;
321, 328, 350, 25 – I, II, IV, 13,&#13;
38, 45, 130, 131, 265, 278–280,&#13;
282, 291, 293, 299, 26 – VIII–X,&#13;
3, 4, 10–13, 22–24, 28, 30, 39, 40,&#13;
55, 73, 75, 77, 78, 80, 81, 84–86,&#13;
100, 102, 103, 106, 108, 112,&#13;
116, 119, 121, 124—126, 131,&#13;
132, 137–139, 150, 153, 154,&#13;
159, 163–166, 168, 204–218,&#13;
220–222, 224, 226, 229–234,&#13;
236–239, 241–244, 246, 247,&#13;
249–251, 253–260, 262, 263,&#13;
265–271, 273–281, 286, 287,&#13;
290, 291, 293, 295–299, 301,&#13;
303–309, 312–314, 321, 322,&#13;
324, 330, 331, 345, 349, 350, 352,&#13;
367, 368, 27 – VIII, XI, 3, 9, 19,&#13;
20, 22, 38–41, 44, 48, 52, 53, 55,&#13;
56, 65, 67, 69, 70, 74, 79, 83, 85,&#13;
86, 92, 93, 96, 115, 120–123, 126&#13;
–130, 133, 135–137, 140, 142,&#13;
144, 156, 159, 160, 162–165,&#13;
167, 169–173, 177, 179–182,&#13;
184–186, 188, 190, 192, 195,&#13;
199, 206, 210, 212, 217–219,&#13;
221, 222, 226, 227, 234, 239,&#13;
240, 244, 246, 247, 251–253,&#13;
255–259, 262, 266–274, 278,&#13;
279, 281, 287–289, 292, 293,&#13;
295, 297, 299, 300, 303, 305–&#13;
310, 314, 315, 317–323, 326,&#13;
330, 332, 335–337, 339–344,&#13;
350–356, 358–364, 367, 371,&#13;
372, 377, 378, 394, 28 – IX, X, 3,&#13;
6–9, 16, 21, 22, 24, 25, 28, 33, 37,&#13;
44, 45, 50, 52, 55, 58, 60, 68, 73,&#13;
75, 92, 93, 95–98, 101, 125–131,&#13;
133–136, 138–142, 144–146,&#13;
148–160, 162, 169–171, 173,&#13;
&#13;
174-176, 181, 182, 184, 189, 190,&#13;
191, 193, 195, 210, 211, 213, 214,&#13;
218–222, 225–227, 235–247,&#13;
249–252, 255, 256, 258, 259,&#13;
265, 267, 269–278, 281–284,&#13;
286–288, 290–293, 295, 297–&#13;
299, 302, 309–312, 314, 318, 320,&#13;
321, 325, 331, 343, 350, 351, 354,&#13;
357, 41 – V–XVII, XIX–XXII,&#13;
XXIV–XXVII, XXIX–XXXVIII,&#13;
XL, XLI–XLVIII, LI–LIII, LV,&#13;
LXI, LXIII, LXV, LXVII, 3, 108,&#13;
109, 153, 154, 158, 159, 161,&#13;
164, 166–169, 171–175, 179,&#13;
182–184, 186–188, 190–193,&#13;
196, 197, 201, 202, 205, 206,&#13;
208, 209, 214, 215, 217, 218,&#13;
220–225, 229–232, 237, 238,&#13;
240, 244–247, 259, 262, 269,&#13;
275, 308, 310, 311, 342, 377,&#13;
412–419, 422–425, 427–429,&#13;
431, 433, 435, 436, 438 –451,&#13;
454, 457–460, 462, 463, 465,&#13;
466, 468, 471, 474, 476, 477,&#13;
488–497, 499, 501–505, 507,&#13;
508, 510, 513, 527, 543, 573,&#13;
575, 42 – 1–3, 5, 6, 8, 9, 11, 16,&#13;
23, 26, 29, 31, 35–37, 42–44, 46,&#13;
48, 51, 54, 55, 59, 65, 67, 71, 72,&#13;
76, 79, 81, 82, 86, 105, 115, 132,&#13;
133, 208, 209, 210, 218, 219,&#13;
221, 222, 224, 228–231, 235,&#13;
240, 241, 243, 289, 319, 321,&#13;
330, 335, 338, 348, 352, 360,&#13;
363, 367, 369, 374, 377, 378,&#13;
380, 382, 386, 388, 391, 393,&#13;
401, 404, 410, 522, 543, 553,&#13;
601, 614, 616, 620, 624, 627, 637,&#13;
645, 646, 651, 753, 754, 764, 765,&#13;
778, 782, 784–788, 790–796,&#13;
80/I – V nlb., VI, VIII, IX, X, XI,&#13;
XII, XIII, XIV, XV, XVI, XVII,&#13;
XX, XXI, XXV, XXIX, XXXII,&#13;
XXXIII, XXXIV, XXXV, XXXVI,&#13;
&#13;
�73&#13;
&#13;
XXXVII, XXXVIII, XXXIX, XL,&#13;
XLI, XLII, XLIII, XLIV, XLV,&#13;
XLVII, XLVIII, LI, LIII, LIV, LV,&#13;
LVI, LVII, LVIII, LIX, LX, LXI,&#13;
LXII, LXIII, LXV, LXVI, LXVII,&#13;
LXVIII, LXIX, LXXI, LXXIII,&#13;
LXXIV, LXXV, LXXVI, LXXVI,&#13;
LXXVII,&#13;
LXXVIII,&#13;
LXXIX,&#13;
LXXX, LXXXI, 3 nlb., 5 nlb., 8,&#13;
11, 12, 15 nlb., 43, 76, 107, 180,&#13;
195 nlb., 212, 214, 80/II – 209,&#13;
216, 222, 223, 255, 321, 322,&#13;
325, 327, 331–333, 335–340,&#13;
342, 347–349, 353, 355, 357,&#13;
359, 362, 363, 369, 372, 373,&#13;
377, 378, 389, 390, 392, 393,&#13;
399, 400, 402–404, 406, 409,&#13;
410, 414, 416, 424, 427, 432,&#13;
442, 459, 460, 80/III – 6, 20, 33.&#13;
37, 38&#13;
Mazowsze Czerskie 41 – IX–XI,&#13;
XXII, XLII, 275, 42 – 765, 80/I&#13;
– XXXIII, LXVI, 80/II – 5, 331,&#13;
80/III – 20&#13;
Mazowsze Leśne, Mazowsze Podlaskie, Mazurskie Podlasie, Mazury Podlaskie 24 – 5, 26 – 3,&#13;
41 – V, XI–XIII, XV, XVI, XXV,&#13;
XXX, XXXIV, XXXVII, XXXVIII,&#13;
XLIII, 413, 42 – 599, 80/ – VIII,&#13;
IX, X, XIV, XV, XVI, XXXV,&#13;
XXXVIII, LXII, LXIII, LXVI,&#13;
LXVIII, LXVIII, LXIX, LXXV, 80/&#13;
II – 459, 460&#13;
Mazowsze Łomżyńskie 28 – 24, 142,&#13;
41 – XII&#13;
Mazowsze Mławskie 42 – 791&#13;
Mazowsze Nadbużańskie 41 – XXIX,&#13;
42 – 597&#13;
Mazowsze Nadnarewski, Nadnar­&#13;
wiańskie 28 – 22, 80/I – X, XXXIX,&#13;
LXX&#13;
Mazowsze Płockie 27 – 85, 41 – XII,&#13;
42 – 784, 789&#13;
&#13;
Mazowsze Podlaskie zob. Mazowsze&#13;
Leśne&#13;
Mazowsze Polne 24 – 5, 161, 25&#13;
– II, 41 – V, XIII, XV, XXXIV,&#13;
XXXVII, XXXVIII, XLIII, 42&#13;
–793, 80/I – IX, X, XI, XIV, XVI,&#13;
XXIV, XXXVI, XLII, LX, LXI,&#13;
LXVI, LXVIII, LXXV, 80/II – 459,&#13;
460&#13;
Mazowsze Pruskie 24 – 6, 28 – 21,&#13;
80/I – IX, 80/II – 459&#13;
Mazowsze Stare 24 – 6, 161, 27 –&#13;
VII, XI, 3, 115, 371, 397, 28 – VII,&#13;
51, 160, 182, 41 – V, XIII, XV–&#13;
XVIII, XXXIV, XXXVII, XXXVIII,&#13;
XLIII, 42 – 1, 228–231, 794, 80/I&#13;
– IX, X, XIV, XV, XVI, XXXIX,&#13;
XL, LXX, LXXIII, LXXVI, 80/II&#13;
– 459&#13;
Mazowsze Warszawskie 41 – XII,&#13;
80/I – IX,&#13;
Mazów? 24 – 315&#13;
Mazury zob. też Mazowsze&#13;
Mazurskie Podlasie zob. Mazowsze&#13;
Leśne&#13;
Mazury-Kurpie, część Mazowsza&#13;
Starego 41 – V, XIII, 80/I – LXX,&#13;
LXXII&#13;
Mazury-Podlasie, część Mazowsza Starego 41 – V, 80/I – LXX,&#13;
LXXII, LXXIII&#13;
Mazury Podlaskie zob. Mazowsze&#13;
Leśne&#13;
Mazury Pruskie 41 – XII, XIII,&#13;
XXXI, 80/I – IX, X, XIV, XXXV,&#13;
XXXVI, LXXIII, 187&#13;
Mąkobody zob. Mokobody&#13;
Mąkolin, Mąkolino, pow. Płock 27&#13;
– 14, 170, 175, 176, 178, 180,&#13;
182, 183, 250, 253, 256, 257, 263,&#13;
272, 290, 299, 306, 309, 318, 322,&#13;
327, 339, 346, 352, 357, 358, 41&#13;
– XVIII, LIII, LIV, LX, 42 – 11,&#13;
13–15, 20, 21, 23, 25, 28, 30–33,&#13;
&#13;
�74&#13;
&#13;
35–38, 44–46, 48, 50, 53, 55–59,&#13;
61, 64, 67, 68, 70, 71, 73, 74, 76–&#13;
79, 81–83, 88, 89, 91, 93, 98, 101,&#13;
103, 112, 118, 126, 127, 135, 136,&#13;
138, 143–145, 148–153, 157, 163,&#13;
165, 166, 169–172, 174–177, 80/I&#13;
– XVIII, XXVIII, XXIX, LXX, 44,&#13;
95, 96, 119, 141, 155, 162, 164,&#13;
199, 80/II – 84, 142, 349–351,&#13;
353, 358–360, 363, 364, 368–371,&#13;
374–379, 383, 384, 387–390, 397&#13;
Mdzewo, pow. Mława 27 – 307&#13;
Meczuna = Miedzyń, pow. Bydgoszcz 27 – 16&#13;
Meisen zob. Miśnia&#13;
Meńsko zob. Mińsk&#13;
Meszkiegier, ostęp 28 – 15&#13;
Meta zob. Netta&#13;
Metele, jezioro 28 – 15, 335, 42 – 193&#13;
Metele, pow. Sejny 28 – 336, 337&#13;
Methenburg, zamek 28 – 12&#13;
Mężenin, pow. Łomża 28 – 6, 81,&#13;
272, 327&#13;
Miastkowo, pow. Łomża 27 – 29,&#13;
284, 42 – 792&#13;
Miastków, pow. Łuków 24 – 318, 26&#13;
– 13, 80/II – 212&#13;
Miąsze = Miąse, pow. Radzymin 26&#13;
– 111&#13;
Michałowice, pow. Grójec 80/II –&#13;
109&#13;
michałowska ziemia 27 – 375, 41&#13;
– 11&#13;
Michrów, pow. Grójec 25 – 33, 48,&#13;
86, 96, 131, 155, 80/I – 182, 80/&#13;
II – 79, 86, 93, 107, 108, 115, 135&#13;
Miechów 42 – 132&#13;
Miedniewice, pow. Błonie 24 – 4,&#13;
28, 312, 25 – 162, 200, 207, 41 –&#13;
179, 190, 205, 256, 258, 295, 303,&#13;
307, 308, 311, 313, 318, 322, 80/I&#13;
– 48, 51, 80/II – 14, 54, 56–58,&#13;
78, 93, 146, 147, 154–156, 201&#13;
Miedzianka, dopływ Liwca 26 – 10&#13;
&#13;
Miedzna, dawniej Międzylesie, pow.&#13;
Węgrów 26 – 10, 252, 311, 80/&#13;
II – 211&#13;
Miedzyń zob. Meczuna&#13;
Miedzyszyn = Miedzeszyn, pow.&#13;
Warszawa 42 – 779&#13;
Mielnica, pow. Kowel 42 – 777&#13;
mielnicka ziemia 24 – 6, 26 – 9, V –&#13;
9, 24, 358, 80/I – XIV,&#13;
mielnicki powiat 28 – 8, 24&#13;
Mielnik, pow. Bielsk 28 – 9, 38, 83,&#13;
345, 356, 357, 80/II – 407&#13;
Miemcowizna zob. Niemcowizna&#13;
Mienia, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 289, 316&#13;
Mień, dopływ Wisły 26 – 4, IV – 6,&#13;
41 – 3, 5&#13;
Mierzęcin? 42 – 67, 135, 136, 140&#13;
Międzyborz zob. Niedzbórz&#13;
Międzylesie zob. Miedzna&#13;
Międzyleś, pow. Radzymin 26 – 115,&#13;
208, 209, 229, 288, 309, 312, 313,&#13;
321, 41 – 450, 548, 549, 554, 559,&#13;
566, 568–577, 80/II – 155&#13;
Międzyleś, pow. Węgrów 26 – 363,&#13;
80/II – 238, 267, 299, 301, 306,&#13;
307&#13;
Międzyrzec, Międzyrzecz Podlaski,&#13;
pow. Radzyń 26 – 280, 42 – 792&#13;
Mikorzyn, pow. Ostrzeszów 27 –&#13;
376&#13;
Milanowskie Jezioro, jezioro 42 –&#13;
194&#13;
Milanów zob. Wilanów&#13;
Milanówek, pow. Błonie 42 – 793&#13;
Milejczyce, pow. Brześć 28 – 10&#13;
Miłosna, pow. Warszawa 26 – 104,&#13;
106, 211, 221, 311, 41 – 464, 479,&#13;
503&#13;
Mińsk, Mińsko, Meńsko, Nowo-Mińsk = Mińsk Mazowiecki 24&#13;
– 4, 26 – 4, 6, 20, 30, 36, 40, 59,&#13;
75, 82, 202, 216, 225, 230, 251,&#13;
262, 283, 302, 307, 309, 312,&#13;
&#13;
�75&#13;
&#13;
339, 350, 361, 27 – 40, 41 – XV,&#13;
XXIX, XXX, LII, LXII, 420, 454,&#13;
457, 487, 525, 559, 561, 42 – 412,&#13;
645, 80/I – XXXV, XXXVIII, 80/I&#13;
– 167, 204, 80/II – 211, 226, 234,&#13;
260, 298&#13;
mińska gubernia 80/II – 413&#13;
miński powiat, mińsko-mazowiecki&#13;
powiat 41 – XVI, LXVI, 42 – 639&#13;
Mirowice, pow. Grójec 25 – 156,&#13;
104, 135&#13;
Mistów, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 312&#13;
Miszewo Murowane, pow. Płock 27&#13;
– 14, 138, 151, 159, 161, 163, 164,&#13;
166, 243, 255, 271, 287, 298, 307,&#13;
311, 314, 347, 356, 358, 42 – 101,&#13;
80/II – 329&#13;
Miśnia, Meisen 80/II – 68, 80/III –&#13;
36&#13;
Mlęcin, pow. Radzymin 26 – 227&#13;
Mława 24 – 3, 27 – 18, 19, 38, 40,&#13;
44, 75, 259, 274, 326, 361, 368,&#13;
372, 41 – XXVII, 42 – 57, 102,&#13;
104, 122, 136, 385, 647–650, 759,&#13;
765, 80/I – X, XXXIX, LXX, 80/&#13;
II – 331, 80/III – 11, 19&#13;
Mławka, dopływ Wkry 27 – 18, 20&#13;
mławski obwód 27 – 381, 80/II –&#13;
395, 80/III – 11&#13;
mławski powiat 27 – 3, 23, 133,&#13;
371, 41 – XXXI, 4, 9, 80/II – 332,&#13;
80/III – 10&#13;
Mławskie 27 – 18, 84, 86, 96, 372,&#13;
41 – XI, XII, XVII, 42 – 783, 80/I&#13;
– VIII, XIII, XIV, XV, 80/II – 340&#13;
mławskie starostwo 80/III – 25&#13;
Młociny, pow. Warszawa 24 – 17,&#13;
20, 211, 41 – 330, 80/I – XXIII&#13;
Młodeniec, las 26 – 40&#13;
Młodzieszyn, Młodziszyn, pow. Sochaczew 25 – 36, 53, 236, 244,&#13;
41 – 241&#13;
Młynale? 28 – 14&#13;
&#13;
Młyny-Łęczyska, pow. Ostrołęka?&#13;
27 – 50&#13;
Mniemcowizna zob. Niemcowizna&#13;
Moczydło, pow. Warszawa 25 –&#13;
123, 125, 80/II – 89, 125, 220&#13;
Moczydłowska Nizina, urzecze 42&#13;
– 645&#13;
Modlin, Moglin, Nowo-Gieorgiewska twierdza, pow. Płońsk 24 –&#13;
4, 25 – 124, 26 – 4, 27 – 3, 18,&#13;
28 – 288, 41 – XV, 42 – 81, 199,&#13;
80/I – XVIII, XXXI, 80/II – 439&#13;
Modlnica, pow. Kraków 41 –&#13;
XXVIII, 42 – 450, 453, 468, 485,&#13;
ryc. przed s. 497, 80/I – X, XLV,&#13;
211 nlb., 80/II – 62&#13;
Mogielanka, dopływ Pilicy 24 – 25&#13;
Mogielnica, pow. Grójec 24 – 4, 25,&#13;
25 – 8, 23, 26, 50, 52, 119, 160,&#13;
265, 41 – 183, 212, 251, 80/II –&#13;
83, 84, 95, 109, 111&#13;
Mogielnica, pow. Płock 27 – 13&#13;
Mogielniczka, pow. Płock 27 – 13&#13;
Mogilno 27 – 13, 24, 380&#13;
Mogiła Szweda, miejsce 28 – 328&#13;
Moglin zob. Modlin&#13;
Mokobody, Mąkobody, Nowe-miasto, pow. Siedlce 26 – 11, 238,&#13;
276, 285, 325, 343, 28 – 22, 41 –&#13;
520, 42 – 643, 80/II – 212&#13;
Mokotów, pow. Warszawa 24 – 18,&#13;
42 – 636&#13;
Mokowo, pow. Lipno 27 – 5, 41 –&#13;
99, 80/II – 327&#13;
Mokówko, pow. Lipno 27 – 5&#13;
Mokra Wieś, pow. Radzymin 26 –&#13;
366&#13;
Mokrsko, Mokrzko = Mokrzk, pow.&#13;
Płock 27 – 13&#13;
Mokrylas, Mokry Las, pow. Ostrów&#13;
Mazowiecka 27 – 188, 189, 244,&#13;
287, 288, 334, 41 – XIX, XL, LXI,&#13;
42 – 8, 27, 41, 62, 88, ryc. po&#13;
s. 304, ryc. przed s. 305, 80/I –&#13;
&#13;
�76&#13;
&#13;
XXI, XLIV, 57, 80/II – 353, 357,&#13;
369, 370, 371, 381&#13;
Mokrzk zob. Mokrsko&#13;
Molnica, dopływ Kraski 24 – 26&#13;
Mołdawa = Wełtawa, dopływ Łaby&#13;
27 – 131&#13;
Montis Calvi = Calvomonte zob.&#13;
Łysa Góra&#13;
Mons Sabothus zob. Sobótka&#13;
Morawy, Morawia 24 – 127, 311, 25&#13;
– 277, 80/II – 63, 80/III – 26&#13;
Mordy, pow. Siedlce 26 – 9, 161, 80/&#13;
II – 211&#13;
Morysin, pow. Warszawa 24 – 18&#13;
Morzyczyn, pow. Węgrów 41 – 413&#13;
Moskwa, Rosja 24 – 312, 26 – 69,&#13;
42 – 2&#13;
Mosty, pow. Grodno 28 – 331&#13;
Moszczanka, pow. Puławy 26 – 19,&#13;
31, 80/I – LIX, LXVIII&#13;
Moszczenica, dopływ Bzury 24 – 33&#13;
Moszczonne, pow. Rypin 41 – 46,&#13;
57, 73, 86&#13;
Mościska, miejsce 26 – 40&#13;
Motława, dopływ Wisły 27 – 296&#13;
Motula = Motule, pow. Suwałki 28&#13;
– 293&#13;
Mroga, dopływ Bzury 24 – 33, 27 – 39&#13;
Mrożyca, dopływ Mrogi 24 – 33&#13;
mszczonowskie starostwo 24 – 27&#13;
Mszczonów, pow. Błonie 24 – 4, 27,&#13;
55, 67, 100, 118, 121, 168, 216,&#13;
266, 269, 25 – 18, 23, 25, 26,&#13;
40, 46, 52, 57, 66, 74, 75, 80, 89,&#13;
92, 118, 119, 138, 141, 148, 149,&#13;
153, 195, 209–212, 215, 217, 250,&#13;
255, 268, 27 – 19, 41 – XVI, LIII,&#13;
LXVI, 158, 195, 381, 42 – 650,&#13;
80/I – 36, 178, 80/II – 14, 55,&#13;
62, 79, 80, 93, 104, 112, 131, 133,&#13;
135, 163–166, 175, 196&#13;
Multany, kraina historyczna w Rumunii 42 – 339&#13;
Mułtawa, dopływ Wisły 27 – 14&#13;
&#13;
myseńckie starostwo zob. myszynieckie starostwo&#13;
Muszyna ? bł. Myszyniec 80/II – 365&#13;
Mystki-Rzym, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644&#13;
Mystkowice = Mystkowiec, pow.&#13;
Pułtusk 27 – 355&#13;
Myszadła, pow. Radzymin 26 – 366&#13;
Myszyniec, Myszeniec, pow. Ostrołęka 24 – 5, 27 – 28, 49–52, 54,&#13;
60, 66, 67, 72, 80, 82, 96, 97, 107,&#13;
108, 256, 276, 280, 283, 288, 292,&#13;
293, 345, 372, 28 – 133, 41 – IX,&#13;
XIX, XXXV, 42 – 1, 2, 8, 9, 18, 38,&#13;
51, 131, 159, 160, 162, ryc. po s.&#13;
400, 641, 766, 770, 786, 789, 790,&#13;
80/I – XXIV, LIII, 70, 71, 72, 73,&#13;
84, 105, 80/II – 334, 341, 356&#13;
Myszyniec Nowy, Martuny, Małachowo, pow. Ostrołęka 27 – 28,&#13;
80, 103–106, 110, 146, 149, 227,&#13;
234, 387–390, 80/III – 25&#13;
Myszyniec Kościelny, Poświętne,&#13;
pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Myszyniec Stary, pow. Ostrołęka 27&#13;
– 50, 53&#13;
myszyniecka parafia 27 – 50, 96,&#13;
227&#13;
Myszyniecka Puszcza, Myszyńska&#13;
Puszcza, puszcza 27 – IX, 28, 49,&#13;
50, 51, 53, 55, 96, 97, 385, 390,&#13;
42 – 791&#13;
myszynieckie starostwo, myseńckie&#13;
strostwo 27 – 120&#13;
Myślenice 80/I – XXXVI&#13;
Nadarzyn, pow. Błonie 24 – 27, 49,&#13;
148, 25 – 1, 95, 170, 80/I – LXII,&#13;
80/II – 5&#13;
Nadbrzeże? 26 – 4&#13;
Nadbużna Puszcza, Nadbuska Puszcza, puszcza 27 – 49, 96, 385&#13;
Nadrzeczna Ruda, zob. Ruda Nadrzeczna&#13;
&#13;
�77&#13;
&#13;
Naguszewo = Nagoszewo, pow.&#13;
Ostrów Mazowiecka 27 – IX&#13;
Nakoby = Nakory, pow. Siedlce 26&#13;
– 39&#13;
Nakwasin, pow. Płock 27 – 13, 14&#13;
Nantes, Francja 27 – 392&#13;
Narbonna, Narbonne, Francja 27 –&#13;
376&#13;
Narew, pow. Bielsk 28 – 11, 143,&#13;
163, 331, 355, 356, 359, 369&#13;
Narew, dopływ Wisły 24 – 6, 37,&#13;
39, 41, 68, 161, 322, 26 – 4,&#13;
28, 74, 365, 27 – VII, IX, 3, 18,&#13;
23–27, 29, 49, 56, 96, 97, 99, 107,&#13;
134, 203, 276, 384, 390, 28 – VII,&#13;
3, 4, 6, 10–13, 21, 25, 38, 50, 85,&#13;
87, 89, 92, 94, 96, 101, 108, 125–&#13;
130, 133–137, 139, 140, 142, 143,&#13;
145, 153, 160, 163, 167, 168, 174,&#13;
177, 179, 182–184, 323, 328–330,&#13;
332, 344, 345, 349, 353, 355–358,&#13;
377, 41 – IX, XI, XXI, 42 – 1, 141,&#13;
196, 197, 199, 370, 377, 382, 388,&#13;
489, 587, 597, 760, 773, 786–788,&#13;
793–795, 80/I – VIII, XIV, LXXI,&#13;
LXXII, 3 nlb., 80/II – 325, 344,&#13;
401, 409, 80/III – 28&#13;
Narewka, dopływ Narwi 28 – 10,&#13;
11, 42 – 199, 200&#13;
Narewka, pow. Prużana 28 – 11, 98,&#13;
355, 41 – XX&#13;
Naruszewo, pow. Płońsk 27 – 314&#13;
Nasiadki, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 641&#13;
Nasielna zob. Nosielna&#13;
Nasielsk, Nosielsko, Nesselia, pow.&#13;
Pułtusk 24 – 4, 27 – 24, 261, 308,&#13;
310, 335, 338, 364&#13;
Nassau, Niemcy 42 – 375, 757&#13;
Natolin, pow. Warszawa 24 – 18,&#13;
25 – 139&#13;
Nauwaszule, pow. Augustów? 28 – 14&#13;
Nazaret, starożytna Palestyna 24 –&#13;
99&#13;
&#13;
Necko zob. Netta&#13;
Neidenburg zob. Nibork&#13;
Nereśl, dopływ Narwi 28 – 334&#13;
Nesselia zob. Nasielsk&#13;
Netta, dopływ Biebrzy 28 – 12, 13&#13;
Netta, pow. Augustów 28 – 12, 13,&#13;
243&#13;
Netta, Meta = Necko, jezioro 42 – 193&#13;
Newa, rzeka w Rosji 28 – 342&#13;
Nibork, Niborg, Niedzborek, Neidenburg, dziś Nidzica 24 – 3,&#13;
27 – 73, 253, 371&#13;
niborski, niedzborski, nidzborski&#13;
powiat 24 – 6, 27 – 3, 371&#13;
Nick, wzgórze, zob. Niecko&#13;
Nick, pow. Mława 27 – 372&#13;
Nida, dopływ Wisły 28 – 22&#13;
Nieborów, pow. Łowicz 24 – 4, 31,&#13;
58, 64, 121, 25 – 7, 244, 42 – 762,&#13;
80/I – LX&#13;
Niecko, Nick, wzgórze 27 – 372&#13;
Niedabiel? 26 – 8&#13;
Niedenburg, Niedzborek zob. Nibork&#13;
niedzborski powiat zob. niborski&#13;
powiat&#13;
Niedzbórz, Niedzborz, Międzyborz,&#13;
błędnie Neidenburg, pow. Ciechanów 24 – 3, 27 – 73&#13;
Niedziałka, Niedziołka, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 26 – 216, 41 – 487,&#13;
553, 564, 80/II – 229, 239, 235&#13;
Niedźwiedź, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 42 – 641&#13;
Niegów, pow. Radzymin 26 – 127,&#13;
133, 135, 136, 138, 211, 231, 256,&#13;
258, 260, 265, 295, 365, 366, 80/&#13;
II – 234, 235, 237, 249&#13;
Niemcowizna,&#13;
Miemcowizna,&#13;
Mniemcowizna, pow. Suwałki&#13;
28 – 266, 267, 277, 80/II – 438&#13;
Niemcy, Deutschland 24 – 310, 331,&#13;
334, 337–340, 346, 26 – 350, 28&#13;
– 363, 42 – 338, 375, 772&#13;
&#13;
�78&#13;
&#13;
Niemen, rzeka 28 – 7, 13, 14, 27, 37,&#13;
39, 50, 60, 61, 345, 353, 358, 377,&#13;
41 – XXI, 42 – 186, 196–198,&#13;
202, 204, 205, 760, 770, 80/II –&#13;
404&#13;
Niemirów, pow. Bracław 27 – 380&#13;
Niemirów, pow. Bielsk 28 – 9, 356&#13;
Niemnowo, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13&#13;
niemonojackie leśnictwo 28 – 337&#13;
Niemyje, bagna 27 – 23&#13;
Niepołomice, pow. Bochnia 24 –&#13;
345&#13;
Nieporęt, pow. Warszawa 24 – 4, 17,&#13;
25 – 191, 26 – 4, 74, 234, 246, 257,&#13;
273, 284, 292, 332, 365, 80/II –&#13;
209&#13;
Nieszawa 26 – 332, 41 – 7&#13;
Nieznachowska Kępa, wyspa 24 – 318&#13;
Niksowizna, pow. Kolno 27 – 59,&#13;
42 – 638&#13;
Nil, rzeka 42 – 132&#13;
Niszczyce, pow. Płock 27 – 13&#13;
Niwiska, pow. Siedlce 26 – 238&#13;
Nogat, odnoga Wisły 24 – 68&#13;
Normandia, Francja 42 – 762&#13;
Norymberga, Niemcy 42 – 762&#13;
Nosielna = Nasielna, dopływ Wkry&#13;
27 – 24&#13;
Nosielsko zob. Nasielsk&#13;
Nowa Jerozolima zob. Góra Kalwaria&#13;
Nowa Jerozolima zob. Kalwaria&#13;
Nowa Praga, część Warszawy 24 –&#13;
15&#13;
Nowa Ruda, Ruda, pow. Kolno 27 –&#13;
60, 97, 98, 42 – 638&#13;
Nowa Wieś, pow. Lipno 27 – 37&#13;
Nowa Wieś, pow. Ostrołęka 42 –&#13;
641&#13;
Nowa Wieś, pow. Węgrów? 26 –&#13;
363&#13;
Nowe Miasto? 25 – 51, 53, 225&#13;
Nowe Miasto zob. Mokobody&#13;
&#13;
Nowe Miasto, część Ciechanowca&#13;
28 – 10&#13;
Nowe Miasto, pow. Płońsk 24 – 4,&#13;
27 – 24, 80/II – 334&#13;
Nowe Miasto nad Pilicą, pow. Rawa&#13;
24 – 4, 31, 25 – 1, 119, 180, 218,&#13;
259, 41 – 183, 212, 251, 259, 42&#13;
– 651, 80/II – 112&#13;
Nowe Siedlce zob. Siedlce&#13;
Nowodworce, Nowodwory, pow.&#13;
Warszawa 26 – 3&#13;
Nowodwór zob. Nowy Dwór&#13;
Nowo-Gieorgiewska twierdza zob.&#13;
Modlin&#13;
Nowogrodzka Puszcza, puszcza 27&#13;
– IX, XI, 29, 56, 63, 66, 97, 107,&#13;
387, 391&#13;
nowogrodzkie leśnictwo 27 – 97&#13;
Nowogrodzkie 28 – 139, 140, 176&#13;
nowogrodzkie województwo 28 –&#13;
11, 41 – XVII, 80/II – 325&#13;
Nowogrodzko-Ostrołęcka Puszcza,&#13;
puszcza 28 – 3&#13;
Nowogród, pow. Lipno 27 – 7, 37,&#13;
41 – 5, 80/II – 344&#13;
Nowogród, pow. Łomża 24 – 5, 27&#13;
– VII, IX, 29, 56, 58, 83, 98, 124,&#13;
134, 203, 242, 276, 300,&#13;
390, 28 – 22, 258, 42 – 3, 789,&#13;
80/I – LXXI&#13;
Nowogród, Rosja 28 – 358&#13;
Nowogródek 28 – 277, 42 – 221,&#13;
284, 80/II – 438&#13;
Nowogródek, pow. Lipno 41 – 5&#13;
Nowo-Mińsk zob. Mińsk Mazowiecki&#13;
Nowy Dwór = Nowodwór, pow.&#13;
Garwolin 26 – 11, 80/II – 301, 304&#13;
Nowy Dwór, Nowydwór, pow.&#13;
Warszawa 25 – 40, 26 – 4, 246,&#13;
263, 273, 284, 41 – XXVIII, XXX,&#13;
LII, LIV, LV, LVIII, 452, 562, 42 –&#13;
139, 151, 403, 466, 498, 499, 651&#13;
Nowy Sącz, Sącz 41 – XXVI, 42 –&#13;
314, 80/I – XXXVI&#13;
&#13;
�79&#13;
&#13;
Nowy Targ 41 – XXVI, 80/I –&#13;
XXXVI&#13;
Nur zob. Nurzec&#13;
Nur, pow. Ostrów Mazowiecka 24 –&#13;
5, 27 – 27, 349, 28 – 163&#13;
nurska ziemia 24 – 5, 6, 26 – 6, 27 –&#13;
4, 27, 67, 68, 372, 28 – 148, 150,&#13;
155, 168, 42 – 1, 80/I – XIV,&#13;
Nurzec, błędnie Nur, dopływ Bugu&#13;
28 – 9, 10, 25, 130, 356, 42 – 197&#13;
Oberpfalz, Górny Palatynat, kraina&#13;
historyczna w Niemczech 42 –&#13;
775&#13;
Oberschlesien zob. Śląsk Górny&#13;
Obierwia, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 789&#13;
Obłudzino, pow. Maków 27 – 246&#13;
Obory, pow. Rypin 27 – 8, 373–375,&#13;
41 – 5, 80/II – 327, 328&#13;
Obory, pow. Warszawa 24 – 49&#13;
Oboźna, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Obrąb, pow. Radzymin 27 – 67, 208,&#13;
213, 231, 270, 312, 319, 334, 80/I&#13;
– 205&#13;
Obrowo, pow. Lipno 41 – 9, 91, 80/I&#13;
– XXV,&#13;
Obryte, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 27&#13;
Obryte = Obrytte, pow. Pułtusk 27&#13;
– 94, 125, 41 – XVIII, 80/I – LV&#13;
Obszesza zob. Okszesza&#13;
Ochnia, dopływ Bzury 24 – 33&#13;
Ochudne = Ochudno, pow. Pułtusk&#13;
27 – 86, 94, 95, 126, 133, 140,&#13;
291, 318, 41 – XVIII, 80/I – LV,&#13;
80/II – 239, 377&#13;
Odleka zob. Rypienica&#13;
Ogrody, pole 42 – 645&#13;
Ojców, pow. Olkusz 42 – 322&#13;
Ojrzymów zob. Orszymowo&#13;
okalewskie dobra, pow. Rypin 41 – 9&#13;
Okęcie, pow. Warszawa 25 – 172, 174&#13;
&#13;
Okmin Mały, jezioro 42 – 194&#13;
Okmin Wielki, jezioro 42 – 193, 194&#13;
Okrzeja, Okrzejka, dopływ Wisły&#13;
26 – 11, 14&#13;
Okrzesza, błędnie Obszesza, dopływ Pisi 24 – 27&#13;
Okrzeja, pow. Łuków 42 – 792&#13;
Okuniew, Okoniew, Okóniew, Okuniow, niegdyś Długa Wola, pow.&#13;
Warszawa 24 – 4, 26 – 5, 30, 60,&#13;
79, 85, 108, 210–212, 221, 227,&#13;
247, 251, 265, 268, 269, 276, 281,&#13;
285, 302, 311, 314, 329, 345, 41&#13;
– 414, 464, 563, 42 – 412, 80/I –&#13;
33, 80/II – 72, 210&#13;
Olechów, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
41 – 414&#13;
Oleksianka, Oleksiancyna, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 26 – 73, 79, 139,&#13;
240, 301, 315, 316, 322, 326, 327,&#13;
329, 41 – XVI, XXVIII–XXX, LII,&#13;
LIV, LVII–LIX, LXVI, ryc. przed&#13;
s. 321, 419, 423, 426, 427, 429–&#13;
431, 433, 435–439, 441–444, 447,&#13;
448, 451–453, 456, 457, 458, 461,&#13;
470, 471, 473–475, 480, 486,&#13;
488–491, 493, 495, 497, 498, 500,&#13;
501, 504, 506–508, 510, 515, 518–&#13;
–521, 524, 526–529, 531, 533,&#13;
539–542, 544, 545, 548, 549, 551–&#13;
–556, 558, 560–563, 564, 567–&#13;
–574, 576, 577, 42 – 378, 379,&#13;
490, 521, 560, 564, 585, 606, 617,&#13;
80/I – XVIII, XXIX, XXXIX,&#13;
LXIX, 43, 53, 67, 68, 70, 77, 85,&#13;
87, 151, 170, 80/II – 80, 138, 217,&#13;
220–222, 240–248, 253, 263, 267,&#13;
269–271, 273–277, 282, 287, 288,&#13;
290–294, 296–300, 302–304, 307–&#13;
–312, 314–320&#13;
Oleksin, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 208, 233, 329, 346&#13;
Oleszno, pow. Lipno 41 – 8&#13;
Olszyny, zarośla 42 – 645&#13;
&#13;
�80&#13;
&#13;
Olitska Puszcza, puszcza 28 – 15,&#13;
335&#13;
Olszanka, pow. Suwałki 28 – 239,&#13;
293, 42 – 285&#13;
Olszanki = Olszanka, pow. Augustów 28 – 247&#13;
Olszewka, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
108, 42 – 641&#13;
Olszewnica, pow. Radzyń 42 – 794&#13;
olsztyńskie województwo 42 – 205,&#13;
788&#13;
Olszyny, pow. Łomża 28 – 182&#13;
Olszyny, pow. Ostrołęka 27 – 49,&#13;
50, 96, 42 – 641&#13;
Ołtarzew, pow. Warszawa 24 – 49,&#13;
221, 224, 25 – 79, 98, 144, 41 –&#13;
XVI, 80/I – LX&#13;
Omulew, Omólew, Omólwia, dopływ Narwi 27 – 27, 49, 50, 66,&#13;
96, 107, 384, 28 – 21, 42 – 1&#13;
Omulew, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
97&#13;
Opacz, pow. Warszawa 25 – 170&#13;
Opalin, pow. Warszawa 25 – 22&#13;
Opatów 41 – XXV, 80/I – XXXVI,&#13;
XLI&#13;
Opinogóra, pow. Ciechanów 27 –&#13;
22, 372&#13;
Opoczno 80/II – 379&#13;
Opole, pow. Puławy 42 – 650&#13;
Orątki, pow. Kutno 80/II – 78&#13;
Ordynacka, Ordynackie, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9, 14&#13;
Orla, pow. Bielsk 28 – 10, 143, 356,&#13;
42 – 199&#13;
Orlanka, dopływ Narwi 28 – 21,&#13;
356&#13;
Orłów, pow.Kutno 24 – 33, 41 –&#13;
318, 352, 80/I – 73&#13;
Orszymowo, Ojrzymów, Orsimovia, pow. Płock 24 – 4, 27 – 13,&#13;
15, 254, 356, 366, 42 – 759, 787,&#13;
80/II – 330, 80/III – 11&#13;
Ortelsburg zob. Szczytno&#13;
&#13;
Orzyc, Orzycz, dopływ Narwi 27 –&#13;
23, 24, 44, 49, 96, 107, 28 – 21,&#13;
42 – 757, 80/I – XXVIII, 80/II –&#13;
333, 80/III – 9&#13;
Osa zob. Ossa&#13;
Osieck, błędnie Osiek, pow. Garwolin 24 – 4, 26 – 12, 24, 229,&#13;
236 27 – 40, 80/II – 212&#13;
osieckie dobra, pow. Garwolin 42&#13;
– 790&#13;
Osiek (Mały i Wielki), pow. Rypin&#13;
27 – 9, 375&#13;
Osinki, pow. Suwałki 28 – 248, 249&#13;
Osiny, pow. Puławy 80/I – 30, 31&#13;
Osiny, zarośla leśne 42 – 645&#13;
Osmolin, bł. Osmolno, pow. Gostynin 24 – 206, 25 – 238, 41 – 164,&#13;
166, 169, 181, 190, 191, 221, 229,&#13;
231, 242, 345, 362, 388, 80/I – 94,&#13;
80/II – 187&#13;
Ossa = Osa, dopływ Wisły 27 – 372&#13;
Ossownica, błędnie Ossowica, dopływ Liwca 26 – 4, 6, 80/II – 210&#13;
Osowiec, pow. Węgrów 27 – 108&#13;
Osowiecka Ruda zob. Ruda Osowiecka&#13;
Ostenda, Belgia 25 – 274&#13;
Osterode zob. Ostróda&#13;
ostrołęcka parafia 27 – 50, 96&#13;
Ostrołęcka Puszcza, puszcza 27 –&#13;
IX, 28, 29, 49, 53, 56, 57, 66, 96,&#13;
97, 100, 103, 105, 137, 385, 28 –&#13;
61, 333, 42 – 188&#13;
ostrołęcki dekanat 42 – 637&#13;
ostrołęcki powiat 27 – 65, 133, 41&#13;
– XXXI, 42 – 639, 784, 786, 80/&#13;
II – 335, 338, 341, 80/III – 25&#13;
Ostrołęckie 27 – XI, 3, 26, 120, 28&#13;
– 131, 133, 151, 181, 41 – XVII–&#13;
XIX, 80/I – XIII, XV, XXIV, LIII,&#13;
80/II – 369, 375&#13;
ostrołęckie leśnictwo 27 – 50, 97&#13;
ostrołęckie starostwo 27 – IX, 50,&#13;
97, 385&#13;
&#13;
�81&#13;
&#13;
Ostrołęka 24 – 5, 25 – 262, 27 – IX,&#13;
27, 28, 37, 50, 51, 60, 67, 82, 83,&#13;
97, 99, 102, 107, 108, 115, 122,&#13;
194, 251, 252, 268, 269, 272, 273,&#13;
277, 284, 300, 328, 331, 350, 351,&#13;
356, 357, 364, 375, 384, 28 – 159,&#13;
325, 41 – IX, XIV, XV, XIX, LIII,&#13;
42 – 1, 20, 30, 34, 46, 62, 64, 65,&#13;
76, 79, 131, 639, 766, 790, 80/I&#13;
– X, XVIII, XXI, XXIV, XXVIII,&#13;
XXXI, XXXIX, LXX, 132, 163,&#13;
80/II – 13, 40, 116, 118, 171, 186,&#13;
193, 196, 334, 353, 359, 386&#13;
Ostrołęka, pow. Grójec 24 – 24, 62,&#13;
180&#13;
Ostrowite, pow. Lipno 41 – 43, 58,&#13;
41 – 43, 58&#13;
Ostrowo zob. Maciejowice i Ostrów&#13;
ostrowski powiat 80/I – XXI,&#13;
Ostrożeń, pow. Garwolin 27 – 58,&#13;
66, 71, 162, 167, 168, 41 – 415,&#13;
417, 421, 427, 428, 465, 496, 501,&#13;
507, 550, 551, 558, 559, 562, 80/I&#13;
– XXII, XXXIX, 21, 30, 31, 32,&#13;
80/II – 217, 220, 221, 254, 255,&#13;
257–259, 265, 281, 305, 381&#13;
Ostróda, Osterode 80/I – X&#13;
Ostróg 24 – 14&#13;
Ostrów, półwysep 28 – 15&#13;
Ostrów, Ostrowia, Ostrowo =&#13;
Ostrów Mazowiecka 24 – 5, 27&#13;
– IX, 27, 48, 49, 96, 99, 122, 194,&#13;
244, 256, 287, 288, 304, 307, 312,&#13;
334, 349, 351, 28 – 5, 130, 131,&#13;
157, 159, 42 – 88, 150, 203, ryc.&#13;
po s. 304, ryc. przed s. 305, 80/I&#13;
– XXI, XLIV, 137, 80/II – 369,&#13;
371, 375, 381&#13;
Ostrówka = Ostrówki, pow. Radzyń&#13;
42 – 795&#13;
Ostrykół, Ostrzykół, pow. Ostrów&#13;
Mazowiecka 27 – 45, 80/I – 3nlb.&#13;
Osuchów, pow. Błonie 24 – 266,&#13;
270, 25 – 40, 66, 74, 75, 80, 89,&#13;
&#13;
141, 211, 41 – 160, 196, 381, 385,&#13;
80/I – 178, 80/II – 55, 62, 91, 93,&#13;
101, 104–108, 135&#13;
oszmiański powiat 28 – 335&#13;
Ośmiałowo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Ośnica, pow. Płock 27 – 13, 376, 80/&#13;
II – 329&#13;
Otałąż = Otaląż, pow. Grójec 24 –&#13;
25&#13;
Otwock, Otwock Wielki, pow.&#13;
Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26 –&#13;
4, 8, 333, 42 – 645, 80/II – 211&#13;
owrucki powiat 28 – 343, 42 – 774&#13;
Owruckie 24 – 320&#13;
Ozorów, pow. Siedlce 26 – 90, 152,&#13;
41 – 418, 80/II – 225, 248–253,&#13;
294, 299&#13;
Ożarów, pow. Warszawa 24 – 60&#13;
Pabianice, pow. Łask 24 – 312&#13;
Pacyna, pow. Gostynin 41 – 267, 42&#13;
– 636&#13;
Paczuska = Paczuszki, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
Padolec? 26 – 332&#13;
Padynia? 26 – 332&#13;
Palczew, pow. Grójec 24 – 25&#13;
Palsze = Pałcz?, pow. Bydgoszcz 27&#13;
– 16&#13;
Panki, pow. Częstochowa 80/II –&#13;
176, 183, 184&#13;
Panonia zob. Węgry&#13;
Paprotnia, pow. Siedlce 26 – 368&#13;
Parczowskie Lasy 24 – 310&#13;
Parysów, Parysew, Paryszew, Parissovo, niegdyś Siedcza (błędnie&#13;
Sieczcza), pow. Garwolin 24 – 4,&#13;
26 – 7, 12, 23, 24, 34, 37, 38, 40,&#13;
46, 50, 51, 55, 74, 139, 216, 222,&#13;
250, 260, 262, 266, 276, 290, 294,&#13;
298, 326, 329–331, 340, 350, 351,&#13;
360, 27 – 40, 41 – XXIX, XLVII,&#13;
LI–LIV, LVIII, LXV, 42 – 542, 626,&#13;
80/I – XVIII, LXI, 80/II – 212&#13;
&#13;
�82&#13;
&#13;
Paryż, Francja 24 – 31, 77, 333, 27&#13;
– 395, 42 – 765, 80/II – 206, 397&#13;
Parzanów zob. Perzanowo&#13;
Parzychy, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Paszki, pow. Radzyń 26 – 242&#13;
Patoki, las 42 – 645&#13;
Patrykozy, pow. Sokołów 26 – 367,&#13;
368, 42 – 776, 80/III – 31&#13;
Pekałów zob. Pękałów&#13;
Pełty, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,&#13;
42 – 641&#13;
Penza, pow. Kolno 27 – 63, 28 – 4&#13;
Perki zob. Pyrki&#13;
Perstońska Puszcza, puszcza 28 – 61&#13;
Perzanowo, bł. Parzanów, Przanów,&#13;
pow. Maków 27 – 245, 42 – 14,&#13;
80/I – 65, 80/II – 363&#13;
Petersburg, Rosja 24 – 12, 25 – 287,&#13;
80/I – XLVI, LXX, 80/II – 206,&#13;
80/III – 16&#13;
Pęcice, pow. Warszawa 24 – 226&#13;
Pękałów = Pekałów?, pow. Dubno&#13;
24 – 48&#13;
Piaseczna, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 641&#13;
Piaseczno, bł. Piaseczna, pow. Warszawa 24 – 4, 21, 49, 107, 148,&#13;
239, 25 – 10–12, 17, 19, 21, 28,&#13;
38, 41, 61, 63, 65, 77, 90, 94, 104,&#13;
106, 109, 110, 113, 114, 128, 144,&#13;
149, 153, 170, 171, 178, 184, 186,&#13;
249, 299, 41 – 211, 241, 80/I –&#13;
XLIV, LXII, 24, 52, 54, 98, 139,&#13;
144, 168, 80/II – 5, 44, 47, 50, 56,&#13;
76, 77, 79–82, 84, 87, 91, 99, 100,&#13;
104, 111, 114, 115, 120, 121, 127,&#13;
128, 132&#13;
piaseczyński powiat 42 – 642, 789&#13;
Piaski pow. Rypin 27 – 8&#13;
Piaski, pow. Sochaczew 25 – 56&#13;
Piasutno, pow. Szczytno 42 – 643&#13;
Piątek, pow. Łęczyca 24 – 33, 25 – 8,&#13;
9, 49, 64, 80/II – 76, 137&#13;
Piątkowizna, pow. Kolno 42 – 638&#13;
&#13;
Piątnica, pow. Łomża 28 – 3, 4, 246,&#13;
251, 42 – 264, 80/I – 44&#13;
Piątnik = Prątnik, dopływ Jabłonki&#13;
28 – 5&#13;
Pieczyska, pow. Grójec 24 – 23, 24,&#13;
27, 80/II – 12&#13;
Pieczyska, pow. Sochaczew 42 –&#13;
645&#13;
Pieklik, Piekło, pow. Kolno 27 – 59,&#13;
98, 42 – 638&#13;
Pieńki, łąka 42 – 645&#13;
Pierzchały, pow. Węgrów 26 – 342&#13;
Pieskowa Skała, pow. Olkusz 42 –&#13;
186, 366&#13;
Pieścidła, pow. Płońsk 27 – XI, 42 –&#13;
775, 80/II – 326, 80/III – 30&#13;
Pilica, dopływ Wisły 24 – 24, 25,&#13;
31, 62, 181, 322, 25 – 224, 26 –&#13;
24, 80/II – 13, 141&#13;
Pilica, pow. Grójec 24 – 24, 180, 42 –&#13;
771, 80/I – XXXVII, 80/II – 13, 40&#13;
Piławce, Ukraina 42 – 380&#13;
Pińczów 24 – 335&#13;
Pińsk 28 – 355&#13;
Pińszczyzna 24 – 320, 28 – 129&#13;
Piotrków, dziś Piotrków Trybunalski 41 – XXVI, 286, 42 – 135,&#13;
80/I – XXXVI, XLII&#13;
Piotrów, pow. Gostynin 41 – 205&#13;
Piórkowo? 80/I – 41&#13;
pirlejewska parafia 80/I – LVII&#13;
Pisna, Pissa, dopływ Drwęcy 41 –&#13;
3, 9&#13;
Pisa, Pissa, Pisna, dopływ Narwi 27&#13;
– 29, 30, 58, 59, 97, 98, 225, 389,&#13;
28 – 21, 42 – 4&#13;
Pisek, dopływ Narwi 27 – 107&#13;
piski powiat zob. janowski powiat&#13;
Piskorne, bagno 26 – 40&#13;
Pisna, Pissa zob. Pisa&#13;
Pisz zob. Johanesburg&#13;
Piwków Dół, jezioro 41 – 413&#13;
Plecka Dąbrowa, pow. Kutno 41 –&#13;
232&#13;
&#13;
�83&#13;
&#13;
Plewki, pow. Kolno 27 – 97, 42 – 638&#13;
Plewki, pow. Wysokie Mazowieckie&#13;
42 – 644&#13;
Ploczen, Plotsko, Plota, Ploczko zob.&#13;
Płock&#13;
Ploczko Provinz (Płocka Prowincja)&#13;
26 – 350&#13;
Płatkownica, pow. Węgrów 41 – 413&#13;
Płochocin, pow. Błonie 24 – 145,&#13;
205, 230, 232, 234, 25 – 14, 88,&#13;
92, 116, 41 – XVI, LXIV, 198, 216,&#13;
240, 353, 80/I – XVIII, XXIII, 20,&#13;
49, 93, 184, 80/II – 47–50, 78,&#13;
109, 122, 130, 147, 149, 153, 154,&#13;
156, 157, 171, 186&#13;
Płock, Ploczko, Plotzia, Ploczen,&#13;
Plotsko, Plota 24 – 3, 322, 25 –&#13;
53, 26 – 349, 350, 27 – X, 3, 9, 11,&#13;
12, 14, 15, 18, 19, 23, 37, 40, 70,&#13;
75, 83, 85, 89, 115, 117, 128, 132,&#13;
133, 141, 143, 147, 151, 243, 247,&#13;
248, 250, 255, 259, 271, 273–275,&#13;
278, 280, 282, 284, 287, 293, 295,&#13;
298, 303, 307, 309, 311, 314, 316,&#13;
317, 320, 324, 334, 340, 341, 347,&#13;
349, 352, 354, 356, 358, 364, 371–&#13;
373, 375, 376, 380, 381, 383, 397,&#13;
28 – 6, 41 – XI, XV, XXV, XXVII,&#13;
XXVIII, XXXI, LXIII, 9, 16, 143,&#13;
264, 42 – 18, 47, 63, 64, 68, 69,&#13;
73, 78, 83, 97, 104, 106, 110, 111,&#13;
115–117, 123–126, 133–137, 140,&#13;
143, 145–148, 153, 154, 158, 161,&#13;
171, 178, 184, ryc. przed s. 193,&#13;
326, 331, ryc. po s. 384, 394, 416,&#13;
ryc. przed s. 481, 624, 627, 642,&#13;
647–649, 652, 758, 759, 765, 772,&#13;
773, 777, 779, 781, 80/I – VIII,&#13;
IX, X, XVIII, XIX, XXVII, XXXV,&#13;
XXXIX, XLIV, LXX, 93, 140, 149,&#13;
80/II – 126, 328, 329, 336–338,&#13;
368, 381, 394, 80/III – 10–12, 21,&#13;
28, 33, 35&#13;
Płock Mały zob. Mały Płock&#13;
&#13;
płocka diecezja 27 – 372, 80/II –&#13;
325, 331, 334, 336, 80/III – 26&#13;
płocka gubernia 24 – 311, 27 – 94,&#13;
372, 41 – XXIII, 4, 8, 42 – 753,&#13;
772, 785, 80/I – XXVIII, 80/II –&#13;
329, 330, 331, 395, 80/III – 10–12&#13;
płocka ziemia 24 – 38, 42 – 793&#13;
płocki departament 27 – 3&#13;
płocki obwód 27 – 12, 80/III – 10&#13;
płocki powiat 27 – 3, 20, 94, 133,&#13;
371, 372, 41 – XXXI, 9, 157, 42&#13;
– 642, 785, 793, 80/II – 329, 331,&#13;
80/III – 19, 12&#13;
Płockie 25 – 267, 293, 27 – XI, 71,&#13;
84, 93, 94, 96, 364, 372, 380, 396,&#13;
41 – XI, XV, XVII, XVIII, XXII,&#13;
XXXI, 42 – 100, 254, ryc. przed&#13;
s. 385, 559, 651, 80/I – VIII, XIII,&#13;
XIV, XV, XX, XXI, XXIII, XXVIII,&#13;
XXX, XXXII, 30, 77, 100, 80/II –&#13;
337, 394, 406, 80/III – 34&#13;
płockie biskupstwo 27 – 372&#13;
płockie województwo 24 – 3, 6, 26&#13;
– 350, 27 – 3, 49, 96, 371, 372,&#13;
41 – 5, 42 – 203, 758, 80/I – XIII,&#13;
XIV, 80/II – 327, 330, 332, 394,&#13;
80/III – 10&#13;
Płonka zob. Płonna&#13;
Płonka, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 331, 41 – XXII, 42 – 760&#13;
Płonko, pow. Rypin 41 – Rypin 41&#13;
–8&#13;
Płonna = Płonka, dopływ Wkry 27&#13;
– 17&#13;
Płońsk 24 – 3, 27 – 17, 121, 133, 146,&#13;
258, 259, 286, 293, 296, 299, 307,&#13;
311, 314, 324, 330,&#13;
333, 338,&#13;
339, 350, 354, 355, 41 – XI, 42 –&#13;
75, 96, 158, 174, 642, 80/I – VIII,&#13;
LXXII, 59, 80/II – 352, 354, 368,&#13;
371, 372, 374, 375, 379, 382, 386&#13;
płoński powiat 27 – 3, 371, 42 –&#13;
642, 80/I – XXIII, XXXI,&#13;
Płońskie 41 – XVIII&#13;
&#13;
�84&#13;
&#13;
Płoszyce, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 641&#13;
Płowce, pow. Nieszawa 28 – 4&#13;
Pniewnik, pow. Radzymin 26 – 11,&#13;
220, 42 – 781, 80/II – 212, 80/&#13;
III – 35&#13;
Pniewo, bł. Pniewy, pow. Pułtusk&#13;
27 – 76, 84, 86, 94, 95, 110, 115,&#13;
122, 123, 125, 126, 129, 130, 132,&#13;
133, 137, 139, 140, 145, 147, 280,&#13;
342, 41 – XVIII, 80/I – LIV, 80,&#13;
80/II – 319, 346&#13;
Pniewskie Lasy 28 – 3&#13;
Pobiedziska, Powiedziska, pow.&#13;
Środa 41 – 6&#13;
Pobikry, pow. Bielsk 28 – 9, 43, 52,&#13;
54–56, 195, 41 – XIX, XXVII,&#13;
XXVIII, XLI, XLIX, LI–LXI,&#13;
LXIII–LXVIII, 156, 42 – 209, 211,&#13;
231, ryc. po s. 240, 320, 325, 331,&#13;
336, 338, 346, 373, 374, 392–394,&#13;
396–404, 406, 407, 411, 415, 505,&#13;
561, 579, 586, 80/I – LVI, LVII&#13;
Poborze, Pobocze 27 – 44&#13;
Pod Grądami, nieużytki 26 – 40&#13;
Pod Kopniem, pole 42 – 645&#13;
Pod Krzem, pole i łąka 42 – 645&#13;
Pod Laskiem, pole 42 – 645&#13;
Pod Osiną, pole 26 – 40&#13;
Pod Rzęsawą, pole 42 – 645&#13;
Pod Sekulą, pole 42 – 645&#13;
Pod Smolnikiem, pole 42 – 645&#13;
Pod Straszniakiem, pole 42 – 645&#13;
Pod Ulesiem, pole 42 – 645&#13;
Pod Zatrupiem, pole 42 – 645&#13;
Podgórze, pow. Wieliczka 24 – 338&#13;
Podgórze 41 – XXVI, 42 – 314, 80/I&#13;
– XXXVI&#13;
Podkarpacie 25 – 282&#13;
Podkarpacie Ukraińskie 41 – XXVI&#13;
Podlachien Provinz (Podlaska Prowincja) 26 – 350&#13;
Podlasie, Podlachien 24 – 37, 310,&#13;
321, 26 – 9, 19, 22, 23, 27, 36, 39, 40,&#13;
&#13;
46–48, 150, 352–354, 356, 357, 362,&#13;
366, 28 – VII–X, 3, 6, 8–11, 13, 16,&#13;
22–24, 50, 63, 84, 97, 113, 125–130,&#13;
132–142, 145, 146, 148, 150–153,&#13;
155–158, 160, 163, 168–170, 174–&#13;
177, 181, 182, 208, 232, 331, 333,&#13;
344, 345, 347, 355–359, 362, 363,&#13;
367, 369, 371, 41 – VIII, X, XIX–&#13;
XXIII, XXXIV, XLV, LII, LVII, 11,&#13;
428, 429, 486, 494, 496, 504, 522,&#13;
529, 540, 543, 550, 563, 42 – 69,&#13;
209, 314, 322, 348, 374, 375, 395,&#13;
488, 599, 611, 698, 651, 761, 772,&#13;
777, 778, 782, 785–791, 794–795,&#13;
80/I – X, XV, XVI, LIX, LXI, LXXII,&#13;
LXXVI, 204, 80/II – 95, 119, 213,&#13;
215, 322, 414, 80/III – 32&#13;
Podlasie nadbużańskie 42 – 789,&#13;
790&#13;
Podlasie nadnarwiańskie 42 – 788&#13;
Podlasie polskie 28 – 356&#13;
Podlasie ruskie 26 – 31, 28 – 355,&#13;
356, 358–361, 363, 364, 377, 80/&#13;
III – 27&#13;
Podlasie tykocińskie 28 – 42&#13;
Podlasie zachodnie 42 – 792&#13;
podlaska diecezja 42 – 793&#13;
Podlaskie 24 – 322, 26 – 82, 28 –&#13;
142, 144, 145, 42 – 367, 789, 80/I&#13;
– XX, LXVIII&#13;
podlaskie województwo, Bielsko&#13;
Woywodschafften 24 – 5, 6, 26&#13;
– 8, 11, 24, 350, 28 – 6, 8–10, 12,&#13;
13, 24, 330, 356, 358, 359, 41 –&#13;
XVII, 42 – 203, 415, 791, 80/I –&#13;
XIII, XIV, LVII, 80/II – 325&#13;
Podłęż, Podłęże, pow. Garwolin 26&#13;
– 271, 41 – 458, 466, 483, 494,&#13;
499, 502, 80/I – XXII, 129, 80/&#13;
II – 192&#13;
Podolany? 25 – 115&#13;
Podole 24 – 47, 315, 25 – 106, 107,&#13;
26 – 234, 275, 276, 27 – 322, 323,&#13;
383, 28 – 139, 162, 223, 229, 291,&#13;
&#13;
�85&#13;
&#13;
316, 370, 41 – 129, 479, 480, 483,&#13;
42 – 125, 214, 215, 228, 229, 379,&#13;
764, 80/I – 119, 129, 80/II – 119,&#13;
121, 378, 457, 80/III – 16&#13;
podolskie województwo 42 – 339&#13;
Podstoliska = Postoliska, pow. Radzymin 26 – 67, 81, 204, 214,&#13;
245, 248, 282, 304&#13;
Podtatrze 24 – 66&#13;
Podwale? 26 – 234&#13;
Podzamcze, pow. Garowlin 26 – 14&#13;
Pogorzelce, pow. Prużana 42 – 201&#13;
Pogorzelec, pow. Radzymin 80/I –&#13;
69&#13;
Pogutki = Pogódki, pow. Kościerzyna 42 – 342&#13;
Pohanica = Ponarlica?, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Pokój, pole 26 – 40&#13;
Pokucie? 24 – 99&#13;
Pokucie 24 – 340, 26 – 279, 27 –&#13;
380, 28 – 87, 154, 41 – XII, XX,&#13;
42 – 598, 80/I – XII, 80/II – 68,&#13;
69, 414, 80/III – 18&#13;
Polesie 24 – 320, 26 – 352, 362, 28&#13;
– 357, 372, 41 – XXX, 80/I –&#13;
XXXVI,&#13;
Polesie litewskie 24 – 42, 80/I – 5&#13;
nlb.&#13;
Polesie ukraińskie 24 – 42, 80/I – 6&#13;
Polesie wołyńskie 24 – 42, 326, 28&#13;
–370, 80/I – 6&#13;
Polkowa Góra zob. Bielany&#13;
Polków, pow. Warszawa (zob. też&#13;
Bielany) 24 – 20&#13;
Polonia Minor zob. Małopolska&#13;
Polska, Korona, Rzeczpospolita, Polskie Królestwo, Polen, Pohlen,&#13;
Polonia, Polsza, Pologne, Crone,&#13;
Chrobacyja, Lechia 24 – 3, 7–9,&#13;
13, 22, 23, 27, 31, 33, 37, 56, 58,&#13;
84, 109, 113, 114, 116, 127, 133,&#13;
144, 163, 184, 197, 216, 302, 305,&#13;
310, 311, 313, 314, 316, 318, 321,&#13;
&#13;
323, 324, 329, 332, 334, 336, 337,&#13;
341, 347, 25 – 102, 122, 133, 269,&#13;
278, 280, 284, 286, 288, 292, 293,&#13;
26 – XI, 4, 11, 24, 53, 69, 82, 150,&#13;
349, 350, 352, 356, 357, 27 – IX,&#13;
X, 3, 12, 21, 40, 52, 55, 56, 65,&#13;
66, 69, 70, 74, 93, 110, 111, 121,&#13;
124, 281, 364, 371, 386–388,&#13;
392, 396, 28 – IX, X, 4, 5, 7, 9,&#13;
10, 21, 24, 33, 51, 109, 127, 131,&#13;
141, 142, 156, 168–170, 179, 235,&#13;
325, 327, 331, 334, 342, 343, 347,&#13;
353, 355, 357–359, 369, 377, 41&#13;
– VIII, XI, XXI, XXIV, XXXVI,&#13;
XXXVII, LXV, 5, 207, 484, 42 –&#13;
186, 199, 315, 320, 338, 342, 361,&#13;
363, 364, 368, 370, 382, 383, 386,&#13;
395, 628, 648, 754, 755, 757, 758,&#13;
760, 762–764, 766–771, 772–775,&#13;
778–780, 789, 791, 793, 795, 80/I&#13;
– V nlb., XIV, XVI, XVII, XXXI,&#13;
XL, XLII, LXXI, LXXII, LXXXI,&#13;
154, 213, 214, 216, 80/II – 6, 7,&#13;
10, 11, 12, 14–17, 37, 65, 68, 69,&#13;
204, 205, 247, 319, 321–323, 327,&#13;
328, 332–334, 337, 338, 340, 393,&#13;
396, 399, 455, 456, 80/III – 5–10,&#13;
13, 15, 16, 20–22, 24– 26, 28, 29,&#13;
31, 32&#13;
Polska Wenecja, dzielnica Sierpca&#13;
28 – 21&#13;
Połaby 41 – XXVI&#13;
Połoski, pow. Biała Podlaska 42 –&#13;
643&#13;
Pomian, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Pomorze, Pommern 24 – 322, 41–&#13;
XVII, XXX, XXXI, XXXV, XLV,&#13;
42 – 375, 762, 774&#13;
Pomorze, pow. Sejny 28 – 15, 318&#13;
Ponarlica zob. Pohanica&#13;
Ponikiew, pow. Maków 27 – 26&#13;
Pont Euksyn, Pontskie Morze zob.&#13;
Czarne Morze&#13;
Popielżyn, pow. Płońsk 27 – 18&#13;
&#13;
�86&#13;
&#13;
Popiołki, pow. Kolno 27 – 60, 42 –&#13;
638&#13;
Popławy, pow. Pułtusk, dziś część&#13;
Pułtuska 80/I – 213&#13;
Popławy, pow. Bielsk 28 – 23&#13;
Popowo Kościelne, Popowo, błędnie Popów, pow. Pułtusk 26 –&#13;
365, 27 – 305, 41 – XVI, XXVIII,&#13;
XLIX, LII–LXI, LXIII–LXVII, 42&#13;
– 441, 472, 493, 523, 536, 547,&#13;
652&#13;
Popowo Piaski, pow. Pułtusk 26 –&#13;
365&#13;
Poprzycznie, pole 42 – 645&#13;
Poredy = Poręby?, pow. Kolno 27&#13;
– 59&#13;
Poręba, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 26&#13;
Poręby zob. Poredy&#13;
Poryte, pow. Kolno 28 – 290, 42 –&#13;
243&#13;
Porządzie, Porządne, pow. Pułtusk&#13;
27 – 25, 45, 73, 76, 84, 86, 94, 95,&#13;
110, 115, 122, 123, 125, 126, 129,&#13;
130, 132, 133, 137–140, 145, 147,&#13;
41 – XVIII, XXVII, XXVIII, XXXII,&#13;
L–LXIII, LXV–LXVII, 42 – 131,&#13;
320, 322, 323, 325, 326, 330, 333,&#13;
335, 337, 345, 364, 375, 378, 386,&#13;
387, 393, 397, 398, 402–407, 409,&#13;
413, 417, 420, 428, 438, ryc. po s.&#13;
480, 627, 80/I – LIII, LIV, LV, LXV,&#13;
80/II – 334, 336, 339–344, 346&#13;
Posedy = Poredy, pow. Kolno 42 –&#13;
638&#13;
Posejny, pow. Sejny 28 – 15&#13;
Postoliska zob. Podstoliska&#13;
Poświętne, pow. Radzymin 26 –&#13;
206, 227, 28 – 51, 80/I – XXIX,&#13;
XXX&#13;
Potasie, pow. Kolno 27 – 60, 98, 42&#13;
– 638&#13;
Powązki, pow. Warszawa 24 – 19,&#13;
166, 80/II – 11&#13;
&#13;
Powiśle 24 – 68, 26 – X, 29, 27 –&#13;
133, 41 – 9, 129, 483&#13;
Powsin, pow. Warszawa 24 – ryc.&#13;
po s.16, 50, 25 – 3, 36, 52, 70, 72,&#13;
106, 108, 109, 113, 114, 120, 145,&#13;
161, 177, 178, 247, 248, 263, 41 –&#13;
XL, 165, 192, 198, 231, 233, 236,&#13;
256–259, 295, 310, 311, 317, 42 –&#13;
627, 628, 646, 647, 650, 651, 80/I&#13;
– LIX, LXII, 41, 99, 100, 142, 143,&#13;
154, 160, 161, 170, 184, 185, 186,&#13;
187, 188, 80/II – 10, 44, 45, 84, 95,&#13;
103, 111, 132, 133, 138, 139, 174&#13;
Powsinek, pow. Warszawa 25 –&#13;
100, 176, 177, 80/II – 131, 133&#13;
Poznań 24 – 7, 16, 26, 200, 25 – 257,&#13;
27 – 5, 41 – XII, 6, 199, 215, 42&#13;
– 768, 80/I – VI, VII, XXVIII, 80/&#13;
II – 199, 205&#13;
Poznańska Wola zob. Stoczek&#13;
poznańska ziemia 27 – 371&#13;
Poznańskie, Poznańskie Wielkie&#13;
Księstwo 24 – 63, 67, 27 – 108,&#13;
28 – 362, 41 – XXI, 22, 27–29, 34,&#13;
35, 37, 42, 43, 49, 52, 54, 55, 57,&#13;
64, 66–68, 70, 72–75, 77, 79–83,&#13;
85, 87, 92, 94, 95, 98–100, 102,&#13;
107, 110, 113, 117, 121, 126, 127,&#13;
268, 273, 377, 378, 521, 42 – 15,&#13;
20, 76, 109, 116, 126, 322, 343,&#13;
355, 364–368, 370, 376–378, 380,&#13;
452, 562, 598, 772, 80/I – LXXIV,&#13;
XXXVI, 178, 80/II – 26, 28, 45,&#13;
63, 133, 134, 136, 200, 201, 304,&#13;
322, 335, 344, 359, 367, 368, 384,&#13;
390, 417, 426, 80/III – 18&#13;
Pólka, pow. Rypin 27 – 35&#13;
Pólkowa Góra, wzgórze 24 – 19, 161&#13;
Północne Morze 27 – 134&#13;
Praga, Czechy 24 – 10&#13;
Praga, dzielnica Warszawy 24 – VII&#13;
nlb., 4, 8, 9, 15, 17, 56, 58, 69, 76,&#13;
160, 161, 170, 172, 176, 25 – 159,&#13;
26 – 3, 5, 19, 29, 53–55, 60, 61,&#13;
&#13;
�87&#13;
&#13;
83, 96, 264, 350, 28 – 270, 41 –&#13;
XXVIII, LII, LIV, LV, LVIII, 458,&#13;
42 – 325, 381, 466, 636, 651, 759,&#13;
80/II – 10, 14, 77, 129, 357, 80/&#13;
III – 19&#13;
prasnyski powiat zob. przasnyski&#13;
powiat&#13;
Prasnyskie zob. Przasnyskie&#13;
Prasnysz zob. Przasnysz&#13;
Prażmów, pow. Grójec 24 – 27, 25&#13;
– 5, 71, 156, 180&#13;
Prądnik, dopływ Wisły 42 – 322&#13;
Preńska Puszcza, puszcza 28 – 339&#13;
Preussen zob. Prusy&#13;
Priebus, Przybuż = Przewóz, pow.&#13;
Żagań 24 – 345&#13;
Proboszczowice, pow. Płock 27 – 12,&#13;
13&#13;
Promna, pow. Grójec 24 – 25&#13;
Pronik = Promnik, dopływ Wisły&#13;
26 – 13&#13;
Prosienica, pow. Ostrów Mazowiecka 28 – 5&#13;
Prostki, pow. Ełk 28 – 17&#13;
Prostyń, pow. Węgrów 42 – 643&#13;
Proszowice, pow. Miechów 27 – 5&#13;
Provinz Ploczko zob. Ploczko Provinz&#13;
Provintz Podlachien zob. Podlachien Provinz&#13;
Próchnica, pow. Lipno 27 – 94, 41 –&#13;
14, 42 – 770&#13;
Prusinowo? 42 – 384&#13;
prusko-chełmińskie biskupstwo 24&#13;
– 316&#13;
Prusy, Preussen 26 – 350, 27 – 9, 28&#13;
– 11, 12, 41 – XVII, XX, 9, 14, 15,&#13;
143, 42 – 186, 187, 193, 199, 772,&#13;
777, 80/I – XXX, 80/II – 65, 325&#13;
Prusy polskie 80/II – 69&#13;
Prusy, Prussy (siedziby Prusów) 24&#13;
– 316, 27 – 7, 28 – 6, 358&#13;
Prusy Królewskie, Prusy Polskie&#13;
27 – 384, 41 – 14, 42 – 770, 80/&#13;
III – 26&#13;
&#13;
Prusy Książęce 24 – 3, 27 – 30, 65,&#13;
386, 28 – 8, 21, 343, 358&#13;
Prusy Wschodnie, Prusy, Preussen&#13;
24 – 67, 27 – VII, 9, 49, 55, 61,&#13;
65, 73, 96 103, 104, 108, 150, 382,&#13;
28 – 21, 337, 343, 42 – 551&#13;
Prusy Zachodnie 41 – XXVI, 11, 42&#13;
– 342&#13;
Pruszków, pow. Warszawa 24 – 19,&#13;
80/III – 34&#13;
Pruszkowo, pow. Płońsk 27 – 372,&#13;
42 – 779, 80/II – 394&#13;
Prużana 28 – 144, 148, 344, 355,&#13;
80/I – LXXII&#13;
prużański powiat 28 – 344, 42 – 199&#13;
Prypeć, dopływ Dniepru 28 – 357&#13;
Przanów zob. Perzanowo&#13;
Przasnyska Puszcza, puszcza 27 – 385&#13;
przasnyski, prasnyski powiat 27 –&#13;
108, 133, 41 – XXXI, 42 – 785&#13;
Przasnyskie, Prasnyskie 27 – X, 21,&#13;
41 – XL, XVII, 42 – 55, 80/I –&#13;
VIII, XIII, XV,&#13;
przasnyskie starostwo 27 – IX, 49,&#13;
96&#13;
Przasnysz, Prasnysz 24 – 4, 27 – IX,&#13;
19, 21, 37, 49, 75, 96, 108, 128,&#13;
245, 251, 264, 283, 285, 296, 303,&#13;
304, 312, 315, 317, 323, 328, 336,&#13;
339, 341, 344, 348, 354, 367, 380,&#13;
385, 28 – 315, 41 – XXII, LI, LII,&#13;
LIV–LXI, LXIII, LXIV, 534, 42 –&#13;
6, 11, 23, 40, 51, 70, 76, 79, 80,&#13;
89, 90, 92–95, 99, 105, 109, 113,&#13;
121, 134, ryc. przed s. 593, 622,&#13;
755, 785, 790, 80/I – 65, 126, 136,&#13;
182, 187, 80/II – 326, 333, 368,&#13;
369, 383, 80/III – 7&#13;
Przebród, pow. Suwałki 28 – 318&#13;
Przeginia, pow. Olkusz 24 – 345&#13;
Przekop, las 42 – 645&#13;
przełomskie leśnictwo 28 – 15&#13;
Przełomska Puszcza, puszcza 28 –&#13;
333&#13;
&#13;
�88&#13;
&#13;
Przemyskie 41 – XII, XIV, XXVI, 42&#13;
– 790, 80/I – LXXIII, LXXIV&#13;
Przemyśl 28 – 34&#13;
Przenostna Góra? 27 – 50&#13;
Przerośl, pow. Suwałki 28 – 8, 17,&#13;
26&#13;
Przerwa, jezioro 41 – 413&#13;
Przesmyki, pow. Konstantynów 26&#13;
– 368&#13;
Przestrzele, pow. Kolno 28 – 182&#13;
Przetycz, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 45, ryc. po s. 196, 42 – 16,&#13;
163, 80/I – LXV, 3nlb.,&#13;
Przewięź, śluza na Kanale Augustowskim 28 – 13&#13;
Przewóz zob. Priebus&#13;
Przewóz = Przewóz Nurski, pow.&#13;
Sokołów 41 – 515&#13;
Przewrotna Góra, pow. Ostrołęka&#13;
42 – 641&#13;
Przezdziatka, pow. Sokołów 26 –&#13;
364, 368, 41 – 414&#13;
Przybudek, pow. Bielsk 28 – 359&#13;
Przybuż zob. Priebus&#13;
Przybyszew, Przybyszów, pow. Grójec 24 – 25, 25 – 8, 63, 79, 138,&#13;
179, 80/II – 88&#13;
Przyrów, pow. Częstochowa 26 –&#13;
368&#13;
Przytoczno zob. Łysobyki&#13;
Psków, Rosja 28 – 347&#13;
Ptaki, pow. Kolno 27 – VII, 59, 42&#13;
– 638&#13;
Pulwa, dopływ Bugu 28 – 10&#13;
Pulwy, błonie, błota 28 – 3, 4, 42&#13;
– 322&#13;
Puławy 26 – 64, 220, 314, 324&#13;
Pułtusk, Pułtówsk, Tusk 24 – 4,&#13;
25 – 41, 168, 27 – 23, 37, 44, 45,&#13;
49, 86, 93, 96, 110, 140, 146, 147,&#13;
193, 249, 272, 275, 280, 289, 305,&#13;
312, 332, 342, 353, 355, 362, 365,&#13;
372, 384, 392, 28 – 37, 38, 41 –&#13;
XV, XXV, XXXI, LXIII, 42 – 1,&#13;
&#13;
32, 54, 64, 75, 79, 119, 139, 141,&#13;
144, 146, 148, 151, 155–160, 162,&#13;
164–168, 174, 175, 177–179, 182,&#13;
183, 286, 624, 627, 647–649, 652,&#13;
776, 80/I – IX, X, XXXV, 80/I –&#13;
XXXIX, LIII, LXIV, LXX, 3 nlb.,&#13;
80, 212, 213, 80/II – 236, 333,&#13;
334, 80/III – 31&#13;
pułtuski powiat 27 – 67, 133, 28 –&#13;
325, 41 – XXXI, 80/I – 3nlb.&#13;
Pułtuskie 27 – X, 372, 41 – XVII,&#13;
XVIII, 80/I – XIII, XV&#13;
Puńsk, pow. Suwałki 28 – 281, 42 –&#13;
317, 80/I – LIII&#13;
Pupki, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Pupkowizna, pow. Kolno 42 – 638&#13;
Pustelnia Św. Magdaleny, pustelnia&#13;
27 – 26&#13;
Puszcza, pow. Skierniewice 24 – 28&#13;
Puszcza, pow. Rypin 41 – 5&#13;
Puszcza Miejska, pow. Rypin 27 – 8&#13;
Puszcza Zielona, zob. Zielona Puszcza&#13;
Pyrki = Perki, pow. Płock 27 – 14&#13;
Pyszny Janek, uroczysko 28 – 5&#13;
Rabka, pow. Myślenice 42 – 626&#13;
raciązki powiat 27 – 3, 371&#13;
Raciąż, pow. Sierpc 24 – 3, 26 – 15,&#13;
27 – 21, 35, 249, 259, 266, 301,&#13;
309, 313, 330, 336, 351, 353, 360,&#13;
371, 42 – 19, 40, 120, 142, 149,&#13;
80/II – 352&#13;
Raciążnica, Skwa (błędnie Skrwa),&#13;
dopływ Wkry 27 – 21&#13;
Raczki, pow. Augustów 28 – 8, 17,&#13;
39, 240, 245, 247, 250, 253, 279,&#13;
296, 298, 302, 316, 42 – 285&#13;
Raczyno = Reczyno, pow. Płock 27&#13;
– 178, 181–183&#13;
Radom 26 – 12, 41 – XXV, 263, 42 –&#13;
612, 80/I – XXXVI&#13;
Radomice, pow. Lipno 41 – 10&#13;
radomska gubernia 24 – 32, 311&#13;
&#13;
�89&#13;
&#13;
radomski powiat 26 – 12&#13;
Radomskie 27 – VIII, 127, 397, 41 –&#13;
169, 42 – 36, 347, 366, 379, 383,&#13;
80/I – XXV, XL, 80/II – 38, 199,&#13;
221, 409, 417, 80/III – 18&#13;
Radomsk 42 – 761, 80/I – LV&#13;
Radule, pow. Wysokie Mazowieckie&#13;
28 – 331&#13;
Radwanków Szlachecki, pow. Garwolin 26 – 13&#13;
Radzanowo, pow. Płock 42 – ryc.&#13;
przed s. 193&#13;
Radzanów, Radzanowo, pow. Mława 24 – 3, 27 – 20, 307, 80/I – 86&#13;
Radziejewo = Radziejów?, pow.&#13;
Nieszawa 25 – 234, 41 – 75&#13;
Radziejowice, pow. Błonie 24 – 4,&#13;
27, 25 – 286, 41 – 313, 330, 348,&#13;
369, 42 – 754, 80/II – 14, 153,&#13;
80/III – 6&#13;
Radziki Wielkie, pow. Rypin 27 – 8&#13;
Radzikowo, pow. Płońsk 27 – 13,&#13;
17, 290&#13;
Radziłów, pow. Szczuczyn 24 – 5,&#13;
28 – 7, 283, 299, 80/II – 400&#13;
Radziwie, pow. Gostynin 27 – 11&#13;
Radzymin, Radzymin Stary 24 – 4,&#13;
26 – ryc. przed s. 1, 5, 6, 20, 28,&#13;
30, 36, 40, ryc. po s. 41, 46, 50,&#13;
62, 77, 79, 80, 88, 89, 93, 95, 100,&#13;
111, 206, 212, 213, 217–219, 221,&#13;
230, 231, 234, 236, 239, 241, 243–&#13;
247, 250, 254, 255, 257, 259, 261,&#13;
263–265, 267, 272, 275, 277–280,&#13;
287, 289, 290, 292, 294, 298, 300,&#13;
303, 306, 308–310, 316–319, 332,&#13;
333, 341, 351, 27 – 76, 115, 41&#13;
– XIV, XV, XXVIII, XXIX, LI–LV,&#13;
LVII, LVIII, LXIII, LXVI, LXVII,&#13;
ryc. przed s. 305, 439, 446, 468,&#13;
485, 492, 521, 534, 538, 554, 42 –&#13;
528, 578, 607, 627, 647–652, 80/I&#13;
– X, XVIII, XIX, XXI, LXII, LXIII,&#13;
LXVIII, 15 nlb., 33, 181, 230, 80/&#13;
&#13;
II – 72, 88, 155, 208–210, 235,&#13;
237–240, 265, 296, 299, 301, 305,&#13;
306, 312, 403&#13;
radzymiński powiat, powiat Radzymin 26 – 6, 41 – XVI, 42 – 755,&#13;
80/I – XXI, XXIX, 80/III – 7&#13;
Radzymińskie 41 – XV, 80/I – XX,&#13;
Radzyń 26 – 15, 54, 223, 242, 251,&#13;
270, 41 – XXV, XXX, 517, 80/I –&#13;
XXXV, XXXVIII&#13;
radzyński obwód 26 – 15&#13;
radzyński powiat 26 – 11, 41 –&#13;
XXXIII, 795&#13;
Radzyńskie 26 – 368, 80/I – XIII,&#13;
136, 137, 138&#13;
Rajgród, jezioro 42 – 193&#13;
Rajgród, pow. Szczuczyn 28 – 7, 8,&#13;
17, 25, 39, 85, 100, 113, 114, 123,&#13;
209, 237, 240, 242, 255,261, 262,&#13;
275, 277, 282, 287, 296, 300, 309,&#13;
310, 317, 318, 42 – 186, 219, 226,&#13;
266, 275, 294, 299, 303, 346, 80/I&#13;
– 66, 143, 200, 80/II – 423, 426&#13;
Rakowo, pow. Kolno 27 – 63&#13;
Raków, pow. Warszawa 24 – 49, 25&#13;
– 171, 174, 80/I – LX, 80/II – 49&#13;
Rama, starożytna Palestyna 24 – 98&#13;
Rasztowska Wola, Wola Rasztowska, pow. Radzymin 26 – 40,&#13;
ryc. po s. 41, 89, 93, 100, 221,&#13;
236, 244, 249, 255, 265, 272, 277,&#13;
279, 290, 298, 41 – XVI, XXVIII,&#13;
XXIX, L–LIX, LXI, LXIII, LXV,&#13;
439, 564, 42 – 322, 330, 334,&#13;
335, 387, 408, 532, 570, 581, 584,&#13;
615, 643, 80/I – XVIII, XIX, XX,&#13;
XXXIV, LXIII, LXIX, 80/II – 269,&#13;
341&#13;
Rasztów, pow. Radzymin 26 – 77,&#13;
100, 110, 217, 230, 241, 254, 278,&#13;
279, 294, 300, 303, 42 – 643, 80/I&#13;
– 15 nlb.&#13;
Raszyn, pow. Warszawa 24 – 4, 19,&#13;
49, 226, 25 – 168, 172–174, 41 –&#13;
&#13;
�90&#13;
&#13;
309, 334, 342, 357, 42 – 773, 80/I&#13;
– LX, 80/III – 37&#13;
Rawa 24 – 4, 10, 31, 34, 100, 101,&#13;
187, 208, 294, 25 – 29, 35, 52, 62,&#13;
64, 67, 86, 87, 93, 98, 102, 120,&#13;
124, 129, 133, 134, 141, 217, 219,&#13;
220, 221, 233, 251, 252, 265, 27&#13;
– 9, 40, 41 – XV, XVI, 193, 206,&#13;
207, 242, 305, 308, 312, 315, 320,&#13;
346–348, 357, 366, 377, 381, 411,&#13;
464, 42 – 625, 650, 759, 80/I –&#13;
IX, 35, 51, 54, 67, 81, 94, 115,&#13;
116, 122, 163, 80/II – 15, 16, 129,&#13;
146, 153–156, 160, 163–166, 168,&#13;
173, 175, 178, 179, 181–184, 197,&#13;
379, 80/III – 11, 12&#13;
Rawka, dopływ Bzury 24 – 31&#13;
rawska ziemia 24 – 4, 5, 27 – 371,&#13;
41 – XI, 80/I – VIII, XIV,&#13;
rawski obwód 24 – 5&#13;
rawski powiat 41 – XXXIII, 42 –&#13;
784, 80/I – XXV, XLII, 80/II – 16,&#13;
80/III – 19&#13;
Rawskie 24 – 168, 41 – 226, 266,&#13;
80/I – VIII, XIII, LV, 41, 80/II –&#13;
44, 123, 202&#13;
rawskie województwo 24 – 3, 4, 31,&#13;
80/I – XIV,&#13;
Raźny, pow. Węgrów 41 – 413&#13;
Reczyno zob. Raczyno&#13;
Regna, okręg leśny 27 – 25&#13;
Regnów, pow. Rawa 24 – 208, 25 –&#13;
215, 216, 41 – XVI&#13;
Rembertów, pow. Grójec 25 – 16,&#13;
21, 42, 84, 131, 80/II – 79&#13;
Rembielszczyzna, pow. Warszawa&#13;
42 – 371&#13;
Rembowo, pow. Ciechanów 42 –&#13;
770&#13;
Rembowo, pow. Płock 27 – 16, 94&#13;
Rembówko, pow. Ciechanów 42 –&#13;
791&#13;
Ren, rzeka 42 – 196&#13;
Rogowo, pow. Rypin 41 – 9&#13;
&#13;
Rędzyńskie, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 7, 79, 142, 143, 301, 326,&#13;
330&#13;
Rogienica = Rogienice, pow. Kolno&#13;
27 – 63&#13;
Rogów, pow. Brzeziny? 27 – 375&#13;
Rokicie, pow. Lipno 27 – 4, 5&#13;
Rokitno, pow. Błonie 24 – 27, 46,&#13;
205, 230–232, 238, 25 – 31, 92,&#13;
116, 188, 26 – 5, 80/II – 14, 109&#13;
Rokitno, pow. Konstantynów 42 –&#13;
643&#13;
Rokitówka, pow. Ostrołęka 42 –&#13;
641&#13;
Ropczyce 42 – 779, 80/II – 314,&#13;
80/III – 34&#13;
Rosja, Rossija, Rosyjskie Cesarstwo&#13;
24 – 84, 26 – 68, 28 – 11, 344,&#13;
347, 41 – 157, 42 – 755, 80/I0&#13;
– XXXIV, 153, 154, 80/II – 403,&#13;
456, 80/III – 6&#13;
Roskosz zob. Ursynów&#13;
Rosoga zob. Rozoga&#13;
Rososz, pow. Grójec 25 – 42, 44&#13;
Rososz, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 233&#13;
Rososz, las 42 – 645&#13;
Rososza = Rososz, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50&#13;
Rososzka, Rososzki, pow. Grójec 24&#13;
– 241, 246, 248, 25 – 17, 106,&#13;
80/II – 80&#13;
Rospuda, dopływ Netty 28 – 17&#13;
Rospuda, jezioro 42 – 193&#13;
Rossoga zob. Rozoga&#13;
Rostki, pow. Kolno 28 – 245&#13;
Rostkowo, pow. Przasnysz 24 – 4,&#13;
27 – 21, 382&#13;
rosyjski zabór 80/I – XII, LXXI&#13;
Roszonki, jezioro 41 – 413&#13;
Rościszewo, pow. Sierpc 80/I –&#13;
XXXI&#13;
Rozbity Kamień, Rozbicie, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
&#13;
�91&#13;
&#13;
Rozoga, Rosoga, Rossoga, dopływ&#13;
Narwi 27 – 28, 49, 96, 107, 28&#13;
– 21&#13;
Rozogi, pow. Szczytno 42 – 8, 9, 80/I&#13;
– XXIV, 40, 78, 80/II – 365, 432&#13;
Roztoki, pole 42 – 645&#13;
Rożan, Rożań zob. Różan&#13;
Rożańska Puszcza zob. Rzaniecka&#13;
Puszcza&#13;
rożańska ziemia zob. różańska ziemia&#13;
rożańskie starostwo 27 – 49, 96&#13;
Różańska Puszcza zob. Rzaniecka&#13;
Puszcza&#13;
Róże zob. Ruże&#13;
Różan, Rożan, Rożań, pow. Maków&#13;
24 – 4, 27 – 26, 48, 188, 245, 262,&#13;
265, 284, 315, 336, 41 – XVIII,&#13;
XIX, 42 – 9, 24, 70, 163, 793,&#13;
80/I – XVIII, XX, XXI, LXX, 80/&#13;
II – 334&#13;
Różanica, dopływ Narwi 27 – 26&#13;
Różany zob. Rzaniec&#13;
różańska ziemia, rożańska ziemia&#13;
24 – 4, 6, 27 – 4, 26, 67, 372, 42&#13;
– 1, 80/I – XIV, XXII,&#13;
Różec = Ruziec, dopływ Drwęcy&#13;
27 – 4&#13;
Ruchaje, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 641&#13;
Ruciany, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
Ruda zob. Nowa Ruda&#13;
Ruda, pow. Wieluń 80/II – 14&#13;
Ruda, pow. Warszawa, gm. Młociny&#13;
24 – 19, 20&#13;
Ruda, staw 24 –19&#13;
Ruda Guzowska, Ruda, pow. Błonie&#13;
24 – 28, 267, 311, 25 – 135, 196,&#13;
197, 201, 253, 41 – 161–163, 170,&#13;
177, 225, 246, 255, 259, 263, 271,&#13;
280, 290, 291, 300, 304, 308, 309,&#13;
311, 313, 314, 319, 324, 325, 328,&#13;
330, 332–334, 336, 338, 340, 346,&#13;
348–353, 356, 359, 360, 365, 366,&#13;
&#13;
368–370, 372, 374–376, 378–380,&#13;
382, 383, 386–390, 392, 395–398,&#13;
400–402, 404, 405, 407–409, 411,&#13;
42 – 620, 80/I – XVIII, XXIII,&#13;
51, 200, 224, 228, 232, 80/II –&#13;
99, 107, 132, 146–149, 151–158,&#13;
161–163, 174, 184, 186, 187, 191,&#13;
192, 197, 198, 201, 80/III – 11&#13;
Ruda Nadrzeczna, pow. Kolno? 27&#13;
– 60&#13;
Ruda Ossowiecka, pow. Kolno 27&#13;
– 60&#13;
Ruda Skroda, pow. Kolno 27 – 60&#13;
Rudnik, pow. Łuków 26 ­– 7&#13;
Rudno, pow. Mińsk Mazowiecki 26&#13;
– 216, 242&#13;
Rusinowo, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 7&#13;
Ruska Strona zob. Drohiczyn Ruski&#13;
ruskie województwo 42 – 339&#13;
ruskie ziemie 24 – 315, 25 – 279,&#13;
280&#13;
Rustów, pow. Kutno 41 – 268, 42 –&#13;
147&#13;
Ruś 24 – 37, 38, 323, 324, 338, 345,&#13;
25 – 225, 282, 27 – 36, 67, 175,&#13;
343, 28 – 12, 22, 92, 129, 133,&#13;
135, 146, 175, 343, 346, 348, 349,&#13;
41 – VIII, XXI, 20, 207, 42 – 369,&#13;
370, 375, 383, 389, 395, 565, 648,&#13;
754, 760, 768, 777, 782, 789, 80/I&#13;
– 57, 80/II – 5, 10, 204, 222, 457,&#13;
80/III – 22, 32, 36&#13;
Ruś Czarna 28 – 12&#13;
Ruś Czerwona 24 – 316, 321, 41 –&#13;
XXX, 80/I – LXXIII, 80/II – 202&#13;
Ruś Podlaska 42 – 782&#13;
Rutka-Tartak, pow. Suwałki 80/I –&#13;
LIII&#13;
Rutki, pow. Łomża 28 – 6&#13;
Rutki, łąka 42 – 645&#13;
Ruziec zob. Różec&#13;
Ruże, Róże, pow. Rypin 27 – 8, 375&#13;
Rybaki, pow. Płock 27 – 16, 80/II&#13;
– 330&#13;
&#13;
�92&#13;
&#13;
Rybaki, część Warszawy 24 – 9&#13;
Rybno, błędnie Rybna, pow. Sochaczew 25 – 50&#13;
Ryki, pow. Garwolin 26 – 11, 31,&#13;
162, 42 – 646, 80/I – LIX, LXVIII&#13;
Ryksa, dziś Struga, dopływ Wisły&#13;
27 – 14&#13;
Rypienica, Rypnica, Odleka, dopływ Drwęcy 27 – 4, 8, 41 – 3, 7&#13;
Rypin 27 – 8, 34, 375, 41 – XVIII, LIII,&#13;
LVI, 3, 7, 9, 11, 15, 17, 20, 77, 81,&#13;
94, 102, 105, 109, 114, 117, 129,&#13;
132, 139, 42 – 775, 80/I – XXV&#13;
rypiński powiat 41 – XXXIV, 3, 9,&#13;
11&#13;
Rypińskie Jezioro, jezioro 27 – 4,&#13;
42 – 757&#13;
Rytele-Olechny, błędnie Rytete&#13;
Olechny, pow. Sokołów 41 – 413&#13;
Rzaniec, Różany = Rżaniec, pow.&#13;
Maków 27 – 49, 96, 385&#13;
Rzaniecka Puszcza, Rożańska Puszcza, Różańska Puszcza, puszcza&#13;
27 – 49, 96, 385&#13;
Rządza, dopływ Narwi 26 – 4&#13;
Rząźnik = Rząśnik, pow. Pułtusk 27&#13;
– 45&#13;
Rzeczpospolita zob. Polska&#13;
Rzeczyca, pow. Rawa 24 – 150,&#13;
208, 294-297, 25 – 4, 7, 12, 18,&#13;
26, 29, 37, 66, 68, 81, 83, 92, 95,&#13;
97, 103, 113, 132, 140, 147, 156,&#13;
164, 222–225, 230, 252, 254, 41&#13;
– XVI, LIV, 184, 197, 198, 227,&#13;
231, 237, 247, 248, 252, 261, 269,&#13;
304, 307, 310, 321, 322, 334, 340,&#13;
342, 350, 353, 358, 362, 365, 376,&#13;
379, 383–385, 389, 392, 393, 398,&#13;
399, 401, 80/I – XVIII, XXV, 37,&#13;
48, 63, 82, 92, 112, 114, 125, 153,&#13;
159, 168, 177, 180, 230, 80/II –&#13;
23–25, 54, 58, 61–63, 72, 73, 75–&#13;
77, 83, 84, 90, 96, 100, 102, 106,&#13;
107, 108, 113–115, 118, 120, 129,&#13;
&#13;
130, 132, 134, 136, 146, 152, 164,&#13;
167, 170–172, 175–183, 185, 186,&#13;
189, 190, 196–199, 342&#13;
Rzekuń, pow. Ostrołęka 27 – 268&#13;
Rzeszów 41 – XXVI, 80/I – XXXVI,&#13;
LX, LXII, 80/II – 209&#13;
Rzędków, bł. Rzątki, pow. Skierniewice 80/II – 349&#13;
Rzędziany, Rzędziny, niegdyś Drogwin, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 88, 142, 331&#13;
Rzym, Włochy 24 – 18, 91, 194, 326,&#13;
331, 25 – 102, 271, 272, 26 – 11,&#13;
27 – 21, 41 – XIX, 42 – 338, 401,&#13;
522&#13;
Rżaniec zob. Rzaniec&#13;
Sabnie, Sagnie, Sobnie, pow. Sokołów 26 – 193, 41 – XVI&#13;
Sadkowice zob. Szadkowice&#13;
Sadzawki, las 42 – 645&#13;
Sagan = Żagań 24 – 345&#13;
Sagnie zob. Sabnie&#13;
Saint-Lumine de Coutais, Francja&#13;
27 – 391, 392&#13;
Saksonia 24 – 333, 344, 27 – 387&#13;
Salt? 27 – 50&#13;
samarska gubernia 26 – 352&#13;
Samocin = Szamocin, pow. Warszawa 26 – 364&#13;
Samogoszcz, pow. Garwolin 26 –&#13;
14, 83, 266, 297, 318, 323, 325,&#13;
332, 41 – 483, 494, 496, 499, 502,&#13;
80/I – XXII, 129, 80/II – 279,&#13;
284, 287, 295, 308, 309&#13;
Samule, pow. Kolno 27 – 59&#13;
San, dopływ Wisły 28 – 377&#13;
sandomierski powiat 80/I – LVIII&#13;
Sandomierskie 24 – 148, 182, 25 –&#13;
19, 57, 26 – 41, 27 – 43, 127, 28&#13;
– 130, 140, 351, 41 – IX, 42, 66,&#13;
88, 127, 283, 42 – 56, 254, 367,&#13;
607, 651, 80/I – XXXII, 203, 80/&#13;
II – 35, 135, 221, 442, 80/III – 18&#13;
&#13;
�93&#13;
&#13;
sandomierskie województwo 24 –&#13;
6, 26 – 11, 80/I – XIII,&#13;
Sandomierz 26 – 71, 41 – XXV, 80/I&#13;
– XXXVI, XLI, 215, 80/II – 221&#13;
Sanniki, Saniki, pow. Gostynin 24 –&#13;
34, 41 – 169, 181, 191, 221, 231&#13;
Sarbiewo, pow. Płońsk 27 – 18, 42&#13;
– 758, 80/II – 331, 80/III – 10&#13;
Sarepta, Rosja 26 – 352&#13;
Sarnowo, pow. Lipno 41 – 9&#13;
Saska Kępa, Solecka Kępa, Kawcza,&#13;
wyspa 24 – 17, 75, 178, 346, 25&#13;
– 273, 26 – 3, 19, 80/I – LV, 12&#13;
Sąchocin zob. Sochocin&#13;
Sącz zob. Nowy Sącz&#13;
Schlesien zob. Śląsk&#13;
Schleusingen, Niemcy 24 – 306&#13;
Sebastyjanów zob. Stoczek&#13;
Sejneńka, Sejenka zob. Marucha&#13;
sejneński powiat 42 – 193, 204, 207&#13;
Sejneńskie 28 – 46, 79&#13;
Sejneńskie Jezioro, jezioro 28 – 15&#13;
Sejny, Sieno 28 – 15, 16, 33, 34, 39,&#13;
44, 45, 49, 53, 256, 260, 275, 313,&#13;
318, 338, 41 – XIX, 42 – 201,&#13;
202, 204, 205, 207, 210, 211, 252,&#13;
779, 80/I – L, 80/II – 402, 403,&#13;
429, 453, 80/III – 31, 33, 36&#13;
Sekucin = Sikucin, pow. Sieradz 80/&#13;
II – 270&#13;
Sekule, pole i łąka 42 – 645&#13;
Senek? 24 – 102&#13;
Serafin, dawniej Krusko, jezioro 27&#13;
– 62, 98&#13;
Serafin, pow. Kolno 27 – 59, 42 –&#13;
638&#13;
Serbia 24 – 302, 42 – 382&#13;
Sereje, pow. Sejny 28 – 39&#13;
Serock, niegdyś Sierociec, pow.&#13;
Pułtusk 24 – 4, 26 – ryc. przed&#13;
s. 1, 19, 95, 107, 248, 281, 287,&#13;
301, 317, 341, 345, 365, 27 – 3,&#13;
24, 45, 76, 115, 126, 193, 261,&#13;
281, 305, 310, 335, 28 – 5, 41 –&#13;
&#13;
XXVIII, XXIX, LII–LV, LVII–LIX,&#13;
LXIII, LXVI, LXVII, 42 – 26, 60,&#13;
79, 139, 145, 151, 155, 172, 199,&#13;
387, 481, 496, ryc. po s. 496, 504,&#13;
528, 593, 604, 80/I – LXII, 3 nlb.,&#13;
112, 179, 80/II – 304, 403&#13;
Seroczyn, Serocyn, pow. Siedlce 26&#13;
– 7, 240, 80/II – 270&#13;
Seroki, pow. Sochaczew 25 – 187&#13;
Serokomla, pow. Łuków 26 – 11,&#13;
15, 80/II – 212&#13;
sęsborski powiat (Sęsbork dziś Mrągowo) 24 – 6&#13;
Siarcza Łąka, Siarcza, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42 – 641&#13;
Siarki, błędnie Szarki, pow. ostrołęcki 27 – 50&#13;
Sicz, Rosja 27 – 380&#13;
Siecień, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 73,&#13;
111&#13;
Sieczcza zob. Parysów&#13;
Sieczychy, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 45&#13;
Siedlce, dawniej Nowe Siedlce 26 –&#13;
VII, 9, 24, 27, 30, 38, 54, 69, 82,&#13;
90, 95, 152, 161, 228, 232, 251,&#13;
259, 264, 276, 283, 292, 293, 299,&#13;
307, 326, 328, 336, 338, 343, 351,&#13;
28 – 26, 41 – XXV, XXIX, XXX,&#13;
XXXII, LIX, 414, 424, 429, 430,&#13;
444, 449, 465, 467, 482, 514, 521,&#13;
522, 532, 551, 553, 42 – 331, 377,&#13;
409, 603, 611, 620, 642, 774, 776,&#13;
80/I – X, XXXV, XXXVIII, LX,&#13;
LXVIII, 80/II – 211, 290, 304, 310&#13;
siedlecka gubernia 26 – 8, 11, 27 –&#13;
108, 41 – 413, 42 – 786, 790, 80/I&#13;
– XX, XXXIII, LVIII, 80/II – 211&#13;
siedlecki obwód 26 – 8&#13;
siedlecki powiat 41 – XVI, XXXIII,&#13;
413, 42 – 642&#13;
Siedleckie 26 – 8, 28 – 163, 41 –&#13;
413, 80/I – XIII, XIV,&#13;
Siedliczne, pole 42 – 645&#13;
&#13;
�94&#13;
&#13;
Siedliska, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Siedliszowice, pow. Dąbrowa 42 –&#13;
774, 80/II – 409, 80/III – 29&#13;
Siekierki, pow. Warszawa 25 – 2,&#13;
42, 60, 42 – 636, 80/II – 110&#13;
Sielce zob. Krasnosielc&#13;
Sielec, pow. Prużana 28 – 344&#13;
Sieluń, pow. Maków 24 – 4, 27 – 26,&#13;
42 – 776, 80/II – 334, 80/III – 31&#13;
Sieluńskie 24 – 321&#13;
siemiatycki powiat 42 – 629&#13;
Siemiatycze, błędnie Sieniatycze,&#13;
pow. Bielsk 28 – 9, 36, 333, 356,&#13;
41 – XIX, 42 – ryc. po s. 240,&#13;
785, 80/I – LVI, LVII&#13;
Siemień, pow. Łomża 28 – 324&#13;
Siemnocha, pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Sieniatycze zob. Siemiatycze&#13;
Siennica, dawniej Janowo, pow.&#13;
Mińsk Mazowiecki 24 – 4, 26&#13;
– 7, 75, 215, 225, 247, 262, 274,&#13;
307, 314, 321, 331, 334, 341, 27&#13;
– 238, 41 – 559, 80/I – 167, 80/&#13;
II – 211&#13;
Sienniczka, dopływ Świdra 26 – 4,&#13;
7&#13;
Sieno zob. Sejny&#13;
Sieradz 26 – 3, 41 – XXVI, 80/I –&#13;
XXXVI, XLII&#13;
Sieradzkie 41 – 179, 206, 301, 464,&#13;
42 – 49, 254, 80/I – 163, 165, 80/&#13;
II – 183&#13;
Sieraków, obręb leśny 24 – 20&#13;
Sierakówek, Sierakówek Mały, pow.&#13;
Gostynin 41 – 159, 167, 173,&#13;
180, 193, 196, 200, 204, 205, 208,&#13;
211, 213–215, 224, 228, 229, 239,&#13;
247–249, 272, 273, 284, 296, 320,&#13;
321, 329, 331, 334, 335, 337, 339,&#13;
345–347, 351, 385, 80/I – XVIII,&#13;
XX, XXIV, XLI, LXXV, 141, 223&#13;
nlb., 80/II – 100, 154, 157, 169,&#13;
172, 186&#13;
Sierawy, pow. Słuck? 28 – 235&#13;
&#13;
Sierpc 24 – 3, 27 – 20, 39, 273, 282,&#13;
295, 306, 325, 41 – 80, 121, 42 –&#13;
97, 122, 129, 135, 137, 138, 776,&#13;
80/I – XXXI, 95, 80/II – 332, 333,&#13;
80/III – 31&#13;
sierpecki powiat zob. sierpski powiat&#13;
Sierpienica, dopływ Skrwy 27 – 20&#13;
sierpski powiat = sierpecki powiat&#13;
27 – 3, 371&#13;
Siersko = Czersk, pow. Bydgoszcz&#13;
27 – 16&#13;
Siestrzanki zob. Siostrzanki&#13;
Sikory, Sikorki, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 23, 183&#13;
Sikorz zob. Ściborz&#13;
Siostrzanki = Siestrzanki, pow. Kolno 28 – 75&#13;
Sitnica, jezioro 27 – 4&#13;
Sitno = Sitne, pow. Radzymin 26 – 213&#13;
Sitno, pow. Pułtusk 27 – 292&#13;
Siwiki, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Skaryszew, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Skępe, Skąpe, Skempe, pow. Lipno&#13;
27 – 5, 6, 375, 41 – LV, LX, 4–6, 9,&#13;
16, 72, 80, 101, 121, 124, 143, 42&#13;
– 758, 775, 80/I – XXVII, XXXI&#13;
Skępska Puszcza, puszcza 41 – 5&#13;
Skiblów = Skieblewo, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Skidel, pow. Grodno 28 – 358&#13;
Skieblewo zob. Skiblów&#13;
Skierniewice 24 – 3, 31, 150, 206,&#13;
271, 294, 25 – IV, 10, 17, 18, 29,&#13;
57, 65, 68, 139, 163, 194, 218,&#13;
225, 231–235, 241, 250, 251, 41&#13;
– XVI, 196, 364, 42 – 643, 754,&#13;
80/I – 36, 122, 80/II – 15, 80,&#13;
101, 182, 183, 196, 80/III – 6&#13;
Skierniewka, dopływ Bzury 24 – 31&#13;
Skolatowo = Skołatowo, pow.&#13;
Płońsk 27 – 324&#13;
Skórzec zob. Skurzec&#13;
&#13;
�95&#13;
&#13;
Skroda Ruda zob. Ruda Skroda&#13;
Skrwa, lewy dopływ Wisły 24 – 33&#13;
Skrwa, prawy dopływ Wisły 41 – 9&#13;
Skrwa zob. Raciążnica i Szkwa&#13;
Skrwilno, pow. Rypin 41 – LVI,&#13;
LXIV, 9, 54, 86, 91&#13;
Skudzawy, pow. Rypin 41 – 9&#13;
Skuły, pow. Błonie 25 – 212&#13;
Skurzec, Skórzec, pow. Siedlce 26 –&#13;
152, 292, 328&#13;
Skwa = Szkwa, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Sleszyn, pow. Kutno 25 – 101&#13;
Skwańska Puszcza, Skwańskie&#13;
Lasy, puszcza 27 – 49, 96, 203,&#13;
385&#13;
Sliżany zob. Ślężany&#13;
Sławogóra, pow. Mława 27 – 23&#13;
Słomczyn, pow. Warszawa 24 –&#13;
107, 25 – 11, 12, 90, 110, 178,&#13;
80/I – 144, 80/II – 77, 111&#13;
Słomianka, pow. Białystok 28 – 329&#13;
Słonawy, pow. Rypin 27 – 35&#13;
Słonim 28 – 148, 42 – 202, 773&#13;
słonimski powiat 28 – 344&#13;
Słopsk, Słópsk, Słupsk, pow. Radzymin 26 – 127, 128, 130, 132,&#13;
135, 136, 260, 310, 333, 365, 41&#13;
– 455, 460, 80/I – 19, 179, 80/II –&#13;
234, 281, 311, 367, 372&#13;
Słopska Wólka zob. Wólka Słupska&#13;
Słoszewy, Słoszewo, dawna wieś,&#13;
dziś część Szreńska, pow. Mława 27 – 20&#13;
Słowiańszczyzna 24 – 25, 346, 41 –&#13;
VII, 42 – 354, 366, 367, 756, 579,&#13;
80/III – 11&#13;
Słubice, pow. Gostynin 24 – 34&#13;
Słuck 28 – 235&#13;
Słucz, dopływ Horynia 28 – 17&#13;
Słucza zob. Kubrzenica&#13;
Słupno, pow. Płock 42 – 115&#13;
Słupno, pow. Radzymin 26 – 255&#13;
Słupsk zob. Słópsk&#13;
Słupska Wólka zob. Wólka Słupska&#13;
&#13;
Służew, pow. Warszawa 24 – 18,&#13;
ryc. po s. 34, 50, 222, 227, 25 – 7,&#13;
20, 23, 59, 77, 138, 144, 170, 172,&#13;
175, 248, 41 – 169, 260, 354, 42&#13;
– 377, 406, 409, 597, 648, 80/I –&#13;
LXII, 80/II – 47, 49, 195&#13;
Służewiec, pow. Warszawa 25 –&#13;
144, 168, 173, 175&#13;
Służewo, pow. Nieszawa 24 – 8&#13;
Smolech, bagno 26 – 40&#13;
Smoleńsk, Rosja 24 – 120, 42 – 187&#13;
Smołodowo zob. Śniadowo&#13;
Smoszewo, pow. Płońsk 27 – 17&#13;
Smuniew, pow. Sokołów 26 – 368&#13;
Sniadowo zob. Śniadowo&#13;
Sniarowo = Śmiarowo, pow. Kolno&#13;
27 – 63&#13;
Sniedrony = Szwędrowy Most?,&#13;
pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Snycerzowa Jama, toń 28 – 332&#13;
Sobiekursk, pow. Mińsk Mazowiecki 26 – 8&#13;
Sobień = Sobienie, pow. Garwolin&#13;
42 – 628&#13;
Sobieraje, pow. Rypin 27 – 35&#13;
Sobieszyn, pow. Garwolin 26 – 11&#13;
Sobików, pow. Grójec 24 – 23, 51,&#13;
204, 241, 249&#13;
Sobnie zob. Sabnie&#13;
Sobolew, pow. Garwolin 26 – 68,&#13;
162, 219, 223, 246&#13;
Sobolew = Sobolewo, pow. Suwałki&#13;
28 – 58&#13;
Sobota, pow. Łowicz 24 – 33, 41 –&#13;
307, 349&#13;
Sobowo, pow. Lipno 41 – 132, 136,&#13;
141&#13;
Sobótka, Sobótska Góra, Mons Sabothus, dziś Ślęza, góra 24 – 344,&#13;
28 – 93&#13;
Sobótka, Zobten, pow. Świdnica 24&#13;
– 344&#13;
Sochaczew 24 – 4, 7, 29, 206, 273,&#13;
25 – 6, 15, 24, 78, 103, 116, 118,&#13;
&#13;
�96&#13;
&#13;
126, 130, 187–194, 244, 266, 41&#13;
– XVI, XXVIII, XXIX, LII–LV,&#13;
LVII, LVIII, LX, LXIII, 241, 341,&#13;
354, 374, 391, 396, 42 – 348, 543,&#13;
571, 649, 650, 759, 80/I – 117,&#13;
144, 195 nlb., 201, 80/II – 14, 15,&#13;
59, 191, 80/III – 11&#13;
sochaczewska ziemia 24 – 4, 5, 80/I&#13;
– XIV&#13;
sochaczewski powiat 41 – XXXIII,&#13;
LXVI, 80/I – XXIII, XLII&#13;
Sochaczewskie 41 – XV, 80/I – XIII,&#13;
XX, XXIII&#13;
Sochocin, Sąchocin, pow. Płońsk 24&#13;
– 4, 27 – 18, 133, 299, 329, 338,&#13;
80/I – 129&#13;
Sokal 24 – 25&#13;
Sokola Skała, skała 42 – 366&#13;
sokolski powiat zob. sokólski powiat&#13;
Sokołda, dopływ Supraśli 28 – 12&#13;
Sokołowo, pow. Rypin 27 – 34&#13;
sokołowski powiat 41 – XVI, 413&#13;
Sokołów, Sokołów Podlaski 26 – 9,&#13;
24, 27, 29, 30, 50, 161, 193, 194,&#13;
345, 355, 364, 41 – 495, 42 – 411,&#13;
80/II – 211, 214, 319&#13;
Sokoły, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 42 – 639&#13;
sokólski powiat, sokolski powiat 28&#13;
– 344, 345&#13;
Sokół, pow. Garwolin 26 – 56, 57,&#13;
63, 68, 162, 163, 165, 166, 169,&#13;
205, 207, 219, 223, 231, 246, 291,&#13;
41 – 425, 490, 559, 80/I – XXII,&#13;
XXXIX, 7 nlb., 8, 20, 30, 31, 79,&#13;
114, 126, 130, 145, 80/II – 216–&#13;
220, 254, 258, 260, 264, 266, 268,&#13;
273, 285, 292, 295&#13;
Sokółka, pow. Sejny 28 – 12, 154,&#13;
320, 345, 42 – 243&#13;
Sokule, pow. Błonie 25 – 201–203,&#13;
41 – 186, 218, 246, 311, 313, 319,&#13;
330, 332, 338, 348, 360, 363, 369,&#13;
378, 398, 402, 409, 80/II – 54,&#13;
&#13;
56–58, 78, 148, 151–154, 158–&#13;
162, 184, 187&#13;
Sokule, pow. Mińsk Mazowiecki 25&#13;
– 252&#13;
Solec, pow. Gostynin 41 – 167, 205&#13;
Solec, część Warszawy 24 – 9, 12,&#13;
14, 17&#13;
Solecka Kępa zob. Saska Kępa&#13;
Solipsy, pow. Warszawa 25 – 23,&#13;
168, 171, 174&#13;
Solistówki = Solistówka, pow. Augustów 28 – 13&#13;
Solniki, ? pow. Bielsk 80/II – 93&#13;
Sona, dopływ Wkry 24 – 4, 27 – 24&#13;
Sońsko = Sońsk, pow. Ciechanów&#13;
27 – 21, 80/II – 333&#13;
Sopoćkinie, pow. Augustów 28 – 14,&#13;
34, 39, 62, 123, 230, 232, 266, 319&#13;
Sosnówka, pow. Augustów 28 – 13&#13;
Sośnia, pow. Szczuczyn 28 – 8&#13;
Sójki, pow. Kutno 24 – 210, 242, 41&#13;
– XVI, 364, 42 – 137, 80/I – XX,&#13;
Spandau (dzielnica Berlina), Niemcy 24 – 47&#13;
Spisz 41 – XXVI, 80/I – XXXVI&#13;
Sproch, austeria 25 – 299&#13;
Srebrna, dopływ Mieni 26 – 4, 6&#13;
Stabo, jezioro 28 –17&#13;
Stalmierz, pow. Rypin 41 – 5, 8&#13;
Stare Miasto, część Warszawy 24 –&#13;
9&#13;
Stanin, pow. Łuków 26 – 31, 41 –&#13;
XXVIII, ryc. przed s. 225, 42 –&#13;
313, 329, 80/I – LXXVI&#13;
stanisławowska ziemia 41 – 466,&#13;
499&#13;
stanisławowski obwód 26 – 4&#13;
stanisławowski powiat 41 – XXXIII&#13;
Stanisławowskie 26 – 77, 41 – 414,&#13;
80/I – XIII, 33&#13;
Stanisławów, pow. Mariampol? 24&#13;
– 311&#13;
Stanisławów, niegdyś Cisek, pow.&#13;
Mińsk Mazowiecki 26 – 6, 28,&#13;
&#13;
�97&#13;
&#13;
36, 46, 206, 208, 209, 229, 230,&#13;
252, 302, 309, 350, 41 – XVI,&#13;
XXVIII, LII–LV, LVII–LIX, LXII,&#13;
420, 457, 42 – 463, 80/I – 167,&#13;
80/II – 211, 226, 234, 260, 261,&#13;
266&#13;
Stanisławów, pow. Warszawa 24 – 4&#13;
Stanówka, dopływ Bystrzycy 26 –&#13;
11&#13;
Stany Małe, pow. Siedlce 26 – 367&#13;
Stara Hańcza, pow. Suwałki 28 – 17&#13;
Stara Łomża, pow. Łomża 28 – 3, 4,&#13;
192, 323&#13;
Stara Rawa, pow. Rawa 24 – 31&#13;
Stara Warka, pow. Grójec 24 – 62&#13;
Stara Wieś, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Stare Kolno, wzgórze 27 – 30&#13;
Stare Pole, pole 26 – 40&#13;
Starorzeka, jezioro 41 – 413&#13;
Staroźreby, pow. Płock 27 – 348, 42&#13;
– ryc. po s. 192&#13;
Stary Rypin = Starorypin, pow. Rypin 41 – 7&#13;
Starzyce, pow. Brzeziny 24 – 295,&#13;
297, 80/II – 62&#13;
Staw, lasek 42 – 645&#13;
Stawik, łąka 42 – 645&#13;
Stawiski, Stawiska, pow. Kolno 28&#13;
– 7, 245, 253, 257, 268, 285, 290,&#13;
42 – 231, 243, 306, 80/II – 448&#13;
Stawy? 80/I – LIII, 70, 71, 72, 73, 84,&#13;
105&#13;
Steklin, pow. Lipno 41 – 9, 62, 80,&#13;
139&#13;
Stelmachowo, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 107&#13;
Stempów = Stępów, pow. Gostynin&#13;
41 – 176, 229&#13;
Sterdyń, Sterdynia, pow. Sokołów&#13;
26 – 9, 30, 50, 91, 193, 194, 345,&#13;
364, 41 – XVI, 515, 80/I – XVIII,&#13;
XXVIII, 80/II – 211, 319&#13;
Sterdyńska Puszcza, puszcza 26 –&#13;
363&#13;
&#13;
Stężyca, pow. Garwolin 26 – VII, 14,&#13;
31, 56, 64, 68, 81, 87, 207, 220,&#13;
224, 260, 314, 324, 335, 337, 41&#13;
– XXVIII, L, LII, LIV, LV, LVII–&#13;
LIX, LXV, 42 – 498, 648, 652,&#13;
80/I – LIX, LXVIII, 80/II – 212&#13;
stężycka ziemia 24 – 6, 26 – 11–13,&#13;
19, 20, 40, 80/I – XIV&#13;
Stoczek, Stok, Poznańska Wola, Sebastyjanów, pow. Łuków 26 – 7,&#13;
12, 30, 57, 69, 139, 222, 228, 260,&#13;
262, 294, 300, 310, 324, 328, 340,&#13;
350, 41 – 489, 554, 555, 565, 566,&#13;
42 – 380, 80/I – 121, 80/II – 212,&#13;
261, 275, 298, 301, 309&#13;
Strachowo, pow. Płońsk? 24 – 8&#13;
Strachówka, pow. Radzymin 80/I –&#13;
XXI&#13;
Straszniak, łąka 42 – 645&#13;
Struga = Czarna Struga?, dopływ&#13;
Długiej 26 – 5&#13;
Struga, zamiast Buczynka, dopływ&#13;
Bugu 26 – 9&#13;
Struga-Jagodna, dopływ Wisły 26&#13;
–8&#13;
Stryków, Strychów, pow. Brzeziny&#13;
24 – 33, 25 – 64, 161, 226, 227&#13;
Strzałki, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Strzygi, pow. Rypin 27 – 8, 375&#13;
Strzyże, pow. Pułtusk 27 – 25&#13;
Studzianka, jezioro 27 – 4&#13;
Studzianka, pow. Rypin 27 – 8, 375&#13;
Studzieniczna, Studziennicza, Studzienice, Studziennice, pow.&#13;
Augustów 28 – 13, 279, 295, 80/&#13;
II – 400&#13;
Studzieniec, pow. Skierniewice 42&#13;
– 771&#13;
Studziennicze Jezioro, jezioro 28 – 13&#13;
Sucha Struga, dopływ Bzury 24 – 28&#13;
Sucha Struga, pow. Grójec 42 – 595&#13;
Suchowola, pow. Sokółka 28 – 12,&#13;
272, 345&#13;
Suchy Las, miejsce 24 – 303&#13;
&#13;
�98&#13;
&#13;
Suć, jezioro 41 – 413&#13;
Sudawia zob. Jaćwież&#13;
Sulbiny, pow. Garwolin 26 – 288&#13;
Sulejów, pow. Radzymin 27 – 67,&#13;
42 – 1&#13;
Sułkowska, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Sumin, pow. Lipno 41 – 85, 139&#13;
Supraśl, dopływ Narwi 28 – 6, 356&#13;
Supraśl, pow. Białystok 28 – 12&#13;
suraski powiat 28 – 10&#13;
Suraż, błędnie Surasz, pow. Białystok 28 – 11, 32, 47, 51, 65, 82,&#13;
96, 101, 127, 317, 331, 345, 356,&#13;
357, 41 – XIX, LII, 42 – 274, 275&#13;
Surowe, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,&#13;
97, 42 – 641&#13;
Surpile = Szurpiły, pow. Suwałki&#13;
28 – 340&#13;
Sutra, pow. Sejny 28 – 15, 335&#13;
Suszewo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
suwalska gubernia 28 – 13&#13;
Suwalskie, Suwalszczyzna 41 –&#13;
XVII, XLV, 42 – 602, 789, 80/I –&#13;
XV, XXXV, XLIX, LI&#13;
Suwałki 28 – VIII, 16, 21, 26, 27,&#13;
29, 33, 34, 38, 44, 49, 53, 54, 57,&#13;
65, 78, 79, 83, 114, 115, 163, 212,&#13;
240, 241, 246–249, 266, 267, 269,&#13;
274, 275, 277, 281, 282, 288, 304,&#13;
313, 316–318, 321, 340, 41 – X,&#13;
XI, XV, XIX, XX, XXVIII, XL,&#13;
LII, LIII, LV, LVI, LIX, LXI–LXV,&#13;
LXVII, 42 – 185, 186, 196, 204,&#13;
205, 208, ryc. po s. 208, 211, 214,&#13;
218–222, 224, 226–230, 235, 240,&#13;
265, 278, 281–283, 292, 294–300,&#13;
302, 303, 305–309, 317, 323, 324,&#13;
326, 331, 332, 344, 347, 350, 355,&#13;
385, 391, 393, 413, 552, 555, 563,&#13;
574, 600, ryc. po s. 608, 610, 611,&#13;
614, 651, 652, 771–772, 80/I –&#13;
VIII, X, XV, XVI, XVIII, XXVIII,&#13;
XXXV, XLVI, XLVIII, LI, LX, LXI,&#13;
&#13;
LXX, LXXII, 93, 181, 200, 80/II –&#13;
404, 411, 412, 80/III – 26, 27, 36&#13;
Swisłocz zob. Świsłocz&#13;
Syberia 80/I – XXVII&#13;
Syjon, wzgórze w miejscowości&#13;
Góra Kalwaria 24 – 22&#13;
Szablaki, pow. Kolno 42 – 638&#13;
Szadkowice = Sadkowice, pow.&#13;
Rawa 25 – 216&#13;
Szafarczyska, pow. Ostrołęka 27 –&#13;
50, 42 – 641&#13;
Szafarnia, pow. Ostrołęka 27 – 50&#13;
Szafarnia, pow. Rypin 80/I – XXVI,&#13;
Szafranki, pow. Kolno 42 – 638&#13;
Szamocin zob. Samocin&#13;
Szarafin, las 42 – 645&#13;
Szarki zob. Siarki&#13;
Szawle 28 – 11&#13;
Szczara, rzeka, dopływ Niemna 28&#13;
– 357, 42 – 202&#13;
Szczawin, pow. Gostynin 41 – 207,&#13;
374&#13;
Szczebra, pow. Augustów 28 – 13,&#13;
15, 218&#13;
Szczepankowo, Szczepanków, pow.&#13;
Łomża 27 – 57, 28 – 4, 189, 190,&#13;
193, 245, 264, 228, 80/II – 287,&#13;
362, 409, 414, 416, 417, 427, 428,&#13;
432, 433, 436, 446, 448, 449&#13;
Szczuczyn, Szczuczyn Mazowiecki, Szczucin, Stutinum, niegdyś&#13;
Szczuki 24 – 5, 27 – 54, 388, 28&#13;
– 5, 7, 85, 278, 296, 303, 42 – 2,&#13;
231, 80/II – 448&#13;
Szczuczyn Litewski, pow. Lida 28&#13;
–7&#13;
Szczuki zob. Szczuczyn&#13;
Szczutowo, pow. Rypin 27 – 9&#13;
Szczytno, pustkowie 26 – 6&#13;
Szczytno, Ortelsburg 27 – 49, 96,&#13;
384, 390&#13;
szczytnowski powiat, szczytnicki&#13;
powiat 24 – 6, 27 – 49, 96, 42&#13;
– 643&#13;
&#13;
�99&#13;
&#13;
Szelągówka = Szelęgówka, pow.&#13;
Białystok 28 – 329&#13;
Szelków, pow. Maków 27 – 142,&#13;
185, 187, 262, 265, 279, 42 – 26&#13;
Szelment, jezioro 42 – 193, 195&#13;
Szeroka, łąka 42 – 645&#13;
Szerze, pole 42 – 645&#13;
Szeszupa, dopływ Niemna 42 – 197,&#13;
198&#13;
Szkocja 24 – 312, 327, 328, 336, 337,&#13;
28 – 351, 42 – 368, 778, 80/II –&#13;
457&#13;
Szkwa, Skwa, błędnie Skrwa, dopływ Narwi 27 – 29, 49, 57, 96,&#13;
97, 107, 203, 384, 28 – 21&#13;
Szkwa, pow. Ostrołęka 42 – 641&#13;
Szląsk zob. Śląsk&#13;
Szopy, pow. Warszawa 25 – 59, 77,&#13;
170&#13;
Szpetal, pow. Lipno 41 – 9, 45&#13;
Szrem = Śrem 26 – 3&#13;
Szreniawa, dopływ Wisły 28 – 22&#13;
Szreńsk, Szreńsko, pow. Mława 24&#13;
– 3, 27 – 19, 20, 152, 160, 163,&#13;
253, 316, 359, 380, 42 – 758, 777,&#13;
779, 80/II – 332, 80/III – 10&#13;
szreński powiat 27 – 3, 371&#13;
Sztabin, pow. Augustów 28 – 13, 272&#13;
Szumowo = Szumowo Góra, pow.&#13;
Łomża 28 – 5&#13;
Szur, pow. Łomża 28 – 323&#13;
Szurpiły zob. Surpile&#13;
Szwajcaria 24 – 77, 341, 26 – 77&#13;
Szwajcaria, pow. Suwałki 28 – 16&#13;
Szwajcarska Dolina, ogród w dawnej Warszawie 80/I – 12&#13;
Szwecja 27 – 387, 41 – LXVII, 42 –&#13;
481, 756&#13;
Szwedzka Góra, wzgórze 27 – 28,&#13;
29&#13;
Szwelice, pow. Maków 27 – 189,&#13;
193, 272&#13;
Szwędrowy Most zob. Sniedrony&#13;
Szydłowiec, pow. Końskie 26 – 32&#13;
&#13;
Szydłowiec, przedmieście Brzezin&#13;
24 – 33&#13;
Szymanowska, dawna jurydyka&#13;
Warszawy 24 – 9&#13;
Szymanów, pow. Sochaczew 24 –&#13;
29, 41 – 311&#13;
Szypliszki, pow. Suwałki 28 – 26,&#13;
223, 42 – 204&#13;
Ściborz = Sikorz, pow. Płock 27 –&#13;
20, 42 – 783&#13;
Śląsk, Szląsk, Schleisien 24 – 202,&#13;
311, 314, 315, 338, 344, 345, 27 –&#13;
36, 28 – 93, 152, 41 – XVI, XVIII,&#13;
LXIII, 42 – 772, 774, 781, 788,&#13;
80/I – XXXVI, 80/II – 43, 80/III&#13;
– 28, 36&#13;
Śląsk Dolny 24 – 344&#13;
Śląsk Górny, Oberschlesien 41 –&#13;
XLVI, 42 – 791&#13;
Ślepowrony, pow. Płońsk? 24 – 8&#13;
Śleszyn, pow. Kutno 41 – 212&#13;
Ślężany, Sliżany, pow. Radzymin&#13;
26 – 4, 210, 257, 301, 365, 41 –&#13;
XVI, XXVIII, L, LII–LXI, LXIII–&#13;
LXVII, 42 – 441, 472, 493, 523,&#13;
536, 547, 652, 80/II – 210, 227,&#13;
273, 280&#13;
Ślina, dopływ Narwi 28 – 92, 329&#13;
Ślup? 27 – 373&#13;
Śmiarowo zob. Sniarowo&#13;
Śniadowo, Śniadów, Sniadowo,&#13;
dawniej Smołodowo, pow.&#13;
Łomża 27 – 331, 28 – 4, 5, 51,&#13;
124, 144, 150, 189, 191, 263, 264,&#13;
331, 42 – 308, 371, 80/I – 133&#13;
Średnica, pow. Wysokie Mazowieckie 42 – 644&#13;
Śrem zob. Szrem&#13;
Świder, dopływ Wisły 26 – 4, 7, 8,&#13;
12, 24, 42 – 773, 80/II – 211&#13;
Świdnica 24 – 344&#13;
Świdwiborek, Swidniborsk, pow.&#13;
Ostrołęka 27 – 50, 42 – 641&#13;
&#13;
�100&#13;
&#13;
Świedzki Borek, miejsce 27 – 389&#13;
Świerk, pow. Mińsk Mazowiecki 42&#13;
– 639, 645&#13;
Świerk, Strachocin, folwark 42 – 645&#13;
Świerkówka, łąka 42 – 645&#13;
Święcice, pow. Płock 27 – 94&#13;
Święta Lipka, pow. Rastembork&#13;
(Kętrzyn) 42 – 576&#13;
Święte, jezioro 28 – 14&#13;
Święte Jeziory = Świętojeziory,&#13;
pow. Sejny 28 – 14, 335, 80/II –&#13;
401&#13;
Święte Krzyże zob. Krzyże Boruńskie&#13;
Świętojańska Góra zob. Gnojowa&#13;
Góra&#13;
Świętojeziory zob. Święte Jeziory&#13;
Świnia, pow. Kolno 42 – 638&#13;
Świsłocz, pow. Grodno 28 – 11, 98,&#13;
277, 41 – XX&#13;
Świsłocz, Swisłocz, dopływ Niemna 28 – 11&#13;
Tabęc = Tabądź, pow. Łomża 28 – 5&#13;
Tamka, dawna jurydyka Warszawy&#13;
24 – 9&#13;
Tarchomin, pow. Warszawa 24 –&#13;
17, 25 – 159, 26 – 3, 54, 243, 313&#13;
Tarchomiński Las, las 26 – 3&#13;
Tarchówek = Targówek, pow. Warszawa 26 – 3&#13;
Tarczanka, dopływ Jeziorny 24 –&#13;
27&#13;
Tarczyn, pow. Grójec 24 – 4, 27, 25&#13;
– 1, 16, 18, 21, 33, 35, 42, 48, 71,&#13;
84, 86, 96, 131, 155, 156, 180, 41&#13;
– 309, 342, 42 – 637, 758, 80/I&#13;
– 144, 182, 80/II –13, 115, 80/&#13;
III – 10&#13;
Targoń = Targonie, pow. Łomża 28&#13;
– 23&#13;
Targowa Wola zob. Kobyłka&#13;
Targówek zob. Tarchówek&#13;
Tarnobrzeg 41 – LXVI&#13;
&#13;
Tarnogóra, pow. Krasnystaw 42 –&#13;
647, 648, 650, 651&#13;
Tarnowo zob.Toruń&#13;
Tarnów 41 – XXVI, 80/I – XXXVI&#13;
Tarnów, bł. Tarnawa pow. Chełm&#13;
80/I – XXXIII, LVIII, LXVIII&#13;
Tarnów, Tarnówek, pow. Garwolin&#13;
24 – 62, 26 – 14&#13;
Tarnówka, pow. Koło 80/II – 59&#13;
Tartak, pow. Kolno 42 – 639&#13;
Tatary, pow. Ostrołęka 27 – 50, 66,&#13;
42 – 641&#13;
Tatry, góry 42 – 368, 760&#13;
Teolin, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Teremiska = Teremiski, pow.&#13;
Prużana 42 – 201&#13;
Thorn zob. Toruń&#13;
Thüringen Land = Turyngia, Niemcy 42 – 754&#13;
Tłuchowo, pow. Lipno 27 – 5&#13;
Tłuste, pow. Błonie 80/I – 41, 82,&#13;
187, 80/II – 139&#13;
Tłuszcz, pow. Radzymin 26 – 88&#13;
Todźca = Todzia, pow. Ostrołęka&#13;
27 – 50&#13;
Tomaszewo, pow. Lipno 41 – 10&#13;
Tomaszowice, bł. Tomaszów, pow.&#13;
Kraków 80/II – 211nlb., 80/II –&#13;
222&#13;
Tomaszów, pow. Brzeziny 24 – 32,&#13;
25 – 120, 41 – 193&#13;
Toruń, Toroń, Tarnowo, Thorn,&#13;
Turn, Turno 24 – 254, 316, 25&#13;
– 18, 19, 21, 195, 237, 26 – 127,&#13;
166, 185, 246, 249, 252, 27 – 209,&#13;
225, 239, 258, 275, 287, 311, 387,&#13;
28 – 24, 109, 245, 295, 298, 41 –&#13;
4, 9, 29, 117, 122, 182, 42 – 2, 20,&#13;
80/I – XXVI, XXVII, 43, 51, 80/&#13;
II – 365, 427&#13;
toruński powiat 80/I – XXV,&#13;
Trakt Zatykocki zob. Zatykocki&#13;
Trakt&#13;
Trąbin, pow. Rypin 27 – 8, 41 – 81&#13;
&#13;
�101&#13;
&#13;
Trąbińskie Jezioro zob. Trombińskie Jezioro&#13;
Trąbki, pow. Garwolin 26 – 7, 42 –&#13;
778, 80/II – 211, 80/III – 33&#13;
Trempiny, pow. Kalwaria 42 – 201&#13;
Trenczyn, Słowacja 25 – 279&#13;
Tretki, pow. Kutno 24 – 209, 290,&#13;
291, 25 – 44, 69, 240, 41 – XV,&#13;
XVI, 164, 173, 174, 188, 200, 204,&#13;
229, 265, 312, 314, 315, 319, 323,&#13;
326, 328, 331, 332, 340, 361, 362,&#13;
367, 371, 373, 379, 391–394, 398,&#13;
401, 403, 406, 408–412, 42 – 348,&#13;
80/I – XVII, XVIII, XX, XXX,&#13;
XLI, LXXVIII, 40, 50, 51, 55, 76,&#13;
92, 110, 146, 197 nlb., 198, 80/&#13;
II – 59, 78, 93, 94, 103, 126, 146,&#13;
174, 179&#13;
trockie województwo 28 – 8, 11–14,&#13;
61, 144, 41 – XVII, 80/II – 325&#13;
Trojanów = Trojany, pow. Radzymin 26 – 366&#13;
Trojanów, pow. Sochaczew 25 –&#13;
188, 193, 194&#13;
Trombińskie Jezioro = Trąbińskie&#13;
Jezioro, jezioro 27 – 4&#13;
Trondheim, Norwegia 41 – XXVIII,&#13;
42 – 757&#13;
Troszyn, pow. Ostrołęka 27 – 194&#13;
Trutowo, pow. Lipno 27 – 7&#13;
Trzciane, Trzciana, Trzciany, pow.&#13;
Suwałki 28 – 12, 114, 316, 80/I –&#13;
LI, 80/II – 442&#13;
Trzcianka, pow. Ostrów Mazowiecka 27 – 45, 80/I – 3 nlb.&#13;
Trzcińskie, pow. Kolno 27 – 59, 42&#13;
–4&#13;
Trzebunie = Trzebuń, pow. Płock 27&#13;
– 13, 80/II – 329&#13;
Tuchowicz, Tuchowiec, Tuchowic,&#13;
pow. Łuków 26 – 31, 45, 74, 169,&#13;
181, 331, 41 – XXVIII, ryc. przed&#13;
s. 209, ryc. przed s. 225, 42 – 313,&#13;
329, 80/I – XX, XXXIII, LVII,&#13;
&#13;
LVIII, LXVIII, LXIX, LXXVI, 80/&#13;
II – 214, 259&#13;
Tuczno = Tuczna, dopływ Pisi 24&#13;
– 28&#13;
Tuł, pow. Radzymin 26 – 363&#13;
Tupadły, pow. Lipno 41 – 99&#13;
Tupadły, pow. Płock 27 – 13&#13;
Tur zob. Wisztyniec&#13;
Turcja 28 – 330, 42 – 481&#13;
Turn, Turno zob. Toruń&#13;
Turosz zob. Turośl, dopływ Pisy&#13;
Turośl, obręb leśny 27 – 389&#13;
Turośl, Turosz, dopływ Pisy 27 –&#13;
30, 66, 389&#13;
Turośl, pow. Kolno 27 – 30, 60, 241,&#13;
41 – XXXV, 42 – 131&#13;
Turów, pow. Radzyń 42 – 795&#13;
Tursk, pow. Pleszew 27 – 374&#13;
Turyngia 24 – 306, 344&#13;
Turza Wielka, pow. Mława 27 – 19,&#13;
372&#13;
Turzyn, pow. Ostrów Mazowiecka&#13;
27 – 25, 80/II – 334&#13;
Tusk zob. Pułtusk&#13;
Tykocin, pow. Wysokie Mazowieckie 27 – 53, 71, 28 – IX, X, 5, 6,&#13;
22, 23, 25, 26, 35, 37, 47, 51, 54,&#13;
59, 65, 74, 75, 80, 82, 88, 89, 92,&#13;
101, 107, 124, 125, 127, 135, 138,&#13;
172, 176, 179, 241, 295, 301, 303,&#13;
306, 308, 310, 311, 320, 327–333,&#13;
348, 349, 369, 41 – X, XIX, XXI,&#13;
XXV, XXX, XL, 42 – 201, ryc.&#13;
przed s. 241, 244, 253, 255, 260,&#13;
262, 267, 270, 276, 304, 760, 80/I&#13;
– VIII, X, XXXV, XXXIX, LXI,&#13;
LXIV, LXX, LXXII, 100, 80/II –&#13;
400, 406–408, 423, 455, 80/III&#13;
– 12&#13;
tykocińska ziemia 42 – 587&#13;
tykociński okręg 42 – 788&#13;
tykociński powiat 28 – 6, 10&#13;
Tykociński Trakt, Tykocki Trakt,&#13;
droga 28 – 327&#13;
&#13;
�102&#13;
&#13;
Tykocińskie 28 – 87, 126, 130–133,&#13;
136, 167, 168, 174, 41 – X&#13;
Tykocki Trakt zob. Tykociński&#13;
Trakt&#13;
tykocińskie starostwo 28 – 369&#13;
Tynek? 42 – 639&#13;
Tyrol 24 – 341&#13;
Tyśmienica, dopływ Wieprza 26 –&#13;
11, 42 – 773&#13;
Uchoł, puszcza 42 – 187&#13;
Udrzyn, pow. Ostrołęka 27 – 27,&#13;
280&#13;
Ugierka, rzeka, por. Węgierka? 27&#13;
– 203&#13;
Ugość = Ugoszcz, dopływ Bugu 26&#13;
–8&#13;
Uhor, puszcza 28 – 339&#13;
Ujazd, pow. Brzeziny 24 – 32, 25 –&#13;
5, 56, 65, 111, 147, 225, 227–229,&#13;
231, 80/II – 62&#13;
Ujazdów, Jazdów, dzielnica Warszawy 24 – 4, 9, 12&#13;
Ukraina 24 – 47, 83, 345, 27 – 66,&#13;
380, 28 – 112, 223, 235, 253, 347,&#13;
42 – 125, 367, 764, 80/I – 10, 80/&#13;
II – 457, 80/III – 16&#13;
Uleś, las 42 – 645&#13;
Unierzyrz, Umierzysz, dziś Unierzyż, pow. Mława 27 – 249, 336,&#13;
42 – 19, 73, 142, 149, 158, 169,&#13;
80/II – 352&#13;
Umin, dzis Humin, pow. Łowicz 25&#13;
– 204&#13;
Unieck, pow. Sierpc 27 – 309&#13;
Upłot, jezioro 41 – 413&#13;
Urdy? 28 – 235&#13;
Ursynów, dawniej Roskosz, pow.&#13;
Warszawa 24 – 18&#13;
Urzecze, część Mazowsza nad Wisłą&#13;
25 – 41, 94, 104, 149, 153, 185,&#13;
26 – 24, 42 – 645, 80/II – 114&#13;
Utrata, dopływ Bzury 24 – 27&#13;
Utrata, pow. Błonie 24 – 27&#13;
&#13;
Uzgierka?, błędnie Uzgierska, rzeka&#13;
42 – 1&#13;
Vissogrodum zob. Wyszogród&#13;
Vistula zob. Wisła&#13;
Wach, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53&#13;
Wadowice 80/I – XXXVI&#13;
Waliszew, pow. Gostynin 41 – 168,&#13;
80/I – 54&#13;
Walne, pow. Augustów 42 – 196&#13;
Wałkowe zob. Wołkowe&#13;
Wanacja, Wenecja, pow. Kolno 27 –&#13;
59, 42 – 639&#13;
Wańtuchy, pow. Sokołów 26 – 367&#13;
Warka, Worka, pow. Grójec 24 – 4,&#13;
11, 24, 53, 180, 253, 319, 25 – 1,&#13;
6, 16, 51, 64, 79, 96, 127, 153,&#13;
168, 179, 180, 184, 299, 26 – 227,&#13;
41 – XXIX, 154, 158, 236, 402,&#13;
42 – 384, 650, 652, 80/I – 166,&#13;
80/II – 13, 40, 56, 142&#13;
Warka Stara zob. Stara Warka&#13;
Warkowicze zob. Workowicze&#13;
Warmia 27 – 98, 375, 28 – 84&#13;
Warmiak, pow. Kolno 27 – 59, 91,&#13;
42 – 639&#13;
Warna, Bułgaria 24 – 326&#13;
Warniszki = Warwiszki, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Warszawa, Warsawa, Warszawka,&#13;
Warsęga, Warsięga, Warschau,&#13;
Warsiawa, 24 – V–VII nlb.,&#13;
3–4, 7–11, 13, 15, 16, ryc. po s.&#13;
16, 17–20, 31, ryc. po s. 34, 39,&#13;
40-42, 44, 49, 52, 56– 58, 64–65,&#13;
69, 71, 72, 74–78, 82, 85, 93, 96,&#13;
99, 102, 117, 125, 129, 132, 133,&#13;
139, 157, 159, 160, 162, 165, 166,&#13;
168, 170–178, 189, 197, 211, 294,&#13;
301–306, 308, 312, 317, 323, 326,&#13;
336, 344, 25 – I, II, 2, 3–5, 7, 11,&#13;
12, 20, 22, 23, 25, 27, 28, 30–32,&#13;
41, 42, 52, 54, 56, 59, 60, 70–72,&#13;
&#13;
�103&#13;
&#13;
75–77, 79, 81, 83, 85, 87–90, 92,&#13;
94, 98–100, 102, 104, 105, 108,&#13;
110, 111, 113, 115, 119–127, 129,&#13;
133, 134, 137–140, 142–146, 148,&#13;
151, 158, 161, 167–172, 185, 186,&#13;
210, 216, 237, 245–249, 253–255,&#13;
257–264, 266, 269, 270, 272–274,&#13;
278, 282, 283, 286, 293, 299, 26 –&#13;
3, 13, 52, 53, 83, 96, 100, 108, 127,&#13;
164, 166, 185, 194, 198, 202, 218,&#13;
225, 242, 246, 252, 263, 276, 282,&#13;
283, 296, 306, 349, 356, 358, 360,&#13;
27 – 30, 40, 47, 52, 54–56, 58, 76,&#13;
86, 129–131, 133, 134, 224, 239,&#13;
247, 275, 281, 325, 341, 342, 383,&#13;
384, 390, 394, 395, 28 – 24, 221,&#13;
236, 270, 275, 277, 299, 307, 325,&#13;
41 – VI, VIII, XI, XII, XIV, XVI,&#13;
XIX, XXIII, XXV, XXVII–XXIX,&#13;
XXXVI, XXXVII, XL, XLII, LII–&#13;
LX, LXV–LXVII, ryc. przed s.&#13;
33, 117, 153, 154–156, 187, 188,&#13;
194, 198, 203, 208, ryc. po s. 208,&#13;
211, 216, 218, 219, 225, 231, 236,&#13;
246, 249, 251, 253–255, 257, 258,&#13;
260–263, 266, 274, 275, 278, 279,&#13;
281–284, 288, 289, 293, 297–300,&#13;
302, 303, 305, 306, 309, 312, 314,&#13;
316–318, 321, 327–331, 333, 336,&#13;
343, 345, 354, 361, 363, 367, 369,&#13;
373, 377, 380–382, 384, 388, 399,&#13;
400, 405, 410, 432, 438, 458, 462,&#13;
486, 487, 493, 42 – 61, 72, 81,&#13;
118, 133, 206, 231, 290, 319–322,&#13;
325, 330–332, 334, 337, 339–342,&#13;
345, 348, 350, 352, 355, 363, 373,&#13;
377, 381, 385, 386, 393, 400, 401,&#13;
405, 409, 411, 453, 481, 495, 496,&#13;
ryc. po s. 496, 504, 566, 588,&#13;
593, 598, 609, 612, 613, 624, 625,&#13;
627–629, 645–651, 753, 754, 757,&#13;
760–762, 765, 766, 771, 773–783,&#13;
784, 789, 790, 795, 80/I – v nlb.,&#13;
VI, VII, VIII, IX, XVII, XX, XXI,&#13;
&#13;
XXIII, XXV, XXVI, XXX, XXXII,&#13;
XXXIV, XXXV, XXXVI, XXXIX,&#13;
XLIV, XLV, XLVI, L, LI, LV, LVI,&#13;
LX, LXII, LXVI, LXIX, LXXI,&#13;
LXXVII, LXXX, 5 nlb., 6, 12, 18,&#13;
54, 83, 113, 121, 147, 154, 159,&#13;
183, 184, 188, 189 nlb., 190, 191,&#13;
193, 197 nlb., 206, 207, 208, 213,&#13;
213, 214, 215, 217, 218, 219, 220,&#13;
224, 225, 226, 229, 233, 235, 80/&#13;
II – 5–11, 14, 16, 19–22, 31, 34–&#13;
37, 39, 46, 63, 64, 66, 68, 70, 75,&#13;
77, 85, 89, 94, 95, 99, 110, 111,&#13;
117, 118119, 120, 124, 125, 129,&#13;
131, 133, 138, 139, 145, 192, 193,&#13;
194, 195, 199, 202, 210, 219, 288,&#13;
323, 325, 329, 357, 365, 391, 393,&#13;
396, 437, 460, 80/III – 9, 13, 14,&#13;
19, 20, 25, 27–32, 34, 35, 37, 38&#13;
warszawska gubernia 24 – 5, 211,&#13;
311, 26 – 4, 80/II – 13, 21, 80/&#13;
III – 10, 25&#13;
warszawska ziemia 24 – 4, 5, 26 – 4,&#13;
80/I – XIV,&#13;
warszawski powiat 25 – 3, 26 – 3,&#13;
41 – XVI, 415, 80/I – XLII, 80/&#13;
II – 13, 21, 80/III – 10, 25&#13;
Warszawskie 42 – 651, 80/I – XIII,&#13;
XX, XXIII,&#13;
warszawskie województwo 42 – 792&#13;
Warszawice, Warszewice, Warszowice, pow. Garwolin 24 – 8, 302,&#13;
26 – 13&#13;
Warta, dopływ Odry 28 – 141, 377&#13;
Warwiszki zob. Warniszki&#13;
Waserale = Wasaraby, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Wasilków, pow. Sokółka 28 – 12,&#13;
345&#13;
Waszki, pow. Kolno 27 – 30, 42 –&#13;
639&#13;
Waśki, pow. Bielsk 28 – 359&#13;
Wawer, pow. Warszawa, dziś dzielnica Warszawy 80/I – XXII,&#13;
&#13;
�104&#13;
&#13;
Wawrzyszew, pow. Warszawa 25 –&#13;
142&#13;
Wądołek? 27 – 150&#13;
Wądoły, bagno 26 – 40&#13;
Wądół, jezioro 41 – 413&#13;
Wągrodno, pow. Grójec 24 – 51&#13;
Wąsewo, Wąsew, pow. Ostrów&#13;
Mazowiecka 27 – 115, 126, 188,&#13;
189, 256, 273, 304, 307, 312, 334,&#13;
42 – 150, 80/I – XXI, 80/II – 375&#13;
Wąsosz, pow. Szczuczyn 24 – 5, V –&#13;
7, 237, 278, 296, 80/II – 400&#13;
Weilburg zob. Wielkobórz&#13;
Weixel zob. Wisła&#13;
Wejda, pow. Kolno 42 – 639&#13;
Welbląg zob. Elbląg&#13;
Wełtawa zob. Mołdawa&#13;
Wenecja zob. Wanacja&#13;
Wenecja, Włochy 24 – 122&#13;
Werch = Wach, pow. Ostrołęka 42&#13;
– 641&#13;
Werki, pow. Wilno 42 – 776, 80/II –&#13;
210, 80/III – 31&#13;
Westfalia 24 – 340&#13;
Węgierka, Węgra, dopływ Orzyca&#13;
(zob. też Ugierka) 27 – 21&#13;
Węgiersk, pow. Lipno 27 – 37&#13;
Węgierskie Jezioro zob. Wigry, jezioro&#13;
Węglarnia, nieużytek 42 – 645&#13;
Węgobork, Augerburg, dziś Węgorzewo 42 – 364, 551, 754&#13;
węgoborski powiat 24 – 6&#13;
Węgorzewo zob. Węgobork&#13;
Węgra zob. Węgierka&#13;
węgrowski powiat 27 – 108, 41 –&#13;
XVI, 415, 80/I – XXIX&#13;
Węgrów 26 – 9, 10, 19, 29, 30, 36–&#13;
38, 46, 76, 150, 194, 241, 252,&#13;
283, 301, 311, 316, 328, 336,&#13;
352, 353, 357, 359, 366, 367, 41&#13;
– XXVIII, LII, LIV, LV, LVII–LIX,&#13;
416, 42 – 322, 375, 408, 463, 488,&#13;
765, 788, 80/II – 211&#13;
&#13;
Węgry, Panonia 24 – 350, 25 – 271,&#13;
272, 27 – 5, 28 – 357, 358, 42 –&#13;
221, 376, 777&#13;
Wiązowna, pow. Mińsk Mazowiecki&#13;
26 – 263, 276, 313&#13;
Wieczwnia = Wieczfnia?, pow.&#13;
Mława 27 – 19&#13;
wieczwnińska parafia 27 – 44&#13;
Wiedeń, Austria 24 – 13, 41 – 211,&#13;
42 – 77&#13;
Wiejsieje, jezioro 42 – 193&#13;
Wielączka = Wielącz? dopływ&#13;
Bugu 26 – 8, 41 – 413&#13;
Wielątki = Wielądki, pow. Pułtusk&#13;
27 – 294&#13;
Wielbark zob. Wielkobórz&#13;
Wielęcin, pow. Pułtusk 26 – 365&#13;
Wielgie, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 55&#13;
Wieliczna, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Wieliska wyspa 80/II – 212&#13;
Wielki Las, ostęp 28 – 15&#13;
Wielkie Księstwo Litewskie zob. Litewskie Wielkie Księstwo&#13;
Wielkie Księstwo Poznańskie zob.&#13;
Poznańskie Wielkie Księstwo&#13;
Wielkie Łuki 24 – 317&#13;
Wielkobórz, Wzielborek, Wilbark,&#13;
mylnie Weilburg zam. Wielburg&#13;
= Wielbark, pow. Szczytno 27 –&#13;
73&#13;
Wielopole, dawna jurydyka Warszawy 24 – 9&#13;
Wielkopolska 24 – 184, 317, 25 – III,&#13;
IV, 236, 280, 27 – 387, 28 – 139,&#13;
141, 145, 162, 175, 179, 310, 343,&#13;
41 – LXIII, 108, 42 – 255, 601,&#13;
782, 80/I – XLI, 80/II – 40, 59&#13;
Wieluń 41 – XXVI, 42 – 761, 80/I –&#13;
XXXVI, XLII, LV, 80/II – 40, 59&#13;
Wieprz, dopływ Wisły 26 – 11, 14,&#13;
15, 127, 350, 41 – XI, 42 – 773,&#13;
80/I – VIII, 80/II – 213&#13;
Wieruszów, pow. Wieluń 24 – 325&#13;
&#13;
�105&#13;
&#13;
Wierzbick, pow. Lipno 27 – 373, 42&#13;
– 784, 80/II – 394&#13;
Wierzbiszki, pow. Suwałki 28 –&#13;
223&#13;
Wierzbno, pow. Węgrów 26 – 11,&#13;
42 – 781, 80/II – 212, 80/III – 35&#13;
Wierzbowo, Wierzbowo Wielkie i&#13;
Małe, pow. Łomża 28 – 4, 189,&#13;
80/II – 400&#13;
Wierzbołowo, pow. Wyłkowyszki&#13;
80/II – 403&#13;
Wierzbów? 26 – 76&#13;
Wierzchy, pow. Rawa 42 – 332&#13;
Wierznica, pow. Lipno 27 – 5, 41&#13;
–8&#13;
wigierska diecezja 28 – 16&#13;
wigierski powiat, Wigrischer Kreis&#13;
28 – 340&#13;
Wigry, dopływ Szeszupi 28 – 341&#13;
Wigry, Wigierskie Jezioro, Wygierskie Jezioro, błędnie Węgierskie, jezioro 28 – 16, 32, 34, 58,&#13;
339–342, 42 – 193, 194, 196, 332,&#13;
563, 600, 768, 80/I – XLIX, 80/&#13;
II – 455&#13;
Wigry, Wiry, wyspa 28 – 339&#13;
Wigry, Wygry, pow. Suwałki 28 –&#13;
246, 339–341&#13;
Wigry, pow. Wilno? 28 – 341&#13;
Wilanów, Willanów, Milanów, pow.&#13;
Warszawa 24 – 4, 18, ryc. po&#13;
s.34, 41, 49, 50, 59, 64, 122, 146,&#13;
220, 223, 226, 228, 25 – 11, 27,&#13;
48, 71, 75, 88–90, 92, 113, 120,&#13;
121, 142, 143, 146, 148, 175, 176,&#13;
245, 248, 263, 41 – XIV, XXXVI,&#13;
202, 222, 230, 293, 42 – 762, 770,&#13;
779, 780, 80/I – XVII, XVIII, XIX,&#13;
LVIII, LXII, 80/I – 56, 121, 80/II&#13;
– 11, 21, 44–46, 94, 110, 111, 124,&#13;
131, 133, 192, 195, 80/III – 12,&#13;
25, 30&#13;
Wilbark zob. Wielkobórz&#13;
Wilcza Łapa, pow. Rypin 27 – 8&#13;
&#13;
Wilczewiec, pow. Rypin? 27 – 35&#13;
Wilczewko, pow. Rypin 27 – 34&#13;
Wilczewo, pow. Rypin 27 – 34&#13;
Wilczogęby, pow. Węgrów 41 – 413&#13;
Wildno zob. Wilno&#13;
Wilga, dopływ Wisły 26 – 11, 13&#13;
Wilga, pow. Garwolin 26 – 13, 80/&#13;
II – 212&#13;
Wilia, dopływ Niemna 42 – 776,&#13;
80/II – 210, 80/III – 31&#13;
Wilkanowo, pow. Płock 27 – 15,&#13;
80/II – 330, 80/III – 16&#13;
Wilki? 41 – 250&#13;
Wilkomierz = Wiłkomierz 28 – 130&#13;
Wilkowyszki = Wyłkowyszki 80/&#13;
II – 403&#13;
willanowskie dobra 24 – 41&#13;
Wilno, Litwa 24 – 17, 325, 27 – 47,&#13;
28 – 12, 341, 41 – VI, 291, 486,&#13;
42 – 753, 80/I – L, 80/II – 414,&#13;
455, 80/III – 16&#13;
Wilno = Wildno, pow. Rypin 41 – 5&#13;
Wiłkomierskie 28 – 150&#13;
Wiłkomierz zob.Wilkomierz&#13;
Wina zob. Wizna&#13;
Wincenta, pow. Kolno 27 – 30, 60&#13;
Wincentów, Wincentowo, pow.&#13;
Grojec 24 – 204, 241, 242, 264&#13;
Wingrany, pow. Suwałki 28 – 341&#13;
Winiary, pow. Płock 27 – 11&#13;
Wiry zob. Wigry&#13;
wiska ziemia 42 – 1, 786, 788, 80/I&#13;
– XIV,&#13;
Wiskitki, pow. Błonie 24 – 4, 7, 28,&#13;
42, 64, 266, 271, 291, 292, 25 –&#13;
14, 41, 43, 47, 55, 135, 143, 162,&#13;
194–199, 201–203, 206, 250, 253,&#13;
27 – 40, 41 – LXV, 209, 253, 363,&#13;
380, 391, 395, 42 – 627, 649–651,&#13;
80/I – 6, 80/II – 54, 56, 57, 78, 93,&#13;
137, 156, 157, 161, 196&#13;
Wisła, Vistula, Weixel, rzeka 24 – 5,&#13;
6, 8–10, 12, 14, 15, 17, 18, 20–24,&#13;
29, 37, 39–41, 44, 46, 58, 62, 64,&#13;
&#13;
�106&#13;
&#13;
68, 127, 132, 157, 160, 161, 168,&#13;
170–178, 185, 189, 306–309, 315,&#13;
316, 318, 322, 343–345, 25 – 43,&#13;
185, 237, 246, 273, 300, 26 – VII,&#13;
IX, X, 3, 4, 8, 11, 14, 15, 24, 28,&#13;
83, 187, 256, 296, 332, 335, 350,&#13;
351, 364, 27 – VII, 3–7, 9–14,&#13;
16–18, 70, 85, 93, 133, 275–277,&#13;
284, 292, 371, 376–379, 394, 395,&#13;
28 – 127–129, 140, 141, 225, 306,&#13;
343, 353, 356, 377, 41 – XI, XV,&#13;
XVI, XLII, LIII, LXIII, 3, 4, 9, 10,&#13;
61, 89, 153, 154, 460, 523, 42 – 2,&#13;
53, 70, 81, 92, 125, 199, 382, 388,&#13;
411, 489, 647, 759, 761, 764, 773,&#13;
788, 793, 80/I – VIII, IX, XIV,&#13;
XXIII, LXVIII, 13, 61, 80/II – 12,&#13;
13, 17, 21, 103, 114, 210, 327,&#13;
329, 330, 365, 366, 80/III – 11,&#13;
16, 18, 25, 28&#13;
Wissa zob. Wyssa&#13;
Wistruć = Wystruć, Insterburg 28&#13;
– 277, 358&#13;
Wiszegród zob. Wyszogród&#13;
Wiszniew = Wiśniew, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 26 – 210, 80/II –&#13;
229, 240&#13;
Wiszniewiec = Wiszniów?, pow.&#13;
Siedlce 42 – 643&#13;
Wisztyniec, jezioro 42 – 193, 195&#13;
Wisztyniec, Wisztitis, dawniej Tur,&#13;
pow. Wiłkowyszki 28 – 337&#13;
Wiśniew zob. Wiszniew&#13;
Wisztynieckie Jezioro, jezioro 28 –&#13;
337&#13;
Witoszyn, pow. Lipno 41 – 9&#13;
Witówka, dopływ Kostrzynia 26 –&#13;
4, 7&#13;
wizka ziemia 24 – 5, 6, 27 – 67, V – 3,&#13;
6, 7, 148, 150, 155, 168, 174, 182&#13;
Wizkie 28 – 142&#13;
Wizna, błędnie Wina, pow. Łomża&#13;
24 – 5, 27 – 11, 67, 28 – 3, 6, 7,&#13;
22, 35, 52, 98, 101, 195, 239, 241,&#13;
&#13;
246, 258, 262, 269, 272, 285, 286,&#13;
292, 293, 304, 310, 313, 315, 319,&#13;
320, 42 – 215, 216, 238, 271, 287,&#13;
289, 621, 628, 646–652, 776, 779,&#13;
792, 80/II – 400, 80/III – 31&#13;
Wiżajny, jezioro 42 – 193&#13;
Wkra, w górnym biegu Działdówka (zob.), dopływ Narwi 27 – 3,&#13;
18–20, 372, 379, 28 – 21, 42 –&#13;
773&#13;
Właszczanów zob. Włoszczanów&#13;
Włochy 24 – 76, 331, 346, 27 – 384,&#13;
28 – 325, 340, 42 – 363, 766&#13;
Włocławek (zob. też Wrocławek)&#13;
25 – 220, 41 – 3, 7, 9, 42 – 776,&#13;
80/I – 50&#13;
Włodki zob. Włotki&#13;
Włosty Olszanka, pow. Wysokie&#13;
Mazowieckie 28 – 46, 63, 68,&#13;
100, 42 – 644&#13;
Włoszczanów, Właszczanów, dziś&#13;
Łuszczanów, pow. Gostynin 25&#13;
– 240, 241&#13;
Włotki = Włodki, pow. Kolno 27 –&#13;
63&#13;
Włóki, pole 42 – 645&#13;
Wnory, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 92, 93, 111&#13;
Wodynie, Wodyń, błędnie Wohyń,&#13;
pow. Siedlce 26 – 7, 11, 90, 152,&#13;
240, 292, 80/II – 212, 275&#13;
Wojnowe, jezioro 41 – 413&#13;
Wojny Szuby, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 105&#13;
Wojski, pow. Białystok? 28 – 38&#13;
Wola? 24 – 8&#13;
Wola, pow. Lipno 41 – 9, 81&#13;
Wola, pow. Warszawa 24 – 4, 19,&#13;
46&#13;
Wola Cygowska, pow. Radzymin&#13;
26 – 252, 317, 321, 80/I – XXIX,&#13;
XXX,&#13;
Wola Ducka, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 645&#13;
&#13;
�107&#13;
&#13;
Wola Karczewska, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 645&#13;
Wola Korabiewska = Wólka Korabiewska, pow. Skierniewice 24&#13;
– 28&#13;
Wola Okrzejska, pow. Łuków 42 –&#13;
792&#13;
Wola Pieczyska, pow. Grójec 24 –&#13;
27&#13;
Wola Rasztowska, zob. Rasztowska&#13;
Wola&#13;
Wolborka, dopływ Pilicy 24 – 32&#13;
Wolborz, dziś Wolbórz, pow. Piotrków 24 – 293, 25 – 5, 41 – LXIII,&#13;
171, 80/II – 62&#13;
Wolgast zob. Wologoszcz&#13;
Wolencin, pow. Lipno 41 – 9&#13;
Wolica, błędnie Wolice, pow. Warszawa 25 – 32, 129, 139, 145,&#13;
169, 171&#13;
Wologoszcz = Wołogoszcz, Wolgast, Niemcy 24 – 25&#13;
Wołga, rzeka 42 – 204&#13;
Wołkowe, Wałkowe, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53, 91, 97&#13;
Wołkowysk 28 – 98, 41 – XX&#13;
wołkowyski powiat 28 – 344&#13;
Wołkuny, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 51, 42 – 770, 80/&#13;
III – 25&#13;
Wołkusz, pow. Augustów 28 – 14&#13;
Wołochow, jezioro?, rzeka? 28 –&#13;
347&#13;
Wołogoszcz zob. Wologoszcz&#13;
Wołomin 41 – ryc. po s. 304&#13;
wołomiński powiat 41 – LXVI, 42&#13;
– 643&#13;
Wołoszczyzna 27 – 66, 28 – 357, 42&#13;
– 339&#13;
Wołyń 24 – 48, 345, 27 – 376, 383,&#13;
28 – 139, 141, 235, 357, 359, 41&#13;
– XXVI, 42 – 208&#13;
wołyńska gubernia 28 – 86&#13;
wołyńskie województwo 42 – 339&#13;
&#13;
Worka zob. Warka&#13;
Workowicze = Warkowicze, pow.&#13;
Słuck 28 – 235&#13;
Worów, pow. Grójec 25 – 32&#13;
Wójcin? 42 – 323&#13;
Wójty, pow. Radzymin 26 – 366&#13;
Wólka = Wólka Zerzyńska?, pow.&#13;
Warszawa 25 – 177&#13;
Wólka Korabiewska zob. Wola Korabiewska&#13;
Wólka Kozłowska, pow. Radzymin&#13;
80/II – 305&#13;
Wólka Mlądzka, pow. Mińsk Mazowiecki 42 – 639, 645&#13;
Wólka Słupska, Wólka Słopska,&#13;
Wulka Słupsk, pow. Radzymin&#13;
26 – 128, 129, 133, 134, 136, 137,&#13;
310, 365, 41 – 419, 535, 557, 565,&#13;
566, 574, 575, 577, 80/I – 17, 80/&#13;
II – 234–237, 296, 311&#13;
Wrociszew, pow. Grójec 24 – 24,&#13;
25, 80/II – 13&#13;
Wrocław 24 – 8, 344&#13;
Wrocławek = Włocławek? 25 –&#13;
269&#13;
Wronowo, pow. Augustów 28 – 240&#13;
Wrotnów, pow. Węgrów 26 – 363&#13;
Wychodne, pow. Suwałki 28 – 115,&#13;
212, 215, 80/I – LI&#13;
Wydmusy, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
53, 42 – 642&#13;
Wygierskie Jezioro zob. Wigry, jezioro&#13;
Wygry zob. Wigry&#13;
Wykrot, pow. Ostrołęka 27 – 50, 53,&#13;
388, 42 – 642&#13;
Wymyślin, pow. Lipno 27 – 5, 41 – 6&#13;
Wyrozęby, pow. Sokołów 26 – 161&#13;
Wysoce, dziś Wysocze, pow. Ostrołęka 27 – 115, 273, 287, 312, 41&#13;
– XIX, XL, LIII, LIV, 42 – 43, 58,&#13;
ryc. po s. 304, ryc. przed s. 305,&#13;
80/I – XVIII, XX, XXI, XXII,&#13;
XLIV, 80/II – 352, 364, 375, 387&#13;
&#13;
�108&#13;
&#13;
Wysogoda zob. Fransdorf&#13;
Wysogród zob. Wyszogród&#13;
Wysoki Dwór zob. Wysokie Sejny&#13;
Wysoki Ląd, pole 42 – 645&#13;
Wysokie Litewskie, pow. Brześć Litewski 28 – 10, 42 – 768&#13;
Wysokie Mazowieckie, Mazowieck&#13;
28 – 5, 46, 51, 63, 68, 95, 100,&#13;
131, 138, 142, 148–150, 168, 184,&#13;
191, 238, 271, 273, 42 – 225,&#13;
272, 643, 760, 80/I – LXXII, 80/&#13;
II –404&#13;
Wysokie Sejny, Wysoki Dwór,&#13;
dwór obronny 28 – 15&#13;
wysokomazowiecki powiat 42 – 643&#13;
Wyssa = Wissa, dopływ Biebrzy 28&#13;
– 7, 325&#13;
Wystruć zob. Wistruć&#13;
Wyszków, pow. Pułtusk 24 – 5, 26&#13;
– 64, 265, 344, 27 – 25, 45, 67,&#13;
73, 76, 84, 86, 115, 122, 140, 145,&#13;
147, 267, 269, 274, 291, 292, 294,&#13;
302, 318, 319, 323, 330, 351, 28&#13;
– 5, 325, 41 – XIV, XIX, XXVII,&#13;
XXVIII, XXX, L–LXIII, LXV–&#13;
LXVII, 42 – 16, 413, 417, 420,&#13;
428, 438, ryc. po s. 480, 621, 627,&#13;
775, 776, 80/I – XVIII, XX, XXI,&#13;
XXIV, LIII, LIV, LV, 3 nlb., 123,&#13;
80/II – 219, 235, 237–240, 281,&#13;
334, 80/III – 29, 31&#13;
wyszogrodzka ziemia 24 – 4, 6, 27 –&#13;
4, 16, 70, 93, 372, 377, 42 – 758,&#13;
80/I – XIV, 80/II – 330, 331, 340,&#13;
395, 80/III – 10&#13;
Wyszogród, Wysogród, Wiszegród,&#13;
Vissogrodum, pow. Płock 24 – 4,&#13;
68, 318, 25 – 236, 27 – 3, 5, 14–&#13;
16, 93, 127, 133, 134, 175, 244,&#13;
254, 327, 335, 344, 350, 356, 366,&#13;
376–378, 41 – XI, XVI, 225, 42&#13;
– 56, 63, 68, 129, 141, 144–146,&#13;
148, 167, 759, 772, 80/I – VIII,&#13;
80/II – 330, 379, 80/III – 11, 27&#13;
&#13;
Wyśmierzyce, pow. Radom 24 – 25&#13;
Wzielborek zob. Wielkobórz&#13;
Za Bagnem, miejsce 26 – 40&#13;
Za Sadem, pole 42 – 645&#13;
Zabiele, pow. Kolno 27 – 63, 42 –&#13;
639&#13;
Zabiele, pow. Łuków 26 – 328&#13;
Zabłudów, pow. Białystok 28 – 11&#13;
Zaborowo, pow. Augustów? 28 – 23&#13;
Zaborów, pow. Warszawa 25 – 198&#13;
Zaborów, pow. Gostynin 41 – 205&#13;
Zabrodzie, pow. Ostrołęka 27 – 28&#13;
Zabrodzie, pow. Radzymin 26 –&#13;
260, 284, 287&#13;
Zaduszniki, Zaduśniki, pow. Lipno&#13;
27 – 5, 41 – 8&#13;
Zagajnica, puszcza 27 – 66&#13;
Zagrody = Zagroby?, pow. Warszawa 27 – 74&#13;
Zając, pow. Węgrów 26 – 367&#13;
Zakątkowski Klucz, dobra, pow.&#13;
Białystok 28 – 329&#13;
Zaklasztorne = Zaklasztorne Budy,&#13;
pow. Skierniewice 24 – 28&#13;
Zakliczewo, pow. Maków 27 – 185,&#13;
266, 42 – 20, 86, 80/II – 362&#13;
Zakret, pow. Wilno 42 – 776, 80/II&#13;
– 210, 80/III – 31&#13;
Zakroczym, Kroczym, pow. Płońsk&#13;
24 – 4, 25 – 40, 91, 93, 125, 243,&#13;
244, 27 – XI, 18, 123, 131, 247,&#13;
257, 267, 270, 300, 310, 324,&#13;
379, 380, 28 – 287, 41 – 302, 42&#13;
– 46, 133, 650, 763, 775, 80/II –&#13;
11, 112, 135, 190, 191, 326, 331,&#13;
80/III – 15, 30&#13;
zakroczymska ziemia 24 – 4, 6, 27 –&#13;
4, 18, 23, 372, 80/I – XIV,&#13;
zakroczymski dekanat 42 – 771, 80/&#13;
II – 331, 395, 80/III – 26&#13;
Zakrzewo (Kościelne), pow. Płock&#13;
27 – 14&#13;
Zalas, pow. Kolno 42 – 639&#13;
&#13;
�109&#13;
&#13;
Zalesie zob. Grzymały&#13;
Zalesie, pow. Grójec 24 – 204&#13;
Zalesie, pow. Kolno 27 – 63&#13;
Zalesie, pow. Ostrołęka 27 – 50, 42&#13;
– 642&#13;
Zalesie, Zalesisko, pow. Skierniewice 25 – 232, 233, 41 – 179, 183,&#13;
202, 206, 207, 213–215, 242, 348,&#13;
80/I – 51, 54, 67, 81, 94, 115, 116,&#13;
122, 163, 165, 80/II – 80, 101,&#13;
126, 146, 153–156, 160, 163–166,&#13;
168, 173, 175, 178, 179, 183, 184,&#13;
196, 197&#13;
Załubice, pow. Radzymin 26 – 107,&#13;
248, 281, 332, 341, 345, 41 – 477,&#13;
485, 569, 42 – 604, 80/II – 319&#13;
Załuże, pow. Maków 27 – 26&#13;
zambrowski powiat 27 – 65, 68&#13;
Zambrów, Zambrowo, pow. Łomża&#13;
24 – 5, 27 – 71, 281, 28 – 5, 25,&#13;
35, ryc. po s. 36, 46, 51, 52, 65,&#13;
73, 77, 78, 81, 91, 99, 123, 144,&#13;
150, 160, 184, 191, 193, 194, 234,&#13;
287, 299, 349, 41 – XIX, LII, LIV,&#13;
42 – 244, 395, 468, 80/I – XLV,&#13;
LII, LXIV, 80/II – 77, 78, 187,&#13;
403, 423&#13;
Zambrzyca, dopływ Jabłonki 28 – 5&#13;
zamojski powiat 28 – 34&#13;
Zapole, okolica 28 – 360, 361&#13;
Zapustki, jezioro 41 – 413&#13;
Zapuszczańskie 41 – IX, 42 – 771&#13;
Zaremba = Zaręba, pow. Rypin 27&#13;
– 34&#13;
Zarembów = Zarębów, pow. Kutno&#13;
25 – 13, 15, 239, 41 – 169, 185,&#13;
189, 200, 230, 231, 301, 337&#13;
Zarenty = Zaręby, pow. Przasnysz&#13;
27 – 255&#13;
Zaręba, Zarębów zob. Zaremba,&#13;
Zarembów&#13;
Zasław 24 – 14&#13;
zasuwalska okolica 28 – 26&#13;
Zaszytki, jezioro 41 – 413&#13;
&#13;
Zator, pow. Skierniewice 24 – 27&#13;
Zatrupie, pole i las 42 – 645&#13;
Zatykocki Trakt, okolica? 28 – 23,&#13;
327&#13;
Zawady = Zawady Kościelne, pow.&#13;
Łomża 28 – 329&#13;
Zawady = Zawady Ponikiew, pow.&#13;
Maków 27 – 26&#13;
Zawady, pow. Ostrołęka, gm. Wach&#13;
27 – 50, 53, 42 – 642&#13;
Zawady, pow. Warszawa 25 – 176&#13;
Zawady, pow. Węgrów 26 – 366&#13;
Zawichost, pow. Sandomierz 27 –&#13;
380&#13;
Zawiszyn, pow. Radzymin 26 – 363&#13;
Zawiśle 27 – 39, 28 – 352, 80/II –&#13;
335, 457, 80/III – 14&#13;
zawkrzyńska ziemia, zawskrzeńska&#13;
ziemia, zawskrzyńska ziemia 27&#13;
– 3, 18, 44&#13;
Zawrocie, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 51, 42 – 771, 80/&#13;
II – 404, 80/III – 25&#13;
zawskrzeńska ziemia, zawskrzyńska ziemia zob. zawkrzyńska&#13;
ziemia&#13;
Ząbki, pow. Warszawa 26 – 3&#13;
Zbaraż 27 – 14&#13;
Zbojna, dopływ Narwi? 27 – 66&#13;
Zbójno, pow. Rypin 80/I – XXV,&#13;
XXVI,&#13;
Zbudeszyno zob. Budzieszyn&#13;
Zbyszewo, pow. Lipno 27 – 4&#13;
Zdrębisko, pow. Kolno 27 – 59&#13;
Zdrojki, las i łąka 42 – 645&#13;
Zdunek, pow. Ostrołęka 27 – 50,&#13;
42 – 642&#13;
Zduńska Wola, pow. Sieradz 24 –&#13;
312&#13;
Zebraczka = Żebraczka, pow. Mińsk&#13;
Mazowiecki 26 – 7&#13;
Zebrzyszki zob. Żebrzyszki&#13;
Zegańskie Księstwo = Żegańskie&#13;
Księstwo 24 – 345&#13;
&#13;
�110&#13;
&#13;
Zegary = Żegary, pow. Sejny 28 –&#13;
15&#13;
Zegrze, Zegrz, pow. Pułtusk 26 – 74,&#13;
365, 27 – 310, 80/I – 3 nlb.&#13;
Zegrze zob. Zgierz&#13;
Zegrzynek, pow. Pułtusk 80/I –&#13;
XIX, XXX,&#13;
Zelechów zob. Żelechów&#13;
Zerów? 28 – 36&#13;
Zerzeń, pow. Warszawa 25 – 60, 26&#13;
– 104, 106, 80/II – 77&#13;
Zgierz, błędnie Zegrze 42 – 380&#13;
Zglinna = Zglinna Wielka, pow.&#13;
Rawa 24 – 150, 25 – 17, 67, 231,&#13;
232, 234, 41 – 196, 80/I – 122,&#13;
80/II – 80&#13;
Zielinów, pow. Radzymin? 26 – 366&#13;
Zielona Puszcza, puszcza 27 – VIII,&#13;
IX, 29, 49, 66, 96, 97, 107, 387,&#13;
28 – 333, 356, 41 – XXII, XXIII,&#13;
42 – 783, 786, 787, 789, 790, 791,&#13;
792, 795, 80/II – 325, 326, 80/&#13;
III – 38&#13;
Zielone, Zielona, pow. Suwałki 28 –&#13;
115, 212, 214, 217, 221, 266, 267,&#13;
277, 80/I – LI, 80/II – 438&#13;
Zieluń, pow. Mława 27 – 19, 80/II&#13;
– 332&#13;
Ziembin, pow. Borysów 42 – 777&#13;
Ziemia Dobrzyńska,&#13;
Ziemia Święta 24 – 98&#13;
Zilmańce? 28 – 14&#13;
Zimna, pow. Kolno 42 – 639&#13;
Zimnowoda, jezioro 41 – 413&#13;
Złaków Borowy i Kościelny, Złaków, błędnie Złakówek, pow.&#13;
Łowicz 24 – 152, 290, 25 – 13,&#13;
32, 45, 52, 68, 105, 139, 239, 41&#13;
– LXIII, 171, 173, 189, 200, 216,&#13;
222, 225, 230, 240, 242, 378, 80/I&#13;
– 120, 234, 80/II – 77, 92, 93,&#13;
118, 149, 188&#13;
Złota Góra, pow. Kolno 42 – 639&#13;
Złotopole, pow. Lipno 41 – 10&#13;
&#13;
Złotopolice, pow. Płońsk 27 – 247,&#13;
267, 270, 324, 41 – XVIII, 80/I –&#13;
XVIII, XIX, XXXI, XXXII&#13;
Złororya, pow. Toruń 27 – 7, 41 –&#13;
LIII, LVII, 57, 60, 91, 99&#13;
Złotorya, pow. Wysokie Mazowieckie 28 – 6, 81, 85–89, 92, 95, 108,&#13;
153, 179, 331, 332, 349, 80/II –&#13;
400, 80/III – 12&#13;
Złotowo, pow. Mława 27 – 152,&#13;
160, 163&#13;
Zobten zob. Sobótka&#13;
Zołnierz, bagno 26 – 40&#13;
Zrębisko, las 27 – 389&#13;
Zuromin zob. Żuromin&#13;
Zwierki, pow. Białystok 28 – 11&#13;
Zwierzyniec, pow. Kraków 24 – 346&#13;
Zwierzyniec, pow. Zamość 26 –&#13;
363,&#13;
Zychlin zob. Żychlin&#13;
Żabików, pow. Łomża 28 – 144&#13;
Żagań zob. Sagan&#13;
Żale = Żałe, jezioro 27 – 4&#13;
Żałe, Rżałe, pow. Rypin 27 – 8, 41&#13;
– 4, 8&#13;
Żarnowo, pow. Augustów 28 – 261,&#13;
284, 304, 42 – 299, 304, 80/II –&#13;
423&#13;
Żebraczka zob. Zebraczka&#13;
Żebry, pow. Łomża 28 – 23&#13;
Żebrzyżki, Zebrzyszki, pow. Sejny&#13;
28 – 15, 335&#13;
Żegańskie Księstwo zob. Zegańskie&#13;
Księstwo&#13;
Żegary zob. Zegary&#13;
Żelazna, pow. Skierniewice 24 –&#13;
150, 206, 25 – 18, 65, 232, 41 –&#13;
XVI, 80/II – 80, 101&#13;
Żelazowa Wola, pow. Sochaczew&#13;
24 – 29&#13;
Żelazów, pow. Węgrów 26 – 366&#13;
żelechowski okręg 42 – 646, 80/I –&#13;
LIX&#13;
&#13;
�111&#13;
&#13;
Żelechowskie 26 – 40, 42 – 646–652&#13;
Żelechów, Zelechów, pow. Garwolin 26 – 13, 23, ryc. po s. 34, 58,&#13;
66, 71, 82, 87, 162, 205, 207, 259,&#13;
268, 291, 324, 333, 41 – XVI,&#13;
XXIX, XXX, ryc. przed s. 225,&#13;
413, 570, 42 – 543, 80/I – LXII,&#13;
LXIII, LXXVI, 80/II – 212, 258&#13;
Żelizna, pow. Radzyń 42 – 643&#13;
Żerań, pow. Warszawa 26 – 3, 363,&#13;
364&#13;
Żmudź 28 – 158&#13;
Żoliborz, Joli-bord, część Warszawy 24 – 9&#13;
Żółkiew 25 – 286, 41 – 293, 42 – 339&#13;
Żubrówka, ostęp 28 – 15&#13;
Żurawieniecki Las, las 27 - 26&#13;
Żuromin, Zuromin pow. Sierpc 27&#13;
– 19, 348, 354, 42 – 759, 80/II –&#13;
332, 80/III – 11&#13;
Żychlin, Zychlin, pow. Kutno 24&#13;
– 209, 292, 25 – 13, 15, 44, 47,&#13;
62, 69, 101, 234, 239, 240, 41 –&#13;
&#13;
XVI, 166, 169, 173, 183, 204, 208,&#13;
212, 214, 242, 247, 284, 303, 316,&#13;
326, 328–332, 335, 336, 338–342,&#13;
344–347, 351, 356, 360, 362, 364,&#13;
366, 367, 369, 370, 372, 378, 379,&#13;
385–387, 389, 390, 394, 399, 400,&#13;
402–404, 406, 408, 412, 80/I –&#13;
192, 80/II – 77, 100, 103, 117,&#13;
187, 188, 189&#13;
Żydówka, bagno 26 – 40&#13;
Żyrardów, pow. Błonie 24 – 28,&#13;
310–312, 25 – 135, 80/I – XXIII,&#13;
80/II – 14&#13;
Żywa Woda, pow. Suwałki 28 – 16&#13;
&#13;
��INDEKS INCIPITÓW PIEŚNI1&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
A bez wrota kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
217&#13;
240&#13;
A bieda mi z tym Jasieńkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
467&#13;
193&#13;
A boć mi to trudna zona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
672&#13;
241&#13;
A bodajeś nawymyślał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
620&#13;
228&#13;
A bodajżeś kata zjadła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
106	  66&#13;
A bracisku miły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 56&#13;
104&#13;
A był tu ligar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
244&#13;
106&#13;
A cego się przez gościniec wleces . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
236&#13;
204&#13;
A chodziła tam panienka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
119	 49&#13;
A ciesy się, ciesy, nasa rodzinecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
137&#13;
250&#13;
A cięzko ci, panno młoda, zapłakać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 85&#13;
222&#13;
A cięzkoć to, cięzko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
191&#13;
251&#13;
A co będzie, co będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
64a&#13;
178&#13;
A co robią Warsawianki, co robią? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
656&#13;
236&#13;
A co w komory stukaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
107&#13;
166&#13;
A cóz to za pan, co za pan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 84&#13;
221&#13;
A cóześ ty za dziewecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
484&#13;
196&#13;
A cóześ ty za parobek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
410&#13;
178&#13;
A cóż tam za kawaler. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
206&#13;
237&#13;
A cy mi to dziwna zona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 43	 17&#13;
A cyje to kuniki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
421&#13;
181&#13;
A czemuś się nie ożenił, Bajdała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
141	  83&#13;
A czemuż mój Jezus tak ubogo leży?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 26	 73&#13;
A daj mi, sluzka, ostre miece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
350&#13;
323&#13;
A dajze mi, Boze, w tym raźniejsym roku. . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
213&#13;
260&#13;
A dajze mi, Panie Boze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
529&#13;
207&#13;
A dajze ji, moja matulu, pościeli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
141&#13;
149&#13;
A dajze ji, moja matulu, pościeli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
246&#13;
A dajże mi, Boże, żonkę jak najprędzej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
215&#13;
262&#13;
A dajże mi, Boże, żonkę jak najprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
214&#13;
261&#13;
A dajże mi, Boże, żony jak najprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
215&#13;
262&#13;
A dała mu śmietany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
569&#13;
216&#13;
&#13;
1&#13;
Indeks obejmuje incipity pieśni zamieszczonych w tomach 24–28, 80/I i 80/II edycji&#13;
DWOK; jego niezbędnycm uzupełnieniem jest indeks incipitów zamieszczony w tomie 42&#13;
obejmujący pieśni opublikowane w woluminach 41 i 42.&#13;
&#13;
�114&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A dla Boga, a dla Boga . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A do koła druzbeckowie, do koła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A do koła druzbeckowie do koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A do koła druzebkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A do koła drużebkowie, do koła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A dyć były stoły to wszystko cisowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdy casem słyszyć da się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie będziesz prała, Kasiu, Kasiuleńku . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie jedzies, Jasiu? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie jedziesz, Jasiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie jedziesz, Jasiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie jedzies, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie mie odjezdzas, Walusieńku panie? . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie pani idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie pojedziesz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie to ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzie to ten kusy Janek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzies jedzies, Jasiulecku panie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzies odjezdzas, Jasieńku, panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdziez jadzies, Maciusiu nadobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdziez mnie odjezdzas, Walusieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdziez to ta panna młoda?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieześ bywał, mój Sewerysiu?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieześ mi, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieześ to, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieześ ty bywał, coś sie tak upijał . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieżeś bywał, koźle baranie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieżeś mi, córuś, była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieżeś to bywał, mój Sewerysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A gdzieżeś to bywał, mój towarzyszu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A hopsasa hop sa sa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A i wy tez, matuleńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja babuleńce do palca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja sobie jedynacka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja swemu staruszkowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja swojej kochanecce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja takiéj panny nie chcę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja tobie raz powiadam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ja ubogi człowiek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak bandzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/I&#13;
135	  80&#13;
24	 90&#13;
224&#13;
24	 89&#13;
224&#13;
24	 97&#13;
228&#13;
24&#13;
168&#13;
269&#13;
80/I	 38	 31&#13;
80/I&#13;
337&#13;
199&#13;
26&#13;
419&#13;
293&#13;
26&#13;
419&#13;
292&#13;
27&#13;
249&#13;
277&#13;
80/II	  –&#13;
366&#13;
28&#13;
205&#13;
236&#13;
25	  9	  5&#13;
25&#13;
179	 77&#13;
26&#13;
238&#13;
206&#13;
25&#13;
338&#13;
152&#13;
25&#13;
339&#13;
153&#13;
26&#13;
451&#13;
307&#13;
25&#13;
240&#13;
153&#13;
25&#13;
252a&#13;
110&#13;
80/I 	 13	 18&#13;
27&#13;
427&#13;
359&#13;
25	 10	  5&#13;
26	 83&#13;
119&#13;
80/II	  –&#13;
231&#13;
24&#13;
204&#13;
296&#13;
27&#13;
428&#13;
360&#13;
25&#13;
211	 92&#13;
27&#13;
324&#13;
310&#13;
27&#13;
362&#13;
328&#13;
28&#13;
377&#13;
321&#13;
80/I&#13;
193&#13;
110&#13;
28&#13;
376&#13;
321&#13;
80/I&#13;
295&#13;
177&#13;
25&#13;
570&#13;
216&#13;
26&#13;
112	 71&#13;
24&#13;
197&#13;
293&#13;
26&#13;
471	 31&#13;
80/II	  –&#13;
116&#13;
25&#13;
568&#13;
216&#13;
25	 16	  7&#13;
25&#13;
550&#13;
212&#13;
25&#13;
258&#13;
113&#13;
26&#13;
235&#13;
205&#13;
&#13;
�115&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A jak będą wrota skrzypić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak będziem przez te Latowice jechali. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak będziem przez te Latowice jechali. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak ci ja powędruję . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak Ci ja pójdę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak przyjdą do mnie chłopcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jak wrota będą skrzypić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jakem ja kozy pasał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jakem ja kozy pasał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jakeś mi mawiał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jakześ ty mawiał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jechało trzech kozaków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A jestem ja niewielicka, drobna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A juz ci prec, moja Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A juz to prec, moja Basiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A juz zytko dorzeniało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A już to prec, mój wianeczku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy ja do waspani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy ja gnałam . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy ja na wojenkę pojadę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy ja w swoją podróż idę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy myśliwy cały dzień poluje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy odjeżdżasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedy odjeżdżasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedyś świat nawiedzał, szatanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiedyz ja do waspanny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kiej będziemy tego karpia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kto chce rozkosy uzyc . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kto chce rozkosy użyć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A kto chocze Heńdziu znati. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mám ja zwierzchność nad ubogiemi. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mnie się czarnemn nic nie dostanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja dziewczyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja Kasiulu, cóześ ucyniła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja matulu, a to mnie chce piérsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja matulu, coś waspani powiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja matulu, jadą do nas goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja matulu, jadą do nas goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja mi, Jagusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moja ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A moje dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój Jasieńku, mój kochany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój kumie, bywaj u mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój kumie, bywaj u mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/I&#13;
159	  91&#13;
26&#13;
131&#13;
145&#13;
80/II	  –&#13;
244&#13;
25&#13;
280b&#13;
124&#13;
25&#13;
342&#13;
154&#13;
25	 35	 14&#13;
28&#13;
297&#13;
276&#13;
80/I&#13;
312&#13;
184&#13;
25&#13;
313&#13;
142&#13;
24&#13;
205&#13;
296&#13;
28&#13;
304&#13;
279&#13;
25&#13;
174&#13;
75&#13;
28&#13;
225&#13;
244&#13;
24&#13;
156&#13;
260&#13;
27	 41&#13;
164&#13;
27&#13;
263&#13;
283&#13;
27	 78&#13;
182&#13;
80/I&#13;
155	  88&#13;
25&#13;
168	 71&#13;
25	 51	 20&#13;
25&#13;
298&#13;
135&#13;
26&#13;
420&#13;
293&#13;
25&#13;
120	 49&#13;
27&#13;
249 277 zwr. 2&#13;
25&#13;
361&#13;
163&#13;
26&#13;
370&#13;
266&#13;
80/I	 43	 31&#13;
80/I&#13;
261&#13;
156&#13;
25&#13;
273&#13;
120&#13;
28	 –&#13;
359&#13;
26&#13;
321&#13;
274&#13;
28	 19	 71&#13;
80/I&#13;
298&#13;
178&#13;
27&#13;
307&#13;
305&#13;
25	 81	 32&#13;
28&#13;
264&#13;
259&#13;
25	 71	 26&#13;
26&#13;
296&#13;
235&#13;
25&#13;
364&#13;
167&#13;
26&#13;
459&#13;
310&#13;
25&#13;
556&#13;
213&#13;
26&#13;
300&#13;
238&#13;
25&#13;
259a&#13;
114&#13;
25&#13;
259b&#13;
114&#13;
&#13;
�116&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A mój Lejbuś, mój kochany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój ojciec świdrygał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A mój, Mikyło, dobrej woli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na bobrze moje wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na dziedzińcu siwe kamienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na Jasiowej rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na moście trawka roście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na oną górę posed Jasio orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na onej górze mój Jasinek orze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na onéj górze, na jedwabnym śnurze. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na onej górze stoją ta zołnierze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na polu byliczeńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A na polu jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A nas Lejbus dobry był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A nasz jaśnie panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A nie wyszło jabłoneckom dwie zimy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A niescęsna godzinecka na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A nima tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A on konie pasie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pędź woły, fryzowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pędź woły, fryzowana, pędź woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pędź woły, Marysieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pląsajze do swachenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pląsajze do swacyka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A po co żeś wołki przygnał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A po sadeńku chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pocóześ wąsy odon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pod borem, a pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pod moją klaczą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pod wroty kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pomalutku z moją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A poniewaz iz Pan Bóg stworzył mys . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A posła była świanta Halina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A posła dziewecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A pójdę ja do stodoły i zabiję sowę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przed sienią jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przed sienią jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przy studni studziennéj jeleń wodę pije . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przypłynęli siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A przypłynęli te siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
586&#13;
220&#13;
25&#13;
645&#13;
234&#13;
25	 42	 17&#13;
80/I&#13;
240&#13;
141&#13;
28&#13;
363&#13;
316&#13;
28	 54&#13;
106&#13;
28&#13;
142&#13;
193&#13;
26&#13;
303&#13;
239&#13;
26&#13;
267&#13;
219&#13;
26&#13;
269&#13;
220&#13;
24&#13;
203&#13;
295&#13;
27&#13;
205&#13;
257&#13;
25&#13;
276&#13;
121&#13;
27&#13;
400&#13;
349&#13;
26	 24	 70&#13;
24	 80&#13;
210&#13;
27	 70&#13;
180&#13;
28&#13;
214&#13;
239&#13;
28&#13;
215&#13;
240&#13;
27	 59&#13;
176&#13;
26	 76&#13;
116&#13;
25&#13;
164	 68&#13;
26&#13;
428&#13;
297&#13;
80/I&#13;
287&#13;
167&#13;
25&#13;
424&#13;
181&#13;
26&#13;
128&#13;
143&#13;
26&#13;
127&#13;
143&#13;
80/I	 62	 41&#13;
27&#13;
274&#13;
288&#13;
27&#13;
188&#13;
249&#13;
27	 57&#13;
175&#13;
27&#13;
219&#13;
265&#13;
28&#13;
133&#13;
189&#13;
25&#13;
453&#13;
189&#13;
26	 –&#13;
128&#13;
26	 30	 80&#13;
7&#13;
100&#13;
193&#13;
27	 29&#13;
159&#13;
24&#13;
109&#13;
233&#13;
24	 86&#13;
222&#13;
80/I	 95	 57&#13;
24	 –&#13;
294&#13;
80/I&#13;
253&#13;
149&#13;
80/I&#13;
254&#13;
150&#13;
&#13;
�117&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A puscę ja swój wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A rośnie, rośnie we wsi dzieweczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ryżały moje konie, ryżały . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A sama ja, sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A sama ja, samuleńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A scérze ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A scyrze ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siadaj, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siadaj, siadaj, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siadajze na wóz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A siedmiu ja kawalerów miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A sła koło mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A szła kolo mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A starsy druzba kedy skerecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tam na łące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tam na smuzku, tam na zielonym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tam na tej górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tam w karczmie za stołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tam za borém u bystrej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tańcuze, Grzela . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tego roku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A tem kole, mój wianecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A trzeba dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty córko i ty matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty druchnicko z innego sioła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty Jasieńku, bałamucie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty panie młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty pscółeńko mała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty ptasku, krogulasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty ptasku, krogulaszku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty ptasku, sokolasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A ty zającku siweńki, maleńki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A u sokoła złociste koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A u sokoła złociste koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A usiądźze, a usiądźze, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A usiądźze, młoda panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A usiądźże, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w boru pod lescyną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w boru pod lescyną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w czystem polu karczemka stoi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Krakowie na ulicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w lesie są bycki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
24&#13;
185&#13;
289&#13;
28&#13;
180&#13;
224&#13;
24&#13;
178&#13;
281&#13;
25&#13;
654&#13;
236&#13;
27&#13;
379&#13;
338&#13;
27&#13;
101&#13;
193&#13;
27	 49&#13;
168&#13;
27	 61&#13;
177&#13;
27&#13;
109&#13;
199&#13;
26&#13;
59&#13;
106&#13;
24&#13;
108&#13;
233&#13;
24&#13;
107&#13;
232&#13;
27&#13;
177&#13;
244&#13;
25&#13;
683&#13;
244&#13;
80/II	  –&#13;
191&#13;
27&#13;
166&#13;
238&#13;
25	 49	 20&#13;
80/I&#13;
255&#13;
151&#13;
25	 30	 12&#13;
80/I&#13;
349 211 nlb&#13;
27&#13;
290&#13;
295&#13;
25&#13;
614&#13;
226&#13;
24	 54&#13;
150&#13;
24&#13;
164&#13;
267&#13;
27&#13;
24&#13;
155&#13;
25&#13;
563&#13;
215&#13;
28	 90&#13;
154&#13;
28	 80&#13;
146&#13;
27&#13;
161&#13;
236&#13;
28&#13;
155&#13;
213&#13;
26	 –&#13;
298&#13;
26&#13;
321&#13;
242&#13;
27&#13;
224&#13;
268&#13;
28&#13;
113&#13;
171&#13;
27	 54&#13;
171&#13;
26&#13;
307&#13;
241&#13;
24&#13;
184&#13;
289&#13;
24&#13;
162&#13;
266&#13;
24&#13;
163&#13;
267&#13;
25&#13;
198	 87&#13;
80/II	  –&#13;
109&#13;
28&#13;
354&#13;
311&#13;
6&#13;
402&#13;
283&#13;
26&#13;
427&#13;
297&#13;
&#13;
�118&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A w lesie, w lesie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w mym ogródeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę bardzo rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę po objedzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę raniutecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę, w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę z porania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę za rana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w niedzielę za rana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w nowowieskiej komory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w ogródeńku naszej młodej pani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w sadecku jabłonecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w sadeńku na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Serocynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Stelmachowie skakają żaby . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w stodole sokół siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w stodole sowa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tém kole, mój wianecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tén kole, mój wiánecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tutejszem mieście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tym domu, w ty kamienicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tym kole, mój miesiącku, w tym kole. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w tym kole, mój miesiączku, w tym kole . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warsawie na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warsawie na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warszawie, a w Warszawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warszawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w Warszawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w więzieniu za kratami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A w wiśniowym sadeńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wazą mnie wiescy ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wcora z wiecora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wczora z wieczora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A widać i to, któren młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
372&#13;
267&#13;
27&#13;
94&#13;
189&#13;
25	 12	  6&#13;
27&#13;
437&#13;
367&#13;
80/I&#13;
186&#13;
107&#13;
24&#13;
117&#13;
236&#13;
26&#13;
250&#13;
211&#13;
27&#13;
196&#13;
253&#13;
27&#13;
295&#13;
298&#13;
28&#13;
214&#13;
239&#13;
28&#13;
215&#13;
239&#13;
25	 20	  8&#13;
25&#13;
351&#13;
159&#13;
25&#13;
352&#13;
160&#13;
25&#13;
353&#13;
160&#13;
25&#13;
354&#13;
161&#13;
80/II	  –&#13;
136&#13;
28&#13;
105&#13;
165&#13;
28&#13;
319&#13;
290&#13;
24&#13;
167&#13;
269&#13;
27&#13;
272&#13;
287&#13;
26&#13;
304&#13;
240&#13;
28	 55&#13;
107&#13;
5&#13;
186b	 81&#13;
25&#13;
186a	 81&#13;
24&#13;
164&#13;
267&#13;
24&#13;
103&#13;
230&#13;
80/I&#13;
219&#13;
127&#13;
24	 52&#13;
148&#13;
27	 76&#13;
182&#13;
80/II	  –&#13;
350&#13;
26&#13;
449&#13;
306&#13;
26&#13;
449&#13;
309&#13;
26&#13;
403&#13;
283&#13;
27&#13;
357&#13;
326&#13;
26&#13;
389&#13;
276&#13;
26&#13;
401&#13;
282&#13;
28&#13;
332&#13;
299&#13;
80/I&#13;
356&#13;
217&#13;
28&#13;
157&#13;
213&#13;
26&#13;
497&#13;
321&#13;
28&#13;
275&#13;
266&#13;
80/I&#13;
322&#13;
187&#13;
80/I	 33	 30&#13;
&#13;
�119&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
A widzę ja, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A widzę ja, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A widzi Bóg kerne serce moje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A widzis, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A widzis ty, Kasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wiem ci ja, wiem te bory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wiernie ja Panu Bogu słuzyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wsadzę ja jabłoneckę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wsadzę ja jabłoneczkę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wstańze, synowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wy druzby nie załujcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjdzize pacholiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyj tam na polecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjcie, druzbeckowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjcie, matko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjcie, pacholęta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjciez, pacholęta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjze, Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyjrzyjze ku Warsawie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A wyrzyta, pacholicy, na ten nowy dwór. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z Góry ja parobecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z góry, z góry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z góry, z góry jadą Mazury. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z góry, z góry, mój koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z góry, z góry, mój koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z podola, moje wołki, z podola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z podola, wołki moje, z podola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z porania w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z soboty na święto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z wiecora carna burza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z wiecora carna chmura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A z zarania w niedzielę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za Bugiem, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za dworem siwy kamiń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za lasem, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
157	 65&#13;
26&#13;
330&#13;
250&#13;
27&#13;
175&#13;
244&#13;
26&#13;
314&#13;
243&#13;
26&#13;
162&#13;
158&#13;
26&#13;
343&#13;
256&#13;
24&#13;
192&#13;
291&#13;
26&#13;
290&#13;
231&#13;
80/I	 48	 32&#13;
25&#13;
239b&#13;
105&#13;
26	 53&#13;
103&#13;
25	  6	  3&#13;
27&#13;
403&#13;
350&#13;
27	 28&#13;
158&#13;
26&#13;
246&#13;
210&#13;
27&#13;
182&#13;
247&#13;
27&#13;
181&#13;
246&#13;
26&#13;
430&#13;
298&#13;
27&#13;
183&#13;
247&#13;
80/II	 –	 73&#13;
26&#13;
484&#13;
317&#13;
26	 –&#13;
237&#13;
80/I	 77	 48&#13;
25	 92	 36&#13;
80/II	 –	 89&#13;
25&#13;
309&#13;
140&#13;
25&#13;
310&#13;
140&#13;
27&#13;
435&#13;
365&#13;
25&#13;
123	 51&#13;
24&#13;
101&#13;
230&#13;
26	 34	 84&#13;
27&#13;
436&#13;
366&#13;
27&#13;
399&#13;
349&#13;
27&#13;
197&#13;
253&#13;
25&#13;
303&#13;
138&#13;
27&#13;
394&#13;
347&#13;
27&#13;
395&#13;
348&#13;
27&#13;
396&#13;
348&#13;
28&#13;
361&#13;
316&#13;
28&#13;
362&#13;
316&#13;
25&#13;
302&#13;
138&#13;
25&#13;
305&#13;
138&#13;
25&#13;
307&#13;
139&#13;
25&#13;
308&#13;
139&#13;
&#13;
�120&#13;
Incipit					&#13;
A za lasem, woły moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za ogrodziskiem trząsała brodziskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za strugą, moje bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za strugą, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za strugą, moje byśki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za strugą, moje wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za Wisłą zimne zdroje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A za Wisłą zimne zdroje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A zarzały siwe konie, zarzały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
A zkądześ ty? Z Wielkopolski. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, biada, biada, mnie Herodowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, mój Boze, mocny Boze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, mój Jasiuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, nieskończony, litościwy Boże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, rozkosz moja niemała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, witajże, pożądana perło droga z nieba. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ach, zbujały się siwe łabędzie na wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Adyć były stoły, to wsystko cisowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Albośmy to jacy tacy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ani tydzień, ani dwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anieli w niebie śpiewają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anioł Gabryjel w poselstwie przychodzi . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anioł pasterzom mówił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anioł pasterzom mówił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anioł stróż przyszedł po duszę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Anula swojej mateńki pytaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Archanioł Bozy Gabriel. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Audi benigne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
numer&#13;
strona&#13;
27&#13;
304&#13;
138&#13;
27&#13;
340&#13;
317&#13;
26&#13;
306&#13;
139&#13;
26&#13;
440&#13;
301&#13;
80/II	  –&#13;
296&#13;
25&#13;
612&#13;
226&#13;
80/I&#13;
100	  61&#13;
25&#13;
473&#13;
194&#13;
27	 77&#13;
182&#13;
25&#13;
653&#13;
236&#13;
28	 17	 71&#13;
27	 55&#13;
172&#13;
28&#13;
280&#13;
269&#13;
28	 63&#13;
124&#13;
28&#13;
172&#13;
220&#13;
24	 28&#13;
100&#13;
28&#13;
341&#13;
304&#13;
26&#13;
182&#13;
166&#13;
24	  6	 81&#13;
28&#13;
209&#13;
238&#13;
27	  4&#13;
119&#13;
28&#13;
349&#13;
80/I	  1&#13;
7 nlb&#13;
28&#13;
–&#13;
196&#13;
28&#13;
20&#13;
71&#13;
28	 81&#13;
146&#13;
28	  1	 64&#13;
28 	  29 	  82&#13;
&#13;
Bande ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bandzies, Kasiu, płakała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bądź zdrów, Karolu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bądźcie zdrowe i wy ściany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bernardyn ci ja ubogi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Betleem święte, miasteczko wsławione. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bęc o ziemię jedno jaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będą gotowe wozy do kościoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będąc wielkim sułtanem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będę jadła pączki z pytlowej mączki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będziem grali w tobołę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będzies, Jasiu, grał będzies grał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Będzies płakała, dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bieda ci mnie, dworakoju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bieda temu zołnierzowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
26&#13;
321&#13;
247&#13;
26&#13;
523&#13;
329&#13;
80/I&#13;
350&#13;
212&#13;
26&#13;
213&#13;
188&#13;
24	 22	 90&#13;
28	  4	 65&#13;
25&#13;
514&#13;
204&#13;
26	 –&#13;
128&#13;
80/I&#13;
360&#13;
220&#13;
80/I&#13;
292&#13;
170&#13;
27&#13;
366&#13;
330&#13;
26&#13;
528&#13;
331&#13;
25&#13;
482&#13;
196&#13;
80/I&#13;
277&#13;
162&#13;
27&#13;
373&#13;
335&#13;
&#13;
�121&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Biednaz moja głowenka na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Biedny ja chłopak, biedny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Biegoj, biegoj jałosiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bieżkiem, dziewczyno, bieżkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bije ojciec, bije mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Blady Jasiek, blady. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Błogosławze, błogosławze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Błogosławze nam, matko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bo wyrobny chleb . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bodaj się święcił kawalerski stan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bodaj ty, chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bodaj zdrowo plonowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bolesna Matko, łaskami wsławiona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bom ja zmókł, bom ja zmókł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Boże w dobroci nigdy nie przebrany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Boże w dobroci swojej nieprzebrany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Boże, bądź miłościw!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bóg się rodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bóg się rodzi w ludzkim ciele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bóg w Trójcy świętej uradził w niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bracią moje bracią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bracie gdy już pić przestanę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bracisku który, choć nierodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bracisku który, choć nierodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bracisku mój, toć się Boga bój . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Brat nie-brat Tataryn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Brzozowianka kieby śklanka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bujaj, bujaj, jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Bujaj, bujaj, jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Był ci ja człek bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Był ci tu Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Był król na łowach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była baba z Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była babula z Radzynia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była babuleńka rodu bogatego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była dziewcyna, była nadobna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była dziewcyna, była nadobna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była święta Dorota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była święta Dorotka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była ta świanta Alina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była ta świanta Alina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Była to babka z Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
28&#13;
100&#13;
162&#13;
28&#13;
251&#13;
254&#13;
25&#13;
311a&#13;
141&#13;
28&#13;
291&#13;
274&#13;
25&#13;
499&#13;
200&#13;
28&#13;
190&#13;
228&#13;
24&#13;
165&#13;
268&#13;
24&#13;
165&#13;
268&#13;
80/I&#13;
211&#13;
123&#13;
25	 –&#13;
301&#13;
28&#13;
170&#13;
220&#13;
28	 57&#13;
109&#13;
27 	  –&#13;
374&#13;
24&#13;
175&#13;
279&#13;
24	 59&#13;
164&#13;
28 	 –	 97&#13;
27&#13;
429&#13;
361&#13;
28 	  –&#13;
196&#13;
28	  6	 66&#13;
26 	  2	 56&#13;
25&#13;
434&#13;
184&#13;
25&#13;
759&#13;
270&#13;
26&#13;
140&#13;
148&#13;
80/II	  –&#13;
246&#13;
26&#13;
197&#13;
178&#13;
28&#13;
99&#13;
161&#13;
25&#13;
659&#13;
238&#13;
28&#13;
59&#13;
114&#13;
80/II	  –&#13;
410&#13;
80/I&#13;
268&#13;
158&#13;
25&#13;
292b&#13;
132&#13;
25&#13;
358&#13;
162&#13;
25	 55	 21&#13;
25	 53	 21&#13;
27&#13;
417&#13;
355&#13;
25&#13;
100	 41&#13;
25	 99	 40&#13;
25&#13;
359&#13;
163&#13;
26&#13;
557&#13;
341&#13;
80/II	  –&#13;
317&#13;
26&#13;
558&#13;
342&#13;
26&#13;
559&#13;
343&#13;
80/II	  –&#13;
318&#13;
25	 54	 21&#13;
&#13;
�122&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Byłam ja tamoj wcoraj we dworze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
305&#13;
303&#13;
Byłem i będę Mazur bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
292a&#13;
131&#13;
Byłem ja Mazur bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
391&#13;
345&#13;
Bystra woda tam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
275&#13;
288&#13;
Bystra wódecka w olsynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
287&#13;
293&#13;
Bywaj, bywaj, przepiórecko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 51&#13;
100&#13;
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
265&#13;
260&#13;
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
266&#13;
261&#13;
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
117	  70&#13;
Bywaj, Jasiu, bywaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
433&#13;
Bywaj zdrowa i szczęśliwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25 	  –&#13;
278&#13;
Całowałeś mnie w gębę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cały dzień myśliwy po polu poluje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cały posag Kujawianki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Carna drózynka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Carna drużynka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cas nam do domu, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cas nám do domu, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cas nam do domu, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cas swaty, cas bojary. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cego chodzis w zadmaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cego Jasiu świat marnujes? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cego kalino w dole stois. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemu druchny nie śpiewata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemu matka nie wychodzis?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemu zes mnie, matulińku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemu ześ mnie brał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemuś Stachu nie przysed . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cemuż te wiatry nie wieją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cerez bór zielenieńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chces dziewcyno rybki jeść . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chces dziewcyno rybki jeść . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciała pani piwa pić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciała pani piwo pić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciała pani wina pić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciała pani, romtum tedy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciał ci Pan Jezus uślachcić gody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciałem wejść, pukałem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chciejze mnie, mój Jasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłop do roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłop na rolą, chłop na rolą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
25&#13;
372&#13;
169&#13;
28&#13;
349&#13;
308&#13;
25&#13;
301&#13;
137&#13;
28&#13;
154&#13;
213&#13;
80/II	  –&#13;
418&#13;
27&#13;
190a&#13;
250&#13;
27&#13;
190b&#13;
250&#13;
28&#13;
211&#13;
239&#13;
28&#13;
115&#13;
173&#13;
27&#13;
244&#13;
275&#13;
25&#13;
652&#13;
236&#13;
80/I&#13;
226&#13;
132&#13;
80/I&#13;
227&#13;
133&#13;
28&#13;
328&#13;
296&#13;
26	 86&#13;
120&#13;
28&#13;
120&#13;
175&#13;
24&#13;
122&#13;
238&#13;
27&#13;
102&#13;
194&#13;
26&#13;
519&#13;
328&#13;
28&#13;
323&#13;
293&#13;
28	 75&#13;
136&#13;
26&#13;
339&#13;
254&#13;
27&#13;
238&#13;
273&#13;
25&#13;
241&#13;
105&#13;
80/I&#13;
233&#13;
139&#13;
28&#13;
300&#13;
277&#13;
80/I&#13;
208&#13;
121&#13;
80/I	  3	  9&#13;
26&#13;
262&#13;
216&#13;
26&#13;
332&#13;
251&#13;
27	 35&#13;
161&#13;
27&#13;
64b&#13;
178&#13;
&#13;
�123&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Chłop stodołę wymłócił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłopcy moje, chłopcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłopcyna drobno skace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłopek ci ja, chłopek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłopek ci ja, chłopek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chłopy moje chłopy,. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chmielu mój, bujne ziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choć ja goły i tyś goła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choć lipka zielona brzegiem się rozwija. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choć’em czarny, choć’em brzydki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Choćbyś ty nioł buty i podsycia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodzi braciszek po sieni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodzi, chodzi se sierota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodzi Jasio po rynecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodzi kantar pod paninem oknem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodzi Młody po siani . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodził wróbel po kościele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodziła gąsecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodziła gąsecka po lipowej desce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodziłam po świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodziłem ja po rynecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chodziły trzy dziewki na zielonéj łące . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chrystus zmartwychwstaje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chrystus zmartwychwstan jest. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chto brody nie piele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chwalcie Go dziś wszyscy niebiescy duchowie. . . . . . . . . . . .&#13;
Chybaby ja nie ojcowa córka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciebie na wieki wychwalać będziemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciece winograd po jaworu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciemna nocka w świecie była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cienka mała konopielka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciesy się matula . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciesy się matula . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciesyła się moja cała rodzinecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ciesz się koralami, co ci matka dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
712&#13;
251&#13;
25&#13;
695&#13;
247&#13;
25&#13;
466&#13;
192&#13;
25&#13;
295&#13;
134&#13;
80/I&#13;
291&#13;
169&#13;
25&#13;
695&#13;
247&#13;
28&#13;
126&#13;
180&#13;
25&#13;
378&#13;
171&#13;
25&#13;
239a&#13;
104&#13;
24	  1	 79&#13;
80/I&#13;
103	  63&#13;
80/I&#13;
102	  63&#13;
80/I&#13;
101	  62&#13;
25&#13;
132	 55&#13;
25&#13;
133	 56&#13;
27&#13;
240&#13;
274&#13;
27&#13;
241&#13;
274&#13;
27&#13;
242&#13;
275&#13;
28&#13;
232&#13;
246&#13;
80/I&#13;
345&#13;
205&#13;
80/I	 35	 30&#13;
27&#13;
438&#13;
367&#13;
27&#13;
207&#13;
258&#13;
26&#13;
445&#13;
303&#13;
27&#13;
108&#13;
199&#13;
27&#13;
421&#13;
356&#13;
27&#13;
334&#13;
314&#13;
80/II	  –&#13;
376&#13;
28&#13;
294&#13;
275&#13;
28&#13;
248&#13;
253&#13;
24	 93&#13;
226&#13;
24	 43&#13;
140&#13;
24	 42&#13;
140&#13;
26	 40	 90&#13;
24	 –&#13;
101&#13;
28	 91&#13;
154&#13;
26&#13;
554&#13;
340&#13;
28&#13;
102&#13;
164&#13;
25&#13;
662&#13;
238&#13;
28 	 –	 86&#13;
26	 82&#13;
119&#13;
80/II	  –&#13;
231&#13;
28	 66&#13;
126&#13;
80/I&#13;
107	  66&#13;
&#13;
�124&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Cięzko ci mi zal, da i zal. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Co jej, co jej, co jej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Co mi darujes, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Co to za dziewcyna, co to za jedyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Co to za piórecko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cokolwiek się ze mną dzieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Coś dziewcyno myślała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Coś ty, dziewczyno, robiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Coś ty, Jasiu, robił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Coście robili, coście zaspali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Córko moja, córko droga. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Córuleńku, Anuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Córuleńku, dziecię moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Córuś moja, dziecie moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Córuś moja, dziecie moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cóz tam w boru runęno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cóz tobie po mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cóż ci się Boska Matko u nas podobało?. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cóż ja za bałamut. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cóż za nowiny już teraz nastają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctery Jasio konie miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctery mile za Wasawą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctyry dydki baba dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ctyry konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cy ja tobie, mateńku, niemiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cy to rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cy to rozmaryjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cy żeś nam synkarecko nie-rada?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cyjaz to dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cyje to koniki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cyli będzies, cyli nie będzies. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cyli rozmaryjon . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cyraneńka nie ptak . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czarna kura gdacze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czarna kura gdacze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czarne oczy i bure. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czas, Marysiu, czas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czas nam Jasieńku do domu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czego, kalino, ty się ruszasz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czego, kalino, w dole stoisz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czego płaczesz, czego ryczysz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czego siedzisz w zadumaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
578&#13;
218&#13;
25&#13;
134	 56&#13;
80/I&#13;
149	  85&#13;
27&#13;
304&#13;
303&#13;
27&#13;
355&#13;
324&#13;
25&#13;
734&#13;
258&#13;
27&#13;
125&#13;
215&#13;
27&#13;
279&#13;
290&#13;
80/I&#13;
188&#13;
108&#13;
80/I&#13;
258&#13;
153&#13;
24&#13;
175&#13;
280&#13;
25&#13;
210&#13;
92&#13;
27&#13;
323&#13;
310&#13;
26&#13;
369&#13;
266&#13;
26&#13;
368&#13;
265&#13;
27&#13;
425&#13;
358&#13;
26&#13;
302&#13;
239&#13;
27	 –&#13;
374&#13;
26&#13;
112	 70&#13;
80/I&#13;
230&#13;
136&#13;
25&#13;
152	 64&#13;
25&#13;
149	 63&#13;
25&#13;
150	 63&#13;
25&#13;
336&#13;
151&#13;
25&#13;
515&#13;
204&#13;
25&#13;
151	 64&#13;
28&#13;
162&#13;
216&#13;
25	 40	 16&#13;
27&#13;
206&#13;
257&#13;
26&#13;
163&#13;
158&#13;
80/I&#13;
201&#13;
116&#13;
25&#13;
540&#13;
210&#13;
80/I	 50	 34&#13;
26&#13;
272&#13;
221&#13;
27&#13;
145&#13;
225&#13;
25&#13;
118&#13;
48&#13;
25&#13;
686&#13;
245&#13;
80/I&#13;
110	  67&#13;
28&#13;
147&#13;
210&#13;
28&#13;
211&#13;
139&#13;
28&#13;
329&#13;
297&#13;
28	 –&#13;
127&#13;
80/I&#13;
174	  98&#13;
28&#13;
236&#13;
247&#13;
&#13;
�125&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Czego, Żydku, płaczesz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czegoż siedzisz jako sęp. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czeka na mnie wrony koń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czemu siedzisz jako sęp?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czemu żeś mnie, matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czemuż te wiatry nie wieją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czerne oczy, pod’t’e spat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery Jasio konie miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery konie fura siana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery kośniczki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery kośniki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery kunie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery lata temu będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery lata wierniem słuzył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery lata wierniem słuzył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery lata wierniem służył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery lata wierniem służył . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery mile od Krakowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery mile za Warsawą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Cztery świece się spaliło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czy tylko ten śpiewa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czyja to córa czyja? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Czystsza nad słońce oczyszczenia czeka. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ćtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ćtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ćtery kunie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ćtyry kury zapiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ćtyry razy na ratusie dzwoniono. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
80/I&#13;
273&#13;
160&#13;
80/I&#13;
343&#13;
204&#13;
28&#13;
182&#13;
225&#13;
26	 –&#13;
207&#13;
28&#13;
152&#13;
211&#13;
28&#13;
323&#13;
293&#13;
25	 –&#13;
279&#13;
80/I	 97	 58&#13;
27&#13;
393&#13;
347&#13;
80/I	 98	 59&#13;
27	 –&#13;
311&#13;
80/II	  –&#13;
369&#13;
80/II	  –&#13;
432&#13;
28&#13;
254&#13;
255&#13;
26&#13;
327&#13;
250&#13;
25&#13;
214	 94&#13;
25&#13;
140	 58&#13;
25&#13;
141	 58&#13;
80/I	 99	 61&#13;
25&#13;
139&#13;
58&#13;
25&#13;
251&#13;
109&#13;
25&#13;
336&#13;
151&#13;
28&#13;
166b&#13;
218&#13;
28&#13;
268&#13;
261&#13;
28&#13;
292&#13;
274&#13;
28	 –&#13;
350&#13;
25&#13;
149	 63&#13;
25&#13;
150	 63&#13;
27&#13;
270&#13;
287&#13;
26&#13;
264&#13;
217&#13;
27	 50&#13;
168&#13;
&#13;
Da, choć nie mam korali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da dy, da dyna, woźże mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, i brzęcy woda brzęcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i cerwone jagody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i cóż mnie po roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i czerwone jagody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i ni maz ci to . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i siwy gołąbeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i trzy dni w domu nie był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da i w lesie przy strumyku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, ja chłopiec księzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, Jędrusiu młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
80/I	 89	 54&#13;
80/I&#13;
125	  73&#13;
25&#13;
541&#13;
210&#13;
25&#13;
544&#13;
211&#13;
80/I&#13;
200&#13;
116&#13;
80/I	 88	 54&#13;
25&#13;
388&#13;
173&#13;
80/II	  –&#13;
165&#13;
80/I&#13;
280&#13;
163&#13;
80/I	 96	 58&#13;
25&#13;
479&#13;
195&#13;
25&#13;
688&#13;
245&#13;
&#13;
�126&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Da, Jędrusiu młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, krótkie rózki u poduszki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, łotrzyk ci ja łotrzyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, mój bracie rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, napiłam się troszkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, nie sama, nie sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, owcarze, owcarze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, pasłem konie na wygonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, sama ja se, sama . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, tyda kiedyś jest gajowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, tyś mi miluchna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, u mojej matulinki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, uciekała po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, w świecie ja był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, we świecie ja był, da i był. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, wio koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, wyganiaj woły ospała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Da, za stodołą, za wujową. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Daj mi, Boże, zaprzestać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dajze Boze i zaprzestać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dała matka sera chleba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dałabym ci z chęci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
[…] dałabym ci wieniec, dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dały mi się w znaki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dana moja, dana, nie pójdę za pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descek pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk kropi, descyk pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, descyk pada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, descyk pada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, descyk roni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, descyk roni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, rosa siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Descyk pada, zmocy mię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Deszczyk pada, deszczyk kropi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dnia jednego o północy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do Dunaju dróżyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do nieba […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do nory myska do nory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego domu wstępujemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/II	  –&#13;
193&#13;
80/I	 61	 41&#13;
25&#13;
665&#13;
239&#13;
80/I&#13;
207&#13;
120&#13;
80/I&#13;
235&#13;
131&#13;
25&#13;
539&#13;
209&#13;
25&#13;
414&#13;
179&#13;
25&#13;
664a&#13;
239&#13;
80/I&#13;
140	  82&#13;
25&#13;
543&#13;
210&#13;
25&#13;
667&#13;
240&#13;
25&#13;
441&#13;
187&#13;
25&#13;
109	 45&#13;
25&#13;
664b&#13;
239&#13;
25	 33	 13&#13;
25&#13;
631&#13;
231&#13;
25&#13;
582&#13;
219&#13;
80/I&#13;
147	  85&#13;
25&#13;
144	 60&#13;
26&#13;
240&#13;
207&#13;
27	 34&#13;
161&#13;
25&#13;
526&#13;
206&#13;
80/I&#13;
222&#13;
129&#13;
25&#13;
709&#13;
250&#13;
80/I&#13;
279&#13;
163&#13;
27&#13;
262&#13;
283&#13;
27&#13;
260b&#13;
282&#13;
28&#13;
234&#13;
246&#13;
28&#13;
235&#13;
247&#13;
25&#13;
142a	 59&#13;
27&#13;
261&#13;
282&#13;
25&#13;
142a	 59&#13;
25&#13;
142b	 59&#13;
80/I&#13;
303&#13;
181&#13;
26&#13;
461&#13;
311&#13;
80/I	 90	 55&#13;
24 	  –&#13;
111&#13;
27&#13;
136&#13;
220&#13;
80/I&#13;
327&#13;
190&#13;
26&#13;
352&#13;
259&#13;
80/I	  5	 11&#13;
26	 31	 81&#13;
27	  9&#13;
128&#13;
24	 51&#13;
146&#13;
&#13;
�127&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Do tego domu wstępujemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego pałacu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Do tego tu domu wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobra ta mateńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobra woda łabędzieju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobranoc ci, panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobranoc, moja Maryś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobrą ja matkę miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobronoc Matce Boski, dobronoc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobry grunt, dobry grunt. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobry wieczór, lube dziewcze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobrze gospodarzom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobrze ludzie ucynili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobrze to, dobrze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dobrze u ludzi, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dolina, dolina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dolina, dolina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Domyślaj się, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Doputyśmy krązyli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dozynaj zytka, dozynaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dożali żytka do odłogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dożęliśmy zytko na przyłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dożęliśmy żytka na przyłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Drewiczowe […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Drobny grosek da drobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Drogie dziewcze, za czém gonisz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Druzebko starsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Druzynko moja stawaj do koła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Drzwicki z bylicki miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dudni woda, dudni, dudni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Duszo, duszo […] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dwa barany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dwa kapłony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dzieci troje, a nas dwoje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dzień Bożego Narodzenia, weseli ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dzień się rozwidniwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyna z niemi pić nie chciała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyna z Nowogroda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno moja, napój mi konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno moja, napój mi konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno moja, niescyrość twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno moja, niescyrość twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dziewcyno nadobno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
24	 55&#13;
150&#13;
80/I	  7	 12&#13;
24	 55&#13;
151&#13;
28&#13;
192&#13;
228&#13;
27	 –&#13;
397&#13;
80/I&#13;
112	  68&#13;
24	 91&#13;
225&#13;
25&#13;
169	 71&#13;
24&#13;
150&#13;
255&#13;
25&#13;
553&#13;
213&#13;
25&#13;
741&#13;
261&#13;
27&#13;
336&#13;
315&#13;
25&#13;
464&#13;
192&#13;
25&#13;
247&#13;
107&#13;
25&#13;
450&#13;
189&#13;
25&#13;
147b	 62&#13;
28&#13;
207&#13;
237&#13;
26&#13;
231&#13;
200&#13;
24	 73&#13;
204&#13;
24	 72&#13;
204&#13;
28	 58&#13;
113&#13;
24	 76&#13;
207&#13;
24	 –&#13;
207&#13;
80/I&#13;
260&#13;
154&#13;
25&#13;
365&#13;
168&#13;
80/I&#13;
348&#13;
208&#13;
24&#13;
140&#13;
251&#13;
26&#13;
201&#13;
181&#13;
26&#13;
351&#13;
259&#13;
25&#13;
454&#13;
190&#13;
80/I&#13;
326 189 nlb&#13;
27&#13;
422&#13;
357&#13;
28&#13;
375&#13;
320&#13;
27 	  –&#13;
347&#13;
27	 –&#13;
111&#13;
25	 38	 15&#13;
25	  4	  2&#13;
28&#13;
261&#13;
258&#13;
25&#13;
680&#13;
243&#13;
27&#13;
200a&#13;
254&#13;
27&#13;
200b&#13;
255&#13;
26&#13;
301&#13;
239&#13;
24&#13;
202&#13;
295&#13;
27&#13;
154&#13;
227&#13;
&#13;
�128&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Dziewcyno, jedyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 72	 27&#13;
Dziewcze piękne na urodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  6&#13;
349&#13;
Dziewczyna z Nowogrodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
261&#13;
258&#13;
Dziewczyno ładna, da, kochaj mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 86	 53&#13;
Dziewczyno moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
181&#13;
225&#13;
Dziewczyno nadobna, do kogoś podobna. . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
122	  72&#13;
Dziewczyno, zmiłuj się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
546&#13;
336&#13;
Dziewecko, dziewecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
153&#13;
227&#13;
Dziewko z Nieporęta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
460&#13;
191&#13;
Dziewosłębie krzywozębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
126&#13;
143&#13;
Dziękujemy Panu Bogu po objedzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
147&#13;
253&#13;
Dziękujemy Panu Bogu, N. P. Maryi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
148&#13;
254&#13;
Dziękujemy za obiad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
137&#13;
147&#13;
Dziękuję ci, matko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
272&#13;
120&#13;
Dziś dzień Herodzie, dziś dzień Bogaczu			&#13;
24	  21	  88&#13;
Dziś kowalczyk pije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
299&#13;
136&#13;
Dziwną, dziwną oja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
287&#13;
229&#13;
Dziwną, dziwną . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
223&#13;
267&#13;
Dziwne cepy z widłami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
310&#13;
183&#13;
Dziwne cepy z widłami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
337&#13;
152&#13;
Dziza nowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
161&#13;
Ecce panis angelorum . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
–&#13;
132&#13;
Eh, zapłakali młodzi jekruci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
416&#13;
290&#13;
Ej, była żyła żydówka Ryfka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
355&#13;
312&#13;
Ej, była żyła żydówka Ryfka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
356&#13;
313&#13;
Ej, co to za wasiele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 99&#13;
127&#13;
Ej, cóż tam słychać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
238&#13;
248&#13;
Ej, dobra temu nocka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 86&#13;
149&#13;
Ej, dzień bańdzie, nasi swatkowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
196&#13;
177&#13;
Ej, dzień dobry panu ojcu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 85&#13;
185&#13;
Ej i pij piwko cerwone. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
463&#13;
311&#13;
Ej, jak to u nas kasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
245&#13;
Ej, jechali dwa żałniery z wojny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
204&#13;
236&#13;
Ej, lecie lecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
259&#13;
215&#13;
Ej, lecie, lecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
305&#13;
240&#13;
Ej, moja ty wdowulu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
464&#13;
311&#13;
Ej, mój, Jezu co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . 26&#13;
104&#13;
130&#13;
Ej, nam ej czyja to roliczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 19	 68&#13;
Ej, nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 95&#13;
159&#13;
Ej, nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –&#13;
160&#13;
Ej, nie załuj, nie załuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
475&#13;
315&#13;
Ej, o rosie o rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
110&#13;
134&#13;
Ej, o rosie o rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
166&#13;
159&#13;
&#13;
�129&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Ej, ozenił się pan Dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, poleć, poleć, mój koniu wrony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, rozpleciny są . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, ten kusy Jan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wy druzeńki, wrone koniki macie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wybieraj się hej wyrządzaj się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wyjdę ja na poleńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wykręćze się, wilku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wysed se pan starosta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, z Podola wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, z Podola wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, zar-zyj, zar-zyj, mój wrony koniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, zawij się moja Marysiu – zawij się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, zobacys dziewucha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, ludzie mi ją ganią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, nie chcę chłopa ze wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, nie chodzi kole woza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, powiadają ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ej, wyjdę ja na poleńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Flaki nam się, młoda-panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Florek nieboracek, wlaz na swoją budę . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Fora ze dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
399&#13;
281&#13;
28&#13;
139b&#13;
192&#13;
80/II	  –&#13;
241&#13;
27&#13;
418&#13;
355&#13;
28&#13;
111&#13;
171&#13;
28&#13;
175&#13;
222&#13;
28&#13;
216&#13;
240&#13;
26	 84&#13;
120&#13;
26&#13;
337&#13;
253&#13;
26&#13;
387&#13;
275&#13;
26	 –&#13;
275&#13;
28	 68&#13;
127&#13;
26	 –&#13;
187&#13;
25&#13;
160	 67&#13;
80/I	 87	 53&#13;
80/I&#13;
278&#13;
163&#13;
80/I&#13;
142	  83&#13;
80/I&#13;
293&#13;
170&#13;
80/II	  –&#13;
425&#13;
27	 36&#13;
24	 33&#13;
26&#13;
155&#13;
&#13;
161&#13;
103&#13;
156&#13;
&#13;
Gaicek zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 56&#13;
152&#13;
Gaiku zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 53&#13;
149&#13;
Garka, garka, garka nowego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
180&#13;
Gąska pierze po jezierze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
102&#13;
233&#13;
Gdy nam zakwitła piękna lelija. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	  5	 58&#13;
Gdy się kuma z kumą zejdzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
360&#13;
327&#13;
Gdy w czystem polu słoneczko świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
736&#13;
259&#13;
Gdy w czystem polu słoneczko świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
737&#13;
259&#13;
Gdybyś kumie nie pijoł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –&#13;
216&#13;
Gdzie idziesz Kasieńku tak późno?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
407&#13;
285&#13;
Gdzie ja jade, to ja jade. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
415&#13;
179&#13;
Gdzie ja jadę, to ja jadę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 71	 46&#13;
Gdzie ja pojadę, to ja pojadę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
149&#13;
226&#13;
Gdzie jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 11	  5&#13;
Gdzie mi się podziały pożądane gody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
745&#13;
263&#13;
Gdzie mi się podziały tulipany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
135&#13;
56&#13;
Gdzie ni (mi) się podziały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
164&#13;
237&#13;
Gdzie pojedzies? Do ślubu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
164&#13;
217&#13;
Gdzie rośnie dziewanna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27 	 –	 94&#13;
Gdzie się Anulu wybierajes. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
106&#13;
166&#13;
&#13;
�130&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Gdzie to jedziesz, Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdzieś bywał, gdzieś bywał carny baranie . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdziez nam się matula. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdziez nam się nasa panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdziez nam się panna młoda podziała. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdziez to jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdziez to jedzies Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdzieześ to bywał mój Sewerysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdzieżeś się gdzieześ isę Jasiu zabawił . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gdzieżeś to bywał czarny baranie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gęsia głowa … da, latka nas przyciskają. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gęś pierze na jeziorze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gloria tibi Domine!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gnała dziewcyna bycki kole cmentarza. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gnała gęsi na pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gnała woły do dąbrowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Godzina, godzina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gospodarze gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gospodarzu drużba, trafia mi się służba . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Górą, górą słonecko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Górą, górą słoniuscko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Graj pastuszku, graj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gre-gre-gre-gory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Grunta się stykają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Gruszki duze, jabka małe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/II	  –&#13;
449&#13;
26	 70	 23&#13;
26&#13;
167&#13;
160&#13;
26&#13;
205&#13;
182&#13;
26&#13;
161&#13;
158&#13;
27&#13;
383&#13;
340&#13;
28&#13;
342&#13;
304&#13;
25&#13;
349&#13;
158&#13;
25&#13;
252b&#13;
110&#13;
25&#13;
350&#13;
159&#13;
80/I&#13;
302&#13;
180&#13;
25&#13;
101&#13;
232&#13;
24 	  –&#13;
324&#13;
80/I&#13;
243&#13;
143&#13;
25&#13;
208	 91&#13;
26&#13;
442&#13;
302&#13;
26	 29	 79&#13;
27	 66&#13;
179&#13;
25&#13;
326&#13;
146&#13;
28&#13;
112&#13;
171&#13;
26&#13;
203&#13;
181&#13;
80/I&#13;
285&#13;
166&#13;
24	 –&#13;
127&#13;
80/I&#13;
232&#13;
138&#13;
25&#13;
657&#13;
237&#13;
&#13;
Heca, heca, kole pieca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
282&#13;
164&#13;
Hej, bicem konia bicem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
522&#13;
329&#13;
Hej, da, moja dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
521a&#13;
329&#13;
Hej, dobranoc panie młody, dobranoc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 68&#13;
180&#13;
Hej, dobranoc temu domowi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 67&#13;
179&#13;
Hej, dworacek nieboracek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
539&#13;
334&#13;
Hej, dworacy, hej, dworacy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
567&#13;
216&#13;
Hej, horosie, horosie! (grosie, grosie)! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
127&#13;
180&#13;
Hej, już potoczę, potoczę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
175&#13;
280&#13;
Hej, Mazury, hejże ha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
752&#13;
266&#13;
Hej, nie stukaj nie pukaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
165&#13;
159&#13;
Hej, ostrożnie z huzarami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –&#13;
114&#13;
Hej, piorunie trzoskaj we mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 558&#13;
214&#13;
Hej, pod borem borecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
408&#13;
285&#13;
Hej, pod borem pod jaworem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
402&#13;
350&#13;
Hej, posły były. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 33	 83&#13;
Hej, pójdziemy bracia rzeczki horodzici. . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 40	 94&#13;
Hej, przez pole, przez szérosieńkie kolęda . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	  41&#13;
108&#13;
&#13;
�131&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Hej, siadaj, siadaj, Maryś kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, siadaj, siadaj, moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, siwy gołąbecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, starego dziada mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, stojała w sadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, wyjrzyjze, córuś moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zabujały białe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zahukali siwe łabędzie po wodzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zakukała kukaweńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zakukała siwa kukaweńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zawracaj od komina . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, zabujały siwe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, da, prosiemy, panie podczaszy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, hej łabędzie płyn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, hej, hej, weselmy się, radujmy się. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, maci, maci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, Mazury, hejże ha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, siadaj, siadaj moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, siadaj, siadaj moje kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hej, uwiję ja parę wianków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hejże, dalej do mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Helena z Łukasem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hoc Kujawianie, hoc Mazury. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hola, hola, Jasiu, hola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hola wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hola, wołki, hola, ja nie rano wstała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hola, chłopcy, hola, dwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hop Mazura, hop Mazura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hop, hop, hop, hop Mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hop, hop, hop, hop Mazura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hopa hopa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hulaj, bujaj jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hulaj synu naszej ziemi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hulaj, bujaj jeleniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Hura chłopcy, hura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Huś! flaskę postaw ze nam dobrą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Huś! Huś, huś, huś ... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
24&#13;
174&#13;
271&#13;
24&#13;
183&#13;
287&#13;
26&#13;
476&#13;
315&#13;
26&#13;
521b&#13;
329&#13;
28&#13;
315&#13;
286&#13;
27&#13;
401&#13;
349&#13;
25&#13;
266&#13;
118&#13;
28&#13;
303&#13;
340&#13;
28&#13;
136&#13;
190&#13;
80/II	  –&#13;
416&#13;
25	 –&#13;
297&#13;
25&#13;
265&#13;
117&#13;
80/I	 42	 31&#13;
28	 44	 96&#13;
24	 32&#13;
102&#13;
28&#13;
121&#13;
176&#13;
80/I&#13;
354&#13;
215&#13;
28&#13;
148&#13;
210&#13;
28&#13;
148&#13;
210&#13;
80/I&#13;
224&#13;
130&#13;
25&#13;
766&#13;
291&#13;
80/I&#13;
150	  85&#13;
25&#13;
756&#13;
268&#13;
25&#13;
379&#13;
171&#13;
80/II	  –&#13;
453&#13;
28&#13;
370&#13;
318&#13;
25&#13;
710&#13;
251&#13;
25&#13;
265&#13;
748&#13;
25&#13;
264&#13;
747&#13;
25&#13;
265&#13;
749&#13;
28	 –&#13;
373&#13;
28&#13;
298&#13;
277&#13;
25&#13;
754&#13;
268&#13;
28&#13;
195&#13;
229&#13;
25&#13;
751&#13;
266&#13;
26	 96&#13;
126&#13;
26	 –&#13;
117&#13;
&#13;
I jak zacąn siablecką trząchać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
I pan mi się nie spodobał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
I przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
I przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
I przyjechał do pani matki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
I przyjechał przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
25	 66	 25&#13;
25	 17	  7&#13;
25	  3	  2&#13;
26&#13;
237&#13;
205&#13;
26	 75&#13;
115&#13;
27&#13;
239&#13;
274&#13;
&#13;
�132&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
I przyjechał przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
188&#13;
227&#13;
I przyjechał w podwóreńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
244&#13;
250&#13;
I przyjechał w podwórze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
325&#13;
295&#13;
I rozbujał się siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 86	 34&#13;
I rozbujał się ten siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
117&#13;
174&#13;
I rozbujał się ten siwy konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 96&#13;
191&#13;
I wy też państwo młodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –&#13;
119&#13;
I wychodzi panna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
353&#13;
324&#13;
I wyjechał pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
178	 77&#13;
I wyjechał pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
293&#13;
297&#13;
I wysed se pan starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
337&#13;
252&#13;
I zabujały siwe łabędzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
265&#13;
117&#13;
I zagruchały siwe gołębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
367&#13;
331&#13;
Idą do nas wieści . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
122&#13;
179&#13;
Idą wozy za wozami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
278&#13;
123&#13;
Idą wozy za wozami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 0/II	 –&#13;
125&#13;
Idę sobie w swoją podróż. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 11	 82&#13;
Idę z wiańcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 50&#13;
101&#13;
Idzie burzycka (burza), bęńdzie desc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
167&#13;
239&#13;
Idzie chmura – będzie deszcz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
187&#13;
227&#13;
Idzie dziewcyna z komory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 96&#13;
160&#13;
Idzie Kaśka bez wieś drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
100&#13;
229&#13;
Idzie kobieta tak utęskniona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
348&#13;
307&#13;
Idzie kobieta ulękniona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
348&#13;
307&#13;
Idzie Maciek bez wieś drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
377&#13;
269&#13;
Idzie Maciek przez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
313&#13;
284&#13;
Idzie panna idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
296&#13;
299&#13;
Idzie rzecka idzie i nad struzeckami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
159a&#13;
214&#13;
Idzie rzecka, idzie rzecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
159b&#13;
215&#13;
Idzie rzeczka, idzie rzeczka idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
159a&#13;
214&#13;
Idzie stary, idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
223	 97&#13;
Idzie woda koło młyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
281&#13;
125&#13;
Idzie woda koło młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
126&#13;
Idzie woda od ogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
521&#13;
205&#13;
Idzie woda z Wysogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
655&#13;
236&#13;
Idzie zołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
375&#13;
336&#13;
Idzie żołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
269&#13;
119&#13;
Idzie żołnierz borem lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
376&#13;
336&#13;
Idzie żydek drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 18	 86&#13;
Idziem z wieńcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 73&#13;
113&#13;
Idziem z wieńcem lawendowym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
228&#13;
Idź prec ode mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
209&#13;
Idźcie druchny świnią drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
131&#13;
184&#13;
Idźcie druchny świnią, drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 98&#13;
126&#13;
&#13;
�133&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Ja Bernardyn ubogi, nie mam nic własnego . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja do Kasi, ty do Kasi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja, Godlewski stary od Fary. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja idę drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja Maryni gorzałecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja w domu nie co dzień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja wasz sercem jestem całem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ja wychodzę kunie stojom . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jacyncie święty z famili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadę kolasą, nie wozem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadę od Rudy, dziewczyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadłabym jabłusko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadwiga! A cego? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadzie chłop ze młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jadzie, jadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jagody, jagodziny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ci ja pojade. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak dawno na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak do gorzołki, to swachny były . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak do gorzołki, to swachny były . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja będę dziecię miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja będę dziecko miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja będę syna miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja byłam grzecną panną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja byłam grzecną panną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja byłem u swojej dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja byłem u tatusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja byłem u tatusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja miałam lat pietnaście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja młodziuchny żenił się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja pójdę z karczmy do dom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja stanę na kobiercu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak ja szedem od swojej dziewczyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak lecie tak zimie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak mnie bańdzies bijał brzozą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
28	 11	 68&#13;
80/I	 81	 51&#13;
28	 12	 68&#13;
27&#13;
198&#13;
253&#13;
25&#13;
147a	 62&#13;
25&#13;
255&#13;
112&#13;
26&#13;
555&#13;
341&#13;
25&#13;
423&#13;
181&#13;
27	 –&#13;
378&#13;
24&#13;
113&#13;
235&#13;
80/I	 72	 46&#13;
25&#13;
486&#13;
197&#13;
26&#13;
439&#13;
301&#13;
26&#13;
453&#13;
308&#13;
26&#13;
394&#13;
278&#13;
28&#13;
156&#13;
213&#13;
25&#13;
703&#13;
249&#13;
25&#13;
333&#13;
149&#13;
24&#13;
142&#13;
251&#13;
24&#13;
153&#13;
258&#13;
28&#13;
284&#13;
271&#13;
25&#13;
188	 83&#13;
80/I&#13;
191&#13;
110&#13;
80/I&#13;
185&#13;
106&#13;
28&#13;
281&#13;
269&#13;
28&#13;
241&#13;
250&#13;
24&#13;
126&#13;
240&#13;
27&#13;
363&#13;
329&#13;
28&#13;
347&#13;
306&#13;
28	 87&#13;
151&#13;
80/I&#13;
236&#13;
140&#13;
80/I&#13;
203&#13;
117&#13;
28&#13;
242&#13;
250&#13;
28&#13;
321&#13;
292&#13;
26&#13;
218&#13;
191&#13;
&#13;
Idźcie drużby świńską drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
305&#13;
Idźcie matuś do sieni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 74&#13;
114&#13;
Idźmy do domu już nam cas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
212&#13;
239&#13;
Idźta spać, młode państwo, idita spać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
143&#13;
149&#13;
Idźta spać, młode państwo, idita spać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
247&#13;
Idźze ty synowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
332&#13;
313&#13;
Indyk z sosem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –	 69&#13;
Ino ci się zalecają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
127	  74&#13;
&#13;
�134&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Jak nas do wojska werbują . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak się będziesz żenił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak się kuma z kumą zejdzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak u pani bywać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jak wskazali, tak to prawda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jakem ja jechał do dziewcyny swoi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jakem ja jechał do dziewcyny swoi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaki to jałowiec nieładny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaki to jest pociąg diabli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Janie! Janie! święty Janie!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Janioliku pacholiku oknem zahledajesz . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasienku nadobny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasieńku, nie chcesz mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jasio konie poił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaśku sokole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jaworowe kółka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał chłop do młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał chłop do młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał Jasieńko kraj dworu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał Jasio od Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał pan na łowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał Sobek do Warsęgi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechał Sobek do Warsęgi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechałem ja od swojej kochanki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechałem z Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jechałem z Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeden drugiego pyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeden mówi do drugiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeden myśliwy cały dzień polował . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeden myśliwy cały dzień polował. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeden Syn Maryi, co na niebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna baba osalała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna bieda to nie bieda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna drózka do Warsawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna dynia, druga dynia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
274&#13;
121&#13;
25	 75	 29&#13;
25&#13;
429&#13;
183&#13;
28&#13;
296&#13;
275&#13;
25&#13;
605&#13;
224&#13;
26&#13;
322&#13;
247&#13;
80/II	  –&#13;
274&#13;
26&#13;
152&#13;
154&#13;
25&#13;
283&#13;
126&#13;
24	  2&#13;
348&#13;
26&#13;
223&#13;
195&#13;
26&#13;
265&#13;
218&#13;
80/I&#13;
119	  71&#13;
25	 89	 35&#13;
25	 –	  4&#13;
26&#13;
386&#13;
274&#13;
28&#13;
317&#13;
288&#13;
80/I&#13;
215&#13;
126&#13;
80/I&#13;
216&#13;
126&#13;
80/I&#13;
217&#13;
126&#13;
25	 95	 38&#13;
25	 61	 23&#13;
25	 62&#13;
23&#13;
25	 63	 23&#13;
80/I	 29	 27&#13;
25&#13;
347&#13;
156&#13;
80/II	  –&#13;
135&#13;
28	 88&#13;
152&#13;
80/I	 64	 43&#13;
25&#13;
180	 78&#13;
26&#13;
426&#13;
296&#13;
27&#13;
386&#13;
341&#13;
27&#13;
254&#13;
280&#13;
25&#13;
175	 75&#13;
26&#13;
542&#13;
335&#13;
80/II	  –&#13;
437&#13;
28&#13;
brak&#13;
128&#13;
25&#13;
288&#13;
129&#13;
80/II	  –&#13;
128&#13;
26	  1	 56&#13;
27&#13;
156&#13;
227&#13;
28	 –&#13;
122&#13;
25&#13;
367&#13;
168&#13;
25&#13;
451&#13;
189&#13;
&#13;
�135&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Jedna dziewcyna jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Jedna dziewcyna jedna				27&#13;
&#13;
Jedna dziewcyna, jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna lipka w ogródecku, a w sadecku dwie. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedna miała dwie, druga miała trzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jednaz ja, jedna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedynacka’m sobie była, zawdy wesoła. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedynackam sobie była, zawdy wesoła . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzcie pasternak, jedzcie kobiety. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Drewicz jedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Drewicz jedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie dziewcyna w cięzką niewolę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od Torunia, od Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio od wiatraka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio przez wieś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio z Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jasio z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jaś od Torunia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jaś z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie Jaś z wojenki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie, jedzie Jasiuleniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie kozak z Ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie kozak z Ukrajiny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie pan z dąbrowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie, jedzie Jasio z wojenki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzie, jedzie nadobny Jasieniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzies Jasiu, jedzies, jedzies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jedzta koniki trawkę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jesce gorzalecka nielutowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jesce gorzałka nie-lutowana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jesce nie do dom, Jasieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jesce’m ja nie twoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jesionowe kółka dębowa rozwórka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jest tam karcma na dole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jestem ci ja uzar . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jestem ja Mazur. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jestem ja Mazur bardzo bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
282&#13;
&#13;
292&#13;
&#13;
354&#13;
&#13;
260&#13;
&#13;
27&#13;
281&#13;
291&#13;
27	 60&#13;
177&#13;
80/I&#13;
318&#13;
186&#13;
28&#13;
114&#13;
171&#13;
27&#13;
218&#13;
265&#13;
27&#13;
217&#13;
264&#13;
28&#13;
124&#13;
179&#13;
25&#13;
286&#13;
127&#13;
25&#13;
287&#13;
128&#13;
27&#13;
151&#13;
226&#13;
27&#13;
227&#13;
269&#13;
25&#13;
153	 64&#13;
25&#13;
154	 64&#13;
25	 44	 18&#13;
26&#13;
270&#13;
221&#13;
27&#13;
208&#13;
258&#13;
28&#13;
227&#13;
245&#13;
25	 45	 18&#13;
25&#13;
493&#13;
199&#13;
27&#13;
227&#13;
269&#13;
27&#13;
271&#13;
287&#13;
26&#13;
417&#13;
291&#13;
27	 –&#13;
311&#13;
26&#13;
417&#13;
291&#13;
80/II	  –&#13;
292&#13;
28&#13;
343&#13;
304&#13;
80/I	  4	 10&#13;
24	 12	 83&#13;
25&#13;
177	 77&#13;
26&#13;
394&#13;
278&#13;
27&#13;
180&#13;
246&#13;
25&#13;
489&#13;
197&#13;
26&#13;
116&#13;
137&#13;
80/II	  –&#13;
250&#13;
26&#13;
156&#13;
156&#13;
80/I&#13;
237&#13;
140&#13;
24&#13;
189&#13;
290&#13;
28&#13;
144&#13;
193&#13;
26&#13;
400&#13;
281&#13;
24	 16	 84&#13;
80/I&#13;
267&#13;
158&#13;
80/I&#13;
266&#13;
157&#13;
&#13;
�136&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Jestem Mazur z drelichami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeszcze nie było . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeszcze o tym niesłychano . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jezdem ja Mazur ślicny bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jezu Chryste, panie miły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jezu śliczny kwiecie zjawiony na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jeździłem ja we dnie i w nocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz ja ciebie, dziewce, nie chcę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz mi się sprzykrzyło w kawalerskim gronie. . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz się żegnam z tobą, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz słuńce zasło w rogu zapiecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz was żegnam piece, ławy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juz-ci wieczór nadchodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już cię żegnam najmilszy Synu Chrystusie. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już głuchej nocy zniknęły cienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już ja opuscona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już mi minęło szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już mi się sprzykszyło?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już mi wychodzi szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już mi wychodzi szesnaście latek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już obiad podjedliśmy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już słuńce zasło, je w rogu sieni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już to Bogu chwała, jak me serce pała. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już to siódmy roczek idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już tyle razy słońce wracało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Już wyjeżdżam, matuleńku, z domu twojego. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Jużci śpiewasz, skowroneczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Juże wieczór teraz krótki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
293&#13;
133&#13;
25&#13;
253&#13;
111&#13;
28&#13;
360&#13;
315&#13;
28&#13;
352&#13;
310&#13;
27	 –&#13;
375&#13;
24	 31&#13;
101&#13;
80/I&#13;
104	  64&#13;
27&#13;
194&#13;
252&#13;
27&#13;
216&#13;
263&#13;
27	 26&#13;
156&#13;
24&#13;
152&#13;
258&#13;
27	 79&#13;
183&#13;
27&#13;
122&#13;
210&#13;
28	 28	 82&#13;
25&#13;
733&#13;
257&#13;
25	 82	 32&#13;
25&#13;
73c	 29&#13;
26&#13;
280&#13;
225&#13;
25&#13;
73a	 28&#13;
25&#13;
73b	 28&#13;
27&#13;
120&#13;
209&#13;
24	 –&#13;
258&#13;
80/I&#13;
341&#13;
201&#13;
26&#13;
397&#13;
280&#13;
80/I&#13;
357&#13;
218&#13;
80/I	 27	 27&#13;
80/I&#13;
335&#13;
198&#13;
24	  8&#13;
349&#13;
&#13;
Kacmarecko daj mnie piwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
361&#13;
328&#13;
Kanień na kanieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
321&#13;
187&#13;
Kapusta kwaśna, ale nie kraśna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
135&#13;
147&#13;
Kapusta kwaśna, ale nie kraśna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
130&#13;
182&#13;
Kapustecka w ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
243&#13;
208&#13;
Kapusteńka w ogródeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
166a&#13;
217&#13;
Karcmarecko moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
389&#13;
173&#13;
Kasia do Jasia tużyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  3&#13;
348&#13;
Kasia pierze na jeziorze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
378&#13;
270&#13;
Kasia po sadzie chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
245&#13;
251&#13;
Kasieńku, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
186&#13;
248&#13;
Kaśka wołki [pogoniła]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
308&#13;
182&#13;
Kaśka za piec, Maciek za nią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
154	  87&#13;
Kazali mi cepem młócić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
536&#13;
333&#13;
Kazali mi jechać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
191&#13;
228&#13;
&#13;
�137&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Kazali mi kury paść. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazali mi kury paść. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazali mi orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazali mi śpiewać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazali: swat bohaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazał hanioł do Betlejem Juda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazał sobie konia siodłać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kazała mi mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Każ przynieść wina, mój Grzegorzu&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się Kasia w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kąpała się panna w morzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kędy tam jedzies, Jasiu, kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kędyześ bywał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kędyż idziesz, opalony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy bandzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy będzie słońce i pogoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy do dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy ja bieg do swego kochania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy ja był w samodzieli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy ja była, młodą panieneczką. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy ja usiędę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy myśliwy cały dzień poluje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy po mnie przyjedziecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
537&#13;
209&#13;
80/I&#13;
289&#13;
168&#13;
26&#13;
444&#13;
303&#13;
80/I&#13;
234&#13;
139&#13;
28&#13;
200&#13;
233&#13;
26	  4	 57&#13;
25&#13;
176	 75&#13;
25&#13;
212	 93&#13;
25&#13;
758	 26&#13;
80/I&#13;
160	  92&#13;
25&#13;
205	 90&#13;
25&#13;
206	 91&#13;
25&#13;
207	 91&#13;
25&#13;
203	 90&#13;
25&#13;
204	 90&#13;
26&#13;
365&#13;
265&#13;
26&#13;
366&#13;
265&#13;
27&#13;
311&#13;
306&#13;
27&#13;
312&#13;
307&#13;
27&#13;
313&#13;
307&#13;
27&#13;
314&#13;
307&#13;
27&#13;
315&#13;
307&#13;
27&#13;
317&#13;
308&#13;
27&#13;
318&#13;
308&#13;
28	 –&#13;
214&#13;
28&#13;
285&#13;
271&#13;
80/I&#13;
161	  92&#13;
80/I&#13;
162	  92&#13;
80/I&#13;
163	  93&#13;
27&#13;
316&#13;
307&#13;
25	  8	  4&#13;
26&#13;
298&#13;
236&#13;
25&#13;
625&#13;
229&#13;
26&#13;
234&#13;
204&#13;
25	  1	  1&#13;
25	  2	  1&#13;
27&#13;
176&#13;
244&#13;
26&#13;
241&#13;
208&#13;
27&#13;
255&#13;
280&#13;
276&#13;
161&#13;
80/I&#13;
184&#13;
105&#13;
25&#13;
738&#13;
259&#13;
27&#13;
384&#13;
340&#13;
24&#13;
161&#13;
264&#13;
&#13;
�138&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Kiedy pójdzies do ogrodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy rola zaorana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy Wisła wezbrała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy zakwitnie róża w ogrodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy zastukam, zapukam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedy zastukam, zapukam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym była u matuli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym była u matuli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym ja był u swojej dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym ja był u swoji Antolki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym ja se była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym ja w karcmie był . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym jechał do swojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym jechał do swojej kochanki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym jechał od swojej Maryni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedym miała lat piętnaście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiedyś sobie ogrodnicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiej brat na wojnę odjeżdżał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiej ja jechał od swojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiej się zejdziemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiele boru gnał owcarek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kiełbasa bez pasa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kochaj mnie ja ciebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kochajze mnie, kochaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kochajże mnie, chłopku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kochałam się, kochała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kochanie, kochanie, komu się dostanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kogó-zeście się radzili . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kogutka nie sprzedam, kogutek mi się przyda. . . . . . . . . . . . .&#13;
Kole młyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kołem, kołem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kołem, kołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kołem, kołem słonecko idzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Koło dworu topola stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Koło Jana, koło Jana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kołys ze się kołysko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kołysę ja cały dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Komu grają? Niedołędze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Konie na most nie chciały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Końmi trzema i czterema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kowalówna z końca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kowała zieziula, kowała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kozuszek barani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kożuszek barani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
593&#13;
221&#13;
24	 –	 81&#13;
25&#13;
764&#13;
273&#13;
27&#13;
381&#13;
339&#13;
24&#13;
151&#13;
256&#13;
80/II	 –	 53&#13;
26&#13;
313&#13;
243&#13;
80/II	  –&#13;
272&#13;
26&#13;
323&#13;
247&#13;
25&#13;
137	 57&#13;
25&#13;
171	 73&#13;
25&#13;
257&#13;
113&#13;
28&#13;
240&#13;
249&#13;
25&#13;
136	 57&#13;
27&#13;
253&#13;
279&#13;
25&#13;
284&#13;
126&#13;
25&#13;
425&#13;
182&#13;
25&#13;
250&#13;
109&#13;
27&#13;
252&#13;
279&#13;
27	  7&#13;
121&#13;
26&#13;
436&#13;
300&#13;
24	 –	 55&#13;
25&#13;
763&#13;
273&#13;
80/I&#13;
124	  73&#13;
80/I&#13;
144 	  84&#13;
28&#13;
141&#13;
192&#13;
80/I&#13;
120	  72&#13;
26&#13;
207&#13;
182&#13;
25&#13;
397&#13;
175&#13;
25 	  98&#13;
226&#13;
26&#13;
306&#13;
240&#13;
80/II	  –&#13;
270&#13;
27&#13;
111&#13;
200&#13;
28	 –&#13;
128&#13;
28	 39	 93&#13;
26&#13;
551&#13;
227&#13;
26&#13;
550&#13;
337&#13;
25&#13;
604&#13;
224&#13;
80/I&#13;
202&#13;
117&#13;
24&#13;
123&#13;
239&#13;
80/I&#13;
244&#13;
143&#13;
28	 79&#13;
146&#13;
25	 –&#13;
181&#13;
24	 –	 47&#13;
&#13;
�139&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Kożuszek barani, capecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krakowiacek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krakowiacek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krakowiacy jadą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krakowiaczek młody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krakowianka Anka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krawcyku, krawcyku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Krążyliśmy, krążyli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Księże kanoniku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto mężatki kocha . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto pieniążki ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto się w opiekę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto tańcuje a nie umié. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto tylko ma żonę ładną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kto zająn to zająn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Który druzba nie wąsół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Który druzba nie wąsół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Któż mnie pocieszy w biedzie i frasunku . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Któż o tej dobie płacze we żłobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ku czci Bożej Matuchny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ku Dunajowi ku głębokiemu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ku Dunajowi ku głębokiemu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kujawianie, Kujawianie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kujawianie, Kujawianie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kuje zieziula, kuje siweńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kukawecka kuka, Jasio listek pise. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kukawecka zakukała i kuje, i kuje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kukułecka kuka, Jasio listy pise. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kum z kościoła idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kuma w oknie stała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kumosia kumosi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kupało u Jana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Kwiat studni idzie do nas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lauda Sion . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Leciały gąsecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lecieu oroł ponad morom, taj stau hołosici. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Leć głosie po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Leć głosie po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ledwo raz siekierą rąbnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ledwom miała lat szesnaście . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lepsa ja Jasiu niźli ty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Letieu oroł po nad morom, taj stau hołositi. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/I&#13;
333&#13;
195nlb&#13;
24	  4	 80&#13;
25&#13;
723&#13;
254&#13;
25&#13;
694&#13;
247&#13;
25&#13;
707&#13;
250&#13;
28	  8	 67&#13;
25&#13;
332&#13;
149&#13;
24	  71&#13;
203&#13;
25&#13;
456&#13;
190&#13;
25&#13;
700&#13;
248&#13;
25&#13;
735&#13;
258&#13;
24	 –&#13;
181&#13;
25&#13;
384&#13;
172&#13;
28	  9	 67&#13;
27	 51&#13;
170&#13;
26	 85&#13;
120&#13;
80/II	  –&#13;
232&#13;
28	 62&#13;
123&#13;
28	 27	 73&#13;
24	 –&#13;
135&#13;
24	  4&#13;
348&#13;
24	  5&#13;
349&#13;
25&#13;
607&#13;
225&#13;
80/I&#13;
270&#13;
159&#13;
28	 70&#13;
128&#13;
80/I&#13;
305&#13;
181&#13;
80/I&#13;
192&#13;
110&#13;
80/I&#13;
115	  69&#13;
25&#13;
108	 44&#13;
28&#13;
311&#13;
283&#13;
25&#13;
256&#13;
113&#13;
26	 –&#13;
332&#13;
28	 –&#13;
347&#13;
24	 –&#13;
328&#13;
27	 –&#13;
26&#13;
456&#13;
28	 –&#13;
27&#13;
246&#13;
27&#13;
247&#13;
26&#13;
481&#13;
25&#13;
284&#13;
27&#13;
268&#13;
28	 –&#13;
&#13;
132&#13;
309&#13;
359&#13;
276&#13;
276&#13;
316&#13;
126&#13;
285&#13;
359&#13;
&#13;
�140&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Lezy stary na pierzynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Leży, leży Jezus malusieńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Lulu mój malutki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Łetiw oreł po nad morem, taj stau hołosyty . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Maciek idzie prosto drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Majtek ubogi puścił się na morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Majtek ubogi puścił się na morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mam gitarę w ręku, romans na stoliku. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mam gołębia przyjaciela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mam ja męza kochanego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mamy przyjaciela Chrysta Zbawiciela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Marsz, marsz Agronomia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Maryja Magdalena w świecie się kochała. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Maryja Panna Elżbietę nawiedza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Maryna mi chłopcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Marysiu weź wianek w dłonie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Maryś, Maryś, pojedziemy na Ruś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mas dziewcyno wianek?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Masz mnie kochać, kochaj stale. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mateńka zieziuleńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matka córce kurę dała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko moja, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko, moja matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko, matko, matulu moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko, matko moja, matulu moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko, matko pierwsego rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matko niebieskiego Pana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matula mi przykazała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matula mnie przysłała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matulenku, dobrodziko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matuleńku dobrodziko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matuleńku, tatuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matulu moja, dodaj zawoja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur bardzo bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur i to bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur, Mazur bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur, Mazur bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur ja, Mazur srodze bogaty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
25&#13;
590&#13;
27	  1&#13;
26&#13;
547&#13;
28	 –&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
221&#13;
115&#13;
336&#13;
359&#13;
&#13;
25&#13;
100&#13;
230&#13;
24	  8	 82&#13;
80/I&#13;
346&#13;
206&#13;
80/I&#13;
338&#13;
199&#13;
28&#13;
257&#13;
257&#13;
26&#13;
383&#13;
272&#13;
28	 25	 73&#13;
25&#13;
765&#13;
274&#13;
26&#13;
556&#13;
341&#13;
28	 –&#13;
350&#13;
25&#13;
391&#13;
174&#13;
26&#13;
180&#13;
165&#13;
25&#13;
611&#13;
225&#13;
26&#13;
514a&#13;
326&#13;
25&#13;
145	 61&#13;
28&#13;
118&#13;
174&#13;
25&#13;
618&#13;
228&#13;
27&#13;
372&#13;
335&#13;
26	 –&#13;
354&#13;
26&#13;
286&#13;
229&#13;
26&#13;
287&#13;
230&#13;
26&#13;
283&#13;
227&#13;
24	 70&#13;
189&#13;
25	 –&#13;
301&#13;
25&#13;
650&#13;
235&#13;
80/I&#13;
134	  79&#13;
26&#13;
284&#13;
227&#13;
27&#13;
152&#13;
226&#13;
26&#13;
324&#13;
248&#13;
26&#13;
184&#13;
167&#13;
80/II	  –&#13;
257&#13;
80/I	 45	 32&#13;
26&#13;
425&#13;
295&#13;
27&#13;
387&#13;
342&#13;
27&#13;
390&#13;
345&#13;
26&#13;
424&#13;
295&#13;
27&#13;
388&#13;
344&#13;
27&#13;
389&#13;
344&#13;
&#13;
�141&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Mazur Mazureczce niecnotę wypłatał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazur-ci ja, Mazur . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazurek się napił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Mazurowie mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała baba babuleńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała baba babuleńka swoje stare grosze . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała baba żaka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała babula koziołka swojego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała kokoszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała matka łysą krowę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miała matulinka siedem córek razem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miałem dziewcząt osiemnaście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miałem ja trzewiki sakowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miałem ja trzewiki sakowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miesiąc świeci, miesiąc grzeje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miesiąc świeci, słońce grzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Miesiąc świeci, słońce grzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwiema góreckoma . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwoma domostwami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwoma domostwoma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwoma kamieniami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwoma kamieniami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między dwoma kamienioma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Między ogrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Minął, Kachno, czas pieszczoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Młoda dziewcyna, młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Młoda dziewcyna, młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Młodość moja, młodość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Młody panie, daj na stangę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Młody panie, daj na stangę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Modre ocki mamy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moi mili żołnierze, dajcie pokój domowi. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja dziewczyna robocza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja Jagienko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja kochaneczka, da, utonęna w studni. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja Marynia robotna była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja Marysiu, młodoś się zawiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Moja matka memu ojcu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/I&#13;
314&#13;
185&#13;
28	 –&#13;
286&#13;
80/I&#13;
313&#13;
184&#13;
24	 –&#13;
319&#13;
25&#13;
330&#13;
148&#13;
25&#13;
227 	  99&#13;
25&#13;
744&#13;
262&#13;
26	 95&#13;
125&#13;
80/I&#13;
304&#13;
181&#13;
25&#13;
666&#13;
239&#13;
24	 14	 83&#13;
25&#13;
673&#13;
241&#13;
27&#13;
392&#13;
246&#13;
80/II	  –&#13;
383&#13;
80/I	 49	 33&#13;
26&#13;
291&#13;
231&#13;
26&#13;
292&#13;
231&#13;
26&#13;
376&#13;
269&#13;
80/I&#13;
197&#13;
114&#13;
25&#13;
222	 97&#13;
25&#13;
220	 96&#13;
25&#13;
221	 96&#13;
25&#13;
220	 96&#13;
25&#13;
173	 74&#13;
25	 27	 11&#13;
26&#13;
344&#13;
257&#13;
26&#13;
345&#13;
257&#13;
26&#13;
346&#13;
257&#13;
27&#13;
288&#13;
294&#13;
27&#13;
289&#13;
295&#13;
25	 –&#13;
300&#13;
28&#13;
295&#13;
275&#13;
80/II	  –&#13;
438&#13;
25&#13;
552&#13;
212&#13;
26&#13;
125&#13;
142&#13;
80/II	  –&#13;
242&#13;
25&#13;
557&#13;
214&#13;
28	 14	 70&#13;
80/I&#13;
290&#13;
169&#13;
27&#13;
201&#13;
255&#13;
80/I&#13;
239&#13;
141&#13;
25&#13;
324&#13;
145&#13;
26&#13;
212&#13;
188&#13;
26&#13;
529&#13;
331&#13;
&#13;
�142&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Moja matko, daj mi córkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
485&#13;
317&#13;
Moja matuleńka siedem córek miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
446&#13;
304&#13;
Moja matulu, moja kochana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
170	 72&#13;
Moja matuś bardzo dziwna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
430&#13;
183&#13;
Moja miła cépka nima. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
113&#13;
200&#13;
Moja zona z rokiciny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
551&#13;
212&#13;
Moje bziałecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
202&#13;
256&#13;
Moje druchny, idźcie prec! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
112&#13;
200&#13;
Moje druzeńki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 82&#13;
147&#13;
Moje dziewczę, co ci powiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
465&#13;
192&#13;
Moje dziewczę, moje złoto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
142&#13;
222&#13;
Moje dziewczę, nie lamentuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
467&#13;
312&#13;
Moje dziewcze, nie lamentuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
316&#13;
186&#13;
Moje dziewcze, radabyś mi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
461&#13;
191&#13;
Moje dziewczę, trząchnij sobą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
132&#13;
219&#13;
Moje konie, moja brycka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
670&#13;
241&#13;
Mospanowie gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 47&#13;
167&#13;
Mospanowie gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 46&#13;
167&#13;
Mości państwo gmurzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –&#13;
285&#13;
Mój Boże, deszcz pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
545&#13;
335&#13;
Mój Jasiniecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
300&#13;
238&#13;
Mój Józiuleńku, weź ty mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
276&#13;
289&#13;
Mój kielisku, mój kochany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
260&#13;
114&#13;
Mój mocny Boże, mój mąż mnie bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
146&#13;
151&#13;
Mój ty wianku lewendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
137&#13;
190&#13;
Mój wianecku lawendowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 74&#13;
181&#13;
Mój wianecku z białej rózy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 39&#13;
163&#13;
Mój wianeczku lawendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
151&#13;
211&#13;
Mój wianusku lawendowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
168&#13;
219&#13;
Mówiłam ja, Kasiu, tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
565&#13;
215&#13;
Mówiłam ja tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
130	  76&#13;
Mucha tańcowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
423&#13;
357&#13;
Muzykancie z krzywą gębą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
436&#13;
185&#13;
My po piepry lub safrany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
123&#13;
179&#13;
My tu przyjechali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
365&#13;
330&#13;
My w te progi wstępujemy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 32	 81&#13;
Myślałeś gospodarzu, ze mas syna króla . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –&#13;
229&#13;
Myśliwy […] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
263&#13;
155&#13;
Na badylu mi się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na Bugu, na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na cém bande spał, Kasinku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na cem będę spał, Kasinku				&#13;
Na cóżeś mnie, matuleńko, za mąż wydała		&#13;
&#13;
26&#13;
549&#13;
26&#13;
249&#13;
26&#13;
169&#13;
80/II	  –&#13;
27&#13;
118&#13;
&#13;
337&#13;
277&#13;
161&#13;
253&#13;
207&#13;
&#13;
�143&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Na dolinie, przy olszynie				&#13;
25&#13;
742&#13;
261&#13;
Na dworzu desc pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
288&#13;
272&#13;
Na dzwonnicy kłębek nici . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
258&#13;
281&#13;
Na górze, na górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 31	 12&#13;
Na Judzkich dolinach paszą pastuszkowie. . . . . . . . . . . . . . . . 27	  2&#13;
116&#13;
Na kapuście drobne liście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
579&#13;
218&#13;
Na kapuście duze liście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
472&#13;
194&#13;
Na kobyle woził dyle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
522&#13;
206&#13;
Na kościele gałka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
146	 61&#13;
Na kościele gałka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –	 97&#13;
Na kościele kawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –	 97&#13;
Na królewskim objedzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
117&#13;
137&#13;
Na Kujawy, psie kulawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
455&#13;
190&#13;
Na Kujawy, psie kulawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
272&#13;
160&#13;
Na majowej rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
194&#13;
229&#13;
Na mej matki roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
346&#13;
320&#13;
Na Mostowej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
196	 87&#13;
Na moście Chroście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
358&#13;
314&#13;
Na około izba, w koło piec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
191&#13;
291&#13;
Na onej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 29	 12&#13;
Na onej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 90	 35&#13;
Na onej górze stoją rycerze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 51	 34&#13;
Na onem bagnie diabeł babę gnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
490&#13;
319&#13;
Na piasecku młynecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
102	 42&#13;
Na piasecku młynecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
103	 42&#13;
Na Podolu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
246&#13;
107&#13;
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
245&#13;
106&#13;
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
348&#13;
322&#13;
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
349&#13;
323&#13;
Na Podolu biały kamień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
320&#13;
291&#13;
Na Podolu wiater wieje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
221&#13;
129&#13;
Na Podolu, w cystem polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
388&#13;
276&#13;
Na polu sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
250&#13;
278&#13;
Na polu sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
134&#13;
189&#13;
Na polu wierzba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 26	 11&#13;
Na polu wierzba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
254&#13;
212&#13;
Na polu wirzbo. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 25	 11&#13;
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
255&#13;
213&#13;
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
256&#13;
213&#13;
Na polu wiśnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
257&#13;
214&#13;
Na polu wiśnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
278&#13;
268&#13;
Na progu stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
312&#13;
284&#13;
Na przykaźnym mieście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
432&#13;
364&#13;
Na Słupińskiem polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
341&#13;
255&#13;
&#13;
�144&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Na stołecku siedziała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na suchym dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na suchym dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na środku pola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na tej górze mogiła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na ten grosecek orano orano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na to Pan Bóg dał niedzielę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na tobi neboże . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na tutejsej grobli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na Warsawskiej ulicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na Warszawskiej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na Warszawskiej ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na wojenkę nakazali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na wysokiej górze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na Zaleskim polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na zielonej łące. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na zielonej łące tulipan opada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Na żałość, na żałość. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nad jeziorem lipka stała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nad przewozem stała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nadobna Kasiuleńka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najechało hościku, pełny dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najechało troje swatkowie, sto ludu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najjaśniejszy król śmierci się nie boji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsa panna Maryja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsa Panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsa Panno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najświętsza Panna anielska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Najwiecy jaskółki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nam Zbawiciel się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Namówziłbym kamień . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Napatrzcie się panny i panowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Narodzenie Chrystusowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Narodził się w Betlejemskim żłobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Narodził się Zbawiciel. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nas(z) gajik zielony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasa gospodyni dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasa karcmarecka dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasa Marysia nasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasa Marysia robotna była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasemu panu cepy biją. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasiał grosku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
105&#13;
198&#13;
25&#13;
138	 57&#13;
28&#13;
303&#13;
279&#13;
26	 81&#13;
119&#13;
24	 13	 83&#13;
26&#13;
208&#13;
184&#13;
25&#13;
746&#13;
264&#13;
28	 –&#13;
354&#13;
28&#13;
305&#13;
280&#13;
25&#13;
197	 87&#13;
25&#13;
194	 86&#13;
25&#13;
195	 86&#13;
80/I&#13;
257&#13;
152&#13;
26&#13;
266&#13;
219&#13;
25&#13;
711&#13;
251&#13;
25&#13;
107	 44&#13;
80/I&#13;
109	  67&#13;
25&#13;
435&#13;
184&#13;
24	 46&#13;
142&#13;
27&#13;
341&#13;
318&#13;
28	 85&#13;
148&#13;
28&#13;
199&#13;
233&#13;
26&#13;
228&#13;
197&#13;
28	 15	 70&#13;
26	 42	 95&#13;
26	 78&#13;
117&#13;
80/II	  –&#13;
229&#13;
26&#13;
289&#13;
230&#13;
26&#13;
414&#13;
289&#13;
80/I&#13;
331&#13;
193&#13;
25&#13;
721&#13;
253&#13;
27&#13;
420&#13;
356&#13;
27&#13;
134&#13;
219&#13;
80/I	 57	 38&#13;
28	  3	 65&#13;
26	 12	 62&#13;
25&#13;
334&#13;
150&#13;
24	 52&#13;
148&#13;
26&#13;
410a&#13;
287&#13;
26&#13;
410a&#13;
287&#13;
24&#13;
154&#13;
259&#13;
27&#13;
415&#13;
354&#13;
24	 74&#13;
205&#13;
27	 65&#13;
179&#13;
&#13;
�145&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Nasieję ja drobnyj rutki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasieliście groszku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasieliśmy grosku na przyłozku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasz gajiczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasz maik zielony, pięknie ustrojony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasza karczmareczka dobrze sobie żyje. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasza Marynia robotna była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nasza wiara birbantowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Naści tobie pani matko zasługi moje!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nawariła, napekła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ne chodi Hryciu na weczorniciu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ne chodi Hryciu na weczorniciu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ne chody Hryciu na weczernycu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Né płacze Jadamko, ne płacze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ne płacze Michałko (przypuśćmy), ne płacze. . . . . . . . . . . . .&#13;
Ni ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ni ma-ci to ni ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ni mas dziewcyny na rozpleciny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ni mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ni maz tego na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie badę ja roli orał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie będę ja pasła tego bydła z miasta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie będzies ze mną chłopie ze wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie było dobrze w nasej wsi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie bywaj tu, nie postój tu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie chcę Warsawianki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie chciała dziewczyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie dla tego deptała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie dobrą ja mamulinkę miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie dobrą ja matulejkę miała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie kochaj się Stasiu we mnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie kochaj w południe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie kochaj w południe, hej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie ma Marysia matuli, posła Bogu słuzyć. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie ma tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie mam nic tylko bicz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie mas takiego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie mas tego na świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie pójdę ja grabić siana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie pójdę ja na pańską wieś`. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie pude ja na jabka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie siedź-i bokom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie siedźze, Marysiu, bokiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27	 42&#13;
164&#13;
24	 –&#13;
284&#13;
27	 32&#13;
160&#13;
24	 57&#13;
154&#13;
80/I	  6	 11&#13;
80/I&#13;
229&#13;
135&#13;
25&#13;
325&#13;
146&#13;
25&#13;
762&#13;
272&#13;
26&#13;
356&#13;
260&#13;
80/I&#13;
323&#13;
188&#13;
28	 –&#13;
372&#13;
28	 –&#13;
373&#13;
25	 –&#13;
274&#13;
28&#13;
101&#13;
163&#13;
28	 –&#13;
375&#13;
26	 55&#13;
104&#13;
26&#13;
380&#13;
271&#13;
24	 –&#13;
245&#13;
24&#13;
130&#13;
246&#13;
26	 54&#13;
104&#13;
28&#13;
364&#13;
317&#13;
80/I&#13;
317&#13;
186&#13;
25&#13;
492&#13;
198&#13;
25&#13;
584&#13;
219&#13;
27&#13;
184&#13;
248&#13;
25	 74	 29&#13;
26&#13;
499&#13;
321&#13;
26&#13;
126cd.&#13;
143&#13;
28&#13;
310&#13;
283&#13;
26&#13;
382&#13;
272&#13;
25&#13;
603&#13;
224&#13;
26&#13;
502&#13;
322&#13;
80/I&#13;
116&#13;
70&#13;
26&#13;
202&#13;
181&#13;
27&#13;
106&#13;
198&#13;
25&#13;
708&#13;
250&#13;
24&#13;
130&#13;
246&#13;
28	 93&#13;
158&#13;
27	 86&#13;
186&#13;
25&#13;
387&#13;
172&#13;
25&#13;
549&#13;
212&#13;
25&#13;
546&#13;
211&#13;
28	 73&#13;
133&#13;
26&#13;
232&#13;
200&#13;
&#13;
�146&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Nie stawiaj konika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie stawiaj konika u podwórza mego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie trzeba nam świeców. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie tylko te sady kwitną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie tylo ci obłapiają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie uważaj, Józiu, na to . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wies, panie, co ja wiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wsystkie ksiatuski. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owcarecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj owcarecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owczareńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, [owczareńku]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wyganiaj, owczareczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie wypił, nie wypił, a jesce ostawił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie zagram juz nikomu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie zamykaj, matko, wrót. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie żałuj se, moja Kasińku, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nie żałuj se, Kasiu, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niebo ziemia świat i morze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niech będzie Bóg nasz pochwalony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niech nam grosek odkryje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niech się wam rodzi pszenica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niechaj każdy rześko hasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niechaj każdy rześko hasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niechaj ruta w ogniu trzeszcze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niedaleko miastecka pół mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niedaleko miasteczka pół mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niedaleko rzecka rzecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niedaleko rzecka rzecki, Piórkowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niepojęte dary dla nas daje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Nieprawdę, moje swacheńki, gadacie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęsna, niescęsna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwa Anuś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwa dola za munz zabraniają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwa godzinecka tam była . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwe pod-swywodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwe te pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwe te pokoje, ach jej, jej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niescęśliwy ganecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/II	  –&#13;
430&#13;
28&#13;
243&#13;
250&#13;
28&#13;
119&#13;
174&#13;
28&#13;
247&#13;
252&#13;
80/I&#13;
143	  84&#13;
25&#13;
485&#13;
196&#13;
27&#13;
320&#13;
309&#13;
27&#13;
273&#13;
288&#13;
25&#13;
143&#13;
143&#13;
25&#13;
316&#13;
142&#13;
26&#13;
432&#13;
299&#13;
26&#13;
433&#13;
299&#13;
26&#13;
434&#13;
300&#13;
26&#13;
435&#13;
300&#13;
28&#13;
368&#13;
318&#13;
80/I&#13;
286&#13;
166&#13;
80/I&#13;
196&#13;
114&#13;
24&#13;
114&#13;
235&#13;
26&#13;
525&#13;
330&#13;
27&#13;
147&#13;
225&#13;
26&#13;
173&#13;
163&#13;
80/I	 34	 30&#13;
28	 33	 90&#13;
26&#13;
560&#13;
343&#13;
26	 –&#13;
160&#13;
26	 –	 72&#13;
25&#13;
755&#13;
268&#13;
80/I&#13;
245&#13;
144&#13;
24	  7&#13;
349&#13;
27&#13;
13&#13;
135&#13;
28	 47	 98&#13;
28&#13;
179&#13;
223&#13;
80/I&#13;
241&#13;
142&#13;
80/I	 60	 41&#13;
28	  5	 66&#13;
26	 –&#13;
154&#13;
24	 45&#13;
142&#13;
25&#13;
187b	 82&#13;
25	 76	 30&#13;
28&#13;
169&#13;
219&#13;
25&#13;
121	 50&#13;
25&#13;
192	 84&#13;
27&#13;
308&#13;
305&#13;
28&#13;
283&#13;
271&#13;
&#13;
�147&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
189	 83&#13;
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
190	 84&#13;
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
191	 84&#13;
Niescęśliwy ten ganecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
360&#13;
263&#13;
Niesiem rosół z gajdokami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
160&#13;
263&#13;
Niesiemy jałowiec, Kasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
151&#13;
154&#13;
Nieskończona, najśliczniejsza, Jezu miłości. . . . . . . . . . . . . . . 28	 35	 90&#13;
Nieszczęśliwa […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
301&#13;
180&#13;
Niewidziana, niesłychana dochodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 16	 70&#13;
Niewola me z karcmy pędzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
412&#13;
179&#13;
Niewola mnie ozeniła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
520&#13;
205&#13;
Nikomu się nie dziwuję. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
265&#13;
284&#13;
Nocki nie spała, piórka dzierała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
142&#13;
149&#13;
Nocki nie spała, piórka dzierała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
246&#13;
Nowa jutrzenko kraju sarmackiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –&#13;
382&#13;
Nuz my pastuskowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 35&#13;
105&#13;
O bida mi z tą kokosą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
465&#13;
312&#13;
O Boże Boże co mnie mąż bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
189&#13;
169&#13;
O da, da, o dana! . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 –&#13;
242&#13;
O dla Boga, co poradzę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
669&#13;
240&#13;
O dla Boga, co takiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
135&#13;
190&#13;
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
114	 47&#13;
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
115	 47&#13;
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
117	 48&#13;
O dla Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . 80/II	 –	 94&#13;
O Gospodze uwielbiona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
104&#13;
197&#13;
O huzary, huzary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
282&#13;
125&#13;
O jesceśmy nie słyseli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
422&#13;
181&#13;
O już cas, moja dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
145&#13;
O już to precz, moja Kasiu, już to precz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
182&#13;
286&#13;
O la Boga boli głowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
315&#13;
244&#13;
O la Boga, co takiego, co pochmurny dzień. . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 26	 24&#13;
O Matko Boska Gidelska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
330&#13;
192&#13;
O mój Boze, mój jedyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
458&#13;
191&#13;
O mój Boże, o mój Boże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 26	 75&#13;
O mój Jasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26 	  –&#13;
236&#13;
O mój Jasieńku, czemuś nie przybył?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
14b&#13;
136&#13;
O mój Jasiu, mój jedyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
595&#13;
222&#13;
O pamiętaj, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
210&#13;
238&#13;
O Panno patronko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 11&#13;
130&#13;
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 45	 98&#13;
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 89&#13;
122&#13;
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 60&#13;
107&#13;
&#13;
�148&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O rosie, o rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O rosie, po rosie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O samy Warsawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O siódmej godzinie, tam dziewcyna chynie. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
O ty, dziewcyno, ładna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Obarecek osicyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Obiecał mi wcale . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Obiecała dać na wale. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Objechał Jasieniek wszystkie ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oblokę kontus, oblokę zupan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oby mój ten był tak wielki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od górza nasa druzyna – od górza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od granic gdzie żył Lech. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od granic gdzie żył Lech. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od Krakowa carna chmura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od onej góry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od samej Warszaway . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od synkarki do Marcina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od terema do terema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od terema do terema. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Od Warszawy do Krakowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oddaj ćtyry dydki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Odwieźze mnie zkądeś mnie wzion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Odwróć bydła od stawidła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ognia, ognia, ognia na kómin. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ognia, ognia, ognia na komin. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bez uwagi mąz zonę bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, biada biada . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bida moja, bida jesce gorsa ma być. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bidna ja sierotecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, biedaz mnie bieda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bierze mnie tęsknica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bodaj cie hultaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bracia moji, bracia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, bylica, bylica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu nieboże. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu niedowarzony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu, pachnące ziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, chmielu, chmielu, ty rozbójniku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
128&#13;
216&#13;
80/II	  –&#13;
232&#13;
27	 97&#13;
192&#13;
25&#13;
693&#13;
247&#13;
27&#13;
301&#13;
301&#13;
25&#13;
531&#13;
208&#13;
25&#13;
404&#13;
177&#13;
26&#13;
457&#13;
310&#13;
80/II	  –&#13;
127&#13;
28	 –&#13;
266&#13;
27&#13;
344&#13;
320&#13;
28	 –&#13;
374&#13;
24&#13;
146&#13;
253&#13;
25&#13;
760&#13;
271&#13;
25&#13;
761&#13;
272&#13;
24&#13;
102&#13;
230&#13;
26&#13;
106&#13;
132&#13;
25&#13;
275&#13;
121&#13;
26	 –&#13;
77&#13;
24	  5&#13;
81&#13;
26	 –&#13;
368&#13;
25&#13;
279&#13;
123&#13;
27	  8&#13;
127&#13;
25&#13;
497&#13;
200&#13;
25&#13;
508&#13;
202&#13;
26&#13;
158&#13;
157&#13;
80/II	  –&#13;
251&#13;
27&#13;
103&#13;
194&#13;
25 	  98&#13;
225&#13;
26&#13;
516&#13;
327&#13;
26&#13;
470&#13;
313&#13;
26&#13;
385&#13;
273&#13;
25&#13;
500&#13;
200&#13;
25&#13;
375&#13;
170&#13;
26&#13;
518&#13;
328&#13;
25	 46	 18&#13;
24&#13;
115&#13;
236&#13;
24	 94&#13;
226&#13;
26&#13;
134&#13;
146&#13;
26	 68&#13;
110&#13;
80/II	 –	 49&#13;
27	 80&#13;
183&#13;
24&#13;
206&#13;
297&#13;
26&#13;
164&#13;
159&#13;
&#13;
�149&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Oj, chociaż ci ja zaprząg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, cicho Anuś, nie płac. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ciemna nocka idzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, co tez to teraz za lata nastają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, co to tu za wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, cóz mi to za uciecha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, cy ja niescęśliwy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, cyś się w piecu uląg. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, czego płaczesz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, czego płaczesz, moja dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, da powiedziałaś, mała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dana moja dana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dana, moja dana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj dana, data, dana!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, depce konik, depce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, do kościoła przyszła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dobra moja główka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dobry nasz pan, dobry. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dobrze temu dobrze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dolina, dolina, da, przy dolinie glina. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dudni woda, dudni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dyna moja, dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dziewczyna drobno skacze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dziewcyno, mój koralu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dziewcyny, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, dziwują się ludzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, gdzie tam jedziesz, Maćku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, gorzałecko złoto. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, holuj Jaśku, holuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, i ciemna nocka była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, i u naszego pana, da, i zielona podłoga. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, i w kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, i wio koniki na most . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, i wziąneś mi wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jadąż, jadą, w kolasach jadą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jadłabym jabłuska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jadłabym jabłuszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jak to u nas kasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jana jęła się jana, da tego dworzanina. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jaworze, jaworze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jechali dwa żołniery z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jedne konie na most. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
509&#13;
202&#13;
25&#13;
395&#13;
175&#13;
25&#13;
401&#13;
176&#13;
80/I&#13;
231&#13;
137&#13;
25&#13;
523&#13;
206&#13;
25&#13;
507&#13;
202&#13;
25&#13;
444&#13;
188&#13;
25&#13;
368&#13;
168&#13;
26	 –&#13;
238&#13;
27&#13;
14a&#13;
135&#13;
25&#13;
165	 69&#13;
25&#13;
510&#13;
203&#13;
26&#13;
488&#13;
318&#13;
25&#13;
brak&#13;
298&#13;
26	 –&#13;
309&#13;
80/I&#13;
325&#13;
188&#13;
25&#13;
403&#13;
177&#13;
80/I&#13;
284&#13;
165&#13;
25&#13;
634&#13;
232&#13;
80/I	 92	 55&#13;
25&#13;
668&#13;
240&#13;
25&#13;
371&#13;
169&#13;
25&#13;
517&#13;
204&#13;
25&#13;
658&#13;
237&#13;
80/I&#13;
190&#13;
109&#13;
25&#13;
476&#13;
194&#13;
26&#13;
479&#13;
316&#13;
26&#13;
511&#13;
325&#13;
25&#13;
348&#13;
156&#13;
25&#13;
405&#13;
177&#13;
25&#13;
381&#13;
171&#13;
80/I&#13;
199&#13;
116&#13;
80/I	  8	 13&#13;
80/I&#13;
164	  93&#13;
80/I	 76	 48&#13;
25&#13;
542&#13;
210&#13;
24&#13;
124&#13;
239&#13;
25&#13;
477&#13;
195&#13;
80/I	 82	 51&#13;
26&#13;
136&#13;
147&#13;
26&#13;
460&#13;
310&#13;
25&#13;
518&#13;
205&#13;
28&#13;
204&#13;
235&#13;
26&#13;
501&#13;
322&#13;
&#13;
�150&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Oj, jedzie pan, jedzie pan. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jedzie wóz na przewóz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jedzie wóz na przewóz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, jesce, jesce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kalino, malino. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kiedy ja bendę do ślubu stawała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kiedy ja sed bez bór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kiej wyjdę na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kołem, kołem, kołem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kołem, kołem, słonecko chodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, konie rżały, nic nie miały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kowalu, kowalu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kowalu, kowalu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kowalu, kowalu, zróbże mi kłódeczkę. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, kukawecka kuka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, lata moje, lata. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, lato, lato, lato gorące . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, lato, lato, słońce gorące. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, lecie, lecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ludzie mi ją ganią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, matko moja, matko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, matko, matko, matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, matko, matko, matulu moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, matulu, oj, matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, Mazur, Mazureczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, moja Marysiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, moja matulecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, moja matulecku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, moje kompanecki, da, cóz wy mnie zycycie. . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, mój wionku lawendowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, myślałaś dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, na wysokiem drzewie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, na zapiecku stała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, napijmy się wujku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nasa karcmarecka dobrze sobie zyje. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nasza, nasza, nasza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ni mas tego na świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie bij mnie, Jasieńku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie bójze się, nie bój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie chodź kiele woza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie daj mnie, matulu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie kochoj dworaka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie masci to, nie mas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
393&#13;
174&#13;
25&#13;
475&#13;
194&#13;
80/I&#13;
156	  89&#13;
26&#13;
153&#13;
155&#13;
25&#13;
545&#13;
211&#13;
27&#13;
159&#13;
232&#13;
25&#13;
638&#13;
232&#13;
25&#13;
580&#13;
219&#13;
26	 57&#13;
105&#13;
80/I	  9	 16&#13;
25&#13;
374&#13;
170&#13;
26&#13;
170&#13;
162&#13;
25&#13;
674&#13;
242&#13;
80/I	 46	 32&#13;
26&#13;
462&#13;
311&#13;
80/II	  –&#13;
300&#13;
26&#13;
486&#13;
318&#13;
27&#13;
203&#13;
256&#13;
25	 28	 11&#13;
26&#13;
260&#13;
216&#13;
26&#13;
526&#13;
330&#13;
25&#13;
240&#13;
105&#13;
26&#13;
285&#13;
228&#13;
26	 –&#13;
228&#13;
26&#13;
468&#13;
313&#13;
80/I&#13;
315&#13;
185&#13;
27&#13;
187&#13;
249&#13;
80/I&#13;
178	  99&#13;
80/I&#13;
179&#13;
100&#13;
27	 18&#13;
151&#13;
27&#13;
130&#13;
218&#13;
25&#13;
554&#13;
213&#13;
25&#13;
396&#13;
175&#13;
80/I&#13;
242&#13;
142&#13;
25&#13;
463&#13;
192&#13;
26&#13;
410b&#13;
288&#13;
24&#13;
177&#13;
281&#13;
26&#13;
101&#13;
129&#13;
25&#13;
402&#13;
176&#13;
25&#13;
406&#13;
177&#13;
26&#13;
514b&#13;
326&#13;
26&#13;
469&#13;
313&#13;
25&#13;
420&#13;
180&#13;
25&#13;
426&#13;
182&#13;
&#13;
�151&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Oj, nie mój konik, nie mój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie płacz, panno młoda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie przez taki dunaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie przez takie dunaje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie tego, nie tego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie widzis-ze, Kasiu, da, tę wysoką wieżę. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nie wies ty, bracisku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nigdy ci, Marysiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ni mas co to, ni mas. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, nocka wedle nocki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, obiecała syr dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ola kole pola . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, orać chłopie, orać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, owce moje, owce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, padnijze, dziewcyno, swoji matuli do nóg . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pani, moja pani. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, płakała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, płakała ja wcora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, płynie krypka, płynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pocozeście przyśli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pod borem piełła len. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pognała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pojedzies, pojedzies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pojedź, Jasiu, pojedź . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pojedź, Jasiu, pojedź . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, posed by ja, posed. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, postatnico, pofolguj, pofolguj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, potoczę ja, potoczę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, powiedziałaś, Kasinko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, poznać, poznać, chtóry młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, prawdę ptasek mówi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, proś Boga, dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pszeniczka, pszenicuszka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, przypłynęli siwe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, pstatnico pofolguj, pofolguj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, Puławy, Puławy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, rekruci pijecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, rozpleciny są. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ruch chłopcy na wodę, bo woda maleje. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ruta, moja ruta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, rycy wół, rycy wół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ryczały, buczały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, rycały moje bysie rycały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
458&#13;
310&#13;
27	 33&#13;
160&#13;
25&#13;
598&#13;
222&#13;
25&#13;
637&#13;
232&#13;
24	 –&#13;
262&#13;
24&#13;
201&#13;
295&#13;
25&#13;
486&#13;
197&#13;
26&#13;
335&#13;
252&#13;
26&#13;
411&#13;
288&#13;
80/I&#13;
198&#13;
115&#13;
25&#13;
671&#13;
241&#13;
25&#13;
469&#13;
193&#13;
25&#13;
602&#13;
223&#13;
26&#13;
503&#13;
322&#13;
80/I	 10	 16&#13;
26&#13;
517&#13;
327&#13;
27&#13;
374&#13;
335&#13;
26&#13;
186&#13;
168&#13;
25&#13;
446&#13;
188&#13;
26&#13;
515&#13;
326&#13;
25&#13;
370&#13;
169&#13;
26&#13;
508&#13;
324&#13;
25&#13;
440&#13;
186&#13;
25&#13;
492&#13;
198&#13;
26&#13;
120&#13;
140&#13;
26&#13;
507&#13;
324&#13;
28 	  53&#13;
105&#13;
24&#13;
176&#13;
280&#13;
80/I&#13;
177	  99&#13;
26	 87&#13;
121&#13;
25&#13;
534&#13;
208&#13;
26&#13;
534&#13;
333&#13;
27	 16&#13;
142&#13;
25	  3	  1&#13;
27&#13;
369&#13;
333&#13;
28	 53&#13;
105&#13;
26&#13;
509&#13;
324&#13;
26&#13;
478&#13;
316&#13;
80/II	  –&#13;
242&#13;
25&#13;
377&#13;
170&#13;
80/I&#13;
176	  98&#13;
80/I&#13;
138	  82&#13;
80/I&#13;
137	  81&#13;
27&#13;
397&#13;
348&#13;
&#13;
�152&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Oj, rycały, bucały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, rycą wołki rycą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sakłakowe buty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sama ja, sama. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sama ja se, sama. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siadaj, siadaj, Maryś kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siadaj, siadaj, Maryś, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siadaj, siadaj na wóz, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siasta siasta, dziewcyna z miasta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siekierecka to nie toporzysko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sierota ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sierota ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sierota ja, Jasiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sirota ja po ojcu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, siwy koń, siwy koń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, słuzba słuzba niescęśliwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, sporzioł na słonecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, stangrycie, stangrycie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, stary ja, stary, ale nie narobiony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, stuliny, stuliny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, stuliny, stuliny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, szanuj-ze mnie, szanuj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, szczerze-m ja Panu Bogu służyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, szewskiej córki nie chcę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, śpiewają słowicy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, śpiewajcie, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, śpiewajcie, dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, śpiewajze, słowiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, tam komar z dębu spad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, tam w sadecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, trzeba jej, trzeba jej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, trzewicek mi się zdarł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, u mnie je tych śpiewek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, u mojej dziewcyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, u mojej dziewczyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, uboga ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, utonął popielarcyk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w lesie i w olsynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w lesie, w lesie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w polu ogródecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w polu ogródecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, w polu ogródeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wianeczku z białej róży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
443&#13;
187&#13;
25&#13;
609&#13;
225&#13;
25&#13;
643&#13;
234&#13;
27&#13;
377&#13;
336&#13;
26&#13;
493&#13;
320&#13;
26	 79&#13;
118&#13;
80/I	 40	 31&#13;
28&#13;
108&#13;
167&#13;
26	 72&#13;
113&#13;
25&#13;
623&#13;
229&#13;
25&#13;
601&#13;
223&#13;
80/I&#13;
210&#13;
122&#13;
26&#13;
510&#13;
324&#13;
80/I&#13;
175	  98&#13;
25&#13;
536&#13;
209&#13;
27&#13;
280&#13;
291&#13;
25&#13;
442&#13;
187&#13;
80/I&#13;
283&#13;
165&#13;
80/I&#13;
131	  77&#13;
26&#13;
145&#13;
151&#13;
80/II	  –&#13;
248&#13;
25&#13;
392&#13;
174&#13;
24&#13;
181&#13;
285&#13;
80/I&#13;
139	  82&#13;
25	 58	 22&#13;
26&#13;
518/5&#13;
328&#13;
80/II	  –&#13;
309&#13;
25	 59	 22&#13;
25&#13;
344&#13;
155&#13;
25	 80	 31&#13;
27&#13;
165&#13;
238&#13;
25&#13;
555&#13;
213&#13;
25&#13;
376&#13;
170&#13;
25&#13;
516&#13;
204&#13;
80/I	 70	 45&#13;
25&#13;
644&#13;
234&#13;
25&#13;
591&#13;
221&#13;
25&#13;
498&#13;
200&#13;
25&#13;
431&#13;
183&#13;
80/I&#13;
157	  89&#13;
24&#13;
190&#13;
290&#13;
24	 88&#13;
223&#13;
80/II	  –&#13;
301&#13;
80/I	 75	 47&#13;
&#13;
�153&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Oj, wianku ty mój, wianku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, widzisz, ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wio, koniu do domu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wolałby ja, wolał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wołałem, wołałem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wołki moje, wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wołyż moje, taj połowyje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wsystko mi się widzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wszystko mi się widzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wycion konik wycion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wyjrzyjze, córko moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wyleć wyleć, raby pstry sokole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wyrżyta, pacholicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, wywijał mój konicek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, z wysokiego mostu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, za nic mi to za nic . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, za nic mi to za nic. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, za wodą, za wodą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zabili, zabili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zabili, zabili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zabujały białe łabędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zagrajze mi, zagraj, da, muzykancie . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zakukała kukawecka za borem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zarżyj, zarżyj, wrony konicku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zasło słońce, zasło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zeby ja wiedziała cyje to konicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zeby ja wiedziała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zeby ja wiedziała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zeby nie Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zebym cię nie lubił. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, zebym ja miała taką mocną wolą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, ziele, ziele co nigdy nie znane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, złapałeś mnie złapał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, żeby to Pan Bóg dał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oj, żebym ja była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojce nas, w Wierzbowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojciec bije matka bije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojciec bije, matka bije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojciec pomar, matka także . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojechał Jasienek wszystkie ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze dana, ojze jesce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, gospodyni nasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
489&#13;
318&#13;
80/I	 83	 52&#13;
25&#13;
505&#13;
201&#13;
25&#13;
583&#13;
219&#13;
80/I	 78	 49&#13;
25&#13;
589&#13;
221&#13;
26&#13;
121&#13;
140&#13;
80/I&#13;
187&#13;
108&#13;
28	 –&#13;
373&#13;
25&#13;
394&#13;
175&#13;
80/I&#13;
274&#13;
161&#13;
25&#13;
481&#13;
196&#13;
25&#13;
315&#13;
142&#13;
28	 52&#13;
104&#13;
25	  7	  4&#13;
26&#13;
108&#13;
133&#13;
26&#13;
501&#13;
322&#13;
25&#13;
513&#13;
203&#13;
25&#13;
470&#13;
193&#13;
25&#13;
642&#13;
233&#13;
24&#13;
116&#13;
236&#13;
26&#13;
477&#13;
315&#13;
27&#13;
368&#13;
332&#13;
25&#13;
599&#13;
223&#13;
27	 71&#13;
180&#13;
27	 87&#13;
186&#13;
25&#13;
511&#13;
203&#13;
25&#13;
679&#13;
243&#13;
25&#13;
503&#13;
201&#13;
26&#13;
171&#13;
162&#13;
26&#13;
487&#13;
318&#13;
26&#13;
495&#13;
320&#13;
28&#13;
353&#13;
311&#13;
27&#13;
358&#13;
326&#13;
25&#13;
495&#13;
199&#13;
25&#13;
532&#13;
208&#13;
27&#13;
291&#13;
296&#13;
26	 –	 76&#13;
26&#13;
512&#13;
325&#13;
80/I&#13;
209&#13;
121&#13;
27&#13;
342&#13;
318&#13;
28&#13;
276&#13;
266&#13;
25&#13;
409&#13;
178&#13;
26&#13;
496&#13;
320&#13;
&#13;
�154&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Ojze, matko moja, matko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, ocy moje, ocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, powiedziałaś mała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, zono moja, zono . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, ojze, na dunaju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ojze, ojze, ozje dyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oli, daliby, kazali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
On idzie drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ona pasła bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ona pasła byczki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ona wysła i wyjrzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Opasali mnie fartuskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oryl pije, oryl traci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Oryl pije, oryl traci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Orze Jandruś orze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Osa, osa, zimna rosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Osa, osa, zimna rosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otóż to ja panem,. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwieraj, matko, dom, dom . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwieraj, pani, szerokie wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwieraj, panie, nowe wierzeje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otworzcie nam tu séroko wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórz, matulu, te nowe drzwicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórz, matulu, te nowe wrota. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórz nam, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórz nam, moja matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórzcie nam szerokie wierzeje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Otwórz-ze mi, otwórz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Owcarecek na polecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Owo ja Mazur sumno bogaty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ozenię się, ozenię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ozenił się pan majstrowic. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ozeniłem się, niewola moja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ozeniłem się tu na spół z płacem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ozeniłem się, moja niewola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożenił się, fajt majt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożenił się, fajt majt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożenił się, sacher macher . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożenił się sajdak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożenił się sajdak, majdak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniła matka syna po niewoli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniłem się na poły z płaczem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniłem się tam na Podolu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
471&#13;
193&#13;
24&#13;
110&#13;
234&#13;
25&#13;
660&#13;
238&#13;
25&#13;
166	 70&#13;
25&#13;
408&#13;
178&#13;
25&#13;
462&#13;
192&#13;
25&#13;
416&#13;
179&#13;
80/I&#13;
172	  96&#13;
27&#13;
199&#13;
254&#13;
25&#13;
438&#13;
186&#13;
27&#13;
408&#13;
352&#13;
28&#13;
158&#13;
214&#13;
27&#13;
306&#13;
304&#13;
80/I&#13;
264&#13;
156&#13;
26&#13;
505&#13;
323&#13;
26&#13;
268&#13;
220&#13;
26&#13;
263&#13;
217&#13;
26	 –&#13;
217&#13;
27&#13;
364&#13;
329&#13;
27&#13;
140&#13;
222&#13;
28	 61&#13;
115&#13;
28	 56&#13;
108&#13;
24	 79&#13;
209&#13;
26&#13;
206&#13;
182&#13;
26&#13;
215&#13;
189&#13;
26&#13;
133&#13;
146&#13;
80/II	  –&#13;
244&#13;
26	 38	 88&#13;
25	 34	 13&#13;
25&#13;
661&#13;
238&#13;
25&#13;
291&#13;
130&#13;
80/I&#13;
153	  87&#13;
27&#13;
339&#13;
317&#13;
25&#13;
236&#13;
103&#13;
25&#13;
432&#13;
183&#13;
26&#13;
384&#13;
273&#13;
25&#13;
238&#13;
104&#13;
80/II	  –&#13;
118&#13;
25&#13;
237&#13;
103&#13;
80/II	  –&#13;
441&#13;
28&#13;
307&#13;
282&#13;
28	 67&#13;
126&#13;
27&#13;
338&#13;
316&#13;
80/I&#13;
205&#13;
119&#13;
&#13;
�155&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Ożeniłem się tam na Podolu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniłem się, to chwała Bogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniłem się tu na Mazowsu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ożeniłem się więc na Mazowszu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pani matko, dobrodzijko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pani matko, nie załujze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panie ojce, pani matko, prosiemy wsystkich. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panie ojcze, siodłaj konia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panie młody, nie bundź taki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panna młoda idzie w pląsy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panna rybki gotowała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Panom pałace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Parobecek ci ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Parobecku kiepska siecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Parobecku wstałbyś do dnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Parobecku zadundały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Parobeczek […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pas’em ja woły, wedle stodoły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasł gałgan bydło . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasł Jasinko konie, a Marysia wołki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasła dziewcyna owce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasła Helka bycki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasła Kasieńka konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasterka szłynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasła panna pawia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasła, pasła pasterecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pasturze na górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pastuszkowie bracia mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Paśli pasterze woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Paśli pasterze woły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Paśliśmy owiecki pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pędzą, pędzą, matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piaskarz jestem swego rodu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pieje ludzie haraleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pielim piepiórkę przy odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pierwse kury zapiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pierwsi kurzy zapiali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piękna Dorotko, wartaś ręki króla. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piękna nasza Polska cała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piękna nasza Polska cała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pięknam była chwała Bogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piękny kwiatek z róży . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
25&#13;
235&#13;
27&#13;
337&#13;
26	 49&#13;
24&#13;
127&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
102&#13;
316&#13;
100&#13;
241&#13;
&#13;
28	 22	 72&#13;
27&#13;
143&#13;
223&#13;
24	 –&#13;
262&#13;
24&#13;
105&#13;
231&#13;
28&#13;
197&#13;
230&#13;
24	 –&#13;
263&#13;
26&#13;
150&#13;
153&#13;
26&#13;
338&#13;
254&#13;
27&#13;
430&#13;
362&#13;
25&#13;
615&#13;
227&#13;
27&#13;
409&#13;
352&#13;
25&#13;
577&#13;
218&#13;
26&#13;
454&#13;
309&#13;
80/I&#13;
300&#13;
179&#13;
27	 –&#13;
344&#13;
25&#13;
234&#13;
102&#13;
80/I	 79	 49&#13;
28&#13;
293&#13;
274&#13;
26&#13;
443&#13;
302&#13;
25&#13;
182	 79&#13;
27&#13;
302&#13;
302&#13;
80/II	 –	 84&#13;
80/I	  –&#13;
109&#13;
27&#13;
404&#13;
350&#13;
24	 27	 99&#13;
25	 10	 61&#13;
80/II	 –	 18&#13;
24&#13;
36&#13;
106&#13;
26&#13;
430&#13;
298&#13;
24	  2	 79&#13;
28&#13;
201&#13;
233&#13;
27	 15&#13;
140&#13;
24&#13;
207&#13;
297&#13;
27	 84&#13;
185&#13;
28	 10	 68&#13;
80/I&#13;
352&#13;
213&#13;
80/I&#13;
353&#13;
214&#13;
28&#13;
309&#13;
283&#13;
80/I&#13;
132	  77&#13;
&#13;
�156&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Pijał ci ja, bande pijać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Piję ci ja, piję. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płaczą dzieci, płacze żona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płakała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płyną gąski po dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płynie kacor po olsynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płynie rybka, płynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płynie rybka, płynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Płynie woda po dębinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pływała rybka, rybecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pływały rybki, rybecki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po całym świecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co ześ mnie brał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co ześ mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co żeś mnie, matuleńku, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po co żeś mnie, moja matko, za mąż wydała. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po có-ześ mnie, matko, moja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po có-ześ mnie, matuleńku, za mąz wydała. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po có-ześ mnie, matulinku, za mąz wydała . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po cóżeście przyjechali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po cóżeście, matuleczku, za mąz wydali. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po majowej rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po rynecku chodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po stracie Heroda, westchnijmy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po tak miłej zabawie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Po żołniersku stać na wale . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pobłogosław, moja matulu, na drogę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem carna chmara. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem na murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem na murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem, pod borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem rola, na nij tumpola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna gorzała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna gorzała, pod nią dziewczyna. . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sosna stajała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
494&#13;
320&#13;
26&#13;
520&#13;
328&#13;
27	 –&#13;
100&#13;
26&#13;
540&#13;
334&#13;
28	 –	 96&#13;
26&#13;
548&#13;
336&#13;
26	 66&#13;
110&#13;
26	 67&#13;
110&#13;
27&#13;
230&#13;
270&#13;
80/II	  –&#13;
252&#13;
26&#13;
168&#13;
161&#13;
28	 32	 89&#13;
25	 19	  8&#13;
25&#13;
116	 47&#13;
80/I	 18	 20&#13;
27	 91&#13;
188&#13;
80/I	 19	 21&#13;
80/I	 44	 31&#13;
25&#13;
113	 46&#13;
26&#13;
176&#13;
164&#13;
25&#13;
112	 45&#13;
26&#13;
154&#13;
155&#13;
80/I	 21	 22&#13;
26&#13;
245&#13;
209&#13;
25&#13;
163	 68&#13;
28	 21	 71&#13;
80/I&#13;
334&#13;
197nlb&#13;
25&#13;
285&#13;
127&#13;
26	 –&#13;
173&#13;
25&#13;
183	 79&#13;
80/I&#13;
173	  97&#13;
26&#13;
373&#13;
268&#13;
27	 56&#13;
175&#13;
27&#13;
160&#13;
234&#13;
80/I&#13;
183&#13;
104&#13;
26&#13;
349&#13;
258&#13;
24&#13;
187&#13;
290&#13;
27&#13;
139&#13;
221&#13;
24	 82&#13;
221&#13;
80/I	 12	 17&#13;
24&#13;
111&#13;
234&#13;
26&#13;
178&#13;
165&#13;
80/I	 39	 31&#13;
24&#13;
106b&#13;
232&#13;
&#13;
�157&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Pod borem sosna stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia gorzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia gorzała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośna, pod nią topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod borem sośna stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod dworem na murawce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod Jadamową miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod okienkiem zieleni się trowka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod okienkiem, pod okienkiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod Pułtuskiem, pod miasteczkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod Warsawą carna rola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod zielonym dębem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod zielonym dębem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pod zielonym jaworem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Podaj, matulu, grzebienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Podajcie nam miec, miec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Podobno ty, Marysieńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Podziękujcie swatowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognał Jasio woły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognała dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognała wołecki do dąbrowecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pognała woły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojadę ja do Łowica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojadę ja na Włocławek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojadę ja za Włocławek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechał Jaś, pojechał Jaś do kościoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechał myśliwy po polu polując. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechał pan na łowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechał pan na łowy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechałem do Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojechałem do Warszawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedziemy na łów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedziemy na łów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedziemy na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
24&#13;
106a&#13;
231&#13;
27&#13;
139&#13;
222&#13;
27	 93&#13;
189&#13;
24&#13;
198&#13;
294&#13;
80/I	 11	 17&#13;
27	 38&#13;
162&#13;
24&#13;
199&#13;
294&#13;
25&#13;
111	 45&#13;
24&#13;
166&#13;
268&#13;
25	 22	  9&#13;
25	 23	 10&#13;
25	 24	 10&#13;
24	 82&#13;
220&#13;
27&#13;
405&#13;
351&#13;
25&#13;
184	 80&#13;
25 	  65 	  24&#13;
80/I	 93	 56&#13;
80/I&#13;
351&#13;
212&#13;
26	 63&#13;
108&#13;
25&#13;
106 	  44&#13;
25&#13;
105	 43&#13;
25&#13;
218	 95&#13;
26&#13;
199&#13;
178&#13;
26&#13;
222&#13;
195&#13;
25&#13;
158	 66&#13;
28&#13;
128&#13;
181&#13;
28&#13;
246&#13;
251&#13;
25&#13;
167	 70&#13;
28&#13;
273&#13;
264&#13;
28&#13;
274&#13;
265&#13;
80/II	  –&#13;
297&#13;
80/I&#13;
169	  94&#13;
25&#13;
494&#13;
199&#13;
25&#13;
585&#13;
220&#13;
80/I	 80	 50&#13;
26&#13;
393&#13;
277&#13;
28&#13;
350&#13;
309&#13;
80/I&#13;
225&#13;
131&#13;
28&#13;
327&#13;
296&#13;
26&#13;
532&#13;
332&#13;
80/I&#13;
269&#13;
159&#13;
25&#13;
189&#13;
129&#13;
25&#13;
290&#13;
129&#13;
26&#13;
423&#13;
295&#13;
&#13;
�158&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Pojedziemy na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedziemy na łów, na łów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedziemy se z syneckiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojedź Jasiu, pojedź. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojmał bajko sojku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojmij mie, Jasiu, pojmij mię. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pojmijze mnie, Jasiu, Jasiulecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pokłoni się Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pokłoni się Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Polak Węgier dwa bratanki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poleju, poleju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Polska korono, co słychać o tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
161Polska korono, co słychać o tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pono to ty, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Porównaj, Boze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Porównaj, Boze, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Porównaj Boże, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Porównaj, Boże, góry z dołami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poruchaj się, matuleńku, toć się poruchaj. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Porzuć ojca matkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posadzę ja jabłoneckę przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posed Jasio rano do lasa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posed Jaś do roli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posed mysliwiec na gaj na zające. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posed wilcek na góreckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poslijcie mi matulińku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła baba po popiół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła Doda do ogroda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła dziewcyna ku ogródkowi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła Kasieńka w koło stoła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła Kasińka do sadu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła mucha po wodę do zimnego zdroju. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła na kwiatki bojąc się matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła na kwiatki bojąc się matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posła sierotecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posło dwóch braci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posłuchajcie panienki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posłuchajcie, dziewcząteczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posłuchajcie, posłuchace. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posły były dwie panienecki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posły były dwie panienki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posły druchny wilcą drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Posprzedała krowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
385&#13;
341&#13;
80/I&#13;
262&#13;
155&#13;
25&#13;
329&#13;
148&#13;
28&#13;
177&#13;
223&#13;
28&#13;
371&#13;
319&#13;
27&#13;
277&#13;
290&#13;
26&#13;
334&#13;
252&#13;
26&#13;
227&#13;
197&#13;
26&#13;
226&#13;
197&#13;
24	  9	 82&#13;
27	 19&#13;
152&#13;
		 25&#13;
356&#13;
25&#13;
357&#13;
162&#13;
25&#13;
159	 66&#13;
25	 97	 39&#13;
25	 98	 40&#13;
28&#13;
139a&#13;
191&#13;
80/I&#13;
195&#13;
112&#13;
26&#13;
217&#13;
190&#13;
28&#13;
259&#13;
257&#13;
28	 46	 97&#13;
25&#13;
341&#13;
153&#13;
28&#13;
258&#13;
257&#13;
26&#13;
422&#13;
294&#13;
27	 84&#13;
184&#13;
25&#13;
211	 93&#13;
26&#13;
541&#13;
334&#13;
26&#13;
492&#13;
319&#13;
24&#13;
158&#13;
261&#13;
28&#13;
163&#13;
216&#13;
26&#13;
149&#13;
152&#13;
25&#13;
343&#13;
154&#13;
27&#13;
424&#13;
358&#13;
26&#13;
174&#13;
163&#13;
27&#13;
88&#13;
186&#13;
26&#13;
563&#13;
345&#13;
25	 48	 19&#13;
26&#13;
359&#13;
262&#13;
80/I&#13;
182&#13;
102&#13;
26	 27	 77&#13;
24	 64&#13;
179&#13;
24	 64&#13;
179&#13;
26&#13;
114&#13;
136&#13;
25&#13;
722&#13;
253&#13;
&#13;
�159&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Postrzeż się z rozumu obrany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszedł Jasieńko Lwowa dobywać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła dzieweczka do ogródeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła Kasia po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła mucha po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła na wsiny sprasać rodziny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła na wsiny sprasać rodziny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła panienka w gęste jagody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła panna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszła sierotecka po świecie tułając. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poszły druchny swoją drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pośli myśliwi po polu polują. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocę ja, potocę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocę ja swój wianecek po stole, po stole. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła Kasiula. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła Marysia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła Marysia swój wianek do matki . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła swój wiánek do matki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potocyła wianusek po stole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potoc-ze się wionecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Potoczyła Marysia swój wianeczek po stole. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedz, Kasiu, raz, komu rąckę das. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedz mi, dziewczyno, powiedz mi jedyno . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedzcie, pasterze mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedzcież nam, bracia mili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedziała klucnica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedzieli ojciec, mać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedzioła synkarka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powiedzże mi, powiedz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powstał stary rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powstań, Dawidzie, cymprędzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Powstań, Dawidzie, czémprędzej, lutnić wesoło. . . . . . . . . . .&#13;
Powstańcie panowie, powstańcie swatowie. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Poznęliśmy żyto, pożniemy i jarkę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pożegnaj domowe progi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pożywajcie śmiele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pójdziemy, pójdziemy pod gajicek zielony. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pójdź do domu, Łusia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pójdźcie, druhny, waszą drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pójdźcie, druhny, wilczą drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
28	 64&#13;
124&#13;
24	 39&#13;
107&#13;
28&#13;
143&#13;
193&#13;
26&#13;
406&#13;
284&#13;
26&#13;
452&#13;
307&#13;
28&#13;
372&#13;
319&#13;
24&#13;
134&#13;
248&#13;
24&#13;
134&#13;
248&#13;
80/I&#13;
170	  95&#13;
28&#13;
299&#13;
277&#13;
80/I&#13;
166	  94&#13;
80/I&#13;
167	  94&#13;
80/I&#13;
212&#13;
123&#13;
26	 48	 99&#13;
26&#13;
421&#13;
294&#13;
28&#13;
140&#13;
192&#13;
27	 75&#13;
181&#13;
26&#13;
111&#13;
134&#13;
80/II	  –&#13;
234&#13;
26	 97&#13;
126&#13;
27&#13;
114&#13;
201&#13;
27&#13;
114&#13;
201&#13;
28	 84&#13;
147&#13;
27&#13;
129&#13;
217&#13;
26	 47	 99&#13;
28&#13;
160&#13;
215&#13;
26&#13;
279&#13;
224&#13;
26	  8	 60&#13;
24	 27	 99&#13;
26	 90&#13;
122&#13;
80/I&#13;
126	  73&#13;
24&#13;
149&#13;
254&#13;
24	 81&#13;
220&#13;
28&#13;
223&#13;
243&#13;
26	 18	 67&#13;
27 	   5&#13;
120&#13;
80/I	 16	 19&#13;
80/II	  –&#13;
345&#13;
27&#13;
137&#13;
221&#13;
27	 48&#13;
168&#13;
26&#13;
219&#13;
191&#13;
80/I&#13;
151	  91&#13;
27&#13;
123&#13;
210&#13;
27&#13;
124&#13;
212&#13;
&#13;
�160&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Północ już była gdy się zjawiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pragną ocki pragną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pragną oczki pragną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prawde ptasek mówił . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosę na ten zur . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosiemy cię, starsy druzbo, prosiemy . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosiemy pana za sobą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosili mnie na wesele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosili mnie na wesele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Prosił ci ją w ogrodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przecisne, przecisne. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przecisnę, [przecisnę] szabelkę przez Wisłę . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przedała łańcuch. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przedde wroty kamień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przede dworem (okienkiem) zieleni się trowka . . . . . . . . . . .&#13;
Przede dworem w ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przede dworem wielki sad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przede dworem zieleni się trawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przede wroty kamiń złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przede wroty, kamień złoty, lelija . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przedzierzgnę się siwą gołębicą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przeleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przeleciał sokół przez mej matki dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przelecioł siwy gołumbek bez dumbek. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przenocuj mnie, przenocuj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przerzucę ja się złotym pierścieńcem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przeslicna lelija. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przewieź ze mnie przewieź, przewoźniku młody. . . . . . . . . . .&#13;
Przy dole sośnia stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy dole wiśnia, przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy jeziorze, przy dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy kokosce jarzębiatej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy onej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy onej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy staweczku kalina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przy tej dolinie, w gęstej krzewinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przybieżeli do Betlejem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali deputacy z wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali do Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali do mej matki dworu w podwórze. . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali do mej matki dworu w podwórze. . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali kozaczenki, wszyscy pod piórami . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26	  9	 60&#13;
25&#13;
148	 62&#13;
28&#13;
253&#13;
255&#13;
25&#13;
717&#13;
252&#13;
26	 –&#13;
127&#13;
24&#13;
143&#13;
252&#13;
26	 41	 90&#13;
24	 98&#13;
228&#13;
26&#13;
122&#13;
141&#13;
26&#13;
371&#13;
267&#13;
25&#13;
692&#13;
246&#13;
80/I&#13;
121	  72&#13;
26&#13;
239&#13;
206&#13;
26&#13;
253&#13;
212&#13;
25	 65	 24&#13;
80/I&#13;
228&#13;
134&#13;
24&#13;
194&#13;
292&#13;
25	 65	 24&#13;
26&#13;
159&#13;
157&#13;
24&#13;
132&#13;
247&#13;
25&#13;
131	 54&#13;
25	 94	 37&#13;
26&#13;
308&#13;
241&#13;
27&#13;
138&#13;
221&#13;
80/I	 32	 30&#13;
24&#13;
139&#13;
251&#13;
26&#13;
455&#13;
309&#13;
27&#13;
243&#13;
275&#13;
24&#13;
44&#13;
141&#13;
27&#13;
266&#13;
284&#13;
24&#13;
131&#13;
246&#13;
24	 69&#13;
183&#13;
26&#13;
316&#13;
244&#13;
25&#13;
437&#13;
185&#13;
26	 11	 61&#13;
26	 –&#13;
251&#13;
26&#13;
364&#13;
264&#13;
80/I&#13;
158	  90&#13;
26	  7	 59&#13;
80/I	  58&#13;
39nlb&#13;
28&#13;
269&#13;
262&#13;
25	 87	 35&#13;
80/II	 –	 87&#13;
80/I	 59	 40&#13;
&#13;
�161&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Przyjechali trzy pytace z wojny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali z tak wielkiej wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali Zidkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali Żydkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechali zołnierze od wojny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechał Jasio z cudzej ukrainy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechał k’niej w komendy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechała Ruchla z białego morza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjechało do mnie siedmiu zalotników. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyjmij od nas pokłony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyleciał sokół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przynosiemy plon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyńdzie Jasieńko głupi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przysed do nij w niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przystań, przystań do werbunku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyszedł do niej w niedziele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyszedł już przyszedł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Przyszliśmy tu po dungusie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pytała się Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Pytam ja cię panie swacie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
174&#13;
243&#13;
25	  4	  2&#13;
28&#13;
359&#13;
315&#13;
80/II	  –&#13;
452&#13;
27&#13;
176&#13;
244&#13;
80/I&#13;
218&#13;
127&#13;
27&#13;
228&#13;
269&#13;
26	 22	 69&#13;
27&#13;
179&#13;
245&#13;
28	 36	 91&#13;
24	 68&#13;
182&#13;
26&#13;
309&#13;
241&#13;
27	 95&#13;
190&#13;
26	 37	 87&#13;
24&#13;
155&#13;
259&#13;
27&#13;
343&#13;
319&#13;
80/I&#13;
251&#13;
147&#13;
80/I	 91	 55&#13;
24	  9&#13;
350&#13;
24 	  47&#13;
144&#13;
28	 97&#13;
161&#13;
28&#13;
149&#13;
211&#13;
&#13;
Rają ci mi kawalera. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
185&#13;
248&#13;
Raźno chłopcy hej parobcy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
753&#13;
267&#13;
Rąbała Kasia kalinę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
286&#13;
272&#13;
Rodzino moja, stań-ze se w rzędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
157&#13;
157&#13;
Rosa pada, słońce siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
143	 60&#13;
Rosa pada, na koń siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
260a&#13;
281&#13;
Rosie po rosie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 61&#13;
107&#13;
Rośniej-ze mi modry kwiecie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
252&#13;
211&#13;
Rośnij ze mi w ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
252&#13;
211&#13;
Rozbujał sie kary konicenko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 30	 28&#13;
Rozbujał się kary koniceńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
115&#13;
Rozbujał się mój kary koniczek, rozbujał. . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 31	 29&#13;
Rozbujał się wrony koniceńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
294&#13;
233&#13;
Rozbujały się siwe gołębie po wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
339&#13;
303&#13;
Rozbujały się siwe gołębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
367&#13;
331&#13;
Rozbujały się te, siwe gołębie po wodzie. . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
267&#13;
118&#13;
Rozgłasaj, panie muzykońcie, rozgłasaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
133&#13;
247&#13;
Rozgniewała się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
308&#13;
282&#13;
Rozleciało się seść gołąbecków. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
416&#13;
290&#13;
Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
447&#13;
305&#13;
Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
298&#13;
&#13;
�162&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Rozmaryn pannom. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
344&#13;
204&#13;
Rozmyślajmy dziś, wierni chrześcijanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 27	 81&#13;
Rozpetli koski (warkocze) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
150&#13;
211&#13;
Rozpleciny są, dziewcyny ni ma. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
123&#13;
141&#13;
Rozsypała Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 77&#13;
145&#13;
Rozsypała się rutecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
185&#13;
168&#13;
Rus konia, rus (rusz). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
109&#13;
170&#13;
Rutkoż moja, rutko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
713&#13;
251&#13;
Rybacy, rybacy, czyście nie widzieli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
223&#13;
130&#13;
Rznijcie nam od ucha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
750&#13;
265&#13;
&#13;
S’ist mir alles eins. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
–&#13;
258&#13;
Sady wołek wyrykuje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
606&#13;
224&#13;
Sadziła ja jabłoneczkę przy drodze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
194&#13;
112&#13;
Sadziłam ja jabłoneckę przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 84a	 33&#13;
Sama ja nie wiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
347&#13;
258&#13;
Sama ja nie wiem, co za nautura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
277&#13;
122&#13;
Sanowała kogo chciała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
331&#13;
148&#13;
Są na boru fijołecki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
480&#13;
195&#13;
Są na jeziorze konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
348&#13;
258&#13;
Scęśliwe Betlejem, miasto Dawzidowe. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	  6&#13;
120&#13;
Scęśliwie ja Panu Bogu słuzyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 35	 85&#13;
Scęśliwie ja panu Bogu słuzyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 92&#13;
123&#13;
Scielcie, scielcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
148&#13;
152&#13;
Serdeczna matko, opiekunko ludzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
553&#13;
339&#13;
Séroka woda na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
283&#13;
292&#13;
Seweryn, Seweryn, Sewerynoczku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –&#13;
354&#13;
Siadaj, nie gadaj ślicne kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
171&#13;
240&#13;
Siadaj, Maryś, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
36	  31&#13;
Siadaj, siadaj, kochanie moje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
189&#13;
227&#13;
Siadaj, siadaj, moje kochanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
176&#13;
222&#13;
Siadaj, siadaj, wozy kowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
160&#13;
157&#13;
Siadaj, siadaj, wozy kowane. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
251&#13;
Siadajze, siadaj, Kasiu, kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
58&#13;
106&#13;
Siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
177&#13;
165&#13;
Siadajze, siadaj, Maryś kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
188&#13;
168&#13;
Siadajze, siadajze, Kasiu kochanie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 99&#13;
228&#13;
Siadła na białym kamieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
185&#13;
226&#13;
Sialona rybka co nad wędą siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
317&#13;
245&#13;
Siano cedziła piasek wiązała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
381&#13;
271&#13;
Siano grabiła piasek wiązała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 51&#13;
102&#13;
Siano grabiła, piasek wiązała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
684&#13;
244&#13;
Siano grabiła, piasek wiązałą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
685&#13;
245&#13;
Siądźmy sobie, Stasiu, przy tej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
357&#13;
261&#13;
&#13;
�163&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Siecka nie owies dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedmio Jasio koni miał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedmiu braci było. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi jastrząb na wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi niedźwiedź za stołem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi pluskwa w kominie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi ptosek na tumpoli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi sobie zając pod miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi zając. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedzi zając pod miedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siedział Jasio roczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siodłaj konia do Toronia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siodłaj konia do Torunia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sipiała ja w gumnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siwa gąska, siwa, po dunaju pływa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siwa gołębica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siwego konia mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siwy konik, siwy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Siwy koń chodzi po łące brodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skądże jesteś, Kujawiacku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skocyła Kazia na Dunaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skoro dzień świta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skowronece śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skrada się wilk do zagrody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Skrzypicielu, bandzies w niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła dziewcyna od swawoli. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła dziewcyna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła dziewcyna po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła sierota bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła sierotka bez wieś. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sła sirotka po wsi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słodki pasternak-nak nak-nak. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słomy nam dajcie, druzbowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słoneczko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słoneczko, słoneczko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzyłem pani na piérse lato. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzyłem u pana na piérse lato . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Słuzyłem u pana na pirse lato . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
592&#13;
221&#13;
26&#13;
328&#13;
250&#13;
26&#13;
530&#13;
332&#13;
26&#13;
353&#13;
260&#13;
28&#13;
373&#13;
320&#13;
28&#13;
374&#13;
320&#13;
25&#13;
564&#13;
215&#13;
28&#13;
351&#13;
310&#13;
80/I&#13;
296&#13;
178&#13;
24&#13;
180&#13;
285&#13;
25	 –&#13;
278&#13;
27&#13;
169&#13;
239&#13;
26&#13;
336&#13;
252&#13;
26&#13;
491&#13;
319&#13;
80/I&#13;
118	  71&#13;
24&#13;
175&#13;
279&#13;
25&#13;
530&#13;
207&#13;
25&#13;
538&#13;
209&#13;
28	 45	 97&#13;
80/I&#13;
271&#13;
160&#13;
28&#13;
333&#13;
299&#13;
26&#13;
299&#13;
237&#13;
26&#13;
271&#13;
221&#13;
25	 39	 16&#13;
25	 37	 15&#13;
26	 62&#13;
108&#13;
80/I&#13;
339&#13;
200&#13;
26&#13;
524&#13;
330&#13;
27&#13;
155&#13;
227&#13;
27&#13;
321&#13;
309&#13;
27&#13;
322&#13;
309&#13;
26&#13;
564&#13;
345&#13;
26&#13;
565&#13;
346&#13;
25&#13;
356&#13;
161&#13;
28&#13;
129&#13;
181&#13;
26&#13;
138&#13;
148&#13;
80/I&#13;
213&#13;
124&#13;
28&#13;
196&#13;
229&#13;
25&#13;
248&#13;
108&#13;
26&#13;
390&#13;
276&#13;
26&#13;
392&#13;
277&#13;
25&#13;
327&#13;
147&#13;
25&#13;
328&#13;
147&#13;
27&#13;
416&#13;
354&#13;
&#13;
�164&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Służył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Służył Jasio u pana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Służyłem u pana na pierwsze lato. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smutne serce w mem kochaniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smużkiem…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smuzkiem dziewcyno, smuzkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smużkiem dzeiwzyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smużkiem dziewcyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Smużkiem, dziewczyno, smużkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sobie nie dumaj dziewcyno . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sobie nie dumaj, dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sokół leci, skrydłami zwinie do duba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sowa na gaju dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sowa w stodole siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sowronecek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sówka po boru lata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Spadła z górki do kómórki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Spadła z wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Spuść-ze charty z smycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stała nam się nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stała nam się nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stała się nam nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stała się nam nowina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Starego’m ja męza niała (miała). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Starsy druzebka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Starsy druzebka, jeśliś młodzieniec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stéry kunie Jasio miał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi bylicka przy odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi byliczka przy odłogu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi Jasienek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi lipeńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi lipka pod okienkiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoi nam tu lipeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stojała ja se. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stojała Kasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stojała lipa przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stojała wiśnia przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stojała wiśnia przy dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoji Jasieniek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoji olsyna pod nia topola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stoji rumien, wedle gumien . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Stój, nie gibaj się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sum se rod starsy druzba, sum se rod. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
391&#13;
277&#13;
28&#13;
324&#13;
294&#13;
80/I&#13;
294&#13;
171&#13;
28&#13;
237&#13;
247&#13;
80/II	  –&#13;
433&#13;
28&#13;
262&#13;
259&#13;
28&#13;
289&#13;
273&#13;
28&#13;
290&#13;
273&#13;
80/I&#13;
189&#13;
109&#13;
25&#13;
478&#13;
195&#13;
80/I&#13;
311&#13;
184&#13;
28	 89&#13;
152&#13;
26&#13;
506&#13;
323&#13;
27&#13;
299&#13;
300&#13;
26	 62&#13;
108&#13;
26&#13;
350&#13;
259&#13;
27&#13;
319&#13;
308&#13;
25&#13;
213	 93&#13;
27&#13;
298&#13;
300&#13;
25&#13;
242&#13;
105&#13;
27&#13;
345&#13;
320&#13;
28&#13;
316&#13;
287&#13;
80/I&#13;
214&#13;
125&#13;
27&#13;
133&#13;
219&#13;
26&#13;
139&#13;
148&#13;
26&#13;
191&#13;
174&#13;
27&#13;
269&#13;
286&#13;
26	 39	 89&#13;
27	 17&#13;
142&#13;
28&#13;
277&#13;
267&#13;
27&#13;
226&#13;
269&#13;
27&#13;
225&#13;
268&#13;
26	  3	 57&#13;
27&#13;
178&#13;
245&#13;
26&#13;
244&#13;
209&#13;
24&#13;
188&#13;
290&#13;
25&#13;
110a	 45&#13;
26	 36	 86&#13;
28&#13;
267&#13;
277&#13;
26&#13;
258&#13;
214&#13;
27&#13;
259&#13;
281&#13;
28&#13;
110&#13;
171&#13;
24&#13;
144&#13;
252&#13;
27&#13;
231&#13;
271&#13;
&#13;
�165&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Sumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sumi gaj, sumi gaj . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sumi las, sumi las. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sumiała lescyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Swatkowie nasi, bierzcie się z nami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Swatkowie nasi, trzeba co radzić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Synkarecko dawaj piwa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Synkarkę mi rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Synkarkę mi rają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Synu mój, zięciu mój. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Syroko, wysoko listek na jaworze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Syta druchna syta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szalona ta ryba. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szarszan zardzewiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szed ci Maciek prosto drogą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szed Mośko czasem borem i lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szedł chłop do stodoły rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szeroka woda na Wiśle. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła Kasia bez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła Kasia przez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła Kasieńka bez gaj po wodę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła Kasinka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła Kasińka wianki wić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła sierota bez wieś . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szła, szła, szła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szłam z kościołeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szto ja bidny soładt. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szto ja biedny żołnirz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szumi descyk po lescynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Szynk […]. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
232&#13;
272&#13;
25&#13;
369&#13;
169&#13;
28&#13;
272&#13;
263&#13;
28&#13;
337&#13;
301&#13;
26&#13;
221&#13;
192&#13;
26&#13;
193&#13;
176&#13;
26&#13;
482&#13;
317&#13;
26&#13;
281&#13;
225&#13;
80/II	  –&#13;
266&#13;
27&#13;
170&#13;
140&#13;
25&#13;
560&#13;
214&#13;
27&#13;
121&#13;
209&#13;
28&#13;
239&#13;
249&#13;
24	 –&#13;
318&#13;
27&#13;
333&#13;
314&#13;
28&#13;
357&#13;
313&#13;
25&#13;
346&#13;
155&#13;
27&#13;
283&#13;
292&#13;
28&#13;
335&#13;
300&#13;
26&#13;
407&#13;
285&#13;
28&#13;
334&#13;
299&#13;
80/II	  –&#13;
447&#13;
26&#13;
562&#13;
345&#13;
80/II	  –&#13;
320&#13;
25&#13;
682&#13;
244&#13;
27&#13;
128&#13;
217&#13;
24	 15	 84&#13;
80/I&#13;
259&#13;
153&#13;
80/II	  –&#13;
363&#13;
80/I&#13;
359&#13;
220&#13;
&#13;
Ścielcie, ścielcie suknie kobielce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
248&#13;
Ścieni ten dumbecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
547&#13;
211&#13;
Śliczne gwoździki, piękne tulipany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
740&#13;
260&#13;
Śmiały kozacze, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
233&#13;
201&#13;
Śniło się dziewcynie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
322&#13;
292&#13;
Śniło się Jagusi na lózecku śpiący. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
354&#13;
324&#13;
Śpiewaj-ze słowiku w zielonym gajiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 60	 23&#13;
Śtery konie Jasio miał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
269&#13;
286&#13;
Świadkowie siedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
109&#13;
133&#13;
Świadkowie siedzą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
237&#13;
Świeci miesiąc na niebie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
286&#13;
293&#13;
Świeci miesiąc świecą gwiazdy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
571&#13;
217&#13;
Świeci miesiąc świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
208&#13;
238&#13;
&#13;
�166&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Świeci miesiąc, świeci. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świeci miesiąc, świeci miesiąc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świeci miesiącek na rogu stoła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świeci się w Warsawie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świętego Jana, świętego, świętego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świętego Wojciecha, pannom pociecha. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świętego Wojciecha, panom pociecha . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Święty Janie Nepomucki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Święty Janie, pytam się ciebie samego. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Święty Łukasz ewangelista. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Święty Mikołaju pasterzu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Świnia ogon wywinęła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
25&#13;
690&#13;
246&#13;
80/I&#13;
238&#13;
141&#13;
26&#13;
211&#13;
186&#13;
80/I&#13;
250&#13;
147&#13;
24	 65&#13;
182&#13;
28	 24	 73&#13;
26	 16	 65&#13;
27	 12&#13;
131&#13;
24	  1&#13;
348&#13;
80/I&#13;
332&#13;
194&#13;
25&#13;
360&#13;
163&#13;
80/I&#13;
320&#13;
187&#13;
&#13;
Ta dziewczyna maruda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
148	  85&#13;
Ta moja dziewcyna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
303&#13;
302&#13;
Ta na onéj górce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
632&#13;
231&#13;
Taki sobie młynarz dobry . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
300&#13;
137&#13;
Takie dobre słodkie mleko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
230&#13;
199&#13;
Talara bitego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 77&#13;
116&#13;
Tam daleko za górami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	  3	 80&#13;
Tam na carny górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 32	 13&#13;
Tam na górecce karcemka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 21	 69&#13;
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 38	 92&#13;
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 86&#13;
Tam na górze ogień gore. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 93&#13;
Tam na morzu gajiczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
186&#13;
226&#13;
Tam na moście trawa rośnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
193&#13;
229&#13;
Tam na onej górce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
168	  94&#13;
Tam na onej górze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
633&#13;
231&#13;
Tam na onej murawce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
322&#13;
144&#13;
Tam na Podolu zołnirze stanęli . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
295a&#13;
234&#13;
Tam na tej łące, tam na zielonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 50	 20&#13;
Tam pod borem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
314&#13;
142&#13;
Tam pod borem domecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
104	 42&#13;
Tam pod borem Marysia stajała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 85	 34&#13;
Tam pod borem na murawce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
199	 88&#13;
Tam pod Borkowem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 67	 25&#13;
Tam pod Borkowem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	 –	 83&#13;
Tam pod Grodziskiem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
224	 98&#13;
Tam pod Warsawą na błoniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
311&#13;
242&#13;
Tam przed dworem zielona murawa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
211&#13;
259&#13;
Tam w Garwolinie zonirze stojali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
295b&#13;
234&#13;
Tam w ogródku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 77	 30&#13;
Tam za borem bylica. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –&#13;
295&#13;
&#13;
�167&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Tam za dworem, zielona murawka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tam za górami stoją Cygany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tam za ogrodem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tam za Warsawą na błoniu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tamoj za dworem zielonijsza murawa. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tańcowałem z niewiastą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tańcuj Budnik boś ty letki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tańcuj Budnik, boś ty letki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tańcujze ze mną. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Targujcie-z się, braciowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tatulu, matulu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tatulu, miły, powstańcie z grobu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Te maleńkie turkaweczki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ten mem zdaniem dobrze żyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
The flower of the well to our house gaes. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To Caplińskie pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To mi mędrzec zawołany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To to ja, dziewczyno, to to ja, ludzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To z nią do pszenicki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To z nią do pszenicki, to z nią do zyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To z nią do pszenicki, to z nią do zyta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
To z nią do pszeniczki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tobie nad pomysł dowcip i wymowę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tobie niech zabrzmi, Boże, cześć i sława. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Toć tu były i stoły . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tonie rybecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trasny się smok pobudował . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tria sunt vere. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tria sunt vere. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trudna rada, trudna rada, przyjdzie nam. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trza se było rozmiarkować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba i dać nie załować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzebá i doć, nie załowoć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jéj dać na miseckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jej dać nie załować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jéj dać, nie żałować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jej dać, nie żałować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jéj dać wieprza z kojca. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzeba jej na miskę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzewicek mi się zdar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Trzęsła Marysia na gody jabłuska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tseba jej na sitko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tu zagon tu bruzda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Tuma, tuma po dolinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
277&#13;
223&#13;
80/I	 56	 37&#13;
25&#13;
101	 41&#13;
27&#13;
356&#13;
325&#13;
80/I	 94	 57&#13;
25&#13;
525&#13;
206&#13;
25&#13;
524&#13;
206&#13;
80/I&#13;
265&#13;
156&#13;
25&#13;
575&#13;
218&#13;
28	 98&#13;
161&#13;
26&#13;
418&#13;
292&#13;
26	 80&#13;
118&#13;
27&#13;
256&#13;
280&#13;
25&#13;
757&#13;
269&#13;
24&#13;
–&#13;
328&#13;
25&#13;
427&#13;
182&#13;
25&#13;
757&#13;
269&#13;
80/I&#13;
123	  72&#13;
26&#13;
144&#13;
150&#13;
26&#13;
187&#13;
168&#13;
26&#13;
216&#13;
190&#13;
28&#13;
173&#13;
221&#13;
28	  2	 64&#13;
27	 –&#13;
379&#13;
26&#13;
209&#13;
184&#13;
27	 37&#13;
162&#13;
26&#13;
561&#13;
344&#13;
26	 43	 96&#13;
80/II	  –&#13;
226&#13;
27&#13;
264&#13;
283&#13;
25&#13;
280a&#13;
124&#13;
24&#13;
159&#13;
261&#13;
24&#13;
159&#13;
262&#13;
24&#13;
173&#13;
271&#13;
26	 52&#13;
103&#13;
24&#13;
119&#13;
237&#13;
80/II	 –	 50&#13;
24	 96&#13;
227&#13;
26&#13;
114&#13;
136&#13;
25&#13;
636&#13;
232&#13;
25&#13;
130	 53&#13;
27&#13;
126&#13;
215&#13;
26&#13;
527&#13;
331&#13;
28&#13;
366&#13;
317&#13;
&#13;
�168&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Tuman tuman po dolini . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –&#13;
373&#13;
Tuna, tuna (tuman) przy dolinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
366&#13;
317&#13;
Ty ślicny kwiecie rozmaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
251&#13;
211&#13;
Ty, drużeńku, porednocku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
224&#13;
195&#13;
Ty, dziewcyno, ty jedyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
548&#13;
212&#13;
Ty, Jasieńku, źle kierujes. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
157&#13;
229&#13;
Ty, mój bracie, rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
117&#13;
206&#13;
Ty, swaciejku, bałamuciejku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
198&#13;
233&#13;
Ty, wiánecku, z biały rózy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 40&#13;
163&#13;
Ty, dziewcyno, z białą twarzą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 68	 44&#13;
Tyloś mi się Kasiu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
543&#13;
335&#13;
Tysiąckroć bądź pozdrowiona, królowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 10&#13;
129&#13;
U Doroty pierścień złoty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U drzwi Twoich stoję, Panie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U drzwi Twoich stoję, Panie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U jeziora bystra woda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U jeziora bystrej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U kowalichy sobaki lichej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki na polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U méj matki rodzonéj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U méj matki rodzonej. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki rodzony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej matki w podwórzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mej pani matki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U młynarza leśnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U młynarza Marcina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U młynarza nasego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mojej mamy rodzonej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mojej matkiprzed samemi wrotki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U mojej matusieńki przed sienią . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U nasego jegomości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U nasego młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U naszego bawolika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U naszego pana są żeńce wybrańce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U naszego pana przede drzwiami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U onego młyna zielona olsyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U pana N. N. myszy zboże jedzą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U sąsiada wilk wyje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
27&#13;
281&#13;
293&#13;
24	 58&#13;
164&#13;
80/II	 –	 38&#13;
28&#13;
271&#13;
263&#13;
28&#13;
256&#13;
256&#13;
80/I&#13;
306&#13;
182&#13;
26&#13;
329&#13;
250&#13;
26&#13;
375&#13;
269&#13;
27&#13;
351&#13;
323&#13;
27&#13;
352&#13;
324&#13;
80/I&#13;
105	  65&#13;
25&#13;
216	 95&#13;
25&#13;
249&#13;
108&#13;
26&#13;
395&#13;
279&#13;
26&#13;
396&#13;
279&#13;
26&#13;
374&#13;
268&#13;
25	 –&#13;
28&#13;
26&#13;
367&#13;
265&#13;
25&#13;
209b	 92&#13;
25&#13;
209a	 92&#13;
28&#13;
326&#13;
295&#13;
25&#13;
243b&#13;
106&#13;
25	 –&#13;
301&#13;
24	 77&#13;
207&#13;
25	 64	 24&#13;
80/I&#13;
324&#13;
188&#13;
28	 50&#13;
100&#13;
28	 –&#13;
101&#13;
25	 64	 24&#13;
28	 –&#13;
107&#13;
24	 78&#13;
208&#13;
&#13;
�169&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
U syrokosa syrokie kosa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U szenkarza na dole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U Widawskiego gęsty sad. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
U żydka, żydka, u żydeka, żydka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uboga dziewcyna co ja ucyniła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uboga ja dziewcyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uboga ja sierotecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uboga ja sierotecka, nie mam pierzyny. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ubrał się pięknie, na konika siędzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekała pichna bruzdą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekała po rowie, gonili ją panowie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepiórecka – w oset. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepióreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepióreczka w proso. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekła mi przepiórka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uciekłą mi przepiórecka w proso . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uderzył babę o piec. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Umar Maciek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Umar Maciek, umar. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Umarł Maciek, umarł. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Upadnij do nóg ojcu matce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Upiła się stara Kryśka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Usiadła Marysia na białym kamieniu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Usiądziem, Józiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Usiądziem, Józiu, przy tej dolinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Usiundźze, naso panno młoda, na dzizy. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Uwili wianek z ziela zielonego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
300&#13;
300&#13;
28&#13;
330&#13;
298&#13;
24	 83&#13;
221&#13;
27&#13;
431&#13;
362&#13;
25&#13;
187a	 81&#13;
27&#13;
163&#13;
237&#13;
24&#13;
104&#13;
231&#13;
25&#13;
597&#13;
222&#13;
27&#13;
135&#13;
220&#13;
80/I&#13;
319&#13;
187&#13;
80/I	 84	 52&#13;
27	 82&#13;
183&#13;
24&#13;
121&#13;
238&#13;
24	 95&#13;
227&#13;
26&#13;
181&#13;
166&#13;
80/I	 47	 32&#13;
80/I	 28	 27&#13;
28	 –&#13;
112&#13;
24&#13;
171&#13;
270&#13;
80/I&#13;
309&#13;
183&#13;
80/I&#13;
299&#13;
179&#13;
28&#13;
314&#13;
285&#13;
25&#13;
254&#13;
111&#13;
27&#13;
127&#13;
216&#13;
26&#13;
413&#13;
289&#13;
80/I	 22	 23&#13;
80/II	  –&#13;
436&#13;
28&#13;
279&#13;
269&#13;
24&#13;
129&#13;
245&#13;
28	 83&#13;
147&#13;
&#13;
W Betlejem mieście Jezus się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 29&#13;
100&#13;
W błocie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
439&#13;
368&#13;
W ciemnym lasku ptasek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
219&#13;
241&#13;
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
181&#13;
101&#13;
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
251&#13;
278&#13;
W ciemnym lasku ptaszek śpiewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
218&#13;
241&#13;
W cyścieńkiem polu – rózcka stoji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
104&#13;
165&#13;
W dzień Bożego Narodzenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 13	 69&#13;
W dzień Bożego Narodzenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 –	 69&#13;
W dzikim boru na dębie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
156	 65&#13;
W gęstej krzewinie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
309&#13;
306&#13;
W gołem polu moje byśki za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
365&#13;
317&#13;
W Inowłodzu panien jest siedem wybrane. . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
626&#13;
230&#13;
&#13;
�170&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
W jaworowym lasku piersą nockę spała. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W jezioreczku bystra woda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W kalinowym lasku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W kotusiku ze szluframi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W krzewinie w leszczynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W lasku, w lasku w Kalinowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W moim sadeczku listki opadają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W mojim ogrodzie liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W naszym siole dworeczek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W niedziele rano drobny deszcz pada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W niedziele wiec(z)or po kolacyi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W niedzielę rano na msę dzwoniono. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W niedzielę rano słoneczko wschodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W niedzielę z porania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku chmiel się wije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku chmiel się wije. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku jabłonecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku kapustecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku listki padają . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku wąz się wije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródecku wąz się wije . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródeczku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródeńku kapusteńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W ogródeńku przy ziołeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W okienku stojała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olsynie ja wołki pasała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olsynie ja wołki pasała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olsynie w krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olsynie, w gęstej krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olsynie, w gęstej krzewinie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W olszynie ja wołki pasła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W onym pięknym ogródeczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W onym pięknym ogródeczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W onym ślicnym ogródecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W piecu orał w garku siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W piecu orał w garku siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W pierwszym momencie bez zmazy poczęta. . . . . . . . . . . . . .&#13;
W pokorności’m sobie żyła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W pole pasterze zaśli, tam gdzie owiecki pąsli. . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu dębina stojała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu grzyby, w polu rydze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu lipecka, w polu zielona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
267&#13;
285&#13;
27&#13;
144&#13;
223&#13;
25&#13;
613&#13;
226&#13;
28	  7	 67&#13;
27&#13;
310&#13;
306&#13;
26&#13;
172&#13;
162&#13;
80/I&#13;
129	  76&#13;
25	 78	 31&#13;
28&#13;
336&#13;
300&#13;
80/I&#13;
111	  68&#13;
27	 –&#13;
391&#13;
26&#13;
225&#13;
196&#13;
80/I&#13;
342&#13;
203&#13;
27&#13;
434&#13;
364&#13;
80/I	 15	 19&#13;
26	 69&#13;
110&#13;
27	 25&#13;
156&#13;
26&#13;
242&#13;
208&#13;
27&#13;
220&#13;
266&#13;
26&#13;
282&#13;
226&#13;
80/II	  –&#13;
267&#13;
26&#13;
113&#13;
135&#13;
26&#13;
119&#13;
139&#13;
80/I&#13;
128	  74&#13;
28&#13;
167&#13;
218&#13;
28&#13;
153&#13;
212&#13;
26&#13;
415&#13;
291&#13;
27&#13;
406&#13;
351&#13;
27&#13;
407&#13;
351&#13;
25&#13;
201a	 89&#13;
25&#13;
201b	 89&#13;
80/II	  –&#13;
110&#13;
80/I&#13;
180&#13;
100&#13;
26&#13;
102&#13;
130&#13;
28	  –&#13;
353&#13;
27&#13;
58&#13;
176&#13;
25&#13;
228	 99&#13;
25&#13;
687&#13;
245&#13;
28	 –&#13;
349&#13;
27&#13;
245&#13;
275&#13;
24	 37&#13;
106&#13;
26	 91&#13;
123&#13;
26&#13;
355&#13;
260&#13;
28&#13;
138&#13;
191&#13;
&#13;
�171&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
W polu lipieńka, w polu zielona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu lipieńka, w polu zielona. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu na ugorze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródecek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeczek ogrodzony cisem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeczek, w polu malowany. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeczek . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu ogródeniek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu orał, w polu orał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W polu owcarek nocował. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W poniedziałek napić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W poniedziałek rutkę siała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W poniedziałek sewcy pili. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W pustem polu we stodole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W radzyskiem miasteczku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W sadu sadeńku liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W spokojnościm sobie zyła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stawie ryby, w boru grzyby. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stawie, w stawie u zimnej wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole ja sypiam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole świta, w brogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W stodole świta, w rogu dzień. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W tej kolędzie, kto tam będzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W tym ogródecku listki padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W Warsawie na ulicy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W Warszawie na Pradze. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W Warszawie tuż przy Dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W Warszawie tuż przy Dunaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W wielki czwartek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W wielki czwartek, w wielki piątek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W wielki czwartek, w wielki piątek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W wiliją wstępnej środy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W wiśniowym sadeńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gaiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
28	 –&#13;
148&#13;
28	 43	 95&#13;
27&#13;
204&#13;
256&#13;
26&#13;
105&#13;
131&#13;
24&#13;
136&#13;
250&#13;
26&#13;
175&#13;
164&#13;
27&#13;
110&#13;
199&#13;
27&#13;
229&#13;
270&#13;
28&#13;
184&#13;
226&#13;
28&#13;
226&#13;
244&#13;
90/I&#13;
249&#13;
147&#13;
28&#13;
344&#13;
305&#13;
25&#13;
617&#13;
227&#13;
26&#13;
431&#13;
298&#13;
26&#13;
531&#13;
332&#13;
26	 64&#13;
109&#13;
25&#13;
527&#13;
207&#13;
26	 20	 68&#13;
28&#13;
318&#13;
290&#13;
28&#13;
224&#13;
243&#13;
27&#13;
189&#13;
250&#13;
25&#13;
519&#13;
205&#13;
25&#13;
181	 78&#13;
80/I&#13;
145	  84&#13;
80/I&#13;
165	  93&#13;
27&#13;
168&#13;
239&#13;
27	 30&#13;
159&#13;
27	 31&#13;
160&#13;
27	 83&#13;
184&#13;
26	 13	 63&#13;
26	 14	 64&#13;
26	 15	 64&#13;
25	 79	 31&#13;
26&#13;
361&#13;
263&#13;
28&#13;
282&#13;
270&#13;
80/I&#13;
347&#13;
207&#13;
25&#13;
743&#13;
262&#13;
24	 48&#13;
145&#13;
24	  49&#13;
145&#13;
26	 28	 79&#13;
26	 50&#13;
307&#13;
28&#13;
250&#13;
253&#13;
80/I&#13;
247&#13;
145&#13;
80/I&#13;
248&#13;
146&#13;
&#13;
�172&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
W zielonym gaiku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gajiku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gajiku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gaiku dziewcze rwie jagody. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gaiku ptasęta śpiewają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W zielonym gaju. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
W żłobie leży, któż pobieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wcoraj była pogodecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wcoraj byłaś panienecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wcoraj, nie dzisiaj, dziewcyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wcoraj święto dziś niedziela. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wczoraj była pogodeczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
We dworze, w Dyspudzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
We wsi, nie w miastecku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wedle gumien stoi rumien . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wedle Lublina, Lublina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weselcie się goście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wesele jadzie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weselmy się, radujmy się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wesoła pociecha, pana Wojciecha. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weszła do komórki i drzwi uchyliła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weźmiesz żonę za wodami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weźze mnie, Jasiu, weźze mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weźze mnie, Jasiu, weźze mnie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weźze mnie, Jasiu, za zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Weźze mnie, Jasiu, za zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wędrowali krawcycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wędrowali krawcycy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wędrowali krawcyki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Widząc pasterze, że dzień blisko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Widziałem cie, dziewcyno, w kościele klęcąc. . . . . . . . . . . . .&#13;
Widzieliśmy tam na polu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Widzis, dziewce, scyrne serce moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Widzisz ty dziewczyno. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wieczór ciemniej się uniza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wieje wiatrek z Ukrainy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
378&#13;
337&#13;
25	 –&#13;
120&#13;
25&#13;
271&#13;
119&#13;
80/I&#13;
336&#13;
198&#13;
80/I&#13;
246&#13;
144&#13;
28&#13;
345&#13;
305&#13;
24	 –	 96&#13;
24	 25	 97&#13;
24	 –&#13;
111&#13;
28	 –&#13;
196&#13;
27	 –&#13;
368&#13;
28	 –	 71&#13;
80/I	  2	  8&#13;
27	 90&#13;
188&#13;
28&#13;
174&#13;
221&#13;
28&#13;
233&#13;
246&#13;
80/II	  –&#13;
428&#13;
25&#13;
385&#13;
172&#13;
80/I	 25	 24&#13;
80/I	 67	 44&#13;
28&#13;
338&#13;
302&#13;
26&#13;
409&#13;
287&#13;
26&#13;
325&#13;
248&#13;
25&#13;
705&#13;
250&#13;
28&#13;
125&#13;
179&#13;
27&#13;
119&#13;
208&#13;
24 	  32&#13;
102&#13;
26	 17	 66&#13;
80/I&#13;
114	  69&#13;
28	 42	 95&#13;
25&#13;
161	 67&#13;
25&#13;
162	 68&#13;
26&#13;
333&#13;
251&#13;
27&#13;
278&#13;
290&#13;
28&#13;
331&#13;
298&#13;
80/II	  –&#13;
447&#13;
28&#13;
331&#13;
298&#13;
27	  3&#13;
117&#13;
26&#13;
331&#13;
251&#13;
80/II	 –	 72&#13;
28&#13;
203&#13;
235&#13;
25&#13;
122&#13;
50&#13;
27&#13;
433&#13;
364&#13;
28&#13;
249&#13;
253&#13;
&#13;
�173&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Wielcy panowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wiele’m ja miastów objechała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wielki cwartek, wielki piuntek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wiem ja, że kolendeczkę w tym domu dostaniemy . . . . . . . .&#13;
Wieziemy jałowiec, Marysiu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wilk na zagonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wilk na zagonie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wiła Marysia wianecek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Winograd ciece przed cisowym stołem. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wio, kuniku, na most, na most. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wionku ty mój, wionku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witaj, dniu święty, żądany . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witaj, królewicu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witaj, Królowo Nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witaj, Królowo Nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witaj, krynico dobra wszelkiego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witajże, dzieciątko, z Panny narodzone. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Witam Cię, witam, przenajświętsze Ciało . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wlazła na chór, spojrzy na dół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wlazła na grzędę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wlizę na rósckę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Włożyliśmy drewek na ogiéń. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
[….] wolę być pani…. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wołki moje za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wołki moje, wołki moje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wsadziła ja jablonecke przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wsadziła ja jablonecke przy drodze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wsiad na wronego konika. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wstał Jasieńko raniusieńko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wstał Jasieńko ranusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wstała wdowa rano. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wstałem rano raniusieńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wstań, Jasieńku, ludzie koszą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wsyscy przyjechali. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wsystkieś ta moje, dziewcyny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wszechmocna mego opatrzności Boga. . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wszyscy rzemieślnicy znają swoje dzieło . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wszystkać to moja nadzieja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wszystkie nasze dzienne sprawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wśród nocnej ciszy głos . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wśród nocy ciemnej głos się rozchodzi. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wy, matulu, jak się macie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wycion ci ją, wycion. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wygnał woły do dąbrowy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
27&#13;
359&#13;
327&#13;
26&#13;
210&#13;
185&#13;
24 	  50&#13;
146&#13;
24	 23	 90&#13;
26&#13;
195&#13;
177&#13;
25&#13;
345&#13;
155&#13;
27&#13;
426&#13;
359&#13;
26&#13;
192&#13;
175&#13;
28&#13;
103&#13;
164&#13;
25&#13;
439&#13;
186&#13;
26	 65&#13;
109&#13;
28	 30	 83&#13;
24	 24	 94&#13;
27	 –&#13;
396&#13;
27	 –&#13;
148&#13;
28	 37	 91&#13;
24	 30&#13;
100&#13;
28	 34	 90&#13;
80/I&#13;
133	  78&#13;
27&#13;
335&#13;
315&#13;
25	 93	 37&#13;
24&#13;
179&#13;
285&#13;
80/I&#13;
136	  81&#13;
26&#13;
474&#13;
314&#13;
26&#13;
441&#13;
302&#13;
25&#13;
84b	 33&#13;
80/II&#13;
–	  86&#13;
27&#13;
294&#13;
298&#13;
25	 21	  8&#13;
28&#13;
132&#13;
189&#13;
26&#13;
405&#13;
284&#13;
27&#13;
195&#13;
252&#13;
28&#13;
255&#13;
256&#13;
27&#13;
158&#13;
230&#13;
25&#13;
468&#13;
193&#13;
26&#13;
552&#13;
338&#13;
25&#13;
297&#13;
135&#13;
25&#13;
362&#13;
164&#13;
24	 –&#13;
181&#13;
28	 –	 72&#13;
28	 23	 72&#13;
26&#13;
412&#13;
288&#13;
25&#13;
390&#13;
173&#13;
80/I	 63	 42&#13;
&#13;
�174&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Wyjechał p[an] starosta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał pan z chartami na pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał w pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechał w pole, krzyknął na konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjechało trzech paniców rano na zające. . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjezdzaj, wyjezdzaj z podwórka mego. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj z podwóreczka mego. . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj z podwórka mego. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjrzyj, Kasiu, za nowy dwór. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyjrzyj, dziewce, w ciemny las. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyleciała gołąbecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyleciała na góreckę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyleć, wyleć siwa przepióreńko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyleź, wyleź, dziewecko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wynidź do nas, nasa pani karcmarecko. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyńdź do nos, naso pani karcmarecko . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyńdź do nos, naso panno-młoda . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyrosła lipka z potoka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyrosła lipka z potoka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyrwu ja rozyk wietku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyrządzała matka syna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyrządzała matka syna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysiałem tatarki półtory kwaterki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysła matula z pokoju do ganka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysła na pole. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysłuchaj, Stwórco łaskawy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysoki las, niskie pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysoki las, niskie pole . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysoko tatulo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wysoko, daleko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wystawcie ławki na te murawki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyszła jedna, ładna była. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyszła na pole, stanęła sobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyszła sobie Kaśka drogą . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyszła sobie przede wroty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wyszła z kościółecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wywija, wywija kary konik. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wziąłbym cię, dz[iewczę], zost[awił] . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wzięta do nieba, Maryja królowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
80/I&#13;
220&#13;
128&#13;
25	 –	 28&#13;
27&#13;
347&#13;
322&#13;
28 		  28&#13;
25	 91	 36&#13;
26&#13;
297&#13;
236&#13;
80/II	  –&#13;
269&#13;
26&#13;
310&#13;
242&#13;
80/I	 41	 31&#13;
27&#13;
292&#13;
296&#13;
24&#13;
100&#13;
229&#13;
80/I&#13;
113	  68&#13;
24&#13;
100&#13;
228&#13;
26&#13;
398&#13;
280&#13;
80/I&#13;
252&#13;
148&#13;
25	 52	 21&#13;
28&#13;
270&#13;
262&#13;
28	 60&#13;
114&#13;
25&#13;
155	 65&#13;
28&#13;
116&#13;
173&#13;
24&#13;
138&#13;
250&#13;
24&#13;
128&#13;
245&#13;
25&#13;
110b	 45&#13;
26&#13;
483&#13;
317&#13;
28&#13;
202&#13;
234&#13;
27&#13;
380&#13;
338&#13;
80/II	  –&#13;
382&#13;
24&#13;
118&#13;
237&#13;
26&#13;
293&#13;
232&#13;
25	 96	 38&#13;
28	 29	 82&#13;
25&#13;
635&#13;
232&#13;
25&#13;
639&#13;
233&#13;
26&#13;
538&#13;
334&#13;
27&#13;
257&#13;
280&#13;
24 	  66&#13;
182&#13;
25	 –	 76&#13;
80/I	 37	 31&#13;
80/I	 85	 52&#13;
80/I&#13;
297&#13;
178&#13;
26&#13;
132&#13;
146&#13;
27&#13;
222&#13;
267&#13;
80/I&#13;
108	  66&#13;
28	 49	 99&#13;
&#13;
�175&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Wziun Kuba Staśka, Staśko Banaska. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wzywali ją, co staremu warzyć?			&#13;
Z cicha panny przystępujcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z dawna dawnego rzeceńka ciece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z dawna dawnego rzeceńka ciece. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z karcmy idę pijany ja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z konika świśnie, rączyńkę ściśnie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z Krakowa jadę, dziewcyna piele. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z pokorą upadamy przed Tobą, o Boże . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z pokorą upadamy przed Tobą, o Boże . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z pola bydełko . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z poniedziałku na wtorek. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z rosą chodził, kwiatki zrywał. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z róży kwiat urwała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z soboty na niedzielę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z soboty na święto . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z tamte strone młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z tamté stroné młyna. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z tamte strony jeziorecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
24 	  43&#13;
26&#13;
278&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
104&#13;
224&#13;
&#13;
24 	  40&#13;
108&#13;
25&#13;
129	 53&#13;
80/II	 –	 96&#13;
25&#13;
413&#13;
179&#13;
80/I&#13;
171	  95&#13;
25&#13;
202	 89&#13;
80/I&#13;
328&#13;
190&#13;
80/I&#13;
329&#13;
191&#13;
25&#13;
321&#13;
141&#13;
25&#13;
123	 51&#13;
25&#13;
126b	 52&#13;
25&#13;
127	 52&#13;
25&#13;
128	 53&#13;
26&#13;
318&#13;
246&#13;
26&#13;
319&#13;
246&#13;
26&#13;
320&#13;
246&#13;
27&#13;
234&#13;
272&#13;
27&#13;
235&#13;
272&#13;
27&#13;
236&#13;
273&#13;
27&#13;
237&#13;
273&#13;
80/II	  –&#13;
364&#13;
28&#13;
228&#13;
245&#13;
28&#13;
229&#13;
245&#13;
28&#13;
230&#13;
245&#13;
80/I	 52	 35&#13;
80/I 	 55	 37&#13;
80/I	 53	 36&#13;
80/I	 54	 36&#13;
25&#13;
124	 51&#13;
25&#13;
125	 52&#13;
25&#13;
126a	 52&#13;
25&#13;
373&#13;
169&#13;
26&#13;
404&#13;
283&#13;
28	 71&#13;
128&#13;
28	 48	 98&#13;
25&#13;
123 	  51&#13;
26&#13;
274&#13;
222&#13;
80/I	 73	 46&#13;
27&#13;
193&#13;
252&#13;
25	 70	 26&#13;
24 	 26	 98&#13;
&#13;
�176&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Z tamtej strony dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
212&#13;
259&#13;
Z tamtej strony Jaworowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
307&#13;
182&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
301&#13;
278&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
302&#13;
278&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
215	 94&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
219	 95&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
139&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
379&#13;
270&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
325&#13;
311&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
326&#13;
311&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
327&#13;
311&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
328&#13;
312&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
329&#13;
312&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
330&#13;
312&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
331&#13;
312&#13;
Z tamtej strony jeziora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
306&#13;
281&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 14	  6&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 15	  6&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
200	 88&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	 –&#13;
299&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
247&#13;
210&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
248&#13;
210&#13;
Z tamtej strony jeziorecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
249&#13;
210&#13;
Z tamtej strony jezioreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I	 74	 47&#13;
Z tamtej strony jezioreczka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
192&#13;
251&#13;
Z tamtej strony klasztora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
217	 95&#13;
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
261&#13;
115&#13;
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
262&#13;
115&#13;
Z tamtej strony Łukowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
263&#13;
115&#13;
Z tamtej strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 36	 14&#13;
Z tamtéj strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 52&#13;
171&#13;
Z tamtej strony pólka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
260&#13;
258&#13;
Z tamtej strony Radziejewa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
646&#13;
234&#13;
Z tamtej strony rzeki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
231&#13;
101&#13;
Z tamtej strony Warsawy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
264&#13;
116&#13;
Z tamtej strony Wisły. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
342&#13;
256&#13;
Z tamtej strony wody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
297&#13;
299&#13;
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
172	 74&#13;
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
561&#13;
214&#13;
Z tamtej strony wody. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/II	  –&#13;
104&#13;
Z tamtej strony, z tamtej strony. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
276&#13;
223&#13;
Z tamtej strony za Warszawką. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
335&#13;
151&#13;
Z tamtej strony zielonego dwora. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 69	 25&#13;
Z tamtej strony zielonego gaja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
275&#13;
223&#13;
&#13;
�177&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
Z tamtej strony zielonego gaja. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
276&#13;
223&#13;
Z tamtej strony zielonego pola. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 68	 25&#13;
Z tamtej strony zielonego stawu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
222&#13;
242&#13;
Z tegoś mi się nie udała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 18	  7&#13;
Z wiecora corna chmura. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	  62&#13;
178&#13;
Z wiecora pod ciemne noce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
141&#13;
251&#13;
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
194&#13;
176&#13;
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
200&#13;
179&#13;
Z wolą, z wolą i z dozwoleniem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
220&#13;
191&#13;
Z wyroków nieba Maryja się rodzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	  –&#13;
349&#13;
Z wysokich Parnasów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
739&#13;
259&#13;
Z zielonym majem liście padają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
221&#13;
266&#13;
Za borem za lasem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
267&#13;
284&#13;
Za co z klechy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
675&#13;
242&#13;
Za dunajem, za dunajem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 13	  6&#13;
Za górami . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24 	 17	 86&#13;
Za jezioreńkiem konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
367&#13;
318&#13;
Za młodo’ś mnie matuleńku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
171&#13;
220&#13;
Za owczarnią za górami. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
382&#13;
339&#13;
Za piecem orał, w kachlu siał . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
213&#13;
239&#13;
Za piecem, za piecem, ale nie za tym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
287&#13;
272&#13;
Za stodołą bylica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
249&#13;
326&#13;
Za stodołą bylica . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
146&#13;
225&#13;
Za stodołą modry chaber. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
263&#13;
259&#13;
Za stodołą na zycie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
362&#13;
263&#13;
Za stodołą pszenicka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 47	 19&#13;
Za stodołą sówka siada. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
185	 80&#13;
Za stodołą stecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
150&#13;
226&#13;
Za stolikiem siadła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
340&#13;
255&#13;
Za stoły mnie zasadzają. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
162&#13;
237&#13;
Za Warsawą na ile. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
118&#13;
138&#13;
Zabacys-ci, moja mała, świebody . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 43&#13;
165&#13;
Zabierojcie się moje swacikowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24&#13;
145&#13;
252&#13;
Zabili, zabili, Jasia na wojence. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
256&#13;
151&#13;
Zachódź słońce zachódź. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
504&#13;
323&#13;
Zagraj mi Mazura zywego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
681&#13;
244&#13;
Zagrajciez mnie kowala. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
145&#13;
194&#13;
Zagrajze mi Kujawiaka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
488&#13;
197&#13;
Zagrzmiała rumnęła w Betlejem ziemia. . . . . . . . . . . . . . . . . . 26	  6	 59&#13;
Zajadę cię, moja Kasiu, zajadę . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
429&#13;
298&#13;
Zajeżdżajcie przed pokoje. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 88	 35&#13;
Zakowała zieziula na ganku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
183&#13;
225&#13;
Zakowała zieziula w gałązkach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
161&#13;
216&#13;
Zakukała kukawecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
616&#13;
227&#13;
&#13;
�178&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Zakukała kukawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukawecka u Bugu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukawecka w boru. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukawecka za borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweczka na dąbku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweczka za borem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweczka na wieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweńka na ganku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweńka na sęku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukaweńka na wieży. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukawka lecący. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukułecka nade wsią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukułecka na wiśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała kukułeczka – nad strugą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała, zakukała kukawecka za dworem. . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zakukała zieziula w gałązkach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalecał się Marynie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalecałem się na Ukrainie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalesisko marne wsisko. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalicał mi się trzy lata świniarz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zalicałem się rok kole roku . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Załośnie sobie płakała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zaprasajcie dobrych ludzi, sprasajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie. . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zapukajmy, zastukajmy, do tej nowej budki . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zaraz poznać która ma dać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zarzały siwe konie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zarzyj, zarzyj ty. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zasiałem tatarki. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zasiałam tatarki, półtory kwaterki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zasumiała pod Tuchowicem brzezina . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zaszło słońce, wzeszed miesiąc. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zaszło słońce, zaszło. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zaśpiewajmy pieśni Panu nowemu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zatknij pług, zatnij wołki . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zawarujże, panno młoda, zapłakać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zawitaj, siwy kuniu, z niebieską kulbaką. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zawsze ja to tobie, Anusiu, mówiła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zażądała Kasieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zażądała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
26&#13;
129&#13;
144&#13;
80/II&#13;
–&#13;
243&#13;
26	 88&#13;
121&#13;
80/I&#13;
206&#13;
120&#13;
24&#13;
169&#13;
270&#13;
27&#13;
141&#13;
222&#13;
24&#13;
169&#13;
270&#13;
26	 44	 97&#13;
28	 94&#13;
158&#13;
27&#13;
116&#13;
206&#13;
28	 92&#13;
158&#13;
26&#13;
229&#13;
198&#13;
26&#13;
214&#13;
189&#13;
26&#13;
190&#13;
173&#13;
24&#13;
125&#13;
240&#13;
27	 72&#13;
181&#13;
28&#13;
161&#13;
216&#13;
80/I	 69	 45&#13;
26&#13;
261&#13;
216&#13;
25&#13;
640&#13;
233&#13;
25&#13;
641&#13;
233&#13;
80/I&#13;
281&#13;
163&#13;
26&#13;
363&#13;
264&#13;
27	 45&#13;
166&#13;
26&#13;
147&#13;
152&#13;
24&#13;
112&#13;
234&#13;
80/II	 –	 46&#13;
80/II	 –	 49&#13;
27	 69&#13;
180&#13;
25&#13;
535&#13;
209&#13;
27	 22&#13;
154&#13;
27	 53&#13;
171&#13;
27&#13;
209&#13;
259&#13;
80/I&#13;
288&#13;
168&#13;
26&#13;
204&#13;
181&#13;
28&#13;
178&#13;
223&#13;
80/I&#13;
275&#13;
161&#13;
26	 25	 71&#13;
25&#13;
496&#13;
200&#13;
24 	  85&#13;
222&#13;
24 	  –&#13;
216&#13;
26&#13;
358&#13;
262&#13;
28	 78&#13;
146&#13;
28	 69&#13;
127&#13;
&#13;
�179&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
Zażądała Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zażądała Marysieńka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zbawiciel się narodził. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby ja miał taką zonę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby ja miała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby nie uchopił młodzieńskiej krasy . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby nie wódecka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby to tak ręką kosić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zeby ty mnie jak ja tobie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebym ja jeździł we dnie i wnocy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebym jo był karcmarki syn . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś była nie Marysia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, na tycki nie loz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś ty, chmielu, na tycki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zebyś, ty chmielu, po tyckach nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zenili się z dawnych lat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zgadzajcie się, moi swatkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Ziele moje, ziele . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zieleni się górka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zieleni się murawecka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielenią się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zieleń, zieleń, bujny owies . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielo nom posiała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona bylicka na odłogu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona dąbrowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona dąbrowa bodaj wygorzała . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona jupka, ciepła chałupka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, modry kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona ruta, żółty kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona rutka, dziuba, dziuba, dylu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona rutka, jałowiec . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Zielona rutka, jałówka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
28	 74&#13;
136&#13;
28&#13;
146&#13;
209&#13;
27&#13;
419&#13;
356&#13;
25&#13;
600&#13;
223&#13;
27&#13;
233&#13;
272&#13;
28	 41	 94&#13;
25&#13;
418&#13;
180&#13;
26&#13;
472&#13;
314&#13;
25&#13;
663&#13;
238&#13;
28&#13;
231&#13;
245&#13;
25&#13;
419&#13;
180&#13;
26&#13;
480&#13;
316&#13;
26&#13;
112&#13;
135&#13;
24&#13;
193&#13;
291&#13;
26	 94&#13;
125&#13;
27	 44&#13;
165&#13;
27	 81&#13;
183&#13;
24&#13;
157&#13;
260&#13;
80/I	 14	 18&#13;
27&#13;
131&#13;
218&#13;
26&#13;
448&#13;
306&#13;
26&#13;
198&#13;
178&#13;
26&#13;
544&#13;
335&#13;
25&#13;
193	 85&#13;
25&#13;
622&#13;
228&#13;
25&#13;
270&#13;
119&#13;
28	 –	 86&#13;
28&#13;
252&#13;
254&#13;
24 	  75&#13;
206&#13;
27&#13;
285&#13;
293&#13;
80/II	  –&#13;
434&#13;
28&#13;
267&#13;
261&#13;
27	 –	 76&#13;
25	 56	 22&#13;
25	 57	 22&#13;
26&#13;
273&#13;
222&#13;
26	 93&#13;
124&#13;
28	 –&#13;
112&#13;
80/I	  65&#13;
43&#13;
27&#13;
210&#13;
259&#13;
28&#13;
220&#13;
241&#13;
80/I	 66	 43&#13;
26&#13;
103&#13;
130&#13;
80/II	  –&#13;
425&#13;
&#13;
�180&#13;
Incipit					&#13;
&#13;
tom&#13;
&#13;
numer&#13;
&#13;
strona&#13;
&#13;
691&#13;
&#13;
246&#13;
&#13;
Zielona rutka, modry kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27	 89&#13;
187&#13;
Zielona rutka, żółty kwiat. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28&#13;
221&#13;
241&#13;
Zielono ja siała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
248&#13;
277&#13;
Zimna rosa, a tyś bosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
366&#13;
168&#13;
Zimnego wiatru, zimnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 63&#13;
179&#13;
Zimnego wiatru, zimnego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 67&#13;
182&#13;
Ziwat (wiwat), ziwat, pani Grzesiulowej. . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
173&#13;
241&#13;
Zjechał Maciek do Warsęgi. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
294&#13;
133&#13;
Zła godzina była, kiedym się rodziła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25&#13;
457&#13;
190&#13;
Złą ja, złą ja matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
288&#13;
230&#13;
Złą ja, złą ja, złą ja matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	 83&#13;
32&#13;
Złą matkę mam, złą matkę mam. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
498&#13;
321&#13;
Złączone ciało, struchlałe kości. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
204&#13;
119&#13;
Złoty mało i dwa mało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
107&#13;
198&#13;
Znaj, Polaku, pany. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 –&#13;
319&#13;
Zoby krokały (żaby krakały). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
7&#13;
148&#13;
225&#13;
Zołnierz ci ja zołnierz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
371&#13;
334&#13;
Zołnierz ci ja żołnierz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
370&#13;
334&#13;
Zorałem rolę prawie we dwa składy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 25	  5	  3&#13;
Zostaj z Bogiem, panie ojce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27&#13;
172&#13;
240&#13;
Zrobię na złość, na przekory. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
152&#13;
86&#13;
Zrobię wygodę kochaneczce. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 80/I&#13;
146	  84&#13;
Zrobiłam ja matuleńce uciechę. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 26&#13;
183&#13;
167&#13;
Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24	 60&#13;
165&#13;
Zwycięzca śmierci piekła i szatana. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28	 31	 83&#13;
Źle orzes, parobku. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żałośnie Kasinka płakała. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
[…] że mnie zapomina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żeby nie rozmarjon. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żeby nie rozmaryn. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żeby pióro czułość miało. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żebyś była uboga sierota . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żebyś miała chłopca Jasia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żebyś ty, chmielu, na tyczki nie laz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żołnirz ci ja żołnirz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Żołnierz ci ja, żołnierz marne moje życie. . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
28&#13;
–&#13;
353&#13;
80/I&#13;
358&#13;
219&#13;
25	 41	 17&#13;
80/II&#13;
–	  79&#13;
80/I&#13;
340&#13;
200&#13;
28	 65&#13;
126&#13;
80/II	  –&#13;
303&#13;
80/II	 –	 59&#13;
25&#13;
268&#13;
118&#13;
28&#13;
346&#13;
306&#13;
&#13;
�SPIS TREŚCI&#13;
&#13;
Bibliografia. Wykaz literatury cytowanej i odnotowanej przez Kolberga. . . . . &#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Indeks geograficzny. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . &#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Indeks incipitów pieśni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . &#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
�ISBN 978-83-971655-0-0&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154232">
                <text>Mazowsze. Suplement  do tomów 24-28&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154233">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; Mazowsze ; folklor tradycyjny&#13;
; etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154234">
                <text>Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, tom 80/III, 184 strony</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154235">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; z rękopisów i ze źródeł drukowanych wybrały i opracowały Ewa Antyborzec i Hanna Pawlak </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154236">
                <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154237">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154238">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154239">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154240">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154241">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12818" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13350">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f09b1d5cd1bf1d7a3878d60b73adfa4e.pdf</src>
        <authentication>c80b3097e54578ac39d55a6045be25ae</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="154243">
                    <text>MAZOWSZE. SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28

��OSKAR KOLBERG

DZIEŁA WSZYSTKIE

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

DZIEŁA WSZYSTKIE
TOM 80/II

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń

R

G

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

R

MAZOWSZE
SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń 2024

G

�WYDANO ZE ŚRODKÓW MINISTRA EDUKACJI I NAUKI
Recenzenci
prof. dr hab. Bożena Muszkalska
prof. dr hab. Teresa Smolińska

Z rękopisów i ze źródeł drukowanych wybrały i opracowały
EWA ANTYBORZEC
HANNA PAWLAK

Copyright by:
Instytut im. Oskara Kolberga
Poznań 2024
ISBN 978-83-959125-2-8

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki
w ramach Programu „Doskonała Nauka II”
R

A

D A

N A U

K O W A

Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący, członkowie:
Ewa Antyborzec, Jan Adamowski,
Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz, Jolanta Ługowska,
Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska

�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 24 (Mazowsze cz. I)

przed s. V (tytułową) – Rycina „od Nadarzyna, Piaseczna”, wg akwareli
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I s. LXII; w pierwodruku cz. I Mazowsza rycina zamieszczona była przed rozdziałem „Kraj”.
s. V tytułowa – U dołu karty widnieje data: „1885”, jednak tom wyszedł
faktycznie w 1884 roku, zob. DWOK T. 80/I s. X-XI.

Wstęp (s. IX–XII)
s. IX
s. IX

s. XI

Hasła dotyczące Warszawy i Mazowsza publikowane były m.in.
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, zob. bibliografia;
Kolberg najczęściej korzystał z wydania z lat 1859–1868.
w. 1d. – s. X w. 12g. – Kolberg odwołuje się m.in. do pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa
1830 oraz do zbioru K. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów,
Mazurów i Rusi znad Bugu, T. I–II, Warszawa 1836, do którego
wielokrotnie odsyła we wszystkich częściach Mazowsza. Gołębiowski i Wójcicki byli też autorami innych publikacji dotyczących tego regionu, zob. bibliografia.
Kolejne odesłania Kolberga dotyczą następujących prac: R. Zmorskiego Podania i baśni ludu w Mazowszu (z dodatkiem kilku
śląskich i wielkopolskich) wydanej we Wrocławiu w 1852 roku;
K. Balińskiego Powieści ludu spisane z podań wydanej w Warszawie w 1842 roku i K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz
z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–1868 (z. 1–4) i 1869
(całość); monografia Kozłowskiego, wbrew zapowiedzi w tytule,
ukazała się ostatecznie bez melodii.
w. 11–14g. – W archiwum Kolberga zachował się rękopis Pieśni
ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, pochodzący ze wspomnianej wyprawy, którego autorem jest Józef Konopka, choć niewykluczone, że niektóre teksty zapisane zostały inną
ręką, zob. DWOK T. 80/I s. XLIV.

�6

Kraj (s. 3–34)
s. 3

s. 7

w. 16–19g. – Odesłania Kolberga dotyczą prac: F. Kozłowskiego
Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858 oraz
T. Lubomirskiego Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, obejmujący bulle papierów, przywileje królów polskich
i książąt mazowieckich, tudzież nadania tak korporacyj jako
i osób prywatnych, Warszawa 1863.
w. 7d. – s. 5 w. 6g. – Podział terytorialny Mazowsza Kolberga podał za wymienioną pracą M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana, Warszawa 1843, T. 1.
w. 4g. – s. 8 w. 5g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego
Opis historyczno–statystyczny miasta stołecznego Warszawy zamieszczonego w „Nowym Kalendarzyku Politycznym na rok zwyczajny 1826” [Warszawa 1825], wyd. nakładem J. Netto, s. 481–482,
informacje w dalszej części opisu także podane za Gołębiowskim,
s. 482–483; praca Ł. Gołębiowskiego ukazała się jako oddzielna
publikacja w 1827 roku w Warszawie z dodatkową kartą tytułową: Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy, wydanie drugie poprawione, znacznie pomnożone i rozszerzone.
Na s. 7 w. 8–9d. odwołanie do Sarnickiego podane także za pracą Ł. Gołębiowskiego Opis historyczno–statystyczny…, dotyczy
wzmianki w pierwszym rozdziale w dziele Sarnickiego Descriptio
veteris et nova Poloniae cum divisione eiusdem veteri et nova,
Warszawa 1585, k. 28.
Na s. 7 w. 7d. – s. 8 w. 1–5g. odesłanie do artykułu O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego,
,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 1 (luty), s. 249–255 i polemiki
J.S. Bandtkiego (pod pseudonimem Bezimienny z Wrocławia) zawartej w artykule O dawności Warszawy, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 3 (nr 10), s. 4.
Przypis 1 wprowadzony przez Kolberga, w nim wymienione zostały następujące prace: A. Jarzębskiego (Jarzembskiego) Gościniec abo opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r., zob.
wyd. I. Chrzanowskiego, Warszawa 1909; toż w: J.U. Niem­cewicz
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, Warszawa 1822, T. 3, s. 407–448; T. Schultza Polska w roku 1793, w: Biblioteka pamiętników i podróży po dawnej Polsce, wyd.
J.I. Kraszewski, Drezno 1870, s. 35–74 i 127–333; Ł. Gołębiowskiego, zob. m.in. poprzedni przypis dotyczący pracy Opis historyczno-statystyczny…. F.M. Sobieszczański był autorem kilku pu-

�7

blikacji, zob. bibliografia; A. Wejnert wydawał Starożytności
Warszwskie (od tomu 3: Starożytności Warszawy). Dzieło zbiorowo-zeszytowe, Warszawa 1848–1858, T. 1–6. Odesłania do Encyklopedii dotyczą m. in. publikacji F.M. Sobieszczańskiego: Warszawa, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. XXVI:
Warszawa 1867, s. 416–507 i anonimowego hasła Warszawa
w Encyklopedii ogólnej wiedzy ludzkiej wydawanej nakładem
J. Ungra, T. 12: Warszawa 1877, s. 109. Na końcu przypisu Kolberg
wymienia dzieło M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym…, T. 1, tam opis Warszawy na
s. 409–450.
„Przyjaciel Ludu” opublikował wiele artykułów zawierających
opisy Warszawy, są to m.in.: Pomnik Zygmunta III w Warszawie, R. 1: 1835 (nie 1834), T. 2, nr 39, s. 308–310; Łazienki, tamże,
nr 43, Kościół św. Aleksandra w Warszawie, tamże, nr 44; artykuł
Ł. Gołębiowskiego Warszawa, ,,Przyjaciel Ludu” R. 8: 1841, T. 1:
nr 6–8 i 10–11; artykuł N. Rasińskiego Wspomnienia historyczne
z czasów Jana Sobieskiego i Augusta II, ,,Przyjaciel Ludu” R. 9:
1843, T. 2: nr 32, 34, 37, 41–44.
s. 8

w. 5–6g. – Odesłanie dotyczy publikacji Podanie o Warze (nie
Warszu), podpisanej A.O., a zamieszczonej w dziale „Rozmaitości”
czasopisma „Atheneum” R. 11: 1851, T. 2 na s. 251–268.
w. 7–11g. – Opinia Sobieszczańskiego przywołana m.in. za jego
publikacją Opowiadanie o Warszawie, jej przeszłości i pamiątkach miasta zamieszczoną w ,,Bibliotece Warszawskiej” w 1872
roku, T. 3, s. 239–253 i T. 4, s. 11–23, o czeskich korzeniach w T. 4
na s. 7–10.
w. 15–20g. – Odesłanie Kolberga dotyczy pracy B. Paprockiego Herby rycerstwa polskiego wydanej przez K.J. Turowskiego
w Krakowie w 1858 roku, tam przywołane przez Kolberga informacje na s. 405 i 356.
w. 20–24g. – Wzmianka o dyplomacie biskupa Bogufała w wymienionym już artykule O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809,
T. 1, s. 250.
w. 15d. – Odesłanie dotyczy wymienianej już pracy M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska..., T. 1, s. 396.
w. 12–10d. – Odesłanie dotyczy publikacji Wilhelma Kolberga
(brata Oskara) Ślady dawnych murów otaczających miasto Starą Warszawę odszukane w roku 1868 (z planem), ,,Biblioteka
Warszawska” 1870, T. 1, s. 420–427, ten artykuł opublikowany
też został jako pierwszy rozdział pracy W. Kolberga Kilka badań

�8

s. 9

s. 10

s. 11

starożytności warszawskich wydanej w Warszawie w 1870 roku,
tam na s. 1–12.
w. 8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy utworów J. Kochanowskiego: Na most warszawski i Na tenże, zob. pierwodruk: J. Kochanowski Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584, s. 81–82; tenże, Fraszki, opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, BN I
nr 163; zob. też: www.literat.ug.edu.pl (dostęp: 9.11. 2015).
w. 8–11g. – Kolberg odsyła do artykułu K.W. Wójcickiego Stare
miasto w Warszawie, ,,Magazyn Powszechny” R. 4: 1837, nr 6,
s. 42–46 oraz do wymienionej na poprzedniej stronie publikacji
W. Kolberga Ślady dawnych murów… zamieszczonej w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1870, T. 1, s. 420–427.
w. 14–12d. – Odesłanie dotyczy artykułu T. Lipińskiego Wiadomość o Nowej Jerozolimie, miasteczku niegdyś pod Warszawą,
,,Biblioteka Warszawska” 1845, T. 4, s. 403–407.
w. 12–13g. – Odesłanie Kolberga dotyczy prac: F.M. S[obieszczańskiego] Kościół św. Jana w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 285, s. 88–90, z ryciną Kozarskiego o tym
samym tytule i tamże, nr 286, s. 103–104 (dokończenie); J. Bartoszewicza Kościoły warszawskie rzymsko–katolickie opisane
pod względem historycznym, Warszawa 1855, s. 5–27.
w. 25–1d. (przyp. 1) – Tekst zamieszczony w przypisie w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 1; jest to odpis z wymienionego
przez Kolberga utworu Deotymy [J. Łuszczewskiej] Krzyż i wojak
zamieszczonego w Improwizacjach i poezjach, T. 2: Warszawa
1858, s. 321.
w. 7–9g. – Odesłanie dotyczy niepodpisanego artykułu Kościół
panien Sakramentek w Warszawie (Wyciągi z oryginalnej księgi klasztoru pt. Privilegia Sancti monialium Varsaviensium
a continua adoratione SSmi Sacrament in fol.), ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1853, T. 24, s. 1–29.
w. 11–16g. – Cytat (z nieznacznymi zmianami redakcyjnymi poczynionymi przez Kolberga) pochodzi z pracy A. Jarzemskiego
(Jarzębskiego) Opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r.,
w: J.U. Niemcewicz Zbiór pamiętników historycznych o dawnej
Polszcze, T. 3: Warszawa 1822, s. 417.
w. 13–12d. – Odesłanie dotyczy niepodpisanego artykułu Kościół
i klasztor PP. Wizytek w Warszawie. (Wyjątek z 2 tomu historyi Warszawy w rękopisie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1856,
T. 31, s. 268–291 i 361–381.

�9

s. 12

s. 13

s. 14

s. 15

w. 11–12g. – Opisy wymienionych przez Kolberga kościołów zamieszczone zostały we wspomnianej już pracy J. Bartoszewicza
Kościoły warszawskie... z 1855 roku.
w. 3–1d. – Tekst zamieszczony w przypisie w rkp. Kolberga,
teka 42, sygn. 1351/I, k. 11. Kolberg odsyła do poematu Deotymy
[J. Łuszczewskiej] Potęga jałmużny. Legenda warszawska z XVII
wieku opublikowanego w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1866,
T. XIII, nr 328, s. 9–11.
w. 18g. – s. 13 w. 3g. – Te informacje pochodzą z artykułu
F.M. Sobieszczańskiego Ogród Botaniczny w Warszawie z rysunkami Gersona zamieszczonego w ,,Tygodniku Ilustrowanym”
1869, T. IV (seria II), nr 96, s. 211–214; dokończenie artykułu: tamże, nr 97, s. 223–227.
w. 4–1d. (przyp. 1) – Odesłania Kolberga dotyczą publikacji:
M. Karasowskiego Rys historyczny opery polskiej, Warszawa
1859; K. Estreichera Teatra w Polsce, T. I–III: Kraków 1873–1879;
F.M. Sobieszczańskiego Wiadomość historyczna o zgromadzeniach rzemieślniczych, czyli cechach, „Kalendarz Warszawski
Popularno–Naukowy” na rok 1861 J. Ungra, Warszawa [1860],
s. 55–62, tam informacje o A. Zamojskim; o spółce Zamojskiego, zob. też Żegluga parowa na rzekach spławnych Królestwa
Polskiego w „Kalendarzu czyli Roczniku na rok zwyczajny 1854”
St. Strąbskiego, Warszawa 1853, s. 83–86.
w. 11–10d. – Kolberg odsyła do artykułu J. Bartoszewicza Łazienki zamieszczonego w ,,Księdze Świata” 1856, cz. II, s. 147–151.
w. 6–4d. – Odesłanie Kolberga dotyczy publikacji podpisanej
kryptonimem J. J. Obraz historyczno–statystyczny byłego Uniwersytetu Królewsko–Warszawskiego do roku 1830 zamieszczonej w ,,Przyjacielu Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 41–52 i R. 12: 1845,
T. 1, nr 1–4 i tegoż Zakłady naukowe przy b. Uniwersytecie Warszawskim, „Przyjaciel Ludu” R. 12: 1845, T. 1, nr 5–9 i 11–14.
w. 4–6g. – Kolberg wymienia następujące prace: [F.M. Sobieszczańskiego] Instytut oftalmiczny w Warszawie opublikowaną
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865, T. XI, nr 282; artykuł niepodpisany Wiadomość historyczna o warszawskim instytucie
głuchoniemych zamieszczony w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” 1841, T. 1, s. 243–255, s. 335–349 i s. 489–503; publikację
T. Dziekońskiego Wyjątek z wstępu do historii Instytutu Głuchoniemych w Warszawie zamieszczoną w „Kalendarzu Warszawskim Popularno–Naukowym” J. Ungra na rok 1861, Warszawa
[1860], s. 47.

�10

w. 7–15g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincyach wydanej w Warszawie w 1831 roku, tam s. 119.
w. 11–10d. – Kolberg powołuje się na artykuł F.M. Sobieszczańskiego Kaplica Loretańska na Pradze zamieszczony w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1863, T. VIII, nr 197, s. 263–264.
s. 16
w. 1–2g. – Odesłanie dotyczy rysunku herbu zamieszczonego
w wymienianej wcześniej pracy Starożytności warszawskie
(wyd. A. Wejnert) T. 2: Warszawa 1848, s. 4.
w. 3g. – s. 17 w. 2g. – Przytoczone informacje i przysłowia pochodzą z artykułu Przysłowia i przypowieści tyczące się Warszawy zamieszczonego w „Gazecie Warszawskiej” nr 137, tam
informacja, że przysłowia pochodzą z materiałów rękopiśmiennych T. Lipińskiego. Materiały Lipińskiego „Słownik zawierający przysłowia, przypowieści, zdania i sposoby mówienia” nie
zostały opublikowane. Odwołanie do księdza Daniela Bratkowskiego i „Kalendarza Polskiego i Ruskiego” S. Duńczewskiego
(do egzemplarza nie dotarto) także za artykułem z „Gazety Codziennej”.
po s. 16 – Rycina „od Warszawy (Powsin)” wg akwareli W. Gersona, zob.
DWOK T. 80/I s. LXII. W pierwodruku Mazowsza wydanym
przez Kolberga ta ilustracja znajdowała się w części II po s. 164.
s. 17
w. 5–9g. – Nie wiadomo, z jakiego źródła Kolberg zaczerpnął to
przysłowie, podaje je np. W.A. Maciejowski w pracy Polska i Ruś
aż do pierwszej połowy XVII wieku, Petersburg, Warszawa 1842,
T. 2, s. 23, zob. też wydanie późniejsze: Co nowego. Zbiór anegdot
polskich z r. 1650, wydał A. Brückner, Kraków 1903 (Wydawnictwa Akademii Umiejętności, seria „Biblioteka Pisarzów Polskich”
nr 48), tam s. 61.
w. 12–25g. (Kępa Saska) – Kolberg wymienia pracę A.Ch. Załus­
kiego Epistolarum historico–familiarum, T. 3: Gesta in Polonia
Totius Decenni, Brunsbergae 1701; odesłanie do Załuskiego Kolberg zaczerpnął najprawdopodobniej ze Starożytności Warszawy wydawanych przez A. Wejnerta, T. 3 (1854), tam na s. 77–78
wzmianka o Karolu XII na Saskiej Kępie i odwołanie do s. 278
w T. 3 Epistolarum.
s. 18
w. 2–13g. (Czerniaków) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Bartoszewicza Czerniaków zamieszczonej w „Księdze Świata” 1852 (nie
1651 jak błędnie podano w druku), cz. II, s. 7–15.
w. 16–21g. (Królikarnia) – Kolberg wymienia artykuł A. Wagi
Królikarnia z podania ustnego zamieszczony w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1852, T. 1, s. 510–523.

�11

s. 19

s. 20

s. 21

w. 8–1d. (Wilanów) – Kolberg odsyła najprawdopodobniej do
publikacji Willanów. Album widoków i pamiątek oraz kopie
z obrazów Galerii Willanowskiej z dodaniem opisów skreślonych przez H. Skimborowicza i W. Gersona, która wydana została w 1877 roku w Warszawie nakładem S. Orgelbranda i Synów.
w. 1–2g. (Raszyn) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu [R.]
Wspomnienia z wędrówek po kraju w 1842 roku. Urywek
pierwszy. Raszyn, ,,Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 8, s. 58–59.
w. 3–7g. (Falenty) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Bartoszewicza
Falenty zamieszczonej w „Księdze Świata” 1852, cz. I, s. 144–145.
w. 20–13d. (Powązki) – Kolberg odsyła do publikacji K.W. Wójcickiego Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, Warszawa
1855–1858, T. 1–3.
w. 6d. – s. 20 w. 28g. (Bielany) – Cytat na s. 20 pochodzi z niepodpisanego artykułu Bielany zamieszczonego w wymienionych
przez Kolberga numerach „Gazety Codziennej”. Na końcu opisu
Bielan odsyłacz Kolberga do artykułu podpisanego „Sz.” Bielany zamieszczonego w „Dzienniku Warszawskim” R. 1: 1851,
nr 68–70; ta notka bibliograficzna także w rkp. Kolberga, teka 42,
sygn. 1351/I, k. 7.
w. 7d. – s. 21 w. 17g. (Ćwikowa Góra) – Rkp. Kolberga, teka 1,
sygn. 1116, k. 51; w rkp. oprócz wymienionych w nawiasie wsi:
„Łomna i Kazuń” jeszcze: „Zakroczym”. Rkp. jest odpisem fragmentu wymienionego artykułu K.W. Wójcickiego Przejażdżka
chwilowa w Mazowszu zamieszczonego w Album literackie,
Warszawa 1848, T. 1, s. 201–213.
w. 6d. – s. 22 w. 9d. (Góra Kalwaria) – I. Krasicki, którego Kolberg
wymienia, pisał o Górze Kalwarii w Opisaniu podróży z Warszawy do Biłgoraja w liście do Jaśnie Oświeconego Książęcia Stanisława Poniatowskiego wydanym w Warszawie w 1782 roku,
zob. toż w: Pisma wybrane, T. 2 (Satyry), Warszawa 1954, s. 172.
Na s. 22 zamieszczony został cytat z artykułu Wiadomość historyczno–statystyczna o miastach Góra Kalwaria i Czersk z „Gazety Codziennej” 1853, nr 211, ten fragment także w rkp. Kolberga,
teka 1, sygn. 1116, k. 61, tam bez daty: „1670”, rkp. jest odpisem
z wymienionego artykułu. Na końcu akapitu dotyczącego Góry
Kalwarii Kolberg odsyła do następujących prac: artykułu T. Lipińskiego Miasto Góra Kalwaria. Opis historyczny zamieszczonego
w „Bibliotece Warszawskiej” 1842, T. 4, s. 548–559; M. Balińskiego
i T. Lipińskiego Starożytna Polska… T. 1, s. 396–401 i cytowanego
artykułu Wiadomość historyczno–statystyczna… zamieszczonego

�12

s. 22

s. 23

w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 194–198, nr 200–202, nr 207–211
i nr 213–215.
w. 8d. – s. 23 w. 13g. i przyp. 1–2 (Czersk) – Kolberg wymienia Kronikę Mikołaja z Czerska, o której pisze M. Wiszniewski
w Historii literatury polskiej T. I: Warszawa 1840 na s. 43, tam
w przypisie informacja o „ułamkach” znajdujących się w dziele
S. Szczygielskiego Tinecia sev Historia Monasterii Tinecensis.
Ordinis S. Benedicti Primariae Inter Polonica Caenobia venerationis, Kraków 1668.
Dalej wymieniona została praca K. Kozłowskiego Czersk. Historycznie i statystycznie opisany, Warszawa 1858, toż w: F. Kozłowski, Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858,
s. 519–579.
Kolejne odesłania dotyczą prac: M. Balińskiego i T. Lipińskiego
Starożytna Polska…, T. 1, s. 389–392; artykułu Zamek czerski
w r. 1820 zamieszczonego w dziale „Rozmaitości” w „Tygodniku
Ilustrowanym” 1864, T. V, nr 231; artykułu F.M. S[obieszczańskiego] Zwaliska zamku czerskiego, „Tygodnik Ilustrowany” 1868,
T. I (seria II), nr 2, tam z ryciną Kozarskiego; cyklu artykułów
E. Chłopickiego Wiosenna wycieczka w Czerskie, ,,Kłosy” 1871,
nr 329, s. 248–249, nr 330, s. 362–363, nr 333, s. 311–313, nr 335,
s. 341–342, nr 338, s. 402–404.
Ostatni odsyłacz Kolberga dotyczy publikacji Księga Ziemi Czerskiej 1404–1425, wydał J. T. Lubomirski, Warszawa 1879, tam na
s. V opis Czerska.
Przyp. 1 – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 1 nota:
„W księgach parafialnych Czerska jest pod r. 1603 przy wizytacji
wzmianka, aby proboszcz pozbierać kazał włosy kobiece przywiązane do postronków od dzwonów i nie dopuszczał, aby na przyszłość kobiety swe warkocze wiązały do postronków tych dzwonów”; tamże notka nieznanego autora: po łacinie treść wzmianki
i po polsku: „Wizytacja kościoła paraf. w Czersku r. 1603 z rozkazu
Goślickiego, biskupa pozn. w Decreta Visitat”, przy Czersku dopisek Kolberga: „nad Wisłą”.
W dalszej części przypisu Kolberg powołuje się na pracę J. I. Kraszewskiego Ikonotheka, zbiór notat o sztuce i artystach; zachowane wydanie z 1858 roku (wyd. Wilno), obejmuje jedynie literę
„A” i część litery „B”, tam cytowanego fragmentu brak. Na końcu przyp. 1 Kolberg ponownie odsyła do Księgi Ziemi Czerskiej
1404–1425, Warszawa 1879, tam na s. V opis Czerska.
w. 18g. – s. 24 w. 2g. i przyp. 2 (Pieczyska) – Cytowany przez Kolberga w przypisie fragment pochodzi z Księgi Ziemi Czerskiej…,

�13

s. 24

s. 25
s. 26

s. 27

tam tekst w przypisie na s. LXX. Zamieszczony na końcu opis
miejscowości dotyczy pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje…, s. 386.
w. 3–9g. (Konary) – Tekst zamieszczony w w. 5–9g. zachował się
w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 61; w rkp. po: ,,wsi Magierowa Wola” jeszcze: „blisko Warki, Konar”.
w. 10–15g. (Ostrołęka) – Wzmianka o kościele w Ostrołęce
w Księdze Ziemi Czerskiej…, tam na s. XXII, także w przypisie.
w. 16–23g. (Pilica) – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 5
opis miejscowości Pilica w brzmieniu: „Pilica, wieś o milę od Warki, dziś z kościołem ewangelickim, niedaleko ujścia Pilicy, pięknym
parkiem i ogrodem założonym przez ks. Maryję z Czartoryskich
Würtembergską, dziś własność hr. Prozor. W parku jeden cypel
nad parowem dzielącym park od kościoła zowie się Łysagóra
i dają się tu widzieć ślady zgliszcz pogańskich; dziś wzniesiono
tu krzyż wysoki, nad okolicą panujący”. W rkp. także odesłanie
do „Kłosów”, dotyczy ono artykułu Park w Pilicy, ,,Kłosy” 1871,
T. XII, nr 306, s. 295–297; w tym numerze ,,Kłosów” znajdują się
również ilustracje: Widok na dolinę Pilicy i Wisłę, Park i pastwisko od strony rzeki, Brzeg rzeki Pilicy na s. 293 i Wjazd do
parku, Część parku, Dwór od strony tarasu na s. 296.
w. 6d. – s. 25 w. 10g. (Wrociszew) – Wzmianka o kościele i obrazie w Księdze Ziemi Czerskiej…, s. XXV (w przypisie), tam Hiacynt
zamiast Hipolit.
przyp. 1 – Cytat pochodzi z niepodpisanego hasła Goszcz w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 4: Warszawa 1874, s. 460.
w. 13–19g. (Grójec) – Na końcu opisu Grójca Kolberg odsyła do
artykułu F.M. S[obieszczańskiego] Miasto Grójec opublikowanego
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1867, T. XV, nr 381; tam także ryciny wzmiankowanego kościoła i chrzcielnicy. Z tej publikacji pochodzi też wzmianka zamieszczona w rkp. Kolberga, teka 42, sygn.
1351/I, k. 5: „Grójec, na wzgórzu kościół parafialny, ma starożytną
chrzcielnicę”, w rkp. także odsyłacz do „Tygodnika”.
w. 18–1d. (przyp. 1) – Tekst zamieszczony w przypisie to cytat z Księgi Ziemi Czerskiej…, tam przypis na s. XXII i XXIV.
w. 7–11g. (Tarczyn) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawa­
reckiego Opis kościoła parafialnego w mieście Tarczynie
w powiecie warszawskim, guberni warszawskiej położonego,
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1852, T. 22, s. 358–378.
w. 14–18g. (Grodzisk) – Odesłanie Kolberga niejasne: w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” z 1854 roku (T. 26), na stronach

�14

s. 28

s. 29

225–237 znajduje się niepodpisany artykuł Kościoły na Pradze.
W tymże tomie zamieszczono też tekst W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele dużo wiecznym we wsi parafialnej Ruda
zwanej, s. 1–44, nie dotyczy on jednak Grodziska.
w. 19–25g. (Błonie) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o kościele parafialnym w mieście
Błoniu, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 14, s. 457–471.
w. 14–12d. (Rokitno) – Odesłanie dotyczy pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy, Warszawa 1827, s. 111.
w. 11–7d. (Radziejowice) – Pierwsze odesłanie dotyczy artykułu J. Bartoszewicza Radziejowice, ,,Księga Świata” 1859, cz. I,
s. 83–94. Nie jest natomiast jasne, o jakich Pamiętnikach wspomina Kolberg, być może chodzi o „Bibliotekę Pamiętników i Podróży
po Dawnej Polsce” wydaną przez J.I. Kraszewskiego.
w. 6d. – s. 28 w. 2g. (Mszczonów) – Kolberg odwołuje się prawdopodobnie do wzmianki w pracy T. Święckiego (nie J. Święcickiego) Opis starożytnej Polski, w wyd. 2 z 1828 roku: T. 1, s. 306;
pierwodruk: 1816.
w. 5–8g. (Żyrardów) – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I,
k. 8 notatka dotycząca Żyrardowa: „Fabryka płócien w Żyrardowie produkuje obecnie (1882) towaru rocznie za 6 000 000 rsr.”.
w. 12d. – s. 29 w. 7g. (Miedniewice) – Zamieszczony w opisie
cytat pochodzi z artykułu A. Grabowskiego Pre memoria dla badaczów i zbieraczów dawnych zabytków i pamiątek z czasów
przedchrzescijańskich w Polsce opublikowanego w ,,Bibliotece
Warszawskiej” w 1849 roku, T. 3, s. 172; za Grabowskim wymieniona praca ks. Koralewicza Additament do Kronik Braci mniejszych św. Franciszka, Warszawa 1722, tam s. 120. Cytowany fragment z publikacji A. Grabowskiego także w odpisie Kolberga, teka
42, sygn. 1351/I, k. 10; tam poprzedza go nota: „Miedniewice. Wieś
z klasztorem ks. Reformatów. Ambroży Grabowski podaje do „Biblioteki Warszawskiej” 1849, T. 3, s. 171 wiadomość następującą”.
w. 11–20g. i przyp. 1 (Sochaczew) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o kościele
z klasztorem księży dominikanów, w mieście Sochaczewie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 15, s. 111–142. W wymienionej w przypisie Kronice polskiej wzmianki zamieszczone w tym
przypisie oraz w przyp. 2 na s. 30 opisane jako jedno wydarzenie
z roku 1555, zob. Kronika polska Marcina Bielskiego nowo przez
Joachima Bielskiego, syna jego, wydana Kraków 1597, tam s. 600;
zob. też M. Bielski Kronika polska, ks. V, wyd. J. Turowskiego,

�15

s. 30

s. 31

Sanok 1856, tam s. 1120. Treść przypisu w rkp. Kolberga, teka 1,
sygn. 1116, k. 31.
w. 13d. – s. 30 w. 12g. i przyp. 1–2 (Łowicz) – Odesłania na końcu opisu Łowicza dotyczą pracy W.H. Gawareckiego Pamiątki
historyczne Łowicza, Warszawa 1844 i recenzji tej pracy autorstwa J.I. Kraszewskiego Pamiątki historyczne Łowicza wg
W.H. Gawareckiego zamieszczonej w ,,Atheneum” 1845, T. 2, s. 38–
– 47; ostatni odsyłacz dotyczy publikacji R. Oczykowskiego Przechadzka po Łowiczu, wydanej nakładem autora w Łowiczu
w 1883 roku.
Przyp. 1 na s. 30 – W pracy A. Kosińskiego Miasta, wsi i zamki
polskie. Powieści i obrazki, Wilno 1851, T. 2, tam na s. 60–74 opis
zabytków Łowicza i związanych z nimi opowieści, jednak przytoczonej przez Kolberga wzmianki brak.
Przyp. 2 – Informacja podana została za pracą R.W. Berwińskiego
Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, Poznań 1854, T. II, s. 162. Ta sama informacja
w innym brzmieniu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 31:
„Lipoman Nuncjusz wpośród sporów religijnych dokazał swym
wpływem, iż dziewczynę jakoby o wydanie hostii świętej dla żydów przekonaną, na rynku miasta Sochaczewa spalono. O postępek ten, jak świadczy Lubieniecki, król Zygmunt August gniewał
się i z powodu tego i innych, za naleganiem Tarnowskiego hetmana i wielkiej liczby posłów, zaledwo biskupi z Senatu wyrzuceni
nie zostali”; jest to odpis z pracy T. Święckiego Opis starożytnej
Polski… T. 1, tam s. 306 (przy opisie Sochaczewa). W rkp. także
uwagi Kolberga: „Jest to niewątpliwie ten sam wypadek, o którym
donieśliśmy w tomie I Mazowsza, s. 29” oraz „Klementyna Tańska
wspominając o tym wypadku odnosi go, mylnie, do roku 1559”.
Zob. też komentarz do przyp. 1 na s. 29 dotyczący Kroniki polskiej
Bielskiego.
w. 13–29g. (Arkadia) – Odesłanie dotyczy publikacji K. Hoffmanowej z Tańskich Opis piątej w kraju naszym przejażdżki Anielce Ł. przypisany. „Rozrywki dla dzieci”, Warszawa 1828, T. X,
nr 57, s. 149–166. W wymienionym numerze „Przyjaciela Ludu”
na s. 35–37 anonimowy artykuł Arkadia opatrzony przypisem:
„Opis wyjęty z dzieł p. Tańskiej”.
w. 10–16g. (Skierniewice) – Odesłanie na końcu akapitu dotyczy
artykułu J. Bartoszewicza Skierniewice zamieszczonego w „Księdze Świata” 1859, cz. II, s. 45– 52 i s. 111–123.
w. 17–28g. (Rawa) – Odesłania Kolberga dotyczą: artykułu
W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o mieście Rawie

�16

zamieszczonego w ,,Magazynie Powszechnym” R. 7: 1840, nr 4,
s. 81–89; pracy M. Balińskiego, T. Lipińskiego, Starożytna Polska
pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana…, tam w T. 1 na s. 560–564: ,,Rawa”; artykułu W.H. Gawareckiego Zamek w mieście Rawie opublikowanego w ,,Przyjacielu
Ludu” 1845, nr 39, s. 307–312.
w. 11–9d. (Biała) – Odesłanie Kolberga dotyczy prawdopodobnie wzmianki w pracy T. Święckiego Opis starożytnej Polski,
w pierwodruku z 1816 roku: T. 1, s. 307. Święcki odwołuje się tam
do dzieła J. Święcickiego Topographia sive Masoviae descriptio
wydanego w Warszawie w 1634.
w. 3d. – s. 32 w. 10g. (Inowłódz) – W opisie miejscowości odesłanie do artykułu ks. K. Jasieńskiego Wiadomość o starożytnym
kościółku ś. Idziego w mieście Inowłodzu zamieszczonego w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” 1849, T. 16, s. 522–532.
s. 32
w. 11–29g. (Lubochnia) – Opis wsi Lubochnia w rkp. Kolberga,
teka 42, sygn. 1351/I. k. 4; tam tytuł: „List z Rawskiego. Legenda
o źródle wśród łąk wsi Lubochnia (z kościołem, w którym obraz
cudowny M. Boskiej”, a dalej tekst od słów: „Gdy nad wsią i okolicą” będący odpisem z niepodpisanego artykułu Korespondencja
z powiatu rawskiego z „Kroniki Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 230.
s. 33
w. 3–14g. (Brzeziny) – Na końcu opisu Brzezin Kolberg odsyła
do artykułu ks. A. Szelewskiego (nie Szeleckiego) Wiadomość
historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych
w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym opisem, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851, T. 20, s. 1–31 (nr 1), s. 93–125
(nr 2) i s. 191–216 (nr 3).
ryc. przed s. 35 – Rycina „od Warszawy”, wg akwareli W. Gersona, zob.
DWOK T. 80/I s. LXII.

Lud (s. 35–69)
s. 37

przyp. 1 – W przypisie Kolberg odsyła do niepodpisanego hasła
Mazury w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, wydanie
12–tomowe z lat 1872–1884: T. 7: 1874, tam s. 394; za Encyklopedią przywołani Tacyt i Ptolemeusz, a dalej kolejni polscy badacze:
Adam Naruszewicz, Joachim Lelewel, Wacław Aleksander Maciejowski, August Mosbach, Wojciech Kętrzyński i Zorian Dołęga

�17

s. 37

s. 38

Chodakowski (wł. Adam Czarnocki); zob. m. in.: A. Naruszewicz
Historia narodu polskiego, T. 1 (cz. 1): Warszawa 1824, tam s. 127,
w wyd. K.J. Turowskiego, Kraków 1859, T. 1 na s. 283; J. Lelewel Rzut oka na dawność litewskich narodów i związki ich
z Herulami, Wilno 1808, tam s. 56–57 i tegoż Narody na ziemiach sławiańskich przed powstaniem Polski, Poznań 1853; nie
wiadomo, której pracy W.A. Maciejowskiego dotyczy ta wzmianka, w publikacji tegoż Polska aż do pierwszej połowy XVII wieku,
Warszawa 1842, T. 1, s. 25 autor pisze: „ponad Wisłą (w tych samych miejscach, gdzie i dziś siedziby swe mają) żyli, Mazowszanami, dla jakiej przyczyny nie wiadomo, nazywali się”; W. Kętrzyński O Mazurach, Poznań 1872, tam s. 7; A. Mosbach Bolesław
Chrobry, Poznań 1871, tam w przypisie na s. 11; Z. Dołęga Chodakowski List do Jana Łobojki z 29 stycznia 1822, druk: „Dziennik
Wileński” T. 1, s. 540–542 (zob. tenże O Sławiańszczyźnie przed
chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, opracował J. Maślanka, Warszawa 1967, s. 339–341).
w. 13g. – s. 39 w. 2g. – Tekst zaczerpnięty z pracy Ł. Gołębiow­
skiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830,
s. 58, 59. Cytat w niewielkim stopniu przeredagowany i skrócony przez Kolberga, ale bez zmian merytorycznych. Zamieszczone
w tekście odesłania do literatury Kolberg powtórzył za Gołębiowskim i uzupełnił własnymi odsyłaczami, zob. przypisy do poszczególnych stron.
w. 1–4g. – Tekst i przysłowie jak w Ludzie Gołebiowskiego, natomiast informacja w nawiasie: „znane już Rysińskiemu” pochodzi
od Kolberga i dotyczy dzieła tego autora Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum. Centuriae decem et octo,
wydanego po raz pierwszy w Lubczy w 1618 roku, tam w części
piątej (centuria quinta).
w. 5g. i przyp. 1 – Cytat i odesłanie do publikacji powtórzone za
Gołębiowskim, dotyczy dzieła A. Sikrańskiego Colloqvium charitativvm abo rozmowa braterska Polaka reformata z Mazurem
starym katholikiem o pewnych rzeczach w wierze, Kraków 1652.
w. 8g. i przyp. 2 – Cały przypis jest cytatem z pracy K.W. Wójcickiego Przysłowia narodowe, T. 2: Warszawa 1830; w Przysłowiach Wójcicki wielokrotnie powołuje się na objaśnienia zaczerpnięte od J.S. Jabłonowskiego, który był autorem publikacji
Polityka włoska i polska albo przysłowia włoskie po włosku
zebrane i na polski język przetłumaczone, Königstein 1715.
Fragment zamieszczony w Przysłowiach Wójcicki zawarł także
w pracy Z dawnych dziejów i wspomnień naszego stulecia wydanej w Krakowie w 1875, tam s. 41–42.

�18

w. 10g. i przyp. 3 – Odesłanie dotyczy publikacji J. Grajnerta
Studia nad podaniami ludu naszego, ,,Biblioteka Warszawska”
1859, T. 3, s. 99.
w. 12g. – s. 39 w. 3g. – Odesłanie i cytat powtórzone za Ludem
Ł. Gołębiowskiego, dotyczy dzieła J. Święcickiego Topographia
sive Masoviae descriptio wydanego w Warszawie w 1634, por.
też Topograficzny opis Mazowsza. Z języka łacińskiego przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik
Kłosów” R. 1: 1877 (T. 2), s. 120–121 (całość pracy na s. 82–123).
s. 39
w. 17g. – Odesłanie dotyczy cytowanych wcześniej fragmentów
z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 58 i 59.
w. 4–1d. (przyp. 1) – W przypisie odesłanie do artykułu W.A. Maciejowskiego Mazurowie opublikowanego w ,,Tygodniku Literackim” 1840, nr 9, s. 67–69; J. Bartoszewicza Mazowsze – Mazury,
czym się od innych krajów i mieszkańców polskich odznaczały,
„Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok
1865” J. Ungra, Warszawa [1864], s. 97.
s. 40
w. 5–17g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania, baśnie…, w wydaniu z 1867, s. 372.
s. 41
w. 12–21g. – Kolberg przytoczył anonimowa notatkę zatytułowaną Włościanie wilanowscy zamieszczoną w „Gazecie Warszawskiej” 1871, nr 164.
w. 18–6d. – Cytat i streszczenie pochodzą z artykułu K.W. Wójcickiego Przejażdżka chwilowa w Mazowszu, Album literackie
1848, s. 356 i 359 (całość artykułu na s. 351–364).
w. 5d. – s. 42 w. 6d. – Cytat pochodzi z Korespondencji. Z okolic
Łowicza zamieszczonej w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 258; na
s. 42 w. 7g. odsyłacz do publikacji J.I. Kraszewskiego Budnik. Obrazek przez… wydanej w Warszawie w 1847 roku, zob. toż. Wydanie nowe, przejrzane i poprawione przez autora, Lwów-Warszawa 1874.
s. 42–43 przyp. 1 – Chodzi o wymienianą już Księgę Ziemi Czerskiej
1404–1425, Warszawa 1879.
s. 43
w. 4g. – s. 44 w. 3g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie…, s. 15–16. W przyp. 1 odesłanie do Księgi Ziemi Czerskiej…, s. XXXIX, tam początek wywodu
dotyczącego pochodzenia stanu szlacheckiego.
s. 44
w. 11–13g. – Wspomniany przez Kolberga Wacław Szymanowski (1821–1886) był pisarzem i publicystą, współpracownikiem, współredaktorem i redaktorem kilku warszawskich pism,
w których zamieszczał też własne teksty. Franciszek Kostrzew-

�19

s. 45
s. 46

s. 47

s. 50

ski (1826–1911) był autorem licznych ilustracji zamieszczonych
w wymienionych przez Kolberga oraz w innych czasopismach.
w. 5–1d. (przyp. 2) – Kolberg wymienił 4-tomową pracę
K.R. Rusieckiego Małe tajemnice Warszawy wydaną w Warszawie w 1844 roku (nie 1843); K. Estreicher był autorem publikacji
Gwara złoczyńców, Warszawa 1867.
w. 2–1d. i s. 46 w. 4–1d. (przyp. 2) – W przypisie przedruk notatki bez tytułu i autora zamieszczonej w ,,Kurierze Warszawskim”
1848, nr 18.
w. 1–21g. – Ten fragment tekstu pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy,
Warszawa 1827 ze s. 110–111.
w. 9d. i s. 47 w. 3–4g. – Cytat pochodzi z publikacji [D. Magnuszewskiego] podpisanej Dominik M. Posiedzenie Bacciarellego
malarza. Dokończenie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 50, s. 399
(nie: 339), tam w przypisie.
w. 5–6g. i przyp. 1 – Wzmianka o K.W. Wójcickim dotyczy wspomnianej w przypisie pracy Stare gawędy i obrazy T. 3: Warszawa
1840, tam s. 224–225; zob. też K.W. Wójcicki Społeczność Warszawy w początkach naszego stulecia, Warszawa 1877, tam
s. 129–132.
W przyp. wymieniony też został anonimowy tekst Niebieski
płaszcz. Ostatni lirnik warszawski. Z rękopismu: „Domowe
wspomnienia i powiastki” Romana Zmorskiego, ,,Dziennik Warszawski” 1853, nr 210, tam odwołanie do Starych gawęd… i polemika z informacjami Wójcickiego dotyczącymi daty śmierci.
w. 13g. – Kolberg odwołał się do kilku anonimowych notatek
w „Gazecie Codziennej” z 1853 roku, nr 112–114; początek w numerze 112 zaczyna się od słów: „Utrzymywał niedawno jeden
z mieszkańców Warszawy”.
w. 2–1d. (przyp. 2) – Odesłanie Kolberga dotyczy powieści
J.I. Kraszewskiego Barani kożuszek. Opowiadanie historyczne z końca XVIII wieku, która publikowana była w odcinkach
w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1881 roku; całość: T. 1 i 2
z przedmową T. Jeske-Choińskiego, Warszawa 1898.
w. 12g. i 5d. – Kolbergowskie „tablice” to ryciny zamieszczone
w cz. I Mazowsza:
w. 12g. – mowa o rycinie 3 (nie 2), zamieszczonej w edycji DWOK
T. 24 przed s. 35;
w. 5d. – chodzi o rycinę 2 (nie 3), w edycji DWOK T. 24 po s. 16;
zob. przypisy źródłowe do tych rycin oraz DWOK T. 80/I s. LXII.

�20

s. 51

s. 53

s. 54

s. 56

s. 57

s. 58

s. 60

w. 1–20g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu Wiadomość
historyczno-statystyczna o miastach Góra Kalwarya i Czersk zamieszczonego w „Gazecie Codziennej” w 1853, nr 213.
w. 17d.– s. 53 w. 18g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego
Lud. Pieśni, podania, baśnie..., s. 371–373.
w. 13–3d. i przyp. 1 – Kolberg przytoczył fragment artykułu Mazury zamieszczonego w ,,Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, nr 18,
s. 139. Odesłanie w przypisie dotyczy albumu L. Zienkowicza Le
costumes du peuple polonais, suivis d’une description exacte de
ses moeurs, de ses usages et de ses habitudes, Paris, Strasburg et
Leipzig 1838–1841. Wyd. polskie: Lud polski albo dokładne opisanie zwyczajów, obyczajów i ubiorów jego, Strasburg 1842 (40
litogr.).
w. 1g. – Tablica (rycina) 4, którą wymienił Kolberg została zamieszczona na początku cz. II Mazowsza, zob. DWOK T. 25.
w. 13–1d. – Kolberg zaczerpnął cytat z artykułu A. Szelewskiego
Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym
i innych w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym
opisem miasta z wymienionej strony; całość artykułu na s. 1–31,
93–125, 189–216.
w. 6–16g. – Ten fragment tekstu pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy...
(1827), s. 191.
w. 14d. (przyp. 1) – W przypisie przedruk krótkiej, anonimowej
notatki bez tytułu, zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim”
1849, nr 311.
w. 5g.–3d. – Cytaty pochodzą z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie
historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827), s. 187–188.
Wzmianka o Kacprze Janickim (w. 9g.) zaczerpnięta przez Gołębiowskiego z artykułu Nowości warszawskie zamieszczonego
w „Kurierze Warszawskim” 1822, nr 272 („Kurier” wymieniony
w w. 19g.).
w. 1–8g. – Te informacje pochodzą z pracy Ł. Gołębiowskiego
Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827),
s. 190–191.
w. 3–1d. (przyp. 1) – Odesłanie dotyczy hasła podpisanego
W. G. Konstrukcja budowli wiejskich zamieszczonego w Encyklopedii rolnictwa i wiadomości związek z niém mających,
T. II: Warszawa 1874, s. 1107–1108.
w. 3g.– s. 62 w. 1d. – Cytaty pochodzą z wymienionej przez Kolberga pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie...,

�21

s. 369–371. W przyp. 1 na s. 60 Kolberg zamieścił cytat z artykułu
M. O. i K. F. Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu
Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie z „Kalendarza Astronimiczno-Gospodarskiego na rok zwyczajny 1854”
J. Jaworskiego, Warszawa [1853], s. 104.
s. 62 przyp. 1 i s. 63 przyp. 1 – Na s. 62 cytaty z Księgi ziemi czerskiej…,
s. LXVI–LXVIII; w przyp. na s. 63 informacja zaczerpnięta z tejże
Księgi… ze s. XL.
s. 63–64 przyp. 2 – Odesłanie Kolberga dotyczy trzech artykułów zamieszczonych w Encyklopedii rolnictwa... T. II: Opis gospodarstwa
cząstkowego we wsi Willanowie (gub. Warszawska, pow. Warszawski, gmina Willanów), własność Stanisława Orzyńskiego
na s. 1105–1107; Opis gospodarstwa cząstkowego w Małéj wsi
(gub. Warszawska, pow. Grójecki, gmina Belsk), własność Stanisława Sitarek na s. 1103–1105 i Gospodarstwa małe (włościańskie) na s. 1108–1110.
s. 64
w. 5–17g. – Cytat pochodzi z wymienionego artykułu M. O. i K. F.
Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu Gospodarstwa
Wiejskiego…, s. 104.
w. 5d. – s. 65 w. 5g. – Informacja Kolberga dotyczy artykułu Dyzmy Chromego O uprawie i obrabianiu lnu, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok zwyczajny 1855” J. Jaworskiego, Warszawa [1854], s. 134.
s. 65
w. 9g.–12d. – Kolberg przytoczył fragment artykułu Zbiór siana
w okolicach Warszawy zamieszczonego w ,,Kłosach” 1871, T. XII,
nr 307, s. 307. Wspomniana przez niego rycina to reprodukcja (na
s. 308 „Kłosów”) przedstawiająca obraz J. Chełmońskiego o takim
samym tytule Zbiór siana w okolicach Warszawy.
s. 66
w. 3g. – s. 67 w. 6g. – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu
A. Wiślickiego Wędrowna ludność za zarobkiem w Królestwie
Polskim zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865,
T. XI, nr 293; tam także rycina Kossaka Bandochy wjeżdżający
do wsi.
s. 67
w. 10d.– 68 w. 18g. – W wymienionym przez Kolberga numerze
,,Kuriera Warszawskiego” tego cytatu brak.
s. 68
w. 17–10d. – Informacja pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego
Stare gawędy i obrazy z T. 3: Warszawa 1840, s. 110–111, tam
w rozdziale Morowa zaraza w Warszawie 1712 r. Obraz z podań miejscowych.
w. 2–1d. (przyp. 1) – Odesłania Kolberga dotyczą poematów:
F.S. Klonowica Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą i inszy-

�22

s. 69

mi rzekami do niej przypadającymi; pierwodruk: 1595, zob. toż:
opracował S. Hrabiec, Wrocław 1951, BN I 137 oraz [Pruszakowej Seweryny z Żochowskich] Powiśle. Powieść z drugiej połowy
XVIII wieku, ,,Biblioteka Warszawska” 1854, T. 4, s. 323–346, dokończenie: s. 409–440.
w. 11–16g. – Cytat pochodzi z anonimowej notatki, bez tytułu,
zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” 1865, nr 93, tam ten
fragment na s. 427; początek akapitu brzmi: „Pora tarcia się ryb
wiosną”.

Zwyczaje (s. 71–199)
s. 71

s. 72

s. 73

s. 74
s. 75
s. 75

w. 4–27g. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku bądź religijnych i historycznych bądź
gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830”
Warszawa (druk: A. Gałęzowski), tam na s. 23–24 opis zwyczajów
grudniowych (całość artykułu s. 16–24); odwołanie do Gołębiowskiego za tym źródłem, zob. Ł. Gołębiowski Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827), s. 187.
w. 15–23g. – Cytat zaczerpnięty z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud
polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 318–319.
w. 15d. – s. 73 w. 2g. – Cytat z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 282. Gołębiowski podał tę informację za rękopisem J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za panowania
Augusta III, cz. I, Poznań 1840, s. 6–7, zob. tegoż Opis obyczajów
za panowania Augusta III, opracował R. Pollak, Wrocław 1951,
s. 63. Przyp. 1 na s. 72 – tekst także za Gołębiowskim Lud polski…,
s. 318.
w. 10–17g. – Za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.
w. 12–8d. i s. 74 w. 9–17g. – Za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.
w. 15d. – s. 75 w. 9g. i przysłowie 1 – Za: Kalendarz narodowy
czyli zebranie pamiątek…, s. 24.
w. 8–1d. – Kolberg zamieścił informacje za pracą Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne ... (1827), s. 220–221.
w. 14g. – s. 77 w. 22g. i przyp. – Opis sporządzony na podsatwie
tekstu Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane
od Bożego Narodzenia, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV,

�23

s. 77
s. 77

s. 78

s. 82

nr 384 (nie 381), s. 51; prawdopodobny autor tekstu F.M. Sobieszczański.
W przypisie Kolberg odwołuje się do następujących publikacji:
Ł. Gołębiowskiego Lud polski (nie: Gry i zabawy), tam opis jasełek
na s. 280, opis ten przytacza Kolberg na s. 77, zob. następny przypis;
anonimowego artykułu Święto zjawienia Pańskiego albo Trzech
Króli, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1843, T. 4, z. 1, s. 13; anonimowego artykułu Uroczystość Bożego Narodzenia, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844, T. 7, z. 6, s. 530; publikacji S. Pruszakowej Szopka
zamieszczonej w „Kalendarzu Astronomiczno-Gospodarskim na rok
przestępny 1856” [Warszawa 1855], s. 35; artykułu W. Szymanowskiego Szopka opublikowanego w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1860,
T. I, nr 15, s. 115–116; publikacji J. Sikorskiego Jasełka zamieszczonej w ,,Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” R. 1: 1862, nr 2–15.
w. 5g. i w. 1d. (przyp. 1) – Odesłanie do „Tygodnika Ilustrowanego” z 1867 roku, T. XV, nr 381 jest błędne.
w. 15d. – s. 78 w. 7g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 280. Gołębiowski z kolei powołał się
na rękopis Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za
panowania Augusta III, cz. I, w wyd. z 1840, s. 2–6; zob. też tegoż
Opis obyczajów za panowania…, wyd. z 1951, s. 59.
w. 12–21g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu
zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim” 1848, nr 18.
w. 12–4d. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu W.L. Anczyca Szopka czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie, „Tygodnik
Ilustrowany” 1862, T. V, nr 135, jest to fragment obszerniejszego
opracowania pt. Obrazy krakowskie zamieszczonego w kilku numerach „Tygodnika” z tego roku.
nr 10 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 56, nr 389, bez lokalizacji. W rkp. t. 1–4 zanotowane o kwintę czystą wyżej, w t. 2
i 4 na drugą i trzecią miarę ósemki f1 d1, t. 5–8 zgodnie z notatką
Kolberga w D-dur, w t. 6 na drugą i trzecią miarę rytm: ŒÊ ‰,
w t. 8 tylko górna wersja. W rkp. pod melodią notatka: „v. Miłą
cieszmy się nadzieją”, która dotyczy wariantu z Pieśni ludu polskiego wydawanych cyklicznie w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846,
nr 8, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II (DWOK T. 67/II), nr 134.
nr 11 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 153, nr 25, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o sekundę wielką niżej, w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 4 pierwsza szesnastka d2, w t. 8 ćwierćnuta z kropką g1, t. 9–10 brak.

�24

s. 83

nr 12 – Zapis nutowy jest połączeniem dwóch melodii bez tekstu.
Takty 1–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 3,
nr 17a i teka 33, sygn. 1305, k. 45, nr 14, karta ta zatytułowana:
„Kozaki”, oba rękopisy bez lokalizacji.
W t. 1: w rkp. z teki 43 szesnastki d2 e2 d2 c2, a w rkp. z teki
33 szesnastki h1 c2 h1 a1; w obu rkp.: w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 przy pierwszej szesnastce dodana oktawa g2,
w t. 4 na pierwszą miarę tylko górna wersja, na drugą dwie
ósemki a1 a1, w t. 5, 6 i 7 na pierwszą miarę tylko dolna wersja, w t. 8 na pierwszą miarę ósemka h1 i dwie szesnastki h1
d2; po t. 8 jeszcze: w rkp. z teki 43: &amp;
a w rkp. z teki 33: &amp;

#

#

œ œ œ œœ œ œœœ

œ œ œ œœ œ œ œ œ .

,

Takty 9–16 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37r., nr 315,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam nad melodią notatka Kolberga: „Kozak”, w t. 15 tylko górna wersja, po t. 16 jeszcze:

&amp;

# .œ œœœ
œ œ œ œ œ .. œ
.

œœœœ œ œ œ œ
.

Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: teka 12, sygn. 1183, k. 19v.
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją:
„Kromnów”; w obu rkp. tekst podpisany pod inną melodią, zob.
nr 4 w suplemencie.
Ponadto tekst zwr. 1 i 2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 13, sygn.
1193, k. 1, nr 9; jest to odpis ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838, s. 150.
Odsyłacz Kolberga pod pieśnią dotyczy cz. I Krakowskiego (zob.
DWOK T. 5), s. 218, nr 23 (nie: s. 217, nr 24), tam tekst jak w zbiorze Paulego.
s. 83–84 nr 14 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 21v.,
z lokalizacją ogólną: „Mazew”, tam melodia z incipitem: „Miała
matulinka” i tamże, k. 28, z lokalizacjami: „Mazew” i „Kłodawa”,
tam tekst jak w druku. W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej, zamiast t. 5–8 pięciokrotne powtórzenie taktu zanotowanego w metrum : &amp; b œ œ œ œ , t. 9–10 brak.

s. 86–87 nr 18 – Rkp Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
nr 43 i teka 10, sygn. 1173/4, k. 3v., oba rkp. z lokalizacją: „Rzeczyca”.

�25

W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych; w rkp. z teki 43

œ

b œœœœœ
w t. 1 i 3 ostatnia nuta tylko f1, t. 2 i 4: &amp; R R R R J J , zamiast
œœ œ œ œœœ
b .
t. 9: &amp; . œ œ œ

..
, tekst pod melodią słabo czytel-

ny; w rkp. z teki 10 brak t. 9.
nr 19 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153v.,
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, z notatką: „Husyt żydowski”
i teka 10, sygn. 1173/4, k. 3v., z lokalizacją: „Rzeczyca”, tam nad
melodią: „Hussyt”.
W obu rkp.: w t. 1 pierwsza nuta tylko a1, w t. 10 tylko dolna wersja. W rkp. terenowym w t. 5 brak # przy g1, w t. 6 ostatnia nuta
a1, w t. 7 pierwsza nuta e1, w t. 8 ostatnia nuta e1, t. 12 jak dolna
wersja w t. 10. W rkp. z teki 10: t. 5–8 w następującym układzie:
t. 5 i 8 ze znakiem powtórki, następnie t. 5, 6, 5 i 8, po t. 8 brak
znaku powtórki, t. 9–10 opatrzone notatką: „bis”, t. 11–12 brak.
s. 91
w. 1–6g. i w. 14–27g. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.
w. 6–3d. – Por. K.W. Wójcicki Nowy Rok, „Kłosy” 1866, T. II, nr 27
i tegoż Kalendarz zwyczajowy Antoniego Zaleskiego, „Kłosy”
1868, T. VI, nr 135.
w. 2d. – s. 92 w. 12g. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga jest to cytat
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 315, tam tekst zaczyna
się od słów: „Zacznijmy od tej uwagi” i dalej jak zacytował Kolberg.
s. 92
w. 14g. – 2d. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek… s. 16; odesłanie do Gołębiowskiego pochodzi od Kolberga.
w. 2d. – s. 93 w. 9d. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga jest to cytat
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 291–292, przypis uzupełniony przez Kolberga.
s. 94
w. 7–14g. – Pierwsze przysłowie w publikacji K.W. Wójcickiego
Stare gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 249; przysłowia
1, 2 i 5, zob. Starodawne przysłowia dla ochronek, Poznań 1863,
s. 33.
s. 94–95 nr 24 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, s. 184–185, tam taki sam tekst; kolejny odsyłacz
dotyczy tekstu zamieszczonego w artykule W.A. Maciejowskiego
Legendy i pieśni ludu polskiego w „Bibliotece Warszawskiej”
w 1860 roku, T. 2, s. 447, w artykule Maciejowskiego zamieszczone
s. 87

�26

zostały teksty zebrane przez Mateusza Gralewskiego w Mazewie,
w Łęczyckiem.
s. 95
w. 9–1d. – Zgodnie z odesłaniem jest to cytat z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 316, niektóre zdania zostały przez Kolberga
pominięte.
s. 96
w. 1–29g. – Tekst pochodzi z publikacji Kalendarz narodowy
czyli zebranie pamiątek… s. 24; powołanie na Knapskiego za Kalendarzem, zob. G. Knapski Thesauri polono-latino-graeci, T. 3,
Kraków 1632, s. 887.
w. 10d. – 97 w. 2g.– Cytat z K.W. Wójcickiego dotyczy jego pracy
Przysłowia narodowe, T. 1: Warszawa 1830, s. 92–93; w publikacji na s. 89–96 omówienie przysłowia „Biega z nim...” z informacją o pochodzeniu ze zbioru Rysińskiego (dotyczy Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum…, , centuria
prima).
s. 97
w. 3–13g. i przyp. 1– Tekst przytoczył Kolberg za Ludem polskim
Ł. Gołębiowskiego, s. 282; tam także błędne odesłanie do Kitowicza.
W przypisie odesłanie do niepodpisanego artykułu Kolędy zamieszczonego w „Ruchu Muzycznym” 1860, nr 51; odesłanie Kolberga do „Gazety Polskiej” z 1868, nr 181 jest błędne.
s. 97–98 nr 25 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 12, nr 19, bez
lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W żłobie leży, któż pobieży”. W rkp. w t. 1–2 i 10 tylko górna, w t. 5 i 7 tylko dolna wersja. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego
Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele katolickim używane a dla wygody kościołów parafialnych zebrane, Kraków 1838, s. 30 (melodia druga), natomiast
tekst zamieszczony przez Kolberga w druku także w Śpiewniku..., s. 31–33, tam pod wariantem melodii (melodia trzecia);
w rkp. także odesłanie do wariantu opublikowanego w cz. III
Wielkiego Księstwa Poznańskiego (zob. DWOK T. 11) s. 39, nr
1. Ponadto w druku Kolberg odsyła także do zbiorów Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego
i domowego, Pelplin 1871, s. 123 (tam tekst identyczny) oraz do
wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,
s. 175–176; u Kozłowskiego i Kellera bez melodii. Por. też nr 2
w suplemencie.
s. 98–99 nr 26 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 179–180 taki sam tekst.
s. 99
nr 27 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 32, nr 72, bez lokalizacji, tam melodia z pierwszą zwrotką. W rkp. melodia zanoto-

�27

wana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w pomniejszonych

œ
b
wartościach rytmicznych, t. 1: &amp; œ œ œ
, w t. 2 i 5 na drugą
miarę dodana druga wersja: ćwierćnuta c2. Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843, s. 134, tam tekst jak w druku u Kolberga.
Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera,
tam zgodnie z informacją Kolberga wariant tekstu na s. 132.
Ostatni odsyłacz dotyczy zbioru Symfonie anielskie, abo kolenda, mieszkańcom ziemskim od muzyki niebieskiej wdzięcznym
okrzykiem na dzień Narodzenia Pańskiego zaśpiewane. Zbiór
ten został kilkakrotnie wydany: Kraków 1630 i 1642 z przedmową Jana Żabczyca oraz Kraków 1631 z przedmową Jana Karola
Dachnowskiego; autorstwo zbioru nie zostało ustalone.
Symfonie anielskie… Jana Dachnowskiego zostały wydane m.in.
przez A. Brodnickiego w Krakowie w 1913 (wyd. Akademii Umiejętności w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”), gdzie we wstępie
Brodnicki przytacza argumenty za autorstwem Dachnowskiego,
powołując się na M. Wiszniewskiego Historia literatury polskiej,
T. 4: Kraków 1844, s. 498.
Symfonije anielskie albo kolęda mieszkańcom ziemskim… usłyszane Roku Pańskiego 1630 Jana Żabczyca wydał A. Karpiński,
Warszawa 1998 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich”).
s. 100 nr 28 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 17, nr 44, bez
lokalizacji, nad melodią notatka Kolberga: „P[ieśni] o Bożem
Narodzeniu”. W rkp. w t. 2 i 3 tylko górna wersja, pod taktami 1–4 tylko pierwszy wiersz, w dalszym przebiegu brak fragmentu: „by człowieka w chwale swojej”. Rkp. jest odpisem ze
zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego z melodyjami, Kraków 1842, s. 408. Pod pieśnią także
odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera, s. 145–146.
U Mioduszewskiego i u Kellera tekst obszerniejszy niż w druku
u Kolberga.
nr 29 – Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…
Kellera, tam na s. 160–161 tekst obszerniejszy.
s. 100–101 nr 30 i przyp. 1 na s. 101–102 – Rkp. Kolberga, teka 41,
sygn. 1347, k. 17, nr 45, bez lokalizacji, z notatką: „P[ieśni] o Bożem
Narodzeniu”. W rkp. w t. 9 i 10 tylko górna wersja, a pod melodią
tylko zwr. 1, ale bez fragmentu: „w jasełkach na mrozie nago położone”. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego..., s. 410, u Mioduszewskiego tekst

�28

obszerniejszy niż w druku u Kolberga. W przyp. na s. 102 błędne
odesłanie do cz. II Poznańskiego (DWOK T. 10), winno być: Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 119, dotyczy pieśni nr 2.
s. 101 nr 31 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 20, nr 58, bez lokalizacji, z notatką: „P[ieśni] o Bożem Narodzeniu”, tam melodia
z pierwszą zwrotką. W rkp. melodia zanotowana w metrum 
w podwojonych wartościach rytmicznych, mimo oznaczenia metrum przy kluczu: , w t. 10: w pierwszym wykonaniu powtórzenie
melodii jak w t. 2, w drugim wykonaniu dolna wersja. Rkp. jest
odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego..., s. 435. Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera, s. 152–153. U Mioduszewskiego
i u Kellera tekst obszerniejszy niż w druku u Kolberga.
s. 102–103 nr 32 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 28, nr 30,
bez lokalizacji, tam melodia i zwr. 1–2. W druku w t. 6 trzecia
i czwarta nuta zanotowane błędnie jako ćwierćnuty, w rkp. zapis
poprawny – dwie ósemki. Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy..., s. 68; u Mioduszewskiego zwr. 30 w. 1 brzmi: „Z Tub Maryną Bartek prostak”,
mowa o instrumencie „tubmaryna”, por. przypis Kolberga do
tego wiersza.
s. 103–104 nr 33 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 76,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, melodia z incipitem: „Florek w budzie”, nad melodią notatka Kolberga: „Kolęda”. W rkp. zapis ołówkowy, słabo czytelny, brak znaku przykluczowego, w t. 6–8 tylko
górna, w t. 10 tylko dolna wersja, w t. 6 i 10 dwie pierwsze nuty
zanotowane błędnie jako ósemki. Pod pieśnią odesłanie do pracy
K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 183 taki sam tekst.
s. 104–105 nr 34 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin” i notatką: „Kolęda”, tam melodia z incipitem:
„Wziun Kuba Staśka, Stasiek Banaska”. W rkp. w t. 2 ostatnia nuta
e2, podkreślona jeszcze przez oznaczenie literowe, w t. 3 dwie
pierwsze szesnastki c2 h1, na ostatnią miarę tylko górna wersja, w
dalszym przebiegu melodii widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym: t. 5 i 7 zapisane w metrum  – oznaczenie
metrum zapisane powyżej linii melodycznej – wszystkie nuty zanotowane jako ósemki. Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 183–184 taki sam tekst.
s. 105–106 nr 35 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania… w wyd. z 1869, s. 181–182, tam taki sam tekst.
s. 106 nr 36 – Odesłanie do zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki
i kolędy… s. 124–125 dotyczy wariantu tekstu; w pracy K. Kozłow-

�29

skiego Lud. Pieśni, podania… s. 190–191, tam taki sam tekst z odesłaniem m.in. do Mioduszewskiego.
s. 106–107 nr 37 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na
s. 180–181 taki sam tekst.
s. 107 nr 39 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na
s. 188–190 zamiast tekstu zamieszczonego w nawiasie rozpisane
zwrotki.
s. 108 nr 40 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na
s. 187–188 zamiast tekstu zamieszczonego w nawiasie rozpisane
zwrotki.
nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w przebiegu melodii w t. 2, 3, 5 i 6
tylko górna wersja; pod taktami 1–2 incipit: „Tam pod paleńkiem,
pod syroceńkiem” (część tekstu dziś słabo czytelna), a pod kolejnymi
taktami incipit: „Hej, przez pole” i notatka: „kolęda”. Tekst jak w druku także w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 186.
w. 2d. – s. 109 w. 5d. – Tekst akapitu 1 i 2 do słów: „Kacper, Melchior i Baltazar” pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 16 i 17.
Pierwszy akapit także w pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski… na
s. 311, na którego powołał się Kolberg.
Tekst w w. 7g. – 5d. na s. 109 pochodzi z Ludu polskiego…, s. 312;
za Gołębiowskim powtórzył też Kolberg odesłanie do „Kuriera
Warszawskiego”, winno być: 1821 (nie 1820), nr 5, tam anonimowa notatka zaczynająca się od słów: „Jutro przypada święto uroczyste Trzech Królów” w dziale „Nowości Warszawskie”.
s. 109 w. 4d. – s. 110 w. 4g. – Odesłania do K.W. Wójcickiego nie umiejscowiono. Cytat pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 17.
s. 110 w. 5g. – 5d. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 313–314.
s. 111 w. 5–10g. – Odesłanie Kolberga do „Kuriera Warszawskiego”
1869, nr 17 dotyczy niepodpisanej notatki zaczynającej się od
słów: „Z pośród konsensowych impressarjów szopek”, tekst przytoczony przez Kolberga nie jest cytatem.
w. 17–27g. (św. Piotra i ś. Pryski) – Opis dotyczący dni 18 i 20
stycznia pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 17, natomiast
przysłowie zaczerpnął Kolberg z pracy K.W. Wójcickiego Stare
gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 248.
s. 112 w. 5g. – Przysłowie 2 zaczerpnął Kolberg z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 248.
w. 10–5d. – Opis dotyczący dnia 25 stycznia zob. Kalendarz narodowy…, s. 17, tam bez przysłowia.

�30

s. 113 w. 12–6d. – Taki opis (z przysłowiem 1) w Kalendarzu narodowym…, s. 17.
s. 114 w. 2–13g. i przyp. 1 – Opis dotyczący dnia 2 lutego, zob. Kalendarz narodowy…, s. 17.
Treść przyp. 1 w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 39, nr 9a i 9b,
w rkp. tekst do słów: „ma wróżbę”, tam bez odesłania do źródła;
jest to odpis z anonimowego artykułu Zwyczaje ludu z „Pamiętnika Naukowego” 1837, T. 2, z. 4, s. 57 (całość artykułu na s. 44–77).
w. 14 w. 14g. – Odesłania do K.W. Wójcickiego nie umiejscowiono.
s. 115 w. 13–16g. (św. Błażej) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 17.
w. 17–23g. (św. Agata) – Por. K.W. Wójcicki, Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 249.
w. 9d. – s. 116 w. 2g. (św. Dorota) – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza narodowego…, s. 17, dodając odesłanie do cz.
I Krakowskiego (DWOK T. 5); przysłowie nr 2 także w pracy
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.
s. 116 w. 13–21g. (św. Walenty) – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza narodowego…, s. 17, tam brak przysłów. Przysłowie nr 1
w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.
s. 116 w. 5d. – s. 117 w. 13g. i przyp. 1 (św. Maciej) – Wiersze 3–4d. na
s. 116 i w. 3–4g. na s. 117 to cytat z Kalendarza narodowego…,
s. 18; powołanie na Haura za Kalendarzem, zob. J.K. Haur Skład
abo skarbiec znakomitych sekretów ekonomiki ziemiańskiej,
Kraków 1693, tam: „Święty Maciej z rzek i stawów zwykł ruszać
lody”. Przysłowia nr 1, 2 i 5 w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.
Treść przypisu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 39, nr 10a
i 10b, w rkp. tekst do słów: „umrzeć mają”, tam bez odesłania do
źródła; jest to odpis z artykułu Zwyczaje ludu…, s. 58.
s. 120 w. 1–27g. – Tekst zamieszczony w trzech pierwszych akapitach
pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 18; odsyłacz do Ludu,
tj. cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5) pochodzi od Kolberga.
w. 11d. – s. 121 w. 11g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub
niektórych tylko prowincyach, Warszawa 1831, s. 331–332. Tekst
na s. 120 w. 1–6d. od słów: „Przybierano” do „skoku” Gołębiowski
zamieścił w przypisie, u niego też odesłanie do A.M. Fredry, zob.
Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe, radne,
wojenne, Kraków 1658, s. 23, toż: Paryż 1867, T. 1, s. 48.
s. 121 w. 12–20g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, s. 332; Gołębiowski z kolei odwołał się do

�31

rękopisu J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów…,
cz. IV: Poznań 1841, s. 69, w wydaniu z 1951 roku na s. 550–551.
s. 122 w. 3–18g. i przyp. 1 – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza
narodowego…, s. 18.
w. 19–28g. – Cytat pochodzi z pracy Gołębiowskiego Opisanie
historyczno-statystyczne miasta Warszawy…, s. 226.
w. 8d. – s. 123 w. 2g. – Cytat pochodzi z pracy Gołębiowskiego
Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy…, s. 226.
s. 123 w. 3–21g. – Cytat pochodzi z niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” 1865, nr 48, tam także
wymieniona broszura Pieśni i tańce zabawom uczciwym gwoli z 1614 roku. W 1903 roku T. Wierzbowski pisał o jedynym
zachowanym egzemplarzu tej broszury w Bibliotece Kórnickiej,
zob. przedruk w: Pieśni, tańce i padwany XVII wieku wydał
T. Wierzbowski, Warszawa 1903 („Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku”).
w. 16d. – s. 124 w. 8g. – Tekst zaczerpnięty został z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 32, tam bez nazwiska autora i tytułu, zaczyna
się od słów: „Wczoraj jako w środę popielcową”.
s. 124 w. 11–15g. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 18.
s. 125 w. 1–2g. – Zob. J. Długosz Kroniki, czyli roczniki sławnego Króles­
twa Polskiego, T. 1 (księga 2): Warszawa 1961, s. 244.
w. 3–28g. – Kolberg zacytował fragment Ludu polskiego
Ł. Gołębiowskiego, s. 303–304, który z kolei oparł się na rękopisie
J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, cz. IV, s. 74–75, w wydaniu z 1951 roku s. 553.
Za Gołębiowskim odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” 1823,
nr 55, skąd zaczerpnięty został ostatni akapit, tam notatka anonimowa w dziale Nowości Warszawskie.
w. 4–1d. – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.
s. 126 przysłowia 2, 3, 4 i 5 – Przysłowia zaczerpnięte z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 251.
w. 4–1d. (7 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.
s. 127 w. 1–14g. (9 i 10 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.
w. 15g.–1d. (św. Grzegorz) – Przysłowie 1 pochodzi z pracy
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 251. Wiersze
16–1d. zaczerpnięte z Kalendarza narodowego…, s. 18. Odesłanie
do Komonieckiego za Kalendarzem, dotyczy pracy [A. Komonieckiego] Dziejopis żywiecki do druku podany przez J. Radwańskiego, wyd. z rękopisu z roku 1704, Kraków 1866, s. 55.

�32

s. 128 w. 8–14g. (św. Benedykt) – Zob. K.W. Wójcicki Stare gawędy
i obrazy…, T. 2, s. 252.
w. 8–15d. (25 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 19.
w. 5d. – s. 129 w. 12g. – Opis dotyczący miesiąca kwietnia (bez
przysłowia nr 1) oraz dnia 1 kwietnia (do słów: „naznaczyć mu
trudno”) pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19. Wszystkie
3 przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…,
T. 2, s. 252.
s. 129 w. 15–20g. – Odesłanie dotyczy pracy Ł. Gołębiowskiego Gry
i zabawy, tam s. 271.
s. 130 w. 1–15g. – Cytat pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19.
w. 16g. – 131 w. 4g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z Ludu polskiego
Gołębiowskiego ze s. 284–285. U Gołębiowskiego odesłanie do
wcześniejszych źródeł: rękopisu J. Kitowicza, zob. Opis obyczajów…, w wydaniu z 1951 na s. 53; anonimowej notatki zamieszczonej w dziale Nowości Warszawskie w „Kurierze Warszaw­
skim” 1822, nr 77, tam inny tekst dotyczący przebierania się przez
młodzież. Za Gołębiowskim także odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” 1828, nr 78, w tym numerze informacji, o których
mowa, brak. W przypisie także cytat z Ludu polskiego ze s. 284.
s. 131 w. 6–13g. i przyp. 2 (Wielki Tydzień) – Cytat pochodzi z Ludu
polskiego Gołębiowskiego ze s. 315; zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, w wydaniu z 1951, s. 554. W przypisie odesłanie Kolberga do anonimowego artykułu Wielki Tydzień zamieszczonego
w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1847, T. 12, s. 330 i do drugiego anonimowego artykułu także zatytułowanego Wielki Tydzień
opublikowanego w „Gazecie Polskiej” 1865, nr 83.
w. 16g. – s. 132 w. 16g. i przyp. 1 na s. 132 (Środa Wielka) – Cytat
pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 304; w przypisie
cytat ze s. 314.
s. 132 w. 19g. – s. 133 w. 4g. i przyp. 2 (Wielki Czwartek) – Cytat
pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 276; w przypisie odesłanie Kolberga do artykułu K.W. Wójcickiego Wielki
Czwartek zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1860,
T. 1, nr 28.
s. 133 w. 6–24g. (Grzechotki) – Cytat pochodzi z Ludu polskiego
Gołębiowskiego ze s. 279 (nie 129), zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, wydanie z 1951, s. 555.
s. 133–134 w. 3d. (Wielki Piątek) – Cały tekst Kolberg zaczerpnął z Ludu
polskiego Gołębiowskiego, ze s. 292–294. Wzmianka o pani Guébriant i Pamiętnikach Niemcewicza na s. 133 za Gołębiowskim,

�33

s. 134
s. 135

s. 136

s. 137

zob. Wypis z podróży pani de Guébriant, posłowej nadzwyczajnej do Polski za Władysława IV, w: J.U. Niemcewicz Zbiór
pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4: Warszawa
1822, s. 227. Na s. 134 przywołany Kitowicz, także za Gołębiowskim,
zob. Opis obyczajów…, tam w wydaniu z 1951 s. 51.
w. 2d. – s. 135 w. 3g. – Jest to cytat z Kalendarza narodowego…,
s. 19.
w. 4–15g. – Ł. Gołębiowski Lud polski…, s. 294.
w. 16–27g. i przyp. 1 – Wymieniony w tym akapicie Andrzej ze
Słupi (nie Słupia) zredagował około 1470 roku zbiór utworów
religijnych znanych jako tzw. Pieśni łysogórskie. Ł. Gołębiowski
dokonał odpisu zaginionego dziś rękopisu. Przytoczony tekst to
fragment anonimowego wiersza z tego zbioru, zob. Żale Matki
Boskiej pod Krzyżem w: S. Vrtel-Wierczyński Wybór tekstów staropolskich, Warszawa 1863, s. 180, zob. też http://staropolska.pl
(dostęp 29. 11. 2016). W przypisie cytat z pracy W.A. Maciejowskiego Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do
roku 1830, T. 1: Warszawa 1851, s. 348.
w. 8d. – s. 136 w. 9g. (Śledź i żur) – Cytat pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego, s. 299, zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, wydanie z 1951, s. 556. Odesłanie do Ludu, Krakowskie
cz. I (DWOK T. 5), pochodzi od Kolberga.
w. 10g. – s. 137 w. 11g. (Wielka Sobota) – Pierwszy akapit (do słowa: „podarek”) pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…
s. 301; drugi akapit został zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 19; ostatnie trzy akapity to także cytaty z Ludu polskiego,
za Gołębiowskim wzmianka o pani Guébriant, dotyczy: Wypis
z podróży pani de Guébriant… w Zbiorze pamiętników historycznych… Niemcewicza (zob. przypis do s. 133–134).
w. 14–21g. – Opis Wielkanocy bez ostatniego akapitu pochodzi
z Kalendarza narodowego…, s. 19.
w. 7d. – s. 138 w. 1d. (Święcone) – Tekst zaczerpnął Kolberg
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., trzy pierwsze akapity (do
słów: „zostawiano służącym”) pochodzą ze s. 305, ostatni akapit
(s. 138 w. 15–28g.) ze s. 310–311. Tekst ostatniego akapitu zachował się także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 12; jest to
odpis z wymienionych wyżej stron Ludu polskiego. Za Gołębiowskim powtórzone zostało odesłanie do Reja, zob. M. Rej Postylla w: tegoż Dzieła wszystkie, T. 4: Wrocław-Warszawa-Kraków
1965, cz. I, s. 301, pierwodruk: 1557. W przypisie cytat z artykułu
S. Ulanowskiej Pisanki czyli kraszanki wielkanocne zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1884, T. 3 (seria IV), nr 68.

�34

s. 139 w. 4–15g. i przyp. 1 (Dyngus) – Opis bez ostatniego akapitu pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19. W przypisie cytat z pracy zbiorowej Starożytności Warszawy…, T. 3, s. 196.
s. 140 nr 42 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 47, nr 130, bez lokalizacji. Pieśń zapisana w grupie „Pieśni wielkanocne”, nad melodią
notatka: „Starodawna”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 9 brak oznaczenia fermaty, druga nuta ćwierćnuta z kropką, trzecia nuta ósemka; tekst
jak w druku. Rkp. Kolberga jest odpisem ze zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny..., s. 129.
s. 140–141 nr 43 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 192–194 taki sam tekst.
s. 141 nr 44 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 194–195 taki sam tekst.
s. 142 nr 45 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
k. 7r., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. tylko t. 1–3
opatrzone znakiem powtórki, a pod nimi tylko pierwsza zwrotka, brak dolnej wersji melodii. Tekst pieśni i przypisu w pracy
K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 197–198.
s. 142–143 nr 46 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 44,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam pod melodią fragment tekstu:
„Nad jeziorem lipka stała, pod tą lipką”. W rkp. zapis ołówkowy,
słabo czytelny, w t. 1: nad drugą i trzecią nutą oznaczenia literowe nut: „a h”, na czwartą miarę ćwierćnuta d2, w t. 2 na czwartą
miarę ćwierćnuta f1, w t. 3 brak pierwszej nuty. W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 199–200 tekst pieśni wraz
z „Wariantem” (zwr. 7 i 8) jak u Kolberga.
s. 143 w. 10d. – s. 144 w. 2g. i przypisy – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga jest to cytat z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam s. 199–200. Tekst zamieszczony w przyp. 1 na s. 143
u Kozłowskiego na s. 200; przyp. na s. 144 – u Kozłowskiego na
s. 192, tam powołanie na J. Jurkowskiego Tragedia o polskim Scylurusie, Kraków 1604, zob. tegoż Dzieła wszystkie, T. 1: Wrocław
1958, s. 90 , w opracowaniu J. Krzyżanowskiego i S. Rosponda.
s. 144–145 nr 47 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, s. 195 i 266.
s. 146 nr 50 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 198–199 taki sam tekst, a na końcu
jeszcze jedna zwrotka.
s. 146–147 nr 51 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 195–196 taki sam tekst, a także frag-

�35

ment zamieszczony pod notą: „W Czaplinie pod Czerskiem dodają”.
s. 147 w. 3d. – s. 148 w. 11g. i przyp. 1 – W publikacji Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 192 Wójcicki pisze o „Gaiku” obchodzonym
w Krakowskiem i na Mazowszu we wtorek wielkanocny, tam na
s. 191–193 także wspomniana pieśń obrzędowa, a na kolejnej stronie wzmianka o gaiku w Sandomierskiem z kolejną pieśnią.
s. 148 w. 12–20g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 197; za Kozłowskim przywołany K.W. Wójcicki,
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 191, 194, 264 oraz Ż. Pauli,
Pieśni ludu polskiego w Galicji…, s. 17.
s. 148–149 nr 52 – Rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 24; rkp. uszkodzony, część karty odcięta, widoczne tylko zwr. 6–8 i 10–11, ponadto
w rkp. w zwr. 8 ostatni wiersz brzmi: „ani ich napoi”.
s. 149–150 nr 53 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem:
„Nasz

gaiczek”. W rkp. t. 2: 


    
   , t. 4:        .

W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 196–197

taki sam tekst.
s. 154 nr 57 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63v., z lokalizacją:
„spod Łyszkowic”; tam w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim
górna wersja, a pod melodią zwr. 1–3, przy czym w zwr. 1 i 3 tylko:
„dziwują się” bez „mu”.
w. 13d. – s. 155 w. 3g. (św. Wojciech) – Tekst zamieszczony na
s. 154 pochodzi z rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1176/3, k. 4, z notką: „Warszawa”, jest to odpis z Kalendarza narodowego…, s. 19.
W innym rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 12 tylko w. 1–5d.,
jest to odpis z Ludu polskiego Gołębiowskiego, s. 324. Przysłowia
1 i 2 także w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…,
T. 2, s. 253.
s. 155 w. 12d. – s. 156 w. 7g. (św. Marek) – Por. Kalendarz narodowy…,
s. 19. Pierwszy akapit wraz z przysłowiem w rkp. Kolberga: teka
1, sygn. 1117, k. 12 oraz w rkp. z teki 11, sygn. 1175, k. 5; w rkp.
z teki 11 z boku notatka: „Warka”, tam tekst inaczej zredagowany.
Wszystkie przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy
i obrazy…, T. 2, s. 253.
s. 156 w. 13–15g. (Maj) – Tekst pierwszego akapitu zaczerpnięty został
z Kalendarza narodowego…, s. 20, odesłanie do Wójcickiego pochodzi od Kolberga.

�36

s. 157

s. 158

s. 159

s. 161

w. 7d. i przyp. 1 – W przypisie zostały wymienione dwa zbiorki
pieśni: Wianeczek majowy na cześć Najświętszej i Najczystszej
Pannie Niepokalanie Poczętej Maryi, Warszawa 1855 (zob. www.
polona.pl, wydanie: Warszawa 1886); Wianek krzyżowy na cześć
Najsłodszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Maryi,
Warszawa 1855.
w. 5d. – 157 w. 2g. – Informacje zaczerpnięte przez Kolberga
z Kalendarza narodowego…, s. 20.
w. 3–5g. – Cytat pochodzi z Gier i zabaw Ł. Gołębiowskiego,
s. 187.
w. 7g. – Kolberg odsyła do rozdziału „Gry”, którego ostatecznie
nie zamieścił w Mazowszu wydanym w XIX wieku; opis gry
„w zielone” zob. DWOK T. 42, s. 619, ten opis Kolberg zaczerpnął
z Kalendarza narodowego…, s. 20.
w. 8–13g. – Rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1175, k. 5, na górze karty
nota: „od Warszawy”; jest to odpis z wymienionego numeru „Kuriera Codziennego”, tam ta informacja bez tytułu i autora.
w. 15–24g. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 20.
w. 1–11g. i 18–23g. – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 20.
w. 5–1d. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 20; odesłanie do
Chodakowskiego pochodzi od Kolberga, zob. Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, Kraków
1835, tam o sobótkach na s. 11 i toż, wydanie z 1867 roku ze wstępem J. Maślanki, tam s. 26. Pierwodruk pracy: „Ćwiczenia Naukowe” 1818, zob. Bibliografia.
w. 3–9g. i przyp. 1 – Tekst pierwszego akapitu zaczerpnął Kolberg
z Kalendarza narodowego…, s. 20. W w. 9g. odesłanie do rozdziału „Gry”, który ostatecznie nie został zamieszczony w Mazowszu.
W przypisie cytat z anonimowego artykułu Zielone Świątki zamieszczonego w wymienionym numerze „Kłosów”, przy czym
odesłanie do Chodakowskiego tak jak na s. 158 pochodzi od Kolberga i dotyczy tego samego fragmentu rozprawy O Sławiańszczyźnie…, zob. wydanie z 1835, s. 11 i wydanie z 1967, s. 26.
w. 16–17g. (przysłowie 2) – Przysłowie w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 256.
w. 15d. – s. 161 w. 2g. – Cytaty i informacje pochodzą z pracy
Ł. Gołębiowskiego Opisanie Warszawy…, tam s. 227–230. Odsyłacz na s. 160 w. 3d. dotyczy Kalendarza polskiego i ruskiego
S. Duńczewskiego, numeru nie ustalono.
w. 3–16g. – Cytat zaczerpnięty został z artykułu F.M. Sobieszczańskiego Skąd powstał w Warszawie zwyczaj udawania się

�37

do Bielan na drugi dzień Zielonych Świątek? zamieszczonego
w „Kalendarzu Rodzinnym na rok zwyczajny 1871”, Warszawa
1870 (drukarnia J. Jaworskiego), s. 51 i 52.
s. 161–162 przyp. 2 – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu Zwyczaje
ludu zamieszczonego w „Pamiętniku Naukowym” 1837, T. 2, z. 4,
s. 75 (całość artykułu na s. 44–77).
s. 162 w. 8–11g. – Informacje podał Kolberg za Kalendarzem narodowym…, s. 20.
w. 12–19g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego
Opisanie historyczno-statystyczne Warszawy…, s. 110. W przypisie Kolberg odwołał się do pracy Starożytności Warszawy…
(wyd. A. Wejnert), T. 3, s. 293 oraz do artykułu A. Wejnerta Obchód uroczystości Bożego Ciała w Warszawie w XVII i XVIII
wieku zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1853, T. 1,
s. 567; odwołanie do T. Lipińskiego dotyczy artykułu Ułamki historyczne, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 266.
w. 20g. – 163 w. 3d. – Kolberg przytoczył fragmenty pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, s. 296–297; za Gołębiowskim powtórzone
odesłanie do Kitowicza, tam w wymienionym już wydaniu z 1951,
s. 57 oraz do „Kuriera Warszawskiego” (brak rocznika i numeru).
Fragment opisu (do s. 163 w. 1g.) zachował się w rkp. Kolberga,
teka 1, sygn. 1117, k. 12; jest to odpis z wymienionych stron Ludu
polskiego.
s. 163 w. 3d. – s. 164 w. 3g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego
Ubiory w Polsce od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych, Warszawa 1830, s. 258–259, na kolejnych stronach Gołębiowski wymienia zioła, z których wykonuje się wianki.
s. 164 w. 4g. – s. 166 w. 4d. i nr 58–59 – Opis uroczystości Kolberg zaczerpnął z artykułu K.W. Wójcickiego Procesya Bożego Ciała zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10, nr 260 (nie: 200), tam także rycina Procesja Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu
przed kościołem Św. Krzyża, do której odsyłacz znajduje się na
s. 166. Kolberg zacytował większą część artykułu, w którym przytoczone są także teksty pieśni (u Wójcickiego tekst pieśni nr 59
obszerniejszy), natomiast zapisy nutowe pochodzą z rękopisów
Kolberga, które są odpisami ze zbioru M.M. Mioduszewskiego, zob.
następne przypisy oraz przypis Kolberga na s. 165.
nr 58 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 52, nr 152, bez lokalizacji, tam wśród „P[ieśni] na Boże Ciało”. Pod melodią inaczej
podpisany tekst:

�38

j j
j j
j j
j j
&amp; b œj œj œ œ œj œj œ œ œj œj œ œ œj œj œ œ
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ
&amp; b Uœ drzwi
œ Two
- ich sto - ję Pa - nie,
u drzwi Two - ich sto - ję Pa - nie,
U drzwi Two - ich

sto - ję Pa - nie,

u drzwi Two - ich

sto - ję Pa - nie,

j j
j j
j
j
&amp; b œj œj œ œ œ œj œjj œ œ œ œj œj œ œ œ œj œjj œ œ
œ
œ
&amp; b cze
œ - kam
œ naœ œTweœ zmi
œ
œ
œ
œ
œ
œ - łoœ - wa
œ - nie, cze - kam na Twe zmi
œ - łoœ - waœ - nie.
œ
cze - kam na

Twe

zmi - ło - wa - nie,

cze - kam na

Twe

zmi - ło - wa - nie.

Rkp. Kolberga jest odpisem ze zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny..., s.154, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
nr 59 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 56, nr 173, bez lokalizacji, tam wśród „Pieśni Przygodnych”, nad melodią notatka
Kolberga: „Pieśń przy akcie skruchy”. W rkp. w t. 6 na pierwszą i drugą miarę dwie ćwierćnuty, w t. 7 tylko dolna wersja, poniżej t. 3–4 i 9–10 dopisane wersje alternatywne: t. 3–4:

  

s. 165

s. 166

s. 167
s. 168

b ˙ œ œ œ œ
    
, t. 9–10: &amp; œ
œ . Rkp.

jest odpisem ze Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam
s. 250, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. Ponadto w rkp.
odesłanie do wariantu w cz. I Radomskiego (DWOK T. 20), nr 27.
w. 1–3g. i nr 60 – Przywołanie Fr. Karpińskiego za Wójcickim,
zob. F. Karpiński Pieśń na Processyą Bożego Ciała, tegoż: Dzieła,
T. 1: Lipsk 1835, s. 226–227; tekst autorstwa Karpińskiego ukazał
się po raz pierwszy w jego zbiorku Pieśni nabożne, wydanym
anonimowo w Supraślu w 1792 roku, tam s. 73–75.
Pieśń w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 55, nr 166, bez lokalizacji, melodia zanotowana wśród „P[ieśni] na Boże Ciało”. W rkp.
melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, także w metrum ,
ale w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 1 trzy pierwsze
nuty a1, w zapisie tekstu jeszcze początek kolejnej zwrotki: „Otocz
go wkoło rzeszo wybrana, przed twoim Bogiem zginaj kolana”.
Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego z melodyjami, Kraków 1842 roku,
s. 466, tam tekst obszerniejszy.
w. 2d. – s. 167 w. 16d. – Tekst dotyczący miesiąca czerwca, św.
Medarda (bez przysłowia) i św. Antoniego został zaczerpnięty
z Kalendarza narodowego…, s. 20; odsyłacze do Ludu pochodzą
od Kolberga.
w. 14–10d., 6–5d. i s. 168 w. 1–2g. – Zob. Kalendarz narodowy…,
s. 20 i 21. Przysłowie 1 także w pracy K.W. Wójcickiego Stare
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 257.
przyp. 1 – Cytat pochodzi z publikacji J. Grajnerta Studia nad
podaniami…, ,,Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 72.

�39

s. 170 w. 5–15g. – Kolberg zaczerpnął informacje z Opisania Warszawy… Ł. Gołębiowskiego, s. 227.
w. 16g. – 171 w. 6d. – Cytat pochodzi z niepodpisanego artykułu
bez tytułu, „Kurier Warszawski” 1827, nr 167.
s. 171 w. 1–5d. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, s. 295.
s. 172 w. 1–23g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu
zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim”, 1834, nr 166.
w. 13d. – s. 173 w. 19g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim” 1837,
nr 164.
s. 173 w. 20g. – 174 w. 17g. – Kolberg przytoczył fragmenty anonimowego tekstu bez tytułu z „Kuriera Warszawskiego” 1840, nr 164.
s. 174 w. 18g. – s. 175 w. 3g. – Kolberg streścił anonimowy artykuł bez
tytułu zamieszczony w „Kurierze Warszawskim” 1843, nr 163.
s. 175 w. 4–11g. – Odsyłacz Kolberga miał prawdopodobnie dotyczyć
„Kuriera Warszawskiego” z 1849 roku („Kurier Codzienny” ukazywał się od 1865 roku), cytatu nie umiejscowiono ze względu
na brak numeru; cytat odnaleziono m.in. w Kalendarzu narodowym…, s. 21 oraz w materiałach Klementyny z Tańskich, zob. Kalendarz zdarzeń czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku,
bądź religijnych i historycznych, bądź gminnych, w: Dzieła Klementyny z Tańskich Hofmanowej. Wydanie nowe pod redakcją
Narcyzy Żmichowskiej, Warszawa 1876, T. 3, s. 243.
w. 12–23g. – Kolberg przywołał dwa fragmenty anonimowego
artykułu Wianki zamieszczonego w „Dzienniku Warszawskim”
1852, nr 164.
w. 11–7d. – Nie umiejscowiono cytatu z „Kuriera Codziennego”
1857, brak numeru.
w. 6d. – 176 w. 5d. – Kolberg przytoczył tekst z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 135, tam bez autora i tytułu. W „Kurierze” na początku wiersz: „I jam wianek uwiła”, poszczególne akapity w innej
kolejności; przyp. na s. 176 dodany przez Kolberga.
s. 177 w. 1–26g. – Cytat pochodzi z „Kuriera Codziennego” 1871, nr 138,
tam bez nazwiska autora i tytułu, zaczyna się od słów: „Rzucić
kwiatek”.
w. 8d. – s. 178 w. 3g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego
Gry i zabawy… ze s. 295–296; odwołanie do Kitowicza za Gołębiowskim, zob. Opis obyczajów…, s. 559.
s. 178 w. 10–14g. – Cytat pochodzi ze Starożytności Warszawy, wyda-

�40

nych przez A. Wejnerta, T. 3, s. 48, przy czym tekst został zredagowany przez Kolberga na podstawie Wejnerta.
w. 17d. – s. 179 w. 5g. i nr 62 – Cytat i pieśń nr 62 pochodzą
z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, w wyd. 1869
s. 200 (pieśń) i 201 (tekst w przypisie); odsyłacze pod pieśnią – od
Kolberga, przy czym ostatnie odesłanie winno być: Krakowskie
cz. II (zob. DWOK T. 6, nie: 7), nr 219.
s. 179 nr 63 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 45,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Zimnego
wiatru, zimnego”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3 na drugą miarę ósemki e2 c2, w t. 4 tylko górna, w t. 5 i 6
tylko dolna wersja. W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 201 taki sam tekst.
nr 64 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 46,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Poszły
panienki do kalineczki, wionki rwać”. W rkp. melodia zanotowana
w metrum  z zachowaniem tych samych wartości rytmicznych,
t. 1–4: &amp;

# œœ œ œ œ œ . œ œ
œ .
œ œ œ

, w t. 5 górna wersja,

na ostatnią miarę dwie ósemki c c , w t. 8 pierwsza nuta h1.
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 201 taki
sam tekst.
s. 180 w. 1g. – 183 w. 1d. i nr 65–69 – Przytoczony przez Kolberga
opis pochodzi z artykułu A. Zaleskiego Sobótka (z natury) zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10, nr 260; na zachowanym
w archiwum Kolberga egzemplarzu czasopisma jego notatka:
„Warka, wieś Pilica, parafia Ostrołęka w powiecie czerskim”. Na
s. 181 w. 3g. Kolberg odsyła do ryciny Sobótka zamieszczonej
w tym samym numerze „Kłosów”. Na s. 182 Kolberg dodał nazwiska autorów pieśni: J. Kochanowski, Kto się w opiekę, jest to
psalm 91 w cz. IV Psałerza Dawidowego, pierwodruk: Kraków
1579, zob. Dzieła polskie T. 2, red. J. Krzyżanowski, Warszawa
1953, s. 205; F. Karpiński, Pieśń wieczorna w: Pieśni nabożne, Supraśl 1792, s. 83–84, zob. tegoż Dzieła, T. 1, Lipsk 1835,
s. 231–232.
s. 184 w. 1–19g. (św. Jan Chrzciciel) – Większość tekstu została zaczerpnięta z Kalendarza narodowego…, s. 21: w akap. 1: „tj. na
Mazowszu i w Wielkopolsce” dodane przez Kolberga, w Kalendarzu… brak przysłowia 1 i noty nad nim oraz przysłów 3 i 4.
Przysłowie 4 w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 258.
2

2

�41

w. 9–1d. – Tekst zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 21.
s. 185 w. 1–4g. (Nawiedzenie N. Panny) – Wzmianka o tym dniu pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21, tam bez przysłów.
w. 13–15g. (św. Małgorzata) – Wzmianka do słowa: „ukazują” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.
w. 5–1d. (św. Anna) – Zob. Kalendarza narodowy... s. 21, zob. też
K.W. Wójcicki Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 260.
s. 186 w. 1–6g. (św. Marta) – Tekst do słowa: „swego” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.
w. 10–18g. (Sierpień) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 21.
w. 19–23g. (św. Piotr w Okowach) – Tekst do słowa: „zboża” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.
s. 187 w. 1–6g. (św. Wawrzyniec) – Tekst wraz z przysłowiem (bez
ostatniego akapitu) pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 22;
przysłowie także u K.W. Wójcickiego, Stare gawędy i obrazy…,
T. 2, s. 261.
w. 9–13g. (Wniebowzięcie) – Wiersze 9–12g. (do słowa: „ziół”)
pochodzą z Kalendarza narodowego… ze s. 22. Więcej informacji dotyczących dnia Wniebowzięcia N. Panny, wraz z wykazem
roślin, zachowało się w rkp. Kolberga, który nie został opublikowany za życia autora, a dopiero w XX wieku, zob. DWOK T. 41,
s. 156 i T. 42, s. 321.
w. 16–30g. (św. Roch) – Tekst do słowa: „błogosławi” pochodzi
z Kalendarza narodowego… s. 22. W drugim akapicie błędny odsyłacz do „Kalendarza czyli Rocznika zwyczajnego na rok zwyczajny 1854” S. Strąbskiego, tam tylko wśród świąt pod dniem 16
sierpnia wymieniony św. Roch, natomiast cytatu brak.
w. 5–1d. (św. Bernard) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 22.
s. 188 w. 1–4g. i 7–8g. (św. Bartłomiej) – Por. Kalendarz narodowy…,
s. 22, przy czym wiersz 4 tylko do słowa: „z rana”, to zdanie przeredagowane przez Kolberga.
w. 17–25g. (Ścięcie św. Jana) – Odsyłacz Kolberga błędny; winno
być: Kalendarz narodowy (1830, nie: 1803), s. 22.
w. 26–31g. (św. Feliks) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 22.
w. 3d. – s. 189 w. 6g. (Wrzesień) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 22.
s. 189 w. 9–15g. (św. Idzi) – Przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 262.

�42

w. 19–23g. (Narodzenie N. Panny) – Tekst do słowa: „ukończył”
pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 22.
nr 70 – Tekst zwr. 1 w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 9; tam
wariant melodii i jeszcze druga zwrotka:
„Księżyc pod Twe święte nogi
składa swe ogniste rogi.
Gwiazdy wszystkie asystują,
bo Królową w niebie czują, nad sobą.
Jak bogata słońca szata,
z gwiazd korona upleciona, na głowie”.

s. 190

s. 191
s. 192

s. 193

s. 194

Odesłanie pod pieśnią do zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik
Kościelny..., s. 199, dotyczy wariantu tekstu. Por. też Kieleckie cz. I
(DWOK T. 18), nr 5.
w. 6–9 i 14–19g. (św. Mateusz) – Wskazane fragmenty tekstu pochodzą z Kalendarza narodowego…, s. 22. Przysłowie 3 w pracy
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 263.
w. 4d. – s. 191 w. 22g. (św. Michał) – Początek opisu wraz z przysłowiem 1 pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 22; przysłowia 2, 3 i 6 zaczerpnięte z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy
i obrazy…, T. 2, s. 263.
w. 8–1d. (Październik) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 22.
w. 15–11d. (św. Gaweł) – Ten fragment opisu zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23. Przysłowie 1 także u K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.
w. 8–3d. (św. Łukasz) – Ten fragment opisu zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23; przysłowie także u K.W. Wójcickiego
Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.
w. 3–7g. (św. Urszula) – Por. K.W. Wójcicki, Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.
w. 13–20g. (śś. Szymon i Juda) – Ten fragment opisu (bez przysłów) zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23, przy czym
data winna być: 28 października; przysłowia pochodzą z pracy
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 265.
w. 9–1d. (Listopad) – Opis pochodzi z Kalendarza narodowego…,
s. 23.
w. 12–19g. (Dzień Zaduszny) – Opis pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 23.

�43

s. 195

s. 196
s. 197
s. 198

s. 199

w. 20g. – s. 195 w. 19g. i przyp. 1 (św. Marcin) – Informacje
zamieszczone w pierwszym akapicie zaczerpnięte zostały z Kalendarza narodowego…, s. 23; w przyp. 1 na s. 194 cytat z anonimowego artykułu bez tytułu zamieszczonego w „Dzienniku
Warszawskim” 1851, nr 215. Na s. 195 odesłanie do pracy K.W.
Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 3: Warszawa 1840, s. 69.
Przysłowia 2–6 pochodzą także z tej pracy Wójcickiego, T. 2,
s. 265 i 266.
w. 16–10d. (św. Katarzyna) – Opis zaczerpnięty został z Kalendarza narodowego…, s. 23.
w. 9d. – s. 196 w. 9g. (św. Andrzej) – Ten fragment opisu pochodzi
z Kalendarza narodowego…, s. 23.
w. 5–1d. – Nie umiejscowiono cytatu.
w. 7–12g. (grudzień) – Opis zaczerpnięty został z Kalendarza narodowego…, s. 23.
w. 10–3d. – Cytat pochodzi z wielokrotnie wymienianego przez
Kolberga Ludu polskiego Ł. Gołębiowskiego, s. 275.
w. 15g. – s. 199 w. 3g. (św. Mikołaj) – W wierszu 16g. winno być:
„6 grudnia” (nie 5 grudnia); odsyłacz do M. Reja winien być: Krótka rozprawa między trzema osobami: panem, wójtem i plebanem przez Ambrożego Korczbok Rożka (pseudonim Reja), Kraków
1543, zob. toż, opracował K. Górski i w. Taszycki, Dzieła wszystkie, T. 1, s. 48, zob. też wydanie R. Zawilińskiego w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”, Kraków 1892, tam s. 9. Ostatni akapit opisu
Kolberg zaczerpnął z Kalendarza narodowego…, s. 23.
w. 4–24g. (św. Łucja) – Przysłowia 2 i 3 por. Kalendarz narodowy…, s. 23. Odesłanie do K.W. Wójcickiego dotyczy pracy Stare
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 276, tam zamieszczone przez Kolberga
informacje o kalendarzu gregoriańskim, a także wariant przysłowia 2.

Okrężne (s. 201–213)
s. 201 w. 1g. – s. 202 w. 1d. – Cały opis okrężnego Kolberg przytoczył
za pracą Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy; początek opisu do
słów: „wyobrazić sobie łatwo” (s. 202 w. 8g.) pochodzi ze s. 269,
przy czym odsyłacze w nawiasie na s. 202 włączone przez Kolberga, dotyczą: Philo vom Walde [właśc. J. Reinelt] Schlesien in
Sage und Brauch, Berlin 1883, s. 112; anonimowego artykułu bez

�44

tytułu z „Kuriera Warszawskiego” 1828, nr 238, z tego artykułu
zaczerpnął też cytat Gołębiowski. Kolejne cytaty pochodzą ze
s. 183–185 Gier i zabaw.
s. 203 w. 1g. – w. 1d. i nr 71 – Opis i pieśń zaczerpnięte z pracy
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 269–271.
s. 204–205 nr 72 i 73 – Pieśni pochodzą ze zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, s. 202–205.
s. 208 nr VII – W rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1120, k. 7, notatka:
„W Rawskiem (pod Brzezinami) i w Łęczyckim, gdy wieniec oddają, wylatuje zeń na podłogę mnóstwo utkwionych w nim orzechów i jabłek”, por. początek opisu okrężnego w druku.
s. 210 nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 22, z notką:
„Plon z Sójek”, tam tekst bez melodii.
s. 211 w. 1g. – s. 213 w. 1d. – Tekst pochodzi z artykułu W. Gersona
Wyzwoliny na parobka zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 343, tam z ryciną autora o takim samym
tytule. W „Kłosach” 1866, T. II, nr 28 zamieszczono artykuł Frycowe przy kosie, podpisany Giel…, oraz 2 ryciny F. Kostrzewskiego
opatrzone tym samym tytułem.

Obrzędy (s. 215–298)
s. 215 w. 9–8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy fragmentu powieści
S. Pru­szakowej Dwa dwory, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 3, s. 72.
s. 216 w. 1g. – s. 217 w. 1d. (Pogrzeb) – W w. 4g. odsyłacz do cz. I Kujaw
(DWOK T. 3) winno być: s. 248 (nie 148). Piosenka dziadów spod
Czerska została zaczerpnięta ze zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 147, a cały zamieszczony po niej tekst pochodzi
ze s. 373–375 tego zbioru.
s. 218 w. 1g. – 220 w. 3g. (wesele I) – Opis pochodzi z anonimowego artykułu Mazurzy zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846
(nie: 1848), nr 18.
s. 220 nr 81 – Tekst bez melodii w rkp. Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, zob. DWOK T. 80/I s. XLIV.
s. 220–221 nr 82 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41r., nr 1, z lokalizacją: „Wilanów, Powsin” i z notatką: „weselna”. W rkp. przy powtórce t. 1–4 pod nutami podpisany drugi wers pierwszej zwrotki,
w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę górna, dalej, do

�45

t. 8 tylko dolna wersja, w t. 11 brak a1 na trzecią miarę, t. 12–15,
z notatką: „zakończenie”, rozszerzone: najpierw powtórka t. 5–8
w wersji opisanej powyżej, a następnie dolna wersja z t. 12–15.
Ponadto w rkp. jeszcze 3 zwrotki, które Kolberg opublikował jako
nr 83, zob. następny przypis.
Pod pieśnią odesłania do wariantów w cz. I Kujaw (DWOK T. 3)
nr 47 i nr 63, w cz. II Poznańskiego (DWOK T. 10) nr 129 oraz do
pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 38.
s. 221 nr 83 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, z lokalizacją: „Wilanów, Powsin”; w rkp. tekst jest dalszym ciągiem pieśni nr 82, zob.
poprzedni przypis. Odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania… dotyczy wariantu „Stoi panna pod brzozą” na s. 38–39.
s. 222 nr 85 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41r., nr 2, z lokalizacją: „Czerniaków” i z notatką: „Rozpleciny”. W rkp. w t. 5 tylko
dolna, w t. 6 tylko górna wersja, a pod melodią tylko tekst zamieszczony w druku pod nutami, natomiast na odwrocie karty zwr. 2
i 3, przy czym tam inna kolejność poszczególnych fragmentów
tekstu: zwr. 2 w. 3 i 4, po nim zwr. 3, a następnie zwr. 2 w. 1 i 2.
s. 222–223 nr 86 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 24, bez lokalizacji z notatką: „Weselna
(obertas do tańca)” i teka 42, sygn. 1349, k. 25r., nr 3, z lokalizacją:
„Błonie, Grodzisk”, z notatką: „Obertas weselny”. W obu rkp.: t. 1:

œ
&amp; œ œ œ œ œ , w drugim wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę szes1
1
&amp;œ œ œ

nastki fis gis , t. 4:
na: &amp;

œ. œ œ œ

; w t. 5 dodana wersja alternatyw-

, w t. 7, 11 i 12 tylko górna wersja; w rkp. z teki

œ œœ
43 brak znaków chromatycznych, t. 10: &amp; œ œ
, wersja ta
zanotowana w rkp. z teki 42 jako wersja alternatywna, tam też t.

9–12 opatrzone znakiem powtórki.
s. 223 nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 94,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 2 tylko górna wersja, na
3

pierwszą i drugą miarę inny rytm: œ œ œ œ , w t. 3 na trzecia miarę
w górnej wersji dwie ósemki h1 e2, w t. 5 tylko dolna, w t. 8 tylko

#

3

górna wersja, t. 6: &amp; œœ .. œ œ œ ˙ , znak powtórki w t. 8 dotyczy
całej melodii.

�46

s. 223 nr 88 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 1 i tamże, k. 40,
nr 1, tam z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II), nr 606. W zapisie z k. 27 w t. 1
ostatnia nuta e2, w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę
szesnastka d2 i trzydziestodwójki e2 d2, w t. 8 w obu wykonaniach
górna wersja; w zapisie tekstu z k. 27 w zwr. 5 w ostatnim wierszu:
„prawém” zamiast „białém” .
s. 224 nr 89 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 42, nr 1, z lokalizacją:
„Wilanów p[od] Warszawą” i rkp. terenowy, tamże, k. 51, nr 13,
bez lokalizacji. Na k. 42 pod melodią pierwsza zwrotka jak w druku, a obok wariant zwr. 2:
„A wiela was zaprosili, już siedzą,
ażeby im co dobrego dał, zjedzą”.
W rkp. z k. 51 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 3
w drugim wykonaniu ósemka d1, pod melodią tekst:
„Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie,
żebyście im dali co dobrego, to dajcie”,
por. T. 24, nr 112.
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14:
1847, T. 2, nr 28, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK
T. 67/I), nr 202.
nr 90 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 42, nr 2 z lokalizacją: „Babice p[od] W[arsza]wą”, tam pod melodią widoczne tylko
pierwsze wiersze zwr. 1 i 3, dalej karta odcięta. W rkp. melodia
zanotowana o sekundę wielką niżej, czterokrotnie powtórzona:
w pierwszym wykonaniu t. 1 i 3 górna wersja,
w drugim wykonaniu t. 1 górna, t. 3 dolna wersja,
w trzecim wykonaniu t. 1 dolna, t. 3 górna wersja,
w czwartym wykonaniu t. 1 górna, t. 3 dolna wersja;
melodia przeznaczona do opracowania fortepianowego, którego
słabo czytelny, ołówkowy zapis widoczny jest w pierwszym wykonaniu w t. 1–4, w t. 3 i 4 w drugim i trzecim wykonaniu.
s. 225 nr 91 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 171, tam taki sam tekst z notą:
„z okolic Warszawy”.
s. 226 nr 94 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 52,
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” i teka 42, sygn. 1349, k. 41,

�47

nr 4, z lokalizacją: „Czerniaków”. W rkp z k. 52 melodia z incipitem: „O, chmielu”, tam brak t. 7–8; natomiast na k. 41 pod melodią
tekst jak w druku, a po nim jeszcze kolejne zwrotki:
„Żebyś ty, chmielu, po tyczkach nie lazł,
nie robiłbyś ty z panienek niewiast.
Oj, chmielu, oj, nieboże,
to na dół, to ku górze,
chmielu, nieboże.
Oj, chmielu, chmielu, ty rozbójniku,
goniłeś panienkę po pastewniku,
oj, chmielu, oj, nieboże,
to w sieni, to w komorze,
chmielu, nieboże”;
por. tekst nr 93 w T. 24.
s. 227 nr 95 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Grójec”. W rkp. w t. 13–16 brak znaku powtórki, w t. 14 brak ˜
przy c2, w t. 16 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu na zakończenie
dwa dodatkowe wiersze:
„A zastawię, pani matko, siéci,
może mi się przepióreczka schwyci”.
s. 227–228 nr 96 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, nr 5, z lokalizacją: „Służew”. W rkp. melodia zapisana o kwartę czystą niżej, w t. 3
ostatnia nuta f2, w t. 4 i 8 tylko dolna wersja, w t. 6 na pierwszą
miarę ósemki h1 g1, na zakończenie brak znaku powtórki, ponadto
w rkp. zwrotki w następującej kolejności: 4, 1, 3, a zwr. 2 brak.
s. 228 nr 99 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 6, z lokalizacją:
„od Piaseczna”, z notatką: „weselna”, a poniżej: „na końcu wesela”.
W rkp. melodia zapisana o kwartę czystą niżej, w t. 2 nad ósemką
znak fermaty, w t. 9 ostatnia nuta h1, w t. 11 brak znaku fermaty.
s. 228–229 nr 100 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 7, z lokalizacją: „Czerniaków”. W zapisie melodii w t. 4 dwie ćwierćnuty c2
e2, w t. 8 tylko górna wersja.
s. 229 w. 11–5d. – Zamieszczone informacje pochodzą z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 235–236 (nie 136).
s. 230 nr 101 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, nr 1, z lokalizacją: „od Błonia, Płochocin”, tam melodia zanotowana o sekundę

�48

wielką niżej, nad melodią notatka Kolberga: „Druhny za drzwiami z wieńcem dla panny młodej”, poniżej tekst jak w druku, bez
zamieszczonego w zwr. 7 w nawiasie wariantu: „stała”. Odsyłacz
nad pieśnią do numeru 62 w T. 24 dotyczy wariantu tekstu.
nr 103 i nota nad pieśnią – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349,
k. 24, z lokalizacją: „od Błonia, Płochocin”; w rkp. nad pieśnią tylko: „wchodzą do izby z wieńcem”.
s. 231 nr 104 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, z lokalizacją: „od
Błonia, Płochocin”, z notą: „przy rozplecinach”.
nr 105 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, z lokalizacją: „od
Błonia, Płochocin”.
s. 231–232 nr 106a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24r., nr 2,
z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W zapisie melodii
w t. 8 pierwotnie: &amp;

# j
œ œ œ œj , w t. 10 tylko górna wersja.

s. 232 nr 107 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W rkp. w t. 2 tylko górna
wersja; natomiast między zwr. 1 i 2 oraz 4 i 5 zanotowany tekst,
który Kolberg opublikował pod pieśnią nr 107 i jako nr 109, zob.
przypisy do tych tekstów.
nr 106b (w przyp.) – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 24r.,
nr 3, z lokalizacją: „od Brwinowa”, tam melodia bez tekstu z notatką: „inni tak [śpiewają] do rozplecin” i rkp. terenowy, tamże, k. 32,
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam melodia z incipitem:
„Pod borem sosna stojała”. W rkp. z k. 24 w t. 5 i 8 tylko górna
wersja, w rkp. terenowym z k. 32 melodia zanotowana o kwartę
czystą wyżej, t. 1–4 w metrum , t. 5–11 w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 5, 6 i 8 tylko górna wersja, w
t. 9 pierwotnie druga i trzecia ósemka g1 a1, w t. 10 błędnie dwie
ósemki, pierwotnie a1 d1.
s. 232–233 nr 108 – Melodia por. nr 18 w suplemencie.
s. 234 nr 109 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W rkp. tekst stanowi fragment
pieśni nr 107, zanotowany między zwr. 4 i 5.
nr 110 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”, z notatką: „Do kościoła”.
W rkp. w t. 1 przy ostatniej nucie dodana wersja alternatywna:
dwie szesnastki a1 h1, a zwrotki zanotowane w następującej kolejności: 3, 4, 1 i 2.
s. 234–235 nr 112 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr
11, bez lokalizacji, z notatką: „Prosząc na wesele”, tam melodia bez

�49

tekstu, zanotowana o kwartę czystą wyżej, zamiast t. 3–4 pierwot-

#
œ
nie: &amp; œ œR J
R

3

œœ œ
J

œ

œ

œ

˙

, w t. 6 dodana małymi

# œœ j rr
&amp;
nutami wersja alternatywna:
R R œ œ œ . Tekst w brzmieniu:

„Zapraszajcie dobrych ludzi,
spraszajcie,
żebyście im dali co dobrego,
to dajcie”,
zanotowany na tej samej karcie pod melodią opublikowaną przez
Kolberga jako nr 89 (zob. przypis do tego numeru).
s. 235 nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”; w rkp. wiersze 7 i 8 stanowią
zakończenie, ostatniego wiersza brak.
nr 114 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 12,
z lokalizacją: „Służew, Raków”, nad melodią notatka: „Wiwat przy

œœœœœœœœ
obiedzie”; w rkp. przed t. 1 dodane: &amp;
, po t. 8
jeszcze:

&amp; œœ

œ

œ œ

œ œ œ œ

œ œ œ œ

mœ

œ

;

w zapisie tekstu brak drugiej zwrotki.
s. 236 nr 115 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 16,
bez lokalizacji. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wy-

j
œ œ , w t. 6 szesnastki d2 fis1, po t. 6 jeszcze:
r
j j
œ œr œ
; ponadto w rkp. tekst zaœ œJ œ œ .

żej, t. 5: &amp;

#
&amp; œj

#

notowany skrótowo:
				
				
				

„Oj, chmielu, chmielu nieboże,
stoją wołki w oborze,
nie będę siał, nie będę jadł”,

a pod nim jeszcze: „Stary ja..., stary ja”.
nr 116 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, bez
lokalizacji, tam melodia zapisana dwukrotnie, jako nr 15 z tekstem i jako nr 24 bez tekstu, z notatką: „po weselu”. Melodia nr 15
obejmuje tylko t. 1–8 zanotowane o kwartę czystą wyżej, w t. 3 na
pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 a1 c2, na drugą ósemka a1,

�50

w t. 7 dodana wersja alternatywna: &amp;

# rœ
œ R œ

, pod tą melo-

dią tekst jak w druku, a pod nim jeszcze:

„Oj, w kalinowym lasku, widziałeś mię, Jaśku,
da, wydałeś mi się jak pies, teraz mnie nie chcesz”;
melodia nr 24 obejmuje t. 1–4 i 9–12, t. 3: &amp;

# r j j
œ Rœ œ œ , w t. 11

brak górnej wersji, na trzecią miarę dodana alternatywnie ósemka
g1, w t. 9–12 brak znaku powtórki.
nr 117 – Takty 13–24 w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 25
nr 2 i rkp. terenowy, tamże, k. 32, nr 1, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, w obu rkp. pod melodią podpisany tekst. W rkp.
z k. 25 melodia z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 602; w rkp. z k. 32 melodia zapisana w metrum , w t. 21–22 tylko górna wersja, tam
w zapisie tekstu w zwr. 6: ,,Męża ze mnie samego” zamiast ,,Będzies
miała mnie samego”.
s. 237 nr 118 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27r., nr 2, z lokalizacją: „od Piaseczna (Kawęczyn)”. W rkp. melodia zanotowana
o kwartę czystą wyżej, w t. 1 pierwsza nuta pierwotnie d1, poprawiona ołówkiem na d2, w t. 1 i 2 tylko górna, w t. 8 tylko dolna
wersja, t. 3 i 7: &amp;

#

œ bœ

œ œœ

, pod melodią tekst jak w druku.

nr 119 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 17,
bez lokalizacji. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,

# # œj œ œj j
œ œ J œœ
&amp;
t. 6:
R R
J , w t. 7 tylko górna wersja, w t. 8 dodana wer# œ œ j
sja alternatywna: &amp; J J œ , t. 11–12 brak, tekst zanotowany
skrótowo:
				
				

,,Trzeba jej dać, nie żałować,
[...] trzeba na sitko, garnuszek”.

nr 120 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn.
1349, k. 51, nr 14, bez lokalizacji, nad melodią nota w wersji skróconej: „Jak drużbowie zasiadają, grajek kładzie skrzypce – dopiero
jak swat do niego pije bierze je i gra i śpiewa”, ponadto w rkp.

�51

zamiast t. 9–12 zanotowane małymi nutami:

&amp;œ

œ œ œ

œ œ œ œ

œ œ œ œ

œ

mœ

.

s. 238 nr 121 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 22,
bez lokalizacji. W rkp. takty 1–6, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki d2 f2, w t. 2 tylko górna wersja, znak powtórki tylko w t. 1–3;
w zapisie tekstu brak wiersza: ,,a ja za nią nieboracek boso”.
nr 122 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 1 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 8, tam melodia z incipitem:
„Czemu żeś mię, matulinku, za mąż wydała”, oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp.
z teki 42: w zapisie melodii w t. 1 tylko górna, w t. 2, 5, 7 i 8 tylko
dolna wersja; w zapisie tekstu zwr. 1 tylko do słów „kiedy ja się
w gosp[odarstwie]”, dalej tekst zwr. 4 i 5 (ta ostatnia bez ostatnich
trzech wierszy), a po niej zwr. 2 i 3 (ta ostatnia błędnie oznaczona
w druku jako 2); w rkp. z teki 43: w t. 1, 5, 7 i 8 tylko dolna, w t. 2
tylko górna wersja.
s. 239–241 (wesele IV) – Opis wesela oraz pieśni nr 123–127 zostały zaczerpnięte z artykułu [L.J. Zienkowicza] Lacha z Lachów Szlachcic hołota. Obrazek obyczajowy z pierwszej ćwiartki wieku
dziewiętnastego, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 82, dodatek (całość artykułu w numerach 79–82). Odsyłacz pod pieśnią
do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1), nr 126 pochodzi od
Kolberga.
s. 241–265 wesele V – Zgodnie z informacją zamieszczoną przez Kolberga
w przypisie cały opis wesela oraz teksty pieśni nr 128–130, 132–
134 i 136–160 zostały zaczerpnięte z pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, ze s. 207–236; zapisy melodii pochodzą z badań
Kolberga. Zob. następne przypisy oraz wstęp s. XXXII i XXXIII.
s. 245 nr 128 – Tekst pieśni pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 213.
nr 129 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 40,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Ni mas
dziewczyny na rozpleciny” (zob. tekst w przypisie 1). W zapisie
nutowym brak znaku przykluczowego, w t. 1–4 zapis następujący:

&amp;

j
# œ
œ œœ œ œ œ œ œ œ

œ œ œ œ
J

œœœœ œ

j
œ .

W pracy K. Kozłowskiego tekst na s. 214, tam brak wariantu zamieszczonego w przypisie, a zamiast niego (także w przypisie)
tekst jak nr 130.

�52

s. 246 nr 130 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 65,
z lokalizacją jak w druku, tam melodia z incipitem: „Ni mas takiego na świecie” i notatką: „rozpleciny”. W rkp. melodia zanotowana
o kwartę czystą niżej, w t. 4 na drugą miarę w wersji zanotowanej
małymi nutami trzykrotnie h1. Tekst pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 214, tam z notą lokalizacyjną:
„z Rososzki”.
nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 41,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Przy dole
sośnia stojała, panienka pod nią siedziała”. W rkp. zanotowana tylko górna wersja, w t. 1 na trzecią miarę szesnastki g1 fis1, w t. 5: na
pierwszą miarę druga szesnastka c2, na trzecią miarę obie wersje;
wariant tekstu w zbiorze Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na
s. 38 w rozdziale „Dumy”.
s. 247 nr 132 – Tekst u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 216.
s. 247–248 nr 133 – Tekst u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 216.
s. 248 nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 95,
nad melodią notatka Kolberga: „rozpleciny”, zapis ołówkowy,
z licznymi, dziś trudno czytelnymi poprawkami Kolberga, wskazujący na trudności podczas spisywania melodii zarówno w przebiegu linii melodycznej, jak i w zapisie metrorytmicznym. W rkp.
następujący zapis melodii:

œ œ œ œ

&amp;œ

œ
&amp;œ œ œ
3

œ

˙

œ

œœ œ

œœœœ

˙

œ ˙

m
œ œœœ œ œ
3

œ œ œœœ ˙

,

		t. 3–4 z powyższego przykładu zanotowane obok jako „vel”, pierwotna notacja tych taktów z licznymi poprawkami trudna do odczytania. Na odwrocie karty tekst jak w przypisie pod numerem
134, taki tekst także u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 215
(także w przypisie).
s. 249 nr 135 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 93,
tam także notatka Kolberga: „Marsz weselny”. W rkp. w t. 2 nad
trzecią miarą literowe oznaczenia nut: „h, a”, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 6 na trzecią i czwartą miarę ósemki h1 a1 a1 g1, t. 8 jak t. 4,
nad g1 dodane alternatywnie jako mała nuta d2, obie małe nuty podkreślone przez dodane powyżej literowe ich oznaczenia: „d, c”.
s. 250 nr 136 i nr 137– Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,
nr 51, melodia z incipitem tekstu: „W polu ogródeczek, w polu ma-

�53

lowany”. W rkp. w t. 5 tylko dolna wersja, zamiast drugiej ósemki
szesnastki a1 b1. Tekst zwr. 1–5 oraz wariant nr 137 zamieszczony
w przypisie w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 218.
nr 138 – Tekst w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,
s. 219.
s. 251–252 nr 139–144 – Teksty w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, s. 220–221.
s. 253 nr 147 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 53,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam tylko szkic melodii: najpierw
t. 5–6 z tekstem: „A były tu”, następnie dwa takty niewypełnione,
dalej t. 9–11 z tekstem: „Dziękujemy Panu Bogu”, następnie cztery
takty niewypełnione i t. 3–4 z tekstem: „Po obiedzie, po dobrym”
w t. 3 przy drugiej, trzeciej i czwartej ósemce dodana alternatywnie druga wersja o tercję niżej, nad trzecią nutą mordent.
s. 259 nr 151 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 56,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Kiedy zastukam, zapukam do tej nowej budki”, w rkp. widoczne trudności
Kolberga z zapisem metrorytmicznym, zapis następujący:

j
j j j
&amp; œ œJ œ œ œ Jœ
Kie - dy

&amp;œ

za - stu - kam,

j
œ œj

za - pu - kam

U

r
r r
œ œ œR œ œ œ œœ œ

do tej no - wej bud - ki...

U

j
œ œ œœ
œ œ œ œ œ œ œ œj j œ œ œ œ œ œ œ œ
J
œ

j
œ .

s. 259 nr 154 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 59,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia i tekst jak zwr. 1;
w rkp. brak ≥ przy d2, w t. 3 na pierwszą miarę dwie szesnastki:

tercja c2 e2 i e2, w t. 8 tylko górna wersja w rytmie: œ œ œ œ , w t. 11
wersja alternatywna: ćwierćnuta d2 ósemka a1, w t. 12 tylko dolna
wersja.
s. 260 nr 156 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 57,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „A już ci
precz, moja Kasiu”; w rkp. brak ≥ przy d2 i f2, w t. 1 w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka e2.
nr 157 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 88,
melodia bez tekstu, w t. 3 inny rytm: œ œ œ œ , brak t. 8, w t. 10
ósemka i ćwierćnuta a1, nad ćwierćnutą znak fermaty, nad melodią notatka Kolberga: „Chmiel”.

�54

s. 261 nr 158 (w przyp.) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
k. 7r., nr 60, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Posła dziewcyna” i notatką: „Chmiel”. W rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej, w t. 6 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim wykonaniu szesnastki a1
c2, w t. 7 trzy ósemki: h1 gis1 e.
nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 58,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Trzeba
jéj dać”; w rkp. zapis ołówkowy, bardzo słabo czytelny.
s. 264 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7 (2. karta).
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:
t. 1–4 zapisane pierwotnie w metrum , następnie poprawione na
 i w tym metrum zanotowany też dalszy ciąg melodii, w t. 1 ostatnia nuta d2; w zapisie tekstu w wierszu 1 brak ,,przyjedziecie”,
wiersze 3 i 4 nieczytelne, brak też ostatniego wiersza.
s. 266 w. 6–10g. – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją:
„od Iłowa, Brzozów” i notatką na górze karty: „Łowickie”; w rkp.
brak dalszej części przemowy. W druku pod tekstem odesłanie
Kolberga do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów..., T. 2, s. 25–26.
nr 162 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 27,
nr 41, z lokalizacją: „Guzów”, tam melodia bez tekstu i teka 42,
sygn. 1349, k. 38, nr 2, z lokalizacją: „Guzów, Rzeczyca”, tam pod
melodią inny tekst, zob. nr 164 i 169 oraz przypisy do tych numerów. W obu rękopisach notatka Kolberga: „Oczepiny i rozpleciny”
i tylko górna wersja melodii; w rkp. z teki 43, widoczne trudności
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1, 2, 7 i 8 na drugą miarę tryl, w t. 1–4 zamiast trioli ósemkowej dwie szesnastki i ósemka,


t. 5:        , w t. 8 na trzecią miarę d1, w t. 9 i 11

brak ≥ przy g1, poniżej zapisana kolejna wersja alternatywna dla

Ÿ
Ÿ
3
œ œ œ œ [ Œ] œ œ œ
&amp;
#
œ
œ
œ
œ
œ
œ œ ˙
t. 10–12:
3

.

3

Ponadto tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 349,
k. 39, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice,
Sokule” oraz w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp.
Kolberga, sygn. 2030/II, k. 40–41; w obu rkp. po zwr. 5 jeszcze
fragment:

�55

„A w tém kole mój wianeczek,
w tém kole,
potoczę ja swój wianeczek
po stole”,
por. nr 164 zwr. 1, a dalej tekst jak nr 185 zwr. 3 (wiersz 3 i 4)
i zwr. 4, zob. też przypis do numeru 185.
s. 266 przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „Grzymkowice”; w rkp. tekst od słowa: „Młoda” (bez: „i księdza”) jest fragmentem opisu opublikowanego na s. 268 w. 5–8g.
i w przypisie 1.
s. 267 nr 163 (w przyp.) – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 1,
z lokalizacją: „Guzów” i ołówkiem: „Łowickie”, a także z notą: „wesele” i tamże, k. 50, nr 2, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, (Brzezów)”. W obu rkp.: melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,
t. 4: &amp; ˙

œœ

œ œ œœ

U

#˙.

, (w rkp. z k. 38 tylko dolna wersja po-

˙

œ #œ ˙.
wyższego przykładu), t. 8: &amp;
.
nr 164 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”; w rkp. tekst jest kontynuacją tekstu nr 169, a podpisany został
pod melodią opublikowaną jako nr 162, zob. też przypisy do tych numerów. Ponadto w rkp. zamiast zwr. 5 fragmenty tekstu: „A przyjmuję
mój…, przyjmuję, na tém weselu ślubować się podejmuję”.
s. 268 w. 5–8g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37,
z lokalizacją: „Grzymkowice”; w rkp. brak przedostatniego zdania
z przypisu: „Odwar bowiem…”.
nr 165 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71,
nr 7, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem”, tam melodia z incipitem: „Błogosławże” i teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 1,
z lokalizacją: „Adamowice, od Białej (Rawski), Mszczonowa”, tam
melodia z tekstem w opracowaniu fortepianowym, ten zapis, zob.
Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 600; w obu
rkp. w t. 1–10 tylko górna, w t. 11 tylko dolna wersja. Pod pieśnią odesłanie do zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego,
Kraków 1840, zob. toż: wydanie fototypiczne pierwodruku z 1840
roku, pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska,
Wrocław-Warszawa 1974, s. 46.
nr 166 – Melodia z incipitem: „Pod borem sosna, pod nią topola”
w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 129,
bez lokalizacji i teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 4, z lokalizacją ogólną:

�56

„od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”, nad melodią notatka: „w lesie”, w obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką
niżej. Tekst zwr. 3 i 4, por. przypis do numeru 187.
s. 269 nr 167 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34, z lokalizacją: „od
Warki”, tam tekst podpisany pod inną melodią niż nr 174, do której odsyła Kolberg, zob. DWOK T. 41, s. 158, nr 252, tam melodia
z pierwszą zwrotką.
w. 25–30g. – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją:
„Grzymkowice”; w rkp. tekst do słowa: „wstążki”.
nr 168 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 5, z lokalizacją: „od Piaseczny”. Nad pieśnią notatka: „weselna”, a obok: „Przy
rozplecinach, jak Pod borem sośnia gorzała”.
s. 270 nr 169 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją:
„od Białej, Białogórne” i tamże, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”. Na
k. 37 melodia bez tekstu zanotowana w metrum  , w tych samych

U
#
œ œJ œ œJ œ œ œ œ Œ
œ
.
&amp;
wartościach rytmicznych, t. 2–4:
;
J

na k. 38 tekst podpisany pod melodią, którą Kolberg opublikował
jako nr 162, w tym rkp. tekst obszerniejszy, kolejne zwrotki, zob.
nr 164 i przypis do tego numeru.
nr 170 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy w tece 43, sygn. 1352, k. 2,
nr 13, bez lokalizacji, z notatką Kolberga: „do oczepin” i teka 42,
sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „Białogórne”. W obu rkp. brak znaku przykluczowego, t. 1–4 dwukrotnie zapisane, w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp;

#

œœœ

œ

œ œœœœ

, w t. 3 górna wersja, znak fermaty

w t. 2 na pierwszą, a w t. 3 na drugą miarę; w drugim wykonaniu:
w rkp. terenowym w t. 2 na pierwszą miarę dodana wersja alternatywna: ósemki g1 a1, w t. 3 na pierwszą miarę w górnej wersji
tylko dwie szesnastki: h1 c2; w czystopisie drugie wykonanie t. 1–4
opatrzone znakiem powtórki, w t. 1 między dwoma pierwszymi
ósemkami szesnastki g1 a1 h1 c2, podobnie jak w pierwszym wykonaniu jest to oznaczenie glissanda, w t. 3 na pierwszą miarę obie
wersje, fermata tylko w t. 3 na drugą miarę; w obu rkp. w t. 8 obie
wersje, w rkp. terenowym w t. 7 brak Ω przy c2. W druku błędnie
podane metrum, winno być .
nr 171 – Takty 1–12 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 26, nr 70, bez lokalizacji, tam z incipitem: „Uciekła mi”; teka
42, sygn. 1349, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”, tam melodia i tekst jak
pod taktami 1–6. W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwar-

�57

tę czystą wyżej, t. 1–2: &amp;

# r œœ
œ Rœ J

œ

œœ
J

œ

œ œ rœ
J J œ R , w t. 5

na pierwszą i drugą miarę ósemki c2 a1, w t. 10 dodana wersja

alternatywna:
„Przepiórka”;

# rj
&amp; œr œ œ œ œ , nad melodią notatka Kolberga:

Takty 13–20 w rkp. z teki 42 zanotowane poniżej t. 1–12, jako
osobna melodia z notatką: „Obertas po przepiórce”; w rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 17–20 w następującym

# .
œœœ œ œ j
œ
œ œ .. œ œ œ œ œ .
zapisie: &amp; . œ # œj œ œ œ
#œ œ œ œ
1.

2.

s. 271 nr 172 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 14, z lokalizacją:
„Chochołów”, najpierw dolna wersja, tam w t. 3 przy pierwszej
nucie alternatywnie a1, w drugim wykonaniu górna wersja, tam
w t. 1 i 4 ostatnia nuta h1.
nr 173 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, nr 3, bez lokalizacji,
tam t. 1–6 z incipitem: „Trzeba jej dać, nie żałować”; w obu rkp.
w t. 4 tylko górna wersja. Ponadto tekst bez melodii w odpisie
M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/
II, k. 40–41.
nr 174 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 1, z lokalizacją
ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 128, bez lokalizacji. W obu rkp.
melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3: w rkp. z teki 43
tylko górna wersja, w rkp. z teki 42 w górnej wersji zamiast szesnastek ósemka fis1. W zapisie tekstu z teki 42 po pierwszym wierszu
jeszcze: „nie pomoże twoje płakanie, nie nada, nie pomoże” i „stoją
konie w wozie pozaprzęgane” zamiast „Już konie pozaprzęgane”,
natomiast rkp. terenowy uszkodzony, brak części tekstu.
s. 271–273 i przypisy – Tekst pochodzi z wymienionego w przypisie na
s. 273 anonimowego artykułu Korespondencja z okolic Łowicza
zamieszczonego w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 258.
s. 273–288 (wesele VII) – Opis wesela pochodzi z artykułu [S. Pruszakowej], podpisanego pseudonimem Jarosza, Kilka słów o poezji
mazowieckiego ludu przechowywanej w obrzędach zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1854, T. 4, s. 366–381. Na s. 281
w. 6d. prawdopodobnie błąd druku, u Pruszakowej: „czerwone”
(nie „czarne”).

�58

s. 289 nr 184 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Guzowa, (Miedniewice)”, tam melodia z incipitem: „A usiądźże, panno młoda, na dzieży” i rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29, nr 2, z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”,
tam takty 1–5 z incipitem: „A usiądźże, panno młoda”. W obu

œ œjœ œœ œ
&amp;
rkp. w t. 3 na trzecią miarę tylko ćwierćnuta d , t. 4:
,
2

w rkp. z teki 42 t. 6–7 jak t. 1–2, w t. 8 górna wersja z t. 3. W druku
błędnie podane metrum – winno być .
nr 185 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 3, z lokalizacją ogólną: „od Guzowa” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25,
nr 127, z lokalizacją ogólną: „Sokule, Guzów (ta nazwa przekreślona) i Józefów”; w obu rkp. pod melodią tylko zwr. 1 i 2. Tekst
zwr. 3 (wiersze 3 i 4) i zwr. 4 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 42,
sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule” zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 162, zob. przypis
do tego numeru.
nr 186 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 7, z lokalizacją: „Guzów, Rzeczyca” i notatką Kolberga: „Do oczepin” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 145, bez lokalizacji, z notatką
Kolberga: „weselna”. W obu rkp. w t. 12 na drugą miarę ósemki
gis1 f1; w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, liczne skreślenia, poprawki i oznaczenia literowe nut,
w t. 2 i 10 Ω przy g1, w t. 13 i 14 brak ≥.
s. 290 nr 187 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 5, z lokalizacją:
„Chochołów”. W rkp. w t. 3 ostatnia ósemka fis1, w t. 7 tylko górna
wersja, dwukrotnie cis2, pod melodią incipit: „Pod borem sosna,
pod nią”, dalej wiersze 1 i 2 drugiej zwrotki, a następnie tekst:
				
				
				
				

„Koniczek w boru,
siodełko w lesie,
czekajże mnie, moja Maryś,
ze roczek jeszcze.

				
				

Co żeś ty za pan,
co cię czekać mam...

				Chociaż ruciany,
				
ale z perłami,
				
nie zapłacisz, Jasieńku,
				i tysiącami”.

�59

Por. nr 166 zwr. 3 i 4. Melodia i tekst por. Łęczyckie. Suplement
(DWOK T. 78), nr 7.
nr 188 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 4, z lokalizacją jak w druku.
nr 189 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 7, z lokalizacją jak w druku; w rkp. w t. 1–4 melodia zanotowana w metrum 
w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 8 dwie ćwierćnuty c2.
nr 190 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 2, z lokalizacją: „Tretki, Tarnówka, Czerniaków”, na karcie z lokalizacją
ogólną jak w druku, w rkp. pod melodią zwr. 1–3; teka 42, sygn.
1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Chochołów” – tam tylko zwr. 1 bez
melodii.
s. 291 nr 191 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 40, nr 2, tam melodia z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 603.
nr 192 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 10, z lokalizacją jak w druku i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – tam tekst
zwr. 1 bez melodii zanotowany dwukrotnie, raz z lokalizacją:
„Chochołów” i drugi raz z lokalizacją: „Jeżew”. Na k. 45 t. 8–9:

#œ
&amp; œJ J

œ
J

œ

‰ , w tym rkp. po zwr. 1 jeszcze:

„Sadziłam ja w ogródeczku przy drodze,
a którędy mój Jasieńko pojedzie”
i dalej tekst jak w druku.
Por. Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 337.
nr 193 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 3, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa (Brzozów)”. W rkp. w t. 9 górna wersja:

r j j
&amp; œ œR œ œ , tekst zanotowany skrótowo:

„Żebyś ty, chmielu, na tyczki nie laz,
nie robiłbyś ty…,
oj, chmielu, oj, nieboże”.
s. 292 nr 194 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją:
„Błonie, Sochaczew”, z dopiskiem: „i z Wielkopolski”. W rkp.

�60

tak jak w druku odesłanie do „Przyjaciela Ludu”, R. 13: 1846,
T. 1, nr 25, s. 200, tam tekst zamieszczony w niepodpisanym [Fr.
Wawrowski?] artykule Piosnki ludu wielkopolskiego.
s. 292 nr 195 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 4, z lokalizacją
ogólną: „od Iłowa (Brzozów)” i rkp. terenowy, teka 33, sygn. 1308/II,
k. 27, bez lokalizacji. W obu rkp.: w t. 1 tylko górna wersja, w t.

2, 6, 13, 15–17 grupa œ œ œ zanotowana każdorazowo jako triola

szesnastkowa, w t. 3 trzecia nuta h1, w t. 14 w obu wykonaniach
dolna wersja, na zakończenie jeszcze: &amp;

#

œ.

œ.

; w rkp.

z teki 42: w t. 4 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna
wersja, w t. 12 przy piątej nucie jeszcze alternatywnie a1; w rkp.
z teki 33: w t. 8 brak znaków chromatycznych, w t. 9 przy pierwszej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa d2 c2 d2, w t. 11
przy ostatniej ósemce jeszcze alternatywnie a1, powyżej notatka
Kolberga: „Polonez”.
nr 196 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 3, bez lokalizacji i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 23, z lokalizacją
ogólną: „Kromnów”. W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę
czystą wyżej, w t. 1 i 3 tylko górna wersja; w rkp. terenowym
w pierwszym wykonaniu: w t. 6 druga szesnastka g1, w t. 7 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta a1, w drugim wykonaniu: w t. 6
na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1; w rkp. z teki 42 w pierwszym
wykonaniu: brak t. 5–6, t. 7 jak w tece 43, nad melodią notatka
Kolberga: „weselna”.
s. 293 nr 197 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 8, z lokalizacją: „Brzozów i Giżyce [przekreślone], p[od] Iłowem, Wyszogrodem”. W rkp. w t. 6 brak znaku powtórki, a w zapisie tekstu po
zwr. 5 jeszcze:
				
				

,,A ja babuleńce do pichy,
moja babuleńka: chi, chi, chi”,

ponadto w rkp. brak zwr. 9 i dwóch ostatnich wierszy zwr. 11,
a na zakończenie jeszcze:
				
				

,,A ja babuleńce do woła,
moja babuleńka jak pscoła”.

�61

s. 294 nr 198 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”, tam w t. 3, 6 i 8 tylko górna wersja i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”,
tam tekst bez melodii.
nr 199 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349,
k. 50, nr 1, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, (Brzozów)” i tamże,
k. 42, z lokalizacją: „Brzozów p[od] Iłowem” oraz rkp. terenowy,
teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji. We wszystkich rkp.
melodia z notatką Kolberga: „O grochu”, t. 3–4: &amp;

#

r
j j œ.
,
œ œ.œ

w t. 9 tylko górna wersja; w rkp. terenowym i w rkp. z k. 42 me-

lodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.
nr 200 i przyp. 1 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 6,
z lokalizacją: „Rzeczyca, Guzów [przekreślony]” i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 56, bez lokalizacji. W obu rkp. w t. 5
na trzecią i czwartą miarę dwie ćwierćnuty, w t. 12 tylko górna

m
œ œœ œ œ
wersja; w rkp. z teki 42 t. 1: &amp; œ œ
, w t. 7 na pierw-

szą miarę alternatywnie f2, nad melodią notatka Kolberga: „Marsz
do kościoła”, pod melodią „p[atrz] pieśń: I przyjechali deputacy

m
œœœœ œ
z wojny”; w rkp. z teki 43: t. 1 &amp; œ
, w t. 6 brak trzeciej

i czwartej miary, w t. 7 tylko dolna wersja, t. 9–12 ze znakiem powtórki, nad melodią notatka Kolberga: „Marsz weselny, wyjeżdżając
do kościoła”.
W przypisie drugi odsyłacz do wariantu błędny, winno być: Lubelskie cz. I (zob. DWOK T. 16, nie: T. 14), nr 405.
s. 295 nr 201 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”, tam w drugim wykonaniu w t. 2 na drugą
i trzecią miarę ósemki c2 d2, na zakończenie jeszcze zanotowana
małymi nutami, jako dogrywka, powtórka drugiego wykonania
w wersji opisanej powyżej. W druku błędnie podane metrum –
winno być .
nr 202 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, nr 3, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W obu rkp. w zapisie melodii w t. 11 tylko dol-

œ
na wersja, ponadto w rkp. z teki 42: t. 7: &amp; œJ

, t. 14–16:

�j j
&amp; œJ œJ # œ œ œ

62

j
œ ‰ ‰ , wersja drukowana tych taktów za-

notowana obok jako wersja alternatywna, natomiast w rkp. terenowym w t. 1–6 i 13–16 widoczne trudności Kolberga w zapisie
melodycznym i metrorytmicznym, dziś ten rkp. słabo czytelny.
nr 203 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 3, z lokalizacją: „od Inowłodzy, Ujazdu, Wolborza, Starzyce” (przekreślone
wcześniejsze lokalizacje: „Rzeczyca” i „Adamowice”), tam melodia
w opracowaniu fortepianowym z tekstem jak w druku, zob. Pieśni
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 601; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 9, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod
Mszczonowem”, tam melodia z incipitem: „A na onej górze”.
W rkp. z teki 43 melodia jak w tece 42 (zob. T. 67/II, nr 601), przy
czym w t. 3 i 7 pierwsza nuta błędnie półnuta.
W rkp. z teki 42 odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze J. Konopki
Pieśni ludu krakowskiego…, s. 49.
s. 296 nr 204 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 4, z lokalizacją:
„Grzymkowice” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 13,
z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem”, tam melodia
z incipitem: „A kadyż to pani młoda”; w rkp. z teki 42 notatka
ołówkiem: „Modlnica”, być może miała dotyczyć poprzedniej pieśni; w rkp. terenowym: brak znaku przykluczowego, w t. 1 ≥ przy
d2, w t. 2 w obu wykonaniach górna wersja w rytmie: œ œ œ ,

#

Ÿ
Ÿ
#
œ
œ
œ
œœ œ
œœœ
J , w t. 4 pierwsza nuta h1, t. 7: &amp; œœ œ
t. 3: &amp;
#

3

œ

,

w t. 10 Ω przy f .
nr 205 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, nr 6 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, nr 1, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Rzeczyca” i notatką Kolberga: „Do ślubu. Do oczepin”. W rkp. z teki
1

43 t. 1–4: &amp;

# r r
œ œ œJ

œ
J

œ œ
J

œ œ œ
R R J

j
œ

œ
J œ

,

w rkp. z teki 42 powyższy przykład zanotowany obok jako wersja
alternatywna, ponadto w zapisie tekstu w obu rkp. zwrotki w następującej kolejności: 2–4, 1, 5 i 6.
s. 297 nr 206 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją:
„Rzeczyca”, tam przy g1 każdorazowo ≥, t. 5–8 w następującej kolejności: t. 6, 5, 8, 7. Ponadto w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” tylko tekst, tam
jeszcze fragmenty kolejnej zwrotki: „na tyczki leziesz…, zwiedziesz”.

�63

nr 207 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 5, z lokalizacją: „Rzeczyca” (wcześniej: „Guzów”, przekreślone) i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 66, bez lokalizacji; w obu rkp. melodia
z pierwszą zwrotką i notą: „Na dzień dobry”. W rkp. z teki 42 dodatkowa nota: „po oczepinach”, a ponadto w t. 4, 6, 7 i 9 tylko górna
wersja; w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga z zapisem

œœœ œœ ,
melodycznym i metrorytmicznym, t. 1: &amp; œ # œ # œ œ

w t. 3 na drugą miarę ósemki gis2 fis2, w t. 4 tylko górna wersja, t. 6–10:
3
œ
œ
&amp; œ œ œ œ # œ # œ œ œ œ # œ œ œ œ # œ # œ œ œ œ œ œ œ # œ œ ˙˙ ..

.

3

s. 298 nr 208 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 4, bez lokalizacji i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 24, z lokalizacją
ogólną: „Kromnów”; w obu rkp. w t. 4 ostatnia nuta poprawiona
na h1, co podkreślił Kolberg w obu rkp. oznaczeniem literowym;
w rkp. z teki 42 w t. 19 na drugą miarę alternatywnie ósemka c2,
nad nutami notatka Kolberga: „Goniec”.

Przypisy (s. 299–351)
s. 301 w. 1g. – s. 303 w. 8g. (ust. 1) – Pierwsze cztery akapity pochodzą
z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno-statystyczne
miasta Warszawy…, s. 4–8, przy czym odsyłacz do cz. VII Poznańskiego (zob. DWOK T. 15), s. 12, nr 5 pochodzi od Kolberga.
Powołanie na Sobieszczańskiego dotyczy hasła Warszawa podpisanego F.M. S., zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej…
w 1867 roku, T. 26, s. 416 (całość hasła na s. 416–507).
W przyp. na s. 302 ponownie odsyłacz do wymienionej pracy Gołębiowskiego, s. 10 oraz do dwóch publikacji K.W. Wójcickiego
Stare gawędy i obrazy…, T. 3, s. 130 i Warszawa i jej społeczność,
Warszawa 1875, s. 253–255.
Na s. 303 wzmianka o dziele F. Palacky’ego Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach, które wyszło początkowo
w języku niemieckim (Geschichte von Böhmen) w Pradze w 1836,
a w 1848 w języku czeskim.
Na tej samej stronie odesłanie do Starożytności Warszawy… Wejnerta, 1856, T. 4, s. 419–420.

�64

s. 303 w. 9–30g. (ust. 2) – Informacje zamieszczone przez Kolberga pochodzą z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 3,
s. 117–118.
w. 9d. – s. 305 w. 24g. (ust. 3) – Informacje dotyczące herbu
w Starożytnościach warszawskich… wydawanych przez Wejnerta, T. 1 od s. 6, natomiast informacje zamieszczone w kolejnych
dwóch akapitach na s. 304 pochodzą z tego samego tomu ze s. 17
i nast. Powołanie na Koenhe’go za Wejnertem, który w T. 1 na
s. 7 i w przypisie wzmiankuje o napotkanej publikacji, dotyczy to
artykułu F.A. Vossberga Siegel der Stadt Warschau zamieszczonego w czasopiśmie wydawanym przez B. Koehnego „Zeitschrift
für Münz-, Siegel- Und Wappenkunde” 1843, tam s. 382–385
i tabl. XII. Wymienione w ostatnim akapicie ilustracje znajdują się
w Starożytnościach…, w T. 2 przed s. 183.
Na s. 305 odesłanie do hasła F.M. S. [Sobieszczańskiego] Warszawa zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej…, T. 26: 1867,
s. 507 (całość hasła na s. 416–507); Sobieszczański z kolei powołuje się na hasło własnego autorstwa Sfragistyka polska zamieszczone w tejże Encyklopedii…, T. 23: 1866, s. 360–367.
s. 305 w. 25g. – s. 306 w. 19g. i przyp. 1 (ust. 4) – Kolberg przytoczył
fragment pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorski] Podania i baśni
ludu w Mazowszu, wydanej we Wrocławiu w 1852 roku. Cytaty
pochodzą ze s. 165–166, przy czym tekst od słowa: „Wprawdzie”
do „Bechstein” u Zmorskiego w przypisie na s. 165. Zmorski,
a za nim Kolberg, odwołuje się do publikacji: F.M. Sobieszczańskiego Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce… T. 1, Warszawa 1847, s. 208–209; wymienionych na
poprzedniej stronie Starożytności warszawskich… Wejnerta,
T. 1, s. 6; L. Bechsteina Der Sagenschatz und Sagenkreise des
Thüringerlandes, Hidburghausen: Kesselring, Bd. 1–4: 1835–
–1838, tam wzmiankowane podanie w T. 3 wydanym w 1837
roku na s. 242–243.
W przypisie Kolberg odwołuje się do wzmiankowanych wcześniej
haseł Sobieszczańskiego: Warszawa i Sfragistyka polska oraz
pracy Wejnerta, zob. poprzedni przypis (do ust. 3).
s. 306 w. 20g. – s. 307 w. 26g. (ust. 5) – Zamieszczony tekst pochodzi
z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni
ludu…, s. 166–168.
s. 307 w. 13d. – s. 309 w. 25g. (ust. 6) – Zamieszczony tekst pochodzi
z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni
ludu…, s. 168–172.

�65

s. 309 w. 12d. – 310 w. 14g. (ust. 7) – Zamieszczony tekst pochodzi z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni ludu…,
s. 175–176. Ostatni akapit u Zmorskiego w przypisie, natomiast
przypisy 1 i 2 na s. 309 pochodzą od Kolberga.
s. 310 w. 16–33g. (ust. 8) – Dwa pierwsze akapity tego ustępu są cytatami z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski ze s. 278–279, tam
także odesłanie do Staszica, zob. S. Staszic Uwagi nad dziewięciu
księgami, w: tegoż Dzieła, T. 7: Warszawa 1819, s. 541. Informacje zawarte w ostatnim akapicie do słowa: „kościelnych” także
w Ludzie polskim na s. 279.
w. 5d. – s. 312 w. 29g. (ust. 9) – Pierwsza część opisu pochodzi
z anonimowego artykułu Przemysł płócienniczy w Polsce zamieszczonego w „Gazecie Polskiej” 1865, nr 8; nie odnaleziono
numeru 210 „Nowej Reformy” z 1882 roku, do którego odsyła Kolberg w drugiej części opisu.
s. 312 w. 11d. – Winno być: Do stronicy 28 (nie 29).
w. 10d. – s. 313 w. 11g. (ust. 10) – We wskazanym przez Kolberga
numerze 92 „Nowej Reformy” z 1884 cytatu nie odnaleziono.
s. 313 w. 13g. – s. 315 w. 18g. (ust. 11) – Kolberg przytoczył fragmenty
artykułu ks. A. Szelewskiego Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych w mieście Brzezinach…,
„Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851, T. 20, s. 1–31 (nr 1), s. 93–125
(nr 2) i s. 191–216 (nr 3). Powołanie Muczkowskiego i Bielskiego
za Szelawskim: J. Muczkowski Początek biczowania się w Polsce, „Dwutygodnik Literacki” 1844, nr 12, s. 355; M. Bielski Kronika polska Marcina Bielskiego nowo…, ks. V s. 506–507, zob. też
M. Bielski Kronika polska, wyd. J. Turowskiego T. 2, Sanok 1856,
ks. V s. 937–939.
s. 315 w. 18–7d. (ust. 12) – Informacje zamieszczone w tym akapicie
pochodzą z artykułu J. Karłowicza Imiona niektórych plemion
i ziem dawnej Polski, „Pamiętnik Fizjograficzny” 1882, T. 2,
s. 506–507 (całość artykułu na s. 497–516).
w. 6d. – s. 319 w. 10d. (ust. 13) – Kolberg zacytował artykuł
W.A. Maciejowskiego Mazurowie zamieszczony w „Tygodniku
Literackim” w 1840 roku, nr 9, s. 67–69. Przypis 1 na s. 316 pochodzi od Kolberga i dotyczy publikacji D. Szulca (nie Szuca) O znaczeniu Prus dawnych, wydanej w Warszawie w 1846; zgodnie
z odsyłaczami przytoczono cytat ze s. 35, a wzmianka o Koperniku
ze s. 65 tej pracy. Pozostałe przypisy na s. 316 za Maciejowskim,
dotyczą prac: K.F. Eichhorna Deutsche Staats- und Rechtsgeschichte, wydanie: Göttingen 1835, Th. 2, s. 193 (zob. https://archive.org/details/deutschestaatsun02eichuoft, dostęp: 30. 07. 2018);

�66

Statuta mazoviae, w: Jus polonicum, wydał J.W. Bandtkie, Warszawa 1831, s. 434. Na s. 317 powołanie K. Miaskowskiego, także
za Maciejowskim, zob. K. Miaskowski, Na schwał Mazurów, w:
tegoż, Zbiór rytmów, wydała Alina Nowicka-Jeżowa, IBL: Warszawa 1995 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich” T. 3), s. 338–339
(http://ibl.waw.pl/3bps.pdf, dostęp: 08. 07. 2018), zob. też: Zbiór
rytmów… (wedle wydania z roku 1622 w Poznaniu w drukarni
Jana Rossowskiego), wydał K.J. Turowski, Kraków 1861, s. 290–
–291, pierwodruk Zbioru rytmów: Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.
s. 319 w. 8d. – s. 322 w. 2g. (ust. 14) – Cały ustęp jest cytatem z pracy Ł.
Gołębiowskiego Lud polski, przy czym pierwsza część tekstu (do
s. 321 w. 4g.) pochodzi ze s. 131–133, a końcowe akapity ze s. 1–2.
Przypisy 1 i 2 na s. 320 i 321 wprowadzone przez Kolberga; w
przyp. 2 odesłanie do hasła Mazury (bez autora), Encyklopedia
S. Orgelbranda T. 7: Warszawa 1874, s. 394. Za Gołębiowskim
przywołana też została niepublikowana Rozprawa konkursowa
K.W. Wójcickiego (przesłana przez autora do Warszawskiego Towarzystwa Naukowego).
s. 322 w. 5g. – s. 323 w. 10g. (ust. 15) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga
jest to fragment korespondencji K. Wł. W[ójcickiego] Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego zamieszczonej w tym czasopiśmie
w 1864 roku, T. IX, nr 248.
s. 323 w. 13g. – s. 323 19g. (ust. 16) – Odsyłacz Kolberga dotyczy wymienionej publikacji Wejnerta Starożytności Warszawy… 1856, T. 4,
s. 437.
w. 14d. – s. 326 w. 1d. (ust. 17) – Cały akapit Kolberg przytoczył za
Ludem polskim Gołębiowskiego (Gołębiowski wykorzystał rękopis Kitowicza, część tego rękopisu, w tym informacje przywołane
za Gołębiowskim, została pominięta w wymienionym wcześniej
wydaniu Raczyńskiego z 1840 roku i opublikowana była dopiero
w „Pamiętniku Literackim”, Lwów 1930).
Pierwszy akapit: „Po dworach” u Gołębiowskiego na s. 289;
„Dobycie szabel” na s. 277;
„Błogosławieństwo” – s. 275;
„Przyjmowanie do kościoła” – s. 298;
„Posty” – s. 295 i 296, w tej części oba odsyłacze dotyczą Historii
narodu polskiego Naruszewicza, wzmianka o pochodzeniu terminu carnisprivii w wyd. Turowskiego, T. 5: Kraków 1860 na s. 258
przy opisie panowania Kazimierza Wielkiego pod rokiem 1363;
hasło „Czterdziestnica” w Słowniku języka polskiego S.B. Lindego, w wyd. Ossolineum, T. 1: Lwów 1854 na s. 382 (pierwodruk:

�67

s. 327

s. 329

s. 330
s. 331

s. 332

s. 334
s. 336

Warszawa 1807);
„Bractwa sodalisów” – s. 290;
„Świece” – s. 305, nie wiadomo, którego numeru „Kuriera” dotyczy
odsyłacz;
„Agnusek” – s. 274;
„Uderzenie dzwonu” – s. 314;
„Woźnice zakonników” – s. 324.
w. 3g. – s. 328 w. 1d. (ust. 18) – Kolberg zaczerpnął tekst z anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837,
T. 2, z. 4, s. 45, 46, 48, 49 (całość artykułu na s. 44–77); w przypisie
odesłanie do Gołębiowkiego, za „Pamiętnikiem”, dotyczy Ludu
polskiego…, s. 291.
w. 3–22g. (ust. 19) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837
(nie: 1839), T. 2, z. 4, s. 50, 52.
w. 15d. – s. 330 w. 11g. (ust. 20) – Tekst pochodzi z wymienionego
wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 54.
w. 14g. – 1d. (ust. 21) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej
anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy”
1837, T. 2, z. 4, s. 55 i 56.
w. 3–24g. (ust. 22) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837,
T. 2, z. 4, s. 56–58.
w. 13d. – s. 332 w. 10g. (ust. 23) – Tekst pochodzi z wymienionego
wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 58.
w. 13g. – s. 334 w. 27g. (ust. 24) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy”
1837, T. 2, z. 4, s. 60–61 i 63–67, przy czym w źródle: „W roku
1012” (nie: 1032 – jak na s. 333). W pierwszym akapicie wspomniana powieść poetycka A. Malczewskiego Maria, wydana po
raz pierwszy w Warszawie w 1825 roku, tam s. 37.
w. 16d. – s. 336 w. 14g. (ust. 25) – Zgodnie z odsyłaczami Kolberga
tekst został zaczerpnięty z anonimowych notatek zamieszczonych
w czasopiśmie „Korespondent” z 1835 roku, nr 32 i 39.
w. 17g. – s. 337 w. 23g. (ust. 26) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2,
z. 4, s. 68–72, przy czym w źródle: „Pierwsza niedziela wielkopostna”
(nie: wielkanocna” – jak w pierwszym zdaniu). W przypisie Kolberg

�68

s. 337
s. 338

s. 341

s. 342
s. 344

s. 345

wymienia anonimowy artykuł Polen. Die Osterfeier in Warschau
zamieszczony w czasopiśmie „Magazin für Literatur des Auslandes”
T. 15: 1846 (nie 1846), nr 72, s. 289–290; wycinki z tego czasopisma
zachowały się w jego archiwum, sygn. 2184, k. 367.
w. 16–1d. (ust. 27) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego
artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 74.
w. 2g. – s. 341 w. 10g. (ust. 28) – Wskazanego numeru „Nowego
Czasu” nie odnaleziono. Na s. 338 odsyłacz do „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. 8, dotyczy fragmentu
pieśni zamieszczonej w artykule Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po J. Lipińskim, tam s. 69 nr 14
(całość artykułu s. 62–114); na s. 340 odesłanie do cz. I Pokucia
(zob. DWOK T. 29), dotyczy s. 198.
w. 12g. – s. 342 w. 3g. (ust. 29) i przyp. 1 na s. 341 – Jest to cytat ze wskazanej przez Kolberga strony w Ludzie polskim Gołębiowskiego. W przypisie odesłanie do anonimowego artykułu
Święcone u J.O. Księcia Radziwiłla. Sierotki (wyjątek z rękopisu), „Tygodnik Literacki” 1840, nr 15 i 16. Na końcu odesłanie
do niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej we wskazanym
numerze „Kuriera”.
w. 5g. – s. 343 w. 6d. (ust. 30) – Odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” dotyczy niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej
we wskazanym numerze.
w. 16g. – s. 345 w. 25g. (ust. 32) – Tekst został zaczerpnięty z artykułu J.S. B. [Bandtkie] Sobudki. Góra Sobótska, „Pamiętnik Warszawski” 1819, T. 14, ze s. 374, 376 i 377. W pierwszym akapicie
powołanie Thietmara za Bandtkiem, w źródle odesłanie do edycji
J.A. Wagnera Dithmari episcopi Merseburgensis chronicon wydanej w Norymberdze w 1807 roku, tam s. 237 (pierwodruk: Chronici Ditmari Episcopi Mersepurgii, Francofurti ad Moenum 1580); na
s. 345 wzmianka o pracy slawisty Josefa Dobrovskiego Słowianka
czyli poselstwo z Czech z 1806 roku (Slawin: Bothschaft aus
Böhmen an alle Slawischen Völker, oder Beiträge zur Kenntniß
der Slawischen Literatur nach allen Mundarten. Prag 1806; w
wyd. Praga 1834, s. 266); w ostatnim akapicie wymieniony został
przetłumaczony na j. polski tytuł rozdziału pracy J.G. Worbsa Archiv für die Geschichte Schlesiens der Lausitz und zum Theil
von Meissen, Leipzig-Sorgau 1798, s. 69–86 (nie 19–85).
w. 17d. – s. 347 w. 1d. (ust. 33) – Poszczególne partie tekstu Kolberg zaczerpnął z Gier i zabaw Ł. Gołębiowskiego.
Pierwszy akapit: „W dawnych wiekach” pochodzi ze s. 294; na końcu
akapitu odsyłacz do pieśni Sobutka. Duma narodowa zamieszczonej
w wymienionym roczniku „Pszczółki Krakowskiej”, T. 3, nr 53.

�69

Tekst od słów; „W wigilię ś. Jana” wraz z cytatami z Kochanowskiego zaczerpnięty ze s. 294–295; Kolberg wykonał też własny
odpis (teka 1, sygn. 1121, skł. 5) fragmentu Pieśni świętojańskiej
o Sobótce (zob. bibliografia), w jego rkp. tekst od słów: „Wystąp ty,
coś ciągnął kota” do „gdzie kot we łbie przemieszkiwa”.
Fragment: „W pałacu biskupa” do słów: „syn Leopolda r. 1711”
u Gołębiowskiego na s. 295–296; tam w przedostatnim wierszu
winno być: „zbór” (nie: zbiór).
Wzmianka o Serbach łużyckich – s. 298;
Tekst od słów „W dzień ś. Jana” do „przecie upamiętają” – u Gołębiowskiego na s. 301; odesłanie do M. Reja dotyczy utworu Postylla w: tegoż Dzieła wszystkie, T. 4: Wrocław-Warszawa-Kraków 1965, cz. I, s. 301, pierwodruk: 1557; kolejny odsyłacz dotyczy
Karola Ozie (Ogier) Droga do Polski i Prus Polskich w r. 1635
w: J. U. Niemcewicz Zbiór pamiętników historycznych o dawnej
Polszcze T. 3, Warszawa 1822, s. 198 (całość s. 186–237); powołanie Marcina z Urzędowa dotyczy Herbarza polskiego, Kraków
1595, s. 31; dalej fragment utworu K. Twardowskiego Bylica Świętojańska, wydanego we Lwowie w 1630r.
Tekst od słowa „Juszyński” do „Siarczyńskiego” – u Gołębiowskiego na s. 302; w wymienionym Dykcjonarzu poetów polskich
M.H. Juszczyńskiego, Kraków 1820, T. 1, s. 152 autorstwo utworu
przypisane Z. Januszowskiemu. F. Siarczyński w Obrazie wieku
za panowania Zygmunta III, cz. II, Lwów 1828, s. 274 podaje jako
autora Twardowskiego, powołując się na wydanie z 1630 roku.
Przyp. 1 – wprowadzony przez Kolberga; w przypisie fragment
tekstu S. Goszczyńskiego Sobótka, „Ziewonia” 1834, s. 215.
Wzmianka o wywodzie Kołłątaja, zob. X. Hugona Kołłątaja Rozbiór krytyczny zasad historii, z rkp. wydał F. Kojsiewicz, T. 3:
Kraków 1842, s. 340.
s. 348 w. 3g. – s. 350 w. 23g. (ust. 34) – Odsyłacze przy poszczególnych
pieśniach dotyczą:
przy pieśni nr 1 – zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 197;
nr 2 – Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji..., s. 26;
nr 3 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 2, s. 316
i O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, zob. DWOK T. 1, nr 17a i 15d
(nie: 15b);
nr 4 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 203
i O. Kolberg Pokucie cz. II, zob. DWOK T. 30, s. 24;
nr 5 – Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji..., s. 25;

�70

nr 6 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 198,
tam jako pieśń wykonywana na Mazowszu w wigilię św. Jana,
a nie jak w zamieszczonej w nawiasie notce: „weselna”;
nr 7 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 252;
nr 8 – tamże, s. 200, u Wójcickiego ta pieśń jako pochodząca
z Krakowskiego;
nr 9 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 276.
s. 350 w. 15d. – s. 351 w. 1d. (ust. 35) – Kolberg wykorzystał fragmenty
publikacji wydawanej przez A. Wejnerta Starożytności Warszawy (w tytule tomów 1 i 2: „Warszawskie”); przytoczone informacje
pochodzą z T. 4 (nie T. 3), s. 31, 53.

�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 25 (Mazowsze cz. II)

Karta tytułowa – Na karcie tytułowej widnieje data: 1886, choć druga
część Mazowsza wydana była już rok wcześniej, zob. też DWOK
T. 80/I, s. XI i LXVII–LVIII.
Ryc. przed s. I – Ryc. „od Łowicza” wg akwareli W. Gersona, zob. DWOK
T. 80/I, s. LXII; w pierwodruku znajdowała się przed rozdziałem
„Pieśni”.

Wstęp (s. I–V)
s. I

s. IV

w. 12–13d. – Odesłanie do tomu I dotyczy cz. I Mazowsza, zob.
DWOK T. 24.
w. 3 i 6d. – Oba odsyłacze, jak również te na s. II, IV i V, dotyczą
Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 roku, a później włączonych do Ludu jako seria I, zob. DWOK T. 1.
w. 11 i 12g. – Odsyłacz do serii VI dotyczy cz. II Krakowskiego,
zob. DWOK T. 6.

Pieśni (s. 1–164)
s. 1

nr 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19r., z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka e2, w drugim pierwsze trzy
ósemki d2, w t. 4 piąta ósemka c2; w zapisie tekstu w zwr. 1: „przyjedź” zamiast „przyjdź–ze” i w zwr. 5: „posag” zamiast „wiano”.
W druku błędnie podane metrum, winno być .

�72

nr 2 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją ogólną: „Grz[ymkowice]”, tam melodia z incipitem: „Kiedy będzie słońce i pogoda”.
s. 1–2 nr 3 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 13a, z lokalizacją: „Garwolin”, tam melodia z tekstem: „Śliczne goździki, piękne
tulipany” (por. T. 25, nr 740 – z wariantem melodii) i teka 43, sygn.
1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam nad melodią
notatka Kolberga: „Do ślubu z domu”.
W rkp. z k. 13a tylko górna wersja, w t. 6 ostatnie trzy nuty
zanotowane o sekundę wyżej; w rkp. z k. 153 w t. 2 górna,
w t. 4 dolna wersja, przy pierwszej ósemce alternatywnie f2, t. 5–6:

j
œ œ œ œ . œœ œ œ œ œ œ œ œœ
&amp;
, w t. 7 na pierwszą miarę ćwierćnuta d2,
J

s. 2

w t. 8 dolna wersja, na trzecią miarę ćwierćnuta c2, pod melodią
fragment tekstu: „Przyjechali deputacy z wojny” i „żeby mi były
okna kryształowe”. Melodia i tekst por. nr 52 w suplemencie.
Odsyłacze pod pieśnią dotyczą: zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 103–104, tam wariant z Lubelskiego, a na s. 105–106 z Krakowskiego; pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, s. 87–88, nr 16 i 17, tam warianty tekstu.
nr 4 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 21r., z lokalizacją ogólną: „Okoniew, Radzymin Stary”.
W rkp. w t. 1–2 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim tylko górna wersja, w t. 1 na drugą miarę druga ósemka c2;
w zapisie tekstu zwr. 1 jak tekst pod nutami, przy czym tam: „takiej
wielkiej” zamiast „tak wielkiej”, brak zwr. 1: „Dziewczyna z niemi...”, a zamiast niej:
„Widzieliśmy tam na polu,
jak wybierała pszeniczkę z kąkolu”;
dalej:
„Trzeba by tam sto huzarów posłać...
Żeby jedni z mamą rozmawiali,
a drudzy, żeby pannę namawiali”;

s. 3

następnie zwr. 2 i 3 jak w druku, zwr. 4 i 5 bez drugiego wiersza,
zwr. 6 jak w druku.
nr 5 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez
lokalizacji i teka 5, sygn. 1136, k. 49v., z lokalizacją: „od Czerwińska”.

�73

W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1
w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki c2 g1, w t. 7
tylko dolna wersja, w t. 8 na trzecią miarę ósemka c2. W zapisie
tekstu z teki 43 w zwr. 2 w. 3: brak „a”, w zwr. 3 w. 3: „Gdy przyleciał” zamiast „Gdy przylecę”; w rkp. z teki 5 w zwr. 3: „całowania”,
a „cmoktania” nadpisane jako wariant.
s. 3–4 nr 6 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy wariantów w cz. I Lubelskiego (DWOK T. 16), nr 406 i 407, natomiast nie jest jasne odesłanie
do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., tam na s. 72
warianty: „A ty ptasku, krogulasku” i „Lecioł sokół”.
s. 4
nr 7 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,
bez lokalizacji i teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)”.
W obu rkp. w t. 5 na ostatnią miarę ósemka fis1, w t. 8 tylko dolna,
w t. 10 tylko górna wersja, w t. 11 na pierwszą miarę szesnastki d2
h1, w t. 13 na pierwszą miarę dolna wersja, na trzecią ósemka fis1;
w rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, nad melodią notatka
Kolberga: „albo na 2”, a pod melodią obszerniejszy tekst:
			
			

„A wyrzyta, pacholicy, przed ten nowy dwór,
czy jedzie, czy nie jedzie kochaneczek mój.

			
			

Jedzie on też, jedzie, pięknie ubrany,
konik pod nim wybryzguje, rusza nóżkami.

			
			

Otwórzta mi, pacholęta, szerokie wrota,
niechże se, mój kochaneczek, nie tyka płota.

			
			

Postawta mu, pacholęta, nowe kobierce,
niechże se, mój kochaneczek, nóżek nie depce.

			
			

Postawta mu, pacholęta, marmurowy stół,
na tém stole marmurowym lniany obrus mój.

			
			

Na obrusie, na lnianym, talerz toczony,
na talerzu toczonym kapłon pieczony.

			
			

Jedzże, pijże, kochaneczku, jedzże, pijże, mój,
jeśli nie masz swego noża, a to se weź mój.

			
			

Dziękuję ci, moja Maryś, za taką powieść,
coś mi dała i kazała swoim nożem jeść.

�74

			
			

Dyć to niewiele, Maryś, dyć to niewiele,
nie czesałaś swoi głowy cztery niedziele.

			
			

Pójdę ja do ciotki, pożyczę szczotki,
a tyś przepił koszulinę, przepijesz portki.

			
			

Brzydkie nogi masz, dziewczyno,
brzydkie nogi masz,

			
			

pójdę ja do wdowy, umyję nogi.
A tyś przepił sto talarów, będziesz ubogi”

(por. T. 25, nr 6);
		w rkp. z teki 42 na zakończenie, z notatką: „skrzypek”, powtórzenie jeszcze raz całej melodii w metrum :

# 2 œœœ œœœœ
œ œ œ œ œ . œJ œ œ œ œj œ Œ
&amp; 4œ
#
&amp; œ œ œ œ
&amp;

# œ œ œ
œ

œ œ œ œ
œ.

œ
J

œ œ œ œ

œ œ œ œ

œ œ œ œj œ

Œ

.

s. 4–5 nr 8 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. tylko górna wersja, w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie
ósemki h1 c2, w t. 5 na drugą miarę pierwsza ósemka fis1; w zapisie
tekstu w zwr. 1: „kochany” zamiast „kochanie”, w zwr. 2: „podoba”
zamiast „nie uda”.
s. 5
nr 9 i 10 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,
nr 49 i tamże, k. 7/2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Czaplin”,
w obu melodia z incipitem: „A gdzież mnie odjeżdżas, Walusieńku panie”. W obu rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie
metrorytmicznym.
Pod pieśnią nr 9 odesłanie do wariantu tekstu zamieszczonego
przez K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 72–73.
s. 5–6 nr 11 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji.

�75

W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3
w pierwszym wykonaniu: na trzecią miarę tylko dolna wersja,
w drugim wykonaniu: na drugą miarę górna wersja, a na trzecią
miarę szesnastki a1 b1, w t. 4 na trzecią miarę szesnastki b1 a1,
t. 5–7 bez oznaczenia kolejności wykonań:
œ œ œ
&amp;b œ œ œ

œœ œœ œœ

œ œ œ .
œ
J

Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu zamieszczonego przez
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 72–73.
s. 6–7 nr 14 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Warszawy (Babice, Górce)”.
W rkp. z teki 43 w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja,
w t. 7 na trzecią miarę szesnastki c2 h1; w zapisie tekstu tylko wiersze 1 i 2 zwr. 1 i wiersze 1 i 3 zwr. 3. W rkp. z teki 42 tekst zwr. 1–6
podpisane pod inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 315.
Tekst zob. też Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 650.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 98 wariant tekstu.
s. 7
nr 15 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Inowłodza (Luciążna)”.
W obu rkp. t. 5–6 powtórzone, w drugim wykonaniu: w t. 5 pierwsza nuta h1, w rkp. z teki 43: w t. 6 w na drugą i trzecią miarę ósemki h1 fis1, w t. 7 tylko dolna wersja, na drugą miarę ósemka a1.
nr 16 – Melodia por. nr 74 w suplemencie. Odesłanie do Pieśni
ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 309 błędne.
s. 8
nr 19 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Czersk”, tam tylko tekst. Odesłanie do melodii nr 28 błędne.
s. 8–9 nr 21 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”; teka 42,
sygn. 1349, k. 31, bez lokalizacji.
W rkp. terenowym z teki 43 w zwr. 4: „topolę” zamiast „brzezinkę”,
po zwr. 7 jeszcze:
			
			

„A on do niej swoją posiełeczkę,
żeby on mi przynósł jaką nowineczkę.

			
			

Przyniósł ci mu nowineczkę nie bardzo dużą,
ze jego kochaneczkę do ślubu wiozą.

�76

			
			

Niechże ją wiozą, ja se pójdę za nią,
będę jej się przypatrywał, czy będzie panią”.

Rkp. z teki 42 uszkodzony, część karty odcięta, widoczne zwr. 2–7,
ale zwr. 2 i 6 bez pierwszego wiersza, ponadto tak jak w rkp. terenowym po zwr. 7 dalszy ciąg tekstu, ale widoczna tylko część:
„Posłał ci on do nij swoją poséłeczkę,
żeby ona mu przyniosła jaką nowineckę”
oraz:
„… ja pojadę za nią,
będę jéj się przypatrywał, cy będzie panią”.
s. 9

s. 10

nr 22 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:
„Jeżew, Piątek”, tam wiersze 1 i 2 zwrotki pierwszej bez melodii.
W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2,
s. 14 wariant tekstu.
nr 23 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „od
Skierniewic”. W rkp. w t. 14 brak dolnej wersji, a tekst tylko do
słowa: „będzies moja”.
nr 24 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Czersk”; rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5 (zob. DWOK T. 80/I, s. XLIV), tam
zwr. 1–9 bez melodii.
W rkp. z teki 42 przed t. 1 jeszcze:

3 j
&amp; 8 œ Jœ œJ

œ
J œ

œ Jœ . Rœ œJ œ . œ œ .
J R J
J

œ j
R œ ,

takty te skreślone przez Kolberga, w t. 10 wersja alternatywna:

s. 11

U j r
&amp; œJ œ . œ , brak t. 11; w zwr. 2 w. 3: „Jasiu” zamiast „Maryś”.

nr 25 – Melodia por. nr 11 w suplemencie. Pod pieśnią odesłanie
do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 104
taki sam tekst.
nr 26 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 96 obszerniejszy tekst.
nr 27 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 35, z lokalizacją: „od
Inowłodza (Rzeczyca)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,
bez lokalizacji. W obu rkp. tekst jak w druku zanotowany jako
dalszy ciąg numeru 29.

�77

s. 12

nr 29 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 35, z lokalizacją: „od
Inowłodza (Rzeczyca)”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,
bez lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 na

# œ
œ

drugą miarę alternatywnie ósemka g2, t. 2: &amp; J
, w t. 5
2
tylko dolna wersja, w t. 8 druga szesnastka alternatywnie d ; w rkp.
z teki 43 w t. 9 ostatnia ósemka fis1. W obu rkp. pod melodią tekst
jak w druku, a dalej jeszcze tekst jak nr 27.
nr 30 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją: „od
Piaseczna (Słomczyn)” i teka 33, sygn. 1308/II, k. 12, z lokalizacją:
„Słomczyn, pod Piasecznem”, tam melodia zanotowana o sekundę małą wyżej.
W rkp. z teki 42 dla zwr. 1 brak w. 3, w w. 5: „zanieś” zamiast
„wynieś”, dla zwr. 2 w. 3 powtórzony i brak w. 4–6; w rkp. z teki
33 tylko zwr. 1 zanotowana jak w rkp. z teki 42.
s. 12–13 nr 31 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją: „od
Warszawy i Pragi (Zerzeń)”. W rkp. w t. 1 pierwsza nuta alternatywnie g1.
s. 13
nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 3 tylko
górna wersja, na trzecią miarę alternatywnie ósemki h1 a1, w t. 4
na pierwszą miarę ósemki a1 h1, w t. 8 tylko dolna wersja, a tekst
zaczyna się od: „A na onej górze” i kończy się na słowie: „śniadał”.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 100 obszerniejszy tekst.
nr 33 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od
Żychlina (Zarembów)”; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 28, – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 57 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Zarembów pod Żychlinem”.
W rkp. z teki 7 i 16, tak jak w druku, odesłanie do pierwodruku
pieśni w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 2, przedruk: Pieśni
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I) nr 178.
Tekst bez melodii Kolberg opublikował po raz drugi w T. 25, zob.
nr 664b i przypis do tego numeru.
nr 34 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją: „Złaków” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 7 nr 49, z lokalizacją:
„Złaków Kościelny pod Łowiczem”.
W obu rkp. po zwr. 2:

�78

„Powiedzże mi, powiedz, słóweczko bez ludzi,
niechże się mój konik do ciebie nie trudzi”,
dalej zwr. 3, przy czym w w. 2: „turbuję” zamiast „marnuję”, a zwr.
4 brak.
s. 14
nr 35 – Takty 1–4 z incipitem: „A jak przyjdą do mnie chłopcy”
w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”, teka 42, sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”; tekst
z notą: „na zalotach” zanotowany osobno w rkp. z teki 42 na k. 39.
W rkp. terenowym w t. 1 na trzecią miarę c2; zapis tekstu bez
powtórzeń, a na zakończenie: „A po cóżeś mnie, matulu, za mąz
wydała”. Taki sam zapis tekstu jak w rkp. terenowym zachował
się w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga,
sygn. 2030/II, k. 40–41.
s. 14–15 nr 36 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 25, z lokalizacją:
„Płochocin” – melodia i tekst; tamże, k. 45, z lokalizacją: „Chochołów, Tretki” – tekst zwr. 2–4.
Na k. 25 nad melodią notatki Kolberga: „Gdy wiozą p[annę] młodą
do kościoła” i obok ołówkiem „gdy p[an] młody przybywa przed
ślubem do chaty panny młodej”; na k. 45 tekst stanowi fragment
pieśni nr 37, zob. przypis do tego numeru.
s. 15
nr 37 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:
„Chochołów, Tretki” i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:
„Chochołów”, tam tylko zwr. 1 bez melodii, z notą: „Kiedy goście
po powrocie z kościoła wchodzą do izby”.
W rkp. na k. 45 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 6
na pierwszą miarę szesnastki h1 a1, w t. 7–8 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w rkp. z tej karty po zwr. 3
dalszy ciąg tekstu, zob. nr 36 zwr. 2–4 i przypis do tego numeru.
Tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 328.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 124 tekst: „Z tamty strony pólka”, por. zwr. 3.
s. 15–16 nr 38 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:
„Zarębów, Orątki”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 4 na trzecią miarę ósemka g1, w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 6 w pierwszym
wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, druga szesnastka a1, t. 8

�79

w pierwszym wykonaniu: &amp;
po t. 8 jeszcze:

#
œ
&amp; œ œ
&amp;

œ

œ

œ

# jœ œœ
# j
œ J
, w drugim: &amp; œ œ

œ
œ œ œ œ

œ

œ

,

œ œ

œ œœ œœœ œ
# œœœ œ
œ œ œ œœ œ œ
œœœœœœ ;
œ

		w zapisie tekstu w zwr. 2 i 3 wiersz 3 taki jak w. 1, w zwr. 4 w.
2 i 3: „wielce” zamiast „bardzo”, w zwr. 5 w. 3 brzmi: „srebrem,
złotem tkane”.
s. 16
nr 39 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna,
teka 45, sygn. 1419, k. 5; rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44,
z lokalizacją: „od Czerska, Góry (Kawęczyn)” i tamże, k. 27, nr 4,
z lokalizacją: „Kawęczyn”.
W obu rkp. z teki 42 zwr. 1–6 (ostatnia bez w. 3 i 4) podpisane pod
pieśnią nr 41, zob. przypis do tego numeru.
Ponadto w rkp. Kolberga z teki 13, sygn. 1193, k. 24, nr 2001, z lokalizacją ogólną: „Mszczonów”, wiersze 3–4 zwrotki 6, zwr. 7 i 8
stanowią oddzielny tekst zaczynający się od słów: „Oj, dana, dana,
dana moja, dana”.
nr 40 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Rembertów, Michrów”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej, w t. 1 i 3 szesnastki a1 c2, t. 5–8 ze znakiem powtórki;
w zwr. 1 w. 3: „panny” zamiast „ludzie”.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 58 inny tekst, a na s. 113 obszerniejszy wariant
pieśni nr 40.
s. 17

nr 41 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją:
„od Czerska, Góry (Kawęczyn)”, z notatką Kolberga: „przy weselu”
i tamże, k. 27, z lokalizacją: „Kawęczyn”.
W obu rkp. melodia zapisana w metrum :

# 2 œ
&amp; 4 J œJ œJ œJ
Ze - by

nie

œ

ro - zma - rjon,

# j j j
j
&amp; œ œ œ œj œ Jœ
nie mas ci

to

œ

œ œ
J J

w Ka - wen - cy - nie

œ œJ Jœ œJ
J

nie

to

buj - ne

œ

œ

zie - le,

j
j
œ Jœ œ œ œ œ œ

pa - nie - ne - cek

wie - le.

�80

i w obu rkp. po zwr. 4 jeszcze kolejne jak nr 39 zwr. 1–6, zob.
przypis do tego numeru. Ponadto na k. 27 z notatki Kolberga: „Ob.
także Pieśni część II Poleju, poleju” (por. T. 27, nr 19) i „Kozłowski
58, 113” (dotyczy wymienianego już zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania..., tam na s. 113 wariant tekstu).
Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5, tam w zwr. 3 w. 3 brzmi: „boć
to Kawencanki”, w zwr. 4 w. 4: „wyglądać” zamiast „patrzać”.
nr 42 – Rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 66, z lokalizacją
ogólną: „Czaplin” i notą: „Rososzki”, tam melodia i tekst do słowa: „ziele”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, t. 4:

&amp;

U̇

œ œ
, w t. 6 nad ostatnią nutą fermata.

Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… , tam na s. 113 obszerniejszy wariant tekstu.
nr 43 – Rkp. Kolberga: teka 29, sygn. 1295, k. 1a, z lokalizacją: „od
Skierniewic (Zalesie, Zglinna)”, teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 165,
z lokalizacją ogólną: „Zalesie p[od] Skierniewicami” – melodia
i teka 13, sygn. 1193, k. 25, nr 2140, bez lokalizacji – tekst.
W obu zapisach melodii w t. 5 tylko górna wersja, w rkp. z teki
33: t. 2 ze znakiem powtórki, w t. 3 nad ostatnią ósemką wersja
alternatywna: szesnastki h1 a1, w t. 7 wersja alternatywna: ósemki
a1 c2 a1 fis1. W zapisie tekstu w obu rkp. zamiast zwrotki 8:
„Dyna ina, dyna, dana,
da za mną, dziewko kochana”.
s. 18

nr 44 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 24, nr 183, z lokalizacją: „Mszczonów”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 10v.,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam zwr. 3–5.
W rkp. z teki 33 w t. 2 i 10 tylko dolna, w t. 3, 4 i 9 tylko górna wersja, t. 5 jak górna wersja w t. 3, w t. 11 tylko górna wersja, na drugą
miarę ósemka a1; pod melodią tekst zwr. 1–5; w rkp. z teki 2 tekst
zanotowany skrótowo, tam jako dalszy ciąg pieśni „A w niedzielę
raniusieńko”, zob. DWOK T. 41, nr 1027.
nr 45 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 24, nr 184, z lokalizacją: „Żelazna i Zalesie pod Skierniewicami”. W rkp. tekst obszerniejszy z melodią wraz z opracowaniem fortepianowym, zob.
Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 67, nr 643.
s. 18–19 nr 46 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji. W rkp. w t. 2 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2
h1, w t. 6 przy ósemce alternatywnie g1, w t. 8 tylko górna wersja.

�81

s. 19

s. 20

Tekst zwr. 2, 3 i 5 w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2; w tym rkp. tekst stanowi
całość ze zwr. 1–3 i 5–6 następnej pieśni, zob. następny przypis.
nr 47 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2. W rkp. zwr. 1–3
oraz ze zwr. 5 i 6 po dwa pierwsze wiersze, ponadto między zwr. 3
i 5 jeszcze tekst jak nr 46 zwr. 2, 3 i 5, zob. poprzedni przypis.
nr 48 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 7, oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. tekst
jak w druku bez zapisu nutowego.
nr 49 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” i tamże, k. 41v. (czystopis), z lokalizacją:
„Czerniaków”, w obu rkp. melodia z incipitem: „A tam na łące”, na
k. 41 poniżej tekst jak nr 50 w druku, zob. następny przypis.
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum  w podwojonych
wartościach rytmicznych, w rkp. terenowym: w t. 4 ostatnia nuta
h1, w drugim wykonaniu zamiast trzeciej ósemki szesnastki c2 h1.
nr 50 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, z lokalizacją:
„Czerniaków”. W rkp. tekst połączony z melodią jak nr 49, zob.
poprzedni przypis.
W zapisie tekstu zwr. 1, 6 i nota między nimi, przy czym w zwr. 6
zanotowana skrótowo bez w. 1–2, w. 5–6 następujące: „Moja kochanko, zostań tu przy mnie, bo moje serdelko ożyło we mnie”.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107 obszerniejszy wariant tekstu.
nr 51 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa (Brzozów)”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę
wielką niżej, w t. 3 odwrotna kolejność wykonań, t. 5:

&amp;

#

2

r 1
œœ œœr œœj Jœœ œ
R

RJ

, w t. 6 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę

alternatywnie szesnastki h1 d2, pod melodią tekst jak w druku.
s. 21
nr 52 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 362, tam taki sam tekst.
nr 54 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1.
s. 21–22 nr 55 – Melodia z incipitem: „Była baba z Torunia” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną:
„Czaplin”, w t. 1 i 4 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 5
pierwsza nuta g1.

�82

s. 22

s. 23

Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1, tam zwr. 2–5 i 7–12 zanotowane jako dalszy ciąg poprzedniej pieśni.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 112 wariant tekstu zaczynający się od słów:
„Była baba od Torunia”.
nr 56 – Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 151 dotyczy prawdopodobnie wariantów zwr. 2
i 3; odsyłacz do zbioru J.J. Lipińskiego Piosnki ludu wielkopolskiego
wydanego w Poznaniu w 1842 roku, s. 28 dotyczy wariantu tekstu.
nr 57 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia z incipitem: „Zielona rutka,
jałowiec”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, w drugim trzecia nuta e2, zanotowana błędnie jako ćwierćnuta, t. 5, 6 i 8 w drugim wykonaniu:

 

   




   

.

nr 61 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, z lokalizacją: „Grzymkowice” – melodia z tekstem: „Straciłem se złoty”; rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją jak w tece 42 – melodia z incipitem:
„Straciłem se złoty”; w rkp. terenowym w t. 5 na drugą miarę c2.
Tekst: „Jaworowe kółka” jak w druku w rkp. Kolberga, teka 42,
sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam
z wariantem melodii nr 62, por. nr 29 w suplemencie. Tekst: „Straciłem se złoty” zob. nr 62 zwr. 2.
nr 62 – Tekst zwr. 1 w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50,
z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam z wariantem melodii, zob. nr 29 w suplemencie. Melodia zob. Pieśni i melodie
ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II), s. 5, nr 599. Melodia z incipitem: „Prosili nas” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 71, zob. DWOK T. 41, nr 893.
s. 23–24 nr 63 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki a1 fis1,
w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 w obu wykonaniach tylko górna
wersja, w t. 6 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim
wykonaniu w dolnej wersji zamiast ćwierćnuty dwie ósemki h1 g1,

w t. 7 w dolnym wykonaniu: &amp;

# r œ r r
œ œ J œ œ , w t. 8 dwie ósemki g1
R

g1; tekst zanotowany tylko do słowa: „córka”.

�83

s. 24

nr 64 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą tekstu: „U onego młyna”
zamieszczonego w rozdziale „Pieśni gminne” jako nr 2 w „Przyjacielu Ludu” R. 2: 1836, T. 2, nr 52; wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, tam w dodatku na
s. 93–94, dodatek został zamieszczony po s. 383.
s. 24–25 nr 65 i nr 66 – Pieśń nr 65 w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki g1 fis1, t.
7–8: &amp;

#

œœ
J

œ œœ

; pod melodią fragmenty tekstu: „Pod okien-

kiem zielona murawa… pawia”.

s. 25

Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, tam na s. 107–108 tekst jak nr 65, a w przypisie
pieśń nr 66 oraz wyjaśnienie dotyczące znaczenia pawia w mitologii, ale zaczerpnięte (z podaniem źródła) z opracowania J. Grajnerta Studia nad podaniami ludu naszego zamieszczonego
w „Bibliotece Warszawskiej” 1859, T. 2 (maj), tam s. 504.
nr 67 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”.
W rkp. incipit: „Tam pod Borkowem”, podpisany pod inną melodią niż nr 68, do której odsyła Kolberg:

œ œ œ
œ
&amp; J J J œJ

Tam pod Bor - ko - wem...

œœœœœ

œœœœœ

œ. œ œ œ
;

melodia z powyższego przykładu, por. T. 25, nr 99 takty 1–4 (wersja dużych nut).
nr 68 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2–3 ze znakiem powtórki, w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie c2, w t. 3 na
pierwszą miarę szesnastki c2 h1, w t. 7 i 8 tylko górna wersja, w t. 9
na pierwszą miarę szesnastki a1 g1 lub alternatywnie c2 h1.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107–108 wariant tekstu.
nr 69 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 25,
nr 193, z lokalizacją: „od Mogielnicy, Goszczyna”.
W rkp. terenowym t. 1 dwukrotnie powtórzony, w t. 2 dolna wersja, na ostatnią miarę cis2, w t. 3 na pierwszą miarę ósemka d2 lub

�84

alternatywnie szesnastki d2 c2, t. 5–8 brak, w t. 10 dolna wersja,
ósemka z kropką c2, w t. 11 na pierwszą miarę g1, a zapis tekstu
następujący:
			
			
			
			
			
			

s. 26

„Pasła panna pawia...,
z mojej łączki bystry strumień...
Panna..., by się ochłodziła,
padła w rzeczkę, zmaczała spódniczkę.
Jestem panna nad pannami,
mam wianeczek ze złotemi perłami”.

W rkp. z teki 33 drobne zmiany wariantowe, ta wersja z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II
(DWOK T. 67/II), nr 632.
nr 70 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153r.,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii. W rkp. po
zwr. 2 jeszcze:

			
			

„I zacięła go w te skrzydełko niechcący,
pawik ci jej uciek do lasu krzyczący”,

dalej zwr. 3 bez wariantu zamieszczonego w nawiasie, a w zwr. 4:
„matulu” zamiast „pawicek” i „mój pawik” zamiast „w carnym
lesie”.
s. 26–27 nr 71 – Rkp. Kolberga, teka 19, sygn. 1239, k. 150/b, z lokalizacją:
„od Mogielnicy”. W rkp. w t. 3 tylko górna wersja, w zapisie tekstu
w zwr. 1 w. 6: „stolikiem” zamiast „stołem”, w zwr. 4 w. 4 „łóżeczku” zamiast „łóżku”.
s. 27
nr 72 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Dziewczyno jedyna”; rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, tam tylko tekst wśród
zapisów z Powsina.
W rkp. z teki 7 zapis ołówkowy, słabo czytelny, w t. 2 tylko górna
wersja, brak t. 7; w rkp. z teki 33 tekst jak w druku, zanotowany
skrótowo bez powtarzających się fragmentów.
s. 28
nr 73a – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3; tekst także w rkp.
terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca” – tekst bez melodii i teka 43, sygn. 1352, k. 78,
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tam tekst z inną melodią.

�85

Na k. 152 tylko zwr. 2, 4–5 i 7 zanotowane skrótowo, w zwr. 2: „ledwie żywy” zamiast „bo stary dziwny”, w zwr. 4: „Ani też” zamiast
„I tego”, w zwr. 7 tylko: „Mam” zamiast wierszy 1 i 2.
Na k. 78 tekst podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 42,
nr 1591; w tym rkp. zwr. 1 jak w druku, w zwr. 2 w. 2: „choćby
był żywy”, w. 4: „a mi trzeba młodego do pary”, po niej zwr. 6,
tam „wieku” zamiast „roczku”, „pałasz” zamiast „szabelkę” i „boć
to żołnierz” zamiast „odważny”, następnie:
			
			
			
			
			
			

„Niemczyka nie chcę, bo zimny wcale,
a ja z przeciwna ogniem się palę,
niech się Niemczyk pod pierzyną wygrzewa,
a ze mnie żonki niech się nie spodziewa.
Francuza nie chcę, perfumą zlany,
fracek ma piękny, włos putrowany”,

dalej fragment nieczytelny, a na końcu tekst jak zwr. 7.
nr 73b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, bez
lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o kwartę czystą
niżej, w t. 2 na drugą i trzecią miarę ósemki f2 d2.
s. 29
nr 74 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej, a pod melodią dwa incipity: „Przyśniło się Kasince”
i „Nie chcę Warsawianki”.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107–108 obszerniejszy wariant tekstu.
s. 30
nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, a pod melodią: „Niescęśliwa... jak za mąz zabraniają”.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 109–111 obszerniejszy wariant tekstu.
s. 30–31 nr 77 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 21 nr 117, z lokalizacją: „Babice, pod Warszawą”, tam tekst z melodią i akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II
(DWOK T. 67/II), s. 111, nr 675.
s. 31
nr 78 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 5
tylko górna wersja, tekst widoczny do słowa: „padają”, a dalej być
może: „pierwszego dają”. Por. T. 26, nr 282.

�86

s. 32
s. 33

Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 104–105 obszerniejszy wariant tekstu zaczynający się od słów: „Da, lokaja nie chcę”.
nr 79 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W tem ogródeczku listki padają”; na górze karty notatka Kolberga dotycząca wykonawcy: „Mateusz Glunek”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w t. 2 w obu
wykonaniach górna wersja, w pierwszym wykonaniu na trzecią
i czwartą miarę półnuta g1, t. 5 zanotowany w rkp. nad t. 4 jako
wersja alternatywna.
nr 80 – Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 1, s. 249–250 dotyczy obszerniejszego wariantu
tekstu.
nr 81 – Pod pieśnią odsyłacz Kolberga do zbioru Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838, s. 155, tam wariant tekstu
zaczynający się od słów „Oj, tam w sadeczku”, por. pieśń nr 80.
nr 84a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Michrów”. W rkp. w obu wykonaniach: t. 4 &amp;

#
&amp; œ

j
œ œ

‰

#

œ œ œj , t. 7–8:

; w zapisie tekstu w zwr. 8 w. 2: „rozwija”

zamiast „zawija”. Por. nr 48 w suplemencie.
Pod pieśnią odesłanie: do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów…, tam w T. 2 (nie T. 1), s. 176 wariant tekstu
z Podlasia; do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam
na s. 101–102 także wariant tekstu.
s. 33–34 nr 84b – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„od Goszczyna (Kozietuły)”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:

# 3 œ. œ j
œ b œJ œ
&amp; 8 œj # œ
Wsa - dzi

-

ła

ja

ja - bło - ne - cke przy dro - dze, przy

#
j j
j
j
j
&amp; œj œj œ œ œ œœ œ œ œ œ œJ œ œJ
J
któ - rę - dy

mój

jU
œ œj ‰

r
j j
œ œ œ œJ . œ œ .

ko - cha - ne - cek przy - je - dzie,

dro - dze,

jU
œ œj ‰ ,

œ.

przy - je - dzie.

obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 1–7:

# 3 œ. œ.
&amp; 8 œj œ

j j j j
j j
œ b œJ œ œ œ . œr œ œJ œ œ .

j
œ œj ‰ ;

�87

dla zwr. 1 zanotowany jeszcze drugi wiersz: „którędy mój kochanecek przyjedzie, przyjedzie”.
s. 34
nr 85 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Tam pod borem
Marysia stojała”.
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna
wersja, w t. 4 najpierw górna, przy powtórce dolna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 48–49 obszerniejszy tekst.
s. 34–35 nr 86 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Czersk” i teka 5, sygn. 1137, k. 80, tam z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II),
nr 605.
Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 4–5, tam zwr. 1–8 i 10–12.
W rkp. z teki 42: w zwr. 3 w. 3: „pani matka” zamiast „panna Maryjanna”, w zwr. 4 w. 1: „pani matki” zamiast „panny Maryjanny”
i w. 3: panną” zamiast „jejmością”, w zwr. 5 w. 1 i 2 : „sprzęgajcie” zamiast „siodłajcie”, w. 3: „naszą panią matkę” zamiast „pannę
Maryjannę”, w kolejnych zwrotkach także „pani matka” zamiast
„panna Maryjanna”.
Wariant melodii por. nr 31, a wariant tekstu por. nr 30 w suplemencie.
s. 35
nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154r., bez
lokalizacji.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
tam zapis następujący:

#
j
j
œ
œ
œ œ œ œJ Jœ œJ œJ œ œ
&amp;œ
Przy - je - cha - li

do mej ma - tki dwo - ru

œ œ œœœ œ œ j œ
œ J œ œ #œ œ
&amp;œ
J J
u - chy - li

3

-

li

# n #
œ Jœ œ œ œ
J

˙

w po - dwó - rze,[w po- dwó - rze],

zło - ci - stej ca - pe - cki

# #
j
œ œj œ œ œ œ ˙

ku gó - rze, [ku

;

gó - rze].

pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:
„Czy tu nie masz panny Mary[janny] w tém dworze,
nie masz jéj tu, moi młodziankowie, we dworze”
(i słabo czytelny wariant: „pojechała z .... imościami za morze”).

�88

„Siodłajcie parę koni karych, siodłajcie,
oj, panny, oj, Maryjanny za morze ścigajcie.
Dogonili pannę Maryjannę w pół boru,
wracajże się, panno Maryjanno, do swej matki dworu.
Nie wrócę, moi młodziankowie, nie wrócę,
tyloć swój ruciany wianek za morze przerzucę.
Powiesili panny Maryjanny wianek nade drzwiami,
co spojrzy, moja p[ani] matka, zaleje się łzami.
Dziękuję ci, moja p[ani matko], za twoje wysługi,
starajże się o kolibeczkę za miesiąc, za drugi”.
Tekst w rkp. to krótsza wersja wariantu, do którego odsyła Kolberg, zob. K. Kozłowski, Lud. Pieśni, podania..., s. 51–52.
nr 88 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od
Przybyszewa, Białobrzeg” i ołówkową notą z boku: „Radzymin”.
W rkp. w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, brak znaku powtórki w t. 5–8,
po t. 8 dogrywka instrumentalna:

&amp;b œ œ œ œ

œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ ˙
œ œ

œ

.

W rkp. tak jak w druku odsyłacz Kolberga do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 359–360, tam wariant
tekstu z Kujaw.
Melodia z innym tekstem zob. nr 49 w suplemencie.
nr 89 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Jasio konie poił”.
W rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 7 na pierwszą
miarę a1.
s. 35–36 nr 90 i 91 – Por. nr 51 w suplemencie.
Pod pieśnią nr 90 odesłania do wariantów: w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 101–103; Hej, z góry, z góry jadą
Mazury (ze zbioru O. Kolberga) „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846,
T. 2, nr 28, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK,
T. 67/I), nr 153; w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 38–40, 229–231, 285–286 (z notą: „Z rękopisu

�89

Żegoty Pauli”) i s. 337, w T. 2, s. 309–310; Żegoty Paulego Pieśni
ludu polskiego w Galicji..., s. 130–132; Wacława z Oleska Pieśni
polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833, s. 409.
s. 36–37 nr 92 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, z lokalizacją:
„Moczydło, pod Warszawą” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 7, bez lokalizacji.
W obu rkp. tekst z zapisem nutowym; w rkp. z teki 42 zapis wariantowy w stosunku do numeru 99, do którego odsyła Kolberg:

œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ
3 œ œ œ
J
&amp; 4 J J J œJ
J J J J
J J J J
A z gó - ry, z gó - ry, mój ko - niu wro - ny, nie prze - bie - raj nóż - ko - ma,

j j œœ
&amp; œ œ œœ œJ
J

mo - ja ma - tu - lu,

œ œ œ # œj
J J J
œ

mo - ja ko - cha - na,

œ
œœ
œœ œJ œ Jœ
J J

˙

œ

œ ,

po - ja - dę z żoł - nie - rzo - ma.

w rkp. terenowym w stosunku do powyższego przykładu: w t. 2

czwarta ósemka alternatrywnie a1, t. 4: &amp;

œ œ œ œ œ

, w t. 5 dol-

œœœœ œœ ˙
na wersja, w t. 6 brak ≥ przy g1, t. 7–8: &amp; œ

œ .

W rkp. z teki 42 tekst jak w druku, a na zakończenie jeszcze:
			
„Łabędzie płyną, wianeczki toną,
bystro je woda garnie,
moje wianeczki z drobnej ruteczki,
utraciłam was marnie”;

s. 37

w rkp. z teki 43 brak zwr. 3, a po zwr. 5 jeszcze fragmenty kolejnych zwrotek: „Łabędzie płyną” i „Moje wianeczki... utraciłam”.
nr 93 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, zgodne t. 1–4, dalszy przebieg
melodii następujący:

#
&amp; œ
&amp;

# .œ
.

œ

œ
œ œ

œ

.. œ

œ

œ œ œ œ

œ

œ

.. ˙

œ œ œ œ

˙

..
;

�90

pod tekstem jak w druku jeszcze:
„lepiej, lepiej nie będę służyła,
będę ja swej pani roczku dosłużyła”.
s. 37–38 nr 94 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji, z notą: „Weselna”.
W rękopisach zapis melodii następujący:

# œœœœœ
# œ œ œ .œ œ œœœ
J R;
&amp;
J
R
&amp;
t. 3: w rkp. z teki 43:
, w rkp. z teki 42:
R
RR
#
# œ œ œœ # œ
# œ œ œœ
œ
J J œ , w rkp. z teki 42: &amp; œ J J ;
t. 5: w rkp. z teki 43: &amp;
#
œœ
t. 7 w obu rkp.: &amp; œ œ œJ J œ , w rkp. z teki 43 brak znaku przy-

kluczowego.
W zapisie tekstu w obu rkp. w zwr. 2 w ostatnim wierszu: „miła”
zamiast „moja”, w zwr. 8: „Ach, ty, Jasiu” zamiast „Prosę, Jasiu”
i brak „bo” w wierszu 3, ponadto w rkp. brak interiekcji.
s. 38
nr 95 – Melodia z innym tekstem zob. nr 11 w suplemencie.
s. 39–40 nr 97 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją
ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam tekst jak w druku.
W rkp. tak jak w druku odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 158, tam taki sam tekst; do
pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 79–80
wariant tekstu.
s. 40
nr 98 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – melodia i tekst; takty 1–2 z incipitem: „Porównaj, Boże, góry z dołami” zanotowane dwukrotnie
w rkp. z teki 42, sygn. 1349, k. 33, bez lokalizacji i tamże, k. 50,
wśród zapisów: „od Iłowa, Brzozów”.
W rkp. z teki 42 melodia zapisana w metrum  w podwojonych
wartościach rytmicznych, w rkp. z teki 43 w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, we wszystkich rkp.
w t. 1 górna wersja; w rkp. z teki 43 w t. 3, 5 i 6 dolna wersja, w t. 4
na pierwszą miarę błędnie ćwierćnuta, tam też tekst obszerniejszy,
po zwr. 2 jeszcze:

�91

			
			
			
			

„Coś tam słyszała, coś tam widziała,
po tej drobnej krzewinie,
lepiej ja zyskał, co ja się wyspała
na tej twojej pierzynie.

			
			
			
			
			
			
			
			
			

Wezmę sierzpik na prawą rączkę,
pójdę do ludzi robić,
porobię roczek, porobię i dwa,
porobię i trzy lata,
myślisz, dziewczyno, myślisz jedyno,
że nie ujrzę świata.
Wyszła w pole, stanęła w kole,
pod zielonym jaworem,
wygląda Jasia, z której strony przyjedzie.

			
			
			

Oj, jedzie, jedzie, po zielonej dąbrowie,
rozpuścił piórko, rozpuścił strusie,
konikowi po głowie.

			
			
			
			

Nie tak mi strusie żal, jak mi cię, Kasiu, żal,
choćbym dłużej rozpuścił,
i mi cię mnie, Kasiu, żal,
com cię marnie opuścił”.

s. 40–41 nr 99 – Rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 71v., z lokalizacją:
„Osuch[ów]”, tam melodia z incipitem: „Była dziewczyna”, a poniżej tekst jak w druku.
W rkp. melodia zanotowana w metrum , w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 1–2 górna, w t. 3, 5, 6 dolna wersja, w t. 5
zamiast trzech ostatnich ósemek ćwierćnuta e2 i dwie szesnastki
c2 h1, w t. 6 ≥ przy g1, w t. 7 na drugą i trzecią miarę: ósemka d2
ćwierćnuta e2 i ósemka gis1, w t. 8 przy drugim a1 alternatywnie c2;
w zapisie tekstu zwr. 8 i 9 w odwrotnej kolejności.
Por. melodię w przypisie do nr. 92. Takty 1–4 (wersja dużych nut)
por. przypis do numeru 67 w tym tomie.
s. 41–42 nr 101 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1.
W rkp. w zwr. 1 brak w. 2, w zwr. 2 w. 5: „carnusieńki” zamiast
„ćarniutki”, w zwr. 3 brak w. 2 i 5, a w. 6: „i siostrzycko najmilsa”,
w zwr. 6 brak w. 5, w zwr. 8 w. 1 i 2: „Pozycys chleba, pozycys mąki”.
W rkp. obok pieśni notka Kolberga: „lepszy wariant z Łęgu”, do-

�92

s. 42

tyczący najprawdopodobniej zapisu, który ostatecznie zamieścił
w druku, a do którego rkp. nie zachował się.
nr 102 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na piasecku”, w zapisie melodii
w t. 6 tylko dolna wersja.
nr 103 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 71,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 1 pierwsza nuta e2, t. 3:

&amp;

œ œ œ œ
3

; pod melodią tekst jak w druku.

Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 115–116 obszerniejszy tekst.
s. 42–43 nr 104 – Pod pieśnią odesłanie do tekstu „Między dwoma kamiusckami” zamieszczonego w Ludzie… K. Kozłowskiego na s. 77.
s. 43–44 nr 105 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, nr 8,
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, dla t. 8 zanotowane jeszcze następujące wersje alternatywne: d2 a1, d2 h1, d2 g1; pod melodią zwr.
1 i 2, a między nimi jeszcze fragmenty tekstu jak nr 107 zwr. 2
w. 1 i 2, zwr. 3 w. 1 i 3, a na zakończenie:
„Zastawił sidełka na syrokiej drodze
i narobił płaczu Marysi niebodze”,
zob. następny przypis.
s. 44

s. 45

nr 107 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk” fragmenty zwr. 2 i 3 zanotowane między zwr. 1 i 2 pieśni nr 105, a na zakończenie jeszcze
jedna zwrotka, zob. poprzedni przypis.
W zbiorze Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji… na
s. 112–113 wariant tekstu.
nr 108 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 69,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z tekstem do słowa:
„pise”, zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 i 2 tylko dolna,
w t. 4 górna wersja. W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 93–94 tekst obszerniejszy.
nr 109 – Rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od
Kiernozi (Złaków Borowy)”.
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 13:
1846, T. 1, nr 23, tam melodia z opracowaniem fortepianowym, zob.

�93

przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 150.
nr 110a – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, z lokalizacją:
„Złaków Borowy”, tam melodia z tekstem jak nr 111 zwr. 1 zanotowana o kwartę czystą niżej.
Pod zwr. 2 odesłanie do wariantu Stojała lipa zamieszczonego
przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 32, zob.
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 157.
nr 110b – Pod zwr. 6 odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…. T. 1, s. 370, tam taki sam tekst.
nr 111 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, z lokalizacją:
„Złaków Borowy”, tam tekst zwr. 1 zanotowany pod melodią jak
nr 110a.
s. 45–46 nr 112 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 7, z lokalizacją: „Grzymkowice” – melodia z incipitem: „Po co żeś mnie matuleńku za mąż wydała”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71r.,
nr 14, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem” – tam
melodia i słowo: „Ach”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3
pierwsza nuta b1, w t. 4 tylko dolna wersja, brak znaku powtórki;
w rkp. terenowym w t. 9 ostatnia nuta g1, w t. 10 a1, oba te takty
w rkp. z teki 42 zanotowane jako wersje alternatywne.
s. 46
nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:
„Michrów”, tam melodia i zwr. 1–2, a poniżej z lokalizacją: „Czersk”
– zwr. 3–8.
W rkp. w t. 8 tylko górna wersja; w zwr. 3 w. 1: „matulu” zamiast
„matuleńku”, w zwr. 4 brak ostatnich trzech wierszy, w zwr. 7 w. 2
brzmi: „gdzie wiele chleba”, a w. 3: „a tam ci Kasineczce”.
Por. nr 26 w suplemencie.
s. 47
nr 114 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją
ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Solnik”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 132, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 42 i 43 melodia zanotowana w metrum 2 wszystkie
szesnastki zanotowane są jako ósemki, w t. 2 d2 f2 c2 a1, w t. 3 i 6
i 9 tylko dolna wersja. W obu rkp. pod melodią incipit: „O, dla Boga,
co takiego, co pochmurny dzień”, a dalej zwr. 6, po niej 2 i 3 jak
w druku, w rkp. z teki 42 dalej zwr. 5 i 4, a w rkp. z teki 43 ich brak.
Por. nr 26 w suplemencie.
nr 115 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”; rkp. terenowy, teka 35, sygn. 1315/A, k. 10,
z lokalizacją jak w tece 42, tam melodia z tekstem do słowa: „dzień”.

�94

          
   
   zapis:
W
 następujący
 rkp.
  zteki
  42
          



 
  O, dla
 Bo  ga, co ta  kie   go, co po  chmur

   ny  dzień...

 
 O, dla
 Bo  ga, co ta  kie  go, co po  chmur
  ny dzień...


 ta kie
 co
chmur  ny
dzień...
  ga,
 O,O, dla
 Bo
dla
Bo
ga,
co ta
kie   go,
go, co
co po
po  chmur
ny
dzień...
                  
 









 
              
   
       

  
    
 
 
   
       

   
 
     
    



  

                     



                  


        
,
        
    t. 1–12 z powyższego przykładu; ponadto
w
rkp. z teki
 35 tylko

w rkp. z teki 42 jeszcze dalszy ciąg tekstu, zob. nr 117 zwr. 5 i przypis do tego numeru.
Por. nr 26 w suplemencie.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w „Przyjacielu Ludu” R. 13:
1846, T. 2, nr 29, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK
T. 67/I), nr 154, zob. też DWOK T. 41, nr 360.
s. 47–48 nr 116 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 25, z lokalizacją:
„od Grodziska (Jordanowice)” – melodia z incipitem: „Po co żeś
mnie matuleńku za mąż wydała”, w t. 3 i 9 tylko górna wersja. Por.
nr 26 w suplemencie.
s. 48
nr 117 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, z lokalizacją: „Kawęczyn”; tamże, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”.
Na karcie 44 zwr. 5 (dla w. 5 i 6 tylko pierwsze słowo) podpisana
pod pieśnią nr 115, zob. przypis do tego numeru; na tej karcie tak
jak w druku odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, tam na s. 76–77 wariant tekstu.
Por. też nr 26 w suplemencie.
s. 48–49 nr 118 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 29, nr 18, z lokalizacją: „Wilanów pod Warszawą” – melodia i teka 13, sygn. 1193,
nr 1959, z lokalizacją: „od Czerska” – tekst.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, poniżej odesłanie Kolberga do pierwodruku w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–1845, s. 111, nr 118, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 118.
Melodia i tekst opublikowane przez Kolberga po raz drugi, zob.
T. 25, nr 686.

�95

s. 49

nr 119 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 3, z lokalizacją: „od
Łowicza”. W rkp. tylko t. 1–6, w zwr. 2 w. 4: „co piwko w niej
noszę”, a pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze
J.J. Lipińskiego Piosnki ludu wielkopolskiego, Poznań 1842, s. 103.
s. 49–50 nr 120 – W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…T. 2, s. 173 wariant tekstu z Podlasia, a w „Przyjacielu Ludu” R. 13:
1846, T. 1, nr 1 tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym,
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 126.
s. 50–51 nr 122 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy tekstu: „Ciężko tobie dziewczyno Jasiuleńka opuścić” zamieszczonego w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 292; warianty tekstu opublikowanego przez Kolberga znajdują się natomiast w zbiorze Wacława z Oleska Pieśni polskie i ruskie… na
s. 294 i s. 124.
s. 51
nr 123 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku na święto”, rkp. nieczytelny, t. 4 i 5 zamazane, w t. 1 tylko
dolna wersja.
Tekst jak w druku w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 154, bez lokalizacji, tam z wariantem melodii, por. nr 52 w suplemencie.
Pod pieśnią odesłanie zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 57–58 wariant tekstu.
nr 124 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku na
święto”, w t. 1 ósemka fis2, w t. 3 brak Ω przy c2.
s. 52
nr 125 – Por. nr 53 i 54 w suplemencie.
nr 126a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34v., nr 2, z lokalizacją: „od Mogielnicy”, tam melodia z tekstem jak nr 127, w t. 1 trzy
ósemki: dis2 e2 fis2.
nr 126b – Por. nr 52 i 55 w suplemencie.
nr 127 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34v., nr 1, z lokalizacją: „od Warszawy (Powsin)”, w t. 1 tylko górna wersja, tekst jak
w druku.
s. 53
nr 129 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 41, nr 129, z lokalizacją jak w druku i oznaczeniem numeru w tomie: 129; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
Rkp. z teki 37 uszkodzony, karta odcięta, brak t. 1–3 oraz zwr. 2–4
i 7–8. W rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie
metrorytmicznym:

�96

j #œ ˙.
3
&amp; 4 œJ œ œ

œ #œ ˙
J J

Z da - wna da - wne - go

&amp;

˙ # œœ # œ ˙
hej,

pod

wi

-

# œ [œ . œ] j ˙

rze - ceń-ka

œ œ œj Jœ ˙œ # œ
nem, pod zie - lo

cie - ce

œ œ
-

pod

œ #œ ˙.

wi - nem,

U j # m
œ œ. œ œ œ ˙

neń - kiem

;

wi - neń - kiem.

pod melodią tekst zwr. 1, a dla dalszych zwrotek zanotowane tylko
incipity, w zwr. 2 nad „ruciany wianek” nadpisany wariant: „nadobna Kasia”.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy „Królewskiego rękopisu” zawierającego najstarsze pieśni czeskie rzekomo odnalezionego w 1817
roku, który okazał się fałszerstwem. Kolberg powołał się prawdopodobnie na wydanie polskie, zob. Królodworski rękopis. Zbiór
staroczeskich bohatyrskich i lirycznych śpiewów odnalezionych
i wydanych przez Wacława Hankę. Z czeskiego na polskie przez
L. Siemieńskiego przełożonych, Kraków 1836, tam na s. 104–105
pieśń pt. „Wianek”.
s. 53–54 nr 130 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 42, bez lokalizacji,
ten rkp. uszkodzony, widoczne tylko t. 4–5 i zwr. 1, 7 i 8; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”,
tam tylko tekst zwr. 1–2.
s. 54–55 nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52,
z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”, tam melodia z incipitem: „Przedzierzgnę się”. W rkp. w t. 2 tylko górna wersja.
s. 56
nr 133 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W rkp. t. 1–2 w metrum 4:
1
2

œœœ
&amp;œœ
œ œ œœ œœ œ œ .. , pod melodią incipit: „Choćbym ja

s. 57

jeździł we dnie i w nocy” i ostatni wiersz: „wolą moją wypełnić”.
nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. w obu wykonaniach: w t. 1 w ostatnia nuta h1, w t. 2 i 4
tylko dolna wersja, w t. 5 na drugą i trzecią miarę ósemki h1 h1;
alternatywnie dodane: w t. 3 na trzecią miarę ósemka h1, w t. 5
ósemka g1; w druku w t. 4 w dolnej wersji trzecia nuta błędnie
szesnastka, winna być ósemka; w zapisie tekstu brak zwr. 3.
nr 136 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą wariantów tekstu
w zbiorach: K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…

�97

T. 2, s. 244, tam z nad Narwi; Wacława z Oleska Pieśni polskie
i ruskie ludu galicyjskiego… s. 427, tam z muzyką K. Lipińskiego, zob. Muzyka do pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego, Lwów 1833, s. 174; J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego,
Kraków 1840, s. 130–131, tam z odsyłaczami do Wójcickiego
i Wacława z Oleska.
nr 138 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 75,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z fragmentem tekstu:
„Na wysokim dębie gruchają gołębie”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na
pierwszą miarę dwie ósemki f1, tylko górna wersja, w t. 2 na
pierwszą miarę ćwierćnuta b2, t. 3 i 5 tylko górna, t. 6 dolna wersja,
t. 7 na pierwszą i trzecią miarę górna, na drugą dolna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego
Lud. Pieśni, podania…, s. 86.
s. 58
nr 139 – Por. nr 99 w suplemencie.
W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, do
którego odsyła Kolberg, w T. 2, s. 233 (nie 263) wariant tekstu
z notą: „Mazur całego Mazowsza”, zob. przypis do numeru 141.
nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji.
W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę a1, w t. 5 na
ostatnią miarę górna wersja; pod melodią incipity zwr. 1 i 2, dalej
zwr. 3, przy czym w. 3 brzmi: „i przygrywam na fujarze”, po niej:
„nie śmiałem się jéj zapytać, czy b...” i zwr. 6.
s. 58–59 nr 141 – Rkp. nieznanego autora, teka 36, sygn. 1320, k. 40, bez
lokalizacji, tam tekst bez melodii.
W rkp. zwr. 1 jak w druku, dalej zwr. 3, 2, przy czym w zwr. 2:
„Kasia” zamiast „dziewczyna”, następnie:
„Ganiała je do doliny i tam je pasła,
wianki wiła i śpiewała i z bicza trzasła.
Jam też moje wołki pasał w onej dolinie,
przygrywając na fujarze lubej dziewczynie.
I nie miałem się jej zapytać, czy by mnie chciała,
trzy krówki, cztery wołki na posag miała.
Dwadzieścia trzy nitki koralików i pierścień złoty,
i kubraczek wyszywany cudnej roboty”;
		we wszystkich zwrotkach zakończenie: „Matusiu moja”.

�98

		
W rkp. z boku słabo czytelna nota: „Śpiewy Kurpiów” ze wzmianką,
że tekst bez melodii zapisał też K.W. Wójcicki, zob. Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 233, tam z notą: „Mazur całego Mazowsza”.
Por. też teksty nr 139 i 140 w T. 25.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy zbioru A. Sowińskiego Chants
polonais nationaux et populaires avec accomp. de piano ou
harpe wydanego w Paryżu w 1830 roku, tam pod nr. 4 melodia
i tekst.
s. 59
nr 142a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 2 i 3 dolna
wersja, w t. 7 pierwsza nuta błędnie ósemka; pod melodią tylko
fragmenty zwr. 1: „Deszczyk pada... leszczynie, kochaj”; dalej fragmenty następnej zwrotki: „A bodaj on szyję złamał... I wyjechał na
rozstajne drogi, już Jasienko szyję złamał” (por. nr 142b zwr. 3 i 4),
a następnie tekst:
„Napatrzcie się grzeczne damy,
przestrogę wam daję,
by się żadna nie kochała
w kawalerskim stanie.
Bo kawaler przez przysięgi
Boga się nie boi,
zaklina się, przysięga
i na zdradzie stoi.
Bierze Jasio, rączkę ściska
i do Boga wzdycha,
a zajrzeć tam w jego serce,
tam nadzieja licha.
Bierze Jasio, rączkę ściska,
moja Maryś, cóż ty myślisz sobie,
bodajeś mnie zobaczyła
z umarłemi w grobie.
A ty myślisz, psie, hultaju,
że cię żałować będę,
ni pogrzebu, ni żałoby,
wyprawiać nie będę”.

�99

nr 142b – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 9, z lokalizacją: „od Warszawy”, tam melodia z incipitem: „Deszczyk pada”;
teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31, bez lokalizacji – tekst.
W rkp. w t. 6 i 7 tylko dolna wersja. W rkp. z teki 16 odesłanie
Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem w Pieśniach ludu
polskiego, Poznań 1842–45, s. 24, nr 27, przedruk: Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 27. W zbiorze K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…,T. 1, s. 151–152 obszerniejszy wariant tekstu z Kujaw.
s. 60
nr 143 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji. W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 9 w górnej wersji
j
inny rytm: œ œ ; pod melodią tekst do słowa: „lescynie”.
s. 60–61 nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1, 2 i 5 tylko górna wer-

# r r j j
œ œœ œœ œ , po t. 8 w druR RJ J
#
gim wykonaniu dodana druga volta: &amp; œJ œ
; ponadto w rkp.
sja, w t. 6 wersje alternatywne: &amp;

zwr. w następującej kolejności: 1, 2, 4, 7, 8, 3, 5, 9–14, brak zwr. 6,
a na zakończenie jeszcze:
			
				
„I wyjechał przede wrota
				
i zaczął deszcz padać,
				
suknie miał pożyczane,
				
musiał je poskładać”.
s. 61

nr 145 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 28, nr 167, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,
k. 60, nr 559, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”.
W obu rkp. w obu wykonaniach w t. 1 i 8 tylko górna wersja.
W rkp. z teki 43 w t. 2 i 10 na trzecią miarę triola szesnastkowa
h1 a1 gis1, w t. 4 brak ≥ przy d2 w pierwszym wykonaniu i przy g1
w drugim wykonaniu, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 12 brak ≥ przy
g1. W rkp. z teki 33 w t. 2 i 10 na trzecią miarę triola szesnastkowa
h1 a1 gis1, w t. 6 tylko dolna, a w. t. 8 tylko górna wersja.
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 321.
nr 146 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5. W rkp. między
zwr. 6 i 7 jeszcze jedna:

�100

„Idzie w taniec, rąckę ściska
i do Boga wzdycha,
kto by zajrzał w jego serce,
w niem nadzieja licha”.
s. 62

nr 147a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:
„od Gombina, Gostynin, Brudzew” i przekreślone wcześniejsze:
„Żychlina”.
W rkp. w t. 1, 3, 5, 7 brak ≥ przy c2, w t. 2, 6 i 7 tylko górna wersja,
w t. 6 na trzecią miarę ósemka a1, w t. 7 na trzecią miarę ósemka
fis1; pod melodią tekst jak w druku.
nr 147b – Tekst w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 16,
nr 1130, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i rkp. terenowy teka 43,
sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji.
nr 148 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 582, na karcie
z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, z zapisami z Tretek i z Kujaw.
W rkp. zwr. 1–4, przy czym w zwr. 2 w. 1: „Przyjdź” zamiast „Dam”,
w zwr. 3 w. 3: „kawalerzy” zamiast „przyjaciele”, a zwr. 4:
„Jedni piją piwko, drudzy gorzałeczkę,
trzeci rozmyślają zdradzić kochaneczkę”.

s. 63

nr 149 – Melodia z tekstem: „Konie na most nie chciały”, zob.
nr 202 w suplemencie.
s. 63–64 nr 150 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, tam w zwr. 1
w. 2 powtórzone „ćtyry” zamiast „złotem”, w zwr. 7 w. 1: „Smuci”
zamiast „pociesy”.
Melodia wraz z opracowaniem fortepianowym i wariantem tekstu
w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 12, nr 143, z lokalizacją:
„Kawenczyn, pod Piasecznem”, zob. Pieśni i melodie ludowe...
cz. II (DWOK T. 67/II), s. 34, nr 617.
s. 64
nr 151 – Melodia z incipitem: „Cztery konie” w rkp. terenowym
Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. t. 2 i 8: &amp;

# j j U
œ œœ œ œj , w t. 3 ostatnia nuta d2, w t. 5–6 tylko

dolna wersja, w t. 5 na drugą miarę ósemka a1, w t. 7 na pierwszą
miarę górna, w dalszym przebiegu dolna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do obszerniejszego tekstu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 63.

�101

s. 65

nr 152 – Melodia z incipitem: „Cztery konie” w rkp. terenowym
Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2–3 i 9–10
skrócone do jednego taktu – trzy ósemki; w t. 4 górna, w t. 6 dolna
wersja, t. 8 tylko dolna wersja, zanotowana o kwartę czystą niżej.
nr 155 – Tekst por. nr 202, zwr. 2 i 3 w suplemencie.
nr 156 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, nr 146, z lokalizacją: „Żelazna i Zalesie pod Skierniewicami”.
W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 1:
„Całą nockę”, w zwr. 5 bez „A” przed w. 2, po zwr. 5: „ Ja cię Bogu
polecam, a inszej się zalecam”, w zwr. 7 w. 1: „Jakich-żeś” zamiast
„Wielaś”, w zwr. 8 w. 2: „niewiedzący dziewczęciem”, dalej:
			
			

„Drugą dałam z kwiatami,
nie wie ojciec z braciami”,

w zwr. 9: „Trzecią” zamiast „drugą”, następnie:
			
			

s. 66

„Czwartą dałam z leliją,
proszę o nią, wróć mi ją”,

na zakończenie: zwr. 10 i 12, a zwr. 11 na końcu.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 86–87.
nr 158 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 – melodia z incipitem: „Podobno ty, Marysieńku” i tamże, k. 72 – tekst,
oba rkp. z lokalizacją: „Osuchów”.
W zapisie melodii w t. 1♮przy f2, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 6
i 8 następujący rytm: œ . œ œ , t. 9: &amp;
ciąg tekstu:

# œ r œ. r
R œ J œ ; w rkp. dalszy

„Już nie tydzień i nie drugi,
ani pół roku,
jakem cię, dziewczyno, lubił,
jak źrenicę oka.
Powiedzże mi w przyjaźni,
serca mego nie draźnij
umartwionego.

�102

Gdy przyjdę i gdy stanę
w święto w kościele,
najmilej mi na cię spojrzeć,
choć innych wiele.
Chociaż mówię pacierze,
chęć mnie do ciebie bierze,
wzdycham serdecznie.
A gdy z kościoła wychodzisz
z swym czarnym okiem,
ja za tobą przydążam
szerokiém krokiem.
Chcąc się z tobą przywitać
i o zdrowie się pytać,
w jakiém zostajesz.
Nie pytam się, Maryś moja,
twój posag jaki,
abyś mi odpowiedziała
przywiązania znaki.
Zebym ja był upewniony,
ze doczekam z ciebie żony,
z swojej kochanki”,
por. tekst nr 159.
W druku błędnie podane metrum, winno być .
s. 66–67 nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 3 tylko dolna, w t. 5 tylko
górna wersja, na trzecią miarę alternatywnie fis1, w t. 6 na pierwszą miarę szesnastki g1 g1, pod melodią tekst jak w druku.
Tekst por. przypis do numeru 158.
s. 67
nr 160 – Melodia z incipitem: „Ej, zobaczysz dziewucha” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam
w t. 3 tylko górna wersja, t. 5 taki jak t. 7.
s. 68
nr 162 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 przy ostatniej ósemce

�103

alternatywnie h1, t. 4 i 8: &amp;
t. 7: &amp;

# jj
œ œ ˙

, t. 5: &amp;

# j œœjœ œj œ
œ œJ J J œ œœ œ œ œ ,
J

# œ œ œ œ j
J J œœ ; pod t. 1–2 incipit: „Szeroka woda na WiJ J

śle”, a dalej incipit: „Weźże mnie, weźże mnie”.
s. 68–69 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 na
ostatnią miarę szesnastki e2 f2, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 7
pierwsza szesnastka d2, ostatnia a1, w t. 8 brak ostatniej ósemki;
pod melodią zwr. 1–5, brak zwr. 6, a w zwr. 7 w. 1–3, a po nich:
„a drugą wykręcił”.
s. 69
nr 165 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:
„od Żychlina, Chochołów, Tretki” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 1,
z lokalizacją: „Chochołów i Tretki pod Żychlinem”.

rœ œ
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp; œ R J

œœ # œœ
, w t. 3

tylko górna wersja z powyższego przykładu, w drugim wykonaniu:

#œ œ.

s. 70

w t. 1 i 3 ostatnia szesnastka c2, t. 2: &amp; œR R J Rœ ; w rkp. z teki 33
w zwr. 2 w. 2: „rączką prawą”, w zwr. 3: „Dałam ci go”, w zwr. 4 w.
3: „swoim” zamiast „mojem” w obu rkp. także przypis 1 do zwr. 7.
nr 166 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7,
nr 121, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z tekstem do
słowa: „ukrad”.
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka a1, w t. 3

# œœœ œ

podpisana kolejna wersja alternatywna &amp; R R J J , w t. 4, 6
i 8 na pierwszą miarę tylko górna wersja, na ostatnią miarę: w t. 4
ósemka g1, w t. 8 ósemka g1, alternatywnie h1, w t. 5 tylko górna
wersja, w t. 7 na ostatnią miarę tylko górna wersja. Tekst: „Cego
płaces” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez
lokalizacji.
s. 70–71 nr 167 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 18, z lokalizacją:
„Powsin” i melodia bez tekstu – sygn. 465 (dawna TNW 150), k.
113, z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w rkp.

rrj

b œ
z teki 33 t. 7: &amp; œœR œ R œœJ œ œ i tekst jak w druku; w rkp. o sygn.
465 w t. 5 i 7 tylko górna wersja.

�104

Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 92–93 wariant tekstu.
s. 71
nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją ogólną: „Osuchów, pod Mszczonowem” – melodia z incipitem: „A kiedy ja gnałam” i tamże, z lokalizacją: „Mirowice” – tekst.
s. 73–74 nr 171 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5–6.
W rkp. w zwr. 3 w. 3: „tylko” zamiast „a ty”, w zwr. 5 w. 4: „krząkając” zamiast „a wykrzykując”, w zwr. 9 w. 4: „zakochaliśmy się”
zamiast „kochaliśwa się”, w zwr. 10 w. 1: „Posypał ci” zamiast
„I wysypał ci”, w zwr. 11 w. 2 brzmi: „tylko trzeba przysiądz”,
w zwr. 14 w. 1: „Powróćże się, powróć”, a w. 3 następujący: „będę
cię chowała”.
s. 74
nr 172 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 43
– melodia z incipitem: „Z tamtej strony” i k. 72 – tekst, oba zapisy
z lokalizacją: „Osuchów”.
W rkp. z k. 71 następujący zapis melodii:

œ

œ ˙

Z tam - tej stro - ny

wo - dy

3œ
&amp;4 J

œ œ
J

œ œ œ œ œ
&amp;J J
ze - by ja

pa - nie - ne

j j
œ œ œ

œ œ ˙
œ
J

-

cka

miał

có - łe - ne - cko,

po - je - chał - bym

miał

œ. œ œ œ œ
J R

œœ œœ œ
J J

có - łe - ne - cko,

œ.

pły - nie,

˙
œ œ œ

œ œ œ œ œ
J J

œ œ œ œ œ
&amp;J J
[ze - by ja

œ.
œ œJ
J

œ

po - je - chał - bym

j
œ

po nię,

œ ˙

;

po nię].

na k. 72 zwr. 1–4, 6, 8, 10 i 12–13.
		Melodia por. nr 179 (nie: 178, jak w odsyłaczu) w cz. II Mazowsza
(T. 25).
s. 74–75 nr 173 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piasceczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2.
s. 75
nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę d2, w t. 3 inny rytm: œ
druga szesnastka h1, t. 7: &amp;

œ

j
œ , w t. 4 i 8

œ
J ; zapis tekstu skrótowy, zwr.

1 i 4 jak w druku, zwr. 2 tylko do słowa: „suknia”, a w zwr. 3 zanotowane tylko: „Czepiec złoty... fartuszek”.

�105

Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 47–48 obszerniejszy wariant tekstu.
s. 75–77 nr 176 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 –
melodia z incipitem: „Kazał sobie konia” i k. 72 – tekst, oba zapisy
z lokalizacją: „Osuchów”.
W rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu pierwsza ósemka alternatywnie h1; w zapisie tekstu w zwr. 3: „okryła” zamiast „skryła”, w zwr.
4 powtórzone: „zaczął szukać” zamiast „i tu, i tu” i brak: „pomiędzy
olszyną”, w zwr. 10 brak wariantu zamieszczonego w nawiasie,
w zwr. 12 w. 3 i 4 brzmi: „nie żałowałby ja bym przecie tysiąca
którego” (por. zwr. 14), po zwr. 12 – zwr. 15, następnie: „Pójdźże,
zobacz, Anuleńku, czy stanie za twoje”, a dalej zwr. 19, przy czym
w. 1 i 2 wariantowe: „Ona przyszła i zgarnęła do siebie w fartuszek”, a w. 3 i 4 jak w druku, po niej zwr. 20 i 21.
Na s. 76 w przypisie pieśń zaczerpnięta ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 253, tam z notą: „Z osad
Kurpiów”.
s. 77
nr 177 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”, tam melodia z fragmentem tekstu:
„Jechał pan z dąbrowy i napotkał gr[zeczną]”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, t. 8: 



 

.

s. 77–78 nr 179 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20v.,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia i tekst bez zwr. 4.
W rkp. w t. 1, 5, 6 i 7 dolna wersja, w t. 4 na pierwszą miarę
szesnastki c2 h1, w t. 6 ostatnia nuta f1, w t. 7 na drugą miarę f1, na
trzecią w pierwszym wykonaniu alternatywnie a1, t. 8 w drugim
wykonaniu nieczytelny. Melodia por. przypis do nr 172.
s. 78
nr 181 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 70,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam t. 1–5 z incipitem: „W stawie,
w stawie u zimnej wody”.
œ œ œ œœ œ œ
W rkp. t. 1 zanotowany w metrum : &amp;
J , w t. 2 tylko
górna wersja, na pierwszą miarę ósemka i dwie szesnastki h1 a1 g1,

œ

s. 79

w t. 3 i 4 tylko dolna wersja, t. 5: &amp; œ œ œ œ œ .
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 65–66.
nr 182 – Melodia z incipitem: „Pasła Kasinka konie” w rkp. terenowym Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji.
W rkp. takty 1–8, w t. 1 druga nuta błędnie ósemka, w t. 4 w górnej
wersji triola szesnastkowa h1 a1 h1, w t. 7 i 8 tylko górna wersja.

�106

nr 183 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji, w t. 7 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka a1.
s. 80
nr 184 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. w t. 5 ćwierćnuta h1, powyżej literami poprawiona na
„cis”; po zwr. 4 jeszcze fragment: „Naści półkorca maku” i dalej
zwr. 4–6.
s. 80–81 nr 185 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 –
melodia z incipitem: „Za stodołą sówka siada” i k. 72 – tekst, oba
zapisy z lokalizacją: „Osuchów”.
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu fis2,
w drugim f2, w t. 6 w pierwszym wykonaniu ćwierćnuta f2 lub
alternatywnie ósemki g2 d2; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3 i 4: „wysłuchała dwoje ludzi, a oboje byli młodzi”, w zwr. 6 brak w. 3 i 4,
brak zwr. 8, w zwr. 9 brak w. 1 i 2, a po w. 3 i 4 zwr. 12.
s. 81
nr 186a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją jak
w druku.
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2 e2 d2;
w zapisie tekstu w zwr. 1, 3 i 5 brak: „A” na początku, ponadto
w zwr. 5 w. 2: „dziecięciu” zamiast „będzie dziecku”, w zwr. 6 brak:
„lipki” i „bo”.
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu tekstu w pracy K. Kozłowskiego
Lud. Pieśni, podania… s. 102–103, tam początek tekstu jak nr 186b
u Kolberga.
nr 186b – Tekst por. nr 197 w suplemencie.
s. 81–82 nr 187a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W rkp. w t. 3–4 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:

r r
&amp; .. œ œ œ

s. 82

œ œ
J

œ .. Jœ
J

œ
J

œ œ ˙
R R

;

pod melodią tekst jak w druku.
Pod pieśnią odesłanie Kolberga do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej… zamieszczonego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6
(dział III etnol.), s. 114–115, nr 40, zob. też wstęp s. VI.
nr 187b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”; pod melodią tekst do słowa:
„cér[wony]”.
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 89–91.

�107

s. 83

nr 188 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 27, nr 1,
z lokalizacją: „Z Rudy Guzowskiej”.
W rkp. w t. 1–4 i 15 Î przy c2, t. 9–12 zapisane w innej kolejności,
następnie ponumerowane powyżej, t. 11–12:

#
&amp; œ

j
j j œj œ , brak znaku powtórki w t. 15–16,
œ œ

œ

w t. 16 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 powtórzone
„dziecko” zamiast „syna”, w zwr. 3: „Mazurowie” zamiast „pazurowie” i „twego syna” zamiast „skurwysyna”, ponadto brak zwr. 5.
Tekst por. nr 191 w suplemencie.
s. 83–84 nr 189 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 14, z lokalizacją:
„Rzeczyca”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca” – tam tekst bez melodii.
W rkp. z teki 42 w t. 2 tylko górna wersja, inny rytm: c2 ósemka,
h1 szesnastka; tekst w obu rkp. zanotowany skrótowo, bez powtórzeń, w zwr. 4 w. 6 brzmi: „nie wycierać se podusek”, a na zakończenie jeszcze: „Nieszczęśliwe te pokoje, co nas spało ino dwoje,
nie dopiero ta”, dalej rkp. nieczytelny.
s. 84
nr 190 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71,
z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Nieszczęśliwe te
pokoje” i tamże, z lokalizacją ogólną: „Osuchów” – wariant tekstu.

r rœ œ j
œ ; tekst wariantowy: zwr. 1 jak tekst
W rkp. t. 3: &amp; # œ œ
nr 192, przy czym na końcu: „dziewczyno moja” zamiast „oj, do
dana”, zwr. 2 następująca:
„Nieszczęśliwe to łóżeczko, oj, Boże mój,
com przyjęła jabłuszeczko, oj, jej, jej”,

dalej zwr. 3 jak pod nutami w druku.
nr 191 – Melodia z incipitem: „Nieszczęśliwy, oj, jej” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam t. 1–4 zanotowane w metrum :

# 3
&amp; 4œ œ œ

œ

œ.

œ œ œ œ
J

œ

#
œ

˙.

..
.

nr 192 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 71, z lokalizacją ogólną: „Osuchów”, tam podpisany pod melodią
nr 190, zob. przypis do tego numeru.
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 88–89, tam ostatnia zwrotka
jak tekst u Kolberga.

�108

s. 86

nr 194 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Na warszawskiej ulicy”
i tamże, z lokalizacją ogólną: „Osuchów” – tekst.
W rkp. w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę ósemki e2 c2
połączone łukiem, w t. 8 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta
g2. Zapis tekstu następujący: zwr. 1 w. 1 i 2, zwr. 2 w. 3 i 4, po nich:

				
				

s. 87

„Jest klameczka niziuchno,
otwórz, Jasiu, cichuchno”,

dalej zwr. 4 w. 3 i 4, a następnie zwr. 6–9.
nr 195 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”, melodia zapisana w grupie pieśni zatytułowanych przez Kolberga „Kołyskowe”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.
nr 196 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”.
W obu rkp. nad melodią notatka Kolberga: „Kołyskowa”, melodia
zanotowana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w podwojonych
wartościach rytmicznych, w t. 3 na pierwszą miarę tylko górna, na
drugą tylko dolna wersja, w t. 4 i 5 tylko górna wersja, t. 6:

## j œ
&amp; # œ œJ
1.

.. œj œ œ œ
2.

.
nr 197 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”.
W rkp. z teki 1 melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych; w obu rkp. melodia zanotowana
o sekundę wielką niżej, w t. 1, 5 i 6 tylko górna wersja, w t. 2 zamiast drugiej ósemki dwie szesnastki d2 e2; w rkp. z teki 43 w t. 6
na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta d2.
s. 87–88 nr 198 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26v., tam pieśń
w dwóch zapisach:
pod nr. 5, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)”:

�109

3 r r
&amp; 8 œ œ œJ œJœ

œ

r r
&amp; œ œ œJ Jœ

œ œ Jœ
R R

Pa sła, pa - sła
A mo - ja
ty

&amp;

œ

Ce
Cóż

-

œ

a
wy

-

œ
J

j
œ

œ
J

j
œ

kaj,
ci

by
wró

-

œ œœœ
R
J

pa - ste - re - cka
pa - ste - re - cko,

oj i pa - stu - rek ją
a - le, a - le
mu - sę

&amp;

œ
J

œ œ Jœ
R R

œ
J

œ œœœ
R
J

jak
ten

œ

cię
mój

œ
J

œ

trzo - dę
cis
mi

œ
J

œ
J

œ

ce - kaj,
wi - nien

œ
J

œ
J

o - na mu się
ten wia - ne - cek

œ

z po
z wo

-

la
dą

œ œ
J

œ

w po - lu ja - gnią
po - mo - gę
ci

go - ni,
ci wziąść

œ
J

œœ
J

-

œ
J

te - cka,
trzo - dy,

œ

chro - ni.
wprzó - dy.

œ

pro - sę,
wia - nek,

œ
J

œ

,

spło - sę.
dzba - nek.

pod nr. 6, z lokalizacją: „od Mogielnicy, (Michałowice)”:

œ
J

r œ
3 j
&amp; 8 œ œJ œ œ œ œR J
A w bo - ru

pod le - scy - ną,

œ
J

r œ
j
&amp; œ œJ œ œ œ œR J
&amp;
&amp;
s. 88

da

pa - sła

œ

œ
J

Daj

mi

œ
nie

-

œ
J

chaj

œ #œ œ
R R J

pa - ste - re - cka

œ
J

po - kój,

œ
J

w bo - ru pod

œ #œ œ
R R J

œ

trzo - dę

krze

œ
J

gdy - by prze - pió

œ
J

œ

œ

œ
J

kiej

cię

œ

œ
J

so

-

bie

œ
J

-

-

œ œ
J

wi - ną,

œ œ
J

re - czka.

œ

pro - sę,

œ
J

œ

.

spło - sę.

nr 199 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją:
„od Błonia (Płochocin, Rokitno)” i rkp. terenowy, tamże, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.
W rkp. z k. 32 brak znaku przykluczowego, brak znaków powtórki;
w obu rkp.: w t. 7 w obu wykonaniach tylko górna wersja, w t. 8
na pierwszą miarę ósemka e2, w rkp. z k. 32 w t. 8 brak drugiego
wykonania, w rkp. z k. 26 w drugim wykonaniu w t. 8 ósemka a1.
Na k. 26 tekst jak w druku; w zapisie tekstu z k. 32 wiersze 5 i 6
w odwrotnej kolejności, tekst zwr. 2 i 3 zanotowany skrótowo, tam
brak wierszy 5 i 6.

�110

nr 200 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją: „od
Warszawy (Wilanów)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez
lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; w rkp. z
teki 42 w t. 4 i 7 tylko górna, w t. 5 i 8 tylko dolna wersja, w t. 5–8
œ œ
œ œ
brakb znaku
œ œ œ œ
œ œinstrumentalna:
œ œ powtórki,
œ œ po t. œ8 dogrywka

&amp; œ
&amp;b œ œ œ œ

œ œ œ œ

œ œ
œ œ

œ œ œ

œ

œ œ
œ œ œ œ œ œ ;
&amp;b œ œ œ œ œ œ œ
œ
œ
œ œ œ œ œ œ œ
œ œ œ œ
&amp;b œ
w zapisie œtekstu z tej teki w zwr. 1 brak
wariantu: „gołąbecka”;
s. 89

rkp. z teki 7 uszkodzony, brak t. 1 i pierwszej miary w t. 2, t. 5–8
zanotowane w wersji jak t. 5–8 w powyższym przykładzie, pod
melodią widoczne tylko słowo: „jeziorecka”.
nr 201a i b – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją:
„od Warszawy (Siekierki)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156, k. 7,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W olszynie”.
W obu rkp. jest to jedna pieśń, w rkp. z teki 42 zapis następujący:

j
œ
4
&amp; 4 œ œ œ . J œJ œJ œJ œ ˙
W ol - sy - nie,
Oj,
to to,

j
j j
œ œj œ œ œ œ

w gę - stej krze - wi - nie,
te - go ja chcia - ła,

sta - ła się przy - go - da
a - że - bym ja cie - bie

j
œ
j j j
&amp; œJ Jœ J Jœ œ Œ .. œj œj œj œ œ œ œ œj œ œ œ œ
grze - cnej dzie - wcy - nie.
za
mę - ża mia - ła.

j j j j
&amp;œ œ œ œ œ œ

a cóż ja two - je - mu

&amp;œ

œ

œ.

Zo - ba - cys,

œ œj œj œ œœ
J
[ ]J

smut - ko - wi

œ œ
J

j
&amp; œ œj œj œj ˙
i

Dzie - wcy - no, dzie - wcy - no,

1.

ho - nor stra - cis.

j j j
&amp; œ œj œ œ œ œ

ba - ra - na za - biś - my,

œ

˙

za - pła - cis,

œ

za - pła - ka - ne o - cy,

œ . œ j jœ œ œ
. J œ œ J
[ ]
2.

wi - nien

smut - ko - wi

j j j
œ œ œ œJ œ

bo

.. j j j œj œ œ
œ œ œ

Pój - dzie - my do pa - na,

ka - rę

wi - nien.

œ

o - trzy - mas

j
œ œj œj œj œ œ

ku - pie - my ba - ra - na,

œ œj œj œ œ œ œ .. œ œj œj œ œ œ
J
J
J
J
1.

we - se - le spra - wie - my.

2.

we - se - le spra - wie - my.

;

�111

s. 90

w rkp. z teki 7 tylko t. 1–8 z powyższego przykładu, w t. 8 na trzecią i czwartą miarę półnuta c2.
nr 202 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 w drugim wykonaniu ósemki c2 h1 g1, w t. 12 tylko dolna wersja; tekst
tylko do słowa: „piele”.
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 110–111.
nr 203 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 5, z lokalizacją: „od Mogielnicy (Kozietuły)”, tam melodia z pierwszą zwrotką,
bez „a” przed „pasła” i „koniki” zamiast „konie”.
Zwrotki 8–16 zanotowane na tej samej karcie jako dalszy ciąg wariantu pieśni, zob. DWOK T. 41, nr 335.
nr 204 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez
lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Kąpała się Kasia” i teka 42,
sygn. 1349, k. 52r., nr 3, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”; czystopisy: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 1, z lokalizacją: „od Warszawy
(Czerniaków)”, drugi zapis na tej samej karcie: teka 42, sygn. 1349,
k. 26r., nr 2, z lokalizacją: „od Warszawy (Wilanów, Powsin)”, tam
pod melodią tylko zwr. 1.
W rkp. z teki 7 w t. 1 druga szesnastka g1, w t. 2 i 3 dolna wersja,

œ œ œ œ
J , w t. 5 na pierwszą
r
œ œ œ œ œ œ œ
œ Rœ
miarę ósemka e2, t. 7 i 8: &amp; R R
.
w t. 3 druga szesnastka d2, t. 4: &amp; R R J

W rkp. terenowym z teki 42 z k. 52r. melodia zanotowana o kwartę
czystą niżej, w t. 2 tylko dolna, w t. 3 i 7 tylko górna wersja, t. 5–6

œ
zanotowane w metrum : &amp;

œ

œ œ œ

, pod melodią

tylko fragmenty tekstu: zwr. 1 w. 1, dalej: „Jak się Kasia wykąpała”
i „tydom, ta” oraz zwr. 4.
W rkp. z teki 42, k. 26r., nr 1 w t. 2 tylko górna, w t. 3 i 7 tylko
dolna wersja, w t. 3 pierwsza nuta g1.
Zapis z teki 42, k. 26r., nr 2 jest połączeniem wersji z rkp. terenowego z teki 42 i melodii nr 1 na tej karcie, ten zapis zgodny
z drukiem.
nr 205 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26 r., nr 3, z lokalizacją: „od Piaseczna (Słomczyn, Jazgorzew)”, t. 9–16 w następującym zapisie:

�112

&amp;œ œ œ
œ
&amp;J
œ
&amp;J œ
s. 91

s. 92

œ

j

œœ

œ œ œ
œ œ œ

œ œ œœ

œ

j

œœ

œ œ œ
œ
J

œ

œ

œ œ mœ œ
œ œ œ

j
œ ®œ œ œ œ
œ œ œ œ. ≈ .

nr 206 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, nr 4, z lokalizacją: „od Zakroczyma (Kazuń, Łomna)”; tamże, k. 40, z lokalizacją:
„Czerniaków”.
Na k. 40 wersja wraz z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 629.
nr 207 – Melodia z incipitem: „Kąpała się Kasia w morzu” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 48, z lokalizacją
ogólną: „Czaplin”.
W rkp. tylko górna wersja, w t. 8 na trzecią miarę ósemka g1,
w druku w t. 7, w górnej wersji, na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka.
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 49–50.
nr 208 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 62,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „U młynarza”, a obok słabo czytelny tekst.
W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 2 i 6
górna, w t. 3 dolna wersja, w t. 7 na pierwszą miarę alternatywnie
ósemki h1 d2, w t. 8 na pierwszą miarę ósemki c2 d2.
W druku błędnie podane metrum, winno być  .
nr 209a – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 8, z lokalizacją: „od Nowegomiasta, Białobrzeg”; teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 9
z lokalizacją: „od Mszczonowa” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 29, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „U młynarza Marcina”.
W obu rkp. z teki 42 melodia zanotowana o sekundę wielką niżej.
Zapis w druku jest połączeniem tych trzech rękopisów: w rkp. terenowym i w rkp. z teki 42, k. 26r., nr 8, w t. 7 tylko dolna wersja,
w t. 9 w dolnym wykonaniu pierwsza ósemka c2, w t. 10 na pierwszą miarę ósemki h1 a1, brak t. 11–12; w rkp. z tej samej karty, nr

�113

2 œ #œ œ œ œ
&amp;
4
J J J J
9 t. 1–6 zanotowane skrótowo:

œ

˙

, t.

7–15 zgodne z drukiem, w t. 7 i 12 tylko górna, w t. 9 i 10 tylko
dolna wersja.
nr 209b – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 7, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 154, bez lokalizacji.
W obu rkp. w t. 13 przy pierwszej nucie alternatywnie g1. W rkp.
z teki 42 nad melodią oznaczenie tempa: „Vivace”, a tekst zwr. 21
i 22 zanotowany bez powtórzeń. W rkp. terenowym w t. 10–11
oprócz wersji drukowanej dopisane lub oznaczone literami wersje
œœ

œœ œœ

œœ œ

œ
œ œ
alternatywne: &amp;
, przy czym g1 zanotowane błędnie jako półnuta, a pod melodią: „U młynarza Marcina”, dalej:

				
				
				
				

„Dam ci, panie, i klacze,
swoją Kasię zapłacę,
dam ci, panie, i głowę,
swojej Kasi nie mogę”,

		a następnie zwr. 22 jak w druku.
s. 92–93 nr 211 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 21,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; tamże, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – tekst bez melodii.
Na k. 21 tekst zanotowany skrótowo z inną melodią, por. nr 193
w suplemencie; na k. 152 incipit: „Coś mi, córuś, jadła”, zwr. 8
i wiersze 1–3 wariantu: „Wziąć to było rożaneczka”.
s. 93
nr 212 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 1, bez lokalizacji
i tamże, k. 6 nr 233, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”.
Na k. 1 zwr. 1–3 bez melodii będące odpisem z wymienionego pod
pieśnią zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów...
T. II, s. 357; na k. 6 tekst zwr. 4 także bez melodii.
Odesłanie do melodii w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1),
nr 37 błędne.
s. 93–94 nr 213 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 1, bez lokalizacji.

# œ œ
J
, w t. 5–6 dolna wersja, t. 4 i 8 w nastęj j
pującym rytmie: œ œ œ ; w zapisie tekstu w zwr. 2: „porozdzierał”
W rkp. t. 2: &amp;

zamiast „porozpraszał”.

�114

s. 94

s. 95

nr 214 – Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku z melodią
w opracowaniu fortepianowym w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847,
T. 2, nr 34, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK
T. 67/I), nr 208.
W „Przyjacielu Ludu” tak jak w T. 25 odsyłacze do wariantu tekstu w zbiorach: Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji…, tam
s. 153, nr 19 i K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…,
T. 2 (nie T. 1), s. 186, tam z notą: „z Mazowsza”.
nr 215 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 134, z lokalizacją: „Łęg na Urzeczu (nad Wisłą), pod Piasecznem”, bez daty,
tam melodia i tekst zwr. 1 i 4.

2
œ œ œ ˙
W rkp. t. 1–3: &amp; 4 œJ œJ œ œ
, w t. 5, 8–9, 11–12
górna, w t. 7 dolna wersja; w zwr. 1 w. 1 brzmi: „Oj, tam za jeziorem”, w zwr. 4 w. 4: „utulić” zamiast „pocieszyć”.
nr 216 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 4,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 2 na drugą miarę ósemki a1 fis1, w t. 4 i 9 tylko górna
wersja, w t. 8 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2 cis2, w t. 9
ostatnia ósemka g1, w t. 11 ostatnia ósemka c2; tekst zanotowany
skrótowo, brak drugiego wiersza i słowa: „zielonym”.
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 60–61.
nr 217 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 73,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia i fragment tekstu:
„Z tamtej strony... stoi lipka zielona”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 tylko dolna,
# j œœ
œ œ J J œ œ , w t. 8 i 9 tylko górna wersja, t. 11:
J
# j j j
&amp; œ œ Jœ œ .

t. 4–5: &amp;

nr 219 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 2 i 3 bez melodii.
W rkp. w zwr. 2: „oj nie” zamiast „Kasiu”, a ostatni wiersz nieczytelny. Między tymi zwr. jeszcza jedna:
„Jak ci będzie zimniuchno,
przyjdźże do mnie cichuchno,
owiniesz nóżki w puchowe poduszki,
to ci będzie ciepluchno”.

�115

s. 96

nr 220 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 14, nr 153, z lokalizacją: „Michrów, pod Tarczynem”, tam melodia wraz z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II
(DWOK T. 67/II), nr 621.
Tekst por. nr 197 w suplemencie.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów… T. 1, s. 250–251, dotyczy zwrotek 7–13.
s. 96–97 nr 221 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3, tam tekst zwr. 2–16; rkp. Kolberga,
teka 38, sygn. 1334, k. 6, z lokalizacją: „od Makowa, Czepielew”,
tam zwr. 1 i 10 bez melodii.
Wariant tekstu z inną melodią, por. Pieśni i melodie ludowe...
cz. II (DWOK T. 67/II), nr 622.
s. 97
nr 222 – Tekst por. nr 197 w suplemencie. Pod pieśnią odsyłacz
do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, s. 82–83.
nr 223 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 2 w obu wykonaniach wersja alternatywna:

#
œ œ œ œ
&amp;
, w t. 4 przy pierwszej ósemce alternatywnie
j j j j
i ostatnia ósemka: gis1, t. 5: &amp; œ œ œ œ ; w rkp. zwr 1–8, w zwr. 1:

s. 98

„jedzie” zamiast „idzie”.
Tekst zwr. 9 i 10 w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6.
nr 225 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 13; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 152, tam tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją:
„Rzeczyca”.
W zapisie melodii w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki g1 c1, w t. 3
tylko górna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę f2, t. 7 w pierwszym
wykonaniu dolna wersja, ostatnia ósemka d2, w drugim wykonaniu górna wersja, na trzecią miarę ósemka h1, t. 8 w pierwszym
wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu dolna wersja,
pierwsza ósemka d2, t. 9–12 rozszerzone, z dalszym ciągiem tekstu:

�116

r r
&amp; œ œ œJ

A
ja swe - mu
zwie - czo - ra
mnie

œ œ
&amp; R R Jœ

A zra - na

r r
&amp; œ œ Jœ

że - bym mu

œ œ œ œ
R R J J

œ
J

œ
J

mi

œ
J

sie

œ
J

sta - rusz - ko - wi
po - ca - łu - je,

œ œ œ
R R J

ma trzy rze - czy
o pół - no - cy

œ œ œ
R R J

œ

pierd - nie,

bo mnie ko -

œ œ œ
R R J

œ
J

nie um - knę - ła

œ
J

œ œ œ
R R J

o - srał - by

œ
J

cha

j
œœ œœ
J

za - wżdy,
za - bździ.

..

œ œ œ

wier - nie,

œ
J

mnie

œ œ
J

.

pe - wnie.

W zapisie tekstu w obu rkp. na końcu zamiast trzech kropek:
„pierdzi”.
nr 226 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów… T. 2, s. 254, tam taki sam tekst.
s. 99
nr 227 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 4 i 8 tylko
górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 2: „ręce jako grabie, skóra jak na żabie” i w ostatnim wierszu: „moją żoną” zamiast „miłą
wiedźmą”.
s. 99–100 nr 228 – Rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1981,
z lokalizacją ogólną: „Ostrołęka”.
W rkp. tekst z odesłaniem do melodii z teki 33, ta melodia opublikowana przez Kolberga, zob. T. 25, nr 687, tam z wariantem
pierwszej zwrotki.
s. 100 nr 229 – Melodia z incipitem: „Idzie Kaśka” w rkp. terenowym
Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.
W rkp. zapis ołówkowy, słabo czytelny i niepełny, t. 5 i 6:

&amp;

œ

œ

następujący:
		

œ œ œ œ

œ
&amp; œ œœ

, następnie dwa takty puste i dalej zapis
œ

œ œ œ œœ œ œ œ

.

nr 230 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 74,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Maciek
idzie prosto drogą”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
zapis niepełny:

�j
&amp; œ œ œ. œ
&amp; œ #œ œ

117

j
œ œ œ. œ

œ

œ œ œ œ

œœœ

œ

œ œœ
œ œœœ
œ œ œœœ

&amp;
&amp; œ #œ œ

œ

#œ œ œ œ

œ œ œ

œ

œ œ œ

.

Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 161–162 taki sam tekst.
s. 101 nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie dwie ósemki e2 d2, t. 6: &amp;

#

œœ œœ œ œ

œ

, t. 9–16 zanoto-

wane o kwartę czystą wyżej, w t. 12 tylko dolna wersja, w t. 14 na
drugą miarę dwie ósemki a1 a1; w zapisie tekstu w zwr. 1: „szczęś­
liwa ta” zamiast „nieszczęsna”.
Por. Łęczyckie (DWOK T. 22), nr 215.
nr 232 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 10 – melodia
z incipitem: „Gęś pierze na jeziorze” i teka 16, sygn. 1209, k. 3,
nr 40 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „od Żychlina”.
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1,
w t. 2 w obu wykonaniach górna wersja, druga szesnastka d2. W rkp.
z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem
w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 25, nr 29, przedruk:
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 58, nr 29.
W innym rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 251, z lokalizacją ogólną: „od Warszawy” tekst jak zwr. 1 połączony z melodią
opublikowaną pod nr. 233, zob. następny przypis.
s. 102 nr 233 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 52, nr 219, z lokalizacją: „Babice”, tam melodia połączona odsyłaczem z tekstem jak zwr. 1 poprzedniego numeru. W zapisie melodii tylko

�118

dolna wersja, melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 3:

# r r j r
&amp; œœœ. œ .

s. 103 nr 236 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii. W rkp. w zwr.
2 zamiast w. 1 i 2 tylko: „Już i dzieciom chleba trzeba”.
s. 103–104 nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez
lokalizacji. W rkp. w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 4 w. 4: „obraca” zamiast „przewraca” i w zwr.
9 brak w. 2.
s. 104 nr 238 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 52, z lokalizacją: „Babice pod Warszawą” – melodia z incipitem: „Ożenił się fajt
majt” i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1980, z lokalizacją ogólną: „od
Ostrołęki” – tekst.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, nad melodią
notatka Kolberga: „Polka”, obok – ołówkiem: „Pieśń”; pod melodią
dopisany ołówkiem akompaniament:

# 2 jj
œ œ
&amp; 4 œ œ œJ œJ
œ
? # 42 œ œ œ œ œ
œ
œ
O - że - nił się

fajt majt...

œ œ œj j œ œjœj j j j j œ œ œ œ œj j œ
JJ œ œ
œ œ œ œ JJ JJ œ œ
œœ œœ

œœ œ œ œœ
œ œ

œœ

œ œœ œœ
œ

œœ œ
œ ;

w zapisie tekstu w zwr. 2: „toporek” zamiast „stęporek”.
s. 105 nr 239b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 42,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „A wstańże synowa”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie triola szesnastkowa g1 h1 c2, w t. 3 tylko
górna wersja, w t. 4 na ostatnią miarę alternatywnie szesnastki f2
e , t. 5:
2

# n
œ œ œœœ
œ
&amp;
3

, w t. 7 tylko dolna wersja.

Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam w wyd. z 1869 roku na s. 82 obszerniejszy tekst.
nr 240 – Takty 1–4: Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38,
z lokalizacją: „od Kiernozi (Złaków Borowy)”, tam z obszerniejszym
niż w druku tekstem; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 14, z lokalizacją:
„Złaków Borowy pod Łowiczem” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3,
nr 44, z lokalizacją jak w tece 33, tam również obszerniejszy tekst.
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję wielką niżej, w t. 3 i 4
w obu wykonaniach górna wersja; w rkp. z teki 7 i 16 między zwr.

�119

1 i 2 jeszcze:
			
„Oj, ja się spodziewała,
da, zza Warszawy kupca,
oj, a wyście mnie dali,
da, za takiego głupca”.

s. 106

s. 107

s. 108

s. 109

W rkp. z teki 33 i 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 51, nr 55,
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 55.
nr 241 – Tekst por. nr 208 w suplemencie.
nr 243a – Por. nr 220 w suplemencie.
nr 244 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym
i fragment tekstu: „Był tu ligar, ligar, Ligarewicz”.
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 54–55 obszerniejszy tekst.
nr 245 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 72,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam w zapisie melodii tylko górna
wersja, a pod nią tylko pierwsza zwrotka tekstu.
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 53–54 obszerniejszy tekst.
nr 246 – Melodia z incipitem: „Na Podolu kuźnia stała” i „Na Podolu w scyrem polu” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
j
k. 7r., nr 67, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
œœ œ œœ œ
W rkp. w t. 2 ostatnia i w t. 5 pierwsza nuta a1, t. 4: &amp; J
,
brak t. 8.
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 35–36 taki sam tekst.
nr 248 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 56–58,
tam z notą: „z Podlasia”.
nr 249 – Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 105–106 obszerniejszy wariant tekstu.
nr 250 – Melodia z fragmentem tekstu: „Kiej brat na wojne wyjezdzał, swoją siostrę upominał” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7r., nr 68, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.

�120

œ
W rkp. tylko górna wersja, t. 2: &amp;

œ œ œœœ

, w t. 3 ≥ przy c2.

Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 41–42 taki sam tekst.
s. 109–110 nr 251 i przyp. 1 – W przyp. na s. 109 Kolberg odsyła do legend herbowych, zob. J.I. Kraszewski Poezja szlachecka. Legendy herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92: 1854, nr 332–336, w nrze
333 o Piotrze z Radzikowa, w przypisach do tej strony (T. 25,
s. 277 nlb.) fragmenty artykułu z odesłaniem do źródła.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 36–38 wariant tekstu.
s. 110 nr 252a – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6.
nr 252b – Melodia z incipitem: „Gdzieżeś się Jasiu zabawił” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w rkp. tylko górna wersja, w t. 1 na drugą miarę dwie ósemki f1 a1, t. 3:

&amp;b

œ œ œ. œ
J , t. 7: &amp; b œœ

œ œ œœ

œ

.

Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 68 tekst obszerniejszy.
s. 111–112 nr 254 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2, tam fragmenty tekstu: zwr. 5, 6
(w. 1 i 2), zwr. 2, 7, 8 i zwr. 3 (w. 1 i 2).
s. 112 nr 255 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii.
W rkp. w zwr. 2 w. 1: „wyszedł ja” zamiast „wyszedłem”, w zwr. 7
w. 3: brak „ta i”, w. 6: „dzieci, dzieci” zamiast „dziécię, dziécię”.
s. 113 nr 257 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 21, z lokalizacją jak w druku;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji, tam tekst
bez melodii.
W obu rkp. w zwr. 1: „była” zamiast „był” i „mi się” zamiast „mu się”;
w zwr. 2 zamiast w. 1 i 2 tylko: „obalić się nie boję” jako ostatni wiersz.
s. 113–114 nr 258 – Rkp. Kolberga, teka 15, sygn. 1204, k. 30, z lokalizacją:
„od Warszawy”, nad melodią notatka Kolberga: „Obertas”. W rkp.
t. 3 i 7 taki sam jak t. 1, w zapisie tekstu w zwr. 2 przed w. 3: „da”.
W zbiorze J. Knopki Pieśni ludu krakowskiego... na s. 151 tekst
obszerniejszy.

�121

s. 114 nr 260 – Melodia z incipitem: „Mój kielisku, mój kochany” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 77, z lokalizacją
ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 4 tylko
dolna wersja, w t. 5 przy ostatniej ósemce alternatywnie c2.
s. 115 nr 261 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją:
„od Czerska (Brzeszcze, Kawęczyn)”, obok tekstu notatka Kolberga:
„Gałganowski z Podola”; tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieś­
ni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3.
W rkp. z teki 42 w zwr. 4: „ty matulu” zamiast „stara maci”, w zwr. 7
jeszcze jeden wiersz: „do wojska, do Moskali”; w rkp. z teki 45
w zwr. 3 w. 1 i 2: „Jesce siabli nie przypiął, jusci jej do nog padł”
i brak ostatniego wiersza.
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14:
1847, T. 2, nr 40, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK
T. 67/I), nr 213.
nr 262 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją jak
w druku. W rkp. w t. 7 i 8 tylko górna wersja. Pod melodią tekst
zwr. 2–7 jak nr 261, przy czym w zwr. 5 w. 1–2:
„Matka oknem wyjrzała
i serdecznie zapłakała itd.”,
w zwr. 6 w. 1–2:
A oddał mnie jeden pan,
pan tutejszy szelma sam itd.”.
s. 116 nr 263 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją jak
w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją:
„Książenice, Grodzisk”; teka 2, sygn. 1124, k. 20v., bez lokalizacji,
w tym ostatnim rkp. melodia z incipitem: „A do wojska”.
W rkp. z teki 2 i 43 melodia zanotowana sekundę wielką wyżej.
W rkp. z teki 42 w t. 7, 8 i 12 tylko górna wersja, t. 8 zanotowany
o sekundę wielką wyżej, tam w zwr. 7 w ostatnim wierszu: „oddał” zamiast „brał”. W rkp. z teki 43 w t. 7 tylko górna, w t. 8 i 12
tylko dolna wersja, w t. 10 na drugą miarę ćwierćnuta f2, t. 11:

&amp;b

œ

œ œ

, poniżej oddzielnie zanotowany tekst: zwr. 1 w. 1

i 2, po niej jeszcze: „A pojadę ja, wyjrzyj”, dalej zwr. 5 w. 1 i 2, zwr.

�122

8–9 i zwr. 12. W rkp. z teki 2 w t. 7 i 8 tylko górna wersja, t. 10–12:

&amp;b œ

œ œ œ œ œ œ œœ

œ

œœ

œ

.

s. 116 nr 264 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony
ciemny las”.
W rkp. 1 w t. 2 w dolnej wersji pierwsza ósemka d2, w t. 4 na
pierwszą miarę górna wersja, lub alternatywnie ósemki a2 g2, w
t. 6 tylko górna wersja, t. 7 nieczytelny, w t. 8 na drugą miarę
alternatywnie ósemki g1 f1, od t. 11 widoczne trudności Kolberga

b
w zapisie metrorytmicznym: &amp;

œ œ œ

œ

œ œ œ

.

s. 117–118 nr 265 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Płochocin” i teka 43, sygn. 1352, k. 20r.,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia z incipitem: „Hej,
zabujały”.
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 3
i 6 druga ósemka a1, t. 4 zanotowany o kwintę czystą wyżej, na
czwartą miarę ósemki h1 a1. W rkp. z teki 42 t. 1 i 2 zanotowane
o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na pierwszą miarę ćwierćnuta c2,
na trzecią i czwartą ćwierćnuty f1 b1, t. 3 i 6 zanotowane o kwartę
czystą wyżej w wersji jak w tece 43, t. 4 zanotowany o sekstę małą
wyżej, t. 5 o tercję małą wyżej; zapis tekstu w tej tece skrótowy,
zanotowana zwr. 1, zwr. 2 do słowa: „listecki”, dalej zwr. 6 i 7, przy
czym po: „ojcu” jeszcze „do domu” i „siwe wołki” zamiast „kare
konie”, następnie wiersze 3 i 4 zwr. 3, po nich zwr. 4, a na zakończenie: „kochaneczka pierścionki”.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy fragmentu artykułu ks. W. Siarkowskiego Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic
Kielc opublikowanego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (ZWAK) 1880, T. 4, tam na s. 109 (dział III etnol.)
wariant tekstu (początek artykułu: 1878, T. 2, s. 209–259; 1879,
T. 3, s. 3–61).
s. 118 nr 266 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez
lokalizacji.
W rkp. brak znaku przykluczowego, melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 5 na pierwszą miarę tylko dolna wersja, na
czwartą alternatywnie ósemki tercja: fis1 a1 i g1; w zwr. 1: „Hej,
zabujały” zamiast „rozbujały”, a po zwr. 1 tekst następujący:
			

�123

			
			
			

„Oj, trzeba, trzeba do pana ojca list pisać,
oj, niechże on te kare konie sprzedaje,
a mnie biednego z tej niewoleńki dostaje”,

a dalej jeszcze fragment kolejnej zwrotki: „siwe krowy sprzedaje”.
nr 267 – Melodia z incipitem: „Rozbujały się siwe łabędzie” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 3, z lokalizacją
ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 4 na pierwszą miarę ćwierćnuta d1, w t. 5 na pierwszą
miarę górna wersja, na drugą dolna, przy drugiej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa c2 h1 a1, w t. 6 przy drugiej ósemce
alternatywnie szesnastki h1 a1.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… (1867), tam na s. 136–137 tekst obszerniejszy.
nr 268 – Melodia z incipitem: „Żołnierz ci ja, żołnierz, smutne
moje życie” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,
nr 8, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam w t. 1 górna wersja i alternatywnie ósemki e1 e1 c2 a1, w t. 6 tylko górna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 140 pod nr VIII obszerniejszy wariant tekstu; tekst
jak u Kolberga zwr. 2–3 w wyd. z 1867 roku, zeszyt 2, tam na s. 138.
s. 119 nr 269 – Melodia z incipitem: „Idzie żołnierz” w rkp. terenowym
Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.

œœ œœ œ œ

W rkp. t. 2: &amp;
, w t. 3 trzecia ósemka d2, w t. 4 i 6
tylko górna wersja, w t. 4 w druku na drugą miarę błędnie ósem-

œ œj œ œ œ
ka, winna być ćwierćnuta, t. 5: &amp;
, w t. 7 na pierwszą

miarę triola ósemkowa: d2 c2 h1.
nr 270 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 30, nr 46,
z lokalizacją: „Grzymkowice pod Białą (w Rawskiem)”, tam z tekstem
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Grzym[kowice]”, tam melodia z incipitem: „Zielenią się góry, lasy, pola”.
W rkp. z teki 43 wersja alternatywna dla t. 3–4:

j
œ.
œ
&amp; œ œ œ Jœ œ œ œœJ œ . œ ; w rkp. z teki 33 t. 1–4 czterokrotnie

powtórzone, w pierwszym i drugim wykonaniu wersja jak w druku, w trzecim i czwartym wykonaniu t. 3–4:

œ . œj œ œ œ œ œ œ
&amp;œ œœ
.

�124

W rkp. z teki 33 w zwr. 2 w. 4: „Jasieńku” zamiast „zołnierzu”,
w zwr. 6 w. 1: „Nie płacz, nie płacz” zamiast „Nie płac, Kasiu”,
a w. 3 i 4: „wybierzże sobie z tysiąca jednego”, zamiast zwr. 7 i 8:
„Choćbym wybierała i nie wybierała,
nie będzie takiego, jakiegom ja miała.
Oj, nie będzie takiego na świecie,
dziewczyno moja, to tylko dla ciebie”.
nr 271 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji,
tam melodia z incipitem: „W zielonym gaiku”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w t. 2 w pierwszym wykonaniu:

&amp; œ.

j
œ , w drugim dwie ćwierćnuty g1 g1, w t. 7–10 brak

znaku powtórki, w t. 9 na pierwszą miarę górna, na drugą dolna
wersja, w t. 10 tylko dolna wersja.
Por. nr 246 w suplemencie.
s. 120 nr 272 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 9,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam pod nutami podpisane dwa
pierwsze wersy drugiej zwrotki.
W rkp. brak t. 1–2, w t. 8 i 9 tylko dolna wersja, w t. 12 na pierwszą
miarę alternatywnie ósemki h1 d1, w t. 14 tylko górna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w „Przyjacielu Ludu” R. 14:
1847, T. 2, nr 37, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK
T. 67/I), nr 210.
nr 273 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, sygn. 1357, k. 19, z lokalizacją: „od Warszawy (Wilanów)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156,
k. 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem „A kto chce rozkoszy
użyć”.
W rkp. z teki 50 widoczna melodia oraz zwr. 1–2 i 5–6, przy czym
w zwr. 5: „Stwórcę” zamiast „Boga”; pozostała część karty odcięta.
Por. nr 261 w suplemencie.
Odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 138,
nr 6 winno być pod następną pieśnią (nr 274).
s. 121 nr 274 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” i teka 42, sygn. 1349, k. 19, z lokalizacją: „od Kałuszyna”.
W obu rkp. t. 3: &amp;

# œ œ jœ
J J œ J ; w rkp. z teki 43 zwr. 1 i 2 jak

�125

w druku, następnie wiersze 3 i 4 zwr. 3, po nich: „ni żadnego przyjaciela, tylko Boga zbawiciela”, a na zakończenie wiersze 1 i 2 zwr.
3; w rkp. z teki 42 tekst jak w druku, a na zakończenie jeszcze
powyższy dwuwiersz: „ni żadnego…”.
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 138, nr 6
wariant tekstu, zob. poprzedni przypis.
nr 275 – Melodia z incipitem: „Od samej Warszawy” w rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 4:

#
&amp; œ

œ

, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 3 i 8 ostatnia nuta

nieczytelna.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy fragmentu artykułu ks. W. Siarkowskiego Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc…
„Zbiór Wiadomości…” 1880, T. 4, tam na s. 108 (dział III etnol.)
wariant tekstu.
s. 121–122 nr 276 – Melodia z fragmentem incipitu: „…polu byliczeńka”
w rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.
Rkp. uszkodzony, brak t. 1 i pierwszej nuty w t. 2, w t. 8 na pierwszą miarę ćwierćnuta h1 lub alternatywnie dwie ósemki c2 h1.
s. 122 nr 277 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 19, nr 164, z lokalizacją: „Babice pod Warszawą”. W rkp. melodia wraz z akompaniamentem fortepianowym i wariantem tekstu, zob. Pieśni i melodie
ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 692.
s. 123 nr 278 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 23, z lokalizacją:
„Moczydło pod Warszawą”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 7, bez lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, zapis rozszerzony, w tece 33 zapis następujący:

# 4 #œ œ
j j j
œ œ # œ œ œ œJ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ
&amp; 4œ
J J J
I - dą wo - zy

za wo - za-mi,

na-pot -ka-li pa-nie- ne - czkę, sia - daj z na - mi.

U
j
j
# #œ œ
œ œœ # œ œ œ œJ œJ œ œ œJ Jœ œ œ œ œ œ œ
&amp; œ
,
J
J
Sia-daj z na-mi, żoł - nie - rza-mi, wczo-raj by -łaś pa-nie -ne - czką, a dziś pa - ni.

a pod melodią tekst jak w druku; w rkp. z teki 43 brak t. 5–6 z powyższego przykładu, w t. 3 dwie pierwsze ósemki: e2 d2, a w zapisie tekstu z tej teki w zwr. 7 wariant: „masztalerzom” zamiast
„szalbierzom”.

�126

nr 279 – Rkp. Kolberga – melodia i tekst w rkp. J. Grajnerta, sygn.
460 (dawna TNW 150), k. 237r. W rkp. refren brzmi: „Hej, chłodno
i głodno, żyję sobie swobodno”.
s. 124 nr 280a – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 11 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152.
Rkp. z teki 33 uszkodzony, widoczne tylko zwr. 6, 7 i 15–17, reszta
karty odcięta; w rkp. z teki 43 zwr. 2 i 3, po nich 5–7, a następnie
9–17. W obu rkp. tekst zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 296,
zob. przypis do tej pieśni.
s. 125 nr 281 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 7, bez
lokalizacji. W rkp. zapis następujący:

    
    

     

   





      

  
  




     

  
  




      

  
  



    


  


    
















 



  






 .

  

nr 282 – W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…
w wydaniu z 1867, zeszyt 2 na s. 139 nr X wariant tekstu, w wydaniu z 1869 tego numeru brak (po numerze IX od razu nr XI).
s. 126 nr 283 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 35, sygn. 1315,
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki” i teka 33,
sygn. 1308/II, k. 23, z lokalizacją: „od Gostynina i Płocka”. W obu
# r r œ
œ
rkp. t. 8: &amp; œ œ J J , a tekst jak w druku; w rkp. terenowym
brak znaku przykluczowego.
nr 284 i wariant – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 23,
z lokalizacją: „Zalesie”.
r r

# œœ œœ œ
&amp; RRJ
rœ
r r
œ
œ œ œj J œ R Jœ

W rkp. w t. 1 druga nuta a1, t. 3:

# r j
&amp; œ œr œ œj

r r j œ
œ œ œ J

œ
J , t. 5–8:
j
œ , po t. 8

dogrywka taka jak dolna wersja t. 5–8 w druku, w ostatnim takcie
druga nuta c2; pod melodią tekst jak w druku.
Wariant zamieszczony pod notką: „Inni odmieniają” w rkp. J. Grajnerta, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 236, tam w zwr. 1: „żołnierzy”, a „ułanów” podpisane jako wariant, w zwr. 2 „uciekała”
zamiast „zbiegała”.

�127

s. 127 nr 285 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 23, bez lokalizacji.
W rkp. w t.11 na drugą miarę ósemka i dwie szesnastki d2 d2 e2,

#

##
œ . œœ œœ
t. 14: &amp;

˙œ . œœ œ . œ
œ.
; w rkp. zwr. 1 brzmi:

„Obiecała dać na wale,
naści naści, i ty jenerale,
jenerale, dać na wale, jenerale,
obiecała dać, z sobą poigrać,
obiecała dać, z sobą poigrać”;
przy czym pod każdym „obiecała” podpisany wariant „po żołniersku", a pod „poigrać” wariant „pohulać”, kolejne zwr. zanotowane
skrótowo:
„Obiecała na lawecie,
naści i tobie kornecie.
[Obiecała] na armacie,
[naści i tobie] kamracie.
[Obiecała na] kołnierzu,
[naści i tobie] żołnierzu.
[Obiecała na] bagnecie… .
[Obiecała na] koniku,
[naści i tobie] poruczniku”.
s. 127–128 nr 286 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu
z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1. W rkp.
zwr. 1–8, a następnie zwr. 15, 12, 9, 10, 14, 13 i 11. Por. też nr 260
w suplemencie.
s. 128 nr 287 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 29, nr 9 – melodia
z incipitem: „Jedzie Drewicz” i rkp. terenowy, tamże, k. 154 – tekst,
oba zapisy bez lokalizacji.
W rkp. w t. 2 ostatnia ósemka alternatywnie e1, t. 5 w pierwszym
wykonaniu górna wersja, w drugim na drugą miarę ósemki a1 fis1,
w t. 6 w obu wykonaniach górna, w t. 7 w obu wykonaniach dolna
wersja, t. 8 w drugim wykonaniu: &amp;

#

œ.

j
œ ; w zapisie tekstu
œ

�128

najpierw zwr. 7–9, po nich: 1–6, przy czym w zwr. 3: „Puławskiego” zamiast „Zarembego”.
s. 128–129 nr 288 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 10r., z lokalizacją:
„Kawęczyn pod Piasecznem”, bez daty: „1841”; rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3–4,
tam tekst bez melodii.
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, pod melodią częściowo zanotowany akompaniament:

2
&amp;4 œ
&amp; 42

œ

Je

-

den

∑

œ
?2 œ
4
&amp;œ

nic

∑

&amp;
?

œ

&amp;œ
i

&amp;
?

œ

œ
J

œ

i

œ
J

œ
J

my

œœ

œ
J

nic

∑

œœ
œ

śli

-

˙˙
œ
J

nie

-

bił,

nie

œ.
za

˙˙˙

ca

œ
J

-

ły

-

œ
J

bar - dzo

œ
J

bił,

œ
J

j
œ

bar - dzo

˙˙
˙

œ
J

dzień

∑

po

lo

œ
œ

œ
J

się

-

˙˙

fra

-

so

œ
J

fra

j
œ

-

wał,

œœ
œ

œ

się

∑

wał

œ.

œ
J

˙

j
œ

∑

œ œ œ

-

œ
œœ

œ
œ
J

∑

œ
J
˙

œœ
œ

œ
œ
J

wy

œ
J

œ.
za

∑

œ
J

œ

˙

œ
œœ

œ

-

œ œ œ

œ
-

so

œœ

œ
-

wał.

∑

œœ

;

w zapisie tekstu z teki 36 w zwr. 2 w. 4: „nic być nie może”,
w zwr. 4 w. 4: „pona słuchiwali”, w zwr. 8 brak w. 2 i 3.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w pracy K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, s. 142–143.

�129

s. 129 nr 289 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 29, nr 45, z lokalizacją: „Boguszyce, pod Rawą”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na
drugą miarę ósemki h1 g1, a w zapisie tekstu jeszcze jedna zwrotka,
zob. nr 696 – ostatnia zwr. w cz. II Pieśni i melodii ludowych…
(DWOK T. 67/II).
Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 127.
nr 290 – Rkp. Kolberga, teka 50/3, k. 18, z lokalizacją: „od Warszawy, Pragi”.
# j j j
œ
W zapisie melodii w t. 1 alternatywnie: &amp; œ œ œ J , w t. 7 na
drugą miarę alternatywnie ósemki fis1, fis1, w t. 10 tylko dolna
wersja, w t. 11 dwie ćwierćnuty d2 h1, w t. 12 przy pierwszej ósemce alternatywnie d2.
Pod pieśnią odesłanie do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 143–144.
s. 130–131 nr 291 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 35, sygn. 1315/B, k. IV,
bez lokalizacji, tam t. 1–4, pod melodią incipit: „Owo ja Mazur
sumno bogaty”, a poniżej tekst zwr. 5–8.
W rkp. tak jak w druku odesłanie do „Przyjaciela Ludu” R. 2: 1836,
T. 2, nr 48, tam pełny tekst i nota nad pieśnią jak w druku, bez
lokalizacji. Pod pieśnią także odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 237–241, z notą: „Znana
w całem Mazowszu”, tam wariant tekstu, a w T. 2, s. 306–308,
z notą: „Ubiór mazowiecki” i tytułem: „Mazurek” melodia i tekst
jak u Kolberga w druku.
s. 132–133 nr 292b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii.
W rkp. po zwr. 1 jeszcze:
„Jedna u praczki, druga u szwaczki,
trzecia w oknie, czwarta moknie,
piąta w wannie, szósta na mnie,
siódma w schowaniu”;
dalej zwr. 2 i 3, po zwr. 3 fragmenty: „Miałem porteczki od karczmareczki…, co pojechał... w łeb postrzelony”, następnie zwr. 4 i 5
oraz tekst mówiony przez muzykanta.
s. 133 nr 293 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru A. Sowińskiego Chants
polonais…, tam pod nr. 17 melodia i tekst.
s. 134 nr 295 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia z incipitem: „Chło-

�130

pek ci ja, chłopek, w polu dobrze orzę”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 2:

&amp; b œ œ œ œ , w t. 5 druga szesnastka b1, w t. 7 i 8 tylko dolna

wersja, w t. 7 na trzecią, a w t. 8 na pierwszą miarę g1.
Tekst por. T. 25, nr 295 i DWOK T. 41, nr 1221.
nr 296 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 11 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
Rkp. z teki 33 uszkodzony, widoczny tylko tekst zwr. 7 i 8, w rkp.
z teki 43 tekst zwr. 1–11 bez melodii, dalej wariant zwr. 12. W obu
rkp. jeszcze kolejne zwrotki, zob. komentarz do numeru 280a.
s. 135 nr 297 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 10 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 152 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. z teki 42 w t. 1 na pierwszą miarę w pierwszym wykonaniu
ćwierćnuta d2, w drugim ósemki h1 d2, w t. 2 odwrotna kolejność
wykonań, w t. 3 ostatnia ósemka w pierwszym wykonaniu cis2,
w drugim a1, w t. 4 na pierwszą i drugą miarę ćwierćnuty h1 a1;
w obu rkp. w zwr. 1 w. 3 brzmi: „bo ja jestem krawcem”, zwr. 2:
„Gdybym był krawcem, nie znałbym wykroju, brałbym i sukna
wrzucałbym do gnoju” i „Ale on” zamiast „Bo krawiec”, a dalej
tekst jak w druku.
s. 137 nr 300 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1018, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – zwr. 1 i teka 16, sygn. 1209, k. 16,
nr 1113, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – zwr. 2.
W obu rkp. tylko tekst, przy czym od tekstu nr 1113 odesłanie do
innej melodii, opublikowanej przez Kolberga w T. 25, nr 626.
nr 301 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, tam w T. 1 na s. 185 taki sam tekst
i melodia z notą: „Mazowiecka na Kujawiaków”.
s. 138 nr 303 – Rkp. Kolberga: teka 48/4, k. 5, z lokalizacją: „Grodzisk”,
tam bez ostatniego wiersza – rkp. uszkodzony; teka 33, sygn. 1305,
k. 78, nr 1384, z lokalizacją ogólną: „Grodzisk“, tam melodia z incipitem: „A za lasem wołki moje”.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 290 tekst zwr. 1 i 2.
s. 140 nr 310 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 153, tam melodia z incipitem: „Moje wołki za lasem” i teka 48/4,
k. 5, tam melodia bez tekstu; oba rkp. z lokalizacją: „Rzeczyca”.
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę

�131

alternatywnie ósemki h1 g1, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę triola szesnastkowa c2 h1 a1, w drugim na trzecią miarę
ósemka f1, w t. 5 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 6 na trzecią
miarę ósemka c2 w pierwszym i ósemka f1 w drugim wykonaniu.
s. 141 nr 311a – Rkp. Kolberga, teka 48/4, k. 5, z lokalizacją: „Białogórne
i Białawieś pod Mszczonowem”.
W rkp. częściowo podpisany akompaniament, t. 8–10 w następującym zapisie:

&amp;

#

U

U

œ
œ
œœœ œ œ œ œœœ

˙
? # ˙˙

˙.

˙˙ .
˙ ..

œœ
œ

U

ryk wołu

j
œœ
œ
œ

˙.

,

obok z notatką „lub” zapis alternatywny dla t. 3 z powyższego przykładu:

# w
&amp; w
?#

œœœ

œ

˙

ryk wołu

j
œ

œ

, t. 10–17 brak; w zapisie tekstu: „sadulu” zamiast „bier­drulu”, a z boku dopisek z nazwami krów: „mędra, biedronka, sadocha, wiśniocha, baniocha”.
nr 311b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v.,
nr 110, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
w t. 5 pierwsza nuta h1, w t. 8 brak ≥ przy c2, w t. 9 ostatnia nuta g1,
w t. 15 ćwierćnuta g, t. 17–19:
n

#
œ
&amp; œ œ

œ œ œ

œ œ œ

œ œ œ

œ œ , w t. 20

i 24 tylko górna wersja.
s. 142 nr 313 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 28, z lokalizacją:
„od Warszawy (Powsinek), Wilanów”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 tylko dolna wersja, t. 3–4:

&amp;

r œ
# . r r
. œ œ œj œj œ œR J Jœ

rœ
r r j j
œ j .
œ œ œ œ œ R J œ . ; w zapisie

tekstu w rkp. wariant: „brody” zamiast „ogony”.
nr 314 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .
nr 316 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 42,
sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji.

�132

W rkp. nad nutami notatka Kolberga: „owczarek”, w t. 1 dwie

kwinty c1 g1 w rytmie: œ

j

s. 143

s. 143
s. 144

s. 145

s. 147

j Œ

j
œ , w t. 5 w drugim wykonaniu tylko

œ œ
d2, t. 9: &amp; œœ
.
œ œ
nr 317 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, tam tekst bez melodii.
W rkp. po „chusteckim ci nie usyła” jeszcze: „wianeckam ci nie
uwiła”, w zwr. 3 najpierw wiersze 3 i 4, po nich wiersze 1 i 2.
nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 27, nr 32,
z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”.
nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji, na górze karty nazwisko informatora: „Mateusz Glunek”.
Zapis słabo czytelny, niepełny, w t. 2 brak ≥ przy f2, nad h1♭, od
t. 6 melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, brak t. 4–5 i 9–10,
t. 12 niedokończony.
nr 324 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3v.,
z lokalizacją: „Powsin“; na poprzedniej karcie nota Kolberga dotycząca wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie
i ruskie…, tam na s. 414–415 wariant tekstu.
nr 327 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum 4:
    

  
3




    

Słu  ży  łem
u
wy  słu  ż[y  łem

pa 
so 

ni
bie

na pierw  sze
ko  kos  kę

              
  
 
 
mo  ja ku  ra

zło  to  pió  ra

po sad  ku cho  dzi  ła,

  



la  to,
za
to.]



       
 

kur  cę  [ta wo  dziła].

obok, z notatką „vel”, zanotowane dwie wersje alternatywne dla
t. 1–4 z powyższego przykładu:

  



   








 






     







;

 
] ;
								
3
[

pozostałe zwrotki zanotowane skrótowo, jak pod zwr. 8, w innej
niż w druku kolejności.

�133

s. 148 nr 329 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 64,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z fragmentem tekstu:
„Pojedziemy se z syneczkiem w targ, targową, ciuru, ciuru”.
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka c2, alternatywnie a1, w drugim wykonaniu ostatnia ósemka: w t. 1 c2,
w t. 2 e1, t. 5–10 w następującym zapisie:

&amp;

œ œ œ œ

&amp;

œ œ œ œ

#
œ œœj œ œ

œ œ œ œ

#
œ œ œ œ

#
œ œœ œ œ

œ œ œ œ

J

œ

Œ

[ ]

.

W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…. obszerniejszy
tekst na s. 159–160.
nr 331 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 28, z lokalizacją: „od Warszawy (Powsinek), Wilanów”; rkp. terenowy, teka 7,
sygn. 1156, k. 2, tam melodia z incipitem: „Szanowała”; rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, tam tekst wśród zapisów
z Powsina.
W obu zapisach melodii w t. 3 tylko górna wersja; w obu zapisach
tekstu z teki 33 w zwr. 1 w. 2: „księdza kanonika” zamiast „klecha
organistę”, w w. 3: „ksiądz kanonik” zamiast „organista”, w zwr. 2
w. 3: „księżę” zamiast „klecho”; ponadto w rkp. nieznanego autora
w zwr. 2 brak: „katarynka”, a na zakończenie jeszcze: „bądź zdrowa
młynarka”, w zwr. 3: „dupę” zamiast „tylec”.
s. 149 nr 332 – Rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 2000, z lokalizacją ogólną: „Mszczonów”, tam tekst bez melodii; w rkp. w zwr. 2:
„ślafroczek” zamiast „sukienkę”.
nr 333 – Rkp. Kolberga teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis
będący podstawą druku, z lokalizacją i datą jak w tomie.
W rkp. tak jak w druku odesłania do wariantów w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), nr 364 i do cz. IV Poznańskiego (DWOK
T. 12), nr 590, a także do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 152–155 warianty tekstu.
s. 150 nr 334 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 126, tam

j
b œ j j

w t. 6 tylko górna wersja, t. 7: &amp; J œ œ œ i tekst zwr. 1.
Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do pastorałek i kolęd z melodyjami, Lipsk 1853, s. 268, tam pełny tekst
powtórzony przez Kolberga w druku.

�134

s. 151 nr 335 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 26, tam
tekst bez melodii.
Po zwr. 5 jeszcze:
„Gdybym nie miał w domu gości,
porywałbym ci wszystkie kości”.
W rkp. odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., tam w T. 2, s. 335 tekst jak w rkp. Kolberga.
Pod pieśnią także odesłanie do zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji…, tam na s. 178 wariant tekstu.
nr 336 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1143, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. t. 1–2 zanotowane o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2 c2 d2,

b
w drugim wykonaniu: &amp;

œ œ œ œJ œ œ œ
3

3

, w t. 4 w drugim wykonaniu

na drugą miarę pierwsza szesnastka d .
s. 152 nr 337 – Tekst z wariantem melodii por. nr 310 w suplemencie.
nr 338 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam melodia, a poniżej
oddzielnie zanotowany tekst.
W rkp. w drugim wykonaniu w t. 3 na pierwsza miarę alternatywnie ćwierćnuta a1; ponadto w rkp. zwrotki w następującej kolejności: 3, 4, 7, 11, 12, 8, 9, 10, 2 i 1, a zwr. 5 i 6 brak.
s. 153 nr 341 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2r., jest to czystopis
będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie.
s. 154 nr 342 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis
przeznaczony do druku, z lokalizacją i numerem pieśni jak w tomie oraz odesłaniem do wariantu w cz. IV Poznańskiego (DWOK
T. 12), nr 603.
nr 343 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 47
i tamże, k. 7/2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, w obu rkp.
melodia z fragmentem tekstu: „Posła była mucha do zimnego
zdroju”.
W rkp. z k. 7r. w t. 1 pierwsza nuta tylko e1, w t. 3 i w t. 7 na pierwszą miarę tylko górna, w t. 5 tylko dolna wersja; w rkp. z k. 7/2
2

w t. 1 pierwsza ósemka e1, czwarta a1, t. 2: &amp;

#œ
œ

œ

œœ

œ

, w t. 3

�135

dolna, w t. 5 górna wersja, w t. 7 górna wersja, druga ósemka a1.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 153–155 obszerniejszy tekst.
s. 155 nr 344 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 16v., z lokalizacją: „od Zakroczymia”. W zapisie melodii tylko górna wersja,
w t. 1 piąta ósemka d2, t. 2 taki jak t. 1.
nr 345 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis
będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie; rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Wilk na zagonie” i tamże, z lokalizacją ogólną:
„Osuchów” – tekst.
W rkp. terenowym w t. 1 i 5 ostatnia ósemka h1; w zapisie tekstu
we wszystkich zwrotkach: „kozichno” zamiast „kozino”. Odesłanie
pod pieśnią (także w obu rkp.) dotyczy artykułu O. Kolberga Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej..., s. 142, nr 107.
s. 155–156 nr 346 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2, bez lokalizacji,
jest to czystopis będący podstawą druku z naniesionym numerem
jak w tomie. W rkp. także odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 273, tam taki sam tekst
z notą: „Wilcy, z Sandomierskiego”.
s. 156 nr 347 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie;
rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Osuchów
pod Mszczonowem” – melodia i tamże, z lokalizacją: „Mirowice” –
tekst; teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 142, bez lokalizacji.
W obu rkp. terenowych melodia zanotowana o sekundę wielką
wyżej.
W rkp. z teki 43 k. 71: w t. 4 w obu wykonaniach na drugą miarę
ósemka g1, w drugim wykonaniu: t. 2: &amp;

#

j j
j
œœ œJœ œJœ , w t. 3 na
J

drugą i trzecią miarę ćwierćnuta d2; poniżej tekst zwr. 1–3.
W rkp. z teki 43 k. 28: w t. 4 w obu wykonaniach na drugą miarę ósemka fis1, w drugim wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę
trzydziestodwójki d1 e1 i szesnastka fis1, w t. 2 na pierwszą miarę
ósemka h1, w t. 3 ponownie górna wersja; pod melodią tylko wariant zwr. 1:
„Jechał chłop do boru,
zgubił jedno jaje,
przyjechał do chałupy,
kobieta go łaje”.

�136

		Odesłanie pod pieśnią do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12),
nr 606 także w rkp. z teki 1 dotyczy wariantu tekstu.
nr 348 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 11 – melodia i tekst;
teka 43, sygn. 1352, k. 152 – tylko tekst, oba z lokalizacją: „Rzeczyca”. W rkp. w zapisie melodii grupa    zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa.
s. 159 nr 351 – Rkp. Kolberga: teka 11, sygn. 1176/13, k. 27, z lokalizacją
jak w druku i rkp. terenowy, teka 41, sygn. 1347, k. 9v., bez lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp.
z teki 11 jeszcze jedna zwrotka:
„Płakała i sama,
i ta wiązka siana,
płakały i dzieci,
i czterdziestu kmieci”;
w rkp. z teki 41 w t. 5 ostatnie dwie ósemki zanotowane błędnie jako ćwierćnuty, pod melodią fragment tekstu: „A w niedzięlę
rano... mówiłam sama, nie grab, dudku”, dalszego ciągu brak, karta odcięta.
s. 160 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Grzymkowice”, tam melodia z incipitem: „A w niedzielę
z zarania szła dziewczyna z kazania“.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach
rytmicznych, poza t. 8–9, gdzie zachowano ćwierćnuty, w t. 2 brak
pierwszej nuty.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów… T. 1, tam na s. 99–102 warianty pieśni.
s. 161 nr 354 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 8v., z lokalizacją jak
w druku. W rkp. zapis następujący:

# 3 œ œ œ œœ œ œ
&amp; 8J J J J R R œ
A
w nie-dzie - lę
I
zna - la - zła
Przy - sed do nij

œ j œj œ . œr œ j ‰ 2
J œ
R œ 4

za ra - na, szła dzie-wcy - na
do sia - na,
zło - tą nić
i
za - cę - na wia - nek wić,
mło-dzie - niec, z pie - kła ro - dem sa - ta - niec,

# 2
œ œ œ
œ
&amp; 4 œJ Jœ J J J # œJ

U
j j œ œ œ
œ
œ
œ
˙
J J

szła dzie - wcy - na do sia - na, szła dzie - wcy - na do sia - na.
i
i
za - cę - na wia - nek wić,
za - cę - na wia - nek wić.
z pie - kła ro - dem sa - ta - niec, z pie - kła ro - dem sa - ta - niec.

.

nr 355 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 82,

�137

z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Szła sierotka po wsi”.
W rkp. w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 5 i 6 brak ≥ przy g1, w t. 6
zamiast szesnastek ósemka e1, w t. 8 przy ósemce alternatywnie
dwie szesnastki f1 e1.
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 259–261
tekst obszerniejszy.
nr 356 – Pod pieśnią odesłanie Kolberga do pierwodruku
w „Przyjacielu Ludu” w 1846 roku (R. 13: T. 1), nr 20, tam z melodią w opracowaniu fortepianowym i lokalizacją: „od Piątku”
(Łęczyckie), przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T.
67/I) nr 147. Por. Łęczyckie (DWOK T. 22), nr 290 i Łęczyckie.
Suplement (DWOK T. 78), nr 249.
s. 162 nr 357 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 8, z lokalizacją jak
w druku i teka 8, sygn. 1163, k. 230, z lokalizacją: „od Wiskitek,
Grodziska”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 i 4
tylko górna wersja, w rkp. z teki 8: w t. 2 półnuta e2, w t. 6 w obu
wykonaniach i w t. 8 i 9 tylko górna wersja; w obu rkp. tekst jak
w druku.
s. 162 – 163 nr 358 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, tam na s. 322–323 tekst jak
u Kolberga poprzedzony podaniem o założeniu klasztoru na Łysej
Górze ze wzmianką Wójcickiego: „Niniejszą legendę wypisałem
z rękopismu 1609, gdzie przypis dodany, że ją lud śpiewa”.
s. 163 nr 359 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z notatką Kolberga:
„o św. Dorocie”. W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 dolna,
a w t. 4 i 5 tylko górna wersja.
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, (wyd. 1869) na
s. 255–256 dwa obszerniejsze warianty.
nr 360 – Melodia z notatką Kolberga: „o św. Mikołaju” w rkp. terenowym, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
melodia zanotowana częściowo w metrum  lub bez kresek taktowych, w t. 2 i 6 na drugą miarę i na pierwszą miarę w t. 8 tylko
górna wersja w rytmie œ œ œ , t. 4: &amp;

# œœ œ
œ J œ , w t. 7 tylko dolna

wersja, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie dwie ósemki h1 a1.
Pod pieśnią odesłania do zbiorów: Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, tam na s. 257–258 obszerniejszy tekst; M.M. Miodu-

�138

szewskiego Śpiewnik kościelny…, tam na s. 232–233 obszerniejszy
wariant tekstu (z inną melodią) i Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…., tam od s. 705 kilka wariantów pieśni o św. Mikołaju.
Ryc. po s. 164 – W pierwodruku cz. II Mazowsza wydanym przez Kolberga po tej stronie znajdowała się ilustracja przedstawiająca
skrzypka z notą: „od Warszawy (Powsin)”; w reedycji została ona
umieszczona w cz. I Mazowsza po s. 16, zob. przypis źródłowy do
tej ryciny.
Tańce (s. 165–256)
s. 168 nr 365 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii. W rkp.: „da, dobry mój
Jasieńko” zamiast „dobre słówka Jasia”.
nr 366 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii. W rkp.: „Cóż to za
dziwka” zamiast „Chyba by ja”.
nr 367 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia bez tekstu.
W rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3
na trzecią miarę ósemka g2, w t. 4 pierwsza nuta d2, trzecia g2,
œ œ
œ œ
w drugim wykonaniu t. 1: &amp; œ

œ

, w t. 4 pierwsza nuta g1.

Melodia zob. T. 26, nr 501; DWOK T. 41, nr 1275, Pieśni ludu
polskiego (DWOK T. 1), nr 171.
nr 368 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
Pod pieśnią błędne odesłanie do cz. I Kieleckiego (DWOK T. 18),
winno być: Kieleckie cz. II (zob. DWOK T. 19), nr 306, zwr. 2.
Wariant tekstu por. też Krakowskie. Suplement (DWOK T. 73/I),
nr 670.
s. 169 nr 369 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
W rkp. ostatni wiersz: „da, nie szukaj łóżeczka” zamiast „to mi daj,
to mi daj wianecka”.

�139

nr 370 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst zwr. 1 i 2 bez melodii.
nr 371 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
s. 170 nr 374 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
nr 375 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1403, tam
melodia bez tekstu w następującym zapisie:
j

3 j
&amp; 83 œœ j œJœ
&amp; 8 œœ J
		

j
&amp; œœ j œJœ Jœœ
&amp; œœ J J

œ
Jœ
J

œ œRœ œJœ œ œ œœjj œœ
Rœ R J œ œ Jœœ Jœœ
R
J J

œ œ œ
œ œ œ

j
œ
j
œ

3

3

œ
Jœ
J

œ
œ

œ œ j œ œœ œ œ œ
Jœ œ œ œ Jœ Jœ
3
J
J J
3

œœ œ œ œ Jœœ œ œ œ œ
Jœœ œ Jœ Jœ
œ œ œ Jœ
3
J
J J J
J
3

poniżej zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:

œ œ œ œ œ œ œ œ
&amp;J
J J J .

s. 171
s. 172

s. 173
s. 174
s. 175

œ
Jœ
J

:

W rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez lokalizacji,
tekst bez melodii, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek
Nowosielski Skowyrka”.
nr 381 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
nr 384 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy wariantu w cz. II Kieleckiego (zob. DWOK T. 19, nie T. 18 jak podaje Kolberg), nr 407 (nie 854).
nr 387 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1208, k. 6, nr 265,
z lokalizacją ogólną: „od Warszawy”, tam z odesłaniem do innej
melodii, zob. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 310, nr 4.
nr 390 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1309, k. 4, z lokalizacją ogólną: „Tłuste”. W rkp. tylko tekst, tam „w dupie” zamiast „calutka”.
nr 393 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3v., z lokalizacją ogólną: „z Powsina” i notą Kolberga dotyczącą wykonawcy:
„Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
nr 394 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3r., z lokalizacją ogólną: „z Powsina”, tamże na k. 2 nota Kolberga dotycząca wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez
melodii.

�140

nr 395 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
W rkp. w zwr. 1: „Onufry” zamiast „Józio”, w zwr. 2 w. 3 i 4: „wam
pieniążków nie ubędzie, a mnie ładnie będzie”.
s. 176 nr 401 – Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego.
s. 176–177 nr 402 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2,
bez lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek
Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii; w rkp. zwrotki zanotowane jako odrębne przyśpiewki.
s. 177 nr 406 – Tekst por. DWOK T. 41, nr 297.
s. 178 nr 407 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 107,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, t. 5–8 nieczytelne.
nr 408 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 98, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, nad melodią notatka: „Zawiślański”.
W rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu: &amp;

# r r
œœœ

#

, obok z notatką

œ

„lepiej” wersja alternatywna dla tego taktu: &amp; œ œ œ œ .
nr 409 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 119c, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 2–3: &amp;

#

œœ œœ œ œ œ œœ œ œ œ œ
3

3

a dla t. 3 jeszcze jedna wersja alternatywna: &amp;

œœœœœœ

,

# œ œ.
œ
œ .
3

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279 tekst jak zwr. 1 u Kolberga; odsyłacz do
Kieleckiego błędny.
nr 410 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 115, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, zapisana
o kwartę czystą wyżej.
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu jeszcze jedna wersja al-

## n œ
œ œ œ œ œ , w drugim wykonaniu: w t. 2 na
ternatywna: &amp;
pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2, w t. 3 na trzecią
miarę alternatywnie a1 fis1.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, po-

�141

dania…, tam na s. 267 taki sam tekst.
nr 411 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 119,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szes-

#

j

œœ œ j
nastki e d , w drugim wykonaniu: &amp; R R œJ œœ ; w pierwszym
J
2

2

wykonaniu w t. 4 alternatywnie ósemki d1 fis1 fis1, w drugim wykonaniu w t. 3 alternatywnie na drugą i trzecią miarę szesnastki d2 c2 h1 g1.
s. 179 nr 412 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 120, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w obu wykonaniach: w t. 1 dolna, w t. 3 górna wersja,
w t. 4 w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, w drugim c2,
trzecia nuta g1.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 266 taki sam tekst.
nr 413 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 106, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, zanotowana o kwartę czystą niżej, w metrum  i podwojonych wartościach
rytmicznych.
W rkp. przed t. 1 dodany jeden takt: ćwierćnuta z kropką h1,
t. 2 w pierwszym wykonaniu:

     




, t. 3: &amp;

#


     


lub alternatywnie:

2
1

œœ œ œœ œœ œœ

œ

.

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279 taki sam tekst.
nr 414 – Por. nr 399 w suplemencie.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst.
nr 415 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 1 dolna, w t. 3–5 górna
wersja, dalszy ciąg melodii i tekst nieczytelne.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279–280 taki sam tekst jako dwie przyśpiewki
(nr 89 i 91).
nr 416 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7v.,
nr 102, z lokalizacją: „Warka nad Pilicą” – melodia; teka 16, sygn.

�142

1209, k. 16, nr 1109, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tekst zwr. 1.
W zapisie melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna wer-

#
&amp; œœ

œ œj

#

œ œ œœ œœœ œ œ œ œ , t. 3 w pierwszym wykonaniu:
J J
m
jœ
œ œ , w drugim: &amp; # œ œ œ œ œ œ .
œœœœ

sja, w drugim: &amp;

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 267 nr 13 tekst jak u Kolberga zwr. 1–2, a na
s. 281 nr 101 wariant zwrotki 3.
s. 180 nr 417 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 104,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na
pierwszą i drugą miarę szesnastki f1 a1 a1 c1, w t. 2 w drugim wykonaniu szesnastki d2 e2 f2 d2, w t. 3–4 tylko górna wersja, t. 5–6
w drugim wykonaniu: &amp; b œ œ œ œ œ œ œœ œ œœ œœ œ

, w t. 7 w drugim

wykonaniu druga szesnastka f2, t. 8 w rytmie: œ œ œ œ , po nim

œ œ œ œ œœ œ œ œœ œœ
b œ œ
&amp;
jeszcze:

œ œ œ œ œ œ œœœœœ

.

nr 418 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.
nr 419 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 277 taki sam tekst.
s. 180–181 nr 420 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 271 tekst sam tekst.
s. 181 nr 421 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 79,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w drugim wyko-

# œ œ œ

naniu: w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp; J J J , w t. 2 na
trzecią miarę alternatywnie szesnastki g1 e1; w t. 4 w drugim
wykonaniu: &amp;

# œ r j
R œ œ œœ
J

œ

; tekst zanotowany skrótowo, brak:

„biegają” i „oj, pana Kozłowskiego, da fornala”.
W rkp. także wcześniejsza próba zapisu melodii:

�#
&amp; œ œ œ

œ œ œ

143

œ œ œ œ œ

œ œ œ œ

.

nr 422 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 78,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w drugim wykonaniu ostatnia szesnastka a1, t. 4 w pierwszym wykonaniu:

#
&amp; œ œ œj œ œ ; tekst dziś słabo czytelny, zanotowany skrótowo,

brak niektórych słów w poszczególnych wierszach.
nr 423 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 84, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki d2 a1, w t. 2 dol-

j

na wersja, t. 3 w następującym rytmie: œ œ œ œ œ , w t. 4 dolna wersja, na pierwszą miarę alternatywnie ósemka fis1, w t. 5 tylko górna
wersja, w t. 7 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja, po t.

# œ
j
œ œ œ œ œœ œ œ œ œœj œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ j
&amp;
8 jeszcze:
J
œ .
J
J
3

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.
nr 424 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 270 taki sam tekst.
s. 182 nr 425 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 83, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. w t. 1 i 3 górna wersja, w t. 1 na drugą i trzecią miarę alternatywnie e2, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie ósemka fis1,

j

w t. 5 rytm: œ œ , w t. 6 na drugą miarę ósemka c2, tylko górna
wersja, ostatnia szesnastka a1, w t. 7 tylko górna wersja, obok za-

#

œ œœ

œ œœ .
notowana wersja alternatywna dla t. 8: &amp;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 272 taki sam tekst, przy czym na początku jeszcze jedna zwrotka.
nr 426 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.
nr 427 – Melodia por. DWOK T. T. 41, nr 832. Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na
s. 281 taki sam tekst.

�144

nr 428 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 91,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki cis2 d2, w t. 3 odwrotna kolejność wykonań, w drugim wykonaniu pierwsza nuta
w trioli szesnastkowej g1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na
pierwszą miarę również dolna wersja, na zakończenie jeszcze:
3
# œj
&amp; œ œ œJ œj œ œ œ œ œ œJœ

œ œ œ œJ œj œ œ œ œ
3

œ

3

#m
j
&amp; œ . œ œ œ œœ œœ œœ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .

s. 183 nr 429 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 275 taki sam tekst.
nr 430 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 1r., po nr. 10 i teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 579, oba
rkp. bez lokalizacji.

#

œœ

œ , t. 7
W obu rkp. t. 6 i 8 w drugim wykonaniu: &amp; œ
w obu wykonaniach tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43 melodia
zanotowana o kwartę czystą wyżej.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 275 taki sam tekst.
s. 183 nr 431 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 122,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
nr 432 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,
sygn. 1122, k. 7v., nr 101, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 na pierwszą miarę
w pierwszym wykonaniu szesnastki d1 g1, w drugim szesnastki a1
#
# œ
œœœœœ ,
g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu alternatywnie: &amp;
w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki h1 a1, t. 3–4
w pierwszym wykonaniu: &amp;
cze: &amp;

#

œ œ œ

œ œ œœ

œ

#

œ
œ . œ œ œ œ œ œ œ œ , po t. 4 jesz-

œœ œœ œ œ œ

œ œ œ œ œœj

.

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, po-

�145

dania…, tam na s. 275 taki sam tekst.
s. 184 nr 433 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 87,
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1–4 tylko
górna wersja, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki d2 h2, w t. 3 na
trzecią miarę alternatywnie ósemka g1, w t. 4 na pierwszą miarę
alternatywnie ósemka f1, w t. 7 w górnej wersji na drugą miarę
szesnastki g2 a2, w t. 8 w dolnej wersji tylko ćwierćnuta c2.
nr 434 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
k. 5v., nr 7, z lokalizacją ogólną: „Warszawa”.
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 6 i 8 na pierwszą miarę
w dolnej wersji ósemka c2, w t. 9 na pierwszą miarę w obu wykonaniach tylko dolna wersja, w drugim wykonaniu na trzecią miarę

œœœ œ
&amp;
szesnastki d h , t. 10 w drugim wykonaniu:
, po t. 10
j
j
œœ.
œ œ œJœ œ œ œ œ œœ.
œ œ œJœ œ œ œ œ .
jeszcze: &amp;
œ œ
œ œ
2

1

3

3

Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 283 taki sam tekst.
nr 435 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
k. 5v., nr 6, z lokalizacją ogólną: „Warszawa”.
W rkp. t. 1–4 w pierwszym i w drugim wykonaniu opatrzone
każdorazowo znakiem powtórki, w pierwszym wykonaniu: w t. 1
na pierwszą miarę tercja c2 e2, w t. 2 na trzecią miarę ósemka
f2, w drugim wykonaniu: t. 1–3 trzykrotnie powtórzony takt:

&amp;

œ œ œ œ œœ

œ

;

w t. 5 w pierwszym wykonaniu trzy ósemki a1, w t. 8 w obu wykonaniach na trzecią miarę alternatywnie szesnastki a1 g1.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 283 taki sam tekst.
s. 185 nr 436 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,
k. 5v., nr 2, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki f1 d2, w t. 3 na pierwszą miarę triola szesnastkowa
c1 f1 a1, w t. 6 tylko górna wersja, na trzecią miarę ósemka f1,
w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna, dalej dolna wersja, w t. 8 odwrotna kolejność wersji, w t. 9 w pierwszym
wykonaniu na drugą i trzecią miarę alternatywnie szesnastki b1

�146

d2 i ósemka b1, w t. 10 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę
alternatywnie szesnastki h1 c2.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 265 tekst jak zwr. 1 u Kolberga.
nr 437 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 5v., nr 3 i 4, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1116,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 2.
W rkp. (teka 16) zwr. 2 tworzy całość z tekstem opublikowanym
przez Kolberga jako nr 618 w T. 25.
Melodia, zob. DWOK T. 41, nr 735.
s. 186 nr 438 – Melodia z incipitem: „Ona pasła bycki” w rkp. terenowym
Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.
Rkp. słabo czytelny, w t. 3 druga szesnastka d2. W rkp. trudny do
odczytania dalszy ciąg melodii, t. 2 z poniższego przykładu niewy-

œ
œ
pełniony: &amp; œ œ

œœœ

œœœ œ œœœ

œ œœœ
œœœ œ

.

Tekst zwr. 5 i 6 w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 566,
z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki” z odesłaniem do innej
melodii, zob. DWOK T. 41, nr 526.
Tekst zwr. 1 i 3, por. T. 27, nr 408.
nr 439 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst, oraz do Pieśni ludu
polskiego (zob. DWOK T. 1), tam winno być: s. 415, nr 354.
nr 440 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 568, oba rkp.
bez lokalizacji.
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w drugim wykonaniu: w t. 4 i 10 trzecia nuta e1, brak t. 7 i 9.
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr
502, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam zanotowany jako
fragment numeru 489 (między zwr. 1 i 2).
s. 187 nr 441 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29 r.,
z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”, tam melodia bez tekstu; teka
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1940, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1029, z lokalizacją
ogólną: „od Kunowa” – tekst.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1
i 2 tylko górna wersja, w t. 2 szósta szesnastka dis2, w t. 3 tylko
dolna wersja, na trzecią miarę szesnastki cis2 d2, w t. 4 tylko górna

�147

wersja, na drugą miarę szesnastki e2 d2, w t. 5 górna, w t. 8 dolna
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 4: „podpierała” i dopisane:
„malowała”.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.
nr 442 – Wariant zwr. 2 z inną melodią zob. nr 70 w suplemencie.
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 269 są to dwie przyśpiewki: nr 24 jak zwr. 1 i nr
22 jak zwr. 2 u Kolberga.
nr 443 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1938, z lokalizacją ogólną: „Ruda Gu­
zowska”.
W rkp. z teki 43 w t. 2: w pierwszym wykonaniu na drugą miarę
alternatywnie szesnastki a1 h1, w drugim wykonaniu na pierwszą
miarę alternatywnie ósemka g1.
Tekst z inną melodią zob. nr 137 w suplemencie.
s. 188 nr 444 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst.
nr 445 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r.,
z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr
1945, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”; w obu rkp. w t. 2 i 4
w drugim wykonaniu pierwsza nuta alternatywnie h1.
nr 446 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29
r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 33, sygn. 1305, k. 11,
nr 1943, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, w obu rkp. melodia bez tekstu; teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 321, z lokalizacją ogólną:
„Płochocin” – tekst.
W obu zapisach melodii w drugim wykonaniu w t. 3 zamiast drugiej
szesnastki trzydziestodwójki e1 fis1, w obu rkp. jeszcze trzecie wy-

#
j rjr j j
j œj œ œœ œ œœ œœ œœ
&amp;
konanie:
R R J J
œ

r r œ.
œ œ J

j
œ œ œ œ œj
.
R m

nr 447 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1932, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 28v., nr 151, bez lokalizacji, pod melodią skreślony incipit
tekstu: „Ja Kasica, ty Kasica, siku, siku, do ślachcica”.
W rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu w t. 3 piąta szesnastka
dis2, w drugim wykonaniu w t. 2 na trzecią miarę triola szesnastkowa h1 a1 fis1; w rkp. z teki 43 ta sama triola b1 a1 fis1, a na pierwszą miarę alternatywnie oznaczenie literowe nut: „cis a”.

�148

nr 449 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1934, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 28r., po nrze 171, bez lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 na
pierwszą miarę alternatywnie szesnastki fis1 d2, w pierwszym wykonaniu: w t. 6 dolna wersja, w t. 7 dolna wersja, na pierwszą
miarę triola szesnastkowa g1 fis1 g1, w t. 8 dolna wersja, na trzecią
miarę szesnastki h1 a1, w drugim wykonaniu: melodia niedokończona, w t. 7 tylko ósemka e2, t. 8 niewypełniony; w rkp. z teki 43
w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka d2.
s. 189 nr 451 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19).
s. 189 nr 453 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 25, nr 119, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr
1896, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”, w obu rkp.
melodia bez tekstu, zanotowana o sekundę wielką niżej.
W rkp. z teki 43 w t. 1–4 pod melodią ołówkiem zanotowany
akompaniament, zapis następujący:

    
      
 


   
5



   
  


  





 

    


 

 

   
 
 







 


   
 


     






  
  

 

 


  

  
  ]

[

[







]

,

t. 8 w powyższym przykładzie niewypełniony, obok dla drugiego
wykonania zanotowana wersja alternatywna bez akompaniamentu:
3
# 3
j j
œ
&amp; œœ œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œJ œ œ œj œœ œœ ;

w rkp. z teki 33 zapis następujący:

�# rœ j
&amp; œœ # œ œ œJ

j j
œ # œ œj j œ œJ # œ œj
œ œ œR œ œ œ jœ œ œ
œ œ œ
œ
J
149

j
#
œ
j j
&amp; œœ œ œ œJ œ œ # œœJ œ œ œ œ ‰œœ œ œ œJ œ œ œj œ œ
#
œ
œ
j j
&amp; œœ œ œ œJ œ œ œ œ # œ œ œ œœ œ œ œ œ œ œj œ œ .

s. 190 nr 454 – Melodia z incipitem: „Da i dudni woda, dudni” w rkp. terenowym Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Karnice”.
W rkp melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 3 i 4 widoczne trudności Kolberga
w zapisie przebiegu melodii, liczne poprawki i wersje alternatywne, w t. 4 na ostatnią miarę ósemka es2, w drugim wykonaniu: w t. 1 pierwsza szesnastka c2, na trzecią miarę górna wersja,
w t. 3–4 dolna wersja.
Odesłania do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) dotyczą wariantów melodycznych.
nr 455 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 948 i rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów”; w obu rkp. tekst zwr. 2 bez melodii, w ostatnim wierszu: „wracać” zamiast „do dom wrócić”.
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 440 i nr 272 w suplemencie.
nr 457 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 1, z lokalizacją: „Złaków Borowy pod Kiernozią” i teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 331,
z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.
W obu rkp. tekst z inną melodią (w rkp. z teki 16 odesłanie do
melodii z teki 33), zob. DWOK T. 41, nr 320.
s. 191 nr 459 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r.,
bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1947, z lokalizacją
ogólną: „Ruda Guzowska”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,
w t. 4 i 8 w drugim wykonaniu ósemka i ćwierćnuta f2, t. 6 w obu

b œ œ
wykonaniach: &amp; œ J
&amp;b œœœœœœ .

œ œ , t. 8 w pierwszym wykonaniu:

nr 460 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 948 – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 975 – tekst, oba rkp. z lokalizacją
ogólną: „Kromnów”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3 w obu

�150

wykonaniach na trzecią miarę c2, w t. 6 w pierwszym wykonaniu:
ósemki c2 e2 c2.
Tekst jak w wymienionym rkp. z teki 16, zob. DWOK T. 41, nr 344.
nr 461 – Takty 1–4: Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33,
sygn. 1305, k. 68, nr 956 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,
nr 26, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu rkp. w t. 2 odwrotna kolejność wykonań, w pierwszym
wykonaniu na trzecią miarę szesnastki e2 d2 – w rkp. z teki 33
i d2 c2 w rkp. z teki 43, w obu rkp. t. 4 w drugim wykonaniu:

#
j
&amp; œ œ œ œ œ ; w rkp. z teki 43 w t. 3 do ósemek dodany

dwudźwięk – kwinta d1.
Takty 5–8: rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,
nr 33 – melodia z tekstem; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 954 –
melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 992 – tekst, wszystkie rkp.
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 7 w pierwszym wykonaniu na
trzecią miarę alternatywnie e2.
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1175, k. 2, z notatką: „Niektóre mazurskie i kujawskie”.
s. 192 nr 462 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 19; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 942 – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 10, nr 949 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów”.
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu alternatywny rytm: œ œ œ œ , w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, inny

rytm: œ œ œ . œ , ostatnia nuta alternatywnie d1, w t. 4 w pierwszym
wykonaniu pierwsza szesnastka alternatywnie fis1, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę dwie szesnastki e1 g1.
Pod pieśnią odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), winno być: s. 408, nr 332, tam wariant tekstu.
nr 463 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 951,
bez lokalizacji – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 985 – tekst,
z lokalizacją jak w tece 43.
W obu zapisach melodii w t. 2 i 4 w pierwszym wykonaniu na
trzecią miarę ósemka g1, w t. 3 w pierwszym wykonaniu druga
ósemka d1.
nr 464 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21; teka

�151

33, sygn. 1305, k. 68, nr 958 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr
1000 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga
szesnastka alternatywnie h1, w drugim wykonaniu na trzecią
miarę ósemka d1 lub alternatywnie szesnastki e1 d1, w t. 4 druga
szesnastka w pierwszym wykonaniu alternatywnie h1, w drugim
alternatywnie e1.
Melodia por. nr 432 w suplemencie.
nr 465 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 20; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 949 – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 15, nr 976 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów”.
W rkp. z teki 43: w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka cis2, w drugim wykonaniu alternatywne oznaczenia literowe
na trzecią miarę: „g h”, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja;
w rkp. z teki 33: w t. 4 w pierwszym wykonaniu alternatywnie
szesnastki g1 h1, w t. 3 w drugim wykonaniu obie wersje; w obu
rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu na drugą miarę ósemka g1, obok
alternatywny zapis tego taktu:

# r r j j
&amp; œ œ œ œ ; w zapisie tekstu

z teki 16 w ostatnim wierszu: „żeby nam” zamiast „żeby ci”.
nr 466 – Melodia z innym tekstem zob. nr 70 w suplemencie.
Tekst por. nr 190 w suplemencie .
s. 193 nr 467 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 21 i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 955, oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja; w rkp. z teki 43 t. 4 w drugim wykonaniu taki jak drugie
wykonanie t. 2.
nr 468 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 42, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”;
teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1907, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 946,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. z teki 43 i teki 33, k. 10 t. 1 w drugim wykonaniu:

#
œ œ
&amp; œ œ œ œ
, w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę

szesnastki g1 h1.
Wariant melodii por. nr 245 w suplemencie.

�152

nr 469 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19;
teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 939 – melodia i teka 16, sygn. 1209,
k. 14, nr 935 – tekst, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W zapisie melodii w obu rkp.: w t. 1 w obu wykonaniach dolna
wersja, w t. 2 w drugim wykonaniu na drugą miarę ósemka fis1,
w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę ósemka c2, w drugim wykonaniu ósemka
fis1; w rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego.
nr 470 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 25 – rkp. uszkodzony, bez lokalizacji i teka 33,
sygn. 1305, k. 9, nr 1881, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska,
Sokule”.
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.
nr 471 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 941, z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – melodia.
W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;

#

j œ
œ œ œ J , w t. 2 i 3

w obu wykonaniach górna wersja, nad melodią odesłanie do tekstu nr 936 z teki 16, który został opublikowany przez Kolberga
w T. 25 jako nr 473.
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 392.
s. 194 nr 472 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 19, nr 17 i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 940, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
nr 473 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 943 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 936 – tekst; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 19 – melodia z przekreślonym incipitem:
„W olszynie ja wołki pasła”, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów”.
W obu rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w niej pierwsza szesnastka g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna, na
drugą i trzecią dolna wersja, w rkp. z teki 33 górna wersja tylko
alternatywnie.
W rkp. z teki 16 odesłanie do melodii nr 941 z teki 33, która została opublikowana przez Kolberga w T. 25 jako nr 471.
Tekst z wariantem melodii por. nr 100 w suplemencie.
nr 475 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1136, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 1 i 2 bez melodii.
Melodia z innym tekstem, zob. DWOK T. 41, nr 392.

�153

nr 476 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29, nr 8 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 574, oba
rkp. bez lokalizacji.
W obu rkp. w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 h1, w t. 4
w pierwszym wykonaniu druga i trzecia nuta alternatywnie oznaczone literami: „d e”.
s. 195 nr 477 – Tekst zob. nr 82 w suplemencie.
nr 478 – Tekst z inną melodią zob. nr 311 w suplemencie.
nr 479 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 60, nr 577 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, oba rkp.
bez lokalizacji.
œ
W rkp. terenowym t. 3 w pierwszym wykonaniu: &amp;

œ
J .

nr 480 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 26, nr 62, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 9,
nr 1852, z lokalizacją ogólną: „Ruda, Sokule, Radziejewice”. Tekst
zwr. 2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 15,
nr 1016, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, t. 2 i 4


w drugim wykonaniu: 


 , w t. 3 w drugim wykonaniu

na pierwszą miarę ósemka h1, dalej górna wersja.
Tekst zwr. 1 por. nr 82 w suplemencie, tekst zwr. 3 por. DWOK T.
41, nr 342.
s. 196 nr 481 – W rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 469, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” tekst jak w druku z odesłaniem do
innej melodii, zob. DWOK T. 41, nr 298.
nr 482 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 23, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”
i teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1854, z lokalizacją ogólną: „Ruda,
Sekule, Radziejewice”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 2 i 4
w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1.
nr 483 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 9, nr 1864, wśród zapisów z Mazowsza i Łęczyckiego.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1 w pierw­

#œ
szym wykonaniu dolna wersja, w drugim: &amp; œ

œ #œ œ

, t. 3

œ œ œ œ œ , w t. 4 w pierwszym
w drugim wykonaniu: &amp; J

�154

wykonaniu na trzecią miarę ósemka c2, w drugim na trzecią miarę
szesnastki c2 h1.
nr 485 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 25, nr 88, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 9,
nr 1877, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzow[ska], Sokule”.
W rkp. z teki 33 w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią
miarę szesnastki e2 g1, w drugim b1 a1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:

&amp;b

j
j
&amp; b œœ œœ œ œœ , w drugim:
1
2

j r j
&amp; b œœ .. œ œœ , t. 4:

œ œ œœ œ œ .
œœ J
3

r
œ

s. 197 nr 486 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1868, , tam melodia bez tekstu wśród zapisów z Mazowsza; teka 35, sygn. 1315/A,
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam tekst bez melodii.
W rkp. zapis melodii następujący:

j
œ œ œœ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œ œ œ œ
&amp; œœ œ œœ
J
J

j
# œœ œœJ œœ œ œ œœ œ œ œ œ œ œj œ œ œ œ œ
œ
œ
œ œ J œ œ J
&amp; œ J œœ
J ,
œ

obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 5–8 z powyższego
przykładu jak górna wersja tych taktów w druku (tam t. 3-6), ze
znakiem powtórki dla ostatnich dwóch taktów, w ostatnim takcie
na trzecią miarę szesnastki g1 a1.
nr 487 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 319, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam tekst bez melodii z wyjaśnieniem
Kolberga: „wyrko = łóżko”.
nr 489 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr
45 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 565, oba rkp. bez lokalizacji – w
obu rkp. melodia bez tekstu; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,
z lokalizacją ogólną: „Miedwienice” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 502,
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – w obu rkp. tekst bez melodii.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 w obu wykonaniach druga
szesnastka a2, a w rkp. terenowym z teki 43 w t. 3 i 4 w obu wykonaniach dolna wersja.
Tekst w rkp. z teki 43 zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 492,
zob. przypis do tego numeru, ponadto w tym rkp. po zwr. 2 jeszcze

�155

fragment:
			
			

„Oj, wziąłbym cię z sobą, niedobra to pani...,
[fragment nieczytelny] u ludzi z tobą”;

W rkp. z teki 16 tekst zwr. 1 jak w druku, tam jeszcze dalszy ciąg
jak nr 440 w T. 25, zob. przypis do tego numeru.
W odsyłaczu pod pieśnią winno być: nr 440 (nie 439).
s. 198 nr 490 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39r., nr 19, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” i teka 33, sygn.1305, k. 3,
nr 1620, z lokalizacją ogólną: „Międzylesie”.
W rkp. z teki 2 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę
szesnastki g2 d2, w t. 4 inny rytm: œ œ œ œ ; w rkp. z teki 33 melodia

zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykona­niu: w t. 1
j
œœj œ œ œœj œœ œ
J
na trzecią miarą alternatywnie ósemka g2, t. 2: &amp;
,
3

w obu wykonaniach w t. 3 na trzecią miarę szesnastki c2 a1, t. 4:
1

j2
&amp; œ œ œ œJ œœJ œ .

nr 491 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 572, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” – melodia i teka 16, sygn. 1209,
k. 9, nr 508, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst; rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji, tam tylko
melodia.
W obu zapisach melodii tylko górna wersja, w t. 3 i 6 na trzecią
miarę triola szesnastkowa h1 a1 g1, z fermatą na ostatniej nucie, t. 5

j

œ
w rkp. z teki 43: &amp; œ œ

j
j
œ œ , w rkp. z teki 33: &amp; œ œ œ œœ œ .

nr 492 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 28, tam z obszerniejszym niż w druku tekstem; teka 33,
sygn. 1305, k. 60, nr 564 – melodia, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Miedniewice” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 501, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.
W obu zapisach melodii w t. 1 tylko górna wersja, w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka alternatywnie h1, t. 2 w pierwszym wy-

# œ œj . œr
œœ œ œ œ , w drugim: &amp; # œ œ œj œj . W rkp. z teki
&amp;
konaniu:
J J

�156

43 dalszy ciąg tekstu jak nr 489 zwr. 1 i 2 w T. 25, zob. przypis do
tego nr.
nr 493 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28;
teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 563 – melodia z incipitem: „Jedzie”,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 16, sygn. 1209,
k. 9, nr 500, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.
W obu zapisach melodii każde z wykonań oznaczone w druku cyframi 1 i 2 dwukrotnie powtórzone. W pierwszym wykonaniu: t. 3
i 4 oznaczone jako 1. volta, w t. 4 na trzecią miarę szesnastki h1 g1,
wykonanie to opatrzone znakiem powtórki i wtedy zamiast t. 3–4
dodana 2. volta: zob. 2. volta w poniższym przykładzie, w drugim
wykonaniu melodia również dwukrotnie powtórzona:

#
j
œ œœœ œ
. œ. œ
&amp; .. œ œ œ œ œ œ œ œJ J
J œ œ œ œJ œ œ . J œ œ œ œ œ .
1.

2.

W zapisie tekstu w rkp. z teki 16 jeszcze fragment:
			
			

„Oj, wyjeżdżam, …, o chusteczkę proszę,
niechże cię, dziewczyno, na sercu nie noszę”.

nr 494 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 54, nr 280, z lokalizacją: „Ruda i Żyrardów”, tam takty 3–8 z incipitem: „Pojadę ja”
i teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 329, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”,
tam tekst zwr. 1; teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 902, wśród zapisów
z Lubienia, z notą: „Wiskitki” – wariant zwr. 2.
W zapisie melodii t. 6 jak t. 10, t. 10 jak górna wersja w t. 6; w zapisie zwr. 2 w. 3 i 4 następujące: „da, nauczę, nauczę, Lubieńczanki
robić”.
s. 200 nr 496 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 11, nr 1941, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, zanotowana
o sekundę wielką wyżej, w t. 2 w obu wykonaniach na trzecią
miarę obie wersje.
nr 497 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11,
nr 1936, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 2 w rkp.
z teki 43: &amp;

œ
&amp; œ Jœœ . œ

œ œ œœ œ œ œ œ
œ , w rkp. z teki 33 w drugim wykonaniu:
J

œ œœ

R , w obu rkp.: w t. 4 w pierwszym wykonaniu

�157

przy ostatniej szesnastce alternatywnie c2, w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki f1 e1.
nr 498 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11,
nr 1946, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, tam odesłanie do
wariantu melodii nr 1855 z teki 33, zob. DWOK T. 41, nr 622.
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, tam na trzecią miarę w rkp. z teki 43: triola szesnastkowa g1 fis1 e1, w rkp. z teki 33 szesnastki g1 fis1 lub alternatywnie fis1
e1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.
Tekst z inną melodią, zob. nr 164 w suplemencie.
nr 499 – Melodia z innym tekstem, zob. nr 78 w suplemencie.
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 348.
nr 501 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 26,
nr 68, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1904, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.
W rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, przy t. 1–3 pier-

# j œ œ œ œ œœœœ
j œœœœ
œ
&amp;
œ
œ
wotnie:
, poniżej z notatką
3

„lepiej” wersja jak w druku, t. 5–8 w następującym zapisie:

#
j
&amp; œ œ œ Jœœ

œ

œœ œœ œJœ

œ

œœ œ
3

3
3
j
œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œj œ œ , obok

kolejna wersja alternatywna dla t. 5, jak t. 7.
nr 503 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 316, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam tekst bez melodii.
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19).
s. 201–202 nr 505 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 979, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
Tekst zwr. 1 z inną melodią, zob. nr 78 w suplemencie.
s. 202 nr 506 – Por. nr 458 w suplemencie.
nr 507 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 37 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1910,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii
w rkp. Kolberga: teka 35, sygn. 1315/A, k. 9 i teka 16, sygn. 1209,
k. 10, nr 577, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”.
W obu zapisach melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na drugą
miarę obie wersje, w t. 4 na drugą miarę a1; w drugim wykonaniu:

�158

w t. 4 na drugą miarę obie wersje, na trzecią miarę g1, obok zanoto-

j j
œ , w obu

bœ œ œ œ
wana wersja alternatywna dla tego taktu: &amp;
3

rkp. w t. 3 ostatnia szesnastka g1; w obu zapisach tekstu zwrotki
w odwrotnej kolejności, w zwr. 2. wiersze 3 i 4 następujące: „co mi
się oberwie dzbanusiem wody”.
Tekst z inną melodią, por. DWOK T. 41, nr 318.
nr 508 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 25, nr 105, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k.
9, nr 1887, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”. Tekst
bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 963–965, oba rkp. z lokalizacją
ogólną: „Kromnów”.
W zapisie melodii w obu rkp. w pierwszym wykonaniu t. 4:

m
3
&amp; œ œ œ œj œjœ œ ; w drugim wykonaniu w t. 2 na trzecią miarę

alternatywnie triola szesnastkowa c2 h1 c2, w t. 3 na trzecią miarę

j œjm 3
œ œ œ ; w zapisie tekstu z teki 16

szesnastki g1 a1, t. 4: &amp; œ œ œ œ
3

w zwr. 2 w w. 4 powtórzone: „matuleńku” zamiast „moja matko”.
nr 509 – Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK
T. 18 i 19).
s. 203 nr 510 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 26, nr 51, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,
k. 58, nr 459, z lokalizacją: „od Wiskitek”. Tekst w rkp. Kolberga:
teka 43, sygn. 1352, k. 20r. i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 971, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu zapisach melodii w t. 4 w drugim wykonaniu druga nuta
d2; w obu zapisach tekstu brak fragmentu zwr. 1: „twoje ocki jak
ciarecki, moja buzia jak śmietana”.
W obu rkp. teksty połączone z inną melodią, opublikowaną przez
Kolberga w T. 25 jako nr 657, zob. też przypis do tego numeru.
nr 511 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 26, nr 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,
k. 58, nr 455, z lokalizacją: „Guzów, p[od] Wiskit[kami]”. Tekst bez
melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20
i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 966, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów”.
W obu zapisach melodii w t. 2 na trzecią miarę w pierwszym

�159

wykonaniu seksta a1 f2, w drugim wykonaniu szesnastki b1 a1,
w t. 4: w pierwszym wykonaniu

&amp; b œ œ œ œœ , w drugim
œ

przy f1 każdorazowo dodany dwudźwięk c1, po t. 4 jeszcze:

œœ
&amp; b œœ œœ œ œ œ œœ œœ œ œ œœ œœ ; w zapisie tekstu z teki 43 brak inte-

riekcji na początku wierszy.
nr 513 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 25, nr 110 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1892,
oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. drobne różnice w zapisie linii
melodycznej.
W rkp. z teki 43, k. 25, nr 110:



    
  
 
   

   

    
 


    
      ;
 


w rkp. z teki 33:

 

    
    
  

 


 

   
 

 

      .
 

Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15,
nr 982 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w obu zapisach tekst z inną melodią,
zob. DWOK T. 41, nr 431, tam tylko z pierwszą zwrotką.
s. 204 nr 515 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 60r., nr 548 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 136,
oba rkp. bez lokalizacji. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka
16, sygn. 1209, k. 16, nr 981 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim obie wersje, w t. 2
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka e2, w t. 3 w obu

�160

wykonaniach na trzecią miarę alternatywnie ósemka h1. W zapisie
tekstu z teki 43 w ostatnim wierszu: „szelmą” zamiast „samą”.
nr 516 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 166 i teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr
558, w obu rkp. bez lokalizacji. Tekst zwr. 3 bez melodii: teka 16,
sygn. 1209, k. 15, nr 991 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20
wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1
w obu wykonaniach górna wersja, w t. 4 w drugim wykonaniu
na trzecią miarę szesnastki fis1 d1; w rkp. z teki 33 w t. 2 w drugim
wykonaniu alternatywnie: &amp;

#

œ œ œj
œœ .

Zwr. 1–2 z inną melodią, zob. nr 70 w suplemencie.
nr 517 – Por. DWOK T. 41, nr 312.
s. 205 nr 518 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,
k. 15, nr 1008 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w rkp. terenowym brak interiekcji przed wierszami 2–4.
nr 519 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,
nr 169, bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 560 – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 498, z lokalizacją ogólną: „Zalesie,
Rawa” – tekst.

# r œ œœ œ œj œ
œ RJ J .
&amp;
W obu zapisach melodii t. 1:

nr 520 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 60r., nr 547, bez
lokalizacji – melodia bez tekstu; teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 986
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją
ogólną: „Kromnów” – w obu rkp. tekst bez melodii.
W zapisie melodii w tece 33 w t. 4 w pierwszym wykonaniu na
drugą i trzecią miarę ósemka z kropką c2 i szesnastka g1, w drugim
wykonaniu brak dwudźwięków, tylko dolne nuty.
s. 206 nr 522 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,
nr 148, bez lokalizacji, teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 554, z lokalizacją ogólną: „Sokule” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 495,
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.
W t. 2: w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu obie wersje,
w rkp. z teki 43 w obu wykonaniach dolna wersja; t. 3: w pierw-

j jœ
b r r
szym wykonaniu w rkp. z teki 33: &amp; œœ œ œ œœ , w rkp. z teki 43

tylko dolna wersja z powyższego przykładu, w drugim wykona-

�161

niu w obu rkp. na pierwszą i drugą miarę górna, na trzecią dolna
wersja. W obu zapisach tekstu: „dupy” zamiast „chałupy” i jeszcze
kolejna zwrotka:
„Dobry Wosio do łóżeczka,
ale tylko spać, da, spać,
dziesięć razy na noc wstając,
ale tylko srać, da, srać”.
Pod pieśnią odesłanie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1),
winno być: s. 397 nr 292.
nr 523 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,
k. 15, nr 980 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. W rkp. z teki 43 w zwr. 1w obu
wierszach: „cóż” zamiast „co”.
nr 524 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,
k. 14, nr 958 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, tam tylko
wiersze 1 i 2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. W rkp.
z teki 16 nad pieśnią notatka: „budnik, kolonista”, ponadto ostatni
wiersz wariantowy: „i nie pijesz do dzieweczki”.
Tekst por. nr 265 w suplemencie.
nr 525 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 58, nr 464, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek”, zanotowana
o kwartę czystą niżej, w t. 3 w drugim wykonaniu: na pierwszą
miarę górna wersja, ostatnia szesnastka d2.
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 506.
nr 526 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 25,
nr 93, bez lokalizacji – melodia i tamże, k. 20, z lokalizacją ogólną:
„Kromnów” – tekst; czystopisy Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9,
nr 1883, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule” – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 970, z lokalizacją jak na k. 20 – tekst.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki
h1 d2, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę dodana wer-

#
n
#
œ
œ œ œ
œ
sja alternatywna: szesnastki a1 fis1, w drugim: &amp; J
,

tu widoczne trudności Kolberga we właściwym zanotowaniu
intonacji na drugą miarę, w t. 4 w drugim wykonaniu na drugą
i trzecią miarę ćwierćnuta d1. W zapisie tekstu w rkp. terenowym

�162

jeszcze w nawiasie: „matka diabła zjadła, co się zawsze kręci”.
Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 430 dotyczy
podobieństwa w przebiegu linii melodycznej.
s. 207 nr 527 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 977 i 978,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w obu zapisach tekstu
w rkp. w zwr. 2 w. 2 i 3 brak: „tu”, w. 4 brak: „to”.
nr 528 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1782, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule” i rkp. terenowy Kolberga,
teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 83, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 33 w t. 4, 6, 8 i 12 w obu wykonaniach tylko górna
wersja, w t. 6 ≥ przy c2, na trzecią miarę dwie szesnastki a1 fis1, w t.
9 tylko dolna wersja. Poniżej zanotowane wersje alternatywne dla
t. 2: &amp;

#

j
œ

œ
œ œ #œ œ œ J
3

i dla t. 9: &amp;

#

œœ

œ œ #œ

.

W rkp. terenowym brak znaku przykluczowego, widoczne trudności Kolberga z ustaleniem właściwego przebiegu melodii, pierwotnie zanotowane t. 7–10, 1–4, 5–6, następnie cyframi oznaczona
właściwa kolejność taktów, liczne poprawki i literowe oznaczenia
nut, t. 10: &amp;

# œ.

œ œœ œ
œ .

nr 529 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 28, nr 152 i nr 162, oba rkp. bez lokalizacji i teka
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1928, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 950, oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. z teki 43 nr 152 i w rkp. z teki 33 w t. 2 w pierwszym wykonaniu: na trzecią miarę triola szesnastkowa d2 c2 f1, lub alternatyw-

œ
b œ œjœ œ œœœœ
nie: &amp; R R J
, w drugim wykonaniu na drugą i trzecią
3

miarę dodane tercje g1 f1, w t. 3 dodane dwudźwięki – tercję niżej;
w rkp. z teki 43 nr 162 w t. 1 w pierwszym wykonaniu przy pierwszej nucie dodany dwudźwięk kwinta c1, t. 2 w pierwszym wykona-

n
j
œœ œœ œ
œ
œ
œ
b
niu: &amp;
, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią
J
3

miarę f1, w obu wykonaniach przy a1 każdorazowo dodany dwu-

b œ œ œ œj
dźwięk – tercja f1, t. 4 w drugim wykonaniu: &amp; œ

.

�163

nr 530 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,
k. 14, nr 957(zwr. 1) i nr 956 (zwr. 2) i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 19, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w rkp. z teki
43 zwr. w odwrotnej kolejności.
s. 208 nr 532 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 34 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1906,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii
w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 987 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. z teki 33 następujący zapis:

Ÿ
&amp; œ.

œ œ œ œjœ œ j œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ
œ #œ œ J œ
J œ
3

œ œ œ œ œj œ œ œj œ j œ œ œ j j
&amp; œ #œ œ J
#œ œ
œ œ œ
J
3

Ÿ
Ÿ
j
j
œ œ œ j
œ
œ
œ
œ
j
œ
œ
œ
&amp; œ œ #œ œ œ #œ
#œ ,
œ œ œ

w rkp. terenowym następujące zmiany w stosunku do powyższego przykładu: w t. 5 na trzecią miarę triola szesnastkowa c2 h1 g1
lub alternatywnie szesnastki h1 g1, po t. 7 zmiana kolejności taktów: t. 10–11, t. 8–9, brak t. 12, t. 13 zapisany obok jako wersja
alternatywna dla t. 9. W zapisie tekstu w obu rkp. trzy ostatnie
wiersze następujące: „z pożegnania mojego, oj, dalibóg nie przyjdę,
da ze żalu wielkiego”.
nr 533 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 28v., nr 134 i czystopis, teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1920,
oba rkp. bez lokalizacji; w obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w rkp. z teki 33 tylko górna wersja.
nr 534 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 589,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 521, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu na
drugą miarę c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka
c2, w t. 4 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie g1;
w obu zapisach tekstu zwrotki w odwrotnej kolejności.
s. 209 nr 535 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,

�164

z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 594
– melodia, z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 528 – tekst, z lokalizacją ogólną: „Zalesie,
Rawa”.
W obu rkp. w zapisie melodii w t. 1 przy pierwszej nucie brak e2,
t. 3–4 w następującym zapisie:

#
j œ œœ œ
œ J J
&amp; œ œ œ œ

j
j
œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œJ

;

w rkp. z teki 16 na początku wszystkich wierszy: „da”.
W rkp. z teki 42 pod pieśnią jeszcze inne wątki, zob. nr 147
w suplemencie.
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK
T. 1), pod wskazanymi numerami (i stroną) inne teksty.
nr 536 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 591,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 522, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst.
W rkp. z teki 42 pod melodią jeszcze drugi wątek tekstu, zob nr 200
w suplemencie.
nr 537 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153;
teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1128 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. terenowym tekst z melodią inną niż w druku, zob. nr 289
w suplemencie.
nr 538 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 584,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 513, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst .
W obu zapisach melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu pierwsza
szesnastka g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka
fis2, na drugą i trzecią miarę ósemki d2 g1; w obu zapisach tekstu
interiekcje: „da” i „oj” na początku wierszy.
nr 539 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 585,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 514, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst.
W obu zapisach melodii: w t. 1 w drugim wykonaniu na trze-

�165

cią miarę ósemka c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią
miarę obie wersje; t. 4 w pierwszym wykonaniu w rkp. z teki 43:

œ j
&amp; œ œ J œ , w rkp. z teki 33 na pierwszą miarę dwie szesnastki

d2 d2. W obu zapisach tekstu: „da” przed „ja kalinę”.
s. 210 nr 540 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 582 – melodia,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka 16, sygn.
1209, k. 9, nr 510, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst .
W rkp. z teki 42 w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę
h1; w zapisie tekstu w obu rkp. brak powtórzenia w zwr. 1.
nr 541 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 583
– melodia, z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 511, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst.
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu na drugą
miarę d2, w t. 4 w pierwszym wykonaniu również dolna wersja,
w drugim wykonaniu druga szesnastka e2. W obu zapisach tekst
poprzedza jeszcze jedna zwrotka:
„Da i siwy gołąbeczek,
da i w środku dębu siedział,
da i kochajże mnie, kochaj,
da i żeby nikt nie wiedział”,
zob. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 288.
nr 542 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”, teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 588,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonow[em]” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 518, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –
tekst.
W rkp. z teki 42 i 33 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,

œ
œ
b b œ œ œœ , w t. 3 tylko dolna,
w t. 1 tylko górna wersja, t. 2: &amp; R R J

w t. 4 tylko górna wersja, tam na trzecią miarę szesnastki: w tece
42 c2 f1, w tece 33 a1 f1; w obu rkp. w t. 6 tylko górna wersja, przy
c2 dodany każdorazowo dwudźwięk a1, w t. 8 na trzecią miarę
tylko górna wersja. W rkp. z teki 42 tekst zanotowany skrótowo,
w zwr. 2 brak wiersza 1, dla w. 3 tylko: „wianeczku”.

�166

nr 543 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 592,
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka
16, sygn. 1209, k. 9, nr 524 [a], z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”
– tekst.
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią

œ œ œ
miarę g2, w drugim dodana wersja alternatywna: &amp;

œ

;

w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu alternatywnie: w t. 3
na trzecią miarę ósemka f2, a w t. 4 na pierwszą miarę ósemka
d2. W obu zapisach tekstu po zwr. 1: zwr. 3, 4, 2, następnie zwr. 5,
a w niej: „pilnuj” zamiast „patrzaj” i w. 3 i 4 następujące: „da, tyda
piechty sobie nie chodź, da kiedy nie masz konia”; ponadto w rkp.
z teki 42 tekst zanotowany skrótowo bez powtórzeń, w zwr. 2 ostani wiersz: „bo ci kaci po niej”, w zwr. 4 w ostanim wierszu: „nudzi”
zamiast „budzi”.
s. 211 nr 545 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 1 (13 pięciolinia), z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1968, z lokalizacją:
„Białogórne”, w obu rkp. w t. 1–2 tylko dolna wersja.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… , tam na s. 280 taki sam tekst.
nr 546 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 287 taki sam tekst.
s. 212 nr 548 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 1 (14 pięciolinia), z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1967, bez lokalizacji.
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki h1 c2, t. 1–2 w drugim wykonaniu rozszerzone o jeszcze jeden
takt: &amp;

# œœœ
œ œ œJœ œ œ Jœ œ œ œj j , w t. 4 w pierwszym
œ
J

wykonaniu ≥ przy c2, ostatnia szesnastka g1, w drugim wykonaniu
druga szesnastka h1.
nr 549 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia) i k. 3 (9 pięciolinia, nr 17), bez
lokalizacji oraz teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1973, z lokalizacją
ogólną: „Białogórne”.
We wszystkich rkp. w t. 1 na drugą miarę c2, w rkp. z teki 43, k. 3
w t. 1 na pierwszą miarę triola szesnastkowa, w t. 3 na pierwszą
miarę dwie szesnastki g1 h1, ostatnia nuta a1, ta wersja zanotowana

�167

w rkp. z teki 33 jako wersja alternatywna.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 291 taki sam tekst.
nr 550 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1126, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii, podpisany jako
dalszy ciąg tekstu: „A dała mu śmietany”, zob. nr 569 w T. 25.
nr 551 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 12, nr 1971 oraz teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1400 i oba
rkp. z teki 33 z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W dwóch pierwszych rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, z przednutką h1 c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna,
w drugim dolna wersja, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja,
w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki

# 3 œ œ
œœ œ œ J œ œ ; w rkp. z teki 33
&amp;
h h , t. 4 w pierwszy wykonaniu:
J
3
1

1

nr 1400 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej w następującym zapisie:

# 3œ œ
&amp; 8 J J œJ

# r r j r
&amp; œ œ œ œ œJ

œ œR œJ
R

œ œ œ œ œ
J J J

j
œ œR œJ œ œ œ œr œr œ œr œJ
R
3

j
œ œ œ œ
œ
R R

3
j
œœœœ œ ,
œ

w tymże zapisie dalsze wersje alternatywne dla tego przykładu, dla

# 3 j
# rœ œ œ
# r œ œ
œœœœ œ œ
œ
œ
œ
t. 2: &amp; œ R J
, &amp; œ R J
, dla t. 4: &amp;
i dla
#

œœœ œ œ .
t. 6: &amp; œ J
3

nr 552 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 2 (1 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 12, nr 1972, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, w obu rkp.
następujący zapis melodii:

�168

# 3
œ œ
&amp; 8 œœœJ J
3

3
^
œ œœœœ j œœœœ j j œ œ œ j
œ
œ
J
J œ œœ
3

3
j j œ œjœ œ
œ j ^j œ œ œ j
œ
œ
œ
œ
œ
&amp; œœœœ
œ
œ .
J œ œœ
J

#

3

3

Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 281 taki sam tekst. Odsyłacz Kolberga do Kieleckiego błędny; może chodzić o wariant zamieszczony w cz. II tej
monografii, zob. DWOK T. 19, nr 255 zwr. 2.
s. 213 nr 553 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 285 taki sam tekst.
nr 554 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia), bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach na drugą miarę fis2, w t. 2
w pierwszym wykonaniu na drugą miarę szesnastki g1 a1, w dru-

bb œ œ

j

œœ .
gim wykonaniu: &amp; J
Tekst zwr. 1 por. nr 86 zwr. 2 w suplemencie.
nr 555 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1401, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia bez tekstu; teka 16, sygn.
1209, k. 10, nr 526, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam tekst
bez melodii.
W zapisie melodii w drugim wykonaniu w t. 2 na pierwszą miarę
triola szesnastkowa: d2 e2 f2.
Melodia por. DWOK T. 41, nr 736. Tekst por. nr 86 zwr. 3 w suplemencie.
nr 556 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga:
t. 1–4: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1440, z lokalizacją: „Białogórne”
i notą: „Skulski” – prawdopodobnie nazwisko wykonawcy;
t. 5–8: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1442, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej, w t. 1 odb œ j j
wrotna kolejność wersji, t. 4 w obu wersjach: &amp; J œ œ , w t. 8
w obu wykonaniach na drugą i trzecią miarę kwinta c1 g1.
Taki sam tekst w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,
tam s. 283.

�169

s. 214 nr 558 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 285 tekst z różnicami w ostatnim wierszu.
nr 559 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 79, nr 1441, z lokalizacją: „Białogórne”, zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp. melodia rozbudowana do 16–taktów:

# 3
œ
j
&amp; 8 œ œ œ œJ J

œ œ œ œ œ œ œjœ œ
J
œ J J

œœœ
J œœ

j
j
#
j
œ
œ
œ
&amp; œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œ œ œ œ œ œJ œ œ

#
œ
j
&amp; œ œ œ œJ J

œ œœ œ
J J

j
œ

œ

œ œjœ Jœ
J

œ œ œ œ
œ œ

#
œ
œ
œ
&amp; œœ œœœ œœœœœ œœ œœœ œœœœœœ .

nr 560 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 79, nr 1445, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, zanotowana
o sekundę wielką wyżej.
j

b

b
W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp; œ

wersja alternatywna: &amp;

œ
bb œ œ œ œ œ

œ œœ œœ
J J

œ

, w t. 4

, w drugim wykonaniu w t. 2

pierwsza szesnastka alternatywnie g1.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania…, tam na s. 286 taki sam tekst opublikowany jako dwie
przyśpiewki: nr 128 i 129.
s. 214–215 nr 561 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1444,
z lokalizacją ogólną: „Białogórne” – melodia i teka 16, sygn. 1209,
k. 10, nr 596, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek” – tekst.
W rkp. w drugim wykonaniu t. 1–2: &amp; œ

œ œ
w obu wykonaniach: &amp; œ J

œ
J

œ
œ œ œ œ œœ œœœ œœ œj
, t. 3
J

; w zapisie tekstu w zwr. 1 i 2

w. 3 następujący: „oj, gdybym mu się dostała”.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 287 taki sam tekst.

�170

s. 215 nr 562 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1446, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia zanotowana o kwartę
czystą wyżej.
W rkp. melodia poprzedzona dwoma taktami:
j
j

#
œ
œ
&amp; œ œ œ œ# œ œ œ œ œ # œ , t. 2 w drugim wykonaniu:        ;

3

w t. 3–4 brak znaku powtórki, dodane wersje alternatywne: w t. 3
przy ostatniej nucie g1, w t. 4 przy trzeciej nucie d1, przy ostatniej
h, t. 7–8 bez znaku powtórki, w t. 7 dodane wersje alternatywne
jak w t. 4, w t. 8 ostatnia nuta tylko g1.
nr 563 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1443, z lokalizacją ogólną: „Białogórne” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16,
nr 1127, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – tekst; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją jak w tece 16, tam tekst bez
melodii.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, przy d2 dodana
kwinta g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki e2 c2, w drugim wykonaniu na trzecią miarę
obie wersje, w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, przedostatnia nuta h1, w t. 4 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu triola
szesnastkowa d2 h1 a1, w drugim d2 c2 h1. W zapisie tekstu w rkp.
terenowym w zwr. 3 w. 2: „jak córeczce, tak macierzy”.
nr 565 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1163, z lokalizacją: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa c2 d2 e2, w t. 2 odwrotna kolejność wykonań, przy powtórce na trzecią miarę również szesnastki b1 g1, t. 3 w drugim

œœœ
b
wykonaniu: &amp; œ œ œ J J .
3

j

Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 286 wariant tekstu.
s. 216 nr 566 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 1,
z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305,
k. 11, nr 1951, z lokalizacją: „Białogórne”.
W obu rkp.: melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t.
1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie c2,
w drugim na pierwszą miarę szesnastki f2 f2, t. 2 w drugim wyko-

b
naniu: &amp;

œœœ
œ
J œ , w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią
2 2
&amp; b œ œ œj ‰

miarę szesnastki c d , w drugim wykonaniu

.

�171

nr 568 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 305, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”; teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1988,
z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki”. W obu rkp. tekst bez melodii;
w rkp. z teki 13 tekst przekreślony, tam w zwr. 1 brak „niezbędnicy”, a w zwr. 2 brak „niezbędnicę”.
nr 569 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1204, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16,
z lokalizacją jak w tece 33 – tekst, tam jeszcze jedna zwrotka, zob.
nr 550 w T. 25.
Melodia zob. DWOK T. 41, nr 730.
nr 570 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1138, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii; w rkp.: „niech
ją sobie wyłechcą”, a „cy chcą sewcy, cy nie chcą” dopisane jako
wariant.
s. 217 nr 571 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,
nr 1991, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
Tekst por. DWOK T. 41, nr 425 oraz nr 237 i 238 w suplemencie.
nr 572 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1178, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. t. 3–4 trzykrotnie powtórzone, pierwotnie zanotowane
o sekundę wielką wyżej, następnie zapisane ponownie z notatką:
„lepiej w F–dur”; w pierwszym wykonaniu w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ósemki f1 a1 a1, w drugim wykonaniu w t. 1 i 2 tylko
górna wersja, w trzecim wykonaniu w t. 1 tylko dolna, w t. 2 tylko
górna wersja.
nr 573 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”, tam są to dwie odrębne melodie: pod nr. 1175
takty 1–4 i pod nr. 1173 takty 5–8.
Takty 1–4 zanotowane o sekundę wielką niżej, w t. 2 w pierwszym
wykonaniu na trzecią miarę dwie wersje: ósemka c2 i alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 5–8 melodia zanotowana z dodanymi
dwudźwiękami:


 












 
    
      





 
 






                      .
   

   

nr 574 – W rkp. Kolberga są to dwie odrębne melodie:

�172

t. 1–8: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 i czystopis, teka
33, sygn. 1305, k. 74, nr 1186;
t. 9–15: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 i czystopis, teka
33, sygn. 1305, k. 74, nr 1185, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:
„Rzeczyca”.
W t. 1–8 w obu rkp.: w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie c2, w
t. 5 i 6 tylko górna wersja, t. 7 jak górna wersja w t. 5; w rkp. z teki
43 w t. 4 tylko górna wersja.
W t. 9–12 w obu rkp.: brak znaku powtórki, w t. 11 tylko górna
wersja, w rkp. z teki 43 w t. 12 ≥ przy f2, na trzecią miarę d2, t. 14
zanotowany jako 1. volta, t. 15 jako 2 volta.
s. 218 nr 575 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,
nr 1989, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej,
w t. 3 w obu wykonaniach na ostatnią miarę alternatywnie g2,
w t. 4 w pierwszym wykonaniu ostatnia szesnastka alternatywnie c2; w rkp. z teki 33 poniżej zanotowane wersje alternatywne
dla t. 1: w pierwszym wykonaniu: &amp;

œ. #œ œ. œ œ
&amp; œ. œ. J

œ. #œ œ. œ œ
J

, w drugim:

.

Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 286.
nr 577 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 610, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam tekst bez melodii.
nr 579 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 940 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, oba z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu rkp. tekst bez melodii zanotowany do słów: „liźcie”, a dalej:
„pomaluśku z obycajem, zeby...”.
s. 219 nr 581 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 2
(3 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1977,
z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w t. 2:
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki f2 e2, w drugim wykonaniu w rkp. z teki 33: &amp; b

œ œœ œœ œ œ œ
, w rkp. z teki 43
J

tylko górna wersja z powyższego przykładu, w t. 4: w pierwszym
wykonaniu w obu rkp. na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2

�173

c2 d2, w rkp. z teki 33 jeszcze wersja alternatywna: zob. górną wersję w powyższym przykładzie, w drugim wykonaniu w obu rkp.:

œ œ
j
&amp; b œ œJ œ .
3

Por. DWOK T. 41, nr 821 i nr 452 w suplemencie.
nr 582 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, poniżej numeru 464, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”; tamże, k. 10, nr 553,
z lokalizacją ogólną: „Chochołów” i tamże, k. 16, nr 1101, z lokalizacją ogólną: „Łążyń”, we wszystkich rkp. tekst bez melodii. Na
k. 16 pod nr. 1101 brak fragmentu, zamieszczonego w druku pod
taktami 3–4.
Tekst z inną melodią zob. DWOK T. 41, nr 444.
nr 583 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 464, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam tekst bez melodii.
nr 584 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,
nr 1984, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1
w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3–6 brak znaku powtórki,
w t. 3 i 4 tylko górna wersja, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie
dodana triola szesnastkowa g1 a1 cis2.
Tekst z inną melodią zob. DWOK T. 41, nr 372.
s. 220 nr 585 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,
nr 1987, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. t. 1–2 w drugim wykonaniu oznaczone „bis”,
w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, t. 4 w drugim wyko-

œ
b œ J [‰]
b
naniu: &amp; J
, wersja zapisana w druku zanotowana

alternatywnie tylko w rkp. z teki 33.
Tekst z inną melodią zob. nr 80 w suplemencie.
nr 586 – W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1)
winno być: nr 398 (nie 389).
nr 587 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 53,
bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1985, z lokalizacją
ogólną: „Białogórne”.
W rkp. z teki 42 zmiana kolejności taktów: po t. 1 zapisany t. 3,
a następnie t. 2. W obu rkp. melodia zanotowana o tercję wielką
niżej, w t. 4 tylko dolna wersja, takt ten dwukrotnie powtórzony,

�174

t. 5–8 w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 6 czwarta nuta
g1, w drugim wykonaniu w tece 33:
3
# # #œ œ
nœ œ œ œ
œ
œ
œ
œ
&amp; #
œ
œ
œ
œ
œ œ [‰] ,
œ œœ
œ

w tece 42 brak t. 2 z powyższego przykładu.
s. 221 nr 589 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 3 (3 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 12, nr 1994, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W rkp. z teki 33 melodia wraz z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 194,
nr 759.
nr 590 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 3 (7 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 12, nr 2001, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”; w obu rkp.
w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 a1 h1.
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 35, sygn. 1315/A, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”.
nr 591 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25,
nr 84, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu; teka 33, sygn. 1305,
k. 59, nr 536, z lokalizacją: „Ruda Guzowska“, tam melodia z incipitem: „Popielarczyk“. Incipit: „A utonął popielarczyk” w rkp.
nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, wśród zapisów z Powsina.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej; w rkp.
z teki 43 w t. 1–2 literowe poprawki w zapisie nutowym: w t. 1
przy trzeciej nucie „fis”, w t. 2 nad drugą nutą „d”, nad czwartą w pierwszym wykonaniu „a”, w t. 3 w drugim wykonaniu na
pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 fis1 g1, t. 6 w pierwszym wykonaniu &amp;

# œ œ œ
œ ; w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu

górna wersja, przy powtórce dolna wersja.
Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) dotyczy pieśni nr 360 na s. 416, prawdopodobnie błędnie oznaczonej jako
„164”; pod numerem 164 inny tekst.
nr 592 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 1 (12
pięciolinia), bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1965, bez
lokalizacji – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 549, z lokalizacją ogólną: „Chochołów” – tekst.

�175

W obu zapisach melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,
w t. 1 w obu wykonaniach przy c2 i d2 dodany ≥, t. 4 w drugim
wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki e2 d2.
nr 593 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 1 (9 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 11, nr 1961, z lokalizacją ogólną: „Chojnatka, pod Mszczonowem”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352,
k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk” i teka 16, sygn.
1209, k. 10, nr 542, z lokalizacją ogólną: Zalesie, Rawa”.
W obu zapisach melodia zanotowana o tercję małą wyżej,
w t. 1, 3 i 5 tylko górna wersja, w t. 2 dodana wersja alternatywna:

#mœ œ œ
œ
œ mœ j
&amp;J J
, t. 4 i 8: &amp; J J # œ ; w obu zapisach tekstu

interiekcje przed w. 2–4.
s. 222 nr 595 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153;
teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1184 – melodia i teka 16, sygn. 1209,
k. 16, nr 1124 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W obu zapisach melodii w drugim wykonaniu w t. 3 i 4 na pierwszą miarę tylko górna wersja, w zapisie tekstu z teki 16 w zwr. 2
w. 2: „dwa” zamiast „dwie”.
nr 596 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1171, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 górna
wersja, dolna zanotowana poniżej jako wersja alternatywna z adnotacją: „lepiej”, t. 4 i 8: &amp;

#

œœœœ .
œ

nr 597 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1176, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia bez tekstu, zob. DWOK T. 41,
nr 869.
nr 598 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1190, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,
nr 461, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst .
W rkp. w t. 1–4 tylko górna wersja, t. 2: &amp;

# # œ œ œœj œ
œJ
, w t. 3

m
œ
œ
œ
œ œ , ≥przy c2, w t. 5 w obu wykonaniach górna
zmiana rytmu:

wersja, poniżej zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:

�176

#
œ
&amp; œ œ œJ # œ œ œ œ œ œj œj ; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 4:
3

„franco­wata” zamiast „piegowata”.
Tekst bez melodii także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”, tam zwr. 2 jak w druku,
natomiast zwr. 1 jak nr 637 w T. 25.
s. 223 nr 599 – Zapis jest połączeniem dwóch wariantów melodii bez
tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1164 i nr 1152,
oba zapisy z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
Pod nr. 1164:


      
  
    



   





   

 
     

pod nr. 1152:


         
  
         



 























;


  

 

 

.

nr 600 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1182 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1120 – tekst; rkp. terenowy,
teka 43, sygn, 1352, k. 152 – tylko tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją
ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 1 ≥ przy d1, w t. 3 i 4 ≥ przy g1; w zapisie tekstu w obu
rkp. zwr. 1: „słomą bym” zamiast „siecką bym”, w rkp. z teki 16
w. 2 brzmi: „ja bym jej jeść nie gotował”,
nr 601 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 74, nr 1198, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim:

œœ
j
&amp; œœ œœ # œ œj , w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwsza miarę
3

triola szesnastkowa gis1 a1 e2, w t. 4 w pierwszym wykonaniu:

œ
&amp; œ œ œJ œ œ , w drugim brak ≥ przy g1 i dodana wersja alterna3
œ œjœ œ j
tywna: &amp; R R J œ .

�177

Tekst z inną melodią, zob. nr 210 w suplemencie. Tekst zwr. 3 z inną
melodią, zob. DWOK T. 41, nr 394, melodia por. tamże nr 698.
Odesłanie nad nutami do nr. 564 w T. 25 dotyczy wariantu muzycznego.
W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) brak numeru
pieśni, chodzi prawdopodobnie o tekst zamieszczony pod nr. 73.
nr 602 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez
lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1195 – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 16, nr 1135 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W zapisie melodii w rkp. z teki 43 w t. 1 w obu wykonaniach
górna wersja, na drugą miarę g2, w t. 3 w obu wykonaniach dolna
wersja, w rkp. z teki 33 t. 1 w pierwszym wykonaniu jak w tece 43,
w drugim górna wersja.
s. 224 nr 603 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn.
1305, k. 74, nr 1197, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana
o kwartę czystą wyżej.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki a1 c2, w tymże takcie w drugim wykonaniu i w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą
3

miarę inny rytm: œ œ œ .
nr 604 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1191, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 9,
nr 480, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.

# œ
j
&amp; œ œ # œ œ , t. 4:
#
œœj , w drugim wykonaniu t. 1: &amp; œj œJ œJ .
J

W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 2:

&amp;

# œœ œœ œ
œ
J

œ

Odsyłacz do Kieleckiego (zob. DWOK T. 18 i 19) błędny. Taki
tekst Kolberg zamieścił w Pieśniach ludu polskiego (zob. DWOK
T. 1), nr 317.
nr 605 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1188 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1131 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, brak
t. 1–2, w t. 5 w pierwszym wykonaniu górna wersja, na drugą
miarę szesnastki c2 h1, w drugim wykonaniu przy pierwszej nucie
alternatywnie szesnastka h1; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3: „do
roli” zamiast „do kuchni”.
nr 606 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 72, nr 1134, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”.
Tekst zwr. 2 bez melodii w rkp. terenowym, teka 43, sygn. 1352,

�178

k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 945, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. Tekst zwr. 1 także w rkp. z teki 16, sygn. 1209,
k. 8, nr 459, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” zanotowany jako
początek pieśni opublikowanej pod numerem 609.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą wyżej, w drugim

## n œ œ œ œ
œ œ J J , w t. 4 również górna wersja, na
wykonaniu: t. 1: &amp;

pierwszą miarę triola szesnastkowa: g1 fis1 g1; w obu zapisach tekstu w zwr. 2: „woły” zamiast „krowy”.
s. 225 nr 607 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1135, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 10, nr 550, z lokalizacją ogólną: „Chochołów” – tekst.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki f2 d2,
w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ≥
przy h1, w drugim wykonaniu obie wersje.
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 432 i nr 270 w suplemencie.
nr 608 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1140, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”; tam w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę triola szesnastkowa.
nr 609 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 72, nr 1136, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”. Tekst
bez melodii w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70
i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 459 (zwr. 2 i 3), z lokalizacją: „Zalesie,
Rawa”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3
w pierwszym wykonaniu obie wersje, w górnej wersji na pierwszą
miarę szesnastki h1 d2, na drugą ósemka es2. W rkp. z teki 16 na
początku jeszcze jedna zwrotka jak nr 606 zwr. 1 i nr 641 zwr. 3.
nr 610 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1137, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 2,
4 i 8 tylko górna wersja, t. 5–7 w następującym zapisie:

j
œœ œ
œ
&amp;
œ J œ , dla t. 6 zanotowana poni## œ œ 3
œ J œœœ .
&amp;
żej jeszcze jedna wersja alternatywna:
##

j œ
œœ œ œ

œœ
œœ œœ J œ œœ œ œœ œ
œœ œ œœ
3

s. 226 nr 612 – Melodia por. nr 302 w suplemencie.

�179

nr 613 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1144, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tylko górna wersja.
nr 614 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 72, nr 1139, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”, zanotowana o kwartę czystą wyżej.
W rkp. w t. 1 tylko górna, w t. 2 tylko dolna wersja w rytmie:

œ

# œ
j
œ œœ œ œ œ , w t. 4 dolna wersja, na trzecią miarę
œ , t. 3: &amp;
J œ J

alternatywnie szesnastki d2 e2, w t. 8 i 10 dolna, w t. 9 górna wersja.
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 409.
s. 227 nr 615 – Takty 1–4: melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33,
sygn. 1305, k. 73, nr 1141, z lokalizacją: „Rzeczyca”, zanotowana
o sekundę wielką niżej; tam w t. 4 w pierwszym wykonaniu na
pierwszą miarę szesnastki d2 d2 lub alternatywnie fis2 e2.
nr 616 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1150, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”; w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, t. 4 w drugim wykonaniu rozbudowany

œ
œ œ .. œ # œ œ œ œ
jako 1. i 2. volta: &amp; # œ œ œ
.
1.

2.

Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: 16, sygn. 1209, k. 10, nr 565,
z lokalizacją ogólną: „Chochołów” i dopiskiem: „Tretki” i teka 35,
sygn. 1315/A, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”;
w obu rkp. tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 385.
nr 617 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1148, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.

j
# œ j œœ
œ
œ
W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp; J œ œ
, w t. 4 w pierw-

szym wykonaniu dodana wersja alternatywna:

#
œ
&amp; œœœœœ .

W rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 479, z lokalizacją
ogólną: „Zalesie, Rawa”, tekst z odesłaniem do innej melodii, zob.
Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 77.
nr 618 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1147, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia bez tekstu; teka 16, syg. 1209,
k. 16, nr 1116, z lokalizacją jak w tece 33 – tekst.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, t. 2:
3
j
# # œ œœ # œœ œœ œœ
&amp; œ œ J
, w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę
3

�180

alternatywnie ósemka a1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę alternatywnie ósemka d2; w rkp. tekst stanowi całość ze
zwr. 2 numeru 437 w T. 25.
s. 228 nr 619 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73,
nr 1149 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1116 – tekst, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
Melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 odwrotna kolejność

# # œ œ œj œ
wykonań, t. 2: w pierwszym wykonaniu: &amp; œ J J

, w drugim

##
j j
górna wersja i dodane wersje alternatywne: &amp; œ œœ œœJ œ ,
J
w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1.
nr 620 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o tercję
wielką niżej. W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemka
e2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja,
przy niej dodana wersja alternatywna: na pierwszą miarę szes### œ œ œ œ
&amp;
J J
nastki e cis , t. 4 w pierwszym wykonaniu:
.
2

2

nr 621 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1159, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3 w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki a1 h1, melodia rozbudowana,
po t. 4 jeszcze dwukrotnie powtórzone drugie wykonanie t. 3–4.
nr 622 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1161, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 3 dodana jeszcze jedna wersja alternatywna na trzecią miarę: szesnastki a1 fis1,
w t. 4–7 tylko górna wersja, t. 8: &amp;

&amp;

# œ
œ œ

œ œ

œ.

#

œ
œ œ J œ œ , a po nim jeszcze:

œ œ œ œ œ œ œ.

.

Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 317. Odsyłacz pod
pieśnią błędny.
nr 623 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1158, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o sekundę wielką wyżej.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę szes-

�181

nastki f1 f2 lub alternatywnie f1 c2, w t. 2 i 4 górna wersja, w t. 3
obie wersje; w drugim wykonaniu: w t. 1 i 2 dolna wersja, w t. 3
i 4 górna wersja.
nr 624 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1157, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia w następującym zapisie:

mœ
œœ
# 3
œ
œ œ œ œJ
&amp; 8 œœœJ œ œ
œ
3

3

œœ œ œ œ
3

m
œœ œ
œœ
œ œ J
J

#
r
œ
œ
&amp; œ œ œ J œ œ œ œ œ œ œ œRœ œ œ œ J œ œ œœ œ œ œ
3

3

# . œœœ
.œ

œ œ ..
,
3
3
# œ œœ œ
œ J œœ .
poniżej dopisana wersja alternatywna dla t. 2: &amp;
&amp;

œ œ .. .. œ œ œ œJ

œ œ œœ œ œ

3

3

nr 625 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1154, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia bez tekstu w następującym
3
3 œ œ œ œJœ
b
&amp;
8
œ
J
zapisie:

œœ œ œ œ
3

œ

3
œ œœ
œœœJ J

j
œ œ œ
œ

œ œ
J

œ

j 3
œœ œœ œ œœ œ œ
œ

j
œœ
&amp; b œ œ œ j œj œœ œ œ œ œ J Jœœ œ œ œ œ j œœj œ œ œ œ œœ œ œ œœ .
œ
œ
3

3

3

3

3

Tekst bez melodii zanotowany dwukrotnie w rkp. z teki 16, sygn.
1209, k. 2: pod nr. 36, z lokalizacją: „Rawa” i pod nr. 48, z notą: „szydebna”; są to odpisy ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego
w Galicji…, s. 180, nr 8, do którego Kolberg odsyła pod pieśnią.
Odsyłacz do Kieleckiego winien być: T. 19 (nie 18), nr 366 (nie 536).
s. 230 nr 626 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr
1155 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1129 – tekst; rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 – tekst bez melodii, wszystkie
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką niżej, w t. 1 w drugim
wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki e1 a1, w t. 2 w obu wykonaniach na pierwszą miarę dwie szesnastki c2 c2, t. 4 w pierwszym

# # # œ œrœ œ œ
œ
&amp;
wykonaniu:
, w t. 6 tylko górna wersja.
J

�182

Takty 9–12 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1156,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o tercję
wielką niżej.
nr 627 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1166 – melodia; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 – tekst; oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, powtórka
obejmuje tylko t. 1–2, a nie 1–4 jak w druku, w t. 1 w pierwszym
wykonaniu dolna wersja, w drugim górna, w tym też wykonaniu

## œ œ
œ œœœ
dodana jeszcze jedna wersja alternatywna: &amp;
.

nr 628 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73,
nr 1168, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, melodia zanotowana
o kwartę czystą wyżej, tam w t. 1 w drugim wykonaniu na drugą
i trzecią miarę ósemka g1 i szesnastki c2 e2, w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja.
Takty 5–14 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1169,
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam w t. 8 w drugim wykonaniu ćwierćnuta z kropką c2, w pierwszym wykonaniu: t. 10:

&amp;

œœ œœ œœ œ œ
œ

, t. 12: &amp;

œ œ œœ œ œ
œ

, w drugim wykonaniu:

w t. 10 górna wersja, druga szesnastka g .
Taktów 13–14 brak.
s. 231 nr 629 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1165, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2
w pierwszym wykonaniu trzecia szesnastka h1, w t. 3 w obu wykonaniach inny rytm: takt wypełniony sześcioma szesnastkami.
nr 630 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1350, k. 174, nr 362, z lokalizacją: „Rawa, Skierniewice”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 4 na
drugą miarę ósemka d2, w t. 6 i 10 tylko dolna wersja, pomiędzy t.
6 a 7 jeszcze cztery takty:

#
œ
&amp; œ œ œ œ

œ œ œ œ

2

œ œ œ œ

œ œ œ œ

,

w t. 7–8 tylko górna wersja.
nr 631 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,
k. 73, nr 1172, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.

�183

s. 232

W rkp. w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie
triola szesnastkowa: g1 fis1 e1, w t. 4 w obu wykonaniach dolna
wersja.
nr 632 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 4 (4 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.
1305, k. 12, nr 2006, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2
w obu wykonaniach górna wersja; w rkp. z teki 43 t. 3 i 4 w pierwszym wykonaniu zanotowane pierwotnie o kwartę czystą wyżej,
następnie poprawione i właściwa wersja oznaczona literami.
Tekst bez melodii w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam tekst
wariantowy, w. 2: „zrobił chłopca dwórce”, w. 4: „oj i panowej
córce”.
nr 634 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 514, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,
nr 457, z lokalizacją ogólną: „Brudzyń” – tekst. W obu rkp. w t. 3
w drugim wykonaniu na trzecią miarę cis2, t. 4:

##
&amp; # œJœ

œ œœ

; w zapisie tekstu w obu rkp. w zwr. 2: „buzi”

zamiast „gęby”.
nr 635 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 67,
z lokalizacją: „Zalesie”; teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 506 – melodia,
z lokalizacją ogólną: „Zalesie p. Skierniewicami”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, brak znaku powtórki; w rkp. z teki 43 w t. 1 inny rytm: &amp;

#

œœ œœ œ
3

œ œJ
J

,

a tekst wariantowy, w. 3 i 4 brzmi: „choćbym wołał, nie usłyszy,
będzie myśleć, iż to inszy”, a po nich tylko fragment: „choćbym
strzelił”.
W rkp. z teki 33 odesłanie do tekstu z teki 16, sygn. 1209, k. 4,
nr 97, zob. Kaliskie – Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 31, nr 45.
nr 637 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”, tam tekst bez melodii. W rkp. zwr. 1 jak
w druku, a pod nią jeszcze tekst jak nr 598 zwr. 2 w T. 25.
W Pieśniach ludu polskiego (zob. DWOK T. 1), do których odsyła
Kolberg (bez numeru) takiego tekstu lub jego wariantu brak.
s. 233 nr 639 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72,
nr 1133, z lokalizacją: „od Inowłodza, Rzeczyca”.

�184

W rkp. w t. 5 w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym

œ
#
œœ
œ
œ
&amp;
œ
wykonaniu dodana wersja alternatywna:
, w t. 6

w obu wykonaniach górna wersja, na trzecią miarę w pierwszym
wykonaniu szesnastki fis1 e2, w drugim ósemka g1, w t. 7 w drugim
wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki g1 g1, w t. 8
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka fis1, lub alter-

#

œ œjœ

j j

œ œ , w drugim wykonaniu na trzecią miarę
natywnie: &amp;
ósemka g1.
nr 640 – Por. nr 281 w suplemencie.
nr 641 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 459, z lokalizacją: „Zalesie, Rawa”, tam zwr. 3 i 4; w tym rkp. jeszcze jedna
zwrotka jak nr 609 zwr. 2, zob. też przypis do tego numeru.
Por. nr 281 w suplemencie.
nr 642 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 519 – melodia, takty 1–4 i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 472 – tekst, oba rkp.
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”.
W rkp. w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu alternatywnie i w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka d2.
Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 54.
nr 643 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”.
nr 646 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,
nr 149, bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 555 – melodia,
z lokalizacją ogólną: „Sokule” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 497,
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.
W obu zapisach muzycznych, w obu wykonaniach: t. 1:
&amp; b œ œ œJ œ œ , w t. 2 na pierwszą miarę inny rytm: triola szes-

nastkowa, w t. 4 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja;
w rkp. z teki 33 w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą miarę
triola szesnastkowa. W obu zapisach tekstu dwa ostatnie wiersze
wariantowe: „Ja fartuszkiem, ty kożuszkiem, wykręćże się do mnie
brzuszkiem”.
s. 235 nr 648 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od
Łowicza” i teka 36, sygn. 1323, k. 16, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”, tam wśród melodii zatytułowanych: „Walce – Kontredanse”,
melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.

�185

W obu rkp.: w t. 4 w drugim wykonaniu ósemka i ćwierćnuta f2,
w t. 5 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie szesnastki
c1 e1, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka c1, t. 7–8

œ œ
b œœœ œœ J
J
w drugim wykonaniu: &amp;

.

nr 649 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1199, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o tercję wielką
wyżej, w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka cis2.
nr 650 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1170 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1115 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W zapisie melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w
drugim: &amp;

# œœœœœ
œ

, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna

wersja, na drugą miarę ósemka d2, w drugim wykonaniu dolna
wersja, w t. 3 w pierwszym wykonaniu dolna wersja, na trzecią miarę obie wersje, w drugim wykonaniu: &amp;

#

œ
œœœ œœ

. W zapisie

tekstu w zwr. 1 w. 4: „bo z Michałem dobrze spać”, w zwr. 2 w. 2:
„sypiacie” zamiast „gadacie”.
nr 651 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1206, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej; w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia szesnastka
e2, w t. 4 w obu wykonaniach dolna wersja.
s. 236 nr 652 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1121 i rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, oba rkp. z lokalizacja ogólną:
„Rzeczyca”, w obu rkp. tekst zwr. 1–2 bez melodii.
W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) winno
być: nr 152, tam wariant tekstu.
nr 653 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1162, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tylko melodia.
W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna wersja i doda-

œ
œ œ œJ œ , w drugim wykonaniu
# œœœ œ
&amp;
J J ,
dolna wersja i dodana wersja alternatywna:
na wersja alternatywna: &amp;

#

w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dolna, na drugą
i trzecią miarę górna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą miarę dolna wersja.

�186

nr 654 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam jeszcze jedna zwrotka.
nr 656 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 53, nr 275, z lokalizacją: „Brzozów, pod Iłowem” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 7,
nr 304, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – tekst zwr. 1–3; teka 13,
sygn. 1193, k. 24, nr 1987, z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” –
tam tekst zwr. 1 i 2 i przekreślony nr: „1987”.
W rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 1–2 tylko
górna wersja.
Odsyłacze do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) dotyczą
prawdopodobnie drobnych podobieństw w tekście; odsyłacz do
cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6) nr 49 dotyczy wariantu zwrotek
3 i 4; odesłanie do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19) błędne.
s. 237 nr 657 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20
i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 947, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Kromnów” – w obu rkp. melodia; rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 152 i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1122, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – w obu rkp. tekst.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w rkp. z teki 43
t. 1–2 w drugim wykonaniu oznaczone znakiem powtórki, w t. 2 na
trzecią miarę alternatywnie ósemka h1. W obu rkp. w zwr. 1 w. 1:
„Jabłka duze, gruszki małe” i „w Rzeczycy” zamiast „w Kromnowie”.
W obu zapisach melodia połączona z innym tekstem, opublikowanym przez Koloberga w T. 25 nr 510, zob. przypis do tego numeru.
nr 658 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 25, nr 109, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,
k. 10, nr 1891, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.
W obu rkp. w t. 1–4 tylko górna wersja, w t. 6 w obu wykonaniach
górna wersja, w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka b1.
s. 238 nr 659 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 79, nr 1408, z lokalizacją: „od Iłowa, Brzozów”, tam oba wykonania, t. 3–4 jeszcze raz powtórzone.
nr 660 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 27v., bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1308/I, k. 3, nr 289, z lokalizacją: „Giżyce i Brzozów pod Iłowem”, w obu rkp. melodia bez tekstu; teka 16, sygn.
1209, k. 7, nr 307, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – tekst zwr. 1;
teka 35, sygn. 1315/A, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam
tekst zwr. 2, w obu rkp. bez melodii.
W obu zapisach z teki 33 melodia zanotowana o tercję małą wyżej;
w rkp. o sygn. 1308/II, k. 27v. kolejna próba zapisania t. 5–8 skreślona przez Kolberga:

�187

#
&amp; œ œ œJ

j
œ œ œ œ œ œj
œ œ œ œ œ Jœ
3

œ.

;

w rkp. o sygn. 1308/I, k. 3, nr 289 w t. 1 w obu wykonaniach
górna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą
miarę ósemka e2, t. 7 w drugim wykonaniu:

j j
#
&amp; œr Rœ œ œ .

Melodia z innym tekstem, zob. nr 660 w T. 25.
Odsyłacz do Kieleckiego błędny, w cz. II tej monografii (zob.
DWOK T. 19), nr 21 zwr. 2 – wariant zwrotki 2.
nr 662 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 28, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”
i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1897, z lokalizacją ogólną: „Ruda
Guzowska, Sokule”.
W obu rkp. w t. 1 w obu wykonaniach na trzecią miarę szesnastki
d2 c2, w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę triola szesnastkowa d1 e1 fis1.
Tekst por. nr 199 w suplemencie.
nr 663 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38; teka 33, sygn.
1305, k. 47, nr 13 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31 – tekst,
wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Kiernozi, Osmolna”.
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 35,
nr 40, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I),
s. 75, nr 40.
s. 239 nr 664a – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38, z lokalizacją: „od
Żychlina, (Zarembów)”; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 15 – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 45 – tekst; oba rkp. z lokalizacją: „Zarembów, pod Żychlinem”.
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej. W rkp. z teki
16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 54, nr 60, przedruk:
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 60.
nr 664b – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 57, z lokalizacją: „Zarembów pod Żychlinem”.
Ten tekst Kolberg opublikował wcześniej w T. 25, nr 33 wraz z zapisem nutowym i odesłaniem do pierwodruku melodii z tekstem
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 2, przedruk: Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 178, zob. przypis do numeru 33.
nr 665 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od

�188

Kiernozi (Złaków Borowy)”, tam melodia i zwr. 1–2; teka 33, sygn.
1305, k. 47, nr 21– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 51 – tekst,
oba z lokalizacją: „Złaków Borowy, pod Łowiczem”.
W obu zapisach melodii w t. 4 i 6 tylko dolna wersja.
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego wydanych w Poznaniu
1842–1845, nr 125; przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I
(DWOK T. 67/I), nr 125.
nr 666 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 1 – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31 – tekst; oba rkp. z lokalizacją: „od
Łowicza”.
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 3;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 3.
s. 240 nr 667 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38, tam melodia
i zwr. 1–2; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 7 – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 3, nr 37 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Żychlina”.
W obu zapisach melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 2
na trzecią miarę ósemka h1.
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 18;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 35
nr 18.
nr 668 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 8 – melodia
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 38 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „od
Łowicza”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w t. 4
w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 26;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 55,
nr 26.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów…, tam w T. 2 na s. 208 wariant tekstu.
nr 669 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,
tam melodia z pierwszą zwrotką; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 944
– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 962 – tekst zwr. 1; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W obu zapisach w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 na trzecią miarę

�189

ósemka fis , w t. 4 dodana wersja alternatywna: &amp;
2

# œœ# œ œj
j
œ œJ
œœ ,
J

w rkp. z teki 43 w t. 7 tylko górna wersja; w zapisie tekstu w rkp.
terenowym: „Kasiu” zamiast „Maryś”, w rkp. z teki 16 zapis jak
w druku i nadpisany wariant: „Kasiu”.
s. 241 nr 671 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 596 – melodia
bez tekstu. W rkp. zapis melodii następujący:

   
  

      


3



  


3



              


3

.

3

nr 672 – Melodia w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 17,
nr 2196, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca, Glina”.
W rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu i w t. 4 w obu wykonaniach
na pierwszą miarę triola szesnastkowa a1 g1 fis1, w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę szesnastki h1 c2, poniżej zanotowana wersja alternatywna dla pierwszego wykonania t. 1–4:

3
 
              
    

 .
 

Tekst zwr. 1–8 w rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1138, k. 9v., z lokalizacją: „od Żychlina (Chochołów)”; teka 35, sygn. 1315/A, k. 10, tam
wśród zapisów z Chochołowa i Tretek i teka 16, sygn. 1209, k. 10,
nr 564, z lokalizacją ogólną: „Chochołów”, w tych trzech rkp. tekst
z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 460.
nr 673 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 2, nr 35, tam tylko tekst; jest to odpis ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego
w Galicji, Lwów 1838, s. 190, nr 10.
s. 242 nr 674 – Rkp. Kolberga: t. 3–6 w rkp. z teki 33, sygn. 1305, k. 74,
nr 1203 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1137 – tekst, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W zapisie melodii t. 3–6 dwukrotnie powtórzone, w t. 4 brak znaku
powtórki, w obu wykonaniach na pierwszą miarę górna wersja, na
trzecią obie wersje, przy czym w drugim wykonaniu ostatnia szesnastka a2, w t. 5 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim:

&amp;

œ œ
œ œ œ œ
, w t. 6 w obu wykonaniach dolna wersja;

�190

w zapisie tekstu: „da, pilnuj się kowadła”, a „trzymaj” nadpisane
jako wariant.
nr 675 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153,
teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1183 – melodia i teka 16, sygn. 1209,
k. 16, nr 1123 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
Melodia w obu zapisach zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1
j
rytm: œ œ , w t. 2 ósemka d2, w t. 5 tylko górna wersja, t. 6 jak

t. 2. W rkp. terenowym w zwr. 1: „z księdza” zamiast „z klechy”
i „dziewczyny” zamiast „panienek”.
nr 676 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74,
nr 1187, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
s. 243 nr 677 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 17, nr 2195, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca, Glina”.
W rkp. w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp;

œ œ

œ œœœœ

, t. 4

w drugim wykonaniu: &amp; J
, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 8
w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta c2,

œ œ œ œ œ œ
œ œ
&amp;
J
t. 7 i 8 w drugim wykonaniu:

.

nr 679 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6v., z lokalizacją: „od
Zakroczyma (Głusk)”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 21, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 961,
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, w rkp. z teki 43 i 33 melodia bez
tekstu.
We wszystkich rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,
w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 2 na trzecią miarę f1
lub alternatywnie na drugą i trzecią miarę ósemki c2 b1, w drugim

b
wykonaniu t. 2: &amp;

b œœ œœ œ œ
.

nr 680 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6v., z lokalizacją:
„od Zakroczyma (Głusk, Łosia Wólka)”, tam melodia i tekst jak
pod nutami; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 963, z lokalizacją ogólną:
„Kromnów” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 375, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” – tekst.
W obu zapisach melodii brak znaków powtórki, w t. 5 tylko dolna
wersja, w t. 6 na pierwszą miarę obie wersje, dalej tylko górna,
w t. 7 obie wersje, t. 8 brak.

�191

W rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 6r., z lokalizacją: Sochaczew” do tekstu: „Kożuszek barani, capecka” zachował się zapis
nutowy, zob. nr 333 w suplemencie.
s. 244 nr 681 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6,
z lokalizacją: „od Zakroczyma (Głusk)”, tam z tekstem jak w druku
i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 965, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”
– melodia. W obu rkp. tylko dolna wersja, w t. 5 na trzecią miarę h1,
w t. 6 na trzecią miarę e2, w t. 7 obie wersje, druga szesnastka d2.
nr 682 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od
Sochaczewa (Brochów)”, tam nad melodią notatka „Polski”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”;
rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 2, 3 pięciolinia), z lokalizacją: „Kromnów”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy”.
We wszystkich rkp. w t. 1 na drugą miarę dwie ósemki d2 d2,
w t. 3 i 4 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3 w pierwszym
wykonaniu na drugą miarę: w rkp. z teki 1 i 42 pierwsza szesnastka h1, w rkp. z teki 43 dwie ósemki h1 h1; w rkp. z teki 1 i 42 tekst
jak w druku, a w rkp. terenowym brak słów: „i tę jej wzięli”.
nr 683 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od
Iłowa”, tam nad melodią notatka „Polski”; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 28, nr 154 bez lokalizacji; rkp. terenowy, teka 42,
sygn. 1350, k. 186 (s. 1, 13 pięciolinia), z lokalizacją: „Guzów, Ruda”,
tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy”.
We wszystkich rkp. w t. 2 w pierwszym i drugim wykonaniu tylko dol-

œ bœ
na wersja, w t. 3 i 4 dodane dwudźwięki: w t. 3: &amp; œœ œ œ œ œ œœ ,
œ

w t. 4 przy pierwszej nucie tercja f1, w tymże takcie na drugą miarę zmiana rytmu: triola ósemkowa, po t. 6 dodane jeszcze kolejne
sześć taktów: dwukrotne powtórzenie t. 1–2: t. 1 dolna wersja, t. 2
górna wersja z dodanymi dolnymi tercjami przy pierwszej i piątej nucie oraz dwukrotne powtórzenie t. 6; w rkp z teki 1 w t. 1
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w rkp.
z tek 42 i 43 w t. 1 w obu wykonaniach obie wersje. W rkp. z teki
1 brak słów zanotowanych pod t. 2; w rkp. z tek 42 i 43 tekst wariantowy:
„A szła koło mnie, pomacała mnie,
i ja ją musiał, bo mi się ruszał”.
nr 684 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 27, nr 17, z lokalizacją ogólną: „Guzów”, rkp. tere-

�192

nowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 1, 11 pięciolinia), z lokalizacją:
„Guzów”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy” i teka 1,
sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od Bolimowa”, tam nad melodią
notatka „Polski”.
We wszystkich rkp. w obu wykonaniach tylko górna wersja, tylko
w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę dolna wersja, po t. 6
jeszcze w rkp. z teki 1:

&amp;

# .
. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ ,

w pozostałych rkp. tylko t. 1–2 z powyższego przykładu, tam w t. 2
trzecia nuta h1.
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 9,
z lokalizacją: „Podłęż”. Zob. też Pieśni i melodie ludowe… cz. II
(DWOK T. 67/II), nr 743.
s. 245 nr 685 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 28, nr 160, bez lokalizacji, tam nad melodią notatka: „Polonez”; rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 1,
13 pięciolinia), z lokalizacją: „Ruda”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy” i teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od
Łowicza”, tam nad melodią notatka: „Polski”.
We wszystkich rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna wersja,
w drugim górna, w t. 2 w pierwszym wykonaniu trzecia nuta c2,
w tym takcie i w t. 4 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę
ćwierćnuta c1; w rkp. z teki 43 z k. 28 w t. 3 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim tylko górna.
Wariant melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 25, nr 108, i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1890, oba rkp.
bez lokalizacji, tam zapis następujący:

3
œ
&amp; 4 œ œ œ œ œ œ œ œœ b œœ œœ œ .. œ œ œ œ œ
œ
œ
œ
œ
œ œ œ
œ œ œ œ œ œ œ œ œ
œ
&amp;œ œ œ œ œ
œ
œ œ œ œ
œ œ œ

.

nr 686 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 29, nr 18 – melodia
i teka 13, sygn. 1193, k. 23, nr 1959 – tekst, oba rkp. z lokalizacją:
„Wilanów pod Warsz[awą]”.
W rkp. z teki 33 odesłanie Kolberga do pierwodruku w Pieśniach
ludu polskiego, Poznań 1842–1845, nr 118; przedruk: Pieśni i me-

�193

lodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 118.
Melodia i tekst opublikowane już wcześniej w T. 25, nr 118.
nr 687 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 53, z lokalizacją: „Babice” – melodia, nad nutami notatka Kolberga: „Polka”
i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1981, z lokalizacją ogólną: „Ostrołęka”, tam obszerniejszy tekst (zob. nr 228 w T. 25).
W rkp. w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna wersja, t. 1–4 w drugim
wykonaniu:

œ œ œ œ
&amp;J J J J

œ œ œ
J J

œ œ œ œ œ œ œ œ
J J J
J J

;

pod t. 1–4 w pierwszym wykonaniu dopisany akompaniament:

2 œ
&amp;4
? 42 œ

œ

œ

œ

œ

œ

œ
œ

œ

œ

œ

œ

œ

œ œ œ œ

œ

œ
œ

œ œ œ
œ

œ

œ

œ

œ
œ

..

..
.

œ

nr 688 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 54 – melodia,
z lokalizacją: „Czerniaków”, nad melodią notatka: „Polka” i teka 13,
sygn. 1193, k. 24, nr 1982 – tekst.
W rkp. melodia z akompaniamentem fortepianowym:

 
   





   

Da,


  

  


czte  ry

















po  du

mło






dy,




  
   


sze



czki



ci
 wy
 




  
   





Ję  dru  siu






trze  ba

 







i









 
 






dzie  wczy  ny







   


go





dy,




  
   


mło



déj.

.

s. 246–249 nr 690–700 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 35 zachowała się odbitka korektorska z poprawkami i uzupełnionymi tekstami pieśni nr 691 i 693, zob. następne przypisy, a także z uwagą
drukarza: „tekst w manuskrypcie”.
s. 246 nr 690 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 31, nr 113, z lokalizacją: „od Warszawy”; tekst bez melodii w rkp.

�194

Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn.
1209, k. 14, nr 967, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W zapisie melodii w t. 1–4 brak znaku powtórki, w t. 3 na pierwszą miarę dwie ósemki d2, w t. 4 pierwsza ósemka d2, w t. 5 w obu
wykonaniach dolna wersja, w t. 7–8 w pierwszym wykonaniu gór-

œ œ œJ . œ œ œ .
&amp;
J J
na wersja, w drugim:
R J

.

nr 691 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 31, nr 118, z lokalizacją: „Warszawa”, tam brak notatki: „Krakowiak”, brak znaku powtórki w t. 3, drugie wykonanie obejmuje
t. 1–2 i 5–6.
Tekst zwr. 1 zanotowany przez Kolberga pod nutami na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, z naniesionym odesłaniem do
zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 285, u Kozłowskiego taki sam tekst.
nr 692 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 33, nr 185, z lokalizacją jak w druku; tam w t. 3 na pierwszą
miarę alternatywnie cztery szesnastki e2 h1 c2 h1, w drugim wykonaniu: w t. 5 na pierwszą miarę ósemki a1 h1.
Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.
3194, k. 34, pod nutami zwr. 1, a obok tekst zwr. 2; tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 285, u Kozłowskiego taki sam tekst.
s. 247 nr 693 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego, Lud.
Pieśni, podania…, u Kozłowskiego na s. 278 nr 83 tekst jak zwr. 1,
a na s. 281 nr 102 – jak zwr. 2.
nr 694 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 570, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o kwartę czystą wyżej.
W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 1 dodana wersja alternatywna:

&amp;

# œ
œ œ

, w t. 2 pierwsza ósemka alternatywnie c2, w t. 3

ćwierćnuta fis1, w t. 4 w obu wykonaniach pierwsza ósemka a1.
nr 695 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 572, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o tercję małą niżej;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 14,
nr 968–969, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – w obu
rkp. tekst bez melodii.
W rkp. terenowym w zwr. 1 w. 3 następujący: „po tych surdutach”,
w zwr. 2 w. 4: „trzynaście” zamiast „dwanaście” i w zwr. 3 w. 3:
„nie ma” zamiast „pusto”.

�195

Ponadto na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35, wydrukowana
melodia z pierwszą zwrotką, a obok nota drukarza: „tekst w manuskrypcie”.
s. 248 nr 697 – Lokalizacja: „od Warszawy” naniesiona przez Kolberga
na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35.
nr 699 – Lokalizacja: „Wilanów” naniesiona przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35.
nr 700 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 579,
z lokalizacją: „Warsz[awa], Służew”; tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn.
1209, k. 15, nr 974, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 7 dolna wersja lub alternatywnie druga ósemka d2.
Na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35, wydrukowana melodia
z pierwszą zwrotką, a obok nota drukarza: „tekst w manuskrypcie”.
s. 249–250 nr 702–706 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 16, zachowała się odbitka korektorska z uzupełnioną ręcznie lokalizacją:
„od Warszawy” przy pieśni nr 702 i ręcznie podpisanym incipitem pod pieśnią nr 703 oraz uwagą drukarza: „tekst na ostatniej
szpalcie nut dopisany na dole”; części karty z „dopisanym” tekstem
brak, zachował się tylko tekst pieśni nr 703, zanotowany na innej
karcie, zob. następny przypis.
s. 249 nr 703 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 580,
z lokalizacją: „Służew”.
W obu rkp. w drugim wykonaniu t. 1–2:

&amp;œ

œ œœ œœ

œœ

œ

;

w rkp. z teki 7 w t. 2 w drugim wykonaniu jeszcze jedna wersja
alternatywna: ósemki e2 g2 f2 c2, w t. 3 w obu wykonaniach tylko
dolna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 3 w obu wykonaniach obie
wersje, w górnej wersji ostatnia ósemka c2, poniżej zanotowana
j

œœ œœ œ œœj
&amp;
kolejna wersja alternatywna dla t. 2:
.

Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.
3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 284, u Kozłowskiego taki sam
tekst.

�196

s. 250 nr 705 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 84; teka 33, sygn. 1305,
k. 29, nr 4 – melodia z notatką: „Polka” i teka 13, sygn. 1193, k. 23,
nr 1957 – tekst, wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Czerska”; w rkp.
z teki 13 brak: „sucha leszczyna, leszczyna”.
Ponadto w rkp. z teki 33 odesłanie Kolberga do pierwodruku
w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–1845, nr 19; przedruk:
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 19.
nr 706 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37,
nr 318, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana
o kwartę czystą wyżej.
nr 707 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 56, z lokalizacją: „od Wiskitek i Mszczonowa” – melodia i teka 13, sygn. 1193,
k. 24, nr 1987, z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” – tekst.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 i 4 górna, w t. 3
dolna wersja, w drugim wykonaniu: w t. 1 i 4 dolna wersja, w t. 3
górna; w rkp. z teki 13 z boku nota: „Kuj[awy]”, będąca odesłaniem
do wariantu z tego regionu, zob. Kujawy cz. II (DWOK T. 4), nr 363
(s. 180 zwr. 38).
nr 708 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 57, z lokalizacją: „Wiskitki” – melodia i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1992,
z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” – tekst.
W zapisie melodii w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2
na pierwszą miarę: w pierwszym wykonaniu ósemka g1 i dwie
szesnastki a1 h1, w drugim ósemki c2 h1, t. 3 w pierwszym wyko-

œ œ œœ œ œ

œ
naniu: &amp; J J J J
œ

.

nr 709 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 67,
z lokalizacją: „Zalesie”; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 164, z lokalizacją: „Zalesie p. Skierniewicami” – melodia i teka 13, sygn. 1193,
k. 26, nr 2137, bez lokalizacji – tekst.
W obu zapisach melodii w t. 4 zamiast d2 – e2, w t. 5 na drugą
miarę d2, w t. 7 na drugą miarę h1, w t. 8 tylko górna wersja, w rkp.
z teki 33 po t. 8 powtórka t. 5–8, tam w t. 7 tylko dolna wersja na
drugą miarę e1.
s. 251 nr 710 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29,
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 168, z lokalizacją: „Guzów” – melodia i teka 13, sygn. 1193, k. 26, nr 2143, z lokalizacją
ogólną: „Zalesie” – tekst.
W obu zapisach melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na pierwszą miarę dodane dwudźwięki: tercje c2 c2, na drugą miarę dodana

�197

kwinta g1, t. 5–8 w następującym zapisie:

œ
# œ
œ
&amp; œ œ œ œ œ œ œœ œ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ

;

w obu rkp. zapis tekstu bez powtórzeń.
nr 711 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 70,
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 166, z lokalizacją: „od
Rawy” i notatką nad nutami: „Polka” – melodia i teka 13, sygn.
1193, nr 2141, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst.
W rkp. z teki 43 t. 5–8 w następującym zapisie:

&amp;œ œ œ œ

œ œ œ œ

œ #œ œ œ

œ œ œ

,

wersja drukowana oznaczona w rkp. literami, a w zapisie tekstu:
„dawałam jeszcze”, zamiast „choć komu gęby”; w rkp. z teki 13
dwukrotnie: „Zieliński” zamiast „Suchocki”.
nr 712 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29,
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 167, z lokalizacją:
„Ruda Guz[owska]” – melodia i teka 13, sygn. 1193, nr 2142, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst; teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1045,
z lokalizacją ogólną: „Działyń” – tekst.
W obu zapisach melodii t. 1–2 i 3–4 opatrzone znakiem powtórki,
w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie ósemki
d2 d2; w zapisie tekstu z teki 13 i 16: „ja dawałam, jeszcze dam”
zamiast „ja choć komu gęby dam”, ponadto w rkp. z teki 16 tekst
stanowi zwrotkę drugą pieśni: „A ja dałam co swego”, zob. DWOK
T. 41, nr 91.
nr 713 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 173, bez lokalizacji – melodia z incipitem: „Rutkoż” i teka 13, sygn. 1193, k. 26,
nr 2148, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst.
W drugim wykonaniu zapis następujący:

# j j
&amp; œœ œœ
J J

j 3
œœ œœ œœ œœ œœ
J
3

œ

œ œ œ œj œ
J
œ œ

œœ

.

s. 252–254 nr 714–724 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 34, zachowała się odbitka korektorska z poprawkami i uzupełnionymi
tekstami pieśni nr 703 (zob. przypis) oraz nr 717, 722, 723 i 724,
zob. przypisy do tych numerów.
s. 252 nr 714 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37, nr 312, z lokalizacją: „Rzeczyca”, w t. 4 na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1, lub

�198

alternatywnie dwie szesnastki g1 a1 i ósemka g1, w t. 5 tylko dolna
wersja, przy pierwszym f1 Ω, w t. 7 dolna wersja i alternatywnie
cztery ósemki h1 d2 c2 a1, w t. 8 alternatywnie na pierwszą miarę
dwie szesnastki h1 c2 i ósemka a1.
nr 715 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 36, nr 310, z lokalizacją: „Rzeczyca”, melodia z notatką: „Polka” zanotowana o sekundę wielką wyżej; tam w t. 1–2 i 6 zamiast rytmu punktowanego

b
dwie szesnastki, t. 7–8: &amp;

œ œ œ œ œœœœœ

.

nr 716 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153
i teka 33, sygn. 1305, k. 37, nr 317, oba rkp. z lokalizacją ogólną:
„Rzeczyca”; w obu rkp. w t. 1–3 w pierwszym wykonaniu górna,
w drugim dolna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach tylko górna
wersja.
nr 717 – Takty 1–9 bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 38, nr 358, z lokalizacją: „Białogórne”, tam melodia zanotowana
o sekundę wielką wyżej, w t. 4 tylko dolna wersja.
Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.
3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego taki sam tekst.
s. 253 nr 718 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k.
25, nr 80, bez lokalizacji i czystopis, teka 33, sygn. 1305, k. 46,
nr 11, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”; w obu rkp. nad melodią
notatka: „Hopswalc. Taniec weselny”, t. 3 w drugim wykonaniu:
œ

œ
œ
&amp;œ œ œ

œ œœ

.

nr 719 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,
nr 170, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „Kozak” i teka 33,
sygn. 1305, k. 45, nr 12, z lokalizacją: „Ruda”.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 1 i 3
tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43 t. 5–8 słabo czytelne, z licznymi
skreśleniami i poprawkami, powyżej literowe oznaczenia nut jak
w druku, w tym rkp. dalszy ciąg melodii w metrum  , zob. DWOK
T. 41, nr 663.
W rkp. z teki 33 w t. 6 na drugą miarę inny rytm: œ œ œ ,
w t. 8 tylko dolna wersja.
nr 721 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego
taki sam tekst.

�199

nr 722 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego
taki sam tekst.
s. 254 nr 723 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego
obszerniejszy tekst.
nr 724 – Lokalizacja i odesłanie do wariantu nr 702 naniesione
przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34.
nr 725 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 36, nr 309, z lokalizacją: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką
niżej, w t. 2 i 6 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja.
s. 255 nr 730 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 1, (10 pięciolinia), bez lokalizacji, tam melodia zanotowana o sekundę wielką
wyżej.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę dolna,
na drugą górna wersja, w t. 3 przy pierwszej ósemce dodany dwudźwięk kwinta c1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę
dwie ósemki tercja c2 e2, w t. 3 na pierwszą miarę dodane dwu­
dźwięki c2 c2, w t. 4 na pierwszą miarę górna, na drugą dolna wersja.
nr 732 – Melodia por. Radomskie. Suplement (DWOK T. 77/II),
nr 1121.

Dwory i Miasta (s. 257–274)
s. 258 nr 734 – Odsyłacz Kolberga nad melodią dotyczy utworu Gałganduch czyli trójka hultajska. Melodramat w 3 aktach; autorem oryginalnego tekstu Der böse Geist Lumpazivagabundus
oder Das liederliche Kleeblatt z 1833 roku był Johann Nestroy.
W 1835 roku w Warszawie odbyła się polska prapremiera utworu z muzyką Józefa Damsego, który był też autorem tłumaczenia;
wyd: Śpiewka z kichaniem z melodramy Gałganduch, z towarzyszeniem fortepianu, Warszawa 1835 i Dodatek do Śpiewki
z kichaniem z melodramy Gałganduch, Warszawa 1836, libretto
Johann Nestroy, przekład: kompozytor.
s. 258–259 nr 735 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst,
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 236, nad tekstem nota Grajnerta
dotycząca pieśni: „którą dziad jeden śpiewał w Warszawie”; w zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja.

�200

s. 259 nr 736 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy zbioru A. Sowińskiego
Chants polonais…, tam nr 2.
nr 738 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 80v., bez
lokaliza       

cji. W rkp. t. 2 w pierwszym wykonaniu: 
, t. 4

w pierwszym wykonaniu górna wersja, na drugą miarę dodane
alternatywnie szesnastki g1 a1 b1 c2, t. 3–4 w drugim wykonaniu:

&amp;b

b œ œœ œ œ œœœ
œ
œœ œ .

W rkp. notatka Kolberga: „Paszkowski” – dotyczy informatora lub
wykonawcy oraz odsyłacz do źródła tekstu, którym był utwór
F. Karpińskiego Szczęście przy Dorydzie, zob. tegoż Pieśni. Księga II, w: Dzieła F. Karpińskiego, wyd. J.N. Bobrowicza, T. 1: Lipsk
1835, s. 157–158 (pieśń XXXI); w wydaniu J.K. Turowskiego, T. 1
Kraków 1862, s. 385 (pieśń XXX). W rkp. tak jak w druku odesłanie do cz. V Poznańskiego (zob. DWOK T. 13), nr 35 – dotyczy
tekstu, natomiast odesłanie do cz. IV tej monografii (zob. DWOK
T. 12), nr 239 błędne.
nr 739 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 11r., nr 1, bez lokalizacji, tam melodia zanotowana o tercję wielką niżej.
W rkp. odesłanie do pierwodruku w Pieśniach ludu polskiego,
Poznań 1842–1845, nr 103; zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 102.
Odsyłacz Kolberga do cz. II Krakowskiego (zob. DWOK T. 6) winien być: nr 533 (nie 532).
s. 260 nr 740 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 13a,
z lokalizacją: „Garwolin”, tam tekst z wariantem melodii, por. nr 3
w T. 25.
W rkp. w zwr. 3: „ty kochanie moje” zamiast „ mój Jasiu kochany”
i „smutne serce moje” zamiast „ to mi zadasz rany”; w zwr. 9: „Nic
mnie nie boli” zamiast „Boli mnie zawód”.
s. 261 nr 742 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 17, tam tekst zwr. 1,
z notą dotyczącą źródła tekstu: Pieśń Feliksa Oraczewskiego, która
została opublikowana w „Pamiętniku Warszawskim” w 1818 roku
T. 12, s. 222–225.
s. 262 nr 743 – Rkp. J. Grajnerta uzupełniony przez Kolberga, sygn. 465
(dawna TNW 150), k. 236, z notką: „Śpiewka Warszawiaka”, zwr.
1–3 zanotowane przez Grajnerta, po nich: „Dalej coś Jak wracał
z Kampinosa – ale nie pamiętam” i reszta tekstu naniesiona przez
Kolberga.

�201

Obok zanotowany przez Kolberga zapis nutowy, zob. nr 347 w suplemencie.
s. 262–263 nr 744 – Pod pieśnią odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” z 1865 roku nr 80 – tego numeru nie odnaleziono.
s. 263 nr 745 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam takty 1–8 z incipitem: „A gdzie się podziały pożądane
gody”.
W rkp. w t. 4 w górnej wersji na pierwszą miarę szesnastki c2 c2,
t. 5 zanotowany o sekundę wielką wyżej, t. 6 i dodane po nim dwa
takty niewypełnione, prawdopodobnie miała to być powtórka
t. 5–6, w t. 8 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki c2
c2 lub alternatywnie zapisane obok szesnastki h1 d2.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie
i ruskie…, tam tekst na s. 97 i melodia nr 31 w dodatku: K. Lipiński
Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.
s. 264 nr 746 – Odsyłacz do cz. V Poznańskiego (zob. DWOK T. 13),
nr 258 dotyczy melodii bez tekstu.
s. 265 nr 748 – Takty 1–8 bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 3, bez lokalizacji, tam nad nutami notatka Kolberga: „Śpiewka” oraz w rkp. z teki 33, sygn. 1305, k. 60, nr 580,
także bez lokalizacji. W rkp. z teki 43, w t. 3–4 tylko dolna, w t. 5
i 7 tylko górna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 3–5 tylko górna wersja,
w t. 7 na pierwszą miarę ósemka d2.
nr 749 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 29, z lokalizacją ogólną: „Miedwienice” i teka 33,
sygn. 1305, k. 11, nr 1949, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.
W obu rkp.: w t. 1 przy pierwszej nucie alternatywnie fis1, w całym przebiegu melodii zanotowana tylko górna wersja, w t. 12
pierwsza nuta fis1, brak znaków powtórki.
s. 266 nr 752 – Por. nr 354 w suplemencie.
s. 268 nr 754 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 111, bez lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w obu
wykonaniach dolna wersja, na pierwszą miarę alternatywnie
szesnastki d2 d2, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola
1
r j j 2 œrœ œœr jœ œœ j .
r
b
œ œ R R nœJ J .
szesnastkowa d2 e2 d2, t. 3–4: &amp; œœR œœR œJ Jœ
, zapis

melodii niepełny, brak t. 11–16.
nr 755 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 13a, bez

�202

lokalizacji. W rkp. w t. 6 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu: „chociaż Moskal gniecie” zamiast „chociaż bieda gniecie” i brak słów:
„potańcujmy przecie”.
nr 756 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst, sygn.
465 (dawna TNW 150), k. 237, z notą: „Kujawiak”.
W rkp. w t. 1 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 5 trzy
ósemki c1 e1 g1; w zapisie tekstu w zwr. 1 brak: „co nią przewiozę
kochankę”, a zamiast tego wiersz oznaczony w druku jako „vel”,
pod zwr. 2 notka: „niedokończone”.
Na tej samej karcie notka Grajnerta dotycząca pochodzenia pieśni:
„od kobiety z Rawskiego, matki mojej służącej, zostającej obecnie
w służbie za kucharkę u p. p. Gebetnerów, na imię jej Bonifacja“.
s. 269 nr 757 – Oba fragmenty pieśni pochodzą z „Dziennika Wileńskiego” 1817, T. 5, tam: Pochwała wesołości. Pieśń X. F. Bohomolca
na s. 562–564 i Pieśń Ig. Krasickiego z tejże okazji na s. 564–565.
s. 269–270 nr 758 i przyp. 1 – Autorem oryginalnego tekstu był F. Bohomolec Kurdesz, pierwodruk: 1779 lub 1780, zob. Poezja polskiego Oświecenia. Antologia, opracował J. Kott, Warszawa 1856,
s. 55–56.
s. 270 nr 759 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1163, k. 221, bez lokalizacji;
rkp. był podstawą druku, nad pieśnią naniesiony nr 759, dziś rkp.
uszkodzony, zachowały się tylko t. 1–4 i początek t. 5 oraz zwr. 1
i w. 1–2 zwr. 2, nad melodią notatka Kolberga: „pijacka, rzemi[eślnicza]”.
Odsyłacz do numeru 255 niejasny, w T. 25 inny tekst.
s. 271 – 272 nr 760 i 761 – Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 150.
nr 762 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 22, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 12 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu brak zwr. 2, 3
i 9, w zwr. 8 w. 2: „podniesie” zamiast „zastawi”, a „zastawi” nadpisane jako wariant i wiersze 3 i 4 w odwrotnej kolejności.
s. 273 nr 764 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst,
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 237r. W rkp. nota nad pieśnią jak
w druku, brak: „Warszawa 1807”, melodia zanotowana o tercję
małą wyżej, brak t. 7 i 8, tekst jak w druku.
s. 274 nr 765 – Warianty ukraińskiej dumki, o której mowa pod pieśnią, zanotował też Kolberg, zob. Ruś Czerwona (DWOK T. 57/1),
nr 1638.

�203

Przypisy (s. 275–301)
s. 277 w. 1g. – s. 278 w. 19g. (ust. 1) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga
w dziale „Listy do Redakcji Gazety Warszawskiej” zamieszczony został tekst J. I. Kraszewskiego Poezja szlachecka. Legendy
herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92: 1854, nr 332–336, w nrze
333 o Piotrze z Radzikowa; fragmenty przytoczone przez Kolberga zostały w niewielkim stopniu przeredagowane. Odsyłacze do
starodruków dotyczą prac: K. Niesieckiego Herbarz polski, T. 7:
Lipsk 1841, s. 61–62; B. Paprockiego Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, zebrane i wydane r. p. 1584,
wydanie J.K. Turowskiego, Kraków 1858, s. 518; Sz. Okolskiego
Orbis Polonus, T. 2, Kraków 1643, s. 318–319; M. Bielskiego Kronika polska… nowo przez Joachima Bielskiego, syna jego wydana, Kraków 1597, wydanie K.J. Turowskiego, Sanok 1856, T. 1,
s. 372. W dalszej części opisu odsyłacz do pracy A. Naruszewicza
Historia narodu polskiego, T. 2–7 wyd. I: Warszawa 1780–1796,
T. 1: Warszawa 1824 (kolejne wydania: T. Mostowskiego, J.N. Bobrowicza, K.J. Turowskiego), Naruszewicz w swoim dziele używa
zarówno terminu Kumani jak i Połowcy.
Ponadto pod opisem herbu Ogończyk odesłania Kolberga do prac:
J.G. Hahna Griechische und Albanesische Märchen, Leipzig
1864, T. II, tam tylko pewne elementy wątku; u K.W. Wójcickiego
w Pieśniach ludu Białochrobatów… T. 1 na s. 119 wymieniona
pieśń pochodząca z Lubelskiego.
s. 278 w. 19d. – s. 279 w. 12g. (ust. 2) – Pieśń, którą cytuje Kolberg
w przypisie, zaczerpnięta ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów… T. 1, s. 165–166 ma notę lokalizacyjną: „od Lublina” i wzmiankę w przypisie: „jest wspólną nam i Czechom”.
Wzmianka o Czersku może wynikać z faktu, że Kolberg dysponował zapisem terenowym melodii z tych okolic, do której uzupełnieniem miał być tekst ze zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania… (1867), tam na s. 136–137.
Zamieszczona w przypisie informacja o tej miejscowości pochodzi
z J.H. Zedlera Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften und Künste, Halle und Lepzig, Bd. 6, s. 1982, (strona
skanowana 1007, zob. https://www.zedler-lexikon.de/), tam z odesłaniem do J. Długosza, zob. Historia Polonica Ioannis Dlugossi
seu Longini Canonici Cracoviensis. In tres tomos digesta, Dobromil 1615, tam na s. 15 wymieniony Czersk (zob. https://www.obc.
opole.pl), a ponadto Czersk wspomniany wielokrotnie u Długosza,
zob. Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1–5, Kraków 1867–

�204

1870, w: tegoż Dzieła wszystkie, wyd. staraniem A. Przezdzieckiego, T. 2–6, przekład K. Mecherzyńskiego. Toż pt. Roczniki czyli
kroniki sławnego Królestwa Polskiego, T. 1–6, Warszawa 1961.
Odsyłacze do wariantów czeskiego i łużyckiego dotyczą zbiorów:
K.J. Erben Pisně národni v Čechách, T. 1–3, wyd. I, Praha 1842–
1845 oraz L. Haupt, J. Smoler Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi 1841–1843.
s. 279 w. 13–26g. (ust. 3) – Zamieszczona przez Kolberga pieśń, por.
w zbiorze F.L. Čelakovsky [wyd.]: Slovenské narodni pisně, Praha
1827, nr 21.
s. 279 w. 13d. – s. 280 w. 15g. i przyp. 1 (ust. 4) – Kolberg zacytował
końcowy fragment artykułu W.A. Maciejowskiego Słówko o dążności i duchu poezji polskiej XVI wieku, zamieszczonego w „Tygodniku Literackim” w 1840 roku, T. 3, nr 30. Przypis pochodzi od
Kolberga; w wymienionych publikacjach między innymi artykuły
Kolberga dotyczące muzyki ludowej.
s. 280 w. 16g. – s. 283 w. 1d. (ust. 5) – Kolberg zacytował obszerne fragmenty artykułu M. Karasowskiego Muzyka ludowa zamieszczonego w „Kalendarzu Ilustrowanym na rok zwyczajny 1863” J. Ungra,
s. 91–94. Wzmianka o K. Brodzińskim pochodzi od Kolberga, zob.
K. Brodzińskiego Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany przez E. Odyńca, Warszawa 1829, s. 97–98;
zob. też K. Brodziński O tańcach narodowych w: K. Czerniawski
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym
na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie,
Warszawa 1860, s. 97–119.
s. 284 w. 2g. – s. 298 w. 9g. (ust. 6) – W poszczególnych opisach Kolberg
zacytował fragmenty kilku prac, zob. następne przypisy.
s. 284 (Taniec) – Cytaty pochodzą z pracy K. Czerniawskiego wydanej
początkowo jako artykuł Charakterystyka tańców w „Bibliotece
Warszawskiej” w 1847 roku w T. 2, s. 293–354 (fragmenty przytoczone przez Kolberga na s. 329–331), a następnie jako oddzielne
wydanie: O tańcach narodowych…, s. 56–58; w przyp. 1 i 2 także
fragmenty z tej publikacji ze s. 58, tam również w przypisach.
Wzmianka o wcześniejszych autorach za Czerniawskim, zob.
M. Bielski Kronika polska…, wyd. Turowskiego, op. cit. T. 1, s. 60;
M. Stryjkowski Która przedtem nigdy światła nie widziała,
kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, wydanie
I: Królewiec 1582, zob. wyd. M. Malinowskiego Kronika polska,
litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, Warszawa 1846, T. 2, s. 51;
A. Naruszewicz Historia narodu polskiego…, zob. np. wyd. Mostowskiego, T. 7: Warszawa 1804, s. 199; J.U. Niemcewicz Zbiór

�205

pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, tam np. T. 2,
Warszawa 1822, s. 128; Ł. Gołębiowski Gry i zabawy…, od s. 306
i tegoż Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły i Władysława III, T. 2: Warszawa 1846 od s. 440.
W przyp. 1 za Czerniawskim odsyłacz do M. Reja Żywot człowieka poczciwego, Kraków 1567–1568, zob. toż, opracował J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, BN I nr 152, s. 84; odsyłacz do Paska dotyczy: Jana Chryzostoma Paska z Gosławic Pamiętniki, Warszawa
1924, s. 443.
W przyp. 2 błędny odsyłacz do Reja; cytat pochodzi z pracy
Ł. Gołębiowskiego Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły…, T. 2, s. 442.
s. 285 w. 1g. – 290 w. 13g. (Taniec polski) – Cały opis zamieszczony
przez Kolberga pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, ze s. 306–315.
Wzmianka na s. 285 w. 3g. o Renacie de Guébriant, także za Gołębiowskim, por. Wypis z [Jean de Laboureur’a] podróży pani
de Guébriant, posłowej nadzwyczajnej do Polski, za Władysława IV, w przekładzie Stanisława Potockiego, w: J.U. Niemcewicz
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4, Warszawa 1822, s. 23, tytuł oryginalny publikacji Laboureura: Relation du voyage de la Royne de Pologne et du retour de Madame la
Mareschalle de Guebriant, Ambassadrice Extraordinaire, &amp; SurIntendante de sa conduitte, Paris 647; na s. 285 w. 11–14g. cytat
z utworu K. Miaskowskiego Mięspoust polski, zob. Zbiór rytmów,
wydała Alina Nowicka-Jeżowa, IBL: Warszawa 1995 („Biblioteka
Pisarzy Staropolskich” T. 3), s. 343 (http://ibl.waw.pl/3bps.pdf, dostęp: 08. 07. 2018), zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania z roku
1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał K.J. Turowski, Kraków 1861, s. 295, pierwodruk Zbioru rytmów: Kraków
1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622; na s. 285 w. 8
i 9 d. cytat z utworu M. Reja Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako we zwierciadle snadnie każdy
swe sprawy oglądać może, wyd. 1: Kraków 1558, zob. wydanie
St. Ptaszyckiego, Petersburg-Warszawa 1881–1888, tam s. 49, zob.
też wydanie elektroniczne IBL: „Biblioteka źródeł Słownika polszczyzny XVI wieku”, tam s. 86 w. 19–20 (http://rcin.org.pl/Content/62683/WA248_82412_SPXVI_rej-wizerunek_o.pdf; dostęp 08.
07. 2018).
Na s. 286 w przypisie cytat ze Zbioru pamiętników…, zob. Wypis
[J. de Laboureur’a] z podróży pani de Guébriant…, s. 232–233.
Na s. 287 przypisy 1 i 2 pochodzą od Kolberga. W przyp. 1 cy-

�206

tat z artykułu W. Kętrzyńskiego Petersburg w roku 1720 według
opisu Polaka zamieszczonego w „Przewodniku Naukowym i Literackim” wydawanym we Lwowie, R. 5: 1887, tam s. 615 (całośc artykułu na s. 520–532 i 603–616); w przyp. 2 nawiązanie
do fragmentu artykułu K. Kurpińskiego O pieśniach w ogólności
publikowanego w „Tygodniku Muzycznym” 1820 (nie 1821), tam
w rozdziale „O tańcu Polskim czyli tak przezwanym Polonezie”
zamieszczonym w numerze 11, o pochodzeniu poloneza.
Na s. 288 w. 17g. odsyłacz do K. Brodzińskiego za Gołębiowskim,
zob. K. Brodziński O tańcach narodowych… w: K. Czerniawski
O tańcach…, s. 104; przyp. 2 od Kolberga, zob. K. Czerniawski,
op. cit., s. 63 przyp. 1.
Na s. 290 w. 14g. – s. 291 w. 5g. – Kolberg zacytował fragmenty
pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych… ze s. 61–62,
64 i 65–66; poszczególne odwołania do literatury dotyczą: utworu
J. Kochanowskiego Proporzec albo Hołd pruski, wyd. 1 prawdopodobnie 1569 zaginione, w wydaniu: Kraków 1587, s. 14, por.
też K. Czerniawski Charakterystyka tańców… s. 333, tam z fragmentem utworu Kochanowskiego; Pana Tadeusza A. Mickiewicza, ks. XII w. 763–807, zob. https://literat.ug.edu.pl/panfull/0012.
htm, dostęp: 12. 07. 2018, pierwodruk: Paryż 1834. Ostatnie zdanie
pochodzi od Kolberga i dotyczy dziełka F. Liszta F. Chopin wydanego po francusku w Paryżu w 1852 roku, przekład polski: F. Liszt,
Fryderyk Chopin, Kraków 1960.
s. 291 w. 6g. – s. 296 w. 6g. (Mazur) – Cytowany w pierwszym akapicie tekst pochodzi z artykułu K. Brodzińskiego Wyjątek z pisma
o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany przez E. Odyńca,
Warszawa 1829, s. 96, zob. także: tegoż O tańcach narodowych…
w: K. Czerniawski O tańcach…, s. 110; odsyłacz do „Kuriera Warszawskiego” błędny.
Kolejna partia tekstu do s. 293 w. 5g. wraz z pieśnią nr 766 pochodzi, zgodnie z odsyłaczem Kolberga, z pracy Ł. Gołębiowskiego
Gry i zabawy… ze s. 322–324, przy czym wtrącenie: „jak mówi
Brodziński” (s. 292 w. 5g.) pochodzi od Kolberga, por. K. Brodziński
O tańcach narodowych… s. 110–111.
Dalsza część tekstu od s. 293 w. 6g. została zaczerpnięta z pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych… ze s. 82–87 i ze
s. 91, między tymi stronami, zgodnie ze wzmianką Kolberga (s. 295
w. 26–34g.) u Czerniawskiego opis figur. Odesłania do literatury
dotyczą: Pamiętników Jana Chryzostoma Paska… , tam na s. 178
mowa o bitwie z Moskalami, a nie ze Szwedami jak podaje Czerniawski, zob. przyp. 2 na s. 293; przyp. 3 i 4 pochodzi od Kolberga,

�207

przy czym w przyp. 3 cytat z J.H. Zedlera Grosses vollständiges
Universal-Lexicon…, Halle und Lepzig, Bd. 41, s. 1741–1759, (strona skanowana 884–892, zob. https://www.zedler-lexikon.de/); na s.
294 w. 14d. do rozprawy Dołęgi Chodakowskiego O Sławiańszczyźnie…, w wydaniu z 1835 s. 14, w wydaniu J. Maślanki z 1965
s. 28.
s. 296 w. 7g. – s. 298 w. 9g. (Obertas) – Poszczególne partie opisu Kolberg
zaczerpnął z pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych…
ze s. 93–96 i ze s. 97– 98. Odesłanie do artykułu K. Brodzińskiego
Wyjątek z pisma o tańcach w „Melitele” (s. 97) za Czerniawskim,
zob. też Brodziński, O tańcach narodowych, w: K. Czerniawski
O tańcach narodowych… s. 110. Wszystkie przypisy na s. 296
i 297 pochodzą od Kolberga, podobnie jak ostatni odsyłacz na
s. 298, dotyczący fragmentu utworu zamieszczonego w Historii
literatury polskiej, wydanej przez M. Wiszniewskiego, T. 7, Kraków 1845, s. 161–162, u Wiszniewskiego tytuł utworu: O stacji.
Żołnierz z teologiem i prywat. (1624), faktycznie jest to fragment
utworu, wydanego anonimowo, Szymona Starowolskiego, zob.
Rozmowa żołnierza z plebanem o stacya, teraz nowo przedrukowana, Kraków 1624.
s. 298 (ust. 7) – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 362, jest to odpis
z wymienionego numeru „Ruchu Muzycznego” (R. 4: 1860), tam
wzmianka Z Gostyńskiego (chodzi o Gostynińskie) zamieszczona
w rozdziale „Gazeta Muzyczna. Z kraju”. W rkp. notka: „J. Bliziński”, która dotyczy zapewne autora artykułu; jednak w czasopiśmie tej informacji brak.
s. 298–299 (ust. 8) – Kolberg zamieścił fragmenty publikacji K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… ze s. 219–220 (wyd. 1869).
s. 299–301 (ust. 9) – Kolberg zamieścił fragmenty artykułu E. Chłopickiego Wycieczka wiosenna w Czerskie, „Kłosy” 1871, T. 13, nr 338,
u Chłopickiego także teksty pieśni (całośc artykułu: nr 329, 330,
333, 335 i 338).
s. 301 (ust. 10) – Cytat pochodzi z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 37,
tam bez nazwiska autora i tytułu, tekst zaczyna się od słów: „Jedno
z pism cieszy swych czytelników”.

��PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 26 (Mazowsze cz. III)

Wstęp (s. VII–XIII)
s. IX

przyp. 1 i s. XII w. 10d. – Kolberg powołuje się na recenzję zamieszczoną w ,,Dzienniku Poznańskim”; w rocznikach 1885, 1886,
1887 recenzji nie odnaleziono.
s. X
w 1d. – Kolberg odsyła do przypisów na wymienionych stronach cz. III Poznańskiego ( DWOK T. 11) i cz. II Kieleckiego (zob.
DWOK T. 19), w których wymienia publikacje dotyczące analizy
pieśni.
s. nlb. przed s. 1, ryc. – Litografia wg akwareli W. Gersona, oryginał
w zbiorach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie (MR-E nr 45)
z informacją: „Klembów pod Radzyminem”, zob. DWOK T. 80/I,
s. LXII.

Kraj (s. 1–15)
s. 3–15 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1–4. Zachował się rkp.
zawierający cały rozdział „Kraj”, podzielony przez Kolberga na dwa
podrozdziały: „Ogólny pogląd” i „Fizyognomija miejsc”. Na k. 2 notatka: „Uwaga dla zecera, proszę uważać na numery porządkowe”;
w rkp. inna kolejność niektórych partii tekstu, a naniesione później przez Kolberga numery odpowiadają kolejności zamieszczenia
w druku opisów poszczególnych miejscowości; ponadto w rkp. brak
niektórych przypisów i not bibliograficznych. Fragmenty tego rkp.
Kolberg pominął w druku; zostały one opublikowane w cz. VI Mazowsza, zob. DWOK T. 41, s. 413–414. Opis niektórych miejscowości także w innym rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 16, zob.
następne przypisy.
s. 3
w. 1g. – s. 4 w. 8g. i przypisy – Ten fragment tekstu w wymienionym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. Na końcu akapitu odesłanie do krótkiego opisu Nieporętu zamieszczonego w T. 24 na s. 17.

�210

s. 4

s. 5

W przyp. 1 na s. 3 Kolberg wymienił pracę J. Przyborowskiego
Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu Wisły
opublikowanej w ,,Wiadomościach Archeologicznych” 1873, T. I,
s. 39–96. W przyp. 2 na s. 3–4 Kolberg odwołał się do pracy K. Milewskiego Pamiątki historyczne krajowe do rozdziału Popielnie,
popielacze albo popielnice; pierwsze przytoczone przez Kolberga zdanie to cytat ze s. 287, dalsza część tekstu jest streszczeniem
s. 289–290.
Na s. 4 w przyp. 1 informacje zaczerpnięte z „Kuriera Codziennego” 1871, nr 123, tam bez autora i tytułu, tekst zaczyna się od
słów: „W dniu 1 czerwca w Grochowie pod Warszawą”; Kolberg
przytoczył informacje ze zmianami redakcyjnymi, w „Kurierze”
np.: „szpilka damska do włosów (zdaje się, że bronzowa)”.
w. 9–22g. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. W opisie rzek
błąd druku, winno być: „Ossownica” (dziś Osownica); błędna
także nazwa: „Czarnoił”, może chodzić o leżącą w okolicach Kuligowa i Ślężan wieś Czarnów. Niejasne też odesłanie Kolberga
do artykułu L. Wolskiego Jeziora w Królestwie Polskiem, ,,Biblioteka Warszawska” 1851, T. 1, s. 46–84, tam tylko wymienione jeziora z okolic Warszawy, zob. też tegoż Rys hydrografii
Królestwa Polskiego z wiadomością o spławach, tamże, 1849,
T. 2, s. 221.
w. 1–12g. i przyp.1 (Kobyłka) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,
k. 2. Na końcu akapitu Kolberg odsyła do prac: J. Bartoszewicza
Kobyłka, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1852”, s. 19–24; W. Matuszewskiego Sprostowanie opisu dóbr pojezuickich Kobełka z przyległościami zamieszczonego w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1853, T. 2, s. 576–577,
tam w dziale „Rozmaitości”. Przypisu w rkp. brak; wszystkie zamieszczone w nim akapity są cytatami z artykułu F.S. Sobieszczańskiego Z biegiem Wilii, od Werek do Zakrętu z wymienionego
przez Kolberga numeru ,,Wędrowca”, s. 102.
w. 13g. – s. 6 w. 7g. (Okoniew i Radzymin) – Rkp. Kolberga: teka
2, sygn. 1125, k. 2 i teka 42, sygn. 1351/I, k. 16. Na s. 6 w. 4–7g.
Kolberg wymienia artykuł [J. Bartoszewicza] Kościół Radzymiński. Uroczystość poświęcenia. Proboszcze: Nagurczewski i Narbutt opublikowany w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1850,
T. 18, s. 502–521 (autor ustalony za: I. Polkowski Skorowidz do
„Pamiętnika Religijno-Moralnego” wydawanego w Warszawie
od r. 1841 do r. 1862, Warszawa 1877); dalej wymienia publikację
L. Bokiewicza Opis powiatu Radzymińskiego pod względem topograficzno-historycznym, statystycznym, higienicznym i lekarskim, Warszawa 1872 (nie 1873).

�211

s. 6

s. 7

s. 8

s. 9

w. 8–35g. (Kamieńczyk, Jadów, Dobre, Stanisławów, Mińsk) –
Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 2. Opis Mińska także w rkp.
Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 16.
w. 2d.– s. 7 w. 2g. i przyp. 1 (Barcząca) – Rkp. Kolberga, teka 2,
sygn. 1125, k. 2. W przypisie Kolberg wymienia artykuł W. Szymanowskiego Fabryka szkła i kryształów zwana Czechy, we wsi
Trąbkach, w powiecie garwolińskim, gubernii siedleckiej we
wskazanym numerze „Tygodnika” na s. 234–236.
w. 3–25g. (Kałuszyn, Kiczki, Cegłów, Kuflew, Latowicz) – Rkp.
Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 2, tam bez przypisu; wymieniony
w przypisie artykuł J. Przyborowskiego Wycieczki archeologiczne nad Świder we wskazanym roczniku ,,Wiadomości Archeologicznych” na s. 25–53. Opis Latowicza także w rkp. Kolberga, teka
42, sygn. 1351/I, k. 16.
w. 26g. – s. 8 w. 6g. (Siennica, Kołbiel) – Rkp. Kolberga, teka 2,
sygn. 1125, k. 2, tam brak przypisu 1 (s. 8).
w. 7–24g. (Karczew, Otwock) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,
k. 2. Ostatnie dwa zdania opisu Karczewa Kolberg podał za Księgą
Ziemi Czerskiej wydaną w Warszawie w 1879 roku, s. XI. Cytatu
z „Kalendarza Warszawskiego” (prawdopodobnie chodzi o „Kurier
Warszawski”) nie umiejscowiono – brak numeru czasopisma.
w. 25g. – s. 9 w. 3g. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. W rkp.
tekst obszerniejszy, Kolberg przytacza jeszcze nazwy jezior znajdujących się w poszczególnych wsiach, wzmiankę o przemyśle oraz wymienia miasta opisywanego obszaru, zob. DWOK T. 41, s. 413–414.
w. 4–22g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 3. W rkp.
pierwsze zdanie brzmi: „Siedlce, miasto niegdyś wojewódzkie, później guberniane…”, dalej jak w druku, następnie zamiast: „Około r.
1600” w rkp. Kolberg zanotował: „W sto przeszło lat później”, a ponadto informacja: „Obok tego jednak była hetmanowa nader dobroczynną i pobożną; zbudowała kościół ś. Trójcy…” i dalej jak w
druku. W przypisie odesłanie do haseł Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda wydawanej w Warszawie: F.M. Sobieszczańskiego
Siedlce, T. 23 (1866), s. 401 i tegoż Liw, T. 17 (1864), s. 222 oraz do
hasła Węgrów opracowanego przez W. K. [W. Korołyński], T. 27
(1867), s. 783–785.
w. 23g. – s. 10 w. 1d. (Mordy, Sokołów, Sterdyń, Kossów, Miedzna, Węgrów, Liw) – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1125, k. 3 i teka
42, sygn. 1351/I, k. 16. Przy opisie Węgrowa ostatnie zdanie wprowadzone w druku (w rkp. brak). Na s. 10 w w. 1–4d. odesłania do
prac: A. Wieniarskiego Liw. Szkic historyczny, ,,Księga Świata”
1857, cz. I, s. 187; odesłanie dotyczy artykułu F.M. Sobieszczań-

�212

s. 11

s. 12

s. 13

s. 14

skiego Zamek w Liwie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV,
nr 379, tam także ryc. Kozerskiego pod takim samym tytułem.
w. 1–10g. i przyp. 1 (Mokobody, Wodynie) – Rkp. Kolberga, teka
2, sygn. 1125, k. 3. W rkp. opis miejscowości Wodynie brzmi:
„niegdyś miasteczko, dziś podupadła osada”. W przyp. 1 mowa
o dwóch artykułach w wymienionym tomie „Pamiętnika”: Wieś
Budzieszyn albo Zbudeszyno w Ziemi Drohickiej na s. 364–368
i Wiadomość o kościołach w Liwie, Pniewniku, w Wierzbnie
w Ziemi Liwskiej, Xięstwie Mazowieckim położonych na s. 371–
–378. Opis miejscowości Mokobody także w rkp. Kolberga, teka
42, sygn. 1351/I, k. 16.
w. 11–27g. i przyp.2 (cd. na s. 12) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.
1125, k. 1.
w. 1–15g. (Łuków) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 4. Na
końcu akapitu odesłanie do artykułów: F. Krupińskiego Pijarzy
w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4, s. 528–547
oraz F.M. Sobieszczańskiego Kościół parafialny w Łukowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 17, z ryc. Żabińskiego
pod tym samym tytułem.
w. 16–29g. i przyp. 1 (Stoczek, Parysów) – Rkp. Kolberga, teka 2,
sygn. 1125, k. 4. W przypisie odesłanie do pracy S. Ulanowskiej
Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukowcu (mazowieckim), ,,Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. VIII,
s. 247–323.
w. 9d. – s. 13 w. 4g. (Osieck) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,
k. 4.
w. 7–8g. – W Księdze ziemi czerskiej na s. XI wzmianka o Warszewicach.
w. 11g. – Informacja o wsi Wilga w Księdze ziemi czerskiej na
s. XI.
w. 12–19g. (Garwolin) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 4.
w. 22g. – Informacja o wsi Miastków w Księdze ziemi czerskiej
na s. XII.
w. 1–17d. (Żelechów, Łaskarzew) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.
1125, k. 4. W opisie Łaskarzewa w rkp. brak fragmentu tekstu, po
słowach: „wojen szwedzkich” od razu ostatnie zdanie dotyczące
zatrudnienia mieszkańców.
w. 17d. – s. 15 w. 4d. (Maciejowice, Stężyca, Bobrowniki, Adamów, Serkomla, Łysobyki, Kock) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.
1125, k. 4. W opisie miejscowości Łysobyki w rkp. dodatkowa
wzmianka o założeniu Przytoczna: „na wyspie Wieliska zwanej,

�213

w polu do rz. Wieprza dotykającym”. Przytoczone na końcu opisu
Kocka przysłowie także w innym rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1120,
k. 23, tam w zbiorze przysłów.

Lud (s. 17–52)
s. 19

s. 22

s. 23

s. 28

w. 2g. – W korespondencji zachował się tylko pierwszy list
M. Skotnickiego do Kolberga z 19 kwietnia 1865 roku, podpisanego pseudonimem „Rola”, w którym autor prosi adresata o instrukcje, w jaki sposób gromadzić materiały, zob. Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 118. Zachowała się także odpowiedź
Kolberga z 1 maja 1865 roku, zob. tamże, s. 121. Brak natomiast
w archiwum listów i dołączonych do nich materiałów, które najprawdopodobniej Skotnicki przesłał później Kolbergowi.
w. 5–7d. (przyp. 1) – Odesłanie dotyczy prac: Ł. Gołębiowskiego
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830; J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie, ,,Biblioteka Warszawska” 1857,
T. 4, s. 53–81; cytowanego już artykułu F. Krupińskiego Pijarzy
w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4, s. 528–547;
artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia zamieszczonego w „Kronice
Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28, s. 2–4; wymienianego w poprzednim przypisie liście M. Skotnickiego i pracy
S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., s. 247–323.
w. 9d. – s. 23 w. 5d – Kolberg przytoczył fragmenty wymienionego w poprzednim przypisie artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia,
„Kronika...” 1858, nr 28, s. 2–4, tam w dziale „Korespondencja Kroniki”.
w. 4d. – s. 27 w. 1d. – Kolberg odwołał się do wymienianej już
publikacji S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne...,
s. 247–323. Jako cytaty wykorzystał natomiast fragmenty artykułu tej samej autorki Z ziemi czerskiej zamieszczonego w „Czasie”
(całość artykułu nr 170–175); fragmenty cytowane na s. 23–26
w. 8g. pochodzą z numeru 171, a pozostała część tekstu z numeru
175. Na s. 27 Kolberg wymienia J. Hanusza, który opracował rozdział „Mowa” publikacji Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne… Wszystkie przypisy pochodzą od Kolberga.
w. 3g. – s. 30 w. 3d. – Rkp. terenowy Kolberga, sygn. 2185/1,
k. 161–162. W rkp. najpierw opis stroju kobiecego, dalej męskiego, niektóre zdania w formie skróconej i brak dwóch fragmentów
tekstu: s. 29 (od słowa: „Buty” do „potrzeby” i ze s. 30 (przedostatni

�214

akapit: od „Pod Sokołowem” do „granatowa”). W przypisie, którego w rkp. brak, fragment wymienionej pracy Ł. Gołębiowskiego
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 59; zamieszczone w nawiasie wyjaśnienie: ,,streifen, paski” pochodzi od
Kolberga. Odesłanie do rękopisu J. Kitowicza przywołane za Gołębiowskim, zob. np. J. Kitowicza Opis obyczajów za panowania
Augusta III, wydanie z rękopismów przez E. Raczyńskiego, Poznań
1840 (rozdział: „O strojach czyli sukniach”).
s. 31
w 1–19g. – Rkp. Marii Hemplówny, teka 47, sygn. 1354/III, k. 11,
z notą: „We wsi Tuchowiczu pod Łukowem”; w rkp. opis stroju
kobiecego bez ostaniego zdania: „Noszą także...” oraz fragment dotyczący dziewcząt, zob. też DWOK T. 80/I, s. LXVIII–LXIX.
w. 12d. – Odesłanie dotyczy opisu nakrycia głowy (konfederatki)
w cz. I Lubelskiego (zob. DWOK T. 16), s. 23, u Kolberga omyłkowo odesłanie do tomu 17.
s. 34
w. 21–24g. – Kolberg odsyła do publikacji S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne... w ,,Zbiorze Wiadomości...”, tam
na s. 261–262 rozdział ,,Ubiór i tkaniny domowe”; w artykule tej
autorki Z ziemi czerskiej w wymienionym numerze „Czasu” także
opis ubiorów.
w. 13d. – s. 35 w. 14g. – Cytat pochodzi z wymienianego już wcześniej artykułu ks. F. Krupińskiego Pijarzy w Łukowie, w T. IV
(seria II) „Pamiętnika...”, Kolberg skrócił tekst ze s. 530–531.
ryc. po s. 34 – Rycina wg akwareli W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXII
i LXXVII.
s. 35
w. 17d. – s. 37 w. 6d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1126, k. 4; w rkp. informacje zapisane skrótowo w formie notatek, ponadto inna kolejność niektórych partii tekstu. W przyp. 1
na s. 35 odesłanie do cz. I Krakowskiego (zob. DWOK T. 5), tam
o pieczeniu chleba w przypisie.
s. 37
w. 3–4d. i s. 38 w. 3–5g. – W publikacji S. Ulanowskiej Niektóre
materiały etnograficzne... w ,,Zbiorze Wiadomości...” na s. 263–
–264 rozdział ,,Potrawy”.
s. 39
przyp. 1 – Kolberg zacytował fragment artykułu ze wskazanego
numeru „Czasu”, artykuł bez tytułu zamieszczony został w dziale
„Kronika miejscowa i zagraniczna”, jest to przedruk z „Kuriera Lubelskiego” (nr nieznany) z 1872 roku.
s. 40
w. 19g. – s. 41 w. 18g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1126, k. 2; w rkp. zdania krótsze o charakterze notatek. W przyp.
odesłanie do pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., tam na s. 259 informacje o budowaniu chałup.

�215

ryc. po s. 40 – Szkice do rycin zamieszczonych między s. 40 i 41, ryc. 1–4
zostały wykonane przez Kolberga i znajdują się w jego zbiorach:
teka 47, sygn. 1354/II, k. 69, tam z fragmentami opisu; ostatecznie
jednak szkice zostały przerysowane, najprawdopodobniej przez
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXIII.
s. 42
w. 18g. – s. 43 w. 2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126,
k. 2 i 3; tam zapisy w formie notatek.
s. 43
w. 11g. – 44 w. 19g. (Sprzęty. Naczynia) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 3; tam opis skrótowy, w formie notatek,
z odręcznym rysunkiem dwóch naczyń.
s. 46
przyp. 1 – W przypisie odesłanie do pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam na s. 256–261 rozdział ,,Gospodarstwo”.
przyp. 3 – W przypisie Kolberg zacytował fragment artykułu
J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie... cytowany fragment na s. 63.
s. 47
w. 6g. – s. 49 w. 22g. – Kolberg zacytował fragmenty wspomnianego już artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia zamieszczonego
w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28,
s. 2–4.
s. 49
w. 10d. – W archiwum Kolberga zachował się tylko pierwszy list
M. Skotnickiego do Kolberga z 19 kwietnia 1865 roku, podpisany
pseudonimem „Rola”, w którym autor prosi o instrukcje, w jaki
sposób gromadzić materiały, zob. Korespondencja... cz. I (DWOK
T. 64), s. 118. Zachowała się też odpowiedź Kolberga z 1 maja 1865
roku, zob. tamże, s. 121. Brak natomiast w archiwum listów i dołączonych do nich materiałów, które najprawdopodobniej Skotnicki
przesłał później Kolbergowi.
s. 50
w. 17g. – s. 52 – Fragmenty opisu w rkp. terenowym Kolberga,
teka 2, sygn. 1126, k. 1 i 3; na k. 1 opis „gapy”, dalej „chomonta
i szle”, a następnie tekst jak na s. 50 (w. 17–29g.) zaczynający się od
słów: „Chłopi i drobna szlachta”, na k. 1 rkp. w formie notatek.
W przypisie cytat z artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej
w wymienionym numerze „Czasu” (całość artykułu nr 170–175).
Na końcu przypisu odesłanie do wielokrotnie wymienianej pracy
S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam na s. 259–
–260 opis wozu.

�216

Zwyczaje (s. 53–91)
s. 53

ust. 1 i 2 – Rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 363; w rkp. tylko pierwsze zdanie i fragment ostatniego zdania z ust. 1 oraz ust. 2 do słowa: „jabłka”.
s. 53–54 przyp. 1 do ust. 2 – W przyp. cytat (z drobnymi zmianami redakcyjnymi) z „Kuriera Codziennego” 1865, nr 147, tam bez autora
i tytułu w dziale „Rozmaitości”.
ust. 3 – Informacje zamieszczone w tym akapicie Kolberg zaczerp­
nął z działu Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek
na każdy dzień roku bądź religijnych i historycznych bądź
gminnych, zamieszczonego w „Nowym Kalendarzu Domowym
na rok zwyczajny 1830”, wydanym w Warszawie w drukarni
A. Gałęzowskiego, tam hasło: Grudzień na s. 24.
s. 54–55 (Ś. Szczepan) – Rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 363; pomimo
wzmianki o Kitowiczu jest to odpis z Ludu polskiego... Gołębiowskiego, s. 311.
s. 55
przyp. 1 – Kalendarz wymieniony w cz. I Mazowsza to Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku
bądź religijnych i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830” Warszawa (druk: A. Gałęzowki).
przyp. 2 – Pomimo odesłania do prac Kitowicza Kolberg zacytował fragment Ludu polskiego... Gołębiowskiego, s. 220.
s. 56
nr 1 – Tekst kolędy został nadesłany przez Wincentego Stępowskiego z Klonowca w powiecie kutnowskim, 21 listopada 1867
roku, zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 211–212.
s. 56–57 nr 2 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27,
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia zanotowana o tercję
małą wyżej i tekst zwr. 2–4; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją
jak w druku, tam tekst zwr. 1–4 bez melodii.
Na k. 27 w zwr. 2 w. 5: „sprawił” zamiast „zrobił”, w zwr. 4 w. 2:
„swego” zamiast „jego”.
Pod pieśnią odesłania do wariantów w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do ,,Śpiewnika kościelnego”, Kraków 1842, s. 424–425
oraz w śpiewniku [Sz. Kellera] Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego, Pelplin 1871, s. 134–135,
nr 51; wymienione przez Kolberga Kantyczki, zob. np. Kantyczki.
Podług wydania 1785, Paryż, 1868–71, T. 2, s. 16–17 i Kantyczka
czyli zbiór najstarszych i najnowszych pieśni kościelnych na
cały rok, Bochnia 1862, s. 78–79.

�217

s. 57

nr 3 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Stoi nam tu”
i poniżej tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku
i dodatkową: „Gończyce”, tam tekst bez melodii.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym melodii, brak znaku przykluczowego i przedtaktu, t. 1–2:
r
[# ]
œ . œœ œ
&amp; œ œ œœ œ
R
, w t. 8 ostatnia nuta g1, w t. 9 pierwsza nuta h1.

s. 57–58 nr 4 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 4: „Izraelitom” zamiast „Izraelowi”.
Pod pieśnią odesłanie do śpiewnika Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 172, nr 105, tam tekst sześciozwrotkowy.
s. 58–59 nr 5 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”, tam melodia z tekstem; teka 2,
sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku, tam tylko tekst.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w obu wykonaniach w t. 1 dolna, w t. 3 górna wersja, w t. 3 w drugim wykonaniu trzecia ósemka c2, t. 5–8:

 

 

    



 

œ œ œj œ
R R
J

œ

œ œ.
J

  


     
								
      ,
w t. 9 tylko górna, a w t. 10 tylko dolna wersja; pod melodią z k. 29
podpisany jeszcze jeden incipit: „Przyszedł Mesjasz”, zob. DWOK
T. 41, nr 996.
s. 59
nr 6 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w zapisie melodii tylko dolna wersja.
Pod pieśnią odsyłacze do wariantów w zbiorze M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843, s. 217 oraz do
wymienianej już pracy Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 176,
nr 111.
s. 59–60 nr 7 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 7, z lokalizacją: „Gończyce”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku,
tam tylko tekst. W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą
wyżej, t. 1–4 dwukrotnie powtórzone:
w rkp. z teki 38 w pierwszym wykonaniu:
r r
&amp; b œ œ Jœ

œ
J

;



�218

w rkp. z teki 2 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, pierwsza próba zapisu w metrum , następnie popra-

r

œ œ
wione na , w pierwszym wykonaniu t. 1: &amp; b œ Rœ J J , t. 2–4
jak w tece 38;
w obu rkp. w drugim wykonaniu t. 3 w następującym rytmie:
œ

s. 60

s. 61

j
œ.

W zapisie tekstu z teki 38 i w rkp. z k. 29 w zwr. 2 w. 1: „osioł”
zamiast „osłu”.
Odesłania Kolberga dotyczą wariantów pieśni w zbiorach M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami…, s. 148 i tegoż,
Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd z melodyjami”, Lipsk 1853, s. 278
oraz Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych..., s. 179, nr 115 i s. 196–
–197, nr 143.
nr 8 – Pod pieśnią odesłania Kolberga do wariantów w zbiorach:
M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków
1843, na s. 145 (nie s. 50), nr 78; Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych..., s. 132–133, nr 47; w obu zbiorach tekst obszerniejszy;
w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 175 i nast.
tam teksty wariantowe.
nr 9 – Odesłanie Kolberga dotyczy pierwszej zwrotki pieśni zamieszczonej zbiorze M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy..., s. 138.
nr 10 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 24,
z lokalizacją: „od Łaskarzewa, Sokół”; teka 2, sygn. 1124, k. 28,
z lokalizacją ogólną: „Sokół”.
W rkp. z k. 28 zamiast odsyłacza do melodii nr 446 w cz. I Lubelskiego (DWOK T. 16) zapis nutowy:

 
    



 

Pa  śli pa  ste  rze


   

A  nioł im





się



   
  



  
 



wo  ły,


 

po  ka  zał,

u zie  lo  nej



  
 

dą  bro  wy.

do Be  tle  jem

 

iść




 ;

ka  zał.

ponadto na k. 28 obszerniejszy tekst, po zwr. 1 jeszcze:
„Pytać go śmieli,
gdzie Pana szukać mieli.
Naleźli go we żłobie,
nie mając nic na sobie,

�219

tylko wiązeczkę siana,
pod nóżki, pod kolana”.
Odesłanie Kolberga dotyczy pieśni zamieszczonej w zbiorze
M. Mioduszewskiego, Pastorałki i kolędy..., s. 123, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
s. 61–62 nr 11 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Przy onej dolinie” i notą: „kolęda”, rkp. najprawdopodobniej z zapisami z okolic Warszawy. Por.
nr 2 w DWOK T. 79 (Kaliskie. Suplement).
s. 62–63 nr 12 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „kolęda”.
W rkp. w t. 4–6 tylko górna, w t. 7 tylko dolna wersja, w t. 5 na
pierwszą miarę alternatywnie ósemka g1.
s. 63–64 nr 13 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27,
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i tekst; teka 2, sygn.
1124, k. 24, z lokalizacją: „Jadów, Wyszków”, tam tekst bez melodii
i na tej samej karcie, z lokalizacją: „od Łaskarzewa, Sokół” jeszcze
raz zanotowany tekst zwr. 1, bez melodii.
W rkp. terenowym melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,
w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie
ósemki g1 f1, t. 6: &amp; b œ

s. 64

œœ

œ

, od t. 9 do pierwszej miary t. 11

melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 11 na drugą miarę
tylko dolna wersja.
W zapisie tekstu z k. 27 w zwr. 5 dwa ostatnie wiersze następujące:
„uciekła do lasa, jak dzika bieżała”, w zwr. 4 tylko cztery początkowe wiersze i brak zwr. 9–11; na k. 24 w zwr. 2 w. 3: „nabył” zamiast
„nabyć”, w zwr. 10 w. 1: „Szedł Maciek” zamiast „Maciek idzie”.
Odesłanie dotyczy wariantu pieśni w zbiorze M. Mioduszewskiego
Pastorałki i kolędy... s. 90 ,,Kto był smutny...”; wymienione przez
Kolberga Kantyczki, zob. np. Kantyczka czyli zbiór najstarszych…, s. 115–116.
nr 15 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam melodia z incipitem: „W tej
kolędzie” i teka 2, sygn. 1124, k. k. 24, z lokalizacją jak w druku,
tam obszerniejszy tekst bez melodii opublikowany przez Kolberga
jako nr 13 w T. 26, zob. przypis do tego numeru.
W rkp. terenowym melodia zanotowana o sekundę wielką niżej,
w t. 1–4 brak znaku powtórki, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie g1, w t. 10 na pierwszą miarę dwie szesnastki c2 c2.

�220

s. 65–66 nr 16 – Tekst bez melodii w rkp. Pieśni ludu z okolic Czerska
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, nr 20 (zob. DWOK T. 80/I,
s. XLIV) i w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją:
„Moczydło pod Czerskiem” i uzupełnioną lokalizacją jak w druku.
W rkp. Kolberga w zwr. 1–3 brak ostatniego wiersza, a w zwr. 5
powtórzone: „wyskoczyły” zamiast „z tej kieszule”.
s. 66–67 nr 17 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”, tam melodia z incipitem: „Wesoła
uciecha”, a poniżej tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak
w druku, tam tekst bez melodii.
W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3–4 tylko dolna wersja, w t. 3 trzecia ósemka f2, t. 7–8:

&amp; œœ

œ

œœ œœ

˙

. W zapisie tekstu w obu rkp. zwr. 1–5 jak
		w druku, po nich zwr. 7 i 8, a na zakończenie zwr. 6, przy czym w
rkp. terenowym z k. 30 tylko wiersze 1–2 zwrotki 6.
Ostatnie trzy wiersze zwr. 6 zanotowane oddzielnie w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 29, także z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”.
s. 67–68 nr 18 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją: „Krusze”.
W zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 na trzecią miarę
alternatywnie szesnastki a1 fis1, w t. 5 na drugą i trzecią miarę
ósemki h1 a1 połączone łukiem, w t. 12 przy drugiej szesnastce
alternatywnie fis1, po t. 12 znak repetycji. W zapisie tekstu w zwr.
1 w. 2: „z południa wesoło” zamiast „z lutnią przy złobie”, w zwr.
6 w. 2: „Ursuli święty” zamiast „i jesce wiany”. Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do
„Pastorałek i kolęd”…, s. 274.
s. 68
nr 19 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 2, sygn. 1124, k. 28v.,
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i tekst; teka 2, sygn.
1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku, tam tylko tekst.
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4
ostatnia nuta g1 (winno być prawdopodobnie gis1), po t. 4 zanotowane małymi nutami: &amp; œ

s. 69

œ œ ˙

œ

œ #œ

˙

.

W obu rkp. w zwr. 6: „Najświętsa Panienka” zamiast „Święty Scepan”.
nr 21 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą: „kolęda”.

�221

W rkp. w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki h1 g1;
w zapisie tekstu brak pierwszego wiersza zwr. 2.
s. 69–70 nr 22 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 2 i 3 wersja alternatywna:

&amp;

œ œ œ

œ œ œ

,

w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 6 w górnej wersji tylko na pierwszą
miarę dwie szesnastki c2 c2, w t. 8 tylko dolna wersja, w druku na
pierwszą miarę błąd – zamiast ćwierćnuty winna być ósemka.
s. 70
nr 23 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 70–71 nr 24 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu w Sandomierskiem
(DWOK T. 2), nr 185; nota: „Przypisy do Sandomierza” oznacza planowane przez Kolberga zamieszczenie wariantów pieśni w cz. II
Radomskiego (T. 21, nie 20) jednak pozostały one w rękopisach
i opublikowane zostały współcześnie, zob. Radomskie. Suplement
do tomów 20 i 21 (DWOK T. 77/I), nr 634 i 635.
s. 71–72 nr 25 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń” i notą: „Kolęda”, tam
melodia i tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku,
tam tylko tekst.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 8–9 tylko
dolna wersja. W obu zapisach tekstu w zwr. 1 w. 4: „kołem” zamiast „społem” i jeszcze dwa dodatkowe wiersze: „A dary-ć mu
dają za to, sami się jak błoto pod nóżki ścielą”, ponadto w zwr. 3
brak ostatniego wiersza.
s. 72
w. 1–22 d. (Szczodry wieczór) – Kolberg zacytował fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 311.
s. 73
w. 1–4 g. i przyp. 1 (Trzej króle) – Obszerniejsza informacja
o zwyczaju w pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 314, tam
także tekst, który Kolberg zamieścił w przypisie.
w. 5g. – s. 74 w. 7g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. niektóre zdania
zanotowane skrótowo w formie notatek.
s. 74
ust. 2 – Odesłanie dotyczy pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., tam na s. 265 (nie 365) rozdział ,,Środa Popielcowa”.
ust. 3 – Cytat pochodzi z wymienionej pracy J.K. Gregorowicza
Obrazki wiejskie, T. 1, Warszawa 1852, s. 229; uwagi w nawiasach pochodzą od Kolberga.
s. 75
nr 26 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W t. 1–2 tylko górna wersja, inaczej

�222
3
     



podpisany tekst pod melodią:
  
     , w t. 3

O, mój Bo  że, mój

Bo  że,

i 5–6 tylko górna wersja, grupa: œ œ œ zanotowana każdorazo­wo
jako triola ósemkowa; w zwr. 1 w. 1: „o” tylko na początku wiersza,
w. 4: „toć nie inna” zamiast „to zawziętość”.
W rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 44, bez lokalizacji, dwa
pierwsze wiersze pieśni bez melodii, z odesłaniem, jak w druku,
do zbioru [Sz. Kellera] Zbiór pieśni nabożnych…, s. 890, nr 901.
s. 75–76 ust. 1 – Odsyłacze pod tekstem dotyczą: wariantów zamieszczonych przez Kolberga w wymienionych tomach Ludu (zob. DWOK
T. 5 i 9), zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów,
Mazurów i Rusi znad Bugu, Warszawa 1836, T. 2, s. 272 i wariantu w zbiorze Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, zob.
wydanie fototypiczne pierwodruku z 1838 roku, Wrocław 1973,
tam s. 177.
s. 76
ust. 2 – Pod oracją odesłanie do wariantu tekstu z okolic Tomaszowic i Bolechowic zamieszczonego w cz. I Krakowskiego (DWOK
T. 5), s. 277–278.
s. 77
przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 5; jest to odpis
z „Gazety Codziennej” 1853, nr 75, tam bez tytułu i autora w dziale
„Rozmaitości”.
s. 77–78 nr 27 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notatką: „w nocy na poniedziałek”, tam tekst zwr. 3–21 podpisany pod melodią jak nr 28, przy
czym kolejność zwrotek następująca: zwr. 3–5, brak zwr. 6, dalej
zwr. 7–10, brak zwr. 11, następnie zwr. 15–21 (bez zwr. 19), a na
zakończenie zwr. 12–14, zob. następny przypis. Odsyłacz pod
pieśnią do cz. I Mazowsza (T. 24) dotyczy numeru 49 (nie 145).
s. 79
nr 28 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notatką: „w nocy na poniedziałek”,
tam pod melodią tekst jak zwr. 3–21 (bez zwr. 6, 11 i 19) numeru
27, zob. poprzedni przypis.
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna, w t. 3 następujący zapis dolnej wersji: &amp;

#

œ œ œ œ , w t. 4 tylko górna wersja.

s. 79–80 nr 29 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 1 dolna wersja, w t. 2 na pierwszą i drugą miarę cztery ósemki d2, w t. 3 na pierwszą miarę górna, w dalszym prze-

�223

biegu dolna wersja; w zapisie tekstu brak zwr. 5, w zwr. 9 tylko
w. 1–2, ponadto brak zwr. 14 oraz zamieszczonych w przypisie
wariantów.
s. 80
nr 30 – Pod pieśnią odesłanie do cz. II Kieleckiego (DWOK T. 19),
tam dwa warianty pieśni na s. 183 i 184; w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., do którego odsyła Kolberg, także dwa
warianty na s. 247 i 248.
s. 81
nr 31 – Pod pieśnią odesłanie do pieśni nr 52 w cz. I Mazowsza
(T. 24), tam zgodnie z przypisem 2 – w zwr. 2 błąd.
s. 81–82 nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „Na Wielkanoc chodzą po
wykupie (w drugie święto)”; tam tylko t. 3–4, a poniżej tekst.
W rkp. t. 3 w pierwszym wykonaniu: &amp;
w drugim wykonaniu: &amp;
sania t. 3: &amp;

#

# œ œœ œ
œœ
.

œœ œ œœ œ œ

# œœ œ œœ œ œœ
œ œ
, t. 3

œ , po t. 4 kolejna próba zapi-

s. 82

w. 13–22g. – Ten fragment Kolberg zacytował z wymienionej
przez siebie pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincjach, Warszawa
1831, s. 122; natomiast opis pochodu na Kujawach u Gołębiowskiego na s. 118–122.
przyp. 1 – Kolberg odsyła do artykułu J. Grajnerta Studia nad
podaniami ludu naszego opublikowanego w „Bibliotece Warszawskiej” 1859, T. 2, s. 465–514 i s. 705–724 oraz w T. 3 (1859),
s. 70–105; do pracy K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni... tam na s. 193
informacja o dyngusie zacytowana w cz. I Mazowsza (T. 24) na
s. 144 w przypisie.
s. 83
przyp. 2 – Odesłanie do podobnego opisu dotyczy cz. I Mazowsza
(T. 24), s. 144.
s. 83–84 nr 33 – Pod pieśnią odesłania do wariantów w tomach Ludu,
zob. wskazane numery w edycji DWOK: T. 2, T. 12, T. 24 i T. 25;
niżej odsyłacz Kolberga do własnego artykułu w „Bibliotece Warszawskiej” 1847, T. 4, s. 625 (nie 605) do s. 639, jest to dalszy ciąg
publikacji Pieśni ludu weselne, którą zamieścił w tymże czasopiśmie w T. 2 z 1847, s. 189–206.
s. 84–85 nr 34 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20r., bez lokalizacji.
2
1

œ #œ œ

œ
W rkp. t. 1: &amp;

œ

, w t. 2 pierwsza szesnastka w obu

�224

wykonaniach h1, w t. 4 powyżej pięciolinii alternatywnie literowe
oznaczenia nut: w pierwszym wykonaniu „d fis c”, w drugim „d
fis d”; tekst jak w druku i zanotowane jeszcze fragmenty kolejnych
zwrotek: „Przyjmie łaskawie” i „A do domu”.
s. 85–86 nr 35 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst podpisany pod melodią opublikowaną jako numer 92, zob. przypis do tego numeru. W rkp.
niektóre zwrotki zanotowane skrótowo, ponadto brak zwr. 8, 14,
18 i 19.
s. 87
w. 4–17g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst od słów: „oborują
pole” do „do dworu”.
nr 37 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 30 r., z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia z zapisanym obok fragmentem tekstu: „Przynosimy plon jego...”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 nad c2
alternatywnie ≥, t. 2: &amp;
t. 6:
s. 88



 

# œœ

œ

2
1

œœ œ œ , w t. 5 tylko górna wersja,

   , w t. 7 na drugą miarę dwie ósemki h1 h1.

nr 38 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia zanotowana bez znaku przykluczowego, w metrum
 przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;

#

œ

#
œ
, w drugim: &amp; œ œ œ
,

m
œœ œ

#

     

t. 3 w obu wykonaniach:  





, przy czym wersję za-

pisaną najniżej należy wykonać o oktawę wyżej – zapis Kolberga w oktawie razkreślnej wynikał z braku miejsca na pięciolinii,
w t. 4 ostatnia ósemka f1, w t. 6 tylko dolna wersja; pod melodią
zwr. 1–3, następnie zwr. 9–11, a po nich:
„Przede dworem leży dera,
dworskie dziewki chcą do ogiera.
U nasego pana cerwona podłoga,
zjeżdżają się goście, jak do Pana Boga.

�225

U nasego pana okienica sklana,
a pana Capskiego wiechciem zatykana”,
dalej zwr. 6–8, 13, 4, 5 i na zakończenie jeszcze:
„Jagna tęga dziwa,
jak ji kazą, tak śpiwa”.
s. 90

w. 1–7g – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. ten tekst między pieśniami opublikowanymi jako nr 40 i 41.
nr 40 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; tam najpierw zwr. 3–5, po nich zwr. 1–2.
s. 90–91 nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. brak ostatnich dwóch wierszy
zwr. 2 i brak zwr. 10, a zapis melodii obszerniejszy z licznymi
poprawkami, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:

Obrzędy domowe (s. 92–202)
s. 93

ust. 7–10 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani
Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 34, zob. DWOK
T. 80/I, s. LXVI. W ust. 8 Kolberg odsyła do opisu tego samego
zwyczaju, zob. S. Ulanowska Niektóre materiały etnograficzne…,
tam zwyczaj opisany na s. 281 w rozdziale ,,Obrzędy”.
ust. 11 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63, na górze karty
dopisek Kolberga: „Grajnert”.

�226

ust. 12 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 35.
ust. 13 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 4.
ust. 14 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63, na górze karty
dopisek Kolberga: „Grajnert”.
ust. 18, 19 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani
Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 35.
s. 94
przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Ubiory
w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych…,
s. 140. U Gołębiowskiego tylko ,,czepki nocne”, u Kolberga ,,czepki
nocne i dziecinne”.
s. 95–96 nr 42 –Takty 5–16 zob. przypisy źródłowe do numerów 73 i 78.
Tekst por. nr 78.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w śpiewniku Sz. Kellera
Zbiór pieśni nabożnych..., s. 504–505, nr 479.
s. 96
nr 43 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1317, k. 28, bez lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:

#
&amp; œ œ œ œœœ
Tria

&amp;

# œ
œ

-

fa - ciunt,

œ

œ
-

tri - a sunt

œ œ œ œ ˙

nos

#

quo

sunt ve - re,

œ

œ

quae

&gt;
&amp; œ

a

.. œ . œ œ
J

˙

-

-

œ
-

ti

œ
-

die

œœ ˙

ve

-

re,

œ œ ˙

œ

˙

quae

nos

œ

˙

fa - ciunt,

œœ

œ

œ

fle

-

re.

Œ

.

s. 97–100 w. 5g. (wesele I) – Opis wesela oraz pieśni nr 44–49 zaczerpnął
Kolberg z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 59–64; niektóre
pieśni także zanotowane w rkp. Kolberga, zob. następne przypisy.
s. 97
nr 44 – Ta pieśń także w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2,
z notą: „Przy rozplataniu włosów pannie siedzącej na dzieży”.
przyp. 1 – Przypis na s. 97 pochodzi od Kolberga, tekst zamieszczonej tam pieśni: rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją ogólną: „od Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”, z odesłaniem
do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2,
s. 241 jak w druku; w rkp. Kolberga i u Wójcickiego brak dwóch
pierwszych wersów zwrotki drugiej.

�227

s. 98
s. 99

przyp. 1 – Przypis do pieśni nr 45 pochodzi od Kolberga.
nr 47 – Pieśń także w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5; jest to
odpis ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów...
T. 2, s. 33; w rkp. tak jak u Wójcickiego: „po stole, po lisowym”
zamiast „po stole, po cisowym”.
W odsyłaczu do pracy Gołębiowskiego Lud polski, z której pieśń
została zaczerpnięta winno być: s. 62.
Pieśń tę Kolberg zamieścił też w swoim artykule Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 4, s. 635, nr 104, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym,
DWOK T. 67/I, nr 396, tam także z odesłaniem do Wójcickiego,
zob. też przypis źródłowy do wesela IV i do pieśni nr 111.
s. 100 w. 6g. – s. 101 w. 2g. (wesele II) – Ten fragment opisu w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 37, tam z notą lokalizacyjną i datą jak
w druku.
s. 104 w. 12g. – s. 105 w. 17g. i nr 57 – Por. nr 9 i 10 w suplemencie.
s. 106 nr 58 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 17, z lokalizacją ogólną: „Ślężany”. W zapisie melodii w t. 8 tylko dolna
wersja, brak t. 9–10; w rkp. jeszcze druga zwrotka:
„Jakżeż ja będę siadała,
kiedym się z progami jesce
nie pozegnała.
Ostajcie się i wy progi,
chodziły tam moje nogi,
teraz nie będą”.
s. 107 w. 9–10g. i w. 1–2 pod pieśnią nr 60 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 20, bez lokalizacji.
nr 61 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.
W rkp. t. 5 w drugim wykonaniu zamiast pierwszej ósemki dwie
szesnastki a1 a1; w zapisie tekstu: „grosie” zamiast „rosie”.
s. 110 nr 69 – Por. nr 15 w suplemencie. Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 83.
s. 111–127 wesele III – Opis wesela pochodzi najprawdopodobniej z własnych badań Kolberga, czego potwierdzeniem jest zachowany rękopis terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 32–33 z taką lokalizacją.
s. 111 w. 12d. – 112 w. 8g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst krótszy.
s. 112 nr 70 – Tekst w rkp. terenowym, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Melodia por. DWOK T. 42, nr 1357.

�228

nr 71 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.

œ œ œœ

œ
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu w t. 1: &amp; R R J J

œ

,

w t. 3 na drugą miarę rytm: œ œ . , przy g1 brak ≥; w drugim wykonaniu t. 1–2 opatrzone znakiem powtórki, w t. 2 na pierwszą miarę
alternatywnie triola szesnastkowa g1 a1 h1, w t. 3 na pierwszą miarę szesnastki d2 c2; pod melodią najpierw zwr. 5, tekst zanotowany
skrótowo, w zwr. 3, 4 i 6 brak pierwszych czterech wierszy.
s. 113 w. 1–18g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32 i 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
nr 72 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. w t. 2 oprócz wersji drukowanej, opatrzonej notatką: „lepiej”,
jeszcze dwie wersje alternatywne: &amp;

# œ œ œœ œœ œœ
œœ
, w pierwszym

wykonaniu w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta h1,
w dalszym przebiegu górna wersja, w drugim wykonaniu w t. 3 na
pierwszą miarę alternatywnie ósemki e1 g1, w t. 4 dolna wersja.
s. 113–114 nr 73 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. zapis nutowy z incipitem: „Idziem z wieńcem lawendowym”:

j
&amp;œ

œ

&amp; œœ
J

œœ

I - dziem

do

&amp;

&amp;œ

mo

œ

œ

ry - si

juz

-

Ma

-

œ
J

œ

œ
J

a

œ

z wień - cem

Ma

œ

j
œ œ

œ
J

j
œ

dre

j
œ

œ
- ry

-

sia

j
œ #œ
o

-

cka

Por. T. 26, nr 42, t. 5–16.

la - wen

œ
J

go

œ

œ œ œ

-

do - wym

œ
J

-

œœ
J

drzwi

œ
za

-

j
œ

pła

‰

to - wym,

œ
J

u

œ
J

-

œ œœ

J

‰

sta - ła,

# œœ
J

ka

#œ

-

j ‰
œ

ła.

.

�229

s. 114 nr 74 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam melodia z incipitem: „Idźcie, matuś,
do sieni” i poniżej tekst jak w druku, a dalej jak nr 76 w tym tomie.
j

œœ œœ
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, t. 5: &amp; J œ J
&amp; œœ

œ

œœ

J , t. 13–14:    





[ ]

œœ œ
J , t. 11:

, w t. 15 tylko

dolna wersja, brak znaku powtórki w t. 9–16.
Warianty melodii, por. komentarz do numerów 89 i 97 w tymże
tomie.
w. 19d. – s. 115 w. 9g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
s. 115–116 nr 75 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4r., z lokalizacją: „Niedziołka, Cygów, Wiszniew” i teka 5, sygn. 1137/I, k. 80r.,
z lokalizacją: „Wiszniew pod Kałuszynem”, tam melodia w opracowaniu fortepianowym, zob. T. 67/I, nr 394. W obu rkp. między
zwr. 8 i 9 jeszcze jedna:
„Dobrze było pani matuleńce pić wino,
a teraz na ruciany wianeczek patrzeć niemiło”,
ponadto w rkp. z teki 5, w zapisie tekstu zamiast zwr. 4–7 odesłanie do wariantu nr 108 zwr. 5–7.
s. 116 nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst zanotowany jako kontynuacja pieśni nr 74.
w. 16–26g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32
i 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
s. 116–117 nr 77 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. po zwr. 2 jeszcze jedna:
„Trzeba ji dać na prątek,
co by bijał co piątek”,
a dalej zwr. 3–6, 9–11, 8, 14 i 12–13.
s. 117 w. 20–27g. – Rkp. terenowe Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32
i 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
nr 78 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „Swachny śpiewają”. W rkp. tekst

�230

jak w druku z zapisem nutowym dla czterech pierwszych wierszy:

j
3
&amp; 8 œj œ œJ

Naj - święt - sa

&amp;
&amp;

œ
jak

œ
jak

œ
J

le

œ
J

kwiat

pan - na

œ
J

-

j
œ œ

œ
œ
J

j
œ
œ
J œ [ ‰ ] œ Jœ J

Ma - ry - ja,

‰

li - ja,

śli - cnaś, pię - kna

œ
śli

-

œ
J

œ
J

cnaś,

to - bie

ca - łe

œ

pię - kna

j œ
œ œ ‰ œ œ œ
J J
œ #œ J œ
J

ró - zy,

œ [‰]

nie - bo

j
#œ œ
j œ

,

słu - zy.

œ

w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp; œ J J , w t. 3 na
trzecią miarę alternatywnie triola szesnastkowa: c2 h1 a1. Melodia
i tekst por. T. 26, nr 42.
w. 5–1d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.
33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zamiast odesłania do melodii nr 72 zapis nutowy do okrzyku: „Huś, huś...”:

2 œ
&amp;4
&amp;

œ œ œ œ

&amp;œ

œ
œ œ œ

j
œœ œ

œ œ

œ œ œ
œ

œ œ

œ œ œ

œœ

j
œœ œ

œ œ œ œ

œ

j

œ œœ

œ œ œ œ
œ œ œ

.

s. 118 nr 79 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam melodia z incipitem: „Oj, siadaj,
siadaj”, a poniżej tekst, tam w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie d2.
w. 9–19d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Wiersze 13–19d. zanotowane oddzielnie, do słowa: „włosów”, a ostatnie zdanie: „Jeśli panna młoda jest sierotą...” w rkp. przy pieśni nr 80.
nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z zapisem nutowym opublikowanym jako nr 1001 w DWOK T. 41.

�231

s. 119 nr 81 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z loka-

&amp;

lizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. t. 4:
jeszcze jedna zwrotka:

j
œ
; na końcu
[ ‰]

œ

„Nad moim wiankiem organy grają,
a nad twoją złą cupryną kruki krakają”.
nr 82 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst z zapisem
nutowym:

# 2
œ œ œ
&amp; 4 œJ J J J
Cie - sy

#
j
&amp; œJ œ œ
zem

ja

sie

do

œ

œ œ œ œJ Jœ œJ
J

œ

j
œ œœj œj
J

œ

ma - tu - la,

œ œ
J

-

no - si

-

wsy - stka

œ
J

œ
J

ła

do

œ œ.

ro - dzi - ne - cka,

ca - su

œ

.

wia - ne - cka.

Melodia por. nr 98 w T. 26.
nr 83 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „z kościoła”, tam tekst z zapisem
nutowym:

  
 

A gdziez

    

cy

w ko



 


nam sie

 


pan  na

    


ście



le

 


przy oł

mło  da



 


ta  rzu

 

 


po  dzia  ła,








.

zo  sta  ła?

Odsyłacz Kolberga do nr 74 dotyczy wariantu melodii.
w. 1d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tylko: „w drodze do karczmy
śpiewają”.
s. 120 nr 84 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W zapisie melodii w t. 2 i 3 w obu wykonaniach na trzecią miarę
dolna wersja, w rkp. melodia trzykrotnie powtórzona: drugie wykonanie opatrzone znakiem powtórki; w zapisie tekstu zwr. 1–3 i 5,
przy czym tam wszędzie „Kasiulu” zamiast „Marysiu”, a po zwr. 5
zanotowany jeszcze drugi wątek, zob. nr 177 w suplemencie.

�232

nr 85 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zapis następujący:

# 3 œ œ
&amp; 8 œR R J

j
œ

Któ - ry dru - zba

&amp;

# .œ r
.R œ œ
J

nie

wą - sół,

œ œ œ
J J J

œ
J

któ - ry ma - ły

j
œ œR œJ œ œJ œ œj
J
R

œ Jœ œ
J
J

to

ca - ły,

to ja je - go

œ œr œ
R J

j
œ

któ - ry du - zy

pod

ro - sół,

j
j
œ œj œ .. .

kra - ja - ny.

Melodia por. DWOK T. 41, nr 102.
nr 86 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Taki tekst z melodią opublikowany
w DWOK T. 41, nr 1012.
s. 121 w. 1–2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. po: „godziny” następuje tekst
w. 18–21d.
nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, z notą: „przy weselu w karczmie”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 pierwsza nuta d1; brak zwr. 2, a zwr. 3 i 4 w odwrotnej kolejności.
w. 18–21d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. kontynuacją tego tekstu są
w. 14–22g. z następnej strony.
nr 88 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „do obiadu”; w rkp. tekst bez
melodii.
w. 1–2d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; poniżej pieśń nr 89.
s. 122 nr 89 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst z zapisem nutowym:

   
    
O ro  sie,




przy

o


 

go  ściń  cu,

    

  

ro



sie,

sia  ny ten


   


przy

dro  dze,






groch

  





  


po




przy mło  dej

ro  sie,

  
 

nie  bo  dze.

Odesłanie do nr 74 dotyczy wariantu melodii.

.

�233

w. 7–13g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
w. 14–22g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst do słowa: „śpiewają”.
nr 90 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia rozbudowana, w t. 3–4 najpierw dolna wersja
dwukrotnie powtórzona, następnie górna, również dwukrotnie
powtórzona, w t. 6 ostatnia nuta d2; pod melodią tekst zwr. 1–4.
s. 123 w. 1–5g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst zanotowany skrótowo, najpierw: „tańczą całą noc”, a dalej w. 3–5 do słowa: „dzieży”.
nr 91 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W zapisie melodii nad g1 każdorazowo dodany ≥, t. 2 w obu wykonaniach: &amp;

œ œ œ

.

s. 123–124 nr 92 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, melodia z pierwszą zwrotką, a dalej
tekst, zgodnie z odsyłaczem Kolberga, jak nr 35, zob. przypis do
tego numeru.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, w t. 5:
dodana trzecia wersja alternatywna, nuty jak w górnej wersji, na
drugą i trzecią miarę inny rytm: œ œ œ .
s. 124 nr 93 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 4 c2, zapis t. 7–10 następujący: &amp;

œ.

œ
J

œ

œ

œ

œ

œ

j
œ

.

w. 2–13d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
s. 125 nr 94 – Melodia por. nr 14 w suplemencie.
nr 95 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.
DWOK. T. 41, nr 1009.
s. 125 w. 5d. – 126 w. 16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tylko tekst zapisany
prozą, natomiast pieśni nr 96 brak.

�234

s. 126 nr 97 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zapis nutowy:

    
    
      



    

       





    

  
 

   

     

   


 





  

   
     

   


    

     

,

   

pod nim zwr. 1–2 i tekst zamieszczony w nawiasie.
Odesłanie do nr 74 dotyczy wariantu melodii.
nr 98 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst bez melodii. Wariant melodii w druku por. komentarz do numeru 82.
s. 127 w. 1–7g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
nr 99 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „od
Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”, tam tekst z zapisem nutowym,
zob. DWOK T. 42, nr 1357.
s. 127–139 (wesele IV) – Część opisów oraz większość pieśni zamieszczonych tu jako wesele IV została po raz pierwszy opublikowana
w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne w „Bibliotece Warszawskiej” w 1847 roku (nie: 1848 jak błędnie podaje w przypisie), T. 4,
s. 625–639. Melodie zostały opublikowane w opracowaniu fortepianowym między s. 616 i 617, zob. też poniższe przypisy. Artykuł
Pieśni ludu weselne został w całości przedrukowany w tomie 67/I
edycji DWOK. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II,
k. 2 zachował się spis incipitów i fragmentów pieśni weselnych
ze wsi Głuchy, Niegów i Wólka Słopska, dotyczy to pieśni nr 104,
111, 114, 117 i 118, zob. przypisy do tych numerów.
s. 127 w. 18d. – s. 128 w. 14g. – Pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni
ludu weselne... s. 625, tam tekst opisowy (s. 128) krótszy.
s. 129 nr 101 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,
z lokalizacją ogólną: „Słopsk”, Wólka Słopska”; teka 2, sygn. 1124,
k. 3, tam melodia z pierwszą zwrotką; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v.,
tam tekst zwr. 1 bez melodii, dwa ostatnie rkp. z lokalizacją jak
w druku.
Na k. 3 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; w obu zapisach melodii w t. 4 tylko górna wersja; w rkp. z k. 19 w t. 1
w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka a1.

�235

Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne w „Bibliotece Warszawskiej” 1847,
T. 4, s. 626, nr 86 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 1, nr 86;
przedruk: DWOK T. 67/I, nr 378.
w. 5–8d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni
ludu weselne... na s. 626. Odsyłacz dotyczy wariantu pieśni nr 102 w
zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 27.
s. 130 nr 102 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”; teka 42, sygn. 1351/II,
k. 2, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 2 tylko zwr. 1 i 2; w rkp. z teki 42 zwr. 1–3 i wiersze
1 i 2 zwr. 4, a po nich notka: „itd.”, w zwr. 1: „Maryleczku” zamiast
„Kasuleczku”. Pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 626, nr 87; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 379.
nr 103 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 18, tam melodia z incipitem: „Zielona ruta,
jałowiec”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., tam tylko incipit jak na
k. 18; wszystkie rkp. z lokalizacją jak w druku.
W rkp. terenowym w t. 6 pierwsza nuta d1.
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 626, nr 88 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 1, nr 88; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 380.
s. 130–131 nr 104 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją:
„Głuchy, Wólka Słopska”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 , z lokalizacją: „Głuchy, Niegów”, tam tekst zwr. 1 do słów: „Oczkim” bez
melodii.
W rkp. z teki 2 na k. 3 melodia i tekst zwr. 1 w. 1–5, przy czym
w w. 5: „skłopotała” zamiast „sfrasowała”, a na k. 18 melodia z incipitem: „O, mój Jezu, co takiego, co pochmurny dzień”, tam tylko
górna wersja, w t. 1 ostatnia szesnastka d2, alternatywnie e2, w t. 6
na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu szesnastki e2 d2, przy
powtórce szesnastki d2 h1.
Por. DWOK T. 41, nr 1003. Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…,
s. 627, nr 89 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 1, nr 89; przedruk:
DWOK T. 67/I, nr 381.
s. 131 nr 105 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją jak
w druku i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., z lokalizacją: „Niedziałka”.
W rkp. z teki 2 pod melodią tylko pierwsza zwrotka; w rkp. z teki
42 tekst zwr. 1 i zwr. 2 w. 1–2 bez melodii.

�236

Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 628, nr 90 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 1, nr 90; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 382.
w. 1–3d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni
ludu weselne…, s. 628; przedruk: T. 67/I, s. 552.
s. 132 nr 106 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „od Pułtuska, Czepielew” (właśc. Ciepielewo) i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W obu rkp. w t. 1 i 2 tylko górna, w t. 3 i 4 dolna wersja. W rkp.
z teki 2 melodia z pierwszą zwrotką, zanotowana o sekundę wielką
niżej. W rkp. z teki 43 w t. 1 na trzecią i czwartą miarę alternatywnie półnuta d2, w t. 2 w drugim wykonaniu dolna wersja, w t. 4 na
drugą miarę alternatywnie ósemki a1 g1, ostatnia ósemka alternatywnie cis2; w tym rkp. pod melodią zwr. 1 i 2 jak w druku, a dalej
fragmenty kolejnych zwrotek:
„Nie mogę ja..., trzeba posłuchaj.
Matki się nie boi..., śliczne, piękne obyczaje.
Przez wieś jechali..., co za dziewczyna,
co za jedyna, z panami”
(por. zwr. 5), a na zakończenie:
„Sto par koni za nią
jak za jaką panią,
jedzie na paradzie”.
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 628, nr 91 i dodatek nutowy
s. 2 nr 91; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 383. Odsyłacze pod pieśnią
dotyczą wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów …, T. I, s. 38 (ten odsyłacz także w rkp. z teki 2) oraz
pieśni ze zbiorów Kolberga Hej, z góry jadą Mazury opublikowanej w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, nr 28, zob. przedruk: DWOK
T. 67/I, nr 153.
nr 107 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją i notą
nad melodią jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 35,
z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”.
W obu rkp. w t. 5 brak znaku powtórki, t. 7–8 trzykrotnie powtórzone, w t. 7 w drugim i trzecim wykonaniu pierwsza nuta d2,
w t. 8 w pierwszym i trzecim wykonaniu na trzecią miarę ósemki
fis1 g1, w drugim wykonaniu górna wersja.

�237

w. 1–4 d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 629; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 554.
s. 133 nr 108 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam melodia
z pierwszą zwrotką; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., z lokalizacją:
„Głuchy”, tam zwr. 1 bez melodii, z notką: „Wracając z kościoła”.
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem także w rkp.
Kolberga, teka 5, sygn. 1137, k. 80, z lokalizacją: „Głuchy i Niegów
pod Wyszkowem”, zob. DWOK T. 67/I, nr 384, wersja 2. Odesłanie Kolberga do nru 75 dotyczy wariantu tekstu.
s. 133–134 nr 109 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19;
teka 2, sygn. 1124, k. 3; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., tam tekst zwr.
1 bez melodii i z notą: „przy obiedzie”, wszystkie rkp. z lokalizacją
jak w druku.
W rkp. z teki 2, k. 3 następujący zapis melodii:

# 3
&amp; 8œ

œ œ
R J

œ œ œ #œ œ
R R

Swiad  ko  wie sie  dzą,

#
œ
&amp; œ . œ œ œ œR J
pan

im

oj  ciec

nie pi

œ œ œ œ œj .
R
3

rad,

pa





œ œr œ r j ≈ ‰
R
R œœ
ją, nie

je  dzą,

r r
r
œ œ œ œ œ œ

ni mat



,

ka ra  da.

pod melodią tylko pierwsza zwrotka, a na k. 19 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, liczne poprawki i częściowy brak kresek taktowych.
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 630, nr 93 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 2, nr 93; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 385.
s. 134 nr 110 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam tylko zwr. 1; teka
42, sygn. 1351/II, k. 2, bez lokalizacji, tam zwr. 1 bez ostatniego
wiersza i nota: „przy obiedzie” oraz odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 32.
Pierwodruk tekstu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…,
s. 630, nr 94; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 386.
nr 111 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, oba zapisy z lokalizacją jak
w druku; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Wólka Słopska”,
tam zwr. 1 i pierwszy wiersz zwr. 2 bez melodii.

�238

W rkp. z teki 2 w t. 2 na trzecią miarę: w rkp. terenowym triola
szesnastkowa d2 c2 a1, a w czystopisie ósemka d2 i dwie szesnastki
c2 a1; w rkp. terenowym brak zwr. 3 i w. 1–2 zwr. 4, a w czystopisie
pod melodią tylko pierwsza zwrotka;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 630, nr 95 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 2, nr 95; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 387.
W rkp. z teki 42 odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, s. 33; odpis
ze zbioru Wójcickiego Kolberg także opublikował w Pieśniach
ludu weselnych..., s. 635, nr 104, zob. przedruk: DWOK T. 67/I,
nr 396, zob. też przypis źródłowy do pieśni nr 47.
s. 135 nr 112 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Międzyleś”, tam pod melodią tekst niepełny: „Żebyś ty, chmielu…., oj,
chmielu”.
W zapisie melodii tylko górna wersja, w pierwszym wykonaniu

j œ #œ œ œ

t. 1: &amp; b œœ R R J J , w t. 2 na pierwszą miarę dwie szesnastki
f2 f2, przed drugą szesnastką przednutka g2, w t. 5 na drugą miarę
ósemka g1, w t. 6 na pierwszą miarę triola szesnastkowa c2 d2 c2.
nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam tylko pierwszy
wiersz. W rkp. odsyłacz do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 58. Odesłanie Kolberga do
poprzedniej melodii (nr 112) błędne, natomiast odsyłanie do numeru 69 dotyczy tekstu. Por. DWOK T. 67/II, nr 687.
s. 136 nr 114 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,
z lokalizacją jak w druku i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „Wólka Słopska”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją
jak w czystopisie, tam tylko tekst zwr. 2 bez melodii.
W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w
t. 6 na pierwszą miarę ósemka g2, w t. 9 w pierwszym wykonaniu
górna, w drugim dolna wersja; pod melodią tekst bez zwr. 1: „Posły druchny”, ponadto zwr. w innej kolejności: po tekście zanotowanym pod melodią zwr. 8, dalej zwr. 3, 4, następnie wiersze 3–5
zwr. 9, zwr. 5, 2, 6, 7 i 9 w. 1–2.
W czystopisie z teki 2 na k. 3 dwa zapisy melodii: pierwszy z incipitem: „Trzeba jij” i tekstem zwr. 1; drugi zapis melodii tylko z incipitem: „Trzeba jij dać, nie żałować”. Pierwszy zapis zanotowany o
tercję małą niżej, t. 9 jak w rkp. z k. 19. Drugi zapis obejmuje tylko
t. 1–8, zanotowane o kwartę czystą niżej, t. 6 jak w rkp. z k. 19.

�239

Odesłanie do numeru 77 dotyczy wariantu muzycznego i tekstowego. Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym
w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 631, nr 96 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 2, nr 96; przedruk: DWOK T. 67/I,
nr 388.
nr 115 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, nad melodią notatka
Kolberga: „Polonez weselny”, tam t. 1 poprzedzony przedtaktem:
ćwierćnuta d1.
Pierwodruk melodii w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, dodatek nutowy s. 3, nr 97; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 389.
s. 137 nr 116 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „Dąbrowa, Ochudno”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Dąbrowa”, tam tylko fragmenty tekstu.
W rkp. z teki 2 melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu
tych samych wartości rytmicznych, t. 1–4 w drugim wykonaniu:

&amp;œ

œ œ œ

œ œ.
J

œ.

; w rkp. z teki 42 tylko wiersze 1

i 2 zwrotki 1 i zwr. 2.
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 98 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 3, nr 98; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 390.
s. 137–138 nr 117 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, oba rkp. z lokalizacją: „Wólka
Słopska”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Wólka Słopska,
Niedziałka”, tam tylko wiersze 1–2 zwr. 1 bez melodii.
W obu rkp. z teki 2 w t. 2 w obu wykonaniach na trzecią miarę d1,
w t. 5 na trzecią miarę dwie szesnastki d2 e2, w t. 10 tylko dolna
wersja. W rkp. terenowym z k. 19 t. 3–4 skrócone do jednego taktu:

# j jU
#
&amp; œ œ œJ , t. 9: &amp; œj œj œ œ ; pod melodią tekst zwr. 1, na-

stępnie zwr. 4, a po niej jeszcze kolejny wątek, zob. nr 12 w suplemencie.
W czystopisie z k. 3 w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, pod
melodią tylko zwr. 1 i pierwszy wiersz zwr. 4.
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 99 i melodia tamże,
dodatek nutowy s. 3, nr 99; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 391.

�240

s. 138 w. 8–11g. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 563.
s. 138–139 nr 118 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją
ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam pod melodią
tylko pierwsza zwrotka; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:
„Niegów”, tam wiersze 1–3 zwrotki 1.
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem jak w druku,
zob. DWOK T. 67/I, nr 392 (II); pierwodruk tej wersji w artykule
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 100 i dodatek nutowy
s. 4, nr 100.
s. 139 w. 12–15g. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 633; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 566.
nr 119 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 9, nr 58, z lokalizacją: „Wiszniew pod Kałuszynem”, tam tekst jak w druku
podpisany pod melodią z opracowaniem fortepianowym, zob.
DWOK T. 67/I, nr 393; pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni
ludu weselne…, s. 633, nr 101, melodia tamże dod. nutowy s. 4,
nr 101.,
s. 139–151 wesele V – Opis wesela pochodzi z własnych badań Kolberga zarejestrowanych w jego niedatowanym rkp. terenowym, teka
2, sygn. 1124, k. 8–9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, jedynie
pieśni nr 122, 127, 130 i 134 Kolberg zaczerpnął z innych rękopisów. W rkp. z teki 2 tekst opisowy zanotowany skrótowo, np.: „We
czwartek wieczór swatowie idą z wódką do rodziców dziewki” zamiast: „We czwartek wieczór dwaj lub trzej swatowie od parobka
wysłani, idą z wódką do rodziców dziewki”. Ponadto pieśni i niektóre partie tekstu opisowego zostały zanotowane przez Kolberga
w innej kolejności niż w druku.
s. 139 w. 11d. – s. 140 w. 13g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Przypis na s. 139
wprowadzony przez Kolberega w druku, dotyczy on pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam opis wesela na
s. 266–280 w rozdziale ,,Obrzędy”.
s. 140 nr 120 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;

# œ‰
J

#
œ œ œ , w drugim: &amp; œœ œ œ œ
J

, obok zanotowana kolejna wersja alternatywna z notatką: „początek”:

#
&amp; œ œ œ œœ œ , tam nad dwoma ostatnimi nutami oznaczenia

�241

literowe nut: „h g”, t. 2 w drugim wykonaniu również dolna wersja, tylko na trzecią miarę alternatywnie górna, t. 3: w obu wyko-

#

œ œ œ œœ
naniach: &amp;

#

j 2
œ
&amp;
œ
œ œœ
, t. 4:
J

œ

1

œ

..
.

s. 140–141 nr 121 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą: „Zaloty”.

œœ œ œ œj œ œr r j j
&amp;
#œ œ œ ,
J J J
W rkp. t. 1–2 w pierwszym wykonaniu:
j
j
j
œ œ œ œ œœ
w drugim: &amp; # œœ œ œ J R R J J , w t. 3 w obu wykonaniach

dolna wersja.
s. 141 w. 13–16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
nr 122 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” tekst podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 1010.
w. 10–4d. (pod pieśnią nr 122) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 141–142 nr 123 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 8 i 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
Na k. 8 zapis melodii następujący z notą: „Brat lub drużba (w nocy)”:

3 j
&amp;8 œ
Ej,

œ
J

œ
J

roz - ple

-

œ

œ œ
R R

œ
J

j œ
&amp;œ J

œ
J

œ
J

&amp;

œ œ œ
&amp;J

œ
J

ci

œ

- ny

œœ
œ

œ œ œ
J J J

œ

œ œ

są...

œ

œ
J

œ

œ

œ œ œ

œ

œ

œ
J œ œ

œ

œ
J
œ

œ

œ œ œ

œ
J

œ
J

œ œ
œ œ
J

,

w rkp. zapis tekstu skrótowy, tam incipit: „Ej, rozpleciny są” oraz
drugi wiersz zwr. 2. Na k. 9:

�242

3 j œ
&amp;8 œ J

œ
J

œ
&amp;J

œ
J

œ
J

na

j
&amp;œ

œ
J

œ
J

œ
&amp;J

œ
J

Oj,

roz - ple

po - szła

Już

ij

spro

œ œ œ
J

-

ci

-

ny

tylko swo - ją

œ
J

œ.
J

œ œ œ
J

œ
J

œ
J

si - ła,

jiż

ni ma,

œ œ œ œ
J
R

spro - sić

œ œ œ
J

dru - ży - nę

œ
J

dzie - wczy - ny

wsi - ny

œ œ œ
J J J

œ
J

sa,

œ œ œ
J

-

œ
J

œ
J

œ
J

ro - dzi

U

œ
J

ij

œ

ma

œ œ œ
R R

-

do

-

ny.

œ œ
syć,

œ œ œ
R R

pod nóż - ki

,

prze - pro - sić.

w rkp. zapis tekstu skrótowy, a obok wersja alternatywna dla
t. 13–14:

œ œ
œ œ œ
&amp; J J œR œR J J œ , pod melodią zwr. 1 i 3, a dalej tekst jak
tyl - ko

swo - ją dru - ży - nę

zwr. 1 nr. 142. Wariant melodii z innym tekstem por. nr 140 i 142
i komentarze do tych numerów.
s. 142 nr 124 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam z notą: „do rozplecin”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:

U

U
# œ œ œ # œ œ œ œ œ œ œ # œ œ mœ . n œ œ œ œ Œ
3
&amp; 4 œ #œ œ œ œ œ œ œ
.
3

w. 8–25 g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 142–143 nr 125 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam następujący zapis melodii:

# 3œ
&amp; 8
#
&amp; œ

Mło
Zło

bo
pół

# j
&amp; œ

Trze
Trze

-

œ
J

dy
ty

j
œ

ja
ta

-

œ
J

ba
ba

œ
J

œ

j
œ

jej
[jej

daj
i

na
dwa

œ

ju - tro
la - ra

two
by

œ.

dać,
dać,

j
œ œ œ ‰

j
œ

œ

pa - nie,
ma - ło

œ
J

-

œ

-

j
œ

nie
nie

j
œ

ją
się

œ
J

ża
ża

stan - gę,
ma - ło,

j
œ

œ œ ‰

ban - dę.
zda - ło.

-

j
œ

ło
ło

-

œ.

wać,
wać,

�#
&amp; œ

j
œ

bo
pół

# j
&amp; œ

Trze
Trze

#
&amp; œ

choć
choć

ja
ta

-

-

œ
J

ba
ba

œ

œ
J

j
œ

na
na

two
243

ju - tro
la - ra

-

by

j
œ

j
œ

œ.

jej
[jej

dać,
dać,

œ
J

ją
się

œ

stan - gę
stan - gę

po
po

ża
ża

j
œ

-

œ œ ‰

ban - dę.
zda - ło.

œ
J

nie
nie

œ

j
œ

j
œ

œ

-

j
œ

ło
ło

-

œ.

wać,
wać,

j
œ œ ‰
œ

.

da - ro - wać.
da - ro - wać].

s. 143 nr 126 i w. 13–15g. (pod pieśnią nr 126) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 1–4 tylko dolna wersja, w t. 2 alternatywnie ≥ przy g1,
w t. 5–6 tylko górna wersja ze znakiem powtórki, brak t. 7–8, w t. 10
na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta c2, w t. 12 tylko dolna wersja.
nr 127 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. melodia z notatką: „Pląsy”,
zanotowana o kwartę czystą wyżej, zapis melodii następujący:

   
 

 






3
     


 3
       



        
3

, w t. 6

na pierwszą miarę dodana kolejna wersja alternatywna: ósemka
h1; tekst jak pod nutami oraz wiersze 1 i 2 jak w zwr. 3 nr 128.
s. 143–144 nr 128 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tylko zwr. 3–5.
s. 144 w. 10–30g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 144–145 nr 129 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9r.,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia zanotowana
o kwartę czystą wyżej, zapis następujący:

  


         
Za  ku  ka  ła

  

     
za  bie  raj

mo

 






ku  ka  we  cka



  

ja




dzie  wcy

na



łu



  [ ]
gu,

    

no

do

.

ślu  bu.

Do tej melodii odesłania przy numerach: 131, 133, 141 i 143,
wszystkie te teksty posiadają w rkp. własny zapis nutowy, zob.
komentarze do tych numerów.

�244

s. 145 nr 130 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam widoczne trudności Kolberga
w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:

œ œ œ.

œ œ œ œ œ œ.
J

&amp; œœ

œ

&amp; œœ

œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œ .
J
3

Œ

œœ œ
3

.

W t. 3 powyższego przykładu dodana wersja alternatywna jak
w druku, w metrum .
nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w rkp. zapis nutowy:

 
  
          

  


     
 

A jak

bę  dziem

przez te La  to  wi  ce

    

 

   

   

bę  dą

na

nas

je  cha

 




La  to  wi  ca  nie

pa  trza



  

li,




;

li.

odesłanie do numeru 129 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.
w. 16–5d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 146 w. 1g. i nr 132 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, druga ósemka c2, w t. 2 w obu wykonaniach
dwie ćwierćnuty d2 g1, w t. 3 dolna, w t. 4 górna wersja.
w. 12–23g. i nr 133 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis nutowy:

 
 

  


    
    
 
 





  [ ]



   
    
 
   
 
								

  
O  twórz nam

pro  wa  dzie  my

mo  ja ma  tu  lu

ci

nie



no  wy

wia  ste  ckę

dwór,

;

kie  dy wór.

odesłanie do numeru 129 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.

�245

w. 5–6d. i nr 134 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 147 w. 1–11 i nr 135 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia w metrum 
w następującym zapisie:

j rr
œ œ œ œJ œœ œ œœ œ œ œ œ œ
J
RR
JJJ .

rr
2 r œ œ œœœ
œœ œ
&amp; 4 œœJ Rœ œJ J J R R J œJ œ œ œ œ .

nr 136 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam drobne zmiany w przebiegu
linii melodycznej, znak powtórki dopiero po t. 4, w związku z tym
inaczej podpisany tekst:

   
   
Ej,

jak


   
Ej

jak

to

to

   
 
u nas ka  sa,

  
  




na sał  ty  sach,

  


da

ka  sa

  


da,

to

kot

   
 

ka  sę go  ni.

   
 

by sed po

.

nij.

s. 147–148 nr 137 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją
ogólną: „Oleksianka” z notą: „Zjadłszy, siedząc dziękują”.
W rkp. t. 3 i 4 trzykrotnie powtórzone, w t. 4 w pierwszym i trzecim wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, t. 5–6 pierwotnie:



 

   


, następnie z notą „lepi[ej]” zanotowana

wersja jak w druku, w t. 7 w pierwszym wykonaniu dolna, przy
powtórce obie wersje, w t. 8 w obu wykonaniach dolna wersja,
w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, następnie trzykrotnie
powtórzona dolna wersja t. 9, po nim t. 10 – dolna wersja.
Melodia (t. 7–10) bez tekstu zob. DWOK T. 41, nr 1004, wariant melodii z innym tekstem, zob. nr 145 w T. 26 i komentarz do tego numeru.
s. 148 nr 138 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam w t. 3 w obu wykonaniach górna
wersja.
nr 139 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.
DWOK T. 41, nr 1011.
w. 18–5d i nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:

�246

3 j œ
&amp;8 œ J

œ
J

œ œœ
J

Bra - ci - sku

&amp;

œ
za

-

któ - ry,

œ
J

œ
J

œ
J

wiń

œ œ

sio - strzy - ckę,

œ
J

œ
J

œ

U

œ
J

choć

nie

ro

œ
J

œ
J

œ
J

bę - dzies

œ

-

zba

dzo

œ œ

-

ny,

œ œ
J

-

.

wio - ny.

Odesłanie do numeru 123 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.
s. 149 nr 141 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:

U

3 œ œ œ œœœ
&amp;8 R R
J
A daj - ze

ij

œ.
&amp; œR œR J
a

œ Rœ œR œ œJœ
R
R

mo - ja ma - tu - lu

po - ście

œ Rœ Rœ œ œ
R
R J

œ
R

cym ze

œœœ

œ

sie

te

dwo - je

-

œ œ ‰ [ ‰]

li,

œ œ œ
R R

lu - dzi

.

o - dzie - ją.

Odesłanie do melodii nr 133 błędne, winno być 129, zob. komentarz do tego numeru.
nr 142 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. zapis nutowy:


 








 
 















  

  

  































 







  







 




,

 

tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
t. 1–3 i 8 zanotowane pierwotnie w metrum 83, następnie poprawione na . Odesłanie do numeru 123 dotyczy wariantu melodii,
zob. komentarz do tego numeru.
w. 14–16g. i nr 143 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:

�247

# 2 œ
&amp; 4

Idź

#
&amp; œJ œJ
bo

s. 149

s. 150
s. 150

s. 151

to

-

œ
J

œ œ
J J

ta spać,

œ

œ

trze - ba

œ
J

mło - de

œ
nie

œ
J

œœ
J

œ

pań - stwo,

œ
J œJ

œ

za - sy - piać,

œ

œ

œ œ Œ

idź - ta

œ œ
J J

spać,

œ

ra - no

.

wstać.

Odesłanie do wariantu melodii nr 133 błędne, winno być nr 129,
zob. komentarz do tego numeru.
w. 19–4d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
w. 3d. – s. 150 w. 8g. i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 8 i 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; przypisu do
tego fragmentu tekstu w rkp. brak.
W przypisie Kolberg zamieścił cytat z pracy J. Kitowicza Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III cz. II, Poznań
1840, s. 30–31; ponadto odsyłacze w nawiasie dotyczą publikacji:
O torturach w Polsce (wyjątek z Pamiętników Kitowicza) zamieszczonej w ,,Przyjacielu Ludu” R. 6: 1840, T. 2, nr 41, s. 326–328
oraz R. W. Berwińskiego Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki T. 1, Poznań 1854, s. 100.
nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam w t. 3 i 4 brak górnej wersji.
w. 27d. – s. 151 w. 4g i przyp. 2. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 8 i 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; przypisu do
tego fragmentu tekstu w rkp. brak.
W przypisie odesłanie do wymienianej wielokrotnie przez Kolberga pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, tam na s. 243 wymienione tylko „Ztuliny, ciasto ślubne”, a o korowaju na s. 219–
220. W publikacji J. Grajnerta Studia nad podaniami... ten cytat
w T. 3 (obejmującym miesiące: lipiec, sierpień, wrzesień 1859) na
s. 76–77, początek artykułu w T. 2 (kwiecień, maj, czerwiec) na
s. 465–514 i s. 705–724.
nr 145 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:

j
2 œ œ œ œ
&amp;4 J J J J œœœ œ
Oj, stu - li - ny,

stu - li - ny,

j
j
œ
&amp; œ œ œ Jœ Jœœ œ œ œ œ
a - le bę - dą

wi - dzi Bóg,

œ œ œ œ œ
J R R J J

je - sce na sto - le

œ œ œr œr œ œ
J J
o - bie - cu - je

nam

œ œ œj œ

nie by - ły,

œ œœ œ œ

sam Pan Bóg.

.

�248

Odesłanie do numeru 137 dotyczy wariantu melodii.
w. 12–15g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 8 i 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
nr 146 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 2 na drugą miarę d2, w t. 6
w pierwszym wykonaniu obie wersje, przy powtórce tylko dolna,

œ œ Uœ œ œ œ œ œ
J

œ

œ
t. 7–8: &amp; J

; brak zwr. 4.

s. 152–161 wesele VI – Opis wesela zanotował Kolberg w rkp. terenowym, teka 2, sygn. 1224, k. 6 i 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”
i bez daty; w rkp. oprócz pieśni z melodiami także większość tekstu opisowego, zanotowanego skrótowo w formie notatek.
s. 152 nr 147 – Rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1224, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; nad pieśnią nota: „W niedzielę wieczór rozpleciny”
i dalej: „Ślub w poniedziałek”.
W zapisie melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu na trzecią
miarę ósemka g1, w drugim wykonaniu trzy ósemki h1 d2 c2, t. 8

œ
w pierwszym wykonaniu: &amp; J

œ

, w drugim wykonaniu:

w t. 7 ćwierćnuta z kropką c2, t. 8 jak w powyższym przykładzie.
Por. nr 168 i komentarz do tego numeru.
nr 148 – Rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1224, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. nad tekstem melodia z incipitem: „Ścielcie”,
tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:











Sciel  cie,

jak



to

ko











ściel  cie,




po






su  knie,

  




biel








du  sek



ko  biel

  

 

ców

ma

nie








ce,

  
cie,





do  daj



 

.

cie.

Odesłanie do numeru 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.
s. 152–153 nr 149 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7,
z lokalizacją ogólną: „Ozorów” i notą: „W niedzielę po rozplecinach”.

�249

W zapisie nutowym w t. 1 na drugą i trzecią miarę ósemki f2 e2, w
t. 2–3, 6, 9, 11 i 13 tylko górna wersja, w t. 10 i 12 tylko dolna wer-

œ.

œ œ ‰ [ ‰] , w t. 11 pierwsza
sja, w t. 14 obie wersje, t. 8: &amp;
2
ósemka e .
Do tej melodii Kolberg odsyła przy numerach: 148, 156–161; teksty nr 148 i 156–160 posiadają w rkp. własny zapis nutowy, zob.
komentarze do tych numerów.
s. 153 w. 13–16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6,
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
s. 153–154 nr 150 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6,
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
W rkp. w t. 2 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 najpierw
górna, przy powtórce dolna wersja, w t. 5 i 6 na pierwszą miarę dodana wersja alternatywna: ósemka g1, w t. 7 tylko dolna,
w t. 8 tylko górna wersja, w t. 9 w obu wykonaniach górna wersja,
w drugim wykonaniu na pierwszą i drugą miarę dodana jeszcze
wersja alternatywna: ćwierćnuta h1; pod melodią zwr. 1–5, przy
czym zwr. 4 i 5 w odwrotnej kolejności, dalej zwr. 7, 10, 6, 14, 15,
11, 12, 13, 16, 8, 9.
s. 154 w. 14–17g. i nr 151 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam między pierwszym wykonaœ
niem i powtórką jeszcze: &amp;

œ œ œ œœ œ

‰

[ ]

œ œ #œ œ
#œ œ œ .

W rkp. melodia połączona też z tekstami nr 153.
nr 152 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. t. 2–4:

# œ œ
œ
&amp; J

œ.

œ œ œ

, t. 10–11: 

  


 

,

widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej. Odesłanie do nr. 129 dotyczy wariantu melodii. Por. komentarze do nr. 129, 131, 133, 141,
143.
w. 1–3d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
s. 155 nr 153 i noty nad zwr. 1 i 2 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. teksty te zanotowane pod melodią nr 151, do której odsyła Kolberg.

�250

nr 154 i w. 1–2 d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, w t. 2 tylko dolna wersja.
s. 156 nr 155 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. w t. 1–2 w pierwszym wykonaniu
inny rytm: &amp;

œ rœ œ
J œ R

# œ

j
œ , w t. 8

, w t. 5 i 7 rytm: œ

i 11 tylko dolna wersja.
nr 156 i w. 26–31d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. zapis nutowy:

3 j œ
&amp;8 œ J

œ
J

Je - sce

go - rza - lec

-

œ
J

œ
J

&amp; œ œ œJ
je

œ œ
J

sce

œ œ
J

-

ka

œ
J

nie

œ
J

Ka - sień - ka

œ œ
J

-

lu - to

œ

nie - wień

-

œ œ œ
J

-

wa - na,

œ œ œ
J

co

-

œ

[

‰]

.

wa - na.

Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do
tego numeru.
s. 157 nr 157 i w. 1–2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.
6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. tekst z zapisem nutowym,
zob. DWOK T. 41, nr 1000. W rkp. obok melodii jak nr 1000 zanotowana wersja alternatywna dla t. 9–10: 

    



[ ]

i dalej z notatką „lub” wersja alternatywna dla t. 6–10:



 


  

 


 


  


œ œ
J

œœ‰ ‰

.
Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do
tego numeru.
nr 158 i w. 9g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
. 1124, k. 6,
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:

3œ œ
&amp;8 J

œ œ
J

&amp;œ œœœ

œ
J

O - gnia,

o - gnia,

3

a

&amp;

wy

-

zy

œ
J

o - gnia

œ
J

swat - ko - wie

œ œ œ mœ œ
J J

Wo

œ œ
J

za - ta

œ.

-

œ œ
J

caj - cie,

na

œ œ
J

ko

min,

œ œ œ
J

idź - cie

do

ko

œ œ
J

œ œ œ
J J J

ko - nie

-

za - przę - gaj

œ

œ.

-

ni.

œ.
-

cie,

�3

a

&amp;

-

œ
J

œ œ
J

œ œ œ
J

swat - ko - wie 251idź - cie

wy

œ œ œ mœ œ
J J

Wo

œ
J

œ
J

&amp;œ œœœ

zy

za - ta

œ.
œ œ
&amp; J J Jœ

caj - cie,

œ œ
J

ej, cas je - chać,

ko - nie

ko

cas je - chać

ni.

œ.

za - przę - gaj

œ œ œ œ œ
J J J J

œ.

-

œ œ
J

œ œ œ
J J J

œ œ
J

-

do

œ.

-

œ œ
J

na os - ta - tnie - go

cie,

œ ‰

nie ce - kać.

Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do
tego numeru.
nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:

# 2œ œ
œ œ œ œ œ œ œ œ
&amp; 4
J
#
&amp; œ œ œ œ

œ œ œ œ

œœ

œ

œ
j
œ œ

œ œ œ œ

œ œ
‰

[ ]

,

a w zapisie tekstu w zwr. 2: „wiśnia zielona”, w zwr. 3: „piękna
lelija”. Odesłanie do nr. 149 błędne.
s. 157 nr 160 – s. 158 w. 5–9g.– Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:

3œ
&amp;8 J

œ
J

&amp;œœœ

œœ œ œ
J

Sia - daj,

œ
J

sia

[ a ] po - dzian - kuj

-

œ
J

daj,

œœ
J

Ka

œ
J

œ
J

wo - zy

œ œ œ ‰ [ ‰]
-

siu

3

œ œ
J

ko - wa

œœ
za

œ

-

œ œ [‰ ‰]
ne,

œ œ
J

œ [ ‰]
.

wy - cho - wa - nie.

Odesłanie do 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do
tego numeru.
s. 158 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. przed w. 2: „i”, „ołtarzykiem”
zamiast „ołtarzem” i brak: „Kasiu” w w. 3.
nr 162 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. zwrotki w odwrotnej kolejności,
ponadto w rkp. zapis nutowy jak nr 165, z incipitem: „A widzis, ty,
Kasińku, na kościele” w tonacji G-dur.
w. 1–14d. i nr 163 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. tekst bez melodii,

�252

a odesłanie Kolberga do melodii dotyczy najprawdopodobniej numeru 129 (nie 152) ze względu na zgodność z tekstem.
s. 159 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę dodane
alternatywnie dwie ósemki e1 e1, w t. 4 najpierw e1, następnie d1,
w t. 5–8 brak ≥ przy f1, w t. 7 tylko dolna, w t. 9 tylko górna wersja,
pierwsza nuta d1.
nr 165 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. melodia zanotowana w tonacji
G-dur, z incipitem: „A widzis ty, Kasińku na kościele”, zob. nr 162.
Tekst jak w druku zanotowany oddzielnie na tej samej karcie
z notatką: „moll”. W druku w t. 3 na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka.
s. 159 w. 11d. – s. 160 w. 21g. i nr 166 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
W zapisie melodii nr 166 w t. 1 w drugim wykonaniu na czwartą

# #œ œ
œ

œœ ,
miarę ćwierćnuta d2, t. 2 w obu wykonaniach: &amp;
2
w t. 6 ≥ przy c .
s. 160 nr 167 i w. 1–3 d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.
7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
s. 161 nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:
3 j
&amp;8 œ

j
œ

j
œ

Pły - wa - ła

œ
&amp;J
trze

&amp; œJ

Pły

-

œ
J

ba

Ka

j
œ
-

wa

j
œ

j
&amp;œ
zdej

œ
J

-

mij

-

j
œ

œ
ry

œ

-

sin

-

-

bka,

ły

ry

j

œœ
J

Ka

-

sin

-

bec - ka,

œ
J

ce

cy - pec

œ

j
œ

œœ

œ

bki,

ry

-

œ
-

ry

-

œ
J

ku

œ.

œ
J

œ
J

œb
J

œ

œ
J

œ
J

-

bec

-

œ

œ

ka.

œœ
J

œ
stą

œœ .

œ
J

œ.
-

ki,

œ.

.

ze - cki.

pod melodią najpierw wiersze 5–6, po nich wiersze 1–4. Odesłanie do numeru 147 dotyczy wariantu melodii.

�253

nr 169 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam zapis melodii następujący:

j
œ œ
œ œ
œ œ
2
&amp; 4 œJ J J œ œ J J œJ # œ œJ J J œJ
Na cem bę - de

spał, Ka - sin - ku,

na cem bę - de

˙

spał.

j j
j
œ œ
œ œ
&amp; œJ J J œ œ œ œ Jœ # œ œJ J J œ œ ˙
Krót - kie

róz - ki

u

po - dus - ki,

bę - dę

się

.

zsu - wał.

w. 19–24d. – Taki tekst w opisie innego wesela w rkp. terenowym
Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
s. 161 w. 11–13d. – Nie wiadomo, którą publikację Z. Glogera Kolberg
przywołuje. W pracy Obchody weselne, której cz. I wyszła w 1865
roku w Krakowie, takiej informacji brak, nie ukazała się natomiast
druga część tej publikacji, której rękopis mógł widzieć Kolberg.
Przeszukano też inne prace Glogera wymienione przez Kolberga,
zob. bibliografia, tam również tej wzmianki brak.
s. 162–169 (wesele VII) i przyp. 1 – Zapis wesela pochodzi z własnych
badań Kolberga; melodie i teksty zanotowane zostały w jego rkp.
w tece 2, sygn. 1124, w większości jako zapis terenowy (k. 27, 28, 29),
a następnie zredagowany w czystopisie (k. 1 i 2). W rkp. naniesione niektóre noty lokalizacyjne, brak natomiast daty. W przypisie
odesłanie do kolejnej części artykułu Kolberga Pieśni ludu weselne publikowanego w latach 1847–1849 w kilku tomach „Biblioteki
Warszawskiej”.
s. 162 nr 170 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 30, oba rkp. z lokalizacją jak w druku. W rkp.
terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, liczne
poprawki, wersje alternatywne i literowe oznaczenia nut, a także
przestawienia kolejności taktów:

�254

Tekst zamieszczony w nawiasach zanotowany tylko w rkp. terenowym jako druga zwrotka.
nr 171 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją: „Ostrożeń”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną:
„Sokół”. W obu rkp. zapis nutowy, zob. DWOK T. 41, nr 999.
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 4,
z lokalizacją: „Sokół” i notką: „obertas”.
s. 162–163 nr 172 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 29, oba rkp. z lokalizacją: „Ostrożeń”. W rkp.
terenowym melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu
tych samych wartości rytmicznych.
s. 163 nr 173 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r., z lokalizacją:
„Sokół, Gończyce”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją jak w druku; melodia bez tekstu w rkp. z teki 2, sygn. 1124,
k. 2v., z lokalizacją jak w druku.
W czystopisie na k. 2r. t. 4–5: &amp;

# 4
j j
&amp; 4 .. œ œ œ œ œ

Cho - dzi bra - ci - sek
trzy - ma grze - by - cek

œ

# j
œ œ

œ œ œ

po
sie - ni,
w kie - se - ni,

œ

j
œ œ

œ ˙

po
sie - ni,
w kie - se - ni.

, po t. 7 jeszcze:

..
.

W rkp. terenowym, na k. 28 brak znaku przykluczowego, w t. 2
tylko górna wersja, t. 4–5: 



  


 

, obok z no-

tatką: „albo” zanotowana wersja alternatywna dla tych taktów:


 

 




; w tym rkp. w zapisie tekstu w zwr. 1 i 5

brak w. 3 i 4.
W zapisie melodii na k. 2v. w t. 1–2 tylko górna wersja, t. 4–5:

#
&amp; œœ
J

3

œ œ

œ

czym t. 4: 



œ œ , po t. 7 jeszcze raz powtórzone t. 4–7, przy
J



, t. 5 jak w powyższym przykładzie.

s. 163–164 nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28,
z lokalizacją ogólną: „Sokół”. W rkp. na górze karty melodia z incipitem: „Wyszła na pole”, a poniżej tekst rozpoczynający się od
zwr. 4, po niej:

�255

„Jedzie Jasienko, jedzie najmilszy
po zielonej dąbrowie,
rozpuścił strusie pióreczka
konikowi po głowie.
Nie tak ci mi żal strusich pióreczek
com je sobie rozprószył,
ale mi cię żal, dziewczyno moja,
com cię marnie opuścił”,
a dalej zwr. 6–9.
Melodia z pierwszą zwrotką, zob. DWOK T. 41, nr 1015.
Zwr. 1–3 por. nr 195 w suplemencie. Odesłanie do cz. II Mazowsza dotyczy wariantu tekstu ze s. 164, por. T. 25, nr 96.
s. 164 nr 175 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją:
„Ostrożeń”. W rkp. melodia czterokrotnie powtórzona, w pierwszym wykonaniu w t. 1–2 górna wersja, w t. 3 zamiast szesnastek
ósemka c2, w drugim wykonaniu t. 1–2 górna wersja, po nich t. 5–6
dolna wersja, w trzecim wykonaniu t. 1–4 dolna wersja, w czwartym wykonaniu t. 1–2 górna wersja, po nich t. 5–6 górna wersja;
poniżej tekst jak w druku.
nr 176 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r., z lokalizacją jak
w druku; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29, z lokalizacją
ogólną: „Ostrożeń”.
Na k. 2r. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, na k. 29 –
o kwartę czystą wyżej, w obu rkp. brak znaku powtórki w t. 1–4,
w t. 3 i 7 tylko dolna, w t. 4 tylko górna wersja; ponadto w rkp.
terenowym (k. 29) tekst obszerniejszy, zob. nr 19 w suplemencie.
s. 165 nr 177 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 25, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu
tych samych wartości rytmicznych, w t. 1 pierwsza ósemka c2. Na
k. 2 pod melodią tylko pierwsza zwrotka; w rkp. terenowym (k. 25)
zapis tekstu jak w druku.
nr 178 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r.; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 26r., oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. w t. 8 ≥ przy g1. W rkp. z k. 2r. melodia zanotowana
w metrum , wszystkie ćwierćnuty zanotowane jako ćwierćnuta
z kropką; w rkp. z k. 26r. widoczne trudności Kolberga w zapisie
metrorytmicznym i melicznym. W rkp. terenowym (k. 26) tekst
obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:

�256

„Niewola była sama potrzeba
z tobą ci się, moja Kasiu, dorabiać chleba.
Mówię ja ci raz, mówię drugi raz,
ten wianeczek lawendowy, komu go dasz.
Tobie, Jasinku, tobie najmilszy,
jak klękniemy obok w kościele przy mszy.
Będą nam grali, będą śpiewali,
a będą nam ludzie grzeczni asystowali”.
nr 179 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r.; teka
2, sygn. 1124, k. 30r., oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W czystopisie z k. 2r. nad melodią notatka Kolberga: „Marsz z kościoła”, w rkp. terenowym (k. 30r.) melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych.
s. 165–166 nr 180 – Rkp. Kolbera: teka 2, sygn. 1124, k. 34r., tam melodia
z akompaniamentem fortepianowym i z pierwszą zwrotką, zob.
DWOK T. 67/I, nr 481.
Melodia jak w T. 67/I bez tekstu i akompaniamentu zanotowana
jeszcze trzykrotnie: teka 2, sygn. 1124, k. 2v.; k. 30r. i k. 35v., wszystkie rkp. z lokalizacją jak w druku; w tychże rkp. melodie zapisane
o tercję małą wyżej. W rkp. z k. 2v. i 35v. grupa rytmiczna: œ œ œ
zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa; w rkp. z k. 30r.
nad nutami odesłanie Kolberga do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 68, tam tekst jak u Kolberga
w druku.
s. 166 nr 181 – Takty 1–6 z pierwszą zwrotką w rkp. Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją jak w druku.
W rkp. w t. 1 i 4 na drugą miarę górna, na trzecią dolna wersja,

b œ œ œ œ œ
w t. 2 górna, w t. 3 dolna wersja, t. 5: &amp; R R
J

.

nr 182 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 27, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.

j

W obu rkp. w t. 2 rytm: œ œ ; w czystopisie t. 3–4 trzykrotnie
powtórzone, pod melodią zwr. 1–3; w rkp. terenowym tekst jak
w druku.
s. 167 nr 183 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 29, tam takty 1–4 i tekst zwr. 1–4, oba rkp.
z lokalizacją jak w druku.

�257

W czystopisie na k. 2: w t. 6 tylko górna wersja, pod melodią zwr. 1
i pierwszy wiersz zwr. 2. W zapisie terenowym z k. 29 melodia za-

### œ œ œ
œ œ œœ œ œ œ œ
notowana o tercję małą wyżej, t. 3–4: &amp;
J
3

..
.

nr 184 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 29, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. t. 1–4 w metrum ; w czystopisie na k. 2 zapis następujący:

# 3 œ œ œ
&amp; 4

Ma - tu - lu

# 2
&amp; 4 .. œ

j
œ œ
J

œ.

mo

-

œ œ œ œ œ œ
J
ja,

do - daj

œ œ œ œ

Za - wój go - to - wy,
pię - knie zwi - nię - ty,

œ

za - wo

-

ja.

j j
œ œ œ

œ

sta
ry,
w skrzy - nię

2
4

œ œ œ

..

nie
no - wy,
zam - knię - ty.

i brak dalszej części tekstu; w rkp. terenowym z k. 29 melodia zanotowana kwartę czystą wyżej, t. 1–4:

# 3
œ œ
&amp; 4œ

Ma - tu - lu

œ.

mo

-

œ œ œ œ œ
J œ
ja,

do - daj

œ.

za - wo

-

j
œ œ

, t. 5–8 jak

ja.

w zapisie z k. 2, tekst jak w druku.
s. 168 nr 185 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją: „od
Garwolina (Ostrożeń, Gończyce)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 13, z lokalizacją: „Garwolin”.
W rkp. terenowym brak znaku przykluczowego, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–4 zapis następujący:

&amp;

# œ œ œ œ œ œ œ
œ œ ˙

t. 8: &amp;

#

œœœ œ

œ

œ œ œ
œ œ œ

,

; w rkp. z teki 2 t. 1 jak w zapisie terenowym,

w t. 8 pierwsza ósemka fis1, wersja z rkp. terenowego zapisana
jako alternatywna.
W zapisie tekstu w rkp. terenowym (teka 43) po: „rutki nie ma”
jeszcze: „o, już nie ma, już nie ma” i na końcu „jużem ją dzisiaj
straciła” zamiast „jam cię dzisiaj straciła”, w rkp. z teki 2 tekst jak
w druku.

�258

nr 186 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 30, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej; w rkp. terenowym z k. 30 w drugim wykonaniu: w t. 2 dodana wersja alter-

œ œ œ
natywna: &amp; R R J

j
œ , w t. 3 tylko dolna wersja. W czystopisie

z k. 2 pod melodią tylko zwr. 1 i w. 1–2 zwr. 2, w rkp. terenowym
(k. 30) tekst jak w druku.
nr 187 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 29; w obu rkp. lokalizacja jak w druku.
W obu zapisach melodii w t. 1–4 tylko dolna wersja, t. 7–8 takie

œ œ œ
same jak t. 3–4; w rkp. z k. 1 t. 5–6: &amp; R R J

œ
J

œ
œ œ Jœ J
R
R

;

w rkp. terenowym z k. 29 t. 5–6 jak w powyższym przykładzie,
przy czym w t. 5 druga ósemka f2, w t. 6 druga ósemka c2.
nr 188 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją ogólną: „od Garwolina (Ostrożeń, Gończyce)” i rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 13, z lokalizacją: „Garwolin”.
W obu rkp. w t. 6 najpierw górna, przy powtórce dolna wersja;
w rkp. z teki 2 w zwr. 2: „już nic nie nada” zamiast „bo nic nie
nada”; w rkp. terenowym w zwr. 1: „nic nie da twoje płakanie”,
a zwr. 2 zanotowana skrótowo: „…stoją wozy… pozaprzęgane”.
s. 169 nr 189 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 9,
nr 56, z lokalizacją: „Gończyce pod Żelechowem”. W rkp. z teki 2
alternatywnie: w t. 5 cztery ósemki d2, w t. 7 cztery ósemki a1, tam
jeszcze dalszy ciąg tekstu:
„O Boże, Boże, co mię mąż bije,
nie ma takiego, co pożałuje.
Przyjdź, przyjdź, matuleńku,
przyjdź, przyjdź, najkochańsza,
ty pożałujesz.
Matka jedzie w te nowe wrota,
trzyma chusteczkę z szczerego złota.
A bijże ją, zięciu, dobrze,
aż się na niej skóra odrze,
złą panną była”.

�259

Jeszcze obszerniejszy tekst podpisany pod melodią z opracowaniem fortepianowym, zob. DWOK T. 67/II, nr 686. Ponadto w rkp.
Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”
incipit tekstu: „O, Boże mój, Boże, co mnie mąż bije”, tam bez melodii, z odesłaniem do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 58.
s. 169–193 (wesele VIII) – Znaczna część opisu wesela została najprawdopodobniej nadesłana przez Mariannę Rozalię Hemplównę (zob.
DWOK T. 80/I, s. LVIII), która przekazała też Kolbergowi inne materiały z Tuchowicza pod Łukowem. Ponieważ nie zachował się
rkp. Hemplówny, trudno stwierdzić, czy zapisała ona także pieśni.
s. 175 nr 192 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Gończyce”. W rkp. we wszystkich zwrotkach: „Kasieńka”
zamiast „Marysia”, ponadto zwr. 2: „A wiła go, wiła, ze dwiema
druhnami”, w zwr. 3 w. 2: „druga wianecek wijała” i brak ostatniego wiersza, w zwr. 5: „wianka” zamiast „go”, dalej zamiast zwr. 6 i 7
tylko: „Wiła Kasieńka itd.”, następnie zwr. 8, w której ponownie:
„wianka” zamiast „go”, a po zwr. 8:
„Wiła Kasieńka itd.
I puściła go po stole
do swojego Jasia w ukłony.
Musisz, Jasieńku, wianek wziąć,
ojcu, matuli, dziękować”.
s. 202–203 nr 1–10 i nr 12 – Rkp. nieznanego autora z notatką Kolberga:
„od pani Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 34–35. Nie
wiadomo, do jakiego „Kalendarza” z 1820 roku odsyła Kolberga
przy przesądzie nr 1; sprawdzono „Kalendarz [Warszawski] Astronomiczno-Gospodarski Polski i Ruski na rok 1820”, tam takiej informacji brak. Przesąd zamieszczony pod numerem 6 zanotowany
także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 14.
Pieśni (s. 204–308)
s. 204–205 nr 235 i 236 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam w t. 1 w górnej wersji
pierwsza nuta d2, w t. 3 tylko górna wersja.
W rkp. pod melodią nr 235 najpierw tekst nr 236, a po nim tekst nr
235 zanotowany jako kolejne zwrotki, dalej jeszcze dwie nieczytelne dziś zwrotki. W druku błędnie podane metrum – winno być: .

�260

s. 205 nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w drugim wykonaniu t. 1 dwukrotnie powtórzony, przy powtórce na czwartą miarę ósemki e1 d1;
pod melodią zwr. 1–4, przy czym w zwr. 4 brak wiersza 2, następnie zwr. 9–12, a zamiast zwr. 13 i 14:
„Oj, żeby było pięć panien stołowych,
oj, żeby było dziesięć pokojowych.
Oj, żeby było łóżko scielania,
oj, żeby były chłopcy od śpiewania”.
s. 206 nr 238 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam nad melodią notatka: „Prędki”.
W rkp. w drugim wykonaniu: t. 1–2: &amp;

œ œ œœ
#œ

j
œ

œ

œ
J ,

w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki h1 gis1; w zapisie
tekstu w zwr. 2 w. 3 i 4 następujące: „jeśli nieładna, przyjedź do
domu”, w zwr. 3 w. 1 bez „oj”, zwr. 4 brzmi:
„Jest tam i druga
trochę przygruba,
co spojrzy na mnie
ockami mruga”,

dalej zwr. 5, 9, 7, 6 i 8 jak w druku. Por. nr 13 w suplemencie.
s. 206–207 nr 239 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją
ogólną: „od Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”.
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka
a1, w drugim wykonaniu d1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:

#
# j œ.
œ j
&amp; œJ œR œR J œ , przy powtórce: &amp; œ œR œR J Rœ ; w zapisie tekstu

w zwr. 3 tylko wersja zamieszczona w nawiasie (bez wierszy 1 i 2),
w zwr. 5: „uwiłabym ci” zamiast „kupiłabym ci” i zwr. 6 bez wersji
wariantowej, zamieszczonej w nawiasie.
W innym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją: „Jadów” tekst stanowi dalszy ciąg pieśni „A gdziez odjezdzas”, zob.
nr 13 w suplemencie.
s. 207 nr 240 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.

�261

W rkp. w t. 5 przy powtórce druga i trzecia ósemka f2 g2, w t. 8
w obu wykonaniach ćwierćnuty c2 g1; w zapisie tekstu w zwr. 4
wiersz 1: „A i do taneczka idzie”, między zwr. 4 i 5 jeszcze jedna:
„Idź, kpie, durniu, idź, kpie, durniu i wielki niestatku,
wszystkie panny objechał, do mnie na ostatku”
i między zwr. 8 i 9 także jeszcze jedna zwrotka:
„Stoi pokrzywa przy drodze, boję się nią oparzyć,
tak ci i złym kawalerem boję się zarazić”.
s. 208 nr 241 – W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją:
„Jadów”, tam tekst jak w druku zapisany jako dalszy ciąg pieśni:
„A gdziez odjezdzas, Jasieńku”, zob. nr 13 w suplemencie.
nr 242 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „od
Stoczku, Kałuszyn” i notą: „Szlachty”; rkp. terenowy, teka 2, sygn.
1124, k. 26 z lokalizacją ogólną: „z Stanisławowa” i dopiskiem:
„w Gończycach śpiewane”. W obu rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemki c2 a1 i tekst jak w druku. W rkp.
terenowym z k. 26 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 4
w pierwszym wykonaniu: 



     .

nr 243 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu z notatką: „Krakowiak żwawy”,
zob. DWOK T. 41, nr 1231; teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją
ogólną: „Jadów”, z notą: „Stanisławów”, tam tylko tekst.
s. 209 nr 244 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od Jadowa”. W rkp. brak dodatkowych zwrotek zamieszczonych w przypisie.
nr 245 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 95, tam tekst obszerniejszy.
s. 210 nr 247 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Krusze” tekst zwr. 1–3 podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 248, zob. następny przypis.
nr 248 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam melodia zanotowana o sekundę
wielką wyżej, w t. 1 i 4 tylko dolna, w t. 3 i 5 tylko górna wersja, po t. 6
jeszcze:

j
&amp;b œ.

r r r r r j
œ œ œ œ œ œ

j
#œ

j
œ

j
œ œ œj œ œ . œ ‰ [ ‰ ] .

�262

Pod melodią tekst jak zwr. 1–3 poprzedniej pieśni, zob. przypis do
numeru 247.
s. 211 nr 250 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”.
Takt 1 w rkp. z k. 4: &amp;

# r r j j
œ œ œ œ , a w rkp. z k. 18:

# j j j
&amp; œ œj œ œ ; w obu rkp. w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, w t. 5

ostatnia nuta b1, w t. 6 druga szesnastka g1, w t. 7 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja.
W obu rkp. tekst obszerniejszy, na k. 4 jeszcze 3 zwrotki:
„A ja jej też zapowiadam,
musisz moją być,
a ona mi odpowiada,
nie umiem robić.
A jest ci tam na boru wić,
co uczy robić
i brzozowy pomietałek
na rano budzić.
Ty durniu, jeszcze nie masz nic,
obiecujesz bić,
a dajże mi jak najprędzej
za inszego iść”;
w rkp. terenowym tekst do słów: „brzozowy pomietałek”.
nr 251 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4; rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”. W obu
rkp. tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią nr 250, a po nim
jeszcze dalszy ciąg jak nr 252 zwr. 6 vel i zwr. 7, zob. następny
przypis.
s. 211–212 nr 252 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam zwrotki 4–7 (także
zwr. 6 vel) zanotowane jako dalszy ciąg pieśni nr 253. Ponadto zwr.
6 vel i 7 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4 i rkp. terenowy,
tamże, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”; w obu rkp. zwrotki te
stanowią dalszy ciąg pieśni nr 251, zob. poprzedni przypis.
s. 212 nr 253 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.

�263

W rkp. w t. 2, 3, 6 tylko górna wersja, w t. 6 przy drugiej szesnastce alternatywnie a2, w t. 7 dolna wersja, pierwsza szesnastka
e2. W rkp. tekst obszerniejszy, jego dalszy ciąg stanowią zwr. 4–7
pieśni nr 252.
s. 212–213 nr 254 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30v.,
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst podpisany pod pieśnią:
„Tam za górami”, zob. nr 56 w suplemencie; w tym rkp. w zwr. 3
w. 2: „wianek utracić” zamiast „rozumu nie mieć”.
W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od
Jadowa” wariant zwr. 1–5, a po nich tekst jak nr 258 zwr. 3–8;
w tym rkp. początek zwr. 1: „Na polu wiśnia, pod wiśnio woda”
i w zwr. 1 i 2: „Marysieńka” i „Marysiu”. Odesłanie do melodii
winno być: nr 258 (nie 257).
s. 213 nr 255 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez
lokalizacji, tam tekst zanotowany jako fragment następnej pieśni,
zob. przypis do numeru 256.
s. 213–214 nr 256 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20,
bez lokalizacji. W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, liczne skreślenia, przesunięcia kresek taktowych
i oznaczenie dłuższych nut poprzez znak fermaty, początek melodii zanotowany w metrum , w t. 6 i 8 tylko dolna wersja.
W rkp. pod melodią zwr. 1 i 2 jak w druku, dalej zwr. 8 i 9 zamieszczone w przypisie, po nich zwr. 1–6 pieśni nr 255, a następnie zwr. 3–5 (pieśni nr 256), przy czym w zwr. 5 ostatni wiersz
brzmi: „z sobą płakali”; ponadto w rkp. jeszcze fragmenty: „A wy
służeczki, dajcie chusteczki…. wianek tracę”, a na zakończenie
zwrotka:
„Jak ci go żal, to ci go oddam,
niedaleko twego chodu z kościoła do domu”.
s. 214–215 nr 258 – Zwr. 3–8 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od Jadowa” zanotowane jako dalszy ciąg tekstu nr 254 zwr. 1–5. Melodia z innym tekstem, zob.
nr 56 w suplemencie.
s. 215 nr 259 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie melodii w t. 3 tylko dolna
wersja inaczej urytmizowana:      .
s. 216 nr 261 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Tekst podpisany jako ciąg dalszy
pieśni nr 259.

�264

s. 219 nr 266 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, bez lokalizacji,
tam melodia z tekstem opublikowanym jako nr 268, zob. przypis
do tego numeru.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1
w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka i w t. 2 pierwsza ósemka
d2, w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie d2,
w t. 4 w pierwszym wykonaniu dolna wersja, w drugim wykonaniu

#
œœœ œœœ œ
&amp; œœ œœ œœ œ
.
t. 4 i 5:

s. 219–220 nr 267 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Poszedł Jasio
orać” (zob. wiersz 2), a poniżej tekst.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 3 w obu
wykonaniach: &amp;

# œ œ œ# œ œ
œ
, w t. 4 w pierwszym wykonaniu

na pierwszą miarę dodane alternatywnie ósemki b1 a1, w drugim
na pierwszą miarę ósemki b1 a1.
W tym rkp. u dołu karty tekst „Poszedł Jasio orać” (bez wiersza 1),
ponadto w zwr. 8 w. 4 i 5 następujące: „Koszulina lniana, trzy lata
nieprana”, por. nr 268 zwr. 3. Pod pieśnią na s. 220 odesłanie do
wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 352.
s. 220 nr 268 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17. W rkp.
tekst z zapisem nutowym jak nr 266 (zob. komentarz do tego numeru); ponadto dalej zanotowane skrótowo jeszcze kolejne warianty zwr. 3:
„Nie mogła… ile bydła mas…,
tylko jedno ciele, za piecem mu scielę.
Nie mogła… konie mas…,
tylko jedno zrzebie, po polu je żywię.
Nie mogła… gęsi mas…,
jednego gąsiora, ucieknie do dwora.
Nie mogła… jendyk mas…,
jednego jendora, ucieknie do dwora.

�265

Nie mogła… kurów mas,
tylko jedną kurę, po ugorze chodzi,
już krekorać od głodu nie może.
Nie mogła… świni mas,
tylko jedno prosię, w kieszeni je nosę”,
por. pieśń nr 269, a na zakończenie:
„Chociaz ty we złocie, ja fartuski … wełnianym,
przytul mnie do siebie, a swem lickiem rumianym”.
s. 220–221 nr 269 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń” i notatką
nad nutami: „Polacca” oraz teka 42, sygn. 1350, k. 186/1, (3. pięciolinia), z lokalizacją: „Gończyce”, tam umieszczona w dziale „Polonezy”.
Takt 3 i 4 w następującym zapisie: w rkp. z teki 2:



                 




# œ œ œ œ œ

œ œ œ œ œ

œ œ œ œ

œ
œ
œ
&amp;
z teki 42:							

, w rkp.

œœœ œ

.

s. 221 nr 270 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia bez tekstu
w następującym zapisie:

3
œ
&amp;b 8 œ œ œ
&amp;b œ œ œ

œ œ œ.

œ œ œ œ œ

œ œ œ
œ
œ

œ œ
œ

œ œ œ œ œ
œ œ œ.

.

nr 271 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 na drugą i trzecią miarę alternatywnie ćwierćnuta h1,
w t. 4 na trzecią miarę szesnastki h1 g1, w t. 5 dolna wersja, druga
szesnastka alternatywnie g1, w t. 6 na trzecią miarę szesnastki h1
a1, w t. 7 dolna wersja, obok zanotowana wersja alternatywna dla

r r j j
œœ œ ;

tego taktu: &amp; œ œ œ

�266

w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 2: „cerwoną wstązecką”, a w. 3: „zapłakała ocki”, ponadto w rkp. jeszcze jedna zwrotka:
„Wyjechał Jasio na zieloną łąckę,
złamał Jasia konik syję, a sam Jasio rąckę”.
s. 222 nr 273 – Por. nr 65 w suplemencie.
nr 274 – Por. nr 73 w suplemencie.
s. 223 nr 276 – Melodia por. DWOK T. 41, nr 1272; melodia w opracowaniu fortepianowym z wariantem tekstu, por. DWOK T. 67/II,
nr 636.
s. 223–224 nr 277 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 28r., z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam w zwr. 1 w. 2: „pasła dziewczyna” zamiast „pasła panna”, w zwr. 3 w. 2: „wpadła
w gliniankę” zamiast „wpadła w strumyk”, brak zwr. 4–8, a zamiast nich tekst jak nr 278.
W rkp. tekst połączony z melodią zanotowaną na k. 28v., tam z incipitem: „Tam za dworem”, zob. DWOK T. 41, nr 1272.
s. 224 nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”; w rkp. tekst ten stanowi dalszy ciąg pieśni
nr 277, zob. poprzedni przypis.
s. 225 nr 280 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 26, z lokalizacją ogólną: „z Stanisławowa” i notatką: „W Gończycach śpiewane”; w rkp. tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41,
nr 1201, tam z pierwszą zwrotką tekstu.
s. 225–226 nr 281 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, melodia zapisana
w metrum :

b 3 j j œœ
&amp;b 4 œ œ

œ

Syn - kar - kę

œ

œ ˙

mi

ra - ją,

b j j œœ
&amp;b œ œ

œ

œ

œ ˙

-

da

łaj - dus,

j
b
&amp; b œJ œ œ .

j j œœ œ œ
œ œ œJ

przyj - dzie la

Syn - ko - wać

b j j œœ
&amp;b œ œ

sie

œ

œœ

na - u - cy - ła,

œ ˙

œ œ œ œ œ œ ˙
œ
J J
a - le ja

ij

œ œ œ
J J

do u - cha

œ œj œ
œ
J

do - brze gar - ło

œ œ œ
J J

œ

nie chce,

œ
ij

œ ˙
sep - ce.

j
œ œJ œ œ

roz - pu - ści - ła,

œ œ.
J

Œ

[ ]

�b j j œœ
&amp;b œ œ

œ

œ

-

da

j
b
&amp; b œJ œ œ .

j j œœ œ œ
œ œ Jœ

przyj - dzie la

Syn - ko - wać

b j j œœ
&amp;b œ œ

sie

łaj - dus,
267

na - u - cy - ła,

œœ

œ ˙

od ta - ko - wyj

zo - ny

œ

œ œ œ
J J

œ ˙

do u - cha

ij

œ œj œ
œ
J

do - brze gar - ło

œ œ œ
J J

œ ˙

œ

œ

sep - ce.

j
œ œJ œ œ

roz - pu - ści - ła,

œ œ.
J

Œ

[ ]

,

je - stem u - mar - twio - ny.

t. 5–6 poprawione później na 2; w zapisie tekstu brak wierszy 5–8
ostatniej zwrotki.
s. 226 nr 282 i w. 1–3d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym:

# 4œ
&amp; 4

Wo
już

-

œ œ œ.
J J

gró ci mi,

de
już

-

œ
J

cku
ci

œ

œ #œ œ œ
œ
J J

li - ście pa - da
pir - se - go da

# j j j j
j œ
&amp; œ œ œ œ œJ œJ œJ œ
A

ten

pir - sy

bar - dzo

zyr - cy,

[nie

-

ją,
ją.

œ # œ œj œ
J J
J œ

pój - dę

..
,

za nie - go].

por. T. 25, nr 78 a nie nr 79, jak odsyła Kolberg.
s. 227 nr 284 – Rkp. Kolberga: sygn. 3203, k. 15, z notą: „Dworska”, nota
lokalizacyjna niewidoczna – karta rkp. odcięta, pod melodią obszerniejszy tekst, między zwr. 3 i 4 jeszcze jedna:
„Nie wstać rano, długo spać,
myśleć o miłym,
serce mi się żywnie kraje,
gdy myślę o nim”.
Melodia i tekst por. nr 134, a tekst por. nr 133 i 135 w suplemencie.
s. 228–229 nr 285 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie tekstu w zwr. 2 w. 2:
„bardzo młoda” zamiast „jest młoda”, w zwr. 3 w. 2: także „bardzo
młoda” zamiast „jestem młoda”, brak zwr. 4, 8 i 9, w zwr. 10 w. 2:
„Jasiowi” zamiast „jemu”.
s. 229 nr 286 – Rkp. Kolberga, sygn. 3203, k. 15, początek karty odcięty;
widoczna tylko lokalizacja: „Międzyleś”, ostatni takt oraz tekst zwr. 2.
s. 229–230 nr 287a – Pod pieśnią na s. 230 odesłanie do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 333.

�268

s. 230 nr 287b – Rkp. Kolberga, sygn. 3203, k. 15; rkp. uszkodzony, karta
odcięta, widoczne tylko takty 1–2 i fragment tekstu: „Matko, matko, moja”.
s. 231 nr 290 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4 i rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.

W obu rkp. w t. 3 rytm: œ œ œ .
Na k. 4 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 5 inny

j

rytm: œ œ , a tekst obszerniejszy, zob. nr 48 w suplemencie.
W rkp. terenowym na k. 18 tylko melodia z incipitem: „A sadziła

U

#
œ
ja jabłoneczkę”, t. 5–6: &amp; œ œ

œœ . œ

œ

, w t. 11 na trzecią

miarę alternatywnie dwie szesnastki e1 g1.
Odesłanie do numeru 84 w T. 25 dotyczy tekstu.
nr 291 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Miesiąc świeci,
słońce grzeje”, a poniżej tekst jak nr 292, zob. następny przypis.
W zapisie melodii t. 1–2 w następującym rytmie: w pierwszym
wykonaniu: &amp;

# œ œ œ œ œ.
œ
œ˙
œ

3
#
œ
&amp; œ œœ œ œœ œ œ œ ˙

, przy powtórce:

3

, w t. 3 w pierwszym wykonaniu druga

#

œœ

œ œ œ œ
ósemka a1, t. 4 przy powtórce: &amp;
.
s. 231–232 nr 292 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; tam melodia z incipitem: „Miesiąc
świeci, słońce”. W rkp. w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 6 i 8 tylko górna
wersja.
Ponadto w rkp. terenowym, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją
ogólną: „Sokół” melodia opublikowana jako nr 291 (zob. komentarz do poprzedniego numeru) z incipitem: „Miesiąc świeci, słońce
grzeje”, a poniżej niepełny tekst jak nr 292, przy czym zwrotki
w następującej kolejności: zwr. 1 tylko w. 1–2, zwr. 8, zwr. 9 w. 1–2
(w w. 2: „majętniejsza” zamiast „przyjemniejsza”), dalej zwr. 2, zwr.
3 w. 1–2 i w w. 2: „Oczki zapłakała” zamiast „taka zapłakana”,
następnie zwr. 4 w. 1–2, zwr. 5 w. 3–4, zwr. 6, 7 i 11.

�269

s. 233 nr 294 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie ósemki h1 g1, t. 3:

œ œœ
œ œ œ œ œ œœ œ
&amp; œ
, t. 5: &amp;

œ . œœ œ
J , w t. 6 na trzecią miarę

œ

œ œ œ œœ œ œœ œ
górna wersja i alternatywnie ósemki h1 g1, t. 7: &amp; œ
;

w rkp. pierwszy wiersz: „A kiedy się mój wrony konicek”, dalej
tekst jak w druku.
s. 234 nr 295a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”; w rkp. brak daty. W zapisie melodii
t. 3–4 opatrzone znakiem powtórki, w t. 3 dodana wersja alterna-

#

j

œ

tywna: &amp; œ œ œ œ œ . œ .
s. 234–235 nr 295b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 16,
z lokalizacją jak w druku, bez daty. W zapisie melodii w t. 1 i 7
tylko górna wersja, brak t. 8.
s. 236 nr 297 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją: „Kłembów, Wola Rasztowska”. W rkp. tekst z zapisem
nutowym:

3œ
&amp;8 J

œ
J

œ
J

Wy - je - chał

œ
&amp;J
i

&amp; œJœ
Po

&amp; œJ

dzie

œ
J

œ
J

œœ
J

œœ
J

wy - wi

-

-

daj

œ
J

wcy

œ

œ
J

œœ

-

ja

no,

rą

-

-

-

-

œ œ œ œj œœ
J
3

ckę

-

na

na

cha

3

stecz

œ

œ
Jœ

-

ne

-

œ

ko - nie

œ œ œ

do - brą

œ œ œ œ.

j
œ œœ

œ
J

œ

œ

œ
ko

œ
J

krzy - knął

chu

œ
œ
J

œ
J

w po - le,

mnie

-

œ
J

-

‰

ką.

j
œ #œ

no - ckę,

j
œ [ ‰ ‰]

.

cko.

Melodia por. T. 25, nr 99.
s. 236–237 nr 298 i przyp. 1 na s. 236 – W przypisie Kolberg odsyła do
dwóch wariantów tej pieśni zamieszczonych w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 255 i T. 2, s. 242.

�270

s. 237 nr 299 – W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5 ten tekst stanowi
fragment pieśni opublikowanej jako nr 195 w suplemencie; por.
też nr 174 w T. 26.
s. 238 nr 300 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym; pod melodią tekst zwrotek 1–3, w zwr. 1 w. 2: „stała się mi tu szkoda”, a w zwr. 3 w. 3:
„utraciłam ich marnie”.
W przypisie Kolberg odsyła do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, tam w T. 1 na s. 254 inna kolejność zwrotek, w T. 2 na s. 242 wariant pieśni.
s. 239 nr 301 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 22 i teka 2,
sygn. 1124, k. 9, oba z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
Na k. 22 tekst zwr. 1 i 3, a na k. 9 zwr. 1 i 4, przy czym w obu
zwrotkach Kolberg zanotował: „Marysiu” zamiast „dziewczyno”.
Tekst zanotowany na k. 9 stanowi całość z pieśniami: nr 302, 303,
304, 306 i 307.
nr 302 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst stanowi całość z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 303, 304, 306 i 307.
nr 303 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst stanowi całość z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 302, 304, 306 i 307.
s. 240 nr 304 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; tam pierwszy wiersz brzmi: „W Sekucinie” zamiast „A w Serocynie”. W rkp. tekst stanowi całość
z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 302, 303, 306 i 307.
s. 240–241 nr 306 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 58, z lokalizacją
jak w druku i notatką: „Na zalotach” i rkp. terenowy, teka 2, sygn.
1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W obu rkp. tekst podpisany pod melodią, która jest wariantem
melodii opublikowanej przez Kolberga pod numerem 310, zob.
przypis do tego nr.
W rkp. z teki 5 zapis melodii następujący:

3 j
&amp;8 œ

œ
J

œ
J

Ko - łem,

j

j

ko

œœj
J

œœ
J
]

je

j
&amp; œ œJ

œ
J

&amp; œœ
J[

już

pie - le

Ma

-

œ
J

nad

-

#œ
J

œ œ
J

łem

œ

za

ry - sia

œ
J

sło - nius - cko

œ

œ œœ
J

j
œ

œ
J

-

œ

cho -

œ
J

dro

-

j
œ

bną

-

œ
J

j
œ

cho - dzi,

œ
- dem,

œ
J

ru

œ

-

œ

j
œ œ

te - ckę

‰

�j

j

œœj
J

œœ
J
]

je

j
&amp; œ œJ

œ
J

&amp; œœ
J[

już

pie - le

j
&amp;œ
tam

œ œœ
J

-

za

œ
J

Ma

œœ

œ

wym

o

-

œ œ œœ

œ

za

-

-

j
œ

œ

j
œ

bną

œ
J

ru

œœ
J

te - ckę

j
œ ‰

‰

dem,

œ œ œj
œ

œ

dro - bną

- wym

j
œ œ

-

-

œ
J

‰

œ

- dem,

gro

œ œ œ

no -

-

œ
J

œ.

œ
J

ry - sia

œ
J

œ
J

dro

œ
J

-

-

cho -

œ
J

œ

ry - sia

no

œ

271
-

za

œ œ

œ
J

pie - le

tam

nad

Ma

j
&amp; œ œJ
j
&amp;œ

œ

œ
J

ru

-

œ

o - gro

te - ckę

‰

œ

-

,

dem.

w rkp. z teki 2 t. 1–8 jak w powyższym przykładzie, od t. 9 zapis
następujący:

j
&amp; .. œ œJ

pie - le

&amp; # œœ œ
J
tam

œ

œ
J

Ma - ry

j
#œ

za

j
œ

-

œ
J

no - wym

œœ œœ œ œ

œ

sia

-

œœ
J

dro

œ

o

-

œ
J

œ œ œJ

bną

ru

œ
J

-

te - ckę

œœ œœ j [ ‰ ] .
œ
. œ

j
œ

1.

gro - dem,

2.

gro

-

;

dem.

w tym rkp. dalszy ciąg tekstu opublikowany jako nr 307, zob. następny przypis.
W rkp. z teki 2 po tekście nr 306 jeszcze kolejne zwrotki opublikowane jako nr 302, 301 zwr. 1, 307, 303, 301 zwr. 4 i 304.
s. 241 nr 307 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 58, z lokalizacją: „od
Latowicza (Oleksianka)” i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W obu rkp. są to kolejne zwrotki pieśni nr 306, zob. poprzedni przypis.
s. 242 nr 310 – Wariant melodii por. przypis do numeru 306.
nr 311 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę
ćwierćnuta d2, w t. 2 na pierwszą miarę d2, w dalszym przebiegu
obie wersje; w drugim wykonaniu następujący przebieg melodii:

#
&amp; œ œ œ œœ œ

œ
œœ œ œ œ

œ œ œ œœ

œ

œ œ œ [ Œ]

.

�272

s. 243 nr 313 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez
lokalizacji. W rkp. tekst wraz z melodią:

    
 
         
Kie  dym by  ła
wzio  nam so  bie

u ma  tu  li,
lu  ste  re  cko,

        [] 

    

pięk  niem cho  dzi  ła;
to'm się stro  i  ła.

       
         
                          [] ,
Teraz z sie bie zru camstro  je, i  dę z ce  la  deckąw pole, ma  tulu mo  ja!

tam tekst obszerniejszy, między zwr. 3 i 4 jeszcze:
„Bo wom było miło
słuchać mojej muzyki,
wygrywali pod okienkiem
gdyby słowiki.
Nie dawać mnie za mąż było,
bo mnie teraz jest niemiło,
matulu moja.
Po cóżeś mnie, matuleńku,
za mąż wydała,
kiedy ja się w gospodarstwie
nie rozpoznała,
w gospodarstwie trzeba robić,
a ja młoda lubię chodzić,
matulu moja”.
s. 244–245 nr 316 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia z incipitem: „Na podolu biały kamień, Podolanka
siedzi”; w t. 4–5 górna wersja z druku zanotowana małymi nutami
jako wersja alternatywna, natomiast dużymi nutami zanotowany następujący przebieg melodii: &amp;

&amp;œ œ

bœ œ œ

œ œ œœœ œ œ œ
œ , t. 6:

.

s. 245 nr 317 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją
ogólną: „Jasienica”.
W rkp. t. 3–4 w następującym zapisie:

4 œ œœœ
3 œ œ œ œœ œ 4 œ œ œ œ 3 œ œ
&amp;4
œ 4
4œ
4
œ ;

�273

pod melodią zwr. 1–2, dalej wiersze 1–2 zwr. 4, następnie zwr. 3
wiersze 2–4, po nich wiersze 3–4 zwr. 4 i na zakończenie zwr. 5 jak
w druku. Por. DWOK T. 41, nr 1085.
s. 246 nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją ogólną: „Ślężany”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w tonacji durowej, tzn. nuta c2 w t. 3 opatrzona jest ≥, t. 5–10 w następującym

œ # œ œ # œ œ œ œ œœ œ # œ œ œ # œ œ # œ œ # œ œ œ
zapisie: &amp; # œœ œ œ

;

pod melodią pierwszy wiersz zwr. 1, dalej fragment tekstu: „a cóż
to tam za uroda była, co koniki po polu zgubiła”, a następnie zwr.
3–5, przy czym w zwr. 4 w. 1–2 następujące: „Słyszałem tam nowinę, będzies miała dziewcynę”, a w zwr. 5 w. 1 brzmi: „cichoj,
dziewcyno, nie frasuj się”.
Wiersze 3–4 zwr. 5 w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam stanowią fragment pieśni nr 319, zob. następny przypis.
nr 319 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. t. 1–4 zanotowane w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 2 na drugą miarę alternatywnie
ósemki a1 gis1, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 7 druga ćwierćnuta:
w pierwszym wykonaniu e1, w drugim a1; pod melodią: „Z poniedziałku na święto, na święto, koniki mu”, a dalej: tekst jak nr 318
zwr. 5 w. 3–4, zob. poprzedni przypis.
nr 320 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i fragment tekstu: „Z poniedziałku na święto, Jasieńko…”.
W rkp. melodia zapisana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, t. 1–2 zanotowane pierwotnie w metrum ,
tzn. ósemki na pierwszą miarę zanotowane jako ćwierćnuty, a następnie poprawione przez Kolberga.
s. 247 nr 321 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 113, z lokalizacją:
„od Kałuszyna”; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją
ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. z teki 37 w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki
c2 h1, w t. 4 ostatnia ósemka c2 i w całym takcie dopisana wersja
alternatywna: &amp; œ œ œ œ

j
œ , w t. 6 przy ostatniej ósemce alter-

�274

natywnie f1; w tym rkp. melodia z tekstem jak pod nutami i zwr 2;
powyżej na tej samej karcie tekst jak pod nutami, a dalej zwr. 1.
W rkp. z teki 43 w t. 2 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja,
ćwierćnuta d2, w t. 4 ostatnia ósemka g1, pod melodią tylko pierwszy wiersz zwr. 2, a po nim dwa pierwsze wiersze zwr. 1.
W rkp. z teki 2 w t. 1–4 wersja opisana powyżej (z teki 37) jako
wersja alternatywna, tam tylko wiersze 1–3 pierwszej zwrotki.
We wszystkich rkp. t. 5–8 skrócone do dwóch taktów, w rkp. z teki 37:
jœ œ œ
œ œ ‰ .. , w rkp. z teki 2 tylko dolna wersja
&amp; .. œ œœ
J
J
J

z powyższego przykładu, w rkp. z teki 43:

œ œ œœ
&amp; .. J œ
œ œJ œ ‰ .. .

nr 322 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis melodii następujący:

# # # 3 r œ œœj .œ œ œœr . œ œ œ œ œ . r œ œ œ œ œ
œ
œ
&amp; 8 œœ Rœœ
J œRœ œœ œ
R . R R R R R R . œRœ R
R
R
Ja-kem je - chał

do dzie - wcy- ny swo-i,

## r œ j
r r
&amp; # œ Rœ œ œ œR Rœ œR œ œ Rœ
O - na za mną

wy - glą - da - ła o-knem,

mie-siąc świe - cił wy - so - ko.

j

œ œjœ œ œ œœ
J
R R

cy ja je - stem

œœ œ
;
RR

da - le - ko.

pod melodią zwr. 1 jak w druku, a następnie kilka innych, zanotowanych fragmentarycznie:
„Ujechałem trzy mile pola, ona wyjrzała...,
cem cię zagniewała.
Już się nie powrócę,
bo sam nie wiem dlaczego,
jakem ja był pod twem oknem...
Już widzę, zakochanie moje,
że cię dostać nie mogę,
weź karabin na ramię i maseruj w drogę.
Oj, już jedzie, już jedzie, zakochanie moje,
poznałam po mowie[…].
I rozpuścił piórko konikoju po głowie.

�275

Nie tak ci mi trusiego piórka żal,
coś je, Jasio rozpuścił,
gorzej ci mi ciebie, Jasieńku, żal,
coś mnie marnie opuścił”.
W druku błędnie zanotowane metrum, winno być: .

s. 248–249 nr 325 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą wyżej, tylko górna
wersja, w t. 4 i 5 druga szesnastka h1; tekst obszerniejszy, po zwr.
5 jeszcze kolejne:
„Ile złości i chytrości
w każdziusieńskim chłopie [...].
Ile zdziebeł, tyle wełny
na biały owiecce,
tyle cnoty i pokory
w każdy panienecce.
Nie bój ty się zdrady moji,
nie zdradzę ja ciebie,
a bogdajem nogi złamał
jadący do ciebie.
I wyjechał na gościniec,
na rozstajne drogi [...]”.
s. 249 nr 326 – Zwr. 5–17 por. przypis do numeru 328.
s. 250 nr 327 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, nr 149, z lokalizacją: „od Stoczka i Wodyń”; tam w zapisie melodii tylko dolna
wersja, w t. 6 ósemki c2 e2 g2.
nr 328 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 5 dolna wersja, pod
melodią tekst jak nr 329 w druku, a po nim tekst: „Siedmio Jasio
koni miał” obszerniejszy niż w druku, po zwr. 1 jeszcze kolejne:
„Od każdy podkowy
talar bity gotowy,
konie na most stąpają,
scyrem złotem brząkają.

�276

Kasiu moja, Kasienko,
pocies moje serdeńko,
nie ja ci je smuciła,
nie będę się ciesyła.
Zasmucił ci ojciec, mać,
nie chcieli mnie za cię dać,
a teraz mnie wydaje,
śnurówecka nie staje.
Nastaw sobie wstążeckę,
będzies jesce dziewecką.
Zeby ja je i dwoma,
już nie będę pannoma.
Już cię Bogu polecam,
sam się innéj zalecam.
Oj, zalecaj, zalecaj,
mnie chusteczki powracaj.
Siłaś mi ich nadała,
coś mi wracać kazała.
Jedną dałam ze złotem,
nie wié matula o tém,
drugą dałam z kwiatami,
nie wié ojciec z braciami.
Trzecią dałam w alkirzu,
oj ty, Jasiu, sołwirzu,
piątą dałam z leliją,
wróć Jasiu, wróć [mi ją].
Oj, nie wrócę, nie wrócę,
pod koniki podrzucę
i konikiem tratuję...
… ci daruję”,
por. pieśń nr 326 zwr. 5–17.
nr 329 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis nutowy jak nr 328, zob.
poprzedni przypis, pod nim tekst jak w druku, a dalej jako kontynuacja wątek: „Siedmio Jasio koni miał”, zob. przypis do numeru 328.

�277

s.251

Tekst także w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13.
nr 331 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 4 na trzecią miarę szesnastki a1 h1, w t. 5 zamiast drugiej
szesnastki dwie trzydziestodwójki a1 g1, od t. 7 następujący przebieg
melodii: &amp;

#

œ œ œ œœ œj œj

j
œ œ œ

3

3

j
œ
œ
œ œJ # œ œ # œ œ œ œ œ [ ‰] ;

w rkp. brak fragmentu tekstu: „a ja na cię spoglądam pacierze
klepiąc”, nadto w rkp. dalszy ciąg tekstu:
„Kiedy wyjdziesz z kościoła,
rzuć na mnie okiem,
a ja będę pośpieszał
szerokim krokiem,
chcąc się z tobą przywitać
i o zdrowie zapytać,
w jakim zostajesz.
A ja widzę, dziewczyno,
że mnie nie lubisz,
kłaniam ci się z daleka,
na mnie nie spojrzysz,
czy ja jaki kalika,
czy ja ni mam żupanika,
dziewczyno moja.
A mam ci ja żupanik
i pas krepowy
i chusteczka do nosa,
szelążkami dwa grosa,
dziewcyno,
buty wiechciem wysłałem,
bym ci był upodobanym,
dziewcyno”.
nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–2 pierwotnie próba zapisania melodii w metrum :

�278

# 2
œ
œ
&amp; 4œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ

œ œ
˙

, następ-

# 3
œ
œ
&amp; 4œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ

œ œ
˙

, w t. 4

nie poprawione na :

tylko górna wersja, t. 5–6 takie same jak t. 1–2 w druku; w rkp.
jeszcze fragment kolejnej zwrotki:
„Nie chcę cię, Kasiu,
ganią cię ludzie, ganią cię,
że rano nie wstajesz…,
sama się nie trudzisz,
czeladki nie budzisz…”.
s. 252 nr 334 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 63, z lokalizacją: „od Kałuszyna”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, t. 1:

#
œ.
&amp; œJ Jœ

# j
œ
J , t. 3: &amp; œJ œ œ œ , w obu wykonaniach w t. 5

# jj
&amp; œœ œ œœ œ œœ

œ

tylko górna, w t. 6 tylko dolna wersja, t. 7–8 powtórzone, t. 7:
1
2

; w rkp. dwukrotnie „pojmijże mnie, Jasiulku”

zamiast „oj, Jasiuleczku, pojmij mnie”.
s. 252–254 nr 337 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z inną melodią, zob.
DWOK T. 41, nr 1091 (tam z pierwszą zwrotką), ponadto w zwr.
1 wariantowe wiersze 1 i 2: „I wyjechał pan starosta z rana na
zające”, w zwr. 2 zanotowane tylko słowo: „Jedny”, dalej zwr.
3–5 jak w druku, po nich: „Przysłał do nij czwartą słuzkę... by
mu łózko słała, ... serdecznie westchnęła”, następnie zwr. 6, przy
czym w wierszu 1: „piątą słuzkę” zamiast „cwartą słuzkę” i wiersz
3 w brzmieniu: „kłaniam, kłaniam, mościa panno”, po niej:
„Niechaj idzie, niechaj idzie,
łózecko usłane,
trzy poduski półjedwabne
łzami nakrapiane”,

�279

dalej zwr. 8 i 10, po nich:
„Nie było to tamoj w nocy,
ani o północy,
wykręć do mnie, Kasileńku,
swoje carne ocy”,
następnie w rkp. zwr. 12, a po niej:
„Zebym wiedział, zebym wiedział,
ze bez mnie samego,
posłałbym ci po doktora
chłopca rumianego”,
na zakończenie zwr. 14, 16 i 17, przy czym w zwr. 16: „Kasiu” zamiast „Maryanno”.
s. 254 nr 338 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.
W rkp. brak ostatniego taktu, takty 1 i 9 zanotowane w metrum ,
później dopisane innym atramentem metrum , w t. 6 tylko górna
wersja, t. 7–8 są powtórzeniem t. 5–6 w wersji wyżej opisanej,
rkp. uszkodzony, urywa się w t. 11; w zapisie tekstu w zwr. 4 w.
2: „z papierámi” zamiast „pod piórami”, ponadto w rkp. jeszcze
fragmenty kolejnych zwrotek:
„A jakze ji nie darować,
kadyć ona ładna,
suknia na nij, jak na pani,
sznurówka jedwabna.
Faruch złoty, s[…]j roboty,
cypek okulisty,
nie odpisuj, moja miła,
będę pisał listy.
Tak pisała […],
ciemna nocka zasła,
gąska z piórkiem poleciała,
świecuska zagasła”.
Ten niepełny tekst Kolberg zastąpił w druku odsyłaczem do wariantu w T. 25, nr 176.
s. 255–256 nr 341 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 15,
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”, tam zamiast odsyłacza

�280

zapis nutowy i wariant zwrotek 1 i 2 oraz inna zwr. 3, zob. DWOK
T. 41, nr 1096.
W tym rkp. jeszcze zwr. 3–5 jak nr 341 w T. 26, przy czym w zwr.
3 w. 1: „Na Podłęzkim polu” zamiast „Na Słupińskiem polu”, a po
nich jeszcze fragment kolejnej zwrotki: „Odrachow[ał] ci jej sto
złotych na stole”.
s. 257 nr 344 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją: „Ślężany”, bez daty.
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w pierwszym wykonaniu: w t. 2
przy drugiej ósemce alternatywnie dwie szesnastki f2 e2, w drugim

œ j
j
b j j œ œ œ , t. 3: &amp; b œj œj œœj œ œ . W zapiwykonaniu: t. 1: &amp; œœ œ œ œ
sie tekstu w zwr. 5 w. 5–8 następujące: „Nie potrzebuję twej kontencyi, tylko poduszek panny Maryi”.
Tekst także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 345, zob. następny przypis i przypis do numeru 347.
nr 345 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 pierwsza ósemka f2, alternatywnie d2, przy ostatniej ósemce alternatywnie szesnastki b1 a1,

b jœ œ
w t. 3 dodana wersja alternatywna: &amp; œ J J

œœœ
J ; w drugim

wykonaniu: w t. 3 przy ćwierćnucie alternatywnie ósemki b1 b1.
W rkp. tekst jak pod numerem 344, zob. poprzedni przypis.
s. 258 nr 347 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”; tam zwr. 3–8 zanotowane jako kontynuacja tekstu opublikowanego pod numerem 344, przy czym zwr.
3 i 4 w odwrotnej kolejności, a przed nimi jeszcze jedna:
„Kiedy mak zakrznie
ślicnie w ogrodzie,
tak i dworacy
stoją w paradzie”.
s. 258 nr 348 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; w rkp. melodia z incipitem: „Są na jeziorze
konie”.
s. 258–259 nr 349 – Por. nr 183 w suplemencie.

�281

s. 259 nr 350 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą jej wariantów w następujących pracach: Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 165; Wacława
z Oleska Pieśni polskie i ruskie…, s. 305 i K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 97; na końcu Kolberg odsyła do
wariantu, który zamieścił w T. 25, nr 185.
nr 351 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 29,
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”. W rkp. t. 1 i 4 takie same:

 2 
  
  
1

 12 

 
, t. 6: 

, w tym takcie w druku

brak znaku powtórki; w zapisie tekstu w w. 2: „zamykała” zamiast
„zapierała”.
s. 259–260 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.
W zapisie melodii w t. 3 w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki d2 h1, w t. 7 na trzecią miarę ósemka a1, przy
ćwierćnucie alternatywnie ósemki d2 c2.
s. 260–261 nr 356 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1116, k. 32, z lokalizacją
jak w druku; teka 42, sygn. 1349, k. 2, z lokalizacją: „Słopsk p. Wyszkowem”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką niżej i rkp.
terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją: „Słopsk”.
Rkp. z teki 1 uszkodzony (część karty odcięta), zachowana melodia
od t. 2 oraz tekst zwr. 1 od słowa: „matuleńkie” i zwr. 2 od: „jako
matka”.
W rkp. z teki 42 oraz w rkp. terenowym z teki 2 w t. 2 tylko górna,
w t. 3 tylko dolna wersja, w obu rkp. jeszcze jedna zwrotka:
„A jakżem się ustrzec miała
w nieszczęściu, mamo,
zawsze mi śpiewali,
na ręce dawali czerwone złoto”.
s. 261–262 nr 357 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.
W rkp. w t. 1–4 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 1 na trzecią
miarę a1, w t. 3 pierwsza szesnastka h1, w t. 6 tylko dolna, w t. 7
tylko górna wersja; w rkp. zwrotki 1 i 2 jak w druku, następnie
tylko fragment zwr. 3 w brzmieniu: „Alboż prawda żeś nie siadała
i po kącikach buziś dawała”, po niej zwr. 6, dwa pierwsze wiersze
zwr. 7 i zwr. 8, ponadto we wszystkich zwrotkach: „Jasiu” zamiast
„Stasiu”.

�282

s. 262 nr 359 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, brak t. 5–6,
t. 7–8 opatrzone znakiem powtórki, w t. 9 brak górnej wersji,
w t. 11 na pierwszą miarę szesnastki c2 b2 i w dalszym przebiegu
tylko górna wersja; pod melodią tylko fragment tekstu:
„Posłuchajcie panieneczki, co wam zanucę,
nie słuchałam ojca, teraz się smucę”.
s. 263 nr 360 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1116, k. 32, z lokalizacją jak
w druku i teka 2, sygn. 1124, k. 21, z lokalizacją: „Karczew”.
Rkp. z teki 1 uszkodzony (karta odcięta), zachowała się melodia od
ostatniej miary w t. 5 i tekst od słów: „chodzić po ganku”.
W rkp. z teki 2 w t. 1 i 2 tylko dolna wersja, na trzecią miarę
ósemka a1, w t. 3 tylko górna wersja, pierwsza szesnastka a1, brak
tekstu podpisanego pod t. 5–11.
nr 361 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lo-


kalizacji. W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja, t. 2:  

 


,

w t. 10 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 5 w. 1: „ja zasuwkę” zamiast „te zasuwkęm”.
W druku błędnie podane metrum, winno być: .
s. 264 nr 363 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia rozbudowana, po drugim wykonaniu t. 1–4 jeszcze raz powtórzone pierwsze wykonanie tych taktów, przy czym
t. 3–4 opatrzone znakiem powtórki, w pierwszym wykonaniu
w t. 3 na trzecią miarę ósemka e2, w drugim wykonaniu w t. 1 dodana wersja alternatywna: ósemki d1 fis1 a1, w trzecim wykonaniu
w t. 1 i 2 trzy ósemki: d2 d2 e2; w t. 6 w obu wykonaniach dolna
wersja, w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą i drugą miarę
ósemki d2 c2, w t. 8 brak ostatniej ósemki.
nr 364 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantów w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 168 oraz
w Ludzie, zob. DWOK T. 16, nr 423.
s. 265 nr 365 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18v., z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.
W rkp. w t. 1 ≥ przy f2, ostatnia szesnastka c2, w t. 4 górna wersja,

�283

 


na trzecią miarę szesnastki gis1 e1, t. 5 i 7:     

 
  , w t. 8

tylko dolna wersja; w zapisie tekstu brak fragmentu: „zabrała koniki do dwora”, natomiast po zwr. 1 następna:
„Kasia za nim z talarami,
oddaj, oddaj, mój kochany,
nie chcę od cię talarów brać,
wolę z tobą nockę przespać”.
nr 367 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18v.,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 tylko

   
dolna wersja, t. 6 i 7:    

  


; w zapisie tek-

stu w. 1 brzmi: „U młynarza jednego”, ponadto po zwr. 1 jeszcze
kolejne:
„A pan o tem nie wiedział,
aż mu służka powiedział.
Pódź, młynarzu, do pana,
do starszego dworzana.
Młynarz […].
Weź mnie, panie, i klacze,
ja swej Kasi nie stracę.
Weź mnie, panie, i woły,
wszystko było z obory.
Weź mnie, panie, i świnie,
moja Kasia nie zginie.
Weź mnie, panie, i owce,
moja Kasia nie zechce.
Pan nie wiedział, co na to rzec
i kazał się w wór oblec.
[…]

�284

Nie stawcież mnie przy kosie,
bo mnie zmielą po rosie.
Nie stawcież mnie na spodzie,
bo mnie zmielą po słodzie.
Nie stawcież mnie przy młynnicy,
bo mnie zmielą po pszenicy.
Postawcież mnie w komorze,
gdzie K…. .
Żebyś ty był dobry pan,
nie chodziłbyś nocą sam”.
s. 265–266 nr 368 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym
wykonaniu w t. 1 pierwsza ósemka e1, w drugim wykonaniu w t. 3




ostatnia ósemka g1, w t. 4 dolna wersja:   
1.




2.



,

ponadto w rkp. brak znaku powtórki; pod melodią zwr. 1–2, dalej
zwr. 5, 4, 6 i 7, a po nich:
„Córuś moja, dziewcę moje,
cego łoze skrzypi?
Nic, nic, matuleńku,
bo z surowy lipy.
Córuś moja, dziewcę moje,
piezynecka rusa.
Nic, nic, matuleńku,
bo na nogi kusa”,
następnie zwr. 8–12 jak w druku.
Zwrotki 9–12 por. przypis do numeru 369.
s. 266 nr 369 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 14, z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”. W rkp. w t. 1 ostatnia ósemka
d2; tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze kolejne:

�285

„Córuś moja, dziecię moje,
co w pokoju szepce,
tak, tak, matulu,
kot śmietanę chłepce.
Córuś moja, dziecię moje,
co w pokoju skrzypi,
tak, tak, matulu,
bo z surowej lipy.
Córuś moja, dziecię moje,
czego suknia krótka,
tak, tak, matulu,
krawiec sukna ukradł.
Córuś moja, dziecię moje,
co fartuch nie staje,
tak, tak, matulu,
obcy rok nastaje”,
dalej tekst jak zwr. 10–12 w numerze 368, a następnie jeszcze dwie
zwrotki:
„Córuś moja, dziecię moje,
a mnie zapłacono,
tak, tak, matulu
i mnie obiecano.
Córuś moja, dziecię moje,
a mnie talarami,
tak, tak, matulu,
a mnie dukatami”.
s. 266 nr 370 – Por. nr 155 w suplemencie.
s. 267 nr 372 – Por. nr 157 w suplemencie.
s. 268 nr 374 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.
W rkp. w t. 1 zamiast szesnastek ósemka a1, w t. 4 na drugą miarę
triola ósemkowa, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie ćwierć-

   
  , w t. 10 ≥ przy g1, w t. 11 tylko dolna
nuta e , t. 9:  
3

2

wersja, w t. 12 górna wersja: cztery ósemki e2 d2 c2 h1; w rkp.

�286

również pominięte przez Kolberga w druku zwr. 2 i 3:
„Nie byli to ptaszkowie,
grzeczni kawalerowie
i radzili se o grzecznę dziewczynę,
któremu się dostanie.
Jeden mówi, to moja,
drugi mówi, jak Bóg da,
a trzeci mówi, moja najmilejsza,
smutna nie wesoła”,
dalej zwr. 4, przy czym w. 3 i 4 brzmi: „Rozżaliło się smutne serce
moje, nie mogę go utulić”, w zwr. 5 w. 2: „i tak sobie mówiła”
i w w. 3: „i oglądała” zamiast „oglądający”.
Ponadto w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 23, nr 126, z lokalizacją: „Gończyce pod Garwolinem” melodia w opracowaniu
fortepianowym z wariantem tekstu, zob. DWOK T. 67/II, nr 670.
s. 269 nr 375 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 3 na pierwszą miarę ósemki: c2 a1, w t. 5–6 i 12–13 tylko dolna wersja, w t. 11 cztery ósemki: c2 c2 d2 f2; w zapisie tekstu
jeszcze fragment: „Nie byli to ptaskowie, tylo kawalerowie, radzili
sobie…”.
nr 376 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z fragmentem tekstu: „Między dwoma”.
W rkp. liczne zmiany rytmiczne, zapis melodii następujący:




  


  

                 

3




 

  

 

  







.
								
s. 269-270 nr 377 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 6, z lokalizacją jak
w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 13a, z lokalizacją
ogólną: „Garwolin”.
W obu rkp.: w t. 4 pierwsza ósemka c2, t. 6: 


tylko dolna wersja, t. 8:  



, w t. 7


. W rkp. z teki 43 zwr. 2

zanotowana skrótowo bez dwóch pierwszych wierszy i brak zwr. 4.

�287

s. 270 nr 378 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam w zapisie melodii w t. 1, 3, 7 i 8
tylko górna wersja, w t. 4 i 6 dolna.
s. 270–271 nr 379 – Rkp. Marianny Rozalii Hemplówny (zob. DWOK
T. 80/I, s. LXVII–LXVIII), teka 5, sygn. 1136, k. 76, z uzupełnioną
przez Kolberga lokalizacją jak w druku.


W rkp. w t. 3 trzecia ósemka e2, t. 4: 



 

, wersja dru-

kowana tego taktu zanotowana jako alternatywna; w zwr. 4 w. 4:
„dobrze” zamiast „lepiej”.
s. 271 nr 380 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
nr 381 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14,
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”, tam melodia z incipitem: „Siano grabiła”; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 189, z lokalizacją:
„Podłęż pod Maciejowicami”, tam melodia z incipitem jak w tece 2
i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 223, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”
(właśc. Ciepielewo) – tekst, którego początek brzmi: „Siano grabiła” a słowo: „cedziła” nadpisane jako wariant.
W rkp. z teki 2 w t. 2 tylko dolna wersja, w pierwszym wykonaniu:
w t. 4 na drugą miarę górna, na trzecią dolna wersja, w drugim
wykonaniu: t. 3 taki sam jak t. 1, w t. 4 tylko górna wersja, czwarta
ósemka e2; poniżej tekst zaczynający się od słów: „Siano grabiła”,
a dalej jak w druku.
W rkp. z teki 33 nad nutami notatki Kolberga: „Pieśń” i „Polon[ez]”,
tam w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 przy repetycji trzecia ósemka
c2.
s. 272–273 nr 383 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,
z lokalizacją ogólną: „Krusze”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3 w obu
wykonaniach dolna wersja, a tekst jak w druku.
s. 273–274 nr 385 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 26, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”.
W rkp. melodia bez tekstu zanotowana o sekundę wielką wyżej,
w t. 3 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,


zapis następujący:  

  



  .

s. 274–275 nr 386 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 dodane

�288

 

wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu:    

 
przy powtórce:    







,

, również w t. 3–4 dopisana ma-



         , a w t. 6
łymi nutami wersja alternatywna:  

na pierwszą miarę alternatywnie f1; zapis tekstu fragmentaryczny:
wiersze 1 i 2 jak w druku, dalej: „Jasio się zafiukał, Kasia zapłakała, powiedz…, i przywędrowali do zimnego zdroju”, następnie tekst
jak zwr. 5, a po niej:
„Wziął ci ją pod bocki,
zawiązał ji ocki,
oj, wrzucił ci ją,
gdzie dołek głęboki.
Kasieńkę panienkę
do grobu stawiają”,
i wiersz: „we trzy dzwony dzwonią” nadpisany jako wariant, a dalej: „Jasienka psa hultaja za miastem ścinają”.
s. 276 nr 389 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, tylko całe nuty w t. 3 i 6 zostały skrócone do półnut, wersje alternatywne dodane na czwartą
miarę: w t. 2 ósemki fis2 d2, a w t. 5 ósemki h1 g1; w zapisie tekstu
we wszystkich zwrotkach: „w Krakowie” zamiast „w Warszawie”
i „Krakowianki” zamiast „Warszawianki”, ponadto w rkp. pominięte w druku zwr. 2–4:
„Tam Kasinka po ryneczku chodziła,
dzieciątecka w fartusecku nosiła.
I puściła to dzieciątko po wodzie,
a był ci tam p[an] młynarcyk na spodzie.
Będzie się …dzieciątkiem…,
będzie nam się ojciec z matką znajdować”.
s. 276–277 nr 390 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17,
z lokalizacją: „Kamieńczyk”.
W rkp. w t. 1 i 6 tylko dolna, w t. 2 tylko górna wersja, pierwotnie






t. 5–7:      

  

          , obok zanotowane dwie

�289

wersje alternatywne: dla t. 5–7:



   

       
 



 

       
i dla t. 6–7: 



; po zwr. 1:

„I wysłużył Kasienkę
w siódmym dziewenkę.
Jak ją prędko wysłużył,
tak ją prędko ożenił
i wyjechał na drogę.
Cyli Kasia umiera,
cyli syna powija.
Wsytkie panny w wianecku,
moja Kasia w dołecku.
Wsytkie panny w rozmarynie,
moja Kasia w ziemi gnije”;
natomiast zwr. 7 w rkp. brak.
s. 278–279 nr 394 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1163, k. 114, z lokalizacją jak
w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta, widoczne ostatnie cztery
nuty melodii i słowo: „sukieneczki” oraz ostatnie słowa poszczególnych wierszy zwr. 1–13, zachował się natomiast tekst zwr. 14–18.
s. 279–280 nr 395 i przyp. 1 na s. 280 – Czystopis Kolberga przygotowany
do druku, teka 37, sygn. 1328/I, k. 58, z notą lokalizacyjną i naniesionym numerem pieśni i odsyłaczami.
s. 280 nr 397 – Rkp. Kolberga, teka 37, sygn. 1328/I, k. 115, z lokalizacją jak w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta. W rkp. zachowane t. 5–8 i podpisany pod nimi tekst, poniżej widoczne fragmenty
wariantu tekstu, między innymi jak nr 398 zwr. 7. Por. DWOK
T. 82, nr 41 (Chełmskie. Suplement).
s. 281–282 nr 400 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, z lokalizacją
jak w druku. W rkp. t. 1–3 dwukrotnie powtórzone, w pierwszym
wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę dodana wersja alternatywna:
ósemki h1 g1, w t. 2 wersja alternatywna tylko na drugą miarę:
ósemki d2 e2; w drugim wykonaniu: w t. 2 tylko dolna wersja,
w t. 7 na drugą miarę dodana wersja alternatywna: ćwierćnuta c2;

�290

w zapisie tekstu w zwr. 6 i 7: „rubli seść” i „ruble rachuje” zamiast
„złotych seść” i „złote rachuje”.
s. 282 nr 401 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1 lub alternatywnie c2 g1, metrum 2 już w t. 4, tam ósemki zamiast ćwierćnut,
w t. 7–8 tylko dolna wersja; w zwr. 1: „pułkownicy” zamiast „porucnicy”, a zwr. 19 i 20 po zwr. 22.
s. 283 nr 402 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
w t. 1 d2 zanotowane jako półnuta, na czwartą miarę ćwierćnuta
c2, w t. 3 tylko jedna półnuta c2, w t. 6 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2 h1; w zapisie tekstu: „pułkownicy” zamiast „porucnicy”, ponadto dalszy ciąg tekstu:
„Pili, pili, nie płacili,
Kasienieckę przemówili.
Matka o tém nie wiedziała,
somsiadka jej powiedziała.
A widzicie bracia swoi,
a gdzież macie siostrę swoją.
Kare konie zakładajcie
i Kasienki doganiajcie”.
nr 403 – Rkp. Kolberga, teka 37, sygn. 1328/I, k. 114, z lokalizacją
jak w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta. W rkp. widoczne takty 6–8 oraz fragmenty tekstu: „hej, hej, dana, dana” i „piją piwko
rzemieślnicy”.
s. 283–284 nr 404 wariant 2 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn.
1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i teka 5, sygn. 1136,
k. 69, bez lokalizacji, z notką: „wiejska”.
W obu rkp. w zapisie melodii dodany przedtakt ósemka d2,
w związku z czym tekst powinien być przesunięty o jedną sylabę,
w t. 6 na trzecią miarę ósemka a1 , brak ostatniej nuty; w rkp. z teki
2 w zwr. 6 ostatni wiersz brzmi: „i dziewczyna jak jagoda”.
s. 285 nr 407 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją: „Liw, Siedlce”.
W rkp. w t. 1 widoczne trudności Kolberga w zapisie metroryt-

�291

   

micznym:         , w t. 3 tylko dolna, w t. 7 tylko górna
wersja, na drugą miarę dodana wersja alternatywna: ósemki e2 a2,
w t. 8 na pierwszą miarę ósemki c2 h1; w zapisie tekstu w zwr. 1
w. 1: „Gdzie tak idzies” zamiast „Gdzie idziesz”, ponadto po zwr. 2
jeszcze dwa wiersze:
„Przenocuj się u mnie dziecko,
kazę ci posłać łózecko”.
s. 285–286 nr 408 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1:



      , w t. 2 na drugą miarę ósemki e2 c2, w t. 5 na

,
drugą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 7 inny rytm:  

w t. 12 na drugą miarę alternatywnie ósemki g1 e1; pod melodią
tekst jak w druku.
W rkp. także odesłanie do Pieśni ludu polskiego, (DWOK T. 1)
nr 32 – dotyczy wariantu rytmicznego w t. 1–6.
s. 288 nr 411 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.
22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. kolejno zwrotki: 1, 3
i 2, a dalej tylko zwr. 6 i 7.
s. 288–289 nr 412 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 1 i 2 tylko dolna wersja, w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2, w t. 4 tylko górna wersja, obok
zanotowana wersja alternatywna dla t. 5: 






     , w t. 7 i 8 tylko górna wersja.


     , t. 6:

Bezpośrednio pod tą pieśnią podpisany tekst: „Bicem konia, bicem”,
zob. nr 522 w T. 26.
s. 289 nr 413 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1 tylko górna wersja, pierwsza szesnastka a1, w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 w
obu wykonaniach obie wersje, w pierwszym wykonaniu w dolnej
wersji na trzecią miarę ósemka g1; pod melodią tekst jak w druku.

�292

s. 290–291 nr 416 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą nad nutami: „żołnierska”
oraz „pogrzeb, stypa”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę ósemki
g2 g2, w drugim wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę ćwierćnuta
d2, h1 zanotowane jako przednutka, w t. 2 na drugą miarę druga
ósemka e2; w zapisie tekstu najpierw zwr. 7 i 8, a następnie 1–5 jak
w druku.
s. 291 nr 417 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją
jak w druku i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją
ogólną: „Sokół”, tam melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej.
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum  zapis melodii następujący:

 

 
    
             
     
Je  dzie Ja  sio z wo  jen  ki,


  
i

  

przy





pi




   
        
i

przy  pi  na

so  bie

sza

ko  ło nie  go las

   
na



so



cien  ki



bie,



      

be  le  czkę

do

,

bo  ku.

przy czym w rkp. z teki 2 w t. 1 brak pauzy, w t. 2 na trzecią miarę
ósemki a1 cis2; w obu rkp. w zwr. 2 między wierszami 3 i 4 jeszcze
jeden: „i rzewnie zapłakał”, ponadto w obu rkp. tekst obszerniejszy, po zwr. 2 jeszcze kolejne:
„Da, moja matulu,
czyli mnie to nie znacie,
na tym wronym koniu,
przed tym nowym domem,
co mnie nie przywitacie.
Witam cię, mój synu,
co ci Bóg przyczynił,
i ten tutejszy pan,
co cię na wojnę wydał.

�293

Jak ci mnie łapali,
i jak mnie złapali,
w kajdany okuli,
jeszcze za mną wartę dali.
I ta warta stojała
od wieczora do rana,
jak ci Pan Bóg dzień dał,
to mnie na wojnę wydał”.
Odsyłacz dotyczy pierwodruku opublikowanego przez Kolberga
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 38, tam tekst sześciozwrotkowy, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 211.
s. 292 nr 418 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. przy g1 każdorazowo ≥, w t. 4 w dolnej wersji na pierwszą
miarę ćwierćnuta gis1, w t. 5 na drugą miarę alternatywnie triola
ósemkowa h1 c2 d2, w t. 8 na drugą miarę dwie ósemki e2 h1 lub
alternatywnie szesnastki e2 d2 i ósemka h1, w t. 11 tylko górna wersja, w t. 13 na pierwszą miarę ósemki gis1 e1, w t. 14 przy pierwszej
ósemce alternatywnie e1; w zapisie tekstu brak zwr. 2, w zwr. 3
ostatnie dwa wiersze następujące:
„Bo ja jadę w zołnirską paradę,
racz mi, Boze, szczęście dać”,
a zwr. 5 i 6 w odwrotnej kolejności, natomiast dalszego ciągu tekstu brak (karta odcięta).
s. 292–293 nr 419 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17,
z lokalizacją: „Klembów”, w druku błędnie podane metrum, winno być .
W rkp. melodia zanotowana w metrum 2 przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w t. 5 na pierwszą miarę w dolnej
wersji ćwierćnuta cis2, na drugą i trzecią miarę wersja alterna-



 

tywna:        , w t. 6 na drugą i trzecią miarę wersje
alternatywne: ósemki d1 f1 e1 cis1 lub g1 f1 e1 cis1; w rkp. po tekście
jak pod nutami fragment jeszcze jednej zwrotki:
„A co będzies robić
[Kasiu, Kasiuleńku, na wojence daleckiej].

�294

Będę chusty prała...
[na wojence daleckiej]”.
dalej tekst oznaczony jako zwr. 1 na s. 293, a po nim jeszcze kolejne zwrotki, zanotowane przez Kolberga bardzo skrótowo:
„A gdzie [będzies] susyć,
[Kasiu, Kasiuleńku, na wojence daleckiej],
u króla na górze, na jedwabnym śnurze,
[na wojence daleckiej].
[Gdzie będzies] maglować...
W piwnicy w złoty maglownicy.
Co będzies jadła?
… gołąbki, jarząbki.
[Co będzies] piła?
Jest w k… woda, to nasa ochłoda.
A gdzie się połozys?
Są na boru syski, to nase poduski.
Cem się odziejes?
Jest na stawie trzcina, to nasa pierzyna”.
s. 293 nr 420 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, tam
melodia i tekst zwr. 1–6 i teka 2, sygn. 1124, k. 12, tam tekst zwr. 7,
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 8 tylko
dolna wersja; tekst zwr. 7 z k. 12 połączony przez Kolberga odsyłaczem z tekstem z k. 7.
s. 294 nr 421 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.
W rkp. błędnie podane metrum , w t. 1 tylko górna wersja, ostatnie dwie nuty zanotowane błędnie jako ósemki, w t. 2 i 5 tylko
dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 1: „Wyjmuje trzy grose
z pokoju po trose”.
s. 295 nr 423 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W t. 1 cztery ósemki: g1 a1 h1 c2, t. 2 dwukrotnie powtórzony, w t. 7
tylko górna wersja; pod melodią tylko: „Pojedziemy na łów… siarna”.

�295

nr 425 – Wariant melodii i tekstu por. nr 266 w suplemencie.
s. 296 nr 426 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 17, z lokalizacją jak w druku.
W rkp. t. 8: 



     , melodia niedokończona, brak t. 9–10;

tekst krótszy, w zwr. 1 tylko pierwszy wiersz, dalej zwr. 5, 6, 8 i 9.
s. 297 nr 427 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.


 
W rkp. t. 1–2 w obu wykonaniach: 



   

,

w t. 5 tylko dolna wersja, druga szesnastka h , w drugim wy-


konaniu dodana wersja alternatywna: 

1

   
, w t. 6

w pierwszym wykonaniu górna wersja, ostatnia szesnastka h1,
przy powtórce dolna wersja.
nr 428 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14,
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”; teka 16, sygn. 1209,
k. 3, nr 16, z lokalizacją: „Podłęż”, tam tekst zwr. 1–4 bez melodii
(w zwr. 3 i 4: „ręce” zamiast „rącki”).
W rkp. z teki 2 w pierwszym wykonaniu: t. 1: 

   
   

,

w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki d h , w t. 3 na drugą miarę
szesnastki c2 h1, w t. 5 dolna wersja, w t. 6 ostatnia ósemka d1;
w drugim wykonaniu: w t. 5 ostatnia ósemka h1; w tym rkp. brak
zwr. 5 i 6. W druku brak podanego metrum, winno być .
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem, por. DWOK
T. 67/II, nr 689. Por. też nr 287 w suplemencie.
s. 300 nr 435 – Tekst bez melodii zanotowany dwukrotnie w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3: jako nr 3, z lokalizacją: „Sokół”
i jako nr 18, z lokalizacją ogólną: „Podłęż”; oba zapisy z notką:
„Obertas”.
W zapisie tekstu nr 3 po wierszu pierwszym jeszcze jeden dodatkowy: „Oj, bo ja owczareczka, to się uroszę”.
Melodia i tekst por. nr 196 w suplemencie, tekst por. DWOK T. 41,
nr 1156.
nr 436 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,
z lokalizacją ogólną: „Łuków”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1–4 dwukrotnie powtórzone. W pierwszym wykonaniu: w t. 3 na drugą
2

1

�296

i trzecią miarę ósemka d2 i szesnastki f2 e2, przy powtórce: w t. 1
druga szesnastka e2, t. 2 jak w pierwszym wykonaniu, t. 4 i 5 brak,
następnie t. 6 i górna wersja taktu 7, taktu 8 brak.
nr 437 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.
W rkp. zgodne z drukiem tylko t. 1–3, dalszy przebieg melodii nastę­
pujący:





                  

 



        



 
 





       



 



,

obok z notatką: „lepiej” kolejny zapis melodii obejmujący tylko
t. 5–8 i 11–12 jak w druku, przy czym w t. 7 tylko górna wersja.
s. 301 nr 438 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 35, z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”, tam t. 9–10 trzykrotnie powtórzone i dodany jeszcze ostatni takt: ćwierćnuta z kropką g1.
nr 440 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. zapis melodii następujący:

 

    
A

za stru 


   
wco  raj

z je


   
[wco  raj




z je

gą

  

 

mo  je




by  śki,

   
 










 

za

stru  gą,





  






dną

ko  cha  ne  cką,

dziś






   
 




   

dną

ko  cha  ne  cką,

dziś

z dru  gą,

;

z dru  gą.]

pod pieśnią jeszcze fragment dalszej części tekstu: „A jak zacnę na
fujarce grać, to się byśki…”.

�297

s. 302 nr 441 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39r., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej w metrum ,
w t. 1 tylko górna wersja, ostatnia szesnastka e2, przy czwartej
szesnastce alternatywnie d2, w t. 2 również tylko górna wersja,
brak ostatniej szesnastki, w t. 3 tylko dolna wersja, brak t. 4 i 8,
t. 5 w obu wykonaniach: 




     , w t. 6 w pierwszym

wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka c2, w dalszym przebiegu melodii górna wersja, w t. 7
w pierwszym wykonaniu widoczne trudności Kolberga w zapisie
metrorytmicznym, takt ten zapisany w metrum  w dwóch odrębnych taktach: 

  
  


, w drugim wykonaniu dolna

wersja. Tekst zanotowany skrótowo, brak pierwszego wiersza,
w w. 3 i 4 tylko ostatnie słowa: „grywać” i „odzywać”.
nr 442 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, z drobnymi
zmianami w jej przebiegu, zapis następujący:

                
   
           



Po  gna  ła wo  łe  cki do dą  bro  we  cki Ma  ry  sia, Ma  ry  sia,

   

         
i ce  ka  ła

w dą  bro  wec  ce,

     
Woj  ty



  
  

sia, Woj  ty



       

  
[i ce  ka  ła




sia,

w dą  bro  wec  ce]


   

Woj  ty





;

sia.

początek tekstu: „Pognała wołecki do dąbrowecki” zamiast: „Gnała woły do dąbrowy”, dalej tekst jak w druku, przy czym brak
fragmentu: „zawołała na słóweńko Wojtysia”, natomiast między
zwr. 3 i 4 niedokończony fragment: „Trzeba będzie powijacka,
Wojtysiu, a mas ty pas jedwabny…”.
s. 302–303 nr 443 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 2 brak przednutki, na pierwszą miarę dwie szesnastki g1 fis1, w t. 4–8 tylko górna wersja, w t. 5 druga szes-

�298

nastka a1, po t. 8 małymi nutami zanotowana dogrywka:


 

     

   



 



; w zapi-

sie tekstu w zwr. 1: „Jasio ciesał” zamiast „Walek strugał”.
s. 303 nr 444 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.
DWOK T. 41, nr 1161, tam z pierwszą zwrotką. W rkp. w zwr. 3:
„ani też śniadania” zamiast: „nie dałeś śniadania”.
s. 304–305 nr 446 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 i 3
tylko dolna wersja.
s. 305 nr 447 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją:
„Mińsk, Stoczek”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w metrum ,
z dodaną po t. 8 dogrywką:


 





Roz  ma  ryn

  
 



dro  bna rut  ka

  









pan  nom,

  
 





po  krzy  wa

  



mę  żat  kom,

 







ró  ża

wdo  wu  leń  kom,

  





 
bab  kom.

   

;

w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 3: „poleczka”, a „polonez” nadpisane
jako wariant, w zwr. 3 w. 3: „sztajnkelerka” zamiast „dyliżanse”,
w zwr. 5 w. 3 pod „podpiwek” zanotowany wariant „gorzałkę”.
Por. nr 344 w suplemencie.
s. 306 nr 448 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd”…, s. 268–269.
nr 449 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu dwie ósemki e2 d2 i ćwierćnuta h1, w drugim
wykonaniu: w t. 2 obie wersje i jeszcze alternatywnie dwie ćwierćnuty e2 d2, w t. 3 na drugą miarę ósemki gis1 e1, w t. 4 pierwsza ćwierćnuta gis1; w zwr. 1: „łabędzie” zamiast „gołębie”, dalej
zwrotki w następującej kolejności: 2, 3, 6, 5 i 4.

�299

s. 307 nr 450 – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150),
k. 16, tam tak jak w druku odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów …, T. 1, s. 370.
s. 308 nr 452 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 269; odsyłacz do zbioru Czelakowskiego niejasny, w pracy tego autora
Odgłos pieśni czeskich, przekład A. Szukiewicz, Wrocław 1840
podobnej pieśni brak.

Tańce (s. 309–337)
s. 309 nr 454 – Tekst por. nr 1021 w DWOK T. 41.
s. 309–310 nr 456 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tylko tekst trzeciej zwrotki
bez melodii, przy czym w w. 1: „gołąbki” zamiast „gąsecki”. Na
tej samej karcie tekst zwr. 2 podpisany pod inna melodią, zob.
DWOK T. 41, nr 1105.
s. 310 nr 457 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.
nr 458 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam melodia z pierwszą zwrotką.


  


  , w t. 2 tylko
W rkp. w obu wykonaniach: t. 1:

dolna wersja; w t. 3 w pierwszym wykonaniu ze względu na inny
tekst: „stajeneczka” zamiast „ale stajenka”, na pierwszą miarę pauza ósemkowa, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę
ósemka a1, w drugim wykonaniu druga i trzecia nuta fis1.
nr 459 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 58, nr 473, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu.
W rkp. w t. 1 i 3 grupa rytmiczna:    zanotowana każdorazowo jako triola szesnastkowa, w t. 1 w drugim wykonaniu
również górna wersja, w t. 3: w obu wykonaniach górna wersja,
w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki e1 g1, t. 4:



  


 , w drugim wykonaw pierwszym wykonaniu:    
niu dolna wersja.
nr 460 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.

�300

s. 311 nr 461 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 7 tylko
dolna wersja, po t. 8 inna, bardziej rozbudowana dogrywka:

 















    


  




       

          



       



 



     
   
 

,

w powyższym przykładzie w t. 5–7 dodana wersja alternatywna:



    

      

, a w t. 11 przy ćwierćnucie al-

ternatywnie dwie ósemki e2 e2.
nr 462 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. zapis melodii następujący:

    
    

  
  



          

[Oj], ku  ka  we  cka ku  ka,


 
    
oj,

  
  

Ja  sio li  sty


    

na  do  bna dzie  wcy  na

dzie  ciąt  ko

pi  sze,



 
ko




   ;

ły  sze.

ponadto w zwr. 2 w. 2 i w zwr. 3 w. 2 i 4 na początku: „da”.
nr 463 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam zwr. 2 i 3 bez melodii.
s. 311–312 nr 464 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia i skreślony inny tekst:

�301

„Oj, w polu ogródeczek,
oj, w polu malowany
i któż go tam malował,
da, Jasieńko kochany”.
W rkp. w zapisie melodii przy powtórce t. 2–3:



          .

Na tej samej karcie wariant zwr. 1 zanotowany oddzielnie, bez
melodii, tam wiersz 1 brzmi: „Oj, moja dziewcyno”, natomiast
zwr. 2–4 także na tej samej karcie stanowią dalszy ciąg pieśni: „Oj,
moja dziewcyno, nie kochaj dworaka”, zob. DWOK T. 41, nr 1146.
W rkp. w zwr. 3 w. 3: „dziewcyno” zamiast „wdowulu”.
s. 312 nr 465 – Rkp. Kolberga, teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją ogól-

     

ną: „Międzyleś”, tam t. 3:      .
nr 467 – Por. nr 316 w suplemencie.
s. 313 nr 468 – Rkp. Kolberga, teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją jak
w druku; w rkp. także odesłanie do melodii nr 673 w T. 25.
nr 469 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
nr 470 – Rkp. Kolberga: teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, rkp. ten uszkodzony, melodia urywa się w szóstym
takcie; teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od Nowegodworu,
Chotomów”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją
ogólną: „Klembów”; w obu rkp. tekst podpisany pod inną melodią,
zob. DWOK T. 41, nr 1151.
W rkp. z teki 29, podobnie jak w druku, odesłanie do tekstu nr 692
w cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6).
s. 314 nr 471 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia bez tekstu; teka
43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tylko
tekst pierwszej zwrotki.
W rkp. z teki 2 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1
w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym wykonaniu przy
pierwszej szesnastce alternatywnie a1, w t. 2 i 4 w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna wersja.
nr 473 – Por. nr 401 w suplemencie.
nr 474 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka

�302

2, sygn. 1124, k. 39v., nr 77, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 32v., z lokalizacją: „od Latowicza”
i „od Stoczka”; w obu rkp. różnice w zapisie t. 6–11, w rkp. z k. 32 następujący zapis tych taktów i dodane jeszcze kolejne sześć taktów:

   
   
 
3





            

  
 



3


 

                    ,

w stosunku do powyższego przykładu w rkp. z k. 39 w t. 4–6 tylko
dolna wersja, brak t. 7–12.
s. 315 nr 475 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, tam
melodia i teka 2, sygn. 1124, k. 23, tam tekst, oba rkp. z lokalizacją
ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. z k. 39 tylko t. 1–4, widoczne trudności Kolberga w zapisie
melodii, pierwotnie inna kolejność taktów, następnie poprawiona
i oznaczona cyframi, w t. 1–2 brak znaku powtórki, w t. 1 pierwsza
nuta d2, w t. 2 tylko górna wersja, na pierwszą miarę triola szesnastkowa a1 h1 c2, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4
w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy powtórce dolna, na
trzecią miarę alternatywnie ósemka d1.
nr 476 – Zapis w druku jest połączeniem dwóch odrębnych melodii:
Takty 1–4 bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32v.,
rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 81, oba zapisy bez
lokalizacji.
W zapisie melodii w rkp. z k. 32v. brak znaku przykluczowego,
w rkp. z k. 39v. ≥ fis jako znak przykluczowy zamiast ¯ (przy zachowaniu tej samej wysokości nut). W obu rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 3 na pierwszą miarę szesnastka c2 i trzydziestodwójki h1
a1, przy powtórce w t. 2 na trzecią miarę ósemka d1; w rkp. terenowym z k. 39 dodane wersje alternatywne: w t. 3 na trzecią miarę:
w pierwszym wykonaniu szesnastki h1 a1, w drugim wykonaniu
szesnastki g1 fis1, w tymże rkp. widoczny zapis wahań intonacyjnych wykonawcy: w t. 4 w obu wykonaniach nad fis1 alternatywnie Ω, w t. 1 w drugim wykonaniu nad g1 równocześnie ≥ i Ω.
Tekst z inną melodią, zob. nr 1062 w DWOK T. 41.
Takty 5–8 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32v.; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 72, oba zapisy bez lokalizacji.

�303

W obu rkp. melodia zapisana o kwintę czystą wyżej, w pierwszym
wykonaniu t. 6 taki sam jak t. 5, w drugim wykonaniu w t. 5 brak wersji alternatywnej oznaczonej w druku małymi nutami, t. 8 w pierwszym wykonaniu taki sam jak t. 7; w rkp. z k. 39v. w t. 7 w drugim



wykonaniu dodana wersja alternatywna:        ;
podobnie jak w przypadku taktów 1–4 w obu rkp. brak znaków
przykluczowych.
nr 477 – Tekst zwr. 2 z inną melodią por. nr 256 w suplemencie.
Tekst zwr. 1 i 3 z innymi melodiami, zob. DWOK T. 41, nr 1132
i 1133.
s. 316 nr 478 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,
k. 2, nr 1581, z lokalizacją jak w druku, zanotowana o sekundę
wielką wyżej, przy powtórce w t. 7 na pierwszą miarę szesnastka
z kropką i trzydziestodwójka h1.
nr 480 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39r.,
nr 41 i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 23r., oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; teka 5, sygn. 1137/I, k. 1, z lokalizacją:
„od Broku”, tam melodia bez tekstu.

  

 


W rkp. z k. 39r. w pierwszym wykonaniu: t. 1:  
,
2 2
w t. 3 na trzecią miarę szesnastki f e , w t. 4 na trzecią miarę g1,
3

      

 ; w zaprzy powtórce: w t. 1 górna wersja, t. 2: 
3

pisie tekstu zwr. 1: „wózek malowany” zamiast „śliczny pojazd”,
w zwr. 2 czytelny tylko w. 3, który brzmi: „i lokaja i kucharza”.
W rkp. z k. 23 odwrotna kolejność zwrotek, tam zapis następujący:

         

   
    
Ze  byś mia  ła

chłop  ca Ja  sia,

  
  

da, przy  jął  bym ci mam  kę

             
  

 
  
i

ku  cha  rza,

i lo  ka  ja,




da

i




pia  stun  kę Han  kę.

powyżej zanotowany zapis alternatywny t. 5–8 z powyższego przy-

   
kładu:     

     
 

  
  

  
  


 .

W rkp. z teki 5 w obu wykonaniach w t. 1 i 2 tylko dolna wersja,
w t. 1 na trzecią miarę ósemka c2, w t. 3 na trzecią miarę f2.

�304

nr 481 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 68v., z lokalizacją: „od
Siedlec” i teka 33, sygn. 1305, k. 58, nr 474, z lokalizacją: „Klembów”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką niżej. W obu
rkp. najpierw górna, w drugim wykonaniu dolna wersja.
s. 317 nr 482 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak
w druku. Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem zob.
DWOK T. 67/II, nr 732.
nr 483 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak
w druku; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 18 – melodia i teka 16, sygn.
1209, k. 3, nr 48 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Kuligów pod Serockiem”, we wszystkich rkp. podobnie jak w druku odesłanie do wariantów w cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12), nr 233–237, ponadto
przy zapisie tekstu z teki 16 odesłanie do wariantu w T. 25, nr 110b.
Jeszcze jeden zapis tekstu (bez melodii) w rkp. Kolberga, teka 16,
sygn. 1209, k. 1, nr 16, bez lokalizacji; jest to odpis z wymienionego
w odsyłaczu zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 278.
nr 484 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak
w druku; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 181, z lokalizacją: „Kuligów
pod Serockiem” – melodia z incipitem: „A z Góry ja parobeczek”
i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 216, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”
(właśc. Ciepielewo) – tekst.
W rkp. z teki 5 pierwotnie zapis jak w druku, następnie zmieniona
kolejność taktów, dopisane powyżej numery wskazują, że t. 5–6
winny stanowić przygrywkę do pieśni.
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej,
w t. 1 i 3 tylko dolna wersja, brak t. 5–6, natomiast melodia rozbudowana, dodane jeszcze 12 taktów: dwukrotna powtórka t. 3–4
– najpierw dolna, następnie górna wersja, po nich dwukrotna powtórka t. 1–2 – najpierw dolna, następnie górna wersja i dwukrotna powtórka t. 3–4 – tylko dolna wersja.
nr 485 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od
Nowegodworu (Chotomów)”.
W rkp. melodia z innym tekstem, zob. DWOK T. 41, nr 1151, a u dołu
karty melodia bez tekstu, tam w drugim wykonaniu t. 2–3:

   

   
 , brak t. 5–6.


       
					

s. 318 nr 486 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst bez melodii, zanotowany bez
interiekcji.

�305

nr 487 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od
Radzymina (Dybów)”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy powtórce
dolna, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę f2, w t. 2
druga szesnastka f2, w t. 3 na trzecią miarę g1, przy powtórce: w t. 4
ostatnia nuta g1; pod melodią zwr. 1 jak w druku, a po niej dwie
kolejne, zob. DWOK T. 41, nr 1039, zwr. 2 i 3.
nr 488 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 33 i rkp. terenowy,
teka 2, sygn. 1124, k. 17, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna
wersja, w górnej wersji: w t. 1 pierwsza nuta alternatywnie e1,
w t. 2 na drugą miarę ósemka h1, w t. 3 w obu rękopisach dodane
liczne wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu:

 


w rkp. z k. 33:    
 


w rkp. z k. 17:    






   
,     
,



,




w drugim wykonaniu: w rkp. z k. 33:          ,

  





w rkp. z k. 17:         ,       .
  

W zapisie tekstu z k. 33 w zwr. 3 inny wiersz 4: na k. 33 „jako głupie
ciele”, a na k. 17 „jak ubrane ciele” zamiast „do świętej niedziele”.
Tekst jak w druku, ale bez melodii w rkp. Kolberga, teka 13, sygn.
1193, k. 3; jest to odpis ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów…, T. 2, s. 246, u Wójcickiego z notką: „spod Warszawy”.
s. 318–319 nr 489 – Tekst zwr. 1–2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16,
sygn. 1209, k. 3, nr 1, z lokalizacją: „Ostrożeń” i notatką: „Obertas”.
Por. DWOK T. 41, nr 1008 i nr 1094.
s. 319 nr 491 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” i dopiskiem: „Wulka Kozłowska” (właśc: Wólka Kozłowska).
W rkp. w t. 3 w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka a2, w t. 5
brak znaku przykluczowego, w obu wykonaniach na drugą i trzecią miarę ósemki f2 f2, t. 6 w obu wykonaniach: 

  



,

w t. 7 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie
ósemka c2.
nr 492 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lo-

�306

kalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” – melodia i teka 43, sygn.
1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” – tekst.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu górna wersja: w t. 4
na pierwszą miarę alternatywnie ósemka h1, w drugim wykona-

 


niu: t. 1:  

 
     




, w t. 2 dodana wersja alternatywna:

, w t. 3–4 przy h1 brak ¯, na zakończenie jeszcze:


 3


     
  



 
 

  

.

s. 320 nr 493 – Zapis nutowy jest połączeniem dwóch odrębnych melodii.
Takty 1–4 z tekstem w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 39r., nr 16, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam
w pierwszym wykonaniu w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 c2,



 


na trzecią ósemka f2, w drugim wykonaniu t. 1:    

.

Takty 5–8 w tym samym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 39r., mel. nr 3, tam w pierwszym wykonaniu w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie triola szesnastkowa f2 g2 f2, t. 6 i 7:



 

 

         
 
.
3

nr 494 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” – melodia z incipitem: „Pijała
ja” i teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” –
tekst.
W zapisie melodii w obu wykonaniach: w t. 1 na trzecią miarę
ósemka c2, w t. 2 pierwsza nuta h1, w pierwszym wykonaniu:
w t. 3 na drugą miarę dis2, w t. 4 na trzecią miarę ósemka a1 lub
alternatywnie szesnastki a1 gis1; w rkp. z teki 43 na początku: „Pijała ja” i „ni mam męza” zamiast „ni mam zony”.
nr 495 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie ósemka
f2, w t. 4 na trzecią miarę kilka wersji alternatywnych: szesnastki
a1 c2, ósemka a1 lub ósemka f1; w obu wykonaniach w t. 3 obie
wersje.
s. 320–321 nr 496 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1622,

�307

z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu; w rkp.
terenowym, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” – tekst zwr. 2 zanotowany z inną melodią, zob. DWOK
T. 41, nr 1168.
s. 321 nr 497 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1626, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś” – melodia; rkp. terenowy Kolberga, teka
43, sygn. 1252, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” – tekst.
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,
w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie
2
      

triola szesnastkowa e2 fis2 e2, t. 2: 
    , w t. 3 w obu
1

wykonaniach dolna wersja, t. 4 jak t. 2 w powyższym zapisie.
W rkp. z teki 43 brak słowa: „dusiów”, ponadto „zebrałbym” zamiast „a mój cały”.
nr 498 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1625, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu zanotowana
o kwintę czystą wyżej. W t. 1 w obu wykonaniach ostatnia ósemka

     

  , t. 3 w obu wykofis2, t. 2 w drugim wykonaniu:  
naniach dolna wersja.
nr 499 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst bez melodii.
s. 322 nr 500 – Por. nr 1336 w DWOK T. 41.
nr 501 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, 9r.; teka 2,
sygn. 1124, k. 9v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
Na k. 9v. melodia bez tekstu, tam w pierwszym wykonaniu: w t. 1
tylko dolna wersja, w t. 2 ≥ przy f2 , t. 4: 

  

 
gim wykonaniu: w t. 1 obie wersje, t. 4:  



; w dru-



; w rkp.

brak wersji alternatywnych zapisanych w druku jako „vel”.
Na k. 9r. tekst jak w druku podpisany pod inną melodią, zob.
DWOK T. 41, nr 1035, tam tylko z pierwszą zwrotką.
Melodia por. nr 1275 w DWOK T. 41 i nr 367 w T. 25.
nr 502 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Melodia z pierwszą
zwrotką, por. nr 116 w suplemencie.

�308

s. 322–323 nr 503 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst zwr. 1–3. Melodia
z innym tekstem por. 109 w suplemencie.
s. 323 nr 504 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w zwr. 1 ostatni wiersz:
„juz mnie boli bocek”, ponadto interiekcje na początku wszystkich
wierszy.
nr 505 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.
1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
Melodia z pierwszą zwrotką, por. nr 264 w suplemencie.
nr 506 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie melodii w pierwszym
wykonaniu w t. 2 na drugą miarę szesnastki d2 h1, w drugim wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę g1, w t. 4 pierwsza szesnastka d1.
s. 324 nr 508 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 30r., z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, melodia bez tekstu i teka 2, sygn. 1124,
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam zwr. 1–5 podpisane pod
inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 1024; teka 33, sygn. 1305, k. 4,
nr 1672, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia bez tekstu.
W rkp. z teki 2 (k. 30r.) i z teki 33 melodia zanotowana o tercję
wielką wyżej, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja; w rkp.
z teki 2 zapis szkicowy, częściowo brak znaków chromatycznych,
przy powtórce w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemka g1, w
t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 przy powtórce ostatnia nuta e1.
nr 509 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia i teka 2, sygn. 1124, k. 25,
bez lokalizacji, tam tekst; rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 4,
nr 1674 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 436 – tekst, oba
rkp. z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.
W obu zapisach melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej;
w rkp. z teki 2, k. 30 w t. 2 na drugą i trzecią miarę alternatywnie
ósemka z kropką b1 i szesnastka c2.
s. 324–325 nr 510 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst z inną melodią, zob.
DWOK T. 41, nr 1110. W rkp. w zwr. 1 brak „da” przed: „było
mnie”, w zwr. 2 w. 3 i 4 brzmią: „tylko ja sierota Bogu najwyższemu”, a w zwr. 4 w. 3 i 4: „da, by się sierota na świat nie rodziła”.
s. 325 nr 511 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14v.,
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz” – melodia i teka 2, sygn.
1124, k. 14r. – tekst; teka 33, sygn. 1305, k. 4, nr 1680, z lokalizacją:

�309

„Samogoszcz” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 15, z lokalizacją ogólną: „Podłęż” – tekst; jeszcze jeden zapis tekstu w rkp.
z teki 16, sygn. 1209, k. 6, nr 227, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”
(właść. Ciepielewo).
W zapisie melodii z teki 2 i 33 górna wersja, tylko w t. 4 dolna,
w t. 6 na pierwszą miarę g1; w rkp. z teki 2 w t. 2 brak ≥ przy c2.
We wszystkich rkp. kolejność zwrotek następująca: 3, 1, a na końcu zwr. 2.
W rkp. z teki 2 przed zwr. 1–3 jeszcze jedna, zob. DWOK T. 41, nr
1148.
nr 512 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 16, bez lokalizacji,
tam tekst bez melodii; w zwr. 2 w. 1 taki jak 2: „wsyscy bijecie,
bijecie”.
Por. nr 209 w suplemencie.
s. 326 nr 513 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32r., z zapisami z „od
Latowicza” i „od Stoczka”, tam z notą: „Mazur” i rkp. terenowy, teka
2, sygn. 1124, k. 39v., nr 66, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w tym
rkp. po t. 8 jeszcze jeden takt: taki sam jak górna wersja w t. 4.
s. 326 nr 514b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst zwr. 1 i 2 z zapisem
nutowym, zob. DWOK T. 41, nr 1040.
s. 326–327 nr 515 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. następujący zapis melodii:

   
    




Oj, śpie  waj  cie

  
   

bo jak się




po



  
  

dzie  wcy  ny

  
  

pó  ki wam

 


     


ze  ni  cie,




  
  

słu  zą




da, za  śpie  wa



la  ta,

  
   ,

cie ka  ta.

tam z tekstem jak zwr. 5 pieśni nr 518, poniżej jeszcze:
„Ej, niescęśliwa branka,
wzięli mi kochanka,
cóz ja sobie poradzę,
niescęśliwa Oleksianka”,
a dalej zwr. 1–6 jak w druku.
s. 327 nr 516 – Tekst zwr. 1–4 bez melodii w rkp. terenowym Kolberga,
teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.

�310

nr 517 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tekst z zapisem nutowym, bez
zwr. 4, ale zamiast niej dwie inne, zob. DWOK T. 41, nr 1152.
s. 328 nr 518 – Błąd druku, winno być: 518 (nie 158). Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”;
tam tylko tekst zwr. 1–4 bez melodii, natomiast zwr. 5 także na
k. 23 stanowi początek tekstu opublikowanego pod numerem 515,
por. komentarz do tego numeru.
nr 519 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 55, nr 335, z lokalizacją: „od Siedlec” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 409,
z lokalizacją jak w tece 33 – tekst. W zapisie melodii w t. 3 w drugim
wykonaniu na drugą miarę d2, w t. 6 w obu wykonaniach dolna
wersja.
s. 328–329 nr 520 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 55, nr 336,
z lokalizacją: „od Siedlec” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,
nr 410, z lokalizacją ogólną: „Siedlce” – tekst zwr. 1 oraz tamże,
k. 8, nr 437, z lokalizacją ogólną: „Gończyce” – tekst zwr. 2; rkp.
terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 25, bez lokalizacji, tam tylko tekst
zwr. 2.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na pierwszą
miarę alternatywnie ósemka g2, w t. 2 trzy ósemki g2 a1 g1, w t. 3
dolna wersja, w t. 4 trzy ósemki c2 a1 g1, w drugim wykonaniu:
w t. 3 górna wersja, t. 4 jak w pierwszym wykonaniu.
W zapisie tekstu z teki 16 w zwr. 1: „dwa grosze” zamiast „trzy
grose”, w zwr. 2: „nie dostanie do kiszeczek”.
W rkp. z teki 2 w w. 1: „kieliszeczek” zamiast „kielisek”, a w w. 2:
„kiszeczek” zamiast „kisek”.
s. 329 nr 521b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst jak w druku zanotowany
jako dalszy ciąg pieśni: „Oj, stary ja”, zob. nr 131 w suplemencie.
nr 522 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tylko tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią: „Wy matulu, jak się macie”, zob. nr 412 w T. 26.
s. 329–330 nr 523 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w zapisie tekstu: „dziwcyno” zamiast „Kasiu”. W rkp. tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią:
„Ej, zarosła drózka”, zob. nr 1083 w DWOK T. 41.
s. 330 nr 524 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym
wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki f2

�311

 

g2, t. 3:       , w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą
    
miarę szesnastki b1 d2 lub alternatywnie:      , w t. 3

na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2. W zapisie tekstu
najpierw zwr. 2–4, a po nich zwr. 1, ponadto w zwr. 2: „Muzykancie” zamiast „Skrzypicielu” i „Cymbalisto” oraz „skrzypki” zamiast
„cymbał”.
nr 526 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 23v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia bez tekstu.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym
wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu dolna wersja, w t.
2 na trzecią miarę dodane alternatywnie szesnastki h1 c2, w t. 3 na
drugą miarę dodana alternatywnie ósemka g1, w t. 4 w obu wykonaniach tylko dolna wersja.
Por. nr 87 w suplemencie.
s. 331 nr 527 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w drugim wykonaniu dodane
alternatywnie: 

     

, w t. 3 w obu wykonaniach alter-

natywnie na pierwszą miarę ósemka e1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu dodana wersja alternatywna: ósemki c2 h1 e2, w drugim
wykonaniu brak ≥ przy g1.
s. 332 nr 530 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 16, bez lokalizacji, brak znaku przykluczowego.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 zamiast ostatniej ósemki
szesnastki c2 h1, w t. 4 pierwsza ćwierćnuta a1; w drugim wykona-

   
niu t. 3–4:        

.

Zwr. 3 i 4 zamieszczone w druku w przypisie (błędnie przy nr 531),
stanowią w rkp. kontynuację zwrotek 1 i 2, natomiast zwr. 3: „Piąty
piwo pije” w rkp. brak.
nr 533 – Rkp Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 35,
z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”, z notatką: „Kozak” i teka 33,
sygn. 1305, k. 45, nr 10, z lokalizacją: „Słopsk”.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemki e2 d2, t. 3–4 trzykrotnie powtórzone, zapis nastę-

 

 

                         .
3

pujący:

�312

W t. 1 w pierwszym wykonaniu: w rkp. z teki 43 w zamiast pierwszej ósemki szesnastki g1 a1, a w rkp. z teki 33 na pierwszą miarę
cztery szesnastki g1 a1 h1 c2.
s. 333 nr 534 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) i teka 33, sygn. 1305, k. 45, nr 11, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą
miarę dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę dwie ósemki: c2 e2;
w drugim wykonaniu w t. 4 tylko dolna wersja.
nr 535 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 79,
bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 ostatnia ósemka w pierwszym wykonaniu fis2,
w drugim wykonaniu c2, w t. 3–4 w pierwszym wykonaniu: wersja
zapisana dużymi nutami, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie ósemki g1 h1, w drugim wykonaniu: wersja zapisana małymi nutami.
nr 536 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39r., nr 24,
z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum , z notatką powyżej: „lub ”,
w t. 1 i 3 rytm:     , w t. 2 i 4: 

 , w t. 3 w obu wykona-

niach dolna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu druga ósemka
g1; w zapisie tekstu w zwr. 1 pierwotnie: „cepy” i nad „y” nadpisane
„em”, tam brak: „też”.
nr 537 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1324, k. 17, tam tylko tekst
zwr. 1 zanotowany na marginesie, obok pieśni szlacheckich.
s. 334 nr 538 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 1 w obu wykonaniach: 



 



 , w t. 6 na drugą miarę alternatywnie

ósemki a1 g1.
Tekst zwr. 3 por. nr 1053 w DWOK T. 41.
nr 539 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w zwr. 2 wiersz 1 jest taki sam jak w zwr. 1.
nr 540 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia z incipitem:
„Płakała dziewcyna”; teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst bez melodii.

�313

W zapisie melodii w t. 3: w pierwszym wykonaniu pierwsza ósemki g2, w drugim wykonaniu ostatnia ósemka fis1.
W rkp. z teki 43 na początku jeszcze jedna zwrotka:
„Płakała dziewcyna trzy godziny w sieni,
ze jej kochanecka do zołnierzy wzięni”;
nr 541 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 31, z lokalizacją: „od
Garwolina”.
s. 335 nr 542 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 31r., z lokalizacją jak
w druku; teka 33, sygn.1305, k. 29, nr 25, z lokalizacją: „od Maciejowic”, tam melodia z incipitem: „Jechałem z Krakowa” i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.
We wszystkich rkp. melodia taka sama, drobne zmiany w przebiegu linii melodycznej, por. DWOK T. 67/I, nr 177, tam w metrum  i podwojonych wartościach rytmicznych, jest to przedruk
z „Przyjaciela Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 1 (to odesłanie także we
wszystkich rkp.).
W rkp. z teki 2, k. 31r. w zwr. 3 w. 3 brzmi: „da, pomóż mi, Boże”,
natomiast w rkp. terenowym na k. 26 zwr. 3 wariantowa:
„Przecisnę, przecisnę,
chusteczkę przez Wisłę,
dopomóż mnie, Boże,
do której ja myślę”.
nr 543 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy
powtórce dolna, w t. 1 zamiast szesnastek w pierwszym wykonaniu ósemka g2, w drugim wykonaniu ósemka d2, t. 2 w pierwszym
wykonaniu: 

   

W rkp. zwr. 2 w brzmieniu:

, w drugim: 

     

„Nie ja się bielała, koszulina lniana,
a tyś, Jasiu, myślał, że ja malowana”
i dalej jeszcze zwr. 3:
„Ni ja malowana, ni ja pozłacana,
tylko u matuli ładnie wychowana”.

.

�314

nr 544 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tylko zwr. 1 bez melodii.
s. 335–336 nr 545 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.
DWOK T. 41, nr 1048, tam z pierwszą zwrotką.
W rkp. w zwr. 3 dwa ostatnie wiersze brzmią: „gorzałki flaski
i dziewcyny chwackij”.
s. 336 nr 547 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją jak
w druku.
nr 548 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją jak
w druku; w t. 4 na pierwszą miarę tylko dolna wersja.
s. 337 nr 549 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją: „od
Stężycy”.
nr 550 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2,
sygn. 1124, k. 38 bez lokalizacji.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy pracy S. Udzieli Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy, „Zbiór Wiadomości
do Antropologii Krajowej” 1886, T. X, s. 75–156, tam na s. 136,
nr 96 wariant pieśni.
nr 551 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wymienionej w poprzednim przypisie pracy S. Udzieli Materiały etnograficzne…, tam na
s. 134, nr 81 wariant pieśni.

Pieśni nabożne. Legendy (s. 338–346)
s. 338–339 nr 552 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10r. –
tam melodia i zwr. 1–11 i k. 10v., – zwr. 12-14, z lokalizacją ogólną:
„Oleksianka”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
w t. 1 na trzecią miarę triola ósemkowa c2 h1 a1, w t. 3 na trzecią miarę i w t. 4 tylko dolna, w t. 5 i 7 tylko górna wersja, t. 6:



 

lub alternatywnie 

   
3

;

pod melodią zwr. 1–5 jak w druku, przy czym w zwr. 5 ostatni
wiersz brzmi: „nie potonęli”; po zwr. 5 następujący tekst:
„Józef przedany od rodzonych braci,
w Egipcie żyje i sławy nie traci,

�315

boć cały Egipt ojca z braćmi żywi,
świat mu się dziwi.
Nie umarł z głodu na puszczy Elijasz,
anioł go bronił, szczęśliwy Tobijasz,
Daniel głodnym lwom na pożarcie dany,
nic nietykany”;
dalej zwr. 6–14 jak w druku, przy czym w zwr. 8 w wierszu 2: „na
kształt rąk swoich” zamiast „wedle potrzeby”.
Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze Sz. Kellera
Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 838.
s. 339–340 nr 553 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 i 5 w
górnej wersji na trzecią miarę a1 g1 a1 w następującym rytmie:
w t. 1:    , w t. 5:    ,
w t. 2 na drugą miarę tylko górna wersja.
Pod melodią tekst obszerniejszy niż w druku, po zwr. 3 jeszcze
następne:
3

„Ty masz po sobie i Ojca i Syna,
snadnie go Twoja przejedna przyczyna,
pokazawszy mu piersi i wnętrzności,
łatwo go skłonisz łaskawości.
Dla twego serca wszystko Bóg uczyni,
daruje plagi, choć człowiek przewini,
jak cię cna Matko, nie kochać serdecznie,
gdy się skryć możem pod Twój płaszcz bezpiecznie.
Ratujże tedy, Matko ukochana,
zagniewanego, gdy zobaczysz Pana,
mieczem przebite pokazuj mu serce,
gdy Syna na krzyż wbijali morderce.
Dla tych boleści któreś wycierpiała,
kiedyś pod krzyżem syna swego stała,
Bóg nam daruje, byśmy nie cierpieli,
co my wytrzymać za złości nasze mieli”;
dalej zwr. 4 jak w druku.

�316

Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 556–557, u Kellera, podobnie jak w rkp. Kolberga tekst obszerniejszy niż w druku.
s. 340 nr 554 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 1 brak dolnej wersji, t. 5: w pierwszym wykonaniu







    
3

 , w drugim dolna wersja.

Pod melodią tekst obszerniejszy niż w druku, między zwr. 1 i 2
jeszcze jedna, ale ten fragment rkp. wycięty, czytelne pierwsze słowa: „Na każdy”, natomiast po zwr. 2 w rkp. jeszcze:
„Przybądź, o Matko, w ostatnim terminie,
Ciebie, grzesznicy, wzywamy
na pomoc naszą w ostatniej godzinie,
niechaj przy Tobie skonamy.
Ubłagaj Syna, niechaj się zmiłuje,
a żywot wieczny po śmierci daruje,
niepokalanie poczęta”.
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 451–452.
s. 341 nr 555 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, z notatką: „św. Józef”.
W zapisie melodii w t. 2–4 drobne zmiany:

    

              , w t. 6–7 tylko dolna,

3



3

w t. 8–9 tylko górna wersja.
Pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 3 jeszcze następne:
„Niech to boski sekret sprawi,
że Bóg duszę moje zbawi,
Anno i Barbaro święta,
niech będzie w niebo przyjęta,
Jezus, Maryja, Józef.
Z rana w wieczór życzem sobie,
żyć, umierać, być przy Tobie,
Jezus słodki, mieszkaj ze mną,
piastuj duszę mą przyjemną,
Jezus, Maryja, Józef”.

�317

Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, tam tekst jak w rkp. Kolberga.
nr 556 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. melodia zapisana w metrum  w podwojonych warto-


ściach rytmicznych, t. 2 w pierwszym wykonaniu:   
 


t. 3 w drugim wykonaniu:      .

,

Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 793–794, tam tekst obszerniejszy.
s. 341–342 nr 557 – Melodia z incipitem: „Była święta Dorota” w rkp.
terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18r., nr 4, z lokalizacją
ogólną: „Głuchy”, tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:

  
   



By  ła świę  ta



 




 



Do  ro  ta...

  


  













 





   


  





  



.

Melodia ta poprzedzona jest w rkp. (k. 18r., nr 3) zapisem wariantowym bez tekstu:

 
   



 



 






 



3


    
3

  



   







 







3



.

Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstowego w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 255–256.
s. 342–343 nr 558 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13v.,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.

�318

W rkp. nad tekstem zapis nutowy, inny niż odesłanie Kolberga,
melodia zanotowana dwukrotnie, w pierwszym zapisie widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w drugim czystopis:

      



    



   

 




   









 














 

 


;

ponadto w rkp. brak zwr. 19, a w zwr. 26 wiersze w odwrotnej
kolejności.
s. 343 nr 559 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13v., z lokalizacja ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. zapis melodii następujący:


           

      
 
 
  
By  ła to

świan  ta

A  li  na,


   
      
    


co szu  ka  ła

Bo  ze  go

Sy  na,

świan  ta



A  li  na,


      

 

Bo  ze  go

.

Sy  na.

Pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 4 jeszcze:
„W jednem grobie Pan Jezus lezy,
w drugim grobie świanty Jan klęcy,
a w trzecim grobie Najświętsa Panna.
Przed Panem Jezusem świece gorają,
przed świętym Janem organy grają,
przed Najświętsą Panną róza rozkwita”.
		W rkp. Kolberga tekst jak w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,
podania... na s. 247–248.
nr 560 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11r., z lokalizacją
ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. w t. 4 tylko górna wersja, w t. 8 w obu wykonaniach druga
ósemka h1; pod melodią tekst jak w druku, a dalej jeszcze:

�319

„Wielkiemi, Patryarcho, cudy wsławiony na świecie,
zdradzieckie widziały obłudy w niewinności kwiecie.
Wnet czyni dobrze, kto rzuca szczodrze
trzy bryły złota, ażeby cnota
jaśniała przed niebem.
Młodzieńcom odebrane życie, niewinności gdy widzi,
Mikołaj przywraca sowicie, tyrana zawstydzi,
zrąbanych w sztuki dla swej nauki,
prawdziwéj wiary, Bogu ofiary
wolny przystęp czyni”;
dalej notka Kolberga: „2 strofy”, a następnie:
„Ciebie Bóg obrał za patrona wszelkiemu ludowi,
wzywa cię i Polska Korona i mocno stanowi,
morzem i lądem, wielki patronie,
przybądź na pomoc Polskiej Koronie,
święty Mikołaju”.
W Zbiorze pieśni nabożnych..., na s. 705–706 tekst jak w rkp.
Kolberga z dwoma pominiętymi zwrotkami, przy czym ostatnia
zwrotka zanotowana przez Kolberga jest patriotyczną parafrazą
tekstu ze zbioru Kellera.
s. 343 nr 561 i w. 1–13d. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
melodia zapisana częściowo w metrum , następnie poprawione
na , w t. 12 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki c2 a1.
Tekst zanotowany prozą (pod pieśnią) w rkp. zapisany skrótowo,
np: „Król, wójt, więc nakazał, aby mu dawać dziesięcine, zeby ludzi nie psuł”.
s. 345 nr 562 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18r., z lokalizacją
ogólną: „Głusków, Załubice, Pniewy”, tam melodia z incipitem:
„Szła Kasienka wianki wić”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 3 alternatywnie przy ostatniej ósemce
szesnastki fis2 e2, t. 4: 



, w t. 5 i 7 tylko górna wersja.

s. 345–346 nr 563 i 564 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, nr 2,
z lokalizacją: „od Sokołowa, Sterdynia”.
W zapisie melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia szes-

    
nastka b1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:      ; pod całą

�320

melodią podpisane tylko: „Posła sieroteńka po świecie tułając”,
a poniżej zwr. 1.
W tym rkp. jeszcze jeden zapis melodii z wariantem tekstu nr 564,
zob. nr 212 w suplemencie.
nr 564 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam z zapisem nutowym, zob. DWOK
T. 41, nr 1182, tam z pierwszą zwrotką. W rkp. tekst krótszy niż
w druku, pod melodią zwr. 1–4, dalej 7–13.
Wariant tekstu por. nr 212 w suplemencie.
s. 346 nr 565 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 1, z lokalizacją jak
w druku i teka 2, sygn. 1124, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.
W rkp. z teki 2 zapis melodii następujący:

   
     

bez

   
    




          



Szła sie  ro  ta



Ni

miał

ji

chto

o



wieś,



brać,

  
   
o  pad

ci

ją

sie  ro  te  cki





zły

o





pies.



,

gnać.

obok zapisana wersja alternatywna dla t. 5–6 z powyższego przykładu:    

   .


W obu rkp. w zwr. 1 jeszcze jeden wiersz: „sieroteckę ognać”, po
niej tekst następujący:
„Pan Jezus się obrał,
sieroteckę ognał.
Pocął się jej pytać,
kogo idzies sukać.
Po świecie sie tułam,
matuli swej sukam.
A idź-ze ty (dziecie) do boru,
ułom (sobie) rózckę z jaworu.
Sastaj-ze, pukaj-ze
po matcynem grobie,
to ci się matecka
do ciebie odezwie.

�321

A chtoz tam puka,
a chto tam stuka?
Ja, twoja, matecko,
twoje dzieciątecko.
Weź mnie do siebie,
bo mnie źle przez ciebie.
Co zaś będzie jadło,
co zaś będzie piło,
korzonecki gryzło,
Bozą manną zyło.
A idź-ze ty, dziecie,
do młody macierzy,
niechaj ci chleba da,
kosulkę upierze”;
dalej w obu rkp. tekst jak zwr. 9–17 w druku.

Przypisy (s. 347–368)
s. 349–350 w. 23g. (przyp. 1) – Pierwsze odesłanie dotyczy pracy K. Szajnochy Lechicki początek Polski. Szkic historyczny wydanej we
Lwowie w 1858, tam na s. 258 cytowane przez Kolberga zdanie
i odwołanie do pracy O. Dalina Geschichte des Reiches Schweden, wydanej w 1756 w Greifswaldzie. W dalszej części cytat
z Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften J.H. Zedlersa, tam hasło Masovien w tomie XIX wydanym
w 1739 roku; na końcu cytatu odesłania do publikacji: Sz. Starowolskiego Polonia, nunc denuo recognista et aucta, Gdańsk
1652, pierwodruk: Kolonia 1632; M. Kromera Kronika polska
biskupa warmińskiego, ksiąg XXX, Kraków 1611; najprawdopodobniej chodzi o pracę F. Clüvera (Cluveris) Introductionis in
Universam Geographiam tam Veteram quam Novam libri VI
wydaną pośmiertnie w 1624 roku, ostatnie wydanie: Amsterdam
1729; kolejne odesłania dotyczą prac: J. Długosza Annales seu
cronical inclidi Regni Poloniae wydanej jako Historia Polonica,
Dobromil 1614–1615 (libri I–VI), Lipsk 1711 (całość), zob. Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Warszawa
1961–2006; Ch. Hartknocha Respublica Polonica duobus libris
illustrata, Frankfurt-Lipsk 1678; B. Connora The history of Po-

�322

land in several letters to persons of quality, giving an account
of the antient and present state of kingdom, historical, geographical, physical, political and ecclesiastical T. I i II wydanej
w Londynie w 1698 roku.
W przypisie dolnym odesłanie do hasła autorstwa E.S. Świeżawskiego Mazowsze w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, T. VI, Warszawa 1885,
s. 188–205; do wydania 12. tomowego Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda (tzw. Mały Orgelbrand), tam anonimowe hasło
Mazury, T. 7, Warszawa 1874, s. 394, zob. też J. B[artoszewicz] Mazowieckie Księstwa, Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda,
T. 18, Warszawa 1864, s. 220; hipoteza A. Naruszewicza w Historyi
narodu polskiego, zob. wyd. K.J. Turowskiego, T. 1, Kraków 1859,
s. 281; ostatni odsyłacz dotyczy pracy A. Bielowskiego Wstęp krytyczny do dziejów Polski, Lwów 1850, s. 439.
s. 351 w. 16g. – s. 352 w. 16g. (przyp. 3) – Kolberg przytoczył fragment
artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej... z wymienionego numeru „Czasu”.
s. 352 w. 17–31g. (przyp. 4) – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 176–177; u Gołębiowskiego dłuższy
fragment o czarnoksiężniku Twardowskim, brak też ,,Bartoszków”
i ,,r. 1707”. Na końcu akapitu odesłania do cz. I Krakowskiego
(DWOK T. 5) i cz. VI Poznańskiego (DWOK T. 14).
s. 352 w. 8d. – s. 356 w. 1d. (przyp. 5) – Na s. 352 odesłanie do pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., tam na s. 131–133 rozdział
,,Szlachta drobna czyli zagonowa”. Na kolejnych stronach cytaty
z artykułu J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie.... ze s. 54–60; Kolberg wprowadził drobne zmiany redakcyjne i dopowiedzenia w
nawiasach.
s. 357 w. 1g. – s. 358 w. 15d. (przyp. 6) – Kolberg wykorzystał fragmenty
artykułu J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie...; cytaty pochodzą ze s.
71, 79–80, 71–72; Kolberg wprowadził drobne zmiany redakcyjne.
s. 358 w. 14d. – s. 360 w. 11g. (przyp. 7) – Wzmianki o Żydach w artykule J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie..., do którego odsyła
Kolberg, na s. 68–76.
s. 360 w. 12g. – s. 361 w. 1d. (przyp. 8) – Kolberg przywołał fragment
artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej… z wymienionego numeru ,,Czasu”; całość artykułu w numerach 170–175.
s. 362 (przyp. 9) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Dzierzkowskiego Król
dziadów, zob. tegoż Powieści, T. 3, Lwów 1875, s. 5–167, pierwodruk: 1856.

�323

s. 363 w. 1g. – s. 364 w. 14d. (przyp. 10) – Kolberg wykorzystał fragmenty tekstu Wacława D. Wspomnienia z podróży po kraju odbytej
przez uczniów Instytutu Agronomicznego w Marymoncie pod
przewodnictwem Wojciecha Jastrzębowskiego w czasie wakacji tj. w miesiącu lipcu i sierpniu opublikowanego w ,,Bibliotece
Warszawskiej” 1849, T. 1, s. 221–257 i s. 441–476, do którego odsyła w przyp. 1 dolnym na s. 363.
s. 364 w. 13d. – s. 368 w. 19g. (przyp. 11) – Cytat i streszczenie dotyczy
przywołanego w przypisie na s. 364 tekstu L. Jastrzębowskiego
Wspomnienia z podróży przez uczniów Instytutu Gospodarstwa
Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie pod przewodnictwem
Wojciecha Jastrzębowskiego, po kraju odbytej w miesiącach lipcu i sierpniu 1853, Warszawa 1854. Na s. 366 niepełne odesłanie
do Gołębiowskiego, cytatu nie umiejscowiono; w przypisie mowa
o artykule F.M. Sobieszczańskiego Zamek w Liwie z „Tygodnika
Ilustrowanego” 1866, T. XIV, nr 379 oraz o cytowanym wcześniej
przez Kolberga artykule J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie.
Na s. 367 odesłania do prac: Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy..., s. 176–178; T. Narbutta
Zwierciadło czarnoksięskie Twardowskiego, ,,Kolumb. Pamiętnik opisom podróży lądowych i morskich, nowszych odkryć jeograficznych, wiadomościom statystycznym oraz z temi w styczności zostającym, poświęcony” R. 1: 1828, T. II, nr 9, s. 43–46;
L. Siemieńskiego Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie,
Poznań 1845, s. 156–157; M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana, T. II, Warszawa 1845, s. 1277. W przyp. 1 na
s. 368 odesłanie do kolejnego artykułu F.M Sobieszczańskiego Pałac w Patrykozach zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”
1866, T. XIV, nr 377.
s. 368 w. 26–1d. (przyp. 12) – Odesłanie Kolberga dotyczy pracy
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 1, Warszawa 1840,
na s. 137–171 opis kuligu w Lusławicach.

��PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 27 (Mazowsze cz. IV)

s. V

W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II, k. 1 zachowała się strona tytułowa egzemplarza erratowego tego tomu z poprawkami Kolberga.

Wstęp (s. VII–XI)
s. VII

w. 1–3d. (przyp. 1) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka, czyli wigilia św. Jana
u włościan nad Narwią opublikowanego w „Muzeum Domowym” w roku 1836, z. 25, s. 194–196; obszerne fragmenty tego
artykułu Kolberg wykorzystał na s. 134–137 w T. 27.
s. VIII w. 17g. – Wymienieni przez Kolberga W.H. Gawarecki
i K.W. Wójcicki byli autorami wielu prac dotyczących Kurpiów,
zob. bibliografia. A. Połujański był autorem Wędrówek po guberni augustowskiej w celu naukowym odbytych wydanych
w Warszawie w 1859 roku, wielokrotnie cytowanych przez Kolberga w V części Mazowsza, zob. T. 28.
w. 24–26g. i przyp. 1 (cd. na s. IX) – Kolberg wymienia artykuł
A. Zakrzewskiego Z Puszczy Zielonej. Materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1, s. 73–78 i s. 149–156, przytoczony cytat pochodzi ze s. 75. Zakrzewski z kolei wymienia mapkę
Z. Glogera z 1869 roku, chodzi o Kartę etnograficzną województwa podlaskiego, części mazowieckiego, trockiego, nowogrodzkiego, brzesko-litewskiego i części Prus pod względem dialektów
miejscowych zamieszczoną w Obchodach weselnych wydanych
w Krakowie w 1869 roku pod pseudonimem Pruski, tam nuty
i mapka po s. 336. Nie jest jednoznaczne odesłanie do publikacji
W. Pola, wiadomo, że część jego materiałów, w tym kartograficznych zaginęła, opis Kurpiów wraz z terenem ich zasiedlenia W. Pol
zamieścił w Obrazach z życia i natury, seria II, T. II, Kraków
1871, tam rozdział „Puszczaki Mazowsza” na s. 237–273. Na końcu
przypisu na s. IX Kolberg odsyła do artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi Brańszczyku diecezji
płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1856, T. 31, s. 635–645.

�326

s. IX

s. XI

w. 1–7d. (przyp. 2) – Odesłanie Kolberga dotyczy publikacji S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu z okolic
Przasnysza, „Wisła” 1888, T. 2, s. 122–151. Odesłanie do s. 365
w tym samym tomie dotyczy uzupełnienia do artykułu S. Chełchowskiego, w którym autor zamieścił nadesłane mu informacje
(na s. 365–368), w tym zacytowane opracowanie S. Ciszewskiego Bitka. Lepianka. Ziemianka. Murowana opublikowane na
s. 366–368.
w. 4–8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy wymienianej już pracy
A. Zakrzewskiego Z Puszczy Zielonej… opublikowanej w „Wiśle”
w 1887 roku, tam informacje o gwarze i słowniczek w drugiej części artykułu na s. 149–156. Natomiast drugie odesłanie Kolberga
dotyczy anonimowej publikacji Słowniczek spod Zakroczymia
(wieś Pieścidła) zamieszczonej w tym samym tomie „Wisły” na
s. 317–320.

Kraj (s. 1–30)
s. 3
s. 4

Opis „Kraju” według rkp. R. Korbasińskiego, por. DWOK T. 80/I,
s. 3 nlb.
w. 7–11g. i przyp. 1 – Kolberg odwołuje się do własnej publikacji Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, „Zbiór
Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6 (dział III),
s. 86–158, natomiast w przypisie odsyła do artykułu E. Dziewulskiego Jeziora rypińskie. Notatki z wycieczki odbytej w maju
1880r., „Pamiętnik Fizjograficzny”, Warszawa 1881, T. 1, s. 101–
109.
w. 12–18g. (Dobrzyń) i przyp. 2– Kolberg wymienia publikację
W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej, Płock 1825, na którą powołuje się jeszcze wielokrotnie
w dalszej części opisu „Kraju”. W przypisie wymienione zostały
publikacje J.N. Romanowskiego Zakon Dobrzyńców aż do wdania się w układy z Krzyżakami, „Biblioteka Warszawska” 1856,
T. 1, s. 1–31 i Poszukiwania nad zakonem Dobrzyńców i nad
stosunkiem pierwotnym Krzyżaków do Konrada Mazowieckiego, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 3, s. 1–44 i 315–343.
w. 19g. – s. 5 w. 9g. i przyp. 1 na s. 5 (Rokicie) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny
ziemi dobrzyńskiej... na s. 98–100, natomiast cytat pochodzi ze
s. 98–99. Informacja zamieszczona przez Kolberga w przypisie

�327

s. 5

s. 6
s. 7

s. 8

także u Gawareckiego, za nim odesłanie do J. Długosza dotyczy
Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów
polskich ksiąg dwanaście, T. 1 w: Dzieła wszystkie T. 2, Kraków
1867, s. 35.
w. 12–15g. (Mokowo) – Zob. W.H. Gawarecki Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej..., s. 93.
w. 14d. – s. 6 w. 4g. i przyp. 1 na s. 6 (Skępe) – Informacje o miejscowości także u Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny...,
za tą pracą także Kolberg wymienia publikację Wiadomość pewna o obrazie Najświę[tszej] Maryji Panny w Ziemi Dobrzyńskiej,
w kościele XX. Bernardynów od kilku wieków łaskami wsławionej, wyd. 3, Warszawa 1813, cytat z broszury ze s. 12 u Gawareckiego na s. 67–68.
w. 9–14g. (Lipno) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej... na
s. 52–56, natomiast cytat dotyczący góry Św. Antoniego na s. 54–55.
w. 2–3g. – Kolberg powołał się na publikację W.H. Gawareckiego
Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt
mazowieckich i biskupów płockich udzielone miastom województwa płockiego, Warszawa 1828, s. 37.
w. 1–12 d. (przyp. 1) – Kolberg cytuje fragment pracy
ks. M. Smoleńskiego Cztery kościoły w ziemi dobrzyńskiej, wydanej we Lwowie w 1869 roku, tam ten fragment na s. 133–134.
Nazwisko „T. Święcki” w w. 9d. uzupełnione przez Kolberga;
mowa najprawdopodobniej o pracy tegoż Opis starożytnej Polski,
Warszawa 1816, T. 1, tam na s. 254 opis Dobrzynia nad Wisłą,
a na s. 302 jedynie wzmianka: „Dobrzyń inny od tego, co nad Wisłą osadzają, ojczyzna kanclerza Krzyckiego naukami sławnego”.
Pogląd J.N. Romanowskiego w wymienianej już pracy Zakon
Dobrzyńców..., „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 1, s. 25; J. Moraczewski w Dziejach Rzeczypospolitej Polskiej do piętnastego
wieku ułożonych, wydanych w Poznaniu w 1843 roku na s. 113
pisze o osadzeniu braci w Dobrzyniu i nadaniu im włości Cedelice; pogląd ks. M. Bulińskiego w Historii kościoła polskiego (epoka
piastowska) wydanej w Krakowie, T. 1, 1873, s. 326, jest to druk
późniejszy niż praca Smoleńskiego. W w. 4d. wymieniona praca
A. Święckiego Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa
1634, zob. Topograficzny opis Mazowsza. Z języka łacińskiego
przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2, s. 115 i przypis 33.
w. 5–16g. (Obory) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej na

�328

s. 9

s. 10

s. 11

s. 12

s. 129, natomiast przytoczony przez Kolberga cytat pochodzi ze
s. 134. W wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły...
na s. 8–107 autor zawarł obszerne informacje o klasztorze w Oborach.
w. 17–27g. (Żałe) – Cytat pochodzi z pracy W.H. Gawareckiego
Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej ze s. 138–139.
w. 9–16g. (Płock) – Informacje zamieszczone w pierwszym akapicie Kolberg podał za A. Naruszewicza Historią narodu polskiego od początku chrześcijaństwa, w wydaniu z 1780 roku, Warszawa T. 2, s. 329–330 (pod rokiem 1041), natomiast w wydaniu
z 1803 roku (edycja T. Mostowskiego), Warszawa T. 2, s. 424 – na
to wydanie Kolberg powołuje się też w dalszej części tomu 27.
Naruszewicz z kolei przytacza Galla jako autora słów „urbs civitas”. W kronice Galla brak tych informacji w brzmieniu podanym przez Naruszewicza, por. Martini Galli Chronicon, wydanie J.W. Bandtkiego, Warszawa 1824; Galla kroniki w: Pomniki
dziejowe Polski, wydał A. Bielowski, T. 1, Lwów 1864, s. 379–484.
Zob. też Anonim tzw. Gall Kronika polska, przełożył R. Grodecki,
wstępem i przypisami opatrzył M. Plezia, Wrocław-Kraków 1965,
BN I nr 59.
w. 1–17d. (przyp. 1) – Fragment rękopisu przytoczony został,
zgodnie z odesłaniem, z pracy W.H. Gawareckiego Pisma historyczne, Warszawa 1824, s. 5 (w przypisie). Na końcu przypisu
Kolberg odsyła do własnego artykułu Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego zamieszczonego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877, T. 1, s. 35 (dział etnol.).
przyp. 1 – Treść przypisu zaczerpnięta z pracy W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…, s. 5–6.
przyp. 2 – Informacja podana za A. Naruszewiczem, w Historii
narodu polskiego… z 1780, T. 2, s. 353; w wydaniu z 1803, T. 2,
s. 223–224.
przyp. 2 – Informacja zamieszczona w przypisie pochodzi z pracy
W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…, s. 44.
przyp. 3 – Opis uroczystości, zgodnie z odesłaniem, w pracy
W.H. Gawareckiego Groby królów polskich w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827 na s. 14–25.
w. 22 – 35d. – Na końcu opisu Płocka Kolberg wymienia następujące publikacje: T. Święckiego Opis starożytnej Polski, Warszawa
1816; W.H. Gawareckiego Wiadomość o mieście Płocku, znaczniejsze historyczne zdarzenia tegoż miasta obejmująca, Warszawa 1821; tegoż Pisma historyczne, Warszawa 1824 (w druku
błędnie: „Pamiątki” zamiast „Pisma”); S. Platera Jeografia wschod-

�329

s. 13

s. 14

niej części Europy przez wielorakie narody słowiańskie zamieszkanych, Wrocław 1825; W.H. Gawareckiego Pamiętnik
historyczny płocki, T. 1 i T. 2, Warszawa 1828 i 1830; w tegoż
pracy Pamiątki historyczne Łowicza („i Płocka” dodane przez
Kolberga) wydanej w Warszawie w 1844 roku na s. 191–209 znajduje się rozdział „Wspomnienia rynku miasta Płocka”, do niego
odsyła autor; artykuł A. Wieniarskiego, podpisany pseudonimem
Grzegorz Kostrzewa, Płock i Płoczanie. Kilka szkiców z krótkiego tam pobytu, „Gazeta Codzienna” 1854, nr 239–240 i nr 249–250;
ks. W. Krzyżanowskiego Katedra płocka i jej biskupi, Płock 1877,
w nawiasie odesłanie do Recenzji książki Krzyżanowskiego
pt. „Katedra płocka i jej biskupi” autorstwa E. Świeżawskiego
zamieszczonej w „Bibliotece Warszawskiej” w 1877 roku, T. 3,
s. 454–462; W.H. Gawareckiego Opisanie kościoła z klasztorem
Księży Reformatów w mieście Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 18, s. 285–315; tegoż Wiadomość o starożytnej
kolegiacie ś. Michała w Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny”
1840, T. 1, s. 404.
w. 3d. – s. 13 w. 7g. i przyp. 1 (Proboszczowice) – W przyp. 1
(s. 12–13) informacja zaczerpnięta z Pamiętnika historycznego
płockiego W.H. Gawareckiego, T. 1, s. 98 (nie 88). Na końcu opisu miejscowości odesłanie do pracy J. Lelewela Stare pieniądze
w roku 1824 w czerwcu blisko Płocka w Trzebuniu, Warszawa
1826 oraz do wymienionego już Pamiętnika historycznego płockiego W.H. Gawareckiego, T. 2, s. 29–36.
w. 8–9g. (Gozdowo) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu
W.H. Gawareckiego Wieś Gozdowo w powiecie płockim guberni
płockiej położona, opisana topograficzno-historycznie zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1852, T. 4, s. 367–374.
w. 10–14g. i przyp. 1 (Drobin) – Odesłania Kolberga dotyczą: artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego w mieście
Drobinie, powiatu płockiego, guberni płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 19, s. 324–337; hasła F.M. Sobieszczańskiego
Drobin zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, Warszawa T. 7, 1861, s. 407–408. Treść przypisu w rkp.
terenowym Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 108.
w. 8–11d. (Ośnica) – Na końcu opisu Kolberg odsyła do artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych po
prawym brzegu Wisły, „Wiadomości Archeologiczne” 1873 (nie:
1878), T. 1, s. 37–96.
w. 1–3g. (Miszewo) – Odesłanie dotyczy artykułu F.M. Sobieszczańskiego Kopce zwane grodziskami w Królestwie Polskim

�330

s. 15

s. 16

zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr
363, w dziale „Rozmaitości”.
w. 2d. – s. 15 w. 2g. (Drwały) – Odsyłacz Kolberga dotyczy wymienianej już publikacji W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…,
s. 131 i artykułu tegoż Wiadomość historyczna o okopach starodawnych nad Wisłą między Wyszogrodem a wsią rządową
Drwały, w powiecie i guberni płockiej istniejących, „Biblioteka
Warszawska” 1852, T. 3, s. 163–166.
w. 3–9g. i przyp. 1 (Orszymowo) – Kolberg odsyła do trzech
publikacji W.H. Gawareckiego: Opis topograficzno-historyczny
ziemi wyszogrodzkiej, na teraz w obwodzie i województwie
płockim położonej, Warszawa 1823, s. 64–66, z tej pracy (s. 64–
–65) pochodzi zamieszczony w przyp. 1 cytat; Słowiańszczyzna.
Orszymowo. Wspomnienie historyczne, „Magazyn Powszechny”
R. 7: 1840, z. VII, s. 153–158; Pamiętnik historyczny płocki, tam
w T. 2 na s. 65 jedynie wzmianka o kopcu, natomiast w T. 1 na
s. 99 wzmianka o okopach zwanych kontynami, ale brak opisu
dotyczącego wsi Orszymowo.
W dwóch pierwszych pracach Gawareckiego odesłania do J. Długosza, zob. Dziejów polskich ksiąg dwanaście T. 2 w: Dzieła
wszystkie T. 3, Kraków 1868, s. 353; w Opisie topograficzno-historycznym… Gawarecki powołuje się na T. Święckiego Opis starożytnej Polski wydanie z 1816, T. 1, s. 302, natomiast w „Magazynie
Powszechnym” wymienia wydanie tegoż z roku 1828, T. 1, s. 299;
w obu pracach także odesłanie do A. Naruszewicza Historii narodu polskiego…, w wydaniu z roku 1803, T. 5, s. 66.
w. 1–26d. (przyp. 2) – Cytat pochodzi z anonimowej notatki rozpoczynającej się od słów „Na łąkach wsi Wilkanowa” zamieszczonej w „Kurierze Codziennym” 1871, nr 129.
w. 5–21g. (Wyszogród) – Na końcu opisu Kolberg wymienia
następujące prace: W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…; tegoż Wiadomość o kościele
farnym czyli parafialnym pod tytułem ś. Trójcy w mieście Wyszogrodzie oddanym niegdy w zarząd kanonikom regularnym
grobu Chrystusa Jeruzalemskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny”
1845, T. 9, s. 1–17; ks. J. Piaseckiego Kościół i klasztor księży
Franciszkanów w Wyszogrodzie, „Pamiętnik Religijno-Moralny”
1846, T. 11, s. 428–448.
w. 22–32g. (Rybaki) – W opisie miejscowości Kolberg zamieścił
cytat z pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny
ziemi wyszogrodzkiej…, s. 149–150.
w. 7d. – s. 17 w. 5g. i przyp. 1 (Czerwińsk) – Przy opisie Czer-

�331

s. 17

s. 18

wińska Kolberg odsyła do prac W.H. Gawareckiego: Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, zamieszczony
w przypisie na s. 17 cytat pochodzi z tejże pracy ze s. 36–38; Wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych koretańskich w mieście Czerwińsku niegdyś istniejących, „Pamiętnik
Religijno-Moralny” 1846, T. 10, s. 197–223; Słowiańszczyzna.
Opis miasta Czerwińska i wiadomość o starożytnym klasztorze
kanoników regularnych i laterneńskich w temże niegdyś istniejących, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840, z. II, s. 33–44. Na końcu
przyp. 1 dołączone przez Kolberga odesłanie do cz. II Kieleckiego
(DWOK T. 19), nr 656 oraz do wymienianej już w poprzednich
częściach Mazowsza pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego
wraz z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–1868 (wydawane
w zeszytach), toż 1869 (całość), tam na s. 246 pieśń z wątkiem niegasnących świec.
w. 11–14g. (Grodziec) – Kolberg odsyła do artykułu ks. J. Osieckiego Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1885, T. 29, s. 121–148.
w. 3–5g. (Sarbiewo) – Kolberg odsyła do artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego we wsi Sarbiewie, w powiecie
płockim, guberni płockiej położonego i wspomnienie ks. Macieja
Kazimierza Sarbiewskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851,
T. 21, s. 293–324.
w. 10–13 g. – Odesłanie dotyczy wymienianego wcześniej artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych...,
s. 37–96.
w. 14–23g. (Zakroczym) – Zamieszczone na końcu akapitu odsyłacze dotyczą prac: W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny
płocki… T. 1, s. 12–20; anonimowej notki Kaplica rodziny Łojków
(na cmentarzu w Zakroczymiu) zamieszczonej w „Tygodniku
Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 370; artykułu ks. J. Osieckiego
Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie
zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 121–148.
w. 6d. – s. 19 w. 3g. (Mława) – Na s. 18 odesłanie do anonimowego artykułu Kościół farny w Mławie zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865, T. XII, nr 303, tam rycina o takim samym
tytule; na końcu opisu Mławy Kolberg wymienia artykuł W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele parafialnym w mieście Mławie wraz z Domem Zgromadzenia ks. Misjonarzy, „Pamiętnik

�332

s. 19

s. 20

Religijno-Moralny” 1844, T. 6, s. 289–295 oraz anonimowy artykuł
Notatki historyczne o starostwach a mianowicie mławskich zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” 1856, T. 3, s. 185–190.
w. 7–10g. i przyp. 1 (Chmielewo) – W przypisie odesłanie do
cz. II Pokucia (DWOK T. 30), s. 292 oraz do publikacji K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 112, tam w rozdziale „Sawa”.
w. 15–22g. i przyp. 2 (Żuromin) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele z klasztorem
Reformatów w mieście Żurominie, „Pamiętnik Religijno-Moralny”
1847, T. 12, s. 193–209 i s. 297–308. Zamieszczony w przypisie
tekst nie jest cytatem z artykułu, informacja o takim obrazie i przechowywaniu go przez miejscowego gospodarza na s. 197.
w. 13–15d. (Zieluń) – Odsyłacz Kolberga dotyczy pracy W.H. Gawareckiego Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt mazowieckich i biskupów płockich udzielone
miastom woj. płockiego, Warszawa 1828, s. 278–280.
w. 3–7g. (Bieżuń) – Odsyłacze Kolberga dotyczą: A. Święcickiego Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa 1634, zob.
Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877,
T. 2, s. 115 (całość pracy na s. 82–123); wymienionej wcześniej pracy W.H. Gawareckiego Przywileje, nadania i swobody…, s. 27–36.
w. 8–20g. i przyp. 1 (Szreńsk) – Przy opisie miejscowości Kolberg
odsyła do artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego w mieście Szreńsku w powiecie mławskim, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1849, T. 17, s. 285–304. W przypisie wzmianka o kamieniu, na którym siadywał św. Wojciech zaczerpnięta z artykułu
M. Synoradzkiego Z Bieżunia XXXV. Przyczynek do monografii
zamieszczonego w piśmie „Korespondent Płocki” 1884, nr 72. Zamieszczony w przypisie cytat pochodzi z anonimowej Korespondencji zamieszczonej w „Gazecie Codziennej” 1859, nr 296.
w. 13d. – s. 21 w. 5g. (Sierpc) – Przy wzmiance o obrazie Kolberg
odsyła do dzieł: A. Cellariusza Regni Poloniae Magnique Ducatus
Lithuaniiae, Amsterdam 1659, s. 192; Sz. Starowolskiego Polonia
sive status regni Poloniae descriptio, Kolonia 1632, na podstawie
tego wydania zob. Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, z języka łacińskiego przełożył, wstępem i komentarzami
opatrzył A. Piskadło, Kraków 1976 (zob. PDF Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000, www.biblioteka.kijowski.pl, tam s. 95–96,
dostęp 16. 09. 2016); A. Święckiego Topographia sive Masoviae…,
zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1:
1877, T. 2, s. 115–116. Przywilej miasta z r. 1576, zob. W.H. Gawarecki Przywileje, nadania i swobody…, s. 228–238. Na końcu

�333

s. 21

s. 22

s. 23

opisu odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Sierpc zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 441–443.
w. 10–21d. (Prasnysz) – Odsyłacz na końcu akapitu dotyczy wymienianego już Pamiętnika historycznego płockiego W.H. Gawareckiego T. 1, s. 42–50.
w. 1–3 d. (Sońsko) – Kolberg odsyła do wymienianego już artykułu F.M. Sobieszczańskiego Kopce zwane grodziskami… zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 363
w dziale „Rozmaitości”.
w. 4–16g. i przyp. 1 (Ciechanów) – Odsyłacze Kolberga dotyczą:
ilustracji i jej opisu Zwaliska zamku w Ciechanowie nad Ładynią zamieszczonych w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 21;
pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2,
s. 1–17. W przypisie Kolberg cytuje fragment hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku geograficznym
Królestwa Polskiego…, T. 6, Warszawa 1885, s. 201 (całość hasła
na s. 188–205); za tym hasłem przywołana praca [T. Lubowskiego] Trzy rozdziały z historii skarbowości w Polsce (1507–1532)
przez L… , Kraków 1868, tam s. 83–84; ostatni odsyłacz dotyczy
zbioru A.J. Glińskiego Bajarz polski. Baśnie, powieści i gawędy
ludowe, Wilno 1862, T. 1–2, tam „kurza nóżka” wymieniana wielokrotnie.
w. 7–16d. (Krasne) – Odsyłacze Kolberga dotyczą: artykułu
F.M. Sobieszczańskiego Nagrobek Andrzeja Krasińskiego w Krasnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1861 (nie 1866, tam brak artykułu
o takiej tematyce), T. III, nr 72, z ryciną J. Lewickiego, ponadto
wzmianka o kościele z nagrobkiem Krasińskich w artykule W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany”
1881, T. XII, nr 296 (całość artykułu nr 295–298); hasła Krasne
autorstwa F.M. Sobieszczańskiego w Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda, T. 16 (1864), s. 4–7; pracy W.H. Gawareckiego
Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2, s. 100–139.
w. 1–4g. i przyp. 1 (Krasnosielc) – Odesłanie dotyczy artykułu
W. Dębskiego Źródła rzeki Orzyca zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 347 w dziale „Rozmaitości”;
w przypisie Kolberg cytuje fragment Sprostowania tegoż autora,
które zostało opublikowane w numerze 355.
w. 13g. – s. 24 w. 17g. (Pułtusk) – W opisie miasta Kolberg odsyła do następujących prac: W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 1, s. 105–130; artykułu F.M. Sobieszczańskiego
Ratusz w Pułtusku, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 297,

�334

s. 24
s. 25

s. 26

s. 27

s. 28

z ryciną Polkowskiego; hasła F.M. Sobieszczańskiego Pułtusk zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 21
(1865), s. 781–784.
w. 11–15d. (Nowemiasto) – Odesłanie dotyczy pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 1, s. 6–22.
w. 1–2g. i przyp. 1 (Dzierzenin) – W przypisie cytat z anonimowej
wzmianki w „Kurierze Codziennym” 1871, nr 139, s. 4.
w. 3–14g. i przyp. 2 (Wyszków i Turzyn) – W opisie Wyszkowa odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Wyszków w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 28 (1868), s. 96–98.
Fragment dotyczący Wyszkowa oraz informację o wsi Turzyn
(w. 8–14g.) przytoczył Kolberg z rkp. R. Korbasińskiego, teka 1,
sygn. 1116, k. 78. W przypisie odesłanie do artykułu Seweryna
z Wyszkowa Obelisk z herbem Wazów w Wyszkowie zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 347.
w. 15–18g. (Brańszczyk) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi
Brańszczyku diecezji płockiej zamieszczonego w „Pamiętniku
Religijno-Moralnym” 1856, T. 31, s. 635–648.
w. 19g. – s. 26 w. 2g. – Informacje o wsi Porządzie przytoczył Kolberg z rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 78.
w. 3–12g. (Rożan) – Odesłanie dotyczy wymienianej już pracy
W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2, s. 83–95.
w. 13–16g. (Sieluń) – Kolberg odsyła do hasła F.M. Sobieszczańskiego Sieluń w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 23
(1866), s. 418–419.
w. 10–14d. (Kleczkowo) – Odsyłacze dotyczą hasła F.M. Sobieszczańskiego Kleczków zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 14 (1863), s. 757–758 oraz artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany”
1881, T. XII, nr 296 (całość artykułu nr 295–298).
w. 1–8d. przyp. 1 – W przypisie cytat z pracy T. Rewolińskiego Medale religijne odnoszące się do kościoła katolickiego we
wszystkich krajach dawnej Polski, Kraków 1887, s. 7–8.
w. 9d. – s. 28 w. 9g. (Ostrołęka) – Odesłanie dotyczy Pamiętnika
historycznego płockiego… W.H. Gawareckiego, tam T. 1, s. 6–22.
w. 10–17g. (Kadzidło) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna...
w. 18–31g. (Myszyniec) – Odesłanie dotyczy wymienianej już
pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2,
s. 50–76.

�335

s. 29

s. 30

w. 7d. – s. 29 w. 4g. i przyp. 2 (Maciejowa Szyja) – W przypisie informacje (ale nie cytat) zaczerpnięte z anonimowej Korespondencji. Z powiatu ostrołęckiego, w lutym 1859, „Gazeta Codzienna”
1859, nr 56.
w. 24–25g. – Wzmianka o Janie z Kolna zaczerpnięta z pracy
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 78.
w. 1–7d. (przyp. 1) – Informacje zamieszczone w przypisie pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 77, nie jest to cytat. W rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I,
k. 5 wyjaśnienie: „gryczan – mieszczuch”.
przyp. 1 i 2 – W obu przypisach informacje zaczerpnięte z pracy
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, w przyp.
1 ze s. 79, w przyp. 2 ze s. 83.

Lud (s. 31–109)
s. 33 – s. 34 w. 7d. – Kolberg zacytował fragment pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej…, s. 118–
120. W przyp. 1 na s. 33 odesłanie Kolberga do jego własnej publikacji Właściwości, pieśni i tańce…, s. 86–158. Odesłanie do serii
IX w przyp. 2 dotyczy cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9).
s. 34
w. 6d. – s. 37 w. 26g. i przyp. 1 – Kolberg przytoczył fragmenty
z wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły w ziemi
dobrzyńskiej... ze s. 140–143; informacje zamieszczone przez Kolberga w przypisie na s. 34 i 35 w pracy Smoleńskiego znajdują się
w głównym tekście. Kolberg dodał też w nawiasach wyjaśnienia
niektórych słów oraz komentarz na końcu cytowanego tekstu.
s. 38
w. 12d. – s. 39 w. 11g. i przypis – Zamieszczone informacje pochodzą z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania
książąt…, s. 391–442. Na s. 39 wymieniona broszura [Jana z Wychylówki] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara kmosia z Bartoszem
na Zawiślu, Kraków 1613–1615, zob. wydanie T. Wierzbowskiego,
Warszawa 1902, „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików
Polskich XVI–XVIII wieku”, z. XVII. Wzmianka o Kornelu Kozłowskim dotyczy jego pracy Lud. Pieśni, podania..., wielokrotnie wymienianej i wykorzystanej przez Kolberga w monografii Mazowsze.
s. 39
w. 12g. – s. 40 w. 16g. i przypisy – Kolberg zamieścił cytaty z artykułu Chłopi mazowieccy w lesie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836,
T. 1, nr 4 (z ryciną).

�336

s. 40

s. 41

s. 43

s. 44
s. 45

s. 46

s. 49

w. 17g. – 41 w. 24g. – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 20; jest
to odpis z artykułu Mazurzy, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1,
nr 18. W przyp. 1 wymieniona praca A. Święckiego Topographia
sive Masoviae…, zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2, s. 105; w przyp. 2 – praca F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt…, s. 439.
w. 13d. – s. 43 w. 8g. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu
podpisanego ks. S. Pleban Cokolwiek o pauperyzmie w kraju naszym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 200–201 (całość artykułu na s. 189–205).
w. 9g. – s. 44 w. 12g. – Informacje i cytaty pochodzą z Korespondencji z okolic Ciechanowa podpisanej kryptonimem P. i zamieszczonej w dziale „Kronika tygodniowa” „Tygodnika Ilustrowanego” 1881, T. XII, (seria III), nr 299.
w. 13g. – s. 45 w. 11g. – Cytaty pochodzą z artykułu Poborzanie.
Korespondencja Gazety Warszawskiej z Płocka W. Szeligi zamieszczonej w numerach 197 i 198 „Gazety Warszawskiej” 1857.
w. 12g. – 46 w. 26g. – Zamieszczone informacje zostały nadesłane
przez R. Korbasińskiego, który przekazywał Kolbergowi wiadomości z Porządzia, zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. I
(DWOK T. 64), s. 380, 385.
w. 27g. – s. 48 w. 13g. i przyp. 1 na s. 48 – Rkp. Kolberga, teka
41, sygn. 1347, k. 16v.; jest to odpis z wymienionego na s. 46 artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi
Brańszczyku dyecezji płockiej zamieszczonego w „Pamiętniku
Religijno-Moralnym” R. 16: 1856, T. 31, nr 12 ze s. 635–637 (całość
artykułu na s. 635–645).
w. 15 g. – s. 55 w. 24g. i ryc. po s. 50 – Tylko pierwszy akapit
Kolberg zaczerpnął z przypisów K.W. Wójcickiego zamieszczonych w Zarysach domowych, T. 3 na s. 257–259, tam z powołaniem na pracę W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki,
T. 2. Z tej ostatniej publikacji pochodzą pozostałe partie tekstu ze
s. 57–67; u Gawareckiego brak wyliczenia kolejnych wsi – nazwy
wsi (na s. 50) pochodzą prawdopodobnie z zapisów Kolberga, teka
5, sygn. 1139, k. 6.
Po s. 50 ryc. – W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II,
k. 3 zachowała się karta z ryciną wg rysunku W. Gersona i ręcznie
naniesionym przez Kolberga podpisem, zob. też DWOK T. 80/I,
s. LXIII–LXIV.
Na s. 51 w przyp. 1 odesłanie do wymienianego już artykułu
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., w tym artykule rysunki Gersona w numerach 295, 296 i 298 (całość artykułu

�337

s. 55

nr 295–298). W przyp. 2 (s. 51–52) cytat z Zarysów domowych
Wójcickiego T. 3, s. 211 (nie 221), ten cytat powtórzył jeszcze Kolberg na s. 219 tomu 27. W drugiej części przypisu wymieniona
praca F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt s. 23, a dalej W.A. Maciejowskiego Roczniki i kroniki Polski
przedlechickiej, Warszawa 1850, s. 57. Na s. 53–54 w przyp. 1 cytat
z hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, T. 6, Warszawa 1885, s. 202 (całość hasła na s. 188–205); za
tym hasłem przywołana praca K.W. Wójcickiego Przedmowa do
K. Niszczyckiego „Prawa bartne bartnikom należące”, „Biblioteka Starożytnych Pisarzy Polskich”, Warszawa 1854, T. 4, s. 217.
Na s. 54 w przyp. 1 cytat z hasła Kurp zamieszczonego w Słowniku języka polskiego S. Lindego, Warszawa 1808, T. 1, cz. II (G–L),
s. 1190, tam kolejne źródła, których w niniejszych przypisach nie
komentowano.
Tekst zamieszczony na s. 49 w. 15g. – s. 51 w. 3g. został niezgodnie
z erratą Kolberga powtórzony na s. 96–97, zob. przypis do tych
stron.
w. 12d. – s. 65 w. 5g. – Tekst pochodzi z pracy A. Połujańskiego
Wędrówki po guberni augustowskiej…
Pierwszy akapit na s. 55–56 zaczerpnięty z Wędrówek… ze s. 68
i 49; w przyp. 1 fragment z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.
Kartka etnograficzna..., nr 298 (całość artykułu nr 295–299).
Dalsze partie tekstu do s. 62 w. 15g. pochodzą z Wędrówek… s. 54,
55 (tam też treść przyp. 1 na s. 57), 58, 59, 61–66 i 68, przy czym
ostatni akapit na s. 58 został przeredagowany przez Kolberga,
a liczba wsi na s. 59 skrócona w stosunku do Wędrówek; na s. 60
odesłanie do publikacji K.W. Wójcickiego Kurpie. Powieść historyczna, Lwów 1856; tekst przypisu 1 ze s. 60 u Połujańskiego na
s. 64; na s. 61 przyp. 1 – wzmianka o pochodzeniu Kurpiów w Wędrówkach… na s. 63, treść przyp. 2 – na s. 63, cytat zamieszczony
w przyp. 3 – na s. 78–79, a informacje zamieszczone w przyp. 1 na
s. 62 – u Połujańskiego na s. 68–69.
Tekst zamieszczony przez Kolberga na s. 62 w. 16g. – s. 65 w. 7g.
pochodzi ze s. 14 i 15 Wędrówek…, przy czym część zdań została
pominięta; akap. 2 na s. 63 – Wędrówki… s. 16, a dalsza część tekstu – ze s. 69–71, przy czym wzmianka o ś. Florianie (u Kolberga
przyp. 1 s. 64) – na s. 79 pracy Połujańskiego. Ponadto w rkp.
Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 26 uwaga Kolberga: „Zakopywanie ewangelii u Kurpiów, obacz Połujańskiego i Lud w Płockiem”,
zob. s. 65 w. 1 i 2g.

�338

s. 65

s. 68
s. 69

s. 70

s. 71

s. 73

w. 6g. – s. 68 w. 10g. – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi z pracy Z. Glogera Dawna ziemia łomżyńska, Warszawa 1876, wydanie Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, s. 8–10.
Pierwszy akapit w przyp. 1 na s. 66 także w tej pracy w tekście
głównym, zamieszczone tam odsyłacze dotyczą publikacji: J. Haczewskiego O bursztynie, „Sylwan”, 1838, T. 14, s. 390; ks. J. Osieckiego Rzut oka na przeszłość Kurpiów i o klęsce głodowej jaką
dotknięci zostali, „Wiek” R. 9: 1881, nr 103, s. 3; B. Tykiela Kilka
uwag historyczno-statystycznych o guberni augustowskiej, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 162–174 (całość artykułu, zob.
bibliografia); A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 46.
W dalszej części przypisu wymienione zostały: Korespondencja
Gazety Codziennej z powiatu ostrołęckiego, „Gazeta Codzienna”
1859, nr 56; Starożytna Polska… M. Balińskiego i T. Lipińskiego,
T. 1, s. 537–538; T. Wojciechowskiego Chrobacya. Rozbiór starożytności słowiańskich, Kraków 1873, T. 1, s. 271.
Na s. 67 w przyp. 1 cytat z wymienionej Korespondencji Gazety
Codziennej…, a w przyp. 2 odesłanie do Ludu polskiego Ł. Gołębiowskiego, s. 39 (nie 38).
w. 11g. – s. 69 w. 5g. i przyp. 1 – Zob. artykuł W. Czajewskiego
Kurpie. Kartka etnograficzna…, nr 296–298; informacja w przyp.
u Czajewskiego w nr. 298.
w. 7g. – s. 70 w. 19g. – W pierwszym akapicie Kolberg zamieścił
cytat z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania
książąt… s. 503; dalej cytat z publikacji K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 22; na końcu Kolberg odsyła do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu…, s. 93–94.
w. 20g. – s. 71 w. 4g. – Tekst zaczerpnięty został z pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, s. 8–9 w przypisie, u Gawareckiego słowa w innej kolej­
ności.
w. 5–19g. – Por. A. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 89 i 74.
w. 20g. – s 73 w. 2g. – Cytaty zostały zaczerpnięte z artykułu
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 298.
w. 3–17g. – Cytat pochodzi z anonimowej notatki Panu B. zamieszczonej w dziale „Korespondencja od Redakcji”, „Wędrowiec”
1881, T. 10 (seria III), nr 237.
w. 5–8 d. – Te informacje Kolberg uzyskał najprawdopodobniej

�339

s. 74

s. 75
s. 76

s. 77

s. 79
s. 84

s. 85

od R. Korbasińskiego, jego wspólpraca z Kolbergiem została omówiona we wstępie do DWOK T. 80/I.
w. 1g. – s. 75 w. 4g. – F. Kozłowski w Dziejach Mazowsza…
podaje opisy ubiorów na s. 462–469 powołując się na dawne źródła; za Kozłowskim – s. 466 zacytowany Bielski, zob. M. Bielski
Satyry, Kraków 1856, przedruk krytyczny Wisłockiego Marcina
Bielskiego Satyry, Kraków 1889, s. 45. Opisy ubiorów u Kitowicza i Gołębiowskiego, zob. przypisy źródłowe do cz. III Mazowsza (T. 26).
w. 5–9g. i 15–19g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118,
k. 35a; w rkp. tylko te fragmenty opisu, z boku nota: „Kosino, Blichowo”.
w. 1–12g. – Te informacje Kolberg uzyskał najprawdopodobniej
od R. Korbasińskiego z Porządzia, zob. wstęp do DWOK T. 80/I.
przyp. 1 – Cytat pochodzi z powieści K.W. Wójcickiego Kurpie,
T. 2, Lwów 1834, s. 52.
w. 12d. – s. 77 w. 28g. i przypisy – Kolberg zacytował fragmenty
pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 199–200 i s. 211.
W przyp. 1 odesłanie do artykułu Kurpie zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” w R. 3: 1836, T. 1, nr 20. W przyp. 2 odesłanie do
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…,
tam informacji w takim brzmieniu brak, jest natomiast w Zarysach domowych Wójcickiego, T. 3, s. 211. Tekst bez ostatniego
akapitu, ale z przypisami zachował się w rkp. Kolberga, teka 41,
sygn. 1347, k. 44, jest to odpis z wymienionej pracy Wójcickiego.
w. 29 g. – s. 79 w. 5g. – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 297, przy
czym uwaga w nawiasie: „od Kolna” pochodzi od Kolberga. W rkp.
Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 62 zachował się fragment odpisu
z tego artykułu (w druku s. 78 w. 1g. – 3d.).
w. 6g. – s. 80 w. 4g. – Ten fragment także w rkp. Kolberga, teka 8,
sygn. 1163, k. 232, jest to odpis z wymienionej publikacji A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 73–74.
w. 4–10g. – Cytat pochodzi z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.
Kartka etnograficzna…, nr 297.
przyp. 1 – Zob. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej…,
s. 65.
w. 2–7d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 35a;
w rkp. tylko skrótowy zapis: „Chaty dosyć obszerne, wysokie, lepsze jak w Mazowszu” i „Domy wzdłuż drogi, kurzych nie ma”,
z boku nota: „Kosino, Blichowo”.

�340

s. 86

w. 3g. – Wzmianka Kolberga o źródle informacji o wsi Porządzie i okolicach dotyczy R. Korbasińskiego, zob. wstęp do DWOK
T. 80/I.
s. 86–87 przyp. 1 – Cytat pochodzi z anonimowej notatki zaczynającej się
od słów: „Z Mławskiego” zamieszczonej w dziale Korespondencja
„Czasu” w części Królestwo Polskie, „Czas” 1872, nr 17.
s. 89
w. 21g. – 90 w. 25g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,
k. 17v. Na górze karty odpis z wymienionej pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 212–215; u dołu odpis zamieszczonego
w przypisie fragmentu artykułu podpisanego R. [K.W. Wójcicki]
Mechanik wioskowy, „Kłosy” 1871, T. XII, nr 312.
s. 90
w. 13d. – s. 92 w. 19g. i ryc. po s. 90 ryc. – Zamieszczony tekst to
cytaty z artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 296 (nie 292).
Ryc. po s. 90 – Zob. DWOK T. 80/I, s. LXIII–LXIV.
s. 92
w. 10–11d. – F. Kozłowski w Dziejach Mazowsza pisze o rzemiosłach – s. 396–402, o handlu – s. 402–409, o rolnictwie – s. 409–412.
s. 92
w. 9d. – s. 93 w. 24g. – Zamieszczone informacje i cytaty pochodzą
z hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku
geograficznym Królestwa Polskiego…, T. 6 (1885), s. 203 (całość
hasła na s. 188–205); za tym hasłem podane kolejne źródła: Monumenta medii aevi historica T. II, s. 281 i opracowania X. Liske
Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876 będącego zbiorem tekstów
o Polsce obcych autorów, tam na s. 37–196 opis Ulryka Werduma,
a na s. 73 przytoczony cytat.
s. 93
w. 13d. – s. 94 w. 14g. – Kolberg wykorzystał fragment pracy
W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, s. 6–7 i 9–10.
s. 94
w. 20–30g. – Kolberg odsyła do opisów gospodarstw zamieszczonych w Encyklopedii rolnictwa (nie rolniczej) i wiadomości
związek z niem mających wydanej w Warszawie, T. II, 1874,
poszczególne Opisy… zob. bibliografia. W rkp. Kolberga, teka 13,
sygn. 1194/2, k. 1 zachowała się notka bibliograficzna dotycząca
gospodarstwa Kucice.
s. 95
w. 4–5g. – Fragment dotyczący nazywania indyków i zawołań
w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75; w rkp. na k. 3
notatka Kolberga: „Porządzie”.
s. 96
w. 15g. – s. 97 w. 17d. – W reedycji nie uwzględniono erraty Kolberga i powtórzono fragmenty wydrukowane już na s. 49
w. 15g. – s. 51 w. 3g., zob. przypisy do tych stron.

�341

s. 97

w. 16d. – s. 98 w. 16g. – Kolejne akapity pochodzą ze s. 48, 56 i 75
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej… .
s. 98
w. 17g. – s. 100 w. 12g. – Przytoczony tekst pochodzi kolejno ze
stron 195–196, 197–199 i 259 w T. 3 Zarysów domowych Wójcickiego.
s. 100 w. 13g. – 106 w. 10d. – Kolberg przytoczył prawie w całości artykuł W. Olszewskiego Od Myszyńca (Powiat Ostrołęcki). W maju
1870 roku zamieszczony w „Gazecie Rolniczej” R. X: 1870, nr 22,
s. 217–219. Przypis na s. 102 pochodzi od Kolberga; tekst przypisu
naniósł Kolberg na egzemplarz „Gazety” zachowany w jego archiwum, teka 49/ skł. 4b.
s. 106 w. 9d. – s. 109 w. 1d. i przypisy – Kolberg zacytował kolejne fragmenty artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna...,
nr 296.
Na s. 107 w przyp. 1 cytat z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy
i obrazy Warszawa 1840, T. 2, s. 264; w przyp. 2 cytat z A. Połujańskiego Odpowiedzi na recenzję dzieła: Wędrówki po guberni
augustowskiej w nr 273… zamieszczony w „Gazecie Codziennej”
1859, nr 281.
Na s. 108 w przyp. 1 cytaty z hasła Bursztyn podpisanego kryptonimem Kurp [A. Zagrzejewski] zamieszczonego w Encyklopedii
rolnictwa…, Warszawa 1873, T. I, s. 315 i 312 (całość hasła na
s. 310–316.

Zwyczaje (s. 110–139)
s. 110–111 w. 9 g. i przypisy – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 19,
tam także tekst zamieszczony w przyp. 1 na s. 110 i w przyp. 1 na
s. 111 oraz tytuł: „Król Herod”. Ponadto tekst w. 4–10g. ze s. 110
(pierwszy akapit) w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116,
k. 75; w tymże rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.
s. 111 przyp. 1 – Kolberg po raz kolejny cytuje fragment artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 297.
s. 115 w. 10–15g. – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 34, tam nad tekstem nota: „Rasztowska Wola”.
nr 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 124.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 i 6
tylko górna wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego

�342

Dodatek do „Pastorałek i kolęd”, Kraków 1853, s. 265; w Zbiorze
pieśni nabożnych katolickich… Sz. Kellera na s. 198–199 taki sam
tekst.
s. 116 nr 2 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 125, tam melodia z pierwszą zwrotką.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 9 w drugim wykonaniu druga ósemka a1; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Pastorałek…, s. 266, tam pełny tekst
powtórzony przez Kolberga w druku.
s. 117 nr 3 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153v.
i teka 38, sygn. 1334, k. 7, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej z tekstem
zwr. 1 i zwr. 2 w. 1–4. W obu rkp. w t. 1 tylko dolna, w t. 3 tylko
górna wersja, w t. 5 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka g1,
w t. 8 i 9 tylko dolna wersja, w t. 9 druga ósemka d2, w t. 11 brak
znaku powtórki; w rkp. z teki 43 w t. 5 przy powtórce ostatnia
ósemka: dwudźwięk d1g1.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kantyczki czyli pieśni nabożne
domowe, Poznań 1885, tam pod numerem. 77 na s. 83–86 wariant
tekstu.
s. 119 nr 4 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 16, z lokalizacją: „od
Koniecpola”; teka 41, sygn. 1347, k. 25, nr 6, jest to odpis ze zbioru
M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy, Kraków 1843, s. 31.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kantyczki czyli pieśni nabożne domowe, Poznań 1885, tam na s. 5–6 pod numerem 6 tekst,
a przed s. 5 melodia.
s. 120 nr 5 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21r., bez
lokalizacji. W rkp. w t. 3 tylko górna, w t. 6 tylko dolna wersja,
ostatnia ósemka c2, w t. 7 dwukrotnie d2, w t. 8 tylko dolna wersja,
ostatnia ósemka g1, w t. 10 i 11 tylko górna wersja; pod melodią
tekst jak w druku.
s. 120–121 nr 6 – Pod pieśnią odesłanie do „Rocznika Leśniczego”, Warszawa 1862, T. II, tam nr 319–320 (nie 317).
s. 121 nr 7 – Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 112.
s. 122 w. 1–7g. – Rkp. Kolberga, teka 12, sygn. 1180, k. 9v. Odesłanie do
cz. I Mazowsza (T. 24) naniesione w druku.
w. 8–14g. (św. Błażej) – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116,
k. 75; w tym rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.

�343

s. 123 w. 3–16g. – Nota lokalizacyjna wskazuje, że informacje zamieszczone w tym akapicie pochodzą od R. Korbasińskiego.
przyp. 1 – Informacje zamieszczone w przypisie w publikacji
K.W. Wójcickiego Kurpie. Powieść historyczna, T. 2, s. 130. Zob.
też A.M. Fredro Przysłowia mów potocznych albo przestrogi
obyczajowe, radne, wojenne, wyd. 1658, zob. np. wydanie piąte:
Wrocław 1809, s. 497 nr 559; przysłowie także u K.W. Wójcickiego Przysłowia narodowe, Warszawa 1830, T. 1, s. 89–96. W obu
pracach Wójcickiego przytoczony fragment wiersza M. Stryjkowskiego.
s. 124 w. 5–30g. – Kolberg zamieścił cytaty z pracy K.W. Wójcickiego
Zarysy domowe, T. 3, s. 254–255; w przypisie Wójcicki powołuje
się na artykuł A. Radoszkowskiego, zob. tegoż, Zapusty u Kurpiów, „Magazyn Mód. Dziennik Przyjemnych Wiadomości” 1835,
nr 8, s. 47. Wiersze 16–32g. także w rkp. Kolberga, teka 5, sygn.
1136, k. 21; rkp. uszkodzony, odcięta część karty.
s. 124 w. 2d. – 125 w. 18g. – Taki tekst zgodnie z odesłaniem w zbiorze
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 262.
s. 125 w. 16–19d. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.
s. 125 w. 14d. – s. 126 w. 5g. – Zamieszczony tekst został zaczerpnięty
z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 247–248.
s. 126 w. 6 – 9g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.
s. 127 w. 7g. – s. 128 w. 1g. i przyp. 2 – Odesłanie Kolberga dotyczy
ryciny Masłowskiego Kurek wielkanocny zamieszczonej w „Tygodniku Ilustrowanym” 1883, T. 1 (seria IV), nr 12, tam także
anonimowa notatka o takim samym tytule, której treść zacytował
Kolberg. W przyp. 2 cytat z hasła J. M. [Moraczewski] Kogutek
zamieszczonego w Starożytnościach polskich, Poznań 1842, T. 1,
s. 444, tam z powołaniem na zapowiadaną pracę K.W. Wójcickiego „Badania starożytności polskich i ruskich”; Wójcicki na temat
„kogutka”, zob. m.in. Zarysy domowe, T. 1, s. 301.
s. 128 nr 9 – Por. nr 5 w suplemencie.
s. 129 w. 23g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie
tych informacji od R. Korbasińskiego.
s. 129–130 nr 10 – Pod pieśnią odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…
Sz. Kellera, tam na s. 505–506 tekst obszerniejszy, a na s. 580–581
wariant tekstu.
s. 130 w. 22–25g. – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75;
w tym rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.

�344

s. 131–132 nr 12 – Pod pieśnią odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…
Sz. Kellera, tam na s. 680 tekst obszerniejszy.
s. 132 w. 7–13g. – Taki tekst odnaleziono w pracy W.H. Gawareckiego
Wspomnienie rynku miasta Płocka dołączonej do publikacji Pamiątki historyczne Łowicza, Warszawa 1844, s. 205; w wydanych
w 1824 roku Pismach historycznych (zawierających m.in. tekst
Wiadomość o mieście Płocku) takiego cytatu brak.
w. 14–17g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.
s. 133 w. 2g. i 8g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje, ze Kolberg
otrzymał informacje te od R. Korbasińskiego.
s. 134 w. 12d. – s. 137 w. 9g. (Kupalnocka) – Kolberg zacytował obszerne fragmenty artykułu A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka,
czyli wigilia św. Jana u włościan nad Narwią opublikowanego w „Muzeum Domowym” 1836, z. 25, s. 194–196; w pierwszym
akapicie niektóre słowa wprowadzone przez Kolberga: „złych
duchów”, „tj. Kurpiów w okolicy Łomży i Nowogrodu”, „osobliwie w wigilię św. Jana”. W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów…, T. 1, s. 252–254, o którym wspomina Kolberg
pod pieśniami nr 13 i 14b, zamieszczone zostały zarówno pieśni
13, 14a i 14b jak i fragmenty artykułu z „Muzeum Domowego”.
W T. 2 zbioru Wójcickiego na s. 242 wariant pieśni nr 14 „Z okolic
Warszawy”, a na następnych stronach pieśni „Z osad Kurpiów”
i „Z nad Narwi”.
s. 137 w. 10–15g. (Św. Piotr) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 115.
w. 7–14d. (Matka Boska Zielna) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn.
1347, k. 115; ten zapis sporządzony na podstawie rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75, w tym rkp. na stronie 3 notatka
Kolberga: „Porządzie”.
s. 138 w. 1–13g. (św. Roch) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 115.
w. 10–16d. (Dzień Zaduszny) – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1,
sygn. 1116, k. 75, tam pierwsze zdanie i tamże, k. 78, tam dalsza
część tekstu do słów: „nie wyróżniają”, a dalej: „od dziadów innych okolic”. Odsyłacze do Ludu dotyczą: cz. II Krakowskiego
(DWOK T. 6), s. 227 i cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9), s. 162–
165.
s. 139 w. 1–13g. (śś. Katarzyna, Andrzej, Mikołaj) – Rkp. Kolberga,
sygn. 3205, k. 71, ten rkp. sporządzony na podstawie informacji
zamieszczonej w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75
(całość k. 75–78); w rkp. Korbasińskiego (k. 76) notatka Kolberga:
„Porządzie”.

�345

Dożynki (s. 140–144)
s. 140 w. 1–2g. – Nota lokalizacyjna wskazuje, że zamieszczone informacje przekazał R. Korbasiński.
s. 142 nr 17 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 103v., z lokalizacją „od Makowa (Czepielew)” (właśc. Ciepielewo) i z naniesionym
numerem jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 40,
z lokalizacją „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W obu rkp. melodia rozbudowana, po t. 11 jeszcze 12 taktów wykonywanych prawdopodobnie z tekstem 2. zwrotki (ta niepodpisana pod nutami, tylko poniżej):

   
      



Po  zę  li  śmy

 

pro

 
 

 sie  my


  

Plon

ży


pa





to,

po  żnie  my

i


    

na

  
 

nie  siem,


    

plon,

o

do  brą

  

3

jar  kę,

    

3

go  rzał  kę.

 
      

je  go  mo  ści



.

w dom.

W rkp. z teki 41 fragment ten skreślony przez Kolberga, a w rkp.

b
z teki 43: pierwszy takt powyższego przykładu: &amp; œ

œ œ

,

brak t. 9–10 z powyższego przykładu. Ponadto w rkp. terenowym
z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 11 na
drugą miarę dwie ósemki a1 g1; pod melodią zwr. 1–4, po nich:
„[A na niebie] czarna burza, [nasza pani] kieby róża”, dalej zwr. 7, 6,
5, 11 (w niej brak słowa: „scur”), zwr. 8, 9 i 12, przy czym w ostatniej: „sraczki” zamiast „tarapacki”.
s. 143 w. 14d. – s. 144 w. 1d. (Fryc) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,
k. 6; jest to czystopis przygotowany do druku.

�346

Obrzędy (s. 145–242)
s. 145 – Informacje o obrzędzie chrztu z okolic Porządzia i Pniewa Kolberg
otrzymał najprawdopodobniej od R. Korbasińskiego.
s. 146 w. 13–17g. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga cytat pochodzi z Wędrówek po guberni augustowskiej… Połujańskiego, s. 71.
w. 7–8d. (przyp. 1) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1136,
k. 27.
s. 147 w. 4d. – s. 149 w. 2g. – Informacje z okolic Porządzia i Pniewa Kolberg otrzymał najprawdopodobniej od R. Korbasińskiego; w archiwum zachował się jedynie krótki zapis Kolberga, teka 41, sygn.
1347, k. 120 zamieszczony w druku na s. 148 w. 19–21g.
s. 149 w. 3–9g. – Przywołana przez Kolberga formuła pochodzi z powieści K.W. Wójcickiego Kurpie, T. 1, s. 90 (nie 59), tam tylko:
„O biednaż ja biedna! sierota”, a w przypisie na s. 90–91 tekst
jak w. 4–9g. zaczynający się od słów: „Podobny sposób wyrzekania…”
w. 10–15g. i przyp. 1 – Zgodnie z odesłaniem Kolberga cytaty
pochodzą z Wędrówek… Połujańskiego, s. 71 i s. 73.
w. 18–22g. i s. 150 w. 13–28g. – Zdanie: „Umarłych chowają…” na
s. 149 oraz ostatni akapit i przyp. 1 na s. 150 w rkp. Kolberga, teka
41, sygn. 1347, k. 120.
s. 151–170 w. 13g. wesele I – Opis wesela (tekst zanotowany prozą i niektóre pieśni) zachował się w rkp. terenowym Kolberga, teka 5,
sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W rkp. tekst
zanotowany skrótowo w postaci niepełnych zdań, niekiedy inna
kolejność poszczególnych akapitów, brak fragmentów zamieszczonych na s. 166 w. 7d. – s. 167 w. 8g., zob. przypisy do poszczególnych numerów.
s. 151 nr 18 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W zapisie melodii w t. 7 ≥ przy f2, w t. 5–8
brak znaku powtórki.
s. 153 nr 20 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .
s. 154 nr 22 – Pod pieśnią Kolberg odsyła do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu…, s. 101, tam pod numerem 7 wariant
melodii.
s. 155 nr 24 - Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70v., z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W zapisie melodii w t. 1 na pierwszą

j

miarę inny rytm: œ œ œ , na trzecią miarę ósemki d2 c2, t. 7 niewypełniony.

�347

nr 25 – Odsyłacze pod zapisem nutowym do cz. I i cz. III Mazowsza (T. 24 i 26) dotyczą wariantów melodii.
s. 159–160 nr 30 i 31 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70,
z lokalizacją ogólną: „Kosino”, z notką: „do klusek”.
W rkp. pod melodią jak nr 30 zanotowany tekst jak nr 31 zwr. 1,
a po niej jako dalszy ciąg tekstu jak nr 30.

 
W zapisie melodii t. 1–2:    

    , w dalszym prze-

biegu tylko dolna wersja, w t. 9 na trzecią miarę szesnastki d2 e2.
Ponadto w druku dla pieśni nr 30 błędnie podane metrum, winno
być: .
s. 160 nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do grochu”. W rkp. w t.
1 w górnej wersji na trzecią miarę pierwsza ósemka h1, w zapisie
tekstu ostatni wiersz zwr. 4 brzmi: „cy im jeno dadzą”.
nr 33 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do kiełbasy”.
W zapisie melodii tylko górna wersja, brak znaku powtórki, w t. 2
pierwsza szesnastka: d2, e2 zanotowane tylko alternatywnie, po t. 4
jeszcze: &amp;

œ œ œ œ œ œœœ

, melodia niedokończona. W dru-

ku w t. 2 w drugim wykonaniu druga nuta winna być szesnastką.
s. 161 nr 34 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do pieczeni”.
W zapisie melodii w obu wykonaniach w t. 2 druga ósemka c2,
w pierwszym wykonaniu: w t. 3 druga ósemka tylko g2, w t. 4 na
drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta f2.
nr 35 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do pieczeni”.
W zapisie melodii w t. 4 przy powtórce na drugą i trzecią miarę
obie wersje.
s. 163 nr 39 i 40 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70,
z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam pod melodią jak nr 40 (t. 1–6)
tekst jak nr 39 bez zwr. 3.
Dla melodii nr 40 w rkp. t. 1–6 i 7–15 zanotowane jako dwie
odrębne melodie, w obu zapisach widoczne trudności Kolberga
w zapisie metrorytmicznym:

�348

Poniżej tekst jak zwr. 3 w pieśni nr 39 podpisany pod melodią jak
nr 41, zob. następny przypis. Ponadto w druku dla pieśni nr 39
błędnie podane metrum, winno być: .
s. 164 nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam melodia, a pod nią tekst jak nr 39 zwr.
3, dalej tekst jak zwr. 1 i 4 w druku.
W zapisie melodii w t. 3 ≥ nad c2, brak fermaty, brak t. 4, t. 6–7:




         , w t. 8 tylko dolna wersja.

s. 165 nr 43 - Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”.
s. 167 nr 46 i 47 – Tekst jak nr 47, bez melodii, w rkp. terenowym Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, z
fragmentem zamieszczonym w druku w nawiasie poniżej pieśni
nr 46. W rkp. jeszcze dalszy ciąg tekstu opublikowany przez Kolberga jako nr 48, zob. następny przypis.
s. 168 nr 48 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W rkp. tekst jest kontynuacją tekstu nr 47.
s. 168–169 nr 49 i 50 – Odsyłacze do wariantów tekstu nr 181 i 192 w cz. I
Mazowsza (T. 24) zamieszczone pod pieśnią nr 50 winny być pod
pieśnią nr 49.

�349

s. 169 w. 16g. – 170 w. 13g. – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 49 i
51 (stanowiły dawniej całość); ten fragment także w rkp. z teki 5,
zob. przypis źródłowy do wesela I.
s. 170 nr 51 – Pod pieśnią odsyłacz do cz. I Mazowsza (T. 24), tam błąd
druku, winno być: s. 279 (nie 297).
s. 171 nr 54 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. Zapis bardzo słabo czytelny, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1 pierwsza
nuta c2; w zapisie tekstu: „Kasinki” zamiast „Marysi”.
s. 172 nr 55 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w t. 1 zapis słabo czytelny, widoczne
liczne poprawki Kolberga, kilka wersji melodii zapisanych równocześnie, w t. 3 na drugą miarę szesnastki g1 fis1, w t. 9 tylko dolna wersja;
pod melodią incipit: „Ach, mój Boże”, a poniżej zwr. 1–5 i zwr. 8.
s. 174 w. 2 d. – s. 175 w. 5g. – Ten fragment przemowy zachował się
w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 77.
s. 175 nr 56 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.
Pieśni, podania…, tam na s. 47 (nr XI) wariant tekstu.
nr 57 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją: „Mąkolin”. W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy
­zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 1–2 tylko
górna wersja, w t. 1 na trzecią miarę ósemki h1a1, po t. 2 znak
powtórki, t. 3:



2
1

      , w t. 4 w pierwszym wykonaniu

górna wersja, w drugim dolna z dodaną alternatywnie na czwartą
miarę ćwierćnutą d2; pod melodią zwr. 1–2 i 5–7, dziś część tekstu
bardzo słabo czytelna.
s. 177 nr 60 – Odesłanie Kolberga do cz. I Mazowsza (T. 24) nr 82 niejasne, być może dotyczy zwr. 3.
nr 61 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w zapisie melodii tylko górna
wersja, t. 7–8 zapisane jako wersja alternatywna w t. 9–10.
s. 178 nr 63 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38r., nr
26 bez lokalizacji (z boku przekreślone: „Rzątki”, mogło chodzić
o Rzędków), z notką: „Weselny marsz”.
W rkp. w t. 3 i 4 w pierwszym wykonaniu tylko górna wersja,
grupa: œ œ œ zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa,
w t. 5 na czwartą miarę dwie ósemki d2 h1, w t. 6 tylko górna
wersja, przy ostatniej ósemce alternatywnie dwie szesnastki g1 fis1,

�350

w t. 7–8 tylko dolna wersja, po t. 8 powtórzone t. 1–4: w t. 1 tylko
górna, w t. 3 tylko dolna, a w t. 4 tylko górna wersja.
s. 180 nr 70 i 71 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80v.,
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
s. 181 nr 73 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38, bez lokalizacji, z notką: „Przed oczepinami oprowadzają”.
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
melodia zapisana w metrum , co powoduje przesunięcie kresek
taktowych przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych.
W t. 1 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w t. 2 na drugą miarę
ósemka g1 i szesnastki a1 h1, na trzecią miarę obie wersje, w t. 4
wskutek przesunięcia kresek taktowych brak wersji zanotowanej
małymi nutami na drugą i trzecią miarę.
s. 182 nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79r., z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. liczne skreślenia i poprawki, przebieg melodii następujący:

œ Rœ œ
R
R

3 œ.
&amp;8 J
A

œ.
&amp;J
po

w tym ko - le

-

to - czy - ła

U - pad

przyj

.
&amp; Jœ
Nie

œ œ œJ

j
œ

mój mie - sią - czku,

w tym

œ œR œ œ œ b œ
j
œ œ
R R R
R
swój wia - ne

r r j
&amp; œ œ œ # Jœ
œ.
&amp;J

œ œ j
R R œ

-

ci

œ # œ œj
R R

ion

we - sie - lo

œ œR œ
R
R

mij - że

œ œR œ
R
R

przyj - mu - je

go,

-

-

j
œ

ju

œ œ œj j
œ
R R
a

we - se - le

œ œ bœ œ j
œ
R R

ni wia - ne

-

czka,

po

j
œ œ

na

ło

ko - le,

j
œ œ.

œ

czek

sto - le.

-

œ œ œ
J

do

œ
ni

œ
J

#œ œ
J
nie,

œ œ
J

sie - bie.

œ œ bœ œ.
3

cie

-

;

bie.

w zapisie tekstu zwr. 1 i 4, a dalej fragmenty zwr. 2: „pani matce”
i zwr. 6: „Jasiulkoju”.
s. 183 nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. melodia zanotowana w t. 1 o kwartę czystą niżej, w t. 2
o tercję wielką niżej, od t. 3 o sekundę wielką niżej, t. 6–8 niewy-

�351

pełnione, pod melodią incipit: „Oj, chmielu, chmielu”, a poniżej
tekst jak w druku.
Taki tekst także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” zanotowany jako zwr. 3 tekstu nr 81, zob. następny przypis.
nr 81 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”; pod melodią tekst obszerniejszy, w rkp.
jeszcze: „ale … po ty[ckach]…, nie jedną … z wianeczku zdradzis”,
a dalej tekst jak nr 80, zob. poprzedni przypis.
nr 82 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. inna kolejność zwrotek: 3, 2, 4 i 1.
s. 184 nr 83 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 1–2 tylko górna wersja, w t. 2 dwie pierwsze ósemki



zanotowane o sekundę wyżej, w t. 3 i 9 odwrotny rytm:   , w t. 5
na drugą miarę g2, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 7 tylko górna
wersja, na trzecią miarę ósemka f2, t. 8: 

 
  ; pod melo-

dią tekst zwr. 1, zwr. 3 w. 1 i 2 i zwr. 4 w. 3–5.
nr 84 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 5 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja,
w t. 6 górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę szesnastki d2 h1, doda-

rœ j œ œ

na wersja alternatywna: &amp; œ R œ
, t. 8:   

; pod

melodią słabo czytelny tekst zwr. 1–4.
s. 185–194 (wesele III) – Pierwodruk tego opisu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne zamieszczonym w „Bibliotece Warszawskiej”
w T. 3 z 1848 roku, s. 615–622; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 579–
596. W następnych przypisach odsyłano już tylko do odpowiedniego numeru przedruku w T. 67/I.
s. 185 nr 85 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43v.
i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – fragment tekstu bez melodii, oba rkp.
z lokalizacją: „Czepielew” właśc. Ciepielewo).
W rkp. terenowym z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, nad nią notatka Kolberga „przy rozplataniu”, w t. 1 w obu
wykonaniach dolna wersja, w t. 2 przy powtórce na trzecią miarę
alternatywnie e1, w t. 5 na drugą miarę ósemka e1, t. 6 nieczytelny,
pod melodią zwr. 1, a zwr. 2–4 zanotowane skrótowo.

�352

W rkp. z teki 42 tylko wiersze 1–2 pierwszej zwrotki, z notą: „Przy
rozplataniu”.
Por. T. 67/I, nr 402.
s. 185 nr 84 (błąd druku) – W druku błędnie podany numer pieśni 84,
pieśń z tym numerem wydrukowano na s. 184, tu winno być 85a.
s. 186 nr 86 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43v.
i teka 42, sygn.. 1351/II, k. 2, oba rkp. z lokalizacją: „Czepielew”.
W rkp. z teki 43 t. 7–8 zanotowane szkicowo i tekst jak w druku.
W rkp. z teki 42 tekst do słowa: „rozplecie” bez melodii, z notą:
„Przy rozplecinach”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 403.
nr 87 – Por. DWOK T. 67/I, nr 404.
s. 186–187 nr 88 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, tam w T. 2 na s. 179 inny tekst.
s. 187 nr 89 – Rkp. terenowe: prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,
sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” i Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn”.
Na k. 36 tekst zwr. 4, 7 i 6 bez melodii; na k. 43 zwr. 3 i 4, tam
stanowią dalszy ciąg pieśni nr 210 w T. 27, zob. przypis do tego
numeru. Por. DWOK T. 67/I, nr 405.
s. 188 nr 90 – Por. DWOK T. 67/I, nr 406.
nr 92 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Umierzysz pod Raciążem”.
W rkp. w t. 1 i 2 w pierwszym wykonaniu przy pierwszych czterech nutach dodany dwudźwięk g1, t. 3–4 przy powtórce:

&amp;

œ œœ

œ #œ œ. œ
œœœ œ œ
J , t. 8 w pierwszym wykonaniu:

j
œ
œœ œ
&amp; œœœ
. Por. DWOK T. 67/I, nr 407.

s. 189 nr 93 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34,
z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem” i teka 42, sygn.
1358/I, k. 2, z lokalizacją: „Drożdżyn” – tam incipit: „Pod borem
sosna, pod nią topola” bez melodii.

b

j
b œ nœ
W rkp. z teki 43 t. 4: &amp; b R R œ œ œ ; pod melodią zwr. 1–9, przy

czym w zwr. 3: „Mówiłam” zamiast „Pytam”, w zwr. 5 w. 1: „Będą
nam” zamiast „Organy” i „będą” zamiast „ludzie”, zamiast zwr. 10

�353

w rkp. tekst:
„Utracę raz jużci na zawdy,
jużci mi się nie ukłoni kawaler żadny”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 408.
nr 94 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z loka-

œ œ œ œœ

s. 190

s. 191

s. 192

s. 193

lizacją ogólną: „Maków”; tam t. 7 przy powtórce: &amp; J J J
,
a pod melodią tekst zwr. 1.
nr 95 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,
sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją ogólną: „Mokrylas”, tam tekst bez
melodii i rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:
„Mokrylas” – tam wiersze 1–3 pierwszej zwrotki, z notą: „Przed
wyjazdem do k[ościoła]”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 409.
nr 96 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 80, z lokalizacją:
„Czerwin i Mokrylas pod Ostrołęką”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 1–2 tylko
górna wersja; pod melodią zwr. 1–4, po nich odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26), nr 108, zwr. 4–7, a następnie tekst
zwr. 6, 8 i 9, przy czym w rkp. w zwr. 6: „Oj, Maryjanno” zamiast
„A wróć-ze się”, a w zwr. 8 wiersz 2 brzmi: „weźcie ten wianek
ruciany”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 410.
nr 97 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43
i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją:
„Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. z teki 43 nad melodią notatka Kolberga: „przy obiedzie”;
w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 na drugą miarę alternatywnie
ósemka a1, w t. 9 tylko górna wersja, pod melodią tekst jak w
druku.
W rkp. z teki 42 tekst do słowa: „drodze” z notą: „Dając groch przy
obiedzie”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 411.
nr 98 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 i 7 tylko górna, w t. 6 tylko
dolna wersja.
nr 99 (w przypisie na s. 193) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43,

�354

sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam nad melodią notatka Kolberga: „Czapnik (Polonez)”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą niżej, w t. 1 w obu
wykonaniach dolna wersja, w t. 2 przy powtórce obie wersje,
w obu wykonaniach des2 zamiast d2. W druku błędnie podane
metrum, winno być .
nr 100 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), z notatką: „Chmiel”.
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 6 i 7 przy ostatniej szesnastce brak Ω, w t. 7 na pierwszą miarę tylko dolna wersja.
Por. DWOK T. 67/I, nr 412.
nr 101 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją ogólną: „Drożdzyń pod Płońskiem”.
W rkp. melodia zanotowana w metrum  z inną strukturą metrorytmiczną: w t. 1–2 ósemki, w t. 3–6 ćwierćnuta z kropką i ósemka;
pod tekstem jak w druku jeszcze dalszy ciąg:
„Sadziłam ją w ogródeczku przy drodze,
da, którędy mój Jasieniek pojedzie.
I urwała panna młoda piętnaście,
i zasłała krakowskiemu staroście”.
Por. DWOK T. 67/I, nr 413.
s. 194 nr 102 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 94v., nr 23, bez lokalizacji, tam zanotowana o kwartę

œ œ œ œ
J J ,
  
  

b
czystą niżej, t. 1 w obu wykonaniach: &amp;

t. 6 w pierwszym wykonaniu:   

.

nr 103 – Rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 39v., z lokalizacją
ogólną: „Czepielew, Maków” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 59,
z lokalizacją: „Czepielew pod Makowem” (właśc. Ciepielewo) –
tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. DWOK
T. 67/II, nr 685. W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką
wyżej.
Por. też DWOK T. 67/I, nr 416, tam tekst bez melodii.
po s. 196 ryc. – W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II, k. 4
zachowała się karta z ryciną i ręcznie naniesionym przez Kolberga
podpisem.

�355

s. 198 nr 106 – W druku w t. 3 ostatnia nuta winna być ósemka.
s. 199 nr 109 – Melodia z innym tekstem, zob. suplement nr 32.
nr 110 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .
s. 203 w. 4g. – s. 212 w. 23g. (wesele V) – Opis wesela, zgodnie z odsyłaczem, został zaczerpnięty z artykułu A. Radoszkowskiego Obrządek weselny u Kurpiów czyli Kurpików, „Muzeum Domowe”
1836, nr 8 (s. 62–64) i nr 9 (s. 67–69). Z artykułu Radoszkowskiego
pochodzą także wszystkie teksty pieśni, tam bez melodii, zatem zapis nutowy nr 118 pochodzi od Kolberga, podobnie jak wszystkie
odsyłacze do Ludu.
W przypisie na s. 203 Kolberg wymienia opis wesela nr 7 zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848, T. 3, s. 623–632, zob.
przedruk: DWOK T. 67/I, s. 596–614. W niniejszym tekście Kolberg powtórzył też za „Biblioteką Warszawską” pieśni nr 116–124,
zob. przedruk: DWOK T. 67/I nr 418, 419, 423, 427, 429, 430, 431,
435, 436. Przy zamieszczonym w „Bibliotece Warszawskiej” opisie
Kolberg powołał się na prace K.W. Wójcickiego Zarysy domowe
i Pieśni ludu Białochrobatów…, faktycznie jednak cały materiał
pochodzi z wcześniejszego artykułu Radoszkowskiego, którego
z kolei wymienia Wójcicki w Zarysach. Na s. 208 pod pieśnią
nr 119 odesłanie do cz. I Kujaw (DWOK T. 3), winno być: nr 29
(nie 28).
s. 212 w. 8d. – s. 223 w. 12d. (wesele VI) – Na opis wesela składają się
materiały pochodzące z kilku źródeł, które zostały wymienione
w przypisach poniżej.
s. 212 w. 1–7d. – Informacja o zapisie sporządzonym w 1840 roku – zob.
K.W. Wójcicki Zarysy domowe, T. 3, s. 216, w przypisie wzmianka o opisie wesela wg Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, zob.
Wesele Marysi i Jasia. Zabawa wiejska, „Rozrywki dla Dzieci”
1826, nr 33.
s. 213–218 w. 3d. – Ten fragment opisu zaczerpnięty został z Zarysów
domowych, T. 3, s. 216–232. Pieśni zamieszczone pod numerami
125, 126 i 131 Kolberg opublikował też już wcześniej z akompaniamentem fortepianowym w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848,
T. 3, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 444, 445 i 438.
W przyp. 1 na s. 216–217 cytat z wymienianego już artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna…, nr 297.
W odsyłaczach na s. 218 błędy druku, pod pieśnią nr 129 winno
być: Mazowsze cz. III s. 99 (nr 47), s. 134 (nr 111) i s. 175 (nr 192);
a pod pieśnią nr 130: Mazowsze cz. III s. 109 (nr 64) i s. 318 (nr
489).

�356

s. 218–219 (przyp. 1 i nr 132–134) – Tekst zamieszczony w przypisie pochodzi, zgodnie z odsyłaczem, z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.
Kartka etnograficzna…, nr 297. Teksty nr 132–134 Czajewski powtórzył za Wójcickim, Zarysy domowe…, T. 3, s. 226 i 229.
Ponadto zachował się rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 103;
na karcie nota: „Wyrwasy Kurpiów z Wójcickiego Zarysów domowych”; rkp. jest odpisem z wymienionej pracy. W rkp. Kolberga,
tak jak w druku, przy pieśni nr 132 niejasny odsyłacz do cz. II
Krakowskiego (DWOK T. 6), nr 738.
s. 219 w. 1 g. – 220 w. 16g. – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi
z Zarysów domowych Wójcickiego, T. 3, s. 211–212. Odesłanie
na końcu akapitu do cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6), s. 71–72,
wprowadzone przez Kolberga, dotyczy ożenku z wdową.
s. 220 w. 17g. – s. 223 i nr 135–144 – Teksty pieśni, zgodnie z odsyłaczem, pochodzą ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…:
nr 135 – T. 2, s. 87; nr 136 – T. 2, s. 88; nr 137 – T. 2, s. 89; nr 138
– T. 1, s. 87–88; nr 140 – T. 2, s. 89–90; nr 141 – T. 2, s. 90; nr 142
– T. 2, s. 91; nr 143 – T. 1, s. 171–173; nr 144 – T. 2, s. 247.
Pieśni nr 135–143 Kolberg opublikował już wcześniej w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848, T. 3, zob. przedruk: DWOK T. 67/I
nr 417, 422, 424, 425, 426, 428, 432, 433 i 442.
s. 221 nr 139 – Pochodzi z własnych zapisów Kolberga, rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Łyse, Myszyniec”; w rkp.
t. 5–8 następujące:

# r
&amp; œ œR Jœ .

j
œ œ
R R œR œ .

r
j
œ œR œR œ œ œ

œ

j
œ i tekst jak

w druku.
s. 223 w. 10d. – 227 w. 20g. i nr 145–156 (wesele VII) – Ten fragment
opisu wesela został zaczerpnięty z Wędrówek po guberni augustowskiej… Połujańskiego, s. 71–73, tam w tekście głównym informacje zawarte w przyp. 1 na s. 224 oraz s. 89–91 (pieśni). Ponadto
pieśń nr 156 w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 74, bez lokalizacji.
s. 239 nr 169 – Rkp. nieznanego autora, teka 8, sygn. 1163, nr 215, bez
lokalizacji, tam zwr. 1 w. 3 i 4, zwr. 2 i zwr. 3 w. 1 i 2, dalej karta
odcięta.
s. 240 nr 171 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .

�357

Pieśni (s. 243–368)
s. 244 nr 175 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 1; jest to odpis
z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 250.
nr 176 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 1, nr 176, z lokalizacją jak w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez
lokalizacji.
W rkp. z teki 41 pod pieśnią także tekst: „Przyjechali żołnierze”
i odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26), nr 234.
W rkp. z teki 43 w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę
triola ósemkowa d2 e2 f2, w t. 4 w drugim wykonaniu na trzecią
miarę przy obu f1 fermaty; pod melodią tylko: „Przyjechali”, poniżej zwr. „Przyjechali żołnierze” jak w druku, a dalej:
„Żeby mi była kwatera spokojna,
żeby była panieneczka sforna.
Żeby były stoły marmurowe,
żeby były okna kryształowe.
A gdzie to jest pani matka nasza,
a gdzie to jest panna córka wasza.
Jest i ona w polu, i ona w polu,
i wybiera pszeniczkę z kąkolu”.
nr 177 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,
sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Mokrylas”, tam tekst bez melodii.
s. 245 nr 178 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie
ósemki e2; pod melodią zwr. 1–6 (przy czym w zwr. 1: „sześciu”
zamiast „siedmiu”), a po nich zwr. 8, tam początek: „Szóstemu”
i tylko „pierścieńcami” (bez: „z obrąckami”).
s. 246 nr 181 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 1 i 2 przy szesnastkach alternatywnie ósemka d2, w t. 6
przy szesnastkach alternatywnie ósemka f2; pod melodią tekst jak
w druku.
s. 247 nr 183 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od
Warszawy, Pragi (Dębe Wielkie)” – melodia z pierwszą zwrotką
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji – tekst
zwr. 8–10.

�358

W rkp. z teki 42 w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę
alternatywnie ósemka e2, w t. 6 na pierwszą miarę tylko górna
wersja.
W rkp. z teki 43 tekst stanowi dalszy ciąg pieśni nr 185, zob. przypis do tego numeru.
s. 248 nr 185 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez
lokalizacji.
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę w obu wykonaniach szesnastki
fis2 a2, w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja, na pierwszą miarę
szesnastki h1 a1, w t. 6 tylko dolna, w t. 7 i 8 tylko górna wersja,
w t. 5–8 brak znaku powtórki; pod melodią tekst jak w druku,
a dalej tekst jak nr 183 zwr. 8–10, zob. przypis do tego numeru.
W druku błąd w zapisie metrum – winno być .
s. 248–249 nr 186 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, s. 166–167, tam tekst jak u Kolberga z tytułem: „Z Krakowskiego”.
s. 249 nr 188 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 74, bez lokalizacji,
tam tekst bez melodii.
s. 250 nr 189 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 pierwsza nuta d2,
w t. 3 na trzecią miarę szesnastki d2 c2, w drugim wykonaniu: t. 3:


 

  

     , w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szes
		          
2 1
nastki: c b ; pod melodią zwr. 1 w. 1 i 2, zwr. 2, zwr. 4 bez ostatniego wiersza, dla zwr. 5, 6 i 7 tylko w. 1 i 2.
nr 190a – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją
ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 1, 3, 5 i 7 tylko górna, w t. 2 i 6 tylko dolna wersja; pod
melodią tekst obszerniejszy, między zwr. 2 i 3 jeszcze tekst jak zwr.
3 i 4 numeru 190b, zob. następny przypis, a po nich jeszcze:
„Ej, ty, dziewczyno,
ej, ty, maluchna,
trzewiczki się połyskują,
samaś bieluchna.
Czemu, Jasieńku,
czemu nie orzesz,
czy ci wołki nie chcą chodzić,
czy sam nie możesz?

�359

Moja Kasieńku, orałyby…,
ty byś wołki wyganiała…”
s. 251 nr 190b – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „ Mąkolin”, tam zwr. 3 i 4 zanotowane między zwr.
2 i 3 numeru 190a, zob. poprzedni przypis.
nr 191 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 171, z lokalizacją: „Jelonki pod Ostrołęką” – tam melodia z incipitem: „A ciężkoć to” i teka 16, sygn. 1209, k. 5, nr 205, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) – tekst. W rkp. melodia zanotowana
o tercję małą wyżej, t. 1 w obu wykonaniach: 

 

     ,

w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna wersja, t. 5:



        .

Pod pieśnią odesłanie do zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, winno być: s. 4, nr 5.
nr 192 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 10, nr 79, z lokalizacją jak w druku, tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. DWOK T. 67/II, nr 649.
s. 252 nr 193 – Melodia por. nr 63 w suplemencie.
nr 194 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K.W. Wójcickiego Zarysy
domowe T. 3, tam na s. 238–239 (nr 5) wariant tekstu.
nr 195 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12) nr 17
i 19 niejasny; do cz. II Mazowsza (T. 25) – dotyczy s. 8, nr 21; dalej
niejasny odsyłacz Kolberga do własnego artykułu Właściwości,
pieśni i tańce…, s. 101 (dział III), nr 7.
s. 253 nr 196 – Melodia por. nr 236 w suplemencie.
s. 256 nr 200 a i b – Pod pieśnią nr 200a niejasny odsyłacz do cz. III
Mazowsza (T. 26), nr 29, tam inny tekst.
nr 204 – Tekst por. nr 1458 w T. 42. Rkp. terenowy Kolberga,
teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst
podpisany pod pieśnią opublikowaną pod numerem 205.
W zwr. 1 zamiast w. 1 i 2: „Orze Jasio, orze”, w zwr. 2 i 3 tylko w. 1–3,
po nich:
„Nie mogła wytrzymać,
musiała się spytać,
wiele, Jasiu, kosul mas?

�360

Tylko jedną lnianą,
trzy lata niepraną,
tak-że o mnie, Kasiu, dbasz”.
Dalej fragmenty kolejnych zwrotek:
„Tylko jedno źrebię, po polu je żywie… .
… jednego barana, dałem go do pana…
…jednego gąsiora, dałem go do dwora…
…jednego kaczora, dałem go do …
… jedną kurę [poniżej dopisane „koguta”] … wziął do kata”.
s. 257 nr 205 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 1, 5, 6 tylko górna wersja, w t. 3, 7 i 8 tylko dolna wersja,
w t. 5 pierwsza ósemka a1, t. 5–8 opatrzone znakiem powtórki; w zapisie tekstu w zwr. 1: „konie” zamiast „i konika” i „przyszła”, zamiast
„wysła”, w zwr. 2 brak w. 1, a zamiast w. 3: „tyś do mnie podobna”,
w zwr. 3 brak w. 1; dalej tekst jak nr 204, zob. poprzedni przypis.
nr 206 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zapisana o sekundę wielką niżej, w t. 4 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta g1, t. 5–8 opatrzone licznymi poprawkami, powyżej literowe oznaczenia nut zgodne z drukiem,

 

w t. 7 tylko dolna wersja, t. 8:  

r
&amp; œ œR œJ

œ
J

œ
J

œ œ ‰

r
œ œ œJ
R

œ
J



[

]

, po nim jeszcze:

j
œ œ

; w druku

w t. 6 na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka; pod
melodią tekst jak w druku.
s. 258 nr 207 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst zwr. 1, 2 i 4 zanotowany jako
dalszy ciąg innej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1419.
W druku w zwr. 4 brak oznaczenia numeru 4 i pierwszej sylaby,
winno być: Pościel.
nr 208 – Por. nr 64 w suplemencie.
s. 259 nr 210 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43,
z lokalizacją: „Drożdżyn” i teka 42, sygn. 1351/I, k. 2, z lokalizacją:
„Gromadzyn” – tylko incipit: „Zielona ruta, modry kwiat” bez melodii.

�361

W rkp. z teki 43 w pierwszym wykonaniu w t. 3 ≥ przy d2, w drugim wykonaniu w t. 1 pierwsza nuta a2; po zwr. 1 tekst jak nr 89
zwr. 3 i 4, zob. też przypis do tego numeru.
Por. DWOK T. 67/I, nr 405.
s. 260 nr 213 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 5 i 8 tylko górna wersja, w t. 11 na pierwszą miarę
druga szesnastka d2; pod melodią zwr. 1–2, przy czym zwr. 2 bez
wariantu zanotowanego w nawiasie, a następnie:
„Bogatego nie chcę, bo wymawiać będzie,
podarunki jego we szkatule wszędzie.
Ubogiego nie daj, Panie,
bo go na suknie nie stanie,
przyjdzie przymrzeć głodu
z rana do zachodu”,
dalej zwr. 3 jak w druku.
s. 261 nr 214 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. zwr. 8, 7, 2, 13, a zamiast zwr. 6 wariant:
„Oj, i od każdej wdowy zachowaj mnie, panie,
oj, bo by wymawiała to za to nie stanie.
Boć to wdowa mózg wysusza,
nieboszczyka z grobu wzrusza,
oj, a te pasierbięta,
gorsze niż szczenięta”.
W rkp. tekst stanowi dalszy ciąg pieśni nr 215, zob. następny
przypis.
s. 262 nr 215 –Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w obu
wykonaniach górna wersja, w t. 2 na trzecią miarę ósemka a1;
pod melodią tekst zwr. 1, a dalej fragmenty tekstu jak nr 214, zob.
poprzedni przypis.
nr 216 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji,
tam tekst bez melodii. W rkp. zwr. 1 w. 1 i 2, po nich:

�362

„Dworskiej panny nie chcę, boć by mnie zgubiła.
Poszedłby do miescanki, ona nic nie robi,
w lustrze stoi, pięknie się stroi,
pić i jeść ładnie, chodzić paradnie”,
dalej zwr. 2–5, przy czym w zwr. 4: „scyci się” zamiast „fumów”.
s. 264–265 nr 217 i nr 218 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,
k. 19, z lokalizacją: „Wola” i dopiskiem: „od Wysokiego”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3 tylko
górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę szesnastki d2 h1, brak dogrywki instrumentalnej: t. 13–14. Pod melodią tekst nr 217 zwr.
1–3, dalej zwr. 6 (nr 218), a następnie zwr. 6–8 (nr 217).
s. 266 nr 220 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 22, nr 120, z lokalizacją: „Zakliczewo pod Makowem”; tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, por. DWOK T. 67/II, nr 677. Por. nr 128
w suplemencie.
nr 221 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 16a, bez
lokalizacji.

W rkp. t. 1 w metrum :       , w t. 2 tylko górna,



w t. 3 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie ósemki e2
a2, na trzecią miarę alternatywnie ósemki c2 h1, w t. 8 tylko dolna
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 1: „pisze” zamiast „robi”, dalej skrótowo zanotowane kolejne zwrotki:
A ten drugi bije sługi.
[A ten] trzeci [bije] dzieci.
[…] czwarty grywa w karty
[…] piąty patrzy w kąty.
[…] szósty bardzo tłusty”

i na końcu zwr. 7 i 8 także zanotowane skrótowo.
s. 267 nr 222 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 110, czystopis przygotowany przez Kolberga do druku z tytułem nad pieśnią i z odsyłaczami do II i III cz. Mazowsza; w rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ćwierćnuta d2, na drugą ósemki d2 h1.
s. 268 nr 225 – Pod pieśnią odesłanie do Zarysów domowych Wójcickiego T. 3, tam na s. 249–250 taki tekst, ale na początku jeszcze
dwuwiersz pominięty przez Kolberga.
s. 269 nr 227 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 93v., nr 18, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, zanotowana
o kwartę czystą wyżej, widoczne trudności Kolberga w zapisie me-

�363

trorytmicznym, t. 2 i 4 zanotowane w metrum , w t. 2 na drugą
miarę tylko górna wersja, dwie ostatnie ósemki zanotowane jako

#

œ.
ćwierćnuty, t. 4: &amp; œ œ œ œ œœ œ . œ œ œ œ œ œ ; pod melodią ślady
1.

2.

tekstu, dziś zupełnie nieczytelne.
nr 228 – Rkp. Kolberga: teka 36, sygn. 1320, k. 64r., z lokalizacją:
„Przanów i Czepielew pod Makowem” i rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W obu rkp. tylko górna wersja, a pod
melodią tekst jak w druku;
3

w rkp. z teki 43 w t. 7 inny rytm: œ œ œ œ œ .
s. 270 nr 229 – Pod pieśnią niejasny odsyłacz do cz. II Radomskiego
(DWOK T. 21), tam pod numerem 132 i na s. 132 inne pieśni; a odsyłacz do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: nr 106 i 107 (nie 108).
nr 230 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” stanowi fragment tekstu nr 231, zob. następny przypis.
s. 271 nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, nr 25,
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Szumi
deszczyk”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na
trzecią miarę ósemka e2 i szesnastki d2 c2, w t. 4 tylko dolna wersja,
zamiast ostatniej ósemki szesnastki c2 b1, w t. 6–8 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.
Tekst na tej samej karcie, zanotowany pod inną melodią (nr 19),
zob. przypis do następnego numeru; tam zwr. 1, po niej tekst jak
zwr. 2 nr 230 i widoczne fragmenty: „domyśliła…, złotem”, a dalej
zwr. 2–6, przy czym w. 3 i 4 w zwr. 4 prawie nieczytelne.
s. 272 nr 232 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, nr 19,
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Szumi
deszczyk”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne
U
trudności Kolberga
œ œ . zapis następujący
œ
œ .w zapisie metrorytmicznym,

b œ
œ œ
œ œ
œ
œ œ
&amp; bb b œœJ œJ œJ œJ Uœ . Jœ Jœ œJœ œJœ Jœ Jœ JJœ œ . Jœ Jœ œJœ
&amp; J J J J
J J J J J J
J J J
Szu - mi de - scyk po
le - scy - nie, twój wia - ne - cek ma - rnie gi - nie.
Szu - mi de - scyk

po

le - scy - nie, twój wia - ne - cek

Nie łzyj ze

Ja - siu, nie łzyj, bo mój wia - nek

ma - rnie gi - nie.

j
b œ
œœœ œ
œ j j
&amp; bb b œJœ Jœ œ œ œœ œ œœ œ œ œ œJ œœ œ œœJ Jœ œj œj œJœ œj œœ œ
œ J œ
&amp; J J œœ œ
J wia
œ - nek
J œ J mój
œ
Nie łzyj ze ty, Ja - siu, nie łzyj, bo
do - brze le - zy.
ty,

do - brze le - zy.

poniżej tekst jak nr 231, zob. przypis do tego numeru.

�364

Pod pieśnią niejasny odsyłacz do cz. II Krakowskiego (DWOK
T. 6), nr 256, być może miał być tylko pod pieśnią nr 233.
nr 233 – W pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 243
taki sam tekst.
nr 234 – Rkp. terenowe: Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją: „Dzierżanów”; prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka
43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” – tekst bez me­lodii.­
W rkp. na k. 44 t. 1–4 zanotowane w metrum :

j j œ œ j
jj
j
j
4œ
&amp; 4 œ œ # œ œ Jœ œ œ œ œ J J œJ œ œ # œ œ œJ œ œ œ œ ,
Z po - nie- dział-ku na świę-to, na świę - to, fur-ma-no-ju ko -nie za - ję - to, za - ję - to.

t. 5–7 w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych
i tekst jak w druku.
W zapisie tekstu z k. 36 w zwr. 2 dwukrotnie: „boczku” zamiast
„strużki”, w zwr. 3: „stojała” zamiast „pasła”, po zwr. 3 jeszcze dalszy ciąg tekstu jak nr 236 zwr. 2 i 3.
Pierwsze odesłanie pod pieśnią dotyczy cz. II Radomskiego
(DWOK T. 21, nie T. 20), nr 47.
s. 273 nr 236 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka
43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce”, tam tekst zwr. 2 i 3
bez melodii zanotowany jako dalszy ciąg numeru 234, zob. poprzedni przypis.
W pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. (nie nr) 237
tekst obszerniejszy.
nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku”.
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka
e2, w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja.
s. 274 nr 241 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam melodia z incipitem: „Choćbym
zawiązał koniowi oczy”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2
w drugim wykonaniu na czwartą i piątą miarę alternatywnie


   
ósemki c2 b1, t. 3 w drugim wykonaniu: 
    
 
 .
1
2

Por. nr 102 w suplemencie.


 , t. 4:

�365

s. 275 nr 242 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 pierwsza ósemka alternatywnie c2 lub a1, w t. 2 na czwartą i piątą miarę ósemki b1 a1,
w drugim wykonaniu w t. 2 ostatnia ósemka c2; bezpośrednio pod
pieśnią drugi wątek tekstu, zob. nr 101 w suplemencie.
nr 244 – Por. tekst w pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe,
T. 3, s. 248.
nr 245 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 42,
z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie ósemka c2; pod melodią zwr. 1–2, zwr. 7 (wariant zamieszczony w nawiasie) i zwr. 8–9, przy czym w zwr. 2 w. 1–2
następujący:
„I w Krakowie, i we Lwowie,
i w Toruniu, i w Warszawie”.
Ponadto w rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 1, bez
lokalizacji, tekst zwr. 4 i 5 bez melodii.
s. 276 nr 246 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Rozogi, Muszyna”, tam tekst zwr. 4 i 5 podpisany jako
kolejne zwrotki pieśni „W polu ogródeczek”, zob. DWOK T. 42, nr
1350.
s. 277 nr 248 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 5, nr 199, tam tekst
z odesłaniem do melodii z teki 33; tekst zwr. 1 z melodią, do której
Kolberg odesłał w rkp. został opublikowany w DWOK T. 42, nr
1448.
s. 277–278 nr 249 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 8; sygn. 2184, k.
171, tam melodia i fragment tekstu oraz rkp. nieznanego autora,
teka 42, sygn. 1349, k. 54, bez lokalizacji, nad melodią nota: „Polonez”.
Rkp. z teki 38 to czystopis przygotowany do druku z naniesionym
numerem pieśni jak w tomie.
W rkp. o sygn. 2184, k. 171 w t. 1 na trzecią miarę dodana wersja
alternatywna: ósemki d2 c2, w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, w t. 4
w pierwszym wykonaniu ósemki: b1 d2 c2, pod melodią zwrotka
nienumerowana: „Na Bugu, na Wiśle”, dalej zwr. 5 (tylko w. 5–8),
a po niej zwr. 2 i 3 (w obu zwr. tylko w. 5–8) i zwr. 4.
W rkp. z teki 42 melodia zanotowana o tercję małą niżej w metrum :

�366

  
     



 
    




A

Nie

gdzie




je

ku  puj

mi




       

  




dziesz Ja  siu?




tyl  ko

pa  rę

wian  ka,

  
   
trze  wi  ki

wstą  żek

  
  

na

nóż  ki,

jar  ma  rek

   
   




     
      

Na

bo

ja

nie

ze













chło  pian  ka,

  
  
i

Ka  siu.




dwie

chus  tecz  ki,

  
  

  
  

kól  czy  ki

na

,

usz  ki.

tam w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 5–7: „oto ta topola, jakże się rozwinie, wtedy będziesz moja”, w zwr. 4 w. 3–4: „a coś nie przyjeżdża
mój miły chłopczyna”, a dalej:
„Może on zapomniał,
co wyrzekał przede mną,
możem polewała
topolę daremno.
Czy widzisz, dziewczyno,
ten kamień nad wodą,
jakże on popłynie,
ożenię się z tobą.
A kiedy żeś widział,
żeby kamień pływał,
kiedyś mnie nie kochał,
na coś u mnie bywał”.
W rkp. o sygn. 2184 pod pieśnią, podobnie jak w druku, odesłanie
do „Przyjaciela Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 46 (s. 368 nie 31), tam
melodia w opracowaniu fortepianowym i tekst „Na Bugu, na Wiśle”, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 170.
s. 278–279 nr 251 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 236, tam tekst jak zwr. 1–5
u Kolberga z tytułem: „Z nad Dniestru”.
s. 279 nr 253 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam melodia zanotowana

�367

o sekundę wielką wyżej; teka 33, sygn. 1308/I, k. 18, nr 1, z lokalizacją:
„Karniewo pod Makowem”, tam melodia w opracowaniu fortepianowym i obszerniejszy tekst, zob. DWOK T. 67/II, nr 656. W rkp. z teki
43 zapis melodii i tekstu jak w T. 67/II nr 656, bez akompaniamentu.
s. 280 nr 254 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,
z lokalizacją: „Słopsk” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 18, nr 3, z lokalizacją: „Andrzejewo”.
W rkp. z teki 2 w t. 1 i 2 tylko wersja zanotowana małymi nutami,
w t. 3–5 tylko górna wersja; tekst zanotowany skrótowo, po zwr. 1:
„A ja za nim oknem wyglądała,
czy ujechał daleko,
mój Boże, czy ujechał.
I wyjechał o staje, o dwoje,
ona za nim wołała, a wróć.
Kiedy ja był u twojego okienka,
tyś miała inszego.
Nie uważaj, ach, mój Jasienieczku,
choć ja miała inszego.
Z inszym ja się pięknie rozmówiła,
będę kochać pierwszego.
Oczy płaczą...
Jutro biorę karabin...”.
W rkp. z teki 33 pod melodią w opracowaniu fortepianowym obszerniejszy tekst, zob. DWOK T. 67/II, nr 658.
nr 256 i 257 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12),
nr 262 zamieszczony pod pieśnią nr 256 winien być pod nr. 257.
s. 281 nr 258 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; w rkp. pod melodią incipit: „Na dzwonnicy”, a poniżej tekst zwr. 1 i oddzielnie zanotowane zwr. 4–6.
nr 260a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:
„Rosa pada na koń”.
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym
wykonaniu na pierwszą miarę ósemki g1 h1, w t. 3 w obu wykonaniach obie wersje, t. 4 w pierwszym wykonaniu: &amp;
w drugim: &amp;

#

˙

œ

.

#

œ œœ œ

œ

œœ ,

�368

W druku pod nutami błędnie podpisany tekst, pod taktami 1–2
winne być wiersze 1 i 2 zwr. 1, a pod taktami 3–4 wiersze 3 i 4 tejże
zwrotki.
s. 282 nr 260b – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 34, nr 261, z lokalizacją jak w druku, tam w t. 3 tylko górna wersja.
W rkp. odesłanie do wariantu melodii w cz. I Kieleckiego (DWOK
T. 18), nr 361a.
nr 261 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 34, tam pieśń zanotowana dwukrotnie: jako nr 262, z lokalizacją jak w druku i ponownie jako nr 262, z lokalizacją: „Płock” i przekreśloną: „od Prasnysza”.
W tym drugim zapisie inny, przekreślony początek tekstu: „Descyk
pada, rosa siada po drobnej lescynie”, a poniżej: „Słońce świeci,
wiater wieje po białej brzezinie”, tam zanotowane liczne wersje
alternatywne, w t. 1 w drugim wykonaniu obie wersje, w t. 2:

œœr œœr œœj œœ
w pierwszym wykonaniu: &amp; R R J J
œœ œœ œ
niu: &amp; R œR Jœ

œœ œ

J

œ

, w drugim wykona-


, t. 3 w drugim wykonaniu: 






.

Pod pierwszym zapisem tak jak w druku odesłanie do wariantu
w cz. I Kieleckiego (DWOK T. 18), nr 361a.
s. 283 nr 262 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 7, tam tekst zwr. 1,
3 i 4 zanotowany na rkp. nieznanego autora.
s. 284 nr 265 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12), nr 206
i 207 błędny.
nr 266 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 150, z lokalizacją jak w druku, część karty tego czystopisu odcięta, widoczna melodia i wiersz 1
i 3; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 266, z lokalizacją jak druku – melodia z incipitem: „Przewieźże mnie” i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 21,
z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) – tekst zwr. 1.
nr 267 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 12, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Za
borem, za lasem”.
W rkp. w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 w górnej wersji zamiast
ósemki e2 dwie szesnastki e2 d2, w t. 7 tylko dolna wersja.
s. 286 nr 269 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem”; teka 43, sygn. 1352,
k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tylko tekst.

�369

W rkp. z k. 34 melodia zanotowana w metrum :

 

     

Ja  sio




   


Czte  ry

ko  nie

 
  

wszy  stkie zło  tem

 


miał,

    
 


czte  ry

ko  nie

 
  

ko  wać dał, wszy  stkie zło  tem


 

Ja  sio miał,

 


ko  wać

;

dał.

pod melodią zwr, 1, 3–4, 9 i 16–28, przy czym w rkp. zwr. 22
i 23 w odwrotnej kolejności (w zwr. 22: „czwartą dała”, w zwr. 23:
„trzecią dała”).
Na k. 78 tekst zwr. 1–3, 8–13 i 15 zanotowany jako dalszy ciąg
pieśni nr 271, zob. przypis do tego numeru.
W „Wiśle” z 1888, T. 1 (z. 1) na s. 145–147 wariant tekstu; jest
to fragment artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii
ludu z okolic Przasnysza (całość artykułu s. 122–153).
s. 287 nr 270 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 12, nr 144, z lokalizacją: „Mokrylas pod Ostrowem (Ostrołęckie)”, tam melodia
w opracowaniu fortepianowym i wariant tekstu, zob. DWOK
T. 67/II, nr 618.
nr 271 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Jedzie Jasio
z Tor…”, a poniżej tekst.
W rkp. w t. 1–4 i 8 tylko dolna wersja, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie f2, w t. 5–7 tylko górna wersja; w zapisie tekstu najpierw
tekst zwr. 1 jak w numerze 271, a dalej jak nr 269, zob. przypis do
tego numeru.
s. 287–288 nr 272 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73,
bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ćwierćnuta d2, t. 3–4
i 10–11 zanotowane każdorazowo jako jeden takt – trzy ósemki,
w t. 5 tylko górna wersja, w t. 7 na drugą miarę ósemka e2, w t. 9
tylko dolna wersja; pod melodią zwr. 1 i 2, po nich:
„Dysiu, dysiu, dysiu,
gdzie pojedziesz, Jasiu”,
dalej bardzo słabo czytelne fragmenty jak zwr. 10–14 i nr 269 zwr.
26–28. Odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 326 dotyczy zwr.
11–16 tego numeru.

�370

s. 288 nr 273 – Rkp. nieznanego autora, teka 5, sygn. 1137/I, k. 71, z notatką Kolberga: „Kurpie”; w rkp. kolejność zwrotek następująca: 3,
2, 4, 5 i 1.
nr 274 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–3 tylko

      
górna wersja, t. 5–6 nieczytelne, t. 7: 

,

w t. 9 tylko dolna, w t. 10 górna wersja; tekst jak w druku, ale dziś
bardzo słabo czytelny.
nr 275 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka
43, sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją ogólną: „Mokrylas”, tam tekst bez
melodii.
s. 290 nr 277 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 40,
z lokalizacją: „Czepielew” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 61, z lokalizacją: „Czepielew pod Makowem” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. z teki 43 w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie ósemki
h1 d2, t. 7: &amp;

# œ
œœ

œ

œ

; pod melodią tekst do słów: „matula

pierzynę”, a poniżej fragment: „jak będę biegała, to będę brzękała,
dopiero mi, Jasiu, uwierzysz”.
W rkp. z teki 33 melodia przygotowana do opracowania fortepianowego, stąd zapisana dwukrotnie, a tekst podpisany tylko raz
(pierwsza zwrotka); w obu zapisach w tym rkp. w t. 2 i 7 tylko
górna wersja; w zapisie tekstu „i skrzynię czerwoną, dziewczynę
kochaną” zamiast „czerwoną skrzynię i białą Marynię”.
nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 1–2 tylko dolna wersja, w t. 1 trzecia ósemka d2, w t. 2
przy drugiej ósemce alternatywnie szesnastki d2 e2, w t. 4 tylko
górna wersja, t. 6: &amp;

#

œœ œœ œ œœ œ œ ; w zapisie tekstu jeszcze kolejne
œ

fragmenty, dziś prawie nieczytelne: „... są we wsi ludzie, ganią cię...
Jasieńku, przenocuj nockę,... kupże mi...”.
nr 279 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na drugą i trzecią miarę
półnuty c2, lub alternatywnie a1, w t. 3 tylko dolna wersja, dodana

�371

wersja alternatywna, dzisiaj nieczytelna, w t. 4 przy szesnastkach
alternatywnie ósemka a1, w t. 7 tylko dolna wersja; pod melodią
tekst jak w druku, dziś słabo czytelny.
s. 291 nr 280 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. tylko t. 1–13 i powtórka t. 11–12, t. 14–16 brak, w t. 2
najpierw ćwierćnuta, następnie ósemka, w t. 3 tylko dolna wersja;
w zapisie tekstu zwr. 1 i 2 w odwrotnej kolejności.
s. 292 nr 283 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 17, z lokalizacją:
„Mokrylas pod Ostrowem”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ósemki d2 c2, t. 4
w pierwszym wykonaniu: &amp;

#

œ œ œ œ œ ; w zapisie tekstu w zwr.
3

3 w. 2 bez „a” na początku.
s. 293 nr 284 (nie 281, błąd druku) – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 34, z lokalizacją: „Drożdżyn pod Płońskiem”. W rkp.
tekst zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 402, zob. przypis do
tego nr.
nr 287 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. tylko górna wersja, w t. 3 na drugą miarę ćwierćnuta a1,
w t. 4 na pierwszą miarę inna wersja alternatywna: ósemki a1 g1;
w zapisie tekstu w ostatniej zwrotce brak drugiego wiersza.
s. 294 nr 288 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 289.
W rkp. tekst zwr. 1–3, 6, 10 i zwr. 12 (wariant zamieszczony w nawiasie) połączony z tekstem jak nr 289, zob. następny przypis,
przy czym tekst w zwr. 1 w. 3 i 4 następujący: „poszła dziewczyna
zbierać jagody”, a w zwr. 2 i 3 brak wierszy 3 i 4, następnie zwr.
1–3 numeru 288, dalej zwr. 2 i 3, a po nich zwr. 6 nr 288, po nich
zwr. 4 i 5, a na zakończenie zwr. 10 i zanotowany w nawiasie wariant zwr. 12 numeru 288, zob. poprzedni przypis, ponadto w rkp.
we wszystkich zwrotkach: „grzeczna dziewczyno” zamiast „moja
panienko” .
s. 295 nr 289 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.

W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych
samych wartości rytmicznych, w t. 2 w drugim wykonaniu na

�372

drugą i trzecią miarę tylko górne nuty, t. 7–8 w obu wykonaniach:



s. 296

s. 297
s. 298
s. 300
s. 302

  


  

, brak zanotowanej obok wersji alternatywnej

dla t. 5; pod melodią wariant tekstu nr 288, zob. poprzedni przypis.
nr 290 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu melodii nr 43
zamieszczonego w artykule Kolberga Właściwości, pieśni i tańce…, s. 116 (dział III), por. też tamże nr 42, zob. przedruk: DWOK
T. 41, nr 110 i 111.
nr 292 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn p. Płońskiem” i teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez
lokalizacji.
W rkp. z k. 43 w t. 2 ostatnia ósemka g1, alternatywnie h1, w t. 3–4
tylko wersja zanotowana w druku z notatką: „vel”, w t. 5 przy trzeciej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa h1 cis2 h1, w t. 6
przy trzeciej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa e1 fis1 e1;
pod melodią tekst jak nr 293 zwr. 1–2, zob. następny przypis.
Na k. 73 tekst jak w druku (tylko w zwr. 2: „Marianna” zamiast „Julijanna”) podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 42, nr 1437,
tam z pierwszą zwrotką.
Pod pieśnią niejasne odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 177;
drugi odsyłacz dotyczy wariantu tekstu zamieszczonego w artykule Kolberga Właściwości, pieśni i tańce..., s. 122 (dział III), nr 58,
zob. przedruk: DWOK T. 41, nr 109.
nr 293 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn p. Płońskiem”, tam zwr. 1 i 2 zanotowane pod
melodią jak nr 292, zob. poprzedni przypis.
nr 295 – Por. tekst w pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe,
T. 3, s. 240–242.
nr 299 – Taki tekst w artykule W. Czajewskiego Kurpie. Kartka
etnograficzna…, nr 297.
nr 302 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Słopsk” i teka 42, sygn. 1349, k. 2, z lokalizacją: „Wyszków”,
tam melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.
W obu rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 5 dolna wersja, t. 6:
2
jj
# # # jœjœjœjœ œ
œ
œ
&amp;
J J , w t. 7 górna wersja, ostatnia ósemka g1, w t. 8
JJJJ
1

na pierwszą miarę ósemki h1 cis2; w obu rkp. po zwr. 3 jeszcze
fragment tekstu:

�373

„Żeby nie ta mała dziecineczka,
byłaby ja jeszcze panieneczka,
kwitłaby ja jak róża”.
s. 305 nr 307 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją: „Dzierżanów”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 zamiast piątej ósemki szesnastki b1 a1; pod melodią zwr. 1, 3–4, po
nich: „Kasieńka nieboga już z domu odchodzi” (ten wiersz skreślony), dalej:
„Nie chcę myśleć o tobie,
myśl sama o sobie,
idź precz ode mnie”,
dalej zwr. 6 i 7, przy czym w zwr. 6: „Jasienku” zamiast „Franusiu”.
nr 308 – Takty 1–4 z incipitem: „Nieszczęśliwe te pokoje, ach, jej,
jej, je” w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam w t. 2 tylko dolna wersja, przy
drugiej ósemce alternatywnie a1, w t. 3 tylko górna wersja.
nr 311 – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 242.
s. 307 nr 312 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc.
Ciepielewo).
W rkp. z teki 38 nota lokalizacyjna, naniesiony numer pieśni i odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) jak w druku; jest to
przygotowany do druku czystopis, zawierający także zapisy pieśni
313–318.
W rkp terenowym w t. 1 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę
alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 3 zamiast drugiej szesnastki
trzydziestodwójki e2 d2.
nr 313 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6; jest to przygotowany do druku czystopis, zob. poprzedni przypis.
nr 314 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6; jest to czystopis przygotowany do druku, z oznaczeniem numerów zwrotek jak
w druku, zob. przypis do numeru 312.
nr 315 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez lokalizacji.
W tece 38 czystopis przygotowany do druku, zob. przypis do nu-

�374

meru 312; w rkp. z teki 43 w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 w obu
wykonaniach górna wersja, a pod melodią tylko incipit: „Kąpała
się Kasia w morzu”.
nr 316 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W tece 38 przygotowany do druku czystopis, zob. przypis do numeru 312; w rkp. z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką
wyżej, w t. 4 i 7 tylko górna wersja, w t. 8 tylko dolna wersja, t. 9:

œ œ j
&amp;b œ
J œ .

s. 308 nr 317 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 – czystopis przygotowany do druku; teka 5, sygn. 1137, k. 58, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 5 w t. 2 tylko górna wersja, t. 4–6 w pierwszym wykonaniu: w t. 4 na trzecią miarę szesnastki c2 f2, w t. 5 na pierwszą
miarę ósemka e2, zamiast powtórki t. 4–6 ponownie dolna wersja
taktów 1–3, tam w t. 2 na trzecią miarę ósemka g1.
nr 318 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6, z lokalizacją jak
w druku – czystopis przygotowany do druku; w rkp. w t. 3–6 odwrotna kolejność wersji, najpierw dolna, następnie górna, w dolnej wersji w t. 6 ćwierćnuta h1.
s. 309 nr 320 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu zamieszczonego w artykule S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu..., s. 142.
nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.

 

W rkp. t. 6:    , w t. 7 tylko dolna wersja, szesnastki a1
a1; w rkp. tekst obszerniejszy, zanotowane jeszcze fragmenty kolejnych zwrotek:
„Cicho, dziewczyno moja,
ja ci za dzban zapłacę,
za zielony dzban…
pończoszkę, trzewicki, sukienki.
Dzięki Bogu, cześć i chwała,
żeć ja pana dostała”.
s. 310 nr 323 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”. W rkp. brak zwr. 3.
s. 311 nr 327 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34,
z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem” i teka 33, sygn.

�375

1308/I, k. 12, z lokalizacją: „Gromadzyn i Drożdżyn pod Płońskiem”.
W rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, w t. 6 na drugą miarę ósemki cis2 h1 i alternatywnie c2 b1, tam tekst jak pod nutami.
Wymieniony pod pieśnią tekst: „Cztery konie Jasio miał” zanotowany także w tece 33 na k. 12 tam jako nr 142 z inną melodią, zob.
nr 98 w suplemencie.
s. 312 nr 328 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr
26, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony jeziora” zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 6 pierwsza ósemka
f2, w t. 11 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki b1 g1.
nr 329 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 44,
z lokalizacją: „Dzierżanów” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 140,
z lokalizacją: „Dzierżanów pod Pułtuskiem”.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, druga
ósemka gis1, t. 5 i 12: 



  , w t. 11 tylko górna wersja;

w rkp. z teki 43 w t. 2 tylko dolna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 2
tylko górna wersja, w t. 10 na pierwszą miarę ósemki h1 a1. Por.
DWOK T. 41, nr 1079.
nr 330 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 136, z lokalizacją: „Wąsew i Wysoce pod Ostrowem (Ostrołęckie)”, tam pod
melodią w opracowaniu fortepianowym obszerniejszy tekst, zob.
DWOK 67/II, nr 674.
Tekst bez melodii w rkp. terenowym prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce”, tam
w zwr. 3 w. 1: „Po leszczynie chodziła”.
s. 312–313 nr 331 – Tekst pochodzi z Zarysów domowych Wójcickiego,
T. 3, s. (nie nr) 234–235.
s. 314 nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lo-

# j j j
œ

kalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. t. 1, 2 i 4: &amp; œ J œ œ ;
po zwr. 1 jeszcze jedna, dziś czytelny tylko w. 1: „Maćkowa się
rozgniewała”.
nr 334 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez
lokalizacji.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 ósemka g2, w t. 4 ćwierćnuta f1, drugie
wykonanie t. 1–4 w rkp. rozbudowane:

�376

j
b
œ
&amp; b œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œ œ . œ œœ œœ œ œœ œ œ œ œ œ œ œ œœ
b
&amp;b œ œ œ

œ.

œ

œ œ œ œ œ œ

œ

j
œ œœ

.

W rkp. zwr. 1:
„Chodziła gąsecka po lipowej desce,
moja zonecka pije jesce w mieście,
dylu, dylu, bom, bom, bom,
rade, rade, dom, dom”,
dalej zwr. 2–5, dla zwr. 6 zanotowane tylko wiersze 2 i 4, następnie
zwr. 7, 8 i dla zwr. 9 tylko w. 3 i 4.
s. 315 nr 335 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 1 i 2 cis2 zamiast c2, w t. 3
w obu wykonaniach górna wersja, w drugim wykonaniu w t. 3
na pierwszą i drugą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 4 tylko
dolna wersja, w pierwszym wykonaniu przy ostatniej ósemce alternatywnie szesnastki a1 cis2, przy powtórce przy trzeciej ósemce
alternatywnie szesnastki d2 b1; pod melodią najpierw zwr. 3–7, dalej wiersze 3 i 4 zwr. 1, po nich: „Będziesz ci u mnie gospodynią”,
a na końcu zwr. 2.
s. 316 nr 337 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 26 (s. 208), zob. DWOK T. 67/I, nr 200.
nr 338 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 20, bez lokalizacji i teka 36, sygn. 1324, k. 11, z lokalizacją: „Kromnów”.



W obu rkp. w t. 2 tylko górna wersja, w t. 4 inny rytm:   , w t. 5
dolna, w t. 6 górna wersja, w t. 8 ósemka g1 i ćwierćnuta d1, t. 5–8
oznaczone znakiem powtórki.
W rkp. z teki 43 brak t. 9–12, po t. 8: 
W rkp. z teki 36 t. 9–12 inne:

#
&amp; œ.

œ œ

œ

œ
œ œ

œ

œ



œ

    
j
œ œ

W druku błędnie zanotowane metrum, winno być .

.

.

�377

s. 317 nr 339 – Odsyłacz do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: nr 236
(nie 36).
s. 318 nr 341 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 dodana wersja alternatywna: &amp;

œ œ œ œ œ œ

, w t. 4 na trzecią miarę dodana wersja
alternatywna: dwie ósemki g2 f2; w zapisie tekstu brak zwr. 8.
nr 342 – Rkp. Kolberga, teka 50/3, k. 11, z lokalizacją jak w druku.
nr 343 i przyp. – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1138, k. 6v., z lokalizacją: „od Wyszkowa (Ochudne)”; jest to czystopis przygotowany
do druku z naniesioną notą lokalizacyjną, numerem pieśni, odsyłaczem i przypisem.
s. 320 nr 344 – Tekst, zgodnie z odsyłaczem, pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 235.
nr 345 – Tekst, zgodnie z odsyłaczem, pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 242; ostatni odsyłacz dotyczy
artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu..., s. 133,
tam pieśń nr 3.
s. 322 nr 347 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.

b œ
W rkp. t. 1: &amp;

œ œ œ œ , t. 3: &amp; b œœ œ œœ œœ œœ œœ , w t. 6 na trzecią

miarę ćwierćnuta e2, w t. 8 zamiast szesnastek ósemka e1; w rkp.
tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:
„Skoro się pani o tem dowiedziała,
zaraz czem prędzy po goście posłała,
po krawczyka młodego,
po sąsiada bliskiego.
Skoro się pachole o tem dowiedziało,
zaraz czem prędzy konika siodłało
i za panem pojechało.
Dognał ci pana w Krakowie na moście,
wracajże, panie, w twoim domu goście.
O, moje pachole, nie mów mi tego,
to moja Kasinka rodu bogatego.
A jeśli mi, panie, tego nie wierzycie,
wyjmam ja z kieszeni krawicka nożyce.

�378

Bardzo się pan o tem zasmucił,
zaraz czem prędzy konicka nawrócił
i do domu przyjechał”.
nr 348 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 13, z lokalizacją i odsyłaczami
do wariantów – czystopis przygotowany do druku; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 93, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na Podolu biały”.
W rkp. z teki 43 t. 1–2 zanotowane w metrum :

j œ œ
&amp; œ œJ

U
œ.

œ œ j
J J œ , w t. 3 przy szesnastkach alternatyw-

nie ósemka c2.
s. 323 nr 349 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 13, z lokalizacją i odsyłaczem
do wariantu – czystopis przygotowany do druku; rkp. terenowy,
teka 43, sygn. 1352, k. 94v., bez lokalizacji.

U

œ œ œœ
W rkp. z teki 43 w t. 2 przy powtórce: &amp; œ

œ

, w t. 5 i 7

ostatnia ósemka alternatywnie cis .
Pod pieśnią odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały
do etnografii ludu..., s. 139, tam pieśń nr 8.
nr 350 – Tekst z zapisem nutowym, zob. nr 226 w suplemencie.
Odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 393 dotyczy tekstu.
s. 324 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 5 tylko górna, w t. 8 tylko dolna wersja; pod melodią
incipit: „Szła, chodziła po rowie… Jasieńko…”, a poniżej tekst, przy
czym widoczne tylko fragmenty zwr. 1: „Szła dz[iewczyna]… po
wianeczku płakała”, a dalej zwr. 1–5 jak w druku.
s. 325 nr 356 – Odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały do
etnografii ludu..., s. 138 dotyczy tekstu nr 7.
s. 326 nr 357 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w t. 1, 3, 5 i 6 tylko dolna, w t. 2
2

b

rœ

œ œ

tylko górna wersja, w t. 7 dolna wersja: &amp; œ R J J .
Pod melodią zwr. 1, zwr. 2 zanotowana skrótowo (bez „ją namówili” i „ją wsadzili”), dalej zwr. 3 w. 3 i 4, przy czym w w. 4:
„córki Kasi” zamiast „siostry bracie”, następnie zwr. 4–6 (zwr. 5
bez w. 2), w zwr. 6: „Kłaniam” zamiast „witaj” i zwr. 7 w. 1 i 2, po
nich jeszcze:

�379

„Siedzi on tam za stolikiem,
pije piwko z pułkownikiem,
kłaniam, kłaniam, szwagrze…
na tyle ja … wojnie bywał…”.
Odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii
ludu..., s. 138 dotyczy tekstu nr 15 na s. 148–150, przy czym wątek,
do którego odsyła Kolberg na s. 149.
s. 326 nr 358 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 8, z lokalizacją jak
w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją
ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem”.
W obu rkp. w t. 4 tylko dolna wersja. W rkp. z teki 42 wariant zwr.
6 oznaczony jako „vel” zanotowany jako ostatnia zwrotka pieśni
nr 359, zob. następny przypis, natomiast w rkp. terenowym tego
wariantu brak.
s. 327 nr 359 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 8, z lokalizacją:
„Mąkolin”.
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, dodane inne wersje alternatyw-

j j j jœ j
œ
ne: w pierwszym wykonaniu: &amp; œ œ œ œ œ , w drugim wykoj j j j j
œ œ œ
œ
naniu: &amp; œ œ œ œ J œ , t. 3–4: &amp; J J

œ œ œ ˙
J œJ

.

W rkp. jeszcze jedna zwrotka, zob. nr 358 zwr. 6 (vel) i poprzedni
przypis.
nr 360 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 73,
bez lokalizacji i teka 50/3, k. 21v., z lokalizacją: „od Wyszogroda
(znana w Rawie i Opocznie)”.
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 obie wersje, w t. 3 na
drugą miarę dodana alternatywnie ósemka f2, w t. 4 na pierwszą
miarę alternatywnie szesnastki c2 b1. W rkp. z teki 50 drugie wykonanie oznaczone znakiem powtórki, po nim dogrywka instrumentalna, która w rkp. z teki 43 zanotowana jest w drugim wykonaniu
jako wersja alternatywna:
Skrzypce

&amp; b œ œ œ.

œ œ œ œ.

œ œ œ œ.

œ œ œ œ œ

.

W obu rkp. tekst jak w druku.
s. 329 nr 363 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 234–235, tam taki sam tekst.

�380

s. 330 nr 365 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 94v.,
nr 17, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „My tu przyjechali”
i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1954, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia bez tekstu.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.
W rkp. z teki 43 w t. 1, 3, 5 i 6 tylko dolna wersja, w t. 3 na trzecią
miarę alternatywnie ósemka g1, w t. 5 na trzecią miarę szesnastki
d2 a1, w t. 6: na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki c2 c2, na
trzecią ósemka b1, t. 7–8 bez znaku powtórki, t. 9 w obu wykona-

œ
b
niach: &amp; œ œ J œ œ .

W rkp. z teki 33 w t. 1, 3 i 7 tylko górna wersja, inny rytm: œ œ œ ,

w t. 5 tylko górna wersja, na trzecią miarę szesnastki a1 f1, w t. 6
tylko dolna wersja, brak t. 9–10.
nr 366 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 11; w rkp. lokalizacja i tekst jak w druku; melodia w opracowaniu fortepianowym
zob. DWOK T. 67/II, nr 699.
s. 332–333 nr 368 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy pierwodruku pieśni
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 41, przedruk: DWOK
T. 67/I, nr 214.
s. 333 nr 369 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, tam
melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, zwr. 3: „hultaju” zamiast „mój synu”. Por. nr 253 i 254 w suplemencie.
s. 334 nr 370 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam tekst zwr. 5–9 zanotowany jako
dalszy ciąg pieśni nr 372, zob. następny przypis.
s. 335 nr 372 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta c2, w t. 6 i 7 tylko górna wersja, w obu taktach
druga ósemka d2; po ostatniej zwrotce jeszcze tekst jak nr 370 zwr.
5–9, zob. poprzedni przypis.
nr 373 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zwr. 1–3 i 5–6 zanotowane jako
część pieśni nr 379, przy czym na końcu jeszcze:
„Jak na boru drzewo rąbią,
tamój wióry lecą,
na wojnie siecą, rąbią,
rodzice nie wiedzą”.

�381

s. 335 nr 374 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 238 i k. 96 (początkowo
stanowiły całość), z notatką: „Obertas”; teka 36, sygn. 1317, k. 33v.,
oba rkp. z lokalizacją: „od Maciejowic (Podłęż)”, bez datowania;
tekst bez melodii w rkp. z teki 16, sygn. 1209, k. 3, nr 11 (zwr. 1–3),
nr 12 (zwr. 4–5), nr 13 (zwr. 6–7), z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”.
W obu zapisach melodii t. 1 przy powtórce: &amp;

œ.

œ
œ œR R ,

t. 3 w obu wykonaniach inaczej urytmizowany: œ œ œ œ , t. 4

r r œ.
w pierwszym wykonaniu: &amp; œ # œ J

œ
R , w drugim dolna wersja.

W zapisie tekstu w rkp. z teki 36 wcześniej zanotowana inna wersja w. 4 zwr. 6: „da, co ja sypiał na nij”.
s. 336 nr 377 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 30 nr 47, z lokalizacją: „Mokrylas pod Ostrowem (Płock)” i tekst bez melodii
w rkp. terenowym, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,
sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją: „Mokrylas”.
W rkp. z teki 33 t. 3–4 dwukrotnie powtórzone – ostatnia powtórka jak pierwsze wykonanie; w zapisie tekstu brak zwr. 14; w rkp.
z teki 43 tekst bez ostatniej zwrotki.
s. 338 nr 379 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.
W rkp. w t. 3 dodane wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu: &amp;

œ œ œ œ œ

, przy powtórce: &amp;

œ

œ

œ œ

, w t. 4 w

pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta e2; pod melodią tekst zwr. 4, wariant zwr. 6:
„Jasienko konia osiodłał,
pojechał po perły,
a Kasieńka z tego żalu
w ten moment umarła”,
następnie zwr. 7, 8, 9, 10, dalej tekst jak nr 373 (zob. przypis do
niego), a po nim zwr. 1–3, przy czym między zwr. 2 i 3 jeszcze:
„Mój Boże, mocny Boże,
zmiłuj się nade mną,
przykryjże mi moje ocy
jak najprędzej ziemią”.

�382

nr 380 - Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 237v., z lokalizacją jak w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji.
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 przy
powtórce na pierwszą miarę szesnastki b1 c2.
W rkp. z teki 43 liczne wersje alternatywne, wersja drukowana
zanotowana oznaczeniami literowymi nut, tam zapis następujący:


    


   
     

Wy  rzą  dza  ła



    
bo  daj  ze

ma  tka sy  na w cu  dze



    

ci



          
    

mój sy  ne  czku

u  kra  i  ny,


       

 

;

szczę  śli  we go  dzi  ny.

		
w tym rkp. w zapisie tekstu w obu rkp.: „Polaczeńki”, „Polaczeniek” zamiast „rekruciki”, „rekrucik” i „Polski” zamiast „Płońska”.
s. 339 nr 381– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez
lokalizacji.
W rkp. w t. 2 dwukrotnie f2, w t. 3 tylko dolna wersja, na pierwszą

b
miarę alternatywnie dwie szesnastki f1 f1, t. 4: &amp;

b œ

j

œœ
J ,

w t. 6 w obu wykonaniach i w t. 8 w pierwszym wykonaniu rytm:

j
œ œ , w t. 7 w pierwszym wykonaniu dodana wersja alternatywna:
b
&amp; b œ œ œ œ œ , przy powtórce na trzecią miarę szesnastki g1 a1,

po t. 8 jeszcze:

b
œ œ .. œ [ ‰]
&amp; b œ œ œ œ œœR œ œJ œ œ œ œ œ . œ œ œ œ œ œ
.
1.

W rkp. dalszy ciąg tekstu:
„A te żołnierze niejednej matki,
jak się ubierają to niby kwiatki.
Jak maszerują, ludzie się dziwują,
ale … radzi, że nie … .

2.

�383

Gdzie spoczywają tam wiary grają,
a ludzie z niemi wielką biedę mają.
Żołnierz za panną … grze…
tylko narobi ludzkiego śmiechu”.
nr 382 – Por. DWOK T. 79 (Kaliskie. Suplement), nr 78.
s. 341 nr 385 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1138, k. 4v., z lokalizacją: „od
Prasnysza” i teka 50/3, k. 18r., nr 2, z lokalizacją: „od Czerwińska”,
tam melodia z pierwszą zwrotką.
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 tylko dolna wersja.
W rkp. z teki 50 w t. 3 na drugą miarę inna wersja alternatywna:
ósemka e2 i dwie szesnastki c2 a1, w t. 6 przy powtórce zamiast
czwartej ósemki dwie szesnastki fis1 d1, w t. 7 w obu wykonaniach
górna wersja.
Por. nr 262 w suplemencie.
s. 346–347 nr 392 – Rkp. Kolberga: teka 10, sygn. 1173/4, k. 3, z lokalizacją:
„Mąkolin”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją
ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. z teki 10 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, melodia
rozbudowana, zapis następujący:

b 2
œ œ œ œ nœ
&amp; b b 4 œ nœ œ
œ

œ nœ œ œ œ œ œ nœ œ

b
œ œ œ œ nœ œ œ œ œ œ nœ œ œ œ œ œ nœ
œ
&amp; b b œ nœ œ
# 4Marsz j j j
&amp; 4 œj œ œ œJ œ œ œœ œ œ œ ˙
Mia - łem ja trze - wi - ki

sa - ko - we,

#
n n n 44

j j jœ œ œ œ
œ ˙
œ œ œ J

pod nie- mi gwo- ździ - ki ło - jo - we.

# jj
jj j
j j
j j
&amp; œj œ œ Jœ œ œ [œj œ œ œJ œ œ œj œ œ Jœ œ œ ] œ œ œj œ ˙

Kto mi je zra-bo-wał, bo-daj psi-cho-ro-wał, jak sie Siu-re do-wie, co o - na mi po -

#
j
&amp; œ œj œ ˙

wie, aj, waj, waj.

œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœœ œ œ œ

;

pod melodią zwr. 1–4 i tekst „Dzieci troje”.
W rkp. z teki 43 tylko t. 9–16 z powyższego przykładu, brak ≥ przy

�384

g1, a pod melodią zwr. 1 (tam „buciki“ zamiast „trzewiki“ i brak w.
3 i 4), zwr. 3, 4 i na końcu zwr. 2.
Ponadto w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/II, k. 168, powyższy przykład zanotowany jako
trzy odrębne pieśni:
melodia pierwsza, bez lokalizacji, tam t. 1–8 z powyższego przykła-

b

b
du poprzedzone dwoma taktami wstępu: &amp; b œ

œ

œ

œ

;

pod nią zwr. 1–4 i tekst pod pieśnią od słowa „Śpiewaną“ do „Raj
tu tu“ wraz z odesłaniem do cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9),
s. 261;
melodia druga, z lokalizacją: „od Bodzanowa (Mąkolin)“, z notatką:
„Marsz żydowski“, tam t. 9–21 z pierwszego przykładu i tekst:
„Dzieci troje”;
melodia trzecia, z lokalizacją jak melodia druga, z notatką: „Na
żydów“, tam zapis melodii i zwr. 1 tekstu jak w druku, w t. 3 na
drugą miarę brak górnej wersji, melodia poprzedzona dwoma taktami wstępu jak melodia pierwsza z tej karty.
s. 347 nr 393 – Rkp. Kolberga, teka 23, sygn. 1279, k. 1v.; rkp. uszkodzony,
zachowały się tylko t. 3–4, w t. 4 w pierwszym wykonaniu obie
wersje, w drugim wykonaniu: &amp;

#

1

r 2
œœ œœr œœj

œj
R R J Jœ

. Melodia i tekst

także w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/II, k. 168. W rkp. z teki 23 i w odpisie odesłanie
do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1,
s. 377. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 1, nr 20,
tekst bez melodii, ten rkp. jest odpisem z wymienionego zbioru
Wójcickiego.
nr 394 – Takty 7–12 por. nr 443 w suplemencie.
s. 348 nr 395 – Takty 1–6 por. nr 443 w suplemencie. Takty 7–14 (część
instrumentalna) w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 49r., nr 1,
bez lokalizacji, tam wśród melodii zatytułowanych: „Owczarskie”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, rozbudowana, zapis następujący:

�385

  
 

      
 
        
    
3

3

 
 
  
      
                
3



3

              
  
   
     

  
           

      
      

                              
3

3



                                  .
3

3

3

3

nr 396 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I,
k. 93v., z lokalizacją ogólną: „Kosino” i notką: „Owczarz”, tam
w obu wykonaniach w t. 1, 2 i 4 tylko górna wersja, t. 5 w pierw-

. œ . œ œ œ œ œ ..
szym wykonaniu opatrzony znakiem powtórki: &amp; .
,
œœ œ# œ œ œ œ œ œ
w drugim: &amp;
.
3

3

3

nr 397 – Takty 1–3 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 94v., bez lokalizacji, tam z przekreślonym incipitem: „Oj,
ryczały”; teka 5, sygn. 1137/I, k. 102, z lokalizacją i tekstem jak
w druku oraz notą: „Pastusza”. W obu rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 1 na trzecią miarę ósemka c2.
s. 349 nr 398 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 94r., nr 3, z lokalizacją: „Kosino” i notką: „Owczarz” oraz uwagą: „gra się o 4 tony
wyżej, tj. rozpoczyna ton as”.
W t. 1–3 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w obu wykonaniach w t. 1, 4 i 5 tylko górna wersja, w t. 6

�386

w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki d2 a1, po
czym t. 4–6 jeszcze dwukrotnie powtórzone, przy czym w t. 4–5
tylko górna wersja, t. 6: &amp;

#

j
œ

œœœ
œ

.

s. 349 nr 399 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją:
„Andrzejów”. W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 4 na drugą
miarę triola ósemkowa, w t. 5 ostatnia ósemka e2, w drugim wykonaniu: w t. 4 na drugą miarę ósemki h1 g1; w zwr. 1 ostatnie
wiersze: „wczoraj z jedną kochaneczką, dziś z drugą”, a po zwr. 3
jeszcze:
„Hej, z podola, moje byśki, z podola,
wygnała mnie od matuli swawola.
A trzeba tę swywolenkę porzucić,
a do matki się nazad powrócić”.
nr 400 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr
33, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „A na
polu jabłonecka”. W rkp. w t. 1 i 3 tylko dolna wersja, w t. 1 przy
pierwszej szesnastce alternatywnie e2, w t. 7 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki c2 d2, w t. 8 alternatywnie e2.
s. 350 nr 402 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją: „Drożdżyn pod Płońskiem”.
W zapisie tekstu po słowie „obarek” jeszcze w nawiasie: „drzewo
smolne”; pod ostatnią zwrotką dalszy ciąg tekstu jak nr 284, zob.
przypis do tego numeru.
nr 403 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 71, nr 1063 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1067 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Łążyń”.
W rkp. z teki 33 notatka: „słowa – weselne”, melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 i 2 w drugim wykonaniu poniżej

r
r r j œ œr œ œj œj
&amp;
zapisana wersja alternatywna:
. Tekst
œ œ œ œ

z wariantem melodii por. DWOK T. 41, nr 129.
s. 351 nr 405 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją: „Ostrołęka”.
W rkp. w obu wykonaniach: t. 4–6 zanotowane o sekundę wielką
niżej, w t. 5 na pierwszą i drugą miarę ósemki c2 h1, w drugim

�387

wykonaniu t. 1–3: &amp;

# j j œ œ œ œ
œ œ œ
J J J

œ

œ
J

;

pod melodią zwr. 1, a po niej:

„Drzwiczki z baliczki miała,
słomą się podpierała.
Naści półkorca maku…. .
Naści kopę siana, zmów nas samego pana.
[Naści i] krowę z ci[elęciem]… .
[Naści i] świnię z prosięciem.
Porwane … świnie,
bo to to twoja przyczyna.
[Naści i] owcę z jagnięciem…”.
s. 351 nr 406 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 27,
bez lokalizacji, tam pod melodią fragmenty tekstu: „W olszynie ja
wołki pasła…, bom się z Jasiem zabawiła” (zob. nr 407 i następny
przypis).
W zapisie melodii brak znaku przykluczowego, w całym przebiegu melodii cis2 zamiast c2, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na
trzecią miarę h1, w t. 4 na drugą miarę szesnastki g1 fis1; przy powtórce: w t. 1 na trzecią miarę szesnastki a1 g1 lub alternatywnie
fis1 h1.
Tekst por. nr 180 w suplemencie.
nr 407 – Tekst w rkp. terenowych: prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” i Kolberga,
teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji.
W rkp. z teki 33 fragmenty tekstu: „ W olszynie ja wołki pasła…,
bom się z Jasiem zabawiła” pod melodią jak nr 406, zob. poprzedni przypis.
s. 352 nr 408 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1105, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Ona pasła”
i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1096, z lokalizacją: „Mąkolin” – tekst.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3–5 tylko dolna wersja, w t. 5 na drugą miarę ósemka a1, w t. 6 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarą szesnastki b1 d2.
Por. nr 438 w T. 25.
nr 409 – Takty 1–4: Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka
5, sygn. 1137/I, k. 93r., z lokalizacją ogólną: „Kosino” i notką:
„Owcarz”.

�388

W rkp. w obu wykonaniach w t. 1 tylko dolna wersja, w pierwszym wykonaniu, przy pierwszej szesnastce alternatywnie d2, w t. 2
przy powtórce na drugą miarę alternatywnie szesnastki c2 h1, t. 4:
1
2

r r œjœ . œ
&amp; œ œ J œR .. .

nr 411 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38, bez
lokalizacji, z notatką: „z owczarni”.
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę w obu wykonaniach górna wersja,
po t. 4 powtórka t. 3 i 4, po t. 5 brak znaku powtórki, w t. 6 tylko
dolna wersja, w t. 7: w pierwszym wykonaniu czwarta szesnastka
c2, w drugim wykonaniu przy h1 brak ¯, w t. 9 w obu wykonaniach
górna wersja, przed t. 11 jeszcze jedna powtórka dolnej wersji
t. 9–10.
s. 353 nr 413 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38r., nr 19,
bez lokalizacji, z notką: „Owczarek, z pola”.
W t. 1 i 2 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, znak powtórki dotyczy tylko t. 4, w dalszym przebiegu melodii widoczne trudności
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, od t. 5 zapis następujący:

œ
&amp; œ œœJ

œ mœ œ œ œ
œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œœ

m
œ œ œ œ œ œœ
.
œ
.
&amp;

œ

j
œ œ œœ œ

œ œ œœ œœ

œ

œ œœ
j
œ

œ
J ..
.

s. 354 nr 415 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu:
w t. 4 ≥ przy c2, w t. 5 pierwsza ósemka fis1, w t. 8 na pierwszą miarę ósemka a1; w drugim wykonaniu: w t. 4 ćwierćnuta c2, t. 5–6:

# œ œ œ
&amp; J J J

œ mœ
J

; w zapisie tekstu w zwr. 2: „dupy” za-

miast „jupy”.
nr 416 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80v., z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w t. 5 tylko dolna, w t. 13 tylko górna wersja; w zapisie tekstu
jeszcze skrótowo zanotowane warianty: „kacuska”, „gąsecka”, „owiecka – me, me, me”, „konicek – he, he, he”, „koziołek – be, be, be”.

�389

s. 355 nr 417 i przyp. 2 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. t. 1–3: &amp;

# r rœ
œ
œ œ J J

œœœ

r r j œ
œ œ œ J , w t. 9 na dru-

gą i trzecią miarę ósemki a1 a1, w t. 11 na drugą i trzecią miarę
ćwierćnuta d1, w t. 12 tylko dolna wersja; pod melodią zwr. 1–3.
Pod pieśnią odesłanie do artykułu A. Petrowa Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje i obrzędy, pieśni,
przysłowia, zagadki, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1878, T. 2, s. 94 (całość na s. 3–182).
W przypisie do zwr. 4 Kolberg zamieścił cytat pochodzący z hasła
Mazowsze opracowanego przez E. Świeżawskiego, a zamieszczonego w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego, 1886, T. 6 na
s. 188–204; cytat w rozdziale „Przemysł na Mazowszu” na s. 203.
s. 355 nr 418 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”. W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu
dodana wersja alternatywna:  

 

;

między zwr. 1 i 2 jeszcze jedna:

„Na piecu studnią miał,
mierzał ją przetakiem,
ryby łowił grabiami,
strzelał wróble makiem”.
s. 356 nr 419 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w pierwszym
wykonaniu: w t. 1 trzecia ósemka d2, w t. 2 przy szesnastkach alternatywnie ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na drugą miarę
alternatywnie ćwierćnuta h1, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie
ćwierćnuta d1; pod melodią zwr. 1–5, po nich:
„Wróble żyto młóciły,
trznadle pomagały,
co umłócili to zjedli,
a nigdy nie …”,
dalej fragmenty:
„Świnia marchew… a wilk mięso”, a następnie tekst jak nr 423, zob.
przypis do tego numeru.

�390

nr 421– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. melodia zanotowana o tercję
małą wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 1–2 dolna wersja,
w t. 2 druga ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 1–2 górna
wersja, w obu wykonaniach w t. 3 tylko górna wersja; w zapisie
tekstu w zwr. 3 po w. 1–2 od razu zwr. 4 w. 1 i 2 (brak w. 3 i 4),
a następnie w. 3 i 4 zwr. 3.
nr 422 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. t. 1–2 skrócone do jednego taktu:
dwie ćwierćnuty g1 a1; pod melodią zwr. 1–5, dalej zwr. 7–9, a na
końcu zwr. 6.
s. 357–358 nr 423– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo); w rkp.
tekst zanotowany jako kontynuacja pieśni nr 419, zgodnie z notą
Kolberga.
Odsyłacz pod pieśnią do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: 343
(nie 543); odesłanie do cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9), nr 2 winno być prawdopodobnie pod numerem 421.
s. 358 nr 424 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 zamiast trzeciej ósemki
szesnastki c2 h1, w t. 4 zamiast pauzy ósemka e1, w drugim wykonaniu: t. 1–4 oznaczone znakiem powtórki, w t. 2 na drugą miarę
ćwierćnuta d2, t. 3–4 zanotowane jako pierwsza volta, po nich 2.
2.
œ œ œj œ œ # œj
&amp;
J J
J J
œ
volta:

;

pod melodią zwr. 1–8, w zwr. 3: „co tam” zamiast „na ziemię”, zwr.
4 i 5 bez powtórzeń „o, dębowe”.
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu tekstu w artykule Kolberga
Właściwości, pieśni i tańce…, s. 144 (dział III), nr 108; zob. DWOK
T. 41, nr 188.
s. 359 nr 426 – Rkp. Kolberga, teka 2185/4, k. 162, tam lokalizacja, tekst
i odesłanie do cz. II Mazowsza (T. 25) jak w druku; w zapisie melodii w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę ćwierćnuta d2.
s. 360 nr 428 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 tylko
górna wersja, w t. 6–8 tylko wersja zanotowana dużymi nutami,
brak znaku powtórki; w rkp. jeszcze skrótowo zanotowany tekst:

�391

„[A coś tam] jadał – kłosek z mącecki,
…pijał – miód, wino, co było,
…gdzie sypiał – z młynarką pod miarką,
Czy cie tam bili – oj, bili, oj, bili,
a czym cie bili – łańcuszkiem francuskim,
możeś mi chory, oj, chory, oj, chory,
możeś mi umrzesz, oj, umrę, oj, umrę”
i dalej zwr. 10–12 także zanotowane skrótowo.
s. 362 nr 431 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).

œ

W rkp. w t. 6 na trzecią miarę a1, t. 7–8: &amp; J

œ
J

œ
J

œ

pod melodią tekst 8-zwrotkowy, między zwr. 4 i 5 jeszcze:

œ
J

;

„Poszedł do komory popłakujący,
swojej Celusi [poszukujący],
gdzieś mi się podziała…”.
W druku błędnie zanotowane metrum, winno być .

s. 364 nr 432 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez
lokalizacji.
W rkp. w t. 2 na drugą miarę ósemki b1 g1, w t. 3 tylko dolna wersja, przy f1 brak ≥, w t. 4 tylko górna wersja, na drugą miarę ósemki
f1 d1, w t. 5–6 tylko górna, w t. 7 i 10 tylko dolna wersja; w zapisie
tekstu w zwr. 3 brak wyjaśnienia: „nęcili”, w zwr. 5: „nie” zamiast
„se”, w zwr. 6 brak w. 2.
nr 433 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349,
k. 6, z lokalizacją: „od Warszawy” i notą: „Usypiająca”. Takty 3–4
trzykrotnie powtórzone, w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna
wersja, w drugim również górna, na drugą miarę ósemki d2 d2,
w trzecim wykonaniu dolna wersja.
s. 364–365 nr 434 i przyp. 1 – W przypisie na s. 364 odsyłacz do informacji w artykule ks. J. Gackiego Wiadomość historyczna o biskupich niegdyś dobrach, zamku i mieście Iłży, a mianowicie
o kościele parafialnym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1854 ,T. 27
(nie 17), całość artykułu na s. 366–408 i 449–497.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu
Białochrobatów…, T. 1, s. 101–102, tam taki sam tekst i s. 291, tam
wariant tekstu.

�392

s. 365 nr 435 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).
W rkp. w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę alternatywnie triola ósemkowa h1 c2 d2, a pod melodią tekst jak nr 436,
zob. następny przypis.
s. 366 nr 436 – Tekst w rkp. terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352,
k. 73 bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo). Na k. 73 tekst zwr. 1–7, przy
czym tam w zwr. 1: „panna” zamiast „dziewka”, w zwr. 2: „Roztoczyła” zamiast „I nalazła” i w zwr. 3: „Przyjechał” zamiast „Zajechał”, dalej zwr. 10–14, po nich:
„Jedno leży pod ławą porośnięte murawą.
[Drugie leży pod] progiem
przyrzucone barłogiem”,
następnie zwr. 16, 17, 20, 21, 23, 24, 27–32, 35.
Na k. 40 tekst zwr. 1, 3–9, 12–17, 20, 27, 30 i 35 podpisany pod
melodią jak nr 435, zob. poprzedni przypis.
s. 367 nr 438 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k.
94v., nr 24, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Chodzi sierotka po wsi”; teka 11, sygn. 1175, k. 12, z lokalizacją jak w druku;
teka 30, sygn. 1302, k. 63, bez lokalizacji, ten rkp. uszkodzony,
zachowało się tylko pierwsze wykonanie i wiersz pierwszy dla
zwr. 1 i 2.
We wszystkich rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja: w t. 1
ósemka g1, w t. 3 na drugą miarę ósemki cis2 a1, w drugim wykonaniu: w t. 1 przy szesnastkach alternatywnie również ósemka g1.
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.
W rkp. z teki 11 zamiast odesłania do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) po zwr. 2 tekst następujący:
„Sam Pan Jezus z nieba
i podał sierotce chleba.
Idź do swojej macierze,
niech ona koszulkę upierze.
Jak ona mi pierze,
to kawały lecą.
Jak ona mnie myje,
to nakręca szyję.
Jak ona mnie czesze,
strumieniem krew ciecze.

�393

Jak ona mnie obłuczy,
to po kątach włóczy.
Ona swoim dziatkom
kaszkę w mliku warzy.
A mnie sieroteczce
barszczyk w skorupeczce”.

Przypisy (s. 369–397)
s. 371–372 (przyp. 1) – W pierwszym akapicie odesłanie do informacji
zamieszczonej przez J. Długosza w Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów polskich ksiąg dwanaście,
T. 1 w: Dzieła wszystkie T. 2, Kraków 1867, s. 250. Dalej cytaty
z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt… s. 28 i s. 29 (w przypisie), tam cytat z Historii prawa polskiego J.W. Bandtkie-Stężyńskiego wydanej w Warszawie w 1850
roku, s. 69.
W drugim akapicie Kolberg powołał się na A. Naruszewicza Historię narodu polskiego od początku chrześcijaństwa, w wydaniu z 1780 roku, Warszawa, T. 2, na s. 328 wzmianka o „napełnianiu Mazowsza mnogim ludem”; wymienił też dzieło K. Wyrwicza
Geografia powszechna czasów teraźniejszych albo opisanie
krótkie krajów całego świata, Warszawa 1770 (toż: m.in. 1773);
dalej odesłanie do K. Niesieckiego Herbarza polskiego, T. 1–10
Lipsk 1839–1845, zob. T. 1, s. 195.
Na s. 372 w. 12g. odsyłacz dotyczy J. Haczewskiego O bursztynie,
„Sylwan” 1838, T. 14, s. 191–251 i 358–428.
W w. 18g. wymieniony Marcin Gallus, winno być: Marcin Kromer,
Kronika polska Marcina Kromera, biskupa warmińskiego… przełożona przez Marcina z Błażowa Błażowskiego i wydana w Krakowie r. 1611, zob. wydanie: Sanok 1857, tam s. 100.
Wiersz 19g. zob. Kronika Bogufała i Godysława Paska, opracował
W.A. Maciejowski, w: Pomniki dziejowe Polski, wyd. A. Bielowskiego, T. II, Lwów 1872, s. 482.
Wiersz 20d. J. Długosz Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1, w: Dzieła wszystkie, T. 2, Kraków 1867, s. 101; w wymienionym powyżej
wyd. Historii narodu polskiego Naruszewicza na s. 324 brak takiej
informacji, wzmianka o Angelotusie, zob. toż, wyd. K.J. Turowskiego, T. 1, Kraków 1859, s. 59.

�394

s. 373

s. 376

s. 376

s. 377

W. 18d. zob. J. Bartoszewicz Biskupstwo płockie, w: Encyklopedia
powszechna S. Orgelbranda, Warszawa 1860, T. 3, s. 661–666.
W przyp. 1 wymieniony artykuł A. Wagi O turach i żubrach
z okoliczności znalezienia niedawno czaszki wołu kopalnianego w Pruszkowie w Płockiem, „Biblioteka Warszawska” 1843,
T. 3, s. 133–144, wzmianka o opisie Puscha za A. Wagą, s. 139.
W przyp. 2 wymienione artykuły: L. Zejsznera Kopalnie bursztynu w Królestwie Polskim, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3,
s. 419–421; A. Wagi O bursztynie i z czego on powstał, „Biblioteka
Warszawska” 1845, T. 2, s. 66–89 i dodatek s. 205–207 oraz fragment Pamiętnika historycznego płockiego Gawareckiego, tam
w T. 2, s. 77–82 rozdział „O kuźnicach żelaza w województwie
płockim”.
w. 1–27 g. (przyp. 2) – Kolberg zamieścił cytat anonimowej notatki Z Wierzbicka opublikowanej w „Gazecie Polskiej” 1887, nr 245.
w. 13d. – s. 375 w. 1d. (przyp. 3) – Tekst do s. 375 w. 4g. pochodzi z wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły...
ze s. 20–23, natomiast pozostała część tekstu zaczerpnięta została
ze s. 93–98. Przypisy dolne na s. 374 pochodzą od Kolberga, tam
w przyp. 2 wymieniona anonimowa notka Koresp[ondencja]. Koźmin, „Tygodnik Katolicki” T. 2: 1861, s. 237. `
w. 1–20g. (przyp. 4) – Kolberg wymienia kronikę Galla, odesłanie
do s. 122 dotyczy wydania J.W. Bandtkiego z 1824 roku, Martini
Galli Chronicon oraz Kronikę Bielskiego, zob. J. Bielski Kronika polska Marcina Bielskiego, nowo przez…, syna jego wydana,
w: Zbiór pisarzów polskich (wyd. A. Gałęzowskiego), cz. IV, tom
11, Warszawa 1829, w tym wydaniu s. 209. Cały przyp. 3 oraz
odesłania do kronik za: W.H. Gawarecki Groby królów polskich
w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827, s. 4.
w. 21g. – s. 377 w. 22g. (przyp. 5) – Cytaty pochodzą z tekstu
A. Przeździeckiego O dwóch stacjach krzemiennych w ziemiach
polskich, zamieszczonego w „Roczniku Towarzystwa Naukowego Krakowskiego” 1872, T. 43 (ogólnego zbioru), s. 158–160, tekst
w „Dodatku I” (brak w spisie treści), wg przypisu autora jest to poprawiona wersja wcześniejszego tekstu Osady przedhistoryczne
na gruntach dawnego starostwa gulczewskiego pod Płockiem,
w dobrach generała Bontemps z „Biblioteki Warszawskiej” 1871,
T. 3, s. 102–103, tam w dziale „Do redakcji Biblioteki Warszawskiej”.
w. 21d. – s. 379 w. 10g. (przyp. 6) – Pierwszy akapit pochodzi
z Żywotów świętych pańskich narodu polskiego P. Skargi, zob.
Sanok 1855, s. 52–53; dalej fragment z pracy W.H. Gawareckiego

�395

Opis ziemi wyszogrodzkiej…, s. 19–21, u Gawareckiego cytat
z: Bzowski Abraham, Thaumaturgus Polonus, sen de vita et miraculis S. Hiacynthi, Venetia 1606.
Na zakończenie Pieśń o św. Jacku – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn.
1347, k. 105; teka 41, sygn. 1347, k. 104, nr 392, tam tylko melodia
z incipitem: „Jacyńcie święty”, oba rkp. bez lokalizacji, w obu rkp.

w t. 2 inny rytm:    .
Pieśń zanotowana na k. 105 jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III do Śpiewnika kościelnego…, s. 993–
995; w tym rkp. tak jak w druku także odesłanie do dzieła Kellera
Zbiór pieśni nabożnych…, s. 718–723, tam cztery pieśni o św. Jacku (nr 704–707).
s. 379 w. 11g. – s. 380 w. 21g. (przyp. 7) – W pierwszej części Kolberg
wykorzystał fragmenty artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu Wisły, „Wiadomości
Archeologiczne” 1873, T. 1, s. 88 (całość artykułu s. 39–96); na
s. 380 cytaty z artykułu ks. J. Osieckiego Wiadomość historyczna
o kościołach parafialnych w dekanacie zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T.
29, nr 2, s. 131 i 147 (całość artykułu s. 121–188). Odesłanie do
Kromera pochodzi od Kolberga, zob. Kronika polska Marcina
Kromera…, wyd. Sanok 1857, tam s. 470.
s. 380 w. 22–1d. (przyp. 8) – Rozdział poświęcony Sawie Calińskiemu
J. Kitowicz zamieścił w Pamiętnikach do panowania Augusta III
i Stanisława Augusta, zob. wyd. A. Woykowskiego, Poznań 1840,
tam s. 232–235.
s. 381–382 w. 4g. (przyp. 9) – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy
W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele parafialnym we wsi
Koziebrodach w obwodzie mławskim guberni płockiej istniejącym, dołączonej do tegoż Pamiątek historycznych Łowicza…,
s. 211–239.
s. 382 w. 5g. – 9d. (przyp. 10) – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 121,
jest to czystopis przygotowany do druku; teka 41, sygn. 1347,
k. 117, nr 418, tam melodia z incipitem: „Nowa jutrzenko”.
W czystopisie z k. 121 tak jak w druku odesłania do zbiorów
M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III do Śpiewnika kościelnego…, s. 996 i Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, tam na s. 753–755
trzy pieśni (nr 738–740).
s. 382 w. 8d. – s. 384 w. 4g. (przyp. 11) – Pierwsze trzy akapity (do s. 383
w. 14g.) zostały zaczerpnięte z notatki bez tytułu zamieszczonej
w „Dzienniku Warszawskim” R. 5: 1855, nr 184, w dziale „Wiado-

�396

mości krajowe”, tam notatka anonimowa, wzmianka o autorstwie
J. Bartoszewicza pochodzi od Kolberga; od Kolberga dodany też
przypis do tej części tekstu, w którym wymieniona została praca
W. Smoleńskiego Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, wydana w Warszawie w 1885
(nie 1888).
W kolejnym akapicie odwołanie do pracy F.S. Dmochowskiego
Dawne obyczaje i zwyczaje szlachty i ludu wiejskiego w Polsce i w ościennych prowincjach, Warszawa 1860. Wzmianka
o Alojzym Żółkowskim dotyczy raczej aktora, pisarza i humorysty
(1777–1822), choć możliwe, że jego syna, także Alojzego (1814–
1889), aktora i śpiewaka.
s. 384 w. 5g. – s. 390 w. 25g. (przyp. 12) – Kolberg wykorzystał fragmenty wcześniej już cytowanego obszernego artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna… zamieszczonego w kilku numerach „Tygodnika Ilustrowanego”; cytaty pochodzą z numeru 295
(do s. 386 w. 14d.) i 296.
Ponadto odesłanie na s. 384 dotyczy pracy W. Czajewskiego Kurpie zamieszczonej w piśmie ,,Przegląd Bibliograficzno-Archeologiczny” 1881, T. I, nr 12, s. 561–567 oraz T. II, nr 13, s. 33–44.
W przypisie dolnym na s. 385 wymieniona została praca Z. Glogera Dawna Ziemia Łomżyńska, Warszawa 1876. W przyp. 1 dolnym na s. 387 wymieniony Lud polski... Ł. Gołębiowskiego, tam
s. 39 oraz hasło autorstwa K.W. Wójcickiego Kurpie zamieszczone
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 16, Warszawa
1864, s. 502; w przyp. 2 dolnym (s. 387–388) cytat z publikacji
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej..., s. 86.
Na s. 388 w. 21d. wzmianka o J. Albertrandim, dotyczy pracy tego
autora Dzieje Królestwa Polskiego krótko lat porządkiem opisane, Lwów 1846, T. 1, s. 270.
W przyp. 1 na s. 389 cytat z Wędrówek po guberni augustowskiej... Połujańskiego ze s. 85 (nie 58).
s. 390 w. 18d. – w. 391 w. 10d. (przyp. 13) – Kolberg zacytował artykuł
L. Krzywickiego Ballada kurpiowska, „Wędrowiec” 1881, T. 10
(seria 3), nr 249; wspomiane w artykule studium to wymieniany
wielokrotnie przez Kolberga artykuł W. Czajewskiego Kurpie.
Kartka etnograficzna… .
s. 391 w. 9d. – s. 27g. (przyp. 14) – Cytaty pochodzą z drugiej części artykułu A. de la Borderie Usages de la féodalité en Haute et Basse –
Bretagne, „Mèlusine”, T. III: 1886–1887, s. 317–319 (całość artykułu na s. 274–275, 317–319, 347–348, 368–369); na końcu odesłanie
Kolberga do cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5).

�397

s. 392 w. 12d. – s. 394 w. 11g. (przyp. 15) – Kolberg przytoczył fragmenty wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły..., łącząc
partie tekstu głównego i przypisów ze s. 56–58.
s. 394 w. 11g. – s. 395 w. 18g. (przyp. 16) – Cytaty pochodzą z anonimowej notatki Wianki zamieszczonej w „Gazecie Polskiej” 1888,
nr 141, s. 2, tam w dziale „Z miasta”.
s. 395 w. 19g. – s. 396 w. 6g. (przyp. 17) – Kolberg wykorzystał anonimowy tekst Z Paryża zamieszczony w „Gazecie Polskiej” 1888,
nr 156, s. 1–2.
s. 396 (przyp. 18) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 82, nr 300, tam
melodia i dwie pierwsze zwrotki; nad melodią notatka Kolberga:
„Pieśń o N[ajświętszej] P[annie] Maryi”; rkp. jest odpisem ze zbioru
M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 186, do którego
odsyła Kolberg w druku, przy czym w zbiorze Mioduszewskiego
brak zwr. 7 i 8. W Zbiorze pieśni nabożnych… Kellera na s. 419
tekst jak u Kolberga w druku.
s. 397 (przyp. 19), przykład muzyczny – Rkp. terenowy Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia
zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ósemki d2 c2, w t. 8 na pierwszą miarę
ćwierćnuta d1; pod melodią tekst jak w druku.

�398

�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE TOMU 28 (Mazowsze cz. V)

Wstęp (s. VII–X)
s. VII

w. 1–18d. (przyp. 1) – W przypisie Kolberg zamieścił cytat z anonimowej notki Z literatury zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” R. 70 1890, nr 121, s. 3; w cytacie wzmianka o pracy
W. Smoleńskiego Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, Warszawa 1885. Nie jest jasne,
o jakiej publikacji Z. Glogera mowa w „Kurierze”, Gloger wydał
już wcześniej prace na temat szlachty, zob. m.in. Dawna ziemia
bielska i jej cząstkowa szlachta, Warszawa 1873; część prac Glogera o tej tematyce wydana została na początku XX wieku, ale
mogła być znana Kolbergowi z rękopisów.
s. IX–XI – Kolberg kilkakrotnie wymienia pracę Z. Glogera Obchody weselne wydaną pod pseudonimem „Pruski” w Krakowie w 1869
roku, zob. też wstęp do tomu DWOK 80/I „Mazowsze Oskara Kolberga”. Zob. też wykaz prac Glogera w bibliografii.

Kraj (s. 3–18)
s. 3–4 przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 7. Redagując tekst
w rkp. Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu T. Dziekońskiego
Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku
zamieszczonego w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra na rok 1860, s. 61–67.
s. 4
w. 1–7g. – Odesłania Kolberga dotyczą następujących publikacji:
M. Balińskiego, T. Lipińskiego Starożytna Polska, T. 1: Warszawa 1843 (nie 1844), tam rozdział „Ziemia Łomżyńska” z opisem
Łomży na s. 525–529; L. Rzeczniowskiego Dawna i teraźniejsza
Łomża, Warszawa 1861; tegoż autora Opis kościoła farnego pod
wezwaniem świętego Michała w Łomży w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1861, T. 8, s. 255–271; ks. M. Kościół pierwotnie

�400

jezuicki, następnie pijarski, a obecnie ewangelicki w Łomży
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 363; hasła Łomża
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 17: Warszawa
1864, s. 613–622, także autorstwa Rzeczniowskiego; ostatni odsyłacz dotyczy hasła Łomża podpisanego Cab. (brak wyjaśnienia w wykazie skrótów) i Br. Ch. (Chlebowski), zamieszczonego
w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego, T. V, Warszawa
1884, s. 699–714.
w. 14g. – s. 5 w. 6g. (Wierzbowo) – W opisie cytat z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte, Warszawa 1859, s. 96–97. Kolberga odsyła także do
cz. I Kujaw (DWOK T. 3), s. 32.
s. 6
w. 19–21g. (Lipniki) – Odesłanie dotyczy artykułu Z. Glogera
Dworzec Łukasza Górnickiego w Lipnikach pod Tykocinem,
„Biblioteka Warszawska”, 1889, T. 1, s. 435–439.
w. 24–27g. (Złotoryja) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość topograficzno-historyczna o osadach zwanych Złotoryją, tudzież o kościołach i kaplicach w tychże istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 10, tam o Złotoryi
na s. 512–525.
w. 12d. – s. 7 w. 7g. i przyp. 1 (Wizna) – Cytat w przypisie pochodzi z wymienionej pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza
za panowania książąt, Warszawa 1858 ze s. 35, tam w przypisie
1. Na końcu opisu odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Wizna zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej… 1867, T. 27,
s. 326–328.
s. 7
w. 13–16g. (Radziłów) – Odsyłacze Kolberga dotyczą prac:
A. Święcickiego Topographia sive Masoviae… s. 26, zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2,
s. 109; M. Balińskiego, T. Lipińskiego Starożytna Polska…, T. 1,
s. 489–490.
w. 17–20g. (Wąsocz) – Kolberg odsyła do opisu w Starożytnej
Polsce… T. 1, s. 487–489.
s. 7–8 przyp. 1 i s. 8 przyp. 1 i 2 – Odesłania dotyczą pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…; miejscowość Grajewo opisana na s. 102–103, Rajgród na s. 105, informacje zawarte
w przyp. 2 u Połujańskiego na s. 194–195.
s. 13
w. 14–21g. (Studziennice) – Zamieszczone informacje Kolberg
zaczerpnął z Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego, ze s. 110.
s. 13–14 w. 13d. – s. 14 w. 3 g. i przyp. 1 na s. 14 (Krasnybór) – W przy-

�401

s. 14

s. 15
s. 16

s. 17

pisie fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 191.
w. 8–11g. (Lipsko) – Kolberg wymienia Korespondencję Gazety Warszawskiej. Suwałki, 10 czerwca 1856 roku, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 168, tam brak autora, w bibliografii w DWOK
T. 80/III pod: [Połujański] (za Kolbergiem).
w. 21g. – s. 15 w. 4g. (Święte Jeziory) – Odesłanie Kolberga dotyczy Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego,
s. 115.
przyp. 1 – Zamieszczone informacje dotyczące leśnictwa przełomskiego Kolberg zaczerpnął z Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego, ze s. 112–113.
w. 13– 37g. (Suwałki) – Opis Suwałk oraz informacje zamieszczone przez Kolberga u A. Połujańskiego Wędrówki… na s. 218 – 220.
w. 2d. – s. 17 w. 3 g. (Biała Woda) – Kolberg wymienił artykuł
A. Budzińskiego Poszukiwania archeologiczne w b. guberni augustowskiej zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” 1871, T. 1,
s. 230–243, wzmianka o Białej Wodzie na s. 243.
w. 4–8g. (Hańcza) – Kolberg zacytował fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 216.
w. 9d. – s. 18 w. 3d. i przyp. 2 (Dowspuda) – Opis miejscowoś­
ci u A. Połujańskiego Wędrówki… na s. 195. W przyp. 2 Kolberg
wspomina o poglądzie A. Osipowicza wyrażonym w artykule Ruiny zamku w Dowspudzie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. X,
nr 276.

Lud (s. 21 –62)
s. 21
s. 22

w. 8g. – s. 22 w. 2g. – Cytat pochodzi z artykułu Z. Glogera Rzeka
Narew zamieszczonego w „Wędrowcu” 1881, nr 259; dokończenie
artykułu w numerze 260.
w. 3 – s. 23 w. 7g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z artykułu B. Chlebowskiego Zadania historii i literatury polskiej wobec warunków i czynników jej dziejowego rozwoju w wymienionym roczniku „Ateneum”, zeszyt 2, pierwszy akapit ze s. 304, drugi ze s. 310;
w przyp. 1 na s. 22 Kolberg zacytował fragment artykułu Wieś Budzieszyn albo Zbudeszyno z „Pamiętnika Sandomierskiego” 1829,
T. 1, (nie 2) s. 365–366, natomiast wzmianka na s. 23 o Pamiętnikach Paska także u Chlebowskiego, zob. Pamiętniki… z czasów

�402

s. 23

s. 26

s. 27
s. 28
s. 30

s. 32

s. 33

panowania Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, wydane z rękopisu przez E. Raczyńskiego, Poznań 1836. Odesłanie do
cz. III Mazowsza (T. 26) pochodzi od Kolberga.
w. 8g. – s. 25 w. 1d. – Początek tekstu to cytat, a dalej informacje
zaczerpnięte z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 182–183 i s. 17, Połujański wymienia Pamiętniki…
Paska, natomiast odesłania do cz. III i IV Mazowsza pochodzą od
Kolberga. W przypisie 2 (s. 24–25) odesłanie do czasopism – te
informacje m.in. w artykule podpisanym kryptonimem „Nil” Na
widnokręgu, „Prawda. Tygodnik Polityczny, Społeczny i Literacki” R. IV: 1884, nr 21 oraz w Korespondencji Głosu Łomżyńskiego
podpisanej „Lekarz”, „Głos. Tygodnik Literacko-Społeczno-Polityczny” R. II: 1887, nr 27 i 29.
w. 1–24 g. – Kolberg przytoczył fragment Korespondencji Gazety Warszawskiej. Suwałki, w grudniu 1856 roku, „Gazeta Warszawska” 1857, nr 50 (nie 52); w numerze 52 dokończenie artykułu
i podpis autora: „J. W”.
w. 3–15d. – Kolberg zaczerpnął informacje z Korespondencji Gazety Warszawskiej. Sejny 1857, nr 206 (początek artykułu w numerze 205), tekst nie jest cytatem, nie jest też podpisany, zatem
jedynie tematyka lub wiedza Kolberga pozwalała mu na identyfikację autorstwa.
w. 2d. – s. 27 w. 23g. – Rkp. Kolberga, teka 4, sygn. 1128, k. 1; jest
to odpis fragmentów wymienionego artykułu J. Tyrawskiego Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, nr 68–69.
w. 15d. – 28 w. 3g. – Kolberg zacytował fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 204.
w. 3g. – s. 30 w. 12g. – Tekst zredagowany przez Kolberga na
podstawie rkp. A. Osipowicza Nałogi i namiętności, teka 4, sygn.
1131, k. 1–2, zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII.
w. 13g. – s. 32 w. 13d. – Tekst zredagowany przez Kolberga na
podstawie rkp. Wyrażenia obelżywe i przekleństwa, teka 4,
sygn. 1129, k. 1–4, którego autorem był najprawdopodobniej
A. Osipowicz, zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII.
w. 12d. – s. 33 w. 4g. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu
A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki
i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864,
T. X, nr 250 (całość artykułu w nr 250–255). Pierwszy akapit tego
tekstu (s. 32 w. 2–12d.) także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116,
k. 12, jest to odpis z wymienionego artykułu.
w. 5g. – 34 w. 5g. i przyp. 2 – Rkp. Kolberga, teka 4, sygn. 1128,

�403

k. 1; jest to odpis fragmentów wymienionego artykułu J. Tyrawskiego Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, nr 68–69;
treść przypisu tylko w rkp. Kolberga.
s. 34
w. 6g. – s. 37 w. 11g. i przyp. – Kolberg wykorzystał fragmenty
artykułu A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy,
obrazki i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”
1864, T. X, nr 250–255, informacje dotyczące mowy w numerze
253; w przyp. 1 na s. 34 wspomniana już publikacja A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 210. W ostatnim
wierszu wymieniona została powieść E. Orzeszkowej Nad Niemnem, pierwodruk: „Tygodnik Ilustrowany” 1887; wydanie osobne: Warszawa 1888.
ryc. przed s. 37– Rycina „od Zambrowa i Łomży” wg akwareli i rysunków
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXIV i tamże ryc. 7.
s. 37
w. 16–17g. – Odesłanie Kolberga dotyczy ryciny „od Radzymina i Serocka” zamieszczonej w cz. III Mazowsza (T. 26) przed rozdziałem
„Kraj”.
w. 2d. – Wzmianka Kolberga dotyczy ryciny „od Zambrowa
i Łomży” zamieszczonej przed s. 37.
s. 39
w. 6–13g. – Rkp. nieznanego autora (być może A. Osipowicza),
Augustowskie. Ubiory włościan, teka 30, sygn. 1298, k. 42–43,
z notką Kopernickiego dotyczącą tej karty: „przeniesiona z teki 4”.
Tekst zamieszczony na s. 39 pochodzi z obszerniejszego rkp., którego pozostałe fragmenty (Spod Augustowa i Około Wilkowyszek i Wierzbołowa) zostały opublikowane w ramach edycji
DWOK w monografii Litwa (T. 53), s. 84 i 85.
w. 13d. – s. 40 w. 15g. – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 199
i 205, przytoczony tekst został przeredagowany przez Kolberga.
s. 40
w. 16g. – s. 41 w. 1d. – Kolberg wykorzystał fragmenty publikacji
P. Bobrowskiego Grodenskaja gubernija wydanej w serii Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami generalnogo sztaba, Sankt–Petersburg 1863, T. II, s. 818–819.
s. 42–45 w. 5 d. – Kolberg wykorzystał informacje z zachowanego w jego
archiwum rkp. A. Osipowicza Potrawy i napoje szczególne, teka
4, sygn. 1130, 1–2, na rkp. notka I. Kopernickiego: „Wyciśnięte
w Mazowszu V, s. 42” (zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII). Fragment
tekstu zamieszczony w przyp. 1 na s. 44 w rkp. Kolberga, teka 1,
sygn. 1118, k. 22.
s. 46
przyp. 1 – W przypisie Kolberg odsyła do obszernego hasła
K. Martina Budownictwo wiejskie zamieszczonego w Encyklopedii

�404

s. 48

s. 49
s. 50

s. 51

s. 54
s. 58

s. 59

s. 60

s. 61

rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, Warszawa
1873 (nie 1872), T. I, s. 189–256; tam opis prac ciesielskich na s.
202–210, natomiast informacje o oborach litewskich na s. 232.
w. 15 i 20g. – Odesłania Kolberga niejasne (w obu brak stron).
W cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5) w opisie sprzętów brak wymienionych przedmiotów; w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) również
brak opisu stojaka, tam na s. 248 rycina dziecka w stojaku – dotyczy ona jednak wierzeń.
w. 22g. – Wg erraty Kolberga winno być: „karmnikiem” nie „karmniem”.
w. 18–1d. – Cytaty pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki
po guberni augustowskiej…, s. 204; fragment: „Jazda w hołoblach”
u Połujańskiego na s. 19; ostatnie zdanie oraz odesłanie do cz. III
Mazowsza (T. 26) wprowadzone przez Kolberga.
przyp. 1 – Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Wołkunach…
i Opis gospodarstwa większego we wsi Zawrocie… w Encyklopedii rolnictwa…, T. II, 1874, s. 1046 i 963. Notatka bibliograficzna
dotycząca gospodarstwa w Zawrociu i Wysokim Mazowieckim
w rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1194/2, k. 1.
przyp. 5 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 22.
w. 11g. – w. 11d. i przyp. 1–2 (s. 59) – Kolberg wykorzystał fragmenty wymienianego już artykułu A. Osipowicza Wycieczki
w okolice Suwałk… z „Tygodnika Ilustrowanego” 1864, informacje o tkactwie w numerze 254 (początek artykułu: nr 250); cytat
zamieszczony na s. 58 i w przypisach w rkp. Kolberga, teka 1,
sygn. 1116, k. 12 i teka 1, sygn. 1118, k. 23 (karty te tworzyły kiedyś
całość), jest to odpis z wymienionego artykułu Osipowicza.
w. 13g. – 60 w. 12g. – Ten fragment w rkp. Kolberga, teka 1, sygn.
1116, k. 7; jest to odpis z anonimowego artykułu Widok Łomży.
Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku zamieszczonego w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra
na rok 1860, ze s. 65, całość artykułu na s. 61–67.
w. 9–13d. – Kolberg odsyła do publikacji Z. Glogera Podróż Niemnem, „Wisła” 1888, T. 2, z. 1, s. 30–84 i z. 2, s. 247–305, odesłanie
do s. 147 błędne, o rybołówstwie pisze Gloger w drugim zeszycie.
Zob. też E. Orzeszkowa Nad Niemnem, pierwodruk: „Tygodnik
Ilustrowany” 1887; wydanie osobne: Warszawa 1888.
w. 5g. – s. 62 w. 1d. i przyp. 1 – Cytaty pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 18–19 i 64.
W przypisie Kolberg zamieścił cytat z anonimowego artykułu
Złodziej leśny zamieszczonego w czasopiśmie „Biesiada Literacka”

�405

1886, T. XXII, nr 43 (43–564), tam z ryciną o tym samym tytule
z podpisem „Obraz Monginot’a”; na końcu przypisu (s. 62) ponownie informacje z pracy Połujańskiego z wymienionych powyżej
stron.

Zwyczaje (s. 63–116)
s. 63

w. 6 d. – Odsyłacz Kolberga do zbioru ks. M.M. Mioduszewskiego
Śpiewnik kościelny, Kraków 1838 dotyczy pieśni zamieszczonych
na następnej stronie, zob. następne przypisy.
s. 64
nr 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 7, nr 6, bez lokalizacji,
tam wśród „Pieśni adwentowych”; w rkp. w t. 5 tylko górna, w t. 9
i 11 tylko dolna wersja. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 17–20, u Mioduszewskiego
tekst obszerniejszy.
nr 2 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 10r., nr 10, bez lokalizacji, jest to odpis z Dodatku do Śpiewnika kościelnego
M.M. Mioduszewskiego; teka 38, sygn. 1334, k. 11, z lokalizacją:
„od Zgierza”, tam melodia zanotowana w wartościach o połowę
mniejszych.
W obu rkp. odesłanie do wymienionego zbioru Mioduszewskiego,
zob. s. 387; w rkp. z teki 38 także odesłanie do dzieła Sz. Kellera
Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego, Pelplin 1871, tam na s. 112 obszerniejszy tekst.
s. 65
nr 3 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 17, nr 46, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; w rkp. w t. 2 tylko górna,
w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 7 brak nut na pierwszą i drugą
miarę. Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do
Śpiewnika kościelnego…, s. 412–415, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. Pod pieśnią także odesłanie do zbioru Sz. Kellera Zbiór
pieśni nabożnych katolickich…, tam na s. 136 wariant tekstu (różnice w zwr. 3).
s. 65–66 nr 4 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 16, nr 43, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”, tam w t. 1 tylko górna
wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek
do Śpiewnika kościelnego…, s. 407–408, u Mioduszewskiego tekst
obszerniejszy
s. 66
nr 5 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 33, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; jest to odpis ze zbioru

�406

M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny… s. 47–50, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
s. 71
w. 3–4 d. – Odsyłacz do Poznańskiego winien być: cz. III, zob.
DWOK T. 11 (nie cz. I, DWOK T. 9).
s. 72
nr 22 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 34, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; w rkp. w t. 3 na drugą
miarę górna, na trzecią dolna wersja, w t. 9 górna wersja; jest
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…
s. 50–51; u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
nr 23 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 11v. i teka 41, sygn.
1347, k. 24, nr 80, oba rkp. bez lokalizacji; teka 50/3, k. 24, tam
melodia z incipitem: „Pójdziemy bracia wszyscy z wieczora“.
W rkp. z teki 41, k. 11v. melodia i tekst jak w druku.
Na k. 24 z teki 41 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, nad
nią notatka Kolberga: „Msza na Boże Nar[odzenie]. Pasterska. Na
Introit“, pod melodią obszerniejszy niż w druku wariant tekstu, ten
rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III
do Śpiewnika…, s. 914, wymienionego pod pieśnią.
W rkp. z teki 50 zapis wśród melodii zatytułowanych: „Kantyczki“,
również o kwartę czystą wyżej, w metrum , z zachowaniem tych
samych wartości rytmicznych, w t. 3 na drugą miarę ósemki h1 d2,
w t. 4 na pierwszą miarę ósemki h1 h1.
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kellera Zbiór pieśni nabożnych
katolickich…, tam na s. 47 także z notą: „Na Boże Narodzenie. Pasterska. Na Introit“
s. 73
nr 25 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 29, bez lokalizacji, tam w t. 5 tylko dolna wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny… s. 41–43, u Mioduszewskiego
tekst obszerniejszy.
nr 26 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 15, nr 37, z notą:
„Płockie”; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 56–57, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
W rkp. odesłanie Kolberga do cz. IV Mazowsza (T. 27) nr 213 –
dotyczy wariantu melodii.
s. 73–74 nr 27 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 15, nr 38, bez lokalizacji; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do
Śpiewnika kościelnego…, s. 399–400, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. W druku błędnie podane metrum, winno być: . Nr 27
powtórzono błędnie przy następnej pieśni na s. 81.
s. 74
w. 27d. – s. 75 w. 12g. (Święte wieczory) – Kolberg wykorzystał
fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina

�407

s. 74
s. 78

s. 80
s. 81

s. 82

s. 83

i Bielska zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1868, T. 1,
s. 144–145 (całość artykułu na s. 142–146), tam w dziale „Rozmaitości”.
w. 7d. – s. 77 w. 13g. (Nowy Rok) – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, 143–144.
w. 3g. – s. 79 (Zapusty) – W przypisach do pierwszego akapitu
Kolberg odsyła do artykułu podpisanego kryptonimem „F.” Licytacja dziewcząt zamieszczonego w „Wiśle” 1888, T. II, s. 443 (jest
to przedruk z „Wędrowca” 1888, nr 9, s. 100–101) oraz do artykułu
K.W. Wójcickiego Ostatni kulig staropolski, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 84. W drugiej części opisu Kolberg przytoczył
fragmenty Korespondencji. Z guberni augustowskiej podpisanej
A. O. [Osipowicz] z „Gazety Polskiej” 1865, nr 65.
w. 11g. – s. 81 w. 19g. i przyp. 1 (Środa wstępna) – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, s. 145–146.
nr 27 (błędnie powtórzony) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,
k. 40, nr 96, bez lokalizacji, tam w t. 4 tylko dolna wersja; jest
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…,
s. 75–77, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. W druku błędny
numer pieśni 27 – nadany dwukrotnie, był już na s. 73.
nr 28 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 43, nr 113, bez lokalizacji.
W rkp. w t. 1 i 7 tylko górna, w t. 3 i 8 tylko dolna wersja, w t. 9 na
pierwszą miarę dolna wersja, na drugą miarę w pierwszym wykonaniu c2, przy powtórce a1. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 121–125, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.
nr 29 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 45, nr 118, bez
lokalizacji, tam podane metrum , ale melodia zanotowana w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 15–16 tylko dolna wersja. Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do
Śpiewnika kościelnego…, s. 445–446; u Mioduszewskiego tekst
obszerniejszy.
nr 30 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 48, nr 134, z lokalizacją jak w druku, nad melodią notatka: „z łacińskiego: Salvum fac.”, tam w t. 5 tylko górna wersja. Jest to odpis ze zbioru
M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 134–135, w zbiorze Mioduszewskiego tekst obszerniejszy, nota lokalizacyjna: „od
Brańska, Mielnika” pochodzi od Kolberga.

�408

s. 83–84 nr 31 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 50, nr 140 i teka 38,
sygn. 1334, k. 5, oba rkp. bez lokalizacji.
W rkp. z teki 41 melodia zanotowana wśród „Pieśni Wielkanocnych”; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do
Śpiewnika kościelnego…, s. 458–459, tam pieśń z obszerniejszym
tekstem.
W rkp. z teki 38 melodia zanotowana w metrum , ale w wartościach o połowę mniejszych, tam także tekst jak w druku i odesłanie do zbioru Mioduszewskiego.
s. 84
w. 26d. – s. 85 w. 7g. (Śmigus) – Cytat zamieszczony na s. 84 oraz
w przypisie 1 na tej stronie pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego
Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych,
Warszawa 1831. Na s. 85 odesłanie do anonimowego artykułu
o ogólnym tytule Rozmaitości w „Kurierze Warszawskim” 1827,
nr 104.
s. 85
(św. Jerzy) – Cytat pochodzi z artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu
z okolic Tykocina i Bielska…, s. 143.
s. 85–86 (Śpiewy pod krzyżami) – Zob. Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic
Tykocina i Bielska…, s. 146 i 147.
s. 87–89 w. 19g. (Zielone Świątki) – Zob. Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, s. 141 i 142.
s. 89
nr 32 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 57, nr 176, z lokalizacją jak w druku i notą: „P. o Trójcy…”. W rkp. w t. 2, 6 i 10 tylko
dolna wersja, w t. 5, 8 i 9 tylko górna wersja, t. 4: &amp;

s. 90

œ œœ
˙

.

Jest to odpis ze zbioru Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…,
s. 255–256, tam pieśń z obszerniejszym tekstem, nota lokalizacyjna
pochodzi od Kolberga.
nr 33 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 53, nr 154, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”, w t. 4 tylko górna wersja. Jest
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s.
156–157, tam obszerniejszy tekst.
nr 34 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 53, nr 155, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; w rkp. w t. 1 pierwsza nuta c2,
w t. 4 tylko dolna wersja. Jest to odpis ze Śpiewnika kościelnego
Mioduszewskiego, tam na s. 159–160 pieśń z obszerniejszym tekstem.
nr 35 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 162, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis ze Śpiewnika
kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 171–174 pieśń z obszerniejszym tekstem.

�409

s. 91

nr 36 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 165, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis z Dodatku II i III
do Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 928 pieśń
z obszerniejszym tekstem.
nr 37 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 164, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis ze Śpiewnika
kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 175–176 pieśń z obszerniejszym tekstem.
Odsyłacze Kolberga do cz. I Radomskiego (DWOK T. 20) błędne.
s. 91–96 w. 13d. (św. Jan Chrzciciel) – Początek tekstu (s. 91 do s. 94 w.
6g.) Kolberg zaczerpnął z artykułu Z. Glogera Kópalnocka (Sobótka) z „Tygodnika Ilustrowanego” 1868, T. I (seria II), nr 5. Na
s. 92 w. 6g. wzmianka o poglądach K. Rogawskiego, zob. m.in.
artykuł tegoż Wiadomość o rozkopaniu mogiły w Siedliszczowicach, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 3, s. 1–43; wymieniona
w następnym akapicie wieś Kruszewo to XIX-wieczne Kobylino-Kruszewo (obecnie Kobylin-Kruszewo). W przyp. 2 wymieniony
artykuł A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka czyli wigilia św. Jana
u włościan nad Narwią zamieszczony w „Muzeum Domowym”
1836, nr 25, s. 194–196; przy tej nocie bibliograficznej odesłanie do
cz. IV Mazowsza (T. 27), winno być: s. 134, tam zaczyna się cytat
z artykułu Radoszkowskiego. Na s. 93 w. 7g. niejasny odsyłacz do
cz. I Mazowsza (T. 24), tam na s. 203 pieśni dożynkowe.
Dalej Kolberg cytuje fragmenty tekstu oraz pieśni nr 38–42 z publikacji Glogera Obchody weselne, Kraków 1869, s. 42–45 oraz ze
s. 14–15. Informacje zamieszczone przez Kolberga w przyp. 1 na
s. 96 pochodzą także z Obchodów weselnych… s. 42; wzmianka
o pieśni rzemieślniczej dotyczy zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, s. 144–145, tam pieśń „rzemieślnicka” nr
3; odesłanie do cz. IV Mazowsza (T. 27), nr 227 dotyczy drugiego
wątku.
s. 95–96 nr 43 – Pieśń wraz z melodią zaczerpnięta z pracy Glogera Obchody weselne… s. 44, melodia po s. 336. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 93, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”,
melodia z incipitem: „W polu lipeczka”; w rkp. widoczne trudności
Kolberga w zapisie metrorytmicznym: t. 6: &amp;

œ Uœ

s. 97

˙œ œ

œ

œ œ #œ


, brak

 .
t. 8, t. 10: &amp;
, t. 15–16:  
nr 45 – Rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 2, nr 3, z notą:
„ Z Powiatu Bielskiego, spod Brańska, Glinnik”, tam melodia z tek-

�410

stem, nad melodią ołówkowa notatka Kolberga: „Weselna”. W tym
rkp. przy e2 i a1 każdorazowo ¯, w t. 2, 4 i 6 w obu wykonaniach

j

s. 98
s. 99

œ . Tekst bez melodii w rkp. innego nieznaodwrotny rytm: œ
nego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 1, bez lokalizacji.
nr 47 – Odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26) dotyczy numeru 33.
nr 49 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 81, bez lokalizacji,
tam pod nr. 292 melodia z incipitem: „W pierwszym momencie”
i pod nr. 297 tekst: „Wzięta do nieba”. W rkp. w t. 2 tylko górna
wersja, w t. 5 górna wersja, na trzecią miarę ćwierćnuta e2, w t. 6
tylko dolna wersja.
Oba zapisy Kolberga są odpisami ze Śpiewnika kościelnego
Mioduszewskiego, tam na s. 179–181 melodia („Melodia druga”)
z tekstem: „W pierwszym momencie”, a na s. 185 tekst: „Wzięta do nieba” z notą: „Melodyja jak wyżej”. Tekst zob. też T. 28,
str. 349.

Dożynki (s. 100–116)
s. 101 w. 9d. – s. 112 w. 1d. (nr II) – Przytoczony opis wraz z pieśniami,
rycinami i przypisami pochodzi, zgodnie z odsyłaczem, z artykułu
Z. Glogera Obrzędy rolnicze (z drzeworytami) zamieszczonego w
„Bibliotece Warszawskiej” 1867, T. 2, s. 274–287; jedynie odesłania do poszczególnych tomów Ludu wprowadzone zostały przez
Kolberga. Na s. 111 w. 6d. błędny odsyłacz do Ludu, seria III to
cz. I Kujaw (DWOK T. 3); odsyłacz na s. 112 pod pieśnią „Zielona
ruta” dotyczy dwóch ostatnich wersów pieśni nr 50 w T. 28, zob.
też Mazowsze cz. II (T. 25), nr 55–57.
s. 113 w. 1–2 g. i nr 58 – Kolberg odsyła do podobnej pieśni żniwiarzy
zamieszczonej w pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni
augustowskiej…, tam s. 210–212.
s. 114 nr 59 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Łomża”, nad melodią notatka Kolberga: „przy
jarzynie, jęczmieniu”. W rkp. zapis następujący:

r
&amp; œ Jœ . œ œ
Bu - jaj,

bu - jaj

œ œ œœ
je - le - niu,

œ

œ œJ œ œJ
J
J

po

tym

buj - nym

œ œ œœ

œ

œ

jęcz - mie - niu.

obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:

,

�411

&amp;œ

œœ œ

œ œ œœ
œ

; pod melodią tekst bez powtórzeń.

nr 60 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 44,
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem zwr. 2:
„Dożęlim żytka do odłogu” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tylko tekst.
W rkp. z k. 92v. zamiast t. 5–8: 


      
      


   


,

pod melodią widoczne jeszcze fragmenty refrenu: „Plon niesiem,
plon”; w zapisie tekstu z k. 88 najpierw zwr. 1–3, przy czym w zwr.
2 w. 2 powtórzone: „dożęlim” zamiast „podziękujmy”, następnie
zwrotki: 8, 9, 14, 12, 13, 4, 5, 7, 6, 17, 16, 15, 10 i 11, ponadto po zwr.
15 w rkp. jeszcze:
„A nasa pani w czerwonej subie,
kluseczki na kolacyi robi i w tyłku dłubie.
Ejze, ejze, malowany drogi,
w Suwałkach idą po selągu”
i wariant zwr. 18:
„A u nasej pani jak dwie kopani,
a u nasego pana wisi po kolana”.

Obrzędy (s. 117–234)
s. 120–123 (Pogrzeb) – Większość informacji (s. 121–123 w. 6g.) pochodzi
z rkp. zatytułowanego Różne przesądy i gusła (zabobony), teka
1, sygn. 1116, k. 8, którego autorką była najprawdopodobniej Melania Czarkowska, zob. DWOK T. 80/I, s. LVII. W rkp. brak informacji zamieszczonych w akapicie czwartym, jest natomiast następująca wzmianka: „Przypominam sobie, że wioząc ciało zmarłego
z domu do kościoła, wiozą razem z niem bochen chleba i ten oddają ubogim kościelnym”. Ponadto Kolberg w druku uporządkował chronologicznie informacje o przebiegu pogrzebu oraz dodał
przypisy. W przyp. 2 na s. 121 wg słów Kolberga cytat z artykułu
A. Osipowicza; w wielokrotnie cytowanym artykule Wycieczki w okolice Suwałk…, a także w obszernym tekście tego autora

�412

Z Suwałk do Augustowa zamieszczonym także w „Tygodniku Ilustrowanym” 1863, T. 7, nr 177–180 cytowanego fragmentu brak.
Na końcu opisu pogrzebu na s. 123 Kolberg przytacza fragmenty
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…,
s. 203 i 210.
s. 123 nr 62 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 58, nr 182, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „P[ieśni] w utrapieniu”; jest to odpis
ze Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 267–268
z obszerniejszym tekstem.
s. 124 nr 63 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 59, nr 185, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „O opatrzności Boskiej”; jest to odpis
z Dodatku do Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na
s. 554–555 pieśń z obszerniejszym tekstem.
nr 64 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 60r., nr 191; teka 41,
sygn. 1347, k. 60v., bez numeru – wariant melodii bez tekstu, oba
rkp. bez lokalizacji.
W rkp. z k. 60r. obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 1:

&amp;

œ œœ

œ.

œœ

œ.

, w t. 3 i 8 tylko wersja zanotowana dużymi

nutami, w t. 4 tylko górna wersja; tam odesłanie do zbioru Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika…, s. 564–566.
W rkp. z k. 60v. zapis następujący:

&amp; j œj œ œ
œ

œ œJ œ œj œj j j j j œj j œ œœ œœ œ œ Œ
œ œ œ œ œ J JJ
J J

j
œ œ œJ œ œ œœ œ œ œ œJ œ œ œœ œ œ œj j œ j j
&amp; œ Jœ œ
J J J J J J
J œ J œ œ
j
&amp; j œj œj œ œj Jœ
œ

j
j j j œ œj œJ
œ œ œ

œœ œJœ œ œ
J

Œ

.

Pod pieśnią w przypisie odesłanie do poezji J. Baki Uwagi o śmierci niechybnej wszystkim pospolitej wierszem wyrażone, Wilno
1766, zob. przedruk z przedmową R. Korsaka b. m. 1807.
s. 125–184 (wesele I) – Cały opis wesela Kolberg zaczerpnął z pracy Z. Glogera Obchody weselne, napisanej pod pseudonimem Pruski, Kraków 1869. Tytuły podrozdziałów (oznaczone cyframi rzymskimi)
oraz teksty pieśni (niekiedy podane przez Kolberga w wersji skróconej) pochodzą także od Glogera. Zgodnie z wzmianką w przyp.

�413

1 (s. 126) w Obchodach weselnych znajduje się pięć drzeworytów
(przy czym dwa z nich na s. 199), na końcu pracy Glogera wkładka
z 9 melodiami, które autor otrzymał od Kolberga. Odsyłacze do poszczególnych tomów Ludu zostały wprowadzone przez Kolberga.
s. 125–126 w. 17g. – Ten fragment opisu wesela wraz z pieśnią nr 65
w pracy Glogera na s. 17–18.
s. 126 w. 20–21g. i nr 66 – Zob. Obchody weselne…, s. 20.
w. 9–10d. i nr 67 – Zob. Obchody weselne…, s. 23.
w. 5d. – s. 127 w. 2g i nr 68 – Zob. Obchody weselne…, s. 26.
s. 127 w. 13–23g. i nr 69 – Zob. Obchody weselne…, s. 32.
w. 10d. – s. 129 w. 1 d. (Wróżby) – Opis wróżb zaczerpnięty z Obchodów weselnych ze s. 34–35, 45–46, 49–50, 53, 55–57. Pod pieśnią „Koło dworu topola stojała” odesłanie do zbiorów: Wacława
z Oleska [Zaleskiego] Pieśni polskie i ruskie…, s. 331 i K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 123 – oba odesłania także u Glogera na s. 35; pieśni nr 70 i 71 odpowiednio na
s. 36 i 45. Na s. 129 odesłanie (także za Glogerem, s. 49) do pracy
R. Zienkiewicza O uroczyskach i zwyczajach ludu pińskiego
oraz o charakterze jego pieśni, Warszawa 1853.
s. 130 w. 1–20 g. (Pora wesel) – Zob. Obchody weselne…, s. 61–62. Odesłanie do pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, pochodzi od Kolberga, tam na s. 211 początek opisu wesel, ale wzmianka
o wysypywaniu piaskiem na s. 214.
w. 21g. – s. 133 w. 7g. (Swaty, zaloty) i przyp. 1 – Pierwszy akapit zredagowany przez Kolberga na podstawie Obchodów weselnych…, s. 65–66, kolejne akapity zaczerpnięte ze s. 69, 78–79, 81,
70, 73–76, pieśń nr 72 na s. 75; treść przyp. 1 (s. 133) u Glogera na
s. 80 w głównym tekście.
s. 133 w. 8g. – 136 w. 17 g. (Zaręczyny, zrękowiny) – Poszczególne akapity pochodzą z Obchodów weselnych ze s. 84, 86, 90, 93, 95, 96, 98,
99, 103 i 104; pieśni nr 73 na s. 93, nr 74 na s. 103, nr 75 na s. 104.
s. 136 w. 18g. – s. 139 w. 2g. (Sprosiny i błogosławienie) – Zob. Obchody weselne…, s. 104, dalej s. 115–118.
s. 139 w. 3g. – s. 141 w. 22g. (Drużyna weselna) – Zob. Obchody weselne s. 119, 120, 123, 127, 130, 133. Na końcu akap. 1 na s. 140
odesłania za Glogerem dotyczą: pracy A. Tereschenko Byt russkogo naroda, Sankt Petersburg, T. 2, 1848, s. 481 (stronę podano za
Glogerem); artykułu Obrzędy weselne ludu wiejskiego w guberni
mińskiej, w powiecie Borysowskim, w parafii hajeńskiej, obserwowane w latach 1800, „Tygodnik Wileński” 1819, T. VII, nr 150,
s. 1–18 i nr 152, s. 81–104.

�414

Na s. 140 w 7d. odesłanie do pracy L.A. Jucewicza Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów, skreślona
przez Ludwika z Pokiewia (pseudonim autora), wydanej w Wilnie
w 1846 roku, tam wzmianka o darowaniu ręczników na s. 265.
Na s. 139 w. 10g. – Błąd druku, winno być: „zamężne” zamiast
„zamożne”.
s. 141 w. 23g. – 145 w. 2g. – (Pieczenie kołacza…) – Poszczególne fragmenty tego podrozdziału pochodzą z Obchodów weselnych… ze
s. 136–137, 140–142, 152–155. Przyp. 1 ( s. 141–142) pochodzi od
Kolberga, natomiast przyp. 1 na s. 142 u Glogera w tekście głównym na s. 142.
Melodia zamieszczona przez Kolberga na s. 143 nr 76 także w Obchodach weselnych…, po s. 336 pod numerem 1.
Wymieniony przez Kolberga na końcu s. 143 drzeworyt przedstawiający kołacz, zgodnie z odesłaniem, w pracy Glogera na s. 152.
s. 145 w. 3g. – 150 w. 17g. (Dziewiczy wieczór) – Zamieszczone opisy
oraz teksty pieśni nr 77–84 pochodzą ze s. 178–184 Obchodów
weselnych… Na s. 146 w. 11g. odsyłacz winien być: nr 74 (nie 72).
Przyp. 1 na s. 148 pochodzi od Kolberga. Pieśni nr 85 i nr 86 pochodzą także ze zbiorów Kolberga, zob. następne przypisy.
s. 148–149 nr 85 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 9, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”; dziś rkp. słabo czytelny,
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.
Melodia i tekst także w pracy Z. Glogera Obchody weselne…, po
s. 336 melodia nr 7, tekst s. 182–183, przy czym Kolberg opublikował tę melodię z drobnymi zmianami metrorytmicznymi.
s. 149 tekst między nutami i s. 149–150 nr 86 – Tekst opisowy oraz tekst
pieśni w Obchodach weselnych… na s. 183, melodia nr 6 po s. 336.
Ponadto w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 37, z lokalizacją ogólną: „Łomża” – melodia z incipitem tekstu:
„Ej, dobra temu nocka”, tam w pierwszym wykonaniu: w t. 1 trzy
ósemki d2, przy powtórce ósemki h1 d2 d2, w obu wykonaniach:
w t. 6 dolna, w t. 7 i 8 górna wersja.
s. 150 w. 16d. – s. 158 w. 5g. (Przybycie pana młodego) – Informacje
zawarte w pierwszym akapicie pochodzą z Obchodów weselnych… ze s. 185; kolejne akapity oraz pieśni nr 87–91 u Glogera na
s. 198–210.
Na s. 151 odesłania do drzeworytów zamieszczonych w Obchodach weselnych… na s. 199. Na s. 152 nad pieśnią nr 89 nota, która
u Glogera (s. 201) brzmi: „Na Podlasiu śpiewają”, natomiast nota:
„Śpiewają także na Mazowszu” u Glogera przy innej pieśni.

�415

Pod pieśnią nr 91 błędny odsyłacz do cz. II Pokucia (DWOK
T. 30), tam na s. 24 pieśń 25.
s. 158 w. 6g. – s. 163 w. 12g. (Rozpleciny) – Teksty opisowe oraz teksty
pieśni nr 92–100 w Obchodach weselnych…, s. 211–229; u Glogera także zapisy nutowe:
nr 94 – W Obchodach weselnych… melodia (po s. 336, nr 5) z wariantem tekstu (na s. 215). W rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 92, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, melodia z incipitem tekstu: „Zakukała kukawecka”, w rkp. widoczne trudności
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, t. 2: &amp;

&amp;

œ. #œ œ œ
œ

œ œ #œ œ œ
œ

, t. 5:

.
nr 95 – W Obchodach weselnych… tekst pieśni na s. 215, natomiast melodia jak nr 95 u Glogera jest bez tekstu, tam po s. 336 nr
2.
Na końcu opisu Rozplecin (s. 163 w. 12g.) wzmianka o pracy Jana
Łasickiego drukowanej po raz pierwszy po łacinie Michalonis Lituani de moribus Tartarorum, Lituanorum et Moschorum wydanej w Bazylei w 1615 roku, zob. przekład polski A. Rogalskiego Mitologia Jana Łasickiego Polaka O bogach Żmudzinów i innych
Sarmatów, „Dziennik Wileński” 1823, T. 1, s. 248–255, 398–406
i T. 3, s. 308–314.
s. 163 w. 13g. – s. 167 w. 9g. (Wyjazd do ślubu) – Tekst opisowy oraz
pieśni nr 101–107 pochodzą z Obchodów weselnych Z. Glogera
ze s. 229 – pierwszy akapit, s. 241–248 – pozostały tekst. Pieśń
nr 101 u Glogera po s. 336, nr 3, bez lokalizacji.
Na s. 164 wzmianka o drzeworycie – w Obchodach weselnych…,
s. 245.
s. 163 w. 10g. – s. 173 w. 14g. (Ślub) – Teksty opisowe oraz teksty pieśni nr 108–115 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…,
s. 251–273; pieśń nr 108 u Glogera także z melodią po s. 336 nr 4.
W przyp. 1 na s. 168 wzmianka o Śpiewie Jonka (sprawa IV odsłona I) z Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, zob. tegoż
Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, Wrocław 1956, BN
I 162. Na s. 169 w. 13d. wzmianka o drzeworycie zamieszczonym
przez Glogera na s. 269.
s. 173 w. 15g. – 176 w. 16d. (Powrót z kościoła) – Teksty opisowe oraz
teksty pieśni nr 116–121 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…, s. 278–286. Na s. 175 w. 18d. odesłanie za Glogerem do
pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 212.

�416

s. 176 w. 15d. – s. 177 w. 11g. (Przyjazd pana młodego) – Tekst zaczerpnięty z Obchodów weselnych…, s. 287–301.
s. 177 w. 12g. – s. 182 w. 18d. (Obiad weselny) – Teksty opisowe oraz
teksty pieśni nr 122–130 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…, s. 301–326.
s. 182 w. 17d. – s. 184 w. 14g. (Obdzielenie korowajem) – Tekst zaczerpnięty z Obchodów weselnych…, s. 326–335. Na końcu odesłanie
do artykułu Z. Glogera Korowaj. Wspomnienie lat dziecinnych
zamieszczonego w „Kronice Rodzinnej” 1875, nr 16.
s. 184–190 (wesele II) – Melodie zamieszczone w opisie pochodzą w większości z rękopisów Kolberga, zob. poszczególne przypisy do pieśni.
s. 184 nr 131 – Pieśń zaczerpnięta z Obchodów weselnych… Z. Glogera,
tam melodia po s. 336, nr 8.
nr 131 (dolna wersja) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 93v., nr 10, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem, dziś nieczytelnym; w rkp. melodia zanotowana
w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, t. 1–2 ze
znakiem powtórki.
s. 189 nr 132 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr
21, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Wstał
Jasieńku”, tam w t. 1 i 3 tylko dolna, w t. 6 i 7 tylko górna wersja.
s. 189–190 nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr
7, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Na
polu sośnia”; w rkp. w t. 3 i 5 tylko dolna wersja, w t. 5 ostatnia nuta
e2, w t. 6 brak ≥ przy g1, w t. 7 na pierwszą miarę szesnastki d2 c2.
s. 190 nr 135 – Wariant tekstu w cz. IV Mazowsza (T. 27), nr 55 (nie 118
jak w odsyłaczu Kolberga), zob. też Mazowsze cz. II (T. 25), nr 117.
nr 136 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v; z boku
nota: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Hej, zakukała”, przy melodii notatka: „lepiej”. Rkp. zniszczony, melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, tylko górna wersja. Wcześniej próba zapisu tej


melodii: 

Hej,



 
  



  



za  ku  ka  ła

     
   



si  wa ku  ka  weń  ka...

     
   

  

 

.

s. 191–195 (wesele III) – Melodie zamieszczone w opisie pochodzą z rękopisów Kolberga, zob. poszczególne przypisy do pieśni.
s. 191 nr 139a – Odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 297 błędny.

�417

s. 192

nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 12,
z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Potoczę ja, potoczę”, w całym przebiegu melodii tylko górna wersja.
Odsyłacze do cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6) i cz. II Radomskiego (DWOK T. 21) błędne, natomiast odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12) dotyczy wariantu drugiej zwrotki.
s. 193 nr 142 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr
50, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia bez tekstu; w rkp.
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis
melodii następujący:

&amp;œ
&amp;

œ

œ œ #œ

œ

#œ
J

œ.

œ

œ
J

U
œ.

# œœ œœ # œœ
œœ

œ
œœ

œ #œ

œœ œœ # œœj. œ

.

Opublikowana wersja taktów 7–9 zanotowana obok, w tym samym rkp., z notatką: „lepiej”.
s. 193–194 nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia oraz fragmenty nieczytelnego dziś tekstu; w zapisie melodii w t. 1 przy
pierwszej nucie alternatywnie c2, w t. 2 tylko górna wersja, brak
znaku powtórki.
s. 194 nr 145 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr
24, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam pod melodią ślady
nieczytelnego dziś tekstu; w t. 3–5 i 13 tylko górna wersja, t. 10–11
niewypełnione, w t. 13–18 brak ≥ przy g1.
s. 195–208 (wesele IV) – Opis wesela nadesłała Kolbergowi Melania Czarkowska, jej rękopis nie zachował się, zob. DWOK T. 80/I, s. LVI–
–LVII.
s. 208 w. 3d. – s. 212 w. 212 w. 4d. (wesele V) – Opis wesela wraz z pieśniami nr 146–152 pochodzi z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 199–203. W przyp. 1 wzmianka
o terminologii stosowanej przez Glogera, zob. Obchody weselne…,
m.in. s. 69 i 215.
s. 212 w. 5g. – s. 222 w. 1d. (wesele VI) – Pieśni zamieszczone w tym
opisie pochodzą z własnych badań Kolberga, który zanotował
melodie oraz kilka tekstów. Pozostałe teksty sporządzone zostały
obcą ręką, część z nich mógł zapisać Władysław Wierzbowski,
zob. DWOK T. 80/I, s. LI, zob. następne przypisy.

�418

s. 212 w. 8–16g. – Tekst do słowa „głupia” zanotowany skrótowo w rkp.
nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji.
s. 212 nr 153 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 18, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„W ogródeńku przy ziołeńku” i rkp. nieznanego autora, teka 43,
sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst, z notą: „Przy oświadczynach, przy zaręczynach”.
W rkp. z k. 92v. w t. 1 na trzecią miarę brak ≥, w t. 7 na trzecią
miarę alternatywnie szesnastki c2 gis1.
s. 213 nr 154 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 14,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Carna drużynka była,
oj, carna” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez
lokalizacji – tekst, z notą: „W lecie po polu”. W rkp. z k. 91 melodia
inaczej urytmizowana:


 

Car  na

 


dru  żyn









ka


         





  


    


3

by  ła,

oj,


       
3

    
3



car  na...


poniżej wersje alternatywne dla t. 9: 


wyższego przykładu: 

 

 



  








,

i t. 13–16 z po-



.

nr 155 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89,
bez lokalizacji.
nr 156 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89,
bez lokalizacji.
s. 213–214 nr 157 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 31, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„A w wiśniowym sadeńku” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp. z k. 92v. w t. 3 dolna wersja, na pierwszą miarę szesnastki
h1 d2, w t. 5 górna wersja.
s. 214 nr 158 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Ona wyszła i wyjrzała” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst.

�419

W rkp. z k. 92v. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t.
2 na drugą miarę dolna, na trzecią górna wersja, w t. 3 i 6 górna
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 1 powtórzone: „modre ocki zapłakała” zamiast „modre ocka we łzach stały”, a zwr. 4 zanotowana
następująco: „Ostawaj się, ostawaj się z Bogiem”.
s. 214–215 nr 159a – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 41, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Idzie rzecka” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji – tekst.
W rkp. z k. 92v. tylko t. 1–8, w t. 1 na drugą miarę szesnastki h1
a1, w t. 2 na trzecią miarę trzydziestodwójki: c2 h1 a1 g1, w t. 5 i 7
tylko górna wersja. Odsyłacz nad nutami do numeru 139b dotyczy
wariantu tekstu.
s. 215 nr 159b – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 88, bez lokalizacji. W rkp. w zwr. 4 w. 1: „Pise listy” zamiast
„Napisę listy”, a w. 3 brzmi: „a ja ich będę cytała”.
w. 1–2d. – Te informacje w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 86, bez lokalizacji.
s. 216 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Cy
ja tobie” (zob. nr 162), a obok jeszcze incipit: „Zakowała zieziula”
i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji,
tam tekst, z notką: „Jak do ślubu wyjeżdżają”.
W zapisie z k. 92v. w t. 2 i 4 górna, w t. 3 dolna wersja, po t. 4

 
kilka wersji t. 5–6:    

       



, takty te

zostały skreślone przez Kolberga, po nich inna wersja taktów 5–6:

&amp;

œ œ œ œœ

œ œ œ œœ œ

œœ˙

, a następnie z notatką: „lub” kolejna

wersja alternatywna: górna wersja t. 5–6, tam w t. 6 brak ≥ przy g1.
nr 162 – Rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez
lokalizacji, tam tekst z notką: „Jak wyjezdzają z za stoła, do ślubu,
panna młoda śpiewa”. Melodia z incipitem: „Cy ja tobie” zob. poprzedni przypis.
s. 216–217 nr 163 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 17, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Poszła Kasinka” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,
k. 86, bez lokalizacji, tam tekst z notką: „Przed ślubem – śniadanie,
a potem śpiewają” (por. s. 215 w. 1–2d).

�420



j

 , t. 4: œ œ ,
W rkp. z k. 92v. w t. 2 i 4 inny rytm, tam t. 2: 
w t. 8 tylko dolna, w t. 9, 10 i 12 tylko górna wersja, w t. 14 na
drugą miarę w górnej wersji szesnastki c2 h1.
s. 217 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Gdzie pojedzies do ślubu” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 86r. i 86v., (dalszy ciąg tekstu), bez lokalizacji, tam tekst ze
wzmianką jak nad nutami: „Marszałkowie...”. W zapisie nutowym
 
w t. 5 w pierwszym wykonaniu:  

.

s. 217–218 nr 166a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 23, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Kapusteńka”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 85,
bez lokalizacji, tam tekst zwr. 4–6; rkp. nieznanego autora, teka 43,
sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 1–3.
Zapis nutowy słabo czytelny, w t. 4 na pierwszą miarę ósemki d2
cis2, w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę ósemki h1
c2, w t. 7 tylko górna wersja, powyżej zanotowana kolejna wersja
alternatywna dla tego taktu: &amp;

#

œ œ œ œj œ

.

s. 218 nr 166b – Rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez
lokalizacji, tam tylko tekst zwr. 1–4.
s. 218–219 nr 167 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 20, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W ogródeńku kapusteńka”.
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę ćwierćnuta a1, na trzecią ósemki
dis2 fis 2, w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 przy f2 brak ≥, w t. 4 na
pierwszą miarę ósemki e2 dis2, w t. 6 tylko górna wersja, t. 7–8:






      

.

Tekst por. nr 166a w T. 28.
s. 219 nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 14,
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Mój wianeczku” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez
lokalizacji – tekst.
W zapisie melodii w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ≥ przy g1, przy tej nucie alternatywnie h , t. 3:
1

     
   
3

, w t. 4 na trzecią miarę

�421

ósemka e1, brak przednutki, t. 6–8:

#
&amp; œ

œ
J

œ œ œ œ

œ

j
œ ;

w zapisie tekstu brak ostatniego wiersza: „zginies jak drugie”.
s. 219–220 nr 169 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 24, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Niescęśliwa godzinecka”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 85, bez lokalizacji, tam tekst jak w druku.
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 3 widoczne trud-

œ
ności Kolberga w zapisie metrorytmicznym: &amp;

U
œœœœ œ
3

,

w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 tylko dolna wersja, na trzecią miarę
e2, w t. 6 na pierwszą i trzecią miarę dolna, na drugą górna wersja.
s. 220 nr 170 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr
2, tam melodia z incipitem: „Bodaj ty, chmielu” i notą: „Oczepiny”;
teka 43, sygn. 1352, k. 89 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Augustów”.
W zapisie z k. 92r. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1
na pierwszą miarę dwie szesnastki a1 a1, w t. 4 ćwierćnuta b1, w t. 6
druga szesnastka c2, w t. 7 tylko górna, w t. 8 tylko dolna wersja,
druga szesnastka c2, w t. 9 tylko dolna wersja, w t. 10 tylko ćwierćnuta a1.
nr 171 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86,
bez lokalizacji, tam z notą: „Po ślubie, po oczepinach”.
s. 220–221 nr 172 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr
13, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ach, rozkosz moja”.
W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja, w t. 2 przy drugiej ósemce
alternatywnie szesnastki a1 fis1, powyżej dopisana wersja alternatywna jak górna wersja w takcie opatrzonym notatką: „albo”,
w t. 4 przy drugiej ósemce alternatywnie szesnastki h1 c2, na drugą
miarę ćwierćnuta d2, t. 5–6: &amp;

#

j œ
jœ Ó
œ
œœœ J œ œ Jœ

.

s. 221 nr 173 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 3,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „To z nią do pszeniczki”,
z notatką: „Po oczepinach”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym
wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę ósemka c2, przy powtórce:
w t. 1 druga szesnastka h1, w t. 3 dolna wersja.
s. 221–222 nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 19, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Wczorej była panienecka” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.

�422

1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst z notą jak nad numerem 173.
W zapisie nutowym brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 liczne wersje alternatywne, wersja opublikowana

 
oznaczona literami powyżej zapisu nutowego:     

,

w t. 2 górna wersja, na trzecią miarę g1, alternatywnie a1, w drugim wykonaniu: t. 2: &amp;

œ œ œœ œ

œ

.

W rkp. tekst jak w druku, wariant „v. panny” w zwr. 6 dodany
przez Kolberga. W druku błędnie podane metrum, winno być .
s. 222 nr 175 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr
20, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Ej,
wybieraj się” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86,
bez lokalizacji, tam tekst z notą jak nad nutami.
W zapisie nutowym widoczne trudności Kolberga w zapisie linii
melodycznej, liczne poprawki i wersje alternatywne; w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie g1, w t. 2 na pierwszą miarę h1, alternatywnie c2, na drugą miarę przy pierwszej ósemce alternatywnie a1,
na czwartą miarę alternatywnie d2, w t. 4 na drugą miarę pierwsza
ósemka e2, alternatywnie d2, w t. 5 przy czwartej ósemce alternatywnie szesnastki c2 h1, na trzecią miarę alternatywnie h1, w t. 6
dolna wersja, na trzecią i czwartą miarę ćwierćnuty e2 a1.
nr 176 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Siadaj” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez
lokalizacji – tekst, z notą jak nad nutami.
W rkp. w t. 1 dolna, w t. 3 i 4 górna wersja, w t. 4 na drugą miarę
ósemki h1 g1.
s. 223–230 (wesele VII) – Materiały zawarte w opisie tego wesela mogły
zostać pozyskane podczas podróży odbytej z W. Wierzbowskim w
1858 roku, zob. DWOK T. 80/I, s. XXVIII; rękopisy dotyczące tego
wesela nie zachowały się.
s. 225 nr 182 – Odesłanie do cz. II Kujaw (DWOK T. 4), nr 149 niejasne.
s. 227 nr 189 – Odesłanie do numeru 174 w T. 28 niejasne.
s. 230–234 (wesele VIII) – Opis wesela wraz z pieśniami nr 198–202 pochodzi z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 205–213.

�423

Pieśni i dumy (s. 235–321)
s. 235 nr 203 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją:
„od Zambrowa, Tykocina”, nad nutami notatka: „Szlachecka (z C-dur)”. W zapisie melodii w t. 3–4 brak znaku powtórki, t. 4 zapisany dwukrotnie, a po nim:



  

    
       



         




  


      




.

s. 236–237 nr 205 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją:
„od Grajewa, Rajgroda”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 23, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „A gdzieże jedziesz moje”. W zapisie melodii w obu rkp.
w t. 2, 7 i 8 tylko górna wersja; w rkp. z teki 43 w t. 3 na trzecią
miarę alternatywnie ósemki h1 c2.
s. 237 nr 206 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją: „od
Augustowa, Żarnowo”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 94r., nr 29, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu.
W zapisie melodii w rkp. z teki 5 w t. 6 tylko górna wersja, w t. 7
przy ostatniej ósemce alternatywnie a1, w t. 8 w górnej wersji na
pierwszą miarę ćwierćnuta a1; w rkp. terenowym w t. 2 i 8 tylko
dolna, w t. 6 tylko górna wersja.
nr 207 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 94r., nr 20, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu.
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 5–8
zanotowana tylko górna wersja, oznaczona w druku: „śpiew”, brak
akompaniamentu granego na harmonijce. W rkp. z teki 5 w t. 2 i 3
tylko dolna wersja, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie szes-

 





 , w t. 3 tylko
nastki h1 a1; w rkp. terenowym t. 2: 
dolna wersja.
s. 238 nr 209 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ani tydzień, ani
dwa, ani pół roku” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst; teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia i tekst.

�424

W rkp. terenowym z k. 92r. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 tylko dolna wersja, na pierwszą miarę dwie szesnastki e2 e2, t. 3:

#
# œ
&amp; œ œ œJ œ œ , przy powtórce: t. 3: &amp; œR R
# œ r j
drukowana oznaczona literami, t. 5: &amp; R œ œ

œ j
J œ , wersja
j
œ , w t. 6 na

trzecią miarę alternatywnie a1. W rkp. z teki 5 w pierwszym wykonaniu t. 3: &amp;

#

œœ œœ

œ.
J

œ œ , w drugim wykonaniu w t. 5 na

drugą miarę alternatywnie a1.
Odesłanie do cz. II Mazowsza (T. 25), nr 157 niejasne.
s. 238–239 nr 210 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją
jak w druku, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43, sygn.
1352, k. 93r., nr 10, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia
z incipitem: „O, pamiętaj dziewcyno”.
W czystopisie z teki 5 w t. 3 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu triola szesnastkowa cis2 a1 h1, przy powtórce triola szesnastkowa a1 cis2 a1, w t. 5 w drugim wykonaniu górna wersja, alternatywnie na trzecią miarę trzydziestodwójki a1 h1 a1 fis1, w t. 6 w obu
wykonaniach górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę ósemka a1 lub
alternatywnie triola szesnastkowa cis2 a1 h1.
W rkp. terenowym w t. 3 liczne poprawki i wersje alternatywne:

# r œ œ #œ
w pierwszym wykonaniu: &amp; œ R J Jœœ œ , lub obok z notatką
# r œ mœ œœ # œ
œ
„lepiej”: &amp; œ R J J œ ;
      
   , w t. 6 w obu
w drugim wykonaniu:    
3

wykonaniach górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę alternatywnie
szesnastki a1 h1.
s. 239 nr 212 i 213 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 84, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam tekst bez melodii; w rkp. między
tekstem 212 i 213 jeszcze jeden wątek, zob. nr 165 w suplemencie.
s. 239–240 nr 214 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 93r., nr 41, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia; teka 5,
sygn. 1137, k. 1 (czystopis uszkodzony), widoczne tylko fragmenty
zwrotek 2, 4, 6 i 7.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 przy ostatniej

�425

szesnastce alternatywnie trzydziestodwójki c2 a1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę szesnastki g1 h1, w t. 3 na pierwszą
miarę szesnastki d2 h1.
Tekst por. DWOK T. 42, nr 1800.
s. 240 nr 215 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1137, k. 1r., z lokalizacją: „od
Raczek, Wronowo”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 92v., nr 8, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam tylko
pierwsze wykonanie z incipitem: „I wygnała wołki”, w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie ósemka g1.
W czystopisie w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ósemka d2.
nr 216 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 10, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ej, wyjdę ja na
poleńko” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez
lokalizacji, tam tekst. W rkp. z k. 91 zapis melodii następujący:


 

Ej, wyj

 




 


dę

 


ja

   

3

na

po

 




 


 






  



leń  ko...


  

 




 ,

obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 5–6 z powyższego

   

 
przykładu: 
.
nr 217 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87,
bez lokalizacji.
s. 241–242 nr 221 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr
3, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Zielona rutka, żółty kw[iat]”; teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji,
tam fragmenty tekstu; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,
k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Suwałki, Korkliny”,
tam tekst jak w druku.
W rkp. z k. 92v. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; na
k. 87 zwr. 4, dalej incipit: „Zielona… żółty kwiat”, a na początku
jeszcze dwie zwrotki:
„Zielona rutka, jałówka,
lepsza panienka niż wdówka.
[Zielona rutka, jałowiec],
lepsy kawaler jak wdowiec”.

�426

s. 242 nr 222 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,
nr 1, bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr 1, bez lokalizacji, w obu rkp. melodia z incipitem: „Z tamtej strony zielonego
stawu”; czystopis, teka 5, sygn. 1136, k. 85v., z lokalizacją: „od Grajewa, Rajgroda”.

# j

W rkp. z k. 94v. t. 5: &amp; œ œœ
, w t. 6 i 7 tylko
dolna wersja. W rkp. z k. 94r. od t. 5 zapis wariantowy:

#
&amp; œ œ œ

œ

œ
J

œ

œ
J

œ œ j œj
œ

j
œ œ

.

		W rkp. z teki 5 Kolberg połączył oba rkp. terenowe: najpierw
zapis z k. 94r., następnie zapis jak w rkp. z k. 94v., przy czym t. 1:

# j
# 3 œ œœ œ
&amp; œ œ œ J J , t. 5: &amp; œœ œ œ

.

s. 243 nr 223 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 8, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Powstał stary rano”
i teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 1.
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wy-

r
bb œ œ
konaniu t. 1–2: &amp; œ R J

œ
J

œ
J œ

, w drugim wykonaniu

w t. 1 pierwsza nuta b1; zapis tekstu z k. 20 dziś bardzo słabo czytelny.
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu: „Jedzie stary przez wieś” opublikowanego przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847,
T. 2, nr 30, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 204. Odesłanie do
cz. V Poznańskiego (DWOK T. 12) dotyczy zwrotek 5 i 6 numeru
399.
s. 243–244 nr 224 – Rkp. Kolberga: teka 50/2, sygn. 1357, k. 1, tam lokalizacja i naniesiony nr pieśni jak w druku; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 95v., nr 14, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem:
„W sadu, saduleńku”.
W rkp. z teki 50 t. 3 opatrzony znakiem powtórki, brak t. 4,
w zapisie tekstu w zwr. 1 „sadzinku” zamiast „sadeńku”; w rkp.
z teki 43 w t. 2 i 4 tylko dolna wersja.
s. 244 nr 225 – Rkp. Kolberga: teka 50/2, sygn. 1357, k. 1v., tam lokalizacja, naniesiony nr pieśni i odsyłacze do wariantów jak w druku;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 17, bez lokalizacji,
tam melodia z incipitem: „A jestem ja niewielicka”.

�427

W rkp. z teki 50 w t. 6 w pierwszym wykonaniu ostatnia ćwierćnuta d2. W rkp. terenowym w t. 1 w drugim wykonaniu i w t.
4 w obu wykonaniach druga ósemka a1, w t. 3 w drugim wykonaniu Ω przy f1, w t. 4 w obu wykonaniach ¯ przy h1, t. 5 w

#

drugim wykonaniu: &amp; œ œ œ œ œ , w t. 6 w pierwszym
wykonaniu druga ćwierćnuta d2.
nr 226 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 327; jest
to czystopis przygotowany do druku z numerem pieśni „228” (nie
226) oraz z naniesionymi odsyłaczami; odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26) dotyczy zwr. 2 numeru 291.
s. 245 nr 227 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 194; jest
to czystopis przygotowany do druku z naniesionym odsyłaczem,
ale innym niż w tomie numerem pieśni: „218”.
nr 228 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 194; jest to
czystopis przygotowany do druku z naniesionym odsyłaczem, ale
innym niż w tomie numerem pieśni: „219”; rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr 43, bez lokalizacji, tam melodia
z fragmentami tekstu i teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez lokalizacji,
tam tekst.
W rkp. terenowym z k. 91v. w t. 2 i 4 tylko dolna wersja, w t. 5
przy drugiej szesnastce alternatywnie g2, na trzecią miarę szesnastki e2 fis2, w t. 7 i 8 tylko górna wersja, pod melodią widoczny tekst:
„Z poniedziałku na święto furmanowi… nie wiadomo, którą dróżką po nie”;
na k. 89 dalszy ciąg tekstu:
„I stojała na moście,
kłaniała się staroście,
kłaniam ci się, starosto.
Jasienku, cóż tam słychać
w Toruniu na rynku.
Powiem tobie nowinę,
będziesz miała dziewczynę,
A bodaj cię, mój Jasieńku, kat męczył,
jak ty mnie moje serce zasmucił”.

nr 229 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 17,
z lokalizacją: „Szcze[panków]”, tam melodia bez tekstu. W rkp. w t. 2
na trzecią miarę ósemka e2, w t. 3 przy powtórce na drugą i trzecią
miarę ósemki e2 d2, w t. 4 w obu wykonaniach dolna wersja.

�428

nr 230 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v.,
nr 49, z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, w obu wykonaniach: w t. 1 ostatnia szesnastka g1, w t. 2 tylko dolna wersja, ostatnia ósemka a1, w t. 3 tylko górna, w t. 5 tylko dolna wersja.
nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 19,
bez lokalizacji, tam melodia z tekstem do słowa: „oczy”. W rkp.
w obu wykonaniach w t. 1 górna wersja, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę h1 i alternatywnie d2, przy powtórce tylko
górna wersja.
s. 246 nr 232 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 34,
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Choćbym
ja jeździł we dnie”.
W rkp. w t. 1 pierwsza ósemka g1, ostatnia e1, w t. 2 na czwartą
i piątą miarę ćwierćnuta a1, w t. 3, 4 i 7 tylko dolna, w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 przy pierwszej ćwierćnucie alternatywnie
ósemki c2 e2.
nr 233 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 20, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia bez tekstu
zanotowana o kwartę czystą wyżej; teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez
lokalizacji, tam tekst zwr. 1 bez melodii, przy czym w tym rkp.
zapis następujący:
„Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj,
zapłaćże mi, moje dziewczę, com cię kołysał”.
s. 246–247 nr 234 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85,
bez lokalizacji, tam tekst jak w druku, bez melodii. Por. nr 303
w suplemencie.
s. 247 nr 235 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 92v., nr 35, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”.

œ œ œ.
W rkp. w pierwszym wykonaniu t. 1: &amp;

j
œ

œ
J , w drugim

wykonaniu: w t. 1 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuty d2 h1,

œ œ œj œ
w t. 3: &amp; œ

œ

, wersja drukowana zanotowana obok jako

rozwiązanie alternatywne. Odsyłacze zamieszczone w druku
błędne.
nr 236 – Rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 2, nr 2, z

�429

notą: „Z powiatu bielskiego, spod Brańska, Glinnik”; w rkp. nad
nutami oznaczenie tempa: „Moderato”, w t. 3 w drugim wykonaniu druga ósemka ais1.
s. 247–248 nr 237 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 26, bez lokalizacji, tam zapis następujący:

j

# œœj
&amp; J œœ

œ

œœ

# j
&amp; œœ œœ

œœ

œœ œœ
J

# œ œ
&amp; œ

œ

œ œœœ

j

œ
J

œœ

œ

œ

œ œ œ

œ

œ

œœ œœ
œ œ œ

œ

œœ

œ œ
J

œœj œ œœ
j
œ œ

.

Odsyłacz zamieszczony w druku nad nutami błędny.
s. 248 nr 238 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr
28, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Ej,
cóż tam słychać” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam
tekst jak w druku. W rkp. z k. 92v. tylko dolna wersja, w t. 4 na
drugą miarę dwie ósemki h1 h1 lub alternatywnie d2 d2.
s. 249 nr 239 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez
lokalizacji. W rkp. w zwr. 2 w. 2: „co po drzewie skace”, a „sieci”
nadpisane jako wariant.
s. 250 nr 241 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 95v., nr 15, bez lokalizacji.
W rkp. tylko dolna wersja, w t. 3 na drugą miarę dwie ósemki c2 d2,
w t. 5 na pierwszą miarę ósemki fis1 a1, alternatywnie h1 d2, t. 6–7
brak, w t. 8 dodane dwie wersje alternatywne: &amp;
i &amp;

# œœœ œœ
œ
.

# œœœ
œœœ

nr 242 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 92v., nr 33, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”.
nr 243 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 18,
z lokalizacją: „Sejny”, tam melodia z incipitem: „Nie stawiaj konika” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Jastrzenno”, tam
tekst.

�430

W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,
zapis następujący:

&amp;

œ

Nie

&amp;œ

œ

mœ

œ œ œ œ

sta - wiaj

Œ

œ

ko

3

-

œ

ni - ka...

œœœœ

˙

œ.

3

œ œ.
J

œ

j
œ œ œœ œ œœJ
U

œ œ ˙

j
œ ;

w zapisie tekstu ostatnie wiersze: „Nie będę ja twoją, nie spodziewaj się” zamiast „zaleca się jej”.
s. 250–251 nr 244 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem:
„I przyjechał w podwóreczko”, zanotowana o sekundę wielką wyżej i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Jastrzenno, ku Grodnu”, tam tekst.
W zapisie tekstu w zwr. 3 w. 3 i 4: „Czy horoszu doczku [i nadpiane: „córku”] miejasz, niech ja podziwiu się”.
s. 251 nr 245 – Rkp. Kolberga: sygn. 2185/4, k. 56–57, jest to przygotowany do druku czystopis z naniesionym numerem pieśni „245”, odsyłaczem i tekstem w nawiasie zamieszczonym pod pieśnią; rkp.
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr 9, bez lokalizacji, tam
melodia z incipitem: „Kasia po sadzie chodziła”, w tym rkp. t. 4
w drugim wykonaniu niedokończony.
s. 251–252 nr 246 – Rkp. Kolberga: sygn. 2185/4, k. 56–57, jest to przygotowany do druku czystopis, z naniesionym numerem pieśni i odsyłaczem; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 40, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Pognał Jasio woły”.
W rkp. z teki 43 tylko dolna wersja, w t. 1 druga ósemka g1,
w t. 2 i 6 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta d2 i ósemki h1 c2,
w t. 3 alternatywnie półnuta g1 i ćwierćnuta h1, w t. 7 inny rytm:

U
#
&amp; œ œ œ œ

.

s. 252 nr 247 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 6,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Nie tylko te sady”; w rkp.
t. 3–4 w drugim wykonaniu: &amp;

# œ

œ j
J œ ‰ [ ‰] .

Odesłania pod pieśnią błędne.
s. 253 nr 248 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,
sygn. 1352, k. 94r., nr 17, bez lokalizacji, zanotowana w metrum

�431

 przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w drugim
wykonaniu: w t. 2 ćwierćnuta z kropką e2, t. 3–4 skrócone do jednego taktu: &amp;

# œ
J

j œ
œ J

, podobnie t. 7–8: 






 .

s. 253–254 nr 250 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W wiśniowym sadeńku” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp. z k. 91 brak znaku przykluczowego, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki h1 d1 lub alternatywnie ósemka h1, w t. 3 tylko dolna,
w t. 5 tylko górna wersja, t. 6–7: &amp;

# œ œ j
œ œ œ œj œœ œœ œJ œJ ;
J
œ
J

w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3 i 4 brzmi: „choć jedna panna zasmuci, to druga pociesy”, dalej zwr. 2–3 i 5–6, a zwr. 4 zanotowana na
końcu.
s. 254 nr 251 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Biedny ja chłopak” i teka 11, sygn. 1176/1, k. 79, ze skreśloną lokalizacją: „od
Augustowa”.
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 6 ostatnia szesnastka a1,
w drugim wykonaniu: w t. 4 na trzecią miarę cis2.
W rkp. z teki 43 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie ósemka c2, w t. 5 alternatywnie ćwierćnuta c2
i ósemka e2, na trzecią miarę alternatywnie ósemka h1, w drugim
wykonaniu: w t. 5 ćwierćnuta e2.
W rkp. z teki 11 melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na drugą miarę cis2, w drugim wykonaniu: w t. 5
ćwierćnuta d2; w tym rkp. zwrotki 2 i 3 w odwrotnej kolejności,
ponadto w zapisie tekstu odpowiednio: „Hanusia” i „Hanusi” zamiast „Anusia” i „Anusi”, a w zwr. 3 w. 4: „bo spogląda” zamiast
„czekać na mnie”.
s. 255–256 nr 254 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,
nr 14, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Cztery kośniczki”
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.
W rkp. następujący zapis melodii:

�432

 
   




 




Czte  ry




ko










śni  czki...








 
     

  
 





  
  






 











.

Odsyłacz nad pieśnią do cz. II Mazowsza (T. 25), nr 11 dotyczy
podobieństwa w urytmizowaniu melodii.
s. 256 nr 255 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 88, bez lokalizacji. Melodia por. nr 286 w suplemencie.
nr 256 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 9,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „U jeziora bystrej wody”
i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji,
tam tekst.
W zapisie melodii t. 1 zanotowany również w metrum : cztery
ósemki, w t. 2 tylko dolna, w t. 4 tylko górna wersja, w t. 4 i 5 ≥
przy g1, w t. 6 tylko górna wersja, t. 7:

n

jœjœ

&amp; œœœ
J

œ

œœ

œ

. Odsyłacz

nad melodią do cz. IV Mazowsza (T. 27) nr 349, dotyczy zmiennego metrum, między  i .
s. 257 nr 257 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87,
bez lokalizacji. W rkp. w zwr. 1 wiersze 3 i 4 takie jak w zwr. 2,
a w zwr. 2 w. 3 i 4 jak w zwr. 1.
nr 258 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 2,
z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Poszed Jaś do roli”. W rkp. w t. 1–7 tylko dolna, w t. 8 górna wersja,
w t. 1 ≥ przy g1, na drugą miarę e1.
s. 257–258 nr 259 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez
lokalizacji. W rkp. w zwr. 5 w. 2 taki jak w. 4: „ni ojca, ni matki”.
s. 258 nr 261 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją ogólną: „Łomża”; w rkp. w zapisie melodii brak znaku przykluczowego, t. 6 jak t. 3. W druku błędnie zanotowane metrum,
winno być . Pod pieśnią błędny odsyłacz do numeru 261 w T. 27.
s. 259 nr 262 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:
„Smużkiem dziew… sm…” i teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją
ogólną: „Rosogi” [właśc. Rozogi] i dopiskiem: „Łomża”, tam tekst
bez melodii.

�433

Na k. 93r. zapis melodii następujący:

 
  

Smuż




 
    




kiem






dziew…

 
 [] 


 









  
 []    [] 


.

nr 263 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 87, z lokalizacją jak w druku
i notatką: „Zalotna”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 1, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem:
„Za stodołą modry”.
W obu rkp. w t. 3 trzecia ósemka d1, w t. 2 i 4 tylko górna wer-



sja; w rkp. o sygn. 3208 t. 1:       ; w rkp. z teki 43

melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej.
s. 259–260 nr 264 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:
„A moja matulu coś waspani”. W rkp. w pierwszym wykonaniu:
w t. 2 na pierwszą miarę ósemka e2, w t. 4 w obu wykonaniach
górna wersja.
s. 260 nr 265 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Bywaj, Jasiu, bywaj”, zanotowana w metrum  z zachowaniem tych samych wartości rytmicznych, melodia ma następujący przebieg:

    
     
  
                             .
1.

2.

   

s. 261 nr 266 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 9,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Bywaj, Jasiu, bywaj”
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.
W rkp. (k. 92r.) melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki
e2 d2, w t. 3 na trzecią miarę szesnastki f2 g2, w drugim wykonaniu:
w t. 2 ćwierćnuta f1; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 4: „studzienecka
w stodole”, a „w gumnie” dodane w nawiasie, w zwr. 4 w. 2: „jadąc”
zamiast „zjechał”, w zwr. 6 w. 3 taki sam jak w. 2.
nr 267 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 26, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Zielona dąbrowa” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam

�434

tekst. W rkp. z k. 92 melodia zapisana w metrum :

# 2
j
&amp; 4 œj œ œ œ
Zie - lo - na

# j j
&amp; œ œ œ œ

œ
J

œ

dą - bro

œ œ
J

-

j
œ

wa...

j
œ œ
J
œ

j
j
œ œJ œ œ

j
œ œ

j
œ œ

j
œ
j
œ .

W druku błędne metrum, winno być .
s. 261–262 nr 268 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 85, bez lokalizacji; w rkp. brak zwr. 2.
s. 262 nr 269 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr
13, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Przyjechali do Lublina”.
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 w drugiej połowie taktu
ćwierćnuta d2 ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na ostatnią
miarę szesnastki f1 e1, w t. 3 pierwsza ćwierćnuta d1, w obu wykonaniach w t. 4 pauza zamiast ostatniej ósemki.
s. 262–263 nr 270 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 30, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Wyleciała na góreckę” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji,
tam tekst.

j jœ

œ œ , t. 2–3 tylko
W rkp. (k. 92v.) przy powtórce t. 1: &amp; œ # œ
górna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach: na pierwszą miarę
ósemki h1 a1, ≥ przy g1.
s. 263 nr 271 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.
88, bez lokalizacji.
s. 263–264 nr 272 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 13, sygn. 1193,
k. 5, nr 159 i 160, tam wśród odpisów ze zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 198; teka 13, sygn. 1193, k.
17, nr 1293, tam wśród odpisów ze zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie i ruskie…, s. 176, nr 671.
s. 264–265 nr 273 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr
4, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Pognała
dziewczyna do”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 w dolnej wersji druga
ósemka g1, w t. 2 nad h1 widoczne trudności Kolberga w zapisie muzycznym lub problemy intonacyjne wykonawcy: równocześnie ¯ i Ω,
t. 5 zanotowany alternatywnie o sekundę wielką wyżej, w t. 6 na
pierwszą miarę alternatywnie ósemki f1 a1, w t. 7 tylko górna wersja.

�435

s. 265 nr 274 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr 18,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pognała dziewczyna”.
W rkp. w t. 2 trzecia ósemka d2, t. 3 i 7: &amp;

# œ j œ
J œ œ œ , w t. 5

w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ósemki d2 h2, w t. 6
w drugim wykonaniu zamiast ostatniej ósemki szesnastki h1 c2.
s. 266 nr 275 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 25, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„A wcoraj z wiecora Kasia wołki gnała” i rkp. nieznanego autora,
teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp. (k. 92v.) melodia zapisana w tonacji G-dur, fis zanotowane jako znak przykluczowy, w t. 6 dolna wersja zanotowana jako
triola ósemkowa, w t. 7 tylko górna, w t. 8 i 9 tylko dolna wersja,
w t. 9 na trzecią miarę ósemki g1 h1, t. 10–11 brak; w zapisie tekstu
w zwr. 4 najpierw w. 5–8, a po nich w. 1–3.
s. 266–267 nr 276 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 95r., nr 23, bez lokalizacji, tam w t. 3 ostatnia
ósemka d1, w t. 5 górna, w t. 6 tylko dolna wersja.
s. 267–268 nr 277 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 17, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Stoi Jasieniek za
drzwi[ceńkami]” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez lokalizacji, tam
tekst.
W rkp. (k. 91r.) w t. 1, 2 i 5 tylko dolna wersja, w t. 4 na pierwszą
miarę alternatywnie ósemki d2 d2, w t. 6 tylko górna wersja; w zapisie tekstu z k. 89 w zwr. 1: „carnemi” zamiast „carniusieńkiemi”,
zwr. 2 zanotowana skrótowo – tekst od słowa: „rucha”, zwr. 3–5
jak w druku.
s. 268 nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 14,
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na polu
wiśnia”, zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych
wartości rytmicznych, w t. 7 tylko górna wersja, trzecia ósemka
alternatywnie c2, w t. 8 tylko górna wersja.
s. 269 nr 279 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 2,
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Usiądziem
Józiu”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:

�436

  
      

     
  

U  sią  dziem Józiu...

         

 




       
         

 
 


     



.

Nad nutami notatka Kolberga: „lub .
nr 280 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 95v., nr 18, tam tylko górna wersja, w t. 3 dwie pierwsze ósemki
f2 e2.
s. 269–270 nr 281 – Wariant tekstu por. nr 185 w suplemencie.
s. 270 nr 282 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga,
teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr 2, bez lokalizacji. W rkp. t. 3 i 4
w pierwszym wykonaniu: &amp;

#

j
j j œJ œJ œJ œJ œ œ
, w drugim
œ œ
J

wykonaniu w t. 3 pierwsza ósemka g1.
s. 271 nr 283 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 20, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Nieszczęśliwy ten ganeczek”. W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 3
przy drugiej ósemce alternatywnie c2, w pierwszym wykonaniu
brak t. 7.
nr 284 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 182, z lokalizacją jak w druku, tam melodia z incipitem: „Jak ja będę dzieci miała, oj, joj, joj”.

r

œ œ
W rkp. t. 1–2: &amp; œ R J

œ
J

j
œ œ
R R Jœ œ , w t. 3–4 tylko dolna

wersja, w t. 8 w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna wersja.
s. 272 nr 286 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,
nr 23, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Rąbała Kasia kalinę”; w rkp. t. 3–4: 

   



ga: „lub ”, t. 7–8: 

   

, nad t. 3 notatka Kolber.

s. 272–273 nr 288 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 4, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”. W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 6 na trzecią miarę ósemka e2, w t. 7 na trzecią miarę
ósemka h1 i w t. 8 na pierwszą miarę ósemka d2; pod melodią ślady
zapisu tekstu, dziś nieczytelne.

�437

s. 273 nr 289 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.;
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesioną lokalizacją,
numerem pieśni jak w tomie i odsyłaczami. Por. nr 189 w suplemencie.
nr 290 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.,
z lokalizacją jak w druku, tam tekst podpisany pod melodią jak
nr 291.
s. 274 nr 291 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.,
z lokalizacją, tam tekst podpisany pod melodią jak nr 290.
nr 292 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 52,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Czyja to córa, czyja”; teka
43, sygn. 1352, k. 90 i 87, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp (k. 92r.) melodia niedokończona, w drugim wykonaniu:





 .
brak t. 5–6, w t. 1 alternatywnie trzy ósemki d2, t. 3:  
Na k. 90 tylko: zwr. 1, zwr 2 w. 1–2, zwr. 3 w. 3–4, zwr. 4 w. 1–2
i zwr. 5; na k. 87 fragmenty tekstu:
„Jeden drugiego pyta,
gdzie ta dziewcyna sypia.
Sypia se w komorze pod okienkiem,
zapiera się dre[wienkiem].
Drzwicki z bylickim, słomą… .
Głupi dwo[racy byli],
co tych zamków nie pobili”.
nr 293 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 6,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pasła dziewcyna owce”;
teka 43, sygn. 1352, k. 87 i teka 43, sygn. 1352, k. 90, na k. 87 i 90
tylko tekst bez lokalizacji.
W rkp. z k. 91 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę
ósemka fis1, w t. 4 górna wersja, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie ósemka a1, w drugim wykonaniu: t. 1–3:

 
   

  





 , w t. 4 dolna wersja.

W zapisie tekstu z k. 90 w zwr. 1 w. 1–2: „Pod laskiem na murawce
pasła dziewcyna owce”, w zwr. 2 brak w. 3–4.
s. 275 nr 294 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam w zwr. 3 w. 1: „W Warszawie” zamiast „A w Łomży”,
w zwr. 4 w. 3 i 4 następujące: „I weszłem do pokoju, tupnąłem
nóżką na nią”.

�438

nr 295 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr
21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Młoda dziewcyna,
młoda”; w rkp. zapis następujący:

j œ œ
&amp;œ J J
Mło - da

œ

œ œ. œ œ
J
J

dzie - wcy - na,

j j
&amp; œj # œ œ œJ œ

mło

-

da...

œ œJ œ œ
J J

œ œ œ œ œ
J J J J

œ

œ œ œ #œ
œ

œœ œ

j
œ .

s. 275–276 nr 296 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,
k. 87, bez lokalizacji. W rkp. po zwr. 1–2:
„Jak… kiedy dzieci płacą.
Daj dzieciom po jabłuski,
niechaj płacą pomalusku,
bywaj, waspan, u mnie”,
dalej zwr. 4, a następnie:
„Jak u pani… kiedy stara przędzie.
Daj starej na czepiec…”,
po tym fragmencie zwr. 5 i 6.
Tekst por. DWOK T. 42, nr 1811.
s. 276 nr 297 – Por. nr 159 w suplemencie.
s. 277 nr 298 – Rkp. Kolberga: teka 11, sygn. 1175, k. 22, z lokalizacją „od
Suwałk (Zielone, Niemcowizna)”, tam melodia i tekst; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Hulaj, bujaj, jeleniu” i teka 43, sygn.
1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst. W obu zapisach melodii tylko

œ.

j
œ

œ œ Uœ

R R R .
część wokalna: t. 1–6, t. 3: &amp; J
nr 299 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1160, k. 367, z lokalizacją: „od
Białegostoku i Nowogrodka”. Pieśń z akompaniamentem fortepianowym zob. DWOK T. 67/II, nr 664.
nr 300 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 16,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pojechał pan po wino”
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.
W rkp. (k. 92r.) w t. 1–2 tylko górna wersja, w t. 4 zamiast pierw  
szej ósemki szesnastki c h , t. 7:      , w t. 8 tylko
2

1




�439

dolna wersja. W rkp. (k. 90) po tekście jak w druku jeszcze niedokończone fragmenty:
„Pyta…, mundur…, z Modlina,
napił miodu i wina…
połamał mu koń nogi.
Ubogiego żałować,
dukata mu darować”,
a dalej:
„Naści żołnierz złoty krzyż,
a idź sobie, gdzie ty chcesz,
przez dziedziniec kulając,
przez dziedziniec skakając,
wsiad na konia, wywinął.
W nocy z panią spał,
jeszcze za to krzyż dostał.
Pani w ok[ienku mrugała.
Ja sie pana nie boje,
co mnie pan dał, to moje”.
s. 278 nr 301 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 7,
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Z tamtej
strony jeziora” i teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst;
teka 43, sygn. 1352, k. 90, z zapisami z Augustowa, tam fragmenty
tekstu.
W zapisie melodii t. 2–3 i 5–6 skrócone każdorazowo do jednego
taktu: œ œ œ , w t. 4–5 ≥ przy c2, w t. 7 tylko dolna wersja, w t. 8
tylko górna wersja, na pierwszą miarę ósemki d2 cis2, w t. 9 dolna
wersja: ćwierćnuty h1 g1, t. 12: &amp;

# œœ # œœ
œœ œœ .

W zapisie tekstu z k. 86 zwr. 1–3 i zwr. 4 w. 1–2, a po nich:
„W tej komorze jest zielone łoze,
slicne, malowane, hej,
łoze, moje łoze,
któż na tobie będzie spał”
oraz wariant ostatniego wiersza: „kogoz ja tam połoze”, a dalej
zwr. 6.

�440

W zapisie z k. 90 zwr. 1 bez w. 3, wiersz 2 zwrotki 4 i na koniec:
„Pod tą lipką zieloną stoi łoże malowane” (por. zwr. 5).
nr 302 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr
15, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony jeziora, stoi lipa”.
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, t. 4–6:

# œ œ œ œ œ #œ
œ˙
&amp; # œJ J
J

, w t. 9 tylko górna wersja, na drugą

miarę triola ósemkowa, t. 11–13: &amp;
3

# jj
œ œ œ œ

œ œ œj
3

˙

.

s. 279 nr 303 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 1, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na suchym dębie”;
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 129, tam widoczne tylko zwr. 2, 4,
6, 7 i 9 oraz przekreślone zwr. 5, 3 i 8, początek karty odcięty.
W zapisie melodii z teki 43 w pierwszym wykonaniu: t. 1:

&amp;

# œœ

t. 3: &amp;

œ

#
œ jœ œ
œ œ
J œ J J , t. 3: &amp; œ œ
, w drugim wykonaniu:

# œ
œ œ œ .

s. 279–280 nr 304 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem zwr. 3: „Pogonię ja
woły” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 3–5 i zwr. 6 w. 1–3.
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu
w zwr. 3 w. 2: „Jasiowe” zamiast „Stasiowe”.
s. 280–281 nr 305 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.
93r., nr 30, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na tutejszej grobli”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2:


  



, w t. 6 tylko górna, w t. 7 i 8 tylko dolna wersja







  


 ,

i dodana inna wersja alternatywna: 
brak znaku powtórki.
s. 282 nr 307 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,
nr 25, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ożenił się sajdak”;
w rkp. zapis melodii następujący:

�441

# œ œ œ œ
&amp; J J J J
O - że - nił

œ œ œ œ œ œ
J J J J
œ œ œ

się

saj - dak...

#
&amp; œ œ œ œ

œ

#
&amp; œ œ œ œ

œ œ œ œ

œœ

œ

œ

œ

œ
œ œ [ œ]

œ

œ œ œ
œ

..

œ

.

nr 308 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 11, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Rozgniewała się, wzięła”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.
1352, k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Kropiwno”,
tam tekst bez melodii.
W rkp. (k. 92) melodia zanotowana o sekundę wielką wy-

œœ œ œ œ
J , w t. 5

b œ œœ J
żej, w t. 1–3 tylko dolna wersja, t. 4: &amp; J J
œ

w drugiej połowie taktu trzy ósemki d2 c2 a1, w t. 8 przy trzeciej
ósemce alternatywnie b1, poniżej dodana wersja alternatywna:


      .

s. 283 nr 309 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,
nr 2, tam melodia bez tekstu; teka 39, sygn. 1343, k. 17, tam tekst
bez melodii, oba rkp. bez lokalizacji.
W rkp. z teki 43 melodia zapisana w metrum , przy zachowaniu
tych samych wartości rytmicznych, w t. 1–4 w obu wykonaniach
tylko górna wersja, w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 h1, w t. 6 na pierwszą miarę ósemka h1, w t. 9 tylko górna
wersja, t. 10–12: 

 
  


  


 

.

s. 283–284 nr 311 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352,
k. 91r., nr 26, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Kum z kościoła idzie” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją jak w druku, tam tekst; sygn. 465 (dawna TNW 150),
k. 113, tam widoczne fragmenty melodii i tekst, jest to czystopis,
dziś uszkodzony.

�442

W obu zapisach tekstu w zwr. 4 między w. 2 i 3 jeszcze: „Chodź,
kumeńku, do chaty, napijem sie herbaty”, przy czym w rkp. o sygn.
465 ten fragment przekreślony.
s. 284 nr 312 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna 150), k. 113, z lokalizacją jak w druku, tam melodia i tekst; rkp. terenowe: teka 43, sygn.
1352, k. 92v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia
z incipitem: „Na progu stojała, na kuma” i teka 43, sygn. 1352,
k. 84, z zapisami z okolic Suwałk, tam tekst bez melodii.
W rkp. o sygn. 465 w t. 3 i 5 tylko górna wersja. W zapisie nutowym z teki 43 w t. 1 i 2 zamiast trzydziestodwójek szesnastka d2,
w t. 1 ostatnia szesnastka d2, przy niej alternatywnie trzydziestodwójki d2 c2, w t. 3 tylko górna wersja, t. 5: &amp;

#

œ
œœ Rœœ J œJ
R

.

s. 284–285 nr 313 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 281,
tam pieśń zapisana dwukrotnie; rkp. nieznanego autora, teka 43,
sygn. 1352, k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Suwałki” i jego dopiskiem: „Trzciany, Korkliny”, tam tekst bez melodii.
W rkp. o sygn. 465 pierwszy zapis uszkodzony – karta odcięta, dziś
widoczny tylko dolny fragment pięciolinii oraz tekst, tam odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) nr 409; poniżej drugi
zapis, tam melodia z pierwszą zwrotką, lokalizacją jak w druku
i numerem pieśni jak w tomie.
W zapisie tekstu z teki 43 brak trzech ostatnich wierszy zwr. 4
i brak zwr. 6.
s. 285–286 nr 314 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1117, k. 1b v., tam melodia i tekst, skreślona nota: „od Łodzi (Milewski)”, przekreślony
odsyłacz do wariantu tekstu w Sandomierskiem (DWOK T. 2) nr
198 i notka: „przeniesiono do Maz[owsza] V”; sygn. 465 (dawna
TNW 150), k. 281, jest to czystopis z lokalizacją, numerem pieśni
i odsyłaczami jak w druku, a także ze wzmianką zamieszczoną na
s. 286 w. 1–3g.
W rkp. z teki 1 przed t. 1 przygrywka:



##

2
1



&amp; œœ œRœ œJœ œ œJœ œ , t. 5–8:
R
 
  , t. 3:
r j j r r j
## œ œ œ œ œ
j
r
&amp; J J J R R œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œj , a obok


zanotowana jeszcze jedna wersja alternatywna dla t. 8 – zgodna
z wersją małych nut w druku.

�443

W rkp. o sygn. 465 przed t. 1 przygrywka (później skreślona przez
Kolberga):

&amp;

##

##
œ œœ
t. 7: &amp; œœJ

j
œ œ

œ .

&amp;
œ œ œ , t. 3:

##

œœ œœ

2
1

œœ œJ œ œœ œ
R R J J ,

s. 286–287 nr 315 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 46, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Hej,
stojała w sadzie”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na
drugą miarę alternatywnie d2, w t. 2 tylko górna wersja, pierwsza
szesnastka f2 lub alternatywnie na pierwszą miarę szesnastki e2
c2, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie
szesnastki a1 g1.
Melodia i tekst zob. DWOK T. 42, nr 1846.
s. 287–288 nr 316 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94v.,
nr 3, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Stała się nam nowina”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 2 i 9 na pierwszą
miarę dolna wersja, na drugą ósemki h1 a1, w t. 5, 6 i 8 tylko górna
wersja, t. 7 słabo czytelny.
s. 288–290 nr 317 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 29, z lokalizacją ogólną: „Suwałki” i teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 10, bez lokalizacji, w obu rkp. melodia z incipitem: „Jasio konie
poił”; teka 43, sygn. 1352, k. 85 i k. 86, bez lokalizacji, tam tekst.


W rkp. z k. 92v. w t. 1 dodana wersja alternatywna:   
,
t. 3: 



 

 

, w t. 5 dolna wersja zgodna z drukiem, poza

tym dodane wersje alternatywne jak powyższy przykład w t. 3,
w t. 7 tylko dolna wersja.
W rkp. z k. 95r., melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, obok
zanotowana wersja alternatywna dla t. 1: &amp; œ

œ œ œ œ , w t. 5

na pierwszą miarę dodane alternatywnie ósemki f2 e2, w t. 6 tylko
górna, w t. 7 tylko dolna wersja.
W zapisie tekstu z k. 85 zwrotki 1–4, po nich zwr. 7–9 i pierwszy
wiersz zwr. 10, dalej zwr. 15–17, 20, 22–25, a następnie:

�444

„Zacepił się Kasi fartuszek za pale,
ej, ratujze, mój Jasienku, moje zakochanie.
Nie na tom cię kidał, żeby cię ratować,
musis, ty, Kasinku, ten dunaj zgruntować”,
po tym fragmencie zanotowany jeszcze incipit: „Młode rybackowie”, dalej w. 1–2 zwrotki 36 i w. 2 i 5 zwrotki 35.
Na k. 86 zwr. 21, dalej: zwr. 13, 14, 26, 28, 34, 35 i 36, przy czym
w zwr. 21 w. 4: „bym na sobie miała”, w zwr. 34 w. 2: „złote” zamiast „głośne”.
Wariant melodii z incipitem: „Przyjechał Jasiu z cudzej ukrainy”,
zob. nr 218 w suplemencie.
s. 290 nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 35, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:
„W jednem to miasteczku”.
W rkp. w t. 1 na trzecią i czwartą miarę alternatywnie ćwierćnuta
c2 i ósemki d2 e2, w t. 2 zamiast ostatniej ósemki szesnastki f1 d1,
w t. 3 tylko dolna, w t. 4 górna wersja, na trzecią i czwartą miarę
alternatywnie ósemki c2 g1 i ćwierćnuta g1, w t. 5 przy ostatniej
ósemce alternatywnie d2.
s. 290–291 nr 319 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 19, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem
drugiej zwrotki: „A mój jegomość” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez
lokalizacji, tam tekst zwr. 2.
W rkp. z k. 91 w t. 1 na drugą miarę ósemki f2 d2, w t. 3 w górnej
wersji zamiast szesnastek ósemka f2, w t. 4 dodane wersje alternatywne: na pierwszą i drugą miarę ósemki a1 h1 c2 a1, na trzecią
miarę ósemki a1 g1, w t. 5 i 6 tylko górna wersja, w t. 5 na pierwszą
miarę ósemki c2 g1.
s. 291 nr 320 – Tekst w rkp. terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352,
k. 88, bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją: „Augustów”.
Na k. 88 kolejno: zwr. 1–3, przy czym w zwr. 1: „królewna” zamiast „podolanka”, a w zwr. 2 brak w. 2, dalej zwr. 4, zwr. 6–10,
12–16, 18–23 i 26–33, pozostałych zwrotek brak. Na k. 89 zwr.
1, dalej: „Przyszedł do nij”, a następnie zwr. 11, 17, 26 (bez słów:
„Pan brat”), zwr. 25, a po niej: „Szewce siedzą przy warstacie…” i na
końcu zwr. 27.
W rkp. Kolberga zachowały się także inne niż publikowany pod
nr. 320 zapisy nutowe do tej pieśni, por. DWOK T. 42, nr 1827–
1828.

�445

Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 9 dotyczy
podobnych fragmentów tekstu.
s. 292 nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 6,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Jak w lecie, tak w zimie”.
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 i 6
tylko górna wersja, w t. 3 na trzecią miarę szesnastki e2 d2, t. 7:

&amp; b œR Rœ œJ .

r
œ , w t. 8 na pierwszą miarę ósemka g1.

s. 292–293 nr 322 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 42, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis
następujący:

&amp;

# œ œ
œ œJ œ œ œ
J

œ

œ œ œœœœ
œ
J J

# j j j j
j j
œ œœœ
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œJ œ J J œ œ

œ ˙

œ
.

s. 293–294 nr 323 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352: k. 92v.,
nr 38, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Cemu te wiatry nie wieją” i teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami
z okolic Suwałk, tam tekst.
W zapisie melodii (k. 92) w t. 3, 4 i 6 tylko dolna wersja, w t. 4
pierwsza ćwierćnuta alternatynie d2, druga ćwierćnuta g1, w t. 6
druga ćwierćnuta c2.
s. 294 nr 324 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 6,
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Służył
Jasio u pana” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, tam tekst.
W zapisie melodii (k. 92) zanotowana tylko dolna wersja, w t. 2
na pierwszą miarę ósemki d2 e2, w t. 4 zamiast szesnastek ósemka
gis1, w t. 5 widoczne trudności intonacyjne wykonawcy, nad d2
zanotował Kolberg równocześnie ≥ i Ω.
s. 295 nr 325 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,
nr 21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Tam za borem
bylica” – zob. przypis Kolberga do numeru 325 w T. 28.

j œ œ œœ
W rkp. t. 1: &amp; œ œJ J
, w t. 2–5 tylko dolna wersja, w t. 4

druga ósemka h1, w t. 6 na pierwszą miarę dolna, na trzecią obie
wersje.

�446

nr 326 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 22, bez lokalizacji; tam widoczne
trudności w zapisie metrorytmicznym, melodia zapisana czę częściowo , przy zachowaniu tych saściowo w metrum ,
mych wartości rytmicznych, w rkp. tylko górna wersja, t. 1–2:





     
, t. 5–6 przy powtórce zanotowane

o sekundę niżej.
s. 296 nr 327 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr
37, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Pojechał pan na dunaj”; teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami z okolic
Suwałk i teka 43, sygn. 1352, k. 90, na k. 84 i tamże na k. 90 tylko
tekst, oba rkp. bez lokalizacji.
W zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 i 4 tylko górna,
w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 f2, w t. 4 na pierwszą miarę
szesnastki f2 d2.
W rkp. z k. 84 najpierw incipit: „Pojechał pan”, dalej zwr. 6, zwr.
4 w. 1 i 2, zwr. 7 w. 1, następnie wariant zwr. 9: „Służka do dworu
przychodzi i pani nowinę powiada”, po nim zwr. 10, dalej tekst:
„Juże pan utonął, tylko wrony konik…”, zwr. 13 (vel) i 12 (vel).
Na k. 90 zwr. 1–3, zwr. 4 (vel), w zwr. 5 w. 2: „do pani znać daje”,
dalej zwr. 8, przy czym w rkp. „dworu” zamiast „domu”, po niej
zwr. 11–16 bez wariantów zamieszczonych w nawiasach.
Tekst por. nr 225 w suplemencie.
s. 296–297 nr 328 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,
nr 25, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Czego kalino
w cieni stoisz”; teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez lokalizacji, tam tekst
zwr. 11–13 i 17–21; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,
k. 88, bez lokalizacji – tekst zwr. 1, 3–6 i 11–12.
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1–4 górna wersja, przy powtórce zapis następujący:

# œ
&amp; œ

œ
J

œ œ œ

œ
J

œ
m

œ œ œ

.

W zapisie tekstu z k. 88 zwr. 1 zanotowana skrótowo (tylko incipit,
a dalej: „etc.”), w zwr. 11 i 12: „Kasienku” zamiast „siostro”, po zwr.
12 wariant zwr. 13: „Mnie sąsiadeńka poprosiła, żeby dzieciątko
porzuciła”. W rkp. Kolberga zachował jeszcze inny zapis melodii
do tej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1829.
s. 298 nr 330 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem:

�447

„U szenkarza na dole (bis)”; w rkp. w t. 1 i 3 tylko dolna wersja,
w t. 1 na pierwszą miarę ósemki d2 d2, w t. 3 dodana inna wersja

# œ œœœœœ

alternatywna: &amp;

, t. 5: 

     


.

s. 298–299 nr 331 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,
nr 39, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:
„Wędrowali krawcycy” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji,
tam tekst.
W zapisie melodii (k. 92v.) różnice w zapisie metrorytmicznym:

#
&amp; œj œj œœ œœ
J J
Wę - dro - wa - li

#
œ
&amp; œœ

œœ

œ

j
œ Jœ œ

kraw - cy - cy...

j
œ œJ œJ œJ œ # œ

˙

j
œ œ
J œ

j j j j
œ œ œ œ œ œ

˙

œ

.

W zapisie tekstu w zwr. 9 najpierw: „z tą dziewcyną”, a dalej zanotowane: „pójść z senkarką”, w zwr. 10: „weź dziewcynę” zamiast
„weź senkarkę”, w zwr. 12: „senkarko” jak w druku.
s. 299 nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 18,
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Skocyła Ka-

 





   


sia”; w rkp. tylko dolna wersja, t. 7–8: 
.
nr 334 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr
27, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Szła Kasinka”, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:







  

  



   



  

 









                  




,

w powyższym przykładzie dodane wersje alternatywne: w t. 1 jak

œ œ œ œ œjœ œ
dolna wersja w druku, w t. 5: &amp; œ
.

s. 300 nr 335 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 16, bez lokalizacji. W rkp. w zapisie melodii przy kluczu tylko

�448

b œ
jeden bemol, t. 1: &amp;

œ œ œ œ
J J J J , t. 5–6 zanotowane w metrum 

zamiast ćwierćnuty z kropką każdorazowo ósemka i nad nią fermata.
s. 301–302 nr 337 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 89, z lokalizacją: „od Stawisk, Szczuczyna”. Zapisowi tekstu z k. 89 odpowiada melodia z k. 92, inna niż publikowana przez
Kolberga, zob. DWOK T. 42, nr 1833, tam z pierwszą zwrotką.
Odsyłacz do melodii nr 418 w T. 26 błędny.
s. 302 nr 338 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami z okolic Suwałk, tam tekst; dwie ostatnie zwrotki zanotowane skrótowo,
bez pierwszego wiersza. W rkp. Kolberga zachował się zapis melodii do tej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1831.
s. 303 nr 339 – Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku opublikowanego
przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 42, tam
melodia z pierwszą zwrotką, zob. przedruk w DWOK T. 67/I, nr
215.
nr 340 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 83r., z lokalizacją
ogólną: „z Łomżyńskiego”. W rkp. melodia zanotowana o tercję
małą wyżej, w tonacji durowej, tzn. przy c2 i g1 występuje każdorazowo ≥; w t. 2 na ostatnią miarę ćwierćnuta cis2 lub alternatywnie
ósemki cis2 a1, w t. 3 tylko górna wersja, na ostatnią miarę alter-







natywnie gis1, t. 4–5:                     , w t. 6
tylko górna wersja.
s. 304 nr 341 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Ach, zbujali się siwe łabędzie” zanotowana o sekundę wielką
wyżej; teka 42, sygn. 1349, k. 20, z lokalizacją jak w druku, bez
daty.
W obu rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na drugą miarę druga
ósemka f2; w rkp. z teki 43 w t. 5 na pierwszą miarę alternatywnie
ósemki es2 d2.
W zapisie tekstu (teka 42) w zwr. 2: „mego tatula” zamiast „mego
ojca”, w zwr. 3: „koniki” zamiast „konie”.
W rkp. jeszcze jedna zwrotka:
„Ach, trzeba, trzeba te drogie sygnety sprzedawać,
swego najmilejszego z tej niewoleńki dostawać.
Już jego kochana te drogie sygnety sprzedała,
swego najmilejszego z tej niewoleńki dostała”.

�449

Poniżej jeszcze notatka Kolberga odnosząca się do kolejnych zwrotek: „podobnie: mamula – te siwe krowy, siostryczka – te drogie
suknie, kochanka – ten drogi sygnet”.
nr 342 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,
nr 11, bez lokalizacji, tam melodia z fragmentami tekstu:
„Gdzie to jedziesz, Jasiu,
na wojenkę, Kasiu.
[…] na cisowej górze,
[na] jedwabnym…”.
W rkp. w t. 5, 8 i 10 tylko dolna wersja, w t. 10 widoczne trudności
intonacyjne wykonawcy, nad f2 równocześnie ≥ i Ω.
s. 304–305 nr 343 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 85, z lokalizacją jak
w druku, tam melodia i tekst. W zapisie melodii w t. 2 na drugą
miarę a1, w t. 3–5 tylko dolna, w t. 6–8 tylko górna wersja, w t. 8
na drugą miarę g1.
s. 305 nr 344 – Por. nr 249 w suplemencie.
s. 306 nr 346 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Żołnierz ci ja, żołnierz”; w t. 1 w pierwszym wykonaniu
ostatnia ósemka d2.
s. 306–307 nr 347 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 201, z lokalizacją jak
w druku i notą: „Żołnierska”, tam melodia, tekst zwr. 1 i pierwszy
wiersz zwr. 2; rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 3, tam
melodia z incipitem: „Jak ja miałam lat piętnaście”; teka 39, sygn.
1343, k. 17, bez lokalizacji, tam widoczne tylko wiersze 1–3 pierwszej zwrotki, reszta karty odcięta.
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 4:
w pierwszym wykonaniu na drugą miarę alternatywnie ósemki a1
g1, przy powtórce ósemki d1 d1.
s. 307–308 nr 348 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,
nr 48, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Idzie kobieta tak”
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp. (k. 92) melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 druga ósemka b1, na trzecią miarę ósemki

b
b c , w t. 2 na pierwszą miarę ósemki c c , t. 3: &amp;

j
b œœœœœ œ

,
w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę ósemki b b , na
1

2

b
drugą druga ósemka b1, t. 3: &amp;

2

2

1

1

b œ œ œ œœ œ œ
JJ
, tam na trzecią

�450

i czwartą miarę dodana jeszcze jedna wersja alternatywna, jak
wersja małych nut w druku. W zapisie tekstu we wszystkich
zwrotkach: „kanapa” zamiast „łoże”, w rkp. brak też zamieszczonego w nawiasie wariantu zwr. 4.
s. 308–309 nr 349 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 169v.,
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem
pieśni oraz z odsyłaczem jak w tomie; rkp. terenowy, teka 43,
sygn. 1352, k. 93r., nr 6, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia
z incipitem: „Cały dzień myśliwy”.
W rkp. o sygn. 465 w t. 2 na trzecią i czwartą miarę tylko górna
wersja, w t. 4 w górnej wersji półnuta fis1. W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 na ostatnią miarę
alternatywnie ósemki a1 g1, w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie
ćwierćnuta c2, w t. 3 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie ósemki h1 c2, w t. 4 tylko górna wersja.
s. 309–310 nr 350 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 169v.,
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem pieśni oraz z odsyłaczem jak w tomie; rkp. terenowe: teka
43, sygn. 1352, k. 92r., nr 51, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pojechał myśliwy” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam tekst.
W zapisie z teki 43 melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 1 w pierwszym
wykonaniu druga ósemka fis1.
s. 310 nr 351 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 146, jest to
czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem pieśni
jak w tomie oraz z odsyłaczami i przypisem; rkp. terenowy, teka
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 45, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam
melodia z incipitem: „Siedzi zając pod miedzą”.
W rkp. o sygn. 465 w t. 6 tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43
melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach
rytmicznych, w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 pierwsza ósemka
e2, w t. 4 i 6 tylko dolna wersja, w t. 7 zamiast pierwszej ósemki
szesnastki d2 c2.
s. 310–311 nr 352 – Por. nr 267 w suplemencie.
s. 311 nr 353 – Rkp. Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Łomża”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą
wyżej, w drugim wykonaniu: w t. 2 również dolna wersja, t. 3–4:





      


 .

�451

s. 312–313 nr 355 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,
nr 11, bez lokalizacji, tam melodia i teka 43, sygn. 1352, k. 89,
z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam tekst.
W rkp. z k. 95 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w drugim wykonaniu t. 5–8:

&amp;b

œœœ œ

œ #œ
J

œœœ œ

œœœ œ

œ

‰

;

w zapisie tekstu po zwr. 1 zanotowane skrótowo kolejne zwrotki:
„Przyjechał do ni w sobotę w sabas,
aj, waj, … w sobotę… .
I jechał do ni trzema furami.
Na jedną furę śrebło i złoto.
Na drugą furę skrynki, pierynki.
Na trzecią furę wsiąde ja sama”.
s. 313 nr 356 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr
46, bez lokalizacji, z notatką: „Żydówka Ryfka”, tam melodia z incipitem: „Ej, była, żyła”.
W rkp. brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu:

 
t. 2:   

, w t. 4 na pierwszą miarę ósemka a1, w t. 5 na

trzecią miarę alternatywnie szesnastki c2 c2, w drugim wykonaniu:


t. 1–2:    

 


, w t. 8 na trzecią miarę tylko cis2,

po t. 8 dodany jeszcze jeden takt: ćwierćnuta z kropką d2.
s. 313–314 nr 357 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 41, jest
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją, naniesionym
numerem pieśni i odsyłaczem jak w druku; rkp. terenowy teka
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 39, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam
melodia.
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 pierwotnie zanotowana na końcu, a po
zwr. 4 jeszcze: „Żydówkę głuchą biczem przez brzucho,
a Żyda Arona pałkiem za ucho, aj waj mir”;

r r

j ‰
w rkp. z teki 43 t. 5–6 skrócone do jednego taktu: &amp; œœ œœ œ
R R

powyżej jeszcze oznaczenia literowe nut: trzy razy e.

,

�452

s. 314 nr 358 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 41, jest
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym
numerem pieśni jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 95r., nr 9, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na moście
Chroście”.
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 zanotowana jako ostatnia; w rkp. z teki
43 w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 przy drugiej ósemce alternatywnie c2, t. 5–8 w drugim wykonaniu:

&amp;

œ

œ

œ

j
œœ
J

œ

œ

œ

œ

œ

œ
J

.

s. 315 nr 359 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 38,
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Przyjechali Żydkowie”, zapis następujący:

j j
&amp; œ œ œJ Jœ
Przy - je - cha - li

j j œ œ
&amp;œ œ J J

œ
J

j
œ œ

Żyd - ko - wie...

j 3j j j
œœ œœ œœ œœ œ œ œ œ
J J
3

œ œ œ œ œ œj œ œ œ œ œ
J
J J J

œ

Œ

.

s. 316 nr 361 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,
k. 85, bez lokalizacji, tam z wariantem melodii, por. DWOK T. 42,
nr 1848.
nr 362 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez
lokalizacji.
nr 363 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji. W rkp. najpierw zwr. 3–9, a po nich zwr. 1–2 zanotowane
jako osobny wątek.
s. 317 nr 364 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez
lokalizacji.
nr 366 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 5,
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Tuna, tuna przy dolinie”;
teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 11, bez lokalizacji, tam melodia
i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.
W rkp. z k. 91 w t. 4: w pierwszym wykonaniu górna wersja,
w drugim wykonaniu: &amp;

#

œ œ œj . œr .
R R

W rkp. z k. 95 w pierwszym wykonaniu w t. 4 na pierwszą miarę
górna wersja, na drugą miarę ósemka g1, w drugim wykonaniu t. 1–4:

�453

# r r j
&amp; œœ œœ œ œj

r r
œ
œ œ œ œ J

# œœ j
œ Jœ œ
&amp;

# m
œ œœjœ œ œ
J

œ.
J

r
j j
œ œ œR œR œR œ œ ;
R

w zapisie tekstu z k. 88 zwr. 3 zanotowana skrótowo, brak w. 2.
s. 318 nr 367 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 27v., jest
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym
numerem pieśni jak w druku; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352,
k. 91r., nr 20, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Za jezioreńkiem konie” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Sejny”, tam tekst.
W rkp. o sygn. 465 w t. 4 tylko dolna wersja. W rkp. z teki
43 w t. 1 tylko górna wersja, od t. 3 zmiany rytmiczne:

U
j œ j œœœ j r
œ. œ .
œ J œ
R
3

3

nr 368 – Incipit tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.
1352, k. 88, bez lokalizacji, por. nr 286 w suplemencie.
nr 369 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr 31, bez
lokalizacji, zapis słabo czytelny.
W rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim dolna;
w t. 1 w obu wykonaniach druga szesnastka a1; w pierwszym wykonaniu: w t. 3 pierwsza szesnastka nieczytelna, druga e2, na trzecią miarę alternatywnie ósemka g2, między t. 3 i 4 dodane jeszcze
dwa takty: takt pierwszy nieczytelny, t. 2 jak górna wersja w t. 3;
w drugim wykonaniu: brak powtórki w t. 2, w t. 3 ostatnia szesnastka h1, t. 4: ósemka i ćwierćnuta g1.
s. 318–319 nr 370 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91v.,
nr 41, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Hola, wołki, hola”
i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam
tekst. W rkp. z k. 91 zapis następujący:

U

# r j
j
œ
œ j
&amp; œ œR œ œJ œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .
Jałochna (za bydłem)

Ho - la, woł - ki,
byś - ki

ho - la

#
j
œ œ
œ œ œœœ œ œœ
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ œ œ
œ
J
&amp;

# . œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ
.J JJ J
œ œ œ ..
J œ
.
ho - la

ryk krów

œ. œ.

# 2
j
&amp; 4 .. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ
1.

2.

2
4

�#
j
œ œ
œ œ œœœ œ œœ
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ œ œ
œ
J
454

# œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ
œ œ œ ..
&amp; .. J J J œJ
J œ
.
ho - la

ryk krów

œ. œ.

2
4

# 2
j
&amp; 4 .. œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ .
1.

2.

rom ta ta

s. 319–320 nr 372 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,
k. 93r., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Poszła mucha po wodę”; sygn. 465 (dawna TNW 150),
k. 109, tam tekst, karta odcięta, był to czystopis z notą lokalizacyjną i z melodią.
W zapisie z teki 43 w pierwszym wykonaniu t. 4: 







,

w drugim wykonaniu: w t. 1 ostatnia ósemka c , w t. 2 na drugą
miarę alternatywnie ćwierćnuta a1.
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 zanotowana początkowo jako ostatnia,
a następnie opatrzona numerem 3, w zwr. 6 w. 4: „wyleciał” zamiast „wycieczał”.
s. 320 nr 373 – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150),
k. 109 podpisany jako dalszy ciąg poprzedniej pieśni.
nr 374 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 109, jest
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym
numerem pieśni.
s. 320–321 nr 375 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,
nr 44, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:
„Dwa kapłony żyta”.
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie
ósemki c2 c2, w t. 2 na pierwszą miarę dolna, na drugą miarę obie
wersje, na trzecią i czwartą miarę górna wersja.
2

Przypisy (s. 323–354)
s. 323–325 w. 30g. ( przyp. 1) – Cytaty pochodzą z wymienionej przez
Kolberga pracy L. Rzeczniowskiego Dawna i teraźniejsza Łomża, Warszawa 1861, s. 61, 82–87; przyp. 1 na s. 325 wprowadzony
przez Kolberga.
s. 325 w. 31g. (przyp. 1) – s. 334 w. 1d. (przyp. 10) – Wszystkie fragmenty pochodzą z pracy Z. Glogera Kilka słów o podaniach z okolic

�455

Tykocina, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 3, s. 141–150; w archiwum zachowała się też odbitka artykułu (teka 50/29, k. 11–16)
z naniesionymi notatkami Kolberga dotyczącymi rozmieszczenia
w druku i przypisami. Poszczególne partie tekstu pochodzą z następujących stron „Biblioteki Warszawskiej”: przyp. 2 – s. 149–
–150; przyp. 3 – s. 144; przyp. 4 – s. 146–148; przyp. 5 – s. 142–143,
tam także w przypisie odesłanie do fragmentu hasła K. Wł. W[ójcickiego] Cygani zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda w 1861, T. 6, s. 38 (całość hasła s. 35–47); przyp.
6 (i przypisy dolne) – s. 143–144: w przyp. 1 na s. 332 odesłanie
za Glogerem do hasła w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, tam w T. IV z 1860 roku na s. 20–29 hasło J. Bartoszewicza
Bona Sforcyja, na s. 24 Bartoszewicz wymienia pracę Orzelskiego
w tłumaczeniu Spasowicza, zob. Bezkrólewia ksiąg ośmioro, czyli dzieje Polski od zgonu Zygmunta Augusta r. 1572 do r. 1576
Świętosława z Borzejowic Orzelskiego, przełożył przypisami i życiorysem uzupełnił W. Spasowicz, Petersburg i Mohilew 1856,
T. 3, s. 206 i 215–216, tam na wymienionych stronach o dobrach
Bony; przyp. 7 – pochodzi ze s. 148 pracy Glogera Kilka słów…;
przyp. 8 – s. 146; przyp. 9 – s. 116, przy czym przyp. 2 dolny na
s. 333 włączony przez Kolberga, jego treść naniesiona na odbitce;
przyp. 10 – s. 145.
s. 335–337 w. 25g. (przyp. 11) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberg wykorzystał fragmenty pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni
augustowskiej…, s. 115.
s. 337–339 w. 6g. (przyp. 12) – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 270–
273.
s. 339 w. 7g. – s. 340 w. 1d. (przyp. 13) – Por. fragmenty pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 152. W przypisach dolnych na s. 339 wprowadzonych przez Kolberga wymieniony został tekst S. Nowalskiego Wigry zamieszczony w „Kalendarzu Ludowym Redakcji Zorzy” na rok 1871 [Warszawa 1870],
s. 55–61 zawierający fragment zaginionego rękopisu dotyczącego
historii klasztoru w Wigrach.
s. 341–342 (przyp. 14) – Przytoczone przez Kolberga fragmenty pochodzą
z artykułu A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk… zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”, nr 255. W pierwszym akapicie wzmianka o autorze historii Wilna, dotyczy pracy A.H. Kirkora wydanej pod pseudonimem Jan ze Śliwna Przechadzki po
Wilnie i jego okolicach, Wilno 1856, tam na s. 134–135 rozważania o pochodzeniu nazwy.

�456

s. 343 (przyp. 15) – Wymieniony na początku akapitu „sprawozdawca”
to B. Chlebowski (nazwisko autora w spisie treści), który w ramach Przeglądu piśmienniczego w „Tygodniku Ilustrowanym”
1881, T. XII, (seria III), nr 299 analizuje poglądy W. Kętrzyńskiego
wyrażone w artykule O pierwotnym ustroju społecznym w Polsce.
Z powodu dzieła pana prof. dr Stanisława Smolki: Mieszko Stary i jego wiek zamieszczonym w „Ateneum” 1881, T. 2, s. 463–477.
Zamieszczony przez Kolberga cytat pochodzi z „Tygodnika”, tam
natomiast omówione (a nie cytowane) zostały poglądy Kętrzyńskiego. Dalej wymieniony został artykuł Antoniego J. [A.J. Rolle]
Dzieje szlachty okolicznej w owruckim powiecie, „Biblioteka
Warszawska” 1881, T. 2, s. 19–39, 183–200 i 352–367, przytoczone
informacje pochodzą ze s. 33 i 35 i nie jest to cytat. W przypisie
wykorzystany fragment artykułu W. Łebińskiego O wojnach i rycerzach polskich. Studium starożytnicze, „Ateneum” 1885, T. 2,
s. 243–271.
s. 344–346 w. 20g. (przyp. 16) – Kolberg wykorzystał fragmenty publikacji P. Bobrowskiego Grodenskaja gubernija wydanej w serii
Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami
generalnogo sztaba, Sankt–Petersburg 1863, T. II (nota za: Estreicherem). Na początku cytatu wzmianka o pracach Szafarzyka i Jaroszewicza, zob. m.in.: P.J. Szafarzyk Starożytności słowiańskie,
w tłumaczeniu H.N. Bońkowskiego, T. 1–2, Poznań 1844 (oryginał
czeski publikowany w zeszytach w latach 1836–1837) i J. Jaroszewicz Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej,
„Atheneum” Wilno 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186. W przypisie na
s. 345 odesłanie do mapy – Karty etnograficznej województw zamieszczonej na końcu Obchodów weselnych… Glogera.
s. 346 w. 21g. – s. 347 w. 1d. (przyp. 17) – Cytat pochodzi z rozdziału
„O sobótkach świętojańskich” zamieszczonego w pracy K. Milewskiego Pamiątki historyczne krajowe, Warszawa 1848, s. 279–
–283. Na s. 347 w. 7–8g. wymieniona praca A. Kajsarowa Versuch
einer Slavischen Mythologie in alphabetischer Ordnung – wyd.
niemieckie: Getynga 1804 (tam s. 65–66); wyd. rosyjskie 1807.
s. 348–349 w. 12g. (przyp. 18) – Kolberg zacytował fragment artykułu
Z. Glogera Kópalnocka (Sobótka) z „Tygodnika Ilustrowanego”
1868, T. I (seria 2), nr 5. Na s. 348 w pierwszym akapicie wymieniony starodruk Innocentego Gizela Synopsis ili kratkoje opisanie
o naczale slawienskago naroda z 1679 roku. W drugim akapicie
wzmianka o poglądach J.S. Bandtkiego, zob. tegoż Dzieje narodu polskiego, T. 1: Wrocław 1833, s. 109 w rozdziale „O religii
pogańskiej w Polszcze”; dalej wzmianka o wymienionej w poprzednim przypisie pracy Kajsarowa Versuch einer Slavischen

�457

Mythologie…, s. 65; na końcu drugiego akapitu wymieniony za
Glogerem Cerkovnyj Slovar P. Aleksiejewa, Sanktpetersburg 1794
(wydanie wykorzystane przez S. Lindego), natomiast nie wiadomo o jaką pracę Wójcickiego chodzi: krótki opis kupalnocki m.in.
w Pieśniach ludu Białochrobatów… T. 1, s. 252–256, w Zarysach
domowych T. 3, s. 278–281. W trzecim akapicie wymieniona praca Z. Glogera Obchody weselne…, tam wróżby świętojańskie opisane na s. 39–46. Na s. 349 wymieniona została M. Stryjkowskiego
Kronika Polska, Litewska, Żmódzka i wszystkiej Rusi, wydanie
nowe Warszawa 1846; pierwodruk: Królewiec 1582.
s. 349 w. 13g. – s. 350 w. 17g. (przyp. 19) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn.
1347, k. 81, nr 292–296, jest to odpis ze Śpiewnika kościelnego
Mioduszewskiego ze s. 179–182; w rkp. Kolberga pod numerem
292 zapis nutowy z incipitem: „W pierwszym momencie” oraz jako
nr 297 tekst: „Wzięta do nieba”, zob. nr 49 w T. 28 i przypis do tego
numeru.
s. 350 w. 18g. – s. 352 w. 6d. (przyp. 20) – Kolberg zacytował fragmenty
Ludu polskiego… Ł. Gołębiowskiego, s. 319–324. Pod nr. 2 za Gołębiowskim wymieniony „Kalendarz Polski i Ruski” S. Duńczewskiego – nie odnaleziono rocznika z wierszem; pod nr. 4 wymieniony K. Lach-Szyrma i jego praca Anglia i Szkocja. Przypomnienie z podróży roku 1820–1824, T. 1, Warszawa 1828; pod nr.
15 fragment ballady W. Żukowskiego Świetlana w tłumaczeniu
A.E. Odyńca, zob. m.in. Nowy parnas polski zawierający poezje
Adama Mickiewicza, Edwarda Odyńca…, Poznań 1832, s. 9–11.
s. 352 w. 5d. – s. 353 w. 1d. (przyp. 21) – Cały tekst pochodzi z Obchodów
weselnych. Pierwsza pieśń u Glogera na s. 236–238, tam za broszurą [Jana z Wychylówki] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara kmosia z Bartoszem na Zawiślu, odnaleziono wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1902, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów
i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku” z. XVII, tam Pieśń VI, s. 12–
–14, zob. też Antologia literatury sowizdrzalskiej XVI i XVII wieku,
Wrocław 1985, s. 343–367. Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego
Pieśni ludu Białochrobatów… także za Glogerem, dotyczy T. 2,
s. 27. Druga pieśń oraz dotyczące jej informacje wraz z odesłaniem
do starodruku u Glogera na s. 236, odnaleziono: Dama dla uciechy
młodzieńcom i pannom, w której się zamykają tańce i padwany
rozmaite teraz na nowo wydane, w: Pieśni, tańce i padwany XVII
wieku, wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1903, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII
wieku” z. XIX, s. 67–91, tam Taniec 10, s. 75–78.
s. 354 (przyp. 22) – Pieśń w zbiorze A. Kocipińskiego Pisni, dumki
i szumki ruśkoho naroda na Podoli, Ukraini i w Małorossyj.

�458

Spisani i perełożeny pid muzyku… . Persza sotnia [8 desiatok],
W Kijiwi i Kamińci Pod. 1862, tam s. 26–27, nr 9 z informacją
o pochodzeniu z rkp. I. Szpeka.
s. 355–377 (Podlasie Ruskie) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberg zamieścił
artykuł Podlasie ruskie podpisany „Podlasiak (A. P… łowicz) publikowany w „Gazecie Warszawskiej” w 1854, nr 242–246, 248–
–251, 253 i 255. W przypisie na s. 355 Kolberg wymienia J. Jaroszewicza, zob. tegoż Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej, „Atheneum” Wilno 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186
i Z. Glogera, zob. bibliografia.

�ANEKS
Recenzja cz. I, II i III Mazowsza W. Smoleńskiego1
O. Kolberg Mazowsze, obraz etnograficzny.
T. I–II Kraków 1885-86 i Tom III Kraków 1887
Niewielu pozostało z dzielnej drużyny, która po wypadkach r. 1831
z zapałem się rzuciła do badań etnograficznych. Parł ja do chat wieśniaczych zarówno z ludu czerpiący siłę, a rozwielmożniony w poezji romantyzm, jak rozbrzmiewające śród emigracji hasła rewolucyjne i przyszłość
Polski fundujące na niewyzyskanym w pracy narodowej pokładzie. Przewodniczył też młodzieńcom, składającym drużynę ową, raczej motyw literacko-społeczny, niż świadomość badania naukowego istoty ludu, zaklętej
w pieśni, klechdach, przysłowiach, zagadkach, zwyczajach, ubiorze i t. p.
Wacław z Oleska, Wójcicki, Żegota, Pauli, Konopka, Lipiński, Zmorski,
żarliwiej czcili poezję, niż wiedzę. W historii byli antykwariuszami, antropologii nie tknęli, przygotowania do studiów porównawczych nie posiadali żadnego, potrzeba metody umiejętnej w badaniu przechodziła granice
ich pojęć. Żaden z nich chyba nie studiował A. Humboldta, Malte-Bruna,
Klaprotha, Edwardsa, a każdy mógłby o sobie powiedzieć: „ Czucie i wiara
silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”. Pomiędzy dyletantami
etnografii, przedsiębiorcymi wycieczki po kraju około r. 1840, odznaczył
się p. Oskar Kolberg nie zdolnościami szczególnemi lub wiedzą, lecz mrówczą w gromadzeniu rzeczy ludowych skrzętnością, przez co żniwo zebrał
obfitsze, niż inni. Jego kilkunastotomowy Lud nieocenione zawiera skarby i zagranicy nawet imponuje ogromem. Dawniejsze serie ogarnęły sandomierskie, krakowskie, Kujawy i W. Ks. Poznańskie; obecnie siedemdziesięcioletni starzec rozpoczął publikację Mazowsza według porządku takiego: 1) Mazowsze polne tj. obszar po lewej stronie Wisły, 2) leśne – po
prawej Wisły, a lewej Bugu; 3) stare – po prawej Wisły i Bugu; 4) pruskie.
Same przezwiska, nadane przez p. Kolberga różnym częściom Mazowsza, okazują nieokreśloność zasady, która przewodniczyć powinna planowi. Nazwy polne i leśne są fizjograficzne; stare i pruskie – historyczne; nie wiemy przeto, na czem właściwie autor opiera swój układ. –
Obok tego nazwy fizjograficzne nie wytrzymują krytyki, nie od dzisiaj bowiem całe Mazowsze jest polnem; nie wytrzymuje jej i pierwsza historyczna, skoro całe Mazowsze jest starem. Z objaśnień, dodanych do nazw,
1
Recenzja W. Smoleńskiego została opublikowana w dwóch częściach: O. Kolberg „Mazowsze, obraz etnograficzny”. Tom I–II, Kraków 1885-86 oraz „Mazowsze. Obraz etnograficzny”. Tom III, Mazowsze leśne, Kraków 1887, z rycinami podług rysunków W. Gersona,
„Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280-282 i tamże, s. 435–436.

�460

wychodzi zasada podziału hydrograficzna, która również zadowolnić nie
może. Podlasie np. ze względów historycznych i etnograficznych powinno
by stanowić jednostkę odrębną, tymczasem autor część jedną zaliczył do
Mazowsza leśnego, drugą do starego, dlatego, że całość rozciąga się po stronie Bugu lewej i prawej. Bezzasadnie również rozbił autor takie jednostki,
jak dawne ziemie: warszawska i czerska. Wypadało oprzeć plan dzieła na
dostrzeżonych odrębnościach etnograficznych, co z niewielką by autorowi
przyszło trudnością, skoro posiada materiał do Mazowsza całego.
Pierwsze dwa tomy poświęcił p. K. Mazowszu polnemu, t.j. częściom
ziem dawnych: warszawskiej i czerskiej, województwu rawskiemu i odłamowi łęczyckiego, stanowiącemu powiat brzeziński. Ujął materiał w działy idące w następującym porządku: kraj, lud, zwyczaje, okrężne, obrzędy
(chrzest, pogrzeb, wesele), a w końcu pieśni różne, zajmujące cały tom
drugi. Opis kraju (str. 3–34) nadzwyczajnem świeci ubóstwem. Po wzmiance długiej o odrębności politycznej Mazowsza, idzie podział jego, na województwa, następnie opis Warszawy z wyliczeniem wszystkich kościołów,
w końcu krótka historia miast i osad z lewego brzegu Wisły, jak Piaseczno,
Czersk, Warka, Grodzisk itp. Nie jest to więc ani geografia, ani historia i nie
rozumiemy, z jakiej racji w dziele etnograficznym tego rodzaju wiadomości znalazły miejsce. Żadnego zgoła z etnografia nie mają związku, najmniejszego bowiem nie dają pojęcia nawet o właściwościach topograficznych obszaru, gatunku gleby, sieci wód itp., nie potrącają również o właściwą historię. Zamiast notatek o miastach, wolelibyśmy dzieje chłopa
mazowieckiego, choćby na podstawie dotychczasowych „opracowań”; zamiast specyfikacji miast wolelibyśmy próbkę geografii historycznej, do
której niemało dostarczają szczegółów Księga ziemi czerskiej, Jędrzej
Święcicki (Topographia 1634), Ulryk Werdum (1670-72) i inni.
Dział, zatytułowany L u d, zawierający oprócz opisu fizycznej postawy
i charakteru Mazura, jego ubiór, żywność, mieszkanie, gatunki zajęć, wypełniony jest lepiej, chociaż bez krytyki i kunsztu. Rzecz dziwna, że autor,
który dla obserwowania ludu odbywał po kraju wędrówki, zamiast własnych spostrzeżeń powołuje się na rozmaite powagi; nie kompiluje nawet,
lecz podaje nie zawsze wiążące się z sobą wypisy z Gołębiowskiego i Wójcickiego, oraz liczne z gazet wycinki. Dla charakterystyki ubioru, nie licząc
na siebie i na piękne, dodane do dzieła ryciny, przepisuje z Kozłowskiego
i czasopism całe ustępy; toż samo w materii żywności, mieszkania i zajęć.
Tego rodzaju metoda sprowadza powtarzania (np. o budnikach str. 41 i 67
pod ludem i pracą; święcone str. 57 i 137 pod żywnością i zwyczajami), sprzeczności nawet i luki; nie daje obrazu, lecz strzępy tylko i to wartości niepewnej, skoro autor, zawierzywszy korespondentom i kolaboratorom gazet, całemi garściami bez wyboru z nich czerpie. W ten sam sposób
traktuje p. Kolberg zwyczaje: o wiankach świętojańskich przepisuje z Kurierów notatki kronikarskie i błahe koncepta (I. str. 171–175). W ogóle
tom pierwszy jest słaby; tylko ustępom, ilustrującym zwyczaje za pomocą

�461

muzyki i tekstu pieśni, choć po większej części znanym skądinąd, wartości
odmówić nie można.
Inaczej się przedstawia tom drugi, zawierający różnego rodzaju dość
dobrze usystematyzowane pieśni z nutami i tańce. P. Kolberg nie jest pisarzem, lecz wybornym zbieraczem. Uchybił w tomie pierwszym pod względem ogarnięcia przedmiotu, konstrukcji i krytyki; dobrze się wywiązał
w drugim, surowy podając materiał. Nieudolność pisarska nie może uwłaczać sławie, na którą jako zbieracz wytrwały i umiejętny niezaprzeczenie
zasłużył.
*
Tom trzeci dzieł p. Kolberga, poświęcony Mazowszu „leśnemu” nie
przewyższa wartością pierwszego. Rozdział pt. „Kraj” zamiast fizjografii
z obszaru prawego brzegu Wisły, podaje suchy, a niedokładny spis rzek
i jezior, szereguje według podziału administracyjnego z roku 1815 (obwody: stanisławowski, siedlecki i łukowski) nomenklatury miasteczek i osad,
jak Kobyłka, Radzymin, Kamieńczyk, Stanisławów itp. Trzebaż było przynajmniej uzasadnić nazwę obszaru opisem lasów, które tam kiedyś szumiały; godziło się wskazać kierunek biegu rzek i właściwości jezior, podać
jakieś cechy znamienne, odróżniające tę część kraju od „polnego”. Dostarczyć by mogła autorowi materiału mapa hydrograficzna, wydana w roku
1883 przez W. Kopernickiego, geologiczna Encyklopedii rolniczej, rozprawy Pamiętnika Fizjograficznego z dziedziny fauny i flory krajowej, relacje podróżników (np. Niemcewicza), artykuły po czasopismach
itp. Stosowania podziału administracyjnego z r. 1885 [błąd druku, miało
być: 1815] zrozumieć trudno; większą by chyba miał rację pochodzący
z czasów Rzeczypospolitej, jako oparty na pewnych podstawach etnograficzno-historycznych. W ogóle opis „kraju” niczego zgoła nie uczy; zarówno mieszkaniec łanów, jak stepów lub gór po przeczytaniu artykułu p.
Kolberga łatwo mógłby przypuścić, że Mazowsze „leśne” różni się od jego
ojczyzny jedynie nomenklaturami, czasem powstania osad, odmiennością
osób historycznych i zdarzeń, lecz niczem więcej.
Na podstawie materiałów przedstawionych w rozdziale poświęconym
opisowi „Ludu”, cudzoziemiec mógłby wyrobić sobie pewne o chłopie
polskim pojęcie, lecz nie nauczyłby się istotnej charakterystyki kmiecia
z Mazowsza „leśnego”. Zaznaczył p. Kolberg na wstępie dzieła, że Mazurowie z prawego brzegu Wisły przybierają w okolicy Stężycy i Adamowej
cechy małopolskiemi, pod Siedlcami zaś mieszają się z ludem podlaskim,
lecz charakterystyki owego melanżu etnograficznego, z wyjątkiem zaznaczenia pewnych osobliwości fizycznych, nie daje. Dużo uczą kolorowane
ryciny: jedna, przedstawiająca ubiór chłopstwa od Radzymina i Serocka,
druga od Żelechowa i Łukowa; lecz z tekstu zarówno o Mazurze z cechami małopolskiemi, jak z podlaskiemi wyobrażenia dokładnego nabrać nie

�462

można. P. Kolberg nie podaje własnych obserwacji, lecz przepisuje spostrzeżenia bliźnich. Cenne być mogą opisy Ulanowskiej, Krupińskiego itp.,
nie zawadziłoby jednak przy korzystaniu z prac dyletantów nieco krytyki;
nabrałoby też dzieło p. Kolberga większego interesu, gdyby był zamiast
wypisów etnograficznych ułomki różnorodnego materiału organicznie połączył, gdyby z nich istotny ułożył obraz.
Po charakterystyce ludu idą jego zwyczaje (wigilia, kolęda, zapusty
etc.), obrzędy domowe (1. chrzciny, 2. pogrzeb, 3. wesele, zam. 1, 3, 2),
pieśni i tańce, przeważnie w wariantach rzeczy znanych z tomów poprzednich. Jest to materiał nader szacowny, zwłaszcza, że go wydawca zbogacił
spisanemi przez siebie nutami. Zaznacza p. Kolberg w pieśniach i tańcach
nowość zwrotów melodyjnych i obfitość rytmów z niezwykłą mocą akcentowanych, co nie znając się na muzyce, zaznaczamy tylko.
Wł. Smoleński.

��ISBN 978-83-959125-2-8

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="14">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154178">
                  <text>Oskar Kolberg.  Dzieła wszystkie </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154179">
                  <text>etnografia ; kultura tradycyjna ; folklor ;</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154180">
                  <text>Kolberg, Oskar (1916-1890)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154181">
                  <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154182">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154183">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154184">
                  <text>książka </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154220">
                <text>MAZOWSZE. SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28&#13;
&#13;
��OSKAR KOLBERG&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
TOM 80/II&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
MAZOWSZE&#13;
SUPLEMENT DO TOMÓW 24-28&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń 2024&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�WYDANO ZE ŚRODKÓW MINISTRA EDUKACJI I NAUKI&#13;
Recenzenci&#13;
prof. dr hab. Bożena Muszkalska&#13;
prof. dr hab. Teresa Smolińska&#13;
&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych wybrały i opracowały&#13;
EWA ANTYBORZEC&#13;
HANNA PAWLAK&#13;
&#13;
Copyright by:&#13;
Instytut im. Oskara Kolberga&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
ISBN 978-83-959125-2-8&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
D A&#13;
&#13;
N A U&#13;
&#13;
K O W A&#13;
&#13;
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący, członkowie:&#13;
Ewa Antyborzec, Jan Adamowski,&#13;
Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz, Jolanta Ługowska,&#13;
Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska&#13;
&#13;
�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 24 (Mazowsze cz. I)&#13;
&#13;
przed s. V (tytułową) – Rycina „od Nadarzyna, Piaseczna”, wg akwareli&#13;
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I s. LXII; w pierwodruku cz. I Mazowsza rycina zamieszczona była przed rozdziałem „Kraj”.&#13;
s. V tytułowa – U dołu karty widnieje data: „1885”, jednak tom wyszedł&#13;
faktycznie w 1884 roku, zob. DWOK T. 80/I s. X-XI.&#13;
&#13;
Wstęp (s. IX–XII)&#13;
s. IX&#13;
s. IX&#13;
&#13;
s. XI&#13;
&#13;
Hasła dotyczące Warszawy i Mazowsza publikowane były m.in.&#13;
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, zob. bibliografia;&#13;
Kolberg najczęściej korzystał z wydania z lat 1859–1868.&#13;
w. 1d. – s. X w. 12g. – Kolberg odwołuje się m.in. do pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa&#13;
1830 oraz do zbioru K. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów,&#13;
Mazurów i Rusi znad Bugu, T. I–II, Warszawa 1836, do którego&#13;
wielokrotnie odsyła we wszystkich częściach Mazowsza. Gołębiowski i Wójcicki byli też autorami innych publikacji dotyczących tego regionu, zob. bibliografia.&#13;
Kolejne odesłania Kolberga dotyczą następujących prac: R. Zmorskiego Podania i baśni ludu w Mazowszu (z dodatkiem kilku&#13;
śląskich i wielkopolskich) wydanej we Wrocławiu w 1852 roku;&#13;
K. Balińskiego Powieści ludu spisane z podań wydanej w Warszawie w 1842 roku i K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz&#13;
z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–1868 (z. 1–4) i 1869&#13;
(całość); monografia Kozłowskiego, wbrew zapowiedzi w tytule,&#13;
ukazała się ostatecznie bez melodii.&#13;
w. 11–14g. – W archiwum Kolberga zachował się rękopis Pieśni&#13;
ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, pochodzący ze wspomnianej wyprawy, którego autorem jest Józef Konopka, choć niewykluczone, że niektóre teksty zapisane zostały inną&#13;
ręką, zob. DWOK T. 80/I s. XLIV.&#13;
&#13;
�6&#13;
&#13;
Kraj (s. 3–34)&#13;
s. 3&#13;
&#13;
s. 7&#13;
&#13;
w. 16–19g. – Odesłania Kolberga dotyczą prac: F. Kozłowskiego&#13;
Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858 oraz&#13;
T. Lubomirskiego Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, obejmujący bulle papierów, przywileje królów polskich&#13;
i książąt mazowieckich, tudzież nadania tak korporacyj jako&#13;
i osób prywatnych, Warszawa 1863.&#13;
w. 7d. – s. 5 w. 6g. – Podział terytorialny Mazowsza Kolberga podał za wymienioną pracą M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana, Warszawa 1843, T. 1.&#13;
w. 4g. – s. 8 w. 5g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Opis historyczno–statystyczny miasta stołecznego Warszawy zamieszczonego w „Nowym Kalendarzyku Politycznym na rok zwyczajny 1826” [Warszawa 1825], wyd. nakładem J. Netto, s. 481–482,&#13;
informacje w dalszej części opisu także podane za Gołębiowskim,&#13;
s. 482–483; praca Ł. Gołębiowskiego ukazała się jako oddzielna&#13;
publikacja w 1827 roku w Warszawie z dodatkową kartą tytułową: Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy, wydanie drugie poprawione, znacznie pomnożone i rozszerzone.&#13;
Na s. 7 w. 8–9d. odwołanie do Sarnickiego podane także za pracą Ł. Gołębiowskiego Opis historyczno–statystyczny…, dotyczy&#13;
wzmianki w pierwszym rozdziale w dziele Sarnickiego Descriptio&#13;
veteris et nova Poloniae cum divisione eiusdem veteri et nova,&#13;
Warszawa 1585, k. 28.&#13;
Na s. 7 w. 7d. – s. 8 w. 1–5g. odesłanie do artykułu O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego,&#13;
,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 1 (luty), s. 249–255 i polemiki&#13;
J.S. Bandtkiego (pod pseudonimem Bezimienny z Wrocławia) zawartej w artykule O dawności Warszawy, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809, T. 3 (nr 10), s. 4.&#13;
Przypis 1 wprowadzony przez Kolberga, w nim wymienione zostały następujące prace: A. Jarzębskiego (Jarzembskiego) Gościniec abo opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r., zob.&#13;
wyd. I. Chrzanowskiego, Warszawa 1909; toż w: J.U. Niem­cewicz&#13;
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, Warszawa 1822, T. 3, s. 407–448; T. Schultza Polska w roku 1793, w: Biblioteka pamiętników i podróży po dawnej Polsce, wyd.&#13;
J.I. Kraszewski, Drezno 1870, s. 35–74 i 127–333; Ł. Gołębiowskiego, zob. m.in. poprzedni przypis dotyczący pracy Opis historyczno-statystyczny…. F.M. Sobieszczański był autorem kilku pu-&#13;
&#13;
�7&#13;
&#13;
blikacji, zob. bibliografia; A. Wejnert wydawał Starożytności&#13;
Warszwskie (od tomu 3: Starożytności Warszawy). Dzieło zbiorowo-zeszytowe, Warszawa 1848–1858, T. 1–6. Odesłania do Encyklopedii dotyczą m. in. publikacji F.M. Sobieszczańskiego: Warszawa, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. XXVI:&#13;
Warszawa 1867, s. 416–507 i anonimowego hasła Warszawa&#13;
w Encyklopedii ogólnej wiedzy ludzkiej wydawanej nakładem&#13;
J. Ungra, T. 12: Warszawa 1877, s. 109. Na końcu przypisu Kolberg&#13;
wymienia dzieło M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym…, T. 1, tam opis Warszawy na&#13;
s. 409–450.&#13;
„Przyjaciel Ludu” opublikował wiele artykułów zawierających&#13;
opisy Warszawy, są to m.in.: Pomnik Zygmunta III w Warszawie, R. 1: 1835 (nie 1834), T. 2, nr 39, s. 308–310; Łazienki, tamże,&#13;
nr 43, Kościół św. Aleksandra w Warszawie, tamże, nr 44; artykuł&#13;
Ł. Gołębiowskiego Warszawa, ,,Przyjaciel Ludu” R. 8: 1841, T. 1:&#13;
nr 6–8 i 10–11; artykuł N. Rasińskiego Wspomnienia historyczne&#13;
z czasów Jana Sobieskiego i Augusta II, ,,Przyjaciel Ludu” R. 9:&#13;
1843, T. 2: nr 32, 34, 37, 41–44.&#13;
s. 8&#13;
&#13;
w. 5–6g. – Odesłanie dotyczy publikacji Podanie o Warze (nie&#13;
Warszu), podpisanej A.O., a zamieszczonej w dziale „Rozmaitości”&#13;
czasopisma „Atheneum” R. 11: 1851, T. 2 na s. 251–268.&#13;
w. 7–11g. – Opinia Sobieszczańskiego przywołana m.in. za jego&#13;
publikacją Opowiadanie o Warszawie, jej przeszłości i pamiątkach miasta zamieszczoną w ,,Bibliotece Warszawskiej” w 1872&#13;
roku, T. 3, s. 239–253 i T. 4, s. 11–23, o czeskich korzeniach w T. 4&#13;
na s. 7–10.&#13;
w. 15–20g. – Odesłanie Kolberga dotyczy pracy B. Paprockiego Herby rycerstwa polskiego wydanej przez K.J. Turowskiego&#13;
w Krakowie w 1858 roku, tam przywołane przez Kolberga informacje na s. 405 i 356.&#13;
w. 20–24g. – Wzmianka o dyplomacie biskupa Bogufała w wymienionym już artykule O początkach Warszawy. Rzecz wyjęta z rękopismów Albertrandiego, ,,Pamiętnik Warszawski” 1809,&#13;
T. 1, s. 250.&#13;
w. 15d. – Odesłanie dotyczy wymienianej już pracy M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska..., T. 1, s. 396.&#13;
w. 12–10d. – Odesłanie dotyczy publikacji Wilhelma Kolberga&#13;
(brata Oskara) Ślady dawnych murów otaczających miasto Starą Warszawę odszukane w roku 1868 (z planem), ,,Biblioteka&#13;
Warszawska” 1870, T. 1, s. 420–427, ten artykuł opublikowany&#13;
też został jako pierwszy rozdział pracy W. Kolberga Kilka badań&#13;
&#13;
�8&#13;
&#13;
s. 9&#13;
&#13;
s. 10&#13;
&#13;
s. 11&#13;
&#13;
starożytności warszawskich wydanej w Warszawie w 1870 roku,&#13;
tam na s. 1–12.&#13;
w. 8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy utworów J. Kochanowskiego: Na most warszawski i Na tenże, zob. pierwodruk: J. Kochanowski Fraszki, księgi wtóre, Kraków 1584, s. 81–82; tenże, Fraszki, opracował J. Pelc, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, BN I&#13;
nr 163; zob. też: www.literat.ug.edu.pl (dostęp: 9.11. 2015).&#13;
w. 8–11g. – Kolberg odsyła do artykułu K.W. Wójcickiego Stare&#13;
miasto w Warszawie, ,,Magazyn Powszechny” R. 4: 1837, nr 6,&#13;
s. 42–46 oraz do wymienionej na poprzedniej stronie publikacji&#13;
W. Kolberga Ślady dawnych murów… zamieszczonej w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1870, T. 1, s. 420–427.&#13;
w. 14–12d. – Odesłanie dotyczy artykułu T. Lipińskiego Wiadomość o Nowej Jerozolimie, miasteczku niegdyś pod Warszawą,&#13;
,,Biblioteka Warszawska” 1845, T. 4, s. 403–407.&#13;
w. 12–13g. – Odesłanie Kolberga dotyczy prac: F.M. S[obieszczańskiego] Kościół św. Jana w Warszawie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 285, s. 88–90, z ryciną Kozarskiego o tym&#13;
samym tytule i tamże, nr 286, s. 103–104 (dokończenie); J. Bartoszewicza Kościoły warszawskie rzymsko–katolickie opisane&#13;
pod względem historycznym, Warszawa 1855, s. 5–27.&#13;
w. 25–1d. (przyp. 1) – Tekst zamieszczony w przypisie w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 1; jest to odpis z wymienionego&#13;
przez Kolberga utworu Deotymy [J. Łuszczewskiej] Krzyż i wojak&#13;
zamieszczonego w Improwizacjach i poezjach, T. 2: Warszawa&#13;
1858, s. 321.&#13;
w. 7–9g. – Odesłanie dotyczy niepodpisanego artykułu Kościół&#13;
panien Sakramentek w Warszawie (Wyciągi z oryginalnej księgi klasztoru pt. Privilegia Sancti monialium Varsaviensium&#13;
a continua adoratione SSmi Sacrament in fol.), ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1853, T. 24, s. 1–29.&#13;
w. 11–16g. – Cytat (z nieznacznymi zmianami redakcyjnymi poczynionymi przez Kolberga) pochodzi z pracy A. Jarzemskiego&#13;
(Jarzębskiego) Opisanie Warszawy jaką była w roku 1643 r.,&#13;
w: J.U. Niemcewicz Zbiór pamiętników historycznych o dawnej&#13;
Polszcze, T. 3: Warszawa 1822, s. 417.&#13;
w. 13–12d. – Odesłanie dotyczy niepodpisanego artykułu Kościół&#13;
i klasztor PP. Wizytek w Warszawie. (Wyjątek z 2 tomu historyi Warszawy w rękopisie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1856,&#13;
T. 31, s. 268–291 i 361–381.&#13;
&#13;
�9&#13;
&#13;
s. 12&#13;
&#13;
s. 13&#13;
&#13;
s. 14&#13;
&#13;
s. 15&#13;
&#13;
w. 11–12g. – Opisy wymienionych przez Kolberga kościołów zamieszczone zostały we wspomnianej już pracy J. Bartoszewicza&#13;
Kościoły warszawskie... z 1855 roku.&#13;
w. 3–1d. – Tekst zamieszczony w przypisie w rkp. Kolberga,&#13;
teka 42, sygn. 1351/I, k. 11. Kolberg odsyła do poematu Deotymy&#13;
[J. Łuszczewskiej] Potęga jałmużny. Legenda warszawska z XVII&#13;
wieku opublikowanego w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1866,&#13;
T. XIII, nr 328, s. 9–11.&#13;
w. 18g. – s. 13 w. 3g. – Te informacje pochodzą z artykułu&#13;
F.M. Sobieszczańskiego Ogród Botaniczny w Warszawie z rysunkami Gersona zamieszczonego w ,,Tygodniku Ilustrowanym”&#13;
1869, T. IV (seria II), nr 96, s. 211–214; dokończenie artykułu: tamże, nr 97, s. 223–227.&#13;
w. 4–1d. (przyp. 1) – Odesłania Kolberga dotyczą publikacji:&#13;
M. Karasowskiego Rys historyczny opery polskiej, Warszawa&#13;
1859; K. Estreichera Teatra w Polsce, T. I–III: Kraków 1873–1879;&#13;
F.M. Sobieszczańskiego Wiadomość historyczna o zgromadzeniach rzemieślniczych, czyli cechach, „Kalendarz Warszawski&#13;
Popularno–Naukowy” na rok 1861 J. Ungra, Warszawa [1860],&#13;
s. 55–62, tam informacje o A. Zamojskim; o spółce Zamojskiego, zob. też Żegluga parowa na rzekach spławnych Królestwa&#13;
Polskiego w „Kalendarzu czyli Roczniku na rok zwyczajny 1854”&#13;
St. Strąbskiego, Warszawa 1853, s. 83–86.&#13;
w. 11–10d. – Kolberg odsyła do artykułu J. Bartoszewicza Łazienki zamieszczonego w ,,Księdze Świata” 1856, cz. II, s. 147–151.&#13;
w. 6–4d. – Odesłanie Kolberga dotyczy publikacji podpisanej&#13;
kryptonimem J. J. Obraz historyczno–statystyczny byłego Uniwersytetu Królewsko–Warszawskiego do roku 1830 zamieszczonej w ,,Przyjacielu Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 41–52 i R. 12: 1845,&#13;
T. 1, nr 1–4 i tegoż Zakłady naukowe przy b. Uniwersytecie Warszawskim, „Przyjaciel Ludu” R. 12: 1845, T. 1, nr 5–9 i 11–14.&#13;
w. 4–6g. – Kolberg wymienia następujące prace: [F.M. Sobieszczańskiego] Instytut oftalmiczny w Warszawie opublikowaną&#13;
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865, T. XI, nr 282; artykuł niepodpisany Wiadomość historyczna o warszawskim instytucie&#13;
głuchoniemych zamieszczony w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” 1841, T. 1, s. 243–255, s. 335–349 i s. 489–503; publikację&#13;
T. Dziekońskiego Wyjątek z wstępu do historii Instytutu Głuchoniemych w Warszawie zamieszczoną w „Kalendarzu Warszawskim Popularno–Naukowym” J. Ungra na rok 1861, Warszawa&#13;
[1860], s. 47.&#13;
&#13;
�10&#13;
&#13;
w. 7–15g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincyach wydanej w Warszawie w 1831 roku, tam s. 119.&#13;
w. 11–10d. – Kolberg powołuje się na artykuł F.M. Sobieszczańskiego Kaplica Loretańska na Pradze zamieszczony w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1863, T. VIII, nr 197, s. 263–264.&#13;
s. 16&#13;
w. 1–2g. – Odesłanie dotyczy rysunku herbu zamieszczonego&#13;
w wymienianej wcześniej pracy Starożytności warszawskie&#13;
(wyd. A. Wejnert) T. 2: Warszawa 1848, s. 4.&#13;
w. 3g. – s. 17 w. 2g. – Przytoczone informacje i przysłowia pochodzą z artykułu Przysłowia i przypowieści tyczące się Warszawy zamieszczonego w „Gazecie Warszawskiej” nr 137, tam&#13;
informacja, że przysłowia pochodzą z materiałów rękopiśmiennych T. Lipińskiego. Materiały Lipińskiego „Słownik zawierający przysłowia, przypowieści, zdania i sposoby mówienia” nie&#13;
zostały opublikowane. Odwołanie do księdza Daniela Bratkowskiego i „Kalendarza Polskiego i Ruskiego” S. Duńczewskiego&#13;
(do egzemplarza nie dotarto) także za artykułem z „Gazety Codziennej”.&#13;
po s. 16 – Rycina „od Warszawy (Powsin)” wg akwareli W. Gersona, zob.&#13;
DWOK T. 80/I s. LXII. W pierwodruku Mazowsza wydanym&#13;
przez Kolberga ta ilustracja znajdowała się w części II po s. 164.&#13;
s. 17&#13;
w. 5–9g. – Nie wiadomo, z jakiego źródła Kolberg zaczerpnął to&#13;
przysłowie, podaje je np. W.A. Maciejowski w pracy Polska i Ruś&#13;
aż do pierwszej połowy XVII wieku, Petersburg, Warszawa 1842,&#13;
T. 2, s. 23, zob. też wydanie późniejsze: Co nowego. Zbiór anegdot&#13;
polskich z r. 1650, wydał A. Brückner, Kraków 1903 (Wydawnictwa Akademii Umiejętności, seria „Biblioteka Pisarzów Polskich”&#13;
nr 48), tam s. 61.&#13;
w. 12–25g. (Kępa Saska) – Kolberg wymienia pracę A.Ch. Załus­&#13;
kiego Epistolarum historico–familiarum, T. 3: Gesta in Polonia&#13;
Totius Decenni, Brunsbergae 1701; odesłanie do Załuskiego Kolberg zaczerpnął najprawdopodobniej ze Starożytności Warszawy wydawanych przez A. Wejnerta, T. 3 (1854), tam na s. 77–78&#13;
wzmianka o Karolu XII na Saskiej Kępie i odwołanie do s. 278&#13;
w T. 3 Epistolarum.&#13;
s. 18&#13;
w. 2–13g. (Czerniaków) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Bartoszewicza Czerniaków zamieszczonej w „Księdze Świata” 1852 (nie&#13;
1651 jak błędnie podano w druku), cz. II, s. 7–15.&#13;
w. 16–21g. (Królikarnia) – Kolberg wymienia artykuł A. Wagi&#13;
Królikarnia z podania ustnego zamieszczony w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1852, T. 1, s. 510–523.&#13;
&#13;
�11&#13;
&#13;
s. 19&#13;
&#13;
s. 20&#13;
&#13;
s. 21&#13;
&#13;
w. 8–1d. (Wilanów) – Kolberg odsyła najprawdopodobniej do&#13;
publikacji Willanów. Album widoków i pamiątek oraz kopie&#13;
z obrazów Galerii Willanowskiej z dodaniem opisów skreślonych przez H. Skimborowicza i W. Gersona, która wydana została w 1877 roku w Warszawie nakładem S. Orgelbranda i Synów.&#13;
w. 1–2g. (Raszyn) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu [R.]&#13;
Wspomnienia z wędrówek po kraju w 1842 roku. Urywek&#13;
pierwszy. Raszyn, ,,Przyjaciel Ludu” R. 14: 1847, nr 8, s. 58–59.&#13;
w. 3–7g. (Falenty) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Bartoszewicza&#13;
Falenty zamieszczonej w „Księdze Świata” 1852, cz. I, s. 144–145.&#13;
w. 20–13d. (Powązki) – Kolberg odsyła do publikacji K.W. Wójcickiego Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, Warszawa&#13;
1855–1858, T. 1–3.&#13;
w. 6d. – s. 20 w. 28g. (Bielany) – Cytat na s. 20 pochodzi z niepodpisanego artykułu Bielany zamieszczonego w wymienionych&#13;
przez Kolberga numerach „Gazety Codziennej”. Na końcu opisu&#13;
Bielan odsyłacz Kolberga do artykułu podpisanego „Sz.” Bielany zamieszczonego w „Dzienniku Warszawskim” R. 1: 1851,&#13;
nr 68–70; ta notka bibliograficzna także w rkp. Kolberga, teka 42,&#13;
sygn. 1351/I, k. 7.&#13;
w. 7d. – s. 21 w. 17g. (Ćwikowa Góra) – Rkp. Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1116, k. 51; w rkp. oprócz wymienionych w nawiasie wsi:&#13;
„Łomna i Kazuń” jeszcze: „Zakroczym”. Rkp. jest odpisem fragmentu wymienionego artykułu K.W. Wójcickiego Przejażdżka&#13;
chwilowa w Mazowszu zamieszczonego w Album literackie,&#13;
Warszawa 1848, T. 1, s. 201–213.&#13;
w. 6d. – s. 22 w. 9d. (Góra Kalwaria) – I. Krasicki, którego Kolberg&#13;
wymienia, pisał o Górze Kalwarii w Opisaniu podróży z Warszawy do Biłgoraja w liście do Jaśnie Oświeconego Książęcia Stanisława Poniatowskiego wydanym w Warszawie w 1782 roku,&#13;
zob. toż w: Pisma wybrane, T. 2 (Satyry), Warszawa 1954, s. 172.&#13;
Na s. 22 zamieszczony został cytat z artykułu Wiadomość historyczno–statystyczna o miastach Góra Kalwaria i Czersk z „Gazety Codziennej” 1853, nr 211, ten fragment także w rkp. Kolberga,&#13;
teka 1, sygn. 1116, k. 61, tam bez daty: „1670”, rkp. jest odpisem&#13;
z wymienionego artykułu. Na końcu akapitu dotyczącego Góry&#13;
Kalwarii Kolberg odsyła do następujących prac: artykułu T. Lipińskiego Miasto Góra Kalwaria. Opis historyczny zamieszczonego&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” 1842, T. 4, s. 548–559; M. Balińskiego&#13;
i T. Lipińskiego Starożytna Polska… T. 1, s. 396–401 i cytowanego&#13;
artykułu Wiadomość historyczno–statystyczna… zamieszczonego&#13;
&#13;
�12&#13;
&#13;
s. 22&#13;
&#13;
s. 23&#13;
&#13;
w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 194–198, nr 200–202, nr 207–211&#13;
i nr 213–215.&#13;
w. 8d. – s. 23 w. 13g. i przyp. 1–2 (Czersk) – Kolberg wymienia Kronikę Mikołaja z Czerska, o której pisze M. Wiszniewski&#13;
w Historii literatury polskiej T. I: Warszawa 1840 na s. 43, tam&#13;
w przypisie informacja o „ułamkach” znajdujących się w dziele&#13;
S. Szczygielskiego Tinecia sev Historia Monasterii Tinecensis.&#13;
Ordinis S. Benedicti Primariae Inter Polonica Caenobia venerationis, Kraków 1668.&#13;
Dalej wymieniona została praca K. Kozłowskiego Czersk. Historycznie i statystycznie opisany, Warszawa 1858, toż w: F. Kozłowski, Dzieje Mazowsza za panowania książąt, Warszawa 1858,&#13;
s. 519–579.&#13;
Kolejne odesłania dotyczą prac: M. Balińskiego i T. Lipińskiego&#13;
Starożytna Polska…, T. 1, s. 389–392; artykułu Zamek czerski&#13;
w r. 1820 zamieszczonego w dziale „Rozmaitości” w „Tygodniku&#13;
Ilustrowanym” 1864, T. V, nr 231; artykułu F.M. S[obieszczańskiego] Zwaliska zamku czerskiego, „Tygodnik Ilustrowany” 1868,&#13;
T. I (seria II), nr 2, tam z ryciną Kozarskiego; cyklu artykułów&#13;
E. Chłopickiego Wiosenna wycieczka w Czerskie, ,,Kłosy” 1871,&#13;
nr 329, s. 248–249, nr 330, s. 362–363, nr 333, s. 311–313, nr 335,&#13;
s. 341–342, nr 338, s. 402–404.&#13;
Ostatni odsyłacz Kolberga dotyczy publikacji Księga Ziemi Czerskiej 1404–1425, wydał J. T. Lubomirski, Warszawa 1879, tam na&#13;
s. V opis Czerska.&#13;
Przyp. 1 – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 1 nota:&#13;
„W księgach parafialnych Czerska jest pod r. 1603 przy wizytacji&#13;
wzmianka, aby proboszcz pozbierać kazał włosy kobiece przywiązane do postronków od dzwonów i nie dopuszczał, aby na przyszłość kobiety swe warkocze wiązały do postronków tych dzwonów”; tamże notka nieznanego autora: po łacinie treść wzmianki&#13;
i po polsku: „Wizytacja kościoła paraf. w Czersku r. 1603 z rozkazu&#13;
Goślickiego, biskupa pozn. w Decreta Visitat”, przy Czersku dopisek Kolberga: „nad Wisłą”.&#13;
W dalszej części przypisu Kolberg powołuje się na pracę J. I. Kraszewskiego Ikonotheka, zbiór notat o sztuce i artystach; zachowane wydanie z 1858 roku (wyd. Wilno), obejmuje jedynie literę&#13;
„A” i część litery „B”, tam cytowanego fragmentu brak. Na końcu przyp. 1 Kolberg ponownie odsyła do Księgi Ziemi Czerskiej&#13;
1404–1425, Warszawa 1879, tam na s. V opis Czerska.&#13;
w. 18g. – s. 24 w. 2g. i przyp. 2 (Pieczyska) – Cytowany przez Kolberga w przypisie fragment pochodzi z Księgi Ziemi Czerskiej…,&#13;
&#13;
�13&#13;
&#13;
s. 24&#13;
&#13;
s. 25&#13;
s. 26&#13;
&#13;
s. 27&#13;
&#13;
tam tekst w przypisie na s. LXX. Zamieszczony na końcu opis&#13;
miejscowości dotyczy pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje…, s. 386.&#13;
w. 3–9g. (Konary) – Tekst zamieszczony w w. 5–9g. zachował się&#13;
w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 61; w rkp. po: ,,wsi Magierowa Wola” jeszcze: „blisko Warki, Konar”.&#13;
w. 10–15g. (Ostrołęka) – Wzmianka o kościele w Ostrołęce&#13;
w Księdze Ziemi Czerskiej…, tam na s. XXII, także w przypisie.&#13;
w. 16–23g. (Pilica) – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 5&#13;
opis miejscowości Pilica w brzmieniu: „Pilica, wieś o milę od Warki, dziś z kościołem ewangelickim, niedaleko ujścia Pilicy, pięknym&#13;
parkiem i ogrodem założonym przez ks. Maryję z Czartoryskich&#13;
Würtembergską, dziś własność hr. Prozor. W parku jeden cypel&#13;
nad parowem dzielącym park od kościoła zowie się Łysagóra&#13;
i dają się tu widzieć ślady zgliszcz pogańskich; dziś wzniesiono&#13;
tu krzyż wysoki, nad okolicą panujący”. W rkp. także odesłanie&#13;
do „Kłosów”, dotyczy ono artykułu Park w Pilicy, ,,Kłosy” 1871,&#13;
T. XII, nr 306, s. 295–297; w tym numerze ,,Kłosów” znajdują się&#13;
również ilustracje: Widok na dolinę Pilicy i Wisłę, Park i pastwisko od strony rzeki, Brzeg rzeki Pilicy na s. 293 i Wjazd do&#13;
parku, Część parku, Dwór od strony tarasu na s. 296.&#13;
w. 6d. – s. 25 w. 10g. (Wrociszew) – Wzmianka o kościele i obrazie w Księdze Ziemi Czerskiej…, s. XXV (w przypisie), tam Hiacynt&#13;
zamiast Hipolit.&#13;
przyp. 1 – Cytat pochodzi z niepodpisanego hasła Goszcz w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 4: Warszawa 1874, s. 460.&#13;
w. 13–19g. (Grójec) – Na końcu opisu Grójca Kolberg odsyła do&#13;
artykułu F.M. S[obieszczańskiego] Miasto Grójec opublikowanego&#13;
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1867, T. XV, nr 381; tam także ryciny wzmiankowanego kościoła i chrzcielnicy. Z tej publikacji pochodzi też wzmianka zamieszczona w rkp. Kolberga, teka 42, sygn.&#13;
1351/I, k. 5: „Grójec, na wzgórzu kościół parafialny, ma starożytną&#13;
chrzcielnicę”, w rkp. także odsyłacz do „Tygodnika”.&#13;
w. 18–1d. (przyp. 1) – Tekst zamieszczony w przypisie to cytat z Księgi Ziemi Czerskiej…, tam przypis na s. XXII i XXIV.&#13;
w. 7–11g. (Tarczyn) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawa­&#13;
reckiego Opis kościoła parafialnego w mieście Tarczynie&#13;
w powiecie warszawskim, guberni warszawskiej położonego,&#13;
,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1852, T. 22, s. 358–378.&#13;
w. 14–18g. (Grodzisk) – Odesłanie Kolberga niejasne: w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” z 1854 roku (T. 26), na stronach&#13;
&#13;
�14&#13;
&#13;
s. 28&#13;
&#13;
s. 29&#13;
&#13;
225–237 znajduje się niepodpisany artykuł Kościoły na Pradze.&#13;
W tymże tomie zamieszczono też tekst W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele dużo wiecznym we wsi parafialnej Ruda&#13;
zwanej, s. 1–44, nie dotyczy on jednak Grodziska.&#13;
w. 19–25g. (Błonie) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o kościele parafialnym w mieście&#13;
Błoniu, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 14, s. 457–471.&#13;
w. 14–12d. (Rokitno) – Odesłanie dotyczy pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy, Warszawa 1827, s. 111.&#13;
w. 11–7d. (Radziejowice) – Pierwsze odesłanie dotyczy artykułu J. Bartoszewicza Radziejowice, ,,Księga Świata” 1859, cz. I,&#13;
s. 83–94. Nie jest natomiast jasne, o jakich Pamiętnikach wspomina Kolberg, być może chodzi o „Bibliotekę Pamiętników i Podróży&#13;
po Dawnej Polsce” wydaną przez J.I. Kraszewskiego.&#13;
w. 6d. – s. 28 w. 2g. (Mszczonów) – Kolberg odwołuje się prawdopodobnie do wzmianki w pracy T. Święckiego (nie J. Święcickiego) Opis starożytnej Polski, w wyd. 2 z 1828 roku: T. 1, s. 306;&#13;
pierwodruk: 1816.&#13;
w. 5–8g. (Żyrardów) – W rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I,&#13;
k. 8 notatka dotycząca Żyrardowa: „Fabryka płócien w Żyrardowie produkuje obecnie (1882) towaru rocznie za 6 000 000 rsr.”.&#13;
w. 12d. – s. 29 w. 7g. (Miedniewice) – Zamieszczony w opisie&#13;
cytat pochodzi z artykułu A. Grabowskiego Pre memoria dla badaczów i zbieraczów dawnych zabytków i pamiątek z czasów&#13;
przedchrzescijańskich w Polsce opublikowanego w ,,Bibliotece&#13;
Warszawskiej” w 1849 roku, T. 3, s. 172; za Grabowskim wymieniona praca ks. Koralewicza Additament do Kronik Braci mniejszych św. Franciszka, Warszawa 1722, tam s. 120. Cytowany fragment z publikacji A. Grabowskiego także w odpisie Kolberga, teka&#13;
42, sygn. 1351/I, k. 10; tam poprzedza go nota: „Miedniewice. Wieś&#13;
z klasztorem ks. Reformatów. Ambroży Grabowski podaje do „Biblioteki Warszawskiej” 1849, T. 3, s. 171 wiadomość następującą”.&#13;
w. 11–20g. i przyp. 1 (Sochaczew) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o kościele&#13;
z klasztorem księży dominikanów, w mieście Sochaczewie, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1848, T. 15, s. 111–142. W wymienionej w przypisie Kronice polskiej wzmianki zamieszczone w tym&#13;
przypisie oraz w przyp. 2 na s. 30 opisane jako jedno wydarzenie&#13;
z roku 1555, zob. Kronika polska Marcina Bielskiego nowo przez&#13;
Joachima Bielskiego, syna jego, wydana Kraków 1597, tam s. 600;&#13;
zob. też M. Bielski Kronika polska, ks. V, wyd. J. Turowskiego,&#13;
&#13;
�15&#13;
&#13;
s. 30&#13;
&#13;
s. 31&#13;
&#13;
Sanok 1856, tam s. 1120. Treść przypisu w rkp. Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1116, k. 31.&#13;
w. 13d. – s. 30 w. 12g. i przyp. 1–2 (Łowicz) – Odesłania na końcu opisu Łowicza dotyczą pracy W.H. Gawareckiego Pamiątki&#13;
historyczne Łowicza, Warszawa 1844 i recenzji tej pracy autorstwa J.I. Kraszewskiego Pamiątki historyczne Łowicza wg&#13;
W.H. Gawareckiego zamieszczonej w ,,Atheneum” 1845, T. 2, s. 38–&#13;
– 47; ostatni odsyłacz dotyczy publikacji R. Oczykowskiego Przechadzka po Łowiczu, wydanej nakładem autora w Łowiczu&#13;
w 1883 roku.&#13;
Przyp. 1 na s. 30 – W pracy A. Kosińskiego Miasta, wsi i zamki&#13;
polskie. Powieści i obrazki, Wilno 1851, T. 2, tam na s. 60–74 opis&#13;
zabytków Łowicza i związanych z nimi opowieści, jednak przytoczonej przez Kolberga wzmianki brak.&#13;
Przyp. 2 – Informacja podana została za pracą R.W. Berwińskiego&#13;
Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, Poznań 1854, T. II, s. 162. Ta sama informacja&#13;
w innym brzmieniu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 31:&#13;
„Lipoman Nuncjusz wpośród sporów religijnych dokazał swym&#13;
wpływem, iż dziewczynę jakoby o wydanie hostii świętej dla żydów przekonaną, na rynku miasta Sochaczewa spalono. O postępek ten, jak świadczy Lubieniecki, król Zygmunt August gniewał&#13;
się i z powodu tego i innych, za naleganiem Tarnowskiego hetmana i wielkiej liczby posłów, zaledwo biskupi z Senatu wyrzuceni&#13;
nie zostali”; jest to odpis z pracy T. Święckiego Opis starożytnej&#13;
Polski… T. 1, tam s. 306 (przy opisie Sochaczewa). W rkp. także&#13;
uwagi Kolberga: „Jest to niewątpliwie ten sam wypadek, o którym&#13;
donieśliśmy w tomie I Mazowsza, s. 29” oraz „Klementyna Tańska&#13;
wspominając o tym wypadku odnosi go, mylnie, do roku 1559”.&#13;
Zob. też komentarz do przyp. 1 na s. 29 dotyczący Kroniki polskiej&#13;
Bielskiego.&#13;
w. 13–29g. (Arkadia) – Odesłanie dotyczy publikacji K. Hoffmanowej z Tańskich Opis piątej w kraju naszym przejażdżki Anielce Ł. przypisany. „Rozrywki dla dzieci”, Warszawa 1828, T. X,&#13;
nr 57, s. 149–166. W wymienionym numerze „Przyjaciela Ludu”&#13;
na s. 35–37 anonimowy artykuł Arkadia opatrzony przypisem:&#13;
„Opis wyjęty z dzieł p. Tańskiej”.&#13;
w. 10–16g. (Skierniewice) – Odesłanie na końcu akapitu dotyczy&#13;
artykułu J. Bartoszewicza Skierniewice zamieszczonego w „Księdze Świata” 1859, cz. II, s. 45– 52 i s. 111–123.&#13;
w. 17–28g. (Rawa) – Odesłania Kolberga dotyczą: artykułu&#13;
W.H. Gawareckiego Wiadomość historyczna o mieście Rawie&#13;
&#13;
�16&#13;
&#13;
zamieszczonego w ,,Magazynie Powszechnym” R. 7: 1840, nr 4,&#13;
s. 81–89; pracy M. Balińskiego, T. Lipińskiego, Starożytna Polska&#13;
pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana…, tam w T. 1 na s. 560–564: ,,Rawa”; artykułu W.H. Gawareckiego Zamek w mieście Rawie opublikowanego w ,,Przyjacielu&#13;
Ludu” 1845, nr 39, s. 307–312.&#13;
w. 11–9d. (Biała) – Odesłanie Kolberga dotyczy prawdopodobnie wzmianki w pracy T. Święckiego Opis starożytnej Polski,&#13;
w pierwodruku z 1816 roku: T. 1, s. 307. Święcki odwołuje się tam&#13;
do dzieła J. Święcickiego Topographia sive Masoviae descriptio&#13;
wydanego w Warszawie w 1634.&#13;
w. 3d. – s. 32 w. 10g. (Inowłódz) – W opisie miejscowości odesłanie do artykułu ks. K. Jasieńskiego Wiadomość o starożytnym&#13;
kościółku ś. Idziego w mieście Inowłodzu zamieszczonego w ,,Pamiętniku Religijno–Moralnym” 1849, T. 16, s. 522–532.&#13;
s. 32&#13;
w. 11–29g. (Lubochnia) – Opis wsi Lubochnia w rkp. Kolberga,&#13;
teka 42, sygn. 1351/I. k. 4; tam tytuł: „List z Rawskiego. Legenda&#13;
o źródle wśród łąk wsi Lubochnia (z kościołem, w którym obraz&#13;
cudowny M. Boskiej”, a dalej tekst od słów: „Gdy nad wsią i okolicą” będący odpisem z niepodpisanego artykułu Korespondencja&#13;
z powiatu rawskiego z „Kroniki Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 230.&#13;
s. 33&#13;
w. 3–14g. (Brzeziny) – Na końcu opisu Brzezin Kolberg odsyła&#13;
do artykułu ks. A. Szelewskiego (nie Szeleckiego) Wiadomość&#13;
historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych&#13;
w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym opisem, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851, T. 20, s. 1–31 (nr 1), s. 93–125&#13;
(nr 2) i s. 191–216 (nr 3).&#13;
ryc. przed s. 35 – Rycina „od Warszawy”, wg akwareli W. Gersona, zob.&#13;
DWOK T. 80/I s. LXII.&#13;
&#13;
Lud (s. 35–69)&#13;
s. 37&#13;
&#13;
przyp. 1 – W przypisie Kolberg odsyła do niepodpisanego hasła&#13;
Mazury w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, wydanie&#13;
12–tomowe z lat 1872–1884: T. 7: 1874, tam s. 394; za Encyklopedią przywołani Tacyt i Ptolemeusz, a dalej kolejni polscy badacze:&#13;
Adam Naruszewicz, Joachim Lelewel, Wacław Aleksander Maciejowski, August Mosbach, Wojciech Kętrzyński i Zorian Dołęga&#13;
&#13;
�17&#13;
&#13;
s. 37&#13;
&#13;
s. 38&#13;
&#13;
Chodakowski (wł. Adam Czarnocki); zob. m. in.: A. Naruszewicz&#13;
Historia narodu polskiego, T. 1 (cz. 1): Warszawa 1824, tam s. 127,&#13;
w wyd. K.J. Turowskiego, Kraków 1859, T. 1 na s. 283; J. Lelewel Rzut oka na dawność litewskich narodów i związki ich&#13;
z Herulami, Wilno 1808, tam s. 56–57 i tegoż Narody na ziemiach sławiańskich przed powstaniem Polski, Poznań 1853; nie&#13;
wiadomo, której pracy W.A. Maciejowskiego dotyczy ta wzmianka, w publikacji tegoż Polska aż do pierwszej połowy XVII wieku,&#13;
Warszawa 1842, T. 1, s. 25 autor pisze: „ponad Wisłą (w tych samych miejscach, gdzie i dziś siedziby swe mają) żyli, Mazowszanami, dla jakiej przyczyny nie wiadomo, nazywali się”; W. Kętrzyński O Mazurach, Poznań 1872, tam s. 7; A. Mosbach Bolesław&#13;
Chrobry, Poznań 1871, tam w przypisie na s. 11; Z. Dołęga Chodakowski List do Jana Łobojki z 29 stycznia 1822, druk: „Dziennik&#13;
Wileński” T. 1, s. 540–542 (zob. tenże O Sławiańszczyźnie przed&#13;
chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, opracował J. Maślanka, Warszawa 1967, s. 339–341).&#13;
w. 13g. – s. 39 w. 2g. – Tekst zaczerpnięty z pracy Ł. Gołębiow­&#13;
skiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830,&#13;
s. 58, 59. Cytat w niewielkim stopniu przeredagowany i skrócony przez Kolberga, ale bez zmian merytorycznych. Zamieszczone&#13;
w tekście odesłania do literatury Kolberg powtórzył za Gołębiowskim i uzupełnił własnymi odsyłaczami, zob. przypisy do poszczególnych stron.&#13;
w. 1–4g. – Tekst i przysłowie jak w Ludzie Gołebiowskiego, natomiast informacja w nawiasie: „znane już Rysińskiemu” pochodzi&#13;
od Kolberga i dotyczy dzieła tego autora Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum. Centuriae decem et octo,&#13;
wydanego po raz pierwszy w Lubczy w 1618 roku, tam w części&#13;
piątej (centuria quinta).&#13;
w. 5g. i przyp. 1 – Cytat i odesłanie do publikacji powtórzone za&#13;
Gołębiowskim, dotyczy dzieła A. Sikrańskiego Colloqvium charitativvm abo rozmowa braterska Polaka reformata z Mazurem&#13;
starym katholikiem o pewnych rzeczach w wierze, Kraków 1652.&#13;
w. 8g. i przyp. 2 – Cały przypis jest cytatem z pracy K.W. Wójcickiego Przysłowia narodowe, T. 2: Warszawa 1830; w Przysłowiach Wójcicki wielokrotnie powołuje się na objaśnienia zaczerpnięte od J.S. Jabłonowskiego, który był autorem publikacji&#13;
Polityka włoska i polska albo przysłowia włoskie po włosku&#13;
zebrane i na polski język przetłumaczone, Königstein 1715.&#13;
Fragment zamieszczony w Przysłowiach Wójcicki zawarł także&#13;
w pracy Z dawnych dziejów i wspomnień naszego stulecia wydanej w Krakowie w 1875, tam s. 41–42.&#13;
&#13;
�18&#13;
&#13;
w. 10g. i przyp. 3 – Odesłanie dotyczy publikacji J. Grajnerta&#13;
Studia nad podaniami ludu naszego, ,,Biblioteka Warszawska”&#13;
1859, T. 3, s. 99.&#13;
w. 12g. – s. 39 w. 3g. – Odesłanie i cytat powtórzone za Ludem&#13;
Ł. Gołębiowskiego, dotyczy dzieła J. Święcickiego Topographia&#13;
sive Masoviae descriptio wydanego w Warszawie w 1634, por.&#13;
też Topograficzny opis Mazowsza. Z języka łacińskiego przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik&#13;
Kłosów” R. 1: 1877 (T. 2), s. 120–121 (całość pracy na s. 82–123).&#13;
s. 39&#13;
w. 17g. – Odesłanie dotyczy cytowanych wcześniej fragmentów&#13;
z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 58 i 59.&#13;
w. 4–1d. (przyp. 1) – W przypisie odesłanie do artykułu W.A. Maciejowskiego Mazurowie opublikowanego w ,,Tygodniku Literackim” 1840, nr 9, s. 67–69; J. Bartoszewicza Mazowsze – Mazury,&#13;
czym się od innych krajów i mieszkańców polskich odznaczały,&#13;
„Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok&#13;
1865” J. Ungra, Warszawa [1864], s. 97.&#13;
s. 40&#13;
w. 5–17g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania, baśnie…, w wydaniu z 1867, s. 372.&#13;
s. 41&#13;
w. 12–21g. – Kolberg przytoczył anonimowa notatkę zatytułowaną Włościanie wilanowscy zamieszczoną w „Gazecie Warszawskiej” 1871, nr 164.&#13;
w. 18–6d. – Cytat i streszczenie pochodzą z artykułu K.W. Wójcickiego Przejażdżka chwilowa w Mazowszu, Album literackie&#13;
1848, s. 356 i 359 (całość artykułu na s. 351–364).&#13;
w. 5d. – s. 42 w. 6d. – Cytat pochodzi z Korespondencji. Z okolic&#13;
Łowicza zamieszczonej w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 258; na&#13;
s. 42 w. 7g. odsyłacz do publikacji J.I. Kraszewskiego Budnik. Obrazek przez… wydanej w Warszawie w 1847 roku, zob. toż. Wydanie nowe, przejrzane i poprawione przez autora, Lwów-Warszawa 1874.&#13;
s. 42–43 przyp. 1 – Chodzi o wymienianą już Księgę Ziemi Czerskiej&#13;
1404–1425, Warszawa 1879.&#13;
s. 43&#13;
w. 4g. – s. 44 w. 3g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie…, s. 15–16. W przyp. 1 odesłanie do Księgi Ziemi Czerskiej…, s. XXXIX, tam początek wywodu&#13;
dotyczącego pochodzenia stanu szlacheckiego.&#13;
s. 44&#13;
w. 11–13g. – Wspomniany przez Kolberga Wacław Szymanowski (1821–1886) był pisarzem i publicystą, współpracownikiem, współredaktorem i redaktorem kilku warszawskich pism,&#13;
w których zamieszczał też własne teksty. Franciszek Kostrzew-&#13;
&#13;
�19&#13;
&#13;
s. 45&#13;
s. 46&#13;
&#13;
s. 47&#13;
&#13;
s. 50&#13;
&#13;
ski (1826–1911) był autorem licznych ilustracji zamieszczonych&#13;
w wymienionych przez Kolberga oraz w innych czasopismach.&#13;
w. 5–1d. (przyp. 2) – Kolberg wymienił 4-tomową pracę&#13;
K.R. Rusieckiego Małe tajemnice Warszawy wydaną w Warszawie w 1844 roku (nie 1843); K. Estreicher był autorem publikacji&#13;
Gwara złoczyńców, Warszawa 1867.&#13;
w. 2–1d. i s. 46 w. 4–1d. (przyp. 2) – W przypisie przedruk notatki bez tytułu i autora zamieszczonej w ,,Kurierze Warszawskim”&#13;
1848, nr 18.&#13;
w. 1–21g. – Ten fragment tekstu pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy,&#13;
Warszawa 1827 ze s. 110–111.&#13;
w. 9d. i s. 47 w. 3–4g. – Cytat pochodzi z publikacji [D. Magnuszewskiego] podpisanej Dominik M. Posiedzenie Bacciarellego&#13;
malarza. Dokończenie, „Tygodnik Literacki” 1840, nr 50, s. 399&#13;
(nie: 339), tam w przypisie.&#13;
w. 5–6g. i przyp. 1 – Wzmianka o K.W. Wójcickim dotyczy wspomnianej w przypisie pracy Stare gawędy i obrazy T. 3: Warszawa&#13;
1840, tam s. 224–225; zob. też K.W. Wójcicki Społeczność Warszawy w początkach naszego stulecia, Warszawa 1877, tam&#13;
s. 129–132.&#13;
W przyp. wymieniony też został anonimowy tekst Niebieski&#13;
płaszcz. Ostatni lirnik warszawski. Z rękopismu: „Domowe&#13;
wspomnienia i powiastki” Romana Zmorskiego, ,,Dziennik Warszawski” 1853, nr 210, tam odwołanie do Starych gawęd… i polemika z informacjami Wójcickiego dotyczącymi daty śmierci.&#13;
w. 13g. – Kolberg odwołał się do kilku anonimowych notatek&#13;
w „Gazecie Codziennej” z 1853 roku, nr 112–114; początek w numerze 112 zaczyna się od słów: „Utrzymywał niedawno jeden&#13;
z mieszkańców Warszawy”.&#13;
w. 2–1d. (przyp. 2) – Odesłanie Kolberga dotyczy powieści&#13;
J.I. Kraszewskiego Barani kożuszek. Opowiadanie historyczne z końca XVIII wieku, która publikowana była w odcinkach&#13;
w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1881 roku; całość: T. 1 i 2&#13;
z przedmową T. Jeske-Choińskiego, Warszawa 1898.&#13;
w. 12g. i 5d. – Kolbergowskie „tablice” to ryciny zamieszczone&#13;
w cz. I Mazowsza:&#13;
w. 12g. – mowa o rycinie 3 (nie 2), zamieszczonej w edycji DWOK&#13;
T. 24 przed s. 35;&#13;
w. 5d. – chodzi o rycinę 2 (nie 3), w edycji DWOK T. 24 po s. 16;&#13;
zob. przypisy źródłowe do tych rycin oraz DWOK T. 80/I s. LXII.&#13;
&#13;
�20&#13;
&#13;
s. 51&#13;
&#13;
s. 53&#13;
&#13;
s. 54&#13;
&#13;
s. 56&#13;
&#13;
s. 57&#13;
&#13;
s. 58&#13;
&#13;
s. 60&#13;
&#13;
w. 1–20g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu Wiadomość&#13;
historyczno-statystyczna o miastach Góra Kalwarya i Czersk zamieszczonego w „Gazecie Codziennej” w 1853, nr 213.&#13;
w. 17d.– s. 53 w. 18g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego&#13;
Lud. Pieśni, podania, baśnie..., s. 371–373.&#13;
w. 13–3d. i przyp. 1 – Kolberg przytoczył fragment artykułu Mazury zamieszczonego w ,,Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, nr 18,&#13;
s. 139. Odesłanie w przypisie dotyczy albumu L. Zienkowicza Le&#13;
costumes du peuple polonais, suivis d’une description exacte de&#13;
ses moeurs, de ses usages et de ses habitudes, Paris, Strasburg et&#13;
Leipzig 1838–1841. Wyd. polskie: Lud polski albo dokładne opisanie zwyczajów, obyczajów i ubiorów jego, Strasburg 1842 (40&#13;
litogr.).&#13;
w. 1g. – Tablica (rycina) 4, którą wymienił Kolberg została zamieszczona na początku cz. II Mazowsza, zob. DWOK T. 25.&#13;
w. 13–1d. – Kolberg zaczerpnął cytat z artykułu A. Szelewskiego&#13;
Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym&#13;
i innych w mieście Brzezinach, poprzedzona statystycznym&#13;
opisem miasta z wymienionej strony; całość artykułu na s. 1–31,&#13;
93–125, 189–216.&#13;
w. 6–16g. – Ten fragment tekstu pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy...&#13;
(1827), s. 191.&#13;
w. 14d. (przyp. 1) – W przypisie przedruk krótkiej, anonimowej&#13;
notatki bez tytułu, zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim”&#13;
1849, nr 311.&#13;
w. 5g.–3d. – Cytaty pochodzą z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie&#13;
historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827), s. 187–188.&#13;
Wzmianka o Kacprze Janickim (w. 9g.) zaczerpnięta przez Gołębiowskiego z artykułu Nowości warszawskie zamieszczonego&#13;
w „Kurierze Warszawskim” 1822, nr 272 („Kurier” wymieniony&#13;
w w. 19g.).&#13;
w. 1–8g. – Te informacje pochodzą z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827),&#13;
s. 190–191.&#13;
w. 3–1d. (przyp. 1) – Odesłanie dotyczy hasła podpisanego&#13;
W. G. Konstrukcja budowli wiejskich zamieszczonego w Encyklopedii rolnictwa i wiadomości związek z niém mających,&#13;
T. II: Warszawa 1874, s. 1107–1108.&#13;
w. 3g.– s. 62 w. 1d. – Cytaty pochodzą z wymienionej przez Kolberga pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie...,&#13;
&#13;
�21&#13;
&#13;
s. 369–371. W przyp. 1 na s. 60 Kolberg zamieścił cytat z artykułu&#13;
M. O. i K. F. Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu&#13;
Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie z „Kalendarza Astronimiczno-Gospodarskiego na rok zwyczajny 1854”&#13;
J. Jaworskiego, Warszawa [1853], s. 104.&#13;
s. 62 przyp. 1 i s. 63 przyp. 1 – Na s. 62 cytaty z Księgi ziemi czerskiej…,&#13;
s. LXVI–LXVIII; w przyp. na s. 63 informacja zaczerpnięta z tejże&#13;
Księgi… ze s. XL.&#13;
s. 63–64 przyp. 2 – Odesłanie Kolberga dotyczy trzech artykułów zamieszczonych w Encyklopedii rolnictwa... T. II: Opis gospodarstwa&#13;
cząstkowego we wsi Willanowie (gub. Warszawska, pow. Warszawski, gmina Willanów), własność Stanisława Orzyńskiego&#13;
na s. 1105–1107; Opis gospodarstwa cząstkowego w Małéj wsi&#13;
(gub. Warszawska, pow. Grójecki, gmina Belsk), własność Stanisława Sitarek na s. 1103–1105 i Gospodarstwa małe (włościańskie) na s. 1108–1110.&#13;
s. 64&#13;
w. 5–17g. – Cytat pochodzi z wymienionego artykułu M. O. i K. F.&#13;
Podróż odbyta po kraju przez uczniów Instytutu Gospodarstwa&#13;
Wiejskiego…, s. 104.&#13;
w. 5d. – s. 65 w. 5g. – Informacja Kolberga dotyczy artykułu Dyzmy Chromego O uprawie i obrabianiu lnu, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok zwyczajny 1855” J. Jaworskiego, Warszawa [1854], s. 134.&#13;
s. 65&#13;
w. 9g.–12d. – Kolberg przytoczył fragment artykułu Zbiór siana&#13;
w okolicach Warszawy zamieszczonego w ,,Kłosach” 1871, T. XII,&#13;
nr 307, s. 307. Wspomniana przez niego rycina to reprodukcja (na&#13;
s. 308 „Kłosów”) przedstawiająca obraz J. Chełmońskiego o takim&#13;
samym tytule Zbiór siana w okolicach Warszawy.&#13;
s. 66&#13;
w. 3g. – s. 67 w. 6g. – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu&#13;
A. Wiślickiego Wędrowna ludność za zarobkiem w Królestwie&#13;
Polskim zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865,&#13;
T. XI, nr 293; tam także rycina Kossaka Bandochy wjeżdżający&#13;
do wsi.&#13;
s. 67&#13;
w. 10d.– 68 w. 18g. – W wymienionym przez Kolberga numerze&#13;
,,Kuriera Warszawskiego” tego cytatu brak.&#13;
s. 68&#13;
w. 17–10d. – Informacja pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego&#13;
Stare gawędy i obrazy z T. 3: Warszawa 1840, s. 110–111, tam&#13;
w rozdziale Morowa zaraza w Warszawie 1712 r. Obraz z podań miejscowych.&#13;
w. 2–1d. (przyp. 1) – Odesłania Kolberga dotyczą poematów:&#13;
F.S. Klonowica Flis, to jest spuszczanie statków Wisłą i inszy-&#13;
&#13;
�22&#13;
&#13;
s. 69&#13;
&#13;
mi rzekami do niej przypadającymi; pierwodruk: 1595, zob. toż:&#13;
opracował S. Hrabiec, Wrocław 1951, BN I 137 oraz [Pruszakowej Seweryny z Żochowskich] Powiśle. Powieść z drugiej połowy&#13;
XVIII wieku, ,,Biblioteka Warszawska” 1854, T. 4, s. 323–346, dokończenie: s. 409–440.&#13;
w. 11–16g. – Cytat pochodzi z anonimowej notatki, bez tytułu,&#13;
zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” 1865, nr 93, tam ten&#13;
fragment na s. 427; początek akapitu brzmi: „Pora tarcia się ryb&#13;
wiosną”.&#13;
&#13;
Zwyczaje (s. 71–199)&#13;
s. 71&#13;
&#13;
s. 72&#13;
&#13;
s. 73&#13;
&#13;
s. 74&#13;
s. 75&#13;
s. 75&#13;
&#13;
w. 4–27g. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku bądź religijnych i historycznych bądź&#13;
gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830”&#13;
Warszawa (druk: A. Gałęzowski), tam na s. 23–24 opis zwyczajów&#13;
grudniowych (całość artykułu s. 16–24); odwołanie do Gołębiowskiego za tym źródłem, zob. Ł. Gołębiowski Opisanie historyczno–statystyczne miasta Warszawy... (1827), s. 187.&#13;
w. 15–23g. – Cytat zaczerpnięty z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud&#13;
polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 318–319.&#13;
w. 15d. – s. 73 w. 2g. – Cytat z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 282. Gołębiowski podał tę informację za rękopisem J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za panowania&#13;
Augusta III, cz. I, Poznań 1840, s. 6–7, zob. tegoż Opis obyczajów&#13;
za panowania Augusta III, opracował R. Pollak, Wrocław 1951,&#13;
s. 63. Przyp. 1 na s. 72 – tekst także za Gołębiowskim Lud polski…,&#13;
s. 318.&#13;
w. 10–17g. – Za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.&#13;
w. 12–8d. i s. 74 w. 9–17g. – Za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.&#13;
w. 15d. – s. 75 w. 9g. i przysłowie 1 – Za: Kalendarz narodowy&#13;
czyli zebranie pamiątek…, s. 24.&#13;
w. 8–1d. – Kolberg zamieścił informacje za pracą Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno–statystyczne ... (1827), s. 220–221.&#13;
w. 14g. – s. 77 w. 22g. i przyp. – Opis sporządzony na podsatwie&#13;
tekstu Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane&#13;
od Bożego Narodzenia, „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV,&#13;
&#13;
�23&#13;
&#13;
s. 77&#13;
s. 77&#13;
&#13;
s. 78&#13;
&#13;
s. 82&#13;
&#13;
nr 384 (nie 381), s. 51; prawdopodobny autor tekstu F.M. Sobieszczański.&#13;
W przypisie Kolberg odwołuje się do następujących publikacji:&#13;
Ł. Gołębiowskiego Lud polski (nie: Gry i zabawy), tam opis jasełek&#13;
na s. 280, opis ten przytacza Kolberg na s. 77, zob. następny przypis;&#13;
anonimowego artykułu Święto zjawienia Pańskiego albo Trzech&#13;
Króli, ,,Pamiętnik Religijno–Moralny” 1843, T. 4, z. 1, s. 13; anonimowego artykułu Uroczystość Bożego Narodzenia, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1844, T. 7, z. 6, s. 530; publikacji S. Pruszakowej Szopka&#13;
zamieszczonej w „Kalendarzu Astronomiczno-Gospodarskim na rok&#13;
przestępny 1856” [Warszawa 1855], s. 35; artykułu W. Szymanowskiego Szopka opublikowanego w ,,Tygodniku Ilustrowanym” 1860,&#13;
T. I, nr 15, s. 115–116; publikacji J. Sikorskiego Jasełka zamieszczonej w ,,Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” R. 1: 1862, nr 2–15.&#13;
w. 5g. i w. 1d. (przyp. 1) – Odesłanie do „Tygodnika Ilustrowanego” z 1867 roku, T. XV, nr 381 jest błędne.&#13;
w. 15d. – s. 78 w. 7g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 280. Gołębiowski z kolei powołał się&#13;
na rękopis Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za&#13;
panowania Augusta III, cz. I, w wyd. z 1840, s. 2–6; zob. też tegoż&#13;
Opis obyczajów za panowania…, wyd. z 1951, s. 59.&#13;
w. 12–21g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu&#13;
zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim” 1848, nr 18.&#13;
w. 12–4d. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu W.L. Anczyca Szopka czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie, „Tygodnik&#13;
Ilustrowany” 1862, T. V, nr 135, jest to fragment obszerniejszego&#13;
opracowania pt. Obrazy krakowskie zamieszczonego w kilku numerach „Tygodnika” z tego roku.&#13;
nr 10 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 56, nr 389, bez lokalizacji. W rkp. t. 1–4 zanotowane o kwintę czystą wyżej, w t. 2&#13;
i 4 na drugą i trzecią miarę ósemki f1 d1, t. 5–8 zgodnie z notatką&#13;
Kolberga w D-dur, w t. 6 na drugą i trzecią miarę rytm: ŒÊ ‰,&#13;
w t. 8 tylko górna wersja. W rkp. pod melodią notatka: „v. Miłą&#13;
cieszmy się nadzieją”, która dotyczy wariantu z Pieśni ludu polskiego wydawanych cyklicznie w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846,&#13;
nr 8, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II (DWOK T. 67/II), nr 134.&#13;
nr 11 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 153, nr 25, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o sekundę wielką niżej, w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 4 pierwsza szesnastka d2, w t. 8 ćwierćnuta z kropką g1, t. 9–10 brak.&#13;
&#13;
�24&#13;
&#13;
s. 83&#13;
&#13;
nr 12 – Zapis nutowy jest połączeniem dwóch melodii bez tekstu.&#13;
Takty 1–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 3,&#13;
nr 17a i teka 33, sygn. 1305, k. 45, nr 14, karta ta zatytułowana:&#13;
„Kozaki”, oba rękopisy bez lokalizacji.&#13;
W t. 1: w rkp. z teki 43 szesnastki d2 e2 d2 c2, a w rkp. z teki&#13;
33 szesnastki h1 c2 h1 a1; w obu rkp.: w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 przy pierwszej szesnastce dodana oktawa g2,&#13;
w t. 4 na pierwszą miarę tylko górna wersja, na drugą dwie&#13;
ósemki a1 a1, w t. 5, 6 i 7 na pierwszą miarę tylko dolna wersja, w t. 8 na pierwszą miarę ósemka h1 i dwie szesnastki h1&#13;
d2; po t. 8 jeszcze: w rkp. z teki 43: &amp;&#13;
a w rkp. z teki 33: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ œœœ&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ œ œ œ .&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
Takty 9–16 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37r., nr 315,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam nad melodią notatka Kolberga: „Kozak”, w t. 15 tylko górna wersja, po t. 16 jeszcze:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# .œ œœœ&#13;
œ œ œ œ œ .. œ&#13;
.&#13;
&#13;
œœœœ œ œ œ œ&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: teka 12, sygn. 1183, k. 19v.&#13;
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją:&#13;
„Kromnów”; w obu rkp. tekst podpisany pod inną melodią, zob.&#13;
nr 4 w suplemencie.&#13;
Ponadto tekst zwr. 1 i 2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 13, sygn.&#13;
1193, k. 1, nr 9; jest to odpis ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838, s. 150.&#13;
Odsyłacz Kolberga pod pieśnią dotyczy cz. I Krakowskiego (zob.&#13;
DWOK T. 5), s. 218, nr 23 (nie: s. 217, nr 24), tam tekst jak w zbiorze Paulego.&#13;
s. 83–84 nr 14 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 21v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Mazew”, tam melodia z incipitem: „Miała&#13;
matulinka” i tamże, k. 28, z lokalizacjami: „Mazew” i „Kłodawa”,&#13;
tam tekst jak w druku. W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, zamiast t. 5–8 pięciokrotne powtórzenie taktu zanotowanego w metrum : &amp; b œ œ œ œ , t. 9–10 brak.&#13;
&#13;
s. 86–87 nr 18 – Rkp Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
nr 43 i teka 10, sygn. 1173/4, k. 3v., oba rkp. z lokalizacją: „Rzeczyca”.&#13;
&#13;
�25&#13;
&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych; w rkp. z teki 43&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
b œœœœœ&#13;
w t. 1 i 3 ostatnia nuta tylko f1, t. 2 i 4: &amp; R R R R J J , zamiast&#13;
œœ œ œ œœœ&#13;
b .&#13;
t. 9: &amp; . œ œ œ&#13;
&#13;
..&#13;
, tekst pod melodią słabo czytel-&#13;
&#13;
ny; w rkp. z teki 10 brak t. 9.&#13;
nr 19 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153v.,&#13;
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, z notatką: „Husyt żydowski”&#13;
i teka 10, sygn. 1173/4, k. 3v., z lokalizacją: „Rzeczyca”, tam nad&#13;
melodią: „Hussyt”.&#13;
W obu rkp.: w t. 1 pierwsza nuta tylko a1, w t. 10 tylko dolna wersja. W rkp. terenowym w t. 5 brak # przy g1, w t. 6 ostatnia nuta&#13;
a1, w t. 7 pierwsza nuta e1, w t. 8 ostatnia nuta e1, t. 12 jak dolna&#13;
wersja w t. 10. W rkp. z teki 10: t. 5–8 w następującym układzie:&#13;
t. 5 i 8 ze znakiem powtórki, następnie t. 5, 6, 5 i 8, po t. 8 brak&#13;
znaku powtórki, t. 9–10 opatrzone notatką: „bis”, t. 11–12 brak.&#13;
s. 91&#13;
w. 1–6g. i w. 14–27g. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek…, s. 24.&#13;
w. 6–3d. – Por. K.W. Wójcicki Nowy Rok, „Kłosy” 1866, T. II, nr 27&#13;
i tegoż Kalendarz zwyczajowy Antoniego Zaleskiego, „Kłosy”&#13;
1868, T. VI, nr 135.&#13;
w. 2d. – s. 92 w. 12g. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga jest to cytat&#13;
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 315, tam tekst zaczyna&#13;
się od słów: „Zacznijmy od tej uwagi” i dalej jak zacytował Kolberg.&#13;
s. 92&#13;
w. 14g. – 2d. – Cytat za: Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek… s. 16; odesłanie do Gołębiowskiego pochodzi od Kolberga.&#13;
w. 2d. – s. 93 w. 9d. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga jest to cytat&#13;
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 291–292, przypis uzupełniony przez Kolberga.&#13;
s. 94&#13;
w. 7–14g. – Pierwsze przysłowie w publikacji K.W. Wójcickiego&#13;
Stare gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 249; przysłowia&#13;
1, 2 i 5, zob. Starodawne przysłowia dla ochronek, Poznań 1863,&#13;
s. 33.&#13;
s. 94–95 nr 24 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, s. 184–185, tam taki sam tekst; kolejny odsyłacz&#13;
dotyczy tekstu zamieszczonego w artykule W.A. Maciejowskiego&#13;
Legendy i pieśni ludu polskiego w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
w 1860 roku, T. 2, s. 447, w artykule Maciejowskiego zamieszczone&#13;
s. 87&#13;
&#13;
�26&#13;
&#13;
zostały teksty zebrane przez Mateusza Gralewskiego w Mazewie,&#13;
w Łęczyckiem.&#13;
s. 95&#13;
w. 9–1d. – Zgodnie z odesłaniem jest to cytat z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 316, niektóre zdania zostały przez Kolberga&#13;
pominięte.&#13;
s. 96&#13;
w. 1–29g. – Tekst pochodzi z publikacji Kalendarz narodowy&#13;
czyli zebranie pamiątek… s. 24; powołanie na Knapskiego za Kalendarzem, zob. G. Knapski Thesauri polono-latino-graeci, T. 3,&#13;
Kraków 1632, s. 887.&#13;
w. 10d. – 97 w. 2g.– Cytat z K.W. Wójcickiego dotyczy jego pracy&#13;
Przysłowia narodowe, T. 1: Warszawa 1830, s. 92–93; w publikacji na s. 89–96 omówienie przysłowia „Biega z nim...” z informacją o pochodzeniu ze zbioru Rysińskiego (dotyczy Proverbiorum polonicorum a Salomone Rysinio collektorum…, , centuria&#13;
prima).&#13;
s. 97&#13;
w. 3–13g. i przyp. 1– Tekst przytoczył Kolberg za Ludem polskim&#13;
Ł. Gołębiowskiego, s. 282; tam także błędne odesłanie do Kitowicza.&#13;
W przypisie odesłanie do niepodpisanego artykułu Kolędy zamieszczonego w „Ruchu Muzycznym” 1860, nr 51; odesłanie Kolberga do „Gazety Polskiej” z 1868, nr 181 jest błędne.&#13;
s. 97–98 nr 25 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 12, nr 19, bez&#13;
lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W żłobie leży, któż pobieży”. W rkp. w t. 1–2 i 10 tylko górna, w t. 5 i 7 tylko dolna wersja. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego&#13;
Śpiewnik kościelny czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele katolickim używane a dla wygody kościołów parafialnych zebrane, Kraków 1838, s. 30 (melodia druga), natomiast&#13;
tekst zamieszczony przez Kolberga w druku także w Śpiewniku..., s. 31–33, tam pod wariantem melodii (melodia trzecia);&#13;
w rkp. także odesłanie do wariantu opublikowanego w cz. III&#13;
Wielkiego Księstwa Poznańskiego (zob. DWOK T. 11) s. 39, nr&#13;
1. Ponadto w druku Kolberg odsyła także do zbiorów Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego&#13;
i domowego, Pelplin 1871, s. 123 (tam tekst identyczny) oraz do&#13;
wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,&#13;
s. 175–176; u Kozłowskiego i Kellera bez melodii. Por. też nr 2&#13;
w suplemencie.&#13;
s. 98–99 nr 26 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 179–180 taki sam tekst.&#13;
s. 99&#13;
nr 27 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 32, nr 72, bez lokalizacji, tam melodia z pierwszą zwrotką. W rkp. melodia zanoto-&#13;
&#13;
�27&#13;
&#13;
wana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w pomniejszonych&#13;
&#13;
œ&#13;
b&#13;
wartościach rytmicznych, t. 1: &amp; œ œ œ&#13;
, w t. 2 i 5 na drugą&#13;
miarę dodana druga wersja: ćwierćnuta c2. Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843, s. 134, tam tekst jak w druku u Kolberga.&#13;
Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera,&#13;
tam zgodnie z informacją Kolberga wariant tekstu na s. 132.&#13;
Ostatni odsyłacz dotyczy zbioru Symfonie anielskie, abo kolenda, mieszkańcom ziemskim od muzyki niebieskiej wdzięcznym&#13;
okrzykiem na dzień Narodzenia Pańskiego zaśpiewane. Zbiór&#13;
ten został kilkakrotnie wydany: Kraków 1630 i 1642 z przedmową Jana Żabczyca oraz Kraków 1631 z przedmową Jana Karola&#13;
Dachnowskiego; autorstwo zbioru nie zostało ustalone.&#13;
Symfonie anielskie… Jana Dachnowskiego zostały wydane m.in.&#13;
przez A. Brodnickiego w Krakowie w 1913 (wyd. Akademii Umiejętności w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”), gdzie we wstępie&#13;
Brodnicki przytacza argumenty za autorstwem Dachnowskiego,&#13;
powołując się na M. Wiszniewskiego Historia literatury polskiej,&#13;
T. 4: Kraków 1844, s. 498.&#13;
Symfonije anielskie albo kolęda mieszkańcom ziemskim… usłyszane Roku Pańskiego 1630 Jana Żabczyca wydał A. Karpiński,&#13;
Warszawa 1998 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich”).&#13;
s. 100 nr 28 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 17, nr 44, bez&#13;
lokalizacji, nad melodią notatka Kolberga: „P[ieśni] o Bożem&#13;
Narodzeniu”. W rkp. w t. 2 i 3 tylko górna wersja, pod taktami 1–4 tylko pierwszy wiersz, w dalszym przebiegu brak fragmentu: „by człowieka w chwale swojej”. Rkp. jest odpisem ze&#13;
zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego z melodyjami, Kraków 1842, s. 408. Pod pieśnią także&#13;
odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera, s. 145–146.&#13;
U Mioduszewskiego i u Kellera tekst obszerniejszy niż w druku&#13;
u Kolberga.&#13;
nr 29 – Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…&#13;
Kellera, tam na s. 160–161 tekst obszerniejszy.&#13;
s. 100–101 nr 30 i przyp. 1 na s. 101–102 – Rkp. Kolberga, teka 41,&#13;
sygn. 1347, k. 17, nr 45, bez lokalizacji, z notatką: „P[ieśni] o Bożem&#13;
Narodzeniu”. W rkp. w t. 9 i 10 tylko górna wersja, a pod melodią&#13;
tylko zwr. 1, ale bez fragmentu: „w jasełkach na mrozie nago położone”. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego..., s. 410, u Mioduszewskiego tekst&#13;
&#13;
�28&#13;
&#13;
obszerniejszy niż w druku u Kolberga. W przyp. na s. 102 błędne&#13;
odesłanie do cz. II Poznańskiego (DWOK T. 10), winno być: Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 119, dotyczy pieśni nr 2.&#13;
s. 101 nr 31 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 20, nr 58, bez lokalizacji, z notatką: „P[ieśni] o Bożem Narodzeniu”, tam melodia&#13;
z pierwszą zwrotką. W rkp. melodia zanotowana w metrum &#13;
w podwojonych wartościach rytmicznych, mimo oznaczenia metrum przy kluczu: , w t. 10: w pierwszym wykonaniu powtórzenie&#13;
melodii jak w t. 2, w drugim wykonaniu dolna wersja. Rkp. jest&#13;
odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego..., s. 435. Pod pieśnią także odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych… Kellera, s. 152–153. U Mioduszewskiego&#13;
i u Kellera tekst obszerniejszy niż w druku u Kolberga.&#13;
s. 102–103 nr 32 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 28, nr 30,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia i zwr. 1–2. W druku w t. 6 trzecia&#13;
i czwarta nuta zanotowane błędnie jako ćwierćnuty, w rkp. zapis&#13;
poprawny – dwie ósemki. Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy..., s. 68; u Mioduszewskiego zwr. 30 w. 1 brzmi: „Z Tub Maryną Bartek prostak”,&#13;
mowa o instrumencie „tubmaryna”, por. przypis Kolberga do&#13;
tego wiersza.&#13;
s. 103–104 nr 33 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 76,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, melodia z incipitem: „Florek w budzie”, nad melodią notatka Kolberga: „Kolęda”. W rkp. zapis ołówkowy, słabo czytelny, brak znaku przykluczowego, w t. 6–8 tylko&#13;
górna, w t. 10 tylko dolna wersja, w t. 6 i 10 dwie pierwsze nuty&#13;
zanotowane błędnie jako ósemki. Pod pieśnią odesłanie do pracy&#13;
K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 183 taki sam tekst.&#13;
s. 104–105 nr 34 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin” i notatką: „Kolęda”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Wziun Kuba Staśka, Stasiek Banaska”. W rkp. w t. 2 ostatnia nuta&#13;
e2, podkreślona jeszcze przez oznaczenie literowe, w t. 3 dwie&#13;
pierwsze szesnastki c2 h1, na ostatnią miarę tylko górna wersja, w&#13;
dalszym przebiegu melodii widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym: t. 5 i 7 zapisane w metrum  – oznaczenie&#13;
metrum zapisane powyżej linii melodycznej – wszystkie nuty zanotowane jako ósemki. Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 183–184 taki sam tekst.&#13;
s. 105–106 nr 35 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania… w wyd. z 1869, s. 181–182, tam taki sam tekst.&#13;
s. 106 nr 36 – Odesłanie do zbioru M.M. Mioduszewskiego Pastorałki&#13;
i kolędy… s. 124–125 dotyczy wariantu tekstu; w pracy K. Kozłow-&#13;
&#13;
�29&#13;
&#13;
skiego Lud. Pieśni, podania… s. 190–191, tam taki sam tekst z odesłaniem m.in. do Mioduszewskiego.&#13;
s. 106–107 nr 37 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na&#13;
s. 180–181 taki sam tekst.&#13;
s. 107 nr 39 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na&#13;
s. 188–190 zamiast tekstu zamieszczonego w nawiasie rozpisane&#13;
zwrotki.&#13;
s. 108 nr 40 – W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na&#13;
s. 187–188 zamiast tekstu zamieszczonego w nawiasie rozpisane&#13;
zwrotki.&#13;
nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w przebiegu melodii w t. 2, 3, 5 i 6&#13;
tylko górna wersja; pod taktami 1–2 incipit: „Tam pod paleńkiem,&#13;
pod syroceńkiem” (część tekstu dziś słabo czytelna), a pod kolejnymi&#13;
taktami incipit: „Hej, przez pole” i notatka: „kolęda”. Tekst jak w druku także w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 186.&#13;
w. 2d. – s. 109 w. 5d. – Tekst akapitu 1 i 2 do słów: „Kacper, Melchior i Baltazar” pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 16 i 17.&#13;
Pierwszy akapit także w pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski… na&#13;
s. 311, na którego powołał się Kolberg.&#13;
Tekst w w. 7g. – 5d. na s. 109 pochodzi z Ludu polskiego…, s. 312;&#13;
za Gołębiowskim powtórzył też Kolberg odesłanie do „Kuriera&#13;
Warszawskiego”, winno być: 1821 (nie 1820), nr 5, tam anonimowa notatka zaczynająca się od słów: „Jutro przypada święto uroczyste Trzech Królów” w dziale „Nowości Warszawskie”.&#13;
s. 109 w. 4d. – s. 110 w. 4g. – Odesłania do K.W. Wójcickiego nie umiejscowiono. Cytat pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 17.&#13;
s. 110 w. 5g. – 5d. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 313–314.&#13;
s. 111 w. 5–10g. – Odesłanie Kolberga do „Kuriera Warszawskiego”&#13;
1869, nr 17 dotyczy niepodpisanej notatki zaczynającej się od&#13;
słów: „Z pośród konsensowych impressarjów szopek”, tekst przytoczony przez Kolberga nie jest cytatem.&#13;
w. 17–27g. (św. Piotra i ś. Pryski) – Opis dotyczący dni 18 i 20&#13;
stycznia pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 17, natomiast&#13;
przysłowie zaczerpnął Kolberg z pracy K.W. Wójcickiego Stare&#13;
gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 248.&#13;
s. 112 w. 5g. – Przysłowie 2 zaczerpnął Kolberg z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 2: Warszawa 1840, s. 248.&#13;
w. 10–5d. – Opis dotyczący dnia 25 stycznia zob. Kalendarz narodowy…, s. 17, tam bez przysłowia.&#13;
&#13;
�30&#13;
&#13;
s. 113 w. 12–6d. – Taki opis (z przysłowiem 1) w Kalendarzu narodowym…, s. 17.&#13;
s. 114 w. 2–13g. i przyp. 1 – Opis dotyczący dnia 2 lutego, zob. Kalendarz narodowy…, s. 17.&#13;
Treść przyp. 1 w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 39, nr 9a i 9b,&#13;
w rkp. tekst do słów: „ma wróżbę”, tam bez odesłania do źródła;&#13;
jest to odpis z anonimowego artykułu Zwyczaje ludu z „Pamiętnika Naukowego” 1837, T. 2, z. 4, s. 57 (całość artykułu na s. 44–77).&#13;
w. 14 w. 14g. – Odesłania do K.W. Wójcickiego nie umiejscowiono.&#13;
s. 115 w. 13–16g. (św. Błażej) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 17.&#13;
w. 17–23g. (św. Agata) – Por. K.W. Wójcicki, Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 249.&#13;
w. 9d. – s. 116 w. 2g. (św. Dorota) – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza narodowego…, s. 17, dodając odesłanie do cz.&#13;
I Krakowskiego (DWOK T. 5); przysłowie nr 2 także w pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.&#13;
s. 116 w. 13–21g. (św. Walenty) – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza narodowego…, s. 17, tam brak przysłów. Przysłowie nr 1&#13;
w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.&#13;
s. 116 w. 5d. – s. 117 w. 13g. i przyp. 1 (św. Maciej) – Wiersze 3–4d. na&#13;
s. 116 i w. 3–4g. na s. 117 to cytat z Kalendarza narodowego…,&#13;
s. 18; powołanie na Haura za Kalendarzem, zob. J.K. Haur Skład&#13;
abo skarbiec znakomitych sekretów ekonomiki ziemiańskiej,&#13;
Kraków 1693, tam: „Święty Maciej z rzek i stawów zwykł ruszać&#13;
lody”. Przysłowia nr 1, 2 i 5 w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 250.&#13;
Treść przypisu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 39, nr 10a&#13;
i 10b, w rkp. tekst do słów: „umrzeć mają”, tam bez odesłania do&#13;
źródła; jest to odpis z artykułu Zwyczaje ludu…, s. 58.&#13;
s. 120 w. 1–27g. – Tekst zamieszczony w trzech pierwszych akapitach&#13;
pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 18; odsyłacz do Ludu,&#13;
tj. cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5) pochodzi od Kolberga.&#13;
w. 11d. – s. 121 w. 11g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub&#13;
niektórych tylko prowincyach, Warszawa 1831, s. 331–332. Tekst&#13;
na s. 120 w. 1–6d. od słów: „Przybierano” do „skoku” Gołębiowski&#13;
zamieścił w przypisie, u niego też odesłanie do A.M. Fredry, zob.&#13;
Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe, radne,&#13;
wojenne, Kraków 1658, s. 23, toż: Paryż 1867, T. 1, s. 48.&#13;
s. 121 w. 12–20g. – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, s. 332; Gołębiowski z kolei odwołał się do&#13;
&#13;
�31&#13;
&#13;
rękopisu J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów…,&#13;
cz. IV: Poznań 1841, s. 69, w wydaniu z 1951 roku na s. 550–551.&#13;
s. 122 w. 3–18g. i przyp. 1 – Kolberg zacytował fragmenty z Kalendarza&#13;
narodowego…, s. 18.&#13;
w. 19–28g. – Cytat pochodzi z pracy Gołębiowskiego Opisanie&#13;
historyczno-statystyczne miasta Warszawy…, s. 226.&#13;
w. 8d. – s. 123 w. 2g. – Cytat pochodzi z pracy Gołębiowskiego&#13;
Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy…, s. 226.&#13;
s. 123 w. 3–21g. – Cytat pochodzi z niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” 1865, nr 48, tam także&#13;
wymieniona broszura Pieśni i tańce zabawom uczciwym gwoli z 1614 roku. W 1903 roku T. Wierzbowski pisał o jedynym&#13;
zachowanym egzemplarzu tej broszury w Bibliotece Kórnickiej,&#13;
zob. przedruk w: Pieśni, tańce i padwany XVII wieku wydał&#13;
T. Wierzbowski, Warszawa 1903 („Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku”).&#13;
w. 16d. – s. 124 w. 8g. – Tekst zaczerpnięty został z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 32, tam bez nazwiska autora i tytułu, zaczyna&#13;
się od słów: „Wczoraj jako w środę popielcową”.&#13;
s. 124 w. 11–15g. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 18.&#13;
s. 125 w. 1–2g. – Zob. J. Długosz Kroniki, czyli roczniki sławnego Króles­&#13;
twa Polskiego, T. 1 (księga 2): Warszawa 1961, s. 244.&#13;
w. 3–28g. – Kolberg zacytował fragment Ludu polskiego&#13;
Ł. Gołębiowskiego, s. 303–304, który z kolei oparł się na rękopisie&#13;
J. Kitowicza, zob. tegoż Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, cz. IV, s. 74–75, w wydaniu z 1951 roku s. 553.&#13;
Za Gołębiowskim odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” 1823,&#13;
nr 55, skąd zaczerpnięty został ostatni akapit, tam notatka anonimowa w dziale Nowości Warszawskie.&#13;
w. 4–1d. – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.&#13;
s. 126 przysłowia 2, 3, 4 i 5 – Przysłowia zaczerpnięte z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 251.&#13;
w. 4–1d. (7 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.&#13;
s. 127 w. 1–14g. (9 i 10 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 18.&#13;
w. 15g.–1d. (św. Grzegorz) – Przysłowie 1 pochodzi z pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 251. Wiersze&#13;
16–1d. zaczerpnięte z Kalendarza narodowego…, s. 18. Odesłanie&#13;
do Komonieckiego za Kalendarzem, dotyczy pracy [A. Komonieckiego] Dziejopis żywiecki do druku podany przez J. Radwańskiego, wyd. z rękopisu z roku 1704, Kraków 1866, s. 55.&#13;
&#13;
�32&#13;
&#13;
s. 128 w. 8–14g. (św. Benedykt) – Zob. K.W. Wójcicki Stare gawędy&#13;
i obrazy…, T. 2, s. 252.&#13;
w. 8–15d. (25 marca) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 19.&#13;
w. 5d. – s. 129 w. 12g. – Opis dotyczący miesiąca kwietnia (bez&#13;
przysłowia nr 1) oraz dnia 1 kwietnia (do słów: „naznaczyć mu&#13;
trudno”) pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19. Wszystkie&#13;
3 przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…,&#13;
T. 2, s. 252.&#13;
s. 129 w. 15–20g. – Odesłanie dotyczy pracy Ł. Gołębiowskiego Gry&#13;
i zabawy, tam s. 271.&#13;
s. 130 w. 1–15g. – Cytat pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19.&#13;
w. 16g. – 131 w. 4g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z Ludu polskiego&#13;
Gołębiowskiego ze s. 284–285. U Gołębiowskiego odesłanie do&#13;
wcześniejszych źródeł: rękopisu J. Kitowicza, zob. Opis obyczajów…, w wydaniu z 1951 na s. 53; anonimowej notatki zamieszczonej w dziale Nowości Warszawskie w „Kurierze Warszaw­&#13;
skim” 1822, nr 77, tam inny tekst dotyczący przebierania się przez&#13;
młodzież. Za Gołębiowskim także odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” 1828, nr 78, w tym numerze informacji, o których&#13;
mowa, brak. W przypisie także cytat z Ludu polskiego ze s. 284.&#13;
s. 131 w. 6–13g. i przyp. 2 (Wielki Tydzień) – Cytat pochodzi z Ludu&#13;
polskiego Gołębiowskiego ze s. 315; zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, w wydaniu z 1951, s. 554. W przypisie odesłanie Kolberga do anonimowego artykułu Wielki Tydzień zamieszczonego&#13;
w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1847, T. 12, s. 330 i do drugiego anonimowego artykułu także zatytułowanego Wielki Tydzień&#13;
opublikowanego w „Gazecie Polskiej” 1865, nr 83.&#13;
w. 16g. – s. 132 w. 16g. i przyp. 1 na s. 132 (Środa Wielka) – Cytat&#13;
pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 304; w przypisie&#13;
cytat ze s. 314.&#13;
s. 132 w. 19g. – s. 133 w. 4g. i przyp. 2 (Wielki Czwartek) – Cytat&#13;
pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego ze s. 276; w przypisie odesłanie Kolberga do artykułu K.W. Wójcickiego Wielki&#13;
Czwartek zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1860,&#13;
T. 1, nr 28.&#13;
s. 133 w. 6–24g. (Grzechotki) – Cytat pochodzi z Ludu polskiego&#13;
Gołębiowskiego ze s. 279 (nie 129), zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, wydanie z 1951, s. 555.&#13;
s. 133–134 w. 3d. (Wielki Piątek) – Cały tekst Kolberg zaczerpnął z Ludu&#13;
polskiego Gołębiowskiego, ze s. 292–294. Wzmianka o pani Guébriant i Pamiętnikach Niemcewicza na s. 133 za Gołębiowskim,&#13;
&#13;
�33&#13;
&#13;
s. 134&#13;
s. 135&#13;
&#13;
s. 136&#13;
&#13;
s. 137&#13;
&#13;
zob. Wypis z podróży pani de Guébriant, posłowej nadzwyczajnej do Polski za Władysława IV, w: J.U. Niemcewicz Zbiór&#13;
pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4: Warszawa&#13;
1822, s. 227. Na s. 134 przywołany Kitowicz, także za Gołębiowskim,&#13;
zob. Opis obyczajów…, tam w wydaniu z 1951 s. 51.&#13;
w. 2d. – s. 135 w. 3g. – Jest to cytat z Kalendarza narodowego…,&#13;
s. 19.&#13;
w. 4–15g. – Ł. Gołębiowski Lud polski…, s. 294.&#13;
w. 16–27g. i przyp. 1 – Wymieniony w tym akapicie Andrzej ze&#13;
Słupi (nie Słupia) zredagował około 1470 roku zbiór utworów&#13;
religijnych znanych jako tzw. Pieśni łysogórskie. Ł. Gołębiowski&#13;
dokonał odpisu zaginionego dziś rękopisu. Przytoczony tekst to&#13;
fragment anonimowego wiersza z tego zbioru, zob. Żale Matki&#13;
Boskiej pod Krzyżem w: S. Vrtel-Wierczyński Wybór tekstów staropolskich, Warszawa 1863, s. 180, zob. też http://staropolska.pl&#13;
(dostęp 29. 11. 2016). W przypisie cytat z pracy W.A. Maciejowskiego Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do&#13;
roku 1830, T. 1: Warszawa 1851, s. 348.&#13;
w. 8d. – s. 136 w. 9g. (Śledź i żur) – Cytat pochodzi z Ludu polskiego Gołębiowskiego, s. 299, zob. też J. Kitowicz Opis obyczajów…, wydanie z 1951, s. 556. Odesłanie do Ludu, Krakowskie&#13;
cz. I (DWOK T. 5), pochodzi od Kolberga.&#13;
w. 10g. – s. 137 w. 11g. (Wielka Sobota) – Pierwszy akapit (do słowa: „podarek”) pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…&#13;
s. 301; drugi akapit został zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 19; ostatnie trzy akapity to także cytaty z Ludu polskiego,&#13;
za Gołębiowskim wzmianka o pani Guébriant, dotyczy: Wypis&#13;
z podróży pani de Guébriant… w Zbiorze pamiętników historycznych… Niemcewicza (zob. przypis do s. 133–134).&#13;
w. 14–21g. – Opis Wielkanocy bez ostatniego akapitu pochodzi&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 19.&#13;
w. 7d. – s. 138 w. 1d. (Święcone) – Tekst zaczerpnął Kolberg&#13;
z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., trzy pierwsze akapity (do&#13;
słów: „zostawiano służącym”) pochodzą ze s. 305, ostatni akapit&#13;
(s. 138 w. 15–28g.) ze s. 310–311. Tekst ostatniego akapitu zachował się także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 12; jest to&#13;
odpis z wymienionych wyżej stron Ludu polskiego. Za Gołębiowskim powtórzone zostało odesłanie do Reja, zob. M. Rej Postylla w: tegoż Dzieła wszystkie, T. 4: Wrocław-Warszawa-Kraków&#13;
1965, cz. I, s. 301, pierwodruk: 1557. W przypisie cytat z artykułu&#13;
S. Ulanowskiej Pisanki czyli kraszanki wielkanocne zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1884, T. 3 (seria IV), nr 68.&#13;
&#13;
�34&#13;
&#13;
s. 139 w. 4–15g. i przyp. 1 (Dyngus) – Opis bez ostatniego akapitu pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 19. W przypisie cytat z pracy zbiorowej Starożytności Warszawy…, T. 3, s. 196.&#13;
s. 140 nr 42 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 47, nr 130, bez lokalizacji. Pieśń zapisana w grupie „Pieśni wielkanocne”, nad melodią&#13;
notatka: „Starodawna”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 9 brak oznaczenia fermaty, druga nuta ćwierćnuta z kropką, trzecia nuta ósemka; tekst&#13;
jak w druku. Rkp. Kolberga jest odpisem ze zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny..., s. 129.&#13;
s. 140–141 nr 43 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 192–194 taki sam tekst.&#13;
s. 141 nr 44 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 194–195 taki sam tekst.&#13;
s. 142 nr 45 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
k. 7r., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. tylko t. 1–3&#13;
opatrzone znakiem powtórki, a pod nimi tylko pierwsza zwrotka, brak dolnej wersji melodii. Tekst pieśni i przypisu w pracy&#13;
K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 197–198.&#13;
s. 142–143 nr 46 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 44,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam pod melodią fragment tekstu:&#13;
„Nad jeziorem lipka stała, pod tą lipką”. W rkp. zapis ołówkowy,&#13;
słabo czytelny, w t. 1: nad drugą i trzecią nutą oznaczenia literowe nut: „a h”, na czwartą miarę ćwierćnuta d2, w t. 2 na czwartą&#13;
miarę ćwierćnuta f1, w t. 3 brak pierwszej nuty. W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 199–200 tekst pieśni wraz&#13;
z „Wariantem” (zwr. 7 i 8) jak u Kolberga.&#13;
s. 143 w. 10d. – s. 144 w. 2g. i przypisy – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga jest to cytat z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam s. 199–200. Tekst zamieszczony w przyp. 1 na s. 143&#13;
u Kozłowskiego na s. 200; przyp. na s. 144 – u Kozłowskiego na&#13;
s. 192, tam powołanie na J. Jurkowskiego Tragedia o polskim Scylurusie, Kraków 1604, zob. tegoż Dzieła wszystkie, T. 1: Wrocław&#13;
1958, s. 90 , w opracowaniu J. Krzyżanowskiego i S. Rosponda.&#13;
s. 144–145 nr 47 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, s. 195 i 266.&#13;
s. 146 nr 50 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 198–199 taki sam tekst, a na końcu&#13;
jeszcze jedna zwrotka.&#13;
s. 146–147 nr 51 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 195–196 taki sam tekst, a także frag-&#13;
&#13;
�35&#13;
&#13;
ment zamieszczony pod notą: „W Czaplinie pod Czerskiem dodają”.&#13;
s. 147 w. 3d. – s. 148 w. 11g. i przyp. 1 – W publikacji Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 192 Wójcicki pisze o „Gaiku” obchodzonym&#13;
w Krakowskiem i na Mazowszu we wtorek wielkanocny, tam na&#13;
s. 191–193 także wspomniana pieśń obrzędowa, a na kolejnej stronie wzmianka o gaiku w Sandomierskiem z kolejną pieśnią.&#13;
s. 148 w. 12–20g. – Cytat pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 197; za Kozłowskim przywołany K.W. Wójcicki,&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 191, 194, 264 oraz Ż. Pauli,&#13;
Pieśni ludu polskiego w Galicji…, s. 17.&#13;
s. 148–149 nr 52 – Rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 24; rkp. uszkodzony, część karty odcięta, widoczne tylko zwr. 6–8 i 10–11, ponadto&#13;
w rkp. w zwr. 8 ostatni wiersz brzmi: „ani ich napoi”.&#13;
s. 149–150 nr 53 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Nasz&#13;
&#13;
gaiczek”. W rkp. t. 2: &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
   , t. 4:        .&#13;
&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 196–197&#13;
&#13;
taki sam tekst.&#13;
s. 154 nr 57 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63v., z lokalizacją:&#13;
„spod Łyszkowic”; tam w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim&#13;
górna wersja, a pod melodią zwr. 1–3, przy czym w zwr. 1 i 3 tylko:&#13;
„dziwują się” bez „mu”.&#13;
w. 13d. – s. 155 w. 3g. (św. Wojciech) – Tekst zamieszczony na&#13;
s. 154 pochodzi z rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1176/3, k. 4, z notką: „Warszawa”, jest to odpis z Kalendarza narodowego…, s. 19.&#13;
W innym rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 12 tylko w. 1–5d.,&#13;
jest to odpis z Ludu polskiego Gołębiowskiego, s. 324. Przysłowia&#13;
1 i 2 także w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…,&#13;
T. 2, s. 253.&#13;
s. 155 w. 12d. – s. 156 w. 7g. (św. Marek) – Por. Kalendarz narodowy…,&#13;
s. 19. Pierwszy akapit wraz z przysłowiem w rkp. Kolberga: teka&#13;
1, sygn. 1117, k. 12 oraz w rkp. z teki 11, sygn. 1175, k. 5; w rkp.&#13;
z teki 11 z boku notatka: „Warka”, tam tekst inaczej zredagowany.&#13;
Wszystkie przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy&#13;
i obrazy…, T. 2, s. 253.&#13;
s. 156 w. 13–15g. (Maj) – Tekst pierwszego akapitu zaczerpnięty został&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 20, odesłanie do Wójcickiego pochodzi od Kolberga.&#13;
&#13;
�36&#13;
&#13;
s. 157&#13;
&#13;
s. 158&#13;
&#13;
s. 159&#13;
&#13;
s. 161&#13;
&#13;
w. 7d. i przyp. 1 – W przypisie zostały wymienione dwa zbiorki&#13;
pieśni: Wianeczek majowy na cześć Najświętszej i Najczystszej&#13;
Pannie Niepokalanie Poczętej Maryi, Warszawa 1855 (zob. www.&#13;
polona.pl, wydanie: Warszawa 1886); Wianek krzyżowy na cześć&#13;
Najsłodszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Maryi,&#13;
Warszawa 1855.&#13;
w. 5d. – 157 w. 2g. – Informacje zaczerpnięte przez Kolberga&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 20.&#13;
w. 3–5g. – Cytat pochodzi z Gier i zabaw Ł. Gołębiowskiego,&#13;
s. 187.&#13;
w. 7g. – Kolberg odsyła do rozdziału „Gry”, którego ostatecznie&#13;
nie zamieścił w Mazowszu wydanym w XIX wieku; opis gry&#13;
„w zielone” zob. DWOK T. 42, s. 619, ten opis Kolberg zaczerpnął&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 20.&#13;
w. 8–13g. – Rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1175, k. 5, na górze karty&#13;
nota: „od Warszawy”; jest to odpis z wymienionego numeru „Kuriera Codziennego”, tam ta informacja bez tytułu i autora.&#13;
w. 15–24g. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 20.&#13;
w. 1–11g. i 18–23g. – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 20.&#13;
w. 5–1d. – Por. Kalendarz narodowy…, s. 20; odesłanie do&#13;
Chodakowskiego pochodzi od Kolberga, zob. Z. Dołęga Chodakowski O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, Kraków&#13;
1835, tam o sobótkach na s. 11 i toż, wydanie z 1867 roku ze wstępem J. Maślanki, tam s. 26. Pierwodruk pracy: „Ćwiczenia Naukowe” 1818, zob. Bibliografia.&#13;
w. 3–9g. i przyp. 1 – Tekst pierwszego akapitu zaczerpnął Kolberg&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 20. W w. 9g. odesłanie do rozdziału „Gry”, który ostatecznie nie został zamieszczony w Mazowszu.&#13;
W przypisie cytat z anonimowego artykułu Zielone Świątki zamieszczonego w wymienionym numerze „Kłosów”, przy czym&#13;
odesłanie do Chodakowskiego tak jak na s. 158 pochodzi od Kolberga i dotyczy tego samego fragmentu rozprawy O Sławiańszczyźnie…, zob. wydanie z 1835, s. 11 i wydanie z 1967, s. 26.&#13;
w. 16–17g. (przysłowie 2) – Przysłowie w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 256.&#13;
w. 15d. – s. 161 w. 2g. – Cytaty i informacje pochodzą z pracy&#13;
Ł. Gołębiowskiego Opisanie Warszawy…, tam s. 227–230. Odsyłacz na s. 160 w. 3d. dotyczy Kalendarza polskiego i ruskiego&#13;
S. Duńczewskiego, numeru nie ustalono.&#13;
w. 3–16g. – Cytat zaczerpnięty został z artykułu F.M. Sobieszczańskiego Skąd powstał w Warszawie zwyczaj udawania się&#13;
&#13;
�37&#13;
&#13;
do Bielan na drugi dzień Zielonych Świątek? zamieszczonego&#13;
w „Kalendarzu Rodzinnym na rok zwyczajny 1871”, Warszawa&#13;
1870 (drukarnia J. Jaworskiego), s. 51 i 52.&#13;
s. 161–162 przyp. 2 – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu Zwyczaje&#13;
ludu zamieszczonego w „Pamiętniku Naukowym” 1837, T. 2, z. 4,&#13;
s. 75 (całość artykułu na s. 44–77).&#13;
s. 162 w. 8–11g. – Informacje podał Kolberg za Kalendarzem narodowym…, s. 20.&#13;
w. 12–19g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Opisanie historyczno-statystyczne Warszawy…, s. 110. W przypisie Kolberg odwołał się do pracy Starożytności Warszawy…&#13;
(wyd. A. Wejnert), T. 3, s. 293 oraz do artykułu A. Wejnerta Obchód uroczystości Bożego Ciała w Warszawie w XVII i XVIII&#13;
wieku zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1853, T. 1,&#13;
s. 567; odwołanie do T. Lipińskiego dotyczy artykułu Ułamki historyczne, „Biblioteka Warszawska” 1853, T. 1, s. 266.&#13;
w. 20g. – 163 w. 3d. – Kolberg przytoczył fragmenty pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, s. 296–297; za Gołębiowskim powtórzone&#13;
odesłanie do Kitowicza, tam w wymienionym już wydaniu z 1951,&#13;
s. 57 oraz do „Kuriera Warszawskiego” (brak rocznika i numeru).&#13;
Fragment opisu (do s. 163 w. 1g.) zachował się w rkp. Kolberga,&#13;
teka 1, sygn. 1117, k. 12; jest to odpis z wymienionych stron Ludu&#13;
polskiego.&#13;
s. 163 w. 3d. – s. 164 w. 3g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Ubiory w Polsce od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych, Warszawa 1830, s. 258–259, na kolejnych stronach Gołębiowski wymienia zioła, z których wykonuje się wianki.&#13;
s. 164 w. 4g. – s. 166 w. 4d. i nr 58–59 – Opis uroczystości Kolberg zaczerpnął z artykułu K.W. Wójcickiego Procesya Bożego Ciała zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10, nr 260 (nie: 200), tam także rycina Procesja Bożego Ciała na Krakowskim Przedmieściu&#13;
przed kościołem Św. Krzyża, do której odsyłacz znajduje się na&#13;
s. 166. Kolberg zacytował większą część artykułu, w którym przytoczone są także teksty pieśni (u Wójcickiego tekst pieśni nr 59&#13;
obszerniejszy), natomiast zapisy nutowe pochodzą z rękopisów&#13;
Kolberga, które są odpisami ze zbioru M.M. Mioduszewskiego, zob.&#13;
następne przypisy oraz przypis Kolberga na s. 165.&#13;
nr 58 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 52, nr 152, bez lokalizacji, tam wśród „P[ieśni] na Boże Ciało”. Pod melodią inaczej&#13;
podpisany tekst:&#13;
&#13;
�38&#13;
&#13;
j j&#13;
j j&#13;
j j&#13;
j j&#13;
&amp; b œj œj œ œ œj œj œ œ œj œj œ œ œj œj œ œ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp; b Uœ drzwi&#13;
œ Two&#13;
- ich sto - ję Pa - nie,&#13;
u drzwi Two - ich sto - ję Pa - nie,&#13;
U drzwi Two - ich&#13;
&#13;
sto - ję Pa - nie,&#13;
&#13;
u drzwi Two - ich&#13;
&#13;
sto - ję Pa - nie,&#13;
&#13;
j j&#13;
j j&#13;
j&#13;
j&#13;
&amp; b œj œj œ œ œ œj œjj œ œ œ œj œj œ œ œ œj œjj œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; b cze&#13;
œ - kam&#13;
œ naœ œTweœ zmi&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ - łoœ - wa&#13;
œ - nie, cze - kam na Twe zmi&#13;
œ - łoœ - waœ - nie.&#13;
œ&#13;
cze - kam na&#13;
&#13;
Twe&#13;
&#13;
zmi - ło - wa - nie,&#13;
&#13;
cze - kam na&#13;
&#13;
Twe&#13;
&#13;
zmi - ło - wa - nie.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga jest odpisem ze zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny..., s.154, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
nr 59 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 56, nr 173, bez lokalizacji, tam wśród „Pieśni Przygodnych”, nad melodią notatka&#13;
Kolberga: „Pieśń przy akcie skruchy”. W rkp. w t. 6 na pierwszą i drugą miarę dwie ćwierćnuty, w t. 7 tylko dolna wersja, poniżej t. 3–4 i 9–10 dopisane wersje alternatywne: t. 3–4:&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
s. 165&#13;
&#13;
s. 166&#13;
&#13;
s. 167&#13;
s. 168&#13;
&#13;
b ˙ œ œ œ œ&#13;
    &#13;
, t. 9–10: &amp; œ&#13;
œ . Rkp.&#13;
&#13;
jest odpisem ze Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam&#13;
s. 250, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. Ponadto w rkp.&#13;
odesłanie do wariantu w cz. I Radomskiego (DWOK T. 20), nr 27.&#13;
w. 1–3g. i nr 60 – Przywołanie Fr. Karpińskiego za Wójcickim,&#13;
zob. F. Karpiński Pieśń na Processyą Bożego Ciała, tegoż: Dzieła,&#13;
T. 1: Lipsk 1835, s. 226–227; tekst autorstwa Karpińskiego ukazał&#13;
się po raz pierwszy w jego zbiorku Pieśni nabożne, wydanym&#13;
anonimowo w Supraślu w 1792 roku, tam s. 73–75.&#13;
Pieśń w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 55, nr 166, bez lokalizacji, melodia zanotowana wśród „P[ieśni] na Boże Ciało”. W rkp.&#13;
melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, także w metrum ,&#13;
ale w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 1 trzy pierwsze&#13;
nuty a1, w zapisie tekstu jeszcze początek kolejnej zwrotki: „Otocz&#13;
go wkoło rzeszo wybrana, przed twoim Bogiem zginaj kolana”.&#13;
Rkp. jest odpisem Kolberga ze zbioru M. Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika Kościelnego z melodyjami, Kraków 1842 roku,&#13;
s. 466, tam tekst obszerniejszy.&#13;
w. 2d. – s. 167 w. 16d. – Tekst dotyczący miesiąca czerwca, św.&#13;
Medarda (bez przysłowia) i św. Antoniego został zaczerpnięty&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 20; odsyłacze do Ludu pochodzą&#13;
od Kolberga.&#13;
w. 14–10d., 6–5d. i s. 168 w. 1–2g. – Zob. Kalendarz narodowy…,&#13;
s. 20 i 21. Przysłowie 1 także w pracy K.W. Wójcickiego Stare&#13;
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 257.&#13;
przyp. 1 – Cytat pochodzi z publikacji J. Grajnerta Studia nad&#13;
podaniami…, ,,Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 72.&#13;
&#13;
�39&#13;
&#13;
s. 170 w. 5–15g. – Kolberg zaczerpnął informacje z Opisania Warszawy… Ł. Gołębiowskiego, s. 227.&#13;
w. 16g. – 171 w. 6d. – Cytat pochodzi z niepodpisanego artykułu&#13;
bez tytułu, „Kurier Warszawski” 1827, nr 167.&#13;
s. 171 w. 1–5d. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, s. 295.&#13;
s. 172 w. 1–23g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu&#13;
zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim”, 1834, nr 166.&#13;
w. 13d. – s. 173 w. 19g. – Cytat pochodzi z anonimowego artykułu bez tytułu zamieszczonego w „Kurierze Warszawskim” 1837,&#13;
nr 164.&#13;
s. 173 w. 20g. – 174 w. 17g. – Kolberg przytoczył fragmenty anonimowego tekstu bez tytułu z „Kuriera Warszawskiego” 1840, nr 164.&#13;
s. 174 w. 18g. – s. 175 w. 3g. – Kolberg streścił anonimowy artykuł bez&#13;
tytułu zamieszczony w „Kurierze Warszawskim” 1843, nr 163.&#13;
s. 175 w. 4–11g. – Odsyłacz Kolberga miał prawdopodobnie dotyczyć&#13;
„Kuriera Warszawskiego” z 1849 roku („Kurier Codzienny” ukazywał się od 1865 roku), cytatu nie umiejscowiono ze względu&#13;
na brak numeru; cytat odnaleziono m.in. w Kalendarzu narodowym…, s. 21 oraz w materiałach Klementyny z Tańskich, zob. Kalendarz zdarzeń czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku,&#13;
bądź religijnych i historycznych, bądź gminnych, w: Dzieła Klementyny z Tańskich Hofmanowej. Wydanie nowe pod redakcją&#13;
Narcyzy Żmichowskiej, Warszawa 1876, T. 3, s. 243.&#13;
w. 12–23g. – Kolberg przywołał dwa fragmenty anonimowego&#13;
artykułu Wianki zamieszczonego w „Dzienniku Warszawskim”&#13;
1852, nr 164.&#13;
w. 11–7d. – Nie umiejscowiono cytatu z „Kuriera Codziennego”&#13;
1857, brak numeru.&#13;
w. 6d. – 176 w. 5d. – Kolberg przytoczył tekst z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 135, tam bez autora i tytułu. W „Kurierze” na początku wiersz: „I jam wianek uwiła”, poszczególne akapity w innej&#13;
kolejności; przyp. na s. 176 dodany przez Kolberga.&#13;
s. 177 w. 1–26g. – Cytat pochodzi z „Kuriera Codziennego” 1871, nr 138,&#13;
tam bez nazwiska autora i tytułu, zaczyna się od słów: „Rzucić&#13;
kwiatek”.&#13;
w. 8d. – s. 178 w. 3g. – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Gry i zabawy… ze s. 295–296; odwołanie do Kitowicza za Gołębiowskim, zob. Opis obyczajów…, s. 559.&#13;
s. 178 w. 10–14g. – Cytat pochodzi ze Starożytności Warszawy, wyda-&#13;
&#13;
�40&#13;
&#13;
nych przez A. Wejnerta, T. 3, s. 48, przy czym tekst został zredagowany przez Kolberga na podstawie Wejnerta.&#13;
w. 17d. – s. 179 w. 5g. i nr 62 – Cytat i pieśń nr 62 pochodzą&#13;
z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, w wyd. 1869&#13;
s. 200 (pieśń) i 201 (tekst w przypisie); odsyłacze pod pieśnią – od&#13;
Kolberga, przy czym ostatnie odesłanie winno być: Krakowskie&#13;
cz. II (zob. DWOK T. 6, nie: 7), nr 219.&#13;
s. 179 nr 63 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 45,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Zimnego&#13;
wiatru, zimnego”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3 na drugą miarę ósemki e2 c2, w t. 4 tylko górna, w t. 5 i 6&#13;
tylko dolna wersja. W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 201 taki sam tekst.&#13;
nr 64 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 46,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Poszły&#13;
panienki do kalineczki, wionki rwać”. W rkp. melodia zanotowana&#13;
w metrum  z zachowaniem tych samych wartości rytmicznych,&#13;
t. 1–4: &amp;&#13;
&#13;
# œœ œ œ œ œ . œ œ&#13;
œ .&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
, w t. 5 górna wersja,&#13;
&#13;
na ostatnią miarę dwie ósemki c c , w t. 8 pierwsza nuta h1.&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 201 taki&#13;
sam tekst.&#13;
s. 180 w. 1g. – 183 w. 1d. i nr 65–69 – Przytoczony przez Kolberga&#13;
opis pochodzi z artykułu A. Zaleskiego Sobótka (z natury) zamieszczonego w „Kłosach” 1870, T. 10, nr 260; na zachowanym&#13;
w archiwum Kolberga egzemplarzu czasopisma jego notatka:&#13;
„Warka, wieś Pilica, parafia Ostrołęka w powiecie czerskim”. Na&#13;
s. 181 w. 3g. Kolberg odsyła do ryciny Sobótka zamieszczonej&#13;
w tym samym numerze „Kłosów”. Na s. 182 Kolberg dodał nazwiska autorów pieśni: J. Kochanowski, Kto się w opiekę, jest to&#13;
psalm 91 w cz. IV Psałerza Dawidowego, pierwodruk: Kraków&#13;
1579, zob. Dzieła polskie T. 2, red. J. Krzyżanowski, Warszawa&#13;
1953, s. 205; F. Karpiński, Pieśń wieczorna w: Pieśni nabożne, Supraśl 1792, s. 83–84, zob. tegoż Dzieła, T. 1, Lipsk 1835,&#13;
s. 231–232.&#13;
s. 184 w. 1–19g. (św. Jan Chrzciciel) – Większość tekstu została zaczerpnięta z Kalendarza narodowego…, s. 21: w akap. 1: „tj. na&#13;
Mazowszu i w Wielkopolsce” dodane przez Kolberga, w Kalendarzu… brak przysłowia 1 i noty nad nim oraz przysłów 3 i 4.&#13;
Przysłowie 4 w pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 258.&#13;
2&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
�41&#13;
&#13;
w. 9–1d. – Tekst zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 21.&#13;
s. 185 w. 1–4g. (Nawiedzenie N. Panny) – Wzmianka o tym dniu pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21, tam bez przysłów.&#13;
w. 13–15g. (św. Małgorzata) – Wzmianka do słowa: „ukazują” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.&#13;
w. 5–1d. (św. Anna) – Zob. Kalendarza narodowy... s. 21, zob. też&#13;
K.W. Wójcicki Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 260.&#13;
s. 186 w. 1–6g. (św. Marta) – Tekst do słowa: „swego” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.&#13;
w. 10–18g. (Sierpień) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 21.&#13;
w. 19–23g. (św. Piotr w Okowach) – Tekst do słowa: „zboża” pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 21.&#13;
s. 187 w. 1–6g. (św. Wawrzyniec) – Tekst wraz z przysłowiem (bez&#13;
ostatniego akapitu) pochodzi z Kalendarza narodowego..., s. 22;&#13;
przysłowie także u K.W. Wójcickiego, Stare gawędy i obrazy…,&#13;
T. 2, s. 261.&#13;
w. 9–13g. (Wniebowzięcie) – Wiersze 9–12g. (do słowa: „ziół”)&#13;
pochodzą z Kalendarza narodowego… ze s. 22. Więcej informacji dotyczących dnia Wniebowzięcia N. Panny, wraz z wykazem&#13;
roślin, zachowało się w rkp. Kolberga, który nie został opublikowany za życia autora, a dopiero w XX wieku, zob. DWOK T. 41,&#13;
s. 156 i T. 42, s. 321.&#13;
w. 16–30g. (św. Roch) – Tekst do słowa: „błogosławi” pochodzi&#13;
z Kalendarza narodowego… s. 22. W drugim akapicie błędny odsyłacz do „Kalendarza czyli Rocznika zwyczajnego na rok zwyczajny 1854” S. Strąbskiego, tam tylko wśród świąt pod dniem 16&#13;
sierpnia wymieniony św. Roch, natomiast cytatu brak.&#13;
w. 5–1d. (św. Bernard) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 22.&#13;
s. 188 w. 1–4g. i 7–8g. (św. Bartłomiej) – Por. Kalendarz narodowy…,&#13;
s. 22, przy czym wiersz 4 tylko do słowa: „z rana”, to zdanie przeredagowane przez Kolberga.&#13;
w. 17–25g. (Ścięcie św. Jana) – Odsyłacz Kolberga błędny; winno&#13;
być: Kalendarz narodowy (1830, nie: 1803), s. 22.&#13;
w. 26–31g. (św. Feliks) – Zob. Kalendarz narodowy…, s. 22.&#13;
w. 3d. – s. 189 w. 6g. (Wrzesień) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 22.&#13;
s. 189 w. 9–15g. (św. Idzi) – Przysłowia w pracy K.W. Wójcickiego Stare&#13;
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 262.&#13;
&#13;
�42&#13;
&#13;
w. 19–23g. (Narodzenie N. Panny) – Tekst do słowa: „ukończył”&#13;
pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 22.&#13;
nr 70 – Tekst zwr. 1 w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 9; tam&#13;
wariant melodii i jeszcze druga zwrotka:&#13;
„Księżyc pod Twe święte nogi&#13;
składa swe ogniste rogi.&#13;
Gwiazdy wszystkie asystują,&#13;
bo Królową w niebie czują, nad sobą.&#13;
Jak bogata słońca szata,&#13;
z gwiazd korona upleciona, na głowie”.&#13;
&#13;
s. 190&#13;
&#13;
s. 191&#13;
s. 192&#13;
&#13;
s. 193&#13;
&#13;
s. 194&#13;
&#13;
Odesłanie pod pieśnią do zbioru M. Mioduszewskiego Śpiewnik&#13;
Kościelny..., s. 199, dotyczy wariantu tekstu. Por. też Kieleckie cz. I&#13;
(DWOK T. 18), nr 5.&#13;
w. 6–9 i 14–19g. (św. Mateusz) – Wskazane fragmenty tekstu pochodzą z Kalendarza narodowego…, s. 22. Przysłowie 3 w pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 263.&#13;
w. 4d. – s. 191 w. 22g. (św. Michał) – Początek opisu wraz z przysłowiem 1 pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 22; przysłowia 2, 3 i 6 zaczerpnięte z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy&#13;
i obrazy…, T. 2, s. 263.&#13;
w. 8–1d. (Październik) – Opis zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 22.&#13;
w. 15–11d. (św. Gaweł) – Ten fragment opisu zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23. Przysłowie 1 także u K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.&#13;
w. 8–3d. (św. Łukasz) – Ten fragment opisu zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23; przysłowie także u K.W. Wójcickiego&#13;
Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.&#13;
w. 3–7g. (św. Urszula) – Por. K.W. Wójcicki, Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 264.&#13;
w. 13–20g. (śś. Szymon i Juda) – Ten fragment opisu (bez przysłów) zaczerpnięty z Kalendarza narodowego…, s. 23, przy czym&#13;
data winna być: 28 października; przysłowia pochodzą z pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 2, s. 265.&#13;
w. 9–1d. (Listopad) – Opis pochodzi z Kalendarza narodowego…,&#13;
s. 23.&#13;
w. 12–19g. (Dzień Zaduszny) – Opis pochodzi z Kalendarza narodowego…, s. 23.&#13;
&#13;
�43&#13;
&#13;
s. 195&#13;
&#13;
s. 196&#13;
s. 197&#13;
s. 198&#13;
&#13;
s. 199&#13;
&#13;
w. 20g. – s. 195 w. 19g. i przyp. 1 (św. Marcin) – Informacje&#13;
zamieszczone w pierwszym akapicie zaczerpnięte zostały z Kalendarza narodowego…, s. 23; w przyp. 1 na s. 194 cytat z anonimowego artykułu bez tytułu zamieszczonego w „Dzienniku&#13;
Warszawskim” 1851, nr 215. Na s. 195 odesłanie do pracy K.W.&#13;
Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 3: Warszawa 1840, s. 69.&#13;
Przysłowia 2–6 pochodzą także z tej pracy Wójcickiego, T. 2,&#13;
s. 265 i 266.&#13;
w. 16–10d. (św. Katarzyna) – Opis zaczerpnięty został z Kalendarza narodowego…, s. 23.&#13;
w. 9d. – s. 196 w. 9g. (św. Andrzej) – Ten fragment opisu pochodzi&#13;
z Kalendarza narodowego…, s. 23.&#13;
w. 5–1d. – Nie umiejscowiono cytatu.&#13;
w. 7–12g. (grudzień) – Opis zaczerpnięty został z Kalendarza narodowego…, s. 23.&#13;
w. 10–3d. – Cytat pochodzi z wielokrotnie wymienianego przez&#13;
Kolberga Ludu polskiego Ł. Gołębiowskiego, s. 275.&#13;
w. 15g. – s. 199 w. 3g. (św. Mikołaj) – W wierszu 16g. winno być:&#13;
„6 grudnia” (nie 5 grudnia); odsyłacz do M. Reja winien być: Krótka rozprawa między trzema osobami: panem, wójtem i plebanem przez Ambrożego Korczbok Rożka (pseudonim Reja), Kraków&#13;
1543, zob. toż, opracował K. Górski i w. Taszycki, Dzieła wszystkie, T. 1, s. 48, zob. też wydanie R. Zawilińskiego w serii „Biblioteka Pisarzów Polskich”, Kraków 1892, tam s. 9. Ostatni akapit opisu&#13;
Kolberg zaczerpnął z Kalendarza narodowego…, s. 23.&#13;
w. 4–24g. (św. Łucja) – Przysłowia 2 i 3 por. Kalendarz narodowy…, s. 23. Odesłanie do K.W. Wójcickiego dotyczy pracy Stare&#13;
gawędy i obrazy…, T. 2, s. 276, tam zamieszczone przez Kolberga&#13;
informacje o kalendarzu gregoriańskim, a także wariant przysłowia 2.&#13;
&#13;
Okrężne (s. 201–213)&#13;
s. 201 w. 1g. – s. 202 w. 1d. – Cały opis okrężnego Kolberg przytoczył&#13;
za pracą Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy; początek opisu do&#13;
słów: „wyobrazić sobie łatwo” (s. 202 w. 8g.) pochodzi ze s. 269,&#13;
przy czym odsyłacze w nawiasie na s. 202 włączone przez Kolberga, dotyczą: Philo vom Walde [właśc. J. Reinelt] Schlesien in&#13;
Sage und Brauch, Berlin 1883, s. 112; anonimowego artykułu bez&#13;
&#13;
�44&#13;
&#13;
tytułu z „Kuriera Warszawskiego” 1828, nr 238, z tego artykułu&#13;
zaczerpnął też cytat Gołębiowski. Kolejne cytaty pochodzą ze&#13;
s. 183–185 Gier i zabaw.&#13;
s. 203 w. 1g. – w. 1d. i nr 71 – Opis i pieśń zaczerpnięte z pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 269–271.&#13;
s. 204–205 nr 72 i 73 – Pieśni pochodzą ze zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, s. 202–205.&#13;
s. 208 nr VII – W rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1120, k. 7, notatka:&#13;
„W Rawskiem (pod Brzezinami) i w Łęczyckim, gdy wieniec oddają, wylatuje zeń na podłogę mnóstwo utkwionych w nim orzechów i jabłek”, por. początek opisu okrężnego w druku.&#13;
s. 210 nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 22, z notką:&#13;
„Plon z Sójek”, tam tekst bez melodii.&#13;
s. 211 w. 1g. – s. 213 w. 1d. – Tekst pochodzi z artykułu W. Gersona&#13;
Wyzwoliny na parobka zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 343, tam z ryciną autora o takim samym&#13;
tytule. W „Kłosach” 1866, T. II, nr 28 zamieszczono artykuł Frycowe przy kosie, podpisany Giel…, oraz 2 ryciny F. Kostrzewskiego&#13;
opatrzone tym samym tytułem.&#13;
&#13;
Obrzędy (s. 215–298)&#13;
s. 215 w. 9–8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy fragmentu powieści&#13;
S. Pru­szakowej Dwa dwory, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 3, s. 72.&#13;
s. 216 w. 1g. – s. 217 w. 1d. (Pogrzeb) – W w. 4g. odsyłacz do cz. I Kujaw&#13;
(DWOK T. 3) winno być: s. 248 (nie 148). Piosenka dziadów spod&#13;
Czerska została zaczerpnięta ze zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 147, a cały zamieszczony po niej tekst pochodzi&#13;
ze s. 373–375 tego zbioru.&#13;
s. 218 w. 1g. – 220 w. 3g. (wesele I) – Opis pochodzi z anonimowego artykułu Mazurzy zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846&#13;
(nie: 1848), nr 18.&#13;
s. 220 nr 81 – Tekst bez melodii w rkp. Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, zob. DWOK T. 80/I s. XLIV.&#13;
s. 220–221 nr 82 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41r., nr 1, z lokalizacją: „Wilanów, Powsin” i z notatką: „weselna”. W rkp. przy powtórce t. 1–4 pod nutami podpisany drugi wers pierwszej zwrotki,&#13;
w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę górna, dalej, do&#13;
&#13;
�45&#13;
&#13;
t. 8 tylko dolna wersja, w t. 11 brak a1 na trzecią miarę, t. 12–15,&#13;
z notatką: „zakończenie”, rozszerzone: najpierw powtórka t. 5–8&#13;
w wersji opisanej powyżej, a następnie dolna wersja z t. 12–15.&#13;
Ponadto w rkp. jeszcze 3 zwrotki, które Kolberg opublikował jako&#13;
nr 83, zob. następny przypis.&#13;
Pod pieśnią odesłania do wariantów w cz. I Kujaw (DWOK T. 3)&#13;
nr 47 i nr 63, w cz. II Poznańskiego (DWOK T. 10) nr 129 oraz do&#13;
pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 38.&#13;
s. 221 nr 83 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, z lokalizacją: „Wilanów, Powsin”; w rkp. tekst jest dalszym ciągiem pieśni nr 82, zob.&#13;
poprzedni przypis. Odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania… dotyczy wariantu „Stoi panna pod brzozą” na s. 38–39.&#13;
s. 222 nr 85 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41r., nr 2, z lokalizacją: „Czerniaków” i z notatką: „Rozpleciny”. W rkp. w t. 5 tylko&#13;
dolna, w t. 6 tylko górna wersja, a pod melodią tylko tekst zamieszczony w druku pod nutami, natomiast na odwrocie karty zwr. 2&#13;
i 3, przy czym tam inna kolejność poszczególnych fragmentów&#13;
tekstu: zwr. 2 w. 3 i 4, po nim zwr. 3, a następnie zwr. 2 w. 1 i 2.&#13;
s. 222–223 nr 86 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 24, bez lokalizacji z notatką: „Weselna&#13;
(obertas do tańca)” i teka 42, sygn. 1349, k. 25r., nr 3, z lokalizacją:&#13;
„Błonie, Grodzisk”, z notatką: „Obertas weselny”. W obu rkp.: t. 1:&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ œ œ , w drugim wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę szes1&#13;
1&#13;
&amp;œ œ œ&#13;
&#13;
nastki fis gis , t. 4:&#13;
na: &amp;&#13;
&#13;
œ. œ œ œ&#13;
&#13;
; w t. 5 dodana wersja alternatyw-&#13;
&#13;
, w t. 7, 11 i 12 tylko górna wersja; w rkp. z teki&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
43 brak znaków chromatycznych, t. 10: &amp; œ œ&#13;
, wersja ta&#13;
zanotowana w rkp. z teki 42 jako wersja alternatywna, tam też t.&#13;
&#13;
9–12 opatrzone znakiem powtórki.&#13;
s. 223 nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 94,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 2 tylko górna wersja, na&#13;
3&#13;
&#13;
pierwszą i drugą miarę inny rytm: œ œ œ œ , w t. 3 na trzecia miarę&#13;
w górnej wersji dwie ósemki h1 e2, w t. 5 tylko dolna, w t. 8 tylko&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
górna wersja, t. 6: &amp; œœ .. œ œ œ ˙ , znak powtórki w t. 8 dotyczy&#13;
całej melodii.&#13;
&#13;
�46&#13;
&#13;
s. 223 nr 88 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 1 i tamże, k. 40,&#13;
nr 1, tam z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II), nr 606. W zapisie z k. 27 w t. 1&#13;
ostatnia nuta e2, w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
szesnastka d2 i trzydziestodwójki e2 d2, w t. 8 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja; w zapisie tekstu z k. 27 w zwr. 5 w ostatnim wierszu:&#13;
„prawém” zamiast „białém” .&#13;
s. 224 nr 89 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 42, nr 1, z lokalizacją:&#13;
„Wilanów p[od] Warszawą” i rkp. terenowy, tamże, k. 51, nr 13,&#13;
bez lokalizacji. Na k. 42 pod melodią pierwsza zwrotka jak w druku, a obok wariant zwr. 2:&#13;
„A wiela was zaprosili, już siedzą,&#13;
ażeby im co dobrego dał, zjedzą”.&#13;
W rkp. z k. 51 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 3&#13;
w drugim wykonaniu ósemka d1, pod melodią tekst:&#13;
„Zapraszajcie dobrych ludzi, spraszajcie,&#13;
żebyście im dali co dobrego, to dajcie”,&#13;
por. T. 24, nr 112.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14:&#13;
1847, T. 2, nr 28, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), nr 202.&#13;
nr 90 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 42, nr 2 z lokalizacją: „Babice p[od] W[arsza]wą”, tam pod melodią widoczne tylko&#13;
pierwsze wiersze zwr. 1 i 3, dalej karta odcięta. W rkp. melodia&#13;
zanotowana o sekundę wielką niżej, czterokrotnie powtórzona:&#13;
w pierwszym wykonaniu t. 1 i 3 górna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu t. 1 górna, t. 3 dolna wersja,&#13;
w trzecim wykonaniu t. 1 dolna, t. 3 górna wersja,&#13;
w czwartym wykonaniu t. 1 górna, t. 3 dolna wersja;&#13;
melodia przeznaczona do opracowania fortepianowego, którego&#13;
słabo czytelny, ołówkowy zapis widoczny jest w pierwszym wykonaniu w t. 1–4, w t. 3 i 4 w drugim i trzecim wykonaniu.&#13;
s. 225 nr 91 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 171, tam taki sam tekst z notą:&#13;
„z okolic Warszawy”.&#13;
s. 226 nr 94 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 52,&#13;
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” i teka 42, sygn. 1349, k. 41,&#13;
&#13;
�47&#13;
&#13;
nr 4, z lokalizacją: „Czerniaków”. W rkp z k. 52 melodia z incipitem: „O, chmielu”, tam brak t. 7–8; natomiast na k. 41 pod melodią&#13;
tekst jak w druku, a po nim jeszcze kolejne zwrotki:&#13;
„Żebyś ty, chmielu, po tyczkach nie lazł,&#13;
nie robiłbyś ty z panienek niewiast.&#13;
Oj, chmielu, oj, nieboże,&#13;
to na dół, to ku górze,&#13;
chmielu, nieboże.&#13;
Oj, chmielu, chmielu, ty rozbójniku,&#13;
goniłeś panienkę po pastewniku,&#13;
oj, chmielu, oj, nieboże,&#13;
to w sieni, to w komorze,&#13;
chmielu, nieboże”;&#13;
por. tekst nr 93 w T. 24.&#13;
s. 227 nr 95 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Grójec”. W rkp. w t. 13–16 brak znaku powtórki, w t. 14 brak ˜&#13;
przy c2, w t. 16 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu na zakończenie&#13;
dwa dodatkowe wiersze:&#13;
„A zastawię, pani matko, siéci,&#13;
może mi się przepióreczka schwyci”.&#13;
s. 227–228 nr 96 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, nr 5, z lokalizacją: „Służew”. W rkp. melodia zapisana o kwartę czystą niżej, w t. 3&#13;
ostatnia nuta f2, w t. 4 i 8 tylko dolna wersja, w t. 6 na pierwszą&#13;
miarę ósemki h1 g1, na zakończenie brak znaku powtórki, ponadto&#13;
w rkp. zwrotki w następującej kolejności: 4, 1, 3, a zwr. 2 brak.&#13;
s. 228 nr 99 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 6, z lokalizacją:&#13;
„od Piaseczna”, z notatką: „weselna”, a poniżej: „na końcu wesela”.&#13;
W rkp. melodia zapisana o kwartę czystą niżej, w t. 2 nad ósemką&#13;
znak fermaty, w t. 9 ostatnia nuta h1, w t. 11 brak znaku fermaty.&#13;
s. 228–229 nr 100 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 7, z lokalizacją: „Czerniaków”. W zapisie melodii w t. 4 dwie ćwierćnuty c2&#13;
e2, w t. 8 tylko górna wersja.&#13;
s. 229 w. 11–5d. – Zamieszczone informacje pochodzą z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 235–236 (nie 136).&#13;
s. 230 nr 101 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, nr 1, z lokalizacją: „od Błonia, Płochocin”, tam melodia zanotowana o sekundę&#13;
&#13;
�48&#13;
&#13;
wielką niżej, nad melodią notatka Kolberga: „Druhny za drzwiami z wieńcem dla panny młodej”, poniżej tekst jak w druku, bez&#13;
zamieszczonego w zwr. 7 w nawiasie wariantu: „stała”. Odsyłacz&#13;
nad pieśnią do numeru 62 w T. 24 dotyczy wariantu tekstu.&#13;
nr 103 i nota nad pieśnią – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349,&#13;
k. 24, z lokalizacją: „od Błonia, Płochocin”; w rkp. nad pieśnią tylko: „wchodzą do izby z wieńcem”.&#13;
s. 231 nr 104 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, z lokalizacją: „od&#13;
Błonia, Płochocin”, z notą: „przy rozplecinach”.&#13;
nr 105 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24, z lokalizacją: „od&#13;
Błonia, Płochocin”.&#13;
s. 231–232 nr 106a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24r., nr 2,&#13;
z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W zapisie melodii&#13;
w t. 8 pierwotnie: &amp;&#13;
&#13;
# j&#13;
œ œ œ œj , w t. 10 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
s. 232 nr 107 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W rkp. w t. 2 tylko górna&#13;
wersja; natomiast między zwr. 1 i 2 oraz 4 i 5 zanotowany tekst,&#13;
który Kolberg opublikował pod pieśnią nr 107 i jako nr 109, zob.&#13;
przypisy do tych tekstów.&#13;
nr 106b (w przyp.) – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 24r.,&#13;
nr 3, z lokalizacją: „od Brwinowa”, tam melodia bez tekstu z notatką: „inni tak [śpiewają] do rozplecin” i rkp. terenowy, tamże, k. 32,&#13;
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Pod borem sosna stojała”. W rkp. z k. 24 w t. 5 i 8 tylko górna&#13;
wersja, w rkp. terenowym z k. 32 melodia zanotowana o kwartę&#13;
czystą wyżej, t. 1–4 w metrum , t. 5–11 w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 5, 6 i 8 tylko górna wersja, w&#13;
t. 9 pierwotnie druga i trzecia ósemka g1 a1, w t. 10 błędnie dwie&#13;
ósemki, pierwotnie a1 d1.&#13;
s. 232–233 nr 108 – Melodia por. nr 18 w suplemencie.&#13;
s. 234 nr 109 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”. W rkp. tekst stanowi fragment&#13;
pieśni nr 107, zanotowany między zwr. 4 i 5.&#13;
nr 110 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”, z notatką: „Do kościoła”.&#13;
W rkp. w t. 1 przy ostatniej nucie dodana wersja alternatywna:&#13;
dwie szesnastki a1 h1, a zwrotki zanotowane w następującej kolejności: 3, 4, 1 i 2.&#13;
s. 234–235 nr 112 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr&#13;
11, bez lokalizacji, z notatką: „Prosząc na wesele”, tam melodia bez&#13;
&#13;
�49&#13;
&#13;
tekstu, zanotowana o kwartę czystą wyżej, zamiast t. 3–4 pierwot-&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
nie: &amp; œ œR J&#13;
R&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
, w t. 6 dodana małymi&#13;
&#13;
# œœ j rr&#13;
&amp;&#13;
nutami wersja alternatywna:&#13;
R R œ œ œ . Tekst w brzmieniu:&#13;
&#13;
„Zapraszajcie dobrych ludzi,&#13;
spraszajcie,&#13;
żebyście im dali co dobrego,&#13;
to dajcie”,&#13;
zanotowany na tej samej karcie pod melodią opublikowaną przez&#13;
Kolberga jako nr 89 (zob. przypis do tego numeru).&#13;
s. 235 nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 24v., nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Błonia, Płochocin”; w rkp. wiersze 7 i 8 stanowią&#13;
zakończenie, ostatniego wiersza brak.&#13;
nr 114 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 12,&#13;
z lokalizacją: „Służew, Raków”, nad melodią notatka: „Wiwat przy&#13;
&#13;
œœœœœœœœ&#13;
obiedzie”; w rkp. przed t. 1 dodane: &amp;&#13;
, po t. 8&#13;
jeszcze:&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
mœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu brak drugiej zwrotki.&#13;
s. 236 nr 115 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 16,&#13;
bez lokalizacji. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wy-&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ , w t. 6 szesnastki d2 fis1, po t. 6 jeszcze:&#13;
r&#13;
j j&#13;
œ œr œ&#13;
; ponadto w rkp. tekst zaœ œJ œ œ .&#13;
&#13;
żej, t. 5: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œj&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
notowany skrótowo:&#13;
				&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
„Oj, chmielu, chmielu nieboże,&#13;
stoją wołki w oborze,&#13;
nie będę siał, nie będę jadł”,&#13;
&#13;
a pod nim jeszcze: „Stary ja..., stary ja”.&#13;
nr 116 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, bez&#13;
lokalizacji, tam melodia zapisana dwukrotnie, jako nr 15 z tekstem i jako nr 24 bez tekstu, z notatką: „po weselu”. Melodia nr 15&#13;
obejmuje tylko t. 1–8 zanotowane o kwartę czystą wyżej, w t. 3 na&#13;
pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 a1 c2, na drugą ósemka a1,&#13;
&#13;
�50&#13;
&#13;
w t. 7 dodana wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
# rœ&#13;
œ R œ&#13;
&#13;
, pod tą melo-&#13;
&#13;
dią tekst jak w druku, a pod nim jeszcze:&#13;
&#13;
„Oj, w kalinowym lasku, widziałeś mię, Jaśku,&#13;
da, wydałeś mi się jak pies, teraz mnie nie chcesz”;&#13;
melodia nr 24 obejmuje t. 1–4 i 9–12, t. 3: &amp;&#13;
&#13;
# r j j&#13;
œ Rœ œ œ , w t. 11&#13;
&#13;
brak górnej wersji, na trzecią miarę dodana alternatywnie ósemka&#13;
g1, w t. 9–12 brak znaku powtórki.&#13;
nr 117 – Takty 13–24 w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 25&#13;
nr 2 i rkp. terenowy, tamże, k. 32, nr 1, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, w obu rkp. pod melodią podpisany tekst. W rkp.&#13;
z k. 25 melodia z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 602; w rkp. z k. 32 melodia zapisana w metrum , w t. 21–22 tylko górna wersja, tam&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 6: ,,Męża ze mnie samego” zamiast ,,Będzies&#13;
miała mnie samego”.&#13;
s. 237 nr 118 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27r., nr 2, z lokalizacją: „od Piaseczna (Kawęczyn)”. W rkp. melodia zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej, w t. 1 pierwsza nuta pierwotnie d1, poprawiona ołówkiem na d2, w t. 1 i 2 tylko górna, w t. 8 tylko dolna&#13;
wersja, t. 3 i 7: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ bœ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
, pod melodią tekst jak w druku.&#13;
&#13;
nr 119 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 17,&#13;
bez lokalizacji. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,&#13;
&#13;
# # œj œ œj j&#13;
œ œ J œœ&#13;
&amp;&#13;
t. 6:&#13;
R R&#13;
J , w t. 7 tylko górna wersja, w t. 8 dodana wer# œ œ j&#13;
sja alternatywna: &amp; J J œ , t. 11–12 brak, tekst zanotowany&#13;
skrótowo:&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
,,Trzeba jej dać, nie żałować,&#13;
[...] trzeba na sitko, garnuszek”.&#13;
&#13;
nr 120 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn.&#13;
1349, k. 51, nr 14, bez lokalizacji, nad melodią nota w wersji skróconej: „Jak drużbowie zasiadają, grajek kładzie skrzypce – dopiero&#13;
jak swat do niego pije bierze je i gra i śpiewa”, ponadto w rkp.&#13;
&#13;
�51&#13;
&#13;
zamiast t. 9–12 zanotowane małymi nutami:&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
mœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 238 nr 121 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, nr 22,&#13;
bez lokalizacji. W rkp. takty 1–6, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki d2 f2, w t. 2 tylko górna wersja, znak powtórki tylko w t. 1–3;&#13;
w zapisie tekstu brak wiersza: ,,a ja za nią nieboracek boso”.&#13;
nr 122 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 1 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 8, tam melodia z incipitem:&#13;
„Czemu żeś mię, matulinku, za mąż wydała”, oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp.&#13;
z teki 42: w zapisie melodii w t. 1 tylko górna, w t. 2, 5, 7 i 8 tylko&#13;
dolna wersja; w zapisie tekstu zwr. 1 tylko do słów „kiedy ja się&#13;
w gosp[odarstwie]”, dalej tekst zwr. 4 i 5 (ta ostatnia bez ostatnich&#13;
trzech wierszy), a po niej zwr. 2 i 3 (ta ostatnia błędnie oznaczona&#13;
w druku jako 2); w rkp. z teki 43: w t. 1, 5, 7 i 8 tylko dolna, w t. 2&#13;
tylko górna wersja.&#13;
s. 239–241 (wesele IV) – Opis wesela oraz pieśni nr 123–127 zostały zaczerpnięte z artykułu [L.J. Zienkowicza] Lacha z Lachów Szlachcic hołota. Obrazek obyczajowy z pierwszej ćwiartki wieku&#13;
dziewiętnastego, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 82, dodatek (całość artykułu w numerach 79–82). Odsyłacz pod pieśnią&#13;
do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1), nr 126 pochodzi od&#13;
Kolberga.&#13;
s. 241–265 wesele V – Zgodnie z informacją zamieszczoną przez Kolberga&#13;
w przypisie cały opis wesela oraz teksty pieśni nr 128–130, 132–&#13;
134 i 136–160 zostały zaczerpnięte z pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, ze s. 207–236; zapisy melodii pochodzą z badań&#13;
Kolberga. Zob. następne przypisy oraz wstęp s. XXXII i XXXIII.&#13;
s. 245 nr 128 – Tekst pieśni pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 213.&#13;
nr 129 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 40,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Ni mas&#13;
dziewczyny na rozpleciny” (zob. tekst w przypisie 1). W zapisie&#13;
nutowym brak znaku przykluczowego, w t. 1–4 zapis następujący:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
j&#13;
# œ&#13;
œ œœ œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœœœ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ .&#13;
&#13;
W pracy K. Kozłowskiego tekst na s. 214, tam brak wariantu zamieszczonego w przypisie, a zamiast niego (także w przypisie)&#13;
tekst jak nr 130.&#13;
&#13;
�52&#13;
&#13;
s. 246 nr 130 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 65,&#13;
z lokalizacją jak w druku, tam melodia z incipitem: „Ni mas takiego na świecie” i notatką: „rozpleciny”. W rkp. melodia zanotowana&#13;
o kwartę czystą niżej, w t. 4 na drugą miarę w wersji zanotowanej&#13;
małymi nutami trzykrotnie h1. Tekst pochodzi z pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 214, tam z notą lokalizacyjną:&#13;
„z Rososzki”.&#13;
nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 41,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Przy dole&#13;
sośnia stojała, panienka pod nią siedziała”. W rkp. zanotowana tylko górna wersja, w t. 1 na trzecią miarę szesnastki g1 fis1, w t. 5: na&#13;
pierwszą miarę druga szesnastka c2, na trzecią miarę obie wersje;&#13;
wariant tekstu w zbiorze Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, na&#13;
s. 38 w rozdziale „Dumy”.&#13;
s. 247 nr 132 – Tekst u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 216.&#13;
s. 247–248 nr 133 – Tekst u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 216.&#13;
s. 248 nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 95,&#13;
nad melodią notatka Kolberga: „rozpleciny”, zapis ołówkowy,&#13;
z licznymi, dziś trudno czytelnymi poprawkami Kolberga, wskazujący na trudności podczas spisywania melodii zarówno w przebiegu linii melodycznej, jak i w zapisie metrorytmicznym. W rkp.&#13;
następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp;œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
œœœœ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
m&#13;
œ œœœ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ œœœ ˙&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
		t. 3–4 z powyższego przykładu zanotowane obok jako „vel”, pierwotna notacja tych taktów z licznymi poprawkami trudna do odczytania. Na odwrocie karty tekst jak w przypisie pod numerem&#13;
134, taki tekst także u Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 215&#13;
(także w przypisie).&#13;
s. 249 nr 135 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 93,&#13;
tam także notatka Kolberga: „Marsz weselny”. W rkp. w t. 2 nad&#13;
trzecią miarą literowe oznaczenia nut: „h, a”, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 6 na trzecią i czwartą miarę ósemki h1 a1 a1 g1, t. 8 jak t. 4,&#13;
nad g1 dodane alternatywnie jako mała nuta d2, obie małe nuty podkreślone przez dodane powyżej literowe ich oznaczenia: „d, c”.&#13;
s. 250 nr 136 i nr 137– Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,&#13;
nr 51, melodia z incipitem tekstu: „W polu ogródeczek, w polu ma-&#13;
&#13;
�53&#13;
&#13;
lowany”. W rkp. w t. 5 tylko dolna wersja, zamiast drugiej ósemki&#13;
szesnastki a1 b1. Tekst zwr. 1–5 oraz wariant nr 137 zamieszczony&#13;
w przypisie w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 218.&#13;
nr 138 – Tekst w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,&#13;
s. 219.&#13;
s. 251–252 nr 139–144 – Teksty w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, s. 220–221.&#13;
s. 253 nr 147 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 53,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam tylko szkic melodii: najpierw&#13;
t. 5–6 z tekstem: „A były tu”, następnie dwa takty niewypełnione,&#13;
dalej t. 9–11 z tekstem: „Dziękujemy Panu Bogu”, następnie cztery&#13;
takty niewypełnione i t. 3–4 z tekstem: „Po obiedzie, po dobrym”&#13;
w t. 3 przy drugiej, trzeciej i czwartej ósemce dodana alternatywnie druga wersja o tercję niżej, nad trzecią nutą mordent.&#13;
s. 259 nr 151 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 56,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Kiedy zastukam, zapukam do tej nowej budki”, w rkp. widoczne trudności&#13;
Kolberga z zapisem metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
j j j&#13;
&amp; œ œJ œ œ œ Jœ&#13;
Kie - dy&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
za - stu - kam,&#13;
&#13;
j&#13;
œ œj&#13;
&#13;
za - pu - kam&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
r&#13;
r r&#13;
œ œ œR œ œ œ œœ œ&#13;
&#13;
do tej no - wej bud - ki...&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œœ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œj j œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
J&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ .&#13;
&#13;
s. 259 nr 154 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 59,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia i tekst jak zwr. 1;&#13;
w rkp. brak ≥ przy d2, w t. 3 na pierwszą miarę dwie szesnastki:&#13;
&#13;
tercja c2 e2 i e2, w t. 8 tylko górna wersja w rytmie: œ œ œ œ , w t. 11&#13;
wersja alternatywna: ćwierćnuta d2 ósemka a1, w t. 12 tylko dolna&#13;
wersja.&#13;
s. 260 nr 156 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 57,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „A już ci&#13;
precz, moja Kasiu”; w rkp. brak ≥ przy d2 i f2, w t. 1 w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka e2.&#13;
nr 157 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 88,&#13;
melodia bez tekstu, w t. 3 inny rytm: œ œ œ œ , brak t. 8, w t. 10&#13;
ósemka i ćwierćnuta a1, nad ćwierćnutą znak fermaty, nad melodią notatka Kolberga: „Chmiel”.&#13;
&#13;
�54&#13;
&#13;
s. 261 nr 158 (w przyp.) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
k. 7r., nr 60, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Posła dziewcyna” i notatką: „Chmiel”. W rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej, w t. 6 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim wykonaniu szesnastki a1&#13;
c2, w t. 7 trzy ósemki: h1 gis1 e.&#13;
nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 58,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Trzeba&#13;
jéj dać”; w rkp. zapis ołówkowy, bardzo słabo czytelny.&#13;
s. 264 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7 (2. karta).&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
t. 1–4 zapisane pierwotnie w metrum , następnie poprawione na&#13;
 i w tym metrum zanotowany też dalszy ciąg melodii, w t. 1 ostatnia nuta d2; w zapisie tekstu w wierszu 1 brak ,,przyjedziecie”,&#13;
wiersze 3 i 4 nieczytelne, brak też ostatniego wiersza.&#13;
s. 266 w. 6–10g. – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją:&#13;
„od Iłowa, Brzozów” i notatką na górze karty: „Łowickie”; w rkp.&#13;
brak dalszej części przemowy. W druku pod tekstem odesłanie&#13;
Kolberga do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów..., T. 2, s. 25–26.&#13;
nr 162 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 27,&#13;
nr 41, z lokalizacją: „Guzów”, tam melodia bez tekstu i teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 38, nr 2, z lokalizacją: „Guzów, Rzeczyca”, tam pod&#13;
melodią inny tekst, zob. nr 164 i 169 oraz przypisy do tych numerów. W obu rękopisach notatka Kolberga: „Oczepiny i rozpleciny”&#13;
i tylko górna wersja melodii; w rkp. z teki 43, widoczne trudności&#13;
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1, 2, 7 i 8 na drugą miarę tryl, w t. 1–4 zamiast trioli ósemkowej dwie szesnastki i ósemka,&#13;
&#13;
&#13;
t. 5:        , w t. 8 na trzecią miarę d1, w t. 9 i 11&#13;
&#13;
brak ≥ przy g1, poniżej zapisana kolejna wersja alternatywna dla&#13;
&#13;
Ÿ&#13;
Ÿ&#13;
3&#13;
œ œ œ œ [ Œ] œ œ œ&#13;
&amp;&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ ˙&#13;
t. 10–12:&#13;
3&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Ponadto tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 349,&#13;
k. 39, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice,&#13;
Sokule” oraz w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp.&#13;
Kolberga, sygn. 2030/II, k. 40–41; w obu rkp. po zwr. 5 jeszcze&#13;
fragment:&#13;
&#13;
�55&#13;
&#13;
„A w tém kole mój wianeczek,&#13;
w tém kole,&#13;
potoczę ja swój wianeczek&#13;
po stole”,&#13;
por. nr 164 zwr. 1, a dalej tekst jak nr 185 zwr. 3 (wiersz 3 i 4)&#13;
i zwr. 4, zob. też przypis do numeru 185.&#13;
s. 266 przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „Grzymkowice”; w rkp. tekst od słowa: „Młoda” (bez: „i księdza”) jest fragmentem opisu opublikowanego na s. 268 w. 5–8g.&#13;
i w przypisie 1.&#13;
s. 267 nr 163 (w przyp.) – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 1,&#13;
z lokalizacją: „Guzów” i ołówkiem: „Łowickie”, a także z notą: „wesele” i tamże, k. 50, nr 2, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, (Brzezów)”. W obu rkp.: melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,&#13;
t. 4: &amp; ˙&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
#˙.&#13;
&#13;
, (w rkp. z k. 38 tylko dolna wersja po-&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ #œ ˙.&#13;
wyższego przykładu), t. 8: &amp;&#13;
.&#13;
nr 164 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”; w rkp. tekst jest kontynuacją tekstu nr 169, a podpisany został&#13;
pod melodią opublikowaną jako nr 162, zob. też przypisy do tych numerów. Ponadto w rkp. zamiast zwr. 5 fragmenty tekstu: „A przyjmuję&#13;
mój…, przyjmuję, na tém weselu ślubować się podejmuję”.&#13;
s. 268 w. 5–8g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37,&#13;
z lokalizacją: „Grzymkowice”; w rkp. brak przedostatniego zdania&#13;
z przypisu: „Odwar bowiem…”.&#13;
nr 165 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71,&#13;
nr 7, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem”, tam melodia z incipitem: „Błogosławże” i teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 1,&#13;
z lokalizacją: „Adamowice, od Białej (Rawski), Mszczonowa”, tam&#13;
melodia z tekstem w opracowaniu fortepianowym, ten zapis, zob.&#13;
Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 600; w obu&#13;
rkp. w t. 1–10 tylko górna, w t. 11 tylko dolna wersja. Pod pieśnią odesłanie do zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego,&#13;
Kraków 1840, zob. toż: wydanie fototypiczne pierwodruku z 1840&#13;
roku, pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska,&#13;
Wrocław-Warszawa 1974, s. 46.&#13;
nr 166 – Melodia z incipitem: „Pod borem sosna, pod nią topola”&#13;
w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 129,&#13;
bez lokalizacji i teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 4, z lokalizacją ogólną:&#13;
&#13;
�56&#13;
&#13;
„od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”, nad melodią notatka: „w lesie”, w obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
niżej. Tekst zwr. 3 i 4, por. przypis do numeru 187.&#13;
s. 269 nr 167 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34, z lokalizacją: „od&#13;
Warki”, tam tekst podpisany pod inną melodią niż nr 174, do której odsyła Kolberg, zob. DWOK T. 41, s. 158, nr 252, tam melodia&#13;
z pierwszą zwrotką.&#13;
w. 25–30g. – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją:&#13;
„Grzymkowice”; w rkp. tekst do słowa: „wstążki”.&#13;
nr 168 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 27, nr 5, z lokalizacją: „od Piaseczny”. Nad pieśnią notatka: „weselna”, a obok: „Przy&#13;
rozplecinach, jak Pod borem sośnia gorzała”.&#13;
s. 270 nr 169 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją:&#13;
„od Białej, Białogórne” i tamże, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”. Na&#13;
k. 37 melodia bez tekstu zanotowana w metrum  , w tych samych&#13;
&#13;
U&#13;
#&#13;
œ œJ œ œJ œ œ œ œ Œ&#13;
œ&#13;
.&#13;
&amp;&#13;
wartościach rytmicznych, t. 2–4:&#13;
;&#13;
J&#13;
&#13;
na k. 38 tekst podpisany pod melodią, którą Kolberg opublikował&#13;
jako nr 162, w tym rkp. tekst obszerniejszy, kolejne zwrotki, zob.&#13;
nr 164 i przypis do tego numeru.&#13;
nr 170 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy w tece 43, sygn. 1352, k. 2,&#13;
nr 13, bez lokalizacji, z notatką Kolberga: „do oczepin” i teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „Białogórne”. W obu rkp. brak znaku przykluczowego, t. 1–4 dwukrotnie zapisane, w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œœœœ&#13;
&#13;
, w t. 3 górna wersja, znak fermaty&#13;
&#13;
w t. 2 na pierwszą, a w t. 3 na drugą miarę; w drugim wykonaniu:&#13;
w rkp. terenowym w t. 2 na pierwszą miarę dodana wersja alternatywna: ósemki g1 a1, w t. 3 na pierwszą miarę w górnej wersji&#13;
tylko dwie szesnastki: h1 c2; w czystopisie drugie wykonanie t. 1–4&#13;
opatrzone znakiem powtórki, w t. 1 między dwoma pierwszymi&#13;
ósemkami szesnastki g1 a1 h1 c2, podobnie jak w pierwszym wykonaniu jest to oznaczenie glissanda, w t. 3 na pierwszą miarę obie&#13;
wersje, fermata tylko w t. 3 na drugą miarę; w obu rkp. w t. 8 obie&#13;
wersje, w rkp. terenowym w t. 7 brak Ω przy c2. W druku błędnie&#13;
podane metrum, winno być .&#13;
nr 171 – Takty 1–12 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 26, nr 70, bez lokalizacji, tam z incipitem: „Uciekła mi”; teka&#13;
42, sygn. 1349, k. 38, z lokalizacją: „Guzów”, tam melodia i tekst jak&#13;
pod taktami 1–6. W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwar-&#13;
&#13;
�57&#13;
&#13;
tę czystą wyżej, t. 1–2: &amp;&#13;
&#13;
# r œœ&#13;
œ Rœ J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ rœ&#13;
J J œ R , w t. 5&#13;
&#13;
na pierwszą i drugą miarę ósemki c2 a1, w t. 10 dodana wersja&#13;
&#13;
alternatywna:&#13;
„Przepiórka”;&#13;
&#13;
# rj&#13;
&amp; œr œ œ œ œ , nad melodią notatka Kolberga:&#13;
&#13;
Takty 13–20 w rkp. z teki 42 zanotowane poniżej t. 1–12, jako&#13;
osobna melodia z notatką: „Obertas po przepiórce”; w rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 17–20 w następującym&#13;
&#13;
# .&#13;
œœœ œ œ j&#13;
œ&#13;
œ œ .. œ œ œ œ œ .&#13;
zapisie: &amp; . œ # œj œ œ œ&#13;
#œ œ œ œ&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
s. 271 nr 172 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 14, z lokalizacją:&#13;
„Chochołów”, najpierw dolna wersja, tam w t. 3 przy pierwszej&#13;
nucie alternatywnie a1, w drugim wykonaniu górna wersja, tam&#13;
w t. 1 i 4 ostatnia nuta h1.&#13;
nr 173 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 5, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”&#13;
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, nr 3, bez lokalizacji,&#13;
tam t. 1–6 z incipitem: „Trzeba jej dać, nie żałować”; w obu rkp.&#13;
w t. 4 tylko górna wersja. Ponadto tekst bez melodii w odpisie&#13;
M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/&#13;
II, k. 40–41.&#13;
nr 174 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, nr 1, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 128, bez lokalizacji. W obu rkp.&#13;
melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3: w rkp. z teki 43&#13;
tylko górna wersja, w rkp. z teki 42 w górnej wersji zamiast szesnastek ósemka fis1. W zapisie tekstu z teki 42 po pierwszym wierszu&#13;
jeszcze: „nie pomoże twoje płakanie, nie nada, nie pomoże” i „stoją&#13;
konie w wozie pozaprzęgane” zamiast „Już konie pozaprzęgane”,&#13;
natomiast rkp. terenowy uszkodzony, brak części tekstu.&#13;
s. 271–273 i przypisy – Tekst pochodzi z wymienionego w przypisie na&#13;
s. 273 anonimowego artykułu Korespondencja z okolic Łowicza&#13;
zamieszczonego w „Gazecie Codziennej” 1853, nr 258.&#13;
s. 273–288 (wesele VII) – Opis wesela pochodzi z artykułu [S. Pruszakowej], podpisanego pseudonimem Jarosza, Kilka słów o poezji&#13;
mazowieckiego ludu przechowywanej w obrzędach zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1854, T. 4, s. 366–381. Na s. 281&#13;
w. 6d. prawdopodobnie błąd druku, u Pruszakowej: „czerwone”&#13;
(nie „czarne”).&#13;
&#13;
�58&#13;
&#13;
s. 289 nr 184 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 4, z lokalizacją ogólną: „od Guzowa, (Miedniewice)”, tam melodia z incipitem: „A usiądźże, panno młoda, na dzieży” i rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29, nr 2, z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”,&#13;
tam takty 1–5 z incipitem: „A usiądźże, panno młoda”. W obu&#13;
&#13;
œ œjœ œœ œ&#13;
&amp;&#13;
rkp. w t. 3 na trzecią miarę tylko ćwierćnuta d , t. 4:&#13;
,&#13;
2&#13;
&#13;
w rkp. z teki 42 t. 6–7 jak t. 1–2, w t. 8 górna wersja z t. 3. W druku&#13;
błędnie podane metrum – winno być .&#13;
nr 185 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 3, z lokalizacją ogólną: „od Guzowa” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25,&#13;
nr 127, z lokalizacją ogólną: „Sokule, Guzów (ta nazwa przekreślona) i Józefów”; w obu rkp. pod melodią tylko zwr. 1 i 2. Tekst&#13;
zwr. 3 (wiersze 3 i 4) i zwr. 4 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule” zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 162, zob. przypis&#13;
do tego numeru.&#13;
nr 186 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 7, z lokalizacją: „Guzów, Rzeczyca” i notatką Kolberga: „Do oczepin” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 145, bez lokalizacji, z notatką&#13;
Kolberga: „weselna”. W obu rkp. w t. 12 na drugą miarę ósemki&#13;
gis1 f1; w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, liczne skreślenia, poprawki i oznaczenia literowe nut,&#13;
w t. 2 i 10 Ω przy g1, w t. 13 i 14 brak ≥.&#13;
s. 290 nr 187 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 5, z lokalizacją:&#13;
„Chochołów”. W rkp. w t. 3 ostatnia ósemka fis1, w t. 7 tylko górna&#13;
wersja, dwukrotnie cis2, pod melodią incipit: „Pod borem sosna,&#13;
pod nią”, dalej wiersze 1 i 2 drugiej zwrotki, a następnie tekst:&#13;
				&#13;
				&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
„Koniczek w boru,&#13;
siodełko w lesie,&#13;
czekajże mnie, moja Maryś,&#13;
ze roczek jeszcze.&#13;
&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
Co żeś ty za pan,&#13;
co cię czekać mam...&#13;
&#13;
				Chociaż ruciany,&#13;
				&#13;
ale z perłami,&#13;
				&#13;
nie zapłacisz, Jasieńku,&#13;
				i tysiącami”.&#13;
&#13;
�59&#13;
&#13;
Por. nr 166 zwr. 3 i 4. Melodia i tekst por. Łęczyckie. Suplement&#13;
(DWOK T. 78), nr 7.&#13;
nr 188 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 4, z lokalizacją jak w druku.&#13;
nr 189 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 7, z lokalizacją jak w druku; w rkp. w t. 1–4 melodia zanotowana w metrum &#13;
w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 8 dwie ćwierćnuty c2.&#13;
nr 190 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 2, z lokalizacją: „Tretki, Tarnówka, Czerniaków”, na karcie z lokalizacją&#13;
ogólną jak w druku, w rkp. pod melodią zwr. 1–3; teka 42, sygn.&#13;
1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Chochołów” – tam tylko zwr. 1 bez&#13;
melodii.&#13;
s. 291 nr 191 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 40, nr 2, tam melodia z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 603.&#13;
nr 192 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, nr 10, z lokalizacją jak w druku i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – tam tekst&#13;
zwr. 1 bez melodii zanotowany dwukrotnie, raz z lokalizacją:&#13;
„Chochołów” i drugi raz z lokalizacją: „Jeżew”. Na k. 45 t. 8–9:&#13;
&#13;
#œ&#13;
&amp; œJ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
‰ , w tym rkp. po zwr. 1 jeszcze:&#13;
&#13;
„Sadziłam ja w ogródeczku przy drodze,&#13;
a którędy mój Jasieńko pojedzie”&#13;
i dalej tekst jak w druku.&#13;
Por. Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 337.&#13;
nr 193 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 3, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa (Brzozów)”. W rkp. w t. 9 górna wersja:&#13;
&#13;
r j j&#13;
&amp; œ œR œ œ , tekst zanotowany skrótowo:&#13;
&#13;
„Żebyś ty, chmielu, na tyczki nie laz,&#13;
nie robiłbyś ty…,&#13;
oj, chmielu, oj, nieboże”.&#13;
s. 292 nr 194 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją:&#13;
„Błonie, Sochaczew”, z dopiskiem: „i z Wielkopolski”. W rkp.&#13;
&#13;
�60&#13;
&#13;
tak jak w druku odesłanie do „Przyjaciela Ludu”, R. 13: 1846,&#13;
T. 1, nr 25, s. 200, tam tekst zamieszczony w niepodpisanym [Fr.&#13;
Wawrowski?] artykule Piosnki ludu wielkopolskiego.&#13;
s. 292 nr 195 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 4, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Iłowa (Brzozów)” i rkp. terenowy, teka 33, sygn. 1308/II,&#13;
k. 27, bez lokalizacji. W obu rkp.: w t. 1 tylko górna wersja, w t.&#13;
&#13;
2, 6, 13, 15–17 grupa œ œ œ zanotowana każdorazowo jako triola&#13;
&#13;
szesnastkowa, w t. 3 trzecia nuta h1, w t. 14 w obu wykonaniach&#13;
dolna wersja, na zakończenie jeszcze: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
; w rkp.&#13;
&#13;
z teki 42: w t. 4 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna&#13;
wersja, w t. 12 przy piątej nucie jeszcze alternatywnie a1; w rkp.&#13;
z teki 33: w t. 8 brak znaków chromatycznych, w t. 9 przy pierwszej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa d2 c2 d2, w t. 11&#13;
przy ostatniej ósemce jeszcze alternatywnie a1, powyżej notatka&#13;
Kolberga: „Polonez”.&#13;
nr 196 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 3, bez lokalizacji i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 23, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Kromnów”. W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę&#13;
czystą wyżej, w t. 1 i 3 tylko górna wersja; w rkp. terenowym&#13;
w pierwszym wykonaniu: w t. 6 druga szesnastka g1, w t. 7 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta a1, w drugim wykonaniu: w t. 6&#13;
na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1; w rkp. z teki 42 w pierwszym&#13;
wykonaniu: brak t. 5–6, t. 7 jak w tece 43, nad melodią notatka&#13;
Kolberga: „weselna”.&#13;
s. 293 nr 197 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, nr 8, z lokalizacją: „Brzozów i Giżyce [przekreślone], p[od] Iłowem, Wyszogrodem”. W rkp. w t. 6 brak znaku powtórki, a w zapisie tekstu po&#13;
zwr. 5 jeszcze:&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
,,A ja babuleńce do pichy,&#13;
moja babuleńka: chi, chi, chi”,&#13;
&#13;
ponadto w rkp. brak zwr. 9 i dwóch ostatnich wierszy zwr. 11,&#13;
a na zakończenie jeszcze:&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
,,A ja babuleńce do woła,&#13;
moja babuleńka jak pscoła”.&#13;
&#13;
�61&#13;
&#13;
s. 294 nr 198 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”, tam w t. 3, 6 i 8 tylko górna wersja i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”,&#13;
tam tekst bez melodii.&#13;
nr 199 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349,&#13;
k. 50, nr 1, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, (Brzozów)” i tamże,&#13;
k. 42, z lokalizacją: „Brzozów p[od] Iłowem” oraz rkp. terenowy,&#13;
teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji. We wszystkich rkp.&#13;
melodia z notatką Kolberga: „O grochu”, t. 3–4: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
r&#13;
j j œ.&#13;
,&#13;
œ œ.œ&#13;
&#13;
w t. 9 tylko górna wersja; w rkp. terenowym i w rkp. z k. 42 me-&#13;
&#13;
lodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.&#13;
nr 200 i przyp. 1 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 6,&#13;
z lokalizacją: „Rzeczyca, Guzów [przekreślony]” i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 56, bez lokalizacji. W obu rkp. w t. 5&#13;
na trzecią i czwartą miarę dwie ćwierćnuty, w t. 12 tylko górna&#13;
&#13;
m&#13;
œ œœ œ œ&#13;
wersja; w rkp. z teki 42 t. 1: &amp; œ œ&#13;
, w t. 7 na pierw-&#13;
&#13;
szą miarę alternatywnie f2, nad melodią notatka Kolberga: „Marsz&#13;
do kościoła”, pod melodią „p[atrz] pieśń: I przyjechali deputacy&#13;
&#13;
m&#13;
œœœœ œ&#13;
z wojny”; w rkp. z teki 43: t. 1 &amp; œ&#13;
, w t. 6 brak trzeciej&#13;
&#13;
i czwartej miary, w t. 7 tylko dolna wersja, t. 9–12 ze znakiem powtórki, nad melodią notatka Kolberga: „Marsz weselny, wyjeżdżając&#13;
do kościoła”.&#13;
W przypisie drugi odsyłacz do wariantu błędny, winno być: Lubelskie cz. I (zob. DWOK T. 16, nie: T. 14), nr 405.&#13;
s. 295 nr 201 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”, tam w drugim wykonaniu w t. 2 na drugą&#13;
i trzecią miarę ósemki c2 d2, na zakończenie jeszcze zanotowana&#13;
małymi nutami, jako dogrywka, powtórka drugiego wykonania&#13;
w wersji opisanej powyżej. W druku błędnie podane metrum –&#13;
winno być .&#13;
nr 202 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, nr 3, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W obu rkp. w zapisie melodii w t. 11 tylko dol-&#13;
&#13;
œ&#13;
na wersja, ponadto w rkp. z teki 42: t. 7: &amp; œJ&#13;
&#13;
, t. 14–16:&#13;
&#13;
�j j&#13;
&amp; œJ œJ # œ œ œ&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
j&#13;
œ ‰ ‰ , wersja drukowana tych taktów za-&#13;
&#13;
notowana obok jako wersja alternatywna, natomiast w rkp. terenowym w t. 1–6 i 13–16 widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
melodycznym i metrorytmicznym, dziś ten rkp. słabo czytelny.&#13;
nr 203 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 3, z lokalizacją: „od Inowłodzy, Ujazdu, Wolborza, Starzyce” (przekreślone&#13;
wcześniejsze lokalizacje: „Rzeczyca” i „Adamowice”), tam melodia&#13;
w opracowaniu fortepianowym z tekstem jak w druku, zob. Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 601; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 9, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod&#13;
Mszczonowem”, tam melodia z incipitem: „A na onej górze”.&#13;
W rkp. z teki 43 melodia jak w tece 42 (zob. T. 67/II, nr 601), przy&#13;
czym w t. 3 i 7 pierwsza nuta błędnie półnuta.&#13;
W rkp. z teki 42 odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze J. Konopki&#13;
Pieśni ludu krakowskiego…, s. 49.&#13;
s. 296 nr 204 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 4, z lokalizacją:&#13;
„Grzymkowice” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 13,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem”, tam melodia&#13;
z incipitem: „A kadyż to pani młoda”; w rkp. z teki 42 notatka&#13;
ołówkiem: „Modlnica”, być może miała dotyczyć poprzedniej pieśni; w rkp. terenowym: brak znaku przykluczowego, w t. 1 ≥ przy&#13;
d2, w t. 2 w obu wykonaniach górna wersja w rytmie: œ œ œ ,&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
Ÿ&#13;
Ÿ&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œœ œ&#13;
œœœ&#13;
J , w t. 4 pierwsza nuta h1, t. 7: &amp; œœ œ&#13;
t. 3: &amp;&#13;
#&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 10 Ω przy f .&#13;
nr 205 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, nr 6 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, nr 1, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Rzeczyca” i notatką Kolberga: „Do ślubu. Do oczepin”. W rkp. z teki&#13;
1&#13;
&#13;
43 t. 1–4: &amp;&#13;
&#13;
# r r&#13;
œ œ œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w rkp. z teki 42 powyższy przykład zanotowany obok jako wersja&#13;
alternatywna, ponadto w zapisie tekstu w obu rkp. zwrotki w następującej kolejności: 2–4, 1, 5 i 6.&#13;
s. 297 nr 206 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją:&#13;
„Rzeczyca”, tam przy g1 każdorazowo ≥, t. 5–8 w następującej kolejności: t. 6, 5, 8, 7. Ponadto w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” tylko tekst, tam&#13;
jeszcze fragmenty kolejnej zwrotki: „na tyczki leziesz…, zwiedziesz”.&#13;
&#13;
�63&#13;
&#13;
nr 207 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 38, nr 5, z lokalizacją: „Rzeczyca” (wcześniej: „Guzów”, przekreślone) i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 26, nr 66, bez lokalizacji; w obu rkp. melodia&#13;
z pierwszą zwrotką i notą: „Na dzień dobry”. W rkp. z teki 42 dodatkowa nota: „po oczepinach”, a ponadto w t. 4, 6, 7 i 9 tylko górna&#13;
wersja; w rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga z zapisem&#13;
&#13;
œœœ œœ ,&#13;
melodycznym i metrorytmicznym, t. 1: &amp; œ # œ # œ œ&#13;
&#13;
w t. 3 na drugą miarę ósemki gis2 fis2, w t. 4 tylko górna wersja, t. 6–10:&#13;
3&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ œ # œ # œ œ œ œ # œ œ œ œ # œ # œ œ œ œ œ œ œ # œ œ ˙˙ ..&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
s. 298 nr 208 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 33, nr 4, bez lokalizacji i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, nr 24, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Kromnów”; w obu rkp. w t. 4 ostatnia nuta poprawiona&#13;
na h1, co podkreślił Kolberg w obu rkp. oznaczeniem literowym;&#13;
w rkp. z teki 42 w t. 19 na drugą miarę alternatywnie ósemka c2,&#13;
nad nutami notatka Kolberga: „Goniec”.&#13;
&#13;
Przypisy (s. 299–351)&#13;
s. 301 w. 1g. – s. 303 w. 8g. (ust. 1) – Pierwsze cztery akapity pochodzą&#13;
z pracy Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno-statystyczne&#13;
miasta Warszawy…, s. 4–8, przy czym odsyłacz do cz. VII Poznańskiego (zob. DWOK T. 15), s. 12, nr 5 pochodzi od Kolberga.&#13;
Powołanie na Sobieszczańskiego dotyczy hasła Warszawa podpisanego F.M. S., zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej…&#13;
w 1867 roku, T. 26, s. 416 (całość hasła na s. 416–507).&#13;
W przyp. na s. 302 ponownie odsyłacz do wymienionej pracy Gołębiowskiego, s. 10 oraz do dwóch publikacji K.W. Wójcickiego&#13;
Stare gawędy i obrazy…, T. 3, s. 130 i Warszawa i jej społeczność,&#13;
Warszawa 1875, s. 253–255.&#13;
Na s. 303 wzmianka o dziele F. Palacky’ego Dzieje narodu czeskiego w Czechach i na Morawach, które wyszło początkowo&#13;
w języku niemieckim (Geschichte von Böhmen) w Pradze w 1836,&#13;
a w 1848 w języku czeskim.&#13;
Na tej samej stronie odesłanie do Starożytności Warszawy… Wejnerta, 1856, T. 4, s. 419–420.&#13;
&#13;
�64&#13;
&#13;
s. 303 w. 9–30g. (ust. 2) – Informacje zamieszczone przez Kolberga pochodzą z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy…, T. 3,&#13;
s. 117–118.&#13;
w. 9d. – s. 305 w. 24g. (ust. 3) – Informacje dotyczące herbu&#13;
w Starożytnościach warszawskich… wydawanych przez Wejnerta, T. 1 od s. 6, natomiast informacje zamieszczone w kolejnych&#13;
dwóch akapitach na s. 304 pochodzą z tego samego tomu ze s. 17&#13;
i nast. Powołanie na Koenhe’go za Wejnertem, który w T. 1 na&#13;
s. 7 i w przypisie wzmiankuje o napotkanej publikacji, dotyczy to&#13;
artykułu F.A. Vossberga Siegel der Stadt Warschau zamieszczonego w czasopiśmie wydawanym przez B. Koehnego „Zeitschrift&#13;
für Münz-, Siegel- Und Wappenkunde” 1843, tam s. 382–385&#13;
i tabl. XII. Wymienione w ostatnim akapicie ilustracje znajdują się&#13;
w Starożytnościach…, w T. 2 przed s. 183.&#13;
Na s. 305 odesłanie do hasła F.M. S. [Sobieszczańskiego] Warszawa zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej…, T. 26: 1867,&#13;
s. 507 (całość hasła na s. 416–507); Sobieszczański z kolei powołuje się na hasło własnego autorstwa Sfragistyka polska zamieszczone w tejże Encyklopedii…, T. 23: 1866, s. 360–367.&#13;
s. 305 w. 25g. – s. 306 w. 19g. i przyp. 1 (ust. 4) – Kolberg przytoczył&#13;
fragment pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorski] Podania i baśni&#13;
ludu w Mazowszu, wydanej we Wrocławiu w 1852 roku. Cytaty&#13;
pochodzą ze s. 165–166, przy czym tekst od słowa: „Wprawdzie”&#13;
do „Bechstein” u Zmorskiego w przypisie na s. 165. Zmorski,&#13;
a za nim Kolberg, odwołuje się do publikacji: F.M. Sobieszczańskiego Wiadomości historyczne o sztukach pięknych w dawnej Polsce… T. 1, Warszawa 1847, s. 208–209; wymienionych na&#13;
poprzedniej stronie Starożytności warszawskich… Wejnerta,&#13;
T. 1, s. 6; L. Bechsteina Der Sagenschatz und Sagenkreise des&#13;
Thüringerlandes, Hidburghausen: Kesselring, Bd. 1–4: 1835–&#13;
–1838, tam wzmiankowane podanie w T. 3 wydanym w 1837&#13;
roku na s. 242–243.&#13;
W przypisie Kolberg odwołuje się do wzmiankowanych wcześniej&#13;
haseł Sobieszczańskiego: Warszawa i Sfragistyka polska oraz&#13;
pracy Wejnerta, zob. poprzedni przypis (do ust. 3).&#13;
s. 306 w. 20g. – s. 307 w. 26g. (ust. 5) – Zamieszczony tekst pochodzi&#13;
z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni&#13;
ludu…, s. 166–168.&#13;
s. 307 w. 13d. – s. 309 w. 25g. (ust. 6) – Zamieszczony tekst pochodzi&#13;
z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni&#13;
ludu…, s. 168–172.&#13;
&#13;
�65&#13;
&#13;
s. 309 w. 12d. – 310 w. 14g. (ust. 7) – Zamieszczony tekst pochodzi z pracy R. Zamarskiego [właśc. Zmorskiego] Podania i baśni ludu…,&#13;
s. 175–176. Ostatni akapit u Zmorskiego w przypisie, natomiast&#13;
przypisy 1 i 2 na s. 309 pochodzą od Kolberga.&#13;
s. 310 w. 16–33g. (ust. 8) – Dwa pierwsze akapity tego ustępu są cytatami z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski ze s. 278–279, tam&#13;
także odesłanie do Staszica, zob. S. Staszic Uwagi nad dziewięciu&#13;
księgami, w: tegoż Dzieła, T. 7: Warszawa 1819, s. 541. Informacje zawarte w ostatnim akapicie do słowa: „kościelnych” także&#13;
w Ludzie polskim na s. 279.&#13;
w. 5d. – s. 312 w. 29g. (ust. 9) – Pierwsza część opisu pochodzi&#13;
z anonimowego artykułu Przemysł płócienniczy w Polsce zamieszczonego w „Gazecie Polskiej” 1865, nr 8; nie odnaleziono&#13;
numeru 210 „Nowej Reformy” z 1882 roku, do którego odsyła Kolberg w drugiej części opisu.&#13;
s. 312 w. 11d. – Winno być: Do stronicy 28 (nie 29).&#13;
w. 10d. – s. 313 w. 11g. (ust. 10) – We wskazanym przez Kolberga&#13;
numerze 92 „Nowej Reformy” z 1884 cytatu nie odnaleziono.&#13;
s. 313 w. 13g. – s. 315 w. 18g. (ust. 11) – Kolberg przytoczył fragmenty&#13;
artykułu ks. A. Szelewskiego Wiadomość historyczno-archeologiczna o kościele parafialnym i innych w mieście Brzezinach…,&#13;
„Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851, T. 20, s. 1–31 (nr 1), s. 93–125&#13;
(nr 2) i s. 191–216 (nr 3). Powołanie Muczkowskiego i Bielskiego&#13;
za Szelawskim: J. Muczkowski Początek biczowania się w Polsce, „Dwutygodnik Literacki” 1844, nr 12, s. 355; M. Bielski Kronika polska Marcina Bielskiego nowo…, ks. V s. 506–507, zob. też&#13;
M. Bielski Kronika polska, wyd. J. Turowskiego T. 2, Sanok 1856,&#13;
ks. V s. 937–939.&#13;
s. 315 w. 18–7d. (ust. 12) – Informacje zamieszczone w tym akapicie&#13;
pochodzą z artykułu J. Karłowicza Imiona niektórych plemion&#13;
i ziem dawnej Polski, „Pamiętnik Fizjograficzny” 1882, T. 2,&#13;
s. 506–507 (całość artykułu na s. 497–516).&#13;
w. 6d. – s. 319 w. 10d. (ust. 13) – Kolberg zacytował artykuł&#13;
W.A. Maciejowskiego Mazurowie zamieszczony w „Tygodniku&#13;
Literackim” w 1840 roku, nr 9, s. 67–69. Przypis 1 na s. 316 pochodzi od Kolberga i dotyczy publikacji D. Szulca (nie Szuca) O znaczeniu Prus dawnych, wydanej w Warszawie w 1846; zgodnie&#13;
z odsyłaczami przytoczono cytat ze s. 35, a wzmianka o Koperniku&#13;
ze s. 65 tej pracy. Pozostałe przypisy na s. 316 za Maciejowskim,&#13;
dotyczą prac: K.F. Eichhorna Deutsche Staats- und Rechtsgeschichte, wydanie: Göttingen 1835, Th. 2, s. 193 (zob. https://archive.org/details/deutschestaatsun02eichuoft, dostęp: 30. 07. 2018);&#13;
&#13;
�66&#13;
&#13;
Statuta mazoviae, w: Jus polonicum, wydał J.W. Bandtkie, Warszawa 1831, s. 434. Na s. 317 powołanie K. Miaskowskiego, także&#13;
za Maciejowskim, zob. K. Miaskowski, Na schwał Mazurów, w:&#13;
tegoż, Zbiór rytmów, wydała Alina Nowicka-Jeżowa, IBL: Warszawa 1995 („Biblioteka Pisarzy Staropolskich” T. 3), s. 338–339&#13;
(http://ibl.waw.pl/3bps.pdf, dostęp: 08. 07. 2018), zob. też: Zbiór&#13;
rytmów… (wedle wydania z roku 1622 w Poznaniu w drukarni&#13;
Jana Rossowskiego), wydał K.J. Turowski, Kraków 1861, s. 290–&#13;
–291, pierwodruk Zbioru rytmów: Kraków 1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622.&#13;
s. 319 w. 8d. – s. 322 w. 2g. (ust. 14) – Cały ustęp jest cytatem z pracy Ł.&#13;
Gołębiowskiego Lud polski, przy czym pierwsza część tekstu (do&#13;
s. 321 w. 4g.) pochodzi ze s. 131–133, a końcowe akapity ze s. 1–2.&#13;
Przypisy 1 i 2 na s. 320 i 321 wprowadzone przez Kolberga; w&#13;
przyp. 2 odesłanie do hasła Mazury (bez autora), Encyklopedia&#13;
S. Orgelbranda T. 7: Warszawa 1874, s. 394. Za Gołębiowskim&#13;
przywołana też została niepublikowana Rozprawa konkursowa&#13;
K.W. Wójcickiego (przesłana przez autora do Warszawskiego Towarzystwa Naukowego).&#13;
s. 322 w. 5g. – s. 323 w. 10g. (ust. 15) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga&#13;
jest to fragment korespondencji K. Wł. W[ójcickiego] Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego zamieszczonej w tym czasopiśmie&#13;
w 1864 roku, T. IX, nr 248.&#13;
s. 323 w. 13g. – s. 323 19g. (ust. 16) – Odsyłacz Kolberga dotyczy wymienionej publikacji Wejnerta Starożytności Warszawy… 1856, T. 4,&#13;
s. 437.&#13;
w. 14d. – s. 326 w. 1d. (ust. 17) – Cały akapit Kolberg przytoczył za&#13;
Ludem polskim Gołębiowskiego (Gołębiowski wykorzystał rękopis Kitowicza, część tego rękopisu, w tym informacje przywołane&#13;
za Gołębiowskim, została pominięta w wymienionym wcześniej&#13;
wydaniu Raczyńskiego z 1840 roku i opublikowana była dopiero&#13;
w „Pamiętniku Literackim”, Lwów 1930).&#13;
Pierwszy akapit: „Po dworach” u Gołębiowskiego na s. 289;&#13;
„Dobycie szabel” na s. 277;&#13;
„Błogosławieństwo” – s. 275;&#13;
„Przyjmowanie do kościoła” – s. 298;&#13;
„Posty” – s. 295 i 296, w tej części oba odsyłacze dotyczą Historii&#13;
narodu polskiego Naruszewicza, wzmianka o pochodzeniu terminu carnisprivii w wyd. Turowskiego, T. 5: Kraków 1860 na s. 258&#13;
przy opisie panowania Kazimierza Wielkiego pod rokiem 1363;&#13;
hasło „Czterdziestnica” w Słowniku języka polskiego S.B. Lindego, w wyd. Ossolineum, T. 1: Lwów 1854 na s. 382 (pierwodruk:&#13;
&#13;
�67&#13;
&#13;
s. 327&#13;
&#13;
s. 329&#13;
&#13;
s. 330&#13;
s. 331&#13;
&#13;
s. 332&#13;
&#13;
s. 334&#13;
s. 336&#13;
&#13;
Warszawa 1807);&#13;
„Bractwa sodalisów” – s. 290;&#13;
„Świece” – s. 305, nie wiadomo, którego numeru „Kuriera” dotyczy&#13;
odsyłacz;&#13;
„Agnusek” – s. 274;&#13;
„Uderzenie dzwonu” – s. 314;&#13;
„Woźnice zakonników” – s. 324.&#13;
w. 3g. – s. 328 w. 1d. (ust. 18) – Kolberg zaczerpnął tekst z anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837,&#13;
T. 2, z. 4, s. 45, 46, 48, 49 (całość artykułu na s. 44–77); w przypisie&#13;
odesłanie do Gołębiowkiego, za „Pamiętnikiem”, dotyczy Ludu&#13;
polskiego…, s. 291.&#13;
w. 3–22g. (ust. 19) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837&#13;
(nie: 1839), T. 2, z. 4, s. 50, 52.&#13;
w. 15d. – s. 330 w. 11g. (ust. 20) – Tekst pochodzi z wymienionego&#13;
wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 54.&#13;
w. 14g. – 1d. (ust. 21) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej&#13;
anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy”&#13;
1837, T. 2, z. 4, s. 55 i 56.&#13;
w. 3–24g. (ust. 22) – Tekst pochodzi z wymienionego wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837,&#13;
T. 2, z. 4, s. 56–58.&#13;
w. 13d. – s. 332 w. 10g. (ust. 23) – Tekst pochodzi z wymienionego&#13;
wyżej anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 58.&#13;
w. 13g. – s. 334 w. 27g. (ust. 24) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy”&#13;
1837, T. 2, z. 4, s. 60–61 i 63–67, przy czym w źródle: „W roku&#13;
1012” (nie: 1032 – jak na s. 333). W pierwszym akapicie wspomniana powieść poetycka A. Malczewskiego Maria, wydana po&#13;
raz pierwszy w Warszawie w 1825 roku, tam s. 37.&#13;
w. 16d. – s. 336 w. 14g. (ust. 25) – Zgodnie z odsyłaczami Kolberga&#13;
tekst został zaczerpnięty z anonimowych notatek zamieszczonych&#13;
w czasopiśmie „Korespondent” z 1835 roku, nr 32 i 39.&#13;
w. 17g. – s. 337 w. 23g. (ust. 26) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2,&#13;
z. 4, s. 68–72, przy czym w źródle: „Pierwsza niedziela wielkopostna”&#13;
(nie: wielkanocna” – jak w pierwszym zdaniu). W przypisie Kolberg&#13;
&#13;
�68&#13;
&#13;
s. 337&#13;
s. 338&#13;
&#13;
s. 341&#13;
&#13;
s. 342&#13;
s. 344&#13;
&#13;
s. 345&#13;
&#13;
wymienia anonimowy artykuł Polen. Die Osterfeier in Warschau&#13;
zamieszczony w czasopiśmie „Magazin für Literatur des Auslandes”&#13;
T. 15: 1846 (nie 1846), nr 72, s. 289–290; wycinki z tego czasopisma&#13;
zachowały się w jego archiwum, sygn. 2184, k. 367.&#13;
w. 16–1d. (ust. 27) – Tekst pochodzi z wymienionego anonimowego&#13;
artykułu Zwyczaje ludu, „Pamiętnik Naukowy” 1837, T. 2, z. 4, s. 74.&#13;
w. 2g. – s. 341 w. 10g. (ust. 28) – Wskazanego numeru „Nowego&#13;
Czasu” nie odnaleziono. Na s. 338 odsyłacz do „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. 8, dotyczy fragmentu&#13;
pieśni zamieszczonej w artykule Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po J. Lipińskim, tam s. 69 nr 14&#13;
(całość artykułu s. 62–114); na s. 340 odesłanie do cz. I Pokucia&#13;
(zob. DWOK T. 29), dotyczy s. 198.&#13;
w. 12g. – s. 342 w. 3g. (ust. 29) i przyp. 1 na s. 341 – Jest to cytat ze wskazanej przez Kolberga strony w Ludzie polskim Gołębiowskiego. W przypisie odesłanie do anonimowego artykułu&#13;
Święcone u J.O. Księcia Radziwiłla. Sierotki (wyjątek z rękopisu), „Tygodnik Literacki” 1840, nr 15 i 16. Na końcu odesłanie&#13;
do niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej we wskazanym&#13;
numerze „Kuriera”.&#13;
w. 5g. – s. 343 w. 6d. (ust. 30) – Odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” dotyczy niepodpisanej notatki bez tytułu zamieszczonej&#13;
we wskazanym numerze.&#13;
w. 16g. – s. 345 w. 25g. (ust. 32) – Tekst został zaczerpnięty z artykułu J.S. B. [Bandtkie] Sobudki. Góra Sobótska, „Pamiętnik Warszawski” 1819, T. 14, ze s. 374, 376 i 377. W pierwszym akapicie&#13;
powołanie Thietmara za Bandtkiem, w źródle odesłanie do edycji&#13;
J.A. Wagnera Dithmari episcopi Merseburgensis chronicon wydanej w Norymberdze w 1807 roku, tam s. 237 (pierwodruk: Chronici Ditmari Episcopi Mersepurgii, Francofurti ad Moenum 1580); na&#13;
s. 345 wzmianka o pracy slawisty Josefa Dobrovskiego Słowianka&#13;
czyli poselstwo z Czech z 1806 roku (Slawin: Bothschaft aus&#13;
Böhmen an alle Slawischen Völker, oder Beiträge zur Kenntniß&#13;
der Slawischen Literatur nach allen Mundarten. Prag 1806; w&#13;
wyd. Praga 1834, s. 266); w ostatnim akapicie wymieniony został&#13;
przetłumaczony na j. polski tytuł rozdziału pracy J.G. Worbsa Archiv für die Geschichte Schlesiens der Lausitz und zum Theil&#13;
von Meissen, Leipzig-Sorgau 1798, s. 69–86 (nie 19–85).&#13;
w. 17d. – s. 347 w. 1d. (ust. 33) – Poszczególne partie tekstu Kolberg zaczerpnął z Gier i zabaw Ł. Gołębiowskiego.&#13;
Pierwszy akapit: „W dawnych wiekach” pochodzi ze s. 294; na końcu&#13;
akapitu odsyłacz do pieśni Sobutka. Duma narodowa zamieszczonej&#13;
w wymienionym roczniku „Pszczółki Krakowskiej”, T. 3, nr 53.&#13;
&#13;
�69&#13;
&#13;
Tekst od słów; „W wigilię ś. Jana” wraz z cytatami z Kochanowskiego zaczerpnięty ze s. 294–295; Kolberg wykonał też własny&#13;
odpis (teka 1, sygn. 1121, skł. 5) fragmentu Pieśni świętojańskiej&#13;
o Sobótce (zob. bibliografia), w jego rkp. tekst od słów: „Wystąp ty,&#13;
coś ciągnął kota” do „gdzie kot we łbie przemieszkiwa”.&#13;
Fragment: „W pałacu biskupa” do słów: „syn Leopolda r. 1711”&#13;
u Gołębiowskiego na s. 295–296; tam w przedostatnim wierszu&#13;
winno być: „zbór” (nie: zbiór).&#13;
Wzmianka o Serbach łużyckich – s. 298;&#13;
Tekst od słów „W dzień ś. Jana” do „przecie upamiętają” – u Gołębiowskiego na s. 301; odesłanie do M. Reja dotyczy utworu Postylla w: tegoż Dzieła wszystkie, T. 4: Wrocław-Warszawa-Kraków 1965, cz. I, s. 301, pierwodruk: 1557; kolejny odsyłacz dotyczy&#13;
Karola Ozie (Ogier) Droga do Polski i Prus Polskich w r. 1635&#13;
w: J. U. Niemcewicz Zbiór pamiętników historycznych o dawnej&#13;
Polszcze T. 3, Warszawa 1822, s. 198 (całość s. 186–237); powołanie Marcina z Urzędowa dotyczy Herbarza polskiego, Kraków&#13;
1595, s. 31; dalej fragment utworu K. Twardowskiego Bylica Świętojańska, wydanego we Lwowie w 1630r.&#13;
Tekst od słowa „Juszyński” do „Siarczyńskiego” – u Gołębiowskiego na s. 302; w wymienionym Dykcjonarzu poetów polskich&#13;
M.H. Juszczyńskiego, Kraków 1820, T. 1, s. 152 autorstwo utworu&#13;
przypisane Z. Januszowskiemu. F. Siarczyński w Obrazie wieku&#13;
za panowania Zygmunta III, cz. II, Lwów 1828, s. 274 podaje jako&#13;
autora Twardowskiego, powołując się na wydanie z 1630 roku.&#13;
Przyp. 1 – wprowadzony przez Kolberga; w przypisie fragment&#13;
tekstu S. Goszczyńskiego Sobótka, „Ziewonia” 1834, s. 215.&#13;
Wzmianka o wywodzie Kołłątaja, zob. X. Hugona Kołłątaja Rozbiór krytyczny zasad historii, z rkp. wydał F. Kojsiewicz, T. 3:&#13;
Kraków 1842, s. 340.&#13;
s. 348 w. 3g. – s. 350 w. 23g. (ust. 34) – Odsyłacze przy poszczególnych&#13;
pieśniach dotyczą:&#13;
przy pieśni nr 1 – zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 197;&#13;
nr 2 – Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji..., s. 26;&#13;
nr 3 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 2, s. 316&#13;
i O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, zob. DWOK T. 1, nr 17a i 15d&#13;
(nie: 15b);&#13;
nr 4 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 203&#13;
i O. Kolberg Pokucie cz. II, zob. DWOK T. 30, s. 24;&#13;
nr 5 – Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji..., s. 25;&#13;
&#13;
�70&#13;
&#13;
nr 6 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 198,&#13;
tam jako pieśń wykonywana na Mazowszu w wigilię św. Jana,&#13;
a nie jak w zamieszczonej w nawiasie notce: „weselna”;&#13;
nr 7 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 252;&#13;
nr 8 – tamże, s. 200, u Wójcickiego ta pieśń jako pochodząca&#13;
z Krakowskiego;&#13;
nr 9 – K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów... T. 1, s. 276.&#13;
s. 350 w. 15d. – s. 351 w. 1d. (ust. 35) – Kolberg wykorzystał fragmenty&#13;
publikacji wydawanej przez A. Wejnerta Starożytności Warszawy (w tytule tomów 1 i 2: „Warszawskie”); przytoczone informacje&#13;
pochodzą z T. 4 (nie T. 3), s. 31, 53.&#13;
&#13;
�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 25 (Mazowsze cz. II)&#13;
&#13;
Karta tytułowa – Na karcie tytułowej widnieje data: 1886, choć druga&#13;
część Mazowsza wydana była już rok wcześniej, zob. też DWOK&#13;
T. 80/I, s. XI i LXVII–LVIII.&#13;
Ryc. przed s. I – Ryc. „od Łowicza” wg akwareli W. Gersona, zob. DWOK&#13;
T. 80/I, s. LXII; w pierwodruku znajdowała się przed rozdziałem&#13;
„Pieśni”.&#13;
&#13;
Wstęp (s. I–V)&#13;
s. I&#13;
&#13;
s. IV&#13;
&#13;
w. 12–13d. – Odesłanie do tomu I dotyczy cz. I Mazowsza, zob.&#13;
DWOK T. 24.&#13;
w. 3 i 6d. – Oba odsyłacze, jak również te na s. II, IV i V, dotyczą&#13;
Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 roku, a później włączonych do Ludu jako seria I, zob. DWOK T. 1.&#13;
w. 11 i 12g. – Odsyłacz do serii VI dotyczy cz. II Krakowskiego,&#13;
zob. DWOK T. 6.&#13;
&#13;
Pieśni (s. 1–164)&#13;
s. 1&#13;
&#13;
nr 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19r., z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka e2, w drugim pierwsze trzy&#13;
ósemki d2, w t. 4 piąta ósemka c2; w zapisie tekstu w zwr. 1: „przyjedź” zamiast „przyjdź–ze” i w zwr. 5: „posag” zamiast „wiano”.&#13;
W druku błędnie podane metrum, winno być .&#13;
&#13;
�72&#13;
&#13;
nr 2 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją ogólną: „Grz[ymkowice]”, tam melodia z incipitem: „Kiedy będzie słońce i pogoda”.&#13;
s. 1–2 nr 3 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 13a, z lokalizacją: „Garwolin”, tam melodia z tekstem: „Śliczne goździki, piękne&#13;
tulipany” (por. T. 25, nr 740 – z wariantem melodii) i teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam nad melodią&#13;
notatka Kolberga: „Do ślubu z domu”.&#13;
W rkp. z k. 13a tylko górna wersja, w t. 6 ostatnie trzy nuty&#13;
zanotowane o sekundę wyżej; w rkp. z k. 153 w t. 2 górna,&#13;
w t. 4 dolna wersja, przy pierwszej ósemce alternatywnie f2, t. 5–6:&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ œ . œœ œ œ œ œ œ œ œœ&#13;
&amp;&#13;
, w t. 7 na pierwszą miarę ćwierćnuta d2,&#13;
J&#13;
&#13;
s. 2&#13;
&#13;
w t. 8 dolna wersja, na trzecią miarę ćwierćnuta c2, pod melodią&#13;
fragment tekstu: „Przyjechali deputacy z wojny” i „żeby mi były&#13;
okna kryształowe”. Melodia i tekst por. nr 52 w suplemencie.&#13;
Odsyłacze pod pieśnią dotyczą: zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 103–104, tam wariant z Lubelskiego, a na s. 105–106 z Krakowskiego; pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, s. 87–88, nr 16 i 17, tam warianty tekstu.&#13;
nr 4 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 21r., z lokalizacją ogólną: „Okoniew, Radzymin Stary”.&#13;
W rkp. w t. 1–2 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim tylko górna wersja, w t. 1 na drugą miarę druga ósemka c2;&#13;
w zapisie tekstu zwr. 1 jak tekst pod nutami, przy czym tam: „takiej&#13;
wielkiej” zamiast „tak wielkiej”, brak zwr. 1: „Dziewczyna z niemi...”, a zamiast niej:&#13;
„Widzieliśmy tam na polu,&#13;
jak wybierała pszeniczkę z kąkolu”;&#13;
dalej:&#13;
„Trzeba by tam sto huzarów posłać...&#13;
Żeby jedni z mamą rozmawiali,&#13;
a drudzy, żeby pannę namawiali”;&#13;
&#13;
s. 3&#13;
&#13;
następnie zwr. 2 i 3 jak w druku, zwr. 4 i 5 bez drugiego wiersza,&#13;
zwr. 6 jak w druku.&#13;
nr 5 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez&#13;
lokalizacji i teka 5, sygn. 1136, k. 49v., z lokalizacją: „od Czerwińska”.&#13;
&#13;
�73&#13;
&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1&#13;
w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki c2 g1, w t. 7&#13;
tylko dolna wersja, w t. 8 na trzecią miarę ósemka c2. W zapisie&#13;
tekstu z teki 43 w zwr. 2 w. 3: brak „a”, w zwr. 3 w. 3: „Gdy przyleciał” zamiast „Gdy przylecę”; w rkp. z teki 5 w zwr. 3: „całowania”,&#13;
a „cmoktania” nadpisane jako wariant.&#13;
s. 3–4 nr 6 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy wariantów w cz. I Lubelskiego (DWOK T. 16), nr 406 i 407, natomiast nie jest jasne odesłanie&#13;
do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., tam na s. 72&#13;
warianty: „A ty ptasku, krogulasku” i „Lecioł sokół”.&#13;
s. 4&#13;
nr 7 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,&#13;
bez lokalizacji i teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)”.&#13;
W obu rkp. w t. 5 na ostatnią miarę ósemka fis1, w t. 8 tylko dolna,&#13;
w t. 10 tylko górna wersja, w t. 11 na pierwszą miarę szesnastki d2&#13;
h1, w t. 13 na pierwszą miarę dolna wersja, na trzecią ósemka fis1;&#13;
w rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, nad melodią notatka&#13;
Kolberga: „albo na 2”, a pod melodią obszerniejszy tekst:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„A wyrzyta, pacholicy, przed ten nowy dwór,&#13;
czy jedzie, czy nie jedzie kochaneczek mój.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Jedzie on też, jedzie, pięknie ubrany,&#13;
konik pod nim wybryzguje, rusza nóżkami.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Otwórzta mi, pacholęta, szerokie wrota,&#13;
niechże se, mój kochaneczek, nie tyka płota.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Postawta mu, pacholęta, nowe kobierce,&#13;
niechże se, mój kochaneczek, nóżek nie depce.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Postawta mu, pacholęta, marmurowy stół,&#13;
na tém stole marmurowym lniany obrus mój.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Na obrusie, na lnianym, talerz toczony,&#13;
na talerzu toczonym kapłon pieczony.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Jedzże, pijże, kochaneczku, jedzże, pijże, mój,&#13;
jeśli nie masz swego noża, a to se weź mój.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Dziękuję ci, moja Maryś, za taką powieść,&#13;
coś mi dała i kazała swoim nożem jeść.&#13;
&#13;
�74&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Dyć to niewiele, Maryś, dyć to niewiele,&#13;
nie czesałaś swoi głowy cztery niedziele.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Pójdę ja do ciotki, pożyczę szczotki,&#13;
a tyś przepił koszulinę, przepijesz portki.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Brzydkie nogi masz, dziewczyno,&#13;
brzydkie nogi masz,&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
pójdę ja do wdowy, umyję nogi.&#13;
A tyś przepił sto talarów, będziesz ubogi”&#13;
&#13;
(por. T. 25, nr 6);&#13;
		w rkp. z teki 42 na zakończenie, z notatką: „skrzypek”, powtórzenie jeszcze raz całej melodii w metrum :&#13;
&#13;
# 2 œœœ œœœœ&#13;
œ œ œ œ œ . œJ œ œ œ œj œ Œ&#13;
&amp; 4œ&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œj œ&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 4–5 nr 8 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. tylko górna wersja, w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie&#13;
ósemki h1 c2, w t. 5 na drugą miarę pierwsza ósemka fis1; w zapisie&#13;
tekstu w zwr. 1: „kochany” zamiast „kochanie”, w zwr. 2: „podoba”&#13;
zamiast „nie uda”.&#13;
s. 5&#13;
nr 9 i 10 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,&#13;
nr 49 i tamże, k. 7/2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Czaplin”,&#13;
w obu melodia z incipitem: „A gdzież mnie odjeżdżas, Walusieńku panie”. W obu rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
metrorytmicznym.&#13;
Pod pieśnią nr 9 odesłanie do wariantu tekstu zamieszczonego&#13;
przez K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 72–73.&#13;
s. 5–6 nr 11 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
&#13;
�75&#13;
&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3&#13;
w pierwszym wykonaniu: na trzecią miarę tylko dolna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu: na drugą miarę górna wersja, a na trzecią&#13;
miarę szesnastki a1 b1, w t. 4 na trzecią miarę szesnastki b1 a1,&#13;
t. 5–7 bez oznaczenia kolejności wykonań:&#13;
œ œ œ&#13;
&amp;b œ œ œ&#13;
&#13;
œœ œœ œœ&#13;
&#13;
œ œ œ .&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu zamieszczonego przez&#13;
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 72–73.&#13;
s. 6–7 nr 14 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Warszawy (Babice, Górce)”.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja,&#13;
w t. 7 na trzecią miarę szesnastki c2 h1; w zapisie tekstu tylko wiersze 1 i 2 zwr. 1 i wiersze 1 i 3 zwr. 3. W rkp. z teki 42 tekst zwr. 1–6&#13;
podpisane pod inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 315.&#13;
Tekst zob. też Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 650.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 98 wariant tekstu.&#13;
s. 7&#13;
nr 15 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od Inowłodza (Luciążna)”.&#13;
W obu rkp. t. 5–6 powtórzone, w drugim wykonaniu: w t. 5 pierwsza nuta h1, w rkp. z teki 43: w t. 6 w na drugą i trzecią miarę ósemki h1 fis1, w t. 7 tylko dolna wersja, na drugą miarę ósemka a1.&#13;
nr 16 – Melodia por. nr 74 w suplemencie. Odesłanie do Pieśni&#13;
ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 309 błędne.&#13;
s. 8&#13;
nr 19 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Czersk”, tam tylko tekst. Odesłanie do melodii nr 28 błędne.&#13;
s. 8–9 nr 21 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”; teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 31, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. terenowym z teki 43 w zwr. 4: „topolę” zamiast „brzezinkę”,&#13;
po zwr. 7 jeszcze:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„A on do niej swoją posiełeczkę,&#13;
żeby on mi przynósł jaką nowineczkę.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Przyniósł ci mu nowineczkę nie bardzo dużą,&#13;
ze jego kochaneczkę do ślubu wiozą.&#13;
&#13;
�76&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Niechże ją wiozą, ja se pójdę za nią,&#13;
będę jej się przypatrywał, czy będzie panią”.&#13;
&#13;
Rkp. z teki 42 uszkodzony, część karty odcięta, widoczne zwr. 2–7,&#13;
ale zwr. 2 i 6 bez pierwszego wiersza, ponadto tak jak w rkp. terenowym po zwr. 7 dalszy ciąg tekstu, ale widoczna tylko część:&#13;
„Posłał ci on do nij swoją poséłeczkę,&#13;
żeby ona mu przyniosła jaką nowineckę”&#13;
oraz:&#13;
„… ja pojadę za nią,&#13;
będę jéj się przypatrywał, cy będzie panią”.&#13;
s. 9&#13;
&#13;
s. 10&#13;
&#13;
nr 22 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Jeżew, Piątek”, tam wiersze 1 i 2 zwrotki pierwszej bez melodii.&#13;
W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2,&#13;
s. 14 wariant tekstu.&#13;
nr 23 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 37, z lokalizacją: „od&#13;
Skierniewic”. W rkp. w t. 14 brak dolnej wersji, a tekst tylko do&#13;
słowa: „będzies moja”.&#13;
nr 24 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Czersk”; rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5 (zob. DWOK T. 80/I, s. XLIV), tam&#13;
zwr. 1–9 bez melodii.&#13;
W rkp. z teki 42 przed t. 1 jeszcze:&#13;
&#13;
3 j&#13;
&amp; 8 œ Jœ œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
J œ&#13;
&#13;
œ Jœ . Rœ œJ œ . œ œ .&#13;
J R J&#13;
J&#13;
&#13;
œ j&#13;
R œ ,&#13;
&#13;
takty te skreślone przez Kolberga, w t. 10 wersja alternatywna:&#13;
&#13;
s. 11&#13;
&#13;
U j r&#13;
&amp; œJ œ . œ , brak t. 11; w zwr. 2 w. 3: „Jasiu” zamiast „Maryś”.&#13;
&#13;
nr 25 – Melodia por. nr 11 w suplemencie. Pod pieśnią odesłanie&#13;
do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 104&#13;
taki sam tekst.&#13;
nr 26 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 96 obszerniejszy tekst.&#13;
nr 27 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 35, z lokalizacją: „od&#13;
Inowłodza (Rzeczyca)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,&#13;
bez lokalizacji. W obu rkp. tekst jak w druku zanotowany jako&#13;
dalszy ciąg numeru 29.&#13;
&#13;
�77&#13;
&#13;
s. 12&#13;
&#13;
nr 29 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 35, z lokalizacją: „od&#13;
Inowłodza (Rzeczyca)”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 na&#13;
&#13;
# œ&#13;
œ&#13;
&#13;
drugą miarę alternatywnie ósemka g2, t. 2: &amp; J&#13;
, w t. 5&#13;
2&#13;
tylko dolna wersja, w t. 8 druga szesnastka alternatywnie d ; w rkp.&#13;
z teki 43 w t. 9 ostatnia ósemka fis1. W obu rkp. pod melodią tekst&#13;
jak w druku, a dalej jeszcze tekst jak nr 27.&#13;
nr 30 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją: „od&#13;
Piaseczna (Słomczyn)” i teka 33, sygn. 1308/II, k. 12, z lokalizacją:&#13;
„Słomczyn, pod Piasecznem”, tam melodia zanotowana o sekundę małą wyżej.&#13;
W rkp. z teki 42 dla zwr. 1 brak w. 3, w w. 5: „zanieś” zamiast&#13;
„wynieś”, dla zwr. 2 w. 3 powtórzony i brak w. 4–6; w rkp. z teki&#13;
33 tylko zwr. 1 zanotowana jak w rkp. z teki 42.&#13;
s. 12–13 nr 31 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją: „od&#13;
Warszawy i Pragi (Zerzeń)”. W rkp. w t. 1 pierwsza nuta alternatywnie g1.&#13;
s. 13&#13;
nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 3 tylko&#13;
górna wersja, na trzecią miarę alternatywnie ósemki h1 a1, w t. 4&#13;
na pierwszą miarę ósemki a1 h1, w t. 8 tylko dolna wersja, a tekst&#13;
zaczyna się od: „A na onej górze” i kończy się na słowie: „śniadał”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 100 obszerniejszy tekst.&#13;
nr 33 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od&#13;
Żychlina (Zarembów)”; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 28, – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 57 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Zarembów pod Żychlinem”.&#13;
W rkp. z teki 7 i 16, tak jak w druku, odesłanie do pierwodruku&#13;
pieśni w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 2, przedruk: Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I) nr 178.&#13;
Tekst bez melodii Kolberg opublikował po raz drugi w T. 25, zob.&#13;
nr 664b i przypis do tego numeru.&#13;
nr 34 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją: „Złaków” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 7 nr 49, z lokalizacją:&#13;
„Złaków Kościelny pod Łowiczem”.&#13;
W obu rkp. po zwr. 2:&#13;
&#13;
�78&#13;
&#13;
„Powiedzże mi, powiedz, słóweczko bez ludzi,&#13;
niechże się mój konik do ciebie nie trudzi”,&#13;
dalej zwr. 3, przy czym w w. 2: „turbuję” zamiast „marnuję”, a zwr.&#13;
4 brak.&#13;
s. 14&#13;
nr 35 – Takty 1–4 z incipitem: „A jak przyjdą do mnie chłopcy”&#13;
w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”, teka 42, sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Sokule”; tekst&#13;
z notą: „na zalotach” zanotowany osobno w rkp. z teki 42 na k. 39.&#13;
W rkp. terenowym w t. 1 na trzecią miarę c2; zapis tekstu bez&#13;
powtórzeń, a na zakończenie: „A po cóżeś mnie, matulu, za mąz&#13;
wydała”. Taki sam zapis tekstu jak w rkp. terenowym zachował&#13;
się w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga,&#13;
sygn. 2030/II, k. 40–41.&#13;
s. 14–15 nr 36 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 25, z lokalizacją:&#13;
„Płochocin” – melodia i tekst; tamże, k. 45, z lokalizacją: „Chochołów, Tretki” – tekst zwr. 2–4.&#13;
Na k. 25 nad melodią notatki Kolberga: „Gdy wiozą p[annę] młodą&#13;
do kościoła” i obok ołówkiem „gdy p[an] młody przybywa przed&#13;
ślubem do chaty panny młodej”; na k. 45 tekst stanowi fragment&#13;
pieśni nr 37, zob. przypis do tego numeru.&#13;
s. 15&#13;
nr 37 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:&#13;
„Chochołów, Tretki” i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Chochołów”, tam tylko zwr. 1 bez melodii, z notą: „Kiedy goście&#13;
po powrocie z kościoła wchodzą do izby”.&#13;
W rkp. na k. 45 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 6&#13;
na pierwszą miarę szesnastki h1 a1, w t. 7–8 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w rkp. z tej karty po zwr. 3&#13;
dalszy ciąg tekstu, zob. nr 36 zwr. 2–4 i przypis do tego numeru.&#13;
Tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 328.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 124 tekst: „Z tamty strony pólka”, por. zwr. 3.&#13;
s. 15–16 nr 38 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:&#13;
„Zarębów, Orątki”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 4 na trzecią miarę ósemka g1, w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 6 w pierwszym&#13;
wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, druga szesnastka a1, t. 8&#13;
&#13;
�79&#13;
&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
po t. 8 jeszcze:&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
# jœ œœ&#13;
# j&#13;
œ J&#13;
, w drugim: &amp; œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œœ œœœ œ&#13;
# œœœ œ&#13;
œ œ œ œœ œ œ&#13;
œœœœœœ ;&#13;
œ&#13;
&#13;
		w zapisie tekstu w zwr. 2 i 3 wiersz 3 taki jak w. 1, w zwr. 4 w.&#13;
2 i 3: „wielce” zamiast „bardzo”, w zwr. 5 w. 3 brzmi: „srebrem,&#13;
złotem tkane”.&#13;
s. 16&#13;
nr 39 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna,&#13;
teka 45, sygn. 1419, k. 5; rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44,&#13;
z lokalizacją: „od Czerska, Góry (Kawęczyn)” i tamże, k. 27, nr 4,&#13;
z lokalizacją: „Kawęczyn”.&#13;
W obu rkp. z teki 42 zwr. 1–6 (ostatnia bez w. 3 i 4) podpisane pod&#13;
pieśnią nr 41, zob. przypis do tego numeru.&#13;
Ponadto w rkp. Kolberga z teki 13, sygn. 1193, k. 24, nr 2001, z lokalizacją ogólną: „Mszczonów”, wiersze 3–4 zwrotki 6, zwr. 7 i 8&#13;
stanowią oddzielny tekst zaczynający się od słów: „Oj, dana, dana,&#13;
dana moja, dana”.&#13;
nr 40 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Rembertów, Michrów”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, w t. 1 i 3 szesnastki a1 c2, t. 5–8 ze znakiem powtórki;&#13;
w zwr. 1 w. 3: „panny” zamiast „ludzie”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 58 inny tekst, a na s. 113 obszerniejszy wariant&#13;
pieśni nr 40.&#13;
s. 17&#13;
&#13;
nr 41 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 44, z lokalizacją:&#13;
„od Czerska, Góry (Kawęczyn)”, z notatką Kolberga: „przy weselu”&#13;
i tamże, k. 27, z lokalizacją: „Kawęczyn”.&#13;
W obu rkp. melodia zapisana w metrum :&#13;
&#13;
# 2 œ&#13;
&amp; 4 J œJ œJ œJ&#13;
Ze - by&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ro - zma - rjon,&#13;
&#13;
# j j j&#13;
j&#13;
&amp; œ œ œ œj œ Jœ&#13;
nie mas ci&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
w Ka - wen - cy - nie&#13;
&#13;
œ œJ Jœ œJ&#13;
J&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
buj - ne&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
zie - le,&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ Jœ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
pa - nie - ne - cek&#13;
&#13;
wie - le.&#13;
&#13;
�80&#13;
&#13;
i w obu rkp. po zwr. 4 jeszcze kolejne jak nr 39 zwr. 1–6, zob.&#13;
przypis do tego numeru. Ponadto na k. 27 z notatki Kolberga: „Ob.&#13;
także Pieśni część II Poleju, poleju” (por. T. 27, nr 19) i „Kozłowski&#13;
58, 113” (dotyczy wymienianego już zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania..., tam na s. 113 wariant tekstu).&#13;
Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5, tam w zwr. 3 w. 3 brzmi: „boć&#13;
to Kawencanki”, w zwr. 4 w. 4: „wyglądać” zamiast „patrzać”.&#13;
nr 42 – Rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 66, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Czaplin” i notą: „Rososzki”, tam melodia i tekst do słowa: „ziele”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, t. 4:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
U̇&#13;
&#13;
œ œ&#13;
, w t. 6 nad ostatnią nutą fermata.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… , tam na s. 113 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
nr 43 – Rkp. Kolberga: teka 29, sygn. 1295, k. 1a, z lokalizacją: „od&#13;
Skierniewic (Zalesie, Zglinna)”, teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 165,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie p[od] Skierniewicami” – melodia&#13;
i teka 13, sygn. 1193, k. 25, nr 2140, bez lokalizacji – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 5 tylko górna wersja, w rkp. z teki&#13;
33: t. 2 ze znakiem powtórki, w t. 3 nad ostatnią ósemką wersja&#13;
alternatywna: szesnastki h1 a1, w t. 7 wersja alternatywna: ósemki&#13;
a1 c2 a1 fis1. W zapisie tekstu w obu rkp. zamiast zwrotki 8:&#13;
„Dyna ina, dyna, dana,&#13;
da za mną, dziewko kochana”.&#13;
s. 18&#13;
&#13;
nr 44 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 24, nr 183, z lokalizacją: „Mszczonów”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 10v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam zwr. 3–5.&#13;
W rkp. z teki 33 w t. 2 i 10 tylko dolna, w t. 3, 4 i 9 tylko górna wersja, t. 5 jak górna wersja w t. 3, w t. 11 tylko górna wersja, na drugą&#13;
miarę ósemka a1; pod melodią tekst zwr. 1–5; w rkp. z teki 2 tekst&#13;
zanotowany skrótowo, tam jako dalszy ciąg pieśni „A w niedzielę&#13;
raniusieńko”, zob. DWOK T. 41, nr 1027.&#13;
nr 45 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 24, nr 184, z lokalizacją: „Żelazna i Zalesie pod Skierniewicami”. W rkp. tekst obszerniejszy z melodią wraz z opracowaniem fortepianowym, zob.&#13;
Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 67, nr 643.&#13;
s. 18–19 nr 46 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. w t. 2 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2&#13;
h1, w t. 6 przy ósemce alternatywnie g1, w t. 8 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
�81&#13;
&#13;
s. 19&#13;
&#13;
s. 20&#13;
&#13;
Tekst zwr. 2, 3 i 5 w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2; w tym rkp. tekst stanowi&#13;
całość ze zwr. 1–3 i 5–6 następnej pieśni, zob. następny przypis.&#13;
nr 47 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2. W rkp. zwr. 1–3&#13;
oraz ze zwr. 5 i 6 po dwa pierwsze wiersze, ponadto między zwr. 3&#13;
i 5 jeszcze tekst jak nr 46 zwr. 2, 3 i 5, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 48 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 7, oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. tekst&#13;
jak w druku bez zapisu nutowego.&#13;
nr 49 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” i tamże, k. 41v. (czystopis), z lokalizacją:&#13;
„Czerniaków”, w obu rkp. melodia z incipitem: „A tam na łące”, na&#13;
k. 41 poniżej tekst jak nr 50 w druku, zob. następny przypis.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum  w podwojonych&#13;
wartościach rytmicznych, w rkp. terenowym: w t. 4 ostatnia nuta&#13;
h1, w drugim wykonaniu zamiast trzeciej ósemki szesnastki c2 h1.&#13;
nr 50 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 41, z lokalizacją:&#13;
„Czerniaków”. W rkp. tekst połączony z melodią jak nr 49, zob.&#13;
poprzedni przypis.&#13;
W zapisie tekstu zwr. 1, 6 i nota między nimi, przy czym w zwr. 6&#13;
zanotowana skrótowo bez w. 1–2, w. 5–6 następujące: „Moja kochanko, zostań tu przy mnie, bo moje serdelko ożyło we mnie”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
nr 51 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa (Brzozów)”. W rkp. melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką niżej, w t. 3 odwrotna kolejność wykonań, t. 5:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
r 1&#13;
œœ œœr œœj Jœœ œ&#13;
R&#13;
&#13;
RJ&#13;
&#13;
, w t. 6 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
&#13;
alternatywnie szesnastki h1 d2, pod melodią tekst jak w druku.&#13;
s. 21&#13;
nr 52 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 362, tam taki sam tekst.&#13;
nr 54 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1.&#13;
s. 21–22 nr 55 – Melodia z incipitem: „Była baba z Torunia” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Czaplin”, w t. 1 i 4 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 5&#13;
pierwsza nuta g1.&#13;
&#13;
�82&#13;
&#13;
s. 22&#13;
&#13;
s. 23&#13;
&#13;
Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1, tam zwr. 2–5 i 7–12 zanotowane jako dalszy ciąg poprzedniej pieśni.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 112 wariant tekstu zaczynający się od słów:&#13;
„Była baba od Torunia”.&#13;
nr 56 – Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 151 dotyczy prawdopodobnie wariantów zwr. 2&#13;
i 3; odsyłacz do zbioru J.J. Lipińskiego Piosnki ludu wielkopolskiego&#13;
wydanego w Poznaniu w 1842 roku, s. 28 dotyczy wariantu tekstu.&#13;
nr 57 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia z incipitem: „Zielona rutka,&#13;
jałowiec”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, w drugim trzecia nuta e2, zanotowana błędnie jako ćwierćnuta, t. 5, 6 i 8 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 61 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, z lokalizacją: „Grzymkowice” – melodia z tekstem: „Straciłem se złoty”; rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją jak w tece 42 – melodia z incipitem:&#13;
„Straciłem se złoty”; w rkp. terenowym w t. 5 na drugą miarę c2.&#13;
Tekst: „Jaworowe kółka” jak w druku w rkp. Kolberga, teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam&#13;
z wariantem melodii nr 62, por. nr 29 w suplemencie. Tekst: „Straciłem se złoty” zob. nr 62 zwr. 2.&#13;
nr 62 – Tekst zwr. 1 w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50,&#13;
z lokalizacją ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam z wariantem melodii, zob. nr 29 w suplemencie. Melodia zob. Pieśni i melodie&#13;
ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II), s. 5, nr 599. Melodia z incipitem: „Prosili nas” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 71, zob. DWOK T. 41, nr 893.&#13;
s. 23–24 nr 63 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 51, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki a1 fis1,&#13;
w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 w obu wykonaniach tylko górna&#13;
wersja, w t. 6 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim&#13;
wykonaniu w dolnej wersji zamiast ćwierćnuty dwie ósemki h1 g1,&#13;
&#13;
w t. 7 w dolnym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# r œ r r&#13;
œ œ J œ œ , w t. 8 dwie ósemki g1&#13;
R&#13;
&#13;
g1; tekst zanotowany tylko do słowa: „córka”.&#13;
&#13;
�83&#13;
&#13;
s. 24&#13;
&#13;
nr 64 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą tekstu: „U onego młyna”&#13;
zamieszczonego w rozdziale „Pieśni gminne” jako nr 2 w „Przyjacielu Ludu” R. 2: 1836, T. 2, nr 52; wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, tam w dodatku na&#13;
s. 93–94, dodatek został zamieszczony po s. 383.&#13;
s. 24–25 nr 65 i nr 66 – Pieśń nr 65 w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki g1 fis1, t.&#13;
7–8: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
; pod melodią fragmenty tekstu: „Pod okien-&#13;
&#13;
kiem zielona murawa… pawia”.&#13;
&#13;
s. 25&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, tam na s. 107–108 tekst jak nr 65, a w przypisie&#13;
pieśń nr 66 oraz wyjaśnienie dotyczące znaczenia pawia w mitologii, ale zaczerpnięte (z podaniem źródła) z opracowania J. Grajnerta Studia nad podaniami ludu naszego zamieszczonego&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” 1859, T. 2 (maj), tam s. 504.&#13;
nr 67 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”.&#13;
W rkp. incipit: „Tam pod Borkowem”, podpisany pod inną melodią niż nr 68, do której odsyła Kolberg:&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&amp; J J J œJ&#13;
&#13;
Tam pod Bor - ko - wem...&#13;
&#13;
œœœœœ&#13;
&#13;
œœœœœ&#13;
&#13;
œ. œ œ œ&#13;
;&#13;
&#13;
melodia z powyższego przykładu, por. T. 25, nr 99 takty 1–4 (wersja dużych nut).&#13;
nr 68 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2–3 ze znakiem powtórki, w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie c2, w t. 3 na&#13;
pierwszą miarę szesnastki c2 h1, w t. 7 i 8 tylko górna wersja, w t. 9&#13;
na pierwszą miarę szesnastki a1 g1 lub alternatywnie c2 h1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107–108 wariant tekstu.&#13;
nr 69 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 25,&#13;
nr 193, z lokalizacją: „od Mogielnicy, Goszczyna”.&#13;
W rkp. terenowym t. 1 dwukrotnie powtórzony, w t. 2 dolna wersja, na ostatnią miarę cis2, w t. 3 na pierwszą miarę ósemka d2 lub&#13;
&#13;
�84&#13;
&#13;
alternatywnie szesnastki d2 c2, t. 5–8 brak, w t. 10 dolna wersja,&#13;
ósemka z kropką c2, w t. 11 na pierwszą miarę g1, a zapis tekstu&#13;
następujący:&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
s. 26&#13;
&#13;
„Pasła panna pawia...,&#13;
z mojej łączki bystry strumień...&#13;
Panna..., by się ochłodziła,&#13;
padła w rzeczkę, zmaczała spódniczkę.&#13;
Jestem panna nad pannami,&#13;
mam wianeczek ze złotemi perłami”.&#13;
&#13;
W rkp. z teki 33 drobne zmiany wariantowe, ta wersja z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II&#13;
(DWOK T. 67/II), nr 632.&#13;
nr 70 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii. W rkp. po&#13;
zwr. 2 jeszcze:&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„I zacięła go w te skrzydełko niechcący,&#13;
pawik ci jej uciek do lasu krzyczący”,&#13;
&#13;
dalej zwr. 3 bez wariantu zamieszczonego w nawiasie, a w zwr. 4:&#13;
„matulu” zamiast „pawicek” i „mój pawik” zamiast „w carnym&#13;
lesie”.&#13;
s. 26–27 nr 71 – Rkp. Kolberga, teka 19, sygn. 1239, k. 150/b, z lokalizacją:&#13;
„od Mogielnicy”. W rkp. w t. 3 tylko górna wersja, w zapisie tekstu&#13;
w zwr. 1 w. 6: „stolikiem” zamiast „stołem”, w zwr. 4 w. 4 „łóżeczku” zamiast „łóżku”.&#13;
s. 27&#13;
nr 72 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Dziewczyno jedyna”; rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, tam tylko tekst wśród&#13;
zapisów z Powsina.&#13;
W rkp. z teki 7 zapis ołówkowy, słabo czytelny, w t. 2 tylko górna&#13;
wersja, brak t. 7; w rkp. z teki 33 tekst jak w druku, zanotowany&#13;
skrótowo bez powtarzających się fragmentów.&#13;
s. 28&#13;
nr 73a – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3; tekst także w rkp.&#13;
terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca” – tekst bez melodii i teka 43, sygn. 1352, k. 78,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tam tekst z inną melodią.&#13;
&#13;
�85&#13;
&#13;
Na k. 152 tylko zwr. 2, 4–5 i 7 zanotowane skrótowo, w zwr. 2: „ledwie żywy” zamiast „bo stary dziwny”, w zwr. 4: „Ani też” zamiast&#13;
„I tego”, w zwr. 7 tylko: „Mam” zamiast wierszy 1 i 2.&#13;
Na k. 78 tekst podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 42,&#13;
nr 1591; w tym rkp. zwr. 1 jak w druku, w zwr. 2 w. 2: „choćby&#13;
był żywy”, w. 4: „a mi trzeba młodego do pary”, po niej zwr. 6,&#13;
tam „wieku” zamiast „roczku”, „pałasz” zamiast „szabelkę” i „boć&#13;
to żołnierz” zamiast „odważny”, następnie:&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Niemczyka nie chcę, bo zimny wcale,&#13;
a ja z przeciwna ogniem się palę,&#13;
niech się Niemczyk pod pierzyną wygrzewa,&#13;
a ze mnie żonki niech się nie spodziewa.&#13;
Francuza nie chcę, perfumą zlany,&#13;
fracek ma piękny, włos putrowany”,&#13;
&#13;
dalej fragment nieczytelny, a na końcu tekst jak zwr. 7.&#13;
nr 73b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, bez&#13;
lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o kwartę czystą&#13;
niżej, w t. 2 na drugą i trzecią miarę ósemki f2 d2.&#13;
s. 29&#13;
nr 74 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, a pod melodią dwa incipity: „Przyśniło się Kasince”&#13;
i „Nie chcę Warsawianki”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 107–108 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
s. 30&#13;
nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, a pod melodią: „Niescęśliwa... jak za mąz zabraniają”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 109–111 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
s. 30–31 nr 77 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 21 nr 117, z lokalizacją: „Babice, pod Warszawą”, tam tekst z melodią i akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II&#13;
(DWOK T. 67/II), s. 111, nr 675.&#13;
s. 31&#13;
nr 78 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 5&#13;
tylko górna wersja, tekst widoczny do słowa: „padają”, a dalej być&#13;
może: „pierwszego dają”. Por. T. 26, nr 282.&#13;
&#13;
�86&#13;
&#13;
s. 32&#13;
s. 33&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 104–105 obszerniejszy wariant tekstu zaczynający się od słów: „Da, lokaja nie chcę”.&#13;
nr 79 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W tem ogródeczku listki padają”; na górze karty notatka Kolberga dotycząca wykonawcy: „Mateusz Glunek”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w t. 2 w obu&#13;
wykonaniach górna wersja, w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
i czwartą miarę półnuta g1, t. 5 zanotowany w rkp. nad t. 4 jako&#13;
wersja alternatywna.&#13;
nr 80 – Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 1, s. 249–250 dotyczy obszerniejszego wariantu&#13;
tekstu.&#13;
nr 81 – Pod pieśnią odsyłacz Kolberga do zbioru Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838, s. 155, tam wariant tekstu&#13;
zaczynający się od słów „Oj, tam w sadeczku”, por. pieśń nr 80.&#13;
nr 84a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Michrów”. W rkp. w obu wykonaniach: t. 4 &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œj , t. 7–8:&#13;
&#13;
; w zapisie tekstu w zwr. 8 w. 2: „rozwija”&#13;
&#13;
zamiast „zawija”. Por. nr 48 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odesłanie: do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów…, tam w T. 2 (nie T. 1), s. 176 wariant tekstu&#13;
z Podlasia; do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam&#13;
na s. 101–102 także wariant tekstu.&#13;
s. 33–34 nr 84b – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„od Goszczyna (Kozietuły)”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
# 3 œ. œ j&#13;
œ b œJ œ&#13;
&amp; 8 œj # œ&#13;
Wsa - dzi&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ła&#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
ja - bło - ne - cke przy dro - dze, przy&#13;
&#13;
#&#13;
j j&#13;
j&#13;
j&#13;
j&#13;
&amp; œj œj œ œ œ œœ œ œ œ œ œJ œ œJ&#13;
J&#13;
któ - rę - dy&#13;
&#13;
mój&#13;
&#13;
jU&#13;
œ œj ‰&#13;
&#13;
r&#13;
j j&#13;
œ œ œ œJ . œ œ .&#13;
&#13;
ko - cha - ne - cek przy - je - dzie,&#13;
&#13;
dro - dze,&#13;
&#13;
jU&#13;
œ œj ‰ ,&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
przy - je - dzie.&#13;
&#13;
obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 1–7:&#13;
&#13;
# 3 œ. œ.&#13;
&amp; 8 œj œ&#13;
&#13;
j j j j&#13;
j j&#13;
œ b œJ œ œ œ . œr œ œJ œ œ .&#13;
&#13;
j&#13;
œ œj ‰ ;&#13;
&#13;
�87&#13;
&#13;
dla zwr. 1 zanotowany jeszcze drugi wiersz: „którędy mój kochanecek przyjedzie, przyjedzie”.&#13;
s. 34&#13;
nr 85 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Tam pod borem&#13;
Marysia stojała”.&#13;
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna&#13;
wersja, w t. 4 najpierw górna, przy powtórce dolna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 48–49 obszerniejszy tekst.&#13;
s. 34–35 nr 86 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Czersk” i teka 5, sygn. 1137, k. 80, tam z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK T. 67/II),&#13;
nr 605.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 4–5, tam zwr. 1–8 i 10–12.&#13;
W rkp. z teki 42: w zwr. 3 w. 3: „pani matka” zamiast „panna Maryjanna”, w zwr. 4 w. 1: „pani matki” zamiast „panny Maryjanny”&#13;
i w. 3: panną” zamiast „jejmością”, w zwr. 5 w. 1 i 2 : „sprzęgajcie” zamiast „siodłajcie”, w. 3: „naszą panią matkę” zamiast „pannę&#13;
Maryjannę”, w kolejnych zwrotkach także „pani matka” zamiast&#13;
„panna Maryjanna”.&#13;
Wariant melodii por. nr 31, a wariant tekstu por. nr 30 w suplemencie.&#13;
s. 35&#13;
nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154r., bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
tam zapis następujący:&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ œ œJ Jœ œJ œJ œ œ&#13;
&amp;œ&#13;
Przy - je - cha - li&#13;
&#13;
do mej ma - tki dwo - ru&#13;
&#13;
œ œ œœœ œ œ j œ&#13;
œ J œ œ #œ œ&#13;
&amp;œ&#13;
J J&#13;
u - chy - li&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
li&#13;
&#13;
# n #&#13;
œ Jœ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
w po - dwó - rze,[w po- dwó - rze],&#13;
&#13;
zło - ci - stej ca - pe - cki&#13;
&#13;
# #&#13;
j&#13;
œ œj œ œ œ œ ˙&#13;
&#13;
ku gó - rze, [ku&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
gó - rze].&#13;
&#13;
pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:&#13;
„Czy tu nie masz panny Mary[janny] w tém dworze,&#13;
nie masz jéj tu, moi młodziankowie, we dworze”&#13;
(i słabo czytelny wariant: „pojechała z .... imościami za morze”).&#13;
&#13;
�88&#13;
&#13;
„Siodłajcie parę koni karych, siodłajcie,&#13;
oj, panny, oj, Maryjanny za morze ścigajcie.&#13;
Dogonili pannę Maryjannę w pół boru,&#13;
wracajże się, panno Maryjanno, do swej matki dworu.&#13;
Nie wrócę, moi młodziankowie, nie wrócę,&#13;
tyloć swój ruciany wianek za morze przerzucę.&#13;
Powiesili panny Maryjanny wianek nade drzwiami,&#13;
co spojrzy, moja p[ani] matka, zaleje się łzami.&#13;
Dziękuję ci, moja p[ani matko], za twoje wysługi,&#13;
starajże się o kolibeczkę za miesiąc, za drugi”.&#13;
Tekst w rkp. to krótsza wersja wariantu, do którego odsyła Kolberg, zob. K. Kozłowski, Lud. Pieśni, podania..., s. 51–52.&#13;
nr 88 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od&#13;
Przybyszewa, Białobrzeg” i ołówkową notą z boku: „Radzymin”.&#13;
W rkp. w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, brak znaku powtórki w t. 5–8,&#13;
po t. 8 dogrywka instrumentalna:&#13;
&#13;
&amp;b œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ ˙&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. tak jak w druku odsyłacz Kolberga do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 359–360, tam wariant&#13;
tekstu z Kujaw.&#13;
Melodia z innym tekstem zob. nr 49 w suplemencie.&#13;
nr 89 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Jasio konie poił”.&#13;
W rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 7 na pierwszą&#13;
miarę a1.&#13;
s. 35–36 nr 90 i 91 – Por. nr 51 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią nr 90 odesłania do wariantów: w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 101–103; Hej, z góry, z góry jadą&#13;
Mazury (ze zbioru O. Kolberga) „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846,&#13;
T. 2, nr 28, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK,&#13;
T. 67/I), nr 153; w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 38–40, 229–231, 285–286 (z notą: „Z rękopisu&#13;
&#13;
�89&#13;
&#13;
Żegoty Pauli”) i s. 337, w T. 2, s. 309–310; Żegoty Paulego Pieśni&#13;
ludu polskiego w Galicji..., s. 130–132; Wacława z Oleska Pieśni&#13;
polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833, s. 409.&#13;
s. 36–37 nr 92 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, z lokalizacją:&#13;
„Moczydło, pod Warszawą” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 7, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. tekst z zapisem nutowym; w rkp. z teki 42 zapis wariantowy w stosunku do numeru 99, do którego odsyła Kolberg:&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ&#13;
3 œ œ œ&#13;
J&#13;
&amp; 4 J J J œJ&#13;
J J J J&#13;
J J J J&#13;
A z gó - ry, z gó - ry, mój ko - niu wro - ny, nie prze - bie - raj nóż - ko - ma,&#13;
&#13;
j j œœ&#13;
&amp; œ œ œœ œJ&#13;
J&#13;
&#13;
mo - ja ma - tu - lu,&#13;
&#13;
œ œ œ # œj&#13;
J J J&#13;
œ&#13;
&#13;
mo - ja ko - cha - na,&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ&#13;
œœ œJ œ Jœ&#13;
J J&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ ,&#13;
&#13;
po - ja - dę z żoł - nie - rzo - ma.&#13;
&#13;
w rkp. terenowym w stosunku do powyższego przykładu: w t. 2&#13;
&#13;
czwarta ósemka alternatrywnie a1, t. 4: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
, w t. 5 dol-&#13;
&#13;
œœœœ œœ ˙&#13;
na wersja, w t. 6 brak ≥ przy g1, t. 7–8: &amp; œ&#13;
&#13;
œ .&#13;
&#13;
W rkp. z teki 42 tekst jak w druku, a na zakończenie jeszcze:&#13;
			&#13;
„Łabędzie płyną, wianeczki toną,&#13;
bystro je woda garnie,&#13;
moje wianeczki z drobnej ruteczki,&#13;
utraciłam was marnie”;&#13;
&#13;
s. 37&#13;
&#13;
w rkp. z teki 43 brak zwr. 3, a po zwr. 5 jeszcze fragmenty kolejnych zwrotek: „Łabędzie płyną” i „Moje wianeczki... utraciłam”.&#13;
nr 93 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, zgodne t. 1–4, dalszy przebieg&#13;
melodii następujący:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# .œ&#13;
.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.. œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.. ˙&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
..&#13;
;&#13;
&#13;
�90&#13;
&#13;
pod tekstem jak w druku jeszcze:&#13;
„lepiej, lepiej nie będę służyła,&#13;
będę ja swej pani roczku dosłużyła”.&#13;
s. 37–38 nr 94 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 36, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji, z notą: „Weselna”.&#13;
W rękopisach zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
# œœœœœ&#13;
# œ œ œ .œ œ œœœ&#13;
J R;&#13;
&amp;&#13;
J&#13;
R&#13;
&amp;&#13;
t. 3: w rkp. z teki 43:&#13;
, w rkp. z teki 42:&#13;
R&#13;
RR&#13;
#&#13;
# œ œ œœ # œ&#13;
# œ œ œœ&#13;
œ&#13;
J J œ , w rkp. z teki 42: &amp; œ J J ;&#13;
t. 5: w rkp. z teki 43: &amp;&#13;
#&#13;
œœ&#13;
t. 7 w obu rkp.: &amp; œ œ œJ J œ , w rkp. z teki 43 brak znaku przy-&#13;
&#13;
kluczowego.&#13;
W zapisie tekstu w obu rkp. w zwr. 2 w ostatnim wierszu: „miła”&#13;
zamiast „moja”, w zwr. 8: „Ach, ty, Jasiu” zamiast „Prosę, Jasiu”&#13;
i brak „bo” w wierszu 3, ponadto w rkp. brak interiekcji.&#13;
s. 38&#13;
nr 95 – Melodia z innym tekstem zob. nr 11 w suplemencie.&#13;
s. 39–40 nr 97 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 50, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Iłowa, Brzozów”, tam tekst jak w druku.&#13;
W rkp. tak jak w druku odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 158, tam taki sam tekst; do&#13;
pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 79–80&#13;
wariant tekstu.&#13;
s. 40&#13;
nr 98 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – melodia i tekst; takty 1–2 z incipitem: „Porównaj, Boże, góry z dołami” zanotowane dwukrotnie&#13;
w rkp. z teki 42, sygn. 1349, k. 33, bez lokalizacji i tamże, k. 50,&#13;
wśród zapisów: „od Iłowa, Brzozów”.&#13;
W rkp. z teki 42 melodia zapisana w metrum  w podwojonych&#13;
wartościach rytmicznych, w rkp. z teki 43 w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, we wszystkich rkp.&#13;
w t. 1 górna wersja; w rkp. z teki 43 w t. 3, 5 i 6 dolna wersja, w t. 4&#13;
na pierwszą miarę błędnie ćwierćnuta, tam też tekst obszerniejszy,&#13;
po zwr. 2 jeszcze:&#13;
&#13;
�91&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Coś tam słyszała, coś tam widziała,&#13;
po tej drobnej krzewinie,&#13;
lepiej ja zyskał, co ja się wyspała&#13;
na tej twojej pierzynie.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Wezmę sierzpik na prawą rączkę,&#13;
pójdę do ludzi robić,&#13;
porobię roczek, porobię i dwa,&#13;
porobię i trzy lata,&#13;
myślisz, dziewczyno, myślisz jedyno,&#13;
że nie ujrzę świata.&#13;
Wyszła w pole, stanęła w kole,&#13;
pod zielonym jaworem,&#13;
wygląda Jasia, z której strony przyjedzie.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Oj, jedzie, jedzie, po zielonej dąbrowie,&#13;
rozpuścił piórko, rozpuścił strusie,&#13;
konikowi po głowie.&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
Nie tak mi strusie żal, jak mi cię, Kasiu, żal,&#13;
choćbym dłużej rozpuścił,&#13;
i mi cię mnie, Kasiu, żal,&#13;
com cię marnie opuścił”.&#13;
&#13;
s. 40–41 nr 99 – Rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 71v., z lokalizacją:&#13;
„Osuch[ów]”, tam melodia z incipitem: „Była dziewczyna”, a poniżej tekst jak w druku.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum , w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 1–2 górna, w t. 3, 5, 6 dolna wersja, w t. 5&#13;
zamiast trzech ostatnich ósemek ćwierćnuta e2 i dwie szesnastki&#13;
c2 h1, w t. 6 ≥ przy g1, w t. 7 na drugą i trzecią miarę: ósemka d2&#13;
ćwierćnuta e2 i ósemka gis1, w t. 8 przy drugim a1 alternatywnie c2;&#13;
w zapisie tekstu zwr. 8 i 9 w odwrotnej kolejności.&#13;
Por. melodię w przypisie do nr. 92. Takty 1–4 (wersja dużych nut)&#13;
por. przypis do numeru 67 w tym tomie.&#13;
s. 41–42 nr 101 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1.&#13;
W rkp. w zwr. 1 brak w. 2, w zwr. 2 w. 5: „carnusieńki” zamiast&#13;
„ćarniutki”, w zwr. 3 brak w. 2 i 5, a w. 6: „i siostrzycko najmilsa”,&#13;
w zwr. 6 brak w. 5, w zwr. 8 w. 1 i 2: „Pozycys chleba, pozycys mąki”.&#13;
W rkp. obok pieśni notka Kolberga: „lepszy wariant z Łęgu”, do-&#13;
&#13;
�92&#13;
&#13;
s. 42&#13;
&#13;
tyczący najprawdopodobniej zapisu, który ostatecznie zamieścił&#13;
w druku, a do którego rkp. nie zachował się.&#13;
nr 102 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na piasecku”, w zapisie melodii&#13;
w t. 6 tylko dolna wersja.&#13;
nr 103 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 71,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 1 pierwsza nuta e2, t. 3:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
; pod melodią tekst jak w druku.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 115–116 obszerniejszy tekst.&#13;
s. 42–43 nr 104 – Pod pieśnią odesłanie do tekstu „Między dwoma kamiusckami” zamieszczonego w Ludzie… K. Kozłowskiego na s. 77.&#13;
s. 43–44 nr 105 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, nr 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, dla t. 8 zanotowane jeszcze następujące wersje alternatywne: d2 a1, d2 h1, d2 g1; pod melodią zwr.&#13;
1 i 2, a między nimi jeszcze fragmenty tekstu jak nr 107 zwr. 2&#13;
w. 1 i 2, zwr. 3 w. 1 i 3, a na zakończenie:&#13;
„Zastawił sidełka na syrokiej drodze&#13;
i narobił płaczu Marysi niebodze”,&#13;
zob. następny przypis.&#13;
s. 44&#13;
&#13;
s. 45&#13;
&#13;
nr 107 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk” fragmenty zwr. 2 i 3 zanotowane między zwr. 1 i 2 pieśni nr 105, a na zakończenie jeszcze&#13;
jedna zwrotka, zob. poprzedni przypis.&#13;
W zbiorze Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji… na&#13;
s. 112–113 wariant tekstu.&#13;
nr 108 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 69,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z tekstem do słowa:&#13;
„pise”, zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 i 2 tylko dolna,&#13;
w t. 4 górna wersja. W pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 93–94 tekst obszerniejszy.&#13;
nr 109 – Rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od&#13;
Kiernozi (Złaków Borowy)”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 13:&#13;
1846, T. 1, nr 23, tam melodia z opracowaniem fortepianowym, zob.&#13;
&#13;
�93&#13;
&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 150.&#13;
nr 110a – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, z lokalizacją:&#13;
„Złaków Borowy”, tam melodia z tekstem jak nr 111 zwr. 1 zanotowana o kwartę czystą niżej.&#13;
Pod zwr. 2 odesłanie do wariantu Stojała lipa zamieszczonego&#13;
przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 32, zob.&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 157.&#13;
nr 110b – Pod zwr. 6 odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…. T. 1, s. 370, tam taki sam tekst.&#13;
nr 111 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, z lokalizacją:&#13;
„Złaków Borowy”, tam tekst zwr. 1 zanotowany pod melodią jak&#13;
nr 110a.&#13;
s. 45–46 nr 112 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 23, nr 7, z lokalizacją: „Grzymkowice” – melodia z incipitem: „Po co żeś mnie matuleńku za mąż wydała”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71r.,&#13;
nr 14, z lokalizacją ogólną: „Osuchów pod Mszczonowem” – tam&#13;
melodia i słowo: „Ach”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3&#13;
pierwsza nuta b1, w t. 4 tylko dolna wersja, brak znaku powtórki;&#13;
w rkp. terenowym w t. 9 ostatnia nuta g1, w t. 10 a1, oba te takty&#13;
w rkp. z teki 42 zanotowane jako wersje alternatywne.&#13;
s. 46&#13;
nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 43, z lokalizacją:&#13;
„Michrów”, tam melodia i zwr. 1–2, a poniżej z lokalizacją: „Czersk”&#13;
– zwr. 3–8.&#13;
W rkp. w t. 8 tylko górna wersja; w zwr. 3 w. 1: „matulu” zamiast&#13;
„matuleńku”, w zwr. 4 brak ostatnich trzech wierszy, w zwr. 7 w. 2&#13;
brzmi: „gdzie wiele chleba”, a w. 3: „a tam ci Kasineczce”.&#13;
Por. nr 26 w suplemencie.&#13;
s. 47&#13;
nr 114 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 39, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Wiskitek (Guzów), Miedniewice, Solnik”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 132, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 42 i 43 melodia zanotowana w metrum 2 wszystkie&#13;
szesnastki zanotowane są jako ósemki, w t. 2 d2 f2 c2 a1, w t. 3 i 6&#13;
i 9 tylko dolna wersja. W obu rkp. pod melodią incipit: „O, dla Boga,&#13;
co takiego, co pochmurny dzień”, a dalej zwr. 6, po niej 2 i 3 jak&#13;
w druku, w rkp. z teki 42 dalej zwr. 5 i 4, a w rkp. z teki 43 ich brak.&#13;
Por. nr 26 w suplemencie.&#13;
nr 115 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”; rkp. terenowy, teka 35, sygn. 1315/A, k. 10,&#13;
z lokalizacją jak w tece 42, tam melodia z tekstem do słowa: „dzień”.&#13;
&#13;
�94&#13;
&#13;
          &#13;
   &#13;
   zapis:&#13;
W&#13;
 następujący&#13;
 rkp.&#13;
  zteki&#13;
  42&#13;
          &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
  O, dla&#13;
 Bo  ga, co ta  kie   go, co po  chmur&#13;
&#13;
   ny  dzień...&#13;
&#13;
 &#13;
 O, dla&#13;
 Bo  ga, co ta  kie  go, co po  chmur&#13;
  ny dzień...&#13;
&#13;
&#13;
 ta kie&#13;
 co&#13;
chmur  ny&#13;
dzień...&#13;
  ga,&#13;
 O,O, dla&#13;
 Bo&#13;
dla&#13;
Bo&#13;
ga,&#13;
co ta&#13;
kie   go,&#13;
go, co&#13;
co po&#13;
po  chmur&#13;
ny&#13;
dzień...&#13;
                  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
              &#13;
   &#13;
       &#13;
&#13;
  &#13;
    &#13;
 &#13;
 &#13;
   &#13;
       &#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
     &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
                     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                  &#13;
&#13;
&#13;
        &#13;
,&#13;
        &#13;
    t. 1–12 z powyższego przykładu; ponadto&#13;
w&#13;
rkp. z teki&#13;
 35 tylko&#13;
&#13;
w rkp. z teki 42 jeszcze dalszy ciąg tekstu, zob. nr 117 zwr. 5 i przypis do tego numeru.&#13;
Por. nr 26 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w „Przyjacielu Ludu” R. 13:&#13;
1846, T. 2, nr 29, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), nr 154, zob. też DWOK T. 41, nr 360.&#13;
s. 47–48 nr 116 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 25, z lokalizacją:&#13;
„od Grodziska (Jordanowice)” – melodia z incipitem: „Po co żeś&#13;
mnie matuleńku za mąż wydała”, w t. 3 i 9 tylko górna wersja. Por.&#13;
nr 26 w suplemencie.&#13;
s. 48&#13;
nr 117 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 27, z lokalizacją: „Kawęczyn”; tamże, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”.&#13;
Na karcie 44 zwr. 5 (dla w. 5 i 6 tylko pierwsze słowo) podpisana&#13;
pod pieśnią nr 115, zob. przypis do tego numeru; na tej karcie tak&#13;
jak w druku odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, tam na s. 76–77 wariant tekstu.&#13;
Por. też nr 26 w suplemencie.&#13;
s. 48–49 nr 118 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 29, nr 18, z lokalizacją: „Wilanów pod Warszawą” – melodia i teka 13, sygn. 1193,&#13;
nr 1959, z lokalizacją: „od Czerska” – tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, poniżej odesłanie Kolberga do pierwodruku w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–1845, s. 111, nr 118, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 118.&#13;
Melodia i tekst opublikowane przez Kolberga po raz drugi, zob.&#13;
T. 25, nr 686.&#13;
&#13;
�95&#13;
&#13;
s. 49&#13;
&#13;
nr 119 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 3, z lokalizacją: „od&#13;
Łowicza”. W rkp. tylko t. 1–6, w zwr. 2 w. 4: „co piwko w niej&#13;
noszę”, a pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze&#13;
J.J. Lipińskiego Piosnki ludu wielkopolskiego, Poznań 1842, s. 103.&#13;
s. 49–50 nr 120 – W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…T. 2, s. 173 wariant tekstu z Podlasia, a w „Przyjacielu Ludu” R. 13:&#13;
1846, T. 1, nr 1 tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym,&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 126.&#13;
s. 50–51 nr 122 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy tekstu: „Ciężko tobie dziewczyno Jasiuleńka opuścić” zamieszczonego w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 292; warianty tekstu opublikowanego przez Kolberga znajdują się natomiast w zbiorze Wacława z Oleska Pieśni polskie i ruskie… na&#13;
s. 294 i s. 124.&#13;
s. 51&#13;
nr 123 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku na święto”, rkp. nieczytelny, t. 4 i 5 zamazane, w t. 1 tylko&#13;
dolna wersja.&#13;
Tekst jak w druku w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 154, bez lokalizacji, tam z wariantem melodii, por. nr 52 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odesłanie zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 57–58 wariant tekstu.&#13;
nr 124 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku na&#13;
święto”, w t. 1 ósemka fis2, w t. 3 brak Ω przy c2.&#13;
s. 52&#13;
nr 125 – Por. nr 53 i 54 w suplemencie.&#13;
nr 126a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34v., nr 2, z lokalizacją: „od Mogielnicy”, tam melodia z tekstem jak nr 127, w t. 1 trzy&#13;
ósemki: dis2 e2 fis2.&#13;
nr 126b – Por. nr 52 i 55 w suplemencie.&#13;
nr 127 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 34v., nr 1, z lokalizacją: „od Warszawy (Powsin)”, w t. 1 tylko górna wersja, tekst jak&#13;
w druku.&#13;
s. 53&#13;
nr 129 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 41, nr 129, z lokalizacją jak w druku i oznaczeniem numeru w tomie: 129; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
Rkp. z teki 37 uszkodzony, karta odcięta, brak t. 1–3 oraz zwr. 2–4&#13;
i 7–8. W rkp. terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
metrorytmicznym:&#13;
&#13;
�96&#13;
&#13;
j #œ ˙.&#13;
3&#13;
&amp; 4 œJ œ œ&#13;
&#13;
œ #œ ˙&#13;
J J&#13;
&#13;
Z da - wna da - wne - go&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
˙ # œœ # œ ˙&#13;
hej,&#13;
&#13;
pod&#13;
&#13;
wi&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
# œ [œ . œ] j ˙&#13;
&#13;
rze - ceń-ka&#13;
&#13;
œ œ œj Jœ ˙œ # œ&#13;
nem, pod zie - lo&#13;
&#13;
cie - ce&#13;
&#13;
œ œ&#13;
-&#13;
&#13;
pod&#13;
&#13;
œ #œ ˙.&#13;
&#13;
wi - nem,&#13;
&#13;
U j # m&#13;
œ œ. œ œ œ ˙&#13;
&#13;
neń - kiem&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
wi - neń - kiem.&#13;
&#13;
pod melodią tekst zwr. 1, a dla dalszych zwrotek zanotowane tylko&#13;
incipity, w zwr. 2 nad „ruciany wianek” nadpisany wariant: „nadobna Kasia”.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy „Królewskiego rękopisu” zawierającego najstarsze pieśni czeskie rzekomo odnalezionego w 1817&#13;
roku, który okazał się fałszerstwem. Kolberg powołał się prawdopodobnie na wydanie polskie, zob. Królodworski rękopis. Zbiór&#13;
staroczeskich bohatyrskich i lirycznych śpiewów odnalezionych&#13;
i wydanych przez Wacława Hankę. Z czeskiego na polskie przez&#13;
L. Siemieńskiego przełożonych, Kraków 1836, tam na s. 104–105&#13;
pieśń pt. „Wianek”.&#13;
s. 53–54 nr 130 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 42, bez lokalizacji,&#13;
ten rkp. uszkodzony, widoczne tylko t. 4–5 i zwr. 1, 7 i 8; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”,&#13;
tam tylko tekst zwr. 1–2.&#13;
s. 54–55 nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”, tam melodia z incipitem: „Przedzierzgnę się”. W rkp. w t. 2 tylko górna wersja.&#13;
s. 56&#13;
nr 133 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W rkp. t. 1–2 w metrum 4:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&amp;œœ&#13;
œ œ œœ œœ œ œ .. , pod melodią incipit: „Choćbym ja&#13;
&#13;
s. 57&#13;
&#13;
jeździł we dnie i w nocy” i ostatni wiersz: „wolą moją wypełnić”.&#13;
nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. w obu wykonaniach: w t. 1 w ostatnia nuta h1, w t. 2 i 4&#13;
tylko dolna wersja, w t. 5 na drugą i trzecią miarę ósemki h1 h1;&#13;
alternatywnie dodane: w t. 3 na trzecią miarę ósemka h1, w t. 5&#13;
ósemka g1; w druku w t. 4 w dolnej wersji trzecia nuta błędnie&#13;
szesnastka, winna być ósemka; w zapisie tekstu brak zwr. 3.&#13;
nr 136 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą wariantów tekstu&#13;
w zbiorach: K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…&#13;
&#13;
�97&#13;
&#13;
T. 2, s. 244, tam z nad Narwi; Wacława z Oleska Pieśni polskie&#13;
i ruskie ludu galicyjskiego… s. 427, tam z muzyką K. Lipińskiego, zob. Muzyka do pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego, Lwów 1833, s. 174; J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego,&#13;
Kraków 1840, s. 130–131, tam z odsyłaczami do Wójcickiego&#13;
i Wacława z Oleska.&#13;
nr 138 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 75,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z fragmentem tekstu:&#13;
„Na wysokim dębie gruchają gołębie”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na&#13;
pierwszą miarę dwie ósemki f1, tylko górna wersja, w t. 2 na&#13;
pierwszą miarę ćwierćnuta b2, t. 3 i 5 tylko górna, t. 6 dolna wersja,&#13;
t. 7 na pierwszą i trzecią miarę górna, na drugą dolna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego&#13;
Lud. Pieśni, podania…, s. 86.&#13;
s. 58&#13;
nr 139 – Por. nr 99 w suplemencie.&#13;
W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, do&#13;
którego odsyła Kolberg, w T. 2, s. 233 (nie 263) wariant tekstu&#13;
z notą: „Mazur całego Mazowsza”, zob. przypis do numeru 141.&#13;
nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę a1, w t. 5 na&#13;
ostatnią miarę górna wersja; pod melodią incipity zwr. 1 i 2, dalej&#13;
zwr. 3, przy czym w. 3 brzmi: „i przygrywam na fujarze”, po niej:&#13;
„nie śmiałem się jéj zapytać, czy b...” i zwr. 6.&#13;
s. 58–59 nr 141 – Rkp. nieznanego autora, teka 36, sygn. 1320, k. 40, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. zwr. 1 jak w druku, dalej zwr. 3, 2, przy czym w zwr. 2:&#13;
„Kasia” zamiast „dziewczyna”, następnie:&#13;
„Ganiała je do doliny i tam je pasła,&#13;
wianki wiła i śpiewała i z bicza trzasła.&#13;
Jam też moje wołki pasał w onej dolinie,&#13;
przygrywając na fujarze lubej dziewczynie.&#13;
I nie miałem się jej zapytać, czy by mnie chciała,&#13;
trzy krówki, cztery wołki na posag miała.&#13;
Dwadzieścia trzy nitki koralików i pierścień złoty,&#13;
i kubraczek wyszywany cudnej roboty”;&#13;
		we wszystkich zwrotkach zakończenie: „Matusiu moja”.&#13;
&#13;
�98&#13;
&#13;
		&#13;
W rkp. z boku słabo czytelna nota: „Śpiewy Kurpiów” ze wzmianką,&#13;
że tekst bez melodii zapisał też K.W. Wójcicki, zob. Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 233, tam z notą: „Mazur całego Mazowsza”.&#13;
Por. też teksty nr 139 i 140 w T. 25.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy zbioru A. Sowińskiego Chants&#13;
polonais nationaux et populaires avec accomp. de piano ou&#13;
harpe wydanego w Paryżu w 1830 roku, tam pod nr. 4 melodia&#13;
i tekst.&#13;
s. 59&#13;
nr 142a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 2 i 3 dolna&#13;
wersja, w t. 7 pierwsza nuta błędnie ósemka; pod melodią tylko&#13;
fragmenty zwr. 1: „Deszczyk pada... leszczynie, kochaj”; dalej fragmenty następnej zwrotki: „A bodaj on szyję złamał... I wyjechał na&#13;
rozstajne drogi, już Jasienko szyję złamał” (por. nr 142b zwr. 3 i 4),&#13;
a następnie tekst:&#13;
„Napatrzcie się grzeczne damy,&#13;
przestrogę wam daję,&#13;
by się żadna nie kochała&#13;
w kawalerskim stanie.&#13;
Bo kawaler przez przysięgi&#13;
Boga się nie boi,&#13;
zaklina się, przysięga&#13;
i na zdradzie stoi.&#13;
Bierze Jasio, rączkę ściska&#13;
i do Boga wzdycha,&#13;
a zajrzeć tam w jego serce,&#13;
tam nadzieja licha.&#13;
Bierze Jasio, rączkę ściska,&#13;
moja Maryś, cóż ty myślisz sobie,&#13;
bodajeś mnie zobaczyła&#13;
z umarłemi w grobie.&#13;
A ty myślisz, psie, hultaju,&#13;
że cię żałować będę,&#13;
ni pogrzebu, ni żałoby,&#13;
wyprawiać nie będę”.&#13;
&#13;
�99&#13;
&#13;
nr 142b – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 9, z lokalizacją: „od Warszawy”, tam melodia z incipitem: „Deszczyk pada”;&#13;
teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31, bez lokalizacji – tekst.&#13;
W rkp. w t. 6 i 7 tylko dolna wersja. W rkp. z teki 16 odesłanie&#13;
Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem w Pieśniach ludu&#13;
polskiego, Poznań 1842–45, s. 24, nr 27, przedruk: Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 27. W zbiorze K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…,T. 1, s. 151–152 obszerniejszy wariant tekstu z Kujaw.&#13;
s. 60&#13;
nr 143 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji. W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 9 w górnej wersji&#13;
j&#13;
inny rytm: œ œ ; pod melodią tekst do słowa: „lescynie”.&#13;
s. 60–61 nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1, 2 i 5 tylko górna wer-&#13;
&#13;
# r r j j&#13;
œ œœ œœ œ , po t. 8 w druR RJ J&#13;
#&#13;
gim wykonaniu dodana druga volta: &amp; œJ œ&#13;
; ponadto w rkp.&#13;
sja, w t. 6 wersje alternatywne: &amp;&#13;
&#13;
zwr. w następującej kolejności: 1, 2, 4, 7, 8, 3, 5, 9–14, brak zwr. 6,&#13;
a na zakończenie jeszcze:&#13;
			&#13;
				&#13;
„I wyjechał przede wrota&#13;
				&#13;
i zaczął deszcz padać,&#13;
				&#13;
suknie miał pożyczane,&#13;
				&#13;
musiał je poskładać”.&#13;
s. 61&#13;
&#13;
nr 145 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 28, nr 167, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 60, nr 559, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”.&#13;
W obu rkp. w obu wykonaniach w t. 1 i 8 tylko górna wersja.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2 i 10 na trzecią miarę triola szesnastkowa&#13;
h1 a1 gis1, w t. 4 brak ≥ przy d2 w pierwszym wykonaniu i przy g1&#13;
w drugim wykonaniu, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 12 brak ≥ przy&#13;
g1. W rkp. z teki 33 w t. 2 i 10 na trzecią miarę triola szesnastkowa&#13;
h1 a1 gis1, w t. 6 tylko dolna, a w. t. 8 tylko górna wersja.&#13;
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 321.&#13;
nr 146 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5. W rkp. między&#13;
zwr. 6 i 7 jeszcze jedna:&#13;
&#13;
�100&#13;
&#13;
„Idzie w taniec, rąckę ściska&#13;
i do Boga wzdycha,&#13;
kto by zajrzał w jego serce,&#13;
w niem nadzieja licha”.&#13;
s. 62&#13;
&#13;
nr 147a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:&#13;
„od Gombina, Gostynin, Brudzew” i przekreślone wcześniejsze:&#13;
„Żychlina”.&#13;
W rkp. w t. 1, 3, 5, 7 brak ≥ przy c2, w t. 2, 6 i 7 tylko górna wersja,&#13;
w t. 6 na trzecią miarę ósemka a1, w t. 7 na trzecią miarę ósemka&#13;
fis1; pod melodią tekst jak w druku.&#13;
nr 147b – Tekst w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 16,&#13;
nr 1130, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i rkp. terenowy teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji.&#13;
nr 148 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 582, na karcie&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, z zapisami z Tretek i z Kujaw.&#13;
W rkp. zwr. 1–4, przy czym w zwr. 2 w. 1: „Przyjdź” zamiast „Dam”,&#13;
w zwr. 3 w. 3: „kawalerzy” zamiast „przyjaciele”, a zwr. 4:&#13;
„Jedni piją piwko, drudzy gorzałeczkę,&#13;
trzeci rozmyślają zdradzić kochaneczkę”.&#13;
&#13;
s. 63&#13;
&#13;
nr 149 – Melodia z tekstem: „Konie na most nie chciały”, zob.&#13;
nr 202 w suplemencie.&#13;
s. 63–64 nr 150 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, tam w zwr. 1&#13;
w. 2 powtórzone „ćtyry” zamiast „złotem”, w zwr. 7 w. 1: „Smuci”&#13;
zamiast „pociesy”.&#13;
Melodia wraz z opracowaniem fortepianowym i wariantem tekstu&#13;
w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 12, nr 143, z lokalizacją:&#13;
„Kawenczyn, pod Piasecznem”, zob. Pieśni i melodie ludowe...&#13;
cz. II (DWOK T. 67/II), s. 34, nr 617.&#13;
s. 64&#13;
nr 151 – Melodia z incipitem: „Cztery konie” w rkp. terenowym&#13;
Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. t. 2 i 8: &amp;&#13;
&#13;
# j j U&#13;
œ œœ œ œj , w t. 3 ostatnia nuta d2, w t. 5–6 tylko&#13;
&#13;
dolna wersja, w t. 5 na drugą miarę ósemka a1, w t. 7 na pierwszą&#13;
miarę górna, w dalszym przebiegu dolna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do obszerniejszego tekstu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 63.&#13;
&#13;
�101&#13;
&#13;
s. 65&#13;
&#13;
nr 152 – Melodia z incipitem: „Cztery konie” w rkp. terenowym&#13;
Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2–3 i 9–10&#13;
skrócone do jednego taktu – trzy ósemki; w t. 4 górna, w t. 6 dolna&#13;
wersja, t. 8 tylko dolna wersja, zanotowana o kwartę czystą niżej.&#13;
nr 155 – Tekst por. nr 202, zwr. 2 i 3 w suplemencie.&#13;
nr 156 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, nr 146, z lokalizacją: „Żelazna i Zalesie pod Skierniewicami”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 1:&#13;
„Całą nockę”, w zwr. 5 bez „A” przed w. 2, po zwr. 5: „ Ja cię Bogu&#13;
polecam, a inszej się zalecam”, w zwr. 7 w. 1: „Jakich-żeś” zamiast&#13;
„Wielaś”, w zwr. 8 w. 2: „niewiedzący dziewczęciem”, dalej:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Drugą dałam z kwiatami,&#13;
nie wie ojciec z braciami”,&#13;
&#13;
w zwr. 9: „Trzecią” zamiast „drugą”, następnie:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
s. 66&#13;
&#13;
„Czwartą dałam z leliją,&#13;
proszę o nią, wróć mi ją”,&#13;
&#13;
na zakończenie: zwr. 10 i 12, a zwr. 11 na końcu.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 86–87.&#13;
nr 158 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 – melodia z incipitem: „Podobno ty, Marysieńku” i tamże, k. 72 – tekst,&#13;
oba rkp. z lokalizacją: „Osuchów”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1♮przy f2, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 6&#13;
i 8 następujący rytm: œ . œ œ , t. 9: &amp;&#13;
ciąg tekstu:&#13;
&#13;
# œ r œ. r&#13;
R œ J œ ; w rkp. dalszy&#13;
&#13;
„Już nie tydzień i nie drugi,&#13;
ani pół roku,&#13;
jakem cię, dziewczyno, lubił,&#13;
jak źrenicę oka.&#13;
Powiedzże mi w przyjaźni,&#13;
serca mego nie draźnij&#13;
umartwionego.&#13;
&#13;
�102&#13;
&#13;
Gdy przyjdę i gdy stanę&#13;
w święto w kościele,&#13;
najmilej mi na cię spojrzeć,&#13;
choć innych wiele.&#13;
Chociaż mówię pacierze,&#13;
chęć mnie do ciebie bierze,&#13;
wzdycham serdecznie.&#13;
A gdy z kościoła wychodzisz&#13;
z swym czarnym okiem,&#13;
ja za tobą przydążam&#13;
szerokiém krokiem.&#13;
Chcąc się z tobą przywitać&#13;
i o zdrowie się pytać,&#13;
w jakiém zostajesz.&#13;
Nie pytam się, Maryś moja,&#13;
twój posag jaki,&#13;
abyś mi odpowiedziała&#13;
przywiązania znaki.&#13;
Zebym ja był upewniony,&#13;
ze doczekam z ciebie żony,&#13;
z swojej kochanki”,&#13;
por. tekst nr 159.&#13;
W druku błędnie podane metrum, winno być .&#13;
s. 66–67 nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 3 tylko dolna, w t. 5 tylko&#13;
górna wersja, na trzecią miarę alternatywnie fis1, w t. 6 na pierwszą miarę szesnastki g1 g1, pod melodią tekst jak w druku.&#13;
Tekst por. przypis do numeru 158.&#13;
s. 67&#13;
nr 160 – Melodia z incipitem: „Ej, zobaczysz dziewucha” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam&#13;
w t. 3 tylko górna wersja, t. 5 taki jak t. 7.&#13;
s. 68&#13;
nr 162 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 przy ostatniej ósemce&#13;
&#13;
�103&#13;
&#13;
alternatywnie h1, t. 4 i 8: &amp;&#13;
t. 7: &amp;&#13;
&#13;
# jj&#13;
œ œ ˙&#13;
&#13;
, t. 5: &amp;&#13;
&#13;
# j œœjœ œj œ&#13;
œ œJ J J œ œœ œ œ œ ,&#13;
J&#13;
&#13;
# œ œ œ œ j&#13;
J J œœ ; pod t. 1–2 incipit: „Szeroka woda na WiJ J&#13;
&#13;
śle”, a dalej incipit: „Weźże mnie, weźże mnie”.&#13;
s. 68–69 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 na&#13;
ostatnią miarę szesnastki e2 f2, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 7&#13;
pierwsza szesnastka d2, ostatnia a1, w t. 8 brak ostatniej ósemki;&#13;
pod melodią zwr. 1–5, brak zwr. 6, a w zwr. 7 w. 1–3, a po nich:&#13;
„a drugą wykręcił”.&#13;
s. 69&#13;
nr 165 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 45, z lokalizacją:&#13;
„od Żychlina, Chochołów, Tretki” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 1,&#13;
z lokalizacją: „Chochołów i Tretki pod Żychlinem”.&#13;
&#13;
rœ œ&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp; œ R J&#13;
&#13;
œœ # œœ&#13;
, w t. 3&#13;
&#13;
tylko górna wersja z powyższego przykładu, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
#œ œ.&#13;
&#13;
s. 70&#13;
&#13;
w t. 1 i 3 ostatnia szesnastka c2, t. 2: &amp; œR R J Rœ ; w rkp. z teki 33&#13;
w zwr. 2 w. 2: „rączką prawą”, w zwr. 3: „Dałam ci go”, w zwr. 4 w.&#13;
3: „swoim” zamiast „mojem” w obu rkp. także przypis 1 do zwr. 7.&#13;
nr 166 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7,&#13;
nr 121, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z tekstem do&#13;
słowa: „ukrad”.&#13;
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka a1, w t. 3&#13;
&#13;
# œœœ œ&#13;
&#13;
podpisana kolejna wersja alternatywna &amp; R R J J , w t. 4, 6&#13;
i 8 na pierwszą miarę tylko górna wersja, na ostatnią miarę: w t. 4&#13;
ósemka g1, w t. 8 ósemka g1, alternatywnie h1, w t. 5 tylko górna&#13;
wersja, w t. 7 na ostatnią miarę tylko górna wersja. Tekst: „Cego&#13;
płaces” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
s. 70–71 nr 167 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 18, z lokalizacją:&#13;
„Powsin” i melodia bez tekstu – sygn. 465 (dawna TNW 150), k.&#13;
113, z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w rkp.&#13;
&#13;
rrj&#13;
&#13;
b œ&#13;
z teki 33 t. 7: &amp; œœR œ R œœJ œ œ i tekst jak w druku; w rkp. o sygn.&#13;
465 w t. 5 i 7 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
�104&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 92–93 wariant tekstu.&#13;
s. 71&#13;
nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją ogólną: „Osuchów, pod Mszczonowem” – melodia z incipitem: „A kiedy ja gnałam” i tamże, z lokalizacją: „Mirowice” – tekst.&#13;
s. 73–74 nr 171 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 5–6.&#13;
W rkp. w zwr. 3 w. 3: „tylko” zamiast „a ty”, w zwr. 5 w. 4: „krząkając” zamiast „a wykrzykując”, w zwr. 9 w. 4: „zakochaliśmy się”&#13;
zamiast „kochaliśwa się”, w zwr. 10 w. 1: „Posypał ci” zamiast&#13;
„I wysypał ci”, w zwr. 11 w. 2 brzmi: „tylko trzeba przysiądz”,&#13;
w zwr. 14 w. 1: „Powróćże się, powróć”, a w. 3 następujący: „będę&#13;
cię chowała”.&#13;
s. 74&#13;
nr 172 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, nr 43&#13;
– melodia z incipitem: „Z tamtej strony” i k. 72 – tekst, oba zapisy&#13;
z lokalizacją: „Osuchów”.&#13;
W rkp. z k. 71 następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
Z tam - tej stro - ny&#13;
&#13;
wo - dy&#13;
&#13;
3œ&#13;
&amp;4 J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&amp;J J&#13;
ze - by ja&#13;
&#13;
pa - nie - ne&#13;
&#13;
j j&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ ˙&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
cka&#13;
&#13;
miał&#13;
&#13;
có - łe - ne - cko,&#13;
&#13;
po - je - chał - bym&#13;
&#13;
miał&#13;
&#13;
œ. œ œ œ œ&#13;
J R&#13;
&#13;
œœ œœ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
có - łe - ne - cko,&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
pły - nie,&#13;
&#13;
˙&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&amp;J J&#13;
[ze - by ja&#13;
&#13;
œ.&#13;
œ œJ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
po - je - chał - bym&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
po nię,&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
po nię].&#13;
&#13;
na k. 72 zwr. 1–4, 6, 8, 10 i 12–13.&#13;
		Melodia por. nr 179 (nie: 178, jak w odsyłaczu) w cz. II Mazowsza&#13;
(T. 25).&#13;
s. 74–75 nr 173 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piasceczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2.&#13;
s. 75&#13;
nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę d2, w t. 3 inny rytm: œ&#13;
druga szesnastka h1, t. 7: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w t. 4 i 8&#13;
&#13;
œ&#13;
J ; zapis tekstu skrótowy, zwr.&#13;
&#13;
1 i 4 jak w druku, zwr. 2 tylko do słowa: „suknia”, a w zwr. 3 zanotowane tylko: „Czepiec złoty... fartuszek”.&#13;
&#13;
�105&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 47–48 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
s. 75–77 nr 176 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 –&#13;
melodia z incipitem: „Kazał sobie konia” i k. 72 – tekst, oba zapisy&#13;
z lokalizacją: „Osuchów”.&#13;
W rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu pierwsza ósemka alternatywnie h1; w zapisie tekstu w zwr. 3: „okryła” zamiast „skryła”, w zwr.&#13;
4 powtórzone: „zaczął szukać” zamiast „i tu, i tu” i brak: „pomiędzy&#13;
olszyną”, w zwr. 10 brak wariantu zamieszczonego w nawiasie,&#13;
w zwr. 12 w. 3 i 4 brzmi: „nie żałowałby ja bym przecie tysiąca&#13;
którego” (por. zwr. 14), po zwr. 12 – zwr. 15, następnie: „Pójdźże,&#13;
zobacz, Anuleńku, czy stanie za twoje”, a dalej zwr. 19, przy czym&#13;
w. 1 i 2 wariantowe: „Ona przyszła i zgarnęła do siebie w fartuszek”, a w. 3 i 4 jak w druku, po niej zwr. 20 i 21.&#13;
Na s. 76 w przypisie pieśń zaczerpnięta ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 253, tam z notą: „Z osad&#13;
Kurpiów”.&#13;
s. 77&#13;
nr 177 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 52, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”, tam melodia z fragmentem tekstu:&#13;
„Jechał pan z dąbrowy i napotkał gr[zeczną]”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, t. 8: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 77–78 nr 179 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia i tekst bez zwr. 4.&#13;
W rkp. w t. 1, 5, 6 i 7 dolna wersja, w t. 4 na pierwszą miarę&#13;
szesnastki c2 h1, w t. 6 ostatnia nuta f1, w t. 7 na drugą miarę f1, na&#13;
trzecią w pierwszym wykonaniu alternatywnie a1, t. 8 w drugim&#13;
wykonaniu nieczytelny. Melodia por. przypis do nr 172.&#13;
s. 78&#13;
nr 181 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 70,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam t. 1–5 z incipitem: „W stawie,&#13;
w stawie u zimnej wody”.&#13;
œ œ œ œœ œ œ&#13;
W rkp. t. 1 zanotowany w metrum : &amp;&#13;
J , w t. 2 tylko&#13;
górna wersja, na pierwszą miarę ósemka i dwie szesnastki h1 a1 g1,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
s. 79&#13;
&#13;
w t. 3 i 4 tylko dolna wersja, t. 5: &amp; œ œ œ œ œ .&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 65–66.&#13;
nr 182 – Melodia z incipitem: „Pasła Kasinka konie” w rkp. terenowym Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. takty 1–8, w t. 1 druga nuta błędnie ósemka, w t. 4 w górnej&#13;
wersji triola szesnastkowa h1 a1 h1, w t. 7 i 8 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
�106&#13;
&#13;
nr 183 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji, w t. 7 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka a1.&#13;
s. 80&#13;
nr 184 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. w t. 5 ćwierćnuta h1, powyżej literami poprawiona na&#13;
„cis”; po zwr. 4 jeszcze fragment: „Naści półkorca maku” i dalej&#13;
zwr. 4–6.&#13;
s. 80–81 nr 185 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71 –&#13;
melodia z incipitem: „Za stodołą sówka siada” i k. 72 – tekst, oba&#13;
zapisy z lokalizacją: „Osuchów”.&#13;
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu fis2,&#13;
w drugim f2, w t. 6 w pierwszym wykonaniu ćwierćnuta f2 lub&#13;
alternatywnie ósemki g2 d2; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3 i 4: „wysłuchała dwoje ludzi, a oboje byli młodzi”, w zwr. 6 brak w. 3 i 4,&#13;
brak zwr. 8, w zwr. 9 brak w. 1 i 2, a po w. 3 i 4 zwr. 12.&#13;
s. 81&#13;
nr 186a – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją jak&#13;
w druku.&#13;
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2 e2 d2;&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 1, 3 i 5 brak: „A” na początku, ponadto&#13;
w zwr. 5 w. 2: „dziecięciu” zamiast „będzie dziecku”, w zwr. 6 brak:&#13;
„lipki” i „bo”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu tekstu w pracy K. Kozłowskiego&#13;
Lud. Pieśni, podania… s. 102–103, tam początek tekstu jak nr 186b&#13;
u Kolberga.&#13;
nr 186b – Tekst por. nr 197 w suplemencie.&#13;
s. 81–82 nr 187a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”. W rkp. w t. 3–4 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
r r&#13;
&amp; .. œ œ œ&#13;
&#13;
s. 82&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ .. Jœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ ˙&#13;
R R&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią tekst jak w druku.&#13;
Pod pieśnią odesłanie Kolberga do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej… zamieszczonego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6&#13;
(dział III etnol.), s. 114–115, nr 40, zob. też wstęp s. VI.&#13;
nr 187b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”; pod melodią tekst do słowa:&#13;
„cér[wony]”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 89–91.&#13;
&#13;
�107&#13;
&#13;
s. 83&#13;
&#13;
nr 188 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 27, nr 1,&#13;
z lokalizacją: „Z Rudy Guzowskiej”.&#13;
W rkp. w t. 1–4 i 15 Î przy c2, t. 9–12 zapisane w innej kolejności,&#13;
następnie ponumerowane powyżej, t. 11–12:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
j&#13;
j j œj œ , brak znaku powtórki w t. 15–16,&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
w t. 16 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 powtórzone&#13;
„dziecko” zamiast „syna”, w zwr. 3: „Mazurowie” zamiast „pazurowie” i „twego syna” zamiast „skurwysyna”, ponadto brak zwr. 5.&#13;
Tekst por. nr 191 w suplemencie.&#13;
s. 83–84 nr 189 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 14, z lokalizacją:&#13;
„Rzeczyca”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca” – tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. z teki 42 w t. 2 tylko górna wersja, inny rytm: c2 ósemka,&#13;
h1 szesnastka; tekst w obu rkp. zanotowany skrótowo, bez powtórzeń, w zwr. 4 w. 6 brzmi: „nie wycierać se podusek”, a na zakończenie jeszcze: „Nieszczęśliwe te pokoje, co nas spało ino dwoje,&#13;
nie dopiero ta”, dalej rkp. nieczytelny.&#13;
s. 84&#13;
nr 190 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71,&#13;
z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Nieszczęśliwe te&#13;
pokoje” i tamże, z lokalizacją ogólną: „Osuchów” – wariant tekstu.&#13;
&#13;
r rœ œ j&#13;
œ ; tekst wariantowy: zwr. 1 jak tekst&#13;
W rkp. t. 3: &amp; # œ œ&#13;
nr 192, przy czym na końcu: „dziewczyno moja” zamiast „oj, do&#13;
dana”, zwr. 2 następująca:&#13;
„Nieszczęśliwe to łóżeczko, oj, Boże mój,&#13;
com przyjęła jabłuszeczko, oj, jej, jej”,&#13;
&#13;
dalej zwr. 3 jak pod nutami w druku.&#13;
nr 191 – Melodia z incipitem: „Nieszczęśliwy, oj, jej” w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam t. 1–4 zanotowane w metrum :&#13;
&#13;
# 3&#13;
&amp; 4œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&#13;
˙.&#13;
&#13;
..&#13;
.&#13;
&#13;
nr 192 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 71, z lokalizacją ogólną: „Osuchów”, tam podpisany pod melodią&#13;
nr 190, zob. przypis do tego numeru.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 88–89, tam ostatnia zwrotka&#13;
jak tekst u Kolberga.&#13;
&#13;
�108&#13;
&#13;
s. 86&#13;
&#13;
nr 194 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Na warszawskiej ulicy”&#13;
i tamże, z lokalizacją ogólną: „Osuchów” – tekst.&#13;
W rkp. w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę ósemki e2 c2&#13;
połączone łukiem, w t. 8 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta&#13;
g2. Zapis tekstu następujący: zwr. 1 w. 1 i 2, zwr. 2 w. 3 i 4, po nich:&#13;
&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
s. 87&#13;
&#13;
„Jest klameczka niziuchno,&#13;
otwórz, Jasiu, cichuchno”,&#13;
&#13;
dalej zwr. 4 w. 3 i 4, a następnie zwr. 6–9.&#13;
nr 195 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”, melodia zapisana w grupie pieśni zatytułowanych przez Kolberga „Kołyskowe”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
nr 196 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”.&#13;
W obu rkp. nad melodią notatka Kolberga: „Kołyskowa”, melodia&#13;
zanotowana o sekundę wielką wyżej, w metrum  w podwojonych&#13;
wartościach rytmicznych, w t. 3 na pierwszą miarę tylko górna, na&#13;
drugą tylko dolna wersja, w t. 4 i 5 tylko górna wersja, t. 6:&#13;
&#13;
## j œ&#13;
&amp; # œ œJ&#13;
1.&#13;
&#13;
.. œj œ œ œ&#13;
2.&#13;
&#13;
.&#13;
nr 197 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” i teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 4, z lokalizacją: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. z teki 1 melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych; w obu rkp. melodia zanotowana&#13;
o sekundę wielką niżej, w t. 1, 5 i 6 tylko górna wersja, w t. 2 zamiast drugiej ósemki dwie szesnastki d2 e2; w rkp. z teki 43 w t. 6&#13;
na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta d2.&#13;
s. 87–88 nr 198 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26v., tam pieśń&#13;
w dwóch zapisach:&#13;
pod nr. 5, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)”:&#13;
&#13;
�109&#13;
&#13;
3 r r&#13;
&amp; 8 œ œ œJ œJœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
r r&#13;
&amp; œ œ œJ Jœ&#13;
&#13;
œ œ Jœ&#13;
R R&#13;
&#13;
Pa sła, pa - sła&#13;
A mo - ja&#13;
ty&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Ce&#13;
Cóż&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
a&#13;
wy&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
kaj,&#13;
ci&#13;
&#13;
by&#13;
wró&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œœœ&#13;
R&#13;
J&#13;
&#13;
pa - ste - re - cka&#13;
pa - ste - re - cko,&#13;
&#13;
oj i pa - stu - rek ją&#13;
a - le, a - le&#13;
mu - sę&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ Jœ&#13;
R R&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œœœ&#13;
R&#13;
J&#13;
&#13;
jak&#13;
ten&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
cię&#13;
mój&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
trzo - dę&#13;
cis&#13;
mi&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ce - kaj,&#13;
wi - nien&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
o - na mu się&#13;
ten wia - ne - cek&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
z po&#13;
z wo&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
la&#13;
dą&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
w po - lu ja - gnią&#13;
po - mo - gę&#13;
ci&#13;
&#13;
go - ni,&#13;
ci wziąść&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
te - cka,&#13;
trzo - dy,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
chro - ni.&#13;
wprzó - dy.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pro - sę,&#13;
wia - nek,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
spło - sę.&#13;
dzba - nek.&#13;
&#13;
pod nr. 6, z lokalizacją: „od Mogielnicy, (Michałowice)”:&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
r œ&#13;
3 j&#13;
&amp; 8 œ œJ œ œ œ œR J&#13;
A w bo - ru&#13;
&#13;
pod le - scy - ną,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
r œ&#13;
j&#13;
&amp; œ œJ œ œ œ œR J&#13;
&amp;&#13;
&amp;&#13;
s. 88&#13;
&#13;
da&#13;
&#13;
pa - sła&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Daj&#13;
&#13;
mi&#13;
&#13;
œ&#13;
nie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
chaj&#13;
&#13;
œ #œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
pa - ste - re - cka&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
po - kój,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
w bo - ru pod&#13;
&#13;
œ #œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
trzo - dę&#13;
&#13;
krze&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
gdy - by prze - pió&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
kiej&#13;
&#13;
cię&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
so&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
bie&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
wi - ną,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
re - czka.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pro - sę,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
spło - sę.&#13;
&#13;
nr 199 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją:&#13;
„od Błonia (Płochocin, Rokitno)” i rkp. terenowy, tamże, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.&#13;
W rkp. z k. 32 brak znaku przykluczowego, brak znaków powtórki;&#13;
w obu rkp.: w t. 7 w obu wykonaniach tylko górna wersja, w t. 8&#13;
na pierwszą miarę ósemka e2, w rkp. z k. 32 w t. 8 brak drugiego&#13;
wykonania, w rkp. z k. 26 w drugim wykonaniu w t. 8 ósemka a1.&#13;
Na k. 26 tekst jak w druku; w zapisie tekstu z k. 32 wiersze 5 i 6&#13;
w odwrotnej kolejności, tekst zwr. 2 i 3 zanotowany skrótowo, tam&#13;
brak wierszy 5 i 6.&#13;
&#13;
�110&#13;
&#13;
nr 200 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją: „od&#13;
Warszawy (Wilanów)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; w rkp. z&#13;
teki 42 w t. 4 i 7 tylko górna, w t. 5 i 8 tylko dolna wersja, w t. 5–8&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
brakb znaku&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ œinstrumentalna:&#13;
œ œ powtórki,&#13;
œ œ po t. œ8 dogrywka&#13;
&#13;
&amp; œ&#13;
&amp;b œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ œ œ œ œ œ ;&#13;
&amp;b œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ œ œ œ&#13;
&amp;b œ&#13;
w zapisie œtekstu z tej teki w zwr. 1 brak&#13;
wariantu: „gołąbecka”;&#13;
s. 89&#13;
&#13;
rkp. z teki 7 uszkodzony, brak t. 1 i pierwszej miary w t. 2, t. 5–8&#13;
zanotowane w wersji jak t. 5–8 w powyższym przykładzie, pod&#13;
melodią widoczne tylko słowo: „jeziorecka”.&#13;
nr 201a i b – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, z lokalizacją:&#13;
„od Warszawy (Siekierki)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156, k. 7,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W olszynie”.&#13;
W obu rkp. jest to jedna pieśń, w rkp. z teki 42 zapis następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
4&#13;
&amp; 4 œ œ œ . J œJ œJ œJ œ ˙&#13;
W ol - sy - nie,&#13;
Oj,&#13;
to to,&#13;
&#13;
j&#13;
j j&#13;
œ œj œ œ œ œ&#13;
&#13;
w gę - stej krze - wi - nie,&#13;
te - go ja chcia - ła,&#13;
&#13;
sta - ła się przy - go - da&#13;
a - że - bym ja cie - bie&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
j j j&#13;
&amp; œJ Jœ J Jœ œ Œ .. œj œj œj œ œ œ œ œj œ œ œ œ&#13;
grze - cnej dzie - wcy - nie.&#13;
za&#13;
mę - ża mia - ła.&#13;
&#13;
j j j j&#13;
&amp;œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
a cóż ja two - je - mu&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
Zo - ba - cys,&#13;
&#13;
œ œj œj œ œœ&#13;
J&#13;
[ ]J&#13;
&#13;
smut - ko - wi&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; œ œj œj œj ˙&#13;
i&#13;
&#13;
Dzie - wcy - no, dzie - wcy - no,&#13;
&#13;
1.&#13;
&#13;
ho - nor stra - cis.&#13;
&#13;
j j j&#13;
&amp; œ œj œ œ œ œ&#13;
&#13;
ba - ra - na za - biś - my,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
za - pła - cis,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
za - pła - ka - ne o - cy,&#13;
&#13;
œ . œ j jœ œ œ&#13;
. J œ œ J&#13;
[ ]&#13;
2.&#13;
&#13;
wi - nien&#13;
&#13;
smut - ko - wi&#13;
&#13;
j j j&#13;
œ œ œ œJ œ&#13;
&#13;
bo&#13;
&#13;
.. j j j œj œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
Pój - dzie - my do pa - na,&#13;
&#13;
ka - rę&#13;
&#13;
wi - nien.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
o - trzy - mas&#13;
&#13;
j&#13;
œ œj œj œj œ œ&#13;
&#13;
ku - pie - my ba - ra - na,&#13;
&#13;
œ œj œj œ œ œ œ .. œ œj œj œ œ œ&#13;
J&#13;
J&#13;
J&#13;
J&#13;
1.&#13;
&#13;
we - se - le spra - wie - my.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
we - se - le spra - wie - my.&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
�111&#13;
&#13;
s. 90&#13;
&#13;
w rkp. z teki 7 tylko t. 1–8 z powyższego przykładu, w t. 8 na trzecią i czwartą miarę półnuta c2.&#13;
nr 202 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 w drugim wykonaniu ósemki c2 h1 g1, w t. 12 tylko dolna wersja; tekst&#13;
tylko do słowa: „piele”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 110–111.&#13;
nr 203 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 5, z lokalizacją: „od Mogielnicy (Kozietuły)”, tam melodia z pierwszą zwrotką,&#13;
bez „a” przed „pasła” i „koniki” zamiast „konie”.&#13;
Zwrotki 8–16 zanotowane na tej samej karcie jako dalszy ciąg wariantu pieśni, zob. DWOK T. 41, nr 335.&#13;
nr 204 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Kąpała się Kasia” i teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 52r., nr 3, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków”; czystopisy: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 1, z lokalizacją: „od Warszawy&#13;
(Czerniaków)”, drugi zapis na tej samej karcie: teka 42, sygn. 1349,&#13;
k. 26r., nr 2, z lokalizacją: „od Warszawy (Wilanów, Powsin)”, tam&#13;
pod melodią tylko zwr. 1.&#13;
W rkp. z teki 7 w t. 1 druga szesnastka g1, w t. 2 i 3 dolna wersja,&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J , w t. 5 na pierwszą&#13;
r&#13;
œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ Rœ&#13;
miarę ósemka e2, t. 7 i 8: &amp; R R&#13;
.&#13;
w t. 3 druga szesnastka d2, t. 4: &amp; R R J&#13;
&#13;
W rkp. terenowym z teki 42 z k. 52r. melodia zanotowana o kwartę&#13;
czystą niżej, w t. 2 tylko dolna, w t. 3 i 7 tylko górna wersja, t. 5–6&#13;
&#13;
œ&#13;
zanotowane w metrum : &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
, pod melodią&#13;
&#13;
tylko fragmenty tekstu: zwr. 1 w. 1, dalej: „Jak się Kasia wykąpała”&#13;
i „tydom, ta” oraz zwr. 4.&#13;
W rkp. z teki 42, k. 26r., nr 1 w t. 2 tylko górna, w t. 3 i 7 tylko&#13;
dolna wersja, w t. 3 pierwsza nuta g1.&#13;
Zapis z teki 42, k. 26r., nr 2 jest połączeniem wersji z rkp. terenowego z teki 42 i melodii nr 1 na tej karcie, ten zapis zgodny&#13;
z drukiem.&#13;
nr 205 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 26 r., nr 3, z lokalizacją: „od Piaseczna (Słomczyn, Jazgorzew)”, t. 9–16 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
�112&#13;
&#13;
&amp;œ œ œ&#13;
œ&#13;
&amp;J&#13;
œ&#13;
&amp;J œ&#13;
s. 91&#13;
&#13;
s. 92&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ mœ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ ®œ œ œ œ&#13;
œ œ œ œ. ≈ .&#13;
&#13;
nr 206 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26, nr 4, z lokalizacją: „od Zakroczyma (Kazuń, Łomna)”; tamże, k. 40, z lokalizacją:&#13;
„Czerniaków”.&#13;
Na k. 40 wersja wraz z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 629.&#13;
nr 207 – Melodia z incipitem: „Kąpała się Kasia w morzu” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 48, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. tylko górna wersja, w t. 8 na trzecią miarę ósemka g1,&#13;
w druku w t. 7, w górnej wersji, na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 49–50.&#13;
nr 208 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 62,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „U młynarza”, a obok słabo czytelny tekst.&#13;
W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 2 i 6&#13;
górna, w t. 3 dolna wersja, w t. 7 na pierwszą miarę alternatywnie&#13;
ósemki h1 d2, w t. 8 na pierwszą miarę ósemki c2 d2.&#13;
W druku błędnie podane metrum, winno być  .&#13;
nr 209a – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 8, z lokalizacją: „od Nowegomiasta, Białobrzeg”; teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 9&#13;
z lokalizacją: „od Mszczonowa” i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 29, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „U młynarza Marcina”.&#13;
W obu rkp. z teki 42 melodia zanotowana o sekundę wielką niżej.&#13;
Zapis w druku jest połączeniem tych trzech rękopisów: w rkp. terenowym i w rkp. z teki 42, k. 26r., nr 8, w t. 7 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 9 w dolnym wykonaniu pierwsza ósemka c2, w t. 10 na pierwszą miarę ósemki h1 a1, brak t. 11–12; w rkp. z tej samej karty, nr&#13;
&#13;
�113&#13;
&#13;
2 œ #œ œ œ œ&#13;
&amp;&#13;
4&#13;
J J J J&#13;
9 t. 1–6 zanotowane skrótowo:&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
, t.&#13;
&#13;
7–15 zgodne z drukiem, w t. 7 i 12 tylko górna, w t. 9 i 10 tylko&#13;
dolna wersja.&#13;
nr 209b – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 26r., nr 7, z lokalizacją: „od Inowłodza (Rzeczyca)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 154, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. w t. 13 przy pierwszej nucie alternatywnie g1. W rkp.&#13;
z teki 42 nad melodią oznaczenie tempa: „Vivace”, a tekst zwr. 21&#13;
i 22 zanotowany bez powtórzeń. W rkp. terenowym w t. 10–11&#13;
oprócz wersji drukowanej dopisane lub oznaczone literami wersje&#13;
œœ&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ&#13;
alternatywne: &amp;&#13;
, przy czym g1 zanotowane błędnie jako półnuta, a pod melodią: „U młynarza Marcina”, dalej:&#13;
&#13;
				&#13;
				&#13;
				&#13;
				&#13;
&#13;
„Dam ci, panie, i klacze,&#13;
swoją Kasię zapłacę,&#13;
dam ci, panie, i głowę,&#13;
swojej Kasi nie mogę”,&#13;
&#13;
		a następnie zwr. 22 jak w druku.&#13;
s. 92–93 nr 211 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 21,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; tamże, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – tekst bez melodii.&#13;
Na k. 21 tekst zanotowany skrótowo z inną melodią, por. nr 193&#13;
w suplemencie; na k. 152 incipit: „Coś mi, córuś, jadła”, zwr. 8&#13;
i wiersze 1–3 wariantu: „Wziąć to było rożaneczka”.&#13;
s. 93&#13;
nr 212 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 1, bez lokalizacji&#13;
i tamże, k. 6 nr 233, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”.&#13;
Na k. 1 zwr. 1–3 bez melodii będące odpisem z wymienionego pod&#13;
pieśnią zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów...&#13;
T. II, s. 357; na k. 6 tekst zwr. 4 także bez melodii.&#13;
Odesłanie do melodii w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1),&#13;
nr 37 błędne.&#13;
s. 93–94 nr 213 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 1, bez lokalizacji.&#13;
&#13;
# œ œ&#13;
J&#13;
, w t. 5–6 dolna wersja, t. 4 i 8 w nastęj j&#13;
pującym rytmie: œ œ œ ; w zapisie tekstu w zwr. 2: „porozdzierał”&#13;
W rkp. t. 2: &amp;&#13;
&#13;
zamiast „porozpraszał”.&#13;
&#13;
�114&#13;
&#13;
s. 94&#13;
&#13;
s. 95&#13;
&#13;
nr 214 – Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku z melodią&#13;
w opracowaniu fortepianowym w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847,&#13;
T. 2, nr 34, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), nr 208.&#13;
W „Przyjacielu Ludu” tak jak w T. 25 odsyłacze do wariantu tekstu w zbiorach: Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji…, tam&#13;
s. 153, nr 19 i K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…,&#13;
T. 2 (nie T. 1), s. 186, tam z notą: „z Mazowsza”.&#13;
nr 215 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 134, z lokalizacją: „Łęg na Urzeczu (nad Wisłą), pod Piasecznem”, bez daty,&#13;
tam melodia i tekst zwr. 1 i 4.&#13;
&#13;
2&#13;
œ œ œ ˙&#13;
W rkp. t. 1–3: &amp; 4 œJ œJ œ œ&#13;
, w t. 5, 8–9, 11–12&#13;
górna, w t. 7 dolna wersja; w zwr. 1 w. 1 brzmi: „Oj, tam za jeziorem”, w zwr. 4 w. 4: „utulić” zamiast „pocieszyć”.&#13;
nr 216 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 4,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 2 na drugą miarę ósemki a1 fis1, w t. 4 i 9 tylko górna&#13;
wersja, w t. 8 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2 cis2, w t. 9&#13;
ostatnia ósemka g1, w t. 11 ostatnia ósemka c2; tekst zanotowany&#13;
skrótowo, brak drugiego wiersza i słowa: „zielonym”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 60–61.&#13;
nr 217 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 73,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia i fragment tekstu:&#13;
„Z tamtej strony... stoi lipka zielona”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 tylko dolna,&#13;
# j œœ&#13;
œ œ J J œ œ , w t. 8 i 9 tylko górna wersja, t. 11:&#13;
J&#13;
# j j j&#13;
&amp; œ œ Jœ œ .&#13;
&#13;
t. 4–5: &amp;&#13;
&#13;
nr 219 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 2 i 3 bez melodii.&#13;
W rkp. w zwr. 2: „oj nie” zamiast „Kasiu”, a ostatni wiersz nieczytelny. Między tymi zwr. jeszcza jedna:&#13;
„Jak ci będzie zimniuchno,&#13;
przyjdźże do mnie cichuchno,&#13;
owiniesz nóżki w puchowe poduszki,&#13;
to ci będzie ciepluchno”.&#13;
&#13;
�115&#13;
&#13;
s. 96&#13;
&#13;
nr 220 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 14, nr 153, z lokalizacją: „Michrów, pod Tarczynem”, tam melodia wraz z opracowaniem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II&#13;
(DWOK T. 67/II), nr 621.&#13;
Tekst por. nr 197 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów… T. 1, s. 250–251, dotyczy zwrotek 7–13.&#13;
s. 96–97 nr 221 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3, tam tekst zwr. 2–16; rkp. Kolberga,&#13;
teka 38, sygn. 1334, k. 6, z lokalizacją: „od Makowa, Czepielew”,&#13;
tam zwr. 1 i 10 bez melodii.&#13;
Wariant tekstu z inną melodią, por. Pieśni i melodie ludowe...&#13;
cz. II (DWOK T. 67/II), nr 622.&#13;
s. 97&#13;
nr 222 – Tekst por. nr 197 w suplemencie. Pod pieśnią odsyłacz&#13;
do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, s. 82–83.&#13;
nr 223 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 2 w obu wykonaniach wersja alternatywna:&#13;
&#13;
#&#13;
œ œ œ œ&#13;
&amp;&#13;
, w t. 4 przy pierwszej ósemce alternatywnie&#13;
j j j j&#13;
i ostatnia ósemka: gis1, t. 5: &amp; œ œ œ œ ; w rkp. zwr 1–8, w zwr. 1:&#13;
&#13;
s. 98&#13;
&#13;
„jedzie” zamiast „idzie”.&#13;
Tekst zwr. 9 i 10 w rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6.&#13;
nr 225 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 13; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 152, tam tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją:&#13;
„Rzeczyca”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki g1 c1, w t. 3&#13;
tylko górna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę f2, t. 7 w pierwszym&#13;
wykonaniu dolna wersja, ostatnia ósemka d2, w drugim wykonaniu górna wersja, na trzecią miarę ósemka h1, t. 8 w pierwszym&#13;
wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu dolna wersja,&#13;
pierwsza ósemka d2, t. 9–12 rozszerzone, z dalszym ciągiem tekstu:&#13;
&#13;
�116&#13;
&#13;
r r&#13;
&amp; œ œ œJ&#13;
&#13;
A&#13;
ja swe - mu&#13;
zwie - czo - ra&#13;
mnie&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&amp; R R Jœ&#13;
&#13;
A zra - na&#13;
&#13;
r r&#13;
&amp; œ œ Jœ&#13;
&#13;
że - bym mu&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
R R J J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
mi&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
sie&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
sta - rusz - ko - wi&#13;
po - ca - łu - je,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
ma trzy rze - czy&#13;
o pół - no - cy&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pierd - nie,&#13;
&#13;
bo mnie ko -&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nie um - knę - ła&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R J&#13;
&#13;
o - srał - by&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
cha&#13;
&#13;
j&#13;
œœ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
za - wżdy,&#13;
za - bździ.&#13;
&#13;
..&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
wier - nie,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
mnie&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
pe - wnie.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu w obu rkp. na końcu zamiast trzech kropek:&#13;
„pierdzi”.&#13;
nr 226 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów… T. 2, s. 254, tam taki sam tekst.&#13;
s. 99&#13;
nr 227 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 20, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 4 i 8 tylko&#13;
górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 2: „ręce jako grabie, skóra jak na żabie” i w ostatnim wierszu: „moją żoną” zamiast „miłą&#13;
wiedźmą”.&#13;
s. 99–100 nr 228 – Rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1981,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ostrołęka”.&#13;
W rkp. tekst z odesłaniem do melodii z teki 33, ta melodia opublikowana przez Kolberga, zob. T. 25, nr 687, tam z wariantem&#13;
pierwszej zwrotki.&#13;
s. 100 nr 229 – Melodia z incipitem: „Idzie Kaśka” w rkp. terenowym&#13;
Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. zapis ołówkowy, słabo czytelny i niepełny, t. 5 i 6:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
następujący:&#13;
		&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp; œ œœ&#13;
&#13;
, następnie dwa takty puste i dalej zapis&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 230 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 74,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Maciek&#13;
idzie prosto drogą”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
zapis niepełny:&#13;
&#13;
�j&#13;
&amp; œ œ œ. œ&#13;
&amp; œ #œ œ&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ. œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
œ œœœ&#13;
œ œ œœœ&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&amp; œ #œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 161–162 taki sam tekst.&#13;
s. 101 nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie dwie ósemki e2 d2, t. 6: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ œœ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, t. 9–16 zanoto-&#13;
&#13;
wane o kwartę czystą wyżej, w t. 12 tylko dolna wersja, w t. 14 na&#13;
drugą miarę dwie ósemki a1 a1; w zapisie tekstu w zwr. 1: „szczęś­&#13;
liwa ta” zamiast „nieszczęsna”.&#13;
Por. Łęczyckie (DWOK T. 22), nr 215.&#13;
nr 232 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 10 – melodia&#13;
z incipitem: „Gęś pierze na jeziorze” i teka 16, sygn. 1209, k. 3,&#13;
nr 40 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „od Żychlina”.&#13;
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1,&#13;
w t. 2 w obu wykonaniach górna wersja, druga szesnastka d2. W rkp.&#13;
z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem&#13;
w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 25, nr 29, przedruk:&#13;
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 58, nr 29.&#13;
W innym rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 251, z lokalizacją ogólną: „od Warszawy” tekst jak zwr. 1 połączony z melodią&#13;
opublikowaną pod nr. 233, zob. następny przypis.&#13;
s. 102 nr 233 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 52, nr 219, z lokalizacją: „Babice”, tam melodia połączona odsyłaczem z tekstem jak zwr. 1 poprzedniego numeru. W zapisie melodii tylko&#13;
&#13;
�118&#13;
&#13;
dolna wersja, melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 3:&#13;
&#13;
# r r j r&#13;
&amp; œœœ. œ .&#13;
&#13;
s. 103 nr 236 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii. W rkp. w zwr.&#13;
2 zamiast w. 1 i 2 tylko: „Już i dzieciom chleba trzeba”.&#13;
s. 103–104 nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 4 w. 4: „obraca” zamiast „przewraca” i w zwr.&#13;
9 brak w. 2.&#13;
s. 104 nr 238 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 52, z lokalizacją: „Babice pod Warszawą” – melodia z incipitem: „Ożenił się fajt&#13;
majt” i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1980, z lokalizacją ogólną: „od&#13;
Ostrołęki” – tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, nad melodią&#13;
notatka Kolberga: „Polka”, obok – ołówkiem: „Pieśń”; pod melodią&#13;
dopisany ołówkiem akompaniament:&#13;
&#13;
# 2 jj&#13;
œ œ&#13;
&amp; 4 œ œ œJ œJ&#13;
œ&#13;
? # 42 œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
O - że - nił się&#13;
&#13;
fajt majt...&#13;
&#13;
œ œ œj j œ œjœj j j j j œ œ œ œ œj j œ&#13;
JJ œ œ&#13;
œ œ œ œ JJ JJ œ œ&#13;
œœ œœ&#13;
&#13;
œœ œ œ œœ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œœ œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
œ ;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 2: „toporek” zamiast „stęporek”.&#13;
s. 105 nr 239b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 42,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „A wstańże synowa”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie triola szesnastkowa g1 h1 c2, w t. 3 tylko&#13;
górna wersja, w t. 4 na ostatnią miarę alternatywnie szesnastki f2&#13;
e , t. 5:&#13;
2&#13;
&#13;
# n&#13;
œ œ œœœ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
3&#13;
&#13;
, w t. 7 tylko dolna wersja.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam w wyd. z 1869 roku na s. 82 obszerniejszy tekst.&#13;
nr 240 – Takty 1–4: Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38,&#13;
z lokalizacją: „od Kiernozi (Złaków Borowy)”, tam z obszerniejszym&#13;
niż w druku tekstem; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 14, z lokalizacją:&#13;
„Złaków Borowy pod Łowiczem” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3,&#13;
nr 44, z lokalizacją jak w tece 33, tam również obszerniejszy tekst.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję wielką niżej, w t. 3 i 4&#13;
w obu wykonaniach górna wersja; w rkp. z teki 7 i 16 między zwr.&#13;
&#13;
�119&#13;
&#13;
1 i 2 jeszcze:&#13;
			&#13;
„Oj, ja się spodziewała,&#13;
da, zza Warszawy kupca,&#13;
oj, a wyście mnie dali,&#13;
da, za takiego głupca”.&#13;
&#13;
s. 106&#13;
&#13;
s. 107&#13;
&#13;
s. 108&#13;
&#13;
s. 109&#13;
&#13;
W rkp. z teki 33 i 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 51, nr 55,&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 55.&#13;
nr 241 – Tekst por. nr 208 w suplemencie.&#13;
nr 243a – Por. nr 220 w suplemencie.&#13;
nr 244 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym&#13;
i fragment tekstu: „Był tu ligar, ligar, Ligarewicz”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 54–55 obszerniejszy tekst.&#13;
nr 245 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 72,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam w zapisie melodii tylko górna&#13;
wersja, a pod nią tylko pierwsza zwrotka tekstu.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 53–54 obszerniejszy tekst.&#13;
nr 246 – Melodia z incipitem: „Na Podolu kuźnia stała” i „Na Podolu w scyrem polu” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
j&#13;
k. 7r., nr 67, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
œœ œ œœ œ&#13;
W rkp. w t. 2 ostatnia i w t. 5 pierwsza nuta a1, t. 4: &amp; J&#13;
,&#13;
brak t. 8.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 35–36 taki sam tekst.&#13;
nr 248 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 56–58,&#13;
tam z notą: „z Podlasia”.&#13;
nr 249 – Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 105–106 obszerniejszy wariant tekstu.&#13;
nr 250 – Melodia z fragmentem tekstu: „Kiej brat na wojne wyjezdzał, swoją siostrę upominał” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7r., nr 68, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
&#13;
�120&#13;
&#13;
œ&#13;
W rkp. tylko górna wersja, t. 2: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œœœ&#13;
&#13;
, w t. 3 ≥ przy c2.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 41–42 taki sam tekst.&#13;
s. 109–110 nr 251 i przyp. 1 – W przyp. na s. 109 Kolberg odsyła do legend herbowych, zob. J.I. Kraszewski Poezja szlachecka. Legendy herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92: 1854, nr 332–336, w nrze&#13;
333 o Piotrze z Radzikowa, w przypisach do tej strony (T. 25,&#13;
s. 277 nlb.) fragmenty artykułu z odesłaniem do źródła.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 36–38 wariant tekstu.&#13;
s. 110 nr 252a – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6.&#13;
nr 252b – Melodia z incipitem: „Gdzieżeś się Jasiu zabawił” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w rkp. tylko górna wersja, w t. 1 na drugą miarę dwie ósemki f1 a1, t. 3:&#13;
&#13;
&amp;b&#13;
&#13;
œ œ œ. œ&#13;
J , t. 7: &amp; b œœ&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 68 tekst obszerniejszy.&#13;
s. 111–112 nr 254 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 2, tam fragmenty tekstu: zwr. 5, 6&#13;
(w. 1 i 2), zwr. 2, 7, 8 i zwr. 3 (w. 1 i 2).&#13;
s. 112 nr 255 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. w zwr. 2 w. 1: „wyszedł ja” zamiast „wyszedłem”, w zwr. 7&#13;
w. 3: brak „ta i”, w. 6: „dzieci, dzieci” zamiast „dziécię, dziécię”.&#13;
s. 113 nr 257 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 21, z lokalizacją jak w druku;&#13;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji, tam tekst&#13;
bez melodii.&#13;
W obu rkp. w zwr. 1: „była” zamiast „był” i „mi się” zamiast „mu się”;&#13;
w zwr. 2 zamiast w. 1 i 2 tylko: „obalić się nie boję” jako ostatni wiersz.&#13;
s. 113–114 nr 258 – Rkp. Kolberga, teka 15, sygn. 1204, k. 30, z lokalizacją:&#13;
„od Warszawy”, nad melodią notatka Kolberga: „Obertas”. W rkp.&#13;
t. 3 i 7 taki sam jak t. 1, w zapisie tekstu w zwr. 2 przed w. 3: „da”.&#13;
W zbiorze J. Knopki Pieśni ludu krakowskiego... na s. 151 tekst&#13;
obszerniejszy.&#13;
&#13;
�121&#13;
&#13;
s. 114 nr 260 – Melodia z incipitem: „Mój kielisku, mój kochany” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 77, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 4 tylko&#13;
dolna wersja, w t. 5 przy ostatniej ósemce alternatywnie c2.&#13;
s. 115 nr 261 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją:&#13;
„od Czerska (Brzeszcze, Kawęczyn)”, obok tekstu notatka Kolberga:&#13;
„Gałganowski z Podola”; tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieś­&#13;
ni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3.&#13;
W rkp. z teki 42 w zwr. 4: „ty matulu” zamiast „stara maci”, w zwr. 7&#13;
jeszcze jeden wiersz: „do wojska, do Moskali”; w rkp. z teki 45&#13;
w zwr. 3 w. 1 i 2: „Jesce siabli nie przypiął, jusci jej do nog padł”&#13;
i brak ostatniego wiersza.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14:&#13;
1847, T. 2, nr 40, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), nr 213.&#13;
nr 262 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją jak&#13;
w druku. W rkp. w t. 7 i 8 tylko górna wersja. Pod melodią tekst&#13;
zwr. 2–7 jak nr 261, przy czym w zwr. 5 w. 1–2:&#13;
„Matka oknem wyjrzała&#13;
i serdecznie zapłakała itd.”,&#13;
w zwr. 6 w. 1–2:&#13;
A oddał mnie jeden pan,&#13;
pan tutejszy szelma sam itd.”.&#13;
s. 116 nr 263 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją jak&#13;
w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 24, z lokalizacją:&#13;
„Książenice, Grodzisk”; teka 2, sygn. 1124, k. 20v., bez lokalizacji,&#13;
w tym ostatnim rkp. melodia z incipitem: „A do wojska”.&#13;
W rkp. z teki 2 i 43 melodia zanotowana sekundę wielką wyżej.&#13;
W rkp. z teki 42 w t. 7, 8 i 12 tylko górna wersja, t. 8 zanotowany&#13;
o sekundę wielką wyżej, tam w zwr. 7 w ostatnim wierszu: „oddał” zamiast „brał”. W rkp. z teki 43 w t. 7 tylko górna, w t. 8 i 12&#13;
tylko dolna wersja, w t. 10 na drugą miarę ćwierćnuta f2, t. 11:&#13;
&#13;
&amp;b&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
, poniżej oddzielnie zanotowany tekst: zwr. 1 w. 1&#13;
&#13;
i 2, po niej jeszcze: „A pojadę ja, wyjrzyj”, dalej zwr. 5 w. 1 i 2, zwr.&#13;
&#13;
�122&#13;
&#13;
8–9 i zwr. 12. W rkp. z teki 2 w t. 7 i 8 tylko górna wersja, t. 10–12:&#13;
&#13;
&amp;b œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 116 nr 264 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony&#13;
ciemny las”.&#13;
W rkp. 1 w t. 2 w dolnej wersji pierwsza ósemka d2, w t. 4 na&#13;
pierwszą miarę górna wersja, lub alternatywnie ósemki a2 g2, w&#13;
t. 6 tylko górna wersja, t. 7 nieczytelny, w t. 8 na drugą miarę&#13;
alternatywnie ósemki g1 f1, od t. 11 widoczne trudności Kolberga&#13;
&#13;
b&#13;
w zapisie metrorytmicznym: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 117–118 nr 265 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Płochocin” i teka 43, sygn. 1352, k. 20r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam melodia z incipitem: „Hej,&#13;
zabujały”.&#13;
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 3&#13;
i 6 druga ósemka a1, t. 4 zanotowany o kwintę czystą wyżej, na&#13;
czwartą miarę ósemki h1 a1. W rkp. z teki 42 t. 1 i 2 zanotowane&#13;
o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na pierwszą miarę ćwierćnuta c2,&#13;
na trzecią i czwartą ćwierćnuty f1 b1, t. 3 i 6 zanotowane o kwartę&#13;
czystą wyżej w wersji jak w tece 43, t. 4 zanotowany o sekstę małą&#13;
wyżej, t. 5 o tercję małą wyżej; zapis tekstu w tej tece skrótowy,&#13;
zanotowana zwr. 1, zwr. 2 do słowa: „listecki”, dalej zwr. 6 i 7, przy&#13;
czym po: „ojcu” jeszcze „do domu” i „siwe wołki” zamiast „kare&#13;
konie”, następnie wiersze 3 i 4 zwr. 3, po nich zwr. 4, a na zakończenie: „kochaneczka pierścionki”.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy fragmentu artykułu ks. W. Siarkowskiego Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic&#13;
Kielc opublikowanego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (ZWAK) 1880, T. 4, tam na s. 109 (dział III etnol.)&#13;
wariant tekstu (początek artykułu: 1878, T. 2, s. 209–259; 1879,&#13;
T. 3, s. 3–61).&#13;
s. 118 nr 266 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 5 na pierwszą miarę tylko dolna wersja, na&#13;
czwartą alternatywnie ósemki tercja: fis1 a1 i g1; w zwr. 1: „Hej,&#13;
zabujały” zamiast „rozbujały”, a po zwr. 1 tekst następujący:&#13;
			&#13;
&#13;
�123&#13;
&#13;
			&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Oj, trzeba, trzeba do pana ojca list pisać,&#13;
oj, niechże on te kare konie sprzedaje,&#13;
a mnie biednego z tej niewoleńki dostaje”,&#13;
&#13;
a dalej jeszcze fragment kolejnej zwrotki: „siwe krowy sprzedaje”.&#13;
nr 267 – Melodia z incipitem: „Rozbujały się siwe łabędzie” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 3, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 4 na pierwszą miarę ćwierćnuta d1, w t. 5 na pierwszą&#13;
miarę górna wersja, na drugą dolna, przy drugiej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa c2 h1 a1, w t. 6 przy drugiej ósemce&#13;
alternatywnie szesnastki h1 a1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… (1867), tam na s. 136–137 tekst obszerniejszy.&#13;
nr 268 – Melodia z incipitem: „Żołnierz ci ja, żołnierz, smutne&#13;
moje życie” w rkp. terenowym Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r.,&#13;
nr 8, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam w t. 1 górna wersja i alternatywnie ósemki e1 e1 c2 a1, w t. 6 tylko górna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 140 pod nr VIII obszerniejszy wariant tekstu; tekst&#13;
jak u Kolberga zwr. 2–3 w wyd. z 1867 roku, zeszyt 2, tam na s. 138.&#13;
s. 119 nr 269 – Melodia z incipitem: „Idzie żołnierz” w rkp. terenowym&#13;
Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.&#13;
&#13;
œœ œœ œ œ&#13;
&#13;
W rkp. t. 2: &amp;&#13;
, w t. 3 trzecia ósemka d2, w t. 4 i 6&#13;
tylko górna wersja, w t. 4 w druku na drugą miarę błędnie ósem-&#13;
&#13;
œ œj œ œ œ&#13;
ka, winna być ćwierćnuta, t. 5: &amp;&#13;
, w t. 7 na pierwszą&#13;
&#13;
miarę triola ósemkowa: d2 c2 h1.&#13;
nr 270 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 30, nr 46,&#13;
z lokalizacją: „Grzymkowice pod Białą (w Rawskiem)”, tam z tekstem&#13;
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Grzym[kowice]”, tam melodia z incipitem: „Zielenią się góry, lasy, pola”.&#13;
W rkp. z teki 43 wersja alternatywna dla t. 3–4:&#13;
&#13;
j&#13;
œ.&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ Jœ œ œ œœJ œ . œ ; w rkp. z teki 33 t. 1–4 czterokrotnie&#13;
&#13;
powtórzone, w pierwszym i drugim wykonaniu wersja jak w druku, w trzecim i czwartym wykonaniu t. 3–4:&#13;
&#13;
œ . œj œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp;œ œœ&#13;
.&#13;
&#13;
�124&#13;
&#13;
W rkp. z teki 33 w zwr. 2 w. 4: „Jasieńku” zamiast „zołnierzu”,&#13;
w zwr. 6 w. 1: „Nie płacz, nie płacz” zamiast „Nie płac, Kasiu”,&#13;
a w. 3 i 4: „wybierzże sobie z tysiąca jednego”, zamiast zwr. 7 i 8:&#13;
„Choćbym wybierała i nie wybierała,&#13;
nie będzie takiego, jakiegom ja miała.&#13;
Oj, nie będzie takiego na świecie,&#13;
dziewczyno moja, to tylko dla ciebie”.&#13;
nr 271 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez lokalizacji,&#13;
tam melodia z incipitem: „W zielonym gaiku”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w t. 2 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
&amp; œ.&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w drugim dwie ćwierćnuty g1 g1, w t. 7–10 brak&#13;
&#13;
znaku powtórki, w t. 9 na pierwszą miarę górna, na drugą dolna&#13;
wersja, w t. 10 tylko dolna wersja.&#13;
Por. nr 246 w suplemencie.&#13;
s. 120 nr 272 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam pod nutami podpisane dwa&#13;
pierwsze wersy drugiej zwrotki.&#13;
W rkp. brak t. 1–2, w t. 8 i 9 tylko dolna wersja, w t. 12 na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie ósemki h1 d1, w t. 14 tylko górna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w „Przyjacielu Ludu” R. 14:&#13;
1847, T. 2, nr 37, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), nr 210.&#13;
nr 273 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, sygn. 1357, k. 19, z lokalizacją: „od Warszawy (Wilanów)”; rkp. terenowy, teka 7, sygn. 1156,&#13;
k. 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem „A kto chce rozkoszy&#13;
użyć”.&#13;
W rkp. z teki 50 widoczna melodia oraz zwr. 1–2 i 5–6, przy czym&#13;
w zwr. 5: „Stwórcę” zamiast „Boga”; pozostała część karty odcięta.&#13;
Por. nr 261 w suplemencie.&#13;
Odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… s. 138,&#13;
nr 6 winno być pod następną pieśnią (nr 274).&#13;
s. 121 nr 274 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów” i teka 42, sygn. 1349, k. 19, z lokalizacją: „od Kałuszyna”.&#13;
W obu rkp. t. 3: &amp;&#13;
&#13;
# œ œ jœ&#13;
J J œ J ; w rkp. z teki 43 zwr. 1 i 2 jak&#13;
&#13;
�125&#13;
&#13;
w druku, następnie wiersze 3 i 4 zwr. 3, po nich: „ni żadnego przyjaciela, tylko Boga zbawiciela”, a na zakończenie wiersze 1 i 2 zwr.&#13;
3; w rkp. z teki 42 tekst jak w druku, a na zakończenie jeszcze&#13;
powyższy dwuwiersz: „ni żadnego…”.&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 138, nr 6&#13;
wariant tekstu, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 275 – Melodia z incipitem: „Od samej Warszawy” w rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 4:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 3 i 8 ostatnia nuta&#13;
&#13;
nieczytelna.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy fragmentu artykułu ks. W. Siarkowskiego Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc…&#13;
„Zbiór Wiadomości…” 1880, T. 4, tam na s. 108 (dział III etnol.)&#13;
wariant tekstu.&#13;
s. 121–122 nr 276 – Melodia z fragmentem incipitu: „…polu byliczeńka”&#13;
w rkp. Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji.&#13;
Rkp. uszkodzony, brak t. 1 i pierwszej nuty w t. 2, w t. 8 na pierwszą miarę ćwierćnuta h1 lub alternatywnie dwie ósemki c2 h1.&#13;
s. 122 nr 277 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 19, nr 164, z lokalizacją: „Babice pod Warszawą”. W rkp. melodia wraz z akompaniamentem fortepianowym i wariantem tekstu, zob. Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), nr 692.&#13;
s. 123 nr 278 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 23, z lokalizacją:&#13;
„Moczydło pod Warszawą”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 7, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, zapis rozszerzony, w tece 33 zapis następujący:&#13;
&#13;
# 4 #œ œ&#13;
j j j&#13;
œ œ # œ œ œ œJ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp; 4œ&#13;
J J J&#13;
I - dą wo - zy&#13;
&#13;
za wo - za-mi,&#13;
&#13;
na-pot -ka-li pa-nie- ne - czkę, sia - daj z na - mi.&#13;
&#13;
U&#13;
j&#13;
j&#13;
# #œ œ&#13;
œ œœ # œ œ œ œJ œJ œ œ œJ Jœ œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp; œ&#13;
,&#13;
J&#13;
J&#13;
Sia-daj z na-mi, żoł - nie - rza-mi, wczo-raj by -łaś pa-nie -ne - czką, a dziś pa - ni.&#13;
&#13;
a pod melodią tekst jak w druku; w rkp. z teki 43 brak t. 5–6 z powyższego przykładu, w t. 3 dwie pierwsze ósemki: e2 d2, a w zapisie tekstu z tej teki w zwr. 7 wariant: „masztalerzom” zamiast&#13;
„szalbierzom”.&#13;
&#13;
�126&#13;
&#13;
nr 279 – Rkp. Kolberga – melodia i tekst w rkp. J. Grajnerta, sygn.&#13;
460 (dawna TNW 150), k. 237r. W rkp. refren brzmi: „Hej, chłodno&#13;
i głodno, żyję sobie swobodno”.&#13;
s. 124 nr 280a – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 11 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152.&#13;
Rkp. z teki 33 uszkodzony, widoczne tylko zwr. 6, 7 i 15–17, reszta&#13;
karty odcięta; w rkp. z teki 43 zwr. 2 i 3, po nich 5–7, a następnie&#13;
9–17. W obu rkp. tekst zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 296,&#13;
zob. przypis do tej pieśni.&#13;
s. 125 nr 281 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 7, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. zapis następujący:&#13;
&#13;
    &#13;
    &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 .&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
nr 282 – W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…&#13;
w wydaniu z 1867, zeszyt 2 na s. 139 nr X wariant tekstu, w wydaniu z 1869 tego numeru brak (po numerze IX od razu nr XI).&#13;
s. 126 nr 283 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 35, sygn. 1315,&#13;
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki” i teka 33,&#13;
sygn. 1308/II, k. 23, z lokalizacją: „od Gostynina i Płocka”. W obu&#13;
# r r œ&#13;
œ&#13;
rkp. t. 8: &amp; œ œ J J , a tekst jak w druku; w rkp. terenowym&#13;
brak znaku przykluczowego.&#13;
nr 284 i wariant – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 23,&#13;
z lokalizacją: „Zalesie”.&#13;
r r&#13;
&#13;
# œœ œœ œ&#13;
&amp; RRJ&#13;
rœ&#13;
r r&#13;
œ&#13;
œ œ œj J œ R Jœ&#13;
&#13;
W rkp. w t. 1 druga nuta a1, t. 3:&#13;
&#13;
# r j&#13;
&amp; œ œr œ œj&#13;
&#13;
r r j œ&#13;
œ œ œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J , t. 5–8:&#13;
j&#13;
œ , po t. 8&#13;
&#13;
dogrywka taka jak dolna wersja t. 5–8 w druku, w ostatnim takcie&#13;
druga nuta c2; pod melodią tekst jak w druku.&#13;
Wariant zamieszczony pod notką: „Inni odmieniają” w rkp. J. Grajnerta, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 236, tam w zwr. 1: „żołnierzy”, a „ułanów” podpisane jako wariant, w zwr. 2 „uciekała”&#13;
zamiast „zbiegała”.&#13;
&#13;
�127&#13;
&#13;
s. 127 nr 285 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 23, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t.11 na drugą miarę ósemka i dwie szesnastki d2 d2 e2,&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
##&#13;
œ . œœ œœ&#13;
t. 14: &amp;&#13;
&#13;
˙œ . œœ œ . œ&#13;
œ.&#13;
; w rkp. zwr. 1 brzmi:&#13;
&#13;
„Obiecała dać na wale,&#13;
naści naści, i ty jenerale,&#13;
jenerale, dać na wale, jenerale,&#13;
obiecała dać, z sobą poigrać,&#13;
obiecała dać, z sobą poigrać”;&#13;
przy czym pod każdym „obiecała” podpisany wariant „po żołniersku", a pod „poigrać” wariant „pohulać”, kolejne zwr. zanotowane&#13;
skrótowo:&#13;
„Obiecała na lawecie,&#13;
naści i tobie kornecie.&#13;
[Obiecała] na armacie,&#13;
[naści i tobie] kamracie.&#13;
[Obiecała na] kołnierzu,&#13;
[naści i tobie] żołnierzu.&#13;
[Obiecała na] bagnecie… .&#13;
[Obiecała na] koniku,&#13;
[naści i tobie] poruczniku”.&#13;
s. 127–128 nr 286 – Tekst bez melodii w rkp. J. Konopki Pieśni ludu&#13;
z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 1. W rkp.&#13;
zwr. 1–8, a następnie zwr. 15, 12, 9, 10, 14, 13 i 11. Por. też nr 260&#13;
w suplemencie.&#13;
s. 128 nr 287 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 29, nr 9 – melodia&#13;
z incipitem: „Jedzie Drewicz” i rkp. terenowy, tamże, k. 154 – tekst,&#13;
oba zapisy bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 2 ostatnia ósemka alternatywnie e1, t. 5 w pierwszym&#13;
wykonaniu górna wersja, w drugim na drugą miarę ósemki a1 fis1,&#13;
w t. 6 w obu wykonaniach górna, w t. 7 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja, t. 8 w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
j&#13;
œ ; w zapisie tekstu&#13;
œ&#13;
&#13;
�128&#13;
&#13;
najpierw zwr. 7–9, po nich: 1–6, przy czym w zwr. 3: „Puławskiego” zamiast „Zarembego”.&#13;
s. 128–129 nr 288 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 10r., z lokalizacją:&#13;
„Kawęczyn pod Piasecznem”, bez daty: „1841”; rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 3–4,&#13;
tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, pod melodią częściowo zanotowany akompaniament:&#13;
&#13;
2&#13;
&amp;4 œ&#13;
&amp; 42&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Je&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
den&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œ&#13;
?2 œ&#13;
4&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
nic&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
&amp;&#13;
?&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
i&#13;
&#13;
&amp;&#13;
?&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
i&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
my&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nic&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
śli&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
˙˙&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
bił,&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
œ.&#13;
za&#13;
&#13;
˙˙˙&#13;
&#13;
ca&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ły&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
bar - dzo&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
bił,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
bar - dzo&#13;
&#13;
˙˙&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
dzień&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
lo&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
się&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
˙˙&#13;
&#13;
fra&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
so&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
fra&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
wał,&#13;
&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
się&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
wał&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
˙&#13;
&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
wy&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
za&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
so&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
wał.&#13;
&#13;
∑&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu z teki 36 w zwr. 2 w. 4: „nic być nie może”,&#13;
w zwr. 4 w. 4: „pona słuchiwali”, w zwr. 8 brak w. 2 i 3.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w pracy K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, s. 142–143.&#13;
&#13;
�129&#13;
&#13;
s. 129 nr 289 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 29, nr 45, z lokalizacją: „Boguszyce, pod Rawą”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na&#13;
drugą miarę ósemki h1 g1, a w zapisie tekstu jeszcze jedna zwrotka,&#13;
zob. nr 696 – ostatnia zwr. w cz. II Pieśni i melodii ludowych…&#13;
(DWOK T. 67/II).&#13;
Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 127.&#13;
nr 290 – Rkp. Kolberga, teka 50/3, k. 18, z lokalizacją: „od Warszawy, Pragi”.&#13;
# j j j&#13;
œ&#13;
W zapisie melodii w t. 1 alternatywnie: &amp; œ œ œ J , w t. 7 na&#13;
drugą miarę alternatywnie ósemki fis1, fis1, w t. 10 tylko dolna&#13;
wersja, w t. 11 dwie ćwierćnuty d2 h1, w t. 12 przy pierwszej ósemce alternatywnie d2.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do obszerniejszego tekstu w pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, s. 143–144.&#13;
s. 130–131 nr 291 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 35, sygn. 1315/B, k. IV,&#13;
bez lokalizacji, tam t. 1–4, pod melodią incipit: „Owo ja Mazur&#13;
sumno bogaty”, a poniżej tekst zwr. 5–8.&#13;
W rkp. tak jak w druku odesłanie do „Przyjaciela Ludu” R. 2: 1836,&#13;
T. 2, nr 48, tam pełny tekst i nota nad pieśnią jak w druku, bez&#13;
lokalizacji. Pod pieśnią także odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 237–241, z notą: „Znana&#13;
w całem Mazowszu”, tam wariant tekstu, a w T. 2, s. 306–308,&#13;
z notą: „Ubiór mazowiecki” i tytułem: „Mazurek” melodia i tekst&#13;
jak u Kolberga w druku.&#13;
s. 132–133 nr 292b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 152,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. po zwr. 1 jeszcze:&#13;
„Jedna u praczki, druga u szwaczki,&#13;
trzecia w oknie, czwarta moknie,&#13;
piąta w wannie, szósta na mnie,&#13;
siódma w schowaniu”;&#13;
dalej zwr. 2 i 3, po zwr. 3 fragmenty: „Miałem porteczki od karczmareczki…, co pojechał... w łeb postrzelony”, następnie zwr. 4 i 5&#13;
oraz tekst mówiony przez muzykanta.&#13;
s. 133 nr 293 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru A. Sowińskiego Chants&#13;
polonais…, tam pod nr. 17 melodia i tekst.&#13;
s. 134 nr 295 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia z incipitem: „Chło-&#13;
&#13;
�130&#13;
&#13;
pek ci ja, chłopek, w polu dobrze orzę”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 2:&#13;
&#13;
&amp; b œ œ œ œ , w t. 5 druga szesnastka b1, w t. 7 i 8 tylko dolna&#13;
&#13;
wersja, w t. 7 na trzecią, a w t. 8 na pierwszą miarę g1.&#13;
Tekst por. T. 25, nr 295 i DWOK T. 41, nr 1221.&#13;
nr 296 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 11 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
Rkp. z teki 33 uszkodzony, widoczny tylko tekst zwr. 7 i 8, w rkp.&#13;
z teki 43 tekst zwr. 1–11 bez melodii, dalej wariant zwr. 12. W obu&#13;
rkp. jeszcze kolejne zwrotki, zob. komentarz do numeru 280a.&#13;
s. 135 nr 297 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 10 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 152 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. z teki 42 w t. 1 na pierwszą miarę w pierwszym wykonaniu&#13;
ćwierćnuta d2, w drugim ósemki h1 d2, w t. 2 odwrotna kolejność&#13;
wykonań, w t. 3 ostatnia ósemka w pierwszym wykonaniu cis2,&#13;
w drugim a1, w t. 4 na pierwszą i drugą miarę ćwierćnuty h1 a1;&#13;
w obu rkp. w zwr. 1 w. 3 brzmi: „bo ja jestem krawcem”, zwr. 2:&#13;
„Gdybym był krawcem, nie znałbym wykroju, brałbym i sukna&#13;
wrzucałbym do gnoju” i „Ale on” zamiast „Bo krawiec”, a dalej&#13;
tekst jak w druku.&#13;
s. 137 nr 300 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1018, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – zwr. 1 i teka 16, sygn. 1209, k. 16,&#13;
nr 1113, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – zwr. 2.&#13;
W obu rkp. tylko tekst, przy czym od tekstu nr 1113 odesłanie do&#13;
innej melodii, opublikowanej przez Kolberga w T. 25, nr 626.&#13;
nr 301 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, tam w T. 1 na s. 185 taki sam tekst&#13;
i melodia z notą: „Mazowiecka na Kujawiaków”.&#13;
s. 138 nr 303 – Rkp. Kolberga: teka 48/4, k. 5, z lokalizacją: „Grodzisk”,&#13;
tam bez ostatniego wiersza – rkp. uszkodzony; teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 78, nr 1384, z lokalizacją ogólną: „Grodzisk“, tam melodia z incipitem: „A za lasem wołki moje”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 290 tekst zwr. 1 i 2.&#13;
s. 140 nr 310 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 153, tam melodia z incipitem: „Moje wołki za lasem” i teka 48/4,&#13;
k. 5, tam melodia bez tekstu; oba rkp. z lokalizacją: „Rzeczyca”.&#13;
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę&#13;
&#13;
�131&#13;
&#13;
alternatywnie ósemki h1 g1, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę triola szesnastkowa c2 h1 a1, w drugim na trzecią miarę&#13;
ósemka f1, w t. 5 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 6 na trzecią&#13;
miarę ósemka c2 w pierwszym i ósemka f1 w drugim wykonaniu.&#13;
s. 141 nr 311a – Rkp. Kolberga, teka 48/4, k. 5, z lokalizacją: „Białogórne&#13;
i Białawieś pod Mszczonowem”.&#13;
W rkp. częściowo podpisany akompaniament, t. 8–10 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œœœ œ œ œ œœœ&#13;
&#13;
˙&#13;
? # ˙˙&#13;
&#13;
˙.&#13;
&#13;
˙˙ .&#13;
˙ ..&#13;
&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
ryk wołu&#13;
&#13;
j&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
˙.&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
obok z notatką „lub” zapis alternatywny dla t. 3 z powyższego przykładu:&#13;
&#13;
# w&#13;
&amp; w&#13;
?#&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
ryk wołu&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, t. 10–17 brak; w zapisie tekstu: „sadulu” zamiast „bier­drulu”, a z boku dopisek z nazwami krów: „mędra, biedronka, sadocha, wiśniocha, baniocha”.&#13;
nr 311b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v.,&#13;
nr 110, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
w t. 5 pierwsza nuta h1, w t. 8 brak ≥ przy c2, w t. 9 ostatnia nuta g1,&#13;
w t. 15 ćwierćnuta g, t. 17–19:&#13;
n&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ , w t. 20&#13;
&#13;
i 24 tylko górna wersja.&#13;
s. 142 nr 313 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 28, z lokalizacją:&#13;
„od Warszawy (Powsinek), Wilanów”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 tylko dolna wersja, t. 3–4:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
r œ&#13;
# . r r&#13;
. œ œ œj œj œ œR J Jœ&#13;
&#13;
rœ&#13;
r r j j&#13;
œ j .&#13;
œ œ œ œ œ R J œ . ; w zapisie&#13;
&#13;
tekstu w rkp. wariant: „brody” zamiast „ogony”.&#13;
nr 314 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
nr 316 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 42,&#13;
sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji.&#13;
&#13;
�132&#13;
&#13;
W rkp. nad nutami notatka Kolberga: „owczarek”, w t. 1 dwie&#13;
&#13;
kwinty c1 g1 w rytmie: œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
s. 143&#13;
&#13;
s. 143&#13;
s. 144&#13;
&#13;
s. 145&#13;
&#13;
s. 147&#13;
&#13;
j Œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w t. 5 w drugim wykonaniu tylko&#13;
&#13;
œ œ&#13;
d2, t. 9: &amp; œœ&#13;
.&#13;
œ œ&#13;
nr 317 – Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. po „chusteckim ci nie usyła” jeszcze: „wianeckam ci nie&#13;
uwiła”, w zwr. 3 najpierw wiersze 3 i 4, po nich wiersze 1 i 2.&#13;
nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 27, nr 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”.&#13;
nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji, na górze karty nazwisko informatora: „Mateusz Glunek”.&#13;
Zapis słabo czytelny, niepełny, w t. 2 brak ≥ przy f2, nad h1♭, od&#13;
t. 6 melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, brak t. 4–5 i 9–10,&#13;
t. 12 niedokończony.&#13;
nr 324 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3v.,&#13;
z lokalizacją: „Powsin“; na poprzedniej karcie nota Kolberga dotycząca wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie&#13;
i ruskie…, tam na s. 414–415 wariant tekstu.&#13;
nr 327 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum 4:&#13;
    &#13;
&#13;
  &#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
Słu  ży  łem&#13;
u&#13;
wy  słu  ż[y  łem&#13;
&#13;
pa &#13;
so &#13;
&#13;
ni&#13;
bie&#13;
&#13;
na pierw  sze&#13;
ko  kos  kę&#13;
&#13;
              &#13;
  &#13;
 &#13;
 &#13;
mo  ja ku  ra&#13;
&#13;
zło  to  pió  ra&#13;
&#13;
po sad  ku cho  dzi  ła,&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
la  to,&#13;
za&#13;
to.]&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
 &#13;
&#13;
kur  cę  [ta wo  dziła].&#13;
&#13;
obok, z notatką „vel”, zanotowane dwie wersje alternatywne dla&#13;
t. 1–4 z powyższego przykładu:&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
 &#13;
] ;&#13;
								&#13;
3&#13;
[&#13;
&#13;
pozostałe zwrotki zanotowane skrótowo, jak pod zwr. 8, w innej&#13;
niż w druku kolejności.&#13;
&#13;
�133&#13;
&#13;
s. 148 nr 329 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 64,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z fragmentem tekstu:&#13;
„Pojedziemy se z syneczkiem w targ, targową, ciuru, ciuru”.&#13;
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka c2, alternatywnie a1, w drugim wykonaniu ostatnia ósemka: w t. 1 c2,&#13;
w t. 2 e1, t. 5–10 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ œœj œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ œœ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…. obszerniejszy&#13;
tekst na s. 159–160.&#13;
nr 331 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 28, z lokalizacją: „od Warszawy (Powsinek), Wilanów”; rkp. terenowy, teka 7,&#13;
sygn. 1156, k. 2, tam melodia z incipitem: „Szanowała”; rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, tam tekst wśród zapisów&#13;
z Powsina.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 3 tylko górna wersja; w obu zapisach&#13;
tekstu z teki 33 w zwr. 1 w. 2: „księdza kanonika” zamiast „klecha&#13;
organistę”, w w. 3: „ksiądz kanonik” zamiast „organista”, w zwr. 2&#13;
w. 3: „księżę” zamiast „klecho”; ponadto w rkp. nieznanego autora&#13;
w zwr. 2 brak: „katarynka”, a na zakończenie jeszcze: „bądź zdrowa&#13;
młynarka”, w zwr. 3: „dupę” zamiast „tylec”.&#13;
s. 149 nr 332 – Rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 2000, z lokalizacją ogólną: „Mszczonów”, tam tekst bez melodii; w rkp. w zwr. 2:&#13;
„ślafroczek” zamiast „sukienkę”.&#13;
nr 333 – Rkp. Kolberga teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis&#13;
będący podstawą druku, z lokalizacją i datą jak w tomie.&#13;
W rkp. tak jak w druku odesłania do wariantów w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), nr 364 i do cz. IV Poznańskiego (DWOK&#13;
T. 12), nr 590, a także do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 152–155 warianty tekstu.&#13;
s. 150 nr 334 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 126, tam&#13;
&#13;
j&#13;
b œ j j&#13;
&#13;
w t. 6 tylko górna wersja, t. 7: &amp; J œ œ œ i tekst zwr. 1.&#13;
Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do pastorałek i kolęd z melodyjami, Lipsk 1853, s. 268, tam pełny tekst&#13;
powtórzony przez Kolberga w druku.&#13;
&#13;
�134&#13;
&#13;
s. 151 nr 335 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 26, tam&#13;
tekst bez melodii.&#13;
Po zwr. 5 jeszcze:&#13;
„Gdybym nie miał w domu gości,&#13;
porywałbym ci wszystkie kości”.&#13;
W rkp. odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., tam w T. 2, s. 335 tekst jak w rkp. Kolberga.&#13;
Pod pieśnią także odesłanie do zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji…, tam na s. 178 wariant tekstu.&#13;
nr 336 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1143, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. t. 1–2 zanotowane o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2 c2 d2,&#13;
&#13;
b&#13;
w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œJ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
, w t. 4 w drugim wykonaniu&#13;
&#13;
na drugą miarę pierwsza szesnastka d .&#13;
s. 152 nr 337 – Tekst z wariantem melodii por. nr 310 w suplemencie.&#13;
nr 338 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 24,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam melodia, a poniżej&#13;
oddzielnie zanotowany tekst.&#13;
W rkp. w drugim wykonaniu w t. 3 na pierwsza miarę alternatywnie ćwierćnuta a1; ponadto w rkp. zwrotki w następującej kolejności: 3, 4, 7, 11, 12, 8, 9, 10, 2 i 1, a zwr. 5 i 6 brak.&#13;
s. 153 nr 341 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2r., jest to czystopis&#13;
będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie.&#13;
s. 154 nr 342 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis&#13;
przeznaczony do druku, z lokalizacją i numerem pieśni jak w tomie oraz odesłaniem do wariantu w cz. IV Poznańskiego (DWOK&#13;
T. 12), nr 603.&#13;
nr 343 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 47&#13;
i tamże, k. 7/2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, w obu rkp.&#13;
melodia z fragmentem tekstu: „Posła była mucha do zimnego&#13;
zdroju”.&#13;
W rkp. z k. 7r. w t. 1 pierwsza nuta tylko e1, w t. 3 i w t. 7 na pierwszą miarę tylko górna, w t. 5 tylko dolna wersja; w rkp. z k. 7/2&#13;
2&#13;
&#13;
w t. 1 pierwsza ósemka e1, czwarta a1, t. 2: &amp;&#13;
&#13;
#œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 3&#13;
&#13;
�135&#13;
&#13;
dolna, w t. 5 górna wersja, w t. 7 górna wersja, druga ósemka a1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 153–155 obszerniejszy tekst.&#13;
s. 155 nr 344 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 16v., z lokalizacją: „od Zakroczymia”. W zapisie melodii tylko górna wersja,&#13;
w t. 1 piąta ósemka d2, t. 2 taki jak t. 1.&#13;
nr 345 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis&#13;
będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie; rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Michrów” – melodia z incipitem: „Wilk na zagonie” i tamże, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Osuchów” – tekst.&#13;
W rkp. terenowym w t. 1 i 5 ostatnia ósemka h1; w zapisie tekstu&#13;
we wszystkich zwrotkach: „kozichno” zamiast „kozino”. Odesłanie&#13;
pod pieśnią (także w obu rkp.) dotyczy artykułu O. Kolberga Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej..., s. 142, nr 107.&#13;
s. 155–156 nr 346 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 2, bez lokalizacji,&#13;
jest to czystopis będący podstawą druku z naniesionym numerem&#13;
jak w tomie. W rkp. także odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 273, tam taki sam tekst&#13;
z notą: „Wilcy, z Sandomierskiego”.&#13;
s. 156 nr 347 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 2v., jest to czystopis będący podstawą druku, z lokalizacją i numerem jak w tomie;&#13;
rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Osuchów&#13;
pod Mszczonowem” – melodia i tamże, z lokalizacją: „Mirowice” –&#13;
tekst; teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 142, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. terenowych melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
wyżej.&#13;
W rkp. z teki 43 k. 71: w t. 4 w obu wykonaniach na drugą miarę&#13;
ósemka g1, w drugim wykonaniu: t. 2: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j j&#13;
j&#13;
œœ œJœ œJœ , w t. 3 na&#13;
J&#13;
&#13;
drugą i trzecią miarę ćwierćnuta d2; poniżej tekst zwr. 1–3.&#13;
W rkp. z teki 43 k. 28: w t. 4 w obu wykonaniach na drugą miarę ósemka fis1, w drugim wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę&#13;
trzydziestodwójki d1 e1 i szesnastka fis1, w t. 2 na pierwszą miarę&#13;
ósemka h1, w t. 3 ponownie górna wersja; pod melodią tylko wariant zwr. 1:&#13;
„Jechał chłop do boru,&#13;
zgubił jedno jaje,&#13;
przyjechał do chałupy,&#13;
kobieta go łaje”.&#13;
&#13;
�136&#13;
&#13;
		Odesłanie pod pieśnią do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12),&#13;
nr 606 także w rkp. z teki 1 dotyczy wariantu tekstu.&#13;
nr 348 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 11 – melodia i tekst;&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 152 – tylko tekst, oba z lokalizacją: „Rzeczyca”. W rkp. w zapisie melodii grupa    zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa.&#13;
s. 159 nr 351 – Rkp. Kolberga: teka 11, sygn. 1176/13, k. 27, z lokalizacją&#13;
jak w druku i rkp. terenowy, teka 41, sygn. 1347, k. 9v., bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp.&#13;
z teki 11 jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Płakała i sama,&#13;
i ta wiązka siana,&#13;
płakały i dzieci,&#13;
i czterdziestu kmieci”;&#13;
w rkp. z teki 41 w t. 5 ostatnie dwie ósemki zanotowane błędnie jako ćwierćnuty, pod melodią fragment tekstu: „A w niedzięlę&#13;
rano... mówiłam sama, nie grab, dudku”, dalszego ciągu brak, karta odcięta.&#13;
s. 160 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 71, z lokalizacją: „Grzymkowice”, tam melodia z incipitem: „A w niedzielę&#13;
z zarania szła dziewczyna z kazania“.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach&#13;
rytmicznych, poza t. 8–9, gdzie zachowano ćwierćnuty, w t. 2 brak&#13;
pierwszej nuty.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów… T. 1, tam na s. 99–102 warianty pieśni.&#13;
s. 161 nr 354 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 8v., z lokalizacją jak&#13;
w druku. W rkp. zapis następujący:&#13;
&#13;
# 3 œ œ œ œœ œ œ&#13;
&amp; 8J J J J R R œ&#13;
A&#13;
w nie-dzie - lę&#13;
I&#13;
zna - la - zła&#13;
Przy - sed do nij&#13;
&#13;
œ j œj œ . œr œ j ‰ 2&#13;
J œ&#13;
R œ 4&#13;
&#13;
za ra - na, szła dzie-wcy - na&#13;
do sia - na,&#13;
zło - tą nić&#13;
i&#13;
za - cę - na wia - nek wić,&#13;
mło-dzie - niec, z pie - kła ro - dem sa - ta - niec,&#13;
&#13;
# 2&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&amp; 4 œJ Jœ J J J # œJ&#13;
&#13;
U&#13;
j j œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
˙&#13;
J J&#13;
&#13;
szła dzie - wcy - na do sia - na, szła dzie - wcy - na do sia - na.&#13;
i&#13;
i&#13;
za - cę - na wia - nek wić,&#13;
za - cę - na wia - nek wić.&#13;
z pie - kła ro - dem sa - ta - niec, z pie - kła ro - dem sa - ta - niec.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 355 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 82,&#13;
&#13;
�137&#13;
&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z incipitem: „Szła sierotka po wsi”.&#13;
W rkp. w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 5 i 6 brak ≥ przy g1, w t. 6&#13;
zamiast szesnastek ósemka e1, w t. 8 przy ósemce alternatywnie&#13;
dwie szesnastki f1 e1.&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… na s. 259–261&#13;
tekst obszerniejszy.&#13;
nr 356 – Pod pieśnią odesłanie Kolberga do pierwodruku&#13;
w „Przyjacielu Ludu” w 1846 roku (R. 13: T. 1), nr 20, tam z melodią w opracowaniu fortepianowym i lokalizacją: „od Piątku”&#13;
(Łęczyckie), przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T.&#13;
67/I) nr 147. Por. Łęczyckie (DWOK T. 22), nr 290 i Łęczyckie.&#13;
Suplement (DWOK T. 78), nr 249.&#13;
s. 162 nr 357 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 8, z lokalizacją jak&#13;
w druku i teka 8, sygn. 1163, k. 230, z lokalizacją: „od Wiskitek,&#13;
Grodziska”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 i 4&#13;
tylko górna wersja, w rkp. z teki 8: w t. 2 półnuta e2, w t. 6 w obu&#13;
wykonaniach i w t. 8 i 9 tylko górna wersja; w obu rkp. tekst jak&#13;
w druku.&#13;
s. 162 – 163 nr 358 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, tam na s. 322–323 tekst jak&#13;
u Kolberga poprzedzony podaniem o założeniu klasztoru na Łysej&#13;
Górze ze wzmianką Wójcickiego: „Niniejszą legendę wypisałem&#13;
z rękopismu 1609, gdzie przypis dodany, że ją lud śpiewa”.&#13;
s. 163 nr 359 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, tam melodia z notatką Kolberga:&#13;
„o św. Dorocie”. W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 dolna,&#13;
a w t. 4 i 5 tylko górna wersja.&#13;
W zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, (wyd. 1869) na&#13;
s. 255–256 dwa obszerniejsze warianty.&#13;
nr 360 – Melodia z notatką Kolberga: „o św. Mikołaju” w rkp. terenowym, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
melodia zanotowana częściowo w metrum  lub bez kresek taktowych, w t. 2 i 6 na drugą miarę i na pierwszą miarę w t. 8 tylko&#13;
górna wersja w rytmie œ œ œ , t. 4: &amp;&#13;
&#13;
# œœ œ&#13;
œ J œ , w t. 7 tylko dolna&#13;
&#13;
wersja, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie dwie ósemki h1 a1.&#13;
Pod pieśnią odesłania do zbiorów: Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, tam na s. 257–258 obszerniejszy tekst; M.M. Miodu-&#13;
&#13;
�138&#13;
&#13;
szewskiego Śpiewnik kościelny…, tam na s. 232–233 obszerniejszy&#13;
wariant tekstu (z inną melodią) i Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…., tam od s. 705 kilka wariantów pieśni o św. Mikołaju.&#13;
Ryc. po s. 164 – W pierwodruku cz. II Mazowsza wydanym przez Kolberga po tej stronie znajdowała się ilustracja przedstawiająca&#13;
skrzypka z notą: „od Warszawy (Powsin)”; w reedycji została ona&#13;
umieszczona w cz. I Mazowsza po s. 16, zob. przypis źródłowy do&#13;
tej ryciny.&#13;
Tańce (s. 165–256)&#13;
s. 168 nr 365 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii. W rkp.: „da, dobry mój&#13;
Jasieńko” zamiast „dobre słówka Jasia”.&#13;
nr 366 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii. W rkp.: „Cóż to za&#13;
dziwka” zamiast „Chyba by ja”.&#13;
nr 367 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia bez tekstu.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3&#13;
na trzecią miarę ósemka g2, w t. 4 pierwsza nuta d2, trzecia g2,&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
w drugim wykonaniu t. 1: &amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 4 pierwsza nuta g1.&#13;
&#13;
Melodia zob. T. 26, nr 501; DWOK T. 41, nr 1275, Pieśni ludu&#13;
polskiego (DWOK T. 1), nr 171.&#13;
nr 368 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
Pod pieśnią błędne odesłanie do cz. I Kieleckiego (DWOK T. 18),&#13;
winno być: Kieleckie cz. II (zob. DWOK T. 19), nr 306, zwr. 2.&#13;
Wariant tekstu por. też Krakowskie. Suplement (DWOK T. 73/I),&#13;
nr 670.&#13;
s. 169 nr 369 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. ostatni wiersz: „da, nie szukaj łóżeczka” zamiast „to mi daj,&#13;
to mi daj wianecka”.&#13;
&#13;
�139&#13;
&#13;
nr 370 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst zwr. 1 i 2 bez melodii.&#13;
nr 371 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
s. 170 nr 374 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
nr 375 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1403, tam&#13;
melodia bez tekstu w następującym zapisie:&#13;
j&#13;
&#13;
3 j&#13;
&amp; 83 œœ j œJœ&#13;
&amp; 8 œœ J&#13;
		&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; œœ j œJœ Jœœ&#13;
&amp; œœ J J&#13;
&#13;
œ&#13;
Jœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œRœ œJœ œ œ œœjj œœ&#13;
Rœ R J œ œ Jœœ Jœœ&#13;
R&#13;
J J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
Jœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ j œ œœ œ œ œ&#13;
Jœ œ œ œ Jœ Jœ&#13;
3&#13;
J&#13;
J J&#13;
3&#13;
&#13;
œœ œ œ œ Jœœ œ œ œ œ&#13;
Jœœ œ Jœ Jœ&#13;
œ œ œ Jœ&#13;
3&#13;
J&#13;
J J J&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
poniżej zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp;J&#13;
J J J .&#13;
&#13;
s. 171&#13;
s. 172&#13;
&#13;
s. 173&#13;
s. 174&#13;
s. 175&#13;
&#13;
œ&#13;
Jœ&#13;
J&#13;
&#13;
:&#13;
&#13;
W rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez lokalizacji,&#13;
tekst bez melodii, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek&#13;
Nowosielski Skowyrka”.&#13;
nr 381 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
nr 384 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy wariantu w cz. II Kieleckiego (zob. DWOK T. 19, nie T. 18 jak podaje Kolberg), nr 407 (nie 854).&#13;
nr 387 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1208, k. 6, nr 265,&#13;
z lokalizacją ogólną: „od Warszawy”, tam z odesłaniem do innej&#13;
melodii, zob. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 310, nr 4.&#13;
nr 390 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1309, k. 4, z lokalizacją ogólną: „Tłuste”. W rkp. tylko tekst, tam „w dupie” zamiast „calutka”.&#13;
nr 393 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3v., z lokalizacją ogólną: „z Powsina” i notą Kolberga dotyczącą wykonawcy:&#13;
„Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
nr 394 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 3r., z lokalizacją ogólną: „z Powsina”, tamże na k. 2 nota Kolberga dotycząca wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez&#13;
melodii.&#13;
&#13;
�140&#13;
&#13;
nr 395 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. w zwr. 1: „Onufry” zamiast „Józio”, w zwr. 2 w. 3 i 4: „wam&#13;
pieniążków nie ubędzie, a mnie ładnie będzie”.&#13;
s. 176 nr 401 – Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego.&#13;
s. 176–177 nr 402 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2,&#13;
bez lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek&#13;
Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii; w rkp. zwrotki zanotowane jako odrębne przyśpiewki.&#13;
s. 177 nr 406 – Tekst por. DWOK T. 41, nr 297.&#13;
s. 178 nr 407 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 107,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, t. 5–8 nieczytelne.&#13;
nr 408 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 98, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, nad melodią notatka: „Zawiślański”.&#13;
W rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# r r&#13;
œœœ&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
, obok z notatką&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
„lepiej” wersja alternatywna dla tego taktu: &amp; œ œ œ œ .&#13;
nr 409 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 119c, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 2–3: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ œœ œ œ œ œœ œ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
a dla t. 3 jeszcze jedna wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
œœœœœœ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
# œ œ.&#13;
œ&#13;
œ .&#13;
3&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279 tekst jak zwr. 1 u Kolberga; odsyłacz do&#13;
Kieleckiego błędny.&#13;
nr 410 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 115, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, zapisana&#13;
o kwartę czystą wyżej.&#13;
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu jeszcze jedna wersja al-&#13;
&#13;
## n œ&#13;
œ œ œ œ œ , w drugim wykonaniu: w t. 2 na&#13;
ternatywna: &amp;&#13;
pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2, w t. 3 na trzecią&#13;
miarę alternatywnie a1 fis1.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, po-&#13;
&#13;
�141&#13;
&#13;
dania…, tam na s. 267 taki sam tekst.&#13;
nr 411 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 119,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szes-&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ œ j&#13;
nastki e d , w drugim wykonaniu: &amp; R R œJ œœ ; w pierwszym&#13;
J&#13;
2&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
wykonaniu w t. 4 alternatywnie ósemki d1 fis1 fis1, w drugim wykonaniu w t. 3 alternatywnie na drugą i trzecią miarę szesnastki d2 c2 h1 g1.&#13;
s. 179 nr 412 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 120, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w obu wykonaniach: w t. 1 dolna, w t. 3 górna wersja,&#13;
w t. 4 w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, w drugim c2,&#13;
trzecia nuta g1.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 266 taki sam tekst.&#13;
nr 413 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 106, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”, zanotowana o kwartę czystą niżej, w metrum  i podwojonych wartościach&#13;
rytmicznych.&#13;
W rkp. przed t. 1 dodany jeden takt: ćwierćnuta z kropką h1,&#13;
t. 2 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, t. 3: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
lub alternatywnie:&#13;
&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
œœ œ œœ œœ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279 taki sam tekst.&#13;
nr 414 – Por. nr 399 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst.&#13;
nr 415 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”. W rkp. w t. 1 dolna, w t. 3–5 górna&#13;
wersja, dalszy ciąg melodii i tekst nieczytelne.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 279–280 taki sam tekst jako dwie przyśpiewki&#13;
(nr 89 i 91).&#13;
nr 416 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 1, sygn. 1122, k. 7v.,&#13;
nr 102, z lokalizacją: „Warka nad Pilicą” – melodia; teka 16, sygn.&#13;
&#13;
�142&#13;
&#13;
1209, k. 16, nr 1109, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tekst zwr. 1.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna wer-&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ œj&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œœ œœœ œ œ œ œ , t. 3 w pierwszym wykonaniu:&#13;
J J&#13;
m&#13;
jœ&#13;
œ œ , w drugim: &amp; # œ œ œ œ œ œ .&#13;
œœœœ&#13;
&#13;
sja, w drugim: &amp;&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 267 nr 13 tekst jak u Kolberga zwr. 1–2, a na&#13;
s. 281 nr 101 wariant zwrotki 3.&#13;
s. 180 nr 417 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 104,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na&#13;
pierwszą i drugą miarę szesnastki f1 a1 a1 c1, w t. 2 w drugim wykonaniu szesnastki d2 e2 f2 d2, w t. 3–4 tylko górna wersja, t. 5–6&#13;
w drugim wykonaniu: &amp; b œ œ œ œ œ œ œœ œ œœ œœ œ&#13;
&#13;
, w t. 7 w drugim&#13;
&#13;
wykonaniu druga szesnastka f2, t. 8 w rytmie: œ œ œ œ , po nim&#13;
&#13;
œ œ œ œ œœ œ œ œœ œœ&#13;
b œ œ&#13;
&amp;&#13;
jeszcze:&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œœœœœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 418 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.&#13;
nr 419 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 277 taki sam tekst.&#13;
s. 180–181 nr 420 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 271 tekst sam tekst.&#13;
s. 181 nr 421 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 79,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w drugim wyko-&#13;
&#13;
# œ œ œ&#13;
&#13;
naniu: w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp; J J J , w t. 2 na&#13;
trzecią miarę alternatywnie szesnastki g1 e1; w t. 4 w drugim&#13;
wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# œ r j&#13;
R œ œ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
; tekst zanotowany skrótowo, brak:&#13;
&#13;
„biegają” i „oj, pana Kozłowskiego, da fornala”.&#13;
W rkp. także wcześniejsza próba zapisu melodii:&#13;
&#13;
�#&#13;
&amp; œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 422 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7r., nr 78,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w drugim wykonaniu ostatnia szesnastka a1, t. 4 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œj œ œ ; tekst dziś słabo czytelny, zanotowany skrótowo,&#13;
&#13;
brak niektórych słów w poszczególnych wierszach.&#13;
nr 423 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 84, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki d2 a1, w t. 2 dol-&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
na wersja, t. 3 w następującym rytmie: œ œ œ œ œ , w t. 4 dolna wersja, na pierwszą miarę alternatywnie ósemka fis1, w t. 5 tylko górna&#13;
wersja, w t. 7 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja, po t.&#13;
&#13;
# œ&#13;
j&#13;
œ œ œ œ œœ œ œ œ œœj œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ j&#13;
&amp;&#13;
8 jeszcze:&#13;
J&#13;
œ .&#13;
J&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.&#13;
nr 424 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 270 taki sam tekst.&#13;
s. 182 nr 425 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 83, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 3 górna wersja, w t. 1 na drugą i trzecią miarę alternatywnie e2, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie ósemka fis1,&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
w t. 5 rytm: œ œ , w t. 6 na drugą miarę ósemka c2, tylko górna&#13;
wersja, ostatnia szesnastka a1, w t. 7 tylko górna wersja, obok za-&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
œ œœ .&#13;
notowana wersja alternatywna dla t. 8: &amp;&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 272 taki sam tekst, przy czym na początku jeszcze jedna zwrotka.&#13;
nr 426 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.&#13;
nr 427 – Melodia por. DWOK T. T. 41, nr 832. Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na&#13;
s. 281 taki sam tekst.&#13;
&#13;
�144&#13;
&#13;
nr 428 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 91,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki cis2 d2, w t. 3 odwrotna kolejność wykonań, w drugim wykonaniu pierwsza nuta&#13;
w trioli szesnastkowej g1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na&#13;
pierwszą miarę również dolna wersja, na zakończenie jeszcze:&#13;
3&#13;
# œj&#13;
&amp; œ œ œJ œj œ œ œ œ œ œJœ&#13;
&#13;
œ œ œ œJ œj œ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
#m&#13;
j&#13;
&amp; œ . œ œ œ œœ œœ œœ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .&#13;
&#13;
s. 183 nr 429 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 275 taki sam tekst.&#13;
nr 430 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 1r., po nr. 10 i teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 579, oba&#13;
rkp. bez lokalizacji.&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ , t. 7&#13;
W obu rkp. t. 6 i 8 w drugim wykonaniu: &amp; œ&#13;
w obu wykonaniach tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43 melodia&#13;
zanotowana o kwartę czystą wyżej.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 275 taki sam tekst.&#13;
s. 183 nr 431 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 122,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
nr 432 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 7v., nr 101, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 na pierwszą miarę&#13;
w pierwszym wykonaniu szesnastki d1 g1, w drugim szesnastki a1&#13;
#&#13;
# œ&#13;
œœœœœ ,&#13;
g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu alternatywnie: &amp;&#13;
w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki h1 a1, t. 3–4&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
cze: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ&#13;
œ . œ œ œ œ œ œ œ œ , po t. 4 jesz-&#13;
&#13;
œœ œœ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œœj&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, po-&#13;
&#13;
�145&#13;
&#13;
dania…, tam na s. 275 taki sam tekst.&#13;
s. 184 nr 433 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7v., nr 87,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1–4 tylko&#13;
górna wersja, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki d2 h2, w t. 3 na&#13;
trzecią miarę alternatywnie ósemka g1, w t. 4 na pierwszą miarę&#13;
alternatywnie ósemka f1, w t. 7 w górnej wersji na drugą miarę&#13;
szesnastki g2 a2, w t. 8 w dolnej wersji tylko ćwierćnuta c2.&#13;
nr 434 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
k. 5v., nr 7, z lokalizacją ogólną: „Warszawa”.&#13;
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 6 i 8 na pierwszą miarę&#13;
w dolnej wersji ósemka c2, w t. 9 na pierwszą miarę w obu wykonaniach tylko dolna wersja, w drugim wykonaniu na trzecią miarę&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&amp;&#13;
szesnastki d h , t. 10 w drugim wykonaniu:&#13;
, po t. 10&#13;
j&#13;
j&#13;
œœ.&#13;
œ œ œJœ œ œ œ œ œœ.&#13;
œ œ œJœ œ œ œ œ .&#13;
jeszcze: &amp;&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
2&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 283 taki sam tekst.&#13;
nr 435 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
k. 5v., nr 6, z lokalizacją ogólną: „Warszawa”.&#13;
W rkp. t. 1–4 w pierwszym i w drugim wykonaniu opatrzone&#13;
każdorazowo znakiem powtórki, w pierwszym wykonaniu: w t. 1&#13;
na pierwszą miarę tercja c2 e2, w t. 2 na trzecią miarę ósemka&#13;
f2, w drugim wykonaniu: t. 1–3 trzykrotnie powtórzony takt:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w t. 5 w pierwszym wykonaniu trzy ósemki a1, w t. 8 w obu wykonaniach na trzecią miarę alternatywnie szesnastki a1 g1.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 283 taki sam tekst.&#13;
s. 185 nr 436 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122,&#13;
k. 5v., nr 2, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki f1 d2, w t. 3 na pierwszą miarę triola szesnastkowa&#13;
c1 f1 a1, w t. 6 tylko górna wersja, na trzecią miarę ósemka f1,&#13;
w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna, dalej dolna wersja, w t. 8 odwrotna kolejność wersji, w t. 9 w pierwszym&#13;
wykonaniu na drugą i trzecią miarę alternatywnie szesnastki b1&#13;
&#13;
�146&#13;
&#13;
d2 i ósemka b1, w t. 10 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
alternatywnie szesnastki h1 c2.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 265 tekst jak zwr. 1 u Kolberga.&#13;
nr 437 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 5v., nr 3 i 4, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1116,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 2.&#13;
W rkp. (teka 16) zwr. 2 tworzy całość z tekstem opublikowanym&#13;
przez Kolberga jako nr 618 w T. 25.&#13;
Melodia, zob. DWOK T. 41, nr 735.&#13;
s. 186 nr 438 – Melodia z incipitem: „Ona pasła bycki” w rkp. terenowym&#13;
Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 7/2, z lokalizacją ogólną: „Czaplin”.&#13;
Rkp. słabo czytelny, w t. 3 druga szesnastka d2. W rkp. trudny do&#13;
odczytania dalszy ciąg melodii, t. 2 z poniższego przykładu niewy-&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
pełniony: &amp; œ œ&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
œœœ œ œœœ&#13;
&#13;
œ œœœ&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst zwr. 5 i 6 w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 566,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki” z odesłaniem do innej&#13;
melodii, zob. DWOK T. 41, nr 526.&#13;
Tekst zwr. 1 i 3, por. T. 27, nr 408.&#13;
nr 439 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst, oraz do Pieśni ludu&#13;
polskiego (zob. DWOK T. 1), tam winno być: s. 415, nr 354.&#13;
nr 440 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 568, oba rkp.&#13;
bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w drugim wykonaniu: w t. 4 i 10 trzecia nuta e1, brak t. 7 i 9.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr&#13;
502, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam zanotowany jako&#13;
fragment numeru 489 (między zwr. 1 i 2).&#13;
s. 187 nr 441 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29 r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Miedniewice”, tam melodia bez tekstu; teka&#13;
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1940, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1029, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Kunowa” – tekst.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1&#13;
i 2 tylko górna wersja, w t. 2 szósta szesnastka dis2, w t. 3 tylko&#13;
dolna wersja, na trzecią miarę szesnastki cis2 d2, w t. 4 tylko górna&#13;
&#13;
�147&#13;
&#13;
wersja, na drugą miarę szesnastki e2 d2, w t. 5 górna, w t. 8 dolna&#13;
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 4: „podpierała” i dopisane:&#13;
„malowała”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 271 taki sam tekst.&#13;
nr 442 – Wariant zwr. 2 z inną melodią zob. nr 70 w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 269 są to dwie przyśpiewki: nr 24 jak zwr. 1 i nr&#13;
22 jak zwr. 2 u Kolberga.&#13;
nr 443 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka&#13;
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1938, z lokalizacją ogólną: „Ruda Gu­&#13;
zowska”.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2: w pierwszym wykonaniu na drugą miarę&#13;
alternatywnie szesnastki a1 h1, w drugim wykonaniu na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie ósemka g1.&#13;
Tekst z inną melodią zob. nr 137 w suplemencie.&#13;
s. 188 nr 444 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 269 taki sam tekst.&#13;
nr 445 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr&#13;
1945, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”; w obu rkp. w t. 2 i 4&#13;
w drugim wykonaniu pierwsza nuta alternatywnie h1.&#13;
nr 446 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29&#13;
r., z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 33, sygn. 1305, k. 11,&#13;
nr 1943, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, w obu rkp. melodia bez tekstu; teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 321, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Płochocin” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w drugim wykonaniu w t. 3 zamiast drugiej&#13;
szesnastki trzydziestodwójki e1 fis1, w obu rkp. jeszcze trzecie wy-&#13;
&#13;
#&#13;
j rjr j j&#13;
j œj œ œœ œ œœ œœ œœ&#13;
&amp;&#13;
konanie:&#13;
R R J J&#13;
œ&#13;
&#13;
r r œ.&#13;
œ œ J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ œ œj&#13;
.&#13;
R m&#13;
&#13;
nr 447 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1932, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 28v., nr 151, bez lokalizacji, pod melodią skreślony incipit&#13;
tekstu: „Ja Kasica, ty Kasica, siku, siku, do ślachcica”.&#13;
W rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu w t. 3 piąta szesnastka&#13;
dis2, w drugim wykonaniu w t. 2 na trzecią miarę triola szesnastkowa h1 a1 fis1; w rkp. z teki 43 ta sama triola b1 a1 fis1, a na pierwszą miarę alternatywnie oznaczenie literowe nut: „cis a”.&#13;
&#13;
�148&#13;
&#13;
nr 449 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1934, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 28r., po nrze 171, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 na&#13;
pierwszą miarę alternatywnie szesnastki fis1 d2, w pierwszym wykonaniu: w t. 6 dolna wersja, w t. 7 dolna wersja, na pierwszą&#13;
miarę triola szesnastkowa g1 fis1 g1, w t. 8 dolna wersja, na trzecią&#13;
miarę szesnastki h1 a1, w drugim wykonaniu: melodia niedokończona, w t. 7 tylko ósemka e2, t. 8 niewypełniony; w rkp. z teki 43&#13;
w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka d2.&#13;
s. 189 nr 451 – Rkp. nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 2, bez&#13;
lokalizacji, z notą Kolberga dotyczącą wykonawcy: „Franek Nowosielski Skowyrka”, tam tekst bez melodii.&#13;
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19).&#13;
s. 189 nr 453 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 25, nr 119, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr&#13;
1896, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”, w obu rkp.&#13;
melodia bez tekstu, zanotowana o sekundę wielką niżej.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 1–4 pod melodią ołówkiem zanotowany&#13;
akompaniament, zapis następujący:&#13;
&#13;
    &#13;
      &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
5&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
  ]&#13;
&#13;
[&#13;
&#13;
[&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
]&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
t. 8 w powyższym przykładzie niewypełniony, obok dla drugiego&#13;
wykonania zanotowana wersja alternatywna bez akompaniamentu:&#13;
3&#13;
# 3&#13;
j j&#13;
œ&#13;
&amp; œœ œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œJ œ œ œj œœ œœ ;&#13;
&#13;
w rkp. z teki 33 zapis następujący:&#13;
&#13;
�# rœ j&#13;
&amp; œœ # œ œ œJ&#13;
&#13;
j j&#13;
œ # œ œj j œ œJ # œ œj&#13;
œ œ œR œ œ œ jœ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
149&#13;
&#13;
j&#13;
#&#13;
œ&#13;
j j&#13;
&amp; œœ œ œ œJ œ œ # œœJ œ œ œ œ ‰œœ œ œ œJ œ œ œj œ œ&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ&#13;
j j&#13;
&amp; œœ œ œ œJ œ œ œ œ # œ œ œ œœ œ œ œ œ œ œj œ œ .&#13;
&#13;
s. 190 nr 454 – Melodia z incipitem: „Da i dudni woda, dudni” w rkp. terenowym Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 29r., z lokalizacją ogólną: „Karnice”.&#13;
W rkp melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 3 i 4 widoczne trudności Kolberga&#13;
w zapisie przebiegu melodii, liczne poprawki i wersje alternatywne, w t. 4 na ostatnią miarę ósemka es2, w drugim wykonaniu: w t. 1 pierwsza szesnastka c2, na trzecią miarę górna wersja,&#13;
w t. 3–4 dolna wersja.&#13;
Odesłania do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) dotyczą wariantów melodycznych.&#13;
nr 455 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 948 i rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów”; w obu rkp. tekst zwr. 2 bez melodii, w ostatnim wierszu: „wracać” zamiast „do dom wrócić”.&#13;
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 440 i nr 272 w suplemencie.&#13;
nr 457 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 1, z lokalizacją: „Złaków Borowy pod Kiernozią” i teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 331,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.&#13;
W obu rkp. tekst z inną melodią (w rkp. z teki 16 odesłanie do&#13;
melodii z teki 33), zob. DWOK T. 41, nr 320.&#13;
s. 191 nr 459 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29r.,&#13;
bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1947, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Ruda Guzowska”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,&#13;
w t. 4 i 8 w drugim wykonaniu ósemka i ćwierćnuta f2, t. 6 w obu&#13;
&#13;
b œ œ&#13;
wykonaniach: &amp; œ J&#13;
&amp;b œœœœœœ .&#13;
&#13;
œ œ , t. 8 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
nr 460 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 948 – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 975 – tekst, oba rkp. z lokalizacją&#13;
ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3 w obu&#13;
&#13;
�150&#13;
&#13;
wykonaniach na trzecią miarę c2, w t. 6 w pierwszym wykonaniu:&#13;
ósemki c2 e2 c2.&#13;
Tekst jak w wymienionym rkp. z teki 16, zob. DWOK T. 41, nr 344.&#13;
nr 461 – Takty 1–4: Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 68, nr 956 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21,&#13;
nr 26, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu rkp. w t. 2 odwrotna kolejność wykonań, w pierwszym&#13;
wykonaniu na trzecią miarę szesnastki e2 d2 – w rkp. z teki 33&#13;
i d2 c2 w rkp. z teki 43, w obu rkp. t. 4 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
&amp; œ œ œ œ œ ; w rkp. z teki 43 w t. 3 do ósemek dodany&#13;
&#13;
dwudźwięk – kwinta d1.&#13;
Takty 5–8: rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,&#13;
nr 33 – melodia z tekstem; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 954 –&#13;
melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 992 – tekst, wszystkie rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 7 w pierwszym wykonaniu na&#13;
trzecią miarę alternatywnie e2.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 11, sygn. 1175, k. 2, z notatką: „Niektóre mazurskie i kujawskie”.&#13;
s. 192 nr 462 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 19; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 942 – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 10, nr 949 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów”.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu alternatywny rytm: œ œ œ œ , w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, inny&#13;
&#13;
rytm: œ œ œ . œ , ostatnia nuta alternatywnie d1, w t. 4 w pierwszym&#13;
wykonaniu pierwsza szesnastka alternatywnie fis1, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę dwie szesnastki e1 g1.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), winno być: s. 408, nr 332, tam wariant tekstu.&#13;
nr 463 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 951,&#13;
bez lokalizacji – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 985 – tekst,&#13;
z lokalizacją jak w tece 43.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 i 4 w pierwszym wykonaniu na&#13;
trzecią miarę ósemka g1, w t. 3 w pierwszym wykonaniu druga&#13;
ósemka d1.&#13;
nr 464 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21; teka&#13;
&#13;
�151&#13;
&#13;
33, sygn. 1305, k. 68, nr 958 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr&#13;
1000 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga&#13;
szesnastka alternatywnie h1, w drugim wykonaniu na trzecią&#13;
miarę ósemka d1 lub alternatywnie szesnastki e1 d1, w t. 4 druga&#13;
szesnastka w pierwszym wykonaniu alternatywnie h1, w drugim&#13;
alternatywnie e1.&#13;
Melodia por. nr 432 w suplemencie.&#13;
nr 465 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 20; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 949 – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 15, nr 976 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów”.&#13;
W rkp. z teki 43: w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka cis2, w drugim wykonaniu alternatywne oznaczenia literowe&#13;
na trzecią miarę: „g h”, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja;&#13;
w rkp. z teki 33: w t. 4 w pierwszym wykonaniu alternatywnie&#13;
szesnastki g1 h1, w t. 3 w drugim wykonaniu obie wersje; w obu&#13;
rkp. w t. 4 w drugim wykonaniu na drugą miarę ósemka g1, obok&#13;
alternatywny zapis tego taktu:&#13;
&#13;
# r r j j&#13;
&amp; œ œ œ œ ; w zapisie tekstu&#13;
&#13;
z teki 16 w ostatnim wierszu: „żeby nam” zamiast „żeby ci”.&#13;
nr 466 – Melodia z innym tekstem zob. nr 70 w suplemencie.&#13;
Tekst por. nr 190 w suplemencie .&#13;
s. 193 nr 467 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 21 i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 955, oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja; w rkp. z teki 43 t. 4 w drugim wykonaniu taki jak drugie&#13;
wykonanie t. 2.&#13;
nr 468 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 42, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”;&#13;
teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1907, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 946,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. z teki 43 i teki 33, k. 10 t. 1 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
#&#13;
œ œ&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
, w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę&#13;
&#13;
szesnastki g1 h1.&#13;
Wariant melodii por. nr 245 w suplemencie.&#13;
&#13;
�152&#13;
&#13;
nr 469 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19;&#13;
teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 939 – melodia i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 14, nr 935 – tekst, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp.: w t. 1 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja, w t. 2 w drugim wykonaniu na drugą miarę ósemka fis1,&#13;
w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę ósemka c2, w drugim wykonaniu ósemka&#13;
fis1; w rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego.&#13;
nr 470 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 25 – rkp. uszkodzony, bez lokalizacji i teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 9, nr 1881, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska,&#13;
Sokule”.&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.&#13;
nr 471 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 941, z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – melodia.&#13;
W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j œ&#13;
œ œ œ J , w t. 2 i 3&#13;
&#13;
w obu wykonaniach górna wersja, nad melodią odesłanie do tekstu nr 936 z teki 16, który został opublikowany przez Kolberga&#13;
w T. 25 jako nr 473.&#13;
Wariant tekstu por. DWOK T. 41, nr 392.&#13;
s. 194 nr 472 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 19, nr 17 i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 940, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
nr 473 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 943 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 936 – tekst; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 19 – melodia z przekreślonym incipitem:&#13;
„W olszynie ja wołki pasła”, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów”.&#13;
W obu rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w niej pierwsza szesnastka g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna, na&#13;
drugą i trzecią dolna wersja, w rkp. z teki 33 górna wersja tylko&#13;
alternatywnie.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie do melodii nr 941 z teki 33, która została opublikowana przez Kolberga w T. 25 jako nr 471.&#13;
Tekst z wariantem melodii por. nr 100 w suplemencie.&#13;
nr 475 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1136, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst zwr. 1 i 2 bez melodii.&#13;
Melodia z innym tekstem, zob. DWOK T. 41, nr 392.&#13;
&#13;
�153&#13;
&#13;
nr 476 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29, nr 8 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 574, oba&#13;
rkp. bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 h1, w t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu druga i trzecia nuta alternatywnie oznaczone literami: „d e”.&#13;
s. 195 nr 477 – Tekst zob. nr 82 w suplemencie.&#13;
nr 478 – Tekst z inną melodią zob. nr 311 w suplemencie.&#13;
nr 479 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 60, nr 577 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, oba rkp.&#13;
bez lokalizacji.&#13;
œ&#13;
W rkp. terenowym t. 3 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
J .&#13;
&#13;
nr 480 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 26, nr 62, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 9,&#13;
nr 1852, z lokalizacją ogólną: „Ruda, Sokule, Radziejewice”. Tekst&#13;
zwr. 2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 15,&#13;
nr 1016, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, t. 2 i 4&#13;
&#13;
&#13;
w drugim wykonaniu: &#13;
&#13;
&#13;
 , w t. 3 w drugim wykonaniu&#13;
&#13;
na pierwszą miarę ósemka h1, dalej górna wersja.&#13;
Tekst zwr. 1 por. nr 82 w suplemencie, tekst zwr. 3 por. DWOK T.&#13;
41, nr 342.&#13;
s. 196 nr 481 – W rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 469, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” tekst jak w druku z odesłaniem do&#13;
innej melodii, zob. DWOK T. 41, nr 298.&#13;
nr 482 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 23, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1854, z lokalizacją ogólną: „Ruda,&#13;
Sekule, Radziejewice”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 2 i 4&#13;
w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1.&#13;
nr 483 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 9, nr 1864, wśród zapisów z Mazowsza i Łęczyckiego.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1 w pierw­&#13;
&#13;
#œ&#13;
szym wykonaniu dolna wersja, w drugim: &amp; œ&#13;
&#13;
œ #œ œ&#13;
&#13;
, t. 3&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ , w t. 4 w pierwszym&#13;
w drugim wykonaniu: &amp; J&#13;
&#13;
�154&#13;
&#13;
wykonaniu na trzecią miarę ósemka c2, w drugim na trzecią miarę&#13;
szesnastki c2 h1.&#13;
nr 485 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 25, nr 88, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 9,&#13;
nr 1877, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzow[ska], Sokule”.&#13;
W rkp. z teki 33 w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
miarę szesnastki e2 g1, w drugim b1 a1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
&amp;b&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
&amp; b œœ œœ œ œœ , w drugim:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
j r j&#13;
&amp; b œœ .. œ œœ , t. 4:&#13;
&#13;
œ œ œœ œ œ .&#13;
œœ J&#13;
3&#13;
&#13;
r&#13;
œ&#13;
&#13;
s. 197 nr 486 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1868, , tam melodia bez tekstu wśród zapisów z Mazowsza; teka 35, sygn. 1315/A,&#13;
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œœ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œ œ œ œ&#13;
&amp; œœ œ œœ&#13;
J&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
# œœ œœJ œœ œ œ œœ œ œ œ œ œ œj œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ J œ œ J&#13;
&amp; œ J œœ&#13;
J ,&#13;
œ&#13;
&#13;
obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 5–8 z powyższego&#13;
przykładu jak górna wersja tych taktów w druku (tam t. 3-6), ze&#13;
znakiem powtórki dla ostatnich dwóch taktów, w ostatnim takcie&#13;
na trzecią miarę szesnastki g1 a1.&#13;
nr 487 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 319, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam tekst bez melodii z wyjaśnieniem&#13;
Kolberga: „wyrko = łóżko”.&#13;
nr 489 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr&#13;
45 i teka 33, sygn. 1305, k. 60v., nr 565, oba rkp. bez lokalizacji – w&#13;
obu rkp. melodia bez tekstu; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Miedwienice” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 502,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – w obu rkp. tekst bez melodii.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 w obu wykonaniach druga&#13;
szesnastka a2, a w rkp. terenowym z teki 43 w t. 3 i 4 w obu wykonaniach dolna wersja.&#13;
Tekst w rkp. z teki 43 zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 492,&#13;
zob. przypis do tego numeru, ponadto w tym rkp. po zwr. 2 jeszcze&#13;
&#13;
�155&#13;
&#13;
fragment:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Oj, wziąłbym cię z sobą, niedobra to pani...,&#13;
[fragment nieczytelny] u ludzi z tobą”;&#13;
&#13;
W rkp. z teki 16 tekst zwr. 1 jak w druku, tam jeszcze dalszy ciąg&#13;
jak nr 440 w T. 25, zob. przypis do tego numeru.&#13;
W odsyłaczu pod pieśnią winno być: nr 440 (nie 439).&#13;
s. 198 nr 490 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39r., nr 19, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” i teka 33, sygn.1305, k. 3,&#13;
nr 1620, z lokalizacją ogólną: „Międzylesie”.&#13;
W rkp. z teki 2 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę&#13;
szesnastki g2 d2, w t. 4 inny rytm: œ œ œ œ ; w rkp. z teki 33 melodia&#13;
&#13;
zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykona­niu: w t. 1&#13;
j&#13;
œœj œ œ œœj œœ œ&#13;
J&#13;
na trzecią miarą alternatywnie ósemka g2, t. 2: &amp;&#13;
,&#13;
3&#13;
&#13;
w obu wykonaniach w t. 3 na trzecią miarę szesnastki c2 a1, t. 4:&#13;
1&#13;
&#13;
j2&#13;
&amp; œ œ œ œJ œœJ œ .&#13;
&#13;
nr 491 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 572, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska” – melodia i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 9, nr 508, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst; rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji, tam tylko&#13;
melodia.&#13;
W obu zapisach melodii tylko górna wersja, w t. 3 i 6 na trzecią&#13;
miarę triola szesnastkowa h1 a1 g1, z fermatą na ostatniej nucie, t. 5&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œ&#13;
w rkp. z teki 43: &amp; œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œ , w rkp. z teki 33: &amp; œ œ œ œœ œ .&#13;
&#13;
nr 492 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 28, tam z obszerniejszym niż w druku tekstem; teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 60, nr 564 – melodia, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Miedniewice” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 501, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 1 tylko górna wersja, w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka alternatywnie h1, t. 2 w pierwszym wy-&#13;
&#13;
# œ œj . œr&#13;
œœ œ œ œ , w drugim: &amp; # œ œ œj œj . W rkp. z teki&#13;
&amp;&#13;
konaniu:&#13;
J J&#13;
&#13;
�156&#13;
&#13;
43 dalszy ciąg tekstu jak nr 489 zwr. 1 i 2 w T. 25, zob. przypis do&#13;
tego nr.&#13;
nr 493 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28;&#13;
teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 563 – melodia z incipitem: „Jedzie”,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Miedniewice” i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 9, nr 500, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii każde z wykonań oznaczone w druku cyframi 1 i 2 dwukrotnie powtórzone. W pierwszym wykonaniu: t. 3&#13;
i 4 oznaczone jako 1. volta, w t. 4 na trzecią miarę szesnastki h1 g1,&#13;
wykonanie to opatrzone znakiem powtórki i wtedy zamiast t. 3–4&#13;
dodana 2. volta: zob. 2. volta w poniższym przykładzie, w drugim&#13;
wykonaniu melodia również dwukrotnie powtórzona:&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
œ œœœ œ&#13;
. œ. œ&#13;
&amp; .. œ œ œ œ œ œ œ œJ J&#13;
J œ œ œ œJ œ œ . J œ œ œ œ œ .&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu w rkp. z teki 16 jeszcze fragment:&#13;
			&#13;
			&#13;
&#13;
„Oj, wyjeżdżam, …, o chusteczkę proszę,&#13;
niechże cię, dziewczyno, na sercu nie noszę”.&#13;
&#13;
nr 494 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 54, nr 280, z lokalizacją: „Ruda i Żyrardów”, tam takty 3–8 z incipitem: „Pojadę ja”&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 329, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”,&#13;
tam tekst zwr. 1; teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 902, wśród zapisów&#13;
z Lubienia, z notą: „Wiskitki” – wariant zwr. 2.&#13;
W zapisie melodii t. 6 jak t. 10, t. 10 jak górna wersja w t. 6; w zapisie zwr. 2 w. 3 i 4 następujące: „da, nauczę, nauczę, Lubieńczanki&#13;
robić”.&#13;
s. 200 nr 496 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 11, nr 1941, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, zanotowana&#13;
o sekundę wielką wyżej, w t. 2 w obu wykonaniach na trzecią&#13;
miarę obie wersje.&#13;
nr 497 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11,&#13;
nr 1936, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 2 w rkp.&#13;
z teki 43: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp; œ Jœœ . œ&#13;
&#13;
œ œ œœ œ œ œ œ&#13;
œ , w rkp. z teki 33 w drugim wykonaniu:&#13;
J&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
R , w obu rkp.: w t. 4 w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
�157&#13;
&#13;
przy ostatniej szesnastce alternatywnie c2, w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki f1 e1.&#13;
nr 498 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 11,&#13;
nr 1946, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”, tam odesłanie do&#13;
wariantu melodii nr 1855 z teki 33, zob. DWOK T. 41, nr 622.&#13;
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, tam na trzecią miarę w rkp. z teki 43: triola szesnastkowa g1 fis1 e1, w rkp. z teki 33 szesnastki g1 fis1 lub alternatywnie fis1&#13;
e1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. nr 164 w suplemencie.&#13;
nr 499 – Melodia z innym tekstem, zob. nr 78 w suplemencie.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 348.&#13;
nr 501 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 26,&#13;
nr 68, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1904, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.&#13;
W rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, przy t. 1–3 pier-&#13;
&#13;
# j œ œ œ œ œœœœ&#13;
j œœœœ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
œ&#13;
œ&#13;
wotnie:&#13;
, poniżej z notatką&#13;
3&#13;
&#13;
„lepiej” wersja jak w druku, t. 5–8 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
&amp; œ œ œ Jœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œœ œJœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
3&#13;
j&#13;
œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œj œ œ , obok&#13;
&#13;
kolejna wersja alternatywna dla t. 5, jak t. 7.&#13;
nr 503 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 316, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”, tam tekst bez melodii.&#13;
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19).&#13;
s. 201–202 nr 505 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 979, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
Tekst zwr. 1 z inną melodią, zob. nr 78 w suplemencie.&#13;
s. 202 nr 506 – Por. nr 458 w suplemencie.&#13;
nr 507 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 37 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1910,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii&#13;
w rkp. Kolberga: teka 35, sygn. 1315/A, k. 9 i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 10, nr 577, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”.&#13;
W obu zapisach melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na drugą&#13;
miarę obie wersje, w t. 4 na drugą miarę a1; w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
�158&#13;
&#13;
w t. 4 na drugą miarę obie wersje, na trzecią miarę g1, obok zanoto-&#13;
&#13;
j j&#13;
œ , w obu&#13;
&#13;
bœ œ œ œ&#13;
wana wersja alternatywna dla tego taktu: &amp;&#13;
3&#13;
&#13;
rkp. w t. 3 ostatnia szesnastka g1; w obu zapisach tekstu zwrotki&#13;
w odwrotnej kolejności, w zwr. 2. wiersze 3 i 4 następujące: „co mi&#13;
się oberwie dzbanusiem wody”.&#13;
Tekst z inną melodią, por. DWOK T. 41, nr 318.&#13;
nr 508 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 25, nr 105, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k.&#13;
9, nr 1887, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule”. Tekst&#13;
bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 963–965, oba rkp. z lokalizacją&#13;
ogólną: „Kromnów”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w pierwszym wykonaniu t. 4:&#13;
&#13;
m&#13;
3&#13;
&amp; œ œ œ œj œjœ œ ; w drugim wykonaniu w t. 2 na trzecią miarę&#13;
&#13;
alternatywnie triola szesnastkowa c2 h1 c2, w t. 3 na trzecią miarę&#13;
&#13;
j œjm 3&#13;
œ œ œ ; w zapisie tekstu z teki 16&#13;
&#13;
szesnastki g1 a1, t. 4: &amp; œ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
w zwr. 2 w w. 4 powtórzone: „matuleńku” zamiast „moja matko”.&#13;
nr 509 – Pod pieśnią błędny odsyłacz do Kieleckiego (DWOK&#13;
T. 18 i 19).&#13;
s. 203 nr 510 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 26, nr 51, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 58, nr 459, z lokalizacją: „od Wiskitek”. Tekst w rkp. Kolberga:&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 20r. i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 971, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 4 w drugim wykonaniu druga nuta&#13;
d2; w obu zapisach tekstu brak fragmentu zwr. 1: „twoje ocki jak&#13;
ciarecki, moja buzia jak śmietana”.&#13;
W obu rkp. teksty połączone z inną melodią, opublikowaną przez&#13;
Kolberga w T. 25 jako nr 657, zob. też przypis do tego numeru.&#13;
nr 511 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 26, nr 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 58, nr 455, z lokalizacją: „Guzów, p[od] Wiskit[kami]”. Tekst bez&#13;
melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 966, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów”.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 na trzecią miarę w pierwszym&#13;
&#13;
�159&#13;
&#13;
wykonaniu seksta a1 f2, w drugim wykonaniu szesnastki b1 a1,&#13;
w t. 4: w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
&amp; b œ œ œ œœ , w drugim&#13;
œ&#13;
&#13;
przy f1 każdorazowo dodany dwudźwięk c1, po t. 4 jeszcze:&#13;
&#13;
œœ&#13;
&amp; b œœ œœ œ œ œ œœ œœ œ œ œœ œœ ; w zapisie tekstu z teki 43 brak inte-&#13;
&#13;
riekcji na początku wierszy.&#13;
nr 513 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 25, nr 110 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1892,&#13;
oba rkp. bez lokalizacji. W obu rkp. drobne różnice w zapisie linii&#13;
melodycznej.&#13;
W rkp. z teki 43, k. 25, nr 110:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
  &#13;
 &#13;
   &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
    &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
      ;&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
w rkp. z teki 33:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
    &#13;
    &#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
      .&#13;
 &#13;
&#13;
Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15,&#13;
nr 982 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w obu zapisach tekst z inną melodią,&#13;
zob. DWOK T. 41, nr 431, tam tylko z pierwszą zwrotką.&#13;
s. 204 nr 515 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 60r., nr 548 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 136,&#13;
oba rkp. bez lokalizacji. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 16, nr 981 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1&#13;
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim obie wersje, w t. 2&#13;
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka e2, w t. 3 w obu&#13;
&#13;
�160&#13;
&#13;
wykonaniach na trzecią miarę alternatywnie ósemka h1. W zapisie&#13;
tekstu z teki 43 w ostatnim wierszu: „szelmą” zamiast „samą”.&#13;
nr 516 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 28, nr 166 i teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr&#13;
558, w obu rkp. bez lokalizacji. Tekst zwr. 3 bez melodii: teka 16,&#13;
sygn. 1209, k. 15, nr 991 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20&#13;
wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1&#13;
w obu wykonaniach górna wersja, w t. 4 w drugim wykonaniu&#13;
na trzecią miarę szesnastki fis1 d1; w rkp. z teki 33 w t. 2 w drugim&#13;
wykonaniu alternatywnie: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œj&#13;
œœ .&#13;
&#13;
Zwr. 1–2 z inną melodią, zob. nr 70 w suplemencie.&#13;
nr 517 – Por. DWOK T. 41, nr 312.&#13;
s. 205 nr 518 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 15, nr 1008 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 21, oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w rkp. terenowym brak interiekcji przed wierszami 2–4.&#13;
nr 519 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,&#13;
nr 169, bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 560 – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 498, z lokalizacją ogólną: „Zalesie,&#13;
Rawa” – tekst.&#13;
&#13;
# r œ œœ œ œj œ&#13;
œ RJ J .&#13;
&amp;&#13;
W obu zapisach melodii t. 1:&#13;
&#13;
nr 520 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 60r., nr 547, bez&#13;
lokalizacji – melodia bez tekstu; teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 986&#13;
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją&#13;
ogólną: „Kromnów” – w obu rkp. tekst bez melodii.&#13;
W zapisie melodii w tece 33 w t. 4 w pierwszym wykonaniu na&#13;
drugą i trzecią miarę ósemka z kropką c2 i szesnastka g1, w drugim&#13;
wykonaniu brak dwudźwięków, tylko dolne nuty.&#13;
s. 206 nr 522 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,&#13;
nr 148, bez lokalizacji, teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 554, z lokalizacją ogólną: „Sokule” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 495,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.&#13;
W t. 2: w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu obie wersje,&#13;
w rkp. z teki 43 w obu wykonaniach dolna wersja; t. 3: w pierw-&#13;
&#13;
j jœ&#13;
b r r&#13;
szym wykonaniu w rkp. z teki 33: &amp; œœ œ œ œœ , w rkp. z teki 43&#13;
&#13;
tylko dolna wersja z powyższego przykładu, w drugim wykona-&#13;
&#13;
�161&#13;
&#13;
niu w obu rkp. na pierwszą i drugą miarę górna, na trzecią dolna&#13;
wersja. W obu zapisach tekstu: „dupy” zamiast „chałupy” i jeszcze&#13;
kolejna zwrotka:&#13;
„Dobry Wosio do łóżeczka,&#13;
ale tylko spać, da, spać,&#13;
dziesięć razy na noc wstając,&#13;
ale tylko srać, da, srać”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1),&#13;
winno być: s. 397 nr 292.&#13;
nr 523 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 15, nr 980 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. W rkp. z teki 43 w zwr. 1w obu&#13;
wierszach: „cóż” zamiast „co”.&#13;
nr 524 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 14, nr 958 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, tam tylko&#13;
wiersze 1 i 2, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. W rkp.&#13;
z teki 16 nad pieśnią notatka: „budnik, kolonista”, ponadto ostatni&#13;
wiersz wariantowy: „i nie pijesz do dzieweczki”.&#13;
Tekst por. nr 265 w suplemencie.&#13;
nr 525 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 58, nr 464, z lokalizacją ogólną: „od Wiskitek”, zanotowana&#13;
o kwartę czystą niżej, w t. 3 w drugim wykonaniu: na pierwszą&#13;
miarę górna wersja, ostatnia szesnastka d2.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 506.&#13;
nr 526 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 25,&#13;
nr 93, bez lokalizacji – melodia i tamże, k. 20, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów” – tekst; czystopisy Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9,&#13;
nr 1883, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule” – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 970, z lokalizacją jak na k. 20 – tekst.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki&#13;
h1 d2, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę dodana wer-&#13;
&#13;
#&#13;
n&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
sja alternatywna: szesnastki a1 fis1, w drugim: &amp; J&#13;
,&#13;
&#13;
tu widoczne trudności Kolberga we właściwym zanotowaniu&#13;
intonacji na drugą miarę, w t. 4 w drugim wykonaniu na drugą&#13;
i trzecią miarę ćwierćnuta d1. W zapisie tekstu w rkp. terenowym&#13;
&#13;
�162&#13;
&#13;
jeszcze w nawiasie: „matka diabła zjadła, co się zawsze kręci”.&#13;
Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 430 dotyczy&#13;
podobieństwa w przebiegu linii melodycznej.&#13;
s. 207 nr 527 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 977 i 978,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w obu zapisach tekstu&#13;
w rkp. w zwr. 2 w. 2 i 3 brak: „tu”, w. 4 brak: „to”.&#13;
nr 528 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 9, nr 1782, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska, Sokule” i rkp. terenowy Kolberga,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 25, nr 83, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 33 w t. 4, 6, 8 i 12 w obu wykonaniach tylko górna&#13;
wersja, w t. 6 ≥ przy c2, na trzecią miarę dwie szesnastki a1 fis1, w t.&#13;
9 tylko dolna wersja. Poniżej zanotowane wersje alternatywne dla&#13;
t. 2: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ #œ œ œ J&#13;
3&#13;
&#13;
i dla t. 9: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ #œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. terenowym brak znaku przykluczowego, widoczne trudności Kolberga z ustaleniem właściwego przebiegu melodii, pierwotnie zanotowane t. 7–10, 1–4, 5–6, następnie cyframi oznaczona&#13;
właściwa kolejność taktów, liczne poprawki i literowe oznaczenia&#13;
nut, t. 10: &amp;&#13;
&#13;
# œ.&#13;
&#13;
œ œœ œ&#13;
œ .&#13;
&#13;
nr 529 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 28, nr 152 i nr 162, oba rkp. bez lokalizacji i teka&#13;
33, sygn. 1305, k. 11, nr 1928, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 950, oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. z teki 43 nr 152 i w rkp. z teki 33 w t. 2 w pierwszym wykonaniu: na trzecią miarę triola szesnastkowa d2 c2 f1, lub alternatyw-&#13;
&#13;
œ&#13;
b œ œjœ œ œœœœ&#13;
nie: &amp; R R J&#13;
, w drugim wykonaniu na drugą i trzecią&#13;
3&#13;
&#13;
miarę dodane tercje g1 f1, w t. 3 dodane dwudźwięki – tercję niżej;&#13;
w rkp. z teki 43 nr 162 w t. 1 w pierwszym wykonaniu przy pierwszej nucie dodany dwudźwięk kwinta c1, t. 2 w pierwszym wykona-&#13;
&#13;
n&#13;
j&#13;
œœ œœ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
b&#13;
niu: &amp;&#13;
, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
miarę f1, w obu wykonaniach przy a1 każdorazowo dodany dwu-&#13;
&#13;
b œ œ œ œj&#13;
dźwięk – tercja f1, t. 4 w drugim wykonaniu: &amp; œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�163&#13;
&#13;
nr 530 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 14, nr 957(zwr. 1) i nr 956 (zwr. 2) i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 19, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”; w rkp. z teki&#13;
43 zwr. w odwrotnej kolejności.&#13;
s. 208 nr 532 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 34 i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1906,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”. Tekst bez melodii&#13;
w rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 987 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 20, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. z teki 33 następujący zapis:&#13;
&#13;
Ÿ&#13;
&amp; œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œjœ œ j œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ #œ œ J œ&#13;
J œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ œ œ œj œ œ œj œ j œ œ œ j j&#13;
&amp; œ #œ œ J&#13;
#œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
Ÿ&#13;
Ÿ&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œ œ j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ #œ œ œ #œ&#13;
#œ ,&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
w rkp. terenowym następujące zmiany w stosunku do powyższego przykładu: w t. 5 na trzecią miarę triola szesnastkowa c2 h1 g1&#13;
lub alternatywnie szesnastki h1 g1, po t. 7 zmiana kolejności taktów: t. 10–11, t. 8–9, brak t. 12, t. 13 zapisany obok jako wersja&#13;
alternatywna dla t. 9. W zapisie tekstu w obu rkp. trzy ostatnie&#13;
wiersze następujące: „z pożegnania mojego, oj, dalibóg nie przyjdę,&#13;
da ze żalu wielkiego”.&#13;
nr 533 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 28v., nr 134 i czystopis, teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1920,&#13;
oba rkp. bez lokalizacji; w obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w rkp. z teki 33 tylko górna wersja.&#13;
nr 534 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 589,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 521, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu na&#13;
drugą miarę c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka&#13;
c2, w t. 4 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie g1;&#13;
w obu zapisach tekstu zwrotki w odwrotnej kolejności.&#13;
s. 209 nr 535 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
&#13;
�164&#13;
&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 594&#13;
– melodia, z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 528 – tekst, z lokalizacją ogólną: „Zalesie,&#13;
Rawa”.&#13;
W obu rkp. w zapisie melodii w t. 1 przy pierwszej nucie brak e2,&#13;
t. 3–4 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
#&#13;
j œ œœ œ&#13;
œ J J&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œJ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. z teki 16 na początku wszystkich wierszy: „da”.&#13;
W rkp. z teki 42 pod pieśnią jeszcze inne wątki, zob. nr 147&#13;
w suplemencie.&#13;
Pod pieśnią błędny odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK&#13;
T. 1), pod wskazanymi numerami (i stroną) inne teksty.&#13;
nr 536 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 591,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 522, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst.&#13;
W rkp. z teki 42 pod melodią jeszcze drugi wątek tekstu, zob nr 200&#13;
w suplemencie.&#13;
nr 537 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153;&#13;
teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1128 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. terenowym tekst z melodią inną niż w druku, zob. nr 289&#13;
w suplemencie.&#13;
nr 538 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 584,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 513, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst .&#13;
W obu zapisach melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu pierwsza&#13;
szesnastka g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu druga szesnastka&#13;
fis2, na drugą i trzecią miarę ósemki d2 g1; w obu zapisach tekstu&#13;
interiekcje: „da” i „oj” na początku wierszy.&#13;
nr 539 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 585,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 514, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst.&#13;
W obu zapisach melodii: w t. 1 w drugim wykonaniu na trze-&#13;
&#13;
�165&#13;
&#13;
cią miarę ósemka c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
miarę obie wersje; t. 4 w pierwszym wykonaniu w rkp. z teki 43:&#13;
&#13;
œ j&#13;
&amp; œ œ J œ , w rkp. z teki 33 na pierwszą miarę dwie szesnastki&#13;
&#13;
d2 d2. W obu zapisach tekstu: „da” przed „ja kalinę”.&#13;
s. 210 nr 540 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 582 – melodia,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 9, nr 510, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst .&#13;
W rkp. z teki 42 w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę&#13;
h1; w zapisie tekstu w obu rkp. brak powtórzenia w zwr. 1.&#13;
nr 541 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 583&#13;
– melodia, z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 511, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu na drugą&#13;
miarę d2, w t. 4 w pierwszym wykonaniu również dolna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu druga szesnastka e2. W obu zapisach tekst&#13;
poprzedza jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Da i siwy gołąbeczek,&#13;
da i w środku dębu siedział,&#13;
da i kochajże mnie, kochaj,&#13;
da i żeby nikt nie wiedział”,&#13;
zob. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 288.&#13;
nr 542 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”, teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 588,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonow[em]” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 518, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” –&#13;
tekst.&#13;
W rkp. z teki 42 i 33 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
b b œ œ œœ , w t. 3 tylko dolna,&#13;
w t. 1 tylko górna wersja, t. 2: &amp; R R J&#13;
&#13;
w t. 4 tylko górna wersja, tam na trzecią miarę szesnastki: w tece&#13;
42 c2 f1, w tece 33 a1 f1; w obu rkp. w t. 6 tylko górna wersja, przy&#13;
c2 dodany każdorazowo dwudźwięk a1, w t. 8 na trzecią miarę&#13;
tylko górna wersja. W rkp. z teki 42 tekst zanotowany skrótowo,&#13;
w zwr. 2 brak wiersza 1, dla w. 3 tylko: „wianeczku”.&#13;
&#13;
�166&#13;
&#13;
nr 543 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice”; teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 592,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Karnice p. Mszczonowem” – melodia i teka&#13;
16, sygn. 1209, k. 9, nr 524 [a], z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”&#13;
– tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
miarę g2, w drugim dodana wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu alternatywnie: w t. 3&#13;
na trzecią miarę ósemka f2, a w t. 4 na pierwszą miarę ósemka&#13;
d2. W obu zapisach tekstu po zwr. 1: zwr. 3, 4, 2, następnie zwr. 5,&#13;
a w niej: „pilnuj” zamiast „patrzaj” i w. 3 i 4 następujące: „da, tyda&#13;
piechty sobie nie chodź, da kiedy nie masz konia”; ponadto w rkp.&#13;
z teki 42 tekst zanotowany skrótowo bez powtórzeń, w zwr. 2 ostani wiersz: „bo ci kaci po niej”, w zwr. 4 w ostanim wierszu: „nudzi”&#13;
zamiast „budzi”.&#13;
s. 211 nr 545 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 1 (13 pięciolinia), z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1968, z lokalizacją:&#13;
„Białogórne”, w obu rkp. w t. 1–2 tylko dolna wersja.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… , tam na s. 280 taki sam tekst.&#13;
nr 546 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 287 taki sam tekst.&#13;
s. 212 nr 548 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 1 (14 pięciolinia), z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1967, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki h1 c2, t. 1–2 w drugim wykonaniu rozszerzone o jeszcze jeden&#13;
takt: &amp;&#13;
&#13;
# œœœ&#13;
œ œ œJœ œ œ Jœ œ œ œj j , w t. 4 w pierwszym&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
wykonaniu ≥ przy c2, ostatnia szesnastka g1, w drugim wykonaniu&#13;
druga szesnastka h1.&#13;
nr 549 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia) i k. 3 (9 pięciolinia, nr 17), bez&#13;
lokalizacji oraz teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1973, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Białogórne”.&#13;
We wszystkich rkp. w t. 1 na drugą miarę c2, w rkp. z teki 43, k. 3&#13;
w t. 1 na pierwszą miarę triola szesnastkowa, w t. 3 na pierwszą&#13;
miarę dwie szesnastki g1 h1, ostatnia nuta a1, ta wersja zanotowana&#13;
&#13;
�167&#13;
&#13;
w rkp. z teki 33 jako wersja alternatywna.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 291 taki sam tekst.&#13;
nr 550 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1126, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii, podpisany jako&#13;
dalszy ciąg tekstu: „A dała mu śmietany”, zob. nr 569 w T. 25.&#13;
nr 551 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 12, nr 1971 oraz teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1400 i oba&#13;
rkp. z teki 33 z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W dwóch pierwszych rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, z przednutką h1 c2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna,&#13;
w drugim dolna wersja, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki&#13;
&#13;
# 3 œ œ&#13;
œœ œ œ J œ œ ; w rkp. z teki 33&#13;
&amp;&#13;
h h , t. 4 w pierwszy wykonaniu:&#13;
J&#13;
3&#13;
1&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
nr 1400 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej w następującym zapisie:&#13;
&#13;
# 3œ œ&#13;
&amp; 8 J J œJ&#13;
&#13;
# r r j r&#13;
&amp; œ œ œ œ œJ&#13;
&#13;
œ œR œJ&#13;
R&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œR œJ œ œ œ œr œr œ œr œJ&#13;
R&#13;
3&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
R R&#13;
&#13;
3&#13;
j&#13;
œœœœ œ ,&#13;
œ&#13;
&#13;
w tymże zapisie dalsze wersje alternatywne dla tego przykładu, dla&#13;
&#13;
# 3 j&#13;
# rœ œ œ&#13;
# r œ œ&#13;
œœœœ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
t. 2: &amp; œ R J&#13;
, &amp; œ R J&#13;
, dla t. 4: &amp;&#13;
i dla&#13;
#&#13;
&#13;
œœœ œ œ .&#13;
t. 6: &amp; œ J&#13;
3&#13;
&#13;
nr 552 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 2 (1 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 12, nr 1972, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, w obu rkp.&#13;
następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
�168&#13;
&#13;
# 3&#13;
œ œ&#13;
&amp; 8 œœœJ J&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
^&#13;
œ œœœœ j œœœœ j j œ œ œ j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
J œ œœ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
j j œ œjœ œ&#13;
œ j ^j œ œ œ j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œœœœ&#13;
œ&#13;
œ .&#13;
J œ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 281 taki sam tekst. Odsyłacz Kolberga do Kieleckiego błędny; może chodzić o wariant zamieszczony w cz. II tej&#13;
monografii, zob. DWOK T. 19, nr 255 zwr. 2.&#13;
s. 213 nr 553 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 285 taki sam tekst.&#13;
nr 554 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 2 (2 pięciolinia), bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach na drugą miarę fis2, w t. 2&#13;
w pierwszym wykonaniu na drugą miarę szesnastki g1 a1, w dru-&#13;
&#13;
bb œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ .&#13;
gim wykonaniu: &amp; J&#13;
Tekst zwr. 1 por. nr 86 zwr. 2 w suplemencie.&#13;
nr 555 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 78, nr 1401, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia bez tekstu; teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 10, nr 526, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam tekst&#13;
bez melodii.&#13;
W zapisie melodii w drugim wykonaniu w t. 2 na pierwszą miarę&#13;
triola szesnastkowa: d2 e2 f2.&#13;
Melodia por. DWOK T. 41, nr 736. Tekst por. nr 86 zwr. 3 w suplemencie.&#13;
nr 556 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga:&#13;
t. 1–4: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1440, z lokalizacją: „Białogórne”&#13;
i notą: „Skulski” – prawdopodobnie nazwisko wykonawcy;&#13;
t. 5–8: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1442, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej, w t. 1 odb œ j j&#13;
wrotna kolejność wersji, t. 4 w obu wersjach: &amp; J œ œ , w t. 8&#13;
w obu wykonaniach na drugą i trzecią miarę kwinta c1 g1.&#13;
Taki sam tekst w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…,&#13;
tam s. 283.&#13;
&#13;
�169&#13;
&#13;
s. 214 nr 558 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 285 tekst z różnicami w ostatnim wierszu.&#13;
nr 559 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 79, nr 1441, z lokalizacją: „Białogórne”, zanotowana o kwartę czystą wyżej; w rkp. melodia rozbudowana do 16–taktów:&#13;
&#13;
# 3&#13;
œ&#13;
j&#13;
&amp; 8 œ œ œ œJ J&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œjœ œ&#13;
J&#13;
œ J J&#13;
&#13;
œœœ&#13;
J œœ&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
#&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œ œ œ œ œ œJ œ œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
j&#13;
&amp; œ œ œ œJ J&#13;
&#13;
œ œœ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œjœ Jœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œœ œœœ œœœœœ œœ œœœ œœœœœœ .&#13;
&#13;
nr 560 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 79, nr 1445, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, zanotowana&#13;
o sekundę wielką wyżej.&#13;
j&#13;
&#13;
b&#13;
&#13;
b&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 1: &amp; œ&#13;
&#13;
wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
bb œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œœ œœ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 4&#13;
&#13;
, w drugim wykonaniu w t. 2&#13;
&#13;
pierwsza szesnastka alternatywnie g1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania…, tam na s. 286 taki sam tekst opublikowany jako dwie&#13;
przyśpiewki: nr 128 i 129.&#13;
s. 214–215 nr 561 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1444,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Białogórne” – melodia i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 10, nr 596, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek” – tekst.&#13;
W rkp. w drugim wykonaniu t. 1–2: &amp; œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
w obu wykonaniach: &amp; œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ œ œ œœ œœœ œœ œj&#13;
, t. 3&#13;
J&#13;
&#13;
; w zapisie tekstu w zwr. 1 i 2&#13;
&#13;
w. 3 następujący: „oj, gdybym mu się dostała”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 287 taki sam tekst.&#13;
&#13;
�170&#13;
&#13;
s. 215 nr 562 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1446, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia zanotowana o kwartę&#13;
czystą wyżej.&#13;
W rkp. melodia poprzedzona dwoma taktami:&#13;
j&#13;
j&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ œ# œ œ œ œ œ # œ , t. 2 w drugim wykonaniu:        ;&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
w t. 3–4 brak znaku powtórki, dodane wersje alternatywne: w t. 3&#13;
przy ostatniej nucie g1, w t. 4 przy trzeciej nucie d1, przy ostatniej&#13;
h, t. 7–8 bez znaku powtórki, w t. 7 dodane wersje alternatywne&#13;
jak w t. 4, w t. 8 ostatnia nuta tylko g1.&#13;
nr 563 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 79, nr 1443, z lokalizacją ogólną: „Białogórne” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16,&#13;
nr 1127, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – tekst; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 153, z lokalizacją jak w tece 16, tam tekst bez&#13;
melodii.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, przy d2 dodana&#13;
kwinta g1, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki e2 c2, w drugim wykonaniu na trzecią miarę&#13;
obie wersje, w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, przedostatnia nuta h1, w t. 4 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu triola&#13;
szesnastkowa d2 h1 a1, w drugim d2 c2 h1. W zapisie tekstu w rkp.&#13;
terenowym w zwr. 3 w. 2: „jak córeczce, tak macierzy”.&#13;
nr 565 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1163, z lokalizacją: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa c2 d2 e2, w t. 2 odwrotna kolejność wykonań, przy powtórce na trzecią miarę również szesnastki b1 g1, t. 3 w drugim&#13;
&#13;
œœœ&#13;
b&#13;
wykonaniu: &amp; œ œ œ J J .&#13;
3&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania…, tam na s. 286 wariant tekstu.&#13;
s. 216 nr 566 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 1,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Biał[ogórne], Białawieś” i teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 11, nr 1951, z lokalizacją: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp.: melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t.&#13;
1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie c2,&#13;
w drugim na pierwszą miarę szesnastki f2 f2, t. 2 w drugim wyko-&#13;
&#13;
b&#13;
naniu: &amp;&#13;
&#13;
œœœ&#13;
œ&#13;
J œ , w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
2 2&#13;
&amp; b œ œ œj ‰&#13;
&#13;
miarę szesnastki c d , w drugim wykonaniu&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�171&#13;
&#13;
nr 568 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 7, nr 305, z lokalizacją ogólną: „Płochocin”; teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1988,&#13;
z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki”. W obu rkp. tekst bez melodii;&#13;
w rkp. z teki 13 tekst przekreślony, tam w zwr. 1 brak „niezbędnicy”, a w zwr. 2 brak „niezbędnicę”.&#13;
nr 569 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1204, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16,&#13;
z lokalizacją jak w tece 33 – tekst, tam jeszcze jedna zwrotka, zob.&#13;
nr 550 w T. 25.&#13;
Melodia zob. DWOK T. 41, nr 730.&#13;
nr 570 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1138, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tekst bez melodii; w rkp.: „niech&#13;
ją sobie wyłechcą”, a „cy chcą sewcy, cy nie chcą” dopisane jako&#13;
wariant.&#13;
s. 217 nr 571 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,&#13;
nr 1991, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
Tekst por. DWOK T. 41, nr 425 oraz nr 237 i 238 w suplemencie.&#13;
nr 572 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1178, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. t. 3–4 trzykrotnie powtórzone, pierwotnie zanotowane&#13;
o sekundę wielką wyżej, następnie zapisane ponownie z notatką:&#13;
„lepiej w F–dur”; w pierwszym wykonaniu w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ósemki f1 a1 a1, w drugim wykonaniu w t. 1 i 2 tylko&#13;
górna wersja, w trzecim wykonaniu w t. 1 tylko dolna, w t. 2 tylko&#13;
górna wersja.&#13;
nr 573 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”, tam są to dwie odrębne melodie: pod nr. 1175&#13;
takty 1–4 i pod nr. 1173 takty 5–8.&#13;
Takty 1–4 zanotowane o sekundę wielką niżej, w t. 2 w pierwszym&#13;
wykonaniu na trzecią miarę dwie wersje: ósemka c2 i alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 5–8 melodia zanotowana z dodanymi&#13;
dwudźwiękami:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                      .&#13;
   &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
nr 574 – W rkp. Kolberga są to dwie odrębne melodie:&#13;
&#13;
�172&#13;
&#13;
t. 1–8: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 i czystopis, teka&#13;
33, sygn. 1305, k. 74, nr 1186;&#13;
t. 9–15: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 i czystopis, teka&#13;
33, sygn. 1305, k. 74, nr 1185, wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Rzeczyca”.&#13;
W t. 1–8 w obu rkp.: w t. 3 na pierwszą miarę alternatywnie c2, w&#13;
t. 5 i 6 tylko górna wersja, t. 7 jak górna wersja w t. 5; w rkp. z teki&#13;
43 w t. 4 tylko górna wersja.&#13;
W t. 9–12 w obu rkp.: brak znaku powtórki, w t. 11 tylko górna&#13;
wersja, w rkp. z teki 43 w t. 12 ≥ przy f2, na trzecią miarę d2, t. 14&#13;
zanotowany jako 1. volta, t. 15 jako 2 volta.&#13;
s. 218 nr 575 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,&#13;
nr 1989, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej,&#13;
w t. 3 w obu wykonaniach na ostatnią miarę alternatywnie g2,&#13;
w t. 4 w pierwszym wykonaniu ostatnia szesnastka alternatywnie c2; w rkp. z teki 33 poniżej zanotowane wersje alternatywne&#13;
dla t. 1: w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
œ. #œ œ. œ œ&#13;
&amp; œ. œ. J&#13;
&#13;
œ. #œ œ. œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
, w drugim:&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 286.&#13;
nr 577 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 610, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam tekst bez melodii.&#13;
nr 579 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 940 i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, oba z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu rkp. tekst bez melodii zanotowany do słów: „liźcie”, a dalej:&#13;
„pomaluśku z obycajem, zeby...”.&#13;
s. 219 nr 581 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 2&#13;
(3 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1977,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w t. 2:&#13;
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę szesnastki f2 e2, w drugim wykonaniu w rkp. z teki 33: &amp; b&#13;
&#13;
œ œœ œœ œ œ œ&#13;
, w rkp. z teki 43&#13;
J&#13;
&#13;
tylko górna wersja z powyższego przykładu, w t. 4: w pierwszym&#13;
wykonaniu w obu rkp. na pierwszą miarę triola szesnastkowa d2&#13;
&#13;
�173&#13;
&#13;
c2 d2, w rkp. z teki 33 jeszcze wersja alternatywna: zob. górną wersję w powyższym przykładzie, w drugim wykonaniu w obu rkp.:&#13;
&#13;
œ œ&#13;
j&#13;
&amp; b œ œJ œ .&#13;
3&#13;
&#13;
Por. DWOK T. 41, nr 821 i nr 452 w suplemencie.&#13;
nr 582 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, poniżej numeru 464, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”; tamże, k. 10, nr 553,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Chochołów” i tamże, k. 16, nr 1101, z lokalizacją ogólną: „Łążyń”, we wszystkich rkp. tekst bez melodii. Na&#13;
k. 16 pod nr. 1101 brak fragmentu, zamieszczonego w druku pod&#13;
taktami 3–4.&#13;
Tekst z inną melodią zob. DWOK T. 41, nr 444.&#13;
nr 583 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 464, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”, tam tekst bez melodii.&#13;
nr 584 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,&#13;
nr 1984, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1&#13;
w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3–6 brak znaku powtórki,&#13;
w t. 3 i 4 tylko górna wersja, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie&#13;
dodana triola szesnastkowa g1 a1 cis2.&#13;
Tekst z inną melodią zob. DWOK T. 41, nr 372.&#13;
s. 220 nr 585 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
42, sygn. 1349, k. 53, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12,&#13;
nr 1987, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. t. 1–2 w drugim wykonaniu oznaczone „bis”,&#13;
w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, t. 4 w drugim wyko-&#13;
&#13;
œ&#13;
b œ J [‰]&#13;
b&#13;
naniu: &amp; J&#13;
, wersja zapisana w druku zanotowana&#13;
&#13;
alternatywnie tylko w rkp. z teki 33.&#13;
Tekst z inną melodią zob. nr 80 w suplemencie.&#13;
nr 586 – W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1)&#13;
winno być: nr 398 (nie 389).&#13;
nr 587 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1349, k. 53,&#13;
bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 12, nr 1985, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Białogórne”.&#13;
W rkp. z teki 42 zmiana kolejności taktów: po t. 1 zapisany t. 3,&#13;
a następnie t. 2. W obu rkp. melodia zanotowana o tercję wielką&#13;
niżej, w t. 4 tylko dolna wersja, takt ten dwukrotnie powtórzony,&#13;
&#13;
�174&#13;
&#13;
t. 5–8 w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 6 czwarta nuta&#13;
g1, w drugim wykonaniu w tece 33:&#13;
3&#13;
# # #œ œ&#13;
nœ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; #&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ [‰] ,&#13;
œ œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
w tece 42 brak t. 2 z powyższego przykładu.&#13;
s. 221 nr 589 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 3 (3 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 12, nr 1994, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W rkp. z teki 33 melodia wraz z akompaniamentem fortepianowym, zob. Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 194,&#13;
nr 759.&#13;
nr 590 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 3 (7 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 12, nr 2001, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”; w obu rkp.&#13;
w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 a1 h1.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 35, sygn. 1315/A, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”.&#13;
nr 591 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 25,&#13;
nr 84, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu; teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 59, nr 536, z lokalizacją: „Ruda Guzowska“, tam melodia z incipitem: „Popielarczyk“. Incipit: „A utonął popielarczyk” w rkp.&#13;
nieznanego autora, teka 33, sygn. 1309, k. 4, wśród zapisów z Powsina.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej; w rkp.&#13;
z teki 43 w t. 1–2 literowe poprawki w zapisie nutowym: w t. 1&#13;
przy trzeciej nucie „fis”, w t. 2 nad drugą nutą „d”, nad czwartą w pierwszym wykonaniu „a”, w t. 3 w drugim wykonaniu na&#13;
pierwszą miarę triola szesnastkowa g1 fis1 g1, t. 6 w pierwszym wykonaniu &amp;&#13;
&#13;
# œ œ œ&#13;
œ ; w rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
górna wersja, przy powtórce dolna wersja.&#13;
Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) dotyczy pieśni nr 360 na s. 416, prawdopodobnie błędnie oznaczonej jako&#13;
„164”; pod numerem 164 inny tekst.&#13;
nr 592 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 1 (12&#13;
pięciolinia), bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1965, bez&#13;
lokalizacji – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 549, z lokalizacją ogólną: „Chochołów” – tekst.&#13;
&#13;
�175&#13;
&#13;
W obu zapisach melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,&#13;
w t. 1 w obu wykonaniach przy c2 i d2 dodany ≥, t. 4 w drugim&#13;
wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki e2 d2.&#13;
nr 593 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 1 (9 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 11, nr 1961, z lokalizacją ogólną: „Chojnatka, pod Mszczonowem”. Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk” i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 10, nr 542, z lokalizacją ogólną: Zalesie, Rawa”.&#13;
W obu zapisach melodia zanotowana o tercję małą wyżej,&#13;
w t. 1, 3 i 5 tylko górna wersja, w t. 2 dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
#mœ œ œ&#13;
œ&#13;
œ mœ j&#13;
&amp;J J&#13;
, t. 4 i 8: &amp; J J # œ ; w obu zapisach tekstu&#13;
&#13;
interiekcje przed w. 2–4.&#13;
s. 222 nr 595 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153;&#13;
teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1184 – melodia i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 16, nr 1124 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W obu zapisach melodii w drugim wykonaniu w t. 3 i 4 na pierwszą miarę tylko górna wersja, w zapisie tekstu z teki 16 w zwr. 2&#13;
w. 2: „dwa” zamiast „dwie”.&#13;
nr 596 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1171, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 górna&#13;
wersja, dolna zanotowana poniżej jako wersja alternatywna z adnotacją: „lepiej”, t. 4 i 8: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœœœ .&#13;
œ&#13;
&#13;
nr 597 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1176, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia bez tekstu, zob. DWOK T. 41,&#13;
nr 869.&#13;
nr 598 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1190, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,&#13;
nr 461, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst .&#13;
W rkp. w t. 1–4 tylko górna wersja, t. 2: &amp;&#13;
&#13;
# # œ œ œœj œ&#13;
œJ&#13;
, w t. 3&#13;
&#13;
m&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ , ≥przy c2, w t. 5 w obu wykonaniach górna&#13;
zmiana rytmu:&#13;
&#13;
wersja, poniżej zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:&#13;
&#13;
�176&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œJ # œ œ œ œ œ œj œj ; w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 4:&#13;
3&#13;
&#13;
„franco­wata” zamiast „piegowata”.&#13;
Tekst bez melodii także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”, tam zwr. 2 jak w druku,&#13;
natomiast zwr. 1 jak nr 637 w T. 25.&#13;
s. 223 nr 599 – Zapis jest połączeniem dwóch wariantów melodii bez&#13;
tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1164 i nr 1152,&#13;
oba zapisy z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
Pod nr. 1164:&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
  &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
 &#13;
     &#13;
&#13;
pod nr. 1152:&#13;
&#13;
&#13;
         &#13;
  &#13;
         &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 600 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1182 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1120 – tekst; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn, 1352, k. 152 – tylko tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 1 ≥ przy d1, w t. 3 i 4 ≥ przy g1; w zapisie tekstu w obu&#13;
rkp. zwr. 1: „słomą bym” zamiast „siecką bym”, w rkp. z teki 16&#13;
w. 2 brzmi: „ja bym jej jeść nie gotował”,&#13;
nr 601 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 74, nr 1198, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim:&#13;
&#13;
œœ&#13;
j&#13;
&amp; œœ œœ # œ œj , w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwsza miarę&#13;
3&#13;
&#13;
triola szesnastkowa gis1 a1 e2, w t. 4 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œJ œ œ , w drugim brak ≥ przy g1 i dodana wersja alterna3&#13;
œ œjœ œ j&#13;
tywna: &amp; R R J œ .&#13;
&#13;
�177&#13;
&#13;
Tekst z inną melodią, zob. nr 210 w suplemencie. Tekst zwr. 3 z inną&#13;
melodią, zob. DWOK T. 41, nr 394, melodia por. tamże nr 698.&#13;
Odesłanie nad nutami do nr. 564 w T. 25 dotyczy wariantu muzycznego.&#13;
W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) brak numeru&#13;
pieśni, chodzi prawdopodobnie o tekst zamieszczony pod nr. 73.&#13;
nr 602 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 154, bez&#13;
lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1195 – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 16, nr 1135 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W zapisie melodii w rkp. z teki 43 w t. 1 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja, na drugą miarę g2, w t. 3 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja, w rkp. z teki 33 t. 1 w pierwszym wykonaniu jak w tece 43,&#13;
w drugim górna wersja.&#13;
s. 224 nr 603 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 74, nr 1197, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki a1 c2, w tymże takcie w drugim wykonaniu i w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą&#13;
3&#13;
&#13;
miarę inny rytm: œ œ œ .&#13;
nr 604 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1191, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 9,&#13;
nr 480, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.&#13;
&#13;
# œ&#13;
j&#13;
&amp; œ œ # œ œ , t. 4:&#13;
#&#13;
œœj , w drugim wykonaniu t. 1: &amp; œj œJ œJ .&#13;
J&#13;
&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: t. 2:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œœ œœ œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Odsyłacz do Kieleckiego (zob. DWOK T. 18 i 19) błędny. Taki&#13;
tekst Kolberg zamieścił w Pieśniach ludu polskiego (zob. DWOK&#13;
T. 1), nr 317.&#13;
nr 605 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1188 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1131 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, brak&#13;
t. 1–2, w t. 5 w pierwszym wykonaniu górna wersja, na drugą&#13;
miarę szesnastki c2 h1, w drugim wykonaniu przy pierwszej nucie&#13;
alternatywnie szesnastka h1; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3: „do&#13;
roli” zamiast „do kuchni”.&#13;
nr 606 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 72, nr 1134, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”.&#13;
Tekst zwr. 2 bez melodii w rkp. terenowym, teka 43, sygn. 1352,&#13;
&#13;
�178&#13;
&#13;
k. 19 i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 945, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”. Tekst zwr. 1 także w rkp. z teki 16, sygn. 1209,&#13;
k. 8, nr 459, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” zanotowany jako&#13;
początek pieśni opublikowanej pod numerem 609.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą wyżej, w drugim&#13;
&#13;
## n œ œ œ œ&#13;
œ œ J J , w t. 4 również górna wersja, na&#13;
wykonaniu: t. 1: &amp;&#13;
&#13;
pierwszą miarę triola szesnastkowa: g1 fis1 g1; w obu zapisach tekstu w zwr. 2: „woły” zamiast „krowy”.&#13;
s. 225 nr 607 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1135, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca” – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 10, nr 550, z lokalizacją ogólną: „Chochołów” – tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki f2 d2,&#13;
w t. 3 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ≥&#13;
przy h1, w drugim wykonaniu obie wersje.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 432 i nr 270 w suplemencie.&#13;
nr 608 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1140, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”; tam w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę triola szesnastkowa.&#13;
nr 609 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 72, nr 1136, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”. Tekst&#13;
bez melodii w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 459 (zwr. 2 i 3), z lokalizacją: „Zalesie,&#13;
Rawa”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3&#13;
w pierwszym wykonaniu obie wersje, w górnej wersji na pierwszą&#13;
miarę szesnastki h1 d2, na drugą ósemka es2. W rkp. z teki 16 na&#13;
początku jeszcze jedna zwrotka jak nr 606 zwr. 1 i nr 641 zwr. 3.&#13;
nr 610 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1137, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 2,&#13;
4 i 8 tylko górna wersja, t. 5–7 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
j&#13;
œœ œ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
œ J œ , dla t. 6 zanotowana poni## œ œ 3&#13;
œ J œœœ .&#13;
&amp;&#13;
żej jeszcze jedna wersja alternatywna:&#13;
##&#13;
&#13;
j œ&#13;
œœ œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
œœ œœ J œ œœ œ œœ œ&#13;
œœ œ œœ&#13;
3&#13;
&#13;
s. 226 nr 612 – Melodia por. nr 302 w suplemencie.&#13;
&#13;
�179&#13;
&#13;
nr 613 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1144, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tylko górna wersja.&#13;
nr 614 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 72, nr 1139, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca”, zanotowana o kwartę czystą wyżej.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna, w t. 2 tylko dolna wersja w rytmie:&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
# œ&#13;
j&#13;
œ œœ œ œ œ , w t. 4 dolna wersja, na trzecią miarę&#13;
œ , t. 3: &amp;&#13;
J œ J&#13;
&#13;
alternatywnie szesnastki d2 e2, w t. 8 i 10 dolna, w t. 9 górna wersja.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 409.&#13;
s. 227 nr 615 – Takty 1–4: melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 73, nr 1141, z lokalizacją: „Rzeczyca”, zanotowana&#13;
o sekundę wielką niżej; tam w t. 4 w pierwszym wykonaniu na&#13;
pierwszą miarę szesnastki d2 d2 lub alternatywnie fis2 e2.&#13;
nr 616 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1150, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”; w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, t. 4 w drugim wykonaniu rozbudowany&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ .. œ # œ œ œ œ&#13;
jako 1. i 2. volta: &amp; # œ œ œ&#13;
.&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
Tekst jak w druku w rkp. Kolberga: 16, sygn. 1209, k. 10, nr 565,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Chochołów” i dopiskiem: „Tretki” i teka 35,&#13;
sygn. 1315/A, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Chochołów, Tretki”;&#13;
w obu rkp. tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 385.&#13;
nr 617 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1148, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
&#13;
j&#13;
# œ j œœ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp; J œ œ&#13;
, w t. 4 w pierw-&#13;
&#13;
szym wykonaniu dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œœœœœ .&#13;
&#13;
W rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 479, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Zalesie, Rawa”, tekst z odesłaniem do innej melodii, zob.&#13;
Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 77.&#13;
nr 618 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1147, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – melodia bez tekstu; teka 16, syg. 1209,&#13;
k. 16, nr 1116, z lokalizacją jak w tece 33 – tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, t. 2:&#13;
3&#13;
j&#13;
# # œ œœ # œœ œœ œœ&#13;
&amp; œ œ J&#13;
, w t. 3 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
3&#13;
&#13;
�180&#13;
&#13;
alternatywnie ósemka a1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę alternatywnie ósemka d2; w rkp. tekst stanowi całość ze&#13;
zwr. 2 numeru 437 w T. 25.&#13;
s. 228 nr 619 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73,&#13;
nr 1149 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1116 – tekst, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
Melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 odwrotna kolejność&#13;
&#13;
# # œ œ œj œ&#13;
wykonań, t. 2: w pierwszym wykonaniu: &amp; œ J J&#13;
&#13;
, w drugim&#13;
&#13;
##&#13;
j j&#13;
górna wersja i dodane wersje alternatywne: &amp; œ œœ œœJ œ ,&#13;
J&#13;
w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka g1.&#13;
nr 620 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1153, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o tercję&#13;
wielką niżej. W rkp. w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemka&#13;
e2, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja,&#13;
przy niej dodana wersja alternatywna: na pierwszą miarę szes### œ œ œ œ&#13;
&amp;&#13;
J J&#13;
nastki e cis , t. 4 w pierwszym wykonaniu:&#13;
.&#13;
2&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
nr 621 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1159, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3 w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki a1 h1, melodia rozbudowana,&#13;
po t. 4 jeszcze dwukrotnie powtórzone drugie wykonanie t. 3–4.&#13;
nr 622 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1161, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 3 dodana jeszcze jedna wersja alternatywna na trzecią miarę: szesnastki a1 fis1,&#13;
w t. 4–7 tylko górna wersja, t. 8: &amp;&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ J œ œ , a po nim jeszcze:&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 317. Odsyłacz pod&#13;
pieśnią błędny.&#13;
nr 623 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1158, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę szes-&#13;
&#13;
�181&#13;
&#13;
nastki f1 f2 lub alternatywnie f1 c2, w t. 2 i 4 górna wersja, w t. 3&#13;
obie wersje; w drugim wykonaniu: w t. 1 i 2 dolna wersja, w t. 3&#13;
i 4 górna wersja.&#13;
nr 624 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1157, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia w następującym zapisie:&#13;
&#13;
mœ&#13;
œœ&#13;
# 3&#13;
œ&#13;
œ œ œ œJ&#13;
&amp; 8 œœœJ œ œ&#13;
œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œœ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
m&#13;
œœ œ&#13;
œœ&#13;
œ œ J&#13;
J&#13;
&#13;
#&#13;
r&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ J œ œ œ œ œ œ œ œRœ œ œ œ J œ œ œœ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
# . œœœ&#13;
.œ&#13;
&#13;
œ œ ..&#13;
,&#13;
3&#13;
3&#13;
# œ œœ œ&#13;
œ J œœ .&#13;
poniżej dopisana wersja alternatywna dla t. 2: &amp;&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ .. .. œ œ œ œJ&#13;
&#13;
œ œ œœ œ œ&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
nr 625 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1154, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia bez tekstu w następującym&#13;
3&#13;
3 œ œ œ œJœ&#13;
b&#13;
&amp;&#13;
8&#13;
œ&#13;
J&#13;
zapisie:&#13;
&#13;
œœ œ œ œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
3&#13;
œ œœ&#13;
œœœJ J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j 3&#13;
œœ œœ œ œœ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œœ&#13;
&amp; b œ œ œ j œj œœ œ œ œ œ J Jœœ œ œ œ œ j œœj œ œ œ œ œœ œ œ œœ .&#13;
œ&#13;
œ&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Tekst bez melodii zanotowany dwukrotnie w rkp. z teki 16, sygn.&#13;
1209, k. 2: pod nr. 36, z lokalizacją: „Rawa” i pod nr. 48, z notą: „szydebna”; są to odpisy ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego&#13;
w Galicji…, s. 180, nr 8, do którego Kolberg odsyła pod pieśnią.&#13;
Odsyłacz do Kieleckiego winien być: T. 19 (nie 18), nr 366 (nie 536).&#13;
s. 230 nr 626 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr&#13;
1155 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1129 – tekst; rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 – tekst bez melodii, wszystkie&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką niżej, w t. 1 w drugim&#13;
wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki e1 a1, w t. 2 w obu wykonaniach na pierwszą miarę dwie szesnastki c2 c2, t. 4 w pierwszym&#13;
&#13;
# # # œ œrœ œ œ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
wykonaniu:&#13;
, w t. 6 tylko górna wersja.&#13;
J&#13;
&#13;
�182&#13;
&#13;
Takty 9–12 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1156,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o tercję&#13;
wielką niżej.&#13;
nr 627 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1166 – melodia; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153 – tekst; oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, powtórka&#13;
obejmuje tylko t. 1–2, a nie 1–4 jak w druku, w t. 1 w pierwszym&#13;
wykonaniu dolna wersja, w drugim górna, w tym też wykonaniu&#13;
&#13;
## œ œ&#13;
œ œœœ&#13;
dodana jeszcze jedna wersja alternatywna: &amp;&#13;
.&#13;
&#13;
nr 628 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73,&#13;
nr 1168, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, melodia zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej, tam w t. 1 w drugim wykonaniu na drugą&#13;
i trzecią miarę ósemka g1 i szesnastki c2 e2, w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja.&#13;
Takty 5–14 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1169,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam w t. 8 w drugim wykonaniu ćwierćnuta z kropką c2, w pierwszym wykonaniu: t. 10:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œœ œœ œœ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
, t. 12: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œœ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
w t. 10 górna wersja, druga szesnastka g .&#13;
Taktów 13–14 brak.&#13;
s. 231 nr 629 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1165, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2&#13;
w pierwszym wykonaniu trzecia szesnastka h1, w t. 3 w obu wykonaniach inny rytm: takt wypełniony sześcioma szesnastkami.&#13;
nr 630 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1350, k. 174, nr 362, z lokalizacją: „Rawa, Skierniewice”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 4 na&#13;
drugą miarę ósemka d2, w t. 6 i 10 tylko dolna wersja, pomiędzy t.&#13;
6 a 7 jeszcze cztery takty:&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 7–8 tylko górna wersja.&#13;
nr 631 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 73, nr 1172, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
&#13;
�183&#13;
&#13;
s. 232&#13;
&#13;
W rkp. w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie&#13;
triola szesnastkowa: g1 fis1 e1, w t. 4 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja.&#13;
nr 632 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 4 (4 pięciolinia), bez lokalizacji i teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 12, nr 2006, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2&#13;
w obu wykonaniach górna wersja; w rkp. z teki 43 t. 3 i 4 w pierwszym wykonaniu zanotowane pierwotnie o kwartę czystą wyżej,&#13;
następnie poprawione i właściwa wersja oznaczona literami.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 24, z lokalizacją ogólną: „Książenice, Grodzisk”, tam tekst&#13;
wariantowy, w. 2: „zrobił chłopca dwórce”, w. 4: „oj i panowej&#13;
córce”.&#13;
nr 634 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 514, z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,&#13;
nr 457, z lokalizacją ogólną: „Brudzyń” – tekst. W obu rkp. w t. 3&#13;
w drugim wykonaniu na trzecią miarę cis2, t. 4:&#13;
&#13;
##&#13;
&amp; # œJœ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
; w zapisie tekstu w obu rkp. w zwr. 2: „buzi”&#13;
&#13;
zamiast „gęby”.&#13;
nr 635 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 67,&#13;
z lokalizacją: „Zalesie”; teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 506 – melodia,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie p. Skierniewicami”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, brak znaku powtórki; w rkp. z teki 43 w t. 1 inny rytm: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ œœ œ&#13;
3&#13;
&#13;
œ œJ&#13;
J&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
a tekst wariantowy, w. 3 i 4 brzmi: „choćbym wołał, nie usłyszy,&#13;
będzie myśleć, iż to inszy”, a po nich tylko fragment: „choćbym&#13;
strzelił”.&#13;
W rkp. z teki 33 odesłanie do tekstu z teki 16, sygn. 1209, k. 4,&#13;
nr 97, zob. Kaliskie – Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 31, nr 45.&#13;
nr 637 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”, tam tekst bez melodii. W rkp. zwr. 1 jak&#13;
w druku, a pod nią jeszcze tekst jak nr 598 zwr. 2 w T. 25.&#13;
W Pieśniach ludu polskiego (zob. DWOK T. 1), do których odsyła&#13;
Kolberg (bez numeru) takiego tekstu lub jego wariantu brak.&#13;
s. 233 nr 639 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72,&#13;
nr 1133, z lokalizacją: „od Inowłodza, Rzeczyca”.&#13;
&#13;
�184&#13;
&#13;
W rkp. w t. 5 w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym&#13;
&#13;
œ&#13;
#&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
œ&#13;
wykonaniu dodana wersja alternatywna:&#13;
, w t. 6&#13;
&#13;
w obu wykonaniach górna wersja, na trzecią miarę w pierwszym&#13;
wykonaniu szesnastki fis1 e2, w drugim ósemka g1, w t. 7 w drugim&#13;
wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie szesnastki g1 g1, w t. 8&#13;
w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka fis1, lub alter-&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œjœ&#13;
&#13;
j j&#13;
&#13;
œ œ , w drugim wykonaniu na trzecią miarę&#13;
natywnie: &amp;&#13;
ósemka g1.&#13;
nr 640 – Por. nr 281 w suplemencie.&#13;
nr 641 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 459, z lokalizacją: „Zalesie, Rawa”, tam zwr. 3 i 4; w tym rkp. jeszcze jedna&#13;
zwrotka jak nr 609 zwr. 2, zob. też przypis do tego numeru.&#13;
Por. nr 281 w suplemencie.&#13;
nr 642 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 59, nr 519 – melodia, takty 1–4 i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 472 – tekst, oba rkp.&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa”.&#13;
W rkp. w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu alternatywnie i w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka d2.&#13;
Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 54.&#13;
nr 643 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Panki”.&#13;
nr 646 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,&#13;
nr 149, bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 60, nr 555 – melodia,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokule” i teka 16, sygn. 1209, k. 9, nr 497,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Zalesie, Rawa” – tekst.&#13;
W obu zapisach muzycznych, w obu wykonaniach: t. 1:&#13;
&amp; b œ œ œJ œ œ , w t. 2 na pierwszą miarę inny rytm: triola szes-&#13;
&#13;
nastkowa, w t. 4 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja;&#13;
w rkp. z teki 33 w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą miarę&#13;
triola szesnastkowa. W obu zapisach tekstu dwa ostatnie wiersze&#13;
wariantowe: „Ja fartuszkiem, ty kożuszkiem, wykręćże się do mnie&#13;
brzuszkiem”.&#13;
s. 235 nr 648 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od&#13;
Łowicza” i teka 36, sygn. 1323, k. 16, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”, tam wśród melodii zatytułowanych: „Walce – Kontredanse”,&#13;
melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
&#13;
�185&#13;
&#13;
W obu rkp.: w t. 4 w drugim wykonaniu ósemka i ćwierćnuta f2,&#13;
w t. 5 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie szesnastki&#13;
c1 e1, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka c1, t. 7–8&#13;
&#13;
œ œ&#13;
b œœœ œœ J&#13;
J&#13;
w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 649 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1199, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o tercję wielką&#13;
wyżej, w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie ósemka cis2.&#13;
nr 650 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1170 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1115 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w&#13;
drugim: &amp;&#13;
&#13;
# œœœœœ&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 2 w pierwszym wykonaniu górna&#13;
&#13;
wersja, na drugą miarę ósemka d2, w drugim wykonaniu dolna&#13;
wersja, w t. 3 w pierwszym wykonaniu dolna wersja, na trzecią miarę obie wersje, w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ&#13;
œœœ œœ&#13;
&#13;
. W zapisie&#13;
&#13;
tekstu w zwr. 1 w. 4: „bo z Michałem dobrze spać”, w zwr. 2 w. 2:&#13;
„sypiacie” zamiast „gadacie”.&#13;
nr 651 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74, nr 1206, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej; w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia szesnastka&#13;
e2, w t. 4 w obu wykonaniach dolna wersja.&#13;
s. 236 nr 652 – Rkp. Kolberga: teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1121 i rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 152, oba rkp. z lokalizacja ogólną:&#13;
„Rzeczyca”, w obu rkp. tekst zwr. 1–2 bez melodii.&#13;
W odsyłaczu do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) winno&#13;
być: nr 152, tam wariant tekstu.&#13;
nr 653 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1162, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam tylko melodia.&#13;
W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna wersja i doda-&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ œJ œ , w drugim wykonaniu&#13;
# œœœ œ&#13;
&amp;&#13;
J J ,&#13;
dolna wersja i dodana wersja alternatywna:&#13;
na wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dolna, na drugą&#13;
i trzecią miarę górna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach na pierwszą miarę dolna wersja.&#13;
&#13;
�186&#13;
&#13;
nr 654 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam jeszcze jedna zwrotka.&#13;
nr 656 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 53, nr 275, z lokalizacją: „Brzozów, pod Iłowem” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 7,&#13;
nr 304, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – tekst zwr. 1–3; teka 13,&#13;
sygn. 1193, k. 24, nr 1987, z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” –&#13;
tam tekst zwr. 1 i 2 i przekreślony nr: „1987”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 1–2 tylko&#13;
górna wersja.&#13;
Odsyłacze do Pieśni ludu polskiego (zob. DWOK T. 1) dotyczą&#13;
prawdopodobnie drobnych podobieństw w tekście; odsyłacz do&#13;
cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6) nr 49 dotyczy wariantu zwrotek&#13;
3 i 4; odesłanie do Kieleckiego (DWOK T. 18 i 19) błędne.&#13;
s. 237 nr 657 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 947, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów” – w obu rkp. melodia; rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 152 i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1122, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca” – w obu rkp. tekst.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w rkp. z teki 43&#13;
t. 1–2 w drugim wykonaniu oznaczone znakiem powtórki, w t. 2 na&#13;
trzecią miarę alternatywnie ósemka h1. W obu rkp. w zwr. 1 w. 1:&#13;
„Jabłka duze, gruszki małe” i „w Rzeczycy” zamiast „w Kromnowie”.&#13;
W obu zapisach melodia połączona z innym tekstem, opublikowanym przez Koloberga w T. 25 nr 510, zob. przypis do tego numeru.&#13;
nr 658 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 25, nr 109, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 10, nr 1891, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.&#13;
W obu rkp. w t. 1–4 tylko górna wersja, w t. 6 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja, w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka b1.&#13;
s. 238 nr 659 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 79, nr 1408, z lokalizacją: „od Iłowa, Brzozów”, tam oba wykonania, t. 3–4 jeszcze raz powtórzone.&#13;
nr 660 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/II, k. 27v., bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1308/I, k. 3, nr 289, z lokalizacją: „Giżyce i Brzozów pod Iłowem”, w obu rkp. melodia bez tekstu; teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 7, nr 307, z lokalizacją ogólną: „Płochocin” – tekst zwr. 1;&#13;
teka 35, sygn. 1315/A, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Sierakówek”, tam&#13;
tekst zwr. 2, w obu rkp. bez melodii.&#13;
W obu zapisach z teki 33 melodia zanotowana o tercję małą wyżej;&#13;
w rkp. o sygn. 1308/II, k. 27v. kolejna próba zapisania t. 5–8 skreślona przez Kolberga:&#13;
&#13;
�187&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œJ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ œ œ œj&#13;
œ œ œ œ œ Jœ&#13;
3&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. o sygn. 1308/I, k. 3, nr 289 w t. 1 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą&#13;
miarę ósemka e2, t. 7 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
j j&#13;
#&#13;
&amp; œr Rœ œ œ .&#13;
&#13;
Melodia z innym tekstem, zob. nr 660 w T. 25.&#13;
Odsyłacz do Kieleckiego błędny, w cz. II tej monografii (zob.&#13;
DWOK T. 19), nr 21 zwr. 2 – wariant zwrotki 2.&#13;
nr 662 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 28, z lokalizacją ogólną: „Guzów, Ruda”&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1897, z lokalizacją ogólną: „Ruda&#13;
Guzowska, Sokule”.&#13;
W obu rkp. w t. 1 w obu wykonaniach na trzecią miarę szesnastki&#13;
d2 c2, w t. 3 w obu wykonaniach na pierwszą miarę triola szesnastkowa d1 e1 fis1.&#13;
Tekst por. nr 199 w suplemencie.&#13;
nr 663 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38; teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 47, nr 13 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31 – tekst,&#13;
wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Kiernozi, Osmolna”.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 35,&#13;
nr 40, przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I),&#13;
s. 75, nr 40.&#13;
s. 239 nr 664a – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38, z lokalizacją: „od&#13;
Żychlina, (Zarembów)”; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 15 – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 45 – tekst; oba rkp. z lokalizacją: „Zarembów, pod Żychlinem”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej. W rkp. z teki&#13;
16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, s. 54, nr 60, przedruk:&#13;
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 60.&#13;
nr 664b – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 57, z lokalizacją: „Zarembów pod Żychlinem”.&#13;
Ten tekst Kolberg opublikował wcześniej w T. 25, nr 33 wraz z zapisem nutowym i odesłaniem do pierwodruku melodii z tekstem&#13;
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 2, przedruk: Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 178, zob. przypis do numeru 33.&#13;
nr 665 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1157, k. 11, z lokalizacją: „od&#13;
&#13;
�188&#13;
&#13;
Kiernozi (Złaków Borowy)”, tam melodia i zwr. 1–2; teka 33, sygn.&#13;
1305, k. 47, nr 21– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 51 – tekst,&#13;
oba z lokalizacją: „Złaków Borowy, pod Łowiczem”.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 4 i 6 tylko dolna wersja.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego wydanych w Poznaniu&#13;
1842–1845, nr 125; przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I&#13;
(DWOK T. 67/I), nr 125.&#13;
nr 666 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 1 – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 31 – tekst; oba rkp. z lokalizacją: „od&#13;
Łowicza”.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 3;&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 3.&#13;
s. 240 nr 667 – Rkp. Kolberga: teka 7, sygn. 1156, k. 38, tam melodia&#13;
i zwr. 1–2; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 7 – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 3, nr 37 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Żychlina”.&#13;
W obu zapisach melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 2&#13;
na trzecią miarę ósemka h1.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 18;&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 35&#13;
nr 18.&#13;
nr 668 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 8 – melodia&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 38 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „od&#13;
Łowicza”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1&#13;
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja.&#13;
W rkp. z teki 16 odesłanie Kolberga do pierwodruku melodii&#13;
z tekstem w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–45, nr 26;&#13;
przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 55,&#13;
nr 26.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów…, tam w T. 2 na s. 208 wariant tekstu.&#13;
nr 669 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20,&#13;
tam melodia z pierwszą zwrotką; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 944&#13;
– melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 14, nr 962 – tekst zwr. 1; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W obu zapisach w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 na trzecią miarę&#13;
&#13;
�189&#13;
&#13;
ósemka fis , w t. 4 dodana wersja alternatywna: &amp;&#13;
2&#13;
&#13;
# œœ# œ œj&#13;
j&#13;
œ œJ&#13;
œœ ,&#13;
J&#13;
&#13;
w rkp. z teki 43 w t. 7 tylko górna wersja; w zapisie tekstu w rkp.&#13;
terenowym: „Kasiu” zamiast „Maryś”, w rkp. z teki 16 zapis jak&#13;
w druku i nadpisany wariant: „Kasiu”.&#13;
s. 241 nr 671 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 61, nr 596 – melodia&#13;
bez tekstu. W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
   &#13;
  &#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
              &#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
nr 672 – Melodia w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 17,&#13;
nr 2196, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca, Glina”.&#13;
W rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu i w t. 4 w obu wykonaniach&#13;
na pierwszą miarę triola szesnastkowa a1 g1 fis1, w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę szesnastki h1 c2, poniżej zanotowana wersja alternatywna dla pierwszego wykonania t. 1–4:&#13;
&#13;
3&#13;
 &#13;
              &#13;
    &#13;
&#13;
 .&#13;
 &#13;
&#13;
Tekst zwr. 1–8 w rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1138, k. 9v., z lokalizacją: „od Żychlina (Chochołów)”; teka 35, sygn. 1315/A, k. 10, tam&#13;
wśród zapisów z Chochołowa i Tretek i teka 16, sygn. 1209, k. 10,&#13;
nr 564, z lokalizacją ogólną: „Chochołów”, w tych trzech rkp. tekst&#13;
z inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 460.&#13;
nr 673 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 2, nr 35, tam tylko tekst; jest to odpis ze zbioru Ż. Paulego Pieśni ludu polskiego&#13;
w Galicji, Lwów 1838, s. 190, nr 10.&#13;
s. 242 nr 674 – Rkp. Kolberga: t. 3–6 w rkp. z teki 33, sygn. 1305, k. 74,&#13;
nr 1203 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1137 – tekst, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W zapisie melodii t. 3–6 dwukrotnie powtórzone, w t. 4 brak znaku&#13;
powtórki, w obu wykonaniach na pierwszą miarę górna wersja, na&#13;
trzecią obie wersje, przy czym w drugim wykonaniu ostatnia szesnastka a2, w t. 5 w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ œ œ œ&#13;
, w t. 6 w obu wykonaniach dolna wersja;&#13;
&#13;
�190&#13;
&#13;
w zapisie tekstu: „da, pilnuj się kowadła”, a „trzymaj” nadpisane&#13;
jako wariant.&#13;
nr 675 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153,&#13;
teka 33, sygn. 1305, k. 73, nr 1183 – melodia i teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 16, nr 1123 – tekst; wszystkie rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
Melodia w obu zapisach zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1&#13;
j&#13;
rytm: œ œ , w t. 2 ósemka d2, w t. 5 tylko górna wersja, t. 6 jak&#13;
&#13;
t. 2. W rkp. terenowym w zwr. 1: „z księdza” zamiast „z klechy”&#13;
i „dziewczyny” zamiast „panienek”.&#13;
nr 676 – Takty 5–8 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 74,&#13;
nr 1187, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
s. 243 nr 677 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 17, nr 2195, z lokalizacją ogólną: „od Inowłodza, Rzeczyca, Glina”.&#13;
W rkp. w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œœœœ&#13;
&#13;
, t. 4&#13;
&#13;
w drugim wykonaniu: &amp; J&#13;
, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 8&#13;
w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta c2,&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
œ œ&#13;
&amp;&#13;
J&#13;
t. 7 i 8 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 679 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6v., z lokalizacją: „od&#13;
Zakroczyma (Głusk)”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 21, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 961,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, w rkp. z teki 43 i 33 melodia bez&#13;
tekstu.&#13;
We wszystkich rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,&#13;
w pierwszym wykonaniu: górna wersja, w t. 2 na trzecią miarę f1&#13;
lub alternatywnie na drugą i trzecią miarę ósemki c2 b1, w drugim&#13;
&#13;
b&#13;
wykonaniu t. 2: &amp;&#13;
&#13;
b œœ œœ œ œ&#13;
.&#13;
&#13;
nr 680 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6v., z lokalizacją:&#13;
„od Zakroczyma (Głusk, Łosia Wólka)”, tam melodia i tekst jak&#13;
pod nutami; teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 963, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Kromnów” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 375, z lokalizacją ogólną: „Czerniaków” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii brak znaków powtórki, w t. 5 tylko dolna&#13;
wersja, w t. 6 na pierwszą miarę obie wersje, dalej tylko górna,&#13;
w t. 7 obie wersje, t. 8 brak.&#13;
&#13;
�191&#13;
&#13;
W rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1122, k. 6r., z lokalizacją: Sochaczew” do tekstu: „Kożuszek barani, capecka” zachował się zapis&#13;
nutowy, zob. nr 333 w suplemencie.&#13;
s. 244 nr 681 – Takty 1–8 w rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6,&#13;
z lokalizacją: „od Zakroczyma (Głusk)”, tam z tekstem jak w druku&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 68, nr 965, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”&#13;
– melodia. W obu rkp. tylko dolna wersja, w t. 5 na trzecią miarę h1,&#13;
w t. 6 na trzecią miarę e2, w t. 7 obie wersje, druga szesnastka d2.&#13;
nr 682 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od&#13;
Sochaczewa (Brochów)”, tam nad melodią notatka „Polski”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”;&#13;
rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 2, 3 pięciolinia), z lokalizacją: „Kromnów”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy”.&#13;
We wszystkich rkp. w t. 1 na drugą miarę dwie ósemki d2 d2,&#13;
w t. 3 i 4 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 3 w pierwszym&#13;
wykonaniu na drugą miarę: w rkp. z teki 1 i 42 pierwsza szesnastka h1, w rkp. z teki 43 dwie ósemki h1 h1; w rkp. z teki 1 i 42 tekst&#13;
jak w druku, a w rkp. terenowym brak słów: „i tę jej wzięli”.&#13;
nr 683 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od&#13;
Iłowa”, tam nad melodią notatka „Polski”; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 28, nr 154 bez lokalizacji; rkp. terenowy, teka 42,&#13;
sygn. 1350, k. 186 (s. 1, 13 pięciolinia), z lokalizacją: „Guzów, Ruda”,&#13;
tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy”.&#13;
We wszystkich rkp. w t. 2 w pierwszym i drugim wykonaniu tylko dol-&#13;
&#13;
œ bœ&#13;
na wersja, w t. 3 i 4 dodane dwudźwięki: w t. 3: &amp; œœ œ œ œ œ œœ ,&#13;
œ&#13;
&#13;
w t. 4 przy pierwszej nucie tercja f1, w tymże takcie na drugą miarę zmiana rytmu: triola ósemkowa, po t. 6 dodane jeszcze kolejne&#13;
sześć taktów: dwukrotne powtórzenie t. 1–2: t. 1 dolna wersja, t. 2&#13;
górna wersja z dodanymi dolnymi tercjami przy pierwszej i piątej nucie oraz dwukrotne powtórzenie t. 6; w rkp z teki 1 w t. 1&#13;
w pierwszym wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, w rkp.&#13;
z tek 42 i 43 w t. 1 w obu wykonaniach obie wersje. W rkp. z teki&#13;
1 brak słów zanotowanych pod t. 2; w rkp. z tek 42 i 43 tekst wariantowy:&#13;
„A szła koło mnie, pomacała mnie,&#13;
i ja ją musiał, bo mi się ruszał”.&#13;
nr 684 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 27, nr 17, z lokalizacją ogólną: „Guzów”, rkp. tere-&#13;
&#13;
�192&#13;
&#13;
nowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 1, 11 pięciolinia), z lokalizacją:&#13;
„Guzów”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy” i teka 1,&#13;
sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od Bolimowa”, tam nad melodią&#13;
notatka „Polski”.&#13;
We wszystkich rkp. w obu wykonaniach tylko górna wersja, tylko&#13;
w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę dolna wersja, po t. 6&#13;
jeszcze w rkp. z teki 1:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# .&#13;
. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ ,&#13;
&#13;
w pozostałych rkp. tylko t. 1–2 z powyższego przykładu, tam w t. 2&#13;
trzecia nuta h1.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 9,&#13;
z lokalizacją: „Podłęż”. Zob. też Pieśni i melodie ludowe… cz. II&#13;
(DWOK T. 67/II), nr 743.&#13;
s. 245 nr 685 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 28, nr 160, bez lokalizacji, tam nad melodią notatka: „Polonez”; rkp. terenowy, teka 42, sygn. 1350, k. 186 (s. 1,&#13;
13 pięciolinia), z lokalizacją: „Ruda”, tam wśród melodii zatytułowanych „Polonezy” i teka 1, sygn. 1122, k. 6, z lokalizacją: „od&#13;
Łowicza”, tam nad melodią notatka: „Polski”.&#13;
We wszystkich rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu dolna wersja,&#13;
w drugim górna, w t. 2 w pierwszym wykonaniu trzecia nuta c2,&#13;
w tym takcie i w t. 4 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
ćwierćnuta c1; w rkp. z teki 43 z k. 28 w t. 3 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w drugim tylko górna.&#13;
Wariant melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 25, nr 108, i teka 33, sygn. 1305, k. 10, nr 1890, oba rkp.&#13;
bez lokalizacji, tam zapis następujący:&#13;
&#13;
3&#13;
œ&#13;
&amp; 4 œ œ œ œ œ œ œ œœ b œœ œœ œ .. œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œ œ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
&amp;œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 686 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 29, nr 18 – melodia&#13;
i teka 13, sygn. 1193, k. 23, nr 1959 – tekst, oba rkp. z lokalizacją:&#13;
„Wilanów pod Warsz[awą]”.&#13;
W rkp. z teki 33 odesłanie Kolberga do pierwodruku w Pieśniach&#13;
ludu polskiego, Poznań 1842–1845, nr 118; przedruk: Pieśni i me-&#13;
&#13;
�193&#13;
&#13;
lodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 118.&#13;
Melodia i tekst opublikowane już wcześniej w T. 25, nr 118.&#13;
nr 687 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 53, z lokalizacją: „Babice” – melodia, nad nutami notatka Kolberga: „Polka”&#13;
i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1981, z lokalizacją ogólną: „Ostrołęka”, tam obszerniejszy tekst (zob. nr 228 w T. 25).&#13;
W rkp. w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna wersja, t. 1–4 w drugim&#13;
wykonaniu:&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&amp;J J J J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
J J J&#13;
J J&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod t. 1–4 w pierwszym wykonaniu dopisany akompaniament:&#13;
&#13;
2 œ&#13;
&amp;4&#13;
? 42 œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
..&#13;
&#13;
..&#13;
.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
nr 688 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 54 – melodia,&#13;
z lokalizacją: „Czerniaków”, nad melodią notatka: „Polka” i teka 13,&#13;
sygn. 1193, k. 24, nr 1982 – tekst.&#13;
W rkp. melodia z akompaniamentem fortepianowym:&#13;
&#13;
 &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
Da,&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
czte  ry&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
po  du&#13;
&#13;
mło&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dy,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
sze&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
czki&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ci&#13;
 wy&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Ję  dru  siu&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
trze  ba&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
i&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dzie  wczy  ny&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
go&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dy,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
mło&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
déj.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 246–249 nr 690–700 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 35 zachowała się odbitka korektorska z poprawkami i uzupełnionymi tekstami pieśni nr 691 i 693, zob. następne przypisy, a także z uwagą&#13;
drukarza: „tekst w manuskrypcie”.&#13;
s. 246 nr 690 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 31, nr 113, z lokalizacją: „od Warszawy”; tekst bez melodii w rkp.&#13;
&#13;
�194&#13;
&#13;
Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 14, nr 967, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1–4 brak znaku powtórki, w t. 3 na pierwszą miarę dwie ósemki d2, w t. 4 pierwsza ósemka d2, w t. 5 w obu&#13;
wykonaniach dolna wersja, w t. 7–8 w pierwszym wykonaniu gór-&#13;
&#13;
œ œ œJ . œ œ œ .&#13;
&amp;&#13;
J J&#13;
na wersja, w drugim:&#13;
R J&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 691 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 31, nr 118, z lokalizacją: „Warszawa”, tam brak notatki: „Krakowiak”, brak znaku powtórki w t. 3, drugie wykonanie obejmuje&#13;
t. 1–2 i 5–6.&#13;
Tekst zwr. 1 zanotowany przez Kolberga pod nutami na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, z naniesionym odesłaniem do&#13;
zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 285, u Kozłowskiego taki sam tekst.&#13;
nr 692 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 33, nr 185, z lokalizacją jak w druku; tam w t. 3 na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie cztery szesnastki e2 h1 c2 h1, w drugim wykonaniu: w t. 5 na pierwszą miarę ósemki a1 h1.&#13;
Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.&#13;
3194, k. 34, pod nutami zwr. 1, a obok tekst zwr. 2; tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 285, u Kozłowskiego taki sam tekst.&#13;
s. 247 nr 693 – Pod pieśnią odsyłacz do zbioru K. Kozłowskiego, Lud.&#13;
Pieśni, podania…, u Kozłowskiego na s. 278 nr 83 tekst jak zwr. 1,&#13;
a na s. 281 nr 102 – jak zwr. 2.&#13;
nr 694 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 570, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o kwartę czystą wyżej.&#13;
W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 1 dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
, w t. 2 pierwsza ósemka alternatywnie c2, w t. 3&#13;
&#13;
ćwierćnuta fis1, w t. 4 w obu wykonaniach pierwsza ósemka a1.&#13;
nr 695 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 572, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu zanotowana o tercję małą niżej;&#13;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn. 1209, k. 14,&#13;
nr 968–969, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów” – w obu&#13;
rkp. tekst bez melodii.&#13;
W rkp. terenowym w zwr. 1 w. 3 następujący: „po tych surdutach”,&#13;
w zwr. 2 w. 4: „trzynaście” zamiast „dwanaście” i w zwr. 3 w. 3:&#13;
„nie ma” zamiast „pusto”.&#13;
&#13;
�195&#13;
&#13;
Ponadto na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35, wydrukowana&#13;
melodia z pierwszą zwrotką, a obok nota drukarza: „tekst w manuskrypcie”.&#13;
s. 248 nr 697 – Lokalizacja: „od Warszawy” naniesiona przez Kolberga&#13;
na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35.&#13;
nr 699 – Lokalizacja: „Wilanów” naniesiona przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35.&#13;
nr 700 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 579,&#13;
z lokalizacją: „Warsz[awa], Służew”; tekst bez melodii w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20 i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 15, nr 974, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 7 dolna wersja lub alternatywnie druga ósemka d2.&#13;
Na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 35, wydrukowana melodia&#13;
z pierwszą zwrotką, a obok nota drukarza: „tekst w manuskrypcie”.&#13;
s. 249–250 nr 702–706 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 16, zachowała się odbitka korektorska z uzupełnioną ręcznie lokalizacją:&#13;
„od Warszawy” przy pieśni nr 702 i ręcznie podpisanym incipitem pod pieśnią nr 703 oraz uwagą drukarza: „tekst na ostatniej&#13;
szpalcie nut dopisany na dole”; części karty z „dopisanym” tekstem&#13;
brak, zachował się tylko tekst pieśni nr 703, zanotowany na innej&#13;
karcie, zob. następny przypis.&#13;
s. 249 nr 703 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
7, sygn. 1156, k. 1, bez lokalizacji i teka 33, sygn. 1305, k. 43, nr 580,&#13;
z lokalizacją: „Służew”.&#13;
W obu rkp. w drugim wykonaniu t. 1–2:&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ œœ œœ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. z teki 7 w t. 2 w drugim wykonaniu jeszcze jedna wersja&#13;
alternatywna: ósemki e2 g2 f2 c2, w t. 3 w obu wykonaniach tylko&#13;
dolna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 3 w obu wykonaniach obie&#13;
wersje, w górnej wersji ostatnia ósemka c2, poniżej zanotowana&#13;
j&#13;
&#13;
œœ œœ œ œœj&#13;
&amp;&#13;
kolejna wersja alternatywna dla t. 2:&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.&#13;
3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 284, u Kozłowskiego taki sam&#13;
tekst.&#13;
&#13;
�196&#13;
&#13;
s. 250 nr 705 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 84; teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 29, nr 4 – melodia z notatką: „Polka” i teka 13, sygn. 1193, k. 23,&#13;
nr 1957 – tekst, wszystkie rkp. z lokalizacją: „od Czerska”; w rkp.&#13;
z teki 13 brak: „sucha leszczyna, leszczyna”.&#13;
Ponadto w rkp. z teki 33 odesłanie Kolberga do pierwodruku&#13;
w Pieśniach ludu polskiego, Poznań 1842–1845, nr 19; przedruk:&#13;
Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 19.&#13;
nr 706 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37,&#13;
nr 318, z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej.&#13;
nr 707 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 56, z lokalizacją: „od Wiskitek i Mszczonowa” – melodia i teka 13, sygn. 1193,&#13;
k. 24, nr 1987, z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” – tekst.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 i 4 górna, w t. 3&#13;
dolna wersja, w drugim wykonaniu: w t. 1 i 4 dolna wersja, w t. 3&#13;
górna; w rkp. z teki 13 z boku nota: „Kuj[awy]”, będąca odesłaniem&#13;
do wariantu z tego regionu, zob. Kujawy cz. II (DWOK T. 4), nr 363&#13;
(s. 180 zwr. 38).&#13;
nr 708 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 30, nr 57, z lokalizacją: „Wiskitki” – melodia i teka 13, sygn. 1193, k. 24, nr 1992,&#13;
z lokalizacją ogólną: „od Ostrołęki” – tekst.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2&#13;
na pierwszą miarę: w pierwszym wykonaniu ósemka g1 i dwie&#13;
szesnastki a1 h1, w drugim ósemki c2 h1, t. 3 w pierwszym wyko-&#13;
&#13;
œ œ œœ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
naniu: &amp; J J J J&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 709 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 67,&#13;
z lokalizacją: „Zalesie”; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 164, z lokalizacją: „Zalesie p. Skierniewicami” – melodia i teka 13, sygn. 1193,&#13;
k. 26, nr 2137, bez lokalizacji – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 4 zamiast d2 – e2, w t. 5 na drugą&#13;
miarę d2, w t. 7 na drugą miarę h1, w t. 8 tylko górna wersja, w rkp.&#13;
z teki 33 po t. 8 powtórka t. 5–8, tam w t. 7 tylko dolna wersja na&#13;
drugą miarę e1.&#13;
s. 251 nr 710 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29,&#13;
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 168, z lokalizacją: „Guzów” – melodia i teka 13, sygn. 1193, k. 26, nr 2143, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Zalesie” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na pierwszą miarę dodane dwudźwięki: tercje c2 c2, na drugą miarę dodana&#13;
&#13;
�197&#13;
&#13;
kwinta g1, t. 5–8 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
œ&#13;
# œ&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ œ œ œ œœ œ œœ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w obu rkp. zapis tekstu bez powtórzeń.&#13;
nr 711 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 70,&#13;
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 166, z lokalizacją: „od&#13;
Rawy” i notatką nad nutami: „Polka” – melodia i teka 13, sygn.&#13;
1193, nr 2141, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst.&#13;
W rkp. z teki 43 t. 5–8 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
&amp;œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ #œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
wersja drukowana oznaczona w rkp. literami, a w zapisie tekstu:&#13;
„dawałam jeszcze”, zamiast „choć komu gęby”; w rkp. z teki 13&#13;
dwukrotnie: „Zieliński” zamiast „Suchocki”.&#13;
nr 712 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 29,&#13;
bez lokalizacji; teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 167, z lokalizacją:&#13;
„Ruda Guz[owska]” – melodia i teka 13, sygn. 1193, nr 2142, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst; teka 16, sygn. 1209, k. 15, nr 1045,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Działyń” – tekst.&#13;
W obu zapisach melodii t. 1–2 i 3–4 opatrzone znakiem powtórki,&#13;
w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie ósemki&#13;
d2 d2; w zapisie tekstu z teki 13 i 16: „ja dawałam, jeszcze dam”&#13;
zamiast „ja choć komu gęby dam”, ponadto w rkp. z teki 16 tekst&#13;
stanowi zwrotkę drugą pieśni: „A ja dałam co swego”, zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 91.&#13;
nr 713 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 33, nr 173, bez lokalizacji – melodia z incipitem: „Rutkoż” i teka 13, sygn. 1193, k. 26,&#13;
nr 2148, z lokalizacją ogólną: „Zalesie” – tekst.&#13;
W drugim wykonaniu zapis następujący:&#13;
&#13;
# j j&#13;
&amp; œœ œœ&#13;
J J&#13;
&#13;
j 3&#13;
œœ œœ œœ œœ œœ&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œj œ&#13;
J&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 252–254 nr 714–724 – W archiwum Kolberga, sygn. 3194, k. 34, zachowała się odbitka korektorska z poprawkami i uzupełnionymi&#13;
tekstami pieśni nr 703 (zob. przypis) oraz nr 717, 722, 723 i 724,&#13;
zob. przypisy do tych numerów.&#13;
s. 252 nr 714 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 37, nr 312, z lokalizacją: „Rzeczyca”, w t. 4 na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1, lub&#13;
&#13;
�198&#13;
&#13;
alternatywnie dwie szesnastki g1 a1 i ósemka g1, w t. 5 tylko dolna&#13;
wersja, przy pierwszym f1 Ω, w t. 7 dolna wersja i alternatywnie&#13;
cztery ósemki h1 d2 c2 a1, w t. 8 alternatywnie na pierwszą miarę&#13;
dwie szesnastki h1 c2 i ósemka a1.&#13;
nr 715 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 36, nr 310, z lokalizacją: „Rzeczyca”, melodia z notatką: „Polka” zanotowana o sekundę wielką wyżej; tam w t. 1–2 i 6 zamiast rytmu punktowanego&#13;
&#13;
b&#13;
dwie szesnastki, t. 7–8: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œœœœœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 716 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 37, nr 317, oba rkp. z lokalizacją ogólną:&#13;
„Rzeczyca”; w obu rkp. w t. 1–3 w pierwszym wykonaniu górna,&#13;
w drugim dolna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach tylko górna&#13;
wersja.&#13;
nr 717 – Takty 1–9 bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 38, nr 358, z lokalizacją: „Białogórne”, tam melodia zanotowana&#13;
o sekundę wielką wyżej, w t. 4 tylko dolna wersja.&#13;
Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn.&#13;
3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego taki sam tekst.&#13;
s. 253 nr 718 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k.&#13;
25, nr 80, bez lokalizacji i czystopis, teka 33, sygn. 1305, k. 46,&#13;
nr 11, z lokalizacją: „Ruda Guzowska”; w obu rkp. nad melodią&#13;
notatka: „Hopswalc. Taniec weselny”, t. 3 w drugim wykonaniu:&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp;œ œ œ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 719 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 28,&#13;
nr 170, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „Kozak” i teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 45, nr 12, z lokalizacją: „Ruda”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą niżej, w t. 1 i 3&#13;
tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43 t. 5–8 słabo czytelne, z licznymi&#13;
skreśleniami i poprawkami, powyżej literowe oznaczenia nut jak&#13;
w druku, w tym rkp. dalszy ciąg melodii w metrum  , zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 663.&#13;
W rkp. z teki 33 w t. 6 na drugą miarę inny rytm: œ œ œ ,&#13;
w t. 8 tylko dolna wersja.&#13;
nr 721 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru&#13;
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego&#13;
taki sam tekst.&#13;
&#13;
�199&#13;
&#13;
nr 722 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru&#13;
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego&#13;
taki sam tekst.&#13;
s. 254 nr 723 – Tekst zanotowany przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34, tam z naniesionym odesłaniem do zbioru&#13;
K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni, podania…, s. 289, u Kozłowskiego&#13;
obszerniejszy tekst.&#13;
nr 724 – Lokalizacja i odesłanie do wariantu nr 702 naniesione&#13;
przez Kolberga na odbitce korektorskiej, sygn. 3194, k. 34.&#13;
nr 725 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 36, nr 309, z lokalizacją: „Rzeczyca”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
niżej, w t. 2 i 6 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja.&#13;
s. 255 nr 730 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 1, (10 pięciolinia), bez lokalizacji, tam melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
wyżej.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę dolna,&#13;
na drugą górna wersja, w t. 3 przy pierwszej ósemce dodany dwudźwięk kwinta c1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę&#13;
dwie ósemki tercja c2 e2, w t. 3 na pierwszą miarę dodane dwu­&#13;
dźwięki c2 c2, w t. 4 na pierwszą miarę górna, na drugą dolna wersja.&#13;
nr 732 – Melodia por. Radomskie. Suplement (DWOK T. 77/II),&#13;
nr 1121.&#13;
&#13;
Dwory i Miasta (s. 257–274)&#13;
s. 258 nr 734 – Odsyłacz Kolberga nad melodią dotyczy utworu Gałganduch czyli trójka hultajska. Melodramat w 3 aktach; autorem oryginalnego tekstu Der böse Geist Lumpazivagabundus&#13;
oder Das liederliche Kleeblatt z 1833 roku był Johann Nestroy.&#13;
W 1835 roku w Warszawie odbyła się polska prapremiera utworu z muzyką Józefa Damsego, który był też autorem tłumaczenia;&#13;
wyd: Śpiewka z kichaniem z melodramy Gałganduch, z towarzyszeniem fortepianu, Warszawa 1835 i Dodatek do Śpiewki&#13;
z kichaniem z melodramy Gałganduch, Warszawa 1836, libretto&#13;
Johann Nestroy, przekład: kompozytor.&#13;
s. 258–259 nr 735 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst,&#13;
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 236, nad tekstem nota Grajnerta&#13;
dotycząca pieśni: „którą dziad jeden śpiewał w Warszawie”; w zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja.&#13;
&#13;
�200&#13;
&#13;
s. 259 nr 736 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy zbioru A. Sowińskiego&#13;
Chants polonais…, tam nr 2.&#13;
nr 738 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 80v., bez&#13;
lokaliza       &#13;
&#13;
cji. W rkp. t. 2 w pierwszym wykonaniu: &#13;
, t. 4&#13;
&#13;
w pierwszym wykonaniu górna wersja, na drugą miarę dodane&#13;
alternatywnie szesnastki g1 a1 b1 c2, t. 3–4 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
&amp;b&#13;
&#13;
b œ œœ œ œ œœœ&#13;
œ&#13;
œœ œ .&#13;
&#13;
W rkp. notatka Kolberga: „Paszkowski” – dotyczy informatora lub&#13;
wykonawcy oraz odsyłacz do źródła tekstu, którym był utwór&#13;
F. Karpińskiego Szczęście przy Dorydzie, zob. tegoż Pieśni. Księga II, w: Dzieła F. Karpińskiego, wyd. J.N. Bobrowicza, T. 1: Lipsk&#13;
1835, s. 157–158 (pieśń XXXI); w wydaniu J.K. Turowskiego, T. 1&#13;
Kraków 1862, s. 385 (pieśń XXX). W rkp. tak jak w druku odesłanie do cz. V Poznańskiego (zob. DWOK T. 13), nr 35 – dotyczy&#13;
tekstu, natomiast odesłanie do cz. IV tej monografii (zob. DWOK&#13;
T. 12), nr 239 błędne.&#13;
nr 739 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 11r., nr 1, bez lokalizacji, tam melodia zanotowana o tercję wielką niżej.&#13;
W rkp. odesłanie do pierwodruku w Pieśniach ludu polskiego,&#13;
Poznań 1842–1845, nr 103; zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 102.&#13;
Odsyłacz Kolberga do cz. II Krakowskiego (zob. DWOK T. 6) winien być: nr 533 (nie 532).&#13;
s. 260 nr 740 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 13a,&#13;
z lokalizacją: „Garwolin”, tam tekst z wariantem melodii, por. nr 3&#13;
w T. 25.&#13;
W rkp. w zwr. 3: „ty kochanie moje” zamiast „ mój Jasiu kochany”&#13;
i „smutne serce moje” zamiast „ to mi zadasz rany”; w zwr. 9: „Nic&#13;
mnie nie boli” zamiast „Boli mnie zawód”.&#13;
s. 261 nr 742 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 17, tam tekst zwr. 1,&#13;
z notą dotyczącą źródła tekstu: Pieśń Feliksa Oraczewskiego, która&#13;
została opublikowana w „Pamiętniku Warszawskim” w 1818 roku&#13;
T. 12, s. 222–225.&#13;
s. 262 nr 743 – Rkp. J. Grajnerta uzupełniony przez Kolberga, sygn. 465&#13;
(dawna TNW 150), k. 236, z notką: „Śpiewka Warszawiaka”, zwr.&#13;
1–3 zanotowane przez Grajnerta, po nich: „Dalej coś Jak wracał&#13;
z Kampinosa – ale nie pamiętam” i reszta tekstu naniesiona przez&#13;
Kolberga.&#13;
&#13;
�201&#13;
&#13;
Obok zanotowany przez Kolberga zapis nutowy, zob. nr 347 w suplemencie.&#13;
s. 262–263 nr 744 – Pod pieśnią odesłanie do „Kuriera Warszawskiego” z 1865 roku nr 80 – tego numeru nie odnaleziono.&#13;
s. 263 nr 745 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 2, bez lokalizacji, tam takty 1–8 z incipitem: „A gdzie się podziały pożądane&#13;
gody”.&#13;
W rkp. w t. 4 w górnej wersji na pierwszą miarę szesnastki c2 c2,&#13;
t. 5 zanotowany o sekundę wielką wyżej, t. 6 i dodane po nim dwa&#13;
takty niewypełnione, prawdopodobnie miała to być powtórka&#13;
t. 5–6, w t. 8 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki c2&#13;
c2 lub alternatywnie zapisane obok szesnastki h1 d2.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie&#13;
i ruskie…, tam tekst na s. 97 i melodia nr 31 w dodatku: K. Lipiński&#13;
Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.&#13;
s. 264 nr 746 – Odsyłacz do cz. V Poznańskiego (zob. DWOK T. 13),&#13;
nr 258 dotyczy melodii bez tekstu.&#13;
s. 265 nr 748 – Takty 1–8 bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 3, bez lokalizacji, tam nad nutami notatka Kolberga: „Śpiewka” oraz w rkp. z teki 33, sygn. 1305, k. 60, nr 580,&#13;
także bez lokalizacji. W rkp. z teki 43, w t. 3–4 tylko dolna, w t. 5&#13;
i 7 tylko górna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 3–5 tylko górna wersja,&#13;
w t. 7 na pierwszą miarę ósemka d2.&#13;
nr 749 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 29, z lokalizacją ogólną: „Miedwienice” i teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 11, nr 1949, z lokalizacją ogólną: „Ruda Guzowska”.&#13;
W obu rkp.: w t. 1 przy pierwszej nucie alternatywnie fis1, w całym przebiegu melodii zanotowana tylko górna wersja, w t. 12&#13;
pierwsza nuta fis1, brak znaków powtórki.&#13;
s. 266 nr 752 – Por. nr 354 w suplemencie.&#13;
s. 268 nr 754 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 111, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w obu&#13;
wykonaniach dolna wersja, na pierwszą miarę alternatywnie&#13;
szesnastki d2 d2, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę triola&#13;
1&#13;
r j j 2 œrœ œœr jœ œœ j .&#13;
r&#13;
b&#13;
œ œ R R nœJ J .&#13;
szesnastkowa d2 e2 d2, t. 3–4: &amp; œœR œœR œJ Jœ&#13;
, zapis&#13;
&#13;
melodii niepełny, brak t. 11–16.&#13;
nr 755 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 13a, bez&#13;
&#13;
�202&#13;
&#13;
lokalizacji. W rkp. w t. 6 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu: „chociaż Moskal gniecie” zamiast „chociaż bieda gniecie” i brak słów:&#13;
„potańcujmy przecie”.&#13;
nr 756 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst, sygn.&#13;
465 (dawna TNW 150), k. 237, z notą: „Kujawiak”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, w t. 5 trzy&#13;
ósemki c1 e1 g1; w zapisie tekstu w zwr. 1 brak: „co nią przewiozę&#13;
kochankę”, a zamiast tego wiersz oznaczony w druku jako „vel”,&#13;
pod zwr. 2 notka: „niedokończone”.&#13;
Na tej samej karcie notka Grajnerta dotycząca pochodzenia pieśni:&#13;
„od kobiety z Rawskiego, matki mojej służącej, zostającej obecnie&#13;
w służbie za kucharkę u p. p. Gebetnerów, na imię jej Bonifacja“.&#13;
s. 269 nr 757 – Oba fragmenty pieśni pochodzą z „Dziennika Wileńskiego” 1817, T. 5, tam: Pochwała wesołości. Pieśń X. F. Bohomolca&#13;
na s. 562–564 i Pieśń Ig. Krasickiego z tejże okazji na s. 564–565.&#13;
s. 269–270 nr 758 i przyp. 1 – Autorem oryginalnego tekstu był F. Bohomolec Kurdesz, pierwodruk: 1779 lub 1780, zob. Poezja polskiego Oświecenia. Antologia, opracował J. Kott, Warszawa 1856,&#13;
s. 55–56.&#13;
s. 270 nr 759 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1163, k. 221, bez lokalizacji;&#13;
rkp. był podstawą druku, nad pieśnią naniesiony nr 759, dziś rkp.&#13;
uszkodzony, zachowały się tylko t. 1–4 i początek t. 5 oraz zwr. 1&#13;
i w. 1–2 zwr. 2, nad melodią notatka Kolberga: „pijacka, rzemi[eślnicza]”.&#13;
Odsyłacz do numeru 255 niejasny, w T. 25 inny tekst.&#13;
s. 271 – 272 nr 760 i 761 – Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 150.&#13;
nr 762 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 22, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 12 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu brak zwr. 2, 3&#13;
i 9, w zwr. 8 w. 2: „podniesie” zamiast „zastawi”, a „zastawi” nadpisane jako wariant i wiersze 3 i 4 w odwrotnej kolejności.&#13;
s. 273 nr 764 – Rkp. Kolberga – melodia i rkp. J. Grajnerta – tekst,&#13;
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 237r. W rkp. nota nad pieśnią jak&#13;
w druku, brak: „Warszawa 1807”, melodia zanotowana o tercję&#13;
małą wyżej, brak t. 7 i 8, tekst jak w druku.&#13;
s. 274 nr 765 – Warianty ukraińskiej dumki, o której mowa pod pieśnią, zanotował też Kolberg, zob. Ruś Czerwona (DWOK T. 57/1),&#13;
nr 1638.&#13;
&#13;
�203&#13;
&#13;
Przypisy (s. 275–301)&#13;
s. 277 w. 1g. – s. 278 w. 19g. (ust. 1) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberga&#13;
w dziale „Listy do Redakcji Gazety Warszawskiej” zamieszczony został tekst J. I. Kraszewskiego Poezja szlachecka. Legendy&#13;
herbowe, „Gazeta Warszawska” R. 92: 1854, nr 332–336, w nrze&#13;
333 o Piotrze z Radzikowa; fragmenty przytoczone przez Kolberga zostały w niewielkim stopniu przeredagowane. Odsyłacze do&#13;
starodruków dotyczą prac: K. Niesieckiego Herbarz polski, T. 7:&#13;
Lipsk 1841, s. 61–62; B. Paprockiego Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, zebrane i wydane r. p. 1584,&#13;
wydanie J.K. Turowskiego, Kraków 1858, s. 518; Sz. Okolskiego&#13;
Orbis Polonus, T. 2, Kraków 1643, s. 318–319; M. Bielskiego Kronika polska… nowo przez Joachima Bielskiego, syna jego wydana, Kraków 1597, wydanie K.J. Turowskiego, Sanok 1856, T. 1,&#13;
s. 372. W dalszej części opisu odsyłacz do pracy A. Naruszewicza&#13;
Historia narodu polskiego, T. 2–7 wyd. I: Warszawa 1780–1796,&#13;
T. 1: Warszawa 1824 (kolejne wydania: T. Mostowskiego, J.N. Bobrowicza, K.J. Turowskiego), Naruszewicz w swoim dziele używa&#13;
zarówno terminu Kumani jak i Połowcy.&#13;
Ponadto pod opisem herbu Ogończyk odesłania Kolberga do prac:&#13;
J.G. Hahna Griechische und Albanesische Märchen, Leipzig&#13;
1864, T. II, tam tylko pewne elementy wątku; u K.W. Wójcickiego&#13;
w Pieśniach ludu Białochrobatów… T. 1 na s. 119 wymieniona&#13;
pieśń pochodząca z Lubelskiego.&#13;
s. 278 w. 19d. – s. 279 w. 12g. (ust. 2) – Pieśń, którą cytuje Kolberg&#13;
w przypisie, zaczerpnięta ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów… T. 1, s. 165–166 ma notę lokalizacyjną: „od Lublina” i wzmiankę w przypisie: „jest wspólną nam i Czechom”.&#13;
Wzmianka o Czersku może wynikać z faktu, że Kolberg dysponował zapisem terenowym melodii z tych okolic, do której uzupełnieniem miał być tekst ze zbioru K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania… (1867), tam na s. 136–137.&#13;
Zamieszczona w przypisie informacja o tej miejscowości pochodzi&#13;
z J.H. Zedlera Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften und Künste, Halle und Lepzig, Bd. 6, s. 1982, (strona&#13;
skanowana 1007, zob. https://www.zedler-lexikon.de/), tam z odesłaniem do J. Długosza, zob. Historia Polonica Ioannis Dlugossi&#13;
seu Longini Canonici Cracoviensis. In tres tomos digesta, Dobromil 1615, tam na s. 15 wymieniony Czersk (zob. https://www.obc.&#13;
opole.pl), a ponadto Czersk wspomniany wielokrotnie u Długosza,&#13;
zob. Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1–5, Kraków 1867–&#13;
&#13;
�204&#13;
&#13;
1870, w: tegoż Dzieła wszystkie, wyd. staraniem A. Przezdzieckiego, T. 2–6, przekład K. Mecherzyńskiego. Toż pt. Roczniki czyli&#13;
kroniki sławnego Królestwa Polskiego, T. 1–6, Warszawa 1961.&#13;
Odsyłacze do wariantów czeskiego i łużyckiego dotyczą zbiorów:&#13;
K.J. Erben Pisně národni v Čechách, T. 1–3, wyd. I, Praha 1842–&#13;
1845 oraz L. Haupt, J. Smoler Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi 1841–1843.&#13;
s. 279 w. 13–26g. (ust. 3) – Zamieszczona przez Kolberga pieśń, por.&#13;
w zbiorze F.L. Čelakovsky [wyd.]: Slovenské narodni pisně, Praha&#13;
1827, nr 21.&#13;
s. 279 w. 13d. – s. 280 w. 15g. i przyp. 1 (ust. 4) – Kolberg zacytował&#13;
końcowy fragment artykułu W.A. Maciejowskiego Słówko o dążności i duchu poezji polskiej XVI wieku, zamieszczonego w „Tygodniku Literackim” w 1840 roku, T. 3, nr 30. Przypis pochodzi od&#13;
Kolberga; w wymienionych publikacjach między innymi artykuły&#13;
Kolberga dotyczące muzyki ludowej.&#13;
s. 280 w. 16g. – s. 283 w. 1d. (ust. 5) – Kolberg zacytował obszerne fragmenty artykułu M. Karasowskiego Muzyka ludowa zamieszczonego w „Kalendarzu Ilustrowanym na rok zwyczajny 1863” J. Ungra,&#13;
s. 91–94. Wzmianka o K. Brodzińskim pochodzi od Kolberga, zob.&#13;
K. Brodzińskiego Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany przez E. Odyńca, Warszawa 1829, s. 97–98;&#13;
zob. też K. Brodziński O tańcach narodowych w: K. Czerniawski&#13;
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym&#13;
na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie,&#13;
Warszawa 1860, s. 97–119.&#13;
s. 284 w. 2g. – s. 298 w. 9g. (ust. 6) – W poszczególnych opisach Kolberg&#13;
zacytował fragmenty kilku prac, zob. następne przypisy.&#13;
s. 284 (Taniec) – Cytaty pochodzą z pracy K. Czerniawskiego wydanej&#13;
początkowo jako artykuł Charakterystyka tańców w „Bibliotece&#13;
Warszawskiej” w 1847 roku w T. 2, s. 293–354 (fragmenty przytoczone przez Kolberga na s. 329–331), a następnie jako oddzielne&#13;
wydanie: O tańcach narodowych…, s. 56–58; w przyp. 1 i 2 także&#13;
fragmenty z tej publikacji ze s. 58, tam również w przypisach.&#13;
Wzmianka o wcześniejszych autorach za Czerniawskim, zob.&#13;
M. Bielski Kronika polska…, wyd. Turowskiego, op. cit. T. 1, s. 60;&#13;
M. Stryjkowski Która przedtem nigdy światła nie widziała,&#13;
kronika polska, litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, wydanie&#13;
I: Królewiec 1582, zob. wyd. M. Malinowskiego Kronika polska,&#13;
litewska, żmudzka i wszystkiej Rusi, Warszawa 1846, T. 2, s. 51;&#13;
A. Naruszewicz Historia narodu polskiego…, zob. np. wyd. Mostowskiego, T. 7: Warszawa 1804, s. 199; J.U. Niemcewicz Zbiór&#13;
&#13;
�205&#13;
&#13;
pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, tam np. T. 2,&#13;
Warszawa 1822, s. 128; Ł. Gołębiowski Gry i zabawy…, od s. 306&#13;
i tegoż Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły i Władysława III, T. 2: Warszawa 1846 od s. 440.&#13;
W przyp. 1 za Czerniawskim odsyłacz do M. Reja Żywot człowieka poczciwego, Kraków 1567–1568, zob. toż, opracował J. Krzyżanowski, Wrocław 1956, BN I nr 152, s. 84; odsyłacz do Paska dotyczy: Jana Chryzostoma Paska z Gosławic Pamiętniki, Warszawa&#13;
1924, s. 443.&#13;
W przyp. 2 błędny odsyłacz do Reja; cytat pochodzi z pracy&#13;
Ł. Gołębiowskiego Dzieje Polski za panowania Władysława Jagiełły…, T. 2, s. 442.&#13;
s. 285 w. 1g. – 290 w. 13g. (Taniec polski) – Cały opis zamieszczony&#13;
przez Kolberga pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy…, ze s. 306–315.&#13;
Wzmianka na s. 285 w. 3g. o Renacie de Guébriant, także za Gołębiowskim, por. Wypis z [Jean de Laboureur’a] podróży pani&#13;
de Guébriant, posłowej nadzwyczajnej do Polski, za Władysława IV, w przekładzie Stanisława Potockiego, w: J.U. Niemcewicz&#13;
Zbiór pamiętników historycznych o dawnej Polszcze, T. 4, Warszawa 1822, s. 23, tytuł oryginalny publikacji Laboureura: Relation du voyage de la Royne de Pologne et du retour de Madame la&#13;
Mareschalle de Guebriant, Ambassadrice Extraordinaire, &amp; SurIntendante de sa conduitte, Paris 647; na s. 285 w. 11–14g. cytat&#13;
z utworu K. Miaskowskiego Mięspoust polski, zob. Zbiór rytmów,&#13;
wydała Alina Nowicka-Jeżowa, IBL: Warszawa 1995 („Biblioteka&#13;
Pisarzy Staropolskich” T. 3), s. 343 (http://ibl.waw.pl/3bps.pdf, dostęp: 08. 07. 2018), zob. też: Zbiór rytmów… (wedle wydania z roku&#13;
1622 w Poznaniu w drukarni Jana Rossowskiego), wydał K.J. Turowski, Kraków 1861, s. 295, pierwodruk Zbioru rytmów: Kraków&#13;
1612, wyd. 2, poprawione przez autora: Poznań 1622; na s. 285 w. 8&#13;
i 9 d. cytat z utworu M. Reja Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego, w którym jako we zwierciadle snadnie każdy&#13;
swe sprawy oglądać może, wyd. 1: Kraków 1558, zob. wydanie&#13;
St. Ptaszyckiego, Petersburg-Warszawa 1881–1888, tam s. 49, zob.&#13;
też wydanie elektroniczne IBL: „Biblioteka źródeł Słownika polszczyzny XVI wieku”, tam s. 86 w. 19–20 (http://rcin.org.pl/Content/62683/WA248_82412_SPXVI_rej-wizerunek_o.pdf; dostęp 08.&#13;
07. 2018).&#13;
Na s. 286 w przypisie cytat ze Zbioru pamiętników…, zob. Wypis&#13;
[J. de Laboureur’a] z podróży pani de Guébriant…, s. 232–233.&#13;
Na s. 287 przypisy 1 i 2 pochodzą od Kolberga. W przyp. 1 cy-&#13;
&#13;
�206&#13;
&#13;
tat z artykułu W. Kętrzyńskiego Petersburg w roku 1720 według&#13;
opisu Polaka zamieszczonego w „Przewodniku Naukowym i Literackim” wydawanym we Lwowie, R. 5: 1887, tam s. 615 (całośc artykułu na s. 520–532 i 603–616); w przyp. 2 nawiązanie&#13;
do fragmentu artykułu K. Kurpińskiego O pieśniach w ogólności&#13;
publikowanego w „Tygodniku Muzycznym” 1820 (nie 1821), tam&#13;
w rozdziale „O tańcu Polskim czyli tak przezwanym Polonezie”&#13;
zamieszczonym w numerze 11, o pochodzeniu poloneza.&#13;
Na s. 288 w. 17g. odsyłacz do K. Brodzińskiego za Gołębiowskim,&#13;
zob. K. Brodziński O tańcach narodowych… w: K. Czerniawski&#13;
O tańcach…, s. 104; przyp. 2 od Kolberga, zob. K. Czerniawski,&#13;
op. cit., s. 63 przyp. 1.&#13;
Na s. 290 w. 14g. – s. 291 w. 5g. – Kolberg zacytował fragmenty&#13;
pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych… ze s. 61–62,&#13;
64 i 65–66; poszczególne odwołania do literatury dotyczą: utworu&#13;
J. Kochanowskiego Proporzec albo Hołd pruski, wyd. 1 prawdopodobnie 1569 zaginione, w wydaniu: Kraków 1587, s. 14, por.&#13;
też K. Czerniawski Charakterystyka tańców… s. 333, tam z fragmentem utworu Kochanowskiego; Pana Tadeusza A. Mickiewicza, ks. XII w. 763–807, zob. https://literat.ug.edu.pl/panfull/0012.&#13;
htm, dostęp: 12. 07. 2018, pierwodruk: Paryż 1834. Ostatnie zdanie&#13;
pochodzi od Kolberga i dotyczy dziełka F. Liszta F. Chopin wydanego po francusku w Paryżu w 1852 roku, przekład polski: F. Liszt,&#13;
Fryderyk Chopin, Kraków 1960.&#13;
s. 291 w. 6g. – s. 296 w. 6g. (Mazur) – Cytowany w pierwszym akapicie tekst pochodzi z artykułu K. Brodzińskiego Wyjątek z pisma&#13;
o tańcach, „Melitele. Noworocznik”, wydany przez E. Odyńca,&#13;
Warszawa 1829, s. 96, zob. także: tegoż O tańcach narodowych…&#13;
w: K. Czerniawski O tańcach…, s. 110; odsyłacz do „Kuriera Warszawskiego” błędny.&#13;
Kolejna partia tekstu do s. 293 w. 5g. wraz z pieśnią nr 766 pochodzi, zgodnie z odsyłaczem Kolberga, z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Gry i zabawy… ze s. 322–324, przy czym wtrącenie: „jak mówi&#13;
Brodziński” (s. 292 w. 5g.) pochodzi od Kolberga, por. K. Brodziński&#13;
O tańcach narodowych… s. 110–111.&#13;
Dalsza część tekstu od s. 293 w. 6g. została zaczerpnięta z pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych… ze s. 82–87 i ze&#13;
s. 91, między tymi stronami, zgodnie ze wzmianką Kolberga (s. 295&#13;
w. 26–34g.) u Czerniawskiego opis figur. Odesłania do literatury&#13;
dotyczą: Pamiętników Jana Chryzostoma Paska… , tam na s. 178&#13;
mowa o bitwie z Moskalami, a nie ze Szwedami jak podaje Czerniawski, zob. przyp. 2 na s. 293; przyp. 3 i 4 pochodzi od Kolberga,&#13;
&#13;
�207&#13;
&#13;
przy czym w przyp. 3 cytat z J.H. Zedlera Grosses vollständiges&#13;
Universal-Lexicon…, Halle und Lepzig, Bd. 41, s. 1741–1759, (strona skanowana 884–892, zob. https://www.zedler-lexikon.de/); na s.&#13;
294 w. 14d. do rozprawy Dołęgi Chodakowskiego O Sławiańszczyźnie…, w wydaniu z 1835 s. 14, w wydaniu J. Maślanki z 1965&#13;
s. 28.&#13;
s. 296 w. 7g. – s. 298 w. 9g. (Obertas) – Poszczególne partie opisu Kolberg&#13;
zaczerpnął z pracy K. Czerniawskiego O tańcach narodowych…&#13;
ze s. 93–96 i ze s. 97– 98. Odesłanie do artykułu K. Brodzińskiego&#13;
Wyjątek z pisma o tańcach w „Melitele” (s. 97) za Czerniawskim,&#13;
zob. też Brodziński, O tańcach narodowych, w: K. Czerniawski&#13;
O tańcach narodowych… s. 110. Wszystkie przypisy na s. 296&#13;
i 297 pochodzą od Kolberga, podobnie jak ostatni odsyłacz na&#13;
s. 298, dotyczący fragmentu utworu zamieszczonego w Historii&#13;
literatury polskiej, wydanej przez M. Wiszniewskiego, T. 7, Kraków 1845, s. 161–162, u Wiszniewskiego tytuł utworu: O stacji.&#13;
Żołnierz z teologiem i prywat. (1624), faktycznie jest to fragment&#13;
utworu, wydanego anonimowo, Szymona Starowolskiego, zob.&#13;
Rozmowa żołnierza z plebanem o stacya, teraz nowo przedrukowana, Kraków 1624.&#13;
s. 298 (ust. 7) – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 362, jest to odpis&#13;
z wymienionego numeru „Ruchu Muzycznego” (R. 4: 1860), tam&#13;
wzmianka Z Gostyńskiego (chodzi o Gostynińskie) zamieszczona&#13;
w rozdziale „Gazeta Muzyczna. Z kraju”. W rkp. notka: „J. Bliziński”, która dotyczy zapewne autora artykułu; jednak w czasopiśmie tej informacji brak.&#13;
s. 298–299 (ust. 8) – Kolberg zamieścił fragmenty publikacji K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania… ze s. 219–220 (wyd. 1869).&#13;
s. 299–301 (ust. 9) – Kolberg zamieścił fragmenty artykułu E. Chłopickiego Wycieczka wiosenna w Czerskie, „Kłosy” 1871, T. 13, nr 338,&#13;
u Chłopickiego także teksty pieśni (całośc artykułu: nr 329, 330,&#13;
333, 335 i 338).&#13;
s. 301 (ust. 10) – Cytat pochodzi z „Kuriera Codziennego” 1869, nr 37,&#13;
tam bez nazwiska autora i tytułu, tekst zaczyna się od słów: „Jedno&#13;
z pism cieszy swych czytelników”.&#13;
&#13;
��PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 26 (Mazowsze cz. III)&#13;
&#13;
Wstęp (s. VII–XIII)&#13;
s. IX&#13;
&#13;
przyp. 1 i s. XII w. 10d. – Kolberg powołuje się na recenzję zamieszczoną w ,,Dzienniku Poznańskim”; w rocznikach 1885, 1886,&#13;
1887 recenzji nie odnaleziono.&#13;
s. X&#13;
w 1d. – Kolberg odsyła do przypisów na wymienionych stronach cz. III Poznańskiego ( DWOK T. 11) i cz. II Kieleckiego (zob.&#13;
DWOK T. 19), w których wymienia publikacje dotyczące analizy&#13;
pieśni.&#13;
s. nlb. przed s. 1, ryc. – Litografia wg akwareli W. Gersona, oryginał&#13;
w zbiorach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie (MR-E nr 45)&#13;
z informacją: „Klembów pod Radzyminem”, zob. DWOK T. 80/I,&#13;
s. LXII.&#13;
&#13;
Kraj (s. 1–15)&#13;
s. 3–15 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1–4. Zachował się rkp.&#13;
zawierający cały rozdział „Kraj”, podzielony przez Kolberga na dwa&#13;
podrozdziały: „Ogólny pogląd” i „Fizyognomija miejsc”. Na k. 2 notatka: „Uwaga dla zecera, proszę uważać na numery porządkowe”;&#13;
w rkp. inna kolejność niektórych partii tekstu, a naniesione później przez Kolberga numery odpowiadają kolejności zamieszczenia&#13;
w druku opisów poszczególnych miejscowości; ponadto w rkp. brak&#13;
niektórych przypisów i not bibliograficznych. Fragmenty tego rkp.&#13;
Kolberg pominął w druku; zostały one opublikowane w cz. VI Mazowsza, zob. DWOK T. 41, s. 413–414. Opis niektórych miejscowości także w innym rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 16, zob.&#13;
następne przypisy.&#13;
s. 3&#13;
w. 1g. – s. 4 w. 8g. i przypisy – Ten fragment tekstu w wymienionym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. Na końcu akapitu odesłanie do krótkiego opisu Nieporętu zamieszczonego w T. 24 na s. 17.&#13;
&#13;
�210&#13;
&#13;
s. 4&#13;
&#13;
s. 5&#13;
&#13;
W przyp. 1 na s. 3 Kolberg wymienił pracę J. Przyborowskiego&#13;
Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu Wisły&#13;
opublikowanej w ,,Wiadomościach Archeologicznych” 1873, T. I,&#13;
s. 39–96. W przyp. 2 na s. 3–4 Kolberg odwołał się do pracy K. Milewskiego Pamiątki historyczne krajowe do rozdziału Popielnie,&#13;
popielacze albo popielnice; pierwsze przytoczone przez Kolberga zdanie to cytat ze s. 287, dalsza część tekstu jest streszczeniem&#13;
s. 289–290.&#13;
Na s. 4 w przyp. 1 informacje zaczerpnięte z „Kuriera Codziennego” 1871, nr 123, tam bez autora i tytułu, tekst zaczyna się od&#13;
słów: „W dniu 1 czerwca w Grochowie pod Warszawą”; Kolberg&#13;
przytoczył informacje ze zmianami redakcyjnymi, w „Kurierze”&#13;
np.: „szpilka damska do włosów (zdaje się, że bronzowa)”.&#13;
w. 9–22g. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. W opisie rzek&#13;
błąd druku, winno być: „Ossownica” (dziś Osownica); błędna&#13;
także nazwa: „Czarnoił”, może chodzić o leżącą w okolicach Kuligowa i Ślężan wieś Czarnów. Niejasne też odesłanie Kolberga&#13;
do artykułu L. Wolskiego Jeziora w Królestwie Polskiem, ,,Biblioteka Warszawska” 1851, T. 1, s. 46–84, tam tylko wymienione jeziora z okolic Warszawy, zob. też tegoż Rys hydrografii&#13;
Królestwa Polskiego z wiadomością o spławach, tamże, 1849,&#13;
T. 2, s. 221.&#13;
w. 1–12g. i przyp.1 (Kobyłka) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,&#13;
k. 2. Na końcu akapitu Kolberg odsyła do prac: J. Bartoszewicza&#13;
Kobyłka, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1852”, s. 19–24; W. Matuszewskiego Sprostowanie opisu dóbr pojezuickich Kobełka z przyległościami zamieszczonego w ,,Bibliotece Warszawskiej” 1853, T. 2, s. 576–577,&#13;
tam w dziale „Rozmaitości”. Przypisu w rkp. brak; wszystkie zamieszczone w nim akapity są cytatami z artykułu F.S. Sobieszczańskiego Z biegiem Wilii, od Werek do Zakrętu z wymienionego&#13;
przez Kolberga numeru ,,Wędrowca”, s. 102.&#13;
w. 13g. – s. 6 w. 7g. (Okoniew i Radzymin) – Rkp. Kolberga: teka&#13;
2, sygn. 1125, k. 2 i teka 42, sygn. 1351/I, k. 16. Na s. 6 w. 4–7g.&#13;
Kolberg wymienia artykuł [J. Bartoszewicza] Kościół Radzymiński. Uroczystość poświęcenia. Proboszcze: Nagurczewski i Narbutt opublikowany w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1850,&#13;
T. 18, s. 502–521 (autor ustalony za: I. Polkowski Skorowidz do&#13;
„Pamiętnika Religijno-Moralnego” wydawanego w Warszawie&#13;
od r. 1841 do r. 1862, Warszawa 1877); dalej wymienia publikację&#13;
L. Bokiewicza Opis powiatu Radzymińskiego pod względem topograficzno-historycznym, statystycznym, higienicznym i lekarskim, Warszawa 1872 (nie 1873).&#13;
&#13;
�211&#13;
&#13;
s. 6&#13;
&#13;
s. 7&#13;
&#13;
s. 8&#13;
&#13;
s. 9&#13;
&#13;
w. 8–35g. (Kamieńczyk, Jadów, Dobre, Stanisławów, Mińsk) –&#13;
Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 2. Opis Mińska także w rkp.&#13;
Kolberga, teka 42, sygn. 1351/I, k. 16.&#13;
w. 2d.– s. 7 w. 2g. i przyp. 1 (Barcząca) – Rkp. Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1125, k. 2. W przypisie Kolberg wymienia artykuł W. Szymanowskiego Fabryka szkła i kryształów zwana Czechy, we wsi&#13;
Trąbkach, w powiecie garwolińskim, gubernii siedleckiej we&#13;
wskazanym numerze „Tygodnika” na s. 234–236.&#13;
w. 3–25g. (Kałuszyn, Kiczki, Cegłów, Kuflew, Latowicz) – Rkp.&#13;
Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 2, tam bez przypisu; wymieniony&#13;
w przypisie artykuł J. Przyborowskiego Wycieczki archeologiczne nad Świder we wskazanym roczniku ,,Wiadomości Archeologicznych” na s. 25–53. Opis Latowicza także w rkp. Kolberga, teka&#13;
42, sygn. 1351/I, k. 16.&#13;
w. 26g. – s. 8 w. 6g. (Siennica, Kołbiel) – Rkp. Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1125, k. 2, tam brak przypisu 1 (s. 8).&#13;
w. 7–24g. (Karczew, Otwock) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,&#13;
k. 2. Ostatnie dwa zdania opisu Karczewa Kolberg podał za Księgą&#13;
Ziemi Czerskiej wydaną w Warszawie w 1879 roku, s. XI. Cytatu&#13;
z „Kalendarza Warszawskiego” (prawdopodobnie chodzi o „Kurier&#13;
Warszawski”) nie umiejscowiono – brak numeru czasopisma.&#13;
w. 25g. – s. 9 w. 3g. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 1. W rkp.&#13;
tekst obszerniejszy, Kolberg przytacza jeszcze nazwy jezior znajdujących się w poszczególnych wsiach, wzmiankę o przemyśle oraz wymienia miasta opisywanego obszaru, zob. DWOK T. 41, s. 413–414.&#13;
w. 4–22g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 3. W rkp.&#13;
pierwsze zdanie brzmi: „Siedlce, miasto niegdyś wojewódzkie, później guberniane…”, dalej jak w druku, następnie zamiast: „Około r.&#13;
1600” w rkp. Kolberg zanotował: „W sto przeszło lat później”, a ponadto informacja: „Obok tego jednak była hetmanowa nader dobroczynną i pobożną; zbudowała kościół ś. Trójcy…” i dalej jak w&#13;
druku. W przypisie odesłanie do haseł Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda wydawanej w Warszawie: F.M. Sobieszczańskiego&#13;
Siedlce, T. 23 (1866), s. 401 i tegoż Liw, T. 17 (1864), s. 222 oraz do&#13;
hasła Węgrów opracowanego przez W. K. [W. Korołyński], T. 27&#13;
(1867), s. 783–785.&#13;
w. 23g. – s. 10 w. 1d. (Mordy, Sokołów, Sterdyń, Kossów, Miedzna, Węgrów, Liw) – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1125, k. 3 i teka&#13;
42, sygn. 1351/I, k. 16. Przy opisie Węgrowa ostatnie zdanie wprowadzone w druku (w rkp. brak). Na s. 10 w w. 1–4d. odesłania do&#13;
prac: A. Wieniarskiego Liw. Szkic historyczny, ,,Księga Świata”&#13;
1857, cz. I, s. 187; odesłanie dotyczy artykułu F.M. Sobieszczań-&#13;
&#13;
�212&#13;
&#13;
s. 11&#13;
&#13;
s. 12&#13;
&#13;
s. 13&#13;
&#13;
s. 14&#13;
&#13;
skiego Zamek w Liwie, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIV,&#13;
nr 379, tam także ryc. Kozerskiego pod takim samym tytułem.&#13;
w. 1–10g. i przyp. 1 (Mokobody, Wodynie) – Rkp. Kolberga, teka&#13;
2, sygn. 1125, k. 3. W rkp. opis miejscowości Wodynie brzmi:&#13;
„niegdyś miasteczko, dziś podupadła osada”. W przyp. 1 mowa&#13;
o dwóch artykułach w wymienionym tomie „Pamiętnika”: Wieś&#13;
Budzieszyn albo Zbudeszyno w Ziemi Drohickiej na s. 364–368&#13;
i Wiadomość o kościołach w Liwie, Pniewniku, w Wierzbnie&#13;
w Ziemi Liwskiej, Xięstwie Mazowieckim położonych na s. 371–&#13;
–378. Opis miejscowości Mokobody także w rkp. Kolberga, teka&#13;
42, sygn. 1351/I, k. 16.&#13;
w. 11–27g. i przyp.2 (cd. na s. 12) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1125, k. 1.&#13;
w. 1–15g. (Łuków) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 4. Na&#13;
końcu akapitu odesłanie do artykułów: F. Krupińskiego Pijarzy&#13;
w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4, s. 528–547&#13;
oraz F.M. Sobieszczańskiego Kościół parafialny w Łukowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I (seria II), nr 17, z ryc. Żabińskiego&#13;
pod tym samym tytułem.&#13;
w. 16–29g. i przyp. 1 (Stoczek, Parysów) – Rkp. Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1125, k. 4. W przypisie odesłanie do pracy S. Ulanowskiej&#13;
Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukowcu (mazowieckim), ,,Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1884, T. VIII,&#13;
s. 247–323.&#13;
w. 9d. – s. 13 w. 4g. (Osieck) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125,&#13;
k. 4.&#13;
w. 7–8g. – W Księdze ziemi czerskiej na s. XI wzmianka o Warszewicach.&#13;
w. 11g. – Informacja o wsi Wilga w Księdze ziemi czerskiej na&#13;
s. XI.&#13;
w. 12–19g. (Garwolin) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1125, k. 4.&#13;
w. 22g. – Informacja o wsi Miastków w Księdze ziemi czerskiej&#13;
na s. XII.&#13;
w. 1–17d. (Żelechów, Łaskarzew) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1125, k. 4. W opisie Łaskarzewa w rkp. brak fragmentu tekstu, po&#13;
słowach: „wojen szwedzkich” od razu ostatnie zdanie dotyczące&#13;
zatrudnienia mieszkańców.&#13;
w. 17d. – s. 15 w. 4d. (Maciejowice, Stężyca, Bobrowniki, Adamów, Serkomla, Łysobyki, Kock) – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1125, k. 4. W opisie miejscowości Łysobyki w rkp. dodatkowa&#13;
wzmianka o założeniu Przytoczna: „na wyspie Wieliska zwanej,&#13;
&#13;
�213&#13;
&#13;
w polu do rz. Wieprza dotykającym”. Przytoczone na końcu opisu&#13;
Kocka przysłowie także w innym rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1120,&#13;
k. 23, tam w zbiorze przysłów.&#13;
&#13;
Lud (s. 17–52)&#13;
s. 19&#13;
&#13;
s. 22&#13;
&#13;
s. 23&#13;
&#13;
s. 28&#13;
&#13;
w. 2g. – W korespondencji zachował się tylko pierwszy list&#13;
M. Skotnickiego do Kolberga z 19 kwietnia 1865 roku, podpisanego pseudonimem „Rola”, w którym autor prosi adresata o instrukcje, w jaki sposób gromadzić materiały, zob. Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 118. Zachowała się także odpowiedź&#13;
Kolberga z 1 maja 1865 roku, zob. tamże, s. 121. Brak natomiast&#13;
w archiwum listów i dołączonych do nich materiałów, które najprawdopodobniej Skotnicki przesłał później Kolbergowi.&#13;
w. 5–7d. (przyp. 1) – Odesłanie dotyczy prac: Ł. Gołębiowskiego&#13;
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830; J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie, ,,Biblioteka Warszawska” 1857,&#13;
T. 4, s. 53–81; cytowanego już artykułu F. Krupińskiego Pijarzy&#13;
w Łukowie, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1859, T. 4, s. 528–547;&#13;
artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia zamieszczonego w „Kronice&#13;
Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28, s. 2–4; wymienianego w poprzednim przypisie liście M. Skotnickiego i pracy&#13;
S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., s. 247–323.&#13;
w. 9d. – s. 23 w. 5d – Kolberg przytoczył fragmenty wymienionego w poprzednim przypisie artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia,&#13;
„Kronika...” 1858, nr 28, s. 2–4, tam w dziale „Korespondencja Kroniki”.&#13;
w. 4d. – s. 27 w. 1d. – Kolberg odwołał się do wymienianej już&#13;
publikacji S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne...,&#13;
s. 247–323. Jako cytaty wykorzystał natomiast fragmenty artykułu tej samej autorki Z ziemi czerskiej zamieszczonego w „Czasie”&#13;
(całość artykułu nr 170–175); fragmenty cytowane na s. 23–26&#13;
w. 8g. pochodzą z numeru 171, a pozostała część tekstu z numeru&#13;
175. Na s. 27 Kolberg wymienia J. Hanusza, który opracował rozdział „Mowa” publikacji Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne… Wszystkie przypisy pochodzą od Kolberga.&#13;
w. 3g. – s. 30 w. 3d. – Rkp. terenowy Kolberga, sygn. 2185/1,&#13;
k. 161–162. W rkp. najpierw opis stroju kobiecego, dalej męskiego, niektóre zdania w formie skróconej i brak dwóch fragmentów&#13;
tekstu: s. 29 (od słowa: „Buty” do „potrzeby” i ze s. 30 (przedostatni&#13;
&#13;
�214&#13;
&#13;
akapit: od „Pod Sokołowem” do „granatowa”). W przypisie, którego w rkp. brak, fragment wymienionej pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 59; zamieszczone w nawiasie wyjaśnienie: ,,streifen, paski” pochodzi od&#13;
Kolberga. Odesłanie do rękopisu J. Kitowicza przywołane za Gołębiowskim, zob. np. J. Kitowicza Opis obyczajów za panowania&#13;
Augusta III, wydanie z rękopismów przez E. Raczyńskiego, Poznań&#13;
1840 (rozdział: „O strojach czyli sukniach”).&#13;
s. 31&#13;
w 1–19g. – Rkp. Marii Hemplówny, teka 47, sygn. 1354/III, k. 11,&#13;
z notą: „We wsi Tuchowiczu pod Łukowem”; w rkp. opis stroju&#13;
kobiecego bez ostaniego zdania: „Noszą także...” oraz fragment dotyczący dziewcząt, zob. też DWOK T. 80/I, s. LXVIII–LXIX.&#13;
w. 12d. – Odesłanie dotyczy opisu nakrycia głowy (konfederatki)&#13;
w cz. I Lubelskiego (zob. DWOK T. 16), s. 23, u Kolberga omyłkowo odesłanie do tomu 17.&#13;
s. 34&#13;
w. 21–24g. – Kolberg odsyła do publikacji S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne... w ,,Zbiorze Wiadomości...”, tam&#13;
na s. 261–262 rozdział ,,Ubiór i tkaniny domowe”; w artykule tej&#13;
autorki Z ziemi czerskiej w wymienionym numerze „Czasu” także&#13;
opis ubiorów.&#13;
w. 13d. – s. 35 w. 14g. – Cytat pochodzi z wymienianego już wcześniej artykułu ks. F. Krupińskiego Pijarzy w Łukowie, w T. IV&#13;
(seria II) „Pamiętnika...”, Kolberg skrócił tekst ze s. 530–531.&#13;
ryc. po s. 34 – Rycina wg akwareli W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXII&#13;
i LXXVII.&#13;
s. 35&#13;
w. 17d. – s. 37 w. 6d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1126, k. 4; w rkp. informacje zapisane skrótowo w formie notatek, ponadto inna kolejność niektórych partii tekstu. W przyp. 1&#13;
na s. 35 odesłanie do cz. I Krakowskiego (zob. DWOK T. 5), tam&#13;
o pieczeniu chleba w przypisie.&#13;
s. 37&#13;
w. 3–4d. i s. 38 w. 3–5g. – W publikacji S. Ulanowskiej Niektóre&#13;
materiały etnograficzne... w ,,Zbiorze Wiadomości...” na s. 263–&#13;
–264 rozdział ,,Potrawy”.&#13;
s. 39&#13;
przyp. 1 – Kolberg zacytował fragment artykułu ze wskazanego&#13;
numeru „Czasu”, artykuł bez tytułu zamieszczony został w dziale&#13;
„Kronika miejscowa i zagraniczna”, jest to przedruk z „Kuriera Lubelskiego” (nr nieznany) z 1872 roku.&#13;
s. 40&#13;
w. 19g. – s. 41 w. 18g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1126, k. 2; w rkp. zdania krótsze o charakterze notatek. W przyp.&#13;
odesłanie do pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., tam na s. 259 informacje o budowaniu chałup.&#13;
&#13;
�215&#13;
&#13;
ryc. po s. 40 – Szkice do rycin zamieszczonych między s. 40 i 41, ryc. 1–4&#13;
zostały wykonane przez Kolberga i znajdują się w jego zbiorach:&#13;
teka 47, sygn. 1354/II, k. 69, tam z fragmentami opisu; ostatecznie&#13;
jednak szkice zostały przerysowane, najprawdopodobniej przez&#13;
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXIII.&#13;
s. 42&#13;
w. 18g. – s. 43 w. 2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126,&#13;
k. 2 i 3; tam zapisy w formie notatek.&#13;
s. 43&#13;
w. 11g. – 44 w. 19g. (Sprzęty. Naczynia) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 3; tam opis skrótowy, w formie notatek,&#13;
z odręcznym rysunkiem dwóch naczyń.&#13;
s. 46&#13;
przyp. 1 – W przypisie odesłanie do pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam na s. 256–261 rozdział ,,Gospodarstwo”.&#13;
przyp. 3 – W przypisie Kolberg zacytował fragment artykułu&#13;
J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie... cytowany fragment na s. 63.&#13;
s. 47&#13;
w. 6g. – s. 49 w. 22g. – Kolberg zacytował fragmenty wspomnianego już artykułu W. Stępowskiego Z Podlasia zamieszczonego&#13;
w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1858, nr 28,&#13;
s. 2–4.&#13;
s. 49&#13;
w. 10d. – W archiwum Kolberga zachował się tylko pierwszy list&#13;
M. Skotnickiego do Kolberga z 19 kwietnia 1865 roku, podpisany&#13;
pseudonimem „Rola”, w którym autor prosi o instrukcje, w jaki&#13;
sposób gromadzić materiały, zob. Korespondencja... cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 118. Zachowała się też odpowiedź Kolberga z 1 maja 1865&#13;
roku, zob. tamże, s. 121. Brak natomiast w archiwum listów i dołączonych do nich materiałów, które najprawdopodobniej Skotnicki&#13;
przesłał później Kolbergowi.&#13;
s. 50&#13;
w. 17g. – s. 52 – Fragmenty opisu w rkp. terenowym Kolberga,&#13;
teka 2, sygn. 1126, k. 1 i 3; na k. 1 opis „gapy”, dalej „chomonta&#13;
i szle”, a następnie tekst jak na s. 50 (w. 17–29g.) zaczynający się od&#13;
słów: „Chłopi i drobna szlachta”, na k. 1 rkp. w formie notatek.&#13;
W przypisie cytat z artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej&#13;
w wymienionym numerze „Czasu” (całość artykułu nr 170–175).&#13;
Na końcu przypisu odesłanie do wielokrotnie wymienianej pracy&#13;
S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam na s. 259–&#13;
–260 opis wozu.&#13;
&#13;
�216&#13;
&#13;
Zwyczaje (s. 53–91)&#13;
s. 53&#13;
&#13;
ust. 1 i 2 – Rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 363; w rkp. tylko pierwsze zdanie i fragment ostatniego zdania z ust. 1 oraz ust. 2 do słowa: „jabłka”.&#13;
s. 53–54 przyp. 1 do ust. 2 – W przyp. cytat (z drobnymi zmianami redakcyjnymi) z „Kuriera Codziennego” 1865, nr 147, tam bez autora&#13;
i tytułu w dziale „Rozmaitości”.&#13;
ust. 3 – Informacje zamieszczone w tym akapicie Kolberg zaczerp­&#13;
nął z działu Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek&#13;
na każdy dzień roku bądź religijnych i historycznych bądź&#13;
gminnych, zamieszczonego w „Nowym Kalendarzu Domowym&#13;
na rok zwyczajny 1830”, wydanym w Warszawie w drukarni&#13;
A. Gałęzowskiego, tam hasło: Grudzień na s. 24.&#13;
s. 54–55 (Ś. Szczepan) – Rkp. Kolberga, sygn. 2185/4, k. 363; pomimo&#13;
wzmianki o Kitowiczu jest to odpis z Ludu polskiego... Gołębiowskiego, s. 311.&#13;
s. 55&#13;
przyp. 1 – Kalendarz wymieniony w cz. I Mazowsza to Kalendarz narodowy czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku&#13;
bądź religijnych i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830” Warszawa (druk: A. Gałęzowki).&#13;
przyp. 2 – Pomimo odesłania do prac Kitowicza Kolberg zacytował fragment Ludu polskiego... Gołębiowskiego, s. 220.&#13;
s. 56&#13;
nr 1 – Tekst kolędy został nadesłany przez Wincentego Stępowskiego z Klonowca w powiecie kutnowskim, 21 listopada 1867&#13;
roku, zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 211–212.&#13;
s. 56–57 nr 2 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia zanotowana o tercję&#13;
małą wyżej i tekst zwr. 2–4; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją&#13;
jak w druku, tam tekst zwr. 1–4 bez melodii.&#13;
Na k. 27 w zwr. 2 w. 5: „sprawił” zamiast „zrobił”, w zwr. 4 w. 2:&#13;
„swego” zamiast „jego”.&#13;
Pod pieśnią odesłania do wariantów w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do ,,Śpiewnika kościelnego”, Kraków 1842, s. 424–425&#13;
oraz w śpiewniku [Sz. Kellera] Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego, Pelplin 1871, s. 134–135,&#13;
nr 51; wymienione przez Kolberga Kantyczki, zob. np. Kantyczki.&#13;
Podług wydania 1785, Paryż, 1868–71, T. 2, s. 16–17 i Kantyczka&#13;
czyli zbiór najstarszych i najnowszych pieśni kościelnych na&#13;
cały rok, Bochnia 1862, s. 78–79.&#13;
&#13;
�217&#13;
&#13;
s. 57&#13;
&#13;
nr 3 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Stoi nam tu”&#13;
i poniżej tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku&#13;
i dodatkową: „Gończyce”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym melodii, brak znaku przykluczowego i przedtaktu, t. 1–2:&#13;
r&#13;
[# ]&#13;
œ . œœ œ&#13;
&amp; œ œ œœ œ&#13;
R&#13;
, w t. 8 ostatnia nuta g1, w t. 9 pierwsza nuta h1.&#13;
&#13;
s. 57–58 nr 4 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 4: „Izraelitom” zamiast „Izraelowi”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do śpiewnika Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 172, nr 105, tam tekst sześciozwrotkowy.&#13;
s. 58–59 nr 5 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”, tam melodia z tekstem; teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku, tam tylko tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w obu wykonaniach w t. 1 dolna, w t. 3 górna wersja, w t. 3 w drugim wykonaniu trzecia ósemka c2, t. 5–8:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
œ œ œj œ&#13;
R R&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
								&#13;
      ,&#13;
w t. 9 tylko górna, a w t. 10 tylko dolna wersja; pod melodią z k. 29&#13;
podpisany jeszcze jeden incipit: „Przyszedł Mesjasz”, zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 996.&#13;
s. 59&#13;
nr 6 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w zapisie melodii tylko dolna wersja.&#13;
Pod pieśnią odsyłacze do wariantów w zbiorze M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków 1843, s. 217 oraz do&#13;
wymienianej już pracy Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 176,&#13;
nr 111.&#13;
s. 59–60 nr 7 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 7, z lokalizacją: „Gończyce”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku,&#13;
tam tylko tekst. W obu rkp. melodia zanotowana o kwintę czystą&#13;
wyżej, t. 1–4 dwukrotnie powtórzone:&#13;
w rkp. z teki 38 w pierwszym wykonaniu:&#13;
r r&#13;
&amp; b œ œ Jœ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
�218&#13;
&#13;
w rkp. z teki 2 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, pierwsza próba zapisu w metrum , następnie popra-&#13;
&#13;
r&#13;
&#13;
œ œ&#13;
wione na , w pierwszym wykonaniu t. 1: &amp; b œ Rœ J J , t. 2–4&#13;
jak w tece 38;&#13;
w obu rkp. w drugim wykonaniu t. 3 w następującym rytmie:&#13;
œ&#13;
&#13;
s. 60&#13;
&#13;
s. 61&#13;
&#13;
j&#13;
œ.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu z teki 38 i w rkp. z k. 29 w zwr. 2 w. 1: „osioł”&#13;
zamiast „osłu”.&#13;
Odesłania Kolberga dotyczą wariantów pieśni w zbiorach M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami…, s. 148 i tegoż,&#13;
Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd z melodyjami”, Lipsk 1853, s. 278&#13;
oraz Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych..., s. 179, nr 115 i s. 196–&#13;
–197, nr 143.&#13;
nr 8 – Pod pieśnią odesłania Kolberga do wariantów w zbiorach:&#13;
M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy z melodyjami, Kraków&#13;
1843, na s. 145 (nie s. 50), nr 78; Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych..., s. 132–133, nr 47; w obu zbiorach tekst obszerniejszy;&#13;
w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 175 i nast.&#13;
tam teksty wariantowe.&#13;
nr 9 – Odesłanie Kolberga dotyczy pierwszej zwrotki pieśni zamieszczonej zbiorze M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy..., s. 138.&#13;
nr 10 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 24,&#13;
z lokalizacją: „od Łaskarzewa, Sokół”; teka 2, sygn. 1124, k. 28,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokół”.&#13;
W rkp. z k. 28 zamiast odsyłacza do melodii nr 446 w cz. I Lubelskiego (DWOK T. 16) zapis nutowy:&#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
Pa  śli pa  ste  rze&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
A  nioł im&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
się&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
wo  ły,&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
po  ka  zał,&#13;
&#13;
u zie  lo  nej&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
dą  bro  wy.&#13;
&#13;
do Be  tle  jem&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
iść&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 ;&#13;
&#13;
ka  zał.&#13;
&#13;
ponadto na k. 28 obszerniejszy tekst, po zwr. 1 jeszcze:&#13;
„Pytać go śmieli,&#13;
gdzie Pana szukać mieli.&#13;
Naleźli go we żłobie,&#13;
nie mając nic na sobie,&#13;
&#13;
�219&#13;
&#13;
tylko wiązeczkę siana,&#13;
pod nóżki, pod kolana”.&#13;
Odesłanie Kolberga dotyczy pieśni zamieszczonej w zbiorze&#13;
M. Mioduszewskiego, Pastorałki i kolędy..., s. 123, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
s. 61–62 nr 11 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Przy onej dolinie” i notą: „kolęda”, rkp. najprawdopodobniej z zapisami z okolic Warszawy. Por.&#13;
nr 2 w DWOK T. 79 (Kaliskie. Suplement).&#13;
s. 62–63 nr 12 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „kolęda”.&#13;
W rkp. w t. 4–6 tylko górna, w t. 7 tylko dolna wersja, w t. 5 na&#13;
pierwszą miarę alternatywnie ósemka g1.&#13;
s. 63–64 nr 13 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i tekst; teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 24, z lokalizacją: „Jadów, Wyszków”, tam tekst bez melodii&#13;
i na tej samej karcie, z lokalizacją: „od Łaskarzewa, Sokół” jeszcze&#13;
raz zanotowany tekst zwr. 1, bez melodii.&#13;
W rkp. terenowym melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej,&#13;
w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie&#13;
ósemki g1 f1, t. 6: &amp; b œ&#13;
&#13;
s. 64&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, od t. 9 do pierwszej miary t. 11&#13;
&#13;
melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 11 na drugą miarę&#13;
tylko dolna wersja.&#13;
W zapisie tekstu z k. 27 w zwr. 5 dwa ostatnie wiersze następujące:&#13;
„uciekła do lasa, jak dzika bieżała”, w zwr. 4 tylko cztery początkowe wiersze i brak zwr. 9–11; na k. 24 w zwr. 2 w. 3: „nabył” zamiast&#13;
„nabyć”, w zwr. 10 w. 1: „Szedł Maciek” zamiast „Maciek idzie”.&#13;
Odesłanie dotyczy wariantu pieśni w zbiorze M. Mioduszewskiego&#13;
Pastorałki i kolędy... s. 90 ,,Kto był smutny...”; wymienione przez&#13;
Kolberga Kantyczki, zob. np. Kantyczka czyli zbiór najstarszych…, s. 115–116.&#13;
nr 15 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam melodia z incipitem: „W tej&#13;
kolędzie” i teka 2, sygn. 1124, k. k. 24, z lokalizacją jak w druku,&#13;
tam obszerniejszy tekst bez melodii opublikowany przez Kolberga&#13;
jako nr 13 w T. 26, zob. przypis do tego numeru.&#13;
W rkp. terenowym melodia zanotowana o sekundę wielką niżej,&#13;
w t. 1–4 brak znaku powtórki, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie g1, w t. 10 na pierwszą miarę dwie szesnastki c2 c2.&#13;
&#13;
�220&#13;
&#13;
s. 65–66 nr 16 – Tekst bez melodii w rkp. Pieśni ludu z okolic Czerska&#13;
i Piaseczna, teka 45, sygn. 1419, k. 6, nr 20 (zob. DWOK T. 80/I,&#13;
s. XLIV) i w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją:&#13;
„Moczydło pod Czerskiem” i uzupełnioną lokalizacją jak w druku.&#13;
W rkp. Kolberga w zwr. 1–3 brak ostatniego wiersza, a w zwr. 5&#13;
powtórzone: „wyskoczyły” zamiast „z tej kieszule”.&#13;
s. 66–67 nr 17 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”, tam melodia z incipitem: „Wesoła&#13;
uciecha”, a poniżej tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak&#13;
w druku, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 3–4 tylko dolna wersja, w t. 3 trzecia ósemka f2, t. 7–8:&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
. W zapisie tekstu w obu rkp. zwr. 1–5 jak&#13;
		w druku, po nich zwr. 7 i 8, a na zakończenie zwr. 6, przy czym w&#13;
rkp. terenowym z k. 30 tylko wiersze 1–2 zwrotki 6.&#13;
Ostatnie trzy wiersze zwr. 6 zanotowane oddzielnie w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 29, także z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”.&#13;
s. 67–68 nr 18 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją: „Krusze”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 na trzecią miarę&#13;
alternatywnie szesnastki a1 fis1, w t. 5 na drugą i trzecią miarę&#13;
ósemki h1 a1 połączone łukiem, w t. 12 przy drugiej szesnastce&#13;
alternatywnie fis1, po t. 12 znak repetycji. W zapisie tekstu w zwr.&#13;
1 w. 2: „z południa wesoło” zamiast „z lutnią przy złobie”, w zwr.&#13;
6 w. 2: „Ursuli święty” zamiast „i jesce wiany”. Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do&#13;
„Pastorałek i kolęd”…, s. 274.&#13;
s. 68&#13;
nr 19 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 2, sygn. 1124, k. 28v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i tekst; teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku, tam tylko tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4&#13;
ostatnia nuta g1 (winno być prawdopodobnie gis1), po t. 4 zanotowane małymi nutami: &amp; œ&#13;
&#13;
s. 69&#13;
&#13;
œ œ ˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ #œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W obu rkp. w zwr. 6: „Najświętsa Panienka” zamiast „Święty Scepan”.&#13;
nr 21 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą: „kolęda”.&#13;
&#13;
�221&#13;
&#13;
W rkp. w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki h1 g1;&#13;
w zapisie tekstu brak pierwszego wiersza zwr. 2.&#13;
s. 69–70 nr 22 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 2 i 3 wersja alternatywna:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 6 w górnej wersji tylko na pierwszą&#13;
miarę dwie szesnastki c2 c2, w t. 8 tylko dolna wersja, w druku na&#13;
pierwszą miarę błąd – zamiast ćwierćnuty winna być ósemka.&#13;
s. 70&#13;
nr 23 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 70–71 nr 24 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu w Sandomierskiem&#13;
(DWOK T. 2), nr 185; nota: „Przypisy do Sandomierza” oznacza planowane przez Kolberga zamieszczenie wariantów pieśni w cz. II&#13;
Radomskiego (T. 21, nie 20) jednak pozostały one w rękopisach&#13;
i opublikowane zostały współcześnie, zob. Radomskie. Suplement&#13;
do tomów 20 i 21 (DWOK T. 77/I), nr 634 i 635.&#13;
s. 71–72 nr 25 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń” i notą: „Kolęda”, tam&#13;
melodia i tekst; teka 2, sygn. 1124, k. 24, z lokalizacją jak w druku,&#13;
tam tylko tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 8–9 tylko&#13;
dolna wersja. W obu zapisach tekstu w zwr. 1 w. 4: „kołem” zamiast „społem” i jeszcze dwa dodatkowe wiersze: „A dary-ć mu&#13;
dają za to, sami się jak błoto pod nóżki ścielą”, ponadto w zwr. 3&#13;
brak ostatniego wiersza.&#13;
s. 72&#13;
w. 1–22 d. (Szczodry wieczór) – Kolberg zacytował fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 311.&#13;
s. 73&#13;
w. 1–4 g. i przyp. 1 (Trzej króle) – Obszerniejsza informacja&#13;
o zwyczaju w pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 314, tam&#13;
także tekst, który Kolberg zamieścił w przypisie.&#13;
w. 5g. – s. 74 w. 7g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. niektóre zdania&#13;
zanotowane skrótowo w formie notatek.&#13;
s. 74&#13;
ust. 2 – Odesłanie dotyczy pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne..., tam na s. 265 (nie 365) rozdział ,,Środa Popielcowa”.&#13;
ust. 3 – Cytat pochodzi z wymienionej pracy J.K. Gregorowicza&#13;
Obrazki wiejskie, T. 1, Warszawa 1852, s. 229; uwagi w nawiasach pochodzą od Kolberga.&#13;
s. 75&#13;
nr 26 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W t. 1–2 tylko górna wersja, inaczej&#13;
&#13;
�222&#13;
3&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
podpisany tekst pod melodią:&#13;
  &#13;
     , w t. 3&#13;
&#13;
O, mój Bo  że, mój&#13;
&#13;
Bo  że,&#13;
&#13;
i 5–6 tylko górna wersja, grupa: œ œ œ zanotowana każdorazo­wo&#13;
jako triola ósemkowa; w zwr. 1 w. 1: „o” tylko na początku wiersza,&#13;
w. 4: „toć nie inna” zamiast „to zawziętość”.&#13;
W rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 44, bez lokalizacji, dwa&#13;
pierwsze wiersze pieśni bez melodii, z odesłaniem, jak w druku,&#13;
do zbioru [Sz. Kellera] Zbiór pieśni nabożnych…, s. 890, nr 901.&#13;
s. 75–76 ust. 1 – Odsyłacze pod tekstem dotyczą: wariantów zamieszczonych przez Kolberga w wymienionych tomach Ludu (zob. DWOK&#13;
T. 5 i 9), zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów,&#13;
Mazurów i Rusi znad Bugu, Warszawa 1836, T. 2, s. 272 i wariantu w zbiorze Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, zob.&#13;
wydanie fototypiczne pierwodruku z 1838 roku, Wrocław 1973,&#13;
tam s. 177.&#13;
s. 76&#13;
ust. 2 – Pod oracją odesłanie do wariantu tekstu z okolic Tomaszowic i Bolechowic zamieszczonego w cz. I Krakowskiego (DWOK&#13;
T. 5), s. 277–278.&#13;
s. 77&#13;
przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 5; jest to odpis&#13;
z „Gazety Codziennej” 1853, nr 75, tam bez tytułu i autora w dziale&#13;
„Rozmaitości”.&#13;
s. 77–78 nr 27 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notatką: „w nocy na poniedziałek”, tam tekst zwr. 3–21 podpisany pod melodią jak nr 28, przy&#13;
czym kolejność zwrotek następująca: zwr. 3–5, brak zwr. 6, dalej&#13;
zwr. 7–10, brak zwr. 11, następnie zwr. 15–21 (bez zwr. 19), a na&#13;
zakończenie zwr. 12–14, zob. następny przypis. Odsyłacz pod&#13;
pieśnią do cz. I Mazowsza (T. 24) dotyczy numeru 49 (nie 145).&#13;
s. 79&#13;
nr 28 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notatką: „w nocy na poniedziałek”,&#13;
tam pod melodią tekst jak zwr. 3–21 (bez zwr. 6, 11 i 19) numeru&#13;
27, zob. poprzedni przypis.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna, w t. 3 następujący zapis dolnej wersji: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œ , w t. 4 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
s. 79–80 nr 29 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 1 dolna wersja, w t. 2 na pierwszą i drugą miarę cztery ósemki d2, w t. 3 na pierwszą miarę górna, w dalszym prze-&#13;
&#13;
�223&#13;
&#13;
biegu dolna wersja; w zapisie tekstu brak zwr. 5, w zwr. 9 tylko&#13;
w. 1–2, ponadto brak zwr. 14 oraz zamieszczonych w przypisie&#13;
wariantów.&#13;
s. 80&#13;
nr 30 – Pod pieśnią odesłanie do cz. II Kieleckiego (DWOK T. 19),&#13;
tam dwa warianty pieśni na s. 183 i 184; w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., do którego odsyła Kolberg, także dwa&#13;
warianty na s. 247 i 248.&#13;
s. 81&#13;
nr 31 – Pod pieśnią odesłanie do pieśni nr 52 w cz. I Mazowsza&#13;
(T. 24), tam zgodnie z przypisem 2 – w zwr. 2 błąd.&#13;
s. 81–82 nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „Na Wielkanoc chodzą po&#13;
wykupie (w drugie święto)”; tam tylko t. 3–4, a poniżej tekst.&#13;
W rkp. t. 3 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
sania t. 3: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
# œ œœ œ&#13;
œœ&#13;
.&#13;
&#13;
œœ œ œœ œ œ&#13;
&#13;
# œœ œ œœ œ œœ&#13;
œ œ&#13;
, t. 3&#13;
&#13;
œ , po t. 4 kolejna próba zapi-&#13;
&#13;
s. 82&#13;
&#13;
w. 13–22g. – Ten fragment Kolberg zacytował z wymienionej&#13;
przez siebie pracy Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincjach, Warszawa&#13;
1831, s. 122; natomiast opis pochodu na Kujawach u Gołębiowskiego na s. 118–122.&#13;
przyp. 1 – Kolberg odsyła do artykułu J. Grajnerta Studia nad&#13;
podaniami ludu naszego opublikowanego w „Bibliotece Warszawskiej” 1859, T. 2, s. 465–514 i s. 705–724 oraz w T. 3 (1859),&#13;
s. 70–105; do pracy K. Kozłowskiego, Lud. Pieśni... tam na s. 193&#13;
informacja o dyngusie zacytowana w cz. I Mazowsza (T. 24) na&#13;
s. 144 w przypisie.&#13;
s. 83&#13;
przyp. 2 – Odesłanie do podobnego opisu dotyczy cz. I Mazowsza&#13;
(T. 24), s. 144.&#13;
s. 83–84 nr 33 – Pod pieśnią odesłania do wariantów w tomach Ludu,&#13;
zob. wskazane numery w edycji DWOK: T. 2, T. 12, T. 24 i T. 25;&#13;
niżej odsyłacz Kolberga do własnego artykułu w „Bibliotece Warszawskiej” 1847, T. 4, s. 625 (nie 605) do s. 639, jest to dalszy ciąg&#13;
publikacji Pieśni ludu weselne, którą zamieścił w tymże czasopiśmie w T. 2 z 1847, s. 189–206.&#13;
s. 84–85 nr 34 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20r., bez lokalizacji.&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
œ #œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
W rkp. t. 1: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 2 pierwsza szesnastka w obu&#13;
&#13;
�224&#13;
&#13;
wykonaniach h1, w t. 4 powyżej pięciolinii alternatywnie literowe&#13;
oznaczenia nut: w pierwszym wykonaniu „d fis c”, w drugim „d&#13;
fis d”; tekst jak w druku i zanotowane jeszcze fragmenty kolejnych&#13;
zwrotek: „Przyjmie łaskawie” i „A do domu”.&#13;
s. 85–86 nr 35 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst podpisany pod melodią opublikowaną jako numer 92, zob. przypis do tego numeru. W rkp.&#13;
niektóre zwrotki zanotowane skrótowo, ponadto brak zwr. 8, 14,&#13;
18 i 19.&#13;
s. 87&#13;
w. 4–17g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst od słów: „oborują&#13;
pole” do „do dworu”.&#13;
nr 37 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 30 r., z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia z zapisanym obok fragmentem tekstu: „Przynosimy plon jego...”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 nad c2&#13;
alternatywnie ≥, t. 2: &amp;&#13;
t. 6:&#13;
s. 88&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
# œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
œœ œ œ , w t. 5 tylko górna wersja,&#13;
&#13;
   , w t. 7 na drugą miarę dwie ósemki h1 h1.&#13;
&#13;
nr 38 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana bez znaku przykluczowego, w metrum&#13;
 przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
, w drugim: &amp; œ œ œ&#13;
,&#13;
&#13;
m&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
t. 3 w obu wykonaniach:  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, przy czym wersję za-&#13;
&#13;
pisaną najniżej należy wykonać o oktawę wyżej – zapis Kolberga w oktawie razkreślnej wynikał z braku miejsca na pięciolinii,&#13;
w t. 4 ostatnia ósemka f1, w t. 6 tylko dolna wersja; pod melodią&#13;
zwr. 1–3, następnie zwr. 9–11, a po nich:&#13;
„Przede dworem leży dera,&#13;
dworskie dziewki chcą do ogiera.&#13;
U nasego pana cerwona podłoga,&#13;
zjeżdżają się goście, jak do Pana Boga.&#13;
&#13;
�225&#13;
&#13;
U nasego pana okienica sklana,&#13;
a pana Capskiego wiechciem zatykana”,&#13;
dalej zwr. 6–8, 13, 4, 5 i na zakończenie jeszcze:&#13;
„Jagna tęga dziwa,&#13;
jak ji kazą, tak śpiwa”.&#13;
s. 90&#13;
&#13;
w. 1–7g – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. ten tekst między pieśniami opublikowanymi jako nr 40 i 41.&#13;
nr 40 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; tam najpierw zwr. 3–5, po nich zwr. 1–2.&#13;
s. 90–91 nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. brak ostatnich dwóch wierszy&#13;
zwr. 2 i brak zwr. 10, a zapis melodii obszerniejszy z licznymi&#13;
poprawkami, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
Obrzędy domowe (s. 92–202)&#13;
s. 93&#13;
&#13;
ust. 7–10 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani&#13;
Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 34, zob. DWOK&#13;
T. 80/I, s. LXVI. W ust. 8 Kolberg odsyła do opisu tego samego&#13;
zwyczaju, zob. S. Ulanowska Niektóre materiały etnograficzne…,&#13;
tam zwyczaj opisany na s. 281 w rozdziale ,,Obrzędy”.&#13;
ust. 11 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63, na górze karty&#13;
dopisek Kolberga: „Grajnert”.&#13;
&#13;
�226&#13;
&#13;
ust. 12 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 35.&#13;
ust. 13 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1126, k. 4.&#13;
ust. 14 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 63, na górze karty&#13;
dopisek Kolberga: „Grajnert”.&#13;
ust. 18, 19 – Rkp. nieznanego autora, z notą Kolberga: „od pani&#13;
Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 35.&#13;
s. 94&#13;
przyp. 1 – Cytat pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego Ubiory&#13;
w Polszcze od najdawniejszych czasów aż do chwil obecnych…,&#13;
s. 140. U Gołębiowskiego tylko ,,czepki nocne”, u Kolberga ,,czepki&#13;
nocne i dziecinne”.&#13;
s. 95–96 nr 42 –Takty 5–16 zob. przypisy źródłowe do numerów 73 i 78.&#13;
Tekst por. nr 78.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w śpiewniku Sz. Kellera&#13;
Zbiór pieśni nabożnych..., s. 504–505, nr 479.&#13;
s. 96&#13;
nr 43 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1317, k. 28, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œœœ&#13;
Tria&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
fa - ciunt,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
tri - a sunt&#13;
&#13;
œ œ œ œ ˙&#13;
&#13;
nos&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
quo&#13;
&#13;
sunt ve - re,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
quae&#13;
&#13;
&gt;&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
a&#13;
&#13;
.. œ . œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
ti&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
die&#13;
&#13;
œœ ˙&#13;
&#13;
ve&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
re,&#13;
&#13;
œ œ ˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
quae&#13;
&#13;
nos&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
fa - ciunt,&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
fle&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
re.&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 97–100 w. 5g. (wesele I) – Opis wesela oraz pieśni nr 44–49 zaczerpnął&#13;
Kolberg z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 59–64; niektóre&#13;
pieśni także zanotowane w rkp. Kolberga, zob. następne przypisy.&#13;
s. 97&#13;
nr 44 – Ta pieśń także w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2,&#13;
z notą: „Przy rozplataniu włosów pannie siedzącej na dzieży”.&#13;
przyp. 1 – Przypis na s. 97 pochodzi od Kolberga, tekst zamieszczonej tam pieśni: rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją ogólną: „od Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”, z odesłaniem&#13;
do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2,&#13;
s. 241 jak w druku; w rkp. Kolberga i u Wójcickiego brak dwóch&#13;
pierwszych wersów zwrotki drugiej.&#13;
&#13;
�227&#13;
&#13;
s. 98&#13;
s. 99&#13;
&#13;
przyp. 1 – Przypis do pieśni nr 45 pochodzi od Kolberga.&#13;
nr 47 – Pieśń także w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5; jest to&#13;
odpis ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów...&#13;
T. 2, s. 33; w rkp. tak jak u Wójcickiego: „po stole, po lisowym”&#13;
zamiast „po stole, po cisowym”.&#13;
W odsyłaczu do pracy Gołębiowskiego Lud polski, z której pieśń&#13;
została zaczerpnięta winno być: s. 62.&#13;
Pieśń tę Kolberg zamieścił też w swoim artykule Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 4, s. 635, nr 104, zob. przedruk: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym,&#13;
DWOK T. 67/I, nr 396, tam także z odesłaniem do Wójcickiego,&#13;
zob. też przypis źródłowy do wesela IV i do pieśni nr 111.&#13;
s. 100 w. 6g. – s. 101 w. 2g. (wesele II) – Ten fragment opisu w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 37, tam z notą lokalizacyjną i datą jak&#13;
w druku.&#13;
s. 104 w. 12g. – s. 105 w. 17g. i nr 57 – Por. nr 9 i 10 w suplemencie.&#13;
s. 106 nr 58 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 17, z lokalizacją ogólną: „Ślężany”. W zapisie melodii w t. 8 tylko dolna&#13;
wersja, brak t. 9–10; w rkp. jeszcze druga zwrotka:&#13;
„Jakżeż ja będę siadała,&#13;
kiedym się z progami jesce&#13;
nie pozegnała.&#13;
Ostajcie się i wy progi,&#13;
chodziły tam moje nogi,&#13;
teraz nie będą”.&#13;
s. 107 w. 9–10g. i w. 1–2 pod pieśnią nr 60 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
nr 61 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. t. 5 w drugim wykonaniu zamiast pierwszej ósemki dwie&#13;
szesnastki a1 a1; w zapisie tekstu: „grosie” zamiast „rosie”.&#13;
s. 110 nr 69 – Por. nr 15 w suplemencie. Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 83.&#13;
s. 111–127 wesele III – Opis wesela pochodzi najprawdopodobniej z własnych badań Kolberga, czego potwierdzeniem jest zachowany rękopis terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 32–33 z taką lokalizacją.&#13;
s. 111 w. 12d. – 112 w. 8g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst krótszy.&#13;
s. 112 nr 70 – Tekst w rkp. terenowym, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Melodia por. DWOK T. 42, nr 1357.&#13;
&#13;
�228&#13;
&#13;
nr 71 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu w t. 1: &amp; R R J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 3 na drugą miarę rytm: œ œ . , przy g1 brak ≥; w drugim wykonaniu t. 1–2 opatrzone znakiem powtórki, w t. 2 na pierwszą miarę&#13;
alternatywnie triola szesnastkowa g1 a1 h1, w t. 3 na pierwszą miarę szesnastki d2 c2; pod melodią najpierw zwr. 5, tekst zanotowany&#13;
skrótowo, w zwr. 3, 4 i 6 brak pierwszych czterech wierszy.&#13;
s. 113 w. 1–18g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32 i 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
nr 72 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. w t. 2 oprócz wersji drukowanej, opatrzonej notatką: „lepiej”,&#13;
jeszcze dwie wersje alternatywne: &amp;&#13;
&#13;
# œ œ œœ œœ œœ&#13;
œœ&#13;
, w pierwszym&#13;
&#13;
wykonaniu w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta h1,&#13;
w dalszym przebiegu górna wersja, w drugim wykonaniu w t. 3 na&#13;
pierwszą miarę alternatywnie ósemki e1 g1, w t. 4 dolna wersja.&#13;
s. 113–114 nr 73 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. zapis nutowy z incipitem: „Idziem z wieńcem lawendowym”:&#13;
&#13;
j&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
I - dziem&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
mo&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ry - si&#13;
&#13;
juz&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
Ma&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
a&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
z wień - cem&#13;
&#13;
Ma&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
dre&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
- ry&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
sia&#13;
&#13;
j&#13;
œ #œ&#13;
o&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
cka&#13;
&#13;
Por. T. 26, nr 42, t. 5–16.&#13;
&#13;
la - wen&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
go&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
do - wym&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
drzwi&#13;
&#13;
œ&#13;
za&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
pła&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
to - wym,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
u&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
sta - ła,&#13;
&#13;
# œœ&#13;
J&#13;
&#13;
ka&#13;
&#13;
#œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j ‰&#13;
œ&#13;
&#13;
ła.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�229&#13;
&#13;
s. 114 nr 74 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam melodia z incipitem: „Idźcie, matuś,&#13;
do sieni” i poniżej tekst jak w druku, a dalej jak nr 76 w tym tomie.&#13;
j&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, t. 5: &amp; J œ J&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
J , t. 13–14:    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
J , t. 11:&#13;
&#13;
, w t. 15 tylko&#13;
&#13;
dolna wersja, brak znaku powtórki w t. 9–16.&#13;
Warianty melodii, por. komentarz do numerów 89 i 97 w tymże&#13;
tomie.&#13;
w. 19d. – s. 115 w. 9g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
s. 115–116 nr 75 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4r., z lokalizacją: „Niedziołka, Cygów, Wiszniew” i teka 5, sygn. 1137/I, k. 80r.,&#13;
z lokalizacją: „Wiszniew pod Kałuszynem”, tam melodia w opracowaniu fortepianowym, zob. T. 67/I, nr 394. W obu rkp. między&#13;
zwr. 8 i 9 jeszcze jedna:&#13;
„Dobrze było pani matuleńce pić wino,&#13;
a teraz na ruciany wianeczek patrzeć niemiło”,&#13;
ponadto w rkp. z teki 5, w zapisie tekstu zamiast zwr. 4–7 odesłanie do wariantu nr 108 zwr. 5–7.&#13;
s. 116 nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst zanotowany jako kontynuacja pieśni nr 74.&#13;
w. 16–26g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32&#13;
i 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
s. 116–117 nr 77 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. po zwr. 2 jeszcze jedna:&#13;
„Trzeba ji dać na prątek,&#13;
co by bijał co piątek”,&#13;
a dalej zwr. 3–6, 9–11, 8, 14 i 12–13.&#13;
s. 117 w. 20–27g. – Rkp. terenowe Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32&#13;
i 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
nr 78 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „Swachny śpiewają”. W rkp. tekst&#13;
&#13;
�230&#13;
&#13;
jak w druku z zapisem nutowym dla czterech pierwszych wierszy:&#13;
&#13;
j&#13;
3&#13;
&amp; 8 œj œ œJ&#13;
&#13;
Naj - święt - sa&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
jak&#13;
&#13;
œ&#13;
jak&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
le&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
kwiat&#13;
&#13;
pan - na&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J œ [ ‰ ] œ Jœ J&#13;
&#13;
Ma - ry - ja,&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
li - ja,&#13;
&#13;
śli - cnaś, pię - kna&#13;
&#13;
œ&#13;
śli&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
cnaś,&#13;
&#13;
to - bie&#13;
&#13;
ca - łe&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pię - kna&#13;
&#13;
j œ&#13;
œ œ ‰ œ œ œ&#13;
J J&#13;
œ #œ J œ&#13;
J&#13;
&#13;
ró - zy,&#13;
&#13;
œ [‰]&#13;
&#13;
nie - bo&#13;
&#13;
j&#13;
#œ œ&#13;
j œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
słu - zy.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
w t. 1 dodana wersja alternatywna: &amp; œ J J , w t. 3 na&#13;
trzecią miarę alternatywnie triola szesnastkowa: c2 h1 a1. Melodia&#13;
i tekst por. T. 26, nr 42.&#13;
w. 5–1d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.&#13;
33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zamiast odesłania do melodii nr 72 zapis nutowy do okrzyku: „Huś, huś...”:&#13;
&#13;
2 œ&#13;
&amp;4&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
j&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 118 nr 79 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam melodia z incipitem: „Oj, siadaj,&#13;
siadaj”, a poniżej tekst, tam w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie d2.&#13;
w. 9–19d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Wiersze 13–19d. zanotowane oddzielnie, do słowa: „włosów”, a ostatnie zdanie: „Jeśli panna młoda jest sierotą...” w rkp. przy pieśni nr 80.&#13;
nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z zapisem nutowym opublikowanym jako nr 1001 w DWOK T. 41.&#13;
&#13;
�231&#13;
&#13;
s. 119 nr 81 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z loka-&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
lizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. t. 4:&#13;
jeszcze jedna zwrotka:&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
; na końcu&#13;
[ ‰]&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
„Nad moim wiankiem organy grają,&#13;
a nad twoją złą cupryną kruki krakają”.&#13;
nr 82 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst z zapisem&#13;
nutowym:&#13;
&#13;
# 2&#13;
œ œ œ&#13;
&amp; 4 œJ J J J&#13;
Cie - sy&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
&amp; œJ œ œ&#13;
zem&#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
sie&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œJ Jœ œJ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œœj œj&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ma - tu - la,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
no - si&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
wsy - stka&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ła&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
&#13;
ro - dzi - ne - cka,&#13;
&#13;
ca - su&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
wia - ne - cka.&#13;
&#13;
Melodia por. nr 98 w T. 26.&#13;
nr 83 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „z kościoła”, tam tekst z zapisem&#13;
nutowym:&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
A gdziez&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
cy&#13;
&#13;
w ko&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
nam sie&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
pan  na&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
ście&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
le&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
przy oł&#13;
&#13;
mło  da&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
ta  rzu&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
po  dzia  ła,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
zo  sta  ła?&#13;
&#13;
Odsyłacz Kolberga do nr 74 dotyczy wariantu melodii.&#13;
w. 1d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tylko: „w drodze do karczmy&#13;
śpiewają”.&#13;
s. 120 nr 84 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 i 3 w obu wykonaniach na trzecią miarę&#13;
dolna wersja, w rkp. melodia trzykrotnie powtórzona: drugie wykonanie opatrzone znakiem powtórki; w zapisie tekstu zwr. 1–3 i 5,&#13;
przy czym tam wszędzie „Kasiulu” zamiast „Marysiu”, a po zwr. 5&#13;
zanotowany jeszcze drugi wątek, zob. nr 177 w suplemencie.&#13;
&#13;
�232&#13;
&#13;
nr 85 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zapis następujący:&#13;
&#13;
# 3 œ œ&#13;
&amp; 8 œR R J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
Któ - ry dru - zba&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# .œ r&#13;
.R œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
wą - sół,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
któ - ry ma - ły&#13;
&#13;
j&#13;
œ œR œJ œ œJ œ œj&#13;
J&#13;
R&#13;
&#13;
œ Jœ œ&#13;
J&#13;
J&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
ca - ły,&#13;
&#13;
to ja je - go&#13;
&#13;
œ œr œ&#13;
R J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
któ - ry du - zy&#13;
&#13;
pod&#13;
&#13;
ro - sół,&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œj œ .. .&#13;
&#13;
kra - ja - ny.&#13;
&#13;
Melodia por. DWOK T. 41, nr 102.&#13;
nr 86 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. Taki tekst z melodią opublikowany&#13;
w DWOK T. 41, nr 1012.&#13;
s. 121 w. 1–2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. po: „godziny” następuje tekst&#13;
w. 18–21d.&#13;
nr 87 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, z notą: „przy weselu w karczmie”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 pierwsza nuta d1; brak zwr. 2, a zwr. 3 i 4 w odwrotnej kolejności.&#13;
w. 18–21d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. kontynuacją tego tekstu są&#13;
w. 14–22g. z następnej strony.&#13;
nr 88 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i notą: „do obiadu”; w rkp. tekst bez&#13;
melodii.&#13;
w. 1–2d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; poniżej pieśń nr 89.&#13;
s. 122 nr 89 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst z zapisem nutowym:&#13;
&#13;
   &#13;
    &#13;
O ro  sie,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
przy&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
go  ściń  cu,&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
ro&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
sie,&#13;
&#13;
sia  ny ten&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
przy&#13;
&#13;
dro  dze,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
groch&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
przy mło  dej&#13;
&#13;
ro  sie,&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
nie  bo  dze.&#13;
&#13;
Odesłanie do nr 74 dotyczy wariantu melodii.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�233&#13;
&#13;
w. 7–13g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
w. 14–22g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst do słowa: „śpiewają”.&#13;
nr 90 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia rozbudowana, w t. 3–4 najpierw dolna wersja&#13;
dwukrotnie powtórzona, następnie górna, również dwukrotnie&#13;
powtórzona, w t. 6 ostatnia nuta d2; pod melodią tekst zwr. 1–4.&#13;
s. 123 w. 1–5g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst zanotowany skrótowo, najpierw: „tańczą całą noc”, a dalej w. 3–5 do słowa: „dzieży”.&#13;
nr 91 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W zapisie melodii nad g1 każdorazowo dodany ≥, t. 2 w obu wykonaniach: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 123–124 nr 92 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, melodia z pierwszą zwrotką, a dalej&#13;
tekst, zgodnie z odsyłaczem Kolberga, jak nr 35, zob. przypis do&#13;
tego numeru.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, w t. 5:&#13;
dodana trzecia wersja alternatywna, nuty jak w górnej wersji, na&#13;
drugą i trzecią miarę inny rytm: œ œ œ .&#13;
s. 124 nr 93 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 4 c2, zapis t. 7–10 następujący: &amp;&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
w. 2–13d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
s. 125 nr 94 – Melodia por. nr 14 w suplemencie.&#13;
nr 95 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.&#13;
DWOK. T. 41, nr 1009.&#13;
s. 125 w. 5d. – 126 w. 16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tylko tekst zapisany&#13;
prozą, natomiast pieśni nr 96 brak.&#13;
&#13;
�234&#13;
&#13;
s. 126 nr 97 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
    &#13;
    &#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
   &#13;
     &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
pod nim zwr. 1–2 i tekst zamieszczony w nawiasie.&#13;
Odesłanie do nr 74 dotyczy wariantu melodii.&#13;
nr 98 i nota nad pieśnią – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”; w rkp. tekst bez melodii. Wariant melodii w druku por. komentarz do numeru 82.&#13;
s. 127 w. 1–7g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
nr 99 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „od&#13;
Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”, tam tekst z zapisem nutowym,&#13;
zob. DWOK T. 42, nr 1357.&#13;
s. 127–139 (wesele IV) – Część opisów oraz większość pieśni zamieszczonych tu jako wesele IV została po raz pierwszy opublikowana&#13;
w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne w „Bibliotece Warszawskiej” w 1847 roku (nie: 1848 jak błędnie podaje w przypisie), T. 4,&#13;
s. 625–639. Melodie zostały opublikowane w opracowaniu fortepianowym między s. 616 i 617, zob. też poniższe przypisy. Artykuł&#13;
Pieśni ludu weselne został w całości przedrukowany w tomie 67/I&#13;
edycji DWOK. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II,&#13;
k. 2 zachował się spis incipitów i fragmentów pieśni weselnych&#13;
ze wsi Głuchy, Niegów i Wólka Słopska, dotyczy to pieśni nr 104,&#13;
111, 114, 117 i 118, zob. przypisy do tych numerów.&#13;
s. 127 w. 18d. – s. 128 w. 14g. – Pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni&#13;
ludu weselne... s. 625, tam tekst opisowy (s. 128) krótszy.&#13;
s. 129 nr 101 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Słopsk”, Wólka Słopska”; teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 3, tam melodia z pierwszą zwrotką; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v.,&#13;
tam tekst zwr. 1 bez melodii, dwa ostatnie rkp. z lokalizacją jak&#13;
w druku.&#13;
Na k. 3 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; w obu zapisach melodii w t. 4 tylko górna wersja; w rkp. z k. 19 w t. 1&#13;
w drugim wykonaniu na trzecią miarę ósemka a1.&#13;
&#13;
�235&#13;
&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne w „Bibliotece Warszawskiej” 1847,&#13;
T. 4, s. 626, nr 86 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 1, nr 86;&#13;
przedruk: DWOK T. 67/I, nr 378.&#13;
w. 5–8d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni&#13;
ludu weselne... na s. 626. Odsyłacz dotyczy wariantu pieśni nr 102 w&#13;
zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 27.&#13;
s. 130 nr 102 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”; teka 42, sygn. 1351/II,&#13;
k. 2, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 2 tylko zwr. 1 i 2; w rkp. z teki 42 zwr. 1–3 i wiersze&#13;
1 i 2 zwr. 4, a po nich notka: „itd.”, w zwr. 1: „Maryleczku” zamiast&#13;
„Kasuleczku”. Pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 626, nr 87; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 379.&#13;
nr 103 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 18, tam melodia z incipitem: „Zielona ruta,&#13;
jałowiec”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., tam tylko incipit jak na&#13;
k. 18; wszystkie rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W rkp. terenowym w t. 6 pierwsza nuta d1.&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 626, nr 88 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 1, nr 88; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 380.&#13;
s. 130–131 nr 104 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją:&#13;
„Głuchy, Wólka Słopska”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 , z lokalizacją: „Głuchy, Niegów”, tam tekst zwr. 1 do słów: „Oczkim” bez&#13;
melodii.&#13;
W rkp. z teki 2 na k. 3 melodia i tekst zwr. 1 w. 1–5, przy czym&#13;
w w. 5: „skłopotała” zamiast „sfrasowała”, a na k. 18 melodia z incipitem: „O, mój Jezu, co takiego, co pochmurny dzień”, tam tylko&#13;
górna wersja, w t. 1 ostatnia szesnastka d2, alternatywnie e2, w t. 6&#13;
na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu szesnastki e2 d2, przy&#13;
powtórce szesnastki d2 h1.&#13;
Por. DWOK T. 41, nr 1003. Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…,&#13;
s. 627, nr 89 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 1, nr 89; przedruk:&#13;
DWOK T. 67/I, nr 381.&#13;
s. 131 nr 105 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją jak&#13;
w druku i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., z lokalizacją: „Niedziałka”.&#13;
W rkp. z teki 2 pod melodią tylko pierwsza zwrotka; w rkp. z teki&#13;
42 tekst zwr. 1 i zwr. 2 w. 1–2 bez melodii.&#13;
&#13;
�236&#13;
&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 628, nr 90 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 1, nr 90; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 382.&#13;
w. 1–3d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni&#13;
ludu weselne…, s. 628; przedruk: T. 67/I, s. 552.&#13;
s. 132 nr 106 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „od Pułtuska, Czepielew” (właśc. Ciepielewo) i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W obu rkp. w t. 1 i 2 tylko górna, w t. 3 i 4 dolna wersja. W rkp.&#13;
z teki 2 melodia z pierwszą zwrotką, zanotowana o sekundę wielką&#13;
niżej. W rkp. z teki 43 w t. 1 na trzecią i czwartą miarę alternatywnie półnuta d2, w t. 2 w drugim wykonaniu dolna wersja, w t. 4 na&#13;
drugą miarę alternatywnie ósemki a1 g1, ostatnia ósemka alternatywnie cis2; w tym rkp. pod melodią zwr. 1 i 2 jak w druku, a dalej&#13;
fragmenty kolejnych zwrotek:&#13;
„Nie mogę ja..., trzeba posłuchaj.&#13;
Matki się nie boi..., śliczne, piękne obyczaje.&#13;
Przez wieś jechali..., co za dziewczyna,&#13;
co za jedyna, z panami”&#13;
(por. zwr. 5), a na zakończenie:&#13;
„Sto par koni za nią&#13;
jak za jaką panią,&#13;
jedzie na paradzie”.&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 628, nr 91 i dodatek nutowy&#13;
s. 2 nr 91; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 383. Odsyłacze pod pieśnią&#13;
dotyczą wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów …, T. I, s. 38 (ten odsyłacz także w rkp. z teki 2) oraz&#13;
pieśni ze zbiorów Kolberga Hej, z góry jadą Mazury opublikowanej w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, nr 28, zob. przedruk: DWOK&#13;
T. 67/I, nr 153.&#13;
nr 107 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją i notą&#13;
nad melodią jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 35,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”.&#13;
W obu rkp. w t. 5 brak znaku powtórki, t. 7–8 trzykrotnie powtórzone, w t. 7 w drugim i trzecim wykonaniu pierwsza nuta d2,&#13;
w t. 8 w pierwszym i trzecim wykonaniu na trzecią miarę ósemki&#13;
fis1 g1, w drugim wykonaniu górna wersja.&#13;
&#13;
�237&#13;
&#13;
w. 1–4 d. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 629; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 554.&#13;
s. 133 nr 108 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam melodia&#13;
z pierwszą zwrotką; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., z lokalizacją:&#13;
„Głuchy”, tam zwr. 1 bez melodii, z notką: „Wracając z kościoła”.&#13;
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem także w rkp.&#13;
Kolberga, teka 5, sygn. 1137, k. 80, z lokalizacją: „Głuchy i Niegów&#13;
pod Wyszkowem”, zob. DWOK T. 67/I, nr 384, wersja 2. Odesłanie Kolberga do nru 75 dotyczy wariantu tekstu.&#13;
s. 133–134 nr 109 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19;&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 3; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2v., tam tekst zwr.&#13;
1 bez melodii i z notą: „przy obiedzie”, wszystkie rkp. z lokalizacją&#13;
jak w druku.&#13;
W rkp. z teki 2, k. 3 następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
# 3&#13;
&amp; 8œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
R J&#13;
&#13;
œ œ œ #œ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
Swiad  ko  wie sie  dzą,&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ . œ œ œ œR J&#13;
pan&#13;
&#13;
im&#13;
&#13;
oj  ciec&#13;
&#13;
nie pi&#13;
&#13;
œ œ œ œ œj .&#13;
R&#13;
3&#13;
&#13;
rad,&#13;
&#13;
pa&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
œ œr œ r j ≈ ‰&#13;
R&#13;
R œœ&#13;
ją, nie&#13;
&#13;
je  dzą,&#13;
&#13;
r r&#13;
r&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
ni mat&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
ka ra  da.&#13;
&#13;
pod melodią tylko pierwsza zwrotka, a na k. 19 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, liczne poprawki i częściowy brak kresek taktowych.&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 630, nr 93 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 2, nr 93; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 385.&#13;
s. 134 nr 110 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam tylko zwr. 1; teka&#13;
42, sygn. 1351/II, k. 2, bez lokalizacji, tam zwr. 1 bez ostatniego&#13;
wiersza i nota: „przy obiedzie” oraz odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 32.&#13;
Pierwodruk tekstu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…,&#13;
s. 630, nr 94; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 386.&#13;
nr 111 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19&#13;
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, oba zapisy z lokalizacją jak&#13;
w druku; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Wólka Słopska”,&#13;
tam zwr. 1 i pierwszy wiersz zwr. 2 bez melodii.&#13;
&#13;
�238&#13;
&#13;
W rkp. z teki 2 w t. 2 na trzecią miarę: w rkp. terenowym triola&#13;
szesnastkowa d2 c2 a1, a w czystopisie ósemka d2 i dwie szesnastki&#13;
c2 a1; w rkp. terenowym brak zwr. 3 i w. 1–2 zwr. 4, a w czystopisie&#13;
pod melodią tylko pierwsza zwrotka;&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 630, nr 95 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 2, nr 95; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 387.&#13;
W rkp. z teki 42 odesłanie do wariantu tekstu w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, s. 33; odpis&#13;
ze zbioru Wójcickiego Kolberg także opublikował w Pieśniach&#13;
ludu weselnych..., s. 635, nr 104, zob. przedruk: DWOK T. 67/I,&#13;
nr 396, zob. też przypis źródłowy do pieśni nr 47.&#13;
s. 135 nr 112 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Międzyleś”, tam pod melodią tekst niepełny: „Żebyś ty, chmielu…., oj,&#13;
chmielu”.&#13;
W zapisie melodii tylko górna wersja, w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
j œ #œ œ œ&#13;
&#13;
t. 1: &amp; b œœ R R J J , w t. 2 na pierwszą miarę dwie szesnastki&#13;
f2 f2, przed drugą szesnastką przednutka g2, w t. 5 na drugą miarę&#13;
ósemka g1, w t. 6 na pierwszą miarę triola szesnastkowa c2 d2 c2.&#13;
nr 113 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam tylko pierwszy&#13;
wiersz. W rkp. odsyłacz do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 58. Odesłanie Kolberga do&#13;
poprzedniej melodii (nr 112) błędne, natomiast odsyłanie do numeru 69 dotyczy tekstu. Por. DWOK T. 67/II, nr 687.&#13;
s. 136 nr 114 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,&#13;
z lokalizacją jak w druku i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „Wólka Słopska”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją&#13;
jak w czystopisie, tam tylko tekst zwr. 2 bez melodii.&#13;
W rkp. terenowym melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w&#13;
t. 6 na pierwszą miarę ósemka g2, w t. 9 w pierwszym wykonaniu&#13;
górna, w drugim dolna wersja; pod melodią tekst bez zwr. 1: „Posły druchny”, ponadto zwr. w innej kolejności: po tekście zanotowanym pod melodią zwr. 8, dalej zwr. 3, 4, następnie wiersze 3–5&#13;
zwr. 9, zwr. 5, 2, 6, 7 i 9 w. 1–2.&#13;
W czystopisie z teki 2 na k. 3 dwa zapisy melodii: pierwszy z incipitem: „Trzeba jij” i tekstem zwr. 1; drugi zapis melodii tylko z incipitem: „Trzeba jij dać, nie żałować”. Pierwszy zapis zanotowany o&#13;
tercję małą niżej, t. 9 jak w rkp. z k. 19. Drugi zapis obejmuje tylko&#13;
t. 1–8, zanotowane o kwartę czystą niżej, t. 6 jak w rkp. z k. 19.&#13;
&#13;
�239&#13;
&#13;
Odesłanie do numeru 77 dotyczy wariantu muzycznego i tekstowego. Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym&#13;
w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 631, nr 96 i melodia tamże, dodatek nutowy s. 2, nr 96; przedruk: DWOK T. 67/I,&#13;
nr 388.&#13;
nr 115 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, nad melodią notatka&#13;
Kolberga: „Polonez weselny”, tam t. 1 poprzedzony przedtaktem:&#13;
ćwierćnuta d1.&#13;
Pierwodruk melodii w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, dodatek nutowy s. 3, nr 97; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 389.&#13;
s. 137 nr 116 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją: „Dąbrowa, Ochudno”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Dąbrowa”, tam tylko fragmenty tekstu.&#13;
W rkp. z teki 2 melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu&#13;
tych samych wartości rytmicznych, t. 1–4 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
; w rkp. z teki 42 tylko wiersze 1&#13;
&#13;
i 2 zwrotki 1 i zwr. 2.&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 98 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 3, nr 98; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 390.&#13;
s. 137–138 nr 117 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19&#13;
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 3, oba rkp. z lokalizacją: „Wólka&#13;
Słopska”; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją: „Wólka Słopska,&#13;
Niedziałka”, tam tylko wiersze 1–2 zwr. 1 bez melodii.&#13;
W obu rkp. z teki 2 w t. 2 w obu wykonaniach na trzecią miarę d1,&#13;
w t. 5 na trzecią miarę dwie szesnastki d2 e2, w t. 10 tylko dolna&#13;
wersja. W rkp. terenowym z k. 19 t. 3–4 skrócone do jednego taktu:&#13;
&#13;
# j jU&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œJ , t. 9: &amp; œj œj œ œ ; pod melodią tekst zwr. 1, na-&#13;
&#13;
stępnie zwr. 4, a po niej jeszcze kolejny wątek, zob. nr 12 w suplemencie.&#13;
W czystopisie z k. 3 w t. 3 w obu wykonaniach górna wersja, pod&#13;
melodią tylko zwr. 1 i pierwszy wiersz zwr. 4.&#13;
Pierwodruk z melodią w opracowaniu fortepianowym w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 99 i melodia tamże,&#13;
dodatek nutowy s. 3, nr 99; przedruk: DWOK T. 67/I, nr 391.&#13;
&#13;
�240&#13;
&#13;
s. 138 w. 8–11g. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 563.&#13;
s. 138–139 nr 118 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 3, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Radzymina, Jadowa, Wyszkowa”, tam pod melodią&#13;
tylko pierwsza zwrotka; teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Niegów”, tam wiersze 1–3 zwrotki 1.&#13;
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem jak w druku,&#13;
zob. DWOK T. 67/I, nr 392 (II); pierwodruk tej wersji w artykule&#13;
Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 632, nr 100 i dodatek nutowy&#13;
s. 4, nr 100.&#13;
s. 139 w. 12–15g. – Pierwodruk tego fragmentu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne…, s. 633; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 566.&#13;
nr 119 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 9, nr 58, z lokalizacją: „Wiszniew pod Kałuszynem”, tam tekst jak w druku&#13;
podpisany pod melodią z opracowaniem fortepianowym, zob.&#13;
DWOK T. 67/I, nr 393; pierwodruk w artykule Kolberga Pieśni&#13;
ludu weselne…, s. 633, nr 101, melodia tamże dod. nutowy s. 4,&#13;
nr 101.,&#13;
s. 139–151 wesele V – Opis wesela pochodzi z własnych badań Kolberga zarejestrowanych w jego niedatowanym rkp. terenowym, teka&#13;
2, sygn. 1124, k. 8–9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, jedynie&#13;
pieśni nr 122, 127, 130 i 134 Kolberg zaczerpnął z innych rękopisów. W rkp. z teki 2 tekst opisowy zanotowany skrótowo, np.: „We&#13;
czwartek wieczór swatowie idą z wódką do rodziców dziewki” zamiast: „We czwartek wieczór dwaj lub trzej swatowie od parobka&#13;
wysłani, idą z wódką do rodziców dziewki”. Ponadto pieśni i niektóre partie tekstu opisowego zostały zanotowane przez Kolberga&#13;
w innej kolejności niż w druku.&#13;
s. 139 w. 11d. – s. 140 w. 13g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Przypis na s. 139&#13;
wprowadzony przez Kolberega w druku, dotyczy on pracy S. Ulanowskiej Niektóre materiały etnograficzne…, tam opis wesela na&#13;
s. 266–280 w rozdziale ,,Obrzędy”.&#13;
s. 140 nr 120 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. t. 1 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# œ‰&#13;
J&#13;
&#13;
#&#13;
œ œ œ , w drugim: &amp; œœ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
, obok zanotowana kolejna wersja alternatywna z notatką: „początek”:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œœ œ , tam nad dwoma ostatnimi nutami oznaczenia&#13;
&#13;
�241&#13;
&#13;
literowe nut: „h g”, t. 2 w drugim wykonaniu również dolna wersja, tylko na trzecią miarę alternatywnie górna, t. 3: w obu wyko-&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œœ&#13;
naniach: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j 2&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
œ&#13;
œ œœ&#13;
, t. 4:&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
..&#13;
.&#13;
&#13;
s. 140–141 nr 121 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą: „Zaloty”.&#13;
&#13;
œœ œ œ œj œ œr r j j&#13;
&amp;&#13;
#œ œ œ ,&#13;
J J J&#13;
W rkp. t. 1–2 w pierwszym wykonaniu:&#13;
j&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œ œ œ œœ&#13;
w drugim: &amp; # œœ œ œ J R R J J , w t. 3 w obu wykonaniach&#13;
&#13;
dolna wersja.&#13;
s. 141 w. 13–16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
nr 122 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” tekst podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 1010.&#13;
w. 10–4d. (pod pieśnią nr 122) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 141–142 nr 123 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 8 i 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
Na k. 8 zapis melodii następujący z notą: „Brat lub drużba (w nocy)”:&#13;
&#13;
3 j&#13;
&amp;8 œ&#13;
Ej,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
roz - ple&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j œ&#13;
&amp;œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&amp;J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
- ny&#13;
&#13;
œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
są...&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w rkp. zapis tekstu skrótowy, tam incipit: „Ej, rozpleciny są” oraz&#13;
drugi wiersz zwr. 2. Na k. 9:&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
3 j œ&#13;
&amp;8 œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp;J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
j&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp;J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Oj,&#13;
&#13;
roz - ple&#13;
&#13;
po - szła&#13;
&#13;
Już&#13;
&#13;
ij&#13;
&#13;
spro&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ny&#13;
&#13;
tylko swo - ją&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
si - ła,&#13;
&#13;
jiż&#13;
&#13;
ni ma,&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J&#13;
R&#13;
&#13;
spro - sić&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
dru - ży - nę&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
dzie - wczy - ny&#13;
&#13;
wsi - ny&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
sa,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ro - dzi&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ij&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ma&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ny.&#13;
&#13;
œ œ&#13;
syć,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
pod nóż - ki&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
prze - pro - sić.&#13;
&#13;
w rkp. zapis tekstu skrótowy, a obok wersja alternatywna dla&#13;
t. 13–14:&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&amp; J J œR œR J J œ , pod melodią zwr. 1 i 3, a dalej tekst jak&#13;
tyl - ko&#13;
&#13;
swo - ją dru - ży - nę&#13;
&#13;
zwr. 1 nr. 142. Wariant melodii z innym tekstem por. nr 140 i 142&#13;
i komentarze do tych numerów.&#13;
s. 142 nr 124 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam z notą: „do rozplecin”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
U&#13;
# œ œ œ # œ œ œ œ œ œ œ # œ œ mœ . n œ œ œ œ Œ&#13;
3&#13;
&amp; 4 œ #œ œ œ œ œ œ œ&#13;
.&#13;
3&#13;
&#13;
w. 8–25 g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 142–143 nr 125 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
# 3œ&#13;
&amp; 8&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
Mło&#13;
Zło&#13;
&#13;
bo&#13;
pół&#13;
&#13;
# j&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
Trze&#13;
Trze&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
dy&#13;
ty&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
ja&#13;
ta&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ba&#13;
ba&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
jej&#13;
[jej&#13;
&#13;
daj&#13;
i&#13;
&#13;
na&#13;
dwa&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ju - tro&#13;
la - ra&#13;
&#13;
two&#13;
by&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
dać,&#13;
dać,&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ ‰&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pa - nie,&#13;
ma - ło&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
nie&#13;
nie&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
ją&#13;
się&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ża&#13;
ża&#13;
&#13;
stan - gę,&#13;
ma - ło,&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ ‰&#13;
&#13;
ban - dę.&#13;
zda - ło.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
ło&#13;
ło&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
wać,&#13;
wać,&#13;
&#13;
�#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
bo&#13;
pół&#13;
&#13;
# j&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
Trze&#13;
Trze&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
choć&#13;
choć&#13;
&#13;
ja&#13;
ta&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ba&#13;
ba&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
na&#13;
na&#13;
&#13;
two&#13;
243&#13;
&#13;
ju - tro&#13;
la - ra&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
by&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
jej&#13;
[jej&#13;
&#13;
dać,&#13;
dać,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ją&#13;
się&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
stan - gę&#13;
stan - gę&#13;
&#13;
po&#13;
po&#13;
&#13;
ża&#13;
ża&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ ‰&#13;
&#13;
ban - dę.&#13;
zda - ło.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nie&#13;
nie&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
ło&#13;
ło&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
wać,&#13;
wać,&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ ‰&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
da - ro - wać.&#13;
da - ro - wać].&#13;
&#13;
s. 143 nr 126 i w. 13–15g. (pod pieśnią nr 126) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 1–4 tylko dolna wersja, w t. 2 alternatywnie ≥ przy g1,&#13;
w t. 5–6 tylko górna wersja ze znakiem powtórki, brak t. 7–8, w t. 10&#13;
na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta c2, w t. 12 tylko dolna wersja.&#13;
nr 127 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. melodia z notatką: „Pląsy”,&#13;
zanotowana o kwartę czystą wyżej, zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
 3&#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
        &#13;
3&#13;
&#13;
, w t. 6&#13;
&#13;
na pierwszą miarę dodana kolejna wersja alternatywna: ósemka&#13;
h1; tekst jak pod nutami oraz wiersze 1 i 2 jak w zwr. 3 nr 128.&#13;
s. 143–144 nr 128 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tylko zwr. 3–5.&#13;
s. 144 w. 10–30g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 144–145 nr 129 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9r.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej, zapis następujący:&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
         &#13;
Za  ku  ka  ła&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
     &#13;
za  bie  raj&#13;
&#13;
mo&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ku  ka  we  cka&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dzie  wcy&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
łu&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  [ ]&#13;
gu,&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
no&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
ślu  bu.&#13;
&#13;
Do tej melodii odesłania przy numerach: 131, 133, 141 i 143,&#13;
wszystkie te teksty posiadają w rkp. własny zapis nutowy, zob.&#13;
komentarze do tych numerów.&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
s. 145 nr 130 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam widoczne trudności Kolberga&#13;
w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
œ œ œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œ .&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
3&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W t. 3 powyższego przykładu dodana wersja alternatywna jak&#13;
w druku, w metrum .&#13;
nr 131 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
          &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
 &#13;
&#13;
A jak&#13;
&#13;
bę  dziem&#13;
&#13;
przez te La  to  wi  ce&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
bę  dą&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
nas&#13;
&#13;
je  cha&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
La  to  wi  ca  nie&#13;
&#13;
pa  trza&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
li,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
li.&#13;
&#13;
odesłanie do numeru 129 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.&#13;
w. 16–5d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 146 w. 1g. i nr 132 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach górna wersja, druga ósemka c2, w t. 2 w obu wykonaniach&#13;
dwie ćwierćnuty d2 g1, w t. 3 dolna, w t. 4 górna wersja.&#13;
w. 12–23g. i nr 133 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
    &#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  [ ]&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
    &#13;
 &#13;
   &#13;
 &#13;
								&#13;
&#13;
  &#13;
O  twórz nam&#13;
&#13;
pro  wa  dzie  my&#13;
&#13;
mo  ja ma  tu  lu&#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
no  wy&#13;
&#13;
wia  ste  ckę&#13;
&#13;
dwór,&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
kie  dy wór.&#13;
&#13;
odesłanie do numeru 129 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.&#13;
&#13;
�245&#13;
&#13;
w. 5–6d. i nr 134 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 147 w. 1–11 i nr 135 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia w metrum &#13;
w następującym zapisie:&#13;
&#13;
j rr&#13;
œ œ œ œJ œœ œ œœ œ œ œ œ œ&#13;
J&#13;
RR&#13;
JJJ .&#13;
&#13;
rr&#13;
2 r œ œ œœœ&#13;
œœ œ&#13;
&amp; 4 œœJ Rœ œJ J J R R J œJ œ œ œ œ .&#13;
&#13;
nr 136 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam drobne zmiany w przebiegu&#13;
linii melodycznej, znak powtórki dopiero po t. 4, w związku z tym&#13;
inaczej podpisany tekst:&#13;
&#13;
   &#13;
   &#13;
Ej,&#13;
&#13;
jak&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
Ej&#13;
&#13;
jak&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
u nas ka  sa,&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
na sał  ty  sach,&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
da&#13;
&#13;
ka  sa&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
da,&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
kot&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
ka  sę go  ni.&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
by sed po&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nij.&#13;
&#13;
s. 147–148 nr 137 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Oleksianka” z notą: „Zjadłszy, siedząc dziękują”.&#13;
W rkp. t. 3 i 4 trzykrotnie powtórzone, w t. 4 w pierwszym i trzecim wykonaniu dolna, w drugim górna wersja, t. 5–6 pierwotnie:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
, następnie z notą „lepi[ej]” zanotowana&#13;
&#13;
wersja jak w druku, w t. 7 w pierwszym wykonaniu dolna, przy&#13;
powtórce obie wersje, w t. 8 w obu wykonaniach dolna wersja,&#13;
w pierwszym wykonaniu pierwsza nuta d2, następnie trzykrotnie&#13;
powtórzona dolna wersja t. 9, po nim t. 10 – dolna wersja.&#13;
Melodia (t. 7–10) bez tekstu zob. DWOK T. 41, nr 1004, wariant melodii z innym tekstem, zob. nr 145 w T. 26 i komentarz do tego numeru.&#13;
s. 148 nr 138 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam w t. 3 w obu wykonaniach górna&#13;
wersja.&#13;
nr 139 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1011.&#13;
w. 18–5d i nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
3 j œ&#13;
&amp;8 œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
Bra - ci - sku&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
za&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
któ - ry,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
wiń&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
sio - strzy - ckę,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
choć&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
ro&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
bę - dzies&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
zba&#13;
&#13;
dzo&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ny,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
wio - ny.&#13;
&#13;
Odesłanie do numeru 123 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.&#13;
s. 149 nr 141 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
3 œ œ œ œœœ&#13;
&amp;8 R R&#13;
J&#13;
A daj - ze&#13;
&#13;
ij&#13;
&#13;
œ.&#13;
&amp; œR œR J&#13;
a&#13;
&#13;
œ Rœ œR œ œJœ&#13;
R&#13;
R&#13;
&#13;
mo - ja ma - tu - lu&#13;
&#13;
po - ście&#13;
&#13;
œ Rœ Rœ œ œ&#13;
R&#13;
R J&#13;
&#13;
œ&#13;
R&#13;
&#13;
cym ze&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
sie&#13;
&#13;
te&#13;
&#13;
dwo - je&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ ‰ [ ‰]&#13;
&#13;
li,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
lu - dzi&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
o - dzie - ją.&#13;
&#13;
Odesłanie do melodii nr 133 błędne, winno być 129, zob. komentarz do tego numeru.&#13;
nr 142 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
t. 1–3 i 8 zanotowane pierwotnie w metrum 83, następnie poprawione na . Odesłanie do numeru 123 dotyczy wariantu melodii,&#13;
zob. komentarz do tego numeru.&#13;
w. 14–16g. i nr 143 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
�247&#13;
&#13;
# 2 œ&#13;
&amp; 4&#13;
&#13;
Idź&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œJ œJ&#13;
bo&#13;
&#13;
s. 149&#13;
&#13;
s. 150&#13;
s. 150&#13;
&#13;
s. 151&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
ta spać,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
trze - ba&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
mło - de&#13;
&#13;
œ&#13;
nie&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pań - stwo,&#13;
&#13;
œ&#13;
J œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
za - sy - piać,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ Œ&#13;
&#13;
idź - ta&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
spać,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ra - no&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
wstać.&#13;
&#13;
Odesłanie do wariantu melodii nr 133 błędne, winno być nr 129,&#13;
zob. komentarz do tego numeru.&#13;
w. 19–4d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
w. 3d. – s. 150 w. 8g. i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 8 i 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; przypisu do&#13;
tego fragmentu tekstu w rkp. brak.&#13;
W przypisie Kolberg zamieścił cytat z pracy J. Kitowicza Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III cz. II, Poznań&#13;
1840, s. 30–31; ponadto odsyłacze w nawiasie dotyczą publikacji:&#13;
O torturach w Polsce (wyjątek z Pamiętników Kitowicza) zamieszczonej w ,,Przyjacielu Ludu” R. 6: 1840, T. 2, nr 41, s. 326–328&#13;
oraz R. W. Berwińskiego Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki T. 1, Poznań 1854, s. 100.&#13;
nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam w t. 3 i 4 brak górnej wersji.&#13;
w. 27d. – s. 151 w. 4g i przyp. 2. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 8 i 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; przypisu do&#13;
tego fragmentu tekstu w rkp. brak.&#13;
W przypisie odesłanie do wymienianej wielokrotnie przez Kolberga pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, tam na s. 243 wymienione tylko „Ztuliny, ciasto ślubne”, a o korowaju na s. 219–&#13;
220. W publikacji J. Grajnerta Studia nad podaniami... ten cytat&#13;
w T. 3 (obejmującym miesiące: lipiec, sierpień, wrzesień 1859) na&#13;
s. 76–77, początek artykułu w T. 2 (kwiecień, maj, czerwiec) na&#13;
s. 465–514 i s. 705–724.&#13;
nr 145 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
j&#13;
2 œ œ œ œ&#13;
&amp;4 J J J J œœœ œ&#13;
Oj, stu - li - ny,&#13;
&#13;
stu - li - ny,&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ&#13;
&amp; œ œ œ Jœ Jœœ œ œ œ œ&#13;
a - le bę - dą&#13;
&#13;
wi - dzi Bóg,&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J R R J J&#13;
&#13;
je - sce na sto - le&#13;
&#13;
œ œ œr œr œ œ&#13;
J J&#13;
o - bie - cu - je&#13;
&#13;
nam&#13;
&#13;
œ œ œj œ&#13;
&#13;
nie by - ły,&#13;
&#13;
œ œœ œ œ&#13;
&#13;
sam Pan Bóg.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
Odesłanie do numeru 137 dotyczy wariantu melodii.&#13;
w. 12–15g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 8 i 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
nr 146 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1224, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 2 na drugą miarę d2, w t. 6&#13;
w pierwszym wykonaniu obie wersje, przy powtórce tylko dolna,&#13;
&#13;
œ œ Uœ œ œ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
t. 7–8: &amp; J&#13;
&#13;
; brak zwr. 4.&#13;
&#13;
s. 152–161 wesele VI – Opis wesela zanotował Kolberg w rkp. terenowym, teka 2, sygn. 1224, k. 6 i 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”&#13;
i bez daty; w rkp. oprócz pieśni z melodiami także większość tekstu opisowego, zanotowanego skrótowo w formie notatek.&#13;
s. 152 nr 147 – Rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1224, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; nad pieśnią nota: „W niedzielę wieczór rozpleciny”&#13;
i dalej: „Ślub w poniedziałek”.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 w pierwszym wykonaniu na trzecią&#13;
miarę ósemka g1, w drugim wykonaniu trzy ósemki h1 d2 c2, t. 8&#13;
&#13;
œ&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp; J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
w t. 7 ćwierćnuta z kropką c2, t. 8 jak w powyższym przykładzie.&#13;
Por. nr 168 i komentarz do tego numeru.&#13;
nr 148 – Rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1224, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. nad tekstem melodia z incipitem: „Ścielcie”,&#13;
tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Sciel  cie,&#13;
&#13;
jak&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
to&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ściel  cie,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
su  knie,&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
biel&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
du  sek&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ko  biel&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
ców&#13;
&#13;
ma&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ce,&#13;
&#13;
  &#13;
cie,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
do  daj&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
cie.&#13;
&#13;
Odesłanie do numeru 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do tego numeru.&#13;
s. 152–153 nr 149 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ozorów” i notą: „W niedzielę po rozplecinach”.&#13;
&#13;
�249&#13;
&#13;
W zapisie nutowym w t. 1 na drugą i trzecią miarę ósemki f2 e2, w&#13;
t. 2–3, 6, 9, 11 i 13 tylko górna wersja, w t. 10 i 12 tylko dolna wer-&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ œ ‰ [ ‰] , w t. 11 pierwsza&#13;
sja, w t. 14 obie wersje, t. 8: &amp;&#13;
2&#13;
ósemka e .&#13;
Do tej melodii Kolberg odsyła przy numerach: 148, 156–161; teksty nr 148 i 156–160 posiadają w rkp. własny zapis nutowy, zob.&#13;
komentarze do tych numerów.&#13;
s. 153 w. 13–16g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
s. 153–154 nr 150 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
W rkp. w t. 2 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 najpierw&#13;
górna, przy powtórce dolna wersja, w t. 5 i 6 na pierwszą miarę dodana wersja alternatywna: ósemka g1, w t. 7 tylko dolna,&#13;
w t. 8 tylko górna wersja, w t. 9 w obu wykonaniach górna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu na pierwszą i drugą miarę dodana jeszcze&#13;
wersja alternatywna: ćwierćnuta h1; pod melodią zwr. 1–5, przy&#13;
czym zwr. 4 i 5 w odwrotnej kolejności, dalej zwr. 7, 10, 6, 14, 15,&#13;
11, 12, 13, 16, 8, 9.&#13;
s. 154 w. 14–17g. i nr 151 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam między pierwszym wykonaœ&#13;
niem i powtórką jeszcze: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
œ œ #œ œ&#13;
#œ œ œ .&#13;
&#13;
W rkp. melodia połączona też z tekstami nr 153.&#13;
nr 152 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. t. 2–4:&#13;
&#13;
# œ œ&#13;
œ&#13;
&amp; J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
, t. 10–11: &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej. Odesłanie do nr. 129 dotyczy wariantu melodii. Por. komentarze do nr. 129, 131, 133, 141,&#13;
143.&#13;
w. 1–3d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
s. 155 nr 153 i noty nad zwr. 1 i 2 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. teksty te zanotowane pod melodią nr 151, do której odsyła Kolberg.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
nr 154 i w. 1–2 d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, w t. 2 tylko dolna wersja.&#13;
s. 156 nr 155 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. w t. 1–2 w pierwszym wykonaniu&#13;
inny rytm: &amp;&#13;
&#13;
œ rœ œ&#13;
J œ R&#13;
&#13;
# œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w t. 8&#13;
&#13;
, w t. 5 i 7 rytm: œ&#13;
&#13;
i 11 tylko dolna wersja.&#13;
nr 156 i w. 26–31d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
3 j œ&#13;
&amp;8 œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Je - sce&#13;
&#13;
go - rza - lec&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp; œ œ œJ&#13;
je&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
sce&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ka&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Ka - sień - ka&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
lu - to&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
nie - wień&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
wa - na,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
co&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
[&#13;
&#13;
‰]&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
wa - na.&#13;
&#13;
Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do&#13;
tego numeru.&#13;
s. 157 nr 157 i w. 1–2g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.&#13;
6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. tekst z zapisem nutowym,&#13;
zob. DWOK T. 41, nr 1000. W rkp. obok melodii jak nr 1000 zanotowana wersja alternatywna dla t. 9–10: &#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
i dalej z notatką „lub” wersja alternatywna dla t. 6–10:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ‰ ‰&#13;
&#13;
.&#13;
Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do&#13;
tego numeru.&#13;
nr 158 i w. 9g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
. 1124, k. 6,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
3œ œ&#13;
&amp;8 J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp;œ œœœ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
O - gnia,&#13;
&#13;
o - gnia,&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
a&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
wy&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
zy&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
o - gnia&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
swat - ko - wie&#13;
&#13;
œ œ œ mœ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
Wo&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
za - ta&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
caj - cie,&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
min,&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
idź - cie&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
ko - nie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
za - przę - gaj&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ni.&#13;
&#13;
œ.&#13;
-&#13;
&#13;
cie,&#13;
&#13;
�3&#13;
&#13;
a&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
swat - ko - wie 251idź - cie&#13;
&#13;
wy&#13;
&#13;
œ œ œ mœ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
Wo&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp;œ œœœ&#13;
&#13;
zy&#13;
&#13;
za - ta&#13;
&#13;
œ.&#13;
œ œ&#13;
&amp; J J Jœ&#13;
&#13;
caj - cie,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
ej, cas je - chać,&#13;
&#13;
ko - nie&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
cas je - chać&#13;
&#13;
ni.&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
za - przę - gaj&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J J J J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
na os - ta - tnie - go&#13;
&#13;
cie,&#13;
&#13;
œ ‰&#13;
&#13;
nie ce - kać.&#13;
&#13;
Odesłanie do nr. 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do&#13;
tego numeru.&#13;
nr 159 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
# 2œ œ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&amp; 4&#13;
J&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
‰&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
a w zapisie tekstu w zwr. 2: „wiśnia zielona”, w zwr. 3: „piękna&#13;
lelija”. Odesłanie do nr. 149 błędne.&#13;
s. 157 nr 160 – s. 158 w. 5–9g.– Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
&#13;
3œ&#13;
&amp;8 J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp;œœœ&#13;
&#13;
œœ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
Sia - daj,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
sia&#13;
&#13;
[ a ] po - dzian - kuj&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
daj,&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
Ka&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
wo - zy&#13;
&#13;
œ œ œ ‰ [ ‰]&#13;
-&#13;
&#13;
siu&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
ko - wa&#13;
&#13;
œœ&#13;
za&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ [‰ ‰]&#13;
ne,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ [ ‰]&#13;
.&#13;
&#13;
wy - cho - wa - nie.&#13;
&#13;
Odesłanie do 149 dotyczy wariantu melodii, zob. komentarz do&#13;
tego numeru.&#13;
s. 158 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. przed w. 2: „i”, „ołtarzykiem”&#13;
zamiast „ołtarzem” i brak: „Kasiu” w w. 3.&#13;
nr 162 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. zwrotki w odwrotnej kolejności,&#13;
ponadto w rkp. zapis nutowy jak nr 165, z incipitem: „A widzis, ty,&#13;
Kasińku, na kościele” w tonacji G-dur.&#13;
w. 1–14d. i nr 163 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. tekst bez melodii,&#13;
&#13;
�252&#13;
&#13;
a odesłanie Kolberga do melodii dotyczy najprawdopodobniej numeru 129 (nie 152) ze względu na zgodność z tekstem.&#13;
s. 159 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę dodane&#13;
alternatywnie dwie ósemki e1 e1, w t. 4 najpierw e1, następnie d1,&#13;
w t. 5–8 brak ≥ przy f1, w t. 7 tylko dolna, w t. 9 tylko górna wersja,&#13;
pierwsza nuta d1.&#13;
nr 165 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”. W rkp. melodia zanotowana w tonacji&#13;
G-dur, z incipitem: „A widzis ty, Kasińku na kościele”, zob. nr 162.&#13;
Tekst jak w druku zanotowany oddzielnie na tej samej karcie&#13;
z notatką: „moll”. W druku w t. 3 na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka.&#13;
s. 159 w. 11d. – s. 160 w. 21g. i nr 166 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
W zapisie melodii nr 166 w t. 1 w drugim wykonaniu na czwartą&#13;
&#13;
# #œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ ,&#13;
miarę ćwierćnuta d2, t. 2 w obu wykonaniach: &amp;&#13;
2&#13;
w t. 6 ≥ przy c .&#13;
s. 160 nr 167 i w. 1–3 d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.&#13;
7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
s. 161 nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”; w rkp. zapis nutowy:&#13;
3 j&#13;
&amp;8 œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
Pły - wa - ła&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp;J&#13;
trze&#13;
&#13;
&amp; œJ&#13;
&#13;
Pły&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ba&#13;
&#13;
Ka&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
wa&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
&amp;œ&#13;
zdej&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
mij&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
ry&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
sin&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
bka,&#13;
&#13;
ły&#13;
&#13;
ry&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
Ka&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
sin&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
bec - ka,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ce&#13;
&#13;
cy - pec&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
bki,&#13;
&#13;
ry&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
-&#13;
&#13;
ry&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ku&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œb&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
bec&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ka.&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
stą&#13;
&#13;
œœ .&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
-&#13;
&#13;
ki,&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
ze - cki.&#13;
&#13;
pod melodią najpierw wiersze 5–6, po nich wiersze 1–4. Odesłanie do numeru 147 dotyczy wariantu melodii.&#13;
&#13;
�253&#13;
&#13;
nr 169 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
2&#13;
&amp; 4 œJ J J œ œ J J œJ # œ œJ J J œJ&#13;
Na cem bę - de&#13;
&#13;
spał, Ka - sin - ku,&#13;
&#13;
na cem bę - de&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
spał.&#13;
&#13;
j j&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
&amp; œJ J J œ œ œ œ Jœ # œ œJ J J œ œ ˙&#13;
Krót - kie&#13;
&#13;
róz - ki&#13;
&#13;
u&#13;
&#13;
po - dus - ki,&#13;
&#13;
bę - dę&#13;
&#13;
się&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
zsu - wał.&#13;
&#13;
w. 19–24d. – Taki tekst w opisie innego wesela w rkp. terenowym&#13;
Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
s. 161 w. 11–13d. – Nie wiadomo, którą publikację Z. Glogera Kolberg&#13;
przywołuje. W pracy Obchody weselne, której cz. I wyszła w 1865&#13;
roku w Krakowie, takiej informacji brak, nie ukazała się natomiast&#13;
druga część tej publikacji, której rękopis mógł widzieć Kolberg.&#13;
Przeszukano też inne prace Glogera wymienione przez Kolberga,&#13;
zob. bibliografia, tam również tej wzmianki brak.&#13;
s. 162–169 (wesele VII) i przyp. 1 – Zapis wesela pochodzi z własnych&#13;
badań Kolberga; melodie i teksty zanotowane zostały w jego rkp.&#13;
w tece 2, sygn. 1124, w większości jako zapis terenowy (k. 27, 28, 29),&#13;
a następnie zredagowany w czystopisie (k. 1 i 2). W rkp. naniesione niektóre noty lokalizacyjne, brak natomiast daty. W przypisie&#13;
odesłanie do kolejnej części artykułu Kolberga Pieśni ludu weselne publikowanego w latach 1847–1849 w kilku tomach „Biblioteki&#13;
Warszawskiej”.&#13;
s. 162 nr 170 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 30, oba rkp. z lokalizacją jak w druku. W rkp.&#13;
terenowym widoczne trudności Kolberga w zapisie melodii, liczne&#13;
poprawki, wersje alternatywne i literowe oznaczenia nut, a także&#13;
przestawienia kolejności taktów:&#13;
&#13;
�254&#13;
&#13;
Tekst zamieszczony w nawiasach zanotowany tylko w rkp. terenowym jako druga zwrotka.&#13;
nr 171 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją: „Ostrożeń”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Sokół”. W obu rkp. zapis nutowy, zob. DWOK T. 41, nr 999.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 4,&#13;
z lokalizacją: „Sokół” i notką: „obertas”.&#13;
s. 162–163 nr 172 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 29, oba rkp. z lokalizacją: „Ostrożeń”. W rkp.&#13;
terenowym melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu&#13;
tych samych wartości rytmicznych.&#13;
s. 163 nr 173 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r., z lokalizacją:&#13;
„Sokół, Gończyce”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją jak w druku; melodia bez tekstu w rkp. z teki 2, sygn. 1124,&#13;
k. 2v., z lokalizacją jak w druku.&#13;
W czystopisie na k. 2r. t. 4–5: &amp;&#13;
&#13;
# 4&#13;
j j&#13;
&amp; 4 .. œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
Cho - dzi bra - ci - sek&#13;
trzy - ma grze - by - cek&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
# j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
po&#13;
sie - ni,&#13;
w kie - se - ni,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
po&#13;
sie - ni,&#13;
w kie - se - ni.&#13;
&#13;
, po t. 7 jeszcze:&#13;
&#13;
..&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. terenowym, na k. 28 brak znaku przykluczowego, w t. 2&#13;
tylko górna wersja, t. 4–5: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
, obok z no-&#13;
&#13;
tatką: „albo” zanotowana wersja alternatywna dla tych taktów:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
; w tym rkp. w zapisie tekstu w zwr. 1 i 5&#13;
&#13;
brak w. 3 i 4.&#13;
W zapisie melodii na k. 2v. w t. 1–2 tylko górna wersja, t. 4–5:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œœ&#13;
J&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
czym t. 4: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
œ œ , po t. 7 jeszcze raz powtórzone t. 4–7, przy&#13;
J&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, t. 5 jak w powyższym przykładzie.&#13;
&#13;
s. 163–164 nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Sokół”. W rkp. na górze karty melodia z incipitem: „Wyszła na pole”, a poniżej tekst rozpoczynający się od&#13;
zwr. 4, po niej:&#13;
&#13;
�255&#13;
&#13;
„Jedzie Jasienko, jedzie najmilszy&#13;
po zielonej dąbrowie,&#13;
rozpuścił strusie pióreczka&#13;
konikowi po głowie.&#13;
Nie tak ci mi żal strusich pióreczek&#13;
com je sobie rozprószył,&#13;
ale mi cię żal, dziewczyno moja,&#13;
com cię marnie opuścił”,&#13;
a dalej zwr. 6–9.&#13;
Melodia z pierwszą zwrotką, zob. DWOK T. 41, nr 1015.&#13;
Zwr. 1–3 por. nr 195 w suplemencie. Odesłanie do cz. II Mazowsza dotyczy wariantu tekstu ze s. 164, por. T. 25, nr 96.&#13;
s. 164 nr 175 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Ostrożeń”. W rkp. melodia czterokrotnie powtórzona, w pierwszym wykonaniu w t. 1–2 górna wersja, w t. 3 zamiast szesnastek&#13;
ósemka c2, w drugim wykonaniu t. 1–2 górna wersja, po nich t. 5–6&#13;
dolna wersja, w trzecim wykonaniu t. 1–4 dolna wersja, w czwartym wykonaniu t. 1–2 górna wersja, po nich t. 5–6 górna wersja;&#13;
poniżej tekst jak w druku.&#13;
nr 176 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r., z lokalizacją jak&#13;
w druku; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 29, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Ostrożeń”.&#13;
Na k. 2r. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, na k. 29 –&#13;
o kwartę czystą wyżej, w obu rkp. brak znaku powtórki w t. 1–4,&#13;
w t. 3 i 7 tylko dolna, w t. 4 tylko górna wersja; ponadto w rkp.&#13;
terenowym (k. 29) tekst obszerniejszy, zob. nr 19 w suplemencie.&#13;
s. 165 nr 177 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 25, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu&#13;
tych samych wartości rytmicznych, w t. 1 pierwsza ósemka c2. Na&#13;
k. 2 pod melodią tylko pierwsza zwrotka; w rkp. terenowym (k. 25)&#13;
zapis tekstu jak w druku.&#13;
nr 178 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r.; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 26r., oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. w t. 8 ≥ przy g1. W rkp. z k. 2r. melodia zanotowana&#13;
w metrum , wszystkie ćwierćnuty zanotowane jako ćwierćnuta&#13;
z kropką; w rkp. z k. 26r. widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
metrorytmicznym i melicznym. W rkp. terenowym (k. 26) tekst&#13;
obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
„Niewola była sama potrzeba&#13;
z tobą ci się, moja Kasiu, dorabiać chleba.&#13;
Mówię ja ci raz, mówię drugi raz,&#13;
ten wianeczek lawendowy, komu go dasz.&#13;
Tobie, Jasinku, tobie najmilszy,&#13;
jak klękniemy obok w kościele przy mszy.&#13;
Będą nam grali, będą śpiewali,&#13;
a będą nam ludzie grzeczni asystowali”.&#13;
nr 179 – Takty 1–4 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2r.; teka&#13;
2, sygn. 1124, k. 30r., oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W czystopisie z k. 2r. nad melodią notatka Kolberga: „Marsz z kościoła”, w rkp. terenowym (k. 30r.) melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych.&#13;
s. 165–166 nr 180 – Rkp. Kolbera: teka 2, sygn. 1124, k. 34r., tam melodia&#13;
z akompaniamentem fortepianowym i z pierwszą zwrotką, zob.&#13;
DWOK T. 67/I, nr 481.&#13;
Melodia jak w T. 67/I bez tekstu i akompaniamentu zanotowana&#13;
jeszcze trzykrotnie: teka 2, sygn. 1124, k. 2v.; k. 30r. i k. 35v., wszystkie rkp. z lokalizacją jak w druku; w tychże rkp. melodie zapisane&#13;
o tercję małą wyżej. W rkp. z k. 2v. i 35v. grupa rytmiczna: œ œ œ&#13;
zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa; w rkp. z k. 30r.&#13;
nad nutami odesłanie Kolberga do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 68, tam tekst jak u Kolberga&#13;
w druku.&#13;
s. 166 nr 181 – Takty 1–6 z pierwszą zwrotką w rkp. Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją jak w druku.&#13;
W rkp. w t. 1 i 4 na drugą miarę górna, na trzecią dolna wersja,&#13;
&#13;
b œ œ œ œ œ&#13;
w t. 2 górna, w t. 3 dolna wersja, t. 5: &amp; R R&#13;
J&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 182 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 27, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
W obu rkp. w t. 2 rytm: œ œ ; w czystopisie t. 3–4 trzykrotnie&#13;
powtórzone, pod melodią zwr. 1–3; w rkp. terenowym tekst jak&#13;
w druku.&#13;
s. 167 nr 183 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 29, tam takty 1–4 i tekst zwr. 1–4, oba rkp.&#13;
z lokalizacją jak w druku.&#13;
&#13;
�257&#13;
&#13;
W czystopisie na k. 2: w t. 6 tylko górna wersja, pod melodią zwr. 1&#13;
i pierwszy wiersz zwr. 2. W zapisie terenowym z k. 29 melodia za-&#13;
&#13;
### œ œ œ&#13;
œ œ œœ œ œ œ œ&#13;
notowana o tercję małą wyżej, t. 3–4: &amp;&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
..&#13;
.&#13;
&#13;
nr 184 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 29, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. t. 1–4 w metrum ; w czystopisie na k. 2 zapis następujący:&#13;
&#13;
# 3 œ œ œ&#13;
&amp; 4&#13;
&#13;
Ma - tu - lu&#13;
&#13;
# 2&#13;
&amp; 4 .. œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
mo&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
J&#13;
ja,&#13;
&#13;
do - daj&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
Za - wój go - to - wy,&#13;
pię - knie zwi - nię - ty,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
za - wo&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ja.&#13;
&#13;
j j&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
sta&#13;
ry,&#13;
w skrzy - nię&#13;
&#13;
2&#13;
4&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
..&#13;
&#13;
nie&#13;
no - wy,&#13;
zam - knię - ty.&#13;
&#13;
i brak dalszej części tekstu; w rkp. terenowym z k. 29 melodia zanotowana kwartę czystą wyżej, t. 1–4:&#13;
&#13;
# 3&#13;
œ œ&#13;
&amp; 4œ&#13;
&#13;
Ma - tu - lu&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
mo&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J œ&#13;
ja,&#13;
&#13;
do - daj&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
za - wo&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
, t. 5–8 jak&#13;
&#13;
ja.&#13;
&#13;
w zapisie z k. 2, tekst jak w druku.&#13;
s. 168 nr 185 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją: „od&#13;
Garwolina (Ostrożeń, Gończyce)” i rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 13, z lokalizacją: „Garwolin”.&#13;
W rkp. terenowym brak znaku przykluczowego, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–4 zapis następujący:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ œ œ œ œ œ œ&#13;
œ œ ˙&#13;
&#13;
t. 8: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
; w rkp. z teki 2 t. 1 jak w zapisie terenowym,&#13;
&#13;
w t. 8 pierwsza ósemka fis1, wersja z rkp. terenowego zapisana&#13;
jako alternatywna.&#13;
W zapisie tekstu w rkp. terenowym (teka 43) po: „rutki nie ma”&#13;
jeszcze: „o, już nie ma, już nie ma” i na końcu „jużem ją dzisiaj&#13;
straciła” zamiast „jam cię dzisiaj straciła”, w rkp. z teki 2 tekst jak&#13;
w druku.&#13;
&#13;
�258&#13;
&#13;
nr 186 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 2; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 30, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej; w rkp. terenowym z k. 30 w drugim wykonaniu: w t. 2 dodana wersja alter-&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
natywna: &amp; R R J&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w t. 3 tylko dolna wersja. W czystopisie&#13;
&#13;
z k. 2 pod melodią tylko zwr. 1 i w. 1–2 zwr. 2, w rkp. terenowym&#13;
(k. 30) tekst jak w druku.&#13;
nr 187 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 29; w obu rkp. lokalizacja jak w druku.&#13;
W obu zapisach melodii w t. 1–4 tylko dolna wersja, t. 7–8 takie&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
same jak t. 3–4; w rkp. z k. 1 t. 5–6: &amp; R R J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ Jœ J&#13;
R&#13;
R&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. terenowym z k. 29 t. 5–6 jak w powyższym przykładzie,&#13;
przy czym w t. 5 druga ósemka f2, w t. 6 druga ósemka c2.&#13;
nr 188 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 1, z lokalizacją ogólną: „od Garwolina (Ostrożeń, Gończyce)” i rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 13, z lokalizacją: „Garwolin”.&#13;
W obu rkp. w t. 6 najpierw górna, przy powtórce dolna wersja;&#13;
w rkp. z teki 2 w zwr. 2: „już nic nie nada” zamiast „bo nic nie&#13;
nada”; w rkp. terenowym w zwr. 1: „nic nie da twoje płakanie”,&#13;
a zwr. 2 zanotowana skrótowo: „…stoją wozy… pozaprzęgane”.&#13;
s. 169 nr 189 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 9,&#13;
nr 56, z lokalizacją: „Gończyce pod Żelechowem”. W rkp. z teki 2&#13;
alternatywnie: w t. 5 cztery ósemki d2, w t. 7 cztery ósemki a1, tam&#13;
jeszcze dalszy ciąg tekstu:&#13;
„O Boże, Boże, co mię mąż bije,&#13;
nie ma takiego, co pożałuje.&#13;
Przyjdź, przyjdź, matuleńku,&#13;
przyjdź, przyjdź, najkochańsza,&#13;
ty pożałujesz.&#13;
Matka jedzie w te nowe wrota,&#13;
trzyma chusteczkę z szczerego złota.&#13;
A bijże ją, zięciu, dobrze,&#13;
aż się na niej skóra odrze,&#13;
złą panną była”.&#13;
&#13;
�259&#13;
&#13;
Jeszcze obszerniejszy tekst podpisany pod melodią z opracowaniem fortepianowym, zob. DWOK T. 67/II, nr 686. Ponadto w rkp.&#13;
Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 2, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”&#13;
incipit tekstu: „O, Boże mój, Boże, co mnie mąż bije”, tam bez melodii, z odesłaniem do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów..., T. 2, s. 58.&#13;
s. 169–193 (wesele VIII) – Znaczna część opisu wesela została najprawdopodobniej nadesłana przez Mariannę Rozalię Hemplównę (zob.&#13;
DWOK T. 80/I, s. LVIII), która przekazała też Kolbergowi inne materiały z Tuchowicza pod Łukowem. Ponieważ nie zachował się&#13;
rkp. Hemplówny, trudno stwierdzić, czy zapisała ona także pieśni.&#13;
s. 175 nr 192 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Gończyce”. W rkp. we wszystkich zwrotkach: „Kasieńka”&#13;
zamiast „Marysia”, ponadto zwr. 2: „A wiła go, wiła, ze dwiema&#13;
druhnami”, w zwr. 3 w. 2: „druga wianecek wijała” i brak ostatniego wiersza, w zwr. 5: „wianka” zamiast „go”, dalej zamiast zwr. 6 i 7&#13;
tylko: „Wiła Kasieńka itd.”, następnie zwr. 8, w której ponownie:&#13;
„wianka” zamiast „go”, a po zwr. 8:&#13;
„Wiła Kasieńka itd.&#13;
I puściła go po stole&#13;
do swojego Jasia w ukłony.&#13;
Musisz, Jasieńku, wianek wziąć,&#13;
ojcu, matuli, dziękować”.&#13;
s. 202–203 nr 1–10 i nr 12 – Rkp. nieznanego autora z notatką Kolberga:&#13;
„od pani Grajnertowej, Przesądy”, teka 1, sygn. 1116, k. 34–35. Nie&#13;
wiadomo, do jakiego „Kalendarza” z 1820 roku odsyła Kolberga&#13;
przy przesądzie nr 1; sprawdzono „Kalendarz [Warszawski] Astronomiczno-Gospodarski Polski i Ruski na rok 1820”, tam takiej informacji brak. Przesąd zamieszczony pod numerem 6 zanotowany&#13;
także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1117, k. 14.&#13;
Pieśni (s. 204–308)&#13;
s. 204–205 nr 235 i 236 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam w t. 1 w górnej wersji&#13;
pierwsza nuta d2, w t. 3 tylko górna wersja.&#13;
W rkp. pod melodią nr 235 najpierw tekst nr 236, a po nim tekst nr&#13;
235 zanotowany jako kolejne zwrotki, dalej jeszcze dwie nieczytelne dziś zwrotki. W druku błędnie podane metrum – winno być: .&#13;
&#13;
�260&#13;
&#13;
s. 205 nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w drugim wykonaniu t. 1 dwukrotnie powtórzony, przy powtórce na czwartą miarę ósemki e1 d1;&#13;
pod melodią zwr. 1–4, przy czym w zwr. 4 brak wiersza 2, następnie zwr. 9–12, a zamiast zwr. 13 i 14:&#13;
„Oj, żeby było pięć panien stołowych,&#13;
oj, żeby było dziesięć pokojowych.&#13;
Oj, żeby było łóżko scielania,&#13;
oj, żeby były chłopcy od śpiewania”.&#13;
s. 206 nr 238 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam nad melodią notatka: „Prędki”.&#13;
W rkp. w drugim wykonaniu: t. 1–2: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
#œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J ,&#13;
&#13;
w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki h1 gis1; w zapisie&#13;
tekstu w zwr. 2 w. 3 i 4 następujące: „jeśli nieładna, przyjedź do&#13;
domu”, w zwr. 3 w. 1 bez „oj”, zwr. 4 brzmi:&#13;
„Jest tam i druga&#13;
trochę przygruba,&#13;
co spojrzy na mnie&#13;
ockami mruga”,&#13;
&#13;
dalej zwr. 5, 9, 7, 6 i 8 jak w druku. Por. nr 13 w suplemencie.&#13;
s. 206–207 nr 239 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją&#13;
ogólną: „od Mińska, Stanisławowa, Kałuszyna”.&#13;
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka&#13;
a1, w drugim wykonaniu d1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
#&#13;
# j œ.&#13;
œ j&#13;
&amp; œJ œR œR J œ , przy powtórce: &amp; œ œR œR J Rœ ; w zapisie tekstu&#13;
&#13;
w zwr. 3 tylko wersja zamieszczona w nawiasie (bez wierszy 1 i 2),&#13;
w zwr. 5: „uwiłabym ci” zamiast „kupiłabym ci” i zwr. 6 bez wersji&#13;
wariantowej, zamieszczonej w nawiasie.&#13;
W innym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją: „Jadów” tekst stanowi dalszy ciąg pieśni „A gdziez odjezdzas”, zob.&#13;
nr 13 w suplemencie.&#13;
s. 207 nr 240 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.&#13;
&#13;
�261&#13;
&#13;
W rkp. w t. 5 przy powtórce druga i trzecia ósemka f2 g2, w t. 8&#13;
w obu wykonaniach ćwierćnuty c2 g1; w zapisie tekstu w zwr. 4&#13;
wiersz 1: „A i do taneczka idzie”, między zwr. 4 i 5 jeszcze jedna:&#13;
„Idź, kpie, durniu, idź, kpie, durniu i wielki niestatku,&#13;
wszystkie panny objechał, do mnie na ostatku”&#13;
i między zwr. 8 i 9 także jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Stoi pokrzywa przy drodze, boję się nią oparzyć,&#13;
tak ci i złym kawalerem boję się zarazić”.&#13;
s. 208 nr 241 – W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją:&#13;
„Jadów”, tam tekst jak w druku zapisany jako dalszy ciąg pieśni:&#13;
„A gdziez odjezdzas, Jasieńku”, zob. nr 13 w suplemencie.&#13;
nr 242 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „od&#13;
Stoczku, Kałuszyn” i notą: „Szlachty”; rkp. terenowy, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 26 z lokalizacją ogólną: „z Stanisławowa” i dopiskiem:&#13;
„w Gończycach śpiewane”. W obu rkp. w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemki c2 a1 i tekst jak w druku. W rkp.&#13;
terenowym z k. 26 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     .&#13;
&#13;
nr 243 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu z notatką: „Krakowiak żwawy”,&#13;
zob. DWOK T. 41, nr 1231; teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Jadów”, z notą: „Stanisławów”, tam tylko tekst.&#13;
s. 209 nr 244 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od Jadowa”. W rkp. brak dodatkowych zwrotek zamieszczonych w przypisie.&#13;
nr 245 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 95, tam tekst obszerniejszy.&#13;
s. 210 nr 247 – W rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze” tekst zwr. 1–3 podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 248, zob. następny przypis.&#13;
nr 248 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam melodia zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, w t. 1 i 4 tylko dolna, w t. 3 i 5 tylko górna wersja, po t. 6&#13;
jeszcze:&#13;
&#13;
j&#13;
&amp;b œ.&#13;
&#13;
r r r r r j&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
#œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œj œ œ . œ ‰ [ ‰ ] .&#13;
&#13;
�262&#13;
&#13;
Pod melodią tekst jak zwr. 1–3 poprzedniej pieśni, zob. przypis do&#13;
numeru 247.&#13;
s. 211 nr 250 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”.&#13;
Takt 1 w rkp. z k. 4: &amp;&#13;
&#13;
# r r j j&#13;
œ œ œ œ , a w rkp. z k. 18:&#13;
&#13;
# j j j&#13;
&amp; œ œj œ œ ; w obu rkp. w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, w t. 5&#13;
&#13;
ostatnia nuta b1, w t. 6 druga szesnastka g1, w t. 7 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja.&#13;
W obu rkp. tekst obszerniejszy, na k. 4 jeszcze 3 zwrotki:&#13;
„A ja jej też zapowiadam,&#13;
musisz moją być,&#13;
a ona mi odpowiada,&#13;
nie umiem robić.&#13;
A jest ci tam na boru wić,&#13;
co uczy robić&#13;
i brzozowy pomietałek&#13;
na rano budzić.&#13;
Ty durniu, jeszcze nie masz nic,&#13;
obiecujesz bić,&#13;
a dajże mi jak najprędzej&#13;
za inszego iść”;&#13;
w rkp. terenowym tekst do słów: „brzozowy pomietałek”.&#13;
nr 251 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4; rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”. W obu&#13;
rkp. tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią nr 250, a po nim&#13;
jeszcze dalszy ciąg jak nr 252 zwr. 6 vel i zwr. 7, zob. następny&#13;
przypis.&#13;
s. 211–212 nr 252 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam zwrotki 4–7 (także&#13;
zwr. 6 vel) zanotowane jako dalszy ciąg pieśni nr 253. Ponadto zwr.&#13;
6 vel i 7 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4 i rkp. terenowy,&#13;
tamże, k. 18, oba rkp. z lokalizacją: „Głuchy”; w obu rkp. zwrotki te&#13;
stanowią dalszy ciąg pieśni nr 251, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 212 nr 253 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
&#13;
�263&#13;
&#13;
W rkp. w t. 2, 3, 6 tylko górna wersja, w t. 6 przy drugiej szesnastce alternatywnie a2, w t. 7 dolna wersja, pierwsza szesnastka&#13;
e2. W rkp. tekst obszerniejszy, jego dalszy ciąg stanowią zwr. 4–7&#13;
pieśni nr 252.&#13;
s. 212–213 nr 254 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst podpisany pod pieśnią:&#13;
„Tam za górami”, zob. nr 56 w suplemencie; w tym rkp. w zwr. 3&#13;
w. 2: „wianek utracić” zamiast „rozumu nie mieć”.&#13;
W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od&#13;
Jadowa” wariant zwr. 1–5, a po nich tekst jak nr 258 zwr. 3–8;&#13;
w tym rkp. początek zwr. 1: „Na polu wiśnia, pod wiśnio woda”&#13;
i w zwr. 1 i 2: „Marysieńka” i „Marysiu”. Odesłanie do melodii&#13;
winno być: nr 258 (nie 257).&#13;
s. 213 nr 255 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst zanotowany jako fragment następnej pieśni,&#13;
zob. przypis do numeru 256.&#13;
s. 213–214 nr 256 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20,&#13;
bez lokalizacji. W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, liczne skreślenia, przesunięcia kresek taktowych&#13;
i oznaczenie dłuższych nut poprzez znak fermaty, początek melodii zanotowany w metrum , w t. 6 i 8 tylko dolna wersja.&#13;
W rkp. pod melodią zwr. 1 i 2 jak w druku, dalej zwr. 8 i 9 zamieszczone w przypisie, po nich zwr. 1–6 pieśni nr 255, a następnie zwr. 3–5 (pieśni nr 256), przy czym w zwr. 5 ostatni wiersz&#13;
brzmi: „z sobą płakali”; ponadto w rkp. jeszcze fragmenty: „A wy&#13;
służeczki, dajcie chusteczki…. wianek tracę”, a na zakończenie&#13;
zwrotka:&#13;
„Jak ci go żal, to ci go oddam,&#13;
niedaleko twego chodu z kościoła do domu”.&#13;
s. 214–215 nr 258 – Zwr. 3–8 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 5, z lokalizacją ogólną: „od Jadowa” zanotowane jako dalszy ciąg tekstu nr 254 zwr. 1–5. Melodia z innym tekstem, zob.&#13;
nr 56 w suplemencie.&#13;
s. 215 nr 259 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie melodii w t. 3 tylko dolna&#13;
wersja inaczej urytmizowana:      .&#13;
s. 216 nr 261 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Tekst podpisany jako ciąg dalszy&#13;
pieśni nr 259.&#13;
&#13;
�264&#13;
&#13;
s. 219 nr 266 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, bez lokalizacji,&#13;
tam melodia z tekstem opublikowanym jako nr 268, zob. przypis&#13;
do tego numeru.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1&#13;
w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka i w t. 2 pierwsza ósemka&#13;
d2, w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie d2,&#13;
w t. 4 w pierwszym wykonaniu dolna wersja, w drugim wykonaniu&#13;
&#13;
#&#13;
œœœ œœœ œ&#13;
&amp; œœ œœ œœ œ&#13;
.&#13;
t. 4 i 5:&#13;
&#13;
s. 219–220 nr 267 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Poszedł Jasio&#13;
orać” (zob. wiersz 2), a poniżej tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 3 w obu&#13;
wykonaniach: &amp;&#13;
&#13;
# œ œ œ# œ œ&#13;
œ&#13;
, w t. 4 w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
na pierwszą miarę dodane alternatywnie ósemki b1 a1, w drugim&#13;
na pierwszą miarę ósemki b1 a1.&#13;
W tym rkp. u dołu karty tekst „Poszedł Jasio orać” (bez wiersza 1),&#13;
ponadto w zwr. 8 w. 4 i 5 następujące: „Koszulina lniana, trzy lata&#13;
nieprana”, por. nr 268 zwr. 3. Pod pieśnią na s. 220 odesłanie do&#13;
wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 352.&#13;
s. 220 nr 268 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17. W rkp.&#13;
tekst z zapisem nutowym jak nr 266 (zob. komentarz do tego numeru); ponadto dalej zanotowane skrótowo jeszcze kolejne warianty zwr. 3:&#13;
„Nie mogła… ile bydła mas…,&#13;
tylko jedno ciele, za piecem mu scielę.&#13;
Nie mogła… konie mas…,&#13;
tylko jedno zrzebie, po polu je żywię.&#13;
Nie mogła… gęsi mas…,&#13;
jednego gąsiora, ucieknie do dwora.&#13;
Nie mogła… jendyk mas…,&#13;
jednego jendora, ucieknie do dwora.&#13;
&#13;
�265&#13;
&#13;
Nie mogła… kurów mas,&#13;
tylko jedną kurę, po ugorze chodzi,&#13;
już krekorać od głodu nie może.&#13;
Nie mogła… świni mas,&#13;
tylko jedno prosię, w kieszeni je nosę”,&#13;
por. pieśń nr 269, a na zakończenie:&#13;
„Chociaz ty we złocie, ja fartuski … wełnianym,&#13;
przytul mnie do siebie, a swem lickiem rumianym”.&#13;
s. 220–221 nr 269 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń” i notatką&#13;
nad nutami: „Polacca” oraz teka 42, sygn. 1350, k. 186/1, (3. pięciolinia), z lokalizacją: „Gończyce”, tam umieszczona w dziale „Polonezy”.&#13;
Takt 3 i 4 w następującym zapisie: w rkp. z teki 2:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
# œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
z teki 42:							&#13;
&#13;
, w rkp.&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 221 nr 270 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia bez tekstu&#13;
w następującym zapisie:&#13;
&#13;
3&#13;
œ&#13;
&amp;b 8 œ œ œ&#13;
&amp;b œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
œ œ œ.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 271 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 na drugą i trzecią miarę alternatywnie ćwierćnuta h1,&#13;
w t. 4 na trzecią miarę szesnastki h1 g1, w t. 5 dolna wersja, druga&#13;
szesnastka alternatywnie g1, w t. 6 na trzecią miarę szesnastki h1&#13;
a1, w t. 7 dolna wersja, obok zanotowana wersja alternatywna dla&#13;
&#13;
r r j j&#13;
œœ œ ;&#13;
&#13;
tego taktu: &amp; œ œ œ&#13;
&#13;
�266&#13;
&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 2: „cerwoną wstązecką”, a w. 3: „zapłakała ocki”, ponadto w rkp. jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Wyjechał Jasio na zieloną łąckę,&#13;
złamał Jasia konik syję, a sam Jasio rąckę”.&#13;
s. 222 nr 273 – Por. nr 65 w suplemencie.&#13;
nr 274 – Por. nr 73 w suplemencie.&#13;
s. 223 nr 276 – Melodia por. DWOK T. 41, nr 1272; melodia w opracowaniu fortepianowym z wariantem tekstu, por. DWOK T. 67/II,&#13;
nr 636.&#13;
s. 223–224 nr 277 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 28r., z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam w zwr. 1 w. 2: „pasła dziewczyna” zamiast „pasła panna”, w zwr. 3 w. 2: „wpadła&#13;
w gliniankę” zamiast „wpadła w strumyk”, brak zwr. 4–8, a zamiast nich tekst jak nr 278.&#13;
W rkp. tekst połączony z melodią zanotowaną na k. 28v., tam z incipitem: „Tam za dworem”, zob. DWOK T. 41, nr 1272.&#13;
s. 224 nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”; w rkp. tekst ten stanowi dalszy ciąg pieśni&#13;
nr 277, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 225 nr 280 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 26, z lokalizacją ogólną: „z Stanisławowa” i notatką: „W Gończycach śpiewane”; w rkp. tekst z inną melodią, zob. DWOK T. 41,&#13;
nr 1201, tam z pierwszą zwrotką tekstu.&#13;
s. 225–226 nr 281 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, melodia zapisana&#13;
w metrum :&#13;
&#13;
b 3 j j œœ&#13;
&amp;b 4 œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Syn - kar - kę&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
mi&#13;
&#13;
ra - ją,&#13;
&#13;
b j j œœ&#13;
&amp;b œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
da&#13;
&#13;
łaj - dus,&#13;
&#13;
j&#13;
b&#13;
&amp; b œJ œ œ .&#13;
&#13;
j j œœ œ œ&#13;
œ œ œJ&#13;
&#13;
przyj - dzie la&#13;
&#13;
Syn - ko - wać&#13;
&#13;
b j j œœ&#13;
&amp;b œ œ&#13;
&#13;
sie&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
na - u - cy - ła,&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ ˙&#13;
œ&#13;
J J&#13;
a - le ja&#13;
&#13;
ij&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
do u - cha&#13;
&#13;
œ œj œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
do - brze gar - ło&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
nie chce,&#13;
&#13;
œ&#13;
ij&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
sep - ce.&#13;
&#13;
j&#13;
œ œJ œ œ&#13;
&#13;
roz - pu - ści - ła,&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
�b j j œœ&#13;
&amp;b œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
da&#13;
&#13;
j&#13;
b&#13;
&amp; b œJ œ œ .&#13;
&#13;
j j œœ œ œ&#13;
œ œ Jœ&#13;
&#13;
przyj - dzie la&#13;
&#13;
Syn - ko - wać&#13;
&#13;
b j j œœ&#13;
&amp;b œ œ&#13;
&#13;
sie&#13;
&#13;
łaj - dus,&#13;
267&#13;
&#13;
na - u - cy - ła,&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
od ta - ko - wyj&#13;
&#13;
zo - ny&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
do u - cha&#13;
&#13;
ij&#13;
&#13;
œ œj œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
do - brze gar - ło&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
sep - ce.&#13;
&#13;
j&#13;
œ œJ œ œ&#13;
&#13;
roz - pu - ści - ła,&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
[ ]&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
je - stem u - mar - twio - ny.&#13;
&#13;
t. 5–6 poprawione później na 2; w zapisie tekstu brak wierszy 5–8&#13;
ostatniej zwrotki.&#13;
s. 226 nr 282 i w. 1–3d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym:&#13;
&#13;
# 4œ&#13;
&amp; 4&#13;
&#13;
Wo&#13;
już&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ.&#13;
J J&#13;
&#13;
gró ci mi,&#13;
&#13;
de&#13;
już&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
cku&#13;
ci&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ #œ œ œ&#13;
œ&#13;
J J&#13;
&#13;
li - ście pa - da&#13;
pir - se - go da&#13;
&#13;
# j j j j&#13;
j œ&#13;
&amp; œ œ œ œ œJ œJ œJ œ&#13;
A&#13;
&#13;
ten&#13;
&#13;
pir - sy&#13;
&#13;
bar - dzo&#13;
&#13;
zyr - cy,&#13;
&#13;
[nie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ją,&#13;
ją.&#13;
&#13;
œ # œ œj œ&#13;
J J&#13;
J œ&#13;
&#13;
pój - dę&#13;
&#13;
..&#13;
,&#13;
&#13;
za nie - go].&#13;
&#13;
por. T. 25, nr 78 a nie nr 79, jak odsyła Kolberg.&#13;
s. 227 nr 284 – Rkp. Kolberga: sygn. 3203, k. 15, z notą: „Dworska”, nota&#13;
lokalizacyjna niewidoczna – karta rkp. odcięta, pod melodią obszerniejszy tekst, między zwr. 3 i 4 jeszcze jedna:&#13;
„Nie wstać rano, długo spać,&#13;
myśleć o miłym,&#13;
serce mi się żywnie kraje,&#13;
gdy myślę o nim”.&#13;
Melodia i tekst por. nr 134, a tekst por. nr 133 i 135 w suplemencie.&#13;
s. 228–229 nr 285 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie tekstu w zwr. 2 w. 2:&#13;
„bardzo młoda” zamiast „jest młoda”, w zwr. 3 w. 2: także „bardzo&#13;
młoda” zamiast „jestem młoda”, brak zwr. 4, 8 i 9, w zwr. 10 w. 2:&#13;
„Jasiowi” zamiast „jemu”.&#13;
s. 229 nr 286 – Rkp. Kolberga, sygn. 3203, k. 15, początek karty odcięty;&#13;
widoczna tylko lokalizacja: „Międzyleś”, ostatni takt oraz tekst zwr. 2.&#13;
s. 229–230 nr 287a – Pod pieśnią na s. 230 odesłanie do wariantu w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 333.&#13;
&#13;
�268&#13;
&#13;
s. 230 nr 287b – Rkp. Kolberga, sygn. 3203, k. 15; rkp. uszkodzony, karta&#13;
odcięta, widoczne tylko takty 1–2 i fragment tekstu: „Matko, matko, moja”.&#13;
s. 231 nr 290 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 4 i rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 18, oba z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
&#13;
W obu rkp. w t. 3 rytm: œ œ œ .&#13;
Na k. 4 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 5 inny&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
rytm: œ œ , a tekst obszerniejszy, zob. nr 48 w suplemencie.&#13;
W rkp. terenowym na k. 18 tylko melodia z incipitem: „A sadziła&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
ja jabłoneczkę”, t. 5–6: &amp; œ œ&#13;
&#13;
œœ . œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 11 na trzecią&#13;
&#13;
miarę alternatywnie dwie szesnastki e1 g1.&#13;
Odesłanie do numeru 84 w T. 25 dotyczy tekstu.&#13;
nr 291 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia z incipitem: „Miesiąc świeci,&#13;
słońce grzeje”, a poniżej tekst jak nr 292, zob. następny przypis.&#13;
W zapisie melodii t. 1–2 w następującym rytmie: w pierwszym&#13;
wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# œ œ œ œ œ.&#13;
œ&#13;
œ˙&#13;
œ&#13;
&#13;
3&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œ œœ œ œœ œ œ œ ˙&#13;
&#13;
, przy powtórce:&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
, w t. 3 w pierwszym wykonaniu druga&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
ósemka a1, t. 4 przy powtórce: &amp;&#13;
.&#13;
s. 231–232 nr 292 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; tam melodia z incipitem: „Miesiąc&#13;
świeci, słońce”. W rkp. w t. 2 i 6 tylko dolna, w t. 6 i 8 tylko górna&#13;
wersja.&#13;
Ponadto w rkp. terenowym, teka 2, sygn. 1124, k. 27, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Sokół” melodia opublikowana jako nr 291 (zob. komentarz do poprzedniego numeru) z incipitem: „Miesiąc świeci, słońce&#13;
grzeje”, a poniżej niepełny tekst jak nr 292, przy czym zwrotki&#13;
w następującej kolejności: zwr. 1 tylko w. 1–2, zwr. 8, zwr. 9 w. 1–2&#13;
(w w. 2: „majętniejsza” zamiast „przyjemniejsza”), dalej zwr. 2, zwr.&#13;
3 w. 1–2 i w w. 2: „Oczki zapłakała” zamiast „taka zapłakana”,&#13;
następnie zwr. 4 w. 1–2, zwr. 5 w. 3–4, zwr. 6, 7 i 11.&#13;
&#13;
�269&#13;
&#13;
s. 233 nr 294 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie ósemki h1 g1, t. 3:&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
œ œ œ œ œ œœ œ&#13;
&amp; œ&#13;
, t. 5: &amp;&#13;
&#13;
œ . œœ œ&#13;
J , w t. 6 na trzecią miarę&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ œœ œ&#13;
górna wersja i alternatywnie ósemki h1 g1, t. 7: &amp; œ&#13;
;&#13;
&#13;
w rkp. pierwszy wiersz: „A kiedy się mój wrony konicek”, dalej&#13;
tekst jak w druku.&#13;
s. 234 nr 295a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”; w rkp. brak daty. W zapisie melodii&#13;
t. 3–4 opatrzone znakiem powtórki, w t. 3 dodana wersja alterna-&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
tywna: &amp; œ œ œ œ œ . œ .&#13;
s. 234–235 nr 295b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 16,&#13;
z lokalizacją jak w druku, bez daty. W zapisie melodii w t. 1 i 7&#13;
tylko górna wersja, brak t. 8.&#13;
s. 236 nr 297 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją: „Kłembów, Wola Rasztowska”. W rkp. tekst z zapisem&#13;
nutowym:&#13;
&#13;
3œ&#13;
&amp;8 J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Wy - je - chał&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp;J&#13;
i&#13;
&#13;
&amp; œJœ&#13;
Po&#13;
&#13;
&amp; œJ&#13;
&#13;
dzie&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
wy - wi&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
daj&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
wcy&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
no,&#13;
&#13;
rą&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ œj œœ&#13;
J&#13;
3&#13;
&#13;
ckę&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
cha&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
stecz&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
Jœ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ne&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ko - nie&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
do - brą&#13;
&#13;
œ œ œ œ.&#13;
&#13;
j&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
ko&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
krzy - knął&#13;
&#13;
chu&#13;
&#13;
œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
w po - le,&#13;
&#13;
mnie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
ką.&#13;
&#13;
j&#13;
œ #œ&#13;
&#13;
no - ckę,&#13;
&#13;
j&#13;
œ [ ‰ ‰]&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
cko.&#13;
&#13;
Melodia por. T. 25, nr 99.&#13;
s. 236–237 nr 298 i przyp. 1 na s. 236 – W przypisie Kolberg odsyła do&#13;
dwóch wariantów tej pieśni zamieszczonych w zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 255 i T. 2, s. 242.&#13;
&#13;
�270&#13;
&#13;
s. 237 nr 299 – W rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 5 ten tekst stanowi&#13;
fragment pieśni opublikowanej jako nr 195 w suplemencie; por.&#13;
też nr 174 w T. 26.&#13;
s. 238 nr 300 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym; pod melodią tekst zwrotek 1–3, w zwr. 1 w. 2: „stała się mi tu szkoda”, a w zwr. 3 w. 3:&#13;
„utraciłam ich marnie”.&#13;
W przypisie Kolberg odsyła do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, tam w T. 1 na s. 254 inna kolejność zwrotek, w T. 2 na s. 242 wariant pieśni.&#13;
s. 239 nr 301 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 22 i teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 9, oba z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
Na k. 22 tekst zwr. 1 i 3, a na k. 9 zwr. 1 i 4, przy czym w obu&#13;
zwrotkach Kolberg zanotował: „Marysiu” zamiast „dziewczyno”.&#13;
Tekst zanotowany na k. 9 stanowi całość z pieśniami: nr 302, 303,&#13;
304, 306 i 307.&#13;
nr 302 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst stanowi całość z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 303, 304, 306 i 307.&#13;
nr 303 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst stanowi całość z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 302, 304, 306 i 307.&#13;
s. 240 nr 304 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; tam pierwszy wiersz brzmi: „W Sekucinie” zamiast „A w Serocynie”. W rkp. tekst stanowi całość&#13;
z pieśniami: nr 301 zwr. 1 i 4, 302, 303, 306 i 307.&#13;
s. 240–241 nr 306 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 58, z lokalizacją&#13;
jak w druku i notatką: „Na zalotach” i rkp. terenowy, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W obu rkp. tekst podpisany pod melodią, która jest wariantem&#13;
melodii opublikowanej przez Kolberga pod numerem 310, zob.&#13;
przypis do tego nr.&#13;
W rkp. z teki 5 zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
3 j&#13;
&amp;8 œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Ko - łem,&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
œœj&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
]&#13;
&#13;
je&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; œ œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
J[&#13;
&#13;
już&#13;
&#13;
pie - le&#13;
&#13;
Ma&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
nad&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
#œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
łem&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
ry - sia&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
sło - nius - cko&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
cho -&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
dro&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
bną&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
cho - dzi,&#13;
&#13;
œ&#13;
- dem,&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ru&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
te - ckę&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
�j&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœj&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
]&#13;
&#13;
je&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; œ œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&amp; œœ&#13;
J[&#13;
&#13;
już&#13;
&#13;
pie - le&#13;
&#13;
j&#13;
&amp;œ&#13;
tam&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Ma&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
wym&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
bną&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ru&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
te - ckę&#13;
&#13;
j&#13;
œ ‰&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
dem,&#13;
&#13;
œ œ œj&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
dro - bną&#13;
&#13;
- wym&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
- dem,&#13;
&#13;
gro&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
no -&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ry - sia&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
dro&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
cho -&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ry - sia&#13;
&#13;
no&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
271&#13;
-&#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
pie - le&#13;
&#13;
tam&#13;
&#13;
nad&#13;
&#13;
Ma&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; œ œJ&#13;
j&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
ru&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
o - gro&#13;
&#13;
te - ckę&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
dem.&#13;
&#13;
w rkp. z teki 2 t. 1–8 jak w powyższym przykładzie, od t. 9 zapis&#13;
następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
&amp; .. œ œJ&#13;
&#13;
pie - le&#13;
&#13;
&amp; # œœ œ&#13;
J&#13;
tam&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
Ma - ry&#13;
&#13;
j&#13;
#œ&#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
no - wym&#13;
&#13;
œœ œœ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
sia&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
dro&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œJ&#13;
&#13;
bną&#13;
&#13;
ru&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
te - ckę&#13;
&#13;
œœ œœ j [ ‰ ] .&#13;
œ&#13;
. œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
1.&#13;
&#13;
gro - dem,&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
gro&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
dem.&#13;
&#13;
w tym rkp. dalszy ciąg tekstu opublikowany jako nr 307, zob. następny przypis.&#13;
W rkp. z teki 2 po tekście nr 306 jeszcze kolejne zwrotki opublikowane jako nr 302, 301 zwr. 1, 307, 303, 301 zwr. 4 i 304.&#13;
s. 241 nr 307 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 58, z lokalizacją: „od&#13;
Latowicza (Oleksianka)” i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W obu rkp. są to kolejne zwrotki pieśni nr 306, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 242 nr 310 – Wariant melodii por. przypis do numeru 306.&#13;
nr 311 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę&#13;
ćwierćnuta d2, w t. 2 na pierwszą miarę d2, w dalszym przebiegu&#13;
obie wersje; w drugim wykonaniu następujący przebieg melodii:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ [ Œ]&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�272&#13;
&#13;
s. 243 nr 313 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. tekst wraz z melodią:&#13;
&#13;
    &#13;
 &#13;
         &#13;
Kie  dym by  ła&#13;
wzio  nam so  bie&#13;
&#13;
u ma  tu  li,&#13;
lu  ste  re  cko,&#13;
&#13;
        [] &#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
pięk  niem cho  dzi  ła;&#13;
to'm się stro  i  ła.&#13;
&#13;
       &#13;
         &#13;
                          [] ,&#13;
Teraz z sie bie zru camstro  je, i  dę z ce  la  deckąw pole, ma  tulu mo  ja!&#13;
&#13;
tam tekst obszerniejszy, między zwr. 3 i 4 jeszcze:&#13;
„Bo wom było miło&#13;
słuchać mojej muzyki,&#13;
wygrywali pod okienkiem&#13;
gdyby słowiki.&#13;
Nie dawać mnie za mąż było,&#13;
bo mnie teraz jest niemiło,&#13;
matulu moja.&#13;
Po cóżeś mnie, matuleńku,&#13;
za mąż wydała,&#13;
kiedy ja się w gospodarstwie&#13;
nie rozpoznała,&#13;
w gospodarstwie trzeba robić,&#13;
a ja młoda lubię chodzić,&#13;
matulu moja”.&#13;
s. 244–245 nr 316 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia z incipitem: „Na podolu biały kamień, Podolanka&#13;
siedzi”; w t. 4–5 górna wersja z druku zanotowana małymi nutami&#13;
jako wersja alternatywna, natomiast dużymi nutami zanotowany następujący przebieg melodii: &amp;&#13;
&#13;
&amp;œ œ&#13;
&#13;
bœ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œœœ œ œ œ&#13;
œ , t. 6:&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 245 nr 317 – Rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. t. 3–4 w następującym zapisie:&#13;
&#13;
4 œ œœœ&#13;
3 œ œ œ œœ œ 4 œ œ œ œ 3 œ œ&#13;
&amp;4&#13;
œ 4&#13;
4œ&#13;
4&#13;
œ ;&#13;
&#13;
�273&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1–2, dalej wiersze 1–2 zwr. 4, następnie zwr. 3&#13;
wiersze 2–4, po nich wiersze 3–4 zwr. 4 i na zakończenie zwr. 5 jak&#13;
w druku. Por. DWOK T. 41, nr 1085.&#13;
s. 246 nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją ogólną: „Ślężany”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w tonacji durowej, tzn. nuta c2 w t. 3 opatrzona jest ≥, t. 5–10 w następującym&#13;
&#13;
œ # œ œ # œ œ œ œ œœ œ # œ œ œ # œ œ # œ œ # œ œ œ&#13;
zapisie: &amp; # œœ œ œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią pierwszy wiersz zwr. 1, dalej fragment tekstu: „a cóż&#13;
to tam za uroda była, co koniki po polu zgubiła”, a następnie zwr.&#13;
3–5, przy czym w zwr. 4 w. 1–2 następujące: „Słyszałem tam nowinę, będzies miała dziewcynę”, a w zwr. 5 w. 1 brzmi: „cichoj,&#13;
dziewcyno, nie frasuj się”.&#13;
Wiersze 3–4 zwr. 5 w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam stanowią fragment pieśni nr 319, zob. następny przypis.&#13;
nr 319 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. t. 1–4 zanotowane w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 2 na drugą miarę alternatywnie&#13;
ósemki a1 gis1, w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 7 druga ćwierćnuta:&#13;
w pierwszym wykonaniu e1, w drugim a1; pod melodią: „Z poniedziałku na święto, na święto, koniki mu”, a dalej: tekst jak nr 318&#13;
zwr. 5 w. 3–4, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 320 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją ogólną: „Sokół”, tam melodia i fragment tekstu: „Z poniedziałku na święto, Jasieńko…”.&#13;
W rkp. melodia zapisana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, t. 1–2 zanotowane pierwotnie w metrum ,&#13;
tzn. ósemki na pierwszą miarę zanotowane jako ćwierćnuty, a następnie poprawione przez Kolberga.&#13;
s. 247 nr 321 – Rkp. Kolberga: teka 37, sygn. 1328, k. 113, z lokalizacją:&#13;
„od Kałuszyna”; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” i teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. z teki 37 w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki&#13;
c2 h1, w t. 4 ostatnia ósemka c2 i w całym takcie dopisana wersja&#13;
alternatywna: &amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ , w t. 6 przy ostatniej ósemce alter-&#13;
&#13;
�274&#13;
&#13;
natywnie f1; w tym rkp. melodia z tekstem jak pod nutami i zwr 2;&#13;
powyżej na tej samej karcie tekst jak pod nutami, a dalej zwr. 1.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2 tylko dolna, w t. 3 tylko górna wersja,&#13;
ćwierćnuta d2, w t. 4 ostatnia ósemka g1, pod melodią tylko pierwszy wiersz zwr. 2, a po nim dwa pierwsze wiersze zwr. 1.&#13;
W rkp. z teki 2 w t. 1–4 wersja opisana powyżej (z teki 37) jako&#13;
wersja alternatywna, tam tylko wiersze 1–3 pierwszej zwrotki.&#13;
We wszystkich rkp. t. 5–8 skrócone do dwóch taktów, w rkp. z teki 37:&#13;
jœ œ œ&#13;
œ œ ‰ .. , w rkp. z teki 2 tylko dolna wersja&#13;
&amp; .. œ œœ&#13;
J&#13;
J&#13;
J&#13;
&#13;
z powyższego przykładu, w rkp. z teki 43:&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&amp; .. J œ&#13;
œ œJ œ ‰ .. .&#13;
&#13;
nr 322 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
# # # 3 r œ œœj .œ œ œœr . œ œ œ œ œ . r œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; 8 œœ Rœœ&#13;
J œRœ œœ œ&#13;
R . R R R R R R . œRœ R&#13;
R&#13;
R&#13;
Ja-kem je - chał&#13;
&#13;
do dzie - wcy- ny swo-i,&#13;
&#13;
## r œ j&#13;
r r&#13;
&amp; # œ Rœ œ œ œR Rœ œR œ œ Rœ&#13;
O - na za mną&#13;
&#13;
wy - glą - da - ła o-knem,&#13;
&#13;
mie-siąc świe - cił wy - so - ko.&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œ œjœ œ œ œœ&#13;
J&#13;
R R&#13;
&#13;
cy ja je - stem&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
;&#13;
RR&#13;
&#13;
da - le - ko.&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1 jak w druku, a następnie kilka innych, zanotowanych fragmentarycznie:&#13;
„Ujechałem trzy mile pola, ona wyjrzała...,&#13;
cem cię zagniewała.&#13;
Już się nie powrócę,&#13;
bo sam nie wiem dlaczego,&#13;
jakem ja był pod twem oknem...&#13;
Już widzę, zakochanie moje,&#13;
że cię dostać nie mogę,&#13;
weź karabin na ramię i maseruj w drogę.&#13;
Oj, już jedzie, już jedzie, zakochanie moje,&#13;
poznałam po mowie[…].&#13;
I rozpuścił piórko konikoju po głowie.&#13;
&#13;
�275&#13;
&#13;
Nie tak ci mi trusiego piórka żal,&#13;
coś je, Jasio rozpuścił,&#13;
gorzej ci mi ciebie, Jasieńku, żal,&#13;
coś mnie marnie opuścił”.&#13;
W druku błędnie zanotowane metrum, winno być: .&#13;
&#13;
s. 248–249 nr 325 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą wyżej, tylko górna&#13;
wersja, w t. 4 i 5 druga szesnastka h1; tekst obszerniejszy, po zwr.&#13;
5 jeszcze kolejne:&#13;
„Ile złości i chytrości&#13;
w każdziusieńskim chłopie [...].&#13;
Ile zdziebeł, tyle wełny&#13;
na biały owiecce,&#13;
tyle cnoty i pokory&#13;
w każdy panienecce.&#13;
Nie bój ty się zdrady moji,&#13;
nie zdradzę ja ciebie,&#13;
a bogdajem nogi złamał&#13;
jadący do ciebie.&#13;
I wyjechał na gościniec,&#13;
na rozstajne drogi [...]”.&#13;
s. 249 nr 326 – Zwr. 5–17 por. przypis do numeru 328.&#13;
s. 250 nr 327 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13, nr 149, z lokalizacją: „od Stoczka i Wodyń”; tam w zapisie melodii tylko dolna&#13;
wersja, w t. 6 ósemki c2 e2 g2.&#13;
nr 328 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 5 dolna wersja, pod&#13;
melodią tekst jak nr 329 w druku, a po nim tekst: „Siedmio Jasio&#13;
koni miał” obszerniejszy niż w druku, po zwr. 1 jeszcze kolejne:&#13;
„Od każdy podkowy&#13;
talar bity gotowy,&#13;
konie na most stąpają,&#13;
scyrem złotem brząkają.&#13;
&#13;
�276&#13;
&#13;
Kasiu moja, Kasienko,&#13;
pocies moje serdeńko,&#13;
nie ja ci je smuciła,&#13;
nie będę się ciesyła.&#13;
Zasmucił ci ojciec, mać,&#13;
nie chcieli mnie za cię dać,&#13;
a teraz mnie wydaje,&#13;
śnurówecka nie staje.&#13;
Nastaw sobie wstążeckę,&#13;
będzies jesce dziewecką.&#13;
Zeby ja je i dwoma,&#13;
już nie będę pannoma.&#13;
Już cię Bogu polecam,&#13;
sam się innéj zalecam.&#13;
Oj, zalecaj, zalecaj,&#13;
mnie chusteczki powracaj.&#13;
Siłaś mi ich nadała,&#13;
coś mi wracać kazała.&#13;
Jedną dałam ze złotem,&#13;
nie wié matula o tém,&#13;
drugą dałam z kwiatami,&#13;
nie wié ojciec z braciami.&#13;
Trzecią dałam w alkirzu,&#13;
oj ty, Jasiu, sołwirzu,&#13;
piątą dałam z leliją,&#13;
wróć Jasiu, wróć [mi ją].&#13;
Oj, nie wrócę, nie wrócę,&#13;
pod koniki podrzucę&#13;
i konikiem tratuję...&#13;
… ci daruję”,&#13;
por. pieśń nr 326 zwr. 5–17.&#13;
nr 329 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. zapis nutowy jak nr 328, zob.&#13;
poprzedni przypis, pod nim tekst jak w druku, a dalej jako kontynuacja wątek: „Siedmio Jasio koni miał”, zob. przypis do numeru 328.&#13;
&#13;
�277&#13;
&#13;
s.251&#13;
&#13;
Tekst także w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 13.&#13;
nr 331 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 4 na trzecią miarę szesnastki a1 h1, w t. 5 zamiast drugiej&#13;
szesnastki dwie trzydziestodwójki a1 g1, od t. 7 następujący przebieg&#13;
melodii: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œj œj&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ&#13;
œ œJ # œ œ # œ œ œ œ œ [ ‰] ;&#13;
&#13;
w rkp. brak fragmentu tekstu: „a ja na cię spoglądam pacierze&#13;
klepiąc”, nadto w rkp. dalszy ciąg tekstu:&#13;
„Kiedy wyjdziesz z kościoła,&#13;
rzuć na mnie okiem,&#13;
a ja będę pośpieszał&#13;
szerokim krokiem,&#13;
chcąc się z tobą przywitać&#13;
i o zdrowie zapytać,&#13;
w jakim zostajesz.&#13;
A ja widzę, dziewczyno,&#13;
że mnie nie lubisz,&#13;
kłaniam ci się z daleka,&#13;
na mnie nie spojrzysz,&#13;
czy ja jaki kalika,&#13;
czy ja ni mam żupanika,&#13;
dziewczyno moja.&#13;
A mam ci ja żupanik&#13;
i pas krepowy&#13;
i chusteczka do nosa,&#13;
szelążkami dwa grosa,&#13;
dziewcyno,&#13;
buty wiechciem wysłałem,&#13;
bym ci był upodobanym,&#13;
dziewcyno”.&#13;
nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–2 pierwotnie próba zapisania melodii w metrum :&#13;
&#13;
�278&#13;
&#13;
# 2&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; 4œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
˙&#13;
&#13;
, następ-&#13;
&#13;
# 3&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp; 4œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
˙&#13;
&#13;
, w t. 4&#13;
&#13;
nie poprawione na :&#13;
&#13;
tylko górna wersja, t. 5–6 takie same jak t. 1–2 w druku; w rkp.&#13;
jeszcze fragment kolejnej zwrotki:&#13;
„Nie chcę cię, Kasiu,&#13;
ganią cię ludzie, ganią cię,&#13;
że rano nie wstajesz…,&#13;
sama się nie trudzisz,&#13;
czeladki nie budzisz…”.&#13;
s. 252 nr 334 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 63, z lokalizacją: „od Kałuszyna”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, t. 1:&#13;
&#13;
#&#13;
œ.&#13;
&amp; œJ Jœ&#13;
&#13;
# j&#13;
œ&#13;
J , t. 3: &amp; œJ œ œ œ , w obu wykonaniach w t. 5&#13;
&#13;
# jj&#13;
&amp; œœ œ œœ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
tylko górna, w t. 6 tylko dolna wersja, t. 7–8 powtórzone, t. 7:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
; w rkp. dwukrotnie „pojmijże mnie, Jasiulku”&#13;
&#13;
zamiast „oj, Jasiuleczku, pojmij mnie”.&#13;
s. 252–254 nr 337 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. tekst z inną melodią, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1091 (tam z pierwszą zwrotką), ponadto w zwr.&#13;
1 wariantowe wiersze 1 i 2: „I wyjechał pan starosta z rana na&#13;
zające”, w zwr. 2 zanotowane tylko słowo: „Jedny”, dalej zwr.&#13;
3–5 jak w druku, po nich: „Przysłał do nij czwartą słuzkę... by&#13;
mu łózko słała, ... serdecznie westchnęła”, następnie zwr. 6, przy&#13;
czym w wierszu 1: „piątą słuzkę” zamiast „cwartą słuzkę” i wiersz&#13;
3 w brzmieniu: „kłaniam, kłaniam, mościa panno”, po niej:&#13;
„Niechaj idzie, niechaj idzie,&#13;
łózecko usłane,&#13;
trzy poduski półjedwabne&#13;
łzami nakrapiane”,&#13;
&#13;
�279&#13;
&#13;
dalej zwr. 8 i 10, po nich:&#13;
„Nie było to tamoj w nocy,&#13;
ani o północy,&#13;
wykręć do mnie, Kasileńku,&#13;
swoje carne ocy”,&#13;
następnie w rkp. zwr. 12, a po niej:&#13;
„Zebym wiedział, zebym wiedział,&#13;
ze bez mnie samego,&#13;
posłałbym ci po doktora&#13;
chłopca rumianego”,&#13;
na zakończenie zwr. 14, 16 i 17, przy czym w zwr. 16: „Kasiu” zamiast „Maryanno”.&#13;
s. 254 nr 338 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. brak ostatniego taktu, takty 1 i 9 zanotowane w metrum ,&#13;
później dopisane innym atramentem metrum , w t. 6 tylko górna&#13;
wersja, t. 7–8 są powtórzeniem t. 5–6 w wersji wyżej opisanej,&#13;
rkp. uszkodzony, urywa się w t. 11; w zapisie tekstu w zwr. 4 w.&#13;
2: „z papierámi” zamiast „pod piórami”, ponadto w rkp. jeszcze&#13;
fragmenty kolejnych zwrotek:&#13;
„A jakze ji nie darować,&#13;
kadyć ona ładna,&#13;
suknia na nij, jak na pani,&#13;
sznurówka jedwabna.&#13;
Faruch złoty, s[…]j roboty,&#13;
cypek okulisty,&#13;
nie odpisuj, moja miła,&#13;
będę pisał listy.&#13;
Tak pisała […],&#13;
ciemna nocka zasła,&#13;
gąska z piórkiem poleciała,&#13;
świecuska zagasła”.&#13;
Ten niepełny tekst Kolberg zastąpił w druku odsyłaczem do wariantu w T. 25, nr 176.&#13;
s. 255–256 nr 341 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 15,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”, tam zamiast odsyłacza&#13;
&#13;
�280&#13;
&#13;
zapis nutowy i wariant zwrotek 1 i 2 oraz inna zwr. 3, zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 1096.&#13;
W tym rkp. jeszcze zwr. 3–5 jak nr 341 w T. 26, przy czym w zwr.&#13;
3 w. 1: „Na Podłęzkim polu” zamiast „Na Słupińskiem polu”, a po&#13;
nich jeszcze fragment kolejnej zwrotki: „Odrachow[ał] ci jej sto&#13;
złotych na stole”.&#13;
s. 257 nr 344 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją: „Ślężany”, bez daty.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w pierwszym wykonaniu: w t. 2&#13;
przy drugiej ósemce alternatywnie dwie szesnastki f2 e2, w drugim&#13;
&#13;
œ j&#13;
j&#13;
b j j œ œ œ , t. 3: &amp; b œj œj œœj œ œ . W zapiwykonaniu: t. 1: &amp; œœ œ œ œ&#13;
sie tekstu w zwr. 5 w. 5–8 następujące: „Nie potrzebuję twej kontencyi, tylko poduszek panny Maryi”.&#13;
Tekst także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze”, podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 345, zob. następny przypis i przypis do numeru 347.&#13;
nr 345 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 pierwsza ósemka f2, alternatywnie d2, przy ostatniej ósemce alternatywnie szesnastki b1 a1,&#13;
&#13;
b jœ œ&#13;
w t. 3 dodana wersja alternatywna: &amp; œ J J&#13;
&#13;
œœœ&#13;
J ; w drugim&#13;
&#13;
wykonaniu: w t. 3 przy ćwierćnucie alternatywnie ósemki b1 b1.&#13;
W rkp. tekst jak pod numerem 344, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 258 nr 347 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”; tam zwr. 3–8 zanotowane jako kontynuacja tekstu opublikowanego pod numerem 344, przy czym zwr.&#13;
3 i 4 w odwrotnej kolejności, a przed nimi jeszcze jedna:&#13;
„Kiedy mak zakrznie&#13;
ślicnie w ogrodzie,&#13;
tak i dworacy&#13;
stoją w paradzie”.&#13;
s. 258 nr 348 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; w rkp. melodia z incipitem: „Są na jeziorze&#13;
konie”.&#13;
s. 258–259 nr 349 – Por. nr 183 w suplemencie.&#13;
&#13;
�281&#13;
&#13;
s. 259 nr 350 – Odsyłacze pod pieśnią dotyczą jej wariantów w następujących pracach: Ł. Gołębiowskiego Lud polski…, s. 165; Wacława&#13;
z Oleska Pieśni polskie i ruskie…, s. 305 i K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 97; na końcu Kolberg odsyła do&#13;
wariantu, który zamieścił w T. 25, nr 185.&#13;
nr 351 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 29,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”. W rkp. t. 1 i 4 takie same:&#13;
&#13;
 2 &#13;
  &#13;
  &#13;
1&#13;
&#13;
 12 &#13;
&#13;
 &#13;
, t. 6: &#13;
&#13;
, w tym takcie w druku&#13;
&#13;
brak znaku powtórki; w zapisie tekstu w w. 2: „zamykała” zamiast&#13;
„zapierała”.&#13;
s. 259–260 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
W zapisie melodii w t. 3 w pierwszym wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki d2 h1, w t. 7 na trzecią miarę ósemka a1, przy&#13;
ćwierćnucie alternatywnie ósemki d2 c2.&#13;
s. 260–261 nr 356 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1116, k. 32, z lokalizacją&#13;
jak w druku; teka 42, sygn. 1349, k. 2, z lokalizacją: „Słopsk p. Wyszkowem”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką niżej i rkp.&#13;
terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją: „Słopsk”.&#13;
Rkp. z teki 1 uszkodzony (część karty odcięta), zachowana melodia&#13;
od t. 2 oraz tekst zwr. 1 od słowa: „matuleńkie” i zwr. 2 od: „jako&#13;
matka”.&#13;
W rkp. z teki 42 oraz w rkp. terenowym z teki 2 w t. 2 tylko górna,&#13;
w t. 3 tylko dolna wersja, w obu rkp. jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„A jakżem się ustrzec miała&#13;
w nieszczęściu, mamo,&#13;
zawsze mi śpiewali,&#13;
na ręce dawali czerwone złoto”.&#13;
s. 261–262 nr 357 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
W rkp. w t. 1–4 w obu wykonaniach górna wersja, w t. 1 na trzecią&#13;
miarę a1, w t. 3 pierwsza szesnastka h1, w t. 6 tylko dolna, w t. 7&#13;
tylko górna wersja; w rkp. zwrotki 1 i 2 jak w druku, następnie&#13;
tylko fragment zwr. 3 w brzmieniu: „Alboż prawda żeś nie siadała&#13;
i po kącikach buziś dawała”, po niej zwr. 6, dwa pierwsze wiersze&#13;
zwr. 7 i zwr. 8, ponadto we wszystkich zwrotkach: „Jasiu” zamiast&#13;
„Stasiu”.&#13;
&#13;
�282&#13;
&#13;
s. 262 nr 359 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, brak t. 5–6,&#13;
t. 7–8 opatrzone znakiem powtórki, w t. 9 brak górnej wersji,&#13;
w t. 11 na pierwszą miarę szesnastki c2 b2 i w dalszym przebiegu&#13;
tylko górna wersja; pod melodią tylko fragment tekstu:&#13;
„Posłuchajcie panieneczki, co wam zanucę,&#13;
nie słuchałam ojca, teraz się smucę”.&#13;
s. 263 nr 360 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1116, k. 32, z lokalizacją jak&#13;
w druku i teka 2, sygn. 1124, k. 21, z lokalizacją: „Karczew”.&#13;
Rkp. z teki 1 uszkodzony (karta odcięta), zachowała się melodia od&#13;
ostatniej miary w t. 5 i tekst od słów: „chodzić po ganku”.&#13;
W rkp. z teki 2 w t. 1 i 2 tylko dolna wersja, na trzecią miarę&#13;
ósemka a1, w t. 3 tylko górna wersja, pierwsza szesnastka a1, brak&#13;
tekstu podpisanego pod t. 5–11.&#13;
nr 361 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lo-&#13;
&#13;
&#13;
kalizacji. W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja, t. 2:  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 10 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 5 w. 1: „ja zasuwkę” zamiast „te zasuwkęm”.&#13;
W druku błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
s. 264 nr 363 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia rozbudowana, po drugim wykonaniu t. 1–4 jeszcze raz powtórzone pierwsze wykonanie tych taktów, przy czym&#13;
t. 3–4 opatrzone znakiem powtórki, w pierwszym wykonaniu&#13;
w t. 3 na trzecią miarę ósemka e2, w drugim wykonaniu w t. 1 dodana wersja alternatywna: ósemki d1 fis1 a1, w trzecim wykonaniu&#13;
w t. 1 i 2 trzy ósemki: d2 d2 e2; w t. 6 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja, w t. 7 w drugim wykonaniu na pierwszą i drugą miarę&#13;
ósemki d2 c2, w t. 8 brak ostatniej ósemki.&#13;
nr 364 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantów w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 168 oraz&#13;
w Ludzie, zob. DWOK T. 16, nr 423.&#13;
s. 265 nr 365 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18v., z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
W rkp. w t. 1 ≥ przy f2, ostatnia szesnastka c2, w t. 4 górna wersja,&#13;
&#13;
�283&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
na trzecią miarę szesnastki gis1 e1, t. 5 i 7:     &#13;
&#13;
 &#13;
  , w t. 8&#13;
&#13;
tylko dolna wersja; w zapisie tekstu brak fragmentu: „zabrała koniki do dwora”, natomiast po zwr. 1 następna:&#13;
„Kasia za nim z talarami,&#13;
oddaj, oddaj, mój kochany,&#13;
nie chcę od cię talarów brać,&#13;
wolę z tobą nockę przespać”.&#13;
nr 367 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 tylko&#13;
&#13;
   &#13;
dolna wersja, t. 6 i 7:    &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
; w zapisie tek-&#13;
&#13;
stu w. 1 brzmi: „U młynarza jednego”, ponadto po zwr. 1 jeszcze&#13;
kolejne:&#13;
„A pan o tem nie wiedział,&#13;
aż mu służka powiedział.&#13;
Pódź, młynarzu, do pana,&#13;
do starszego dworzana.&#13;
Młynarz […].&#13;
Weź mnie, panie, i klacze,&#13;
ja swej Kasi nie stracę.&#13;
Weź mnie, panie, i woły,&#13;
wszystko było z obory.&#13;
Weź mnie, panie, i świnie,&#13;
moja Kasia nie zginie.&#13;
Weź mnie, panie, i owce,&#13;
moja Kasia nie zechce.&#13;
Pan nie wiedział, co na to rzec&#13;
i kazał się w wór oblec.&#13;
[…]&#13;
&#13;
�284&#13;
&#13;
Nie stawcież mnie przy kosie,&#13;
bo mnie zmielą po rosie.&#13;
Nie stawcież mnie na spodzie,&#13;
bo mnie zmielą po słodzie.&#13;
Nie stawcież mnie przy młynnicy,&#13;
bo mnie zmielą po pszenicy.&#13;
Postawcież mnie w komorze,&#13;
gdzie K…. .&#13;
Żebyś ty był dobry pan,&#13;
nie chodziłbyś nocą sam”.&#13;
s. 265–266 nr 368 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu w t. 1 pierwsza ósemka e1, w drugim wykonaniu w t. 3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ostatnia ósemka g1, w t. 4 dolna wersja:   &#13;
1.&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
ponadto w rkp. brak znaku powtórki; pod melodią zwr. 1–2, dalej&#13;
zwr. 5, 4, 6 i 7, a po nich:&#13;
„Córuś moja, dziewcę moje,&#13;
cego łoze skrzypi?&#13;
Nic, nic, matuleńku,&#13;
bo z surowy lipy.&#13;
Córuś moja, dziewcę moje,&#13;
piezynecka rusa.&#13;
Nic, nic, matuleńku,&#13;
bo na nogi kusa”,&#13;
następnie zwr. 8–12 jak w druku.&#13;
Zwrotki 9–12 por. przypis do numeru 369.&#13;
s. 266 nr 369 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 14, z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”. W rkp. w t. 1 ostatnia ósemka&#13;
d2; tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze kolejne:&#13;
&#13;
�285&#13;
&#13;
„Córuś moja, dziecię moje,&#13;
co w pokoju szepce,&#13;
tak, tak, matulu,&#13;
kot śmietanę chłepce.&#13;
Córuś moja, dziecię moje,&#13;
co w pokoju skrzypi,&#13;
tak, tak, matulu,&#13;
bo z surowej lipy.&#13;
Córuś moja, dziecię moje,&#13;
czego suknia krótka,&#13;
tak, tak, matulu,&#13;
krawiec sukna ukradł.&#13;
Córuś moja, dziecię moje,&#13;
co fartuch nie staje,&#13;
tak, tak, matulu,&#13;
obcy rok nastaje”,&#13;
dalej tekst jak zwr. 10–12 w numerze 368, a następnie jeszcze dwie&#13;
zwrotki:&#13;
„Córuś moja, dziecię moje,&#13;
a mnie zapłacono,&#13;
tak, tak, matulu&#13;
i mnie obiecano.&#13;
Córuś moja, dziecię moje,&#13;
a mnie talarami,&#13;
tak, tak, matulu,&#13;
a mnie dukatami”.&#13;
s. 266 nr 370 – Por. nr 155 w suplemencie.&#13;
s. 267 nr 372 – Por. nr 157 w suplemencie.&#13;
s. 268 nr 374 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Sokół”.&#13;
W rkp. w t. 1 zamiast szesnastek ósemka a1, w t. 4 na drugą miarę&#13;
triola ósemkowa, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie ćwierć-&#13;
&#13;
   &#13;
  , w t. 10 ≥ przy g1, w t. 11 tylko dolna&#13;
nuta e , t. 9:  &#13;
3&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
wersja, w t. 12 górna wersja: cztery ósemki e2 d2 c2 h1; w rkp.&#13;
&#13;
�286&#13;
&#13;
również pominięte przez Kolberga w druku zwr. 2 i 3:&#13;
„Nie byli to ptaszkowie,&#13;
grzeczni kawalerowie&#13;
i radzili se o grzecznę dziewczynę,&#13;
któremu się dostanie.&#13;
Jeden mówi, to moja,&#13;
drugi mówi, jak Bóg da,&#13;
a trzeci mówi, moja najmilejsza,&#13;
smutna nie wesoła”,&#13;
dalej zwr. 4, przy czym w. 3 i 4 brzmi: „Rozżaliło się smutne serce&#13;
moje, nie mogę go utulić”, w zwr. 5 w. 2: „i tak sobie mówiła”&#13;
i w w. 3: „i oglądała” zamiast „oglądający”.&#13;
Ponadto w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 23, nr 126, z lokalizacją: „Gończyce pod Garwolinem” melodia w opracowaniu&#13;
fortepianowym z wariantem tekstu, zob. DWOK T. 67/II, nr 670.&#13;
s. 269 nr 375 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 3 na pierwszą miarę ósemki: c2 a1, w t. 5–6 i 12–13 tylko dolna wersja, w t. 11 cztery ósemki: c2 c2 d2 f2; w zapisie tekstu&#13;
jeszcze fragment: „Nie byli to ptaskowie, tylo kawalerowie, radzili&#13;
sobie…”.&#13;
nr 376 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 7, sygn. 1156, k. 7, bez lokalizacji, tam melodia z fragmentem tekstu: „Między dwoma”.&#13;
W rkp. liczne zmiany rytmiczne, zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
                 &#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
								&#13;
s. 269-270 nr 377 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 6, z lokalizacją jak&#13;
w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 13a, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Garwolin”.&#13;
W obu rkp.: w t. 4 pierwsza ósemka c2, t. 6: &#13;
&#13;
&#13;
tylko dolna wersja, t. 8:  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, w t. 7&#13;
&#13;
&#13;
. W rkp. z teki 43 zwr. 2&#13;
&#13;
zanotowana skrótowo bez dwóch pierwszych wierszy i brak zwr. 4.&#13;
&#13;
�287&#13;
&#13;
s. 270 nr 378 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam w zapisie melodii w t. 1, 3, 7 i 8&#13;
tylko górna wersja, w t. 4 i 6 dolna.&#13;
s. 270–271 nr 379 – Rkp. Marianny Rozalii Hemplówny (zob. DWOK&#13;
T. 80/I, s. LXVII–LXVIII), teka 5, sygn. 1136, k. 76, z uzupełnioną&#13;
przez Kolberga lokalizacją jak w druku.&#13;
&#13;
&#13;
W rkp. w t. 3 trzecia ósemka e2, t. 4: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
, wersja dru-&#13;
&#13;
kowana tego taktu zanotowana jako alternatywna; w zwr. 4 w. 4:&#13;
„dobrze” zamiast „lepiej”.&#13;
s. 271 nr 380 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
nr 381 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”, tam melodia z incipitem: „Siano grabiła”; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 189, z lokalizacją:&#13;
„Podłęż pod Maciejowicami”, tam melodia z incipitem jak w tece 2&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 223, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”&#13;
(właśc. Ciepielewo) – tekst, którego początek brzmi: „Siano grabiła” a słowo: „cedziła” nadpisane jako wariant.&#13;
W rkp. z teki 2 w t. 2 tylko dolna wersja, w pierwszym wykonaniu:&#13;
w t. 4 na drugą miarę górna, na trzecią dolna wersja, w drugim&#13;
wykonaniu: t. 3 taki sam jak t. 1, w t. 4 tylko górna wersja, czwarta&#13;
ósemka e2; poniżej tekst zaczynający się od słów: „Siano grabiła”,&#13;
a dalej jak w druku.&#13;
W rkp. z teki 33 nad nutami notatki Kolberga: „Pieśń” i „Polon[ez]”,&#13;
tam w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 przy repetycji trzecia ósemka&#13;
c2.&#13;
s. 272–273 nr 383 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Krusze”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3 w obu&#13;
wykonaniach dolna wersja, a tekst jak w druku.&#13;
s. 273–274 nr 385 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 26, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”.&#13;
W rkp. melodia bez tekstu zanotowana o sekundę wielką wyżej,&#13;
w t. 3 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
&#13;
&#13;
zapis następujący:  &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  .&#13;
&#13;
s. 274–275 nr 386 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 dodane&#13;
&#13;
�288&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu:    &#13;
&#13;
 &#13;
przy powtórce:    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
, również w t. 3–4 dopisana ma-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
         , a w t. 6&#13;
łymi nutami wersja alternatywna:  &#13;
&#13;
na pierwszą miarę alternatywnie f1; zapis tekstu fragmentaryczny:&#13;
wiersze 1 i 2 jak w druku, dalej: „Jasio się zafiukał, Kasia zapłakała, powiedz…, i przywędrowali do zimnego zdroju”, następnie tekst&#13;
jak zwr. 5, a po niej:&#13;
„Wziął ci ją pod bocki,&#13;
zawiązał ji ocki,&#13;
oj, wrzucił ci ją,&#13;
gdzie dołek głęboki.&#13;
Kasieńkę panienkę&#13;
do grobu stawiają”,&#13;
i wiersz: „we trzy dzwony dzwonią” nadpisany jako wariant, a dalej: „Jasienka psa hultaja za miastem ścinają”.&#13;
s. 276 nr 389 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, tylko całe nuty w t. 3 i 6 zostały skrócone do półnut, wersje alternatywne dodane na czwartą&#13;
miarę: w t. 2 ósemki fis2 d2, a w t. 5 ósemki h1 g1; w zapisie tekstu&#13;
we wszystkich zwrotkach: „w Krakowie” zamiast „w Warszawie”&#13;
i „Krakowianki” zamiast „Warszawianki”, ponadto w rkp. pominięte w druku zwr. 2–4:&#13;
„Tam Kasinka po ryneczku chodziła,&#13;
dzieciątecka w fartusecku nosiła.&#13;
I puściła to dzieciątko po wodzie,&#13;
a był ci tam p[an] młynarcyk na spodzie.&#13;
Będzie się …dzieciątkiem…,&#13;
będzie nam się ojciec z matką znajdować”.&#13;
s. 276–277 nr 390 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17,&#13;
z lokalizacją: „Kamieńczyk”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 6 tylko dolna, w t. 2 tylko górna wersja, pierwotnie&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
t. 5–7:      &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
          , obok zanotowane dwie&#13;
&#13;
�289&#13;
&#13;
wersje alternatywne: dla t. 5–7:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
       &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
       &#13;
i dla t. 6–7: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
; po zwr. 1:&#13;
&#13;
„I wysłużył Kasienkę&#13;
w siódmym dziewenkę.&#13;
Jak ją prędko wysłużył,&#13;
tak ją prędko ożenił&#13;
i wyjechał na drogę.&#13;
Cyli Kasia umiera,&#13;
cyli syna powija.&#13;
Wsytkie panny w wianecku,&#13;
moja Kasia w dołecku.&#13;
Wsytkie panny w rozmarynie,&#13;
moja Kasia w ziemi gnije”;&#13;
natomiast zwr. 7 w rkp. brak.&#13;
s. 278–279 nr 394 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1163, k. 114, z lokalizacją jak&#13;
w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta, widoczne ostatnie cztery&#13;
nuty melodii i słowo: „sukieneczki” oraz ostatnie słowa poszczególnych wierszy zwr. 1–13, zachował się natomiast tekst zwr. 14–18.&#13;
s. 279–280 nr 395 i przyp. 1 na s. 280 – Czystopis Kolberga przygotowany&#13;
do druku, teka 37, sygn. 1328/I, k. 58, z notą lokalizacyjną i naniesionym numerem pieśni i odsyłaczami.&#13;
s. 280 nr 397 – Rkp. Kolberga, teka 37, sygn. 1328/I, k. 115, z lokalizacją jak w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta. W rkp. zachowane t. 5–8 i podpisany pod nimi tekst, poniżej widoczne fragmenty&#13;
wariantu tekstu, między innymi jak nr 398 zwr. 7. Por. DWOK&#13;
T. 82, nr 41 (Chełmskie. Suplement).&#13;
s. 281–282 nr 400 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, z lokalizacją&#13;
jak w druku. W rkp. t. 1–3 dwukrotnie powtórzone, w pierwszym&#13;
wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę dodana wersja alternatywna:&#13;
ósemki h1 g1, w t. 2 wersja alternatywna tylko na drugą miarę:&#13;
ósemki d2 e2; w drugim wykonaniu: w t. 2 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 7 na drugą miarę dodana wersja alternatywna: ćwierćnuta c2;&#13;
&#13;
�290&#13;
&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 6 i 7: „rubli seść” i „ruble rachuje” zamiast&#13;
„złotych seść” i „złote rachuje”.&#13;
s. 282 nr 401 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.&#13;
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę dwie ósemki g1 g1 lub alternatywnie c2 g1, metrum 2 już w t. 4, tam ósemki zamiast ćwierćnut,&#13;
w t. 7–8 tylko dolna wersja; w zwr. 1: „pułkownicy” zamiast „porucnicy”, a zwr. 19 i 20 po zwr. 22.&#13;
s. 283 nr 402 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
w t. 1 d2 zanotowane jako półnuta, na czwartą miarę ćwierćnuta&#13;
c2, w t. 3 tylko jedna półnuta c2, w t. 6 na drugą miarę alternatywnie ósemki d2 h1; w zapisie tekstu: „pułkownicy” zamiast „porucnicy”, ponadto dalszy ciąg tekstu:&#13;
„Pili, pili, nie płacili,&#13;
Kasienieckę przemówili.&#13;
Matka o tém nie wiedziała,&#13;
somsiadka jej powiedziała.&#13;
A widzicie bracia swoi,&#13;
a gdzież macie siostrę swoją.&#13;
Kare konie zakładajcie&#13;
i Kasienki doganiajcie”.&#13;
nr 403 – Rkp. Kolberga, teka 37, sygn. 1328/I, k. 114, z lokalizacją&#13;
jak w druku; rkp. uszkodzony, karta odcięta. W rkp. widoczne takty 6–8 oraz fragmenty tekstu: „hej, hej, dana, dana” i „piją piwko&#13;
rzemieślnicy”.&#13;
s. 283–284 nr 404 wariant 2 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i teka 5, sygn. 1136,&#13;
k. 69, bez lokalizacji, z notką: „wiejska”.&#13;
W obu rkp. w zapisie melodii dodany przedtakt ósemka d2,&#13;
w związku z czym tekst powinien być przesunięty o jedną sylabę,&#13;
w t. 6 na trzecią miarę ósemka a1 , brak ostatniej nuty; w rkp. z teki&#13;
2 w zwr. 6 ostatni wiersz brzmi: „i dziewczyna jak jagoda”.&#13;
s. 285 nr 407 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22, z lokalizacją: „Liw, Siedlce”.&#13;
W rkp. w t. 1 widoczne trudności Kolberga w zapisie metroryt-&#13;
&#13;
�291&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
micznym:         , w t. 3 tylko dolna, w t. 7 tylko górna&#13;
wersja, na drugą miarę dodana wersja alternatywna: ósemki e2 a2,&#13;
w t. 8 na pierwszą miarę ósemki c2 h1; w zapisie tekstu w zwr. 1&#13;
w. 1: „Gdzie tak idzies” zamiast „Gdzie idziesz”, ponadto po zwr. 2&#13;
jeszcze dwa wiersze:&#13;
„Przenocuj się u mnie dziecko,&#13;
kazę ci posłać łózecko”.&#13;
s. 285–286 nr 408 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      , w t. 2 na drugą miarę ósemki e2 c2, w t. 5 na&#13;
&#13;
,&#13;
drugą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 7 inny rytm:  &#13;
&#13;
w t. 12 na drugą miarę alternatywnie ósemki g1 e1; pod melodią&#13;
tekst jak w druku.&#13;
W rkp. także odesłanie do Pieśni ludu polskiego, (DWOK T. 1)&#13;
nr 32 – dotyczy wariantu rytmicznego w t. 1–6.&#13;
s. 288 nr 411 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k.&#13;
22, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. kolejno zwrotki: 1, 3&#13;
i 2, a dalej tylko zwr. 6 i 7.&#13;
s. 288–289 nr 412 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 2 tylko dolna wersja, w t. 1 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2, w t. 4 tylko górna wersja, obok&#13;
zanotowana wersja alternatywna dla t. 5: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     , w t. 7 i 8 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
&#13;
     , t. 6:&#13;
&#13;
Bezpośrednio pod tą pieśnią podpisany tekst: „Bicem konia, bicem”,&#13;
zob. nr 522 w T. 26.&#13;
s. 289 nr 413 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 20, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 1 tylko górna wersja, pierwsza szesnastka a1, w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 w&#13;
obu wykonaniach obie wersje, w pierwszym wykonaniu w dolnej&#13;
wersji na trzecią miarę ósemka g1; pod melodią tekst jak w druku.&#13;
&#13;
�292&#13;
&#13;
s. 290–291 nr 416 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 8,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” i notą nad nutami: „żołnierska”&#13;
oraz „pogrzeb, stypa”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na drugą miarę ósemki&#13;
g2 g2, w drugim wykonaniu: w t. 1 na pierwszą miarę ćwierćnuta&#13;
d2, h1 zanotowane jako przednutka, w t. 2 na drugą miarę druga&#13;
ósemka e2; w zapisie tekstu najpierw zwr. 7 i 8, a następnie 1–5 jak&#13;
w druku.&#13;
s. 291 nr 417 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 21, z lokalizacją&#13;
jak w druku i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 28, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Sokół”, tam melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana w metrum  zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
             &#13;
     &#13;
Je  dzie Ja  sio z wo  jen  ki,&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
i&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
przy&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
pi&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
        &#13;
i&#13;
&#13;
przy  pi  na&#13;
&#13;
so  bie&#13;
&#13;
sza&#13;
&#13;
ko  ło nie  go las&#13;
&#13;
   &#13;
na&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
so&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
cien  ki&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
bie,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
be  le  czkę&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
bo  ku.&#13;
&#13;
przy czym w rkp. z teki 2 w t. 1 brak pauzy, w t. 2 na trzecią miarę&#13;
ósemki a1 cis2; w obu rkp. w zwr. 2 między wierszami 3 i 4 jeszcze&#13;
jeden: „i rzewnie zapłakał”, ponadto w obu rkp. tekst obszerniejszy, po zwr. 2 jeszcze kolejne:&#13;
„Da, moja matulu,&#13;
czyli mnie to nie znacie,&#13;
na tym wronym koniu,&#13;
przed tym nowym domem,&#13;
co mnie nie przywitacie.&#13;
Witam cię, mój synu,&#13;
co ci Bóg przyczynił,&#13;
i ten tutejszy pan,&#13;
co cię na wojnę wydał.&#13;
&#13;
�293&#13;
&#13;
Jak ci mnie łapali,&#13;
i jak mnie złapali,&#13;
w kajdany okuli,&#13;
jeszcze za mną wartę dali.&#13;
I ta warta stojała&#13;
od wieczora do rana,&#13;
jak ci Pan Bóg dzień dał,&#13;
to mnie na wojnę wydał”.&#13;
Odsyłacz dotyczy pierwodruku opublikowanego przez Kolberga&#13;
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 38, tam tekst sześciozwrotkowy, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 211.&#13;
s. 292 nr 418 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. przy g1 każdorazowo ≥, w t. 4 w dolnej wersji na pierwszą&#13;
miarę ćwierćnuta gis1, w t. 5 na drugą miarę alternatywnie triola&#13;
ósemkowa h1 c2 d2, w t. 8 na drugą miarę dwie ósemki e2 h1 lub&#13;
alternatywnie szesnastki e2 d2 i ósemka h1, w t. 11 tylko górna wersja, w t. 13 na pierwszą miarę ósemki gis1 e1, w t. 14 przy pierwszej&#13;
ósemce alternatywnie e1; w zapisie tekstu brak zwr. 2, w zwr. 3&#13;
ostatnie dwa wiersze następujące:&#13;
„Bo ja jadę w zołnirską paradę,&#13;
racz mi, Boze, szczęście dać”,&#13;
a zwr. 5 i 6 w odwrotnej kolejności, natomiast dalszego ciągu tekstu brak (karta odcięta).&#13;
s. 292–293 nr 419 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 17,&#13;
z lokalizacją: „Klembów”, w druku błędnie podane metrum, winno być .&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum 2 przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w t. 5 na pierwszą miarę w dolnej&#13;
wersji ćwierćnuta cis2, na drugą i trzecią miarę wersja alterna-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
tywna:        , w t. 6 na drugą i trzecią miarę wersje&#13;
alternatywne: ósemki d1 f1 e1 cis1 lub g1 f1 e1 cis1; w rkp. po tekście&#13;
jak pod nutami fragment jeszcze jednej zwrotki:&#13;
„A co będzies robić&#13;
[Kasiu, Kasiuleńku, na wojence daleckiej].&#13;
&#13;
�294&#13;
&#13;
Będę chusty prała...&#13;
[na wojence daleckiej]”.&#13;
dalej tekst oznaczony jako zwr. 1 na s. 293, a po nim jeszcze kolejne zwrotki, zanotowane przez Kolberga bardzo skrótowo:&#13;
„A gdzie [będzies] susyć,&#13;
[Kasiu, Kasiuleńku, na wojence daleckiej],&#13;
u króla na górze, na jedwabnym śnurze,&#13;
[na wojence daleckiej].&#13;
[Gdzie będzies] maglować...&#13;
W piwnicy w złoty maglownicy.&#13;
Co będzies jadła?&#13;
… gołąbki, jarząbki.&#13;
[Co będzies] piła?&#13;
Jest w k… woda, to nasa ochłoda.&#13;
A gdzie się połozys?&#13;
Są na boru syski, to nase poduski.&#13;
Cem się odziejes?&#13;
Jest na stawie trzcina, to nasa pierzyna”.&#13;
s. 293 nr 420 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, tam&#13;
melodia i tekst zwr. 1–6 i teka 2, sygn. 1124, k. 12, tam tekst zwr. 7,&#13;
oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 8 tylko&#13;
dolna wersja; tekst zwr. 7 z k. 12 połączony przez Kolberga odsyłaczem z tekstem z k. 7.&#13;
s. 294 nr 421 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”.&#13;
W rkp. błędnie podane metrum , w t. 1 tylko górna wersja, ostatnie dwie nuty zanotowane błędnie jako ósemki, w t. 2 i 5 tylko&#13;
dolna wersja; w zapisie tekstu w zwr. 3 w. 1: „Wyjmuje trzy grose&#13;
z pokoju po trose”.&#13;
s. 295 nr 423 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W t. 1 cztery ósemki: g1 a1 h1 c2, t. 2 dwukrotnie powtórzony, w t. 7&#13;
tylko górna wersja; pod melodią tylko: „Pojedziemy na łów… siarna”.&#13;
&#13;
�295&#13;
&#13;
nr 425 – Wariant melodii i tekstu por. nr 266 w suplemencie.&#13;
s. 296 nr 426 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 17, z lokalizacją jak w druku.&#13;
W rkp. t. 8: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     , melodia niedokończona, brak t. 9–10;&#13;
&#13;
tekst krótszy, w zwr. 1 tylko pierwszy wiersz, dalej zwr. 5, 6, 8 i 9.&#13;
s. 297 nr 427 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
W rkp. t. 1–2 w obu wykonaniach: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 5 tylko dolna wersja, druga szesnastka h , w drugim wy-&#13;
&#13;
&#13;
konaniu dodana wersja alternatywna: &#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
   &#13;
, w t. 6&#13;
&#13;
w pierwszym wykonaniu górna wersja, ostatnia szesnastka h1,&#13;
przy powtórce dolna wersja.&#13;
nr 428 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz”; teka 16, sygn. 1209,&#13;
k. 3, nr 16, z lokalizacją: „Podłęż”, tam tekst zwr. 1–4 bez melodii&#13;
(w zwr. 3 i 4: „ręce” zamiast „rącki”).&#13;
W rkp. z teki 2 w pierwszym wykonaniu: t. 1: &#13;
&#13;
   &#13;
   &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki d h , w t. 3 na drugą miarę&#13;
szesnastki c2 h1, w t. 5 dolna wersja, w t. 6 ostatnia ósemka d1;&#13;
w drugim wykonaniu: w t. 5 ostatnia ósemka h1; w tym rkp. brak&#13;
zwr. 5 i 6. W druku brak podanego metrum, winno być .&#13;
Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem, por. DWOK&#13;
T. 67/II, nr 689. Por. też nr 287 w suplemencie.&#13;
s. 300 nr 435 – Tekst bez melodii zanotowany dwukrotnie w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 3: jako nr 3, z lokalizacją: „Sokół”&#13;
i jako nr 18, z lokalizacją ogólną: „Podłęż”; oba zapisy z notką:&#13;
„Obertas”.&#13;
W zapisie tekstu nr 3 po wierszu pierwszym jeszcze jeden dodatkowy: „Oj, bo ja owczareczka, to się uroszę”.&#13;
Melodia i tekst por. nr 196 w suplemencie, tekst por. DWOK T. 41,&#13;
nr 1156.&#13;
nr 436 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łuków”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, t. 1–4 dwukrotnie powtórzone. W pierwszym wykonaniu: w t. 3 na drugą&#13;
2&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
�296&#13;
&#13;
i trzecią miarę ósemka d2 i szesnastki f2 e2, przy powtórce: w t. 1&#13;
druga szesnastka e2, t. 2 jak w pierwszym wykonaniu, t. 4 i 5 brak,&#13;
następnie t. 6 i górna wersja taktu 7, taktu 8 brak.&#13;
nr 437 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.&#13;
W rkp. zgodne z drukiem tylko t. 1–3, dalszy przebieg melodii nastę­&#13;
pujący:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
        &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
obok z notatką: „lepiej” kolejny zapis melodii obejmujący tylko&#13;
t. 5–8 i 11–12 jak w druku, przy czym w t. 7 tylko górna wersja.&#13;
s. 301 nr 438 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 35, z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”, tam t. 9–10 trzykrotnie powtórzone i dodany jeszcze ostatni takt: ćwierćnuta z kropką g1.&#13;
nr 440 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
    &#13;
A&#13;
&#13;
za stru &#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
wco  raj&#13;
&#13;
z je&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
[wco  raj&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
z je&#13;
&#13;
gą&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
mo  je&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
by  śki,&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
za&#13;
&#13;
stru  gą,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dną&#13;
&#13;
ko  cha  ne  cką,&#13;
&#13;
dziś&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
dną&#13;
&#13;
ko  cha  ne  cką,&#13;
&#13;
dziś&#13;
&#13;
z dru  gą,&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
z dru  gą.]&#13;
&#13;
pod pieśnią jeszcze fragment dalszej części tekstu: „A jak zacnę na&#13;
fujarce grać, to się byśki…”.&#13;
&#13;
�297&#13;
&#13;
s. 302 nr 441 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39r., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej w metrum ,&#13;
w t. 1 tylko górna wersja, ostatnia szesnastka e2, przy czwartej&#13;
szesnastce alternatywnie d2, w t. 2 również tylko górna wersja,&#13;
brak ostatniej szesnastki, w t. 3 tylko dolna wersja, brak t. 4 i 8,&#13;
t. 5 w obu wykonaniach: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     , w t. 6 w pierwszym&#13;
&#13;
wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemka c2, w dalszym przebiegu melodii górna wersja, w t. 7&#13;
w pierwszym wykonaniu widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
metrorytmicznym, takt ten zapisany w metrum  w dwóch odrębnych taktach: &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
, w drugim wykonaniu dolna&#13;
&#13;
wersja. Tekst zanotowany skrótowo, brak pierwszego wiersza,&#13;
w w. 3 i 4 tylko ostatnie słowa: „grywać” i „odzywać”.&#13;
nr 442 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, z drobnymi&#13;
zmianami w jej przebiegu, zapis następujący:&#13;
&#13;
                &#13;
   &#13;
           &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Po  gna  ła wo  łe  cki do dą  bro  we  cki Ma  ry  sia, Ma  ry  sia,&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
         &#13;
i ce  ka  ła&#13;
&#13;
w dą  bro  wec  ce,&#13;
&#13;
     &#13;
Woj  ty&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
sia, Woj  ty&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
  &#13;
[i ce  ka  ła&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
sia,&#13;
&#13;
w dą  bro  wec  ce]&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
Woj  ty&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
sia.&#13;
&#13;
początek tekstu: „Pognała wołecki do dąbrowecki” zamiast: „Gnała woły do dąbrowy”, dalej tekst jak w druku, przy czym brak&#13;
fragmentu: „zawołała na słóweńko Wojtysia”, natomiast między&#13;
zwr. 3 i 4 niedokończony fragment: „Trzeba będzie powijacka,&#13;
Wojtysiu, a mas ty pas jedwabny…”.&#13;
s. 302–303 nr 443 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 22,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 2 brak przednutki, na pierwszą miarę dwie szesnastki g1 fis1, w t. 4–8 tylko górna wersja, w t. 5 druga szes-&#13;
&#13;
�298&#13;
&#13;
nastka a1, po t. 8 małymi nutami zanotowana dogrywka:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
; w zapi-&#13;
&#13;
sie tekstu w zwr. 1: „Jasio ciesał” zamiast „Walek strugał”.&#13;
s. 303 nr 444 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1161, tam z pierwszą zwrotką. W rkp. w zwr. 3:&#13;
„ani też śniadania” zamiast: „nie dałeś śniadania”.&#13;
s. 304–305 nr 446 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 61, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 i 3&#13;
tylko dolna wersja.&#13;
s. 305 nr 447 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 4, z lokalizacją:&#13;
„Mińsk, Stoczek”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w metrum ,&#13;
z dodaną po t. 8 dogrywką:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Roz  ma  ryn&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dro  bna rut  ka&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
pan  nom,&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
po  krzy  wa&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
mę  żat  kom,&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ró  ża&#13;
&#13;
wdo  wu  leń  kom,&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
bab  kom.&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 3: „poleczka”, a „polonez” nadpisane&#13;
jako wariant, w zwr. 3 w. 3: „sztajnkelerka” zamiast „dyliżanse”,&#13;
w zwr. 5 w. 3 pod „podpiwek” zanotowany wariant „gorzałkę”.&#13;
Por. nr 344 w suplemencie.&#13;
s. 306 nr 448 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu w zbiorze M. Mioduszewskiego Dodatek do ,,Pastorałek i kolęd”…, s. 268–269.&#13;
nr 449 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 2 w pierwszym wykonaniu dwie ósemki e2 d2 i ćwierćnuta h1, w drugim&#13;
wykonaniu: w t. 2 obie wersje i jeszcze alternatywnie dwie ćwierćnuty e2 d2, w t. 3 na drugą miarę ósemki gis1 e1, w t. 4 pierwsza ćwierćnuta gis1; w zwr. 1: „łabędzie” zamiast „gołębie”, dalej&#13;
zwrotki w następującej kolejności: 2, 3, 6, 5 i 4.&#13;
&#13;
�299&#13;
&#13;
s. 307 nr 450 – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150),&#13;
k. 16, tam tak jak w druku odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów …, T. 1, s. 370.&#13;
s. 308 nr 452 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 269; odsyłacz do zbioru Czelakowskiego niejasny, w pracy tego autora&#13;
Odgłos pieśni czeskich, przekład A. Szukiewicz, Wrocław 1840&#13;
podobnej pieśni brak.&#13;
&#13;
Tańce (s. 309–337)&#13;
s. 309 nr 454 – Tekst por. nr 1021 w DWOK T. 41.&#13;
s. 309–310 nr 456 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tylko tekst trzeciej zwrotki&#13;
bez melodii, przy czym w w. 1: „gołąbki” zamiast „gąsecki”. Na&#13;
tej samej karcie tekst zwr. 2 podpisany pod inna melodią, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1105.&#13;
s. 310 nr 457 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.&#13;
nr 458 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 7, z lokalizacją ogólną: „Ozorów”, tam melodia z pierwszą zwrotką.&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  , w t. 2 tylko&#13;
W rkp. w obu wykonaniach: t. 1:&#13;
&#13;
dolna wersja; w t. 3 w pierwszym wykonaniu ze względu na inny&#13;
tekst: „stajeneczka” zamiast „ale stajenka”, na pierwszą miarę pauza ósemkowa, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę&#13;
ósemka a1, w drugim wykonaniu druga i trzecia nuta fis1.&#13;
nr 459 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 58, nr 473, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu.&#13;
W rkp. w t. 1 i 3 grupa rytmiczna:    zanotowana każdorazowo jako triola szesnastkowa, w t. 1 w drugim wykonaniu&#13;
również górna wersja, w t. 3: w obu wykonaniach górna wersja,&#13;
w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę szesnastki e1 g1, t. 4:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 , w drugim wykonaw pierwszym wykonaniu:    &#13;
niu dolna wersja.&#13;
nr 460 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.&#13;
&#13;
�300&#13;
&#13;
s. 311 nr 461 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 7 tylko&#13;
dolna wersja, po t. 8 inna, bardziej rozbudowana dogrywka:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
          &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
   &#13;
 &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w powyższym przykładzie w t. 5–7 dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
, a w t. 11 przy ćwierćnucie al-&#13;
&#13;
ternatywnie dwie ósemki e2 e2.&#13;
nr 462 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
    &#13;
    &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
          &#13;
&#13;
[Oj], ku  ka  we  cka ku  ka,&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
oj,&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
Ja  sio li  sty&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
na  do  bna dzie  wcy  na&#13;
&#13;
dzie  ciąt  ko&#13;
&#13;
pi  sze,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
ko&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   ;&#13;
&#13;
ły  sze.&#13;
&#13;
ponadto w zwr. 2 w. 2 i w zwr. 3 w. 2 i 4 na początku: „da”.&#13;
nr 463 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam zwr. 2 i 3 bez melodii.&#13;
s. 311–312 nr 464 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia i skreślony inny tekst:&#13;
&#13;
�301&#13;
&#13;
„Oj, w polu ogródeczek,&#13;
oj, w polu malowany&#13;
i któż go tam malował,&#13;
da, Jasieńko kochany”.&#13;
W rkp. w zapisie melodii przy powtórce t. 2–3:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
          .&#13;
&#13;
Na tej samej karcie wariant zwr. 1 zanotowany oddzielnie, bez&#13;
melodii, tam wiersz 1 brzmi: „Oj, moja dziewcyno”, natomiast&#13;
zwr. 2–4 także na tej samej karcie stanowią dalszy ciąg pieśni: „Oj,&#13;
moja dziewcyno, nie kochaj dworaka”, zob. DWOK T. 41, nr 1146.&#13;
W rkp. w zwr. 3 w. 3: „dziewcyno” zamiast „wdowulu”.&#13;
s. 312 nr 465 – Rkp. Kolberga, teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją ogól-&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
ną: „Międzyleś”, tam t. 3:      .&#13;
nr 467 – Por. nr 316 w suplemencie.&#13;
s. 313 nr 468 – Rkp. Kolberga, teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją jak&#13;
w druku; w rkp. także odesłanie do melodii nr 673 w T. 25.&#13;
nr 469 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
nr 470 – Rkp. Kolberga: teka 29, sygn. 1294, k. 3, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, rkp. ten uszkodzony, melodia urywa się w szóstym&#13;
takcie; teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od Nowegodworu,&#13;
Chotomów”; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 17, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Klembów”; w obu rkp. tekst podpisany pod inną melodią,&#13;
zob. DWOK T. 41, nr 1151.&#13;
W rkp. z teki 29, podobnie jak w druku, odesłanie do tekstu nr 692&#13;
w cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6).&#13;
s. 314 nr 471 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia bez tekstu; teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tylko&#13;
tekst pierwszej zwrotki.&#13;
W rkp. z teki 2 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1&#13;
w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym wykonaniu przy&#13;
pierwszej szesnastce alternatywnie a1, w t. 2 i 4 w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna wersja.&#13;
nr 473 – Por. nr 401 w suplemencie.&#13;
nr 474 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
&#13;
�302&#13;
&#13;
2, sygn. 1124, k. 39v., nr 77, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”&#13;
i czystopis, teka 2, sygn. 1124, k. 32v., z lokalizacją: „od Latowicza”&#13;
i „od Stoczka”; w obu rkp. różnice w zapisie t. 6–11, w rkp. z k. 32 następujący zapis tych taktów i dodane jeszcze kolejne sześć taktów:&#13;
&#13;
   &#13;
   &#13;
 &#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
            &#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
                    ,&#13;
&#13;
w stosunku do powyższego przykładu w rkp. z k. 39 w t. 4–6 tylko&#13;
dolna wersja, brak t. 7–12.&#13;
s. 315 nr 475 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, tam&#13;
melodia i teka 2, sygn. 1124, k. 23, tam tekst, oba rkp. z lokalizacją&#13;
ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. z k. 39 tylko t. 1–4, widoczne trudności Kolberga w zapisie&#13;
melodii, pierwotnie inna kolejność taktów, następnie poprawiona&#13;
i oznaczona cyframi, w t. 1–2 brak znaku powtórki, w t. 1 pierwsza&#13;
nuta d2, w t. 2 tylko górna wersja, na pierwszą miarę triola szesnastkowa a1 h1 c2, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy powtórce dolna, na&#13;
trzecią miarę alternatywnie ósemka d1.&#13;
nr 476 – Zapis w druku jest połączeniem dwóch odrębnych melodii:&#13;
Takty 1–4 bez tekstu w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32v.,&#13;
rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 81, oba zapisy bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W zapisie melodii w rkp. z k. 32v. brak znaku przykluczowego,&#13;
w rkp. z k. 39v. ≥ fis jako znak przykluczowy zamiast ¯ (przy zachowaniu tej samej wysokości nut). W obu rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 3 na pierwszą miarę szesnastka c2 i trzydziestodwójki h1&#13;
a1, przy powtórce w t. 2 na trzecią miarę ósemka d1; w rkp. terenowym z k. 39 dodane wersje alternatywne: w t. 3 na trzecią miarę:&#13;
w pierwszym wykonaniu szesnastki h1 a1, w drugim wykonaniu&#13;
szesnastki g1 fis1, w tymże rkp. widoczny zapis wahań intonacyjnych wykonawcy: w t. 4 w obu wykonaniach nad fis1 alternatywnie Ω, w t. 1 w drugim wykonaniu nad g1 równocześnie ≥ i Ω.&#13;
Tekst z inną melodią, zob. nr 1062 w DWOK T. 41.&#13;
Takty 5–8 w rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32v.; rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 72, oba zapisy bez lokalizacji.&#13;
&#13;
�303&#13;
&#13;
W obu rkp. melodia zapisana o kwintę czystą wyżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu t. 6 taki sam jak t. 5, w drugim wykonaniu w t. 5 brak wersji alternatywnej oznaczonej w druku małymi nutami, t. 8 w pierwszym wykonaniu taki sam jak t. 7; w rkp. z k. 39v. w t. 7 w drugim&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
wykonaniu dodana wersja alternatywna:        ;&#13;
podobnie jak w przypadku taktów 1–4 w obu rkp. brak znaków&#13;
przykluczowych.&#13;
nr 477 – Tekst zwr. 2 z inną melodią por. nr 256 w suplemencie.&#13;
Tekst zwr. 1 i 3 z innymi melodiami, zob. DWOK T. 41, nr 1132&#13;
i 1133.&#13;
s. 316 nr 478 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305,&#13;
k. 2, nr 1581, z lokalizacją jak w druku, zanotowana o sekundę&#13;
wielką wyżej, przy powtórce w t. 7 na pierwszą miarę szesnastka&#13;
z kropką i trzydziestodwójka h1.&#13;
nr 480 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 39r.,&#13;
nr 41 i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 23r., oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; teka 5, sygn. 1137/I, k. 1, z lokalizacją:&#13;
„od Broku”, tam melodia bez tekstu.&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
W rkp. z k. 39r. w pierwszym wykonaniu: t. 1:  &#13;
,&#13;
2 2&#13;
w t. 3 na trzecią miarę szesnastki f e , w t. 4 na trzecią miarę g1,&#13;
3&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
 ; w zaprzy powtórce: w t. 1 górna wersja, t. 2: &#13;
3&#13;
&#13;
pisie tekstu zwr. 1: „wózek malowany” zamiast „śliczny pojazd”,&#13;
w zwr. 2 czytelny tylko w. 3, który brzmi: „i lokaja i kucharza”.&#13;
W rkp. z k. 23 odwrotna kolejność zwrotek, tam zapis następujący:&#13;
&#13;
         &#13;
&#13;
   &#13;
    &#13;
Ze  byś mia  ła&#13;
&#13;
chłop  ca Ja  sia,&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
da, przy  jął  bym ci mam  kę&#13;
&#13;
             &#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
i&#13;
&#13;
ku  cha  rza,&#13;
&#13;
i lo  ka  ja,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
da&#13;
&#13;
i&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
pia  stun  kę Han  kę.&#13;
&#13;
powyżej zanotowany zapis alternatywny t. 5–8 z powyższego przy-&#13;
&#13;
   &#13;
kładu:     &#13;
&#13;
     &#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 .&#13;
&#13;
W rkp. z teki 5 w obu wykonaniach w t. 1 i 2 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 1 na trzecią miarę ósemka c2, w t. 3 na trzecią miarę f2.&#13;
&#13;
�304&#13;
&#13;
nr 481 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 68v., z lokalizacją: „od&#13;
Siedlec” i teka 33, sygn. 1305, k. 58, nr 474, z lokalizacją: „Klembów”, tam melodia zanotowana o sekundę wielką niżej. W obu&#13;
rkp. najpierw górna, w drugim wykonaniu dolna wersja.&#13;
s. 317 nr 482 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak&#13;
w druku. Melodia w opracowaniu fortepianowym z tekstem zob.&#13;
DWOK T. 67/II, nr 732.&#13;
nr 483 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak&#13;
w druku; teka 33, sygn. 1305, k. 47, nr 18 – melodia i teka 16, sygn.&#13;
1209, k. 3, nr 48 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Kuligów pod Serockiem”, we wszystkich rkp. podobnie jak w druku odesłanie do wariantów w cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12), nr 233–237, ponadto&#13;
przy zapisie tekstu z teki 16 odesłanie do wariantu w T. 25, nr 110b.&#13;
Jeszcze jeden zapis tekstu (bez melodii) w rkp. Kolberga, teka 16,&#13;
sygn. 1209, k. 1, nr 16, bez lokalizacji; jest to odpis z wymienionego&#13;
w odsyłaczu zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 278.&#13;
nr 484 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 68, z lokalizacją jak&#13;
w druku; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 181, z lokalizacją: „Kuligów&#13;
pod Serockiem” – melodia z incipitem: „A z Góry ja parobeczek”&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 216, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”&#13;
(właśc. Ciepielewo) – tekst.&#13;
W rkp. z teki 5 pierwotnie zapis jak w druku, następnie zmieniona&#13;
kolejność taktów, dopisane powyżej numery wskazują, że t. 5–6&#13;
winny stanowić przygrywkę do pieśni.&#13;
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej,&#13;
w t. 1 i 3 tylko dolna wersja, brak t. 5–6, natomiast melodia rozbudowana, dodane jeszcze 12 taktów: dwukrotna powtórka t. 3–4&#13;
– najpierw dolna, następnie górna wersja, po nich dwukrotna powtórka t. 1–2 – najpierw dolna, następnie górna wersja i dwukrotna powtórka t. 3–4 – tylko dolna wersja.&#13;
nr 485 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od&#13;
Nowegodworu (Chotomów)”.&#13;
W rkp. melodia z innym tekstem, zob. DWOK T. 41, nr 1151, a u dołu&#13;
karty melodia bez tekstu, tam w drugim wykonaniu t. 2–3:&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
   &#13;
 , brak t. 5–6.&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
					&#13;
&#13;
s. 318 nr 486 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst bez melodii, zanotowany bez&#13;
interiekcji.&#13;
&#13;
�305&#13;
&#13;
nr 487 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 33, z lokalizacją: „od&#13;
Radzymina (Dybów)”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy powtórce&#13;
dolna, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę f2, w t. 2&#13;
druga szesnastka f2, w t. 3 na trzecią miarę g1, przy powtórce: w t. 4&#13;
ostatnia nuta g1; pod melodią zwr. 1 jak w druku, a po niej dwie&#13;
kolejne, zob. DWOK T. 41, nr 1039, zwr. 2 i 3.&#13;
nr 488 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 33 i rkp. terenowy,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 17, oba rkp. z lokalizacją jak w druku.&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna&#13;
wersja, w górnej wersji: w t. 1 pierwsza nuta alternatywnie e1,&#13;
w t. 2 na drugą miarę ósemka h1, w t. 3 w obu rękopisach dodane&#13;
liczne wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
w rkp. z k. 33:    &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
w rkp. z k. 17:    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
,     &#13;
,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
w drugim wykonaniu: w rkp. z k. 33:          ,&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
w rkp. z k. 17:         ,       .&#13;
  &#13;
&#13;
W zapisie tekstu z k. 33 w zwr. 3 inny wiersz 4: na k. 33 „jako głupie&#13;
ciele”, a na k. 17 „jak ubrane ciele” zamiast „do świętej niedziele”.&#13;
Tekst jak w druku, ale bez melodii w rkp. Kolberga, teka 13, sygn.&#13;
1193, k. 3; jest to odpis ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów…, T. 2, s. 246, u Wójcickiego z notką: „spod Warszawy”.&#13;
s. 318–319 nr 489 – Tekst zwr. 1–2 bez melodii w rkp. Kolberga, teka 16,&#13;
sygn. 1209, k. 3, nr 1, z lokalizacją: „Ostrożeń” i notatką: „Obertas”.&#13;
Por. DWOK T. 41, nr 1008 i nr 1094.&#13;
s. 319 nr 491 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” i dopiskiem: „Wulka Kozłowska” (właśc: Wólka Kozłowska).&#13;
W rkp. w t. 3 w drugim wykonaniu pierwsza szesnastka a2, w t. 5&#13;
brak znaku przykluczowego, w obu wykonaniach na drugą i trzecią miarę ósemki f2 f2, t. 6 w obu wykonaniach: &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 7 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie&#13;
ósemka c2.&#13;
nr 492 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lo-&#13;
&#13;
�306&#13;
&#13;
kalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” – melodia i teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” – tekst.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu górna wersja: w t. 4&#13;
na pierwszą miarę alternatywnie ósemka h1, w drugim wykona-&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
niu: t. 1:  &#13;
&#13;
 &#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, w t. 2 dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
, w t. 3–4 przy h1 brak ¯, na zakończenie jeszcze:&#13;
&#13;
&#13;
 3&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 320 nr 493 – Zapis nutowy jest połączeniem dwóch odrębnych melodii.&#13;
Takty 1–4 z tekstem w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 39r., nr 16, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam&#13;
w pierwszym wykonaniu w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 c2,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
na trzecią ósemka f2, w drugim wykonaniu t. 1:    &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Takty 5–8 w tym samym rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 39r., mel. nr 3, tam w pierwszym wykonaniu w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie triola szesnastkowa f2 g2 f2, t. 6 i 7:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
         &#13;
 &#13;
.&#13;
3&#13;
&#13;
nr 494 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)” – melodia z incipitem: „Pijała&#13;
ja” i teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” –&#13;
tekst.&#13;
W zapisie melodii w obu wykonaniach: w t. 1 na trzecią miarę&#13;
ósemka c2, w t. 2 pierwsza nuta h1, w pierwszym wykonaniu:&#13;
w t. 3 na drugą miarę dis2, w t. 4 na trzecią miarę ósemka a1 lub&#13;
alternatywnie szesnastki a1 gis1; w rkp. z teki 43 na początku: „Pijała ja” i „ni mam męza” zamiast „ni mam zony”.&#13;
nr 495 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie ósemka&#13;
f2, w t. 4 na trzecią miarę kilka wersji alternatywnych: szesnastki&#13;
a1 c2, ósemka a1 lub ósemka f1; w obu wykonaniach w t. 3 obie&#13;
wersje.&#13;
s. 320–321 nr 496 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1622,&#13;
&#13;
�307&#13;
&#13;
z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu; w rkp.&#13;
terenowym, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka” – tekst zwr. 2 zanotowany z inną melodią, zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 1168.&#13;
s. 321 nr 497 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1626, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś” – melodia; rkp. terenowy Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1252, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica” – tekst.&#13;
W rkp. z teki 33 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej,&#13;
w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie&#13;
2&#13;
      &#13;
&#13;
triola szesnastkowa e2 fis2 e2, t. 2: &#13;
    , w t. 3 w obu&#13;
1&#13;
&#13;
wykonaniach dolna wersja, t. 4 jak t. 2 w powyższym zapisie.&#13;
W rkp. z teki 43 brak słowa: „dusiów”, ponadto „zebrałbym” zamiast „a mój cały”.&#13;
nr 498 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 3, nr 1625, z lokalizacją ogólną: „Międzyleś”, tam melodia bez tekstu zanotowana&#13;
o kwintę czystą wyżej. W t. 1 w obu wykonaniach ostatnia ósemka&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
  , t. 3 w obu wykofis2, t. 2 w drugim wykonaniu:  &#13;
naniach dolna wersja.&#13;
nr 499 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”, tam tekst bez melodii.&#13;
s. 322 nr 500 – Por. nr 1336 w DWOK T. 41.&#13;
nr 501 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, 9r.; teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 9v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
Na k. 9v. melodia bez tekstu, tam w pierwszym wykonaniu: w t. 1&#13;
tylko dolna wersja, w t. 2 ≥ przy f2 , t. 4: &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
gim wykonaniu: w t. 1 obie wersje, t. 4:  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
; w dru-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
; w rkp.&#13;
&#13;
brak wersji alternatywnych zapisanych w druku jako „vel”.&#13;
Na k. 9r. tekst jak w druku podpisany pod inną melodią, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1035, tam tylko z pierwszą zwrotką.&#13;
Melodia por. nr 1275 w DWOK T. 41 i nr 367 w T. 25.&#13;
nr 502 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. Melodia z pierwszą&#13;
zwrotką, por. nr 116 w suplemencie.&#13;
&#13;
�308&#13;
&#13;
s. 322–323 nr 503 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst zwr. 1–3. Melodia&#13;
z innym tekstem por. 109 w suplemencie.&#13;
s. 323 nr 504 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w zwr. 1 ostatni wiersz:&#13;
„juz mnie boli bocek”, ponadto interiekcje na początku wszystkich&#13;
wierszy.&#13;
nr 505 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
Melodia z pierwszą zwrotką, por. nr 264 w suplemencie.&#13;
nr 506 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W zapisie melodii w pierwszym&#13;
wykonaniu w t. 2 na drugą miarę szesnastki d2 h1, w drugim wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę g1, w t. 4 pierwsza szesnastka d1.&#13;
s. 324 nr 508 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 30r., z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, melodia bez tekstu i teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam zwr. 1–5 podpisane pod&#13;
inną melodią, zob. DWOK T. 41, nr 1024; teka 33, sygn. 1305, k. 4,&#13;
nr 1672, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia bez tekstu.&#13;
W rkp. z teki 2 (k. 30r.) i z teki 33 melodia zanotowana o tercję&#13;
wielką wyżej, w t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja; w rkp.&#13;
z teki 2 zapis szkicowy, częściowo brak znaków chromatycznych,&#13;
przy powtórce w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie ósemka g1, w&#13;
t. 3 w obu wykonaniach dolna wersja, w t. 4 przy powtórce ostatnia nuta e1.&#13;
nr 509 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”, tam melodia i teka 2, sygn. 1124, k. 25,&#13;
bez lokalizacji, tam tekst; rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 4,&#13;
nr 1674 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 436 – tekst, oba&#13;
rkp. z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.&#13;
W obu zapisach melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej;&#13;
w rkp. z teki 2, k. 30 w t. 2 na drugą i trzecią miarę alternatywnie&#13;
ósemka z kropką b1 i szesnastka c2.&#13;
s. 324–325 nr 510 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tekst z inną melodią, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1110. W rkp. w zwr. 1 brak „da” przed: „było&#13;
mnie”, w zwr. 2 w. 3 i 4 brzmią: „tylko ja sierota Bogu najwyższemu”, a w zwr. 4 w. 3 i 4: „da, by się sierota na świat nie rodziła”.&#13;
s. 325 nr 511 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 14v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Podłęż, Samogoszcz” – melodia i teka 2, sygn.&#13;
1124, k. 14r. – tekst; teka 33, sygn. 1305, k. 4, nr 1680, z lokalizacją:&#13;
&#13;
�309&#13;
&#13;
„Samogoszcz” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 3, nr 15, z lokalizacją ogólną: „Podłęż” – tekst; jeszcze jeden zapis tekstu w rkp.&#13;
z teki 16, sygn. 1209, k. 6, nr 227, z lokalizacją ogólną: „Czepielew”&#13;
(właść. Ciepielewo).&#13;
W zapisie melodii z teki 2 i 33 górna wersja, tylko w t. 4 dolna,&#13;
w t. 6 na pierwszą miarę g1; w rkp. z teki 2 w t. 2 brak ≥ przy c2.&#13;
We wszystkich rkp. kolejność zwrotek następująca: 3, 1, a na końcu zwr. 2.&#13;
W rkp. z teki 2 przed zwr. 1–3 jeszcze jedna, zob. DWOK T. 41, nr&#13;
1148.&#13;
nr 512 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 16, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst bez melodii; w zwr. 2 w. 1 taki jak 2: „wsyscy bijecie,&#13;
bijecie”.&#13;
Por. nr 209 w suplemencie.&#13;
s. 326 nr 513 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 32r., z zapisami z „od&#13;
Latowicza” i „od Stoczka”, tam z notą: „Mazur” i rkp. terenowy, teka&#13;
2, sygn. 1124, k. 39v., nr 66, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, w tym&#13;
rkp. po t. 8 jeszcze jeden takt: taki sam jak górna wersja w t. 4.&#13;
s. 326 nr 514b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst zwr. 1 i 2 z zapisem&#13;
nutowym, zob. DWOK T. 41, nr 1040.&#13;
s. 326–327 nr 515 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
   &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Oj, śpie  waj  cie&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
&#13;
bo jak się&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
dzie  wcy  ny&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
pó  ki wam&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
ze  ni  cie,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
słu  zą&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
da, za  śpie  wa&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
la  ta,&#13;
&#13;
  &#13;
   ,&#13;
&#13;
cie ka  ta.&#13;
&#13;
tam z tekstem jak zwr. 5 pieśni nr 518, poniżej jeszcze:&#13;
„Ej, niescęśliwa branka,&#13;
wzięli mi kochanka,&#13;
cóz ja sobie poradzę,&#13;
niescęśliwa Oleksianka”,&#13;
a dalej zwr. 1–6 jak w druku.&#13;
s. 327 nr 516 – Tekst zwr. 1–4 bez melodii w rkp. terenowym Kolberga,&#13;
teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
&#13;
�310&#13;
&#13;
nr 517 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 9, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tekst z zapisem nutowym, bez&#13;
zwr. 4, ale zamiast niej dwie inne, zob. DWOK T. 41, nr 1152.&#13;
s. 328 nr 518 – Błąd druku, winno być: 518 (nie 158). Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”;&#13;
tam tylko tekst zwr. 1–4 bez melodii, natomiast zwr. 5 także na&#13;
k. 23 stanowi początek tekstu opublikowanego pod numerem 515,&#13;
por. komentarz do tego numeru.&#13;
nr 519 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 55, nr 335, z lokalizacją: „od Siedlec” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8, nr 409,&#13;
z lokalizacją jak w tece 33 – tekst. W zapisie melodii w t. 3 w drugim&#13;
wykonaniu na drugą miarę d2, w t. 6 w obu wykonaniach dolna&#13;
wersja.&#13;
s. 328–329 nr 520 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 55, nr 336,&#13;
z lokalizacją: „od Siedlec” – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 8,&#13;
nr 410, z lokalizacją ogólną: „Siedlce” – tekst zwr. 1 oraz tamże,&#13;
k. 8, nr 437, z lokalizacją ogólną: „Gończyce” – tekst zwr. 2; rkp.&#13;
terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 25, bez lokalizacji, tam tylko tekst&#13;
zwr. 2.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie ósemka g2, w t. 2 trzy ósemki g2 a1 g1, w t. 3&#13;
dolna wersja, w t. 4 trzy ósemki c2 a1 g1, w drugim wykonaniu:&#13;
w t. 3 górna wersja, t. 4 jak w pierwszym wykonaniu.&#13;
W zapisie tekstu z teki 16 w zwr. 1: „dwa grosze” zamiast „trzy&#13;
grose”, w zwr. 2: „nie dostanie do kiszeczek”.&#13;
W rkp. z teki 2 w w. 1: „kieliszeczek” zamiast „kielisek”, a w w. 2:&#13;
„kiszeczek” zamiast „kisek”.&#13;
s. 329 nr 521b – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. tekst jak w druku zanotowany&#13;
jako dalszy ciąg pieśni: „Oj, stary ja”, zob. nr 131 w suplemencie.&#13;
nr 522 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam tylko tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią: „Wy matulu, jak się macie”, zob. nr 412 w T. 26.&#13;
s. 329–330 nr 523 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w zapisie tekstu: „dziwcyno” zamiast „Kasiu”. W rkp. tekst podpisany bezpośrednio pod pieśnią:&#13;
„Ej, zarosła drózka”, zob. nr 1083 w DWOK T. 41.&#13;
s. 330 nr 524 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki f2&#13;
&#13;
�311&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
g2, t. 3:       , w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą&#13;
    &#13;
miarę szesnastki b1 d2 lub alternatywnie:      , w t. 3&#13;
&#13;
na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 c2. W zapisie tekstu&#13;
najpierw zwr. 2–4, a po nich zwr. 1, ponadto w zwr. 2: „Muzykancie” zamiast „Skrzypicielu” i „Cymbalisto” oraz „skrzypki” zamiast&#13;
„cymbał”.&#13;
nr 526 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 23v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, tam melodia bez tekstu.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu górna wersja, w drugim wykonaniu dolna wersja, w t.&#13;
2 na trzecią miarę dodane alternatywnie szesnastki h1 c2, w t. 3 na&#13;
drugą miarę dodana alternatywnie ósemka g1, w t. 4 w obu wykonaniach tylko dolna wersja.&#13;
Por. nr 87 w suplemencie.&#13;
s. 331 nr 527 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”. W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu górna, w drugim dolna wersja, w drugim wykonaniu dodane&#13;
alternatywnie: &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
, w t. 3 w obu wykonaniach alter-&#13;
&#13;
natywnie na pierwszą miarę ósemka e1, w t. 4 w pierwszym wykonaniu dodana wersja alternatywna: ósemki c2 h1 e2, w drugim&#13;
wykonaniu brak ≥ przy g1.&#13;
s. 332 nr 530 i przyp. 1 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 16, bez lokalizacji, brak znaku przykluczowego.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 zamiast ostatniej ósemki&#13;
szesnastki c2 h1, w t. 4 pierwsza ćwierćnuta a1; w drugim wykona-&#13;
&#13;
   &#13;
niu t. 3–4:        &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Zwr. 3 i 4 zamieszczone w druku w przypisie (błędnie przy nr 531),&#13;
stanowią w rkp. kontynuację zwrotek 1 i 2, natomiast zwr. 3: „Piąty&#13;
piwo pije” w rkp. brak.&#13;
nr 533 – Rkp Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 35,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Wólka Słopska”, z notatką: „Kozak” i teka 33,&#13;
sygn. 1305, k. 45, nr 10, z lokalizacją: „Słopsk”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę ósemki e2 d2, t. 3–4 trzykrotnie powtórzone, zapis nastę-&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
                         .&#13;
3&#13;
&#13;
pujący:&#13;
&#13;
�312&#13;
&#13;
W t. 1 w pierwszym wykonaniu: w rkp. z teki 43 w zamiast pierwszej ósemki szesnastki g1 a1, a w rkp. z teki 33 na pierwszą miarę&#13;
cztery szesnastki g1 a1 h1 c2.&#13;
s. 333 nr 534 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) i teka 33, sygn. 1305, k. 45, nr 11, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 33 w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą&#13;
miarę dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę dwie ósemki: c2 e2;&#13;
w drugim wykonaniu w t. 4 tylko dolna wersja.&#13;
nr 535 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39v., nr 79,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 ostatnia ósemka w pierwszym wykonaniu fis2,&#13;
w drugim wykonaniu c2, w t. 3–4 w pierwszym wykonaniu: wersja&#13;
zapisana dużymi nutami, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie ósemki g1 h1, w drugim wykonaniu: wersja zapisana małymi nutami.&#13;
nr 536 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 39r., nr 24,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum , z notatką powyżej: „lub ”,&#13;
w t. 1 i 3 rytm:     , w t. 2 i 4: &#13;
&#13;
 , w t. 3 w obu wykona-&#13;
&#13;
niach dolna wersja, w t. 4 w pierwszym wykonaniu druga ósemka&#13;
g1; w zapisie tekstu w zwr. 1 pierwotnie: „cepy” i nad „y” nadpisane&#13;
„em”, tam brak: „też”.&#13;
nr 537 – Rkp. Kolberga, teka 36, sygn. 1324, k. 17, tam tylko tekst&#13;
zwr. 1 zanotowany na marginesie, obok pieśni szlacheckich.&#13;
s. 334 nr 538 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 33, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 1 w obu wykonaniach: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 , w t. 6 na drugą miarę alternatywnie&#13;
&#13;
ósemki a1 g1.&#13;
Tekst zwr. 3 por. nr 1053 w DWOK T. 41.&#13;
nr 539 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w zwr. 2 wiersz 1 jest taki sam jak w zwr. 1.&#13;
nr 540 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Jasienica (Radzymin)”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Płakała dziewcyna”; teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tekst bez melodii.&#13;
&#13;
�313&#13;
&#13;
W zapisie melodii w t. 3: w pierwszym wykonaniu pierwsza ósemki g2, w drugim wykonaniu ostatnia ósemka fis1.&#13;
W rkp. z teki 43 na początku jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Płakała dziewcyna trzy godziny w sieni,&#13;
ze jej kochanecka do zołnierzy wzięni”;&#13;
nr 541 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 31, z lokalizacją: „od&#13;
Garwolina”.&#13;
s. 335 nr 542 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 31r., z lokalizacją jak&#13;
w druku; teka 33, sygn.1305, k. 29, nr 25, z lokalizacją: „od Maciejowic”, tam melodia z incipitem: „Jechałem z Krakowa” i rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 26, z lokalizacją ogólną: „Gończyce”.&#13;
We wszystkich rkp. melodia taka sama, drobne zmiany w przebiegu linii melodycznej, por. DWOK T. 67/I, nr 177, tam w metrum  i podwojonych wartościach rytmicznych, jest to przedruk&#13;
z „Przyjaciela Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 1 (to odesłanie także we&#13;
wszystkich rkp.).&#13;
W rkp. z teki 2, k. 31r. w zwr. 3 w. 3 brzmi: „da, pomóż mi, Boże”,&#13;
natomiast w rkp. terenowym na k. 26 zwr. 3 wariantowa:&#13;
„Przecisnę, przecisnę,&#13;
chusteczkę przez Wisłę,&#13;
dopomóż mnie, Boże,&#13;
do której ja myślę”.&#13;
nr 543 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Krusze”.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu górna wersja, przy&#13;
powtórce dolna, w t. 1 zamiast szesnastek w pierwszym wykonaniu ósemka g2, w drugim wykonaniu ósemka d2, t. 2 w pierwszym&#13;
wykonaniu: &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
W rkp. zwr. 2 w brzmieniu:&#13;
&#13;
, w drugim: &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
„Nie ja się bielała, koszulina lniana,&#13;
a tyś, Jasiu, myślał, że ja malowana”&#13;
i dalej jeszcze zwr. 3:&#13;
„Ni ja malowana, ni ja pozłacana,&#13;
tylko u matuli ładnie wychowana”.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�314&#13;
&#13;
nr 544 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 30, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam tylko zwr. 1 bez melodii.&#13;
s. 335–336 nr 545 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 12, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”; w rkp. tekst z zapisem nutowym, zob.&#13;
DWOK T. 41, nr 1048, tam z pierwszą zwrotką.&#13;
W rkp. w zwr. 3 dwa ostatnie wiersze brzmią: „gorzałki flaski&#13;
i dziewcyny chwackij”.&#13;
s. 336 nr 547 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją jak&#13;
w druku.&#13;
nr 548 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją jak&#13;
w druku; w t. 4 na pierwszą miarę tylko dolna wersja.&#13;
s. 337 nr 549 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, z lokalizacją: „od&#13;
Stężycy”.&#13;
nr 550 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 38 bez lokalizacji.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy pracy S. Udzieli Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy, „Zbiór Wiadomości&#13;
do Antropologii Krajowej” 1886, T. X, s. 75–156, tam na s. 136,&#13;
nr 96 wariant pieśni.&#13;
nr 551 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wymienionej w poprzednim przypisie pracy S. Udzieli Materiały etnograficzne…, tam na&#13;
s. 134, nr 81 wariant pieśni.&#13;
&#13;
Pieśni nabożne. Legendy (s. 338–346)&#13;
s. 338–339 nr 552 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 10r. –&#13;
tam melodia i zwr. 1–11 i k. 10v., – zwr. 12-14, z lokalizacją ogólną:&#13;
„Oleksianka”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
w t. 1 na trzecią miarę triola ósemkowa c2 h1 a1, w t. 3 na trzecią miarę i w t. 4 tylko dolna, w t. 5 i 7 tylko górna wersja, t. 6:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
lub alternatywnie &#13;
&#13;
   &#13;
3&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1–5 jak w druku, przy czym w zwr. 5 ostatni&#13;
wiersz brzmi: „nie potonęli”; po zwr. 5 następujący tekst:&#13;
„Józef przedany od rodzonych braci,&#13;
w Egipcie żyje i sławy nie traci,&#13;
&#13;
�315&#13;
&#13;
boć cały Egipt ojca z braćmi żywi,&#13;
świat mu się dziwi.&#13;
Nie umarł z głodu na puszczy Elijasz,&#13;
anioł go bronił, szczęśliwy Tobijasz,&#13;
Daniel głodnym lwom na pożarcie dany,&#13;
nic nietykany”;&#13;
dalej zwr. 6–14 jak w druku, przy czym w zwr. 8 w wierszu 2: „na&#13;
kształt rąk swoich” zamiast „wedle potrzeby”.&#13;
Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu w zbiorze Sz. Kellera&#13;
Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 838.&#13;
s. 339–340 nr 553 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 i 5 w&#13;
górnej wersji na trzecią miarę a1 g1 a1 w następującym rytmie:&#13;
w t. 1:    , w t. 5:    ,&#13;
w t. 2 na drugą miarę tylko górna wersja.&#13;
Pod melodią tekst obszerniejszy niż w druku, po zwr. 3 jeszcze&#13;
następne:&#13;
3&#13;
&#13;
„Ty masz po sobie i Ojca i Syna,&#13;
snadnie go Twoja przejedna przyczyna,&#13;
pokazawszy mu piersi i wnętrzności,&#13;
łatwo go skłonisz łaskawości.&#13;
Dla twego serca wszystko Bóg uczyni,&#13;
daruje plagi, choć człowiek przewini,&#13;
jak cię cna Matko, nie kochać serdecznie,&#13;
gdy się skryć możem pod Twój płaszcz bezpiecznie.&#13;
Ratujże tedy, Matko ukochana,&#13;
zagniewanego, gdy zobaczysz Pana,&#13;
mieczem przebite pokazuj mu serce,&#13;
gdy Syna na krzyż wbijali morderce.&#13;
Dla tych boleści któreś wycierpiała,&#13;
kiedyś pod krzyżem syna swego stała,&#13;
Bóg nam daruje, byśmy nie cierpieli,&#13;
co my wytrzymać za złości nasze mieli”;&#13;
dalej zwr. 4 jak w druku.&#13;
&#13;
�316&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych katolickich…, s. 556–557, u Kellera, podobnie jak w rkp. Kolberga tekst obszerniejszy niż w druku.&#13;
s. 340 nr 554 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 1 brak dolnej wersji, t. 5: w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
3&#13;
&#13;
 , w drugim dolna wersja.&#13;
&#13;
Pod melodią tekst obszerniejszy niż w druku, między zwr. 1 i 2&#13;
jeszcze jedna, ale ten fragment rkp. wycięty, czytelne pierwsze słowa: „Na każdy”, natomiast po zwr. 2 w rkp. jeszcze:&#13;
„Przybądź, o Matko, w ostatnim terminie,&#13;
Ciebie, grzesznicy, wzywamy&#13;
na pomoc naszą w ostatniej godzinie,&#13;
niechaj przy Tobie skonamy.&#13;
Ubłagaj Syna, niechaj się zmiłuje,&#13;
a żywot wieczny po śmierci daruje,&#13;
niepokalanie poczęta”.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu w pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 451–452.&#13;
s. 341 nr 555 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”, z notatką: „św. Józef”.&#13;
W zapisie melodii w t. 2–4 drobne zmiany:&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
              , w t. 6–7 tylko dolna,&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
w t. 8–9 tylko górna wersja.&#13;
Pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 3 jeszcze następne:&#13;
„Niech to boski sekret sprawi,&#13;
że Bóg duszę moje zbawi,&#13;
Anno i Barbaro święta,&#13;
niech będzie w niebo przyjęta,&#13;
Jezus, Maryja, Józef.&#13;
Z rana w wieczór życzem sobie,&#13;
żyć, umierać, być przy Tobie,&#13;
Jezus słodki, mieszkaj ze mną,&#13;
piastuj duszę mą przyjemną,&#13;
Jezus, Maryja, Józef”.&#13;
&#13;
�317&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, tam tekst jak w rkp. Kolberga.&#13;
nr 556 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11, z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. melodia zapisana w metrum  w podwojonych warto-&#13;
&#13;
&#13;
ściach rytmicznych, t. 2 w pierwszym wykonaniu:   &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
t. 3 w drugim wykonaniu:      .&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do pracy Sz. Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, s. 793–794, tam tekst obszerniejszy.&#13;
s. 341–342 nr 557 – Melodia z incipitem: „Była święta Dorota” w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18r., nr 4, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Głuchy”, tam widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
By  ła świę  ta&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Do  ro  ta...&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Melodia ta poprzedzona jest w rkp. (k. 18r., nr 3) zapisem wariantowym bez tekstu:&#13;
&#13;
 &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
3&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do wariantu tekstowego w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 255–256.&#13;
s. 342–343 nr 558 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
&#13;
�318&#13;
&#13;
W rkp. nad tekstem zapis nutowy, inny niż odesłanie Kolberga,&#13;
melodia zanotowana dwukrotnie, w pierwszym zapisie widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w drugim czystopis:&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
ponadto w rkp. brak zwr. 19, a w zwr. 26 wiersze w odwrotnej&#13;
kolejności.&#13;
s. 343 nr 559 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 13v., z lokalizacja ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
&#13;
           &#13;
&#13;
      &#13;
 &#13;
 &#13;
  &#13;
By  ła to&#13;
&#13;
świan  ta&#13;
&#13;
A  li  na,&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
      &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
co szu  ka  ła&#13;
&#13;
Bo  ze  go&#13;
&#13;
Sy  na,&#13;
&#13;
świan  ta&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
A  li  na,&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
Bo  ze  go&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Sy  na.&#13;
&#13;
Pod melodią tekst obszerniejszy, po zwr. 4 jeszcze:&#13;
„W jednem grobie Pan Jezus lezy,&#13;
w drugim grobie świanty Jan klęcy,&#13;
a w trzecim grobie Najświętsa Panna.&#13;
Przed Panem Jezusem świece gorają,&#13;
przed świętym Janem organy grają,&#13;
przed Najświętsą Panną róza rozkwita”.&#13;
		W rkp. Kolberga tekst jak w zbiorze K. Kozłowskiego Lud. Pieśni,&#13;
podania... na s. 247–248.&#13;
nr 560 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 11r., z lokalizacją&#13;
ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. w t. 4 tylko górna wersja, w t. 8 w obu wykonaniach druga&#13;
ósemka h1; pod melodią tekst jak w druku, a dalej jeszcze:&#13;
&#13;
�319&#13;
&#13;
„Wielkiemi, Patryarcho, cudy wsławiony na świecie,&#13;
zdradzieckie widziały obłudy w niewinności kwiecie.&#13;
Wnet czyni dobrze, kto rzuca szczodrze&#13;
trzy bryły złota, ażeby cnota&#13;
jaśniała przed niebem.&#13;
Młodzieńcom odebrane życie, niewinności gdy widzi,&#13;
Mikołaj przywraca sowicie, tyrana zawstydzi,&#13;
zrąbanych w sztuki dla swej nauki,&#13;
prawdziwéj wiary, Bogu ofiary&#13;
wolny przystęp czyni”;&#13;
dalej notka Kolberga: „2 strofy”, a następnie:&#13;
„Ciebie Bóg obrał za patrona wszelkiemu ludowi,&#13;
wzywa cię i Polska Korona i mocno stanowi,&#13;
morzem i lądem, wielki patronie,&#13;
przybądź na pomoc Polskiej Koronie,&#13;
święty Mikołaju”.&#13;
W Zbiorze pieśni nabożnych..., na s. 705–706 tekst jak w rkp.&#13;
Kolberga z dwoma pominiętymi zwrotkami, przy czym ostatnia&#13;
zwrotka zanotowana przez Kolberga jest patriotyczną parafrazą&#13;
tekstu ze zbioru Kellera.&#13;
s. 343 nr 561 i w. 1–13d. – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 23v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
melodia zapisana częściowo w metrum , następnie poprawione&#13;
na , w t. 12 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki c2 a1.&#13;
Tekst zanotowany prozą (pod pieśnią) w rkp. zapisany skrótowo,&#13;
np: „Król, wójt, więc nakazał, aby mu dawać dziesięcine, zeby ludzi nie psuł”.&#13;
s. 345 nr 562 – Rkp. Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18r., z lokalizacją&#13;
ogólną: „Głusków, Załubice, Pniewy”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Szła Kasienka wianki wić”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 3 alternatywnie przy ostatniej ósemce&#13;
szesnastki fis2 e2, t. 4: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, w t. 5 i 7 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
s. 345–346 nr 563 i 564 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 79, nr 2,&#13;
z lokalizacją: „od Sokołowa, Sterdynia”.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 w pierwszym wykonaniu ostatnia szes-&#13;
&#13;
    &#13;
nastka b1, t. 3 w pierwszym wykonaniu:      ; pod całą&#13;
&#13;
�320&#13;
&#13;
melodią podpisane tylko: „Posła sieroteńka po świecie tułając”,&#13;
a poniżej zwr. 1.&#13;
W tym rkp. jeszcze jeden zapis melodii z wariantem tekstu nr 564,&#13;
zob. nr 212 w suplemencie.&#13;
nr 564 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 31, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”, tam z zapisem nutowym, zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 1182, tam z pierwszą zwrotką. W rkp. tekst krótszy niż&#13;
w druku, pod melodią zwr. 1–4, dalej 7–13.&#13;
Wariant tekstu por. nr 212 w suplemencie.&#13;
s. 346 nr 565 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1122, k. 1, z lokalizacją jak&#13;
w druku i teka 2, sygn. 1124, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Oleksianka”.&#13;
W rkp. z teki 2 zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
   &#13;
     &#13;
&#13;
bez&#13;
&#13;
   &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
          &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Szła sie  ro  ta&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Ni&#13;
&#13;
miał&#13;
&#13;
ji&#13;
&#13;
chto&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
wieś,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
brać,&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
o  pad&#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
ją&#13;
&#13;
sie  ro  te  cki&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
zły&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
pies.&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
gnać.&#13;
&#13;
obok zapisana wersja alternatywna dla t. 5–6 z powyższego przykładu:    &#13;
&#13;
   .&#13;
&#13;
&#13;
W obu rkp. w zwr. 1 jeszcze jeden wiersz: „sieroteckę ognać”, po&#13;
niej tekst następujący:&#13;
„Pan Jezus się obrał,&#13;
sieroteckę ognał.&#13;
Pocął się jej pytać,&#13;
kogo idzies sukać.&#13;
Po świecie sie tułam,&#13;
matuli swej sukam.&#13;
A idź-ze ty (dziecie) do boru,&#13;
ułom (sobie) rózckę z jaworu.&#13;
Sastaj-ze, pukaj-ze&#13;
po matcynem grobie,&#13;
to ci się matecka&#13;
do ciebie odezwie.&#13;
&#13;
�321&#13;
&#13;
A chtoz tam puka,&#13;
a chto tam stuka?&#13;
Ja, twoja, matecko,&#13;
twoje dzieciątecko.&#13;
Weź mnie do siebie,&#13;
bo mnie źle przez ciebie.&#13;
Co zaś będzie jadło,&#13;
co zaś będzie piło,&#13;
korzonecki gryzło,&#13;
Bozą manną zyło.&#13;
A idź-ze ty, dziecie,&#13;
do młody macierzy,&#13;
niechaj ci chleba da,&#13;
kosulkę upierze”;&#13;
dalej w obu rkp. tekst jak zwr. 9–17 w druku.&#13;
&#13;
Przypisy (s. 347–368)&#13;
s. 349–350 w. 23g. (przyp. 1) – Pierwsze odesłanie dotyczy pracy K. Szajnochy Lechicki początek Polski. Szkic historyczny wydanej we&#13;
Lwowie w 1858, tam na s. 258 cytowane przez Kolberga zdanie&#13;
i odwołanie do pracy O. Dalina Geschichte des Reiches Schweden, wydanej w 1756 w Greifswaldzie. W dalszej części cytat&#13;
z Grosses vollständiges Universal-Lexicon aller Wissenschaften J.H. Zedlersa, tam hasło Masovien w tomie XIX wydanym&#13;
w 1739 roku; na końcu cytatu odesłania do publikacji: Sz. Starowolskiego Polonia, nunc denuo recognista et aucta, Gdańsk&#13;
1652, pierwodruk: Kolonia 1632; M. Kromera Kronika polska&#13;
biskupa warmińskiego, ksiąg XXX, Kraków 1611; najprawdopodobniej chodzi o pracę F. Clüvera (Cluveris) Introductionis in&#13;
Universam Geographiam tam Veteram quam Novam libri VI&#13;
wydaną pośmiertnie w 1624 roku, ostatnie wydanie: Amsterdam&#13;
1729; kolejne odesłania dotyczą prac: J. Długosza Annales seu&#13;
cronical inclidi Regni Poloniae wydanej jako Historia Polonica,&#13;
Dobromil 1614–1615 (libri I–VI), Lipsk 1711 (całość), zob. Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, Warszawa&#13;
1961–2006; Ch. Hartknocha Respublica Polonica duobus libris&#13;
illustrata, Frankfurt-Lipsk 1678; B. Connora The history of Po-&#13;
&#13;
�322&#13;
&#13;
land in several letters to persons of quality, giving an account&#13;
of the antient and present state of kingdom, historical, geographical, physical, political and ecclesiastical T. I i II wydanej&#13;
w Londynie w 1698 roku.&#13;
W przypisie dolnym odesłanie do hasła autorstwa E.S. Świeżawskiego Mazowsze w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, pod red. F. Sulimierskiego, B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, T. VI, Warszawa 1885,&#13;
s. 188–205; do wydania 12. tomowego Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda (tzw. Mały Orgelbrand), tam anonimowe hasło&#13;
Mazury, T. 7, Warszawa 1874, s. 394, zob. też J. B[artoszewicz] Mazowieckie Księstwa, Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda,&#13;
T. 18, Warszawa 1864, s. 220; hipoteza A. Naruszewicza w Historyi&#13;
narodu polskiego, zob. wyd. K.J. Turowskiego, T. 1, Kraków 1859,&#13;
s. 281; ostatni odsyłacz dotyczy pracy A. Bielowskiego Wstęp krytyczny do dziejów Polski, Lwów 1850, s. 439.&#13;
s. 351 w. 16g. – s. 352 w. 16g. (przyp. 3) – Kolberg przytoczył fragment&#13;
artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej... z wymienionego numeru „Czasu”.&#13;
s. 352 w. 17–31g. (przyp. 4) – Kolberg przytoczył fragment pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., s. 176–177; u Gołębiowskiego dłuższy&#13;
fragment o czarnoksiężniku Twardowskim, brak też ,,Bartoszków”&#13;
i ,,r. 1707”. Na końcu akapitu odesłania do cz. I Krakowskiego&#13;
(DWOK T. 5) i cz. VI Poznańskiego (DWOK T. 14).&#13;
s. 352 w. 8d. – s. 356 w. 1d. (przyp. 5) – Na s. 352 odesłanie do pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski..., tam na s. 131–133 rozdział&#13;
,,Szlachta drobna czyli zagonowa”. Na kolejnych stronach cytaty&#13;
z artykułu J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie.... ze s. 54–60; Kolberg wprowadził drobne zmiany redakcyjne i dopowiedzenia w&#13;
nawiasach.&#13;
s. 357 w. 1g. – s. 358 w. 15d. (przyp. 6) – Kolberg wykorzystał fragmenty&#13;
artykułu J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie...; cytaty pochodzą ze s.&#13;
71, 79–80, 71–72; Kolberg wprowadził drobne zmiany redakcyjne.&#13;
s. 358 w. 14d. – s. 360 w. 11g. (przyp. 7) – Wzmianki o Żydach w artykule J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie..., do którego odsyła&#13;
Kolberg, na s. 68–76.&#13;
s. 360 w. 12g. – s. 361 w. 1d. (przyp. 8) – Kolberg przywołał fragment&#13;
artykułu S. Ulanowskiej Z ziemi czerskiej… z wymienionego numeru ,,Czasu”; całość artykułu w numerach 170–175.&#13;
s. 362 (przyp. 9) – Odesłanie dotyczy publikacji J. Dzierzkowskiego Król&#13;
dziadów, zob. tegoż Powieści, T. 3, Lwów 1875, s. 5–167, pierwodruk: 1856.&#13;
&#13;
�323&#13;
&#13;
s. 363 w. 1g. – s. 364 w. 14d. (przyp. 10) – Kolberg wykorzystał fragmenty tekstu Wacława D. Wspomnienia z podróży po kraju odbytej&#13;
przez uczniów Instytutu Agronomicznego w Marymoncie pod&#13;
przewodnictwem Wojciecha Jastrzębowskiego w czasie wakacji tj. w miesiącu lipcu i sierpniu opublikowanego w ,,Bibliotece&#13;
Warszawskiej” 1849, T. 1, s. 221–257 i s. 441–476, do którego odsyła w przyp. 1 dolnym na s. 363.&#13;
s. 364 w. 13d. – s. 368 w. 19g. (przyp. 11) – Cytat i streszczenie dotyczy&#13;
przywołanego w przypisie na s. 364 tekstu L. Jastrzębowskiego&#13;
Wspomnienia z podróży przez uczniów Instytutu Gospodarstwa&#13;
Wiejskiego i Leśnictwa w Marymoncie pod przewodnictwem&#13;
Wojciecha Jastrzębowskiego, po kraju odbytej w miesiącach lipcu i sierpniu 1853, Warszawa 1854. Na s. 366 niepełne odesłanie&#13;
do Gołębiowskiego, cytatu nie umiejscowiono; w przypisie mowa&#13;
o artykule F.M. Sobieszczańskiego Zamek w Liwie z „Tygodnika&#13;
Ilustrowanego” 1866, T. XIV, nr 379 oraz o cytowanym wcześniej&#13;
przez Kolberga artykule J. Grajnerta Wycieczka na Podlasie.&#13;
Na s. 367 odesłania do prac: Ł. Gołębiowskiego Opisanie historyczno-statystyczne miasta Warszawy..., s. 176–178; T. Narbutta&#13;
Zwierciadło czarnoksięskie Twardowskiego, ,,Kolumb. Pamiętnik opisom podróży lądowych i morskich, nowszych odkryć jeograficznych, wiadomościom statystycznym oraz z temi w styczności zostającym, poświęcony” R. 1: 1828, T. II, nr 9, s. 43–46;&#13;
L. Siemieńskiego Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie,&#13;
Poznań 1845, s. 156–157; M. Balińskiego i T. Lipińskiego Starożytna Polska pod względem historycznym, jeograficznym i statystycznym opisana, T. II, Warszawa 1845, s. 1277. W przyp. 1 na&#13;
s. 368 odesłanie do kolejnego artykułu F.M Sobieszczańskiego Pałac w Patrykozach zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”&#13;
1866, T. XIV, nr 377.&#13;
s. 368 w. 26–1d. (przyp. 12) – Odesłanie Kolberga dotyczy pracy&#13;
K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, T. 1, Warszawa 1840,&#13;
na s. 137–171 opis kuligu w Lusławicach.&#13;
&#13;
��PRZYPISY ŹRÓDŁOWE DO TOMU 27 (Mazowsze cz. IV)&#13;
&#13;
s. V&#13;
&#13;
W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II, k. 1 zachowała się strona tytułowa egzemplarza erratowego tego tomu z poprawkami Kolberga.&#13;
&#13;
Wstęp (s. VII–XI)&#13;
s. VII&#13;
&#13;
w. 1–3d. (przyp. 1) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka, czyli wigilia św. Jana&#13;
u włościan nad Narwią opublikowanego w „Muzeum Domowym” w roku 1836, z. 25, s. 194–196; obszerne fragmenty tego&#13;
artykułu Kolberg wykorzystał na s. 134–137 w T. 27.&#13;
s. VIII w. 17g. – Wymienieni przez Kolberga W.H. Gawarecki&#13;
i K.W. Wójcicki byli autorami wielu prac dotyczących Kurpiów,&#13;
zob. bibliografia. A. Połujański był autorem Wędrówek po guberni augustowskiej w celu naukowym odbytych wydanych&#13;
w Warszawie w 1859 roku, wielokrotnie cytowanych przez Kolberga w V części Mazowsza, zob. T. 28.&#13;
w. 24–26g. i przyp. 1 (cd. na s. IX) – Kolberg wymienia artykuł&#13;
A. Zakrzewskiego Z Puszczy Zielonej. Materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1, s. 73–78 i s. 149–156, przytoczony cytat pochodzi ze s. 75. Zakrzewski z kolei wymienia mapkę&#13;
Z. Glogera z 1869 roku, chodzi o Kartę etnograficzną województwa podlaskiego, części mazowieckiego, trockiego, nowogrodzkiego, brzesko-litewskiego i części Prus pod względem dialektów&#13;
miejscowych zamieszczoną w Obchodach weselnych wydanych&#13;
w Krakowie w 1869 roku pod pseudonimem Pruski, tam nuty&#13;
i mapka po s. 336. Nie jest jednoznaczne odesłanie do publikacji&#13;
W. Pola, wiadomo, że część jego materiałów, w tym kartograficznych zaginęła, opis Kurpiów wraz z terenem ich zasiedlenia W. Pol&#13;
zamieścił w Obrazach z życia i natury, seria II, T. II, Kraków&#13;
1871, tam rozdział „Puszczaki Mazowsza” na s. 237–273. Na końcu&#13;
przypisu na s. IX Kolberg odsyła do artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi Brańszczyku diecezji&#13;
płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1856, T. 31, s. 635–645.&#13;
&#13;
�326&#13;
&#13;
s. IX&#13;
&#13;
s. XI&#13;
&#13;
w. 1–7d. (przyp. 2) – Odesłanie Kolberga dotyczy publikacji S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu z okolic&#13;
Przasnysza, „Wisła” 1888, T. 2, s. 122–151. Odesłanie do s. 365&#13;
w tym samym tomie dotyczy uzupełnienia do artykułu S. Chełchowskiego, w którym autor zamieścił nadesłane mu informacje&#13;
(na s. 365–368), w tym zacytowane opracowanie S. Ciszewskiego Bitka. Lepianka. Ziemianka. Murowana opublikowane na&#13;
s. 366–368.&#13;
w. 4–8d. – Odesłanie Kolberga dotyczy wymienianej już pracy&#13;
A. Zakrzewskiego Z Puszczy Zielonej… opublikowanej w „Wiśle”&#13;
w 1887 roku, tam informacje o gwarze i słowniczek w drugiej części artykułu na s. 149–156. Natomiast drugie odesłanie Kolberga&#13;
dotyczy anonimowej publikacji Słowniczek spod Zakroczymia&#13;
(wieś Pieścidła) zamieszczonej w tym samym tomie „Wisły” na&#13;
s. 317–320.&#13;
&#13;
Kraj (s. 1–30)&#13;
s. 3&#13;
s. 4&#13;
&#13;
Opis „Kraju” według rkp. R. Korbasińskiego, por. DWOK T. 80/I,&#13;
s. 3 nlb.&#13;
w. 7–11g. i przyp. 1 – Kolberg odwołuje się do własnej publikacji Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, „Zbiór&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1882, T. 6 (dział III),&#13;
s. 86–158, natomiast w przypisie odsyła do artykułu E. Dziewulskiego Jeziora rypińskie. Notatki z wycieczki odbytej w maju&#13;
1880r., „Pamiętnik Fizjograficzny”, Warszawa 1881, T. 1, s. 101–&#13;
109.&#13;
w. 12–18g. (Dobrzyń) i przyp. 2– Kolberg wymienia publikację&#13;
W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej, Płock 1825, na którą powołuje się jeszcze wielokrotnie&#13;
w dalszej części opisu „Kraju”. W przypisie wymienione zostały&#13;
publikacje J.N. Romanowskiego Zakon Dobrzyńców aż do wdania się w układy z Krzyżakami, „Biblioteka Warszawska” 1856,&#13;
T. 1, s. 1–31 i Poszukiwania nad zakonem Dobrzyńców i nad&#13;
stosunkiem pierwotnym Krzyżaków do Konrada Mazowieckiego, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 3, s. 1–44 i 315–343.&#13;
w. 19g. – s. 5 w. 9g. i przyp. 1 na s. 5 (Rokicie) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny&#13;
ziemi dobrzyńskiej... na s. 98–100, natomiast cytat pochodzi ze&#13;
s. 98–99. Informacja zamieszczona przez Kolberga w przypisie&#13;
&#13;
�327&#13;
&#13;
s. 5&#13;
&#13;
s. 6&#13;
s. 7&#13;
&#13;
s. 8&#13;
&#13;
także u Gawareckiego, za nim odesłanie do J. Długosza dotyczy&#13;
Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów&#13;
polskich ksiąg dwanaście, T. 1 w: Dzieła wszystkie T. 2, Kraków&#13;
1867, s. 35.&#13;
w. 12–15g. (Mokowo) – Zob. W.H. Gawarecki Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej..., s. 93.&#13;
w. 14d. – s. 6 w. 4g. i przyp. 1 na s. 6 (Skępe) – Informacje o miejscowości także u Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny...,&#13;
za tą pracą także Kolberg wymienia publikację Wiadomość pewna o obrazie Najświę[tszej] Maryji Panny w Ziemi Dobrzyńskiej,&#13;
w kościele XX. Bernardynów od kilku wieków łaskami wsławionej, wyd. 3, Warszawa 1813, cytat z broszury ze s. 12 u Gawareckiego na s. 67–68.&#13;
w. 9–14g. (Lipno) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej... na&#13;
s. 52–56, natomiast cytat dotyczący góry Św. Antoniego na s. 54–55.&#13;
w. 2–3g. – Kolberg powołał się na publikację W.H. Gawareckiego&#13;
Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt&#13;
mazowieckich i biskupów płockich udzielone miastom województwa płockiego, Warszawa 1828, s. 37.&#13;
w. 1–12 d. (przyp. 1) – Kolberg cytuje fragment pracy&#13;
ks. M. Smoleńskiego Cztery kościoły w ziemi dobrzyńskiej, wydanej we Lwowie w 1869 roku, tam ten fragment na s. 133–134.&#13;
Nazwisko „T. Święcki” w w. 9d. uzupełnione przez Kolberga;&#13;
mowa najprawdopodobniej o pracy tegoż Opis starożytnej Polski,&#13;
Warszawa 1816, T. 1, tam na s. 254 opis Dobrzynia nad Wisłą,&#13;
a na s. 302 jedynie wzmianka: „Dobrzyń inny od tego, co nad Wisłą osadzają, ojczyzna kanclerza Krzyckiego naukami sławnego”.&#13;
Pogląd J.N. Romanowskiego w wymienianej już pracy Zakon&#13;
Dobrzyńców..., „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 1, s. 25; J. Moraczewski w Dziejach Rzeczypospolitej Polskiej do piętnastego&#13;
wieku ułożonych, wydanych w Poznaniu w 1843 roku na s. 113&#13;
pisze o osadzeniu braci w Dobrzyniu i nadaniu im włości Cedelice; pogląd ks. M. Bulińskiego w Historii kościoła polskiego (epoka&#13;
piastowska) wydanej w Krakowie, T. 1, 1873, s. 326, jest to druk&#13;
późniejszy niż praca Smoleńskiego. W w. 4d. wymieniona praca&#13;
A. Święckiego Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa&#13;
1634, zob. Topograficzny opis Mazowsza. Z języka łacińskiego&#13;
przełożył, objaśnił i życiorys autora dodał W. Smoleński, „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2, s. 115 i przypis 33.&#13;
w. 5–16g. (Obory) – Opis miejscowości w pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej na&#13;
&#13;
�328&#13;
&#13;
s. 9&#13;
&#13;
s. 10&#13;
&#13;
s. 11&#13;
&#13;
s. 12&#13;
&#13;
s. 129, natomiast przytoczony przez Kolberga cytat pochodzi ze&#13;
s. 134. W wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły...&#13;
na s. 8–107 autor zawarł obszerne informacje o klasztorze w Oborach.&#13;
w. 17–27g. (Żałe) – Cytat pochodzi z pracy W.H. Gawareckiego&#13;
Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej ze s. 138–139.&#13;
w. 9–16g. (Płock) – Informacje zamieszczone w pierwszym akapicie Kolberg podał za A. Naruszewicza Historią narodu polskiego od początku chrześcijaństwa, w wydaniu z 1780 roku, Warszawa T. 2, s. 329–330 (pod rokiem 1041), natomiast w wydaniu&#13;
z 1803 roku (edycja T. Mostowskiego), Warszawa T. 2, s. 424 – na&#13;
to wydanie Kolberg powołuje się też w dalszej części tomu 27.&#13;
Naruszewicz z kolei przytacza Galla jako autora słów „urbs civitas”. W kronice Galla brak tych informacji w brzmieniu podanym przez Naruszewicza, por. Martini Galli Chronicon, wydanie J.W. Bandtkiego, Warszawa 1824; Galla kroniki w: Pomniki&#13;
dziejowe Polski, wydał A. Bielowski, T. 1, Lwów 1864, s. 379–484.&#13;
Zob. też Anonim tzw. Gall Kronika polska, przełożył R. Grodecki,&#13;
wstępem i przypisami opatrzył M. Plezia, Wrocław-Kraków 1965,&#13;
BN I nr 59.&#13;
w. 1–17d. (przyp. 1) – Fragment rękopisu przytoczony został,&#13;
zgodnie z odesłaniem, z pracy W.H. Gawareckiego Pisma historyczne, Warszawa 1824, s. 5 (w przypisie). Na końcu przypisu&#13;
Kolberg odsyła do własnego artykułu Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego zamieszczonego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877, T. 1, s. 35 (dział etnol.).&#13;
przyp. 1 – Treść przypisu zaczerpnięta z pracy W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…, s. 5–6.&#13;
przyp. 2 – Informacja podana za A. Naruszewiczem, w Historii&#13;
narodu polskiego… z 1780, T. 2, s. 353; w wydaniu z 1803, T. 2,&#13;
s. 223–224.&#13;
przyp. 2 – Informacja zamieszczona w przypisie pochodzi z pracy&#13;
W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…, s. 44.&#13;
przyp. 3 – Opis uroczystości, zgodnie z odesłaniem, w pracy&#13;
W.H. Gawareckiego Groby królów polskich w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827 na s. 14–25.&#13;
w. 22 – 35d. – Na końcu opisu Płocka Kolberg wymienia następujące publikacje: T. Święckiego Opis starożytnej Polski, Warszawa&#13;
1816; W.H. Gawareckiego Wiadomość o mieście Płocku, znaczniejsze historyczne zdarzenia tegoż miasta obejmująca, Warszawa 1821; tegoż Pisma historyczne, Warszawa 1824 (w druku&#13;
błędnie: „Pamiątki” zamiast „Pisma”); S. Platera Jeografia wschod-&#13;
&#13;
�329&#13;
&#13;
s. 13&#13;
&#13;
s. 14&#13;
&#13;
niej części Europy przez wielorakie narody słowiańskie zamieszkanych, Wrocław 1825; W.H. Gawareckiego Pamiętnik&#13;
historyczny płocki, T. 1 i T. 2, Warszawa 1828 i 1830; w tegoż&#13;
pracy Pamiątki historyczne Łowicza („i Płocka” dodane przez&#13;
Kolberga) wydanej w Warszawie w 1844 roku na s. 191–209 znajduje się rozdział „Wspomnienia rynku miasta Płocka”, do niego&#13;
odsyła autor; artykuł A. Wieniarskiego, podpisany pseudonimem&#13;
Grzegorz Kostrzewa, Płock i Płoczanie. Kilka szkiców z krótkiego tam pobytu, „Gazeta Codzienna” 1854, nr 239–240 i nr 249–250;&#13;
ks. W. Krzyżanowskiego Katedra płocka i jej biskupi, Płock 1877,&#13;
w nawiasie odesłanie do Recenzji książki Krzyżanowskiego&#13;
pt. „Katedra płocka i jej biskupi” autorstwa E. Świeżawskiego&#13;
zamieszczonej w „Bibliotece Warszawskiej” w 1877 roku, T. 3,&#13;
s. 454–462; W.H. Gawareckiego Opisanie kościoła z klasztorem&#13;
Księży Reformatów w mieście Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 18, s. 285–315; tegoż Wiadomość o starożytnej&#13;
kolegiacie ś. Michała w Płocku, „Pamiętnik Religijno-Moralny”&#13;
1840, T. 1, s. 404.&#13;
w. 3d. – s. 13 w. 7g. i przyp. 1 (Proboszczowice) – W przyp. 1&#13;
(s. 12–13) informacja zaczerpnięta z Pamiętnika historycznego&#13;
płockiego W.H. Gawareckiego, T. 1, s. 98 (nie 88). Na końcu opisu miejscowości odesłanie do pracy J. Lelewela Stare pieniądze&#13;
w roku 1824 w czerwcu blisko Płocka w Trzebuniu, Warszawa&#13;
1826 oraz do wymienionego już Pamiętnika historycznego płockiego W.H. Gawareckiego, T. 2, s. 29–36.&#13;
w. 8–9g. (Gozdowo) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu&#13;
W.H. Gawareckiego Wieś Gozdowo w powiecie płockim guberni&#13;
płockiej położona, opisana topograficzno-historycznie zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1852, T. 4, s. 367–374.&#13;
w. 10–14g. i przyp. 1 (Drobin) – Odesłania Kolberga dotyczą: artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego w mieście&#13;
Drobinie, powiatu płockiego, guberni płockiej, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 19, s. 324–337; hasła F.M. Sobieszczańskiego&#13;
Drobin zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, Warszawa T. 7, 1861, s. 407–408. Treść przypisu w rkp.&#13;
terenowym Kolberga, teka 36, sygn. 1320, k. 108.&#13;
w. 8–11d. (Ośnica) – Na końcu opisu Kolberg odsyła do artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych po&#13;
prawym brzegu Wisły, „Wiadomości Archeologiczne” 1873 (nie:&#13;
1878), T. 1, s. 37–96.&#13;
w. 1–3g. (Miszewo) – Odesłanie dotyczy artykułu F.M. Sobieszczańskiego Kopce zwane grodziskami w Królestwie Polskim&#13;
&#13;
�330&#13;
&#13;
s. 15&#13;
&#13;
s. 16&#13;
&#13;
zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr&#13;
363, w dziale „Rozmaitości”.&#13;
w. 2d. – s. 15 w. 2g. (Drwały) – Odsyłacz Kolberga dotyczy wymienianej już publikacji W.H. Gawareckiego Pisma historyczne…,&#13;
s. 131 i artykułu tegoż Wiadomość historyczna o okopach starodawnych nad Wisłą między Wyszogrodem a wsią rządową&#13;
Drwały, w powiecie i guberni płockiej istniejących, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1852, T. 3, s. 163–166.&#13;
w. 3–9g. i przyp. 1 (Orszymowo) – Kolberg odsyła do trzech&#13;
publikacji W.H. Gawareckiego: Opis topograficzno-historyczny&#13;
ziemi wyszogrodzkiej, na teraz w obwodzie i województwie&#13;
płockim położonej, Warszawa 1823, s. 64–66, z tej pracy (s. 64–&#13;
–65) pochodzi zamieszczony w przyp. 1 cytat; Słowiańszczyzna.&#13;
Orszymowo. Wspomnienie historyczne, „Magazyn Powszechny”&#13;
R. 7: 1840, z. VII, s. 153–158; Pamiętnik historyczny płocki, tam&#13;
w T. 2 na s. 65 jedynie wzmianka o kopcu, natomiast w T. 1 na&#13;
s. 99 wzmianka o okopach zwanych kontynami, ale brak opisu&#13;
dotyczącego wsi Orszymowo.&#13;
W dwóch pierwszych pracach Gawareckiego odesłania do J. Długosza, zob. Dziejów polskich ksiąg dwanaście T. 2 w: Dzieła&#13;
wszystkie T. 3, Kraków 1868, s. 353; w Opisie topograficzno-historycznym… Gawarecki powołuje się na T. Święckiego Opis starożytnej Polski wydanie z 1816, T. 1, s. 302, natomiast w „Magazynie&#13;
Powszechnym” wymienia wydanie tegoż z roku 1828, T. 1, s. 299;&#13;
w obu pracach także odesłanie do A. Naruszewicza Historii narodu polskiego…, w wydaniu z roku 1803, T. 5, s. 66.&#13;
w. 1–26d. (przyp. 2) – Cytat pochodzi z anonimowej notatki rozpoczynającej się od słów „Na łąkach wsi Wilkanowa” zamieszczonej w „Kurierze Codziennym” 1871, nr 129.&#13;
w. 5–21g. (Wyszogród) – Na końcu opisu Kolberg wymienia&#13;
następujące prace: W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…; tegoż Wiadomość o kościele&#13;
farnym czyli parafialnym pod tytułem ś. Trójcy w mieście Wyszogrodzie oddanym niegdy w zarząd kanonikom regularnym&#13;
grobu Chrystusa Jeruzalemskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny”&#13;
1845, T. 9, s. 1–17; ks. J. Piaseckiego Kościół i klasztor księży&#13;
Franciszkanów w Wyszogrodzie, „Pamiętnik Religijno-Moralny”&#13;
1846, T. 11, s. 428–448.&#13;
w. 22–32g. (Rybaki) – W opisie miejscowości Kolberg zamieścił&#13;
cytat z pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny&#13;
ziemi wyszogrodzkiej…, s. 149–150.&#13;
w. 7d. – s. 17 w. 5g. i przyp. 1 (Czerwińsk) – Przy opisie Czer-&#13;
&#13;
�331&#13;
&#13;
s. 17&#13;
&#13;
s. 18&#13;
&#13;
wińska Kolberg odsyła do prac W.H. Gawareckiego: Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, zamieszczony&#13;
w przypisie na s. 17 cytat pochodzi z tejże pracy ze s. 36–38; Wiadomość o starożytnym klasztorze kanoników regularnych koretańskich w mieście Czerwińsku niegdyś istniejących, „Pamiętnik&#13;
Religijno-Moralny” 1846, T. 10, s. 197–223; Słowiańszczyzna.&#13;
Opis miasta Czerwińska i wiadomość o starożytnym klasztorze&#13;
kanoników regularnych i laterneńskich w temże niegdyś istniejących, „Magazyn Powszechny” R. 7: 1840, z. II, s. 33–44. Na końcu&#13;
przyp. 1 dołączone przez Kolberga odesłanie do cz. II Kieleckiego&#13;
(DWOK T. 19), nr 656 oraz do wymienianej już w poprzednich&#13;
częściach Mazowsza pracy K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego&#13;
wraz z tańcami i melodyami, Warszawa 1867–1868 (wydawane&#13;
w zeszytach), toż 1869 (całość), tam na s. 246 pieśń z wątkiem niegasnących świec.&#13;
w. 11–14g. (Grodziec) – Kolberg odsyła do artykułu ks. J. Osieckiego Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1885, T. 29, s. 121–148.&#13;
w. 3–5g. (Sarbiewo) – Kolberg odsyła do artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego we wsi Sarbiewie, w powiecie&#13;
płockim, guberni płockiej położonego i wspomnienie ks. Macieja&#13;
Kazimierza Sarbiewskiego, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1851,&#13;
T. 21, s. 293–324.&#13;
w. 10–13 g. – Odesłanie dotyczy wymienianego wcześniej artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych...,&#13;
s. 37–96.&#13;
w. 14–23g. (Zakroczym) – Zamieszczone na końcu akapitu odsyłacze dotyczą prac: W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny&#13;
płocki… T. 1, s. 12–20; anonimowej notki Kaplica rodziny Łojków&#13;
(na cmentarzu w Zakroczymiu) zamieszczonej w „Tygodniku&#13;
Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 370; artykułu ks. J. Osieckiego&#13;
Wiadomość historyczna o kościołach parafialnych w dekanacie&#13;
zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 121–148.&#13;
w. 6d. – s. 19 w. 3g. (Mława) – Na s. 18 odesłanie do anonimowego artykułu Kościół farny w Mławie zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1865, T. XII, nr 303, tam rycina o takim samym&#13;
tytule; na końcu opisu Mławy Kolberg wymienia artykuł W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele parafialnym w mieście Mławie wraz z Domem Zgromadzenia ks. Misjonarzy, „Pamiętnik&#13;
&#13;
�332&#13;
&#13;
s. 19&#13;
&#13;
s. 20&#13;
&#13;
Religijno-Moralny” 1844, T. 6, s. 289–295 oraz anonimowy artykuł&#13;
Notatki historyczne o starostwach a mianowicie mławskich zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” 1856, T. 3, s. 185–190.&#13;
w. 7–10g. i przyp. 1 (Chmielewo) – W przypisie odesłanie do&#13;
cz. II Pokucia (DWOK T. 30), s. 292 oraz do publikacji K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 112, tam w rozdziale „Sawa”.&#13;
w. 15–22g. i przyp. 2 (Żuromin) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele z klasztorem&#13;
Reformatów w mieście Żurominie, „Pamiętnik Religijno-Moralny”&#13;
1847, T. 12, s. 193–209 i s. 297–308. Zamieszczony w przypisie&#13;
tekst nie jest cytatem z artykułu, informacja o takim obrazie i przechowywaniu go przez miejscowego gospodarza na s. 197.&#13;
w. 13–15d. (Zieluń) – Odsyłacz Kolberga dotyczy pracy W.H. Gawareckiego Przywileje, nadania i swobody przez królów polskich, książąt mazowieckich i biskupów płockich udzielone&#13;
miastom woj. płockiego, Warszawa 1828, s. 278–280.&#13;
w. 3–7g. (Bieżuń) – Odsyłacze Kolberga dotyczą: A. Święcickiego Topographia sive Masoviae descriptio, Warszawa 1634, zob.&#13;
Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877,&#13;
T. 2, s. 115 (całość pracy na s. 82–123); wymienionej wcześniej pracy W.H. Gawareckiego Przywileje, nadania i swobody…, s. 27–36.&#13;
w. 8–20g. i przyp. 1 (Szreńsk) – Przy opisie miejscowości Kolberg&#13;
odsyła do artykułu W.H. Gawareckiego Opis kościoła parafialnego w mieście Szreńsku w powiecie mławskim, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1849, T. 17, s. 285–304. W przypisie wzmianka o kamieniu, na którym siadywał św. Wojciech zaczerpnięta z artykułu&#13;
M. Synoradzkiego Z Bieżunia XXXV. Przyczynek do monografii&#13;
zamieszczonego w piśmie „Korespondent Płocki” 1884, nr 72. Zamieszczony w przypisie cytat pochodzi z anonimowej Korespondencji zamieszczonej w „Gazecie Codziennej” 1859, nr 296.&#13;
w. 13d. – s. 21 w. 5g. (Sierpc) – Przy wzmiance o obrazie Kolberg&#13;
odsyła do dzieł: A. Cellariusza Regni Poloniae Magnique Ducatus&#13;
Lithuaniiae, Amsterdam 1659, s. 192; Sz. Starowolskiego Polonia&#13;
sive status regni Poloniae descriptio, Kolonia 1632, na podstawie&#13;
tego wydania zob. Polska albo opisanie położenia Królestwa Polskiego, z języka łacińskiego przełożył, wstępem i komentarzami&#13;
opatrzył A. Piskadło, Kraków 1976 (zob. PDF Copyright by Tower Press, Gdańsk 2000, www.biblioteka.kijowski.pl, tam s. 95–96,&#13;
dostęp 16. 09. 2016); A. Święckiego Topographia sive Masoviae…,&#13;
zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1:&#13;
1877, T. 2, s. 115–116. Przywilej miasta z r. 1576, zob. W.H. Gawarecki Przywileje, nadania i swobody…, s. 228–238. Na końcu&#13;
&#13;
�333&#13;
&#13;
s. 21&#13;
&#13;
s. 22&#13;
&#13;
s. 23&#13;
&#13;
opisu odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Sierpc zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 23, Warszawa 1866, s. 441–443.&#13;
w. 10–21d. (Prasnysz) – Odsyłacz na końcu akapitu dotyczy wymienianego już Pamiętnika historycznego płockiego W.H. Gawareckiego T. 1, s. 42–50.&#13;
w. 1–3 d. (Sońsko) – Kolberg odsyła do wymienianego już artykułu F.M. Sobieszczańskiego Kopce zwane grodziskami… zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 363&#13;
w dziale „Rozmaitości”.&#13;
w. 4–16g. i przyp. 1 (Ciechanów) – Odsyłacze Kolberga dotyczą:&#13;
ilustracji i jej opisu Zwaliska zamku w Ciechanowie nad Ładynią zamieszczonych w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, nr 21;&#13;
pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2,&#13;
s. 1–17. W przypisie Kolberg cytuje fragment hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku geograficznym&#13;
Królestwa Polskiego…, T. 6, Warszawa 1885, s. 201 (całość hasła&#13;
na s. 188–205); za tym hasłem przywołana praca [T. Lubowskiego] Trzy rozdziały z historii skarbowości w Polsce (1507–1532)&#13;
przez L… , Kraków 1868, tam s. 83–84; ostatni odsyłacz dotyczy&#13;
zbioru A.J. Glińskiego Bajarz polski. Baśnie, powieści i gawędy&#13;
ludowe, Wilno 1862, T. 1–2, tam „kurza nóżka” wymieniana wielokrotnie.&#13;
w. 7–16d. (Krasne) – Odsyłacze Kolberga dotyczą: artykułu&#13;
F.M. Sobieszczańskiego Nagrobek Andrzeja Krasińskiego w Krasnem, „Tygodnik Ilustrowany” 1861 (nie 1866, tam brak artykułu&#13;
o takiej tematyce), T. III, nr 72, z ryciną J. Lewickiego, ponadto&#13;
wzmianka o kościele z nagrobkiem Krasińskich w artykule W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany”&#13;
1881, T. XII, nr 296 (całość artykułu nr 295–298); hasła Krasne&#13;
autorstwa F.M. Sobieszczańskiego w Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda, T. 16 (1864), s. 4–7; pracy W.H. Gawareckiego&#13;
Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2, s. 100–139.&#13;
w. 1–4g. i przyp. 1 (Krasnosielc) – Odesłanie dotyczy artykułu&#13;
W. Dębskiego Źródła rzeki Orzyca zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 347 w dziale „Rozmaitości”;&#13;
w przypisie Kolberg cytuje fragment Sprostowania tegoż autora,&#13;
które zostało opublikowane w numerze 355.&#13;
w. 13g. – s. 24 w. 17g. (Pułtusk) – W opisie miasta Kolberg odsyła do następujących prac: W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 1, s. 105–130; artykułu F.M. Sobieszczańskiego&#13;
Ratusz w Pułtusku, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 297,&#13;
&#13;
�334&#13;
&#13;
s. 24&#13;
s. 25&#13;
&#13;
s. 26&#13;
&#13;
s. 27&#13;
&#13;
s. 28&#13;
&#13;
z ryciną Polkowskiego; hasła F.M. Sobieszczańskiego Pułtusk zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 21&#13;
(1865), s. 781–784.&#13;
w. 11–15d. (Nowemiasto) – Odesłanie dotyczy pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 1, s. 6–22.&#13;
w. 1–2g. i przyp. 1 (Dzierzenin) – W przypisie cytat z anonimowej&#13;
wzmianki w „Kurierze Codziennym” 1871, nr 139, s. 4.&#13;
w. 3–14g. i przyp. 2 (Wyszków i Turzyn) – W opisie Wyszkowa odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Wyszków w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 28 (1868), s. 96–98.&#13;
Fragment dotyczący Wyszkowa oraz informację o wsi Turzyn&#13;
(w. 8–14g.) przytoczył Kolberg z rkp. R. Korbasińskiego, teka 1,&#13;
sygn. 1116, k. 78. W przypisie odesłanie do artykułu Seweryna&#13;
z Wyszkowa Obelisk z herbem Wazów w Wyszkowie zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIII, nr 347.&#13;
w. 15–18g. (Brańszczyk) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi&#13;
Brańszczyku diecezji płockiej zamieszczonego w „Pamiętniku&#13;
Religijno-Moralnym” 1856, T. 31, s. 635–648.&#13;
w. 19g. – s. 26 w. 2g. – Informacje o wsi Porządzie przytoczył Kolberg z rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 78.&#13;
w. 3–12g. (Rożan) – Odesłanie dotyczy wymienianej już pracy&#13;
W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2, s. 83–95.&#13;
w. 13–16g. (Sieluń) – Kolberg odsyła do hasła F.M. Sobieszczańskiego Sieluń w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 23&#13;
(1866), s. 418–419.&#13;
w. 10–14d. (Kleczkowo) – Odsyłacze dotyczą hasła F.M. Sobieszczańskiego Kleczków zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 14 (1863), s. 757–758 oraz artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany”&#13;
1881, T. XII, nr 296 (całość artykułu nr 295–298).&#13;
w. 1–8d. przyp. 1 – W przypisie cytat z pracy T. Rewolińskiego Medale religijne odnoszące się do kościoła katolickiego we&#13;
wszystkich krajach dawnej Polski, Kraków 1887, s. 7–8.&#13;
w. 9d. – s. 28 w. 9g. (Ostrołęka) – Odesłanie dotyczy Pamiętnika&#13;
historycznego płockiego… W.H. Gawareckiego, tam T. 1, s. 6–22.&#13;
w. 10–17g. (Kadzidło) – Odesłanie Kolberga dotyczy artykułu&#13;
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna...&#13;
w. 18–31g. (Myszyniec) – Odesłanie dotyczy wymienianej już&#13;
pracy W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki…, T. 2,&#13;
s. 50–76.&#13;
&#13;
�335&#13;
&#13;
s. 29&#13;
&#13;
s. 30&#13;
&#13;
w. 7d. – s. 29 w. 4g. i przyp. 2 (Maciejowa Szyja) – W przypisie informacje (ale nie cytat) zaczerpnięte z anonimowej Korespondencji. Z powiatu ostrołęckiego, w lutym 1859, „Gazeta Codzienna”&#13;
1859, nr 56.&#13;
w. 24–25g. – Wzmianka o Janie z Kolna zaczerpnięta z pracy&#13;
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 78.&#13;
w. 1–7d. (przyp. 1) – Informacje zamieszczone w przypisie pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 77, nie jest to cytat. W rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I,&#13;
k. 5 wyjaśnienie: „gryczan – mieszczuch”.&#13;
przyp. 1 i 2 – W obu przypisach informacje zaczerpnięte z pracy&#13;
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, w przyp.&#13;
1 ze s. 79, w przyp. 2 ze s. 83.&#13;
&#13;
Lud (s. 31–109)&#13;
s. 33 – s. 34 w. 7d. – Kolberg zacytował fragment pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi dobrzyńskiej…, s. 118–&#13;
120. W przyp. 1 na s. 33 odesłanie Kolberga do jego własnej publikacji Właściwości, pieśni i tańce…, s. 86–158. Odesłanie do serii&#13;
IX w przyp. 2 dotyczy cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9).&#13;
s. 34&#13;
w. 6d. – s. 37 w. 26g. i przyp. 1 – Kolberg przytoczył fragmenty&#13;
z wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły w ziemi&#13;
dobrzyńskiej... ze s. 140–143; informacje zamieszczone przez Kolberga w przypisie na s. 34 i 35 w pracy Smoleńskiego znajdują się&#13;
w głównym tekście. Kolberg dodał też w nawiasach wyjaśnienia&#13;
niektórych słów oraz komentarz na końcu cytowanego tekstu.&#13;
s. 38&#13;
w. 12d. – s. 39 w. 11g. i przypis – Zamieszczone informacje pochodzą z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania&#13;
książąt…, s. 391–442. Na s. 39 wymieniona broszura [Jana z Wychylówki] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara kmosia z Bartoszem&#13;
na Zawiślu, Kraków 1613–1615, zob. wydanie T. Wierzbowskiego,&#13;
Warszawa 1902, „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików&#13;
Polskich XVI–XVIII wieku”, z. XVII. Wzmianka o Kornelu Kozłowskim dotyczy jego pracy Lud. Pieśni, podania..., wielokrotnie wymienianej i wykorzystanej przez Kolberga w monografii Mazowsze.&#13;
s. 39&#13;
w. 12g. – s. 40 w. 16g. i przypisy – Kolberg zamieścił cytaty z artykułu Chłopi mazowieccy w lesie, „Przyjaciel Ludu” R. 3: 1836,&#13;
T. 1, nr 4 (z ryciną).&#13;
&#13;
�336&#13;
&#13;
s. 40&#13;
&#13;
s. 41&#13;
&#13;
s. 43&#13;
&#13;
s. 44&#13;
s. 45&#13;
&#13;
s. 46&#13;
&#13;
s. 49&#13;
&#13;
w. 17g. – 41 w. 24g. – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 20; jest&#13;
to odpis z artykułu Mazurzy, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1,&#13;
nr 18. W przyp. 1 wymieniona praca A. Święckiego Topographia&#13;
sive Masoviae…, zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2, s. 105; w przyp. 2 – praca F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt…, s. 439.&#13;
w. 13d. – s. 43 w. 8g. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu&#13;
podpisanego ks. S. Pleban Cokolwiek o pauperyzmie w kraju naszym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T. 29, s. 200–201 (całość artykułu na s. 189–205).&#13;
w. 9g. – s. 44 w. 12g. – Informacje i cytaty pochodzą z Korespondencji z okolic Ciechanowa podpisanej kryptonimem P. i zamieszczonej w dziale „Kronika tygodniowa” „Tygodnika Ilustrowanego” 1881, T. XII, (seria III), nr 299.&#13;
w. 13g. – s. 45 w. 11g. – Cytaty pochodzą z artykułu Poborzanie.&#13;
Korespondencja Gazety Warszawskiej z Płocka W. Szeligi zamieszczonej w numerach 197 i 198 „Gazety Warszawskiej” 1857.&#13;
w. 12g. – 46 w. 26g. – Zamieszczone informacje zostały nadesłane&#13;
przez R. Korbasińskiego, który przekazywał Kolbergowi wiadomości z Porządzia, zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 380, 385.&#13;
w. 27g. – s. 48 w. 13g. i przyp. 1 na s. 48 – Rkp. Kolberga, teka&#13;
41, sygn. 1347, k. 16v.; jest to odpis z wymienionego na s. 46 artykułu ks. B. Ostrzykowskiego Opis kościoła parafialnego we wsi&#13;
Brańszczyku dyecezji płockiej zamieszczonego w „Pamiętniku&#13;
Religijno-Moralnym” R. 16: 1856, T. 31, nr 12 ze s. 635–637 (całość&#13;
artykułu na s. 635–645).&#13;
w. 15 g. – s. 55 w. 24g. i ryc. po s. 50 – Tylko pierwszy akapit&#13;
Kolberg zaczerpnął z przypisów K.W. Wójcickiego zamieszczonych w Zarysach domowych, T. 3 na s. 257–259, tam z powołaniem na pracę W.H. Gawareckiego Pamiętnik historyczny płocki,&#13;
T. 2. Z tej ostatniej publikacji pochodzą pozostałe partie tekstu ze&#13;
s. 57–67; u Gawareckiego brak wyliczenia kolejnych wsi – nazwy&#13;
wsi (na s. 50) pochodzą prawdopodobnie z zapisów Kolberga, teka&#13;
5, sygn. 1139, k. 6.&#13;
Po s. 50 ryc. – W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II,&#13;
k. 3 zachowała się karta z ryciną wg rysunku W. Gersona i ręcznie&#13;
naniesionym przez Kolberga podpisem, zob. też DWOK T. 80/I,&#13;
s. LXIII–LXIV.&#13;
Na s. 51 w przyp. 1 odesłanie do wymienianego już artykułu&#13;
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., w tym artykule rysunki Gersona w numerach 295, 296 i 298 (całość artykułu&#13;
&#13;
�337&#13;
&#13;
s. 55&#13;
&#13;
nr 295–298). W przyp. 2 (s. 51–52) cytat z Zarysów domowych&#13;
Wójcickiego T. 3, s. 211 (nie 221), ten cytat powtórzył jeszcze Kolberg na s. 219 tomu 27. W drugiej części przypisu wymieniona&#13;
praca F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt s. 23, a dalej W.A. Maciejowskiego Roczniki i kroniki Polski&#13;
przedlechickiej, Warszawa 1850, s. 57. Na s. 53–54 w przyp. 1 cytat&#13;
z hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, T. 6, Warszawa 1885, s. 202 (całość hasła na s. 188–205); za&#13;
tym hasłem przywołana praca K.W. Wójcickiego Przedmowa do&#13;
K. Niszczyckiego „Prawa bartne bartnikom należące”, „Biblioteka Starożytnych Pisarzy Polskich”, Warszawa 1854, T. 4, s. 217.&#13;
Na s. 54 w przyp. 1 cytat z hasła Kurp zamieszczonego w Słowniku języka polskiego S. Lindego, Warszawa 1808, T. 1, cz. II (G–L),&#13;
s. 1190, tam kolejne źródła, których w niniejszych przypisach nie&#13;
komentowano.&#13;
Tekst zamieszczony na s. 49 w. 15g. – s. 51 w. 3g. został niezgodnie&#13;
z erratą Kolberga powtórzony na s. 96–97, zob. przypis do tych&#13;
stron.&#13;
w. 12d. – s. 65 w. 5g. – Tekst pochodzi z pracy A. Połujańskiego&#13;
Wędrówki po guberni augustowskiej…&#13;
Pierwszy akapit na s. 55–56 zaczerpnięty z Wędrówek… ze s. 68&#13;
i 49; w przyp. 1 fragment z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.&#13;
Kartka etnograficzna..., nr 298 (całość artykułu nr 295–299).&#13;
Dalsze partie tekstu do s. 62 w. 15g. pochodzą z Wędrówek… s. 54,&#13;
55 (tam też treść przyp. 1 na s. 57), 58, 59, 61–66 i 68, przy czym&#13;
ostatni akapit na s. 58 został przeredagowany przez Kolberga,&#13;
a liczba wsi na s. 59 skrócona w stosunku do Wędrówek; na s. 60&#13;
odesłanie do publikacji K.W. Wójcickiego Kurpie. Powieść historyczna, Lwów 1856; tekst przypisu 1 ze s. 60 u Połujańskiego na&#13;
s. 64; na s. 61 przyp. 1 – wzmianka o pochodzeniu Kurpiów w Wędrówkach… na s. 63, treść przyp. 2 – na s. 63, cytat zamieszczony&#13;
w przyp. 3 – na s. 78–79, a informacje zamieszczone w przyp. 1 na&#13;
s. 62 – u Połujańskiego na s. 68–69.&#13;
Tekst zamieszczony przez Kolberga na s. 62 w. 16g. – s. 65 w. 7g.&#13;
pochodzi ze s. 14 i 15 Wędrówek…, przy czym część zdań została&#13;
pominięta; akap. 2 na s. 63 – Wędrówki… s. 16, a dalsza część tekstu – ze s. 69–71, przy czym wzmianka o ś. Florianie (u Kolberga&#13;
przyp. 1 s. 64) – na s. 79 pracy Połujańskiego. Ponadto w rkp.&#13;
Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 26 uwaga Kolberga: „Zakopywanie ewangelii u Kurpiów, obacz Połujańskiego i Lud w Płockiem”,&#13;
zob. s. 65 w. 1 i 2g.&#13;
&#13;
�338&#13;
&#13;
s. 65&#13;
&#13;
s. 68&#13;
s. 69&#13;
&#13;
s. 70&#13;
&#13;
s. 71&#13;
&#13;
s. 73&#13;
&#13;
w. 6g. – s. 68 w. 10g. – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi z pracy Z. Glogera Dawna ziemia łomżyńska, Warszawa 1876, wydanie Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, s. 8–10.&#13;
Pierwszy akapit w przyp. 1 na s. 66 także w tej pracy w tekście&#13;
głównym, zamieszczone tam odsyłacze dotyczą publikacji: J. Haczewskiego O bursztynie, „Sylwan”, 1838, T. 14, s. 390; ks. J. Osieckiego Rzut oka na przeszłość Kurpiów i o klęsce głodowej jaką&#13;
dotknięci zostali, „Wiek” R. 9: 1881, nr 103, s. 3; B. Tykiela Kilka&#13;
uwag historyczno-statystycznych o guberni augustowskiej, „Biblioteka Warszawska” 1857, T. 4, s. 162–174 (całość artykułu, zob.&#13;
bibliografia); A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 46.&#13;
W dalszej części przypisu wymienione zostały: Korespondencja&#13;
Gazety Codziennej z powiatu ostrołęckiego, „Gazeta Codzienna”&#13;
1859, nr 56; Starożytna Polska… M. Balińskiego i T. Lipińskiego,&#13;
T. 1, s. 537–538; T. Wojciechowskiego Chrobacya. Rozbiór starożytności słowiańskich, Kraków 1873, T. 1, s. 271.&#13;
Na s. 67 w przyp. 1 cytat z wymienionej Korespondencji Gazety&#13;
Codziennej…, a w przyp. 2 odesłanie do Ludu polskiego Ł. Gołębiowskiego, s. 39 (nie 38).&#13;
w. 11g. – s. 69 w. 5g. i przyp. 1 – Zob. artykuł W. Czajewskiego&#13;
Kurpie. Kartka etnograficzna…, nr 296–298; informacja w przyp.&#13;
u Czajewskiego w nr. 298.&#13;
w. 7g. – s. 70 w. 19g. – W pierwszym akapicie Kolberg zamieścił&#13;
cytat z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania&#13;
książąt… s. 503; dalej cytat z publikacji K. Kozłowskiego Lud. Pieśni, podania..., s. 22; na końcu Kolberg odsyła do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu…, s. 93–94.&#13;
w. 20g. – s. 71 w. 4g. – Tekst zaczerpnięty został z pracy W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, s. 8–9 w przypisie, u Gawareckiego słowa w innej kolej­&#13;
ności.&#13;
w. 5–19g. – Por. A. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 89 i 74.&#13;
w. 20g. – s 73 w. 2g. – Cytaty zostały zaczerpnięte z artykułu&#13;
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 298.&#13;
w. 3–17g. – Cytat pochodzi z anonimowej notatki Panu B. zamieszczonej w dziale „Korespondencja od Redakcji”, „Wędrowiec”&#13;
1881, T. 10 (seria III), nr 237.&#13;
w. 5–8 d. – Te informacje Kolberg uzyskał najprawdopodobniej&#13;
&#13;
�339&#13;
&#13;
s. 74&#13;
&#13;
s. 75&#13;
s. 76&#13;
&#13;
s. 77&#13;
&#13;
s. 79&#13;
s. 84&#13;
&#13;
s. 85&#13;
&#13;
od R. Korbasińskiego, jego wspólpraca z Kolbergiem została omówiona we wstępie do DWOK T. 80/I.&#13;
w. 1g. – s. 75 w. 4g. – F. Kozłowski w Dziejach Mazowsza…&#13;
podaje opisy ubiorów na s. 462–469 powołując się na dawne źródła; za Kozłowskim – s. 466 zacytowany Bielski, zob. M. Bielski&#13;
Satyry, Kraków 1856, przedruk krytyczny Wisłockiego Marcina&#13;
Bielskiego Satyry, Kraków 1889, s. 45. Opisy ubiorów u Kitowicza i Gołębiowskiego, zob. przypisy źródłowe do cz. III Mazowsza (T. 26).&#13;
w. 5–9g. i 15–19g. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118,&#13;
k. 35a; w rkp. tylko te fragmenty opisu, z boku nota: „Kosino, Blichowo”.&#13;
w. 1–12g. – Te informacje Kolberg uzyskał najprawdopodobniej&#13;
od R. Korbasińskiego z Porządzia, zob. wstęp do DWOK T. 80/I.&#13;
przyp. 1 – Cytat pochodzi z powieści K.W. Wójcickiego Kurpie,&#13;
T. 2, Lwów 1834, s. 52.&#13;
w. 12d. – s. 77 w. 28g. i przypisy – Kolberg zacytował fragmenty&#13;
pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 199–200 i s. 211.&#13;
W przyp. 1 odesłanie do artykułu Kurpie zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” w R. 3: 1836, T. 1, nr 20. W przyp. 2 odesłanie do&#13;
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…,&#13;
tam informacji w takim brzmieniu brak, jest natomiast w Zarysach domowych Wójcickiego, T. 3, s. 211. Tekst bez ostatniego&#13;
akapitu, ale z przypisami zachował się w rkp. Kolberga, teka 41,&#13;
sygn. 1347, k. 44, jest to odpis z wymienionej pracy Wójcickiego.&#13;
w. 29 g. – s. 79 w. 5g. – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu&#13;
W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 297, przy&#13;
czym uwaga w nawiasie: „od Kolna” pochodzi od Kolberga. W rkp.&#13;
Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 62 zachował się fragment odpisu&#13;
z tego artykułu (w druku s. 78 w. 1g. – 3d.).&#13;
w. 6g. – s. 80 w. 4g. – Ten fragment także w rkp. Kolberga, teka 8,&#13;
sygn. 1163, k. 232, jest to odpis z wymienionej publikacji A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 73–74.&#13;
w. 4–10g. – Cytat pochodzi z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.&#13;
Kartka etnograficzna…, nr 297.&#13;
przyp. 1 – Zob. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej…,&#13;
s. 65.&#13;
w. 2–7d. – Rkp. terenowy Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 35a;&#13;
w rkp. tylko skrótowy zapis: „Chaty dosyć obszerne, wysokie, lepsze jak w Mazowszu” i „Domy wzdłuż drogi, kurzych nie ma”,&#13;
z boku nota: „Kosino, Blichowo”.&#13;
&#13;
�340&#13;
&#13;
s. 86&#13;
&#13;
w. 3g. – Wzmianka Kolberga o źródle informacji o wsi Porządzie i okolicach dotyczy R. Korbasińskiego, zob. wstęp do DWOK&#13;
T. 80/I.&#13;
s. 86–87 przyp. 1 – Cytat pochodzi z anonimowej notatki zaczynającej się&#13;
od słów: „Z Mławskiego” zamieszczonej w dziale Korespondencja&#13;
„Czasu” w części Królestwo Polskie, „Czas” 1872, nr 17.&#13;
s. 89&#13;
w. 21g. – 90 w. 25g. i przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,&#13;
k. 17v. Na górze karty odpis z wymienionej pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 212–215; u dołu odpis zamieszczonego&#13;
w przypisie fragmentu artykułu podpisanego R. [K.W. Wójcicki]&#13;
Mechanik wioskowy, „Kłosy” 1871, T. XII, nr 312.&#13;
s. 90&#13;
w. 13d. – s. 92 w. 19g. i ryc. po s. 90 ryc. – Zamieszczony tekst to&#13;
cytaty z artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 296 (nie 292).&#13;
Ryc. po s. 90 – Zob. DWOK T. 80/I, s. LXIII–LXIV.&#13;
s. 92&#13;
w. 10–11d. – F. Kozłowski w Dziejach Mazowsza pisze o rzemiosłach – s. 396–402, o handlu – s. 402–409, o rolnictwie – s. 409–412.&#13;
s. 92&#13;
w. 9d. – s. 93 w. 24g. – Zamieszczone informacje i cytaty pochodzą&#13;
z hasła E. Świeżawskiego Mazowsze zamieszczonego w Słowniku&#13;
geograficznym Królestwa Polskiego…, T. 6 (1885), s. 203 (całość&#13;
hasła na s. 188–205); za tym hasłem podane kolejne źródła: Monumenta medii aevi historica T. II, s. 281 i opracowania X. Liske&#13;
Cudzoziemcy w Polsce, Lwów 1876 będącego zbiorem tekstów&#13;
o Polsce obcych autorów, tam na s. 37–196 opis Ulryka Werduma,&#13;
a na s. 73 przytoczony cytat.&#13;
s. 93&#13;
w. 13d. – s. 94 w. 14g. – Kolberg wykorzystał fragment pracy&#13;
W.H. Gawareckiego Opis topograficzno-historyczny ziemi wyszogrodzkiej…, s. 6–7 i 9–10.&#13;
s. 94&#13;
w. 20–30g. – Kolberg odsyła do opisów gospodarstw zamieszczonych w Encyklopedii rolnictwa (nie rolniczej) i wiadomości&#13;
związek z niem mających wydanej w Warszawie, T. II, 1874,&#13;
poszczególne Opisy… zob. bibliografia. W rkp. Kolberga, teka 13,&#13;
sygn. 1194/2, k. 1 zachowała się notka bibliograficzna dotycząca&#13;
gospodarstwa Kucice.&#13;
s. 95&#13;
w. 4–5g. – Fragment dotyczący nazywania indyków i zawołań&#13;
w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75; w rkp. na k. 3&#13;
notatka Kolberga: „Porządzie”.&#13;
s. 96&#13;
w. 15g. – s. 97 w. 17d. – W reedycji nie uwzględniono erraty Kolberga i powtórzono fragmenty wydrukowane już na s. 49&#13;
w. 15g. – s. 51 w. 3g., zob. przypisy do tych stron.&#13;
&#13;
�341&#13;
&#13;
s. 97&#13;
&#13;
w. 16d. – s. 98 w. 16g. – Kolejne akapity pochodzą ze s. 48, 56 i 75&#13;
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej… .&#13;
s. 98&#13;
w. 17g. – s. 100 w. 12g. – Przytoczony tekst pochodzi kolejno ze&#13;
stron 195–196, 197–199 i 259 w T. 3 Zarysów domowych Wójcickiego.&#13;
s. 100 w. 13g. – 106 w. 10d. – Kolberg przytoczył prawie w całości artykuł W. Olszewskiego Od Myszyńca (Powiat Ostrołęcki). W maju&#13;
1870 roku zamieszczony w „Gazecie Rolniczej” R. X: 1870, nr 22,&#13;
s. 217–219. Przypis na s. 102 pochodzi od Kolberga; tekst przypisu&#13;
naniósł Kolberg na egzemplarz „Gazety” zachowany w jego archiwum, teka 49/ skł. 4b.&#13;
s. 106 w. 9d. – s. 109 w. 1d. i przypisy – Kolberg zacytował kolejne fragmenty artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna...,&#13;
nr 296.&#13;
Na s. 107 w przyp. 1 cytat z pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy&#13;
i obrazy Warszawa 1840, T. 2, s. 264; w przyp. 2 cytat z A. Połujańskiego Odpowiedzi na recenzję dzieła: Wędrówki po guberni&#13;
augustowskiej w nr 273… zamieszczony w „Gazecie Codziennej”&#13;
1859, nr 281.&#13;
Na s. 108 w przyp. 1 cytaty z hasła Bursztyn podpisanego kryptonimem Kurp [A. Zagrzejewski] zamieszczonego w Encyklopedii&#13;
rolnictwa…, Warszawa 1873, T. I, s. 315 i 312 (całość hasła na&#13;
s. 310–316.&#13;
&#13;
Zwyczaje (s. 110–139)&#13;
s. 110–111 w. 9 g. i przypisy – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 19,&#13;
tam także tekst zamieszczony w przyp. 1 na s. 110 i w przyp. 1 na&#13;
s. 111 oraz tytuł: „Król Herod”. Ponadto tekst w. 4–10g. ze s. 110&#13;
(pierwszy akapit) w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116,&#13;
k. 75; w tymże rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.&#13;
s. 111 przyp. 1 – Kolberg po raz kolejny cytuje fragment artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna..., nr 297.&#13;
s. 115 w. 10–15g. – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 34, tam nad tekstem nota: „Rasztowska Wola”.&#13;
nr 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 124.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3 i 6&#13;
tylko górna wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego&#13;
&#13;
�342&#13;
&#13;
Dodatek do „Pastorałek i kolęd”, Kraków 1853, s. 265; w Zbiorze&#13;
pieśni nabożnych katolickich… Sz. Kellera na s. 198–199 taki sam&#13;
tekst.&#13;
s. 116 nr 2 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 37, nr 125, tam melodia z pierwszą zwrotką.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 9 w drugim wykonaniu druga ósemka a1; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do Pastorałek…, s. 266, tam pełny tekst&#13;
powtórzony przez Kolberga w druku.&#13;
s. 117 nr 3 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 153v.&#13;
i teka 38, sygn. 1334, k. 7, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Rzeczyca”.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej z tekstem&#13;
zwr. 1 i zwr. 2 w. 1–4. W obu rkp. w t. 1 tylko dolna, w t. 3 tylko&#13;
górna wersja, w t. 5 w pierwszym wykonaniu ostatnia ósemka g1,&#13;
w t. 8 i 9 tylko dolna wersja, w t. 9 druga ósemka d2, w t. 11 brak&#13;
znaku powtórki; w rkp. z teki 43 w t. 5 przy powtórce ostatnia&#13;
ósemka: dwudźwięk d1g1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kantyczki czyli pieśni nabożne&#13;
domowe, Poznań 1885, tam pod numerem. 77 na s. 83–86 wariant&#13;
tekstu.&#13;
s. 119 nr 4 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 16, z lokalizacją: „od&#13;
Koniecpola”; teka 41, sygn. 1347, k. 25, nr 6, jest to odpis ze zbioru&#13;
M.M. Mioduszewskiego Pastorałki i kolędy, Kraków 1843, s. 31.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kantyczki czyli pieśni nabożne domowe, Poznań 1885, tam na s. 5–6 pod numerem 6 tekst,&#13;
a przed s. 5 melodia.&#13;
s. 120 nr 5 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21r., bez&#13;
lokalizacji. W rkp. w t. 3 tylko górna, w t. 6 tylko dolna wersja,&#13;
ostatnia ósemka c2, w t. 7 dwukrotnie d2, w t. 8 tylko dolna wersja,&#13;
ostatnia ósemka g1, w t. 10 i 11 tylko górna wersja; pod melodią&#13;
tekst jak w druku.&#13;
s. 120–121 nr 6 – Pod pieśnią odesłanie do „Rocznika Leśniczego”, Warszawa 1862, T. II, tam nr 319–320 (nie 317).&#13;
s. 121 nr 7 – Por. Kaliskie. Suplement (DWOK T. 79), nr 112.&#13;
s. 122 w. 1–7g. – Rkp. Kolberga, teka 12, sygn. 1180, k. 9v. Odesłanie do&#13;
cz. I Mazowsza (T. 24) naniesione w druku.&#13;
w. 8–14g. (św. Błażej) – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116,&#13;
k. 75; w tym rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.&#13;
&#13;
�343&#13;
&#13;
s. 123 w. 3–16g. – Nota lokalizacyjna wskazuje, że informacje zamieszczone w tym akapicie pochodzą od R. Korbasińskiego.&#13;
przyp. 1 – Informacje zamieszczone w przypisie w publikacji&#13;
K.W. Wójcickiego Kurpie. Powieść historyczna, T. 2, s. 130. Zob.&#13;
też A.M. Fredro Przysłowia mów potocznych albo przestrogi&#13;
obyczajowe, radne, wojenne, wyd. 1658, zob. np. wydanie piąte:&#13;
Wrocław 1809, s. 497 nr 559; przysłowie także u K.W. Wójcickiego Przysłowia narodowe, Warszawa 1830, T. 1, s. 89–96. W obu&#13;
pracach Wójcickiego przytoczony fragment wiersza M. Stryjkowskiego.&#13;
s. 124 w. 5–30g. – Kolberg zamieścił cytaty z pracy K.W. Wójcickiego&#13;
Zarysy domowe, T. 3, s. 254–255; w przypisie Wójcicki powołuje&#13;
się na artykuł A. Radoszkowskiego, zob. tegoż, Zapusty u Kurpiów, „Magazyn Mód. Dziennik Przyjemnych Wiadomości” 1835,&#13;
nr 8, s. 47. Wiersze 16–32g. także w rkp. Kolberga, teka 5, sygn.&#13;
1136, k. 21; rkp. uszkodzony, odcięta część karty.&#13;
s. 124 w. 2d. – 125 w. 18g. – Taki tekst zgodnie z odesłaniem w zbiorze&#13;
K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 262.&#13;
s. 125 w. 16–19d. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 125 w. 14d. – s. 126 w. 5g. – Zamieszczony tekst został zaczerpnięty&#13;
z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 247–248.&#13;
s. 126 w. 6 – 9g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 127 w. 7g. – s. 128 w. 1g. i przyp. 2 – Odesłanie Kolberga dotyczy&#13;
ryciny Masłowskiego Kurek wielkanocny zamieszczonej w „Tygodniku Ilustrowanym” 1883, T. 1 (seria IV), nr 12, tam także&#13;
anonimowa notatka o takim samym tytule, której treść zacytował&#13;
Kolberg. W przyp. 2 cytat z hasła J. M. [Moraczewski] Kogutek&#13;
zamieszczonego w Starożytnościach polskich, Poznań 1842, T. 1,&#13;
s. 444, tam z powołaniem na zapowiadaną pracę K.W. Wójcickiego „Badania starożytności polskich i ruskich”; Wójcicki na temat&#13;
„kogutka”, zob. m.in. Zarysy domowe, T. 1, s. 301.&#13;
s. 128 nr 9 – Por. nr 5 w suplemencie.&#13;
s. 129 w. 23g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie&#13;
tych informacji od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 129–130 nr 10 – Pod pieśnią odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…&#13;
Sz. Kellera, tam na s. 505–506 tekst obszerniejszy, a na s. 580–581&#13;
wariant tekstu.&#13;
s. 130 w. 22–25g. – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75;&#13;
w tym rkp. na k. 3 notatka Kolberga: „Porządzie”.&#13;
&#13;
�344&#13;
&#13;
s. 131–132 nr 12 – Pod pieśnią odesłanie do Zbioru pieśni nabożnych…&#13;
Sz. Kellera, tam na s. 680 tekst obszerniejszy.&#13;
s. 132 w. 7–13g. – Taki tekst odnaleziono w pracy W.H. Gawareckiego&#13;
Wspomnienie rynku miasta Płocka dołączonej do publikacji Pamiątki historyczne Łowicza, Warszawa 1844, s. 205; w wydanych&#13;
w 1824 roku Pismach historycznych (zawierających m.in. tekst&#13;
Wiadomość o mieście Płocku) takiego cytatu brak.&#13;
w. 14–17g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje na pozyskanie tych informacji od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 133 w. 2g. i 8g. – Nota lokalizacyjna „Porządzie” wskazuje, ze Kolberg&#13;
otrzymał informacje te od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 134 w. 12d. – s. 137 w. 9g. (Kupalnocka) – Kolberg zacytował obszerne fragmenty artykułu A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka,&#13;
czyli wigilia św. Jana u włościan nad Narwią opublikowanego w „Muzeum Domowym” 1836, z. 25, s. 194–196; w pierwszym&#13;
akapicie niektóre słowa wprowadzone przez Kolberga: „złych&#13;
duchów”, „tj. Kurpiów w okolicy Łomży i Nowogrodu”, „osobliwie w wigilię św. Jana”. W zbiorze K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów…, T. 1, s. 252–254, o którym wspomina Kolberg&#13;
pod pieśniami nr 13 i 14b, zamieszczone zostały zarówno pieśni&#13;
13, 14a i 14b jak i fragmenty artykułu z „Muzeum Domowego”.&#13;
W T. 2 zbioru Wójcickiego na s. 242 wariant pieśni nr 14 „Z okolic&#13;
Warszawy”, a na następnych stronach pieśni „Z osad Kurpiów”&#13;
i „Z nad Narwi”.&#13;
s. 137 w. 10–15g. (Św. Piotr) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 115.&#13;
w. 7–14d. (Matka Boska Zielna) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn.&#13;
1347, k. 115; ten zapis sporządzony na podstawie rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75, w tym rkp. na stronie 3 notatka&#13;
Kolberga: „Porządzie”.&#13;
s. 138 w. 1–13g. (św. Roch) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 115.&#13;
w. 10–16d. (Dzień Zaduszny) – Rkp. R. Korbasińskiego, teka 1,&#13;
sygn. 1116, k. 75, tam pierwsze zdanie i tamże, k. 78, tam dalsza&#13;
część tekstu do słów: „nie wyróżniają”, a dalej: „od dziadów innych okolic”. Odsyłacze do Ludu dotyczą: cz. II Krakowskiego&#13;
(DWOK T. 6), s. 227 i cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9), s. 162–&#13;
165.&#13;
s. 139 w. 1–13g. (śś. Katarzyna, Andrzej, Mikołaj) – Rkp. Kolberga,&#13;
sygn. 3205, k. 71, ten rkp. sporządzony na podstawie informacji&#13;
zamieszczonej w rkp. R. Korbasińskiego, teka 1, sygn. 1116, k. 75&#13;
(całość k. 75–78); w rkp. Korbasińskiego (k. 76) notatka Kolberga:&#13;
„Porządzie”.&#13;
&#13;
�345&#13;
&#13;
Dożynki (s. 140–144)&#13;
s. 140 w. 1–2g. – Nota lokalizacyjna wskazuje, że zamieszczone informacje przekazał R. Korbasiński.&#13;
s. 142 nr 17 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 103v., z lokalizacją „od Makowa (Czepielew)” (właśc. Ciepielewo) i z naniesionym&#13;
numerem jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 40,&#13;
z lokalizacją „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W obu rkp. melodia rozbudowana, po t. 11 jeszcze 12 taktów wykonywanych prawdopodobnie z tekstem 2. zwrotki (ta niepodpisana pod nutami, tylko poniżej):&#13;
&#13;
   &#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Po  zę  li  śmy&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
pro&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
 sie  my&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
Plon&#13;
&#13;
ży&#13;
&#13;
&#13;
pa&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
to,&#13;
&#13;
po  żnie  my&#13;
&#13;
i&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
nie  siem,&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
plon,&#13;
&#13;
o&#13;
&#13;
do  brą&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
jar  kę,&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
go  rzał  kę.&#13;
&#13;
 &#13;
      &#13;
&#13;
je  go  mo  ści&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
w dom.&#13;
&#13;
W rkp. z teki 41 fragment ten skreślony przez Kolberga, a w rkp.&#13;
&#13;
b&#13;
z teki 43: pierwszy takt powyższego przykładu: &amp; œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
brak t. 9–10 z powyższego przykładu. Ponadto w rkp. terenowym&#13;
z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 11 na&#13;
drugą miarę dwie ósemki a1 g1; pod melodią zwr. 1–4, po nich:&#13;
„[A na niebie] czarna burza, [nasza pani] kieby róża”, dalej zwr. 7, 6,&#13;
5, 11 (w niej brak słowa: „scur”), zwr. 8, 9 i 12, przy czym w ostatniej: „sraczki” zamiast „tarapacki”.&#13;
s. 143 w. 14d. – s. 144 w. 1d. (Fryc) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,&#13;
k. 6; jest to czystopis przygotowany do druku.&#13;
&#13;
�346&#13;
&#13;
Obrzędy (s. 145–242)&#13;
s. 145 – Informacje o obrzędzie chrztu z okolic Porządzia i Pniewa Kolberg&#13;
otrzymał najprawdopodobniej od R. Korbasińskiego.&#13;
s. 146 w. 13–17g. – Zgodnie z odesłaniem Kolberga cytat pochodzi z Wędrówek po guberni augustowskiej… Połujańskiego, s. 71.&#13;
w. 7–8d. (przyp. 1) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1136,&#13;
k. 27.&#13;
s. 147 w. 4d. – s. 149 w. 2g. – Informacje z okolic Porządzia i Pniewa Kolberg otrzymał najprawdopodobniej od R. Korbasińskiego; w archiwum zachował się jedynie krótki zapis Kolberga, teka 41, sygn.&#13;
1347, k. 120 zamieszczony w druku na s. 148 w. 19–21g.&#13;
s. 149 w. 3–9g. – Przywołana przez Kolberga formuła pochodzi z powieści K.W. Wójcickiego Kurpie, T. 1, s. 90 (nie 59), tam tylko:&#13;
„O biednaż ja biedna! sierota”, a w przypisie na s. 90–91 tekst&#13;
jak w. 4–9g. zaczynający się od słów: „Podobny sposób wyrzekania…”&#13;
w. 10–15g. i przyp. 1 – Zgodnie z odesłaniem Kolberga cytaty&#13;
pochodzą z Wędrówek… Połujańskiego, s. 71 i s. 73.&#13;
w. 18–22g. i s. 150 w. 13–28g. – Zdanie: „Umarłych chowają…” na&#13;
s. 149 oraz ostatni akapit i przyp. 1 na s. 150 w rkp. Kolberga, teka&#13;
41, sygn. 1347, k. 120.&#13;
s. 151–170 w. 13g. wesele I – Opis wesela (tekst zanotowany prozą i niektóre pieśni) zachował się w rkp. terenowym Kolberga, teka 5,&#13;
sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W rkp. tekst&#13;
zanotowany skrótowo w postaci niepełnych zdań, niekiedy inna&#13;
kolejność poszczególnych akapitów, brak fragmentów zamieszczonych na s. 166 w. 7d. – s. 167 w. 8g., zob. przypisy do poszczególnych numerów.&#13;
s. 151 nr 18 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W zapisie melodii w t. 7 ≥ przy f2, w t. 5–8&#13;
brak znaku powtórki.&#13;
s. 153 nr 20 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
s. 154 nr 22 – Pod pieśnią Kolberg odsyła do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu…, s. 101, tam pod numerem 7 wariant&#13;
melodii.&#13;
s. 155 nr 24 - Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70v., z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W zapisie melodii w t. 1 na pierwszą&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
miarę inny rytm: œ œ œ , na trzecią miarę ósemki d2 c2, t. 7 niewypełniony.&#13;
&#13;
�347&#13;
&#13;
nr 25 – Odsyłacze pod zapisem nutowym do cz. I i cz. III Mazowsza (T. 24 i 26) dotyczą wariantów melodii.&#13;
s. 159–160 nr 30 i 31 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kosino”, z notką: „do klusek”.&#13;
W rkp. pod melodią jak nr 30 zanotowany tekst jak nr 31 zwr. 1,&#13;
a po niej jako dalszy ciąg tekstu jak nr 30.&#13;
&#13;
 &#13;
W zapisie melodii t. 1–2:    &#13;
&#13;
    , w dalszym prze-&#13;
&#13;
biegu tylko dolna wersja, w t. 9 na trzecią miarę szesnastki d2 e2.&#13;
Ponadto w druku dla pieśni nr 30 błędnie podane metrum, winno&#13;
być: .&#13;
s. 160 nr 32 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do grochu”. W rkp. w t.&#13;
1 w górnej wersji na trzecią miarę pierwsza ósemka h1, w zapisie&#13;
tekstu ostatni wiersz zwr. 4 brzmi: „cy im jeno dadzą”.&#13;
nr 33 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do kiełbasy”.&#13;
W zapisie melodii tylko górna wersja, brak znaku powtórki, w t. 2&#13;
pierwsza szesnastka: d2, e2 zanotowane tylko alternatywnie, po t. 4&#13;
jeszcze: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œœœ&#13;
&#13;
, melodia niedokończona. W dru-&#13;
&#13;
ku w t. 2 w drugim wykonaniu druga nuta winna być szesnastką.&#13;
s. 161 nr 34 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do pieczeni”.&#13;
W zapisie melodii w obu wykonaniach w t. 2 druga ósemka c2,&#13;
w pierwszym wykonaniu: w t. 3 druga ósemka tylko g2, w t. 4 na&#13;
drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta f2.&#13;
nr 35 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam bez noty: „Do pieczeni”.&#13;
W zapisie melodii w t. 4 przy powtórce na drugą i trzecią miarę&#13;
obie wersje.&#13;
s. 163 nr 39 i 40 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam pod melodią jak nr 40 (t. 1–6)&#13;
tekst jak nr 39 bez zwr. 3.&#13;
Dla melodii nr 40 w rkp. t. 1–6 i 7–15 zanotowane jako dwie&#13;
odrębne melodie, w obu zapisach widoczne trudności Kolberga&#13;
w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
�348&#13;
&#13;
Poniżej tekst jak zwr. 3 w pieśni nr 39 podpisany pod melodią jak&#13;
nr 41, zob. następny przypis. Ponadto w druku dla pieśni nr 39&#13;
błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
s. 164 nr 41 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, tam melodia, a pod nią tekst jak nr 39 zwr.&#13;
3, dalej tekst jak zwr. 1 i 4 w druku.&#13;
W zapisie melodii w t. 3 ≥ nad c2, brak fermaty, brak t. 4, t. 6–7:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
         , w t. 8 tylko dolna wersja.&#13;
&#13;
s. 165 nr 43 - Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”.&#13;
s. 167 nr 46 i 47 – Tekst jak nr 47, bez melodii, w rkp. terenowym Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”, z&#13;
fragmentem zamieszczonym w druku w nawiasie poniżej pieśni&#13;
nr 46. W rkp. jeszcze dalszy ciąg tekstu opublikowany przez Kolberga jako nr 48, zob. następny przypis.&#13;
s. 168 nr 48 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 70, z lokalizacją ogólną: „Kosino”. W rkp. tekst jest kontynuacją tekstu nr 47.&#13;
s. 168–169 nr 49 i 50 – Odsyłacze do wariantów tekstu nr 181 i 192 w cz. I&#13;
Mazowsza (T. 24) zamieszczone pod pieśnią nr 50 winny być pod&#13;
pieśnią nr 49.&#13;
&#13;
�349&#13;
&#13;
s. 169 w. 16g. – 170 w. 13g. – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 49 i&#13;
51 (stanowiły dawniej całość); ten fragment także w rkp. z teki 5,&#13;
zob. przypis źródłowy do wesela I.&#13;
s. 170 nr 51 – Pod pieśnią odsyłacz do cz. I Mazowsza (T. 24), tam błąd&#13;
druku, winno być: s. 279 (nie 297).&#13;
s. 171 nr 54 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. Zapis bardzo słabo czytelny, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1 pierwsza&#13;
nuta c2; w zapisie tekstu: „Kasinki” zamiast „Marysi”.&#13;
s. 172 nr 55 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w t. 1 zapis słabo czytelny, widoczne&#13;
liczne poprawki Kolberga, kilka wersji melodii zapisanych równocześnie, w t. 3 na drugą miarę szesnastki g1 fis1, w t. 9 tylko dolna wersja;&#13;
pod melodią incipit: „Ach, mój Boże”, a poniżej zwr. 1–5 i zwr. 8.&#13;
s. 174 w. 2 d. – s. 175 w. 5g. – Ten fragment przemowy zachował się&#13;
w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 77.&#13;
s. 175 nr 56 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K. Kozłowskiego Lud.&#13;
Pieśni, podania…, tam na s. 47 (nr XI) wariant tekstu.&#13;
nr 57 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją: „Mąkolin”. W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy&#13;
­zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 1–2 tylko&#13;
górna wersja, w t. 1 na trzecią miarę ósemki h1a1, po t. 2 znak&#13;
powtórki, t. 3:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
      , w t. 4 w pierwszym wykonaniu&#13;
&#13;
górna wersja, w drugim dolna z dodaną alternatywnie na czwartą&#13;
miarę ćwierćnutą d2; pod melodią zwr. 1–2 i 5–7, dziś część tekstu&#13;
bardzo słabo czytelna.&#13;
s. 177 nr 60 – Odesłanie Kolberga do cz. I Mazowsza (T. 24) nr 82 niejasne, być może dotyczy zwr. 3.&#13;
nr 61 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w zapisie melodii tylko górna&#13;
wersja, t. 7–8 zapisane jako wersja alternatywna w t. 9–10.&#13;
s. 178 nr 63 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38r., nr&#13;
26 bez lokalizacji (z boku przekreślone: „Rzątki”, mogło chodzić&#13;
o Rzędków), z notką: „Weselny marsz”.&#13;
W rkp. w t. 3 i 4 w pierwszym wykonaniu tylko górna wersja,&#13;
grupa: œ œ œ zanotowana każdorazowo jako triola ósemkowa,&#13;
w t. 5 na czwartą miarę dwie ósemki d2 h1, w t. 6 tylko górna&#13;
wersja, przy ostatniej ósemce alternatywnie dwie szesnastki g1 fis1,&#13;
&#13;
�350&#13;
&#13;
w t. 7–8 tylko dolna wersja, po t. 8 powtórzone t. 1–4: w t. 1 tylko&#13;
górna, w t. 3 tylko dolna, a w t. 4 tylko górna wersja.&#13;
s. 180 nr 70 i 71 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80v.,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
s. 181 nr 73 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38, bez lokalizacji, z notką: „Przed oczepinami oprowadzają”.&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
melodia zapisana w metrum , co powoduje przesunięcie kresek&#13;
taktowych przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych.&#13;
W t. 1 w pierwszym wykonaniu obie wersje, w t. 2 na drugą miarę&#13;
ósemka g1 i szesnastki a1 h1, na trzecią miarę obie wersje, w t. 4&#13;
wskutek przesunięcia kresek taktowych brak wersji zanotowanej&#13;
małymi nutami na drugą i trzecią miarę.&#13;
s. 182 nr 76 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79r., z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. liczne skreślenia i poprawki, przebieg melodii następujący:&#13;
&#13;
œ Rœ œ&#13;
R&#13;
R&#13;
&#13;
3 œ.&#13;
&amp;8 J&#13;
A&#13;
&#13;
œ.&#13;
&amp;J&#13;
po&#13;
&#13;
w tym ko - le&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
to - czy - ła&#13;
&#13;
U - pad&#13;
&#13;
przyj&#13;
&#13;
.&#13;
&amp; Jœ&#13;
Nie&#13;
&#13;
œ œ œJ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
mój mie - sią - czku,&#13;
&#13;
w tym&#13;
&#13;
œ œR œ œ œ b œ&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
R R R&#13;
R&#13;
swój wia - ne&#13;
&#13;
r r j&#13;
&amp; œ œ œ # Jœ&#13;
œ.&#13;
&amp;J&#13;
&#13;
œ œ j&#13;
R R œ&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
œ # œ œj&#13;
R R&#13;
&#13;
ion&#13;
&#13;
we - sie - lo&#13;
&#13;
œ œR œ&#13;
R&#13;
R&#13;
&#13;
mij - że&#13;
&#13;
œ œR œ&#13;
R&#13;
R&#13;
&#13;
przyj - mu - je&#13;
&#13;
go,&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
ju&#13;
&#13;
œ œ œj j&#13;
œ&#13;
R R&#13;
a&#13;
&#13;
we - se - le&#13;
&#13;
œ œ bœ œ j&#13;
œ&#13;
R R&#13;
&#13;
ni wia - ne&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
czka,&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
ło&#13;
&#13;
ko - le,&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
czek&#13;
&#13;
sto - le.&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
do&#13;
&#13;
œ&#13;
ni&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
#œ œ&#13;
J&#13;
nie,&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
sie - bie.&#13;
&#13;
œ œ bœ œ.&#13;
3&#13;
&#13;
cie&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
bie.&#13;
&#13;
w zapisie tekstu zwr. 1 i 4, a dalej fragmenty zwr. 2: „pani matce”&#13;
i zwr. 6: „Jasiulkoju”.&#13;
s. 183 nr 80 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w t. 1 o kwartę czystą niżej, w t. 2&#13;
o tercję wielką niżej, od t. 3 o sekundę wielką niżej, t. 6–8 niewy-&#13;
&#13;
�351&#13;
&#13;
pełnione, pod melodią incipit: „Oj, chmielu, chmielu”, a poniżej&#13;
tekst jak w druku.&#13;
Taki tekst także w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” zanotowany jako zwr. 3 tekstu nr 81, zob. następny przypis.&#13;
nr 81 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”; pod melodią tekst obszerniejszy, w rkp.&#13;
jeszcze: „ale … po ty[ckach]…, nie jedną … z wianeczku zdradzis”,&#13;
a dalej tekst jak nr 80, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 82 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. inna kolejność zwrotek: 3, 2, 4 i 1.&#13;
s. 184 nr 83 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 1–2 tylko górna wersja, w t. 2 dwie pierwsze ósemki&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
zanotowane o sekundę wyżej, w t. 3 i 9 odwrotny rytm:   , w t. 5&#13;
na drugą miarę g2, w t. 6 tylko dolna wersja, w t. 7 tylko górna&#13;
wersja, na trzecią miarę ósemka f2, t. 8: &#13;
&#13;
 &#13;
  ; pod melo-&#13;
&#13;
dią tekst zwr. 1, zwr. 3 w. 1 i 2 i zwr. 4 w. 3–5.&#13;
nr 84 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 5 na pierwszą miarę dolna, na trzecią górna wersja,&#13;
w t. 6 górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę szesnastki d2 h1, doda-&#13;
&#13;
rœ j œ œ&#13;
&#13;
na wersja alternatywna: &amp; œ R œ&#13;
, t. 8:   &#13;
&#13;
; pod&#13;
&#13;
melodią słabo czytelny tekst zwr. 1–4.&#13;
s. 185–194 (wesele III) – Pierwodruk tego opisu w artykule Kolberga Pieśni ludu weselne zamieszczonym w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
w T. 3 z 1848 roku, s. 615–622; przedruk: DWOK T. 67/I, s. 579–&#13;
596. W następnych przypisach odsyłano już tylko do odpowiedniego numeru przedruku w T. 67/I.&#13;
s. 185 nr 85 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43v.&#13;
i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – fragment tekstu bez melodii, oba rkp.&#13;
z lokalizacją: „Czepielew” właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. terenowym z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, nad nią notatka Kolberga „przy rozplataniu”, w t. 1 w obu&#13;
wykonaniach dolna wersja, w t. 2 przy powtórce na trzecią miarę&#13;
alternatywnie e1, w t. 5 na drugą miarę ósemka e1, t. 6 nieczytelny,&#13;
pod melodią zwr. 1, a zwr. 2–4 zanotowane skrótowo.&#13;
&#13;
�352&#13;
&#13;
W rkp. z teki 42 tylko wiersze 1–2 pierwszej zwrotki, z notą: „Przy&#13;
rozplataniu”.&#13;
Por. T. 67/I, nr 402.&#13;
s. 185 nr 84 (błąd druku) – W druku błędnie podany numer pieśni 84,&#13;
pieśń z tym numerem wydrukowano na s. 184, tu winno być 85a.&#13;
s. 186 nr 86 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43v.&#13;
i teka 42, sygn.. 1351/II, k. 2, oba rkp. z lokalizacją: „Czepielew”.&#13;
W rkp. z teki 43 t. 7–8 zanotowane szkicowo i tekst jak w druku.&#13;
W rkp. z teki 42 tekst do słowa: „rozplecie” bez melodii, z notą:&#13;
„Przy rozplecinach”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 403.&#13;
nr 87 – Por. DWOK T. 67/I, nr 404.&#13;
s. 186–187 nr 88 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, tam w T. 2 na s. 179 inny tekst.&#13;
s. 187 nr 89 – Rkp. terenowe: prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” i Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn”.&#13;
Na k. 36 tekst zwr. 4, 7 i 6 bez melodii; na k. 43 zwr. 3 i 4, tam&#13;
stanowią dalszy ciąg pieśni nr 210 w T. 27, zob. przypis do tego&#13;
numeru. Por. DWOK T. 67/I, nr 405.&#13;
s. 188 nr 90 – Por. DWOK T. 67/I, nr 406.&#13;
nr 92 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 6, z lokalizacją ogólną: „Umierzysz pod Raciążem”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 2 w pierwszym wykonaniu przy pierwszych czterech nutach dodany dwudźwięk g1, t. 3–4 przy powtórce:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
œ #œ œ. œ&#13;
œœœ œ œ&#13;
J , t. 8 w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
œœ œ&#13;
&amp; œœœ&#13;
. Por. DWOK T. 67/I, nr 407.&#13;
&#13;
s. 189 nr 93 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem” i teka 42, sygn.&#13;
1358/I, k. 2, z lokalizacją: „Drożdżyn” – tam incipit: „Pod borem&#13;
sosna, pod nią topola” bez melodii.&#13;
&#13;
b&#13;
&#13;
j&#13;
b œ nœ&#13;
W rkp. z teki 43 t. 4: &amp; b R R œ œ œ ; pod melodią zwr. 1–9, przy&#13;
&#13;
czym w zwr. 3: „Mówiłam” zamiast „Pytam”, w zwr. 5 w. 1: „Będą&#13;
nam” zamiast „Organy” i „będą” zamiast „ludzie”, zamiast zwr. 10&#13;
&#13;
�353&#13;
&#13;
w rkp. tekst:&#13;
„Utracę raz jużci na zawdy,&#13;
jużci mi się nie ukłoni kawaler żadny”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 408.&#13;
nr 94 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z loka-&#13;
&#13;
œ œ œ œœ&#13;
&#13;
s. 190&#13;
&#13;
s. 191&#13;
&#13;
s. 192&#13;
&#13;
s. 193&#13;
&#13;
lizacją ogólną: „Maków”; tam t. 7 przy powtórce: &amp; J J J&#13;
,&#13;
a pod melodią tekst zwr. 1.&#13;
nr 95 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją ogólną: „Mokrylas”, tam tekst bez&#13;
melodii i rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Mokrylas” – tam wiersze 1–3 pierwszej zwrotki, z notą: „Przed&#13;
wyjazdem do k[ościoła]”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 409.&#13;
nr 96 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 80, z lokalizacją:&#13;
„Czerwin i Mokrylas pod Ostrołęką”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 1–2 tylko&#13;
górna wersja; pod melodią zwr. 1–4, po nich odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26), nr 108, zwr. 4–7, a następnie tekst&#13;
zwr. 6, 8 i 9, przy czym w rkp. w zwr. 6: „Oj, Maryjanno” zamiast&#13;
„A wróć-ze się”, a w zwr. 8 wiersz 2 brzmi: „weźcie ten wianek&#13;
ruciany”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 410.&#13;
nr 97 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43&#13;
i teka 42, sygn. 1351/II, k. 2 – tylko tekst, oba rkp. z lokalizacją:&#13;
„Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. z teki 43 nad melodią notatka Kolberga: „przy obiedzie”;&#13;
w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 na drugą miarę alternatywnie&#13;
ósemka a1, w t. 9 tylko górna wersja, pod melodią tekst jak w&#13;
druku.&#13;
W rkp. z teki 42 tekst do słowa: „drodze” z notą: „Dając groch przy&#13;
obiedzie”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 411.&#13;
nr 98 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 i 7 tylko górna, w t. 6 tylko&#13;
dolna wersja.&#13;
nr 99 (w przypisie na s. 193) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43,&#13;
&#13;
�354&#13;
&#13;
sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam nad melodią notatka Kolberga: „Czapnik (Polonez)”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę małą niżej, w t. 1 w obu&#13;
wykonaniach dolna wersja, w t. 2 przy powtórce obie wersje,&#13;
w obu wykonaniach des2 zamiast d2. W druku błędnie podane&#13;
metrum, winno być .&#13;
nr 100 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), z notatką: „Chmiel”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję wielką wyżej, w t. 6 i 7 przy ostatniej szesnastce brak Ω, w t. 7 na pierwszą miarę tylko dolna wersja.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 412.&#13;
nr 101 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją ogólną: „Drożdzyń pod Płońskiem”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  z inną strukturą metrorytmiczną: w t. 1–2 ósemki, w t. 3–6 ćwierćnuta z kropką i ósemka;&#13;
pod tekstem jak w druku jeszcze dalszy ciąg:&#13;
„Sadziłam ją w ogródeczku przy drodze,&#13;
da, którędy mój Jasieniek pojedzie.&#13;
I urwała panna młoda piętnaście,&#13;
i zasłała krakowskiemu staroście”.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 413.&#13;
s. 194 nr 102 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 94v., nr 23, bez lokalizacji, tam zanotowana o kwartę&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J J ,&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
b&#13;
czystą niżej, t. 1 w obu wykonaniach: &amp;&#13;
&#13;
t. 6 w pierwszym wykonaniu:   &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 103 – Rkp. Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 39v., z lokalizacją&#13;
ogólną: „Czepielew, Maków” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 59,&#13;
z lokalizacją: „Czepielew pod Makowem” (właśc. Ciepielewo) –&#13;
tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. DWOK&#13;
T. 67/II, nr 685. W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
wyżej.&#13;
Por. też DWOK T. 67/I, nr 416, tam tekst bez melodii.&#13;
po s. 196 ryc. – W Kolbergowskim archiwum, teka 5, sygn. 1137/II, k. 4&#13;
zachowała się karta z ryciną i ręcznie naniesionym przez Kolberga&#13;
podpisem.&#13;
&#13;
�355&#13;
&#13;
s. 198 nr 106 – W druku w t. 3 ostatnia nuta winna być ósemka.&#13;
s. 199 nr 109 – Melodia z innym tekstem, zob. suplement nr 32.&#13;
nr 110 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
s. 203 w. 4g. – s. 212 w. 23g. (wesele V) – Opis wesela, zgodnie z odsyłaczem, został zaczerpnięty z artykułu A. Radoszkowskiego Obrządek weselny u Kurpiów czyli Kurpików, „Muzeum Domowe”&#13;
1836, nr 8 (s. 62–64) i nr 9 (s. 67–69). Z artykułu Radoszkowskiego&#13;
pochodzą także wszystkie teksty pieśni, tam bez melodii, zatem zapis nutowy nr 118 pochodzi od Kolberga, podobnie jak wszystkie&#13;
odsyłacze do Ludu.&#13;
W przypisie na s. 203 Kolberg wymienia opis wesela nr 7 zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848, T. 3, s. 623–632, zob.&#13;
przedruk: DWOK T. 67/I, s. 596–614. W niniejszym tekście Kolberg powtórzył też za „Biblioteką Warszawską” pieśni nr 116–124,&#13;
zob. przedruk: DWOK T. 67/I nr 418, 419, 423, 427, 429, 430, 431,&#13;
435, 436. Przy zamieszczonym w „Bibliotece Warszawskiej” opisie&#13;
Kolberg powołał się na prace K.W. Wójcickiego Zarysy domowe&#13;
i Pieśni ludu Białochrobatów…, faktycznie jednak cały materiał&#13;
pochodzi z wcześniejszego artykułu Radoszkowskiego, którego&#13;
z kolei wymienia Wójcicki w Zarysach. Na s. 208 pod pieśnią&#13;
nr 119 odesłanie do cz. I Kujaw (DWOK T. 3), winno być: nr 29&#13;
(nie 28).&#13;
s. 212 w. 8d. – s. 223 w. 12d. (wesele VI) – Na opis wesela składają się&#13;
materiały pochodzące z kilku źródeł, które zostały wymienione&#13;
w przypisach poniżej.&#13;
s. 212 w. 1–7d. – Informacja o zapisie sporządzonym w 1840 roku – zob.&#13;
K.W. Wójcicki Zarysy domowe, T. 3, s. 216, w przypisie wzmianka o opisie wesela wg Klementyny z Tańskich Hoffmanowej, zob.&#13;
Wesele Marysi i Jasia. Zabawa wiejska, „Rozrywki dla Dzieci”&#13;
1826, nr 33.&#13;
s. 213–218 w. 3d. – Ten fragment opisu zaczerpnięty został z Zarysów&#13;
domowych, T. 3, s. 216–232. Pieśni zamieszczone pod numerami&#13;
125, 126 i 131 Kolberg opublikował też już wcześniej z akompaniamentem fortepianowym w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848,&#13;
T. 3, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 444, 445 i 438.&#13;
W przyp. 1 na s. 216–217 cytat z wymienianego już artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna…, nr 297.&#13;
W odsyłaczach na s. 218 błędy druku, pod pieśnią nr 129 winno&#13;
być: Mazowsze cz. III s. 99 (nr 47), s. 134 (nr 111) i s. 175 (nr 192);&#13;
a pod pieśnią nr 130: Mazowsze cz. III s. 109 (nr 64) i s. 318 (nr&#13;
489).&#13;
&#13;
�356&#13;
&#13;
s. 218–219 (przyp. 1 i nr 132–134) – Tekst zamieszczony w przypisie pochodzi, zgodnie z odsyłaczem, z artykułu W. Czajewskiego Kurpie.&#13;
Kartka etnograficzna…, nr 297. Teksty nr 132–134 Czajewski powtórzył za Wójcickim, Zarysy domowe…, T. 3, s. 226 i 229.&#13;
Ponadto zachował się rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 103;&#13;
na karcie nota: „Wyrwasy Kurpiów z Wójcickiego Zarysów domowych”; rkp. jest odpisem z wymienionej pracy. W rkp. Kolberga,&#13;
tak jak w druku, przy pieśni nr 132 niejasny odsyłacz do cz. II&#13;
Krakowskiego (DWOK T. 6), nr 738.&#13;
s. 219 w. 1 g. – 220 w. 16g. – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi&#13;
z Zarysów domowych Wójcickiego, T. 3, s. 211–212. Odesłanie&#13;
na końcu akapitu do cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6), s. 71–72,&#13;
wprowadzone przez Kolberga, dotyczy ożenku z wdową.&#13;
s. 220 w. 17g. – s. 223 i nr 135–144 – Teksty pieśni, zgodnie z odsyłaczem, pochodzą ze zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…:&#13;
nr 135 – T. 2, s. 87; nr 136 – T. 2, s. 88; nr 137 – T. 2, s. 89; nr 138&#13;
– T. 1, s. 87–88; nr 140 – T. 2, s. 89–90; nr 141 – T. 2, s. 90; nr 142&#13;
– T. 2, s. 91; nr 143 – T. 1, s. 171–173; nr 144 – T. 2, s. 247.&#13;
Pieśni nr 135–143 Kolberg opublikował już wcześniej w „Bibliotece Warszawskiej” w 1848, T. 3, zob. przedruk: DWOK T. 67/I&#13;
nr 417, 422, 424, 425, 426, 428, 432, 433 i 442.&#13;
s. 221 nr 139 – Pochodzi z własnych zapisów Kolberga, rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Łyse, Myszyniec”; w rkp.&#13;
t. 5–8 następujące:&#13;
&#13;
# r&#13;
&amp; œ œR Jœ .&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
R R œR œ .&#13;
&#13;
r&#13;
j&#13;
œ œR œR œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ i tekst jak&#13;
&#13;
w druku.&#13;
s. 223 w. 10d. – 227 w. 20g. i nr 145–156 (wesele VII) – Ten fragment&#13;
opisu wesela został zaczerpnięty z Wędrówek po guberni augustowskiej… Połujańskiego, s. 71–73, tam w tekście głównym informacje zawarte w przyp. 1 na s. 224 oraz s. 89–91 (pieśni). Ponadto&#13;
pieśń nr 156 w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 74, bez lokalizacji.&#13;
s. 239 nr 169 – Rkp. nieznanego autora, teka 8, sygn. 1163, nr 215, bez&#13;
lokalizacji, tam zwr. 1 w. 3 i 4, zwr. 2 i zwr. 3 w. 1 i 2, dalej karta&#13;
odcięta.&#13;
s. 240 nr 171 – W druku błędnie podane metrum, winno być: .&#13;
&#13;
�357&#13;
&#13;
Pieśni (s. 243–368)&#13;
s. 244 nr 175 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 1; jest to odpis&#13;
z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 250.&#13;
nr 176 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 1, nr 176, z lokalizacją jak w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 41 pod pieśnią także tekst: „Przyjechali żołnierze”&#13;
i odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26), nr 234.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę&#13;
triola ósemkowa d2 e2 f2, w t. 4 w drugim wykonaniu na trzecią&#13;
miarę przy obu f1 fermaty; pod melodią tylko: „Przyjechali”, poniżej zwr. „Przyjechali żołnierze” jak w druku, a dalej:&#13;
„Żeby mi była kwatera spokojna,&#13;
żeby była panieneczka sforna.&#13;
Żeby były stoły marmurowe,&#13;
żeby były okna kryształowe.&#13;
A gdzie to jest pani matka nasza,&#13;
a gdzie to jest panna córka wasza.&#13;
Jest i ona w polu, i ona w polu,&#13;
i wybiera pszeniczkę z kąkolu”.&#13;
nr 177 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Mokrylas”, tam tekst bez melodii.&#13;
s. 245 nr 178 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 1 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę dwie&#13;
ósemki e2; pod melodią zwr. 1–6 (przy czym w zwr. 1: „sześciu”&#13;
zamiast „siedmiu”), a po nich zwr. 8, tam początek: „Szóstemu”&#13;
i tylko „pierścieńcami” (bez: „z obrąckami”).&#13;
s. 246 nr 181 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 1 i 2 przy szesnastkach alternatywnie ósemka d2, w t. 6&#13;
przy szesnastkach alternatywnie ósemka f2; pod melodią tekst jak&#13;
w druku.&#13;
s. 247 nr 183 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 31, z lokalizacją: „od&#13;
Warszawy, Pragi (Dębe Wielkie)” – melodia z pierwszą zwrotką&#13;
i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji – tekst&#13;
zwr. 8–10.&#13;
&#13;
�358&#13;
&#13;
W rkp. z teki 42 w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę&#13;
alternatywnie ósemka e2, w t. 6 na pierwszą miarę tylko górna&#13;
wersja.&#13;
W rkp. z teki 43 tekst stanowi dalszy ciąg pieśni nr 185, zob. przypis do tego numeru.&#13;
s. 248 nr 185 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 2 na pierwszą miarę w obu wykonaniach szesnastki&#13;
fis2 a2, w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja, na pierwszą miarę&#13;
szesnastki h1 a1, w t. 6 tylko dolna, w t. 7 i 8 tylko górna wersja,&#13;
w t. 5–8 brak znaku powtórki; pod melodią tekst jak w druku,&#13;
a dalej tekst jak nr 183 zwr. 8–10, zob. przypis do tego numeru.&#13;
W druku błąd w zapisie metrum – winno być .&#13;
s. 248–249 nr 186 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów… T. 2, s. 166–167, tam tekst jak u Kolberga z tytułem: „Z Krakowskiego”.&#13;
s. 249 nr 188 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 74, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst bez melodii.&#13;
s. 250 nr 189 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 pierwsza nuta d2,&#13;
w t. 3 na trzecią miarę szesnastki d2 c2, w drugim wykonaniu: t. 3:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
     , w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szes&#13;
		          &#13;
2 1&#13;
nastki: c b ; pod melodią zwr. 1 w. 1 i 2, zwr. 2, zwr. 4 bez ostatniego wiersza, dla zwr. 5, 6 i 7 tylko w. 1 i 2.&#13;
nr 190a – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 1, 3, 5 i 7 tylko górna, w t. 2 i 6 tylko dolna wersja; pod&#13;
melodią tekst obszerniejszy, między zwr. 2 i 3 jeszcze tekst jak zwr.&#13;
3 i 4 numeru 190b, zob. następny przypis, a po nich jeszcze:&#13;
„Ej, ty, dziewczyno,&#13;
ej, ty, maluchna,&#13;
trzewiczki się połyskują,&#13;
samaś bieluchna.&#13;
Czemu, Jasieńku,&#13;
czemu nie orzesz,&#13;
czy ci wołki nie chcą chodzić,&#13;
czy sam nie możesz?&#13;
&#13;
�359&#13;
&#13;
Moja Kasieńku, orałyby…,&#13;
ty byś wołki wyganiała…”&#13;
s. 251 nr 190b – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „ Mąkolin”, tam zwr. 3 i 4 zanotowane między zwr.&#13;
2 i 3 numeru 190a, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 191 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 171, z lokalizacją: „Jelonki pod Ostrołęką” – tam melodia z incipitem: „A ciężkoć to” i teka 16, sygn. 1209, k. 5, nr 205, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) – tekst. W rkp. melodia zanotowana&#13;
o tercję małą wyżej, t. 1 w obu wykonaniach: &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
     ,&#13;
&#13;
w t. 2 w drugim wykonaniu na pierwszą miarę górna wersja, t. 5:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
        .&#13;
&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, winno być: s. 4, nr 5.&#13;
nr 192 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 10, nr 79, z lokalizacją jak w druku, tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, zob. DWOK T. 67/II, nr 649.&#13;
s. 252 nr 193 – Melodia por. nr 63 w suplemencie.&#13;
nr 194 – Pod pieśnią odesłanie do pracy K.W. Wójcickiego Zarysy&#13;
domowe T. 3, tam na s. 238–239 (nr 5) wariant tekstu.&#13;
nr 195 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12) nr 17&#13;
i 19 niejasny; do cz. II Mazowsza (T. 25) – dotyczy s. 8, nr 21; dalej&#13;
niejasny odsyłacz Kolberga do własnego artykułu Właściwości,&#13;
pieśni i tańce…, s. 101 (dział III), nr 7.&#13;
s. 253 nr 196 – Melodia por. nr 236 w suplemencie.&#13;
s. 256 nr 200 a i b – Pod pieśnią nr 200a niejasny odsyłacz do cz. III&#13;
Mazowsza (T. 26), nr 29, tam inny tekst.&#13;
nr 204 – Tekst por. nr 1458 w T. 42. Rkp. terenowy Kolberga,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst&#13;
podpisany pod pieśnią opublikowaną pod numerem 205.&#13;
W zwr. 1 zamiast w. 1 i 2: „Orze Jasio, orze”, w zwr. 2 i 3 tylko w. 1–3,&#13;
po nich:&#13;
„Nie mogła wytrzymać,&#13;
musiała się spytać,&#13;
wiele, Jasiu, kosul mas?&#13;
&#13;
�360&#13;
&#13;
Tylko jedną lnianą,&#13;
trzy lata niepraną,&#13;
tak-że o mnie, Kasiu, dbasz”.&#13;
Dalej fragmenty kolejnych zwrotek:&#13;
„Tylko jedno źrebię, po polu je żywie… .&#13;
… jednego barana, dałem go do pana…&#13;
…jednego gąsiora, dałem go do dwora…&#13;
…jednego kaczora, dałem go do …&#13;
… jedną kurę [poniżej dopisane „koguta”] … wziął do kata”.&#13;
s. 257 nr 205 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 1, 5, 6 tylko górna wersja, w t. 3, 7 i 8 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 5 pierwsza ósemka a1, t. 5–8 opatrzone znakiem powtórki; w zapisie tekstu w zwr. 1: „konie” zamiast „i konika” i „przyszła”, zamiast&#13;
„wysła”, w zwr. 2 brak w. 1, a zamiast w. 3: „tyś do mnie podobna”,&#13;
w zwr. 3 brak w. 1; dalej tekst jak nr 204, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 206 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zapisana o sekundę wielką niżej, w t. 4 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta g1, t. 5–8 opatrzone licznymi poprawkami, powyżej literowe oznaczenia nut zgodne z drukiem,&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
w t. 7 tylko dolna wersja, t. 8:  &#13;
&#13;
r&#13;
&amp; œ œR œJ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ ‰&#13;
&#13;
r&#13;
œ œ œJ&#13;
R&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
[&#13;
&#13;
]&#13;
&#13;
, po nim jeszcze:&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
; w druku&#13;
&#13;
w t. 6 na drugą miarę błędnie szesnastka, winna być ósemka; pod&#13;
melodią tekst jak w druku.&#13;
s. 258 nr 207 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst zwr. 1, 2 i 4 zanotowany jako&#13;
dalszy ciąg innej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1419.&#13;
W druku w zwr. 4 brak oznaczenia numeru 4 i pierwszej sylaby,&#13;
winno być: Pościel.&#13;
nr 208 – Por. nr 64 w suplemencie.&#13;
s. 259 nr 210 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 43,&#13;
z lokalizacją: „Drożdżyn” i teka 42, sygn. 1351/I, k. 2, z lokalizacją:&#13;
„Gromadzyn” – tylko incipit: „Zielona ruta, modry kwiat” bez melodii.&#13;
&#13;
�361&#13;
&#13;
W rkp. z teki 43 w pierwszym wykonaniu w t. 3 ≥ przy d2, w drugim wykonaniu w t. 1 pierwsza nuta a2; po zwr. 1 tekst jak nr 89&#13;
zwr. 3 i 4, zob. też przypis do tego numeru.&#13;
Por. DWOK T. 67/I, nr 405.&#13;
s. 260 nr 213 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 5 i 8 tylko górna wersja, w t. 11 na pierwszą miarę&#13;
druga szesnastka d2; pod melodią zwr. 1–2, przy czym zwr. 2 bez&#13;
wariantu zanotowanego w nawiasie, a następnie:&#13;
„Bogatego nie chcę, bo wymawiać będzie,&#13;
podarunki jego we szkatule wszędzie.&#13;
Ubogiego nie daj, Panie,&#13;
bo go na suknie nie stanie,&#13;
przyjdzie przymrzeć głodu&#13;
z rana do zachodu”,&#13;
dalej zwr. 3 jak w druku.&#13;
s. 261 nr 214 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. zwr. 8, 7, 2, 13, a zamiast zwr. 6 wariant:&#13;
„Oj, i od każdej wdowy zachowaj mnie, panie,&#13;
oj, bo by wymawiała to za to nie stanie.&#13;
Boć to wdowa mózg wysusza,&#13;
nieboszczyka z grobu wzrusza,&#13;
oj, a te pasierbięta,&#13;
gorsze niż szczenięta”.&#13;
W rkp. tekst stanowi dalszy ciąg pieśni nr 215, zob. następny&#13;
przypis.&#13;
s. 262 nr 215 –Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 w obu&#13;
wykonaniach górna wersja, w t. 2 na trzecią miarę ósemka a1;&#13;
pod melodią tekst zwr. 1, a dalej fragmenty tekstu jak nr 214, zob.&#13;
poprzedni przypis.&#13;
nr 216 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst bez melodii. W rkp. zwr. 1 w. 1 i 2, po nich:&#13;
&#13;
�362&#13;
&#13;
„Dworskiej panny nie chcę, boć by mnie zgubiła.&#13;
Poszedłby do miescanki, ona nic nie robi,&#13;
w lustrze stoi, pięknie się stroi,&#13;
pić i jeść ładnie, chodzić paradnie”,&#13;
dalej zwr. 2–5, przy czym w zwr. 4: „scyci się” zamiast „fumów”.&#13;
s. 264–265 nr 217 i nr 218 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124,&#13;
k. 19, z lokalizacją: „Wola” i dopiskiem: „od Wysokiego”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 3 tylko&#13;
górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę szesnastki d2 h1, brak dogrywki instrumentalnej: t. 13–14. Pod melodią tekst nr 217 zwr.&#13;
1–3, dalej zwr. 6 (nr 218), a następnie zwr. 6–8 (nr 217).&#13;
s. 266 nr 220 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 22, nr 120, z lokalizacją: „Zakliczewo pod Makowem”; tam tekst z melodią w opracowaniu fortepianowym, por. DWOK T. 67/II, nr 677. Por. nr 128&#13;
w suplemencie.&#13;
nr 221 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 16a, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
&#13;
W rkp. t. 1 w metrum :       , w t. 2 tylko górna,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
w t. 3 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie ósemki e2&#13;
a2, na trzecią miarę alternatywnie ósemki c2 h1, w t. 8 tylko dolna&#13;
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 1: „pisze” zamiast „robi”, dalej skrótowo zanotowane kolejne zwrotki:&#13;
A ten drugi bije sługi.&#13;
[A ten] trzeci [bije] dzieci.&#13;
[…] czwarty grywa w karty&#13;
[…] piąty patrzy w kąty.&#13;
[…] szósty bardzo tłusty”&#13;
&#13;
i na końcu zwr. 7 i 8 także zanotowane skrótowo.&#13;
s. 267 nr 222 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 110, czystopis przygotowany przez Kolberga do druku z tytułem nad pieśnią i z odsyłaczami do II i III cz. Mazowsza; w rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ćwierćnuta d2, na drugą ósemki d2 h1.&#13;
s. 268 nr 225 – Pod pieśnią odesłanie do Zarysów domowych Wójcickiego T. 3, tam na s. 249–250 taki tekst, ale na początku jeszcze&#13;
dwuwiersz pominięty przez Kolberga.&#13;
s. 269 nr 227 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 93v., nr 18, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, zanotowana&#13;
o kwartę czystą wyżej, widoczne trudności Kolberga w zapisie me-&#13;
&#13;
�363&#13;
&#13;
trorytmicznym, t. 2 i 4 zanotowane w metrum , w t. 2 na drugą&#13;
miarę tylko górna wersja, dwie ostatnie ósemki zanotowane jako&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ.&#13;
ćwierćnuty, t. 4: &amp; œ œ œ œ œœ œ . œ œ œ œ œ œ ; pod melodią ślady&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
tekstu, dziś zupełnie nieczytelne.&#13;
nr 228 – Rkp. Kolberga: teka 36, sygn. 1320, k. 64r., z lokalizacją:&#13;
„Przanów i Czepielew pod Makowem” i rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W obu rkp. tylko górna wersja, a pod&#13;
melodią tekst jak w druku;&#13;
3&#13;
&#13;
w rkp. z teki 43 w t. 7 inny rytm: œ œ œ œ œ .&#13;
s. 270 nr 229 – Pod pieśnią niejasny odsyłacz do cz. II Radomskiego&#13;
(DWOK T. 21), tam pod numerem 132 i na s. 132 inne pieśni; a odsyłacz do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: nr 106 i 107 (nie 108).&#13;
nr 230 – Tekst zwr. 2 w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” stanowi fragment tekstu nr 231, zob. następny przypis.&#13;
s. 271 nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, nr 25,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Szumi&#13;
deszczyk”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 na&#13;
trzecią miarę ósemka e2 i szesnastki d2 c2, w t. 4 tylko dolna wersja,&#13;
zamiast ostatniej ósemki szesnastki c2 b1, w t. 6–8 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.&#13;
Tekst na tej samej karcie, zanotowany pod inną melodią (nr 19),&#13;
zob. przypis do następnego numeru; tam zwr. 1, po niej tekst jak&#13;
zwr. 2 nr 230 i widoczne fragmenty: „domyśliła…, złotem”, a dalej&#13;
zwr. 2–6, przy czym w. 3 i 4 w zwr. 4 prawie nieczytelne.&#13;
s. 272 nr 232 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, nr 19,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Szumi&#13;
deszczyk”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne&#13;
U&#13;
trudności Kolberga&#13;
œ œ . zapis następujący&#13;
œ&#13;
œ .w zapisie metrorytmicznym,&#13;
&#13;
b œ&#13;
œ œ&#13;
œ œ&#13;
œ&#13;
œ œ&#13;
&amp; bb b œœJ œJ œJ œJ Uœ . Jœ Jœ œJœ œJœ Jœ Jœ JJœ œ . Jœ Jœ œJœ&#13;
&amp; J J J J&#13;
J J J J J J&#13;
J J J&#13;
Szu - mi de - scyk po&#13;
le - scy - nie, twój wia - ne - cek ma - rnie gi - nie.&#13;
Szu - mi de - scyk&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
le - scy - nie, twój wia - ne - cek&#13;
&#13;
Nie łzyj ze&#13;
&#13;
Ja - siu, nie łzyj, bo mój wia - nek&#13;
&#13;
ma - rnie gi - nie.&#13;
&#13;
j&#13;
b œ&#13;
œœœ œ&#13;
œ j j&#13;
&amp; bb b œJœ Jœ œ œ œœ œ œœ œ œ œ œJ œœ œ œœJ Jœ œj œj œJœ œj œœ œ&#13;
œ J œ&#13;
&amp; J J œœ œ&#13;
J wia&#13;
œ - nek&#13;
J œ J mój&#13;
œ&#13;
Nie łzyj ze ty, Ja - siu, nie łzyj, bo&#13;
do - brze le - zy.&#13;
ty,&#13;
&#13;
do - brze le - zy.&#13;
&#13;
poniżej tekst jak nr 231, zob. przypis do tego numeru.&#13;
&#13;
�364&#13;
&#13;
Pod pieśnią niejasny odsyłacz do cz. II Krakowskiego (DWOK&#13;
T. 6), nr 256, być może miał być tylko pod pieśnią nr 233.&#13;
nr 233 – W pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 243&#13;
taki sam tekst.&#13;
nr 234 – Rkp. terenowe: Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją: „Dzierżanów”; prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” – tekst bez me­lodii.­&#13;
W rkp. na k. 44 t. 1–4 zanotowane w metrum :&#13;
&#13;
j j œ œ j&#13;
jj&#13;
j&#13;
j&#13;
4œ&#13;
&amp; 4 œ œ # œ œ Jœ œ œ œ œ J J œJ œ œ # œ œ œJ œ œ œ œ ,&#13;
Z po - nie- dział-ku na świę-to, na świę - to, fur-ma-no-ju ko -nie za - ję - to, za - ję - to.&#13;
&#13;
t. 5–7 w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych&#13;
i tekst jak w druku.&#13;
W zapisie tekstu z k. 36 w zwr. 2 dwukrotnie: „boczku” zamiast&#13;
„strużki”, w zwr. 3: „stojała” zamiast „pasła”, po zwr. 3 jeszcze dalszy ciąg tekstu jak nr 236 zwr. 2 i 3.&#13;
Pierwsze odesłanie pod pieśnią dotyczy cz. II Radomskiego&#13;
(DWOK T. 21, nie T. 20), nr 47.&#13;
s. 273 nr 236 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce”, tam tekst zwr. 2 i 3&#13;
bez melodii zanotowany jako dalszy ciąg numeru 234, zob. poprzedni przypis.&#13;
W pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. (nie nr) 237&#13;
tekst obszerniejszy.&#13;
nr 237 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku”.&#13;
W rkp. w t. 2 w pierwszym wykonaniu na trzecią miarę ósemka&#13;
e2, w t. 4 w obu wykonaniach górna wersja.&#13;
s. 274 nr 241 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam melodia z incipitem: „Choćbym&#13;
zawiązał koniowi oczy”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2&#13;
w drugim wykonaniu na czwartą i piątą miarę alternatywnie&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
ósemki c2 b1, t. 3 w drugim wykonaniu: &#13;
    &#13;
 &#13;
 .&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Por. nr 102 w suplemencie.&#13;
&#13;
&#13;
 , t. 4:&#13;
&#13;
�365&#13;
&#13;
s. 275 nr 242 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 pierwsza ósemka alternatywnie c2 lub a1, w t. 2 na czwartą i piątą miarę ósemki b1 a1,&#13;
w drugim wykonaniu w t. 2 ostatnia ósemka c2; bezpośrednio pod&#13;
pieśnią drugi wątek tekstu, zob. nr 101 w suplemencie.&#13;
nr 244 – Por. tekst w pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe,&#13;
T. 3, s. 248.&#13;
nr 245 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 42,&#13;
z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 3 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie ósemka c2; pod melodią zwr. 1–2, zwr. 7 (wariant zamieszczony w nawiasie) i zwr. 8–9, przy czym w zwr. 2 w. 1–2&#13;
następujący:&#13;
„I w Krakowie, i we Lwowie,&#13;
i w Toruniu, i w Warszawie”.&#13;
Ponadto w rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 1, bez&#13;
lokalizacji, tekst zwr. 4 i 5 bez melodii.&#13;
s. 276 nr 246 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Rozogi, Muszyna”, tam tekst zwr. 4 i 5 podpisany jako&#13;
kolejne zwrotki pieśni „W polu ogródeczek”, zob. DWOK T. 42, nr&#13;
1350.&#13;
s. 277 nr 248 – Rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 5, nr 199, tam tekst&#13;
z odesłaniem do melodii z teki 33; tekst zwr. 1 z melodią, do której&#13;
Kolberg odesłał w rkp. został opublikowany w DWOK T. 42, nr&#13;
1448.&#13;
s. 277–278 nr 249 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 8; sygn. 2184, k.&#13;
171, tam melodia i fragment tekstu oraz rkp. nieznanego autora,&#13;
teka 42, sygn. 1349, k. 54, bez lokalizacji, nad melodią nota: „Polonez”.&#13;
Rkp. z teki 38 to czystopis przygotowany do druku z naniesionym&#13;
numerem pieśni jak w tomie.&#13;
W rkp. o sygn. 2184, k. 171 w t. 1 na trzecią miarę dodana wersja&#13;
alternatywna: ósemki d2 c2, w t. 2 i 3 tylko dolna wersja, w t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu ósemki: b1 d2 c2, pod melodią zwrotka&#13;
nienumerowana: „Na Bugu, na Wiśle”, dalej zwr. 5 (tylko w. 5–8),&#13;
a po niej zwr. 2 i 3 (w obu zwr. tylko w. 5–8) i zwr. 4.&#13;
W rkp. z teki 42 melodia zanotowana o tercję małą niżej w metrum :&#13;
&#13;
�366&#13;
&#13;
  &#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
Nie&#13;
&#13;
gdzie&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
je&#13;
&#13;
ku  puj&#13;
&#13;
mi&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dziesz Ja  siu?&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
tyl  ko&#13;
&#13;
pa  rę&#13;
&#13;
wian  ka,&#13;
&#13;
  &#13;
   &#13;
trze  wi  ki&#13;
&#13;
wstą  żek&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
nóż  ki,&#13;
&#13;
jar  ma  rek&#13;
&#13;
   &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
      &#13;
&#13;
Na&#13;
&#13;
bo&#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
nie&#13;
&#13;
ze&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
chło  pian  ka,&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
i&#13;
&#13;
Ka  siu.&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dwie&#13;
&#13;
chus  tecz  ki,&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
kól  czy  ki&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
usz  ki.&#13;
&#13;
tam w zapisie tekstu w zwr. 2 w. 5–7: „oto ta topola, jakże się rozwinie, wtedy będziesz moja”, w zwr. 4 w. 3–4: „a coś nie przyjeżdża&#13;
mój miły chłopczyna”, a dalej:&#13;
„Może on zapomniał,&#13;
co wyrzekał przede mną,&#13;
możem polewała&#13;
topolę daremno.&#13;
Czy widzisz, dziewczyno,&#13;
ten kamień nad wodą,&#13;
jakże on popłynie,&#13;
ożenię się z tobą.&#13;
A kiedy żeś widział,&#13;
żeby kamień pływał,&#13;
kiedyś mnie nie kochał,&#13;
na coś u mnie bywał”.&#13;
W rkp. o sygn. 2184 pod pieśnią, podobnie jak w druku, odesłanie&#13;
do „Przyjaciela Ludu” R. 13: 1846, T. 2, nr 46 (s. 368 nie 31), tam&#13;
melodia w opracowaniu fortepianowym i tekst „Na Bugu, na Wiśle”, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 170.&#13;
s. 278–279 nr 251 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 236, tam tekst jak zwr. 1–5&#13;
u Kolberga z tytułem: „Z nad Dniestru”.&#13;
s. 279 nr 253 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo), tam melodia zanotowana&#13;
&#13;
�367&#13;
&#13;
o sekundę wielką wyżej; teka 33, sygn. 1308/I, k. 18, nr 1, z lokalizacją:&#13;
„Karniewo pod Makowem”, tam melodia w opracowaniu fortepianowym i obszerniejszy tekst, zob. DWOK T. 67/II, nr 656. W rkp. z teki&#13;
43 zapis melodii i tekstu jak w T. 67/II nr 656, bez akompaniamentu.&#13;
s. 280 nr 254 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 2, sygn. 1124, k. 19,&#13;
z lokalizacją: „Słopsk” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 18, nr 3, z lokalizacją: „Andrzejewo”.&#13;
W rkp. z teki 2 w t. 1 i 2 tylko wersja zanotowana małymi nutami,&#13;
w t. 3–5 tylko górna wersja; tekst zanotowany skrótowo, po zwr. 1:&#13;
„A ja za nim oknem wyglądała,&#13;
czy ujechał daleko,&#13;
mój Boże, czy ujechał.&#13;
I wyjechał o staje, o dwoje,&#13;
ona za nim wołała, a wróć.&#13;
Kiedy ja był u twojego okienka,&#13;
tyś miała inszego.&#13;
Nie uważaj, ach, mój Jasienieczku,&#13;
choć ja miała inszego.&#13;
Z inszym ja się pięknie rozmówiła,&#13;
będę kochać pierwszego.&#13;
Oczy płaczą...&#13;
Jutro biorę karabin...”.&#13;
W rkp. z teki 33 pod melodią w opracowaniu fortepianowym obszerniejszy tekst, zob. DWOK T. 67/II, nr 658.&#13;
nr 256 i 257 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12),&#13;
nr 262 zamieszczony pod pieśnią nr 256 winien być pod nr. 257.&#13;
s. 281 nr 258 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”; w rkp. pod melodią incipit: „Na dzwonnicy”, a poniżej tekst zwr. 1 i oddzielnie zanotowane zwr. 4–6.&#13;
nr 260a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Rosa pada na koń”.&#13;
W rkp. w t. 1 w obu wykonaniach dolna wersja, w pierwszym&#13;
wykonaniu na pierwszą miarę ósemki g1 h1, w t. 3 w obu wykonaniach obie wersje, t. 4 w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
w drugim: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ ,&#13;
&#13;
�368&#13;
&#13;
W druku pod nutami błędnie podpisany tekst, pod taktami 1–2&#13;
winne być wiersze 1 i 2 zwr. 1, a pod taktami 3–4 wiersze 3 i 4 tejże&#13;
zwrotki.&#13;
s. 282 nr 260b – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 34, nr 261, z lokalizacją jak w druku, tam w t. 3 tylko górna wersja.&#13;
W rkp. odesłanie do wariantu melodii w cz. I Kieleckiego (DWOK&#13;
T. 18), nr 361a.&#13;
nr 261 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 34, tam pieśń zanotowana dwukrotnie: jako nr 262, z lokalizacją jak w druku i ponownie jako nr 262, z lokalizacją: „Płock” i przekreśloną: „od Prasnysza”.&#13;
W tym drugim zapisie inny, przekreślony początek tekstu: „Descyk&#13;
pada, rosa siada po drobnej lescynie”, a poniżej: „Słońce świeci,&#13;
wiater wieje po białej brzezinie”, tam zanotowane liczne wersje&#13;
alternatywne, w t. 1 w drugim wykonaniu obie wersje, w t. 2:&#13;
&#13;
œœr œœr œœj œœ&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp; R R J J&#13;
œœ œœ œ&#13;
niu: &amp; R œR Jœ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w drugim wykona-&#13;
&#13;
&#13;
, t. 3 w drugim wykonaniu: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pierwszym zapisem tak jak w druku odesłanie do wariantu&#13;
w cz. I Kieleckiego (DWOK T. 18), nr 361a.&#13;
s. 283 nr 262 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 7, tam tekst zwr. 1,&#13;
3 i 4 zanotowany na rkp. nieznanego autora.&#13;
s. 284 nr 265 – Odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12), nr 206&#13;
i 207 błędny.&#13;
nr 266 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 150, z lokalizacją jak w druku, część karty tego czystopisu odcięta, widoczna melodia i wiersz 1&#13;
i 3; teka 33, sygn. 1305, k. 51, nr 266, z lokalizacją jak druku – melodia z incipitem: „Przewieźże mnie” i teka 16, sygn. 1209, k. 6, nr 21,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo) – tekst zwr. 1.&#13;
nr 267 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 12, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Za&#13;
borem, za lasem”.&#13;
W rkp. w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 w górnej wersji zamiast&#13;
ósemki e2 dwie szesnastki e2 d2, w t. 7 tylko dolna wersja.&#13;
s. 286 nr 269 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem”; teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin” – tylko tekst.&#13;
&#13;
�369&#13;
&#13;
W rkp. z k. 34 melodia zanotowana w metrum :&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
Ja  sio&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
Czte  ry&#13;
&#13;
ko  nie&#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
&#13;
wszy  stkie zło  tem&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
miał,&#13;
&#13;
    &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
czte  ry&#13;
&#13;
ko  nie&#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
&#13;
ko  wać dał, wszy  stkie zło  tem&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
Ja  sio miał,&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
ko  wać&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
dał.&#13;
&#13;
pod melodią zwr, 1, 3–4, 9 i 16–28, przy czym w rkp. zwr. 22&#13;
i 23 w odwrotnej kolejności (w zwr. 22: „czwartą dała”, w zwr. 23:&#13;
„trzecią dała”).&#13;
Na k. 78 tekst zwr. 1–3, 8–13 i 15 zanotowany jako dalszy ciąg&#13;
pieśni nr 271, zob. przypis do tego numeru.&#13;
W „Wiśle” z 1888, T. 1 (z. 1) na s. 145–147 wariant tekstu; jest&#13;
to fragment artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii&#13;
ludu z okolic Przasnysza (całość artykułu s. 122–153).&#13;
s. 287 nr 270 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 12, nr 144, z lokalizacją: „Mokrylas pod Ostrowem (Ostrołęckie)”, tam melodia&#13;
w opracowaniu fortepianowym i wariant tekstu, zob. DWOK&#13;
T. 67/II, nr 618.&#13;
nr 271 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Jedzie Jasio&#13;
z Tor…”, a poniżej tekst.&#13;
W rkp. w t. 1–4 i 8 tylko dolna wersja, w t. 4 na trzecią miarę alternatywnie f2, w t. 5–7 tylko górna wersja; w zapisie tekstu najpierw&#13;
tekst zwr. 1 jak w numerze 271, a dalej jak nr 269, zob. przypis do&#13;
tego numeru.&#13;
s. 287–288 nr 272 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ćwierćnuta d2, t. 3–4&#13;
i 10–11 zanotowane każdorazowo jako jeden takt – trzy ósemki,&#13;
w t. 5 tylko górna wersja, w t. 7 na drugą miarę ósemka e2, w t. 9&#13;
tylko dolna wersja; pod melodią zwr. 1 i 2, po nich:&#13;
„Dysiu, dysiu, dysiu,&#13;
gdzie pojedziesz, Jasiu”,&#13;
dalej bardzo słabo czytelne fragmenty jak zwr. 10–14 i nr 269 zwr.&#13;
26–28. Odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 326 dotyczy zwr.&#13;
11–16 tego numeru.&#13;
&#13;
�370&#13;
&#13;
s. 288 nr 273 – Rkp. nieznanego autora, teka 5, sygn. 1137/I, k. 71, z notatką Kolberga: „Kurpie”; w rkp. kolejność zwrotek następująca: 3,&#13;
2, 4, 5 i 1.&#13;
nr 274 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w t. 1–3 tylko&#13;
&#13;
      &#13;
górna wersja, t. 5–6 nieczytelne, t. 7: &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 9 tylko dolna, w t. 10 górna wersja; tekst jak w druku, ale dziś&#13;
bardzo słabo czytelny.&#13;
nr 275 – Rkp. terenowy, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją ogólną: „Mokrylas”, tam tekst bez&#13;
melodii.&#13;
s. 290 nr 277 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 40,&#13;
z lokalizacją: „Czepielew” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 20, nr 61, z lokalizacją: „Czepielew pod Makowem” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie ósemki&#13;
h1 d2, t. 7: &amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
; pod melodią tekst do słów: „matula&#13;
&#13;
pierzynę”, a poniżej fragment: „jak będę biegała, to będę brzękała,&#13;
dopiero mi, Jasiu, uwierzysz”.&#13;
W rkp. z teki 33 melodia przygotowana do opracowania fortepianowego, stąd zapisana dwukrotnie, a tekst podpisany tylko raz&#13;
(pierwsza zwrotka); w obu zapisach w tym rkp. w t. 2 i 7 tylko&#13;
górna wersja; w zapisie tekstu „i skrzynię czerwoną, dziewczynę&#13;
kochaną” zamiast „czerwoną skrzynię i białą Marynię”.&#13;
nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 1–2 tylko dolna wersja, w t. 1 trzecia ósemka d2, w t. 2&#13;
przy drugiej ósemce alternatywnie szesnastki d2 e2, w t. 4 tylko&#13;
górna wersja, t. 6: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ œœ œ œœ œ œ ; w zapisie tekstu jeszcze kolejne&#13;
œ&#13;
&#13;
fragmenty, dziś prawie nieczytelne: „... są we wsi ludzie, ganią cię...&#13;
Jasieńku, przenocuj nockę,... kupże mi...”.&#13;
nr 279 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na drugą i trzecią miarę&#13;
półnuty c2, lub alternatywnie a1, w t. 3 tylko dolna wersja, dodana&#13;
&#13;
�371&#13;
&#13;
wersja alternatywna, dzisiaj nieczytelna, w t. 4 przy szesnastkach&#13;
alternatywnie ósemka a1, w t. 7 tylko dolna wersja; pod melodią&#13;
tekst jak w druku, dziś słabo czytelny.&#13;
s. 291 nr 280 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. tylko t. 1–13 i powtórka t. 11–12, t. 14–16 brak, w t. 2&#13;
najpierw ćwierćnuta, następnie ósemka, w t. 3 tylko dolna wersja;&#13;
w zapisie tekstu zwr. 1 i 2 w odwrotnej kolejności.&#13;
s. 292 nr 283 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 17, z lokalizacją:&#13;
„Mokrylas pod Ostrowem”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ósemki d2 c2, t. 4&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ ; w zapisie tekstu w zwr.&#13;
3&#13;
&#13;
3 w. 2 bez „a” na początku.&#13;
s. 293 nr 284 (nie 281, błąd druku) – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 34, z lokalizacją: „Drożdżyn pod Płońskiem”. W rkp.&#13;
tekst zanotowany jako dalszy ciąg pieśni nr 402, zob. przypis do&#13;
tego nr.&#13;
nr 287 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. tylko górna wersja, w t. 3 na drugą miarę ćwierćnuta a1,&#13;
w t. 4 na pierwszą miarę inna wersja alternatywna: ósemki a1 g1;&#13;
w zapisie tekstu w ostatniej zwrotce brak drugiego wiersza.&#13;
s. 294 nr 288 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam tekst podpisany pod melodią opublikowaną pod numerem 289.&#13;
W rkp. tekst zwr. 1–3, 6, 10 i zwr. 12 (wariant zamieszczony w nawiasie) połączony z tekstem jak nr 289, zob. następny przypis,&#13;
przy czym tekst w zwr. 1 w. 3 i 4 następujący: „poszła dziewczyna&#13;
zbierać jagody”, a w zwr. 2 i 3 brak wierszy 3 i 4, następnie zwr.&#13;
1–3 numeru 288, dalej zwr. 2 i 3, a po nich zwr. 6 nr 288, po nich&#13;
zwr. 4 i 5, a na zakończenie zwr. 10 i zanotowany w nawiasie wariant zwr. 12 numeru 288, zob. poprzedni przypis, ponadto w rkp.&#13;
we wszystkich zwrotkach: „grzeczna dziewczyno” zamiast „moja&#13;
panienko” .&#13;
s. 295 nr 289 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
&#13;
W rkp. melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w t. 2 w drugim wykonaniu na&#13;
&#13;
�372&#13;
&#13;
drugą i trzecią miarę tylko górne nuty, t. 7–8 w obu wykonaniach:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
s. 296&#13;
&#13;
s. 297&#13;
s. 298&#13;
s. 300&#13;
s. 302&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
, brak zanotowanej obok wersji alternatywnej&#13;
&#13;
dla t. 5; pod melodią wariant tekstu nr 288, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 290 – Odesłanie pod pieśnią dotyczy wariantu melodii nr 43&#13;
zamieszczonego w artykule Kolberga Właściwości, pieśni i tańce…, s. 116 (dział III), por. też tamże nr 42, zob. przedruk: DWOK&#13;
T. 41, nr 110 i 111.&#13;
nr 292 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn p. Płońskiem” i teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. z k. 43 w t. 2 ostatnia ósemka g1, alternatywnie h1, w t. 3–4&#13;
tylko wersja zanotowana w druku z notatką: „vel”, w t. 5 przy trzeciej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa h1 cis2 h1, w t. 6&#13;
przy trzeciej ósemce alternatywnie triola szesnastkowa e1 fis1 e1;&#13;
pod melodią tekst jak nr 293 zwr. 1–2, zob. następny przypis.&#13;
Na k. 73 tekst jak w druku (tylko w zwr. 2: „Marianna” zamiast „Julijanna”) podpisany pod inną melodią, zob. DWOK T. 42, nr 1437,&#13;
tam z pierwszą zwrotką.&#13;
Pod pieśnią niejasne odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 177;&#13;
drugi odsyłacz dotyczy wariantu tekstu zamieszczonego w artykule Kolberga Właściwości, pieśni i tańce..., s. 122 (dział III), nr 58,&#13;
zob. przedruk: DWOK T. 41, nr 109.&#13;
nr 293 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 43, z lokalizacją: „Drożdżyn p. Płońskiem”, tam zwr. 1 i 2 zanotowane pod&#13;
melodią jak nr 292, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 295 – Por. tekst w pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe,&#13;
T. 3, s. 240–242.&#13;
nr 299 – Taki tekst w artykule W. Czajewskiego Kurpie. Kartka&#13;
etnograficzna…, nr 297.&#13;
nr 302 – Rkp. Kolberga: teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Słopsk” i teka 42, sygn. 1349, k. 2, z lokalizacją: „Wyszków”,&#13;
tam melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
W obu rkp. w t. 1 tylko górna wersja, w t. 5 dolna wersja, t. 6:&#13;
2&#13;
jj&#13;
# # # jœjœjœjœ œ&#13;
œ&#13;
œ&#13;
&amp;&#13;
J J , w t. 7 górna wersja, ostatnia ósemka g1, w t. 8&#13;
JJJJ&#13;
1&#13;
&#13;
na pierwszą miarę ósemki h1 cis2; w obu rkp. po zwr. 3 jeszcze&#13;
fragment tekstu:&#13;
&#13;
�373&#13;
&#13;
„Żeby nie ta mała dziecineczka,&#13;
byłaby ja jeszcze panieneczka,&#13;
kwitłaby ja jak róża”.&#13;
s. 305 nr 307 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 44, z lokalizacją: „Dzierżanów”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 zamiast piątej ósemki szesnastki b1 a1; pod melodią zwr. 1, 3–4, po&#13;
nich: „Kasieńka nieboga już z domu odchodzi” (ten wiersz skreślony), dalej:&#13;
„Nie chcę myśleć o tobie,&#13;
myśl sama o sobie,&#13;
idź precz ode mnie”,&#13;
dalej zwr. 6 i 7, przy czym w zwr. 6: „Jasienku” zamiast „Franusiu”.&#13;
nr 308 – Takty 1–4 z incipitem: „Nieszczęśliwe te pokoje, ach, jej,&#13;
jej, je” w rkp. terenowym Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”, tam w t. 2 tylko dolna wersja, przy&#13;
drugiej ósemce alternatywnie a1, w t. 3 tylko górna wersja.&#13;
nr 311 – Zgodnie z odsyłaczem tekst pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 242.&#13;
s. 307 nr 312 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc.&#13;
Ciepielewo).&#13;
W rkp. z teki 38 nota lokalizacyjna, naniesiony numer pieśni i odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) jak w druku; jest to&#13;
przygotowany do druku czystopis, zawierający także zapisy pieśni&#13;
313–318.&#13;
W rkp terenowym w t. 1 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę&#13;
alternatywnie szesnastki e2 d2, w t. 3 zamiast drugiej szesnastki&#13;
trzydziestodwójki e2 d2.&#13;
nr 313 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6; jest to przygotowany do druku czystopis, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 314 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6; jest to czystopis przygotowany do druku, z oznaczeniem numerów zwrotek jak&#13;
w druku, zob. przypis do numeru 312.&#13;
nr 315 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez lokalizacji.&#13;
W tece 38 czystopis przygotowany do druku, zob. przypis do nu-&#13;
&#13;
�374&#13;
&#13;
meru 312; w rkp. z teki 43 w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 w obu&#13;
wykonaniach górna wersja, a pod melodią tylko incipit: „Kąpała&#13;
się Kasia w morzu”.&#13;
nr 316 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 i rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W tece 38 przygotowany do druku czystopis, zob. przypis do numeru 312; w rkp. z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką&#13;
wyżej, w t. 4 i 7 tylko górna wersja, w t. 8 tylko dolna wersja, t. 9:&#13;
&#13;
œ œ j&#13;
&amp;b œ&#13;
J œ .&#13;
&#13;
s. 308 nr 317 – Rkp. Kolberga: teka 38, sygn. 1334, k. 6 – czystopis przygotowany do druku; teka 5, sygn. 1137, k. 58, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 5 w t. 2 tylko górna wersja, t. 4–6 w pierwszym wykonaniu: w t. 4 na trzecią miarę szesnastki c2 f2, w t. 5 na pierwszą&#13;
miarę ósemka e2, zamiast powtórki t. 4–6 ponownie dolna wersja&#13;
taktów 1–3, tam w t. 2 na trzecią miarę ósemka g1.&#13;
nr 318 – Rkp. Kolberga, teka 38, sygn. 1334, k. 6, z lokalizacją jak&#13;
w druku – czystopis przygotowany do druku; w rkp. w t. 3–6 odwrotna kolejność wersji, najpierw dolna, następnie górna, w dolnej wersji w t. 6 ćwierćnuta h1.&#13;
s. 309 nr 320 – Pod pieśnią odesłanie do wariantu zamieszczonego w artykule S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu..., s. 142.&#13;
nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
W rkp. t. 6:    , w t. 7 tylko dolna wersja, szesnastki a1&#13;
a1; w rkp. tekst obszerniejszy, zanotowane jeszcze fragmenty kolejnych zwrotek:&#13;
„Cicho, dziewczyno moja,&#13;
ja ci za dzban zapłacę,&#13;
za zielony dzban…&#13;
pończoszkę, trzewicki, sukienki.&#13;
Dzięki Bogu, cześć i chwała,&#13;
żeć ja pana dostała”.&#13;
s. 310 nr 323 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 19, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”. W rkp. brak zwr. 3.&#13;
s. 311 nr 327 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem” i teka 33, sygn.&#13;
&#13;
�375&#13;
&#13;
1308/I, k. 12, z lokalizacją: „Gromadzyn i Drożdżyn pod Płońskiem”.&#13;
W rkp. z teki 43 brak znaku przykluczowego, w t. 6 na drugą miarę ósemki cis2 h1 i alternatywnie c2 b1, tam tekst jak pod nutami.&#13;
Wymieniony pod pieśnią tekst: „Cztery konie Jasio miał” zanotowany także w tece 33 na k. 12 tam jako nr 142 z inną melodią, zob.&#13;
nr 98 w suplemencie.&#13;
s. 312 nr 328 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr&#13;
26, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony jeziora” zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 6 pierwsza ósemka&#13;
f2, w t. 11 na pierwszą miarę alternatywnie ósemki b1 g1.&#13;
nr 329 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 44,&#13;
z lokalizacją: „Dzierżanów” i teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 140,&#13;
z lokalizacją: „Dzierżanów pod Pułtuskiem”.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, druga&#13;
ósemka gis1, t. 5 i 12: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  , w t. 11 tylko górna wersja;&#13;
&#13;
w rkp. z teki 43 w t. 2 tylko dolna wersja; w rkp. z teki 33 w t. 2&#13;
tylko górna wersja, w t. 10 na pierwszą miarę ósemki h1 a1. Por.&#13;
DWOK T. 41, nr 1079.&#13;
nr 330 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1308/I, k. 17, nr 136, z lokalizacją: „Wąsew i Wysoce pod Ostrowem (Ostrołęckie)”, tam pod&#13;
melodią w opracowaniu fortepianowym obszerniejszy tekst, zob.&#13;
DWOK 67/II, nr 674.&#13;
Tekst bez melodii w rkp. terenowym prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce”, tam&#13;
w zwr. 3 w. 1: „Po leszczynie chodziła”.&#13;
s. 312–313 nr 331 – Tekst pochodzi z Zarysów domowych Wójcickiego,&#13;
T. 3, s. (nie nr) 234–235.&#13;
s. 314 nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lo-&#13;
&#13;
# j j j&#13;
œ&#13;
&#13;
kalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. t. 1, 2 i 4: &amp; œ J œ œ ;&#13;
po zwr. 1 jeszcze jedna, dziś czytelny tylko w. 1: „Maćkowa się&#13;
rozgniewała”.&#13;
nr 334 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 ósemka g2, w t. 4 ćwierćnuta f1, drugie&#13;
wykonanie t. 1–4 w rkp. rozbudowane:&#13;
&#13;
�376&#13;
&#13;
j&#13;
b&#13;
œ&#13;
&amp; b œ œ œ œ œ œ œœ œ œ œ œ . œ œœ œœ œ œœ œ œ œ œ œ œ œ œœ&#13;
b&#13;
&amp;b œ œ œ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. zwr. 1:&#13;
„Chodziła gąsecka po lipowej desce,&#13;
moja zonecka pije jesce w mieście,&#13;
dylu, dylu, bom, bom, bom,&#13;
rade, rade, dom, dom”,&#13;
dalej zwr. 2–5, dla zwr. 6 zanotowane tylko wiersze 2 i 4, następnie&#13;
zwr. 7, 8 i dla zwr. 9 tylko w. 3 i 4.&#13;
s. 315 nr 335 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 1 i 2 cis2 zamiast c2, w t. 3&#13;
w obu wykonaniach górna wersja, w drugim wykonaniu w t. 3&#13;
na pierwszą i drugą miarę alternatywnie ósemki d2 c2, w t. 4 tylko&#13;
dolna wersja, w pierwszym wykonaniu przy ostatniej ósemce alternatywnie szesnastki a1 cis2, przy powtórce przy trzeciej ósemce&#13;
alternatywnie szesnastki d2 b1; pod melodią najpierw zwr. 3–7, dalej wiersze 3 i 4 zwr. 1, po nich: „Będziesz ci u mnie gospodynią”,&#13;
a na końcu zwr. 2.&#13;
s. 316 nr 337 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy pierwodruku w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 1, nr 26 (s. 208), zob. DWOK T. 67/I, nr 200.&#13;
nr 338 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 20, bez lokalizacji i teka 36, sygn. 1324, k. 11, z lokalizacją: „Kromnów”.&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
W obu rkp. w t. 2 tylko górna wersja, w t. 4 inny rytm:   , w t. 5&#13;
dolna, w t. 6 górna wersja, w t. 8 ósemka g1 i ćwierćnuta d1, t. 5–8&#13;
oznaczone znakiem powtórki.&#13;
W rkp. z teki 43 brak t. 9–12, po t. 8: &#13;
W rkp. z teki 36 t. 9–12 inne:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ.&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
    &#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
W druku błędnie zanotowane metrum, winno być .&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
�377&#13;
&#13;
s. 317 nr 339 – Odsyłacz do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: nr 236&#13;
(nie 36).&#13;
s. 318 nr 341 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 78, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 dodana wersja alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
, w t. 4 na trzecią miarę dodana wersja&#13;
alternatywna: dwie ósemki g2 f2; w zapisie tekstu brak zwr. 8.&#13;
nr 342 – Rkp. Kolberga, teka 50/3, k. 11, z lokalizacją jak w druku.&#13;
nr 343 i przyp. – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1138, k. 6v., z lokalizacją: „od Wyszkowa (Ochudne)”; jest to czystopis przygotowany&#13;
do druku z naniesioną notą lokalizacyjną, numerem pieśni, odsyłaczem i przypisem.&#13;
s. 320 nr 344 – Tekst, zgodnie z odsyłaczem, pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 235.&#13;
nr 345 – Tekst, zgodnie z odsyłaczem, pochodzi z pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe, T. 3, s. 242; ostatni odsyłacz dotyczy&#13;
artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii ludu..., s. 133,&#13;
tam pieśń nr 3.&#13;
s. 322 nr 347 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
&#13;
b œ&#13;
W rkp. t. 1: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ , t. 3: &amp; b œœ œ œœ œœ œœ œœ , w t. 6 na trzecią&#13;
&#13;
miarę ćwierćnuta e2, w t. 8 zamiast szesnastek ósemka e1; w rkp.&#13;
tekst obszerniejszy, po zwr. 1 jeszcze:&#13;
„Skoro się pani o tem dowiedziała,&#13;
zaraz czem prędzy po goście posłała,&#13;
po krawczyka młodego,&#13;
po sąsiada bliskiego.&#13;
Skoro się pachole o tem dowiedziało,&#13;
zaraz czem prędzy konika siodłało&#13;
i za panem pojechało.&#13;
Dognał ci pana w Krakowie na moście,&#13;
wracajże, panie, w twoim domu goście.&#13;
O, moje pachole, nie mów mi tego,&#13;
to moja Kasinka rodu bogatego.&#13;
A jeśli mi, panie, tego nie wierzycie,&#13;
wyjmam ja z kieszeni krawicka nożyce.&#13;
&#13;
�378&#13;
&#13;
Bardzo się pan o tem zasmucił,&#13;
zaraz czem prędzy konicka nawrócił&#13;
i do domu przyjechał”.&#13;
nr 348 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 13, z lokalizacją i odsyłaczami&#13;
do wariantów – czystopis przygotowany do druku; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 93, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na Podolu biały”.&#13;
W rkp. z teki 43 t. 1–2 zanotowane w metrum :&#13;
&#13;
j œ œ&#13;
&amp; œ œJ&#13;
&#13;
U&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ œ j&#13;
J J œ , w t. 3 przy szesnastkach alternatyw-&#13;
&#13;
nie ósemka c2.&#13;
s. 323 nr 349 – Rkp. Kolberga: teka 50/3, k. 13, z lokalizacją i odsyłaczem&#13;
do wariantu – czystopis przygotowany do druku; rkp. terenowy,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 94v., bez lokalizacji.&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 2 przy powtórce: &amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, w t. 5 i 7&#13;
&#13;
ostatnia ósemka alternatywnie cis .&#13;
Pod pieśnią odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały&#13;
do etnografii ludu..., s. 139, tam pieśń nr 8.&#13;
nr 350 – Tekst z zapisem nutowym, zob. nr 226 w suplemencie.&#13;
Odesłanie do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 393 dotyczy tekstu.&#13;
s. 324 nr 352 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 5 tylko górna, w t. 8 tylko dolna wersja; pod melodią&#13;
incipit: „Szła, chodziła po rowie… Jasieńko…”, a poniżej tekst, przy&#13;
czym widoczne tylko fragmenty zwr. 1: „Szła dz[iewczyna]… po&#13;
wianeczku płakała”, a dalej zwr. 1–5 jak w druku.&#13;
s. 325 nr 356 – Odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały do&#13;
etnografii ludu..., s. 138 dotyczy tekstu nr 7.&#13;
s. 326 nr 357 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. w t. 1, 3, 5 i 6 tylko dolna, w t. 2&#13;
2&#13;
&#13;
b&#13;
&#13;
rœ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
tylko górna wersja, w t. 7 dolna wersja: &amp; œ R J J .&#13;
Pod melodią zwr. 1, zwr. 2 zanotowana skrótowo (bez „ją namówili” i „ją wsadzili”), dalej zwr. 3 w. 3 i 4, przy czym w w. 4:&#13;
„córki Kasi” zamiast „siostry bracie”, następnie zwr. 4–6 (zwr. 5&#13;
bez w. 2), w zwr. 6: „Kłaniam” zamiast „witaj” i zwr. 7 w. 1 i 2, po&#13;
nich jeszcze:&#13;
&#13;
�379&#13;
&#13;
„Siedzi on tam za stolikiem,&#13;
pije piwko z pułkownikiem,&#13;
kłaniam, kłaniam, szwagrze…&#13;
na tyle ja … wojnie bywał…”.&#13;
Odesłanie do artykułu S. Chełchowskiego Materiały do etnografii&#13;
ludu..., s. 138 dotyczy tekstu nr 15 na s. 148–150, przy czym wątek,&#13;
do którego odsyła Kolberg na s. 149.&#13;
s. 326 nr 358 – Rkp. Kolberga: teka 42, sygn. 1349, k. 8, z lokalizacją jak&#13;
w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Drożdżyn pod Płońskiem”.&#13;
W obu rkp. w t. 4 tylko dolna wersja. W rkp. z teki 42 wariant zwr.&#13;
6 oznaczony jako „vel” zanotowany jako ostatnia zwrotka pieśni&#13;
nr 359, zob. następny przypis, natomiast w rkp. terenowym tego&#13;
wariantu brak.&#13;
s. 327 nr 359 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 8, z lokalizacją:&#13;
„Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, dodane inne wersje alternatyw-&#13;
&#13;
j j j jœ j&#13;
œ&#13;
ne: w pierwszym wykonaniu: &amp; œ œ œ œ œ , w drugim wykoj j j j j&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
naniu: &amp; œ œ œ œ J œ , t. 3–4: &amp; J J&#13;
&#13;
œ œ œ ˙&#13;
J œJ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. jeszcze jedna zwrotka, zob. nr 358 zwr. 6 (vel) i poprzedni&#13;
przypis.&#13;
nr 360 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 73,&#13;
bez lokalizacji i teka 50/3, k. 21v., z lokalizacją: „od Wyszogroda&#13;
(znana w Rawie i Opocznie)”.&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 obie wersje, w t. 3 na&#13;
drugą miarę dodana alternatywnie ósemka f2, w t. 4 na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie szesnastki c2 b1. W rkp. z teki 50 drugie wykonanie oznaczone znakiem powtórki, po nim dogrywka instrumentalna, która w rkp. z teki 43 zanotowana jest w drugim wykonaniu&#13;
jako wersja alternatywna:&#13;
Skrzypce&#13;
&#13;
&amp; b œ œ œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ.&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W obu rkp. tekst jak w druku.&#13;
s. 329 nr 363 – Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni&#13;
ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 234–235, tam taki sam tekst.&#13;
&#13;
�380&#13;
&#13;
s. 330 nr 365 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 94v.,&#13;
nr 17, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „My tu przyjechali”&#13;
i teka 33, sygn. 1305, k. 11, nr 1954, z lokalizacją ogólną: „Białogórne”, tam melodia bez tekstu.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
W rkp. z teki 43 w t. 1, 3, 5 i 6 tylko dolna wersja, w t. 3 na trzecią&#13;
miarę alternatywnie ósemka g1, w t. 5 na trzecią miarę szesnastki&#13;
d2 a1, w t. 6: na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki c2 c2, na&#13;
trzecią ósemka b1, t. 7–8 bez znaku powtórki, t. 9 w obu wykona-&#13;
&#13;
œ&#13;
b&#13;
niach: &amp; œ œ J œ œ .&#13;
&#13;
W rkp. z teki 33 w t. 1, 3 i 7 tylko górna wersja, inny rytm: œ œ œ ,&#13;
&#13;
w t. 5 tylko górna wersja, na trzecią miarę szesnastki a1 f1, w t. 6&#13;
tylko dolna wersja, brak t. 9–10.&#13;
nr 366 – Rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349, k. 11; w rkp. lokalizacja i tekst jak w druku; melodia w opracowaniu fortepianowym&#13;
zob. DWOK T. 67/II, nr 699.&#13;
s. 332–333 nr 368 – Odsyłacz pod pieśnią dotyczy pierwodruku pieśni&#13;
w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 41, przedruk: DWOK&#13;
T. 67/I, nr 214.&#13;
s. 333 nr 369 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 74, tam&#13;
melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, zwr. 3: „hultaju” zamiast „mój synu”. Por. nr 253 i 254 w suplemencie.&#13;
s. 334 nr 370 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”, tam tekst zwr. 5–9 zanotowany jako&#13;
dalszy ciąg pieśni nr 372, zob. następny przypis.&#13;
s. 335 nr 372 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 21, z lokalizacją ogólną: „Kromnów”.&#13;
W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie ćwierćnuta c2, w t. 6 i 7 tylko górna wersja, w obu taktach&#13;
druga ósemka d2; po ostatniej zwrotce jeszcze tekst jak nr 370 zwr.&#13;
5–9, zob. poprzedni przypis.&#13;
nr 373 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”. W rkp. zwr. 1–3 i 5–6 zanotowane jako&#13;
część pieśni nr 379, przy czym na końcu jeszcze:&#13;
„Jak na boru drzewo rąbią,&#13;
tamój wióry lecą,&#13;
na wojnie siecą, rąbią,&#13;
rodzice nie wiedzą”.&#13;
&#13;
�381&#13;
&#13;
s. 335 nr 374 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 238 i k. 96 (początkowo&#13;
stanowiły całość), z notatką: „Obertas”; teka 36, sygn. 1317, k. 33v.,&#13;
oba rkp. z lokalizacją: „od Maciejowic (Podłęż)”, bez datowania;&#13;
tekst bez melodii w rkp. z teki 16, sygn. 1209, k. 3, nr 11 (zwr. 1–3),&#13;
nr 12 (zwr. 4–5), nr 13 (zwr. 6–7), z lokalizacją ogólną: „Ostrożeń”.&#13;
W obu zapisach melodii t. 1 przy powtórce: &amp;&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œR R ,&#13;
&#13;
t. 3 w obu wykonaniach inaczej urytmizowany: œ œ œ œ , t. 4&#13;
&#13;
r r œ.&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp; œ # œ J&#13;
&#13;
œ&#13;
R , w drugim dolna wersja.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu w rkp. z teki 36 wcześniej zanotowana inna wersja w. 4 zwr. 6: „da, co ja sypiał na nij”.&#13;
s. 336 nr 377 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1308/I, k. 30 nr 47, z lokalizacją: „Mokrylas pod Ostrowem (Płock)” i tekst bez melodii&#13;
w rkp. terenowym, prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 37, z lokalizacją: „Mokrylas”.&#13;
W rkp. z teki 33 t. 3–4 dwukrotnie powtórzone – ostatnia powtórka jak pierwsze wykonanie; w zapisie tekstu brak zwr. 14; w rkp.&#13;
z teki 43 tekst bez ostatniej zwrotki.&#13;
s. 338 nr 379 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 32, z lokalizacją ogólną: „Jasienica”.&#13;
W rkp. w t. 3 dodane wersje alternatywne: w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
, przy powtórce: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
&#13;
, w t. 4 w&#13;
&#13;
pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę alternatywnie ćwierćnuta e2; pod melodią tekst zwr. 4, wariant zwr. 6:&#13;
„Jasienko konia osiodłał,&#13;
pojechał po perły,&#13;
a Kasieńka z tego żalu&#13;
w ten moment umarła”,&#13;
następnie zwr. 7, 8, 9, 10, dalej tekst jak nr 373 (zob. przypis do&#13;
niego), a po nim zwr. 1–3, przy czym między zwr. 2 i 3 jeszcze:&#13;
„Mój Boże, mocny Boże,&#13;
zmiłuj się nade mną,&#13;
przykryjże mi moje ocy&#13;
jak najprędzej ziemią”.&#13;
&#13;
�382&#13;
&#13;
nr 380 - Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 237v., z lokalizacją jak w druku i rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 74, bez lokalizacji.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t. 1 przy&#13;
powtórce na pierwszą miarę szesnastki b1 c2.&#13;
W rkp. z teki 43 liczne wersje alternatywne, wersja drukowana&#13;
zanotowana oznaczeniami literowymi nut, tam zapis następujący:&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
     &#13;
&#13;
Wy  rzą  dza  ła&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
bo  daj  ze&#13;
&#13;
ma  tka sy  na w cu  dze&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
ci&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
          &#13;
    &#13;
&#13;
mój sy  ne  czku&#13;
&#13;
u  kra  i  ny,&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
szczę  śli  we go  dzi  ny.&#13;
&#13;
		&#13;
w tym rkp. w zapisie tekstu w obu rkp.: „Polaczeńki”, „Polaczeniek” zamiast „rekruciki”, „rekrucik” i „Polski” zamiast „Płońska”.&#13;
s. 339 nr 381– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 2 dwukrotnie f2, w t. 3 tylko dolna wersja, na pierwszą&#13;
&#13;
b&#13;
miarę alternatywnie dwie szesnastki f1 f1, t. 4: &amp;&#13;
&#13;
b œ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œœ&#13;
J ,&#13;
&#13;
w t. 6 w obu wykonaniach i w t. 8 w pierwszym wykonaniu rytm:&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ , w t. 7 w pierwszym wykonaniu dodana wersja alternatywna:&#13;
b&#13;
&amp; b œ œ œ œ œ , przy powtórce na trzecią miarę szesnastki g1 a1,&#13;
&#13;
po t. 8 jeszcze:&#13;
&#13;
b&#13;
œ œ .. œ [ ‰]&#13;
&amp; b œ œ œ œ œœR œ œJ œ œ œ œ œ . œ œ œ œ œ œ&#13;
.&#13;
1.&#13;
&#13;
W rkp. dalszy ciąg tekstu:&#13;
„A te żołnierze niejednej matki,&#13;
jak się ubierają to niby kwiatki.&#13;
Jak maszerują, ludzie się dziwują,&#13;
ale … radzi, że nie … .&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
�383&#13;
&#13;
Gdzie spoczywają tam wiary grają,&#13;
a ludzie z niemi wielką biedę mają.&#13;
Żołnierz za panną … grze…&#13;
tylko narobi ludzkiego śmiechu”.&#13;
nr 382 – Por. DWOK T. 79 (Kaliskie. Suplement), nr 78.&#13;
s. 341 nr 385 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1138, k. 4v., z lokalizacją: „od&#13;
Prasnysza” i teka 50/3, k. 18r., nr 2, z lokalizacją: „od Czerwińska”,&#13;
tam melodia z pierwszą zwrotką.&#13;
W zapisie melodii w obu rkp. w t. 2 tylko dolna wersja.&#13;
W rkp. z teki 50 w t. 3 na drugą miarę inna wersja alternatywna:&#13;
ósemka e2 i dwie szesnastki c2 a1, w t. 6 przy powtórce zamiast&#13;
czwartej ósemki dwie szesnastki fis1 d1, w t. 7 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja.&#13;
Por. nr 262 w suplemencie.&#13;
s. 346–347 nr 392 – Rkp. Kolberga: teka 10, sygn. 1173/4, k. 3, z lokalizacją:&#13;
„Mąkolin”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 79, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. z teki 10 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, melodia&#13;
rozbudowana, zapis następujący:&#13;
&#13;
b 2&#13;
œ œ œ œ nœ&#13;
&amp; b b 4 œ nœ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ nœ œ œ œ œ œ nœ œ&#13;
&#13;
b&#13;
œ œ œ œ nœ œ œ œ œ œ nœ œ œ œ œ œ nœ&#13;
œ&#13;
&amp; b b œ nœ œ&#13;
# 4Marsz j j j&#13;
&amp; 4 œj œ œ œJ œ œ œœ œ œ œ ˙&#13;
Mia - łem ja trze - wi - ki&#13;
&#13;
sa - ko - we,&#13;
&#13;
#&#13;
n n n 44&#13;
&#13;
j j jœ œ œ œ&#13;
œ ˙&#13;
œ œ œ J&#13;
&#13;
pod nie- mi gwo- ździ - ki ło - jo - we.&#13;
&#13;
# jj&#13;
jj j&#13;
j j&#13;
j j&#13;
&amp; œj œ œ Jœ œ œ [œj œ œ œJ œ œ œj œ œ Jœ œ œ ] œ œ œj œ ˙&#13;
&#13;
Kto mi je zra-bo-wał, bo-daj psi-cho-ro-wał, jak sie Siu-re do-wie, co o - na mi po -&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
&amp; œ œj œ ˙&#13;
&#13;
wie, aj, waj, waj.&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœœ œ œ œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1–4 i tekst „Dzieci troje”.&#13;
W rkp. z teki 43 tylko t. 9–16 z powyższego przykładu, brak ≥ przy&#13;
&#13;
�384&#13;
&#13;
g1, a pod melodią zwr. 1 (tam „buciki“ zamiast „trzewiki“ i brak w.&#13;
3 i 4), zwr. 3, 4 i na końcu zwr. 2.&#13;
Ponadto w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/II, k. 168, powyższy przykład zanotowany jako&#13;
trzy odrębne pieśni:&#13;
melodia pierwsza, bez lokalizacji, tam t. 1–8 z powyższego przykła-&#13;
&#13;
b&#13;
&#13;
b&#13;
du poprzedzone dwoma taktami wstępu: &amp; b œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod nią zwr. 1–4 i tekst pod pieśnią od słowa „Śpiewaną“ do „Raj&#13;
tu tu“ wraz z odesłaniem do cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9),&#13;
s. 261;&#13;
melodia druga, z lokalizacją: „od Bodzanowa (Mąkolin)“, z notatką:&#13;
„Marsz żydowski“, tam t. 9–21 z pierwszego przykładu i tekst:&#13;
„Dzieci troje”;&#13;
melodia trzecia, z lokalizacją jak melodia druga, z notatką: „Na&#13;
żydów“, tam zapis melodii i zwr. 1 tekstu jak w druku, w t. 3 na&#13;
drugą miarę brak górnej wersji, melodia poprzedzona dwoma taktami wstępu jak melodia pierwsza z tej karty.&#13;
s. 347 nr 393 – Rkp. Kolberga, teka 23, sygn. 1279, k. 1v.; rkp. uszkodzony,&#13;
zachowały się tylko t. 3–4, w t. 4 w pierwszym wykonaniu obie&#13;
wersje, w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
r 2&#13;
œœ œœr œœj&#13;
&#13;
œj&#13;
R R J Jœ&#13;
&#13;
. Melodia i tekst&#13;
&#13;
także w odpisie M. Turczynowiczowej z zaginionego rkp. Kolberga, sygn. 2030/II, k. 168. W rkp. z teki 23 i w odpisie odesłanie&#13;
do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1,&#13;
s. 377. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 16, sygn. 1209, k. 1, nr 20,&#13;
tekst bez melodii, ten rkp. jest odpisem z wymienionego zbioru&#13;
Wójcickiego.&#13;
nr 394 – Takty 7–12 por. nr 443 w suplemencie.&#13;
s. 348 nr 395 – Takty 1–6 por. nr 443 w suplemencie. Takty 7–14 (część&#13;
instrumentalna) w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 49r., nr 1,&#13;
bez lokalizacji, tam wśród melodii zatytułowanych: „Owczarskie”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, rozbudowana, zapis następujący:&#13;
&#13;
�385&#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
      &#13;
 &#13;
        &#13;
    &#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
  &#13;
      &#13;
                &#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
              &#13;
  &#13;
   &#13;
     &#13;
&#13;
  &#13;
           &#13;
&#13;
      &#13;
      &#13;
&#13;
                              &#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                                  .&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
nr 396 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I,&#13;
k. 93v., z lokalizacją ogólną: „Kosino” i notką: „Owczarz”, tam&#13;
w obu wykonaniach w t. 1, 2 i 4 tylko górna wersja, t. 5 w pierw-&#13;
&#13;
. œ . œ œ œ œ œ ..&#13;
szym wykonaniu opatrzony znakiem powtórki: &amp; .&#13;
,&#13;
œœ œ# œ œ œ œ œ œ&#13;
w drugim: &amp;&#13;
.&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
nr 397 – Takty 1–3 w rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 94v., bez lokalizacji, tam z przekreślonym incipitem: „Oj,&#13;
ryczały”; teka 5, sygn. 1137/I, k. 102, z lokalizacją i tekstem jak&#13;
w druku oraz notą: „Pastusza”. W obu rkp. w pierwszym wykonaniu w t. 1 na trzecią miarę ósemka c2.&#13;
s. 349 nr 398 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1137/I, k. 94r., nr 3, z lokalizacją: „Kosino” i notką: „Owczarz” oraz uwagą: „gra się o 4 tony&#13;
wyżej, tj. rozpoczyna ton as”.&#13;
W t. 1–3 widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, w obu wykonaniach w t. 1, 4 i 5 tylko górna wersja, w t. 6&#13;
&#13;
�386&#13;
&#13;
w drugim wykonaniu na drugą i trzecią miarę ósemki d2 a1, po&#13;
czym t. 4–6 jeszcze dwukrotnie powtórzone, przy czym w t. 4–5&#13;
tylko górna wersja, t. 6: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œœœ&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 349 nr 399 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją:&#13;
„Andrzejów”. W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 4 na drugą&#13;
miarę triola ósemkowa, w t. 5 ostatnia ósemka e2, w drugim wykonaniu: w t. 4 na drugą miarę ósemki h1 g1; w zwr. 1 ostatnie&#13;
wiersze: „wczoraj z jedną kochaneczką, dziś z drugą”, a po zwr. 3&#13;
jeszcze:&#13;
„Hej, z podola, moje byśki, z podola,&#13;
wygnała mnie od matuli swawola.&#13;
A trzeba tę swywolenkę porzucić,&#13;
a do matki się nazad powrócić”.&#13;
nr 400 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr&#13;
33, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „A na&#13;
polu jabłonecka”. W rkp. w t. 1 i 3 tylko dolna wersja, w t. 1 przy&#13;
pierwszej szesnastce alternatywnie e2, w t. 7 na trzecią miarę alternatywnie szesnastki c2 d2, w t. 8 alternatywnie e2.&#13;
s. 350 nr 402 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 34, z lokalizacją: „Drożdżyn pod Płońskiem”.&#13;
W zapisie tekstu po słowie „obarek” jeszcze w nawiasie: „drzewo&#13;
smolne”; pod ostatnią zwrotką dalszy ciąg tekstu jak nr 284, zob.&#13;
przypis do tego numeru.&#13;
nr 403 – Rkp. Kolberga: teka 33, sygn. 1305, k. 71, nr 1063 – melodia i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1067 – tekst, oba rkp. z lokalizacją ogólną: „Łążyń”.&#13;
W rkp. z teki 33 notatka: „słowa – weselne”, melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1 i 2 w drugim wykonaniu poniżej&#13;
&#13;
r&#13;
r r j œ œr œ œj œj&#13;
&amp;&#13;
zapisana wersja alternatywna:&#13;
. Tekst&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
z wariantem melodii por. DWOK T. 41, nr 129.&#13;
s. 351 nr 405 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją: „Ostrołęka”.&#13;
W rkp. w obu wykonaniach: t. 4–6 zanotowane o sekundę wielką&#13;
niżej, w t. 5 na pierwszą i drugą miarę ósemki c2 h1, w drugim&#13;
&#13;
�387&#13;
&#13;
wykonaniu t. 1–3: &amp;&#13;
&#13;
# j j œ œ œ œ&#13;
œ œ œ&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1, a po niej:&#13;
&#13;
„Drzwiczki z baliczki miała,&#13;
słomą się podpierała.&#13;
Naści półkorca maku…. .&#13;
Naści kopę siana, zmów nas samego pana.&#13;
[Naści i] krowę z ci[elęciem]… .&#13;
[Naści i] świnię z prosięciem.&#13;
Porwane … świnie,&#13;
bo to to twoja przyczyna.&#13;
[Naści i] owcę z jagnięciem…”.&#13;
s. 351 nr 406 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 33, sygn. 1308/II, k. 27,&#13;
bez lokalizacji, tam pod melodią fragmenty tekstu: „W olszynie ja&#13;
wołki pasła…, bom się z Jasiem zabawiła” (zob. nr 407 i następny&#13;
przypis).&#13;
W zapisie melodii brak znaku przykluczowego, w całym przebiegu melodii cis2 zamiast c2, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na&#13;
trzecią miarę h1, w t. 4 na drugą miarę szesnastki g1 fis1; przy powtórce: w t. 1 na trzecią miarę szesnastki a1 g1 lub alternatywnie&#13;
fis1 h1.&#13;
Tekst por. nr 180 w suplemencie.&#13;
nr 407 – Tekst w rkp. terenowych: prawdopodobnie T. Lenartowicza, teka 43, sygn. 1352, k. 36, z lokalizacją: „Wysoce” i Kolberga,&#13;
teka 33, sygn. 1308/II, k. 27, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 33 fragmenty tekstu: „ W olszynie ja wołki pasła…,&#13;
bom się z Jasiem zabawiła” pod melodią jak nr 406, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 352 nr 408 – Rkp. Kolberga, teka 33, sygn. 1305, k. 72, nr 1105, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia z incipitem: „Ona pasła”&#13;
i teka 16, sygn. 1209, k. 16, nr 1096, z lokalizacją: „Mąkolin” – tekst.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 3–5 tylko dolna wersja, w t. 5 na drugą miarę ósemka a1, w t. 6 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarą szesnastki b1 d2.&#13;
Por. nr 438 w T. 25.&#13;
nr 409 – Takty 1–4: Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka&#13;
5, sygn. 1137/I, k. 93r., z lokalizacją ogólną: „Kosino” i notką:&#13;
„Owcarz”.&#13;
&#13;
�388&#13;
&#13;
W rkp. w obu wykonaniach w t. 1 tylko dolna wersja, w pierwszym wykonaniu, przy pierwszej szesnastce alternatywnie d2, w t. 2&#13;
przy powtórce na drugą miarę alternatywnie szesnastki c2 h1, t. 4:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
r r œjœ . œ&#13;
&amp; œ œ J œR .. .&#13;
&#13;
nr 411 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38, bez&#13;
lokalizacji, z notatką: „z owczarni”.&#13;
W rkp. w t. 2 na trzecią miarę w obu wykonaniach górna wersja,&#13;
po t. 4 powtórka t. 3 i 4, po t. 5 brak znaku powtórki, w t. 6 tylko&#13;
dolna wersja, w t. 7: w pierwszym wykonaniu czwarta szesnastka&#13;
c2, w drugim wykonaniu przy h1 brak ¯, w t. 9 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja, przed t. 11 jeszcze jedna powtórka dolnej wersji&#13;
t. 9–10.&#13;
s. 353 nr 413 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 38r., nr 19,&#13;
bez lokalizacji, z notką: „Owczarek, z pola”.&#13;
W t. 1 i 2 tylko górna, w t. 3 tylko dolna wersja, znak powtórki dotyczy tylko t. 4, w dalszym przebiegu melodii widoczne trudności&#13;
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, od t. 5 zapis następujący:&#13;
&#13;
œ&#13;
&amp; œ œœJ&#13;
&#13;
œ mœ œ œ œ&#13;
œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œœ&#13;
&#13;
m&#13;
œ œ œ œ œ œœ&#13;
.&#13;
œ&#13;
.&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œœ œ&#13;
&#13;
œ œ œœ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J ..&#13;
.&#13;
&#13;
s. 354 nr 415 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu:&#13;
w t. 4 ≥ przy c2, w t. 5 pierwsza ósemka fis1, w t. 8 na pierwszą miarę ósemka a1; w drugim wykonaniu: w t. 4 ćwierćnuta c2, t. 5–6:&#13;
&#13;
# œ œ œ&#13;
&amp; J J J&#13;
&#13;
œ mœ&#13;
J&#13;
&#13;
; w zapisie tekstu w zwr. 2: „dupy” za-&#13;
&#13;
miast „jupy”.&#13;
nr 416 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80v., z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w t. 5 tylko dolna, w t. 13 tylko górna wersja; w zapisie tekstu&#13;
jeszcze skrótowo zanotowane warianty: „kacuska”, „gąsecka”, „owiecka – me, me, me”, „konicek – he, he, he”, „koziołek – be, be, be”.&#13;
&#13;
�389&#13;
&#13;
s. 355 nr 417 i przyp. 2 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 77, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. t. 1–3: &amp;&#13;
&#13;
# r rœ&#13;
œ&#13;
œ œ J J&#13;
&#13;
œœœ&#13;
&#13;
r r j œ&#13;
œ œ œ J , w t. 9 na dru-&#13;
&#13;
gą i trzecią miarę ósemki a1 a1, w t. 11 na drugą i trzecią miarę&#13;
ćwierćnuta d1, w t. 12 tylko dolna wersja; pod melodią zwr. 1–3.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do artykułu A. Petrowa Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje i obrzędy, pieśni,&#13;
przysłowia, zagadki, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1878, T. 2, s. 94 (całość na s. 3–182).&#13;
W przypisie do zwr. 4 Kolberg zamieścił cytat pochodzący z hasła&#13;
Mazowsze opracowanego przez E. Świeżawskiego, a zamieszczonego w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego, 1886, T. 6 na&#13;
s. 188–204; cytat w rozdziale „Przemysł na Mazowszu” na s. 203.&#13;
s. 355 nr 418 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 2, sygn. 1124, k. 18, z lokalizacją ogólną: „Głuchy”. W rkp. w t. 1 w drugim wykonaniu&#13;
dodana wersja alternatywna:  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
między zwr. 1 i 2 jeszcze jedna:&#13;
&#13;
„Na piecu studnią miał,&#13;
mierzał ją przetakiem,&#13;
ryby łowił grabiami,&#13;
strzelał wróble makiem”.&#13;
s. 356 nr 419 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu: w t. 1 trzecia ósemka d2, w t. 2 przy szesnastkach alternatywnie ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na drugą miarę&#13;
alternatywnie ćwierćnuta h1, w t. 4 na drugą miarę alternatywnie&#13;
ćwierćnuta d1; pod melodią zwr. 1–5, po nich:&#13;
„Wróble żyto młóciły,&#13;
trznadle pomagały,&#13;
co umłócili to zjedli,&#13;
a nigdy nie …”,&#13;
dalej fragmenty:&#13;
„Świnia marchew… a wilk mięso”, a następnie tekst jak nr 423, zob.&#13;
przypis do tego numeru.&#13;
&#13;
�390&#13;
&#13;
nr 421– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. melodia zanotowana o tercję&#13;
małą wyżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 1–2 dolna wersja,&#13;
w t. 2 druga ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 1–2 górna&#13;
wersja, w obu wykonaniach w t. 3 tylko górna wersja; w zapisie&#13;
tekstu w zwr. 3 po w. 1–2 od razu zwr. 4 w. 1 i 2 (brak w. 3 i 4),&#13;
a następnie w. 3 i 4 zwr. 3.&#13;
nr 422 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 80, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”. W rkp. t. 1–2 skrócone do jednego taktu:&#13;
dwie ćwierćnuty g1 a1; pod melodią zwr. 1–5, dalej zwr. 7–9, a na&#13;
końcu zwr. 6.&#13;
s. 357–358 nr 423– Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 39, z lokalizacją ogólną: „Czepielew, Maków” (właśc. Ciepielewo); w rkp.&#13;
tekst zanotowany jako kontynuacja pieśni nr 419, zgodnie z notą&#13;
Kolberga.&#13;
Odsyłacz pod pieśnią do cz. II Mazowsza (T. 25) winien być: 343&#13;
(nie 543); odesłanie do cz. I Poznańskiego (DWOK T. 9), nr 2 winno być prawdopodobnie pod numerem 421.&#13;
s. 358 nr 424 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 1 zamiast trzeciej ósemki&#13;
szesnastki c2 h1, w t. 4 zamiast pauzy ósemka e1, w drugim wykonaniu: t. 1–4 oznaczone znakiem powtórki, w t. 2 na drugą miarę&#13;
ćwierćnuta d2, t. 3–4 zanotowane jako pierwsza volta, po nich 2.&#13;
2.&#13;
œ œ œj œ œ # œj&#13;
&amp;&#13;
J J&#13;
J J&#13;
œ&#13;
volta:&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
pod melodią zwr. 1–8, w zwr. 3: „co tam” zamiast „na ziemię”, zwr.&#13;
4 i 5 bez powtórzeń „o, dębowe”.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu tekstu w artykule Kolberga&#13;
Właściwości, pieśni i tańce…, s. 144 (dział III), nr 108; zob. DWOK&#13;
T. 41, nr 188.&#13;
s. 359 nr 426 – Rkp. Kolberga, teka 2185/4, k. 162, tam lokalizacja, tekst&#13;
i odesłanie do cz. II Mazowsza (T. 25) jak w druku; w zapisie melodii w t. 3 w drugim wykonaniu na trzecią miarę ćwierćnuta d2.&#13;
s. 360 nr 428 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 76, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 2 tylko&#13;
górna wersja, w t. 6–8 tylko wersja zanotowana dużymi nutami,&#13;
brak znaku powtórki; w rkp. jeszcze skrótowo zanotowany tekst:&#13;
&#13;
�391&#13;
&#13;
„[A coś tam] jadał – kłosek z mącecki,&#13;
…pijał – miód, wino, co było,&#13;
…gdzie sypiał – z młynarką pod miarką,&#13;
Czy cie tam bili – oj, bili, oj, bili,&#13;
a czym cie bili – łańcuszkiem francuskim,&#13;
możeś mi chory, oj, chory, oj, chory,&#13;
możeś mi umrzesz, oj, umrę, oj, umrę”&#13;
i dalej zwr. 10–12 także zanotowane skrótowo.&#13;
s. 362 nr 431 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 42, z lokalizacją: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
W rkp. w t. 6 na trzecią miarę a1, t. 7–8: &amp; J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
pod melodią tekst 8-zwrotkowy, między zwr. 4 i 5 jeszcze:&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
„Poszedł do komory popłakujący,&#13;
swojej Celusi [poszukujący],&#13;
gdzieś mi się podziała…”.&#13;
W druku błędnie zanotowane metrum, winno być .&#13;
&#13;
s. 364 nr 432 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 19, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 2 na drugą miarę ósemki b1 g1, w t. 3 tylko dolna wersja, przy f1 brak ≥, w t. 4 tylko górna wersja, na drugą miarę ósemki&#13;
f1 d1, w t. 5–6 tylko górna, w t. 7 i 10 tylko dolna wersja; w zapisie&#13;
tekstu w zwr. 3 brak wyjaśnienia: „nęcili”, w zwr. 5: „nie” zamiast&#13;
„se”, w zwr. 6 brak w. 2.&#13;
nr 433 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 42, sygn. 1349,&#13;
k. 6, z lokalizacją: „od Warszawy” i notą: „Usypiająca”. Takty 3–4&#13;
trzykrotnie powtórzone, w t. 4 w pierwszym wykonaniu górna&#13;
wersja, w drugim również górna, na drugą miarę ósemki d2 d2,&#13;
w trzecim wykonaniu dolna wersja.&#13;
s. 364–365 nr 434 i przyp. 1 – W przypisie na s. 364 odsyłacz do informacji w artykule ks. J. Gackiego Wiadomość historyczna o biskupich niegdyś dobrach, zamku i mieście Iłży, a mianowicie&#13;
o kościele parafialnym, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1854 ,T. 27&#13;
(nie 17), całość artykułu na s. 366–408 i 449–497.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego Pieśni ludu&#13;
Białochrobatów…, T. 1, s. 101–102, tam taki sam tekst i s. 291, tam&#13;
wariant tekstu.&#13;
&#13;
�392&#13;
&#13;
s. 365 nr 435 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo).&#13;
W rkp. w t. 4 tylko dolna wersja, w t. 5 na pierwszą miarę alternatywnie triola ósemkowa h1 c2 d2, a pod melodią tekst jak nr 436,&#13;
zob. następny przypis.&#13;
s. 366 nr 436 – Tekst w rkp. terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 73 bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 40, z lokalizacją ogólną: „Czepielew” (właśc. Ciepielewo). Na k. 73 tekst zwr. 1–7, przy&#13;
czym tam w zwr. 1: „panna” zamiast „dziewka”, w zwr. 2: „Roztoczyła” zamiast „I nalazła” i w zwr. 3: „Przyjechał” zamiast „Zajechał”, dalej zwr. 10–14, po nich:&#13;
„Jedno leży pod ławą porośnięte murawą.&#13;
[Drugie leży pod] progiem&#13;
przyrzucone barłogiem”,&#13;
następnie zwr. 16, 17, 20, 21, 23, 24, 27–32, 35.&#13;
Na k. 40 tekst zwr. 1, 3–9, 12–17, 20, 27, 30 i 35 podpisany pod&#13;
melodią jak nr 435, zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 367 nr 438 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k.&#13;
94v., nr 24, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Chodzi sierotka po wsi”; teka 11, sygn. 1175, k. 12, z lokalizacją jak w druku;&#13;
teka 30, sygn. 1302, k. 63, bez lokalizacji, ten rkp. uszkodzony,&#13;
zachowało się tylko pierwsze wykonanie i wiersz pierwszy dla&#13;
zwr. 1 i 2.&#13;
We wszystkich rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja: w t. 1&#13;
ósemka g1, w t. 3 na drugą miarę ósemki cis2 a1, w drugim wykonaniu: w t. 1 przy szesnastkach alternatywnie również ósemka g1.&#13;
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej.&#13;
W rkp. z teki 11 zamiast odesłania do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) po zwr. 2 tekst następujący:&#13;
„Sam Pan Jezus z nieba&#13;
i podał sierotce chleba.&#13;
Idź do swojej macierze,&#13;
niech ona koszulkę upierze.&#13;
Jak ona mi pierze,&#13;
to kawały lecą.&#13;
Jak ona mnie myje,&#13;
to nakręca szyję.&#13;
Jak ona mnie czesze,&#13;
strumieniem krew ciecze.&#13;
&#13;
�393&#13;
&#13;
Jak ona mnie obłuczy,&#13;
to po kątach włóczy.&#13;
Ona swoim dziatkom&#13;
kaszkę w mliku warzy.&#13;
A mnie sieroteczce&#13;
barszczyk w skorupeczce”.&#13;
&#13;
Przypisy (s. 369–397)&#13;
s. 371–372 (przyp. 1) – W pierwszym akapicie odesłanie do informacji&#13;
zamieszczonej przez J. Długosza w Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów polskich ksiąg dwanaście,&#13;
T. 1 w: Dzieła wszystkie T. 2, Kraków 1867, s. 250. Dalej cytaty&#13;
z pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza za panowania książąt… s. 28 i s. 29 (w przypisie), tam cytat z Historii prawa polskiego J.W. Bandtkie-Stężyńskiego wydanej w Warszawie w 1850&#13;
roku, s. 69.&#13;
W drugim akapicie Kolberg powołał się na A. Naruszewicza Historię narodu polskiego od początku chrześcijaństwa, w wydaniu z 1780 roku, Warszawa, T. 2, na s. 328 wzmianka o „napełnianiu Mazowsza mnogim ludem”; wymienił też dzieło K. Wyrwicza&#13;
Geografia powszechna czasów teraźniejszych albo opisanie&#13;
krótkie krajów całego świata, Warszawa 1770 (toż: m.in. 1773);&#13;
dalej odesłanie do K. Niesieckiego Herbarza polskiego, T. 1–10&#13;
Lipsk 1839–1845, zob. T. 1, s. 195.&#13;
Na s. 372 w. 12g. odsyłacz dotyczy J. Haczewskiego O bursztynie,&#13;
„Sylwan” 1838, T. 14, s. 191–251 i 358–428.&#13;
W w. 18g. wymieniony Marcin Gallus, winno być: Marcin Kromer,&#13;
Kronika polska Marcina Kromera, biskupa warmińskiego… przełożona przez Marcina z Błażowa Błażowskiego i wydana w Krakowie r. 1611, zob. wydanie: Sanok 1857, tam s. 100.&#13;
Wiersz 19g. zob. Kronika Bogufała i Godysława Paska, opracował&#13;
W.A. Maciejowski, w: Pomniki dziejowe Polski, wyd. A. Bielowskiego, T. II, Lwów 1872, s. 482.&#13;
Wiersz 20d. J. Długosz Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae, zob. tegoż Dziejów polskich ksiąg dwanaście, T. 1, w: Dzieła wszystkie, T. 2, Kraków 1867, s. 101; w wymienionym powyżej&#13;
wyd. Historii narodu polskiego Naruszewicza na s. 324 brak takiej&#13;
informacji, wzmianka o Angelotusie, zob. toż, wyd. K.J. Turowskiego, T. 1, Kraków 1859, s. 59.&#13;
&#13;
�394&#13;
&#13;
s. 373&#13;
&#13;
s. 376&#13;
&#13;
s. 376&#13;
&#13;
s. 377&#13;
&#13;
W. 18d. zob. J. Bartoszewicz Biskupstwo płockie, w: Encyklopedia&#13;
powszechna S. Orgelbranda, Warszawa 1860, T. 3, s. 661–666.&#13;
W przyp. 1 wymieniony artykuł A. Wagi O turach i żubrach&#13;
z okoliczności znalezienia niedawno czaszki wołu kopalnianego w Pruszkowie w Płockiem, „Biblioteka Warszawska” 1843,&#13;
T. 3, s. 133–144, wzmianka o opisie Puscha za A. Wagą, s. 139.&#13;
W przyp. 2 wymienione artykuły: L. Zejsznera Kopalnie bursztynu w Królestwie Polskim, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3,&#13;
s. 419–421; A. Wagi O bursztynie i z czego on powstał, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1845, T. 2, s. 66–89 i dodatek s. 205–207 oraz fragment Pamiętnika historycznego płockiego Gawareckiego, tam&#13;
w T. 2, s. 77–82 rozdział „O kuźnicach żelaza w województwie&#13;
płockim”.&#13;
w. 1–27 g. (przyp. 2) – Kolberg zamieścił cytat anonimowej notatki Z Wierzbicka opublikowanej w „Gazecie Polskiej” 1887, nr 245.&#13;
w. 13d. – s. 375 w. 1d. (przyp. 3) – Tekst do s. 375 w. 4g. pochodzi z wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły...&#13;
ze s. 20–23, natomiast pozostała część tekstu zaczerpnięta została&#13;
ze s. 93–98. Przypisy dolne na s. 374 pochodzą od Kolberga, tam&#13;
w przyp. 2 wymieniona anonimowa notka Koresp[ondencja]. Koźmin, „Tygodnik Katolicki” T. 2: 1861, s. 237. `&#13;
w. 1–20g. (przyp. 4) – Kolberg wymienia kronikę Galla, odesłanie&#13;
do s. 122 dotyczy wydania J.W. Bandtkiego z 1824 roku, Martini&#13;
Galli Chronicon oraz Kronikę Bielskiego, zob. J. Bielski Kronika polska Marcina Bielskiego, nowo przez…, syna jego wydana,&#13;
w: Zbiór pisarzów polskich (wyd. A. Gałęzowskiego), cz. IV, tom&#13;
11, Warszawa 1829, w tym wydaniu s. 209. Cały przyp. 3 oraz&#13;
odesłania do kronik za: W.H. Gawarecki Groby królów polskich&#13;
w Płocku. Wiadomość historyczna, Warszawa 1827, s. 4.&#13;
w. 21g. – s. 377 w. 22g. (przyp. 5) – Cytaty pochodzą z tekstu&#13;
A. Przeździeckiego O dwóch stacjach krzemiennych w ziemiach&#13;
polskich, zamieszczonego w „Roczniku Towarzystwa Naukowego Krakowskiego” 1872, T. 43 (ogólnego zbioru), s. 158–160, tekst&#13;
w „Dodatku I” (brak w spisie treści), wg przypisu autora jest to poprawiona wersja wcześniejszego tekstu Osady przedhistoryczne&#13;
na gruntach dawnego starostwa gulczewskiego pod Płockiem,&#13;
w dobrach generała Bontemps z „Biblioteki Warszawskiej” 1871,&#13;
T. 3, s. 102–103, tam w dziale „Do redakcji Biblioteki Warszawskiej”.&#13;
w. 21d. – s. 379 w. 10g. (przyp. 6) – Pierwszy akapit pochodzi&#13;
z Żywotów świętych pańskich narodu polskiego P. Skargi, zob.&#13;
Sanok 1855, s. 52–53; dalej fragment z pracy W.H. Gawareckiego&#13;
&#13;
�395&#13;
&#13;
Opis ziemi wyszogrodzkiej…, s. 19–21, u Gawareckiego cytat&#13;
z: Bzowski Abraham, Thaumaturgus Polonus, sen de vita et miraculis S. Hiacynthi, Venetia 1606.&#13;
Na zakończenie Pieśń o św. Jacku – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn.&#13;
1347, k. 105; teka 41, sygn. 1347, k. 104, nr 392, tam tylko melodia&#13;
z incipitem: „Jacyńcie święty”, oba rkp. bez lokalizacji, w obu rkp.&#13;
&#13;
w t. 2 inny rytm:    .&#13;
Pieśń zanotowana na k. 105 jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III do Śpiewnika kościelnego…, s. 993–&#13;
995; w tym rkp. tak jak w druku także odesłanie do dzieła Kellera&#13;
Zbiór pieśni nabożnych…, s. 718–723, tam cztery pieśni o św. Jacku (nr 704–707).&#13;
s. 379 w. 11g. – s. 380 w. 21g. (przyp. 7) – W pierwszej części Kolberg&#13;
wykorzystał fragmenty artykułu J. Przyborowskiego Kilka wycieczek archeologicznych po prawym brzegu Wisły, „Wiadomości&#13;
Archeologiczne” 1873, T. 1, s. 88 (całość artykułu s. 39–96); na&#13;
s. 380 cytaty z artykułu ks. J. Osieckiego Wiadomość historyczna&#13;
o kościołach parafialnych w dekanacie zakroczymskim diecezji płockiej istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1855, T.&#13;
29, nr 2, s. 131 i 147 (całość artykułu s. 121–188). Odesłanie do&#13;
Kromera pochodzi od Kolberga, zob. Kronika polska Marcina&#13;
Kromera…, wyd. Sanok 1857, tam s. 470.&#13;
s. 380 w. 22–1d. (przyp. 8) – Rozdział poświęcony Sawie Calińskiemu&#13;
J. Kitowicz zamieścił w Pamiętnikach do panowania Augusta III&#13;
i Stanisława Augusta, zob. wyd. A. Woykowskiego, Poznań 1840,&#13;
tam s. 232–235.&#13;
s. 381–382 w. 4g. (przyp. 9) – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy&#13;
W.H. Gawareckiego Wiadomość o kościele parafialnym we wsi&#13;
Koziebrodach w obwodzie mławskim guberni płockiej istniejącym, dołączonej do tegoż Pamiątek historycznych Łowicza…,&#13;
s. 211–239.&#13;
s. 382 w. 5g. – 9d. (przyp. 10) – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 121,&#13;
jest to czystopis przygotowany do druku; teka 41, sygn. 1347,&#13;
k. 117, nr 418, tam melodia z incipitem: „Nowa jutrzenko”.&#13;
W czystopisie z k. 121 tak jak w druku odesłania do zbiorów&#13;
M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III do Śpiewnika kościelnego…, s. 996 i Kellera Zbiór pieśni nabożnych…, tam na s. 753–755&#13;
trzy pieśni (nr 738–740).&#13;
s. 382 w. 8d. – s. 384 w. 4g. (przyp. 11) – Pierwsze trzy akapity (do s. 383&#13;
w. 14g.) zostały zaczerpnięte z notatki bez tytułu zamieszczonej&#13;
w „Dzienniku Warszawskim” R. 5: 1855, nr 184, w dziale „Wiado-&#13;
&#13;
�396&#13;
&#13;
mości krajowe”, tam notatka anonimowa, wzmianka o autorstwie&#13;
J. Bartoszewicza pochodzi od Kolberga; od Kolberga dodany też&#13;
przypis do tej części tekstu, w którym wymieniona została praca&#13;
W. Smoleńskiego Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, wydana w Warszawie w 1885&#13;
(nie 1888).&#13;
W kolejnym akapicie odwołanie do pracy F.S. Dmochowskiego&#13;
Dawne obyczaje i zwyczaje szlachty i ludu wiejskiego w Polsce i w ościennych prowincjach, Warszawa 1860. Wzmianka&#13;
o Alojzym Żółkowskim dotyczy raczej aktora, pisarza i humorysty&#13;
(1777–1822), choć możliwe, że jego syna, także Alojzego (1814–&#13;
1889), aktora i śpiewaka.&#13;
s. 384 w. 5g. – s. 390 w. 25g. (przyp. 12) – Kolberg wykorzystał fragmenty wcześniej już cytowanego obszernego artykułu W. Czajewskiego Kurpie. Kartka etnograficzna… zamieszczonego w kilku numerach „Tygodnika Ilustrowanego”; cytaty pochodzą z numeru 295&#13;
(do s. 386 w. 14d.) i 296.&#13;
Ponadto odesłanie na s. 384 dotyczy pracy W. Czajewskiego Kurpie zamieszczonej w piśmie ,,Przegląd Bibliograficzno-Archeologiczny” 1881, T. I, nr 12, s. 561–567 oraz T. II, nr 13, s. 33–44.&#13;
W przypisie dolnym na s. 385 wymieniona została praca Z. Glogera Dawna Ziemia Łomżyńska, Warszawa 1876. W przyp. 1 dolnym na s. 387 wymieniony Lud polski... Ł. Gołębiowskiego, tam&#13;
s. 39 oraz hasło autorstwa K.W. Wójcickiego Kurpie zamieszczone&#13;
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 16, Warszawa&#13;
1864, s. 502; w przyp. 2 dolnym (s. 387–388) cytat z publikacji&#13;
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej..., s. 86.&#13;
Na s. 388 w. 21d. wzmianka o J. Albertrandim, dotyczy pracy tego&#13;
autora Dzieje Królestwa Polskiego krótko lat porządkiem opisane, Lwów 1846, T. 1, s. 270.&#13;
W przyp. 1 na s. 389 cytat z Wędrówek po guberni augustowskiej... Połujańskiego ze s. 85 (nie 58).&#13;
s. 390 w. 18d. – w. 391 w. 10d. (przyp. 13) – Kolberg zacytował artykuł&#13;
L. Krzywickiego Ballada kurpiowska, „Wędrowiec” 1881, T. 10&#13;
(seria 3), nr 249; wspomiane w artykule studium to wymieniany&#13;
wielokrotnie przez Kolberga artykuł W. Czajewskiego Kurpie.&#13;
Kartka etnograficzna… .&#13;
s. 391 w. 9d. – s. 27g. (przyp. 14) – Cytaty pochodzą z drugiej części artykułu A. de la Borderie Usages de la féodalité en Haute et Basse –&#13;
Bretagne, „Mèlusine”, T. III: 1886–1887, s. 317–319 (całość artykułu na s. 274–275, 317–319, 347–348, 368–369); na końcu odesłanie&#13;
Kolberga do cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5).&#13;
&#13;
�397&#13;
&#13;
s. 392 w. 12d. – s. 394 w. 11g. (przyp. 15) – Kolberg przytoczył fragmenty wymienionej pracy M. Smoleńskiego Cztery kościoły..., łącząc&#13;
partie tekstu głównego i przypisów ze s. 56–58.&#13;
s. 394 w. 11g. – s. 395 w. 18g. (przyp. 16) – Cytaty pochodzą z anonimowej notatki Wianki zamieszczonej w „Gazecie Polskiej” 1888,&#13;
nr 141, s. 2, tam w dziale „Z miasta”.&#13;
s. 395 w. 19g. – s. 396 w. 6g. (przyp. 17) – Kolberg wykorzystał anonimowy tekst Z Paryża zamieszczony w „Gazecie Polskiej” 1888,&#13;
nr 156, s. 1–2.&#13;
s. 396 (przyp. 18) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 82, nr 300, tam&#13;
melodia i dwie pierwsze zwrotki; nad melodią notatka Kolberga:&#13;
„Pieśń o N[ajświętszej] P[annie] Maryi”; rkp. jest odpisem ze zbioru&#13;
M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 186, do którego&#13;
odsyła Kolberg w druku, przy czym w zbiorze Mioduszewskiego&#13;
brak zwr. 7 i 8. W Zbiorze pieśni nabożnych… Kellera na s. 419&#13;
tekst jak u Kolberga w druku.&#13;
s. 397 (przyp. 19), przykład muzyczny – Rkp. terenowy Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 75, z lokalizacją ogólną: „Mąkolin”, tam melodia&#13;
zanotowana o sekundę wielką niżej, w t. 4 w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ósemki d2 c2, w t. 8 na pierwszą miarę&#13;
ćwierćnuta d1; pod melodią tekst jak w druku.&#13;
&#13;
�398&#13;
&#13;
�PRZYPISY ŹRÓDŁOWE TOMU 28 (Mazowsze cz. V)&#13;
&#13;
Wstęp (s. VII–X)&#13;
s. VII&#13;
&#13;
w. 1–18d. (przyp. 1) – W przypisie Kolberg zamieścił cytat z anonimowej notki Z literatury zamieszczonej w „Kurierze Warszawskim” R. 70 1890, nr 121, s. 3; w cytacie wzmianka o pracy&#13;
W. Smoleńskiego Drobna szlachta w Królestwie Polskim. Studium etnograficzno-społeczne, Warszawa 1885. Nie jest jasne,&#13;
o jakiej publikacji Z. Glogera mowa w „Kurierze”, Gloger wydał&#13;
już wcześniej prace na temat szlachty, zob. m.in. Dawna ziemia&#13;
bielska i jej cząstkowa szlachta, Warszawa 1873; część prac Glogera o tej tematyce wydana została na początku XX wieku, ale&#13;
mogła być znana Kolbergowi z rękopisów.&#13;
s. IX–XI – Kolberg kilkakrotnie wymienia pracę Z. Glogera Obchody weselne wydaną pod pseudonimem „Pruski” w Krakowie w 1869&#13;
roku, zob. też wstęp do tomu DWOK 80/I „Mazowsze Oskara Kolberga”. Zob. też wykaz prac Glogera w bibliografii.&#13;
&#13;
Kraj (s. 3–18)&#13;
s. 3–4 przyp. 1 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116, k. 7. Redagując tekst&#13;
w rkp. Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu T. Dziekońskiego&#13;
Widok Łomży. Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku&#13;
zamieszczonego w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra na rok 1860, s. 61–67.&#13;
s. 4&#13;
w. 1–7g. – Odesłania Kolberga dotyczą następujących publikacji:&#13;
M. Balińskiego, T. Lipińskiego Starożytna Polska, T. 1: Warszawa 1843 (nie 1844), tam rozdział „Ziemia Łomżyńska” z opisem&#13;
Łomży na s. 525–529; L. Rzeczniowskiego Dawna i teraźniejsza&#13;
Łomża, Warszawa 1861; tegoż autora Opis kościoła farnego pod&#13;
wezwaniem świętego Michała w Łomży w „Pamiętniku Religijno-Moralnym” 1861, T. 8, s. 255–271; ks. M. Kościół pierwotnie&#13;
&#13;
�400&#13;
&#13;
jezuicki, następnie pijarski, a obecnie ewangelicki w Łomży&#13;
w „Tygodniku Ilustrowanym” 1866, T. XIV, nr 363; hasła Łomża&#13;
w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, T. 17: Warszawa&#13;
1864, s. 613–622, także autorstwa Rzeczniowskiego; ostatni odsyłacz dotyczy hasła Łomża podpisanego Cab. (brak wyjaśnienia w wykazie skrótów) i Br. Ch. (Chlebowski), zamieszczonego&#13;
w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego, T. V, Warszawa&#13;
1884, s. 699–714.&#13;
w. 14g. – s. 5 w. 6g. (Wierzbowo) – W opisie cytat z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej w celu naukowym odbyte, Warszawa 1859, s. 96–97. Kolberga odsyła także do&#13;
cz. I Kujaw (DWOK T. 3), s. 32.&#13;
s. 6&#13;
w. 19–21g. (Lipniki) – Odesłanie dotyczy artykułu Z. Glogera&#13;
Dworzec Łukasza Górnickiego w Lipnikach pod Tykocinem,&#13;
„Biblioteka Warszawska”, 1889, T. 1, s. 435–439.&#13;
w. 24–27g. (Złotoryja) – Odesłanie dotyczy artykułu W.H. Gawareckiego Wiadomość topograficzno-historyczna o osadach zwanych Złotoryją, tudzież o kościołach i kaplicach w tychże istniejących, „Pamiętnik Religijno-Moralny” 1850, T. 10, tam o Złotoryi&#13;
na s. 512–525.&#13;
w. 12d. – s. 7 w. 7g. i przyp. 1 (Wizna) – Cytat w przypisie pochodzi z wymienionej pracy F. Kozłowskiego Dzieje Mazowsza&#13;
za panowania książąt, Warszawa 1858 ze s. 35, tam w przypisie&#13;
1. Na końcu opisu odesłanie do hasła F.M. Sobieszczańskiego Wizna zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej… 1867, T. 27,&#13;
s. 326–328.&#13;
s. 7&#13;
w. 13–16g. (Radziłów) – Odsyłacze Kolberga dotyczą prac:&#13;
A. Święcickiego Topographia sive Masoviae… s. 26, zob. Topograficzny opis Mazowsza… „Kwartalnik Kłosów” R. 1: 1877, T. 2,&#13;
s. 109; M. Balińskiego, T. Lipińskiego Starożytna Polska…, T. 1,&#13;
s. 489–490.&#13;
w. 17–20g. (Wąsocz) – Kolberg odsyła do opisu w Starożytnej&#13;
Polsce… T. 1, s. 487–489.&#13;
s. 7–8 przyp. 1 i s. 8 przyp. 1 i 2 – Odesłania dotyczą pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…; miejscowość Grajewo opisana na s. 102–103, Rajgród na s. 105, informacje zawarte&#13;
w przyp. 2 u Połujańskiego na s. 194–195.&#13;
s. 13&#13;
w. 14–21g. (Studziennice) – Zamieszczone informacje Kolberg&#13;
zaczerpnął z Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego, ze s. 110.&#13;
s. 13–14 w. 13d. – s. 14 w. 3 g. i przyp. 1 na s. 14 (Krasnybór) – W przy-&#13;
&#13;
�401&#13;
&#13;
s. 14&#13;
&#13;
s. 15&#13;
s. 16&#13;
&#13;
s. 17&#13;
&#13;
pisie fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 191.&#13;
w. 8–11g. (Lipsko) – Kolberg wymienia Korespondencję Gazety Warszawskiej. Suwałki, 10 czerwca 1856 roku, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 168, tam brak autora, w bibliografii w DWOK&#13;
T. 80/III pod: [Połujański] (za Kolbergiem).&#13;
w. 21g. – s. 15 w. 4g. (Święte Jeziory) – Odesłanie Kolberga dotyczy Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego,&#13;
s. 115.&#13;
przyp. 1 – Zamieszczone informacje dotyczące leśnictwa przełomskiego Kolberg zaczerpnął z Wędrówek po guberni augustowskiej… A. Połujańskiego, ze s. 112–113.&#13;
w. 13– 37g. (Suwałki) – Opis Suwałk oraz informacje zamieszczone przez Kolberga u A. Połujańskiego Wędrówki… na s. 218 – 220.&#13;
w. 2d. – s. 17 w. 3 g. (Biała Woda) – Kolberg wymienił artykuł&#13;
A. Budzińskiego Poszukiwania archeologiczne w b. guberni augustowskiej zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” 1871, T. 1,&#13;
s. 230–243, wzmianka o Białej Wodzie na s. 243.&#13;
w. 4–8g. (Hańcza) – Kolberg zacytował fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 216.&#13;
w. 9d. – s. 18 w. 3d. i przyp. 2 (Dowspuda) – Opis miejscowoś­&#13;
ci u A. Połujańskiego Wędrówki… na s. 195. W przyp. 2 Kolberg&#13;
wspomina o poglądzie A. Osipowicza wyrażonym w artykule Ruiny zamku w Dowspudzie, „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. X,&#13;
nr 276.&#13;
&#13;
Lud (s. 21 –62)&#13;
s. 21&#13;
s. 22&#13;
&#13;
w. 8g. – s. 22 w. 2g. – Cytat pochodzi z artykułu Z. Glogera Rzeka&#13;
Narew zamieszczonego w „Wędrowcu” 1881, nr 259; dokończenie&#13;
artykułu w numerze 260.&#13;
w. 3 – s. 23 w. 7g. i przyp. 1 – Cytat pochodzi z artykułu B. Chlebowskiego Zadania historii i literatury polskiej wobec warunków i czynników jej dziejowego rozwoju w wymienionym roczniku „Ateneum”, zeszyt 2, pierwszy akapit ze s. 304, drugi ze s. 310;&#13;
w przyp. 1 na s. 22 Kolberg zacytował fragment artykułu Wieś Budzieszyn albo Zbudeszyno z „Pamiętnika Sandomierskiego” 1829,&#13;
T. 1, (nie 2) s. 365–366, natomiast wzmianka na s. 23 o Pamiętnikach Paska także u Chlebowskiego, zob. Pamiętniki… z czasów&#13;
&#13;
�402&#13;
&#13;
s. 23&#13;
&#13;
s. 26&#13;
&#13;
s. 27&#13;
s. 28&#13;
s. 30&#13;
&#13;
s. 32&#13;
&#13;
s. 33&#13;
&#13;
panowania Jana Kazimierza, Michała Korybuta i Jana III, wydane z rękopisu przez E. Raczyńskiego, Poznań 1836. Odesłanie do&#13;
cz. III Mazowsza (T. 26) pochodzi od Kolberga.&#13;
w. 8g. – s. 25 w. 1d. – Początek tekstu to cytat, a dalej informacje&#13;
zaczerpnięte z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 182–183 i s. 17, Połujański wymienia Pamiętniki…&#13;
Paska, natomiast odesłania do cz. III i IV Mazowsza pochodzą od&#13;
Kolberga. W przypisie 2 (s. 24–25) odesłanie do czasopism – te&#13;
informacje m.in. w artykule podpisanym kryptonimem „Nil” Na&#13;
widnokręgu, „Prawda. Tygodnik Polityczny, Społeczny i Literacki” R. IV: 1884, nr 21 oraz w Korespondencji Głosu Łomżyńskiego&#13;
podpisanej „Lekarz”, „Głos. Tygodnik Literacko-Społeczno-Polityczny” R. II: 1887, nr 27 i 29.&#13;
w. 1–24 g. – Kolberg przytoczył fragment Korespondencji Gazety Warszawskiej. Suwałki, w grudniu 1856 roku, „Gazeta Warszawska” 1857, nr 50 (nie 52); w numerze 52 dokończenie artykułu&#13;
i podpis autora: „J. W”.&#13;
w. 3–15d. – Kolberg zaczerpnął informacje z Korespondencji Gazety Warszawskiej. Sejny 1857, nr 206 (początek artykułu w numerze 205), tekst nie jest cytatem, nie jest też podpisany, zatem&#13;
jedynie tematyka lub wiedza Kolberga pozwalała mu na identyfikację autorstwa.&#13;
w. 2d. – s. 27 w. 23g. – Rkp. Kolberga, teka 4, sygn. 1128, k. 1; jest&#13;
to odpis fragmentów wymienionego artykułu J. Tyrawskiego Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, nr 68–69.&#13;
w. 15d. – 28 w. 3g. – Kolberg zacytował fragment pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 204.&#13;
w. 3g. – s. 30 w. 12g. – Tekst zredagowany przez Kolberga na&#13;
podstawie rkp. A. Osipowicza Nałogi i namiętności, teka 4, sygn.&#13;
1131, k. 1–2, zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII.&#13;
w. 13g. – s. 32 w. 13d. – Tekst zredagowany przez Kolberga na&#13;
podstawie rkp. Wyrażenia obelżywe i przekleństwa, teka 4,&#13;
sygn. 1129, k. 1–4, którego autorem był najprawdopodobniej&#13;
A. Osipowicz, zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII.&#13;
w. 12d. – s. 33 w. 4g. – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu&#13;
A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki&#13;
i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864,&#13;
T. X, nr 250 (całość artykułu w nr 250–255). Pierwszy akapit tego&#13;
tekstu (s. 32 w. 2–12d.) także w rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1116,&#13;
k. 12, jest to odpis z wymienionego artykułu.&#13;
w. 5g. – 34 w. 5g. i przyp. 2 – Rkp. Kolberga, teka 4, sygn. 1128,&#13;
&#13;
�403&#13;
&#13;
k. 1; jest to odpis fragmentów wymienionego artykułu J. Tyrawskiego Korespondencja Gazety Warszawskiej. Sejny, nr 68–69;&#13;
treść przypisu tylko w rkp. Kolberga.&#13;
s. 34&#13;
w. 6g. – s. 37 w. 11g. i przyp. – Kolberg wykorzystał fragmenty&#13;
artykułu A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy,&#13;
obrazki i podania zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”&#13;
1864, T. X, nr 250–255, informacje dotyczące mowy w numerze&#13;
253; w przyp. 1 na s. 34 wspomniana już publikacja A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 210. W ostatnim&#13;
wierszu wymieniona została powieść E. Orzeszkowej Nad Niemnem, pierwodruk: „Tygodnik Ilustrowany” 1887; wydanie osobne: Warszawa 1888.&#13;
ryc. przed s. 37– Rycina „od Zambrowa i Łomży” wg akwareli i rysunków&#13;
W. Gersona, zob. DWOK T. 80/I, s. LXIV i tamże ryc. 7.&#13;
s. 37&#13;
w. 16–17g. – Odesłanie Kolberga dotyczy ryciny „od Radzymina i Serocka” zamieszczonej w cz. III Mazowsza (T. 26) przed rozdziałem&#13;
„Kraj”.&#13;
w. 2d. – Wzmianka Kolberga dotyczy ryciny „od Zambrowa&#13;
i Łomży” zamieszczonej przed s. 37.&#13;
s. 39&#13;
w. 6–13g. – Rkp. nieznanego autora (być może A. Osipowicza),&#13;
Augustowskie. Ubiory włościan, teka 30, sygn. 1298, k. 42–43,&#13;
z notką Kopernickiego dotyczącą tej karty: „przeniesiona z teki 4”.&#13;
Tekst zamieszczony na s. 39 pochodzi z obszerniejszego rkp., którego pozostałe fragmenty (Spod Augustowa i Około Wilkowyszek i Wierzbołowa) zostały opublikowane w ramach edycji&#13;
DWOK w monografii Litwa (T. 53), s. 84 i 85.&#13;
w. 13d. – s. 40 w. 15g. – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy&#13;
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 199&#13;
i 205, przytoczony tekst został przeredagowany przez Kolberga.&#13;
s. 40&#13;
w. 16g. – s. 41 w. 1d. – Kolberg wykorzystał fragmenty publikacji&#13;
P. Bobrowskiego Grodenskaja gubernija wydanej w serii Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami generalnogo sztaba, Sankt–Petersburg 1863, T. II, s. 818–819.&#13;
s. 42–45 w. 5 d. – Kolberg wykorzystał informacje z zachowanego w jego&#13;
archiwum rkp. A. Osipowicza Potrawy i napoje szczególne, teka&#13;
4, sygn. 1130, 1–2, na rkp. notka I. Kopernickiego: „Wyciśnięte&#13;
w Mazowszu V, s. 42” (zob. DWOK T. 80/I, s. XLVII). Fragment&#13;
tekstu zamieszczony w przyp. 1 na s. 44 w rkp. Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1118, k. 22.&#13;
s. 46&#13;
przyp. 1 – W przypisie Kolberg odsyła do obszernego hasła&#13;
K. Martina Budownictwo wiejskie zamieszczonego w Encyklopedii&#13;
&#13;
�404&#13;
&#13;
s. 48&#13;
&#13;
s. 49&#13;
s. 50&#13;
&#13;
s. 51&#13;
&#13;
s. 54&#13;
s. 58&#13;
&#13;
s. 59&#13;
&#13;
s. 60&#13;
&#13;
s. 61&#13;
&#13;
rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, Warszawa&#13;
1873 (nie 1872), T. I, s. 189–256; tam opis prac ciesielskich na s.&#13;
202–210, natomiast informacje o oborach litewskich na s. 232.&#13;
w. 15 i 20g. – Odesłania Kolberga niejasne (w obu brak stron).&#13;
W cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5) w opisie sprzętów brak wymienionych przedmiotów; w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) również&#13;
brak opisu stojaka, tam na s. 248 rycina dziecka w stojaku – dotyczy ona jednak wierzeń.&#13;
w. 22g. – Wg erraty Kolberga winno być: „karmnikiem” nie „karmniem”.&#13;
w. 18–1d. – Cytaty pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki&#13;
po guberni augustowskiej…, s. 204; fragment: „Jazda w hołoblach”&#13;
u Połujańskiego na s. 19; ostatnie zdanie oraz odesłanie do cz. III&#13;
Mazowsza (T. 26) wprowadzone przez Kolberga.&#13;
przyp. 1 – Opis gospodarstwa cząstkowego we wsi Wołkunach…&#13;
i Opis gospodarstwa większego we wsi Zawrocie… w Encyklopedii rolnictwa…, T. II, 1874, s. 1046 i 963. Notatka bibliograficzna&#13;
dotycząca gospodarstwa w Zawrociu i Wysokim Mazowieckim&#13;
w rkp. Kolberga, teka 13, sygn. 1194/2, k. 1.&#13;
przyp. 5 – Rkp. Kolberga, teka 1, sygn. 1118, k. 22.&#13;
w. 11g. – w. 11d. i przyp. 1–2 (s. 59) – Kolberg wykorzystał fragmenty wymienianego już artykułu A. Osipowicza Wycieczki&#13;
w okolice Suwałk… z „Tygodnika Ilustrowanego” 1864, informacje o tkactwie w numerze 254 (początek artykułu: nr 250); cytat&#13;
zamieszczony na s. 58 i w przypisach w rkp. Kolberga, teka 1,&#13;
sygn. 1116, k. 12 i teka 1, sygn. 1118, k. 23 (karty te tworzyły kiedyś&#13;
całość), jest to odpis z wymienionego artykułu Osipowicza.&#13;
w. 13g. – 60 w. 12g. – Ten fragment w rkp. Kolberga, teka 1, sygn.&#13;
1116, k. 7; jest to odpis z anonimowego artykułu Widok Łomży.&#13;
Wspomnienie z początku dziewiętnastego wieku zamieszczonego w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra&#13;
na rok 1860, ze s. 65, całość artykułu na s. 61–67.&#13;
w. 9–13d. – Kolberg odsyła do publikacji Z. Glogera Podróż Niemnem, „Wisła” 1888, T. 2, z. 1, s. 30–84 i z. 2, s. 247–305, odesłanie&#13;
do s. 147 błędne, o rybołówstwie pisze Gloger w drugim zeszycie.&#13;
Zob. też E. Orzeszkowa Nad Niemnem, pierwodruk: „Tygodnik&#13;
Ilustrowany” 1887; wydanie osobne: Warszawa 1888.&#13;
w. 5g. – s. 62 w. 1d. i przyp. 1 – Cytaty pochodzą z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 18–19 i 64.&#13;
W przypisie Kolberg zamieścił cytat z anonimowego artykułu&#13;
Złodziej leśny zamieszczonego w czasopiśmie „Biesiada Literacka”&#13;
&#13;
�405&#13;
&#13;
1886, T. XXII, nr 43 (43–564), tam z ryciną o tym samym tytule&#13;
z podpisem „Obraz Monginot’a”; na końcu przypisu (s. 62) ponownie informacje z pracy Połujańskiego z wymienionych powyżej&#13;
stron.&#13;
&#13;
Zwyczaje (s. 63–116)&#13;
s. 63&#13;
&#13;
w. 6 d. – Odsyłacz Kolberga do zbioru ks. M.M. Mioduszewskiego&#13;
Śpiewnik kościelny, Kraków 1838 dotyczy pieśni zamieszczonych&#13;
na następnej stronie, zob. następne przypisy.&#13;
s. 64&#13;
nr 1 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 7, nr 6, bez lokalizacji,&#13;
tam wśród „Pieśni adwentowych”; w rkp. w t. 5 tylko górna, w t. 9&#13;
i 11 tylko dolna wersja. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 17–20, u Mioduszewskiego&#13;
tekst obszerniejszy.&#13;
nr 2 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 10r., nr 10, bez lokalizacji, jest to odpis z Dodatku do Śpiewnika kościelnego&#13;
M.M. Mioduszewskiego; teka 38, sygn. 1334, k. 11, z lokalizacją:&#13;
„od Zgierza”, tam melodia zanotowana w wartościach o połowę&#13;
mniejszych.&#13;
W obu rkp. odesłanie do wymienionego zbioru Mioduszewskiego,&#13;
zob. s. 387; w rkp. z teki 38 także odesłanie do dzieła Sz. Kellera&#13;
Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego, Pelplin 1871, tam na s. 112 obszerniejszy tekst.&#13;
s. 65&#13;
nr 3 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 17, nr 46, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; w rkp. w t. 2 tylko górna,&#13;
w t. 5 tylko dolna wersja, w t. 7 brak nut na pierwszą i drugą&#13;
miarę. Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do&#13;
Śpiewnika kościelnego…, s. 412–415, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. Pod pieśnią także odesłanie do zbioru Sz. Kellera Zbiór&#13;
pieśni nabożnych katolickich…, tam na s. 136 wariant tekstu (różnice w zwr. 3).&#13;
s. 65–66 nr 4 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 16, nr 43, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”, tam w t. 1 tylko górna&#13;
wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek&#13;
do Śpiewnika kościelnego…, s. 407–408, u Mioduszewskiego tekst&#13;
obszerniejszy&#13;
s. 66&#13;
nr 5 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 33, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; jest to odpis ze zbioru&#13;
&#13;
�406&#13;
&#13;
M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny… s. 47–50, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
s. 71&#13;
w. 3–4 d. – Odsyłacz do Poznańskiego winien być: cz. III, zob.&#13;
DWOK T. 11 (nie cz. I, DWOK T. 9).&#13;
s. 72&#13;
nr 22 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 34, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Narodzenie”; w rkp. w t. 3 na drugą&#13;
miarę górna, na trzecią dolna wersja, w t. 9 górna wersja; jest&#13;
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…&#13;
s. 50–51; u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
nr 23 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 11v. i teka 41, sygn.&#13;
1347, k. 24, nr 80, oba rkp. bez lokalizacji; teka 50/3, k. 24, tam&#13;
melodia z incipitem: „Pójdziemy bracia wszyscy z wieczora“.&#13;
W rkp. z teki 41, k. 11v. melodia i tekst jak w druku.&#13;
Na k. 24 z teki 41 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, nad&#13;
nią notatka Kolberga: „Msza na Boże Nar[odzenie]. Pasterska. Na&#13;
Introit“, pod melodią obszerniejszy niż w druku wariant tekstu, ten&#13;
rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek II i III&#13;
do Śpiewnika…, s. 914, wymienionego pod pieśnią.&#13;
W rkp. z teki 50 zapis wśród melodii zatytułowanych: „Kantyczki“,&#13;
również o kwartę czystą wyżej, w metrum , z zachowaniem tych&#13;
samych wartości rytmicznych, w t. 3 na drugą miarę ósemki h1 d2,&#13;
w t. 4 na pierwszą miarę ósemki h1 h1.&#13;
Pod pieśnią odesłanie do zbioru Kellera Zbiór pieśni nabożnych&#13;
katolickich…, tam na s. 47 także z notą: „Na Boże Narodzenie. Pasterska. Na Introit“&#13;
s. 73&#13;
nr 25 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 14, nr 29, bez lokalizacji, tam w t. 5 tylko dolna wersja; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny… s. 41–43, u Mioduszewskiego&#13;
tekst obszerniejszy.&#13;
nr 26 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 15, nr 37, z notą:&#13;
„Płockie”; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 56–57, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
W rkp. odesłanie Kolberga do cz. IV Mazowsza (T. 27) nr 213 –&#13;
dotyczy wariantu melodii.&#13;
s. 73–74 nr 27 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 15, nr 38, bez lokalizacji; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do&#13;
Śpiewnika kościelnego…, s. 399–400, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. W druku błędnie podane metrum, winno być: . Nr 27&#13;
powtórzono błędnie przy następnej pieśni na s. 81.&#13;
s. 74&#13;
w. 27d. – s. 75 w. 12g. (Święte wieczory) – Kolberg wykorzystał&#13;
fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina&#13;
&#13;
�407&#13;
&#13;
s. 74&#13;
s. 78&#13;
&#13;
s. 80&#13;
s. 81&#13;
&#13;
s. 82&#13;
&#13;
s. 83&#13;
&#13;
i Bielska zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” 1868, T. 1,&#13;
s. 144–145 (całość artykułu na s. 142–146), tam w dziale „Rozmaitości”.&#13;
w. 7d. – s. 77 w. 13g. (Nowy Rok) – Kolberg wykorzystał fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, 143–144.&#13;
w. 3g. – s. 79 (Zapusty) – W przypisach do pierwszego akapitu&#13;
Kolberg odsyła do artykułu podpisanego kryptonimem „F.” Licytacja dziewcząt zamieszczonego w „Wiśle” 1888, T. II, s. 443 (jest&#13;
to przedruk z „Wędrowca” 1888, nr 9, s. 100–101) oraz do artykułu&#13;
K.W. Wójcickiego Ostatni kulig staropolski, „Tygodnik Ilustrowany” 1861, T. III, nr 84. W drugiej części opisu Kolberg przytoczył&#13;
fragmenty Korespondencji. Z guberni augustowskiej podpisanej&#13;
A. O. [Osipowicz] z „Gazety Polskiej” 1865, nr 65.&#13;
w. 11g. – s. 81 w. 19g. i przyp. 1 (Środa wstępna) – Kolberg przytoczył fragmenty artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, s. 145–146.&#13;
nr 27 (błędnie powtórzony) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347,&#13;
k. 40, nr 96, bez lokalizacji, tam w t. 4 tylko dolna wersja; jest&#13;
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…,&#13;
s. 75–77, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy. W druku błędny&#13;
numer pieśni 27 – nadany dwukrotnie, był już na s. 73.&#13;
nr 28 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 43, nr 113, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. w t. 1 i 7 tylko górna, w t. 3 i 8 tylko dolna wersja, w t. 9 na&#13;
pierwszą miarę dolna wersja, na drugą miarę w pierwszym wykonaniu c2, przy powtórce a1. Rkp. jest odpisem ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 121–125, u Mioduszewskiego tekst obszerniejszy.&#13;
nr 29 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 45, nr 118, bez&#13;
lokalizacji, tam podane metrum , ale melodia zanotowana w podwojonych wartościach rytmicznych, w t. 15–16 tylko dolna wersja. Jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do&#13;
Śpiewnika kościelnego…, s. 445–446; u Mioduszewskiego tekst&#13;
obszerniejszy.&#13;
nr 30 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 48, nr 134, z lokalizacją jak w druku, nad melodią notatka: „z łacińskiego: Salvum fac.”, tam w t. 5 tylko górna wersja. Jest to odpis ze zbioru&#13;
M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s. 134–135, w zbiorze Mioduszewskiego tekst obszerniejszy, nota lokalizacyjna: „od&#13;
Brańska, Mielnika” pochodzi od Kolberga.&#13;
&#13;
�408&#13;
&#13;
s. 83–84 nr 31 – Rkp. Kolberga: teka 41, sygn. 1347, k. 50, nr 140 i teka 38,&#13;
sygn. 1334, k. 5, oba rkp. bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 41 melodia zanotowana wśród „Pieśni Wielkanocnych”; jest to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Dodatek do&#13;
Śpiewnika kościelnego…, s. 458–459, tam pieśń z obszerniejszym&#13;
tekstem.&#13;
W rkp. z teki 38 melodia zanotowana w metrum , ale w wartościach o połowę mniejszych, tam także tekst jak w druku i odesłanie do zbioru Mioduszewskiego.&#13;
s. 84&#13;
w. 26d. – s. 85 w. 7g. (Śmigus) – Cytat zamieszczony na s. 84 oraz&#13;
w przypisie 1 na tej stronie pochodzi z pracy Ł. Gołębiowskiego&#13;
Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych,&#13;
Warszawa 1831. Na s. 85 odesłanie do anonimowego artykułu&#13;
o ogólnym tytule Rozmaitości w „Kurierze Warszawskim” 1827,&#13;
nr 104.&#13;
s. 85&#13;
(św. Jerzy) – Cytat pochodzi z artykułu Z. Glogera Zwyczaje ludu&#13;
z okolic Tykocina i Bielska…, s. 143.&#13;
s. 85–86 (Śpiewy pod krzyżami) – Zob. Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic&#13;
Tykocina i Bielska…, s. 146 i 147.&#13;
s. 87–89 w. 19g. (Zielone Świątki) – Zob. Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska…, s. 141 i 142.&#13;
s. 89&#13;
nr 32 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 57, nr 176, z lokalizacją jak w druku i notą: „P. o Trójcy…”. W rkp. w t. 2, 6 i 10 tylko&#13;
dolna wersja, w t. 5, 8 i 9 tylko górna wersja, t. 4: &amp;&#13;
&#13;
s. 90&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
˙&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Jest to odpis ze zbioru Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…,&#13;
s. 255–256, tam pieśń z obszerniejszym tekstem, nota lokalizacyjna&#13;
pochodzi od Kolberga.&#13;
nr 33 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 53, nr 154, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”, w t. 4 tylko górna wersja. Jest&#13;
to odpis ze zbioru M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny…, s.&#13;
156–157, tam obszerniejszy tekst.&#13;
nr 34 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 53, nr 155, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; w rkp. w t. 1 pierwsza nuta c2,&#13;
w t. 4 tylko dolna wersja. Jest to odpis ze Śpiewnika kościelnego&#13;
Mioduszewskiego, tam na s. 159–160 pieśń z obszerniejszym tekstem.&#13;
nr 35 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 162, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis ze Śpiewnika&#13;
kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 171–174 pieśń z obszerniejszym tekstem.&#13;
&#13;
�409&#13;
&#13;
s. 91&#13;
&#13;
nr 36 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 165, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis z Dodatku II i III&#13;
do Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 928 pieśń&#13;
z obszerniejszym tekstem.&#13;
nr 37 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 54, nr 164, bez lokalizacji, wśród „Pieśni na Boże Ciało”; jest to odpis ze Śpiewnika&#13;
kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 175–176 pieśń z obszerniejszym tekstem.&#13;
Odsyłacze Kolberga do cz. I Radomskiego (DWOK T. 20) błędne.&#13;
s. 91–96 w. 13d. (św. Jan Chrzciciel) – Początek tekstu (s. 91 do s. 94 w.&#13;
6g.) Kolberg zaczerpnął z artykułu Z. Glogera Kópalnocka (Sobótka) z „Tygodnika Ilustrowanego” 1868, T. I (seria II), nr 5. Na&#13;
s. 92 w. 6g. wzmianka o poglądach K. Rogawskiego, zob. m.in.&#13;
artykuł tegoż Wiadomość o rozkopaniu mogiły w Siedliszczowicach, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 3, s. 1–43; wymieniona&#13;
w następnym akapicie wieś Kruszewo to XIX-wieczne Kobylino-Kruszewo (obecnie Kobylin-Kruszewo). W przyp. 2 wymieniony&#13;
artykuł A.B. Radoszkowskiego Kupalnocka czyli wigilia św. Jana&#13;
u włościan nad Narwią zamieszczony w „Muzeum Domowym”&#13;
1836, nr 25, s. 194–196; przy tej nocie bibliograficznej odesłanie do&#13;
cz. IV Mazowsza (T. 27), winno być: s. 134, tam zaczyna się cytat&#13;
z artykułu Radoszkowskiego. Na s. 93 w. 7g. niejasny odsyłacz do&#13;
cz. I Mazowsza (T. 24), tam na s. 203 pieśni dożynkowe.&#13;
Dalej Kolberg cytuje fragmenty tekstu oraz pieśni nr 38–42 z publikacji Glogera Obchody weselne, Kraków 1869, s. 42–45 oraz ze&#13;
s. 14–15. Informacje zamieszczone przez Kolberga w przyp. 1 na&#13;
s. 96 pochodzą także z Obchodów weselnych… s. 42; wzmianka&#13;
o pieśni rzemieślniczej dotyczy zbioru J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, s. 144–145, tam pieśń „rzemieślnicka” nr&#13;
3; odesłanie do cz. IV Mazowsza (T. 27), nr 227 dotyczy drugiego&#13;
wątku.&#13;
s. 95–96 nr 43 – Pieśń wraz z melodią zaczerpnięta z pracy Glogera Obchody weselne… s. 44, melodia po s. 336. Ponadto w rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 93, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”,&#13;
melodia z incipitem: „W polu lipeczka”; w rkp. widoczne trudności&#13;
Kolberga w zapisie metrorytmicznym: t. 6: &amp;&#13;
&#13;
œ Uœ&#13;
&#13;
s. 97&#13;
&#13;
˙œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ #œ&#13;
&#13;
&#13;
, brak&#13;
&#13;
 .&#13;
t. 8, t. 10: &amp;&#13;
, t. 15–16:  &#13;
nr 45 – Rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 2, nr 3, z notą:&#13;
„ Z Powiatu Bielskiego, spod Brańska, Glinnik”, tam melodia z tek-&#13;
&#13;
�410&#13;
&#13;
stem, nad melodią ołówkowa notatka Kolberga: „Weselna”. W tym&#13;
rkp. przy e2 i a1 każdorazowo ¯, w t. 2, 4 i 6 w obu wykonaniach&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
s. 98&#13;
s. 99&#13;
&#13;
œ . Tekst bez melodii w rkp. innego nieznaodwrotny rytm: œ&#13;
nego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 1, bez lokalizacji.&#13;
nr 47 – Odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26) dotyczy numeru 33.&#13;
nr 49 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 81, bez lokalizacji,&#13;
tam pod nr. 292 melodia z incipitem: „W pierwszym momencie”&#13;
i pod nr. 297 tekst: „Wzięta do nieba”. W rkp. w t. 2 tylko górna&#13;
wersja, w t. 5 górna wersja, na trzecią miarę ćwierćnuta e2, w t. 6&#13;
tylko dolna wersja.&#13;
Oba zapisy Kolberga są odpisami ze Śpiewnika kościelnego&#13;
Mioduszewskiego, tam na s. 179–181 melodia („Melodia druga”)&#13;
z tekstem: „W pierwszym momencie”, a na s. 185 tekst: „Wzięta do nieba” z notą: „Melodyja jak wyżej”. Tekst zob. też T. 28,&#13;
str. 349.&#13;
&#13;
Dożynki (s. 100–116)&#13;
s. 101 w. 9d. – s. 112 w. 1d. (nr II) – Przytoczony opis wraz z pieśniami,&#13;
rycinami i przypisami pochodzi, zgodnie z odsyłaczem, z artykułu&#13;
Z. Glogera Obrzędy rolnicze (z drzeworytami) zamieszczonego w&#13;
„Bibliotece Warszawskiej” 1867, T. 2, s. 274–287; jedynie odesłania do poszczególnych tomów Ludu wprowadzone zostały przez&#13;
Kolberga. Na s. 111 w. 6d. błędny odsyłacz do Ludu, seria III to&#13;
cz. I Kujaw (DWOK T. 3); odsyłacz na s. 112 pod pieśnią „Zielona&#13;
ruta” dotyczy dwóch ostatnich wersów pieśni nr 50 w T. 28, zob.&#13;
też Mazowsze cz. II (T. 25), nr 55–57.&#13;
s. 113 w. 1–2 g. i nr 58 – Kolberg odsyła do podobnej pieśni żniwiarzy&#13;
zamieszczonej w pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni&#13;
augustowskiej…, tam s. 210–212.&#13;
s. 114 nr 59 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Łomża”, nad melodią notatka Kolberga: „przy&#13;
jarzynie, jęczmieniu”. W rkp. zapis następujący:&#13;
&#13;
r&#13;
&amp; œ Jœ . œ œ&#13;
Bu - jaj,&#13;
&#13;
bu - jaj&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
je - le - niu,&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œJ œ œJ&#13;
J&#13;
J&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
tym&#13;
&#13;
buj - nym&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
jęcz - mie - niu.&#13;
&#13;
obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 3–4:&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
�411&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
œ œ œœ&#13;
œ&#13;
&#13;
; pod melodią tekst bez powtórzeń.&#13;
&#13;
nr 60 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 44,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem zwr. 2:&#13;
„Dożęlim żytka do odłogu” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tylko tekst.&#13;
W rkp. z k. 92v. zamiast t. 5–8: &#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
pod melodią widoczne jeszcze fragmenty refrenu: „Plon niesiem,&#13;
plon”; w zapisie tekstu z k. 88 najpierw zwr. 1–3, przy czym w zwr.&#13;
2 w. 2 powtórzone: „dożęlim” zamiast „podziękujmy”, następnie&#13;
zwrotki: 8, 9, 14, 12, 13, 4, 5, 7, 6, 17, 16, 15, 10 i 11, ponadto po zwr.&#13;
15 w rkp. jeszcze:&#13;
„A nasa pani w czerwonej subie,&#13;
kluseczki na kolacyi robi i w tyłku dłubie.&#13;
Ejze, ejze, malowany drogi,&#13;
w Suwałkach idą po selągu”&#13;
i wariant zwr. 18:&#13;
„A u nasej pani jak dwie kopani,&#13;
a u nasego pana wisi po kolana”.&#13;
&#13;
Obrzędy (s. 117–234)&#13;
s. 120–123 (Pogrzeb) – Większość informacji (s. 121–123 w. 6g.) pochodzi&#13;
z rkp. zatytułowanego Różne przesądy i gusła (zabobony), teka&#13;
1, sygn. 1116, k. 8, którego autorką była najprawdopodobniej Melania Czarkowska, zob. DWOK T. 80/I, s. LVII. W rkp. brak informacji zamieszczonych w akapicie czwartym, jest natomiast następująca wzmianka: „Przypominam sobie, że wioząc ciało zmarłego&#13;
z domu do kościoła, wiozą razem z niem bochen chleba i ten oddają ubogim kościelnym”. Ponadto Kolberg w druku uporządkował chronologicznie informacje o przebiegu pogrzebu oraz dodał&#13;
przypisy. W przyp. 2 na s. 121 wg słów Kolberga cytat z artykułu&#13;
A. Osipowicza; w wielokrotnie cytowanym artykule Wycieczki w okolice Suwałk…, a także w obszernym tekście tego autora&#13;
&#13;
�412&#13;
&#13;
Z Suwałk do Augustowa zamieszczonym także w „Tygodniku Ilustrowanym” 1863, T. 7, nr 177–180 cytowanego fragmentu brak.&#13;
Na końcu opisu pogrzebu na s. 123 Kolberg przytacza fragmenty&#13;
pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…,&#13;
s. 203 i 210.&#13;
s. 123 nr 62 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 58, nr 182, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „P[ieśni] w utrapieniu”; jest to odpis&#13;
ze Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na s. 267–268&#13;
z obszerniejszym tekstem.&#13;
s. 124 nr 63 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 59, nr 185, bez lokalizacji, nad melodią notatka: „O opatrzności Boskiej”; jest to odpis&#13;
z Dodatku do Śpiewnika kościelnego Mioduszewskiego, tam na&#13;
s. 554–555 pieśń z obszerniejszym tekstem.&#13;
nr 64 – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn. 1347, k. 60r., nr 191; teka 41,&#13;
sygn. 1347, k. 60v., bez numeru – wariant melodii bez tekstu, oba&#13;
rkp. bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z k. 60r. obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 1:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œœ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
, w t. 3 i 8 tylko wersja zanotowana dużymi&#13;
&#13;
nutami, w t. 4 tylko górna wersja; tam odesłanie do zbioru Mioduszewskiego Dodatek do Śpiewnika…, s. 564–566.&#13;
W rkp. z k. 60v. zapis następujący:&#13;
&#13;
&amp; j œj œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œJ œ œj œj j j j j œj j œ œœ œœ œ œ Œ&#13;
œ œ œ œ œ J JJ&#13;
J J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œJ œ œ œœ œ œ œ œJ œ œ œœ œ œ œj j œ j j&#13;
&amp; œ Jœ œ&#13;
J J J J J J&#13;
J œ J œ œ&#13;
j&#13;
&amp; j œj œj œ œj Jœ&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
j j j œ œj œJ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œœ œJœ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Pod pieśnią w przypisie odesłanie do poezji J. Baki Uwagi o śmierci niechybnej wszystkim pospolitej wierszem wyrażone, Wilno&#13;
1766, zob. przedruk z przedmową R. Korsaka b. m. 1807.&#13;
s. 125–184 (wesele I) – Cały opis wesela Kolberg zaczerpnął z pracy Z. Glogera Obchody weselne, napisanej pod pseudonimem Pruski, Kraków 1869. Tytuły podrozdziałów (oznaczone cyframi rzymskimi)&#13;
oraz teksty pieśni (niekiedy podane przez Kolberga w wersji skróconej) pochodzą także od Glogera. Zgodnie z wzmianką w przyp.&#13;
&#13;
�413&#13;
&#13;
1 (s. 126) w Obchodach weselnych znajduje się pięć drzeworytów&#13;
(przy czym dwa z nich na s. 199), na końcu pracy Glogera wkładka&#13;
z 9 melodiami, które autor otrzymał od Kolberga. Odsyłacze do poszczególnych tomów Ludu zostały wprowadzone przez Kolberga.&#13;
s. 125–126 w. 17g. – Ten fragment opisu wesela wraz z pieśnią nr 65&#13;
w pracy Glogera na s. 17–18.&#13;
s. 126 w. 20–21g. i nr 66 – Zob. Obchody weselne…, s. 20.&#13;
w. 9–10d. i nr 67 – Zob. Obchody weselne…, s. 23.&#13;
w. 5d. – s. 127 w. 2g i nr 68 – Zob. Obchody weselne…, s. 26.&#13;
s. 127 w. 13–23g. i nr 69 – Zob. Obchody weselne…, s. 32.&#13;
w. 10d. – s. 129 w. 1 d. (Wróżby) – Opis wróżb zaczerpnięty z Obchodów weselnych ze s. 34–35, 45–46, 49–50, 53, 55–57. Pod pieśnią „Koło dworu topola stojała” odesłanie do zbiorów: Wacława&#13;
z Oleska [Zaleskiego] Pieśni polskie i ruskie…, s. 331 i K.W. Wójcickiego Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 123 – oba odesłania także u Glogera na s. 35; pieśni nr 70 i 71 odpowiednio na&#13;
s. 36 i 45. Na s. 129 odesłanie (także za Glogerem, s. 49) do pracy&#13;
R. Zienkiewicza O uroczyskach i zwyczajach ludu pińskiego&#13;
oraz o charakterze jego pieśni, Warszawa 1853.&#13;
s. 130 w. 1–20 g. (Pora wesel) – Zob. Obchody weselne…, s. 61–62. Odesłanie do pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, pochodzi od Kolberga, tam na s. 211 początek opisu wesel, ale wzmianka&#13;
o wysypywaniu piaskiem na s. 214.&#13;
w. 21g. – s. 133 w. 7g. (Swaty, zaloty) i przyp. 1 – Pierwszy akapit zredagowany przez Kolberga na podstawie Obchodów weselnych…, s. 65–66, kolejne akapity zaczerpnięte ze s. 69, 78–79, 81,&#13;
70, 73–76, pieśń nr 72 na s. 75; treść przyp. 1 (s. 133) u Glogera na&#13;
s. 80 w głównym tekście.&#13;
s. 133 w. 8g. – 136 w. 17 g. (Zaręczyny, zrękowiny) – Poszczególne akapity pochodzą z Obchodów weselnych ze s. 84, 86, 90, 93, 95, 96, 98,&#13;
99, 103 i 104; pieśni nr 73 na s. 93, nr 74 na s. 103, nr 75 na s. 104.&#13;
s. 136 w. 18g. – s. 139 w. 2g. (Sprosiny i błogosławienie) – Zob. Obchody weselne…, s. 104, dalej s. 115–118.&#13;
s. 139 w. 3g. – s. 141 w. 22g. (Drużyna weselna) – Zob. Obchody weselne s. 119, 120, 123, 127, 130, 133. Na końcu akap. 1 na s. 140&#13;
odesłania za Glogerem dotyczą: pracy A. Tereschenko Byt russkogo naroda, Sankt Petersburg, T. 2, 1848, s. 481 (stronę podano za&#13;
Glogerem); artykułu Obrzędy weselne ludu wiejskiego w guberni&#13;
mińskiej, w powiecie Borysowskim, w parafii hajeńskiej, obserwowane w latach 1800, „Tygodnik Wileński” 1819, T. VII, nr 150,&#13;
s. 1–18 i nr 152, s. 81–104.&#13;
&#13;
�414&#13;
&#13;
Na s. 140 w 7d. odesłanie do pracy L.A. Jucewicza Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów, skreślona&#13;
przez Ludwika z Pokiewia (pseudonim autora), wydanej w Wilnie&#13;
w 1846 roku, tam wzmianka o darowaniu ręczników na s. 265.&#13;
Na s. 139 w. 10g. – Błąd druku, winno być: „zamężne” zamiast&#13;
„zamożne”.&#13;
s. 141 w. 23g. – 145 w. 2g. – (Pieczenie kołacza…) – Poszczególne fragmenty tego podrozdziału pochodzą z Obchodów weselnych… ze&#13;
s. 136–137, 140–142, 152–155. Przyp. 1 ( s. 141–142) pochodzi od&#13;
Kolberga, natomiast przyp. 1 na s. 142 u Glogera w tekście głównym na s. 142.&#13;
Melodia zamieszczona przez Kolberga na s. 143 nr 76 także w Obchodach weselnych…, po s. 336 pod numerem 1.&#13;
Wymieniony przez Kolberga na końcu s. 143 drzeworyt przedstawiający kołacz, zgodnie z odesłaniem, w pracy Glogera na s. 152.&#13;
s. 145 w. 3g. – 150 w. 17g. (Dziewiczy wieczór) – Zamieszczone opisy&#13;
oraz teksty pieśni nr 77–84 pochodzą ze s. 178–184 Obchodów&#13;
weselnych… Na s. 146 w. 11g. odsyłacz winien być: nr 74 (nie 72).&#13;
Przyp. 1 na s. 148 pochodzi od Kolberga. Pieśni nr 85 i nr 86 pochodzą także ze zbiorów Kolberga, zob. następne przypisy.&#13;
s. 148–149 nr 85 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 9, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”; dziś rkp. słabo czytelny,&#13;
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym.&#13;
Melodia i tekst także w pracy Z. Glogera Obchody weselne…, po&#13;
s. 336 melodia nr 7, tekst s. 182–183, przy czym Kolberg opublikował tę melodię z drobnymi zmianami metrorytmicznymi.&#13;
s. 149 tekst między nutami i s. 149–150 nr 86 – Tekst opisowy oraz tekst&#13;
pieśni w Obchodach weselnych… na s. 183, melodia nr 6 po s. 336.&#13;
Ponadto w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 37, z lokalizacją ogólną: „Łomża” – melodia z incipitem tekstu:&#13;
„Ej, dobra temu nocka”, tam w pierwszym wykonaniu: w t. 1 trzy&#13;
ósemki d2, przy powtórce ósemki h1 d2 d2, w obu wykonaniach:&#13;
w t. 6 dolna, w t. 7 i 8 górna wersja.&#13;
s. 150 w. 16d. – s. 158 w. 5g. (Przybycie pana młodego) – Informacje&#13;
zawarte w pierwszym akapicie pochodzą z Obchodów weselnych… ze s. 185; kolejne akapity oraz pieśni nr 87–91 u Glogera na&#13;
s. 198–210.&#13;
Na s. 151 odesłania do drzeworytów zamieszczonych w Obchodach weselnych… na s. 199. Na s. 152 nad pieśnią nr 89 nota, która&#13;
u Glogera (s. 201) brzmi: „Na Podlasiu śpiewają”, natomiast nota:&#13;
„Śpiewają także na Mazowszu” u Glogera przy innej pieśni.&#13;
&#13;
�415&#13;
&#13;
Pod pieśnią nr 91 błędny odsyłacz do cz. II Pokucia (DWOK&#13;
T. 30), tam na s. 24 pieśń 25.&#13;
s. 158 w. 6g. – s. 163 w. 12g. (Rozpleciny) – Teksty opisowe oraz teksty&#13;
pieśni nr 92–100 w Obchodach weselnych…, s. 211–229; u Glogera także zapisy nutowe:&#13;
nr 94 – W Obchodach weselnych… melodia (po s. 336, nr 5) z wariantem tekstu (na s. 215). W rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 92, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, melodia z incipitem tekstu: „Zakukała kukawecka”, w rkp. widoczne trudności&#13;
Kolberga w zapisie metrorytmicznym, t. 2: &amp;&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ. #œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ #œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
, t. 5:&#13;
&#13;
.&#13;
nr 95 – W Obchodach weselnych… tekst pieśni na s. 215, natomiast melodia jak nr 95 u Glogera jest bez tekstu, tam po s. 336 nr&#13;
2.&#13;
Na końcu opisu Rozplecin (s. 163 w. 12g.) wzmianka o pracy Jana&#13;
Łasickiego drukowanej po raz pierwszy po łacinie Michalonis Lituani de moribus Tartarorum, Lituanorum et Moschorum wydanej w Bazylei w 1615 roku, zob. przekład polski A. Rogalskiego Mitologia Jana Łasickiego Polaka O bogach Żmudzinów i innych&#13;
Sarmatów, „Dziennik Wileński” 1823, T. 1, s. 248–255, 398–406&#13;
i T. 3, s. 308–314.&#13;
s. 163 w. 13g. – s. 167 w. 9g. (Wyjazd do ślubu) – Tekst opisowy oraz&#13;
pieśni nr 101–107 pochodzą z Obchodów weselnych Z. Glogera&#13;
ze s. 229 – pierwszy akapit, s. 241–248 – pozostały tekst. Pieśń&#13;
nr 101 u Glogera po s. 336, nr 3, bez lokalizacji.&#13;
Na s. 164 wzmianka o drzeworycie – w Obchodach weselnych…,&#13;
s. 245.&#13;
s. 163 w. 10g. – s. 173 w. 14g. (Ślub) – Teksty opisowe oraz teksty pieśni nr 108–115 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…,&#13;
s. 251–273; pieśń nr 108 u Glogera także z melodią po s. 336 nr 4.&#13;
W przyp. 1 na s. 168 wzmianka o Śpiewie Jonka (sprawa IV odsłona I) z Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, zob. tegoż&#13;
Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale, Wrocław 1956, BN&#13;
I 162. Na s. 169 w. 13d. wzmianka o drzeworycie zamieszczonym&#13;
przez Glogera na s. 269.&#13;
s. 173 w. 15g. – 176 w. 16d. (Powrót z kościoła) – Teksty opisowe oraz&#13;
teksty pieśni nr 116–121 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…, s. 278–286. Na s. 175 w. 18d. odesłanie za Glogerem do&#13;
pracy K.W. Wójcickiego Zarysy domowe…, T. 3, s. 212.&#13;
&#13;
�416&#13;
&#13;
s. 176 w. 15d. – s. 177 w. 11g. (Przyjazd pana młodego) – Tekst zaczerpnięty z Obchodów weselnych…, s. 287–301.&#13;
s. 177 w. 12g. – s. 182 w. 18d. (Obiad weselny) – Teksty opisowe oraz&#13;
teksty pieśni nr 122–130 i przypisy zaczerpnięte z Obchodów weselnych…, s. 301–326.&#13;
s. 182 w. 17d. – s. 184 w. 14g. (Obdzielenie korowajem) – Tekst zaczerpnięty z Obchodów weselnych…, s. 326–335. Na końcu odesłanie&#13;
do artykułu Z. Glogera Korowaj. Wspomnienie lat dziecinnych&#13;
zamieszczonego w „Kronice Rodzinnej” 1875, nr 16.&#13;
s. 184–190 (wesele II) – Melodie zamieszczone w opisie pochodzą w większości z rękopisów Kolberga, zob. poszczególne przypisy do pieśni.&#13;
s. 184 nr 131 – Pieśń zaczerpnięta z Obchodów weselnych… Z. Glogera,&#13;
tam melodia po s. 336, nr 8.&#13;
nr 131 (dolna wersja) – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 93v., nr 10, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem, dziś nieczytelnym; w rkp. melodia zanotowana&#13;
w metrum  w podwojonych wartościach rytmicznych, t. 1–2 ze&#13;
znakiem powtórki.&#13;
s. 189 nr 132 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr&#13;
21, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Wstał&#13;
Jasieńku”, tam w t. 1 i 3 tylko dolna, w t. 6 i 7 tylko górna wersja.&#13;
s. 189–190 nr 134 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr&#13;
7, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Na&#13;
polu sośnia”; w rkp. w t. 3 i 5 tylko dolna wersja, w t. 5 ostatnia nuta&#13;
e2, w t. 6 brak ≥ przy g1, w t. 7 na pierwszą miarę szesnastki d2 c2.&#13;
s. 190 nr 135 – Wariant tekstu w cz. IV Mazowsza (T. 27), nr 55 (nie 118&#13;
jak w odsyłaczu Kolberga), zob. też Mazowsze cz. II (T. 25), nr 117.&#13;
nr 136 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v; z boku&#13;
nota: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Hej, zakukała”, przy melodii notatka: „lepiej”. Rkp. zniszczony, melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, tylko górna wersja. Wcześniej próba zapisu tej&#13;
&#13;
&#13;
melodii: &#13;
&#13;
Hej,&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
za  ku  ka  ła&#13;
&#13;
     &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
si  wa ku  ka  weń  ka...&#13;
&#13;
     &#13;
   &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 191–195 (wesele III) – Melodie zamieszczone w opisie pochodzą z rękopisów Kolberga, zob. poszczególne przypisy do pieśni.&#13;
s. 191 nr 139a – Odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26), nr 297 błędny.&#13;
&#13;
�417&#13;
&#13;
s. 192&#13;
&#13;
nr 140 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 12,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Potoczę ja, potoczę”, w całym przebiegu melodii tylko górna wersja.&#13;
Odsyłacze do cz. II Krakowskiego (DWOK T. 6) i cz. II Radomskiego (DWOK T. 21) błędne, natomiast odsyłacz do cz. IV Poznańskiego (DWOK T. 12) dotyczy wariantu drugiej zwrotki.&#13;
s. 193 nr 142 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr&#13;
50, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia bez tekstu; w rkp.&#13;
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis&#13;
melodii następujący:&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ #œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
U&#13;
œ.&#13;
&#13;
# œœ œœ # œœ&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ #œ&#13;
&#13;
œœ œœ # œœj. œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Opublikowana wersja taktów 7–9 zanotowana obok, w tym samym rkp., z notatką: „lepiej”.&#13;
s. 193–194 nr 144 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia oraz fragmenty nieczytelnego dziś tekstu; w zapisie melodii w t. 1 przy&#13;
pierwszej nucie alternatywnie c2, w t. 2 tylko górna wersja, brak&#13;
znaku powtórki.&#13;
s. 194 nr 145 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr&#13;
24, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam pod melodią ślady&#13;
nieczytelnego dziś tekstu; w t. 3–5 i 13 tylko górna wersja, t. 10–11&#13;
niewypełnione, w t. 13–18 brak ≥ przy g1.&#13;
s. 195–208 (wesele IV) – Opis wesela nadesłała Kolbergowi Melania Czarkowska, jej rękopis nie zachował się, zob. DWOK T. 80/I, s. LVI–&#13;
–LVII.&#13;
s. 208 w. 3d. – s. 212 w. 212 w. 4d. (wesele V) – Opis wesela wraz z pieśniami nr 146–152 pochodzi z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 199–203. W przyp. 1 wzmianka&#13;
o terminologii stosowanej przez Glogera, zob. Obchody weselne…,&#13;
m.in. s. 69 i 215.&#13;
s. 212 w. 5g. – s. 222 w. 1d. (wesele VI) – Pieśni zamieszczone w tym&#13;
opisie pochodzą z własnych badań Kolberga, który zanotował&#13;
melodie oraz kilka tekstów. Pozostałe teksty sporządzone zostały&#13;
obcą ręką, część z nich mógł zapisać Władysław Wierzbowski,&#13;
zob. DWOK T. 80/I, s. LI, zob. następne przypisy.&#13;
&#13;
�418&#13;
&#13;
s. 212 w. 8–16g. – Tekst do słowa „głupia” zanotowany skrótowo w rkp.&#13;
nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji.&#13;
s. 212 nr 153 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 18, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„W ogródeńku przy ziołeńku” i rkp. nieznanego autora, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst, z notą: „Przy oświadczynach, przy zaręczynach”.&#13;
W rkp. z k. 92v. w t. 1 na trzecią miarę brak ≥, w t. 7 na trzecią&#13;
miarę alternatywnie szesnastki c2 gis1.&#13;
s. 213 nr 154 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 14,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Carna drużynka była,&#13;
oj, carna” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez&#13;
lokalizacji – tekst, z notą: „W lecie po polu”. W rkp. z k. 91 melodia&#13;
inaczej urytmizowana:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
Car  na&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
dru  żyn&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ka&#13;
&#13;
&#13;
         &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
by  ła,&#13;
&#13;
oj,&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
3&#13;
&#13;
    &#13;
3&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
car  na...&#13;
&#13;
&#13;
poniżej wersje alternatywne dla t. 9: &#13;
&#13;
&#13;
wyższego przykładu: &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
i t. 13–16 z po-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 155 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
nr 156 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 89,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
s. 213–214 nr 157 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 31, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„A w wiśniowym sadeńku” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp. z k. 92v. w t. 3 dolna wersja, na pierwszą miarę szesnastki&#13;
h1 d2, w t. 5 górna wersja.&#13;
s. 214 nr 158 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Ona wyszła i wyjrzała” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
&#13;
�419&#13;
&#13;
W rkp. z k. 92v. melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w t.&#13;
2 na drugą miarę dolna, na trzecią górna wersja, w t. 3 i 6 górna&#13;
wersja; w zapisie tekstu w zwr. 1 powtórzone: „modre ocki zapłakała” zamiast „modre ocka we łzach stały”, a zwr. 4 zanotowana&#13;
następująco: „Ostawaj się, ostawaj się z Bogiem”.&#13;
s. 214–215 nr 159a – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 41, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Idzie rzecka” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji – tekst.&#13;
W rkp. z k. 92v. tylko t. 1–8, w t. 1 na drugą miarę szesnastki h1&#13;
a1, w t. 2 na trzecią miarę trzydziestodwójki: c2 h1 a1 g1, w t. 5 i 7&#13;
tylko górna wersja. Odsyłacz nad nutami do numeru 139b dotyczy&#13;
wariantu tekstu.&#13;
s. 215 nr 159b – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 88, bez lokalizacji. W rkp. w zwr. 4 w. 1: „Pise listy” zamiast&#13;
„Napisę listy”, a w. 3 brzmi: „a ja ich będę cytała”.&#13;
w. 1–2d. – Te informacje w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 86, bez lokalizacji.&#13;
s. 216 nr 161 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Cy&#13;
ja tobie” (zob. nr 162), a obok jeszcze incipit: „Zakowała zieziula”&#13;
i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst, z notką: „Jak do ślubu wyjeżdżają”.&#13;
W zapisie z k. 92v. w t. 2 i 4 górna, w t. 3 dolna wersja, po t. 4&#13;
&#13;
 &#13;
kilka wersji t. 5–6:    &#13;
&#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, takty te&#13;
&#13;
zostały skreślone przez Kolberga, po nich inna wersja taktów 5–6:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œœ&#13;
&#13;
œ œ œ œœ œ&#13;
&#13;
œœ˙&#13;
&#13;
, a następnie z notatką: „lub” kolejna&#13;
&#13;
wersja alternatywna: górna wersja t. 5–6, tam w t. 6 brak ≥ przy g1.&#13;
nr 162 – Rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst z notką: „Jak wyjezdzają z za stoła, do ślubu,&#13;
panna młoda śpiewa”. Melodia z incipitem: „Cy ja tobie” zob. poprzedni przypis.&#13;
s. 216–217 nr 163 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 17, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Poszła Kasinka” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 86, bez lokalizacji, tam tekst z notką: „Przed ślubem – śniadanie,&#13;
a potem śpiewają” (por. s. 215 w. 1–2d).&#13;
&#13;
�420&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
 , t. 4: œ œ ,&#13;
W rkp. z k. 92v. w t. 2 i 4 inny rytm, tam t. 2: &#13;
w t. 8 tylko dolna, w t. 9, 10 i 12 tylko górna wersja, w t. 14 na&#13;
drugą miarę w górnej wersji szesnastki c2 h1.&#13;
s. 217 nr 164 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Gdzie pojedzies do ślubu” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 86r. i 86v., (dalszy ciąg tekstu), bez lokalizacji, tam tekst ze&#13;
wzmianką jak nad nutami: „Marszałkowie...”. W zapisie nutowym&#13;
 &#13;
w t. 5 w pierwszym wykonaniu:  &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 217–218 nr 166a – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 23, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Kapusteńka”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 85,&#13;
bez lokalizacji, tam tekst zwr. 4–6; rkp. nieznanego autora, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 1–3.&#13;
Zapis nutowy słabo czytelny, w t. 4 na pierwszą miarę ósemki d2&#13;
cis2, w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 na pierwszą miarę ósemki h1&#13;
c2, w t. 7 tylko górna wersja, powyżej zanotowana kolejna wersja&#13;
alternatywna dla tego taktu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œ œj œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 218 nr 166b – Rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez&#13;
lokalizacji, tam tylko tekst zwr. 1–4.&#13;
s. 218–219 nr 167 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 20, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W ogródeńku kapusteńka”.&#13;
W rkp. w t. 1 na pierwszą miarę ćwierćnuta a1, na trzecią ósemki&#13;
dis2 fis 2, w t. 2 tylko górna wersja, w t. 3 przy f2 brak ≥, w t. 4 na&#13;
pierwszą miarę ósemki e2 dis2, w t. 6 tylko górna wersja, t. 7–8:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Tekst por. nr 166a w T. 28.&#13;
s. 219 nr 168 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 14,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Mój wianeczku” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez&#13;
lokalizacji – tekst.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 tylko górna wersja, w t. 2 ≥ przy g1, przy tej nucie alternatywnie h , t. 3:&#13;
1&#13;
&#13;
     &#13;
   &#13;
3&#13;
&#13;
, w t. 4 na trzecią miarę&#13;
&#13;
�421&#13;
&#13;
ósemka e1, brak przednutki, t. 6–8:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ ;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu brak ostatniego wiersza: „zginies jak drugie”.&#13;
s. 219–220 nr 169 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 24, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Niescęśliwa godzinecka”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 85, bez lokalizacji, tam tekst jak w druku.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 3 widoczne trud-&#13;
&#13;
œ&#13;
ności Kolberga w zapisie metrorytmicznym: &amp;&#13;
&#13;
U&#13;
œœœœ œ&#13;
3&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 4 tylko górna wersja, w t. 5 tylko dolna wersja, na trzecią miarę&#13;
e2, w t. 6 na pierwszą i trzecią miarę dolna, na drugą górna wersja.&#13;
s. 220 nr 170 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr&#13;
2, tam melodia z incipitem: „Bodaj ty, chmielu” i notą: „Oczepiny”;&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 89 – tekst, oba rkp. z lokalizacją: „Augustów”.&#13;
W zapisie z k. 92r. melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 1&#13;
na pierwszą miarę dwie szesnastki a1 a1, w t. 4 ćwierćnuta b1, w t. 6&#13;
druga szesnastka c2, w t. 7 tylko górna, w t. 8 tylko dolna wersja,&#13;
druga szesnastka c2, w t. 9 tylko dolna wersja, w t. 10 tylko ćwierćnuta a1.&#13;
nr 171 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86,&#13;
bez lokalizacji, tam z notą: „Po ślubie, po oczepinach”.&#13;
s. 220–221 nr 172 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr&#13;
13, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ach, rozkosz moja”.&#13;
W rkp. w t. 1 i 3 tylko górna wersja, w t. 2 przy drugiej ósemce&#13;
alternatywnie szesnastki a1 fis1, powyżej dopisana wersja alternatywna jak górna wersja w takcie opatrzonym notatką: „albo”,&#13;
w t. 4 przy drugiej ósemce alternatywnie szesnastki h1 c2, na drugą&#13;
miarę ćwierćnuta d2, t. 5–6: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j œ&#13;
jœ Ó&#13;
œ&#13;
œœœ J œ œ Jœ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 221 nr 173 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 3,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „To z nią do pszeniczki”,&#13;
z notatką: „Po oczepinach”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w pierwszym&#13;
wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę ósemka c2, przy powtórce:&#13;
w t. 1 druga szesnastka h1, w t. 3 dolna wersja.&#13;
s. 221–222 nr 174 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 19, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Wczorej była panienecka” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
&#13;
�422&#13;
&#13;
1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst z notą jak nad numerem 173.&#13;
W zapisie nutowym brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 liczne wersje alternatywne, wersja opublikowana&#13;
&#13;
 &#13;
oznaczona literami powyżej zapisu nutowego:     &#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w t. 2 górna wersja, na trzecią miarę g1, alternatywnie a1, w drugim wykonaniu: t. 2: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W rkp. tekst jak w druku, wariant „v. panny” w zwr. 6 dodany&#13;
przez Kolberga. W druku błędnie podane metrum, winno być .&#13;
s. 222 nr 175 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr&#13;
20, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Ej,&#13;
wybieraj się” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86,&#13;
bez lokalizacji, tam tekst z notą jak nad nutami.&#13;
W zapisie nutowym widoczne trudności Kolberga w zapisie linii&#13;
melodycznej, liczne poprawki i wersje alternatywne; w t. 1 na trzecią miarę alternatywnie g1, w t. 2 na pierwszą miarę h1, alternatywnie c2, na drugą miarę przy pierwszej ósemce alternatywnie a1,&#13;
na czwartą miarę alternatywnie d2, w t. 4 na drugą miarę pierwsza&#13;
ósemka e2, alternatywnie d2, w t. 5 przy czwartej ósemce alternatywnie szesnastki c2 h1, na trzecią miarę alternatywnie h1, w t. 6&#13;
dolna wersja, na trzecią i czwartą miarę ćwierćnuty e2 a1.&#13;
nr 176 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Siadaj” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez&#13;
lokalizacji – tekst, z notą jak nad nutami.&#13;
W rkp. w t. 1 dolna, w t. 3 i 4 górna wersja, w t. 4 na drugą miarę&#13;
ósemki h1 g1.&#13;
s. 223–230 (wesele VII) – Materiały zawarte w opisie tego wesela mogły&#13;
zostać pozyskane podczas podróży odbytej z W. Wierzbowskim w&#13;
1858 roku, zob. DWOK T. 80/I, s. XXVIII; rękopisy dotyczące tego&#13;
wesela nie zachowały się.&#13;
s. 225 nr 182 – Odesłanie do cz. II Kujaw (DWOK T. 4), nr 149 niejasne.&#13;
s. 227 nr 189 – Odesłanie do numeru 174 w T. 28 niejasne.&#13;
s. 230–234 (wesele VIII) – Opis wesela wraz z pieśniami nr 198–202 pochodzi z pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 205–213.&#13;
&#13;
�423&#13;
&#13;
Pieśni i dumy (s. 235–321)&#13;
s. 235 nr 203 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją:&#13;
„od Zambrowa, Tykocina”, nad nutami notatka: „Szlachecka (z C-dur)”. W zapisie melodii w t. 3–4 brak znaku powtórki, t. 4 zapisany dwukrotnie, a po nim:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
    &#13;
       &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
         &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 236–237 nr 205 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją:&#13;
„od Grajewa, Rajgroda”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 23, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „A gdzieże jedziesz moje”. W zapisie melodii w obu rkp.&#13;
w t. 2, 7 i 8 tylko górna wersja; w rkp. z teki 43 w t. 3 na trzecią&#13;
miarę alternatywnie ósemki h1 c2.&#13;
s. 237 nr 206 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją: „od&#13;
Augustowa, Żarnowo”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 94r., nr 29, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu.&#13;
W zapisie melodii w rkp. z teki 5 w t. 6 tylko górna wersja, w t. 7&#13;
przy ostatniej ósemce alternatywnie a1, w t. 8 w górnej wersji na&#13;
pierwszą miarę ćwierćnuta a1; w rkp. terenowym w t. 2 i 8 tylko&#13;
dolna, w t. 6 tylko górna wersja.&#13;
nr 207 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5v., z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 94r., nr 20, bez lokalizacji, tam melodia bez tekstu.&#13;
W obu rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 5–8&#13;
zanotowana tylko górna wersja, oznaczona w druku: „śpiew”, brak&#13;
akompaniamentu granego na harmonijce. W rkp. z teki 5 w t. 2 i 3&#13;
tylko dolna wersja, w t. 8 na pierwszą miarę alternatywnie szes-&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 , w t. 3 tylko&#13;
nastki h1 a1; w rkp. terenowym t. 2: &#13;
dolna wersja.&#13;
s. 238 nr 209 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,&#13;
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ani tydzień, ani&#13;
dwa, ani pół roku” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst; teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia i tekst.&#13;
&#13;
�424&#13;
&#13;
W rkp. terenowym z k. 92r. w pierwszym wykonaniu: w t. 2 tylko dolna wersja, na pierwszą miarę dwie szesnastki e2 e2, t. 3:&#13;
&#13;
#&#13;
# œ&#13;
&amp; œ œ œJ œ œ , przy powtórce: t. 3: &amp; œR R&#13;
# œ r j&#13;
drukowana oznaczona literami, t. 5: &amp; R œ œ&#13;
&#13;
œ j&#13;
J œ , wersja&#13;
j&#13;
œ , w t. 6 na&#13;
&#13;
trzecią miarę alternatywnie a1. W rkp. z teki 5 w pierwszym wykonaniu t. 3: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
&#13;
œ.&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ , w drugim wykonaniu w t. 5 na&#13;
&#13;
drugą miarę alternatywnie a1.&#13;
Odesłanie do cz. II Mazowsza (T. 25), nr 157 niejasne.&#13;
s. 238–239 nr 210 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1136, k. 5r., z lokalizacją&#13;
jak w druku, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 93r., nr 10, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia&#13;
z incipitem: „O, pamiętaj dziewcyno”.&#13;
W czystopisie z teki 5 w t. 3 na trzecią miarę w pierwszym wykonaniu triola szesnastkowa cis2 a1 h1, przy powtórce triola szesnastkowa a1 cis2 a1, w t. 5 w drugim wykonaniu górna wersja, alternatywnie na trzecią miarę trzydziestodwójki a1 h1 a1 fis1, w t. 6 w obu&#13;
wykonaniach górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę ósemka a1 lub&#13;
alternatywnie triola szesnastkowa cis2 a1 h1.&#13;
W rkp. terenowym w t. 3 liczne poprawki i wersje alternatywne:&#13;
&#13;
# r œ œ #œ&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp; œ R J Jœœ œ , lub obok z notatką&#13;
# r œ mœ œœ # œ&#13;
œ&#13;
„lepiej”: &amp; œ R J J œ ;&#13;
      &#13;
   , w t. 6 w obu&#13;
w drugim wykonaniu:    &#13;
3&#13;
&#13;
wykonaniach górna wersja, w t. 7 na trzecią miarę alternatywnie&#13;
szesnastki a1 h1.&#13;
s. 239 nr 212 i 213 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 84, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam tekst bez melodii; w rkp. między&#13;
tekstem 212 i 213 jeszcze jeden wątek, zob. nr 165 w suplemencie.&#13;
s. 239–240 nr 214 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 93r., nr 41, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia; teka 5,&#13;
sygn. 1137, k. 1 (czystopis uszkodzony), widoczne tylko fragmenty&#13;
zwrotek 2, 4, 6 i 7.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1 przy ostatniej&#13;
&#13;
�425&#13;
&#13;
szesnastce alternatywnie trzydziestodwójki c2 a1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na trzecią miarę szesnastki g1 h1, w t. 3 na pierwszą&#13;
miarę szesnastki d2 h1.&#13;
Tekst por. DWOK T. 42, nr 1800.&#13;
s. 240 nr 215 – Rkp. Kolberga: teka 5, sygn. 1137, k. 1r., z lokalizacją: „od&#13;
Raczek, Wronowo”, tam melodia i tekst; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 92v., nr 8, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam tylko&#13;
pierwsze wykonanie z incipitem: „I wygnała wołki”, w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie ósemka g1.&#13;
W czystopisie w t. 2 w drugim wykonaniu na trzecią miarę alternatywnie ósemka d2.&#13;
nr 216 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 10, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ej, wyjdę ja na&#13;
poleńko” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst. W rkp. z k. 91 zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
Ej, wyj&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
dę&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
ja&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
na&#13;
&#13;
po&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
leń  ko...&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 ,&#13;
&#13;
obok zanotowana wersja alternatywna dla t. 5–6 z powyższego&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
 &#13;
przykładu: &#13;
.&#13;
nr 217 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87,&#13;
bez lokalizacji.&#13;
s. 241–242 nr 221 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr&#13;
3, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Zielona rutka, żółty kw[iat]”; teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji,&#13;
tam fragmenty tekstu; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Suwałki, Korkliny”,&#13;
tam tekst jak w druku.&#13;
W rkp. z k. 92v. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej; na&#13;
k. 87 zwr. 4, dalej incipit: „Zielona… żółty kwiat”, a na początku&#13;
jeszcze dwie zwrotki:&#13;
„Zielona rutka, jałówka,&#13;
lepsza panienka niż wdówka.&#13;
[Zielona rutka, jałowiec],&#13;
lepsy kawaler jak wdowiec”.&#13;
&#13;
�426&#13;
&#13;
s. 242 nr 222 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,&#13;
nr 1, bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr 1, bez lokalizacji, w obu rkp. melodia z incipitem: „Z tamtej strony zielonego&#13;
stawu”; czystopis, teka 5, sygn. 1136, k. 85v., z lokalizacją: „od Grajewa, Rajgroda”.&#13;
&#13;
# j&#13;
&#13;
W rkp. z k. 94v. t. 5: &amp; œ œœ&#13;
, w t. 6 i 7 tylko&#13;
dolna wersja. W rkp. z k. 94r. od t. 5 zapis wariantowy:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ j œj&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
		W rkp. z teki 5 Kolberg połączył oba rkp. terenowe: najpierw&#13;
zapis z k. 94r., następnie zapis jak w rkp. z k. 94v., przy czym t. 1:&#13;
&#13;
# j&#13;
# 3 œ œœ œ&#13;
&amp; œ œ œ J J , t. 5: &amp; œœ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 243 nr 223 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 8, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Powstał stary rano”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 1.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wy-&#13;
&#13;
r&#13;
bb œ œ&#13;
konaniu t. 1–2: &amp; œ R J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
J œ&#13;
&#13;
, w drugim wykonaniu&#13;
&#13;
w t. 1 pierwsza nuta b1; zapis tekstu z k. 20 dziś bardzo słabo czytelny.&#13;
Pod pieśnią odsyłacz do wariantu: „Jedzie stary przez wieś” opublikowanego przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847,&#13;
T. 2, nr 30, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, nr 204. Odesłanie do&#13;
cz. V Poznańskiego (DWOK T. 12) dotyczy zwrotek 5 i 6 numeru&#13;
399.&#13;
s. 243–244 nr 224 – Rkp. Kolberga: teka 50/2, sygn. 1357, k. 1, tam lokalizacja i naniesiony nr pieśni jak w druku; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 95v., nr 14, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem:&#13;
„W sadu, saduleńku”.&#13;
W rkp. z teki 50 t. 3 opatrzony znakiem powtórki, brak t. 4,&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 1 „sadzinku” zamiast „sadeńku”; w rkp.&#13;
z teki 43 w t. 2 i 4 tylko dolna wersja.&#13;
s. 244 nr 225 – Rkp. Kolberga: teka 50/2, sygn. 1357, k. 1v., tam lokalizacja, naniesiony nr pieśni i odsyłacze do wariantów jak w druku;&#13;
rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 17, bez lokalizacji,&#13;
tam melodia z incipitem: „A jestem ja niewielicka”.&#13;
&#13;
�427&#13;
&#13;
W rkp. z teki 50 w t. 6 w pierwszym wykonaniu ostatnia ćwierćnuta d2. W rkp. terenowym w t. 1 w drugim wykonaniu i w t.&#13;
4 w obu wykonaniach druga ósemka a1, w t. 3 w drugim wykonaniu Ω przy f1, w t. 4 w obu wykonaniach ¯ przy h1, t. 5 w&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
drugim wykonaniu: &amp; œ œ œ œ œ , w t. 6 w pierwszym&#13;
wykonaniu druga ćwierćnuta d2.&#13;
nr 226 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 327; jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z numerem pieśni „228” (nie&#13;
226) oraz z naniesionymi odsyłaczami; odsyłacz do cz. III Mazowsza (T. 26) dotyczy zwr. 2 numeru 291.&#13;
s. 245 nr 227 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 194; jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z naniesionym odsyłaczem,&#13;
ale innym niż w tomie numerem pieśni: „218”.&#13;
nr 228 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 194; jest to&#13;
czystopis przygotowany do druku z naniesionym odsyłaczem, ale&#13;
innym niż w tomie numerem pieśni: „219”; rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr 43, bez lokalizacji, tam melodia&#13;
z fragmentami tekstu i teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst.&#13;
W rkp. terenowym z k. 91v. w t. 2 i 4 tylko dolna wersja, w t. 5&#13;
przy drugiej szesnastce alternatywnie g2, na trzecią miarę szesnastki e2 fis2, w t. 7 i 8 tylko górna wersja, pod melodią widoczny tekst:&#13;
„Z poniedziałku na święto furmanowi… nie wiadomo, którą dróżką po nie”;&#13;
na k. 89 dalszy ciąg tekstu:&#13;
„I stojała na moście,&#13;
kłaniała się staroście,&#13;
kłaniam ci się, starosto.&#13;
Jasienku, cóż tam słychać&#13;
w Toruniu na rynku.&#13;
Powiem tobie nowinę,&#13;
będziesz miała dziewczynę,&#13;
A bodaj cię, mój Jasieńku, kat męczył,&#13;
jak ty mnie moje serce zasmucił”.&#13;
&#13;
nr 229 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 17,&#13;
z lokalizacją: „Szcze[panków]”, tam melodia bez tekstu. W rkp. w t. 2&#13;
na trzecią miarę ósemka e2, w t. 3 przy powtórce na drugą i trzecią&#13;
miarę ósemki e2 d2, w t. 4 w obu wykonaniach dolna wersja.&#13;
&#13;
�428&#13;
&#13;
nr 230 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v.,&#13;
nr 49, z lokalizacją: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Z poniedziałku”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, w obu wykonaniach: w t. 1 ostatnia szesnastka g1, w t. 2 tylko dolna wersja, ostatnia ósemka a1, w t. 3 tylko górna, w t. 5 tylko dolna wersja.&#13;
nr 231 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 19,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z tekstem do słowa: „oczy”. W rkp.&#13;
w obu wykonaniach w t. 1 górna wersja, w t. 3 w pierwszym wykonaniu na drugą miarę h1 i alternatywnie d2, przy powtórce tylko&#13;
górna wersja.&#13;
s. 246 nr 232 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 34,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Choćbym&#13;
ja jeździł we dnie”.&#13;
W rkp. w t. 1 pierwsza ósemka g1, ostatnia e1, w t. 2 na czwartą&#13;
i piątą miarę ćwierćnuta a1, w t. 3, 4 i 7 tylko dolna, w t. 5 tylko górna wersja, w t. 6 przy pierwszej ćwierćnucie alternatywnie&#13;
ósemki c2 e2.&#13;
nr 233 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 20, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia bez tekstu&#13;
zanotowana o kwartę czystą wyżej; teka 43, sygn. 1352, k. 20, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst zwr. 1 bez melodii, przy czym w tym rkp.&#13;
zapis następujący:&#13;
„Wczoraj, nie dzisiaj, nie dzisiaj,&#13;
zapłaćże mi, moje dziewczę, com cię kołysał”.&#13;
s. 246–247 nr 234 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85,&#13;
bez lokalizacji, tam tekst jak w druku, bez melodii. Por. nr 303&#13;
w suplemencie.&#13;
s. 247 nr 235 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 92v., nr 35, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”.&#13;
&#13;
œ œ œ.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu t. 1: &amp;&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J , w drugim&#13;
&#13;
wykonaniu: w t. 1 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuty d2 h1,&#13;
&#13;
œ œ œj œ&#13;
w t. 3: &amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
, wersja drukowana zanotowana obok jako&#13;
&#13;
rozwiązanie alternatywne. Odsyłacze zamieszczone w druku&#13;
błędne.&#13;
nr 236 – Rkp. nieznanego autora, teka 4, sygn. 1134, k. 2, nr 2, z&#13;
&#13;
�429&#13;
&#13;
notą: „Z powiatu bielskiego, spod Brańska, Glinnik”; w rkp. nad&#13;
nutami oznaczenie tempa: „Moderato”, w t. 3 w drugim wykonaniu druga ósemka ais1.&#13;
s. 247–248 nr 237 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 26, bez lokalizacji, tam zapis następujący:&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
# œœj&#13;
&amp; J œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
# j&#13;
&amp; œœ œœ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
J&#13;
&#13;
# œ œ&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œœœ&#13;
&#13;
j&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœj œ œœ&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Odsyłacz zamieszczony w druku nad nutami błędny.&#13;
s. 248 nr 238 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr&#13;
28, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Ej,&#13;
cóż tam słychać” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam&#13;
tekst jak w druku. W rkp. z k. 92v. tylko dolna wersja, w t. 4 na&#13;
drugą miarę dwie ósemki h1 h1 lub alternatywnie d2 d2.&#13;
s. 249 nr 239 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. w zwr. 2 w. 2: „co po drzewie skace”, a „sieci”&#13;
nadpisane jako wariant.&#13;
s. 250 nr 241 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 95v., nr 15, bez lokalizacji.&#13;
W rkp. tylko dolna wersja, w t. 3 na drugą miarę dwie ósemki c2 d2,&#13;
w t. 5 na pierwszą miarę ósemki fis1 a1, alternatywnie h1 d2, t. 6–7&#13;
brak, w t. 8 dodane dwie wersje alternatywne: &amp;&#13;
i &amp;&#13;
&#13;
# œœœ œœ&#13;
œ&#13;
.&#13;
&#13;
# œœœ&#13;
œœœ&#13;
&#13;
nr 242 – Melodia w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 92v., nr 33, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”.&#13;
nr 243 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 18,&#13;
z lokalizacją: „Sejny”, tam melodia z incipitem: „Nie stawiaj konika” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Jastrzenno”, tam&#13;
tekst.&#13;
&#13;
�430&#13;
&#13;
W rkp. widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym,&#13;
zapis następujący:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Nie&#13;
&#13;
&amp;œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
mœ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
sta - wiaj&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
ni - ka...&#13;
&#13;
œœœœ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ.&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ œœ œ œœJ&#13;
U&#13;
&#13;
œ œ ˙&#13;
&#13;
j&#13;
œ ;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu ostatnie wiersze: „Nie będę ja twoją, nie spodziewaj się” zamiast „zaleca się jej”.&#13;
s. 250–251 nr 244 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 21, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem:&#13;
„I przyjechał w podwóreczko”, zanotowana o sekundę wielką wyżej i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Jastrzenno, ku Grodnu”, tam tekst.&#13;
W zapisie tekstu w zwr. 3 w. 3 i 4: „Czy horoszu doczku [i nadpiane: „córku”] miejasz, niech ja podziwiu się”.&#13;
s. 251 nr 245 – Rkp. Kolberga: sygn. 2185/4, k. 56–57, jest to przygotowany do druku czystopis z naniesionym numerem pieśni „245”, odsyłaczem i tekstem w nawiasie zamieszczonym pod pieśnią; rkp.&#13;
terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 94v., nr 9, bez lokalizacji, tam&#13;
melodia z incipitem: „Kasia po sadzie chodziła”, w tym rkp. t. 4&#13;
w drugim wykonaniu niedokończony.&#13;
s. 251–252 nr 246 – Rkp. Kolberga: sygn. 2185/4, k. 56–57, jest to przygotowany do druku czystopis, z naniesionym numerem pieśni i odsyłaczem; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 40, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Pognał Jasio woły”.&#13;
W rkp. z teki 43 tylko dolna wersja, w t. 1 druga ósemka g1,&#13;
w t. 2 i 6 na drugą i trzecią miarę ćwierćnuta d2 i ósemki h1 c2,&#13;
w t. 3 alternatywnie półnuta g1 i ćwierćnuta h1, w t. 7 inny rytm:&#13;
&#13;
U&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 252 nr 247 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r., nr 6,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Nie tylko te sady”; w rkp.&#13;
t. 3–4 w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
&#13;
œ j&#13;
J œ ‰ [ ‰] .&#13;
&#13;
Odesłania pod pieśnią błędne.&#13;
s. 253 nr 248 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 94r., nr 17, bez lokalizacji, zanotowana w metrum&#13;
&#13;
�431&#13;
&#13;
 przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w drugim&#13;
wykonaniu: w t. 2 ćwierćnuta z kropką e2, t. 3–4 skrócone do jednego taktu: &amp;&#13;
&#13;
# œ&#13;
J&#13;
&#13;
j œ&#13;
œ J&#13;
&#13;
, podobnie t. 7–8: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 .&#13;
&#13;
s. 253–254 nr 250 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 2, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „W wiśniowym sadeńku” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp. z k. 91 brak znaku przykluczowego, w t. 1 na pierwszą miarę szesnastki h1 d1 lub alternatywnie ósemka h1, w t. 3 tylko dolna,&#13;
w t. 5 tylko górna wersja, t. 6–7: &amp;&#13;
&#13;
# œ œ j&#13;
œ œ œ œj œœ œœ œJ œJ ;&#13;
J&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 3 i 4 brzmi: „choć jedna panna zasmuci, to druga pociesy”, dalej zwr. 2–3 i 5–6, a zwr. 4 zanotowana na&#13;
końcu.&#13;
s. 254 nr 251 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Biedny ja chłopak” i teka 11, sygn. 1176/1, k. 79, ze skreśloną lokalizacją: „od&#13;
Augustowa”.&#13;
W obu rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 6 ostatnia szesnastka a1,&#13;
w drugim wykonaniu: w t. 4 na trzecią miarę cis2.&#13;
W rkp. z teki 43 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę alternatywnie ósemka c2, w t. 5 alternatywnie ćwierćnuta c2&#13;
i ósemka e2, na trzecią miarę alternatywnie ósemka h1, w drugim&#13;
wykonaniu: w t. 5 ćwierćnuta e2.&#13;
W rkp. z teki 11 melodia zanotowana w metrum , przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na drugą miarę cis2, w drugim wykonaniu: w t. 5&#13;
ćwierćnuta d2; w tym rkp. zwrotki 2 i 3 w odwrotnej kolejności,&#13;
ponadto w zapisie tekstu odpowiednio: „Hanusia” i „Hanusi” zamiast „Anusia” i „Anusi”, a w zwr. 3 w. 4: „bo spogląda” zamiast&#13;
„czekać na mnie”.&#13;
s. 255–256 nr 254 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,&#13;
nr 14, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Cztery kośniczki”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.&#13;
W rkp. następujący zapis melodii:&#13;
&#13;
�432&#13;
&#13;
 &#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
Czte  ry&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ko&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
śni  czki...&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
     &#13;
&#13;
  &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Odsyłacz nad pieśnią do cz. II Mazowsza (T. 25), nr 11 dotyczy&#13;
podobieństwa w urytmizowaniu melodii.&#13;
s. 256 nr 255 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 88, bez lokalizacji. Melodia por. nr 286 w suplemencie.&#13;
nr 256 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 9,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „U jeziora bystrej wody”&#13;
i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst.&#13;
W zapisie melodii t. 1 zanotowany również w metrum : cztery&#13;
ósemki, w t. 2 tylko dolna, w t. 4 tylko górna wersja, w t. 4 i 5 ≥&#13;
przy g1, w t. 6 tylko górna wersja, t. 7:&#13;
&#13;
n&#13;
&#13;
jœjœ&#13;
&#13;
&amp; œœœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
. Odsyłacz&#13;
&#13;
nad melodią do cz. IV Mazowsza (T. 27) nr 349, dotyczy zmiennego metrum, między  i .&#13;
s. 257 nr 257 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87,&#13;
bez lokalizacji. W rkp. w zwr. 1 wiersze 3 i 4 takie jak w zwr. 2,&#13;
a w zwr. 2 w. 3 i 4 jak w zwr. 1.&#13;
nr 258 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v., nr 2,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Poszed Jaś do roli”. W rkp. w t. 1–7 tylko dolna, w t. 8 górna wersja,&#13;
w t. 1 ≥ przy g1, na drugą miarę e1.&#13;
s. 257–258 nr 259 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez&#13;
lokalizacji. W rkp. w zwr. 5 w. 2 taki jak w. 4: „ni ojca, ni matki”.&#13;
s. 258 nr 261 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją ogólną: „Łomża”; w rkp. w zapisie melodii brak znaku przykluczowego, t. 6 jak t. 3. W druku błędnie zanotowane metrum,&#13;
winno być . Pod pieśnią błędny odsyłacz do numeru 261 w T. 27.&#13;
s. 259 nr 262 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 22, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Smużkiem dziew… sm…” i teka 43, sygn. 1352, k. 41, z lokalizacją&#13;
ogólną: „Rosogi” [właśc. Rozogi] i dopiskiem: „Łomża”, tam tekst&#13;
bez melodii.&#13;
&#13;
�433&#13;
&#13;
Na k. 93r. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
&#13;
Smuż&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
    &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
kiem&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
dziew…&#13;
&#13;
 &#13;
 [] &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
 []    [] &#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 263 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 87, z lokalizacją jak w druku&#13;
i notatką: „Zalotna”; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 1, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Za stodołą modry”.&#13;
W obu rkp. w t. 3 trzecia ósemka d1, w t. 2 i 4 tylko górna wer-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
sja; w rkp. o sygn. 3208 t. 1:       ; w rkp. z teki 43&#13;
&#13;
melodia zanotowana o kwintę czystą wyżej.&#13;
s. 259–260 nr 264 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:&#13;
„A moja matulu coś waspani”. W rkp. w pierwszym wykonaniu:&#13;
w t. 2 na pierwszą miarę ósemka e2, w t. 4 w obu wykonaniach&#13;
górna wersja.&#13;
s. 260 nr 265 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Bywaj, Jasiu, bywaj”, zanotowana w metrum  z zachowaniem tych samych wartości rytmicznych, melodia ma następujący przebieg:&#13;
&#13;
    &#13;
     &#13;
  &#13;
                             .&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
s. 261 nr 266 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 9,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Bywaj, Jasiu, bywaj”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.&#13;
W rkp. (k. 92r.) melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki&#13;
e2 d2, w t. 3 na trzecią miarę szesnastki f2 g2, w drugim wykonaniu:&#13;
w t. 2 ćwierćnuta f1; w zapisie tekstu w zwr. 1 w. 4: „studzienecka&#13;
w stodole”, a „w gumnie” dodane w nawiasie, w zwr. 4 w. 2: „jadąc”&#13;
zamiast „zjechał”, w zwr. 6 w. 3 taki sam jak w. 2.&#13;
nr 267 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 26, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Zielona dąbrowa” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam&#13;
&#13;
�434&#13;
&#13;
tekst. W rkp. z k. 92 melodia zapisana w metrum :&#13;
&#13;
# 2&#13;
j&#13;
&amp; 4 œj œ œ œ&#13;
Zie - lo - na&#13;
&#13;
# j j&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
dą - bro&#13;
&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
wa...&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
j&#13;
œ œJ œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
j&#13;
œ .&#13;
&#13;
W druku błędne metrum, winno być .&#13;
s. 261–262 nr 268 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 85, bez lokalizacji; w rkp. brak zwr. 2.&#13;
s. 262 nr 269 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr&#13;
13, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Przyjechali do Lublina”.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu: w t. 3 w drugiej połowie taktu&#13;
ćwierćnuta d2 ósemka h1, w drugim wykonaniu: w t. 2 na ostatnią&#13;
miarę szesnastki f1 e1, w t. 3 pierwsza ćwierćnuta d1, w obu wykonaniach w t. 4 pauza zamiast ostatniej ósemki.&#13;
s. 262–263 nr 270 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 30, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Wyleciała na góreckę” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst.&#13;
&#13;
j jœ&#13;
&#13;
œ œ , t. 2–3 tylko&#13;
W rkp. (k. 92v.) przy powtórce t. 1: &amp; œ # œ&#13;
górna wersja, w t. 4 w obu wykonaniach: na pierwszą miarę&#13;
ósemki h1 a1, ≥ przy g1.&#13;
s. 263 nr 271 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.&#13;
88, bez lokalizacji.&#13;
s. 263–264 nr 272 – Tekst bez melodii w rkp. Kolberga: teka 13, sygn. 1193,&#13;
k. 5, nr 159 i 160, tam wśród odpisów ze zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 198; teka 13, sygn. 1193, k.&#13;
17, nr 1293, tam wśród odpisów ze zbioru Wacława z Oleska Pieśni polskie i ruskie…, s. 176, nr 671.&#13;
s. 264–265 nr 273 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr&#13;
4, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Pognała&#13;
dziewczyna do”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w t. 1 w dolnej wersji druga&#13;
ósemka g1, w t. 2 nad h1 widoczne trudności Kolberga w zapisie muzycznym lub problemy intonacyjne wykonawcy: równocześnie ¯ i Ω,&#13;
t. 5 zanotowany alternatywnie o sekundę wielką wyżej, w t. 6 na&#13;
pierwszą miarę alternatywnie ósemki f1 a1, w t. 7 tylko górna wersja.&#13;
&#13;
�435&#13;
&#13;
s. 265 nr 274 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr 18,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pognała dziewczyna”.&#13;
W rkp. w t. 2 trzecia ósemka d2, t. 3 i 7: &amp;&#13;
&#13;
# œ j œ&#13;
J œ œ œ , w t. 5&#13;
&#13;
w pierwszym wykonaniu na pierwszą miarę ósemki d2 h2, w t. 6&#13;
w drugim wykonaniu zamiast ostatniej ósemki szesnastki h1 c2.&#13;
s. 266 nr 275 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 25, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„A wcoraj z wiecora Kasia wołki gnała” i rkp. nieznanego autora,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp. (k. 92v.) melodia zapisana w tonacji G-dur, fis zanotowane jako znak przykluczowy, w t. 6 dolna wersja zanotowana jako&#13;
triola ósemkowa, w t. 7 tylko górna, w t. 8 i 9 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 9 na trzecią miarę ósemki g1 h1, t. 10–11 brak; w zapisie tekstu&#13;
w zwr. 4 najpierw w. 5–8, a po nich w. 1–3.&#13;
s. 266–267 nr 276 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 95r., nr 23, bez lokalizacji, tam w t. 3 ostatnia&#13;
ósemka d1, w t. 5 górna, w t. 6 tylko dolna wersja.&#13;
s. 267–268 nr 277 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 17, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Stoi Jasieniek za&#13;
drzwi[ceńkami]” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, bez lokalizacji, tam&#13;
tekst.&#13;
W rkp. (k. 91r.) w t. 1, 2 i 5 tylko dolna wersja, w t. 4 na pierwszą&#13;
miarę alternatywnie ósemki d2 d2, w t. 6 tylko górna wersja; w zapisie tekstu z k. 89 w zwr. 1: „carnemi” zamiast „carniusieńkiemi”,&#13;
zwr. 2 zanotowana skrótowo – tekst od słowa: „rucha”, zwr. 3–5&#13;
jak w druku.&#13;
s. 268 nr 278 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 14,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na polu&#13;
wiśnia”, zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych&#13;
wartości rytmicznych, w t. 7 tylko górna wersja, trzecia ósemka&#13;
alternatywnie c2, w t. 8 tylko górna wersja.&#13;
s. 269 nr 279 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 2,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Usiądziem&#13;
Józiu”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, widoczne&#13;
trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
�436&#13;
&#13;
  &#13;
      &#13;
&#13;
     &#13;
  &#13;
&#13;
U  sią  dziem Józiu...&#13;
&#13;
         &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
       &#13;
         &#13;
&#13;
 &#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
Nad nutami notatka Kolberga: „lub .&#13;
nr 280 – Melodia bez tekstu w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 95v., nr 18, tam tylko górna wersja, w t. 3 dwie pierwsze ósemki&#13;
f2 e2.&#13;
s. 269–270 nr 281 – Wariant tekstu por. nr 185 w suplemencie.&#13;
s. 270 nr 282 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga,&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr 2, bez lokalizacji. W rkp. t. 3 i 4&#13;
w pierwszym wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
j&#13;
j j œJ œJ œJ œJ œ œ&#13;
, w drugim&#13;
œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
wykonaniu w t. 3 pierwsza ósemka g1.&#13;
s. 271 nr 283 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 20, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Nieszczęśliwy ten ganeczek”. W rkp. w t. 2 tylko dolna wersja, w t. 3&#13;
przy drugiej ósemce alternatywnie c2, w pierwszym wykonaniu&#13;
brak t. 7.&#13;
nr 284 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 182, z lokalizacją jak w druku, tam melodia z incipitem: „Jak ja będę dzieci miała, oj, joj, joj”.&#13;
&#13;
r&#13;
&#13;
œ œ&#13;
W rkp. t. 1–2: &amp; œ R J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
R R Jœ œ , w t. 3–4 tylko dolna&#13;
&#13;
wersja, w t. 8 w pierwszym wykonaniu górna, przy powtórce dolna wersja.&#13;
s. 272 nr 286 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,&#13;
nr 23, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Rąbała Kasia kalinę”; w rkp. t. 3–4: &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
ga: „lub ”, t. 7–8: &#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
, nad t. 3 notatka Kolber.&#13;
&#13;
s. 272–273 nr 288 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 4, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”. W rkp. w drugim wykonaniu: w t. 6 na trzecią miarę ósemka e2, w t. 7 na trzecią miarę&#13;
ósemka h1 i w t. 8 na pierwszą miarę ósemka d2; pod melodią ślady&#13;
zapisu tekstu, dziś nieczytelne.&#13;
&#13;
�437&#13;
&#13;
s. 273 nr 289 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.;&#13;
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesioną lokalizacją,&#13;
numerem pieśni jak w tomie i odsyłaczami. Por. nr 189 w suplemencie.&#13;
nr 290 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.,&#13;
z lokalizacją jak w druku, tam tekst podpisany pod melodią jak&#13;
nr 291.&#13;
s. 274 nr 291 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 142v.,&#13;
z lokalizacją, tam tekst podpisany pod melodią jak nr 290.&#13;
nr 292 – Rkp. terenowy Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 52,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Czyja to córa, czyja”; teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 90 i 87, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp (k. 92r.) melodia niedokończona, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 .&#13;
brak t. 5–6, w t. 1 alternatywnie trzy ósemki d2, t. 3:  &#13;
Na k. 90 tylko: zwr. 1, zwr 2 w. 1–2, zwr. 3 w. 3–4, zwr. 4 w. 1–2&#13;
i zwr. 5; na k. 87 fragmenty tekstu:&#13;
„Jeden drugiego pyta,&#13;
gdzie ta dziewcyna sypia.&#13;
Sypia se w komorze pod okienkiem,&#13;
zapiera się dre[wienkiem].&#13;
Drzwicki z bylickim, słomą… .&#13;
Głupi dwo[racy byli],&#13;
co tych zamków nie pobili”.&#13;
nr 293 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 6,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pasła dziewcyna owce”;&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 87 i teka 43, sygn. 1352, k. 90, na k. 87 i 90&#13;
tylko tekst bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z k. 91 w pierwszym wykonaniu: w t. 3 na trzecią miarę&#13;
ósemka fis1, w t. 4 górna wersja, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie ósemka a1, w drugim wykonaniu: t. 1–3:&#13;
&#13;
 &#13;
   &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 , w t. 4 dolna wersja.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu z k. 90 w zwr. 1 w. 1–2: „Pod laskiem na murawce&#13;
pasła dziewcyna owce”, w zwr. 2 brak w. 3–4.&#13;
s. 275 nr 294 – Tekst w rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam w zwr. 3 w. 1: „W Warszawie” zamiast „A w Łomży”,&#13;
w zwr. 4 w. 3 i 4 następujące: „I weszłem do pokoju, tupnąłem&#13;
nóżką na nią”.&#13;
&#13;
�438&#13;
&#13;
nr 295 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr&#13;
21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Młoda dziewcyna,&#13;
młoda”; w rkp. zapis następujący:&#13;
&#13;
j œ œ&#13;
&amp;œ J J&#13;
Mło - da&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ. œ œ&#13;
J&#13;
J&#13;
&#13;
dzie - wcy - na,&#13;
&#13;
j j&#13;
&amp; œj # œ œ œJ œ&#13;
&#13;
mło&#13;
&#13;
-&#13;
&#13;
da...&#13;
&#13;
œ œJ œ œ&#13;
J J&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ&#13;
J J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ #œ&#13;
œ&#13;
&#13;
œœ œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ .&#13;
&#13;
s. 275–276 nr 296 – Tekst w rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 87, bez lokalizacji. W rkp. po zwr. 1–2:&#13;
„Jak… kiedy dzieci płacą.&#13;
Daj dzieciom po jabłuski,&#13;
niechaj płacą pomalusku,&#13;
bywaj, waspan, u mnie”,&#13;
dalej zwr. 4, a następnie:&#13;
„Jak u pani… kiedy stara przędzie.&#13;
Daj starej na czepiec…”,&#13;
po tym fragmencie zwr. 5 i 6.&#13;
Tekst por. DWOK T. 42, nr 1811.&#13;
s. 276 nr 297 – Por. nr 159 w suplemencie.&#13;
s. 277 nr 298 – Rkp. Kolberga: teka 11, sygn. 1175, k. 22, z lokalizacją „od&#13;
Suwałk (Zielone, Niemcowizna)”, tam melodia i tekst; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Hulaj, bujaj, jeleniu” i teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst. W obu zapisach melodii tylko&#13;
&#13;
œ.&#13;
&#13;
j&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ Uœ&#13;
&#13;
R R R .&#13;
część wokalna: t. 1–6, t. 3: &amp; J&#13;
nr 299 – Rkp. Kolberga, teka 8, sygn. 1160, k. 367, z lokalizacją: „od&#13;
Białegostoku i Nowogrodka”. Pieśń z akompaniamentem fortepianowym zob. DWOK T. 67/II, nr 664.&#13;
nr 300 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr 16,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pojechał pan po wino”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Augustów”, tam tekst.&#13;
W rkp. (k. 92r.) w t. 1–2 tylko górna wersja, w t. 4 zamiast pierw  &#13;
szej ósemki szesnastki c h , t. 7:      , w t. 8 tylko&#13;
2&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
�439&#13;
&#13;
dolna wersja. W rkp. (k. 90) po tekście jak w druku jeszcze niedokończone fragmenty:&#13;
„Pyta…, mundur…, z Modlina,&#13;
napił miodu i wina…&#13;
połamał mu koń nogi.&#13;
Ubogiego żałować,&#13;
dukata mu darować”,&#13;
a dalej:&#13;
„Naści żołnierz złoty krzyż,&#13;
a idź sobie, gdzie ty chcesz,&#13;
przez dziedziniec kulając,&#13;
przez dziedziniec skakając,&#13;
wsiad na konia, wywinął.&#13;
W nocy z panią spał,&#13;
jeszcze za to krzyż dostał.&#13;
Pani w ok[ienku mrugała.&#13;
Ja sie pana nie boje,&#13;
co mnie pan dał, to moje”.&#13;
s. 278 nr 301 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 7,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Z tamtej&#13;
strony jeziora” i teka 43, sygn. 1352, k. 86, bez lokalizacji, tam tekst;&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 90, z zapisami z Augustowa, tam fragmenty&#13;
tekstu.&#13;
W zapisie melodii t. 2–3 i 5–6 skrócone każdorazowo do jednego&#13;
taktu: œ œ œ , w t. 4–5 ≥ przy c2, w t. 7 tylko dolna wersja, w t. 8&#13;
tylko górna wersja, na pierwszą miarę ósemki d2 cis2, w t. 9 dolna&#13;
wersja: ćwierćnuty h1 g1, t. 12: &amp;&#13;
&#13;
# œœ # œœ&#13;
œœ œœ .&#13;
&#13;
W zapisie tekstu z k. 86 zwr. 1–3 i zwr. 4 w. 1–2, a po nich:&#13;
„W tej komorze jest zielone łoze,&#13;
slicne, malowane, hej,&#13;
łoze, moje łoze,&#13;
któż na tobie będzie spał”&#13;
oraz wariant ostatniego wiersza: „kogoz ja tam połoze”, a dalej&#13;
zwr. 6.&#13;
&#13;
�440&#13;
&#13;
W zapisie z k. 90 zwr. 1 bez w. 3, wiersz 2 zwrotki 4 i na koniec:&#13;
„Pod tą lipką zieloną stoi łoże malowane” (por. zwr. 5).&#13;
nr 302 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92r., nr&#13;
15, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Z tamtej strony jeziora, stoi lipa”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, t. 4–6:&#13;
&#13;
# œ œ œ œ œ #œ&#13;
œ˙&#13;
&amp; # œJ J&#13;
J&#13;
&#13;
, w t. 9 tylko górna wersja, na drugą&#13;
&#13;
miarę triola ósemkowa, t. 11–13: &amp;&#13;
3&#13;
&#13;
# jj&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œj&#13;
3&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 279 nr 303 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 1, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na suchym dębie”;&#13;
sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 129, tam widoczne tylko zwr. 2, 4,&#13;
6, 7 i 9 oraz przekreślone zwr. 5, 3 i 8, początek karty odcięty.&#13;
W zapisie melodii z teki 43 w pierwszym wykonaniu: t. 1:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œœ&#13;
&#13;
t. 3: &amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#&#13;
œ jœ œ&#13;
œ œ&#13;
J œ J J , t. 3: &amp; œ œ&#13;
, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
# œ&#13;
œ œ œ .&#13;
&#13;
s. 279–280 nr 304 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 7, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem zwr. 3: „Pogonię ja&#13;
woły” i rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352, k. 87, bez lokalizacji, tam tekst zwr. 3–5 i zwr. 6 w. 1–3.&#13;
W zapisie melodii w t. 2 tylko dolna wersja; w zapisie tekstu&#13;
w zwr. 3 w. 2: „Jasiowe” zamiast „Stasiowe”.&#13;
s. 280–281 nr 305 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k.&#13;
93r., nr 30, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Na tutejszej grobli”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, t. 2:&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
, w t. 6 tylko górna, w t. 7 i 8 tylko dolna wersja&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 ,&#13;
&#13;
i dodana inna wersja alternatywna: &#13;
brak znaku powtórki.&#13;
s. 282 nr 307 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,&#13;
nr 25, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Ożenił się sajdak”;&#13;
w rkp. zapis melodii następujący:&#13;
&#13;
�441&#13;
&#13;
# œ œ œ œ&#13;
&amp; J J J J&#13;
O - że - nił&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
J J J J&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
się&#13;
&#13;
saj - dak...&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œ œ œ œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
œ œ [ œ]&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
œ&#13;
&#13;
..&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
nr 308 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 11, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Rozgniewała się, wzięła”; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Kropiwno”,&#13;
tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. (k. 92) melodia zanotowana o sekundę wielką wy-&#13;
&#13;
œœ œ œ œ&#13;
J , w t. 5&#13;
&#13;
b œ œœ J&#13;
żej, w t. 1–3 tylko dolna wersja, t. 4: &amp; J J&#13;
œ&#13;
&#13;
w drugiej połowie taktu trzy ósemki d2 c2 a1, w t. 8 przy trzeciej&#13;
ósemce alternatywnie b1, poniżej dodana wersja alternatywna:&#13;
&#13;
&#13;
      .&#13;
&#13;
s. 283 nr 309 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 95v.,&#13;
nr 2, tam melodia bez tekstu; teka 39, sygn. 1343, k. 17, tam tekst&#13;
bez melodii, oba rkp. bez lokalizacji.&#13;
W rkp. z teki 43 melodia zapisana w metrum , przy zachowaniu&#13;
tych samych wartości rytmicznych, w t. 1–4 w obu wykonaniach&#13;
tylko górna wersja, w t. 4 na pierwszą miarę alternatywnie szesnastki a1 h1, w t. 6 na pierwszą miarę ósemka h1, w t. 9 tylko górna&#13;
wersja, t. 10–12: &#13;
&#13;
 &#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 283–284 nr 311 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 91r., nr 26, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Kum z kościoła idzie” i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją jak w druku, tam tekst; sygn. 465 (dawna TNW 150),&#13;
k. 113, tam widoczne fragmenty melodii i tekst, jest to czystopis,&#13;
dziś uszkodzony.&#13;
&#13;
�442&#13;
&#13;
W obu zapisach tekstu w zwr. 4 między w. 2 i 3 jeszcze: „Chodź,&#13;
kumeńku, do chaty, napijem sie herbaty”, przy czym w rkp. o sygn.&#13;
465 ten fragment przekreślony.&#13;
s. 284 nr 312 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna 150), k. 113, z lokalizacją jak w druku, tam melodia i tekst; rkp. terenowe: teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 92v., nr 4, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia&#13;
z incipitem: „Na progu stojała, na kuma” i teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 84, z zapisami z okolic Suwałk, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. o sygn. 465 w t. 3 i 5 tylko górna wersja. W zapisie nutowym z teki 43 w t. 1 i 2 zamiast trzydziestodwójek szesnastka d2,&#13;
w t. 1 ostatnia szesnastka d2, przy niej alternatywnie trzydziestodwójki d2 c2, w t. 3 tylko górna wersja, t. 5: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ&#13;
œœ Rœœ J œJ&#13;
R&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 284–285 nr 313 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 281,&#13;
tam pieśń zapisana dwukrotnie; rkp. nieznanego autora, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 83, z lokalizacją naniesioną przez Kolberga: „Suwałki” i jego dopiskiem: „Trzciany, Korkliny”, tam tekst bez melodii.&#13;
W rkp. o sygn. 465 pierwszy zapis uszkodzony – karta odcięta, dziś&#13;
widoczny tylko dolny fragment pięciolinii oraz tekst, tam odesłanie do wariantu w cz. III Mazowsza (T. 26) nr 409; poniżej drugi&#13;
zapis, tam melodia z pierwszą zwrotką, lokalizacją jak w druku&#13;
i numerem pieśni jak w tomie.&#13;
W zapisie tekstu z teki 43 brak trzech ostatnich wierszy zwr. 4&#13;
i brak zwr. 6.&#13;
s. 285–286 nr 314 – Rkp. Kolberga: teka 1, sygn. 1117, k. 1b v., tam melodia i tekst, skreślona nota: „od Łodzi (Milewski)”, przekreślony&#13;
odsyłacz do wariantu tekstu w Sandomierskiem (DWOK T. 2) nr&#13;
198 i notka: „przeniesiono do Maz[owsza] V”; sygn. 465 (dawna&#13;
TNW 150), k. 281, jest to czystopis z lokalizacją, numerem pieśni&#13;
i odsyłaczami jak w druku, a także ze wzmianką zamieszczoną na&#13;
s. 286 w. 1–3g.&#13;
W rkp. z teki 1 przed t. 1 przygrywka:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
##&#13;
&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&amp; œœ œRœ œJœ œ œJœ œ , t. 5–8:&#13;
R&#13;
 &#13;
  , t. 3:&#13;
r j j r r j&#13;
## œ œ œ œ œ&#13;
j&#13;
r&#13;
&amp; J J J R R œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œj , a obok&#13;
&#13;
&#13;
zanotowana jeszcze jedna wersja alternatywna dla t. 8 – zgodna&#13;
z wersją małych nut w druku.&#13;
&#13;
�443&#13;
&#13;
W rkp. o sygn. 465 przed t. 1 przygrywka (później skreślona przez&#13;
Kolberga):&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
##&#13;
&#13;
##&#13;
œ œœ&#13;
t. 7: &amp; œœJ&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
œ .&#13;
&#13;
&amp;&#13;
œ œ œ , t. 3:&#13;
&#13;
##&#13;
&#13;
œœ œœ&#13;
&#13;
2&#13;
1&#13;
&#13;
œœ œJ œ œœ œ&#13;
R R J J ,&#13;
&#13;
s. 286–287 nr 315 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 46, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Hej,&#13;
stojała w sadzie”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 1 na&#13;
drugą miarę alternatywnie d2, w t. 2 tylko górna wersja, pierwsza&#13;
szesnastka f2 lub alternatywnie na pierwszą miarę szesnastki e2&#13;
c2, w t. 3 tylko górna wersja, w t. 5 na trzecią miarę alternatywnie&#13;
szesnastki a1 g1.&#13;
Melodia i tekst zob. DWOK T. 42, nr 1846.&#13;
s. 287–288 nr 316 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94v.,&#13;
nr 3, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Stała się nam nowina”, zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 2 i 9 na pierwszą&#13;
miarę dolna wersja, na drugą ósemki h1 a1, w t. 5, 6 i 8 tylko górna&#13;
wersja, t. 7 słabo czytelny.&#13;
s. 288–290 nr 317 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 29, z lokalizacją ogólną: „Suwałki” i teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 10, bez lokalizacji, w obu rkp. melodia z incipitem: „Jasio konie&#13;
poił”; teka 43, sygn. 1352, k. 85 i k. 86, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
&#13;
&#13;
W rkp. z k. 92v. w t. 1 dodana wersja alternatywna:   &#13;
,&#13;
t. 3: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
, w t. 5 dolna wersja zgodna z drukiem, poza&#13;
&#13;
tym dodane wersje alternatywne jak powyższy przykład w t. 3,&#13;
w t. 7 tylko dolna wersja.&#13;
W rkp. z k. 95r., melodia zanotowana o kwartę czystą niżej, obok&#13;
zanotowana wersja alternatywna dla t. 1: &amp; œ&#13;
&#13;
œ œ œ œ , w t. 5&#13;
&#13;
na pierwszą miarę dodane alternatywnie ósemki f2 e2, w t. 6 tylko&#13;
górna, w t. 7 tylko dolna wersja.&#13;
W zapisie tekstu z k. 85 zwrotki 1–4, po nich zwr. 7–9 i pierwszy&#13;
wiersz zwr. 10, dalej zwr. 15–17, 20, 22–25, a następnie:&#13;
&#13;
�444&#13;
&#13;
„Zacepił się Kasi fartuszek za pale,&#13;
ej, ratujze, mój Jasienku, moje zakochanie.&#13;
Nie na tom cię kidał, żeby cię ratować,&#13;
musis, ty, Kasinku, ten dunaj zgruntować”,&#13;
po tym fragmencie zanotowany jeszcze incipit: „Młode rybackowie”, dalej w. 1–2 zwrotki 36 i w. 2 i 5 zwrotki 35.&#13;
Na k. 86 zwr. 21, dalej: zwr. 13, 14, 26, 28, 34, 35 i 36, przy czym&#13;
w zwr. 21 w. 4: „bym na sobie miała”, w zwr. 34 w. 2: „złote” zamiast „głośne”.&#13;
Wariant melodii z incipitem: „Przyjechał Jasiu z cudzej ukrainy”,&#13;
zob. nr 218 w suplemencie.&#13;
s. 290 nr 318 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 35, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:&#13;
„W jednem to miasteczku”.&#13;
W rkp. w t. 1 na trzecią i czwartą miarę alternatywnie ćwierćnuta&#13;
c2 i ósemki d2 e2, w t. 2 zamiast ostatniej ósemki szesnastki f1 d1,&#13;
w t. 3 tylko dolna, w t. 4 górna wersja, na trzecią i czwartą miarę&#13;
alternatywnie ósemki c2 g1 i ćwierćnuta g1, w t. 5 przy ostatniej&#13;
ósemce alternatywnie d2.&#13;
s. 290–291 nr 319 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 19, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem&#13;
drugiej zwrotki: „A mój jegomość” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez&#13;
lokalizacji, tam tekst zwr. 2.&#13;
W rkp. z k. 91 w t. 1 na drugą miarę ósemki f2 d2, w t. 3 w górnej&#13;
wersji zamiast szesnastek ósemka f2, w t. 4 dodane wersje alternatywne: na pierwszą i drugą miarę ósemki a1 h1 c2 a1, na trzecią&#13;
miarę ósemki a1 g1, w t. 5 i 6 tylko górna wersja, w t. 5 na pierwszą&#13;
miarę ósemki c2 g1.&#13;
s. 291 nr 320 – Tekst w rkp. terenowych Kolberga: teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 88, bez lokalizacji i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją: „Augustów”.&#13;
Na k. 88 kolejno: zwr. 1–3, przy czym w zwr. 1: „królewna” zamiast „podolanka”, a w zwr. 2 brak w. 2, dalej zwr. 4, zwr. 6–10,&#13;
12–16, 18–23 i 26–33, pozostałych zwrotek brak. Na k. 89 zwr.&#13;
1, dalej: „Przyszedł do nij”, a następnie zwr. 11, 17, 26 (bez słów:&#13;
„Pan brat”), zwr. 25, a po niej: „Szewce siedzą przy warstacie…” i na&#13;
końcu zwr. 27.&#13;
W rkp. Kolberga zachowały się także inne niż publikowany pod&#13;
nr. 320 zapisy nutowe do tej pieśni, por. DWOK T. 42, nr 1827–&#13;
1828.&#13;
&#13;
�445&#13;
&#13;
Odsyłacz do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), nr 9 dotyczy&#13;
podobnych fragmentów tekstu.&#13;
s. 292 nr 321 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 6,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Jak w lecie, tak w zimie”.&#13;
W rkp. melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w t. 2 i 6&#13;
tylko górna wersja, w t. 3 na trzecią miarę szesnastki e2 d2, t. 7:&#13;
&#13;
&amp; b œR Rœ œJ .&#13;
&#13;
r&#13;
œ , w t. 8 na pierwszą miarę ósemka g1.&#13;
&#13;
s. 292–293 nr 322 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 42, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam&#13;
widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis&#13;
następujący:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# œ œ&#13;
œ œJ œ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ œ œœœœ&#13;
œ&#13;
J J&#13;
&#13;
# j j j j&#13;
j j&#13;
œ œœœ&#13;
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œJ œJ œ J J œ œ&#13;
&#13;
œ ˙&#13;
&#13;
œ&#13;
.&#13;
&#13;
s. 293–294 nr 323 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352: k. 92v.,&#13;
nr 38, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Cemu te wiatry nie wieją” i teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami&#13;
z okolic Suwałk, tam tekst.&#13;
W zapisie melodii (k. 92) w t. 3, 4 i 6 tylko dolna wersja, w t. 4&#13;
pierwsza ćwierćnuta alternatynie d2, druga ćwierćnuta g1, w t. 6&#13;
druga ćwierćnuta c2.&#13;
s. 294 nr 324 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr 6,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Służył&#13;
Jasio u pana” i teka 43, sygn. 1352, k. 85, tam tekst.&#13;
W zapisie melodii (k. 92) zanotowana tylko dolna wersja, w t. 2&#13;
na pierwszą miarę ósemki d2 e2, w t. 4 zamiast szesnastek ósemka&#13;
gis1, w t. 5 widoczne trudności intonacyjne wykonawcy, nad d2&#13;
zanotował Kolberg równocześnie ≥ i Ω.&#13;
s. 295 nr 325 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,&#13;
nr 21, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Tam za borem&#13;
bylica” – zob. przypis Kolberga do numeru 325 w T. 28.&#13;
&#13;
j œ œ œœ&#13;
W rkp. t. 1: &amp; œ œJ J&#13;
, w t. 2–5 tylko dolna wersja, w t. 4&#13;
&#13;
druga ósemka h1, w t. 6 na pierwszą miarę dolna, na trzecią obie&#13;
wersje.&#13;
&#13;
�446&#13;
&#13;
nr 326 – Melodia bez tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 94r., nr 22, bez lokalizacji; tam widoczne&#13;
trudności w zapisie metrorytmicznym, melodia zapisana czę częściowo , przy zachowaniu tych saściowo w metrum ,&#13;
mych wartości rytmicznych, w rkp. tylko górna wersja, t. 1–2:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
     &#13;
, t. 5–6 przy powtórce zanotowane&#13;
&#13;
o sekundę niżej.&#13;
s. 296 nr 327 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v., nr&#13;
37, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem: „Pojechał pan na dunaj”; teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami z okolic&#13;
Suwałk i teka 43, sygn. 1352, k. 90, na k. 84 i tamże na k. 90 tylko&#13;
tekst, oba rkp. bez lokalizacji.&#13;
W zapisie melodii w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 i 4 tylko górna,&#13;
w t. 2 na pierwszą miarę szesnastki e2 f2, w t. 4 na pierwszą miarę&#13;
szesnastki f2 d2.&#13;
W rkp. z k. 84 najpierw incipit: „Pojechał pan”, dalej zwr. 6, zwr.&#13;
4 w. 1 i 2, zwr. 7 w. 1, następnie wariant zwr. 9: „Służka do dworu&#13;
przychodzi i pani nowinę powiada”, po nim zwr. 10, dalej tekst:&#13;
„Juże pan utonął, tylko wrony konik…”, zwr. 13 (vel) i 12 (vel).&#13;
Na k. 90 zwr. 1–3, zwr. 4 (vel), w zwr. 5 w. 2: „do pani znać daje”,&#13;
dalej zwr. 8, przy czym w rkp. „dworu” zamiast „domu”, po niej&#13;
zwr. 11–16 bez wariantów zamieszczonych w nawiasach.&#13;
Tekst por. nr 225 w suplemencie.&#13;
s. 296–297 nr 328 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 94r.,&#13;
nr 25, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Czego kalino&#13;
w cieni stoisz”; teka 43, sygn. 1352, k. 73, bez lokalizacji, tam tekst&#13;
zwr. 11–13 i 17–21; rkp. nieznanego autora, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 88, bez lokalizacji – tekst zwr. 1, 3–6 i 11–12.&#13;
W zapisie melodii w pierwszym wykonaniu: w t. 1–4 górna wersja, przy powtórce zapis następujący:&#13;
&#13;
# œ&#13;
&amp; œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
m&#13;
&#13;
œ œ œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu z k. 88 zwr. 1 zanotowana skrótowo (tylko incipit,&#13;
a dalej: „etc.”), w zwr. 11 i 12: „Kasienku” zamiast „siostro”, po zwr.&#13;
12 wariant zwr. 13: „Mnie sąsiadeńka poprosiła, żeby dzieciątko&#13;
porzuciła”. W rkp. Kolberga zachował jeszcze inny zapis melodii&#13;
do tej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1829.&#13;
s. 298 nr 330 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 5, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem:&#13;
&#13;
�447&#13;
&#13;
„U szenkarza na dole (bis)”; w rkp. w t. 1 i 3 tylko dolna wersja,&#13;
w t. 1 na pierwszą miarę ósemki d2 d2, w t. 3 dodana inna wersja&#13;
&#13;
# œ œœœœœ&#13;
&#13;
alternatywna: &amp;&#13;
&#13;
, t. 5: &#13;
&#13;
     &#13;
&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 298–299 nr 331 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92v.,&#13;
nr 39, z lokalizacją ogólną: „Suwałki”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Wędrowali krawcycy” i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji,&#13;
tam tekst.&#13;
W zapisie melodii (k. 92v.) różnice w zapisie metrorytmicznym:&#13;
&#13;
#&#13;
&amp; œj œj œœ œœ&#13;
J J&#13;
Wę - dro - wa - li&#13;
&#13;
#&#13;
œ&#13;
&amp; œœ&#13;
&#13;
œœ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œ Jœ œ&#13;
&#13;
kraw - cy - cy...&#13;
&#13;
j&#13;
œ œJ œJ œJ œ # œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
J œ&#13;
&#13;
j j j j&#13;
œ œ œ œ œ œ&#13;
&#13;
˙&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
W zapisie tekstu w zwr. 9 najpierw: „z tą dziewcyną”, a dalej zanotowane: „pójść z senkarką”, w zwr. 10: „weź dziewcynę” zamiast&#13;
„weź senkarkę”, w zwr. 12: „senkarko” jak w druku.&#13;
s. 299 nr 333 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 18,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Skocyła Ka-&#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
sia”; w rkp. tylko dolna wersja, t. 7–8: &#13;
.&#13;
nr 334 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 94r., nr&#13;
27, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Szła Kasinka”, widoczne trudności Kolberga w zapisie metrorytmicznym, zapis następujący:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
   &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
  &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
                  &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w powyższym przykładzie dodane wersje alternatywne: w t. 1 jak&#13;
&#13;
œ œ œ œ œjœ œ&#13;
dolna wersja w druku, w t. 5: &amp; œ&#13;
.&#13;
&#13;
s. 300 nr 335 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 16, bez lokalizacji. W rkp. w zapisie melodii przy kluczu tylko&#13;
&#13;
�448&#13;
&#13;
b œ&#13;
jeden bemol, t. 1: &amp;&#13;
&#13;
œ œ œ œ&#13;
J J J J , t. 5–6 zanotowane w metrum &#13;
&#13;
zamiast ćwierćnuty z kropką każdorazowo ósemka i nad nią fermata.&#13;
s. 301–302 nr 337 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 89, z lokalizacją: „od Stawisk, Szczuczyna”. Zapisowi tekstu z k. 89 odpowiada melodia z k. 92, inna niż publikowana przez&#13;
Kolberga, zob. DWOK T. 42, nr 1833, tam z pierwszą zwrotką.&#13;
Odsyłacz do melodii nr 418 w T. 26 błędny.&#13;
s. 302 nr 338 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 84, z zapisami z okolic Suwałk, tam tekst; dwie ostatnie zwrotki zanotowane skrótowo,&#13;
bez pierwszego wiersza. W rkp. Kolberga zachował się zapis melodii do tej pieśni, zob. DWOK T. 42, nr 1831.&#13;
s. 303 nr 339 – Pod pieśnią odesłanie do pierwodruku opublikowanego&#13;
przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” R. 14: 1847, T. 2, nr 42, tam&#13;
melodia z pierwszą zwrotką, zob. przedruk w DWOK T. 67/I, nr&#13;
215.&#13;
nr 340 – Rkp. Kolberga, teka 5, sygn. 1136, k. 83r., z lokalizacją&#13;
ogólną: „z Łomżyńskiego”. W rkp. melodia zanotowana o tercję&#13;
małą wyżej, w tonacji durowej, tzn. przy c2 i g1 występuje każdorazowo ≥; w t. 2 na ostatnią miarę ćwierćnuta cis2 lub alternatywnie&#13;
ósemki cis2 a1, w t. 3 tylko górna wersja, na ostatnią miarę alter-&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
natywnie gis1, t. 4–5:                     , w t. 6&#13;
tylko górna wersja.&#13;
s. 304 nr 341 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 15, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Ach, zbujali się siwe łabędzie” zanotowana o sekundę wielką&#13;
wyżej; teka 42, sygn. 1349, k. 20, z lokalizacją jak w druku, bez&#13;
daty.&#13;
W obu rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 na drugą miarę druga&#13;
ósemka f2; w rkp. z teki 43 w t. 5 na pierwszą miarę alternatywnie&#13;
ósemki es2 d2.&#13;
W zapisie tekstu (teka 42) w zwr. 2: „mego tatula” zamiast „mego&#13;
ojca”, w zwr. 3: „koniki” zamiast „konie”.&#13;
W rkp. jeszcze jedna zwrotka:&#13;
„Ach, trzeba, trzeba te drogie sygnety sprzedawać,&#13;
swego najmilejszego z tej niewoleńki dostawać.&#13;
Już jego kochana te drogie sygnety sprzedała,&#13;
swego najmilejszego z tej niewoleńki dostała”.&#13;
&#13;
�449&#13;
&#13;
Poniżej jeszcze notatka Kolberga odnosząca się do kolejnych zwrotek: „podobnie: mamula – te siwe krowy, siostryczka – te drogie&#13;
suknie, kochanka – ten drogi sygnet”.&#13;
nr 342 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91r.,&#13;
nr 11, bez lokalizacji, tam melodia z fragmentami tekstu:&#13;
„Gdzie to jedziesz, Jasiu,&#13;
na wojenkę, Kasiu.&#13;
[…] na cisowej górze,&#13;
[na] jedwabnym…”.&#13;
W rkp. w t. 5, 8 i 10 tylko dolna wersja, w t. 10 widoczne trudności&#13;
intonacyjne wykonawcy, nad f2 równocześnie ≥ i Ω.&#13;
s. 304–305 nr 343 – Rkp. Kolberga, sygn. 3208, k. 85, z lokalizacją jak&#13;
w druku, tam melodia i tekst. W zapisie melodii w t. 2 na drugą&#13;
miarę a1, w t. 3–5 tylko dolna, w t. 6–8 tylko górna wersja, w t. 8&#13;
na drugą miarę g1.&#13;
s. 305 nr 344 – Por. nr 249 w suplemencie.&#13;
s. 306 nr 346 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93v.,&#13;
nr 16, z lokalizacją ogólną: „Szczepanków”, tam melodia z incipitem: „Żołnierz ci ja, żołnierz”; w t. 1 w pierwszym wykonaniu&#13;
ostatnia ósemka d2.&#13;
s. 306–307 nr 347 – Rkp. Kolberga: sygn. 3208, k. 201, z lokalizacją jak&#13;
w druku i notą: „Żołnierska”, tam melodia, tekst zwr. 1 i pierwszy&#13;
wiersz zwr. 2; rkp. terenowy teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 3, tam&#13;
melodia z incipitem: „Jak ja miałam lat piętnaście”; teka 39, sygn.&#13;
1343, k. 17, bez lokalizacji, tam widoczne tylko wiersze 1–3 pierwszej zwrotki, reszta karty odcięta.&#13;
W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o tercję małą wyżej, w t. 4:&#13;
w pierwszym wykonaniu na drugą miarę alternatywnie ósemki a1&#13;
g1, przy powtórce ósemki d1 d1.&#13;
s. 307–308 nr 348 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 92r.,&#13;
nr 48, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Idzie kobieta tak”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp. (k. 92) melodia zanotowana o tercję małą niżej, w pierwszym wykonaniu: w t. 1 druga ósemka b1, na trzecią miarę ósemki&#13;
&#13;
b&#13;
b c , w t. 2 na pierwszą miarę ósemki c c , t. 3: &amp;&#13;
&#13;
j&#13;
b œœœœœ œ&#13;
&#13;
,&#13;
w drugim wykonaniu: w t. 2 na pierwszą miarę ósemki b b , na&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
b&#13;
drugą druga ósemka b1, t. 3: &amp;&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
b œ œ œ œœ œ œ&#13;
JJ&#13;
, tam na trzecią&#13;
&#13;
�450&#13;
&#13;
i czwartą miarę dodana jeszcze jedna wersja alternatywna, jak&#13;
wersja małych nut w druku. W zapisie tekstu we wszystkich&#13;
zwrotkach: „kanapa” zamiast „łoże”, w rkp. brak też zamieszczonego w nawiasie wariantu zwr. 4.&#13;
s. 308–309 nr 349 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 169v.,&#13;
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem&#13;
pieśni oraz z odsyłaczem jak w tomie; rkp. terenowy, teka 43,&#13;
sygn. 1352, k. 93r., nr 6, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia&#13;
z incipitem: „Cały dzień myśliwy”.&#13;
W rkp. o sygn. 465 w t. 2 na trzecią i czwartą miarę tylko górna&#13;
wersja, w t. 4 w górnej wersji półnuta fis1. W rkp. z teki 43 melodia zanotowana o kwartę czystą wyżej, w t. 1 na ostatnią miarę&#13;
alternatywnie ósemki a1 g1, w t. 2 na trzecią miarę alternatywnie&#13;
ćwierćnuta c2, w t. 3 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie ósemki h1 c2, w t. 4 tylko górna wersja.&#13;
s. 309–310 nr 350 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 169v.,&#13;
jest to czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem pieśni oraz z odsyłaczem jak w tomie; rkp. terenowe: teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 92r., nr 51, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Pojechał myśliwy” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W zapisie z teki 43 melodia zanotowana w metrum  przy zachowaniu tych samych wartości rytmicznych, w t. 1 w pierwszym&#13;
wykonaniu druga ósemka fis1.&#13;
s. 310 nr 351 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 146, jest to&#13;
czystopis przygotowany do druku z naniesionym numerem pieśni&#13;
jak w tomie oraz z odsyłaczami i przypisem; rkp. terenowy, teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 45, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam&#13;
melodia z incipitem: „Siedzi zając pod miedzą”.&#13;
W rkp. o sygn. 465 w t. 6 tylko dolna wersja; w rkp. z teki 43&#13;
melodia zanotowana w metrum  w podwojonych wartościach&#13;
rytmicznych, w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 2 pierwsza ósemka&#13;
e2, w t. 4 i 6 tylko dolna wersja, w t. 7 zamiast pierwszej ósemki&#13;
szesnastki d2 c2.&#13;
s. 310–311 nr 352 – Por. nr 267 w suplemencie.&#13;
s. 311 nr 353 – Rkp. Kolberga, teka 24, sygn. 1283, k. 13v., z lokalizacją ogólną: „Łomża”. W rkp. melodia zanotowana o kwartę czystą&#13;
wyżej, w drugim wykonaniu: w t. 2 również dolna wersja, t. 3–4:&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
      &#13;
&#13;
&#13;
 .&#13;
&#13;
�451&#13;
&#13;
s. 312–313 nr 355 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 95r.,&#13;
nr 11, bez lokalizacji, tam melodia i teka 43, sygn. 1352, k. 89,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam tekst.&#13;
W rkp. z k. 95 melodia zanotowana o sekundę wielką wyżej, w drugim wykonaniu t. 5–8:&#13;
&#13;
&amp;b&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
œ #œ&#13;
J&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
œœœ œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
‰&#13;
&#13;
;&#13;
&#13;
w zapisie tekstu po zwr. 1 zanotowane skrótowo kolejne zwrotki:&#13;
„Przyjechał do ni w sobotę w sabas,&#13;
aj, waj, … w sobotę… .&#13;
I jechał do ni trzema furami.&#13;
Na jedną furę śrebło i złoto.&#13;
Na drugą furę skrynki, pierynki.&#13;
Na trzecią furę wsiąde ja sama”.&#13;
s. 313 nr 356 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr&#13;
46, bez lokalizacji, z notatką: „Żydówka Ryfka”, tam melodia z incipitem: „Ej, była, żyła”.&#13;
W rkp. brak znaku przykluczowego, w pierwszym wykonaniu:&#13;
&#13;
 &#13;
t. 2:   &#13;
&#13;
, w t. 4 na pierwszą miarę ósemka a1, w t. 5 na&#13;
&#13;
trzecią miarę alternatywnie szesnastki c2 c2, w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
&#13;
t. 1–2:    &#13;
&#13;
 &#13;
&#13;
&#13;
, w t. 8 na trzecią miarę tylko cis2,&#13;
&#13;
po t. 8 dodany jeszcze jeden takt: ćwierćnuta z kropką d2.&#13;
s. 313–314 nr 357 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 41, jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją, naniesionym&#13;
numerem pieśni i odsyłaczem jak w druku; rkp. terenowy teka&#13;
43, sygn. 1352, k. 93r., nr 39, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam&#13;
melodia.&#13;
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 pierwotnie zanotowana na końcu, a po&#13;
zwr. 4 jeszcze: „Żydówkę głuchą biczem przez brzucho,&#13;
a Żyda Arona pałkiem za ucho, aj waj mir”;&#13;
&#13;
r r&#13;
&#13;
j ‰&#13;
w rkp. z teki 43 t. 5–6 skrócone do jednego taktu: &amp; œœ œœ œ&#13;
R R&#13;
&#13;
powyżej jeszcze oznaczenia literowe nut: trzy razy e.&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
�452&#13;
&#13;
s. 314 nr 358 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 41, jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym&#13;
numerem pieśni jak w druku; rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 95r., nr 9, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Na moście&#13;
Chroście”.&#13;
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 zanotowana jako ostatnia; w rkp. z teki&#13;
43 w t. 1 tylko dolna wersja, w t. 3 przy drugiej ósemce alternatywnie c2, t. 5–8 w drugim wykonaniu:&#13;
&#13;
&amp;&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
j&#13;
œœ&#13;
J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 315 nr 359 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r., nr 38,&#13;
z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Przyjechali Żydkowie”, zapis następujący:&#13;
&#13;
j j&#13;
&amp; œ œ œJ Jœ&#13;
Przy - je - cha - li&#13;
&#13;
j j œ œ&#13;
&amp;œ œ J J&#13;
&#13;
œ&#13;
J&#13;
&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
&#13;
Żyd - ko - wie...&#13;
&#13;
j 3j j j&#13;
œœ œœ œœ œœ œ œ œ œ&#13;
J J&#13;
3&#13;
&#13;
œ œ œ œ œ œj œ œ œ œ œ&#13;
J&#13;
J J J&#13;
&#13;
œ&#13;
&#13;
Œ&#13;
&#13;
.&#13;
&#13;
s. 316 nr 361 – Tekst w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 85, bez lokalizacji, tam z wariantem melodii, por. DWOK T. 42,&#13;
nr 1848.&#13;
nr 362 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
nr 363 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez lokalizacji. W rkp. najpierw zwr. 3–9, a po nich zwr. 1–2 zanotowane&#13;
jako osobny wątek.&#13;
s. 317 nr 364 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 85, bez&#13;
lokalizacji.&#13;
nr 366 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91r., nr 5,&#13;
bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Tuna, tuna przy dolinie”;&#13;
teka 43, sygn. 1352, k. 95v., nr 11, bez lokalizacji, tam melodia&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 88, bez lokalizacji, tam tekst.&#13;
W rkp. z k. 91 w t. 4: w pierwszym wykonaniu górna wersja,&#13;
w drugim wykonaniu: &amp;&#13;
&#13;
#&#13;
&#13;
œ œ œj . œr .&#13;
R R&#13;
&#13;
W rkp. z k. 95 w pierwszym wykonaniu w t. 4 na pierwszą miarę&#13;
górna wersja, na drugą miarę ósemka g1, w drugim wykonaniu t. 1–4:&#13;
&#13;
�453&#13;
&#13;
# r r j&#13;
&amp; œœ œœ œ œj&#13;
&#13;
r r&#13;
œ&#13;
œ œ œ œ J&#13;
&#13;
# œœ j&#13;
œ Jœ œ&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# m&#13;
œ œœjœ œ œ&#13;
J&#13;
&#13;
œ.&#13;
J&#13;
&#13;
r&#13;
j j&#13;
œ œ œR œR œR œ œ ;&#13;
R&#13;
&#13;
w zapisie tekstu z k. 88 zwr. 3 zanotowana skrótowo, brak w. 2.&#13;
s. 318 nr 367 – Rkp. Kolberga: sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 27v., jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym&#13;
numerem pieśni jak w druku; rkp. terenowe: teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 91r., nr 20, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam melodia z incipitem: „Za jezioreńkiem konie” i teka 43, sygn. 1352, k. 90, z lokalizacją: „Sejny”, tam tekst.&#13;
W rkp. o sygn. 465 w t. 4 tylko dolna wersja. W rkp. z teki&#13;
43 w t. 1 tylko górna wersja, od t. 3 zmiany rytmiczne:&#13;
&#13;
U&#13;
j œ j œœœ j r&#13;
œ. œ .&#13;
œ J œ&#13;
R&#13;
3&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
nr 368 – Incipit tekstu w rkp. terenowym Kolberga, teka 43, sygn.&#13;
1352, k. 88, bez lokalizacji, por. nr 286 w suplemencie.&#13;
nr 369 – Rkp. Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 91v., nr 31, bez&#13;
lokalizacji, zapis słabo czytelny.&#13;
W rkp. w pierwszym wykonaniu górna wersja, w drugim dolna;&#13;
w t. 1 w obu wykonaniach druga szesnastka a1; w pierwszym wykonaniu: w t. 3 pierwsza szesnastka nieczytelna, druga e2, na trzecią miarę alternatywnie ósemka g2, między t. 3 i 4 dodane jeszcze&#13;
dwa takty: takt pierwszy nieczytelny, t. 2 jak górna wersja w t. 3;&#13;
w drugim wykonaniu: brak powtórki w t. 2, w t. 3 ostatnia szesnastka h1, t. 4: ósemka i ćwierćnuta g1.&#13;
s. 318–319 nr 370 – Rkp. terenowe Kolberga: teka 43, sygn. 1352, k. 91v.,&#13;
nr 41, bez lokalizacji, tam melodia z incipitem: „Hola, wołki, hola”&#13;
i teka 43, sygn. 1352, k. 89, z lokalizacją ogólną: „Augustów”, tam&#13;
tekst. W rkp. z k. 91 zapis następujący:&#13;
&#13;
U&#13;
&#13;
# r j&#13;
j&#13;
œ&#13;
œ j&#13;
&amp; œ œR œ œJ œ œ œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .&#13;
Jałochna (za bydłem)&#13;
&#13;
Ho - la, woł - ki,&#13;
byś - ki&#13;
&#13;
ho - la&#13;
&#13;
#&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
œ œ œœœ œ œœ&#13;
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
&amp;&#13;
&#13;
# . œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ&#13;
.J JJ J&#13;
œ œ œ ..&#13;
J œ&#13;
.&#13;
ho - la&#13;
&#13;
ryk krów&#13;
&#13;
œ. œ.&#13;
&#13;
# 2&#13;
j&#13;
&amp; 4 .. œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
2&#13;
4&#13;
&#13;
�#&#13;
j&#13;
œ œ&#13;
œ œ œœœ œ œœ&#13;
&amp; œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ. œ œ œ œ œ&#13;
œ&#13;
J&#13;
454&#13;
&#13;
# œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œœ œ œ&#13;
œ œ œ ..&#13;
&amp; .. J J J œJ&#13;
J œ&#13;
.&#13;
ho - la&#13;
&#13;
ryk krów&#13;
&#13;
œ. œ.&#13;
&#13;
2&#13;
4&#13;
&#13;
# 2&#13;
j&#13;
&amp; 4 .. œJ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ œ .. œ œ œ œ œ œ œ .&#13;
1.&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
rom ta ta&#13;
&#13;
s. 319–320 nr 372 – Rkp. Kolberga: rkp. terenowy, teka 43, sygn. 1352,&#13;
k. 93r., nr 43, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem: „Poszła mucha po wodę”; sygn. 465 (dawna TNW 150),&#13;
k. 109, tam tekst, karta odcięta, był to czystopis z notą lokalizacyjną i z melodią.&#13;
W zapisie z teki 43 w pierwszym wykonaniu t. 4: &#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
&#13;
,&#13;
&#13;
w drugim wykonaniu: w t. 1 ostatnia ósemka c , w t. 2 na drugą&#13;
miarę alternatywnie ćwierćnuta a1.&#13;
W rkp. o sygn. 465 zwr. 3 zanotowana początkowo jako ostatnia,&#13;
a następnie opatrzona numerem 3, w zwr. 6 w. 4: „wyleciał” zamiast „wycieczał”.&#13;
s. 320 nr 373 – Tekst w rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150),&#13;
k. 109 podpisany jako dalszy ciąg poprzedniej pieśni.&#13;
nr 374 – Rkp. Kolberga, sygn. 465 (dawna TNW 150), k. 109, jest&#13;
to czystopis przygotowany do druku z lokalizacją i naniesionym&#13;
numerem pieśni.&#13;
s. 320–321 nr 375 – Rkp. terenowy Kolberga, teka 43, sygn. 1352, k. 93r.,&#13;
nr 44, z lokalizacją ogólną: „Łomża”, tam melodia z incipitem:&#13;
„Dwa kapłony żyta”.&#13;
W rkp. w t. 1 tylko dolna wersja, na drugą miarę alternatywnie&#13;
ósemki c2 c2, w t. 2 na pierwszą miarę dolna, na drugą miarę obie&#13;
wersje, na trzecią i czwartą miarę górna wersja.&#13;
2&#13;
&#13;
Przypisy (s. 323–354)&#13;
s. 323–325 w. 30g. ( przyp. 1) – Cytaty pochodzą z wymienionej przez&#13;
Kolberga pracy L. Rzeczniowskiego Dawna i teraźniejsza Łomża, Warszawa 1861, s. 61, 82–87; przyp. 1 na s. 325 wprowadzony&#13;
przez Kolberga.&#13;
s. 325 w. 31g. (przyp. 1) – s. 334 w. 1d. (przyp. 10) – Wszystkie fragmenty pochodzą z pracy Z. Glogera Kilka słów o podaniach z okolic&#13;
&#13;
�455&#13;
&#13;
Tykocina, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 3, s. 141–150; w archiwum zachowała się też odbitka artykułu (teka 50/29, k. 11–16)&#13;
z naniesionymi notatkami Kolberga dotyczącymi rozmieszczenia&#13;
w druku i przypisami. Poszczególne partie tekstu pochodzą z następujących stron „Biblioteki Warszawskiej”: przyp. 2 – s. 149–&#13;
–150; przyp. 3 – s. 144; przyp. 4 – s. 146–148; przyp. 5 – s. 142–143,&#13;
tam także w przypisie odesłanie do fragmentu hasła K. Wł. W[ójcickiego] Cygani zamieszczonego w Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda w 1861, T. 6, s. 38 (całość hasła s. 35–47); przyp.&#13;
6 (i przypisy dolne) – s. 143–144: w przyp. 1 na s. 332 odesłanie&#13;
za Glogerem do hasła w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, tam w T. IV z 1860 roku na s. 20–29 hasło J. Bartoszewicza&#13;
Bona Sforcyja, na s. 24 Bartoszewicz wymienia pracę Orzelskiego&#13;
w tłumaczeniu Spasowicza, zob. Bezkrólewia ksiąg ośmioro, czyli dzieje Polski od zgonu Zygmunta Augusta r. 1572 do r. 1576&#13;
Świętosława z Borzejowic Orzelskiego, przełożył przypisami i życiorysem uzupełnił W. Spasowicz, Petersburg i Mohilew 1856,&#13;
T. 3, s. 206 i 215–216, tam na wymienionych stronach o dobrach&#13;
Bony; przyp. 7 – pochodzi ze s. 148 pracy Glogera Kilka słów…;&#13;
przyp. 8 – s. 146; przyp. 9 – s. 116, przy czym przyp. 2 dolny na&#13;
s. 333 włączony przez Kolberga, jego treść naniesiona na odbitce;&#13;
przyp. 10 – s. 145.&#13;
s. 335–337 w. 25g. (przyp. 11) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberg wykorzystał fragmenty pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni&#13;
augustowskiej…, s. 115.&#13;
s. 337–339 w. 6g. (przyp. 12) – Kolberg wykorzystał fragmenty pracy&#13;
A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 270–&#13;
273.&#13;
s. 339 w. 7g. – s. 340 w. 1d. (przyp. 13) – Por. fragmenty pracy A. Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej…, s. 152. W przypisach dolnych na s. 339 wprowadzonych przez Kolberga wymieniony został tekst S. Nowalskiego Wigry zamieszczony w „Kalendarzu Ludowym Redakcji Zorzy” na rok 1871 [Warszawa 1870],&#13;
s. 55–61 zawierający fragment zaginionego rękopisu dotyczącego&#13;
historii klasztoru w Wigrach.&#13;
s. 341–342 (przyp. 14) – Przytoczone przez Kolberga fragmenty pochodzą&#13;
z artykułu A. Osipowicza Wycieczki w okolice Suwałk… zamieszczonego w „Tygodniku Ilustrowanym”, nr 255. W pierwszym akapicie wzmianka o autorze historii Wilna, dotyczy pracy A.H. Kirkora wydanej pod pseudonimem Jan ze Śliwna Przechadzki po&#13;
Wilnie i jego okolicach, Wilno 1856, tam na s. 134–135 rozważania o pochodzeniu nazwy.&#13;
&#13;
�456&#13;
&#13;
s. 343 (przyp. 15) – Wymieniony na początku akapitu „sprawozdawca”&#13;
to B. Chlebowski (nazwisko autora w spisie treści), który w ramach Przeglądu piśmienniczego w „Tygodniku Ilustrowanym”&#13;
1881, T. XII, (seria III), nr 299 analizuje poglądy W. Kętrzyńskiego&#13;
wyrażone w artykule O pierwotnym ustroju społecznym w Polsce.&#13;
Z powodu dzieła pana prof. dr Stanisława Smolki: Mieszko Stary i jego wiek zamieszczonym w „Ateneum” 1881, T. 2, s. 463–477.&#13;
Zamieszczony przez Kolberga cytat pochodzi z „Tygodnika”, tam&#13;
natomiast omówione (a nie cytowane) zostały poglądy Kętrzyńskiego. Dalej wymieniony został artykuł Antoniego J. [A.J. Rolle]&#13;
Dzieje szlachty okolicznej w owruckim powiecie, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1881, T. 2, s. 19–39, 183–200 i 352–367, przytoczone&#13;
informacje pochodzą ze s. 33 i 35 i nie jest to cytat. W przypisie&#13;
wykorzystany fragment artykułu W. Łebińskiego O wojnach i rycerzach polskich. Studium starożytnicze, „Ateneum” 1885, T. 2,&#13;
s. 243–271.&#13;
s. 344–346 w. 20g. (przyp. 16) – Kolberg wykorzystał fragmenty publikacji P. Bobrowskiego Grodenskaja gubernija wydanej w serii&#13;
Materialy dla geografii i statistiki Rossii, sobrannyje oficerami&#13;
generalnogo sztaba, Sankt–Petersburg 1863, T. II (nota za: Estreicherem). Na początku cytatu wzmianka o pracach Szafarzyka i Jaroszewicza, zob. m.in.: P.J. Szafarzyk Starożytności słowiańskie,&#13;
w tłumaczeniu H.N. Bońkowskiego, T. 1–2, Poznań 1844 (oryginał&#13;
czeski publikowany w zeszytach w latach 1836–1837) i J. Jaroszewicz Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej,&#13;
„Atheneum” Wilno 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186. W przypisie na&#13;
s. 345 odesłanie do mapy – Karty etnograficznej województw zamieszczonej na końcu Obchodów weselnych… Glogera.&#13;
s. 346 w. 21g. – s. 347 w. 1d. (przyp. 17) – Cytat pochodzi z rozdziału&#13;
„O sobótkach świętojańskich” zamieszczonego w pracy K. Milewskiego Pamiątki historyczne krajowe, Warszawa 1848, s. 279–&#13;
–283. Na s. 347 w. 7–8g. wymieniona praca A. Kajsarowa Versuch&#13;
einer Slavischen Mythologie in alphabetischer Ordnung – wyd.&#13;
niemieckie: Getynga 1804 (tam s. 65–66); wyd. rosyjskie 1807.&#13;
s. 348–349 w. 12g. (przyp. 18) – Kolberg zacytował fragment artykułu&#13;
Z. Glogera Kópalnocka (Sobótka) z „Tygodnika Ilustrowanego”&#13;
1868, T. I (seria 2), nr 5. Na s. 348 w pierwszym akapicie wymieniony starodruk Innocentego Gizela Synopsis ili kratkoje opisanie&#13;
o naczale slawienskago naroda z 1679 roku. W drugim akapicie&#13;
wzmianka o poglądach J.S. Bandtkiego, zob. tegoż Dzieje narodu polskiego, T. 1: Wrocław 1833, s. 109 w rozdziale „O religii&#13;
pogańskiej w Polszcze”; dalej wzmianka o wymienionej w poprzednim przypisie pracy Kajsarowa Versuch einer Slavischen&#13;
&#13;
�457&#13;
&#13;
Mythologie…, s. 65; na końcu drugiego akapitu wymieniony za&#13;
Glogerem Cerkovnyj Slovar P. Aleksiejewa, Sanktpetersburg 1794&#13;
(wydanie wykorzystane przez S. Lindego), natomiast nie wiadomo o jaką pracę Wójcickiego chodzi: krótki opis kupalnocki m.in.&#13;
w Pieśniach ludu Białochrobatów… T. 1, s. 252–256, w Zarysach&#13;
domowych T. 3, s. 278–281. W trzecim akapicie wymieniona praca Z. Glogera Obchody weselne…, tam wróżby świętojańskie opisane na s. 39–46. Na s. 349 wymieniona została M. Stryjkowskiego&#13;
Kronika Polska, Litewska, Żmódzka i wszystkiej Rusi, wydanie&#13;
nowe Warszawa 1846; pierwodruk: Królewiec 1582.&#13;
s. 349 w. 13g. – s. 350 w. 17g. (przyp. 19) – Rkp. Kolberga, teka 41, sygn.&#13;
1347, k. 81, nr 292–296, jest to odpis ze Śpiewnika kościelnego&#13;
Mioduszewskiego ze s. 179–182; w rkp. Kolberga pod numerem&#13;
292 zapis nutowy z incipitem: „W pierwszym momencie” oraz jako&#13;
nr 297 tekst: „Wzięta do nieba”, zob. nr 49 w T. 28 i przypis do tego&#13;
numeru.&#13;
s. 350 w. 18g. – s. 352 w. 6d. (przyp. 20) – Kolberg zacytował fragmenty&#13;
Ludu polskiego… Ł. Gołębiowskiego, s. 319–324. Pod nr. 2 za Gołębiowskim wymieniony „Kalendarz Polski i Ruski” S. Duńczewskiego – nie odnaleziono rocznika z wierszem; pod nr. 4 wymieniony K. Lach-Szyrma i jego praca Anglia i Szkocja. Przypomnienie z podróży roku 1820–1824, T. 1, Warszawa 1828; pod nr.&#13;
15 fragment ballady W. Żukowskiego Świetlana w tłumaczeniu&#13;
A.E. Odyńca, zob. m.in. Nowy parnas polski zawierający poezje&#13;
Adama Mickiewicza, Edwarda Odyńca…, Poznań 1832, s. 9–11.&#13;
s. 352 w. 5d. – s. 353 w. 1d. (przyp. 21) – Cały tekst pochodzi z Obchodów&#13;
weselnych. Pierwsza pieśń u Glogera na s. 236–238, tam za broszurą [Jana z Wychylówki] Kiermasz wieśniacki abo rozgwara kmosia z Bartoszem na Zawiślu, odnaleziono wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1902, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów&#13;
i Prozaików Polskich XVI–XVIII wieku” z. XVII, tam Pieśń VI, s. 12–&#13;
–14, zob. też Antologia literatury sowizdrzalskiej XVI i XVII wieku,&#13;
Wrocław 1985, s. 343–367. Odesłanie do zbioru K.W. Wójcickiego&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów… także za Glogerem, dotyczy T. 2,&#13;
s. 27. Druga pieśń oraz dotyczące jej informacje wraz z odesłaniem&#13;
do starodruku u Glogera na s. 236, odnaleziono: Dama dla uciechy&#13;
młodzieńcom i pannom, w której się zamykają tańce i padwany&#13;
rozmaite teraz na nowo wydane, w: Pieśni, tańce i padwany XVII&#13;
wieku, wydanie T. Wierzbowskiego, Warszawa 1903, seria: „Biblioteka Zapomnianych Poetów i Prozaików Polskich XVI–XVIII&#13;
wieku” z. XIX, s. 67–91, tam Taniec 10, s. 75–78.&#13;
s. 354 (przyp. 22) – Pieśń w zbiorze A. Kocipińskiego Pisni, dumki&#13;
i szumki ruśkoho naroda na Podoli, Ukraini i w Małorossyj.&#13;
&#13;
�458&#13;
&#13;
Spisani i perełożeny pid muzyku… . Persza sotnia [8 desiatok],&#13;
W Kijiwi i Kamińci Pod. 1862, tam s. 26–27, nr 9 z informacją&#13;
o pochodzeniu z rkp. I. Szpeka.&#13;
s. 355–377 (Podlasie Ruskie) – Zgodnie z odsyłaczem Kolberg zamieścił&#13;
artykuł Podlasie ruskie podpisany „Podlasiak (A. P… łowicz) publikowany w „Gazecie Warszawskiej” w 1854, nr 242–246, 248–&#13;
–251, 253 i 255. W przypisie na s. 355 Kolberg wymienia J. Jaroszewicza, zob. tegoż Materiały do statystyki i etnografii guberni grodzieńskiej, „Atheneum” Wilno 1848, T. 6 (z. 6), s. 168–186&#13;
i Z. Glogera, zob. bibliografia.&#13;
&#13;
�ANEKS&#13;
Recenzja cz. I, II i III Mazowsza W. Smoleńskiego1&#13;
O. Kolberg Mazowsze, obraz etnograficzny.&#13;
T. I–II Kraków 1885-86 i Tom III Kraków 1887&#13;
Niewielu pozostało z dzielnej drużyny, która po wypadkach r. 1831&#13;
z zapałem się rzuciła do badań etnograficznych. Parł ja do chat wieśniaczych zarówno z ludu czerpiący siłę, a rozwielmożniony w poezji romantyzm, jak rozbrzmiewające śród emigracji hasła rewolucyjne i przyszłość&#13;
Polski fundujące na niewyzyskanym w pracy narodowej pokładzie. Przewodniczył też młodzieńcom, składającym drużynę ową, raczej motyw literacko-społeczny, niż świadomość badania naukowego istoty ludu, zaklętej&#13;
w pieśni, klechdach, przysłowiach, zagadkach, zwyczajach, ubiorze i t. p.&#13;
Wacław z Oleska, Wójcicki, Żegota, Pauli, Konopka, Lipiński, Zmorski,&#13;
żarliwiej czcili poezję, niż wiedzę. W historii byli antykwariuszami, antropologii nie tknęli, przygotowania do studiów porównawczych nie posiadali żadnego, potrzeba metody umiejętnej w badaniu przechodziła granice&#13;
ich pojęć. Żaden z nich chyba nie studiował A. Humboldta, Malte-Bruna,&#13;
Klaprotha, Edwardsa, a każdy mógłby o sobie powiedzieć: „ Czucie i wiara&#13;
silniej mówi do mnie, niż mędrca szkiełko i oko”. Pomiędzy dyletantami&#13;
etnografii, przedsiębiorcymi wycieczki po kraju około r. 1840, odznaczył&#13;
się p. Oskar Kolberg nie zdolnościami szczególnemi lub wiedzą, lecz mrówczą w gromadzeniu rzeczy ludowych skrzętnością, przez co żniwo zebrał&#13;
obfitsze, niż inni. Jego kilkunastotomowy Lud nieocenione zawiera skarby i zagranicy nawet imponuje ogromem. Dawniejsze serie ogarnęły sandomierskie, krakowskie, Kujawy i W. Ks. Poznańskie; obecnie siedemdziesięcioletni starzec rozpoczął publikację Mazowsza według porządku takiego: 1) Mazowsze polne tj. obszar po lewej stronie Wisły, 2) leśne – po&#13;
prawej Wisły, a lewej Bugu; 3) stare – po prawej Wisły i Bugu; 4) pruskie.&#13;
Same przezwiska, nadane przez p. Kolberga różnym częściom Mazowsza, okazują nieokreśloność zasady, która przewodniczyć powinna planowi. Nazwy polne i leśne są fizjograficzne; stare i pruskie – historyczne; nie wiemy przeto, na czem właściwie autor opiera swój układ. –&#13;
Obok tego nazwy fizjograficzne nie wytrzymują krytyki, nie od dzisiaj bowiem całe Mazowsze jest polnem; nie wytrzymuje jej i pierwsza historyczna, skoro całe Mazowsze jest starem. Z objaśnień, dodanych do nazw,&#13;
1&#13;
Recenzja W. Smoleńskiego została opublikowana w dwóch częściach: O. Kolberg „Mazowsze, obraz etnograficzny”. Tom I–II, Kraków 1885-86 oraz „Mazowsze. Obraz etnograficzny”. Tom III, Mazowsze leśne, Kraków 1887, z rycinami podług rysunków W. Gersona,&#13;
„Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280-282 i tamże, s. 435–436.&#13;
&#13;
�460&#13;
&#13;
wychodzi zasada podziału hydrograficzna, która również zadowolnić nie&#13;
może. Podlasie np. ze względów historycznych i etnograficznych powinno&#13;
by stanowić jednostkę odrębną, tymczasem autor część jedną zaliczył do&#13;
Mazowsza leśnego, drugą do starego, dlatego, że całość rozciąga się po stronie Bugu lewej i prawej. Bezzasadnie również rozbił autor takie jednostki,&#13;
jak dawne ziemie: warszawska i czerska. Wypadało oprzeć plan dzieła na&#13;
dostrzeżonych odrębnościach etnograficznych, co z niewielką by autorowi&#13;
przyszło trudnością, skoro posiada materiał do Mazowsza całego.&#13;
Pierwsze dwa tomy poświęcił p. K. Mazowszu polnemu, t.j. częściom&#13;
ziem dawnych: warszawskiej i czerskiej, województwu rawskiemu i odłamowi łęczyckiego, stanowiącemu powiat brzeziński. Ujął materiał w działy idące w następującym porządku: kraj, lud, zwyczaje, okrężne, obrzędy&#13;
(chrzest, pogrzeb, wesele), a w końcu pieśni różne, zajmujące cały tom&#13;
drugi. Opis kraju (str. 3–34) nadzwyczajnem świeci ubóstwem. Po wzmiance długiej o odrębności politycznej Mazowsza, idzie podział jego, na województwa, następnie opis Warszawy z wyliczeniem wszystkich kościołów,&#13;
w końcu krótka historia miast i osad z lewego brzegu Wisły, jak Piaseczno,&#13;
Czersk, Warka, Grodzisk itp. Nie jest to więc ani geografia, ani historia i nie&#13;
rozumiemy, z jakiej racji w dziele etnograficznym tego rodzaju wiadomości znalazły miejsce. Żadnego zgoła z etnografia nie mają związku, najmniejszego bowiem nie dają pojęcia nawet o właściwościach topograficznych obszaru, gatunku gleby, sieci wód itp., nie potrącają również o właściwą historię. Zamiast notatek o miastach, wolelibyśmy dzieje chłopa&#13;
mazowieckiego, choćby na podstawie dotychczasowych „opracowań”; zamiast specyfikacji miast wolelibyśmy próbkę geografii historycznej, do&#13;
której niemało dostarczają szczegółów Księga ziemi czerskiej, Jędrzej&#13;
Święcicki (Topographia 1634), Ulryk Werdum (1670-72) i inni.&#13;
Dział, zatytułowany L u d, zawierający oprócz opisu fizycznej postawy&#13;
i charakteru Mazura, jego ubiór, żywność, mieszkanie, gatunki zajęć, wypełniony jest lepiej, chociaż bez krytyki i kunsztu. Rzecz dziwna, że autor,&#13;
który dla obserwowania ludu odbywał po kraju wędrówki, zamiast własnych spostrzeżeń powołuje się na rozmaite powagi; nie kompiluje nawet,&#13;
lecz podaje nie zawsze wiążące się z sobą wypisy z Gołębiowskiego i Wójcickiego, oraz liczne z gazet wycinki. Dla charakterystyki ubioru, nie licząc&#13;
na siebie i na piękne, dodane do dzieła ryciny, przepisuje z Kozłowskiego&#13;
i czasopism całe ustępy; toż samo w materii żywności, mieszkania i zajęć.&#13;
Tego rodzaju metoda sprowadza powtarzania (np. o budnikach str. 41 i 67&#13;
pod ludem i pracą; święcone str. 57 i 137 pod żywnością i zwyczajami), sprzeczności nawet i luki; nie daje obrazu, lecz strzępy tylko i to wartości niepewnej, skoro autor, zawierzywszy korespondentom i kolaboratorom gazet, całemi garściami bez wyboru z nich czerpie. W ten sam sposób&#13;
traktuje p. Kolberg zwyczaje: o wiankach świętojańskich przepisuje z Kurierów notatki kronikarskie i błahe koncepta (I. str. 171–175). W ogóle&#13;
tom pierwszy jest słaby; tylko ustępom, ilustrującym zwyczaje za pomocą&#13;
&#13;
�461&#13;
&#13;
muzyki i tekstu pieśni, choć po większej części znanym skądinąd, wartości&#13;
odmówić nie można.&#13;
Inaczej się przedstawia tom drugi, zawierający różnego rodzaju dość&#13;
dobrze usystematyzowane pieśni z nutami i tańce. P. Kolberg nie jest pisarzem, lecz wybornym zbieraczem. Uchybił w tomie pierwszym pod względem ogarnięcia przedmiotu, konstrukcji i krytyki; dobrze się wywiązał&#13;
w drugim, surowy podając materiał. Nieudolność pisarska nie może uwłaczać sławie, na którą jako zbieracz wytrwały i umiejętny niezaprzeczenie&#13;
zasłużył.&#13;
*&#13;
Tom trzeci dzieł p. Kolberga, poświęcony Mazowszu „leśnemu” nie&#13;
przewyższa wartością pierwszego. Rozdział pt. „Kraj” zamiast fizjografii&#13;
z obszaru prawego brzegu Wisły, podaje suchy, a niedokładny spis rzek&#13;
i jezior, szereguje według podziału administracyjnego z roku 1815 (obwody: stanisławowski, siedlecki i łukowski) nomenklatury miasteczek i osad,&#13;
jak Kobyłka, Radzymin, Kamieńczyk, Stanisławów itp. Trzebaż było przynajmniej uzasadnić nazwę obszaru opisem lasów, które tam kiedyś szumiały; godziło się wskazać kierunek biegu rzek i właściwości jezior, podać&#13;
jakieś cechy znamienne, odróżniające tę część kraju od „polnego”. Dostarczyć by mogła autorowi materiału mapa hydrograficzna, wydana w roku&#13;
1883 przez W. Kopernickiego, geologiczna Encyklopedii rolniczej, rozprawy Pamiętnika Fizjograficznego z dziedziny fauny i flory krajowej, relacje podróżników (np. Niemcewicza), artykuły po czasopismach&#13;
itp. Stosowania podziału administracyjnego z r. 1885 [błąd druku, miało&#13;
być: 1815] zrozumieć trudno; większą by chyba miał rację pochodzący&#13;
z czasów Rzeczypospolitej, jako oparty na pewnych podstawach etnograficzno-historycznych. W ogóle opis „kraju” niczego zgoła nie uczy; zarówno mieszkaniec łanów, jak stepów lub gór po przeczytaniu artykułu p.&#13;
Kolberga łatwo mógłby przypuścić, że Mazowsze „leśne” różni się od jego&#13;
ojczyzny jedynie nomenklaturami, czasem powstania osad, odmiennością&#13;
osób historycznych i zdarzeń, lecz niczem więcej.&#13;
Na podstawie materiałów przedstawionych w rozdziale poświęconym&#13;
opisowi „Ludu”, cudzoziemiec mógłby wyrobić sobie pewne o chłopie&#13;
polskim pojęcie, lecz nie nauczyłby się istotnej charakterystyki kmiecia&#13;
z Mazowsza „leśnego”. Zaznaczył p. Kolberg na wstępie dzieła, że Mazurowie z prawego brzegu Wisły przybierają w okolicy Stężycy i Adamowej&#13;
cechy małopolskiemi, pod Siedlcami zaś mieszają się z ludem podlaskim,&#13;
lecz charakterystyki owego melanżu etnograficznego, z wyjątkiem zaznaczenia pewnych osobliwości fizycznych, nie daje. Dużo uczą kolorowane&#13;
ryciny: jedna, przedstawiająca ubiór chłopstwa od Radzymina i Serocka,&#13;
druga od Żelechowa i Łukowa; lecz z tekstu zarówno o Mazurze z cechami małopolskiemi, jak z podlaskiemi wyobrażenia dokładnego nabrać nie&#13;
&#13;
�462&#13;
&#13;
można. P. Kolberg nie podaje własnych obserwacji, lecz przepisuje spostrzeżenia bliźnich. Cenne być mogą opisy Ulanowskiej, Krupińskiego itp.,&#13;
nie zawadziłoby jednak przy korzystaniu z prac dyletantów nieco krytyki;&#13;
nabrałoby też dzieło p. Kolberga większego interesu, gdyby był zamiast&#13;
wypisów etnograficznych ułomki różnorodnego materiału organicznie połączył, gdyby z nich istotny ułożył obraz.&#13;
Po charakterystyce ludu idą jego zwyczaje (wigilia, kolęda, zapusty&#13;
etc.), obrzędy domowe (1. chrzciny, 2. pogrzeb, 3. wesele, zam. 1, 3, 2),&#13;
pieśni i tańce, przeważnie w wariantach rzeczy znanych z tomów poprzednich. Jest to materiał nader szacowny, zwłaszcza, że go wydawca zbogacił&#13;
spisanemi przez siebie nutami. Zaznacza p. Kolberg w pieśniach i tańcach&#13;
nowość zwrotów melodyjnych i obfitość rytmów z niezwykłą mocą akcentowanych, co nie znając się na muzyce, zaznaczamy tylko.&#13;
Wł. Smoleński.&#13;
&#13;
��ISBN 978-83-959125-2-8&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154221">
                <text>Mazowsze. Suplement do tomów 24-28</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154222">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; Mazowsze ; folklor tradycyjny &#13;
; etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154223">
                <text>Oskar Kolberg,  Dzieła wszystkie, tom 80/II, 466 stron</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154224">
                <text> Kolberg, Oskar (1816-1890) ; z rękopisów i ze źródeł drukowanych wybrały i opracowały Ewa Antyborzec i Hanna Pawlak </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154225">
                <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154226">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154227">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154228">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154229">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154230">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12817" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13351">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8925a58b3e26b48fdade0ac237f19f85.pdf</src>
        <authentication>cb2715eaca2e1beceacc5066124cf57d</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="154244">
                    <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO

��OSKAR KOLBERG

DZIEŁA WSZYSTKIE

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

DZIEŁA WSZYSTKIE
TOM 85/III

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń

R

G

�Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa

OSKAR KOLBERG
CZŁOWIEK I DZIEŁO
Część III

SPUŚCIZNA RĘKOPIŚMIENNA.
KALENDARIUM PODRÓŻY.
BIBLIOGRAFIA

Poznań 2024

�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors
Poznań 2024

Rada Naukowa
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska

Recenzenci
dr hab. Anna Engelking, prof. IS PAN
dr Katarzyna Ceklarz

Skład i łamanie
Jacek Grześkowiak

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki
w ramach Programu „Doskonała Nauka II”

ISBN 978-83-95-9125-9-7

Druk i oprawa
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka

�Spis treści

Agata Skrukwa

Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.
Jej dzieje, edycje i stan obecny
s. 7
Elżbieta Millerowa

Kalendarium podróży Oskara Kolberga
s. 103
Agata Skrukwa

Bibliografia prac Oskara Kolberga
s. 159
Agata Skrukwa

Wykaz tek Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych zespołów
jego rękopisów
s. 221

Indeks osób
s. 287

Indeks geograficzny
s. 321

��Agata Skrukwa

Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.
Jej dzieje, edycje i stan obecny

Testament Kolberga i wiążące się z nim działania Izydora Kopernickiego, s. 8
– Prace nad edycją rękopisów Kolberga w latach 1891–1914, s. 18 – Działania Komisji Etnograficznej PAU do roku 1939, s. 35 – Stan archiwum Kolberga po roku 1939, s. 45 – Prace nad wydaniem Dzieł wszystkich Kolberga,
s. 58 – Ogólna charakterystyka obecnego stanu spuścizny rękopiśmiennej
Kolberga, s. 80

Rękopisy Oskara Kolberga opublikowane w monografiach wydanych
w ramach Dzieł wszystkich oraz wcześniej w drukowanych przez niego
w XIX wieku tomach Ludu i Obrazów etnograficznych są charakteryzowane we wstępach do tomów, w których je wykorzystano (T. 39–69) oraz
w suplementach (T. 70–84). Tu, w tomie zamykającym Dzieła wszystkie
i prezentującym dokonania Kolberga, należy te szczegółowe charakterystyki
zrekapitulować i uzupełnić, wskazując czytelnikom uwarunkowania, które miały decydujące znaczenie dla obecnego stanu źródeł zgromadzonych
przez Kolberga i ich wydania w Dziełach wszystkich. Opisać zatem trzeba
działania zmierzające do udostępnienia jego spuścizny w latach 1890–1961
i wydarzenia, które miały wpływ na stan rękopisów, oraz scharakteryzować obecny zasób archiwum Kolberga mający zasadnicze znaczenie dla
ostatecznego kształtu Dzieł wszystkich. Zebrane niżej informacje dotyczące tych zagadnień są wynikiem analizy dokumentacji zawartej przede
wszystkim w wydawnictwach Polskiej Akademii Umiejętności, Polskiej
Akademii Nauk, Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Redakcji Dzieł
Wszystkich O. Kolberga oraz w niedrukowanych archiwaliach tych instytucji. Dokumentacja ta pozwoliła w pewnej mierze zapoznać się z ponad stuletnimi dziejami spuścizny Kolberga, historią opracowywania jej do druku
i stosowanymi w tym czasie zasadami wydawania źródeł zgromadzonych
przez tego muzyka, folklorystę i etnografa. Wskazała też, jakim zmianom
7

�podlegało jego archiwum. Prezentowane opracowanie to w dużym stopniu
także wynik wielostronnej i wieloletniej analizy rękopisów Kolberga wykonanej przez zespół pracujący od 1963 r. nad ich inwentaryzacją oraz nad
przygotowaniem do druku kolejnych tomów jego Dzieł wszystkich.
Testament Oskara Kolberga i wiążące się z nim
działania Izydora Kopernickiego
Ostatnie lata życia Oskara Kolberga wypełniała coraz bardziej dojmująca troska o opublikowanie dokumentacji kultury ludowej zgromadzonej
przez niego w ciągu wieloletnich badań. Już w 1882 r. w liście do Zygmunta
Glogera pisał:
Materiał tak liczny, który w ciągu lat tylu zdobyłem, wymaga bezustannego
przeglądu, obróbki i ślęczenia, ażeby się istotnie kiedyś mógł badaczom na
cośkolwiek przydać. Co będę mógł za życia mego odrobić, to odrobię, resztę
szpargałów pozostawię Akad[emii] Um[iejętności], wierząc, że zużytkować go
naukowo potrafi.1

Przygotowywał wtedy do druku rocznie dwa, a nawet trzy tomy Ludu
i Obrazów etnograficznych, przeprowadzał ich korekty, ciągle zabiegał
o pieniądze na druk i porządkował swe materiały, jednak był w pełni świadomy, że sam nie zdąży już wydać planowanych tomów. W czerwcu 1890 r.
miał jeszcze w ręku pierwszą część Chełmskiego i korekty dwu początkowych arkuszy Przemyskiego, ale obie te monografie dokończył już kto inny.
W testamencie sporządzonym 3 czerwca 1890 r. przekazał w ręce Izydora
Kopernickiego wszystkie uprawnienia do dysponowania zgromadzonymi
zbiorami etnograficznymi:
Książki, rękopisma w tekach, rysunki, nuty itp. materiały oddaję do dyspozycji
memu przyjacielowi, dr Izydorowi Kopernickiemu. Odda on Akademii, co za
stosowne uzna. Co do wydawnictwa pod swoją opieką i kierunkiem porozumie
się z Akademią Umiejętności i z Kasą Mianowskiego, a nikt dr. Izydora Kopernickiego pod tym względem krępować ani kontrolować nie ma prawa2.
1 Brulion

listu do Z. Glogera z 10 IX 1882 r., Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (DWOK
T. 65), s. 694.
2 Odpis testamentu ręką I. Kopernickiego z notą: „Dla W. Pani Kar. Wąsowskiej z oryginału
najwierniej przepisane przez dr I. Kopern.” Odpis ten znajduje się w Bibliotece Narodowej

8

�Dokładnego stanu spuścizny wymienionej w tej części testamentu nie
znamy, jednak w świetle dostępnych dziś źródeł możemy mieć pewność, że
była ona do pewnego stopnia rozproszona już za życia Kolberga, a potem
ulegała dalszym podziałom.
W roku 1871 Kolberg, zachęcony obietnicą dotacji ze strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i zaproszony przez Józefa Konopkę,
przeniósł się z Warszawy w okolice Krakowa. Wyjeżdżając, zabrał – jak
sądzić można – wszystkie materiały zgromadzone do Ludu, zabrał też
zapewne książki potrzebne do dalszej pracy oraz druki i rękopisy wybranych własnych kompozycji i utwory innych muzyków. Ale w Warszawie,
poza jego fortepianem, zostały inne nuty i książki oraz większość egzemplarzy wydanych czterech tomów Ludu. Książki i nuty przechowywane
były w firmie wydawniczej Gebethner i Wolff, nuty także u jednego
z przyjaciół, Władysława Wierzbowskiego1 , a w drukarni J. Jaworskiego pozostały tomy Ludu wydawane nakładem autora w latach 1857–
–1869, tj. Pieśni ludu polskiego, Sandomierskie i Kujawy. Pieczę nad
majątkiem pozostawionym w Warszawie sprawował Wilhelm, starszy
brat Oskara. W roku 1877, po śmierci Wilhelma, Oskar pisał do Gustawa
Gebethnera:
Co do papierów, nut i książek moich pozostawionych u Panów przy moim odjeździe z Warszawy, to istotnie postanowienia jeszcze żadnego względem nich
dotąd powziąć nie mogłem2.

U Gustawa Gebethnera, księgarza i wydawcy, znajdowały się wtedy
także egzemplarze trzech monografii odzyskane z drukarni Jaworskiego przez Wilhelma. Te tomy Oskar sprowadzał do Krakowa w miarę
(sygn. II 6487), przytoczony jest w cz. I tomu Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło (DWOK T. 85/I)
s. 493-494. Karolina Wąsowska była wychowanicą Karoliny Kolberg, matki Oskara i żoną jego
młodszego brata, Antoniego. Kilka lat po śmierci Antoniego Kolberga wyszła za mąż za Antoniego Wąsowskiego.
1 W. Wierzbowski w liście z 1 IV 1876 r. pisał: „Wyjeżdżając z Warszawy, Kochany Oskarze,
zostawiłeś u mnie paczkę różnych nut, miedzy którymi są i tańce, i kościelne melodie. Są to
rzeczy, z których zdaje mi się nie zamierzasz korzystać, czybyś więc nie zgodził się, aby te nuty
przesłać do biblioteki Towarzystwa Muzycznego, lub też wskaż, jaki by z nich użytek zrobić”,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 589.
2 Brulion listu do Gebethnera i Wolffa z 19 VIII 1877 r., Korespondencja... cz. II (DWOK
T. 65), s. 58.

9

�potrzeby, ale nie podjął decyzji co do innych książek i nut pozostawionych w Warszawie. Jak wynika z późniejszej korespondencji z rodziną
oraz z firmą Gebethner i Wolff, a także z testamentu, swój księgozbiór
zamierzał oddać Bibliotece Jagiellońskiej. Dziś w tej bibliotece znajdują
się egzemplarze różnych książek z wyraźnymi śladami pracy Kolberga,
pochodzące niewątpliwie z jego podręcznego zbioru, ale nie zawsze wiadomo, czy są to jego bezpośrednie dary, czy też druki przekazane przez
Kopernickiego, wykonawcę testamentu 1. O pozostawionych u Gebetnera
książkach i nutach brak informacji.
Nie wiadomo też, jakie dokumenty osobiste pozostały w Warszawie, ponieważ archiwum rodzinne złożone w Bibliotece Krasińskich
przez potomków profesora Juliusza Kolberga, tj. przez rodziny Wilhelma
i Antoniego, dwu braci Oskara, spłonęło w czasie niszczenia Warszawy
przez Niemców po upadku powstania jesienią 1944 r.
Następna przeprowadzka Kolberga – z Modlnicy do Krakowa, nie była
tak dokładnie zaplanowana jak wyjazd z Warszawy do Modlnicy. W październiku 1884 r. pisał do Karoliny Kolberg, bratowej, po przyjeździe z kilkumiesięcznych badań terenowych w Sanockiem:
[…] do Modlnicy na to tylko wróciłem, ażeby stamtąd zabrać wszystkie moje
manatki i rekwizyta i z nimi podążyć do miasta2.

Nie mógł wtedy, czy nie chciał zabrać całości swych materiałów
i część z nich pozostała w Modlnicy. Nie zabrał ich także później, a po
śmierci Kolberga rodzina Konopków, choć jej członkowie znali postanowienia testamentu3, nie przekazała posiadanych materiałów ani w ręce
Kopernickiego bezpośrednio po śmierci etnografa, ani później do zbiorów
1

Niektóre z nich mają w XIX-wiecznym katalogu adnotację „od Kopernickiego” lub „darem dra I. Kopernickiego”, jest to m.in. egzemplarz Littauische Volkslieder G. H. Nesselmanna
(Berlin 1853), z widocznymi jeszcze ołówkowymi notatkami wykonanymi charakterystycznym
pismem Kolberga, a także A. Schleichera Litauische Märchen, Sprichworte, Rätsel und Lieder
(Weimar 1857). Część posiadanych druków Kolberg sam ofiarował Bibliotece Jagiellońskiej,
np. pięć tomików zbioru słoweńskich pieśni Emila Korytki, które nabył w Lublanie w 1857 r.,
a także kupione tam wtedy dwa kalendarze: „Koledarček Slovenski za navadno leto 1855” i następne wydanie tegoż na rok 1856, obydwa z jego glosami.
2 Brulion listu O. Kolberga do Karoliny Kolberg z 17 X 1884 r., Korespondencja... cz. III
(DWOK T. 66), s. 200.
3 Tadeusz Konopka (1844–1903), syn Józefa, przyjaciela O. Kolberga, był jednym ze świadków spisania i odczytania testamentu etnografa.

10

�Akademii Umiejętności. Maria Turczynowiczowa, muzykolożka, która
w latach 1937–1939 miała zamiar przygotować do druku korespondencję Kolberga i gromadziła potrzebną dokumentację, pisała, że w Modlnicy
w okresie jej poszukiwań znajdowały się należące niegdyś do Kolberga
rysunki, fotografie, notatki, listy i nuty1. Nie precyzowała dokładniej, czy
te ostatnie to kompozycje Kolberga, czy jego zapisy folkloru muzycznego, jednak późniejsze informacje wskazują, że były to materiały nie tylko
folklorystyczne, a wśród nut znajdowały się rękopisy i druki kompozycji
Kolberga. W Modlnicy pozostały prawdopodobnie także nuty wielu utworów różnych autorów, które grywał tam Kolberg sam lub na cztery ręce
z Antoniną Męcińską.
Tak więc w chwili śmierci Kolberga jego zbiory były już rozproszone. W Warszawie nie pozostały zapewne żadne rękopisy związane z badaniami etnograficznymi. Sądzić też można, że zasadnicza część materiałów
źródłowych do wydanych i niewydanych monografii, tzw. teki2 Kolberga,
bezpośrednio po jego śmierci znajdowała się u Kopernickiego, u którego
etnograf mieszkał w ostatnich miesiącach życia. Ale niewątpliwie ich część
pozostała we dworze Konopków w Modlnicy, a wśród nich były ryciny,
akwarele i fotografie gromadzone przez Kolberga jako źródła etnograficzne
w specjalnym albumie i w osobnej tece.
Wykonawca naukowej części testamentu, Izydor Kopernicki, już
w czerwcu 1890 r. zajął się Kolbergowskimi tekami z materiałami etnograficzno-folklorystycznymi i sporządził cenne notatki3 o ich zawartości oraz
o pochodzeniu i przeznaczeniu niektórych rękopisów. Sam pisał do Jana
Karłowicza kilka dni po śmierci przyjaciela:
1

M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Ruch Muzyczny”
1948, nr 10, s. 13, zob. też jej wstęp do cz. I Korespondencji… (DWOK T. 64, s. VII), taki stan
rzeczy opisywała również w ustnych relacjach.
2 Teki Kolberga i inne zespoły jego rękopisów są zestawione w: A. Skrukwa Wykaz tek
Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych zespołów jego rękopisów, w: Oskar Kolberg.
Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).
3 Większość notatek Kopernickiego znajduje się dziś w Muzeum Etnograficznym w Krakowie w zbiorach Seweryna Udzieli, tylko część zachowała się w tekach, których dotyczą. W Muzeum mają nadany przez Udzielę tytuł: Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich
(Arch. MEK, sygn. II/155, nr inw. I/191/RKP). Notatki te mają tak duże znaczenie, ponie­waż
w stosunku do niektórych rękopisów są jedynymi informacjami z XIX w.; wykorzystywano je
przy opracowywaniu tomów Dzieł wszystkich Kolberga, a przytoczono także w: A. Skrukwa
Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).

11

�Od czterech dni pogrążony jestem w przeglądaniu i porządkowaniu spuścizny
po śp. Kolbergu. Od 6 z rana do zmroku przesiaduję nad tym w jego pokoiku1.

Informacje odnoszące się do całej teki notował Kopernicki na osobnych
kartkach, czasem zapiski dotyczące tylko niektórych rękopisów zamieszczał bezpośrednio na obejmującej je obwolucie lub na pierwszej ich karcie.
Z niektórych takich notatek wynika, że Kopernicki przemieszczał rękopisy
miedzy tekami. Np. na pierwszej karcie rękopisu Augustowskie. Ubiory włościan2, z notatką Kolberga na marginesie „Litwa”, zanotował „Przeniesione
z teki 4”. Dziś dysponujemy notatkami Kopernickiego dotyczącymi większości tek3, ale brak ich dla niektórych zespołów istniejących w okresie, gdy
opiekował się on rękopisami Kolberga. Sądzić można, że albo nie objął nimi
całej spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, albo część kart zaginęła.
Notatki Kopernickiego na temat rękopisów składają się na jedyny inwentarz Kolbergowskiego archiwum informujący o jego stanie w roku
1890. Jest on jednak niekompletny i w odniesieniu do większości tek ograniczony do kilku zaledwie krótkich zdań. Nieco wcześniejsze dane o ilości
tek z rękopisami, ich tytuły, a także zawartość, choć tę ostatnią też bardzo
ogólnie, znamy z kilku wykazów4 z lat 1883–1887. Sporządzał je Kolberg dla
Akademii Umiejętności oraz dla innych instytucji, do których zwracał się
z petycjami o finansowanie badań i druku Ludu, a także dołączał do brulionów testamentu, przekazując zebrane przez siebie materiały Akademii
Umiejętności. Jednak dziś trudno porównać obecny stan spuścizny etnografa z przedstawionym przez niego i przez Kopernickiego z powodu lakoniczności wykazów obydwu autorów. Charakteryzowali oni w kilku słowach
tylko większe zespoły notatek, ale nie podawali liczby kart ani choćby przybliżonej objętości zapisów. Jedynie spis zawartości nieistniejącej dziś teki
3 Mazury pruskie wykonany przez Kopernickiego jest tak szczegółowy, że
1 I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora i Benedykta Dybowskiego, wydał i wstępem opatrzył A. Wrzosek, „Przegląd Antropologiczny” T. XXVI: 1960,
s. 90, list z 10 VI 1890 r.
2 Rkp. prawdopodobnie Aleksandra Osipowicza, dziś w Arch. PTL, teka 30 Litwa, sygn.
1198, k. 42.
3 W zbiorach Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie zachowały się notatki Kopernickiego dotyczące tek: 1-9, 12-17 i 19-38.
4 Zachowały się wykazy z r. 1883, 1886 i 1887 (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 71–80),
spis z 10 stycznia 1886 r. został opublikowany w aneksach do Korespondencji... cz. III (DWOK
T. 66), aneks 12, s. 743-749.

12

�pozwala odtworzyć jej pierwotną zawartość i ustalić, jakie materiały z niej
zaginęły. Notatki Kopernickiego nie dotyczą korespondencji i innych dokumentów osobistych Kolberga ani jego kompozycji.
Z korespondencji Kopernickiego wynika, że niektóre swe decyzje co do
rękopisów Kolberga konsultował z Karłowiczem, który na miejscu w Krakowie zapoznał się z częścią przynajmniej tek Kolberga. W grudniu 1890 r.
Kopernicki pisał do niego:
[…] nie odmów przyrzeczonej interwencji swej w Szan. Towarzystwie Muzycznym Warszawskim, co do znanych Panu rękopisów muzycznych śp. O. Kolberga.
Czy przyjmą je do swoich archiwów, czy nie? A w razie odmowy proszę o radę,
co mam z tym zrobić1.

Zatem znajdujące się w spuściźnie Kolberga rękopisy kompozycji Kopernicki zamierzał wtedy przesłać do zbiorów Warszawskiego Towarzystwa
Muzycznego i prosił Karłowicza o wywiedzenie się, czy Towarzystwo przyjmie ten dar. Nie wiadomo jednak, czy zdążył doprowadzić ten zamiar do
końca. Obecnie biblioteka Towarzystwa nie ma informacji o pochodzeniu
przechowywanych tam utworów Kolberga i daty ich otrzymania, mógł jednak przekazać je około roku 1876 Wierzbowski, o czym już tu wspomniano.
Druga część znanych dziś rękopisów Kolbergowskich kompozycji, licząca
ponad 200 kart, znajduje się w jednej z tek w archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, ale nie wiadomo, czy jest to całość muzykaliów
pozostałych po jego śmierci w Krakowie w r. 1890.
Karłowicz, do którego w przytoczonym fragmencie listu zwraca się Kopernicki, mógł zapoznać się w końcu roku 1890 nie tylko z rękopisami
kompozycji Kolberga, ale prawdopodobnie przeglądał także inne interesujące go materiały. Można tak przypuszczać, ponieważ na obwolucie jednego
z rękopisów z teki 30. Litwa obok notatki Kopernickiego: „Nie wiele, ale
rzeczy ciekawe, z których da się ułożyć przyczynek niezły do »Zbioru Wiadomości«” widnieje notatka Karłowicza sygnowana jego inicjałami: „Trzeba
bardzo ostrożnie korzystać z tych przyczynków, J.K.” 2.
Prawdopodobnie w roku 1890 lub 1891, tj. w okresie gdy rękopisami Kolberga opiekował się Kopernicki, z materiałów znajdujących się
1
2

1298.

I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza ..., s. 91, list z 14 grudnia 1890 r.
Notatki Kopernickiego i Karłowicza na obwolucie rękopisów w Arch. PTL, teka 30, sygn.

13

�w spuściźnie etnografa korzystał Samuel Adalberg, przygotowując Księgę
przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich1. W spisie
wykorzystanych prac wymienia on tomy Ludu i Obrazów etnograficznych Kolberga, a także rękopis W. Siarkowskiego2 znajdujący się i wówczas, i dziś w jednej z Kolbergowskich tek, nie notuje tam jednak innych
rękopisów autora Ludu ani ogromnego zbioru Konopki liczącego ponad
12 tysięcy tekstów. Uwagę Adalberga na rękopisy Kolberga, a także na obfity zbiór Józefa Konopki3 skierował za pośrednictwem Karłowicza właśnie
Kopernicki jeszcze za życia etnografa. W marcu 1888 r. pisał do Karłowicza:
Choć nieproszony, mam sobie za obowiązek za pośrednictwem Szanownego
Pana zawiadomić p. Adalberga, że olbrzymi zbiór przysłów polskich istnieje tu
o 2 mile od Krakowa, u p. Tadeusza Konopki, właściciela Mogilan4.

Kopernicki wymienia też autora Księgi przysłów w opisie jednej z Kolbergowskich tek Miscellanea: „Trochę przysłów z Poznańskiego (wypisane
z »Prz[yjaciela] Ludu« i innych, mogą się przydać Adalbergowi” 5. W dokumentach dotyczących Kolberga i jego spuścizny zachowały się tylko te
wzmianki o Adalbergu. Nie ulega jednak wątpliwości, że sięgał on do części
przynajmniej materiałów znajdujących się w tekach autora Ludu, m.in. do
wymienionego wyżej rękopisu Siarkowskiego. Wobec zniszczenia w czasie
wojny archiwum Adalberga, głównie analiza zasobu tekstów w jego Księdze przysłów potwierdza dziś, że korzystał on w jakimś stopniu ze zbiorów
Kolberga i Konopki. Pisze o tym Stanisław Świrko we wstępie do Kolbergowskiego tomu Przysłowia:
Dowodem ostatnim, materiałowym i chyba najważniejszym, jest wreszcie wielokrotne cytowanie przez Adalberga, bez podania źródeł, przysłów rzadkich,
a występujących w zbiorach rękopiśmiennych Kolberga i Konopki. Wgląd Adalberga w rękopisy obu zbieraczy musiał być jednak pobieżny, gdyż nie wszystkie
1

S. Adalberg Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich, Warszawa 1889–1894.
2 W. Siarkowski Przysłowia i zdania z okolic Kielc, rkp. w Arch. PTL, teka 14, sygn. 1200,
k. 1–6.
3 Zbiór przysłów J. Konopki mieści się dziś w tece 44 Przysłowia, sygn. Arch. PTL 1416,
k. 59–270.
4 I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza..., s. 69, list z 27 III 1888 r.
5 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich…, k. 27. Notatki te dotyczą zawartości teki 37. Miscellanea.

14

�przysłowia nowe lub ciekawe warianty zostały z nich wyłowione. Być może
Adalberg czynił to już w trakcie druku Księgi i tylko niektóre, najciekawsze
materiały mógł do niej włączyć1.

Kopernicki przeżył Kolberga zaledwie o nieco ponad rok i w tym czasie,
kosztem własnych badań i wielkiego wysiłku, zdążył zakończyć prace nad
dwoma wspomnianymi już tomami: Przemyskiem i częścią II Chełmskiego2. We wstępie dołączonym do Przemyskiego zamieścił życiorys autora
oraz cenne wiadomości o jego badaniach terenowych, bowiem podał tam
nie tylko roczne daty pobytu Kolberga w różnych regionach, ale także opisał jego sposób przeprowadzania wywiadów z informatorami, czego bywał naocznym świadkiem, i scharakteryzował stosunek Kolberga do wykonawców folkloru. Obydwie monografie zawierały jednak tylko część ze
zgromadzonej przez Kolberga dokumentacji kultury ludowej tych regionów,
bowiem Kopernicki musiał, podobnie jak Kolberg, w wydawanych przez
siebie tomach, przeprowadzić pewną selekcję materiałów do Chełmskiego,
a objętość Przemyskiego ograniczona była do dwudziestu arkuszy druku
przez finansujące ten tom Muzeum Przemysłowe im. Dzieduszyckich we
Lwowie3. Monografie wydawane przez Kolberga dzięki dotacji Akademii
Umiejętności lub finansowane z innych źródeł, obejmujące region porównywalny obszarem, zwykle miewały nie jeden, a dwa lub więcej tomów i to
o nieco większej objętości.
Z relacji4 Kopernickiego wiadomo, że w ostatnich dniach życia Kolberg
przekazał mu wskazówki dotyczące materiałów do kilku tomów: drugiej części Chełmskiego, Przemyskiego, części VI i VII Mazowsza5 oraz
1

S. Świrko wstęp w: O. Kolberg Przysłowia (DWOK T. 60), s. XXVIII.

2 O udziale I. Kopernickiego w opracowaniu tych dwu monografii zob. E. Millerowa „Chełm-

skie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82),
s. XXXVII i nast., oraz tejże „Przemyskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 83/I), s. XXXVI i nast.
3 Materiały źródłowe zebrane przez Kolberga w Przemyskiem, pominięte z konieczności
w edycji monografii tego regionu z 1891 r. finansowanej przez Muzeum Dzieduszyckich, wydano w 2012 r. w suplemencie (DWOK T. 83), zajęły tam blisko 50 arkuszy druku. W. Bieńkowski
w artykule Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie („Prace Komisji Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie” T. 1: 1999, s. 15 i 19) mylnie podaje, że druk
Przemyskiego w 1891 r. opłaciła Akademia.
4 I. Kopernicki Śmierć Oskara Kolberga, „Wisła” T. 4: 1890, s. 510.
5 Miały to być tomy zawierające monografię Mazury pruskie oraz zapisy mazowieckich
bajek i wierzeń. Zob. E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze.
Suplement do tomów 24–28 (DWOK T. 80/1), m.in. s. XXXVI, LXXIV–LXXVII.

15

�drugiej części Kaliskiego. Kopernicki zamierzał wydać ponadto rękopisy
opublikowane później w Dziełach wszystkich w tomach Sanockie-Krośnieńskie. Niektóre zespoły materiałów uznał za zbyt szczupłe i niekompletne, aby „złożyć tom osobny” i zamierzał wydrukować je w „Zbiorze
Wiadomości do Antropologii Krajowej”, roczniku Akademii, albo w oddzielnym tomie gromadzącym dokumentację Kolbergowską z różnych regionów.
Niektóre, jako cząstkowe tylko lub bardzo szczupłe, chciał włączyć do prac
innych autorów. Część wreszcie uznał za nieprzydatne do jakichkolwiek
publikacji i albo je usunął, albo zostawił w tece jako świadectwo pracy
Kolberga. Np. o zawartości jednej z tek pisał:
Muzykalia, obertasy, pieśni itd. Zawiera poprzekreślane, a więc wydane już
melodie i pieśni, w brulionach najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane.
Nie tykając ich, zachowałem jako autografy i okazy, dające wyobrażenie o tym,
w jaki sposób śp. O. Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu1.

W testamencie Kolberg przekazał swemu przyjacielowi i zarazem wykonawcy ostatniej woli nieograniczone prawo dysponowania pozostawionymi
materiałami etnograficzno-folklorystycznymi. Jeżeli chodzi o rękopisy wykorzystane w Ludzie i Obrazach etnograficznych, „nieograniczone prawo”
oznaczało także możliwość usunięcia ich, czyli praktycznie zniszczenia. Stąd
o niektórych tekach lub zespołach rękopisów Kopernicki pisał np.:
Teka 28 [...] Na koniec niewielka paczka pieśni przez kogoś spisanych w Borowej,
w Pińszczyźnie, nie wiadomo czy dobrze, bo językiem wołyńskim, lecz nie poleskim, białoruskim, zupełnie odmiennym od Zienkiewicza. Te pieśni wszystkie
były już drukowane w XIII tomie „Zbioru Wiadomości” i na rękopisie poprzekreślane. Wszystkie wyrzuciłem2.

Uwagę „poprzekreślane, więc wydane” zauważamy kilkakrotnie, np.
w notatkach o tekach 16, 17, 20 i 35. Niektóre z tak charakteryzowanych
zespołów Kopernicki usunął bezpowrotnie. Potrzebę zachowania innych
rękopisów, określał też często według tego kryterium, np. o części zawartości teki 7. Kujawy pisał:
1 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich..., k. 24, prawdopodobnie notatka ta dotyczy rękopisów znajdujących się dziś w tece 43 Miscellanea, o czym niżej.
2 Tamże, k. 19.

16

�Wszystko wyczerpane w serii III–IV (Kujawy) i XXII (Łęczyckie). Zostały odpadki muzyczne: melodie pieśni i tańców, nie przekreślone przez O.K., więc mogące
się przydać komuś, o ile podobne lub takie same nie zostały już podane przez
O.K. w innych seriach1.

Dziś wiemy, że Kolberg swe zapisy terenowe przygotowywał do druku
i przepisywał czasem nawet kilkakrotnie, ponieważ służyły mu one do
różnie sprofilowanych publikacji, które wydawał od roku 1842. Przekreślenie w notatkach terenowych skośną kreską całej pieśni lub melodii na ogół wskazuje, że sporządził czystopis tego utworu, selekcjonując materiały do planowanego, lecz nie zawsze ostatecznie oddanego do
druku tomu. Dokładniejsze analizy w trakcie inwentaryzacji rękopisów
potwierdziły, że nie wszystkie skreślone zapisy były opublikowane. Pamiętać musimy, że Kopernicki miał prawo usunąć wybrane materiały, ale
wartość oryginalnych rękopisów Kolberga, zwłaszcza jego bezpośrednich
zapisów ze słuchu, nawet jeżeli były wydane w Ludzie, oceniamy obecnie inaczej niż wykonawca testamentu, a także sam ich autor w ostatnim okresie życia. Pewną część swych rękopisów usunął bowiem już
wcześniej Kolberg, co kilkakrotnie odnotował w wykazie tek z 1886 r.
O zapisach z Poznańskiego pisał np.: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–1882 przy wydawnictwie[…]”, o zapisach
z Krakowskiego: „Odpadki od drukowanych już rzeczy w 4 tomach […]”,
podobne informacje podał przy spisie zawartości teki 7. Kujawy, 17. Lubelskie i 21. Pokucie 2.
Korespondencja Kolberga według testamentu miała być oddana Bibliotece Jagiellońskiej. Składały się nią listy otrzymane od rodziny, przyjaciół,
współpracowników, wydawców i uczonych oraz bruliony listów pisanych
przez niego. Dziś wiemy o dwu jej zespołach. Jeden zawierający przede
wszystkim listy związane z badaniami Kolberga i jego publikacjami to blisko 900 listów i brulionów znajdujących się w Bibliotece Naukowej PAU
i PAN3. W drugim, mniejszym, znajdującym się już przed rokiem 1936
1

Tamże, k. 5.
Zob. sporządzony przez Kolberga Wykaz tek rękopiśmiennych z datą 10 stycznia 1886 r.
w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 744–746, oraz opis zawartości odpowiednich
zespołów rękopiśmiennych w: A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).
3 W zbiorach BN PAU i PAN mają one sygnaturę 2185, t. 1-4. Wymieniony dalej drugi zespół
listów przechowywany przed rokiem 1936 w bibliotece PAU miał sygn. 2030.
2

17

�w zbiorach Biblioteki PAU przechowywane były głównie listy do i od rodziny. Nie udało się ustalić, czy na dwa odrębne zespoły korespondencję podzielił jeszcze Kolberg, czy też zrobił to Kopernicki w trakcie przeglądania
rękopisów pozostawionych przez przyjaciela. Najbardziej prawdopodobne
jest, że dokonał tego dopiero Roman Zawiliński, który w lutym 1914 r. na
uroczystym posiedzeniu Komisji Antropologicznej zobowiązany został do
napisania biografii Kolberga. Z późniejszych informacji wynika, że wypożyczył wtedy dokumenty osobiste Kolberga przechowywane w sali Komisji
Antropologicznej Akademii, w tym potrzebną mu część korespondencji.
Interesowały go prawdopodobnie głównie listy dotyczące kontaktów Kolberga ze światem nauki, więc jeżeli korespondencja nie była podzielona
wcześniej, on właśnie mógł przeprowadzić tę selekcję, zabierając część listów i pozostawiając w zbiorach Komisji inne, w większości poruszające
sprawy ściślej prywatne.
Prace nad edycją rękopisów Kolberga w latach 1891–1914
Teki Kolberga po śmierci Kopernickiego we wrześniu 1891 r. zostały
przekazane Akademii do dyspozycji Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej AU. Nie były one włączone do zbiorów biblioteki Akademii 1.
W gmachu Akademii przy ul. Sławkowskiej znalazła się wtedy także korespondencja Kolberga oraz jego dokumenty osobiste. Księgozbiór zdążył
przynajmniej w części przekazać Bibliotece Jagiellońskiej jeszcze Kopernicki, podobnie jak niektóre wyselekcjonowane rękopisy2, które uznał za
cenne, ale nieprzydatne do dalszych tomów Ludu.
Po śmierci wykonawcy testamentu prace nad przygotowaniem do druku
spuścizny Kolberga zostały na około dziewięć lat zarzucone. J. Karłowicz
po wydaniu Przemyskiego zadał retoryczne pytanie:
1

Potwierdza to późniejsza dokumentacja: Katalog rękopisów Akademii Umiejętności
w Krakowie wydany przez J. Czubka w 1906 r. nie wymienia tek Kolberga, jego nazwisko
widnieje tam dwukrotnie w związku z innymi materiałami: w informacji o rękopisie pieśni
litewskich zebranych przez J. Juszkiewicza (sygn. 1438), ponieważ Kolberg przygotował do
druku część melodii z tego rkp., oraz jako darczyńcy autografu F. Chopina: Wariacje E-dur na
temat piosenki „Steh’ auf, steh’ auf, o du Schweitzer Bub” (sygn. 1439).
2 Zob. np. spis zawartości teki 24, 30 i 38 w notatkach Kopernickiego przytoczonych
w: A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).

18

�Kto i kiedy dostarczy nam reszty spuścizny po Kolbergu? Przyjazną rękę Kopernickiego niestety śmierć już ubezwładniła1.

Na przerwanie prac nad rękopisami Kolberga złożyło się wiele przyczyn.
Jednym z powodów było to, że wśród niedrukowanych rękopisów przeważały pieśni i melodie, a Sekcja Etnologiczna Komisji Antropologicznej AU
otrzymywała tak wiele materiałów pieśniowych, że zdominowałyby one
przeznaczony dla niej dział rocznika „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej” i jego kontynuacji – „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. Już znacznie wcześniej zarząd Sekcji starał się
ograniczyć zarówno napływ, jak i druk pieśni, ponieważ zapisywane były
najczęściej bez melodii, a przysyłane bez krytycznego opracowania stawały
się gąszczem nieuporządkowanych materiałów trudnym do wykorzystania
w dalszych pracach naukowych. Ponadto zredagowanie do druku zapisów
Kolberga wymagało specjalistycznych umiejętności, takich jakie miał ich
autor – wykształcony muzyk, a w kręgu Sekcji Etnologicznej brakowało ludzi o takim przygotowaniu. Niewątpliwie zabrakło też osoby tak zdeterminowanej jak Izydor Kopernicki, który przekonany o znaczeniu materiałów
przyjaciela, skłonny był odłożyć własne prace, aby przygotować do druku
kolejny tom Ludu.
Spuścizna Kolberga została na około dziesięć lat zapomniana. Jedynie
w roku 1897 jego materiałami śląskimi zainteresował się Władysław Nehring, historyk literatury i językoznawca, wówczas profesor Uniwersytetu
Wrocławskiego, a także członek krakowskiej Akademii Umiejętności. Kolberga poznał prawdopodobnie jeszcze w roku 1865, gdy autor Ludu starał
się o pomoc materialną na druk swoich prac w Poznańskim Towarzystwie
Przyjaciół Nauk, Nehring był wtedy jeszcze profesorem gimnazjum Św.
Marii Magdaleny w Poznaniu. W 1897 r. Nehring wypożyczył tekę Kolberga
z rękopisami dotyczącymi Śląska i zdał sprawę z jej zawartości w artykule
zamieszczonym w „Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft für Volkskunde”. Szczególną uwagę poświęcił tekstom bajek śląskich zapisanych
przez Kolberga w roku 1868, podając treść kilku z nich2.
1

Tak J. Karłowicz zakończył recenzję Przemyskiego w „Kwartalniku Historycznym” T. VI:
1892, s. 357.
2 W. Nehring Zweiter Bericht über Aberglauben, Sagen und Märchen in Oberschlesien,
“Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft für Volkskunde” 1897, H. IV, No 4, s. 75–87, część
pierwsza artykułu tamże H. III, No 1.

19

�Starania o wydanie spuścizny Kolberga zostały wznowione dopiero dzięki inicjatywie Romana Zawilińskiego, sekretarza Komisji Antropologicznej
w latach 1891-1903. Zawiliński 30 października 1900 r. na posiedzeniu Komisji poinformował zebranych, że po śmierci Kolberga pozostało do opublikowania 21 tek materiałów o różnej objętości i postulował:
Chodzi tu o to, aby opracować wszystko i w krótkim czasie wydać; uczynić to
można przy współpracownictwie członków Komisji krajowych, którym po porozumieniu się należy przesłać rękopisy z instrukcją, celem jednolitości w opracowaniu. Ponieważ się znaleźli ochotnicy, należy rzecz bezzwłocznie rozpocząć 1.

Wniosek Zawilińskiego Komisja uchwaliła. Trzy lata później w sprawozdaniu z posiedzenia odbytego dnia 31 marca 1903 r. czytamy:
Sekretarz p. Zawiliński zdał następnie sprawę z dalszych przygotowań do wydania materiałów etnograficznych po Kolbergu i wyjaśnił stronę finansową
tego wydawnictwa. Po ożywionej dyskusji, która rozwinęła się nad sposobem
dalszego wydania tych materiałów przyjęto za zasadę, aby materiały będące
wycinkami z rzadkich czasopism i dzienników drukować, natomiast wyjątki
z dzieł tylko zacytować2.

W latach 1902–1912 podjęto prace nad kilkoma zespołami rękopisów
i starania Zawilińskiego i innych członków Komisji doprowadziły do opu­
blikowania czterech pozycji: uzupełnień do Pokucia3 przygotowanych
przez Stanisława Zdziarskiego w 1904 r., Szląska Górnego4 przez Sewe­ryna
Udzielę w 1906 r., Wołynia5 przez Józefa Tretiaka w 1907 r. i Tarnowa–
1 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych r. 1900, MAAE T. V: 1901, s. VII. Określenie
„członków krajowych” wskazywało na współpracowników Komisji mieszkających w Galicji.
2 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1903 i 1904, MAAE T. VII: 1904,
s. VIII. „Zacytować” – tu w znaczeniu: zamieścić jako notę bibliograficzną.
3 O. Kolberg Pokucie. Uzupełnienia dawniej ogłoszonego dzieła śp. Oskara Kolberga z rękopisów pozgonnych wydał dr S. Zdziarski, MAAE T. VII: 1904, s. 174–194. Teksty i melodie
tam zamieszczone zostały na podstawie zachowanych rękopisów opracowane na nowo i w ramach Dzieł wszystkich wydane w tomie Ruś Karpacka (DWOK T. 54–55).
4 O. Kolberg Szląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga z papierów pośmiertnych wydał S. Udziela, MAAE T. VIII: 1906, s. 140–212 i odbitka: Kraków 1906.
Rękopisy wykorzystane przez Udzielę zostały opracowane na nowo i wydane razem z innymi
dotyczącymi Śląska w tomie Śląsk (DWOK T. 43).
5 O. Kolberg Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni. Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak, Kraków 1907; wydanie Tretiaka w Dziełach wszystkich przedrukowano w serii fotooffsetowej jako tom 36.

20

�–Rzeszowa1 w 1910 r. również przez Udzielę. Kilka innych opracowań,
w różnym stopniu zaawansowanych, drukiem się nie ukazało, głównie
z powodu braku pieniędzy.
Pewne znaczenie dla prac nad rękopisami Kolberga miała dyskusja
wokół zasad drukowania folkloru tocząca się w latach 1888-1900 w Komisji Antropologiczno-Archeologicznej, do której należała Sekcja Etnologiczna. Językoznawcy postulowali zapisywanie w terenie i wydawanie
tekstów ludowych w pisowni fonetycznej (zwanej wówczas także pisownią
organiczną). Etnografowie byli przeciwni takiej metodzie notowania
i publikowania bajek i pieśni2. W czasie posiedzenia 19 grudnia 1900 r.
R. Zawiliński dramatycznie pytał:
Dialektologia zażądała od etnografii materiału i zaprzągłszy ją do swego pługa,
poganiała nią do ostateczności. Powstało hasło przeciwne dawnemu zwyczajowi: pisać wszystko jak najwierniej, a że do tej wierności nie wystarczał zasób
grafiki języka literackiego, potworzono nowe znaki i znaczki, ciągle nowe i ciągle
inne, a zawsze jeszcze niewystarczające. Nad rozwojem naszej etnografii zaciążyła klątwa, podana w służbę językoznawcom zaledwie dycha. Czyśmy nie zaszli
za daleko?3

Na tym posiedzeniu uchwalono, że teksty ludowe Komisja drukować
będzie w swoich wydawnictwach „wiernie podług opowiadania ludu, ale
środkami graficznymi języka literackiego, z dodaniem do abecadła st.pol.
á, é”4.
Już w marcu w r. 1902 Zawiliński zawiadomił Komisję, że Śląsk Górny
opracowany przez Jana Bystronia jest gotowy5, jednak do wydania tej pozycji nie doszło. Bystroń, członek utworzonej w 1895 r. komisji Akademii
do uporządkowania metod zapisu tekstów ludowych, był zwolennikiem
1 O. Kolberg Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne. Zebrał, uporządkował i wydał
S. Udziela, MAAE T. XI: 1910, s. 116–323 i odbitka: Kraków 1910. Materiały z tego regionu, także
te opublikowane przez S. Udzielę, zostały opracowane na nowo i wydane w tomie Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48).
2 Sprzeciw wobec stosowania pisowni fonetycznej dla druku folkloru już w r. 1888 wyrażał
Kopernicki, zob. jego Listy do Jana Karłowcza..., list z 15 I 1888 r., s. 65–66.
3

Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w r. 1900, MAAE T. V: 1901, s. IX.
Tamże.
5 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, MAAE T. VI: 1903,
s. XII.
4

21

�notacji fonetycznej. Na jego wniosek komisja postanowiła w 1898 r. wydać
bajki śląskie Lucjana Malinowskiego w pisowni stosowanej w pracach dialektologicznych. Zapisane one były tą metodą przez autora, językoznawcę,
już w czasie badań terenowych. Teksty bajek śląskich Kolberga, najcenniejszą część przygotowywanej publikacji, poddał Bystroń transkrypcji wbrew
uchwale Komisji z 1900 r. i chciał je w takiej postaci oddać do druku. Jego
rękopis Kolbergowskiej bajki Jak to syn rzeźnicki został królem w notacji fonetycznej zachował się w tece śląskiej1 wraz z notatką sporządzoną
prawdopodobnie przez Jana Łosia, kwestionującą celowość takiego opracowania:
Teksty zebrane przez Kolberga drukujemy tak, jak przez niego zostały zapisane,
z zachowaniem wszystkich właściwości jego ortografii. Pisownia ta nie zawsze
jest konsekwentna; do sprawdzenia jednak, o ile ona odpowiada istotnemu
wymawianiu ludowemu, należałoby tekst zapisany sprawdzić w tych samych
okolicach Szląska, które badał Kolberg. Bez tego każdy językoznawca z równą
łatwością poprawi to, co mu się wyda błędnym, jak by to zrobił redaktor, wydający pracę Kolberga. Lepiej ściśle wydać tekst tak, jak został zapisany, aniżeli
narażać się na niebezpieczeństwo zepsucia go przez poprawki, które choćby
z pozoru najracjonalniejsze, mogłyby nie zgadzać się z faktycznym wymawianiem ludu szląskiego2.

Bajki śląskie Malinowskiego zapisane były przez językoznawcę w pisowni fonetycznej i taką postać otrzymały w druku, natomiast śląskie bajki Kolberga, zapisane jego własną metodą w znacznej mierze oddającą wymowę
narratora, zanotowane były w roku 1868, ponad trzydzieści lat przed próbą
ich transkrypcji. Weryfikacja ich brzmienia u informatora Kolberga była
nie tylko niemożliwa, ale z racji upływu czasu także pozbawiona sensu.
Prawdopodobnie opinia Łosia i głos Zawilińskiego, przeciwnika stosowania
zapisu fonetycznego w publikowaniu materiałów folklorystycznych, zaważyły na tym, że opracowania Bystronia nie oddano do druku.
1

Rękopis J. Bystronia w Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 27, oryginał Kolberga tamże,
k. 25; tekst tej bajki opublikowany jest według zapisu Kolberga w tomie Śląsk (DWOK T. 43),
s. 109–119.
2 Notatka zachowana w tece Śląsk (Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 1) nie ma daty i nie jest
podpisana, pod tekstem inną ręką (prawdopodobnie przez S. Udzielę) dopisane „prof. dr Jan
Łoś”. Tekst ten Udziela przytoczył w całości (bez podania autora) w swoim krótkim wstępie do
Szląska Górnego, zamieszczonym w T. VIII MAAE w r. 1906, s. 140. Tam w końcowym zdaniu
błędnie „fonetycznym” zamiast „faktycznym” jak w oryginale notatki.

22

�Kolbergowski Śląsk przygotował do wydania cztery lata później Seweryn Udziela, od roku 1903 redaktor „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. W tym roczniku Komisji Antropologicznej
Udziela w roku 1906 oddał do druku 13 bajek, 21 pieśni, garść notatek
słownikowych, noty bibliograficzne różnych publikacji dotyczących regionu, kilka wypisów z prasy z połowy XIX w. oraz szkic stroju „wieśniaka ze
Szląska Górnego” 1. Nie wprowadził pisowni fonetycznej, ale nie odwzorował też w tekstach bajek pisowni Kolberga2, przyjętej przez tego muzyka
o znakomitym słuchu i równie znakomitej umiejętności notowania odcieni
wymowy narratora. Kolberg używał zapisu piętrowego, więc trzeba by było
w drukarni sporządzać odlewy wielu nowych, specjalnych czcionek, co
by znacznie utrudniło składanie i spowodowało wyraźny wzrost kosztów
druku. Monika Gruchmanowa, która przygotowała bajki śląskie do druku
w Dziełach wszystkich, nie zgadzała się z powtórzoną przez Udzielę za Łosiem opinią o niekonsekwencji zapisów Kolberga: „Sądzę, że to informator
miał już rozchwiany system gwarowy, zaś Kolberg po prostu zapisów nie
ujednolicał”3. Analizując notację bajek śląskich Kolberga, M. Gruchmanowa
podsumowała swe rozważania następująco:
Kolberg nie tylko dostrzegał gwarowe niuanse fonetyczne, lecz potrafił je także oddać właściwym zapisem (piętrowym), jakim posługuje się współczesna
dialektologia przy szczegółowych opracowaniach systemów fonetyczno-fonologicznych4.

Jeszcze przed wydaniem Śląska Górnego, na początku roku 1902 był
gotowy do druku tom zatytułowany Galicja Wschodnia5. Na podstawie
rękopisów z teki 19. Ruś Czerwona II i 20. Ruś Czerwona III przygotował go Wojciech Grzegorzewicz, filolog, od r. 1897 nauczyciel gimnazjum
we Lwowie. Grzegorzewicz pisał do Zawilińskiego, że rękopisy przeczytał,
1 Wszystkie zgromadzone przez Kolberga materiały ze Śląska, także nieliczne znajdujące się
w innych tekach i pominięte przez Udzielę, zostały wydane w T. 43 Dzieł wszystkich.
2 Zob. M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar Kolberg 1814–1890,
Kraków 1998, seria „W Służbie Nauki” nr 1, s. 27–34, tam o zapisach bajek śląskich s. 31–33.
3 Tamże, s. 31.
4 Tamże, s. 33.
5 Mówił o tym R. Zawiliński na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 20 marca 1902 r., zob.
Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, MAAE T. VI: 1903, s. XII.
Nie był to nowy rękopis, ale znajdujące się dziś w tekach 19 i 20 uporządkowane geograficznie
i następnie tematycznie rękopisy Kolberga, a w części ich kopie.

23

�miejsca trudniejsze do odczytania przepisał, zawartość tek ułożył według
powiatów, a w obrębie materiałów z jednego powiatu zgodnie z porządkiem, jaki „zaprowadził sam Kolberg w [...] dziele Lud”1. Informował wtedy
o ukończeniu pracy nad tomem pierwszym, wkrótce też miał odesłać drugi. Śladem pracy Grzegorzewicza są liczne kopie sporządzone przez niego
i umieszczone bezpośrednio obok oryginałów Kolberga w tekach 19 i 20,
a także wprowadzony – również przez niego – nowy układ materiałów,
zapewne odmienny od pozostawionego przez Kolberga. Na posiedzeniu
Komisji 20 marca 1902 r., na którym Zawiliński przedstawił stan prac nad
materiałami Kolberga, postanowiono „zwrócić się do Wydziału III z prośbą,
aby wyznaczył stosowną kwotę na wydawnictwo dawniej przerwane”2. Galicja Wschodnia miała być wydana w dwu tomach, na co potrzebne było
„około 6 200 koron”. W protokole dodano zastrzeżenie, że koszt ten ma być
pokryty „z dochodów nadzwyczajnych, o ile zdoła je Komisja uzyskać”3.
Jednak potrzebnej dotacji Komisja nie otrzymała i opracowanie Grzegorzewicza nie zostało wydane. W trakcie przygotowywania do druku w ramach
Dzieł wszystkich monografii Ruś Czerwona (tomy 56-57 DWOK) porównano kopie Grzegorzewicza z oryginałami i stwierdzono, że jego odpisy
tekstów i nut są dokładne. Dlatego wydawcy postanowili wykorzystać je
w kilku przypadkach, gdy były jedynymi śladami dokumentacji Kolberga,
tj. gdy oryginały zaginęły.
W 1904 roku w „Materiałach Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych” Stanisław Zdziarski zamieścił część niedrukowanych tekstów
z teki 21/22 jako uzupełnienie do Pokucia, monografii wydanej przez Kolberga w latach 1882–1889. Wybrał do publikacji m.in. niedrukowane przez
Kolberga teksty z rękopisu Bazylego Jurczeńki4. Mimo wcześniejszej uchwały komisji zapisy te Zdziarski dał do druku w transkrypcji fonetycznej.
1 List W. Grzegorzewicza do R. Zawilińskiego z 5 II 1902 r., rkp. w BN PAU i PAN, sygn.
2185, t. 3, k. 338.
2 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, Protokół z posiedzenia 20 III 1902 r., MAAE T. VI: 1903, s. XII.
3 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1903 i 1904, Protokół z posiedzenia 20 XI 1903 r., MAAE T. VII: 1904, s. IX. Tam tytuł tomu przygotowanego przez W. Grzegorzewicza: Ruś Czerwona.
4 O udziale B. Jurczeńki w gromadzeniu materiałów do monografii Pokucia zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK
T. 81), s. XXX–XXXIII. Tam też charakterystyka rękopisów Jurczeńki i innych materiałów
wybranych do druku przez Zdziarskiego.

24

�Jurczeńko sporządził swoje rękopisy alfabetem łacińskim jako eksponat na
wystawę etnograficzną w Kołomyi, która odbyła się we wrześniu 1880 r.;
był wtedy młodym nauczycielem w Ispasie. Jego manuskrypt to 62 karty
zawierające 74 pieśni i 189 przyśpiewek, wszystkie z notami lokalizacyjnymi, ale bez melodii. Znaczną część materiału z tego rękopisu Kolberg zamieścił w Pokuciu, uzupełniając tam niekiedy zapis nutowy1, część pominął,
przede wszystkim dlatego że nie pochodziły z „dolnego Pokucia”, które
było przedmiotem monografii. Zapisy z Huculszczyzny (m.in. z Kosmacza)
Kolberg zamierzał wydać w osobnej monografii poświęconej „górnemu
Pokuciu”, czyli Huculszczyźnie i wybór tych właśnie opublikował Zdziarski2. Porównał on dokładnie zawartość rękopisu Jurczeńki z monografią
Kolberga i teksty już drukowane opatrzył w rękopisie odsyłaczami do Pokucia, sygnując te notatki swoim podpisem. W krótkim wstępie zaznaczył,
że rękopis pieśni pochodzi z roku 1880, nie podał jednak nazwiska autora3
i nie poinformował, że sam dokonał transkrypcji oryginalnych zapisów.
Celowość takiego potraktowania ukraińskich tekstów Jurczeńki po dwudziestu czterech latach od daty ich powstania jest tym bardziej wątpliwa, że
już notacja autora zapisu była uproszczona. Zatem autorytet Zdziarskiego,
filologa i folklorysty, mógł sugerować, że rękopisy Jurczeńki sporządzone
były od początku metodą fonetyczną i zamieszczone w takiej postaci w druku oddają wymowę mieszkańców „górnego” Pokucia około roku 1880.
Na początku roku 1905 Zdziarski zakończył również prace nad dwuczęściowym tomem Sąde[c]czyzna i Podhale4 zawierającym materiały
z teki 11. Górale. Zawartość rękopisu pierwszego tomu z tytułem Sąde[c]
1 Kolberg był w 1880 r. kuratorem naukowym wystawy etnograficznej w Kołomyi, znał
Jurczeńkę i jego rękopisy eksponowane na tej wystawie, ponadto w okresie organizacji wystawy przebywał od połowy czerwca do połowy listopada na Pokuciu i odwiedził tam wiele miejscowości. Mógł wtedy usłyszeć i zanotować melodie do tekstów znajdujących się w rękopisie
Jurczeńki.
2 Materiały dotyczące „górnego Pokucia” zawarte były głównie w tece 23, zatytułowanej
Huculi, natomiast w tece 21/22 Pokucie znajdowały się tylko te z huculskich, które na jednej
karcie lub w jednym zespole przemieszane były z pochodzącymi z „dolnego Pokucia” lub z innych regionów Ukrainy.
3 S. Zdziarski mógł nie dotrzeć do wskazówek na temat autorstwa tego rękopisu znajdujących się m.in. w notatkach Kopernickiego i w korespondencji Kolberga, nie podał jednak
informacji, że autorem opracowywanego rękopisu nie był Kolberg, ale inna osoba.
4 Rękopis S. Zdziarskiego Sąde[c]czyzna i Podhale znajdował się do roku 1936 w Kolbergowskiej tece 11 Górale, został z niej wyjęty prawdopodobnie jeszcze przez S. Udzielę, obecnie
znajduje się w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie (sygn. archiwum MEK I/369/ RKP).

25

�czyzna to pieśni, a w większości tylko ich teksty, do drugiego, pt. Podhale,
Zdziarski znalazł w tece materiały także do kilku innych rozdziałów, choć
i tu przeważają pieśni. W krótkim wstępie zwrócił uwagę na ograniczony
zakres rzeczowy zawartych w tece zapisów, podkreślił bogactwo melodii
z Podhala i na końcu zauważył:
Co się tyczy strony czysto wydawniczej, nie mam nic do dodania, gdyż stosując
się do uchwały Komisji Antropologicznej, przyjąłem układ rzeczy taki, jakim
posługiwał się śp. Kolberg1.

Do druku przeznaczył jednak tylko część materiałów znajdujących się
w tece i odnoszących się do regionów podanych w tytule. Dla swoich potrzeb rękopisy w Kolbergowskiej tece ułożył w trzech działach: materiały
oryginalne (tj. notatki z badań Kolberga), materiały wypisane i – na końcu – dotyczące Spiszu. Karol Hławiczka, kompozytor, pedagog, historyk
muzyki, który w 1936 r. zapoznał się z tekami Kolberga, pisał, że przygotowany przez Zdziarskiego rękopis monografii, przechowywany wówczas
w tece 11, zawiera m.in. 689 pieśni, w tym 363 z melodiami, i dodał:
Tom Sądecczyzna i Podhale jest zbiorem tak cennych materiałów, że można
wyrazić tylko zdziwienie, iż możliwy jest fakt zapomnienia co najmniej przez
30 lat gotowego do druku manuskryptu2.

Opracowany przez historyka literatury Józefa Tretiaka i wydany
w 1907 r. Wołyń3 jest najobszerniejszym spośród tytułów opublikowanych w latach 1890–1914 na podstawie materiałów Kolbergowskich. Wydawca dał mu podtytuł Obrzędy, melodie, pieśni, a z teki wołyńskiej
1

S. Zdziarski Sąde[c]czyzna i Podhale... , k. 1 nlb. Zdziarski do swego opracowania włączył jedną kartę z czystopisami ośmiu melodii tańców wyjętą z manuskryptów Kolberga z teki
11, pozostałe karty w jego rękopisie są kopiami. Materiały ujęte w opracowaniu Zdziarskiego
zostały razem z innymi zapisami z tych regionów opublikowane w tomach Góry i Podgórze
(DWOK T. 44-45) na podstawie oryginałów Kolberga. Z pracy Zdziarskiego wykorzystano tylko oryginalny rękopis wyjęty przez niego z teki 11 (w tomie Góry i Podgórze cz II, DWOK T. 45,
melodie nr 1937, 1955, 1956, 1996, 1997, 2036, 2079 i 2122).
2 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” R. IV : 1936, nr 47.
3 Edycja Tretiaka została bez zmian i uzupełnień włączona do Dzieł wszystkich Kolberga
jako ostatni tom z serii wydawanych techniką fotooffsetową (DWOK T. 36), niedrukowane tam
materiały wołyńskie z tek Kolberga i przypisy źródłowe do wydania Tretiaka zamieszczone są
w: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84).

26

�wybrał do druku opisy wesel z trzech miejscowości, 148 pieśni obrzędowych, głównie weselnych, 484 pieśni innych i 25 tekstów prozatorskich.
Jako zasadę przyjął publikowanie tylko materiałów zebranych przez Kolberga w terenie, a pomijanie wszystkich odpisów i wyciągów z druków.
Porównanie obecnej zawartości teki wołyńskiej1 z edycją Tretiaka pozwala stwierdzić, że kryteria jego wyboru nie są czytelne, nie uwzględnił
bowiem wielu zapisów z badań terenowych Kolberga, choć nie są one
wariantami tekstów przez niego opublikowanych. Niemniej udostępnił
do dalszych badań duży, bo liczący ponad 630 utworów zbiór pieśni,
w większości z melodiami, zanotowanych przez Kolberga głównie w ciągu
sierpnia i września 1862 roku, oraz znacznie wcześniejsze zapisy prozy
Jana Prusinowskiego2.
J. Tretiak, podobnie jak inni współcześni mu wydawcy materiałów Kolberga, nie odtworzył w druku pisowni badacza. We wstępie zaznaczył:
Co się tyczy gwarowych właściwości pod względem wymowy pewnych głosek
(w szczególności samogłosek), to i te właściwości widocznie starał się Kolberg
uwzględniać, ale bardzo często, jak to widać z jego brulionów, wahał się między
użyciem takiej lub innej litery. Już z tego tylko powodu ubieganie się o zupełną
ścisłość dialektologiczną przy wydaniu niniejszego zbioru jego pieśni uważałem
za rzecz niewłaściwą, bo niepodobną w danych warunkach do osiągnięcia. […]
Trzeba więc było zrezygnować z tego, aby zbiór niniejszy mógł być materiałem
dialektologicznym, za jaki np. może być uważane Pokucie, owoc ostatnich lat
pracy Kolberga i dlatego sądziłem, że wypada mi w pewnej mierze ujednostajnić
pisownię, albo raczej wymowę3.

Brulionami nazywa Tretiak zapisy prymarne, wykonane ze słuchu
w czasie badań terenowych, a zastosowana w nich notacja nie ukazuje wahania Kolberga co do „użycia takiej lub innej litery”, ale jest udaną próbą
odtworzenia głosek pośrednich przez zapis piętrowy. Taką metodę zapisu
1

Teka ta miała w spisach Kolberga numer 26. Dziś są to dwa zespoły rękopisów opatrzone
w BN PAU i PAN w Krakowie sygnaturami 3206 i 3207.
2 Tretiak nie wiedział, kto zapisał zamieszczone w Wołyniu bajki, podpis autora uznał za
nieczytelny. Na podstawie notatki Kopernickiego i listów Kolberga, do których Tretiak zapewne nie mógł wtedy dotrzeć, wiemy dziś, że teksty te zapisał około roku 1835 Jan Prusinowski
(1818–1882), wówczas student, później adwokat z zawodu, a literat z zamiłowania, mieszkający
w Żytomierzu. Rękopis Prusinowskiego zaginął.
3 J. Tretiak Od wydawcy, w: O. Kolberg Wołyń (DWOK T. 36), s. X–XI.

27

�stosował Kolberg także później, m.in. w czasie badań terenowych na Kujawach w 1865 r. i w trakcie wywiadów ze Ślązakami w 1868 r.
Po wydaniu Wołynia na trzy lata zamarły prace nad rękopisami Kolberga. Jedynie w r. 1909 odnotowano, że na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 16 grudnia „prof. Rostafiński wyraził życzenie, aby Komisja zajęła
się sporządzeniem i wydaniem indeksu do dzieł Kolberga”1. Propozycji tej
jednak nie podjęto.
W roku 1910 Seweryn Udziela ponownie zajął się spuścizną Kolberga
i opublikował materiały z teki 15 Tarnów–Rzeszów. Tak jak inni ówcześni
edytorzy rękopisów Kolberga do wydania przeznaczył tylko zapisy z tej
teki, choć zapisy pochodzące z opracowywanego przez niego regionu znajdowały się także w innych zespołach. Wybrane materiały w druku ułożył
według porządku stosowanego przez Kolberga w tomach Ludu, nadał również rękopisom nowy układ według kolejności tekstów i melodii przyjętej
w edycji. Recenzent, Mieczysław Treter, pisząc o tej publikacji, podkreślił
zasługi wydawcy:
Na gorące uznanie jednak zasługuje sumienna praca wydawnicza Seweryna
Udzieli, który sam będąc jednym z najwybitniejszych polskich etnologów, skąpy
czas swój poświęca na rzecz tak żmudną, niewdzięczną, zamiast obracać go na
własne prace krytyczne, które przecież o tyle więcej zadowolenia przynoszą2.

Dodać tu trzeba, że członkowie Sekcji Etnologicznej zarabiali na życie
najczęściej jako nauczyciele, zaś Udziela był w tym okresie inspektorem
szkolnym. Dlatego własnym badaniom i opracowywaniu ich wyników nie
mogli poświęcić wiele czasu – na przygotowanie do druku zbiorów Kolberga oddawali skąpe godziny kosztem własnych badań naukowych lub
wypoczynku, a za prace na rzecz Akademii nad edycją Kolbergowskich
rękopisów nie otrzymywali honorariów.
Tarnów-Rzeszów opracowany przez Udzielę był ostatnim zbiorem
materiałów Kolberga opublikowanym przed pierwszą wojną światową. Nie oddano bowiem do druku, poza wcześniej opracowanymi przez
1

Sprawozdania z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1908 i 1909. Protokół z posiedzenia
16 XII 1909 r., MAAE T. XI: 1910, s. XIII. Józef Rostafiński (1850–1928), botanik, był członkiem
czynnym Akademii od 1887 r.
2 Recenzja M. Tretera była zamieszczona w czasopiśmie „Lud. Kwartalnik Etnograficzny”,
R. 16: 1910, s. 410-411.

28

�W. Grzegorzewicza Galicją wschodnią i przez S. Zdziarskiego Sąde[c]czyzną..., także przygotowanych przez Jana Bielę w 1911 r. Materiałów etnograficznych z Podkarpacia1 i nieco późniejszego Podgórza zachodniej
Galicji Władysława Kosińskiego.
Jan Biela2, filolog, pedagog, zajął się rękopisami znajdującymi się wówczas w tece 18. Ruś Czerwona I. Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl. Starannie przepisał notatki Kolberga, opatrując je własnym wstępem datowanym „Lwów, we wrześniu 1911”. Przepisując materiały Kolberga, zgodnie
z instrukcją Komisji opuścił niektóre teksty zaczerpnięte z druków i parę
innych, nie mających not lokalizacyjnych, bądź treścią wykraczających jego
zdaniem poza Kolbergowski Lud. Porównał materiały przejęte ze zbiorów
poprzedników z ich podstawą, m.in. z Pieśniami ludu ruskiego Ż. Paulego
i Ruskim weselem J. Łozińskiego, a we wstępie scharakteryzował odpisy
Kolberga z tych źródeł3. Redagując materiały, zachował pisownię oryginałów, a przepisane teksty uporządkował według planu, jaki w monografiach stosował Kolberg. Z zapisów dotyczących okolic Przemyśla wybrał
do druku pominięte w tomie przygotowywanym w r. 1890 przez Kolberga,
a ukończonym przez Kopernickiego. Tekturową teczkę, do której włożył
swój rękopis, opatrzył tytułem: „18. teka Kolberga przygotowana do druku, J. Biela”. Przygotował więc do wydania rękopisy z określonej teki, nie
materiały do planowanej przez Kolberga monografii regionalnej. Rękopis
ten, wzorowo wręcz kaligrafowany, nie doczekał się druku.
W roku 1912 miał też być gotowy obszerny tom Podgórze zachodniej
Galicji4 przygotowywany przez Władysława Kosińskiego, wówczas emerytowanego nauczyciela gimnazjum. Kosiński, badający wcześniej gwary
1

Taki tytuł opracowania J. Bieli podany był w protokole z posiedzenia Komisji dnia 21 XII
1911 r., zob. MAAE T. XII: 1912, s. XVIII. Niewątpliwie chodziło o zachowany do dziś rękopis
J. Bieli znajdujący się obecnie w tece 18a. Rękopis nie ma tytułu, swój wstęp Biela zatytułował
Materiały etnograficzne zebrał Oskar Kolberg, wydał Jan Biela.
2 W spisie członków przybranych Komisji Antropologicznej przy nazwisku J. Bieli do roku
1910 jest nota „Drohobycz” (np. MAAE T. V: 1901, s. XI), był tam wtedy zapewne nauczycielem – tekturowa teczka, w której umieścił swój rękopis Rusi Czerwonej, ma nadruk „Szkoła
przygotowawcza uzup. w Drohobyczu. Ćwiczenia polskie i rysunkowe”. Później J. Biela był
nauczycielem w liceum we Lwowie.
3 O Kolbergowskich odpisach z pracy Ż. Paulego i tłumaczeniu J. Łozińskiego zob. też
E. Millerowa „Przemyskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 83/I), s. LXVI–LXXIV.
4 Zob. Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Góry i Podgórze
cz. I (DWOK T. 44), s. XXVI.

29

�i folklor mieszkańców Beskidów, wybrał do opracowania do druku tekę 12.
Podgórze krakowskie i sporządził kopie większości zapisów terenowych
i innych notatek Kolberga tam przechowywanych. Tytuły i własne notatki
na obwolutach do rękopisów Kolberga wpisywał notacją stenograficzną.
Kopie Kosińskiego, przemieszane z oryginałami Kolberga znajdują się dziś
w tece 12a Podgórze utworzonej specjalnie dla tych materiałów oraz w zespole rękopisów nazwanych później teką 50. Miscellanea. Po porównaniu
kopii z zapisami Kolberga można było stwierdzić, że odpisy Kosińskiego są
dokładne, dlatego użyto ich kilkakrotnie w edycji Dzieł wszystkich, jeżeli
oryginały Kolberga zaginęły1. Jednak opracowanie Kosińskiego nie zostało
ukończone, na co wskazuje dzisiejszy stan jego kopii. Również w protokołach z posiedzeń Komisji Antropologicznej przed wybuchem wojny nie ma
o nim wzmianki.
Prawdopodobnie w tym okresie, tj. przed rokiem 1914, niekiedy sięgano do spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, traktując zawarte tam rękopisy
jako materiały przydatne do własnych prac. Korzystał z tej możliwości
Adam Fischer, etnograf zainteresowany kulturą ludową Rusinów. W jego
materiałach wśród jego własnych maszynopisów znajduje się ponad trzydzieści kart pochodzących niewątpliwie z archiwum Kolberga2. Są to trzy
rękopisy wspominanego tu już Bazylego Jurczeńki: Piosnki huculskie,
Przysłowia i gadki i Przyzwoitsze huculskie przekleństwa, oraz rękopis nieznanego autora, prawdopodobnie Sofrona Witwickiego – odpowiedź na listę pytań Kolberga na temat wypasu bydła przez Hucułów.
Pierwotnie znajdowały się one na pewno w zbiorach Kolberga, widać
na nich ślady jego pracy w postaci drobnych dopisków, poprawek i wyjaśnień słownikowych, jednak jako materiały z Huculszczyzny teksty te
nie weszły do czterotomowego Pokucia. Zostały opublikowane dopiero w Dziełach wszystkich w monografii Ruś Karpacka razem z innymi
1 Kosiński kilkakrotnie wyciął z manuskryptu Kolberga fragment z zapisem nutowym lub
rysunek i przykleił go nad swoja kopią tekstu pieśni czy opisu. Pozostałe fragmenty oryginalnego rękopisu Kolberga zaginęły. Zob. np. w tece 12a, sygn. 1185, k. 9–10, 19, 24–27 oraz ryc.
w T. 73/I, na której przedstawiony jest rysunek czepca wycięty z oryginalnej karty, naklejony
na nowej kartce przez Kosińskiego i przez niego podpisany.
2 Rękopisy A. Fischera przechowywane są obecnie w Archiwum Naukowym PTL we Wrocławiu, wywiezione zostały ze Lwowa razem z dokumentacją Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przez Olgę i Józefa Gajków w 1945 r., bezpośrednio po wojnie. Karty pochodzące
ze spuś­cizny Kolberga, a znajdujące się obecnie w zespole „Ze zbiorów śp. A. Fischera” mają
w Archiwum PTL sygn. 99 (dawniej 323).

30

�zgromadzonymi przez Kolberga na temat Hucułów i Bojków 1. Fischer
zainteresował się rękopisami Kolberga, przygotowując w 1914 r. rocznicowy artykuł2 o nim zamieszczony w „Ziemi”; m.in. pisał tam, że spuścizna
autora Ludu zawiera materiały na co najmniej trzydzieści następnych
tomów. Wśród regionów, których monografie można opracować na podstawie zachowanych rękopisów, wymienia np. Mazury pruskie, Pomorze
i Spisz. Nie zachowały się jednak dokumenty pozwalające ustalić datę
wypożyczenia wymienionych wyżej rękopisów wyjętych przez niego z tek
Kolbergowskich. Można tylko stwierdzić, że mieszkający i pracujący we
Lwowie Adam Fischer, wypożyczył interesujące go manuskrypty, ale nie
zwrócił ich do przechowywanej w Krakowie spuścizny Kolberga.
Wydawcy rękopisów Kolberga w latach 1902–1914 spośród jego tek
wybierali do opracowania tę, która miała zawierać materiały z regionu
nie objętego jeszcze tomami Ludu, kierowali się przy tym nazwą regionu
w tytule. Jednak w archiwum Kolberga wielokrotnie nie tylko w jednej
tece, ale i na jednej karcie zauważamy melodie i teksty pochodzące z różnych regionów. Dotyczy to między innymi czystopisów redagowanych do
publikacji podobnych do Pieśni ludu weselnych z lat 1847–1849 i Pieśni
ludu polskiego z roku 1857, tj. do monograficznych zbiorów pieśni. Wtedy na jednej karcie zapisane są pochodzące z różnych regionów warianty
wątku tekstowego z melodiami i notami o ich lokalizacji. Również w zapisach terenowych na jednej karcie wielokrotnie notował Kolberg utwory
wykonane przez kilku instrumentalistów czy śpiewaków, pochodzących
z różnych miejscowości. Karty takie znajdują się dziś w jednej z tek regionalnych, choć nie wszystkie zapisane na nich utwory pochodzą z tego
właśnie regionu. Ówcześni edytorzy kierowali się tylko tytułem, choć do
wybranego regionu odnoszą się także zapisy zawarte w kilku lub kilkunastu innych tekach. Nie zawsze zdawali sobie z tego sprawę, nie mieli też
wówczas „klucza”, aby dotrzeć do rękopisów znajdujących się poza teką,
która ich zainteresowała. Część takich problemów rozwiązałyby indeksy
geograficzne do wszystkich tek, choć nie byłyby one wystarczające, ponieważ część rękopisów Kolberga nie miała odnotowanej lokalizacji. Jak
1

Zob. m.in. w: O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), tam s. 172–175 – pytania i odpowiedzi na temat wypasu na połoninach, tamże cz. II (DWOK T. 55) s. 446–447 – przysłowia,
s. 449–450 – przekleństwa, natomiast liczne pieśni rozproszone są w różnych rozdziałach obu
części tomu Ruś Karpacka.
2 A. Fischer Oskar Kolberg, „Ziemia” R. V: 1914, nr 8, s. 113-115 i nr 9, s. 129-132.

31

�pokazały wyniki prac prowadzonych wiele lat później, w czasie redagowania Dzieł wszystkich, dopiero wielostronne analizy rękopisów
i publikacji autora Ludu pozwoliły zadowalająco uściślić pochodzenie
regionalne większości znajdujących się w spuściźnie Kolberga zapisów
pozbawionych not lokalizacyjnych.
Niektórzy z ówczesnych wydawców materiałów Kolberga pomijali też
fakt, że w każdej z wybranych tek są mniej lub bardziej liczne materiały
dotyczące innych regionów i publikowali je także, mimo oznaczonej proweniencji, wskazującej, że powinny być zamieszczone w innej monografii.
Udziela, przygotowując Śląsk Górny, wziął pod uwagę tylko materiały śląskie, natomiast w przygotowanym przez niego Tarnowie-Rzeszowie znalazły
się, nieliczne wprawdzie, pieśni ze Lwowa, z Krakowa czy z Sandomierskiego.
Tretiak, redagując Wołyń, zauważał, że „nie wszędzie wreszcie oznaczoną
była miejscowość lub okolica, gdzie pieśń zapisano”1, ale selekcjonując pieśni
do druku nie kierował się czytelnym kryterium, jakim mogła być ich lokalizacja (tj. nota o miejscu zapisu) lub jej brak. W swej edycji zamieścił pieśni
pozbawione w rękopisie lokalizacji (możliwej jednak często do odtworzenia
np. przez porównanie zapisów terenowych i czystopisów, gdzie była ona odnotowana), ale także pieśni z notami „od Kamieńca Podolskiego”, „od Kijowa”,
„od Nieświeża”, czyli z okolic i miejscowości spoza Wołynia2.
Opracowując do druku wybrane materiały, ówcześni wydawcy spuścizny
Kolberga starali się ułożyć je według planu przyjętego w Ludzie, uwzględniali na ogół noty lokalizacyjne i zwykle także odsyłacze do wariantów wpisane w czystopisach, ale tylko niekiedy informowali o autorze rękopisu, chociaż nie zawsze był nim Kolberg. Wydawali we własnym wyborze rękopisy
znajdujące się w danym zespole archiwalnym, a nie zapisy do planowanej
przez Kolberga monografii, ponieważ nie orientowali się w charakterze jego
spuścizny. Chodzi tu m.in. o nawarstwienie się w niej wersji pochodzących
z różnych etapów dokumentowania i redagowania wyników badań terenowych przechowywanych w różnych tekach, a przygotowywanych do różnych
1

J. Tretiak Od wydawcy, w: O. Kolberg Wołyń (DWOK T. 36), s. X.
W opracowaniach obu autorów, tj. w Wołyniu Tretiaka i Tarnowie-Rzeszowie Udzieli niektóre pieśni pochodzące z innych regionów bywają wariantami tekstów zanotowanych
w regionie tytułowym, czasem w czystopisach zapisane są one przez Kolberga na tej samej
karcie, na której znajduje się wariant właściwy dla opracowywanego regionu. Nie dotyczy to
jednak większości pieśni z notami lokalizacyjnymi spoza regionu tytułowego opublikowanych
przez Tretiaka i Udzielę.
2

32

�planowanych i nie zawsze wydanych publikacji oraz o wspomniane już częste notowanie przez Kolberga na jednej karcie folkloru z różnych regionów.
Po śmierci Kopernickiego, znającego plany i warsztat edytorski Kolberga, zabrakło osoby, która chciałaby zapoznać się z całością pozostawionych przez
niego materiałów oraz z ich zróżnicowanym profilem źródłowym i mogła
dzięki temu koordynować prace wydawnicze.
Jak już tu wspominano, wydawcy z lat 1902–1912 „porządkowali” zawartość wybranych tek. Zmieniali wtedy układ rękopisów nadany przez Kolberga, zacierając stan pierwotny, a nie dysponujemy dziś żadnym dokumentem
pozwalającym odtworzyć dokładniej zawartość tek z okresu poprzedzającego
ich działania. Dotyczy to zarówno liczby kart, jak i ich kolejności w zbiorze.
To ostatnie mogło mieć jednak znaczenie dla interpretacji zapisanych tekstów, do czego trzeba będzie jeszcze wrócić1. Niektórzy edytorzy notowali
swe uwagi bezpośrednio na kartach z zapisami Kolberga lub jego współpracowników, nie zawsze sygnując swoje dopiski. Dotyczą one najczęściej klasyfikacji pieśni lub innych tekstów, zauważyć też można wskazówki wydawcy
tekstów dla współpracownika opracowującego melodie. Niekiedy posuwali
się do działań jeszcze bardziej radykalnych, wyjmując oryginalny rękopis
z teki lub wycinając jego fragment i włączając go do swojego manuskryptu.
Stwierdzić też trzeba, że w każdej tece, której zawartość była wówczas opracowywana, brakuje obecnie kilku lub kilkunastu pojedynczych kart, a czasem
nawet większych zespołów. O ich zniknięciu świadczy istnienie kopii sporządzonych w trakcie przygotowywania materiałów Kolberga do druku, a także
zamieszczenie w wydanym drukiem opracowaniu tekstów i melodii, których
dziś nie znajdujemy2 w spuściźnie Kolberga. Zaginął np. „Rękopism oprawny
Prusinowskiego, bajki wołyńskie, spisane przez niego w r. 1835 i opowiedziane przez niego, bardzo ciekawe […]”3. O bajkach tych wspomniano już
charakteryzując Wołyń przygotowany do druku przez Tretiaka.
Czasem rękopisy Kolberga nieznaną dziś drogą dostawały się do
popularnych w XIX w. kolekcji autografów. Np. w takich zbiorach

1

Zob. informacje o układzie zawartości dawnej teki 34, s. 90–91.
Informacje o takich faktach są zamieszczane w monografiach i innych tomach wydawanych na podstawie rękopisów (T. 39–63 DWOK) i w przypisach źródłowych w tomach suplementowych (T. 70–84 DWOK).
3 Notatka I. Kopernickiego dotycząca dawnej teki 26 Wołyń, obecnie w zbiorach Muzeum
Etnograficznego w Krakowie, zob. przypis 3 na s. 11.
2

33

�przechowywanych dziś w Bibliotece Jagiellońskiej znalazły się dwie karty
z pieśniami z Wołynia oraz karta z pieśniami z Wielkopolski1.
Po roku 1910 nie ukazały się drukiem nowe opracowania rękopisów
Kolberga. Problem edycji jego zbiorów na forum Akademii wrócił dopiero
na początku roku 1914, gdy Komisja Antropologiczna postanowiła uczcić
stulecie urodzin etnografa. Na zorganizowanym 24 lutego uroczystym posiedzeniu komisji R. Zawiliński przedstawił fragment przygotowywanej przez
siebie biografii Kolberga. W sprawozdaniu z posiedzenia czytamy:
Po odczycie rozwinęła się ożywiona dyskusja, podczas której obecni członkowie
Komisji przypominali z własnego życia stosunki z Kolbergiem, który był też członkiem Komisji Antropologicznej. Sekretarz generalny Akademii postawił wniosek,
aby uprosić p. Romana Zawilińskiego, by opracował całą monografię O. Kolberga,
którą Akademia Umiejętności wyda własnym nakładem. Wniosek uchwalono.
Prof. Ciechanowski wniósł, by wydać muzykę O. Kolberga, a do opracowania
i przygotowania tego wydawnictwa uproszono prof. Z. Jachimeckiego2.

Zawiliński wypożyczył wtedy ze spuścizny rękopiśmiennej Kolberga
potrzebne mu dokumenty i listy, o czym już wyżej wspomniano, jednak
do wydania biografii jego autorstwa3, ani „muzyki O. Kolberga”, czyli kompozycji, ani nowych monografii regionalnych nie doszło. Wybuch wojny
w sierpniu 1914 roku praktycznie przerwał działalność Komisji Antropologicznej na ponad cztery lata.
1

Zbiór autografów Ciechanowskiej, sygn. Biblioteki Jagiellońskiej 7891, k. 107 i 108, oraz
zbiór autografów Dynowskiej, tamże, sygn. 7892, k. 41.
2 Sprawozdania z posiedzeń Komisji Antropologicznej jakie odbyły się w latach 1914–
–1919, Protokół z posiedzenia 24 II 1914 roku, MAAE T. XIV: 1919, s. VIII. Sekretarzem generalnym Akademii był wówczas Bolesław Ulanowski, prawnik i historyk prawa. Wymieniony w sprawozdaniu Stanisław Ciechanowski był lekarzem anatomopatologiem, a Zdzisław
Jachimecki, któremu powierzono wydanie twórczości muzycznej Kolberga – kompozytorem
i historykiem muzyki.
3 R. Zawiliński opublikował kilka rocznicowych artykułów w prasie krakowskiej i warszawskiej: Skarby Oskara Kolberga (W setną rocznicę jego urodzin), „Świat” 1914, nr 10; Pamięci
Kolberga w setną rocznicę jego urodzin (1814–1914), „Czas” 1914, nr 54; Kolberg a Jenike, „Tygodnik Ilustrowany” 1914, nr 9; Kolberg a Bliziński, „Nowa Reforma” 1914, nr 50. W dwu ostatnich artykułach opierał się na listach pisanych do Kolberga i brulionach jego odpowiedzi znajdujących się obecnie w zbiorach BN PAU i PAN, wydanych w Korespondencji… (DWOK T. 64–66).
Ponadto w „Nowej Reformie” Zawiliński opublikował w r. 1926 (nr 272 i 273) artykuł pt. Kolberg
a Chopin, oparty na korespondencji Kolberga z M. A. Szulcem i M. Karasowskim znajdującej się
obecnie w zbiorach BN PAU i PAN, a wydanej także w Korespondencji… (DWOK T. 64–66).

34

�Działania Komisji Etnograficznej PAU do roku 1939
W okresie międzywojennym nie podjęto opracowania żadnej spośród
planowanych przez Kolberga monografii, nie wydano tomów przygotowanych przed wybuchem wojny przez Zdziarskiego, Bielę i Grzegorzewicza, nie próbowano też dokończyć pracy Kosińskiego. Przez kilkanaście
lat o tym, że teki z rękopisami Kolberga znajdują się w siedzibie Akademii
Umiejętności wiedzieli prawdopodobnie tylko Seweryn Udziela, wówczas
zastępca przewodniczącego Komisji Etnograficznej PAU, a później Tadeusz
Seweryn, od r. 1929 zastępca jej sekretarza, a w latach 1935–1952 sekretarz.
On właśnie starał się zainteresować władze Akademii opublikowaniem materiałów Kolberga. W maju 1931 r. Stanisław Kutrzeba, wówczas sekretarz
generalny PAU pisał do Udzieli: „Dr Seweryn dał mi wykaz rkp. Kolb[ergowskich…]. Podaje, że do druku nadaje się 128 arkuszy, w tym wymienia
tekę Górale tatrzańscy i beskidowi”1. Działania Seweryna nie odnosiły
jednak wtedy skutku.
Treść testamentu Kolberga i fakt zdeponowania tek z jego rękopisami w Akademii były całkowicie nieznane innym członkom Komisji Etnograficznej i zaskoczeniem dla nich stało się odnalezienie tych rękopisów
właśnie w jej pomieszczeniach. Odkrycia tego dokonano, gdy w 1933 r.
zwrócone zostały materiały Kolberga wypożyczone przed pierwszą wojną
światową przez R. Zawilińskiego, a równocześnie S. Udziela na posiedzeniu komisji podniósł sprawę druku niewydanych dotąd rękopisów autora
Ludu. Tym dwu wydarzeniom związanym ze sobą trzeba tu poświęcić nieco więcej miejsca.
Na początku roku 1933 dwaj badacze kultury ludowej Podhala, Juliusz
Zborowski i Adolf Chybiński, poszukiwali zapisów Kolberga z tego regionu
i zwrócili się w tej sprawie do Udzieli. Kierowali się informacjami zaczerpniętymi z artykułów Łopacińskiego i Fischera2, w których wymienione są
m.in. teki o tytułach Górale tatrzańscy i nowotarscy oraz Spisz. Z nieznanych powodów Udziela nie udostępnił wtedy teki 11 Górale, natomiast
1 Przytoczono za: Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga (DWOK T. 44), s. XXVI.
Teka 11 w spisach Kolberga miała osobne tytuły dla dwu odrębnych części: Górale tatrzańscy
i nowotarscy oraz Spisz. Na zachowanej do dziś okładce teki widnieje tytuł: Górale. Nowy
Targ, Nowy Sącz, Jasło. Spisz.
2 H. Łopaciński Oskar Kolberg, w: Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX, T. 1 Warszawa 1901, s. 480; A. Fischer Oskar Kolberg…, s. 130.

35

�wypożyczył Chybińskiemu tekę 12 Podgórze krakowskie, co doprowadziło
do nieporozumień. Zborowski, mylnie poinformowany przez Udzielę, że
tek o wymienionych przez niego tytułach w spuściźnie Kolberga nie ma,
zamieścił w roczniku „Wierchy” list pt. Rzekome teki Oskara Kolberga
o Podhalu i Spiszu.1 Zawartą w tytule tezę odwołał cztery lata później oraz
ponownie w „Ludzie” w roku 1946.
Prawdopodobnie zainteresowanie Chybińskiego i Zborowskiego przypomniało Udzieli o istnieniu niedrukowanych rękopisów, ponieważ 12 maja
1933 r. na posiedzeniu Komisji Etnograficznej poruszył on „sprawę dalszego
druku prac O. Kolberga”2. Z protokołu z następnego posiedzenia, odbytego
dnia 19 marca 1934 roku wynika, że rękopisy Kolberga, o których wydaniu
Udziela mówił poprzednio, to właśnie teka 12 Podgórze, którą tymczasem
udostępnił już Chybińskiemu. Reakcja członków Komisji była jednoznaczna, w protokole zanotowano:
Komisja uchwaliła prosić p. Udzielę, by zwrócił się do prof. Chybińskiego z zapytaniem, czy wspomniane rękopisy bezwarunkowo do druku przygotuje i w razie odpowiedzi przeczącej, by rękopisy od niego wycofał, zwracając je Komisji3.

Brak dziś informacji, czy Chybiński zamierzał opracować do druku4
część zapisów Kolberga, czy też zainteresowany muzyką góralską chciał
1 J. Zborowski Legendy i błędy w dawniejszych i nowszych wydawnictwach o góralszczyźnie, „Wierchy” T. XI: 1933, s. 249, list Zborowskiego do redakcji „Wierchów” ma datę „maj
1933”. Odwołanie zamieszczone było w „Wierchach” T. XV: 1937, s. 253, oraz w „Ludzie” T.
XXXVI za lata 1939-1945, s. 402-403.
2 Protokół 15. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 12 V 1933 r., Archiwum PAU,
sygn. PAU I – 29, k. 20.
3 Protokół 16. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 19 III 1934 r., Archiwum PAU,
sygn. PAU I – 29, k. 23.
4 Wprawdzie W. Bieńkowski, pisząc o działalności Komisji Etnograficznej w latach 19331937, dodaje m.in.: „Prócz tego część tek Kolberga (Sandeckie, Od Wisły po Górali beskidowych) przygotował do druku Adolf Chybiński, a Mazury pruskie – Karol Hławiczka”
(zob. W. Bieńkowski Etnografia, w: Polska Akademia Umiejętności 1872-1954, Wrocław
1974, s. 145), nie podał jednak źródeł, które potwierdzałyby istnienie opracowania Chybińskiego, jego tytuł albo obecne miejsce przechowywania. Tak samo Bieńkowski informował
później w r. 1996, m.in. w artykule: Działalność Tadeusza Seweryna w Polskiej Akademii
Umiejętności w latach 1924-1952 („XIII Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie” 1996,
s. 37). Bieńkowski powoływał się w swych artykułach na protokóły z 15 i 16 posiedzenia
Komisji Etnograficznej PAU (sygn. PAU I – 29, k. 20 i 23), w których jest tylko przytoczona
wyżej informacja o wypożyczeniu Chybińskiemu w roku 1933 teki 12 Podgórze. Chybiński

36

�jedynie zapoznać się z jej stosunkowo wczesnymi zapisami wykonanymi przez Kolberga. Data zwrotu wypożyczonych przez niego rękopisów
z teki 12. Podgórze nie jest znana, wiadomo tylko, że znalazły się ponownie
w zbiorach Komisji przed rokiem 19391.
Zainteresowanie się w tym czasie rękopisami Kolberga przez Komisję
Etnograficzną PAU było spowodowane także zwrotem jego dokumentów
osobistych przez spadkobierców R. Zawilińskiego. Jak już tu wspomniano,
został on w roku 1914 zobowiązany do napisania biografii autora Ludu
i wypożyczył jego papiery osobiste i korespondencję. W aktach Komisji
szukano rewersu Zawilińskiego potwierdzającego przynależność tych dokumentów do zbiorów PAU, ale pisma takiego nie odnaleziono, odkryto natomiast istnienie rękopisów Kolberga, przekazanych Akademii testamentem
etnografa. W protokole Komisji Etnograficznej PAU odnotowano 19 marca
1934 r.:
Prof. Semkowicz 2 w r. 1933 zawiadomił sekr[etarza] 3, że w posiadaniu rodziny śp. R. Zawilińskiego znajduje się teka z dokumentami osobistymi po
O. Kolbergu. Zachodziła wątpliwość, czyją ta teka jest własnością. Sekretarz poszukiwał odpowiednich śladów co do ewentualnego wypożyczenia itp.
w dawnych protokółach. Przy tej sposobności stwierdził, o czym ani jemu, ani
jego poprzednikowi, prof. Bystroniowi4 nie było wiadome, że w posiadaniu
Komisji znajduje się szafa nr [tu w oryginale brak liczby] w pokoju 22. W szafie
tej obok klisz itp. przedmiotów znajdują się teki po O. Kolbergu. Inwentarza
brak. Śladów wypożyczenia teki z dokumentami osobistymi śp. R. Zawilińskiemu nie odnaleziono. Wobec tego poprzestano na zeznaniu piśmiennym dyr.
interesował się muzyką góralską, ale nie ma w jego dorobku śladów opracowania do druku
rękopisów Kolberga. Podobnie Hławiczka nie przygotował do druku ani Mazur pruskich, ani
innych materiałów Kolberga. W latach 1936-1937 Mazury pruskie, rękopis tomu pozostawionego przez Kolberga w postaci praktycznie gotowej do wydania, Hławiczka przepisał, ale nie
wiadomo, czy zamierzał to opracowanie wydać. Gajek w roku 1957 korespondował z nim na
temat druku tej kopii, zanim dowiedział się o odnalezieniu oryginału Kolberga w stopniowo
porządkowanych po wojnie zbiorach krakowskiej Biblioteki PAU.
1 W inwentarzu z 1934 r. (o którym nieco dalej) obok nazwy teki 12 notatka: „Teki 12 brak”,
ale obok inną ręką dopisano „jest”, notatki te nie są datowane.
2Władysław Semkowicz, prawnik, historyk i geograf, członek Polskiej Akademii Umiejętności, był od 1926 r. członkiem Komisji Etnograficznej PAU, a w latach 1935–1937 jej przewodniczącym.
3 Sekretarzem Komisji w tym czasie (do 1 IX 1935 r.) był Kazimierz Moszyński.
4 Jan Stanisław Bystroń był sekretarzem Komisji Etnograficznej PAU w latach 1926–1932.

37

�S. Udzieli, któremu również i spadkobiercy śp. Zawilińskiego zaufali (odpis
zeznania w załączeniu)1.

Komisja Etnograficzna uchwaliła na posiedzeniu 19 marca 1934 r., że odzyskane papiery osobiste etnografa należy przekazać do Biblioteki PAU.
Wśród zwróconych wtedy przez rodzinę R. Zawilińskiego materiałów,
poza dokumentami (m.in. świadectwa pracy i paszporty) była także znaczna
część korespondencji Kolberga – blisko 900 listów skierowanych do niego
i bruliony jego listów, a prawdopodobnie także inne rękopisy złożone później w tece Miscellanea2. Korespondencja podzielona była wcześniej – jak
już wspomniano – na dwie części, prawdopodobnie właśnie przez Zawilińskiego. Rękopisy Kolberga oraz dokumenty oddane przez rodzinę Zawilińskiego w 1934 r. zostały wpisane do inwentarza biblioteki PAU z notą:
„Zapis Oskara Kolberga”.
Zbiór listów przekazany w 1934 r. bibliotece PAU został znacznie wzbogacony trzydzieści lat później. W sierpniu 1963 r. dołączono do niego sto
listów, brulionów i ich fragmentów. Znajdowały się one w tece 35 Miscellanea, gdzie sześćdziesiąt z nich miało obwolutę z notatką: „Listy wyłączone
z tek Kolbergowskich przez prof. dr Tadeusza Seweryna”, czterdzieści następnych włożono do teki 35 w latach 1959–1961 w czasie prac nad rękopisami Kolberga w Pracowni Kolbergowskiej we Wrocławiu. Redakcja Dzieł
Wszystkich Kolberga, działająca w Poznaniu, listy te na prośbę Zbigniewa
Jabłońskiego, dyrektora Biblioteki PAN w Krakowie, przekazała tej bibliotece w sierpniu 1963 r. przed ostatecznym skatalogowaniem i oprawieniem
korespondencji znajdującej się już w jej zbiorach3.
W marcu 1934 r., po nieoczekiwanym odnalezieniu tek Kolberga, na
posiedzeniu Komisji Etnograficznej postanowiono sporządzić inwentarz
rękopisów znajdujących się w archiwum komisji i wystąpić do zarządu
1 Protokół 18. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 23 stycznia 1936 r., w Archiwum
PAU, sygn. PAU I-29, k. 26. W aktach Komisji znajduje się wspomniane w protokóle oświadczenie S. Udzieli z 12 lipca 1933 r. potwierdzające, że rękopisy znajdujące się u rodziny Zawilińskiego są częścią spuścizny Kolberga należącej do Akademii oraz że kilkakrotnie upominał się
on u Zawilińskiego o ich zwrot.
2 Korespondencja podzielona na cztery woluminy otrzymała w Bibliotece PAU sygnaturę
2185, t. 1-4, dokumenty osobiste Kolberga miały pierwotnie sygnaturę 2184 (obecnie 2183),
a pozostałym rękopisom nadano tytuł Miscellanea i sygnaturę 2183 (obecnie 2184).
3 Przekazane wówczas rękopisy zostały włączone do zespołu o sygn. BN PAU i PAN 2185,
t. 1-4.

38

�Akademii o specjalny zasiłek na ten cel. W aktach Komisji istnieje niedatowany, wykonany prawdopodobnie wtedy wykaz1 rękopisów znajdujących
się w jej posiadaniu, w którym na pierwszym miejscu wpisano 41 tek z manuskryptami Kolberga2. Powstały wtedy inwentarz nie był jednak spisywany po dokładnym zapoznaniu się z zawartością tek odkrytych w jednej
z akademickich szaf. Jest on praktycznie powtórzeniem wykazu3 sporządzonego przez Kolberga 10 stycznia 1886 r., znajdującego się wówczas (a także
obecnie) wśród papierów osobistych, a drobne różnice miedzy inwentarzem
a spisem Kolberga wynikają z nielicznych prób dostosowania tekstu z roku
1886 do stanu o pół wieku późniejszego.
Zbiegiem okoliczności w roku 1936 dwie wspomniane już tu osoby –
Maria Turczynowiczowa i Karol Hławiczka – niezależnie od siebie poszukiwały Kolbergianów. Turczynowiczowa interesowała się przede wszystkim
korespondencją Kolberga, którą miała zamiar opracować do druku, i starała się dotrzeć także do innych dokumentów, aby zebrać materiały do planowanej biografii. Poszukiwała ich w Modlnicy u Konopków i w Krakowie,
w Komisji Etnograficznej PAU. W maju 1936 r. skontaktowała się z Sewerynem, sekretarzem Komisji, i otrzymała od niego spis, który – jak stwierdza – wykonany był w 1886 r. przez Kolberga, „a prof. Seweryn uzupełnił
go swymi uwagami”4. Spis ten znamy z jej artykułu drukowanego w roku
1948, nie jest to jednak wierny odpis wykazu tek Kolberga z 10 stycznia
1886 r. ani żadnego z kilku sporządzonych później, ale wyciąg z inwentarza
Komisji Etnograficznej z dodatkowymi uwagami Seweryna.
1

Inwentarz ten jest obecnie w aktach Komisji Etnograficznej PAU, sygn. PAU I – 29f,
rękopisów Kolberga dotyczą k. 1–5 (rękopis) i k. 7-8 (maszynopis, nieco późniejszy, być może
już powojenny). Znajdował się on w dokumentach Akademii Umiejętności złożonych w Muzeum Etnograficznym w Krakowie jako depozyt, a zwróconych Akademii dopiero w roku
1986, zob. A. Rataj Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli
w Krakowie, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznice
Jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 486.
2 W inwentarzu wymieniono teki o numerach 1 do 25, 27 do 31 oraz 33 do 43. Odnotowano
tam wypożyczenie teki 3 Mazury do biblioteki PAU oraz istnienie nowych tek 41-43, pominięto
tekę 32, którą zlikwidował Kopernicki, nie wpisano także teki 26 z materiałami z Wołynia – nie
wiadomo, gdzie się ona wówczas znajdowała.
3 Oryginał tego spisu tek (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 75-76) opublikowany jest
w aneksach do korespondencji Kolberga, zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 743–
–749. Próby przystosowania tekstu Kolbergowskiego wykazu do sytuacji o wiele lat późniejszej
są w inwentarzu nieliczne i niekonsekwentne.
4 M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 12–13.

39

�Poszukując korespondencji Kolberga, Turczynowiczowa zwróciła się
także do rodziny Konopków. We wstępie do części I Korespondencji… Kolberga, wydanej w 1965 r., o jego materiałach znajdujących się przed rokiem
1939 w posiadaniu Konopków pisała:
Z informacji córki ostatniego właściciela Modlnicy, Marii, dowiedziałam się,
że ojciec jej, Adam Konopka, w latach trzydziestych materiały Kolbergowskie
uporządkował i zinwentaryzował. Oprócz Kolbergianów modlnickich w rękach
Konopków znajdowała się jeszcze jedna ich grupa. Józef Konopka z Warszawy,
wnuk i imiennik autora Pieśni ludu krakowskiego, posiadał listy, nuty, notatki
Kolberga, wypełniające, jak doniósł w swym liście z 25 III 1937 r., dużą skrzynię1.

Autorka przytoczonych słów nie zdążyła przed wojną zapoznać się z tą
częścią spuścizny Kolberga, którą mieli Konopkowie w Modlnicy i w Warszawie. Jak już wspomniano, dotarła tylko do korespondencji Kolberga
przechowywanej w bibliotece PAU, na którą składały się 624 listy, dotyczące przede wszystkim spraw rodzinnych. Kto i kiedy przekazał je do
zbiorów biblioteki, nie udało się ustalić, można jedynie przypuszczać, że
zostały one przyjęte do Biblioteki PAU nieco wcześniej niż zespół listów
zwróconych przez spadkobierców Zawilińskiego2. W 1936 r. ten mniejszy
objętościowo zbiór listów wypożyczono do biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, gdzie w latach 1936–1939 Turczynowiczowa mogła wykonywać ich kopie3. Wspomnianego już tu obszerniejszego zespołu
listów, dotyczących głównie badań i prac edytorskich Kolberga, wtedy M.
Turczynowiczowej nie udostępniono. Być może nie był on jeszcze włączony
do katalogu biblioteki.
Drugą znaną nam osobą poszukującą Kolbergianów w tym okresie był
Karol Hławiczka, który kompletował Lud potrzebny mu do pracy nad
1

M. Turczynowiczowa Przedmowa, w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. VII.
Miały sygnaturę 2030, czyli nieco wcześniejszą od listów przekazanych w roku 1934 mających sygn. 2185.
3 M. Turczynowiczowa mieszkała wówczas w Poznaniu i na jej prośbę ten zespół listów
(sygn. Bibl. PAU 2030) został wówczas przesłany do Poznania do biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Tam sporządziła ona przed rokiem 1939 kopie wszystkich listów
i innych dokumentów znajdujących się w zespole wypożyczonym z biblioteki PAU; kopie te
znajdują się obecnie w Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze. M. Turczynowiczową z rodziną wysiedlili Niemcy z Poznania późną jesienią 1939 r., przedtem kopie Kolbergowskiej
korespondencji oraz oryginały wspomnień Konopczanek i córek Antoniego Kolberga pozostawiła u dozorcy domu, w którym mieszkała. Otrzymała je nienaruszone po powrocie w 1945 r.
2

40

�polską muzyką ludową. Mając część pierwszą Kaliskiego, starał się kupić w antykwariatach część drugą tej monografii z nadzieją, że będą tam
melodie tańców, które go szczególnie interesowały. Dopiero z przedmowy Kopernickiego zamieszczonej w Przemyskiem dowiedział się, że część
druga Kaliskiego pozostała w rękopisie. Rękopisów Kolberga szukał m.in.
w Bibliotece Akademii Umiejętności, w Muzeum Etnograficznym i w Komisji Językowej Akademii. O odnalezieniu ich Hławiczka pisał w 1936 r.:
[…] dotarłem w końcu do osoby kompetentnej, zasłużonego etnografa, dr. Tadeusza Seweryna, który potrafił mi udzielić wyczerpujących informacji co do
spuścizny Kolbergowskiej. Przejrzałem więc niedawno sporządzony katalog zawartości teczek pozostałych po Kolbergu i same teczki znajdujące się w salach
Komisji Etnograficznej A.U. Dłuższe studium tych teczek podczas następnego
pobytu w Krakowie pozwoliło mi zdać sobie sprawę z olbrzymiej ilości materiałów etnograficznych, częściowo przygotowanych do druku, częściowo wymagających jeszcze uporządkowania, a dotychczas nie wydanych1.

W dalszym ciągu przytaczanego wyżej obszernego artykułu o Kolbergowskich rękopisach Hławiczka pisał m.in.:
[…] olbrzymia ilość materiałów pośmiertnych Kolberga (zaznaczmy to zaraz
z góry – niezwykle cennych) od czasu śmierci Kolberga w roku 1890 czeka na
wydawcę. Pewna część tych materiałów została co prawda opublikowana, nie
są to jednak materiały najwartościowsze. […] Ponieważ materiały pozostawione
przez Kolberga przedstawiają, jak to już zaznaczyłem, wartość niezwykłą (niektóre zapiski sięgają roku 1843) i zasługują na to, by je jak najszybciej wydano,
chciałbym przedstawić zawartość choćby kilku teczek i podkreślić ich znaczenie. Zaznaczam przy tym, że jako muzyk interesowałem się przede wszystkim
tym działem, który Kolbergowi szczególnie był bliski i z tego punktu widzenia
głównie będę przedstawiał spuściznę Kolberga2.

Hławiczka scharakteryzował w tym artykule zawartość teki 3. Mazury
pruskie, opisał tekę 8, zawierającą rękopisy do drugiej części Kaliskiego,
oraz teki 11. Górale i 6. Prusy zachodnie, Kaszuby, Połaby, Łużyce, a krótko omówił także materiały do Rusi Czerwonej z tek 18., 18a., 19. i 20.
1 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3, tu i w cytacie następnym wyróżnienia fragmentów tekstu pochodzą od autora przytaczanego artykułu.
2 Tamże, s. 3.

41

�Zafascynowany zawartością zapomnianych rękopisów Kolberga zwrócił
szczególną uwagę na znaczenie zapisów folkloru z Mazur, podlegających
stałemu naciskowi germanizacyjnemu i konsekwentnie badanych przez
uczonych niemieckich. Sporządził też wtedy odpis gotowej już do druku monografii tego regionu opracowanej przez Kolberga w roku 1889
i znajdującej się w tece nr 3. Sporo uwagi poświęcił materiałom z Podhala i odnotował wspomniany już rękopis tomu Sąde[c]czyzna i Podhale,
przygotowany do druku w 1905 r. przez S. Zdziarskiego, a znajdujący się
wtedy w tece 11.
Następnie Hławiczka przytoczył też stwierdzenia A. Fischera z roku
1914, że Kolberg „[…] pozostawił w rękopisie w swych słynnych tekach
na drugie trzydzieści tomów materiału”1. Dlatego ze zdziwieniem cytuje
nieuzasadnione opinie późniejsze (opatrując niektóre sformułowania wykrzyknikami):
[…] urobiło się przekonanie, że wszystko, co Kolberg zebrał, zostało bądź to
przez niego, bądź to przez jego następców wydane. Dr Zdz. Jachimecki2 pisze
w wydawnictwie zbiorowym Polska, jej dzieje i kultura na s. 670: „Po śmierci Kolberga w r. 1890 doprowadzili jego dzieło do końca (!), wydając zebrane
przez twórcę Ludu materiały, dr I. Kopernicki i S. Udziela”. Podobnie pisze dr
St. Łobaczewska3 w artykule Muzykologia polska w wydawnictwie Muzyka
polska, Warszawa 1927: „Pośmiertne materiały po Kolbergu zostały wydane
przez Polską Akademię Um. w Krakowie oraz uzupełnione melodiami z ziem
poznańskich przez Kantora (?!) i Szembekównę”4.

W swym artykule Hławiczka pominął ciąg dalszy wypowiedzi S. Łobaczewskiej:
Poza tym posiadamy jeszcze zbiory tekstów i melodyj ludowych w tekach rękopiśmiennych Muzeum Etnograficznego w Krakowie; niestety ta praca zbieracka
została przerwana z wybuchem wojny […]5.
1

Zob. A. Fischer Oskar Kolberg…, s. 130.
Z. Jachimecki Muzyka polska, w: Polska, jej dzieje i kultura, Warszawa 1932, s. 670.
3 S. Łobaczewska Muzykologia polska, w: Muzyka polska, Warszawa 1927, monografia
zbiorowa pod red. M. Glińskiego wydana jako zeszyty 7-9 miesięcznika „Muzyka” R. 4: 1927,
s. 150.
4 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3, przypis.
5 S. Łobaczewska Muzykologia polska…, s. 150.
2

42

�Hławiczka pisał o dorobku Kolberga z wielkim szacunkiem, stwierdzał,
że potrzeba wydania go w całości nie ulega żadnym wątpliwościom, ale
nie ukrywał, że jego notacje melodii i tekstów nie spełniają wszystkich wymogów dokumentacji źródłowej obowiązujących w XX w. Mocno jednak
podkreślał, że znaczenie tej dokumentacji jest bezsporne i potrzeba wydania
jej w całości nie ulega żadnym wątpliwościom:
Mimo to materiały zebrane przez Kolberga przedstawiają wartość bezcenną,
ponieważ niczym nie dadzą się zastąpić i sięgają czasów, kiedy kultura ludowa
była mniej narażona na unifikujący wpływ komunikacji i radia1.

Z przytoczonych wyżej wypowiedzi wynika, że w okresie dwudziestolecia
międzywojennego niewydane drukiem rękopisy Kolberga były właściwie
zapomniane, być może dlatego, że w kilku publikacjach bezzasadnie uznano je za opublikowane w całości lub godne wydania tylko w niewielkiej
części. Nawet władze Akademii nie zawsze były informowane o rzeczywistej wartości spuścizny rękopiśmiennej Kolberga. Kutrzeba, odpowiadając
prawdopodobnie na nalegania Seweryna, pisał do niego w maju 1937 r.:
Był u mnie p. insp. Udziela, który mnie jednak poinformował, że warte są druku
tylko materiały tyczące się Sandomierszczyzny i Beskidu2.

Opinia Udzieli była całkowicie błędna, o czym świadczą wydane w ramach Dzieł wszystkich nowe monografie, na przykład Pomorze, Mazury
pruskie, trzyczęściowe Sanockie-Krośnieńskie, czy zbiór bajek i wierzeń
uzupełniający wydaną przez Kolberga monografię Mazowsza (DWOK
T. 42) albo zapisy melodii góralskich wydane w tomach Góry i Podgórze.
Teki Kolberga nie objęte katalogami Biblioteki PAU „zniknęły” z pola
widzenia osób z zewnątrz, niezwiązanych bezpośrednio z Komisją Etnograficzną PAU i nie wykazujących dostatecznej determinacji (jak Hławiczka
i Turczynowiczowa), aby do nich dotrzeć. Wspomniany przez Hławiczkę
„niedawno sporządzony katalog zawartości teczek pozostałych po Kolbergu”, tj. inwentarz zbiorów Komisji Etnograficznej, z którego korzystał on
w roku 1936, był prawdopodobnie dostępny tylko dla osób zgłaszających
się bezpośrednio do przewodniczącego lub sekretarza Komisji Etnograficznej. Szukał tego katalogu Józef Burszta po objęciu w roku 1961 redakcji
1
2

K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 4.
List S. Kutrzeby przytoczono tu za: Z. Jasiewicz Góry i Podgórze Oskara Kolberga…, s. 3.

43

�Dzieł wszystkich Kolberga, jednak w zbiorach Akademii nie udało się
wówczas trafić na jego ślad. Znacznie później okazało się, że inwentarz
rękopisów będących w posiadaniu Komisji Etnograficznej, zawierający spis
tek z rękopisami Kolberga, zdeponowany był wtedy w krakowskim Muzeum Etnograficznym razem z wieloma innymi dokumentami Komisji Etnograficznej PAU, wówczas niezinwentaryzowanymi. Andrzej Rataj w artykule
Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli
w Krakowie pisze:
A o bogactwie zbiorów Muzeum może także świadczyć fakt, że w roku 1986 na
prośbę reaktywowanej Polskiej Akademii Umiejętności, popartej zresztą przez
władze Polskiej Akademii Nauk, Muzeum przekazało tam część swoich zbiorów
zakwalifikowanych wcześniej jako „depozyt Polskiej Akademii Umiejętności”,
aczkolwiek brak w Muzeum dokumentacji dotyczącej zdeponowania tych zbiorów przez Akademię 1.

Rataj dodaje, że wśród zwróconych dokumentów była m.in. wspominana tu już Księga inwentarzowa Komisji Etnograficznej PAU, która rozpoczyna się spisem tek Kolberga.
Spuścizna rękopiśmienna Kolberga do roku 1939 była w gestii Akademii, najpierw Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, później Komisji Etnograficznej powołanej w r. 1926. W roku 1939 była już podzielona:
korespondencja i inne dokumenty osobiste oraz część tek regionalnych (26
Wołyń, 27 Ruś Chełmska i 34 zawierająca rękopisy wydane później jako Sanockie-Krośnieńskie) a także jedna teka Miscellanea znajdowały się w zbiorach Biblioteki PAU. Pozostałe teki regionalne i miscellanea oraz znaczna
część kompozycji przechowywane były w sali Komisji Etnograficznej. Przez
cały ten okres, od śmierci Kopernickiego w r. 1891 do wybuchu wojny
w 1939 r., o rękopisach Kolberga i udostępnianiu ich badaczom decydowali
w zasadzie sekretarze tych komisji, przy czym udokumentowane są działania
w tym zakresie trzech osób. W latach 1891–1903, po śmierci Kopernickiego,
sekretarzem Komisji był Roman Zawiliński, którego starania o opublikowanie dorobku Kolberga już tu przedstawiono. Następnie do roku 1925 funkcję
tę pełnił Seweryn Udziela, wówczas także organizator i pierwszy dyrektor
Muzeum Etnograficznego w Krakowie, a po utworzeniu Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności zastępca jej przewodniczącego w latach
1

Zob. A. Rataj Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym…, s. 486.

44

�1926–1937. Od r. 1935 do końca działalności Komisji w r. 1952 sekretarzem
był Tadeusz Seweryn, kustosz, a po śmierci Udzieli także dyrektor krakowskiego Muzeum Etnograficznego. Z racji łączenia dwu funkcji przez Udzielę,
później także przez Seweryna, informacje o losach spuścizny rękopiśmiennej
Kolberga splatają się z historią zbiorów krakowskiego Muzeum Etnograficznego i w jego archiwum znajdują się do dziś niektóre dokumenty dotyczące
tek Kolberga oraz rękopisy z nich wyjęte1.
Stan archiwum Kolberga po roku 1939
Po zakończeniu drugiej wojny światowej okazało się, że część spuścizny
rękopiśmiennej Kolberga została bezpowrotnie zniszczona, część zaginęła
i rozpoznana została dopiero po latach, część zaś – i to jak sądzić można
najważniejsza i największa – ocalała, więc choć podzielona i przechowywana w różnych miejscach, mogła być później podstawą edycji nowych
monografii, kontynuacji Kolbergowskiego Ludu.
Dramatyczne niekiedy losy rękopisów Kolberga w latach 1939–1945 znane są tylko częściowo. Już jesienią 1939 r. Niemcy na dziedzińcu siedziby
Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk spalili wiele dokumentów ze
zbiorów PTPN, m.in. trzy teki z listami Kolberga wypożyczone z Biblioteki
PAU2. Niemcy zniszczyli wtedy także odpowiedzi na ankietę Towarzystwa,
tzw. Szematy […] do opisu statystycznego W. Ks. Poznańskiego3. Ankiety
rozsyłane były od r. 1858 do wielu miejscowości w Wielkopolsce, zawierały
22 pytania w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. W dziale etnograficznym pytano m.in. o ubiór, zwyczaje, przebieg
obrzędów, oracje towarzyszące zaręczynom i weselom, a także o umiejętność czytania i pisania mieszkańców danej wsi. W ciągu paru lat Towarzystwo otrzymało z powrotem ogółem 570 ankiet wypełnionych zwykle
przez miejscowych księży i właścicieli majątków. Dosyć często w ankietach
1

Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).
Według ustnych informacji Marii Turczynowiczowej świadkiem spalenia tych i innych
rękopisów ze zbiorów PTPN była Wiesława Turczynowicz, pracująca wówczas w Bibliotece
PTPN. Obserwowała ona zza zasłony okna działania Niemców na dziedzińcu PTPN i relację
swą przekazała Marii Turczynowiczowej. M. Turczynowiczowa częściowo wykorzystała te informacje we wstępie do Korespondencji Oskara Kolberga (DWOK T. 64).
3 Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017 (Szreniawa 2017), s. 97–105.
2

45

�wpisane były odpowiedzi na pytania w dziale etnograficznym i po zapoznaniu się z nimi w roku 1868 Kolberg wypożyczył 31 ankiet lub ich fragmenty.
Jednak po wykorzystaniu w monografii Wielkopolski informacji zapisanych
w Szematach… nie zwrócił wszystkich do zbiorów Towarzystwa. Dlatego
zbiegiem okoliczności jedynymi ocalałymi oryginalnymi dokumentami tej
wielkiej akcji są zachowane w archiwum Kolberga dwa fragmenty i jeden
cały egzemplarz Szematów.
W Warszawie w roku 1944, w czasie niszczenia miasta przez Niemców
po powstaniu, w mieszkaniach potomków braci Oskara, Wilhelma i Antoniego, spłonęły dokumenty rodzinne, portrety malowane przez Antoniego,
muzykalia i listy, w tym także portret Oskara1 i jego kompozycje. W tym
czasie również zostały zniszczone albo rozgrabione Kolbergiana przywiezione do Warszawy przez Józefa Konopkę2, wnuka XIX-wiecznego właściciela Mogilan, zawierające m.in. – o ile wiadomo – ważną część kolekcji
ikonograficznej autora Ludu. Na pewno spłonęły dokumenty złożone przez
rodzinę Kolbergów w Bibliotece Krasińskich, wśród nich listy pisane przez
Oskara do rodziny; ich treść zapewne pomogłaby wyjaśnić przyczyny niektórych podejmowanych przez niego decyzji.
Spalona mogła też zostać część spuścizny Kolberga pozostawiona przez
niego we dworze Konopków. Według ustnej relacji Marii Turczynowiczowej, która po powstaniu dotarła z rodziną do Modlnicy, archiwum Konopków na początku wojny zostało zamurowane w korytarzu piwnicznym,
a nową ściankę osłonięto drewnem opałowym. Biwakujący w ogrodzie żołnierze Armii Czerwonej po zużyciu drewna dotarli do świeżego muru i zburzyli go, a nie znalazłszy niczego cennego, do palenia ognisk użyli odkrytych tam papierów. M. Turczynowiczowa w r. 1948 pisała: „[…] w Modlnicy
1

Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882). Warszawski malarz portretów, obrazów religijnych, scen rodzajowych. Katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 61 i 63.
2 W roku 2004 rodzina Józefa Konopki odzyskała obraz Madonny z XV-wiecznego
tryptyku pozostawiony w 1944 r. w mieszkaniu w Warszawie. Odnaleziono go w Stanach
Zjednoczonych, a po powrocie obrazu do Polski rodzina Konopków złożyła go jako depozyt
w Muzeum Narodowym w Krakowie. Z tej okazji, po rozmowie z Anną Konopką-Unrug,
córką Józefa, autor artykułu w „Gazecie Wyborczej” pisał: „Podczas ewakuacji po powstaniu nietknięte mieszkanie zamknięto na klucz. Wszyscy domownicy zostali wywiezieni przez
Niemców do obozu w Pruszkowie. Po wojnie matka Anny Konopki-Unrug zastała mieszkanie
całkowicie rozgrabione” (W. Kalicki Jest Madonna! „Gazeta Wyborcza” z 10 grudnia 2004 r.,
s. 17). Przypuszczać więc można, że również zbiór rycin Kolberga mógł zostać wtedy zagrabiony i być może ocalał.

46

�przepadła skrzynia, w której z wielką czcią i pietyzmem zebrane były listy,
fotografie itp., należące ongiś do Kolberga”1. Jak się później okazało, niektóre znajdujące się w Modlnicy materiały Kolberga lub rękopisy związane
z jego pracami jednak wtedy ocalały.
Ocalała także największa i niezwykle ważna część archiwum Kolberga
– jego teki z materiałami etnograficzno-folklorystycznymi znajdujące się
przed wybuchem wojny w sali Komisji Etnograficznej PAU i w Bibliotece
PAU. Trudno jednak dziś ustalić, w jakim stopniu ich zawartość pozostała
nienaruszona. Zbiory Polskiej Akademii Umiejętności zostały na polecenie Niemców przetransportowane na początku 1940 r. do nowego, jeszcze pustego gmachu Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie znalazły się również
zbiory Muzeum Etnograficznego usunięte z Wawelu. Część spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, na pewno teka 3. Mazury pruskie, pozostała jednak
w Akademii przy ul. Sławkowskiej. Seweryn w rozmowie telefonicznej2
z Bursztą mówił, że po wkroczeniu Niemców teki Kolberga były w Akademii i chowano je „za szafami wraz z tablicami owadów […]. Po wyzwoleniu
[przeniesiono] teki do muzeum na Karmelicką 70 – tam wszystkie te, co
[były] w AU”. Również Władysław Ogrodziński, pracownik Akademii Umiejętności przed wojną, pisał, że rękopis Mazury pruskie i część pozostałej
zawartości teki o tym tytule „zakonspirowana została w czasie okupacji
hitlerowskiej w Muzeum Przyrodniczym PAU”3.
Bezpośrednio po wyzwoleniu budynek Akademii Umiejętności był częściowo zajęty przez Uniwersytet Jagielloński i dopiero od połowy roku
1948, po opróżnieniu pomieszczeń i pozyskaniu niezbędnych sprzętów
zbiory Biblioteki PAU stopniowo wracały z nowej Biblioteki Jagiellońskiej
do swego macierzystego gmachu i tam były katalogowane i inwentaryzowane4. Spuścizna rękopiśmienna Kolberga – jak wspominano już wcześniej – była wtedy podzielona: kilka tek znajdowało się w Bibliotece PAU,
większość do września 1939 r. przechowywana była również w gmachu
1

M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 13.
Dalej przytoczono fragmenty odręcznej notatki sporządzonej przez J. Bursztę w trakcie tej
rozmowy w r. 1964, notatka w aktach Instytutu im. O. Kolberga.
3 W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury pruskie
(DWOK T. 40), s. XVIII. Władysław Ogrodziński w latach 1935–1939 studiował prawo na
Uniwersytecie Jagiellońskim i równocześnie pracował w Bibliotece PAU.
4 Zob. D. Rederowa, Z. Jabłoński Zarys dziejów Biblioteki PAN w Krakowie w latach
1856–1956. „Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie” R. 1: 1955 (Wrocław
1957), s. 40–43.
2

47

�PAU, ale należała razem z rękopisami innych autorów do Komisji Etnograficznej. W okresie porządkowania i katalogowania zbiorów Polskiej Akademii Umiejętności w latach 1948–1957 teki 26. Wołyń, 27. Ruś Chełmska
i Podlaska oraz 34. Sanockie były już w posiadaniu Biblioteki PAU, gdzie
podzielono je na mniejsze jednostki i każdą z nich opatrzono sygnaturami
tej biblioteki. W publikowanych drukiem katalogach zbiorów rękopisów
Biblioteki Naukowej PAU i PAN mają one notę „dar Komisji Etnograficznej PAU”. Także zachowane, choć rozproszone fragmenty teki 3. Mazury
Pruskie po wojnie wpisano do inwentarza tej biblioteki i każdemu nadano
odrębną sygnaturę1. Znajdujący się pierwotnie w tej tece ukończony przez
Kolberga rękopis monografii Mazury pruskie przez dziesięć lat uchodził
za zaginiony, a ponieważ pozbawiony był karty tytułowej i wstępu Kolberga, rozpoznany został dopiero w roku 1955 w trakcie katalogowania
zbiorów w Bibliotece PAN2. Związek innych fragmentów dawnej teki Mazury pruskie ze spuścizną Kolberga został na wiele lat zatarty. Dotyczy
to m.in. rękopisów Gustawa Gizewiusza, Wojciecha Kętrzyńskiego i innych osób, a także map i druków wymienionych w notatce Kopernickiego
z roku 1890.
Jednak większość spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, tj. teki regionalne i miscellanea o numerach 1–2, 4–25, 28–31, 33, 35–42, razem z innymi rękopisami należącymi do Komisji Etnograficznej, bezpośrednio
po wojnie trafiła – jak wynika z cytowanej tu już notatki Burszty – do
tymczasowej siedziby Muzeum Etnograficznego przy ul. Karmelickiej.
Stało się tak dlatego, że opiekunem ich był Seweryn, wówczas sekretarz Komisji Etnograficznej a równocześnie dyrektor Muzeum Etnograficznego, odpowiedzialny za zbiory tych dwu instytucji, a budynek PAU
był wówczas jeszcze niedostępny. Potem przez jakiś czas manuskrypty
Kolberga razem ze zbiorami muzealnymi znajdowały się w dawnych koszarach wojskowych przy ul. Warszawskiej. W połowie roku 1948 Muzeum Etnograficzne otrzymało jako stałą siedzibę dawny ratusz dzielnicy
Kazimierz przy placu Wolnica i tam stopniowo przenoszono jego zbiory,
1 Zawartość dawnej teki 3. Mazury pruskie została wyjątkowo dokładnie podana w notatkach Kopernickiego z roku 1890, zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/
III). Notatki Kopernickiego nie były znane redakcji Dzieł Kolberga w czasie przygotowywania
do druku tomu Mazury pruskie. Znajdowały się wtedy w nieskatalogowanej jeszcze spuściźnie
S. Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie.
2 Zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga…, s. XVIII.

48

�a z nimi także teki Kolberga. Pozostawały one jednak własnością Komisji
Etnograficznej PAU 1.
Dla późniejszych wydawców przydatne byłyby informacje o stanie tek
Kolberga i o podejmowanych wobec nich działaniach nazywanych „porządkowaniem rękopisów” w latach 1945–1961, ale informacji na ten temat
jest niewiele i są one czasem sprzeczne. Wiadomo, że w krótkim okresie,
gdy teki Kolberga znajdowały się razem z biurem, biblioteką i archiwum
Muzeum Etnograficznego w jego prowizorycznej siedzibie przy ul. Karmelickiej, zgodę i pieniądze na uporządkowanie ich otrzymał z Ministerstwa
Kultury i Sztuki muzyk, pedagog i kompozytor, Czesław Kozietulski2. Przeglądał on część Kolbergowskiego archiwum i szczegółowo spisał zawartość
teki 1 Mazowsze. Po powrocie Seweryna3 do obowiązków sekretarza Ko1 Dokładne poznanie wszystkich wydarzeń wpływających na spuściznę Kolberga od września 1939 r. do marca 1953 r. jest dziś praktycznie niemożliwe. Andrzej Rataj, pracownik krakowskiego Muzeum Etnograficznego, w artykule Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym…, s. 483, pisze: „Losy tek Kolbergowskich jak widać ciągle wiązały się z Muzeum, ale
od okresu okupacji niemieckiej do dziś pozostają nieco tajemnicze”. Istotnie, „nieco tajemnicze”,
bo nie w pełni udokumentowane są działania dotyczące rękopisów Kolberga w okresie od początku wojny w roku 1939 do momentu wpisania większości z nich w roku 1953 do inwentarza
Archiwum PTL.
2 W lutym 1964 r. Janusz Kamocki na prośbę Burszty rozmawiał z Kozietulskim na temat
jego udziału w pracy nad rękopisami Kolberga bezpośrednio po wojnie. Odpowiedni fragment
listu J. Kamockiego brzmi: „Teki, o których mowa znajdowały się w piwnicach koszar przy ul.
Warszawskiej 24 (obecnie Politechnika, przed wojną żandarmeria). Prof. Seweryn przewoził
je do prof. Reinfussa (wtedy jeszcze doktora) na Karmelicką 70, a dopiero stamtąd brał Kozietulski do opracowywania. Opracował szczegółowo 1-ą tekę – spis zawartości włożył do teki,
a odpis wysłał do prof. Zofii Lissy. Następnie teki zostały zwrócone do P.A.U., gdzie mógłby
opracowywać je tylko przed południem, wobec czego musiał zaprzestać tej pracy” (list w archiwum Instytutu im. Oskara Kolberga w Poznaniu). Marian Sobieski, który przed r. 1964 rozmawiał z Kozietulskim, poinformował Bursztę, że według Kozietulskiego teki Kolberga odnalezione zostały po wojnie w styczniu 1945 r. w piwnicach koszar przy ul. Warszawskiej (notatki
J. Burszty w archiwum Instytutu). Być może wersja o odnalezieniu rękopisów Kolberga w tych
koszarach utrwaliła się w pamięci Kozietulskiego i przekazana została przez niego innym osobom, ponieważ do tego budynku przeniesiono czasowo zbiory Muzeum, wśród nich także rękopisy Kolberga, ale działo się to prawdopodobnie w r. 1946, nie bezpośrednio w styczniu 1945 r.
Zob. E. Pietraszek Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia (1910–
–1948), „Lud” T. LXXVI za r. 1993, s. 86–87. Z innej notatki zachowanej w archiwum Instytutu im.
O. Kolberga wynika, że w jednej z rozmów telefonicznych na podstawie relacji Kozietulskiego poinformowano Bursztę o odnalezieniu (po wyzwoleniu Krakowa) „tek Kolberga na kupie w śniegu
na dziedzińcu 20 pułku”. Potwierdzenia tego faktu u innych osób później nie uzyskano.
3 T. Seweryn, zaangażowany głęboko w działalność konspiracyjną, już na początku okupacji niemieckiej przekazał sprawy muzeum ówczesnemu kustoszowi, Romanowi Reinfussowi,

49

�misji Etnograficznej PAU i dyrektora Muzeum Etnograficznego, Kozietulski
nie pracował już nad zbiorami Kolberga. W sprawozdaniu Komisji Etnograficznej Akademii Umiejętności z lat 1947–1948 czytamy:
W okresie sprawozdawczym odszukano zaginione materiały rękopiśmienne po
Kolbergu i zinwentaryzowano je szczegółowo. Dotychczas nie odnaleziono tek
zawierających materiały z Podhala i Sądecczyzny. Inwentaryzację spuścizny
rękopiśmiennej po O. Kolbergu przeprowadził prof. Cz. Kozietulski w bibliotece
Państwowego Muzeum Etnograficznego w Krakowie, gdzie wszystkie odnalezione teki zostały tymczasowo zdeponowane1.

Dodać trzeba, że zwrot „zinwentaryzowano je szczegółowo” w tym
sprawozdaniu dotyczy tylko teki 1. Mazowsze, to jest niewielkiej cząstki
archiwum Kolberga. Kozietulski na oryginalnych kartach z tej teki zanotował nadane przez siebie tytuły zapisanym na nich tekstom lub streścił je
oraz podał ich źródła, jeżeli zaznaczone były w rękopisie przez Kolberga,
sporządził też spis zawartości teki powtarzający te notatki. W roku następnym w sprawozdaniu Komisji Etnograficznej jest tylko krótka informacja:
„Dr Anna Kutrzebianka i Lutosława Hajówna inwentaryzowały materiały
rękopiśmienne po O. Kolbergu”2. Inwentarzy tych oraz spisu wykonanego
przez Kozietulskiego szukał Burszta po objęciu w październiku 1961 r. stanowiska redaktora Dzieł wszystkich Kolberga, ale mimo starań nie udało
się ich wtedy uzyskać3.
który na polecenie władz konspiracyjnych pracował w czasie wojny w muzeum jako dozorca,
a według E. Pietraszka „techniczna pomoc konserwatorska”. Po wyzwoleniu Krakowa Seweryn
został aresztowany w kwietniu 1945 r. przez UB, zwolniono go z więzienia po kilku miesiącach
i wtedy wrócił do organizowania Muzeum Etnograficznego i Komisji Etnograficznej PAU. Zob.
A. Jacher-Tyszkowa Tadeusz Seweryn (1894-1975), w: Etnografowie i ludoznawcy polscy.
Sylwetki, szkice biograficzne, T. 1, Kraków 2002, s. 266–271, oraz E. Pietraszek Muzeum Etnograficzne w Krakowie…, s. 86.
1 Sprawozdanie z czynności i wydawnictw Polskiej Akademii Umiejętności od lipca 1947
do czerwca 1948, „Rocznik Polskiej Akademii Umiejętności” lata 1947/1952, Kraków 1953, s. 5–6.
2 Sprawozdanie z czynności i wydawnictw Polskiej Akademii Umiejętności od lipca
1948 do czerwca 1949, tamże s. 72. Być może wynikiem pracy A. Kutrzebianki i L. Hajówny
jest wspomniany już maszynopis, kopia sporządzonego odręcznie w 1934 r. inwentarza tek
Kolberga i innych rękopisów znajdujących się w zbiorach Komisji Etnograficznej PAU (zob.
przypis 1 na s. 39).
3 Instytut im. Oskara Kolberga dostał dopiero w 2014 r. kopię spisu zawartości teki 1. Mazowsze wykonanego przez Cz. Kozietulskiego, stało się to tak późno, ponieważ znajdował się on
w nieskatalogowanych poprzednio zbiorach Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie.

50

�W 1951 r. powołano Polską Akademię Nauk z siedzibą w Warszawie,
która decyzją rządu przejęła majątek Polskiej Akademii Umiejętności. Krótko potem została zlikwidowana Komisja Etnograficzna PAU. Na początku
roku 1953 według protokołu z 31 marca teki Kolberga zostały przez Tadeusza Seweryna, dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie, „w którym
znajdowały się one jako depozyt PAU” przekazane Witoldowi Dynowskiemu, stałemu przedstawicielowi „Komisji Etnograficznej przy Komisji Organizacyjnej Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN” 1 . Krótko potem,
2 maja 1953 r., ten największy zachowany zespół rękopisów Kolberga został
za zgodą Ministerstwa Kultury i Sztuki przekazany przez Komisję Organizacyjną IHKM PAN jako depozyt do Archiwum Naukowego Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, mającego wówczas siedzibę w Poznaniu2.
W Archiwum Naukowym PTL znalazły się te teki, które od wielu lat
znajdowały się pod bezpośrednią opieką Komisji Etnograficznej PAU, a po
wojnie przechowywane były razem ze zbiorami Muzeum Etnograficznego,
to jest teki regionalne o numerach 1–2, 4–25 i 28–30, teki miscellanea nr
31, 33, 35–40 oraz utworzone po roku 1890, po śmierci Kolberga, teki 12a,
18a, 41–42 i 43. W protokole nie wymieniono teki 32 zlikwidowanej przez
Kopernickiego oraz tek o numerach 26, 27, 34, a także listów i dokumentów osobistych. Znalazły się one wcześniej, część już przed wojną, inne
prawdopodobnie po wojnie, ale przed rokiem 1953, w Bibliotece PAU. Nie
wymieniono też teki 3, jej rozproszona zawartość, jak już wspominano,
znajdowała się również w zbiorach Biblioteki PAU.
Protokół przekazania tek Kolberga z Muzeum Etnograficznego w Krakowie przedstawicielowi Komisji Organizacyjnej IHKM w Warszawie
z 31 marca 1953 r. jest bardziej szczegółowy niż sporządzane przed tą datą
wykazy autora Ludu i będący ich powtórzeniem inwentarz Komisji Etnograficznej z roku 1934. Zawartość każdej teki podzielona jest na „podteczki”; podział ten być może w części dokonany był już przez Kolberga,
ale sądzić można, że w większości raczej przez osoby przygotowujące do
druku którąś z tek przed pierwszą wojną światową, albo podejmujące próby
„porządkowania” rękopisów. Dla części podteczek starano się w protokole
1

Protokół w aktach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, tu przytoczono fragmenty według kopii znajdującej się w aktach Instytutu im. O. Kolberga w Poznaniu.
2 Kopia protokołu i spisu rękopisów w aktach Instytutu im. Oskara Kolberga w Poznaniu.
W imieniu Towarzystwa teki przyjęła Olga Gajkowa, a spis otrzymanych rękopisów sporządziły M. Turczynowiczowa i H. Przesławska w Poznaniu 26 czerwca 1953 r.

51

�podać ich objętość (np. „kart 7”, „kartek 5”, „arkuszy 17”, „stron 21”, „stron
105”, „13 notatek”), a treść zawartych w nich rękopisów charakteryzowano
różnie, niekiedy bardziej szczegółowo, niekiedy ogólnie (np.: „Przysłowia
z okolic Kielc, kartek 6 + 2”, „Nazwy wsi w Lipnowskiem i rodowe Kurpiów,
10 kartek”, „Pieśni ludowe z nutami i bez (kartek 111)”, „Pieśni ukraińskie”,
„Nuty, 2 karty”, „Notatki muzyczne”, „Piosenki rozmaite”).
W Archiwum PTL sporządzono ogólny inwentarz depozytu, przy czym
zachowano numerację tek, a także ich tytuły nadane przez Kolberga, jeśli
istniały jeszcze pierwotne okładki, na których on sam je wpisał1. Zachowano także podział na podteczki. Wtedy też zostały one ujęte w papierowe
obwoluty, zwykle z tytułami lub krótkimi określeniami ich zawartości zanotowanymi wcześniej przez różnych autorów, albo wprowadzonymi dopiero wówczas. W archiwum PTL każdy z tych zespołów otrzymał odrębną
sygnaturę, a zawartym w nich kartom nadano paginację. Poprzednio dotyczyło to tylko części rękopisów – całostki wyraźnie jednorodne miewały
karty numerowane wcześniej przez Kolberga lub przez autora przysyłającego swoje zapiski do użytku w Ludzie, a niekiedy także przez późniejszych wydawców. Podział na podteczki, a także paginacja kart – jak ocenić
dziś można – były czasem przypadkowe, ponieważ przeprowadzono je bez
wnikliwej analizy związków miedzy poszczególnymi rękopisami, a czasem
nawet wbrew ich widocznej korelacji.
Razem z tekami przekazano wtedy do archiwum PTL kopertę z rycinami. Nie towarzyszyła jej dokładna informacja o pochodzeniu znajdujących
się tam obiektów, jedynie z nielicznych notatek dołączonych do niektórych
kart wnioskować można było, że wyjęto je z tek Kolberga w Muzeum Etnograficznym w ramach prowadzonej pod kierunkiem Seweryna kwerendy
pod kątem ikonografii etnograficznej. Koperta zawierała ryciny wykonane
różnymi technikami, a także fotografie i odbitki drzeworytów. Później, w latach 1954–1961, w Archiwum PTL dołączono do nich inne wyjmowane z tek
materiały ikonograficzne i utworzono z nich tekę rycin2, nadając jej nr 47.
1 Inwentarz opracowała do druku Zofia Staszczak, informacje o każdej tece obejmują jej
nazwę, sygnatury poszczególnych podteczek oraz bardzo krótką charakterystykę zawartości,
zob.: Z. Staszczak Wykaz zawartości Archiwum Naukowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego 1945–1955, Wrocław 1955, w serii „Archiwum Etnograficzne” nr 11, tam pozycje
426–465, s. 11–15.
2 W sprawozdaniu Komitetu Kolbergowskiego, istniejącego wówczas przy Zarządzie
Głównym PTL, z działalności za rok 1959 odnotowano: „Wysegregowano rysunki z całości

52

�W 1959 r. archiwum PTL, przeniesione tymczasem do Wrocławia,
wzbogaciło się o nowe manuskrypty Kolberga i dokumenty z nim związane.
W kwietniu tego roku Towarzystwo kupiło w warszawskim antykwariacie
trzynaście rękopisów1, z których każdy miał na pierwszej karcie owalną
pieczęć „Archiwum Familii Nowina-Konopków”. W Archiwum PTL zakupione materiały podzielono na trzy części, jedna otrzymała tytuł Przysłowia
i numer teki 44, a dwie tytuły Miscellanea i numery tek 45–46. Zakupione
wtedy rękopisy w części były fragmentami archiwum Konopków, w części
były to materiały pozostawionych przez Kolberga w roku 1884 w Modlnicy.
Podział ich na trzy zespoły nie zawsze był konsekwentny.
W nowej tece 44 znalazły się rękopiśmienne zbiory przysłów kilku
autorów, spośród których największy jest rękopis Józefa Konopki2 (ponad
200 kart), wynik wieloletniej kwerendy literatury przedmiotu dokonanej
przez tego badacza. Umieszczony został tam także oprawiony rękopis Kolberga Przysłowia polskie z datą 1872 (23 karty), obszerny, liczący ponad
1000 tekstów rękopis nieznanego bliżej Leśniewskiego (25 kart) oraz o wiele szczuplejsze zbiory innych osób – Andrzeja Jakubowskiego, notującego
przysłowia w okolicy Lwowa, nieznanego bliżej Marcina Prawdzica, a także
niewielki rękopis pt. Niektóre przysłowia litewskie z notą Kolberga o autorze: „Akielewicz z Mariampolskiego”. Kilka kart to rękopisy przysłów
innych nieznanych osób. Cała zawartość obecnej teki 44 należała do Józefa
materiałów Kolbergowskich i część przeznaczoną do przerysowania oddano rysownikom”.
Rysunki i inne materiały ikonograficzne na polecenie ówczesnego redaktora Dzieł Kolberga,
J. Gajka, wyjmowano z tek także później, do roku 1961, w trakcie sporządzania odręcznych kopii rękopisów i większość z nich włączono do utworzonej wtedy teki rycin o numerze 47 (zob.
Sprawozdanie z działalności ..., „Lud” T. XLVI za rok 1960, s. 539–540).
1 Antykwariusz, do którego trafiły te rękopisy, zawiadomił o możliwości ich zakupu Zofię
Lissę, wówczas kierowniczkę Zakładu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego. Ona z kolei
poinformowała o nich Zarząd Główny PTL, dodając w liście 18 sierpnia 1954 r., że rękopisy
należą do Archiwum Konopków i są sprzedawane przez osobę prywatną z Warszawy (list
Z. Lissy w Archiwum PTL). Na polecenie Zarządu Głównego PTL archiwalia te zakupił Bolesław Kuźmicz, protokół ich przekazania znajduje się w archiwum PTL we Wrocławiu. Podział
zakupionych materiałów na trzy teki dokonany został w archiwum PTL we Wrocławiu i był
kilkakrotnie zmieniany w latach 1959-1961, o czym świadczą notatki Gajka w jego rękopisie
pt. Zarządzenia w pracowni Kolbergowskiej w roku 1961 (rkp. w Archiwum PTL).
2 Rękopis Konopki ma tytuł: Polskie przysłowia, przypowieści i różne wyrażenia przysłowiowe zebrał i z przysłowiami w językach słowiańskich i innych europejskich toż samo
znaczenia mających zestawił…, dziś w tece 44, sygn. Arch. PTL 1416, k. 59–270. Wszystkie
przysłowia polskie z rkp. J. Konopki oraz innych osób przechowywane w tej tece (razem 8287
tekstów) wydane zostały w T. 60 DWOK, zob. tam wstęp S. Świrki s. XIII i XVII–XX.

53

�Konopki, a później do jego syna Tadeusza. Dotyczy to także rękopisów
Kolberga i niektórych innych autorów, ponieważ Kolberg po zapoznaniu
się z planami Konopki co do wydania pełnego zbioru przysłów polskich,
zrezygnował z drukowania większości tych tekstów w Ludzie i oddał mu
posiadane zapisy, a później przekazywał otrzymane rękopisy innych osób.
W tece 45. Miscellanea znajdują się w części rękopisy stanowiące dawniej również własność Konopków Do najciekawszych należy tzw. Raptularz Konopczanki1, tj. wykonane przez Antoninę Konopczankę zapisy ze
słuchu bajek i informacji o wierzeniach. Autor Ludu nie otrzymał tego
prymarnego rękopisu, ale sporządzone przez Konopczankę czystopisy, które
stały się jednym ze źródeł do Krakowskiego. Do archiwaliów Konopków
należało także kilka znajdujących się w tej tece listów Kolberga do Romana i Józefa Konopków, kopia biogramu Józefa napisanego przez Kolberga
dla „Kłosów” po śmierci przyjaciela w 1880 r. oraz rękopis utworu Józefa
Konopki zatytułowanego Imienie wsi Modlnicy Wielkiej… , który jest wierszowaną historią rodzinnej wsi autora2.
Natomiast ze zbiorów Kolberga pochodzą znajdujące się dziś w tece 45
obszerne fragmenty (ponad 80 kart) Kolbergowskiego rękopisu części pierwszej i drugiej Krakowskiego. Mają one wpisany nieznaną ręką tytuł: „Oskar
Kolberg Ułomki z rękopismu Lud »Krakowskie«”. Kilkakrotnie zauważyć
tam można wskazówki dla drukarza, informujące, w którym miejscu mają
być włamane drzeworyty. Rękopis ten wrócił do autora po wydrukowaniu
tomu, podobnie jak znajdujące się tam trzy arkusze korekty tegoż tomu. Do
zbiorów Kolberga należał też rękopis Józefa Konopki Pieśni ludu z okolic
Czerska, Piaseczna. Powstał on w roku 1841, podczas wspólnej z Kolbergiem i dwoma innymi osobami czterodniowej pieszej wycieczki z Warszawy do Czerska, w czasie której Kolberg zapisywał melodie, a Konopka
teksty. Pieśni z tego rękopisu opublikował Kolberg w części II monografii
1 Tak nazwany został rękopis A. Konopczanki zawierający zapisane przez nią wywiady,
głównie z mieszkańcami Modlnicy. Zob. H. Kapełuś Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s. 179–195, oraz E. Millerowa Niezwykły dokument zachowany
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9: 2011, s. 233–245. W całości
Raptularz został opublikowany w tomie: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8
(DWOK T. 73, cz. III, s. 5–105).
2 J.K. [Józef Konopka] Imienie wsi Modlnicy Wielkiej na pamiątkę dla rodziny opowiedział rymem… , z datą: „1874 w Mogilanach”, rkp. w Arch. PTL w tece 45, sygn. 1419, k. 1–28,
z dopiskiem Tadeusza Konopki na k. 29.

54

�Mazowsza. Scharakteryzowane tu krótko materiały należały do rękopisów
pozostawionych przez Kolberga w Modlnicy w 1884 r.
Niewielka objętościowo teka 46. Miscellanea zawiera materiały w całości należące dawniej do Kolberga, pozostawione przez niego w Modlnicy
w 1884 r., podobnie jak znajdujące się w tece 45. Są to głównie pisma
związane z organizacją wystawy etnograficznej w Kołomyi w 1880, której
Kolberg był kuratorem naukowym: bruliony listów do kilku osób przypominające o terminie przysłania zgłoszonych okazów, brulion katalogu
zgromadzonych na wystawie przedmiotów oraz kopia artykułu z „Gazety
Narodowej” poświęconego również wystawie. Ponadto znajdują się w tej
tece – prawdopodobnie przypadkiem – także uwagi Emila Kierskiego dotyczące wstępnej redakcji monografii Poznańskiego, której część pierwsza
miała być drukowana w Poznaniu w roku 1870.
Kolejne zespoły rękopisów pochodzących ze spuścizny Kolberga Archiwum PTL otrzymało w roku 1963. W Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN w Warszawie odnaleziono i przekazano działającej już wtedy w Poznaniu redakcji Dzieł Kolberga cztery paczki, z których trzy1 zawierały rękopisy autora Ludu oraz innych osób bezpośrednio związane
z pracami nad tą serią wydawniczą. Były to zapewne fragmenty zespołu
rękopisów przesłanego Komisji Organizacyjnej IHKM w 1953 r. w Warszawie przez dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Jak już tu
wspomniano, przekazane wówczas rękopisy zostały z Warszawy oddane do Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, ale widocznie
część przypadkiem została w Warszawie. Odnalezione w 1963 r. fragmenty spuścizny Kolberga otrzymały w Archiwum PTL tytuły Miscellanea
i kolejne numery 48, 50 i 51. W trzech przekazanych wówczas zespołach
znajdują się materiały bardzo zróżnicowane: liczne rękopisy kompozycji
Kolberga, w tym fragmenty jego utworów scenicznych i libretta do nich,
dwie redakcje kujawskich melodii tanecznych, każda obejmująca zapisy
ponad 700 tańców, które Kolberg chciał wydać jako część trzecią monografii Kujawy, duża liczba rękopisów Kolberga z dawnej teki 12 wraz
z kopiami W. Kosińskiego redagującego przed rokiem 1914 tom, któremu
nadał tytuł Podgórze zachodniej Galicji, Kolbergowskie zapisy pieśni
1 Czwarta paczka zawierała rękopis (w części maszynopis) pracy H. Biegeleisena Obchód
weselny ludu polskiego na tle indoeuropejskiego rytuału, wydanej pt. Wesele w 1929 r. we
Lwowie. Rękopis ten otrzymał numer 49, choć nie jest to „teka Kolbergowska”.

55

�i melodii tanecznych z różnych regionów, a także inne drobne rękopisy,
m.in. przekład na język niemiecki Wiesława Kazimierza Brodzińskiego
pióra Juliusza Kolberga, ojca Oskara. Te trzy nowe zespoły rękopisów
zawierają materiały wyjęte z różnych tek prawdopodobnie w r. 1953. Być
może wydzielone zostały w Muzeum Etnograficznym w trakcie pakowania
rękopisów Kolberga przed przewiezieniem ich do Warszawy. Takie wrażenie z racji swego formatu i objętości sprawia np. zawartość obecnej teki
51, na którą składają się muzykalia o różnym charakterze (kompozycje Kolberga1 i dwie redakcje kujawskich melodii tanecznych), ale o takim samym
formacie i zewnętrznie podobne. W czasie przekazywania tek Kolberga do
Archiwum PTL w 1953 r. zapomniano o tych czterech paczkach; rozpoznane zostały dopiero po dziesięciu latach i wtedy połączono je z podstawowym zespołem rękopisów autora Ludu.
Do opisanego wyżej korpusu materiałów w latach następnych dołączone zostały jedynie dwa zespoły rycin, które – choć niewielkie – są cenną dokumentacją etnograficzną i wzbogacają wiedzę o ikonograficznych
zbiorach Kolberga. Pierwszy z nich to część dawnej kolekcji Kolberga
zakupiona krótko po wojnie przez Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie
od nieznanej dziś osoby, a jako materiały związane z Ludem rozpoznana
nieco później2. Jest to zbiór 25 akwarel, rysunków i szkiców Wojciecha
Gersona potrzebnych autorowi do ilustrowania Ludu. Część z nich to
akwarele, według których wykonywano w Dreźnie w firmie JHG Rau
&amp; Sohn litografie do Pieśni ludu polskiego, Sandomierskiego, Kujaw,
Krakowskiego i Lubelskiego. Akwarele te odsyłano Kolbergowi z Drezna razem z litografiami gotowymi do wklejenia do drukowanej książki.
Wskazane tu tomy wydał Kolberg przed przeniesieniem się z Modlnicy
do Krakowa jesienią 1884 r. Również znajdującą się w tym zbiorze akwarelę Gersona przygotowaną do Mazowsza (wydanego w 1885 r.) odesłano Kolbergowi z Drezna do Modlnicy jeszcze w lipcu 1884 r. Ponieważ
1

Wcześniej, w r. 1883. stanowiły być może zawartość jednej z tek Miscellanea, określonej
tam: „Prywatne (teksta oper itd.)”, taka notatka widnieje przy tytule teki 40 w spisie dołączonym
do konceptu ostatniej woli z 7 maja 1883 r. (rkp. Kolberga, sygn. BN PAU i PAN 2183, k. 72),
w późniejszym spisie z roku 1886 nie ma już tego podtytułu.
2 Zob. K. Ruszel Rysunki Wojciecha Gersona polskich strojów ludowych w zbiorach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXXIII: 1979, nr 3, s. 161–170.
Zob. też A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał...
s. 171–172.

56

�rysunki, szkice i akwarele ze zbioru znajdującego się obecnie w muzeum
w Rzeszowie były w posiadaniu Kolberga przed końcem lata 1884 r.,
sądzić można, że ryciny te są fragmentem materiałów pozostawionych
przez niego w Modlnicy u Konopków, gdy przeprowadzał się do Krakowa
w październiku 1884 r.
Drugi zespół stanowią ryciny odnalezione stosunkowo niedawno w papierach przekazanych do Archiwum PTL przez krewnego bezpośrednich
spadkobierców Józefa Gajka. Gajek, który w latach 1959–1961 był redaktorem Dzieł Kolberga, o czym będzie mowa dalej, polecił osobom przepisującym rękopisy w archiwum Towarzystwa we Wrocławiu, aby wyjmowały
z tek Kolberga wszystkie znajdujące się w nich rysunki i przekazywały takie
karty bezpośrednio jemu. Większość z nich włączono do utworzonej krótko
przedtem Teki rycin noszącej w archiwum PTL numer 47. Jednak część
wyjmowanych z tek rysunków, szkiców i fotografii pozostała w prywatnych
papierach Gajka razem z niektórymi dokumentami Towarzystwa. Zostały
one zwrócone do Archiwum Naukowego PTL1 w roku 2013 po ponad pięćdziesięciu latach od czasu ich zabrania ze spuścizny Kolberga. Wśród nich
znajdują się 63 rysunki i fotografie z dawnej teki Chełmskie, w znacznej
części autorstwa Marii Hemplówny, oraz pięć z teki 6. Pomorze2. Ryciny
z Chełmskiego3, odkryte kilka lat po wydaniu suplementu do monografii
tego regionu, tj. tomu 82. Dzieł, zostały opublikowane w aneksie do tego
suplementu w roku 2020. Ryciny wyjęte przez Gajka z teki 6 otrzymał Kolberg prawdopodobnie w czasie badań terenowych prowadzonych przez
niego na Pomorzu w roku 1875. Znajduje się wśród nich niewielki szkic
nieznanego autora podpisany przez Kolberga „Baba” z notą lokalizacyjną
„Grudziądz” również wpisaną przez niego. Babą nazywany był ostatni snop
zwożony z pola po zakończeniu grabienia zboża, był on znacznie większy
od poprzednich i bywał ubierany i przyozdabiany4. Rysunek dokumentuje
istnienie tego zwyczaju około roku 1875 także w okolicy Grudziądza. Obok
1

Pochodzące z tek Kolberga ryciny znajdujące się w papierach po J. Gajku zwróconych do
Archiwum PTL przez krewnego jego spadkobierców, zidentyfikował w 2013 r. etnolog Filip
Wróblewski.
2 Ryciny pochodzące z teki 6. Pomorze zostały zamieszczone w: Oskar Kolberg. Człowiek
i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).
3 O autorstwie tych rycin i ich znaczeniu dla całości monografii Chełmskiego zob. wstęp
E. Millerowej w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34. Aneks do T. 82 (DWOK
T. 82 aneks), s. V i nast.
4 Zob. Słownik gwar polskich T. 1, Wrocław 1980, hasło „baba 13”.

57

�rycin jest wśród odzyskanych w 2013 r. fragmentów spuścizny Kolberga
także rękopis odpowiedzi na recenzję Biegeleisena 1, wykazujący drobne
różnice redakcyjne w stosunku do wersji znanej poprzednio.
Prace nad wydaniem Dzieł wszystkich Kolberga
Już bezpośrednio po wyzwoleniu w 1945 r. badacze kultury ludowej
różnych specjalności upomnieli się o druk zbiorów Kolberga. Chodziło
przy tym nie tylko o dokumentację pozostającą od ponad pięćdziesięciu
lat w rękopisach, ale także o reedycję Ludu i Obrazów etnograficznych.
Zniszczenie i rozgrabienie w czasie wojny wielu bibliotek naukowych, także
prywatnych, przymusowe pozostawienie znacznej części zbiorów bibliotecznych i innych na terenach przyłączonych do ZSRR, organizacja nowych
ośrodków naukowych na Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, powodowały potrzebę wznowień lub nowych opracowań wielu dzieł literackich
i edycji źródłowych. O udostępnienie Ludu Kolberga i pełne wydanie zgromadzonych przez niego materiałów zabiegali przede wszystkim etnografowie, folkloryści, etnomuzykolodzy i literaci2. A. Chybiński pisał w 1947 r.:
Należy przede wszystkim raz nareszcie postawić jasno i zdecydowanie sprawę
wydania rękopiśmiennych tek O. Kolberga, mającą już swą dość osobliwą i niezbyt pochlebną dla Kolbergowskiego „kultu” historię. […] Nie jest do pomyślenia,
aby jakiekolwiek państwo nie wydało dotychczas zbiorów rękopiśmiennych
swego folkloru muzycznego, gdyby ich twórcą był folklorysta wielkości O. Kol1 Recenzja Biegeleisena dotyczyła 22. tomów Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych
przed rokiem 1886, opublikowana była w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1886, T. 4, s. 431–441.
Zob. E. Millerowa Krakowskie lata Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz.
I (DWOK T. 85/I), s. 448–452. Tekst odpowiedzi Kolberga, niedrukowanej w XIX w., w redakcji
zachowany w BN PAU i PAN (sygn. 2183, k. 12–18) opublikowano w tomie: O. Kolberg Studia,
rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 391–411.
2 Trudności w dotarciu do Kolbergowskiego Ludu odnotował także znany bibliofil, Julian
Tuwim:
„Na co mam przysiąc, Piękna, że z żalu umieram?
Że mi się na Twój widok serce w pieśń rozdzwania?
Na komplety Kolberga, »Wisły«, Estreichera!
Na dziadowskich kantyczek groszowe wydania!”

(J. Tuwim Zakochany bibliofil. Ballada tragiczna, w: tegoż Dzieła T. 3, oprac. J. Stradecki,
Warszawa 1958, s. 314.)

58

�berga. Paradoksalny jest fakt, że istnieje wydany kilkutomowy zbiór muzyki
ludowej Pokucia, a więc ostatecznie nie rdzennie polskiej ziemi, opracowany
przez Kolberga, a równocześnie jego zbiory z niektórych ziem polskich czekają
dziesiątki lat na wydanie, co tak utrudnia lub wręcz uniemożliwia pracę naukową nad całością polskiej muzyki ludowej1.

Starania o druk zgromadzonych przez Kolberga źródeł długo nie przynosiły rezultatów. Z początku zresztą nie było jednomyślności co do kształtu
przyszłej edycji. W roku 1949 J. Gajek, charakteryzując w czasie walnego
zgromadzenia zadania Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, mówił:
Od kilku zresztą lat powtarza się w różnych środowiskach etnograficznych myśl
reedycji dzieł Kolberga. Reedycja w dosłownym znaczeniu nie wydaje mi się
słuszna – należałoby raczej pomyśleć wpierw o przeprowadzeniu zdjęcia etnograficznego na całym obszarze Polski, a następnie, uwzględniając dzieło Kolberga i późniejszy dorobek etnografii polskiej – o opracowaniu poszczególnych
monografii2.

Byłoby to wydawnictwo o charakterze podobnym do Nowego Adalberga
lub Nowego Korbuta3, w których pierwotna autorska formuła jest znacznie poszerzona i wypełniana w większości nowym materiałem lub notami
bibliograficznymi nowych opracowań. O ile postępowanie takie było uzasadnione w wypadku zbioru przysłów pochodzących z różnych publikacji
i rękopisów czy bibliografii historyczno-literackiej, to nie mogło dotyczyć
dziewiętnastowiecznych źródeł dla folklorystyki, etnomuzykologii i etnografii. Proponowanej wówczas postaci przyszłych Dzieł Kolberga sprzeciwiło
1 A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej, w: tegoż O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych, przygotował do druku L. Bielawski, Kraków 1961,
s. 82–83; pierwodruk: „Polska Sztuka Ludowa” 1947, nr 1–2, oraz 1948 nr 1. Chybiński pisał
tamże [s. 84]: „Komplet Ludu Kolberga należy już obecnie niemal do »białych kruków«”.
2 J. Gajek Zadania Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w okresie najbliższego 6-cio
lecia. (Przemówienie wygłoszone na XXIV Walnym Zgromadzeniu PTL w Toruniu w 1949 r.)
„Lud” T. XXXIX za lata 1948-1951, s. 607.
3 Nowym Adalbergiem nazywane jest czterotomowa Nowa księga przysłów i wyrażeń
przysłowiowych polskich opracowana przez zespół redakcyjny pod kierunkiem J. Krzyżanowskiego, T. 1–4, Warszawa 1969-1978; Nowy Korbut to dziewiętnastotomowa obecnie Bibliografia literatury polskiej „Nowy Korbut” wydawana od 1963 r. przez Instytut Badań Literackich PAN; Nowym Kolbergiem nazywana jest seria Polska Pieśń i Muzyka Ludowa. Źródła
i Materiały, wydawana przez Instytut Sztuki PAN, ukazały się już tomy poświęcone Kujawom,
Kaszubom, Warmii i Mazurom, Lubelskiemu oraz Podlasiu.

59

�się wielu obecnych na tym spotkaniu etnografów i folklorystów. Głosy
podobne do przytoczonego postulatu J. Gajka, pojawiały się prawdopodobnie wcześniej, dlatego A. Chybiński już w 1947 r. pisał:
Niekiedy można się również spotkać z inną jeszcze sugestią: aby „nowe wydanie”
dzieła Kolberga „uzupełnić” nowymi materiałami zebranymi już po Kolbergu
w nowszych, a nawet najnowszych czasach, a równocześnie „usunąć” z dzieła
Kolberga te jego „teoretyczne” wywody, które nie wytrzymują krytyki w świetle wyników nowoczesnej etnografii muzycznej wraz z całą jej problematyką.
Jednakże system i metody Kolbergowskie są tak jednolite, a materiały jego tak
dalece „historyczne”, że „klasyczność” publikacji Kolberga wymaga zachowania
pierwotnej postaci. […] Magnum opus O. Kolberga może mieścić w sobie tylko
to, co zebrał sam Kolberg. Nie jest to wymaganie wynikające z pietyzmu wobec jego pracy. Jeśli już chodzi o „teoretyczne” wywody Kolberga w zakresie
etnografii, względnie nawet etnologii muzycznej, to i one pozostać musiałyby
w pierwotnej postaci, jako ważny bardzo rozdział w historii polskich badań
w tych zakresach. Są one integralną częścią Kolbergowskiego dzieła. Bezcelowe
z naukowego punktu widzenia byłoby jakiekolwiek „uzupełnianie”, „ulepszanie”
monumentalnej publikacji Oskara Kolberga, ponieważ w pracy naukowej nie
można by żadną miarą pominąć pierwotnej jej postaci1.

Projekt fotooffsetowego wydania tomów Kolberga drukowanych w XIX w.
został przegłosowany jednomyślnie na walnym zgromadzeniu PTL
w 1953 r. Ważnym wydarzeniem dla dalszych starań o edycję spuścizny
Kolberga stała się sesja naukowa poświęcona dorobkowi etnografa, zorganizowana przez Zarząd Główny Towarzystwa w 1954 r. w Jeleniej Górze.
Jej pokłosiem była uchwała o wydaniu przez Towarzystwo Dzieł wszystkich Oskara Kolberga (przewidywano wówczas, że Dzieła wszystkie obejmą czterdzieści cztery tomy) oraz tom „Ludu”, rocznika PTL, zawierający
wygłoszone podczas sesji referaty2. Opublikowane tam artykuły były
w tym okresie najpełniejszą prezentacją stanu wiedzy o badaniach i dorobku Kolberga na podstawie dostępnych wówczas jego publikacji, głównie
Ludu i Obrazów etnograficznych.
Wysiłki naukowców działających w Towarzystwie na rzecz pełnej edycji Kolbergowskich materiałów odniosły sukces dopiero w okresie przygotowań do obchodów 1000-lecia państwa polskiego. W kwietniu 1959 r.
1
2

A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej… , s. 84–85.
Jest to tom 42 „Ludu” wydany w roku 1956.

60

�Towarzystwo wystąpiło z wnioskiem o włączenie dzieł Kolberga do programu obchodów Millenium jako wydawnictwa pomnikowego. Wniosek
ten poparła Polska Akademia Nauk oraz sejmowa Komisja Nauki i Oświaty1, a następnie zatwierdziła Rada Ministrów, przyznając kwotę 8 milionów
złotych na opracowanie i druk dzieł w latach 1959–1966. Rada Państwa
uchwałą2 z dnia 13 lipca 1960 r. uznała wydanie Dzieł wszystkich Oskara
Kolberga za jeden z pomników tysiąclecia i zatwierdziła finansowanie ich
edycji ze środków przeznaczonych na uczczenie tej rocznicy3. Do koordynowania prac edytorskich Towarzystwo powołało Komitet Kolbergowski
pełniący rolę rady naukowej z przewodniczącym Julianem Krzyżanowskim
na czele, a przy Zarządzie Głównym we Wrocławiu powstała Pracownia
Kolbergowska zajmująca się pracami przygotowawczymi. Już od września
1959 r. wykonywano w Pracowni Kolbergowskiej odręczne odpisy materiałów znajdujących się w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga oraz sporządzano kartkowy indeks incipitów tekstów pieśni opublikowanych w Ludzie
i w Obrazach etnograficznych. Redaktorem naczelnym Dzieł został Józef
Gajek, prezes Towarzystwa w latach 1953–1956, a następnie jego sekretarz
generalny do roku 1961. Świadkowie starań Gajka o edycję Dzieł Kolberga
1 Sejmowa Komisja Nauki i Oświaty zwróciła się 21 X 1959 r. do Prezesa Rady Ministrów
o polecenie umieszczenia i wyodrębnienia w budżecie PAN odpowiedniej kwoty na koszt druku tomów Dzieł Kolberga na rok 1960 oraz o „polecenie, by Ministerstwo Kultury i Sztuki
zarezerwowało niezbędną moc produkcyjną drukarń (na około 200 arkuszy) i odpowiednie
zaopatrzenie w papier” (odpis tego pisma w aktach PTL, podkreślenia autorki
2 Na uchwałę tę (nr 45/60) powoływali się wszyscy zainteresowani podjęciem i kontynuowaniem edycji dzieł Kolberga, nie udało się jednak odszukać jej w oficjalnych wydawnictwach
sejmowych i rządowych. W aktach ZG PTL jest jej odpis, którego zgodność z oryginałem potwierdzona jest podpisem Pauliny Segalewicz, wicedyrektorki Biura Prawnego Kancelarii Rady
Państwa i pieczęcią Komitetu Obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego.
3 Organizatorzy obchodów tysiąclecia uzależnili wyrażenie zgody na finansowanie druku
Dzieł wszystkich Kolberga ze swoich funduszy od zebrania zgłoszeń 1200 subskrybentów. Ten
warunek udało się spełnić szybko, ponieważ inspektoraty szkolne poleciły podjęcie subskrypcji szkołom, a Zjednoczone Stronnictwo Ludowe przez swoje lokalne struktury nakazało subskrypcję Gminnym Spółdzielniom Samopomoc Chłopska. Wpłata na rzecz subskrypcji była
w finansowej działalności tych spółdzielni kwotą niewiele znaczącą, a otrzymywane później
książki przekazywały one lokalnym lub szkolnym bibliotekom. Gminne Spółdzielnie stanowiły
około 10% subskrybentów, a większość to były szkoły, biblioteki (m.in. powiatowe), instytucje naukowe i odbiorcy prywatni. Na początku subskrybentów było 1642, ale stopniowo ich
liczba z wielu różnych przyczyn malała. Zob. też D. Pawlak Odbiorcy dzieł Oskara Kolberga,
w: Z zagadnień twórczości ludowej. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1972, s. 307–320.

61

�podkreślają jego energię i wieloletni wysiłek włożony w uzyskanie zgody
i środków finansowych na realizację tego zadania.
Komitet Kolbergowski przewidywał wtedy reedycję fotooffsetową tomów Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych w XIX w., edycję nowych monografii etnograficzno-folklorystycznych na podstawie zachowanych rękopisów oraz wydanie drukiem korespondencji Kolberga, jego
kompozycji, pism muzycznych i biografii. Niezależnie od ilości przyznanych
pieniędzy wydanie Dzieł wszystkich Kolberga w przewidzianym okresie,
tj. do końca 1966 r., było niemożliwe. Dlatego władze Wydziału Nauk Społecznych PAN, któremu podlegało Towarzystwo Ludoznawcze, początkowo
nie zgadzały się na podjęcie przez nie tak wielkich zobowiązań, przewidując
słusznie, że po zakończeniu obchodów tysiąclecia zostaną obciążone dalszym finansowaniem prac nad tym wydawnictwem.
Nieco wcześniej, przed ogłoszeniem uchwały Rady Państwa, mając już
zapewnienie dotacji z funduszu obchodów tysiąclecia, zarząd Towarzystwa
rozpoczął wielokierunkowe działania przygotowujące edycję Dzieł Kolberga. Pierwszoplanowe było zgromadzenie informacji o wszystkich istniejących rękopisach Kolberga i innych materiałach z nim związanych.
Archiwum PTL posiadało jako depozyt już od roku 1953 większość tzw. tek
Kolberga., tj. jego zachowanych rękopisów. Wypożyczono też wtedy pozostałe teki regionalne oraz korespondencję i papiery osobiste przechowywane w Bibliotece PAN w Krakowie. W poszukiwaniu rękopisów Kolberga
zwrócono się do innych bibliotek naukowych, ponadto we wszystkich czasopismach poświęconych życiu umysłowemu, kulturze i literaturze zamieszczono apel do szerszej publiczności o informacje na ten temat. Działania
te przyniosły tylko ograniczoną ilość liczących się odkryć. Napłynęły wiadomości o pewnej liczbie oryginałów listów Kolberga, jego kompozycjach
i brulionach artykułów drukowanych w XIX w. Do większych objętościowo
zespołów materiałów znajdujących się poza Archiwum PTL i Biblioteką
PAN, o których uzyskano wtedy informacje, należy rękopis Przemyskiego,
monografii, którą przygotowywał Kolberg w ostatnich miesiącach życia
i dokończył Izydor Kopernicki. Jest on przechowywany w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego jako depozyt Warszawskiego Towarzystwa Naukowego. Ponadto potwierdzono istnienie rękopisów wielu kompozycji Kolberga w bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.
Zaznaczyć jednak trzeba, że w okresie tych poszukiwań jeszcze nie wszystkie zasoby bibliotek, muzeów i archiwów były zinwentaryzowane i niektóre
62

�cenne materiały Kolbergowskie, takie jak np. wspomniany już tu zespół
rycin znajdujący się w Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie czy rękopis
Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich w zbiorach Muzeum
Etnograficznego w Krakowie odnajdywano lub rozpoznawano także znacznie później.
Po podjęciu decyzji o fotooffsetowym wydaniu Ludu najpilniejszym zadaniem było wyszukanie i zakupienie wydanych w XIX w. egzemplarzy
w nienagannym stanie i z wszystkimi ilustracjami, niezbędnych do wykonania klisz, podstawy druku fotooffsetowego1. Nie było to łatwe, zwłaszcza
jeżeli chodzi o ryciny. Tomy Ludu pojawiały się wprawdzie w handlu antykwarycznym, ale najczęściej pozbawiono je litografii, które bywały wyrywane z książek i po oprawieniu sprzedawane jako dekoracyjne obrazki.
Barwne litografie zamieszczane w wielu tomach Ludu, wykonywane najczęściej według akwarel Gersona, Kolberg zamawiał w renomowanej firmie
w Dreźnie; nie tylko stanowiły one znakomitą dokumentacją etnograficzną,
ale miały także dużą wartość artystyczną. Natomiast egzemplarze tomów
ilustrowanych czarno-białymi drzeworytami miewały ryciny ręcznie kolorowane, jeżeli były przeznaczone przez Kolberga dla prenumeratorów lub
odbiorców płacących wyższą cenę. Odnalezienie nielicznych egzemplarzy
z barwnymi ilustracjami wymagało kwerend w wielu zbiorach, także prywatnych, i nie do końca się powiodło2.
Plan wydawniczy Dzieł wszystkich Kolberga przyjęty przez Komitet
Kolbergowski w roku 1959 obejmował początkowo 59 tomów. Lud liczył
23 tomy, Obrazy etnograficzne 9 tomów, poza tymi seriami wydał Kolberg pierwszą część Chełmskiego, a Kopernicki drugą część tej monografii
i Przemyskie. Stanowiło to 35 tomów przeznaczonych do wydania fotooffsetowego. Pierwotnie chciano do nich dołączyć także Śląsk i Tarnów-Rzeszów opracowane przez S. Udzielę, fragmenty materiałów z Huculszczyzny
wydane przez S. Zdziarskiego i Wołyń J. Tretiaka, ale ostatecznie w tej
części Dzieł pozostał tylko Wołyń jako tom 36. Pozostałe 23 tomy były
przeznaczone na nowe monografie, pisma muzyczne, studia i rozprawy,
1 Fotooffsetowa część Dzieł wszystkich, tj. reedycja Ludu i Obrazów etnograficznych,
drukowana była za pośrednictwem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w Krakowie i Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w Warszawie. Niezbędny retusz wszystkich tomów wykonywany był w odpowiedniej pracowni Polskiego Wydawnictwa Muzycznego.
2 Nie odnaleziono wtedy egzemplarza tomu W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10) z ryciną, choć na karcie tytułowej pierwodruku Kolberg dał notę: „Z ryciną wedle rysunku B. Hoffa”.

63

�kompozycje, korespondencję oraz biografię Kolberga. Według sporządzonych wtedy planów każdy tom wydawany fotooffsetowo miał być opatrzony wstępami etnografa, muzykologa, folklorysty i dialektologa, komentarzami dotyczącymi tekstów i melodii, bibliografią, indeksami oraz nowym
materiałem ikonograficznym pochodzącym spoza spuścizny Kolberga1.
W tomach tych miały też być opublikowane znajdujące się w rękopisach
niewydane dotąd materiały odnoszące się do regionu przedstawionego
w XIX-wiecznej monografii, czyli suplementy.
Osobnym problemem było utworzenie listy ineditów, tj. nowych tomów
publikowanych na podstawie rękopisów. Wiadomo było od początku, że
posłużenie się wykazem tytułów proponowanych przez Kolberga w roku
1869 w liście2 do Augusta Bielowskiego, wówczas dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, dziewięćdziesiąt lat później jest
niemożliwe. Nie wszystkie regiony udało się Kolbergowi przebadać; nie
starczyłoby na przykład jego materiałów na planowane dwa osobne tomy
poświęcone Podolu, czy na cztery tomy Śląska pruskiego i Śląska austriackiego. W niektórych wypadkach wyznaczone przez Kolberga regiony
w mniejszym lub większym stopniu pokrywały się (np. Polesie pińskie
i wołyńskie oraz Wołyń zachodni). Największą pomocą w ustaleniu tytułów ineditów byłoby na tym etapie dokładne rozpoznanie regionalnej przynależności wszystkich tekstów i melodii oraz notatek zawartych w tekach
z rękopisami i porównanie ich z tomami Ludu. Przyniosłoby to podstawowe informacje służące do ustalenia zasobu źródeł niepublikowanych przez
Kolberga. Niestety w trybie działań przyjętym w latach 1959-1961 nie było
przewidziane równoległe analizowanie całości spuścizny rękopiśmiennej
i drukowanej Kolberga, co okazać się miało wkrótce zasadniczym błędem,
a wynikało m.in. z nieznajomości warsztatu autora Ludu jako badacza terenowego i wydawcy, a także ze zbyt krótkiej perspektywy czasowej przewidzianej na wydanie całości Dzieł wszystkich.
Duże problemy stwarzały nowej edycji także warunki stawiane wówczas planom wydawniczym, ograniczające ostatecznie na początku roku
1961 Dzieła wszystkie Kolberga do sześćdziesięciu sześciu tomów. Aby
1

Przewidywano zamieszczenie fotografii i rysunków wykonanych współcześnie, ale prezentujących obiekty pochodzące z czasów badań Kolberga oraz reprodukowanie obrazów i rycin malarzy XIX-wiecznych przedstawiających polską wieś i życie chłopów.
2 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 301–305.

64

�wydać wtedy książkę naukową, należało mieć nie tylko zgodę cenzury i na
jej treść, i na wysokość planowanego nakładu, ale także przydział papieru1 zależny od decyzji odpowiedniej jednostki w Ministerstwie Kultury
i umowę z koncesjonowanym wydawnictwem, które miało dostęp do również koncesjonowanych drukarni. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze nawiązało współpracę z dwoma wydawnictwami: Polskim Wydawnictwem
Muzycznym w Krakowie i Ludową Spółdzielnią Wydawniczą w Warszawie. Wydawnictwo krakowskie było oczywistym wyborem ze względu na
konieczność składania w ineditach dużej ilości nut, ponadto już wcześniej
jego dyrekcja planowała reedycję Ludu Kolberga, a w roku 1957 zgłosiła
chęć współpracy tym zakresie z Towarzystwem Ludoznawczym. Mieczysław Tomaszewski, redaktor naczelny PWM od r. 1954, później dyrektor
tego wydawnictwa, wiedział, jak ważny dla dalszego rozwoju badań etnomuzykologicznych jest dostęp do źródeł zgromadzonych przez Kolberga.
Udział Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w druku tej serii, zawierającej
dokumentację XIX-wiecznej kultury ludowej, wiązał się po części z rolą
Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (do którego należała wówczas LSW)
w uzyskaniu zgody władz na druk Dzieł wszystkich.
W połowie roku 1961 w druku był tom pierwszy Dzieł Kolberga: fotooffsetowa reedycja Pieśni ludu polskiego z 1857 r., kilka tomów następnych przekazanych było do retuszowania2 w PWM w Krakowie, ale nie
przygotowano do nich jeszcze planowanych uzupełnień z rękopisów ani
komentarzy, indeksów itp., a nawet nie ustalono autorów większości tych
opracowań. Natomiast spośród przewidzianych ineditów jako możliwe
w najbliższych latach rysowało się jedynie wydanie korespondencji i Mazur pruskich. Korespondencja była wtedy jedynym zespołem materiałów
formalnie łatwych do wydzielenia z całości spuścizny Kolberga, wiadomo
też było, że nad jej przygotowaniem do druku pracuje od dawna M. Turczynowiczowa. Tom Mazury pruskie istniał w postaci opracowanego przez
Kolberga rękopisu, który – jak się wtedy wydawało – zawiera całość zbiorów Kolberga z tego regionu. Niewłaściwe planowanie i ogromne opóźnienie prac nad Dziełami Kolberga były między innymi przyczyną, dla której
na walnym zjeździe Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we wrześniu
1

Zob. przypis 1 na s. 61.
Przed sporządzeniem klisz do druku fotooffsetowego retuszowano egzemplarz tomu: poprawiano niewyraźne czy odwrócone czcionki oraz błędy wskazane przez Kolberga w erracie,
o ile wprowadzenie erraty możliwe było w obrębie jednego wiersza lub jednego taktu w nutach.
2

65

�1961 r. przyjęto rezygnację Józefa Gajka ze wszystkich pełnionych wówczas przez niego funkcji. Redaktorem Dzieł wszystkich został wtedy Józef
Burszta, a redakcję przeniesiono z Wrocławia do Poznania1. Formalnie stało
się to w październiku 1961 r., ale praktycznie przekazanie nowemu redaktorowi uprawnień i dokumentacji trwało rok.
Józef Burszta, po wstępnym zapoznaniu się ze stanem prac wydawniczych i będącym wówczas w drukarni pierwszym tomem Dzieł wszystkich
Kolberga postanowił zmienić część przyjętych zasad. Konieczne dla każdej
monografii regionalnej charakterystyki zebranych przez Kolberga źródeł,
materiały uzupełniające (suplementy) pochodzące z rękopisów, komentarze
źródłowe do tekstów i melodii zamieszczonych w danej monografii, zestawienia bibliograficzne, a także indeksy, nowy redaktor postanowił publikować w zeszytach odrębnych dla każdego regionu. Zeszyty te razem złożyłyby się na tomy 37-38, następujące bezpośrednio po części reedycyjnej
Dzieł. Przyczyn tej decyzji było kilka, m.in. stan prac nad planowanymi
opracowaniami, które w większości nie były jeszcze w ogóle podjęte przez
autorów2, a przede wszystkim bardzo ograniczona wówczas orientacja
w zawartości zachowanych rękopisów Kolberga. Do Pieśni ludu polskiego, pierwszego tomu Dzieł, który był antologią polskich ballad ludowych
i tańców, nie przewidywano suplementów, były one jednak konieczne dla
innych wznawianych tomów zawierających materiały regionalne, a opracowanie ich bez pełnego rozpoznania spuścizny rękopiśmiennej Kolberga
było niemożliwe. Również niemożliwe było przygotowanie komentarzy źródłowych do melodii i tekstów wydanych przez autora Ludu w XIX w. bez
wskazania i scharakteryzowania ich zapisów zachowanych w spuściźnie
rękopiśmiennej. Przedwczesne byłoby nawet zestawienie literatury wykorzystanej przez Kolberga w danej monografii bez wyłonienia wszystkich
odnoszących się do niej materiałów zawartych w tekach. Pewne znaczenie
miało także znaczne opóźnienie w przekazywaniu obiecanych tomów subskrybentom 3.
1 Zob. Sprawozdanie z XXXVI Walnego Zgromadzenia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Białymstoku w dniach 15. i 16. IX 1961 r., „Lud” T. XLVII za rok 1961, s. 628.
2 Jedynie wstępy do Pieśni ludu polskiego (T. 1 DWOK) były już przygotowane przez autorów, ale do tomów następnych nie było jeszcze podobnych opracowań.
3 Przedpłaty subskrybentów osiągnęły wtedy ponad milion złotych, zawarta z nimi umowa
przewidywała przekazanie im w roku 1961 sześciu tomów, a całości dzieł Kolberga do roku
1966.

66

�Koncepcja ta, tj. oddzielenie komentarzy, suplementów i innych uzupełnień od fotooffsetowo drukowanych tomów, została w listopadzie 1961 r.
zaakceptowana przez Komitet Redakcyjny działający pod kierunkiem Juliana Krzyżanowskiego i przez Wydział Nauk Społecznych PAN, sprawujący
opiekę naukową nad edycją Dzieł wszystkich Kolberga. Druk 36 tomów
techniką fotooffsetową, więc nie wymagający prac autorskich i redakcyjnych, udostępniał etnografom, folklorystom, muzykologom i regionalistom
dużą część potrzebnych im źródeł, a wydawcy dawał nieco czasu potrzebnego na opracowanie do druku tomów opartych na zachowanych rękopisach. Ponadto pozwalało to stosunkowo szybko spełnić choć w części
zobowiązania wobec subskrybentów, którym Towarzystwo w roku 1960,
ogłaszając przedpłaty, obiecało dostarczenie całości Dzieł Kolberga w ciągu pięciu lat.
Do najpilniejszych zadań nowego redaktora należało skompletowanie
zespołu stałych pracowników redakcji, zorganizowanie warsztatu edytorskiego, zweryfikowanie dotychczasowego planu tytułowego i szybkie podjęcie prac nad tomami edycyjnymi Dzieł Kolberga, tj. nad tomami opracowywanymi na podstawie rękopisów1. W ciągu dwu początkowych lat
w redakcji zatrudnione zostały, poza sekretarzem redakcji, trzy redaktorki,
z których dwie były polonistkami, a tylko jedna muzykolożką. Przez kilkanaście lat następnych nie udało się powiększyć tego zespołu z powodu
narzucanych przez władze ograniczeń w tworzeniu nowych etatów i braku
pieniędzy na zatrudnienie nowych osób. Powracające co jakiś czas rządowe nakazy tzw. „kompresji etatów”, a przede wszystkim stałe ograniczanie
funduszy na wydanie Dzieł Kolberga uniemożliwiały zaangażowanie kolejnych pracowników, a ze względu na specyfikę Kolbergowskich źródeł,
w których tak wiele miejsca zajmuje muzyka, konieczne było od początku
przede wszystkim zatrudnienie jeszcze co najmniej jednego muzykologa,
a także poszerzenie zespołu o innych specjalistów.
1 Zob.

J. Burszta „Dzieła wszystkie” Oskara Kolberga. Historia i zasady wydania, „Literatura Ludowa” R. VIII: 1964, nr 4–6, s. 34–47; J. Burszta i M. Tarko Wydanie „Dzieł wszystkich”
Oskara Kolberga, „Sprawozdania z Prac Naukowych Wydziału I PAN” 1964, z. 4, s. 45–56;
J. Burszta Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga i jej opracowanie, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. V–XIX; tegoż Oskara Kolberga opus magnum, „Nowe Książki” 1980,
nr 12, s. 1–6. Zob. też A. Skrukwa Dzieje edycji „Dzieł wszystkich” O. Kolberga, „Twórczość
Ludowa” R. V: 1990, nr 4/17, s. 17–21, oraz tejże Profesor Józef Burszta – redaktor „Dzieł
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Od etnografii wsi do antropologii współczesności, pod red.
W. Dohnala, Poznań 2014, s. 303-314.

67

�Redakcja Dzieł wszystkich Kolberga w Poznaniu dopiero we wrześniu 1962 r. otrzymała uprawnienia zapewniające jej w ramach Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego konieczny zakres samodzielności. Wówczas przekazano też do Poznania rękopisy z Pracowni Kolbergowskiej we
Wrocławiu. Upłynęły wtedy już ponad dwa lata z sześciu przewidzianych
przez uchwałę z 1960 r., a ten ogromny zespół rękopisów – jak się wówczas okazało – nadal pozostawał praktycznie nierozpoznany. Dlatego bez
względu na czasochłonność tego zadania konieczne było wykonanie szczegółowej i dokładnej inwentaryzacji całości Kolbergowskiego archiwum.
Przed podjęciem jakichkolwiek prac edytorskich trzeba było ustalić, które
zapisy opublikowane już były w XIX w. przez autora Ludu, a które należy
wydać obecnie, oraz jakich regionów dotyczą materiały dotąd nie drukowane. Ponadto ze względu na charakter spuścizny rękopiśmiennej Kolberga
wyjaśnienia wymagały nie tylko relacje miedzy zachowanymi rękopisami
a drukowanymi tomami Ludu i Obrazów etnograficznych, ale także wzajemne zależności miedzy tekstami i melodiami znajdującymi się w rękopisach (zapisy ze słuchu, tzw. terenowe, oraz ich kopie, tj. czystopisy zredagowane do różnych publikacji), do czego trzeba będzie tu jeszcze wrócić.
Wyłonienie materiałów do tomów o profilu rzeczowym, takich jak Pisma
muzyczne, Kompozycje oraz Studia, rozprawy i artykuły, wymagało, poza
rozpoznaniem rękopisów, także kwerend1 w prasie i innych publikacjach
XIX-wiecznych oraz w zbiorach bibliotek i archiwów, ponieważ bibliografie
etnograficzne, muzyczne i historyczno-literackie zawierały noty tylko cząstki drukowanych prac i utworów Kolberga.
Ministerstwo Kultury przed przekazaniem następnych rat dotacji wymagało podania planu tytułowego Dzieł wszystkich, dlatego zanim można było podjąć rzeczywistą inwentaryzację, konieczne było szybkie, ale
z konieczności dosyć ogólne rozpoznanie rękopiśmiennej i drukowanej
spuścizny Kolberga. W połowie roku 1964 zapoznanie się z rękopisami,
1

Kwerendy niezbędne do ustalenia wykazu publikacji Kolberga przeznaczonych do Pism
muzycznych (DWOK T. 61-62), m.in. w całości Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda
i „Ruchu Muzycznego”, wykonał wydawca tych tomów, Mieczysław Tomaszewski. Poszuki­
wania kompozycji Kolberga w zbiorach różnych instytucji w Polsce i poza krajem przeprowadziła Danuta Idaszak, która także przygotowała je do druku (DWOK T. 68 i 69). Kwerendy
w XIX wiecznej prasie polskiej i innych wydawnictwach w poszukiwaniu tekstów Kolberga
zamieszczonych później w tomie Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63) przeprowadziły
Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa.

68

�trzeba podkreślić że jeszcze bardzo ogólne, pozwoliło ustalić ten plan Dzieł
wszystkich Kolberga na 70 tomów1. Na poszerzenie liczby tomów z przewidzianych poprzednio 66 oraz na nowe tytuły i inne zmiany planów wyraził
zgodę Komitet Redakcyjny oraz władze PAN.
Już to wstępne zapoznanie się z rękopisami Kolberga w latach 1963
i 1964 wskazało, że spośród materiałów dotąd niepublikowanych najłatwiejsze do wyodrębnienia są zapisy dotyczące Pomorza i Mazur. Decyzja
o przygotowaniu do druku monografii tych regionów przed wykonaniem
inwentaryzacji całości rękopisów była trudna i nieco ryzykowna, ale jak
się później okazało niezbędna, ponieważ po zakończeniu obchodów Millenium dalsze finansowanie edycji Dzieł wszystkich Kolberga i przydział
papieru na druk były bardzo niepewne. Przez cały czas trwania „realnego
socjalizmu” papier drukarski był towarem deficytowym. Już w roku 1964,
gdy dobiegało końca wydawanie części fotooffsetowej Dzieł, delegacja
Komitetu Redakcyjnego starająca się w Ministerstwie Kultury o przydział
papieru na tomy następne, usłyszała od ówczesnej dyrektorki departamentu książki: „Przecież macie już swojego Kolberga, czego więcej chcecie”.
Dlatego Burszta, redaktor Dzieł wszystkich, postanowił możliwie szybko,
jeszcze przed zakończeniem finansowania obchodów Millenium, wydać
dwie monografie: Pomorze i Mazury pruskie (tomy 39 i 40) jako początek
serii ineditów oraz w tym samym czasie oddać do druku Korespondencję
Oskara Kolberga (tomy 64–66). Uważał, że nieodzowne jest stworzenie faktów dokonanych w postaci druku tych tomów, aby wypełnienie luki między
nimi było niepodważalną koniecznością. Dodać tu trzeba, że do monografii
Pomorza i Mazur w latach następnych nie odkryto w zbiorach Kolberga
materiałów innych poza pierwotnie wskazanymi2, nie odnaleziono także
nowych tekstów do Korespondencji3. Natomiast przygotowanie do druku listów pisanych przez Kolberga i przez niego otrzymanych przed zinwentaryzowaniem i dokładnym poznaniem całości jego spuścizny rękopiśmiennej,
1

Plan wydawniczy z 1964 przedstawiony jest m.in. w artykule J. Burszty i M. Tarki Wydanie „Dzieł wszystkich” Oskara Kolberga…, s. 52-53. Wykaz wydanych tomów Dzieł wszystkich znajduje się w Bibliografii prac Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło
cz. III (DWOK T. 85/III).
2 Jedynie w roku 2013 wśród kilkudziesięciu rycin wyjętych z tek Kolberga w okresie, gdy
redaktorem Dzieł był Gajek, tj. przed rokiem 1962, odnaleziono pięć rysunków otrzymanych
przez Kolberga w czasie badań na Pomorzu w 1875 r., zob. s. 57.
3 Korespondencja Oskara Kolberga została wydana jako tomy 64-66 Dzieł wszystkich w
latach 1965-1969.

69

�choć przyniosło poprawnie wydane teksty, uniemożliwiło opracowanie
zadowalającego komentarza do tej korespondencji1.
W trakcie redagowania Pomorza i Mazur pruskich zostały ustalone
i spisane w odpowiednich instrukcjach ogólne zasady opracowania nowych
monografii2. Po analizach treści tomów wydanych przez Kolberga przyjęty
został ramowy porządek rzeczowy dla nowych monografii regionalnych,
wzorowany na stosowanym przez autora Ludu. Powstały też specjalistyczne instrukcje dotyczące m.in. zasad odczytywania melodii w zapisach terenowych, systematyki pieśni, porządkowania w druku melodii tańców3,
zakresu modernizacji pisowni oraz transkrypcji tekstów gwarowych4. Instrukcje dotyczące języka musiały uwzględnić jego znaczne zróżnicowanie
ponieważ w spuściźnie Kolberga, poza polszczyzną potoczną, np. w spisanych przez niego relacjach o obrzędach czy w opisach strojów, znajdujemy zapisy literatury ludowej z różnych regionów, przede wszystkim Polski
i Ukrainy, tj. język artystyczny folkloru polskiego i ukraińskiego, przykłady
potocznej mowy ludowych informatorów polskich i ukraińskich oraz polski
język literacki z różnych epok, np. w przytaczanych fragmentach dawnych
dzieł, m.in. kronik, utworów Jana Kochanowskiego, Wespazjana Kochowskiego, Jędrzeja Kitowicza, renesansowych zielników, fragmentów literatury
sowizdrzalskiej czy prac XVIII i XIX-wiecznych historyków i historyków
literatury. Dla notowanych przez Kolberga (lub jego współpracowników)
informacji pochodzących z wywiadów i obserwacji, m.in. opisów z zakresu
kultury materialnej, notatek na temat przebiegu obrzędów, wierzeń, praktyk
leczniczych itp. w zakresie modernizacji języka i interpunkcji przyjęto zasady edytorskie stosowane przy wydawaniu XIX-wiecznych źródeł literackich
i historycznych. Osobne instrukcje dotyczyły zapisów tekstów folkloru, aby
1

M.in. nie można było wskazać miejsca druku materiałów etnograficznych dołączonych
przez autora listu, ponieważ odpowiednie tomy nie były jeszcze opracowane, nie zawsze też
można było powiązać treść listu z notatkami zawartymi w innych rękopisach.
2 Zasady opracowania nowych tomów przedstawił ogólnie J. Burszta m.in. we wstępie do
tomu Pomorze (DWOK T. 39), s. V-XIX. On też był autorem instrukcji ramowej i niektórych
szczegółowych.
3 Instrukcje związane z przygotowaniem do druku zapisów nutowych Kolberga i ich porządkowaniem w nowych tomach przygotowali Marian Sobieski i Danuta Pawlakowa.
4 Instrukcję taką dla tekstów polskich opracowała Monika Gruchmanowa, dla ukraińskich Władysław Kuraszkiewicz. W rękopisach znajdują się również teksty w innych językach
słowiańskich oraz litewskie, których opracowanie wymagało każdorazowo konsultacji ze specjalistami.

70

�prawidłowo oddać w druku notację Kolberga. Specjalnego potraktowania
wymagały też liczne przykłady wyrażeń i zwrotów gwarowych zestawiane
w osobnych słownikach lub wplatane w opis, ponieważ dokumentowały
one stan gwar danego regionu w okresie prowadzonych przez Kolberga
badań, a dla niektórych dialektów bywały dokumentacją najwcześniejszą.
Konstruując plan wydawniczy w 1964 r. na podstawie wstępnego rozpoznania rękopisów, postanowiono wydać jedenaście nowych monografii, tj.
wspomniane już tu Pomorze i Mazury pruskie oraz Śląsk, Góry i Podgórze,
Podole, Tarnowskie–Rzeszowskie, Sanockie–Krośnieńskie, Białoruś–Polesie, Litwa, Ruś Karpacka i Ruś Czerwona. Planowano ponadto wydanie
trzech tomów uzupełniających monografie, których druk rozpoczął Kolberg:
Mazowsze cz. VI i VII i Kaliskie cz. II. Pozostałe materiały etnograficzne
i folklorystyczne miały się znaleźć w suplementach do Ludu i Obrazów etnograficznych oraz w tomach Przysłowia, Materiały do etnografii Słowian
i Miscellanea. Ponadto zaplanowano osobne tomy na opracowania melodii
ludowych, kompozycje Kolberga, jego pisma muzyczne, studia rozprawy
i artykuły oraz korespondencję. Dla przygotowania tych 34 tomów oraz
planowanych zeszytów przeznaczonych na uzupełnienia dla tomów 1–36
i komentarze do nich konieczna była – jak już tu stwierdzano – inwentaryzacja wszystkich rękopisów, tj. szczegółowe rozpoznanie zawartości całej
zachowanej spuścizny Kolberga.
W trakcie inwentaryzacji dla każdej teki lub innego zespołu rękopisów
mającego własną sygnaturą archiwalną założono odrębną „księgę inwentarzową” i notowano w niej wszystkie zapisy znajdujące się na kolejnych
kartach w danej tece, niezależnie od ich autorstwa, treści, formy, postaci czy
gatunku folkloru. Notowano więc incipity wszystkich pełnych i fragmentarycznych utworów, wszystkich opisów, notatek i not bibliograficznych, wykonanych zarówno przez Kolberga, jak i jego współpracowników, znanych
z nazwiska bądź nieznanych, a także kolejny numer melodii służący do
identyfikacji zapisów nutowych bez tekstu. Zapisów takich na niektórych
kartach jest nawet ponad pięćdziesiąt na jednej stronie, ponieważ Kolberg
w czasie badań terenowych notował melodie często in continuo, po kilka
na jednej pięciolinii. Równocześnie sprawdzano, czy były one zamieszczone w którymś z tomów Ludu i po ustaleniu miejsca druku, wpisywano
informacje o tym w inwentarzu, a w roboczym egzemplarzu tomu na odpowiedniej stronie notowano dane o rękopisie. Dla zapisów niedrukowanych przez Kolberga wpisywano w inwentarzu na podstawie proweniencji
71

�geograficznej informację o regionie, którego dotyczą. Przedtem po analizie
tomów wydanych przez Kolberga i innych jego wypowiedzi uściślono zasięgi poszczególnych monografii składających się na Lud i Obrazy etnograficzne, nanosząc je na mapę z zaznaczonymi granicami administracyjnymi
obowiązującymi w XIX w. Granice terytoriów objętych monografiami najczęściej nie były przez Kolberga dokładnie precyzowane, w znacznej też
mierze zależały od obowiązujących w jego czasach podziałów politycznych
i administracyjnych, co dotyczy zwłaszcza granic zaborów. Ściślejsze wyznaczenie zasięgów regionów etnograficznych było też niemożliwe przed
zbadaniem ich kultury ludowej, a publikacje Kolberga bywały w tym zakresie pionierskie. On sam dla określenia terytorium objętego monografią
z konieczności posługiwał się często terminem „powiat”, a jego monografie
obejmowały najpierw jedną taką jednostkę administracyjną lub dwie (jak
Sandomierskie i Kujawy), później kilka lub kilkanaście (jak Poznańskie
czy Radomskie). Zresztą dość często wydając kolejny tom, „wkraczał” na
teren monografii sąsiedniego regionu, np. zapisy folkloru z Sandomierskiego wydał już w 1865 r. w osobnej monografii, w drugim tomie Ludu,
a późniejsze materiały uzupełniające z tego regionu zamieścił w wydanym
w latach 1887–1888 Radomskiem. Przyczyną bywało nie tylko pozyskanie
materiałów uzupełniających, ale także sztuczność granic politycznych, m.in.
dzielących Kujawy granicą prusko-rosyjską, a Krakowskie między zabór
rosyjski i austriacką Galicję. Np. część zapisanych przez siebie pieśni reprezentujących folklor krakowski z okolic Olkusza, Ojcowa i paru innych miejscowości leżących w zaborze rosyjskim, opublikował Kolberg w monografii
Krakowskie, a wiele lat później inne pieśni i melodie z tych miejscowości
w Kieleckiem. Jednak w trakcie ustalania przeznaczenia niedrukowanych
dotąd materiałów trzeba było rozstrzygać takie problemy jednoznacznie,
kierując się wynikami wspomnianych analiz i ustaleń.
Inwentaryzacja rękopisów była bardzo czasochłonna między innymi dlatego, że znaczna część zawartości tek to pieśni, często z melodiami, oraz melodie tańców i melodie wokalne bez tekstów. W sumie w charakteryzowanym
tu archiwum znajduje się nieco ponad 25 000 melodii w różnym stadium
opracowania, a tekstów pieśni i przyśpiewek jest znacznie więcej1. Są to zapisy Kolberga ze słuchu i kopie znacznej ich części przygotowywane przez
1 Np. w dwu rękopisach z przyśpiewkami (bez melodii), które będą scharakteryzowane
nieco dalej, jest około 5000 jedno- i dwuzwrotkowych tekstów.

72

�niego do różnie sprofilowanych, ale nie zawsze wydanych publikacji, a także
pewna liczba kopii sporządzanych przez późniejszych wydawców w latach
1900–1914. Jednak te kolejno powstające „warstwy”, tj. prymarne rękopisy
Kolberga i późniejsze ich wersje redakcyjne nie przetrwały w całości, a zachowane ich fragmenty przechowywane są dziś w różnych tekach niezależnie
od pochodzenia regionalnego, o czym już tu wspominano. Melodii i tekstów
pieśni zapisanych na kartach z odnotowaną lokalizacją1 szukano w trakcie
inwentaryzacji w monografii określonej przez tę notę. Zwykle trzeba było
starannie przeglądać cały tom, aby upewnić się, czy dany utwór był drukowany, czy jednak nie, bowiem w rękopisach znaczna część pieśni i melodii
nie ma adnotacji dotyczącej ich funkcji. Jednak nawet jeżeli w rękopisie melodia miała np. notę „weselna” lub „dożynkowa”, to nie zawsze można było
być pewnym, że w druku znalazła się w rozdziale określonym taką notatką.
Jak sam Kolberg pisał, melodie służyły do różnych tekstów i wykonywane
były w różnych sytuacjach, a teksty – zwłaszcza przyśpiewki – podkładano
pod różne melodie. Dlatego dopiero dokładne przejrzenie całej monografii
dawało pewność, że analizowana pieśń czy melodia nie była rzeczywiście
przez Kolberga opublikowana. Znacznie więcej pracy wymagało ustalenie
przynależności regionalnej pieśni i melodii oraz miejsca ich druku, jeżeli na
karcie nie było noty lokalizacyjnej, a w wypadku tych utworów zdarzało się
to stosunkowo częściej niż w rękopisach pozostałych gatunków folkloru czy
w notatkach etnograficznych. Dotyczyło to także zapisów terenowych. Uszkodzenia narożnika2, na którym była wpisana nota lokalizacyjna, albo zatarcie
jej, co zdarzało się po latach w wypadku notatek ołówkowych, utrudniało
odczytanie lub próby rekonstrukcji tych not, tj. odtworzenia pochodzenia
regionalnego utworów znajdujących się na karcie. Podobne problemy stwarzały przypadkowe podziały kart czy arkuszy dokonywane przez wydawców
1 Problemy związane z interpretacją not lokalizacyjnych w rękopisach Kolberga szerzej
omawia E. Milller w artykule Kolbergowskie metody zbierania i wydawania tekstów ludowych w świetle rękopisów, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, zob. tam zwłaszcza s. 17–26.
Zob. też: E. Millerowa Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg.
Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).
2 Jedną z przyczyn takich uszkodzeń było to, że tekturowe teczki używane przez Kolberga
do przechowywania rękopisów mają zwykle wymiary 34,3 × 22,5 cm albo nieco mniejsze, a np.
używany przez niego papier nutowy ma wymiary 35 × 27,2 cm, dlatego jego brzegi wystawały
poza okładkę teki i z czasem ulegały uszkodzeniom. W Archiwum PTL w roku 1953 umieszczono rękopisy razem z oryginalnymi tekami w nowych odpowiednio większych okładkach.

73

�materiałów Kolberga i osoby „porządkujące” rękopisy po śmierci Kopernickiego, tj. po roku 1891. Ponieważ notę lokalizacyjną zapisywał Kolberg często
tylko u góry pierwszej strony złożonego na pół arkusza1, tworzącego dwie
połączone karty, po rozdzieleniu takich połówek na osobne karty, do czego
dochodziło po wielokrotnym ich rozkładaniu, druga pozbawiona była lokalizacji. W sumie kart, dla których lokalizację regionalną trzeba było odtwarzać,
było wiele. Dla odszukania miejsca druku pieśni i melodii zanotowanych na
takich kartach lub właściwego przypisania ich do którejś z planowanych nowych monografii regionalnych trzeba było często przeprowadzać szersze analizy i poszukiwania w wielu tomach, a także w innych zespołach rękopisów.
Przy ustalaniu miejsca druku tekstów pieśni możliwe było w pewnym
stopniu wykorzystanie indeksów incipitów sporządzonych do tomów Ludu
i Obrazów etnograficznych. Jednak Kolberg w wielu monografiach łączył
przyśpiewki w kilkuzwrotkowe „aglomeraty” (tak sam nazywał takie zestawienia tekstów zamieszczone pod jedną melodią), czasem nawet kilkunastozwrotkowe, a w pierwotnym indeksie incipitów ujęta była tylko ich
pierwsza zwrotka. Dopiero wykonany w latach 1965–1966 indeks incipitów
zwrotek obejmujący wszystkie tomy serii fotooffsetowej i część wydanych
już tomów edycyjnych ułatwiał wyszukiwanie tekstów przyśpiewek. Indeks
incipitów tekstów pieśni i przyśpiewek był jednak narzędziem tyko pomocniczym. Redagowanie przez Kolberga do druku melodii wiązało się często z powstawaniem drobnych odmianek w incipitach (np. obecność albo
brak interiekcji oj, da, da dana, ej itp.), nieistotnych dla identyfikacji tekstu
pieśni, ale wpływających na miejsce jej incipitu w alfabetycznie szeregowanym indeksie. Te drobne różnice między zapisanym ze słuchu tekstem,
a ostateczną jego postacią w drukowanym tomie, utrudniały odszukanie
tekstu przy pomocy indeksu incipitów.
Próby skonstruowania indeksów zapisów nutowych dla tomów Kolberga nastąpiły już po zinwentaryzowaniu znacznej części jego tek i również
nie zawsze były pomocą wystarczającą w wyszukiwaniu w druku melodii
znajdujących się w rękopisach2. Obecnie funkcjonuje Elektroniczny Indeks
1 Tak zapisane są noty lokalizacyjne np. w większości rękopisów terenowych pochodzących prawdopodobnie z lat 1839–1870, znajdujących się dziś w tece 43 Miscellanea (Arch.
PTL, sygn. 1352, np. k. 34-62, 70-71).
2 Już w 1955 r. Adam Rieger pisał: „Indeks melodyczny do zbiorów Kolberga z przytoczeniem początkowych fragmentów melodii pozwoliłby w pełni wyzyskać trudno dostępny
materiał muzyczny z prac Kolberga i ułatwiłby konieczną konfrontację z obecnie zbieranymi

74

�Folkloru Muzycznego (EIFM) Instytutu im. Oskara Kolberga1 , który pozwala przeszukiwać incipity melodii i tekstów zapisanych pod nimi i kieruje do
miejsca druku w Dziełach wszystkich Kolberga.
Pozostałe gatunki folkloru i notatki dotyczące języka, zwyczajów, wierzeń czy kultury materialnej nasuwały zwykle nieco mniej problemów
w trakcie ustalania miejsca ich druku w Ludzie, choć i one zamieszczane
były przez Kolberga nie tylko w osobnych, wyłącznie im poświęconych
rozdziałach. Np. informacje o wierzeniach i podania wierzeniowe ilustrowały czasem materiały na temat budowy chaty czy prac polowych.
Podobnie przysłowia wykorzystywał Kolberg m.in. do charakteryzowania w rozdziale „Lud” stosunku miejscowej ludności do bliższych i dalszych sąsiadów i innych grup etnicznych. Natomiast słownictwo gwarowe
znajduje się praktycznie w każdym rozdziale – nazwy narzędzi, naczyń,
części stroju, czynności podawał Kolberg w tym miejscu tekstu, w którym jest o nich mowa. Czynił tak nawet w początkowych monografiach
(Kujawy, Krakowskie i Poznańskie), mimo że liczne przykłady miejscowego dialektu podawał tam w osobnych rozdziałach i zestawieniach
słownikowych2.
Wyjaśnienia przynależności regionalnej wymagały też często rękopisy
innych osób, które przekazały Kolbergowi swe zbiorki pieśni lub notatki,
zwłaszcza jeżeli w korespondencji nie zachowały się ślady ich wzajemnych
kontaktów, a rękopis był pozbawiony noty lokalizacyjnej i podpisu autora.
Ustalenia wymagało wtedy nie tylko miejsce sporządzenia zapisów, ale i ich
autorstwo. Jak wspominano już w biografii Kolberga, jego współpracownicy starali się przekazywać swe notatki osobiście lub przez okazje, aby
uniknąć dosyć wygórowanych opłat pocztowych, a przede wszystkim kontroli poczty stosowanej w zaborze rosyjskim nie tylko na granicy, ale także
wewnątrz Królestwa. Nie wszyscy z nich podawali miejsce zanotowania
melodiami”, A. Rieger Zagadnienia leksykalnego indeksowania melodii ludowych, „Lud”
T. XLII za rok 1955, s. 554–606. Zob. też E. Dahlig Z zagadnień komputerowej archiwizacji
i analizy melodii ludowych, „Muzyka” R. XLIV: 1999, nr 2, s. 101–113; E. Antyborzec i Ł. Smoluch Kolberg multimedialny. Między technologią a prawdą etnograficzną, „Lud” T. 98: 2014,
s. 109–112; E. Antyborzec, S. Zielonka Cyfrowy świat Kolberga, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi”
T. 4 za rok 2020, s. 11–21.
1 Dostępny jest na stronie: www.oskarkolberg.pl, zakładka Archiwum/Indeksy.
2 Dialektom wielkopolskim poświęcił nie rozdział w monografii, a osobną pracę Rzecz
o mowie ludu wielkopolskiego (ZWAK T. I: 1877, s. 3-36), przedruk w tomie Studia, rozprawy
i artykuły (T. 63 DWOK), s. 342–388.

75

�przysyłanych materiałów, mimo że Kolberg przypominał o tym, prosząc
o zapisanie i dostarczenie potrzebnych mu informacji lub dziękując za
otrzymane teksty. Nie wszyscy też podpisywali się, zwłaszcza gdy była to
kartka z pojedynczym tekstem pieśni. Niekiedy Kolberg sam na rękopisach swych korespondentów odnotował nazwisko osoby, która je przysłała, a czasem notatki włączone były bezpośrednio do listu, co wskazywało
i autora, i miejsce zapisu oraz graniczną datę powstania rękopisu. W szczególnych sytuacjach pochodzenie regionalne zapisu można było ustalić przy
pomocy kopii sporządzonych przez Kolberga. Np. porównanie pieśni znajdujących się w ofiarowanym Kolbergowi w 1862 r. rękopisie pt. Ukraińskie
śpiewy i tańce1 z wykonanymi przez niego kopiami tych tekstów i melodii,
mającymi notę „od Kowla” lub „z Polesia (od Kowla)”, pozwoliło uściślić
pochodzenie tego zbioru obejmującego ponad 100 tekstów i 74 melodie,
którego autor nie odnotował lokalizacji geograficznej. Nazwisko autora (autorki?) tego obszernego rękopisu pozostało jednak nieznane. Na nieco inną
sytuację wskazuje związek kilku zapisów nutowych Kolberga ze zbiorkiem
pieśni zanotowanych bez melodii przez nieznanego autora w niewielkim zeszyciku2. W jednym z rękopisów Kolberga znajduje się sześć początkowych
tekstów z tego zbiorku w tej samej kolejności, są tam opatrzone melodiami i notą „Krzeszowice”. Sądzić można, że Kolberg po otrzymaniu zeszytu
skłonił autora do zaśpiewania zapisanych tam pieśni, a nota „Krzeszowice”
nad każdą z melodii wskazuje lokalizację tych i innych pieśni ze zbiorku
tekstów3. Takie możliwości porównania pozbawionego lokalizacji rękopisu anonimowego autora z zapisem lub kopią Kolberga nie są jednak zbyt
liczne.
1

Rękopis Ukraińskich śpiewów i tańców znajduje się w tece z materiałami z Wołynia (BN
PAU i PAN, sygn. 3206, k. 170-186), dokładniej został scharakteryzowany we wstępie do tomu
Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), zob. tam s. XXXI-XXXII. Większość Kolbergowskich kopii pieśni z tego zbioru przechowywana jest w tece 28. Polesie (Arch. PTL) oraz
w zbiorach o sygnaturach 3206 i 3207 Wołyń (BN PAU i PAN).
2 Rkp. nieznanego autora w Arch. PTL, teka 36. Miscellanea, sygn. 1325, k. 39–79.
3 Zob. np. pieśni 873, 879, 886, 891, 896, 909 oraz 912 w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. II (DWOK T. 73/II). Dodatkową przesłanką było opatrzenie przez
autora rękopisu tekstu jednej z pieśni notą „Krakowiak z dn. 21/6 z r. 1868”, tj. datą ślubu Róży
Potockiej z Władysławem Krasińskim, który odbył się w Krzeszowicach. Melodię tej pieśni
z pierwszą zwrotką tekstu (z notą „włościanie krzeszowieccy w dn. 21/6 1868”) zamieścił Kolberg w Krakowskiem cz. II (DWOK T. 6), s. 276, nr 495, pełny tekst znajduje się w: O. Kolberg
Krakowskie. Suplement… cz. III (DWOK T. 73/III), s. 223.

76

�Wyniki inwentaryzacji wskazały, w których tekach znajdują się materiały do planowanych nowych monografii, a okazało się także, że dla większości regionów objętych monografiami wydanymi przez Kolberga istnieją
w rękopisach obfite i cenne materiały, które z różnych powodów nie zostały przez niego opublikowane w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych.
Najbardziej oczywiste są przyczyny pomijania przez Kolberga tekstów patriotycznych, zwłaszcza pieśni i podań związanych z historią Polski, ponieważ na druk ich w tomach wydawanych w Warszawie nie dawała zgody
cenzura rosyjska, a zamieszczenie takich utworów w późniejszych tomach
drukowanych w Krakowie zamykało książce drogę do odbiorców w zaborze rosyjskim1 – na granicy rosyjskiej cenzurowane były wszystkie przewożone lub przesyłane druki i rękopisy. W innych przypadkach wynikało
to stąd, że część zapisów uzyskał już po wydaniu odpowiedniej monografii, np. tekst szopki2 Jana Hyłki, murarza krakowskiego, otrzymał Kolberg
w roku 1887, wiele lat po wydaniu Krakowskiego. Niektóre inne materiały,
np. rysunki3 zabudowań z Lubelskiego wykonane przez Ciesielskiego były
nieudolne i wymagały poprawek z udziałem dobrego rysownika, na co
Kolberg widocznie nie mógł się zdecydować. Część wreszcie została pominięta przez Kolberga, gdyż ograniczony objętością książki selekcjonował
zebrane materiały, kierując się ich reprezentatywnością dla kultury ludowej
regionu, a w wypadku utworów wiejskich instrumentalistów, śpiewaków
i narratorów – jak można dziś sądzić – także wartością artystyczną. Teksty,
melodie i opisy pominięte przez autora Ludu, niezależnie od powodów
tej selekcji, podczas inwentaryzacji przeznaczane były do druku w suplemencie do danej monografii, a zapisy nierozpoznane co do przynależności
regionalnej miały być zamieszczone w tomie Miscellanea, ponieważ od
początku prac nad spuścizną Kolberga przyjęto, że opublikowane powinny
być wszystkie zgromadzone przez niego źródła.
W trakcie inwentaryzacji zidentyfikowano też wiele rękopisów, które
były podstawą druku melodii i tekstów zamieszczonych przez Kolberga
1 Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych
do obiegu przez carska cenzurę zagraniczną, T. 1-3, Warszawa 2006. Tam wymieniono
wszystkie prace Kolberga wydane w Krakowie, a zakazane w Warszawie w całości lub w części.
2 Tekst opublikowany w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement… cz. I (DWOK T. 73/I), s. 23–38.
3 Zob. w O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–17 (DWOK T. 75), ryc. 11–25 oraz
uwagi Wilhelma Kolberga o rysunkach Ciesielskiego tamże, s. 360–362.

77

�w Ludzie i Obrazach etnograficznych, czyli istotnym materiałem do komentarzy źródłowych dotyczących zapisów opublikowanych w XIX w. Komentarze te są ważną częścią suplementów uzupełniających monografie
wydane przez Kolberga, tj. tomów 70-84 Dzieł wszystkich. W roku 1963
zaplanowano dla nich zaledwie dwa tomy, czego przyczyną była nie tylko wspomniana już ograniczona wówczas liczba tomów dzieł Kolberga,
ale także nieznajomość niezinwentaryzowanych jeszcze rękopisów. Pełne
rozpoznanie zawartości tek Kolberga oraz zmiany w statusie redakcji i polityce wydawniczej spowodowały wiele lat później decyzję o przeznaczeniu w Dziełach wszystkich osobnej serii dla uzupełnień oraz komentarzy i zamieszczenie ich w tomach 70–84, odrębnych dla każdej z piętnastu
monografii wydanych techniką fotooffsetową. Przewidziano, że znajdą się
tam materiały dotyczące danego regionu odnalezione w rękopisach i dotąd
niedrukowane (tj. suplementy), komentarze źródłowe do tekstów i melodii
opublikowanych przez Kolberga oraz charakterystyka jego pracy nad monografią i zgromadzonych do niej materiałów, wykaz cytowanej i odnotowanej w niej literatury a także indeksy obejmujące całość materiałów z danego regionu, tj. tomy wydane w XIX w. i tom suplementowy. Komentarze
miały za zadanie wskazanie wykorzystanych przez Kolberga źródeł, bardzo
zróżnicowanych autorsko i formalnie. Są to przede wszystkim rękopisy pochodzące z jego własnych badań, zachowane w wersji prymarnej, powstającej w czasie bezpośredniego kontaktu z wykonawcami i informatorami. Nie
przetrwały one wprawdzie w całości, ale w różnym stopniu dla różnych
regionów, jednak nawet w takim stanie pozwalają formułować wnioski na
temat badań terenowych Kolberga w danym regionie i metod jego pracy.
W komentarzach wykorzystano także sporządzane przez Kolberga kopie
własnych zapisów, pochodzące dosyć często jeszcze z okresu przed podjęciem edytorskiego programu Ludu. Czasem są one jedynym świadectwem
potwierdzającym pochodzenia melodii czy tekstu z badań Kolberga. Zachowane rękopisy innych autorów wskazują, że część z nich powstała na
prośbę Kolberga, a część to zbiorki pieśni lub notatki etnograficzne spisane
dla własnych potrzeb i przekazane mu przez osoby nie zawsze dziś znane.
Zgodnie z wolą autorów Kolberg w druku często nie informował o autorskim pochodzeniu uzyskanych od nich materiałów. Gdy zachowały się ich
rękopisy, możemy dziś część takich danych uzupełnić.
Przypisy źródłowe do monografii wydanych przez Kolberga dotyczą także wykorzystanych przez niego publikacji. Literatura cytowa78

�na lub przywoływana w monografiach jest bardzo zróżnicowana – od
współczesnych mu zbiorów pieśni, podań i bajek, prac historyków i ludoznawców, artykułów etnograficznych i krajoznawczych ogłaszanych
w prasie itd., do dawnych kronik i tekstów literackich, a także druków
straganowych, np. przyśpiewek i pieśni dziadowskich oraz funkcjonujących jako popularne piosenki fragmentów oper i wodewilów. Wobec częstego w tomach wydanych przez Kolberga podawania odsyłaczy do literatury przedmiotu w postaci niepełnej, a czasem nawet ich braku, wszystkie
wskazówki bibliograficzne trzeba było weryfikować, aby w przypisach
źródłowych znalazły się pełne adresy bibliograficzne prac cytowanych
lub odnotowanych w danej monografii. Czasem w ustaleniu lub uściśleniu not bibliograficznych cytatów, wyciągów i odesłań znajdujących się
w Ludzie pomagają zachowane rękopisy.
Poza identyfikacją źródeł komentarze zawierają informacje o sposobie
ich wykorzystania przez Kolberga oraz o istotnych różnicach między zachowanymi rękopisami lub oryginałami cytowanych prac a tekstami i melodiami zamieszczonymi w monografiach wydanych. Chodzi tu m.in. o teksty
pieśni, które w druku bywają skrócone i zamiast kolejnych zwrotek mają
odsyłacz do bliskiego wariantu, a także o teksty w druku zniekształcone.
Najbardziej wyrazistymi przykładami przywracania w komentarzach pierwotnego brzmienia tekstu zapisanego w terenie są podania i pieśni wzmiankujące o wydarzeniach z historii Polski i odwołujące się do uczuć patriotycznych. Kolberg zwykle rezygnował z publikowania takich tekstów, ale
czasem, aby jednak zamieścić ich melodię w monografii, stosował „retusz”,
zamieniając w druku np. Rosjan na Francuzów. Podobne praktyki dotyczyły
tekstów obscenicznych, w których Kolberg wyrazy niecenzuralne również
w druku kamuflował.
Koncepcja i zasady opracowania suplementów i komentarzy przedstawione1 zostały we wstępie do pierwszego ich tomu wydanego w 2003 r.,
odnoszącego się do Pieśni ludu polskiego z 1857 r.

1

Zob. E. Millerowa i D. Pawlakowa „Suplementy” do monografii wydanych przez Oskara
Kolberga, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1 (DWOK T. 70), s. V–XVIII.
Zob. też E. Miller Suplementy do monografii regionalnych Kolberga. Koncepcja i funkcja tej
serii w edycji „Dzieł wszystkich”, w: Ja daję właśnie materiał..., s. 505–527.

79

�Ogólna charakterystyka obecnego stanu
spuścizny rękopiśmiennej Kolberga
Jak zaznaczono na początku, większość rękopisów została scharakteryzowana we wstępach towarzyszących tomom Dzieł wszystkich Kolberga.
Tu natomiast można przedstawić jedynie ogólnie obecny stan jego archiwum, a także opisać te manuskrypty, które z racji swego charakteru nie
były przedmiotem analiz w dotychczasowych opracowaniach.
Już przeglądając wszystkie rękopisy w trakcie wstępnego rozpoznania,
można było dość szybko zauważyć, że Kolberg, orientujący się doskonale
w zawartości swoich zbiorów, nie pozostawił spisanych wskazówek dotyczących chronologii i przeznaczenia posiadanych materiałów i ich związku
z kolejnymi podróżami badawczymi. O stanie swoich zbiorów informował
tylko bardzo ogólnie we wspominanych już tu spisach tek sporządzanych
pod koniec życia, a jedynym pozostawionym przez niego wykazem podróży,
w większości poświęcanych na badania terenowe, jest itinerarium1. Zawiera
ono jednak tylko roczne daty wyjazdów oraz nazwy odwiedzanych miejscowości i regionów, czasem także nazwiska goszczących go osób, a w konfrontacji z innymi źródłami stwierdzić można, że nie jest to wykaz kompletny.
Itinerarium spisane zostało pod koniec życia Kolberga, prawdopodobnie na
prośbę Kopernickiego, w okresie przygotowań do obchodów jubileuszu pięćdziesięciolecia pracy autora Ludu. Jednak bardzo trudno połączyć podane
tam roczne daty pobytu w różnych miejscowościach z zachowanymi zapisami folkloru i notatkami etnograficznymi. Nieco dokładniejsze informacje na
temat podróży przynoszą zapiski w notatniku zawierającym spisy dochodów
i wydatków2, ale dotyczą one jedynie lat 1859–1869 i tylko w niewielkim
stopniu pozwalają powiązać materiały znajdujące się w tekach regionalnych
z konkretną podróżą. Dokumentację wyników badań terenowych ograniczał
Kolberg do odnotowania lokalizacji geograficznej zapisu, a w wypadku pieśni i melodii także informacji o ich związku z obrzędami, jeżeli taki zachodził. W całej zachowanej spuściźnie nie znajdujemy wykazów zapisanych
1 Itinerarium zamieszczone zostało jako aneks w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66),
s. 704–707. Prawdopodobnie sporządzone zostało dla Kopernickiego jako materiał do rocznicowego artykułu zamieszczonego w „Nowej Reformie” w r. 1889, nr 107–109. Zob. też E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III
(DWOK T. 85/III).
2 Rkp. Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 3210.

80

�w terenie źródeł ani osobnych wskazówek dotyczących planowanego wykorzystania posiadanych materiałów. Wiadomości na te tematy przekazane
w sporządzanych przez Kolberga spisach tek są bardzo skrótowe, a innymi
nie dysponujemy. Jedynie rękopis melodii przechowywany dziś w tece 33.
Miscellanea i powiązane z nim rękopisy przyśpiewek z teki 13. Kraków i 16.
Radom, Opatów, Sandomierz zdają się wskazywać na tworzenie przez Kolberga katalogu melodii, do czego wrócimy nieco dalej. Z nielicznych świadectw wynika, że sam zdawał sobie sprawę z trudności, jakie może mieć
wydawca jego spuścizny. Już w roku 1873 pisał o niej:
[…] życzyć by wypadało, aby jeszcze zanim do druku oddana zostanie, została
opracowana przeze mnie, świadomego znaczenia wszelkich szczegółów1.

Poznanie całości stworzonego przez Kolberga archiwum pozwoliło
w pewnym stopniu odkryć specyfikę warsztatu terenowego i edytorskiego
autora Ludu, a przede wszystkim właściwą mu wielowarstwowość łatwą
do zauważenia nawet przy jego pobieżnym oglądzie: zachowane rękopisy
reprezentują różne etapy prac badawczych i redakcyjnych. Z wypowiedzi
i drukowanego dorobku Kolberga wiadomo, że ostateczny program badań
etnograficznych ukształtował on w latach 1864–1865, a wynikiem była
seria etnograficzno-folklorystycznych monografii regionalnych wydawanych jako Lud i Obrazy etnograficzne. Początkowo, od pierwszych badań
w roku 1839, swe zapisy melodii uważał za materiał do badania „charakteru muzyki” ludowej, a równocześnie publikował pieśni ludowe z akompaniamentem fortepianu, aby spopularyzować je jako muzykę narodową.
Następnie planował dokumentację folkloru poprzez monograficzne zbiory
różnych gatunków pieśni, czego wynikiem są pieśni weselne drukowane
w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849, a przede wszystkim cenny zbiór ballad, tj. Pieśni ludu polskiego z 1857 r. Kolejny plan, dotyczący
również folkloru, przewidywał wydawanie zbiorów pieśni regionalnych na
tle opisu zwyczajów i obrzędów, którym towarzyszą – taką zawartość miał
mieć pierwotnie tom Sandomierskie oddany do druku w r. 1862. Ostateczny program edytorski, polegający na wydawaniu regionalnych monografii
etnograficzno-folklorystycznych, przedstawił Kolberg publicznie w lutym
1865 r. w Liście otwartym do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej” i zawarł
1 Brulion listu do nieznanego adresata z datą „Kraków, 10 lutego 1873”, Korespondencja...
cz. I (DWOK T. 64), s. 442, tekst napisany nieznaną ręką i podpisany przez Kolberga.

81

�go w tytule: Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia,
obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Do tych kolejnych wydawnictw służyły mu gromadzone podczas badań w terenie od roku 1839
melodie i teksty i część z nich, zwłaszcza ta najdawniejsza, była kilkakrotnie
przepisywana i opracowywana. Żadna z tych „warstw”, tj. prymarne zapisy
terenowe, następne ich wersje redakcyjne ani rękopisy ostatecznie oddane
do drukarni, nie przetrwała do naszych czasów w całości, nienaruszona
i zebrana w jednym miejscu. Wprost przeciwnie – jak już tu wspominano –
rękopisy bywały usuwane i przemieszczane między tekami przez Kolberga,
następnie przez Kopernickiego, upoważnionego do takich działań, a potem
przez osoby, które sięgały do spuścizny Kolberga, aby jej wybrane cząstki
przygotować do druku lub wykorzystać we własnych pracach. Duży wpływ
na obecną zawartość tek Kolberga i utworzenie nowych zespołów, a zubożenie dawniej istniejących, miały nie do końca wyjaśnione losy rękopisów
w czasie wojny i w ciągu kilku lat bezpośrednio po niej.
Część zapisów prymarnych, tj. powstających w czasie bezpośredniego
kontaktu Kolberga z wykonawcami folkloru lub informatorami, usunął on
sam po wydaniu monografii, w której zostały wykorzystane. Stało się tak
z rękopisami użytymi w tomach wydanych przed rokiem 1883, w Kujawach, Poznańskiem i Lubelskiem, a po części także w Krakowskiem i Pokuciu. W spisie tek z roku 1883, najwcześniejszym z zachowanych, notatka
„odpadki od […]” widnieje przy tytułach tek nr 7, 9, 13 i 17, w których przechowywał rękopisy do wymienionych monografii. Częściowo opróżnione
zostały także dawne teki nr 21. Pokucie I i 22. Pokucie II, z których większość materiałów po wydaniu czterotomowej monografii została usunięta,
a pozostawione karty połączono później w jedną tekę. Sądzić więc można,
że Kolberg starannie przechowywał notatki terenowe i czystopisy powstające na ich podstawie do chwili wydania danej monografii, później usuwał
część z nich, uznając, że w przyszłości nie będą już potrzebne. Niektóre
zapisy dotyczące tych regionów ocalały, ponieważ z powodu tematyki lub
lokalizacji zawartych tam zapisów pojedyncze karty lub całostki z zapisami
prymarnymi po wydrukowaniu monografii bywały przez niego przenoszone z tek regionalnych do innych. Np. złożony na pół arkusz z zapisanymi
ze słuchu pieśniami i melodiami wykonanymi w większości w Lubelskiem1
1 Chodzi tu o kartę (Arch. PTL, teka 36. Miscellanea, sygn. 1320, k. 51) z zapisami terenowymi pieśni z notami lokalizacyjnymi: Zamość, Bortatycze, Lublin, Lubartów, Tatary, Miechów,

82

�znajduje się obecnie w tece 36. Miscellanea, której zawartość Kolberg
w swoim spisie określił jako „Pieśni patriotyczne i szlacheckie”. Na karcie
tej zapisanych jest blisko sto pieśni, z których tylko 28 zamieścił Kolberg
w tomach Lubelskiego. Pozostałe, m.in. patriotyczne, wśród nich mało znaną pieśń związaną z Wiosną Ludów na Węgrzech, opublikowano dopiero
w uzupełnieniach do Kolbergowskiej monografii1. Podobnie niektóre ze
źródeł do Poznańskiego, jako nie w pełni wykorzystane, przeniósł Kolberg
do teki 37. Miscellanea mającej podtytuł Czary. Wierzenia. Przysłowia
i zdania. Mieszczą się tam teraz, obok zapisów z innych regionów, także
własne notatki Kolberga na temat wierzeń w Poznańskiem i dwa teksty
innych autorów: obszerna praca Teobalda Klepaczewskiego Pogląd historyczny na zabobony w Polsce, zawierająca głównie materiały z Poznania,
i niewielki rękopis Emila Kierskiego Cośkolwiek o czarownicach, osobliwie
w Wielkopolsce2. Z tych samych powodów pozostał w tece 21/22. Pokucie
rękopis3 Bazylego Jurczeńki, ponieważ nie został wykorzystany w całości.
Poza pieśniami z Pokucia „dolnego” zawiera teksty z Huculszczyzny, którą
Kolberg zamierzał objąć osobną monografią.
Nie zawsze oczywiste jest, dlaczego i przez kogo rękopis został przeniesiony do innej teki, nie znamy np. przyczyny, dla której kilkadziesiąt
kart z zapisami terenowymi z Mazewa (Łęczyckie) znajduje się obecnie
w tece 38. Miscellanea, a kilka kart z takimi zapisami z Wielkopolski umieszczonych jest w tece 35. Miscellanea. Najczęściej nie wiemy
też, jaki był udział późniejszych wydawców w przemieszczaniu rękopisów miedzy tekami. Dodać trzeba, że przemieszczane były nie tylko
całe rękopisy i pojedyncze karty, ale także fragmenty kart. W trakcie
opracowywania tomów suplementowych zauważyć było można, że czasem wycięty fragment znajduje się w innej tece 4 niż „macierzysta” karta.
W takich sytuacjach w większości wypadków również nie można dziś
Firlej, zob. w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement… (DWOK T. 75), m.in. pieśni nr 119–121 i 139–
–141.
1 Tamże, pieśń nr 141, s. 103.
2 Rkp. T. Klepaczewskiego znajduje się w tece 37. Miscellanea (Arch. PTL, teka 37, sygn.
1327, strony 1–59), rkp. E. Kierskiego tamże (sygn. 1328, k. 111–112). Obydwa opracowania są
często cytowane przez Kolberga w cz. VII Poznańskiego (DWOK T. 15).
3 Rkp. B. Jurczeńki znajduje się w Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1258, k. 13–75.
4 Np. z karty z zapisami terenowymi z Jarochowa (wówczas pow. Łęczyca) znajdującej się
dziś w tece 7. Kujawy (sygn. Arch. PTL 1157, k. 5a) wycięta jest prawa górna ćwiartka, która
przeniesiona została do jednej z tek Miscellanea (teka 38, sygn. Arch. PTL 1134, k. 29);

83

�jednoznacznie stwierdzić, czy podziałów tych dokonał już Kolberg, czy
też późniejsi użytkownicy jego rękopisów. Niektóre pojedyncze zapisy ze
słuchu zachowały się w swych macierzystych zbiorach zapewne dlatego,
że zawierają, poza wydanymi drukiem, także zapisy tekstów i melodii
nieopublikowanych w monografii, np. w tece 7. Kujawy niektóre bajki
i kilka kart z pieśniami z Bodzanowa na Kujawach czy w tece 17. Lublin
karta z trzema bajkami zapisanymi na lubelskim przedmieściu Piaski.
W tece tej znajdują się też niewykorzystane w tomach Lubelskiego wspomniane już rysunki Ciesielskiego i innych autorów. W tece 14. Kielce
pozostały nie w pełni wykorzystane rękopisy ks. Władysława Siarkowskiego. Podobnie w innych tekach regionalnych zachowały się rękopisy
z melodiami i tekstami pominięte w druku przez Kolberga, a dziś zamieszczane w tomach suplementowych.
Największym zachowanym zbiorem zapisów terenowych są rękopisy
przechowywane obecnie w tece 43. Miscellanea1. Samych melodii teka
ta zawiera nieco ponad cztery tysiące, a są to w przeważającej większości
Kolbergowskie prymarne zapisy ze słuchu. Niegdyś znajdowały się one
prawdopodobnie w tece 33. Miscellanea – o nich Kopernicki napisał, że
zostawia je jako „okazy dające wyobrażenie o tym, w jaki sposób śp. O.
Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu”2. W większości zapisy te wykonane
były w różnych regionach Królestwa Polskiego, głównie na Mazowszu, ale
także w Kaliskiem, Kieleckiem, Radomskiem i Łęczyckiem oraz na Kujawach, ­niewielką część stanowią zapisy z Małopolski wydane w Krakowskiem i w tomach Góry i Podgórze, a kilka zaledwie pochodzi z Wielkopolski. Rękopisy te pochodzą w całości sprzed roku 1871, tj. z okresu gdy
Kolberg mieszkał i pracował w Warszawie3, a badania terenowe prowadził
przede wszystkim w zaborze rosyjskim. W sumie jest tam 129 kart zawierających pieśni z melodiami lub bez nich oraz melodie instrumentalne
i wokalne bez tekstów. Wśród nich jest kilka kart papieru nutowego, na
których Kolberg zapisał od trzydziestu do ponad pięćdziesięciu melodii
na jednej stronie. Poza rękopisami Kolberga znajduje się w tej tece zaledwie kilka kart z tekstami pieśni zanotowanymi przez inne osoby, między
1

Teka ta zawiera obecnie ogółem 129 kart numerowanych 1–100 i 126–154, karty 101–125
zaginęły przed wrześniem 1962 r.
2 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek…, k. 24.
3 Świadczą o tym m.in. noty lokalizacyjne wskazujące miejscowości, w których Kolberg
bywał tylko w tym okresie.

84

�innymi dwie z dopisaną przez Kolberga lokalizacją: „Wysoce” i „Mokrylas”1.
W miejscowościach tych był w roku 1843 w towarzystwie Teofila Lenartowicza, którego list z 1857 r., napisany po otrzymaniu Pieśni ludu polskiego
potwierdza, że poeta i przyszły etnograf razem odwiedzili tamtejszy dworek
Norwidów:
[…] zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysoce[m] i Mokrym Lesie, Ty
za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas, porządkujemy nasze
zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida2.

Z badań w Wysocem nie zachowały się zapisy melodii wykonane przez
Kolberga ze słuchu, a jedynie teksty pieśni pióra nieznanego autora, prawdopodobnie Lenartowicza. Ekspertyza grafologiczna nie potwierdziła jego
autorstwa ani też mu nie zaprzeczyła3. Drugą osobą, której rękopis z tekstami znajduje się w tej tece jest Józef Konopka. Jego zapisy4 noszą datę 21
sierpnia 1857 r. i są wynikiem wspólnych badań prowadzonych w okolicy
Krakowa podczas pobytu Kolberga u Konopki.
Nie wiadomo, kiedy rękopisy krótko tu scharakteryzowane wyjęto z teki
33. i włożono do osobnej okładki, nadając jej kolejny numer 43 i tytuł Miscellanea. Teka ta nie była odnotowana w wykazach Kolberga, wymieniona
jest dopiero w inwentarzu zbiorów Komisji Etnograficznej PAU wykonanym
w roku 1934 jako „43. Miscellanea. Pieśni”. Przechowywany w niej zespół
stanowi bezcenny materiał do badań nad folklorem, zwłaszcza muzycznym,
jako bezpośrednia dokumentacja wykonań ludowych instrumentalistów
i śpiewaków z lat 1839–1871. Zawarte tam zapisy w trakcie edycji Dzieł
wszystkich zamieszczane były w odpowiednich tomach suplementów bądź
służyły jako materiał do komentarzy źródłowych dotyczących pieśni i melodii publikowanych przez Kolberga w Ludzie i Obrazach etnograficznych.
Podobnie jak zapisy prymarne, także czystopisy, tj. teksty i melodie zredagowane na podstawie zapisów terenowych, nie zachowały się w całości.
Pojedyncze ich karty znajdują się dziś w prawie każdej tece, nie zawsze
1

Są to karty 36-37 w Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, być może jest to rękopis Lenartowicza.
List T. Lenartowicza z 25 marca 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66;
w Wysocem (wówczas pow. Ostrów Mazowiecka) Kolberg i Lenartowicz byli gośćmi Pauliny
Suskiej i Ludwika Norwida, siostry i brata Cypriana.
3 Ekspertyzę wykonano w r. 1968 na zlecenie Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga.
4 Rkp. J. Konopki z datą 21 sierpnia 1857 r. znajduje się w Arch. PTL, teka 43. Miscellanea,
sygn. 1352, k. 133–134.
2

85

�umieszczone tam zgodnie z jej tytułem. Często są to pieśni i melodie przygotowywane do publikacji przewidzianych jako kontynuacja zbiorów wydawanych w latach 1842–1849 lub do planowanych tomów monograficznych,
takich jak zbiór ballad w Pieśniach ludu polskiego z 1857 r. Zachowały
się więc redakcyjne wersje pieśni z melodiami z akompaniamentem fortepianu1, a także późniejsze rękopisy zawierające na jednej karcie pieśni
z różnych regionów, będące wariantami tego samego wątku lub zebrane
razem ze względu na temat czy sytuację wykonawczą2. Te ostatnie są fragmentami przygotowywanych, ale nie ukończonych monograficznych zbiorów pieśni, których publikowania Kolberg zaniechał. Zachowały się także
czystopisy materiałów do tomów nie zawsze przez niego dokończonych
w postaci pełnej monografii. Np. wśród zapisów z Wołynia pochodzących
z badań w 1862 r. znajduje się wiele czystopisów pieśni oraz opisy wesel
zredagowane na podstawie notatek terenowych. Jednak krótko po podróży
na Wołyń Kolberg ogłosił program Ludu, a z tego regionu Ukrainy nie
miał wszystkich materiałów potrzebnych do monografii, brakowało mu
m.in. zapisów dotyczących kultury materialnej i wierzeń. Dlatego zapewne
dokończenie prac nad Wołyniem odłożył, a po powstaniu styczniowym,
a tym bardziej po zamieszkaniu3 w Galicji nie mógł już powtórzyć badań
w tym regionie i uzupełnić zbiorów.
Jedynym zachowanym w całości rękopisem tomu Ludu, który Kolberg
uważał za gotowy, choć sam nie zdążył oddać go do drukarni, są Mazury
pruskie4. Dziś jest on pozbawiony karty tytułowej i wstępu, ale poza tym
zawiera całość monografii. Rękopis ten został wydany w tomie 40 Dzieł
1 Zostały one wydane w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
(DWOK T. 67), tam nr 599-834.
2 Np. zapisane na jednej karcie trzy kołysanki z melodiami i melodia z notą „usypiająca”
w tece 42. Miscellanea (sygn. Arch. PTL 1349, k. 6) z lokalizacjami: „Przysucha”, „od Poznania”
i „od Warszawy”; piętnaście wariantów z melodiami pieśni rekruckiej „Oj, wyjechał Jasieńko…”
z całego Królestwa Polskiego tamże (k. 21–22), cztery warianty z melodiami pieśni „Z tamtej
strony jeziora stoi lipka zielona” w tece 33. Miscellanea (sygn. Arch. PTL 1308/I, k. 12) zapisane
w Łeczyckiem, na Mazowszu i w Kaliskiem lub dziewięć wariantów tejże pieśni z melodiami
zapisanych w różnych regionach Królestwa Polskiego (tamże k. 16–17).
3 Kolberg przeniósł się w roku 1871 do Galicji, tj. do zaboru austriackiego, a ponieważ nie
przedłużył ważności rosyjskiego paszportu, po upływie sześciu miesięcy stał się emigrantem
i miałby duże kłopoty i koszty związane z uzyskaniem nowego paszportu. Zresztą można wątpić, czy po powstaniu styczniowym polski etnograf uzyskałby paszport umożliwiający podróż
po Wołyniu.
4 Rękopis ten znajduje się w BN PAU i PAN, sygn. 3208.

86

�wszystkich, a w aneksach do niego zamieszczono pieśni i inne materiały z Mazur pochodzące z odnalezionych fragmentów dawnej teki nr 3.
W spisie tek w 1886 r. przy tytule Mazury Kolberg zapisał: „Monografia
w znacznej części gotowa do druku”, Kopernicki cztery lata później w informacjach o tej tece opisał część jej zawartości jako „Materiały przysposobione już przez O.K.”. Rękopis Mazur pruskich sporządził Kolberg na
ćwiartkach arkuszy i zwykle zapełniał obydwie strony karty, czasem tylko
wykorzystywał niezapisane odwrotne strony niepotrzebnych już fragmentów innych własnych czystopisów, np. monografii Radomskiego. Staranne
pismo, stosunkowo niewielka liczba poprawek w tekście i w numeracji
pieśni, wpisanie odsyłaczy do źródeł, a także odsyłaczy do wariantów
w tomach poprzednio wydanych wskazuje, że Mazury pruskie były przygotowane w stosunkowo dobrych warunkach, wprawdzie w pośpiechu,
który towarzyszył wszystkim pracom Kolberga, zwłaszcza w ostatnich
latach życia, ale nie tak gorączkowym, jak w czasie opracowywania Przemyskiego.
Zachował się także rękopis przygotowywanej przez Kolberga trzeciej
części Kujaw, to jest zbiór tańców z tego regionu. Dysponujemy dziś trzema
kolejnymi wersjami1 tego planowanego tomu, z których każda obejmuje
ponad 700 tańców składających się z jednej, dwu lub trzech części: chodzony, czyli polski, odsibka, czyli kujawiak właściwy i ksebka, tj. mazur lub
obertas. Ta planowana trzecia część Kujaw pozostała w rękopisie z braku
pieniędzy na druk. Kolberg zalegał Jaworskiemu z zapłatą za wydanie drugiej części Kujaw w 1869 r. Jedynie fragmenty zbioru kujawiaków opublikował później w monografii Łęczyckiego jako osobny rozdział, a nieliczne
melodie zamieścił rozproszone w Poznańskiem. Fakt istnienia trzech kolejnych rękopiśmiennych redakcji zbioru tańców z Kujaw świadczy o przywiązywaniu przez autora Ludu dużej wagi do tych utworów i determinacji
w próbach ich opublikowania.
Druga część Kaliskiego, oceniana przez autora jako „monografia w połowie dokończona”, a przez Kopernickiego jako zawierająca: „materiały
o ile możności uporządkowane i przysposobione do druku […]”2, nie została
1

Zbiór tańców kujawskich wydany został w tomie Kujawy. Suplement do tomów 3 i 4
cz. I (DWOK T. 72/I), zob. tam wstęp D. Pawlakowej. Rękopis, który był podstawą druku znajduje się w Arch. PTL w tece 42. Miscellanea (sygn. 1350, k. 139-184), a dwie inne jego redakcje
tamże w tece 51. Miscellanea (sygn. 1358, k. 1-40).
2 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek…, k. 5.

87

�przez Kolberga opracowana do końca. Przeznaczone do tego tomu melodie
tańców są w większości zredagowane, ponumerowane oraz opatrzone notami lokalizacyjnymi i odsyłaczami do utworów zamieszczonych w tomach
wydanych wcześniej. Jednak redakcja tych materiałów wymagała jeszcze
dalszej pracy, m.in. dlatego że numeracja melodii jest niekonsekwentna,
melodie powtarzają się, a te same teksty przyśpiewek wpisywane są pod
różnymi melodiami. Jeszcze Hławiczka o zbiorze melodii tańców w tece 8
pisał: „Materiały te rzeczywiście są uporządkowane i ponumerowane przez
Kolberga, wymagają jednak jeszcze pewnych – niewielkich zresztą – uzupełnień”1. Niestety obecny stan tego rękopisu, głównie powtórzenia wielu
materiałów i wyraźne braki kart, uniemożliwił rekonstrukcję Kolbergowskiej wersji tej części tomu. Ponadto nie zostały przygotowane przez Kolberga pozostałe rozdziały monografii: bajki i inne utwory prozą oraz wierzenia.
W przeciwieństwie do Mazur pruskich drugą część Kaliskiego opracowano
w ramach Dzieł wszystkich na nowo.
Rękopisów służących bezpośrednio do druku Kolberg nie przechowywał po ukazaniu się monografii i sądzić można, że znane dziś takie manuskrypty zachowały się przypadkiem. Są to wspominane już tutaj dość
obszerne fragmenty rękopisu pierwszej i drugiej części Krakowskiego
znajdujące się wśród rękopisów pozostawionych przez Kolberga w Modlnicy w 1884 r., przechowywane dziś w tece 45. Miscellanea oraz prawie
kompletny rękopis tomu Przemyskie2. Redakcję tej monografii rozpoczął
Kolberg w ostatnich miesiącach życia, a zakończył ją Kopernicki w roku
1891. Autograf tomu po wydrukowaniu, razem z pozostałymi materiałami
z Przemyskiego (a także z innych regionów), nieznaną dziś drogą dostał się
do rąk Michała Federowskiego, etnografa, folklorysty i kolekcjonera dokumentów. Zbiory swe Federowski testamentem przekazał Towarzystwu
Naukowemu Warszawskiemu, a archiwum TNW, razem z Przemyskiem
Kolberga, trafiło po roku 1945 jako wieczysty depozyt do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Rękopis Przemyskiego jest jednak w znacznej
mierze rezultatem pracy Kopernickiego, nosi też jej liczne ślady3. Rękopis
ten oraz inne źródła wskazują, że mocno już schorowany Kolberg skupił się
przede wszystkim na opracowaniu zapisów nutowych, w przepisywaniu
1

K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3.
Zob. E. Millerowa „Przemyskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 83/I), s. XLVII–LII.
3 Zob. tamże, s. XXXV–XXXVI.
2

88

�tekstów pieśni pomagała mu Pelagia Blizińska, żona przyjaciela, a inne
notatki redagował do druku Kopernicki. Kolberg i Blizińska często używali czystych stron mających na odwrocie zapisy do monografii już wydrukowanych, m.in. Poznańskiego, Łęczyckiego, Mazowsza i Kujaw, a że
Kopernicki włączał do przygotowywanego rękopisu oryginały notatek
Kolberga o różnym formacie, manuskrypt Przemyskiego stanowi dziś po
części swoistą wyklejankę.
Do nielicznych przykładów czystopisów przygotowanych przez Kolberga do druku i do dziś zachowanych należą też niewielkie fragmenty Mazowsza Leśnego (DWOK T. 26) znajdujące się w tece 2. Mazury podlaskie1,
oraz Obrazów Słowiańszczyzny południowej, obszernego studium drukowanego w latach 1871–1872 w „Gazecie Polskiej”2.
W kilku tekach znajdujemy kopie zapisów Kolberga wykonane przez
późniejszych wydawców, którzy w latach 1900–1914 przygotowywali do
druku nowe tomy z polecenia Komisji Antropologicznej AU. Wspominano
już tu o kopiach wykonanych przez J. Bielę, W. Grzegorzewicza, S. Zdziarskiego i W. Kosińskiego. Redagując odpowiednie monografie, porównywano te kopie z oryginałami Kolberga, a ponieważ stwierdzano, że zarówno
teksty, jak i nuty zostały przepisane dokładnie, użyto ich w nielicznych wypadkach jako podstawy druku lub materiału do komentarzy źródłowych,
gdy oryginały Kolberga zaginęły.
Wspomnieć tu jeszcze można o odnalezieniu wśród rękopisów odbitek
korektorskich z poprawkami Kolberga. Jest ich niewiele: w trzech zachowanych arkuszach drukowanej w roku 1871 pierwszej części Krakowskiego
zauważyć można tylko oczywiste poprawki błędów literowych w tekstach
i nieliczne w zapisach nutowych, korygujące ten sam typ błędów. Kilka kartek korekty Kaliskiego, wydanego w 1890 r., wskazuje, że jeszcze w trakcie
druku wprowadzał w tym tomie3, poza poprawkami także szersze uzupełnienia.
1

Zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do
tomów 24-28, DWOK T. 80/I, s. XXXVIII.
2 Czystopis ten znajduje się w tece 40. Miscellanea (Arch. PTL, sygn. 1345, k. 13-16), tam
skierowane do drukarza notatki dotyczące stopnia pisma. Przedruk całego artykułu w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 26-258.
3 Korekty trzech arkuszy Krakowskiego cz. I znajdują się w tece 45. (sygn. Arch. PTL 1418/
II, k. 36–40)), korekty Kaliskiego w tece 8 (sygn. 1160, k. 365-347), zob. też ryc. 8 przed s. 143
w tomie Kaliskie. Suplement do tomu 23 (DWOK T. 79).

89

�Nie zachowały się żadne wypowiedzi Kolberga na temat stosowanego
przez niego systemu w układzie rękopisów w tekach regionalnych. Nie wiemy, jaki porządek nadawał swoim zbiorom folklorystyczno-etnograficznym;
zapewne zmieniał się on w ciągu lat, zwłaszcza z powodu podejmowania
nowych planów wydawniczych i narastania ilości zapisów po każdym sezonie badań terenowych. Porządek ten został w większości zatarty przez
późniejszych wydawców i archiwistów. J. Biela i W. Grzegorzewicz w opracowywanych przez siebie tekach gromadzili razem karty z materiałami
z danej miejscowości czy powiatu, a te układali alfabetycznie. Podobnie
około roku 1972 postąpili archiwiści z rękopisami Kolberga pochodzącymi
z trzech ostatnich lat jego badań terenowych. Przechowywane były one
niegdyś w tece 34., a opublikowane zostały w tomach Sanockie-Krośnieńskie w latach 1972-1974. Rękopisy te pierwotnie były podzielone rzeczowo
na osiem „podteczek”, dziś stanowiących odrębne jednostki archiwalne1.
Każda z nich zawierała zapisy określonych gatunków folkloru lub notatki
na jeden z głównych tematów monografii. Np. zapisy dotyczące obrzędów
dorocznych z pieśniami i melodiami znajdowały się w osobnej podteczce,
a wewnątrz niej ułożone były chronologicznie od Adwentu do kończącego
rok obrzędowy dnia św. Andrzeja. Zebrane w innej składce materiały na
temat obrzędów rodzinnych podzielone były również rzeczowo (chrzciny,
wesele i pogrzeb) niezależnie od miejscowości, w której zostały sporządzone w czasie badań. Widać więc, że dla Kolberga w ostatnim okresie życia
– zapisy z Sanockiego wykonane były w przeważającej większości w latach
1883-1885 – nadrzędne było wydzielenie w osobnej tece materiałów do
1 Materiały z dawnej teki 34. (dziś w BN PAU i PAN objęte sygnaturami 3194–3201) nie
były porządkowane przez późniejszych wydawców i dysponentów spuścizny Kolberga do roku
1972. Układ ich został zmieniony w Bibliotece PAN dopiero w trakcie redagowania odpowiedniego tomu inwentarza rękopisów drukowanego w r. 1973. Wtedy w każdej pierwotnej „podteczce” ułożono zapisy według not lokalizacyjnych, tj. nazw miejscowości, w których zostały
wykonane, lub której dotyczyły, a następnie alfabetycznie według tych nazw geograficznych.
Zatarło to związek niektórych pieśni z obrzędem, o ile ich przynależność do niego nie była
wprost zapisana na karcie. Ponieważ inwentaryzację tych rękopisów wykonano w redakcji
Dzieł Kolberga przed zmianą układu, można było odtworzyć pierwotną kolejność kart nadaną przez Kolberga i powiązać wszystkie teksty z ich miejscem w roku obrzędowym. Przed
drukiem inwentarza w Bibliotece PAN przemieszczono także niektóre karty między dawnymi
zespołami, np. cztery karty znajdujące się w zespole o sygnaturze 3200 przeniesiono do zespołu
o sygnaturze 3194. Przemieszczono też karty z zapisami z Wołynia w obrębie dawnej teki 26,
stanowiącej dziś dwa zespoły o sygnaturach BN PAU i PAN 3206 i 3207 i zmieniono ich kolejność w każdym z nich.

90

�regionu, w tym wypadku obejmującego Sanockie i Krośnieńskie, a dopiero
wewnątrz teki przyjęcie porządku rzeczowego podobnego do kolejności
problemów w monografii. Być może układ rzeczowy miały także rękopisy
przechowywane np. w tekach zatytułowanych Ruś Czerwona, ale został on
całkowicie zatarty przez późniejszych wydawców.
Rzeczowego układu nie mógł Kolberg stosować dla wszystkich materiałów, ponieważ często, nawet już po podjęciu prac nad monografiami
regionalnymi notował na jednej karcie opisy, teksty i melodie przeznaczone później do różnych rozdziałów tomu, a nawet do różnych monografii.
Wynikało to zapewne – jak już wspominano – z repertuaru informatora,
z którym miał do czynienia, a po części także z konieczności oszczędzania
papieru zabranego na parotygodniowy wyjazd.
Dokumentację kultury ludowej zebraną w ciągu pięćdziesięciu lat badań pozostawił Kolberg w trzydziestu tekach regionalnych i w niektórych
z dziesięciu tek zatytułowanych Miscellanea. Dziś dysponujemy blisko
siedemdziesięcioma odrębnymi jednostkami archiwalnymi, w części tylko
odpowiadającymi dawnym tekom1 i już to świadczy, że w stanie źródeł
zgromadzonych przez Kolberga zaszły zmiany. Zachowane spisy Kolberga
pochodzące z lat 1883–1887 obejmują 40 tek z bardzo ogólnymi uwagami
o ich zawartości. Jak już tu wspominano, w roku 1965 w zbiorach Muzeum
Etnograficznego w Krakowie w papierach S. Udzieli odnaleziono notatki
Kopernickiego na temat zawartości niektórych z nich2. Notatki te są również
skrótowe, ale w połączeniu z zapiskami w innych dokumentach pozwalają
stwierdzić, że po śmierci Kolberga z jego archiwum zaginęło co najmniej
kilka obszerniejszych rękopisów oraz druków z jego glosami. Ustalenia te
dotyczyć mogą tylko większych całostek wymienionych w spisach Kolberga lub Kopernickiego, albo zamieszczonych w tomach wydanych i opracowanych już po śmierci Kolberga w latach 1902-1914. Między innymi
z dawnej teki 26 Wołyń zaginął zeszyt z tekstami 25 bajek i innych tekstów
1

Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III). Wykorzystując spis
Kolberga z 1886 r. i późniejsze notatki Kopernickiego, wskazano tam ogólnie jakie zmiany zaszły w zawartości poszczególnych tek i w skrócie opisano obecną zawartość każdej z nich.
2 Większość notatek Kopernickiego wyjął z tek Kolberga Udziela i opatrzył tytułem Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich (zob. przyp. 3 na s. 11); w zbiorach S. Udzieli
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, wówczas nieskatalogowanych, odszukał je w roku
1965 Kamocki, który na prośbę Burszty przeprowadził kwerendę w papierach pozostawionych
przez Udzielę w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Wszystkie notatki Kopernickiego przytoczone są w Wykazie tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).

91

�prozą spisanych około roku 1835 przez Jana Prusinowskiego1, wręczony
Kolbergowi przez autora w 1862 r. w Żytomierzu. Z teki tej zaginął także
Kolbergowski zapis terenowy wesela z okolic Łucka2, który zachował się
tylko w czystopisie. W tece 25. Ukraina znajdował się rękopis Antoniego
Marcinkowskiego zawierający pieśni i opis wesela przeznaczone przez tego
autora do druku jako trzecia część jego Ludu ukraińskiego3. W tece 18
brakuje drukowanego zbioru bajek z glosami Kolberga, o którym J. Biela
w roku 1911 pisał:
Kazki zobraw Ignatij z Nikołowicz (Karpiński w Samborskiem – dopisek Kolberga) nakładem Jakoba Sawczyńskoho, Lwow 1861, stron 98, 8o . Mieści się
tutaj 26 podań ludowych, drukowanych cyrylicą. Tytuł zbiorku i nagłówki poszczególnych kazek przepisał Kolberg ołówkiem w alfabecie łacińsko-polskim
i dodał po prze[d]mowie spis rzeczy4.

Z teki 34. zaginął wydany przez J.K. Turowskiego Dodatek do zbiorów
pieśni ludu polskiego i ruskiego (Lwów 1846) zawierający teksty zapisane
w okolicy Sanoka. Z teki Chełmskie usunięte zostały odbitki prac Marii
Hemplówny5 ofiarowane Kolbergowi przez autorkę.
1 Rękopis Prusinowskiego miał jeszcze w ręku J. Tretiak, opublikował zawarte tam teksty
w Wołyniu w 1907 r. (zob. O. Kolberg Wołyń, T. 36 DWOK, s. 412-450), ponadto z teki tej zaginęło także kilka rękopisów pojedynczych pieśni wydanych przez Tretiaka, dwa z nich znajdują
się dziś w zbiorze autografów M. Ciechanowskiej (zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… DWOK T. 85/III, s 282).
2 O ile udało się ustalić, Kolberg nie usuwał zapisów terenowych przed wydaniem drukiem
monografii, do której służyły, więc rękopis ten zaginął raczej po jego śmierci, tj. po roku 1890.
Opis wesela z Łucka zachował się tylko w czystopisie (BN PAU i PAN, sygn. 3206, k. 60–61),
opublikował go J. Tretiak (T. 36, s. 51–58).
3 Rękopis ten wymienia Kolberg w koncepcie ostatniej woli z 7 maja 1883 r., tam dodał
o nim notatkę „w ręku dra Kopernickiego” (rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72).
W spisach tek z lat 1886 i 1887 (rkp. tamże, k. 76 i 80) wymienia również rękopis Marcinkowskiego, ale bez uwagi o przekazaniu go Kopernickiemu. Rękopis Marcinkowskiego jako znajdujący się w tece 25 wymieniony jest także w inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r., ale
inwentarz ten – jeżeli chodzi o rękopisy Kolberga – jest dosyć mechanicznie sporządzoną kopią
własnoręcznego spisu etnografa z 1886 r., wiec nie jest miarodajny. Dziś w spuściźnie Kolberga
rękopisu Marcinkowskiego nie ma.
4 Wstęp J. Bieli do rękopisu Rusi Czerwonej, rkp. w Arch. PTL, teka 18a, sygn. 1230, k. 1.
5 Były to dwa artykuły: M. Hempel Spis roślin jawnokwiatowych dziko rosnących w Słupi
Nadbrzeżnej, zebranych przez…, „Pamiętnik Fizjograficzny” T. 5: 1885, s. 135–153, oraz tejże
Spis rzadszych roślin jawnokwiatowych rosnących w Teresinie, zebranych przez…, tamże,
s. 154–159.

92

�Nie ma dziś w spuściźnie Kolberga rękopisu pieśni żniwiarskich odnotowanego przez niego w spisach z lat 1883 i 1886 jako część teki 31, przeniesiona później do teki 33. Nie wiadomo nawet, czy był to tylko zespół
luźnych zapisów, czy materiał już uporządkowany, np. według wariantów
tekstowych lub geograficznie. Nie ma też w spuściźnie Kolberga notatek
o gwarze złodziejskiej wymienionych przez niego w spisie tek z roku 1883.
Poza tekami Kolberga przechowywany jest obecnie rękopis Zdziarskiego
Sąde[c]czyzna i Podhale, opracowany na podstawie rękopisów z teki 11
Górale. Wyjęty z tej teki znalazł się po roku 1936 w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie1. Tamże jest teraz przechowywany brulion spisu
rycin strojów ludowych wykonany przez Kolberga w Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie dla Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej AU obejmujący 127 obiektów. Poza tekami Kolberga znajdują się też wspomniane
już tutaj rękopisy otrzymane przez Kolberga od Bazylego Jurczeńki i Sofrona Witwickiego, a wypożyczone przez Adama Fischera2 i razem z innymi
materiałami tego etnografa przechowywane dziś w Archiwum PTL. Z teki
43 zaginęły przed rokiem 1962 karty 101-125 zawierające zapisy terenowe
Kolberga. Czasem jego rękopisy dostawały się do popularnych w XIX w.
kolekcji autografów3, przy czym nie wiemy, czy działo się to zawsze za
wiedzą i zgodą autora lub późniejszych dysponentów jego spuścizny. Jedynie Cyprian Walewski, zaprzyjaźniony z Kolbergiem bibliograf i bibliofil,
rękopis jednej z jego recenzji do swej kolekcji dostał zapewne od autora4.
Ze spuścizny rękopiśmiennej Kolberga zaginęły nie tylko materiały folklorystyczne i etnograficzne. Zaginęły lub zostały rozproszone druki i rękopisy utworów wielu polskich kompozytorów z końca XVIII w. i pierwszej
połowy wieku XIX. Kolberg gromadził utwory kompozytorów współczesnych sobie i nieco wcześniejszych, a jego zbiór tańców był zapewne reprezentatywny dla polskiej twórczości w tym zakresie z pierwszej połowy XIX
w. W roku 1881 wydał w firmie Breitkopfa i Härtla pięćdziesiąt utworów
polskich kompozytorów z lat 1790–1850 pt. Polnische Tänze. Mazurkas
für das Pianoforte. Publikacja ta była pomyślana jako przegląd tego specyficznie polskiego gatunku ukazujący jego historyczny rozwój w latach
1

Rękopis ten znajdował się w tece 11 jeszcze w roku 1936, wspomina go K. Hławiczka,
zob. s. 42.
2 Zob. s. 30.
3 Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III), s. 282.
4 Zob. tamże, s. 270.

93

�1790-1850. Planował też wydanie podobnie pomyślanego zbioru polonezów.
W roku 1884 pisał do Juliana Horoszkiewicza, zbieracza i wydawcy polskich pieśni wojskowych i patriotycznych:
Polonezów dawnych z akompan[iamentem] fortepianu przez różnych napisanych
autorów i anonimów posiadam kilkadziesiąt i zbieram ich więcej, by je kiedyś
sam publikować, jakem to już zrobił z mazurami […]1.

Obecnie w zachowanej spuściźnie Kolberga nie ma druków ani rękopisów mazurków i polonezów polskich kompozytorów, które wydał lub
zamierzał wydać jako antologie ukazujące stan tych gatunków przed pojawieniem się kompozycji Chopina.
Teki regionalne i miscellanea o numerach od 1 do 40 powstały za życia
Kolberga i przynajmniej w części z nich obecna zawartość bliska jest pozostawionej przez autora. W każdej z tek regionalnych (tj. 1–30) znajdują
się materiały z tytułowego regionu, choć obok nich są tam także zapisy
pochodzące z innych terenów. W pewnej mierze spowodowane jest to metodą zapisywania folkloru przez Kolberga. Wiele kart z zapisami melodii
i pieśni, zwłaszcza pochodzącymi z badań prowadzonych przed podjęciem
programu Ludu, zawiera utwory notowane w kilku miejscowościach leżących czasem w różnych regionach. Mogło to wynikać – jak już wspomniano – z konieczności oszczędzania papieru zabranego na wycieczkę
przebiegającą przez kilka miejscowości albo z nawiązywania w jednym
miejscu kontaktów z wykonawcami pochodzącymi z różnych okolic. Niektóre zachowane zapisy prymarne wskazują, że zwłaszcza podczas badań
prowadzonych w początkowych latach Kolberg notował repertuar spotykanych muzyków kolejno na jednej karcie. Karty takie zapisane obustronnie zawierają niekiedy ponad sto melodii, a nowa nota lokalizacyjna nad
którąś z kolejnych wskazuje, że zmienił się instrumentalista albo śpiewak.
Również część tek Miscellanea2 utworzonych przez Kolberga i zachowanych do dziś zawiera rękopisy o treści określonej ich podtytułem, choć
1 Brulion listu do J. Horoszkiewicza z 29 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 137.
2 Pierwotnie tek Miscellanea było 10, obecnie spośród utworzonych przez Kolberga istnieją teki Miscellanea o numerach 31, 33, 35–40, jednak ich zawartość nie zawsze odpowiada
pozostawionej przez Kolberga. W brulionie spisu z roku 1883, dołączonym do konceptu testamentu (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k.74), odnotowane są także teki o numerach 41 i 42, ale opis

94

�w każdej zauważymy także karty włożone tam raczej przypadkowo1. Dosyć
jednolity charakter mają manuskrypty z teki 31. Miscellanea z podtytułem Bibliografia, notatki, które w większości powstały zapewne krótko po
opracowaniu programu Ludu, tj. około roku 1865. Są to wyniki dokładnych i systematycznych kwerend całych roczników czasopism, np. na k.
1–4 zestawione są wszystkie przydatne dla etnografa artykuły z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”, wydawanego w latach 1834–1849, na kartach
następnych znajdują się podobne spisy zawartości roczników wileńskiego „Athenaeum” z lat 1841–1851, poznańskiego „Tygodnika Literackiego”
z lat 1842–1844 czy znacznie wcześniejszego „Dziennika Wileńskiego” z lat
1806–1830. Spisy te obejmują zawartość kilkunastu czasopism polskich,
głównie wydawanych w pierwszej połowie wieku XIX. Na wielu innych
kartach zanotowane są informacje o drukowanych w różnych czasopismach
artykułach związanych z określonym regionem lub tematem, tj. zestawione rzeczowo, a nie według źródeł. Razem spisane są np. noty artykułów
o ludach azjatyckich zamieszkujących Syberię, a także noty zbiorów bajek
ludowych wydanych w języku niemieckim w latach 1836–1869. Notatki
z systematycznych kwerend2 dotyczą w większości publikacji sprzed roku
1865, rzadko odnotowane są artykuły z późniejszych roczników „Kłosów”
czy „Tygodnika Ilustrowanego”. W sumie jest tam ponad 1800 not bibliograficznych, głównie artykułów z czasopism i prac zbiorowych, rzadziej
prac zwartych, na temat folkloru i innych dziedzin kultury ludowej, a także
zawierających opisy podróży, informacje o zabytkach, ryciny strojów ludowych, podania i legendy związane z różnymi miejscowościami. Sądzić więc
zawartości tek Miscellanea 39–42 i ich numeracja są poprawiana i teki 41 i 42 zostały tam
ostatecznie skreślone.
1 Np. w tece 31. po arkuszach z notami bibliograficznymi znajduje się czystopis artykułu
o rodzinie muzyków francuskich Philidor Danican przeznaczony do Encyklopedii powszechnej, ale tam niedrukowany, zob. w Pismach muzycznych (DWOK T. 62), s. 191–192,
2 W trakcie poszukiwań bibliograficznych Kolberg korzystał z czasopism, których część
znajduje się obecnie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Na paru egzemplarzach gazet
warszawskich i innych czasopism w tej bibliotece zobaczyć można charakterystyczne zakreślenia ołówkiem, takie same, jakie zauważamy w drukach pochodzących z podręcznej biblioteki
Kolberga lub na fragmentach czasopism przechowywanych w tekach z jego rękopisami. Widoczne są one w egzemplarzach w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej na marginesach artykułów cytowanych lub odnotowanych w Ludzie. Niekiedy są to nawet notatki, np. obok artykułu
O. Grudy Ślesin w „Dzienniku Warszawskim” 1851, nr 70, 71, 73–75. Te ostatnie zauważył
W. Sobisiak, wydawca materiałów Kolberga z Kaliskiego, zob. O. Kolberg Kaliskie i Sieradzkie
(DWOK T. 46), przypis we wstępie W. Sobisiaka na s. XII.

95

�można, że bezpośrednio po opracowaniu programu Ludu i ogłoszeniu Listu
otwartego w 1865 r. podjął Kolberg poszukiwania literatury na temat kultury ludowej i wtedy powstała większość notatek mieszczących się w tece 31.
Miscellanea. Później w kolejnych tomach zamieszczał wyciągi, streszczenia
i cytaty z artykułów odnotowanych w tym zespole.
Materiały w większości jednorodne treściowo zawierają także trzy wspominane tu już teki Miscellanea: teka 33 z dłuższym podtytułem Muzykalia,
odpadki od serii I („Pieśni ludu polskiego”); P[ieśni] żniwiarskie, teka 36.
z podtytułem Pieśni patriotyczne i szlacheckie i 37. mająca podtytuł Czary.
Wierzenia. Przysłowia, zdania. Do charakterystyki rękopisów z teki 33.
trzeba będzie tu jeszcze wrócić, natomiast w dwu pozostałych tekach (tj. 36.
i 37.) przechowywane są rękopisy umieszczone tam przez Kolberga i odpowiadające w dużej mierze tytułowi. Podobnie w tekach 39. i 40. znajdują
się nadal materiały dotyczące folkloru Łużyczan i innych narodów Słowian
zachodnich i południowych a po części także wschodnich. Natomiast rękopisy znajdujące się obecnie w dwu innych tekach Miscellanea nie mają
wiele wspólnego z wcześniejszą zawartością, tj. manuskryptami dawniej
złożonymi tam przez Kolberga. Przeciwnie – układem i treścią sprawiają
wrażenie materiałów zebranych razem raczej przypadkowo. Dotyczy to
teki 35., której pierwotną zawartość usunął Kopernicki, a także teki 38.,
której skład najpierw zmienił Kolberg, a później prawdopodobnie osoby
„porządkujące” jego spuściznę. Obydwie zawierają dziś materiały etnograficzne i folklorystyczne z różnych regionów, w większości w rękopisach
Kolberga, a zebranie ich razem nie jest uzasadnione ani treścią zapisów, ani
ich charakterem czy lokalizacją geograficzną.
Dziełem późniejszych wydawców, archiwistów i innych osób odpowiedzialnych za spuściznę etnografa jest utworzenie tek o numerach 41–51. Powody wydzielenia znajdujących się w nich obecnie rękopisów nie zawsze
są znane. Teka 41. to rękopis Kolberga, który odnotowany jest z tym numerem i z tytułem Pieśni ludowe religijne w inwentarzu Komisji Etnograficznej w 1934 r., gdzie opatrzony jest notatką „przygotowane do druku”. We
wcześniejszych spisach Kolberga i innych dokumentach nie ma wzmianek
o istnieniu takiej pracy autora Ludu. Przekazana była w osobnej kopercie
w roku 1953 do Archiwum PTL i tam została zapisana jako teka 41 Materiały
do pracy o śpiewach religijnych ludowych. Również teki Miscellanea o numerach 42 i 43 są wymienione po raz pierwszy dopiero w inwentarzu z roku
1934, z nich teka 42 jest dosyć przypadkowym zbiorem rękopisów o różnym
96

�charakterze, a zawartość teki 43 i znajdujące się w niej rękopisy z badań
terenowych już tu wspominano. Obydwie powstały prawdopodobnie przed
rokiem 1914, tj. w okresie, gdy teki Kolberga znajdowały się już pod opieka
Komisji Antropologicznej i korzystały z nich osoby przygotowujące wybrane
rękopisy do druku lub szukające materiałów do własnych prac.
Odmienne jest pochodzenie trzech następnych tek o numerach 44–46.
Rękopisy tam zawarte mają pieczęcie „Archiwum familii Nowina Konopków” i pochodzą ze zbiorów niegdyś przechowywanych w Modlnicy lub
w Mogilanach. Jak podano wyżej, zostały one nabyte przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w jednym z antykwariatów warszawskich w roku
1959. Część z nich to fragmenty rękopisów Kolberga pozostawionych przez
niego w Modlnicy w 1884 r., ale znaczna część zakupionych manuskryptów nie należała do Kolberga, a do Konopków. Z trzynastu pozyskanych
wtedy odrębnych rękopisów w archiwum PTL we Wrocławiu utworzono
trzy nowe teki, kierując się ich treścią, a po części autorstwem i nadano im
kolejne numery i tytuły: tece 44 tytuł Przysłowia a następnym 45 i 46 –
Miscellanea.
Również teka 47 została utworzona w archiwum PTL we Wrocławiu
z rycin otrzymanych w roku 1953 z krakowskiego Muzeum Etnograficznego w osobnej kopercie, poza tekami, oraz wyjętych z tek później, w latach
1956–1961 w Pracowni Kolbergowskiej działającej przy Zarządzie Głównym PTL. Dołączono do nich w 2013 r. wspominane już tutaj ryciny odnalezione w papierach J. Gajka. Razem ze szkicami, rysunkami oraz fotografiami
zachowanymi w tekach regionalnych stanowią one ważną dokumentację
uzupełniającą opisy strojów, chat, naczyń itd., i są publikowane w nowych
monografiach regionalnych i w suplementach. Nie jest to jednak kontynuacja zgromadzonej przez Kolberga kolekcji, składającej się m.in. z fotografii
specjalnie na potrzeby Ludu wykonywanych w Krakowie w firmie W. Rzewuskiego i w Kołomyi u J. Dutkiewicza, a także z rysunków i akwarel, m.in.
W. Gersona, T. Konopki i T. Rybkowskiego. W wykazie tek z 10 stycznia
1886 r. na końcu Kolberg odnotował:
A nadto zbiór fotografij, akwarel, rysunków, szkiców itp., przedstawiających
przeważnie typy i ubiory włościan, objęty osobnym spisem. Ze zbioru tego korzystano już w pewnej części przy wydawnictwach1.
1 Wykaz tek rękopiśmiennych sporządzony przez O. Kolberga, Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), aneks 12, s. 748.

97

�Wspomniany przez Kolberga „osobny spis” rycin nie zachował się,
a późniejsze losy kolekcji, opisanej tak skrótowo w przytoczonym wykazie,
nie są znane. Ta część zbiorów ikonograficznych Kolberga prawdopodobnie
zaginęła w Warszawie w 1944 r., po powstaniu, lub w Modlnicy. Jej odpryskiem jest kolekcja rysunków i akwarel W. Gersona przechowywana
obecnie w Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie.
Rękopisy przechowywane dziś w tekach Miscellanea 48, 50 i 51 robią
wrażenie zespołów utworzonych przypadkowo. Wspomniano już, że jako
trzy pakunki zostały odnalezione w Instytucie Historii Kultury Materialnej
PAN w Warszawie prawie dziesięć lat po przekazaniu przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie spuścizny rękopiśmiennej Kolberga do tworzonego
w roku 1953 Instytutu Historii Kultury Materialnej. Odnalezione w pomieszczeniach IHKM na początku roku 1963 r. pakunki zostały przywiezione do
redakcji Dzieł Kolberga w Poznaniu. W archiwum PTL otrzymały numery
kolejnych tek i tytuły Miscellanea. Trudno dziś ustalić, w której z tek założonych przez Kolberga znajdowały się dawniej. Np. rękopisy kompozycji
Kolberga wypełniające dziś znaczną część nowej teki 51 (tam karty 41–232)
nie były ujęte1 w spisie z 1886 r.
Stwierdzano już tutaj, że nie odnaleziono w spuściźnie Kolberga wykazów czy indeksów zawartości tek, poza konceptem ostatniej woli z roku
1883 i spisami dołączonymi w latach 1886 i 1887 do pism kierowanych do
Akademii Umiejętności i Wydziału Krajowego we Lwowie, a te są bardzo
skrótowe. Dlatego trudno dziś porównać obecną zawartość tek ze stanem
zostawionym przez Kolberga oraz bezspornie ustalić wiele faktów z dziejów
rękopisów pozostawionych przez niego testamentem w roku 1890 do dyspozycji Akademii Umiejętności.
Za jedyny odkryty w zbiorach Kolberga swoisty katalog dotyczący zapisanych przez niego melodii tańców, ślad warsztatu edytorskiego z lat
1845–1857, uznać można trzy odrębne rękopisy przechowywane obecnie
w różnych tekach. Jeden z nich to obszerny czystopis melodii2, znajdujący
1 W spisie tek dołączonym do konceptu ostatniej woli (rkp. Kolberga, sygn. BN PAU i PAN,
2183, k. 72) z 7 maja 1883 r. przy tytule teki 40. widnieje notatka „Prywatne (teksta oper itd.)”,
być może później, po roku 1883, Kolberg własne kompozycje przeniósł do innego zespołu –
w spisie z roku 1886 nie ma tego podtytułu. Zbiór autografów znajdujący się dziś w tece, której
nadano w 1963 r. tytuł Miscellanea i numer 51, jest być może fragmentem zbioru własnych
utworów przechowywanych dawniej przez Kolberga w tece 40.
2 Rkp. O. Kolberga w Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 1-81; karty tego rękopisu są błędnie
ponumerowane: k. 1–28 zawierają melodie nieparzyste nr 1535–2606, k. 29–44 melodie parzyste

98

�się w tece 33. Miscellanea, zawierający ponad 3200 zapisów. Melodie te
skorelowane są z tekstami przyśpiewek zawartych w dwu innych manuskryptach1 i połączonych z tymi melodiami systemem odsyłaczy. Zapisy
nutowe znajdujące się dziś w tece 33 są kopiami melodii z notatek terenowych. Obejmują one prawdopodobnie znaczną część (być może nawet
całość) melodii tanecznych zapisanych od początku badań do połowy roku
1857. Jest to 81 kart grubego papieru nutowego, na których wpisanych jest
dwukolumnowo 2605 melodii tanecznych w metrum nieparzystym, 591
w metrum parzystym, ponadto kilkanaście melodii nieliczbowanych z tytulikiem „Kozaki”, ponad trzydzieści określonych jako „Polki” oraz kilkanaście
innych, też nieliczbowanych. Dla każdej melodii Kolberg przeznaczył dwie
pięciolinie połączone akoladą i kreskami taktowymi. Wskazuje to na zamiar wpisywania na dolnej pięciolinii akompaniamentu, który został jednak
opracowany tylko dla niewielkiej części, w sumie mniej niż stu zawartych
tam melodii. Na początku rękopisu, w obu grupach tańców, nieparzystych
i parzystych, na górnej pięciolinii Kolberg wpisał kolejno melodie tańców
(tylko tańców, melodie pieśni opuszczał) wydane w jego pierwszym zbiorze2
drukowanym w latach 1842–1845, z odsyłaczami do tego druku, następnie
wpisywał melodie taneczne z różnych regionów, głównie z Królestwa Polskiego, pochodzące z narastających stopniowo zapisów terenowych. Pod
nutami często widnieją incipity przyśpiewek, niekiedy ograniczone do jednego lub dwu słów. Wszystkie melodie mają noty lokalizacyjne dotyczące
pojedynczych utworów albo kilku czy kilkunastu następujących kolejno po
sobie.
Znaczna część zapisów nutowych zawartych w tym rękopisie połączona
jest odsyłaczami z dwoma zbiorami tekstów przyśpiewek, przechowywanych dziś w innych tekach. Jeden z nich to znajdujący się w tece 16. Radom.
Opatów. Sandomierz rękopis pt. Obertasy i mazurki. Zawiera on ponad
1900 tekstów, w większości jedno- i dwuzwrotkowych przyśpiewek, między
nr 1–595, k. 45–46 nieliczbowane kozaki i inne tańce (50 melodii), k. 47–81 melodie nieparzyste
nr 1–1534.
1 Jeden to Krakowiaki i polki, obecnie w Arch. PTL teka 13, sygn. 1193, k. 1–34, drugi –
Obertasy i mazury tamże, teka 16, sygn. 1209, k. 1–25.
2 Tj. w Pieśniach ludu polskiego drukowanych w Poznaniu u Żupańskiego. A. Pawlak we
wstępie do Pieśni i melodii ludowych… (DWOK T. 67/I), s. XV, pisze mylnie, że w omawianym
rękopisie z teki 33 na początku wpisane są melodie z Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 r.
i z tego powodu ocenia jego powstanie na lata 1857–1862.

99

�którymi sporadycznie zapisane są teksty pieśni. Przyśpiewki te pochodzą
z własnych badań Kolberga, prowadzonych głównie w regionach leżących
w Królestwie Polskim. Wiele z nich ma zwrotne odsyłacze do melodii znajdujących się w zbiorze nut z teki 33. Drugi rękopis to teksty pt. Krakowiaki i polki, dziś przechowywany w tece 13. Kraków. Wpisanych jest
tam ponad 2900 przyśpiewek, również jedno lub dwuzwrotkowych i tak
jak teksty w Obertasach połączonych zwrotnymi odsyłaczami z melodiami
z teki 33. Większość przyśpiewek w tym rękopisie jest przepisana przez
Kolberga z kilku zbiorów pieśni innych wydawców z lat 1833–1856, a blisko 750 wpisanych na końcu pochodzi z jego własnych badań terenowych.
Ostatnie z nich (w sumie 157 tekstów) mają noty lokalizacyjne: „Zakopane,
Hamry”, „Czorsztyn”, „Szczawnica” i „Mogilany”. Te nazwy miejscowości
mogą wskazywać, że ostatnie przyśpiewki w rękopisie Krakowiaki i polki
wpisał Kolberg po swej wycieczce w roku 1857 do Zakopanego i okolic.
Były to jego pierwsze badania terenowe na Podhalu i prowadził je w tych
właśnie miejscowościach. Natomiast zanotowanych wtedy melodii już nie
włączył do rękopisu z teki 33. Miscellanea – nie ma tam zapisów z Podhala
i Tatr, co być może znaczy, że uzupełnianie w nim melodii zakończył przed
pobytem w Zakopanem w roku 1857.
Trzy rękopisy tu scharakteryzowane stanowiły prawdopodobnie – jak
już zaznaczono – rodzaj katalogu czy kartoteki służącej do wyszukiwania
potrzebnych melodii tańców, a następnie odpowiadających im przyśpiewek.
Tworzenie omawianego zespołu Kolberg rozpoczął po zredagowaniu zbioru
Pieśni ludu polskiego drukowanego w latach 1842–1845 w Poznaniu albo
nawet dopiero po jego wydaniu, a „zamknął” jako uzupełniany na bieżąco
rękopis prawdopodobnie w połowie roku 1857, po kolejnej zmianie programu wydawniczego. Przedtem mógł mu służyć jako pomoc we wstępnym
wyborze materiałów do różnie sprofilowanych gatunkowo i tematycznie
zbiorów tańców z przyśpiewkami i melodii instrumentalnych. Zgromadzone tam zapisy nutowe łatwiej było przeglądać i wybrane melodie odszukać potem w rękopisach terenowych, aby włączyć je do przygotowywanej
publikacji. Wskazówką służącą do wyszukiwania i identyfikacji melodii
w prymarnych zapisach ze słuchu były noty lokalizacyjne. Prawdopodobnie już wtedy, tj. przed rokiem 1857, założył Kolberg część przynajmniej
tek regionalnych, w których przechowywał narastające zapisy terenowe.
Po podjęciu pracy nad regionalnymi zbiorami pieśni i tańców, a tym bardziej po stworzeniu programu Ludu, gdy nadrzędnym kryterium wyboru
100

�do druku stało się pochodzenie geograficzne materiałów, te trzy rękopisy
przestały służyć jako swoisty indeks zapisanych w terenie melodii tańców.
Później, już tylko niekiedy wpisywał Kolberg przy zapisach nutowych i tekstach przyśpiewek odsyłacze z tytułem lub numerem tomu Ludu, w którym
zostały opublikowane.
*
Cała zachowana spuścizna Oskara Kolberga, drukowana i rękopiśmienna, została opublikowana w 84 tomach jego Dzieł wszystkich. Pierwsza
część Dzieł (tomy 1-36) to reedycja fotooffsetowa monografii regionalnych,
tj. Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych w latach 1857–1890, obok
których znalazły się wydane poza tymi cyklami Chełmskie i Przemyskie
oraz Wołyń, jedno z opracowań późniejszych wydrukowane w roku 1907
na podstawie rękopisów Kolberga. W drugiej części Dzieł w tomach 37–69
opublikowano zgromadzone przez niego i zachowane w rękopisach źródła folklorystyczne i etnograficzne oraz artykuły i inne drukowane jego
prace, materiały i utwory o bardzo zróżnicowanym charakterze, tj. kompozycje, artykuły z zakresu historii i teorii muzyki oraz korespondencję.
Najobszerniejsza w tej części edycji jest bogata dokumentacja kultury ludowej, co najmniej dorównująca wartością, znaczeniem i objętością tomom
wydanych przez Kolberga w XIX w. Ostatnie tomy 70–84 to suplementy
i komentarze źródłowe do monografii opracowanych przez Kolberga. Trzyczęściowy tom Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło zamyka Dzieła wszystkie.
Warto jeszcze na zakończenie przypomnieć najważniejsze zasady edycji
Dzieł wszystkich Kolberga. Dla wydawców spuścizny autora Ludu podstawowe było założenie, że źródła przez niego zebrane powinny być przygotowane do druku zgodnie z jego koncepcją monografii regionalnej, do
której były ostatecznie przeznaczone, tzn. w takim układzie treści, jaki dla
niej przyjął on w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych. Kontynuacja
Kolbergowskiego modelu monografii uznana została za zabieg celowy już
na początku edycji Dzieł wszystkich przez Józefa Bursztę, ich redaktora
od jesieni 1961 do lata roku 1987. Zdanie to podzielał Komitet Redakcyjny
kierowany w latach 1962–1976 przez Juliana Krzyżanowskiego, w latach
1976–2010 przez Gerarda Labudę, a później przez Aleksandra Posern-Zielińskiego. Założenie to realizował zorganizowany przez Józefa Bursztę
w latach 1962–1963 niewielki zespół stałych pracowników Redakcji Dzieł
101

�Wszystkich Oskara Kolberga, przekształconej w roku 1997 w Instytut im.
Oskara Kolberga. Z upływem czasu zespół ten nieco się zmieniał, jednak
zawsze pozostawał zbyt szczupły w stosunku do zadań, jakie trzeba było
wykonać.
Równie istotna była zasada, że różne typy źródeł zgromadzonych przez
Kolberga w czasie badań terenowych, przekazanych mu przez współpracowników, a także pochodzących z jego kwerend w drukach XIX-wiecznych
i wcześniejszych powinny zostać potraktowane w edycji Dzieł wszystkich
równorzędnie, zgodnie z założeniami i praktyką autora Ludu. Do druku
przeznaczono więc wszystkie materiały etnograficzne i folklorystyczne zachowane w archiwum Kolberga, bez ich wartościowania czy selekcjonowania, niezależnie od autorstwa, charakteru czy stopnia opracowania. On sam
mógł przed zakończeniem prac nad monografią uzupełnić i weryfikować
swe notatki, powtarzając badania lub odwołując się do współpracowników i literatury, mógł także dokonywać ich selekcji, wybierając pewne
materiały do opublikowania, a zostawiając inne niedrukowane w archiwum. Współcześni wydawcy możliwości takich nie mieli, miedzy innymi
dlatego, że Kolberg nie pozostawił w tym zakresie żadnych wskazówek.
Ostateczny kształt przygotowanych przez nich monografii może więc być
nieco inny od tego, jaki oddałby do druku on sam. Zawartość nowych tomów jest jednak uwarunkowana zwłaszcza stanem zachowania rękopisów
Kolberga, a u podstaw edycji jego spuścizny leży przede wszystkim przekonanie, że zgromadzone przez niego i do dziś zachowane materiały folklorystyczne i etnograficzne są niepowtarzalnymi źródłami do dziejów kultury
ludowej, które powinny być opublikowane w całości, ponieważ nie można
ich niczym zastąpić.

�Elżbieta Millerowa

Kalendarium podróży Oskara Kolberga

W ciągu półwiecza swojej działalności Kolberg nie prowadził systematycznie diariusza podróży badawczych. Nie zachowały się też w jego
archiwum rękopiśmiennym regularne notatki dotyczące kontaktów z regionalistami, współpracownikami i życzliwymi mu osobami, które gościły
go w swoich dworach i miejskich domach w trakcie wypraw terenowych
podejmowanych w latach 1839–1885. Informacje o podróżach rozproszone
są w zachowanych rękopisach i drukowanych tomach autora Ludu, a próba
pełnej rekonstrukcji jego wędrówek etnograficznych, nawet w zakresie podstawowym, tj. dat rocznych, odwiedzanych miejscowości i kontaktów, osób
gospodarzy i współpracowników oraz konkretnych zbiorów wiążących się
z tymi eksploracjami, napotyka na zasadnicze trudności. Powodują je nie
tylko luki w faktografii, ale także częsta ogólnikowość informacji i liczne
sprzeczności danych z różnych źródeł, co stwarza dylematy, które komplikują, niekiedy wręcz uniemożliwiają jednoznaczne ustalenie faktów, pewne
i prawidłowe wnioski co do miejsc pobytu, trasy podróży, a nawet jej czasu.
Tak więc zastrzeżenie podstawowe dotyczy nie tylko kompletności i jednoznaczności, ale i wiarygodności przekazów dokumentujących wyprawy
Kolberga. Z pewnością przedstawiany tu wykaz nie obejmuje wszystkich
podróży badacza, niektóre w rzeczywistości mogły przebiegać inaczej, zaś
jeszcze inne nie zawsze musiały być poświęcone badaniom etnograficznym.
Analiza zachowanych źródeł umożliwiła zbudowanie kalendarium, które
opiera się wprawdzie na całej dostępnej dokumentacji, z odnotowaniem zawartych w niej danych także sprzecznych lub wątpliwych, ale nie rozstrzyga wszystkich problemów dotyczących chronologii, kierunków i etapów
poszczególnych podróży. Z konieczności pozostało więc ograniczenie się do
rzetelnej prezentacji zachowanego materiału źródłowego i ewentualnych
wniosków z niego wynikających, często jedynie hipotetycznych.
Opracowując kalendarium, wykorzystano wyniki wieloletnich kwerend
dokonywanych w trakcie prac redakcyjnych i edytorskich nad materiałami
103

�Kolberga i obejmujących cały zachowany zasób rękopiśmienny i publikowany. Uwzględniono także literaturę przedmiotu, XIX-wieczną prasę, publikacje wspomnieniowe i pamiętnikarskie, rozpoznane jako przydatne do
przygotowania biografii Oskara Kolberga. W sumie opracowanie stanowi rezultat wieloletnich analiz i badań nad jego życiem, działalnością i spuścizną.
Jedynym i najpełniejszym dokumentem sporządzonym przez Kolberga
jako wykaz odbytych podróży jest brulionowy szkic, z lapidarnie ujętymi
informacjami o miejscowościach i czasami związanymi z nimi osobach odwiedzanych w poszczególnych latach, począwszy od roku 1836 do 1885.
Powstał pod koniec życia: w rękopisie widnieją na końcu wykazu lata 1886,
1887 i 1888 niewypełnione danymi, co zgodne jest z faktem, że nie odbył
już wtedy dłuższych podróży. Najprawdopodobniej spis ten sporządzony
został około 1889 roku na prośbę Izydora Kopernickiego, który z okazji
jubileuszu 50-lecia pracy naukowo-badawczej Kolberga przygotowywał
biografię jubilata. W rękopisie wykazu widoczne są wahania i poprawki,
informacje podane zostały wyraźnie skrótowo, są często niepełne i jak się
wydaje, nie zostały ponownie zweryfikowane. Brulion ten ma charakter roboczego zestawienia ewidencyjnego dla celów własnych; nie stanowi próby
usystematyzowania danych do publikacji. Spis tego rodzaju, sporządzany
po latach, kiedy daty i miejsca mogły się już zatrzeć w pamięci, zawiera też
niedokładności i błędy, co powoduje wspomniane komplikacje i wątpliwości co do chronologii, dat i kierunków wędrówek.
Omawiany wykaz, zwany dalej itinerarium (rkp. BN PAU i PAN, sygn.
2183, k. 69, opublikowany w części III Korespondencji Oskara Kolberga,
DWOK T. 66, s. 704–706 aneks 1), jako zestawienie własne Kolberga dotyczące podróży z lat 1836–1885, cytowany jest pod każdą datą roczną, przy
czym niejednokrotnie przywoływany jest pierwszoplanowo jako jedyny lub
najpełniejszy, choć niekoniecznie precyzyjny przekaz świadczący o odbytej
wyprawie. Odsyłając do tego źródła, nie podaje się każdorazowo sygnatury
i karty rękopisu (jest jedna).
W zebranej dokumentacji wykorzystane zostały także inne zachowane
świadectwa, tj.:
– rkp. Kolberga Szkic autobiografii obejmujący okres do 1861 roku (BN
PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68);
– rkp. Kolberga pt. Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869 (BN PAU i PAN, sygn. 3210,
k.1– 24), w którym znalazły się m.in. informacje o podróżach i ich kosztach,
104

�zapisywane jednak z różnym stopniem szczegółowości – dalej w odesłaniach do tego manuskryptu podaje się jego sygnaturę i kartę;
– korespondencja z rodziną, przyjaciółmi, mecenasami itd., w której temat wypraw Kolberga przewija się w różnym kontekście i formie, od lakonicznych wzmianek do obszerniejszych opisów i relacji (Korespondencja
Oskara Kolberga, cz. I–III, DWOK T. 64–66);
– informacje podawane przez Kolberga we wstępach do tomów Ludu
i Obrazów etnograficznych, w których niekiedy wymienia on lata badań,
najważniejsze dla swoich eksploracji i zbiorów miejscowości pobytu i prac
terenowych, współpracujące z nim osoby;
– sprawozdania z podróży bądź opracowane przez Kolberga dla Akademii Umiejętności, która poza finansowaniem jego wydawnictwa w niektórych latach przyznawała specjalne fundusze na wyprawy badawcze (zob.
np. rok 1875), bądź publikowane w formie korespondencji prasowych z odwiedzanych miejscowości czy krajów (zob. np. rok 1857);
– dokumenty poświadczające urlopy Kolberga, paszporty podróżne,
określające cel i kierunek wypraw, z potwierdzeniem miejsca i daty wyjazdu, pobytu i powrotu do Warszawy, zachowane w tece z papierami osobistymi Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2183);
– luźne i rozproszone notatki Kolberga, drukowane i rękopiśmienne,
w których okazjonalnie wymienia niekiedy daty i miejsca przez siebie odwiedzane;
– materiały do biografii Kolberga zebrane przez Izydora Kopernickiego, przyjaciela, świadka pracy autora Ludu w latach krakowskich, wykonawcy jego testamentu i pierwszego biografa, tj.: rękopiśmienne notatki
tego autora, dotyczące podróży Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68)
oraz opracowana przez niego biografia Kolberga, opublikowana jako studium wstępne do tomu Przemyskie wydanego po śmierci przyjaciela w 1891
roku (Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie, DWOK T. 35,
s. V–XX).
Notatki swe sporządził Kopernicki jako uzupełnienie rękopiśmiennego
Szkicu autobiografii Kolberga, obejmującego okres do roku 1861 (zamieścił
je na tej samej karcie manuskryptu). Powstały zapewne w oparciu o wspólne z Kolbergiem ustalenia, choć są fragmentaryczne, zawierają skomasowane daty roczne podróży w poszczególne regiony bądź do konkretnych
miejscowości Rzeczypospolitej od 1842 do 1870 roku. Nie obejmują jednak
wszystkich lat z tego okresu.
105

�Z kolei w ramach drukowanej Przedmowy wydawcy Kopernicki zamieścił (na s. IX, X i XI) sumaryczny spis podróży Kolberga do poszczególnych regionów (bez podawania miejscowości i goszczących Kolberga
osób) uporządkowany chronologicznie (daty roczne). Dane zawarte w obu
opracowaniach Kopernickiego po części potwierdzają informacje podane
przez Kolberga w itinerarium i w pozostałych źródłach, inne dopełniają
je, jeszcze inne są jednak odmienne bądź z nimi sprzeczne i podważające
materiał Kolberga. Niezależnie od tego wszystkie zostały przytoczone w kalendarium, gdyż nie zawsze mamy pewność, które informacje są prawdziwe
i wiarygodne.
Dalej przy opisie poszczególnych podróży nie przywołuje się każdorazowo sygnatury i karty notatek Kopernickiego z rękopisu (jedna karta),
natomiast odesłania do napisanej przez niego biografii Kolberga podaje się
w formie skróconej do tytułu i strony.
W kalendarium przywołano także odnalezione świadectwa spoza archiwum badacza, takie jak np. notatka prasowa o pobycie Kolberga w Mazewie
w Łęczyckiem w lipcu 1860 roku lub wzmianka w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera o wyjeździe Kolberga do Krakowa w sierpniu
1871 roku czy wspomnienie Lucjana Siemieńskiego o spotkaniu Kolberga
w Tatrach i Pieninach w 1857 roku.
Można uznać, choć jedynie w pewnym przybliżeniu, że poszczególne
świadectwa różnią się stopniem wiarygodności. Największą posiada zapewne Notatnik z rachunkami obejmujący jednak tylko jedenaście lat
(1859–1869) i korespondencja, prowadzona także na bieżąco, sprawozdania
składane Akademii Umiejętności (np. z podróży w 1875 roku), doniesienia
i korespondencje prasowe oraz potwierdzenia pobytu odnotowane w paszportach. Przekazy podawane po latach dzielących je od dawnych podróży,
np. we wstępach do poszczególnych tomów wydawanych niekiedy dużo
później niż pozyskanie zbiorów z wypraw terenowych Kolberga, nie pokrywają się niekiedy z innymi danymi źródłowymi.
Zakres i charakter dokumentacji źródłowej dla podróży odbytych w poszczególnych latach jest bardzo zróżnicowany. Niektóre wyprawy poświadczane są jedynie lakonicznymi informacjami z itinerarium, inne również
pojedynczymi przekazami spoza tego rękopisu Kolberga, jeszcze inne mają
bogatsze potwierdzenie i opis w zachowanych źródłach. Nie zawsze wiadomo, czy wymieniana miejscowość (np. w sformułowaniu: „na Kielce”)
oznaczała jedynie kierunek podróży czy miejsce pobytu, czy stanowiła
106

�stację pośrednią w drodze, gdzie następowała tylko przesiadka lub zmiana
rodzaju transportu z pociągu na konie przysłane przez zapraszającego Kolberga właściciela dworu, czy też była stacją docelową, w której badacz się
zatrzymał i prowadził badania. Niejednokrotnie nie znamy też okoliczności
podróży Kolberga, jej ram czasowych i tras, związanych z nią kontaktów,
konkretnych stacji badawczych, warunków pobytu itd.
Nierównomiernie zasobna jest też dokumentacja zawarta w korespondencji. Znacznie uboższe informacje o wędrówkach Kolberga przynoszą
listy z lat warszawskich, tj. do roku 1871, i to nie tylko dlatego, że zachowało się ich o wiele mniej niż z lat późniejszych, tj. z okresu pobytu w Modlnicy i w Krakowie, gdyż po części zostały zniszczone w czasie wojny.
W dużej mierze o oszczędnym informowaniu Kolberga o swoich podróżach lub wręcz o ich przemilczaniu w listach i notatkach osobistych, pisanych w Warszawie decydowała sytuacja polityczna w zaborze rosyjskim.
Szczególnie nasilone w Królestwie Polskim restrykcje policyjne zaborców,
podejrzliwość i inwigilacja władz, kontrolowanie korespondencji, zwalczanie wszelkich propolskich działań wymuszały autocenzurę i krępowały
swobodę wypowiedzi. Niektórzy współpracownicy i gospodarze goszczący
Kolberga woleli zapewne pozostać anonimowymi, a może i rezygnowali
z listów lub szyfrowali ich treści z obawy przed prześladowaniami za udział
w walkach czy akcjach niepodległościowych, pomoc powstańcom itd. Niekiedy współpracownicy Kolberga wręcz prosili w listach o nieujawnianie
ich nazwisk w drukowanych przez niego tomach i niesygnowanie imienne
pozyskanych od nich a publikowanych tam materiałów. Sytuacja ta skłaniała także do częstej praktyki przekazywania korespondencji przez zaufanych
pośredników, nie pocztą, lub ograniczała wymianę listów Kolberga z mieszkańcami Królestwa Polskiego. Dużo pełniejszą dokumentację podróży
Kolberga przynosi natomiast jego korespondencja z czasów krakowskich,
za autonomii Galicji, której mieszkańcy cieszyli się po 1867 roku znacznie
większymi swobodami obywatelskimi niż Polacy w zaborze rosyjskim.
Kalendarium jest więc wykazem pełnym w takim zakresie, jaki umożliwiły zachowane źródła rękopiśmienne i drukowane, którymi dziś dysponujemy, nie jest natomiast opracowaniem wyczerpującym, jeśli chodzi o faktograficzny obraz podróży Kolberga. Ma charakter porządkujący
i pomocniczy jako załącznik do biografii badacza, podobnie jak bibliografia jego prac i wykaz materiałów rękopiśmiennych. Jest jedynie rodzajem podręcznego przewodnika, który orientuje w przedsięwzięciach
107

�peregrynacyjnych Kolberga, ich skali i zasięgu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej.
Warto tu przypomnieć, że omówienie podróży badawczych Kolberga i pozyskanych w ich trakcie materiałów przedstawiają w ujęciu
regionalnym wstępy do wydawanych po raz pierwszy w Dziełach wszystkich nowych monografii regionalnych oraz do suplementów dopełniających tomy opublikowane za życia Kolberga, tj. odpowiednio do tomów
39–59 i 70–84 DWOK.
W kalendarium nie uwzględniono miejscowości, które w rękopisach
terenowych i w drukowanych tomach lokalizują zapisane teksty i melodie
Kolberga, gdyż ze względu na jego metodę rejestracji folkloru takie noty
lokalizacyjne nie muszą oznaczać miejsca pobytu Kolberga. Dokumentował on folklor przy każdej nadarzającej się okazji, także poza miejscem
jego pochodzenia i funkcjonowania, zatem noty takie nie wskazują jednoznacznie, że zapisy wykonane zostały w czasie bezpośredniego kontaktu
z informatorem w odwiedzanej przez Kolberga miejscowości. Daty występują zaś w zapisach terenowych Kolberga niezwykle rzadko, a materiały datowane w druku (np. niektóre opisy wesela) nie muszą oznaczać
bytności Kolberga w danej miejscowości, a np. czas pozyskania ich od
współpracownika.
Nie objaśnia się tutaj wymienionych przez Kolberga w cytowanym itinerarium postaci przyjmujących go gospodarzy, właścicieli dworów i innych
osób. Informacje o nich zawiera korespondencja Kolberga, wspomniane
wyżej wstępy do nowych monografii regionalnych i do tomów suplementowych, a także część I – biograficzna – tego opracowania (tj. T. 85/I). Indeks
osób do trzech części pracy Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło znajdzie
czytelnik w tym woluminie (tj. T. 85/III).
Orientację w geograficznym usytuowaniu poszczególnych miejscowości,
z określeniem ich ówczesnej przynależności administracyjnej na podstawie
Słownika geograficznego Królestwa Polskiego… (T. 1–15 Warszawa 1880–
1902), umożliwi z kolei indeks geograficzny zamieszczony także w tym woluminie (tj. T. 85/III) .
Cytując Notatnik zawierający rachunki… , pomija się w kalendarium
kwoty wydatków wyszczególnianie przez Kolberga w rękopisie i dla większej przejrzystości potrzebnych tu informacji o trasach podróży nie zaznacza
tego pominięcia trzykropkiem w klamrze. Pełne zapisy z tego manuskryptu razem z kwotami cytowane są we wstępach do odpowiednich tomów
108

�suplementowych, przynosząc ciekawe informacje o kosztach i realiach podróży, a także o okolicznościach badań terenowych, takich jak np. opłaty
dla wykonawców za śpiewanie i granie.
1829 Podróż z rodzicami do Mariańskich Łaźni (wówczas Marienbad)
przez Wrocław i Pragę (trzydniowy pobyt), powrót do Warszawy
przez Drezno i Berlin.
Informację o tej wyprawie oraz o bytności w operze berlińskiej
w drodze powrotnej „na (Drezno i Berlin) z Marienbadu, dokąd pojechaliśmy wprzódy na Wrocław i Pragę”, podał Kolberg w swoich
notatkach dotyczących biografii Fryderyka Chopina wydanej przez
Maurycego Karasowskiego w 1882 roku (zob. Uwagi O. Kolberga
odnoszące się do książki M. Karasowskiego… , w: O. Kolberg Pisma
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 473). Inne szczegóły znamy z listu
Kolberga z 22 IX 1880 r. do redakcji czeskiego „Světozora”, gdzie
wspomniał trzydniowy pobyt w Pradze i inne miejscowości na
trasie swojej podróży z 1829 roku: „Kralovyhrad, Podiebrad, Cheb,
Pilzno, Karlsbad, Saatz, Bilin i Teplice” (zob. brulion tego listu, Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407). Podróż do Czech i pobyt
z rodzicami w Marienbadzie w 1829 roku wymienił także w notatce
zamieszczonej w brulionie listu do Ludwika Jenikego z 31 I 1881 r.
(zob. tamże, s. 462).
1834 (lub 1835) – 1836 – Pobyt w Berlinie prawdopodobnie od końca 1834
lub początku 1835 roku, do końca 1836 roku; w tym czasie kursy
księgowości w akademii handlowej i studia muzyczne kompozycji
u Carla Friedricha Girschnera i Carla Friedricha Rungenhagena.
Dokładna data wyjazdu do Berlina nie jest znana, powrót do
Warszawy w drugiej połowie lub pod koniec listopada 1836 roku
ustalić można na podstawie daty pisma z 30 XI 1836 r. skierowanego
do Kolberga w sprawie zwolnienia go od poboru do wojska (BN PAU
i PAN, sygn. 2185/3, k. 74) i świadectwa umiejętności muzycznych
wystawionego Kolbergowi przez Józefa Elsnera 14 XII 1836 roku
w Warszawie po odbytym u niego egzaminie (BN PAU i PAN, sygn.
2183, k. 37).
W itinerarium do roku 1836 przypisał Kolberg podróż „do Homla, Mińska, Wilna, Mitawy, Rygi, Windawy i powrót [przez] Wilno,
109

�Białystok”, ale w świetle innych dokumentów informacja ta jest
błędna (zob. rok 1837).
1837 Pobyt w Mitawie (dziś Jełgawa) na Łotwie, gdzie pracował jako
nauczyciel muzyki, zapewne przez blisko rok, następnie powrót do
Warszawy przez Homel.
W itinerarium pod rokiem 1837 Kolberg zapisał tylko: „Białystok (Michałowscy, Daszkiewicze)”. Tamże odnotował jako odbytą
w 1836 roku podróż „do Homla, Mińska, Wilna, Mitawy, Rygi, Windawy, powrót [przez] Wilno, Białystok”, ale notatka ta jest sprzeczna
z innymi dokumentami. Może dotyczyć tylko 1837 roku, lecz została
mylnie przypisana do roku wcześniejszego (zob. też rok 1836).
W Szkicu autobiografii Kolberg zanotował : „Rok 1837 przebyłem na wsi jako nauczyciel muzyki prywatny” (rkp. BN PAU i PAN,
sygn. 2183, k. 68), a Mitawę (dziś Jełgawa) jako miejsce pracy wskazuje świadectwo Karoliny de Kreutz wystawione 18 I 1838 roku
(zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 707-708, aneks 2),
w którym potwierdza ona roczny pobyt Kolberga w jej domu, nie
podając jednak dokładnych dat. Pobyt w Homlu w końcu 1837 roku
poświadcza adresowany do tej miejscowości list Wilhelma Kolberga do brata z 10 XII 1837 r. (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,
s. 1–3). Miejscowości wymienione przez Kolberga w itinerarium pod
rokiem 1836 i notatka o pobycie w Białymstoku w 1837 roku wskazują więc zapewne trasę podróży na przełomie lat 1836–1837 oraz
powrotu do Warszawy w końcu roku 1837.
1838 Według itinerarium: „Do Tretek (do Czajkowskich)”.
1839 Według itinerarium: „Do Tretek (do Czajkowskich)”. Notatki biograficzne Kolberga wskazują także na okolice Warszawy, Czerniaków
i Wilanów.
Ze Szkicu autobiografii wynika, że w roku 1839 Kolberg zaczął
notować melodie ludowe w okolicach Warszawy: „[…] słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek i katarynek poza miastem
(w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły mnie do poszukiwań
w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany
w r. 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób ciekawych motywów
110

�i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu” (rkp. BN PAU
i PAN, sygn. 2183, k. 68).
1840 Według itinerarium: „W okolice Warszawy, do Tretek”.
1841 Według itinerarium: „Pieszo do Czerska (z Konopką), do Tretek; do
Berlina, Lipska, Pragi (na Marienbad).” Prawdopodobnie tego roku
Kolberg był po raz pierwszy w Poznaniu, wracając z Mariańskich
Łaźni przez Pragę i Berlin lub w drodze do Czech.
Wędrówkę do Czerska wspomina badacz także w Szkicu autobiografii (rkp. sygn. Bibl. PAU i PAN 2183, k. 68) oraz w swoim
wstępie do części I Mazowsza (DWOK T. 24, s. XI), gdzie podaje
informację, że była to czterodniowa wyprawa w okresie Zielonych
Świąt, odbyta wspólnie z Józefem Konopką, Walentym Zakrzewskim
i Emilianem Jenikem. Informację o drugim, równie krótkim pobycie w Pradze znajdujemy w przytoczonym wyżej liście do redakcji
„Světozora” z 22 IX 1880 r. (por. wyżej, rok 1829), jednak tam nie
została podana trasa podróży wskazana w itinerarium. Wzmiankę
o bytności w 1841 i wcześniej w 1829 roku „w Czechach (w Marienbadzie z rodzicami”) Kolberg podał także w notatce zamieszczonej w
brulionie listu do Ludwika Jenikego z 31 I 1881 r. (Korespondencja…
cz. II, DWOK T. 65, s. 462). Tu omyłkowo połączył z datą 1841 oboje
rodziców; zapewne wówczas podróżował tylko z matką, gdyż ojciec
wówczas już nie żył (zmarł w 1831 roku.)
W niedatowanym brulionie listu do Antoniego Woykowskiego
Kolberg wspomina swoją wcześniejszą bytność w Poznaniu, która
przypadła zapewne na rok 1841. Brulion tego listu mógł być pisany
w pierwszej połowie roku 1842, między początkiem tego roku, a 28
czerwca. Na pierwszą datę graniczną wskazuje znajdujące się w nim
wspomnienie publikacji „pieśni ostatnich” Woykowskiego, którą
Kolberg miał już w ręku – jak wyraźnie pisze –wymieniając zawarty w niej utwór Do gwiazdy (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,
s. 5). Pieśń ta z tekstem Edmunda Wasilewskiego ukazała się jako nr
1 w liczącym trzy utwory zeszycie II zbiorku Piosnki polskie z towarzyszeniem fortepianu, wydanym przez Woykowskiego na początku 1842 roku (nr 2 i 3 to Marzenie Stefana Witwickiego oraz
Pieśń gminna Wincentego Pola). Recenzję wydania tego zeszytu
111

�zamieścił Marceli A. Szulc w „Gazecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego”, w nr. 37 z 14 lutego 1842 roku (opatrując tekst datą: 8 lutego). Ponieważ 28 czerwca 1842 roku Kolberg podpisał w Poznaniu
umowę wydawniczą z Janem Konstantym Żupańskim na druk Pieśni ludu polskiego (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66,
s. 708–710, aneks 3), list do Woykowskiego musiał być napisany
w 1842 roku, przed tą datą, nie zaś – jak podano w części I Korespondencji (DWOK T. 64, w metryce listu, na s. 6) – w roku 1840
lub 1841. Wzmianka w brulionie do Woykowskiego o wcześniejszej
bytności Kolberga w Poznaniu odnosi się więc zapewne do roku
1841, kiedy to odwiedził miasto po raz pierwszy w drodze do Mariańskich Łaźni przez Berlin i Pragę albo podczas powrotu tą samą
trasą do Warszawy.
1842 Według itinerarium: „Do Landek [tj. Lądka Zdroju] – do kąpieli,
z matką (na Wrocław), do [Johannisbadu] (Opawa); do Krakowa
i Modlnicy; powrót na Kielce”. Umowa wydawnicza zawarta przez
Kolberga w Poznaniu (zob. niżej) wskazuje na pobyt w tym mieście,
może tylko w przejeździe na kurację.
W notatce o bytności w Lądku Zdroju i po czeskiej stronie
Sudetów oraz w Opawie Kolberg zapewne omyłkowo wpisał Johannisburg; to niemiecka nazwa ówczesnego Jańsborka, miasta
powiatowego na Mazurach (dziś: Pisz), prawdopodobnie chodziło
o ówczesny Johannisbad (tj. Janské Lázně, Jańskie Łaźnie), miejscowość uzdrowiskową leżącą po czeskiej stronie Karkonoszy.
Pobyt w Lądku Zdroju poświadcza brulion listu Kolberga do Jana
Konstantego Żupańskiego z 12 IX 1842 r., gdzie podaje on także datę
powrotu do Warszawy w dniu 20 sierpnia (Korespondencja… cz. I,
DWOK T. 64, s. 9 – tam w druku błędna data roczna: 1841 zamiast
1842.) Z kolei odwiedziny Krakowa i Modlnicy w drodze powrotnej
do Warszawy potwierdza list Kolberga do Józefa Konopki z 13 VIII
1842 r. (tamże, s. 11).
Według Kopernickiego odwiedził Kolberg wówczas Modlnicę
i Mogilany (notatki rękopiśmienne oraz Przedmowa wydawcy….
s. IX).
Na bytność w Poznaniu wskazuje podpisana tam przez Kolberga 28 czerwca 1842 roku umowa wydawnicza z J. K. Żupańskim
112

�na edycję Pieśni ludu polskiego (rkp. sporządzony przez A. Woykowskiego jako świadka tej umowy, zob. Korespondencja… cz. III,
DWOK T. 66, s. 708–710, aneks 3).
1843 Według itinerarium: „Do Jadowa, Wyszkowa, Wysocego (Suskich,
Norwida); do Czepielewa [Ciepielewa] pod Rożanem (Rzechowskich)”.
Wędrówki po „Mokrym Lesie, po Wysoc[em], Wyszkowie i Głuchach” oraz pobyt „w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida”
wspominane są, choć bez podania dat, w korespondencji Kolberga z Teofilem Lenartowiczem, towarzyszem tych wycieczek (zob.
listy z 25 III i z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,
s. 66 i 70, zob. też E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga,
w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, DWOK
T. 80, s. XXI–XXII).
Natomiast Kopernicki w swoich. notatkach zapisał: „Do Kurpiów,
z Warszawy na Jadów, Wyszków, do Ostrołęki i do wsi Wysoce,
do Cypr[iana; błędnie, powinno być: Ludwika] Norwida i do Czepielewa [Ciepielewa] do p. Rzechowskich pod Rożanem w r. 1844,
45 i 47”, powtarzając w drukowanej biografii, że Kolberg odwiedził
„w latach 1844, 1845 i 1847 krainę Kurpiów”. Tamże pod rokiem
1843 wymienił Kopernicki natomiast inne podróże Kolberga, pisząc,
że „powtórnie zwiedził Krakowskie, Podgórze Beskidowe, Podhale
i Śląsk” (Przedmowa wydawcy…, s. IX). Żadne inne dokumenty informacji tych jednak nie poświadczają.
Rok 1843 podaje też Kolberg jako datę swojej podróży w Kaliskie we wstępie do monografii tego regionu, przywołując: „krótki i dorywczy, acz kilkokrotny nasz w Kaliskiem pobyt (w latach
1843 i 1863), głównie we wsiach Rusocice, Zbiersk, Cielce, Rudlice,
Łyskornie [Łyskornia] i Krasice […]” (Kaliskie, DWOK T. 23, s. III),
nie wiadomo jednak, które z tych miejscowości odwiedził w 1843,
a które później, w roku 1863.
1844 Według itinerarium: „Do Gończyc (do Kiwerskich) pod Garwolinem,
Łaskarzewem, do Przysuchy (do Żurkowskich)”.
Wyjazdu w tym roku w okolice Garwolina i do Przysuchy nie
potwierdzają inne źródła.
113

�Kopernicki wymienia natomiast w tym roku podróż „do Kurpiów
[…] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej, rok 1843).
1845 Według itinerarium: „Do Cielc (Jab[ł]kowski), Brudzewa (Gorowskich [Gurowskich]), Łyskorni (Karśnickich), Stawiszyna, Zbierska
(Kożuchowski)”.
Kopernicki nie wspomina w tym roku wyprawy Kolberga w Kaliskie, podaje natomiast podróż „do Kurpiów[…] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej, rok 1843).
1846 Według itinerarium: „Koleją do Rudy [Guzowskiej], do Kromnowa
(Czerwińska)”.
We wstępie do części II Radomskiego (DWOK T. 21, s. III) Kolberg informuje, że materiały zawarte w tomie zebrane zostały
„w guberni radomskiej w latach 1846, 1847, 1854, 1859 […]”. Podróży
po Mazowszu, wskazanej w itinerarium ani pobytu w Radomskiem
w roku 1846 nie potwierdzają inne źródła.
1847 Według itinerarium: „Koleją; Tretki, Sójki, Sierakówek”.
Brak innych danych źródłowych, które dokumentowałyby tę podróż Kolberga w okolice Kutna oraz Gostynina. Nie wiadomo też, dokąd
podróżował w tym roku koleją. Kolej warszawsko-bydgoską otwarto
w 1862 roku, a odcinek łączący Łowicz z Kutnem w 1861 roku – może
był to wyjazd służbowy na trasie kolei warszawsko-wiedeńskiej.
W cytowanym wyżej wstępie do części II Radomskiego Kolberg
przywołuje jeszcze rok 1847 jako jeden z kilku, gdy zbierał materiały „w guberni radomskiej”, nie podaje jednak miejscowości ani trasy
tej podróży (zob. wyżej, rok 1846).
Według notatek Kopernickiego w roku 1847 podróżował Kolberg
jeszcze „do Kurpiów […] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej,
rok 1843).
1848 Według itinerarium: „Do Wes[s]lów, do Zyrzyna, Osin, Puław”.
Podróż tę potwierdza Kopernicki w swoich notatkach: „W Lubelskie – do Zyrzyna i Osin, i okolicy pod Puławami, do pp. Wesslów
w r. 1848 i 1849”, zaś w Przedmowie wydawcy… (s. IX) pod rokiem
1848 i 1849 informuje ogólnie: „Lubelskie”.
114

�1849 Według itinerarium: „Koleją do Rudy [Guzowskiej], Płochocina”.
Przed wyjazdem do Rudy Kolberg prawdopodobnie był w Pruszkowie, miejscowości na trasie kolei miedzy Warszawą a Rudą Guzowską. Wskazuje na to jedyny zachowany list jego matki z roku
1849 (bez daty miesięcznej i dziennej), w którym zachęca ona Oskara
do przyjazdu z Pruszkowa do Rudy, gdzie przebywa z wnukiem (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 47).
Kopernicki wymienia natomiast w tym roku podróż w Lubelskie
(zob. wyżej, rok 1848).
1850 Według itinerarium: „Do Kozienic (do Rychterów)”.
Jedynym śladem tej podróży mógłby być niedatowany brulion
listu Kolberga do nieznanego adresata, w którym pisze: „[…] od paru
dni bawię w domu p. Richtera [Rychtera]” i informuje, że pośredniczy w załatwieniu u niego praktyki agronomicznej dla niezidentyfikowanego „p. Ludwika” w prowadzonym „wzorowo i energicznie”
gospodarstwie (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 678–
679). List ten nie wnosi jednak niezbędnych informacji na temat tego
pobytu, ponieważ Kolberg nie podaje w nim imion gospodarzy ani
miejscowości i daty, a do Kozienic podróżował jeszcze kilkakrotnie
później, może również do nieznanej rodziny Rychterów, jak w roku
1850 i 1851.
1851 Według itinerarium: „Tamże [tj. do Kozienic (do Rychterów), zob.
wyżej, rok 1850]; do Baszowic, Św. Krzyża”.
1852 Według itinerarium: „Do Jakuszewskich, do Lewińskich w Rzeczycy
n[ad] Pilicą”. Z innych źródeł (zob. niżej) wynika, że poza Mazowszem odwiedził też Kolberg Kieleckie.
Podróż w tym roku w Kieleckie poświadcza badacz we wstępie do części I monografii tego regionu (DWOK T. 18, s. I), gdzie
pisze: „Szczegóły zwyczajów, mianowicie weselnych, […] spisywaliśmy w latach 1852–1856 w różnych tej prowincji okolicach, a przeważnie pod Chmielnikiem, Szydłowem, Stopnicą, Wiślicą, Koszycami, Szkalmierzem, Miechowem, Skałą, Olkuszem, Pilicą, Ogrodzieńcem, Siewierzem i Będzinem”. Datą roczną 1852 opatrzył też
Kolberg w druku trzy opisy wesel pochodzących z wymienionych
115

�miejscowości Kieleckiego i ich okolic (tamże, wesela VIII, IX i XI),
czego nie praktykował w swoich materiałach systematycznie.
Na pobyt w Będzinie może dodatkowo wskazywać zachowane w jego spuściźnie urzędowe pozwolenie na zwiedzenie kopalni
„Ksawery” pod Będzinem i hut cynkowych tamże, wystawione dla
Kolberga 16 VIII 1852 r. przez naczelnika Zakładów Górniczych
Oddziału Dąbrowa i podpisane przez jego zastępcę nieczytelnym
nazwiskiem (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 242–243). Czy jednak
Kolberg wykorzystał to pozwolenie, nie wiadomo.
Z kolei o pobycie w Szycach w 1852 roku, w czasie wędrówki
m. in. po Olkuskiem, może świadczyć znajdująca się także w archiwum Kolberga niedatowana notatka zapewne jego matki, Karoliny
Kolberg: „Gdyby Oskar wyjechał z Szyc, uprasza się o podanie listu
za nim” (Arch. PTL, teka 36, sygn. 1317d, k. 37), adresowana do
syna jako „Urzędnika Dr[ogi] Ż]elaznej]”. Może ona jednak dotyczyć
pobytu w Szycach w trakcie etnograficznych lub służbowych podróży w latach wcześniejszych lub następnych (1853–1856). Szyce
Duchowne, wówczas miejscowość na samej granicy Galicji i Królestwa Polskiego, posiadająca komorę celną, położone były przy
trakcie z Olkusza do Krakowa, prowadzącym także przez Modlnicę,
z którą graniczą od południa. Może więc notatka matki dotyczy
innego pobytu w Szycach, odwiedzanych np. na trasie z Królestwa
do Galicji.
1853 Według itinerarium: „Do tychże [tj. do Jakuszewskich, do Lewińskich w Rzeczycy nad Pilicą, zob. wyżej, rok 1852], koleją do Częst[ochowy], Ząbkowic, Ojcowa”.
Pobyt w Kieleckiem w tym roku potwierdza informacja we wstępie do monografii tego regionu (zob. wyżej, rok 1852).
Podróż „w okolicę Częstochowy i Ojcowa” w roku 1853 odnotowuje też Kopernicki w Przedmowie wydawcy… (s. IX).
Być może w roku 1853 odwiedził Kolberg również Mazew w Łęczyckiem, na co wydaje się wskazywać notatka „Mazew 1853”
w jego rękopisie terenowym z zapisami melodii (Arch. PTL, teka
42, sygn. 1350, k. 185). Daty tej podróży do Mazewa, która byłaby
pierwszą do tej miejscowości, nie wymieniają jednak żadne inne
dokumenty.
116

�1854 Według itinerarium: „Do Radomia, Bilczy, Sandomierza, do Gór
[Wysokich] (Kol[l]atorowiczów), Baszowic”.
We wstępie do Sandomierskiego wymienia Kolberg „dłuższy nieco” pobyt w trzech miejscowościach tego regionu: w Bilczy, Górach
Wysokich nad rzeką Łukawą i w Rytwianach nad rzeką Czarną,
nie podaje jednak dat (DWOK T. 2, s. 8). Z rokiem 1854 wiąże też
Kolberg podróż w Kieleckie, wymieniając we wstępie do części I tej
monografii (DWOK T. 18) pięć kolejnych lat badań, od 1852 do 1856
roku i swoje stacje badawcze w tym regionie (zob. wyżej, rok 1852).
W rękopiśmiennych notatkach Kopernicki zapisał: „W Sandomierskie – do Bilczy (Gregorowicza) w r. 1854”, a w drukowanej
biografii Kolberga odnotował w tym roku jedynie: „Sandomierskie”
(Przedmowa wydawcy…, s. IX).
Sprzeczna z danymi w itinerarium, a wskazująca być może na
pierwszy pobyt na Ziemi Dobrzyńskiej jest wypowiedź Kolberga we
wstępie do pracy pt. Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, opublikowanej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej” z 1882 roku (T. VI, w dziale III, s. 86–158), gdzie powołuje
się na swoje „materiały zebrane jeszcze w roku 1854” (zob. przedruk
w : O. Kolberg Mazowsze cz. VI, DWOK T. 41, s. 3). Mogły to być
jednak materiały uzyskane drogą pośrednią, co po latach się zatarło. Inne źródła tej podróży nie potwierdzają, w itinerarium podróż
na Ziemię Dobrzyńską datuje Kolberg na rok 1856 (zob. niżej, rok
1856).
1855 Według itinerarium: „Do Kozienic, Radom, Skarysz[ew], Sandom[ierz], Staszów, Stopnica, Wiślica, Chmielnik (Potok)”.
Według informacji we wstępie do części I Kieleckiego (DWOK
T. 18, s. I) odwiedził Kolberg także inne miejscowości tego regionu
poza wymienionymi w itinerarium Stopnicą, Wiślicą, Chmielnikiem
i Potokiem (zob. wyżej, rok 1852).
Miesięczną podróż w Kieleckie dokumentuje także zachowane świadectwo urlopowe wystawione dla Kolberga, „buchaltera
Dyrekcji Drogi Żelaznej Warszawsko–Wiedeńskiej” 23 VII 1855 r.
na 28 dni celem udania się do guberni radomskiej, do Buska i Solca dla poratowania zdrowia”(BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 49). Na
dokumencie widnieją ostemplowane i podpisane przez urzędników
117

�notatki potwierdzające kolejno: wyjazd z datą „30 VII/11 VIII 1855”,
podróż statkiem parowym Wisłą, z adnotacją: „13/8 55”, bytność
w Łubnicach przed powrotem poświadczona notatką: „Widziano
w urzędzie wójta gminy Łubnice, gdzie Wny Oskar Kolberg kurację
solanką odbywał. Obecnie służy do powrotu do Warszawy. Sichów
dnia 28 [VIII]/9 IX 855”. Odnotowana jest także data powrotu do
Warszawy – „Warsz. 29/9 55”. Busko, Solec, Łubnice i Sichów to
miejscowości w ówczesnym powiecie stopnickim. Czy Kolberg odbył kurację w Solcu i Busku, czy i jakie jeszcze miejscowości wówczas odwiedził, nie wiadomo.
Kopernicki w Przedmowie wydawcy... (s. IX) informuje: „1855
i 1856 – Radomskie, Kieleckie, Krakowskie w granicach Królestwa
Polskiego i Płockie”, przy czym według itinerarium podróże w Krakowskie i Płockie przypadły na drugi wymieniony w notatce rok
(zob. niżej, rok 1856). Natomiast w swoim rękopiśmiennym uzupełnieniu do autobiografii Kolberga Kopernicki notuje: „W r. [18]55,
[18]56 do Kozienic, pod Radom; Kielce, Stopnica i Ojców”.
1856 Według itinerarium: „Do Kozienic, Radomia (Gołębiów) statkiem
par[owym], koleją do Ojcowa, do Sterdyni (w kwietniu), do Mąkolina (Matuszewskich), do Dziewanowsk[ich], do Działynia, do Łążyna
(Zielińskich)”.
We wstępie do części I monografii Kieleckiego (DWOK T. 18)
Kolberg potwierdza badania w tym regionie w 1856 roku (zob. wyżej, rok 1852).
Pobyt na historycznym Podlasiu, w Sterdyni, określony w itinerarium na kwiecień, może z kolei wiązać się z wyjazdem na Święta Wielkanocne. 4 kwietnia 1856 roku Kolberg pisze do firmy Rau
u. Sohn w Dreźnie, że odebrał list od nich późno, bo „dopiero po
Świętach Wielkanocnych, które spędził na wsi” (Korespondencja…
cz. I, DWOK T. 64, s. 58 i 59). W 1856 roku Wielkanoc przypadała
na 23 marca, może zatem w Sterdynii przebywał jeszcze w pierwszych dniach kwietnia. Żaden inny przekaz źródłowy nie potwierdza
pobytu Kolberga w tej miejscowości.
Kopernicki zarówno w Przedmowie wydawcy, jak i w rękopisie
wymienia podróże w Radomskie, Kieleckie i Krakowskie w granicach Królestwa Polskiego oraz w Płockie (zob. wyżej, rok 1855),
118

�a w notatkach informuje jeszcze: „do Płockiego – w [r.] 1856, do Dziewanowskiego i Gust[awa]. Zielińskiego”, tj. do Działynia i do Łążyna
na Ziemi Dobrzyńskiej (zob. wyżej, rok 1854).
Mąkolin w Płockiem badacz odwiedził prawdopodobnie
w drodze do Działynia.
1857 Trzymiesięczna podróż (od lipca do października), przebiegająca na
trasie: Kraków, Modlnica, Mogilany, Zakopane, Tatry, Szczawnica,
Czorsztyn i Krynica, następnie znowu Kraków, potem Wiedeń, Lublana, Zagrzeb, Primorje (wybrzeże dalmatyńskie), Triest i Wenecja.
W itinerarium jedynie zapis: „Do Wiednia, Triestu, Wenecji; do
Szczawnicy”.
W Korespondencji nadesłanej z Wiednia i opublikowanej w „Ruchu Muzycznym” z 1857 roku, w nr. 26, datowanej 11 września 1857
roku, Kolberg relacjonuje szerzej 6-tygodniowy pobyt w Tatrach.
Odwiedził wówczas Morskie Oko, Dolinę Kościeliską, Stawy Gąsienicowe, Dolinę Roztoki, Dolinę Pięciu Stawów, Giewont, Biały Dunajec, a poza Tatrami także Szczawnicę, Czorsztyn i Krynicę. Wspomina o „dłuższej bytności” w domach Homolaczów w Zakopanem
i Konopków w Modlnicy i Mogilanach, o „paru dniach” w Krakowie,
zwiedzaniu Wiednia, krótkim pobycie w Lublanie, Trieście i Wenecji” (zob. przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II, DWOK T.
62, s. 357–363).
Podróż tę dokumentują też lakoniczne wzmianki w późniejszej
korespondencji: w roku 1881 w notatkach dołączonych do listu z 31
stycznia zapisał m. in. : „[…] 1857 – w Lublanie i Zagrzebiu w Ilirii”,
a 1 sierpnia 1886 roku w liście do F. S. Kraussa wspomina „krótki (bo kilkotygodniowy) pobyt w r. 1857 w Lublanie, Zagrzebiu,
Trieście i Primorju” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 462
i tamże, cz. III, DWOK T. 66, s. 361). Tu wymienia Kolberg Zagrzeb
i Primorje, o których nie ma mowy w wyżej cytowanych źródłach.
Zachowało się świadectwo urlopowe wystawione „dla Oskara
Kolberga, buchaltera Dyrekcji Drogi Żelaznej Warszawsko–Wiedeńskiej” 21 VI 1857 r., przyznające mu urlop „na miesięcy trzy za
granicę do wód w Ems i kąpieli w Trieście” (BN PAU i PAN, sygn.
2183, k. 51), a także pismo Dyrekcji kolei do zarządu kolei niemieckich z prośbą o udzielenie „panu Oskarowi Kolbergowi życzliwej
119

�pomocy” w czasie jego podróży przez Niemcy z datą 9 VII 1857 r.
(tamże, k. 47). Kolberg jednak do Ems nie pojechał; nie wiadomo,
czy zmienił plany, czy też kuracja była pretekstem dla uzyskania
dłuższego urlopu. Wyjechał z Warszawy zapewne około 10 lipca,
zamiast do Ems udał się, zapewne z przerwą na Kraków, w Tatry,
do Zakopanego i w Pieniny, potem do Mogilan, Modlnicy i Krakowa,
następnie do Wiednia i dalej na południe.
Pobyt w Pieninach i Tatrach potwierdza też Lucjan Siemieński,
który spotkał tam Kolberga. Pisze on: „Niedawno widziałem zacnego
zbieracza pieśni i melodyj u stóp czarujących Pionin i w Tatrach, jak
[…] nie tracił ani jednej chwili i nawiedzał góralskie chaty lub przestawał z bacami i juhasami na polanach, od których umiał wyłudzać melodie i słowa […]”(zob. L. Siemieński Kilka rysów literatury
i społeczeństwa od roku 1848–1858, T. II, Warszawa 1859, s. 282).
Data powrotu Kolberga z tej trzymiesięcznej wyprawy nie jest
znana; prawdopodobnie zgodnie z urzędowym zezwoleniem nastąpił
on około 10 października.
Według biogramu badacza opublikowanego przez Kopernickiego
(Przedmowa wydawcy…, s. IX) Kolberg odwiedził w roku 1857 „po
raz trzeci okolice Krakowa po drodze do Wiednia, Chorwacji, Triestu i Wenecji”. W rękopiśmiennych notatkach Kopernicki potwierdza także podróż Kolberga do Modlnicy i Mogilan, m. in. w 1857
roku.
1858 Według itinerarium: „Do Ostrołęki, Łomży, Augustowa, Suwałk
(z Wierzbowskim); do Mąkolina (Matuszewskich)”.
Podróż w Augustowskie potwierdza wzmianka w „Bibliotece
Warszawskiej” z 1858 roku (T. 4, s. 260, w dziale „Doniesienia literackie”). Przy okazji informacji o ówczesnych pracach Kolberga napisano tam: „Świeżo wykonał nasz zbieracz wycieczkę w Augustowskie, w strony sobie nieznane, skąd niemały zbiór pieśni i melodyj
przywiózł, zwracał przy tym baczną uwagę na zmiany wydatniejsze,
językowe”.
Prawdopodobnie Kolberg odwiedził wówczas także Litwę.
Wprawdzie ponad 20 lat później w przedmowie do Pieśni ludu litewskiego wydanych w roku 1879 (w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III, na s 167–187, zob. przedruk w: O. Kolberg
120

�Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 307–336) wymienia
rok 1860 jako datę podróży w Augustowskie, podczas której sam
spisywał pieśni ogłoszone „przy niniejszej rozprawie” (zob. tamże,
s. 308), ale inne źródła (m.in. itinerarium, zob. niżej, rok 1860) wiążą
z tą datą badania na Kujawach. Wszystkie miejscowości wymienione
wyżej pod rokiem 1858 z wyjątkiem Mąkolina (w powiecie płockim)
leżały wówczas na terenie guberni augustowskiej (przemianowanej
później na gubernię suwalską), która sięgała aż do Kowna. W jej
granicach leżały też ówczesne miejscowości z etnicznego obszaru
Litwy: Kalwaria, Mariampol, Sejny oraz „okolice Simna”, w których
Kolberg prawdopodobnie przebywał i skąd pochodzą jego bezpośrednie zapisy (zob. W. Armon „Litwa” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Litwa, DWOK. T. 53, s. VIII–IX).
Zachowało się świadectwo urlopowe wystawione dla Kolberga
8 sierpnia 1858 r. na 20 dni, uprawniające do wyjazdu „w gubernię i powiat płocki dla załatwienia interesów familijnych” (BN PAU
i PAN, sygn. 2183, k. 53). Nie wiadomo, jakie rodzinne sprawy mógł
Kolberg załatwiać w Płockiem; być może był to jedynie pretekst dla
uzyskania urlopu. Okoliczności jego pobytu w Mąkolinie, w powiecie płockim, są nieznane (por. wyżej, rok 1856).
Kopernicki w Przedmowie wydawcy… (s. IX) wymienia w roku
1858 jedynie: „Augustowskie”.
1859 Dwumiesięczna podróż (od 2 lipca do 2 września) w Radomskie,
Chełmskie i Lubelskie, przebiegająca na trasie: Kozienice, Radom,
Jedlnia, Orońsk, Bąkowiec, Puławy, Kurów, Lublin, Piaski, Siedliszcze, Chojno, Bezek, Krasne, Lublin, Gałęzów, Wola Gałęzowska,
Wola Sobieska, Tarnogóra, Lublin.
Według itinerarium: „Do Orońska (Pruszakowej), Radomia,
do Lublina, do Chojna, Bezka i Krasnego (Piotrowscy i Kosińscy), do
Gałęzowa (do Koźmianów)”.
Podróż ta udokumentowana jest najdokładniej w Notatniku z rachunkami z lat 1859–1869 (rkp. sygn. 3210, k. 4 i 23). Odnotował
tam Kolberg (pod datą 3 września, tj. dzień po powrocie z wyprawy),
że trwała ona dwa miesiące (k. 4), a poczynione w jej trakcie wydatki spisał na osobnej karcie (k. 23), oznaczając przy tym dzienne
daty poszczególnych etapów podróży i jej trasę: „2 lipca – jazda do
121

�Kozienic [wyżej dopisek w rkp.: „Świerzów”; chodzi o Świerze, wieś
pod Kozienicami, pod którą funkcjonowała wówczas przeprawa
przez Wisłę, z której Kolberg zapewne skorzystał, bo odnotował
dalej wydatek „na statku”], 3–5 lipca – w Kozienicach, 6–7 lipca –
jazda do Radomia (obiad w Jedlni), w Radomiu, jazda do Orońska,
8–11 lipca – w Orońsku, 12–13 lipca – w Radomiu, w Jedlni popas,
14–15 lipca – Kozienice, 16–21 lipca – Bąkowiec, 22 lipca –Augustów, 24–26 lipca – [miejscowość nieczytelna], 29 lipca – Bąkowiec,
Puławy, droga do Puław, przewóz, 30 lipca – Kurów, droga do Kurowa, Lublin, droga do Lublina (kurierka), ekstrapoczta do Piasek, Piaski, konie do Siedliszcza, 31 lipca – Siedliszcze, konie do Chojna, 1–4
sierpnia – Chojno, 7 sierpnia – Bezek, 12 sierpnia – Krasne, 13–16
sierpnia – Chojno, 16– 22 sierpnia – Lublin, 24 sierpnia – Gałęzów,
25–27 sierpnia – Wola Gałęzowska, 28 sierpnia – Wola Sobieska,
31 sierpnia – Tarnogóra, 1 września – Lublin, 2 września – Lublin,
jazda do Warszawy”. Notatnik z rachunkami poświadcza więc –
tak jak itinerarium – bytność Kolberga w Radomskiem, Lubelskiem
i Chełmskiem. (Cytując tu i dalej to źródło, pomija się koszty wyszczególnione w rękopisie przez Kolberga, zob. uwagi wstępne.)
W Notatniku… (k. 4) zanotował Kolberg jeszcze pod datą 8 czerwca: „jazda do Wilanowa (omnibusem)”; była to prawdopodobnie wycieczka w ciągu jednego dnia.
Kopernicki w Przedmowie wydawcy (s. IX) podaje jedynie:
„W 1859 [roku] powtórnie Lubelskie”.
1860 Według itinerarium: „Do Dłutowa (do Kamockich) pod Piotrków
– na Wielkanoc; do Mazewa (Maciejowskich) i do Kujaw – [do Bogusławic] (u Komeckich), do Bodz[anowa] (Biesiek[ierskich]), Redcza, Kłonowa, Otmianowa (Glińsk[ich])”. Z innych źródeł (zob. niżej) wynika, że Kolberg odwiedził wówczas także Służewo i Płowce
na Kujawach, a także Grodzisk, Łowicz i Krośniewice, trzy ostatnie
miejscowości może tylko przejazdem.
Wymienione podróże w Kaliskie (Dłutów), Łęczyckie (Mazew)
oraz na Kujawy poświadczają zapiski Kolberga z rachunkami. I tak
odnotowany jest tam pobyt na święta wielkanocne w Dłutowie
u Kamockich (rkp. sygn. 3210, k. 4): „13 kwiet[nia] – podróż do Dłutowa (do Kamockich i tam na święta) […]”, przy czym Wielkanoc
122

�wypadała w tym roku 8 kwietnia, zatem data 13 kwietnia podana
w rękopisie wskazywałaby, że notatkę tę sporządził Kolberg po powrocie do Warszawy, gdzie od 2 maja zapisywał kolejne wydatki.
Z kolei pod datą 24 czerwca widnieje zapis: „jazda do Grodziska
[…]” (k. 5). W Grodzisku była stacja kolei warszawsko-wiedeńskiej,
prawdopodobnie podróżował więc Kolberg koleją, był to jednak
wyjazd niedługi, gdyż już pod datą 30 czerwca zapisał: „Kąpiele
wiślane (od 10-go)”.
Podróż latem do Mazewa i na Kujawy udokumentowana jest również w Notatniku z rachunkami (sygn. 3210, k. 5 i 23). Kolberg zanotował tam już pod datą 23 sierpnia – „podróż do Mazewa i Kujaw
(5 tygodni)” (k. 5), a szczegółowiej spisał na luźnej karcie wydatki
w czasie tej podróży oraz jej trasę, podając daty dzienne (k. 23): „Lipiec 1860: 20 – jazda do Łowicza (do Grodz[iska…], ze Skiern[iewic]
do Ło[wicza [przez Grodzisk i Skierniewice prowadziła trasa kolei
warszawsko-wiedeńskiej, trasa ze Skierniewic do Łowicza była jej
odgałęzieniem], 21 – jazda do Krośniewic, jazda do Mazewa, 31 –
w Mazewie. Sierp[ień]: 4 – w Mazewie, 5 – jazda do Bogusławic, 9–10
– w Bogusł[awicach], [10?] – w Redczu i Kłonowie, 17 – w Bodzanowie, 20 – w Otmianowie, 23 – poczta w Kłodawie (do Łowicza), 24
– kolej w Łowiczu”. Z podanych dat wynika, że w Mazewie spędził
dwa tygodnie, a na Kujawy przeznaczył prawie trzy.
Pobyt Kolberga w Mazewie w ostatniej dekadzie w lipcu – nieco jednak wcześniejszy niż podany w cytowanych wyżej zapiskach
rachunkowych – odnotowuje też „Kronika Wiadomości Krajowych
i Zagranicznych” z 1860 roku, w nr. 191 (z 12/24 VII) i w nr. 195
(z 16/28 VII), w dziale „Wiadomości bieżące”.
Kujawską podróż wspomina Kolberg natomiast w późniejszym
liście do Józefa Blizińskiego z 13 IV 1865 r.: „W r. 1860 zwiedzałem
na krótki czas Kujawy i byłem w domach zacnych obywateli, pp.
Komeckiego w Bogusławicach, Mąkowskiego w Kłonowie, Biesiekierskich w Bodzanowie i Płowcach, Glińskiego [w Otmianowie],
Wodzyńskiego [w Służewie] itd.” (Korespondencja… cz. I, DWOK
T. 64, s. 117). Zatem był wówczas także w Płowcach i w Służewie,
których to miejscowości nie wymienia w itinerarium.
Nie potwierdzona w innych źródłach pozostaje notatka Kolberga
wskazująca na pobyt w Staszowie pod Sandomierzem w 1860 roku,
123

�zamieszczona w części I Radomskiego (DWOK T. 20, s. 102) wydanym w 1887 roku, a więc dużo później, co mogło spowodować
zatarcie się dat w pamięci. Publikowane tam pieśni religijne opatrzył
Kolberg uwagą: „Notujemy je tak, jak je słyszeliśmy w Staszowie
r. 1860”.
Kopernicki wymienia w roku 1860 zarówno w drukowanej biografii (Przedmowa wydawcy…, s. IX), jak i w notatkach rękopiśmiennych: „Kujawy i Łęczyckie”.
1861 Według itinerarium: „Do Tatrów i Bardyowa, do Iskani, Leszczowatego, Zadwórza pod Lwów (u Załęskich, Kraińskich, Bochdana)”.
Inne źródła (zob.niżej) dokumentują też pobyt Kolberga wiosną
w Zegrzynku nad Narwią, pod Pułtuskiem oraz latem w Krakowie
i Lwowie, a także bytność w lipcu w Mogilanach.
W Notatniku z rachunkami (rkp. sygn. 3210, k. 6) Kolberg zapisał:
„20 maja – u Łapińskiego (w Zegrzynku)”. W Zegrzynku wybudowany został w 1860 roku przez firmę „Aleksander Łapiński i Spółka”
nowoczesny młyn parowy. Chodzi zapewne o odwiedziny Kolberga
u przemysłowca, Aleksandra Łapińskiego (1818–1900), wspomnianego po latach w liście do Wilhelma z 1875 roku, w którym Oskar
pisał do brata o spotkaniu w katedrze na Wawelu „z naszym dawnym znajomym, mech[anikiem] Łapińskim […]” (Korespondencja…
cz. I, DWOK T. 64, s. 543).
Także w tym Notatniku (sygn. 3210, k. 7) Kolberg odnotował
swoją wyprawę na południe i dalej na wschód, cytowaną za itinerarium. Pod datą 25 września, już po powrocie do Warszawy zapisał:
„Podróż od 8 lipca do 24 września po Galicji (do Krakowa, Tatrów,
Lwowa i Węgier [tj. Słowacji]”. W drodze na Podhale i do Galicji
Wschodniej odwiedził Kraków, a także zaprzyjaźnione Mogilany.
O bytności w Krakowie świadczą poczynione tam zakupy, które odnotował Kolberg tamże (k. 7). Zaś na pobyt pod Krakowem wskazuje bezpośrednia współpraca z Józefem Konopką, udokumentowana
w rękopisach; kilkadziesiąt podkrakowskich pieśni notowali obaj
zbieracze wspólnie – Kolberg melodie i incipity lub pierwszą zwrotkę tekstu, Konopka pełne teksty. Manuskrypt ma lokalizację „Mogilany” i opatrzony jest datą: „11/7 [1]861”, wpisaną ręką Konopki
(Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 139 i 140 oraz k. 147–149, zob.
124

�Krakowskie. Suplement…, DWOK T. 73/I, np. pieśni nr 345, 519,
706).
Na trasie dalszej wyprawy do Galicji Wschodniej znalazł się też
Lwów; nie wiadomo jednak, czy i jak długo badacz zatrzymał się
w tym mieście.
Kopernicki również pisze w Przedmowie wydawcy… (s. IX), że
w roku 1861 Kolberg odwiedził „po raz czwarty okolice Krakowa po
drodze do Galicji Wschodniej i na Węgry”, a w notatkach rękopiśmiennych wymienia także i ten rok wśród kolejnych dat pobytów
w swoich najważniejszych stacjach badawczych tego obszaru: „do
Modlnicy i Mogilan w r. 1842, [18]57, [18]61, [18]63, a także w [18]61
i [18]63 do Leszczowatego w Sanockiem (Kraiński), Iskani (Załęski),
Zadwórza pod Lwowem (do Bochdanów)”.
1862 Według itinerarium: „Do Jasienicy pod Jadów (do Matuszewskiego),
do Lelewela do Cygowa [właściwie: do Woli Cygowskiej], do Oleksianki (Parysowa, Latowicza); na Wołyń, do Tuliczowa (Dobrowolskich), do Turyczan (Sierakowskich), Bilcza (Sołtanów), Wysoc[ka]
nad Bugiem [w rkp. błędnie: „Wysocego nad Bugiem”], Żytomierza”.
W innych dokumentach (zob. niżej) wymienił Kolberg także Kołbiel
w powiecie mińskim oraz Lublin, ten ostatni może tylko przejazdem
w drodze powrotnej do Warszawy.
W Notatniku z rachunkami pod rokiem 1862 Kolberg zapisał:
„8–12 czerwca – jazda i pobyt u Matuszewskiego (w Jasienicy)”
oraz: „Od 6 do 15 lipca – na wsi u Oleksińskiego” (rkp. sygn. 3210,
k. 8). Prawdopodobnie był to pobyt w wymienionej w itinerarium
Oleksiance, gdzie Kolberg był gościem synów lub kogoś z krewnych
nieżyjącego już właściciela tego majątku, Kazimierza Oleksińskiego
(1796–1861), oficera powstania listopadowego, generała-majora korpusu inżynierów komunikacji, pochowanego w Latowiczu.
Zachowały się dwa paszporty Kolberga z tego roku uprawniające
do podróży: pierwszy – „do różnych okolic” i „wszystkich guberni”
Królestwa Polskiego (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 32), drugi – do
guberni wołyńskiej (tamże, k. 34–35).
W pierwszym potwierdzona jest urzędowo jazda koleją warszawsko-wiedeńską z datami 8 i 11 czerwca, co zgodne jest z wyżej przytoczonym zapisem z Notatnika o pobycie w czerwcu w Jasienicy.
125

�W paszporcie tym figuruje również informacja: „Do Kołbieli 4/7 62”,
co sugeruje przyjazd lub pobyt w tej niewymienianej w itinerarium
miejscowości powiatu mińskiego, poprzedzający bytność Kolberga
w Oleksiance (w Notatniku wskazaną z datą od 6 lipca) oraz w Latowiczu, miejscowościach z tego samego powiatu, a także w Parysowie pod Garwolinem (zob. wyżej).
Drugi paszport podróżny – do guberni wołyńskiej, wystawiony na 4 miesiące w lipcu potwierdza wyjazd Kolberga z Warszawy
29 lipca, powrót 3 października oraz pobyt w Żytomierzu 25 sierpnia. Informacje te są zgodne z notatkami rachunkowymi, gdzie wyprawa na Wołyń została również udokumentowana.
Odnotował ją tam Kolberg jako trwającą od 30 lipca do 3 października (sygn. 3210, k. 9). Pod datą 10 października, już po powrocie, zapisał: „Podróż na Wołyniu w ciągu sierpnia, września do
3 października”, a niżej wymienił wydatki „w Lublinie” i na „podróż
do Warszawy”, nie wiadomo jednak, czy w drodze powrotnej w Lublinie miała miejsce tylko przerwa w podróży, czy zatrzymał się
w tym mieście jakiś czas.
Wyprawę na Wołyń wspomina też Kolberg w późniejszym liście
do Henryka Szopowicza z 18 VI 1870 r., gdy pisze: „[…] w r. 1862,
zwiedziwszy część Wołynia, miałem sam sposobność w okolicy Łucka i Kowla zanotować paręset melodii wcale mi dotąd nieznanych
i bardzo charakterystycznych […]” (Korespondencja… cz. I, DWOK
T. 64, s. 361).
Kopernicki w drukowanym biogramie Kolberga zapisał pod rokiem 1862 jedynie: „Wołyń aż do Żytomierza” (Przedmowa wydawcy…, s. IX).
1863 Według itinerarium: „Do Tatrów, Krynicy, na Jasło, do Leszczowat[ego], Iskani, Sambora (Dolińskich), Gródka (Doliniańskich), Zadwórza, Oleska, Borszow[a]”. Inne źródła (zob. niżej) dokumentują
także pobyt w Pieninach, w Nowym Sączu, w Miejscu pod Jasłem
i w Dubiecku, wskazują również na odwiedziny Krakowa, prawdopodobnie też Modlnicy i Mogilan oraz Lwowa.
W Notatniku z rachunkami, między zapiskami wydatków z 5 lipca a 27 października 1863 roku Kolberg zapisał: „Podróż do Galicji
w ciągu lipca, sierp[nia], wrześ[nia] i paźdz[iernika]: Szczawnica,
126

�Krynica, Sanockie, Sambor, Lwów, Olesko”, a także odnotował tam
zakupy w Krakowie i kontakt z Konopką (rkp. sygn. 3210, k. 10).
Zachowała się też luźna notatka Kolberga z wykazem wydatków
na terenie Pienin, w Krynicy i w Nowym Sączu oraz w drodze do
Dubiecka i Iskani w Przemyskiem (Arch. PTL, teka 11, sygn. 1175,
k. 9). Nie zawiera ona jednak pełnych danych co do trasy i kalendarza podróży. Wynika z niej jedynie, że w czasie pobytu w Pieninach
badacz opłacał m.in. śpiewaków wykonujących spisywane przez
niego pieśni, że 31 lipca był w Krynicy, gdzie spędził trzy dni, oraz
że nocował w Nowym Sączu, gdzie przybył pocztą i skąd z kolei
takim samym środkiem transportu przyjechał 1 sierpnia do Miejsca pod Jasłem, by dalej udać się tego samego dnia do Dubiecka,
a 3 sierpnia do Iskani.
Przed wyruszeniem w Tatry i Pieniny Kolberg zatrzymał się jak
zwykle w Krakowie i prawdopodobnie pod Krakowem – w Modlnicy i Mogilanach, a udając się dalej z Jasła na wschód, odwiedził
i Lwów, być może także Przemyśl.
Podróżom do Galicji Wschodniej sprzyjał w tym czasie fakt
otwarcia w 1861 roku linii kolejowej łączącej Kraków ze Lwowem.
Trasa galicyjskiej kolei im. Karola Ludwika, wybudowanej w latach
1856–1861, prowadziła przez Bochnię, Tarnów, Dębicę (1856), Ropczyce, Sędziszów, Rzeszów (1858), Łańcut, Przeworsk (1859), Radymno, Przemyśl (1860), Mościska, Sądową Wisznię i Gródek do Lwowa.
W drukowanej biografii Kolberga Kopernicki wymienił podróże
badacza łącznie, z trzech lat: „[…] w latach 1863–1865 zwiedził on powtórnie Kujawy, Łęczyckie i Płockie, po raz piąty okolice Krakowa,
Beskidy, Tatry i sanockie strony w Galicji wschodniej” (Przedmowa
wydawcy…, s. X); zob. też niżej lata 1864 i 1865. Natomiast w notatkach rękopiśmiennych zapisał: „do Kujaw i w Łęczyckie w r. 1860,
[18]63 i [18]64”. Inne dane źródłowe nie dokumentują podróży Kolberga w Płockie w 1863 roku oraz na Kujawy i w Łęczyckie w latach
1863 i 1864 (zob. też niżej, rok 1864).
1864 Według itinerarium: „Do Czajkowskiego do Kosina (Płock), do Złotopolic pod Modlin (Gregorowiczów)”.
W zapiskach rachunkowych Kolberga (rkp. sygn. 3210, k. 12) między 14 września a 6 października widnieje notatka potwierdzająca tę
127

�wyprawę, sporządzona po powrocie: „Podróż do Czajkowskiego pod
Płock, do Kosina, Złotopolic w ciągu trzech tygodni”.
Bytność w Kosinie dokumentuje zaświadczenie w języku rosyjskim, wystawione 17 IX 1864 r. w Drobinie, miejscowości położonej
także w powiecie płockim, z nieczytelnym podpisem naczelnika tej
gminy (rkp. zaginiony, Bibl. PAU, sygn. 2030, t. I, k. nlb, po k. 120;
tu oparto się na kopii sporządzonej przed 1939 rokiem przez Marię Turczynowiczową, znajdującej się w Muzeum Oskara Kolberga
w Przysusze, sygn. MWR/MOK/2004/1). Stwierdza on, że według
przedłożonego mu paszportu Kolberga wydanego do wsi Kosino
termin pobytu w tej miejscowości został przekroczony z powodu
trwającej od 10 września choroby, w związku z czym prosi odpowiednie władze „o nieczynienie przeszkód w czasie powrotnej drogi”. Prawdopodobnie Kolberg opuścił więc Kosino po 17 września,
skąd udał się do Złotopolic.
W liście z 26 XII 1864 r. do księdza Kajetana Śmiechowskiego
Kolberg wspomina swój pobyt w Złotopolicach u zaprzyjaźnionych
z nim Gregorowiczów i wieczór, w którym poznał adresata, swojego
późniejszego informatora, i rozmawiał z nim „wiele i szczegółowo
o zwyczajach narodowych” (Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64,
s. 97).
Kopernicki obok cytowanych wyżej (zob. rok 1863) informacji podanych w drukowanej biografii Kolberga i w notatkach
rękopiśmiennych zapisał jeszcze w tym ostatnim dokumencie: „[…]
w r. 1864 i [18]65 do Mąkolina, do prof. Matuszewskiego”. Informacji
o pobycie w Mąkolinie (także w Płockiem jak Kosino wymienione
w itinerarium) w 1864 i 1865 roku nie potwierdzają inne przekazy
źródłowe, podobnie jak odnotowanych przez Kopernickiego podróży w 1864 roku na Kujawy i w Łęczyckie (zob. niżej, rok 1865).
1865 Według itinerarium: „Do Czerska (do Czaplina Kozłowskich), do Lublina (Illukiewicz) i Gałęzowa; do Kujaw, do Komeckich (Bogusł[awice]), Biesiekierskich (Bodzan[owo], Płowce), Sokołowskich (Głuszyn),
Morzyckich (Ruszków)”. Kolberg dopisał w rkp. nad poszczególnymi
miejscowościami nazwy miesięcy określające czas etapów podróży:
nad etapem mazowieckim – czerwiec, nad lubelskim – lipiec, nad
kujawskim – sierp[ień], wrzes[ień].
128

�W Notatniku z rachunkami (rkp. sygn. 3210, k. 13 i 14) zanotował: „12 kwietnia – paszport do Lublina, kurierka, 21 kwietnia,
w Lublinie i kurierka, 13 czerwca – podróż do Czaplina na dni pięć,
18 lipca – kurierka do Lublina, omnibus, 5 sierp[nia] – pobyt w Lublinie i powrót. 8 paźdz[iernika] – podróż po Kujawach (u Biesiekierskich, Komeck[ich], Sokołowsk[ich], Morzyckiego – od 20 sierp[nia]
do 7 paźdz]iernika]”(ostatniego zapisu dokonał więc już po powrocie
z Kujaw). Zatem zanotowane w itinerarium miesiące pokrywają się
z cytowanymi z Notatnika.
W innych źródłach nie potwierdzona jest jedynie informacja
o czasie pobytu w Lublinie w kwietniu, choć do niego właśnie może
się odnosić nawiązanie w niedatowanym brulionie listu Kolberga do
Aleksandra Hilferdinga, gdzie pisze, że „dopiero przed kilku dniami”
wrócił z Lublina i wtedy dowiedział się o powołaniu go w maju na
członka Cesarskiego Towarzystwa Geograficznego (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 131, zob. też s. 130 i 122–124).
Wycieczkę czerwcową do Czerska, odbytą z Czaplina z Kornelem
Kozłowskim potwierdza wspomnienie tego ostatniego we wstępie
do jego zbioru pt. Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego, wraz z tańcami i melodiami
(Warszawa 1867, s. 23). Kozłowski zaznaczył tam z wdzięcznością, że
2/3 melodii z „części muzykalnej” jego pracy zebrał Kolberg w czasie
tej właśnie wspólnej wyprawy w 1865 roku.
Pobyt w Gałęzowie u Koźmianów w lipcu, także odnotowany
w itinerarium, poświadcza list Józefy Koźmianówny, prawdopodobnie z listopada lub grudnia 1865 roku, nawiązujący do spotkania
latem, przed czterema miesiącami (Korespondencja… cz. I, DWOK
T. 64, s. 142–143).
Po powrocie z podróży, 9 października zapisał Kolberg jeszcze
w Notatniku z wydatkami: „dorożka do Wilanowa”; notka wskazuje
na krótki wypad.
W korespondencji poświadczone są niektóre fakty z kujawskiego
etapu podróży, w której odwiedził ponownie Bodzanowo, Płowce,
Bogusławice, a po raz pierwszy Głuszyn i Ruszkowo. Kolberg zapowiada w liście do Biesiekierskiego przyjazd koleją do Włocławka w
dniu 21 sierpnia 1865 roku, Biesiekierski odpowiada 20 sierpnia, że
„dziś posyła konie do Włocławka” (Korespondencja… cz. I, DWOK
129

�T. 64, s. 128 i 129) – data przyjazdu na Kujawy zgodna jest więc
z cytowanymi wyżej notatkami. Michał Sokołowski w liście z 16
XI 1865 r. wspomina pobyt Kolberga w Głuszynie (tamże, s. 139),
25 listopada badacz z wdzięcznością pisze „o uprzejmym przyjęciu”
w domu Morzyckich w Ruszkowie (tamże, s. 140), a w liście do Ludwika Komeckiego, prawdopodobnie z grudnia (Komecki odpowiada 20 stycznia 1866 roku) powołuje się na bytność w Bogusławicach
(tamże, s. 145).
Informacje Kopernickiego cytowane wyżej (zob. rok 1863 i 1864)
są nieprecyzyjne bądź sprzeczne z tymi przekazami: w biogramie
podaje on łącznie podróże z trzech lat, co powoduje niejasność co do
poszczególnych wypraw (Przedmowa wydawcy…, s. X), w notatkach
przywołuje wyjazd do Mąkolina w roku 1864 i 1865 nie wskazywany gdzie indziej.
1866 Według itinerarium: „Do Lublina (Illuk[iewicz], na krótko)”.
Brak innych informacji źródłowych potwierdzających tę podróż,
odbytą zapewne w sprawach rodzinnych – Julia Illukiewiczowa (zm.
1872), żona Seweryna, urzędnika z Lublina, była bratanicą Oskara.
W liście do Józefa Blizińskiego z 31 V 1866 r. Kolberg wyraża
niepewność co do swoich letnich wędrówek tego roku. Pisze, że
plan wyjazdu „za granicę” (tj. poza zabór rosyjski) jest nierealny,
więc „podrynda się w kraju”, może wstąpi do Ruszkowa, gdyby jechał w Kaliskie, a wyjechać zamierza dopiero w środku lipca (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 162). Lista wydatków w notatniku rachunkowym Kolberga nie wskazuje jednak na żaden wyjazd
z Warszawy w tym roku (sygn. 3210, k. 15).
Informacje Kopernickiego są z kolei niejasne, gdyż ujmują podróże z kilku lat łącznie lub są sprzeczne z notatką w itinerarium:
w biografii Kolberga Kopernicki pisze: „1866–1868 – Poznańskie”
(Przedmowa wydawcy…,s. X), w rękopisie: „W Chełmskie do pp.
Hemplów, pułkownika, do Tarnowa pod Chełmem i do [Tuchowicza] pod Łukowem, także do pp. Hemplów w r. 1866, [18]67, [18]68”.
Podróże w Poznańskie i Chełmskie podejmował Kolberg w latach
następnych, zob. niżej.

130

�1867 Według itinerarium: „Do Poznania, do Siekierek (Radońskich), do
Libelta (Czeszewo), do Krak[owa], Lwowa, Barysza (Szawłowskich)”.
W Notatniku z rachunkami Kolberg zapisał pod datą 29 lipca
(rkp. sygn. 3210, k. 16) wydatki na podróż do Aleksandrowa Kujawskiego oraz „na podróż do Pozn[ania] i Krakowa”, a po powrocie, 15
października (tamże, k. 17) koszt wyprawy w Poznańskie oraz wydatki „w Galicji (Lwów, Krak[ów], Barysz)”. Aleksandrów był miejscowością ze stacją pograniczną drogi żelaznej warszawsko–bydgoskiej; w grudniu 1862 roku wybudowano tu dworzec i uruchomiono
linię kolejową. Kolberg podróżował więc z Warszawy w Poznańskie
zapewne tą koleją i w Aleksandrowie przekraczał granicę zaborów
rosyjskiego i pruskiego.
W liście do Blizińskiego z 29 I 1867 r. zawiadamiał: „Będę
w Sędzinie, jadąc w Poznańskie”, a 24 lutego Bliziński przebywający w Sędzinie powołuje się na tę zapowiedź przyjaciela (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 196 i 198). Sędzin leżał tak jak
Aleksandrowo w powiecie nieszawskim, stąd zapewne ta sugestia;
brak jednak informacji o ewentualnym zatrzymaniu się Kolberga
na Kujawach w drodze do Poznania. Nie może go też jednoznacznie
potwierdzić ciepłe wspomnienie bytności Kolberga w domu Sokołowskich w Głuszynie (również w powiecie nieszawskim), wyrażone
w liście Michała Sokołowskiego z 6 I 1868 r. (tamże, s. 237), gdyż
nie wiadomo, czy nie odnosi się do pobytu Kolberga na Kujawach
w latach wcześniejszych.
Korespondencja dokumentuje natomiast niektóre inne fakty dotyczące podróży w roku 1867. Bliziński przypomina 1 października zapowiedź Kolberga, że planuje powrót do Warszawy „dopiero
w końcu września lub na początku października” (tamże, s. 202).
20 października Kolberg donosi Żupańskiemu, że dopiero przed kilku dniami wrócił do Warszawy z podróży „ostatecznie do Galicji
odbytej” (tamże, s. 205), a do Libelta pisze 27 grudnia: „Po wycieczce […] odbytej w Ks[ięstwie] Pozn[ańskim] wyjechałem, jak Panu
wiadomo, do Galicji i dotarłem za Lwów, aż na Podole galicyjskie
[w itinerarium Kolberg wymienia jedynie Barysz pod Buczaczem,
por. też rok 1876] i do Bukowiny, wszędzie równie obfite po drodze
zbierając dla siebie plony” (tamże, s. 227–228). W liście do Bogumiła
Hoffa z 30 XII 1867 r. wspomina: „W roku bieżącym byłem w lecie
131

�w W[ielkim] Ks[ięstwie Pozn[ańskim] i bawiłem czas jakiś u p. Libelta w Czeszewie i u p. Radońskich w Siekierkach itd.”, skąd udał
się do Poznania, gdzie spędził cały tydzień (tamże, s. 231). Wreszcie w liście do Aleksandra Osipowicza pisze, że dopiero w połowie
października wrócił „z podróży po Poznańskiem i Galicji odbytej”
(tamże, s. 234). Zatem podróż Kolberga w Poznańskie i do Galicji
trwała prawdopodobnie od końca lipca do połowy października.
Pobyty Kolberga w Poznaniu w sierpniu i wrześniu poświadczają: brulionowy, datowany w Poznaniu 18 VIII 1867 r. projekt
umowy wydawniczej z Janem Konstantym Żupańskim na druk
Mazowsza, który ostatecznie nie doszedł do skutku (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 710, aneks 4) oraz wystawiony 19 IX rachunek za pobyt w hotelu Berlińskim w Poznaniu
w dniach 16–19 IX 1867 r. (rkp. zaginiony, Bibl. PAU, sygn. 2030,
t. II, k. 11; tu oparto się na kopii Marii Turczynowiczowej sprzed
1939 roku, znajdującej się w Muzeum Oskara Kolberga w Przysusze, sygn. MWR/MOK/2004/1).
W sprzeczności z tymi informacjami pozostaje wypowiedź Kolberga we wstępie do części I Chełmskiego (DWOK T. 33, s. X), gdzie
pisząc o owocnych badaniach w okolicy Chełma, zwłaszcza w gościnnym domu Hemplów w Tarnowie, wymienia daty swojego tam
pobytu: 1867, 1869, 1870.
W rękopiśmiennych notatkach Kopernickiego mowa z kolei o pobycie Kolberga u Hemplów w Tarnowie pod Chełmem i w Tuchowiczu pod Łukowem w latach 1866, 1867 i 1868 (zob. wyżej, rok 1866)).
Jednak zarówno Kolberg w itinerarium, jak i Kopernicki w biografii Kolberga (Przedmowa wydawcy…, s. X) wymieniają jedynie lata
1869 i 1870 jako daty roczne pobytu u Hemplów w Tarnowie.
1868 Według itinerarium: „Do Woli Rasztows[kiej] i Kraszewa pod Radzymin (do Komierowskich), do Pozn[ania], do Czeszewa (Libelt), do
Dębicza, Miłosławia, Morownicy; do Krak[owa], Lwowa, Zadwórza”.
Pierwotnie zapisał tu Kolberg jeszcze: „Barysza”, potem miejscowość
tę skreślił.
W zapiskach rachunkowych odnotował pod datą 3 czerwca
podróż „pod Radzymin (Wola Rasztowska, Kraszew)”, pod datą
10 lipca – „przez 5 dni w Woli Rasztowskiej”, a między 9 sierpnia
132

�a 15 listopada podróż „do Galicji, Poznania i Lwowa w ciągu trzech
miesięcy” oraz „sprawunki w Krakowie” (rkp. sygn. 3210, k. 17 i 18).
Pobyt i badania w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem w 1868
roku dokumentują także datowane wyjątkowo zapisy terenowe
kilkunastu bajek śląskich, spisanych przez Kolberga z ust jednego
z kilku wymienionych w rękopisie sezonowych robotników rolnych,
pracujących w tamtejszym folwarku (zob. M. Gładysz „Śląsk” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Śląsk, DWOK T. 43, s. VII–VIII oraz
tamże, s. 76, przyp. 1). Wyjazd pod Radzymin na początku czerwca
zapowiadał też Kolberg w liście do Blizińskiego z 30 V 1868 r., pisząc, że wybiera się na pięć dni „na wieś o parę mil od Warszawy
odległą” (Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64, s. 254) .
Informacje w listach tylko po części pokrywają się jednak z podanymi w itinerarium. 21 września Kolberg otrzymuje za pośrednictwem Bibianny Moraczewskiej zaproszenie od Pauliny Wilkońskiej
do Ostrowa pod Wieleniem (tamże, s. 262), gdzie według itinerarium
był dopiero w roku następnym, w liście do Leona Wegnera z 22 XI
1868 r. wspomina spotkanie sprzed dwóch miesięcy w Poznaniu
i dodaje: „[…] w krótkim tym przeciągu czasu obiegłem kawał kraju,
bo byłem pod Krakowem, Lwowem, a teraz znajduję się jakoby
w porcie spokojności, w Warszawie (tamże, s. 264–265). 29 listopada
Bliziński wytyka Kolbergowi, że do Sędzina „nie zajrzał”, bo „bujał
po Krakowie” (tamże, s. 266), 2 grudnia Hipolit Bochdan nawiązuje
do spotkania z „przyjacielem naszej rodziny” w Zadwórzu (tamże,
s. 268), a 5 marca 1869 r. w liście do Jerzego Lubomirskiego Kolberg powołuje się na swoją bytność we Lwowie w roku zeszłym,
tj. 1868, i na rozmowy z Augustem Bielowskim w sprawie funduszy
na kontynuację Ludu (tamże, s. 289). Natomiast w liście do Józefa
Blizińskiego z 7 XII 1868 r. pisze, że w Warszawie jest od 15 listopada, że na wyprawę wyruszył w sierpniu i był tydzień w Poznaniu
„ku końcowi września”, ale musiał wrócić do Krakowa, „gdyż samo
tylko to miasto figurowało w moim paszporcie i zapuszczać się dalej w Poznańskie nie mogłem” (tamże, s. 270). Tymczasem wielkopolska trasa z 1868 roku wymieniona w itinerarium przeczy temu
stwierdzeniu. Także wzmianki w korespondencji nie potwierdzają
jednoznacznie – poza pobytem w Poznaniu – dalszej wędrówki Kolberga w Poznańskiem. Pewną wskazówkę stanowić może jedynie
133

�informacja w liście Kolberga do właściciela Dębicza, Włodzimierza
Wolniewicza, z 24 II 1869 r. Wspominając w nim z wdzięcznością
„gościnne progi” w Dębiczu i „wywiezione stamtąd zbiory” (tamże,
s. 278), nawiązuje Kolberg do swojego wcześniejszego pobytu pod
Środą, który według itinerarium przypadł na 1868 rok. Tak więc nie
wydaje się pewna cytowana wyżej wypowiedź, że nie mógł „zapuszczać się dalej w Poznańskie”.
Pobyt w Krakowie i pod Krakowem potwierdza z kolei wzmianka w liście Józefa Łepkowskiego z 25 X 1868 r. o spotkaniu z Oskarem w Krakowie i wyrażona tam prośba o pozdrowienie Konopki
(bez podania imienia), zatem sugerująca bytność w Mogilanach lub
w Modlnicy (tamże, s. 263–264). O bytności Kolberga w Krakowie
świadczy też informacja Kazimierza Władysława Wójcickiego, który
opisując swoje wrażenia z podróży do Krakowa w sierpniu 1868
roku, wspomina zwiedzanie miasta w towarzystwie Jana K. Gregorowicza i Oskara Kolberga oraz pożegnanie na dworcu kolejowym
z Oskarem i Franciszkiem Matejką (zob. K. W. Wójcicki Wycieczka
do Krakowa [cz.] III, „Kłosy” 1868, „Dodatek Nadzwyczajny do nr
170 „Kłosów”, s. 177 i 179) .
Według nieprecyzyjnego świadectwa Kopernickiego, cytowanego
wyżej (zob. rok 1866 i 1867), w latach 1866–1868 Kolberg podróżował w Poznańskie (Przedmowa wydawcy…., s. X) oraz w Chełmskie
(do Tarnowa) i na Podlasie (do Tuchowicza pod Łukowem) w latach
1866, 1867, 1868.
1869 Według itinerarium: „Do Tarnowa (Hemplów), do Raszt[owskiej]
Woli, do Poznania (do Wielenia, Morownicy), do Krak[owa], Mogilan i Modl[nicy]”. Z Notatnika z rachunkami (zob. niżej) wynika, że
w Wielkopolsce Kolberg odwiedził także Kórnik, odnotowane jest
tam również Bojanowo Stare, skąd dalej udawał się końmi do Morownicy, a w Krakowskiem – Oświęcim, zapewne również w przejeździe.
Kalendarza tych podróży dotyczą notatki rachunkowe Kolberga
(rkp. sygn. 3210, k. 18 i 19): „13–20 maja – podróż koleją i pobyt
u Hemplów w Tarnowie”, „15–27 czerwca – na wsi u Hemplów
i podróż na Lublin”, „12 lipca – tydzień pobytu u Młockich w Raszt[owskiej] Woli”, „2 sierpnia – paszport do Krakowa”, „8 sierpnia
134

�– wyjazd koleją żel[azną]”. – Podsumowując koszty dalszego etapu
podróży, zapisał: „Do nowego roku 1870 wydałem w Krakowie i Poznaniu (do 20 stycz[nia] 70 [r.]) 40. rub. sr.”, przy czym wlicza w tę
sumę także kolejne podróże z Poznania „do Wielenia, Morownicy,
Kórnika”.
Majowy pobyt u Hemplów w Tarnowie pod Chełmem potwierdzony jest w korespondencji; 23 maja Kolberg pisze do Bogumiła
Hoffa, że odebrał jego listy 22 maja, po powrocie „z tygodniowej
wycieczki w Podlaskie” (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s.
326), natomiast brak innych danych źródłowych na temat drugiego
pobytu w Tarnowie w czerwcu oraz w Rasztowskiej Woli w lipcu.
Odwiedziny u Hemplów w roku 1869 wymienia też Kolberg we
wstępie do części I Chełmskiego, podaje tam jednak tylko datę roczną (DWOK T. 33, s. X); zob. też wyżej, rok 1867.
Dodatkowe informacje dotyczące etapu podróży do Krakowa
i w Poznańskie przynoszą zapisy wydatków Kolberga na luźnej
kartce zachowanej w Notatniku rachunkowym (sygn. 3210, k. 20),
sporządzone jednak bez podania bliższych dat, a jedynie z notą
ogólną: „1869 sierpień i wrzesień”. Odnotowuje tam Kolberg koszty
poniesione wówczas na przejazdy koleją do Granicy, do Krakowa
i do Oświęcimia, pobytów „na wsi u Konop[ków]”, a następnie w Poznaniu, przejazdów kolejowych z Poznania, najpierw do Wielenia,
potem do Bojanowa, drobne wydatki w Morownicy i w Pozn[aniu]
oraz na powrót koleją do Oświęcimia.
Według tych zapisków rachunkowych Kolberg odbył podróż
do Krakowa i w Poznańskie w sierpniu i wrześniu, udając się koleją najpierw do Granicy, następnie do Krakowa i do Oświęcimia,
pod Kraków do Konopków i następnie dalej do Poznania, skąd udał
się do Kórnika, potem znowu z Poznania do Wielenia, a następnie
z Poznania dotarł najpierw pociągiem do Starego Bojanowa, skąd
konie przysłane przez Niegolewskich zabrały go do Morownicy. Do
Krakowa udał się ponownie znowu przez Oświęcim. Z tych zapisów
nie wynika jednak, że pobyt w Krakowskiem, Poznańskiem i znowu
w Krakowskiem trwał aż do stycznia następnego 1870 roku, co odnotował w cytowanym wyżej Notatniku (na k. 19).
Poszczególne etapy tej podróży poświadczone są częściowo w korespondencji. Pierwszą bytność w Krakowie w sierpniu dokumentuje
135

�brulion listu Kolberga pisany w Krakowie 15 VIII do lipskiej firmy
Beritkopfa i Härtla oraz odpowiedź tejże z 17 VIII adresowana do
księgarni D. E. Friedleina w Krakowie, która była stałym miejscem
kontaktów Kolberga i odbioru poczty (Korespondencja…, DWOK
T. 64, s. 331–334).
Pobyt w Poznaniu i odwiedziny w Ostrowie pod Wieleniem
potwierdzają listy Pauliny Wilkońskiej z sierpnia, października i listopada 1868 r. (tamże, s. 335 i 338–342) oraz odpowiedź Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 15 IX na wniosek Kolberga
złożony osobiście 23 VIII w sprawie funduszy na jego wydawnictwo (tamże, s. 335–336). O powrocie Kolberga z Wielkopolski do
Krakowa przed 15 października informuje z kolei wzmianka w tak
datowanym liście Fryderyka Skobla pisanym ze Lwowa (tamże,
s. 336). Świadczy też o tym pytanie w liście Pauliny Wilkońskiej
z 27 X, jak powodzi się Kolbergowi w Krakowie (tamże, s. 338)
oraz wątpliwość Bogumiła Hoffa, który niepokoi się, czy jego list
z 30 XI zastanie Kolberga jeszcze w Mogilanach (tamże, s. 342).
W Krakowie ku końcowi roku 1869 złożył Kolberg w drukarni do
składania pierwszy tom swojej monografii Krakowskiego, planując jednocześnie przeniesienie się z Warszawy wobec otrzymanej
z Towarzystwa Naukowego Krakowskiego dotacji. Cytowane notatki rachunkowe (k 19) wskazują na powrót do Warszawy dopiero
w styczniu 1870 roku; podsumowując koszt wyprawy w Krakowskie i Poznańskie w roku 1869, Kolberg podaje jej datę końcową:
„do 20 stycz[nia 18]70 r.”
Według biogramu Kolberga napisanego przez Kopernickiego podróżował Kolberg w latach 1869 i 1870 w „Chełmskie i powtórnie
Augustowskie” (Przedmowa…, s. X), natomiast w swoich notatkach
uzupełniających szkic autobiografii Kolberga Kopernicki zanotował:
„W Łomżyńskie i Augustowskie – w r. 1869 i 1870”. Informacje te są
sprzeczne z pozostałymi przekazami.
1870 Według itinerarium: „Do Hemplów (na Siedlce, Kodeń, Włodawę)”.
Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje na pobyt w Krakowie i pod Krakowem w ciągu drugiego półrocza.
Brak bliższych danych o podróży w Chełmskie i na Podlasie.
Prawdopodobnie nastąpiła ona wiosną, gdyż w liście z 12 XI 1870 r.
136

�Maria Hemplówna pisze do Kolberga: „I ja również niewymownie
żałuję, że nie wypadło Szanownemu Panu być tego lata w Tarnowie,
ale umiałam uwzględnić bardziej konieczną potrzebę Jego obecności tam, gdzie chodziło o dopełnienie i dopilnowanie wychodzącego
dzieła […]” (Korespondencja… cz. I. DWOK T. 64, s. 369). Kolberg
przebywał zapewne latem i jesienią w Krakowie, zajęty monografią Krakowskiego. Jego list do Hemplówny, w którym wyjaśniał
tę okoliczność, co wynika z cytowanego wyżej tekstu autorki, nie
zachował się, podobnie jak wszystkie inne skierowane do tej współpracownicy. W Chełmskie podróżował więc najprawdopodobniej
z Warszawy, dokąd powrócił w styczniu z Krakowa (por. wyżej, rok
1869), a przed kolejnym wyjazdem do Krakowa latem. Brak listów
Kolberga z pierwszego półrocza 1870 roku może wskazywać na jego
nieobecność w tym okresie w Warszawie, natomiast listy kierowane
wówczas do niego wysyłane były m. in. z Krakowa i z Modlnicy,
gdzie zatem wówczas nie przebywał (zob. tamże, s. 348, 351, 355,
357, 359).
Rok 1870 jako datę roczną pobytu w Tarnowie wymienia też
Kolberg we wstępie do części I Chełmskiego (DWOK T. 33, s. X)
oraz Kopernicki w drukowanym biogramie (Przedmowa wydawcy…, s. X); zob. też wyżej, rok 1869.
Pobyt lub pobyty w Krakowie w ciągu drugiego półrocza nie
są dokładnie udokumentowane, lecz korespondencja wskazuje na
dłuższy okres zatrzymania się w mieście lub raczej u Konopków pod
Krakowem. W brulionie listu do Henryka Szopowicza już 18 czerwca Kolberg prosi adresata o przesłanie ewentualnych materiałów na
adres Friedleina w Krakowie i dodaje: „Co rok bowiem bywam po
kilka razy w Krakowie i tam się zwykle papiery do mnie adresowane składają” (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 362). W cytowanym wyżej liście Hemplówna wyraża żal, że badacz latem nie
odwiedził Tarnowa, ale i zrozumienie, że ważniejszy był dla niego
wówczas pobyt w Krakowie. W październiku Kolberg swój list do
Towarzystwa Naukowego Krakowskiego pisze z Krakowa, a Hoff
wspomina o jego pobycie w Mogilanach i Krakowie, na początku
listopada przyszła bratowa Oskara, Karolina, dopomina się o jego
powrót spod Krakowa do Warszawy, zaś 18 grudnia Oskar pisze
do Walerego Rzewuskiego jeszcze z Modlnicy (tamże, s. 365, 366,
137

�367–368 i 371). Można więc przyjąć, że drugą połowę roku 1870
spędził Kolberg pod Krakowem i w Krakowie.
Niejasna i prawdopodobnie błędna jest późniejsza informacja badacza we wstępie do części I Pokucia, w której wśród dat rocznych
podróży na Pokucie wymienił także rok 1870 (DWOK T. 29, s. XI).
Odwiedzin tego regionu w tym roku nie poświadcza żaden inny
przekaz.
Z kolei dane Kopernickiego są po części sprzeczne z informacjami Kolberga; zob. wyżej, rok 1869.
1871 Według itinerarium: „Do Krakowa, Mogilan i Modlnicy – na stałe; do
Lwowa, Bołszowiec, Barysza”. Inne źródła (zob. niżej) poświadczają
też pobyt Kolberga w Poznaniu i w Poznańskiem.
Korespondencja wskazuje, że w styczniu Kolberg przebywał jeszcze w Modlnicy, a do Warszawy wyjechał w końcu tego miesiąca,
oraz że zapowiadał powrót do Modlnicy w sierpniu 1871 roku (zob.
listy A. Konopczanki z 12 II oraz niedatowany, prawdopodobnie
z czerwca, Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 375 i 382). Przeprowadzka pod Kraków nastąpiła między 5 a 16 sierpnia, co poświadcza wzmianka w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera z 5 VIII oraz list Wilhelma do brata z 16 VIII. Faleński pisze,
że wysyła „naprędce parę słów przez odjeżdżającego do Was [tj. do
Krakowa] Oskara Kolberga”, a Wilhelm potwierdza odbiór wiadomości Oskara o „pomyślnej podróży” do Modlnicy (Korespondencja
Karola Estreichera z Marią i Felicjanem Faleńskimi, „Archiwum
Literackie” 1957, nr 3, s. 99, list 30 oraz Korespondencja Oskara
Kolberga cz. I, DWOK T. 64, s. 383).
O pobycie Kolberga we Lwowie, Bołszowcach i Baryszu nie
wzmiankują inne źródła. W pierwszym półroczu brak jednak listów
Kolberga, nie można więc wykluczyć wyjazdu – może niedługiego
– do Galicji Wschodniej.
Natomiast z listów i z prasy wynika, że jesienią odbył Kolberg
podróż do Poznania i w Poznańskie, o której nie wspomina w itinerarium. W październiku Karol Minter, Wilhelm i Karolina piszą
do Oskara, że dowiedzieli się z gazet o jego pobycie w Poznaniu
(Korespondencja…cz. I, DWOK T. 64, s. 387, 388, 390). O przyjeździe
Kolberga w dniu 14 października do Poznania informował „Dziennik
138

�Poznański” 1871 w nr 236 (z 15 X) . Według itinerarium Kolberg
udał się w Poznańskie dopiero w roku następnym (zob. niżej). Tymczasem w liście z lutego 1872 roku do poznańskiego wydawcy, Ludwika Merzbacha,, Kolberg wspomina spotkanie z nim w Poznaniu
w październiku roku poprzedniego, a w dalszym ciągu tego listu
pisze: „Po wyjeździe moim z Poznania bawiłem parę tygodni na
wsi, po czym wracając na Oderberg [Bogumin] do Krakowa, wstąpiłem do Cieszyna, gdzie mieszka i pracuje u fotografisty p. Hoff […]”
(Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 410). Informacja o spot­
kaniu w Poznaniu, o „paru tygodniach na wsi” i wzmianka o bytności w Cieszynie wskazują, że od połowy października 1871 roku
przebywał Kolberg najpierw w Poznaniu, potem w Poznańskiem
– może już na przełomie roku 1871/1872 – w dworach zaprzyjaźnionych Wielkopolan oraz odwiedził Cieszyn – może już w 1872 roku.
Notatka prasowa z „Dziennika Poznańskiego” i list do Merzbacha
uwiarygadniają wyraźnie pobyt w Poznaniu i zapewne w Poznańskiem w roku 1871. Takie dane Kolberg podaje jednak w itinerarium
dopiero pod rokiem 1872 (zob. niżej).
Kopernicki odnotowuje w roku 1871 jedynie opuszczenie Warszawy i zamieszkanie w Modlnicy (Przedmowa wydawcy…., s. XI).
1872 Według itinerarium: „Do Poznania, do Dębicza, Miłosławia, Morownicy, Targoszyc (Łukaszewicz) , do Cieszyna (Otto)”. Zob. też wyżej,
rok 1871.
Zachowały się tylko trzy bruliony listów Kolberga z roku 1872
(z lutego i z listopada), brak więc bezpośrednich i pewnych danych
o jego ówczesnych podróżach. Informacje w jednym z nich zawarte
są jednak sprzeczne z podanymi w itinerarium. W niedatowanym
brulionie listu do poznańskiego wydawcy, Ludwika Merzbacha,
którego datę ustalono (być może błędnie?) na podstawie zapisu na
tej samej karcie co listu do brata Wilhelma, datowanego 4 II 1872
(zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 410–412 i s. 408–410),
Kolberg nawiązuje do spotkania z Merzbachem w Poznaniu w październiku 1871 roku oraz pisze o pobycie na wsi po wyjeździe z Poznania i o odwiedzinach Cieszyna w drodze do Krakowa (cytowany
fragment zob. wyżej, rok 1871). Ta informacja przesuwałaby podróż
Kolberga do Poznania i w Poznańskie oraz bytność w Cieszynie na
139

�rok 1871, ewentualnie na początek roku 1872, kiedy to kontynuował
parotygodniowy pobyt na wsi w dworach wielkopolskich wymienianych w itinerarium, po czym nastąpił powrót do Poznania i stąd
dopiero podróż do Cieszyna. W liście tym Kolberg wspomina także
o spotkaniu w Cieszynie z Bogumiłem Hoffem, od którego otrzymał
rysunki ubiorów z Wielkopolski. Musiałoby to nastąpić przed marcem 1872 r., gdyż w tym miesiącu Hoff opuścił Cieszyn, przenosząc
się do Przemyśla.
Wątpliwość co do pobytu w Poznaniu w 1872 roku nie została
rozstrzygnięta w świetle dostępnych źródeł. Wzmacnia ją dodatkowo
kilka innych – poza itinerarium – przekazów źródłowych z lat późniejszych, poświadczających jednak podróż w Poznańskie w 1872
roku. We wstępie do części V W. Ks. Poznańskiego drukowanej
w 1880 r. Kolberg pisze: „W Kościańskiem zauważyliśmy (w r. 1872
i 1875) głównie następujące tańce […]” (DWOK T. 13, s. IX). W roku
1880 w liście do redakcji czeskiego „Světozora” podaje informację:
„[…] w r. 1872 robiłem w celach etnograficznych wycieczki w Poznańskie […]” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407). W 1881
roku pod tekstem brulionu listu do Ludwika Jenikego, dotyczącego
odbytych wypraw zanotował m.in.: „W r. 1872 jeździłem w celach
etnograficznych w Poznańskie” (tamże, s. 462). Wreszcie w liście do
Bogumiła Hoffa z 1885 r. nawiązuje – bez podania jednak daty rocznej – do swojego krótkiego pobytu u pastora Leopolda Otto w Cieszynie (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 236).
1873 Według itinerarium: „Do Wiednia (na wystawę)”.
Plany wyjazdu na wystawę powszechną w Wiedniu miał Kolberg
już wiosną 1873 roku, o czym musiał informować Marię Hemplównę (list ten nie zachował się), która pisząc do niego 30 kwietnia nawiązuje do projektu „przejażdżki do Wiednia” (Korespondencja… cz.
I, DWOK T. 64, s. 451). Wystawa powszechna w Wiedniu, otwarta
była w dniach od 1 maja do 31 X 1873 roku. 1 sierpnia Oskar pisze
w liście do brata Wilhelma, że Konopkowie zachęcają go do zwiedzenia wystawy oraz wspomina o pewnych nadziejach związanych
z możliwością zaprezentowania w środowisku muzycznym Wiednia
swoich kompozycji i nawiązania kontaktów z tamtejszymi etnografami. Pisze też, że na przeszkodzie stoją koszty wyprawy i prosi brata
140

�o przesłanie odpowiedniej kwoty ze sprzedaży jednego ze swoich
listów zastawnych, którymi ten zarządzał w Warszawie (tamże,
s. 457–458). Już 4 sierpnia Wilhelm donosił Oskarowi, że asygnację
wypłaty wysłał na adres Friedleina (zob. tamże, s. 459 oraz s. 468 –
notatki pod tekstem brulionu), na tym jednak definitywnie kończy
się w listach temat wyjazdu Kolberga na wystawę w Wiedniu.
Kiedy ją badacz odwiedził i jak długo przebywał w Wiedniu, nie
wiadomo. Wyjazd mógł jednak nastąpić najwcześniej po 4 sierpnia,
kiedy to Wilhelm zadysponował częścią złożonego u niego kapitaliku Oskara i przysłał odpowiednią asygnację, co rozwiązało sprawę funduszu na wyjazd. Luka w korespondencji wysyłanej przez
Oskara Kolberga trwała od 1 sierpnia do około 22 października,
kiedy to Akademia pokwitowała odbiór listu pisanego przez niego
w Krakowie (zob. tamże, s. 456 i 464), zatem pobyt w Wiedniu mógł
mieć zapewne miejsce między połową sierpnia a ostatnią dekadą
października. Brak jednak w materiałach Kolberga jakichkolwiek
śladów czy choćby wzmianek o tej podróży, jej przebiegu i wrażeniach, o pobycie w Wiedniu i zwiedzaniu wystawy – i to zarówno
w korespondencji, jak i w innych dokumentach badacza. Całkowite
przemilczenie tej wyprawy jest tym bardziej zastanawiające że wrażeniami z podróży na wystawę powszechną w Paryżu, odbytą pięć
lat później, dzielił się Kolberg chętnie w swoich listach do rodziny
i przyjaciół (zob. rok 1878). Nie wiadomo, czy i w jakim stopniu na
wyjazd Kolberga na wystawę mogły mieć wpływ krach finansowy
na giełdzie wiedeńskiej, który nastąpił wkrótce po otwarciu ekspozycji i spowodował zwyżkę cen i spadek frekwencji, a także wybuch epidemii cholery w Wiedniu, która szerzyła się także w Galicji
w okresie od końca maja do połowy sierpnia. O pobycie Kolberga
w Wiedniu może wprawdzie świadczyć niedatowana wzmianka
o odwiedzinach „pianisty Kolberga” w wiedeńskim salonie Eleonory z Milieskich Elkanowej, nie wiadomo jednak, czy z tą datą roczną
można ją powiązać (zob. H. Dąbczańska-Budzynowska Pamiętnik,
oprac. J. Fijałek, „Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie” R. 9: 1963, druk 1964, s. 316).
1874 Brak jakichkolwiek świadectw źródłowych, które dokumentowałyby podróż lub podróże Kolberga w tym roku.
141

�Zdecydowała o tym zapewne konieczność dopilnowania druku
i korekt IV części Krakowskiego, która ukazała się pod koniec roku
1874 lub raczej na początku 1875 (zob. list do Akademii z 24 X,
Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64. s. 495–496), a także równoległa praca nad pierwszymi tomami Poznańskiego (część I wydana
została w 1875 roku) . Prawdopodobnie znaczenie miał też brak
funduszy, o czym świadczyć może ponawiana prośba do Wilhelma
o przekazanie mu zdeponowanego u niego kapitału, a przynajmniej
„pilnie potrzebnej” jego części ( zob. bruliony listów do Wilhelma
z 12 VI i 18 XII, tamże, s. 491 i 511).
1875 Prawie trzymiesięczna podróż w Poznańskie, do Prus Zachodnich
i Wschodnich, przebiegająca następującą trasą: Morownica, Pakosław, Konojad, Poznań, Toruń, Zakrzewko, Brąchnówko, Tylice,
Łysomice, Turzno, Nawra, Chełmno, Terespol, Łaszewo, Tucholszczyzna, Bukowiec, Pelplin, Gdańsk, Oliwa, Sopot, Wielki Kac [Kack],
Oksywie, Puck, Wejherowo, Malbork, Waplewo, Telkwice, Buchwałd, Elbląg, Królewiec, Lec [Giżycko], Ełk, Osterode [Ostróda],
Toruń, Poznań, Morownica.
Według itinerarium: „Do Poznania (Pakosławia, Morownicy,
Konojadu), do Torunia, Zakrzewka i Brąchnówka (Czarlińskich),
[Łaszewa] (Mieczkowskich) [w rkp. błędnie: Łukowa]), Nawry (Sczanieckich), Bukowca pod Świec[iem] (Cejnowa), Pelplina, Gdańska,
Zopotów [Sopotu] (i na Kaszuby), Telkwic i Buchwałdu [Bukowa]
(Donimirs[kich]), do Waplewa (Sierakow[skich]), Elbląga, Królewca,
Lecu [Giżycka] i Ełku”.
Podróż ta, finansowana ze specjalnego zasiłku Akademii Umiejętności przeznaczonego na wyprawę badawczą i kontakty z regionalistami, należy do najlepiej udokumentowanych w całej działalności Kolberga, m. in. dzięki obszernemu sprawozdaniu złożonemu
Akademii po powrocie, a także zachowanej korespondencji. Brulion
tego sprawozdania, niepełny, urywający się na wiadomości o pobycie Kolberga w Malborskiem, zachował się w spuściźnie badacza
(BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 70). Natomiast oryginał sprawozdania z kompletnymi informacjami o podróży odnaleziono dopiero
w 1991 roku w czasie kwerendy w Archiwum Polskiej Akademii
Nauk w Krakowie. Sprawozdanie to pt. Pismo Oskara Kolberga
142

�z 4 lis­to­p ada 1875 roku do Zarządu Komisji Antropologicznej
Akademii Umiejętności w Krakowie dołączone było do wniosku
Sekcji Etnologicznej skierowanego przez jej sekretarza, Kopernickiego, do władz Komisji Antropologicznej z prośbą o zasiłek dla
Kolberga na podróż w Poznańskie i do Prus Zachodnich. Wniosek dokładnie informował o planie naukowym podróży Kolberga
i oczekiwanych rezultatach (Arch. Nauk. PAU W III–46b), Oryginalny tekst tego sprawozdania Kolberga odnalazł Wiesław Bieńkowski i opublikował go w „Komunikatach Warmińsko-Mazurskich”
w 1992 roku (w nr 3–4, s. 346–349), w artykule pt. Oskar Kolberg w Królewcu w 1875 roku. Dzięki temu Pismu, dopełnionemu
przez listy Kolberga z lat 1875 i 1876 można odtworzyć dokładniej
przebieg prawie trzymiesięcznej wyprawy badacza w Poznańskie,
na Pomorze Gdańskie, Powiśle i Mazury, jedynej jego podróży na
Pomorze i na Mazury. Cytowane niżej fragmenty pochodzą z 347
i 348 s. Pisma.
Pierwszy etap podróży stanowiło Poznańskie, gdzie Kolberg wyjechał w końcu lipca. 22 lipca w liście do Wandy Niegolewskiej
zapowiada swój przyjazd do Starego Bojanowa „w środę”, tj. 28 lipca (22-go wypadał czwartek, zatem informacja Kolberga o przyjeździe w środę wskazuje na datę 28 lipca), skąd planował udać się
do Morownicy pod Śmiglem, do Niegolewskich (zob. Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64, s. 534). Być może przedtem zatrzymał się
kilka dni w Poznaniu. W Poznańskiem „zwiedził kilka powiatów
południowych”, poza Morownicą zatrzymał się „cokolwiek dłużej”
w Pakosławiu pod Rawiczem (u Czarneckich), odwiedził też – może
ponownie – Poznań, gdzie spotkał się z Kazimierzem Szulcem, badaczem starożytności i etnografem.
Dalej pojechał do Torunia i po krótkim pobycie w tym mieście
jeszcze w pierwszej połowie sierpnia udał się „na zwiedzenie Prus
Zachodnich”. Tu dłużej przebywał w Zakrzewku i Brąchnówku pod
Chełmżą (u Czarlińskich), skąd „robił wycieczki” do Tylic, Łysomic i Turzna. Następnie pojechał do Nawry (do Sczanieckich), potem przez Trzebcz do Chełmna, gdzie spotkał się z ks. Pobłockim,
autorem Słowniczka wyrazów kaszubskich. Z Łaszewa, gdzie się
zatrzymał (u Mieczkowskich), podejmował wycieczki w Tucholszczyznę i do Bukowca pod Terespolem, gdzie spotkał się z Florianem
143

�Cejnową, literatem kaszubskim, z którego „wskazówek i informacji”
później korzystał. Zachował się bilet pocztowy na przejazd z Chełmna (niem. Culm) do Terespola, datowany na 24 sierpnia 1875 roku,
na którego odwrocie Kolberg sporządzał później podręczne notatki
brulionowe, dotyczące zwyczajów i słownika w Waplewie (Arch.
PTL, teka 6, sygn. 1145, k. 31). W drugiej połowie sierpnia Kolberg
odwiedził Pelplin, gdzie zetknął się z ks. Franciszkiem Rąbcą, który
opowiadał mu „pouczające szczegóły o życiu Kaszubów i Koczewiaków”. Następnie przez Gdańsk i Oliwę dotarł do Sopotu, gdzie przebywał 12 dni, odbywając wycieczki „w głąb Kaszub, mianowicie do
Wielkiego Kacu [Kacka], Oksywia, Pucka, Wejherowa”, w którym
to mieście zetknął się z Ludwikiem Jakowickim, pedagogiem przesiedlonym tam karnie z Poznania. W pierwszej połowie września
Kolberg zwiedził Malbork (zamek i muzeum archeologiczne), tydzień
spędził w Waplewie (u Sierakowskich), następnie przez kolejny tydzień przebywał w Telkwicach i Buchwałdzie [Bukowie] (u Donimirskich). Kolejnym miastem na jego pomorskiej trasie był Elbląg,
gdzie zwiedził zbiory archeologiczne Ferdinanda Jakoba Kaminskiego (nie: Kaninskiego, jak podaje Kolberg, por. W Bieńkowski Oskar
Kolberg w Królewcu… s. 348, przyp. 23).
Przed 19 września badacz dotarł do Królewca, skąd tego dnia
pisze do Romana Konopki do Modlnicy, relacjonując pobyt w tym
mieście i poprzedzającą go wędrówkę (zob. Korespondencja… cz. I,
DWOK T. 64, s. 537–538). W Królewcu nawiązał kontakt z polskim
duchownym ewangelickim, Hermannem Pełką, zbieraczem pieśni
mazurskich, i poznał Friedricha Kurschata, litewskiego lingwistę
i teologa.
Następnie pojechał Kolberg na Mazury pruskie, gdzie przebywał
jedynie około 10 dni. Odwiedził najpierw Lec (dziś Giżycko), gdzie
poznał Marcina Giersza, prawnika i redaktora „Gazety Leckiej”,
znawcę ludu i miejscowej gwary, oraz pastora Hermana Adalberta
Brauna (zob. bruliony listów Kolberga do nich z 28 II 1876 r. nawiązujące do tych spotkań, tamże, s. 573 i nast.) . Następnie udał się
do Ełku, gdzie spotkał się z superintendentem Karolem Remusem
i proboszczem Reinholdem Giżyckim, którzy dostarczyli mu cennych informacji z zakresu etnografii i „stosunków krajowych” (zob.
bruliony listów Kolberga z 1 III 1876 r., tamże, s. 581 i nast).
144

�Z mazurskiej podróży wracał Kolberg „na Osterode [Ostródę],
Toruń i Poznań […], zatrzymując się jeszcze po drodze w różnych
miejs­cach ” (zob. brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., pisany
w Modlnicy tuż po powrocie z wyprawy, tamże, s. 542). W Poznaniu
znalazł się pod koniec września i bawił tam kilka dni; 25 września
uczestniczył w uroczystym otwarciu nowego teatru, stałej polskiej
sceny, a dwa dni później pisał z Poznania do Franciszka Rąbcy.
Stamtąd pojechał ponownie do Morownicy, skąd 3 października wysłał list do Romana Konopki, by wreszcie po ponad dwu tygodniach
pobytu i ewentualnych wycieczek wrócić 19 października najpierw
do Krakowa, potem do Modlnicy, z której 20 października wysyłał
wspomniany wyżej list do Wilhelma (zob. listy do Franciszka Rąbcy
i Romana Konopki, tamże, s. 539–540).
Poza przywołanymi wyżej zob. też inne listy pisane po powrocie z podróży jesienią 1875 i w pierwszych miesiącach 1876 roku,
nawiązujące do wyprawy i ilustrujące dalsze kontakty i wymianę
naukową (tamże, listy nr 369, 370, 374, 386, 390–396, 398, 404, 411,
419).
Wzmiankę o tej podróży zawiera także list do czeskiego „Světozora” z 22 IX 1880 r., gdzie Kolberg pisze, że w roku 1875 podejmował
„w celach etnograficznych wycieczki […] w Poznańskie i do Prus
Zachodnich i Wschodnich” (Korepondencja… cz. II, DWOK T. 65,
s. 407).
Kopernicki także odnotowuje tę podróż w swojej biografii Kolberga: „[…] w roku 1875 do Poznańskiego, Prus Zachodnich i Wschodnich (Przedmowa wydawcy…, s. XI).
1876 Dwumiesięczna podróż do Galicji Wschodniej: Czortowiec, Barysz,
Lwów i okolice, Huculszczyzna pod Czarnohorą, Żabie, Bukowina,
Stanisławów, Kołomyja, Czerniowce, Buczacz, Barysz, Kraków [kolejność niepewna, zob. cytowane niżej źródła].
Według itinerarium: „Do Lwowa, na Pokucie, do Żabiego (ks.
Witwicki), Barysza (Szawłowskich)”.
Podróż ta sfinansowana została – jak poprzedniego roku – z zasiłku Akademii Umiejętności.
Plany wyprawy do Galicji Wschodniej, „ku Lwowu i Czerniowcom”, „w góry i na Podole galicyjskie” sygnalizował Kolberg
145

�w korespondencji z przyjaciółmi, począwszy od końca marca (zob.
Korespondencja…cz. I, DWOK T. 64, s. 586, 619, 626, 628, 631). Pierwotne projekty wyjazdu już w czerwcu, potem w lipcu nie doszły do
skutku, termin przesuwał się w związku z koniecznością doglądania
druku części II W. Ks. Poznańskiego (zob. tamże, s. 628) i ostatecznie
Kolberg wyruszył dopiero po 10 sierpnia (taką datę nosi list pisany
latem jeszcze w Krakowie, zob. tamże, s. 633), by po dwumiesięcznej
wyprawie przed 12 października powrócić do Krakowa. W liście z tą
datą pisanym do Stanisława Czarneckiego już z Krakowa Kolberg
pisze: „W tym roku jeździłem na Pokucie, na Bukowinę i byłem
w Karpatach, mianowicie między Hucułami pod Czarną Górą [Czarnohorą]” (tamże, s. 645) .
Dalsza korespondencja przynosi kolejne relacje i fakty dokumentujące przebieg i etapy wyprawy. W liście do Władysława Przybysławskiego z 14 X informuje: „Po wyjeździe z Czortowca, a następnie z Barysza zwiedzałem jeszcze okolice Lwowa i w samymże
Lwowie cały przepędziłem tydzień”. Wymienia muzea lwowskie,
które odwiedził: Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, Muzeum
Przemysłowe Miejskie, Ossolineum oraz zbiory i eksponaty, które
go zainteresowały, zawiadamia, że od kilku dni „bawi w Krakowie”
i wspomina z wdzięcznością pobyt w gościnnym domu Przybysławskich w Czortowcu (tamże, s. 646 i 648). 20 października pisze do
Władysława Siarkowskiego, że przed kilku dniami wrócił z podróży
„odbytej do Lwowa i w jego okolice, do gór huculskich i Bukowiny”
oraz do Ludwika Gumplowicza, że „wycieczka ta trwała od początku
sierpnia do połowy października” (tamże, s. 651 i s. 652) .
Wreszcie w obszernym liście z 30 X 1876 r. zdaje sprawozdanie
mecenasowi podróży, Akademii Umiejętności. Informuje, że choć
w planie miał podróż na Pokucie i Podole, odwiedził tylko „Pokucie,
góry huculskie i część Bukowiny”, gdyż zbyt krótki czas w sierpniu
i wrześniu oraz szczupłe środki pieniężne sprawiły, że badania na
Podolu zmuszony był odłożyć na przyszłość. Według itinerarium
był jednak w Baryszu pod Buczaczem oraz w samym Buczaczu, jak
wynika z tego samego listu do Akademii, może więc chodziło o niezrealizowany zamiar szerszych badań na Podolu.
Dalej wymienia tam Kolberg swoje najważniejsze stacje badawcze, którymi były: „w okolicy naddniestrzańskiej głównie Barysz
146

�pod Buczaczem i Czortowiec pod Obertynem, w górach zaś Żabie
pod Czarnogórą, położone w pobliżu granicy Bukowiny i Kossowa”.
Informuje też o krótkich pobytach w miastach – Stanisławowie,
Kołomyi, Czerniowcach, Buczaczu, dłuższym we Lwowie (tamże,
s. 657–660). Informacje te wzbogacają trasę podróży o niewymieniany w itinerarium Czortowiec, Stanisławów, Kołomyję, Czerniowce
i Buczacz. Do tej podróży nawiązują też wzmianki w listach późniejszych, od listopada 1876 do stycznia 1877 roku (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 662, 663, 668, 671 oraz cz. II, DWOK
T. 65, s, 1 i 3).
Wycieczki na Pokucie w roku 1876 i 1880 wspomina Kolberg kilka lat później w liście do „Světozora” z 22 IX 1880 r. (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407), a we wstępie do części I Pokucia
(DWOK T. 29, s. XI) wśród dat swoich podróży na te tereny podaje
także rok 1876 (zob. też rok 1877 i 1880).
Kopernicki w swoim biogramie Kolberga notuje w ramach podróży z zasiłkiem Akademii: „W roku 1876, 1877 i 1880 – na Pokucie
i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…, s. XI).
1877 Według itinerarium: „Do Lwowa, na Pokucie, do Barysza, Czortowca, Żabiego”. Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje także
na jego pobyt w Zadwórzu.
Podróż jak w roku poprzednim sfinansowana została z zasiłku
Akademii Umiejętności.
Już 15 kwietnia Kolberg informuje swoją bratową Karolinę o zamiarze wyjazdu do Lwowa w sierpniu (Korespondencja… cz. II,
DWOK T. 65, s. 14) . W drugiej połowie lipca Karolina przyjeżdża
z dziećmi na wakacje do Modlnicy, gdzie przebywają do 19 sierpnia
(zob. bruliony listów Kolberga do Władysława Przybysławskiego
z 8 i 19 VIII (tamże, 54 i 56).
Kolberg wyjeżdża 23 sierpnia przez Lwów do Czortowca, skąd
planuje odwiedzić Barysz, prawdopodobnie na początku września
(zob. bruliony listów z sierpnia do Władysława Przybysławskiego
i Tytusa Szawłowskiego oraz do Marii Kolberg, tamże, s. 56, 57
i 60). W Czortowcu przebywa we wrześniu, skąd 11 IX wysyła
telegram do Warszawy z okazji ślubu bratanicy, Marii Jasińskiej
(tamże, s. 62).
147

�Wrócił z wyprawy w końcu października. 27 października pisze
do Bibianny Moraczewskiej: „Przed kilku dniami wróciłem z wycieczki odbytej w celach etnograficznych w okolice Lwowa i na
Pokucie” (tamże, s. 67) oraz tego samego dnia do Ludwika Gumplowicza, którego informuje o swojej podróży „po Pokuciu i Podolu
galicyjskim” (tamże, s. 69). W liście do Akademii z 1 listopada relacjonuje, że dzięki jej zasiłkowi odbył podróż na Pokucie, bawił
„w kilku miejscowościach tamże, a przeważnie w Czortowcu” (tamże, s. 72), a 19 listopada donosi bratanicy, Jadwidze Wernerowej,
że po wyjeździe Karoliny z Modlnicy pojechał „do wschodniej Galicji i na Pokucie”, gdzie bawił „cały prawie wrzesień” w Czortowcu
u pp. Przybysławskich i gdzie na początku chorował (tamże, s. 76).
Nie wiadomo, czy i kiedy Kolberg odwiedził Barysz, choć w sierpniu zapowiada swoje odwiedziny, otrzymuje zaproszenie gospodarza
ponowione 13 września, a wkrótce potem biletem wizytowym bez
daty informację, że Szawłowski wysyła konie i czeka z kolacją (zob.
tamże, listy 508, 511, 514 i 515). Nie wiadomo jednak, czy badacz
dotarł do Barysza; brak potwierdzenia odwiedzin u Szawłowskich,
które być może uniemożliwiła choroba.
Natomiast, pisząc do Karoliny 10 grudnia, Kolberg wspomina pobyt „głównie w Czortowcu”, ale także w Zadwórzu u pp. Bochdanów
oraz we Lwowie, który odwiedził zapewne w drodze powrotnej do
Krakowa (tamże, s. 84). Z kolei w liście z 13 II 1880 r. do Michaliny Wierzbowskiej znajdujemy wzmiankę o pobycie Kolberga „na
wsi na Podolu galicyjskim” w roku 1877 (tamże, s. 322); może więc
chodzić o Barysz. Zadwórza nie wymienia Kolberg w itinerarium,
a bytności w Żabiem nie poświadcza korespondencja.
We wstępie do części I Pokucia (DWOK T. 29, s. XI), wymieniając daty swoich badawczych podróży w ten region, podaje Kolberg
także rok 1877 (zob. też rok 1876 i 1880).
Kopernicki, odnotowując podróże z zasiłku Akademii, pisze: „W roku
1876, 1877, 1880 – na Pokucie i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…, s. XI).
1878 Według itinerarium: „Do Paryża na wystawę (na Wiedeń, Mnichów
[Monachium], Zurych, Bern, Bazyleję); powrót na Brukselę, Liège,
Kolonię, Moguncję, Frankfurt, Lipsk, Berlin, Pozn[ań], Wrocław,
148

�Kraków”. W korespondencji (zob. niżej) wymienia Kolberg jeszcze w drodze do Paryża: Rapperswil, Lucernę, Strasburg i Nancy,
a w drodze powrotnej: Akwizgran, Bonn, Wiesbaden i Eisenach.
Wystawa powszechna w Paryżu trwała od 1 maja do 20 października, Kolberg prezentował na wystawie swoje dzieła etnograficzne
i zbiory ikonograficzne, za co na mocy rozporządzenia z 13 II 1881 r.
otrzymał medal uczestnictwa w wystawie od francuskiego ministerstwa handlu.
Plany wyjazdu Kolberg przedstawia Jadwidze Wernerowej
w kwietniu, informując ją, że wysłał już do Paryża „niektóre przedmioty do działu antropologicznego (jak fotografie, dzieła itd.) i miałby łatwość wstępu”. Jednocześnie prosi o przysłanie mu sumy z jego
kapitału na pokrycie kosztów podróży, której odbiór kwituje w maju
(zob. bruliony listów z 2 IV i 10 V 1878 r., Korespondencja… cz. II,
DWOK T. 65, s. 129 i 136).
Wyjeżdża około 6 września; do J. Karłowicza pisze tego dnia, że
jest „na wyjezdnym” do Paryża (tamże, s. 160). Do Krakowa wraca
17 października, o czym dowiadujemy się z listu do Jadwigi Wernerowej pisanego w grudniu (tamże, s. 184).
Po powrocie przekazuje przyjaciołom i rodzinie swoje relacje
i wrażenia z podróży, z jej trasy w obie strony, z pobytu w Paryżu,
spotkań i zwiedzanych miast. W liście do Karoliny pisanym już
w Modlnicy 22 października przedstawia etapy podróży: „Jechałem
na Wiedeń, Münich, Zurych, stąd jeziorem do Rapperswyl, [na] Lucernę (byłem na górze Rigi), Bazyleę, Strasburg, Nancy, do Paryża,
a wracałem na Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię, stąd Renem
do Bonn i Moguncji, dalej do Wiesbaden, potem na Frankfurt, Eisenach, Lipsk, Berlin, Poznań i Wrocław do Krakowa. W każdym
z miast znaczniejszych zatrzymywałem się dzień jeden lub dwa, by
zwiedzić muzea i co było ciekawszego”. Pisze, że w Paryżu spotkał
się z Jadwigą Wernerową, co było zaplanowane wcześniej, i z Józefą Konopczanką z Mogilan, córką Józefa, że bywał w teatrach
i u Duchińskich (tamże. s. 170), ze strony których spotkał się ze
„staropolskim przyjęciem” i opieką (tamże, s. 173). Seweryna Duchińska, primo voto Pruszakowa, była osobą doskonale mu znaną
i zaprzyjaźnioną od czasów warszawskich, kiedy to bywał w jej
salonie literackim, spotkania te miały zatem dla obojga szczególne
149

�znaczenie. W późniejszym liście z lutego 1879 roku pisanym do
Marcelego Szulca relacjonuje: „W Paryżu bawiąc przez półczwarta
tygodnia [tj. trzy i pół tygodnia], nie spocząłem ani chwili. Chodziło mi o poznanie wszystkiego, co w tak krótkim czasie poznać
można było, czas swój podzieliłem tak, że na przemian jeden dzień
poświęcałem wystawie lub Trocadero, drugi muzeom, bibliotekom
lub Wersalowi itd., w samym mieście” (tamże, s. 202)). W innym
liście pisze o spędzeniu w Paryżu miesiąca z Jadwigą Wernerową
(tamże, s. 256–257).
Z Paryża wyjechał 6 października, a w drodze powrotnej przez
Belgię i Niemcy zwiedzał „muzea i zbiory” z Gotfrydem Ossowskim,
który w liście z 24 października wspomina: „[…] długi czas śniły mi
się Aix-la-Chapelle [Akwizgran], Bonn, Moguncja, Wiesbaden etc.”,
a także wzmiankuje o „chybionym Weimarze”, do którego prawdopodobnie nie dotarli (tamże, s. 173). 5 grudnia Kolberg opisuje swój
powrót Wernerowej: „Po drodze zatrzymywałem się dla zwiedzenia
muzeum w Brukseli, Liège, Aachen, Kolonii, Bonn, Moguncji, Frankfurcie, Wiesbaden, Lipsku, Berlinie i Poznaniu, tak że wyjechawszy 6 paździer[nika] z Paryża, dopiero 17 przyjechałem do Krakowa
(tamże, s. 183–184). W lutym 1879 roku obszernie pisze o swojej
podróży do Marcelego Szulca: „Jadąc na Salzburg, Münich, Zurich,
Lucernę, Rapperswyl, Bazyleę itd., a później Strasburg i Nancy, zatrzymywałem się dzień jeden lub parę dni i zwiedziłem wszystko,
co w tych miastach było do widzenia, podobnie jak i z powrotem,
jadąc z Paryża, zwiedziłem Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię,
Bonn, Moguncję, Wiesbaden, Frankfurt, Lipsk i Berlin”. W liście
tym wspomina także o pobycie w Wiedniu w operze (tamże, s. 200);
w itinerarium jedynie wskazówka: „na Wiedeń”.
Z innych listów dowiadujemy się też, że w Lipsku odwiedził firmę Breitkopfa i Härtla, gdzie omawiał koncepcję wydania młodzieńczych utworów Chopina, w Monachium spotkał się z malarzem Józefem Brandtem, z którym poruszył „kwestię wydawnictwa kostiumów i typów narodowych z wizerunków i fotografii […]”, a w Nancy, mieście, z którego pochodził Mikołaj Chopin, ojciec Fryderyka,
usiłował zebrać wiadomości o rodzinie kompozytora (tamże, s. 181,
219, 200–202, 332–333).

150

�1879 Według itinerarium: „Do Lwowa, Czortowca”.
Brak potwierdzenia tej podróży w korespondencji i innych źród­
łach. Latem tego roku, od 20 lipca do około 20 sierpnia, Kolberg
nie wyjeżdżał, gdyż w tym okresie w Modlnicy gościł jego brat
Antoni, z żoną Karoliną i z dziećmi (zob. list Antoniego Kolberga
z 18 VII oraz Oskara Kolberga do I. Kopernickiego z 1 VIII, Korespondencja… cz. II , DWOK T. 65, s. 246 i 247). Być może udał się do
Lwowa i Czortowca po wyjeździe rodziny pod koniec sierpnia i we
wrześniu; listy z tego okresu pisane są bez podania miejsca, dopiero
16 października, datując brulion listu do Karoliny, Kolberg wpisuje
Mod[lnicę] (zob. tamże, s. 262–264).
Podróży takiej nie odnotowuje też Kolberg we wstępie do części
I Pokucia (zob. informacja cytowana wyżej pod rokiem 1876 i 1877)
ani Kopernicki w swojej relacji z wypraw badawczych Kolberga
(por. Przedmowa wydawcy..., s. XI).
1880 Według itinerarium: „Do Kołomyi (wystawa), do Czortowca, Jasienowa, Okna”. Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje, że odwiedził także Lwów, Horodenkę, Kornicz i Piadyki.
Wystawa etnograficzna w Kołomyi trwała od 15 do 30 wrześ­nia
1880 roku. Obejmowała materiał z ówczesnych powiatów kołomyjskiego, horodeńskiego, kossowskiego, zaleszczyckiego i borszczowskiego. Komitetowi organizacyjnemu przewodniczył Władsyław
Przybysławski, protektorem był Włodzimierz Dzieduszycki, opiekunem naukowym Kolberg.
Plany podróży, jej przebieg i pobyt na Pokuciu w 1880 roku,
wypełniony „dalszymi studiami” własnymi i pracą związaną z wystawą, dzięki której znacznie wzbogacił swój materiał z tego regionu, dokumentuje korespondencja. O swoich planach podróży
do Lwowa, na Podole i do Kołomyi informuje Kolberg w styczniu
i lutym Wernerową i Karolinę (Korespondencja… cz. II, DWOK
T. 65, s. 297, 313 i 318). Inicjatywa kierowania stroną naukową
wystawy wyszła od Przybysławskiego, który zaprosił Kolberga na
całe lato do Czortowca; plan ten przekazał Oskarowi Kopernicki
w liście z 23 III (tamże, s. 338–340). Propozycja została przyjęta,
omawiano termin wyjazdu Kolberga w listach z 30 III oraz z 27 IV
(tamże, s. 343 i 345 oraz s. 355). W kwietniu Kolberg informuje
151

�rodzinę i przyjaciół o swoich planach podróży, m.in pisze do Karoliny: „Wyjazd mój ma nastąpić najdalej w połowie czerwca, naprzód do Lwowa i Zadwórza (do pp. Bochdanów), potem do pp.
Przybysławskich na Pokucie […], abym się wraz z hr. Dzieduszyckim
zajął urządzeniem wystawy etnograficznej w Kołomyi we wrześniu
(tamże, s. 357, zob. też s. 359 i 361).
Zgodnie z planem wyjazd Kolberga z Krakowa nastąpił
w połowie czerwca. Najpierw wyjechał do Lwowa, potem do Czortowca, do Przybysławskich, gdzie był już w końcu czerwca i gdzie
dotarła do niego przekazana przez Antoninę Konopczankę wiadomość o śmierci przyjaciela, Józefa Konopki, na którą odpowiedział
listownie z Czortowca 27 czerwca (zob. tamże, s. 374–377) . W Czortowcu spędził prawdopodobnie lipiec i część sierpnia, odwiedzając inne miejscowości Pokucia. 24 września pisze do Antoniny Konopczanki, informując, że trzy tygodnie przed otwarciem wystawy,
tj. po 20 sierpnia wyjechał z Przybysławskim do Kołomyi, gdzie na
stałe zamieszkał aż do zamknięcia wystawy, po czym znów wróci na parę tygodni do Czortowca, zanim się wybierze do Krakowa
(tamże, s. 408). Po zamknięciu wystawy istotnie pojechał jeszcze do
Czortowca, skąd dopiero w połowie listopada wrócił do Krakowa.
Nie wiadomo, czy i kiedy udał się jeszcze do Zadwórza, do Bochdanów, „dwie stacje za Lwowem”, jak planował w kwietniu (tamże,
s. 313 i 357), bo o bytności tam później nie wspomina.
Listy poświadczają też, że z innych miejscowości Pokucia odwiedził Horodenkę (tamże, s. 400), Kornicz (tamże, s. 413), Okno (tamże,
s. 428), Jasienów (tamże, s . 447, 540, 610) oraz Piadyki (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 384).
Informacje o odbytej podróży i udziale w pracach nad wystawą
w Kołomyi przysłał też w listach z listopada i grudnia. Najobszerniejszą relacje zawiera brulion listu z 3 XII do Karoliny. Potwierdza
w nim Kolberg wyjazd do Lwowa w połowie czerwca, skąd udał
się do Czortowca, do Przybysławskiego, pisze, że w samej Kołomyi
był „cały niemal wrzesień i październik, pracując […] razem z kilku członkami komitetu tej wystawy nad jej urządzeniem i przyozdobieniem […]”, opisuje wystawę i informuje, że wrócił do Krakowa w połowie listopada (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65,
s. 432–433). Z tego listu wynika, że do Czortowca nie udał się zaraz
152

�po zamknięciu wystawy, tj. po 15 września, jak donosił wcześniej
(zob. wyżej). Wobec tych danych nieścisła wydaje się więc kolejna
informacja w liście z grudnia do Moraczewskiej, gdzie pisze, że spędził „częścią na wsi, częścią w mieście przeszło 4 miesiące” (tamże, s. 427), gdyż cały pobyt od czerwca do połowy listopada objął
5 miesięcy. Być może szczegóły te zatarły się Kolbergowi w pamięci.
Rok 1880 wymienia Kolberg także wśród dat swoich podróży na
Pokucie we wstępie do części I monografii tego regionu (DWOK
T. 29, s. XI), zob. też rok 1876 i 1877. Z kolei Kopernicki, zestawiając
podróże Kolberga odbyte z zasiłkiem Akademii, odnotowuje w biogramie autora Ludu również: „W roku 1876, 1877, 1880 – na Pokucie
i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…., s. XI).
1881 W itinerarium wpisana jedynie data roczna W tym roku Kolberg nie
odbył podróży.
W korespondencji badacz potwierdził, że nie opuszczał w tym
roku Krakowa. W brulionie listu do Marcelego Szulca z 1 XI pisał:
„[…] tego roku [wycieczki etnograficznej] nie robiłem z powodu nawału roboty, ale właśnie ów nawał wskutek nagromadzonego już
w Kołomyi materiału, jak i zobowiązań nowych, jakie na mnie nałożyły fundusze z koncertu otrzymane, przykuły mnie do warsztatu”
(Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 561).
Koncert, o którym mowa, zorganizowany na rzecz wydawnictw
Kolberga, odbył się Warszawie 6 maja, powtórzony został 14 maja
(zob. tamże, listy nr 825–831, 834–837). Uzyskany dochód pokrył
druk dwu pierwszych części czterotomowej monografii Pokucia,
które wydane zostały w latach 1882–1883 (DWOK T. 29 i 32) .
1882 W itinerarium podany jest tylko rok jak wyżej (zob. rok 1881).Także
w tym roku Kolberg podróży nie odbył.
Potwierdza to korespondencja. We wrześniu pisał do Glogera,
że mimo zaproszeń nigdzie nie wyjeżdżał z powodów zdrowotnych,
niepogody oraz natłoku prac nad ogromnym materiałem wymagającym „bezustannego przeglądu, obróbki i ślęczenia, ażeby się istotnie
kiedyś mógł badaczom na cośkolwiek przydać” (Korespondencja…
cz. II, DWOK T. 65, s. 694). A w październiku donosił Szulcowi:
„[…] wycieczki tego roku wcale w świat nie robiłem, bo wtedy kiedy
153

�ją rozpocząć miałem, lunęły deszcze, a gdy wreszcie zawitało słońce, już mnie chęć do podróży ominęła” (tamże, s. 705).
W świetle tych danych niezrozumiała pozostaje notatka Kolberga w rękopisie pod zapisaną własnoręcznie melodią z siedmioma
przyśpiewkami: „śpiewała p. Kleczyńska w Zakopanem, 1882” (BN
PAU i PAN, teka 11, sygn. 1176/13, k. 17, zob. Góry i Podgórze cz. I,
DWOK T. 44, s. 291, nr 520). Zapis wydaje się być sporządzonym
bezpośrednio ze słuchu, ale o pobycie Kolberga w Zakopanem
w tym roku brak informacji.
1883 – Według itinerarium: „Do Iskani, Leszczowatego, Bóbrki (Blizińskich)”.
Podróż ta udokumentowana jest w korespondencji. Listy wskazują, że na początku roku Kolberg planował wyjazd do Lwowa, „dokąd
powołuje mnie – pisał – interes mego wydawnictwa, a w szczególności Pokucia, którego dalszy ciąg się drukuje”. Nie miał jednak
pewności, czy podróż będzie możliwa wiosną czy dopiero jesienią
(zob. bruliony listów do Karoliny z 21 I i do B. Hoffa z 20 II, Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66. s. 15 i 30). Po spotkaniu w maju
w Krakowie z Józefem Blizińskim, zaprzyjaźnionym z nim jeszcze
w okresie warszawskim, Kolberg podejmuje złożone wówczas zaproszenie przyjaciela do przyjazdu do Bóbrki w Sanockie i odwiedzin w jego „na wpół górskiej rezydencji” (tamże, s. 48).
Wyjechał około 24 lipca, zgodnie z sugestią Blizińskiego pociągiem z Krakowa do Przemyśla, a stamtąd koleją łupkowską do
Ustrzyk, gdzie gospodarz miał czekać na niego „z końmi” z Bóbrki
(tamże, s. 52 i 54–55). W Bóbrce spędził prawie miesiąc w przyjaznym domu i dogodnych warunkach dla badań. Stamtąd prawdopodobnie 20 sierpnia udał się do Leszczowatego, do Kraińskich, gdzie
przebywał 10 dni, a następnie pojechał 30 sierpnia na cztery dni do
Iskani, do związanych rodzinnie z Konopkami Załęskich (zob. list
do Juliana Konopki z 31 VIII, tamże s. 61, zob. też list Blizińskiego
z 1 IX, tamże s. 62). Do Krakowa wrócił Kolberg w nocy z 3 na 4
września, o czym informuje Blizińskiego w liście (tamże, s. 63), a do
Modlnicy dotarł prawdopodobnie 7 września, „by być obecnym na
następnych uroczystościach jubileuszowych Sobieskiego”; taką datę
powrotu określa w liście do Karoliny z 23 IX (tamże, s. 68).
154

�Wspomniany jubileusz 200-lecia zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem obchodzony był uroczyście w Krakowie
w połowie września, a jednym z punktów programu obchodów
była uroczysta procesja ulicami miasta, z udziałem przedstawicieli wszystkich stanów, władz miejskich, stowarzyszeń, korporacji i instytucji w dniu 12 września. Kolberg brał w niej udział
jako „akademik nadzwyczajny”, tj. członek nadzwyczajny Akademii Umiejętności (zob. list do Blizińskiego z 28 IX, tamże, s. 71–74
– tam Kolberg podaje błędnie datę swojego udziału w procesji:
13 IX).
Kopernicki w swojej biografii Kolberga (Przedmowa wydawcy…., s. XI) zapisał: „[…] w latach 1883–1885 własnym kosztem
zwiedzał trzykrotnie Sanockie i Przemyskie dla uzupełnienia dawniejszych badań swoich z r. [1861 i 1863]” (tam błędnie: 1865).
1884 Według itinerarium: „Do Iskani, Leszczowatego, Bóbrki; Procisne
(Zduń)”. Z korespondencji Kolberga (zob. niżej) wynika, że odwiedził
również Czaszyn i Bukowsko.
Bliższych informacji na temat tej podróży dostarczają listy
z tego roku. Kolberg pisze 17 czerwca do Blizińskiego, że jest gotowy przyjechać latem do Bóbrki i po uzgodnieniu terminu zapada
decyzja o wyjeździe z Krakowa 19 lipca i przybyciu do Ustrzyk
20 lipca (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 165–166 i 172).
Przedtem Oskar spotyka się 11 lipca z Karoliną w Szczakowej, gdyż
spotkanie w Modlnicy okazuje się tym razem niemożliwe (tamże,
s. 170 i 174).
Dokładnej daty dziennej wyjazdu w Sanockie nie znamy, nastąpił on prawdopodobnie około 20 lipca. Gdzie udał się Kolberg
najpierw, nie wiadomo; z listu do Blizińskiego z 11 VIII wynika, że
od 9 sierpnia przebywał w Procisnem u Zduniów, gdzie Bliziński
przyjechał po niego 22 sierpnia (tamże, s. 184–185). Pobyt w Bóbrce
w ostatniej dekadzie tego miesiąca potwierdza list do D. E. Friedleina z 26 VIII wysłany z Bóbrki (tamże, s. 187), gdzie przebywał
Kolberg może także w pierwszej połowie września. Dalej udał się
do Czaszyna (tamże, 192–193) i w domu właściciela majątku, Rafała
Majora, spędził ponad tydzień. Z Czaszyna pojechał do Bukowska,
a następnie 21 września wraz z Kraińskim, który czekał na niego
155

�w Ustrzykach, udał się do Leszczowatego, potem ponownie do Bóbr­
ki (tamże, s. 193–194).
Powrót nastąpił 3 października, o czym donosi Blizińskiemu i Karolinie (tamże, s. 197 i 199). Jednocześnie w obu listach zawiadamia
o swojej przeprowadzce z Modlnicy do Krakowa, a także o podjęciu
tej decyzji po powrocie z podróży, w przykrych dla niego okolicznoś­
ciach, o jakich jednak bliżej nie wspomina.
Krótkie informacje o letniej podróży w roku 1884 znajdujemy
jeszcze w listach do Teobalda Klepaczewskiego z 18 X tego roku i do
Bibianny Moraczewskiej z 2 IV 1885 r. (tamże, s. 202 i 234).
Kopernicki potwierdza podróż w Sanockie i Przemyskie w roku
1884 (zob. informacja cytowana wyżej, rok 1883).
1885 Według itinerarium: „Do Leszczowatego [tu pierwotnie zapisał Kolberg jeszcze, a potem skreślił: „Procisne (Zdunia)”], Sanoczan (Jaruzelskich), Wzdowa (Ostaszewskich), Rymanowa (Potockiej”. Z korespondencji Kolberga (zob. niżej) wynika, że odwiedził także Iwonicz.
W tym roku badacz planował podróż na Śląsk Cieszyński od
połowy lipca, dłuższy pobyt i badania na „szląskiej ziemi” oraz spotkanie w Wiśle z Bogumiłem Hoffem i jego żoną „u źródeł Wisły”
(zob. listy do Hoffa z 9 IV i do Karoliny z 29 V, Korespondencja…
cz. III, DWOK T. 66, s. 236 i 263). Jeszcze 21 czerwca plan ten jest
realny, tego dnia Kolberg donosi Blizińskiemu, że 15 lipca wybierze
się do Cieszyna do posła Cinciały mieszkającego w Mistrzowicach,
skąd ma zwiedzić Ustroń, źródła Wisły itd., a podróż potrwa dwa
miesiące, do października (tamże, s. 268). Hoff w liście z 3 VII proponuje trasę podróży i obiecuje spotkanie w Ustroniu (tamże, s. 273–
–274). Tymczasem 9 lipca Kolberg informuje go, że plan przyjazdu na Śląsk upada, ponieważ z powodu „interesu wydawnictwa”
pojedzie do Przemyśla I Lwowa, gdzie liczy na pomoc „osób wpływowych” przy wydaniu materiałów ruskich i zakłada ewentualne
zwiedzanie okolic Przemyśla i Sanoka, co może mu zabrać czas do
października, zatem na okolice Wisły nie starczy mu sił i czasu (tamże, s. 276).
Decydujący dla tej nagłej zmiany decyzji, był – jak się wydaje – fakt, że tego lata Bliziński pozostawał jeszcze w Bóbrce, którą
zmuszony był sprzedać wobec kłopotów z utrzymaniem majątku
156

�i w rezultacie w niedługim czasie opuścić, by poszukać nowego
lokum (zob. list Pelagii Bliżińskiej z 11 V 1885 r., tamże s. 249–251).
Kolberg wybrał więc podróż do przyjaciela, a zarazem sprawdzoną
stację badawczą i ostatnią szansę kontynuacji prac w Sanockiem
i Przemyskiem w takich warunkach.
W Bóbrce był Kolberg przed 25 lipca, do 28 lipca przebywał
w Leszczowatem, potem przez około 10 dni we Wzdowie, skąd jeszcze 8 sierpnia pisał do Blizińskiego i skąd wyjechał 25 sierpnia,
by udać się do Nowosielec i pociągiem do Sanoka, a następnie do
Leszczowatego (zob. tamże, s. 277–279 oraz 282– 283).
Dalszy przebieg podróży nie jest znany; wiadomo, że trwała cztery miesiące i że do Krakowa Kolberg wrócił na początku listopada.
W liście do Teobalda Klepczewskiego pisze 10 listopada, że wrócił
„przed kilku dniami z wycieczki kilkumiesięcznej […] po Galicji”, podobnie informuje tego samego dnia Sewewrynę Duchińską: „W tych
dniach wróciłem z wycieczki w Sanockie i Jasielskie, gdzie przez
całe lato w różnych domach wśród gór i dolin zbierałem potrzebne
mi materiały”, wreszcie wiadomość o niedawnym powrocie z 4-miesięcznej podróży w Sanockiem posyła 12 listopada Karolinie (tamże,
s. 289, 292 i 293).
W innych źródłach brak wzmianki o pobycie Kolberga
w Rymanowie wymienianym w itinerarium, a należącym do Anny
z Działyńskich Potockiej, natomiast w jednym z listów (do Zofii
Urbanowskiej z 9 XII), mówiąc o swojej podróży w Sanockie, dodaje,
że był też „parę dni w Iwoniczu” (tamże, s. 304).
W swoim studium biograficznym o Kolbergu Kopernicki także
poświadcza pobyt Kolberga tego roku w Sanockiem i Przemyskiem
(zob. notatka cytowana wyżej, rok 1883).
1886–1888 W itinerarium Kolberg wpisał te trzy daty roczne, mimo że
w tych latach podróży nie odbywał. Wszystkie dostępne dokumenty
potwierdzają, że wówczas nie opuszczał już Krakowa.
W roku 1886 planował jeszcze wyjazd na Śląsk „w celach etnograficznych” (zob. listy do Ludwika Kuby, do Jadwigi Wernerowej, do Karoliny i do Józefa Blizińskiego, Korespondencja… cz. III,
DWOK T. 66, s. 330, 347, 349, 358). Plan jednak nie został zrealizowany, o czym donosi Karolinie w marcu następnego roku 1887,
157

�tłumacząc to położeniem gospodarzy, którzy żyją z lokatorów (tamże, s. 420). W liście do Kuby z 13 VII pisze jednak o „niebytności
10-dniowej w Krakowie”, nie wyjaśniając jej powodu i czasu, które
pozostają nieznane (tamże, s. 355).
Jego ówczesną sytuację u samego schyłku życia ilustrują wybrane fragmenty listów. 18 marca 1888 roku Kolberg pisał do Karoliny:
„Co do mego położenia materialnego to ono się – zwłaszcza skutkiem choroby – polepszyć wcale nie mogło. Więc przy szczupłym
zarobku ani marzyć mogę o podróżach gdziekolwiek (tym więcej,
że już i wiek mój na to nie pozwala) ani o jakichś wydatkach, które
przechodzą miarę najskromniejszych nawet wymagań” (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 502).
A 29 stycznia 1889 roku przedstawiał swoją sytuację Jadwidze
Wernerowej: „[…] siedzę już od kilku lat jak zaklęty na krakowskim
bruku i na wieś nawet w lecie wcale się nie wymykam”, co tłumaczy
wiekiem, osłabionym wzrokiem, natłokiem i spowolnieniem prac
oraz sytuacją mieszkaniową (tamże, s. 569).

�Agata Skrukwa

Bibliografia prac Oskara Kolberga

Prace wydane w latach 1835–1890, s. 161 – Prace wydane po raz pierwszy
po roku 1890, s. 183: – Kompozycje, s. 183 – Opracowania melodii ludowych
na głos z fortepianem, s. 187 – Monografie regionalne i materiały do nich
wydane w latach 1891–1907, s. 187 – Studia, rozprawy, artykuły, zbiory
folklorystyczne, s. 188 – Recenzje i odpowiedzi na recenzje, s. 190 – Artykuły zamieszczone w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda w latach
1859–1868, s. 190 – Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, s. 200: – Reedycja
fotooffsetowa tomów wydanych przez Oskara Kolberga w latach 1857–1890
w seriach Lud i Obrazy etnograficzne, s. 200 – Tomy wydane na podstawie rękopisów i źródeł drukowanych, s. 205 – Suplementy do tomów
1–36, s. 213 – Biografia Oskara Kolberga, s. 218 – Prace i utwory błędnie
przypisywane Kolbergowi, s. 218

Prezentowana tu bibliografia ukazuje cały dorobek Oskara Kolberga
udostępniony drukiem, rejestrując zarówno prace autorskie, jak i te, których był współautorem lub tłumaczem. Składa się z czterech zestawień:
pierwsze zawiera ułożone chronologicznie zapisy prac Kolberga publikowanych przez niego w latach 1835–1890, poza artykułami pisanymi dla
Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, drugie obejmuje jego prace
i kompozycje, zwykle o nieustalonej dacie powstania, drukowane po raz
pierwszy po roku 1890, trzecie to wykaz artykułów napisanych przez niego
do Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda i drukowanych tam w latach
1859–1868, ostatnie, czwarte jest spisem tomów Dzieł wszystkich Kolberga
z pełnymi notami bibliograficznymi.
Prace drukowane przez Kolberga zebrane w pierwszym zestawieniu
ułożone są chronologicznie, niezależnie od tego, czy zamieścił je w czasopismach lub pracach zbiorowych (kompozycje1, artykuły, recenzje, wspomnienia, polemiki itp.), czy były drukami zwartymi, jak niektóre utwory
muzyczne oraz Lud i Obrazy etnograficzne. Artykuły drukowane w kalendarzach umieszczono pod rokiem, na który były one datowane. W obrębie
11

Datę druku większości kompozycji O. Kolberga ustaliła Danuta Idaszak.

159

�roku publikacje są uszeregowane i oznaczone następująco: A. — kompozycje, B. — opracowania melodii ludowych na głos z towarzyszeniem fortepianu, C. — etnograficzno-folklorystyczne monografie regionalne (Lud
i Obrazy etnograficzne), D. — studia, rozprawy, zbiory folklorystyczne,
wspomnienia, biografie i inne artykuły, E. — recenzje i polemiki. Prace
drukowane po raz pierwszy po roku 1890, tj. po śmierci Kolberga, oparte na
jego rękopisach, podzielone są na takie same grupy, a w ich obrębie podane
alfabetycznie według brzmienia tytułu. Artykuły napisane przez Kolberga
dla Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda ułożone są chronologicznie
według dat wydania jej kolejnych dwudziestu ośmiu tomów, a w ramach
tomów alfabetycznie. Merytoryczny układ tych artykułów zaproponowany
został przez Mieczysława Tomaszewskiego w opracowanych przez niego
Pismach muzycznych Kolberga. Artykuły pisane dla Encyklopedii i w niej
drukowane zebrane zostały osobno, ponieważ przemieszane z innymi publikacjami w spisie chronologicznym zdominowałoby bibliografię (haseł
takich jest ponad tysiąc) i uczyniły ją nieczytelną przez nagromadzenie wyjaśnień drobnych czasem zagadnień czy terminów z zakresu muzyki i przemieszanie ich z innymi publikacjami.
Noty recenzji utworów i publikacji Kolberga drukowanych w XIX-wiecznej prasie zostały zamieszczone bezpośrednio po recenzowanej kompozycji
lub innej jego pracy. Uwzględniono także recenzje scenicznej wersji Króla
pasterzy ponieważ dotyczą one przede wszystkim utworu, a nie jego wykonania.
Wszystkie prace Kolberga wymienione w zamieszczonych tu spisach
przedrukowane są w jego Dziełach wszystkich albo mają tam swe pierwodruki, dlatego ich noty opatrzone są odsyłaczami do odpowiedniego
tomu tej serii wydawniczej (ze skrótem DWOK). Pełne zestawienie tomów
opublikowanych w ramach Dzieł wszystkich Oskara Kolberga ułatwi
orientację w tym bardzo bogatym i zróżnicowanym zbiorze, na który składają się przede wszystkim źródła muzykologiczne, folklorystyczne i etnograficzne.
Na końcu w osobnym rozdziale podano noty kilku prac i utworów mylnie przypisywanych Kolbergowi w dotychczas wydanych bibliografiach
i biografiach. Ich brak w bibliografii mógłby być odczytany jako błąd, przypadkowe opuszczenie, stąd ten wykaz poprawiający omyłki poprzednich
bibliografów.

160

�Prace wydane w latach 1835–1890
1835
A. Six polonaises pour le pianoforte composées et dédiées à Monsieur
Lois Oehmigke. Berlin [1835]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,
DWOK T. 69, nr 63–68, s. 296–321.
1836
A. Valse pour le pianoforte composée et dédiée à S. Ece Monsieur Joseph
de Kleniewski par… Warszawa [1836]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 69, s. 322–328.
A. Talizman. Ballada. „Pamiętnik Muzyczny Warszawski” 1836, nr 6, dodatek nutowy s. 90–91, [autor tekstu nieznany]. Przedruk w: Kompozycje
wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 1, s. 3–6.
1841
A. Mazur ułożony na fortepian i ofiarowany Wnej Pannie Emilii Gronau
przez… Warszawa [1841]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,
DWOK T. 69, nr 43, s. 221–222.
A. Dwa mazury na pianoforte ułożone przez… Warszawa [1841]. Pierwszy
mazur przedrukowany w: Mazury różnych autorów na fortepian
zebrane przez A. Kratzera…, zob. r. 1860. Przedruk w: Kompozycje
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 44 i 45, s. 227–232.
D. Melodie ludu słowiańskiego. „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–
505. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 583–586,
tekst nr 1031a.
1842
B. Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął... Oddział pierwszy poświęcony Wacławowi Zaleskiemu, Józefowi Konopce, K. Wł. Wójcickiemu,
Żegocie Paul[emu], niezmordowanym współpracownikom w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu. Z. 1, Poznań 1842. [Zbiór ukazał
się w pięciu zeszytach w latach 1842–1845, ciąg dalszy drukowany był
w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847.] Przedruk w: Pieśni i melodie
ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 1–349.

161

�Recenzje: [A. Woykowski], „Tygodnik Literacki” 1842, nr 14, s. 112; M. A. Szulc,
„Tygodnik Literacki” 1842, nr 42, s. 335–336; [K. Libelt], „Dziennik Domowy”
1842, nr 21, s. 174; „Dziennik Domowy” 1843, nr 21, s. 166–167. Przedruk recenzji w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK
T. 67/II, s. 267–277.

D. Prospekt na „Pieśni ludu polskiego”. „Tygodnik Literacki” 1842, nr 21,
s. 168. Toż „Dziennik Domowy” 1842, nr 18, s. 150–151. Przedruk w:
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 574–575, tekst nr 1028a, oraz
w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II,
DWOK T. 67/II, s. 270–271.
E. Przypisek o „Piosnkach ludu wielkopolskiego”. „Biblioteka Warszawska”
1842, T. 3, s. 631. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,
s. 578–579, tekst nr 1029.
E. Śpiewy kościelne dawnych kompozytorów polskich zebrane i wydane
przez Józefa Cichockiego. „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4,
s. 421–424. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 501–
–503, tekst nr 994.
1843
A. Kujawiak ułożony na piano forte przez… Warszawa [1843]. Przedruk w:
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37, s. 189–193.
A. Kujawiak według znanego tematu gminnego na piano-forte ułożył…
Warszawa [1843]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK
T. 69, nr 36, s. 186–188.
B. Pieśni ludu polskiego…, z. 2 [zob. wyżej r. 1842].
D. Jeszcze słówko o abonamencie nut p. Sennewalda. „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 421–422. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 594–505, tekst nr 995.
D. Rękopism o muzyce z r. 1533. „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s.
642. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 500–501,
tekst nr 993.
1844
A. Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Kornelii Paszkowskiej ułożył na pianoforte… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 1–10, s. 3–54.
162

�A. Mazur ułożony na piano-forte i ofiarowany W-nej Pannie Annie Czerniawskiej przez… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 46, s. 238–241.
A. Six contredanses françaises pour le pianoforte composées et dédiées
à Mademoiselle Mathilde de Gronau par… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 75, s. 365–376.
B. Pieśni ludu polskiego…, z. 3-4 [zob. wyżej r. 1842].
1845
A. Kujawiaki w stylu gminnym na fortepian ofiarowane W. Pani Annie
z Magnuszewskich Wójcickiej ułożył… Poszyt 2. Warszawa [1845]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 11–20, s. 55–118.
A. Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Paulinie z Norwidów Suskiej ułożył na piano-forte... Poszyt 3. Warszawa [1845].
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 21–30,
s. 119–165.
Recenzja: J. Sikorski, „Biblioteka Warszawska” 1846, T. 1, s. 184–186. Przedruk
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 713–716.

B. Pieśni ludu polskiego…, z. 5 [zob. wyżej r. 1842].
1846
A. Fantaisie sur un thème polonaise pour le pianoforte composée et dédiée
à M-lle Marie Rokossowska par… Warszawa [1846]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 77, s. 394–416.
Recenzja: J. Sikorski, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 1, s. 399–402. Przedruk
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 716–718.

A. Dwie polki na fortepian ofiarowane Aleksandrynie Sikorskiej. Warszawa [prawdopodobnie r. 1846]. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp
D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. VIII.]
B. Pieśni ludu polskiego… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1842], druk w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, T. 1 i 2, nr 1-23, 26-36, 38-52, R. 14: 1847,
T. 1-2, nr 2-4, 6-35, 37-42.
B. O pieśniach litewskich. Melodie do pieśni litewskich zebrał i na fortepian ułożył... „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1–2, s. 93–107 i dodatek
163

�nutowy. Odbitka: Warszawa 1846, dedykowana Teodorze Bujwen1.
Pieśni ponownie w: Pieśni ludu litewskiego. „Zbiór Wiadomości do
Antropologii Krajowej” – zob. r. 1879. Przedruk w: Pieśni i melodie
ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 350–
–372; pieśni także w: Litwa, DWOK T. 53.
B. Pieśni czeskie i słowackie. „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284
i dodatek nutowy. Odbitka: Warszawa 1846. Przedruk w: Materiały
do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. II: Czechy,
Słowacja, DWOK T. 59/II, s. 49–75, oraz w: Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 373–401.
1847
A. Mazourkas pour le piano-forte dédiées à Mr Stanislas Czerniawski
Père par… Warszawa [1847]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,
DWOK T. 69, nr 47–56, s. 242–271.
A. Deux valses pour le piano composées par… à Madame de Kleniewska
née Cielecka. Warszawa [1847]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 70–71, s. 329–348.
A. Deux études pour le piano-forte dédiées à M-elle Apollonie Janicka
par… Warszawa [między r. 1840 a 1847]. Przedruk w: Kompozycje
fortepianowe. DWOK T. 69, nr 81–82, s. 451–463.
B. Pieśni ludu polskiego… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1846].
B. Pieśni ludu weselne. Z muzyką. „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2,
s. 188–206 i dodatek nutowy s. 1–4, oraz s. 649–661 i dodatek nutowy s. 1–6; T. 3, s. 582–595 i dodatek nutowy s. 1–4; T. 4, s. 625–639
i dodatek nutowy s. 1–4; 1848, T. 3, s. 615-632 i dodatek nutowy
s. 1-6; 1849, T. 1, s. 605-623, T. 4, s. 383-403. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I,
s. 442–674.

1 Zob. artykuł A. Čepaitiene Oskar Kolberg’s „Litwa”: ethnological concerns and historical
value. W: Ja daję właśnie materiał..., O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę jego
urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 423.

164

�1848
A.Trois études pour le piano dédiées à Monsieur Fred. Chopin par… Warszawa [1848]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,
nr 78–80, s. 417–450.
Recenzja: J.S. [J. Sikorski], „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 719–724.

A. Krakowiak. [Druku nie odnaleziono, informacja o kompozycji w recenzji
J. Sikorskiego, „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Zob.
też wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,
s. IX.]
Recenzja: J. S. [J. Sikorski], „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe. DWOK T. 69, s. 719–724.

B. Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek, gaik, okrężne. W: Album literackie.
Warszawa 1848, s. 331–350 i dodatek nutowy s. 1–14. Odbitka: Warszawa 1848. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 402–441.
B. Pieśni ludu weselne… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1847].
1849
B. Pieśni ludu weselne… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1847].
D. Szopen umarł! „Biblioteka Warszawska” 1849, T. 4, s. 436. Przedruk w:
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 461, tekst nr 979.
1850
A. Sześć kujawiaków na fortepian przez… W[ielmoż]nej P[a]ni Teofili
z Szossłandów Gregorowicz. Warszawa [1850]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37–42, s. 189–220.
A. Dwa mazury na pianoforte ułożył… Warszawa [1850]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 57–58, s. 272–285.
A. Kujawiaki na pianoforte ofiarowane W. Pani Zofii Rzechowskiej ułożył… Warszawa [między r. 1843 a 1850]. [Szósty kujawiak przedrukowany w: K. Czerniawski O tańcach narodowych…, zob. r. 1860.]
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 31–36,
s. 166–188.

165

�1851
D. Wspomnienie o K. N. Wysockim. „Biblioteka Warszawska” 1851, T. 4,
s. 573–574. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 477–
–478, tekst nr 985.
1852
D. Emilian Jenike. Wspomnienie pośmiertne. „Biblioteka Warszawska”
1852, T. 4, s. 374–373. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK
T. 62, s. 479–480, tekst nr 986.
1853
A. Romans Rózi. W: Album wydane przez Komitet na korzyść Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki... Lipsk [18531]. [Tekst T. Lenartowicza]. [Fragment Króla pasterzy, zob. r. 1859.]
Recenzja: S.K.J., „Dziennik Warszawski” 1854 nr 27.

1855
A. Pod twym okienkiem. W: Skarbiec salonowych śpiewów No 4. Warszawa 1855, s. 3, [tekst J. Heppena]. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 2, s. 7–12.
1856
A. Grande marche pour piano par… à son ami Mr Constantin Wolicki.
Warszawa [1856]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK
T. 69, nr 76, s. 377–393.
Recenzja: M. Karasowski, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 389. Przedruk
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 724–725.

D. Prospekt na dzieło pod tytułem „Pieśni ludu polskiego” z melodiami
i rycinami. „Gazeta Warszawska” 1856, nr 94. Toż: „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856, nr 7, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 2, s. 415 oraz osobny druk ulotny. Przedruk w: Pisma
1 Zachował się list Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki… z datą 6/18 grudnia 1853 r.,
z podziękowaniem dla Kolberga za użyczenie kompozycji, do listu dołączony był drukowany
egzemplarz Albumu…, dlatego jako datę jego wydania przyjęto rok 1853.

166

�muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 577–578, tekst nr 1028b, oraz Pieśni
ludu polskiego. Suplement do tomu 1, DWOK T. 70, s. 123–124.
1857
A. Rojenia wiosenne. Młodo zaswatana. Śpiew poety. Trzy pieśni J. B.
Zaleskiego ułożył do śpiewu… Pannie Karolinie Fryben. Warszawa
1857. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK
T. 68, nr 3–5, s. 13 –27.
Recenzja: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny” 1858, nr 36, s. 283. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, s. 659.

C. Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał…, seria I. Warszawa 1857. Reedycja
fotooffsetowa: DWOK T. 1.

Recenzje: M. Karasowski, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856,
nr 55; J. Sikorski, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219 i 297; B., „Gazeta W. Ks. Poznańskiego” 1857, nr 140; Gędźba [K. Estreicher], „Dziennik Literacki” 1857, nr 94–
96; „Gazeta Warszawska” 1857 nr 146; J. Kraszewski, „Gazeta Warszawska” 1857,
nr 206–207; „Przegląd Poznański” 1857, T. 24, z. 1, s. 53–54; W. [K. W. Wójcicki],
„Biblioteka Warszawska” 1858, T. 3, s. 470–471; przedruk recenzji w: O. Kolberg
Pieśni ludu polskiego. Suplement do T. 1, DWOK T. 70, s. 128–150;
Ponadto: ₼, „Gazeta Warszawska” 1856, nr 206; W. [Wieczorkowski?], „Kronika
Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856, nr 13; P. Dubrowskij, „Sowriemiennaja Letopis’ Russkago Wiestnika”, T. 9: 1857, s. 188–191; L. Siemieński,
Kilka rysów z literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, Warszawa 1859,
s. 279–283, w rozdziale X: Sztuka polska i sztuki piękne w Polsce: „Słownik
malarzów” Rastawieckiego i „Pieśni ludu” Kolberga; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Sandomierskiego i cz. I Kujaw, tj. tomów 1–3 Ludu.

D. Pieśni ludu polskiego i litewskiego. „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok zwyczajny 1857” Jana Jaworskiego, Warszawa [1856],
s. 182–185. [Pieśni litewskie ponownie w: Pieśni ludu litewskiego,
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” – zob. r. 1879, oraz w:
Litwa, DWOK T. 53; melodie i przyśpiewki polskie ponownie w: Pieśni ludu polskiego, DWOK T. 1.]
D. O muzyce w ziemi siedmiogrodzkiej. „Ruch Muzyczny” 1857, nr 22,
s. 173–176. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 351–
–357, tekst nr 902.
D. Korespondencja, Wiedeń, d. 11 września 1857. „Ruch Muzyczny” 1857,
nr 26, s. 203–206. Przedruk pt. Korespondencja z Wiednia, w: Pisma
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 357–363, tekst nr 903.
167

�1858
D. Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”.
”Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 546–554, tekst nr 1022.
1859
A. Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego w Kujawach. Warszawa
1859–1860, z. 1–8 [wyciąg fortepianowy, libretto T. Lenartowicza1].
Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68,
s. 379–487.
Recenzja druku: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny 1860, nr 45, s. 730–731; ponadto recenzje po spektaklu w operze warszawskiej w 1859 r.: J. Sikorski], „Ruch
Muzyczny” 1859, nr 10, s. 81–83; M.K. [M. Karasowski], „Kronika Wiadomości
Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81, s. 3-4; A.R. [Aleksander Rożniecki],
„Gazeta Codzienna” 1859, nr 84; przedruk recenzji w: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 660–665.

A. Polka pour le piano par… à Mademoiselle Praxède Kosińska. Warszawa
[1859]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 73,
s. 360–362.
D. Artykuły opublikowane w r. 1859 w tomie I Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 190–191.
D. Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”... „Ruch Muzyczny” 1859, nr 22,
s. 193. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 524
(w przypisie).
1860
A. Król pasterzy… [zob. r. 1859].
A. Deux mazurkas op. 9. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp
D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Impromptu. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Kujawiak (Obertas). W: K. Czerniawski O tańcach narodowych
z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie przez… Warszawa 1860,
dodatek nutowy: Muzyka do tańców polskich i do śpiewów, s. 12–13.
1 Libretto wydane było osobno: T. Lenartowicz Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego napisany w 1 akcie, muzyka O. Kolberga, Warszawa 1859.

168

�Pierwodruk w: Kujawiaki na pianoforte…, zob. r. 1850. Przedruk
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 36, s. 186–188.
A. Mazur. W: Mazury różnych autorów na fortepian zebrane przez A. Kratzera. Warszawa [1860], s. 40–41, nr 21. Pierwodruk w: O. Kolberg
Dwa mazury na pianoforte…, zob. r. 1841. Przedruk w: Kompozycje
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 44, s. 227–229.
A. Valse op. 10. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Nocturne op. 15. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Nocturne op. 17. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Romans. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w:
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
B. Krakowiak ludowy z towarzyszeniem fortepianu... W: K. Czerniawski
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na
tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie przez…
Warszawa 1860, dodatek nutowy: Muzyka do tańców polskich i do
śpiewów, s. 8–11. Melodię wokalną Kolberg przedrukował w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 6, s. 381, nr 620, por. też Pieśni i melodie
ludowe… cz. I, DWOK T. 67/I, s. 48–53, nr 24.
D. Artykuły opublikowane w r. 1860 w tomach II–IV Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 191–192.
D. Słówko o tańcach ludowych przez… Krakowiak. Obertas. „Kalendarz
Astronomiczno-Gospodarski na rok przestępny 1860” J. Jaworskiego,
Warszawa [1859], s. 143–145. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 621–624, tekst nr 1049 i s. 629–632, tekst nr 1052.
D. Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych. „Ruch
Muzyczny” 1860, nr 12, szp. 193–196. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 563–567, tekst nr 1024; także w: Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III:
Słowiańszczyzna południowa, DWOK T. 59/III, s. 291–296.
D. Śpiewak i śpiewaczka we Francji. „Ruch Muzyczny” 1860, nr 28, s. 456–
459, nr 29, s. 470–473. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK
T. 62, s. 569–575, tekst nr 1027.

169

�1861
A. Grande valse brillante pour le piano par… à Mademoiselle Constance
Markusfeld. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 72, s. 349–359.
A. Krakowiak op. 10. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]
A. Mazur na fortepian przez… Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 59, s. 286–288.
A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….
Edycja druga poprawna, z. 1. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 1, s. 3–6, nr 4, s. 17–19, nr 6,
s. 27–31 i nr 8, s. 39–40.
Recenzja: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny” 1861, nr 19, szp. 296–297. Przedruk w:
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 725.

A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….
Edycja druga poprawna, z. 2. Warszawa [1861]. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK
T. 69, s. IX.]
A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….
Edycja druga poprawna, z. 3. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 7, s. 34–38, nr 10, s. 49–54
i nr 11, s. 55–59.
D. Artykuły opublikowane w r. 1861 w tomach V–VIII Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 192–194.
D. Elektryczność powietrzna1. „Przyjaciel Dzieci” 1861, nr 1–7, z dwoma
ryc. W. Gersona w nr 1 i 3.
E. Zbiór mazurów różnych autorów… „Ruch Muzyczny” 1861, nr 1, s. 1–9.
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 660–666, tekst
nr 1111.

1

W nr 3-7 i w spisie rzeczy tytuł Elektryczność powietrza. Artykuł anonimowy. Autorstwo
Kolberga wskazuje jego notatka w spisie dochodów w roku 1862 (rkp. w Bibl. PAU-PAN, sygn.
3210, k. 7), tam pod datą 21 lipca zapisał: „od Münchhejmera (za elektryczność do Prz. Dzieci)
12 [rubli]”, „Przyjaciel Dzieci” był wydawany od r. 1861 przez Zygmunta Karola Münchheimera.

170

�1862
B. Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu zebrał i ułożył... Z. 1–4 Warszawa [1862]. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 675–700.
D. Artykuły opublikowane w r. 1862 w tomach IX–XI Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 194–195.
D. Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”.
„Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” 1862, nr 12, szp. 177–181 i nr 13,
szp. 193–197. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,
s. 536–544, tekst nr 1021a.
D. Korespondencja w sprawie „Agatki” J. D. Hollanda. „Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” 1862, nr 50, szp. 798. Przedruk w: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 504–505, tekst nr 996.
1863
D. Artykuły opublikowane w r. 1863 w tomach XII–XIV Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 195–196.
E. Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku z muzyką zebrał i wydał
Juliusz Roger doktor medycyny. Wrocław 1863. „Biblioteka Warszawska” 1863, T. 1, s. 153–156. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 579–583, tekst nr 1030.
1864
D. Artykuły opublikowane w r. 1864 w tomach XV–XVIII Encyklopedii
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 196–197.
D. Rozwój pieśni w Czechach pod względem muzycznym. „Biblioteka
Warszawska” 1864, T. 4, s. 295–301. Przedruk w: Pisma muzyczne
cz. II. DWOK T. 62, s. 554–562, tekst nr 1023.
E. Zbiór II [drugi] melodyj chóralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna, pastora odolanowskiego. Erfurt i Lipsk 1856, nakładem G. W.
Körnera. „Zwiastun Ewangeliczny” 1864, nr 8, s. 125–127. Przedruk
w: Miscellanea, DWOK T. 37 (tom w opracowaniu).

171

�1865
C. Sandomierskie. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,
przysłowia, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Seria I, Warszawa 1865. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 2.
Recenzje: J. Papłoński, „Gazeta Warszawska” 1865, nr 183; J. Sikorski, „Bluszcz”
1865, nr 5, s. 20; K. Wł. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1, s. 114–121;
[K. Widman?], „Tygodnik Naukowy i Literacki” R. 1:1866, [nr nlb.], s. 19; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Pieśni
ludu polskiego i cz. I Kujaw, tj. tomów 1 i 3 Ludu.

D. Artykuły opublikowane w r. 1865 w tomach XIX–XXI Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 197–198.
D. Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty. „Biblioteka Warszawska” 1865, T. 2, s. 306–308. Przedruk w: Korespondencja Oskara
Kolberga cz. I, DWOK T. 64, nr 87, s. 102–106.
D. Ignacy Feliks Dobrzyński. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 279,
s. 29–30. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 480–
487, tekst nr 987.
D. Wojciech Słoczyński. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 309, s. 87.
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 487–489, tekst
nr 988.
D. Karol Mikuli. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 314, s. 133–134.
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 489–492, tekst
nr 989.
1866
B. Zbiór pieśni duchownych ewangelickich i modlitw. Warszawa 1866
[opracowanie muzycznej strony zbioru wspólnie z Augustem Freye­
rem].
Recenzja: „Zwiastun Ewangeliczny” 1866, nr 12, s. 189–192.

D. Artykuły opublikowane w r. 1866 w tomach XXII–XXIII Encyklopedii
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 198–199.
D. Śródpoście na Kujawach. „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 337,
s. 115–116, z ryciną F. Kostrzewskiego. Tekst wykorzystał O. Kolberg
w Kujawach cz. I, DWOK T. 3; rycina zob. w: Kujawy. Suplement do
T. 3–4, DWOK T. 72/II, ryc. nr 23.

172

�18671
A. Mazur. „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XVI, nr 431, s. 308. Przedruk
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 60, s. 289–290.
C. Kujawy cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria III, Warszawa
1867. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 3.
Recenzje: M. Kamiński, „Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52, s. 418–419; K. Wł.
Wójcicki, „Kłosy” 1867, T. V, nr 129, s. 321–322; E. Kierski, „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 288; W. A. Maciejowski, „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 383–388;
[J. Łepkowski], „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 35, s. 99; Z. Gloger, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 15–16, z dwiema rycinami według
fotografii J. W. Majorkiewicza na s. 17; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański”
1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Pieśni ludu polskiego i Sandomierskiego, tj. tomów 1 i 2 Ludu; K. W. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 1,
s. 134–140 i T. 3, s. 451–453;

D. Artykuły opublikowane w r. 1867 w tomach XXIV–XXVII Encyklopedii
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 199–200.
D. Auber [Daniel Franciszek Esprit]. „Kalendarz Polski Ilustrowany na rok
zwyczajny 1867” J. Jaworskiego, Warszawa [1866], s. 18–21. Przedruk
w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 156–163, tekst nr 707.
D. Sitarze biłgorajscy. „Kalendarz Polski Ilustrowany na rok zwyczajny
1867” Jana Jaworskiego, Warszawa [1866], s. 44–46, z rycinami A. Kozarskiego na s. 41. Tekst i ryc. wykorzystał O. Kolberg w Lubelskiem
cz. I i II, DWOK T. 16–17.
1868
A. Polka na fortepian. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 8, s. 102. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 74, s. 363–364.
A. Do dziewczyny. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 24, s. 285–286,
[tekst G. Zielińskiego]. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 6, s. 27–32.
D. Artykuły opublikowane w r. 1868 w tomie XXVIII Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 200.
1

W spisie dochodów (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 16) zanotował Kolberg pod datą
23 stycznia 1868 r.: „Od Gregorowicza (za art. rolnicze) 10 [rubli]”. J. K. Gregorowicz od r. 1867
redagował „Przyjaciela Dzieci”, nie udało się jednak ustalić tytułów artykułów publikowanych
tam w r. 1867, za które Kolberg otrzymał w styczniu 1868 r. honorarium. Być może jednym
z nich był Zbiór siana drukowany anonimowo w nr 324 z roku 1867.

173

�D. Kujawiacy. „Kalendarz Ilustrowany na rok 1868” Jana Jaworskiego,
Warszawa [1867], s. CXXXVIII–CXLI, z ryciną. Tekst wykorzystał
O. Kolberg w Kujawach cz. I, DWOK T. 3, rycina zob. w: Kujawy.
Suplement do T. 3–4, DWOK T. 72/II, ryc. nr 1.
D. August Freyer. „Kłosy” 1868, T. VII, nr 165, s. 101–102. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 494–497, tekst nr 991.
E. O „Sonetach krymskich” Stanisława Moniuszki. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 8, s. 101. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 505–510, tekst nr 997.
E. Aberglauben aus Masuren, mit einem Anhange enthaltend masurische
Sagen und Mährchen. Von Dr M. Toeppen, Gdańsk u Th. Bertlinga
1867. “Biblioteka Warszawska” 1868, T. 2, s. 330–332. Przedruk w:
Studia rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 421–424.
E. O koncercie Jana Kleczyńskiego. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II,
nr 50, s. 286. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,
s. 510–511, tekst nr 998.
1869
C. Kujawy cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria IV, Warszawa
1867 [recte 1869]. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 4.
Recenzja: K. W. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 1, s. 134–140 i T. 3,
s. 451–453;

D. Proszowiacy. „Kalendarz Ilustrowany na rok 1869” Jana Jaworskiego,
Warszawa [1868], s. 118–119, z ryciną. Przedruk w „Ognisku Domowym” 1876, nr 29 (bez ryciny). Tekst wykorzystał Kolberg w Kieleckiem cz. I, DWOK T. 18, ryc. zob. w: Oskar Kolberg. Człowiek
i dzieło cz. II, DWOK T. 85/II.
D. Opis wesela wiejskiego pod Poznaniem. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1869” Józefa Ungra,
Warszawa [1868], s. 85–88. Tekst wykorzystał Kolberg w Poznańskiem cz. I, DWOK T. 9, s. 178–185.
D. Karol hrabia Sołtyk. „Tygodnik Ilustrowany” 1869, T. IV, nr 82, s. 43.
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 492–494, tekst
nr 990.
E. Xopoimania [Choroimanija]. Historyczne poszukiwania o tańcach, tak
starożytnych pogańskich, jak również społecznych i obyczajowych,
174

�we względzie symbolicznego znaczenia. Napisał Marian Gorżkowski.
Warszawa 1869. „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 4, s. 483–488. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 599–606, tekst nr 1034.
1870
D. Włościanie w Wielkim Księstwie Poznańskiem (Ze stanowiska etnograficznego). „Opiekun Domowy” 1870, nr 1, s. 3–5, z ryc. Tekst
wykorzystał Kolberg w W. Ks. Poznańskim cz. I, DWOK T. 9, trzy
ryciny tamże, jedna w: W. Ks. Poznańskie. Suplement do t. 9-15,
DWOK T. 74.
D. Wieś, chata i zagroda pod Krakowem. Wyjątek z dzieła drukującego
się obecnie w Krakowie pod tyt. „Lud, jego zwyczaje, sposób życia,
podania itp. przez… Seria V, Krakowskie”. „Kłosy” 1870, T. X, nr
260, s. 391–393, z ryc. Tekst i ryc. wykorzystał O. Kolberg w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 5.
D. Wiktor Każyński. „Kłosy” 1870, T. X, nr 252, s. 252 i 254. Przedruk w:
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 497–499, tekst nr 991a.
D. Dopełnienie życiorysu śp. Wiktora Każyńskiego. „Kłosy” 1870, T. X, nr
256, s. 328. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 499,
tekst nr 991b.
D. Korale. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok
zwyczajny 1870” Józefa Ungra, Warszawa [1869], s. 119–125. Przedruk
w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 615–622.
D. Perły. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok
zwyczajny 1870” Józefa Ungra, Warszawa [1869], s. 125–129. Przedruk
w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 601–614.
E. Die Dreitägige Schlacht bei Warschau am 28., 29., und 30. Juli 1656…
von August Riese, koniglich preuss. Oberst-Leutnant z.d. Breslau
1870. Z planem bitwy i 7 dodatkami obejmującymi kopie dokumentów. „Biblioteka Warszawska” 1870, T. 2, s. 305–306. Przedruk w:
Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 428–430.
1871
C. Krakowskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria V. Kraków
1871. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 5.
175

�Recenzje: L.P. [L. Powidaj], „Przegląd Polski” 1871, T. 2, s. 334; „Dziennik Polski”
1871, nr 291; K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1872, T. III,
s. 472–475; Z. Gloger, „Wieniec” 1872, R. 1, T. 1, nr 19; –c–y, „Mittheilungen
der Geographischen Gesellachaft In Wien” B. XV: 1872, s. 174–183; Ze świata
książkowego, „Czas” 1874, nr 30 – recenzja dotyczy I i II cz. Krakowskiego; Z.
Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91 – recenzja dotyczy cz.
I–IV Krakowskiego.

D. Balet rumaków. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1871” Józefa Ungra, Warszawa [1870], s. 61–65.
Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 591–600.
D. Krakowiacy. Etnografia słowiańska. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia,
mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni i tańce.
„Kłosy” 1871, T. XIII, nr 316, s. 42–44, nr 318, s. 71–73, z rycinami na
s. 37, 40, 73, 77. Tekst i 6 rycin wykorzystał O. Kolberg w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 5, pozostałe ryc. zob. Oskar Kolberg. Człowiek
i dzieło cz. II, DWOK T. 85/II.
D. Obrazy Słowiańszczyzny południowej. Z rozmaitych źródeł skreślił…
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87, 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110, 133–
136, 176–179. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,
s. 26–258.
E. Niemieckie pieśni ludowe z Karyntii. „Biblioteka Warszawska” 1871,
T. 3, s. 464–465. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,
s. 593–595, tekst nr 1032.
1872
D. Figury przydrożne. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” Józefa Ungra na rok przestępny 1872, Warszawa [1871], s.
138–142 [z pięcioma drzeworytami]. Przedruk w: Studia, rozprawy
i artykuły, DWOK T. 63, s. 337–341, ryc. tamże.
D. Lud z okolic Poznania (Wyjątek z drukującego się obecnie w Poznaniu dzieła O. Kolberga pt. Lud, jego zwyczaje itd.). „Kłosy” 1872,
T. XIV, nr 358, s. 323, z rycinami na s. 324 i nr 359, s. 335–338 z rycinami na s. 336. Tekst wykorzystał O. Kolberg w W. Ks. Poznańskiem
cz. I, DWOK T. 9, dwie ryc. zob. tamże, jedna zob. W. Ks. Poznańskie
cz. III, DWOK T. 11, jedna: W. Ks. Poznańskie. Suplement do t. 9-15,
DWOK T. 74.
D. Obrazy Słowiańszczyzny południowej… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1871].
176

�D. Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi ze szczegółowym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera) czytana na posiedzeniu Towarzystwa Naukowego
Krakowskiego przez… „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–
285. Odbitka: Kraków 1872. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły,
DWOK T. 63, s. 259–306.
1873
C. Krakowskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VI. Kraków
1873. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 6. Odbitka s. 381–516 zob.
Krakowiaki i mazurki… r. 1874.
Recenzje: K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1874, T. II, s.
168–171; Ze świata książkowego. „Czas” 1874, nr 30 i 33 – recenzja dotyczy cz.
I i II Krakowskiego; Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91
– recenzja dotyczy cz. I–IV Krakowskiego.

1874
C. Krakowskie cz. III. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VII. Kraków
1874. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 7.

Recenzje: K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1874, T. III, s.
160–161; Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91, recenzja
dotyczy cz. I–IV Krakowskiego.

D. Krakowiaki i mazurki z okolic Krakowa. Kraków 1874. Odbitka rozdziału „Tańce” z Krakowskiego cz. II, DWOK T. 6, s. 381–516 [z nową
numeracją stron i melodii].
1875
C. Krakowskie cz. IV. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VIII. Kraków
1875. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 8.
Recenzje: W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1875, T. 1, s. 478–479;
Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91 – recenzja dotyczy
cz. I–IV Krakowskiego.

C. W. Ks. Poznańskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria IX.
Kraków 1875. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 9.
Recenzje: I.K. [I. Kopernicki], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 91–94; W. [K. W.
Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1876, T. 1, s. 151–153; [M. A. Szulc?], „Dziennik Poznański” 1875, nr 225.

177

�1876
A. Mazourkas et autres danses polonaises. Poznań [1876]. Przedruk w:
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37 IB (s. 189–193), nr 43
III (s. 223–226), nr 62 (s. 294–295).
Recenzja: M.A.S. [M.A. Szulc], „Dziennik Poznański” 1876, nr 288.

C. W. Ks. Poznańskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria X.
Kraków 1876. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 10.
Recenzje: M.A.S. [M.A. Szulc], „Dziennik Poznański” 1876, nr 288; R. [K.W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1877, T. 1, s. 310–311; W. [K.W. Wójcicki], „Kłosy”
1877, T. XXIV, nr 604, s. 64.

D. Obecne stanowisko etnografii. „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876,
R. 4, nr 8, s. 710–726. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły,
DWOK T. 63, s. 3–25.
D. Proszowiacy. „Ognisko Domowe” 1876, nr 29, s. 355–356. Pierwodruk
w „Kalendarzu Astronomiczno-Gospodarskim na rok 1869” J. Jaworskiego. [Tekst wykorzystał Kolberg w Kieleckiem cz. I, DWOK T. 18.]
D. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. W: Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich wydane staraniem Komisji Językowej
i Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej w Akademii Umiejętności w Krakowie, zeszyt I, Kraków 1876, s. 3–36. Toż w nieco
odmiennej wersji redakcyjnej w: „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej”, zob. r. 1877.
1877
C. W. Ks. Poznańskie cz. III. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XI.
Kraków 1877. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 11.
Recenzja: W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1878, T. II, s. 158–160.

D. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego1. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. I: 1877, s. 3–36. Nadbitka: Kraków 1877. Przedruk
1 Z nieznanych powodów w części nakładu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”

T. I zamieszczono wersję artykułu taką samą, jaka znalazła się rok wcześniej w Materiałach do
słownika prowincjonalizmów polskich (zob. rok 1876 w tej bibliografii). W Studiach, rozprawach i artykułach Kolberga (T. 63 DWOK) zamieszczono tekst w redakcji przeznaczonej dla
„Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” z r. 1877, według egzemplarza tego rocznika
znajdującego się w Bibliotece Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wersja z Materiałów do słownika prowincjonalizmów polskich znajduje się np. w prezentowanym w Internecie egzemplarzu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” ze zbiorów Biblioteki Śląskiej.

178

�w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 342–388. Toż w nieco innej wersji redakcyjnej w: Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich…., zob. r. 1876.
Recenzja: A. Brückner, „Archiv für Slavische Philologie” B. III: 1879, s. 158–159.

1879
C. W. Ks. Poznańskie cz. IV. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XII.
Kraków 1879. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 12.
D. Pieśni ludu litewskiego zebrał… „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej” T. III: 1879, s. 167–230. Odbitka: Kraków 1879. Przedruk
rozprawy wstępnej w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,
s. 307–336, przedruk pieśni w: Litwa, DWOK T. 53.
Recenzje: „Russkij Fiłołogiczeskij Wjestnik” 1880, nr 3, s. 147-150; A. Brückner,
„Archiv für Slavische Philologie” B. V: 1881, s. 118-119.

1880
A. Mazurka d’après un thème populaire composée pour le piano par…
à Madame Hélène de Przybysławska née de Wessel. Leipzig [1880].
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 46, s. 238–
–241.
C. W. Ks. Poznańskie cz. V. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIII.
Kraków 1880. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 13.
Recenzja: J.I. Kraszewski, „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 784.

D. Józef Konopka. „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792, s. 151, z portretem J. Konopki na s. 151. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK
T. 63, s. 443–448.
D. Z listu w sprawie pochodzenia Chopina. „Ruch Muzyczny” 1880, nr 17,
s. 134. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 476–477,
tekst nr 984.
D. Krakowiak. W: Ziarno. Wydawnictwo zbiorowe dla głodnych. Warszawa 1880, s. 52. Reprodukcja w: Korespondencja Oskara Kolberga,
cz. II, DWOK T. 65, ryc. 15 po s. 544.
E. Mapa geologiczna Wołynia Godfryda Ossowskiego. „Kłosy” 1880,
T. XXXI, nr 803, s. 327 i 330. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 425–427.
179

�1881
C. W. Ks. Poznańskie cz. VI. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIV.
Kraków 1881. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 14.
D. Polnische Tänze. Mazurkas für das Pianoforte hrsg. von… Leipzig
[1881]. Przedruk wstępu w j. niemieckim (z tłumaczeniem) w: Pisma
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 666–669, tekst nr 1112.
1882
C. W. Ks. Poznańskie cz. VII. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XV.
Kraków 1882. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 15.
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. I. Kraków 1882. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 29.

Recenzja: Nejman C. [C. Neymann], „Kiewskaja Starina” 1884, T. VIII, s. 482–487,
T. IX, s. 126–130 – recenzja dotyczy cz. I i II Pokucia, przekład w: Pokucie. Suplement do t. 29–32, DWOK T. 81, s. 275–285.

D. Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VI: 1882, s. 86–158. Odbitka: Kraków
1882. Przedruk w: Mazowsze cz. VI, DWOK T. 41, s. 1–150.
D. Typy i wizerunki z Pokucia. „Tygodnik Powszechny” 1882, nr 31,
s. 484–486 i 496, z rycinami T. Rybkowskiego. Ryciny zamieszczone
następnie w: Pokucie cz. I, DWOK T. 29 oraz w: Ruś Karpacka cz. I,
DWOK T. 54, ryciny 17 i 18.
1883
C. Lubelskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVI. Kraków
1883. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 16.
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. II. Kraków 1883. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 30.
Recenzja — zob. r. 1882, Pokucie cz. I.

1884
C. Lubelskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVII. Kraków
1884. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 17.
D. Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego. Z rękopisu pozostałego po śp.
Józefie Lipińskim [podał do druku…]. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VIII: 1884, s. 62–114.
180

�1885
C. Kieleckie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVIII. Kraków
1885. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 18.
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. 1 Mazowsze Polne cz. I. Kraków
1885. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 24.

Recenzja: Wł. Smoleński, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280–282 – recenzja dotyczy tomów I i II Mazowsza.

D. Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś,
Jaślików, Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz). „Zbiór Wiadomości
do Antropologii Krajowej” T. IX: 1885, s. 300–302. Odbitka: Kraków
1885. Przedruk w: Lubelskie. Suplement do tomów 16–17, DWOK
T. 75, s. 216–219.
D. Nieco o tańcach i instrumentach muzycznych ludu naszego. „Dodatek
do «Lutni Polskiej»” R. 1: 1885, nr 7, s. 48–49, [przedruk fragmentów
wstępu do Pieśni ludu polskiego z r. 1857, DWOK T. 1, s. VIII i IX].
D. Moniuszko. „Dodatek do Lutni Polskiej” R. 1: 1885, nr 13 i 14, z podpisem: Podług O. Kolberga, [przedruk hasła biograficznego z Encyklopedii powszechnej T. XVIII, s. 794-797, zob. w: Pisma muzyczne,
DWOK T. 62, s. 434-439].
1886
C. Kieleckie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIX. Kraków
1886. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 19.

Recenzja T. 1–19 Ludu: H. Biegeleisen, „Biblioteka Warszawska” 1886, T. 4,
s. 431–441 – recenzja dotyczy tomów 1-19 Ludu, cz. I i II Pokucia i cz. I Mazowsza, zob. też Odpowiedź Kolberga na tę recenzję, nota na s. 190.

C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. II Mazowsze Polne cz. 2. Kraków
1886. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 25.
Recenzja – zob. r. 1885, Mazowsze cz. I.

D. Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt. „Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej?”. W: „Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce” T. 5: Pamiętnik
Zjazdu Historyczno-Literackiego imienia Jana Kochanowskiego,
Kraków 1886, s. 162–164. Tekst opublikowany na podstawie stenogramu dyskusji; przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK
T. 63, s. 416–418.
181

�1887
C. Radomskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XX. Kraków
1887. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 20.
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. III Mazowsze Leśne. Kraków 1887.
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 26.

Recenzje: W. Smoleński, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 435–436; J. Karłowicz, „Wisła” T. II: 1888, s. 221–222.

1888
C. Radomskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXI. Kraków
1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 21.
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. IV Mazowsze Stare (Mazury. Kurpie). Kraków 1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 27.
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. III. Kraków 1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 31.

Recenzja: I. Franko, „Kwartalnik Historyczny” R. III: 1889, s. 740–741 (przedruk
w: Pokucie. Suplement do t. 29–32, DWOK T. 81, s. 286–288, zob. też odpowiedź
O. Kolberga Krótka replika… w r. 1890); „Siewiernyj Wiestnik” 1889, nr 10.

D. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał… „Zbiór
Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XII: 1888, s. 235–251. Odbitka: Kraków 1888. Przedruk w: Podole, DWOK T. 47.
1889
A. Mazur. „Tygodnik Ilustrowany” 1889, T. XIII, nr 332, s. 303. Przedruk w:
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 61, s. 291–293.
C. Łęczyckie. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXII. Kraków 1889.
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 22.
Recenzje: R. Lubicz [H. Łopaciński], „Ateneum” 1890, T. II, s. 57–74; J. Karłowicz,
„Kwartalnik Historyczny” R. V: 1891, s. 628–633.

C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. IV. Kraków 1889. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 32.
Recenzja: „Russkaja Mysl” 1889, nr 10.

D. Baśni z Polesia. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII:
1889, s. 200–207. Odbitka: Kraków 1889. Przedruk w: Białoruś–Polesie, DWOK T. 52.

182

�Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. V: 1891, s. 628, recenzja
dotyczy także artykułu Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia, zamieszczonego
w tym samym tomie ”Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”.

D. Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889, s. 208–245. Odbitka: Kraków 1889.
Przedruk w: Białoruś–Polesie, DWOK T. 52.
Recenzja – zob. wyżej Baśni z Polesia.

1890
C. Kaliskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXIII. Kraków
1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 23.
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 586–589.

C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. V Mazowsze Stare (Mazury. Podlasie). Kraków 1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 28.
C. Chełmskie. Obraz etnograficzny, cz. I. Kraków 1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 33.
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 109–112.

E. Krótka replika, jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”, napisaną i podaną do „Kwartalnika” (III,7) przez p. I. F. [Iwana Frankę].
„Kwartalnik Historyczny” R. IV: 1890, s. 221–223. Przedruk w: Studia,
rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 412–415. Zob. też Pokucie. Suplement do tomów 29–32, DWOK T. 81, s. 286–291.

Prace wydane po raz pierwszy po roku 1890
Kompozycje
Alla Polacca. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 110, s. 642–643.
Co mi tam. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 12, s. 51–53.
Do smutnego przyjaciela. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 25, s. 127–129.
Dumka. Tekst T. Lenartowicza. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,
DWOK T. 68, nr 11, s. 47–50.
183

�Dumny kochanek. Tekst K. Zakrzewskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 9, s. 40–45.
Fantaisie. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 114, s. 650–655.
„Gdy na górach świta dzionek”. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne. DWOK T. 68, nr 8, s. 34–39. [Zob. też w T. 68
s. 149, komentarz rewizyjny do nr 5.]
Grande sonate pour le pianoforte composée et dédiée à Mr C. F. Girschner
par… W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 95, s. 502–545.
„Hejże, hejże, bracia moi”. [Faksymile, autor tekstu nieznany; utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,
nr 30, s. 135.
Hulanka. [Faksymile, tekst S. Witwickiego, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 33, s. 137.
„I dlaczegoż myśli moje”. [Faksymile, autor tekstu nieznany, utwór nie dokończony]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,
nr 35, s. 140.
Jaskółka. Tekst S. Duchińskiej-Pruszakowej. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 13, s. 53–66.
Kochanka do gwiazdy. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 14, s. 67–74.
Krakowiak. [Autor tekstu nieznany]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 10, s. 46–47.
Król pasterzy. Opera sielska w jednym akcie. Partytura. Libretto T. Lenartowicza. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 167–378.
„Kukułeczko moja siwa”. [Autor tekstu nieznany.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 23, s. 107–108.
Marcia. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 97, s. 576–581.
Mazur na fortepian. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 84,
s. 467–469.
Mazurek do śpiewu. [Faksymile, utwór nie dokończony]. W: Kompozycje
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 37, s. 142.
Mazurka. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 86, s. 472.
Mazurka d’après un thème populaire. W: Kompozycje fortepianowe,
DWOK T. 69, nr 83, s. 464–466.
184

�Mazurka dont Mr Emile Czaykowski a inventé la pensée [!] par… W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 85, s. 470–471.
Mazury. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 87, s. 473–476
i nr 89, s. 489.
Mazury. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 105, s. 633; nr 106, s. 634–635; nr 107, s. 636;
nr 108, s. 637–639.
„Niechże ja lepiej nie żyję...”. [Faksymile, tekst K. Brodzińskiego, utwór nie
dokończony]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK
T. 68, nr 27, s. 131–132.
Nokturny. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 111, s. 644–645; nr 112, s. 646–647; nr 113,
s. 648–649.
Obertas. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 90, s. 490–492.
On zginął [incipit: „Ogrody wonią, błyszczy kalina”]. Tekst J. Heppena.
W: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 15, s. 75–83.
On zginął [incipit: „Choć wszystko z wiosną kwitnąć zaczyna”]. Tekst
J. Heppena. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,
nr 16, s. 84–90.
Pielgrzymka do Częstochowy. Obrazek wiejski ze śpiewami. Libretto
O. Kolberga na podstawie obrazka dramatycznego S. Pruszakowej
Pielgrzymka do Częstochowy. [Szkice wersji fortepianowej (faksymilia).] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,
s. 601–626.
„Piszczałeczko jedyna”. [Autor tekstu nieznany.] W: Kompozycje wokalno–
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 22, s. 105–106.
Polonaise. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 87, s. 640–641.
Przyczyna. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 17, s. 91–93.
Psalm 85. „Nakłoń ucha Twego, Panie…”. [Tekst w przekładzie F. Karpińskiego.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,
nr 17, s. 108–126.
Romanca. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 115, s. 656.
185

�Scena w karczmie czyli Powrót Janka. Obrazek wiejski ze śpiewami. Libretto J. K. Gregorowicza. Wersja fortepianowa. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 489–599.
Szkic pieśni chóralnej. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 38, s. 143.
Szkice pieśni. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 28, s. 133; nr 29, s. 134; nr 31,
s. 136; nr 32, s. 136; nr 36, s. 141.
„Ty, coś najczulszych starań […]”. [Faksymile, tekst prawdopodobnie Matuszewskiej, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 34, s. 138
Utwory bez tytułu. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 98,
s. 582–588; nr 99, s. 589–598; nr 100, s. 599–560; nr 101, s. 607–612;
nr 102, s. 613–619; nr 103, s. 620–624; nr 104; s. 625–629;
Utwory bez tytułu. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 116, s. 657–658; nr 117, s. 659–661; nr
118, s. 662; nr 119, s. 663–664; nr 120, s. 665–666; nr 121, s. 667–672;
nr 122. s. 673–675.
[Utwór chóralny bez tekstu.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,
DWOK T. 68, nr 26, s. 129–130.
Walce. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 92, s. 497–498;
nr 93, s. 499–500; nr 94, s. 501.
Variations brillantes pour le Pianoforte sur une Menuetto oryginale
dédiées à [nazwisko adresata zatarte]. W: Kompozycje fortepianowe,
DWOK T. 69, nr 96, s. 546–575.
Westchnienie za rodzinną chatką. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 18, s. 94–98.
Wiatrak. Perpetuum mobile d’après un motif des environs de Łowicz.
W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 91, s. 493–496.
Wielki mazur fantastyczny. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,
nr 88, s. 476–488.
Wiosna. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,
DWOK T. 68, nr 19, s. 98–100.
Wyjazd. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,
DWOK T. 68, nr 20, s. 101–103.
186

�Zakochana. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 21, s. 103–105.
Opracowania melodii ludowych na głos z fortepianem
[Obertasy, mazurki i krakowiaki.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 721–762, s. 197–268.
Pieśni ludu polskiego cd.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 599–713, s. 5–163.
[Pieśni ukraińskie.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 714–717, s. 164–167.
[Pieśni chorwackie.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 718–721, s. 168–171.
Zbiór mazurów i obertasów gminnych wydany przez... W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II,
nr 763–834, s. 197–268.
Monografie regionalne1 i materiały do nich wydane w latach 1891–1907
Chełmskie. Obraz etnograficzny, cz. II. Z materiałów pośmiertnych wydał
dr I. Kopernicki. Kraków 1891. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 34.
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 113–118.

Pokucie. Uzupełnienia dawniej ogłoszonego dzieła śp. Oskara Kolberga
z rękopisów pozgonnych wydał dr Stanisław Zdziarski. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. VII: 1904,
s. 174–194. Odbitka: Kraków 1904. [Materiały te zostały opracowane
na nowo w oparciu o rękopisy i wydane w: Ruś Karpacka cz. II,
DWOK T. 55.]
Recenzja: W. Hnatiuk, „Zapysky Naukowoho Towarystwa im. Szewczenka” 1905,
T. LXIV.

Przemyskie. Zarys etnograficzny. Kosztem Muzeum imienia Dzieduszyckich we Lwowie z pośmiertnych materiałów wydał dr I. Kopernicki.
1 Monografie regionalne i inne materiały etnograficzne i folklorystyczne wydane na podstawie rękopisów w serii Działa wszystkie O. Kolberga w latach 1961– 2024 (tomy 39–84 DWOK)
zob. dalej w osobnym wykazie.

187

�Przedmowa I. Kopernickiego. Kraków 1891. Reedycja fotooffsetowa:
DWOK T. 35.
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 352–357.

Śląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga, z papierów pośmiertnych wydał Seweryn Udziela. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. VIII: 1906, s. 140–212.
Odbitka: Kraków 1906. [Materiały te zostały opracowano na nowo
w oparciu o rękopisy i wydane w: Śląsk, DWOK T. 43.]
Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne. Uporządkował i wydał
S. Udziela. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. XI: 1910, s. 116–323. Odbitka: Kraków 1910. [Materiały
te zostały opracowane na nowo w oparciu o rękopisy i wydane w:
Tarnowskie-Rzeszowskie, DWOK T. 48.]
Recenzja: M. Treter, „Lud” T. XVI: 1910, s. 410-411.

Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni. Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak. Kraków 1907.
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 36.
Recenzje: W. Hnatiuk, „Zapysky Naukowoho Towarystwa im. Szewczenka” 1908,
T. LXXXII, s. 228-233; E.E., „Etnograficzeskoje Obozrenije” 1909, nr. 4, s. 120-121.

Studia, rozprawy, artykuły, zbiory folklorystyczne
Antoni Kolberg. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 440–448.
Brazylia. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 466–470.
Indianie amerykańscy. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,
s. 451–463.
Juliusz Kolberg [wspólnie z bratem Wilhelmem]. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 433–439.
Kozak. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 617–618, tekst nr 1046.
Krakowiak. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 620–621, tekst
nr 1048.
Mejer Ignacy Antoni. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 428, tekst
nr 949b.
Melodie ludowe litewskie zebrane przez śp. księdza Antoniego Juszkiewicza. Opracowane przez śp. Oskara Kolberga i śp. Izydora

188

�Kopernickiego, a ostatecznie opracowane, zredagowane i wydane
przez Zygmunta Noskowskiego i Jana Baudouina de Courtenay.
Kraków 1900. [Kolberg opracował melodie 1–119, pozostałe I. Kopernicki i Z. Noskowski, melodie opracowane przez O. Kolberga przedrukowano w: Litwa, DWOK T. 53.]
Notatki o Chopinie spisane przez… z opowiadania Wilhelma Kolberga.
W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 461-462, tekst nr 980. Pierwodruk: K. Kobylańska Notatki Oskara Kolberga o Chopinie. W: Studia
Hieronymo Feicht septuagenario dedicata. Kraków 1967, s. 388–389.
O muzyce chińskiej. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 8–31,
tekst nr 620.
O początkach rozwoju muzyki. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,
s. 5–7, tekst nr 619.
O rytmie i tempie tańców polskich i słowiańskich. W: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 610–614, tekst nr 1036.
Philidor Danican. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 191–192,
tekst nr 742.
Stany Zjednoczone Rio de La Plata (Buenos Aires, Paraguaj, Uruguaj).
W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 464–465.
Śpiewy, muzyka i taniec ludów Oceanii. W: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 38–68, tekst nr 622.
Uwagi na temat restytucji tekstu pierwotnego pieśni „Bogarodzica”. W: Pis­
ma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 544–546, tekst nr 1021b.
Uwagi O. Kolberga odnoszące się do książki M. Karasowskiego „Fryderyk
Chopin. Życie – Listy – Dzieła”. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK
T. 62, s. 472–476, tekst nr 983. Pierwodruk w: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III, DWOK T. 66, aneks 11, s. 738–743.
Uwagi Oskara Kolberga odnoszące się do książki M. A. Szulca „Fryderyk
Chopin i utwory jego muzyczne”, Poznań 1873. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 463–466, tekst nr 981. Pierwodruk: K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg. W: Studia Hieronymo
Feicht septuagenario dedicata. Kraków 1967, s. 386–388.
Uwagi O. Kolberga odnoszące się do książki Szulca o Chopinie. W: Pisma
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 466–471, tekst nr 982. Pierwodruk: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III, DWOK T. 66, aneks 7, s. 724–729.

189

�Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych. W: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 586–591, tekst nr 1031b; także w: Materiały do
etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III: Słowiańszczyzna południowa, DWOK T. 59/III, s. 287–291.
Recenzje i odpowiedzi na recenzje
„Alojzy Kalauz wydał w Wiedniu w r. 1850 […]”. W: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 591–593, tekst nr 1031c; także w: Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III: Słowiańszczyzna
południowa, DWOK T. 59/III, s. 291–296.
„K. Katinelli na korzyść szpitala pożegawskiego […]”. W: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 593, tekst nr 1031d.
Liszt o Cyganach i ich muzyce na Węgrzech. W: Pisma muzyczne cz. II,
DWOK T. 62, s. 347–351, tekst nr 901.
Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 391–415.
O pieśniach ludowych węgierskich L. Koehlera. W: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 567–568, tekst nr 1025.
O śpiewach i tańcach wołoskich J. A. Wachmanna. W: Pisma muzyczne
cz. II, DWOK T. 62, s. 569, tekst nr 1026.
Taniec wołoski Romana Dymitra Tecli. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK
T. 62, s. 669–671, tekst nr 1113.

Artykuły zamieszczone w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda
w latach 1859–1868
Po tytule tekstów podano ich numery w Pismach muzycznych, DWOK
T. 61–62, w których przedrukowana jest ich większość, nieliczne nie związane z muzyką, zamieszczone w Studiach, rozprawach i artykułach,
DWOK T. 63, mają podany numer tego tomu i stronę.
T. 1 Warszawa 1859: Abel Karol Fryderyk 757; Acheron T. 63, s. 473;
Achilles T. 63, s. 474; Adagio 160; Adam Adolf Karol 704; Adam de la

190

�Hale 705; Adesi 292; Ad libitum 595; Aelopantalion 395; Affettuoso
86; Aggiustamento 87; Agitato 88; Agnesi Maria Teresa 631; Agrell
Jan 766; Agrykola Jan Fryderyk 772; Agrykola Marcin 860; Akcent
muzyczny 66; Akcjakatura 603; Akolada 104; Akompaniament 204;
Akord 37; Akordion 398; Akukryptofon 420; Alagrek 1057; Alard Jan
Delfin 448; Albani Maciej 421; Albertini Joachim 632; Alboni Marietta 260; Albrechtsberger Jan Jerzy 861; Aleotti Rafael Argenta 633;
Aleotti Vittoria 634; Alizard Adolf 284; Alla breve 61; Alla octavo
102; Alla polacca 89; Alla zoppa 63; Allegri Gregorio 635; Allegro
74; Allemanda 1058; Alt 213; Altówka 317; Amaduzzi Donat 636;
Amfijon 624; A-moll 18; Amon Jan 773; Amorka 315; Amoroso 90;
Anakruzys 64; Ancyz 1059; Andante 72; André Jan 774; André Jan
Antoni 775; Anemokord 351; Anerio Jan Franciszek 637; Anfossi Pasquale 638; Angelika 326; Anglez 1060; Antyfona 176; Antystrofa 166;
T. 2 Warszawa 1860: Aplikatura 578; A poco a poco 75; Apollo T. 63,
s. 477; Apollonikon 393; Appogiato 575; Appoggiatura 602; Aranżować 205; Archilutnia 324; Arco 580; Aria 126; Arion 625; Ariosti
Attilio 639; Arne Tomasz Augustyn 758; Arnould Zofia 224; Arpeggio 581; Arystoksenes 626; Ashley 568; Asioli Bonifacy 640; Astorga
Emanuel d’ 641; Attaca 587; Aubada 140; Auber Daniel François
706; Autentyki 5; A vista 590; Bach (rodzina) 776; Bachus T. 63,
s. 480; Bader Karol Adam 266; Baermann Henryk Józef 565; Baillot
Piotr Maria Franciszek 449; Baini Giuseppe 692; Balcerek 293; Baleros 1061; Balfe Michał Wilhelm 759; Bałabajka 333; Banda 613;
Bandera 334; Bandola 332; Banti [Brigitta Giorgi] 225; Barbiton 329;
Barditus 1003; Bardon 328; Barkarola 1007; Baryton 216; Barzelletta
1008; Bas 45 i 217; Basetla 318; Wiolonczeliści [w Encyklopedii fragment hasła Basetla] 487; Basily Andrzej 642; Basily Franciszek 643;
Basklarnet 372; Bassetorn 371; Basso continuo 48; Batta Aleksander
488; Battimento 606; Bazona 386;
T. 3 Warszawa 1860: Beaumesnil Henrietta Adelajda Villard de 708; Becker Juliusz 862; Becker Karol Ferdynand 541; Beethoven Ludwik
van 777; Bellini Vincenzo 644; Bemol 106; Benda Franciszek 440;
Benedict Juliusz 760; Benevoli Horacy 645; Benkien Andrzej 905;
Bennett Wiliam Sterndale 761; Berent Szymon 906; Bergamask[a]
1063; Bergameno Jan Chrzciciel 646; Berger Ludwik 778; Bergson

191

�Michał 907, Bériot Karol August de 450; Berlioz Hektor 709; Bernardini Marcelli 647; Berner Fryderyk Wilhelm 779; Bertin Ludwika Aniela 710; Bertini Henryk 503; Berton Henryk Franciszek 712,
Bęben wielki 404; Bębenek 403; Biegnik 599; Bielawski Józef 451;
Biernacki Nikodem 452; Billington Elżbieta 226; Bis 438; Bitwa 145;
Blangini Józef Marek 648; Blaze Franciszek Henryk 745; Blondel
v. Blondianus 713; Bobrowicz Jan Nepomucen 497; Boccherini Ludwik 649; Bohdanowicz Bazyli 442; Bohrer familia 441; Bohrer Zofia 504; Bolero 1063;
T. 4 Warszawa 1860: Bosio Angiolina 227; Boucher Aleksander Jan 453;
Boulanger Ernest 714; Boulanger Maria Julia Hallinger 228; Bournonville August 1098; Bourrée 1064; Braham Maurycy 267; Branchu
Aleksandryna Karolina 229; Branle 1065; Bravo 437; Bravura 127;
Breiting Herman 268; Brevis 109; Brzękadełka 411; Brzowska Jadwiga 909; Brzowski Józef 908; Bubastis T. 63, s. 484; Bucefał T. 63,
s. 485; Buffo 192; Bugle 383; Bull Ole Bornemann 454; Buononcini
Jan Chrzciciel 650; Burney Karol 762; Byczek 1037; Cabaletta 128;
Cachucha 1066; Caffarelli 294; Ça ira! 1012; Calando 91; Caldara
Antonio 651; Calvisius Sethus 863; Camargo 1099; Cancan 1067;
Candeille Piotr Józef 715; Cantabile 92; Cantus firmus 56; Canzonetta 1009; Capriccio 138; Caraffa de Colobrano Michał Henryk 652;
Carestini Jan 295; Carillon 417; Carissimi Jan Jakub 653; Carmagnole (la) 1013; Carnicer don Ramon 699; Castil-Blaze 746; Catalani
Angelica 230; Catel Karol Szymon 716; Cavalieri Emilio del 654;
Cavatina 129;
T. 5 Warszawa 1861: Cenar, cynar 1038; Cerone Dominik Piotr 693; Cerrito Fanny 1100; Chaconne 1068; Champein Stanisław 717, Chandoszkin Jan 894; Charakter 84; Charakterystyczne tony 42; Charivari 142; Charpentier Marek Antoni 718; Chélard Andrzej Hipolit
719; Cheron Anna 231; Cheron Augustyn Atanazy 285; Cherubini
Ludwik 655; Chiroplast 348; Chopin Fryderyk Franciszek 910; Choreografia 1110; Choron Aleksandr Stefan 747; Chotek Franciszek
Ksawery 884; Chór 608; Chórał 122; Chór muzyczny 130; Chromatyczny 13; Ciało brzmienne 301; Cimarosa Dominik 656; Claboni
Krzysztof 911; Clementi Muzio 505; Coda 169; Colasanti Wincenty
569; Corelli Arcangelo 455; Couperin Franciszek 720; Cramer Jan

192

�Chrzciciel 506; Crescendo 81; Crescentini Girolamo 296; Crotch William 542; Csárdás 1069; Csiko 1070;
T. 6 Warszawa 1861: Cymbałki 340; Cymbały 408; Cytra 322; Czakan
355; Czerny Karol 507; Czeska muzyka 883; Da capo 588; Dalayrac Mikołaj 721; Dal segno 589; Damenizacja 223; Damoreau-Cinti
Laura 232; Damse Józef 912; Danzi Franciszek 780; Daquin Ludwik Klaudiusz 543; Dauberval Jan 1101; David Felicjan 722; David Ferdynand 456; Davide Jakub 269; Decrescendo 82; Decyma 32;
Dehn Sigfried Wilhelm 864; Della-Maria Dominik 723;
Tom 7 Warszawa 1861: Després Josquin 752; Deszczyński Józef 913; Detonacja 572; Devienne Franciszek 724; Dezède albo Dezaides 725;
Diafonia 53; Diapazon 29; Diapente 26; Diatonika 12; Dibdin Karol 763; Diezys 15; Diomedes Caton (zapewne Anonim) 912; Ditters
von Dittersdorf Karol 781; Divertissement 190; Długoraj Wojciech
915; Do 11; Dobrski Julian 270; Dobrzyński Ignacy Feliks 916; Doche Józef Dionizy 726; Doche Piotr Aleksander 727; Döhler Teodor
508; Doles Jan Fryderyk 782; Dominanta 41; Domra 325; Donizetti
Józef 657a; Donizetti Kajetan 657; Doppler Albert Franciszek 557;
Doppler Karol 558; Dorn Henryk Ludwik 783; Dotzauer Justus Jan
Fryderyk 489; Dotzauer Ludwik Karol 490; Drabant 1039; Drechsler
Józef 784; Dreyschock Aleksander 509; Drieberg Fryderyk von 865;
Drobny taniec 1040; Drouet Ludwik 559; Drumla 376; Du Caurroy
Franciszek Eustachy 728; Duda 361; Dudy 367; Duet 149; Dulcken
Ferdynand 510; Dulon Fryderyk Ludwik 560; Dumont Henryk 544;
Duni Egidiusz Romuald 729; Duport Jan [Piotr] 491; Duprez Gilbert
Ludwik 271; Duprez Karolina 233; Dur 16; Duranowski August Fryderyk 457; Durante Franciszek 658; Dussek Jan [Władysław] 511;
Dwugłos 36; Dyskant 54; Dysonans 39; Dzioł 1041; Dzwon chiński
407; Ebell Henryk Karol 785; Eberl Antoni 786; Eberwein Karol 788;
Eberwein Traugott Maksymilian 788;
Tom 8 Warszawa 1861: Egzercycje 435; Ekspresja 85; Elsner Józef 917; Elssler Fanny i Teresa 1102; Enharmoniczny 14; Ensamble 148; Entraigues Antonina Cecylia Clavel 234; Eolska harfa 352; Epicedium 1001;
Epod 167; Erard bracia 426; Erkel Franciszek 900; Etuda 137; Eufon
414; Eybler Józef von 789; Fagociści 567; Fagot 374; Falset 210; Falso
bordone 55; Fandango 1071; Fandara 144; Fantazja 139; Farandole

193

�1072; Farinelli Karol 297; Fasch Karol Fryderyk 790; Federici Wincenty 659; Felsztyński Sebastian czyli Sebastian z Felsztyna 918;
Feo Franciszek 660; Fermata 576; Fesca Fryderyk Ernest 791; Fétis
Franciszek Józef 748; Fiasko 439; Field Jan 512; Fifr 364; Figuracja
w muzyce 51; Figurał 123; Filipowicz Eliza Minelli 458; Finał 168;
Finck Henryk 792; Fink Gottfryd Wilhelm 866; Fioravanti Walenty
661; Fiorillo Fryderyk 459; Fioritury 596; Fischer Józef 287; Fischer
Ludwik 286; Fisharmonika 397; Fistula 356; Flażolet 357; Flecik 354;
T. 9 Warszawa 1862: Fleciści [w Encyklopedii fragment hasła Flet] 556;
Flet 353; Flotow Fryderyk von 793; Fodor-Mainvielle Josephine 235;
Folie d’Espagne 1073; Fontana Julian 513; Forkel Jan Mikołaj 867;
Förster Kasper 919; Forte 77; Fortepian 346; Fortepianiści 502; Francuska muzyka 703; Franko z Kolonii 868; Fränzl Ferdynand 460;
Frescobaldi Hieronim 545; Freyer August 546; Freytag Adam 920;
Freytag Maria 1103; Froberger Jan Jakub 547; Fuga 135; Fujara 360;
Fulvio Antoni 921; Fundamentalny bas 46; Furioso 93; Furlanda
1074; Fürstenau Antoni Bernard 561; Fux Jan Józef 794; Fuza 110;
Gabrieli Jan 663; Gabrieli Katarzyna 236; Gade Niels Wilhelm 767;
Gaforus albo Gafurius Franchinus 694; Gajda 368; Galarda 1075;
Galop 1076; Galuppi Baldassaro 664; Gama 6; Gamba 314; Garat
Jan Piotr 282; Garcia Manuel 272; Gassmann Florian Leopold 885;
Gawotta 1077; Gembicki Jakub 922; Geminiani Franciszek 461;
Generałbas 47; Gerbert Marcin 869; Germania T. 63, s. 486; Gęśl
339; Giga 1078; Gitana 1079; Gitara 331; Gitarzyści 496; Giusto 94;
T. 10 Warszawa 1862: Glinka Michał 895; Glissando 582; Gluck Krzysztof
Willibald 795; Głos 208; God save The King 1017; Gołąbek Jakub
923; Gomis Józef Melchior 700; Gomółka Mikołaj 924; Gong 406;
Gorączkiewicz Wincenty 548; Gorczycki Grzegorz 925; Gossec Franciszek Józef 730; Goudimel Klaudian 731; Gounod Karol Franciszek
732; Grajek 614; Grandioso 95; Granie w muzyce 577; Grassini Józefa 261; Graun Jan Bogumił 797; Graun Karol Henryk 796; Grave
71; Grazioso 96; Grecka mitologia T. 63, s. 491; Grecka muzyka i taniec 623; Greckie starożytności T. 63, s. 506; Gregoriański śpiew 171;
Grétry Andrzej Ernest 733; Grisi Judyta 237; Grisi Julia 255; Grisi
Teresa 1104; Groblicz Marcin 422; Grossmann Ludwik 926; Grund
Fryderyk Wilhelm 798; Grupetto 607; Gryfy 579; Guarnieri Józef

194

�T. 11

T. 12

T. 13

T. 14

Antoni 423; Gudok 320; Guglielmi Piotr 665; Guglielmi Piotr Karol
666; Guhr Karol Wilhelm 799; Guimard Maria Magdalena 1105;
Warszawa 1862: Gusli 338; Guzikow Józef 570; Gwido z Arezzo 695;
Gyrowetz Adalbert 886; Habeneck Antoni Franciszek 462; Haitzinger Antoni 273; Hajduk 1042; Halévy Jakub Fromental 734; Hanak
1080; Händel Jerzy Fryderyk 800; Händl Jakub 893; Harfa 336; Harmonia 35; Harmoniczne tony 303; Harmoniki 413; Hartmann Jan
Piotr 768; Häser August Frdynand 802; Häser Charlotta 238; Häser
Christian 288; Hasse Faustyna 256; Hasse Jan Adolf 801; Hauptmann Maurycy 803; Hausmann Walenty 804; Hawkins Jan 764;
Haydn Franciszek Józef 805; Haydn Michał 806; Hebenstreit Pantaleon 430; Heinichen Jan Dawid 870; Hejnał 1006; Heller Stefan 514;
Henselt Adolf 515; Herman Adam 492; Hérold Ludwik Józef 735;
Herz Henryk 516; Hesse Adolf Fryderyk 549; Hierochord 350; Hiller
Ferdynand 807; Hiller Jan Adam 808; Himmel Fryderyk Henryk 809;
Warszawa 1863: Hoffmann Ernest Teodor Amadeusz 871; Hoffmeister Franciszek Antoni 810; Holland Jan Dawid 927; Holzbauer
Ignacy 811; Hołubiec 1043; Homilius Gotfryd August 812; Homofonia 58; Hopser 1081, Hora 1082; Horecki Feliks 498; Hornpipe 366;
Huberty 240; Hummel Jan Nepomucen 517; Hurka Fryderyk Franciszek 887; Hymen 1000; Imitacja 50; Indie Wschodnie T. 63, s. 518;
Indyjska muzyka 621, Indyjska sztuka T. 63, s. 547; Instrumenta
300; Instrumentacja 203; Instrumentalna muzyka 132; Intermezzo 189; Interwal 21; Intonacja 571; Intrada 158; Introdukcja 157;
Isouard Mikołaj 736; Izaak Henryk 813; Jakubowski Samson 431;
Warszawa 1863: Janczarska muzyka 615; Janiewicz Feliks 463; Jaroński Feliks 518; Jasiński Marceli 928; Jastrzębski Feliks 427; Jelski
Michał 464; Jodłowanie 574; Jomelli Mikołaj 113; Kaczkowski Dominik 274; Kaczkowski Józef 465; Kadencja 44; Kadryl 1083; Kalafonia 311; Kalkbrenner Fryderyk Wilhelm Michał 519; Kalliwoda
Jan Wacław 466; Kamerton 307; Kamieński Maciej 929; Kamiński
N. 930; Kania Emanuel 520; Kanon 133; Kantata 131; Kantylena
1010; Kapela 616;
Warszawa 1863: Kapreola 1084; Karasowski Maurycy 931; Karola
1085; Kasownik 107; Kastaniety 412; Kastraci 218; Katarynka 418;
Kauer Ferdynand 814; Kaufmann Jan Gotfryd 432; Kawka 387;

195

�Każyński Maciej 275; Każyński Wiktor 932; Kątski (rodzina) 443;
Keiser Reinhard 815; Kiesewetter Rafał Jerzy von 872; Kirnberger
Jan Filip 873; Kittel Jan Christian 550; Klarneciści 564; Klarnet 370;
Klawiatura 342; Klawicylinder 415; Klawicymbał 345; Klawikord
343; Klawikord oczny 399; Klawilam 396; Klawilira 349; Klawisz
341; Kleczyński Jan [skrzypek] 467; Kleczyński Jan [pianista] 521;
Klein Bernhard 816; Klemczyński Julian 522; Klengel August Aleksander 551; Klonowski Teofil 933; Klucz w muzyce 103; Kobza 335;
Kocipiński Antoni 934;
T. 15 Warszawa 1864: Koloryt 202; Kołomyjka 1044; Komorowski Ignacy
935; Kompozycja 119; Kompozytor 118; Koncert 195; Konserwatorium 618; Konsonans 38; Kontrabas 319; Kontralt 214; Kontrapunkt
49; Kontredans 1086; Kopulacja 392; Korektura 313; Kornet 378; Kossowski Samuel 493; Kościelna muzyka 170; Kościelne tonacje 4; Kościelny śpiew 1019; Kotły 401; Kotylion 1087; Kozak 1045; Kozłowski
Ignacy Platon 936; Kozłowski Józef 937; Kożeluch Jan Antoni 888;
Kożeluch Leopold 889; Krakowiak 1047;
T. 16 Warszawa 1864: Kratzer Franciszek Ksawery 938; Kratzer Kazimierz 939; Kratzer Paweł 941; Kratzer Walenty 940; Krebs Jan Baptysta 276; Krebs Jan Ludwik 552; Kreutzer Konradyn 817; Kreutzer
Rudolf 468; Krogulski Józef 942; Krzywula 373; Krzyżanowski Ignacy 523; Krzyżyk 105; Księżyc turecki 410; Kücken Fryderyk Wilhelm
818; Kuhreihen 1004; Kunzen Fryderyk Ludwik 769; Kurant 1088;
Kurdesz 1005; Kurpiński Karol 943; Kwarta 25; Kwartet 152; Kwinta
27; Kwintet 153; Kwintola 113; Lablache Ludwik 289; Lachner Franciszek 819; Lachner Ignacy 820; Lachner Wincenty 821; Lafont Karol
Filip 469; Lamentacje 180; Lancier 1089; Ländler 1090; Lanner Józef
Franciszek Karol 198; Largo 69; Lasso Orlando di 753; Le-Maistre
Mateusz 754; Lento 70; Leo Leonard 668; Leonowicz Kornelia 241;
Lessel Franciszek 944; Lesueur Jan Franciszek 737; Leśkiewicz Józefa 262; Leśniewska Ludwika 242;
T. 17 Warszawa 1864: Libretto 194; Ligatura 115; Ligawka 385; Lind Jenny
243; Lindpaintner Piotr Józef von 822; Linos 627; Lipiński Karol
470; Lira 321; Liszt Franciszek 524; Litania 179; Litolf Henryk 765;
Lobe Jan Christian 823; Logier Jan Bernard 525; Lortzing Albert
Gustaw 824; Lotti Antoni 669; Lotto Izydor 471; Löwe Jan Karol

196

�Gotfryd 825; Lubomirski Kazimierz 945; Lubowski Józef 526; Lully
Jan Chrzciciel 738; Lutnia 323; Lwow Aleksy 986; Łada Kazimierz
472; Łodwigowski E[dward] Stefan 946; Łomnica T. 63, s. 551; Maciejowski Stanisław 473; Madejski Marceli 947; Maestoso 97; Malibran
Maria 263; Maltańscy kawalerowie [współautorem był K. W. Wójcicki] T. 63, s. 553; Mälzel Jan Nepomuk 433; Małgocki Franciszek
Maciej 948; Mandolina 330; Mara Gertruda 257; Marcello Benedykt
670; Marchesi Ludwik 298; Marchettus 696;
T. 18 Warszawa 1864: Marpurg Fryderyk Wilhelm 874; Marschner Henryk
826; Marseillaise, Marsylianka 1014; Marsz 201; Martin Aleksander
949a; Martin Wincenty 701; Martini Giambattista 697; Marx Adolf
Bernard 875; Matelotta 365; Mattheson Jan 876; Mayer Karol 527a;
Mayr Szymon 671; Mayseder Józef 474; Mazur 1050; Méhul Stefan
Henryk 739; Meibom Marek 877; Melizmatyczny 597; Melodia 33;
Melodion 394; Melodrama 188; Mendelssohn-Bartholdy Feliks 827;
Mensuralny śpiew 87; Menuet 1091; Menzura 304; Mercadante Ksawery 672; Messa di voce 78; Methfessel Albert 828; Meyer Leopold de
527b; Meyerbeer Jakub 829; Mezza voce 79; Męskie chóry 609; Miklasiewicz Antonina 244; Mikuli Karol 950; Miltitz Karol Boromeusz 830; Miładowski Florian 951; Mingotti Regina 258; Minor czyli
moll 17; Mioduszewski Michał Marcin 952; Mirecki Franciszek 953;
Miserere 173; Moderato 73; Modulacja 43; Monczyński R[ajmund]
528; Mongołowie T. 63, s. 558; Moniuszko Stanisław 954; Monochord
305; Monodia 52; Monsigny Piotr Aleksander 740; Monteverde Klaudiusz 673; Montez Lola 1106; Morales Krzysztof de 702; Mordant
czyli mordent 604; Moscheles Ignacy 529; Motetta 124; Mozart Jan
Chryzostom Wolfgang Amadeusz 831;
T. 19 Warszawa 1865: Msza 184; Müller Wacław 832; Multanka 363;
Münchheimer Adam 955; Muris Jan de 749; Mutacja 211; Muzyczne
uroczystości 617; Muzyczne znaki i skrócenia 117; Muzyka 1; Myśliweczek Józef 890; Nardini Piotr 475; Naumann Emil 833; Naumann Jan Amadeusz 834; Nenia 1002; Nestroy Jan 835; Neukomm
Zygmunt 836; Neuma 100; Nicolai Otto 837; Nidecki Tomasz 956;
Niderlandzka muzyka 751; Niedzielski Józef 476; Niemiecka muzyka 771; Nokturny 143; Nona 31; Nourrit Adolf 277; Noverre Jan
Jerzy 1107; Nowakowski Józef 957; Nowiński Jan 530; Nuty 98;

197

�T. 20

T. 21

T. 22

T. 23

Obertas 1051; Obligato 594; Oboiści 563; Obój 369; Ockenheim Jan
755; Ofiklejda 381; Okrągły 1053; Okres muzyczny 34; Oktawa 30;
Oktet 156; Onslow Jerzy 741; Opera 187;
Warszawa 1865: Opus 120; Oratorium 186; Orda Napoleon 958; Orfeon 610; Organiści 540; Organy 388; Orkiestra 611; Orłowski Antoni 959; Pacchiarotti Gasparo 299; Pacelli Asprilio 960; Padwana
1092; Paer Ferdynand 674; Paganini Mikołaj 477; Paisiello Jan 675;
Palestrina Jan Piotr Alojzy da 676; Partycja 207; Paryżanka 1015;
Pasaże 598; Pasta Judyta 264; Pastorale 191; Patti Adelina 246; Patti
Karolina 245; Pauza 116; Pedał 391; Pergolese Giambattista 677;
Pianino 347; Piano 76; Piccini Mikołaj 678; Pieśni nabożne 1020;
Pieśń ludu 999; Piszczałka 358; Piszczek 612; Pizzicato 584; Pleyel,
czyli Pleyl Ignacy 743; Pokojowa muzyka 196;
Warszawa 1865: Polka 1054; Polonez 1055; Polska muzyka 904, Polski lud T. 63, s. 566; Polskie tańce 1035; Poniatowski książę Józef
961; Porpora Mikołaj 679; Portamento di voce 573; Pozytyw 389;
Pozytywka 419; Półnuta 111; Presto 75; Primadonna 193; Próba 436;
Pryma 22; Przedtakt w muzyce 65; Psalmodia 172; Psalterium 337;
Puzon 380; Quantz Jan Joachim 562; Rakoczego marsz 1018; Rallentando 68; Rameau Jan Filip 744;
Warszawa 1866: Recitativo 125; Refrain 164; Regestra 209; Regestra
u organów 390; Reichardt Jan Fryderyk 838; Reissiger Karol Bogumił 839; Rellstab Ludwik 878; Requiem 185; Resonans 302; Responsoria 178; Ricci Federico 680; Ricercare 134; Ries Ferdynad 840,
Rigaudon 1093; Righini Wincenty 681; Rinck Jan Christian Henryk
553; Ripieno 593; Ritornella 165; Rivoli Ludwika 248; Rivoli Paulina
247; Rochlitz Fryderyk 879; Rode Piotr 478; Rolle Jan Henryk 841;
Romberg Andrzej 444; Romberg Bernard 494; Rondeau 163; Rossini
Joachim 682; Rożniecki Gabriel 962; Rubini Jan Chrzciciel 278;
Rubinstein Antoni 897; Rulada 600; Rule Britannia 1016; Rytm 59;
Rywacka Ludwika 249; Rzymskie starożytności T. 63, s. 572; Sacchini Antoni Maria 683; Salieri Antoni 684; Saltarello 1094; Salve
Regina misericordiae 177; Sarabanda 1095; Sarti Józef 685;
Warszawa 1866: Scacchi Marek 963; Scarlatti Aleksander 686; Scarlatti Dominik 687; Scherzo 161; Schicht Jan Gotfryd 842; Schilling
Gustaw 880; Schneider Jan Boguchwał 554; Schneider Jan Chrystian

198

�Fryderyk 843; Schröder-Devrient Wilhelmina 250; Schryary 375;
Schubert Franciszek 844; Schulz Jan Abraham Piotr 845; Schumann
Klara 531; Schuman Robert 846; Schütz Henryk 847; Scudo Piotr
750; Sekstet 154; Sekstola 114; Sekunda 23; Septet 155; Septyma 28;
Sequentia 181; Serenada 141, Serpent 382; Servais Adrian Franciszek 495; Serwaczyński Stanisław 479; Sessi 251; Seyfried Ignacy 848;
Sikorski Józef 964; Silbermann Gotfryd 428; Sistrum 409; Skala 7;
Skrzypce 316; Skrzypkowie 447; Słoczyński Wojciech 965; Smyczek
310; Sobolewski Edward 966; Sokołowski Marek 499; Solfeggio 222;
Soliva Karol Evasio 967; Solmizacja 9; Solo 591; Sołtyk Franciszek
480; Sołtyk Karol 968; Sonata 146; Sontag Henrietta 252; Sopran
212; Sordynki 309; Sotto voce 80; Sowiński Wojciech 969; Spinet 344;
Spohr Ludwik 849; Spontini Kasper 688; Stabat Mater 182; Staccato
585; Stadler Maksymilian 850; Stainer (Steiner) J[acob] 424;
T. 24 Warszawa 1867: Stefani Jan 970; Stefani Józef 971; Steibelt Daniel
532; Stein Jan Andrzej 429; Stradella Aleksander 689; Stradivari Antoni 425; Strauss Jan 199; Strój w muzyce 306; Struny 308;
Studziński Wincenty 445; Symfonia 147; Synkopé 62; Syrinks 362;
System pięcioliniowy 101; Szałamaja 359; Szamotuł Wacław z 972;
Szczepanowski Stanisław 500; Szczurowski Jan Nepomucen 290;
Szletyński Szymon 481; Sztajer 1096; Szumka 1056; Szymanowska
Maria 533; Śpiew 219; Śpiewu metody 220; Taborowski Stanisław
482; Tabulatura 99; Taglioni 1108; Takt 60; Tamberlick Henryk
279; Tamburini Antonio 283; Tamiris 628; Tam-tam 405; Taneczna
muzyka 197; Taniec 1033; Taraban 402;
T. 25 Warszawa 1867: Tartini Józef 483, Te Deum laudamus 174; Teichmann Antoni 973; Telemann Jarzy Filip 851; Tempo 67; Tenor 215;
Teorba 327; Tercet 151; Tercja 24; Terpander 629; Tetrachord 8;
Thalberg Zygmunt 534; Tinctor Jan 756; Tirady 601; Toccata 136;
Tomaszek Wacław Jan Chrzciciel 891; Ton i tonacja 2; Tonalność
3; Tonika 40; Transkrypcja 206; Transpozycja 19; Trąba 379; Tremolo 583; Trio 150; Triola 112; Tropiański Konstanty 566; Troschel
Wilhelm 291; Tryl 605; Tuba 384; Türk Daniel Gottlob 555; Tutti
592; Tympanum 400; Ulibiszew Aleksander 898;
T. 26 Warszawa 1867: Una corda 586; Unisono 20; Ut, re, mi 10; Uwertura
159; Veni Creator 175; Veni, Sancte Spiritus 183; Verdi Józef 690;

199

�Vestris [rodzina] 1109; Viardot Paulina 259; Vieuxtemps Henryk 484;
Villanella 1011; Viola 313; Viotti Jan Chrzciciel 485; Vogler Jerzy
Józef 852; Wagner Joanna 265; Wagner Ryszard 853; Walc 1097;
Waltornia 377; Wański Jan, Wański Roch i Wański Jan Nepomucen 446; Wariacje 162; Weber Bernard Anzelm 855; Weber Gottfryd
881; Weber Karol Maria 854; Weigl Józef 856; Wejnert Antoni 974a;
Wernik Kazimierz 359; Weyse Christian Ernest 770; Wielhorski Józef 974a; Wielhorski Michał 899; Wielogłosowa muzyka 57; Wieniawski Henryk 486; Wieniawski Józef 536;
T. 27 Warszawa 1867: Wild Franciszek 280; Winter Piotr 857; Winterfeld Karol Jerzy August 882; Wirtuoz 434; Wiślicki Władysław 537;
Włoska muzyka 630; Wojskowa muzyka 200; Wokalizy 221; Wokalna muzyka 121; Wolff Edward 538; Wolfl Józef 539; Wolicki
Konstanty 975; Wołków Anna 253; Wranitzki Karolina 254; Wranitzki Paweł 892;
T. 28 Warszawa 1868: Wysocki Kasper Napoleon 976; Zając Stanisław
977; Zapolski Ignacy Downar 501; Zarlino Józef 698; Zegary grające
416; Zelter Karol Fryderyk 858; Zientarski Romuald 978; Zingarelli
Mikołaj 691; Zobten T. 63, s. 587; Zumsteeg Jan Rudolf 859; Żyliński
Faustyn 281.
Dzieła wszystkie Oskara Kolberga
Reedycja fotooffsetowa tomów wydanych przez Oskara Kolberga1
w latach 1857-1890 w seriach Lud i Obrazy etnograficzne
T. 1 – Pieśni ludu polskiego.
Wstępy: J. Gajek, J. Krzyżanowski, M. Sobieski.
Red. J. Gajek i M. Sobieski.
Wrocław–Poznań 1961, ss. LVI, XI i 480, nuty, mapa, ryciny.
Pierwodruk: Warszawa 1857.
1 W ramach reedycji opublikowano w Dziełach wszystkich także cz. II Chełmskiego opracowaną przez I. Kopernickiego w 1891 r., Przemyskie dokończone przez I. Kopernickiego również w 1891 r. oraz Wołyń wydany przez J. Tretiaka w r. 1907 .

200

�Toż :
Wydanie II
Wstępy: J. Burszta oraz przedruk wstępów J. Gajka, J. Krzyżanowskiego i M.
Sobieskiego z pierwszego wydania.
Wrocław-Poznań 1974, ss. LXXI, XI i 480, nuty, mapa, ryciny.
T. 2 – Sandomierskie.
Wrocław–Poznań 1962, ss. 288, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Warszawa 1865.
T. 3 – Kujawy cz. I.
Wrocław–Poznań 1962, ss. 352, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Warszawa 1867.
T. 4 – Kujawy cz. II.
Wrocław–Poznań 1962, ss. 320, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Warszawa 1867 [recte 1869].
T. 5 – Krakowskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1962, ss. VIII i 380, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1871.
T. 6 – Krakowskie cz. II.
Wrocław–Poznań 1963, ss. V i 536, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1873.
T. 7 – Krakowskie cz. III.
Wrocław–Poznań 1962 , ss. XVIII i 350, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1874.
T. 8 – Krakowskie cz. IV.
Wrocław–Poznań 1962, ss. XIII i 366, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1875.
201

�T. 9 – W. Ks. Poznańskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1963, ss. IV i 320, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1875.
T. 10 – W. Ks. Poznańskie1 cz. II.
Wrocław–Poznań 1963, ss. II i 386, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1876.
T. 11 – W. Ks. Poznańskie cz. III.
Wrocław–Poznań 1963, ss. XII i 246, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1877.
T. 12 – W. Ks. Poznańskie cz. IV.
Wrocław–Poznań 1963, ss. VIII i 334, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1879.
T. 13 – W. Ks. Poznańskie cz. V.
Wrocław–Poznań 1963, ss. XVI i 210, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1880.
T. 14 – W. Ks. Poznańskie cz. VI.
Wrocław–Poznań 1962, ss. VII i 392.
Pierwodruk: Kraków 1881.
T. 15 – W. Ks. Poznańskie cz. VII.
Wrocław–Poznań 1962, ss. X i 324.
Pierwodruk: Kraków 1882.
T. 16 – Lubelskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1962, ss. IV i 330, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1883.
1 Na karcie tytułowej Kolberg zamieścił notę: „ z ryciną wedle rysunku B. Hoffa”, w trakcie
przygotowywania wydanie fotooffsetowego nie odnaleziono egzemplarza tego tomu z ryciną.

202

�T. 17 – Lubelskie cz. II.
Wrocław–Poznań 1962, ss. VI i 244, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1884.
T. 18 – Kieleckie cz. I.
Wrocław–Poznań 1963, ss. II i 242, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1885.
T. 19 – Kieleckie cz. II.
Wrocław–Poznań 1963, ss. IV i 266, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1886.
T. 20 – Radomskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1964, ss. VIII i 312, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1887.
T. 21 – Radomskie cz. II.
Wrocław–Poznań 1964, ss. VI i 244, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1888.
T. 22 – Łęczyckie.
Wrocław–Poznań 1964, ss. VIII i 280, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1889.
T. 23 – Kaliskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1964, ss. VI i 272, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1890.
T. 24 – Mazowsze cz. I.
Wrocław–Poznań 1963, ss.VIII i 356, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1885.

203

�T. 25 – Mazowsze cz. II.
Wrocław–Poznań 1963, ss. VI i 304, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1886.
T. 26 – Mazowsze cz. III.
Wrocław–Poznań 1963, ss. XIV i 369, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1887.
T. 27 – Mazowsze cz. IV.
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 400, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1888.
T. 28 – Mazowsze cz. V.
Wrocław–Poznań 1964, ss. X i 380, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1890.
T. 29 – Pokucie cz. I.
Wrocław–Poznań 1962, ss. XIV i 360, nuty, ryciny.
pierwodruk: Kraków 1882.
T. 30 – Pokucie cz. II.
Wrocław–Poznań 1963, ss. X i 300, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1883.
T. 31 – Pokucie cz. III.
Wrocław–Poznań 1963, ss. XII i 244, nuty, rycina.
Pierwodruk: Kraków 1888.
T. 32 – Pokucie cz. IV.
Wrocław–Poznań 1962, ss. XII i 328.
Pierwodruk: Kraków 1889.

204

�T. 33 – Chełmskie cz. I.
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 370, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1890.
T. 34 – Chełmskie cz. II.
Z materiałów pośmiertnych wydał I. Kopernicki.
Wstęp: dr I. K. [Izydor Kopernicki].
Wrocław–Poznań 1964, ss. XII i 266, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1891.
T. 35 – Przemyskie. Zarys etnograficzny.
Z pośmiertnych materiałów wydał dr I. Kopernicki.
Przedmowa wydawcy: Dr I.K. [Izydor Kopernicki].
Wrocław–Poznań 1964, ss. XX i 244, nuty, ryciny.
Pierwodruk: Kraków 1891.
Tom 36 – Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni.
Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego
wydał J. Tretiak.
Wstęp: J. Tretiak.
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 450, nuty.
Pierwodruk: Kraków 1907.
Tomy wydane na podstawie rękopisów i źródeł drukowanych
T. 37–38 – Miscellanea. Tomy w opracowaniu.
T. 39 – Pomorze oraz Aleksandra Hilferdinga „Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza”.
Z rękopisów opracowali J. Kądziołka i D. Pawlak.
Red. tekstów gwarowych M. Gruchmanowa i Z. Zagórski.
Wstępy: J. Burszta, J. Kądziołka, D. Pawlak, M. Gruchmanowa i Z. Zagórski.

205

�Wstęp pt. Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga i jej opracowanie
J. Burszta.
Red. J. Burszta.
Wrocław–Poznań 1965, ss. XLII i 570, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.
T. 40 – Mazury Pruskie. Z rękopisów opracowali W. Ogrodziński i D. Pawlak.
Wstępy: W. Ogrodziński i D. Pawlak.
Red. D. Pawlak.
Wrocław–Poznań 1966, ss. XLVIII, 676, nuty, ryciny, bibliografia: prace
cytowane i odnotowane, indeksy.
T. 41– Mazowsze cz. VI.
Z rękopisów opracowali A. Pawlak, M. Tarko i T. Zdancewicz.
Wstępy: J. Burszta, M. Tarko, A. Pawlak i T. Zdancewicz.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1969 , ss. LXVIII i 584, nuty, ryciny.
T. 42 – Mazowsze cz. VII.
Z rękopisów opracowali A. Pawlak, M. Tarko i T. Zdancewicz.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1970, ss. 864, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 41-42, indeksy do T. 41 i 42.
T. 43 – Śląsk.
Z rękopisów opracowali J. Szajbel i B. Linette,
Red. tekstów gwarowych M. Gruchmanowa.
Wstępy: M. Gładysz, J. Szajbel i B. Linette.
Red. E. Krzyżaniak i A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1965, ss. XXXIV i 180, nuty, ryciny, bibliografia: prace
cytowane i odnotowane, indeksy.

206

�T. 44 – Góry i Podgórze cz. I.
Z rękopisów opracowali Z. Jasiewicz i D. Pawlak.
Wstępy: Z. Jasiewicz i D. Pawlak.
Red. E. Miller.
Wrocław–Poznań 1968, ss. XL i 436, nuty, ryciny.
T. 45 – Góry i Podgórze cz. II.
Z rękopisów opracowali Z. Jasiewicz i D. Pawlak.
Red. E. Miller.
Wrocław–Poznań 1968, ss. 656, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 44–45, indeksy do T. 44 i 45.
T. 46 – Kaliskie i Sieradzkie.
Z rękopisów opracowali J. Lisakowski i W. Sobisiak.
Wstępy: W. Sobisiak i J. Lisakowski.
Red. D. Pawlak i A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1967, ss. XIX i 586, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.
T. 47 – Podole.
Z rękopisów i druków zebrała i opracowała D. Pawlakowa.
Redakcja tekstów gwarowych: W. Kuraszkiewicz.
Wstępy: K. Wolski, D. Pawlakowa i W. Kuraszkiewicz.
Wrocław–Poznań 1994, ss. XL i 300, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.
T. 48 – Tarnowskie-Rzeszowskie.
Z rękopisów opracowali J. Burszta i B. Linette.
Wstępy: J. Burszta i B. Linette.
Red. J. Burszta.
Wrocław–Poznań 1967, ss. XXVII i 362, nuty, ryciny, bibliografia: prace
cytowane i odnotowane, indeksy.

207

�T. 49 – Sanockie-Krośnieńskie cz. I.
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.
Wstępy: A. Kwilecki, B. Linette i T. Skulina.
Red. A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1974, ss. LX i 552, nuty, ryciny.
T. 50 – Sanockie-Krośnieńskie cz. II.
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.
Red. A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1972, ss. 446, nuty, ryciny.
T. 51 – Sanockie-Krośnieńskie cz. III.
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.
Red. A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1973, ss. 488, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 49–51, indeksy do T. 49–51.
T. 52 – Białoruś-Polesie.
Z rękopisów opracowali S. Kasperczak i A. Pawlak.
Wstępy: M. Olechnowicz, S. Kasperczak i A. Pawlak.
Red. A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1968, ss. XLIII i 572, nuty, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane, ryciny, indeksy.
T. 53 – Litwa.
Z rękopisów opracowali Cz. Kudzinowski, D. Pawlak.
Wstępy: W. Armon, Cz. Kudzinowski i D. Pawlak.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1966, ss. XXVI i 362, nuty, ryciny, bibliografia: prace
cytowane i odnotowane, indeksy.
T. 54 – Ruś Karpacka cz. I.
Z rękopisów opracowali A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.
208

�Wstępy: O. Gajkowa, A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.
Recenzent i konsultant W. Kuraszkiewicz.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1970, ss. LXXIV i 340, nuty, ryciny.
T. 55 – Ruś Karpacka cz. II.
Z rękopisów opracowali A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.
Recenzent i konsultant W. Kuraszkiewicz.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1971, ss. 568, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 54–55, indeksy do T. 54 i 55.
T. 56 – Ruś Czerwona cz. I.
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.
Wstępy: O. Gajkowa, W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1976, ss. LXXXIV i 448, nuty, ryciny.
T. 57/1 – Ruś Czerwona cz. II/1.
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1978, ss. 768, nuty, ryciny.
T. 57/2 – Ruś Czerwona cz. II/2.
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.
Red. M. Tarko.
Wrocław–Poznań 1979, ss. 769–1436 [668], nuty, ryciny, bibliografia: prace
cytowane i odnotowane w T. 56–57, indeksy do T. 56 i 57.
T. 58 – Materiały do etnografii Słowian wschodnich.
Zebrane z rekopisów i źródeł drukowanych.
Wstęp: A. Skrukwa.

209

�Nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.
Tom przygotowany do druku.
T. 59/I – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz.
I: Łużyce.
Z rękopisów opracowali B. Linette i A. Skrukwa.
Konsultacje językowe F. Michałk.
Wstępy: A. Skrukwa, F. Michałk i B. Linette.
Red. A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1985, ss. LII i 348, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 59/I, indeksy.
T. 59/II – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych
cz. II: Czechy. Słowacja.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa,
Opracowanie filologiczne pieśni A. Gawarecka.
Opracowanie muzykologiczne D. Pawlakowa.
Wstępy: E. Millerowa, A. Gawarecka i D. Pawlakowa.
Red. E. Millerowa.
Poznań 2001, ss. LXXIII i 158, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 59/II, indeksy.
T. 59/III – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych
cz. III: Słowiańszczyzna Południowa.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.
Opracowanie filologiczne pieśni i przysłów M. Jakóbiec-Semkowowa.
Opracowanie muzykologiczne D. Pawlakowa.
Wstępy: E. Millerowa, M. Jakóbiec-Semkowowa i D. Pawlakowa.
Red. E. Millerowa.
Poznań 2001, ss. CIV i 326, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 59/III, indeksy.
T. 60 – Przysłowia.
Z rękopisów opracował i zredagował S. Świrko.
210

�Wstęp S. Świrko.
Wrocław-Poznań 1967, ss. XXIX i 628, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane, słownik wyrazów staropolskich i gwarowych, indeks
haseł pomocniczych.
Toż:
Wydanie drugie, przejrzane i poprawione przez autora opracowania wydania pierwszego [S. Świrkę] oraz J. Bursztę i M. Tarkę.
Uzupełnił odsyłaczami do Nowej księgi przysłów polskich S. Świrko.
Wstęp: J. Burszta, S. Świrko.
Warszawa 1977, ss. 636, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, słownik wyrazów staropolskich i gwarowych, indeks haseł pomocniczych.
T. 61 – Pisma muzyczne cz. I.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych wydał i wstępem opatrzył M. Tomaszewski.
Wstęp M. Tomaszewski.
Przypisy opracowali D. Pawlak i M. Tomaszewski.
Współpraca red. E. Miller i D. Pawlak.
Wrocław–Poznań 1975, ss. LIX i 404 , ryciny.
T. 62 – Pisma muzyczne cz. II.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrał M. Tomaszewski.
Tekst i przypisy opracowała D. Pawlak.
Red. E. Miller i D. Pawlak.
Wrocław–Poznań 1981, ss. 810, nuty, ryciny, indeksy do T. 61 i 62.
T. 63 – Studia, rozprawy i artykuły.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych opracowały E. Miller i A. Skrukwa.
Wstępy: J. Burszta, M. Gruchmanowa i A. Posern-Zieliński.
Red. E. Miller i A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1971, ss. XLVIII i 672, nuty, ryciny, indeksy.
211

�T. 64 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (1837-1876)
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.
Wstęp M. Turczynowiczowa.
Red. A. Skrukwa i E. Krzyżaniak.
Wrocław–Poznań 1965, ss. XXIX i 696, ryciny.
T. 65 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (1877-1882)1.
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.
Opracowanie komentarzy i red. E. Krzyżaniak-Millerowa i A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1966, ss. VI i 740, ryciny.
T. 66 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (1883-1890).
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.
Opracowanie komentarzy i red. E. Krzyżaniak-Millerowa i A. Skrukwa.
Wrocław–Poznań 1969, ss. VI i 896, ryciny, indeksy do T. 64–66.
T. 67/I – Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I.
Z druków i rękopisów opracował A. Pawlak.
Red. D. Pawlakowa.
Wstęp A. Pawlak.
Wrocław–Poznań 1986, ss. XX i 702, nuty, ryciny.
T. 67/II – Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II.
Z rękopisów opracował A. Pawlak.
Red. D. Pawlakowa.
Wrocław–Poznań 1989, ss. 336, nuty, ryciny, indeksy do cz. I i II.
1 Pierwodruk listów wymienionych przez O. Kolberga z J. Karłowiczem zob.: Z. Jabłoński
Korespondencja Oskara Kolberga z Janem Karłowiczem z lat 1877–1890, „Rocznik Polskiej
Akademii Umiejętności w Krakowie” R. 2: 1956, s. 287–311.

212

�T. 68 – Kompozycje wokalno-instrumentalne.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała D. Idaszak.
Wstęp, wykaz kompozycji: D. Idaszak.
Red. H. Pawlak.
Poznań 1990, ss. XL i 680, nuty, ryciny.
T. 69 – Kompozycje fortepianowe.
Z druków i rękopisów opracowała D. Idaszak.
Wstęp, wykaz kompozycji: D. Idaszak.
Red. D. Pawlakowa.
Poznań 1995, ss. XXXII i 732, nuty, ryciny.
Suplementy do tomów 1–36
T. 70 – Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1.
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.
Wstępy: A. Skrukwa i M. Prochaska, oraz:
E. Millerowa i D. Pawlakowa wstęp: Suplementy do monografii wydanych
przez Oskara Kolberga.
Poznań 2003, ss. LXII i 206, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 1 i 70, indeksy do T. 1 i 70.
T. 71 – Sandomierskie. Suplement do tomu 2.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i i opracowały E. Antyborzec
i A. Sawicka.
Wstępy: E. Antyborzec i A. Sawicka.
Poznań 2001, ss. XXXIV i 222, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 2 i 71, indeksy do T. 2 i 71.
T. 72/I – Kujawy. Suplement do tomów 3-4, cz. I: Chodzone, obertasy,
kujawiaki, mazury.

213

�Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrały i opracowały D. Pawlak
i A. Skrukwa. Wstępy: D. Pawlak i A. Skrukwa.
Poznań 2009, ss. XXIV i 472, nuty, ryciny.
T. 72/II – Kujawy. Suplement do tomów 3-4, cz. II.
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrały i opracowały D. Pawlak i A.
Skrukwa.
Wstępy: D. Pawlak i A. Skrukwa.
Poznań 2014, ss. C i 370, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 3–4 i 72/I–II, indeksy do T. 3–4 i 72/I–II.
T. 73/I – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. I.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.
Wstępy: E. Millerowa, D. Pawlakowa i A. Skrukwa.
Poznań 2005, ss. CXV i 522, nuty, ryciny.
T. 73/II – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. II.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.
Poznań 2005, ss. 544, nuty, ryciny.
T. 73/III – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. III.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.
Poznań 2005, ss. 586, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 5–8 i 73/I–III, indeksy do T. 5–8 i 73/I–III.
T . 74/I – W. Ks. Poznańskie. Suplement do tomów 9-15, cz. I.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec,
I. Chmielewska i H. Pawlak.
Wstępy: E. Antyborzec i H. Pawlak.
Nuty, ryciny.
Tom przygotowany do druku.
214

�T . 74/II – W. Ks. Poznańskie. Suplement do tomów 9-15, cz. II.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec,
I. Chmielewska i H. Pawlak.
Nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 9-15 i 74/I-II,
indeksy do T. 9-15 i 74/I-II.
Tom przygotowany do druku.
T. 75 – Lubelskie. Suplement do tomów 16–17.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrali i opracowali B. Linette
i A. Skrukwa.
Wstępy: B. Linette, A. Skrukwa.
Red. A. Skrukwa.
Poznań 1998, ss. XLVIII i 368, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 16–17 i 75, indeksy do T. 16–17 i 75.
T. 76 – Kieleckie. Suplement do tomów 18–19.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec
i H. Pawlak.
Wstępy: E. Antyborzec i H. Pawlak.
Poznań 2011, ss. XXX i 694, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 18–19 i 76, indeksy do T. 18–19 i 76.
T. 77/I – Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21, cz I.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec
i A. Sawicka.
Wstępy: E. Antyborzec i A. Sawicka.
Poznań 2005, ss. LXII i 394, nuty, ryciny.
T. 77/II – Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21, cz. II.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec
i A. Sawicka.
Poznań 2006, ss. 496, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 20–21 i 77/I–II, indeksy do T. 20–21 i 77/I–II.

215

�T. 78 – Łęczyckie. Suplement do tomu 22.
Opracowanie tekstów: E. Antyborzec i I. Kotlarska.
Opracowanie muzykologiczne: H. Pawlak i Ł. Smoluch.
Wstępy: E. Antyborzec i Ł. Smoluch.
Korekta zapisów muzycznych: S. Zielonka.
Opracowanie bibliografii i indeksów: I. Chmielewska.
Red. E. Antyborzec.
Poznań 2016, ss. XLIV i 506, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 22 i 78, indeksy do T. 22 i 78.
T. 79 – Kaliskie. Suplement do tomu 23.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrali i opracowali I. Chmielewska
i M. Prochaska, współpraca E. Antyborzec.
Wstęp: E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska.
Red. A. Skrukwa.
Poznań 2016, ss. XXXIII i 284, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 23, 46 i 79, indeksy do T. 23, 46 i 79.
T. 80/I – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. I.
Z rękopisów i źródeł drukowanych wybrały i opracowały E. Antyborzec,
I. Chmielewska i H. Pawlak.
Wstęp: E. Antyborzec i H. Pawlak.
Poznań 2020, ss. LXXXI i 291, nuty, ryciny.
T. 80/II – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. II.
Z rękopisów i źródeł drukowanych wybrały i opracowały E. Antyborzec,
I. Chmielewska i H. Pawlak.
Poznań 2024, ss. 464, nuty.
T. 80/III – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. III.
Opracowanie bibliografii i indeksów Ewa Antyborzec i Iwona Chmielewska.
Poznań 2024, ss. 181, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 24–28
i 80/I–III, indeksy do T. 24–28 i 80/I–III.

216

�T. 81 – Pokucie. Suplement do tomów 29–32.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.
Opracowanie muzykologiczne A. Kustra.
Wstępy: A. Skrukwa i A. Kustra.
Poznań 2008, ss. LXI i 378, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 29–32 i 81, indeksy do T. 29–32 i 81.
T. 82 – Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.
Opracowanie muzykologiczne B. Linette.
Wstępy: E. Millerowa i B. Linette.
Poznań 2004, ss. LXXXVI i 410, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane
i odnotowane w T. 33–34 i 82, indeksy do T. 33–34 i 82.
Aneks do T. 82 – Chełmskie. Suplement do tomów 33-34. Aneks.
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.
Wstęp: E. Millerowa.
Poznań 2020, ss. XXXIV i 120, ryciny, indeks geograficzny do aneksu.
T. 83/I – Przemyskie. Suplement do tomu 35, cz. I.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.
Wstępy: E. Millerowa i M. Prochaska.
Poznań 2011, ss. C i 438, nuty, ryciny.
T. 83/II – Przemyskie. Suplement do tomu 35, cz. II.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.
Poznań 2011, ss. 552, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 35 i 83/I–II, indeksy do T. 35 i 83/I–II.
T. 84 – Wołyń. Suplement do tomu 36.
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.
217

�Opracowanie muzykologiczne A. Ruda.
Wstępy: A. Skrukwa i A. Ruda.
Poznań 2002, ss. LIV i 506, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 36 i 84, indeksy do T. 36 i 84.
Biografia Oskara Kolberga
T. 85/I – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. I: Biografia.
Autorki: E. Millerowa i A. Skrukwa.
Poznań 2024, ss. XII i 506, ryciny.
T. 85/II – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. II: Studia monograficzne.
Autorzy: E. Antyborzec, P. Dahlig, Z. Jasiewicz, E. Millerowa, D. Pawlakowa,
M. Prochaska.
Poznań 2024, ss. 624, ryciny, nuty.
T. 85/III – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. III: Spuścizna rękopiśmienna. Kalendarium podróży. Bibliografia. Wykaz tek.
Autorki: E. Millerowa, A. Skrukwa.
Poznań 2024, ss. 351, indeks osób i indeks geograficzny do cz. I–III tomu 85.
Prace i utwory błędnie przypisywane Oskarowi Kolbergowi
W bibliografiach etnograficznych i muzycznych oraz w biografiach Oskara Kolberga
przypisywano mu kilka prac, których w tej bibliografii nie uwzględniono, ponieważ
analizy tych utworów i tekstów oraz okoliczności ich powstania nie potwierdzają jego
autorstwa:

Fryderyk Chopin, anonimowy artykuł w „Gazecie Warszawskiej” 1849
nr 293, z dnia 5 i 6 listopada, według M. Tomaszewskiego autorem
nie był O. Kolberg, ale prawdopodobnie J. Kenig (zob. wstęp M. Tomaszewskiego do tomu Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XXVI–
–XXVII;

218

�Janek spod Ojcowa, obrazek sceniczny napisany przez J. K. Gregorowicza
z muzyką A. Tarnowskiego, mylnie identyfikowany z utworem Kolberga Scena w karczmie czyli Powrót Janka do którego libretto
napisał również J. K. Gregorowicz, zob. w Oskar Kolberg. Człowiek
i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 100–103.
List… „Wiek” 1877, nr 93, list ten wymienia w swej Bibliografii ludoznawstwa polskiego (Kraków 1914) F. Gawełek (poz. 7142), autorem był
Wilhelm Kolberg, który polemizował tam z Aleksandrem Weinertem.
Ułamek o muzyce wielkopolskiej, anonimowy artykuł w „Przyjacielu
Ludu” R. 4:1837, T. 1, nr 23, s. 177–181, zob. wstęp M. Tomaszewskiego do tomu Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XXIX;
Ułan polski, pieśń zamieszczona przez J. Horoszkiewicza w tomie Echa
minionych lat. Wiersze, pieśni z muzyką, marsze wojska polskiego
z końca XVIII i początku XIX w. zebrał i wydał…, Lwów 1889, z. 1:
Słowa s. 87, z. 2: Nuty s. 61, z notą Horoszkiewicza nad tekstem w z. 1:
„Wasilewski. Słowa i muzyka od O. Kolberga”. Z listów wymienianych przez O. Kolberga z J. Horoszkiewiczem wynika, że Kolberg
przesyłał Horoszkiewiczowi pieśni patriotyczne pochodzące z gromadzonych przez niego zbiorów rękopiśmiennych, ale nie były to jego
kompozycje. Pieśń mylnie opublikowana w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68, s. 33–34) jako utwór Kolberga.

��Agata Skrukwa

Wykaz tek Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych
zespołów jego rękopisów

Rękopisy przechowywane w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego we Wrocławiu, s. 225 – Teki założone przez O. Kolberga
i wymieniane w jego spisach, s. 225 – Teki utworzone po śmierci Kolberga,
tj. po roku 1890, oraz inne zespoły jego rękopisów znajdujące się w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, s. 259 – Rękopisy znajdujące się w Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności
i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, s. 270 – Rękopisy w zbiorach innych
bibliotek i w muzeach, s. 282 – Biblioteka Jagiellońska, s. 282 – Biblioteka
Narodowa, s. 282 – Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, s. 282 – Biblioteka Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, s. 283 – Muzeum Etnograficzne w Krakowie, s. 284 – Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie, s. 285
– Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze, s. 285

Zachowaną spuściznę rękopiśmienną Oskara Kolberga podzielono tu na
trzy części w zależności od miejsca, w którym przechowywane są obecnie
jej najważniejsze zespoły. Pierwsza to rękopisy znajdujące się jako depozyt
w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu. Stanowią one większość znanej dziś spuścizny Kolberga i zawierają
przede wszystkim materiały powstałe w czasie prowadzonych przez niego
w ciągu pięćdziesięciu lat prac badawczych i wydawniczych. Druga to rękopisy przechowywane w Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, gdzie znajduje się kolejna znacząca część materiałów folklorystyczno-etnograficznych oraz korespondencja
i dokumenty osobiste. Trzecia to mniejsze objętościowo rękopisy rozproszone w kilku innych zbiorach bibliotecznych i muzealnych: w Bibliotece
Jagiellońskiej w Krakowie, w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, w Bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, w Muzeum
Etnograficznym w Rzeszowie i w Muzeum im. O. Kolberga w Przysusze.
221

�Nie ujęto tu natomiast korespondencji1 rozproszonej w postaci pojedynczych listów lub niewielkich ich zespołów w wielu innych zbiorach archiwalnych i bibliotecznych, m.in. w Archiwum PAU i PAN w Krakowie oraz
w Bibliotece Jagiellońskiej, Bibliotece Narodowej w Warszawie, Lwowskiej
Narodowej Bibliotece Naukowej im. Wasyla Stefanyka we Lwowie i w bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.
Specjalnym zespołem etnograficznych materiałów Kolberga są założone
przez niego teki regionalne i Miscellanea w większości przechowywane
dziś w Archiwum Naukowym PTL. Przekazane tam zostały jako depozyt
w roku 1953 przez Komisję Organizacyjną Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN. W ich spisie podano numery tek, ich tytuły i sygnatury zespołów wewnątrz nich według inwentarza2 archiwum PTL, a tam dla tek o numerach 1–40 najczęściej użyto nazw i pierwotnych numerów zapisanych
przez Kolberga na oryginalnych okładkach w znacznej części zachowanych
do dziś, dlatego większość tytułów jest identyczna z odnotowanymi przez
niego w spisie z r. 1886. W tej części wykazu zamieszczono także informacje
o tekach zlikwidowanych w latach 1890–1961.
W opisie utworzonych przez Kolberga tek regionalnych i Miscellanea
najpierw przytoczono notatkę z jego własnoręcznego spisu z 10 stycznia
1886 r., ponieważ z zachowanych kilku takich dokumentów sporządzonych przez niego pod koniec życia ta wersja jest najpełniejsza3. Informacje
o stanie tego zespołu rękopisów w r. 1890, po śmierci Kolberga, pochodzą
z notatek Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich. Rękopis ten
znajduje się obecnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie 4 składa się
z 29 kart i nosi tytuł nadany przez Seweryna Udzielę. Udziela jako sekretarz
1 Korespondencja O. Kolberga została wydana w tomach 64–66 jego Dzieł wszystkich, tam
w metryce każdego listu podane jest miejsce przechowywania jego rękopisu i odpowiednia
sygnatura archiwalna.
2 Z. Staszczak Wykaz zawartości Archiwum Naukowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (1945-1955), Wrocław 1955, „Archiwum Etnograficzne”, nr 11
3 Wykorzystany tu spis tek Kolberga znajduje się w tece Papiery osobiste w BN PAU i PAN,
sygn. 2183, k. 75-76, ponadto zachowały się takie spisy z r. 1883 i z 1887 (tamże, k. 71–74 i 77–
–80), oraz spis powstały około r. 1882 obecnie w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie.
Nie wszystkie z nich są kompletne, np. dwa spisy z roku 1887 obejmują tylko teki regionalne, bez
Miscellanea. Z wykazu sporządzonego przez Kolberga 10 stycznia 1886 r. przytaczano tu tylko
informacje o przechowywanych w danej tece materiałach. Notatki o kosztach druku kolejno wydawanych przez Kolberga tomów i sposobie ich pokrycia zamieszczone są w pierwodruku tego
wykazu w Korespondencji Oskara Kolberga cz. III (T. 66), aneks 12, s. 743-749.
4 W archiwum muzeum ma sygnaturę: II/155, nr inw. I/191/RKP.

222

�działu etnologicznego Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności,
później sekretarz Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności,
opiekował się rękopisami Kolberga w latach 1903–1935. Wtedy większość
notatek Kopernickiego wyjął z Kolbergowskich tek i zebrał razem, nadając
im wymieniony wyżej tytuł. W tym opracowaniu uzupełniono je o zapiski Kopernickiego o takim samym charakterze pozostawione przez Udzielę
w ich pierwotnym miejscu, tj. w tekach regionalnych i miscellanea.
Notatki Kopernickiego w intencji autora nie miały być inwentarzem,
ale wskazówkami co do dalszego postępowania z określonymi rękopisami.
Przytoczono je jednak, ponieważ często są jedynym znanym źródłem informacji o stanie spuścizny rękopiśmiennej Kolberga po jego śmierci, a przed
rokiem 1961. Informują też, jakie działania podejmował Kopernicki, wykonawca testamentu Kolberga, upoważniony do swobodnego dysponowania tym zasobem, tj. wydania drukiem, zachowania, przekazania do innych
zbiorów lub usunięcia materiałów według swego uznania.
Inwentarz tek1 Kolberga sporządzony w roku 1934 w Komisji Etnograficznej PAU jest praktycznie powtórzeniem Kolbergowskiego wykazu z roku
1886, dlatego informacje tam odnotowane przytaczano tylko w nielicznych
przypadkach. Podobnie jak w innych wcześniejszych wykazach nie podano
w tym inwentarzu ilości kart w tekach2.
Zawartość tek przechowywanych obecnie w Archiwum Naukowym PTL
była prawdopodobnie już przez Kolberga, a w części później przez osoby
przygotowujące je do druku, podzielona na „podteczki” liczące od jednej
do kilkudziesięciu kart i ujęte w papierowe obwoluty. Każdy taki zespół
otrzymał w Archiwum PTL osobną sygnaturę.
1 Rękopis Księgi inwentarzowej Komisji Etnograficznej PAU znajduje się w Archiwum PAU
w Krakowie, sygn. PAU I –29 f, zbiorów Kolberga dotyczą k. 1-5. Rękopis ten należy do tej części dokumentów Komisji Etnograficznej PAU, która została zwrócona do Archiwum PAU przez
krakowskie Muzeum Etnograficzne dopiero w 1986 r.
2 Numeracja stron lub kart była niekiedy zastosowana już przez Kolberga lub autora rękopisu – jego korespondenta, ale w większości została wprowadzona w XX wieku przez osoby zajmujące się przygotowaniem rękopisów Kolberga do druku w latach 1900-1914 oraz ich
„porządkowaniem” lub archiwizacją w latach 1890–1961. Dziś numeracja kart w tekach jest
niejednolita, czasem liczbowane są strony, czasem karty albo arkusze, czasem wspólny numer
mają niewielkie kartki naklejone razem na większej, ale bywają one też liczbowane jako karty osobne, niekiedy nadawano kolejną liczbę kartom czystym, w innych wypadkach nie itp.
W latach 1961–1968 w Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga wykonano szczegółową
inwentaryzacje zawartości wszystkich tek. Z konieczności przyjęto wtedy istniejącą paginację
rękopisów i stosowano ją później w całości Dzieł.

223

�Tytuły, sygnatury archiwalne1 i podstawowe dane o rękopisach Kolberga znajdujących się w innych zbiorach, poza Archiwum Naukowym PTL,
podane są według inwentarzy ich dysponentów. Tylko niektóre zespoły rękopisów Kolberga znajdujące się w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN
w Krakowie, a wypożyczone w latach 1956–1959 przez Zarząd Główny PTL
mają tytuły nadane w działającej tam wówczas Pracowni Kolbergowskiej.
Rękopisy te wypożyczono przed ich skatalogowaniem i przyjęte wówczas
dla nich nazwy stosowane były w tomach Dzieł wszystkich Kolberga wydawanych przed drukiem katalogów Biblioteki PAN oraz konsekwentnie
także w tomach drukowanych następnie. Są one niekiedy odmienne od
wprowadzonych w publikowanych później katalogach Biblioteki PAN. Tytuły przyjęte w katalogach, różne od używanych poprzednio w archiwum
PTL, również podano w opisie teki.
Opisy obecnej zawartości tek założonych przez Kolberga i innych zespołów jego rękopisów są z konieczności skrótowe i podają tylko ogólne
informacje, których regionów lub jakich problemów dotyczą materiały
opatrzone określoną sygnaturą archiwalną oraz w których tomach Dzieł
wszystkich zostały zamieszczone2. Mają także w miarę możliwości wskazać,
o ile zasób rękopisów i druków w danej tece uległ zmianie od czasów, gdy
decydował o nich Kolberg, a później przez nieco ponad rok Kopernicki.
1

W trakcie edycji Dzieł wszystkich O. Kolberga trzy zespoły rękopisów miały zmieniane
sygnatury: rękopis Przemyskiego znajdujący się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie ma
obecnie sygnaturę 465, do roku 1972 odnotowany był w tych zbiorach jako TNW 150. W BN
PAU i PAN w Krakowie w roku 1964 zamieniono sygnaturę zespołu 2183 na 2184 i odwrotnie
– zespół o dotychczasowej sygnaturze 2184 otrzymał nową 2183. Był to zabieg mechaniczny,
ponieważ w każdym z tych dwu zespołów znajdują się w zasadzie wszystkie należące do niego
poprzednio dokumenty. Zmiana ta stała się bardzo kłopotliwa dla czytelników Dzieł Kolberga,
a także dla ich edytorów, ponieważ odwołując się później w różnych tomach do kart zawartych
w tych zbiorach wskazywali dla tych samych dokumentów odmienne niż dawniej sygnatury
archiwalne, a wskazówki zawarte w niektórych tomach stały się mylące. Ponadto w BN PAU
i PAN przed drukiem w 1973 r. katalogu rękopisów o sygnaturach 3194–3211 zmieniono kolejność kart w kilku tekach, a także przemieszczono niektóre karty między tekami, dotyczy to
zespołów o sygnaturach od 3195 do 3207, dlatego numery kart podane w wykazach źródeł
w tomach Dzieł wszystkich oddanych do druku przed tymi zmianami nie zawsze zgadzają
się ze stanem obecnym. Tak postąpiono m.in. z materiałami z tek Wołyń o sygn. 3206 i 3207,
skąd pochodzi wiele zapisów publikowanych w tomie Białoruś-Polesie (T. 52 Dzieł) wydanym
w 1966 r.
2 W informacjach o tomach Dzieł wszystkich Kolberga, w których są opublikowane wymieniane w tym zestawieniu materiały, podano numer tomu bez skrótu DWOK, ponieważ
skrót T. w tym spisie dotyczy tylko tomów Dzieł wszystkich Kolberga.

224

�Jednak lakoniczny charakter spisu Kolberga i notatek Kopernickiego uniemożliwia dokładne porównanie ówczesnej zawartości tek ze stanem dzisiejszym. Używane w tych opisach określenia „zapisy terenowe” lub „notatki
terenowe” oznaczają zapisy prymarne wykonane przez Kolberga ze słuchu
w czasie bezpośredniego kontaktu z informatorem lub wykonawcą.
Osoby zainteresowane rękopisami dotyczącymi określonych regionów
lub tematów znajdą odpowiednie informacje we wstępach do tomów 39–84
Dzieł wszystkich. Ponadto dane o rękopisach wykorzystanych w Dziełach
wszystkich zestawiane są w tych tomach w osobnych wykazach źródeł lub
podawane bezpośrednio w przypisach.
W roku 2014, który został przez Sejm Rzeczypospolitej ogłoszony Rokiem Kolberga, większość rękopisów przechowywanych w Archiwum PTL
i w Bibliotece Naukowej PAU i PAN została zdigitalizowana i jest dostępna
pod adresem: http://www.wbc.poznan.pl/publication/427268.
Rękopisy przechowywane w Archiwum Naukowym
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu
Teki założone przez Kolberga i wymieniane w jego spisach
Teka 1. Mazowsze. Warszawa, Łowicz, Czersk
Sygn. Archiwum PTL: 1116–1122, łącznie kart 228.
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Mazowsze polne (Warszawa, Czersk,
Łowicz, Rawa), a krótki opis wskazuje na inną niż obecnie zawartość:
„Monografia już ogłoszona drukiem, tak że tylko drobne notaty, kilka druków i wypisów pozostało. Wyszły: tom 1 i 2 (1885 i 1886)”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały przysposobione prawdo[podob]
nie na osobny tom, mający stanowić zakończenie całego szeregu Mazowsza. Zawiera: 1. Demonologia i 2. Leki i choroby (po największej części
wycinki i wypisy z dzieł i pism rozmaitych, lecz także i spostrzeżenia własne lub przez kogoś innego zebrane. Należy rozsortować i uporządkować.)
3. Opowieści ludowe wszelkiego rodzaju (bardzo bogaty i ciekawy zbiór
baśni oryginalnych, dobrze spisanych, niewiele wypisanych skądinąd).
4. Gry i zabawy (niewiele, lecz dobrze opisane i ciekawe). 5. Do gwary
mazowieckiej (bardzo niewiele i niedojrzałe). Dodatek – wycinki z »Czasu«
225

�(o wierzeniach ludowych, ze świata roślinnego i zwierzęcego) i »Kłosów«
(opis sobótki w okolicy Pilicy).”
Obecnie w tece znajdują się materiały wskazane przez Kopernickiego.
Rękopisy zawarte w tece były tylko w niewielkiej części wykorzystane przez
Kolberga w Mazowszu cz. I–V (T. 24–28), pozostałe są wydane w cz. VI i VII
Mazowsza (T. 41 i 42) i w suplemencie do tomów 24–28 (T. 80). Nieliczne
zapisy z innych regionów, m.in. z Kujaw i z Lubelskiego, zamieszczone były
przez Kolberga w odpowiednich monografiach w XIX w. (T. 3–4 i 16–17)
lub wydane obecnie w suplementach do nich (T. 72/II i T. 75).
Teka 2. Mazury podlaskie. Mińsk, Łuków, Radzyń, Siedlce
Sygn. Archiwum PTL: 1223–1226, łącznie kart 48.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze podlaskie (Radzymin, Kałuszyn,
Siedlce, Łuków), opis zawartości: „Obfite zbiory. Monografia tej części Mazowsza w pełni już do druku przygotowana jako tom 3” 1.
W opisie Kopernickiego z r. 1890 teki tej dotyczy tylko krótka notatka na
marginesie informacji o tece 1: „Teka 2 całkiem wyczerpana”.
Obecnie teka zawiera zapisy terenowe Kolberga i jego czystopisy związane ze wskazanym tytułem regionem Mazowsza, są to głównie pieśni
i opisy wesel. Cztery karty (sygn. 1125, k. 1-4) są fragmentami czystopisu
części III Mazowsza przeznaczonego dla drukarni, o czym świadczą notatki skierowane do zecera. Prawie wszystkie materiały zawarte w tej tece
zostały wydane przez Kolberga w tomie Mazowsze cz. III (T. 26), a pozostała niewielka cześć później w tomach Mazowsze cz. VI i VII (T. 41–42).
Nieliczne, tam niedrukowane, znajdują się w suplemencie do monografii
Mazowsza (T. 80). Wiele ballad zamieścił Kolberg jeszcze przed wydaniem
Mazowsza w tomie Pieśni ludu polskiego (T. 1). Na kartach zapisów
terenowych zanotowane są także pojedyncze pieśni i melodie z innych
regionów Mazowsza, oraz z Sandomierskiego, Lubelskiego i Radomskiego.
Te ostatnie wydane zostały w suplementach do odpowiednich monografii
(T. 71, 75 i 77).
Teka 3. Teki nr 3 nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazury pruskie (Lec, Ełk, Osterode itd. ku
Królewcu), opis zawartości: „Monografia w znacznej części gotowa do
1

Tom III Mazowsza wydał Kolberga w 1887 r.

226

�druku. Rękopis ks. Gizewiusza (aneks), materiały otrzymane od dra Kętrzyńskiego i inne źródła w odpisach i wycinkach”.
Spis zawartości1 wykonany przez Kopernickiego w r. 1890 jest bardzo
dokładny: „1) Wypisek ze Słow. geograf. o dzisiejszej prawowierności Mazurów (kilkanaście wierszy). Kilka wyrazów gwary miejscowej. No 40 »Kuriera Polskiego« z artykułem wstępnym o Mazowszu pruskim. Pieśń dożynkowa z Osterode (Kraplewo), bez melodii. Wypisek z »Bibl. Warsz.« 1848 (kilka
pieśni weselnych z melod.). Notatka własna: n[umery] pieśni z Osterode
podanych już w ser. pierwszej. Karłowicza [Dziesięć] pieśni mazurskich
(odbitka ofiarowana mnie). Toeppen Aberglauben aus Masuren, wyd. 2,
Gdańsk 1867. Prusko-polski kalendarz 1884 Osterode. Notatka bibliograficzna o dziele Brauna Bilder aus Masuren, Lyck 1888. Notatka z »Wędrowca«
1882 o Mazurach (nie etnograf.). Melodia piosnki od Serocka. Brulion sprawozdania o swej wycieczce do Prus i Poznania z dodaniem drobnych wypisów i notatek. Kilka n[umerów] »Gazety Leckiej« gotykiem drukowan. z r.
1875. Wypiski z Wójcickiego Stare gawędy o podaniach ludowych. Reise
Karte der Prov. Preußen. [Dwie] książki drobne ludowe wydane w Hamburgu, jako wzór zepsute[go] języka i gotyckiego druku. Rozmaite notatki
wypisane z »Wędrowca« o nazwach miejscowości itp. Wycinek drukowany
felietonu »Dzien. Poznańsk.« z r. 1868 z art. Kętrzyńskiego O Mazurach. Powiastka dla ludu drukowana w Hamburgu nie gotykiem. Kętrzyński O Mazurach, Poznań 1872. Wypisy rozmaite o Mazowszu pruskim z artykułów
Kętrzyńskiego w »Tygodn. Ilustr.« z r. 1881 nr 298 – wiadomości ogólne.
Brulion początku przedmowy do dzieła o Mazowszu pruskim z notatkami
bibliograficznymi. Wszystko to zużytkowane do następnego działu materiałów przygotowywanych do druku. 2) Materiały przysposobione już przez
O.K. [tu szczegółowy spis zawartości rękopisu wydanego w tomie 40 Dzieł
wszystkich, s. 3–470]; 3) Zbiory rękopiśmienne: pieśni Kętrzyńskiego z których poprzedni dział wyrobiony i bruliony do tegoż.”
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną PAU
obok nazwy tej teki jest niedatowana notatka, że została ona wypożyczona
Bibliotece PAU.
Zawartość teki znajdującej się wówczas w zbiorach PAU została rozproszona we wrześniu 1939 r., po wkroczeniu Niemców do Krakowa
1 U góry pierwszej strony notatka Kopernickiego: „+ książki i brosz. drukowane” oraz
Udzieli: „do tego jest rękopiśmienny zbiór pieśni Gizewiusza”.

227

�w uzasadnionej obawie przed zniszczeniem jej przez okupantów. Rękopis
tomu Mazury pruskie schowano w Muzeum Przyrodniczym PAU bez karty
tytułowej i wstępu Kolberga. Nie wszystkie wskazane przez Kopernickiego
rękopisy i druki zostały odnalezione po wojnie, brak m.in. wstępu Kolberga
do tomu Mazury, wielu notatek, brulionu sprawozdania z podróży, mapy
itd. W zbiorach BN PAU i PAN w Krakowie są obecnie następujące fragmenty dawnej teki mazurskiej: sygnatura 3208 – Kolbergowski rękopis tomu
Mazury pruskie; sygn. 3891, 3892 i sygn. 2184 (dawniej 2183) k. 88–143
– pieśni w rękopisach W. Kętrzyńskiego i innych osób; sygn. 2559 II – rękopis Pieśni ludu znad górnej Drwęcy […] G. Gizewiusza. Teksty te zostały
wykorzystane w T. 40 Mazury pruskie. W zbiorach BN PAU i PAN zachowały się także dwie „książki drobne ludowe wydane w Hamburgu”. Książka
Aberglauben aus Masuren M. Toeppena z glosami Kolberga znajduje się od
roku 1945 w rękach prywatnych.
Teka 4. Łomża, Augustów, Tykocin, Bielsk
Sygn. Archiwum PTL: 1127–1135, łącznie kart 34.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze nadnarewskie (Łomża, Tykocin,
Bielsk, Augustów, Suwałki), opis zawartości: „Pieśni, obrzędy, zwyczaje
i varia. Notaty Osipowicza, Połujańskiego i innych. Publikacje Glogera.
Wycinki i wypisy”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Wyczerpana zupełnie dla Mazowsza T. V.
Pozostało nieco odpadków rozmaitych i szczegółów, które mogą być zużytkowane do czyjegoś opracowania o tejże okolicy. Same przez się zaś
materiału żadnego nie stanowią”.
Obecnie w tece znajdują się rękopisy A. Osipowicza i A. Połujańskiego wykorzystane przez Kolberga w cz. V Mazowsza (T. 28) oraz przez
późniejszych wydawców w tomach Mazowsze cz. VI i VII (T. 41–42),
ponadto nieliczne Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni i melodii opublikowane w cz. V Mazowsza oraz melodie taneczne z przyśpiewkami
wydane w r. 1857 w Pieśniach ludu polskiego (T. 1). Nieliczne są zapisy
terenowe z innych regionów, te zamieszczono w Kaliskiem i Sieradzkiem (T. 46) i w Łęczyckiem (T. 22 i 78). Nie ma dziś w tej tece ani w innym miejscu archiwum Kolberga wspomnianych przez niego publikacji
Z. Glogera.

228

�Teka 5. Płock, Dobrzyń, Pułtusk, Kurpie
Sygn. Archiwum PTL: 1136–1140, łącznie kart 236.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze stare (Płock, Dobrzyń, Lipno, Mława, Pułtusk, Ostrołęka), opis zawartości: „Kurpie; znaczne do ich opisu
materiały; notatki Jahołkowskiego i moje. […] Zaliczam tu i monografię Ziemi Dobrzyńskiej publikowaną już przez Akademię (mieści się w »Zbiorze
Wiadomości do Antropologii [Krajowej]« tom VI”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Spory zbiór pieśni szlacheckich, miejskich i dworskich, nie uporządkowany, z melodiami; b) podobnyż zbiór
tańców z przyśpiewkami (między nimi zamieszały się pieśni z melodiami);
c) osobno niewielka ilość tańców z Płockiego; wszystko to po przejrzeniu
przez muzyka i uporządkowaniu, gdy się sprawdzi z wydanymi już melodiami i tańcami, że jest coś nieznanego dotąd a godnego pamięci, może
być wydane osobno jako dodatek do Mazowsza; d) nazwy wsi i rodowe
z Płockiego i Kurpiów; e) wycinki i odpadki rozmaite w niewielkiej ilości.”
Materiały znajdujące się obecnie w tej tece w większości dotyczą Mazowsza i zostały wydane przez Kolberga w cz. IV monografii tego regionu
(T. 27) lub przez późniejszych wydawców w cz. VI i VII (T. 41–42) i w suplemencie do Mazowsza (T. 80). Wiele zapisów pieśni pochodzi z innych
regionów, z Mazur, Radomskiego, Kaliskiego, Łęczyckiego, Lubelskiego,
Chełmskiego, Pokucia, Podola oraz z Krakowskiego i Podhala, zostały one
wydane przez Kolberga w odpowiednich tomach lub obecnie w suplementach do nich i w nowych monografiach. Zapisy, których pochodzenia regionalnego nie udało się ustalić, przeznaczono do tomu Miscellanea.
Teka 6. Prusy zachodnie, Kaszuby, Połaby, [z późniejszym dopiskiem:]
Łużyce
Sygn. Archiwum PTL: 1141–1155, łącznie kart 231.
W spisie Kolberga z r. 1886 jako zawartość tej teki wymienione są trzy
zespoły o odrębnych tytułach: „[1] Prusy zachodnie: pieśni, wesela, zwyczaje itd. od Torunia, Gdańska, Malborka, Elbląga, z Warmii. Notatki i wypisy.
[2] Kaszuby: rozprawa Hilferdinga (w tłumaczeniu z ros.), dodatki moje
i innych, jak np. Cejnowy. Publikacje tegoż (aneks). Wycinki. [3] Połaby
i Łużyce: rozmaite wyciągi i wypisy z dzieł.”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Prusy zachodnie, wypisy z rozmaitych
dzieł i pism, przeważnie z »Przyjaciela Ludu«, liczne notatki bibliograficzne
229

�z cennymi wskazówkami przy opracowaniu tej części kraju. Dużo własnych
spostrzeżeń i zapisków z Waplewa, Nawry i innych okolic w brulionach
ołówkiem lub piórem. Wszystko to po przepisaniu na czysto i uporządkowaniu będzie uzupełnieniem bardzo ważnym teki 3-ciej i razem z tym złoży
się na 2 tomy lub jeden ogromny; b) Kaszuby, połowę stanowi przełożona
przez O.K. rozprawa Hilferdinga o Słowianach przybałtyckich, resztę stanowią wypiski, wyciągi, notatki i wskazówki z innych dzieł. Dopełnieniem
tego są własne zapiski odnoszące się do Kętrz[yńskiego]1, zwyczajów i muzyki ludowej Kaszub; starczy na rozprawkę osobną do »Zb[ioru] Wiad[omości]«; c) Łużyce, notatki i wypisy przeważnie językowe (ze Schleichera),
pieśni (z Haupta i Szmalera) i trochę własnych zapisków, przyda się komuś
jako garstka materiałów dodatkowych.”
Obecnie teka zawiera głównie zapisy terenowe Kolberga z Pomorza sporządzone w czasie podróży w r. 1875 oraz wypisy z literatury i tłumaczenia prac na temat tego regionu. Nie ma dziś w spuściźnie Kolberga wspomnianych przez niego publikacji Cejnowy. Większość tekstów i melodii
z tej teki, także Kolbergowski przekład rozprawy A. Hilferdinga i słownik
gwarowy oparty na opracowaniach G. Pobłockiego, A. Hilferdinga i własnych zapisach Kolberga, została wydana w monografii Pomorze (T. 39).
Ponadto w tece 6 przechowywana jest niewielka liczba zapisów terenowych pieśni i melodii z Mazowsza, Kujaw i Poznańskiego wydanych w suplementach do odpowiednich monografii (T. 41–42, 72, 74), oraz notatki
i odpisy z literatury na temat Łużyczan. Te ostatnie, m.in. pieśni przepisane
ze zbioru J. A. Smolerja Pjesnički hornych a deľnych Łužiskich Serbow
(Grymi 1841–1843), razem z pieśniami z innych rękopisów opublikowano
w T. 59/I Materiały do etnografii Słowian zachodnich. Łużyce. Pominięto
natomiast w Dziełach wszystkich niewielkie objętościowo wyciągi słownikowe z pracy A. Schleichera Laut- und Formenlehre der Polabischen
Sprache (St. Petersburg 1871).
Teka 7. Kujawy, Gostynin, Łęczyca
Sygn. Archiwum PTL: 1156–1158, łącznie kart 64.
W spisie Kolberga z r. 1886 na zawartość teki składają się dwie części z odrębnymi tytułami: „Łęczyckie i Gostyńskie. Pieśni, wesela, varia.
1 Prawdopodobnie chodzi o pracę W. Kętrzyńskiego O ludności polskiej w Prusiech
niegdyś krzyżackich, Lwów 1882.

230

�Publikacje W. A. Maciejowskiego i notaty z Mazewa. Wyciągi i druki” oraz:
„Kujawy. Odpadki od wydanej w r. 1867–1869 z własnych funduszów monografii w 2 tomach pt. Lud, seria 3 i 4.”
W opisie Kopernickiego z r. 1890 tytuł: Kujawy, Łęczyckie, Gostynin,
zawartość: „Wszystko wyczerpane w serii III–IV Kujawy i XXII Łęczyckie.
Zostały odpadki muzyczne; melodie pieśni i tańców, nie przekreślone przez
O.K., więc mogące się przydać komuś, o ile podobne lub takie same nie
zostały już podane przez O.K. w innych seriach”. Na obwolucie dla zespołu
o sygn. 1156 (k. 43) notatka Kopernickiego zbliżona w treści do przytoczonej
wyżej: „Melodie pieśni i tańców nie poprzekreślane p[rzez] O.K., prawdopodobnie nie były drukowane bądź z tej przyczyny, że podobne lub takie
same pieśni podał już z innych okolic, bądź jako podrzędniejsze opuścił
przez oszczędność przy wydawaniu Kujaw i Łęczyckiego. Znawca może tu
znaleźć coś godnego uwagi, dlatego wszystko złożywszy razem, zachowuję
do szczęśliwego użytku czyjegoś. K.”
Obecnie teka zawiera zapisy z Kujaw i graniczących z nimi powiatów
Mazowsza oraz z Łęczyckiego, w dużej części wydane przez Kolberga
w cz. I i II Kujaw (T. 3–4), w Mazowszu (T. 24–26 i później w T. 41–42),
w Łęczyckiem (T. 22) oraz w Pieśniach ludu polskiego (T. 1). Materiały
niedrukowane przez Kolberga zamieszczone zostały w suplementach do
tych monografii (T. 72, 78 i 80). Nie ma w tece publikacji W. A. Maciejowskiego wymienionych przez Kolberga, nie ma ich także w innych zespołach
spuścizny Kolberga.
Teka 8. Kalisz, Sieradz, Piotrków, Wieluń
Sygn. Archiwum PTL: 1159–1165, łącznie kart 379.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kaliskie (Kalisz, Konin, Sieradz, Piotrków,
Wieluń, Częstochowa), opis zawartości: „Wyciągi z akt, odpisy. Pieśni, tańce, bajki, zwyczaje, przysłowia, przesądy i varia. Monografia w połowie
dokończona.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały o ile możności uporządkowane
i przysposobione do druku w działach następujących: 1. Czary, przesądy,
leki, wróżby, przepowiednie, a. – wypiski z notat Pstrokońskiego o b. woj.
sieradzkim wyd. p[rzez] Szaniawskiego w »Bibl. Warsz.« 1851; b. – nieco
własnych notat; c. – wypisy z innych pism i dzieł; d. – o jędzach w Polsce,
o wiłach i zmorze (rękop[isy] po Kucharskim); e. – demonologia (o strachach
231

�itp.), własne notatki, wypisy i rękopisma po Kucharskim; 2. Opowieści.
Przysłowia. Gry i zabawy. Bajek sporo zapisał sam, niektóre jednak bodaj
czy nie wypisane bez wskazania miejsca, warto poszukać, czy nie były
drukowane? Jedna, Meteor zbożowy, skrócone z drukowanej w »Zorzy«
Grajnerta. Przysłów nie ma, gier 2 (wypisane z notat o woj. sieradzk.);
3. Pieśni, paczka spora z melodiami (przed oddaniem do druku przejrzeć
należy i uporządkować); 4. Tańce, bez ładu zebrane wiele rzeczy rozmaitych, piosnki bez melodii, opis sobótki, pieśni weselne; 5. ditto – mnóstwo
melodii po większej części z krótkimi śpiewkami, wiele jest z Kieleckiego
i innych miejsc, lecz nie z Kaliskiego.”
Obecnie zawartość teki stanowią głównie zapisy Kolberga z regionu
wskazanego tytułem i skrótowo scharakteryzowane przez Kopernickiego.
Są to przede wszystkim rękopisy przygotowywany przez Kolberga do wydania jako druga część Kaliskiego i opublikowane później w tomie Kaliskie
i Sieradzkie (T. 46) i Kaliskie. Suplement od tomu 23 (T. 79). Ponadto
znajdują się w tece 8 dość liczne zapisy pieśni z innych regionów wydane
przez Kolberga w tomach: Sandomierskie, Kujawy, Poznańskie, Radomskie, Łęczyckie i Mazowsze (T. 2, 3–4, 9–13, 20–21, 22, 24–25), pozostałe
spoza Kaliskiego opublikowano obecnie w suplementach do tych monografii (T. 71–74, 77–80).
Teka 9. Poznańskie
Sygn. Archiwum PTL: 1166–1169, łącznie kart 34.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Poznańskie, opis zawartości: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–1882 przy wydawnictwie
z pomocą Akademii 7 tomów dzieła Lud, seria IX, X, XI, XII, XIII, XIV, XV.
Spis nazw. W »Zbiorze Wiadomości do Antropologii [Krajowej]« tom 1,
umieszczono rzecz o gwarze wielkopolskiej”.
W opisie Kopernickiego z r. 1890: „Doszczętnie wyczerpana. Zostawione
tylko długie spisy nazw wsi, miejscowości i rodowe i na okaz 1 egz. zapisanego szematyzmu Tow. Przy[jaciół] Nauk dla wiadomości, jakie tam miał
źródła etnograficzne O.K. przy opracowaniu Poznańskiego.”
Obecny stan teki zgadza się z charakterystyką Kolberga i Kopernickiego.
Rękopisy wykorzystane w monografii Wielkopolski usunął już prawdopodobnie Kolberg. Pozostawione w tece niedrukowane przez niego zapisy,
m.in. oracje weselne, spisy nazwisk, wykorzystane zostały w suplemencie
232

�do Poznańskiego (T. 74). Zachowany w tece fragment ankiety Poznańskiego
Towarzystwa Przyjaciół Nauk pt. Szematy W. Ks. Poznańskiego z r. 1858
wypełniony był w Nowym Mieście (wówczas pow. Pleszew). Wspomniana przez Kolberga Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, zamieszczona
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, przedrukowana jest
w Studiach, rozprawach i artykułach (T. 63), s. 342–388.
Teka 10. Śląsk
Sygn. Archiwum PTL: 1170–1174, łącznie kart 92 oraz nadbitka artykułu
S. Udzieli z 1906 r. licząca 74 strony.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Szląsk pruski i austriacki, opis zawartości:
„Wypisy i notaty z pism różnych. Bajki (własnego zbioru) i trochę pieśni”.
Opis Kopernickiego1 z r. 1890 zachowany w tece 10: „Z własnych materiałów jest kilkanaście ciekawych bajek dosłownie z ust ludu spisanych,
nieco pieśni z melodyjami i szkice ubioru męskiego (stanie na artykuł do
»Zbioru Wiadom.«). Reszta luźne wypisy, wycinki, notatki i wskazówki.”
Obecnie teka zawiera rękopisy Kolberga wydane w tomie Śląsk (T. 43),
w tym zapisy terenowe bajek śląskich, oraz nadbitkę artykułu S. Udzieli,
który w r. 1906 zamieścił znaczną część zawartości tej teki w artykule pt.
Szląsk Górny w tomie VIII „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych
i Etnograficznych”. Poza materiałami ze Śląska w tece znajdują się pojedyncze zapisy z Kaliskiego, Kieleckiego, Krakowskiego, Radomskiego i Mazowsza wydane w T. 5, 18, 21, 24, 27, 41 i 46.
Teka 11. Górale. Nowy Targ, Nowy Sącz, Jasło, Spisz
Sygn. Archiwum PTL: 1175–1177, łącznie kart 256.
W spisie Kolberga z r. 1886 dwa tytuły i opis zawartości również podzielony na dwie części: „Górale tatrzańscy i nowotarscy. Wycinki i wypisy.
Pieśni, tańce, muzyka, notaty bibliograficzne i varia” oraz „Spisz. Trochę
pieśni, nut i notaty.”
Opis Kopernickiego nie zachował się.
Według Karola Hławiczki2, który oglądał tekę 11 w roku 1936, znajdował się w niej wtedy przygotowany przez Zdziarskiego w roku 1905 rękopis
pt. Sąde[c]czyzna i Podhale, który obecnie przechowywany jest w Muzeum
1
2

Rkp. w tece 10 Śląsk, Arch. PTL sygn. 1170, k. 42.
K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” 1936, nr 17 (164).

233

�Etnograficznym w Krakowie. Zdziarski, przygotowując materiały Kolberga
do druku, uporządkował rękopisy zawarte w tece według swoich potrzeb,
zmieniając układ nadany przez Kolberga, i włączył do swego rękopisu jedną kartę z Kolbergowskimi zapisami ośmiu melodii wyjętą z teki 11.
Przechowywane w tece 11 zapisy zostały opublikowane w tomach
Góry i Podgórze (T. 44 i 45), stanowiąc tam podstawowy zasób źródeł
dotyczących Górali. Zamieszczono tam także melodie z karty znajdującej się
obecnie w rękopisie Zdziarskiego w Muzeum Etnograficznym (nr inw. I/369/
Rkp MEK, k. 229). Zapisy folkloru słowackiego opublikowano w T. 59/II
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. II Czechy, Słowacja. Nieliczne notatki i zapisy folkloru z innych regionów są
zamieszczone w tomach: Krakowskie (T. 6 i 73), Sanockie-Krośnieńskie
(T. 49–51), Pokucie (T. 29–30), Kieleckie (T. 76), Mazowsze (T. 24–25, 28,
i 41–42) oraz przeznaczone do tomu Miscellanea.
Teka 12. Podgórze, Myślenice, Wadowice
Sygn. Archiwum PTL: 1178–1184, łącznie kart 109.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Podgórze krakowskie po Myślenice (Mogilany, Kalwaria, Wadowice, Oświęcim), opis zawartości: „Monografia w pełni
materiałów w większej części oryginalnych (z muzyką) przygotowana, czeka układu i wykończenia”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „A. Materiały własne (w zupełnym nieładzie). Spory zbiór rozmaitego rodzaju, przeważnie pieśni i muzyki, inne
wszelkie szczegóły na niezliczonych świstkach. Materiał ciekawy, na monografię nie wystarczy, lecz dużo wiadomości dorywczych, a autentycznych,
zasługuje na uporządkowanie i wydanie. B. Wypiski i wycinki z rozmaitych
źródeł. Wskazówki do opracowania etnograficznego Podgórza. C. Rękopism
– inwentarz gospodarski wsi Głogoczowa z r. 1815.”
Obecnie teka zawiera materiały z terenu wskazanego tytułem, są to przeważnie czystopisy Kolberga, w części przygotowywane do monografii Podgórza. Ponadto znajdują się tam kopie rękopisów Kolberga wykonane przez
W. Kosińskiego (teksty) i osoby nieznane (nuty oraz część tekstów). Kosiński
przed rokiem 1914 przygotowywał do druku materiały Kolbergowskie z tej
teki i jego rękopisy są śladem tej pracy. Zapisy przechowywane w tece 12
zostały częściowo opublikowane przez Kolberga w cz. I Krakowskiego (T. 5),
a pozostałe wydano w tomach Góry i Podgórze (T. 44–45), w suplemencie do
234

�Krakowskiego (T. 73 cz. I–III), a także w Tarnowskiem–Rzeszowskiem (T. 48).
Inwentarz Głogoczowa nie zachował się w spuściźnie Kolberga, jego notatki
z tego dokumentu zamieszczono w suplemencie do Krakowskiego (T. 73/I).
Część rękopisów z teki 12 i ich kopii przeniesiona została przed rokiem
1953 do nowej teki 12a, zob. niżej.
Teka 13. Kraków
Sygn. Archiwum PTL: 1191–1194, łącznie kart 282.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kraków i okolica, opis zawartości: „Pieśni, podania, wycinki z gazet i wypisy, suplementa. Odpadki od drukowanych już
rzeczy w 4 tomach dzieła Lud, seria V, VI, VII i VIII, wydanego z pomocą
Akademii w latach 1870–1875”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Odpadki, bardzo niewiele lub nic niewarte od rzeczy wydanych w Krakowskiem. Składają się w połowie z wycinków i wypisów najrozmaitszych z innych dzieł, a połowie z notatek
własnych, przeważnie muzycznych”.
Na obecną zawartość teki 13 składają się rękopisy i nieliczne wycinki i druki, przeważnie związane z regionem krakowskim i w większości
opublikowane w T. 5. Przeważają rękopisy Kolberga – zapisy terenowe
pieśni i melodii, a także czystopisy pieśni pochodzących z jego badań i ze
źródeł drukowanych oraz notatki na tematy poruszane w monografiach
regionalnych. Ponadto znajdują się tu rękopisy Antoniny Konopczanki: dwa
zbiorki przyśpiewek, każdy liczący kilkadziesiąt tekstów, oraz dwa zeszyty
ze zredagowanymi przez nią bajkami, podaniami i materiałami wierzeniowymi, te ostatnie rękopisy oparte są na jej bezpośrednich zapisach zawartych w tzw. raptularzu, przechowywanym dziś w tece 45 Miscellanea.
W tece 13 znajduje się także obszerny zbiór przyśpiewek do krakowiaków z całej Polski, liczący ponad 2800 tekstów. Razem z podobnym zbiorem
przyśpiewek do kujawiaków, oberków i mazurów z teki 16 stanowi on
tekstowe uzupełnienie do przechowywanego dziś w tece 33 Miscellanea
rękopisu kilku tysięcy melodii tanecznych.
Wyraźnie wyodrębnionym zespołem są liczące 44 karty notatki pt. Nazwy rodowe mieszkańców miast i wsi (sygn. Arch. PTL 1194/3). Zapisane
tam nazwiska pochodzą prawdopodobnie ze źródeł drukowanych (prasa,
spisy klasyfikacyjne uczniów itp.), a zasięg geograficzny zbioru obejmuje
Galicję zachodnią i znaczną część wschodniej.
235

�Niedrukowane przez Kolberga materiały znalazły się przede wszystkim
w suplemencie do Krakowskiego (T. 73 cz. I–III), a także w uzupełnieniach
do innych monografii, tj. w tomach 71–72 i 74–80 Dzieł wszystkich, zgodnie ze swym regionalnym pochodzeniem.
Teka 14. Kielce
Sygn. Archiwum PTL: 1195–1203, łącznie kart 111.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kieleckie (Kielce, Stopnica, Miechów, Olkusz),
opis zawartości: „Wycinki z gazet i wypisy. Wesela, notaty i druki. Monografia stanowiąca dopełnienie wiadomości podanych przez ks. Siarkowskiego
do »Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej« (tomy 2, 3, 5 i 7). Wydana z pomocą Akademii w r. 1885–1886 jako Lud seria XVIII i XIX.”
Opis Kopernickiego z r. 1890 zanotowany bezpośrednio po informacjach o tece 13: „Podobneż odpadki dwojakiego rodzaju: n[umer]a »Gazety Kieleckiej«, »Ogniska Domowego« itp. Wypisy i wycinki z rozmaitych
pism. Materiały drobne, nie użyte do Kieleckiego, przeważnie muzyczne.
Z obu tych tek [tj. 13 i 14] żadnej osobnej pracy, nawet drobnej, zlepić
nie można, lecz jako materiały cząstkowe do czyjejś pracy dodatkowo
przydać się mogą.”
Obecnie w tece znajdują się przede wszystkim Kolbergowskie czystopisy pieśni i melodii (ponad 800), pochodzących z jego badań terenowych
w Kieleckiem, ponadto Kolbergowskie zapisy bajek, zagadek i przysłów
z Kieleckiego, rękopisy Władysława Siarkowskiego (przysłowia i Mapka
etnograficzna okolicy kieleckiej) oraz opis zwyczajów sobótkowych zanotowany na prośbę W. Siarkowskiego przez jednego z alumnów seminarium duchownego z Kielc. Poza rękopisami w tece znajdują się liczne
egzemplarze czasopism, w tym „Gazety Kieleckiej” z roku 1874 i „Ogniska
Domowego” z roku 1876 z artykułami W. Siarkowskiego. Część materiałów z tej teki wykorzystał Kolberg w monografii Kieleckiego (T. 18–19),
znaczna część opublikowana została w suplemencie do niej (T. 76), nieliczne zapisy pochodzące z innych regionów (Krakowskie, Przemyskie)
zamieszczono w odpowiednich tomach zgodnie z ich pochodzeniem regionalnym (T. 73 i 83).

236

�Teka 15. Tarnów, Rzeszów
Sygn. Archiwum PTL: 1204–1207, łącznie kart 208.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Tarnów. Rzeszów, opis zawartości: „Część
Jasielskiego i Sandeckiego. Pieśni z nutą, trochę szczegółów z życia ludu
i varia. Odpisy (np. o kuligu itd.)”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Spory zbiór pieśni z melodiami z dodatkiem drobnych notatek etnograf. wszelkiego rodzaju na świstkach; b) wypisy z rozmaitych źródeł – niewiele; c) wycinki z gazet – kilku”.
Obecnie w tece, zgodnie ze skrótowym wyliczeniem Kolberga i Kopernickiego, znajdują się rękopisy i wycinki z prasy w większości dotyczące
regionu określonego tytułem, te wydane zostały w T. 48 Tarnowskie-Rzeszowskie. Ponadto są tam także zapisy terenowe pieśni i melodii
z Sanockiego, z Rusi Czerwonej, z Przemyskiego, Krakowskiego, Lubelskiego i Mazowsza zamieszczone w odpowiednich monografiach i suplementach (T. 49–50, 56–57, 73, 75, 80 i 83). W tece znajdują się również
nieliczne kopie wykonane przez S. Udzielę, który znaczną część tekstów
i melodii z tej teki wydał drukiem pt. Tarnów–Rzeszów w tomie XI „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych” w r. 1910.
Ponadto przechowywany jest tu obszerny rękopis nieznanego autora pt.
Lud nasz, jego wiara, podania, zwyczaje etc. liczący 55 kart. Notatki
w nim zawarte w większości zamieszczone zostały w tomie Tarnowskie-Rzeszowskie (T. 48).
Teka 16. Radom, Opatów, Sandomierz
Sygn. Archiwum PTL: 1208–1213, łącznie kart 148.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Sandomierskie (Radom, Końskie, Opoczno,
Opatów, Sandomierz), opis zawartości: „Pieśni z nutą, wesela, zwyczaje,
powieści, przesądy itp. Wypisy. Z części materiałów wydane zostało w r.
1865 z własnych funduszów dzieło Lud, seria II (Sandomierskie).”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Resztki od Radomskiego i Sandomierskiego, składają się z: a) materiały oryginalne (opis 1–2 wesel, dość sporo pieśni,
tańce, po największej części przekreślone, więc już drukowane), rozmaite
notatki drobne, b) wypisy i wycinki małej wagi i niewiele; c) trochę wycinków i n[umer]a gazet. Nb. korzyść taka jak z teki 14 (Kieleckie)”.
Obecnie w tece znajdują się materiały opublikowane przez Kolberga w tomach Sandomierskie (T. 2) i Radomskie (T. 20–21). Są to zapisy
237

�terenowe pieśni, melodii i bajek, a także opisy wesel, ponadto pieśni zredagowane już do druku i duży zespół melodii tanecznych. Zapisy nie wydane
przez Kolberga zostały zamieszczone głównie w suplemencie do Radomskiego (T. 77).
W tece tej przechowywany jest także obszerny zespół tekstów przyśpiewek pt. Obertasy i mazurki, nie wymieniony przez Kolberga ani
przez Kopernickiego. Jest on skorelowany z rękopisem melodii tanecznych znajdującym się w tece 33 Miscellanea. Na 24 kartach spisanych
jest ponad 1800 przyśpiewek pochodzących w większości z badań terenowych Kolberga na terenie Królestwa Polskiego, tj. z Mazowsza, Lubelskiego, Radomskiego, Sandomierskiego, Kieleckiego, Kaliskiego i Kujaw,
nieliczne pochodzą z Wielkopolski (22 teksty). Znaczna część opublikowana jest przez Kolberga w różnych tomach, pozostałe zamieszczono razem
z melodiami w odpowiednich monografiach lub w suplementach do nich
(T. 71–80).
Teka 17. Lublin, Biłgoraj
Sygn. Archiwum PTL: 1214–1222, łącznie kart 106.
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Lubelskie (Lublin, Lubartów, Krasnystaw, Zamość, Janów), opis zawartości: „Odpadki nieliczne od monografii,
której dwa tomy wyszły z druku z pomocą Akademii w latach 1883 i 1884
jako Lud, seria XVI i XVII”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Same odpadki bez żadnej wartości, poprzekreślane przez samego O.K., więc albo drukowane w Lubelskiem, albo
przez niegoż odrzucone”.
Obecnie w tece 17 znajdują się rękopisy terenowe i czystopisy Kolberga
związane z Lubelskiem, rękopisy W. Ciesielskiego i jego rysunki dotyczące
również tego regionu oraz nieliczne zapisy folkloru pochodzące z Chełmskiego. Znaczną część materiałów z teki 17 wykorzystał Kolberg w monografii Lubelskie (T. 16–17), pozostałe są opublikowane w suplemencie do
tej monografii (T. 75) i w suplemencie do Chełmskiego (T. 82). W suplemencie do Lubelskiego zamieszczono także 26 rycin Ciesielskiego wraz z ich
opisem autorskim i krytycznymi komentarzami Wilhelma Kolberga. W tece
17 przechowywane były również listy Ciesielskiego do Kolberga, w r. 1963
zostały one przekazane do Biblioteki PAN w Krakowie i tam włączone do
teki z korespondencją Kolberga (sygn. 2185/1, k. 99–108).
238

�Teka 18. Ruś Czerwona, Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl
Sygn. Archiwum PTL: 1223–1229, łącznie kart 93.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona I (Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl), opis zawartości: „Wycinki i wypisy (głównie z czasopisma ros[yjskiego] »Cztienia«). Pieśni, tańce, zwyczaje, wesela, przesądy, baśni itp., Łemki,
Górale nadgraniczni (opis Torońskiego). Materiały w znacznej ilości do kilkotomowej monografii nagromadzone.”
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się, obecnej zawartości teki
18 dotyczyć mogą w części notatki Kopernickiego znajdujące się dziś w tece
38 i przytoczone tu jako opis rękopisów z teki 34 (zob. niżej). Część rękopisów znajdujących się pierwotnie w tece 18, a później w tece 34, obecnie
przechowywana jest w tekach Podkarpacie ukraińskie (sygn. 3195–3201
w zbiorach BN PAU i PAN).
Jan Biela opracowujący do druku zapisy z teki 18 w swoim wstępie 1 datowanym „Lwów, we wrześniu 1911” wymienia poza rękopisami Kolberga
i innych osób także druk: „Kazki zobraw Ignatij z Nikołowicz (Karpiński
w Samborskiem – [dopisek Kolberga]) nakładem Jakoba Sawczyńskoho,
Lwow 1861, stron 98, 8o . Mieści się tutaj 26 podań ludowych, drukowanych
cyrylicą. Tytuł zbiorku i nagłówki poszczególnych kazek przepisał Kolberg ołówkiem w alfabecie łacińsko-polskim i dodał po prze[d]mowie spis
rzeczy.” Następnie Biela wymienia jeszcze: „Rękopis z r. 1745 obejmujący
17 kart in folio. Z tych trzy niezapisane, reszta zawiera Pretensje dóbr wsi
Olszanicy i Serednicy na groncie spisane anno 1745, tudzież Kontrakt
trzyletni browarni Olszanicy in a[nno] 1745”.
Obecnie w tece 18 znajdują się pieśni z Krynicy w zapisach terenowych Kolberga, jego odpisy tekstów ze zbiorów: Ż. Paulego Pieśni
ludu ruskiego w Galicji i J. F. Hołowackiego Narodnyja pieśni Galickoj i Ugorskoj Rusi („Cztienia” 1863–1867 i 1870), opis wesela z okolic Dubiecka w rkp. nieznanego autora, Ruskoje wesile J. Łozińskiego
(Przemyśl 1835) w przekładzie Kolberga oraz nieco wycinków z prasy
i notatek. Nie ma natomiast w spuś­c iźnie Kolberga wymienionych przez
J. Bielę dokumentów z połowy XVIII wieku dotyczących Olszanicy i Serednicy (pow. Lesko) oraz drukowanego zbioru Kazki (Lwów 1861) Ihnatija z Nikołowicz (Karpińskiego). Wymieniony przez Kolberga „opis
Torońskiego”, tj. odpis artykułu A.J. Torońskiego Rusiny–Lemki z Zorji
1

Rkp. wstępu J. Bieli znajduje się w tece 18a, sygn. Arch. PTL 1230, k. 1-3.

239

�halickiej, znajduje się w zbiorach BN PAU i PAN w tece o sygnaturze
3201 (zob. niżej).
Przechowywane w tece 18. materiały opublikowane zostały w tomach:
Góry i Podgórze (T. 44–45), Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–50), Ruś Czerwona (T. 56) i w suplemencie do Przemyskiego (T. 83) – tam przekład opisu
wesela J. Łozińskiego. Zapisy w języku ukraińskim pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian wschodnich
(T. 58, przygotowany do druku).
Teka 19. Ruś Czerwona
Sygn. Archiwum PTL: 1238–1244, łącznie kart 476.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona II (Lwów, Żółkiew, Bełz,
Złoczów), opis zawartości: „Wycinki i wypisy (z różnych pism lwowskich
i »Cztienii« rosyjskich). Pieśni z nutą, tańce, zwyczaje. Materiał najobficiej z Złoczowskiego (mianowicie z Zadwórza, Jaryczewa, Oleska itd.)
zebrany”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Materiały ogólnie tyczące się R. Czerwonej, składają się: 1. z małej ilości oryginalnych, przeważnie pieśni,
wartość niewielka, 2. wypisy z rozmaitych źródeł, przeważnie pieśni z Hołowackiego »Cztenija«; b) Ze Lwowa i okolic odrobina oryginalnych bardzo
małej wartości, przeważnie piosnki z melodiami, trochę wypisów z rozm.
miejsc, również niewiele warte; c) z p[owia]tu żółkiewskiego oryginalnych
materiałów garstka, przeważnie piosnki z melodiami, moc pieśni wypisanych z Hołowackiego, Wacława z Oleska i Ż. Paulego; d) Z p[owia]tu złoczowskiego bardzo bogaty zbiór pieśni spisanych przez siebie we wsiach
Zadwórze i Ubinie, z dodatkiem innych zapisków etnograficznych, wypisy
pieśni z Hołowackiego, W. z Ol[eska] i Ż. Paulego.”
Materiały z teki 19 przygotowywał do druku W. Grzegorzewicz w r. 1902
i wśród rękopisów Kolberga znajdują się liczne sporządzane przez niego
kopie, opracowania tego jednak wtedy nie wydano. W nielicznych przypadkach, gdy nie zachowały się oryginały, tj. rękopisy Kolberga, kopie Grzegorzewicza traktowane były jako źródło w czasie przygotowywania do druku
odpowiednich tomów Dzieł wszystkich. Rękopisy w tece Grzegorzewicz
ułożył według powiatów, posługując się notami lokalizacyjnymi Kolberga,
a w obrębie materiałów z jednego powiatu rzeczowo zgodnie z planem
tomów Ludu.
240

�Obecnie w tece znajdują się wskazane przez Kopernickiego rękopisy
dotyczące Rusi Czerwonej, są to zapisy terenowe tekstów i melodii wykonane przez Kolberga przede wszystkim w Zadwórzu, Ubiniu i Lubszy, oraz odpisy ze zbiorów pieśni J. F. Hołowackiego i Ż. Paulego. Są też tam nieliczne
notatki Kolberga z czasopism i innych publikacji na temat Rusi Czerwonej.
Wszystkie materiały z tytułowego regionu zostały opublikowane w tomach
Ruś Czerwona (T. 56–57). Materiały z innych regionów zamieścił Kolberg
w Chełmskiem (T. 34) oraz w Pokuciu (T. 30), pozostałe opublikowano
w Sanockiem-Krośnieńskiem (T. 49–51) i Rusi Karpackiej (T. 54–55), a pojedyncze zapisy z Wołynia w suplemencie do tego regionu (T. 84).
Teka 20. Ruś Czerwona III, Stryj, Brzeżany, Stanisławów, Tarnopol,
Czortków, Bukowina, Pokucie, Ruś Węgierska
Sygn. Archiwum PTL: 1245–1257, łącznie kart 693.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona III (Stryj, Brzeżany, Podole galicyjskie), opis zawartości: „Wypisy i notaty. Pieśni z nutami, wesela, tańce
(z Barysza, Buczacza). Bojki, ich zwyczaje. A nadto: część Bukowiny i Rusi
węgierskiej (z »Cztieni«).” Na oryginalnej okładce teki nad tytułem zapisanym przez Kolberga dwie notatki dwu różnych nieznanych osób: „Kolberg”
i „Grzegorzewicz”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Stryj (Bojki) – Orygin[alnych] mater[iałów] bardzo mało i niewielkiej wartości, wypisy, moc z Hołowackiego
i innych; 2. Brzeżany – orygin[alnych] prawie nic, wypisy ciekawe; 3. Stanisławów – orygin[alne] materiały bardzo dobre (pieśni, wesele, rozmaite
drobne wiadomości spisane w Baryszu), wypisów niewiele z Hołow[ackiego]; 4. Tarnopol – same wypisy! z Hołowack. [i z] »Zorzy« 1860 złą fonetyką;
5. Czortków – same wypisy, parę piosnek oryg[inalnych] licho zapisanych
przez kogoś i przysłanych; 6. Bukowina – same wypisy z Hołow[ackiego],
i tego bardzo niewiele, wycinki o rabinie sadogórskim; 7. Ruś Węgierska –
same wypisy z Hołowackiego, do nich zamieszały się widocznie pieśni z Pokucia, poprzekreślane, więc zapewne już drukowane. Ergo: tylko materiały
z Barysza utworzą całość dość pokaźną i cenną, jako cząstkowy materiał do
artykułu w »Zbiorze Wiadom.« lub rozdziału w Materiałach drobniejszych
O.K. osobno wydanych.”
Obecnie w tece 20 znajdują się rękopisy terenowe Kolberga, głównie
z Barysza, oraz jego odpisy z różnych druków, m.in. transkrypcja artykułu
241

�J. Łozińskiego Hałahiwki drukowanego w pracy zbiorowej Zorja halickaja jako album na hod 1860, większość stanowią odpisy pieśni ze zbiorów
W. Zaleskiego, Ż. Paulego i J. F. Hołowackiego. W rękopisach terenowych
Kolberga liczne są szkice zabudowań, sprzętów i ubiorów. Przeważającą
część stanowią materiały dotyczące Rusi Czerwonej i Podola (T. 56–57
i T. 47), ale są także pochodzące z Wołynia (T. 36) i z Białorusi (T. 52).
Znaczna część odpisów z drukowanych zbiorów pieśni nie ma not lokalizacyjnych, te zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian wschodnich
(T. 58, przygotowany do druku). Ponadto w tece 20 znajdują się rękopisy
ze zbiorów A. Kucharskiego z zapisami pieśni słowackich opublikowane
w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz.
II Czechy, Słowacja (T. 59/II) oraz dotyczące Bojków, które zamieszczono
w Rusi Karpackiej (T. 54).
Materiały z teki 20 przygotowywał do druku w latach 1901–1902 Wojciech Grzegorzewicz, jednak jego opracowania wówczas nie wydano. Podobnie jak w tece 19 również i w tej ułożył materiały według powiatów,
których dotyczyły zawarte w tece rękopisy, a następnie rzeczowo. W tece
20 znajdują się wykonane przez niego liczne kopie rękopisów Kolberga.
W niewielu przypadkach, gdy nie zachowały się oryginały, kopie Grzegorzewicza w czasie przygotowywania do druku odpowiednich tomów Dzieł
wszystkich traktowane były jako źródło.
Teka 21/22. Pokucie
Sygn. Archiwum PTL: 1258–1260, łącznie kart 175.
W spisie Kolberga z r. 1886 były to dwie osobne teki z tytułami Pokucie I i Pokucie II. Opis zawartości pierwszej: „Notaty, wypisy i odpadki
materiałów z Kołomyi, Horodenki, Czortowca, Jasienowa itd. użytych do
monografii, którą z własnych funduszów wydałem w latach 1882 i 1883
pt. Pokucie tom 1 i 2.” Opis drugiej: „Wypisy i wycinki. Przesądy, czary,
podania i kazki. Obejmuje wraz z tańcami obfity materiał do tomu 3 Pokucia1.”
W opisie Kopernickiego z r. 1890 teki są połączone i opisane jako jedna:
„Same odpadki od Pokucia, zupełnie nie do użycia, chyba jako dodatkowy
niby materiał do prac innych, np. kilka piosnek huculskich w rękopismie
1 W latach 1888 i 1889, już po sporządzeniu przytaczanego tu spisu, Kolberg wydał III i IV
część Pokucia (T.31-32),

242

�nauczyciela z Ispasa; oryginal[ne:] a) rękopism z Ispasa, b) notatki i bruliony
O.K. o wystawie kołomyjskiej, c) kilka piosnek i innych drobnych rzeczy,
podobno zużytkowanych już w Pokuciu; wypisy, nic ważnego, ciekawy
przekład z czeskiego Wagilewicza rozprawy o Bojkach i Hucułach i Biłousa z ruskiego o kupale.” Na obwolucie dodatkowa notatka Kopernickiego
o rękopisie Jurczenki z Ispasa: „Miedzy nimi nie użyte pieśni huculskie
z Kosmacza i Brustur”.
Obecnie w tece znajdują się dwa rękopisy Bazylego Jurczeńki, nauczyciela z Ispasa, prezentowane na wystawie etnograficznej w Kołomyi i przekazane Kolbergowi przez jej komitet organizacyjny: obszerny rękopis Pieśni
(62 karty) i początek rękopisu bajek. Zachowały się także wymienione przez
Kopernickiego Kolbergowskie przekłady rozpraw J. Wagilewicza o Bojkach,
o Hucułach i na temat wierzeń drukowane w „Časopisie Českého Museum”
w latach 1838–1841 i przekład (w znacznej części transkrypcja) rozprawy
o obchodach kupały wydanej we Lwowie w 1861 r. (prawdopodobnie autorstwa F. Biłousa). Ponadto w tece tej przechowywane są obszerne odpisy
przyśpiewek ze zbiorów Ż. Paulego i J. F. Hołowackiego. Te materiały zostały wykorzystane przez Kolberga przede wszystkim w Pokuciu (T. 30–32),
a w Dziełach wszystkich w tomach Podole (T. 47), Ruś Karpacka (T. 54–
–55), Białoruś (T. 52), a także w suplementach do Pokucia (T. 81), Przemyskiego (T. 83) i Wołynia (T. 84). Teksty ukraińskie nie mające not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian Wschodnich
(T. 58, przygotowany do druku). Z redagowaniem Pokucia związane są
znajdujące się tu trzy listy pytań dotyczące różnych problemów etnograficznych, opublikowano je w aneksach w suplemencie do Pokucia (T. 81)
jako przykłady metod pracy Kolberga. W tece 21/22 znajduje się też rękopis
W. Dundera z pieśniami ukraińskimi i czeskimi, wydanymi odpowiednio
do swego pochodzenia w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich, cz. II Czechy, Słowacja (T. 59/II) i Materiały do etnografii Słowian
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).
W r. 1904 pieśni z rkp. B. Jurczeńki pochodzące z Huculszczyzny, wydał
S. Zdziarski pt. Pokucie w tomie VII „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. W Dziełach wszystkich teksty te zamieszczono w Rusi Karpackiej (T. 54–55), podstawą druku były oryginalne zapisy Jurczeńki, a w części ich kopie sporządzone przez Kolberga, niekiedy
z zapisanymi przez niego melodiami.

243

�Teka 23. Huculi
Sygn. Archiwum PTL: 1261–1280, łącznie kart 356.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Pokucie III. Hucuły, opis zawartości: „Wycinki
i odpisy (z Witwickiego, Wagilewicza, Ilkiewicza itd.) Kraj, pieśni, zwyczaje,
skazki. Opryszki. Monografia znacznie już posunięta naprzód.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) luźne notatki i materiały własne na
kartkach, ilość niewielka; b) luźne wypisy i wycinki, również niewiele;
c) materiały uporządkowane i przygotowane do wydania, składają się po
większej części z wyciągów i wypisów ze źródeł rozmaitych, obok tego jest
sporo rzeczy oryginalnych przez O. Kolberga zapisanych w Żabiu i Kołomyi
i nieco przysłanych mu przez osoby miejscowe.”
Obecnie w tece znajdują się materiały Kolberga z Huculszczyzny, na które składają się jego zapisy terenowe, głównie z Żabiego, rękopisy kilku innych osób, oraz liczne wyciągi i wypisy z druków na temat grup etnicznych
zasiedlających Karpaty. Kolberg wykorzystał tu prace wydawane w ciągu
blisko stu lat – od opisu podróży B. Hacqueta z r. 1790 do zbioru pieśni z r.
1887. Przechowywane są w tej tece także niektóre rękopisy należące do dokumentacji Wystawy Etnograficznej zorganizowanej w Kołomyi w 1880 r.
Do nich należy m.in. spis 54 okazów z Kosmacza, w którym poza nazwami
przedmiotów podane są nazwiska wytwórców, ceny i nazwiska właścicieli.
Kolberg planował wydanie zapisów z Huculszczyzny w ostatniej, piątej części Pokucia i w pewnej części notatki w tece 23. są uporządkowane według
planu monografii regionalnej i opatrzone tytułami, np.: „Kraj”, „Lud” (tu
m.in. „Chata”, „Rola”, „Pasterstwo”), „Zwyczaje przy uroczystościach”, „Boże
Narodzenie”. Większość zgromadzonych materiałów została zamieszczona
w tomach Ruś Karpacka (T. 54–55), ponadto w tomach Ruś Czerwona
(T. 56–57) i w suplemencie do Przemyskiego (T. 83). Kilka pieśni wydrukował Kolberg wcześniej w monografii Pokucia (T. 30 i 31).
Teka 24. Podole
Sygn. Archiwum PTL: 1281–1284, łącznie kart 75.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Podole rosyjskie, opis zawartości: „Kilkadziesiąt
pieśni z nutami. Wycinki, wypisy (z Rollego itd.) i wskazówki bibliograficzne.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Zupełnie do niczego. Zawiera trochę wypisów i wycinków o Podolu i garstkę materiałów, tj. pieśni z melodiami
i innych drobnych zapisków, które już użyte do artykułu drukowanego
244

�w »Zbiorze Wiadomości«, do nich należą i piosnki z Pobereża przez dra
Szopowicza przysłane. W dodatku jest rękopism niewielki jakiejś rozprawki niby historycznej o Podolu przez Jaroszewicza. Można to oddać do Bibl.
Jagiellońskiej.”
Obecnie w tece znajdują się rękopisy pieśni (teksty i melodie) z Podola
zapisane przez Kolberga ze słuchu i wydane przez niego w r. 1888 w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, jego notatki z publikacji oraz
egzemplarze gazet z artykułami na temat regionu. Materiały te zamieszczono w tomie Podole (T. 47). Ponadto w tece przechowywany jest wspomniany przez Kopernickiego rękopis J. Jaroszewicza Pogląd etnograficzno-historyczny na Podole, pominięty w tomie 47 Dzieł, ponieważ nie ma
wartości jako źródło etnograficzne lub historyczne. Rękopis Z. Moszyńskiej
z pieśniami z Pobereża i jego kopia wykonana przez H. Szopowicza, wymienione przez Kopernickiego, zostały przeniesione do teki 25 Ukraina,
ale nie wiadomo przez kogo i kiedy. Nieliczne zapisy pieśni z Mazowsza
zamieścił Kolberg w monografii tego regionu (T. 28), pozostałe spoza Podola
drukowane są w tomach Mazury pruskie (T. 40) i Mazowsze cz. VII (T. 42),
a ukraińskie pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach
do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).
Teka 25. Ukraina
Sygn. Archiwum PTL: 1285-1289, łącznie kart 184.
Tytuł Kolberga z r. 1886 także: Ukraina, opis zawartości: „Wypisy i notaty. Nieco pieśni z nutami. Drobiazgi. Rękopis po śp. Nowosielskim (Marcinkowskim) pozostały jako tom 3 jego Ukrainy (dwa pierwsze tomy wyszły
z druku w Wilnie) obejmujący pieśni i opis wesela (aneks)”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Materiały oryginalne składają się jedynie ze zbioru melodyj i pieśni spisanych przez samego O.K. w Warszawie
od służby dworskiej mieszkających tam panów ukraińskich. Przydadzą się
jako uzupełnienie zbioru p. Zimmerowej w »Zbiorze Wiadom.«, albo do
innej podobnej pracy; b) wypisy, wycinki i notatki z najrozmaitszych źródeł,
ostatnie niezmiernie cenne dla każdego, kto pracuje nad etnografią Ukrainy.
Nb. Te rzeczy warto wybrać i oddać do użytku p. Z. Wolskiego dla zamierzonej przez niego bibliografii etnograficznej polskiej.”
Na obwolucie podteczki o sygn. 1285 notatki Kopernickiego: „Melodie i pieśni ukraińskie po największej części spisane przez samego O. K.
245

�w Warszawie od służby dworskiej panów ukraińskich tam mieszkających,
np. podobno p. Tytusa Piotrowskiego z Rozalówki w pow. kijowskim (mylnie zaznaczono: w owruckiem gub. mińskiej!). Nieco piosenek przysłanych
mu przez inne osoby. Nb. nie ma zeszytu spisanego przez p. Leokadię Kopernicką, bratową moją, który posłałem Kolb. z Kijowa w r. 1858 czy 59.”
Obecnie w tece znajdują się materiały wymienione przez Kolberga
oraz druk: Pieśni ludu ukraińskiego. Dumki na fortepian, w opracowaniu P. Leo­narda (Warszawa 1856), zawierający 35 utworów. Nie ma dziś
w spuściźnie Kolberga rękopisu A. Marcinkowskiego wymienionego wyżej w opisie zawartości tej teki. W roku 1883 obok informacji o rękopisie
Marcinkowskiego Kolberg odnotował: „w ręku dra Kopernickiego” (notatka
w spisie tek z 7 maja 1883, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72), jednak
w późniejszych spisach tek z lat 1886 i 1887 rękopis Marcinkowskiego jest
wymieniany jako znajdujący się w tece 25. Ponieważ notatki Kopernickiego na temat zawartości teki 25 są niepełne, dotyczą tylko jej części, nie
wiadomo czy rękopis ten znajdował się w tece w czasie, gdy opiekował
się nią Kopernicki, czy został z teki wyjęty jeszcze przez Kolberga, czy później przez inne osoby. Brak również informacji o rękopisie L. Kopernickiej,
wspomnianym przez I. Kopernickiego.
Pieśni i melodie ukraińskie zapisane przez Kolberga zostały zamieszczone w kilku tomach: Wołyń (T. 36 i 84 ), Podole (T. 47), Białoruś-Polesie
(T. 52) oraz Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku). Również w tych tomach zostały wydane nieliczne w tej
tece odpisy pieśni ze zbiorów innych autorów (m.in. Mykoły Łysenki) i rękopisy innych osób, np. pieśni z Podola zapisane przez Z. Moszyńską.
Teka 26
Zawartość dawnej teki nr 26 podzielona jest obecnie na dwie jednostki
archiwalne znajdujące się w zbiorach BN PAU i PAN (sygn. 3206 i 3207).
Tytuł Kolberga z r. 1886: Wołyń, opis zawartości: „Wycinki, wypisy i notaty. Wesela, pieśni, zwyczaje, tańce i muzyka od Kowla, Łucka, Żytomierza
i Zwiahla”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Moc wielka pieśni z melodiami spisanych przez samego O.K. w okolicach Kowla (najwięcej), Lubomli, Dubna
i Żytomierza, miedzy nimi jest parę opisów wesel, tańce, trochę innych
materiałów i notatek. Nb. można złożyć z tego cały tom niezbyt szczupły;
246

�b) Wypisy, wycinki i notatki z rozmaitych źródeł, stosunkowo do oryginalnych w liczbie niewielkiej; c) Rękopism oprawny Prusinowskiego, bajki wołyńskie, spisane przez niego w r. 1835 i opowiedziane przez niego, bardzo
ciekawe i warte rychłego wydania w »Zbiorze Wiadom.«.”
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną
PAU odnotowano brak tej teki, być może była już wówczas przekazana do
Biblioteki PAU.
Zachowane rękopisy z dawnej teki 26 znajdują się obecnie w BN PAU
i PAN w dwu zespołach wymienionych wyżej.
Teka 27
Zawartość danej teki nr 27 podzielona jest obecnie na cztery jednostki archiwalne znajdujące się w zbiorach BN PAU i PAN (sygn. 3202–3205), zaś
materiały ikonograficzne znajdują się w tece rycin w Archiwum PTL (teka
47, sygn. 1354/III).
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Ruś Chełmska i Podlaska, opis zawartości: „Wypisy i bibliografia. Materiały wzięte z Gołębiowskiego, Kunickiego
itd. Inne zebrane i dostarczone na miejscu w obfitości wraz z notatami dotyczącymi języka. Monografia uporządkowana i przygotowana do druku”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Kupa odpadków wszelkich od tomu
I-go [tj. Chełmskiego cz. I, T. 33], b) pieśni i tańce z grubsza uporządkowane,
materiały na tom II, c) wierzenia, czary, wróżby, przysłowia, bajki, materiały na tom III.”
Zachowane rękopisy z tej teki znajdują się w czterech zespołach wymienionych wyżej oraz w tece 47.
Teka 28. Polesie
Sygn. Archiwum PTL: 1290–1291, łącznie kart 97.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Polesie wołyńskie i Pińszczyzna, opis zawartości: „Wypisy różne (przeważnie z Zienkiewicza). Nieco oryginalnych
pieśni i nut. Wycinki i wskazówki bibliograficzne”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1) 3–4 melodie z Mozyrskiego i Owruckiego, które znalazłem zabłąkane w tece Wołynia i tu przełożyłem; 2) jakaś bajeczka o Żydzie (z Kobryńskiego) zapisana przez samego O.K. Resztą
są to tylko wypisane z dzieła R. Zieńkiewicza (wszystkie podobno) pieśni
zwyczajne i obrzędowe, bez żadnej melodii, w dodatku wypisy i notatki
247

�z rozmaitych źródeł. Na koniec niewielka paczka pieśni przez kogoś spisana w Borowej w Pińszczyźnie. Nie wiadomo, czy dobrze, bo językiem
wołyńskim, lecz nie poleskim, białoruskim, zupełnie odmiennym od Zieńkiewicza. Te pieśni wszystkie były już drukowane w XIII tomie »Zbioru
Wiadomości« i na rękopisie poprzekreślane. Wszystkie wyrzuciłem. Ostatecznie w tej tece nic nie ma oprócz przepisanego Zieńkiewicza, i to podobno z błędami fonetycznymi.”
Obecnie w tece znajdują się Kolbergowskie odpisy ze zbioru R. Zienkiewicza Piosenki gminne ludu pińskiego (Kowno 1851), nieliczne zapisy melodii
wykonane przez Kolberga, odpisane przez niego fragmenty artykułów z prasy
i noty bibliograficzne prac odnoszących się do Polesia. Materiały te zostały
wydane w tomie Białoruś-Polesie (T. 52) razem z innymi związanymi z Białorusią, tylko dwie pieśni zamieszczono w suplemencie do Wołynia (T. 84).
Teka 29. Białoruś, Grodno
Sygn. Archiwum PTL: 1291–1297, łącznie kart 155.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Białoruś (Grodno, Mińsk, Witebsk), opis zawartości: „Zwyczaje, obrzędy, pieśni, notaty, wypisy (przeważnie z ros. Statisticzeskije opisanie guberni grodzieńskiej).”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Jest kilkadziesiąt melodyj pieśni z rozmaitych stron jako materiał oryginalny. Reszta same wypisy i notatki. NB. jedna kolęda łotewska, którą można będzie dołączyć do pracy p. Ulanowskiej.”
Obecnie w tece przechowywane są rękopisy Kolberga dotyczące głównie Białorusi i Litwy, a nieliczne także Mazowsza i Radomskiego. M.in.
znajduje się tu zeszyt z zapisami pieśni weselnych z Białorusi z okolic Witebska i z pieśniami z Radomskiego oraz z innych regionów (sygn. 1295).
Są to prawdopodobnie najwcześniejsze Kolbergowskie zapisy folkloru.
W tece są także noty bibliograficzne, wypisy i notatki z artykułów w czasopismach i z prac zwartych, m.in. z Ludu Gołębiowskiego i z publikacji
E. Orzeszkowej oraz wycinki z gazet. Spośród nielicznych rękopisów innych osób wymienić trzeba obszerny artykuł F. Staszica Wycieczka nad
brzegi Berezyny (drukowany w „Tygodniku Ilustrowanym” w r. 1863).
Rękopis Kolbergowskiego tłumaczenia fragmentów pracy P. Bobrowskiego Grodnenskaja gubernija …, wspomnianego przez Kolberga jako Statisticzeskije opisanie…, wydanej w Petersburgu w 1863 r., znajduje się
obecnie w tece Miscellanea, sygn. 2184 (dawniej 2183) w BN PAU i PAN.
248

�Opublikowany został w T. 52 Białoruś-Polesie z szerszym komentarzem
Kolberga na temat rozważań Bobrowskiego o dialektach białoruskich.
Nieliczne zapisy pieśni wydał Kolberg w Pieśniach ludu polskiego (T.
1) w 1857 r. Materiały zawarte w tece 29 zostały wykorzystane w T. 52
Białoruś-Polesie i w T. 53 Litwa oraz w suplemencie do Radomskiego
(T. 77) i do Mazowsza (T. 80), zapisy pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczone są w tomie Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T.
58, przygotowany do druku).
Teka 30. Litwa
Sygn. Archiwum PTL: 1298–1302, łącznie kart 312.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Litwa etnograficzna, opis zawartości: „Wycinki i odpisy. Bibliografia dotycząca Litwy i Żmudzi. Spis miejscowości.
Zwyczaje, podania i legendy litewskie i żmudzkie. Trochę pieśni, przysłów
i zagadek. Odpadki od artykułu Pieśni litewskie drukowanego [w r. 1879]
w tomie 4 »Zbioru Wiadomości do Antropologii [Krajowej]«.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1) Materiały oryginalne dostarczone przez
rozmaite osoby, niewiele, lecz są rzeczy ciekawe, z których da się ułożyć
przyczynek niezły do »Zb. Wiad.«; 2) Rękopismy: a) Akielewicza Dajnes
žamajtiu, odpis, nie wiadomo czy cały? b) Jaroszewicza Zarysy z czasów
pogańskiej Litwy; c) O. Kolberga spis bibliograficzny dzieł itd. o Litwie
jako uzupełnienie pracy Karłowicza; d) jakiś stary rękopis sądowy z Litwy
z r. 1741 (oddałem do Bibl. Jagiell.); 3) Wypisy, notatki i wycinki z rozm[aitych] źródeł: a) o Litwinach z Augustowskiego i Pruskich; b) o Litwie naszej
i Żmudzi.” Na obwolucie kart o sygn. 1298 notatka Kopernickiego taka sama
jak wyżej w punkcie 1, z dopiskiem J. Karłowicza: „Trzeba bardzo ostrożnie
korzystać z tych przyczynków, J.K.”.
Obecnie w tece przechowywane są wymienione przez Kopernickiego materiały dotyczące Litwy, oprócz „starego rękopisu sądowego” z 1741 r. oddanego przez niego do Biblioteki Jagiellońskiej. M.in. są to rękopisy M. Akielewicza, J. Jaroszewicza i T. Narbutta, oraz bibliografia opracowana przez
Kolberga. Wszystkie zapisy dotyczące Litwy są wydane w T. 53. Ponadto są
w tej tece wycinki z prasy, m.in. z artykułem Kolberga Pieśni ludu polskiego
i litewskiego zamieszczonym w „Kalendarzu” J. Jaworskiego na rok 1857
oraz pojedyncze zapisy z Krakowskiego i Mazowsza. Te ostatnie wydane
w uzupełnieniach do odpowiednich monografii regionalnych (T. 73 i 80).
249

�Teka 31. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1303–1304, łącznie kart 62.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea I, opis zawartości: „Bibliografia.
Notatki.” Na okładce teki tytuł ręką Kolberga „Miscellanea. Ukaz o włoś­
cianach”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „ 2 arkusze: Spis rzeczy z »Przyjaciela
Ludu« od r. 1834–1849 jako materiał do literatury etnograficznej; 6 arkuszy
i kilka kartek z podobnąż notatką z »Bibl. Warsz.«, »Tygodn. Ilustr.« i innych pism oraz o rozmaitych dziełach; na kartkach notatki bibliograficzne
o muzyce w ogóln. i ludowej w szczególności; kopia podania do Akademii
Umiejętności dn. 10 II 1873 o stałą subwencję na wydawnictwa po 1000
złr. na tom; wewnątrz rozmaite listy i dokumenty tyczące się prenumeraty
na Lud wielkopolski i inne notatki i wiadomości. Druki rozmaite mogące przydać się Bibl. Jagielloń[skiej] i osobom prywatnym.” Ostatnie zdanie
skreślone i zastąpione notatką: „Odniosłem do Bibl. Jagiell.”.
Obecnie w tece tej przechowywane są noty bibliograficzne artykułów
etnograficznych, folklorystycznych i krajoznawczych, a także rycin z wielu roczników prasy polskiej z XIX w. i z prac zwartych, m.in. kompletna
kwerenda w tym zakresie całości „Przyjaciela Ludu” i wielu wczesnych
roczników „Kłosów” i „Tygodnika Ilustrowanego” oraz zapisy bibliograficzne artykułów z innych czasopism polskich głównie z lat 1804–1865. Not
bibliograficznych jest około 1800, są one zamieszczane w spisach „Literatura cytowana i odnotowana przez Kolberga” w tomach 39–84 Dzieł wszystkich, odpowiednio do regionu lub tematu publikacji, której dotyczą. Ponadto w tece 31 znajduje się kilka notatek o muzykach polskich i francuskich,
spisy kompozytorów polskich – twórców mazurków (zamieszczone w cz. II
Pism muzycznych) oraz zapiski na temat subskrypcji Poznańskiego. Nie
ma natomiast wspomnianej przez Kopernickiego kopii pisma w sprawie
dotacji na druk Ludu. Prawdopodobnie był to dokument znajdujący się
teraz w zbiorach BN PAU I PAN, opublikowany z tą samą datą (10 II 1873)
w Korespondencji … cz. I (T. 64). Nie ma też w tece druków, m.in. wymienionego przez Kolberga „Ukazu o włościanach”.
Teka 32. Teki tej nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 2, opis zawartości: „Wycinki, odpisy i druki odnoszące się do Górali i Podgórza”.
250

�Opis Kopernickiego z r. 1890: „Zawierała »Czasu« z r. 1873 nr 119, 121,
132, 134, 137, 139, 237 i 245, a w nich artykuły ekonomiczne o ludzie
naszym i wiadomości o »Banasiu«, maniaku religijnym, który wystrzelił
w Tarnowie do księdza przy ołtarzu. O tymże »Kraj« krakow[ski] z r. 1873
nr 119. Oprócz tego nr 97 »Czasu« z r. 1875 z artykułem wstępnym czysto
ekonomicznej [treści]. Ponieważ tedy teka ta nie zawierała zgoła żadnych
materiałów etnograficznych, więc wszystko z niej zostało wyrzucone, a teka
ta ze spisu wykreślona.”
W zachowanych materiałach Kolberga nie ma obecnie druków wymienionych przez Kopernickiego.
Teka 33. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1305–1310, łącznie kart 178.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 3, opis zawartości: „Muzykalia, odpadki od serii I (Pieśni ludu polskiego). P[ieśni] żniwiarskie.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Muzykalia. Obertasy, pieśni itd. Zawiera
poprzekreślane, a więc wydane już melodie i pieśni w brulionach najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane. Nie tykając ich, zachowałem jako
autografy i okazy dające wyobrażenie o tym w jaki sposób śp. Oskar Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu.”
Obecna zawartość teki nie odpowiada notatce Kolberga, a opis Kopernickiego odnieść można raczej do rękopisów z obecnej teki 43 Mis­
cellanea, gdzie dziś znajdują się właśnie „bruliony najpierwotniejsze”,
czyli zapisy terenowe Kolberga. W tece 33 przechowywane są teraz również muzykalia, ale są to dwa zespoły czystopisów zestawionych według
dwu różnych zasad. Jeden, liczący 82 karty, zawiera ponad 3200 melodii.
Sądzić można, że jest to rodzaj kartoteki, czy „magazynu” melodii tanecznych, do którego Kolberg wpisywał utwory zanotowane w terenie
przed rokiem 1857 (zob. s. 98-100 w tym tomie). Drugi to karty, na których wpisywał warianty pieśni wybierane według wątków tekstowych,
z melodiami i notami lokalizacyjnymi. Niektóre z nich mają opracowany
akompaniament, co świadczy również o wczesnym okresie ich powstania. „Odpadki od serii I” wymienione przez Kolberga to tylko jedna karta
z charakterystyką niektórych wątków balladowych, notatki te wykorzystano w przypisach źródłowych w tomie Pieśni ludu polskiego. Suplement do t. 1 (T. 80).
251

�Nie ma dziś w tece zespołu pieśni żniwiarskich wymienionego przez
Kolberga, nie ma go również jako osobnego rękopisu lub zespołu rękopisów
w innych tekach.
Pieśni opracowane na głos z towarzyszeniem fortepianu zostały wydane
w tomie 67 cz. I i II, pozostałe w odpowiednich monografiach regionalnych.
Teka 34. Teki tej nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 4, opis zawartości: „Gry, zabawy,
tańce”. We wcześniejszym spisie, wykonanym przez Kolberga w 1883 r.
(rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72), teka 34 ma tytuł taki sam, ale inną
zawartość: „Pieśni żniwiarskie (ogólnopolskie). Odpadki z Poznańskiego,
spis nazw”. Obok widnieje notatka Kopernickiego: „Sam Kolberg wypróżnił,
włożywszy natomiast materiały do Sanockiego”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały oryginalne: 1. Podgórze polskie (Rymanów, Wzdów, Iwonicz, Dynów), materiały na tomik niewielki. 2.
Podgórze ruskie od górnego Sanu i Dniestru (Ustrzyki D., Czaszyn, Leszczowate, Boberka), piękne materiały na duży tom lub 2 mniejsze. 3. Górale ruscy (Połonińcy) od Procisnego i Baligrodu, włączy się do mojej monografii
o Góralach ruskich. 4. Wypisy i notatki rozmaite.”
Nieco odmienny spis zawartości teki 34 wykonany przez Kopernickiego zachował się w innej tece Micellanea (Arch. PTL, teka 38, sygn. 1335,
k. 6), włożony do niej zapewne przypadkiem (w tym rkp. błędny numer
teki: 31 zamiast 34). Kopernicki zapisał tam: „T. 3[4] Sanockie. Jeden egz.
druk[u] Turowskiego Dodatek do zb. pieśni. Szkice ołówkiem ubiorów ze
Szczandrówki koło Procisnego i rozmaite notatki. Szkice sprzętów i 2 chaty
z Procisnego, piec. Ubiory z Procisnego. Wypisy z »Cztienii«, »Tygodn. Il.«
i inne [z] druk[ów]. Melodie łemkowskie od Szlachtowy, własne czy wypisane? Wypisy z »Wędrowca« r. 1882 nr 12 i 14 pt. Lud u źródeł Sanu
i Dniestru p. P. Wandę (pseud. Adnaw). 1 egzemplarz Kop[ernickiego] o Góralach ruskich. Na kartkach rozmaite notatki i melodie łemkowskie. Recenzja I. Franko o Kolbergu i moich Góralach. Melodie i pieśni z Wołtuszowy,
Procisnego, Soliny, mnóstwo melodyj z Sanoczan od pn. Józefy Wunsch
– pieśni polskie. Obrzędy, chrzciny i pogrzeb. Weselne – Leszcz[owate],
Czaszyn, Procisne, Chrewt.”
Przytoczonemu spisowi Kopernickiego odpowiada w znacznej części
obecna zawartość zespołu rękopisów znajdujących się w zbiorach BN PAU
252

�i PAN pt.: Podkarpacie polskie, sygn. 3194, i Podkarpacie ukraińskie, sygn.
3195–3201 (zob. niżej). Nie ma jednak ani tam, ani w innych tekach wskazanych przez Kopernickiego druków: J. K. Turowskiego Dodatek do zbiorów
pieśni... z r. 1846, Górali ruskich Kopernickiego i dwu recenzji I. Franki
zamieszczonych w „Kwartalniku Historycznym” w 1889 r., natomiast rkp.
Józefy Wunsch z Sanoczan jest obecnie w tece 35 Miscellanea.
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną
PAU zawartość teki 34 określona jest krótko: „Gry, zabawy i tańce”, tak jak
w spisie Kolberga z 1886 r. Nota ta odnosi się do rękopisu przechowywanego teraz w tece Miscellanea, sygn. 2184, w zbiorach BN PAU i PAN. Jest to
odpis dużych fragmentów opracowania Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy
różnych stanów... (Warszawa 1831).
Wymienione przez Kolberga spisy nazw miejscowości z Poznańskiego
są obecnie w tece 9 Poznańskie. Rękopis pieśni żniwiarskich jako osobny
zespół nie zachował się w archiwum Kolberga.
Teka 35 Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1311–1316, łącznie kart 77.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 5, opis zawartości: „Rękopisy
z druków starych. Wiersze różne.” W spisie tek z roku 1883 (BN PAU i PAN,
sygn. 2183, k. 74) wymieniona jest jeszcze „Gwara złodziejska”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Rozmaite utwory wierszokleckie osób znajomych (R. K[onopki]), n[umery] gazet z drobnymi wiadomościami, zapomniane bruliony własne, poprzekreślane. Wszystko bez żadnej wartości
– wyrzucone.”
Obecnie w tece tej znajdują się materiały bardzo zróżnicowane: najliczniejsze to zapisy terenowe Kolberga, głównie z Pokucia, Krakowskiego, Lubelskiego i Poznańskiego, ponadto zaniechane redakcje wstępów
do Pieśni ludu polskiego (1857) i do Pokucia cz. II (1883), zapisy przysłów
nieznanego autora, druki związane z subskrypcją Poznańskiego, a także
kartki z 26 przyśpiewkami ukraińskimi, bez not lokalizacyjnych, w obwolucie z wpisanym przez Kopernickiego tytułem Kryptadia. Być może są to
w części rękopisy określone przez Kopernickiego jako „zapomniane bruliony własne”. Utworów R. Konopki i innych autorów nie ma dziś w tej tece.
Również wymienionych w 1883 r. notatek o gwarze złodziejskiej nie ma
dziś ani w tej tece, ani w innych. Zapisy folkloru znajdujące się w tece 35
253

�zostały opublikowane w odpowiednich monografiach regionalnych i suplementach do nich oraz w tomach Przysłowia (T. 60), pozbawione not
lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do etnografii Słowian
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).
W zespole o sygn. 1311 znajdowało się 60 listów w obwolucie z notą:
„Listy wyłączone z tek Kolbergowskich przez prof. dr Tadeusza Seweryna”.
W latach 1959–1961 dołączono do nich jeszcze 40 listów i innych dokumentów wyjętych z tek regionalnych przed rokiem 1962 w trakcie prac nad
rękopisami w Pracowni Kolbergowskiej istniejącej wówczas przy Zarządzie
Głównym PTL we Wrocławiu. Listy i dokumenty przekazano w sierpniu
1963 r. Bibliotece Naukowej PAU i PAN w Krakowie, gdzie zostały włączone
do Korespondencji (sygn. 2185) i Papierów osobistych (sygn. 2183).
Teka 36. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1317–1325, łącznie kart 300.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 6, opis zawartości: „Pieśni patriotyczne i szlacheckie”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Moc wielka melodyj i pieśni patriotycznych z rozmaitych miejsc i czasów, b) tyleż pieśni towarzyskich i innych
z melodiami. Jedne i drugie po największej części w brulionach i zupełnym
nieładzie. Zostawione wszystko w takim stanie, jako materiał dla tego, kto
się studiowaniem utworów tego rodzaju zająć zechce.”
Obecnie w tece 36 znajduje się zbiór blisko tysiąca pieśni, głównie patriotycznych, historycznych i wojskowych, ale także o innej tematyce, wykonywanych przez mieszkańców miast i dworów. Wśród nich liczne są
pieśni i melodie pochodzące z utworów scenicznych. Te ostatnie gromadził
Kolberg jako dokumentację muzyki teatralnej, a po części także jako utwory
popularne. Przechowywane w tej tece melodie i teksty to przede wszystkim
zapisy ze słuchu wykonane przez Kolberga w czasie badań terenowych, dlatego często na tych samych kartach znajdują się także zapisy pieśni i melodii ludowych, m.in. z Lubelskiego, Krakowskiego, Radomskiego i z Wielkopolski. Pieśni patriotyczne miewają w rękopisach podane autorstwo melodii
i tekstu, a niekiedy także datę powstania. Utworów tych Kolberg nie mógł
drukować w wydawanych w Krakowie tomach Ludu, ponieważ cenzura
rosyjska nie dopuściłaby wtedy do przewiezienia książek przez granicę do
Królestwa Polskiego, gdzie miały licznych odbiorców.
254

�Jeżeli pieśni opatrzone były notami lokalizacyjnymi, zostały opublikowane w odpowiednich tomach regionalnych lub w suplementach do tomów
wydanych przez Kolberga. Zapisy pozbawione takiej informacji znajdą się
w tomie Miscellanea. Notacje melodii do zapomnianych dziś i nigdy nie
drukowanych utworów scenicznych mogą być materiałem przydatnym do
badań nad XIX-wiecznym teatrem polskim, zwłaszcza z pierwszej połowy
wieku.
Teka 37. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1326–1332, łącznie kart 259.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 7, opis zawartości: „Czary. Wierzenia. Przysłowia i zdania”.
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Rozmaite wypisy, wycinki i notatki
o wierzeniach, czarach, gusłach itp. z całego świata. W tej liczbie jest spory
i ciekawy rękopism rozprawy T. Klepaczewskiego Pogląd histor[yczny] na
zabobony w Polsce. 2. Trochę przysłów z Poznańskiego (wypisane z »Prz[yjaciela] Ludu« i innych. Mogą się przydać Adalbergowi). 3. Trochę zagadek
(wypisane, mogą się przydać Z. Wolskiemu). 4. Odpadki materiałów od Poznańskiego, już zużyte, [jeden] okaz schematyzmu Tow[arzystwa] Przyjaciół
Nauk, z którego wiadom[ości] etnograficzne i topograficzne o Poznańskiem
były przez O. K. czerpane.”
Obecnie w tece 37 znajdują się notatki Kolberga z prasy i z druków
zwartych dotyczące wierzeń, czarów, lecznictwa w dawnych wiekach itp.,
wymieniony przez Kopernickiego rękopis T. Klepaczewskiego (60 stron),
niewielki rękopis E. Kierskiego Cośkolwiek o czarownicach, osobliwie w Wielkopolsce, liczne notatki Kolberga z Poznańskiego dotyczące
przesądów, wierzeń i praktyk magicznych oraz jego rękopisy przysłów
i zagadek z tego regionu. Wspomniany przez Kopernickiego fragment
Szematów W. Ks. Poznańskiego — ankiety Poznańskiego Towarzystwa
Przyjaciół Nauk — wypełniony był we Wronczynie. Ponadto znajdują
się tu wycinki z prasy i druki, m.in. Powiastki i opowiadania majstra
od „Przyjaciela Ludu” (z. 2: Chełmno 1865) wydane nakładem Ignacego
Danielewskiego.
Znaczną część materiałów wykorzystał Kolberg w tomach Poznańskiego (głównie w T. 9 i 15), a także w cz. II Mazowsza (T. 25), w Kieleckiem
(T. 18), Radomskiem (T. 20-21), niedrukowane przez Kolberga zamieszczono
255

�w Litwie (T. 53), w cz. VII Mazowsza (T. 42), w Przysłowiach (T. 60) oraz
w suplemencie do Poznańskiego (T. 74).
Teka 38. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1333–1336, łącznie kart 141.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 8, opis zawartości: „Rozmaitości,
teksta operetek i śpiewów.”
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Bardzo ciekawy rękopism z końca
XVIII w., zawierający odpisy: a) o porwaniu króla przez konfederatów
barskich, b) rozmaite dokumenta tyczące się 1-go rozbioru Polski. Mocno uszkodzony. 2. Gazety z r. 1855 i 1859 oraz rozmaite bruliony O. K.
jako materiał o jego pierwszej działalności w badaniach muzyki ludowej
i o nieświetnym wystąpieniu jako kompozytor z operetką Król pasterzy. Nb. bardzo ważny artykuł J. Gregorowicza w »Gazecie Codziennej«
1855 o muzyce ludowej i o Kolbergu jako nieznanym jeszcze badaczu
tej muzyki”.
Obecnie w tece znajdują się rękopisy terenowe Kolberga z Łęczyckiego,
Kaliskiego i Kujaw (pieśni i melodie), czystopisy pieśni i melodii z tych
regionów (zamieszczone w T. 22, 23 i 3-4 oraz w suplementach do Kujaw,
Łęczyckiego i Kaliskiego), rękopis W. Siarkowskiego Pieśni i opowieści
ludowe z okolic Pińczowa (262 teksty pieśni i 22 bajki) wykorzystany
w większości przez Kolberga w monografii Kieleckie (T. 18–19), a później
w suplemencie do niej (T. 76). Są tam także notatki terenowe i wypisy z literatury dotyczące wierzeń i dialektów z Pokucia i Chełmskiego zamieszczone przez Kolberga w T. 31 i 33 lub wykorzystane w suplementach do
tych tomów (T. 81 i 82) oraz przytaczane tu notatki Kopernickiego na temat
niektórych materiałów w innych tekach (18, 34 i 40).
Egzemplarze paru druków znajdujących się w tej tece nie są związane
bezpośrednio z pracami nad Ludem. Część z nich znalazła się tam zapewne
przypadkowo, np. fragmenty polemik posłów do austriackiej rady państwa
na temat szkół wyznaniowych.
Nie ma w tece rękopisów z XVIII wieku, przekazanych prawdopodobnie
przez Kopernickiego Bibliotece Jagiellońskiej, nie ma też wymienionych
przez Kolberga tekstów operetek i śpiewów – te zapewne przeniesione zostały przez niego, przynajmniej częściowo, do teki 36 Miscellanea. Wymienione przez Kopernickiego wycinki druków z lat 1855–1856 z recenzjami
256

�Króla pasterzy i z artykułem Gregorowicza w „Gazecie Codziennej” są
obecnie w tece Miscellanea, sygn. 2184 (dawniej 2183), w zbiorach BN
PAU-PAN.
Teka 38 zawierała także korespondencję związana z drukiem Ludu i rkp.
Kolberga Opis biegu życia. Dokumenty te zostały wyjęte z teki 38 w latach 1959–1960 i przełożone najpierw do teki 35 Miscellanea, a w r. 1963
przekazane BN PAU i PAN i tam włączone do porządkowanej wówczas
korespondencji Kolberga (sygn. 2185) i teki z jego dokumentami osobistymi
(obecnie sygn. 2183, dawniej 2184).
Materiały folklorystyczne zamieszczono w odpowiednich monografiach
regionalnych lub w suplementach do nich.
Teka 39. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1337–1344, łącznie kart 199.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 9, opis zawartości: „Łużyce, Słowaki, Czechy, Moskwa. Drobne varia”.
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się.
Teka zawiera obecnie materiały bardzo zróżnicowane: bruliony artykułów Kolberga pisanych dla Encyklopedii Orgelbranda i do warszawskiej
prasy muzycznej, przekłady i wypisy dotyczące muzyki węgierskiej i rumuńskiej, a także muzyki Azji południowo-wschodniej i Oceanii, zapisy
folklory łużyckiego, czeskiego, słowackiego i południowo słowiańskiego,
m.in. notatki A. Kucharskiego z badań prowadzonych w latach 1826–1829,
rękopisy pieśni łużyckich nieznanych autorów, wczesne, bo sprzed r. 1830,
pochodzące też ze zbiorów A. Kucharskiego, Kolbergowski przekład dużego
fragmentu opracowania A. Smolerja o weselu łużyckim oraz zapisy pieśni
czeskich i słowackich wędrownych rzemieślników sporządzone w Warszawie i wydane przez Kolberga w r. 1846. Ponadto znajdują się tutaj zapisy
terenowe i czystopisy folkloru pochodzące z Mazowsza, Białorusi, Przemyskiego, Wołynia i Podkarpacia.
Materiały te, zależnie od ich lokalizacji geograficznej i treści, opublikowane zostały w tomach Pisma muzyczne cz. I i II (T. 61–62), Studia,
rozprawy i artykuły (T. 63), czeskie, słowackie, łużyckie, słoweńskie
i chorwackie znalazły się tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (T. 59 cz. I–III). Pieśni i melodie pochodzące z terenów Polski, Białorusi i Ukrainy wykorzystane zostały w odpowiednich
257

�monografiach regionalnych lub w suplementach do nich oraz w tomie
Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do
druku).
Teka 40. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1345–1346, łącznie kart 42.
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 10, opis zawartości: „Illyria, Dalmacja, Kroacja. Drobne varia.”
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się. Do obecnej zawartości teki 40 odnoszą się notatki Kopernickiego z r. 1890 o tece 42: „Teka
42. Ilyria, Dalmacja, Slawonia. 1. Melodie serbskie 232 n[umery], wypisane z dzieła Aloisa Kalauza, przy tym jest parę oryginalnych melodyj
i pieśni słoweńskich przez kogoś ofiarowanych i ze 20 melodyj ołówkiem
zapisanych prawdopodobnie przez samego O.K. 2. »Illustr. Extrabalatt« wiedeńsk. z r. 1875 – kilka n[umerów] z felietonami o Dalmacji z okazji podróży
cesarskiej. 3. Siedem n[umerów] »Gazety Codziennej« z r. 1871/72 z felietonem O.K. z Dalmacji (podobno przeważnie wyciąg z podróży Hacqueta!).
4. Jakiś zapisek O. K. o Czyczach, Krażaucach i Piuczenach (skądś wypisane,
przygotowane jako artykulik do jakiegoś pisma).”
W innej tece (Arch. PTL, teka 38, sygn. 1335, k. 2) znajduje się notatka
Kopernickiego odnosząca się do druków znajdujących się niegdyś w tece
40: „Muzyczne: Hašnik Dobrovoljke, Ljublana 1851; Dolinar Napevi za
[Mnoge] svete pesmi, 2 zesz.; M. Vilharia Jamska Ivanka, Ljubl.; Slovenska
gerlica, zesz. 1, 2, 4, Lubl.; Cvek Napevi za svete pesmi.”
Obecnie w tece 40 mieszczą się zapisy terenowe melodii, m.in. słoweńskich i chorwackich wykonane przez Kolberga w roku 1857, opublikowane w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (T. 59 cz. III), sporządzony przez Kolberga odpis melodii
ze zbioru A. Kalauza, dwie karty z zapisami pieśni nieznanych autorów,
ulotny druczek zawierający pięć pieśni ze zbiorów W. Dundera oraz rękopis fragmentu artykułu Kolberga Obrazy Słowiańszczyzny południowej odnotowany przez Kopernickiego jako punkt 4: ”zapisek o Czyczach,
Krażaucach i Piuczenach”. Przechowywane są tam także egz. „Gazety
Polskiej” z 1871 r. (nr 2–7), w których drukowane były Obrazy Słowiańszczyzny południowej (w tych numerach cz. II artykułu pt. Dalmacja). Cały artykuł przedrukowany został w Studiach, rozprawach
258

�i artykułach (T. 63). Ponadto w tece kilka numerów gazety „Illustriertes
Wiener Extrablatt” z 1875 r. (nr 91, 99, 103, 104, 109, 126, 129) z artykułami o Dalmacji.
Wymienionych w osobnej notatce Kopernickiego czasopism i innych
druków muzycznych, prawdopodobnie zakupionych przez Kolberga w Lublanie w 1857 r., w jego tekach teraz nie ma. 		
Teki utworzone po śmierci Kolberga, tj. po roku 1890,
oraz inne zespoły jego rękopisów
znajdujące się w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
Teka 12a. Podgórze
Sygn. Archiwum PTL: 1185–1190, łącznie kart 155, numer i tytuł nadano
prawdopodobnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie przed r. 1953.
Teki tej nie odnotowano w inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU
w 1934 r., pojawia się ona z numerem 12a i tytułem Podgórze dopiero
w roku 1953 w protokole przekazania rękopisów Kolberga jako depozytu
do Archiwum PTL.
Materiały znajdujące się w tece pochodzą w większości z tego samego
regionu, co przechowywane w tece 12. Są to przede wszystkim opisy wesel,
pieśni i melodie w czystopisach Kolberga oraz kopie znacznej ich części
wykonane przez W. Kosińskiego (teksty), albo dla niego przez osoby nieznane (nuty). Znajduje się tu także rękopis pieśni i bajek zapisanych przez
M. Szczurka, wydany w suplemencie do Krakowskiego (T. 73/II). Niektóre
teksty i melodie zamieścił już Kolberg w cz. I i II Krakowskiego (T. 5–6),
pozostałe zostały obecnie opublikowane w suplemencie do Krakowskiego
(T. 73 cz. I–III), w tomach Góry i Podgórze (T. 44–45) i w Tarnowskiem–
Rzeszowskiem (T. 48). Podstawą druku były rękopisy Kolberga, w bardzo
nielicznych przypadkach, jeżeli nie zachowały się oryginały Kolberga, posłużono się kopiami W. Kosińskiego.
Tekę 12a utworzono prawdopodobnie dlatego, że materiały Kolberga
i kopie Kosińskiego przestały się mieścić w tece 12 i jej zawartość podzielono na dwie części.

259

�Teka 18a. Ruś Czerwona
Sygn. Archiwum PTL: 1230–1237, łącznie kart 296, numer i tytuł pojawiają
się w inwentarzu zbiorów Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r., tam: „18a.
Ruś Czerwona I, przygotowane do druku przez J. Bielę”.
Teka utworzona została dla pomieszczenia rękopisu Jana Bieli, który
w r. 1911 opracował do druku materiały Kolbergowskie znajdujące się
w tece 18. Na okładce tytuł: „18 teka Kolberga przygotowana do druku”.
Teka zawiera wstęp J. Bieli z datą „Lwów, we wrześniu 1911” i jego kopie
rękopisów z teki 18, niezależnie od lokalizacji zawartych tam zapisów pochodzących czasem z innych regionów. Kopie są uporządkowane w sposób
zbliżony do układu przyjętego przez Kolberga w monografiach regionalnych. Opracowanie J. Bieli nie zostało wydane, nieliczne fragmenty były
wykorzystane w trakcie przygotowywania do druku materiałów do tomów
Ruś Czerwona (T. 56 i 57), jeżeli nie zachowały się oryginały Kolberga.
Teka 41. Materiały do pracy o śpiewach religijnych ludowych
Sygn. Archiwum PTL: 1347, łącznie kart 135.
Teki tej nie wymienia ani Kolberg w spisie tek z 1886 r., ani później
Kopernicki. W inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r. rękopis
ma numer 41 i tytuł: Pieśni ludowe religijne z uwagą „Przygotowane do
druku”. Obecny tytuł nadany w Archiwum PTL.
Na zawartość teki składa się rękopis Kolberga – zbiór pieśni religijnych (k. 1–131), sporządzony prawdopodobnie około roku 1888 w oparciu
o śpiewniki M. M. Mioduszewskiego, m.in. na k. 125–131 „Pieśni cerkiewne
w diecezji chełmskiej obrządku greckokatolickiego używane”, ponadto cztery karty z Kolbergowskimi zapisami terenowymi kolęd, pastorałek i pieśni
religijnych z Ruszkowa na Kujawach, pochodzące z r. 1865 (k. 132–135).
Nie wiadomo, czy te ostatnie, tj. zapisy ze słuchu zostały dołączone do odpisów ze śpiewników M. M. Mioduszewskiego przez Kolberga, raczej sądzić
można, że zostały one włożone tam później, przez kogoś kierującego się
gatunkami i treścią pieśni, a nie ich pochodzeniem regionalnym. Kopernicki
nie opisał rękopisu pieśni religijnych jako osobnej teki z numerem 41, na
obwolucie jest tylko jego notatka: „Materiały p[rzys]posobione do jakiejś
pracy osobnej o śpiewach religijnych ludowych”. W protokole potwierdzającym przyjęcie przez Towarzystwo Ludoznawcze rękopisów Kolberga
w 1953 r. opis: „koperta z nutami i notatkami” również bez numeru teki.
260

�Pieśni przepisane ze śpiewników M. M. Mioduszewskiego w większości opatrzone są przez Kolberga odsyłaczami do tomów Ludu i Obrazów
etnograficznych, w których wydrukował albo te same utwory, albo ich
warianty. Niedrukowane zamieszczono w odpowiednich tomach regionalnych bądź w suplementach do monografii wydanych przez Kolberga, m.in.
w suplemencie do Kaliskiego (T. 79) i Chełmskiego (T. 82), o ile opatrzył je
notami lokalizacyjnymi, pozostałe znajdą się w tomie Miscellanea. Kolędy
i inne pieśni z Ruszkowa zapisane przez niego ze słuchu są opublikowane
w suplemencie do Kujaw (T. 72/II).
Teka 42. Miscellanea1
Sygn. Archiwum PTL: 1348–1351, łącznie kart 136.
Teki o takim numerze nie ma w wykazie Kolberga z 1886 r. Notatki Kopernickiego odnoszące się do teki 42 charakteryzują materiały znajdujące
się według wykazu Kolberga z 1886 r., a także obecnie, w tece 40 Miscellanea, dlatego przytoczono je wyżej w informacjach o tej tece. Czy tekę 42
utworzył jeszcze Kolberg, czy Kopernicki nie udało się ustalić.
W inwentarzu sporządzonym w Komisji Etnograficznej PAU w 1934 r.
teka 42 jest odnotowana z tytułem Miscellanea, tam jako zawartość podano
tylko: „Pieśni”.
Obecnie w tece 42 znajdują się wykonane przez Kolberga czystopisy
i zapisy terenowe pieśni i melodii oraz kilka wycinków i druków nie związanych z jego pracami. Zapisy terenowe pochodzą z różnych regionów Królestwa Kongresowego; czystopisy przygotowywane były przez Kolberga do
kilku publikacji: przechowywany jest tu m.in. rękopis pt. Zbiór mazurów
i obertasów gminnych, obejmujący 72 melodie wokalne z akompaniamentem fortepianu; liczne są karty z czystopisami kilku wariantów danego
wątku z różnych regionów, przygotowywanymi do druku w tomach planowanych jako następne po Pieśniach ludu polskiego z 1857 r., tj. w monograficznych zbiorach pieśni; ponadto znajduje się tu rękopis Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury obejmujący ponad 700 tańców składających się z dwu lub więcej melodii, przygotowywany jako trzecia część
monografii Kujawy, na której druk zabrakło Kolbergowi pieniędzy. Został
1 Numeracja tek 40–44 była w archiwum PTL w latach 1953–1961 kilkakrotnie zmieniana,
co uwidocznione jest także na obecnych okładkach teczek. W tym wykazie przyjęto kolejność
zgodną z aktualnymi sygnaturami archiwalnymi.

261

�on opublikowany w suplemencie do Kujaw (T. 72 cz. I). Zbiór mazurów
i ober­tasów gminnych opublikowano w tomie Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym (T. 67/II). Pozostałe pieśni i melodie zależnie od ich lokalizacji opublikowane zostały w odpowiednich tomach
regionalnych i w suplementach do tomów wydanych przez Kolberga.
Teka 43. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1352, łącznie kart 129.
Teka nie wymieniona przez Kolberga, ani przez Kopernickiego. Numer i tytuł odnotowane dopiero w inwentarzu Komisji Etnograficznej z 1934 r., tam
jako zawartość podano tylko: „Pieśni”. W protokole z r. 1953, potwierdzającym
przyjęcie w depozyt przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze rękopisów Kolberga, teka ma nr 43, tytuł Miscellanea i opis: „Zawiera zbiór pieśni z nutami
i bez oraz same nuty z różnych okolic Polski. Kart numerowanych 154”.
Obecnie znajdują się w niej Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni i melodii z różnych regionów Polski, głównie z Królestwa Kongresowego, mniej
liczne z Krakowskiego i Podhala. Zapisy pochodzą sprzed r. 1871, część
z nich jest prawdopodobnie dokumentacją najwcześniejszych badań terenowych Kolberga. Rękopisów innych osób, najczęściej nieznanych, jest
zaledwie kilka. Do zespołu tego odnosi się zapewne opis Kopernickiego
określający pierwotną zawartość teki 33: „Muzykalia. Obertasy. Pieśni itd.
Zawiera poprzekreślane, a więc wydane już melodie i pieśni w brulionach
najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane”. Rękopisy przechowywane
w tece 43 stanowią obecnie bezcenny materiał do analizy Kolbergowskich
zapisów ze słuchu oraz do pracy nad suplementami i komentarzami źródłowymi do monografii wydanych przez Kolberga w XIX w.
Numeracja kart: 1–100 i 126–154 wskazuje, że w tece brak 25 kart, które
znajdowały się tam w r. 1953, a zaginęły przed r. 1962.
Teka 44. Przysłowia. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków
Sygn. Archiwum PTL: 1416, łącznie kart 305. Numer teki i tytuł nadane
w Archiwum PTL.
Rękopisy zakupione w r. 1959 przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w antykwariacie w Warszawie 1. Na pierwszej karcie każdego ręko1 Zakupiono wtedy trzynaście zespołów rękopisów, które podzielono miedzy trzy nowoutworzone teki Miscellanea, nadając im numery 44–46.

262

�pisu odbita owalna pieczęć z napisem: „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.
Najobszerniejszą część materiałów zawartych w tej tece stanowi rękopis
Józefa Konopki Polskie przysłowia, przypowieści i różne wyrażenia przysłowiowe zebrał … (karty 51–290), przy czym znaczna liczba tych tekstów to
wypisy z druków obcojęzycznych. Ponadto znajdują się tu także oprawiony
rękopis Kolberga Przysłowia polskie z datą 1872 (23 karty), rękopisy innych
zbieraczy przysłów: nieznanego bliżej Leśniewskiego (25 kart), Andrzeja Jakubowskiego przysłane Kolbergowi z okolic Lwowa, niewielki rękopis M. Akielewicza z przysłowiami litewskimi oraz kilka rkp. nieznanych autorów.
Kolberg po wydaniu Krakowskiego zamieszczał w monografiach nieliczne przysłowia specyficzne dla regionu, natomiast inne, zapisane przez
siebie lub otrzymane od współpracowników przekazywał Konopce, który
pracował nad wielkim zbiorem przysłów polskich. Obecna teka 44 jest
świadectwem pracy Konopki, który nie zdołał jednak przygotować swego
zbioru do druku. Z materiałów tych korzystał prawdopodobnie S. Adalberg, przygotowując Księgę przysłów polskich … (Warszawa 1889-1894;
zob. S. Świrko, przedmowa w tomie Przysłowia, T. 60, s. XXVII).
Teksty polskie zawarte w rękopisach różnych autorów, głównie J. Konopki, zostały wydane w T. 60 Przysłowia. Teksty ukraińskie, przeważnie
przekazane Konopce przez Kolberga, zamieszczono w odpowiednich tomach
regionalnych. Nieopublikowane pozostały przysłowia łacińskie i inne obcojęzyczne wypisane przez Konopkę z dostępnych mu źródeł drukowanych.
Teka 45. Miscellanea. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków
Sygn. Archiwum PTL: 1417–1419, łącznie kart 213. Numer teki i tytuł nadane w Archiwum PTL.
Materiały zakupione przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w antykwariacie w Warszawie w r. 1959. Na pierwszej karcie pieczęć owalna
z napisem: „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.
Na zawartość teki składają się rękopisy bardzo zróżnicowane. Znajdują
się tam duże fragmenty Kolbergowskiego czystopisu I i II części Krakowskiego (T. 5–6) oddane z drukarni, wśród nich karteczka z notatką „Do
Pana Zecera” z uwagami o pierwszej korekcie tomu 5, oraz fragmenty korekty tego tomu (cz. I Krakowskiego). Karty te przemieszane są z nielicznymi rękopisami innych osób, również dotyczącymi kultury ludowej okolic
263

�Krakowa. Ponadto znajduje się tam fragment brulionu rozprawy Kolberga
Rzecz o obchodach weselnych … (druk całości w T. 63 Studia, rozprawy
i artykuły) oraz nieliczne zapisy Kolberga z Pokucia i z okolic Krakowa.
Przechowywane są w tej tece także materiały przygotowane przez inne
osoby: Raptularz Antoniny Konopczanki, czyli zapisane przez nią wywiady z mieszkańcami Modlnicy, rękopis liczący 23 karty i w całości wydany
w suplemencie do Krakowskiego (T. 73, cz. III), rękopis nieznanego autora
zawierający ponad 120 kolęd i pastorałek przepisanych ze zbioru M.M. Mioduszewskiego oraz rękopis Józefa Konopki z zapisami tekstów pieśni z okolic Czerska, pochodzący z roku 1841. Konopka uczestniczył wtedy w badaniach terenowych zorganizowanych przez Kolberga. Te ostatnie teksty
opublikował Kolberg w monografii Mazowsza (T. 24 i 25). W tece znajduje
się także kilka listów Kolberga do R. Konopki, J. Konopki i A. Męcińskiej
(zostały wydane w Korespondencji… T. 64–66), wspomnienie poświęcone
J. Konopce napisane przez Kolberga w 1880 r. i drukowane w „Kłosach”,
drobne druki okolicznościowe skierowane do Kolberga (program koncertu,
zaproszenie). Przechowywany jest tam także rkp. J. Konopki Imienie wsi
Modlnica Wielka (kart 29).
Część zawartości tej teki to dokumenty i inne rękopisy ściśle związane z pracami i twórczością Józefa Konopki bądź członków jego rodziny.
Większość należy do materiałów stanowiących niegdyś własność Kolberga,
zapewne pozostawionych przez niego w Modlnicy, gdy przeprowadzał się
do Krakowa jesienią 1884 r. Całość, bardzo zróżnicowana rzeczowo i autorsko, sprawia wrażenie rękopisów przypadkowo zebranych w jeden zespół.
Teka 46. Miscellanea. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków
Sygn. Archiwum PTL: 1359, łącznie kart 23. Numer i tytuł teki nadane
w Archiwum PTL.
Zespół rękopisów zakupiony przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
w antykwariacie w Warszawie w r. 1959. Na pierwszej karcie pieczęć owalna z napisem „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.
W tece znajdują się głównie Kolbergowskie materiały związane z wystawą etnograficzną w Kołomyi zorganizowaną w 1880 r. Są to bruliony pism
kierowanych przez Kolberga lub komitet organizacyjny wystawy do współpracowników, wstępna wersja katalogu, jego przekład na język niemiecki
wykonany przez nieznaną osobę oraz rkp. B. Jurczeńki ze spisem haftów
264

�prezentowanych na wystawie. Ponadto znajdują się tam: odezwa w sprawie
subskrypcji Ludu, rękopis R. Konopki (wiersz jego autorstwa), rkp. E. Kierskiego z krytycznymi uwagami o pierwszej redakcji cz. I Poznańskiego
i dwa druki – program koncertu na cześć Kolberga z r. 1889 i „bilet przedpłaty” na Poznańskie. Bruliony pism dotyczące wystawy etnograficznej
w Kołomyi zostały opublikowane w tomie Ruś Karpacka cz. I (T. 54), spis
haftów zamieścił Kolberg w cz. I Pokucia (T. 29), pozostałe materiały, poza
rkp. Romana Konopki, wykorzystano w biografii O. Kolberga.
Większość rękopisów i druków pochodzi ze zbiorów Kolberga, należały
one prawdopodobnie do zespołu pozostawionego przez niego w Modlnicy
jesienią 1884 r. gdy przeprowadzał się do Krakowa. Różnorodność materiałów wskazuje, że podobnie jak obecna teka 45 są to rękopisy i druki
przypadkowo zebrane razem i ujęte wspólną okładką.
Teka 47. Teka rycin
Sygn. Archiwum PTL: 1353–1354/I–III, łącznie kart 189, tytuł i numer teki
nadane w Archiwum PTL.
W spisie z r. 1886 po wymienieniu tek o numerach 1–40 zanotował
Kolberg: „A nadto: Zbiór fotografij, akwarel, rysunków, szkiców itp.
przedstawiających przeważnie typy i ubiory włościan, objęty osobnym
spisem. Ze zbioru tego korzystano już w pewnej części przy wydawnictwach”. Ten zbiór rycin i jego spis sporządzony przez Kolberga nie
zachowały się.
Zespół materiałów ikonograficznych znajdujący się dziś w tece 47 nie
jest kontynuacją Kolbergowskiej teki rycin z akwarelami i rysunkami ani
jego albumu z fotografiami. Są to karty wyjęte z tek regionalnych w latach
1945–1961, zawierające wykonane przez Kolberga szkice terenowe, m.in.
z Wielkopolski, szkice i rysunki nieznanych osób, fotografie i akwarele
z różnych regionów, oraz próbne odbitki drzeworytów. Część rękopisów
znajdujących się obecnie w tece 47 została przekazana Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu przez Komisję Organizacyjną Instytutu Historii
Kultury Materialnej PAN w r. 1953 r. w osobnej kopercie, ale bez spisu
zawartości. Były one wyjęte z tek regionalnych w Muzeum Etnograficznym w Krakowie do sfotografowania przed przekazaniem rękopisów Kolberga do dyspozycji Komisji Organizacyjnej IHKM. Zbiór ten został uzupełniony rękopisami wyjmowanymi z Kolbergowskich tek w Pracowni
265

�Kolbergowskiej1 istniejącej przy Zarządzie Głównym PTL we Wrocławiu
w latach 1959–1961. Przeprowadzony w Krakowie i we Wrocławiu wybór
materiałów ikonograficznych nie był konsekwentny i wiele szkiców oraz
fotografii pozostało w tekach regionalnych. Karty wyjmowane z tek w Pracowni Kolbergowskiej umieszczono w nowej okładce razem z przekazanymi w 1953 r. i tak utworzonemu zespołowi w Archiwum PTL przed r. 1961
nadano numer, tytuł i sygnaturę.
We wrześniu 2013 r. dołączono do tego zbioru rysunki, szkice i fotografie
(79 kart) pochodzące również z tek regionalnych, głównie z dawnej teki 27
Ruś Chełmska (54 karty), ale także z teki 6 Pomorze, odnalezione w r. 2013
w prywatnych materiałach po Józefie Gajku2. Były one wyjęte z tek regionalnych w latach 1959–1961, tj. w okresie gdy J. Gajek był redaktorem
Dzieł Kolberga.
Wszystkie akwarele, szkice i fotografie są reprodukowane w odpowiednich tomach regionalnych Dzieł wszystkich i w suplementach do monografii wydanych przez Kolberga. Duży zespół rycin dotyczących Chełmskiego
odnaleziony w r. 2013, już po opublikowaniu suplementu (T. 82) do monografii tego regionu, wydano jako osobny aneks (T. 82 aneks).
Teka 48. Miscellanea
Sygn. Archiwum PTL: 1355, łącznie kart 87, tytuł i numer teki nadano
w Archiwum Naukowym PTL.
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury
Materialnej PAN w Warszawie3.
1

Zob. I. Chruścielowa Sprawozdanie z działalności Komitetu Kolbergowskiego za rok 1959,
„Lud” T. XLVI za rok 1960. Tam na s. 359-360: „Wysegregowano rysunki z całości materiałów
Kolbergowskich i część przeznaczoną do przerysowania oddano rysownikowi”.
2 W zespole materiałów przekazanych do Archiwum PTL przez krewnego spadkobierców
J. Gajka jako rękopisy należące do spuścizny O. Kolberga rozpoznał te ryciny w roku 2013
etnolog Filip Wróblewski.
3 Prawdopodobnie ten zespół i dwa następne (tj. teki 48, 50 i 51 o sygn. Arch. PTL 1355, 1357
i 1358) to część materiałów przywiezionych do Warszawy w 1953 r. z Muzeum Etnograficznego
w Krakowie i przekazanych Komitetowi Organizacyjnemu IHKM, działającemu w Warszawie
pod kierunkiem prof. Dynowskiego. Zapewne przez przypadek nie zostały one oddane bezpośrednio w 1953 r. do Archiwum PTL razem z innymi tekami Kolberga, a jako należące do jego
spuścizny rękopiśmiennej rozpoznane zostały dopiero dziesięć lat później i przywiezione do
Redakcji Dzieł Wszystkich Kolberga działającej w Poznaniu. Przekazana wówczas została także

266

�Teka zawiera zapisy terenowe i czystopisy Kolberga oraz nieliczne rękopisy innych osób, tworzące przypadkowy zbiór materiałów pochodzących ze spuścizny Kolberga. W większości są to teksty pieśni z melodiami
z różnych regionów, publikowane w Krakowskiem (T. 5–6), Kieleckiem
(T. 18–19), Mazowszu (T. 26), oraz w suplementach do tych monografii,
a także w Górach i Podgórzu (T. 44–45), Kaliskiem i Sieradzkiem (T. 46),
Rusi Czerwonej (T. 56) oraz przewidziane do druku w tomach Miscellanea.
Teka 50. Miscellanea1
Sygn. Archiwum PTL: 1357, łącznie kart 487, tytuł i numer teki nadano
w Archiwum PTL.
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury
Materialnej PAN w Warszawie.
Na zawartość tego zespołu składa się czterdzieści jeden składek z numeracją kart osobną dla każdej z nich i z różnymi materiałami. Największą
grupę stanowią rękopisy Kolberga i pochodzące z jego zbiorów rękopisy
współpracowników, m.in. Bazylego Jurczeńki z Ispasa na Pokuciu, Marii
Hemplówny z Tarnowa w Chełmskiem oraz innych, nie zawsze znanych
osób. Bardzo liczne są włożone obok oryginałów kopie wykonane przez
W. Kosińskiego i sygnowane jego inicjałami. Kosiński przed r. 1914 opracowywał materiały Kolberga z teki 12, jednak przygotowany przez niego
tom Podgórze zachodniej Galicji nie został oddany do druku. Znajdujące
się dziś w tece 50 odpisy Kosińskiego były częścią tego tomu, uzupełniającą
materiały zawarte dziś w tece 12a.
Materiały znajdujące się w tece 50. są bardzo zróżnicowane, zarówno
jeżeli chodzi o regiony, których dotyczą, jak i ich tematykę i autorstwo.
Częściowo wynika to stąd, że Kolberg z oszczędności, zwłaszcza pod koniec życia, używał odwrotnych stron czystopisów tomów już wydanych
do redagowania nowych opracowań i do takich należy znaczna część kart
w tej tece. Część zapisów wydał Kolberg w Krakowskiem (T. 5–8), Poznańskiem (T. 10), Lubelskiem (T. 17), Kieleckiem (T. 18–19), Łęczyckiem
koperta, która otrzymała nr 49 i sygn. 1356, zawiera ona rękopis, częściowo maszynopis, pracy
H. Biegeleisena Obrzęd weselny ludu polskiego ma tle indoeuropejskiego rytuału wydanej
pt. Wesele we Lwowie w 1928 r.
1 Zob. przypis poprzedni.

267

�(T. 22), Kaliskiem (T. 23) i Mazowszu (T. 25 i 27–28), niektóre zamieszczone
zostały w Przemyskiem (T. 35) przez I. Kopernickiego, pozostałe wydano
później w tomach Mazowsze (T. 42), Góry i Podgórze (T. 44–45), Kaliskie
i Sieradzkie (T. 46), Podole (T. 47), Tarnowskie–Rzeszowskie (T. 48), Ruś
Czerwona (T. 57/I), oraz w suplementach do wszystkich monografii drukowanych w XIX w. przez Kolberga (T. 71–84), a także w tomach z kompozycjami Kolberga (T. 68) i z jego korespondencją (T. 64–66).
W tece tej znajduje się m.in. kopia poloneza Ges-dur F. Chopina (sygn.
1357/3, k. 1-2), mającego w tym rękopisie tytuł Les Adieux, wykonana na
prośbę Kolberga prawdopodobnie przez Jana Kleczyńskiego. Ponadto są
tu teksty Seweryny Pruszakowej do których Kolberg komponował pieśni,
przekład na język niemiecki Wiesława Kazimierza Brodzińskiego w rękopisie Juliusza Kolberga, oraz piosenka litewska Wesele wilcze „dla zabawy
chorego O.K.” przełożona przez Kopernickiego.
Znaczna część rękopisów prawdopodobnie znajdowała się pierwotnie
w różnych tekach regionalnych lub Miscellanea, ale nie wiadomo, kto i kiedy je wyjął i utworzył tak zróżnicowany zespół.
Teka 51. Miscellanea1
Sygn. Archiwum PTL: 1358, łącznie kart 233, tytuł i numer teki nadano
w Archiwum PTL.
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury
Materialnej PAN w Warszawie.
Na zawartość teki składają się dwa zespoły o całkowicie różnym charakterze. Pierwszy, obejmujący karty 1–40, to dwie redakcje tańców z Kujaw,
przygotowywane przez Kolberga jako trzecia część monografii tego regionu.
Każda z nich zawiera ponad 700 tańców składających się z dwu lub trzech
melodii. Tańce te zostały wydane w tomie Kujawy. Suplement do t. 3–4
(T. 72/I) według najpełniejszej ich redakcji zachowanej w tece 42. Rękopisy
z teki 50 były materiałem pomocniczym w tej edycji.
Drugi zespół, obejmujący pozostałe karty, to rękopisy kompozycji Kolberga: jego utwory instrumentalne i wokalne, nie wszystkie ukończone,
w tym fragmenty kompozycji scenicznych: Król pasterzy, Scena w karczmie i Pielgrzymka do Częstochowy. Większość znajdujących się w tece
1

Zob. przypis 3 na s. 266.

268

�utworów została wydana w tomach Kompozycje wokalno-instrumentalne
(T. 68) i Kompozycje fortepianowe (T. 69). Utwory Kolberga w tej edycji
publikowano według XIX-wiecznych pierwodruków, wtedy rękopisy były
wykorzystane w komentarzach źródłowych, jednak dla znacznej części pieśni i innych utworów rękopisy były podstawą druku. Poza kompozycjami
Kolberga w tece 51 znajduje się tekst libretta do Sceny w karczmie napisany zapewne przez Gregorowicza z poprawkami Kolberga i fragment
libretta Pielgrzymki do Częstochowy napisanego przez Kolberga według
tekstu Pruszakowej.
Nieliczne są karty z innymi materiałami, czasem zapisanymi przez
nieznanych autorów, m.in. są tam Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni
z Morownicy (jedna karta), kilka pieśni rumuńskich przepisanych ze źródła
drukowanego, pieśń węgierska, kopia rękopisu Pieśń rokoszan Zebrzydowskiego z 1606 r. oraz drukowana pieśń powstańcza z 1863 r.: Nasza
tysiącletnia rocznica wydana w Lipsku u Breikopfa i Härtla.
Materiały do biografii etnografów polskich Adama Fischera
Obecnie sygn. Arch. PTL 99, dawniej 323. Tytuł nadany w Archiwum PTL.
Poza maszynopisami biogramów autorstwa A. Fischera, m.in. O. Kolberga, w zespole tym znajdują się rękopisy z pieczęcią „Ze zbiorów śp. A. Fischera” pochodzące ze spuścizny Kolberga, wyjęte z jego tek 21/22 Pokucie
i 23 Huculi. Są to trzy rękopisy Bazylego Jurczeńki: Piosnki huculskie (kart
15), Przysłowia i gadki (1 karta) i Przyzwoitsze huculskie przekleństwa
(1 karta) oraz rękopis nieznanego autora ze wsi Żabie, prawdopodobnie Sofrona Witwickiego – odpowiedź na listę pytań Kolberga na temat wierzeń,
ubiorów, zwyczajów, wypasu owiec i bydła na połoninach itp. (9 kart).
Na wszystkich rękopisach widać ślady pracy Kolberga, tj. jego drobne dopiski, poprawki i wyjaśnienia. Teksty z rkp. B. Jurczeńki opublikowane zostały w tomach Ruś Karpacka (T. 54–55). Informacje zawarte w rkp. autora
z Żabiego wykorzystał Kolberg wcześniej we własnych opracowaniach na
te tematy zachowane w rękopisach. Te zapisy zostały zamieszczone w Rusi
Karpackiej (T. 54). Nie udało się ustalić kiedy rękopisy przechowywane
dziś w Archiwum Naukowym PTL w zespole „ze zbiorów śp. A. Fischera”
zostały wyjęte przez tego etnografa z tek Kolberga.

269

�Rękopisy znajdujące się w Bibliotece Naukowej
Polskiej Akademii Umiejętności
i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie1
Niemieckie pieśni ludowe z Karyntii, sygn. BN PAU i PAN 716 (tom II
zbioru autografów C. Walewskiego), karty 193-194.
Rękopis recenzji drukowanej w „Bibliotece Warszawskiej” 1871, T. 3,
s. 464–465, przedrukowanej w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II, Dzieła wszystkie T. 62, s. 593–595, tekst nr 1032. Z Cyprianem Walewskim
(1820–1873), bibliografem, bibliofilem i kolekcjonerem, spotykał się Kolberg w Warszawie przed swoim wyjazdem do Galicji w r. 1871. Walewski
autograf dostał zapewne od autora.
Rękopis melodii litewskich zebranych przez księdza Antoniego Juszkiewicza, przepisanych, transponowanych i opracowanych przez Oskara
Kolberga, Izydora Kopernickiego, Jana Baudouin’a de Courtenay i Zygmunta Noskowskiego..., sygn. BN PAU i PAN 1438, karty 1–24.
Kolberg wiosną 1889 r. na prośbę J. Karłowicza podjął się opracowania do druku melodii pieśni litewskich zanotowanych przez A. Juszkiewicza. Zdążył uporządkować rzeczowo zapisy, które były pierwotnie ułożone chronologicznie według daty ich pozyskania i zredagować 119 melodii
z tego rękopisu, obejmującego około 2000 zapisów nutowych. Karty z melodiami zredagowanymi przez Kolberga są współoprawne z pozostałymi.
Zbiór Melodie ludowe litewskie zebrane przez śp. księdza Antoniego
Juszkiewicza … wydany został w Krakowie w r. 1900.

1 Wymienione niżej rękopisy odnotowane są w następujących katalogach rękopisów Biblioteki Naukowej PAU-PAN w Krakowie: J. Czubek Katalog rękopisów Akademii Umiejętności w Krakowie [sygn. 1-1588], Kraków 1906; Katalog rękopisów biblioteki Polskiej Akademii
Nauk w Krakowie: sygnatury 2149–2298, opracowali Z. Jabłoński, A. Preissner i B. Schnaydrowa, Wrocław 1965; Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie,
sygn. 2299-2630, opracowali Z. Jabłoński, A. Preissner i B. Schnaydrowa, Kraków 1967;
Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie: sygnatury 2907–3606,
opracowali J. Dużyk i B. Schnaydrowa pod red. Z. Jabłońskiego, Wrocław 1973; Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Sygnatury 3607–4003, opracowali
B. Schnaydrowa i J. Staszel pod red. Z. Jabłońskiego, Wrocław 1976.

270

�Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 2183 (do roku 1965 sygn. 21841),
kart 141. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Papiery osobiste Oskara Kolberga, z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.
Materiały zawarte w tym zespole podzielone są na trzy grupy: świadectwa (k. 1–63), dokumenty sporządzone przez Kolberga (k. 64–84) oraz
rachunki i kwity (k. 85–141). Wśród świadectw znajdują się dokumenty osobiste: metryka, paszporty, zaświadczenia o pracy i dyplomy członkowskie
różnych towarzystw. W dziale drugim są dokumenty, z których najbardziej
istotne dla poznania biografii Kolberga to: itinerarium, czyli wykaz podróży
z lat 1836–1885 sporządzony prawdopodobnie w roku 1889, szkic autobiografii pochodzący zapewne z tego samego roku, wykazy tek z rękopisami
z roku 1886 i 1887, dwa egzemplarze konceptu testamentu (z r. 1883), przekazującego Akademii Umiejętności zebrane przez Kolberga materiały etnograficzne. Dział trzeci to pokwitowania i rachunki, a także rozliczenia i inne
notatki finansowe Kolberga związane przede wszystkim z drukiem Ludu
lub prac wcześniejszych. Znaczna część dokumentów zawartych w tym
zbiorze została wykorzystana, odnotowana lub w całości opublikowana
w Korespondencji … (T. 64–66), a także we wstępach do innych tomów
Dzieł wszystkich O. Kolberga i w jego biografii (T. 85 cz. I–III).
Miscellanea, sygn. BN PAU i PAN: 2184 (do r. 1965 sygn. 21832), kart 389.
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Miscellanea z rękopisów Oskara Kolberga, z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.
Przechowywane obecnie w tej tece materiały są bardzo zróżnicowane,
znajdują się w niej głównie rękopisy Kolberga, m.in.: zapisy folkloru z Kieleckiego, Mazowsza, Podola i innych regionów, fragmenty czystopisów jego
różnych publikacji (m.in. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, Indianie
amerykańscy, recenzja zbioru mazurów A. Kratzera), bruliony odpowiedzi
na recenzję H. Biegeleisena, kilka stron odbitek korektorskich Pokucia cz.
II, bruliony pism dotyczących wystawy etnograficznej w Moskwie w 1867
r., kompozycje Kolberga (pieśni i mazur), spisy odbiorców i subskrybentów
Ludu, spisy osób z Mazur i z Pomorza, które Kolberg chciał polecić Sekcji
Etnograficznej Akademii Umiejętności jako współpracowników, notatki do
1 W r. 1964 w Bibliotece PAN zespołowi rękopisów o sygnaturze 2183 nadano nową sygnaturę 2184 i odwrotnie. Zob. przypis 1 na s. 224.
2 Zob. przypis poprzedni.

271

�biografii kilku osób, m.in. Juliusza i Antoniego Kolbergów i Józefa Konopki,
spisy rycin „typów ludowych” znajdujących się w Muzeum Ossolińskich we
Lwowie i in. Dość liczne są rękopisy innych osób: pieśni z Mazur w zapisach
Kossobudzkiego z Margrabowa, Mroczka, Burego z Jełgunia i W. Kętrzyńskiego, zapisy M. Hemplówny z Chełmskiego, formularz Szematu W. Ks.
Poznańskiego wypełniony we Włoszakowicach. Osobną grupę stanowią
druki: m.in. egzemplarze czasopism z recenzjami Króla pasterzy i z innymi
artykułami o Kolbergu, statut Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego,
Instrukcja do badania właściwości ludowych Sekcji Etnologicznej akademickiej Komisji Antropologicznej (Kraków 1874).
Teka liczy blisko 400 kart, jest więc bardzo obszerna i opis jej zawartości
jest tu z konieczności skrótowy. Wskazuje jednak, że zebrano w niej rękopisy i druki różnych autorów, na różne tematy i związane z różnymi okresami
działalności Kolberga. Jest to więc zbiór dokumentów raczej przypadkowy.
Były one prawdopodobnie wyjmowane z różnych tek lub znalezione poza
założonymi przez Kolberga tekami, a następnie złożone razem w jednym
zespole archiwalnym, którego układ nie oddaje treści ani autorstwa znajdujących się tam materiałów.
Korespondencja Oskara Kolberga, sygn. BN PAU i PAN: 2185, t. 1–4,
łącznie kart 1400 (t. 1 – kart 301, t. 2 – kart 324, t. 3 – kart 377, t. 4 – kart
398). W katalogu rękopisów BN PAU i PAN z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.
Zespół zawiera listy otrzymane przez Kolberga i bruliony listów pisanych
przez niego, ponadto pokwitowania drukarni itp. dokumenty. W tekach 1–3
listy otrzymane przez Kolberga ułożone są alfabetycznie według nazwisk
autorów i nazw instytucji, listy każdego autora ułożone chronologicznie.
W tece 4 znajdują się bruliony listów Kolberga, również uporządkowane
alfabetycznie według nazwisk i nazw adresatów, a w tych grupach chronologicznie. Zespół ten zawiera blisko 900 jednostek epistolograficznych,
a także pokwitowania itp. Dwa listy zachowały się w kopiach I. Kopernickiego, który był zapewne zbieraczem autografów i otrzymał oryginały od
Kolberga, sporządzając w zamian kopie.
Większość listów dotyczy badań naukowych, spraw wydawniczych
i podróży Kolberga. Do niektórych dołączone były notatki etnograficzne
bądź zapisy folkloru na osobnych kartach, lub bezpośrednio w liście. Materiały te w znacznej części opublikował Kolberg w odpowiednich tomach
Ludu, pozostałe są zamieszczone w nowych monografiach lub w tomach
272

�suplementowych. Wszystkie listy zostały wydane w tomach Korespondencja Oskara Kolberga cz. I–III (T. 64–66).
G.G. [Gustaw Gizewiusz] Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach
ostródzkiej i kraplewskiej zbierane w 1836 do 1840-go roku przez […].
Sygn. BN PAU i PAN 2559, stron 612.
Do roku 1939 rękopis Gustawa Gizewiusza (1810-1848) znajdował się
w tece 3 Mazury pruskie O. Kolberga. Manuskrypt swój G. Gizewiusz powierzył około roku 1844 K. W. Wójcickiemu, który przekazał go Kolbergowi1. Rękopis zawiera ponad 400 tekstów pieśni i do niektórych z nich melodie (32 zapisy nutowe). Część pieśni Kolberg zamieścił w tomie Pieśni ludu
polskiego w 1857 r., większość w rękopisie monografii Mazury pruskie
wydanej jako T. 40 Dzieł, pozostałe dołączone zostały do tej monografii
w aneksie (s. 486-581 tomu 40)2.
Podkarpacie polskie, sygn. BN PAU i PAN: 3194, kart 84. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne
zebrane z okolic Pogórza Karpackiego, z notą „Dar Komisji Etnograficznej
PAU”.
Ten zespół rękopisów był prawdopodobnie przechowywany pierwotnie w tece 34. Miscellanea 4 — jego zawartość odpowiada punktowi
pierwszemu opisu Kopernickiego odnoszącego się do teki 34: „Podgórze polskie (Rymanów, Wzdów, Iwonicz, Dynów” (zob. wyżej informacje o tece 34). Obecnie w zbiorze o tej sygnaturze znajdują się głównie
zapisy terenowe Kolberga z lat 1883–1885, tj. z jego ostatniego okresu
badań, a dotyczą wszystkich aspektów kultury ludowej, zapisy Kolberga
pochodzą w większości ze Wzdowa, Rymanowa, Iwonicza i Czaszyna. Tylko dwie karty to rękopisy innych osób. Ponadto znajdują się tu rysunki
i akwarele. Prawie wszystkie materiały z tej teki wydane zostały w monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51). Nieliczne pozostałe zamieszczone
1 W Katalogu rękopisów błędna informacja: „dar Gustawa Giżyckiego” (Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, sygn. 2299-2630, oprac. Z. Jabłoński,
A. Preissner i B. Schnaydrowa, Kraków 1967, s. 149). W zbiorach biblioteki PAU manuskrypt
Gizewiusza znalazł się jako część spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, który otrzymał go przed
1857 r. od K.W. Wójcickiego. Kolberg przechowywał ten rękopis w tece 3 Mazury pruskie.
2 Rękopis G. Gizewiusza został w całości wydany w Poznaniu w 2000 r. w opracowaniu
Danuty Pawlak.

273

�są w suplemencie do Przemyskiego (T. 83), w Podolu (T. 47) i w Rusi
Czerwonej (T. 56–57).
Podkarpacie ukraińskie, sygn. BN PAU i PAN: 3195–3201, łącznie kart
436. W katalogu BN PAU i PAN zespoły rękopisów o sygn. 3195–3199 mają
tytuł: Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne zebrane z okolic Beskidu
Wschodniego, rękopisy o sygn. 3200 tytuł Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne zebrane z okolic Beskidu Wschodniego (Bieszczady), rękopisy
o sygn. 3201: Wypisy źródłowe, notaty i zapiski Oskara Kolberga dotyczące ludności ruskiej (Łemków) zamieszkującej Beskid Wschodni (Bieszczady). W katalogu zespoły te mają noty „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.
Obecnie siedem osobnych zespołów archiwalnych, stanowiących w roku
1886 część teki 18, a następnie teki 34 (zob. wyżej informacje o tej tece).
Rękopisów tych dotyczy fragment wykonanego przez Kopernickiego opisu
dawnej teki 34: „2. Podgórze ruskie od górnego Sanu i Dniestru (Ustrzyki D., Czaszyn, Leszczowate, Boberka). Piękne materiały na duży tom lub
2 mniejsze. 3. Górale ruscy (Połonińcy) od Procisnego i Baligrodu, włączy
się do mojej monografii o Góralach ruskich. 4. Wypisy i notatki rozmaite.”
W zespołach tych przeważają zapisy Kolberga powstałe w czasie badań
terenowych w latach 1883–1885. Większość wykonana została w Bóbrce, Leszczowatem, Solinie, Procisnem, Czaszynie, Wzdowie, Wołtuszowej,
Rymanowie i w miejscowościach sąsiednich. Nieliczne są zapisy innych
osób, wśród nich Pelagii i Józefa Blizińskich, przyjaciół Kolberga, do których należała do r. 1888 Bóbrka, oraz Aleksandry Zduniowej z Procisnego,
gdzie Kolberg prowadził badania w r. 1884, a także dwu osób nieznanych.
Podział materiału na odrębne zespoły o sygn. 3195–3200 oddaje w części
Kolbergowski podział na „podteczki” w pierwotnej tece regionalnej, który
odpowiadał zaplanowanemu porządkowi treści w monografii. Pomiędzy
zapisami z Sanockiego, które są najliczniejsze, znajdują się także notatki
terenowe z Przemyskiego oraz nieliczne zapisy z innych regionów, m.in.
z Wielkopolski. Wszystkie materiały zostały wydane drukiem, większość
w monografii Sanockie–Krośnieńskie (T. 49–51), pozostałe w odpowiednich tomach regionalnych, lub w suplementach do tomów wydanych przez
Kolberga. Obecna zawartość tych zespołów archiwalnych przedstawia się
następująco:
– sygn. 3195, kart 54. Znajdują się tu głównie rękopisy terenowe
Kolberga dotyczące obrzędów i zwyczajów dorocznych, inne zagadnienia
274

�(obrzędy rodzinne, pieśni, wierzenia) pojawiają się wtedy, gdy w czasie wywiadów zapisane były na jednej karcie z informacjami o obrzędach dorocznych. Prawie wszystkie notatki w tej tece pochodzą z Sanockiego i zostały
zamieszczone w monografii tego regionu (T. 49–51). Nieliczne pochodzą
z Przemyskiego (rysunki pisanek z Iskani) oraz z okolic Stanisławowa, Bełza
i innych miejscowości. Te zamieszczono w suplemencie do Przemyskiego
(T. 83) i w tomie Ruś Czerwona (T. 57/II).
– sygn. 3196, kart 41. Przeważają w tym zespole zapisy pieśni powszechnych, niezwiązanych z obrzędami, w większości zapisane są z melodiami.
Pochodzą z badań terenowych Kolberga w Bóbrce, Leszczowatem, Czaszynie, Ustrzykach, Myczkowcach, a także w Rymanowie i Klimkówce oraz
w Sanoku. Zostały opublikowane w monografii Sanockie-Krośnieńskie
(T. 49–51), nieliczne pieśni z Przemyskiego zamieszczono w suplemencie
do monografii tego regionu (T. 83).
– sygn. 3197, kart 37. Znajdują się tu prawie wyłącznie rękopisy terenowe Kolberga z opisami obrzędów rodzinnych, głównie wesel, oraz niewielka ilość pieśni i melodii powszechnych, niezwiązanych z obrzędami.
W większości zapisane były w Leszczowatem, Czaszynie, Bóbrce, Solinie
i Chrewcie. Ponadto jest tu opis wesela w Tarnawie w rękopisie nieznanego
autora. Wszystkie materiały zostały zamieszczone w monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51), tylko jedna melodia z Sambora została włączona
do suplementu do Przemyskiego (T. 83).
– sygn. 3198, kart 74. Zespół zawiera zanotowane przez Kolberga w terenie teksty bajek, legend, podań i anegdot, a także zagadki, innych zagadnień dotyczą nieliczne notatki. Najwięcej tekstów pochodzi z Bóbrki, Soliny
i Leszczowatego. Wszystkie zostały opublikowane w cz. III monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 51).
– sygn. 3199, kart 65. Zespół zawiera pochodzące z Sanockiego notatki
terenowe na temat kultury materialnej oraz obrzędów i zwyczajów, a także pieśni, bajki i zapiski o wierzeniach. Na dwu kartach są zapisy pieśni
i melodii ze Szlachtowej, a przypadkowo znajdują się w tece czystopisy
pieśni z Wielkopolski, ponieważ ich odwrotnych, niezapisanych stron, użył
Kolberg w czasie badań w Sanockiem. Na kilkunastu kartach znajdują się
szkice sprzętów i chat, a także strojów weselnych i codziennych wykonane
przez Kolberga oraz przez osoby nieznane. Zapisy z Poznańskiego i Kaliskiego opublikował Kolberg w cz. V Poznańskiego (T. 13) i w cz. I Kaliskiego
(T. 23), pozostałe dotyczące tych regionów zamieszczono w suplementach
275

�(T. 74 i 79), ponad dwadzieścia pieśni i melodii instrumentalnych ze Szlachtowej opublikowano w monografii Góry i Podgórze (T. 44–45). Materiały
z regionu Sanockiego, stanowiące większość w tece, zostały zamieszczone
w Sanockiem-Krośnieńskiem (T. 49–51).
– sygn. 3200, kart 68. Większość zawartych w tym zespole notatek dotyczy wierzeń, wróżb, przesądów, medycyny ludowej itp., ponadto znajdują
się tu opisy chat, sprzętów, strojów i ich szkice wykonane przez Kolberga
i osoby nieznane. Przeważają rękopisy terenowe Kolberga, są tu także rękopisy Józefa i Pelagii Blizińskich oraz karty, na których do ich zapisów
dodał Kolberg własne notatki. Zapisy pochodzą głównie z Bóbrki, poza
tym z Czaszyna, Leszczowatego, Procisnego, Wzdowa, a pojedyncze z innych miejscowości regionu. Wszystkie zostały zamieszczone w monografii
Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51).
– sygn. 3201, kart 97. Znajdują się tu odpisy, wyciągi i notatki Kolberga
z artykułów na temat kultury ludowej zamieszczanych w pracach zwartych
bądź w prasie warszawskiej, krakowskiej, lwowskiej i wielkopolskiej z lat
1830–1886. M.in. jest tu transkrypcja obszernej rozprawy A. J. Torońskiego
Rusiny-Lemki drukowanej w Zorii halickiej (Lwów [1859]), odpis artykułu Lud u źródeł Sanu i Dniestru zamieszczonego w „Wędrowcu” w 1882
r. pod pseudonimem Adnaw, oraz duża liczba tekstów pieśni odpisanych
ze zbioru J. F. Hołowackiego Narodnyja piesni… (1863–1870). Materiały
związane z regionem sanockim zostały opublikowane w tomach Sanockie–
Krośnieńskie (T. 49–51). Znajdujące się tu także odpisy z prac dotyczących
innych regionów zostały zamieszczone w suplemencie do Przemyskiego
(T. 83), w Rusi Czerwonej (T. 56–57), Rusi Karpackiej (T. 54), słowackie
w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. II
Czechy, Słowacja (T.59/II). Nieliczne pieśni ukraińskie pozbawione not
lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do etnografii Słowian
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).
Chełmskie, sygn. BN PAU i PAN: 3202–3205, łącznie kart 416, obecnie cztery osobne zespoły archiwalne stanowiące w r. 1886 tekę 27 Ruś chełmska
i podlaska. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN dla rękopisów o sygn.
3202 tytuł: Materiały zebrane przez Oskara Kolberga dotyczące Chełmszczyzny oraz dawnych guberni lubelskiej i siedleckiej, dla rękopisów o sygnaturach 3203–3205 tytuły Chełmszczyzna. W katalogu zespoły te mają
noty: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.
276

�Materiały z dawnej teki 27 w znacznej części wydane zostały drukiem
przez Kolberga i Kopernickiego w monografii Chełmskie cz. I i II (T. 33–34),
pozostałe w suplemencie do niej (T. 82 i Aneks do t. 82).
Obecna zawartość i układ kart w tych czterech zespołach odbiega od
stanu pozostawionego przez Kolberga, ponieważ zmienił je już Kopernicki,
przygotowując do druku cz. II Chełmskiego w latach 1890–1891. Później,
w latach 1959–1961 na polecenie J. Gajka wyjęto z nich karty ze szkicami
oraz fotografie (zob. wyżej opis zawartości teki 47), a w r. 1972 w trakcie archiwalnych prac porządkowych w Bibliotece PAN usunięto z nich niektóre
druki, m.in. odbitki dwu prac M. Hemplówny zawierających spisy roślin
jawnokwiatowych („Pamiętnik Fizjograficzny” R. 5: 1885, s. 135–153 i 154–
–159), przemieszczono też wtedy część kart między tymi zespołami, a w ich
obrębie ułożono karty w innej kolejności. Dziś zawartość tych czterech
zespołów przedstawia się następująco:
– sygn. 3202, kart 210. Znajduje się tu niewielka liczba rękopisów Kolberga, większość to rękopisy Marii Hemplówny i innych osób, ponadto
wycinki z prasy i inne druki oraz dwie mapy Juliusza Kolberga z jego
Atlasu Królestwa Polskiego (wyd. 1825–1827) – województwo podlaskie
i województwo lubelskie, z notatkami Oskara. Przeważająca część materiałów dotyczy Chełmskiego, nieliczne Lubelskiego. Wśród materiałów
otrzymanych przez Kolberga od M. Hemplówny jest opracowany przez nią
obszerny słownik gwarowy wraz z rozprawą o języku znanych autorce
okolic Chełma. Ponadto przechowywany jest tam rękopis Pauliny Charłampowiczówny z notatkami etnograficznymi z okolic Puchaczowa i rękopis
nieznanego księdza unickiego z Podlasia. Materiały te zostały wykorzystane
przez Kolberga i Kopernickiego w monografii Chełmskie (T. 33–34), część
wcześniej przez Kolberga w Lubelskiem (T. 16–17). Pozostałe zamieszczono
w suplementach do tych tomów (T. 75 i 82).
– sygn. 3203, kart 64. Znajduje się tu głównie dokumentacja folkloru
muzycznego z Chełmskiego, a częściowo także z Lubelskiego, są to zapisy
Kolberga, Marii Hemplówny i osób nieznanych. Ponadto jest tu zbiorek
pieśni bez melodii spisanych w r. 1870 przez Andrzeja Wojtasa, służącego
w Podhorcach. Materiały te wydane zostały zgodnie z odnotowanymi
lokalizacjami w tomach Chełmskie (T. 33–34), Lubelskie (T.16–17) i w suplementach do nich (T. 75 i 82).
– sygn. 3204, kart 51. Materiały znajdujące się obecnie w tym zespole to
rękopisy Kolberga i M. Hemplówny dotyczące wierzeń, przesądów i praktyk
277

�leczniczych i magicznych oraz rękopisy Kopernickiego, który po śmierci
Kolberga przygotowywał do druku drugą część Chełmskiego i przepisywał
fragmenty pierwotnych notatek, aby nadać im porządek konieczny w publikacji. Materiały te wydane zostały w monografii Chełmskie cz. II (T. 34)
i suplemencie do niej (T. 82).
– sygn. 3205, kart 91. Materiały znajdujące się obecnie w tym zespole
to w większości rękopisy M. Hemplówny, z zapisami na temat dialektu
(przyczynki leksykalne) i świata wierzeń. Mniej liczne są rękopisy Kolberga
dotyczące wierzeń i słownika. Tak jak w zespole o sygn. 3204, tak i tutaj
znajdują się rękopisy Kopernickiego, tj. jego kopie zapisów Hemplówny
i Kolberga, wykonane w trakcie przygotowywania materiałów z tej teczki
do druku w cz. II Chełmskiego (t. 34). Teksty pominięte w tej edycji wydano
w suplemencie do Chełmskiego (T. 82).
Wołyń, sygn. BN PAU i PAN: 3206 i 3207, łącznie kart 342, dziś dwa osobne
zespoły archiwalne stanowiące w r. 1886 tekę 26 o takim samym tytule.
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN obydwa zespoły mają również tytuł
Wołyń i noty: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.
Zawartość dawnej teki 26 i jej układ zostały zmienione przez J. Tretiaka
w trakcie przygotowywania do druku tomu Wołyń (wyd. 1907), a następnie
podczas porządkowania rękopisów przed drukiem katalogu przez Bibliotekę
PAN. Obecnie przedstawia się ona następująco:
– sygn. 3206, kart 193. Tu znajduje się część rękopisów terenowych
Kolberga powstałych w czasie badań prowadzonych przez niego na Wołyniu w roku 1862. Są to pieśni, opisy wesel z tekstami pieśni i melodiami oraz sporządzone przez Kolberga czystopisy części tych materiałów.
Ponadto jest tu obszerny rękopis pt. Ukraińskie śpiewy i tańce nieznanego autora, wykonany w okolicy Kowla (117 tekstów i 74 melodie). Poza
rękopisami terenowymi znajdują się w tej tece notatki Kolberga z prasy
i z prac zwartych na temat Polesia wołyńskiego i Wołynia oraz wycinki
z prasy. Większość materiałów została wydana przez J. Tretiaka w r. 1907
w tomie Wołyń (T. 36), a pochodzące z tego regionu, ale nie uwzględnione przez niego wydano w suplemencie (T. 84). Część na podstawie czystopisów Kolberga zachowanych w innych tekach zamieszczona została
w tomie Białoruś-Polesie (T. 52), a nieliczne zapisane w okolicy Kamieńca
Podolskiego w tomie Podole (T. 47). Pieśni i inne materiały pozbawione
not lokalizacyjnych, a zanotowane w języku ukraińskim, przeznaczono do
278

�tomu Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany
do druku).
– sygn. 3207, kart 149. W tym zespole znajdują się pozostałe Kolbergowskie zapisy terenowe z Wołynia i ich czystopisy oraz nieliczne pochodzące
z Podola i z Chełmskiego, ponadto kilka rękopisów o niewielkiej objętości
nieznanych autorów z Wołynia. Większość materiałów z tej teki została
wydana przez J. Tretiaka w r. 1907 w tomie Wołyń (T.36), niewydane przez
niego zamieszczono w suplemencie do tego tomu (T. 84), pozostałe w Podolu (T. 47), w suplemencie do Chełmskiego (T. 82), a zapisy w języku
ukraińskim bez not lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do
etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).
W spuściźnie Kolberga nie ma obecnie rękopisu bajek Prusinowskiego
wydanych w roku 1907 przez Tretiaka w T. 36 oraz wymienionych przez
Kopernickiego w opisie teki wołyńskiej (zob. wyżej teka nr 26).
Mazury pruskie, sygn. BN PAU i PAN: 3208, kart 269. Fragment dawnej
Kolbergowskiej teki 3 o takim samym tytule. W katalogu rękopisów BN PAU
i PAN tytuł: O życiu i zwyczajach Mazurów pruskich, z notą: „Dar Komisji
Etnograficznej PAU”.
Jest to rękopis monografii regionu przygotowany do druku przez
Kolberga w latach 1889–1890; do września 1939 roku znajdował się w tece
3 Mazury (zob. wyżej informacje o tej tece); na początku wojny został
wyjęty z teki i zakonspirowany w muzeum przyrodniczym PAN. Odnaleziony i rozpoznany dopiero kilka lat po wojnie stał się podstawą tomu
Mazury Pruskie, gdzie został opublikowany w całości (T. 40, s. 3–470).
Rękopis pozbawiony jest karty tytułowej i kilkunastostronicowego wstępu
Kolberga, zaginionych lub dla zabezpieczenia całego rękopisu zniszczonych
na początku okupacji niemieckiej w roku 1939. Na odwrotach kart z tej
teki znajdują się pojedyncze pieśni wydane wcześniej w Kujawach (T. 4),
Krakowskiem (T. 6), Lubelskiem (T. 17), Łęczyckiem (T. 22), Radomskiem
(T. 21) i w Mazowszu (T. 25, 27 i 28) ponieważ Kolberg, przygotowując
do druku materiały z Mazur, posługiwał się niekiedy dla oszczędności
ćwiartkami papieru użytymi pierwotnie do innych czystopisów i zapełnionymi tylko jednostronnie.

279

�Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 3209, kart 21. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Fragment papierów osobistych Oskara Kolberga
z notą: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.
Jest to niewielki zbiór dokumentów pochodzących z różnych okresów
życia Kolberga i mających zróżnicowany charakter: listy gratulacyjne związane z jubileuszem pięćdziesięciolecia jego pracy w r. 1889, dokumenty
dotyczące międzynarodowych kontaktów etnografa, a także paru spraw rodzinnych. Jest to zbiór raczej przypadkowy, prawdopodobnie zgromadzono
w nim dokumenty odnalezione lub rozpoznane już po zinwentaryzowaniu
wcześniej wyodrębnionych zespołów papierów osobistych i korespondencji. Część dokumentów (listy) została opublikowana w Korespondencji…
(T. 64–66), pozostałe wykorzystano w biografii Kolberga.
Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 3210, kart 24. W katalogu rękopisów
BN PAU i PAN tytuł: Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków
Oskara Kolberga za lata 1859-1869, z notą: „Dar Komisji Etnograficznej
PAU”.
Zawartość teki stanowi zeszyt, w którym Kolberg w latach 1859–1869
notował swe wydatki i dochody. Między kartki zeszytu włożona jest luźna
karteczka ze szczegółowymi notatkami Kolberga z podróży odbytych latem
1859 i 1860 r. Notatki zawarte w zeszycie są ważnym źródłem do poznania
sytuacji materialnej Kolberga, informacje o honorariach pomagają ustalić,
jakie teksty dawał do druku w tym okresie, a zapiski o wydatkach m.in.
uściślają daty i miejsca badań terenowych z lat ujętych w zeszycie oraz
podają koszty druku Sandomierskiego i Kujaw. Wszystkie są istotnym źródłem do biografii Kolberga, wykorzystywane też były przez autorów wstępów do monografii regionalnych i tomów suplementowych wydawanych
na podstawie rękopisów.
Listy różne, sygn. BN PAU i PAN: 3211, kart 11.
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Listy różnych osób do różnych
adresatów ze zbioru Oskara Kolberga z notą: „Dar Komisji Etnograficznej
PAU”.
Zespół ten obejmuje pięć listów osób związanych z Kolbergiem (A. Bochdanowej, L. Jenikego, L. Oehmigke, F. Streita i J. Wernerowej), ale nie do
niego kierowanych. Zawierają one m.in. przyczynkarskie informacje dotyczące wyrobów rzemiosła ludowego przysyłanych z Zadwórza przez
280

�A. Bochdanową na ręce Kolberga dla muzeum Akademii oraz planowanego druku rycin do Pokucia w Wiedniu. Część poświęcona jest sprawom
rodzinnym.
Potęgi nadprzyrodzone w wyobraźni Mazurów Pruskich. Studium
mytologiczne według Toeppena skreślił O. Kolberg, sygn. BN PAU i PAN
3572, kart 19. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN z notą: „Dar Komisji
Etnograficznej PAU”.
Rękopis jest przekładem fragmentu pracy M. Toeppena Abergaluben
aus Masuren… (Danzig 1867). Kolberg planował wydanie tego przekładu
jako osobnego artykułu, tekst został ostatecznie w niewielkim stopniu przez
niego przeredagowany i włączony do rękopisu monografii Mazury pruskie,
stanowiąc jego osobny rozdział (w T. 40 s. 52–82). Na odwrocie końcowych
kart czystopisy pięciu pieśni mazurskich wydanych również w T. 40.
Mazury pruskie, sygn. BN PAU i PAN 3891, kart 82. W katalogu rękopisów
BN PAU i PAN tytuł Mazurskie pieśni ludowe (Materiały zebrane przez
Wojciecha Kętrzyńskiego i przekazane Oskarowi Kolbergowi), z notą „Dar
Komisji Etnograficznej PAU”.
Rękopisy te stanowiły część dawnej teki 3. Karty 1–65 to wykonane
przez Wojciecha Kętrzyńskiego zapisy pieśni mazurskich pochodzące z Orłowa pod Lecem (tj. Giżyckiem) i ze Sztynortu pod Węgorzewem. Drugi
zespół to 14 kart z przemowami weselnymi zapisanymi prawdopodobnie
przez nieznanego z imienia p. Bercio. Ponadto jest tam karta z rękopisem
nieznanego autora i bilet wizytowy W. Kętrzyńskiego, dołączony do rękopisów przysłanych przez niego Kolbergowi w r. 1890. Pieśni i mowy weselne zamieścił Kolberg w rękopisie swej monografii Mazur (T. 40). Notatka
z biletu Kętrzyńskiego opublikowana jest w Korespondencji … cz. III (T. 66),
s. 673.
Mazury pruskie. Sygn. 3892, kart 9. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN
tytuł Mazurskie pieśni ludowe zebrane przez Oskara Kolberga, z notą
„Dar Komisji Etnograficznej PAU”.
Rękopis stanowił dawniej część teki 3. Na zawartość składa się rkp. Jana
Karola Sembrzyckiego (1856–1919) lub jego ojca, Karola, pt. Pieśni gminne
z Mazur. Rękopis ten przekazał Kolbergowi prawdopodobnie W. Kętrzyński
w roku 1890. Zapisanych jest tam dziesięć pieśni z melodiami i oracja
281

�weselna. Kolberg nie zdążył włączyć tego materiału do swej monografii
poświęconej Mazurom, ponieważ zmarł krótko po otrzymaniu przesyłki.
Pieśni i oracja zostały opublikowane w T. 40 Mazury pruskie.
Rękopisy w zbiorach innych bibliotek i w muzeach
Biblioteka Jagiellońska
Rzecz o obchodach weselnych, sygn. 4497, zesz. 18, jest to druga część
rękopisu rozprawy Kolberga Rzecz o obchodach weselnych …, tekst całości
został opublikowany w Studiach, rozprawach i artykułach (T. 63) według
pierwodruku zamieszczonego w „Na Dziś” w r. 1872.
Zbiór autografów M. Ciechanowskiej, sygn. 7891, k. 107-108, tam
m.in. rkp. Kolberga: czystopis dwu pieśni z Wołynia. Pieśni opublikowane
w T. 36.
Zbiór autografów Dynowskiej, sygn. 7892, k. 41, tam m.in. rkp. Kolberga: czystopis notatek i melodii z Wielkopolski; melodia opublikowana przez
Kolberga w T. 13, pozostałe zapisy w suplemencie do Poznańskiego (T. 74).
Biblioteka Narodowa
Kopia testamentu Oskara Kolberga sporządzona przez I. Kopernickiego dla
Karoliny Wąsowskiej, bratanicy Oskara. Zakład Rękopisów, sygn. BN II
6487.
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie
Przemyskie, sygn. 465 (dawniej TNW 150) – rękopis tomu Przemyskie
(T. 35) redagowanego przez Kolberga w r. 1890 i dokończonego w r. 1891
przez Kopernickiego (wyd.: Kraków 1891). W Katalogu rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, opracowanym przez H. Kozerską
i W. Stummer (Warszawa 1973, s. 177), opis następujący: „Przemyskie. Materiały do studium etnograficznego okolic Przemyśla oraz fragmenty dotyczące innych okolic, zebrane przez Oskara Kolberga. Kraj i lud, zwyczaje
i obrzędy, pieśni i tańce (teksty i nuty), bajki i wierzenia, k. 1–352 […]. Ze zb.
M. Federowskiego”.
282

�Jest to kompletny rękopis tomu 35 Przemyskie. Do sporządzenia rękopisu przeznaczonego dla drukarni wykorzystał Kolberg często karty służące
pierwotnie do innych tomów, dlatego na odwrotach są fragmenty wcześniejszych czystopisów różnych monografii, m.in. Kujaw, Poznańskiego, Radomskiego, Mazowsza i Łęczyckiego. Wszystkie materiały z Przemyskiego
zostały wydane drukiem w tomach Przemyskie (T. 35) oraz Przemyskie.
Suplement do t. 35 (T. 83 cz. I i II). Poza rękopisem przygotowanym dla
drukarni znajdują się w tej tece liczne zapisy terenowe Kolberga, głównie
z Przemyskiego, ale także z miejscowości objętych innymi monografiami
(m.in. z Leszczowatego). Zapisy pochodzące spoza Przemyskiego albo wydał
Kolberg wcześniej w odpowiednich monografiach, albo wykorzystane zostały w suplementach do nich, zgodnie ze swym regionalnym pochodzeniem.
Do zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego manuskrypt Przemyskiego przyjęty został razem z innymi archiwaliami Towarzystwa Naukowego Warszawskiego i stanowi tam wieczysty depozyt. Pierwotnie miał sygnaturę TNW 150 i tak określano początkowo w Dziełach wszystkich Kolberga
rękopisy z tej teki. Towarzystwo otrzymało Przemyskie razem ze zbiorami
Michała Federowskiego po jego śmierci w r. 1923, ale nie udało się ustalić,
kiedy i dlaczego Kolbergowski manuskrypt dostał się do rąk tego zasłużonego
badacza folkloru białoruskiego i kolekcjonera dokumentów i rękopisów.
Biblioteka Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego
W zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego przechowywany jest duży zespół rękopisów kompozycji Kolberga, sygn. 1208,
12091-3, 1210, 1213–1216, 1218, 12191-3. Składają się nań utwory skończone i wydane drukiem przez kompozytora, a także utwory nie drukowane
w XIX w., szkice i fragmenty kompozycji nieukończonych, rękopisy z okresu nauki w Warszawie i Berlinie (tzw. Zeszyty do studiów muzycznych)
oraz kompozycje innych autorów. M.in. zachował się w tym zespole autograf partytury orkiestrowej Króla pasterzy z głosami solowymi i chórem.
Rękopisy te i druki stanowią prawdopodobnie część materiałów pozostawionych w r. 1871 na przechowaniu w firmie Gebethnera lub u W. Wierzbowskiego przed przeprowadzką Kolberga z Warszawy do zaboru austriackiego. W. Wierzbowski w r. 1876 pytał o zgodę na przekazanie do zbiorów
WTM zdeponowanych u niego nut i Kolberg zaaprobował tę decyzję. Część
mogą stanowić nuty przekazane później przez I. Kopernickiego, wykonawcę
283

�testamentu Kolberga, który zamiar taki konsultował z J. Karłowiczem, nie
wiadomo jednak, czy darowiznę tę zdążył zrealizować. Utwory Kolberga
zachowane w zbiorach Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego wydane
zostały w T. 68 Kompozycje wokalno-instrumentalne i w T. 69 Kompozycje fortepianowe.
Muzeum Etnograficzne w Krakowie
— Zespół rękopisów Kolberga i I. Kopernickiego (archiwum MEK, sygn.
II/155, nr inw. I/191/RKP), składają się nań: dwa bruliony listu Kolberga
z 10 II 1883 r. do nieznanego adresata w sprawie subwencji na druk Ludu
oraz fragmenty jego spisu tek pochodzące z okresu późniejszego (razem 4 karty), ponadto karty w obwolucie z tytułem: Kopernickiego charakterystyka tek
Kolberga (29 kart). Te ostatnie to rękopisy I. Kopernickiego, który po śmierci
Kolberga sporządził na osobnych kartkach krótki opis zawartości większości
tek z uwagami o możliwości wykorzystania znajdujących się w nich rękopisów. Notatki Kopernickiego z tek Kolbergowskich wyjął S. Udziela, pierwszy
dyrektor Muzeum Etnograficznego. Zgromadził je razem zapewne w okresie,
gdy rękopisy Kolberga znajdowały się pod jego opieką najpierw jako sekretarza Komisji Antropologicznej AU, później wiceprzewodniczącego Komisji
Etnograficznej PAU, tj. przed rokiem 1935. Prawdopodobnie on też nadał
notatkom Kopernickiego obecny tytuł i pod nim zapisał: „Wydać 1, 6, 12, 15,
34, 37, użyć 38”. Wymienione tu rękopisy Kolberga i Kopernickiego potraktowane zostały w zbiorach Muzeum Etnograficznego jako część spuścizny
S. Udzieli.
— Rkp. Kolberga: Spis akwarel ubiorów ludowych w Muzeum hr. Dzieduszyckich we Lwowie oraz sprawozdanie z podróży badawczej w roku
1876, ponadto uwagi na temat zbierania okazów etnograficznych (archiwum MEK, sygn. II/226, nr inw. I/3051/RKP), 4 karty. Obydwa pisma były
skierowane przez Kolberga do Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności; w zbiorach Muzeum Etnograficznego znalazły się prawdopodobnie, podobnie jak wymienione wyżej, przed rokiem 1935, w czasie, gdy
wiceprzewodniczącym Komisji Etnograficznej PAU był Seweryn Udziela,
równocześnie dyrektor Muzeum. Tytuł rękopisu Kolberga nadany został
w Muzeum Etnograficznym.
— Rękopis Sąde[c]czyzna i Podhale, z rękopisów pozgonnych wydał
dr St. Zdziarski, Kraków 1905 (archiwum MEK, nr inw. I/369/RKP), kart
284

�229. Rękopis przygotowany do druku przez S. Zdziarskiego na podstawie
materiałów Kolberga z teki 11. W zespole tym, poza kopiami rękopisów
wykonanymi przez Zdziarskiego, jest jedna karta z oryginalnymi zapisami
nutowymi Kolberga wyjęta z teki 11 przez Zdziarskiego i włączona przez
niego do własnego opracowania (tam k. 229). Opracowanie Zdziarskiego
nie zostało wydane przez Komisję Antropologiczną AU, przed rokiem 1936
znajdowało się w tece 11 Kolberga, o czym wspomina K. Hławiczka1. Kopie
Zdziarskiego nie były wykorzystane w druku w tomach Góry i Podgórze
(T. 44–45), ponieważ poza wspomnianą wyżej kartą z melodiami tańców
zachowały się oryginały Kolberga — czystopisy lub zapisy terenowe wszystkich materiałów przepisanych przez Zdziarskiego. Zapisy melodii tańców
z karty włączonej przez Zdziarskiego do jego Sąde[c]czyzny i Podhala zostały wydane w cz. II Gór i Podgórza (T. 45)
Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie
Kolekcja 25 rysunków piórkiem barwionych akwarelami i akwarel, których
autorem jest Wojciech Gerson, nr inwentarza MR 25–49. Akwarele i rysunki
muzeum zakupiło krótko po wojnie od nieznanej dziś osoby. Jest to fragment
kolekcji ikonograficznej Kolberga, prawdopodobnie część zbiorów pozostawionych przez niego w Modlnicy w r. 1884, po przeniesieniu się do Krakowa.
Większość rycin została opublikowana przez Kolberga w tomach wydanych
w latach 1857–1884: Pieśni ludu polskiego (T. 1), Sandomierskie (T. 2), Kujawy (T. 3–4), Krakowskie (T. 7), Lubelskie (T. 17) i Mazowsze (T. 24 i 26),
pozostałe znalazły się w suplementach do tych monografii (T. 70, 72/II i 80).
Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze
W zbiorach Muzeum znajdują się obecnie następujące rękopisy Kolberga
oraz dokumenty bezpośrednio z nim związane:
– Rkp. Kolberga: dwie karty czystopisu części pierwszej Krakowskiego
zawierające teksty i melodie drukowane przez niego w monografii tego regionu (T. 5), fragmenty korekty tego tomu oraz dwa listy Oskara Kolberga:
do Romana Konopki i do Marii Eleonory Kolberg, córki Wilhelma, nr inw.
MOK 2004/4-8 i 171.
1

K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” R. IV ; 1936, nr 47 .

285

�– Materiały Marii Turczynowiczowej do Korespondencji Oskara Kolberga 1937–1976, nr inw. MOK/2004/I. W tym zbiorze: wykonane przez M. Turczynowiczową w latach 1937–1939 kopie listów kierowanych do Kolberga
i brulionów jego listów. Oryginały w Bibliotece PAU miały sygn. 2030,
zostały w r. 1937 wypożyczone do Biblioteki Poznańskiego Towarzystwa
Przyjaciół Nauk i jesienią 1939 r. razem z wieloma innymi archiwaliami
naukowymi Towarzystwa spalone przez Niemców. Ten zbiór korespondencji Kolberga składał się z 624 jednostek epistolograficznych. Na podstawie
odpisów M. Turczynowiczowej opublikowano je razem z innymi w Korespondencji… (T. 64–66). W Bibliotece PAU w zespole o sygnaturze 2030
listy otrzymane przez Kolberga od jednej osoby i bruliony jego odpowiedzi
do niej zebrane były razem i ułożone chronologicznie, a następnie całostki takie uporządkowano alfabetycznie według nazwisk lub nazw autorów
i adresatów. Przeważająca część tych listów to korespondencja rodzinna.
Turczynowiczowa starała się o maksymalną wierność kopii, zachowywała
układ wierszy, skreślenia, poprawki, dopiski itd., a także błędy ortograficzne i składniowe. Kopie wykonane przez M. Turczynowiczową, staranne
i dokładne, stanowią około dwu piątych znanej korespondencji Kolberga. W zespole tym znajdowały się także rachunki, spisy odbiorców Ludu,
rozliczenia z księgarzami i drukarniami, a także inne dokumenty. Niektóre
z nich zostały wydane jako aneksy w tomach korespondencji, pozostałe
wykorzystano w biografii.
Poza kopiami listów w materiałach Marii Turczynowiczowej znajdują
się także wspomnienia o Oskarze Kolbergu: rękopisy wspomnień spisane
w latach 1902-1903 przez Antoninę Konopczankę i w roku 1937 przez córki
Józefa Konopki, Justynę Konopczankę (1862–1957) i Michalinę z Konopków
Paszkiewiczową (ur. 1860) oraz maszynopisy wspomnień spisane w r. 1937
przez jego bratanice, Antoninę Brzozowską i Walentynę Szalitową, córki
Antoniego Kolberga. Teksty te zostały opublikowane przez K. Markiewicz
pt. Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze Kolbergu w: „Wieś
Radomska” tom 11, Radom 2018, s. 89-120.
Ponadto w zbiorach1 Muzeum znajdują się dokumenty i kopie dokumentów dotyczące rodziny Kolbergów, depozyt złożony w Muzeum przez
potomków Antoniego Kolberga, brata Oskara.
1 Zob. też: K. Markiewicz Kolekcja kolbergowska muzeum biograficznego Oskara Kolberga w Przysusze, „Wieś Radomska” T. 9, Radom 2011, s. 127–135.

�Indeks osób1

A.Bl. zob. Antoni Blank
A.J.S. zob. Szabrański Antoni Józef
A.K. 85/I – 479, 480
Abłamowicz Stanisław 85/I – 490, 492–494
Abramowicz Andrzej 85/I – 381–384
Abramowicz Ignacy 85/I – 146
Abramowicz Maciej 85/II – 269
Adalberg Samuel 85/II – 320, 328, 332,
333, 336, 337, 85/III – 14, 15, 59, 255,
263
Adamczyk Zdzisław Jerzy 85/I – 236
Adamowski Jan 85/II – 268, 270, 274,
351, 374, 378, 386, 598–600
Adler Guido 85/II – 9, 15, 45, 51
Adnaw zob. Wanda P.
Akielewicz Mikołaj 85/I – 139, 85/II –
325, 342, 425, 430, 518, 85/III – 53,
249, 263
Alberti Domenico 85/II – 169, 171
Albiński Marcin 85/I – 196
Aleksander I, cesarz rosyjski 85/I – 19,
26, 37
Aleksander II, cesarz rosyjski 85/I – 110,
111, 141, 231, 404

Alth Alojzy 85/I – 274
Altmann Fryderyk Wilhelm 85/I – 154,
85/II – 60, 111, 112, 85/III – 171
Amiot Jean Joseph Marie 85/II – 46
Anczyc Władysław Ludwik 85/I – 243,
259, 85/II – 129, 352–356, 364, 369,
445
Andrzej św. 85/III – 90
Andrzejkowiczówna Ryta 85/I – 480
Annasz 85/II – 368
Antola 85/I – 256, 85/II – 448
Antoniewicz Karol 85/I – 206
Antyborzec Ewa 85/I – 59, 73, 102, 176,
185, 219, 279, 351, 408, 428, 445, 468,
469, 484, 497, 85/II – 126, 175, 248,
359, 365, 397, 401, 406, 482, 492, 516,
550, 573, 574, 598, 599, 85/III – 15, 39,
45, 75, 89, 113, 164, 213–216, 218
Arendt Jan 85/II – 457
Armon Witold 85/I – 390, 85/II – 559, 85/
III – 121, 208
Asnyk Adam 85/I – 388, 480, 481
Aszperger 85/I – 105
Atkinson Paul 85/II – 416

1 W indeksie nie ujęto osób, których nazwiska wymienione są w Bibliografii prac Oskara
Kolberga w spisie artykułów pisanych przez niego dla Encyklopedii powszechnej Orgelbranda
(w cz. III tomu 85, s. 190–200). Hasła te są przedrukowane w Pismach muzycznych (DWOK
T. 61-62) i objęte indeksem zamieszczonym w T. 62 DWOK. Jeżeli w T. 85/I-III pojawiały się
różne osoby mające takie samo nazwisko i imię, dodatkowo podawano informację o ich związku z innymi osobami wymienionymi w tym tomie, np. z Oskarem Kolbergiem lub Józefem
Konopką.

287

�Auber François 85/II – 150, 151, 85/III –
173
August III, król polski 85/II – 352
B. 85/I –125, 85/III – 167
Babiór Walenty 85/II – 231
Bach Jan Sebastian 85/I – 79, 85/II –
140
Bachowie 85/II – 151
Bachórz Józef 85/I – 236, 85/II – 402
Badecki Karol 85/II – 362
Bagarówna Wilhelmina 85/II – 66
Baliński Karol 85/I – 183, 85/II – 201, 221,
290, 292
Baliński Michał 85/II – 577
Bałucki Michał 85/I – 479
Banaś Antoni 85/III – 251
Baraniecki Adrian 85/I – 243, 273, 362,
381, 382, 424, 452
Baranowski Jan 85/I – 112
Barącz Sadok 85/II – 290, 294, 325
Barbara św. 85/II – 391
Barcińska Izabela, z d. Chopin 85/I – 369,
372
Barciński Antoni 85/I – 369
Bargiel Woldemar 85/I – 370
Barnard Alan 85/II – 397, 595, 604
Bartmiński Jerzy 85/II – 194, 212, 223,
244, 268–270, 274, 278, 287, 323, 351,
378, 385, 386, 389
Bartók Béla 85/II – 59, 134
Bartoszewicz Adam 85/II – 319, 320, 328
Bartoszewicz Julian 85/I – 79
Barycz Henryk 85/I – 143
Basarab Michajło 85/II – 232
Bastian Adolf 85/II – 461, 558, 595, 607,
608
Batko Walerian 85/II – 53
Batory Stefan zob. Stefan Batory
Baudouin de Courtenay Jan 85/I – 477,
478, 85/III – 189, 270
Bausinger Hermann 85/II – 572

Beethoven Ludwig van 85/I – 134, 250,
425, 85/II – 140, 151
Bellini Vincenzo 85/II – 150, 151,
Bentkowski Władysław 85/I – 410
Bercio 85/III – 281
Berg Fiodor 85/I – 368
Berghaus Heinrich 85/I – 86
Bergson Henri 85/II – 139
Bergson Michał 85/I – 55, 56, 85/II – 139
Berling Th. 85/III – 174
Berlioz Hector 85/II – 151
Bernasikowa Maria 85/I – 249
Berwiński Ryszard 85/I – 62, 106, 125,
410, 85/II – 34, 194, 204, 205, 214, 231,
295, 400, 573, 605, 615, 619, 620
Białobrzeska Balbina 85/I – 245
Biegeleisen Henryk, H.B. 85/I – 10, 441,
447, 448, 450, 451, 472, 498, 85/II –
132, 222, 261, 273, 309, 532, 533, 562,
565, 584, 609, 614, 615, 621, 85/III –
55, 58, 181, 190, 267, 271
Biela Jan 85/III – 29, 35, 89, 90, 92, 239,
260
Bielawski Ludwik 85/I – 14, 77, 85, 337,
357, 85/II – 11, 34, 57, 65, 67, 114,
133–136, 209, 370, 570, 85/III – 59, 73
Bieliński Józef 85/I – 17, 23, 26, 29, 36, 37
Bielowski August 85/I – 112, 140, 179,
180, 204, 221, 222, 259, 295, 319, 85/
II – 409, 444, 476, 480, 485, 491, 497,
506, 512, 519, 562, 570, 598, 606, 85/
III – 64, 133
Biełous Teodor, Biłous Fiodor 85/I – 155,
85/III – 243
Bieńkowski Wiesław 85/I – 252, 256,
263, 264, 267, 270, 272, 309, 317, 325,
336, 456, 458, 502, 85/II – 418, 545,
85/III – 15, 36, 143, 144
Biernacka Maria 85/II – 41, 447
Biernacka Róża 85/I – 345
Biernat z Lublina 85/II – 319
Biesiadecki Alfred 85/I – 272

288

�Biesiekierscy z Bodzanowa 85/II – 216,
437, 85/III – 122, 123, 128, 129
Biesiekierscy z Płowców 85/III – 123,
128, 129
Biesiekierska Aniela 85/II – 130, 234, 246
Biesiekierska Klotylda 85/II – 130
Biesiekierski Adolf 85/I – 154, 85/III –
129
Biesiekierski Marian 85/II – 234, 246
Bilica Krzysztof 85/I – 53, 85/II – 145
Biłous Fiodor zob. Biełous Teodor
Bismarck Otto von 85/I – 339
Blank Antoni, A. Bl. 85/I – 19, 24, 29, 37
Blaschka Jan 85/I – 492
Blaznik Jožef 85/I – 135,136
Bleiwais Janez 85/I – 136
Blizińscy 85/I – 432, 437, 456, 495, 85/II –
217, 85/III – 154		
Blizińska Pelagia 85/I – 422, 425, 429,
490, 493, 85/II – 232, 436, 507, 508,
85/III – 89, 157, 274 276
Bliziński Józef 85/I – 9, 181, 182, 193,
196–198, 203, 217, 293, 315, 421–425,
431–433, 436–439, 444, 445, 460, 461,
465, 493, 85/II – 101, 131, 228, 232,
240, 242, 243, 409, 425, 436, 437, 442,
508, 534, 552, 561, 569, 582, 597, 598,
85/III – 34, 123, 130, 131, 133, 154–
157, 274, 276
Blumengartner 85/I – 141
Błachnio Jan Ryszard 85/I – 57
Błachowski Aleksander 85/II – 13, 455,
551
Błotnicki Tadeusz 85/I – 502
Bobrowski Paweł 85/II – 569, 618, 85/III
– 248, 249
Bobrzyński Michał 85/I – 242, 465
Bochdan Hipolit 85/I – 153, 221, 245, 251,
319, 85/II – 507, 85/III – 124, 133
Bochdanowa Amelia, z d. Konopka 85/I
– 221, 245, 251, 85/II – 507, 555, 85/
III – 280, 281

Bochdanowie 85/I – 153, 251, 319, 380,
85/II – 217, 85/III – 125,148, 152
Bogdany-Popielowa Wanda 85/I – 28, 85/
II – 137, 155
Bogusławski Wojciech 85/I – 6, 118, 129,
85/II – 151, 152, 267, 363
Bohomolec Franciszek 85/II – 221, 449
Bohrer Sophie 85/II – 31
Boieldieu François-Adrien 85/II – 139–
–150
Bojanowski Edmund 85/II – 521
Bokszczanin Maria 85/I – 137
Boniecka Barbara 85/II – 323
Bopp Franz 85/II – 559, 607
Borkowski Józef Dunin 85/II – 607
Bournouf Eugène 85/II – 559, 607
Boy-Żeleński Tadeusz 85/I – 456, 457
Braga Teófilo 85/I – 474, 85/II – 566
Brahms Johannes 85/I – 370
Brandt Józef 85/I – 347, 386, 85/III – 150
Braun Hermann Adalbert 85/I – 332, 333,
85/II – 408, 85/III – 144, 227
Brencz Andrzej 85/II – 419
Breton de la Martinière Jean Baptiste 85/I
– 289
Brodowski Antoni 85/I – 24, 37
Brodziński Kazimierz 85/I – 24, 25, 31, 32,
35, 163, 85/II – 11, 123, 163, 164, 182,
183, 188, 267, 561, 85/III – 56, 185, 268
Brückner Aleksander 85/II – 348, 85/III
– 179
Brykowski Ryszard 85/I – 396
Brzoska Gustaw Otto 85/I – 331, 336
Brzozowska Antonina zob. Kolberg Antonina
Brzozowska-Komorowska Teresa 85/II –
204, 374
Brzozowski Karol 85/I – 80, 83
Brzozowy Stanisław 85/II – 28
Budzyk Hanna 85/II – 372
Budzyk Kazimierz 85/I –238, 85/II – 372
Bujak Jan 85/II – 555
289

�Bujwen Teodora 85/III – 164
Bukowski Andrzej 85/I – 326. 329
Buliński Tarzycjusz 85/II – 400, 401, 410,
563
Burdziej Bogdan 85/I – 80, 85/II – 153
Burszta Józef 85/I – 326, 343, 357, 85/II –
100, 126, 397, 400, 419, 491, 522, 524,
525, 534, 536, 573, 576, 590, 85/III –
43, 47– 50, 66, 67, 69, 71, 91, 101, 201,
205–207, 211
Burszta Wojciech 85/II – 537
Bury 85/III – 272
Bylicki Franciszek 85/I – 480
Bystroń Jan 85/III – 21, 22
Bystroń Jan Stanisław 85/II – 65, 281,
320, 334, 335, 349, 438, 439, 85/III – 37
Caban Wiesław 85/I – 236
Cejnowa Florian, Ceynowa 85/I – 326–
328, 336, 356, 85/II – 308, 320, 370,
85/III – 142, 143, 229, 230
Ceklarz Katarzyna 85/II – 618
Čepaitienė Auksuolė 85/III – 164
Cerkowniak Iwanna 85/II – 537
Cervantes Saavedra Miguel de 85/I – 59
Chałubiński Tutus 85/I – 429
Charłampowiczówna Paulina 85/II –
504, 85/III – 277
Chechlińska Zofia 85/I – 52, 103, 85/II –
150
Cherubini Luigi 85/II – 140, 149, 151
Chęciński Jan 85/I – 197
Chętnik Adam 85/II – 67
Chłędowski Kazimierz 85/I – 251
Chmara-Żaczykiewicz Barbara 85/II –
154, 155
Chmielewska Iwona 85/I– 73, 497, 85/II
– 482, 85/III – 214–216
Chmielowski Piotr 85/I – 9, 421, 429–431,
500, 85/II – 38, 187, 489, 490, 534, 570,
85/III – 181
Chochorowski Jan 85/I – 267, 272

Chociszewski Józef, Tworzymir 85/II –
260, 319, 333
Chodakowski Zorian Dołęga, pseud.
Adama Czarnockiego 85/I – 60, 61, 71,
85/II – 399, 400, 404, 478, 561, 563,
589, 607
Chodźko Aleksander 85/II – 267
Chojnowski Zbigniew 85/I – 331
Chomętowski Władysław 85/II – 352
Chopin Fryderyk Franciszek, Szopen 85/I
– 5, 8, 17, 24, 27, 30, 31, 33, 34, 37, 38,
44, 46, 49, 53, 55, 67, 74, 77, 78, 94, 96,
97, 201, 202, 209, 250, 312, 313, 327,
363–376, 386, 404, 406, 407, 432, 436,
453, 455, 457, 458, 480, 481, 85/II –
13, 14, 19-33, 56, 65, 89, 114, 136, 138,
140, 143, 145, 147, 170–172, 176, 182,
183, 85/III – 18, 34, 94, 109, 150, 165,
179, 189, 218, 268
Chopin Izabela zob. Barcińska Izabela
Chopin Ludwika zob. Jędrzejewiczowa
Ludwika
Chopin Mikołaj 85/I – 24, 30, 374, 386,
85/II – 22, 32, 182, 85/III – 150
Chopinowie 85/I – 21, 24, 29, 31, 38
Chota Józef 85/II – 231
Chruścielowa Irena 85/III – 266
Chrzanowski Wojciech 85/I – 384
Chwalba Andrzej 85/I – 239
Chybiński Adolf 85/I – 103, 85/II – 11,
65–67, 70, 71, 134, 456, 85/III – 35, 36,
58–60
Cichocki Józef 85/I – 53, 69, 85/II – 14,
85/III – 162
Ciechanowska M. 85/III – 34, 92, 282
Ciechanowski Stanisław 85/III – 34
Ciesielski Władysław 85/I – 182, 85/II –
240, 243, 324, 327, 328, 425, 464, 465,
474, 475, 85/III –77, 84, 238
Cieszkowski Zygmunt 85/I – 452, 453,
458, 478
Cimarosa Domenico 85/I – 33, 85/II – 140

290

�Cinciała Jerzy 85/III – 156
Ciszewski Stanisław 85/I – 497, 85/II –
535
Clementi Muzio 85/II – 169
Clifford James 85/II – 563
Cludius Fryderyk 85/II – 408
Cludius Karol 85/I – 333–335, 85/II – 408,
409, 520
Colberg zob. też Kolberg
Colberg Charlotta Dorothea, z d. Fuchs
85/I – 17
Colberg Christian Heinrich Julius zob.
Kolberg Juliusz
Colberg Julius Daniel Friedrich 85/I – 17
Colberg Krzysztof Juliusz zob. Kolberg
Juliusz
Comber John 85/II – 57, 64
Čubinskij P. zob. Czubiński Paweł
Cvek Leopold 85/III – 258
Cycero 85/II – 575
Cyniawska Hania 85/II – 129, 85/II – 233
Czacki Tadeusz 85/I – 171, 85/II – 297, 432
Czajewski Wiktor 85/II – 494, 497, 616
Czajka 85/II – 314
Czajkowa, Czajina 85/II – 314
Czajkowscy 85/III – 110
Czajkowski 85/III – 127, 128
Czajkowski Jerzy 85/II – 366
Czarkowska Melania 85/II – 235, 499
Czarkowski Ludwik 85/II – 235
Czarlińscy 85/I – 326, 332, 339, 85/II –
217, 407, 85/III – 142, 143
Czarlińska Bronisława 85/I – 326
Czarlińska Hortensja 85/I – 326
Czarliński Emil 85/I – 326
Czarliński Leon 85/I – 326, 338–341, 415
Czarneccy 85/I – 326, 85/II – 415, 85/III
–143
Czarnecki Stanisław 85/I – 377, 411, 413,
414, 415, 85/II – 453, 573, 591, 85/III – 146
Czarnocki Adam zob. Chodakowski Zorian Dołęga

Czartecka Anna 85/II – 130
Czartoryscy 85/I – 458
Czartoryska Izabela z Działyńskich 85/I
– 326
Czartoryska Marcelina 85/I – 436, 455,
457, 458, 85/II – 32
Czartoryski Aleksander 85/I – 457
Czartoryski August 85/I – 245
Czartoryski Władysław 85/I – 384
Czaykowski Emil 85/III – 185
Czech Józef 85/I – 58
Czechowicz Józef 85/II – 315
Czekanowska Anna 85/II – 47
Czekanowski Jan 85/II -– 48
Czepulis-Rastenis Ryszarda 85/I – 140
Czermak 85/II – 488
Czerniawska Anna 85/I – 406, 85/III – 163
Czerniawski Karol 85/I – 32, 85/II – 123,
85/III – 165, 168,169
Czerniawski Stanisław 85/III – 164
Czerwińska 85/III – 114
Czerwiński Ignacy Lubicz zob. Lubicz-Czerwiński Ignacy
Czubek Jan 85/III – 18, 270
Czubiński Paweł, Čubinskij 85/II – 558
Czuprun Tymko, Czuprun Tomasz 85/II
– 57, 125, 130, 232, 422
Czyżykowska Bożena 85/II – 66
Dadak-Kozicka J. Katarzyna 85/I – 357,
85/II – 34, 135, 209, 570, 85/III – 73
Dahlig Ewa 85/III – 75
Dahlig Piotr 85/I – 143, 160, 85/II – 9, 10,
11, 21, 28, 45, 53, 57, 64, 67, 72, 126,
85/III – 218
Dalayrac Nicolas Marie 85/II – 139
Damrosz Jerzy 85/II – 536
Damse Józef 85/I – 118, 85/II – 93, 150
Danielewski Ignacy 85/II – 253, 613, 85/
III – 255
Darowski Aleksander Weryha 85/II –
319, 320
291

�Daszkiewicz[owie] 85/III – 110
Dawid Wincenty 85/I – 285
Dawidowicz Iwona 85/II – 498
Daziaro Franciszek 85/I – 120
Dąbczańska-Budzynowska Helena 85/I –
324, 85/III – 141
Dąbrowska Grażyna 85/II – 66
Deike Karol 85/I – 429, 85/II – 492
Delaveaux Ludwik 85/II – 519
Demartin Adam 85/I – 379, 427, 85/III –
208, 209
Dembińscy 85/I – 20, 21
Dembiński Ignacy 85/I – 20, 21
Dembowski Edward, E.-D- 85/I – 52, 62,
410, 85/II – 205
Demski Dagnosław 85/II – 574
Deotyma zob. Łuszczewska Jadwiga
Derlicki Jarosław 85/II – 574
Dernałowicz Maria 85/I – 47
Desmaisons Émile 85/I – 120
Dębicka Stanisława 85/I – 21, 29, 43, 380,
85/II – 28
Dębicki Michał Władysław 85/II – 620
Dixon Hepworth William 85/II – 559
Dlabacz Bohumir Jan 85/II – 18
Długosz Jan 85/I – 395, 398, 399, 453
Dobrowolscy 85/I – 165, 85/II – 415, 85/
III – 125
Dobrowolski Kazimierz 85/II – 400
Dobrski Konrad 85/I – 429, 462, 469, 477,
85/II – 493, 506
Dobrzycki Henryk 85/I – 436
Dobrzyńska Tekla 85/I – 81, 82
Dobrzyńska-Rybicka Ludwika 85/I – 81
Dobrzyński Ignacy Feliks 85/I – 38, 44, 48,
53, 54, 63, 209, 404, 481, 85/II – 75, 77,
137–141, 151, 173, 183, 184, 85/III – 172
Dohnal Wojciech 85/III – 67
Dolinar Luka 85/III – 258
Doliniańscy 85/III – 126
Dolińscy 85/III – 126
Dolińska Magdalena 85/II – 553

Domański Wojciech 85/I – 357, 359, 360,
361, 363, 85/II – 34, 209, 231, 570, 572,
580
Donimirscy 85/I – 328–330, 332, 85/II –
217, 85/III – 142, 144
Donimirski Edward 85/I – 327
Donimirski Jan 85/I – 330
Donimirski Teodor 85/I – 330
Donizetti Gaetano 85/II – 150, 151
Dr I.K. zob. Kopernicki Izydor
Drabecka Maria 85/II – 66
Drescke 85/I – 17
Dubrowski Piotr 85/III – 167
Duchińscy 85/I – 386, 85/III – 149
Duchińska Seweryna, Pruszakowa Seweryna 85/I – 54, 59, 78, 79, 98, 148,
149, 382, 384–386, 417, 418, 439, 85/II
– 145, 163–165, 406, 472, 596, 619, 85/
III – 149, 157, 184,185, 268, 269
Duchiński Franciszek 85/I – 382, 383,
385, 386, 85/II – 596, 619
Dudała Tomasz 85/II – 234, 422
Dudzik Wojciech 85/II – 361, 362, 364,
366, 367
Dunder Wacław 85/II – 131, 85/III – 243,
258
Dunicz Jan Józef 85/II – 66
Dürer Albrecht 85/I – 329
Durkheim Émile 85/II – 35
Dürr-Durski Jan 85/II – 349, 350
Dutkiewicz Juliusz 85/III – 97
Dużyk Jan 85/III – 270
Dybiec Julian 85/I – 260
Dybowski Benedykt 85/I – 442, 85/II –
336, 85/III – 12
Dybowski Władysław 85/II – 339
Dygdała Jerzy 85/I – 327
Dylecki Mikołaj 85/II – 26
Dymczyk Sławomir 85/II – 416
Dynowska 85/III – 34, 282
Dynowski Witold 85/III –51, 266
Dziadek Magdalena 85/I – 453, 454, 458

292

�Działyński Jan 85/I – 384, 85/II – 453
Działyński Tytus 85/I – 112, 438
Dzieduszycki Włodzimierz 85/I – 10, 276,
382, 384, 395, 401, 402, 452, 464, 476,
489, 490, 500, 85/II – 506, 508, 554,
85/III – 151, 152
Dziewanowscy 85/II – 406, 85/III – 118,
119
Dziewanowski Dominik 85/II – 406
Dziewulska Joanna M. 85/I – 281
Dziębowska Elżbieta 85/I – 52, 77, 85/II
– 133, 154, 155
Dzwonkowski Adam 85/II – 165, 185
E.E. 85/III –188
Edison Thomas Alva 85/II – 54
Ehrenberg Gustaw 85/II – 255
Ehrenberg Józef Kazimierz 85/I – 495
Eigeldinger Jean-Jacques 85/II – 29
Ekier Jan 85/I – 368, 376
Eljasz-Radzikowski Walery 85/I – 251
Elkan Leopold 85/I – 323
Elkanowa Eleonora, z d. Milieska 85/I –
323, 85/III – 141
Ellis Aleksander John 85/II – 51
Elsner Józef 85/I – 25, 38, 39, 118, 209,
404, 85/I – 19, 75, 93, 137–142, 147,
150–152, 165, 183, 85/III – 109
Emilia św. 85/I – 43
Engel Izak 85/I – 129
Engelke 85/I – 25
Engelking Anna 85/II – 378, 383, 386,
387, 516
Engeström Wawrzyniec Benzeistjerna 85/
II – 456
Erben Karel Jaromir 85/II – 134
Erck Ludwig Christian 85/II – 134
Essipow zob. Jessipowa Anna
Estreicher Karol, pseud.: Gędźba 85/I –
123, 128, 136, 238, 243, 257, 258, 260,
262, 263, 267, 306, 85/II – 352, 356,
426, 85/III – 58, 106, 138,167

Estreicher Stanisław, pseud.: Jan Krupski
85/I – 240, 306, 307, 85/II – 349, 352,
354–356
Ezop 85/II – 338
F.L.J. zob. Jaskólski Feliks
Fajans Maksymilian 85/I – 158, 85/II –
430
Faleńska Maria 85/I – 238
Faleński Felicjan 85/I – 238, 85/III –
106,138
Federowski Michał 85/II – 400, 85/III –
88, 282, 283
Feicht Hieronim 85/I – 365, 85/II – 20,
85/III – 189
Feldmanowski Hieronim 85/I – 205, 85/
III – 167, 172, 173
Feliński Alojzy 85/I – 162
Fétis François Joseph 85/II – 18
Fiedler Robert 85/II – 91, 197
Fijałek Józef 85/I – 323, 85/III – 141
Fijałkowski Antoni 85/I – 162
Filip Mariusz 85/II – 523
Filipow 85/II – 155
Filipowski Marcin 85/II – 373
Fink Gotfried Wilhelm 85/I – 160, 161,
85/II – 19, 46
Fischer Adam 85/II – 349, 351, 360, 362,
367–369, 85/III – 30, 31, 35, 42,93, 269
Fischer S. 85/II – 509, 85/III – 20, 188,
205
Florian św. 85/I –241
Florkiewicz Julian 85/I – 377
Folfasiński Sławomir 85/II – 342
Fontana Julian 85/I – 367, 370, 371
Forkel Johann Nicolaus 85/II – 18, 19
Fraenkel Antoni Edward 85/I – 74
Fraenkel Samuel 85/I – 20, 21, 34, 37, 38,
74, 75, 85/II – 183
Franchomme Auguste 85/I – 370
Franciszek Józef, cesarz Austrii 85/I – 240,
401, 402
293

�Franko Iwan 85/I – 10, 476, 486–488, 85/
II – 130, 488, 532, 605, 621, 85/III –
182, 183, 252, 253
Frankowska Maria 85/II – 41
Frankowski Eugeniusz 85/II – 400
Fredro Aleksander 85/I – 263, 335, 85/II
– 319, 332
Fredro Andrzej Maksymilian 85/II – 319,
332
Freyer August 85/I – 207, 323, 85/III –
172, 174
Friedlein Daniel 85/I – 458, 85/III – 136,
155
Friedlein Józef 85/I – 266, 309, 345–347,
410, 458, 460, 479, 501, 85/II – 25,
85/III – 136, 137, 141
Fryben 85/I – 105
Fryben Karolina 85/I – 103, 105, 85/III –
167
Frybes Stanisław 85/I – 137
Gabryś Anna 85/I – 453, 454, 456–458,
482
Gabryś Jerzy 85/I – 456, 492–494, 503
Gacka 85/I – 256, 85/II – 448
Gacki Józef 85/II – 473, 474
Gadomski Henryk 85/II – 65
Gajek Józef 85/I – 120, 85/II – 559, 583,
591, 607, 85/III – 30, 37, 53, 57, 59–61,
66, 69, 97, 200, 201, 266, 277
Gajewska Łucja, z d. Działowska 85/I –
327
Gajewski Józef 85/I – 327
Gajkowa Olga 85/I – 379, 380, 85/II –
513–515, 85/III – 30, 51, 209
Gall Anonim 85/II – 314
Gallasch Karolina Matylda zob. Kolberg
Karolina, żona Antoniego
Gallasch Julia Wanda zob. Illukiewicz
Julia
Gałęzowski Antoni 85/II – 492
Gansiniec Ryszard 85/II – 369, 381

Garsztecki Ludwik, Garstecki Ludwik
85/I – 492
Gasiński Wincenty 85/II – 470
Gawarecka Anna 85/III – 210
Gawarecki Wincenty Hipolit 85/II – 497
Gawełek Franciszek 85/I – 269, 85/III –
219
Gebethner Gustaw Adolf 85/I – 183, 207,
239, 371, 391, 419, 458, 479, 85/II – 30,
31, 85/III – 9, 10, 283
Gerber Ernst Ludwig 85/II – 18
German Ludomił 85/I – 455
Gerson Wojciech 85/I – 58, 59, 120, 121,
151, 158, 185, 193, 200, 201, 215, 304,
419, 475, 85/II – 430, 442, 482, 494,
495, 581, 623, 85/III – 56, 63, 97, 98,
170, 285
Gerss Marcin zob. Giersz Marcin
Gerstfeldt E. 85/I – 75
Gervais P. 85/I – 23
Gędźba zob. Estreicher Karol
Giersz Marcin, Gerss Marcin 85/I – 331–
333, 336, 85/II – 408, 549, 85/III – 144
Giesbrecht Heinrich Ludwig T. 85/II –
144
Gille Dawid 85/I – 18
Gingrich Andre 85/II – 595
Girschner Karl Friedrich 85/I – 38, 85/II
– 75, 137–139, 141, 165, 170, 85/III –
109, 184
Gizewiusz Gustaw, Gisevius Gustaw,
Giżycki Gustaw, G.G. 85/I – 116, 117,
331, 333–335, 343, 85/II – 91, 92, 130,
131, 197, 239, 251, 408, 409, 520, 85/
III – 48, 227, 228, 273
Giżycki Reinhold 85/I – 332, 333, 85/II –
408, 85/III – 144
Giżyńska 85/II – 233
Glapa Adam 85/II – 430, 455,
Gliniański J. 85/II – 327
Glińscy 85/III – 122
Gliński Antoni Józef 85/I – 123, 183, 85/II

294

�– 201, 202, 221, 289–291, 294, 85/III
– 123
Glinski Mateusz 85/III – 42
Gloger Zygmunt, pseud.: Pruski, Z.Gl. 85/I
– 205, 228, 251, 253, 284, 290, 291, 293,
295, 306, 403, 418, 424, 440, 460, 85/
II – 35, 40, 63, 97, 129, 210, 260, 261,
339, 340, 362, 400, 444, 498, 548, 557,
559, 560, 591, 594, 602, 611, 618, 619,
85/III – 8, 153, 173, 176, 177, 228
Gluck Christoph Willibald 85/II – 151,
160, 163
Glücksbergowie 85/I – 142
Glunek Mateusz 85/II – 129, 421
Gluziński Józef 85/II – 320, 324, 352, 388,
465
Gładysz Mieczysław 85/II – 521, 85/III –
133, 206
Głodziński Tadeusz 85/II – 66
Głogowski Jerzy I85/II – 13, 551
Głogowski Tomasz 85/I – 28, 85/II – 75,
137
Godebski Cyprian 85/I – 383
Godlewski Grzegorz 85/II – 363
Goetel Walery 85/II – 550
Gołębiowski Łukasz 85/I –269, 85/II – 13,
19, 123, 124, 222, 352, 357, 441, 443,
447, 466, 492, 558, 607, 617, 85/III –
247, 248, 253
Gomółka Mikołaj 85/I – 69, 404, 85/II – 13
Gomulicki Juliusz Wiktor 85/I – 46, 56,
57, 78, 85/II – 165
Gorczakow Michaił 85/I – 162
Gorczycki Grzegorz Gerwazy 85/I – 69,
404, 85/II – 14,
Gorowscy zob. Gurowscy
Gorżkowski Marian 85/III – 175
Goszczyński Seweryn 85/II – 400, 402,
519
Goszczyński Wawrzyniec 85/I – 21
Gounod Charles François 85/II – 151
Górnicki Łukasz 85/II – 221, 319

Górski Ludwik 85/II – 417, 494
Górski Ryszard 85/I – 13, 63, 95, 253, 279,
85/II – 77, 189, 448, 85/III – 54, 61
Górski Stefan 85/I – 235
Grabowska Maria 85/I – 48
Grabowski Ambroży 85/I – 268, 85/II –
319, 322
Grajnert Józef 85/I – 280, 281, 497, 85/II
– 295, 482, 495, 85/III – 232
Grajnert Ludwika 85/II – 495
Gralewski Mateusz 85/II – 476, 478
Graszkowski 85/I – 198, 85/II – 232, 423
Graun Carl Heinrich 85/II – 140, 151
Gregorowicz Jan 85/I – 395
Gregorowicz Jan Kanty 85/I – 100–104,
186, 212, 85/II – 123, 161, 260, 429,
430, 472, 85/III – 117, 134, 173, 186,
219, 256, 257, 269
Gregorowiczowa Teofila, z d. Szossłand
85/I – 103, 85/III – 165
Gregorowiczowie 85/II – 429, 85/III –
127, 128
Greim Michał 85/I – 281, 282
Grimm Jacob 85/II – 449, 460, 461, 558,
559, 607
Grochowski Piotr 85/II – 212, 269, 274,
279, 280, 282–284, 301, 377
Grodecka Zofia 85/II – 454, 455,
Gronau Emilia zob. Kolberg Emilia
Gronau Matylda zob. Kollatorowczowa
Matylda
Grottger Artur 85/I – 251
Groza Aleksander 85/II – 95
Grozdew-Kołacińska Weronika 85/II –
136
Gruca Anna 85/I – 256, 267, 270, 317,
456, 458
Gruchmanowa Monika 85/I – 218, 349,
350, 85/II – 248, 85/III – 23, 70, 205,
206, 211
Gruda O. 85/III – 95
Grüson J.P. 85/I – 26
295

�Gruszecki Artur 85/I – 473
Grzegorz św. 85/II – 369, 447
Grzegorzewicz Wojciech 85/III – 23, 24,
29, 35, 89, 90, 240, 241, 242
Grzybek D. 85/II – 26
Grzybowska Romania, z d. Konopka
85/II – 555
Grzymała Wojciech 85/II – 27
Gumplowicz Ludwik 85/I – 259, 475,
85/II – 418, 85/III – 146, 148
Gumplowicz Maksymilian 85/I – 475
Gurowscy, Gorowscy 85/I – 73, 85/III –
114
Gustawicz Bronisław 85/I – 249, 281,
282, 286, 447, 85/II – 339, 342, 348,
520, 547
H. B. zob. Biegeleisen Henryk
Habsburgowie 85/II – 11
Hacquet Baltazar 85/I – 289, 85/III – 244,
258
Haendel Georg Friedrich 85/II – 151
Hajówna Lutosława 85/III – 50
Halévy Jacques François 85/I – 330, 85/II
– 150, 151
Halka 85/I – 426, 85/II – 232
Hammard August Friedrich Efraim 85/II
– 572
Hammersley Martyn 85/II – 416
Hann Christopher. 85/II – 595
Hanusch Ignaz Johann, Hanusz Ignacy
Jan 85/II – 449, 460, 607, 609
Haraczycha Jewdokia 85/II – 232
Hašnik Josef 85/III – 258
Hass Ludwik 85/I – 25, 37
Hasse Johann Adolf 85/II – 139, 151
Haupt Leopold 85/I –187, 356, 85/II –
430, 85/III – 230
Haydn Joseph 85/I – 250, 85/II – 140, 151
Hegel Georg Wilhelm Friedrich 85/II –
19
Helman Zofia 85/I – 376

Hempel Aleksander 85/I – 222, 85/III –
130
Hempel Maria, żona Aleksandra 85/I –
222
Hemplowie 85/I – 222, 223, 85/II – 217,
238, 403, 501, 503, 85/III –130, 132,
134–136
Hemplówna Maria 85/I – 222–224, 323,
496, 497, 85/II – 131, 220, 238, 240,
241, 243, 246, 306, 325, 341, 342, 425,
465, 495, 501–505, 574, 85/III – 57, 92,
137, 140, 267, 272, 277, 278
Hemplówna Marianna Rozalia 85/II – 495
Hennel Cyprian 85/II – 429, 472
Hennel Maria 85/II – 429, 472
Heppen Juliusz 85/I – 103, 85/II – 145,
85/III – 166, 185
Herbart Johann Friedrich 85/II – 34
Herder Johann Gotfried 85/I – 25, 85/II –
10, 19, 40, 561, 572
Hernas Czesław 85/I – 45, 85/II – 194,
211, 212, 348, 351, 362, 374
Herod 85/II – 61, 351–353, 355–357, 359,
360
Herold Louis Joseph 85/II – 140, 150, 151
Herrmann Anton 85/II – 548
Hertz Henri 85/II – 140
Hilferding Aleksander 85/I – 191, 192,
194, 342, 350, 402, 403, 85/II – 308,
370, 382, 523, 543, 560, 85/III – 129,
205, 229, 230
Hirszel Henryk 85/II – 165
Hławiczka Karol 85/II – 133, 85/III – 26,
36, 37, 39–43, 88, 93, 233, 286
Hnatiuk Wołodymyr 85/III – 187, 188
Hock 85/I – 480
Hoesick Ferdynand 85/I – 454, 455, 456
Hoff Bogumił 85/I – 222, 225– 228, 320,
322, 338, 339, 403, 412, 413, 437, 460–
462, 85/II – 405, 409, 410, 446, 452,
521, 522, 564, 581, 582, 85/III – 63,
131, 135–137, 139, 140, 154, 156, 202

296

�Hoffmann Ernst Theodor Amadeus 85/II
– 293
Hoffmann Leopold 85/II – 139
Hoffmanowa Klementyna z Tańskich 85/
II – 27, 617
Hofmann T. 85/II – 60
Holewiński Józef 85/I – 436
Holland Johann David 85/I –161, 85/III
– 171
Hołowacki Jakow F. 85/I – 155, 85/III –
239–243, 276
Homolaczowie 85/I – 131, 85/III – 119
Hornbostel Erich Moritz von 85/II – 42,
51
Horoszkiewicz Julian 85/II – 254, 85/III
– 94, 219
Hrabalová Olga 85/II – 11
Hrycaniuk Ilka 85/II – 129/130, 422
Hrycaniukowa, Ilczycha 85/II – 129, 422,
423
Hulewicz Jan 85/I – 260
Hultkrantz Åke 85/II – 604
Hummel Johann Nepomuk 85/II – 138,
170
Hüttner Karol 85/I – 63
Hyłko Jan 85/I – 298, 85/II – 353, 355,
356, 85/III – 77
Hynek Wojciech 85/II – 234, 422
Idaszak Danuta 85/I – 68, 100, 105, 146,
148, 364, 85/II – 33, 143, 145, 146, 149,
155, 156,163, 165, 85/III – 68, 159, 163,
165, 168–170, 213
Ihnatij z Nikołowicz zob. Karpinski Ignatij
Ilczycha zob. Hrycaniukowa
Ilkiewicz Hryhoryj 85/III – 244
Illukiewicz Julia Wanda, z d. Gallasch
85/I – 43, 194, 195, 314, 379, 85/III –
130
Illukiewicz Karolina, Lola 85/I – 314, 379
Illukiewicz Seweryn 85/I – 195, 85/III –
128, 130

Illukiewicz Władysław 85/I – 314
Iwantyczycha 85/II – 129
Izopolski Erazm 85/II – 295
J.K. zob. Konopka Józef
Jabłkowski Józef 85/I – 73, 85/III – 114
Jabłonowski Władysław 85/I – 247
Jabłoński Zbigniew 85/III – 38, 47, 212,
270, 273
Jacher-Tyszkowa Aleksandra 85/I – 122,
85/III – 50
Jachimecki Zdzisław 85/III – 34, 42
Jachowicz Stanisław 85/II – 328
Jackowski Jacek P. 85/II – 39
Jadwiga św. 85/I – 241, 301
Jagič Vatroslav 85/II – 548
Jagiełło Jadwiga 85/II – 197, 201, 282
Jahołkowski 85/II – 359, 496, 85/III –229
Jakowicki Ludwik 85/I – 328, 336, 337,
85/III – 144
Jakóbiec-Semkowowa Milica 85/I – 134,
85/III – 210
Jakubowski Andrzej 85/II – 326–328,
336, 337, 85/III – 53, 263
Jakubowski Faustyn 85/I – 451
Jakuszewscy 85/III – 115,116
Jamek Jakub 85/I – 480
Jan św. 85/I –38, 85/II – 330, 435, 447,
468, 487, 611
Jan Kanty św. 85/I – 241
Jan III Sobieski, król polski 84/I – 9, 155,
421, 424, 85/II – 280, 357, 85/III – 154,
155
Jan z Wychylówki 85/II – 261
Janecki Tomasz 85/I – 480
Janicka Apolonia 85/III – 164
Janion Maria 85/I – 47
Jankowski Edmund 85/I – 137
Japola Józef 85/II – 244
Jarocki Feliks 85/I – 24, 33
Jaroszewicz Józef 85/III – 245, 249
Jaruzelscy 85/II – 217, 234, 85/III – 156
297

�Jaruzelska Helena, z d. Kraińska 85/I –
438, 439, 85/II – 130, 234, 507
Jaruzelski Józef 85/I – 438, 439, 85/II –
234, 507
Jasieńscy zob. też Jasińscy
Jasieńscy 85/II – 229
Jasieńska M., M.J. 85/II – 229
Jasiewicz Zbigniew 85/I – 86, 171, 357,
85/II – 401, 520, 539, 542, 546, 572,
574-576, 618, 619, 85/III – 29, 35, 43,
207, 218,
Jasińscy, Jasieńscy 85/I – 433, 437, 444,
445, 461, 466, 476
Jasińska 85/I – 437
Jasińska Danuta 85/II – 170
Jasińska Maria Eleonora zob. Kolberg
Maria Eleonora
Jasińska-Zawadzka J. 85/II – 100
Jasiński Jakub 85/I – 66
Jaskólski Feliks, F.L.J. 85/I – 80, 98, 85/
II – 153, 443
Jastrzębowski Szczęsny 85/II – 352
Jastrzębska Malwina 85/I – 254
Jaśkowski Jan Nepomucen 85/I – 429
Jaworska Elżbieta 85/I – 58, 115, 116,
244, 245, 252, 272, 278, 283, 287, 467,
85/II – 77, 197, 201, 275, 282, 535
Jaworski Jan 85/I – 118, 158, 202–204,
211, 212, 216, 225, 238, 290, 312, 85/II
– 320, 328, 463, 467, 623, 85/III – 9, 87,
167, 169, 173, 174, 178, 249
Jedlicki Jerzy 85/I – 36, 111, 112
Jenike Emil (Emilian) 85/I –39, 56, 58, 59,
85/II – 14, 98, 404, 85/III – 111, 166
Jenike Ludwik 85/I – 41, 134, 403, 404,
420, 85/II – 234, 85/III – 34, 109, 111,
140, 280
Jenike Tekla 85II – 234
Jessipowa Anna, Essipow 85/II – 32
Jędrzejewiczowa Ludwika, z d. Chopin
85/I – 368
Jones William 85/II – 559, 607

Jost Henryk 85/I – 245
Józef z Arymantei 85/II – 347, 348
Jucewicz Ludwik Adam 85/II – 320
Judasz 85/II – 367–369
Jurasz Stanisław 85/II – 232
Jurczeńko Bazyli 85/I – 486, 85/II – 219,
232, 233, 240, 305, 487, 85/III – 24, 25,
30, 83, 93, 243, 264, 267, 269
Jurkowski Henryk 85/II – 349, 352
Juszkiewicz Antoni 85/I – 10, 391, 477,
478, 85/III – 18, 188, 270
Juszkiewicz Jan 85/I – 391, 392, 398, 477
Juzwienko Wiktoria A. 85/II – 583
K.S. zob. Słotwiński Konstanty
K.Wł. W. zob. Wójcicki Kazimierz Władysław
Kabzińska Iwona 85/II – 574
Kaczmarczyk Piotr 85/II – 234
Kadłubek Wincenty 85/II – 314
Kadłubiec Karol Daniel 85/II – 315
Kairski Mariusz 85/II – 400, 401, 410, 563
Kajfasz 85/II – 368
Kalauz Alojzy 85/I – 137, 138, 85/III –
190, 258
Kalicki W. 85/III – 46
Kalinka Walerian 85/I – 242, 417
Kalisiewicz Dariusz 85/I – 458
Kalkbrenner Friedrich Wilhelm 85/II –
170
Kamieński Jan Nepomucen 85/II – 355
Kamieński Ludwik zob. Kamiński Lud­
wik
Kamieński Łucjan 85/II – 41, 47, 51, 53,
54, 56, 59, 65, 66, 71
Kamieński Maciej 85/I – 404, 85/II – 147,
151
Kaminski Ferdynand Jacob 85/I – 330,
85/III – 144
Kamińska Józefa 85/I – 23
Kamiński Antoni 85/I – 23
Kamiński Józef 85/I – 23

298

�Kamiński Ludwik, Kamieński Ludwik
85/II – 402, 519
Kamiński Mścisław 85/I – 205, 85/II – 97,
85/III – 173
Kamiński Włodzimierz 85/II – 52
Kamionka-Straszakowa Janina 85/II –
401, 402
Kamoccy 85/III – 122
Kamocki Janusz 85/III – 49 91
Kandulski Witold 85/II – 66
Kantor 85/III – 42
Kańczak Piotr 85/II – 475
Kapełuś Helena 85/I – 32, 48, 58, 61, 63,
171, 245, 253, 272, 474, 85/II – 77, 188,
204, 269, 338, 349, 383, 388, 448, 535,
85/III – 54
Kapełuś Magdalena 85/II – 269
Karadżić Vuk 85/I – 137, 85/II – 11, 269,
559
Karasowski Maurycy 85/I – 8, 24, 33, 55,
79, 104, 123, 144, 145, 147, 148, 363,
364, 373, 374, 407, 458, 85/II – 21, 23,
24, 28, 30, 33, 94, 157, 159, 170, 85/III
– 34, 109, 166, 167, 168, 189
Karaś Halina 85/I – 351, 353
Karczmarczyk Piotr 85/II – 422
Karłowicz Jan 85/I – 286, 349, 354, 391,
392, 442, 466, 467, 474, 477–479, 483,
484, 496–501, 85/II – 80, 180, 250, 301,
302, 336, 479, 498, 518, 532, 548, 566,
607, 611, 85/III – 11–14, 18, 19, 21,
149, 182, 183, 187, 188, 212, 227, 249,
270 , 284
Karol Ludwik Habsburg, arcyksiążę 85/I
– 402
Karp Maurycy Franciszek 85/I – 418
Karpinski Ignatij, pseud.: Ihnatij z Nikołowicz 85/III – 92, 239
Karpiński Franciszek 85/I – 55, 207, 300,
85/II – 148, 183, 267, 85/III – 185
Karst A. 85/I – 121
Karśniccy 85/I – 73, 85/III – 114

Kasjan Jan Mirosław 85/II – 338, 342,
344, 346
Kasperczak Stanisław 85/II – 569, 85/III
– 208
Kasprowicz Jan 85/II – 297
Katarzyna św. 85/II – 447
Katinelli Karlo 85/III – 190
Kaufman Józef 85/I – 366, 375, 85/II – 30
Kawa 85/II – 423
Każyński Wiktor 85/III – 175
Kądziołka Jerzy 85/III – 205
Keller Szczepan 85/I – 337
Kempny Marian 85/II – 563
Kenig Józef 85/III –218
Kętrzyński Wojciech 85/I – 112, 259, 319,
343, 85/II – 220, 239, 251, 408, 521,
85/III – 48, 227, 228, 230, 272, 281
Kielisiński Kajetan Wawrzyniec (Wincenty) 85/II – 13, 551
Kieniewicz Stefan 85/I – 239
Kierski Emil 85/I – 205, 214, 219, 220,
320, 411, 412, 85/II – 450, 451, 460,
605, 85/III –55, 83, 173, 255, 265
Kiesewetter Raphael Georg von 85/II – 18
Kirkor Adam Honory 85/I – 243, 260,
266, 267, 270, 271, 273, 274, 344, 397,
398, 442, 85/II – 336, 484, 548, 554,
605, 607, 85/III – 12
Kitowicz Jędrzej 85/II – 350, 352, 85/III
–70
Kiwerscy 85/III – 113
Kleczyńska 85/II – 234, 85/III – 154
Kleczyńska Kazimiera 85/II – 130
Kleczyński Jan 85/I – 370, 371, 374, 375,
403, 407, 466, 85/II – 30, 234, 85/III –
174, 268,
Kleniewska, z d. Cielecka 85/III – 164
Kleniewski Józef 85/III – 161
Klepaczewski Teobald 85/I – 405, 411,
85/II – 239, 305, 460, 461, 520, 605,
620, 85/III – 83, 156, 157, 255
Kloczkowski Jan 85/II – 365, 366, 474
299

�Kloka Jan 85/I – 337
Klonowic Sebastian 85/II – 221, 363
Klonowski Teofil 85/II – 232
Kluczeńko 85/II – 552
Klukowski Ignacy 85/II – 165
Kluska Wojciech 85/II – 129
Kłak Tadeusz 85/II – 268
Kmieć 85/II – 423
Knapski Grzegorz, Knapius, Cnapius
85/II – 319, 322, 332
Kniaźnin Franciszek Dionizy 85/I – 300,
85/II– 267
Kob Gustaw 85/I – 334
Kobierska-Maciuszko Ewa 85/II – 148
Kobylańska Krystyna 85/I – 365, 366,
370, 85/II – 20, 85/III – 189
Koch Heinrich Christoph 85/II – 18
Kochanowski Jan 85/I – 421, 430, 449,
453, 85/II – 221, 267, 319, 332, 338,
85/III –70, 181
Kochowski Wespazjan 85/II – 221, 319,
363, 85/III – 70
Kociński 85/II – 457
Koehler Louis 85/III – 190
Kokular Aleksander 85/I – 37
Kolberg zob. też Colberg
Kolberg Antoni Karol, brat Oskara 85/I
– 8, 9, 21, 28, 34, 37, 38, 43, 44, 58, 59,
84, 98, 120, 141, 294, 310, 311, 313,
314, 316, 376, 388, 395, 404, 418–420,
431, 436, 458, 493, 85/II – 28, 98, 404,
85/III – 9, 10, 40, 46, 151, 188, 272,
286
Kolberg Antonina, Brzozowska Antonina
85/I – 294, 315, 316, 379, 479, 501, 85/
III – 286
Kolberg Bronisław 85/I – 316
Kolberg Eleonora, z d. Marconi 85/I – 98,
294, 314
Kolberg Emilia, z d. Gronau 85/I – 42, 85/
II – 472, 85/III – 161
Kolberg Gustaw Albert 85/I – 23

Kolberg Jadwiga Karolina zob. Wernerowa Jadwiga
Kolberg Julia, siostra Oskara 85/I – 20, 21
Kolberg Julia, córka Antoniego 85/I – 314
Kolberg Juliusz, Kolberg Krzysztof Juliusz Henryk, Colberg Christian Heinrich Julius, ojciec Oskara 85/I –
17–29, 32–37, 41, 42, 85/II – 42, 183,
428, 561, 610, 85/III – 10, 56, 188, 268,
272, 277
Kolberg Juliusz Adolf Aleksander, brat
Oskara 85/I – 23, 28, 34, 37, 42, 43,
194
Kolberg Karolina Fryderyka, z d. Mercoeur, matka Oskara 85/I – 18–23, 27,
37, 43, 73, 85/II – 467, 85/III – 9, 116
Kolberg Karolina, Gallasch Karolina
Matylda, Wąsowska Karolina, żona
Antoniego Kolberga 85/I – 7-9, 43,
238, 249, 263, 288, 294, 307, 309–311,
313–317, 319, 324, 372, 376, 379, 380,
385, 386, 388, 389, 400, 404, 418–421,
424, 431, 433–436, 444, 452, 458, 459,
473, 479, 493, 85/II – 44, 473, 474, 85/
III – 8, 10, 137, 138, 147–149, 151, 152,
154–158, 282
Kolberg Maria Eleonora, Jasińska Maria,
córka Wilhelma 85/I – 316, 85/III –
147, 285
Kolberg Maria Elżbieta, Królikiewiczowa
Maria, córka Antoniego 85/I – 316
Kolberg Stanisław 85/I – 316
Kolberg Walentyna, Szalitowa Walentyna 85/I – 21, 315, 316, 379, 380, 501,
85/III – 286
Kolberg Wilhelm 85/I – 7, 19, 20, 21, 27,
28, 30, 34, 36, 37, 39- 42, 74-76, 138,
140, 141, 191, 195, 208, 238, 252, 263,
288, 289, 294, 295, 307, 309–314, 316,
319, 320, 323, 324, 331, 335, 341, 365,
366, 370, 372, 373, 375, 379, 380, 85/
II – 12, 20, 22, 23, 43, 138, 183, 254,

300

�255, 406, 472, 85/III – 9, 10, 46, 77,
110, 124, 138–142, 145, 188, 189, 219,
238, 285
Kolbergowie 85/I – 17, 20, 21, 27–29, 42,
43, 44, 54, 73, 419, 85/II – 20, 29, 85/III
– 46, 286
Kolbuszewski Jacek 85/II – 403
Kollatorowicz Franciszek 85/II – 472
Kollatorowiczowa Matylda, z d. Gronau
85/II – 472, 85/III – 163
Kollatorowiczowie 85/II – 472, 85/III –
117
Kołessa Filaret 85/II – 38
Kołłątaj Hugo 85/I – 45, 171, 205, 85/II –
10, 40, 182, 205, 431, 432-436, 533, 561
Kołodziejczyk Edmund 85/I – 194
Komeccy 85/II – 437, 85/III – 122, 128,
129
Komecka Ludwika zob. Kretkowska Ludwika
Komecki Ludwik 85/I – 201, 85/II – 425,
442, 85/III – 123, 130
Komierowscy 85/II – 493, 85/III – 132
Komorowski Ignacy 85/I – 58, 60, 209,
85/II – 98, 404
Konieczko Wincenty, pseud.: Puchała
85/I – 247, 254
Konopczanka Antonina zob. Konopka
Antonina, siostra Józefa
Konopczanka Józefa zob. Konopka Józefa
Konopczanka Justyna zob. Konopka Justyna
Konopczanka Michalina zob. Paszkiewiczowa Michalina
Konopczanki, córki Józefa 85/I – 245, 247,
251, 254, 85/II – 100, 417, 85/III – 40
Konopka Adam 85/III – 40
Konopka Amelia zob. Bochdanowa Amelia
Konopka Antonina, z d. Podlewska, matka Józefa 85/I – 70, 245, 248
Konopka Antonina, Konopczanka Antonina, siostra Józefa 85/I – 7, 58, 70,

238, 244–250, 252–256, 297, 298, 301,
304, 305, 315, 380, 399, 400–402, 432–
434, 459, 466, 85/II – 99, 220, 234, 236,
237, 240–243, 247, 252, 255, 303, 304,
316, 340, 342, 384, 394, 417, 425, 446,
448, 449, 461, 85/III – 54, 138, 152,
235, 264, 286
Konopka Balbina, z d. Białobrzeska 85/I
– 245
Konopka Franciszek Ksawery 85/I – 244,
245. 252, 380, 456, 459, 478–480, 493,
494
Konopka Józef, J.K. 85/I – 5, 7, 41, 57,
58, 60, 62, 63, 70, 71, 88, 130, 131,
229, 238, 244–246, 249, 250, 252,
254, 255, 297, 380, 386, 399, 400, 432,
459, 476, 493, 85/II – 12, 77, 79, 80,
91, 98, 102, 173, 185, 190, 197, 221,
222, 246, 326–328, 336, 352–354,
364, 369, 371, 372, 380, 381, 402, 404,
407, 445, 448, 85/III – 9, 10, 14, 40,
46, 53, 54, 85, 111, 112, 124, 126 134,
149, 152, 161, 179, 263, 264, 272, 286
Konopka Józef, wnuk Józefa 85/III – 40,
46
Konopka Józefa, Konopczanka Józefa
85/I – 256, 386, 85/III – 149
Konopka Julia zob. Załęska Julia
Konopka Julian 85/I – 7, 238, 244–247,
250, 254, 315, 380, 400, 423, 432,
85/III – 154, 264
Konopka Justyna, Konopczanka Justyna
85/I – 245, 247, 249, 250, 251, 253–
256, 479, 85/III – 286
Konopka Marek 85/I – 245
Konopka Maria 85/III – 40
Konopka Michalina zob. Paszkiewiczowa
Michalina
Konopka Michał, syn Franciszka Ksawerego 85/I – 380
Konopka Michał, syn Wojciecha 85/I –
245, 252, 459
301

�Konopka Roman 85/I – 7, 244–248, 250,
252, 254, 328, 330, 332, 335, 344, 423,
434, 85/III – 54, 144, 145, 253, 264,
265, 285
Konopka Seweryna 85/I – 250
Konopka Stanisław 85/I – 245, 246
Konopka Stefania 85/I – 245, 246, 250,
459, 476, 477
Konopka Tadeusz, ojciec Józefa 85/I – 70,
245, 248
Konopka Tadeusz, syn Józefa 85/I – 248,
254, 290, 304, 456, 459, 466, 478, 492,
493, 85/II – 326, 327, 336, 371, 623,
85/III – 10, 14, 54, 97
Konopka Teresa, z d. Skotnicka 85/I – 245
Konopka Wojciech Józef 85/I –245
Konopka Zofia, z d. Kraińska 85/I – 245,
251
Konopka-Unrug Anna 85/III – 46
Konopkowie 85/I – 71, 153, 244, 245, 247,
248, 250–252, 256, 290, 298, 305, 309,
310, 313, 389, 394, 400, 419, 423, 425,
434, 452, 459, 465, 466, 476, 480, 495,
85/II – 217, 328, 371, 414, 507, 545,
85/III – 10, 11, 39, 40, 46, 53, 54, 57,
97, 119, 135, 137, 140, 154, 263, 264
Konstanty Romanow, wielki książę rosyjski 85/I – 22
Kopczyńska-Jaworska Bronisława 85/II
– 400, 401, 447
Koperniccy 85/I – 456
Kopernicka Leokadia 85/III – 246
Kopernicki Izydor, Dr I. K. 85/I – 7, 10,
13, 61, 71, 102, 136, 163, 167, 184, 223,
224, 243, 251, 254, 259, 260, 266, 267,
270, 272–274, 277–281, 283, 286, 287,
309, 310, 324, 336, 346, 347, 358, 381,
382, 384, 388, 396, 397, 399, 407, 408,
423, 440, 442, 443, 446, 447, 452, 466,
467, 476–479, 482–484, 489, 491–501,
85/II – 100, 101, 138, 235, 242, 300,
306, 325, 328, 336, 337, 339–342, 344,

390, 404, 405, 407, 411, 416, 417, 420,
424, 446, 453, 483, 489, 499, 500, 503,
505–507, 509, 510, 545–548, 555, 556,
558, 563, 573, 574, 581, 596, 619, 620,
622, 85/III – 7, 8, 10–19, 21, 27, 29, 33,
39, 42, 44, 48, 51, 62, 63, 74, 80, 82, 84,
87–89, 91, 92, 96,104–106, 112–118,
120–128, 130, 132, 134, 136–139, 143,
145, 147, 148, 151, 153, 155–137, 177,
187–189, 200, 205, 222–229, 231–262,
268, 270, 272–274, 277–279, 282–284
Kopernik Mikołaj 85/I – 112, 262, 315, 383
Korbasiński Roman 85/II – 425, 496, 528
Korbut Gabriel 85/III – 59
Korczyński Edward 85/I – 494
Körner G.W. 85/II – 60, 85/III – 171
Korotyński Władysław 85/I – 479, 498
Korytko Emil 85/I – 6, 10, 129, 135, 136,
443, 461, 475, 85/II – 325, 85/III – 10
Korzec 85/II – 423
Kosińscy 85/III – 121
Kosińska Prakseda 85/III – 168
Kosiński Władysław 85/I – 281, 282, 284,
286, 447, 85/II – 304, 339, 342, 448,
547, 85/III – 29, 30, 35, 55, 89, 234,
259, 267
Kossak Jerzy 85/I – 482
Kossak Juliusz 85/I – 10, 179, 243, 267,
276, 378, 476, 479, 481, 482
Kossak Magdalena 85/I – 482
Kossak Maria 85/I – 482
Kossak Wojciech 85/I – 482
Kossobudzki 85/III – 272
Kostaśka Elżbieta 85/II – 236, 448
Kostecki Janusz 85/I – 342, 469, 470, 85/
II – 493, 85/III –77
Kostrzewski Franciszek 85/I – 193, 197,
85/III – 172
Kościuszko Tadeusz 85/II – 24
Kotlarska Izabela 85/II – 249, 85/III – 216
Kowalczykowa Alina 85/I – 236, 85/II –
402

302

�Kowalski Feliks 85/II – 365, 474
Kowalski Piotr 85/II – 194
Kozarski Adolf 85/II – 463, 85/III – 173
Kozerska Helena 85/III – 282
Kozień Mikołaj 85/I – 480
Kozietulski Czesław 85/III – 49, 50
Kozłowscy 85/II – 407, 85/III – 128
Kozłowski Kornel 85/I – 178, 179, 280,
85/II – 102, 405, 414, 492, 85/III – 129
Koźlik 85/I – 217, 218, 85/II – 219, 307,
423
Koźmian Józefa, żona Henryka 85/I – 195
Koźmian Henryk 85/I – 195
Koźmian Stanisław 85/I – 242, 263
Koźmianowie 85/I – 195, 85/III – 121, 129
Koźmianówna Józefa 85/I – 195, 85/II –
240, 243, 425, 463, 465, 85/III – 129
Kożuchowski 85/I – 73, 85/III – 114
Kraińscy 85/I – 153, 154, 423, 432, 438,
85/II – 217, 85/III – 124, 154
Kraińska Helena zob. Jaruzelska Helena
Kraińska Katarzyna 85/I – 422, 85/II –
507
Kraińska Zofia zob. Konopka Zofia
Kraiński Edmund 85/I – 154, 422, 423,
431, 434, 439, 489, 85/II – 507, 85/III
– 125, 155
Kraiński Maurycy 85/I – 251
Kraiński Władysław 85/I – 251
Krall Antoni 85/I –141
Krasicki Ignacy 85/II – 332
Krasiński Adam Stanisław 85/I – 481
Krasiński Władysław 85/III – 76
Kraszewski Józef Ignacy 85/I – 8, 108,
123, 124, 128, 150, 167, 241, 263, 329,
376, 388–390, 399, 403, 445, 85/II –
94, 95, 99, 195, 202, 203, 205, 289, 295,
319, 409, 411, 426, 427, 528, 568, 612,
85/III – 167, 179
Kratzer Andrzej 85/III – 161, 169, 271
Krauss Fryderyk Salomon 85/I – 10, 134,
441–443, 460, 475, 481, 85/II – 525,

527, 541, 548, 574, 85/III –119
Krček Franciszek 85/I – 472, 473
Kremer Aleksander 85/I – 266
Kremer Józef 85/I – 267
Kretkowska Ludwika, z d. Komecka 85/I
– 20 1, 85/II – 442
Kreutz Karolina de 85/I – 39, 85/III – 110
Krogulski Józef 85/I – 69
Królikiewiczowa Maria Elżbieta zob. Kolberg Maria Elżbieta
Królikowski Józef Franciszek 85/I – 63,
67, 109
Kruszyńscy 85/I – 327
Kryński Antoni Adam 85/I – 354, 391
Krzeczunowicz Kornel 85/I – 319
Krzemiński Stanisław 85/I – 232
Krzeptowski Jan zob. Sabała
Krzywicki Ludwik 85/I – 498, 85/II – 533,
534
Krzyżaniak Elżbieta zob. Millerowa Elżbieta
Krzyżanowski Julian 85/I – 32, 48, 116,
125, 137, 171, 183, 253, 272, 279, 85/II
–204, 222, 223, 251, 262–264, 268, 269,
279, 286, 287, 291, 294, 297, 299, 311,
316, 323, 328, 329, 330, 332–338, 344,
348, 349, 360, 362, 374, 383, 385, 386,
448, 535, 583, 590, 599, 600, 609, 85/
III – 54, 59, 61, 67, 101, 200, 201
Krzyżanowski Stanisław Andrzej 85/I –
479
Kuba Ludwik 85/I – 10, 441, 443–445,
467, 475, 478, 481, 85/II – 412, 548,
85/III – 157, 158
Kubaczek 85/II – 242, 342
Kubala Tomasz 85/II – 234, 422
Kucharska Józefa 85/I – 87
Kucharski Andrzej 85/I – 85–87, 357, 85/
II – 457, 458, 481, 526, 85/III – 231,
232, 242, 257
Kucz Karol 85/I – 99, 102, 212, 85/II –
154, 160
303

�Kuczyński Stefan Ludwik 85/I – 273, 424
Kudzinowski Czesław 85/III – 208
Kufel Józef 85/I – 480
Kuhn Adalbert (błędnie Kuin) 85/II – 559,
607
Kujon 85/II – 423
Kujot Stanisław 85/I – 328, 336
Kulczycka-Saloni Janina 85/I – 234, 235
Kunicki Leon 85/II – 228, 229, 85/III – 247
Kunz Thomas Anton 85/II – 11
Kuraszkiewicz Władysław 85/I – 427,
85/III – 70, 207, 209
Kurek Antoni 85/II – 236
Kurek Kazimierz (Kaźmirz) 85/II – 129,
422
Kurpiński Karol 85/I – 53, 209, 404, 85/II
– 10, 19, 24, 31, 39–41, 140, 147, 150–
153, 160,
Kurschat Friedrich 85/I – 330, 336, 85/III
– 144
Kustra Anna, z d. Ruda Anna 85/I – 165,
85/III – 217, 218
Kutrzeba Stanisław 85/I – 260, 85/III –
35, 43
Kutrzeba-Pojnarowa Anna, Kutrzebianka
Anna 85/II – 400, 447, 85/III – 50
Kuźmicz Bolesław 85/III – 53
Kvitka Klyment 85/II – 45
Kwilecki Andrzej 85/II – 512, 513, 85/III
– 208
Kwilecki Mieczysław 85/I – 340
L.P. zob. Powidaj Ludwik
L.S.K. 85/I –227
Labuda Gerard 85/III – 101
Lambert Karol 85/I – 162
Lange Roderyk 85/II – 66
Langiewicz Marian 85/I – 247
Lassen Christian 85/II – 559, 607
Leciejewski Jan 85/I – 349, 350
Leitgeber Mieczysław Antoni 85/I – 368,
369

Lelewel Adam Prot 85/I – 163, 85/II –
417, 493, 85/III – 125
Lelewel Jan Paweł 85/I – 163
Lelewel Joachim 85/I – 163, 85/II – 493,
606
Lenartowicz Teofil 85/I – 58–60, 72, 73,
80, 98–100, 122, 123, 146, 480, 85/II
– 92, 98, 117, 118, 145, 153, 154, 159,
212, 213, 402–404, 541, 542, 587, 621,
85/III – 85, 113, 166, 168, 183, 184
Leonard P. 85/III –246
Lesień-Płachecka Krystyna 85/I – 357,
85/II – 34, 135, 209, 570, 85/III – 73
Lesser Aleksander 85/I – 56, 193
Leszczyński Stanisław 85/II – 23
Leśmian Bolesław 85/II – 297
Leśniewski 85/II – 327, 328, 85/III – 53,
263
Leśniewski Paweł Eustachy 85/II – 327
Leśniowski Józef 85/II – 234
Lewański Jan 85/II – 362, 372
Lewestam Fryderyk Henryk, F.H.L. 85/I
– 19, 143, 144, 172, 85/II – 542
Lewinówna Zofia 85/I –78, 85/II – 165
Lewińscy 85/III – 115, 116
Libelt Karol 85/I – 62, 67, 94, 214, 215,
219, 220, 226, 321, 410, 411, 85/II –
88, 89, 186, 216, 417, 451, 599, 85/III
– 131, 132, 162
Libeltowie 85/II – 415
Libera Anna 85/II – 355, 356
Libera Zbigniew 85/II – 400, 581
Ligęza Józef 85/II – 65
Linde Samuel Bogumił 85/I – 24, 27, 31,
85, 112, 196, 304, 353, 368, 434, 85/II
– 25, 205, 319, 332, 349, 588
Linette Bogusław 85/I – 155, 379, 497, 85/
II – 71, 131, 132, 135, 85/III – 206–
210, 215, 217
Lipiński Jan Józef 85/I – 9, 63, 88, 91, 109,
421, 435, 85/II – 77, 79, 91, 140, 141,
173, 185, 197, 199, 221, 222, 85/III – 180

304

�Lipiński Karol 85/I – 62, 109, 85/II – 12,
77, 80, 91, 173, 186
Lipiński Tymoteusz 85/II – 319, 322, 328
Lisakowski Jarosław 85/III – 207
Lisowska Agnieszka 85/II – 150
Lissa Zofia 85/III – 49, 53
Liszt Ferenc 85/I – 370, 85/II –31, 32,
85/III – 190
Loeffler Leopold 85/I – 344
Loewe Carl I85/II – 144, 146
Lompa Józef 85/II – 91, 197, 295, 297,
320, 521
Lorek Gottlieb Leberecht 85/I – 343,
85/II – 523
Lubicz R. zob. Łopaciński H.
Lubicz-Czerwiński Ignacy 85/I – 178,
85/II – 514, 563,
Lubomirski Jerzy 85/I – 216, 221, 222,
227, 228, 85/II – 565, 85/III – 133
Lubomirski Jan Tadeusz 85/II – 465
Ludwik XIV, król Francji 85/I – 18
Lully Jean Baptiste 85/II – 151
Lutosławski Wincenty 85/I – 475
Łamański Władymir 85/I – 192, 85/II –
543
Łapiński Aleksander 85/III – 124
Łazarz św. 85/II – 259
Łazuk Mieczysław 85/II – 212
Łepkowski Józef 85/I – 216, 251, 257,
260, 263, 265, 267, 268, 270, 271, 273,
399, 453, 502, 85/II – 320, 441, 442,
447, 545, 553, 85/III – 134, 173
Łobaczewska Stefania 85/III – 42
Łokietek zob. Władysław Łokietek, król
polski
Łopaciński Hieronim, Lubicz R. 85/I – 498,
85/II – 348, 479, 532, 85/III – 35, 182
Łoś Jan 85/III – 22, 23
Łowmiański Henryk 85/II – 606
Łoziński Józef 85/II – 560, 85/III – 29,
239, 240, 242

Ługowska Jolanta 85/II – 311
Łukaszewicz Józef 85/I – 322, 412, 85/II –
415, 452, 460, 85/III – 139
Łukaszewicz Seweryna 85/I – 322
Łukaniuk Bohdan 85/II – 39
Łuszczewska Jadwiga, pseud.: Deotyma
85/I – 56
Łuszczewska Nina 85/I – 56
Łuszczewski Jan Paweł 85/I – 19
Łuszczewski Wacław 85/I – 56
Łuszczkiewicz Władysław85/I – 216,
257, 263, 266, 267, 273
Łysakowski Franciszek 85/I – 492
Łysenko Mykoła 85/III – 246
Łyskowski Ignacy 85/I – 356, 357, 85/II
– 320
M.A.S. zob. Szulc Marceli Antoni
M.J. zob. Jasieńska M.
Machalska Karolina Barbara 85/I – 20
Machalska Tekla 85/I – 20
Machalski Józef 85/I – 20
Maciej z Warszawy 85/I – 69
Maciews’kyj I. 85/II - 57
Maciejewski Marian 85/I – 47
Maciejowscy 85/I – 85, 86, 85/II – 413,
478 , 85/III – 122
Maciejowski Kazimierz 85/II – 413, 476
Maciejowski Wacław Aleksander 85/I –
31, 85, 86, 195, 85/II – 205, 295, 391,
413, 476, 477, 478, 606, 607, 85/III –
173, 231
Maciszewski Maurycy, Mac. 85/I – 250
Magnuszewski Dominik 85/I – 56
Maine Henry Summer 85/II – 559
Maj Jan 85/II – 432, 436
Majer Józef 85/I – 216, 217, 257, 260–262,
264, 267, 272–274, 277, 283, 287, 308,
377, 424, 435, 441, 446, 452, 453, 456,
464, 466, 467, 478, 479, 494, 85/II –
471, 481, 483, 489, 545, 546, 555, 571
Majer Karolina, z d. Friedlein 85/I – 453
305

�Majeranowski Konstanty, pseud.: Pielgrzym z Tenczyna, Rzesiński J.K. 85/I
– 269, 85/II – 253, 260, 261, 447
Majewski Józef 85/I – 50
Major Rafał 85/III – 155,
Majorkiewicz Jan 85/II – 205
Majorkiewicz Wolf Majer 85/I –200, 205,
85/II – 442, 85/III – 173
Makart Hans 85/I – 344
Maleski 85/I – 335
Malinowski Bronisław 85/II – 400, 410
Malinowski Lucjan 85/I – 286, 351, 447,
467, 85/II – 248, 547, 85/III – 22
Malinowski Tadeusz 85/I – 270, 271
Mälzl Johann Nepomuk 85/II – 78
Małecka 85/II – 516
Małecki Antoni 85/I – 387
Manhardt Wilhelm 85/II – 559
Mania Grzegorz 85/I – 453
Marcin św. 85/II – 330, 336
Marcin z Kłecka 85/II – 449
Marcin z Urzędowa 85/II – 449
Marcinkowski Antoni, pseud.: Nowosielski Antoni 85/I – 178, 179, 85/II – 221,
295, 339, 431, 558, 607, 85/III – 92,
245, 246
Marciszewicz Feliks 85/I – 462
Marconi Eleonora, zob. Kolberg Eleonora
Marconi Henryk 85/I – 76
Marconi Karol 85/I – 58, 59, 98, 120, 420,
85/II – 98, 404
Marconi Leonard 85/I – 372
Marconi Władysław 85/I – 120
Marczewska Maria 85/II – 475
Marczewska Marzena 85/II – 386, 390, 391
Marczuk Dmytro 85/II – 130, 85/II – 231,
422
Marek św. 85/II – 481
Markiewicz Katarzyna 85/I – 17, 20, 21,
23, 25–27, 38, 43, 44, 84, 120, 245, 247,
249, 251, 254, 255, 312, 344, 419, 481,
85/II – 20, 100, 417, 85/III – 46, 286

Markusfeld Konstancja 85/III – 170
Marschner Heinrich August 85/II – 151
Marszałkiewicz Felicjan 85/II – 365
Martuszewska Anna 85/I – 236
Maryna 85/I – 256, 85/II – 448
Marysia 85/I – 425, 85/II – 232
Masłowski Leon 85/I – 328, 336
Maślanka Julian 85/I – 47, 96, 85/II – 499
Maślonka Jan 85/I – 198, 85/II – 129
Matejko Jan 85/I – 329, 424, 458, 479
Matejko Franciszek 85/III – 134
Matuszewscy z Jasienicy 85/II – 493
Matuszewscy z Mąkolina 85/I – 105, 85/
III – 118, 120
Matuszewska 85/I – 105, 85/III – 186
Matuszewska Anna 85/I – 236
Matuszewski Michał 85/I – 24
Matuszewski 85/I – 105
Matuszewski z Jasienicy 85/III – 125
Matuszewski z Makolina 85/III –128
Maury Alfred 85/I – 271, 272
Mauss Marcel 85/II – 387
Mayr Simon Johann 85/II – 139
Mazurkiewicz-Szczyszek Anna 85/II –
573, 574
Mazzini Giuseppe 85/I – 220
Mączka Tomasz 85/I – 456, 493
Mączyński Józef 85/I – 268, 85/II – 445
Mąkowski 85/III – 123
Mecherzyński Karol 85/I – 262, 263, 269
Medyński Napoleon 85/II – 607
Mejer Ignacy Antoni 85/III – 188
Mela, Melusia zob. Męcińska Antonina
Mendelssohn-Bartholdy Feliks Jakob
85/I – 250, 85/II – 144, 151
Mercoeur Gotfryd 85/I – 18
Mercoeur Henrietta, z d. von Arnim 85/I
–18, 20, 21
Merriam Alan P. 85/II – 49, 55
Merzbach Ludwik 85/I – 228, 319, 320,
322, 412, 85/II – 452, 85/III – 139
Meyerbeer Giacomo 85/II – 150, 151

306

�Męcińska Antonina, Mela, Melusia 85/I –
70, 248, 250, 255, 344, 380, 394, 85/II
– 77, 85/III – 11, 264
Męciński Antoni 85/I – 70, 344
Mianecki Adrian 85/II – 269
Mianowski Józef 85/I – 428
Miaskowski Kasper 85/II – 221, 363
Michałk Frido 85/I – 356, 85/III – 210
Michałowscy 85/III – 110
Michałowska Helena 85/I – 54
Michałowska Teresa 85/II – 362
Michałowski Kornel 85/I – 100-102
Michelet Jules 85/II – 559
Micińska Magdalena 85/I – 237, 239
Mickiewicz Adam 85/I – 447, 85/II – 182,
188, 267, 319
Mickiewicz Władysław 85/I – 383
Mieczkowscy 85/III – 142, 143
Mieczkowska Olimpia 85/I –327
Mieczkowski Leopold 85/I – 327
Mielżyńscy 85/I – 321
Mielżyński Józef 85/I – 321, 340
Mielżyński Seweryn 85/I – 220, 321, 410,
412, 85/II – 415
Mierczyński Stanisław 85/II – 65, 67
Miernik Grzegorz 85/I – 236
Mierzyński Antoni Julian 85/I – 398, 85/
II – 607
Mikołaj św. 85/II – 447
Mikołaj I, cesarz rosyjski 85/I – 35, 110
Mikucki Stanisław 85/II – 205
Mikuli Karol 85/II – 32, 85/III – 172
Mikulski Tadeusz 85/I – 238
Millerowa Elżbieta, Miller Elzbieta, Krzyżaniak Elżbieta 85/I – 45, 85, 86,
134–138, 223, 245, 251, 253, 257, 269,
295, 296, 298, 423, 443, 497, 498, 85/
II –131, 179, 225, 236-238, 247, 253,
254, 269, 303, 306, 325, 403, 448, 450,
452, 467, 502, 508, 514, 519, 521, 574,
589, 85/III – 15, 29, 54, 57, 58, 68, 73,
79, 80, 88, 206, 207, 210–214, 217, 218

Milutin Nikołaj 85/I –170
Minter Karol 85/I – 317, 319, 85/III – 138
Minter Zofia 85/I – 317
Mioduchowska Aurelia 85/I – 85, 337,
85/II – 370
Mioduszewski Michał Marcin 85/I – 206,
258, 85/II – 61, 175, 221, 229, 230, 334.
350, 352, 481, 85/III – 260, 261, 264
Mirecki Franciszek 85/I – 137
Młoccy 85/II – 493, 85/III – 134
Młocka 85/I – 218, 85/II – 219, 423
Młocki Alfred 85/I – 221, 258
Moniuszko Stanisław 85/I – 5, 38, 50, 59,
74. 80, 133, 146, 209, 315, 404, 456,
480, 481, 85/II – 9, 136, 151, 152, 155–
157, 159, 85/III – 174, 181
Moraczewska Bibianna 85/I – 81, 321,
339, 346, 380, 401, 405, 409–411, 414–
–417, 435, 85/II – 219, 420, 450, 460,
556, 570, 85/III – 133, 148, 153, 156
Moraczewski Jędrzej 85/I – 62, 81, 409,
85/II – 480
Morawska Katarzyna 85/I – 103
Morawski Franciszek 85/II – 613
Morawski Szczęsny 85/II – 617
Mordasiewicz Kazimierz 85/I – 44, 436
Moroński 85/I – 63
Morsztyn Hieronim 85/II – 221
Morsztyn Jan Andrzej 85/II – 338, 363
Morzyccy 85/III –128, 130
Morzycki Antoni 85/I – 203, 85/II – 437,
85/III – 129
Moszyńska Józefa 85/II – 227, 339
Moszyńska Zofia 85/II – 131, 132, 85/III
– 245, 246
Moszyński Kazimierz 85/II – 390, 400, 85/
III – 37
Moszyński Piotr 85/II – 227
Mozart Wolfgang Amadeus – 85/I – 134,
250, 85/I – 140, 150, 151, 157, 159,
160, 163
Mroczek 85/III – 272
307

�Mross Henryk 85/I – 328
Mrzygłodowicz Krzysztof 85/II – 368
Müller Friedrich 85/I – 358, 361, 85/II
– 33/34, 424, 449, 560, 565–567, 576,
596, 613
Müncheimer Zygmunt Karol 85/III – 170
Müncheimer Adam 85/I – 403–405
Muszkalska Bożena 85/I – 441, 85/II – 41, 54
Mychalczuk Konstantyn 85/I – 427
Mysłakowski Piotr 85/II – 22
Nadolski Bogusław 85/II – 374
Nagel Josph 85/II – 139
Nalepa Marek 85/II – 612
Napoleon Bonaparte, cesarz Francuzów
85/I – 19, 22, 85/II – 10
Narbutt Teodor 85/III – 249
Naruszewicz Adam 85/II – 606
Naumann B. 85/II – 559
Nawrocka-Wysocka Arleta 85/I – 207,
85/I – 60, 148, 150
Nawrocki Iwan 85/I – 495
Nawrocki Witold 85/II – 268
Nazina Inna 85/II – 57
Negrey Maciej 85/I – 455
Nehring Władysław 85/I – 214, 85/II –
451, 85/III – 19
Neron 85/I – 389
Nesselmann Georg Heinrich Ferdinand
85/I – 392, 85/II – 227, 228, 276, 85/III
– 10
Neymann Cesław, Nejman Cesław 85/I – 9,
166, 421, 426– 428, 85/II – 274, 276, 281,
488, 532, 558, 561, 621, 622, 85/III – 180
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława
85/II – 194, 378, 383, 386, 389
Niedżwiedzki Władysław 85/I – 354, 391
Niegolewscy 85/I – 326, 339, 415, 85/II –
216, 415, 418, 85/III – 135, 143
Niegolewska Wanda, z d. Kwilecka 85/I –
321, 322, 326, 338, 339, 377, 411, 85/II
– 452, 590, 85/III – 143

Niegolewski Władysław 85/I – 225, 321,
339, 411, 85/II – 417, 452
Niemcewicz Julian Ursyn 85/II – 27, 612
Niewiarowski Aleksander 85/I – 57
Niezabitowski Kajetan 85/I – 83, 85/II – 80
Nikityszyn Iwan 85/II – 232, 305, 487
Nikodem 85/II – 348
Nitsch Kazimierz 85/I – 349–351, 85/II –
248
Norwid Cyprian 85/I – 46, 51, 60, 72,
85/II – 319, 405, 85/III – 85, 113
Norwid Ludwik 85/I – 58, 60, 72, 85/II –
118, 404, 405, 85/III – 85, 113
Norwid Ludwika, z d. Zdzieborska 85/II
– 406
Norwid Paulina zob. Suska Paulina
Norwidowie 85/II – 92, 118, 216, 405,
406, 85/III – 85
Noskowski Zygmunt 85/I – 403, 478, 85/
III – 189, 270
Nowaczyński Adolf 85/II – 28
Nowak Tomasz 85/II – 66, 124
Nowak-Romanowicz Anna 85/I – 25
Nowicka Ewa 85/II – 563
Nowosielski Antoni zob. Marcinkowski
Antoni
Nowosielski Skowyrka Franek 85/II –
421
Nycz Ryszard 85/I – 234
Odrowąż Jacek św. 85/I –241
Oehmigke Ludwig 85/I – 26, 41, 85/III –
161, 280
Ograbiszewski Ignacy 85/I – 328, 336
Ogrodziński Władysław 85/I – 330, 332,
333, 336, 343, 85/II – 239, 252, 408,
520, 521, 85/III – 47, 48, 206
Okólska Amelia 85/II – 130
Olechnowicz Mścisław 85/II – 517, 518,
569, 85/III – 208
Olejniczka Zofia 85/II – 129, 85/II – 232,
422

308

�Oleksińscy 85/II – 493
Oleksiński 85/III – 125
Oleksiński Kazimierz 85/III – 125
Olędzki Stanisław 85/II – 67
Olszewski Łukasz 85/I –269
Ong Walter Jackson 85/II – 244
Onslow George 85/I – 33
Optołowicz Janusz 85/II – 517
Oracki Tadeusz 85/I –331, 332, 343
Orgelbrand Samuel 85/I – 6, 19, 25, 28,
83, 102, 112, 129, 141–144, 172, 174,
190, 208, 210, 257, 259, 289, 311, 85/
II – 14, 15, 21, 50, 64, 127, 151, 152,
157, 162, 169, 352, 406, 436, 437, 542,
558, 559, 596, 85/III – 68,159, 160,
168–173, 190, 257
Orman-Michta Elżbieta 85/I – 329
Orzeszkowa Eliza 85/III –248
Osipowicz Aleksander 85/I – 174, 182,
85/II – 425, 427, 498, 499 (tu błędnie
Ostapowicz), 543, 85/III – 12, 132, 228
Ossoliński Maksymilian 85/II – 137
Ossowski Juliusz Jan 85/I – 343
Ossowski Gotfryd 85/I – 424, 85/III –
150, 179
Ostapowicz zob. Osipowicz
Ostaszewscy 85/I – 438, 85/III – 156
Ostaszewska Emma, z d. Załuska 85/I –
438, 439
Ostaszewski Teofil 85/I - 438, 439
Osten-Saken Fiodor 85/I – 191, 85/II – 543
Otto Leopold 85/I – 154, 162, 207, 322,
85/II – 521, 85/III – 139, 140
Otwinowska Barbara 85/II – 362
Ozarko Łeś (Oleś) 85/II – 232
Paczkowski Szymon 85/II – 72
Paderewski Ignacy 85/I – 456
Paer Ferdinando 85/II – 140, 150
Paganini Nicolo 85/II – 140
Pałubicki Konrad 85/II – 66
Pamuła Kazimierz 85/I – 125

Pannonius Janos zob. Schuster Johann
Papłoński Jan 85/I – 187, 205, 85/II –
607, 85/III – 172
Paprocka Wanda 85/II – 41
Paprocki Bogusław 85/I – 22
Paradowska Maria 85/II – 454
Parylak Piotr 85/I – 284
Paskiewicz Iwan 85/I – 35, 39
Paszkiewiczowa Michalina, z d. Konopka
85/I – 245, 250, 380, 85/III – 286
Paszkowska Kornelia 85/I – 55, 85/III –
162
Paszkowski Józef 85/I – 55, 85/II – 24
Pauli Żegota 85/I – 62, 63, 91, 131, 132,
258, 259, 85/II – 12, 77, 91, 174, 184,
189–192, 197, 221, 228, 265, 269, 336,
85/III – 29, 161, 239–243
Pavković Nicola 85/II – 525, 526
Paweł św. 85/II – 347
Pawlak Aleksander 85/I – 62, 93, 85/II –
36, 86, 90, 126, 174, 186, 85/III – 99,
206, 208, 212,
Pawlak Hanna 85/I – 469, 85/II –131,
85/III – 213–216
Pawlakowa Danuta, Pawlak Danuta 85/I
– 77, 89, 96, 116, 155, 195, 197, 202,
337, 485, 85/II – 91, 125, 126, 130–132,
186, 197, 239, 426, 520, 623, 85/III –
61, 70, 79, 87, 205–208, 210–214, 218,
273
Pawlicki Piotr Paweł 85/I – 76
Pawlikowski Mieczysław 85/I – 479
Pedroso Zofimo Consigleri 85/II – 548,
608
Pelczar Józef Stanisław 85/I – 458, 481
Pełka Hermann 85/I – 330, 331, 85/III –
144
Perczyńska Nina 85/I – 192
Perthy J.A.Maximilian 85/I – 358, 359,
85/II – 33, 560, 567, 596, 613
Peschel Oskar 85/I – 358, 359, 85/II –
560, 562, 595
309

�Petrow Aleksander 85/I – 420, 440, 85/
II – 339, 340, 535
Philidor Danican rodzina 85/III – 95, 189
Piasna-Kudyńska Ewa 85/I – 426, 85/II –
488
Piątkowskia Ignacja 85/I – 497, 85/II –
482, 617, 618
Pielgrzym z Tenczyna zob. Majeranowski
Konstanty
Pietraszek Edward 85/III – 49, 50
Pietruszyńska-Sobieska Jadwiga zob. Sobieska Jadwiga
Pigoń Stanisław 85/I – 238
Pilat Roman 85/I – 393, 394
Piłat 85/II – 347, 348, 368
Piłsudski Bronisław 85/II – 400
Piotr św. 85/II – 347
Piotrowscy 85/III – 121
Piotrowski Tytus 85/II – 563, 85/III – 246
Piwarski Jan Feliks 85/II– 24
Plebański Józef 85/I – 448, 85/II – 621
Pleus-Turczynowiczowa Maria zob. Turczynowiczowa Maria
Plichta, Plichcina 85/I – 198, 85/II –
232,423
Pług Adam 85/II – 103
Pobłocki Gustaw 85/I – 327, 336, 337,
342, 85/III – 143, 230
Pobłocki Juliusz 85/I – 327, 337, 342
Podlewska Antonina zob. Konopka Antonina, matka Józefa
Podlewski Władysław 85/I – 419
Podlipniak Piotr 85/II – 57
Pokropek Marian 85/II – 612
Pokutyński Filip 85/I – 267
Pol Wincenty 85/I – 173, 221, 243, 258,
300, 357, 85/II – 267, 319, 328, 400,
402, 513, 515, 516, 519, 548, 553, 558,
561, 611, 85/III – 111
Polak Walenty 85/II – 129
Polanowski Stanisław 85/I – 465, 85/II –
563, 569

Poliński Aleksander 85/I – 103, 85/II – 19
Polkowski Ignacy 85/I – 266
Pollak Roman 85/II – 350
Połujański Aleksander 85/II – 497, 609,
85/III – 228
Poniatowska Irena 85/II – 72
Poniatowski Józef 85/I – 19
Poniatowski Stanisław August zob. Stanisław August Poniatowski
Popławski Emil 85/II – 323, 337
Posern-Zieliński Aleksander 85/I – 171,
210, 85/II – 560, 581, 85/III – 101, 211
Potoccy 85/I – 457
Potocka Anna, z d. Działyńska 85/I – 438,
439, 85/III – 156, 157
Potocka Róża 85/III – 76
Potocka Zofia, z d. Branicka 85/I – 457
Potocki Alfred 85/I – 405
Potocki Artur 85/I – 451, 457
Potocki Stanisław Kostka 85/I – 22
Potocki Stanisław Wojciech Antoni 85/I
– 438
Potocki Wacław 85/II –319, 338, 363
Powidaj Ludwik, L.P. 85/III – 176
Poźniak Włodzimierz 85/I – 456, 85/II – 67
Prawdzic Marcin 85/II – 328, 85/III – 53
Preissner Alojzy 85/III – 270, 273
Prochaska Maciej 85/I – 56, 62, 73, 102,
146, 155, 497, 498, 85/II – 33, 93, 137,
183, 482, 85/III – 213, 216–218
Prusinowski Jan 85/I – 166, 167, 85/II –
306, 308, 415, 509, 85/III – 27, 33, 92,
247, 279
Pruski zob. Gloger Zygmunt
Prussak Maria 85/I – 234, 236
Pruszak Jan Konstanty 85/II – 406
Pruszak Tomasz 85/I – 79, 85/II – 406, 472
Pruszakowa Amalia 85/I – 152, 85/II –
406, 472, 85/III – 121
Pruszakowa Seweryna zob. Duchińska
Seweryna
Przerembski Zbigiew J. 85/II – 126, 127

310

�Przesławska Helena 85/III – 51
Przeździeccy 85/I – 452
Przeździecka Elżbieta, z d. Plater-Zyberk
85/I – 453
Przeździecki Aleksander 85/I – 238, 271,
85/II – 572, 576, 577, 585, 589, 592
Przeździecki Konstanty 85/I – 453
Przybylski Tadeusz 85/I – 53
Przybysławscy 85/I – 377, 380, 400, 401,
486, 85/II – 217, 85/III – 148, 152
Przybysławska Helena, z d. Wessel 85/I –
380, 406, 85/III – 179
Przybysławski Władysław 85/I – 274,
281, 282, 377, 379–381, 395–397, 399401, 407, 486, 85/II – 407, 420, 423,
425, 484, 486–488, 514, 528, 554, 555,
582, 600, 85/III – 146, 147, 151, 152
Przystański Stanisław 85/I – 311, 85/II –
465
Pstrokoński Antoni 85/II – 482, 85/III –
231
Pstruśka Katarzyna 85/II – 448
Puchała zob. Konieczko Wincenty
Puffke Emma z Kurowskich 85/II – 253,
513
Purchla Jacek 85/I – 240, 241
Puszkin Aleksander 85/II – 291, 294
Quattrini Giovanni Lodovico (Jan Ludwik) 85/I – 146, 85/II – 155, 156
R. zob. Wójcicki Kazimierz Władysław
Radońscy 85/II – 415, 85/III – 131, 132
Radońska Aniela 85/I – 82, 215, 412, 85/
II – 415, 451
Radoński Hipolit 85/I – 82, 215, 85/II –
451
Radwański J. 85/II – 322, 333
Radzikowski Walery Eliasz 85/II – 505
Radziwiłł Maciej 85/I – 161
Rak Maciej 85/I – 351, 484, 85/II – 248
Rakowiecki Ignacy 85/II – 589, 607

Rastawiecki Edward 85/I – 321, 85/III –
167
Raszewski Zbigniew 85/II – 349, 350, 351
Rataj Andrzej 85/I – 503, 85/III – 39, 44,
49,
Ratajczakowa Dobrochna 85/II – 349
Rautenstrauch Józef 85/I – 37, 39
Rąbca Franciszek 85/I – 328, 336, 337,
85/III – 144, 145
Rebczyński Władysław 85/I – 463
Rederowa Danuta 85/I – 260, 85/III – 47
Reinecke Carl Heinrich Carsten 85/I – 370
Reinfuss Roman 85/III – 49
Rej Mikołaj 85/II – 221, 319, 332
Remus Karol 85/I – 331, 332, 333, 336,
85/II – 408, 85/III – 144
Retzius Anders Adolf 85/II – 596
Reyzner Karol 85/II – 78
Rękas Joanna 85/II – 385, 387
Rhesa Ludwig Jedemin 85/I – 84
Richter Jean Paul 85/I – 25
Riedmüller Józef 85/I – 132, 85/II – 235
Rieger Adam 85/III – 74, 75
Riese August 85/III – 175
Righini Vincenzo 85/II – 140
Rode Jacques Pierre Joseph 85/II – 140
Roemer Fryderyk Adolf 85/I – 25
Rogala Jacek 85/II – 236
Rogalska-Windakiewicz Helena 85/II –
64, 65
Rogawski Karol 85/I – 271, 452
Roger Juliusz 85/I – 167, 168, 85/II – 24,
85/III – 171
Rokossowska Maria 85/III – 163
Rola zob. Skotnicki M.
Rolle Józef Apolinary 85/III – 244
Romankówna Mieczysława 85/I – 79
Romański Artur 85/I – 102
Rossini Gioacchino Antonio 85/I – 30,
85/II – 140,150, 151, 161
Rostafiński Józef 85/I – 453, 494, 495, 85/II
– 501, 85/III – 28
311

�Rousseau Jean Jacques 85/I – 417, 85/II
– 18
Rowicka Małgorzata 85/I – 342, 469, 470,
85/II – 493, 85/III – 77
Różański Piotr 85/I – 453
Różnicki Aleksander (Rożniecki) 85/I –
147. 85/II – 157, 159, 85/III – 168
Rubens Peter Paul 85/I – 329
Ruda Anna, zob. Kustra Anna
Rudnicka Jadwiga 85/I – 238
Rudorff Ernst 85/I – 370
Rudziński Witold 85/I – 80, 133, 134,
85/II – 156
Rungenhagen Carl Friedrich 85/I – 38,
56, 85/II – 75, 137–139, 141, 85/III –
109
Ruszel Krzysztof 85/III – 56
Rutkowski Walery 85/I – 329
Rybkowska Karolina 85/I – 344
Rybkowski Tadeusz 85/I – 251, 254, 344,
345, 407, 85/II – 551, 85/III – 97, 180
Rychling-Bartoszewski Wincenty 85/I –
459
Rychły Maciej 85/II – 53
Rychter, Richter 85/III – 115
Rychterowie 85/III – 115
Rynarzewsk[…] 85/II – 423
Rysiński Salomon 85/II – 319, 322, 332
Ryszkiewicz Andrzej 85/I – 59
Rzechowscy 85/I –72, 85/III – 113
Rzechowska Zofia 85/I – 72, 85/III – 165
Rzepecki Ludwik 85/I – 327, 336
Rzewuski Lesław 85/I – 247
Rzewuski Walery 85/I – 247, 253, 254,
304, 85/II – 581, 85/III – 97, 137
S.K.J. 85/III – 166
Sabała, właśc. Jan Krzeptowski 85/II –
43
Sabała Jan, syn 85/II – 21
Sadowski Jan Nepomucen 85/I – 243,
260, 266, 267, 270, 273, 275–277, 281,

283, 303, 336, 355, 402, 452, 85/II –
545–547, 553
Šafárik Pavel Josef, Szafarzyk Paweł Josef 85/II – 513, 561, 622
Sakowicz Kasjan 85/II – 373
Salis-Seewis Johann Gaudenz von 85/I –
22
Salomea św. 85/I – 241
Samujłło Julian 85/I – 246
Sandmann Jan Nepomucen zob. Zandman Jan Nepomucen
Sarana Gopala 85/II – 604
Sardou Victorien 85/I – 335
Sarnowska-Temeriusz Elżbieta 85/II – 362
Sawczynski Jakob 85/III – 92, 239
Sawicka Aleksandra 85/I – 185, 468, 85/III
– 213, 215
Scheffler 85/II – 60
Schilling Gustav Friedrich 85/I – 18
Schleicher August 85/III – 10, 230
Schnaydrowa Bogumiła 85/I – 270, 85/III
– 270, 273
Schneider Antoni 85/ii – 617
Schubert Franz Peter 85/I – 134, 85/II –
11, 151
Schumann Robert 85/II – 151
Schuster Johann, pseud.: Janus Panno­
nius 85/I – 289
Schwartz 85/I – 25
Sczanieccy 85/I – 327, 332, 85/III –
142,143
Sczaniecka Bogusława, z d. Kruszyńska
85/I – 327
Sczaniecki Michał 85/I – 327
Segalewicz Paulina 85/III – 61
Sembrzycki Jan Karol 85/III – 281
Sembrzycki Karol 85/I – 343, 85/III – 281
Semeniuk Kośt’ 85/II – 385
Semkowicz Władysław 85/III – 37
Sennewald Gustaw 85/II – 165, 85/III –
162
Seredyński Władysław 85/I –266, 267

312

�Serhiniuk Fedor 85/II – 232
Seweryn Tadeusz 85/III – 35, 36, 38, 39,
41, 43, 45, 47–52, 254
Siarkowski Władysław 85/I – 279–282,
338, 345, 346, 377, 435, 437, 439, 440,
446, 447, 85/II – 131, 220, 234, 239,
241, 243, 259. 260, 284, 306, 310, 327,
328, 336, 337, 339, 340, 348, 418, 422,
468–470, 504, 535, 547, 549, 573, 611,
85/III – 14, 84, 146, 236, 256
Siemiaszkowa Wanda 85/I – 480
Siemieński Lucjan, pseud.: Gerwazy 85/I
– 125, 126, 132, 257, 263, 410, 85/II –
201, 221, 290, 292–294, 328, 411, 520,
85/III – 106, 120, 167
Siemionow Piotr P. 85/I – 397
Siemiradzki Henryk 85/I – 388, 389,
Sienkiewicz Henryk 85/I – 384
Sienkiewicz Jan Karol 85/II – 607
Sierakowscy z Turyczan 85/I – 165, 85/
II – 415, 85/III – 125
Sierakowscy z Waplewa 85/I – 328–330,
332, 85/III – 142, 144
Sierakowska Maria 85/I – 328, 329
Sierakowski Adam 85/I – 329
Sierakowski Alfons 85/I – 329
Sierakowski Antoni 85/I – 329
Sieroszewski Wacław 85/II – 27
Sikora Kazimierz 85/II – 374, 375, 378
Sikorska Aleksandryna 85/III – 163
Sikorski Józef, J.S. 85/I – 47, 48, 54, 68, 77,
78, 80, 99, 103, 104, 118, 119, 126–128,
147, 151, 160, 161, 187, 189, 190, 211,
289, 375, 394, 434, 473, 85/II – 30, 35,
39, 52, 82, 94, 95, 154-156, 159, 160,
176, 426, 556, 85/III – 163, 165,167,
168, 170, 172
Simonides Dorota 85/II – 181, 194
Skarbek Stanisław 85/I – 395
Skarga Barbara 85/II – 583
Skarga Piotr 85/II – 221
Skierkowski Władysław 85/II – 56, 65

Skimborowicz Hipolit 85/I – 52, 54, 79
Skimborowiczowa Anna 85/I – 54 , 79, 81
Skimborowiczowie 85/I – 81
Skirczuk Jura 85/I – 285
Skobel Fryderyk 85/I – 284, 354, 85/III
– 136
Skoczkowa Jadwiga Kazimierzowa 85/II
– 236, 237, 384, 448, 449
Skoczylas-Stawska Honorata 85/I – 351
Skorecki Stanisław 85/II – 373
Skorochód-Majewski Walenty 85/II – 607
Skotnicki Antoni 85/II – 425
Skotnicki M., pseud.: Rola 85/I – 182, 85/
II – 425, 495, 496
Skowron Zbigniew 85/I – 376
Skrukwa Agata 85/I – 14, 45, 59, 86, 165,
195, 209, 245, 253, 257, 269, 279, 282,
295, 296, 298, 356, 379, 395, 396, 400,
486, 502, 85/II – 28, 29, 60, 88, 132,
154, 183, 196, 198, 224, 236, 247, 252–
–254, 269, 280, 281, 303, 305, 306, 410,
415, 426, 431, 436, 441, 450, 462, 486,
515, 544, 550, 563, 581, 598, 599, 610,
85/III – 11, 17, 18, 24, 45, 48, 56, 67,
68, 91–93, 206–218
Skrzynecki Jan Zygmunt 85/I – 34
Skulina Tadeusz 85/I – 423, 427, 440, 85/II
– 248, 307, 308, 310, 513, 85/III – 208
Sławińska-Dahlig Ewa 85/I – 366, 375,
376, 85/II – 20
Słoczyński Wojciech 85/III – 172
Słotwiński Konstanty, K.S. 85/II – 187
Słowacki Juliusz 85/I – 51, 116, 455, 85/II
– 32, 319
Smoleński Władysław 85/I – 10, 236,
237, 461, 470–472, 85/II – 490–492,
532, 609, 85/III – 181, 182
Smoleŕ Jan Arnošt, Szmaler 85/I – 187,
356, 85/II – 134, 430, 431, 526, 85/III
– 230, 257
Smolikowski Jan 85/I – 140
Smolka Stanisław 85/I – 260
313

�Smoluch Łukasz 85/I – 101, 485, 85/III
– 75, 216
Sobczyk Urszula 85/II – 181
Sobierajski Zenon 85/II – 419
Sobieska Jadwiga, Pietruszyńska-Sobieska Jadwiga 85/II – 56, 67, 70, 114, 124
Sobieski Jan zob. Jan III Sobieski
Sobieski Marian 85/I – 76, 77, 94, 95, 85/II
– 56, 67, 70, 114, 124, 125, 133–135,
85/III – 49, 70, 200, 201
Sobieszczański Franciszek 85/I – 271, 85/
II – 352, 357, 438
Sobisiak Walerian 85/III – 95, 207
Sobotka Primus 85/II – 548
Sofokles 85/II – 338
Sokołowscy 85/II – 437, 85/III – 128,129,
131
Sokołowska 85/II – 423
Sokołowski Michał 85/I – 198, 85/II –
232, 324, 423, 442, 85/III – 130, 131
Sołtan Adam Lew 85/I – 328, 329, 85/II
– 415
Sołtan Michał 85/I – 164, 166, 266, 328,
329, 85/II – 415
Sołtanowie 85/I – 165, 329, 85/III – 125
Sołtyk Karol 85/II – 31, 85/III – 174
Sowińska Katarzyna 85/I – 40, 55, 162,
85/II – 24
Sowiński Wojciech (Adalbert) 85/I – 209,
85/II – 174
Sowiński Józef 85/I – 40, 162
Spencer Jonathan 85/II – 397, 604
Spiess Franciszek 85/II – 165
Spiss Anna 85/II – 618
Spohr Louis 85/II –151
Spontini Gaspare Luigi 85/II – 140
Stachiewicz Piotr 85/I – 500
Stachowska Krystyna 85/I – 260
Stanisław św. 85/I – 241
Stanisław August Poniatowski, król polski 85/I – 161
Starzewski Maciej 85/I – 417

Staszczak Zofia 85/II – 375, 397, 85/III –
52, 222
Staszeczek Walkosz Jan 85/II – 233
Staszel Jan 85/III – 270
Staszic F. 85/III – 248
Staszic Stanisław 85/I – 22, 85/II –183,
550, 610
Stawiski Edmund 85/II – 465
Stefan Batory, król polski 85/II – 254
Stefani Jan 85/I – 6, 118, 129, 144, 145,
174, 404, 85/II – 9, 93, 94, 147, 151–
–153, 159, 160, 363, 85/III – 168
Stefani Józef 85/II – 93
Stelmachowska Bożena 85/II – 400
Stęszewski Jan 85/II – 38, 41, 57,67
Stocking George W. 85/II – 582
Stoiński Stefan Maria 85/II – 65, 67
Stojowscy 85/I – 456
Stojowska Maria 85/I – 456
Stojowski Alfred 85/I – 456
Stojowski Zygmunt 85/I – 455, 456
Stokowska Magdalena 85/I – 80, 85/II –
156
Stomma Ludwik 85/II – 535
Stradecki J. 85/III – 58
Strauss Johann 85/I – 134
Strąbski Stanisław Jan 85/II – 327
Streitt Franciszek 85/III – 280
Strój Jan 85/II – 470
Strumiłło Tadeusz 85/I – 53, 54, 133 , 85/
II – 115, 519
Struve Henryk 85/I – 464
Strzelichowski Piotr 85/I – 245
Strzyżewska Zofia 85/I – 36
Studziński Wincenty W. 85/II – 31
Stummer Wanda 85/III – 282
Suchodolski Bogdan 85/I – 142
Sulima Roch 85/II – 194
Sulimierski Filip 85/II – 571
Sulzer Johann Georg 85/II – 18
Surowiecki Wawrzyniec 85/II – 589
Suscy 85/I – 72, 85/II – 405, 85/III – 113

314

�Sušil František 85/II – 134á
Suska Paulina, z d. Norwid 85/I – 72, 73,
85/II – 405, 406, 85/III – 85, 163
Suski Jan 85/I – 73, 85/II – 405, 406
Sydow Bronisław Edward 85/II – 89
Syrokomla Władysław, pseud. Ludwika
Kondratowicza 85/II – 267
Szabrański Antoni Józef, A.J.S. 85/I – 48,
50, 52, 85/II – 76, 153, 185, 526
Szacki Jerzy 85/II – 586, 587
Szafarzyk Paweł Józef zob. Šafárik Pavel
Josef
Szajbel Jan 85/III – 206
Szajnocha Karol 85/I – 142, 143, 190, 85/
II – 607
Szalitowa Walentyna zob. Kolberg Walentyna
Szaniawski Józef 85/II – 482, 483, 85/III
– 231
Szaszkewycz Markijan 85/I – 155
Szawłowscy 85/I – 319, 377, 85/II – 217,
514, 85/III – 131, 145, 148
Szawłowska Eleonora 85/I – 319
Szawłowska Róża 85/I – 319
Szawłowski Stanisław 85/I – 319, 379
Szawłowski Tytus 85/I –319, 85/III –
147, 148
Szczepan św. 85/II – 335, 359, 379
Szczurek Michał 85/I – 298, 85/II – 240,
304, 85/III – 259
Szembek Józef Maciej 85/II – 227
Szembekówna Zofia 85/III – 42
Szlachtowski Feliks 85/I – 226, 451, 481,
494
Szombathy Joseph 85/II – 548
Szop Mikołaj 85/II – 23
Szopen zob. Chopin
Szopowicz Henryk 85/II – 131, 132, 227,
85/III – 126, 137, 245
Szopski F. 85/II – 509, 85/III – 20, 188, 205
Szostek Teresa 85/II – 367
Szremowicz Władysław 85/I – 329

Szuchewycz Wołodymyr 85/II – 537
Szujski Józef 85/I – 242, 257, 260, 261,
273, 274, 399, 495
Szulc Ewa Z. 85/II – 612
Szulc Kazimierz 85/I – 326, 85/II – 461,
608, 609, 85/III – 143,
Szulc Marceli Antoni, M.A.S. 85/I – 8, 30,
67, 94, 201, 202, 319, 339, 346, 363–
375, 407, 414–418, 457, 458, 85/II –
21–28, 32, 33, 40, 78, 85/III – 34, 112,
150, 153, 162, 177, 178, 189
Szultka Zygmunt 85/I – 192
Szweykowski Wojciech Anzelm 85/I – 29
Szweykowski Zygmunt 85/III – 212
Szyjkowski Marian 85/II – 363
Szymanowski Wacław 85/I – 57, 85/II –
352, 478
Szymański Sebastian 85/II – 595
Szymor Piotr 85/II – 410
Szyndler Bartłomiej 85/I – 236
Ślaski Ludwik 85/I – 327
Śmiechowski Kajetan 85/I – 166, 85/II –
431, 543, 544, 571, 590, 85/III –128
Śmietański Emil Władysław 85/II – 31,
32
Śniadeccy 85/I – 383
Świeżawski Ernest 85/II - 606
Święch Jan 85/II – 618
Świrko Stanisław 85/I – 248, 85/II – 328,
336, 85/III – 14, 15, 53, 54, 210, 211, 263
T. S…ki 85/I – 121
Tacina Jan 85/II – 60
Tacyt 85/II – 606
Talko-Hryncewicz Julian 85/II – 400
Tarko Medard 85/I – 251, 379, 85/III – 67,
69, 206, 208, 209, 211
Tarnowscy 85/I – 452, 453
Tarnowska Róża Maria 85/I – 453
Tarnowski Adam 85/I – 101, 102, 118,
85/II – 93, 85/III – 219
315

�Tarnowski Stanisław 85/I – 242, 263,
329, 453, 458, 479, 494
Tausig Karol 85/II – 31
Taylor Archer 85/II – 342
Teclu Dymitr 85/III – 190
Tegnerowicz Joanna. 85/II – 595
Teichmann Anna 85/I – 444
Teichmann Ludwik 85/I – 273, 274, 283
Temme Jodocus Donatus Hubertus 85/I
– 336
Terlecka Małgorzata 85/I – 171
Tetmajer Józef Przerwa 85/II – 267
Tettau Wilhelm Johann Albert von 85/I
– 336
Tetzner Georg 85/I – 33 		
Thiele Just Matijas 85/II – 559
Thomas Charles Louis 85/I – 134
Thoms William 85/II – 180
Thompson Stith 85/II – 344
Toeppen Max Pollux 85/I – 211, 270, 343,
85/II – 521, 559, 560, 85/III – 174, 227,
228, 281
Tokarev Sergej A. 85/II – 569
Tokarska-Bakir Joanna 85/II – 573, 584,
595
Toman Lovro 85/I – 137
Tomaszewski Adam 85/I – 349, 350
Tomaszewski Mieczysław 85/I – 33, 67,
143, 145, 160, 175, 209, 210, 365, 366,
375, 376 , 85/II – 9, 13, 15, 16, 18, 19,
20, 52, 89, 145, 176, 85/III – 65, 68,
160, 211, 218, 219
Tomaszewski Wojciech 85/I – 28, 85/II
– 137
Tomicki Symforion 85/II – 616
Topolski Jerzy 85/II – 610
Toroński A.J. 85/II – 513, 85/III – 239,
276
Trawińska Maria 85/II – 491, 518
Treder Jerzy 85/I –192, 85/II – 370
Treter Mieczysław 85/III – 28, 188
Tretiak Józef 85/I – 165, 167, 85/II – 131,

306, 308, 509–511, 85/III – 20, 26, 27,
32, 33, 63, 92, 188, 200, 205, 278, 279
Trębska Małgorzata 85/II – 373
Turczynowicz Roman 85/I – 133
Turczynowicz Wiesława 85/III – 45,
Turczynowiczowa Maria, Pleus-Turczy­
no­wiczowa Maria 85/I – 33, 220, 371,
85/II – 66, 453, 454, 456, 85/III – 11,
39, 40, 43, 45–47, 51, 65, 128, 132, 212,
286
Turkawski Marceli Antoni 85/I – 396
Turowski Kazimierz Józef 85/I – 112, 85/
II – 131, 85/III – 92, 252, 253
Tuwim Julian 85/III – 58
Twardowski Kasper 85/I – 449, 85/II –
221
Tworzymir zob. Chociszewski J.
Tycjan 85/I – 329
Tyllner Lubomir 85/II – 11
Tylor Edward Burnett 85/I – 274
Tyszkiewicz Eustachy 85/II – 607
Tyszyński Aleksander 85/II – 607
Udziela Seweryn 85/I – 218, 483, 484, 85/
II – 339, 522, 524, 535, 85/III – 11, 12,
20–23, 25, 28, 32, 35, 36, 38, 42-45, 48,
50, 63, 91, 188, 222, 223, 227, 233, 237,
284
Ulanowska Stefania 85/II – 297, 593, 85/
III – 248
Ulanowski Bolesław 85/III – 34
Umiński Piotr 85/I – 266, 267, 273, 452,
85/II – 548
Unger Józef 85/I – 211, 212, 290, 85/II –
320, 446, 85/III – 174, 175, 176
Urbanowska Zofia 85/I – 438, 85/II – 235,
251, 85/III – 157
Urbańczyk Stanisław 85/I – 354
Urszula św. 85/II –346, 347
Varfolomeyeva Tamara 85/II – 64
Verdi Giuseppe 85/II – 151

316

�Vermeulen Hendrik Frederik 85/II – 546
Vetter 85/I – 28, 85/II – 75, 137, 526
Vetterl Karel 85/II – 11
Vetulani Armand 85/I – 59
Vilhar Miroslav 85/III – 258
Voget Fred W. 85/II – 577
Volčić Jakob 85/II – 326
Voss Johann Heinrich 85/II – 144
W… 85/II – 365
W. [Wieczorkowski ?] 85/III – 167
Wach Karol W. 85/I – 38
Wachmann Johann Andreas 85/III – 190
Wacław z Oleska zob. Zaleski Wacław
Wacław z Szamotuł 85/I – 404
Wagner Richard 85/II – 151
Wahylewycz Iwan Dalibor, Wagilewicz
Iwan 85/I – 155, 85/III – 243, 244
Waitz Theodor 85/II – 568
Wajgel Leopold 85/I – 395
Walewski Cyprian 85/I – 161, 85/III – 93,
270
Walicki Andrzej 85/II – 575, 590
Waliński Michał 85/II – 194, 268
Walkowa 85/II – 129
Walter-Mazur Magalena 85/II – 57
Wanda P., pseud.: Adnaw 85/III –252, 276
Wander Karl Freiedrich Wilhelm 85/II –
336
Wasilewski Edmund 85/II – 145, 355,
85/III – 111, 219
Wasiuta Sebastian 85/II – 323
Wasylewski Stanisław 85/II– 287
Waszczyńska Katarzyna 85/II – 598
Waszkiel Marek 85/II – 349, 351
Wawrzek Zuzanna, Zuska 85/I – 21, 85/II
– 28, 29, 55, 56
Wawrzyniec św. 85/II – 447
Wąsowska Elżbieta 85/II - 140
Wąsowska Karolina zob. Kolberg Karolina, żona Antoniego
Wąsowski Antoni 85/I – 435, 85/III – 9,

Weber Carl Maria von 85/I – 29, 85/II –
140, 144, 146, 150, 151
Wegner Leon 85/I – 214, 85/II – 446, 451,
85/III – 133
Weinert Aleksander 85/III – 219
Werner Emil 85/I – 316, 382, 385
Wernerowa Jadwiga Karolina, z d. Kolberg 85/I – 7. 307, 316, 317, 380, 382,
386, 388, 418, 419, 434, 436, 444, 452,
462, 465, 466, 476, 85/II – 612, 85/III
– 148–151, 157, 158, 280
Wernerowie 85/I – 317
Wernik Kazimierz 85/II – 32
Wessel Helena zob. Przybysławska Helena
Wessel Kazimierz 85/I – 380
Wesslowie 85/I – 380, 85/III – 114
Węsierski Albin 85/I – 335, 336
Widman Karol 85/III – 172
Wieczorkiewicz Anna 85/II – 374
Wieczorkowski zob. W.
Wielopolski Aleksander 85/I – 142, 323
Wieniawski Józef 85/I – 404, 85/II – 31
Wierzbicki Daniel 85/II – 330
Wierzbicki Ludwik 85/I – 463, 464
Wierzbowska Michalina 85/III – 148
Wierzbowski Ryszard 85/II – 349, 352
Wierzbowski Teodor 85/I – 85
Wierzbowski Władysław 85/I – 87, 346,
85/II – 102, 405, 85/III – 9, 13, 120,
283
Wierzchosławski Szczepan 85/I – 327
Wildt Juliusz 85/II – 322,
Wilk Bernadeta 85/I – 241
Wilkońscy 85/I – 78, 79, 82
Wilkońska Paulina 85/I – 54, 78, 79, 82,
97, 215, 225, 85/II – 165, 415, 451, 85/
III – 133, 136
Wilkoński August 85/I – 54, 78, 82, 83
Wiluń 85/II – 423
Windakiewicz Stanisław 85/II – 349, 350,
360, 362, 363, 367–369, 372
317

�Winiarz Adam 85/I – 27
Winterfeld Carl Georg August von 85/
II – 18
Wisłocki Teofil 85/I – 358
Wisłocki Władysław 85/I – 283
Wiszniewski Michał 85/II – 352,
Wiślicki Władysław 85/I – 403, 483
Witkowska Alina 85/I – 32
Witold, w. książe litewski 85/I – 83
Witwicki Sofron 85/I – 281, 282, 285, 379,
387, 85/II – 217, 486, 85/III – 30, 93,
145, 244, 269
Witwicki Stefan 85/I – 109, 85/II – 27, 33,
145, 148, 85/III – 111, 183-186
Władysław Łokietek, król polski 85/II –
93, 140, 150
Wodzicki Ludwik 85/I – 242
Wodzińscy 85/II – 437
Wodziński Antoni (Wodzyński) 85/I –
202, 85/II – 24, 437, 85/III – 123
Wojciech św. 85/I – 249, 85/II – 62, 336,
481
Wojciechowski Ryszard 85/I – 32, 48, 61,
171, 183, 85/II – 77, 188, 292, 294, 404
Wojciechowski Tytus 85/I – 30, 373, 85/II
– 32
Wojtas Andrzej 85/II – 240, 85/III – 277
Wojtkiewicz Iwona 85/II – 498
Wolff Maurycy 85/I – 9, 10, 395, 397, 398,
85/II – 255
Wolff Robert 85/I – 183, 207, 367, 371,
445, 458, 469, 85/II – 30, 31, 85/III – 9,
10
Wolicki Konstanty 85/I – 104, 85/III – 166
Wolniewiczowie 85/II – 415
Wolniewicz Włodzimierz 85/I – 220, 221,
321, 412, 85/II – 451, 569, 587, 598,
85/III – 134
Wolski Krzysztof 85/III – 207
Wolski Włodzimierz 85/I – 59
Wolski Zygmunt 85/III – 245, 255
Woronicz Jan 85/II –27

Wosiński Antoni 85/II – 373
Woykowska Julia 85/I – 62
Woykowski Antoni 85/I – 41, 49, 50, 62,
64–66, 85/II – 237, 569, 85/III – 111–
–113, 162
Woźniak Anna 85/II – 574
Wójciccy 85/I – 79, 100
Wójcicka Anna, z d. Magnuszewska 85/I
– 56, 85/III – 163
Wójcicka Marta 85/II – 311, 315, 332, 344
Wójcicki Kazimierz Władysław, K.W.Wł.,
R. 85/I – 34, 35, 44, 46, 48, 50– 52, 56,
58, 61– 63, 83, 88, 90, 91, 114, 116, 118,
120, 121, 150, 157, 158, 172, 183, 187,
188, 190, 204-206, 208, 280, 85/II – 12,
13, 75, 77, 79, 80, 91, 92, 94, 128, 173,
184, 187–190, 197, 201, 202, 221, 222,
239, 289-295, 297, 319, 320, 322, 328,
346, 352, 402, 478, 497, 520, 550, 605,
617, 85/III – 134, 161, 167, 172–174,
176–178, 227, 273
Wójcik-Keuprulian Bronisława 85/II – 65
Wrocławski Krzysztof 85/II – 323
Wrońska Jolanta 85/II – 542
Wróblewska Violetta 85/II – 212, 269,
297, 301, 344
Wróblewska-Straus Hanna 85/I – 27, 44,
312, 376, 85/II – 20
Wróblewski Filip 85/III – 57, 266
Wrześniowski August 85/I – 501
Wrzosek Adam 85/I – 442, 85/III – 12
Wunsch Józefa 85/II – 234, 85/III – 252,
253
Wybicka Honorata 85/I – 327
Wybicki January 85/I – 327
Wybicki Józef 85/II – 255
Wysocki Kasper Napoleon 85/II – 14, 85/
III – 166
Wyzga Tadeusz 85/I – 480
Young Michael W. 85/II – 410

318

�Z.C. 85/I – 389
Zabłocki Franciszek 85/II – 332
Zacharkiewiczowa 85/II – 550
Zadembski H. 85/II – 484
Zadurska Olga 85/II – 294
Zagórski Zygmunt 85/III – 205,
Zakrzewska 85/I – 146
Zakrzewski Adam 85/II – 438, 476, 497,
611
Zakrzewski Bogdan 85/II – 521
Zakrzewski Konstanty 85/II – 145, 85/
III – 184
Zakrzewski Walenty 85/I – 58, 59, 85/II –
98, 404, 85/III – 111
Zaleski Józef Bohdan 85/I – 103–105, 85/
II – 145, 267, 85/III –167, 183, 184,
186, 187
Zaleski Wacław, pseud.: Wacław z Oleska 85/I – 44, 62, 91, 109, 85/II – 12,
40, 75–77, 91, 173, 184, 186, 187, 190,
197, 221, 222, 265, 269, 85/III – 161,
240, 242
Zalewski Kazimierz 85/I – 198
Zaliwski Józef 85/I – 35, 104
Załęscy 85/I – 153, 251, 432, 85/II – 217,
507, 85/III – 124, 154
Załęska Julia, z d. Konopka 85/I – 245,
251, 423, 85/II – 507
Załęski Gabriel 85/I – 245, 251, 423, 85/II
–507, 85/III – 125
Zandman Jan Nepomucen, Sandmann
Jan Nepomucen 85/I – 69
Zaplatalski Józef 85/I – 345, 347
Zarzycki Aleksander 85/II – 31
Zatorski Franciszek 85/I – 83, 85/II – 80
Zawadzki Władysław 85/I – 179, 396
Zawiliński Roman 85/I – 75, 474, 85/II –
21, 533, 546, 547, 85/III – 18, 20–24,
34,35, 37, 38, 40, 44
Zawistowicz-Adamska Kazimiera 85/II –
419, 420, 517,
Zawisza Jan 85/I – 383

Ząbkowic Stanisław 85/II – 449
Zbiegniewska Izabela 85/I –79
Zborowski Juliusz 85/III – 35, 36
Zbyr Irina 85/II – 537
Zdancewicz Tadeusz 85/II – 248, 307,
85/III – 206
Zduniowa Aleksandra 85/I – 432, 85/II –
32, 85/III – 274
Zduniowie 85/I – 432, 85/III – 155
Zduń 85/III –155, 156
Zdziarski Stanisław 85/III – 20, 24–26,
29, 35, 42, 63, 89, 93, 187, 233, 234,
243, 284, 285
Zebrzydowski Mikołaj 85/III – 269
Zejszner Ludwik 85/I – 82, 83, 132, 243,
258, 85/II – 91, 174, 197, 221
Ziejka Franciszek 85/I – 241
Zieleniewski Michał 85/II – 449
Zieleziński Adam 85/II – 366
Zielińscy 85/II – 406, 85/III – 118
Zieliński Gustaw 85/II – 145, 406, 85/III
– 119, 173
Zieliński Jan 85/I – 337
Zielonka Stefania 85/III – 75, 216
Zienkiewicz Romuald 85/III – 16, 247, 248
Ziętkiewicz Ludwik 85/II – 470, 586
Zimmerowa Natalia 85/III – 245
Živanović D. 85/I – 137
Zmorski Roman, Zamarski R., R.Z. 85/I
– 57, 62, 80, 81, 192, 410, 85/II – 201,
221, 290, 293, 294, 402, 403
Zobela 85/I – 25
Zuska zob. Wawrzek Zuzanna
Zyblikiewicz Mikołaj 85/I – 388
Zygmunt 85/II – 423
Żabczyc Jan 85/II – 334
Żebrawski Teofil 85/I – 259, 267, 273
Żeleńscy 85/I – 454, 455
Żeleńska Wanda 85/I – 454–456, 493
Żeleński Tadeusz zob. Boy–Żeleński Tadeusz
319

�Żeleński Władysław 85/I – 11, 388, 453–
456, 458, 459, 478, 480, 481, 495, 502
Żmichowska Narcyza 85/I – 79, 81, 410
Żukowski Wasilij 85/II – 291, 294
Żupański Jan Konstanty 85/I – 49, 62,
64–66, 88, 94, 204, 214, 215, 226, 227,
85/II – 36, 174, 176, 185, 190, 490, 545,
85/III – 99, 112, 131, 132

Żurkowscy 85/I – 73, 85/III – 113
Żurkowski Julian 85/I – 23, 73
Żydowski Jan Andrzej 85/II – 322
Żyliński Faustyn 85/I – 99, 100, 105, 85/II
– 154, 155, 160

�Indeks geograficzny1

Aachen, Niemcy 85/III – 150
Akwizgran, Aix-la-Chapel, Niemcy 85/I –
386, 85/III – 149
Aleksandrów Kujawski, pow. Nieszawa
85/III – 131
Aleksota, pow. Mariampol 85/I – 83
Algier, Algieria 85/II – 150
Ameryka 85/I – 210, 85/II – 560, 595, 596,
604, 608
Anglia 85/I – 22, 111
Auerstedt, Niemcy 85/I – 19
augustowska gubernia 85/II – 497, 85/III
– 121
Augustowski Kanał 85/I – 42
Augustowskie 85/I – 390, 85/II – 234, 405,
498, 499, 85/III – 12, 120, 121, 136, 249
augustowskie województwo 85/I – 26,
85/II – 428
Augustów, miasto powiatowe 85/I – 151,
297, 85/II – 497, 519, 85/III – 120, 228
Augustów, pow. Kozienice 85/I – 152, 85/
II – 472 85/III – 122
Austria 85/I – 19, 22, 42, 75, 76, 134, 193,
239, 242, 334, 460, 500, 85/II – 33
Austro-Węgry 85/I – 134, 138, 192, 194,
213, 240
Azja 85/I – 160, 192, 85/II – 52, 85/III – 257

Babia Góra, góra 85/I – 145, 250, 301
Babilon, staroż. Babilonia 85/I – 271,
85/II – 608
babimostski powiat (dziś babimojski)
85/II – 451
Bachorza, obszar 85/I – 80, 99, 85/II –
153, 443
Baku, Rosja (dziś Azerbejdżan) 85/II – 604
Baligród, pow. Lesko 85/III – 252, 274
Bałtyckie Morze, Baltijskoje Morie 85/I –
192, 342, 392, 85/II – 308, 523, 560,
85/III – 205
Banat, kraina 85/II – 526
Baranów Sandomierski, pow. Tarnobrzeg 85/II – 29
Bardiów, Słowacja 85/I – 153, 85/III –
124
Barysz, pow. Buczacz 85/I – 319, 377–380,
85/II – 217, 514, 85/III – 131, 132, 138,
145–148, 241
Baszowice, pow. Opatów 85/II – 472, 85/
III – 115, 117
Bawaria 85/I – 168
Bazylea, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –
148–150
Bąkowiec, pow. Kozienice 85/I – 152,
85/II – 98, 472, 85/III – 121, 122
Belgia 85/I – 75, 85/III – 150

1

Indeks zawiera nazwy geograficzne występujące w tomach 85/I–85/III. Brzmienie nazw
i ich przynależność administracyjną podano według Słownika geograficznego Królestwa
Polskiego, T. I–XV Warszawa 1880–1902.

321

�Bełz, pow. Sokal 85/II – 507, 85/III – 240,
275
Berezyna, dopływ Dniepru 85/I – 43
Berlin, Niemcy 85/I – 17, 18, 23, 33, 38,
41–43, 56, 59, 70, 75, 98, 106, 386, 445,
85/II – 12, 44, 75, 137, 138, 140–142,
144, 165, 170, 183, 568, 85/III – 109,
111, 112, 148–150, 283
Berno, Bern, Szwajcaria 85/I – 358, 85/
III – 148
Besarabia, kraina historyczna 85/I – 281
Beskid Wschodni, pasmo górskie 85/III
– 274
Beskidy, Beskid, góry 85/I – 180, 85/III –
30, 43, 127
Bezek, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –
463, 501, 85/III – 121, 122
Będzin 85/II – 467, 85/III – 115, 116
bialski powiat 85/II – 499, 500
Bialskie 85/II – 500
Biała, miasto powiatowe (dziś Biała Podlaska) 85/II – 462
Białoruś, Ruś Biała, Belarus 85/I – 164,
166, 489, 85/II – 57, 103, 218, 234, 307,
308, 325, 358, 400, 516–518, 539, 569,
618, 85/III – 71, 182, 183, 208, 224,
242, 243, 246, 248, 249, 257, 278
Biały Dunajec, pow. Nowy Targ 85/I –
131, 85/III – 119
Białystok, miasto powiatowe 85/II – 346,
85/III – 66, 110
Bibice, pow. Kraków 85/II – 381
Bielany, pow. Kraków 85/I – 250, 424
Bielsk, miasto powiatowe (dziś Bielsk
Podlaski) 85/II – 346, 498, 85/III – 228
Bierzanów, pow. Wieliczka (dziś Bieżanów,
część Krakowa) 85/I – 480, 85/II – 64
Bieszczady, góry 85/III – 274
Bilcza, pow. Sandomierz 85/I – 100, 85/II
– 429, 430, 472, 85/III – 117
Bilcze, pow. Dubno 85/I – 164–166, 329,
85/II – 415, 85/III – 125

Bilin, pow. Kowel 85/III – 109
Biłgoraj, miasto powiatowe 85/I – 193,
85/II – 463, 85/III – 238
Birma 85/II – 607
Bliski Wschód 85/II – 68
Błonia, część Krakowa 85/I – 424, 462
Boberka zob. Bóbrka
bocheński powiat 85/I – 297
Bochnia, miasto powiatowe 85/III – 127
Bodzanowo, pow. Nieszawa 85/I – 152,
154, 195, 85/II – 98, 216, 413, 414,
425, 436, 437, 443, 85/III – 84, 122,
123, 128, 129
Bodzanów, pow. Płock 85/II – 603
Bogumin = Bohumin, niem. Oderberg,
Czechy 85/I – 320, 85/III – 139
Bogusławice, pow. Włocławek 85/I –
152, 195, 201, 85/II – 98, 99, 413, 414,
425, 437, 441–443, 85/III – 122, 123,
128–130
Bojanowo, Stare Bojanowo, pow. Krobia
85/I – 326, 85/II – 452, 85/III – 134,
135, 143
Boka Kotorska, zatoka 85/II – 525–526
Bokujm, Bokujmy pow. Dubno 85/I – 165
Bolonia, Włochy 85/I – 43
Bołszowce, pow. Rohatyń 85/I – 318, 319,
85/III – 138
Bonn, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 149,
150
Borowa, pow. Pińsk 85/III – 16, 248
borszczowski powiat 85/I – 396, 85/III –
151
Borszczów, miasto powiatowe 85/III –
126
Bortatycze, pow. Zamość 85/III – 82
Borysów, miasto powiatowe 85/I – 43
Borysów, pow. kobryński 85/I – 43
Boyowa, wyspa 85/II – 410
Bóbrka, Bóbrka Górna, Bóbrka Nowa,
Damazówka, pow. Lesko 85/I – 421–
423, 425, 431, 432, 437, 438, 456, 85/II

322

�– 217, 232, 307, 436, 507, 508, 513, 85/
III – 154–157, 252, 274–276
Brańsk, pow. Bielsk 85/II – 499
Brustury, pow. Kossów 85/III – 243
Brazylia 85/III – 188
Brąchnówko, pow. Toruń 85/I – 326, 85/
II – 407, 85/III – 142, 143
Brdów, pow. Koło 85/II – 438, 439
Brenna, pow. Skoczów 85/II – 522
Breslau zob. Wrocław
Britannia = Brytania 85/III – 198
Brodnica, miasto powiatowe 85/I – 328
Brodnica, pow. Śrem 85/II – 305
Brodzkie 85/II – 514
Bronowice, pow. Kraków 85/II – 353
Brudzew, pow. Koło 85/I – 73, 85/III – 114
Brudzewice, pow. Opoczno 85/II – 475
Bruksela, Belgia 85/I – 386, 85/III – 148–
150
Bruss, pow. Włodawa (dziś Stary Brus)
85/II – 229
Brusy, pow. Chojnice 85/I – 328
Brzeźno, pow. Lipno 85/II – 226
Brzeżany, miasto powiatowe 85/II – 507,
85/III – 241
Brzeżańskie 85/II – 232, 506, 514
Brzozie Polskie, pow. Brodnica (dziś Brzozie) 85/I – 328
brzozowski powiat 85/I – 438, 85/II – 512
Brzozów, miasto powiatowe 85/I – 438,
85/II – 513
Brzuchania, pow. Miechów 85/II – 470
Buchwałd, pow. Sztum (dziś Bukowo)
85/I – 329, 330, 85/III – 142, 144
buczacki powiat 85/I – 319
Buczacz, miasto powiatowe 85/I – 378,
379, 85/II – 514, 551, 85/III – 131, 145,
146, 147, 241
Buenos Aires, Argentyna 85/III – 189
Bug, dopływ Narwi 85/I – 51, 61, 62, 165,
193, 471, 85/II – 12, 77, 173, 184, 188,
190, 228, 229, 278, 339, 490, 500, 611

Bukareszt, Rumunia 85/I – 273
Bukowiec, pow. Świecie 85/I – 327, 336,
356, 85/III – 142, 143
Bukowina, kraina 85/I – 276, 377, 378,
85/II – 418, 515, 573, 85/III – 131,
145–147, 241
Bukowo zob. Buchwałd
bukowski powiat 85/I – 339, 85/II – 451
Bukowskie 85/II – 124
Bukowsko, pow. Sanok 85/I – 432, 85/
III – 155
Bułgaria 85/I – 460
Busko, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/II –
467, 85/III – 117, 118
bydgoska regencja 85/II – 437
bydgoski powiat 85/II – 451
Bydgoszcz 85/I – 18, 85/II – 440
Cecenowo, pow. Słupsk 85/I – 343
Cesarstwo Rosyjskie zob. Rosja
Charków, Ukraina 85/I – 36
Charzowice, pow. Pińczów 85/II – 467
Cheb, Czechy 85/III – 109
Chełm, miasto powiatowe 85/I – 496,
85/II – 220, 229, 238, 246, 462, 465,
501, 85/III – 130, 132, 135, 277
chełmińska ziemia 85/I – 327, 328, 85/II
– 522
chełmiński powiat 85/II – 377
Chełmno, niem. Culm, miasto powiatowe 85/I – 327, 336, 85/III – 142–144
chełmski powiat 85/I – 222, 85/II – 425,
463, 495, 500
Chełmskie 85/I – 223, 224, 476, 484, 490,
493, 495–498, 500, 501, 85/II – 68,
69, 131, 132, 217, 220, 228, 229, 238,
240–243, 246, 248, 255, 267, 268, 285,
300, 306, 313, 325, 340–342, 344, 345,
358, 377, 386, 389–391, 403, 462, 465,
479, 483, 491, 500–506, 530, 559, 574,
579, 580, 593, 594, 613, 85/III – 8, 15,
57, 63, 92, 101, 121, 122, 130, 132,
323

�134–137, 183, 187, 200, 205, 217, 229,
238, 240, 241, 247, 256, 261, 266, 267,
272, 276–279
Chełmszczyzna 85/I – 497, 85/II – 306,
321, 325, 85/III – 276
Chełmża, pow. Toruń 85/I – 326, 85/II –
407, 85/III – 143
Chiny 85/II – 608
Chmielnik, pow. Stopnica 85/II – 429,
467–469, 85/III – 115, 117
Choceń, pow. Włocławek 85/II – 436
Chochołów, pow. Kutno 85/I – 119, 85/II
– 79, 101, 190
chodzieski powiat 85/II – 451
Chojno, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –
98, 463, 501, 85/III – 121, 122
Chojno, pow. Szamotuły 85/II – 458
Chorwacja, Kroacja 85/I – 86, 129, 134,
136, 289, 85/II – 524, 525, 85/III – 120,
258
Chrewt, pow. Lesko 85/III – 252, 275
Chrobacja, terytorium historyczne 85/II
– 579, 610
chrzanowski powiat 85/I – 297, 85/II – 444
Cielce, pow. Turek 85/I – 73, 85/III – 113,
114
Ciepielewo (bł. Czepielew), pow. Maków
85/I – 72, 85/II – 104, ryc. po s. 136,
85/III – 113, 114
Cieszyn, miasto powiatowe 85/I – 227,
318, 320, 322, 437, 495, 85/II – 521,
85/III – 139, 140, 156
Cieszyński Śląsk zob. Śląsk Cieszyński
Cyców, pow. Chełm 85/II – 242, 504
Cygowska Wola, pow. Radzymin (dziś
Wola Cygowska) 85/I – 163, 85/II –
417, 493, 85/III – 125
Cygów, pow. Radzymin 85/III – 125
Czaplin, pow. Grójec 85/I – 179, 85/II –
102, 407, 414, 492, 85/III – 128, 129
Czarna, dopływ Wisły 85/III – 117
Czarna Góra, Czarnohora, Czarnogóra,

góra 85/I – 377, 378, 85/III – 145–147
czarnkowski powiat 85/II – 451
Czarnohora zob. Czarna Góra
Czarny Dunajec, pow. Nowy Targ 85/II
– 129
Czaszyn, pow. Sanok 85/I – 432, 85/II –
307, 513, 85/III – 155, 252, 273–276
Czechy 85/I – 33, 70, 83, 85, 86, 194, 85/
II – 134, 524, 526, 85/III – 109, 111,
164, 171, 210, 234, 242, 243, 257, 276
Czempin = Czempiń, pow. Kościan 85/II
– 305
Czepielew zob. Ciepielewo
Czeremosz, dopływ Prutu 85/I – 463
Czerniaków, pow. Warszawa 85/I – 44,
120, 121, 85/II – 75, 79, 98, 184, 85/III
– 110
Czernichów, pow. Kraków 85/I – 246
Czerniowce, Bukowina 85/I – 378, 486,
85/II – 233, 305, 552, 85/III – 145, 147
Czersk, pow. Grójec 85/I – 57–60, 70, 71,
179, 85/II – 79, 98, 102, 402, 404, 405,
407, 492, 85/III – 54, 111, 128, 129,
225, 264
czerska ziemia 85/II – 102
Czerskie 85/II – 368
Czerwińsk, pow. Płońsk 85/III – 114
Czerwony Klasztor, Spisz 85/I – 132, 85/II
– 235
Czeszewo, pow. Wągrowiec 85/I – 215,
220, 226, 412, 85/II – 216, 305, 415,
417, 451, 85/III – 131, 132
Częstochowa, miasto powiatowe 85/I
– 82, 148, 149, 497, 85/II – 162, 163,
368, 467, 481, 482, 85/III – 116, 185,
231, 268, 269
Czorsztyn, pow. Nowy Targ 85/I – 131,
85/II – 348, 519, 85/III – 100, 119
Czortków, miasto powiatowe 85/III – 241
Czortowiec, pow. Horodenka 85/I – 281,
377–381, 388, 395, 397, 399–401,
406, 482, 486, 85/II – 217, 232, 305,

324

�341, 346, 407, 419, 420, 422, 425, 486,
85/III – 145–148, 151, 152, 242
Ćmielów, pow. Opatów 85/II – 226
Dalmacja, Dalmatier 85/I – 289, 85/III –
258, 259
Dalmatyńskie wybrzeże 85/III – 119
Damazówka zob. Bóbrka
Dania 85/I – 334
Dąbrowa = Dąbrowa Górnicza, pow. Będzin 85/III – 116
Dąbrowa Wielka, pow. Wysokie Mazowieckie 85/II – 360
Denków, pow. Opatów 85/II – 226
Dębica, pow. Ropczyce 85/III – 127
Dębicz, pow. Środa 85/I – 215, 220, 320,
321, 412, 85/II – 305, 415, 421, 451,
452, 453, 454, 85/III – 132, 134, 139
Dłutów, pow. Łask 85/III – 122
Dniestr, rzeka 85/I – 380, 85/II – 231, 341,
422, 485, 85/III – 252, 274, 276
Dobieszewko, pow. Szubin 85/II – 442
Dobromil, miasto powiatowe 85/I – 245,
251
dobromilski powiat 85/II – 507
Dobrzyń nad Wisłą, pow. Lipno 85/II –
88, 85/III – 229
dobrzyńska ziemia 85/I – 395, 421, 85/
II – 33, 235, 339, 406, 491, 500, 535,
85/III – 117, 119, 180, 229
Dolny Śląsk zob. Śląsk Dolny
Drezno, Niemcy 85/I – 33, 79, 81, 85, 120,
373, 85/II – 30, 85/III – 56, 63, 109, 118
Drobin, pow. Płock 85/III – 128
drohicka ziemia 85/II – 499
Drohiczyn, pow. Sokołów 85/II – 499,
500
Drohobycz, miasto powiatowe 85/III – 29
Drwęca, dopływ Wisły 85/I – 116, 85/II
– 91, 92, 130, 197, 239, 408, 520, 85/III
– 228, 273

Dubiecko, pow. Przemyśl 85/III – 126,
127, 239
Dubno, miasto powiatowe 85/III – 246
Dudy Puszczańskie, pow. Kolno 85/II –
359
Dukla, pow. Krosno 85/II – 233
Dunaj, rzeka 85/I – 42, 85/II – 346
Dunajec, dopływ Wisły 85/II – 235
Durąg, pow. Ostróda 85/I – 333
Dwikozy, pow. Sandomierz 85/II – 475
Dyminy, pow. Kielce 85/II – 339, 469
Dynów, pow. Brzozów 85/III – 252, 273
Działoszyce, pow. Pińczów 85/I – 193
Działyń, pow. Lipno 85/I – 421, 85/II –
406, 85/III – 118, 119
Dzików, pow. Tarnobrzeg 85/I – 119, 85/
II – 429, 430
Dzwola, pow. Biłgoraj 85/II – 463
Egipt 85/II – 608
Eisenach, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 149
Elbląg, miasto powiatowe 85/I – 330,
85/III – 142, 144, 229
Ełk, miasto powiatowe 85/I – 331, 332,
336, 85/II – 376, 408, 85/III – 142, 144,
226
Emaus, biblijne 85/II – 376
Ems, Niemcy 85/I – 130, 85/III – 119, 120
Estonia 85/I – 192
Europa, Europe 85/I – 51, 52, 62, 75,
137, 232, 262, 382, 460, 85/II – 10, 12,
14, 22,27, 32, 42, 52, 57, 64, 72, 136,
181, 182, 237, 286, 315, 316, 361, 362,
414, 556, 558, 559, 565, 581, 594, 601,
605
Europa środkowo-wschodnia 85/II –13
Europa zachodnia 85/II – 181
Finlandia 85/I – 192
Florencja, Włochy 85/I – 43
Fordon, pow. Bydgoszcz 85/I – 18, 85/II
– 440
325

�Francja 85/I – 19, 22, 111, 334, 384, 460,
85/III – 169
Frankfurt, Niemcy 85/I – 386, 85/III –
148–150
Galicja 85/I – 63, 91, 105, 106, 112, 123,
131, 132, 153–155, 157, 164, 168, 193,
194, 196, 208, 212–214, 221, 231, 238–
244, 246, 249, 277, 286, 287, 296, 313,
332, 337, 345, 382, 384, 401, 405, 415,
438, 457, 463, 465, 85/II – 9, 12, 77,
103, 174, 184, 185, 189, 190, 192, 197,
218, 219, 402, 403, 415, 427, 465, 514,
540, 545, 550, 85/III – 20, 72, 86, 107,
116, 124, 126, 131–133, 141, 157, 235,
239, 270
Galicja Wschodnia 85/I – 297, 318, 377,
379, 380, 441, 461, 464, 85/II – 414,
505, 85/III – 23, 24, 29, 124, 125, 127,
138, 145, 148
Galicja Zachodnia 85/III – 29, 55, 267
Gałęzowska Wola zob. Wola Gałęzowska
Gałęzów, pow. Lublin 85/I – 152, 195,
85/II – 98, 414, 418, 425, 463, 465,
85/III – 121, 122, 128, 129
Ganges, rzeka 85/II – 607, 609
Garwolin, miasto powiatowe 85/III –
113, 126
garwoliński powiat 85/II – 407
Gąbin, pow. Gostynin 85/II – 479
Gąsawa, pow. Szubin 85/II – 442
Gąsienicowe Stawy, grupa jezior w Tatrach 85/I – 131, 133
Gdańsk 85/I – 192, 327, 328, 85/II – 523,
85/III – 142, 144, 174, 229
Gdańskie Pomorze zob. Pomorze Gdańskie
Germania 85/III – 194
Giewont, Gewont, szczyt 85/I – 131,
85/III – 119
Giżycko zob. Lec
Gleichenberg, Austria 85/I – 500

Głogoczów, pow. Myślenice 85/I – 246,
85/II – 445, 85/III – 234
Głuchy = Laskowo Głuche, Laskowo
Głuchy, pow. Radzymin (dziś Głuchy)
85/I – 60, 72, 73, 119, 85/II – 405, 406,
494, 85/III – 113
Głuszyn, pow. Nieszawa 85/I – 195,
19885/II – 232, 324, 384, 414, 423, 437,
442, 443, 85/III – 128–131
Głuszyna, pow. Poznań 85/II – 454
Gniew, pow. Kwidzyń 85/I – 328
Gniezno, miasto powiatowe 85/I – 411,
85/II – 314, 442
gnieźnieński powiat 85/I – 335, 85/II –
451, 457
Gnieźnieńskie 85/II – 480
gnieźnieńskie województwo 85/II – 480
Golejewko, pow. Krobia 85/II – 276
Gołańcz, pow. Wągrowiec 85/II – 305, 442
Gołębiów, pow. Radom 85/II – 472,
85/III – 118
Gończyce, pow. Garwolin 85/II – 407,
494, 495, 85/III – 113
Gopło, jezioro 85/II – 437
Gorlice, miasto powiatowe 85/I – 484,
85/II – 513
gorlicki powiat 85/I – 484
Gorzków, pow. Krasnystaw 85/I – 440,
85/II – 340, 85/III – 181
Gostynin, miasto powiatowe 85/II – 93,
479, 85/III – 114, 230, 231
Gostynińskie 85/II – 478, 479
Gostyń, pow. Krobia 85/II – 88
gostyńska (gostynińska) ziemia 85/I –
484, 85/II – 476
Gostyńskie 85/III – 230
Górczyn, pow. Poznań 85/II – 454, 455
Górka Miejska, Miejska Górka, pow. Krobia 85/I – 349
Górny Śląsk zob. Śląsk Górny
Góry Wysokie, pow. Sandomierz 85/II –
429, 472, 85/III – 117

326

�Grabownica, pow. Brzozów 85/I – 439
Granica (na gruntach wsi Maczki), pow.
Będzin 85/I – 76, 313, 314, 85/III – 135
Grecja 85/I – 161, 85/II – 608
Grodno, Litwa 85/III – 248
grodzieńska gubernia 85/II – 618, 85/III
– 248
Grodzieńszczyzna 85/II – 518
Grodzisk [Mazowiecki], pow. Błonie 85/I
– 76, 85/III – 122, 123
Gródek, miasto powiatowe 85/III – 126,
127
grójecki powiat 85/II – 414
Grudziądz, miasto powiatowe 85/II –
624, ryc. po s. 624, 85/III – 57
grybowski powiat 85/I – 484
Grzechynia = Grzechinia, pow. Myślenice 85/II – 129
Hala Królowa, Hala Królowej, Królewska
Hala, Tatry 85/I – 133, 85/II – 113
halicka ziemia 85/II – 485
Hamburg, Niemcy 85/III – 227
Hamry zob. Kuźnice
Harasymów, pow. Horodenka 85/II –
130, 422
Harklowa, pow. Nowy Targ 85/II – 424
Hiszpania 85/I – 474
Holandia 85/I – 75
Homel, miasto powiatowe 85/III – 109, 110
Horodenka, miasto powiatowe 85/I –
400, 85/II – 129, 305, 419, 486, 487,
85/III – 151, 152, 242
horodeński powiat 85/I – 396, 85/III – 151
Horodło, pow. Hrubieszów 85/II – 229
Horodnica, pow. Horodenka 85/I – 380,
486, 85/II – 232, 305, 341
Hradiszcz = Hradište, Słowacja 85/I – 85
hrubieszowski powiat 85/II – 500
Hrubieszowskie 85/II – 500
Hrubieszów, miasto powiatowe 85/I –
193, 194, 85/II – 465, 500

Huculszczyzna 85/I – 281, 379, 395, 401,
85/II – 67, 485, 514, 515, 537, 85/III –
25, 30, 63, 83, 145, 243, 244
Iberyjski Półwysep 85/II – 400
Iliria, Illyria, starożytna kraina 85/I – 289
85/III – 119, 258
Ilża, miasto powiatowe 85/II – 430
Indie 85/II – 607
Indie Wschodnie 85/III – 195
Inowrocław, miasto powiatowe 85/II –
442
inowrocławski powiat 85/I – 196, 85/II –
437, 438, 451
Isaków, pow. Horodenka 85/II – 422
Iskań, pow. Dobromil 85/I – 153, 245,
251, 423, 432, 85/II – 217, 507, 508,
509, 85/III – 124–127, 154, 155, 275
Ispas, pow. Kołomyja 85/I – 486, 85/II
– 130, 232, 233, 240, 305, 346, 385,
85/III – 25, 243, 267
Istebna, pow. Jabłonków 85/II – 522
Iwno, pow. Środa 85/II – 454
Iwonicz, pow. Krosno 85/I – 438, 85/II –
348, 85/III – 156, 157, 252, 273
Jadów, pow. Radzymin 85/I – 72, 85/II –
493– 495, 85/III – 113, 125
Jankowice, pow. Sandomierz 85/II – 475
Janowiec, pow. Kozienice 85/II – 381
Janów = Janów nad Krzywką, pow.
Konstantynów (dziś Janów Lubelski)
85/III – 238
Jańsbork, niem. Johannisburg, miasto
powiatowe (dziś Pisz) 85/III – 112
Jańskie Łaźnie, niem. Johannisbad (bł.
Johannisburg), Czechy 85/I – 70
Japonia 85/I – 212
Jarochów, pow. Łęczyca 85/II – 407
Jaryczew = Jaryczów, pow. Lwów 85/III
– 240
Jasielskie 85/III – 157, 237
327

�Jasienica, pow. Radzymin 85/I – 105, 163,
85/II – 493, 495, 85/III – 125
Jasienów Polny, pow. Horodenka 85/I –
400, 486, 85/II – 125, 130, 231, 232,
419, 486, 85/III – 151, 152, 242
Jasło, miasto powiatowe 85/II – 350, 507,
513, 85/III – 29, 35, 126, 127, 233, 239
Jasna Góra, klasztor 85/I – 241
Jaślików, pow. Krasnystaw 85/I – 440,
85/II – 340, 85/III – 181
Jawcze, pow. Rohatyn 85/II – 232
Jedlińsk, pow. Radom 85/II – 365, 366,
474
Jedlnia, pow. Kozienice 85/I – 152, 85/II
– 369, 472, 474, 85/III – 121, 122
Jelenia Góra daw. Jeleniagóra, miasto
powiatowe 85/III – 60
Jełgawa zob. Mitawa
Jełguń, pow. Olsztyn 85/III – 272
Jena, Niemcy 85/I – 19
Jerozolima, Palestyna 85/I – 241, 85/II –
367, 368
Jeruty, Małe Jeruty, pow. Szczytno 85/II
– 376
Jeżyce, daw. Jerzyce, pow. Poznań (dziś
Jeżyce, część Poznania) 85/II – 454, 455
jędrzejowski powiat 85/II – 348, 468
Johannisbad zob. Jańskie Łaźnie
Johannisburg zob. Jańsborg
Jordanowo, pow. Myślenice 85/II – 363,
382
Kac, Kac Wielki, niem. Katz, pow. Wejherowo (dziś Wielki Kack, część Gdyni)
85/I – 324, 328, 85/II – 524, 85/III –
144
kaliska gubernia 85/II – 480
kaliski obwód 85/II – 480
Kaliskie 85/I – 59, 73, 86, 87, 89, 90, 107,
157, 160, 280, 281, 475, 484, 490, 491,
495, 497, 500, 85/II – 52, 53, 68, 82, 83,
86, 163, 190, 192, 259, 260, 267, 307,

308, 324, 325, 330, 331, 335, 336, 358,
365, 368, 377, 379, 381, 393, 394, 458,
461, 471, 476, 480–483, 506, 530, 597,
618, 85/III – 16, 41, 71, 84, 86–89, 95,
113, 114, 122, 130, 183, 203, 207, 216,
228, 229, 231– 233, 238, 256, 261, 267,
268, 275,
kaliskie województwo 85/I – 26, 85/II –
428, 480
Kalisz 85/II – 458, 481, 85/III – 231
Kalwaria = Kalwaria Zebrzydowska,
pow. Wadowice 85/I – 250, 85/III –
234
Kalwaria = Kalwarya, miasto powiatowe
85/II – 518, 85/III – 121
Kałuszyn, pow. Mińsk Mazowiecki 85/III
– 226
Kambodża, niem. Kambodja 85/II – 461,
558, 607, 608
Kamieniec Podolski 85/I – 281, 85/II –
280, 516, 85/III – 32
Kamionka Wielka, pow. Kołomyja 85/II
– 346
Karelia 85/II – 11
Karkonosze, Krkonosze, góry 85/II – 607,
85/III – 112
Karlsbad = Karlowe Wary, Czechy 85/
III – 109
Karpaty, pasmo górskie 85/I – 133, 154,
221, 248, 278, 377, 85/II – 513, 515,
550, 558, 607, 609, 85/III – 146, 244
Karpaty wschodnie, góry 85/II – 515
kartuski powiat 85/II – 523
Karyntia 85/III – 176, 270
Kaszuby 85/I – 85, 324, 327, 328, 332,
337, 85/II – 65, 66, 308, 320, 370, 382,
523, 55285/III – 41, 59, 142, 144, 229,
230
Kaukaz, pasmo górskie 85/I – 192
Kazań, Rosja 85/I – 391
Kazimierz, część Krakowa 85/III – 48
Kcynia, pow. Szubin 85/II – 442

328

�Kichary, pow. Sandomierz 85/II – 429
Kielce 85/I – 141, 279, 446, 85/II – 220,
310, 468, 469, 504, 85/III – 14, 52, 84,
106, 112, 118, 236
Kielecczyzna 85/I – 279, 85/II – 306, 400
kielecka gubernia 85/I – 279, 297, 445,
85/II – 339, 466, 468, 469
kielecki powiat 85/II – 468
Kieleckie 85/I – 107, 157, 181, 211, 279,
280, 421, 435, 437, 439, 441, 445, 446,
448, 85/II – 120–122, 131, 220, 234,
239, 241, 243, 259–261, 284, 300, 306,
310, 315, 325, 327, 346, 358, 368, 377,
385, 391, 394, 422, 438, 461, 466–468,
470, 471, 479, 530, 611, 612, 85/III – 72,
84, 115–118, 174, 178, 181, 203, 215,
232–234, 236–238, 255, 256, 267, 271
Kiernozia, pow. Gostynin 85/II – 421
Kije, pow. Pińczów 85/II – 234, 254, 422
kijowski powiat 85/II – 563, 85/III – 246
Kijów, Ukraina 85/I – 36, 169, 85/II – 488,
85/III – 32, 246
Kiszkowo, pow. Gniezno 85/II – 372
Kleparz, przedmieście Krakowa 85/I –
472
Klimkówka, pow. Sanok 85/I – 439, 85/III
– 275
Klimontów, pow. Sandomierz 85/II – 429
Kluczów, pow. Kołomyja 85/II – 341
Kłodawa, pow. Koło 85/I – 152, pow.
Koło 85/II – 477, 85/III – 123
Kłonowo, pow. Nieszawa 85/I – 152, 195,
85/II – 98, 413, 414, 437, 85/III – 122,
123
Kobaki, pow. Kossów 85/II – 555
kobryński powiat 85/I – 43
Kobylany, pow. Kraków 85/II – 331
Kodeń, pow. Biała 85/II – 229, 391, 504,
85/III – 136
Kolonia, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 148–
–150
Kołbiel, pow. Mińsk 85/III – 125, 126

Kołobrzeg, Pomorze 85/I – 416
Kołomyja, miasto powiatowe 85/I – 378,
395, 396, 400, 401, 402, 405, 407, 443,
475, 482, 486, 85/II – 124, 232, 233,
305, 325, 341, 419, 422, 484, 555, 556,
600, 601, 85/III – 25, 55, 97, 145, 147,
151–153, 242–244, 264, 265
kołomyjski cyrkuł 85/II – 485
kołomyjski powiat 85/I – 396, 85/III –
151
Kołomyjskie 85/II – 555
konecki powiat 85/I – 21
Kongresówka zob. Królestwo Polskie
Konin, miasto powiatowe 85/I – 497,
85/II – 481, 85/III – 231
koniński obwód 85/II – 480
Konojad, pow. Kościan 85/I – 326, 85/II –
453, 454, 85/III – 142
Końskie, miasto powiatowe 85/III – 237
Kopiec Kościuszki, wzniesienie 85/I – 250
Kopiec Krakusa, wzniesienie 85/I – 250
Kornicz, pow. Kołomyja 85/I – 400, 85/II
– 130, 419, 486, 85/III – 151, 152
Korona zob. Polska
Koropiec, pow. Tłumacz 85/II – 231, 422
Korszów, pow. Kołomyja 85/II –346
Kosino, pow. Płock 85/II – 233, 85/III –
128
Kosmacz, pow. Kossów 85/III – 25, 243,
244
kossowski powiat 85/I – 396, 85/III – 151
Kossów, miasto powiatowe 85/I – 378,
85/II – 341, 85/III – 147
Kostomłoty, pow. Kielce 85/II – 339, 469
Kostrzyn, pow. Środa 85/II – 391
Koszyce, pow. Pińczów 85/II – 467, 85/III
– 115
Kościan, miasto powiatowe 85/II – 231,
305
kościański powiat 85/I – 321, 326, 339,
85/II – 451–453, 457
Kościańskie 85/I – 320, 85/II – 124
329

�Kościelec, pow. Koło 85/II – 442
Kościeliska Dolina 85/I – 131, 85/III –
119
kościerzyński powiat 85/II – 523
Kowal, powiat Włocławek 85/II – 441, 443
Kowalewo, pow. Toruń (dziś Kowalewo
Pomorskie) 85/I – 119, 85/II – 53
Kowel, miasto powiatowe 85/I – 167,
85/III – 76, 126, 246, 278
kowelski powiat 85/I – 166
Kowieńszczyzna 85/II – 518
Kowno 85/III – 121
Kozienice, miasto powiatowe 85/I – 152,
85/II – 98, 369, 381, 472, 85/III – 115,
117, 118, 121, 122
Kozienicka Puszcza 85/II – 150
Kórnik = Kurnik, pow. Śrem (dziś Kórnik)
85/I – 384, 438, 85/II – 451, 453, 85/III
– 134, 135
Kraj Przywiślański zob. Królestwo Polskie
Krajna, region 85/II – 451
krakowski powiat 85/I – 296, 297, 85/II
– 444
Krakowskie 85/I – 32, 45, 59, 63, 83, 106,
107, 157, 159, 177, 179, 180, 182, 183,
196, 216, 222, 227–229, 241, 245, 247,
249, 252–254, 256–259, 264, 268–272,
288, 290, 293, 295–309, 312, 318, 324,
338, 341, 342, 345, 353, 408, 409, 445,
457, 463, 85/II – 58, 68, 80, 97, 100,
106, 118, 123, 129, 190, 194, 214, 217,
220, 232, 236, 240–243, 246, 247, 252–
–254, 256, 259, 265, 267, 268, 272, 273,
276, 280, 282, 284, 286–288, 300, 303,
304, 310, 313, 315–318, 320, 322–324,
328–336, 339, 340, 342–345, 347, 353–
355, 358, 363–365, 367–372, 376, 377,
380–382, 384, 385, 389, 393, 394, 422,
444–451, 460, 461, 473, 479, 500, 524,
529–532, 544, 564, 572, 573, 579, 580,
584, 587, 591, 594, 607, 608, 610, 615,

620, 85/III – 17, 54, 56, 72, 75–77, 82,
84, 88, 89, 113, 118, 125, 134–137, 142,
169, 175–177, 201, 214, 229, 233–237,
249, 253, 254, 259, 262– 264, 267, 279,
285
Krakowskie Podgórze zob. Podgórze Krakowskie
Krakowskie Wielkie Księstwo 85/I – 296,
85/II – 444
krakowskie województwo 85/I – 26,
85/II – 428, 466
Kraków 85/I – 42, 51, 58, 70, 81–83, 88, 107,
130–132, 136, 137, 139, 142, 153, 208,
214–216, 218, 221, 222, 224–229, 231,
238–249, 251–254, 256–260, 262–264,
268–270, 272, 273, 276, 281, 284, 287,
288, 290, 293, 295–297, 299, 300, 303,
306, 307, 309–313, 316–320, 323–325,
329, 331, 336, 338, 341, 342, 344–347,
349, 351, 352, 362–365, 372, 374, 377,
380, 382, 386, 388, 389, 393, 398–401,
417, 421–425, 430–436, 439, 441, 442,
444, 451–455, 456, 457, 459, 460, 462,
463, 466, 473, 475, 476, 478––482, 484,
489, 492–495, 499, 500, 502, 503, 505,
85/II – 10, 30, 61, 76, 91, 100, 142, 175,
190, 217, 218, 228, 236, 237, 240, 242,
253, 254, 308, 314, 319, 324, 333, 342,
350, 352–357, 368, 369, 373, 380, 381,
420, 428, 444–447, 466, 473, 475, 487,
508, 515, 533, 545, 547–549, 551–553,
557, 565, 580, 585, 591, 617, 618, 623,
ryc. po s. 624, 85/III – 9–15, 18, 25, 27,
31–33, 36, 38, 39, 41, 42, 44, 46–51, 55–
57, 62, 63, 65, 77, 81, 85, 91, 93, 97, 98,
100, 106, 107, 112, 116, 119, 120, 124–
127, 131, 133–139, 141, 142, 143, 145,
146, 148–150, 152–158, 175, 177, 178,
212, 221–224, 227, 228, 234, 235, 238,
254, 259, 264–266, 270, 273, 284, 285
Kralovyhrad, Krolodwór = Hradec Králové, Czechy 85/I – 84, 85/III – 109

330

�Kraplewo, pow. Ostróda 85/I – 116, 119,
333, 334, 85/II – 92, 408, 520, 85/III
– 227
kraplewska parafia, obszar 85/I – 116, 85/II
– 91, 197, 239, 408, 520, 85/III – 273
Krasice, pow. Częstochowa 85/III – 113
Krasne, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –
463, 85/III – 121, 122
Krasnystaw, miasto powiatowe 85/I –
440, 85/II – 340, 85/III – 121, 181, 238
Kraszew, pow. Radzymin (dziś Kraszewo)
85/I – 217, 85/II – 493, 85/III – 132
Kresy Wschodnie 85/I – 154, 277, 351,
463, 85/II – 218, 286
Krępak zob. Tatry
Kroacja zob. Chorwacja
krobski powiat 85/II – 276, 451, 453
Krolodwór zob. Kralovyhrad
Kromnów, pow. Sochaczew 85/III – 114
Krosno, miasto powiatowe 85/II – 307,
513
Krośnieńskie 85/I – 154, 423, 427, 439,
440, 85/II – 234, 248, 288, 307, 308,
310, 325, 340, 358, 377, 379, 392–394,
512, 513, 85/III – 16, 43, 44, 71, 90, 91,
208, 234, 240, 241, 273–276
Krośniewice, pow. Kutno 85/I – 152,
85/III – 122, 123
krotoszyński powiat 85/I – 322, 85/II –
451, 452
Królestwo Polskie, Królestwo, Królestwo
Kongresowe, Kongresówka, Kraj Przywiślański 85/I – 17, 22, 26, 27, 34–37,
39, 41–43, 50, 51, 54, 60, 61, 64, 67, 81,
82, 88, 92, 94, 95, 104, 107, 109–111,
115, 119, 130, 140, 141, 153, 157, 162–
164, 168–170, 173, 190, 192, 193, 203,
213, 225, 227, 231, 232, 234, 236, 237,
239, 241, 243, 249, 250, 262, 296, 297,
317, 318, 341, 368, 395, 397, 398, 409,
415, 416, 419, 458, 468, 469, 85/II – 14,
103, 218, 242, 253, 254, 347, 401, 403,

414, 427, 428, 437, 461, 465, 476, 489,
527, 548, 571, 85/III –75, 84, 86, 99,
100, 107, 108, 116, 118, 125, 238, 254,
261, 262, 277
Królewiec 85/I – 325, 328, 330, 331, 336,
85/II – 418, 85/III – 142–144, 226
Królowa zob. Hala Królowa
Kruszwica, pow. Inowrocław 85/II – 438,
442
Krynica, pow. Nowy Sącz 85/I – 168,
85/II – 129, 519, 85/III – 119, 126,
127, 239
Krysiaki, pow. Ostrołęka 85/II – 359
Krywań, szczyt w Tatrach 85/I – 131
Krzemieniec, miasto powiatowe 85/I – 36
Krzeszowice, pow. Chrzanów 85/I – 457,
85/III – 76
Krzywice, pow. Chełm 85/I – 440, 85/II –
340, 85/III – 181
Księstwo Meklemburskie zob. Meklemburskie Księstwo
Księstwo Warszawskie zob. Warszawskie
Księstwo
kujawski powiat zob. włocławski powiat
Kujawskie 85/II – 442
kujawsko-pomorskie województwo 85/II
– 524
Kujawy 85/I – 32, 59, 72, 77, 121, 151,
152, 154, 159, 177, 180, 182, 183, 185,
195–208, 211, 213, 217–219, 225, 226,
295, 298, 303, 353, 384, 408, 409, 421,
423, 485, 85/II – 46, 54, 55, 56, 59, 68,
86, 88, 93, 96–98, 101, 108, 109, 114–
–118, 124, 125, 129–132, 135, 216, 217,
228, 232, 234, 240, 246, 252, 260, 288,
289, 294, 296, 298, 300, 302, 303, 310,
313, 316–318, 323, 324, 329, 330, 334,
335, 339, 343, 345, 358, 375, 376, 384,
389, 392, 393, 394, 413, 414, 423, 425,
430, 436–445, 451, 458, 477, 479, 508,
529–531, 544, 578–580, 592, 599, 604,
85/III – 9, 16, 17, 28, 55, 56, 59, 72,
331

�75, 82–84, 87, 89, 121–124, 127–131,
167, 168, 172–174, 201, 213, 214, 226,
230–232, 238, 256, 260– 262, 268, 279,
280, 283, 285
Kujawy pruskie 85/II – 440
Kuligów, pow. Radzymin 85/II – 190
Kunów, pow. Opatów 85/II – 475
Kurlandia 85/I – 39
Kurów, pow. Puławy 85/I – 42, 152, 85/II
– 463, 85/III – 122
Kurpie 85/I – 469, 85/II – 51, 56, 65, 67,
88, 115, 335, 364, 490, 494, 496, 497,
85/III – 113, 114, 182, 229
Kurpiowska Puszcza zob. Puszcza Zielona
Kutno, miasto powiatowe 85/I – 256,
85/II – 190, 479, 85/III – 114
kutnowski powiat 85/II – 101, 403
Kuty, pow. Kossów 85/II – 341, 555
Kuźnice = Kuźnice Zakopiańskie, Hamry,
pow. Nowy Targ 85/I – 131, 85/II –
235, 251, 85/III – 100
Lajbach zob. Lublana
Lanckorona, pow. Wadowice 85/I – 250
Landek, Landeck, pow. Bystrzyca Kłodzka (dziś Lądek Zdrój) 85/I – 70, 85/III
– 112
Laskowo-Głuchy zob. Głuchy
Latowicz, Latowicze, pow. Mińsk (Mazowiecki) 85/I – 163, 85/II – 493, 85/III
– 125, 126
Lądek Zdrój zob. Landek
Lec, miasto powiatowe (dziś Giżycko) 85/I
– 331, 332, 336, 85/II – 376, 408, 85/III
– 142, 144, 226, 281
Lechia, kraina historyczna 85/II – 610
Lechówek, pow. Opatów 85/I – 119
Lednicka wyspa zob. Ostrów Lednicki
leski powiat = liski powiat 85/I – 422,
432, 85/II – 512
Lesko, miasto powiatowe 85/II – 513,
85/III – 239

Leszczowate, pow. Lesko 85/I – 153–155,
422, 423, 431, 432, 438, 439, 85/II –
129, 130, 217, 234, 421, 507, 513, 85/III
– 124–126, 154–157, 252, 274–276, 283
Leszno, miasto powiatowe 85/I – 64,
85/II – 231, 253, 305, 326
Leżajsk, pow. Łańcut 85/II – 219, 429
Limanowa, miasto powiatowe 85/II – 379
Lipno, miasto powiatowe 85/III – 229
Lipnowskie 85/III – 52
Lipsk, Niemcy 85/I – 55, 70, 289, 358, 371,
386, 395, 85/III – 111, 148–150, 269
Liszki, pow. Kraków 85/II – 100
Litwa, Wielkie Księstwo Litewskie 85/I
– 36, 43, 157, 164, 390, 391, 415, 441,
463, 478, 480, 85/II – 68, 115, 307,
319, 320, 340, 342, 427, 491, 518, 539,
559, 595, 608, 618, 85/III – 12, 71,
120, 121, 164, 167, 179, 189, 208, 248,
249, 256
Lizbona, Portugalia 85/I – 475
Liège, Belgia 85/I – 386, 85/III – 148, 149,
150
Londyn, Anglia 85/II – 568
Lubartów, miasto powiatowe 85/III – 82,
238
lubelska gubernia 85/I – 428, 85/II – 462,
500, 504, 85/III – 276
lubelska ziemia 85/II – 306
lubelski powiat 85/II – 414, 425
Lubelskie 85/I – 72, 152, 180, 182, 183,
211, 380, 417, 421, 426, 428, 440, 468,
85/II – 29, 53, 98, 190, 240, 273, 300,
306, 323, 324, 330, 331, 333, 334, 336,
340, 344, 347, 351, 358, 363, 386, 388,
392–394, 413, 438, 461–465, 471, 479,
500, 501, 517, 530, 85/III – 17, 56, 59,
77, 82–84, 114, 115, 121, 122, 173, 180,
181, 202, 203, 215, 226, 229, 237, 238,
253, 254, 267, 277, 279, 285
lubelskie województwo 85/I – 26, 85/II –
428, 465

332

�Lubelszczyzna 85/I – 440, 85/II – 51, 53,
320, 340, 464, 465
Lubieszów, pow. Pińsk 85/I – 489
Lublana, Ljubljana, Lajbach, Słowenia
85/I – 85, 129, 130, 131, 134–1389,
248, 258, 443, 475, 85/II – 326, 525,
85/III – 10, 119, 259
Lublin 85/I – 79, 152, 167, 191, 194, 195,
223, 85/II – 98, 463, 85/III – 82, 84,
121, 122, 125, 126, 128–130, 134, 238
Lubomla = Luboml, pow. Włodzimierz
85/III – 246
Lubostroń, pow. Szubin 85/II – 124
Lubsza, pow. Rohatyn 85/III – 241
Lucerna, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –
149, 150
Ludźmierz, daw. Ludźmirz, pow. Nowy
Targ 85/II – 424
lwowski obwód 85/II – 507
Lwowskie 85/II – 217, 506, 513
Lwów 85/I – 112, 135, 142, 153, 155,
161, 164, 165, 168, 193, 208, 214, 215,
217, 218, 221, 224, 227, 241–243, 245,
249, 251, 259, 276, 317, 318, 343, 346,
376–378, 380, 381, 384, 388, 399, 405,
418, 437, 463–465, 480, 489, 492, 497,
85/II – 10, 39, 44, 66, 80, 190, 308, 326,
327, 505–507, 514, 537, 544, 548, 551,
554, 557, 85/III – 15, 23, 29–32, 53, 55,
64, 93, 98, 124–127, 131–133, 136, 138,
145–148, 151, 152, 154, 156, 187, 222,
239, 240, 243, 260, 263, 267, 272, 284
Łagów, pow. Opatów 85/I – 119
Łańcut, miasto powiatowe 85/III – 127
Łapsz = Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne,
Magura Spiska 85/II – 348
Łaskarzew, pow. Garwolin 85/III – 113
Łaszewo, bł. Łukowo, pow. Świecie 85/I
– 327, 85/II – 376, 85/III – 142, 143
Łazienkowski Park, park 85/II – 21
Łącko, pow. Nowy Sącz 85/II – 379

Łążyń, pow. Lipno 85/II – 406, 85/III –
118, 119
Łęczyca, miasto powiatowe 85/II – 88,
93, 477, 85/III – 83, 230
łęczycka ziemia 85/I – 484, 85/II – 476
łęczycki powiat 85/II – 407, 413
Łęczyckie 85/I – 89, 152, 195, 202, 476,
484, 485, 85/II – 58, 82, 86, 88, 125,
192, 325, 335, 337, 377, 391, 413, 471,
476–470, 530, 593, 611, 85/III – 17, 83,
84, 86, 87, 89, 106, 116, 122, 124, 127,
128, 182, 203, 216, 228–232, 256, 267,
279, 283
łęczyckie województwo 85/II – 476, 479,
480
Łomnica, dopływ Dniestru 85/I – 178,
85/II – 514
Łomnica, szczyt w Tatrach 85/I – 131,
85/III – 197
Łomża, miasto powiatowe 85/I – 40, 153,
297, 85/II – 104, ryc. po s. 136, 234,
358, 623, 85/III – 120, 228
łomżyńska ziemia 85/I – 244
Łomżyńskie 85/III – 136
Łotwa 85/I – 39, 42, 85/II – 617, 85/III – 110
Łowicz, miasto powiatowe 85/I – 76, 152,
85/II – 79, 190, 494, 85/III – 114, 122,
123, 186, 225
Łódź, miasto powiatowe 85/I – 109, 416
Łubnice, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/III
– 118
Łuck, miasto powiatowe 85/I – 165, 85/III
– 92, 126, 246
Łukawa = Opatówka, dopływ Wisły
85/III – 117
Łukawa, pow. Sandomierz 85/II – 475
łukowski powiat 85/I – 87
Łuków, miasto powiatowe 85/II – 495,
85/III – 130, 132, 134, 226
Łużyce 85/I – 86, 87, 355–357, 85/II –
134, 431, 524, 526, 85/III – 41, 210,
229, 230, 257
333

�Łużyce Dolne 85/I – 356
Łużyce Górne 85/I – 356
Łysa Góra, góra 85/II – 335, 474
Łyskornia, pow. Wieluń 85/I – 73, 85/III
– 113, 114
Łysomice, pow. Toruń 85/I – 326, 327,
85/II – 407, 85/III – 142, 143
Machory, pow. Opoczno 85/I – 21
Maczki, wieś obok stacji Granica, pow.
Będzin (dziś stacja Sosnowiec-Maczki)
85/I – 76, 313
Majdan Stuleński, pow. Włodawa 85/II –
228, 229
Malbork, miasto powiatowe 85/I – 328,
330, 85/III – 142, 144, 229
Malborskie 85/I – 325, 329, 85/III – 142
Małe Jeruty zob. Jeruty
Małogoszcz, pow. Jędrzejów 85/II – 468
Małopolska 85/I – 87, 129, 244, 296, 484,
85/II – 80, 390, 480, 85/III – 84
Małopolskie 85/II – 29
Maniowy, pow. Nowy Targ 85/II – 424
Margrabowo, miasto powiatowe (dziś
Olecko) 85/II – 376, 85/III – 272
Mariampol, miasto powiatowe 85/II –
518, 85/III – 121
mariampolski powiat 85/I – 193
Mariampolskie 85/III – 53
Marienbad = Mariańskie Łaźnie, Czechy
85/I – 33, 70, 84, 273, 85/III – 109, 111,
112
Marymont, pow. Warszawa 85/I – 23
Masłów, pow. Kielce 85/II – 310, 339, 469
Masuren zob. Mazury Pruskie
Matijowce = Matyjowce, pow. Kołomyja
85/II – 486
Mazew, pow. Łęczyca 85/I – 152, 153, 195,
85/II – 391,407, 413, 414, 476, 477,
478, 85/III – 83, 106, 116, 122, 123, 231
Mazowieck zob. Wysokie Mazowieckie
Mazowieckie 85/II – 80

mazowieckie województwo 85/I – 26, 85/
II – 428
Mazowsze, Mazury 85/I – 18, 41, 57, 58,
60, 69, 71, 87, 89, 90, 107, 120, 122,
157, 197, 215, 227, 256, 297, 300, 310,
407, 408, 420, 421, 428, 429, 432, 435,
439, 441, 445, 447, 450, 461, 462, 467,
469–471, 475, 477, 483–485, 490, 491,
495, 496, 500, 85/II – 58, 67–69, 71,
82, 83, 93, 104, 107, 119, 123, 128, 129,
135, 184, 190, 192, 201, 216, 217, 219,
225, 226, 228, 233, 234, 235, 238, 248,
249, 255, 261, 267, 268, 273, 286–288,
300, 306, 307, 316–318, 324, 325, 331,
334–336, 339, 340, 346, 357–360, 364,
365, 367–369, 371, 375–377, 382, 393,
402, 404–406, 412, 419, 421, 423, 425,
461, 476, 479, 483, 484, 489–494, 496–
–501, 506, 521, 528, 530, 532, 549, 557,
565, 576, 577, 587, 588, 592, 593, 597,
599, 603–606, 609, 611–617, 619, 85/
III – 15, 43, 49, 50, 55, 56, 71, 84, 86,
89, 111, 113–115, 117, 132, 180–183,
203, 204, 206, 216, 225, 226, 228–234,
237, 238, 245, 248, 249, 255–257, 264,
267, 268, 271, 279, 283, 285
Mazowsze Czerskie 85/I – 178, 85/II –
102, 368, 492, 85/III – 129
Mazowsze leśne (podlaskie) 85/I – 469,
471, 472, 85/II – 490, 491, 493, 495,
496, 85/III – 89, 182
Mazowsze Nadnarewskie 85/III – 228
Mazowsze Podlaskie, Mazury Podlaskie
85/III – 226
Mazowsze polne 85/I – 469, 471, 472, 473,
485, 85/II – 490, 491, 492, 85/III – 181,
225
Mazowsze Pruskie zob. Mazury Pruskie
Mazowsze stare 85/I – 469, 471, 85/II –
490, 491, 518, 85/III – 182, 183, 229
Mazowsze warszawskie 85/II – 490
Mazury Podlaskie 85/II – 428, 85/III – 89

334

�Mazury Pruskie, Mazowsze pruskie, Mazury, Masuren 85/I – 116, 211, 270,
272, 325, 330–338, 342–344, 357, 376,
414, 471, 472, 475, 491, 85/II – 91, 92,
130, 217, 220, 239, 251, 252, 285, 307,
375, 376, 377, 381, 408, 418, 490, 520,
521, 521, 559, 85/III – 12, 15, 31, 36,
37, 39, 41–43, 47, 48, 58, 59, 65, 69–71,
86–88, 112, 143, 144, 174, 206, 226–
229, 245, 271–273, 279, 281, 282
Mąkolin, pow. Płock 85/I – 105, 85/III –
118–121, 128, 130
Meklemburgia 85/I – 17
Meklemburskie Księstwo 85/I – 17
michałowska ziemia 85/I – 324, 331,
85/II – 522
miechowski obwód 85/II – 611
miechowski powiat 85/I – 297
Miechowskie 85/I – 445, 85/II – 466
Miechów, miasto powiatowe 85/II – 467,
470, 85/III – 82, 115, 236
Miedniewice, pow. Błonie 85/II – 93
Miejsce, pow. Krosno 85/III – 126, 127
Miejska Górka zob. Górka Miejska
Mielec, miasto powiatowe 85/II – 360
Mielżyn, pow. Gniezno 85/II – 457
Mielżynek, pow. Gniezno 85/II – 375
Mierzęcice, pow. Będzin 85/II – 467
międzychodzki powiat 85/II – 451
międzyrzecki powiat 85/II – 451
Międzyrzeckie 85/II – 124
Międzyrzecz, miasto powiatowe 85/II – 53
Miłosław, pow. Września 85/I – 284, 320,
321, 352, 412, 85/II – 415, 451, 452,
85/III – 132, 139
Mińsk, Białoruś 85/III – 109, 110, 248
Mińsk, miasto powiatowe (dziś Mińsk Mazowiecki) 85/II – 382, 604, 85/III – 226
mińska gubernia 85/II – 339, 85/III – 246
miński obwód 85/I – 43
miński powiat 85/I – 163, 85/II – 412,
85/III – 125, 126

Mistrzowice, pow. Cieszyn 85/III – 156
Mitawa, Łotwa (dziś Jełgawa) 85/I – 39,
85/III – 109, 110
Mława, miasto powiatowe 85/II – 286,
85/III – 229
Mnichów zob. Monachium
Moabit, część Berlina, Niemcy 85/I – 106,
445
Modlin, pow. Płońsk 85/III – 127
Modlnica = Modlnica Wielka, pow. Kraków 85/I – 58, 70, 71, 88, 130, 131,
141, 229, 238, 239, 244–257, 288, 290,
296–298, 300, 301, 305, 307, 309, 315,
317, 324, 335, 338, 343–345, 347, 376,
377, 379, 380, 385, 388, 389, 393, 397,
400, 405, 418, 421, 423, 431–434, 436,
452, 459, 465, 479, 494, 495, 505, 517,
85/II – 99, 100, 102, 190, 217, 218, 220,
234, 236, 242, 252, 256, 303, 316, 328,
353, 364, 372, 381, 384, 394, 414, 417,
425, 445, 446, 448, 449, 545, 85/III
–10, 11, 39, 40, 46, 47, 53–57, 88, 97,
98, 107, 112, 116, 119, 120, 125–127,
134, 137–139, 144, 145, 147–149, 151,
154–156, 264, 265, 285, 286
Modlniczka = Modlnica Mała, pow. Kraków 85/I – 249, 85/II – 256, 381
Mogilany, pow. Wieliczka 85/I – 88, 130,
229, 238, 239, 244–248, 251, 253–256,
297, 298, 319, 386, 399, 432, 459, 476,
85/II – 102, 129, 217, 240, 246, 336,
371, 424, 445, 446, 467, 623, ryc. po s.
624, 85/III – 14, 46, 54, 97, 100, 112,
119, 120, 124–127, 134, 136–138, 149,
234
mogilnicki powiat 85/II – 451
Mogilno, miasto powiatowe 85/II – 442
Mogiła, pow. Kraków 85/I – 250
Moguncja, Niemcy 85/I – 386, 85/III –
148–150
Mokry Las = Mokrylas, pow. Ostrów,
właśc. Ostrowie (dziś Ostrów Mazo335

�wiecka) 85/I – 72, 122, 85/II – 118,
226, 85/III – 85, 113
Monachium, Münich, Niemcy 85/I – 385,
386, 85/III – 148–150
Monasterzyska, pow. Buczacz 85/II – 551
Morawy, Moravy 85/I – 85, 85/II – 11, 134
Morownica, pow. Kościan 85/I – 225, 226,
320–322, 326, 332, 335, 339, 341, 344,
411, 85/II – 216, 231, 305, 415, 417,
418, 452–454, 85/III – 132, 134, 135,
139, 142, 143, 145, 269
Morskie Oko, jezioro w Tatrach 85/I –
131, 85/III – 119
Mosina, pow. Śrem 85/II – 331
Moskwa, Rosja 85/I – 141, 169, 192–194,
341, 85/II – 253, 255, 85/III – 257, 271
Moszczanka, pow. Puławy 85/I – 182, 85/
II – 425, 496
Mościska, daw. Mostycze, miasto powiatowe 85/III – 127
Mozyrskie 85/III – 247
Mszczonów, pow. Błonie 85/II – 382
Murań, szczyt w Tatrach 85/I – 131
Mużaków, niem. Bad Muskau, Łużyce,
Niemcy 85/I – 28
Myczkowce, pow. Lesko 85/III – 275
Mystki, pow. Środa 85/II – 457
Myszyn, pow. Kołomyja 85/II – 341
Myślenice, miasto powiatowe 85/I – 245,
85/II – 80, 85/III – 234

Nieborów, pow. Łowicz 85/I – 43
Niegów, pow. Radzymin 85/I – 119
Niemcy 85/I – 17, 25, 128, 130, 359, 85/II
– 34, 134, 455, 85/III – 120, 150
Nieszawa, miasto powiatowe 85/I – 18,
85/II – 33
nieszawski powiat 85/I – 196, 85/III – 131
Nieśwież, pow. Słuck 85/I – 161, 85/III
– 32
Ninino, pow. Oborniki 85/II – 457
Niniwa, staroż. Asyria, część Mezopotamii 85/I – 272, 85/II – 608
Niżniów, pow. Tłumacz 85/II – 551
Noteć, dopływ Warty 85/II – 437, 451
Nowa Wieś = Nowawieś, pow. Kraków
85/II – 364
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Krasnystaw 85/II – 340
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Lubartów
85/I – 440
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Lubartów
85/III – 181
Nowe Miasto = Nowemiasto nad Drwęcą, pow. Lubawa 85/I – 337
Nowe Miasto, pow. Pleszew 85/II – 457,
85/III – 233
Nowosielce, pow. Łańcut 85/III – 157
Nowy Jork, Stany Zjednoczone 85/I – 455
Nowy Sącz 85/III – 35, 126, 127, 233
Nowy Targ 85/III – 35, 233

Nadbuże, obszar 85/II – 228
naddniestrzańska okolica 85/III – 146
Naddniestrze 85/II – 485
Nadprucie, obszar nad Prutem 85/II – 485
Nadrenia –Palatynat 85/I – 130
Nancy, Francja 85/I – 374, 385, 386,
85/III – 149, 150
Narew, dopływ Wisły 85/I – 193, 85/II –
339, 429, 85/III – 124
Nawra, pow. Toruń 85/I – 327, 85/III –
142, 143, 230

Obertyn, pow. Horodenka 85/I – 378, 85/
II – 341, 85/III – 147
Objezierze, pow. Oborniki 85/II – 470, 586
obornicki powiat 85/II – 451
Obory, pow. Warszawa 85/I – 120
Obryte = Obrytte, pow. Pultusk 85/II –
496
Oceania 85/I – 210, 85/III – 189, 257
Ochudne, pow. Pułtusk 85/II – 496
Oderberg zob. Bogumin
Odessa 85/I – 87

336

�odolanowski powiat 85/II – 451
Odolanów, miasto powiatowe 85/I – 154,
85/II – 111
Odra, rzeka 85/II – 606
Ogrodzieniec, pow. Olkusz 85/II – 467,
85/III – 115
Ojców, pow. Olkusz 85/I – 100–102, 103,
107, 446, 85/II – 467, 85/III – 72, 116,
118, 219
Okno, pow. Horodenka 85/I – 400, 85/III
– 151, 152
Oksywie, pow. Wejherowo 85/I – 328,
85/III – 142, 144
Olcza, pow. Nowy Targ 85/I – 133
Olecko zob. Margrabowo
Oleksianka, pow. Mińsk 85/I – 163, 85/II
– 412, 421, 493, 495, 85/III – 125, 126
Olesko, pow. Złoczów 85/I – 168, 85/III
– 126, 127, 240
Oleśnica, miasto powiatowe 85/I – 26
Oliwa, pow. Gdańsk 85/I – 328, 85/III –
142, 144
olkuska wyżyna 85/I – 249, 250
olkuski obwód 85/II – 611
olkuski powiat 85/I – 297, 85/II – 535
Olkuskie 85/I – 445, 85/II – 466, 85/III
– 116
Olkusz, miasto powiatowe 85/I – 446, 85/II
– 381, 466, 467, 85/III – 72, 115, 116, 236
Olszanica, pow. Lesko 85/III – 239
Olsztyn, miasto powiatowe 85/II – 520
Olsztynek, pow. Ostróda 85/II – 376
Ołomuniec, Czechy 85/I – 273, 85/II – 432
Omsk, Rosja 85/I – 104
Opatkowice, pow. Wieliczka 85/II – 623,
ryc. po s. 624
opatowski powiat 85/II – 475
Opatowskie 85/I – 182, 468, 85/II – 464,
471
Opatów, miasto powiatowe 85/I – 182,
85/II – 28, 85/III – 81, 99, 237
Opawa, Czechy 85/I – 70, 85/III – 112

Opoczno, miasto powiatowe 85/II – 190,
85/III – 237
opoczyński powiat 85/I – 19, 20, 87, 89
Opoczyńskie 85/I – 468, 85/II – 471, 475
Opole, miasto powiatowe 85/I – 218, 85/II
– 308
Opolszczyzna 85/II – 606
Oporowo, pow. Szubin 85/II – 124
Orchówka, pow. Włodawa 45/II – 131
Orłowo, pow. Lec 85/III – 281
Orońsk = Orońsko, pow. Radom 85/I –
152, 85/II – 406, 472, 85/III – 121, 122
Osiny, pow. Puławy 85/II – 462, 463,
85/III – 114
Osowo, pow. Oborniki 85/II – 314
Osterode zob. Ostróda
ostrołęcki powiat 85/II – 405
Ostrołęckie 85/II – 603
Ostrołęka, miasto powiatowe 85/I – 151,
85/II – 190, 85/III – 113, 120, 229
Ostrowie, Ostrowo, miasto powiatowe
(dziś Ostrów Mazowiecka) 85/II – 226,
85/III – 85
ostrowiecki powiat 85/II – 425
Ostrowo = Ostrowiec, pow. Opatów (dziś
Ostrowiec Świętokrzyski) 85/II – 226
Ostrowo zob. Ostrowie
Ostrowo zob. Ostrówek
Ostrożeń , pow. Garwolin 85/II – 407, 494
Ostróda, Ostród, niem. Osterode, miasto
powiatowe 85/I – 119, 331, 334–336,
85/II – 92, 408, 520, 85/III – 142, 145,
226, 227
ostródzka parafia, obszar 85/I – 116, 85/II
– 91, 197, 239, 408, 520, 85/III – 273
Ostrów Lednicki, Lednicka wyspa, wyspa na jeziorze Lednica 85/I – 335, 336
Ostrów Mazowiecka zob. Ostrowie
Ostrów, Ostrowo, pow. Odolanów, (dziś
Ostrów Wielkopolsk) 85/I – 331
Ostrówek, bł. Ostrowo, pow. Wieluń 85/I
– 225, 85/III – 133, 136
337

�ostrzeszowski powiat 85/II – 451
Ostrzeszowskie 85/II – 393
Oświęcim 85/III – 134, 135, 234
Otmianowo, pow. Włocławek 85/I – 152,
195, 85/II – 98, 413, 414, 437, 85/III –
122, 123
owrucki powiat 85/III – 246
Owruckie 85/III – 247
Ożarów, pow. Opatów 85/II – 226, 429, 475
Pakosław, pow. Krobia 85/I – 326, 411,
413, 85/II – 276, 305, 415, 418, 453,
454, 85/III – 142, 143
Pakość, pow. Mogilno 85/II – 442
Pałuki, region 85/I – 215, 85/II – 44, 216, 451
Paprocice, pow. Opatów 85/I – 119
Paraguaj = Paragwaj 85/III – 189
Parcice, pow. Wieluń 85/II – ryc. po
s. 136, 623
Parczew, pow. Włodawa 85/II – 242, 391
chełm
Parysów, pow. Garwolin 85/I – 163, 85/II
– 493, 85/III – 125, 126
Paryż, Paris, Francja 85/I – 31, 34, 38, 43,
44, 46, 56, 59, 60, 67, 81, 96, 98, 110,
141, 158, 246, 273, 289, 366, 374, 376,
381–387, 417, 436, 455, 457, 85/II –
183, 556, 568, 85/III – 141, 148–150
Pekin, Chiny 85/II – 46
Pelplin, Peplin, pow. Starogard 85/I –
328, 336, 337, 85/III – 142, 144
Persja, staroż. 85/II – 607
Petersburg, Rosja 85/I – 36, 54, 59, 141,
169, 190, 234, 235, 397, 403, 404, 85/II
– 568
Pękosławice, pow. Opatów 85/II – 425,
464, 474, 475
Piadyki, pow. Kołomyja 85/I – 400, 443,
475, 85/II – 325, 419, 486, 85/III – 151,
152
Piaseczno, pow. Warszawa 85/I – 58, 120,
85/II – 404, 85/III – 54

Piaski, pow. Lublin 85/I – 152, 85/II –
463, 85/III – 84, 121, 122
Piastów, pow. Radom 85/II – 474
Piaszczyce, pow. Radomsk 85/II – 327
Pieniny, Pioniny, góry 85/I – 130, 132,
85/II – 54, 411, 85/III – 106, 120, 126,
127
Pieskowa Skała, pow. Olkusz 85/I – 446
Pięciu Stawów Dolina 85/I – 131, 85/III
– 119
Pilaszkowice, bł. Piłaszkowice, pow. Krasnystaw 85/I – 440, 85/II – 340, 85/III
– 181
Pilica, dopływ Wisły 85/III – 115
Pilica, pow. Grójec 85/III – 115, 116, 226
Pilica, pow. Olkusz 85/II – 467
Pilzno, Czechy 85/III – 109
Piłaszkowice zob. Pilaszkowice
Pińczów, miasto powiatowe 85/I – 279,
446, 85/II – 260, 422, 469, 85/III – 256
Pińsk, Polesie (Białoruś) 85/I – 489
Pińszczyzna 85/III – 16, 247, 248
Piołunowo, pow. Nieszawa 85/I – 32,
85/II – 130, 234, 246
piotrkowska ziemia 85/II – 480
piotrkowski obwód 85/II – 480
Piotrków, miasto powiatowe (dziś Piotrków Trybunalski) 85/II – 481, 85/III
– 122, 231
Piszczac, pow. Biała 85/II – 504
Pleszew, miasto powiatowe 85/III – 233
pleszewski powiat 85/II – 451, 457
Płochocin, pow. Błonie 85/III – 115
Płock 85/II – 88, 490, 603, 85/III – 127,
128, 229
płocka gubernia 85/I – , 151151
płocki powiat 85/I – 105, 85/III – 121, 128
Płockie 85/III – 118, 119, 121, 127, 128,
229
płockie województwo 85/I – 26, 85/II –
428
Płońsk, miasto powiatowe 85/II – 219

338

�Płowce, pow. Nieszawa 85/I – 154, 85/II
– 98, 130, 414, 437, 85/III – 122, 123,
128, 129
Pniewo, pow. Pułtusk 85/II – 496
Pobereże, obszar 85/III – 245
Pobikry, pow. Siemiatycze 85/II – 235,
499
Podbeskidzie 85/II – 382
Podgórze (w Galicji zachodniej) 85/I –
133, 351, 466, 85/II – 108, 115, 233,
234, 235, 248, 307, 340, 344, 363,
365, 369, 376, 380, 382, 519, 520, 617,
85/III – 26, 29, 35, 43, 55, 71, 84, 113,
154, 207, 234, 240, 250, 259, 267, 268,
273, 274, 276, 285
Podgórze Beskidowe 85/III – 113
Podgórze Krakowskie, Podgórze, region
85/I – 183, 85/II – 471, 519, 85/III –
30, 36, 37, 234
Podgórze polskie 85/III – 273
Podgórze ruskie 85/III – 252
Podgórze, pow. Wieliczka 85/II – 353, 445
Podhale 85/I – 83, 85, 132, 133, 85/II – 65,
67, 128,402, 403, 414, 85/III – 25, 26,
35, 36, 42, 50, 93, 100, 113, 124, 229,
233, 262, 284, 285
Podhorce, pow. Tomaszów (dziś Tomaszów Lubelski) 85/II – 240, 85/III –
277
Podiebrady, niem. Podiebrad, Czechy
85/I – 84, 85/II – 81, 85/III – 109
Podkarpacie 85/I – 164, 85/III – 29, 257
Podkarpacie polskie 85/III – 253, 273
Podkarpacie ukraińskie 85/III – 239, 253,
274
Podlasie 85/I – 469, 471, 85/II – 126, 235,
339, 425, 490, 491, 496–498, 500, 501,
619, 85/III – 59, 118, 134, 136, 183,
277
Podlaskie 85/III – 135
podlaskie województwo 85/I – 26, 85/II
– 428

Podole 85/I – 164, 165, 281, 282, 396, 397,
468, 85/II – 66, 103, 131, 218, 227, 248,
418, 516, 517, 85/III – 64, 71, 146, 151,
182, 207, 229, 242–246, 268, 271, 278,
279
Podole galicyjskie 85/I – 180, 266, 376,
377, 380, 463, 85/II – 507, 516, 85/III
– 131, 145, 147, 148, 153, 241
Podole rosyjskie 85/I – 165, 180, 282, 461,
467, 470, 85/II – 516, 85/III – 182, 244
Podole zachodnie 85/II – 295
Podskalany, pow. Kraków 85/I – 246
Pogórze Karpackie 85/III – 273
Pogórze, obszar 85/II – 342
Pokucie 85/I – 155, 164, 166, 179, 254, 266,
276, 281, 282, 284, 285, 310, 338, 344,
346, 376–380, 386–388, 395, 396, 399–
–402, 405–408, 417, 418, 421, 426, 427,
429, 441, 447, 461, 467, 4767, 484–488,
496, 85/II – 57, 68, 100, 103, 124–126,
128–131, 217, 218, 231–233, 240, 248,
268, 272, 274, 281, 288, 300– –302, 305,
313, 315, 318, 321, 325, 339–342, 346,
385, 386, 389, 393, 402, 407, 418–420,
422, 425, 461, 476, 483–489, 508, 512,
514, 515, 519, 528, 530, 537, 544, 551,
556, 573, 579, 593, 605, 610, 617, 619,
621, 622, 85/III – 17, 20, 24, 25, 27, 30,
59, 82, 83, 138, 145–148, 151–154, 180–
–183, 187, 204, 217, 229, 234, 241–244,
253, 256, 264, 265, 267, 269, 271, 281
Polesie 85/I – 166, 476, 489, 85/II – 234,
307, 308, 325, 358, 400, 516–518, 569,
618, 85/III – 71, 76, 182, 183, 208, 224,
246–249, 278
Polesie pińskie 85/III – 64
Polesie wołyńskie 85/III – 64, 247
Polska, Rzeczpospolita, Polska Korona, Poloniae, Pologne, RP 85/I – 13, 14, 17,
22, 29, 42, 45, 50, 52, 64, 65, 69, 86, 88,
103, 11, 112, 114, 115, 118, 137, 142,
145, 156, 163, 164, 171, 173, 174, 179,
339

�180, 187, 191, 212, 214, 232, 235–237,
239, 241, 242, 245, 248, 257, 260–262,
268, 271, 276–278, 290, 291, 293, 306,
307, 335, 345, 351, 355, 376, 381, 382,
384, 392, 398, 399, 411, 413, 416–418,
424, 430, 442, 457, 463, 480, 482, 502,
85/II – 7, 9, 10, 12, 13, 26, 34, 35, 38,
39, 41, 43, 53, 54, 57, 65, 70, 95, 96, 101,
135, 152, 175, 180, 181, 186, 190, 191,
195, 201, 208, 210, 212, 215, 218, 223,
224, 236, 239, 244, 248, 254, 260, 263,
272, 280–282, 286, 287, 290, 305–307,
313–315, 319, 325, 319, 330, 331, 347,
349, 350, 354, 357, 360–363, 365–369,
372, 399, 400, 425, 432, 436–439, 441,
444, 455, 460, 480, 485, 493, 501, 512,
515, 517, 520, 524, 526, 527, 535, 536,
551, 555, 556, 559, 564, 569, 571, 573–
–576, 579, 580, 593, 594, 598, 602, 603,
606, 612, 616, 618, 619, 85/III – 42, 46,
59, 68, 70, 77, 79, 83, 105, 108, 167, 177,
181, 225, 231, 235, 255–257, 262
Polskie Brzozie zob. Brzozie Polskie
Połaby, region 85/III – 41, 229
pomorska ziemia 85/II – 522
Pomorze, Pomerania 85/I – 18, 156, 192,
325–330, 332, 336–340, 342, 343, 356,
357, 376, 402, 414, 416, 85/II – 217, 307,
308, 358, 370, 375, 376, 377, 419, 438,
522, 523, 524, 560, 85/III – 31, 43, 57,
58, 67, 69–71, 143, 205, 230, 266, 271
Pomorze Bałtyckie 85/I – 392
Pomorze Gdańskie 85/I – 326, 85/III – 143
Pomorze Nadwiślańskie 85/I – 329
Poronin, pow. Nowy Targ 85/II – 235,
251
Portugalia 85/I – 475
Porządzie, pow. Pułtusk 85/II – 425, 496
Posłowice, pow. Kielce 85/II – 310
Potok, pow. Stopnica 85/III – 117
Powiśle, obszar 85/I – 325, 342, 357, 85/
II – 29, 522, 85/III – 143

Powsin, pow. Warszawa 85/II – 421
Poznań 85/I – 41, 49, 62, 64, 80, 81, 83,
88, 94, 95, 101, 102, 103, 116, 142, 171,
172, 173, 205, 208, 211, 214, 215, 217–
219, 221, 224, 227, 228, 319–322, 326,
328, 331, 332, 335, 337, 339, 340, 343,
352, 364, 368, 369, 386, 409–411, 413,
435, 479, 85/II – 10, 36, 66, 77, 100,
126, 174, 185, 190, 197, 199, 204, 368,
451–456, 458–460, 490, 548, 551, 574,
580, 608, 616, 620, 85/III – 19, 38, 40,
49, 51, 55, 66, 68, 83, 86, 98–100, 111,
112, 131–136, 138–140, 142–145, 149,
150, 174, 176, 227, 266–268, 273
poznański powiat 85/II – 451
Poznańskie Wielkie Księstwo, Poznańskie, Prowincja Poznańska 85/I – 26,
50, 51, 81, 82, 88, 105, 125, 160, 180,
202, 211, 212, 214, 215, 216, 219, 220,
225–227, 239, 300, 318–320, 324, 326,
332, 336, 338, 339, 342, 347, 348, 352,
355, 356, 376, 377, 390, 395, 398, 405,
408, 409, 411–416, 418, 433, 435, 469,
85/II – 68, 69, 119, 124, 125, 231–233,
236, 239, 253, 259, 260, 264–268, 270,
276, 284, 286, 288, 300, 304, 305, 310,
313, 314, 316, 318, 324, 326, 331, 333–
–336, 340, 345, 358, 368, 369, 375–377,
385, 386, 389, 392–394, 410, 415, 418,
421, 428, 431, 437, 450, 452–458, 460,
461, 465, 479, 480, 500, 529, 530, 532,
542, 543, 549, 552, 571, 572, 575, 579,
580, 582, 586, 592, 594, 605, 607, 608,
610, 613, 616, 617, 620, 85/III – 14, 17,
45, 55, 63, 72, 75, 82, 83, 87, 89, 112,
130–136, 138–140, 142, 143, 145, 146,
167, 174–180, 202, 214, 215, 230, 232,
233, 250, 252, 253, 255, 256, 265, 267,
272, 275, 282, 283
poznańskie województwo 85/II – 480
Praga, Czechy 85/I – 33, 70, 85, 85/III –
109, 111, 112

340

�Praga, część Warszawy 85/I – 58, 85/II – 98
Pregoła, Pregla, rzeka 85/I – 330
Preussen zob. Prusy
Prędocinek, pow. Radom 85/II – 421
Primorie, pol. Przymorze, region 85/I –
134, 85/II – 525, 85/III – 119
Procisne, pow. Lesko 85/I – 432, 85/II –
513, 85/III – 155, 156, 252, 274, 276
Proszowice, pow. Miechów 85/II – 467
Prowincja Poznańska zob. Poznańskie
Prusy 85/I – 18, 19, 22, 75, 82, 194, 196,
214, 227, 228, 239, 249, 85/II – 414,
437, 85/III – 227
Prusy polskie 85/I – 357
Prusy Południowe, Südpreuβen 85/I – 18
Prusy Wschodnie 85/I – 318, 324, 325,
331, 332, 326, 343, 85/II – 92, 418, 452,
85/III – 142, 145, 230
Prusy Zachodnie 85/I – 318, 324–326,
329–331, 85/II – 320, 418, 452, 471,
549, 85/III – 41, 142, 143, 145, 229
Pruszków, pow. Warszawa 85/III – 46,
115
Prut, dopływ Dunaju 85/II – 486
Przasnyskie 85/II – 603
Przeczyce, pow. Będzin 85/II – 52
Przedecz, pow. Włocławek 85/II – 438,
439
Przemęt, pow. Babimost 85/II – 231
przemyski powiat 85/I – 438, 85/II – 507
Przemyskie 85/I – 13, 61, 102, 155, 224,
421–423, 426, 431, 439, 476, 490, 491,
495, 497, 498, 500, 501, 85/II – 101,
138, 217, 233– 235, 248, 268, 306, 310,
325, 392, 393, 398, 404, 506–510, 512,
513, 530, 531, 560, 85/III – 8, 15, 18,
19, 29, 41, 62, 63, 87–89, 101, 105, 127,
155–157, 187, 200, 205, 217, 224, 236,
237, 240, 243, 244, 257, 268, 274–276,
282, 283
Przemyśl, miasto powiatowe 85/I – 251,
422, 437, 489, 497, 85/II – 507, 508,

85/III – 29, 127, 140, 154, 156, 239,
282
Przeworsk, pow. Łańcut 85/III – 127
Przysucha, pow. Opoczno 85/I – 17, 19–
23, 25, 33, 73, 89, 90, 344, 500, 505,
506, 85/II – 20, 79, 190, 85/III – 40, 86,
113, 128, 132, 221, 285, 286
Puchaczów, pow. Chełm 85/II – 242
Puck, miasto powiatowe 85/I – 324, 328,
85/III – 142, 144
Puławy, urzęd. Nowa Aleksandria, miasto powiatowe 85/I – 152, 85/II – 462,
463, 85/III – 114, 121, 122
Pułtusk, miasto powiatowe 85/II – 88,
104, 490, ryc. po s. 136, 623, 85/III –
124, 229
Pułtuskie 85/II – 603
Puszcza Kozienicka zob. Kozienicka Puszcza
Puszcza Zielona, Puszcza Kurpiowska 85/
II – 65, 497
Rabka, pow. Myślenice 85/I – 273, 85/II
– 339, 520
Racławice, pow. Miechów 85/I – 341,
85/II – 254
Radecznica, pow. Zamość 85/II – 465
Radom 85/I – 32, 90, 152, 227, 435, 436,
85/II – 79, 190, 365, 421–473, 85/III –
81, 99, 117, 118, 121, 122, 237
Radomsk, miasto powiatowe (dziś Radomsko) 85/I – 280, 85/II – 327, 482
radomska gubernia 85/I – 107
radomska gubernia 85/II – 406, 428, 471,
85/III – 114, 117
Radomskie 85/I – 32, 89, 90, 107, 152,
272, 461, 467, 468, 470, 85/II – 69, 82,
98, 104, 192, 226, 285, 286, 300, 306,
318, 335, 358, 364, 365, 368, 369, 376,
381, 406, 413, 421, 429, 430, 438, 461,
471–475, 501, 530, 572, 564, 572, 584,
604, 85/III – 72, 84, 87, 99, 114, 118,
341

�121, 122, 124, 182, 203, 215, 226, 229,
232, 233, 237, 238, 248, 249, 254, 255,
279, 283
Radomszczyzna 85/II – 474
Radoszki, pow. Sandomierz 85/II – 475
Radymno, pow. Jarosław 85/III – 127
radziejowski powiat 85/I – 196
Radziejów, pow. Nieszawa 85/II – 438
Radzymin, miasto powiatowe 85/I – 163,
217, 218, 85/II – 219, 307, 405, 423,
493– 495, 85/III – 132, 133, 226
Radzyń, miasto powiatowe 85/II – 391,
85/III – 226
Radzyńskie 85/II – 500
Rajgród, pow. Szczuczyn 85/II – 344
Rakoszyn, pow. Jędrzejów 85/II – 348
Rakowa, pow. Sambor 85/II – 509
Rapperswil, Rapperswyl, Szwajcaria 85/I
– 383, 38585/III – 149, 150
Rasztowska Wola, pow. Radzymin (dziś
Wola Rasztowska) 85/I – 217, 218,
85/II – 219, 307, 423, 493, 494, 521,
85/III – 132–135
Raszyn, pow. Warszawa 85/I – 121
Rataje, pow. Poznań 85/II – 454
Rawa, miasto powiatowe (dziś Rawa Mazowiecka) 85/III – 225
Rawicz, miasto powiatowe 85/I – 326, 85/
II – 276, 305, 418, 85/III – 143
Rdzuchów, pow. Opoczno 85/I – 89, 90
Redecz, pow. Włocławek 85/I – 152, 195,
85/II – 98, 414, 437, 85/III – 122, 123
Reinertz = Reinerz (dziś Duszniki Zdrój)
85/I – 366
Rembów, pow. Pińczów 85/II – 234, 422
Ren, rzeka 85/I – 386, 85/III – 149
Rigi, szczyt, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III
– 149
Rogoźno, pow. Oborniki 85/II – 442
Rohatyn, miasto powiatowe 85/II – 232
rohatyński powiat 85/I – 319
Ropczyce

Ropczyce, miasto powiatowe 85/II – 339,
535, 85/III – 127
Rosja, Rossija, Cesarstwo Rosyjskie, Wielkorosja 85/I – 19, 22, 35–37, 39, 50, 81,
109–111, 119, 163, 170, 190, 193, 231,
232, 236, 239, 322, 341, 398, 395, 397,
460, 85/II – 255, 575, 622
Rozalówka = Rozaliówka, pow. Wasylków
85/I – 165, 85/II – 563, 85/III – 246
Roztoki Dolina, dolina w Tatrach 85/I –
131, 85/III – 119
Rożan, pow. Maków 85/I – 72, 85/II –
226, 85/III – 113
Ruda Guzowska, pow. Błonie 85/III –
114, 115
Rudlice, pow. Wieluń 85/III – 113
Rusocice, pow. Kalisz 85/III – 113
Ruszkowo, pow. Nieszawa 85/I – 195, 199,
203, 206, 85/II – 414, 437, 440, 441,
443, 85/III – 128, 129, 130, 260, 261
Ruś 85/I – 50, 51, 61, 62, 157, 183, 222,
271, 290, 291, 418, 427, 437, 441, 442,
463, 464, 85/II – 12, 35, 77, 126, 128,
173, 184, 188, 201, 210, 225, 229, 294,
296, 427, 444, 489, 556, 559, 560, 569,
573, 593, 618, 622, 85/III – 177, 239
Ruś Biała zob. Białoruś
Ruś Chełmska 85/I – 492, 85/II – 500,
85/III – 44, 48, 247, 266, 276
Ruś Czarna 85/II – 518
Ruś Czerwona 85/I – 155, 179, 183, 251,
266, 379, 427, 489, 498, 85/II – 71,
232, 248, 308, 325, 340, 379, 506, 507,
512–515, 551, 617, 85/III – 23, 24, 29,
41, 71, 91, 92, 209, 237, 239–242, 244,
260, 267, 268, 274–276
Ruś Halicka 85/I – 464
Ruś Karpacka 85/I – 155, 379, 401, 426,
427, 85/II – 128, 248, 305, 325, 340,
485, 512, 514–516, 576, 601, 607, 615,
617, 85/III – 20, 31, 71, 180, 187, 208,
209, 241–244, 265, 269, 276

342

�Ruś Litewska 85/II – 518 .
Ruś Podlaska 85/II – 462, 500, 85/III – 48,
247, 276
Ruś Pokucia 85/II – 487
Ruś Węgierska 85/III – 241
Ryga, Łotwa 85/III – 109, 110
Ryki, pow. Garwolin 85/I – 42, 85/II – 496
Rymanów, pow. Sanok 85/I – 438, 439,
85/II – 513, 85/III – 156, 157, 252,
273–275
Rytwiany, pow. Sandomierz 85/II – 429,
85/III – 117
Rząska, pow. Kraków 85/II – 331
Rzeczpospolita Krakowska 85/I – 245
Rzeczpospolita zob. Polska
Rzeczyca, pow. Rawa 85/III – 115, 116
Rzeszowskie 85/II – 69, 219, 225, 307,
325, 340, 358, 360, 365, 390, 393, 394,
524, 85/III – 21, 71, 188, 207, 235, 237,
259, 268
Rzeszów, miasto powiatowe 85/I – 120,
484, 85/II –67, 428, 524, 85/III – 21,
28, 32, 56, 57, 63, 98, 127, 188, 221,
237, 285
Rzętków = Rzędków, pow. Łęczyca 85/
II – 477
Rzym, Włochy 85/I – 43, 59, 72, 84, 98,
122, 241
Saatz = Žatec, Czechy 85/III – 109
Salzburg, Austria 85/III – 150
Sambor, miasto powiatowe 85/I – 168,
85/II – 507, 85/III – 29, 126, 127, 239,
275
Samborskie 85/II – 506, 85/III – 92, 239
Samostrzałów, pow. Pińczów 85/II – 234,
422
San, dopływ Wisły 85/I – 422, 85/II –
516, 85/III – 252, 274, 276
sandecki obwód 85/II – 235
Sandeckie 85/III – 36, 237
Sandomiersczyzna 85/III – 43

sandomierski powiat 85/I – 100, 85/II –
428
Sandomierskie 85/I – 21, 49, 59, 149, 152,
156, 158–161, 163, 165, 167, 173, 175,
180, 185–192, 201, 203, 205, 295, 353,
384, 408, 416, 468, 85/II – 28, 29, 35,
45, 46, 48, 49, 51– 56, 59, 68, 96, 98,
107, 108, 110, 123, 128, 129, 175, 177,
190, 195, 206–208, 226, 261, 265, 266,
287, 288, 334, 375, 398, 399, 413, 427–
–431, 441, 451, 468, 471, 472, 501, 529,
531, 543, 544, 576, 578, 584, 586, 588,
590, 592, 594, 603, 609, 85/III – 9, 32,
56, 72, 81, 117, 167, 172, 173, 201, 213,
226, 232, 237, 238, 280, 285
sandomierskie województwo 85/I – 26,
85/II – 428, 471
Sandomierz, miasto powiatowe 85/I – 90,
157, 452, 493, 494, 85/II – 48, 207, 427,
429, 85/III – 81, 99, 117, 123, 237
sanocka ziemia 85/II – 513
sanocki powiat 85/I – 432, 85/II – 512
Sanockie 85/I – 154, 168, 421–423, 426,
427, 431, 434, 437–440, 85/II – 112,
217, 232, 234, 240, 248, 288, 307, 308,
310, 317, 325, 340, 358, 377, 379, 392–
–394, 419, 421, 436, 506–508, 512, 513,
85/III – 10, 16, 43, 44, 48, 71, 90, 91,
125, 127, 154–157, 208, 234, 237, 240,
241, 252, 273–276
Sanoczany, pow. Przemyśl 85/I – 438,
439, 85/II – 217, 234, 507, 509, 85/III
– 156, 252, 253
Sanok, miasto powiatowe 85/I – 112, 421,
437, 438, 85/II – 307, 507, 513,85/III –
29, 92, 156, 157, 239, 275
Sardynia 85/I – 111
Sawin, pow. Chełm 85/I – 496, 85/II –
238, 501, 503, 505
Sądecczyzna 85/II – 365, 85/III – 25, 26,
29, 42, 50, 93, 233, 284, 285
Sądeckie 85/II – 365
343

�Sądowa Wisznia, pow. Mościska 85/III –
127
Sejny, miasto powiatowe 85/II – 518,
85/III – 121
Serednica, pow. Lesko 85/II – 513, 85/III
– 239
Serock, pow. Pułtusk 85/II – 190, 85/III
– 227
Sewastopol (dziś de iure Ukraina) 85/I –
111
Sędziejowice, pow. Stopnica 85/II – 467
Sędzin, pow. Nieszawa 85/III – 131, 133
Sędziszów, pow. Ropczyce 85/III – 127
Siam zob. Syjam
Sichów, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/II –
467, 85/III – 118
Sieciechów, pow. Kozienice 85/II – 473
Siedlce, miasto powiatowe 85/III – 136, 226
siedlecka gubernia 85/II – 504, 85/III – 276
Siedliszcze, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II
– 463, 501, 85/III – 121, 122
Siekierczyn, Siekierzyn, pow. Horodenka
85/II – 130, 231, 422
Siekierki (Małe i Wielkie), pow. Środa
85/I – 82, 215, 412, 85/II – 415, 421,
451, 453–455, 85/III – 131, 132
Siekierzyn, zob. Siekierczyn
Siemiatycze, pow. Bielsk 85/II – 235, 499
Siennica, pow. Mińsk 85/II – 382
Sieradz 85/II – 481, 85/III – 231
sieradzka ziemia 85/II – 482, 618
sieradzki obwód 85/II – 480
Sieradzkie 85/I – 497, 85/II – 307, 308,
325, 379, 381, 393, 394, 458, 480, 482,
483, 85/III – 95, 207, 228, 232, 267, 268
sieradzkie województwo 85/II – 480, 482,
85/III – 231, 232
Sierakówek, pow. Gostynin 85/II – 479,
85/III – 114
Siewierz, pow. Będzin 85/II – 467, 85/III
– 115
Siklawa, wodospad w Tatrach 85/I – 131

Simno, pow. Kalwaria 85/III – 121
Skalbmierz = Skalmierz, Szkalmierz, pow.
Pińczów (dziś Skalbmierz) 85/I – 193,
446, 85/II – 467, 85/III – 115
Skała, pow. Olkusz 85/II – 254, 467,
85/III – 115
Skaryszew (daw. Skaryszów), pow. Radom 85/II – 472, 85/III – 117
Skawina, pow. Wieliczka 85/II – 353
Skierniewice, miasto powiatowe 85/I –
76, 85/III – 123
Skrzynno, pow. Opoczno 85/I – 89
Skrzyńsko, pow. Opoczno 85/I – 89
Skulsk, pow. Słupca 85/II – 482
Slawonia zob. Słowenia
Sławkowów, pow. Olkusz 85/II – 535
Słowacja 85/I – 83, 85, 86, 194, 85/II –
524, 526, 85/III – 124, 164, 210, 234,
242, 243, 276
Słowenia, Slawonia 85/I – 86, 129, 134,
135, 136, 138, 289, 85/II – 524, 525,
85/III – 258
Słowiańszczyzna 85/I – 48, 49, 143, 150,
494, 85/II – 36, 37, 40, 186, 188, 189,
325, 524, 525, 543, 559, 589, 613
Słowiańszczyzna południowa 85/I – 86,
136, 138, 288, 442, 443, 85/II – 321,
325, 326, 338, 525, 589, 85/III – 89,
169, 176, 190, 210, 258
Słowiańszczyzna wschodnia 85/II – 618
Słowiańszczyzna zachodnia 85/II – 526
Słupca, miasto powiatowe 85/I – 497
Słupia Nadbrzeżna, pow. Opatów 85/II –
502, 85/III – 92
Słupia Nowa, pow. Opatów 85/II – 472, 473
Służew, pow. Warszawa 85/II – 24
Służewo, pow. Nieszawa 85/II – 98, 414,
437, 85/III – 122, 123
Smogorzewo, bł. Smagurzewo pow. Szubin 85/II – 124
Sobieska Wola, pow. Krasnystaw 85/I –
152, 85/II – 463, 85/III – 121, 122

344

�Sobków, pow. Jędrzejów 85/II – 468, 469
Sobótka, pow. Opatów 85/II – 475
Sokołów Podlaski, Sokołów, miasto powiatowe 85/II – 494, 495
Sokół, pow. Garwolin 85/II – 407
Sokółka, pow. Sejny 85/II – 346
Solec, pow. Stopnica 85/I – 18, 107, 85/II
– 467, 85/III – 117, 118
Solina, pow. Lesko 85/II – 232, 513, 85/III
– 252, 274, 275
Sompolno, pow. Koło 85/II – 438, 439
Sopot, niem. Zoppot, pow. Wejherowo
85/I – 328, 331, 336, 85/II – 523, 85/III
– 142, 144
Sosnowiec-Maczki, zob. Maczki
Sójki, pow. Kutno 85/III – 114
Spisz, region 85/I – 83, 85/III – 26, 31, 35,
36, 233
Spławie, pow. Poznań 85/II – 454
Stambuł, Turcja 85/II – 140
stanisławowski cyrkuł 85/II – 485
stanisławowski obwód 85/II – 514
Stanisławów, miasto powiatowe 85/I –
378, 85/II – 514, 551, 85/III – 145, 147,
241, 275
Stany Zjednoczone, USA 85/II – 38, 85/
III – 46
Stany Zjednoczone Rio de La Plata = Zjednoczone Prowincje La Platy 85/III –
189
Stare Bojanowo zob. Bojanowo
Staszów, pow. Sandomierz 85/II – 429,
85/III – 117, 123, 124
Stawiszyn, pow. Kalisz 85/I – 73, 85/III – 114
Stawy Gąsienicowe, Tatry 85/II – 113,
85/III – 119
Sterdyń, pow. Sokołów 85/II – 417, 494,
495, 85/III – 118
Stęszew, pow. Poznań 85/II – 616
Stężyca, pow. Garwoli 85/II – 496
Stopnica, miasto powiatowe 85/II – 467,
85/III – 115, 117, 118, 236

stopnicki powiat 85/III – 118
Stopnickie 85/I – 445, 85/II – 466, 611
Strachówka, pow. Radzymin 85/II – 405
Strasburg, Francja 85/I – 385, 85/III –
149, 150
Strelitz, Niemcy (dziś Neustrelitz) 85/I –
17
Stryj, dopływ Dniestru 85/I – 178, 85/II
– 514
Stryj, miasto powiatowe 85/II – 507, 85/
III – 241
Stryjskie 85/II – 485, 506, 514
Strzelbiska ? 85/II – 232
Strzelno, miasto powiatowe 85/II – 442
Stulno, pow. Włodawa 85/II – 228, 229
Sudety, pasmo górskie 85/III – 112
Südpreuβen zob. Prusy Południowe
Suków, pow. Kielce 85/II – 339, 469
Sulmierzyce, pow. Odolanów 85/II – 457
Sumatra 85/II – 607
suwalska gubernia 85/III – 121
Suwalszczyzna 85/II – 102
Suwałki, miasto powiatowe 85/I – 151,
182, 85/II – 425, 497, 498, 85/III – 120,
228
Syberia, Sybir 85/I – 51, 104, 111, 169,
231, 85/II – 227, 85/III – 95
Syjam, niem. Siam (dziś Tajlandia) 85/II
– 461, 558
Szafarnia, pow. Ostrołęka 85/II – 406
Szaflary, pow. Nowy Targ 85/I – 133
Szamocin, pow. Chodzież 85/II – 608
szamotulski powiat 85/II – 451, 458
Szamotuły, miasto powiatowe 85/II –
314, 331,
Szczakowa, pow. Chrzanów 85/III – 155
Szczawnica, pow. Nowy Targ 85/I – 107,
130, 133, 168, 85/II – 235, 368, 519,
85/III – 100, 119, 126
Szczytno, miasto powiatowe 85/II – 376
Szewna, pow. Opatów 85/II – 226
Szkalmierz zob. Skalmierz
345

�Szkocja 85/II – 604
Szlachtowa, pow. Nowy Targ 85/II – 235
85/III – 252, 275, 276
Szląsk zob. Śląsk
Szląsk zob. Śląsk
szląska ziemia zob. śląska ziemia
Szmigiel, Śmigiel, pow. Kościan (dziś
Śmigiel) 85/I – 326, 85/II – 231, 418,
452, 85/III – 143
Szołdry, pow. Śrem 85/I – 225
sztumski powiat 85/I – 329, 330
Sztynort, pow. Węgobork 85/III – 281
szubiński powiat 85/II – 124, 451
Szwajcaria 85/II – 604
Szyce, Szyce Duchowne, pow. Olkusz
85/I – 249, 85/II – 467, 85/III – 116
Szydłowiec, pow. Końskie 85/II – 226,
430
Szydłów, pow. Stopnica 85/II – 467, 85/III
– 115
Ścianka, pow. Buczacz 85/II – 231, 422
Śląsk, Szląsk 85/I – 156, 167, 218, 278,
296, 444, 85/II – 65, 217, 219, 225, 307,
320, 345, 408, 409, 423, 467, 471, 480,
521, 522, 580, 604, 85/III – 19, 20, 22,
23, 58, 63, 113, 133, 156, 157, 188, 206,
233
Śląsk austriacki 85/I – 180, 445, 85/III –
64, 233
Śląsk Cieszyński 85/I – 437, 445, 85/II –
85/II 522, 85/III – 156
Śląsk Dolny 85/II – 91, 522
Śląsk Górny, Górny Szląsk, Oberschleisien 85/I – 167, 218, 239, 484, 85/II
– 24, 522, 85/III – 19, 20, 21, 22, 23, 32,
71, 171, 188, 233
Śląsk pruski, Szląsk pruski 85/I – 180,
85/II – 409, 85/III – 64, 233
śląska ziemia 85/III – 156
Ślesin, pow. Konin 85/II – 481, 85/III – 95
Śmigiel zob. Szmigiel

śniatyński powiat 85/I – 396
średzki powiat 85/I – 82, 215, 220, 321,
85/II – 415, 451, 457
śremski powiat 85/II – 451
Środa, miasto powiatowe (dziś Środa
Wielkopolska) 85/II – 305, 85/III –
134
Świecie, miasto powiatowe 85/I – 327,
356, 85/III – 142
Świerze, bł. Świerzów
Świerże, Świerże Górne, daw. Świerzów,
pow. Kozienice 85/I – 153, 85/II – 472,
85/III – 122
Święty Krzyż, część Słupi Nowej z Łysą
Górą 85/II – 472, 85/III – 115
Targoszyce, pow. Krotoszyn 85/I – 320, 322,
412, 85/II – 415, 452, 454, 85/III – 139
Tarłów, pow. Iłża 85/II – 475
Tarnawa, pow. Krasnystaw 85/I – 182,
85/II – 464, 85/III – 275
Tarnobrzeg, miasto powiatowe 85/II –
429
tarnobrzeski powiat 85/I – 245
Tarnogóra, pow. Krasnystaw 85/I – 152,
85/II – 463, 85/III – 121, 122
Tarnopol, miasto powiatowe 85/II – 551,
85/III – 241
Tarnowo zob. Tarnów, pow. Chełm
Tarnowska Wólka = Tarnowska Wola,
pow. Chełm 85/II – 503
Tarnowskie 85/II – 69, 219, 307, 325, 340,
358, 360, 365, 390, 393, 394, 524, 85/III
– 21, 71, 188, 207, 235, 237, 259, 268
Tarnów, miasto powiatowe 85/I – 32,
484, 85/II – 80, 342, 428, 524, 85/III
–20, 21, 28, 32, 63, 127, 188, 237, 251
Tarnów, Tarnowo, pow. Chełm 85/I –
222–224, 485, 496, 85/II – 80, 131,
217, 220, 238, 246, 425, 428, 465, 495,
501–503, 524, 85/III – 130, 132, 134,
135, 137, 267

346

�Tatry, lud. Krępak, pasmo górskie 85/I – 83,
129–133, 153, 180, 248–250, 429, 85/II
– 113, 126, 411, 446, 519, 607, 85/III
– 82, 100, 106, 119, 120, 124, 126, 127
Tczew, miasto powiatowe 85/I – 328
Telkwice, pow. Sztum 85/I – 329, 330, 85/
II – 217, 85/III – 142, 144
Teplice, Czechy 85/III – 109
Teresin, pow. Lublin 85/II – 502, 85/III – 92
Terespol, pow. Biała, 85/II – 391, 504
Terespol, pow. Świecie 85/I – 327, 336,
85/III – 142–144
Tobolsk, Rosja 85/I – 104
Tomaszowice, pow. Kraków 85/I – 246,
247, 250, 296, 297, 434, 85/II – 129,
236, 256, 381, 422, 445, 446
Tomaszów, miasto powiatowe (dziś Tomaszów Lubelski) 85/II – 240
Toruń, miasto powiatowe 85/I – 18, 326,
327, 331, 335, 356, 38385/II – 66, 440,
523, 624, ryc. po s. 624, 85/III – 59,
142, 143, 145, 229
toruńska ziemia 85/II – 522
toruński powiat 85/II – 377
Trenczyn, Słowacja 85/I – 85, 250, 85/
II – 356
Tretki, pow. Kutno 85/II – 190, 403, 85/
III – 110, 111, 114
Triest, Włochy 85/I – 129, 130, 134, 258,
85/II – 525, 526, 85/III – 119, 120
Trocadero, Paryż 85/III – 150
Trzebcz, pow. Chełmno 85/I – 327, 85/
III – 143
Trzebinia, pow. Chrzanów 85/II – 381
Trzemeszno, pow. Mogilno 85/I – 328,
85/II – 442
Tucholszczyzna 85/I – 327, 85/II – 522,
85/III – 142, 143
Tuchowicz, pow. Łuków 85/II – 495,
85/III – 130, 132, 134
Tuliczów, pow. Kowel 85/I – 165, 166,
85/II – 415, 85/III – 125

Turcja 85/I – 111, 460
Turobin, pow. Krasnystaw 85/II – 333
Turyczany, pow. Włodzimierz 85/II –
415, 85/III – 125
Turzno, pow. Toruń 85/I – 327, 85/II –
407, 85/III – 142, 143
Tykocin, pow. Wysokie Mazowieckie 85/I
– 228, 85/II – 498, 619, 85/III – 228
Tylice, pow. Toruń 85/I – 326, 327, 85/II
– 407, 85/III – 142, 143
Tylża, miasto powiatowe, Litwa 85/I – 19
Tyniec, pow. Wieliczka 85/I – 250, 424, 425
Ubinie, pow. Kamionka (Bużanska = Strumiłowa) 85/II – 379, 85/III – 240, 241
Uhnin, pow. Włodawa 85/II – 229
Ukraina, Ukraine 85/I – 164, 179, 397,
444, 85/II – 10, 102, 103, 124, 218, 281,
431, 489, 539, 85/III – 25, 70, 86, 92,
245, 257
Ukraina zachodnia 85/II – 13, 455, 551
Uniż, pow. Buczacz 85/I – 281
Urszulin, pow. Lublin 85/I – 223
Uruguaj =Urugwaj 85/III – 189
USA zob. Stany Zjednoczone
Ustroń, pow. Bielsk 85/I – 437, 85/III – 156
Ustrzyki = Ustrzyki Dolne, pow. Lesko
85/I – 422, 432, 85/II – 513, 85/III –
154–156, 252, 274, 275
Uście, pow. Olhopol 85/II – 131
Varsovie zob. Warszawa
Vietmannsdorf, Niemcy (dziś część mias­
ta Templin) 85/I – 17
Wadowice, miasto powiatowe 85/I – 281,
85/III – 234
Wagram, Austria 85/I – 19
Walichnowy, pow. Wieluń 85/II – 623,
ryc. po s. 624
Waplewo, pow. Sztum 85/I – 329, 330,
85/III – 142, 144, 230
347

�Warbende, Niemcy 85/I – 17
Warmia 85/I – 324, 331, 332, 343, 85/III
– 58, 59, 229
Warszawa
Warszawa, Varsovie, Warschau 85/I – 14,
17–23, 25, 27, 28, 33–36, 38–44, 47, 48,
51–55, 57–62, 64, 69, 72–84, 86, 87, 97,
99–102, 104, 105, 107, 109–114, 117,
118, 120, 124, 126, 130, 132 –134, 137,
138, 141, 142, 148, 149, 152, 154, 158,
161–168, 172, 182, 184, 190–199, 202,
203, 207, 213–215, 217, 218, 222–224,
228, 229, 231, 233–239, 244, 250, 252,
253, 257–259, 288, 293, 297, 309–317,
322, 323, 341, 354, 356, 358, 365, 371,
372, 374, 375, 382, 383, 386, 389, 392,
398, 403, 405, 409, 419–421, 423, 428,
429, 434, 436, 452, 462, 470, 471, 474,
479, 480, 492, 494, 500, 501, 85/II – 10,
12, 20, 21, 23, 24, 26, 29, 30, 56, 75, 76,
79, 80, 81, 98, 102, 103, 137, 138, 140,
141, 142, 143, 148, 150, 153, 154, 155,
161, 162, 165, 183, 185, 188, 190, 193,
196, 199, 205, 216, 218, 229, 234, 254,
307, 324, 327, 352, 357, 399– 402, 406,
407, 413–415, 426, 429, 439, 442, 445,
450, 473, 474, 476, 480, 483, 489, 490,
492, 527, 540, 549, 563, 571, 588, 610,
85/III – 9–11, 40, 46, 51, 53–56, 63,
65, 77, 84, 86, 98, 105, 107, 109–113,
115, 118, 120, 122–126, 130, 131, 133,
136–139, 141, 147, 153, 175, 221, 222,
224, 225, 245, 246, 257, 262–264, 266–
–268, 270, 282, 283
Warszawskie 85/I – 32, 171, 85/II – 357
Warszawskie Księstwo, Wielkie Księstwo
Warszawskie, Księstwo 85/I – 19, 22,
27
Warta, dopływ Odry 85/I – 497
wasilkowski powiat 85/I – 165
Waśniów, pow. Opatów 85/II – 475
Waterloo, Belgia 85/I – 22

Wawel, wzgórze 85/I – 241, 242, 250, 259,
424, 453, 85/II – 447, 85/III – 47, 124
wągrowiecki powiat 85/II – 415, 451
Wąsew = Wąsewo, pow. Ostrów Mazowiecka 85/II – 226
Weimar, Niemcy 85/III – 150
Wejherowo, miasto powiatowe 85/I –
324, 328, 336, 85/III – 142, 144
Wenecja, Włochy 85/I – 129, 130, 134,
85/II – 525, 85/III – 119, 120
Wersal, Francja 85/III – 150
Węgorzewo = Węgobork, miasto powiatowe 85/I – 333, 334, 85/III – 281
Węgry 85/I – 153, 240, 85/III – 83, 124,
125, 190
Wiedeń, Austria 85/I – 76, 85, 129–131,
134, 137, 141, 142, 154, 212, 246, 258,
263, 309, 318, 323, 324, 344, 359, 381,
385, 407, 421, 424, 442, 453, 457, 465,
85/II – 11, 15, 28, 30, 128, 280, 357,
411, 525, 548, 556, 576, 85/III – 119,
120, 140, 141, 148–150, 155, 167, 190,
281
Wieleń, pow. Czarnków 85/I – 225, 85/III
– 133–136
wielicki powiat 85/I – 250, 297, 85/II –
445
Wieliczka, miasto powiatowe 85/I – 296,
85/II – 353
Wielka Brytania 85/II – 577
Wielki Kac [Kack] zob. Kac
Wielkie Księstwo Krakowskie zob. Krakowskie Wielkie Księstwo
Wielkie Księstwo Litewskie zob. Litwa
Wielkie Księstwo Poznańskie zob. Poznańskie
Wielkie Księstwo Warszawskie zob.
Warszawskie Księstwo
Wielkopolska 85/I – 62, 81, 106, 109,
112, 156, 157, 180, 196, 202, 214,
215, 219, 220, 224–227, 278, 284, 318,
320, 332, 325, 326, 331, 335, 338–340,

348

�348–350, 352, 353, 355–357, 387, 390,
395, 408––413, 412–414, 417, 463,
466, 85/II – 44, 51, 54, 67, 80, 126,
163, 190, 216, 217, 266, 273, 288, 304,
319, 333, 341, 375, 376, 392, 405, 409,
415, 418, 419, 421, 427, 438, 450–453,
458, 459, 480, 490, 520, 529, 579, 580,
610, 620, 621, 85/III – 17, 34, 46, 83,
84, 134, 136, 140, 232, 238, 254, 265,
274, 275, 282
Wielkopolska południowa 85/I – 326
Wielkorosja zob. Rosja
Wielobycz, pow. Krasnystaw 85/I – 440,
85/II – 340, 85/III – 181
Wieluń, miasto powiatowe 85/I – 280,
85/II – 451, 481, 85/III – 231
wieluńska ziemia 85/II – 480
wieluński obwód 85/II – 480
Wiesbaden, Niemcy 85/I – 386, 85/III –
149, 150
Więcławice, pow. Włocławek (dziś Więsławice)85/II – 414, 441
Wilanów = Willanów, pow. Warszawa
85/I – 44, 48, 57, 478, 85/II – 75, 76,
98, 184, 190, 402, 85/III – 110, 122,
129
Wilczyce, pow. Sandomierz 85/II – 475
Wileńszczyzna 85/II – 518
Wilno, Litwa 85/I – 36, 51, 80, 133, 142,
390, 85/II – 26, 431, 568, 85/III – 109,
110, 245
Windawa, Łotwa 85/III – 109, 110
Wisła, pow. Bielsk 85/I – 437, 85/II – 522,
85/III – 156
Wisła, rzeka 85/I – 18, 139, 196, 249, 250,
296, 424, 85/II – 437, 445, 490, 516,
606, 612, 85/III – 58, 118, 122, 156
Wiślica, pow. Pińczów 85/II – 467, 85/III
– 115, 117
Witebsk (dziś Białoruś) 85/III – 248
Włochy 85/I – 43, 75, 81, 98, 174, 213,
239, 85/II – 150

Włocławek, miasto powiatowe 85/II –
442, 552, 85/III – 129
włocławski powiat 85/I – 196, 85/II –
437, 438
Włodawa, miasto powiatowe 85/II – 131,
229, 85/III – 136
włodawski powiat 85/II – 500
Włosty Olszanka, pow. Wysokie Mazowieckie 85/II – 360
Włoszakowice, pow. Wschowa 85/II –
456, 457, 85/III – 272
Wojciechowice, pow. Opatów 85/II – 226
Wola Cygowska zob. Cygowska Wola
Wola Cygowska zob. Cygowska Wola
Wola Gałęzowska, pow. Lublin 85/I –
152, 85/II – 463, 85/III – 121, 122
Wola Justowska, pow. Kraków 85/I – 457
Wola Rasztowska zob. Rasztowska Wola
Wola Sobieska zob. Sobieska Wola
Wola, przedmieście Warszawy 85/I – 34,
40, 162
Woldegk, Niemcy 85/I – 17, 23
Wolsztyn, pow. Babimost 85/II – 126
Wołtuszowa, pow. Sanok 85/III – 252,
274
Wołyń 85/I – 149, 163–167, 218, 329, 397,
85/II – 39, 103, 131, 132, 218, 227, 248,
306, 308, 340, 414, 415, 509, 510, 563,
572, 85/III – 20, 26–28, 32–34, 39, 44,
48, 63, 76, 86, 90, 91, 92, 101, 125, 126,
179, 188, 200, 205, 217, 224, 241–243,
246–248, 257, 278, 279, 282
Wołyń zachodni 85/III – 64
wołyńska gubernia 85/III – 125
Wołyńskie Polesie zob. Polesie wołyńskie
Worskła, dopływ Dniepru 85/I – 83
Wólka Tarnowska zob. Tarnowska Wólka (Wola)
Wrocław, niem. Breslau 85/I – 33, 70,
356, 386, 444, 85/II – 138, 153, 372,
409, 85/III – 30, 38, 53, 57, 61, 66, 68,
349

�97, 109, 112, 148, 149, 171, 175, 221,
222, 225, 254, 266
Wronczyn, pow. Kościan 85/II – 457, 616,
85/III – 255
wrzesiński powiat 85/I – 321, 85/II – 451
Wschowa, miasto powiatowe 85/II – 231
wschowska ziemia 85/II – 480
wschowski powiat 85/I – 339, 85/II –
451, 457
Wyrzysk, miasto powiatowe 85/II – 608
wyrzyski powiat 85/II – 451
Wysoce, pow. Ostrołęka (dziś Wysocze)
85/I – 72, 85/II – 92, 118, 216, 226,
229, 405, 85/III – 85, 113
Wysoce = Wysock, pow. Włodzimierz
85/I – 165, 85/III – 125
Wysokie Mazowieckie, miasto powiatowe 85/II – 360
Wyszatyce, pow. Przemyśl 85/I – 251,
85/II – 392, 509
wyszkowski powiat 85/I – 60, 85/II – 425
Wyszków, pow. Pułtusk 85/I – 72, 119,
85/II – 405, 493, 496 Wyszków 85/III
– 113
Wzdów, pow. Brzozów 85/I – 438, 439,
85/II – 307, 379, 507, 513, 85/III – 156,
157, 252, 273, 274, 276
Zabłudów, pow. Białystok 85/I – 38
zadniestrska okolica = Zadniestrze 85/I –
178, 85/II – 514
Zadwórze, pow. Przemyślany 85/I – 153,
155, 221, 245, 251, 319, 380, 85/II –
217, 308, 507, 514, 85/III – 124–126,
132, 133, 147, 148, 152, 240, 241, 280
Zagórze, pow. Chrzanów 85/I – 249, 85/
II – 339, 469
Zagrzeb, Chorwacja 85/I – 129, 134, 137,
248, 258, 85/II – 525, 85/III – 119
Zakopane, pow. Nowy Targ 85/I – 107,
130, 131, 133, 248, 46, 85/II – 129, 130,
234, 235, 251, 85/III – 100, 119, 120, 154

Zakrzewko, pow. Toruń 85/I – 326, 338,
339, 85/II – 217, 623, 624, ryc. po s. 624,
85/III – 142, 143
Zakrzewo, pow. Gniezno 85/I – 335
Zaleszany, pow. Tarnobrzeg 85/I – 245,
252
zaleszczycki powiat 85/I – 396, 85/III – 151
Zambrów, pow. Łomża 85/II – 234
zamojski powiat 85/I – 182
Zamość, miasto powiatowe 85/I – 81, 82,
85/II – 465, 85/III – 82, 238
Zawiercie, pow. Będzin 85/II – 52
Zawiśle, obszar 85/II – 261
Zawoja, pow. Myślenice 85/II – 129
Ząbkowice, pow. Będzin 85/II – 467,
85/III – 116
Zbąszyń, pow. Międzyrzecz 85/II – 126
Zbereże, błędnie Zbercz, pow. Włodawa
85/II – 228
Zbiersk, pow. Kalisz 85/I – 73, 85/III –
113, 114
Zdziechowice, pow. Środa 85/II – 457
Zegrze, pow. Pułtusk 85/II – 429
Zegrzynek, pow. Pułtusk 85/III – 124
Zgorzelec = Zgorzelice, miasto powiatowe 85/I – 85
Zielonki, pow. Kraków 85/II – 381
ziemia dobrzyńska zob. dobrzyńska ziemia
Złaków, Złaków Kościelny, pow. Łowicz
85/II – 79, 421
złoczowski powiat 85/III – 240
Złoczowskie 85/II – 506, 514, 85/III – 240
Złoczów, miasto powiatowe 85/II – 507,
85/III – 240
Złotopolice, pow. Płońsk 85/II – 219,
85/III – 127, 128
Zopot zob. Sopot
Zurych, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –
148–150
Zwiahel, pow. Borszczów 85/III – 246
Związek Radziecki, ZSRR 85/III – 58

350

�Zwierzyniec, pow. Kraków 85/II – 369
Zwierzyniec, pow. Zamość 85/I – 182,
85/II – 464
Zyrzyn zob. Żyrzyn
Źrenica, pow. Środa 85/I – 321
Żabie, pow. Kossów 85/I – 281, 285, 378,
379, 387, 395, 85/II – 217, 305, 419,
486, 85/III – 145, 147, 148, 244, 269
Żbików, pow. Warszawa 85/I – 98
Żmudź 85/II – 518, 85/III – 249
Żnin, miasto powiatowe 85/II – 442
Żółkiew, miasto powiatowe 85/II – 507,
85/III – 240

Żółkiewka, pow. Krasnystaw 85/I – 182,
85/II – 464, 465
Żółkiewskie 85/II – 506, 514
Żuków, pow. Horodenka 85/II – 129, 422
Żuławy 85/II – 522
Żychlin, pow. Kutno 85/I – 118, pow. Kutno 85/II – 79, 190
Żyrzyn 85/II – 462, 463
Żyrzyn, Zyrzyn, pow. Puławy 85/I – 380,
Zyrzyn 85/III – 114
Żytomierz, miasto powiatowe 85/I – 124,
165–167, 85/II – 67, 95, 415, 509,
85/III – 27, 92, 125, 126, 246
Żywiec, miasto powiatowe 85/II – 368
Żywieckie 85/II – 67

�ISBN 978-83-95-9125-9-7

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="14">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154178">
                  <text>Oskar Kolberg.  Dzieła wszystkie </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154179">
                  <text>etnografia ; kultura tradycyjna ; folklor ;</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154180">
                  <text>Kolberg, Oskar (1916-1890)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154181">
                  <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154182">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154183">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154184">
                  <text>książka </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154209">
                <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
&#13;
��OSKAR KOLBERG&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
TOM 85/III&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa&#13;
&#13;
OSKAR KOLBERG&#13;
CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
Część III&#13;
&#13;
SPUŚCIZNA RĘKOPIŚMIENNA.&#13;
KALENDARIUM PODRÓŻY.&#13;
BIBLIOGRAFIA&#13;
&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
Rada Naukowa&#13;
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący&#13;
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,&#13;
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska&#13;
&#13;
Recenzenci&#13;
dr hab. Anna Engelking, prof. IS PAN&#13;
dr Katarzyna Ceklarz&#13;
&#13;
Skład i łamanie&#13;
Jacek Grześkowiak&#13;
&#13;
Wydano ze środków Ministra Edukacji i Nauki&#13;
&#13;
ISBN 978-83-95-9125-9-7&#13;
&#13;
Druk i oprawa&#13;
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka&#13;
&#13;
�Spis treści&#13;
&#13;
Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.&#13;
Jej dzieje, edycje i stan obecny&#13;
s. 7&#13;
Elżbieta Millerowa&#13;
&#13;
Kalendarium podróży Oskara Kolberga&#13;
s. 103&#13;
Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Bibliografia prac Oskara Kolberga&#13;
s. 159&#13;
Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Wykaz tek Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych zespołów&#13;
jego rękopisów&#13;
s. 221&#13;
&#13;
Indeks osób&#13;
s. 287&#13;
&#13;
Indeks geograficzny&#13;
s. 321&#13;
&#13;
��Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.&#13;
Jej dzieje, edycje i stan obecny&#13;
&#13;
Testament Kolberga i wiążące się z nim działania Izydora Kopernickiego, s. 8&#13;
– Prace nad edycją rękopisów Kolberga w latach 1891–1914, s. 18 – Działania Komisji Etnograficznej PAU do roku 1939, s. 35 – Stan archiwum Kolberga po roku 1939, s. 45 – Prace nad wydaniem Dzieł wszystkich Kolberga,&#13;
s. 58 – Ogólna charakterystyka obecnego stanu spuścizny rękopiśmiennej&#13;
Kolberga, s. 80&#13;
&#13;
Rękopisy Oskara Kolberga opublikowane w monografiach wydanych&#13;
w ramach Dzieł wszystkich oraz wcześniej w drukowanych przez niego&#13;
w XIX wieku tomach Ludu i Obrazów etnograficznych są charakteryzowane we wstępach do tomów, w których je wykorzystano (T. 39–69) oraz&#13;
w suplementach (T. 70–84). Tu, w tomie zamykającym Dzieła wszystkie&#13;
i prezentującym dokonania Kolberga, należy te szczegółowe charakterystyki&#13;
zrekapitulować i uzupełnić, wskazując czytelnikom uwarunkowania, które miały decydujące znaczenie dla obecnego stanu źródeł zgromadzonych&#13;
przez Kolberga i ich wydania w Dziełach wszystkich. Opisać zatem trzeba&#13;
działania zmierzające do udostępnienia jego spuścizny w latach 1890–1961&#13;
i wydarzenia, które miały wpływ na stan rękopisów, oraz scharakteryzować obecny zasób archiwum Kolberga mający zasadnicze znaczenie dla&#13;
ostatecznego kształtu Dzieł wszystkich. Zebrane niżej informacje dotyczące tych zagadnień są wynikiem analizy dokumentacji zawartej przede&#13;
wszystkim w wydawnictwach Polskiej Akademii Umiejętności, Polskiej&#13;
Akademii Nauk, Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Redakcji Dzieł&#13;
Wszystkich O. Kolberga oraz w niedrukowanych archiwaliach tych instytucji. Dokumentacja ta pozwoliła w pewnej mierze zapoznać się z ponad stuletnimi dziejami spuścizny Kolberga, historią opracowywania jej do druku&#13;
i stosowanymi w tym czasie zasadami wydawania źródeł zgromadzonych&#13;
przez tego muzyka, folklorystę i etnografa. Wskazała też, jakim zmianom&#13;
7&#13;
&#13;
�podlegało jego archiwum. Prezentowane opracowanie to w dużym stopniu&#13;
także wynik wielostronnej i wieloletniej analizy rękopisów Kolberga wykonanej przez zespół pracujący od 1963 r. nad ich inwentaryzacją oraz nad&#13;
przygotowaniem do druku kolejnych tomów jego Dzieł wszystkich.&#13;
Testament Oskara Kolberga i wiążące się z nim&#13;
działania Izydora Kopernickiego&#13;
Ostatnie lata życia Oskara Kolberga wypełniała coraz bardziej dojmująca troska o opublikowanie dokumentacji kultury ludowej zgromadzonej&#13;
przez niego w ciągu wieloletnich badań. Już w 1882 r. w liście do Zygmunta&#13;
Glogera pisał:&#13;
Materiał tak liczny, który w ciągu lat tylu zdobyłem, wymaga bezustannego&#13;
przeglądu, obróbki i ślęczenia, ażeby się istotnie kiedyś mógł badaczom na&#13;
cośkolwiek przydać. Co będę mógł za życia mego odrobić, to odrobię, resztę&#13;
szpargałów pozostawię Akad[emii] Um[iejętności], wierząc, że zużytkować go&#13;
naukowo potrafi.1&#13;
&#13;
Przygotowywał wtedy do druku rocznie dwa, a nawet trzy tomy Ludu&#13;
i Obrazów etnograficznych, przeprowadzał ich korekty, ciągle zabiegał&#13;
o pieniądze na druk i porządkował swe materiały, jednak był w pełni świadomy, że sam nie zdąży już wydać planowanych tomów. W czerwcu 1890 r.&#13;
miał jeszcze w ręku pierwszą część Chełmskiego i korekty dwu początkowych arkuszy Przemyskiego, ale obie te monografie dokończył już kto inny.&#13;
W testamencie sporządzonym 3 czerwca 1890 r. przekazał w ręce Izydora&#13;
Kopernickiego wszystkie uprawnienia do dysponowania zgromadzonymi&#13;
zbiorami etnograficznymi:&#13;
Książki, rękopisma w tekach, rysunki, nuty itp. materiały oddaję do dyspozycji&#13;
memu przyjacielowi, dr Izydorowi Kopernickiemu. Odda on Akademii, co za&#13;
stosowne uzna. Co do wydawnictwa pod swoją opieką i kierunkiem porozumie&#13;
się z Akademią Umiejętności i z Kasą Mianowskiego, a nikt dr. Izydora Kopernickiego pod tym względem krępować ani kontrolować nie ma prawa2.&#13;
1 Brulion&#13;
&#13;
listu do Z. Glogera z 10 IX 1882 r., Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 694.&#13;
2 Odpis testamentu ręką I. Kopernickiego z notą: „Dla W. Pani Kar. Wąsowskiej z oryginału&#13;
najwierniej przepisane przez dr I. Kopern.” Odpis ten znajduje się w Bibliotece Narodowej&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
�Dokładnego stanu spuścizny wymienionej w tej części testamentu nie&#13;
znamy, jednak w świetle dostępnych dziś źródeł możemy mieć pewność, że&#13;
była ona do pewnego stopnia rozproszona już za życia Kolberga, a potem&#13;
ulegała dalszym podziałom.&#13;
W roku 1871 Kolberg, zachęcony obietnicą dotacji ze strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i zaproszony przez Józefa Konopkę,&#13;
przeniósł się z Warszawy w okolice Krakowa. Wyjeżdżając, zabrał – jak&#13;
sądzić można – wszystkie materiały zgromadzone do Ludu, zabrał też&#13;
zapewne książki potrzebne do dalszej pracy oraz druki i rękopisy wybranych własnych kompozycji i utwory innych muzyków. Ale w Warszawie,&#13;
poza jego fortepianem, zostały inne nuty i książki oraz większość egzemplarzy wydanych czterech tomów Ludu. Książki i nuty przechowywane&#13;
były w firmie wydawniczej Gebethner i Wolff, nuty także u jednego&#13;
z przyjaciół, Władysława Wierzbowskiego1 , a w drukarni J. Jaworskiego pozostały tomy Ludu wydawane nakładem autora w latach 1857–&#13;
–1869, tj. Pieśni ludu polskiego, Sandomierskie i Kujawy. Pieczę nad&#13;
majątkiem pozostawionym w Warszawie sprawował Wilhelm, starszy&#13;
brat Oskara. W roku 1877, po śmierci Wilhelma, Oskar pisał do Gustawa&#13;
Gebethnera:&#13;
Co do papierów, nut i książek moich pozostawionych u Panów przy moim odjeździe z Warszawy, to istotnie postanowienia jeszcze żadnego względem nich&#13;
dotąd powziąć nie mogłem2.&#13;
&#13;
U Gustawa Gebethnera, księgarza i wydawcy, znajdowały się wtedy&#13;
także egzemplarze trzech monografii odzyskane z drukarni Jaworskiego przez Wilhelma. Te tomy Oskar sprowadzał do Krakowa w miarę&#13;
(sygn. II 6487), przytoczony jest w cz. I tomu Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło (DWOK T. 85/I)&#13;
s. 493-494. Karolina Wąsowska była wychowanicą Karoliny Kolberg, matki Oskara i żoną jego&#13;
młodszego brata, Antoniego. Kilka lat po śmierci Antoniego Kolberga wyszła za mąż za Antoniego Wąsowskiego.&#13;
1 W. Wierzbowski w liście z 1 IV 1876 r. pisał: „Wyjeżdżając z Warszawy, Kochany Oskarze,&#13;
zostawiłeś u mnie paczkę różnych nut, miedzy którymi są i tańce, i kościelne melodie. Są to&#13;
rzeczy, z których zdaje mi się nie zamierzasz korzystać, czybyś więc nie zgodził się, aby te nuty&#13;
przesłać do biblioteki Towarzystwa Muzycznego, lub też wskaż, jaki by z nich użytek zrobić”,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 589.&#13;
2 Brulion listu do Gebethnera i Wolffa z 19 VIII 1877 r., Korespondencja... cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 58.&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
�potrzeby, ale nie podjął decyzji co do innych książek i nut pozostawionych w Warszawie. Jak wynika z późniejszej korespondencji z rodziną&#13;
oraz z firmą Gebethner i Wolff, a także z testamentu, swój księgozbiór&#13;
zamierzał oddać Bibliotece Jagiellońskiej. Dziś w tej bibliotece znajdują&#13;
się egzemplarze różnych książek z wyraźnymi śladami pracy Kolberga,&#13;
pochodzące niewątpliwie z jego podręcznego zbioru, ale nie zawsze wiadomo, czy są to jego bezpośrednie dary, czy też druki przekazane przez&#13;
Kopernickiego, wykonawcę testamentu 1. O pozostawionych u Gebetnera&#13;
książkach i nutach brak informacji.&#13;
Nie wiadomo też, jakie dokumenty osobiste pozostały w Warszawie, ponieważ archiwum rodzinne złożone w Bibliotece Krasińskich&#13;
przez potomków profesora Juliusza Kolberga, tj. przez rodziny Wilhelma&#13;
i Antoniego, dwu braci Oskara, spłonęło w czasie niszczenia Warszawy&#13;
przez Niemców po upadku powstania jesienią 1944 r.&#13;
Następna przeprowadzka Kolberga – z Modlnicy do Krakowa, nie była&#13;
tak dokładnie zaplanowana jak wyjazd z Warszawy do Modlnicy. W październiku 1884 r. pisał do Karoliny Kolberg, bratowej, po przyjeździe z kilkumiesięcznych badań terenowych w Sanockiem:&#13;
[…] do Modlnicy na to tylko wróciłem, ażeby stamtąd zabrać wszystkie moje&#13;
manatki i rekwizyta i z nimi podążyć do miasta2.&#13;
&#13;
Nie mógł wtedy, czy nie chciał zabrać całości swych materiałów&#13;
i część z nich pozostała w Modlnicy. Nie zabrał ich także później, a po&#13;
śmierci Kolberga rodzina Konopków, choć jej członkowie znali postanowienia testamentu3, nie przekazała posiadanych materiałów ani w ręce&#13;
Kopernickiego bezpośrednio po śmierci etnografa, ani później do zbiorów&#13;
1&#13;
&#13;
Niektóre z nich mają w XIX-wiecznym katalogu adnotację „od Kopernickiego” lub „darem dra I. Kopernickiego”, jest to m.in. egzemplarz Littauische Volkslieder G. H. Nesselmanna&#13;
(Berlin 1853), z widocznymi jeszcze ołówkowymi notatkami wykonanymi charakterystycznym&#13;
pismem Kolberga, a także A. Schleichera Litauische Märchen, Sprichworte, Rätsel und Lieder&#13;
(Weimar 1857). Część posiadanych druków Kolberg sam ofiarował Bibliotece Jagiellońskiej,&#13;
np. pięć tomików zbioru słoweńskich pieśni Emila Korytki, które nabył w Lublanie w 1857 r.,&#13;
a także kupione tam wtedy dwa kalendarze: „Koledarček Slovenski za navadno leto 1855” i następne wydanie tegoż na rok 1856, obydwa z jego glosami.&#13;
2 Brulion listu O. Kolberga do Karoliny Kolberg z 17 X 1884 r., Korespondencja... cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 200.&#13;
3 Tadeusz Konopka (1844–1903), syn Józefa, przyjaciela O. Kolberga, był jednym ze świadków spisania i odczytania testamentu etnografa.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
�Akademii Umiejętności. Maria Turczynowiczowa, muzykolożka, która&#13;
w latach 1937–1939 miała zamiar przygotować do druku korespondencję Kolberga i gromadziła potrzebną dokumentację, pisała, że w Modlnicy&#13;
w okresie jej poszukiwań znajdowały się należące niegdyś do Kolberga&#13;
rysunki, fotografie, notatki, listy i nuty1. Nie precyzowała dokładniej, czy&#13;
te ostatnie to kompozycje Kolberga, czy jego zapisy folkloru muzycznego, jednak późniejsze informacje wskazują, że były to materiały nie tylko&#13;
folklorystyczne, a wśród nut znajdowały się rękopisy i druki kompozycji&#13;
Kolberga. W Modlnicy pozostały prawdopodobnie także nuty wielu utworów różnych autorów, które grywał tam Kolberg sam lub na cztery ręce&#13;
z Antoniną Męcińską.&#13;
Tak więc w chwili śmierci Kolberga jego zbiory były już rozproszone. W Warszawie nie pozostały zapewne żadne rękopisy związane z badaniami etnograficznymi. Sądzić też można, że zasadnicza część materiałów&#13;
źródłowych do wydanych i niewydanych monografii, tzw. teki2 Kolberga,&#13;
bezpośrednio po jego śmierci znajdowała się u Kopernickiego, u którego&#13;
etnograf mieszkał w ostatnich miesiącach życia. Ale niewątpliwie ich część&#13;
pozostała we dworze Konopków w Modlnicy, a wśród nich były ryciny,&#13;
akwarele i fotografie gromadzone przez Kolberga jako źródła etnograficzne&#13;
w specjalnym albumie i w osobnej tece.&#13;
Wykonawca naukowej części testamentu, Izydor Kopernicki, już&#13;
w czerwcu 1890 r. zajął się Kolbergowskimi tekami z materiałami etnograficzno-folklorystycznymi i sporządził cenne notatki3 o ich zawartości oraz&#13;
o pochodzeniu i przeznaczeniu niektórych rękopisów. Sam pisał do Jana&#13;
Karłowicza kilka dni po śmierci przyjaciela:&#13;
1&#13;
&#13;
M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Ruch Muzyczny”&#13;
1948, nr 10, s. 13, zob. też jej wstęp do cz. I Korespondencji… (DWOK T. 64, s. VII), taki stan&#13;
rzeczy opisywała również w ustnych relacjach.&#13;
2 Teki Kolberga i inne zespoły jego rękopisów są zestawione w: A. Skrukwa Wykaz tek&#13;
Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych zespołów jego rękopisów, w: Oskar Kolberg.&#13;
Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).&#13;
3 Większość notatek Kopernickiego znajduje się dziś w Muzeum Etnograficznym w Krakowie w zbiorach Seweryna Udzieli, tylko część zachowała się w tekach, których dotyczą. W Muzeum mają nadany przez Udzielę tytuł: Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich&#13;
(Arch. MEK, sygn. II/155, nr inw. I/191/RKP). Notatki te mają tak duże znaczenie, ponie­waż&#13;
w stosunku do niektórych rękopisów są jedynymi informacjami z XIX w.; wykorzystywano je&#13;
przy opracowywaniu tomów Dzieł wszystkich Kolberga, a przytoczono także w: A. Skrukwa&#13;
Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
�Od czterech dni pogrążony jestem w przeglądaniu i porządkowaniu spuścizny&#13;
po śp. Kolbergu. Od 6 z rana do zmroku przesiaduję nad tym w jego pokoiku1.&#13;
&#13;
Informacje odnoszące się do całej teki notował Kopernicki na osobnych&#13;
kartkach, czasem zapiski dotyczące tylko niektórych rękopisów zamieszczał bezpośrednio na obejmującej je obwolucie lub na pierwszej ich karcie.&#13;
Z niektórych takich notatek wynika, że Kopernicki przemieszczał rękopisy&#13;
miedzy tekami. Np. na pierwszej karcie rękopisu Augustowskie. Ubiory włościan2, z notatką Kolberga na marginesie „Litwa”, zanotował „Przeniesione&#13;
z teki 4”. Dziś dysponujemy notatkami Kopernickiego dotyczącymi większości tek3, ale brak ich dla niektórych zespołów istniejących w okresie, gdy&#13;
opiekował się on rękopisami Kolberga. Sądzić można, że albo nie objął nimi&#13;
całej spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, albo część kart zaginęła.&#13;
Notatki Kopernickiego na temat rękopisów składają się na jedyny inwentarz Kolbergowskiego archiwum informujący o jego stanie w roku&#13;
1890. Jest on jednak niekompletny i w odniesieniu do większości tek ograniczony do kilku zaledwie krótkich zdań. Nieco wcześniejsze dane o ilości&#13;
tek z rękopisami, ich tytuły, a także zawartość, choć tę ostatnią też bardzo&#13;
ogólnie, znamy z kilku wykazów4 z lat 1883–1887. Sporządzał je Kolberg dla&#13;
Akademii Umiejętności oraz dla innych instytucji, do których zwracał się&#13;
z petycjami o finansowanie badań i druku Ludu, a także dołączał do brulionów testamentu, przekazując zebrane przez siebie materiały Akademii&#13;
Umiejętności. Jednak dziś trudno porównać obecny stan spuścizny etnografa z przedstawionym przez niego i przez Kopernickiego z powodu lakoniczności wykazów obydwu autorów. Charakteryzowali oni w kilku słowach&#13;
tylko większe zespoły notatek, ale nie podawali liczby kart ani choćby przybliżonej objętości zapisów. Jedynie spis zawartości nieistniejącej dziś teki&#13;
3 Mazury pruskie wykonany przez Kopernickiego jest tak szczegółowy, że&#13;
1 I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora i Benedykta Dybowskiego, wydał i wstępem opatrzył A. Wrzosek, „Przegląd Antropologiczny” T. XXVI: 1960,&#13;
s. 90, list z 10 VI 1890 r.&#13;
2 Rkp. prawdopodobnie Aleksandra Osipowicza, dziś w Arch. PTL, teka 30 Litwa, sygn.&#13;
1198, k. 42.&#13;
3 W zbiorach Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie zachowały się notatki Kopernickiego dotyczące tek: 1-9, 12-17 i 19-38.&#13;
4 Zachowały się wykazy z r. 1883, 1886 i 1887 (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 71–80),&#13;
spis z 10 stycznia 1886 r. został opublikowany w aneksach do Korespondencji... cz. III (DWOK&#13;
T. 66), aneks 12, s. 743-749.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
�pozwala odtworzyć jej pierwotną zawartość i ustalić, jakie materiały z niej&#13;
zaginęły. Notatki Kopernickiego nie dotyczą korespondencji i innych dokumentów osobistych Kolberga ani jego kompozycji.&#13;
Z korespondencji Kopernickiego wynika, że niektóre swe decyzje co do&#13;
rękopisów Kolberga konsultował z Karłowiczem, który na miejscu w Krakowie zapoznał się z częścią przynajmniej tek Kolberga. W grudniu 1890 r.&#13;
Kopernicki pisał do niego:&#13;
[…] nie odmów przyrzeczonej interwencji swej w Szan. Towarzystwie Muzycznym Warszawskim, co do znanych Panu rękopisów muzycznych śp. O. Kolberga.&#13;
Czy przyjmą je do swoich archiwów, czy nie? A w razie odmowy proszę o radę,&#13;
co mam z tym zrobić1.&#13;
&#13;
Zatem znajdujące się w spuściźnie Kolberga rękopisy kompozycji Kopernicki zamierzał wtedy przesłać do zbiorów Warszawskiego Towarzystwa&#13;
Muzycznego i prosił Karłowicza o wywiedzenie się, czy Towarzystwo przyjmie ten dar. Nie wiadomo jednak, czy zdążył doprowadzić ten zamiar do&#13;
końca. Obecnie biblioteka Towarzystwa nie ma informacji o pochodzeniu&#13;
przechowywanych tam utworów Kolberga i daty ich otrzymania, mógł jednak przekazać je około roku 1876 Wierzbowski, o czym już tu wspomniano.&#13;
Druga część znanych dziś rękopisów Kolbergowskich kompozycji, licząca&#13;
ponad 200 kart, znajduje się w jednej z tek w archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, ale nie wiadomo, czy jest to całość muzykaliów&#13;
pozostałych po jego śmierci w Krakowie w r. 1890.&#13;
Karłowicz, do którego w przytoczonym fragmencie listu zwraca się Kopernicki, mógł zapoznać się w końcu roku 1890 nie tylko z rękopisami&#13;
kompozycji Kolberga, ale prawdopodobnie przeglądał także inne interesujące go materiały. Można tak przypuszczać, ponieważ na obwolucie jednego&#13;
z rękopisów z teki 30. Litwa obok notatki Kopernickiego: „Nie wiele, ale&#13;
rzeczy ciekawe, z których da się ułożyć przyczynek niezły do »Zbioru Wiadomości«” widnieje notatka Karłowicza sygnowana jego inicjałami: „Trzeba&#13;
bardzo ostrożnie korzystać z tych przyczynków, J.K.” 2.&#13;
Prawdopodobnie w roku 1890 lub 1891, tj. w okresie gdy rękopisami Kolberga opiekował się Kopernicki, z materiałów znajdujących się&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
1298.&#13;
&#13;
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza ..., s. 91, list z 14 grudnia 1890 r.&#13;
Notatki Kopernickiego i Karłowicza na obwolucie rękopisów w Arch. PTL, teka 30, sygn.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�w spuściźnie etnografa korzystał Samuel Adalberg, przygotowując Księgę&#13;
przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich1. W spisie&#13;
wykorzystanych prac wymienia on tomy Ludu i Obrazów etnograficznych Kolberga, a także rękopis W. Siarkowskiego2 znajdujący się i wówczas, i dziś w jednej z Kolbergowskich tek, nie notuje tam jednak innych&#13;
rękopisów autora Ludu ani ogromnego zbioru Konopki liczącego ponad&#13;
12 tysięcy tekstów. Uwagę Adalberga na rękopisy Kolberga, a także na obfity zbiór Józefa Konopki3 skierował za pośrednictwem Karłowicza właśnie&#13;
Kopernicki jeszcze za życia etnografa. W marcu 1888 r. pisał do Karłowicza:&#13;
Choć nieproszony, mam sobie za obowiązek za pośrednictwem Szanownego&#13;
Pana zawiadomić p. Adalberga, że olbrzymi zbiór przysłów polskich istnieje tu&#13;
o 2 mile od Krakowa, u p. Tadeusza Konopki, właściciela Mogilan4.&#13;
&#13;
Kopernicki wymienia też autora Księgi przysłów w opisie jednej z Kolbergowskich tek Miscellanea: „Trochę przysłów z Poznańskiego (wypisane&#13;
z »Prz[yjaciela] Ludu« i innych, mogą się przydać Adalbergowi” 5. W dokumentach dotyczących Kolberga i jego spuścizny zachowały się tylko te&#13;
wzmianki o Adalbergu. Nie ulega jednak wątpliwości, że sięgał on do części&#13;
przynajmniej materiałów znajdujących się w tekach autora Ludu, m.in. do&#13;
wymienionego wyżej rękopisu Siarkowskiego. Wobec zniszczenia w czasie&#13;
wojny archiwum Adalberga, głównie analiza zasobu tekstów w jego Księdze przysłów potwierdza dziś, że korzystał on w jakimś stopniu ze zbiorów&#13;
Kolberga i Konopki. Pisze o tym Stanisław Świrko we wstępie do Kolbergowskiego tomu Przysłowia:&#13;
Dowodem ostatnim, materiałowym i chyba najważniejszym, jest wreszcie wielokrotne cytowanie przez Adalberga, bez podania źródeł, przysłów rzadkich,&#13;
a występujących w zbiorach rękopiśmiennych Kolberga i Konopki. Wgląd Adalberga w rękopisy obu zbieraczy musiał być jednak pobieżny, gdyż nie wszystkie&#13;
1&#13;
&#13;
S. Adalberg Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich, Warszawa 1889–1894.&#13;
2 W. Siarkowski Przysłowia i zdania z okolic Kielc, rkp. w Arch. PTL, teka 14, sygn. 1200,&#13;
k. 1–6.&#13;
3 Zbiór przysłów J. Konopki mieści się dziś w tece 44 Przysłowia, sygn. Arch. PTL 1416,&#13;
k. 59–270.&#13;
4 I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza..., s. 69, list z 27 III 1888 r.&#13;
5 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich…, k. 27. Notatki te dotyczą zawartości teki 37. Miscellanea.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
�przysłowia nowe lub ciekawe warianty zostały z nich wyłowione. Być może&#13;
Adalberg czynił to już w trakcie druku Księgi i tylko niektóre, najciekawsze&#13;
materiały mógł do niej włączyć1.&#13;
&#13;
Kopernicki przeżył Kolberga zaledwie o nieco ponad rok i w tym czasie,&#13;
kosztem własnych badań i wielkiego wysiłku, zdążył zakończyć prace nad&#13;
dwoma wspomnianymi już tomami: Przemyskiem i częścią II Chełmskiego2. We wstępie dołączonym do Przemyskiego zamieścił życiorys autora&#13;
oraz cenne wiadomości o jego badaniach terenowych, bowiem podał tam&#13;
nie tylko roczne daty pobytu Kolberga w różnych regionach, ale także opisał jego sposób przeprowadzania wywiadów z informatorami, czego bywał naocznym świadkiem, i scharakteryzował stosunek Kolberga do wykonawców folkloru. Obydwie monografie zawierały jednak tylko część ze&#13;
zgromadzonej przez Kolberga dokumentacji kultury ludowej tych regionów,&#13;
bowiem Kopernicki musiał, podobnie jak Kolberg, w wydawanych przez&#13;
siebie tomach, przeprowadzić pewną selekcję materiałów do Chełmskiego,&#13;
a objętość Przemyskiego ograniczona była do dwudziestu arkuszy druku&#13;
przez finansujące ten tom Muzeum Przemysłowe im. Dzieduszyckich we&#13;
Lwowie3. Monografie wydawane przez Kolberga dzięki dotacji Akademii&#13;
Umiejętności lub finansowane z innych źródeł, obejmujące region porównywalny obszarem, zwykle miewały nie jeden, a dwa lub więcej tomów i to&#13;
o nieco większej objętości.&#13;
Z relacji4 Kopernickiego wiadomo, że w ostatnich dniach życia Kolberg&#13;
przekazał mu wskazówki dotyczące materiałów do kilku tomów: drugiej części Chełmskiego, Przemyskiego, części VI i VII Mazowsza5 oraz&#13;
1&#13;
&#13;
S. Świrko wstęp w: O. Kolberg Przysłowia (DWOK T. 60), s. XXVIII.&#13;
&#13;
2 O udziale I. Kopernickiego w opracowaniu tych dwu monografii zob. E. Millerowa „Chełm-&#13;
&#13;
skie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82),&#13;
s. XXXVII i nast., oraz tejże „Przemyskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 83/I), s. XXXVI i nast.&#13;
3 Materiały źródłowe zebrane przez Kolberga w Przemyskiem, pominięte z konieczności&#13;
w edycji monografii tego regionu z 1891 r. finansowanej przez Muzeum Dzieduszyckich, wydano w 2012 r. w suplemencie (DWOK T. 83), zajęły tam blisko 50 arkuszy druku. W. Bieńkowski&#13;
w artykule Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie („Prace Komisji Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie” T. 1: 1999, s. 15 i 19) mylnie podaje, że druk&#13;
Przemyskiego w 1891 r. opłaciła Akademia.&#13;
4 I. Kopernicki Śmierć Oskara Kolberga, „Wisła” T. 4: 1890, s. 510.&#13;
5 Miały to być tomy zawierające monografię Mazury pruskie oraz zapisy mazowieckich&#13;
bajek i wierzeń. Zob. E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze.&#13;
Suplement do tomów 24–28 (DWOK T. 80/1), m.in. s. XXXVI, LXXIV–LXXVII.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�drugiej części Kaliskiego. Kopernicki zamierzał wydać ponadto rękopisy&#13;
opublikowane później w Dziełach wszystkich w tomach Sanockie-Krośnieńskie. Niektóre zespoły materiałów uznał za zbyt szczupłe i niekompletne, aby „złożyć tom osobny” i zamierzał wydrukować je w „Zbiorze&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej”, roczniku Akademii, albo w oddzielnym tomie gromadzącym dokumentację Kolbergowską z różnych regionów.&#13;
Niektóre, jako cząstkowe tylko lub bardzo szczupłe, chciał włączyć do prac&#13;
innych autorów. Część wreszcie uznał za nieprzydatne do jakichkolwiek&#13;
publikacji i albo je usunął, albo zostawił w tece jako świadectwo pracy&#13;
Kolberga. Np. o zawartości jednej z tek pisał:&#13;
Muzykalia, obertasy, pieśni itd. Zawiera poprzekreślane, a więc wydane już&#13;
melodie i pieśni, w brulionach najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane.&#13;
Nie tykając ich, zachowałem jako autografy i okazy, dające wyobrażenie o tym,&#13;
w jaki sposób śp. O. Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu1.&#13;
&#13;
W testamencie Kolberg przekazał swemu przyjacielowi i zarazem wykonawcy ostatniej woli nieograniczone prawo dysponowania pozostawionymi&#13;
materiałami etnograficzno-folklorystycznymi. Jeżeli chodzi o rękopisy wykorzystane w Ludzie i Obrazach etnograficznych, „nieograniczone prawo”&#13;
oznaczało także możliwość usunięcia ich, czyli praktycznie zniszczenia. Stąd&#13;
o niektórych tekach lub zespołach rękopisów Kopernicki pisał np.:&#13;
Teka 28 [...] Na koniec niewielka paczka pieśni przez kogoś spisanych w Borowej,&#13;
w Pińszczyźnie, nie wiadomo czy dobrze, bo językiem wołyńskim, lecz nie poleskim, białoruskim, zupełnie odmiennym od Zienkiewicza. Te pieśni wszystkie&#13;
były już drukowane w XIII tomie „Zbioru Wiadomości” i na rękopisie poprzekreślane. Wszystkie wyrzuciłem2.&#13;
&#13;
Uwagę „poprzekreślane, więc wydane” zauważamy kilkakrotnie, np.&#13;
w notatkach o tekach 16, 17, 20 i 35. Niektóre z tak charakteryzowanych&#13;
zespołów Kopernicki usunął bezpowrotnie. Potrzebę zachowania innych&#13;
rękopisów, określał też często według tego kryterium, np. o części zawartości teki 7. Kujawy pisał:&#13;
1 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich..., k. 24, prawdopodobnie notatka ta dotyczy rękopisów znajdujących się dziś w tece 43 Miscellanea, o czym niżej.&#13;
2 Tamże, k. 19.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
�Wszystko wyczerpane w serii III–IV (Kujawy) i XXII (Łęczyckie). Zostały odpadki muzyczne: melodie pieśni i tańców, nie przekreślone przez O.K., więc mogące&#13;
się przydać komuś, o ile podobne lub takie same nie zostały już podane przez&#13;
O.K. w innych seriach1.&#13;
&#13;
Dziś wiemy, że Kolberg swe zapisy terenowe przygotowywał do druku&#13;
i przepisywał czasem nawet kilkakrotnie, ponieważ służyły mu one do&#13;
różnie sprofilowanych publikacji, które wydawał od roku 1842. Przekreślenie w notatkach terenowych skośną kreską całej pieśni lub melodii na ogół wskazuje, że sporządził czystopis tego utworu, selekcjonując materiały do planowanego, lecz nie zawsze ostatecznie oddanego do&#13;
druku tomu. Dokładniejsze analizy w trakcie inwentaryzacji rękopisów&#13;
potwierdziły, że nie wszystkie skreślone zapisy były opublikowane. Pamiętać musimy, że Kopernicki miał prawo usunąć wybrane materiały, ale&#13;
wartość oryginalnych rękopisów Kolberga, zwłaszcza jego bezpośrednich&#13;
zapisów ze słuchu, nawet jeżeli były wydane w Ludzie, oceniamy obecnie inaczej niż wykonawca testamentu, a także sam ich autor w ostatnim okresie życia. Pewną część swych rękopisów usunął bowiem już&#13;
wcześniej Kolberg, co kilkakrotnie odnotował w wykazie tek z 1886 r.&#13;
O zapisach z Poznańskiego pisał np.: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–1882 przy wydawnictwie[…]”, o zapisach&#13;
z Krakowskiego: „Odpadki od drukowanych już rzeczy w 4 tomach […]”,&#13;
podobne informacje podał przy spisie zawartości teki 7. Kujawy, 17. Lubelskie i 21. Pokucie 2.&#13;
Korespondencja Kolberga według testamentu miała być oddana Bibliotece Jagiellońskiej. Składały się nią listy otrzymane od rodziny, przyjaciół,&#13;
współpracowników, wydawców i uczonych oraz bruliony listów pisanych&#13;
przez niego. Dziś wiemy o dwu jej zespołach. Jeden zawierający przede&#13;
wszystkim listy związane z badaniami Kolberga i jego publikacjami to blisko 900 listów i brulionów znajdujących się w Bibliotece Naukowej PAU&#13;
i PAN3. W drugim, mniejszym, znajdującym się już przed rokiem 1936&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, k. 5.&#13;
Zob. sporządzony przez Kolberga Wykaz tek rękopiśmiennych z datą 10 stycznia 1886 r.&#13;
w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 744–746, oraz opis zawartości odpowiednich&#13;
zespołów rękopiśmiennych w: A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).&#13;
3 W zbiorach BN PAU i PAN mają one sygnaturę 2185, t. 1-4. Wymieniony dalej drugi zespół&#13;
listów przechowywany przed rokiem 1936 w bibliotece PAU miał sygn. 2030.&#13;
2&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
�w zbiorach Biblioteki PAU przechowywane były głównie listy do i od rodziny. Nie udało się ustalić, czy na dwa odrębne zespoły korespondencję podzielił jeszcze Kolberg, czy też zrobił to Kopernicki w trakcie przeglądania&#13;
rękopisów pozostawionych przez przyjaciela. Najbardziej prawdopodobne&#13;
jest, że dokonał tego dopiero Roman Zawiliński, który w lutym 1914 r. na&#13;
uroczystym posiedzeniu Komisji Antropologicznej zobowiązany został do&#13;
napisania biografii Kolberga. Z późniejszych informacji wynika, że wypożyczył wtedy dokumenty osobiste Kolberga przechowywane w sali Komisji&#13;
Antropologicznej Akademii, w tym potrzebną mu część korespondencji.&#13;
Interesowały go prawdopodobnie głównie listy dotyczące kontaktów Kolberga ze światem nauki, więc jeżeli korespondencja nie była podzielona&#13;
wcześniej, on właśnie mógł przeprowadzić tę selekcję, zabierając część listów i pozostawiając w zbiorach Komisji inne, w większości poruszające&#13;
sprawy ściślej prywatne.&#13;
Prace nad edycją rękopisów Kolberga w latach 1891–1914&#13;
Teki Kolberga po śmierci Kopernickiego we wrześniu 1891 r. zostały&#13;
przekazane Akademii do dyspozycji Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej AU. Nie były one włączone do zbiorów biblioteki Akademii 1.&#13;
W gmachu Akademii przy ul. Sławkowskiej znalazła się wtedy także korespondencja Kolberga oraz jego dokumenty osobiste. Księgozbiór zdążył&#13;
przynajmniej w części przekazać Bibliotece Jagiellońskiej jeszcze Kopernicki, podobnie jak niektóre wyselekcjonowane rękopisy2, które uznał za&#13;
cenne, ale nieprzydatne do dalszych tomów Ludu.&#13;
Po śmierci wykonawcy testamentu prace nad przygotowaniem do druku&#13;
spuścizny Kolberga zostały na około dziewięć lat zarzucone. J. Karłowicz&#13;
po wydaniu Przemyskiego zadał retoryczne pytanie:&#13;
1&#13;
&#13;
Potwierdza to późniejsza dokumentacja: Katalog rękopisów Akademii Umiejętności&#13;
w Krakowie wydany przez J. Czubka w 1906 r. nie wymienia tek Kolberga, jego nazwisko&#13;
widnieje tam dwukrotnie w związku z innymi materiałami: w informacji o rękopisie pieśni&#13;
litewskich zebranych przez J. Juszkiewicza (sygn. 1438), ponieważ Kolberg przygotował do&#13;
druku część melodii z tego rkp., oraz jako darczyńcy autografu F. Chopina: Wariacje E-dur na&#13;
temat piosenki „Steh’ auf, steh’ auf, o du Schweitzer Bub” (sygn. 1439).&#13;
2 Zob. np. spis zawartości teki 24, 30 i 38 w notatkach Kopernickiego przytoczonych&#13;
w: A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
�Kto i kiedy dostarczy nam reszty spuścizny po Kolbergu? Przyjazną rękę Kopernickiego niestety śmierć już ubezwładniła1.&#13;
&#13;
Na przerwanie prac nad rękopisami Kolberga złożyło się wiele przyczyn.&#13;
Jednym z powodów było to, że wśród niedrukowanych rękopisów przeważały pieśni i melodie, a Sekcja Etnologiczna Komisji Antropologicznej AU&#13;
otrzymywała tak wiele materiałów pieśniowych, że zdominowałyby one&#13;
przeznaczony dla niej dział rocznika „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” i jego kontynuacji – „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. Już znacznie wcześniej zarząd Sekcji starał się&#13;
ograniczyć zarówno napływ, jak i druk pieśni, ponieważ zapisywane były&#13;
najczęściej bez melodii, a przysyłane bez krytycznego opracowania stawały&#13;
się gąszczem nieuporządkowanych materiałów trudnym do wykorzystania&#13;
w dalszych pracach naukowych. Ponadto zredagowanie do druku zapisów&#13;
Kolberga wymagało specjalistycznych umiejętności, takich jakie miał ich&#13;
autor – wykształcony muzyk, a w kręgu Sekcji Etnologicznej brakowało ludzi o takim przygotowaniu. Niewątpliwie zabrakło też osoby tak zdeterminowanej jak Izydor Kopernicki, który przekonany o znaczeniu materiałów&#13;
przyjaciela, skłonny był odłożyć własne prace, aby przygotować do druku&#13;
kolejny tom Ludu.&#13;
Spuścizna Kolberga została na około dziesięć lat zapomniana. Jedynie&#13;
w roku 1897 jego materiałami śląskimi zainteresował się Władysław Nehring, historyk literatury i językoznawca, wówczas profesor Uniwersytetu&#13;
Wrocławskiego, a także członek krakowskiej Akademii Umiejętności. Kolberga poznał prawdopodobnie jeszcze w roku 1865, gdy autor Ludu starał&#13;
się o pomoc materialną na druk swoich prac w Poznańskim Towarzystwie&#13;
Przyjaciół Nauk, Nehring był wtedy jeszcze profesorem gimnazjum Św.&#13;
Marii Magdaleny w Poznaniu. W 1897 r. Nehring wypożyczył tekę Kolberga&#13;
z rękopisami dotyczącymi Śląska i zdał sprawę z jej zawartości w artykule&#13;
zamieszczonym w „Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft für Volkskunde”. Szczególną uwagę poświęcił tekstom bajek śląskich zapisanych&#13;
przez Kolberga w roku 1868, podając treść kilku z nich2.&#13;
1&#13;
&#13;
Tak J. Karłowicz zakończył recenzję Przemyskiego w „Kwartalniku Historycznym” T. VI:&#13;
1892, s. 357.&#13;
2 W. Nehring Zweiter Bericht über Aberglauben, Sagen und Märchen in Oberschlesien,&#13;
“Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft für Volkskunde” 1897, H. IV, No 4, s. 75–87, część&#13;
pierwsza artykułu tamże H. III, No 1.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�Starania o wydanie spuścizny Kolberga zostały wznowione dopiero dzięki inicjatywie Romana Zawilińskiego, sekretarza Komisji Antropologicznej&#13;
w latach 1891-1903. Zawiliński 30 października 1900 r. na posiedzeniu Komisji poinformował zebranych, że po śmierci Kolberga pozostało do opublikowania 21 tek materiałów o różnej objętości i postulował:&#13;
Chodzi tu o to, aby opracować wszystko i w krótkim czasie wydać; uczynić to&#13;
można przy współpracownictwie członków Komisji krajowych, którym po porozumieniu się należy przesłać rękopisy z instrukcją, celem jednolitości w opracowaniu. Ponieważ się znaleźli ochotnicy, należy rzecz bezzwłocznie rozpocząć 1.&#13;
&#13;
Wniosek Zawilińskiego Komisja uchwaliła. Trzy lata później w sprawozdaniu z posiedzenia odbytego dnia 31 marca 1903 r. czytamy:&#13;
Sekretarz p. Zawiliński zdał następnie sprawę z dalszych przygotowań do wydania materiałów etnograficznych po Kolbergu i wyjaśnił stronę finansową&#13;
tego wydawnictwa. Po ożywionej dyskusji, która rozwinęła się nad sposobem&#13;
dalszego wydania tych materiałów przyjęto za zasadę, aby materiały będące&#13;
wycinkami z rzadkich czasopism i dzienników drukować, natomiast wyjątki&#13;
z dzieł tylko zacytować2.&#13;
&#13;
W latach 1902–1912 podjęto prace nad kilkoma zespołami rękopisów&#13;
i starania Zawilińskiego i innych członków Komisji doprowadziły do opu­&#13;
blikowania czterech pozycji: uzupełnień do Pokucia3 przygotowanych&#13;
przez Stanisława Zdziarskiego w 1904 r., Szląska Górnego4 przez Sewe­ryna&#13;
Udzielę w 1906 r., Wołynia5 przez Józefa Tretiaka w 1907 r. i Tarnowa–&#13;
1 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych r. 1900, MAAE T. V: 1901, s. VII. Określenie&#13;
„członków krajowych” wskazywało na współpracowników Komisji mieszkających w Galicji.&#13;
2 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1903 i 1904, MAAE T. VII: 1904,&#13;
s. VIII. „Zacytować” – tu w znaczeniu: zamieścić jako notę bibliograficzną.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie. Uzupełnienia dawniej ogłoszonego dzieła śp. Oskara Kolberga z rękopisów pozgonnych wydał dr S. Zdziarski, MAAE T. VII: 1904, s. 174–194. Teksty i melodie&#13;
tam zamieszczone zostały na podstawie zachowanych rękopisów opracowane na nowo i w ramach Dzieł wszystkich wydane w tomie Ruś Karpacka (DWOK T. 54–55).&#13;
4 O. Kolberg Szląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga z papierów pośmiertnych wydał S. Udziela, MAAE T. VIII: 1906, s. 140–212 i odbitka: Kraków 1906.&#13;
Rękopisy wykorzystane przez Udzielę zostały opracowane na nowo i wydane razem z innymi&#13;
dotyczącymi Śląska w tomie Śląsk (DWOK T. 43).&#13;
5 O. Kolberg Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni. Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak, Kraków 1907; wydanie Tretiaka w Dziełach wszystkich przedrukowano w serii fotooffsetowej jako tom 36.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
�–Rzeszowa1 w 1910 r. również przez Udzielę. Kilka innych opracowań,&#13;
w różnym stopniu zaawansowanych, drukiem się nie ukazało, głównie&#13;
z powodu braku pieniędzy.&#13;
Pewne znaczenie dla prac nad rękopisami Kolberga miała dyskusja&#13;
wokół zasad drukowania folkloru tocząca się w latach 1888-1900 w Komisji Antropologiczno-Archeologicznej, do której należała Sekcja Etnologiczna. Językoznawcy postulowali zapisywanie w terenie i wydawanie&#13;
tekstów ludowych w pisowni fonetycznej (zwanej wówczas także pisownią&#13;
organiczną). Etnografowie byli przeciwni takiej metodzie notowania&#13;
i publikowania bajek i pieśni2. W czasie posiedzenia 19 grudnia 1900 r.&#13;
R. Zawiliński dramatycznie pytał:&#13;
Dialektologia zażądała od etnografii materiału i zaprzągłszy ją do swego pługa,&#13;
poganiała nią do ostateczności. Powstało hasło przeciwne dawnemu zwyczajowi: pisać wszystko jak najwierniej, a że do tej wierności nie wystarczał zasób&#13;
grafiki języka literackiego, potworzono nowe znaki i znaczki, ciągle nowe i ciągle&#13;
inne, a zawsze jeszcze niewystarczające. Nad rozwojem naszej etnografii zaciążyła klątwa, podana w służbę językoznawcom zaledwie dycha. Czyśmy nie zaszli&#13;
za daleko?3&#13;
&#13;
Na tym posiedzeniu uchwalono, że teksty ludowe Komisja drukować&#13;
będzie w swoich wydawnictwach „wiernie podług opowiadania ludu, ale&#13;
środkami graficznymi języka literackiego, z dodaniem do abecadła st.pol.&#13;
á, é”4.&#13;
Już w marcu w r. 1902 Zawiliński zawiadomił Komisję, że Śląsk Górny&#13;
opracowany przez Jana Bystronia jest gotowy5, jednak do wydania tej pozycji nie doszło. Bystroń, członek utworzonej w 1895 r. komisji Akademii&#13;
do uporządkowania metod zapisu tekstów ludowych, był zwolennikiem&#13;
1 O. Kolberg Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne. Zebrał, uporządkował i wydał&#13;
S. Udziela, MAAE T. XI: 1910, s. 116–323 i odbitka: Kraków 1910. Materiały z tego regionu, także&#13;
te opublikowane przez S. Udzielę, zostały opracowane na nowo i wydane w tomie Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48).&#13;
2 Sprzeciw wobec stosowania pisowni fonetycznej dla druku folkloru już w r. 1888 wyrażał&#13;
Kopernicki, zob. jego Listy do Jana Karłowcza..., list z 15 I 1888 r., s. 65–66.&#13;
3&#13;
&#13;
Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w r. 1900, MAAE T. V: 1901, s. IX.&#13;
Tamże.&#13;
5 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, MAAE T. VI: 1903,&#13;
s. XII.&#13;
4&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
�notacji fonetycznej. Na jego wniosek komisja postanowiła w 1898 r. wydać&#13;
bajki śląskie Lucjana Malinowskiego w pisowni stosowanej w pracach dialektologicznych. Zapisane one były tą metodą przez autora, językoznawcę,&#13;
już w czasie badań terenowych. Teksty bajek śląskich Kolberga, najcenniejszą część przygotowywanej publikacji, poddał Bystroń transkrypcji wbrew&#13;
uchwale Komisji z 1900 r. i chciał je w takiej postaci oddać do druku. Jego&#13;
rękopis Kolbergowskiej bajki Jak to syn rzeźnicki został królem w notacji fonetycznej zachował się w tece śląskiej1 wraz z notatką sporządzoną&#13;
prawdopodobnie przez Jana Łosia, kwestionującą celowość takiego opracowania:&#13;
Teksty zebrane przez Kolberga drukujemy tak, jak przez niego zostały zapisane,&#13;
z zachowaniem wszystkich właściwości jego ortografii. Pisownia ta nie zawsze&#13;
jest konsekwentna; do sprawdzenia jednak, o ile ona odpowiada istotnemu&#13;
wymawianiu ludowemu, należałoby tekst zapisany sprawdzić w tych samych&#13;
okolicach Szląska, które badał Kolberg. Bez tego każdy językoznawca z równą&#13;
łatwością poprawi to, co mu się wyda błędnym, jak by to zrobił redaktor, wydający pracę Kolberga. Lepiej ściśle wydać tekst tak, jak został zapisany, aniżeli&#13;
narażać się na niebezpieczeństwo zepsucia go przez poprawki, które choćby&#13;
z pozoru najracjonalniejsze, mogłyby nie zgadzać się z faktycznym wymawianiem ludu szląskiego2.&#13;
&#13;
Bajki śląskie Malinowskiego zapisane były przez językoznawcę w pisowni fonetycznej i taką postać otrzymały w druku, natomiast śląskie bajki Kolberga, zapisane jego własną metodą w znacznej mierze oddającą wymowę&#13;
narratora, zanotowane były w roku 1868, ponad trzydzieści lat przed próbą&#13;
ich transkrypcji. Weryfikacja ich brzmienia u informatora Kolberga była&#13;
nie tylko niemożliwa, ale z racji upływu czasu także pozbawiona sensu.&#13;
Prawdopodobnie opinia Łosia i głos Zawilińskiego, przeciwnika stosowania&#13;
zapisu fonetycznego w publikowaniu materiałów folklorystycznych, zaważyły na tym, że opracowania Bystronia nie oddano do druku.&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis J. Bystronia w Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 27, oryginał Kolberga tamże,&#13;
k. 25; tekst tej bajki opublikowany jest według zapisu Kolberga w tomie Śląsk (DWOK T. 43),&#13;
s. 109–119.&#13;
2 Notatka zachowana w tece Śląsk (Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 1) nie ma daty i nie jest&#13;
podpisana, pod tekstem inną ręką (prawdopodobnie przez S. Udzielę) dopisane „prof. dr Jan&#13;
Łoś”. Tekst ten Udziela przytoczył w całości (bez podania autora) w swoim krótkim wstępie do&#13;
Szląska Górnego, zamieszczonym w T. VIII MAAE w r. 1906, s. 140. Tam w końcowym zdaniu&#13;
błędnie „fonetycznym” zamiast „faktycznym” jak w oryginale notatki.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
�Kolbergowski Śląsk przygotował do wydania cztery lata później Seweryn Udziela, od roku 1903 redaktor „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. W tym roczniku Komisji Antropologicznej&#13;
Udziela w roku 1906 oddał do druku 13 bajek, 21 pieśni, garść notatek&#13;
słownikowych, noty bibliograficzne różnych publikacji dotyczących regionu, kilka wypisów z prasy z połowy XIX w. oraz szkic stroju „wieśniaka ze&#13;
Szląska Górnego” 1. Nie wprowadził pisowni fonetycznej, ale nie odwzorował też w tekstach bajek pisowni Kolberga2, przyjętej przez tego muzyka&#13;
o znakomitym słuchu i równie znakomitej umiejętności notowania odcieni&#13;
wymowy narratora. Kolberg używał zapisu piętrowego, więc trzeba by było&#13;
w drukarni sporządzać odlewy wielu nowych, specjalnych czcionek, co&#13;
by znacznie utrudniło składanie i spowodowało wyraźny wzrost kosztów&#13;
druku. Monika Gruchmanowa, która przygotowała bajki śląskie do druku&#13;
w Dziełach wszystkich, nie zgadzała się z powtórzoną przez Udzielę za Łosiem opinią o niekonsekwencji zapisów Kolberga: „Sądzę, że to informator&#13;
miał już rozchwiany system gwarowy, zaś Kolberg po prostu zapisów nie&#13;
ujednolicał”3. Analizując notację bajek śląskich Kolberga, M. Gruchmanowa&#13;
podsumowała swe rozważania następująco:&#13;
Kolberg nie tylko dostrzegał gwarowe niuanse fonetyczne, lecz potrafił je także oddać właściwym zapisem (piętrowym), jakim posługuje się współczesna&#13;
dialektologia przy szczegółowych opracowaniach systemów fonetyczno-fonologicznych4.&#13;
&#13;
Jeszcze przed wydaniem Śląska Górnego, na początku roku 1902 był&#13;
gotowy do druku tom zatytułowany Galicja Wschodnia5. Na podstawie&#13;
rękopisów z teki 19. Ruś Czerwona II i 20. Ruś Czerwona III przygotował go Wojciech Grzegorzewicz, filolog, od r. 1897 nauczyciel gimnazjum&#13;
we Lwowie. Grzegorzewicz pisał do Zawilińskiego, że rękopisy przeczytał,&#13;
1 Wszystkie zgromadzone przez Kolberga materiały ze Śląska, także nieliczne znajdujące się&#13;
w innych tekach i pominięte przez Udzielę, zostały wydane w T. 43 Dzieł wszystkich.&#13;
2 Zob. M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar Kolberg 1814–1890,&#13;
Kraków 1998, seria „W Służbie Nauki” nr 1, s. 27–34, tam o zapisach bajek śląskich s. 31–33.&#13;
3 Tamże, s. 31.&#13;
4 Tamże, s. 33.&#13;
5 Mówił o tym R. Zawiliński na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 20 marca 1902 r., zob.&#13;
Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, MAAE T. VI: 1903, s. XII.&#13;
Nie był to nowy rękopis, ale znajdujące się dziś w tekach 19 i 20 uporządkowane geograficznie&#13;
i następnie tematycznie rękopisy Kolberga, a w części ich kopie.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�miejsca trudniejsze do odczytania przepisał, zawartość tek ułożył według&#13;
powiatów, a w obrębie materiałów z jednego powiatu zgodnie z porządkiem, jaki „zaprowadził sam Kolberg w [...] dziele Lud”1. Informował wtedy&#13;
o ukończeniu pracy nad tomem pierwszym, wkrótce też miał odesłać drugi. Śladem pracy Grzegorzewicza są liczne kopie sporządzone przez niego&#13;
i umieszczone bezpośrednio obok oryginałów Kolberga w tekach 19 i 20,&#13;
a także wprowadzony – również przez niego – nowy układ materiałów,&#13;
zapewne odmienny od pozostawionego przez Kolberga. Na posiedzeniu&#13;
Komisji 20 marca 1902 r., na którym Zawiliński przedstawił stan prac nad&#13;
materiałami Kolberga, postanowiono „zwrócić się do Wydziału III z prośbą,&#13;
aby wyznaczył stosowną kwotę na wydawnictwo dawniej przerwane”2. Galicja Wschodnia miała być wydana w dwu tomach, na co potrzebne było&#13;
„około 6 200 koron”. W protokole dodano zastrzeżenie, że koszt ten ma być&#13;
pokryty „z dochodów nadzwyczajnych, o ile zdoła je Komisja uzyskać”3.&#13;
Jednak potrzebnej dotacji Komisja nie otrzymała i opracowanie Grzegorzewicza nie zostało wydane. W trakcie przygotowywania do druku w ramach&#13;
Dzieł wszystkich monografii Ruś Czerwona (tomy 56-57 DWOK) porównano kopie Grzegorzewicza z oryginałami i stwierdzono, że jego odpisy&#13;
tekstów i nut są dokładne. Dlatego wydawcy postanowili wykorzystać je&#13;
w kilku przypadkach, gdy były jedynymi śladami dokumentacji Kolberga,&#13;
tj. gdy oryginały zaginęły.&#13;
W 1904 roku w „Materiałach Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych” Stanisław Zdziarski zamieścił część niedrukowanych tekstów&#13;
z teki 21/22 jako uzupełnienie do Pokucia, monografii wydanej przez Kolberga w latach 1882–1889. Wybrał do publikacji m.in. niedrukowane przez&#13;
Kolberga teksty z rękopisu Bazylego Jurczeńki4. Mimo wcześniejszej uchwały komisji zapisy te Zdziarski dał do druku w transkrypcji fonetycznej.&#13;
1 List W. Grzegorzewicza do R. Zawilińskiego z 5 II 1902 r., rkp. w BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2185, t. 3, k. 338.&#13;
2 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w latach 1901/1902, Protokół z posiedzenia 20 III 1902 r., MAAE T. VI: 1903, s. XII.&#13;
3 Sprawozdanie z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1903 i 1904, Protokół z posiedzenia 20 XI 1903 r., MAAE T. VII: 1904, s. IX. Tam tytuł tomu przygotowanego przez W. Grzegorzewicza: Ruś Czerwona.&#13;
4 O udziale B. Jurczeńki w gromadzeniu materiałów do monografii Pokucia zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK&#13;
T. 81), s. XXX–XXXIII. Tam też charakterystyka rękopisów Jurczeńki i innych materiałów&#13;
wybranych do druku przez Zdziarskiego.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
�Jurczeńko sporządził swoje rękopisy alfabetem łacińskim jako eksponat na&#13;
wystawę etnograficzną w Kołomyi, która odbyła się we wrześniu 1880 r.;&#13;
był wtedy młodym nauczycielem w Ispasie. Jego manuskrypt to 62 karty&#13;
zawierające 74 pieśni i 189 przyśpiewek, wszystkie z notami lokalizacyjnymi, ale bez melodii. Znaczną część materiału z tego rękopisu Kolberg zamieścił w Pokuciu, uzupełniając tam niekiedy zapis nutowy1, część pominął,&#13;
przede wszystkim dlatego że nie pochodziły z „dolnego Pokucia”, które&#13;
było przedmiotem monografii. Zapisy z Huculszczyzny (m.in. z Kosmacza)&#13;
Kolberg zamierzał wydać w osobnej monografii poświęconej „górnemu&#13;
Pokuciu”, czyli Huculszczyźnie i wybór tych właśnie opublikował Zdziarski2. Porównał on dokładnie zawartość rękopisu Jurczeńki z monografią&#13;
Kolberga i teksty już drukowane opatrzył w rękopisie odsyłaczami do Pokucia, sygnując te notatki swoim podpisem. W krótkim wstępie zaznaczył,&#13;
że rękopis pieśni pochodzi z roku 1880, nie podał jednak nazwiska autora3&#13;
i nie poinformował, że sam dokonał transkrypcji oryginalnych zapisów.&#13;
Celowość takiego potraktowania ukraińskich tekstów Jurczeńki po dwudziestu czterech latach od daty ich powstania jest tym bardziej wątpliwa, że&#13;
już notacja autora zapisu była uproszczona. Zatem autorytet Zdziarskiego,&#13;
filologa i folklorysty, mógł sugerować, że rękopisy Jurczeńki sporządzone&#13;
były od początku metodą fonetyczną i zamieszczone w takiej postaci w druku oddają wymowę mieszkańców „górnego” Pokucia około roku 1880.&#13;
Na początku roku 1905 Zdziarski zakończył również prace nad dwuczęściowym tomem Sąde[c]czyzna i Podhale4 zawierającym materiały&#13;
z teki 11. Górale. Zawartość rękopisu pierwszego tomu z tytułem Sąde[c]&#13;
1 Kolberg był w 1880 r. kuratorem naukowym wystawy etnograficznej w Kołomyi, znał&#13;
Jurczeńkę i jego rękopisy eksponowane na tej wystawie, ponadto w okresie organizacji wystawy przebywał od połowy czerwca do połowy listopada na Pokuciu i odwiedził tam wiele miejscowości. Mógł wtedy usłyszeć i zanotować melodie do tekstów znajdujących się w rękopisie&#13;
Jurczeńki.&#13;
2 Materiały dotyczące „górnego Pokucia” zawarte były głównie w tece 23, zatytułowanej&#13;
Huculi, natomiast w tece 21/22 Pokucie znajdowały się tylko te z huculskich, które na jednej&#13;
karcie lub w jednym zespole przemieszane były z pochodzącymi z „dolnego Pokucia” lub z innych regionów Ukrainy.&#13;
3 S. Zdziarski mógł nie dotrzeć do wskazówek na temat autorstwa tego rękopisu znajdujących się m.in. w notatkach Kopernickiego i w korespondencji Kolberga, nie podał jednak&#13;
informacji, że autorem opracowywanego rękopisu nie był Kolberg, ale inna osoba.&#13;
4 Rękopis S. Zdziarskiego Sąde[c]czyzna i Podhale znajdował się do roku 1936 w Kolbergowskiej tece 11 Górale, został z niej wyjęty prawdopodobnie jeszcze przez S. Udzielę, obecnie&#13;
znajduje się w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie (sygn. archiwum MEK I/369/ RKP).&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�czyzna to pieśni, a w większości tylko ich teksty, do drugiego, pt. Podhale,&#13;
Zdziarski znalazł w tece materiały także do kilku innych rozdziałów, choć&#13;
i tu przeważają pieśni. W krótkim wstępie zwrócił uwagę na ograniczony&#13;
zakres rzeczowy zawartych w tece zapisów, podkreślił bogactwo melodii&#13;
z Podhala i na końcu zauważył:&#13;
Co się tyczy strony czysto wydawniczej, nie mam nic do dodania, gdyż stosując&#13;
się do uchwały Komisji Antropologicznej, przyjąłem układ rzeczy taki, jakim&#13;
posługiwał się śp. Kolberg1.&#13;
&#13;
Do druku przeznaczył jednak tylko część materiałów znajdujących się&#13;
w tece i odnoszących się do regionów podanych w tytule. Dla swoich potrzeb rękopisy w Kolbergowskiej tece ułożył w trzech działach: materiały&#13;
oryginalne (tj. notatki z badań Kolberga), materiały wypisane i – na końcu – dotyczące Spiszu. Karol Hławiczka, kompozytor, pedagog, historyk&#13;
muzyki, który w 1936 r. zapoznał się z tekami Kolberga, pisał, że przygotowany przez Zdziarskiego rękopis monografii, przechowywany wówczas&#13;
w tece 11, zawiera m.in. 689 pieśni, w tym 363 z melodiami, i dodał:&#13;
Tom Sądecczyzna i Podhale jest zbiorem tak cennych materiałów, że można&#13;
wyrazić tylko zdziwienie, iż możliwy jest fakt zapomnienia co najmniej przez&#13;
30 lat gotowego do druku manuskryptu2.&#13;
&#13;
Opracowany przez historyka literatury Józefa Tretiaka i wydany&#13;
w 1907 r. Wołyń3 jest najobszerniejszym spośród tytułów opublikowanych w latach 1890–1914 na podstawie materiałów Kolbergowskich. Wydawca dał mu podtytuł Obrzędy, melodie, pieśni, a z teki wołyńskiej&#13;
1&#13;
&#13;
S. Zdziarski Sąde[c]czyzna i Podhale... , k. 1 nlb. Zdziarski do swego opracowania włączył jedną kartę z czystopisami ośmiu melodii tańców wyjętą z manuskryptów Kolberga z teki&#13;
11, pozostałe karty w jego rękopisie są kopiami. Materiały ujęte w opracowaniu Zdziarskiego&#13;
zostały razem z innymi zapisami z tych regionów opublikowane w tomach Góry i Podgórze&#13;
(DWOK T. 44-45) na podstawie oryginałów Kolberga. Z pracy Zdziarskiego wykorzystano tylko oryginalny rękopis wyjęty przez niego z teki 11 (w tomie Góry i Podgórze cz II, DWOK T. 45,&#13;
melodie nr 1937, 1955, 1956, 1996, 1997, 2036, 2079 i 2122).&#13;
2 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” R. IV : 1936, nr 47.&#13;
3 Edycja Tretiaka została bez zmian i uzupełnień włączona do Dzieł wszystkich Kolberga&#13;
jako ostatni tom z serii wydawanych techniką fotooffsetową (DWOK T. 36), niedrukowane tam&#13;
materiały wołyńskie z tek Kolberga i przypisy źródłowe do wydania Tretiaka zamieszczone są&#13;
w: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84).&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
�wybrał do druku opisy wesel z trzech miejscowości, 148 pieśni obrzędowych, głównie weselnych, 484 pieśni innych i 25 tekstów prozatorskich.&#13;
Jako zasadę przyjął publikowanie tylko materiałów zebranych przez Kolberga w terenie, a pomijanie wszystkich odpisów i wyciągów z druków.&#13;
Porównanie obecnej zawartości teki wołyńskiej1 z edycją Tretiaka pozwala stwierdzić, że kryteria jego wyboru nie są czytelne, nie uwzględnił&#13;
bowiem wielu zapisów z badań terenowych Kolberga, choć nie są one&#13;
wariantami tekstów przez niego opublikowanych. Niemniej udostępnił&#13;
do dalszych badań duży, bo liczący ponad 630 utworów zbiór pieśni,&#13;
w większości z melodiami, zanotowanych przez Kolberga głównie w ciągu&#13;
sierpnia i września 1862 roku, oraz znacznie wcześniejsze zapisy prozy&#13;
Jana Prusinowskiego2.&#13;
J. Tretiak, podobnie jak inni współcześni mu wydawcy materiałów Kolberga, nie odtworzył w druku pisowni badacza. We wstępie zaznaczył:&#13;
Co się tyczy gwarowych właściwości pod względem wymowy pewnych głosek&#13;
(w szczególności samogłosek), to i te właściwości widocznie starał się Kolberg&#13;
uwzględniać, ale bardzo często, jak to widać z jego brulionów, wahał się między&#13;
użyciem takiej lub innej litery. Już z tego tylko powodu ubieganie się o zupełną&#13;
ścisłość dialektologiczną przy wydaniu niniejszego zbioru jego pieśni uważałem&#13;
za rzecz niewłaściwą, bo niepodobną w danych warunkach do osiągnięcia. […]&#13;
Trzeba więc było zrezygnować z tego, aby zbiór niniejszy mógł być materiałem&#13;
dialektologicznym, za jaki np. może być uważane Pokucie, owoc ostatnich lat&#13;
pracy Kolberga i dlatego sądziłem, że wypada mi w pewnej mierze ujednostajnić&#13;
pisownię, albo raczej wymowę3.&#13;
&#13;
Brulionami nazywa Tretiak zapisy prymarne, wykonane ze słuchu&#13;
w czasie badań terenowych, a zastosowana w nich notacja nie ukazuje wahania Kolberga co do „użycia takiej lub innej litery”, ale jest udaną próbą&#13;
odtworzenia głosek pośrednich przez zapis piętrowy. Taką metodę zapisu&#13;
1&#13;
&#13;
Teka ta miała w spisach Kolberga numer 26. Dziś są to dwa zespoły rękopisów opatrzone&#13;
w BN PAU i PAN w Krakowie sygnaturami 3206 i 3207.&#13;
2 Tretiak nie wiedział, kto zapisał zamieszczone w Wołyniu bajki, podpis autora uznał za&#13;
nieczytelny. Na podstawie notatki Kopernickiego i listów Kolberga, do których Tretiak zapewne nie mógł wtedy dotrzeć, wiemy dziś, że teksty te zapisał około roku 1835 Jan Prusinowski&#13;
(1818–1882), wówczas student, później adwokat z zawodu, a literat z zamiłowania, mieszkający&#13;
w Żytomierzu. Rękopis Prusinowskiego zaginął.&#13;
3 J. Tretiak Od wydawcy, w: O. Kolberg Wołyń (DWOK T. 36), s. X–XI.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�stosował Kolberg także później, m.in. w czasie badań terenowych na Kujawach w 1865 r. i w trakcie wywiadów ze Ślązakami w 1868 r.&#13;
Po wydaniu Wołynia na trzy lata zamarły prace nad rękopisami Kolberga. Jedynie w r. 1909 odnotowano, że na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 16 grudnia „prof. Rostafiński wyraził życzenie, aby Komisja zajęła&#13;
się sporządzeniem i wydaniem indeksu do dzieł Kolberga”1. Propozycji tej&#13;
jednak nie podjęto.&#13;
W roku 1910 Seweryn Udziela ponownie zajął się spuścizną Kolberga&#13;
i opublikował materiały z teki 15 Tarnów–Rzeszów. Tak jak inni ówcześni&#13;
edytorzy rękopisów Kolberga do wydania przeznaczył tylko zapisy z tej&#13;
teki, choć zapisy pochodzące z opracowywanego przez niego regionu znajdowały się także w innych zespołach. Wybrane materiały w druku ułożył&#13;
według porządku stosowanego przez Kolberga w tomach Ludu, nadał również rękopisom nowy układ według kolejności tekstów i melodii przyjętej&#13;
w edycji. Recenzent, Mieczysław Treter, pisząc o tej publikacji, podkreślił&#13;
zasługi wydawcy:&#13;
Na gorące uznanie jednak zasługuje sumienna praca wydawnicza Seweryna&#13;
Udzieli, który sam będąc jednym z najwybitniejszych polskich etnologów, skąpy&#13;
czas swój poświęca na rzecz tak żmudną, niewdzięczną, zamiast obracać go na&#13;
własne prace krytyczne, które przecież o tyle więcej zadowolenia przynoszą2.&#13;
&#13;
Dodać tu trzeba, że członkowie Sekcji Etnologicznej zarabiali na życie&#13;
najczęściej jako nauczyciele, zaś Udziela był w tym okresie inspektorem&#13;
szkolnym. Dlatego własnym badaniom i opracowywaniu ich wyników nie&#13;
mogli poświęcić wiele czasu – na przygotowanie do druku zbiorów Kolberga oddawali skąpe godziny kosztem własnych badań naukowych lub&#13;
wypoczynku, a za prace na rzecz Akademii nad edycją Kolbergowskich&#13;
rękopisów nie otrzymywali honorariów.&#13;
Tarnów-Rzeszów opracowany przez Udzielę był ostatnim zbiorem&#13;
materiałów Kolberga opublikowanym przed pierwszą wojną światową. Nie oddano bowiem do druku, poza wcześniej opracowanymi przez&#13;
1&#13;
&#13;
Sprawozdania z posiedzeń Komisji odbytych w roku 1908 i 1909. Protokół z posiedzenia&#13;
16 XII 1909 r., MAAE T. XI: 1910, s. XIII. Józef Rostafiński (1850–1928), botanik, był członkiem&#13;
czynnym Akademii od 1887 r.&#13;
2 Recenzja M. Tretera była zamieszczona w czasopiśmie „Lud. Kwartalnik Etnograficzny”,&#13;
R. 16: 1910, s. 410-411.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
�W. Grzegorzewicza Galicją wschodnią i przez S. Zdziarskiego Sąde[c]czyzną..., także przygotowanych przez Jana Bielę w 1911 r. Materiałów etnograficznych z Podkarpacia1 i nieco późniejszego Podgórza zachodniej&#13;
Galicji Władysława Kosińskiego.&#13;
Jan Biela2, filolog, pedagog, zajął się rękopisami znajdującymi się wówczas w tece 18. Ruś Czerwona I. Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl. Starannie przepisał notatki Kolberga, opatrując je własnym wstępem datowanym „Lwów, we wrześniu 1911”. Przepisując materiały Kolberga, zgodnie&#13;
z instrukcją Komisji opuścił niektóre teksty zaczerpnięte z druków i parę&#13;
innych, nie mających not lokalizacyjnych, bądź treścią wykraczających jego&#13;
zdaniem poza Kolbergowski Lud. Porównał materiały przejęte ze zbiorów&#13;
poprzedników z ich podstawą, m.in. z Pieśniami ludu ruskiego Ż. Paulego&#13;
i Ruskim weselem J. Łozińskiego, a we wstępie scharakteryzował odpisy&#13;
Kolberga z tych źródeł3. Redagując materiały, zachował pisownię oryginałów, a przepisane teksty uporządkował według planu, jaki w monografiach stosował Kolberg. Z zapisów dotyczących okolic Przemyśla wybrał&#13;
do druku pominięte w tomie przygotowywanym w r. 1890 przez Kolberga,&#13;
a ukończonym przez Kopernickiego. Tekturową teczkę, do której włożył&#13;
swój rękopis, opatrzył tytułem: „18. teka Kolberga przygotowana do druku, J. Biela”. Przygotował więc do wydania rękopisy z określonej teki, nie&#13;
materiały do planowanej przez Kolberga monografii regionalnej. Rękopis&#13;
ten, wzorowo wręcz kaligrafowany, nie doczekał się druku.&#13;
W roku 1912 miał też być gotowy obszerny tom Podgórze zachodniej&#13;
Galicji4 przygotowywany przez Władysława Kosińskiego, wówczas emerytowanego nauczyciela gimnazjum. Kosiński, badający wcześniej gwary&#13;
1&#13;
&#13;
Taki tytuł opracowania J. Bieli podany był w protokole z posiedzenia Komisji dnia 21 XII&#13;
1911 r., zob. MAAE T. XII: 1912, s. XVIII. Niewątpliwie chodziło o zachowany do dziś rękopis&#13;
J. Bieli znajdujący się obecnie w tece 18a. Rękopis nie ma tytułu, swój wstęp Biela zatytułował&#13;
Materiały etnograficzne zebrał Oskar Kolberg, wydał Jan Biela.&#13;
2 W spisie członków przybranych Komisji Antropologicznej przy nazwisku J. Bieli do roku&#13;
1910 jest nota „Drohobycz” (np. MAAE T. V: 1901, s. XI), był tam wtedy zapewne nauczycielem – tekturowa teczka, w której umieścił swój rękopis Rusi Czerwonej, ma nadruk „Szkoła&#13;
przygotowawcza uzup. w Drohobyczu. Ćwiczenia polskie i rysunkowe”. Później J. Biela był&#13;
nauczycielem w liceum we Lwowie.&#13;
3 O Kolbergowskich odpisach z pracy Ż. Paulego i tłumaczeniu J. Łozińskiego zob. też&#13;
E. Millerowa „Przemyskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 83/I), s. LXVI–LXXIV.&#13;
4 Zob. Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Góry i Podgórze&#13;
cz. I (DWOK T. 44), s. XXVI.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�i folklor mieszkańców Beskidów, wybrał do opracowania do druku tekę 12.&#13;
Podgórze krakowskie i sporządził kopie większości zapisów terenowych&#13;
i innych notatek Kolberga tam przechowywanych. Tytuły i własne notatki&#13;
na obwolutach do rękopisów Kolberga wpisywał notacją stenograficzną.&#13;
Kopie Kosińskiego, przemieszane z oryginałami Kolberga znajdują się dziś&#13;
w tece 12a Podgórze utworzonej specjalnie dla tych materiałów oraz w zespole rękopisów nazwanych później teką 50. Miscellanea. Po porównaniu&#13;
kopii z zapisami Kolberga można było stwierdzić, że odpisy Kosińskiego są&#13;
dokładne, dlatego użyto ich kilkakrotnie w edycji Dzieł wszystkich, jeżeli&#13;
oryginały Kolberga zaginęły1. Jednak opracowanie Kosińskiego nie zostało&#13;
ukończone, na co wskazuje dzisiejszy stan jego kopii. Również w protokołach z posiedzeń Komisji Antropologicznej przed wybuchem wojny nie ma&#13;
o nim wzmianki.&#13;
Prawdopodobnie w tym okresie, tj. przed rokiem 1914, niekiedy sięgano do spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, traktując zawarte tam rękopisy&#13;
jako materiały przydatne do własnych prac. Korzystał z tej możliwości&#13;
Adam Fischer, etnograf zainteresowany kulturą ludową Rusinów. W jego&#13;
materiałach wśród jego własnych maszynopisów znajduje się ponad trzydzieści kart pochodzących niewątpliwie z archiwum Kolberga2. Są to trzy&#13;
rękopisy wspominanego tu już Bazylego Jurczeńki: Piosnki huculskie,&#13;
Przysłowia i gadki i Przyzwoitsze huculskie przekleństwa, oraz rękopis nieznanego autora, prawdopodobnie Sofrona Witwickiego – odpowiedź na listę pytań Kolberga na temat wypasu bydła przez Hucułów.&#13;
Pierwotnie znajdowały się one na pewno w zbiorach Kolberga, widać&#13;
na nich ślady jego pracy w postaci drobnych dopisków, poprawek i wyjaśnień słownikowych, jednak jako materiały z Huculszczyzny teksty te&#13;
nie weszły do czterotomowego Pokucia. Zostały opublikowane dopiero w Dziełach wszystkich w monografii Ruś Karpacka razem z innymi&#13;
1 Kosiński kilkakrotnie wyciął z manuskryptu Kolberga fragment z zapisem nutowym lub&#13;
rysunek i przykleił go nad swoja kopią tekstu pieśni czy opisu. Pozostałe fragmenty oryginalnego rękopisu Kolberga zaginęły. Zob. np. w tece 12a, sygn. 1185, k. 9–10, 19, 24–27 oraz ryc.&#13;
w T. 73/I, na której przedstawiony jest rysunek czepca wycięty z oryginalnej karty, naklejony&#13;
na nowej kartce przez Kosińskiego i przez niego podpisany.&#13;
2 Rękopisy A. Fischera przechowywane są obecnie w Archiwum Naukowym PTL we Wrocławiu, wywiezione zostały ze Lwowa razem z dokumentacją Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przez Olgę i Józefa Gajków w 1945 r., bezpośrednio po wojnie. Karty pochodzące&#13;
ze spuś­cizny Kolberga, a znajdujące się obecnie w zespole „Ze zbiorów śp. A. Fischera” mają&#13;
w Archiwum PTL sygn. 99 (dawniej 323).&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
�zgromadzonymi przez Kolberga na temat Hucułów i Bojków 1. Fischer&#13;
zainteresował się rękopisami Kolberga, przygotowując w 1914 r. rocznicowy artykuł2 o nim zamieszczony w „Ziemi”; m.in. pisał tam, że spuścizna&#13;
autora Ludu zawiera materiały na co najmniej trzydzieści następnych&#13;
tomów. Wśród regionów, których monografie można opracować na podstawie zachowanych rękopisów, wymienia np. Mazury pruskie, Pomorze&#13;
i Spisz. Nie zachowały się jednak dokumenty pozwalające ustalić datę&#13;
wypożyczenia wymienionych wyżej rękopisów wyjętych przez niego z tek&#13;
Kolbergowskich. Można tylko stwierdzić, że mieszkający i pracujący we&#13;
Lwowie Adam Fischer, wypożyczył interesujące go manuskrypty, ale nie&#13;
zwrócił ich do przechowywanej w Krakowie spuścizny Kolberga.&#13;
Wydawcy rękopisów Kolberga w latach 1902–1914 spośród jego tek&#13;
wybierali do opracowania tę, która miała zawierać materiały z regionu&#13;
nie objętego jeszcze tomami Ludu, kierowali się przy tym nazwą regionu&#13;
w tytule. Jednak w archiwum Kolberga wielokrotnie nie tylko w jednej&#13;
tece, ale i na jednej karcie zauważamy melodie i teksty pochodzące z różnych regionów. Dotyczy to między innymi czystopisów redagowanych do&#13;
publikacji podobnych do Pieśni ludu weselnych z lat 1847–1849 i Pieśni&#13;
ludu polskiego z roku 1857, tj. do monograficznych zbiorów pieśni. Wtedy na jednej karcie zapisane są pochodzące z różnych regionów warianty&#13;
wątku tekstowego z melodiami i notami o ich lokalizacji. Również w zapisach terenowych na jednej karcie wielokrotnie notował Kolberg utwory&#13;
wykonane przez kilku instrumentalistów czy śpiewaków, pochodzących&#13;
z różnych miejscowości. Karty takie znajdują się dziś w jednej z tek regionalnych, choć nie wszystkie zapisane na nich utwory pochodzą z tego&#13;
właśnie regionu. Ówcześni edytorzy kierowali się tylko tytułem, choć do&#13;
wybranego regionu odnoszą się także zapisy zawarte w kilku lub kilkunastu innych tekach. Nie zawsze zdawali sobie z tego sprawę, nie mieli też&#13;
wówczas „klucza”, aby dotrzeć do rękopisów znajdujących się poza teką,&#13;
która ich zainteresowała. Część takich problemów rozwiązałyby indeksy&#13;
geograficzne do wszystkich tek, choć nie byłyby one wystarczające, ponieważ część rękopisów Kolberga nie miała odnotowanej lokalizacji. Jak&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. m.in. w: O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), tam s. 172–175 – pytania i odpowiedzi na temat wypasu na połoninach, tamże cz. II (DWOK T. 55) s. 446–447 – przysłowia,&#13;
s. 449–450 – przekleństwa, natomiast liczne pieśni rozproszone są w różnych rozdziałach obu&#13;
części tomu Ruś Karpacka.&#13;
2 A. Fischer Oskar Kolberg, „Ziemia” R. V: 1914, nr 8, s. 113-115 i nr 9, s. 129-132.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�pokazały wyniki prac prowadzonych wiele lat później, w czasie redagowania Dzieł wszystkich, dopiero wielostronne analizy rękopisów&#13;
i publikacji autora Ludu pozwoliły zadowalająco uściślić pochodzenie&#13;
regionalne większości znajdujących się w spuściźnie Kolberga zapisów&#13;
pozbawionych not lokalizacyjnych.&#13;
Niektórzy z ówczesnych wydawców materiałów Kolberga pomijali też&#13;
fakt, że w każdej z wybranych tek są mniej lub bardziej liczne materiały&#13;
dotyczące innych regionów i publikowali je także, mimo oznaczonej proweniencji, wskazującej, że powinny być zamieszczone w innej monografii.&#13;
Udziela, przygotowując Śląsk Górny, wziął pod uwagę tylko materiały śląskie, natomiast w przygotowanym przez niego Tarnowie-Rzeszowie znalazły&#13;
się, nieliczne wprawdzie, pieśni ze Lwowa, z Krakowa czy z Sandomierskiego.&#13;
Tretiak, redagując Wołyń, zauważał, że „nie wszędzie wreszcie oznaczoną&#13;
była miejscowość lub okolica, gdzie pieśń zapisano”1, ale selekcjonując pieśni&#13;
do druku nie kierował się czytelnym kryterium, jakim mogła być ich lokalizacja (tj. nota o miejscu zapisu) lub jej brak. W swej edycji zamieścił pieśni&#13;
pozbawione w rękopisie lokalizacji (możliwej jednak często do odtworzenia&#13;
np. przez porównanie zapisów terenowych i czystopisów, gdzie była ona odnotowana), ale także pieśni z notami „od Kamieńca Podolskiego”, „od Kijowa”,&#13;
„od Nieświeża”, czyli z okolic i miejscowości spoza Wołynia2.&#13;
Opracowując do druku wybrane materiały, ówcześni wydawcy spuścizny&#13;
Kolberga starali się ułożyć je według planu przyjętego w Ludzie, uwzględniali na ogół noty lokalizacyjne i zwykle także odsyłacze do wariantów wpisane w czystopisach, ale tylko niekiedy informowali o autorze rękopisu, chociaż nie zawsze był nim Kolberg. Wydawali we własnym wyborze rękopisy&#13;
znajdujące się w danym zespole archiwalnym, a nie zapisy do planowanej&#13;
przez Kolberga monografii, ponieważ nie orientowali się w charakterze jego&#13;
spuścizny. Chodzi tu m.in. o nawarstwienie się w niej wersji pochodzących&#13;
z różnych etapów dokumentowania i redagowania wyników badań terenowych przechowywanych w różnych tekach, a przygotowywanych do różnych&#13;
1&#13;
&#13;
J. Tretiak Od wydawcy, w: O. Kolberg Wołyń (DWOK T. 36), s. X.&#13;
W opracowaniach obu autorów, tj. w Wołyniu Tretiaka i Tarnowie-Rzeszowie Udzieli niektóre pieśni pochodzące z innych regionów bywają wariantami tekstów zanotowanych&#13;
w regionie tytułowym, czasem w czystopisach zapisane są one przez Kolberga na tej samej&#13;
karcie, na której znajduje się wariant właściwy dla opracowywanego regionu. Nie dotyczy to&#13;
jednak większości pieśni z notami lokalizacyjnymi spoza regionu tytułowego opublikowanych&#13;
przez Tretiaka i Udzielę.&#13;
2&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
�planowanych i nie zawsze wydanych publikacji oraz o wspomniane już częste notowanie przez Kolberga na jednej karcie folkloru z różnych regionów.&#13;
Po śmierci Kopernickiego, znającego plany i warsztat edytorski Kolberga, zabrakło osoby, która chciałaby zapoznać się z całością pozostawionych przez&#13;
niego materiałów oraz z ich zróżnicowanym profilem źródłowym i mogła&#13;
dzięki temu koordynować prace wydawnicze.&#13;
Jak już tu wspominano, wydawcy z lat 1902–1912 „porządkowali” zawartość wybranych tek. Zmieniali wtedy układ rękopisów nadany przez Kolberga, zacierając stan pierwotny, a nie dysponujemy dziś żadnym dokumentem&#13;
pozwalającym odtworzyć dokładniej zawartość tek z okresu poprzedzającego&#13;
ich działania. Dotyczy to zarówno liczby kart, jak i ich kolejności w zbiorze.&#13;
To ostatnie mogło mieć jednak znaczenie dla interpretacji zapisanych tekstów, do czego trzeba będzie jeszcze wrócić1. Niektórzy edytorzy notowali&#13;
swe uwagi bezpośrednio na kartach z zapisami Kolberga lub jego współpracowników, nie zawsze sygnując swoje dopiski. Dotyczą one najczęściej klasyfikacji pieśni lub innych tekstów, zauważyć też można wskazówki wydawcy&#13;
tekstów dla współpracownika opracowującego melodie. Niekiedy posuwali&#13;
się do działań jeszcze bardziej radykalnych, wyjmując oryginalny rękopis&#13;
z teki lub wycinając jego fragment i włączając go do swojego manuskryptu.&#13;
Stwierdzić też trzeba, że w każdej tece, której zawartość była wówczas opracowywana, brakuje obecnie kilku lub kilkunastu pojedynczych kart, a czasem&#13;
nawet większych zespołów. O ich zniknięciu świadczy istnienie kopii sporządzonych w trakcie przygotowywania materiałów Kolberga do druku, a także&#13;
zamieszczenie w wydanym drukiem opracowaniu tekstów i melodii, których&#13;
dziś nie znajdujemy2 w spuściźnie Kolberga. Zaginął np. „Rękopism oprawny&#13;
Prusinowskiego, bajki wołyńskie, spisane przez niego w r. 1835 i opowiedziane przez niego, bardzo ciekawe […]”3. O bajkach tych wspomniano już&#13;
charakteryzując Wołyń przygotowany do druku przez Tretiaka.&#13;
Czasem rękopisy Kolberga nieznaną dziś drogą dostawały się do&#13;
popularnych w XIX w. kolekcji autografów. Np. w takich zbiorach&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. informacje o układzie zawartości dawnej teki 34, s. 90–91.&#13;
Informacje o takich faktach są zamieszczane w monografiach i innych tomach wydawanych na podstawie rękopisów (T. 39–63 DWOK) i w przypisach źródłowych w tomach suplementowych (T. 70–84 DWOK).&#13;
3 Notatka I. Kopernickiego dotycząca dawnej teki 26 Wołyń, obecnie w zbiorach Muzeum&#13;
Etnograficznego w Krakowie, zob. przypis 3 na s. 11.&#13;
2&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
�przechowywanych dziś w Bibliotece Jagiellońskiej znalazły się dwie karty&#13;
z pieśniami z Wołynia oraz karta z pieśniami z Wielkopolski1.&#13;
Po roku 1910 nie ukazały się drukiem nowe opracowania rękopisów&#13;
Kolberga. Problem edycji jego zbiorów na forum Akademii wrócił dopiero&#13;
na początku roku 1914, gdy Komisja Antropologiczna postanowiła uczcić&#13;
stulecie urodzin etnografa. Na zorganizowanym 24 lutego uroczystym posiedzeniu komisji R. Zawiliński przedstawił fragment przygotowywanej przez&#13;
siebie biografii Kolberga. W sprawozdaniu z posiedzenia czytamy:&#13;
Po odczycie rozwinęła się ożywiona dyskusja, podczas której obecni członkowie&#13;
Komisji przypominali z własnego życia stosunki z Kolbergiem, który był też członkiem Komisji Antropologicznej. Sekretarz generalny Akademii postawił wniosek,&#13;
aby uprosić p. Romana Zawilińskiego, by opracował całą monografię O. Kolberga,&#13;
którą Akademia Umiejętności wyda własnym nakładem. Wniosek uchwalono.&#13;
Prof. Ciechanowski wniósł, by wydać muzykę O. Kolberga, a do opracowania&#13;
i przygotowania tego wydawnictwa uproszono prof. Z. Jachimeckiego2.&#13;
&#13;
Zawiliński wypożyczył wtedy ze spuścizny rękopiśmiennej Kolberga&#13;
potrzebne mu dokumenty i listy, o czym już wyżej wspomniano, jednak&#13;
do wydania biografii jego autorstwa3, ani „muzyki O. Kolberga”, czyli kompozycji, ani nowych monografii regionalnych nie doszło. Wybuch wojny&#13;
w sierpniu 1914 roku praktycznie przerwał działalność Komisji Antropologicznej na ponad cztery lata.&#13;
1&#13;
&#13;
Zbiór autografów Ciechanowskiej, sygn. Biblioteki Jagiellońskiej 7891, k. 107 i 108, oraz&#13;
zbiór autografów Dynowskiej, tamże, sygn. 7892, k. 41.&#13;
2 Sprawozdania z posiedzeń Komisji Antropologicznej jakie odbyły się w latach 1914–&#13;
–1919, Protokół z posiedzenia 24 II 1914 roku, MAAE T. XIV: 1919, s. VIII. Sekretarzem generalnym Akademii był wówczas Bolesław Ulanowski, prawnik i historyk prawa. Wymieniony w sprawozdaniu Stanisław Ciechanowski był lekarzem anatomopatologiem, a Zdzisław&#13;
Jachimecki, któremu powierzono wydanie twórczości muzycznej Kolberga – kompozytorem&#13;
i historykiem muzyki.&#13;
3 R. Zawiliński opublikował kilka rocznicowych artykułów w prasie krakowskiej i warszawskiej: Skarby Oskara Kolberga (W setną rocznicę jego urodzin), „Świat” 1914, nr 10; Pamięci&#13;
Kolberga w setną rocznicę jego urodzin (1814–1914), „Czas” 1914, nr 54; Kolberg a Jenike, „Tygodnik Ilustrowany” 1914, nr 9; Kolberg a Bliziński, „Nowa Reforma” 1914, nr 50. W dwu ostatnich artykułach opierał się na listach pisanych do Kolberga i brulionach jego odpowiedzi znajdujących się obecnie w zbiorach BN PAU i PAN, wydanych w Korespondencji… (DWOK T. 64–66).&#13;
Ponadto w „Nowej Reformie” Zawiliński opublikował w r. 1926 (nr 272 i 273) artykuł pt. Kolberg&#13;
a Chopin, oparty na korespondencji Kolberga z M. A. Szulcem i M. Karasowskim znajdującej się&#13;
obecnie w zbiorach BN PAU i PAN, a wydanej także w Korespondencji… (DWOK T. 64–66).&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
�Działania Komisji Etnograficznej PAU do roku 1939&#13;
W okresie międzywojennym nie podjęto opracowania żadnej spośród&#13;
planowanych przez Kolberga monografii, nie wydano tomów przygotowanych przed wybuchem wojny przez Zdziarskiego, Bielę i Grzegorzewicza, nie próbowano też dokończyć pracy Kosińskiego. Przez kilkanaście&#13;
lat o tym, że teki z rękopisami Kolberga znajdują się w siedzibie Akademii&#13;
Umiejętności wiedzieli prawdopodobnie tylko Seweryn Udziela, wówczas&#13;
zastępca przewodniczącego Komisji Etnograficznej PAU, a później Tadeusz&#13;
Seweryn, od r. 1929 zastępca jej sekretarza, a w latach 1935–1952 sekretarz.&#13;
On właśnie starał się zainteresować władze Akademii opublikowaniem materiałów Kolberga. W maju 1931 r. Stanisław Kutrzeba, wówczas sekretarz&#13;
generalny PAU pisał do Udzieli: „Dr Seweryn dał mi wykaz rkp. Kolb[ergowskich…]. Podaje, że do druku nadaje się 128 arkuszy, w tym wymienia&#13;
tekę Górale tatrzańscy i beskidowi”1. Działania Seweryna nie odnosiły&#13;
jednak wtedy skutku.&#13;
Treść testamentu Kolberga i fakt zdeponowania tek z jego rękopisami w Akademii były całkowicie nieznane innym członkom Komisji Etnograficznej i zaskoczeniem dla nich stało się odnalezienie tych rękopisów&#13;
właśnie w jej pomieszczeniach. Odkrycia tego dokonano, gdy w 1933 r.&#13;
zwrócone zostały materiały Kolberga wypożyczone przed pierwszą wojną&#13;
światową przez R. Zawilińskiego, a równocześnie S. Udziela na posiedzeniu komisji podniósł sprawę druku niewydanych dotąd rękopisów autora&#13;
Ludu. Tym dwu wydarzeniom związanym ze sobą trzeba tu poświęcić nieco więcej miejsca.&#13;
Na początku roku 1933 dwaj badacze kultury ludowej Podhala, Juliusz&#13;
Zborowski i Adolf Chybiński, poszukiwali zapisów Kolberga z tego regionu&#13;
i zwrócili się w tej sprawie do Udzieli. Kierowali się informacjami zaczerpniętymi z artykułów Łopacińskiego i Fischera2, w których wymienione są&#13;
m.in. teki o tytułach Górale tatrzańscy i nowotarscy oraz Spisz. Z nieznanych powodów Udziela nie udostępnił wtedy teki 11 Górale, natomiast&#13;
1 Przytoczono za: Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga (DWOK T. 44), s. XXVI.&#13;
Teka 11 w spisach Kolberga miała osobne tytuły dla dwu odrębnych części: Górale tatrzańscy&#13;
i nowotarscy oraz Spisz. Na zachowanej do dziś okładce teki widnieje tytuł: Górale. Nowy&#13;
Targ, Nowy Sącz, Jasło. Spisz.&#13;
2 H. Łopaciński Oskar Kolberg, w: Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX, T. 1 Warszawa 1901, s. 480; A. Fischer Oskar Kolberg…, s. 130.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�wypożyczył Chybińskiemu tekę 12 Podgórze krakowskie, co doprowadziło&#13;
do nieporozumień. Zborowski, mylnie poinformowany przez Udzielę, że&#13;
tek o wymienionych przez niego tytułach w spuściźnie Kolberga nie ma,&#13;
zamieścił w roczniku „Wierchy” list pt. Rzekome teki Oskara Kolberga&#13;
o Podhalu i Spiszu.1 Zawartą w tytule tezę odwołał cztery lata później oraz&#13;
ponownie w „Ludzie” w roku 1946.&#13;
Prawdopodobnie zainteresowanie Chybińskiego i Zborowskiego przypomniało Udzieli o istnieniu niedrukowanych rękopisów, ponieważ 12 maja&#13;
1933 r. na posiedzeniu Komisji Etnograficznej poruszył on „sprawę dalszego&#13;
druku prac O. Kolberga”2. Z protokołu z następnego posiedzenia, odbytego&#13;
dnia 19 marca 1934 roku wynika, że rękopisy Kolberga, o których wydaniu&#13;
Udziela mówił poprzednio, to właśnie teka 12 Podgórze, którą tymczasem&#13;
udostępnił już Chybińskiemu. Reakcja członków Komisji była jednoznaczna, w protokole zanotowano:&#13;
Komisja uchwaliła prosić p. Udzielę, by zwrócił się do prof. Chybińskiego z zapytaniem, czy wspomniane rękopisy bezwarunkowo do druku przygotuje i w razie odpowiedzi przeczącej, by rękopisy od niego wycofał, zwracając je Komisji3.&#13;
&#13;
Brak dziś informacji, czy Chybiński zamierzał opracować do druku4&#13;
część zapisów Kolberga, czy też zainteresowany muzyką góralską chciał&#13;
1 J. Zborowski Legendy i błędy w dawniejszych i nowszych wydawnictwach o góralszczyźnie, „Wierchy” T. XI: 1933, s. 249, list Zborowskiego do redakcji „Wierchów” ma datę „maj&#13;
1933”. Odwołanie zamieszczone było w „Wierchach” T. XV: 1937, s. 253, oraz w „Ludzie” T.&#13;
XXXVI za lata 1939-1945, s. 402-403.&#13;
2 Protokół 15. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 12 V 1933 r., Archiwum PAU,&#13;
sygn. PAU I – 29, k. 20.&#13;
3 Protokół 16. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 19 III 1934 r., Archiwum PAU,&#13;
sygn. PAU I – 29, k. 23.&#13;
4 Wprawdzie W. Bieńkowski, pisząc o działalności Komisji Etnograficznej w latach 19331937, dodaje m.in.: „Prócz tego część tek Kolberga (Sandeckie, Od Wisły po Górali beskidowych) przygotował do druku Adolf Chybiński, a Mazury pruskie – Karol Hławiczka”&#13;
(zob. W. Bieńkowski Etnografia, w: Polska Akademia Umiejętności 1872-1954, Wrocław&#13;
1974, s. 145), nie podał jednak źródeł, które potwierdzałyby istnienie opracowania Chybińskiego, jego tytuł albo obecne miejsce przechowywania. Tak samo Bieńkowski informował&#13;
później w r. 1996, m.in. w artykule: Działalność Tadeusza Seweryna w Polskiej Akademii&#13;
Umiejętności w latach 1924-1952 („XIII Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie” 1996,&#13;
s. 37). Bieńkowski powoływał się w swych artykułach na protokóły z 15 i 16 posiedzenia&#13;
Komisji Etnograficznej PAU (sygn. PAU I – 29, k. 20 i 23), w których jest tylko przytoczona&#13;
wyżej informacja o wypożyczeniu Chybińskiemu w roku 1933 teki 12 Podgórze. Chybiński&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
�jedynie zapoznać się z jej stosunkowo wczesnymi zapisami wykonanymi przez Kolberga. Data zwrotu wypożyczonych przez niego rękopisów&#13;
z teki 12. Podgórze nie jest znana, wiadomo tylko, że znalazły się ponownie&#13;
w zbiorach Komisji przed rokiem 19391.&#13;
Zainteresowanie się w tym czasie rękopisami Kolberga przez Komisję&#13;
Etnograficzną PAU było spowodowane także zwrotem jego dokumentów&#13;
osobistych przez spadkobierców R. Zawilińskiego. Jak już tu wspomniano,&#13;
został on w roku 1914 zobowiązany do napisania biografii autora Ludu&#13;
i wypożyczył jego papiery osobiste i korespondencję. W aktach Komisji&#13;
szukano rewersu Zawilińskiego potwierdzającego przynależność tych dokumentów do zbiorów PAU, ale pisma takiego nie odnaleziono, odkryto natomiast istnienie rękopisów Kolberga, przekazanych Akademii testamentem&#13;
etnografa. W protokole Komisji Etnograficznej PAU odnotowano 19 marca&#13;
1934 r.:&#13;
Prof. Semkowicz 2 w r. 1933 zawiadomił sekr[etarza] 3, że w posiadaniu rodziny śp. R. Zawilińskiego znajduje się teka z dokumentami osobistymi po&#13;
O. Kolbergu. Zachodziła wątpliwość, czyją ta teka jest własnością. Sekretarz poszukiwał odpowiednich śladów co do ewentualnego wypożyczenia itp.&#13;
w dawnych protokółach. Przy tej sposobności stwierdził, o czym ani jemu, ani&#13;
jego poprzednikowi, prof. Bystroniowi4 nie było wiadome, że w posiadaniu&#13;
Komisji znajduje się szafa nr [tu w oryginale brak liczby] w pokoju 22. W szafie&#13;
tej obok klisz itp. przedmiotów znajdują się teki po O. Kolbergu. Inwentarza&#13;
brak. Śladów wypożyczenia teki z dokumentami osobistymi śp. R. Zawilińskiemu nie odnaleziono. Wobec tego poprzestano na zeznaniu piśmiennym dyr.&#13;
interesował się muzyką góralską, ale nie ma w jego dorobku śladów opracowania do druku&#13;
rękopisów Kolberga. Podobnie Hławiczka nie przygotował do druku ani Mazur pruskich, ani&#13;
innych materiałów Kolberga. W latach 1936-1937 Mazury pruskie, rękopis tomu pozostawionego przez Kolberga w postaci praktycznie gotowej do wydania, Hławiczka przepisał, ale nie&#13;
wiadomo, czy zamierzał to opracowanie wydać. Gajek w roku 1957 korespondował z nim na&#13;
temat druku tej kopii, zanim dowiedział się o odnalezieniu oryginału Kolberga w stopniowo&#13;
porządkowanych po wojnie zbiorach krakowskiej Biblioteki PAU.&#13;
1 W inwentarzu z 1934 r. (o którym nieco dalej) obok nazwy teki 12 notatka: „Teki 12 brak”,&#13;
ale obok inną ręką dopisano „jest”, notatki te nie są datowane.&#13;
2Władysław Semkowicz, prawnik, historyk i geograf, członek Polskiej Akademii Umiejętności, był od 1926 r. członkiem Komisji Etnograficznej PAU, a w latach 1935–1937 jej przewodniczącym.&#13;
3 Sekretarzem Komisji w tym czasie (do 1 IX 1935 r.) był Kazimierz Moszyński.&#13;
4 Jan Stanisław Bystroń był sekretarzem Komisji Etnograficznej PAU w latach 1926–1932.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�S. Udzieli, któremu również i spadkobiercy śp. Zawilińskiego zaufali (odpis&#13;
zeznania w załączeniu)1.&#13;
&#13;
Komisja Etnograficzna uchwaliła na posiedzeniu 19 marca 1934 r., że odzyskane papiery osobiste etnografa należy przekazać do Biblioteki PAU.&#13;
Wśród zwróconych wtedy przez rodzinę R. Zawilińskiego materiałów,&#13;
poza dokumentami (m.in. świadectwa pracy i paszporty) była także znaczna&#13;
część korespondencji Kolberga – blisko 900 listów skierowanych do niego&#13;
i bruliony jego listów, a prawdopodobnie także inne rękopisy złożone później w tece Miscellanea2. Korespondencja podzielona była wcześniej – jak&#13;
już wspomniano – na dwie części, prawdopodobnie właśnie przez Zawilińskiego. Rękopisy Kolberga oraz dokumenty oddane przez rodzinę Zawilińskiego w 1934 r. zostały wpisane do inwentarza biblioteki PAU z notą:&#13;
„Zapis Oskara Kolberga”.&#13;
Zbiór listów przekazany w 1934 r. bibliotece PAU został znacznie wzbogacony trzydzieści lat później. W sierpniu 1963 r. dołączono do niego sto&#13;
listów, brulionów i ich fragmentów. Znajdowały się one w tece 35 Miscellanea, gdzie sześćdziesiąt z nich miało obwolutę z notatką: „Listy wyłączone&#13;
z tek Kolbergowskich przez prof. dr Tadeusza Seweryna”, czterdzieści następnych włożono do teki 35 w latach 1959–1961 w czasie prac nad rękopisami Kolberga w Pracowni Kolbergowskiej we Wrocławiu. Redakcja Dzieł&#13;
Wszystkich Kolberga, działająca w Poznaniu, listy te na prośbę Zbigniewa&#13;
Jabłońskiego, dyrektora Biblioteki PAN w Krakowie, przekazała tej bibliotece w sierpniu 1963 r. przed ostatecznym skatalogowaniem i oprawieniem&#13;
korespondencji znajdującej się już w jej zbiorach3.&#13;
W marcu 1934 r., po nieoczekiwanym odnalezieniu tek Kolberga, na&#13;
posiedzeniu Komisji Etnograficznej postanowiono sporządzić inwentarz&#13;
rękopisów znajdujących się w archiwum komisji i wystąpić do zarządu&#13;
1 Protokół 18. posiedzenia Komisji Etnograficznej w dniu 23 stycznia 1936 r., w Archiwum&#13;
PAU, sygn. PAU I-29, k. 26. W aktach Komisji znajduje się wspomniane w protokóle oświadczenie S. Udzieli z 12 lipca 1933 r. potwierdzające, że rękopisy znajdujące się u rodziny Zawilińskiego są częścią spuścizny Kolberga należącej do Akademii oraz że kilkakrotnie upominał się&#13;
on u Zawilińskiego o ich zwrot.&#13;
2 Korespondencja podzielona na cztery woluminy otrzymała w Bibliotece PAU sygnaturę&#13;
2185, t. 1-4, dokumenty osobiste Kolberga miały pierwotnie sygnaturę 2184 (obecnie 2183),&#13;
a pozostałym rękopisom nadano tytuł Miscellanea i sygnaturę 2183 (obecnie 2184).&#13;
3 Przekazane wówczas rękopisy zostały włączone do zespołu o sygn. BN PAU i PAN 2185,&#13;
t. 1-4.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
�Akademii o specjalny zasiłek na ten cel. W aktach Komisji istnieje niedatowany, wykonany prawdopodobnie wtedy wykaz1 rękopisów znajdujących&#13;
się w jej posiadaniu, w którym na pierwszym miejscu wpisano 41 tek z manuskryptami Kolberga2. Powstały wtedy inwentarz nie był jednak spisywany po dokładnym zapoznaniu się z zawartością tek odkrytych w jednej&#13;
z akademickich szaf. Jest on praktycznie powtórzeniem wykazu3 sporządzonego przez Kolberga 10 stycznia 1886 r., znajdującego się wówczas (a także&#13;
obecnie) wśród papierów osobistych, a drobne różnice miedzy inwentarzem&#13;
a spisem Kolberga wynikają z nielicznych prób dostosowania tekstu z roku&#13;
1886 do stanu o pół wieku późniejszego.&#13;
Zbiegiem okoliczności w roku 1936 dwie wspomniane już tu osoby –&#13;
Maria Turczynowiczowa i Karol Hławiczka – niezależnie od siebie poszukiwały Kolbergianów. Turczynowiczowa interesowała się przede wszystkim&#13;
korespondencją Kolberga, którą miała zamiar opracować do druku, i starała się dotrzeć także do innych dokumentów, aby zebrać materiały do planowanej biografii. Poszukiwała ich w Modlnicy u Konopków i w Krakowie,&#13;
w Komisji Etnograficznej PAU. W maju 1936 r. skontaktowała się z Sewerynem, sekretarzem Komisji, i otrzymała od niego spis, który – jak stwierdza – wykonany był w 1886 r. przez Kolberga, „a prof. Seweryn uzupełnił&#13;
go swymi uwagami”4. Spis ten znamy z jej artykułu drukowanego w roku&#13;
1948, nie jest to jednak wierny odpis wykazu tek Kolberga z 10 stycznia&#13;
1886 r. ani żadnego z kilku sporządzonych później, ale wyciąg z inwentarza&#13;
Komisji Etnograficznej z dodatkowymi uwagami Seweryna.&#13;
1&#13;
&#13;
Inwentarz ten jest obecnie w aktach Komisji Etnograficznej PAU, sygn. PAU I – 29f,&#13;
rękopisów Kolberga dotyczą k. 1–5 (rękopis) i k. 7-8 (maszynopis, nieco późniejszy, być może&#13;
już powojenny). Znajdował się on w dokumentach Akademii Umiejętności złożonych w Muzeum Etnograficznym w Krakowie jako depozyt, a zwróconych Akademii dopiero w roku&#13;
1986, zob. A. Rataj Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli&#13;
w Krakowie, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznice&#13;
Jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 486.&#13;
2 W inwentarzu wymieniono teki o numerach 1 do 25, 27 do 31 oraz 33 do 43. Odnotowano&#13;
tam wypożyczenie teki 3 Mazury do biblioteki PAU oraz istnienie nowych tek 41-43, pominięto&#13;
tekę 32, którą zlikwidował Kopernicki, nie wpisano także teki 26 z materiałami z Wołynia – nie&#13;
wiadomo, gdzie się ona wówczas znajdowała.&#13;
3 Oryginał tego spisu tek (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 75-76) opublikowany jest&#13;
w aneksach do korespondencji Kolberga, zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 743–&#13;
–749. Próby przystosowania tekstu Kolbergowskiego wykazu do sytuacji o wiele lat późniejszej&#13;
są w inwentarzu nieliczne i niekonsekwentne.&#13;
4 M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 12–13.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�Poszukując korespondencji Kolberga, Turczynowiczowa zwróciła się&#13;
także do rodziny Konopków. We wstępie do części I Korespondencji… Kolberga, wydanej w 1965 r., o jego materiałach znajdujących się przed rokiem&#13;
1939 w posiadaniu Konopków pisała:&#13;
Z informacji córki ostatniego właściciela Modlnicy, Marii, dowiedziałam się,&#13;
że ojciec jej, Adam Konopka, w latach trzydziestych materiały Kolbergowskie&#13;
uporządkował i zinwentaryzował. Oprócz Kolbergianów modlnickich w rękach&#13;
Konopków znajdowała się jeszcze jedna ich grupa. Józef Konopka z Warszawy,&#13;
wnuk i imiennik autora Pieśni ludu krakowskiego, posiadał listy, nuty, notatki&#13;
Kolberga, wypełniające, jak doniósł w swym liście z 25 III 1937 r., dużą skrzynię1.&#13;
&#13;
Autorka przytoczonych słów nie zdążyła przed wojną zapoznać się z tą&#13;
częścią spuścizny Kolberga, którą mieli Konopkowie w Modlnicy i w Warszawie. Jak już wspomniano, dotarła tylko do korespondencji Kolberga&#13;
przechowywanej w bibliotece PAU, na którą składały się 624 listy, dotyczące przede wszystkim spraw rodzinnych. Kto i kiedy przekazał je do&#13;
zbiorów biblioteki, nie udało się ustalić, można jedynie przypuszczać, że&#13;
zostały one przyjęte do Biblioteki PAU nieco wcześniej niż zespół listów&#13;
zwróconych przez spadkobierców Zawilińskiego2. W 1936 r. ten mniejszy&#13;
objętościowo zbiór listów wypożyczono do biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, gdzie w latach 1936–1939 Turczynowiczowa mogła wykonywać ich kopie3. Wspomnianego już tu obszerniejszego zespołu&#13;
listów, dotyczących głównie badań i prac edytorskich Kolberga, wtedy M.&#13;
Turczynowiczowej nie udostępniono. Być może nie był on jeszcze włączony&#13;
do katalogu biblioteki.&#13;
Drugą znaną nam osobą poszukującą Kolbergianów w tym okresie był&#13;
Karol Hławiczka, który kompletował Lud potrzebny mu do pracy nad&#13;
1&#13;
&#13;
M. Turczynowiczowa Przedmowa, w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. VII.&#13;
Miały sygnaturę 2030, czyli nieco wcześniejszą od listów przekazanych w roku 1934 mających sygn. 2185.&#13;
3 M. Turczynowiczowa mieszkała wówczas w Poznaniu i na jej prośbę ten zespół listów&#13;
(sygn. Bibl. PAU 2030) został wówczas przesłany do Poznania do biblioteki Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Tam sporządziła ona przed rokiem 1939 kopie wszystkich listów&#13;
i innych dokumentów znajdujących się w zespole wypożyczonym z biblioteki PAU; kopie te&#13;
znajdują się obecnie w Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze. M. Turczynowiczową z rodziną wysiedlili Niemcy z Poznania późną jesienią 1939 r., przedtem kopie Kolbergowskiej&#13;
korespondencji oraz oryginały wspomnień Konopczanek i córek Antoniego Kolberga pozostawiła u dozorcy domu, w którym mieszkała. Otrzymała je nienaruszone po powrocie w 1945 r.&#13;
2&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�polską muzyką ludową. Mając część pierwszą Kaliskiego, starał się kupić w antykwariatach część drugą tej monografii z nadzieją, że będą tam&#13;
melodie tańców, które go szczególnie interesowały. Dopiero z przedmowy Kopernickiego zamieszczonej w Przemyskiem dowiedział się, że część&#13;
druga Kaliskiego pozostała w rękopisie. Rękopisów Kolberga szukał m.in.&#13;
w Bibliotece Akademii Umiejętności, w Muzeum Etnograficznym i w Komisji Językowej Akademii. O odnalezieniu ich Hławiczka pisał w 1936 r.:&#13;
[…] dotarłem w końcu do osoby kompetentnej, zasłużonego etnografa, dr. Tadeusza Seweryna, który potrafił mi udzielić wyczerpujących informacji co do&#13;
spuścizny Kolbergowskiej. Przejrzałem więc niedawno sporządzony katalog zawartości teczek pozostałych po Kolbergu i same teczki znajdujące się w salach&#13;
Komisji Etnograficznej A.U. Dłuższe studium tych teczek podczas następnego&#13;
pobytu w Krakowie pozwoliło mi zdać sobie sprawę z olbrzymiej ilości materiałów etnograficznych, częściowo przygotowanych do druku, częściowo wymagających jeszcze uporządkowania, a dotychczas nie wydanych1.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu przytaczanego wyżej obszernego artykułu o Kolbergowskich rękopisach Hławiczka pisał m.in.:&#13;
[…] olbrzymia ilość materiałów pośmiertnych Kolberga (zaznaczmy to zaraz&#13;
z góry – niezwykle cennych) od czasu śmierci Kolberga w roku 1890 czeka na&#13;
wydawcę. Pewna część tych materiałów została co prawda opublikowana, nie&#13;
są to jednak materiały najwartościowsze. […] Ponieważ materiały pozostawione&#13;
przez Kolberga przedstawiają, jak to już zaznaczyłem, wartość niezwykłą (niektóre zapiski sięgają roku 1843) i zasługują na to, by je jak najszybciej wydano,&#13;
chciałbym przedstawić zawartość choćby kilku teczek i podkreślić ich znaczenie. Zaznaczam przy tym, że jako muzyk interesowałem się przede wszystkim&#13;
tym działem, który Kolbergowi szczególnie był bliski i z tego punktu widzenia&#13;
głównie będę przedstawiał spuściznę Kolberga2.&#13;
&#13;
Hławiczka scharakteryzował w tym artykule zawartość teki 3. Mazury&#13;
pruskie, opisał tekę 8, zawierającą rękopisy do drugiej części Kaliskiego,&#13;
oraz teki 11. Górale i 6. Prusy zachodnie, Kaszuby, Połaby, Łużyce, a krótko omówił także materiały do Rusi Czerwonej z tek 18., 18a., 19. i 20.&#13;
1 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3, tu i w cytacie następnym wyróżnienia fragmentów tekstu pochodzą od autora przytaczanego artykułu.&#13;
2 Tamże, s. 3.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�Zafascynowany zawartością zapomnianych rękopisów Kolberga zwrócił&#13;
szczególną uwagę na znaczenie zapisów folkloru z Mazur, podlegających&#13;
stałemu naciskowi germanizacyjnemu i konsekwentnie badanych przez&#13;
uczonych niemieckich. Sporządził też wtedy odpis gotowej już do druku monografii tego regionu opracowanej przez Kolberga w roku 1889&#13;
i znajdującej się w tece nr 3. Sporo uwagi poświęcił materiałom z Podhala i odnotował wspomniany już rękopis tomu Sąde[c]czyzna i Podhale,&#13;
przygotowany do druku w 1905 r. przez S. Zdziarskiego, a znajdujący się&#13;
wtedy w tece 11.&#13;
Następnie Hławiczka przytoczył też stwierdzenia A. Fischera z roku&#13;
1914, że Kolberg „[…] pozostawił w rękopisie w swych słynnych tekach&#13;
na drugie trzydzieści tomów materiału”1. Dlatego ze zdziwieniem cytuje&#13;
nieuzasadnione opinie późniejsze (opatrując niektóre sformułowania wykrzyknikami):&#13;
[…] urobiło się przekonanie, że wszystko, co Kolberg zebrał, zostało bądź to&#13;
przez niego, bądź to przez jego następców wydane. Dr Zdz. Jachimecki2 pisze&#13;
w wydawnictwie zbiorowym Polska, jej dzieje i kultura na s. 670: „Po śmierci Kolberga w r. 1890 doprowadzili jego dzieło do końca (!), wydając zebrane&#13;
przez twórcę Ludu materiały, dr I. Kopernicki i S. Udziela”. Podobnie pisze dr&#13;
St. Łobaczewska3 w artykule Muzykologia polska w wydawnictwie Muzyka&#13;
polska, Warszawa 1927: „Pośmiertne materiały po Kolbergu zostały wydane&#13;
przez Polską Akademię Um. w Krakowie oraz uzupełnione melodiami z ziem&#13;
poznańskich przez Kantora (?!) i Szembekównę”4.&#13;
&#13;
W swym artykule Hławiczka pominął ciąg dalszy wypowiedzi S. Łobaczewskiej:&#13;
Poza tym posiadamy jeszcze zbiory tekstów i melodyj ludowych w tekach rękopiśmiennych Muzeum Etnograficznego w Krakowie; niestety ta praca zbieracka&#13;
została przerwana z wybuchem wojny […]5.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. A. Fischer Oskar Kolberg…, s. 130.&#13;
Z. Jachimecki Muzyka polska, w: Polska, jej dzieje i kultura, Warszawa 1932, s. 670.&#13;
3 S. Łobaczewska Muzykologia polska, w: Muzyka polska, Warszawa 1927, monografia&#13;
zbiorowa pod red. M. Glińskiego wydana jako zeszyty 7-9 miesięcznika „Muzyka” R. 4: 1927,&#13;
s. 150.&#13;
4 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3, przypis.&#13;
5 S. Łobaczewska Muzykologia polska…, s. 150.&#13;
2&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
�Hławiczka pisał o dorobku Kolberga z wielkim szacunkiem, stwierdzał,&#13;
że potrzeba wydania go w całości nie ulega żadnym wątpliwościom, ale&#13;
nie ukrywał, że jego notacje melodii i tekstów nie spełniają wszystkich wymogów dokumentacji źródłowej obowiązujących w XX w. Mocno jednak&#13;
podkreślał, że znaczenie tej dokumentacji jest bezsporne i potrzeba wydania&#13;
jej w całości nie ulega żadnym wątpliwościom:&#13;
Mimo to materiały zebrane przez Kolberga przedstawiają wartość bezcenną,&#13;
ponieważ niczym nie dadzą się zastąpić i sięgają czasów, kiedy kultura ludowa&#13;
była mniej narażona na unifikujący wpływ komunikacji i radia1.&#13;
&#13;
Z przytoczonych wyżej wypowiedzi wynika, że w okresie dwudziestolecia&#13;
międzywojennego niewydane drukiem rękopisy Kolberga były właściwie&#13;
zapomniane, być może dlatego, że w kilku publikacjach bezzasadnie uznano je za opublikowane w całości lub godne wydania tylko w niewielkiej&#13;
części. Nawet władze Akademii nie zawsze były informowane o rzeczywistej wartości spuścizny rękopiśmiennej Kolberga. Kutrzeba, odpowiadając&#13;
prawdopodobnie na nalegania Seweryna, pisał do niego w maju 1937 r.:&#13;
Był u mnie p. insp. Udziela, który mnie jednak poinformował, że warte są druku&#13;
tylko materiały tyczące się Sandomierszczyzny i Beskidu2.&#13;
&#13;
Opinia Udzieli była całkowicie błędna, o czym świadczą wydane w ramach Dzieł wszystkich nowe monografie, na przykład Pomorze, Mazury&#13;
pruskie, trzyczęściowe Sanockie-Krośnieńskie, czy zbiór bajek i wierzeń&#13;
uzupełniający wydaną przez Kolberga monografię Mazowsza (DWOK&#13;
T. 42) albo zapisy melodii góralskich wydane w tomach Góry i Podgórze.&#13;
Teki Kolberga nie objęte katalogami Biblioteki PAU „zniknęły” z pola&#13;
widzenia osób z zewnątrz, niezwiązanych bezpośrednio z Komisją Etnograficzną PAU i nie wykazujących dostatecznej determinacji (jak Hławiczka&#13;
i Turczynowiczowa), aby do nich dotrzeć. Wspomniany przez Hławiczkę&#13;
„niedawno sporządzony katalog zawartości teczek pozostałych po Kolbergu”, tj. inwentarz zbiorów Komisji Etnograficznej, z którego korzystał on&#13;
w roku 1936, był prawdopodobnie dostępny tylko dla osób zgłaszających&#13;
się bezpośrednio do przewodniczącego lub sekretarza Komisji Etnograficznej. Szukał tego katalogu Józef Burszta po objęciu w roku 1961 redakcji&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 4.&#13;
List S. Kutrzeby przytoczono tu za: Z. Jasiewicz Góry i Podgórze Oskara Kolberga…, s. 3.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�Dzieł wszystkich Kolberga, jednak w zbiorach Akademii nie udało się&#13;
wówczas trafić na jego ślad. Znacznie później okazało się, że inwentarz&#13;
rękopisów będących w posiadaniu Komisji Etnograficznej, zawierający spis&#13;
tek z rękopisami Kolberga, zdeponowany był wtedy w krakowskim Muzeum Etnograficznym razem z wieloma innymi dokumentami Komisji Etnograficznej PAU, wówczas niezinwentaryzowanymi. Andrzej Rataj w artykule&#13;
Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli&#13;
w Krakowie pisze:&#13;
A o bogactwie zbiorów Muzeum może także świadczyć fakt, że w roku 1986 na&#13;
prośbę reaktywowanej Polskiej Akademii Umiejętności, popartej zresztą przez&#13;
władze Polskiej Akademii Nauk, Muzeum przekazało tam część swoich zbiorów&#13;
zakwalifikowanych wcześniej jako „depozyt Polskiej Akademii Umiejętności”,&#13;
aczkolwiek brak w Muzeum dokumentacji dotyczącej zdeponowania tych zbiorów przez Akademię 1.&#13;
&#13;
Rataj dodaje, że wśród zwróconych dokumentów była m.in. wspominana tu już Księga inwentarzowa Komisji Etnograficznej PAU, która rozpoczyna się spisem tek Kolberga.&#13;
Spuścizna rękopiśmienna Kolberga do roku 1939 była w gestii Akademii, najpierw Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, później Komisji Etnograficznej powołanej w r. 1926. W roku 1939 była już podzielona:&#13;
korespondencja i inne dokumenty osobiste oraz część tek regionalnych (26&#13;
Wołyń, 27 Ruś Chełmska i 34 zawierająca rękopisy wydane później jako Sanockie-Krośnieńskie) a także jedna teka Miscellanea znajdowały się w zbiorach Biblioteki PAU. Pozostałe teki regionalne i miscellanea oraz znaczna&#13;
część kompozycji przechowywane były w sali Komisji Etnograficznej. Przez&#13;
cały ten okres, od śmierci Kopernickiego w r. 1891 do wybuchu wojny&#13;
w 1939 r., o rękopisach Kolberga i udostępnianiu ich badaczom decydowali&#13;
w zasadzie sekretarze tych komisji, przy czym udokumentowane są działania&#13;
w tym zakresie trzech osób. W latach 1891–1903, po śmierci Kopernickiego,&#13;
sekretarzem Komisji był Roman Zawiliński, którego starania o opublikowanie dorobku Kolberga już tu przedstawiono. Następnie do roku 1925 funkcję&#13;
tę pełnił Seweryn Udziela, wówczas także organizator i pierwszy dyrektor&#13;
Muzeum Etnograficznego w Krakowie, a po utworzeniu Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności zastępca jej przewodniczącego w latach&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. A. Rataj Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym…, s. 486.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
�1926–1937. Od r. 1935 do końca działalności Komisji w r. 1952 sekretarzem&#13;
był Tadeusz Seweryn, kustosz, a po śmierci Udzieli także dyrektor krakowskiego Muzeum Etnograficznego. Z racji łączenia dwu funkcji przez Udzielę,&#13;
później także przez Seweryna, informacje o losach spuścizny rękopiśmiennej&#13;
Kolberga splatają się z historią zbiorów krakowskiego Muzeum Etnograficznego i w jego archiwum znajdują się do dziś niektóre dokumenty dotyczące&#13;
tek Kolberga oraz rękopisy z nich wyjęte1.&#13;
Stan archiwum Kolberga po roku 1939&#13;
Po zakończeniu drugiej wojny światowej okazało się, że część spuścizny&#13;
rękopiśmiennej Kolberga została bezpowrotnie zniszczona, część zaginęła&#13;
i rozpoznana została dopiero po latach, część zaś – i to jak sądzić można&#13;
najważniejsza i największa – ocalała, więc choć podzielona i przechowywana w różnych miejscach, mogła być później podstawą edycji nowych&#13;
monografii, kontynuacji Kolbergowskiego Ludu.&#13;
Dramatyczne niekiedy losy rękopisów Kolberga w latach 1939–1945 znane są tylko częściowo. Już jesienią 1939 r. Niemcy na dziedzińcu siedziby&#13;
Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk spalili wiele dokumentów ze&#13;
zbiorów PTPN, m.in. trzy teki z listami Kolberga wypożyczone z Biblioteki&#13;
PAU2. Niemcy zniszczyli wtedy także odpowiedzi na ankietę Towarzystwa,&#13;
tzw. Szematy […] do opisu statystycznego W. Ks. Poznańskiego3. Ankiety&#13;
rozsyłane były od r. 1858 do wielu miejscowości w Wielkopolsce, zawierały&#13;
22 pytania w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. W dziale etnograficznym pytano m.in. o ubiór, zwyczaje, przebieg&#13;
obrzędów, oracje towarzyszące zaręczynom i weselom, a także o umiejętność czytania i pisania mieszkańców danej wsi. W ciągu paru lat Towarzystwo otrzymało z powrotem ogółem 570 ankiet wypełnionych zwykle&#13;
przez miejscowych księży i właścicieli majątków. Dosyć często w ankietach&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).&#13;
Według ustnych informacji Marii Turczynowiczowej świadkiem spalenia tych i innych&#13;
rękopisów ze zbiorów PTPN była Wiesława Turczynowicz, pracująca wówczas w Bibliotece&#13;
PTPN. Obserwowała ona zza zasłony okna działania Niemców na dziedzińcu PTPN i relację&#13;
swą przekazała Marii Turczynowiczowej. M. Turczynowiczowa częściowo wykorzystała te informacje we wstępie do Korespondencji Oskara Kolberga (DWOK T. 64).&#13;
3 Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017 (Szreniawa 2017), s. 97–105.&#13;
2&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�wpisane były odpowiedzi na pytania w dziale etnograficznym i po zapoznaniu się z nimi w roku 1868 Kolberg wypożyczył 31 ankiet lub ich fragmenty.&#13;
Jednak po wykorzystaniu w monografii Wielkopolski informacji zapisanych&#13;
w Szematach… nie zwrócił wszystkich do zbiorów Towarzystwa. Dlatego&#13;
zbiegiem okoliczności jedynymi ocalałymi oryginalnymi dokumentami tej&#13;
wielkiej akcji są zachowane w archiwum Kolberga dwa fragmenty i jeden&#13;
cały egzemplarz Szematów.&#13;
W Warszawie w roku 1944, w czasie niszczenia miasta przez Niemców&#13;
po powstaniu, w mieszkaniach potomków braci Oskara, Wilhelma i Antoniego, spłonęły dokumenty rodzinne, portrety malowane przez Antoniego,&#13;
muzykalia i listy, w tym także portret Oskara1 i jego kompozycje. W tym&#13;
czasie również zostały zniszczone albo rozgrabione Kolbergiana przywiezione do Warszawy przez Józefa Konopkę2, wnuka XIX-wiecznego właściciela Mogilan, zawierające m.in. – o ile wiadomo – ważną część kolekcji&#13;
ikonograficznej autora Ludu. Na pewno spłonęły dokumenty złożone przez&#13;
rodzinę Kolbergów w Bibliotece Krasińskich, wśród nich listy pisane przez&#13;
Oskara do rodziny; ich treść zapewne pomogłaby wyjaśnić przyczyny niektórych podejmowanych przez niego decyzji.&#13;
Spalona mogła też zostać część spuścizny Kolberga pozostawiona przez&#13;
niego we dworze Konopków. Według ustnej relacji Marii Turczynowiczowej, która po powstaniu dotarła z rodziną do Modlnicy, archiwum Konopków na początku wojny zostało zamurowane w korytarzu piwnicznym,&#13;
a nową ściankę osłonięto drewnem opałowym. Biwakujący w ogrodzie żołnierze Armii Czerwonej po zużyciu drewna dotarli do świeżego muru i zburzyli go, a nie znalazłszy niczego cennego, do palenia ognisk użyli odkrytych tam papierów. M. Turczynowiczowa w r. 1948 pisała: „[…] w Modlnicy&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882). Warszawski malarz portretów, obrazów religijnych, scen rodzajowych. Katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 61 i 63.&#13;
2 W roku 2004 rodzina Józefa Konopki odzyskała obraz Madonny z XV-wiecznego&#13;
tryptyku pozostawiony w 1944 r. w mieszkaniu w Warszawie. Odnaleziono go w Stanach&#13;
Zjednoczonych, a po powrocie obrazu do Polski rodzina Konopków złożyła go jako depozyt&#13;
w Muzeum Narodowym w Krakowie. Z tej okazji, po rozmowie z Anną Konopką-Unrug,&#13;
córką Józefa, autor artykułu w „Gazecie Wyborczej” pisał: „Podczas ewakuacji po powstaniu nietknięte mieszkanie zamknięto na klucz. Wszyscy domownicy zostali wywiezieni przez&#13;
Niemców do obozu w Pruszkowie. Po wojnie matka Anny Konopki-Unrug zastała mieszkanie&#13;
całkowicie rozgrabione” (W. Kalicki Jest Madonna! „Gazeta Wyborcza” z 10 grudnia 2004 r.,&#13;
s. 17). Przypuszczać więc można, że również zbiór rycin Kolberga mógł zostać wtedy zagrabiony i być może ocalał.&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
�przepadła skrzynia, w której z wielką czcią i pietyzmem zebrane były listy,&#13;
fotografie itp., należące ongiś do Kolberga”1. Jak się później okazało, niektóre znajdujące się w Modlnicy materiały Kolberga lub rękopisy związane&#13;
z jego pracami jednak wtedy ocalały.&#13;
Ocalała także największa i niezwykle ważna część archiwum Kolberga&#13;
– jego teki z materiałami etnograficzno-folklorystycznymi znajdujące się&#13;
przed wybuchem wojny w sali Komisji Etnograficznej PAU i w Bibliotece&#13;
PAU. Trudno jednak dziś ustalić, w jakim stopniu ich zawartość pozostała&#13;
nienaruszona. Zbiory Polskiej Akademii Umiejętności zostały na polecenie Niemców przetransportowane na początku 1940 r. do nowego, jeszcze pustego gmachu Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie znalazły się również&#13;
zbiory Muzeum Etnograficznego usunięte z Wawelu. Część spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, na pewno teka 3. Mazury pruskie, pozostała jednak&#13;
w Akademii przy ul. Sławkowskiej. Seweryn w rozmowie telefonicznej2&#13;
z Bursztą mówił, że po wkroczeniu Niemców teki Kolberga były w Akademii i chowano je „za szafami wraz z tablicami owadów […]. Po wyzwoleniu&#13;
[przeniesiono] teki do muzeum na Karmelicką 70 – tam wszystkie te, co&#13;
[były] w AU”. Również Władysław Ogrodziński, pracownik Akademii Umiejętności przed wojną, pisał, że rękopis Mazury pruskie i część pozostałej&#13;
zawartości teki o tym tytule „zakonspirowana została w czasie okupacji&#13;
hitlerowskiej w Muzeum Przyrodniczym PAU”3.&#13;
Bezpośrednio po wyzwoleniu budynek Akademii Umiejętności był częściowo zajęty przez Uniwersytet Jagielloński i dopiero od połowy roku&#13;
1948, po opróżnieniu pomieszczeń i pozyskaniu niezbędnych sprzętów&#13;
zbiory Biblioteki PAU stopniowo wracały z nowej Biblioteki Jagiellońskiej&#13;
do swego macierzystego gmachu i tam były katalogowane i inwentaryzowane4. Spuścizna rękopiśmienna Kolberga – jak wspominano już wcześniej – była wtedy podzielona: kilka tek znajdowało się w Bibliotece PAU,&#13;
większość do września 1939 r. przechowywana była również w gmachu&#13;
1&#13;
&#13;
M. Pleuss-Turczynowiczowa Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 13.&#13;
Dalej przytoczono fragmenty odręcznej notatki sporządzonej przez J. Bursztę w trakcie tej&#13;
rozmowy w r. 1964, notatka w aktach Instytutu im. O. Kolberga.&#13;
3 W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury pruskie&#13;
(DWOK T. 40), s. XVIII. Władysław Ogrodziński w latach 1935–1939 studiował prawo na&#13;
Uniwersytecie Jagiellońskim i równocześnie pracował w Bibliotece PAU.&#13;
4 Zob. D. Rederowa, Z. Jabłoński Zarys dziejów Biblioteki PAN w Krakowie w latach&#13;
1856–1956. „Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie” R. 1: 1955 (Wrocław&#13;
1957), s. 40–43.&#13;
2&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�PAU, ale należała razem z rękopisami innych autorów do Komisji Etnograficznej. W okresie porządkowania i katalogowania zbiorów Polskiej Akademii Umiejętności w latach 1948–1957 teki 26. Wołyń, 27. Ruś Chełmska&#13;
i Podlaska oraz 34. Sanockie były już w posiadaniu Biblioteki PAU, gdzie&#13;
podzielono je na mniejsze jednostki i każdą z nich opatrzono sygnaturami&#13;
tej biblioteki. W publikowanych drukiem katalogach zbiorów rękopisów&#13;
Biblioteki Naukowej PAU i PAN mają one notę „dar Komisji Etnograficznej PAU”. Także zachowane, choć rozproszone fragmenty teki 3. Mazury&#13;
Pruskie po wojnie wpisano do inwentarza tej biblioteki i każdemu nadano&#13;
odrębną sygnaturę1. Znajdujący się pierwotnie w tej tece ukończony przez&#13;
Kolberga rękopis monografii Mazury pruskie przez dziesięć lat uchodził&#13;
za zaginiony, a ponieważ pozbawiony był karty tytułowej i wstępu Kolberga, rozpoznany został dopiero w roku 1955 w trakcie katalogowania&#13;
zbiorów w Bibliotece PAN2. Związek innych fragmentów dawnej teki Mazury pruskie ze spuścizną Kolberga został na wiele lat zatarty. Dotyczy&#13;
to m.in. rękopisów Gustawa Gizewiusza, Wojciecha Kętrzyńskiego i innych osób, a także map i druków wymienionych w notatce Kopernickiego&#13;
z roku 1890.&#13;
Jednak większość spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, tj. teki regionalne i miscellanea o numerach 1–2, 4–25, 28–31, 33, 35–42, razem z innymi rękopisami należącymi do Komisji Etnograficznej, bezpośrednio&#13;
po wojnie trafiła – jak wynika z cytowanej tu już notatki Burszty – do&#13;
tymczasowej siedziby Muzeum Etnograficznego przy ul. Karmelickiej.&#13;
Stało się tak dlatego, że opiekunem ich był Seweryn, wówczas sekretarz Komisji Etnograficznej a równocześnie dyrektor Muzeum Etnograficznego, odpowiedzialny za zbiory tych dwu instytucji, a budynek PAU&#13;
był wówczas jeszcze niedostępny. Potem przez jakiś czas manuskrypty&#13;
Kolberga razem ze zbiorami muzealnymi znajdowały się w dawnych koszarach wojskowych przy ul. Warszawskiej. W połowie roku 1948 Muzeum Etnograficzne otrzymało jako stałą siedzibę dawny ratusz dzielnicy&#13;
Kazimierz przy placu Wolnica i tam stopniowo przenoszono jego zbiory,&#13;
1 Zawartość dawnej teki 3. Mazury pruskie została wyjątkowo dokładnie podana w notatkach Kopernickiego z roku 1890, zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/&#13;
III). Notatki Kopernickiego nie były znane redakcji Dzieł Kolberga w czasie przygotowywania&#13;
do druku tomu Mazury pruskie. Znajdowały się wtedy w nieskatalogowanej jeszcze spuściźnie&#13;
S. Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie.&#13;
2 Zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga…, s. XVIII.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
�a z nimi także teki Kolberga. Pozostawały one jednak własnością Komisji&#13;
Etnograficznej PAU 1.&#13;
Dla późniejszych wydawców przydatne byłyby informacje o stanie tek&#13;
Kolberga i o podejmowanych wobec nich działaniach nazywanych „porządkowaniem rękopisów” w latach 1945–1961, ale informacji na ten temat&#13;
jest niewiele i są one czasem sprzeczne. Wiadomo, że w krótkim okresie,&#13;
gdy teki Kolberga znajdowały się razem z biurem, biblioteką i archiwum&#13;
Muzeum Etnograficznego w jego prowizorycznej siedzibie przy ul. Karmelickiej, zgodę i pieniądze na uporządkowanie ich otrzymał z Ministerstwa&#13;
Kultury i Sztuki muzyk, pedagog i kompozytor, Czesław Kozietulski2. Przeglądał on część Kolbergowskiego archiwum i szczegółowo spisał zawartość&#13;
teki 1 Mazowsze. Po powrocie Seweryna3 do obowiązków sekretarza Ko1 Dokładne poznanie wszystkich wydarzeń wpływających na spuściznę Kolberga od września 1939 r. do marca 1953 r. jest dziś praktycznie niemożliwe. Andrzej Rataj, pracownik krakowskiego Muzeum Etnograficznego, w artykule Kolbergowskie ślady w Muzeum Etnograficznym…, s. 483, pisze: „Losy tek Kolbergowskich jak widać ciągle wiązały się z Muzeum, ale&#13;
od okresu okupacji niemieckiej do dziś pozostają nieco tajemnicze”. Istotnie, „nieco tajemnicze”,&#13;
bo nie w pełni udokumentowane są działania dotyczące rękopisów Kolberga w okresie od początku wojny w roku 1939 do momentu wpisania większości z nich w roku 1953 do inwentarza&#13;
Archiwum PTL.&#13;
2 W lutym 1964 r. Janusz Kamocki na prośbę Burszty rozmawiał z Kozietulskim na temat&#13;
jego udziału w pracy nad rękopisami Kolberga bezpośrednio po wojnie. Odpowiedni fragment&#13;
listu J. Kamockiego brzmi: „Teki, o których mowa znajdowały się w piwnicach koszar przy ul.&#13;
Warszawskiej 24 (obecnie Politechnika, przed wojną żandarmeria). Prof. Seweryn przewoził&#13;
je do prof. Reinfussa (wtedy jeszcze doktora) na Karmelicką 70, a dopiero stamtąd brał Kozietulski do opracowywania. Opracował szczegółowo 1-ą tekę – spis zawartości włożył do teki,&#13;
a odpis wysłał do prof. Zofii Lissy. Następnie teki zostały zwrócone do P.A.U., gdzie mógłby&#13;
opracowywać je tylko przed południem, wobec czego musiał zaprzestać tej pracy” (list w archiwum Instytutu im. Oskara Kolberga w Poznaniu). Marian Sobieski, który przed r. 1964 rozmawiał z Kozietulskim, poinformował Bursztę, że według Kozietulskiego teki Kolberga odnalezione zostały po wojnie w styczniu 1945 r. w piwnicach koszar przy ul. Warszawskiej (notatki&#13;
J. Burszty w archiwum Instytutu). Być może wersja o odnalezieniu rękopisów Kolberga w tych&#13;
koszarach utrwaliła się w pamięci Kozietulskiego i przekazana została przez niego innym osobom, ponieważ do tego budynku przeniesiono czasowo zbiory Muzeum, wśród nich także rękopisy Kolberga, ale działo się to prawdopodobnie w r. 1946, nie bezpośrednio w styczniu 1945 r.&#13;
Zob. E. Pietraszek Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia (1910–&#13;
–1948), „Lud” T. LXXVI za r. 1993, s. 86–87. Z innej notatki zachowanej w archiwum Instytutu im.&#13;
O. Kolberga wynika, że w jednej z rozmów telefonicznych na podstawie relacji Kozietulskiego poinformowano Bursztę o odnalezieniu (po wyzwoleniu Krakowa) „tek Kolberga na kupie w śniegu&#13;
na dziedzińcu 20 pułku”. Potwierdzenia tego faktu u innych osób później nie uzyskano.&#13;
3 T. Seweryn, zaangażowany głęboko w działalność konspiracyjną, już na początku okupacji niemieckiej przekazał sprawy muzeum ówczesnemu kustoszowi, Romanowi Reinfussowi,&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
�misji Etnograficznej PAU i dyrektora Muzeum Etnograficznego, Kozietulski&#13;
nie pracował już nad zbiorami Kolberga. W sprawozdaniu Komisji Etnograficznej Akademii Umiejętności z lat 1947–1948 czytamy:&#13;
W okresie sprawozdawczym odszukano zaginione materiały rękopiśmienne po&#13;
Kolbergu i zinwentaryzowano je szczegółowo. Dotychczas nie odnaleziono tek&#13;
zawierających materiały z Podhala i Sądecczyzny. Inwentaryzację spuścizny&#13;
rękopiśmiennej po O. Kolbergu przeprowadził prof. Cz. Kozietulski w bibliotece&#13;
Państwowego Muzeum Etnograficznego w Krakowie, gdzie wszystkie odnalezione teki zostały tymczasowo zdeponowane1.&#13;
&#13;
Dodać trzeba, że zwrot „zinwentaryzowano je szczegółowo” w tym&#13;
sprawozdaniu dotyczy tylko teki 1. Mazowsze, to jest niewielkiej cząstki&#13;
archiwum Kolberga. Kozietulski na oryginalnych kartach z tej teki zanotował nadane przez siebie tytuły zapisanym na nich tekstom lub streścił je&#13;
oraz podał ich źródła, jeżeli zaznaczone były w rękopisie przez Kolberga,&#13;
sporządził też spis zawartości teki powtarzający te notatki. W roku następnym w sprawozdaniu Komisji Etnograficznej jest tylko krótka informacja:&#13;
„Dr Anna Kutrzebianka i Lutosława Hajówna inwentaryzowały materiały&#13;
rękopiśmienne po O. Kolbergu”2. Inwentarzy tych oraz spisu wykonanego&#13;
przez Kozietulskiego szukał Burszta po objęciu w październiku 1961 r. stanowiska redaktora Dzieł wszystkich Kolberga, ale mimo starań nie udało&#13;
się ich wtedy uzyskać3.&#13;
który na polecenie władz konspiracyjnych pracował w czasie wojny w muzeum jako dozorca,&#13;
a według E. Pietraszka „techniczna pomoc konserwatorska”. Po wyzwoleniu Krakowa Seweryn&#13;
został aresztowany w kwietniu 1945 r. przez UB, zwolniono go z więzienia po kilku miesiącach&#13;
i wtedy wrócił do organizowania Muzeum Etnograficznego i Komisji Etnograficznej PAU. Zob.&#13;
A. Jacher-Tyszkowa Tadeusz Seweryn (1894-1975), w: Etnografowie i ludoznawcy polscy.&#13;
Sylwetki, szkice biograficzne, T. 1, Kraków 2002, s. 266–271, oraz E. Pietraszek Muzeum Etnograficzne w Krakowie…, s. 86.&#13;
1 Sprawozdanie z czynności i wydawnictw Polskiej Akademii Umiejętności od lipca 1947&#13;
do czerwca 1948, „Rocznik Polskiej Akademii Umiejętności” lata 1947/1952, Kraków 1953, s. 5–6.&#13;
2 Sprawozdanie z czynności i wydawnictw Polskiej Akademii Umiejętności od lipca&#13;
1948 do czerwca 1949, tamże s. 72. Być może wynikiem pracy A. Kutrzebianki i L. Hajówny&#13;
jest wspomniany już maszynopis, kopia sporządzonego odręcznie w 1934 r. inwentarza tek&#13;
Kolberga i innych rękopisów znajdujących się w zbiorach Komisji Etnograficznej PAU (zob.&#13;
przypis 1 na s. 39).&#13;
3 Instytut im. Oskara Kolberga dostał dopiero w 2014 r. kopię spisu zawartości teki 1. Mazowsze wykonanego przez Cz. Kozietulskiego, stało się to tak późno, ponieważ znajdował się on&#13;
w nieskatalogowanych poprzednio zbiorach Udzieli w Muzeum Etnograficznym w Krakowie.&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
�W 1951 r. powołano Polską Akademię Nauk z siedzibą w Warszawie,&#13;
która decyzją rządu przejęła majątek Polskiej Akademii Umiejętności. Krótko potem została zlikwidowana Komisja Etnograficzna PAU. Na początku&#13;
roku 1953 według protokołu z 31 marca teki Kolberga zostały przez Tadeusza Seweryna, dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie, „w którym&#13;
znajdowały się one jako depozyt PAU” przekazane Witoldowi Dynowskiemu, stałemu przedstawicielowi „Komisji Etnograficznej przy Komisji Organizacyjnej Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN” 1 . Krótko potem,&#13;
2 maja 1953 r., ten największy zachowany zespół rękopisów Kolberga został&#13;
za zgodą Ministerstwa Kultury i Sztuki przekazany przez Komisję Organizacyjną IHKM PAN jako depozyt do Archiwum Naukowego Polskiego&#13;
Towarzystwa Ludoznawczego, mającego wówczas siedzibę w Poznaniu2.&#13;
W Archiwum Naukowym PTL znalazły się te teki, które od wielu lat&#13;
znajdowały się pod bezpośrednią opieką Komisji Etnograficznej PAU, a po&#13;
wojnie przechowywane były razem ze zbiorami Muzeum Etnograficznego,&#13;
to jest teki regionalne o numerach 1–2, 4–25 i 28–30, teki miscellanea nr&#13;
31, 33, 35–40 oraz utworzone po roku 1890, po śmierci Kolberga, teki 12a,&#13;
18a, 41–42 i 43. W protokole nie wymieniono teki 32 zlikwidowanej przez&#13;
Kopernickiego oraz tek o numerach 26, 27, 34, a także listów i dokumentów osobistych. Znalazły się one wcześniej, część już przed wojną, inne&#13;
prawdopodobnie po wojnie, ale przed rokiem 1953, w Bibliotece PAU. Nie&#13;
wymieniono też teki 3, jej rozproszona zawartość, jak już wspominano,&#13;
znajdowała się również w zbiorach Biblioteki PAU.&#13;
Protokół przekazania tek Kolberga z Muzeum Etnograficznego w Krakowie przedstawicielowi Komisji Organizacyjnej IHKM w Warszawie&#13;
z 31 marca 1953 r. jest bardziej szczegółowy niż sporządzane przed tą datą&#13;
wykazy autora Ludu i będący ich powtórzeniem inwentarz Komisji Etnograficznej z roku 1934. Zawartość każdej teki podzielona jest na „podteczki”; podział ten być może w części dokonany był już przez Kolberga,&#13;
ale sądzić można, że w większości raczej przez osoby przygotowujące do&#13;
druku którąś z tek przed pierwszą wojną światową, albo podejmujące próby&#13;
„porządkowania” rękopisów. Dla części podteczek starano się w protokole&#13;
1&#13;
&#13;
Protokół w aktach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, tu przytoczono fragmenty według kopii znajdującej się w aktach Instytutu im. O. Kolberga w Poznaniu.&#13;
2 Kopia protokołu i spisu rękopisów w aktach Instytutu im. Oskara Kolberga w Poznaniu.&#13;
W imieniu Towarzystwa teki przyjęła Olga Gajkowa, a spis otrzymanych rękopisów sporządziły M. Turczynowiczowa i H. Przesławska w Poznaniu 26 czerwca 1953 r.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�podać ich objętość (np. „kart 7”, „kartek 5”, „arkuszy 17”, „stron 21”, „stron&#13;
105”, „13 notatek”), a treść zawartych w nich rękopisów charakteryzowano&#13;
różnie, niekiedy bardziej szczegółowo, niekiedy ogólnie (np.: „Przysłowia&#13;
z okolic Kielc, kartek 6 + 2”, „Nazwy wsi w Lipnowskiem i rodowe Kurpiów,&#13;
10 kartek”, „Pieśni ludowe z nutami i bez (kartek 111)”, „Pieśni ukraińskie”,&#13;
„Nuty, 2 karty”, „Notatki muzyczne”, „Piosenki rozmaite”).&#13;
W Archiwum PTL sporządzono ogólny inwentarz depozytu, przy czym&#13;
zachowano numerację tek, a także ich tytuły nadane przez Kolberga, jeśli&#13;
istniały jeszcze pierwotne okładki, na których on sam je wpisał1. Zachowano także podział na podteczki. Wtedy też zostały one ujęte w papierowe&#13;
obwoluty, zwykle z tytułami lub krótkimi określeniami ich zawartości zanotowanymi wcześniej przez różnych autorów, albo wprowadzonymi dopiero wówczas. W archiwum PTL każdy z tych zespołów otrzymał odrębną&#13;
sygnaturę, a zawartym w nich kartom nadano paginację. Poprzednio dotyczyło to tylko części rękopisów – całostki wyraźnie jednorodne miewały&#13;
karty numerowane wcześniej przez Kolberga lub przez autora przysyłającego swoje zapiski do użytku w Ludzie, a niekiedy także przez późniejszych wydawców. Podział na podteczki, a także paginacja kart – jak ocenić&#13;
dziś można – były czasem przypadkowe, ponieważ przeprowadzono je bez&#13;
wnikliwej analizy związków miedzy poszczególnymi rękopisami, a czasem&#13;
nawet wbrew ich widocznej korelacji.&#13;
Razem z tekami przekazano wtedy do archiwum PTL kopertę z rycinami. Nie towarzyszyła jej dokładna informacja o pochodzeniu znajdujących&#13;
się tam obiektów, jedynie z nielicznych notatek dołączonych do niektórych&#13;
kart wnioskować można było, że wyjęto je z tek Kolberga w Muzeum Etnograficznym w ramach prowadzonej pod kierunkiem Seweryna kwerendy&#13;
pod kątem ikonografii etnograficznej. Koperta zawierała ryciny wykonane&#13;
różnymi technikami, a także fotografie i odbitki drzeworytów. Później, w latach 1954–1961, w Archiwum PTL dołączono do nich inne wyjmowane z tek&#13;
materiały ikonograficzne i utworzono z nich tekę rycin2, nadając jej nr 47.&#13;
1 Inwentarz opracowała do druku Zofia Staszczak, informacje o każdej tece obejmują jej&#13;
nazwę, sygnatury poszczególnych podteczek oraz bardzo krótką charakterystykę zawartości,&#13;
zob.: Z. Staszczak Wykaz zawartości Archiwum Naukowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego 1945–1955, Wrocław 1955, w serii „Archiwum Etnograficzne” nr 11, tam pozycje&#13;
426–465, s. 11–15.&#13;
2 W sprawozdaniu Komitetu Kolbergowskiego, istniejącego wówczas przy Zarządzie&#13;
Głównym PTL, z działalności za rok 1959 odnotowano: „Wysegregowano rysunki z całości&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
�W 1959 r. archiwum PTL, przeniesione tymczasem do Wrocławia,&#13;
wzbogaciło się o nowe manuskrypty Kolberga i dokumenty z nim związane.&#13;
W kwietniu tego roku Towarzystwo kupiło w warszawskim antykwariacie&#13;
trzynaście rękopisów1, z których każdy miał na pierwszej karcie owalną&#13;
pieczęć „Archiwum Familii Nowina-Konopków”. W Archiwum PTL zakupione materiały podzielono na trzy części, jedna otrzymała tytuł Przysłowia&#13;
i numer teki 44, a dwie tytuły Miscellanea i numery tek 45–46. Zakupione&#13;
wtedy rękopisy w części były fragmentami archiwum Konopków, w części&#13;
były to materiały pozostawionych przez Kolberga w roku 1884 w Modlnicy.&#13;
Podział ich na trzy zespoły nie zawsze był konsekwentny.&#13;
W nowej tece 44 znalazły się rękopiśmienne zbiory przysłów kilku&#13;
autorów, spośród których największy jest rękopis Józefa Konopki2 (ponad&#13;
200 kart), wynik wieloletniej kwerendy literatury przedmiotu dokonanej&#13;
przez tego badacza. Umieszczony został tam także oprawiony rękopis Kolberga Przysłowia polskie z datą 1872 (23 karty), obszerny, liczący ponad&#13;
1000 tekstów rękopis nieznanego bliżej Leśniewskiego (25 kart) oraz o wiele szczuplejsze zbiory innych osób – Andrzeja Jakubowskiego, notującego&#13;
przysłowia w okolicy Lwowa, nieznanego bliżej Marcina Prawdzica, a także&#13;
niewielki rękopis pt. Niektóre przysłowia litewskie z notą Kolberga o autorze: „Akielewicz z Mariampolskiego”. Kilka kart to rękopisy przysłów&#13;
innych nieznanych osób. Cała zawartość obecnej teki 44 należała do Józefa&#13;
materiałów Kolbergowskich i część przeznaczoną do przerysowania oddano rysownikom”.&#13;
Rysunki i inne materiały ikonograficzne na polecenie ówczesnego redaktora Dzieł Kolberga,&#13;
J. Gajka, wyjmowano z tek także później, do roku 1961, w trakcie sporządzania odręcznych kopii rękopisów i większość z nich włączono do utworzonej wtedy teki rycin o numerze 47 (zob.&#13;
Sprawozdanie z działalności ..., „Lud” T. XLVI za rok 1960, s. 539–540).&#13;
1 Antykwariusz, do którego trafiły te rękopisy, zawiadomił o możliwości ich zakupu Zofię&#13;
Lissę, wówczas kierowniczkę Zakładu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego. Ona z kolei&#13;
poinformowała o nich Zarząd Główny PTL, dodając w liście 18 sierpnia 1954 r., że rękopisy&#13;
należą do Archiwum Konopków i są sprzedawane przez osobę prywatną z Warszawy (list&#13;
Z. Lissy w Archiwum PTL). Na polecenie Zarządu Głównego PTL archiwalia te zakupił Bolesław Kuźmicz, protokół ich przekazania znajduje się w archiwum PTL we Wrocławiu. Podział&#13;
zakupionych materiałów na trzy teki dokonany został w archiwum PTL we Wrocławiu i był&#13;
kilkakrotnie zmieniany w latach 1959-1961, o czym świadczą notatki Gajka w jego rękopisie&#13;
pt. Zarządzenia w pracowni Kolbergowskiej w roku 1961 (rkp. w Archiwum PTL).&#13;
2 Rękopis Konopki ma tytuł: Polskie przysłowia, przypowieści i różne wyrażenia przysłowiowe zebrał i z przysłowiami w językach słowiańskich i innych europejskich toż samo&#13;
znaczenia mających zestawił…, dziś w tece 44, sygn. Arch. PTL 1416, k. 59–270. Wszystkie&#13;
przysłowia polskie z rkp. J. Konopki oraz innych osób przechowywane w tej tece (razem 8287&#13;
tekstów) wydane zostały w T. 60 DWOK, zob. tam wstęp S. Świrki s. XIII i XVII–XX.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
�Konopki, a później do jego syna Tadeusza. Dotyczy to także rękopisów&#13;
Kolberga i niektórych innych autorów, ponieważ Kolberg po zapoznaniu&#13;
się z planami Konopki co do wydania pełnego zbioru przysłów polskich,&#13;
zrezygnował z drukowania większości tych tekstów w Ludzie i oddał mu&#13;
posiadane zapisy, a później przekazywał otrzymane rękopisy innych osób.&#13;
W tece 45. Miscellanea znajdują się w części rękopisy stanowiące dawniej również własność Konopków Do najciekawszych należy tzw. Raptularz Konopczanki1, tj. wykonane przez Antoninę Konopczankę zapisy ze&#13;
słuchu bajek i informacji o wierzeniach. Autor Ludu nie otrzymał tego&#13;
prymarnego rękopisu, ale sporządzone przez Konopczankę czystopisy, które&#13;
stały się jednym ze źródeł do Krakowskiego. Do archiwaliów Konopków&#13;
należało także kilka znajdujących się w tej tece listów Kolberga do Romana i Józefa Konopków, kopia biogramu Józefa napisanego przez Kolberga&#13;
dla „Kłosów” po śmierci przyjaciela w 1880 r. oraz rękopis utworu Józefa&#13;
Konopki zatytułowanego Imienie wsi Modlnicy Wielkiej… , który jest wierszowaną historią rodzinnej wsi autora2.&#13;
Natomiast ze zbiorów Kolberga pochodzą znajdujące się dziś w tece 45&#13;
obszerne fragmenty (ponad 80 kart) Kolbergowskiego rękopisu części pierwszej i drugiej Krakowskiego. Mają one wpisany nieznaną ręką tytuł: „Oskar&#13;
Kolberg Ułomki z rękopismu Lud »Krakowskie«”. Kilkakrotnie zauważyć&#13;
tam można wskazówki dla drukarza, informujące, w którym miejscu mają&#13;
być włamane drzeworyty. Rękopis ten wrócił do autora po wydrukowaniu&#13;
tomu, podobnie jak znajdujące się tam trzy arkusze korekty tegoż tomu. Do&#13;
zbiorów Kolberga należał też rękopis Józefa Konopki Pieśni ludu z okolic&#13;
Czerska, Piaseczna. Powstał on w roku 1841, podczas wspólnej z Kolbergiem i dwoma innymi osobami czterodniowej pieszej wycieczki z Warszawy do Czerska, w czasie której Kolberg zapisywał melodie, a Konopka&#13;
teksty. Pieśni z tego rękopisu opublikował Kolberg w części II monografii&#13;
1 Tak nazwany został rękopis A. Konopczanki zawierający zapisane przez nią wywiady,&#13;
głównie z mieszkańcami Modlnicy. Zob. H. Kapełuś Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s. 179–195, oraz E. Millerowa Niezwykły dokument zachowany&#13;
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9: 2011, s. 233–245. W całości&#13;
Raptularz został opublikowany w tomie: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8&#13;
(DWOK T. 73, cz. III, s. 5–105).&#13;
2 J.K. [Józef Konopka] Imienie wsi Modlnicy Wielkiej na pamiątkę dla rodziny opowiedział rymem… , z datą: „1874 w Mogilanach”, rkp. w Arch. PTL w tece 45, sygn. 1419, k. 1–28,&#13;
z dopiskiem Tadeusza Konopki na k. 29.&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
�Mazowsza. Scharakteryzowane tu krótko materiały należały do rękopisów&#13;
pozostawionych przez Kolberga w Modlnicy w 1884 r.&#13;
Niewielka objętościowo teka 46. Miscellanea zawiera materiały w całości należące dawniej do Kolberga, pozostawione przez niego w Modlnicy&#13;
w 1884 r., podobnie jak znajdujące się w tece 45. Są to głównie pisma&#13;
związane z organizacją wystawy etnograficznej w Kołomyi w 1880, której&#13;
Kolberg był kuratorem naukowym: bruliony listów do kilku osób przypominające o terminie przysłania zgłoszonych okazów, brulion katalogu&#13;
zgromadzonych na wystawie przedmiotów oraz kopia artykułu z „Gazety&#13;
Narodowej” poświęconego również wystawie. Ponadto znajdują się w tej&#13;
tece – prawdopodobnie przypadkiem – także uwagi Emila Kierskiego dotyczące wstępnej redakcji monografii Poznańskiego, której część pierwsza&#13;
miała być drukowana w Poznaniu w roku 1870.&#13;
Kolejne zespoły rękopisów pochodzących ze spuścizny Kolberga Archiwum PTL otrzymało w roku 1963. W Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN w Warszawie odnaleziono i przekazano działającej już wtedy w Poznaniu redakcji Dzieł Kolberga cztery paczki, z których trzy1 zawierały rękopisy autora Ludu oraz innych osób bezpośrednio związane&#13;
z pracami nad tą serią wydawniczą. Były to zapewne fragmenty zespołu&#13;
rękopisów przesłanego Komisji Organizacyjnej IHKM w 1953 r. w Warszawie przez dyrektora Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Jak już tu&#13;
wspomniano, przekazane wówczas rękopisy zostały z Warszawy oddane do Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, ale widocznie&#13;
część przypadkiem została w Warszawie. Odnalezione w 1963 r. fragmenty spuścizny Kolberga otrzymały w Archiwum PTL tytuły Miscellanea&#13;
i kolejne numery 48, 50 i 51. W trzech przekazanych wówczas zespołach&#13;
znajdują się materiały bardzo zróżnicowane: liczne rękopisy kompozycji&#13;
Kolberga, w tym fragmenty jego utworów scenicznych i libretta do nich,&#13;
dwie redakcje kujawskich melodii tanecznych, każda obejmująca zapisy&#13;
ponad 700 tańców, które Kolberg chciał wydać jako część trzecią monografii Kujawy, duża liczba rękopisów Kolberga z dawnej teki 12 wraz&#13;
z kopiami W. Kosińskiego redagującego przed rokiem 1914 tom, któremu&#13;
nadał tytuł Podgórze zachodniej Galicji, Kolbergowskie zapisy pieśni&#13;
1 Czwarta paczka zawierała rękopis (w części maszynopis) pracy H. Biegeleisena Obchód&#13;
weselny ludu polskiego na tle indoeuropejskiego rytuału, wydanej pt. Wesele w 1929 r. we&#13;
Lwowie. Rękopis ten otrzymał numer 49, choć nie jest to „teka Kolbergowska”.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
�i melodii tanecznych z różnych regionów, a także inne drobne rękopisy,&#13;
m.in. przekład na język niemiecki Wiesława Kazimierza Brodzińskiego&#13;
pióra Juliusza Kolberga, ojca Oskara. Te trzy nowe zespoły rękopisów&#13;
zawierają materiały wyjęte z różnych tek prawdopodobnie w r. 1953. Być&#13;
może wydzielone zostały w Muzeum Etnograficznym w trakcie pakowania&#13;
rękopisów Kolberga przed przewiezieniem ich do Warszawy. Takie wrażenie z racji swego formatu i objętości sprawia np. zawartość obecnej teki&#13;
51, na którą składają się muzykalia o różnym charakterze (kompozycje Kolberga1 i dwie redakcje kujawskich melodii tanecznych), ale o takim samym&#13;
formacie i zewnętrznie podobne. W czasie przekazywania tek Kolberga do&#13;
Archiwum PTL w 1953 r. zapomniano o tych czterech paczkach; rozpoznane zostały dopiero po dziesięciu latach i wtedy połączono je z podstawowym zespołem rękopisów autora Ludu.&#13;
Do opisanego wyżej korpusu materiałów w latach następnych dołączone zostały jedynie dwa zespoły rycin, które – choć niewielkie – są cenną dokumentacją etnograficzną i wzbogacają wiedzę o ikonograficznych&#13;
zbiorach Kolberga. Pierwszy z nich to część dawnej kolekcji Kolberga&#13;
zakupiona krótko po wojnie przez Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie&#13;
od nieznanej dziś osoby, a jako materiały związane z Ludem rozpoznana&#13;
nieco później2. Jest to zbiór 25 akwarel, rysunków i szkiców Wojciecha&#13;
Gersona potrzebnych autorowi do ilustrowania Ludu. Część z nich to&#13;
akwarele, według których wykonywano w Dreźnie w firmie JHG Rau&#13;
&amp; Sohn litografie do Pieśni ludu polskiego, Sandomierskiego, Kujaw,&#13;
Krakowskiego i Lubelskiego. Akwarele te odsyłano Kolbergowi z Drezna razem z litografiami gotowymi do wklejenia do drukowanej książki.&#13;
Wskazane tu tomy wydał Kolberg przed przeniesieniem się z Modlnicy&#13;
do Krakowa jesienią 1884 r. Również znajdującą się w tym zbiorze akwarelę Gersona przygotowaną do Mazowsza (wydanego w 1885 r.) odesłano Kolbergowi z Drezna do Modlnicy jeszcze w lipcu 1884 r. Ponieważ&#13;
1&#13;
&#13;
Wcześniej, w r. 1883. stanowiły być może zawartość jednej z tek Miscellanea, określonej&#13;
tam: „Prywatne (teksta oper itd.)”, taka notatka widnieje przy tytule teki 40 w spisie dołączonym&#13;
do konceptu ostatniej woli z 7 maja 1883 r. (rkp. Kolberga, sygn. BN PAU i PAN 2183, k. 72),&#13;
w późniejszym spisie z roku 1886 nie ma już tego podtytułu.&#13;
2 Zob. K. Ruszel Rysunki Wojciecha Gersona polskich strojów ludowych w zbiorach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXXIII: 1979, nr 3, s. 161–170.&#13;
Zob. też A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał...&#13;
s. 171–172.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
�rysunki, szkice i akwarele ze zbioru znajdującego się obecnie w muzeum&#13;
w Rzeszowie były w posiadaniu Kolberga przed końcem lata 1884 r.,&#13;
sądzić można, że ryciny te są fragmentem materiałów pozostawionych&#13;
przez niego w Modlnicy u Konopków, gdy przeprowadzał się do Krakowa&#13;
w październiku 1884 r.&#13;
Drugi zespół stanowią ryciny odnalezione stosunkowo niedawno w papierach przekazanych do Archiwum PTL przez krewnego bezpośrednich&#13;
spadkobierców Józefa Gajka. Gajek, który w latach 1959–1961 był redaktorem Dzieł Kolberga, o czym będzie mowa dalej, polecił osobom przepisującym rękopisy w archiwum Towarzystwa we Wrocławiu, aby wyjmowały&#13;
z tek Kolberga wszystkie znajdujące się w nich rysunki i przekazywały takie&#13;
karty bezpośrednio jemu. Większość z nich włączono do utworzonej krótko&#13;
przedtem Teki rycin noszącej w archiwum PTL numer 47. Jednak część&#13;
wyjmowanych z tek rysunków, szkiców i fotografii pozostała w prywatnych&#13;
papierach Gajka razem z niektórymi dokumentami Towarzystwa. Zostały&#13;
one zwrócone do Archiwum Naukowego PTL1 w roku 2013 po ponad pięćdziesięciu latach od czasu ich zabrania ze spuścizny Kolberga. Wśród nich&#13;
znajdują się 63 rysunki i fotografie z dawnej teki Chełmskie, w znacznej&#13;
części autorstwa Marii Hemplówny, oraz pięć z teki 6. Pomorze2. Ryciny&#13;
z Chełmskiego3, odkryte kilka lat po wydaniu suplementu do monografii&#13;
tego regionu, tj. tomu 82. Dzieł, zostały opublikowane w aneksie do tego&#13;
suplementu w roku 2020. Ryciny wyjęte przez Gajka z teki 6 otrzymał Kolberg prawdopodobnie w czasie badań terenowych prowadzonych przez&#13;
niego na Pomorzu w roku 1875. Znajduje się wśród nich niewielki szkic&#13;
nieznanego autora podpisany przez Kolberga „Baba” z notą lokalizacyjną&#13;
„Grudziądz” również wpisaną przez niego. Babą nazywany był ostatni snop&#13;
zwożony z pola po zakończeniu grabienia zboża, był on znacznie większy&#13;
od poprzednich i bywał ubierany i przyozdabiany4. Rysunek dokumentuje&#13;
istnienie tego zwyczaju około roku 1875 także w okolicy Grudziądza. Obok&#13;
1&#13;
&#13;
Pochodzące z tek Kolberga ryciny znajdujące się w papierach po J. Gajku zwróconych do&#13;
Archiwum PTL przez krewnego jego spadkobierców, zidentyfikował w 2013 r. etnolog Filip&#13;
Wróblewski.&#13;
2 Ryciny pochodzące z teki 6. Pomorze zostały zamieszczone w: Oskar Kolberg. Człowiek&#13;
i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
3 O autorstwie tych rycin i ich znaczeniu dla całości monografii Chełmskiego zob. wstęp&#13;
E. Millerowej w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34. Aneks do T. 82 (DWOK&#13;
T. 82 aneks), s. V i nast.&#13;
4 Zob. Słownik gwar polskich T. 1, Wrocław 1980, hasło „baba 13”.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�rycin jest wśród odzyskanych w 2013 r. fragmentów spuścizny Kolberga&#13;
także rękopis odpowiedzi na recenzję Biegeleisena 1, wykazujący drobne&#13;
różnice redakcyjne w stosunku do wersji znanej poprzednio.&#13;
Prace nad wydaniem Dzieł wszystkich Kolberga&#13;
Już bezpośrednio po wyzwoleniu w 1945 r. badacze kultury ludowej&#13;
różnych specjalności upomnieli się o druk zbiorów Kolberga. Chodziło&#13;
przy tym nie tylko o dokumentację pozostającą od ponad pięćdziesięciu&#13;
lat w rękopisach, ale także o reedycję Ludu i Obrazów etnograficznych.&#13;
Zniszczenie i rozgrabienie w czasie wojny wielu bibliotek naukowych, także&#13;
prywatnych, przymusowe pozostawienie znacznej części zbiorów bibliotecznych i innych na terenach przyłączonych do ZSRR, organizacja nowych&#13;
ośrodków naukowych na Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, powodowały potrzebę wznowień lub nowych opracowań wielu dzieł literackich&#13;
i edycji źródłowych. O udostępnienie Ludu Kolberga i pełne wydanie zgromadzonych przez niego materiałów zabiegali przede wszystkim etnografowie, folkloryści, etnomuzykolodzy i literaci2. A. Chybiński pisał w 1947 r.:&#13;
Należy przede wszystkim raz nareszcie postawić jasno i zdecydowanie sprawę&#13;
wydania rękopiśmiennych tek O. Kolberga, mającą już swą dość osobliwą i niezbyt pochlebną dla Kolbergowskiego „kultu” historię. […] Nie jest do pomyślenia,&#13;
aby jakiekolwiek państwo nie wydało dotychczas zbiorów rękopiśmiennych&#13;
swego folkloru muzycznego, gdyby ich twórcą był folklorysta wielkości O. Kol1 Recenzja Biegeleisena dotyczyła 22. tomów Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych&#13;
przed rokiem 1886, opublikowana była w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1886, T. 4, s. 431–441.&#13;
Zob. E. Millerowa Krakowskie lata Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz.&#13;
I (DWOK T. 85/I), s. 448–452. Tekst odpowiedzi Kolberga, niedrukowanej w XIX w., w redakcji&#13;
zachowany w BN PAU i PAN (sygn. 2183, k. 12–18) opublikowano w tomie: O. Kolberg Studia,&#13;
rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 391–411.&#13;
2 Trudności w dotarciu do Kolbergowskiego Ludu odnotował także znany bibliofil, Julian&#13;
Tuwim:&#13;
„Na co mam przysiąc, Piękna, że z żalu umieram?&#13;
Że mi się na Twój widok serce w pieśń rozdzwania?&#13;
Na komplety Kolberga, »Wisły«, Estreichera!&#13;
Na dziadowskich kantyczek groszowe wydania!”&#13;
&#13;
(J. Tuwim Zakochany bibliofil. Ballada tragiczna, w: tegoż Dzieła T. 3, oprac. J. Stradecki,&#13;
Warszawa 1958, s. 314.)&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
�berga. Paradoksalny jest fakt, że istnieje wydany kilkutomowy zbiór muzyki&#13;
ludowej Pokucia, a więc ostatecznie nie rdzennie polskiej ziemi, opracowany&#13;
przez Kolberga, a równocześnie jego zbiory z niektórych ziem polskich czekają&#13;
dziesiątki lat na wydanie, co tak utrudnia lub wręcz uniemożliwia pracę naukową nad całością polskiej muzyki ludowej1.&#13;
&#13;
Starania o druk zgromadzonych przez Kolberga źródeł długo nie przynosiły rezultatów. Z początku zresztą nie było jednomyślności co do kształtu&#13;
przyszłej edycji. W roku 1949 J. Gajek, charakteryzując w czasie walnego&#13;
zgromadzenia zadania Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, mówił:&#13;
Od kilku zresztą lat powtarza się w różnych środowiskach etnograficznych myśl&#13;
reedycji dzieł Kolberga. Reedycja w dosłownym znaczeniu nie wydaje mi się&#13;
słuszna – należałoby raczej pomyśleć wpierw o przeprowadzeniu zdjęcia etnograficznego na całym obszarze Polski, a następnie, uwzględniając dzieło Kolberga i późniejszy dorobek etnografii polskiej – o opracowaniu poszczególnych&#13;
monografii2.&#13;
&#13;
Byłoby to wydawnictwo o charakterze podobnym do Nowego Adalberga&#13;
lub Nowego Korbuta3, w których pierwotna autorska formuła jest znacznie poszerzona i wypełniana w większości nowym materiałem lub notami&#13;
bibliograficznymi nowych opracowań. O ile postępowanie takie było uzasadnione w wypadku zbioru przysłów pochodzących z różnych publikacji&#13;
i rękopisów czy bibliografii historyczno-literackiej, to nie mogło dotyczyć&#13;
dziewiętnastowiecznych źródeł dla folklorystyki, etnomuzykologii i etnografii. Proponowanej wówczas postaci przyszłych Dzieł Kolberga sprzeciwiło&#13;
1 A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej, w: tegoż O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych, przygotował do druku L. Bielawski, Kraków 1961,&#13;
s. 82–83; pierwodruk: „Polska Sztuka Ludowa” 1947, nr 1–2, oraz 1948 nr 1. Chybiński pisał&#13;
tamże [s. 84]: „Komplet Ludu Kolberga należy już obecnie niemal do »białych kruków«”.&#13;
2 J. Gajek Zadania Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w okresie najbliższego 6-cio&#13;
lecia. (Przemówienie wygłoszone na XXIV Walnym Zgromadzeniu PTL w Toruniu w 1949 r.)&#13;
„Lud” T. XXXIX za lata 1948-1951, s. 607.&#13;
3 Nowym Adalbergiem nazywane jest czterotomowa Nowa księga przysłów i wyrażeń&#13;
przysłowiowych polskich opracowana przez zespół redakcyjny pod kierunkiem J. Krzyżanowskiego, T. 1–4, Warszawa 1969-1978; Nowy Korbut to dziewiętnastotomowa obecnie Bibliografia literatury polskiej „Nowy Korbut” wydawana od 1963 r. przez Instytut Badań Literackich PAN; Nowym Kolbergiem nazywana jest seria Polska Pieśń i Muzyka Ludowa. Źródła&#13;
i Materiały, wydawana przez Instytut Sztuki PAN, ukazały się już tomy poświęcone Kujawom,&#13;
Kaszubom, Warmii i Mazurom, Lubelskiemu oraz Podlasiu.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�się wielu obecnych na tym spotkaniu etnografów i folklorystów. Głosy&#13;
podobne do przytoczonego postulatu J. Gajka, pojawiały się prawdopodobnie wcześniej, dlatego A. Chybiński już w 1947 r. pisał:&#13;
Niekiedy można się również spotkać z inną jeszcze sugestią: aby „nowe wydanie”&#13;
dzieła Kolberga „uzupełnić” nowymi materiałami zebranymi już po Kolbergu&#13;
w nowszych, a nawet najnowszych czasach, a równocześnie „usunąć” z dzieła&#13;
Kolberga te jego „teoretyczne” wywody, które nie wytrzymują krytyki w świetle wyników nowoczesnej etnografii muzycznej wraz z całą jej problematyką.&#13;
Jednakże system i metody Kolbergowskie są tak jednolite, a materiały jego tak&#13;
dalece „historyczne”, że „klasyczność” publikacji Kolberga wymaga zachowania&#13;
pierwotnej postaci. […] Magnum opus O. Kolberga może mieścić w sobie tylko&#13;
to, co zebrał sam Kolberg. Nie jest to wymaganie wynikające z pietyzmu wobec jego pracy. Jeśli już chodzi o „teoretyczne” wywody Kolberga w zakresie&#13;
etnografii, względnie nawet etnologii muzycznej, to i one pozostać musiałyby&#13;
w pierwotnej postaci, jako ważny bardzo rozdział w historii polskich badań&#13;
w tych zakresach. Są one integralną częścią Kolbergowskiego dzieła. Bezcelowe&#13;
z naukowego punktu widzenia byłoby jakiekolwiek „uzupełnianie”, „ulepszanie”&#13;
monumentalnej publikacji Oskara Kolberga, ponieważ w pracy naukowej nie&#13;
można by żadną miarą pominąć pierwotnej jej postaci1.&#13;
&#13;
Projekt fotooffsetowego wydania tomów Kolberga drukowanych w XIX w.&#13;
został przegłosowany jednomyślnie na walnym zgromadzeniu PTL&#13;
w 1953 r. Ważnym wydarzeniem dla dalszych starań o edycję spuścizny&#13;
Kolberga stała się sesja naukowa poświęcona dorobkowi etnografa, zorganizowana przez Zarząd Główny Towarzystwa w 1954 r. w Jeleniej Górze.&#13;
Jej pokłosiem była uchwała o wydaniu przez Towarzystwo Dzieł wszystkich Oskara Kolberga (przewidywano wówczas, że Dzieła wszystkie obejmą czterdzieści cztery tomy) oraz tom „Ludu”, rocznika PTL, zawierający&#13;
wygłoszone podczas sesji referaty2. Opublikowane tam artykuły były&#13;
w tym okresie najpełniejszą prezentacją stanu wiedzy o badaniach i dorobku Kolberga na podstawie dostępnych wówczas jego publikacji, głównie&#13;
Ludu i Obrazów etnograficznych.&#13;
Wysiłki naukowców działających w Towarzystwie na rzecz pełnej edycji Kolbergowskich materiałów odniosły sukces dopiero w okresie przygotowań do obchodów 1000-lecia państwa polskiego. W kwietniu 1959 r.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej… , s. 84–85.&#13;
Jest to tom 42 „Ludu” wydany w roku 1956.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
�Towarzystwo wystąpiło z wnioskiem o włączenie dzieł Kolberga do programu obchodów Millenium jako wydawnictwa pomnikowego. Wniosek&#13;
ten poparła Polska Akademia Nauk oraz sejmowa Komisja Nauki i Oświaty1, a następnie zatwierdziła Rada Ministrów, przyznając kwotę 8 milionów&#13;
złotych na opracowanie i druk dzieł w latach 1959–1966. Rada Państwa&#13;
uchwałą2 z dnia 13 lipca 1960 r. uznała wydanie Dzieł wszystkich Oskara&#13;
Kolberga za jeden z pomników tysiąclecia i zatwierdziła finansowanie ich&#13;
edycji ze środków przeznaczonych na uczczenie tej rocznicy3. Do koordynowania prac edytorskich Towarzystwo powołało Komitet Kolbergowski&#13;
pełniący rolę rady naukowej z przewodniczącym Julianem Krzyżanowskim&#13;
na czele, a przy Zarządzie Głównym we Wrocławiu powstała Pracownia&#13;
Kolbergowska zajmująca się pracami przygotowawczymi. Już od września&#13;
1959 r. wykonywano w Pracowni Kolbergowskiej odręczne odpisy materiałów znajdujących się w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga oraz sporządzano kartkowy indeks incipitów tekstów pieśni opublikowanych w Ludzie&#13;
i w Obrazach etnograficznych. Redaktorem naczelnym Dzieł został Józef&#13;
Gajek, prezes Towarzystwa w latach 1953–1956, a następnie jego sekretarz&#13;
generalny do roku 1961. Świadkowie starań Gajka o edycję Dzieł Kolberga&#13;
1 Sejmowa Komisja Nauki i Oświaty zwróciła się 21 X 1959 r. do Prezesa Rady Ministrów&#13;
o polecenie umieszczenia i wyodrębnienia w budżecie PAN odpowiedniej kwoty na koszt druku tomów Dzieł Kolberga na rok 1960 oraz o „polecenie, by Ministerstwo Kultury i Sztuki&#13;
zarezerwowało niezbędną moc produkcyjną drukarń (na około 200 arkuszy) i odpowiednie&#13;
zaopatrzenie w papier” (odpis tego pisma w aktach PTL, podkreślenia autorki&#13;
2 Na uchwałę tę (nr 45/60) powoływali się wszyscy zainteresowani podjęciem i kontynuowaniem edycji dzieł Kolberga, nie udało się jednak odszukać jej w oficjalnych wydawnictwach&#13;
sejmowych i rządowych. W aktach ZG PTL jest jej odpis, którego zgodność z oryginałem potwierdzona jest podpisem Pauliny Segalewicz, wicedyrektorki Biura Prawnego Kancelarii Rady&#13;
Państwa i pieczęcią Komitetu Obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego.&#13;
3 Organizatorzy obchodów tysiąclecia uzależnili wyrażenie zgody na finansowanie druku&#13;
Dzieł wszystkich Kolberga ze swoich funduszy od zebrania zgłoszeń 1200 subskrybentów. Ten&#13;
warunek udało się spełnić szybko, ponieważ inspektoraty szkolne poleciły podjęcie subskrypcji szkołom, a Zjednoczone Stronnictwo Ludowe przez swoje lokalne struktury nakazało subskrypcję Gminnym Spółdzielniom Samopomoc Chłopska. Wpłata na rzecz subskrypcji była&#13;
w finansowej działalności tych spółdzielni kwotą niewiele znaczącą, a otrzymywane później&#13;
książki przekazywały one lokalnym lub szkolnym bibliotekom. Gminne Spółdzielnie stanowiły&#13;
około 10% subskrybentów, a większość to były szkoły, biblioteki (m.in. powiatowe), instytucje naukowe i odbiorcy prywatni. Na początku subskrybentów było 1642, ale stopniowo ich&#13;
liczba z wielu różnych przyczyn malała. Zob. też D. Pawlak Odbiorcy dzieł Oskara Kolberga,&#13;
w: Z zagadnień twórczości ludowej. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1972, s. 307–320.&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�podkreślają jego energię i wieloletni wysiłek włożony w uzyskanie zgody&#13;
i środków finansowych na realizację tego zadania.&#13;
Komitet Kolbergowski przewidywał wtedy reedycję fotooffsetową tomów Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych w XIX w., edycję nowych monografii etnograficzno-folklorystycznych na podstawie zachowanych rękopisów oraz wydanie drukiem korespondencji Kolberga, jego&#13;
kompozycji, pism muzycznych i biografii. Niezależnie od ilości przyznanych&#13;
pieniędzy wydanie Dzieł wszystkich Kolberga w przewidzianym okresie,&#13;
tj. do końca 1966 r., było niemożliwe. Dlatego władze Wydziału Nauk Społecznych PAN, któremu podlegało Towarzystwo Ludoznawcze, początkowo&#13;
nie zgadzały się na podjęcie przez nie tak wielkich zobowiązań, przewidując&#13;
słusznie, że po zakończeniu obchodów tysiąclecia zostaną obciążone dalszym finansowaniem prac nad tym wydawnictwem.&#13;
Nieco wcześniej, przed ogłoszeniem uchwały Rady Państwa, mając już&#13;
zapewnienie dotacji z funduszu obchodów tysiąclecia, zarząd Towarzystwa&#13;
rozpoczął wielokierunkowe działania przygotowujące edycję Dzieł Kolberga. Pierwszoplanowe było zgromadzenie informacji o wszystkich istniejących rękopisach Kolberga i innych materiałach z nim związanych.&#13;
Archiwum PTL posiadało jako depozyt już od roku 1953 większość tzw. tek&#13;
Kolberga., tj. jego zachowanych rękopisów. Wypożyczono też wtedy pozostałe teki regionalne oraz korespondencję i papiery osobiste przechowywane w Bibliotece PAN w Krakowie. W poszukiwaniu rękopisów Kolberga&#13;
zwrócono się do innych bibliotek naukowych, ponadto we wszystkich czasopismach poświęconych życiu umysłowemu, kulturze i literaturze zamieszczono apel do szerszej publiczności o informacje na ten temat. Działania&#13;
te przyniosły tylko ograniczoną ilość liczących się odkryć. Napłynęły wiadomości o pewnej liczbie oryginałów listów Kolberga, jego kompozycjach&#13;
i brulionach artykułów drukowanych w XIX w. Do większych objętościowo&#13;
zespołów materiałów znajdujących się poza Archiwum PTL i Biblioteką&#13;
PAN, o których uzyskano wtedy informacje, należy rękopis Przemyskiego,&#13;
monografii, którą przygotowywał Kolberg w ostatnich miesiącach życia&#13;
i dokończył Izydor Kopernicki. Jest on przechowywany w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego jako depozyt Warszawskiego Towarzystwa Naukowego. Ponadto potwierdzono istnienie rękopisów wielu kompozycji Kolberga w bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.&#13;
Zaznaczyć jednak trzeba, że w okresie tych poszukiwań jeszcze nie wszystkie zasoby bibliotek, muzeów i archiwów były zinwentaryzowane i niektóre&#13;
62&#13;
&#13;
�cenne materiały Kolbergowskie, takie jak np. wspomniany już tu zespół&#13;
rycin znajdujący się w Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie czy rękopis&#13;
Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich w zbiorach Muzeum&#13;
Etnograficznego w Krakowie odnajdywano lub rozpoznawano także znacznie później.&#13;
Po podjęciu decyzji o fotooffsetowym wydaniu Ludu najpilniejszym zadaniem było wyszukanie i zakupienie wydanych w XIX w. egzemplarzy&#13;
w nienagannym stanie i z wszystkimi ilustracjami, niezbędnych do wykonania klisz, podstawy druku fotooffsetowego1. Nie było to łatwe, zwłaszcza&#13;
jeżeli chodzi o ryciny. Tomy Ludu pojawiały się wprawdzie w handlu antykwarycznym, ale najczęściej pozbawiono je litografii, które bywały wyrywane z książek i po oprawieniu sprzedawane jako dekoracyjne obrazki.&#13;
Barwne litografie zamieszczane w wielu tomach Ludu, wykonywane najczęściej według akwarel Gersona, Kolberg zamawiał w renomowanej firmie&#13;
w Dreźnie; nie tylko stanowiły one znakomitą dokumentacją etnograficzną,&#13;
ale miały także dużą wartość artystyczną. Natomiast egzemplarze tomów&#13;
ilustrowanych czarno-białymi drzeworytami miewały ryciny ręcznie kolorowane, jeżeli były przeznaczone przez Kolberga dla prenumeratorów lub&#13;
odbiorców płacących wyższą cenę. Odnalezienie nielicznych egzemplarzy&#13;
z barwnymi ilustracjami wymagało kwerend w wielu zbiorach, także prywatnych, i nie do końca się powiodło2.&#13;
Plan wydawniczy Dzieł wszystkich Kolberga przyjęty przez Komitet&#13;
Kolbergowski w roku 1959 obejmował początkowo 59 tomów. Lud liczył&#13;
23 tomy, Obrazy etnograficzne 9 tomów, poza tymi seriami wydał Kolberg pierwszą część Chełmskiego, a Kopernicki drugą część tej monografii&#13;
i Przemyskie. Stanowiło to 35 tomów przeznaczonych do wydania fotooffsetowego. Pierwotnie chciano do nich dołączyć także Śląsk i Tarnów-Rzeszów opracowane przez S. Udzielę, fragmenty materiałów z Huculszczyzny&#13;
wydane przez S. Zdziarskiego i Wołyń J. Tretiaka, ale ostatecznie w tej&#13;
części Dzieł pozostał tylko Wołyń jako tom 36. Pozostałe 23 tomy były&#13;
przeznaczone na nowe monografie, pisma muzyczne, studia i rozprawy,&#13;
1 Fotooffsetowa część Dzieł wszystkich, tj. reedycja Ludu i Obrazów etnograficznych,&#13;
drukowana była za pośrednictwem Polskiego Wydawnictwa Muzycznego w Krakowie i Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w Warszawie. Niezbędny retusz wszystkich tomów wykonywany był w odpowiedniej pracowni Polskiego Wydawnictwa Muzycznego.&#13;
2 Nie odnaleziono wtedy egzemplarza tomu W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10) z ryciną, choć na karcie tytułowej pierwodruku Kolberg dał notę: „Z ryciną wedle rysunku B. Hoffa”.&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�kompozycje, korespondencję oraz biografię Kolberga. Według sporządzonych wtedy planów każdy tom wydawany fotooffsetowo miał być opatrzony wstępami etnografa, muzykologa, folklorysty i dialektologa, komentarzami dotyczącymi tekstów i melodii, bibliografią, indeksami oraz nowym&#13;
materiałem ikonograficznym pochodzącym spoza spuścizny Kolberga1.&#13;
W tomach tych miały też być opublikowane znajdujące się w rękopisach&#13;
niewydane dotąd materiały odnoszące się do regionu przedstawionego&#13;
w XIX-wiecznej monografii, czyli suplementy.&#13;
Osobnym problemem było utworzenie listy ineditów, tj. nowych tomów&#13;
publikowanych na podstawie rękopisów. Wiadomo było od początku, że&#13;
posłużenie się wykazem tytułów proponowanych przez Kolberga w roku&#13;
1869 w liście2 do Augusta Bielowskiego, wówczas dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, dziewięćdziesiąt lat później jest&#13;
niemożliwe. Nie wszystkie regiony udało się Kolbergowi przebadać; nie&#13;
starczyłoby na przykład jego materiałów na planowane dwa osobne tomy&#13;
poświęcone Podolu, czy na cztery tomy Śląska pruskiego i Śląska austriackiego. W niektórych wypadkach wyznaczone przez Kolberga regiony&#13;
w mniejszym lub większym stopniu pokrywały się (np. Polesie pińskie&#13;
i wołyńskie oraz Wołyń zachodni). Największą pomocą w ustaleniu tytułów ineditów byłoby na tym etapie dokładne rozpoznanie regionalnej przynależności wszystkich tekstów i melodii oraz notatek zawartych w tekach&#13;
z rękopisami i porównanie ich z tomami Ludu. Przyniosłoby to podstawowe informacje służące do ustalenia zasobu źródeł niepublikowanych przez&#13;
Kolberga. Niestety w trybie działań przyjętym w latach 1959-1961 nie było&#13;
przewidziane równoległe analizowanie całości spuścizny rękopiśmiennej&#13;
i drukowanej Kolberga, co okazać się miało wkrótce zasadniczym błędem,&#13;
a wynikało m.in. z nieznajomości warsztatu autora Ludu jako badacza terenowego i wydawcy, a także ze zbyt krótkiej perspektywy czasowej przewidzianej na wydanie całości Dzieł wszystkich.&#13;
Duże problemy stwarzały nowej edycji także warunki stawiane wówczas planom wydawniczym, ograniczające ostatecznie na początku roku&#13;
1961 Dzieła wszystkie Kolberga do sześćdziesięciu sześciu tomów. Aby&#13;
1&#13;
&#13;
Przewidywano zamieszczenie fotografii i rysunków wykonanych współcześnie, ale prezentujących obiekty pochodzące z czasów badań Kolberga oraz reprodukowanie obrazów i rycin malarzy XIX-wiecznych przedstawiających polską wieś i życie chłopów.&#13;
2 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 301–305.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
�wydać wtedy książkę naukową, należało mieć nie tylko zgodę cenzury i na&#13;
jej treść, i na wysokość planowanego nakładu, ale także przydział papieru1 zależny od decyzji odpowiedniej jednostki w Ministerstwie Kultury&#13;
i umowę z koncesjonowanym wydawnictwem, które miało dostęp do również koncesjonowanych drukarni. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze nawiązało współpracę z dwoma wydawnictwami: Polskim Wydawnictwem&#13;
Muzycznym w Krakowie i Ludową Spółdzielnią Wydawniczą w Warszawie. Wydawnictwo krakowskie było oczywistym wyborem ze względu na&#13;
konieczność składania w ineditach dużej ilości nut, ponadto już wcześniej&#13;
jego dyrekcja planowała reedycję Ludu Kolberga, a w roku 1957 zgłosiła&#13;
chęć współpracy tym zakresie z Towarzystwem Ludoznawczym. Mieczysław Tomaszewski, redaktor naczelny PWM od r. 1954, później dyrektor&#13;
tego wydawnictwa, wiedział, jak ważny dla dalszego rozwoju badań etnomuzykologicznych jest dostęp do źródeł zgromadzonych przez Kolberga.&#13;
Udział Ludowej Spółdzielni Wydawniczej w druku tej serii, zawierającej&#13;
dokumentację XIX-wiecznej kultury ludowej, wiązał się po części z rolą&#13;
Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego (do którego należała wówczas LSW)&#13;
w uzyskaniu zgody władz na druk Dzieł wszystkich.&#13;
W połowie roku 1961 w druku był tom pierwszy Dzieł Kolberga: fotooffsetowa reedycja Pieśni ludu polskiego z 1857 r., kilka tomów następnych przekazanych było do retuszowania2 w PWM w Krakowie, ale nie&#13;
przygotowano do nich jeszcze planowanych uzupełnień z rękopisów ani&#13;
komentarzy, indeksów itp., a nawet nie ustalono autorów większości tych&#13;
opracowań. Natomiast spośród przewidzianych ineditów jako możliwe&#13;
w najbliższych latach rysowało się jedynie wydanie korespondencji i Mazur pruskich. Korespondencja była wtedy jedynym zespołem materiałów&#13;
formalnie łatwych do wydzielenia z całości spuścizny Kolberga, wiadomo&#13;
też było, że nad jej przygotowaniem do druku pracuje od dawna M. Turczynowiczowa. Tom Mazury pruskie istniał w postaci opracowanego przez&#13;
Kolberga rękopisu, który – jak się wtedy wydawało – zawiera całość zbiorów Kolberga z tego regionu. Niewłaściwe planowanie i ogromne opóźnienie prac nad Dziełami Kolberga były między innymi przyczyną, dla której&#13;
na walnym zjeździe Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we wrześniu&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. przypis 1 na s. 61.&#13;
Przed sporządzeniem klisz do druku fotooffsetowego retuszowano egzemplarz tomu: poprawiano niewyraźne czy odwrócone czcionki oraz błędy wskazane przez Kolberga w erracie,&#13;
o ile wprowadzenie erraty możliwe było w obrębie jednego wiersza lub jednego taktu w nutach.&#13;
2&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�1961 r. przyjęto rezygnację Józefa Gajka ze wszystkich pełnionych wówczas przez niego funkcji. Redaktorem Dzieł wszystkich został wtedy Józef&#13;
Burszta, a redakcję przeniesiono z Wrocławia do Poznania1. Formalnie stało&#13;
się to w październiku 1961 r., ale praktycznie przekazanie nowemu redaktorowi uprawnień i dokumentacji trwało rok.&#13;
Józef Burszta, po wstępnym zapoznaniu się ze stanem prac wydawniczych i będącym wówczas w drukarni pierwszym tomem Dzieł wszystkich&#13;
Kolberga postanowił zmienić część przyjętych zasad. Konieczne dla każdej&#13;
monografii regionalnej charakterystyki zebranych przez Kolberga źródeł,&#13;
materiały uzupełniające (suplementy) pochodzące z rękopisów, komentarze&#13;
źródłowe do tekstów i melodii zamieszczonych w danej monografii, zestawienia bibliograficzne, a także indeksy, nowy redaktor postanowił publikować w zeszytach odrębnych dla każdego regionu. Zeszyty te razem złożyłyby się na tomy 37-38, następujące bezpośrednio po części reedycyjnej&#13;
Dzieł. Przyczyn tej decyzji było kilka, m.in. stan prac nad planowanymi&#13;
opracowaniami, które w większości nie były jeszcze w ogóle podjęte przez&#13;
autorów2, a przede wszystkim bardzo ograniczona wówczas orientacja&#13;
w zawartości zachowanych rękopisów Kolberga. Do Pieśni ludu polskiego, pierwszego tomu Dzieł, który był antologią polskich ballad ludowych&#13;
i tańców, nie przewidywano suplementów, były one jednak konieczne dla&#13;
innych wznawianych tomów zawierających materiały regionalne, a opracowanie ich bez pełnego rozpoznania spuścizny rękopiśmiennej Kolberga&#13;
było niemożliwe. Również niemożliwe było przygotowanie komentarzy źródłowych do melodii i tekstów wydanych przez autora Ludu w XIX w. bez&#13;
wskazania i scharakteryzowania ich zapisów zachowanych w spuściźnie&#13;
rękopiśmiennej. Przedwczesne byłoby nawet zestawienie literatury wykorzystanej przez Kolberga w danej monografii bez wyłonienia wszystkich&#13;
odnoszących się do niej materiałów zawartych w tekach. Pewne znaczenie&#13;
miało także znaczne opóźnienie w przekazywaniu obiecanych tomów subskrybentom 3.&#13;
1 Zob. Sprawozdanie z XXXVI Walnego Zgromadzenia Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Białymstoku w dniach 15. i 16. IX 1961 r., „Lud” T. XLVII za rok 1961, s. 628.&#13;
2 Jedynie wstępy do Pieśni ludu polskiego (T. 1 DWOK) były już przygotowane przez autorów, ale do tomów następnych nie było jeszcze podobnych opracowań.&#13;
3 Przedpłaty subskrybentów osiągnęły wtedy ponad milion złotych, zawarta z nimi umowa&#13;
przewidywała przekazanie im w roku 1961 sześciu tomów, a całości dzieł Kolberga do roku&#13;
1966.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
�Koncepcja ta, tj. oddzielenie komentarzy, suplementów i innych uzupełnień od fotooffsetowo drukowanych tomów, została w listopadzie 1961 r.&#13;
zaakceptowana przez Komitet Redakcyjny działający pod kierunkiem Juliana Krzyżanowskiego i przez Wydział Nauk Społecznych PAN, sprawujący&#13;
opiekę naukową nad edycją Dzieł wszystkich Kolberga. Druk 36 tomów&#13;
techniką fotooffsetową, więc nie wymagający prac autorskich i redakcyjnych, udostępniał etnografom, folklorystom, muzykologom i regionalistom&#13;
dużą część potrzebnych im źródeł, a wydawcy dawał nieco czasu potrzebnego na opracowanie do druku tomów opartych na zachowanych rękopisach. Ponadto pozwalało to stosunkowo szybko spełnić choć w części&#13;
zobowiązania wobec subskrybentów, którym Towarzystwo w roku 1960,&#13;
ogłaszając przedpłaty, obiecało dostarczenie całości Dzieł Kolberga w ciągu pięciu lat.&#13;
Do najpilniejszych zadań nowego redaktora należało skompletowanie&#13;
zespołu stałych pracowników redakcji, zorganizowanie warsztatu edytorskiego, zweryfikowanie dotychczasowego planu tytułowego i szybkie podjęcie prac nad tomami edycyjnymi Dzieł Kolberga, tj. nad tomami opracowywanymi na podstawie rękopisów1. W ciągu dwu początkowych lat&#13;
w redakcji zatrudnione zostały, poza sekretarzem redakcji, trzy redaktorki,&#13;
z których dwie były polonistkami, a tylko jedna muzykolożką. Przez kilkanaście lat następnych nie udało się powiększyć tego zespołu z powodu&#13;
narzucanych przez władze ograniczeń w tworzeniu nowych etatów i braku&#13;
pieniędzy na zatrudnienie nowych osób. Powracające co jakiś czas rządowe nakazy tzw. „kompresji etatów”, a przede wszystkim stałe ograniczanie&#13;
funduszy na wydanie Dzieł Kolberga uniemożliwiały zaangażowanie kolejnych pracowników, a ze względu na specyfikę Kolbergowskich źródeł,&#13;
w których tak wiele miejsca zajmuje muzyka, konieczne było od początku&#13;
przede wszystkim zatrudnienie jeszcze co najmniej jednego muzykologa,&#13;
a także poszerzenie zespołu o innych specjalistów.&#13;
1 Zob.&#13;
&#13;
J. Burszta „Dzieła wszystkie” Oskara Kolberga. Historia i zasady wydania, „Literatura Ludowa” R. VIII: 1964, nr 4–6, s. 34–47; J. Burszta i M. Tarko Wydanie „Dzieł wszystkich”&#13;
Oskara Kolberga, „Sprawozdania z Prac Naukowych Wydziału I PAN” 1964, z. 4, s. 45–56;&#13;
J. Burszta Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga i jej opracowanie, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. V–XIX; tegoż Oskara Kolberga opus magnum, „Nowe Książki” 1980,&#13;
nr 12, s. 1–6. Zob. też A. Skrukwa Dzieje edycji „Dzieł wszystkich” O. Kolberga, „Twórczość&#13;
Ludowa” R. V: 1990, nr 4/17, s. 17–21, oraz tejże Profesor Józef Burszta – redaktor „Dzieł&#13;
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Od etnografii wsi do antropologii współczesności, pod red.&#13;
W. Dohnala, Poznań 2014, s. 303-314.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�Redakcja Dzieł wszystkich Kolberga w Poznaniu dopiero we wrześniu 1962 r. otrzymała uprawnienia zapewniające jej w ramach Polskiego&#13;
Towarzystwa Ludoznawczego konieczny zakres samodzielności. Wówczas przekazano też do Poznania rękopisy z Pracowni Kolbergowskiej we&#13;
Wrocławiu. Upłynęły wtedy już ponad dwa lata z sześciu przewidzianych&#13;
przez uchwałę z 1960 r., a ten ogromny zespół rękopisów – jak się wówczas okazało – nadal pozostawał praktycznie nierozpoznany. Dlatego bez&#13;
względu na czasochłonność tego zadania konieczne było wykonanie szczegółowej i dokładnej inwentaryzacji całości Kolbergowskiego archiwum.&#13;
Przed podjęciem jakichkolwiek prac edytorskich trzeba było ustalić, które&#13;
zapisy opublikowane już były w XIX w. przez autora Ludu, a które należy&#13;
wydać obecnie, oraz jakich regionów dotyczą materiały dotąd nie drukowane. Ponadto ze względu na charakter spuścizny rękopiśmiennej Kolberga&#13;
wyjaśnienia wymagały nie tylko relacje miedzy zachowanymi rękopisami&#13;
a drukowanymi tomami Ludu i Obrazów etnograficznych, ale także wzajemne zależności miedzy tekstami i melodiami znajdującymi się w rękopisach (zapisy ze słuchu, tzw. terenowe, oraz ich kopie, tj. czystopisy zredagowane do różnych publikacji), do czego trzeba będzie tu jeszcze wrócić.&#13;
Wyłonienie materiałów do tomów o profilu rzeczowym, takich jak Pisma&#13;
muzyczne, Kompozycje oraz Studia, rozprawy i artykuły, wymagało, poza&#13;
rozpoznaniem rękopisów, także kwerend1 w prasie i innych publikacjach&#13;
XIX-wiecznych oraz w zbiorach bibliotek i archiwów, ponieważ bibliografie&#13;
etnograficzne, muzyczne i historyczno-literackie zawierały noty tylko cząstki drukowanych prac i utworów Kolberga.&#13;
Ministerstwo Kultury przed przekazaniem następnych rat dotacji wymagało podania planu tytułowego Dzieł wszystkich, dlatego zanim można było podjąć rzeczywistą inwentaryzację, konieczne było szybkie, ale&#13;
z konieczności dosyć ogólne rozpoznanie rękopiśmiennej i drukowanej&#13;
spuścizny Kolberga. W połowie roku 1964 zapoznanie się z rękopisami,&#13;
1&#13;
&#13;
Kwerendy niezbędne do ustalenia wykazu publikacji Kolberga przeznaczonych do Pism&#13;
muzycznych (DWOK T. 61-62), m.in. w całości Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda&#13;
i „Ruchu Muzycznego”, wykonał wydawca tych tomów, Mieczysław Tomaszewski. Poszuki­&#13;
wania kompozycji Kolberga w zbiorach różnych instytucji w Polsce i poza krajem przeprowadziła Danuta Idaszak, która także przygotowała je do druku (DWOK T. 68 i 69). Kwerendy&#13;
w XIX wiecznej prasie polskiej i innych wydawnictwach w poszukiwaniu tekstów Kolberga&#13;
zamieszczonych później w tomie Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63) przeprowadziły&#13;
Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa.&#13;
&#13;
68&#13;
&#13;
�trzeba podkreślić że jeszcze bardzo ogólne, pozwoliło ustalić ten plan Dzieł&#13;
wszystkich Kolberga na 70 tomów1. Na poszerzenie liczby tomów z przewidzianych poprzednio 66 oraz na nowe tytuły i inne zmiany planów wyraził&#13;
zgodę Komitet Redakcyjny oraz władze PAN.&#13;
Już to wstępne zapoznanie się z rękopisami Kolberga w latach 1963&#13;
i 1964 wskazało, że spośród materiałów dotąd niepublikowanych najłatwiejsze do wyodrębnienia są zapisy dotyczące Pomorza i Mazur. Decyzja&#13;
o przygotowaniu do druku monografii tych regionów przed wykonaniem&#13;
inwentaryzacji całości rękopisów była trudna i nieco ryzykowna, ale jak&#13;
się później okazało niezbędna, ponieważ po zakończeniu obchodów Millenium dalsze finansowanie edycji Dzieł wszystkich Kolberga i przydział&#13;
papieru na druk były bardzo niepewne. Przez cały czas trwania „realnego&#13;
socjalizmu” papier drukarski był towarem deficytowym. Już w roku 1964,&#13;
gdy dobiegało końca wydawanie części fotooffsetowej Dzieł, delegacja&#13;
Komitetu Redakcyjnego starająca się w Ministerstwie Kultury o przydział&#13;
papieru na tomy następne, usłyszała od ówczesnej dyrektorki departamentu książki: „Przecież macie już swojego Kolberga, czego więcej chcecie”.&#13;
Dlatego Burszta, redaktor Dzieł wszystkich, postanowił możliwie szybko,&#13;
jeszcze przed zakończeniem finansowania obchodów Millenium, wydać&#13;
dwie monografie: Pomorze i Mazury pruskie (tomy 39 i 40) jako początek&#13;
serii ineditów oraz w tym samym czasie oddać do druku Korespondencję&#13;
Oskara Kolberga (tomy 64–66). Uważał, że nieodzowne jest stworzenie faktów dokonanych w postaci druku tych tomów, aby wypełnienie luki między&#13;
nimi było niepodważalną koniecznością. Dodać tu trzeba, że do monografii&#13;
Pomorza i Mazur w latach następnych nie odkryto w zbiorach Kolberga&#13;
materiałów innych poza pierwotnie wskazanymi2, nie odnaleziono także&#13;
nowych tekstów do Korespondencji3. Natomiast przygotowanie do druku listów pisanych przez Kolberga i przez niego otrzymanych przed zinwentaryzowaniem i dokładnym poznaniem całości jego spuścizny rękopiśmiennej,&#13;
1&#13;
&#13;
Plan wydawniczy z 1964 przedstawiony jest m.in. w artykule J. Burszty i M. Tarki Wydanie „Dzieł wszystkich” Oskara Kolberga…, s. 52-53. Wykaz wydanych tomów Dzieł wszystkich znajduje się w Bibliografii prac Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło&#13;
cz. III (DWOK T. 85/III).&#13;
2 Jedynie w roku 2013 wśród kilkudziesięciu rycin wyjętych z tek Kolberga w okresie, gdy&#13;
redaktorem Dzieł był Gajek, tj. przed rokiem 1962, odnaleziono pięć rysunków otrzymanych&#13;
przez Kolberga w czasie badań na Pomorzu w 1875 r., zob. s. 57.&#13;
3 Korespondencja Oskara Kolberga została wydana jako tomy 64-66 Dzieł wszystkich w&#13;
latach 1965-1969.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�choć przyniosło poprawnie wydane teksty, uniemożliwiło opracowanie&#13;
zadowalającego komentarza do tej korespondencji1.&#13;
W trakcie redagowania Pomorza i Mazur pruskich zostały ustalone&#13;
i spisane w odpowiednich instrukcjach ogólne zasady opracowania nowych&#13;
monografii2. Po analizach treści tomów wydanych przez Kolberga przyjęty&#13;
został ramowy porządek rzeczowy dla nowych monografii regionalnych,&#13;
wzorowany na stosowanym przez autora Ludu. Powstały też specjalistyczne instrukcje dotyczące m.in. zasad odczytywania melodii w zapisach terenowych, systematyki pieśni, porządkowania w druku melodii tańców3,&#13;
zakresu modernizacji pisowni oraz transkrypcji tekstów gwarowych4. Instrukcje dotyczące języka musiały uwzględnić jego znaczne zróżnicowanie&#13;
ponieważ w spuściźnie Kolberga, poza polszczyzną potoczną, np. w spisanych przez niego relacjach o obrzędach czy w opisach strojów, znajdujemy zapisy literatury ludowej z różnych regionów, przede wszystkim Polski&#13;
i Ukrainy, tj. język artystyczny folkloru polskiego i ukraińskiego, przykłady&#13;
potocznej mowy ludowych informatorów polskich i ukraińskich oraz polski&#13;
język literacki z różnych epok, np. w przytaczanych fragmentach dawnych&#13;
dzieł, m.in. kronik, utworów Jana Kochanowskiego, Wespazjana Kochowskiego, Jędrzeja Kitowicza, renesansowych zielników, fragmentów literatury&#13;
sowizdrzalskiej czy prac XVIII i XIX-wiecznych historyków i historyków&#13;
literatury. Dla notowanych przez Kolberga (lub jego współpracowników)&#13;
informacji pochodzących z wywiadów i obserwacji, m.in. opisów z zakresu&#13;
kultury materialnej, notatek na temat przebiegu obrzędów, wierzeń, praktyk&#13;
leczniczych itp. w zakresie modernizacji języka i interpunkcji przyjęto zasady edytorskie stosowane przy wydawaniu XIX-wiecznych źródeł literackich&#13;
i historycznych. Osobne instrukcje dotyczyły zapisów tekstów folkloru, aby&#13;
1&#13;
&#13;
M.in. nie można było wskazać miejsca druku materiałów etnograficznych dołączonych&#13;
przez autora listu, ponieważ odpowiednie tomy nie były jeszcze opracowane, nie zawsze też&#13;
można było powiązać treść listu z notatkami zawartymi w innych rękopisach.&#13;
2 Zasady opracowania nowych tomów przedstawił ogólnie J. Burszta m.in. we wstępie do&#13;
tomu Pomorze (DWOK T. 39), s. V-XIX. On też był autorem instrukcji ramowej i niektórych&#13;
szczegółowych.&#13;
3 Instrukcje związane z przygotowaniem do druku zapisów nutowych Kolberga i ich porządkowaniem w nowych tomach przygotowali Marian Sobieski i Danuta Pawlakowa.&#13;
4 Instrukcję taką dla tekstów polskich opracowała Monika Gruchmanowa, dla ukraińskich Władysław Kuraszkiewicz. W rękopisach znajdują się również teksty w innych językach&#13;
słowiańskich oraz litewskie, których opracowanie wymagało każdorazowo konsultacji ze specjalistami.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
�prawidłowo oddać w druku notację Kolberga. Specjalnego potraktowania&#13;
wymagały też liczne przykłady wyrażeń i zwrotów gwarowych zestawiane&#13;
w osobnych słownikach lub wplatane w opis, ponieważ dokumentowały&#13;
one stan gwar danego regionu w okresie prowadzonych przez Kolberga&#13;
badań, a dla niektórych dialektów bywały dokumentacją najwcześniejszą.&#13;
Konstruując plan wydawniczy w 1964 r. na podstawie wstępnego rozpoznania rękopisów, postanowiono wydać jedenaście nowych monografii, tj.&#13;
wspomniane już tu Pomorze i Mazury pruskie oraz Śląsk, Góry i Podgórze,&#13;
Podole, Tarnowskie–Rzeszowskie, Sanockie–Krośnieńskie, Białoruś–Polesie, Litwa, Ruś Karpacka i Ruś Czerwona. Planowano ponadto wydanie&#13;
trzech tomów uzupełniających monografie, których druk rozpoczął Kolberg:&#13;
Mazowsze cz. VI i VII i Kaliskie cz. II. Pozostałe materiały etnograficzne&#13;
i folklorystyczne miały się znaleźć w suplementach do Ludu i Obrazów etnograficznych oraz w tomach Przysłowia, Materiały do etnografii Słowian&#13;
i Miscellanea. Ponadto zaplanowano osobne tomy na opracowania melodii&#13;
ludowych, kompozycje Kolberga, jego pisma muzyczne, studia rozprawy&#13;
i artykuły oraz korespondencję. Dla przygotowania tych 34 tomów oraz&#13;
planowanych zeszytów przeznaczonych na uzupełnienia dla tomów 1–36&#13;
i komentarze do nich konieczna była – jak już tu stwierdzano – inwentaryzacja wszystkich rękopisów, tj. szczegółowe rozpoznanie zawartości całej&#13;
zachowanej spuścizny Kolberga.&#13;
W trakcie inwentaryzacji dla każdej teki lub innego zespołu rękopisów&#13;
mającego własną sygnaturą archiwalną założono odrębną „księgę inwentarzową” i notowano w niej wszystkie zapisy znajdujące się na kolejnych&#13;
kartach w danej tece, niezależnie od ich autorstwa, treści, formy, postaci czy&#13;
gatunku folkloru. Notowano więc incipity wszystkich pełnych i fragmentarycznych utworów, wszystkich opisów, notatek i not bibliograficznych, wykonanych zarówno przez Kolberga, jak i jego współpracowników, znanych&#13;
z nazwiska bądź nieznanych, a także kolejny numer melodii służący do&#13;
identyfikacji zapisów nutowych bez tekstu. Zapisów takich na niektórych&#13;
kartach jest nawet ponad pięćdziesiąt na jednej stronie, ponieważ Kolberg&#13;
w czasie badań terenowych notował melodie często in continuo, po kilka&#13;
na jednej pięciolinii. Równocześnie sprawdzano, czy były one zamieszczone w którymś z tomów Ludu i po ustaleniu miejsca druku, wpisywano&#13;
informacje o tym w inwentarzu, a w roboczym egzemplarzu tomu na odpowiedniej stronie notowano dane o rękopisie. Dla zapisów niedrukowanych przez Kolberga wpisywano w inwentarzu na podstawie proweniencji&#13;
71&#13;
&#13;
�geograficznej informację o regionie, którego dotyczą. Przedtem po analizie&#13;
tomów wydanych przez Kolberga i innych jego wypowiedzi uściślono zasięgi poszczególnych monografii składających się na Lud i Obrazy etnograficzne, nanosząc je na mapę z zaznaczonymi granicami administracyjnymi&#13;
obowiązującymi w XIX w. Granice terytoriów objętych monografiami najczęściej nie były przez Kolberga dokładnie precyzowane, w znacznej też&#13;
mierze zależały od obowiązujących w jego czasach podziałów politycznych&#13;
i administracyjnych, co dotyczy zwłaszcza granic zaborów. Ściślejsze wyznaczenie zasięgów regionów etnograficznych było też niemożliwe przed&#13;
zbadaniem ich kultury ludowej, a publikacje Kolberga bywały w tym zakresie pionierskie. On sam dla określenia terytorium objętego monografią&#13;
z konieczności posługiwał się często terminem „powiat”, a jego monografie&#13;
obejmowały najpierw jedną taką jednostkę administracyjną lub dwie (jak&#13;
Sandomierskie i Kujawy), później kilka lub kilkanaście (jak Poznańskie&#13;
czy Radomskie). Zresztą dość często wydając kolejny tom, „wkraczał” na&#13;
teren monografii sąsiedniego regionu, np. zapisy folkloru z Sandomierskiego wydał już w 1865 r. w osobnej monografii, w drugim tomie Ludu,&#13;
a późniejsze materiały uzupełniające z tego regionu zamieścił w wydanym&#13;
w latach 1887–1888 Radomskiem. Przyczyną bywało nie tylko pozyskanie&#13;
materiałów uzupełniających, ale także sztuczność granic politycznych, m.in.&#13;
dzielących Kujawy granicą prusko-rosyjską, a Krakowskie między zabór&#13;
rosyjski i austriacką Galicję. Np. część zapisanych przez siebie pieśni reprezentujących folklor krakowski z okolic Olkusza, Ojcowa i paru innych miejscowości leżących w zaborze rosyjskim, opublikował Kolberg w monografii&#13;
Krakowskie, a wiele lat później inne pieśni i melodie z tych miejscowości&#13;
w Kieleckiem. Jednak w trakcie ustalania przeznaczenia niedrukowanych&#13;
dotąd materiałów trzeba było rozstrzygać takie problemy jednoznacznie,&#13;
kierując się wynikami wspomnianych analiz i ustaleń.&#13;
Inwentaryzacja rękopisów była bardzo czasochłonna między innymi dlatego, że znaczna część zawartości tek to pieśni, często z melodiami, oraz melodie tańców i melodie wokalne bez tekstów. W sumie w charakteryzowanym&#13;
tu archiwum znajduje się nieco ponad 25 000 melodii w różnym stadium&#13;
opracowania, a tekstów pieśni i przyśpiewek jest znacznie więcej1. Są to zapisy Kolberga ze słuchu i kopie znacznej ich części przygotowywane przez&#13;
1 Np. w dwu rękopisach z przyśpiewkami (bez melodii), które będą scharakteryzowane&#13;
nieco dalej, jest około 5000 jedno- i dwuzwrotkowych tekstów.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
�niego do różnie sprofilowanych, ale nie zawsze wydanych publikacji, a także&#13;
pewna liczba kopii sporządzanych przez późniejszych wydawców w latach&#13;
1900–1914. Jednak te kolejno powstające „warstwy”, tj. prymarne rękopisy&#13;
Kolberga i późniejsze ich wersje redakcyjne nie przetrwały w całości, a zachowane ich fragmenty przechowywane są dziś w różnych tekach niezależnie&#13;
od pochodzenia regionalnego, o czym już tu wspominano. Melodii i tekstów&#13;
pieśni zapisanych na kartach z odnotowaną lokalizacją1 szukano w trakcie&#13;
inwentaryzacji w monografii określonej przez tę notę. Zwykle trzeba było&#13;
starannie przeglądać cały tom, aby upewnić się, czy dany utwór był drukowany, czy jednak nie, bowiem w rękopisach znaczna część pieśni i melodii&#13;
nie ma adnotacji dotyczącej ich funkcji. Jednak nawet jeżeli w rękopisie melodia miała np. notę „weselna” lub „dożynkowa”, to nie zawsze można było&#13;
być pewnym, że w druku znalazła się w rozdziale określonym taką notatką.&#13;
Jak sam Kolberg pisał, melodie służyły do różnych tekstów i wykonywane&#13;
były w różnych sytuacjach, a teksty – zwłaszcza przyśpiewki – podkładano&#13;
pod różne melodie. Dlatego dopiero dokładne przejrzenie całej monografii&#13;
dawało pewność, że analizowana pieśń czy melodia nie była rzeczywiście&#13;
przez Kolberga opublikowana. Znacznie więcej pracy wymagało ustalenie&#13;
przynależności regionalnej pieśni i melodii oraz miejsca ich druku, jeżeli na&#13;
karcie nie było noty lokalizacyjnej, a w wypadku tych utworów zdarzało się&#13;
to stosunkowo częściej niż w rękopisach pozostałych gatunków folkloru czy&#13;
w notatkach etnograficznych. Dotyczyło to także zapisów terenowych. Uszkodzenia narożnika2, na którym była wpisana nota lokalizacyjna, albo zatarcie&#13;
jej, co zdarzało się po latach w wypadku notatek ołówkowych, utrudniało&#13;
odczytanie lub próby rekonstrukcji tych not, tj. odtworzenia pochodzenia&#13;
regionalnego utworów znajdujących się na karcie. Podobne problemy stwarzały przypadkowe podziały kart czy arkuszy dokonywane przez wydawców&#13;
1 Problemy związane z interpretacją not lokalizacyjnych w rękopisach Kolberga szerzej&#13;
omawia E. Milller w artykule Kolbergowskie metody zbierania i wydawania tekstów ludowych w świetle rękopisów, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, zob. tam zwłaszcza s. 17–26.&#13;
Zob. też: E. Millerowa Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg.&#13;
Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
2 Jedną z przyczyn takich uszkodzeń było to, że tekturowe teczki używane przez Kolberga&#13;
do przechowywania rękopisów mają zwykle wymiary 34,3 × 22,5 cm albo nieco mniejsze, a np.&#13;
używany przez niego papier nutowy ma wymiary 35 × 27,2 cm, dlatego jego brzegi wystawały&#13;
poza okładkę teki i z czasem ulegały uszkodzeniom. W Archiwum PTL w roku 1953 umieszczono rękopisy razem z oryginalnymi tekami w nowych odpowiednio większych okładkach.&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�materiałów Kolberga i osoby „porządkujące” rękopisy po śmierci Kopernickiego, tj. po roku 1891. Ponieważ notę lokalizacyjną zapisywał Kolberg często&#13;
tylko u góry pierwszej strony złożonego na pół arkusza1, tworzącego dwie&#13;
połączone karty, po rozdzieleniu takich połówek na osobne karty, do czego&#13;
dochodziło po wielokrotnym ich rozkładaniu, druga pozbawiona była lokalizacji. W sumie kart, dla których lokalizację regionalną trzeba było odtwarzać,&#13;
było wiele. Dla odszukania miejsca druku pieśni i melodii zanotowanych na&#13;
takich kartach lub właściwego przypisania ich do którejś z planowanych nowych monografii regionalnych trzeba było często przeprowadzać szersze analizy i poszukiwania w wielu tomach, a także w innych zespołach rękopisów.&#13;
Przy ustalaniu miejsca druku tekstów pieśni możliwe było w pewnym&#13;
stopniu wykorzystanie indeksów incipitów sporządzonych do tomów Ludu&#13;
i Obrazów etnograficznych. Jednak Kolberg w wielu monografiach łączył&#13;
przyśpiewki w kilkuzwrotkowe „aglomeraty” (tak sam nazywał takie zestawienia tekstów zamieszczone pod jedną melodią), czasem nawet kilkunastozwrotkowe, a w pierwotnym indeksie incipitów ujęta była tylko ich&#13;
pierwsza zwrotka. Dopiero wykonany w latach 1965–1966 indeks incipitów&#13;
zwrotek obejmujący wszystkie tomy serii fotooffsetowej i część wydanych&#13;
już tomów edycyjnych ułatwiał wyszukiwanie tekstów przyśpiewek. Indeks&#13;
incipitów tekstów pieśni i przyśpiewek był jednak narzędziem tyko pomocniczym. Redagowanie przez Kolberga do druku melodii wiązało się często z powstawaniem drobnych odmianek w incipitach (np. obecność albo&#13;
brak interiekcji oj, da, da dana, ej itp.), nieistotnych dla identyfikacji tekstu&#13;
pieśni, ale wpływających na miejsce jej incipitu w alfabetycznie szeregowanym indeksie. Te drobne różnice między zapisanym ze słuchu tekstem,&#13;
a ostateczną jego postacią w drukowanym tomie, utrudniały odszukanie&#13;
tekstu przy pomocy indeksu incipitów.&#13;
Próby skonstruowania indeksów zapisów nutowych dla tomów Kolberga nastąpiły już po zinwentaryzowaniu znacznej części jego tek i również&#13;
nie zawsze były pomocą wystarczającą w wyszukiwaniu w druku melodii&#13;
znajdujących się w rękopisach2. Obecnie funkcjonuje Elektroniczny Indeks&#13;
1 Tak zapisane są noty lokalizacyjne np. w większości rękopisów terenowych pochodzących prawdopodobnie z lat 1839–1870, znajdujących się dziś w tece 43 Miscellanea (Arch.&#13;
PTL, sygn. 1352, np. k. 34-62, 70-71).&#13;
2 Już w 1955 r. Adam Rieger pisał: „Indeks melodyczny do zbiorów Kolberga z przytoczeniem początkowych fragmentów melodii pozwoliłby w pełni wyzyskać trudno dostępny&#13;
materiał muzyczny z prac Kolberga i ułatwiłby konieczną konfrontację z obecnie zbieranymi&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
�Folkloru Muzycznego (EIFM) Instytutu im. Oskara Kolberga1 , który pozwala przeszukiwać incipity melodii i tekstów zapisanych pod nimi i kieruje do&#13;
miejsca druku w Dziełach wszystkich Kolberga.&#13;
Pozostałe gatunki folkloru i notatki dotyczące języka, zwyczajów, wierzeń czy kultury materialnej nasuwały zwykle nieco mniej problemów&#13;
w trakcie ustalania miejsca ich druku w Ludzie, choć i one zamieszczane&#13;
były przez Kolberga nie tylko w osobnych, wyłącznie im poświęconych&#13;
rozdziałach. Np. informacje o wierzeniach i podania wierzeniowe ilustrowały czasem materiały na temat budowy chaty czy prac polowych.&#13;
Podobnie przysłowia wykorzystywał Kolberg m.in. do charakteryzowania w rozdziale „Lud” stosunku miejscowej ludności do bliższych i dalszych sąsiadów i innych grup etnicznych. Natomiast słownictwo gwarowe&#13;
znajduje się praktycznie w każdym rozdziale – nazwy narzędzi, naczyń,&#13;
części stroju, czynności podawał Kolberg w tym miejscu tekstu, w którym jest o nich mowa. Czynił tak nawet w początkowych monografiach&#13;
(Kujawy, Krakowskie i Poznańskie), mimo że liczne przykłady miejscowego dialektu podawał tam w osobnych rozdziałach i zestawieniach&#13;
słownikowych2.&#13;
Wyjaśnienia przynależności regionalnej wymagały też często rękopisy&#13;
innych osób, które przekazały Kolbergowi swe zbiorki pieśni lub notatki,&#13;
zwłaszcza jeżeli w korespondencji nie zachowały się ślady ich wzajemnych&#13;
kontaktów, a rękopis był pozbawiony noty lokalizacyjnej i podpisu autora.&#13;
Ustalenia wymagało wtedy nie tylko miejsce sporządzenia zapisów, ale i ich&#13;
autorstwo. Jak wspominano już w biografii Kolberga, jego współpracownicy starali się przekazywać swe notatki osobiście lub przez okazje, aby&#13;
uniknąć dosyć wygórowanych opłat pocztowych, a przede wszystkim kontroli poczty stosowanej w zaborze rosyjskim nie tylko na granicy, ale także&#13;
wewnątrz Królestwa. Nie wszyscy z nich podawali miejsce zanotowania&#13;
melodiami”, A. Rieger Zagadnienia leksykalnego indeksowania melodii ludowych, „Lud”&#13;
T. XLII za rok 1955, s. 554–606. Zob. też E. Dahlig Z zagadnień komputerowej archiwizacji&#13;
i analizy melodii ludowych, „Muzyka” R. XLIV: 1999, nr 2, s. 101–113; E. Antyborzec i Ł. Smoluch Kolberg multimedialny. Między technologią a prawdą etnograficzną, „Lud” T. 98: 2014,&#13;
s. 109–112; E. Antyborzec, S. Zielonka Cyfrowy świat Kolberga, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi”&#13;
T. 4 za rok 2020, s. 11–21.&#13;
1 Dostępny jest na stronie: www.oskarkolberg.pl, zakładka Archiwum/Indeksy.&#13;
2 Dialektom wielkopolskim poświęcił nie rozdział w monografii, a osobną pracę Rzecz&#13;
o mowie ludu wielkopolskiego (ZWAK T. I: 1877, s. 3-36), przedruk w tomie Studia, rozprawy&#13;
i artykuły (T. 63 DWOK), s. 342–388.&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
�przysyłanych materiałów, mimo że Kolberg przypominał o tym, prosząc&#13;
o zapisanie i dostarczenie potrzebnych mu informacji lub dziękując za&#13;
otrzymane teksty. Nie wszyscy też podpisywali się, zwłaszcza gdy była to&#13;
kartka z pojedynczym tekstem pieśni. Niekiedy Kolberg sam na rękopisach swych korespondentów odnotował nazwisko osoby, która je przysłała, a czasem notatki włączone były bezpośrednio do listu, co wskazywało&#13;
i autora, i miejsce zapisu oraz graniczną datę powstania rękopisu. W szczególnych sytuacjach pochodzenie regionalne zapisu można było ustalić przy&#13;
pomocy kopii sporządzonych przez Kolberga. Np. porównanie pieśni znajdujących się w ofiarowanym Kolbergowi w 1862 r. rękopisie pt. Ukraińskie&#13;
śpiewy i tańce1 z wykonanymi przez niego kopiami tych tekstów i melodii,&#13;
mającymi notę „od Kowla” lub „z Polesia (od Kowla)”, pozwoliło uściślić&#13;
pochodzenie tego zbioru obejmującego ponad 100 tekstów i 74 melodie,&#13;
którego autor nie odnotował lokalizacji geograficznej. Nazwisko autora (autorki?) tego obszernego rękopisu pozostało jednak nieznane. Na nieco inną&#13;
sytuację wskazuje związek kilku zapisów nutowych Kolberga ze zbiorkiem&#13;
pieśni zanotowanych bez melodii przez nieznanego autora w niewielkim zeszyciku2. W jednym z rękopisów Kolberga znajduje się sześć początkowych&#13;
tekstów z tego zbiorku w tej samej kolejności, są tam opatrzone melodiami i notą „Krzeszowice”. Sądzić można, że Kolberg po otrzymaniu zeszytu&#13;
skłonił autora do zaśpiewania zapisanych tam pieśni, a nota „Krzeszowice”&#13;
nad każdą z melodii wskazuje lokalizację tych i innych pieśni ze zbiorku&#13;
tekstów3. Takie możliwości porównania pozbawionego lokalizacji rękopisu anonimowego autora z zapisem lub kopią Kolberga nie są jednak zbyt&#13;
liczne.&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis Ukraińskich śpiewów i tańców znajduje się w tece z materiałami z Wołynia (BN&#13;
PAU i PAN, sygn. 3206, k. 170-186), dokładniej został scharakteryzowany we wstępie do tomu&#13;
Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), zob. tam s. XXXI-XXXII. Większość Kolbergowskich kopii pieśni z tego zbioru przechowywana jest w tece 28. Polesie (Arch. PTL) oraz&#13;
w zbiorach o sygnaturach 3206 i 3207 Wołyń (BN PAU i PAN).&#13;
2 Rkp. nieznanego autora w Arch. PTL, teka 36. Miscellanea, sygn. 1325, k. 39–79.&#13;
3 Zob. np. pieśni 873, 879, 886, 891, 896, 909 oraz 912 w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. II (DWOK T. 73/II). Dodatkową przesłanką było opatrzenie przez&#13;
autora rękopisu tekstu jednej z pieśni notą „Krakowiak z dn. 21/6 z r. 1868”, tj. datą ślubu Róży&#13;
Potockiej z Władysławem Krasińskim, który odbył się w Krzeszowicach. Melodię tej pieśni&#13;
z pierwszą zwrotką tekstu (z notą „włościanie krzeszowieccy w dn. 21/6 1868”) zamieścił Kolberg w Krakowskiem cz. II (DWOK T. 6), s. 276, nr 495, pełny tekst znajduje się w: O. Kolberg&#13;
Krakowskie. Suplement… cz. III (DWOK T. 73/III), s. 223.&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
�Wyniki inwentaryzacji wskazały, w których tekach znajdują się materiały do planowanych nowych monografii, a okazało się także, że dla większości regionów objętych monografiami wydanymi przez Kolberga istnieją&#13;
w rękopisach obfite i cenne materiały, które z różnych powodów nie zostały przez niego opublikowane w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych.&#13;
Najbardziej oczywiste są przyczyny pomijania przez Kolberga tekstów patriotycznych, zwłaszcza pieśni i podań związanych z historią Polski, ponieważ na druk ich w tomach wydawanych w Warszawie nie dawała zgody&#13;
cenzura rosyjska, a zamieszczenie takich utworów w późniejszych tomach&#13;
drukowanych w Krakowie zamykało książce drogę do odbiorców w zaborze rosyjskim1 – na granicy rosyjskiej cenzurowane były wszystkie przewożone lub przesyłane druki i rękopisy. W innych przypadkach wynikało&#13;
to stąd, że część zapisów uzyskał już po wydaniu odpowiedniej monografii, np. tekst szopki2 Jana Hyłki, murarza krakowskiego, otrzymał Kolberg&#13;
w roku 1887, wiele lat po wydaniu Krakowskiego. Niektóre inne materiały,&#13;
np. rysunki3 zabudowań z Lubelskiego wykonane przez Ciesielskiego były&#13;
nieudolne i wymagały poprawek z udziałem dobrego rysownika, na co&#13;
Kolberg widocznie nie mógł się zdecydować. Część wreszcie została pominięta przez Kolberga, gdyż ograniczony objętością książki selekcjonował&#13;
zebrane materiały, kierując się ich reprezentatywnością dla kultury ludowej&#13;
regionu, a w wypadku utworów wiejskich instrumentalistów, śpiewaków&#13;
i narratorów – jak można dziś sądzić – także wartością artystyczną. Teksty,&#13;
melodie i opisy pominięte przez autora Ludu, niezależnie od powodów&#13;
tej selekcji, podczas inwentaryzacji przeznaczane były do druku w suplemencie do danej monografii, a zapisy nierozpoznane co do przynależności&#13;
regionalnej miały być zamieszczone w tomie Miscellanea, ponieważ od&#13;
początku prac nad spuścizną Kolberga przyjęto, że opublikowane powinny&#13;
być wszystkie zgromadzone przez niego źródła.&#13;
W trakcie inwentaryzacji zidentyfikowano też wiele rękopisów, które&#13;
były podstawą druku melodii i tekstów zamieszczonych przez Kolberga&#13;
1 Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach&#13;
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych&#13;
do obiegu przez carska cenzurę zagraniczną, T. 1-3, Warszawa 2006. Tam wymieniono&#13;
wszystkie prace Kolberga wydane w Krakowie, a zakazane w Warszawie w całości lub w części.&#13;
2 Tekst opublikowany w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement… cz. I (DWOK T. 73/I), s. 23–38.&#13;
3 Zob. w O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–17 (DWOK T. 75), ryc. 11–25 oraz&#13;
uwagi Wilhelma Kolberga o rysunkach Ciesielskiego tamże, s. 360–362.&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�w Ludzie i Obrazach etnograficznych, czyli istotnym materiałem do komentarzy źródłowych dotyczących zapisów opublikowanych w XIX w. Komentarze te są ważną częścią suplementów uzupełniających monografie&#13;
wydane przez Kolberga, tj. tomów 70-84 Dzieł wszystkich. W roku 1963&#13;
zaplanowano dla nich zaledwie dwa tomy, czego przyczyną była nie tylko wspomniana już ograniczona wówczas liczba tomów dzieł Kolberga,&#13;
ale także nieznajomość niezinwentaryzowanych jeszcze rękopisów. Pełne&#13;
rozpoznanie zawartości tek Kolberga oraz zmiany w statusie redakcji i polityce wydawniczej spowodowały wiele lat później decyzję o przeznaczeniu w Dziełach wszystkich osobnej serii dla uzupełnień oraz komentarzy i zamieszczenie ich w tomach 70–84, odrębnych dla każdej z piętnastu&#13;
monografii wydanych techniką fotooffsetową. Przewidziano, że znajdą się&#13;
tam materiały dotyczące danego regionu odnalezione w rękopisach i dotąd&#13;
niedrukowane (tj. suplementy), komentarze źródłowe do tekstów i melodii&#13;
opublikowanych przez Kolberga oraz charakterystyka jego pracy nad monografią i zgromadzonych do niej materiałów, wykaz cytowanej i odnotowanej w niej literatury a także indeksy obejmujące całość materiałów z danego regionu, tj. tomy wydane w XIX w. i tom suplementowy. Komentarze&#13;
miały za zadanie wskazanie wykorzystanych przez Kolberga źródeł, bardzo&#13;
zróżnicowanych autorsko i formalnie. Są to przede wszystkim rękopisy pochodzące z jego własnych badań, zachowane w wersji prymarnej, powstającej w czasie bezpośredniego kontaktu z wykonawcami i informatorami. Nie&#13;
przetrwały one wprawdzie w całości, ale w różnym stopniu dla różnych&#13;
regionów, jednak nawet w takim stanie pozwalają formułować wnioski na&#13;
temat badań terenowych Kolberga w danym regionie i metod jego pracy.&#13;
W komentarzach wykorzystano także sporządzane przez Kolberga kopie&#13;
własnych zapisów, pochodzące dosyć często jeszcze z okresu przed podjęciem edytorskiego programu Ludu. Czasem są one jedynym świadectwem&#13;
potwierdzającym pochodzenia melodii czy tekstu z badań Kolberga. Zachowane rękopisy innych autorów wskazują, że część z nich powstała na&#13;
prośbę Kolberga, a część to zbiorki pieśni lub notatki etnograficzne spisane&#13;
dla własnych potrzeb i przekazane mu przez osoby nie zawsze dziś znane.&#13;
Zgodnie z wolą autorów Kolberg w druku często nie informował o autorskim pochodzeniu uzyskanych od nich materiałów. Gdy zachowały się ich&#13;
rękopisy, możemy dziś część takich danych uzupełnić.&#13;
Przypisy źródłowe do monografii wydanych przez Kolberga dotyczą także wykorzystanych przez niego publikacji. Literatura cytowa78&#13;
&#13;
�na lub przywoływana w monografiach jest bardzo zróżnicowana – od&#13;
współczesnych mu zbiorów pieśni, podań i bajek, prac historyków i ludoznawców, artykułów etnograficznych i krajoznawczych ogłaszanych&#13;
w prasie itd., do dawnych kronik i tekstów literackich, a także druków&#13;
straganowych, np. przyśpiewek i pieśni dziadowskich oraz funkcjonujących jako popularne piosenki fragmentów oper i wodewilów. Wobec częstego w tomach wydanych przez Kolberga podawania odsyłaczy do literatury przedmiotu w postaci niepełnej, a czasem nawet ich braku, wszystkie&#13;
wskazówki bibliograficzne trzeba było weryfikować, aby w przypisach&#13;
źródłowych znalazły się pełne adresy bibliograficzne prac cytowanych&#13;
lub odnotowanych w danej monografii. Czasem w ustaleniu lub uściśleniu not bibliograficznych cytatów, wyciągów i odesłań znajdujących się&#13;
w Ludzie pomagają zachowane rękopisy.&#13;
Poza identyfikacją źródeł komentarze zawierają informacje o sposobie&#13;
ich wykorzystania przez Kolberga oraz o istotnych różnicach między zachowanymi rękopisami lub oryginałami cytowanych prac a tekstami i melodiami zamieszczonymi w monografiach wydanych. Chodzi tu m.in. o teksty&#13;
pieśni, które w druku bywają skrócone i zamiast kolejnych zwrotek mają&#13;
odsyłacz do bliskiego wariantu, a także o teksty w druku zniekształcone.&#13;
Najbardziej wyrazistymi przykładami przywracania w komentarzach pierwotnego brzmienia tekstu zapisanego w terenie są podania i pieśni wzmiankujące o wydarzeniach z historii Polski i odwołujące się do uczuć patriotycznych. Kolberg zwykle rezygnował z publikowania takich tekstów, ale&#13;
czasem, aby jednak zamieścić ich melodię w monografii, stosował „retusz”,&#13;
zamieniając w druku np. Rosjan na Francuzów. Podobne praktyki dotyczyły&#13;
tekstów obscenicznych, w których Kolberg wyrazy niecenzuralne również&#13;
w druku kamuflował.&#13;
Koncepcja i zasady opracowania suplementów i komentarzy przedstawione1 zostały we wstępie do pierwszego ich tomu wydanego w 2003 r.,&#13;
odnoszącego się do Pieśni ludu polskiego z 1857 r.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. E. Millerowa i D. Pawlakowa „Suplementy” do monografii wydanych przez Oskara&#13;
Kolberga, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1 (DWOK T. 70), s. V–XVIII.&#13;
Zob. też E. Miller Suplementy do monografii regionalnych Kolberga. Koncepcja i funkcja tej&#13;
serii w edycji „Dzieł wszystkich”, w: Ja daję właśnie materiał..., s. 505–527.&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�Ogólna charakterystyka obecnego stanu&#13;
spuścizny rękopiśmiennej Kolberga&#13;
Jak zaznaczono na początku, większość rękopisów została scharakteryzowana we wstępach towarzyszących tomom Dzieł wszystkich Kolberga.&#13;
Tu natomiast można przedstawić jedynie ogólnie obecny stan jego archiwum, a także opisać te manuskrypty, które z racji swego charakteru nie&#13;
były przedmiotem analiz w dotychczasowych opracowaniach.&#13;
Już przeglądając wszystkie rękopisy w trakcie wstępnego rozpoznania,&#13;
można było dość szybko zauważyć, że Kolberg, orientujący się doskonale&#13;
w zawartości swoich zbiorów, nie pozostawił spisanych wskazówek dotyczących chronologii i przeznaczenia posiadanych materiałów i ich związku&#13;
z kolejnymi podróżami badawczymi. O stanie swoich zbiorów informował&#13;
tylko bardzo ogólnie we wspominanych już tu spisach tek sporządzanych&#13;
pod koniec życia, a jedynym pozostawionym przez niego wykazem podróży,&#13;
w większości poświęcanych na badania terenowe, jest itinerarium1. Zawiera&#13;
ono jednak tylko roczne daty wyjazdów oraz nazwy odwiedzanych miejscowości i regionów, czasem także nazwiska goszczących go osób, a w konfrontacji z innymi źródłami stwierdzić można, że nie jest to wykaz kompletny.&#13;
Itinerarium spisane zostało pod koniec życia Kolberga, prawdopodobnie na&#13;
prośbę Kopernickiego, w okresie przygotowań do obchodów jubileuszu pięćdziesięciolecia pracy autora Ludu. Jednak bardzo trudno połączyć podane&#13;
tam roczne daty pobytu w różnych miejscowościach z zachowanymi zapisami folkloru i notatkami etnograficznymi. Nieco dokładniejsze informacje na&#13;
temat podróży przynoszą zapiski w notatniku zawierającym spisy dochodów&#13;
i wydatków2, ale dotyczą one jedynie lat 1859–1869 i tylko w niewielkim&#13;
stopniu pozwalają powiązać materiały znajdujące się w tekach regionalnych&#13;
z konkretną podróżą. Dokumentację wyników badań terenowych ograniczał&#13;
Kolberg do odnotowania lokalizacji geograficznej zapisu, a w wypadku pieśni i melodii także informacji o ich związku z obrzędami, jeżeli taki zachodził. W całej zachowanej spuściźnie nie znajdujemy wykazów zapisanych&#13;
1 Itinerarium zamieszczone zostało jako aneks w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 704–707. Prawdopodobnie sporządzone zostało dla Kopernickiego jako materiał do rocznicowego artykułu zamieszczonego w „Nowej Reformie” w r. 1889, nr 107–109. Zob. też E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III&#13;
(DWOK T. 85/III).&#13;
2 Rkp. Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 3210.&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
�w terenie źródeł ani osobnych wskazówek dotyczących planowanego wykorzystania posiadanych materiałów. Wiadomości na te tematy przekazane&#13;
w sporządzanych przez Kolberga spisach tek są bardzo skrótowe, a innymi&#13;
nie dysponujemy. Jedynie rękopis melodii przechowywany dziś w tece 33.&#13;
Miscellanea i powiązane z nim rękopisy przyśpiewek z teki 13. Kraków i 16.&#13;
Radom, Opatów, Sandomierz zdają się wskazywać na tworzenie przez Kolberga katalogu melodii, do czego wrócimy nieco dalej. Z nielicznych świadectw wynika, że sam zdawał sobie sprawę z trudności, jakie może mieć&#13;
wydawca jego spuścizny. Już w roku 1873 pisał o niej:&#13;
[…] życzyć by wypadało, aby jeszcze zanim do druku oddana zostanie, została&#13;
opracowana przeze mnie, świadomego znaczenia wszelkich szczegółów1.&#13;
&#13;
Poznanie całości stworzonego przez Kolberga archiwum pozwoliło&#13;
w pewnym stopniu odkryć specyfikę warsztatu terenowego i edytorskiego&#13;
autora Ludu, a przede wszystkim właściwą mu wielowarstwowość łatwą&#13;
do zauważenia nawet przy jego pobieżnym oglądzie: zachowane rękopisy&#13;
reprezentują różne etapy prac badawczych i redakcyjnych. Z wypowiedzi&#13;
i drukowanego dorobku Kolberga wiadomo, że ostateczny program badań&#13;
etnograficznych ukształtował on w latach 1864–1865, a wynikiem była&#13;
seria etnograficzno-folklorystycznych monografii regionalnych wydawanych jako Lud i Obrazy etnograficzne. Początkowo, od pierwszych badań&#13;
w roku 1839, swe zapisy melodii uważał za materiał do badania „charakteru muzyki” ludowej, a równocześnie publikował pieśni ludowe z akompaniamentem fortepianu, aby spopularyzować je jako muzykę narodową.&#13;
Następnie planował dokumentację folkloru poprzez monograficzne zbiory&#13;
różnych gatunków pieśni, czego wynikiem są pieśni weselne drukowane&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849, a przede wszystkim cenny zbiór ballad, tj. Pieśni ludu polskiego z 1857 r. Kolejny plan, dotyczący&#13;
również folkloru, przewidywał wydawanie zbiorów pieśni regionalnych na&#13;
tle opisu zwyczajów i obrzędów, którym towarzyszą – taką zawartość miał&#13;
mieć pierwotnie tom Sandomierskie oddany do druku w r. 1862. Ostateczny program edytorski, polegający na wydawaniu regionalnych monografii&#13;
etnograficzno-folklorystycznych, przedstawił Kolberg publicznie w lutym&#13;
1865 r. w Liście otwartym do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej” i zawarł&#13;
1 Brulion listu do nieznanego adresata z datą „Kraków, 10 lutego 1873”, Korespondencja...&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 442, tekst napisany nieznaną ręką i podpisany przez Kolberga.&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�go w tytule: Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia,&#13;
obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Do tych kolejnych wydawnictw służyły mu gromadzone podczas badań w terenie od roku 1839&#13;
melodie i teksty i część z nich, zwłaszcza ta najdawniejsza, była kilkakrotnie&#13;
przepisywana i opracowywana. Żadna z tych „warstw”, tj. prymarne zapisy&#13;
terenowe, następne ich wersje redakcyjne ani rękopisy ostatecznie oddane&#13;
do drukarni, nie przetrwała do naszych czasów w całości, nienaruszona&#13;
i zebrana w jednym miejscu. Wprost przeciwnie – jak już tu wspominano –&#13;
rękopisy bywały usuwane i przemieszczane między tekami przez Kolberga,&#13;
następnie przez Kopernickiego, upoważnionego do takich działań, a potem&#13;
przez osoby, które sięgały do spuścizny Kolberga, aby jej wybrane cząstki&#13;
przygotować do druku lub wykorzystać we własnych pracach. Duży wpływ&#13;
na obecną zawartość tek Kolberga i utworzenie nowych zespołów, a zubożenie dawniej istniejących, miały nie do końca wyjaśnione losy rękopisów&#13;
w czasie wojny i w ciągu kilku lat bezpośrednio po niej.&#13;
Część zapisów prymarnych, tj. powstających w czasie bezpośredniego&#13;
kontaktu Kolberga z wykonawcami folkloru lub informatorami, usunął on&#13;
sam po wydaniu monografii, w której zostały wykorzystane. Stało się tak&#13;
z rękopisami użytymi w tomach wydanych przed rokiem 1883, w Kujawach, Poznańskiem i Lubelskiem, a po części także w Krakowskiem i Pokuciu. W spisie tek z roku 1883, najwcześniejszym z zachowanych, notatka&#13;
„odpadki od […]” widnieje przy tytułach tek nr 7, 9, 13 i 17, w których przechowywał rękopisy do wymienionych monografii. Częściowo opróżnione&#13;
zostały także dawne teki nr 21. Pokucie I i 22. Pokucie II, z których większość materiałów po wydaniu czterotomowej monografii została usunięta,&#13;
a pozostawione karty połączono później w jedną tekę. Sądzić więc można,&#13;
że Kolberg starannie przechowywał notatki terenowe i czystopisy powstające na ich podstawie do chwili wydania danej monografii, później usuwał&#13;
część z nich, uznając, że w przyszłości nie będą już potrzebne. Niektóre&#13;
zapisy dotyczące tych regionów ocalały, ponieważ z powodu tematyki lub&#13;
lokalizacji zawartych tam zapisów pojedyncze karty lub całostki z zapisami&#13;
prymarnymi po wydrukowaniu monografii bywały przez niego przenoszone z tek regionalnych do innych. Np. złożony na pół arkusz z zapisanymi&#13;
ze słuchu pieśniami i melodiami wykonanymi w większości w Lubelskiem1&#13;
1 Chodzi tu o kartę (Arch. PTL, teka 36. Miscellanea, sygn. 1320, k. 51) z zapisami terenowymi pieśni z notami lokalizacyjnymi: Zamość, Bortatycze, Lublin, Lubartów, Tatary, Miechów,&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
�znajduje się obecnie w tece 36. Miscellanea, której zawartość Kolberg&#13;
w swoim spisie określił jako „Pieśni patriotyczne i szlacheckie”. Na karcie&#13;
tej zapisanych jest blisko sto pieśni, z których tylko 28 zamieścił Kolberg&#13;
w tomach Lubelskiego. Pozostałe, m.in. patriotyczne, wśród nich mało znaną pieśń związaną z Wiosną Ludów na Węgrzech, opublikowano dopiero&#13;
w uzupełnieniach do Kolbergowskiej monografii1. Podobnie niektóre ze&#13;
źródeł do Poznańskiego, jako nie w pełni wykorzystane, przeniósł Kolberg&#13;
do teki 37. Miscellanea mającej podtytuł Czary. Wierzenia. Przysłowia&#13;
i zdania. Mieszczą się tam teraz, obok zapisów z innych regionów, także&#13;
własne notatki Kolberga na temat wierzeń w Poznańskiem i dwa teksty&#13;
innych autorów: obszerna praca Teobalda Klepaczewskiego Pogląd historyczny na zabobony w Polsce, zawierająca głównie materiały z Poznania,&#13;
i niewielki rękopis Emila Kierskiego Cośkolwiek o czarownicach, osobliwie&#13;
w Wielkopolsce2. Z tych samych powodów pozostał w tece 21/22. Pokucie&#13;
rękopis3 Bazylego Jurczeńki, ponieważ nie został wykorzystany w całości.&#13;
Poza pieśniami z Pokucia „dolnego” zawiera teksty z Huculszczyzny, którą&#13;
Kolberg zamierzał objąć osobną monografią.&#13;
Nie zawsze oczywiste jest, dlaczego i przez kogo rękopis został przeniesiony do innej teki, nie znamy np. przyczyny, dla której kilkadziesiąt&#13;
kart z zapisami terenowymi z Mazewa (Łęczyckie) znajduje się obecnie&#13;
w tece 38. Miscellanea, a kilka kart z takimi zapisami z Wielkopolski umieszczonych jest w tece 35. Miscellanea. Najczęściej nie wiemy&#13;
też, jaki był udział późniejszych wydawców w przemieszczaniu rękopisów miedzy tekami. Dodać trzeba, że przemieszczane były nie tylko&#13;
całe rękopisy i pojedyncze karty, ale także fragmenty kart. W trakcie&#13;
opracowywania tomów suplementowych zauważyć było można, że czasem wycięty fragment znajduje się w innej tece 4 niż „macierzysta” karta.&#13;
W takich sytuacjach w większości wypadków również nie można dziś&#13;
Firlej, zob. w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement… (DWOK T. 75), m.in. pieśni nr 119–121 i 139–&#13;
–141.&#13;
1 Tamże, pieśń nr 141, s. 103.&#13;
2 Rkp. T. Klepaczewskiego znajduje się w tece 37. Miscellanea (Arch. PTL, teka 37, sygn.&#13;
1327, strony 1–59), rkp. E. Kierskiego tamże (sygn. 1328, k. 111–112). Obydwa opracowania są&#13;
często cytowane przez Kolberga w cz. VII Poznańskiego (DWOK T. 15).&#13;
3 Rkp. B. Jurczeńki znajduje się w Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1258, k. 13–75.&#13;
4 Np. z karty z zapisami terenowymi z Jarochowa (wówczas pow. Łęczyca) znajdującej się&#13;
dziś w tece 7. Kujawy (sygn. Arch. PTL 1157, k. 5a) wycięta jest prawa górna ćwiartka, która&#13;
przeniesiona została do jednej z tek Miscellanea (teka 38, sygn. Arch. PTL 1134, k. 29);&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�jednoznacznie stwierdzić, czy podziałów tych dokonał już Kolberg, czy&#13;
też późniejsi użytkownicy jego rękopisów. Niektóre pojedyncze zapisy ze&#13;
słuchu zachowały się w swych macierzystych zbiorach zapewne dlatego,&#13;
że zawierają, poza wydanymi drukiem, także zapisy tekstów i melodii&#13;
nieopublikowanych w monografii, np. w tece 7. Kujawy niektóre bajki&#13;
i kilka kart z pieśniami z Bodzanowa na Kujawach czy w tece 17. Lublin&#13;
karta z trzema bajkami zapisanymi na lubelskim przedmieściu Piaski.&#13;
W tece tej znajdują się też niewykorzystane w tomach Lubelskiego wspomniane już rysunki Ciesielskiego i innych autorów. W tece 14. Kielce&#13;
pozostały nie w pełni wykorzystane rękopisy ks. Władysława Siarkowskiego. Podobnie w innych tekach regionalnych zachowały się rękopisy&#13;
z melodiami i tekstami pominięte w druku przez Kolberga, a dziś zamieszczane w tomach suplementowych.&#13;
Największym zachowanym zbiorem zapisów terenowych są rękopisy&#13;
przechowywane obecnie w tece 43. Miscellanea1. Samych melodii teka&#13;
ta zawiera nieco ponad cztery tysiące, a są to w przeważającej większości&#13;
Kolbergowskie prymarne zapisy ze słuchu. Niegdyś znajdowały się one&#13;
prawdopodobnie w tece 33. Miscellanea – o nich Kopernicki napisał, że&#13;
zostawia je jako „okazy dające wyobrażenie o tym, w jaki sposób śp. O.&#13;
Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu”2. W większości zapisy te wykonane&#13;
były w różnych regionach Królestwa Polskiego, głównie na Mazowszu, ale&#13;
także w Kaliskiem, Kieleckiem, Radomskiem i Łęczyckiem oraz na Kujawach, ­niewielką część stanowią zapisy z Małopolski wydane w Krakowskiem i w tomach Góry i Podgórze, a kilka zaledwie pochodzi z Wielkopolski. Rękopisy te pochodzą w całości sprzed roku 1871, tj. z okresu gdy&#13;
Kolberg mieszkał i pracował w Warszawie3, a badania terenowe prowadził&#13;
przede wszystkim w zaborze rosyjskim. W sumie jest tam 129 kart zawierających pieśni z melodiami lub bez nich oraz melodie instrumentalne&#13;
i wokalne bez tekstów. Wśród nich jest kilka kart papieru nutowego, na&#13;
których Kolberg zapisał od trzydziestu do ponad pięćdziesięciu melodii&#13;
na jednej stronie. Poza rękopisami Kolberga znajduje się w tej tece zaledwie kilka kart z tekstami pieśni zanotowanymi przez inne osoby, między&#13;
1&#13;
&#13;
Teka ta zawiera obecnie ogółem 129 kart numerowanych 1–100 i 126–154, karty 101–125&#13;
zaginęły przed wrześniem 1962 r.&#13;
2 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek…, k. 24.&#13;
3 Świadczą o tym m.in. noty lokalizacyjne wskazujące miejscowości, w których Kolberg&#13;
bywał tylko w tym okresie.&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
�innymi dwie z dopisaną przez Kolberga lokalizacją: „Wysoce” i „Mokrylas”1.&#13;
W miejscowościach tych był w roku 1843 w towarzystwie Teofila Lenartowicza, którego list z 1857 r., napisany po otrzymaniu Pieśni ludu polskiego&#13;
potwierdza, że poeta i przyszły etnograf razem odwiedzili tamtejszy dworek&#13;
Norwidów:&#13;
[…] zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysoce[m] i Mokrym Lesie, Ty&#13;
za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas, porządkujemy nasze&#13;
zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida2.&#13;
&#13;
Z badań w Wysocem nie zachowały się zapisy melodii wykonane przez&#13;
Kolberga ze słuchu, a jedynie teksty pieśni pióra nieznanego autora, prawdopodobnie Lenartowicza. Ekspertyza grafologiczna nie potwierdziła jego&#13;
autorstwa ani też mu nie zaprzeczyła3. Drugą osobą, której rękopis z tekstami znajduje się w tej tece jest Józef Konopka. Jego zapisy4 noszą datę 21&#13;
sierpnia 1857 r. i są wynikiem wspólnych badań prowadzonych w okolicy&#13;
Krakowa podczas pobytu Kolberga u Konopki.&#13;
Nie wiadomo, kiedy rękopisy krótko tu scharakteryzowane wyjęto z teki&#13;
33. i włożono do osobnej okładki, nadając jej kolejny numer 43 i tytuł Miscellanea. Teka ta nie była odnotowana w wykazach Kolberga, wymieniona&#13;
jest dopiero w inwentarzu zbiorów Komisji Etnograficznej PAU wykonanym&#13;
w roku 1934 jako „43. Miscellanea. Pieśni”. Przechowywany w niej zespół&#13;
stanowi bezcenny materiał do badań nad folklorem, zwłaszcza muzycznym,&#13;
jako bezpośrednia dokumentacja wykonań ludowych instrumentalistów&#13;
i śpiewaków z lat 1839–1871. Zawarte tam zapisy w trakcie edycji Dzieł&#13;
wszystkich zamieszczane były w odpowiednich tomach suplementów bądź&#13;
służyły jako materiał do komentarzy źródłowych dotyczących pieśni i melodii publikowanych przez Kolberga w Ludzie i Obrazach etnograficznych.&#13;
Podobnie jak zapisy prymarne, także czystopisy, tj. teksty i melodie zredagowane na podstawie zapisów terenowych, nie zachowały się w całości.&#13;
Pojedyncze ich karty znajdują się dziś w prawie każdej tece, nie zawsze&#13;
1&#13;
&#13;
Są to karty 36-37 w Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, być może jest to rękopis Lenartowicza.&#13;
List T. Lenartowicza z 25 marca 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66;&#13;
w Wysocem (wówczas pow. Ostrów Mazowiecka) Kolberg i Lenartowicz byli gośćmi Pauliny&#13;
Suskiej i Ludwika Norwida, siostry i brata Cypriana.&#13;
3 Ekspertyzę wykonano w r. 1968 na zlecenie Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga.&#13;
4 Rkp. J. Konopki z datą 21 sierpnia 1857 r. znajduje się w Arch. PTL, teka 43. Miscellanea,&#13;
sygn. 1352, k. 133–134.&#13;
2&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�umieszczone tam zgodnie z jej tytułem. Często są to pieśni i melodie przygotowywane do publikacji przewidzianych jako kontynuacja zbiorów wydawanych w latach 1842–1849 lub do planowanych tomów monograficznych,&#13;
takich jak zbiór ballad w Pieśniach ludu polskiego z 1857 r. Zachowały&#13;
się więc redakcyjne wersje pieśni z melodiami z akompaniamentem fortepianu1, a także późniejsze rękopisy zawierające na jednej karcie pieśni&#13;
z różnych regionów, będące wariantami tego samego wątku lub zebrane&#13;
razem ze względu na temat czy sytuację wykonawczą2. Te ostatnie są fragmentami przygotowywanych, ale nie ukończonych monograficznych zbiorów pieśni, których publikowania Kolberg zaniechał. Zachowały się także&#13;
czystopisy materiałów do tomów nie zawsze przez niego dokończonych&#13;
w postaci pełnej monografii. Np. wśród zapisów z Wołynia pochodzących&#13;
z badań w 1862 r. znajduje się wiele czystopisów pieśni oraz opisy wesel&#13;
zredagowane na podstawie notatek terenowych. Jednak krótko po podróży&#13;
na Wołyń Kolberg ogłosił program Ludu, a z tego regionu Ukrainy nie&#13;
miał wszystkich materiałów potrzebnych do monografii, brakowało mu&#13;
m.in. zapisów dotyczących kultury materialnej i wierzeń. Dlatego zapewne&#13;
dokończenie prac nad Wołyniem odłożył, a po powstaniu styczniowym,&#13;
a tym bardziej po zamieszkaniu3 w Galicji nie mógł już powtórzyć badań&#13;
w tym regionie i uzupełnić zbiorów.&#13;
Jedynym zachowanym w całości rękopisem tomu Ludu, który Kolberg&#13;
uważał za gotowy, choć sam nie zdążył oddać go do drukarni, są Mazury&#13;
pruskie4. Dziś jest on pozbawiony karty tytułowej i wstępu, ale poza tym&#13;
zawiera całość monografii. Rękopis ten został wydany w tomie 40 Dzieł&#13;
1 Zostały one wydane w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
(DWOK T. 67), tam nr 599-834.&#13;
2 Np. zapisane na jednej karcie trzy kołysanki z melodiami i melodia z notą „usypiająca”&#13;
w tece 42. Miscellanea (sygn. Arch. PTL 1349, k. 6) z lokalizacjami: „Przysucha”, „od Poznania”&#13;
i „od Warszawy”; piętnaście wariantów z melodiami pieśni rekruckiej „Oj, wyjechał Jasieńko…”&#13;
z całego Królestwa Polskiego tamże (k. 21–22), cztery warianty z melodiami pieśni „Z tamtej&#13;
strony jeziora stoi lipka zielona” w tece 33. Miscellanea (sygn. Arch. PTL 1308/I, k. 12) zapisane&#13;
w Łeczyckiem, na Mazowszu i w Kaliskiem lub dziewięć wariantów tejże pieśni z melodiami&#13;
zapisanych w różnych regionach Królestwa Polskiego (tamże k. 16–17).&#13;
3 Kolberg przeniósł się w roku 1871 do Galicji, tj. do zaboru austriackiego, a ponieważ nie&#13;
przedłużył ważności rosyjskiego paszportu, po upływie sześciu miesięcy stał się emigrantem&#13;
i miałby duże kłopoty i koszty związane z uzyskaniem nowego paszportu. Zresztą można wątpić, czy po powstaniu styczniowym polski etnograf uzyskałby paszport umożliwiający podróż&#13;
po Wołyniu.&#13;
4 Rękopis ten znajduje się w BN PAU i PAN, sygn. 3208.&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
�wszystkich, a w aneksach do niego zamieszczono pieśni i inne materiały z Mazur pochodzące z odnalezionych fragmentów dawnej teki nr 3.&#13;
W spisie tek w 1886 r. przy tytule Mazury Kolberg zapisał: „Monografia&#13;
w znacznej części gotowa do druku”, Kopernicki cztery lata później w informacjach o tej tece opisał część jej zawartości jako „Materiały przysposobione już przez O.K.”. Rękopis Mazur pruskich sporządził Kolberg na&#13;
ćwiartkach arkuszy i zwykle zapełniał obydwie strony karty, czasem tylko&#13;
wykorzystywał niezapisane odwrotne strony niepotrzebnych już fragmentów innych własnych czystopisów, np. monografii Radomskiego. Staranne&#13;
pismo, stosunkowo niewielka liczba poprawek w tekście i w numeracji&#13;
pieśni, wpisanie odsyłaczy do źródeł, a także odsyłaczy do wariantów&#13;
w tomach poprzednio wydanych wskazuje, że Mazury pruskie były przygotowane w stosunkowo dobrych warunkach, wprawdzie w pośpiechu,&#13;
który towarzyszył wszystkim pracom Kolberga, zwłaszcza w ostatnich&#13;
latach życia, ale nie tak gorączkowym, jak w czasie opracowywania Przemyskiego.&#13;
Zachował się także rękopis przygotowywanej przez Kolberga trzeciej&#13;
części Kujaw, to jest zbiór tańców z tego regionu. Dysponujemy dziś trzema&#13;
kolejnymi wersjami1 tego planowanego tomu, z których każda obejmuje&#13;
ponad 700 tańców składających się z jednej, dwu lub trzech części: chodzony, czyli polski, odsibka, czyli kujawiak właściwy i ksebka, tj. mazur lub&#13;
obertas. Ta planowana trzecia część Kujaw pozostała w rękopisie z braku&#13;
pieniędzy na druk. Kolberg zalegał Jaworskiemu z zapłatą za wydanie drugiej części Kujaw w 1869 r. Jedynie fragmenty zbioru kujawiaków opublikował później w monografii Łęczyckiego jako osobny rozdział, a nieliczne&#13;
melodie zamieścił rozproszone w Poznańskiem. Fakt istnienia trzech kolejnych rękopiśmiennych redakcji zbioru tańców z Kujaw świadczy o przywiązywaniu przez autora Ludu dużej wagi do tych utworów i determinacji&#13;
w próbach ich opublikowania.&#13;
Druga część Kaliskiego, oceniana przez autora jako „monografia w połowie dokończona”, a przez Kopernickiego jako zawierająca: „materiały&#13;
o ile możności uporządkowane i przysposobione do druku […]”2, nie została&#13;
1&#13;
&#13;
Zbiór tańców kujawskich wydany został w tomie Kujawy. Suplement do tomów 3 i 4&#13;
cz. I (DWOK T. 72/I), zob. tam wstęp D. Pawlakowej. Rękopis, który był podstawą druku znajduje się w Arch. PTL w tece 42. Miscellanea (sygn. 1350, k. 139-184), a dwie inne jego redakcje&#13;
tamże w tece 51. Miscellanea (sygn. 1358, k. 1-40).&#13;
2 Rkp. Kopernickiego charakterystyka tek…, k. 5.&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�przez Kolberga opracowana do końca. Przeznaczone do tego tomu melodie&#13;
tańców są w większości zredagowane, ponumerowane oraz opatrzone notami lokalizacyjnymi i odsyłaczami do utworów zamieszczonych w tomach&#13;
wydanych wcześniej. Jednak redakcja tych materiałów wymagała jeszcze&#13;
dalszej pracy, m.in. dlatego że numeracja melodii jest niekonsekwentna,&#13;
melodie powtarzają się, a te same teksty przyśpiewek wpisywane są pod&#13;
różnymi melodiami. Jeszcze Hławiczka o zbiorze melodii tańców w tece 8&#13;
pisał: „Materiały te rzeczywiście są uporządkowane i ponumerowane przez&#13;
Kolberga, wymagają jednak jeszcze pewnych – niewielkich zresztą – uzupełnień”1. Niestety obecny stan tego rękopisu, głównie powtórzenia wielu&#13;
materiałów i wyraźne braki kart, uniemożliwił rekonstrukcję Kolbergowskiej wersji tej części tomu. Ponadto nie zostały przygotowane przez Kolberga pozostałe rozdziały monografii: bajki i inne utwory prozą oraz wierzenia.&#13;
W przeciwieństwie do Mazur pruskich drugą część Kaliskiego opracowano&#13;
w ramach Dzieł wszystkich na nowo.&#13;
Rękopisów służących bezpośrednio do druku Kolberg nie przechowywał po ukazaniu się monografii i sądzić można, że znane dziś takie manuskrypty zachowały się przypadkiem. Są to wspominane już tutaj dość&#13;
obszerne fragmenty rękopisu pierwszej i drugiej części Krakowskiego&#13;
znajdujące się wśród rękopisów pozostawionych przez Kolberga w Modlnicy w 1884 r., przechowywane dziś w tece 45. Miscellanea oraz prawie&#13;
kompletny rękopis tomu Przemyskie2. Redakcję tej monografii rozpoczął&#13;
Kolberg w ostatnich miesiącach życia, a zakończył ją Kopernicki w roku&#13;
1891. Autograf tomu po wydrukowaniu, razem z pozostałymi materiałami&#13;
z Przemyskiego (a także z innych regionów), nieznaną dziś drogą dostał się&#13;
do rąk Michała Federowskiego, etnografa, folklorysty i kolekcjonera dokumentów. Zbiory swe Federowski testamentem przekazał Towarzystwu&#13;
Naukowemu Warszawskiemu, a archiwum TNW, razem z Przemyskiem&#13;
Kolberga, trafiło po roku 1945 jako wieczysty depozyt do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Rękopis Przemyskiego jest jednak w znacznej&#13;
mierze rezultatem pracy Kopernickiego, nosi też jej liczne ślady3. Rękopis&#13;
ten oraz inne źródła wskazują, że mocno już schorowany Kolberg skupił się&#13;
przede wszystkim na opracowaniu zapisów nutowych, w przepisywaniu&#13;
1&#13;
&#13;
K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga…, s. 3.&#13;
Zob. E. Millerowa „Przemyskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 83/I), s. XLVII–LII.&#13;
3 Zob. tamże, s. XXXV–XXXVI.&#13;
2&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�tekstów pieśni pomagała mu Pelagia Blizińska, żona przyjaciela, a inne&#13;
notatki redagował do druku Kopernicki. Kolberg i Blizińska często używali czystych stron mających na odwrocie zapisy do monografii już wydrukowanych, m.in. Poznańskiego, Łęczyckiego, Mazowsza i Kujaw, a że&#13;
Kopernicki włączał do przygotowywanego rękopisu oryginały notatek&#13;
Kolberga o różnym formacie, manuskrypt Przemyskiego stanowi dziś po&#13;
części swoistą wyklejankę.&#13;
Do nielicznych przykładów czystopisów przygotowanych przez Kolberga do druku i do dziś zachowanych należą też niewielkie fragmenty Mazowsza Leśnego (DWOK T. 26) znajdujące się w tece 2. Mazury podlaskie1,&#13;
oraz Obrazów Słowiańszczyzny południowej, obszernego studium drukowanego w latach 1871–1872 w „Gazecie Polskiej”2.&#13;
W kilku tekach znajdujemy kopie zapisów Kolberga wykonane przez&#13;
późniejszych wydawców, którzy w latach 1900–1914 przygotowywali do&#13;
druku nowe tomy z polecenia Komisji Antropologicznej AU. Wspominano&#13;
już tu o kopiach wykonanych przez J. Bielę, W. Grzegorzewicza, S. Zdziarskiego i W. Kosińskiego. Redagując odpowiednie monografie, porównywano te kopie z oryginałami Kolberga, a ponieważ stwierdzano, że zarówno&#13;
teksty, jak i nuty zostały przepisane dokładnie, użyto ich w nielicznych wypadkach jako podstawy druku lub materiału do komentarzy źródłowych,&#13;
gdy oryginały Kolberga zaginęły.&#13;
Wspomnieć tu jeszcze można o odnalezieniu wśród rękopisów odbitek&#13;
korektorskich z poprawkami Kolberga. Jest ich niewiele: w trzech zachowanych arkuszach drukowanej w roku 1871 pierwszej części Krakowskiego&#13;
zauważyć można tylko oczywiste poprawki błędów literowych w tekstach&#13;
i nieliczne w zapisach nutowych, korygujące ten sam typ błędów. Kilka kartek korekty Kaliskiego, wydanego w 1890 r., wskazuje, że jeszcze w trakcie&#13;
druku wprowadzał w tym tomie3, poza poprawkami także szersze uzupełnienia.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do&#13;
tomów 24-28, DWOK T. 80/I, s. XXXVIII.&#13;
2 Czystopis ten znajduje się w tece 40. Miscellanea (Arch. PTL, sygn. 1345, k. 13-16), tam&#13;
skierowane do drukarza notatki dotyczące stopnia pisma. Przedruk całego artykułu w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 26-258.&#13;
3 Korekty trzech arkuszy Krakowskiego cz. I znajdują się w tece 45. (sygn. Arch. PTL 1418/&#13;
II, k. 36–40)), korekty Kaliskiego w tece 8 (sygn. 1160, k. 365-347), zob. też ryc. 8 przed s. 143&#13;
w tomie Kaliskie. Suplement do tomu 23 (DWOK T. 79).&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�Nie zachowały się żadne wypowiedzi Kolberga na temat stosowanego&#13;
przez niego systemu w układzie rękopisów w tekach regionalnych. Nie wiemy, jaki porządek nadawał swoim zbiorom folklorystyczno-etnograficznym;&#13;
zapewne zmieniał się on w ciągu lat, zwłaszcza z powodu podejmowania&#13;
nowych planów wydawniczych i narastania ilości zapisów po każdym sezonie badań terenowych. Porządek ten został w większości zatarty przez&#13;
późniejszych wydawców i archiwistów. J. Biela i W. Grzegorzewicz w opracowywanych przez siebie tekach gromadzili razem karty z materiałami&#13;
z danej miejscowości czy powiatu, a te układali alfabetycznie. Podobnie&#13;
około roku 1972 postąpili archiwiści z rękopisami Kolberga pochodzącymi&#13;
z trzech ostatnich lat jego badań terenowych. Przechowywane były one&#13;
niegdyś w tece 34., a opublikowane zostały w tomach Sanockie-Krośnieńskie w latach 1972-1974. Rękopisy te pierwotnie były podzielone rzeczowo&#13;
na osiem „podteczek”, dziś stanowiących odrębne jednostki archiwalne1.&#13;
Każda z nich zawierała zapisy określonych gatunków folkloru lub notatki&#13;
na jeden z głównych tematów monografii. Np. zapisy dotyczące obrzędów&#13;
dorocznych z pieśniami i melodiami znajdowały się w osobnej podteczce,&#13;
a wewnątrz niej ułożone były chronologicznie od Adwentu do kończącego&#13;
rok obrzędowy dnia św. Andrzeja. Zebrane w innej składce materiały na&#13;
temat obrzędów rodzinnych podzielone były również rzeczowo (chrzciny,&#13;
wesele i pogrzeb) niezależnie od miejscowości, w której zostały sporządzone w czasie badań. Widać więc, że dla Kolberga w ostatnim okresie życia&#13;
– zapisy z Sanockiego wykonane były w przeważającej większości w latach&#13;
1883-1885 – nadrzędne było wydzielenie w osobnej tece materiałów do&#13;
1 Materiały z dawnej teki 34. (dziś w BN PAU i PAN objęte sygnaturami 3194–3201) nie&#13;
były porządkowane przez późniejszych wydawców i dysponentów spuścizny Kolberga do roku&#13;
1972. Układ ich został zmieniony w Bibliotece PAN dopiero w trakcie redagowania odpowiedniego tomu inwentarza rękopisów drukowanego w r. 1973. Wtedy w każdej pierwotnej „podteczce” ułożono zapisy według not lokalizacyjnych, tj. nazw miejscowości, w których zostały&#13;
wykonane, lub której dotyczyły, a następnie alfabetycznie według tych nazw geograficznych.&#13;
Zatarło to związek niektórych pieśni z obrzędem, o ile ich przynależność do niego nie była&#13;
wprost zapisana na karcie. Ponieważ inwentaryzację tych rękopisów wykonano w redakcji&#13;
Dzieł Kolberga przed zmianą układu, można było odtworzyć pierwotną kolejność kart nadaną przez Kolberga i powiązać wszystkie teksty z ich miejscem w roku obrzędowym. Przed&#13;
drukiem inwentarza w Bibliotece PAN przemieszczono także niektóre karty między dawnymi&#13;
zespołami, np. cztery karty znajdujące się w zespole o sygnaturze 3200 przeniesiono do zespołu&#13;
o sygnaturze 3194. Przemieszczono też karty z zapisami z Wołynia w obrębie dawnej teki 26,&#13;
stanowiącej dziś dwa zespoły o sygnaturach BN PAU i PAN 3206 i 3207 i zmieniono ich kolejność w każdym z nich.&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�regionu, w tym wypadku obejmującego Sanockie i Krośnieńskie, a dopiero&#13;
wewnątrz teki przyjęcie porządku rzeczowego podobnego do kolejności&#13;
problemów w monografii. Być może układ rzeczowy miały także rękopisy&#13;
przechowywane np. w tekach zatytułowanych Ruś Czerwona, ale został on&#13;
całkowicie zatarty przez późniejszych wydawców.&#13;
Rzeczowego układu nie mógł Kolberg stosować dla wszystkich materiałów, ponieważ często, nawet już po podjęciu prac nad monografiami&#13;
regionalnymi notował na jednej karcie opisy, teksty i melodie przeznaczone później do różnych rozdziałów tomu, a nawet do różnych monografii.&#13;
Wynikało to zapewne – jak już wspominano – z repertuaru informatora,&#13;
z którym miał do czynienia, a po części także z konieczności oszczędzania&#13;
papieru zabranego na parotygodniowy wyjazd.&#13;
Dokumentację kultury ludowej zebraną w ciągu pięćdziesięciu lat badań pozostawił Kolberg w trzydziestu tekach regionalnych i w niektórych&#13;
z dziesięciu tek zatytułowanych Miscellanea. Dziś dysponujemy blisko&#13;
siedemdziesięcioma odrębnymi jednostkami archiwalnymi, w części tylko&#13;
odpowiadającymi dawnym tekom1 i już to świadczy, że w stanie źródeł&#13;
zgromadzonych przez Kolberga zaszły zmiany. Zachowane spisy Kolberga&#13;
pochodzące z lat 1883–1887 obejmują 40 tek z bardzo ogólnymi uwagami&#13;
o ich zawartości. Jak już tu wspominano, w roku 1965 w zbiorach Muzeum&#13;
Etnograficznego w Krakowie w papierach S. Udzieli odnaleziono notatki&#13;
Kopernickiego na temat zawartości niektórych z nich2. Notatki te są również&#13;
skrótowe, ale w połączeniu z zapiskami w innych dokumentach pozwalają&#13;
stwierdzić, że po śmierci Kolberga z jego archiwum zaginęło co najmniej&#13;
kilka obszerniejszych rękopisów oraz druków z jego glosami. Ustalenia te&#13;
dotyczyć mogą tylko większych całostek wymienionych w spisach Kolberga lub Kopernickiego, albo zamieszczonych w tomach wydanych i opracowanych już po śmierci Kolberga w latach 1902-1914. Między innymi&#13;
z dawnej teki 26 Wołyń zaginął zeszyt z tekstami 25 bajek i innych tekstów&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III). Wykorzystując spis&#13;
Kolberga z 1886 r. i późniejsze notatki Kopernickiego, wskazano tam ogólnie jakie zmiany zaszły w zawartości poszczególnych tek i w skrócie opisano obecną zawartość każdej z nich.&#13;
2 Większość notatek Kopernickiego wyjął z tek Kolberga Udziela i opatrzył tytułem Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich (zob. przyp. 3 na s. 11); w zbiorach S. Udzieli&#13;
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, wówczas nieskatalogowanych, odszukał je w roku&#13;
1965 Kamocki, który na prośbę Burszty przeprowadził kwerendę w papierach pozostawionych&#13;
przez Udzielę w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Wszystkie notatki Kopernickiego przytoczone są w Wykazie tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III).&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�prozą spisanych około roku 1835 przez Jana Prusinowskiego1, wręczony&#13;
Kolbergowi przez autora w 1862 r. w Żytomierzu. Z teki tej zaginął także&#13;
Kolbergowski zapis terenowy wesela z okolic Łucka2, który zachował się&#13;
tylko w czystopisie. W tece 25. Ukraina znajdował się rękopis Antoniego&#13;
Marcinkowskiego zawierający pieśni i opis wesela przeznaczone przez tego&#13;
autora do druku jako trzecia część jego Ludu ukraińskiego3. W tece 18&#13;
brakuje drukowanego zbioru bajek z glosami Kolberga, o którym J. Biela&#13;
w roku 1911 pisał:&#13;
Kazki zobraw Ignatij z Nikołowicz (Karpiński w Samborskiem – dopisek Kolberga) nakładem Jakoba Sawczyńskoho, Lwow 1861, stron 98, 8o . Mieści się&#13;
tutaj 26 podań ludowych, drukowanych cyrylicą. Tytuł zbiorku i nagłówki poszczególnych kazek przepisał Kolberg ołówkiem w alfabecie łacińsko-polskim&#13;
i dodał po prze[d]mowie spis rzeczy4.&#13;
&#13;
Z teki 34. zaginął wydany przez J.K. Turowskiego Dodatek do zbiorów&#13;
pieśni ludu polskiego i ruskiego (Lwów 1846) zawierający teksty zapisane&#13;
w okolicy Sanoka. Z teki Chełmskie usunięte zostały odbitki prac Marii&#13;
Hemplówny5 ofiarowane Kolbergowi przez autorkę.&#13;
1 Rękopis Prusinowskiego miał jeszcze w ręku J. Tretiak, opublikował zawarte tam teksty&#13;
w Wołyniu w 1907 r. (zob. O. Kolberg Wołyń, T. 36 DWOK, s. 412-450), ponadto z teki tej zaginęło także kilka rękopisów pojedynczych pieśni wydanych przez Tretiaka, dwa z nich znajdują&#13;
się dziś w zbiorze autografów M. Ciechanowskiej (zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… DWOK T. 85/III, s 282).&#13;
2 O ile udało się ustalić, Kolberg nie usuwał zapisów terenowych przed wydaniem drukiem&#13;
monografii, do której służyły, więc rękopis ten zaginął raczej po jego śmierci, tj. po roku 1890.&#13;
Opis wesela z Łucka zachował się tylko w czystopisie (BN PAU i PAN, sygn. 3206, k. 60–61),&#13;
opublikował go J. Tretiak (T. 36, s. 51–58).&#13;
3 Rękopis ten wymienia Kolberg w koncepcie ostatniej woli z 7 maja 1883 r., tam dodał&#13;
o nim notatkę „w ręku dra Kopernickiego” (rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72).&#13;
W spisach tek z lat 1886 i 1887 (rkp. tamże, k. 76 i 80) wymienia również rękopis Marcinkowskiego, ale bez uwagi o przekazaniu go Kopernickiemu. Rękopis Marcinkowskiego jako znajdujący się w tece 25 wymieniony jest także w inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r., ale&#13;
inwentarz ten – jeżeli chodzi o rękopisy Kolberga – jest dosyć mechanicznie sporządzoną kopią&#13;
własnoręcznego spisu etnografa z 1886 r., wiec nie jest miarodajny. Dziś w spuściźnie Kolberga&#13;
rękopisu Marcinkowskiego nie ma.&#13;
4 Wstęp J. Bieli do rękopisu Rusi Czerwonej, rkp. w Arch. PTL, teka 18a, sygn. 1230, k. 1.&#13;
5 Były to dwa artykuły: M. Hempel Spis roślin jawnokwiatowych dziko rosnących w Słupi&#13;
Nadbrzeżnej, zebranych przez…, „Pamiętnik Fizjograficzny” T. 5: 1885, s. 135–153, oraz tejże&#13;
Spis rzadszych roślin jawnokwiatowych rosnących w Teresinie, zebranych przez…, tamże,&#13;
s. 154–159.&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
�Nie ma dziś w spuściźnie Kolberga rękopisu pieśni żniwiarskich odnotowanego przez niego w spisach z lat 1883 i 1886 jako część teki 31, przeniesiona później do teki 33. Nie wiadomo nawet, czy był to tylko zespół&#13;
luźnych zapisów, czy materiał już uporządkowany, np. według wariantów&#13;
tekstowych lub geograficznie. Nie ma też w spuściźnie Kolberga notatek&#13;
o gwarze złodziejskiej wymienionych przez niego w spisie tek z roku 1883.&#13;
Poza tekami Kolberga przechowywany jest obecnie rękopis Zdziarskiego&#13;
Sąde[c]czyzna i Podhale, opracowany na podstawie rękopisów z teki 11&#13;
Górale. Wyjęty z tej teki znalazł się po roku 1936 w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie1. Tamże jest teraz przechowywany brulion spisu&#13;
rycin strojów ludowych wykonany przez Kolberga w Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie dla Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej AU obejmujący 127 obiektów. Poza tekami Kolberga znajdują się też wspomniane&#13;
już tutaj rękopisy otrzymane przez Kolberga od Bazylego Jurczeńki i Sofrona Witwickiego, a wypożyczone przez Adama Fischera2 i razem z innymi&#13;
materiałami tego etnografa przechowywane dziś w Archiwum PTL. Z teki&#13;
43 zaginęły przed rokiem 1962 karty 101-125 zawierające zapisy terenowe&#13;
Kolberga. Czasem jego rękopisy dostawały się do popularnych w XIX w.&#13;
kolekcji autografów3, przy czym nie wiemy, czy działo się to zawsze za&#13;
wiedzą i zgodą autora lub późniejszych dysponentów jego spuścizny. Jedynie Cyprian Walewski, zaprzyjaźniony z Kolbergiem bibliograf i bibliofil,&#13;
rękopis jednej z jego recenzji do swej kolekcji dostał zapewne od autora4.&#13;
Ze spuścizny rękopiśmiennej Kolberga zaginęły nie tylko materiały folklorystyczne i etnograficzne. Zaginęły lub zostały rozproszone druki i rękopisy utworów wielu polskich kompozytorów z końca XVIII w. i pierwszej&#13;
połowy wieku XIX. Kolberg gromadził utwory kompozytorów współczesnych sobie i nieco wcześniejszych, a jego zbiór tańców był zapewne reprezentatywny dla polskiej twórczości w tym zakresie z pierwszej połowy XIX&#13;
w. W roku 1881 wydał w firmie Breitkopfa i Härtla pięćdziesiąt utworów&#13;
polskich kompozytorów z lat 1790–1850 pt. Polnische Tänze. Mazurkas&#13;
für das Pianoforte. Publikacja ta była pomyślana jako przegląd tego specyficznie polskiego gatunku ukazujący jego historyczny rozwój w latach&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis ten znajdował się w tece 11 jeszcze w roku 1936, wspomina go K. Hławiczka,&#13;
zob. s. 42.&#13;
2 Zob. s. 30.&#13;
3 Zob. A. Skrukwa Wykaz tek Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III), s. 282.&#13;
4 Zob. tamże, s. 270.&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�1790-1850. Planował też wydanie podobnie pomyślanego zbioru polonezów.&#13;
W roku 1884 pisał do Juliana Horoszkiewicza, zbieracza i wydawcy polskich pieśni wojskowych i patriotycznych:&#13;
Polonezów dawnych z akompan[iamentem] fortepianu przez różnych napisanych&#13;
autorów i anonimów posiadam kilkadziesiąt i zbieram ich więcej, by je kiedyś&#13;
sam publikować, jakem to już zrobił z mazurami […]1.&#13;
&#13;
Obecnie w zachowanej spuściźnie Kolberga nie ma druków ani rękopisów mazurków i polonezów polskich kompozytorów, które wydał lub&#13;
zamierzał wydać jako antologie ukazujące stan tych gatunków przed pojawieniem się kompozycji Chopina.&#13;
Teki regionalne i miscellanea o numerach od 1 do 40 powstały za życia&#13;
Kolberga i przynajmniej w części z nich obecna zawartość bliska jest pozostawionej przez autora. W każdej z tek regionalnych (tj. 1–30) znajdują&#13;
się materiały z tytułowego regionu, choć obok nich są tam także zapisy&#13;
pochodzące z innych terenów. W pewnej mierze spowodowane jest to metodą zapisywania folkloru przez Kolberga. Wiele kart z zapisami melodii&#13;
i pieśni, zwłaszcza pochodzącymi z badań prowadzonych przed podjęciem&#13;
programu Ludu, zawiera utwory notowane w kilku miejscowościach leżących czasem w różnych regionach. Mogło to wynikać – jak już wspomniano – z konieczności oszczędzania papieru zabranego na wycieczkę&#13;
przebiegającą przez kilka miejscowości albo z nawiązywania w jednym&#13;
miejscu kontaktów z wykonawcami pochodzącymi z różnych okolic. Niektóre zachowane zapisy prymarne wskazują, że zwłaszcza podczas badań&#13;
prowadzonych w początkowych latach Kolberg notował repertuar spotykanych muzyków kolejno na jednej karcie. Karty takie zapisane obustronnie zawierają niekiedy ponad sto melodii, a nowa nota lokalizacyjna nad&#13;
którąś z kolejnych wskazuje, że zmienił się instrumentalista albo śpiewak.&#13;
Również część tek Miscellanea2 utworzonych przez Kolberga i zachowanych do dziś zawiera rękopisy o treści określonej ich podtytułem, choć&#13;
1 Brulion listu do J. Horoszkiewicza z 29 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 137.&#13;
2 Pierwotnie tek Miscellanea było 10, obecnie spośród utworzonych przez Kolberga istnieją teki Miscellanea o numerach 31, 33, 35–40, jednak ich zawartość nie zawsze odpowiada&#13;
pozostawionej przez Kolberga. W brulionie spisu z roku 1883, dołączonym do konceptu testamentu (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k.74), odnotowane są także teki o numerach 41 i 42, ale opis&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
�w każdej zauważymy także karty włożone tam raczej przypadkowo1. Dosyć&#13;
jednolity charakter mają manuskrypty z teki 31. Miscellanea z podtytułem Bibliografia, notatki, które w większości powstały zapewne krótko po&#13;
opracowaniu programu Ludu, tj. około roku 1865. Są to wyniki dokładnych i systematycznych kwerend całych roczników czasopism, np. na k.&#13;
1–4 zestawione są wszystkie przydatne dla etnografa artykuły z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”, wydawanego w latach 1834–1849, na kartach&#13;
następnych znajdują się podobne spisy zawartości roczników wileńskiego „Athenaeum” z lat 1841–1851, poznańskiego „Tygodnika Literackiego”&#13;
z lat 1842–1844 czy znacznie wcześniejszego „Dziennika Wileńskiego” z lat&#13;
1806–1830. Spisy te obejmują zawartość kilkunastu czasopism polskich,&#13;
głównie wydawanych w pierwszej połowie wieku XIX. Na wielu innych&#13;
kartach zanotowane są informacje o drukowanych w różnych czasopismach&#13;
artykułach związanych z określonym regionem lub tematem, tj. zestawione rzeczowo, a nie według źródeł. Razem spisane są np. noty artykułów&#13;
o ludach azjatyckich zamieszkujących Syberię, a także noty zbiorów bajek&#13;
ludowych wydanych w języku niemieckim w latach 1836–1869. Notatki&#13;
z systematycznych kwerend2 dotyczą w większości publikacji sprzed roku&#13;
1865, rzadko odnotowane są artykuły z późniejszych roczników „Kłosów”&#13;
czy „Tygodnika Ilustrowanego”. W sumie jest tam ponad 1800 not bibliograficznych, głównie artykułów z czasopism i prac zbiorowych, rzadziej&#13;
prac zwartych, na temat folkloru i innych dziedzin kultury ludowej, a także&#13;
zawierających opisy podróży, informacje o zabytkach, ryciny strojów ludowych, podania i legendy związane z różnymi miejscowościami. Sądzić więc&#13;
zawartości tek Miscellanea 39–42 i ich numeracja są poprawiana i teki 41 i 42 zostały tam&#13;
ostatecznie skreślone.&#13;
1 Np. w tece 31. po arkuszach z notami bibliograficznymi znajduje się czystopis artykułu&#13;
o rodzinie muzyków francuskich Philidor Danican przeznaczony do Encyklopedii powszechnej, ale tam niedrukowany, zob. w Pismach muzycznych (DWOK T. 62), s. 191–192,&#13;
2 W trakcie poszukiwań bibliograficznych Kolberg korzystał z czasopism, których część&#13;
znajduje się obecnie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Na paru egzemplarzach gazet&#13;
warszawskich i innych czasopism w tej bibliotece zobaczyć można charakterystyczne zakreślenia ołówkiem, takie same, jakie zauważamy w drukach pochodzących z podręcznej biblioteki&#13;
Kolberga lub na fragmentach czasopism przechowywanych w tekach z jego rękopisami. Widoczne są one w egzemplarzach w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej na marginesach artykułów cytowanych lub odnotowanych w Ludzie. Niekiedy są to nawet notatki, np. obok artykułu&#13;
O. Grudy Ślesin w „Dzienniku Warszawskim” 1851, nr 70, 71, 73–75. Te ostatnie zauważył&#13;
W. Sobisiak, wydawca materiałów Kolberga z Kaliskiego, zob. O. Kolberg Kaliskie i Sieradzkie&#13;
(DWOK T. 46), przypis we wstępie W. Sobisiaka na s. XII.&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
�można, że bezpośrednio po opracowaniu programu Ludu i ogłoszeniu Listu&#13;
otwartego w 1865 r. podjął Kolberg poszukiwania literatury na temat kultury ludowej i wtedy powstała większość notatek mieszczących się w tece 31.&#13;
Miscellanea. Później w kolejnych tomach zamieszczał wyciągi, streszczenia&#13;
i cytaty z artykułów odnotowanych w tym zespole.&#13;
Materiały w większości jednorodne treściowo zawierają także trzy wspominane tu już teki Miscellanea: teka 33 z dłuższym podtytułem Muzykalia,&#13;
odpadki od serii I („Pieśni ludu polskiego”); P[ieśni] żniwiarskie, teka 36.&#13;
z podtytułem Pieśni patriotyczne i szlacheckie i 37. mająca podtytuł Czary.&#13;
Wierzenia. Przysłowia, zdania. Do charakterystyki rękopisów z teki 33.&#13;
trzeba będzie tu jeszcze wrócić, natomiast w dwu pozostałych tekach (tj. 36.&#13;
i 37.) przechowywane są rękopisy umieszczone tam przez Kolberga i odpowiadające w dużej mierze tytułowi. Podobnie w tekach 39. i 40. znajdują&#13;
się nadal materiały dotyczące folkloru Łużyczan i innych narodów Słowian&#13;
zachodnich i południowych a po części także wschodnich. Natomiast rękopisy znajdujące się obecnie w dwu innych tekach Miscellanea nie mają&#13;
wiele wspólnego z wcześniejszą zawartością, tj. manuskryptami dawniej&#13;
złożonymi tam przez Kolberga. Przeciwnie – układem i treścią sprawiają&#13;
wrażenie materiałów zebranych razem raczej przypadkowo. Dotyczy to&#13;
teki 35., której pierwotną zawartość usunął Kopernicki, a także teki 38.,&#13;
której skład najpierw zmienił Kolberg, a później prawdopodobnie osoby&#13;
„porządkujące” jego spuściznę. Obydwie zawierają dziś materiały etnograficzne i folklorystyczne z różnych regionów, w większości w rękopisach&#13;
Kolberga, a zebranie ich razem nie jest uzasadnione ani treścią zapisów, ani&#13;
ich charakterem czy lokalizacją geograficzną.&#13;
Dziełem późniejszych wydawców, archiwistów i innych osób odpowiedzialnych za spuściznę etnografa jest utworzenie tek o numerach 41–51. Powody wydzielenia znajdujących się w nich obecnie rękopisów nie zawsze&#13;
są znane. Teka 41. to rękopis Kolberga, który odnotowany jest z tym numerem i z tytułem Pieśni ludowe religijne w inwentarzu Komisji Etnograficznej w 1934 r., gdzie opatrzony jest notatką „przygotowane do druku”. We&#13;
wcześniejszych spisach Kolberga i innych dokumentach nie ma wzmianek&#13;
o istnieniu takiej pracy autora Ludu. Przekazana była w osobnej kopercie&#13;
w roku 1953 do Archiwum PTL i tam została zapisana jako teka 41 Materiały&#13;
do pracy o śpiewach religijnych ludowych. Również teki Miscellanea o numerach 42 i 43 są wymienione po raz pierwszy dopiero w inwentarzu z roku&#13;
1934, z nich teka 42 jest dosyć przypadkowym zbiorem rękopisów o różnym&#13;
96&#13;
&#13;
�charakterze, a zawartość teki 43 i znajdujące się w niej rękopisy z badań&#13;
terenowych już tu wspominano. Obydwie powstały prawdopodobnie przed&#13;
rokiem 1914, tj. w okresie, gdy teki Kolberga znajdowały się już pod opieka&#13;
Komisji Antropologicznej i korzystały z nich osoby przygotowujące wybrane&#13;
rękopisy do druku lub szukające materiałów do własnych prac.&#13;
Odmienne jest pochodzenie trzech następnych tek o numerach 44–46.&#13;
Rękopisy tam zawarte mają pieczęcie „Archiwum familii Nowina Konopków” i pochodzą ze zbiorów niegdyś przechowywanych w Modlnicy lub&#13;
w Mogilanach. Jak podano wyżej, zostały one nabyte przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w jednym z antykwariatów warszawskich w roku&#13;
1959. Część z nich to fragmenty rękopisów Kolberga pozostawionych przez&#13;
niego w Modlnicy w 1884 r., ale znaczna część zakupionych manuskryptów nie należała do Kolberga, a do Konopków. Z trzynastu pozyskanych&#13;
wtedy odrębnych rękopisów w archiwum PTL we Wrocławiu utworzono&#13;
trzy nowe teki, kierując się ich treścią, a po części autorstwem i nadano im&#13;
kolejne numery i tytuły: tece 44 tytuł Przysłowia a następnym 45 i 46 –&#13;
Miscellanea.&#13;
Również teka 47 została utworzona w archiwum PTL we Wrocławiu&#13;
z rycin otrzymanych w roku 1953 z krakowskiego Muzeum Etnograficznego w osobnej kopercie, poza tekami, oraz wyjętych z tek później, w latach&#13;
1956–1961 w Pracowni Kolbergowskiej działającej przy Zarządzie Głównym PTL. Dołączono do nich w 2013 r. wspominane już tutaj ryciny odnalezione w papierach J. Gajka. Razem ze szkicami, rysunkami oraz fotografiami&#13;
zachowanymi w tekach regionalnych stanowią one ważną dokumentację&#13;
uzupełniającą opisy strojów, chat, naczyń itd., i są publikowane w nowych&#13;
monografiach regionalnych i w suplementach. Nie jest to jednak kontynuacja zgromadzonej przez Kolberga kolekcji, składającej się m.in. z fotografii&#13;
specjalnie na potrzeby Ludu wykonywanych w Krakowie w firmie W. Rzewuskiego i w Kołomyi u J. Dutkiewicza, a także z rysunków i akwarel, m.in.&#13;
W. Gersona, T. Konopki i T. Rybkowskiego. W wykazie tek z 10 stycznia&#13;
1886 r. na końcu Kolberg odnotował:&#13;
A nadto zbiór fotografij, akwarel, rysunków, szkiców itp., przedstawiających&#13;
przeważnie typy i ubiory włościan, objęty osobnym spisem. Ze zbioru tego korzystano już w pewnej części przy wydawnictwach1.&#13;
1 Wykaz tek rękopiśmiennych sporządzony przez O. Kolberga, Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), aneks 12, s. 748.&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�Wspomniany przez Kolberga „osobny spis” rycin nie zachował się,&#13;
a późniejsze losy kolekcji, opisanej tak skrótowo w przytoczonym wykazie,&#13;
nie są znane. Ta część zbiorów ikonograficznych Kolberga prawdopodobnie&#13;
zaginęła w Warszawie w 1944 r., po powstaniu, lub w Modlnicy. Jej odpryskiem jest kolekcja rysunków i akwarel W. Gersona przechowywana&#13;
obecnie w Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie.&#13;
Rękopisy przechowywane dziś w tekach Miscellanea 48, 50 i 51 robią&#13;
wrażenie zespołów utworzonych przypadkowo. Wspomniano już, że jako&#13;
trzy pakunki zostały odnalezione w Instytucie Historii Kultury Materialnej&#13;
PAN w Warszawie prawie dziesięć lat po przekazaniu przez Muzeum Etnograficzne w Krakowie spuścizny rękopiśmiennej Kolberga do tworzonego&#13;
w roku 1953 Instytutu Historii Kultury Materialnej. Odnalezione w pomieszczeniach IHKM na początku roku 1963 r. pakunki zostały przywiezione do&#13;
redakcji Dzieł Kolberga w Poznaniu. W archiwum PTL otrzymały numery&#13;
kolejnych tek i tytuły Miscellanea. Trudno dziś ustalić, w której z tek założonych przez Kolberga znajdowały się dawniej. Np. rękopisy kompozycji&#13;
Kolberga wypełniające dziś znaczną część nowej teki 51 (tam karty 41–232)&#13;
nie były ujęte1 w spisie z 1886 r.&#13;
Stwierdzano już tutaj, że nie odnaleziono w spuściźnie Kolberga wykazów czy indeksów zawartości tek, poza konceptem ostatniej woli z roku&#13;
1883 i spisami dołączonymi w latach 1886 i 1887 do pism kierowanych do&#13;
Akademii Umiejętności i Wydziału Krajowego we Lwowie, a te są bardzo&#13;
skrótowe. Dlatego trudno dziś porównać obecną zawartość tek ze stanem&#13;
zostawionym przez Kolberga oraz bezspornie ustalić wiele faktów z dziejów&#13;
rękopisów pozostawionych przez niego testamentem w roku 1890 do dyspozycji Akademii Umiejętności.&#13;
Za jedyny odkryty w zbiorach Kolberga swoisty katalog dotyczący zapisanych przez niego melodii tańców, ślad warsztatu edytorskiego z lat&#13;
1845–1857, uznać można trzy odrębne rękopisy przechowywane obecnie&#13;
w różnych tekach. Jeden z nich to obszerny czystopis melodii2, znajdujący&#13;
1 W spisie tek dołączonym do konceptu ostatniej woli (rkp. Kolberga, sygn. BN PAU i PAN,&#13;
2183, k. 72) z 7 maja 1883 r. przy tytule teki 40. widnieje notatka „Prywatne (teksta oper itd.)”,&#13;
być może później, po roku 1883, Kolberg własne kompozycje przeniósł do innego zespołu –&#13;
w spisie z roku 1886 nie ma tego podtytułu. Zbiór autografów znajdujący się dziś w tece, której&#13;
nadano w 1963 r. tytuł Miscellanea i numer 51, jest być może fragmentem zbioru własnych&#13;
utworów przechowywanych dawniej przez Kolberga w tece 40.&#13;
2 Rkp. O. Kolberga w Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 1-81; karty tego rękopisu są błędnie&#13;
ponumerowane: k. 1–28 zawierają melodie nieparzyste nr 1535–2606, k. 29–44 melodie parzyste&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
�się w tece 33. Miscellanea, zawierający ponad 3200 zapisów. Melodie te&#13;
skorelowane są z tekstami przyśpiewek zawartych w dwu innych manuskryptach1 i połączonych z tymi melodiami systemem odsyłaczy. Zapisy&#13;
nutowe znajdujące się dziś w tece 33 są kopiami melodii z notatek terenowych. Obejmują one prawdopodobnie znaczną część (być może nawet&#13;
całość) melodii tanecznych zapisanych od początku badań do połowy roku&#13;
1857. Jest to 81 kart grubego papieru nutowego, na których wpisanych jest&#13;
dwukolumnowo 2605 melodii tanecznych w metrum nieparzystym, 591&#13;
w metrum parzystym, ponadto kilkanaście melodii nieliczbowanych z tytulikiem „Kozaki”, ponad trzydzieści określonych jako „Polki” oraz kilkanaście&#13;
innych, też nieliczbowanych. Dla każdej melodii Kolberg przeznaczył dwie&#13;
pięciolinie połączone akoladą i kreskami taktowymi. Wskazuje to na zamiar wpisywania na dolnej pięciolinii akompaniamentu, który został jednak&#13;
opracowany tylko dla niewielkiej części, w sumie mniej niż stu zawartych&#13;
tam melodii. Na początku rękopisu, w obu grupach tańców, nieparzystych&#13;
i parzystych, na górnej pięciolinii Kolberg wpisał kolejno melodie tańców&#13;
(tylko tańców, melodie pieśni opuszczał) wydane w jego pierwszym zbiorze2&#13;
drukowanym w latach 1842–1845, z odsyłaczami do tego druku, następnie&#13;
wpisywał melodie taneczne z różnych regionów, głównie z Królestwa Polskiego, pochodzące z narastających stopniowo zapisów terenowych. Pod&#13;
nutami często widnieją incipity przyśpiewek, niekiedy ograniczone do jednego lub dwu słów. Wszystkie melodie mają noty lokalizacyjne dotyczące&#13;
pojedynczych utworów albo kilku czy kilkunastu następujących kolejno po&#13;
sobie.&#13;
Znaczna część zapisów nutowych zawartych w tym rękopisie połączona&#13;
jest odsyłaczami z dwoma zbiorami tekstów przyśpiewek, przechowywanych dziś w innych tekach. Jeden z nich to znajdujący się w tece 16. Radom.&#13;
Opatów. Sandomierz rękopis pt. Obertasy i mazurki. Zawiera on ponad&#13;
1900 tekstów, w większości jedno- i dwuzwrotkowych przyśpiewek, między&#13;
nr 1–595, k. 45–46 nieliczbowane kozaki i inne tańce (50 melodii), k. 47–81 melodie nieparzyste&#13;
nr 1–1534.&#13;
1 Jeden to Krakowiaki i polki, obecnie w Arch. PTL teka 13, sygn. 1193, k. 1–34, drugi –&#13;
Obertasy i mazury tamże, teka 16, sygn. 1209, k. 1–25.&#13;
2 Tj. w Pieśniach ludu polskiego drukowanych w Poznaniu u Żupańskiego. A. Pawlak we&#13;
wstępie do Pieśni i melodii ludowych… (DWOK T. 67/I), s. XV, pisze mylnie, że w omawianym&#13;
rękopisie z teki 33 na początku wpisane są melodie z Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 r.&#13;
i z tego powodu ocenia jego powstanie na lata 1857–1862.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�którymi sporadycznie zapisane są teksty pieśni. Przyśpiewki te pochodzą&#13;
z własnych badań Kolberga, prowadzonych głównie w regionach leżących&#13;
w Królestwie Polskim. Wiele z nich ma zwrotne odsyłacze do melodii znajdujących się w zbiorze nut z teki 33. Drugi rękopis to teksty pt. Krakowiaki i polki, dziś przechowywany w tece 13. Kraków. Wpisanych jest&#13;
tam ponad 2900 przyśpiewek, również jedno lub dwuzwrotkowych i tak&#13;
jak teksty w Obertasach połączonych zwrotnymi odsyłaczami z melodiami&#13;
z teki 33. Większość przyśpiewek w tym rękopisie jest przepisana przez&#13;
Kolberga z kilku zbiorów pieśni innych wydawców z lat 1833–1856, a blisko 750 wpisanych na końcu pochodzi z jego własnych badań terenowych.&#13;
Ostatnie z nich (w sumie 157 tekstów) mają noty lokalizacyjne: „Zakopane,&#13;
Hamry”, „Czorsztyn”, „Szczawnica” i „Mogilany”. Te nazwy miejscowości&#13;
mogą wskazywać, że ostatnie przyśpiewki w rękopisie Krakowiaki i polki&#13;
wpisał Kolberg po swej wycieczce w roku 1857 do Zakopanego i okolic.&#13;
Były to jego pierwsze badania terenowe na Podhalu i prowadził je w tych&#13;
właśnie miejscowościach. Natomiast zanotowanych wtedy melodii już nie&#13;
włączył do rękopisu z teki 33. Miscellanea – nie ma tam zapisów z Podhala&#13;
i Tatr, co być może znaczy, że uzupełnianie w nim melodii zakończył przed&#13;
pobytem w Zakopanem w roku 1857.&#13;
Trzy rękopisy tu scharakteryzowane stanowiły prawdopodobnie – jak&#13;
już zaznaczono – rodzaj katalogu czy kartoteki służącej do wyszukiwania&#13;
potrzebnych melodii tańców, a następnie odpowiadających im przyśpiewek.&#13;
Tworzenie omawianego zespołu Kolberg rozpoczął po zredagowaniu zbioru&#13;
Pieśni ludu polskiego drukowanego w latach 1842–1845 w Poznaniu albo&#13;
nawet dopiero po jego wydaniu, a „zamknął” jako uzupełniany na bieżąco&#13;
rękopis prawdopodobnie w połowie roku 1857, po kolejnej zmianie programu wydawniczego. Przedtem mógł mu służyć jako pomoc we wstępnym&#13;
wyborze materiałów do różnie sprofilowanych gatunkowo i tematycznie&#13;
zbiorów tańców z przyśpiewkami i melodii instrumentalnych. Zgromadzone tam zapisy nutowe łatwiej było przeglądać i wybrane melodie odszukać potem w rękopisach terenowych, aby włączyć je do przygotowywanej&#13;
publikacji. Wskazówką służącą do wyszukiwania i identyfikacji melodii&#13;
w prymarnych zapisach ze słuchu były noty lokalizacyjne. Prawdopodobnie już wtedy, tj. przed rokiem 1857, założył Kolberg część przynajmniej&#13;
tek regionalnych, w których przechowywał narastające zapisy terenowe.&#13;
Po podjęciu pracy nad regionalnymi zbiorami pieśni i tańców, a tym bardziej po stworzeniu programu Ludu, gdy nadrzędnym kryterium wyboru&#13;
100&#13;
&#13;
�do druku stało się pochodzenie geograficzne materiałów, te trzy rękopisy&#13;
przestały służyć jako swoisty indeks zapisanych w terenie melodii tańców.&#13;
Później, już tylko niekiedy wpisywał Kolberg przy zapisach nutowych i tekstach przyśpiewek odsyłacze z tytułem lub numerem tomu Ludu, w którym&#13;
zostały opublikowane.&#13;
*&#13;
Cała zachowana spuścizna Oskara Kolberga, drukowana i rękopiśmienna, została opublikowana w 84 tomach jego Dzieł wszystkich. Pierwsza&#13;
część Dzieł (tomy 1-36) to reedycja fotooffsetowa monografii regionalnych,&#13;
tj. Ludu i Obrazów etnograficznych wydanych w latach 1857–1890, obok&#13;
których znalazły się wydane poza tymi cyklami Chełmskie i Przemyskie&#13;
oraz Wołyń, jedno z opracowań późniejszych wydrukowane w roku 1907&#13;
na podstawie rękopisów Kolberga. W drugiej części Dzieł w tomach 37–69&#13;
opublikowano zgromadzone przez niego i zachowane w rękopisach źródła folklorystyczne i etnograficzne oraz artykuły i inne drukowane jego&#13;
prace, materiały i utwory o bardzo zróżnicowanym charakterze, tj. kompozycje, artykuły z zakresu historii i teorii muzyki oraz korespondencję.&#13;
Najobszerniejsza w tej części edycji jest bogata dokumentacja kultury ludowej, co najmniej dorównująca wartością, znaczeniem i objętością tomom&#13;
wydanych przez Kolberga w XIX w. Ostatnie tomy 70–84 to suplementy&#13;
i komentarze źródłowe do monografii opracowanych przez Kolberga. Trzyczęściowy tom Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło zamyka Dzieła wszystkie.&#13;
Warto jeszcze na zakończenie przypomnieć najważniejsze zasady edycji&#13;
Dzieł wszystkich Kolberga. Dla wydawców spuścizny autora Ludu podstawowe było założenie, że źródła przez niego zebrane powinny być przygotowane do druku zgodnie z jego koncepcją monografii regionalnej, do&#13;
której były ostatecznie przeznaczone, tzn. w takim układzie treści, jaki dla&#13;
niej przyjął on w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych. Kontynuacja&#13;
Kolbergowskiego modelu monografii uznana została za zabieg celowy już&#13;
na początku edycji Dzieł wszystkich przez Józefa Bursztę, ich redaktora&#13;
od jesieni 1961 do lata roku 1987. Zdanie to podzielał Komitet Redakcyjny&#13;
kierowany w latach 1962–1976 przez Juliana Krzyżanowskiego, w latach&#13;
1976–2010 przez Gerarda Labudę, a później przez Aleksandra Posern-Zielińskiego. Założenie to realizował zorganizowany przez Józefa Bursztę&#13;
w latach 1962–1963 niewielki zespół stałych pracowników Redakcji Dzieł&#13;
101&#13;
&#13;
�Wszystkich Oskara Kolberga, przekształconej w roku 1997 w Instytut im.&#13;
Oskara Kolberga. Z upływem czasu zespół ten nieco się zmieniał, jednak&#13;
zawsze pozostawał zbyt szczupły w stosunku do zadań, jakie trzeba było&#13;
wykonać.&#13;
Równie istotna była zasada, że różne typy źródeł zgromadzonych przez&#13;
Kolberga w czasie badań terenowych, przekazanych mu przez współpracowników, a także pochodzących z jego kwerend w drukach XIX-wiecznych&#13;
i wcześniejszych powinny zostać potraktowane w edycji Dzieł wszystkich&#13;
równorzędnie, zgodnie z założeniami i praktyką autora Ludu. Do druku&#13;
przeznaczono więc wszystkie materiały etnograficzne i folklorystyczne zachowane w archiwum Kolberga, bez ich wartościowania czy selekcjonowania, niezależnie od autorstwa, charakteru czy stopnia opracowania. On sam&#13;
mógł przed zakończeniem prac nad monografią uzupełnić i weryfikować&#13;
swe notatki, powtarzając badania lub odwołując się do współpracowników i literatury, mógł także dokonywać ich selekcji, wybierając pewne&#13;
materiały do opublikowania, a zostawiając inne niedrukowane w archiwum. Współcześni wydawcy możliwości takich nie mieli, miedzy innymi&#13;
dlatego, że Kolberg nie pozostawił w tym zakresie żadnych wskazówek.&#13;
Ostateczny kształt przygotowanych przez nich monografii może więc być&#13;
nieco inny od tego, jaki oddałby do druku on sam. Zawartość nowych tomów jest jednak uwarunkowana zwłaszcza stanem zachowania rękopisów&#13;
Kolberga, a u podstaw edycji jego spuścizny leży przede wszystkim przekonanie, że zgromadzone przez niego i do dziś zachowane materiały folklorystyczne i etnograficzne są niepowtarzalnymi źródłami do dziejów kultury&#13;
ludowej, które powinny być opublikowane w całości, ponieważ nie można&#13;
ich niczym zastąpić.&#13;
&#13;
�Elżbieta Millerowa&#13;
&#13;
Kalendarium podróży Oskara Kolberga&#13;
&#13;
W ciągu półwiecza swojej działalności Kolberg nie prowadził systematycznie diariusza podróży badawczych. Nie zachowały się też w jego&#13;
archiwum rękopiśmiennym regularne notatki dotyczące kontaktów z regionalistami, współpracownikami i życzliwymi mu osobami, które gościły&#13;
go w swoich dworach i miejskich domach w trakcie wypraw terenowych&#13;
podejmowanych w latach 1839–1885. Informacje o podróżach rozproszone&#13;
są w zachowanych rękopisach i drukowanych tomach autora Ludu, a próba&#13;
pełnej rekonstrukcji jego wędrówek etnograficznych, nawet w zakresie podstawowym, tj. dat rocznych, odwiedzanych miejscowości i kontaktów, osób&#13;
gospodarzy i współpracowników oraz konkretnych zbiorów wiążących się&#13;
z tymi eksploracjami, napotyka na zasadnicze trudności. Powodują je nie&#13;
tylko luki w faktografii, ale także częsta ogólnikowość informacji i liczne&#13;
sprzeczności danych z różnych źródeł, co stwarza dylematy, które komplikują, niekiedy wręcz uniemożliwiają jednoznaczne ustalenie faktów, pewne&#13;
i prawidłowe wnioski co do miejsc pobytu, trasy podróży, a nawet jej czasu.&#13;
Tak więc zastrzeżenie podstawowe dotyczy nie tylko kompletności i jednoznaczności, ale i wiarygodności przekazów dokumentujących wyprawy&#13;
Kolberga. Z pewnością przedstawiany tu wykaz nie obejmuje wszystkich&#13;
podróży badacza, niektóre w rzeczywistości mogły przebiegać inaczej, zaś&#13;
jeszcze inne nie zawsze musiały być poświęcone badaniom etnograficznym.&#13;
Analiza zachowanych źródeł umożliwiła zbudowanie kalendarium, które&#13;
opiera się wprawdzie na całej dostępnej dokumentacji, z odnotowaniem zawartych w niej danych także sprzecznych lub wątpliwych, ale nie rozstrzyga wszystkich problemów dotyczących chronologii, kierunków i etapów&#13;
poszczególnych podróży. Z konieczności pozostało więc ograniczenie się do&#13;
rzetelnej prezentacji zachowanego materiału źródłowego i ewentualnych&#13;
wniosków z niego wynikających, często jedynie hipotetycznych.&#13;
Opracowując kalendarium, wykorzystano wyniki wieloletnich kwerend&#13;
dokonywanych w trakcie prac redakcyjnych i edytorskich nad materiałami&#13;
103&#13;
&#13;
�Kolberga i obejmujących cały zachowany zasób rękopiśmienny i publikowany. Uwzględniono także literaturę przedmiotu, XIX-wieczną prasę, publikacje wspomnieniowe i pamiętnikarskie, rozpoznane jako przydatne do&#13;
przygotowania biografii Oskara Kolberga. W sumie opracowanie stanowi rezultat wieloletnich analiz i badań nad jego życiem, działalnością i spuścizną.&#13;
Jedynym i najpełniejszym dokumentem sporządzonym przez Kolberga&#13;
jako wykaz odbytych podróży jest brulionowy szkic, z lapidarnie ujętymi&#13;
informacjami o miejscowościach i czasami związanymi z nimi osobach odwiedzanych w poszczególnych latach, począwszy od roku 1836 do 1885.&#13;
Powstał pod koniec życia: w rękopisie widnieją na końcu wykazu lata 1886,&#13;
1887 i 1888 niewypełnione danymi, co zgodne jest z faktem, że nie odbył&#13;
już wtedy dłuższych podróży. Najprawdopodobniej spis ten sporządzony&#13;
został około 1889 roku na prośbę Izydora Kopernickiego, który z okazji&#13;
jubileuszu 50-lecia pracy naukowo-badawczej Kolberga przygotowywał&#13;
biografię jubilata. W rękopisie wykazu widoczne są wahania i poprawki,&#13;
informacje podane zostały wyraźnie skrótowo, są często niepełne i jak się&#13;
wydaje, nie zostały ponownie zweryfikowane. Brulion ten ma charakter roboczego zestawienia ewidencyjnego dla celów własnych; nie stanowi próby&#13;
usystematyzowania danych do publikacji. Spis tego rodzaju, sporządzany&#13;
po latach, kiedy daty i miejsca mogły się już zatrzeć w pamięci, zawiera też&#13;
niedokładności i błędy, co powoduje wspomniane komplikacje i wątpliwości co do chronologii, dat i kierunków wędrówek.&#13;
Omawiany wykaz, zwany dalej itinerarium (rkp. BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2183, k. 69, opublikowany w części III Korespondencji Oskara Kolberga,&#13;
DWOK T. 66, s. 704–706 aneks 1), jako zestawienie własne Kolberga dotyczące podróży z lat 1836–1885, cytowany jest pod każdą datą roczną, przy&#13;
czym niejednokrotnie przywoływany jest pierwszoplanowo jako jedyny lub&#13;
najpełniejszy, choć niekoniecznie precyzyjny przekaz świadczący o odbytej&#13;
wyprawie. Odsyłając do tego źródła, nie podaje się każdorazowo sygnatury&#13;
i karty rękopisu (jest jedna).&#13;
W zebranej dokumentacji wykorzystane zostały także inne zachowane&#13;
świadectwa, tj.:&#13;
– rkp. Kolberga Szkic autobiografii obejmujący okres do 1861 roku (BN&#13;
PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68);&#13;
– rkp. Kolberga pt. Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869 (BN PAU i PAN, sygn. 3210,&#13;
k.1– 24), w którym znalazły się m.in. informacje o podróżach i ich kosztach,&#13;
104&#13;
&#13;
�zapisywane jednak z różnym stopniem szczegółowości – dalej w odesłaniach do tego manuskryptu podaje się jego sygnaturę i kartę;&#13;
– korespondencja z rodziną, przyjaciółmi, mecenasami itd., w której temat wypraw Kolberga przewija się w różnym kontekście i formie, od lakonicznych wzmianek do obszerniejszych opisów i relacji (Korespondencja&#13;
Oskara Kolberga, cz. I–III, DWOK T. 64–66);&#13;
– informacje podawane przez Kolberga we wstępach do tomów Ludu&#13;
i Obrazów etnograficznych, w których niekiedy wymienia on lata badań,&#13;
najważniejsze dla swoich eksploracji i zbiorów miejscowości pobytu i prac&#13;
terenowych, współpracujące z nim osoby;&#13;
– sprawozdania z podróży bądź opracowane przez Kolberga dla Akademii Umiejętności, która poza finansowaniem jego wydawnictwa w niektórych latach przyznawała specjalne fundusze na wyprawy badawcze (zob.&#13;
np. rok 1875), bądź publikowane w formie korespondencji prasowych z odwiedzanych miejscowości czy krajów (zob. np. rok 1857);&#13;
– dokumenty poświadczające urlopy Kolberga, paszporty podróżne,&#13;
określające cel i kierunek wypraw, z potwierdzeniem miejsca i daty wyjazdu, pobytu i powrotu do Warszawy, zachowane w tece z papierami osobistymi Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2183);&#13;
– luźne i rozproszone notatki Kolberga, drukowane i rękopiśmienne,&#13;
w których okazjonalnie wymienia niekiedy daty i miejsca przez siebie odwiedzane;&#13;
– materiały do biografii Kolberga zebrane przez Izydora Kopernickiego, przyjaciela, świadka pracy autora Ludu w latach krakowskich, wykonawcy jego testamentu i pierwszego biografa, tj.: rękopiśmienne notatki&#13;
tego autora, dotyczące podróży Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68)&#13;
oraz opracowana przez niego biografia Kolberga, opublikowana jako studium wstępne do tomu Przemyskie wydanego po śmierci przyjaciela w 1891&#13;
roku (Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie, DWOK T. 35,&#13;
s. V–XX).&#13;
Notatki swe sporządził Kopernicki jako uzupełnienie rękopiśmiennego&#13;
Szkicu autobiografii Kolberga, obejmującego okres do roku 1861 (zamieścił&#13;
je na tej samej karcie manuskryptu). Powstały zapewne w oparciu o wspólne z Kolbergiem ustalenia, choć są fragmentaryczne, zawierają skomasowane daty roczne podróży w poszczególne regiony bądź do konkretnych&#13;
miejscowości Rzeczypospolitej od 1842 do 1870 roku. Nie obejmują jednak&#13;
wszystkich lat z tego okresu.&#13;
105&#13;
&#13;
�Z kolei w ramach drukowanej Przedmowy wydawcy Kopernicki zamieścił (na s. IX, X i XI) sumaryczny spis podróży Kolberga do poszczególnych regionów (bez podawania miejscowości i goszczących Kolberga&#13;
osób) uporządkowany chronologicznie (daty roczne). Dane zawarte w obu&#13;
opracowaniach Kopernickiego po części potwierdzają informacje podane&#13;
przez Kolberga w itinerarium i w pozostałych źródłach, inne dopełniają&#13;
je, jeszcze inne są jednak odmienne bądź z nimi sprzeczne i podważające&#13;
materiał Kolberga. Niezależnie od tego wszystkie zostały przytoczone w kalendarium, gdyż nie zawsze mamy pewność, które informacje są prawdziwe&#13;
i wiarygodne.&#13;
Dalej przy opisie poszczególnych podróży nie przywołuje się każdorazowo sygnatury i karty notatek Kopernickiego z rękopisu (jedna karta),&#13;
natomiast odesłania do napisanej przez niego biografii Kolberga podaje się&#13;
w formie skróconej do tytułu i strony.&#13;
W kalendarium przywołano także odnalezione świadectwa spoza archiwum badacza, takie jak np. notatka prasowa o pobycie Kolberga w Mazewie&#13;
w Łęczyckiem w lipcu 1860 roku lub wzmianka w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera o wyjeździe Kolberga do Krakowa w sierpniu&#13;
1871 roku czy wspomnienie Lucjana Siemieńskiego o spotkaniu Kolberga&#13;
w Tatrach i Pieninach w 1857 roku.&#13;
Można uznać, choć jedynie w pewnym przybliżeniu, że poszczególne&#13;
świadectwa różnią się stopniem wiarygodności. Największą posiada zapewne Notatnik z rachunkami obejmujący jednak tylko jedenaście lat&#13;
(1859–1869) i korespondencja, prowadzona także na bieżąco, sprawozdania&#13;
składane Akademii Umiejętności (np. z podróży w 1875 roku), doniesienia&#13;
i korespondencje prasowe oraz potwierdzenia pobytu odnotowane w paszportach. Przekazy podawane po latach dzielących je od dawnych podróży,&#13;
np. we wstępach do poszczególnych tomów wydawanych niekiedy dużo&#13;
później niż pozyskanie zbiorów z wypraw terenowych Kolberga, nie pokrywają się niekiedy z innymi danymi źródłowymi.&#13;
Zakres i charakter dokumentacji źródłowej dla podróży odbytych w poszczególnych latach jest bardzo zróżnicowany. Niektóre wyprawy poświadczane są jedynie lakonicznymi informacjami z itinerarium, inne również&#13;
pojedynczymi przekazami spoza tego rękopisu Kolberga, jeszcze inne mają&#13;
bogatsze potwierdzenie i opis w zachowanych źródłach. Nie zawsze wiadomo, czy wymieniana miejscowość (np. w sformułowaniu: „na Kielce”)&#13;
oznaczała jedynie kierunek podróży czy miejsce pobytu, czy stanowiła&#13;
106&#13;
&#13;
�stację pośrednią w drodze, gdzie następowała tylko przesiadka lub zmiana&#13;
rodzaju transportu z pociągu na konie przysłane przez zapraszającego Kolberga właściciela dworu, czy też była stacją docelową, w której badacz się&#13;
zatrzymał i prowadził badania. Niejednokrotnie nie znamy też okoliczności&#13;
podróży Kolberga, jej ram czasowych i tras, związanych z nią kontaktów,&#13;
konkretnych stacji badawczych, warunków pobytu itd.&#13;
Nierównomiernie zasobna jest też dokumentacja zawarta w korespondencji. Znacznie uboższe informacje o wędrówkach Kolberga przynoszą&#13;
listy z lat warszawskich, tj. do roku 1871, i to nie tylko dlatego, że zachowało się ich o wiele mniej niż z lat późniejszych, tj. z okresu pobytu w Modlnicy i w Krakowie, gdyż po części zostały zniszczone w czasie wojny.&#13;
W dużej mierze o oszczędnym informowaniu Kolberga o swoich podróżach lub wręcz o ich przemilczaniu w listach i notatkach osobistych, pisanych w Warszawie decydowała sytuacja polityczna w zaborze rosyjskim.&#13;
Szczególnie nasilone w Królestwie Polskim restrykcje policyjne zaborców,&#13;
podejrzliwość i inwigilacja władz, kontrolowanie korespondencji, zwalczanie wszelkich propolskich działań wymuszały autocenzurę i krępowały&#13;
swobodę wypowiedzi. Niektórzy współpracownicy i gospodarze goszczący&#13;
Kolberga woleli zapewne pozostać anonimowymi, a może i rezygnowali&#13;
z listów lub szyfrowali ich treści z obawy przed prześladowaniami za udział&#13;
w walkach czy akcjach niepodległościowych, pomoc powstańcom itd. Niekiedy współpracownicy Kolberga wręcz prosili w listach o nieujawnianie&#13;
ich nazwisk w drukowanych przez niego tomach i niesygnowanie imienne&#13;
pozyskanych od nich a publikowanych tam materiałów. Sytuacja ta skłaniała także do częstej praktyki przekazywania korespondencji przez zaufanych&#13;
pośredników, nie pocztą, lub ograniczała wymianę listów Kolberga z mieszkańcami Królestwa Polskiego. Dużo pełniejszą dokumentację podróży&#13;
Kolberga przynosi natomiast jego korespondencja z czasów krakowskich,&#13;
za autonomii Galicji, której mieszkańcy cieszyli się po 1867 roku znacznie&#13;
większymi swobodami obywatelskimi niż Polacy w zaborze rosyjskim.&#13;
Kalendarium jest więc wykazem pełnym w takim zakresie, jaki umożliwiły zachowane źródła rękopiśmienne i drukowane, którymi dziś dysponujemy, nie jest natomiast opracowaniem wyczerpującym, jeśli chodzi o faktograficzny obraz podróży Kolberga. Ma charakter porządkujący&#13;
i pomocniczy jako załącznik do biografii badacza, podobnie jak bibliografia jego prac i wykaz materiałów rękopiśmiennych. Jest jedynie rodzajem podręcznego przewodnika, który orientuje w przedsięwzięciach&#13;
107&#13;
&#13;
�peregrynacyjnych Kolberga, ich skali i zasięgu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej.&#13;
Warto tu przypomnieć, że omówienie podróży badawczych Kolberga i pozyskanych w ich trakcie materiałów przedstawiają w ujęciu&#13;
regionalnym wstępy do wydawanych po raz pierwszy w Dziełach wszystkich nowych monografii regionalnych oraz do suplementów dopełniających tomy opublikowane za życia Kolberga, tj. odpowiednio do tomów&#13;
39–59 i 70–84 DWOK.&#13;
W kalendarium nie uwzględniono miejscowości, które w rękopisach&#13;
terenowych i w drukowanych tomach lokalizują zapisane teksty i melodie&#13;
Kolberga, gdyż ze względu na jego metodę rejestracji folkloru takie noty&#13;
lokalizacyjne nie muszą oznaczać miejsca pobytu Kolberga. Dokumentował on folklor przy każdej nadarzającej się okazji, także poza miejscem&#13;
jego pochodzenia i funkcjonowania, zatem noty takie nie wskazują jednoznacznie, że zapisy wykonane zostały w czasie bezpośredniego kontaktu&#13;
z informatorem w odwiedzanej przez Kolberga miejscowości. Daty występują zaś w zapisach terenowych Kolberga niezwykle rzadko, a materiały datowane w druku (np. niektóre opisy wesela) nie muszą oznaczać&#13;
bytności Kolberga w danej miejscowości, a np. czas pozyskania ich od&#13;
współpracownika.&#13;
Nie objaśnia się tutaj wymienionych przez Kolberga w cytowanym itinerarium postaci przyjmujących go gospodarzy, właścicieli dworów i innych&#13;
osób. Informacje o nich zawiera korespondencja Kolberga, wspomniane&#13;
wyżej wstępy do nowych monografii regionalnych i do tomów suplementowych, a także część I – biograficzna – tego opracowania (tj. T. 85/I). Indeks&#13;
osób do trzech części pracy Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło znajdzie&#13;
czytelnik w tym woluminie (tj. T. 85/III).&#13;
Orientację w geograficznym usytuowaniu poszczególnych miejscowości,&#13;
z określeniem ich ówczesnej przynależności administracyjnej na podstawie&#13;
Słownika geograficznego Królestwa Polskiego… (T. 1–15 Warszawa 1880–&#13;
1902), umożliwi z kolei indeks geograficzny zamieszczony także w tym woluminie (tj. T. 85/III) .&#13;
Cytując Notatnik zawierający rachunki… , pomija się w kalendarium&#13;
kwoty wydatków wyszczególnianie przez Kolberga w rękopisie i dla większej przejrzystości potrzebnych tu informacji o trasach podróży nie zaznacza&#13;
tego pominięcia trzykropkiem w klamrze. Pełne zapisy z tego manuskryptu razem z kwotami cytowane są we wstępach do odpowiednich tomów&#13;
108&#13;
&#13;
�suplementowych, przynosząc ciekawe informacje o kosztach i realiach podróży, a także o okolicznościach badań terenowych, takich jak np. opłaty&#13;
dla wykonawców za śpiewanie i granie.&#13;
1829 Podróż z rodzicami do Mariańskich Łaźni (wówczas Marienbad)&#13;
przez Wrocław i Pragę (trzydniowy pobyt), powrót do Warszawy&#13;
przez Drezno i Berlin.&#13;
Informację o tej wyprawie oraz o bytności w operze berlińskiej&#13;
w drodze powrotnej „na (Drezno i Berlin) z Marienbadu, dokąd pojechaliśmy wprzódy na Wrocław i Pragę”, podał Kolberg w swoich&#13;
notatkach dotyczących biografii Fryderyka Chopina wydanej przez&#13;
Maurycego Karasowskiego w 1882 roku (zob. Uwagi O. Kolberga&#13;
odnoszące się do książki M. Karasowskiego… , w: O. Kolberg Pisma&#13;
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 473). Inne szczegóły znamy z listu&#13;
Kolberga z 22 IX 1880 r. do redakcji czeskiego „Světozora”, gdzie&#13;
wspomniał trzydniowy pobyt w Pradze i inne miejscowości na&#13;
trasie swojej podróży z 1829 roku: „Kralovyhrad, Podiebrad, Cheb,&#13;
Pilzno, Karlsbad, Saatz, Bilin i Teplice” (zob. brulion tego listu, Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407). Podróż do Czech i pobyt&#13;
z rodzicami w Marienbadzie w 1829 roku wymienił także w notatce&#13;
zamieszczonej w brulionie listu do Ludwika Jenikego z 31 I 1881 r.&#13;
(zob. tamże, s. 462).&#13;
1834 (lub 1835) – 1836 – Pobyt w Berlinie prawdopodobnie od końca 1834&#13;
lub początku 1835 roku, do końca 1836 roku; w tym czasie kursy&#13;
księgowości w akademii handlowej i studia muzyczne kompozycji&#13;
u Carla Friedricha Girschnera i Carla Friedricha Rungenhagena.&#13;
Dokładna data wyjazdu do Berlina nie jest znana, powrót do&#13;
Warszawy w drugiej połowie lub pod koniec listopada 1836 roku&#13;
ustalić można na podstawie daty pisma z 30 XI 1836 r. skierowanego&#13;
do Kolberga w sprawie zwolnienia go od poboru do wojska (BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 2185/3, k. 74) i świadectwa umiejętności muzycznych&#13;
wystawionego Kolbergowi przez Józefa Elsnera 14 XII 1836 roku&#13;
w Warszawie po odbytym u niego egzaminie (BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2183, k. 37).&#13;
W itinerarium do roku 1836 przypisał Kolberg podróż „do Homla, Mińska, Wilna, Mitawy, Rygi, Windawy i powrót [przez] Wilno,&#13;
109&#13;
&#13;
�Białystok”, ale w świetle innych dokumentów informacja ta jest&#13;
błędna (zob. rok 1837).&#13;
1837 Pobyt w Mitawie (dziś Jełgawa) na Łotwie, gdzie pracował jako&#13;
nauczyciel muzyki, zapewne przez blisko rok, następnie powrót do&#13;
Warszawy przez Homel.&#13;
W itinerarium pod rokiem 1837 Kolberg zapisał tylko: „Białystok (Michałowscy, Daszkiewicze)”. Tamże odnotował jako odbytą&#13;
w 1836 roku podróż „do Homla, Mińska, Wilna, Mitawy, Rygi, Windawy, powrót [przez] Wilno, Białystok”, ale notatka ta jest sprzeczna&#13;
z innymi dokumentami. Może dotyczyć tylko 1837 roku, lecz została&#13;
mylnie przypisana do roku wcześniejszego (zob. też rok 1836).&#13;
W Szkicu autobiografii Kolberg zanotował : „Rok 1837 przebyłem na wsi jako nauczyciel muzyki prywatny” (rkp. BN PAU i PAN,&#13;
sygn. 2183, k. 68), a Mitawę (dziś Jełgawa) jako miejsce pracy wskazuje świadectwo Karoliny de Kreutz wystawione 18 I 1838 roku&#13;
(zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 707-708, aneks 2),&#13;
w którym potwierdza ona roczny pobyt Kolberga w jej domu, nie&#13;
podając jednak dokładnych dat. Pobyt w Homlu w końcu 1837 roku&#13;
poświadcza adresowany do tej miejscowości list Wilhelma Kolberga do brata z 10 XII 1837 r. (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,&#13;
s. 1–3). Miejscowości wymienione przez Kolberga w itinerarium pod&#13;
rokiem 1836 i notatka o pobycie w Białymstoku w 1837 roku wskazują więc zapewne trasę podróży na przełomie lat 1836–1837 oraz&#13;
powrotu do Warszawy w końcu roku 1837.&#13;
1838 Według itinerarium: „Do Tretek (do Czajkowskich)”.&#13;
1839 Według itinerarium: „Do Tretek (do Czajkowskich)”. Notatki biograficzne Kolberga wskazują także na okolice Warszawy, Czerniaków&#13;
i Wilanów.&#13;
Ze Szkicu autobiografii wynika, że w roku 1839 Kolberg zaczął&#13;
notować melodie ludowe w okolicach Warszawy: „[…] słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek i katarynek poza miastem&#13;
(w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły mnie do poszukiwań&#13;
w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany&#13;
w r. 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób ciekawych motywów&#13;
110&#13;
&#13;
�i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu” (rkp. BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 2183, k. 68).&#13;
1840 Według itinerarium: „W okolice Warszawy, do Tretek”.&#13;
1841 Według itinerarium: „Pieszo do Czerska (z Konopką), do Tretek; do&#13;
Berlina, Lipska, Pragi (na Marienbad).” Prawdopodobnie tego roku&#13;
Kolberg był po raz pierwszy w Poznaniu, wracając z Mariańskich&#13;
Łaźni przez Pragę i Berlin lub w drodze do Czech.&#13;
Wędrówkę do Czerska wspomina badacz także w Szkicu autobiografii (rkp. sygn. Bibl. PAU i PAN 2183, k. 68) oraz w swoim&#13;
wstępie do części I Mazowsza (DWOK T. 24, s. XI), gdzie podaje&#13;
informację, że była to czterodniowa wyprawa w okresie Zielonych&#13;
Świąt, odbyta wspólnie z Józefem Konopką, Walentym Zakrzewskim&#13;
i Emilianem Jenikem. Informację o drugim, równie krótkim pobycie w Pradze znajdujemy w przytoczonym wyżej liście do redakcji&#13;
„Světozora” z 22 IX 1880 r. (por. wyżej, rok 1829), jednak tam nie&#13;
została podana trasa podróży wskazana w itinerarium. Wzmiankę&#13;
o bytności w 1841 i wcześniej w 1829 roku „w Czechach (w Marienbadzie z rodzicami”) Kolberg podał także w notatce zamieszczonej w&#13;
brulionie listu do Ludwika Jenikego z 31 I 1881 r. (Korespondencja…&#13;
cz. II, DWOK T. 65, s. 462). Tu omyłkowo połączył z datą 1841 oboje&#13;
rodziców; zapewne wówczas podróżował tylko z matką, gdyż ojciec&#13;
wówczas już nie żył (zmarł w 1831 roku.)&#13;
W niedatowanym brulionie listu do Antoniego Woykowskiego&#13;
Kolberg wspomina swoją wcześniejszą bytność w Poznaniu, która&#13;
przypadła zapewne na rok 1841. Brulion tego listu mógł być pisany&#13;
w pierwszej połowie roku 1842, między początkiem tego roku, a 28&#13;
czerwca. Na pierwszą datę graniczną wskazuje znajdujące się w nim&#13;
wspomnienie publikacji „pieśni ostatnich” Woykowskiego, którą&#13;
Kolberg miał już w ręku – jak wyraźnie pisze –wymieniając zawarty w niej utwór Do gwiazdy (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,&#13;
s. 5). Pieśń ta z tekstem Edmunda Wasilewskiego ukazała się jako nr&#13;
1 w liczącym trzy utwory zeszycie II zbiorku Piosnki polskie z towarzyszeniem fortepianu, wydanym przez Woykowskiego na początku 1842 roku (nr 2 i 3 to Marzenie Stefana Witwickiego oraz&#13;
Pieśń gminna Wincentego Pola). Recenzję wydania tego zeszytu&#13;
111&#13;
&#13;
�zamieścił Marceli A. Szulc w „Gazecie Wielkiego Księstwa Poznańskiego”, w nr. 37 z 14 lutego 1842 roku (opatrując tekst datą: 8 lutego). Ponieważ 28 czerwca 1842 roku Kolberg podpisał w Poznaniu&#13;
umowę wydawniczą z Janem Konstantym Żupańskim na druk Pieśni ludu polskiego (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66,&#13;
s. 708–710, aneks 3), list do Woykowskiego musiał być napisany&#13;
w 1842 roku, przed tą datą, nie zaś – jak podano w części I Korespondencji (DWOK T. 64, w metryce listu, na s. 6) – w roku 1840&#13;
lub 1841. Wzmianka w brulionie do Woykowskiego o wcześniejszej&#13;
bytności Kolberga w Poznaniu odnosi się więc zapewne do roku&#13;
1841, kiedy to odwiedził miasto po raz pierwszy w drodze do Mariańskich Łaźni przez Berlin i Pragę albo podczas powrotu tą samą&#13;
trasą do Warszawy.&#13;
1842 Według itinerarium: „Do Landek [tj. Lądka Zdroju] – do kąpieli,&#13;
z matką (na Wrocław), do [Johannisbadu] (Opawa); do Krakowa&#13;
i Modlnicy; powrót na Kielce”. Umowa wydawnicza zawarta przez&#13;
Kolberga w Poznaniu (zob. niżej) wskazuje na pobyt w tym mieście,&#13;
może tylko w przejeździe na kurację.&#13;
W notatce o bytności w Lądku Zdroju i po czeskiej stronie&#13;
Sudetów oraz w Opawie Kolberg zapewne omyłkowo wpisał Johannisburg; to niemiecka nazwa ówczesnego Jańsborka, miasta&#13;
powiatowego na Mazurach (dziś: Pisz), prawdopodobnie chodziło&#13;
o ówczesny Johannisbad (tj. Janské Lázně, Jańskie Łaźnie), miejscowość uzdrowiskową leżącą po czeskiej stronie Karkonoszy.&#13;
Pobyt w Lądku Zdroju poświadcza brulion listu Kolberga do Jana&#13;
Konstantego Żupańskiego z 12 IX 1842 r., gdzie podaje on także datę&#13;
powrotu do Warszawy w dniu 20 sierpnia (Korespondencja… cz. I,&#13;
DWOK T. 64, s. 9 – tam w druku błędna data roczna: 1841 zamiast&#13;
1842.) Z kolei odwiedziny Krakowa i Modlnicy w drodze powrotnej&#13;
do Warszawy potwierdza list Kolberga do Józefa Konopki z 13 VIII&#13;
1842 r. (tamże, s. 11).&#13;
Według Kopernickiego odwiedził Kolberg wówczas Modlnicę&#13;
i Mogilany (notatki rękopiśmienne oraz Przedmowa wydawcy….&#13;
s. IX).&#13;
Na bytność w Poznaniu wskazuje podpisana tam przez Kolberga 28 czerwca 1842 roku umowa wydawnicza z J. K. Żupańskim&#13;
112&#13;
&#13;
�na edycję Pieśni ludu polskiego (rkp. sporządzony przez A. Woykowskiego jako świadka tej umowy, zob. Korespondencja… cz. III,&#13;
DWOK T. 66, s. 708–710, aneks 3).&#13;
1843 Według itinerarium: „Do Jadowa, Wyszkowa, Wysocego (Suskich,&#13;
Norwida); do Czepielewa [Ciepielewa] pod Rożanem (Rzechowskich)”.&#13;
Wędrówki po „Mokrym Lesie, po Wysoc[em], Wyszkowie i Głuchach” oraz pobyt „w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida”&#13;
wspominane są, choć bez podania dat, w korespondencji Kolberga z Teofilem Lenartowiczem, towarzyszem tych wycieczek (zob.&#13;
listy z 25 III i z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,&#13;
s. 66 i 70, zob. też E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga,&#13;
w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, DWOK&#13;
T. 80, s. XXI–XXII).&#13;
Natomiast Kopernicki w swoich. notatkach zapisał: „Do Kurpiów,&#13;
z Warszawy na Jadów, Wyszków, do Ostrołęki i do wsi Wysoce,&#13;
do Cypr[iana; błędnie, powinno być: Ludwika] Norwida i do Czepielewa [Ciepielewa] do p. Rzechowskich pod Rożanem w r. 1844,&#13;
45 i 47”, powtarzając w drukowanej biografii, że Kolberg odwiedził&#13;
„w latach 1844, 1845 i 1847 krainę Kurpiów”. Tamże pod rokiem&#13;
1843 wymienił Kopernicki natomiast inne podróże Kolberga, pisząc,&#13;
że „powtórnie zwiedził Krakowskie, Podgórze Beskidowe, Podhale&#13;
i Śląsk” (Przedmowa wydawcy…, s. IX). Żadne inne dokumenty informacji tych jednak nie poświadczają.&#13;
Rok 1843 podaje też Kolberg jako datę swojej podróży w Kaliskie we wstępie do monografii tego regionu, przywołując: „krótki i dorywczy, acz kilkokrotny nasz w Kaliskiem pobyt (w latach&#13;
1843 i 1863), głównie we wsiach Rusocice, Zbiersk, Cielce, Rudlice,&#13;
Łyskornie [Łyskornia] i Krasice […]” (Kaliskie, DWOK T. 23, s. III),&#13;
nie wiadomo jednak, które z tych miejscowości odwiedził w 1843,&#13;
a które później, w roku 1863.&#13;
1844 Według itinerarium: „Do Gończyc (do Kiwerskich) pod Garwolinem,&#13;
Łaskarzewem, do Przysuchy (do Żurkowskich)”.&#13;
Wyjazdu w tym roku w okolice Garwolina i do Przysuchy nie&#13;
potwierdzają inne źródła.&#13;
113&#13;
&#13;
�Kopernicki wymienia natomiast w tym roku podróż „do Kurpiów&#13;
[…] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej, rok 1843).&#13;
1845 Według itinerarium: „Do Cielc (Jab[ł]kowski), Brudzewa (Gorowskich [Gurowskich]), Łyskorni (Karśnickich), Stawiszyna, Zbierska&#13;
(Kożuchowski)”.&#13;
Kopernicki nie wspomina w tym roku wyprawy Kolberga w Kaliskie, podaje natomiast podróż „do Kurpiów[…] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej, rok 1843).&#13;
1846 Według itinerarium: „Koleją do Rudy [Guzowskiej], do Kromnowa&#13;
(Czerwińska)”.&#13;
We wstępie do części II Radomskiego (DWOK T. 21, s. III) Kolberg informuje, że materiały zawarte w tomie zebrane zostały&#13;
„w guberni radomskiej w latach 1846, 1847, 1854, 1859 […]”. Podróży&#13;
po Mazowszu, wskazanej w itinerarium ani pobytu w Radomskiem&#13;
w roku 1846 nie potwierdzają inne źródła.&#13;
1847 Według itinerarium: „Koleją; Tretki, Sójki, Sierakówek”.&#13;
Brak innych danych źródłowych, które dokumentowałyby tę podróż Kolberga w okolice Kutna oraz Gostynina. Nie wiadomo też, dokąd&#13;
podróżował w tym roku koleją. Kolej warszawsko-bydgoską otwarto&#13;
w 1862 roku, a odcinek łączący Łowicz z Kutnem w 1861 roku – może&#13;
był to wyjazd służbowy na trasie kolei warszawsko-wiedeńskiej.&#13;
W cytowanym wyżej wstępie do części II Radomskiego Kolberg&#13;
przywołuje jeszcze rok 1847 jako jeden z kilku, gdy zbierał materiały „w guberni radomskiej”, nie podaje jednak miejscowości ani trasy&#13;
tej podróży (zob. wyżej, rok 1846).&#13;
Według notatek Kopernickiego w roku 1847 podróżował Kolberg&#13;
jeszcze „do Kurpiów […] i do Czepielewa [Ciepielewa]” (zob. wyżej,&#13;
rok 1843).&#13;
1848 Według itinerarium: „Do Wes[s]lów, do Zyrzyna, Osin, Puław”.&#13;
Podróż tę potwierdza Kopernicki w swoich notatkach: „W Lubelskie – do Zyrzyna i Osin, i okolicy pod Puławami, do pp. Wesslów&#13;
w r. 1848 i 1849”, zaś w Przedmowie wydawcy… (s. IX) pod rokiem&#13;
1848 i 1849 informuje ogólnie: „Lubelskie”.&#13;
114&#13;
&#13;
�1849 Według itinerarium: „Koleją do Rudy [Guzowskiej], Płochocina”.&#13;
Przed wyjazdem do Rudy Kolberg prawdopodobnie był w Pruszkowie, miejscowości na trasie kolei miedzy Warszawą a Rudą Guzowską. Wskazuje na to jedyny zachowany list jego matki z roku&#13;
1849 (bez daty miesięcznej i dziennej), w którym zachęca ona Oskara&#13;
do przyjazdu z Pruszkowa do Rudy, gdzie przebywa z wnukiem (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 47).&#13;
Kopernicki wymienia natomiast w tym roku podróż w Lubelskie&#13;
(zob. wyżej, rok 1848).&#13;
1850 Według itinerarium: „Do Kozienic (do Rychterów)”.&#13;
Jedynym śladem tej podróży mógłby być niedatowany brulion&#13;
listu Kolberga do nieznanego adresata, w którym pisze: „[…] od paru&#13;
dni bawię w domu p. Richtera [Rychtera]” i informuje, że pośredniczy w załatwieniu u niego praktyki agronomicznej dla niezidentyfikowanego „p. Ludwika” w prowadzonym „wzorowo i energicznie”&#13;
gospodarstwie (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 678–&#13;
679). List ten nie wnosi jednak niezbędnych informacji na temat tego&#13;
pobytu, ponieważ Kolberg nie podaje w nim imion gospodarzy ani&#13;
miejscowości i daty, a do Kozienic podróżował jeszcze kilkakrotnie&#13;
później, może również do nieznanej rodziny Rychterów, jak w roku&#13;
1850 i 1851.&#13;
1851 Według itinerarium: „Tamże [tj. do Kozienic (do Rychterów), zob.&#13;
wyżej, rok 1850]; do Baszowic, Św. Krzyża”.&#13;
1852 Według itinerarium: „Do Jakuszewskich, do Lewińskich w Rzeczycy&#13;
n[ad] Pilicą”. Z innych źródeł (zob. niżej) wynika, że poza Mazowszem odwiedził też Kolberg Kieleckie.&#13;
Podróż w tym roku w Kieleckie poświadcza badacz we wstępie do części I monografii tego regionu (DWOK T. 18, s. I), gdzie&#13;
pisze: „Szczegóły zwyczajów, mianowicie weselnych, […] spisywaliśmy w latach 1852–1856 w różnych tej prowincji okolicach, a przeważnie pod Chmielnikiem, Szydłowem, Stopnicą, Wiślicą, Koszycami, Szkalmierzem, Miechowem, Skałą, Olkuszem, Pilicą, Ogrodzieńcem, Siewierzem i Będzinem”. Datą roczną 1852 opatrzył też&#13;
Kolberg w druku trzy opisy wesel pochodzących z wymienionych&#13;
115&#13;
&#13;
�miejscowości Kieleckiego i ich okolic (tamże, wesela VIII, IX i XI),&#13;
czego nie praktykował w swoich materiałach systematycznie.&#13;
Na pobyt w Będzinie może dodatkowo wskazywać zachowane w jego spuściźnie urzędowe pozwolenie na zwiedzenie kopalni&#13;
„Ksawery” pod Będzinem i hut cynkowych tamże, wystawione dla&#13;
Kolberga 16 VIII 1852 r. przez naczelnika Zakładów Górniczych&#13;
Oddziału Dąbrowa i podpisane przez jego zastępcę nieczytelnym&#13;
nazwiskiem (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 242–243). Czy jednak&#13;
Kolberg wykorzystał to pozwolenie, nie wiadomo.&#13;
Z kolei o pobycie w Szycach w 1852 roku, w czasie wędrówki&#13;
m. in. po Olkuskiem, może świadczyć znajdująca się także w archiwum Kolberga niedatowana notatka zapewne jego matki, Karoliny&#13;
Kolberg: „Gdyby Oskar wyjechał z Szyc, uprasza się o podanie listu&#13;
za nim” (Arch. PTL, teka 36, sygn. 1317d, k. 37), adresowana do&#13;
syna jako „Urzędnika Dr[ogi] Ż]elaznej]”. Może ona jednak dotyczyć&#13;
pobytu w Szycach w trakcie etnograficznych lub służbowych podróży w latach wcześniejszych lub następnych (1853–1856). Szyce&#13;
Duchowne, wówczas miejscowość na samej granicy Galicji i Królestwa Polskiego, posiadająca komorę celną, położone były przy&#13;
trakcie z Olkusza do Krakowa, prowadzącym także przez Modlnicę,&#13;
z którą graniczą od południa. Może więc notatka matki dotyczy&#13;
innego pobytu w Szycach, odwiedzanych np. na trasie z Królestwa&#13;
do Galicji.&#13;
1853 Według itinerarium: „Do tychże [tj. do Jakuszewskich, do Lewińskich w Rzeczycy nad Pilicą, zob. wyżej, rok 1852], koleją do Częst[ochowy], Ząbkowic, Ojcowa”.&#13;
Pobyt w Kieleckiem w tym roku potwierdza informacja we wstępie do monografii tego regionu (zob. wyżej, rok 1852).&#13;
Podróż „w okolicę Częstochowy i Ojcowa” w roku 1853 odnotowuje też Kopernicki w Przedmowie wydawcy… (s. IX).&#13;
Być może w roku 1853 odwiedził Kolberg również Mazew w Łęczyckiem, na co wydaje się wskazywać notatka „Mazew 1853”&#13;
w jego rękopisie terenowym z zapisami melodii (Arch. PTL, teka&#13;
42, sygn. 1350, k. 185). Daty tej podróży do Mazewa, która byłaby&#13;
pierwszą do tej miejscowości, nie wymieniają jednak żadne inne&#13;
dokumenty.&#13;
116&#13;
&#13;
�1854 Według itinerarium: „Do Radomia, Bilczy, Sandomierza, do Gór&#13;
[Wysokich] (Kol[l]atorowiczów), Baszowic”.&#13;
We wstępie do Sandomierskiego wymienia Kolberg „dłuższy nieco” pobyt w trzech miejscowościach tego regionu: w Bilczy, Górach&#13;
Wysokich nad rzeką Łukawą i w Rytwianach nad rzeką Czarną,&#13;
nie podaje jednak dat (DWOK T. 2, s. 8). Z rokiem 1854 wiąże też&#13;
Kolberg podróż w Kieleckie, wymieniając we wstępie do części I tej&#13;
monografii (DWOK T. 18) pięć kolejnych lat badań, od 1852 do 1856&#13;
roku i swoje stacje badawcze w tym regionie (zob. wyżej, rok 1852).&#13;
W rękopiśmiennych notatkach Kopernicki zapisał: „W Sandomierskie – do Bilczy (Gregorowicza) w r. 1854”, a w drukowanej&#13;
biografii Kolberga odnotował w tym roku jedynie: „Sandomierskie”&#13;
(Przedmowa wydawcy…, s. IX).&#13;
Sprzeczna z danymi w itinerarium, a wskazująca być może na&#13;
pierwszy pobyt na Ziemi Dobrzyńskiej jest wypowiedź Kolberga we&#13;
wstępie do pracy pt. Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, opublikowanej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” z 1882 roku (T. VI, w dziale III, s. 86–158), gdzie powołuje&#13;
się na swoje „materiały zebrane jeszcze w roku 1854” (zob. przedruk&#13;
w : O. Kolberg Mazowsze cz. VI, DWOK T. 41, s. 3). Mogły to być&#13;
jednak materiały uzyskane drogą pośrednią, co po latach się zatarło. Inne źródła tej podróży nie potwierdzają, w itinerarium podróż&#13;
na Ziemię Dobrzyńską datuje Kolberg na rok 1856 (zob. niżej, rok&#13;
1856).&#13;
1855 Według itinerarium: „Do Kozienic, Radom, Skarysz[ew], Sandom[ierz], Staszów, Stopnica, Wiślica, Chmielnik (Potok)”.&#13;
Według informacji we wstępie do części I Kieleckiego (DWOK&#13;
T. 18, s. I) odwiedził Kolberg także inne miejscowości tego regionu&#13;
poza wymienionymi w itinerarium Stopnicą, Wiślicą, Chmielnikiem&#13;
i Potokiem (zob. wyżej, rok 1852).&#13;
Miesięczną podróż w Kieleckie dokumentuje także zachowane świadectwo urlopowe wystawione dla Kolberga, „buchaltera&#13;
Dyrekcji Drogi Żelaznej Warszawsko–Wiedeńskiej” 23 VII 1855 r.&#13;
na 28 dni celem udania się do guberni radomskiej, do Buska i Solca dla poratowania zdrowia”(BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 49). Na&#13;
dokumencie widnieją ostemplowane i podpisane przez urzędników&#13;
117&#13;
&#13;
�notatki potwierdzające kolejno: wyjazd z datą „30 VII/11 VIII 1855”,&#13;
podróż statkiem parowym Wisłą, z adnotacją: „13/8 55”, bytność&#13;
w Łubnicach przed powrotem poświadczona notatką: „Widziano&#13;
w urzędzie wójta gminy Łubnice, gdzie Wny Oskar Kolberg kurację&#13;
solanką odbywał. Obecnie służy do powrotu do Warszawy. Sichów&#13;
dnia 28 [VIII]/9 IX 855”. Odnotowana jest także data powrotu do&#13;
Warszawy – „Warsz. 29/9 55”. Busko, Solec, Łubnice i Sichów to&#13;
miejscowości w ówczesnym powiecie stopnickim. Czy Kolberg odbył kurację w Solcu i Busku, czy i jakie jeszcze miejscowości wówczas odwiedził, nie wiadomo.&#13;
Kopernicki w Przedmowie wydawcy... (s. IX) informuje: „1855&#13;
i 1856 – Radomskie, Kieleckie, Krakowskie w granicach Królestwa&#13;
Polskiego i Płockie”, przy czym według itinerarium podróże w Krakowskie i Płockie przypadły na drugi wymieniony w notatce rok&#13;
(zob. niżej, rok 1856). Natomiast w swoim rękopiśmiennym uzupełnieniu do autobiografii Kolberga Kopernicki notuje: „W r. [18]55,&#13;
[18]56 do Kozienic, pod Radom; Kielce, Stopnica i Ojców”.&#13;
1856 Według itinerarium: „Do Kozienic, Radomia (Gołębiów) statkiem&#13;
par[owym], koleją do Ojcowa, do Sterdyni (w kwietniu), do Mąkolina (Matuszewskich), do Dziewanowsk[ich], do Działynia, do Łążyna&#13;
(Zielińskich)”.&#13;
We wstępie do części I monografii Kieleckiego (DWOK T. 18)&#13;
Kolberg potwierdza badania w tym regionie w 1856 roku (zob. wyżej, rok 1852).&#13;
Pobyt na historycznym Podlasiu, w Sterdyni, określony w itinerarium na kwiecień, może z kolei wiązać się z wyjazdem na Święta Wielkanocne. 4 kwietnia 1856 roku Kolberg pisze do firmy Rau&#13;
u. Sohn w Dreźnie, że odebrał list od nich późno, bo „dopiero po&#13;
Świętach Wielkanocnych, które spędził na wsi” (Korespondencja…&#13;
cz. I, DWOK T. 64, s. 58 i 59). W 1856 roku Wielkanoc przypadała&#13;
na 23 marca, może zatem w Sterdynii przebywał jeszcze w pierwszych dniach kwietnia. Żaden inny przekaz źródłowy nie potwierdza&#13;
pobytu Kolberga w tej miejscowości.&#13;
Kopernicki zarówno w Przedmowie wydawcy, jak i w rękopisie&#13;
wymienia podróże w Radomskie, Kieleckie i Krakowskie w granicach Królestwa Polskiego oraz w Płockie (zob. wyżej, rok 1855),&#13;
118&#13;
&#13;
�a w notatkach informuje jeszcze: „do Płockiego – w [r.] 1856, do Dziewanowskiego i Gust[awa]. Zielińskiego”, tj. do Działynia i do Łążyna&#13;
na Ziemi Dobrzyńskiej (zob. wyżej, rok 1854).&#13;
Mąkolin w Płockiem badacz odwiedził prawdopodobnie&#13;
w drodze do Działynia.&#13;
1857 Trzymiesięczna podróż (od lipca do października), przebiegająca na&#13;
trasie: Kraków, Modlnica, Mogilany, Zakopane, Tatry, Szczawnica,&#13;
Czorsztyn i Krynica, następnie znowu Kraków, potem Wiedeń, Lublana, Zagrzeb, Primorje (wybrzeże dalmatyńskie), Triest i Wenecja.&#13;
W itinerarium jedynie zapis: „Do Wiednia, Triestu, Wenecji; do&#13;
Szczawnicy”.&#13;
W Korespondencji nadesłanej z Wiednia i opublikowanej w „Ruchu Muzycznym” z 1857 roku, w nr. 26, datowanej 11 września 1857&#13;
roku, Kolberg relacjonuje szerzej 6-tygodniowy pobyt w Tatrach.&#13;
Odwiedził wówczas Morskie Oko, Dolinę Kościeliską, Stawy Gąsienicowe, Dolinę Roztoki, Dolinę Pięciu Stawów, Giewont, Biały Dunajec, a poza Tatrami także Szczawnicę, Czorsztyn i Krynicę. Wspomina o „dłuższej bytności” w domach Homolaczów w Zakopanem&#13;
i Konopków w Modlnicy i Mogilanach, o „paru dniach” w Krakowie,&#13;
zwiedzaniu Wiednia, krótkim pobycie w Lublanie, Trieście i Wenecji” (zob. przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II, DWOK T.&#13;
62, s. 357–363).&#13;
Podróż tę dokumentują też lakoniczne wzmianki w późniejszej&#13;
korespondencji: w roku 1881 w notatkach dołączonych do listu z 31&#13;
stycznia zapisał m. in. : „[…] 1857 – w Lublanie i Zagrzebiu w Ilirii”,&#13;
a 1 sierpnia 1886 roku w liście do F. S. Kraussa wspomina „krótki (bo kilkotygodniowy) pobyt w r. 1857 w Lublanie, Zagrzebiu,&#13;
Trieście i Primorju” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 462&#13;
i tamże, cz. III, DWOK T. 66, s. 361). Tu wymienia Kolberg Zagrzeb&#13;
i Primorje, o których nie ma mowy w wyżej cytowanych źródłach.&#13;
Zachowało się świadectwo urlopowe wystawione „dla Oskara&#13;
Kolberga, buchaltera Dyrekcji Drogi Żelaznej Warszawsko–Wiedeńskiej” 21 VI 1857 r., przyznające mu urlop „na miesięcy trzy za&#13;
granicę do wód w Ems i kąpieli w Trieście” (BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2183, k. 51), a także pismo Dyrekcji kolei do zarządu kolei niemieckich z prośbą o udzielenie „panu Oskarowi Kolbergowi życzliwej&#13;
119&#13;
&#13;
�pomocy” w czasie jego podróży przez Niemcy z datą 9 VII 1857 r.&#13;
(tamże, k. 47). Kolberg jednak do Ems nie pojechał; nie wiadomo,&#13;
czy zmienił plany, czy też kuracja była pretekstem dla uzyskania&#13;
dłuższego urlopu. Wyjechał z Warszawy zapewne około 10 lipca,&#13;
zamiast do Ems udał się, zapewne z przerwą na Kraków, w Tatry,&#13;
do Zakopanego i w Pieniny, potem do Mogilan, Modlnicy i Krakowa,&#13;
następnie do Wiednia i dalej na południe.&#13;
Pobyt w Pieninach i Tatrach potwierdza też Lucjan Siemieński,&#13;
który spotkał tam Kolberga. Pisze on: „Niedawno widziałem zacnego&#13;
zbieracza pieśni i melodyj u stóp czarujących Pionin i w Tatrach, jak&#13;
[…] nie tracił ani jednej chwili i nawiedzał góralskie chaty lub przestawał z bacami i juhasami na polanach, od których umiał wyłudzać melodie i słowa […]”(zob. L. Siemieński Kilka rysów literatury&#13;
i społeczeństwa od roku 1848–1858, T. II, Warszawa 1859, s. 282).&#13;
Data powrotu Kolberga z tej trzymiesięcznej wyprawy nie jest&#13;
znana; prawdopodobnie zgodnie z urzędowym zezwoleniem nastąpił&#13;
on około 10 października.&#13;
Według biogramu badacza opublikowanego przez Kopernickiego&#13;
(Przedmowa wydawcy…, s. IX) Kolberg odwiedził w roku 1857 „po&#13;
raz trzeci okolice Krakowa po drodze do Wiednia, Chorwacji, Triestu i Wenecji”. W rękopiśmiennych notatkach Kopernicki potwierdza także podróż Kolberga do Modlnicy i Mogilan, m. in. w 1857&#13;
roku.&#13;
1858 Według itinerarium: „Do Ostrołęki, Łomży, Augustowa, Suwałk&#13;
(z Wierzbowskim); do Mąkolina (Matuszewskich)”.&#13;
Podróż w Augustowskie potwierdza wzmianka w „Bibliotece&#13;
Warszawskiej” z 1858 roku (T. 4, s. 260, w dziale „Doniesienia literackie”). Przy okazji informacji o ówczesnych pracach Kolberga napisano tam: „Świeżo wykonał nasz zbieracz wycieczkę w Augustowskie, w strony sobie nieznane, skąd niemały zbiór pieśni i melodyj&#13;
przywiózł, zwracał przy tym baczną uwagę na zmiany wydatniejsze,&#13;
językowe”.&#13;
Prawdopodobnie Kolberg odwiedził wówczas także Litwę.&#13;
Wprawdzie ponad 20 lat później w przedmowie do Pieśni ludu litewskiego wydanych w roku 1879 (w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III, na s 167–187, zob. przedruk w: O. Kolberg&#13;
120&#13;
&#13;
�Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 307–336) wymienia&#13;
rok 1860 jako datę podróży w Augustowskie, podczas której sam&#13;
spisywał pieśni ogłoszone „przy niniejszej rozprawie” (zob. tamże,&#13;
s. 308), ale inne źródła (m.in. itinerarium, zob. niżej, rok 1860) wiążą&#13;
z tą datą badania na Kujawach. Wszystkie miejscowości wymienione&#13;
wyżej pod rokiem 1858 z wyjątkiem Mąkolina (w powiecie płockim)&#13;
leżały wówczas na terenie guberni augustowskiej (przemianowanej&#13;
później na gubernię suwalską), która sięgała aż do Kowna. W jej&#13;
granicach leżały też ówczesne miejscowości z etnicznego obszaru&#13;
Litwy: Kalwaria, Mariampol, Sejny oraz „okolice Simna”, w których&#13;
Kolberg prawdopodobnie przebywał i skąd pochodzą jego bezpośrednie zapisy (zob. W. Armon „Litwa” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Litwa, DWOK. T. 53, s. VIII–IX).&#13;
Zachowało się świadectwo urlopowe wystawione dla Kolberga&#13;
8 sierpnia 1858 r. na 20 dni, uprawniające do wyjazdu „w gubernię i powiat płocki dla załatwienia interesów familijnych” (BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 2183, k. 53). Nie wiadomo, jakie rodzinne sprawy mógł&#13;
Kolberg załatwiać w Płockiem; być może był to jedynie pretekst dla&#13;
uzyskania urlopu. Okoliczności jego pobytu w Mąkolinie, w powiecie płockim, są nieznane (por. wyżej, rok 1856).&#13;
Kopernicki w Przedmowie wydawcy… (s. IX) wymienia w roku&#13;
1858 jedynie: „Augustowskie”.&#13;
1859 Dwumiesięczna podróż (od 2 lipca do 2 września) w Radomskie,&#13;
Chełmskie i Lubelskie, przebiegająca na trasie: Kozienice, Radom,&#13;
Jedlnia, Orońsk, Bąkowiec, Puławy, Kurów, Lublin, Piaski, Siedliszcze, Chojno, Bezek, Krasne, Lublin, Gałęzów, Wola Gałęzowska,&#13;
Wola Sobieska, Tarnogóra, Lublin.&#13;
Według itinerarium: „Do Orońska (Pruszakowej), Radomia,&#13;
do Lublina, do Chojna, Bezka i Krasnego (Piotrowscy i Kosińscy), do&#13;
Gałęzowa (do Koźmianów)”.&#13;
Podróż ta udokumentowana jest najdokładniej w Notatniku z rachunkami z lat 1859–1869 (rkp. sygn. 3210, k. 4 i 23). Odnotował&#13;
tam Kolberg (pod datą 3 września, tj. dzień po powrocie z wyprawy),&#13;
że trwała ona dwa miesiące (k. 4), a poczynione w jej trakcie wydatki spisał na osobnej karcie (k. 23), oznaczając przy tym dzienne&#13;
daty poszczególnych etapów podróży i jej trasę: „2 lipca – jazda do&#13;
121&#13;
&#13;
�Kozienic [wyżej dopisek w rkp.: „Świerzów”; chodzi o Świerze, wieś&#13;
pod Kozienicami, pod którą funkcjonowała wówczas przeprawa&#13;
przez Wisłę, z której Kolberg zapewne skorzystał, bo odnotował&#13;
dalej wydatek „na statku”], 3–5 lipca – w Kozienicach, 6–7 lipca –&#13;
jazda do Radomia (obiad w Jedlni), w Radomiu, jazda do Orońska,&#13;
8–11 lipca – w Orońsku, 12–13 lipca – w Radomiu, w Jedlni popas,&#13;
14–15 lipca – Kozienice, 16–21 lipca – Bąkowiec, 22 lipca –Augustów, 24–26 lipca – [miejscowość nieczytelna], 29 lipca – Bąkowiec,&#13;
Puławy, droga do Puław, przewóz, 30 lipca – Kurów, droga do Kurowa, Lublin, droga do Lublina (kurierka), ekstrapoczta do Piasek, Piaski, konie do Siedliszcza, 31 lipca – Siedliszcze, konie do Chojna, 1–4&#13;
sierpnia – Chojno, 7 sierpnia – Bezek, 12 sierpnia – Krasne, 13–16&#13;
sierpnia – Chojno, 16– 22 sierpnia – Lublin, 24 sierpnia – Gałęzów,&#13;
25–27 sierpnia – Wola Gałęzowska, 28 sierpnia – Wola Sobieska,&#13;
31 sierpnia – Tarnogóra, 1 września – Lublin, 2 września – Lublin,&#13;
jazda do Warszawy”. Notatnik z rachunkami poświadcza więc –&#13;
tak jak itinerarium – bytność Kolberga w Radomskiem, Lubelskiem&#13;
i Chełmskiem. (Cytując tu i dalej to źródło, pomija się koszty wyszczególnione w rękopisie przez Kolberga, zob. uwagi wstępne.)&#13;
W Notatniku… (k. 4) zanotował Kolberg jeszcze pod datą 8 czerwca: „jazda do Wilanowa (omnibusem)”; była to prawdopodobnie wycieczka w ciągu jednego dnia.&#13;
Kopernicki w Przedmowie wydawcy (s. IX) podaje jedynie:&#13;
„W 1859 [roku] powtórnie Lubelskie”.&#13;
1860 Według itinerarium: „Do Dłutowa (do Kamockich) pod Piotrków&#13;
– na Wielkanoc; do Mazewa (Maciejowskich) i do Kujaw – [do Bogusławic] (u Komeckich), do Bodz[anowa] (Biesiek[ierskich]), Redcza, Kłonowa, Otmianowa (Glińsk[ich])”. Z innych źródeł (zob. niżej) wynika, że Kolberg odwiedził wówczas także Służewo i Płowce&#13;
na Kujawach, a także Grodzisk, Łowicz i Krośniewice, trzy ostatnie&#13;
miejscowości może tylko przejazdem.&#13;
Wymienione podróże w Kaliskie (Dłutów), Łęczyckie (Mazew)&#13;
oraz na Kujawy poświadczają zapiski Kolberga z rachunkami. I tak&#13;
odnotowany jest tam pobyt na święta wielkanocne w Dłutowie&#13;
u Kamockich (rkp. sygn. 3210, k. 4): „13 kwiet[nia] – podróż do Dłutowa (do Kamockich i tam na święta) […]”, przy czym Wielkanoc&#13;
122&#13;
&#13;
�wypadała w tym roku 8 kwietnia, zatem data 13 kwietnia podana&#13;
w rękopisie wskazywałaby, że notatkę tę sporządził Kolberg po powrocie do Warszawy, gdzie od 2 maja zapisywał kolejne wydatki.&#13;
Z kolei pod datą 24 czerwca widnieje zapis: „jazda do Grodziska&#13;
[…]” (k. 5). W Grodzisku była stacja kolei warszawsko-wiedeńskiej,&#13;
prawdopodobnie podróżował więc Kolberg koleją, był to jednak&#13;
wyjazd niedługi, gdyż już pod datą 30 czerwca zapisał: „Kąpiele&#13;
wiślane (od 10-go)”.&#13;
Podróż latem do Mazewa i na Kujawy udokumentowana jest również w Notatniku z rachunkami (sygn. 3210, k. 5 i 23). Kolberg zanotował tam już pod datą 23 sierpnia – „podróż do Mazewa i Kujaw&#13;
(5 tygodni)” (k. 5), a szczegółowiej spisał na luźnej karcie wydatki&#13;
w czasie tej podróży oraz jej trasę, podając daty dzienne (k. 23): „Lipiec 1860: 20 – jazda do Łowicza (do Grodz[iska…], ze Skiern[iewic]&#13;
do Ło[wicza [przez Grodzisk i Skierniewice prowadziła trasa kolei&#13;
warszawsko-wiedeńskiej, trasa ze Skierniewic do Łowicza była jej&#13;
odgałęzieniem], 21 – jazda do Krośniewic, jazda do Mazewa, 31 –&#13;
w Mazewie. Sierp[ień]: 4 – w Mazewie, 5 – jazda do Bogusławic, 9–10&#13;
– w Bogusł[awicach], [10?] – w Redczu i Kłonowie, 17 – w Bodzanowie, 20 – w Otmianowie, 23 – poczta w Kłodawie (do Łowicza), 24&#13;
– kolej w Łowiczu”. Z podanych dat wynika, że w Mazewie spędził&#13;
dwa tygodnie, a na Kujawy przeznaczył prawie trzy.&#13;
Pobyt Kolberga w Mazewie w ostatniej dekadzie w lipcu – nieco jednak wcześniejszy niż podany w cytowanych wyżej zapiskach&#13;
rachunkowych – odnotowuje też „Kronika Wiadomości Krajowych&#13;
i Zagranicznych” z 1860 roku, w nr. 191 (z 12/24 VII) i w nr. 195&#13;
(z 16/28 VII), w dziale „Wiadomości bieżące”.&#13;
Kujawską podróż wspomina Kolberg natomiast w późniejszym&#13;
liście do Józefa Blizińskiego z 13 IV 1865 r.: „W r. 1860 zwiedzałem&#13;
na krótki czas Kujawy i byłem w domach zacnych obywateli, pp.&#13;
Komeckiego w Bogusławicach, Mąkowskiego w Kłonowie, Biesiekierskich w Bodzanowie i Płowcach, Glińskiego [w Otmianowie],&#13;
Wodzyńskiego [w Służewie] itd.” (Korespondencja… cz. I, DWOK&#13;
T. 64, s. 117). Zatem był wówczas także w Płowcach i w Służewie,&#13;
których to miejscowości nie wymienia w itinerarium.&#13;
Nie potwierdzona w innych źródłach pozostaje notatka Kolberga&#13;
wskazująca na pobyt w Staszowie pod Sandomierzem w 1860 roku,&#13;
123&#13;
&#13;
�zamieszczona w części I Radomskiego (DWOK T. 20, s. 102) wydanym w 1887 roku, a więc dużo później, co mogło spowodować&#13;
zatarcie się dat w pamięci. Publikowane tam pieśni religijne opatrzył&#13;
Kolberg uwagą: „Notujemy je tak, jak je słyszeliśmy w Staszowie&#13;
r. 1860”.&#13;
Kopernicki wymienia w roku 1860 zarówno w drukowanej biografii (Przedmowa wydawcy…, s. IX), jak i w notatkach rękopiśmiennych: „Kujawy i Łęczyckie”.&#13;
1861 Według itinerarium: „Do Tatrów i Bardyowa, do Iskani, Leszczowatego, Zadwórza pod Lwów (u Załęskich, Kraińskich, Bochdana)”.&#13;
Inne źródła (zob.niżej) dokumentują też pobyt Kolberga wiosną&#13;
w Zegrzynku nad Narwią, pod Pułtuskiem oraz latem w Krakowie&#13;
i Lwowie, a także bytność w lipcu w Mogilanach.&#13;
W Notatniku z rachunkami (rkp. sygn. 3210, k. 6) Kolberg zapisał:&#13;
„20 maja – u Łapińskiego (w Zegrzynku)”. W Zegrzynku wybudowany został w 1860 roku przez firmę „Aleksander Łapiński i Spółka”&#13;
nowoczesny młyn parowy. Chodzi zapewne o odwiedziny Kolberga&#13;
u przemysłowca, Aleksandra Łapińskiego (1818–1900), wspomnianego po latach w liście do Wilhelma z 1875 roku, w którym Oskar&#13;
pisał do brata o spotkaniu w katedrze na Wawelu „z naszym dawnym znajomym, mech[anikiem] Łapińskim […]” (Korespondencja…&#13;
cz. I, DWOK T. 64, s. 543).&#13;
Także w tym Notatniku (sygn. 3210, k. 7) Kolberg odnotował&#13;
swoją wyprawę na południe i dalej na wschód, cytowaną za itinerarium. Pod datą 25 września, już po powrocie do Warszawy zapisał:&#13;
„Podróż od 8 lipca do 24 września po Galicji (do Krakowa, Tatrów,&#13;
Lwowa i Węgier [tj. Słowacji]”. W drodze na Podhale i do Galicji&#13;
Wschodniej odwiedził Kraków, a także zaprzyjaźnione Mogilany.&#13;
O bytności w Krakowie świadczą poczynione tam zakupy, które odnotował Kolberg tamże (k. 7). Zaś na pobyt pod Krakowem wskazuje bezpośrednia współpraca z Józefem Konopką, udokumentowana&#13;
w rękopisach; kilkadziesiąt podkrakowskich pieśni notowali obaj&#13;
zbieracze wspólnie – Kolberg melodie i incipity lub pierwszą zwrotkę tekstu, Konopka pełne teksty. Manuskrypt ma lokalizację „Mogilany” i opatrzony jest datą: „11/7 [1]861”, wpisaną ręką Konopki&#13;
(Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 139 i 140 oraz k. 147–149, zob.&#13;
124&#13;
&#13;
�Krakowskie. Suplement…, DWOK T. 73/I, np. pieśni nr 345, 519,&#13;
706).&#13;
Na trasie dalszej wyprawy do Galicji Wschodniej znalazł się też&#13;
Lwów; nie wiadomo jednak, czy i jak długo badacz zatrzymał się&#13;
w tym mieście.&#13;
Kopernicki również pisze w Przedmowie wydawcy… (s. IX), że&#13;
w roku 1861 Kolberg odwiedził „po raz czwarty okolice Krakowa po&#13;
drodze do Galicji Wschodniej i na Węgry”, a w notatkach rękopiśmiennych wymienia także i ten rok wśród kolejnych dat pobytów&#13;
w swoich najważniejszych stacjach badawczych tego obszaru: „do&#13;
Modlnicy i Mogilan w r. 1842, [18]57, [18]61, [18]63, a także w [18]61&#13;
i [18]63 do Leszczowatego w Sanockiem (Kraiński), Iskani (Załęski),&#13;
Zadwórza pod Lwowem (do Bochdanów)”.&#13;
1862 Według itinerarium: „Do Jasienicy pod Jadów (do Matuszewskiego),&#13;
do Lelewela do Cygowa [właściwie: do Woli Cygowskiej], do Oleksianki (Parysowa, Latowicza); na Wołyń, do Tuliczowa (Dobrowolskich), do Turyczan (Sierakowskich), Bilcza (Sołtanów), Wysoc[ka]&#13;
nad Bugiem [w rkp. błędnie: „Wysocego nad Bugiem”], Żytomierza”.&#13;
W innych dokumentach (zob. niżej) wymienił Kolberg także Kołbiel&#13;
w powiecie mińskim oraz Lublin, ten ostatni może tylko przejazdem&#13;
w drodze powrotnej do Warszawy.&#13;
W Notatniku z rachunkami pod rokiem 1862 Kolberg zapisał:&#13;
„8–12 czerwca – jazda i pobyt u Matuszewskiego (w Jasienicy)”&#13;
oraz: „Od 6 do 15 lipca – na wsi u Oleksińskiego” (rkp. sygn. 3210,&#13;
k. 8). Prawdopodobnie był to pobyt w wymienionej w itinerarium&#13;
Oleksiance, gdzie Kolberg był gościem synów lub kogoś z krewnych&#13;
nieżyjącego już właściciela tego majątku, Kazimierza Oleksińskiego&#13;
(1796–1861), oficera powstania listopadowego, generała-majora korpusu inżynierów komunikacji, pochowanego w Latowiczu.&#13;
Zachowały się dwa paszporty Kolberga z tego roku uprawniające&#13;
do podróży: pierwszy – „do różnych okolic” i „wszystkich guberni”&#13;
Królestwa Polskiego (BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 32), drugi – do&#13;
guberni wołyńskiej (tamże, k. 34–35).&#13;
W pierwszym potwierdzona jest urzędowo jazda koleją warszawsko-wiedeńską z datami 8 i 11 czerwca, co zgodne jest z wyżej przytoczonym zapisem z Notatnika o pobycie w czerwcu w Jasienicy.&#13;
125&#13;
&#13;
�W paszporcie tym figuruje również informacja: „Do Kołbieli 4/7 62”,&#13;
co sugeruje przyjazd lub pobyt w tej niewymienianej w itinerarium&#13;
miejscowości powiatu mińskiego, poprzedzający bytność Kolberga&#13;
w Oleksiance (w Notatniku wskazaną z datą od 6 lipca) oraz w Latowiczu, miejscowościach z tego samego powiatu, a także w Parysowie pod Garwolinem (zob. wyżej).&#13;
Drugi paszport podróżny – do guberni wołyńskiej, wystawiony na 4 miesiące w lipcu potwierdza wyjazd Kolberga z Warszawy&#13;
29 lipca, powrót 3 października oraz pobyt w Żytomierzu 25 sierpnia. Informacje te są zgodne z notatkami rachunkowymi, gdzie wyprawa na Wołyń została również udokumentowana.&#13;
Odnotował ją tam Kolberg jako trwającą od 30 lipca do 3 października (sygn. 3210, k. 9). Pod datą 10 października, już po powrocie, zapisał: „Podróż na Wołyniu w ciągu sierpnia, września do&#13;
3 października”, a niżej wymienił wydatki „w Lublinie” i na „podróż&#13;
do Warszawy”, nie wiadomo jednak, czy w drodze powrotnej w Lublinie miała miejsce tylko przerwa w podróży, czy zatrzymał się&#13;
w tym mieście jakiś czas.&#13;
Wyprawę na Wołyń wspomina też Kolberg w późniejszym liście&#13;
do Henryka Szopowicza z 18 VI 1870 r., gdy pisze: „[…] w r. 1862,&#13;
zwiedziwszy część Wołynia, miałem sam sposobność w okolicy Łucka i Kowla zanotować paręset melodii wcale mi dotąd nieznanych&#13;
i bardzo charakterystycznych […]” (Korespondencja… cz. I, DWOK&#13;
T. 64, s. 361).&#13;
Kopernicki w drukowanym biogramie Kolberga zapisał pod rokiem 1862 jedynie: „Wołyń aż do Żytomierza” (Przedmowa wydawcy…, s. IX).&#13;
1863 Według itinerarium: „Do Tatrów, Krynicy, na Jasło, do Leszczowat[ego], Iskani, Sambora (Dolińskich), Gródka (Doliniańskich), Zadwórza, Oleska, Borszow[a]”. Inne źródła (zob. niżej) dokumentują&#13;
także pobyt w Pieninach, w Nowym Sączu, w Miejscu pod Jasłem&#13;
i w Dubiecku, wskazują również na odwiedziny Krakowa, prawdopodobnie też Modlnicy i Mogilan oraz Lwowa.&#13;
W Notatniku z rachunkami, między zapiskami wydatków z 5 lipca a 27 października 1863 roku Kolberg zapisał: „Podróż do Galicji&#13;
w ciągu lipca, sierp[nia], wrześ[nia] i paźdz[iernika]: Szczawnica,&#13;
126&#13;
&#13;
�Krynica, Sanockie, Sambor, Lwów, Olesko”, a także odnotował tam&#13;
zakupy w Krakowie i kontakt z Konopką (rkp. sygn. 3210, k. 10).&#13;
Zachowała się też luźna notatka Kolberga z wykazem wydatków&#13;
na terenie Pienin, w Krynicy i w Nowym Sączu oraz w drodze do&#13;
Dubiecka i Iskani w Przemyskiem (Arch. PTL, teka 11, sygn. 1175,&#13;
k. 9). Nie zawiera ona jednak pełnych danych co do trasy i kalendarza podróży. Wynika z niej jedynie, że w czasie pobytu w Pieninach&#13;
badacz opłacał m.in. śpiewaków wykonujących spisywane przez&#13;
niego pieśni, że 31 lipca był w Krynicy, gdzie spędził trzy dni, oraz&#13;
że nocował w Nowym Sączu, gdzie przybył pocztą i skąd z kolei&#13;
takim samym środkiem transportu przyjechał 1 sierpnia do Miejsca pod Jasłem, by dalej udać się tego samego dnia do Dubiecka,&#13;
a 3 sierpnia do Iskani.&#13;
Przed wyruszeniem w Tatry i Pieniny Kolberg zatrzymał się jak&#13;
zwykle w Krakowie i prawdopodobnie pod Krakowem – w Modlnicy i Mogilanach, a udając się dalej z Jasła na wschód, odwiedził&#13;
i Lwów, być może także Przemyśl.&#13;
Podróżom do Galicji Wschodniej sprzyjał w tym czasie fakt&#13;
otwarcia w 1861 roku linii kolejowej łączącej Kraków ze Lwowem.&#13;
Trasa galicyjskiej kolei im. Karola Ludwika, wybudowanej w latach&#13;
1856–1861, prowadziła przez Bochnię, Tarnów, Dębicę (1856), Ropczyce, Sędziszów, Rzeszów (1858), Łańcut, Przeworsk (1859), Radymno, Przemyśl (1860), Mościska, Sądową Wisznię i Gródek do Lwowa.&#13;
W drukowanej biografii Kolberga Kopernicki wymienił podróże&#13;
badacza łącznie, z trzech lat: „[…] w latach 1863–1865 zwiedził on powtórnie Kujawy, Łęczyckie i Płockie, po raz piąty okolice Krakowa,&#13;
Beskidy, Tatry i sanockie strony w Galicji wschodniej” (Przedmowa&#13;
wydawcy…, s. X); zob. też niżej lata 1864 i 1865. Natomiast w notatkach rękopiśmiennych zapisał: „do Kujaw i w Łęczyckie w r. 1860,&#13;
[18]63 i [18]64”. Inne dane źródłowe nie dokumentują podróży Kolberga w Płockie w 1863 roku oraz na Kujawy i w Łęczyckie w latach&#13;
1863 i 1864 (zob. też niżej, rok 1864).&#13;
1864 Według itinerarium: „Do Czajkowskiego do Kosina (Płock), do Złotopolic pod Modlin (Gregorowiczów)”.&#13;
W zapiskach rachunkowych Kolberga (rkp. sygn. 3210, k. 12) między 14 września a 6 października widnieje notatka potwierdzająca tę&#13;
127&#13;
&#13;
�wyprawę, sporządzona po powrocie: „Podróż do Czajkowskiego pod&#13;
Płock, do Kosina, Złotopolic w ciągu trzech tygodni”.&#13;
Bytność w Kosinie dokumentuje zaświadczenie w języku rosyjskim, wystawione 17 IX 1864 r. w Drobinie, miejscowości położonej&#13;
także w powiecie płockim, z nieczytelnym podpisem naczelnika tej&#13;
gminy (rkp. zaginiony, Bibl. PAU, sygn. 2030, t. I, k. nlb, po k. 120;&#13;
tu oparto się na kopii sporządzonej przed 1939 rokiem przez Marię Turczynowiczową, znajdującej się w Muzeum Oskara Kolberga&#13;
w Przysusze, sygn. MWR/MOK/2004/1). Stwierdza on, że według&#13;
przedłożonego mu paszportu Kolberga wydanego do wsi Kosino&#13;
termin pobytu w tej miejscowości został przekroczony z powodu&#13;
trwającej od 10 września choroby, w związku z czym prosi odpowiednie władze „o nieczynienie przeszkód w czasie powrotnej drogi”. Prawdopodobnie Kolberg opuścił więc Kosino po 17 września,&#13;
skąd udał się do Złotopolic.&#13;
W liście z 26 XII 1864 r. do księdza Kajetana Śmiechowskiego&#13;
Kolberg wspomina swój pobyt w Złotopolicach u zaprzyjaźnionych&#13;
z nim Gregorowiczów i wieczór, w którym poznał adresata, swojego&#13;
późniejszego informatora, i rozmawiał z nim „wiele i szczegółowo&#13;
o zwyczajach narodowych” (Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64,&#13;
s. 97).&#13;
Kopernicki obok cytowanych wyżej (zob. rok 1863) informacji podanych w drukowanej biografii Kolberga i w notatkach&#13;
rękopiśmiennych zapisał jeszcze w tym ostatnim dokumencie: „[…]&#13;
w r. 1864 i [18]65 do Mąkolina, do prof. Matuszewskiego”. Informacji&#13;
o pobycie w Mąkolinie (także w Płockiem jak Kosino wymienione&#13;
w itinerarium) w 1864 i 1865 roku nie potwierdzają inne przekazy&#13;
źródłowe, podobnie jak odnotowanych przez Kopernickiego podróży w 1864 roku na Kujawy i w Łęczyckie (zob. niżej, rok 1865).&#13;
1865 Według itinerarium: „Do Czerska (do Czaplina Kozłowskich), do Lublina (Illukiewicz) i Gałęzowa; do Kujaw, do Komeckich (Bogusł[awice]), Biesiekierskich (Bodzan[owo], Płowce), Sokołowskich (Głuszyn),&#13;
Morzyckich (Ruszków)”. Kolberg dopisał w rkp. nad poszczególnymi&#13;
miejscowościami nazwy miesięcy określające czas etapów podróży:&#13;
nad etapem mazowieckim – czerwiec, nad lubelskim – lipiec, nad&#13;
kujawskim – sierp[ień], wrzes[ień].&#13;
128&#13;
&#13;
�W Notatniku z rachunkami (rkp. sygn. 3210, k. 13 i 14) zanotował: „12 kwietnia – paszport do Lublina, kurierka, 21 kwietnia,&#13;
w Lublinie i kurierka, 13 czerwca – podróż do Czaplina na dni pięć,&#13;
18 lipca – kurierka do Lublina, omnibus, 5 sierp[nia] – pobyt w Lublinie i powrót. 8 paźdz[iernika] – podróż po Kujawach (u Biesiekierskich, Komeck[ich], Sokołowsk[ich], Morzyckiego – od 20 sierp[nia]&#13;
do 7 paźdz]iernika]”(ostatniego zapisu dokonał więc już po powrocie&#13;
z Kujaw). Zatem zanotowane w itinerarium miesiące pokrywają się&#13;
z cytowanymi z Notatnika.&#13;
W innych źródłach nie potwierdzona jest jedynie informacja&#13;
o czasie pobytu w Lublinie w kwietniu, choć do niego właśnie może&#13;
się odnosić nawiązanie w niedatowanym brulionie listu Kolberga do&#13;
Aleksandra Hilferdinga, gdzie pisze, że „dopiero przed kilku dniami”&#13;
wrócił z Lublina i wtedy dowiedział się o powołaniu go w maju na&#13;
członka Cesarskiego Towarzystwa Geograficznego (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 131, zob. też s. 130 i 122–124).&#13;
Wycieczkę czerwcową do Czerska, odbytą z Czaplina z Kornelem&#13;
Kozłowskim potwierdza wspomnienie tego ostatniego we wstępie&#13;
do jego zbioru pt. Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego, wraz z tańcami i melodiami&#13;
(Warszawa 1867, s. 23). Kozłowski zaznaczył tam z wdzięcznością, że&#13;
2/3 melodii z „części muzykalnej” jego pracy zebrał Kolberg w czasie&#13;
tej właśnie wspólnej wyprawy w 1865 roku.&#13;
Pobyt w Gałęzowie u Koźmianów w lipcu, także odnotowany&#13;
w itinerarium, poświadcza list Józefy Koźmianówny, prawdopodobnie z listopada lub grudnia 1865 roku, nawiązujący do spotkania&#13;
latem, przed czterema miesiącami (Korespondencja… cz. I, DWOK&#13;
T. 64, s. 142–143).&#13;
Po powrocie z podróży, 9 października zapisał Kolberg jeszcze&#13;
w Notatniku z wydatkami: „dorożka do Wilanowa”; notka wskazuje&#13;
na krótki wypad.&#13;
W korespondencji poświadczone są niektóre fakty z kujawskiego&#13;
etapu podróży, w której odwiedził ponownie Bodzanowo, Płowce,&#13;
Bogusławice, a po raz pierwszy Głuszyn i Ruszkowo. Kolberg zapowiada w liście do Biesiekierskiego przyjazd koleją do Włocławka w&#13;
dniu 21 sierpnia 1865 roku, Biesiekierski odpowiada 20 sierpnia, że&#13;
„dziś posyła konie do Włocławka” (Korespondencja… cz. I, DWOK&#13;
129&#13;
&#13;
�T. 64, s. 128 i 129) – data przyjazdu na Kujawy zgodna jest więc&#13;
z cytowanymi wyżej notatkami. Michał Sokołowski w liście z 16&#13;
XI 1865 r. wspomina pobyt Kolberga w Głuszynie (tamże, s. 139),&#13;
25 listopada badacz z wdzięcznością pisze „o uprzejmym przyjęciu”&#13;
w domu Morzyckich w Ruszkowie (tamże, s. 140), a w liście do Ludwika Komeckiego, prawdopodobnie z grudnia (Komecki odpowiada 20 stycznia 1866 roku) powołuje się na bytność w Bogusławicach&#13;
(tamże, s. 145).&#13;
Informacje Kopernickiego cytowane wyżej (zob. rok 1863 i 1864)&#13;
są nieprecyzyjne bądź sprzeczne z tymi przekazami: w biogramie&#13;
podaje on łącznie podróże z trzech lat, co powoduje niejasność co do&#13;
poszczególnych wypraw (Przedmowa wydawcy…, s. X), w notatkach&#13;
przywołuje wyjazd do Mąkolina w roku 1864 i 1865 nie wskazywany gdzie indziej.&#13;
1866 Według itinerarium: „Do Lublina (Illuk[iewicz], na krótko)”.&#13;
Brak innych informacji źródłowych potwierdzających tę podróż,&#13;
odbytą zapewne w sprawach rodzinnych – Julia Illukiewiczowa (zm.&#13;
1872), żona Seweryna, urzędnika z Lublina, była bratanicą Oskara.&#13;
W liście do Józefa Blizińskiego z 31 V 1866 r. Kolberg wyraża&#13;
niepewność co do swoich letnich wędrówek tego roku. Pisze, że&#13;
plan wyjazdu „za granicę” (tj. poza zabór rosyjski) jest nierealny,&#13;
więc „podrynda się w kraju”, może wstąpi do Ruszkowa, gdyby jechał w Kaliskie, a wyjechać zamierza dopiero w środku lipca (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 162). Lista wydatków w notatniku rachunkowym Kolberga nie wskazuje jednak na żaden wyjazd&#13;
z Warszawy w tym roku (sygn. 3210, k. 15).&#13;
Informacje Kopernickiego są z kolei niejasne, gdyż ujmują podróże z kilku lat łącznie lub są sprzeczne z notatką w itinerarium:&#13;
w biografii Kolberga Kopernicki pisze: „1866–1868 – Poznańskie”&#13;
(Przedmowa wydawcy…,s. X), w rękopisie: „W Chełmskie do pp.&#13;
Hemplów, pułkownika, do Tarnowa pod Chełmem i do [Tuchowicza] pod Łukowem, także do pp. Hemplów w r. 1866, [18]67, [18]68”.&#13;
Podróże w Poznańskie i Chełmskie podejmował Kolberg w latach&#13;
następnych, zob. niżej.&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
�1867 Według itinerarium: „Do Poznania, do Siekierek (Radońskich), do&#13;
Libelta (Czeszewo), do Krak[owa], Lwowa, Barysza (Szawłowskich)”.&#13;
W Notatniku z rachunkami Kolberg zapisał pod datą 29 lipca&#13;
(rkp. sygn. 3210, k. 16) wydatki na podróż do Aleksandrowa Kujawskiego oraz „na podróż do Pozn[ania] i Krakowa”, a po powrocie, 15&#13;
października (tamże, k. 17) koszt wyprawy w Poznańskie oraz wydatki „w Galicji (Lwów, Krak[ów], Barysz)”. Aleksandrów był miejscowością ze stacją pograniczną drogi żelaznej warszawsko–bydgoskiej; w grudniu 1862 roku wybudowano tu dworzec i uruchomiono&#13;
linię kolejową. Kolberg podróżował więc z Warszawy w Poznańskie&#13;
zapewne tą koleją i w Aleksandrowie przekraczał granicę zaborów&#13;
rosyjskiego i pruskiego.&#13;
W liście do Blizińskiego z 29 I 1867 r. zawiadamiał: „Będę&#13;
w Sędzinie, jadąc w Poznańskie”, a 24 lutego Bliziński przebywający w Sędzinie powołuje się na tę zapowiedź przyjaciela (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 196 i 198). Sędzin leżał tak jak&#13;
Aleksandrowo w powiecie nieszawskim, stąd zapewne ta sugestia;&#13;
brak jednak informacji o ewentualnym zatrzymaniu się Kolberga&#13;
na Kujawach w drodze do Poznania. Nie może go też jednoznacznie&#13;
potwierdzić ciepłe wspomnienie bytności Kolberga w domu Sokołowskich w Głuszynie (również w powiecie nieszawskim), wyrażone&#13;
w liście Michała Sokołowskiego z 6 I 1868 r. (tamże, s. 237), gdyż&#13;
nie wiadomo, czy nie odnosi się do pobytu Kolberga na Kujawach&#13;
w latach wcześniejszych.&#13;
Korespondencja dokumentuje natomiast niektóre inne fakty dotyczące podróży w roku 1867. Bliziński przypomina 1 października zapowiedź Kolberga, że planuje powrót do Warszawy „dopiero&#13;
w końcu września lub na początku października” (tamże, s. 202).&#13;
20 października Kolberg donosi Żupańskiemu, że dopiero przed kilku dniami wrócił do Warszawy z podróży „ostatecznie do Galicji&#13;
odbytej” (tamże, s. 205), a do Libelta pisze 27 grudnia: „Po wycieczce […] odbytej w Ks[ięstwie] Pozn[ańskim] wyjechałem, jak Panu&#13;
wiadomo, do Galicji i dotarłem za Lwów, aż na Podole galicyjskie&#13;
[w itinerarium Kolberg wymienia jedynie Barysz pod Buczaczem,&#13;
por. też rok 1876] i do Bukowiny, wszędzie równie obfite po drodze&#13;
zbierając dla siebie plony” (tamże, s. 227–228). W liście do Bogumiła&#13;
Hoffa z 30 XII 1867 r. wspomina: „W roku bieżącym byłem w lecie&#13;
131&#13;
&#13;
�w W[ielkim] Ks[ięstwie Pozn[ańskim] i bawiłem czas jakiś u p. Libelta w Czeszewie i u p. Radońskich w Siekierkach itd.”, skąd udał&#13;
się do Poznania, gdzie spędził cały tydzień (tamże, s. 231). Wreszcie w liście do Aleksandra Osipowicza pisze, że dopiero w połowie&#13;
października wrócił „z podróży po Poznańskiem i Galicji odbytej”&#13;
(tamże, s. 234). Zatem podróż Kolberga w Poznańskie i do Galicji&#13;
trwała prawdopodobnie od końca lipca do połowy października.&#13;
Pobyty Kolberga w Poznaniu w sierpniu i wrześniu poświadczają: brulionowy, datowany w Poznaniu 18 VIII 1867 r. projekt&#13;
umowy wydawniczej z Janem Konstantym Żupańskim na druk&#13;
Mazowsza, który ostatecznie nie doszedł do skutku (zob. Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 710, aneks 4) oraz wystawiony 19 IX rachunek za pobyt w hotelu Berlińskim w Poznaniu&#13;
w dniach 16–19 IX 1867 r. (rkp. zaginiony, Bibl. PAU, sygn. 2030,&#13;
t. II, k. 11; tu oparto się na kopii Marii Turczynowiczowej sprzed&#13;
1939 roku, znajdującej się w Muzeum Oskara Kolberga w Przysusze, sygn. MWR/MOK/2004/1).&#13;
W sprzeczności z tymi informacjami pozostaje wypowiedź Kolberga we wstępie do części I Chełmskiego (DWOK T. 33, s. X), gdzie&#13;
pisząc o owocnych badaniach w okolicy Chełma, zwłaszcza w gościnnym domu Hemplów w Tarnowie, wymienia daty swojego tam&#13;
pobytu: 1867, 1869, 1870.&#13;
W rękopiśmiennych notatkach Kopernickiego mowa z kolei o pobycie Kolberga u Hemplów w Tarnowie pod Chełmem i w Tuchowiczu pod Łukowem w latach 1866, 1867 i 1868 (zob. wyżej, rok 1866)).&#13;
Jednak zarówno Kolberg w itinerarium, jak i Kopernicki w biografii Kolberga (Przedmowa wydawcy…, s. X) wymieniają jedynie lata&#13;
1869 i 1870 jako daty roczne pobytu u Hemplów w Tarnowie.&#13;
1868 Według itinerarium: „Do Woli Rasztows[kiej] i Kraszewa pod Radzymin (do Komierowskich), do Pozn[ania], do Czeszewa (Libelt), do&#13;
Dębicza, Miłosławia, Morownicy; do Krak[owa], Lwowa, Zadwórza”.&#13;
Pierwotnie zapisał tu Kolberg jeszcze: „Barysza”, potem miejscowość&#13;
tę skreślił.&#13;
W zapiskach rachunkowych odnotował pod datą 3 czerwca&#13;
podróż „pod Radzymin (Wola Rasztowska, Kraszew)”, pod datą&#13;
10 lipca – „przez 5 dni w Woli Rasztowskiej”, a między 9 sierpnia&#13;
132&#13;
&#13;
�a 15 listopada podróż „do Galicji, Poznania i Lwowa w ciągu trzech&#13;
miesięcy” oraz „sprawunki w Krakowie” (rkp. sygn. 3210, k. 17 i 18).&#13;
Pobyt i badania w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem w 1868&#13;
roku dokumentują także datowane wyjątkowo zapisy terenowe&#13;
kilkunastu bajek śląskich, spisanych przez Kolberga z ust jednego&#13;
z kilku wymienionych w rękopisie sezonowych robotników rolnych,&#13;
pracujących w tamtejszym folwarku (zob. M. Gładysz „Śląsk” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Śląsk, DWOK T. 43, s. VII–VIII oraz&#13;
tamże, s. 76, przyp. 1). Wyjazd pod Radzymin na początku czerwca&#13;
zapowiadał też Kolberg w liście do Blizińskiego z 30 V 1868 r., pisząc, że wybiera się na pięć dni „na wieś o parę mil od Warszawy&#13;
odległą” (Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64, s. 254) .&#13;
Informacje w listach tylko po części pokrywają się jednak z podanymi w itinerarium. 21 września Kolberg otrzymuje za pośrednictwem Bibianny Moraczewskiej zaproszenie od Pauliny Wilkońskiej&#13;
do Ostrowa pod Wieleniem (tamże, s. 262), gdzie według itinerarium&#13;
był dopiero w roku następnym, w liście do Leona Wegnera z 22 XI&#13;
1868 r. wspomina spotkanie sprzed dwóch miesięcy w Poznaniu&#13;
i dodaje: „[…] w krótkim tym przeciągu czasu obiegłem kawał kraju,&#13;
bo byłem pod Krakowem, Lwowem, a teraz znajduję się jakoby&#13;
w porcie spokojności, w Warszawie (tamże, s. 264–265). 29 listopada&#13;
Bliziński wytyka Kolbergowi, że do Sędzina „nie zajrzał”, bo „bujał&#13;
po Krakowie” (tamże, s. 266), 2 grudnia Hipolit Bochdan nawiązuje&#13;
do spotkania z „przyjacielem naszej rodziny” w Zadwórzu (tamże,&#13;
s. 268), a 5 marca 1869 r. w liście do Jerzego Lubomirskiego Kolberg powołuje się na swoją bytność we Lwowie w roku zeszłym,&#13;
tj. 1868, i na rozmowy z Augustem Bielowskim w sprawie funduszy&#13;
na kontynuację Ludu (tamże, s. 289). Natomiast w liście do Józefa&#13;
Blizińskiego z 7 XII 1868 r. pisze, że w Warszawie jest od 15 listopada, że na wyprawę wyruszył w sierpniu i był tydzień w Poznaniu&#13;
„ku końcowi września”, ale musiał wrócić do Krakowa, „gdyż samo&#13;
tylko to miasto figurowało w moim paszporcie i zapuszczać się dalej w Poznańskie nie mogłem” (tamże, s. 270). Tymczasem wielkopolska trasa z 1868 roku wymieniona w itinerarium przeczy temu&#13;
stwierdzeniu. Także wzmianki w korespondencji nie potwierdzają&#13;
jednoznacznie – poza pobytem w Poznaniu – dalszej wędrówki Kolberga w Poznańskiem. Pewną wskazówkę stanowić może jedynie&#13;
133&#13;
&#13;
�informacja w liście Kolberga do właściciela Dębicza, Włodzimierza&#13;
Wolniewicza, z 24 II 1869 r. Wspominając w nim z wdzięcznością&#13;
„gościnne progi” w Dębiczu i „wywiezione stamtąd zbiory” (tamże,&#13;
s. 278), nawiązuje Kolberg do swojego wcześniejszego pobytu pod&#13;
Środą, który według itinerarium przypadł na 1868 rok. Tak więc nie&#13;
wydaje się pewna cytowana wyżej wypowiedź, że nie mógł „zapuszczać się dalej w Poznańskie”.&#13;
Pobyt w Krakowie i pod Krakowem potwierdza z kolei wzmianka w liście Józefa Łepkowskiego z 25 X 1868 r. o spotkaniu z Oskarem w Krakowie i wyrażona tam prośba o pozdrowienie Konopki&#13;
(bez podania imienia), zatem sugerująca bytność w Mogilanach lub&#13;
w Modlnicy (tamże, s. 263–264). O bytności Kolberga w Krakowie&#13;
świadczy też informacja Kazimierza Władysława Wójcickiego, który&#13;
opisując swoje wrażenia z podróży do Krakowa w sierpniu 1868&#13;
roku, wspomina zwiedzanie miasta w towarzystwie Jana K. Gregorowicza i Oskara Kolberga oraz pożegnanie na dworcu kolejowym&#13;
z Oskarem i Franciszkiem Matejką (zob. K. W. Wójcicki Wycieczka&#13;
do Krakowa [cz.] III, „Kłosy” 1868, „Dodatek Nadzwyczajny do nr&#13;
170 „Kłosów”, s. 177 i 179) .&#13;
Według nieprecyzyjnego świadectwa Kopernickiego, cytowanego&#13;
wyżej (zob. rok 1866 i 1867), w latach 1866–1868 Kolberg podróżował w Poznańskie (Przedmowa wydawcy…., s. X) oraz w Chełmskie&#13;
(do Tarnowa) i na Podlasie (do Tuchowicza pod Łukowem) w latach&#13;
1866, 1867, 1868.&#13;
1869 Według itinerarium: „Do Tarnowa (Hemplów), do Raszt[owskiej]&#13;
Woli, do Poznania (do Wielenia, Morownicy), do Krak[owa], Mogilan i Modl[nicy]”. Z Notatnika z rachunkami (zob. niżej) wynika, że&#13;
w Wielkopolsce Kolberg odwiedził także Kórnik, odnotowane jest&#13;
tam również Bojanowo Stare, skąd dalej udawał się końmi do Morownicy, a w Krakowskiem – Oświęcim, zapewne również w przejeździe.&#13;
Kalendarza tych podróży dotyczą notatki rachunkowe Kolberga&#13;
(rkp. sygn. 3210, k. 18 i 19): „13–20 maja – podróż koleją i pobyt&#13;
u Hemplów w Tarnowie”, „15–27 czerwca – na wsi u Hemplów&#13;
i podróż na Lublin”, „12 lipca – tydzień pobytu u Młockich w Raszt[owskiej] Woli”, „2 sierpnia – paszport do Krakowa”, „8 sierpnia&#13;
134&#13;
&#13;
�– wyjazd koleją żel[azną]”. – Podsumowując koszty dalszego etapu&#13;
podróży, zapisał: „Do nowego roku 1870 wydałem w Krakowie i Poznaniu (do 20 stycz[nia] 70 [r.]) 40. rub. sr.”, przy czym wlicza w tę&#13;
sumę także kolejne podróże z Poznania „do Wielenia, Morownicy,&#13;
Kórnika”.&#13;
Majowy pobyt u Hemplów w Tarnowie pod Chełmem potwierdzony jest w korespondencji; 23 maja Kolberg pisze do Bogumiła&#13;
Hoffa, że odebrał jego listy 22 maja, po powrocie „z tygodniowej&#13;
wycieczki w Podlaskie” (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s.&#13;
326), natomiast brak innych danych źródłowych na temat drugiego&#13;
pobytu w Tarnowie w czerwcu oraz w Rasztowskiej Woli w lipcu.&#13;
Odwiedziny u Hemplów w roku 1869 wymienia też Kolberg we&#13;
wstępie do części I Chełmskiego, podaje tam jednak tylko datę roczną (DWOK T. 33, s. X); zob. też wyżej, rok 1867.&#13;
Dodatkowe informacje dotyczące etapu podróży do Krakowa&#13;
i w Poznańskie przynoszą zapisy wydatków Kolberga na luźnej&#13;
kartce zachowanej w Notatniku rachunkowym (sygn. 3210, k. 20),&#13;
sporządzone jednak bez podania bliższych dat, a jedynie z notą&#13;
ogólną: „1869 sierpień i wrzesień”. Odnotowuje tam Kolberg koszty&#13;
poniesione wówczas na przejazdy koleją do Granicy, do Krakowa&#13;
i do Oświęcimia, pobytów „na wsi u Konop[ków]”, a następnie w Poznaniu, przejazdów kolejowych z Poznania, najpierw do Wielenia,&#13;
potem do Bojanowa, drobne wydatki w Morownicy i w Pozn[aniu]&#13;
oraz na powrót koleją do Oświęcimia.&#13;
Według tych zapisków rachunkowych Kolberg odbył podróż&#13;
do Krakowa i w Poznańskie w sierpniu i wrześniu, udając się koleją najpierw do Granicy, następnie do Krakowa i do Oświęcimia,&#13;
pod Kraków do Konopków i następnie dalej do Poznania, skąd udał&#13;
się do Kórnika, potem znowu z Poznania do Wielenia, a następnie&#13;
z Poznania dotarł najpierw pociągiem do Starego Bojanowa, skąd&#13;
konie przysłane przez Niegolewskich zabrały go do Morownicy. Do&#13;
Krakowa udał się ponownie znowu przez Oświęcim. Z tych zapisów&#13;
nie wynika jednak, że pobyt w Krakowskiem, Poznańskiem i znowu&#13;
w Krakowskiem trwał aż do stycznia następnego 1870 roku, co odnotował w cytowanym wyżej Notatniku (na k. 19).&#13;
Poszczególne etapy tej podróży poświadczone są częściowo w korespondencji. Pierwszą bytność w Krakowie w sierpniu dokumentuje&#13;
135&#13;
&#13;
�brulion listu Kolberga pisany w Krakowie 15 VIII do lipskiej firmy&#13;
Beritkopfa i Härtla oraz odpowiedź tejże z 17 VIII adresowana do&#13;
księgarni D. E. Friedleina w Krakowie, która była stałym miejscem&#13;
kontaktów Kolberga i odbioru poczty (Korespondencja…, DWOK&#13;
T. 64, s. 331–334).&#13;
Pobyt w Poznaniu i odwiedziny w Ostrowie pod Wieleniem&#13;
potwierdzają listy Pauliny Wilkońskiej z sierpnia, października i listopada 1868 r. (tamże, s. 335 i 338–342) oraz odpowiedź Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 15 IX na wniosek Kolberga&#13;
złożony osobiście 23 VIII w sprawie funduszy na jego wydawnictwo (tamże, s. 335–336). O powrocie Kolberga z Wielkopolski do&#13;
Krakowa przed 15 października informuje z kolei wzmianka w tak&#13;
datowanym liście Fryderyka Skobla pisanym ze Lwowa (tamże,&#13;
s. 336). Świadczy też o tym pytanie w liście Pauliny Wilkońskiej&#13;
z 27 X, jak powodzi się Kolbergowi w Krakowie (tamże, s. 338)&#13;
oraz wątpliwość Bogumiła Hoffa, który niepokoi się, czy jego list&#13;
z 30 XI zastanie Kolberga jeszcze w Mogilanach (tamże, s. 342).&#13;
W Krakowie ku końcowi roku 1869 złożył Kolberg w drukarni do&#13;
składania pierwszy tom swojej monografii Krakowskiego, planując jednocześnie przeniesienie się z Warszawy wobec otrzymanej&#13;
z Towarzystwa Naukowego Krakowskiego dotacji. Cytowane notatki rachunkowe (k 19) wskazują na powrót do Warszawy dopiero&#13;
w styczniu 1870 roku; podsumowując koszt wyprawy w Krakowskie i Poznańskie w roku 1869, Kolberg podaje jej datę końcową:&#13;
„do 20 stycz[nia 18]70 r.”&#13;
Według biogramu Kolberga napisanego przez Kopernickiego podróżował Kolberg w latach 1869 i 1870 w „Chełmskie i powtórnie&#13;
Augustowskie” (Przedmowa…, s. X), natomiast w swoich notatkach&#13;
uzupełniających szkic autobiografii Kolberga Kopernicki zanotował:&#13;
„W Łomżyńskie i Augustowskie – w r. 1869 i 1870”. Informacje te są&#13;
sprzeczne z pozostałymi przekazami.&#13;
1870 Według itinerarium: „Do Hemplów (na Siedlce, Kodeń, Włodawę)”.&#13;
Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje na pobyt w Krakowie i pod Krakowem w ciągu drugiego półrocza.&#13;
Brak bliższych danych o podróży w Chełmskie i na Podlasie.&#13;
Prawdopodobnie nastąpiła ona wiosną, gdyż w liście z 12 XI 1870 r.&#13;
136&#13;
&#13;
�Maria Hemplówna pisze do Kolberga: „I ja również niewymownie&#13;
żałuję, że nie wypadło Szanownemu Panu być tego lata w Tarnowie,&#13;
ale umiałam uwzględnić bardziej konieczną potrzebę Jego obecności tam, gdzie chodziło o dopełnienie i dopilnowanie wychodzącego&#13;
dzieła […]” (Korespondencja… cz. I. DWOK T. 64, s. 369). Kolberg&#13;
przebywał zapewne latem i jesienią w Krakowie, zajęty monografią Krakowskiego. Jego list do Hemplówny, w którym wyjaśniał&#13;
tę okoliczność, co wynika z cytowanego wyżej tekstu autorki, nie&#13;
zachował się, podobnie jak wszystkie inne skierowane do tej współpracownicy. W Chełmskie podróżował więc najprawdopodobniej&#13;
z Warszawy, dokąd powrócił w styczniu z Krakowa (por. wyżej, rok&#13;
1869), a przed kolejnym wyjazdem do Krakowa latem. Brak listów&#13;
Kolberga z pierwszego półrocza 1870 roku może wskazywać na jego&#13;
nieobecność w tym okresie w Warszawie, natomiast listy kierowane&#13;
wówczas do niego wysyłane były m. in. z Krakowa i z Modlnicy,&#13;
gdzie zatem wówczas nie przebywał (zob. tamże, s. 348, 351, 355,&#13;
357, 359).&#13;
Rok 1870 jako datę roczną pobytu w Tarnowie wymienia też&#13;
Kolberg we wstępie do części I Chełmskiego (DWOK T. 33, s. X)&#13;
oraz Kopernicki w drukowanym biogramie (Przedmowa wydawcy…, s. X); zob. też wyżej, rok 1869.&#13;
Pobyt lub pobyty w Krakowie w ciągu drugiego półrocza nie&#13;
są dokładnie udokumentowane, lecz korespondencja wskazuje na&#13;
dłuższy okres zatrzymania się w mieście lub raczej u Konopków pod&#13;
Krakowem. W brulionie listu do Henryka Szopowicza już 18 czerwca Kolberg prosi adresata o przesłanie ewentualnych materiałów na&#13;
adres Friedleina w Krakowie i dodaje: „Co rok bowiem bywam po&#13;
kilka razy w Krakowie i tam się zwykle papiery do mnie adresowane składają” (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 362). W cytowanym wyżej liście Hemplówna wyraża żal, że badacz latem nie&#13;
odwiedził Tarnowa, ale i zrozumienie, że ważniejszy był dla niego&#13;
wówczas pobyt w Krakowie. W październiku Kolberg swój list do&#13;
Towarzystwa Naukowego Krakowskiego pisze z Krakowa, a Hoff&#13;
wspomina o jego pobycie w Mogilanach i Krakowie, na początku&#13;
listopada przyszła bratowa Oskara, Karolina, dopomina się o jego&#13;
powrót spod Krakowa do Warszawy, zaś 18 grudnia Oskar pisze&#13;
do Walerego Rzewuskiego jeszcze z Modlnicy (tamże, s. 365, 366,&#13;
137&#13;
&#13;
�367–368 i 371). Można więc przyjąć, że drugą połowę roku 1870&#13;
spędził Kolberg pod Krakowem i w Krakowie.&#13;
Niejasna i prawdopodobnie błędna jest późniejsza informacja badacza we wstępie do części I Pokucia, w której wśród dat rocznych&#13;
podróży na Pokucie wymienił także rok 1870 (DWOK T. 29, s. XI).&#13;
Odwiedzin tego regionu w tym roku nie poświadcza żaden inny&#13;
przekaz.&#13;
Z kolei dane Kopernickiego są po części sprzeczne z informacjami Kolberga; zob. wyżej, rok 1869.&#13;
1871 Według itinerarium: „Do Krakowa, Mogilan i Modlnicy – na stałe; do&#13;
Lwowa, Bołszowiec, Barysza”. Inne źródła (zob. niżej) poświadczają&#13;
też pobyt Kolberga w Poznaniu i w Poznańskiem.&#13;
Korespondencja wskazuje, że w styczniu Kolberg przebywał jeszcze w Modlnicy, a do Warszawy wyjechał w końcu tego miesiąca,&#13;
oraz że zapowiadał powrót do Modlnicy w sierpniu 1871 roku (zob.&#13;
listy A. Konopczanki z 12 II oraz niedatowany, prawdopodobnie&#13;
z czerwca, Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 375 i 382). Przeprowadzka pod Kraków nastąpiła między 5 a 16 sierpnia, co poświadcza wzmianka w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera z 5 VIII oraz list Wilhelma do brata z 16 VIII. Faleński pisze,&#13;
że wysyła „naprędce parę słów przez odjeżdżającego do Was [tj. do&#13;
Krakowa] Oskara Kolberga”, a Wilhelm potwierdza odbiór wiadomości Oskara o „pomyślnej podróży” do Modlnicy (Korespondencja&#13;
Karola Estreichera z Marią i Felicjanem Faleńskimi, „Archiwum&#13;
Literackie” 1957, nr 3, s. 99, list 30 oraz Korespondencja Oskara&#13;
Kolberga cz. I, DWOK T. 64, s. 383).&#13;
O pobycie Kolberga we Lwowie, Bołszowcach i Baryszu nie&#13;
wzmiankują inne źródła. W pierwszym półroczu brak jednak listów&#13;
Kolberga, nie można więc wykluczyć wyjazdu – może niedługiego&#13;
– do Galicji Wschodniej.&#13;
Natomiast z listów i z prasy wynika, że jesienią odbył Kolberg&#13;
podróż do Poznania i w Poznańskie, o której nie wspomina w itinerarium. W październiku Karol Minter, Wilhelm i Karolina piszą&#13;
do Oskara, że dowiedzieli się z gazet o jego pobycie w Poznaniu&#13;
(Korespondencja…cz. I, DWOK T. 64, s. 387, 388, 390). O przyjeździe&#13;
Kolberga w dniu 14 października do Poznania informował „Dziennik&#13;
138&#13;
&#13;
�Poznański” 1871 w nr 236 (z 15 X) . Według itinerarium Kolberg&#13;
udał się w Poznańskie dopiero w roku następnym (zob. niżej). Tymczasem w liście z lutego 1872 roku do poznańskiego wydawcy, Ludwika Merzbacha,, Kolberg wspomina spotkanie z nim w Poznaniu&#13;
w październiku roku poprzedniego, a w dalszym ciągu tego listu&#13;
pisze: „Po wyjeździe moim z Poznania bawiłem parę tygodni na&#13;
wsi, po czym wracając na Oderberg [Bogumin] do Krakowa, wstąpiłem do Cieszyna, gdzie mieszka i pracuje u fotografisty p. Hoff […]”&#13;
(Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 410). Informacja o spot­&#13;
kaniu w Poznaniu, o „paru tygodniach na wsi” i wzmianka o bytności w Cieszynie wskazują, że od połowy października 1871 roku&#13;
przebywał Kolberg najpierw w Poznaniu, potem w Poznańskiem&#13;
– może już na przełomie roku 1871/1872 – w dworach zaprzyjaźnionych Wielkopolan oraz odwiedził Cieszyn – może już w 1872 roku.&#13;
Notatka prasowa z „Dziennika Poznańskiego” i list do Merzbacha&#13;
uwiarygadniają wyraźnie pobyt w Poznaniu i zapewne w Poznańskiem w roku 1871. Takie dane Kolberg podaje jednak w itinerarium&#13;
dopiero pod rokiem 1872 (zob. niżej).&#13;
Kopernicki odnotowuje w roku 1871 jedynie opuszczenie Warszawy i zamieszkanie w Modlnicy (Przedmowa wydawcy…., s. XI).&#13;
1872 Według itinerarium: „Do Poznania, do Dębicza, Miłosławia, Morownicy, Targoszyc (Łukaszewicz) , do Cieszyna (Otto)”. Zob. też wyżej,&#13;
rok 1871.&#13;
Zachowały się tylko trzy bruliony listów Kolberga z roku 1872&#13;
(z lutego i z listopada), brak więc bezpośrednich i pewnych danych&#13;
o jego ówczesnych podróżach. Informacje w jednym z nich zawarte&#13;
są jednak sprzeczne z podanymi w itinerarium. W niedatowanym&#13;
brulionie listu do poznańskiego wydawcy, Ludwika Merzbacha,&#13;
którego datę ustalono (być może błędnie?) na podstawie zapisu na&#13;
tej samej karcie co listu do brata Wilhelma, datowanego 4 II 1872&#13;
(zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 410–412 i s. 408–410),&#13;
Kolberg nawiązuje do spotkania z Merzbachem w Poznaniu w październiku 1871 roku oraz pisze o pobycie na wsi po wyjeździe z Poznania i o odwiedzinach Cieszyna w drodze do Krakowa (cytowany&#13;
fragment zob. wyżej, rok 1871). Ta informacja przesuwałaby podróż&#13;
Kolberga do Poznania i w Poznańskie oraz bytność w Cieszynie na&#13;
139&#13;
&#13;
�rok 1871, ewentualnie na początek roku 1872, kiedy to kontynuował&#13;
parotygodniowy pobyt na wsi w dworach wielkopolskich wymienianych w itinerarium, po czym nastąpił powrót do Poznania i stąd&#13;
dopiero podróż do Cieszyna. W liście tym Kolberg wspomina także&#13;
o spotkaniu w Cieszynie z Bogumiłem Hoffem, od którego otrzymał&#13;
rysunki ubiorów z Wielkopolski. Musiałoby to nastąpić przed marcem 1872 r., gdyż w tym miesiącu Hoff opuścił Cieszyn, przenosząc&#13;
się do Przemyśla.&#13;
Wątpliwość co do pobytu w Poznaniu w 1872 roku nie została&#13;
rozstrzygnięta w świetle dostępnych źródeł. Wzmacnia ją dodatkowo&#13;
kilka innych – poza itinerarium – przekazów źródłowych z lat późniejszych, poświadczających jednak podróż w Poznańskie w 1872&#13;
roku. We wstępie do części V W. Ks. Poznańskiego drukowanej&#13;
w 1880 r. Kolberg pisze: „W Kościańskiem zauważyliśmy (w r. 1872&#13;
i 1875) głównie następujące tańce […]” (DWOK T. 13, s. IX). W roku&#13;
1880 w liście do redakcji czeskiego „Světozora” podaje informację:&#13;
„[…] w r. 1872 robiłem w celach etnograficznych wycieczki w Poznańskie […]” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407). W 1881&#13;
roku pod tekstem brulionu listu do Ludwika Jenikego, dotyczącego&#13;
odbytych wypraw zanotował m.in.: „W r. 1872 jeździłem w celach&#13;
etnograficznych w Poznańskie” (tamże, s. 462). Wreszcie w liście do&#13;
Bogumiła Hoffa z 1885 r. nawiązuje – bez podania jednak daty rocznej – do swojego krótkiego pobytu u pastora Leopolda Otto w Cieszynie (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 236).&#13;
1873 Według itinerarium: „Do Wiednia (na wystawę)”.&#13;
Plany wyjazdu na wystawę powszechną w Wiedniu miał Kolberg&#13;
już wiosną 1873 roku, o czym musiał informować Marię Hemplównę (list ten nie zachował się), która pisząc do niego 30 kwietnia nawiązuje do projektu „przejażdżki do Wiednia” (Korespondencja… cz.&#13;
I, DWOK T. 64, s. 451). Wystawa powszechna w Wiedniu, otwarta&#13;
była w dniach od 1 maja do 31 X 1873 roku. 1 sierpnia Oskar pisze&#13;
w liście do brata Wilhelma, że Konopkowie zachęcają go do zwiedzenia wystawy oraz wspomina o pewnych nadziejach związanych&#13;
z możliwością zaprezentowania w środowisku muzycznym Wiednia&#13;
swoich kompozycji i nawiązania kontaktów z tamtejszymi etnografami. Pisze też, że na przeszkodzie stoją koszty wyprawy i prosi brata&#13;
140&#13;
&#13;
�o przesłanie odpowiedniej kwoty ze sprzedaży jednego ze swoich&#13;
listów zastawnych, którymi ten zarządzał w Warszawie (tamże,&#13;
s. 457–458). Już 4 sierpnia Wilhelm donosił Oskarowi, że asygnację&#13;
wypłaty wysłał na adres Friedleina (zob. tamże, s. 459 oraz s. 468 –&#13;
notatki pod tekstem brulionu), na tym jednak definitywnie kończy&#13;
się w listach temat wyjazdu Kolberga na wystawę w Wiedniu.&#13;
Kiedy ją badacz odwiedził i jak długo przebywał w Wiedniu, nie&#13;
wiadomo. Wyjazd mógł jednak nastąpić najwcześniej po 4 sierpnia,&#13;
kiedy to Wilhelm zadysponował częścią złożonego u niego kapitaliku Oskara i przysłał odpowiednią asygnację, co rozwiązało sprawę funduszu na wyjazd. Luka w korespondencji wysyłanej przez&#13;
Oskara Kolberga trwała od 1 sierpnia do około 22 października,&#13;
kiedy to Akademia pokwitowała odbiór listu pisanego przez niego&#13;
w Krakowie (zob. tamże, s. 456 i 464), zatem pobyt w Wiedniu mógł&#13;
mieć zapewne miejsce między połową sierpnia a ostatnią dekadą&#13;
października. Brak jednak w materiałach Kolberga jakichkolwiek&#13;
śladów czy choćby wzmianek o tej podróży, jej przebiegu i wrażeniach, o pobycie w Wiedniu i zwiedzaniu wystawy – i to zarówno&#13;
w korespondencji, jak i w innych dokumentach badacza. Całkowite&#13;
przemilczenie tej wyprawy jest tym bardziej zastanawiające że wrażeniami z podróży na wystawę powszechną w Paryżu, odbytą pięć&#13;
lat później, dzielił się Kolberg chętnie w swoich listach do rodziny&#13;
i przyjaciół (zob. rok 1878). Nie wiadomo, czy i w jakim stopniu na&#13;
wyjazd Kolberga na wystawę mogły mieć wpływ krach finansowy&#13;
na giełdzie wiedeńskiej, który nastąpił wkrótce po otwarciu ekspozycji i spowodował zwyżkę cen i spadek frekwencji, a także wybuch epidemii cholery w Wiedniu, która szerzyła się także w Galicji&#13;
w okresie od końca maja do połowy sierpnia. O pobycie Kolberga&#13;
w Wiedniu może wprawdzie świadczyć niedatowana wzmianka&#13;
o odwiedzinach „pianisty Kolberga” w wiedeńskim salonie Eleonory z Milieskich Elkanowej, nie wiadomo jednak, czy z tą datą roczną&#13;
można ją powiązać (zob. H. Dąbczańska-Budzynowska Pamiętnik,&#13;
oprac. J. Fijałek, „Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie” R. 9: 1963, druk 1964, s. 316).&#13;
1874 Brak jakichkolwiek świadectw źródłowych, które dokumentowałyby podróż lub podróże Kolberga w tym roku.&#13;
141&#13;
&#13;
�Zdecydowała o tym zapewne konieczność dopilnowania druku&#13;
i korekt IV części Krakowskiego, która ukazała się pod koniec roku&#13;
1874 lub raczej na początku 1875 (zob. list do Akademii z 24 X,&#13;
Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64. s. 495–496), a także równoległa praca nad pierwszymi tomami Poznańskiego (część I wydana&#13;
została w 1875 roku) . Prawdopodobnie znaczenie miał też brak&#13;
funduszy, o czym świadczyć może ponawiana prośba do Wilhelma&#13;
o przekazanie mu zdeponowanego u niego kapitału, a przynajmniej&#13;
„pilnie potrzebnej” jego części ( zob. bruliony listów do Wilhelma&#13;
z 12 VI i 18 XII, tamże, s. 491 i 511).&#13;
1875 Prawie trzymiesięczna podróż w Poznańskie, do Prus Zachodnich&#13;
i Wschodnich, przebiegająca następującą trasą: Morownica, Pakosław, Konojad, Poznań, Toruń, Zakrzewko, Brąchnówko, Tylice,&#13;
Łysomice, Turzno, Nawra, Chełmno, Terespol, Łaszewo, Tucholszczyzna, Bukowiec, Pelplin, Gdańsk, Oliwa, Sopot, Wielki Kac [Kack],&#13;
Oksywie, Puck, Wejherowo, Malbork, Waplewo, Telkwice, Buchwałd, Elbląg, Królewiec, Lec [Giżycko], Ełk, Osterode [Ostróda],&#13;
Toruń, Poznań, Morownica.&#13;
Według itinerarium: „Do Poznania (Pakosławia, Morownicy,&#13;
Konojadu), do Torunia, Zakrzewka i Brąchnówka (Czarlińskich),&#13;
[Łaszewa] (Mieczkowskich) [w rkp. błędnie: Łukowa]), Nawry (Sczanieckich), Bukowca pod Świec[iem] (Cejnowa), Pelplina, Gdańska,&#13;
Zopotów [Sopotu] (i na Kaszuby), Telkwic i Buchwałdu [Bukowa]&#13;
(Donimirs[kich]), do Waplewa (Sierakow[skich]), Elbląga, Królewca,&#13;
Lecu [Giżycka] i Ełku”.&#13;
Podróż ta, finansowana ze specjalnego zasiłku Akademii Umiejętności przeznaczonego na wyprawę badawczą i kontakty z regionalistami, należy do najlepiej udokumentowanych w całej działalności Kolberga, m. in. dzięki obszernemu sprawozdaniu złożonemu&#13;
Akademii po powrocie, a także zachowanej korespondencji. Brulion&#13;
tego sprawozdania, niepełny, urywający się na wiadomości o pobycie Kolberga w Malborskiem, zachował się w spuściźnie badacza&#13;
(BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 70). Natomiast oryginał sprawozdania z kompletnymi informacjami o podróży odnaleziono dopiero&#13;
w 1991 roku w czasie kwerendy w Archiwum Polskiej Akademii&#13;
Nauk w Krakowie. Sprawozdanie to pt. Pismo Oskara Kolberga&#13;
142&#13;
&#13;
�z 4 lis­to­p ada 1875 roku do Zarządu Komisji Antropologicznej&#13;
Akademii Umiejętności w Krakowie dołączone było do wniosku&#13;
Sekcji Etnologicznej skierowanego przez jej sekretarza, Kopernickiego, do władz Komisji Antropologicznej z prośbą o zasiłek dla&#13;
Kolberga na podróż w Poznańskie i do Prus Zachodnich. Wniosek dokładnie informował o planie naukowym podróży Kolberga&#13;
i oczekiwanych rezultatach (Arch. Nauk. PAU W III–46b), Oryginalny tekst tego sprawozdania Kolberga odnalazł Wiesław Bieńkowski i opublikował go w „Komunikatach Warmińsko-Mazurskich”&#13;
w 1992 roku (w nr 3–4, s. 346–349), w artykule pt. Oskar Kolberg w Królewcu w 1875 roku. Dzięki temu Pismu, dopełnionemu&#13;
przez listy Kolberga z lat 1875 i 1876 można odtworzyć dokładniej&#13;
przebieg prawie trzymiesięcznej wyprawy badacza w Poznańskie,&#13;
na Pomorze Gdańskie, Powiśle i Mazury, jedynej jego podróży na&#13;
Pomorze i na Mazury. Cytowane niżej fragmenty pochodzą z 347&#13;
i 348 s. Pisma.&#13;
Pierwszy etap podróży stanowiło Poznańskie, gdzie Kolberg wyjechał w końcu lipca. 22 lipca w liście do Wandy Niegolewskiej&#13;
zapowiada swój przyjazd do Starego Bojanowa „w środę”, tj. 28 lipca (22-go wypadał czwartek, zatem informacja Kolberga o przyjeździe w środę wskazuje na datę 28 lipca), skąd planował udać się&#13;
do Morownicy pod Śmiglem, do Niegolewskich (zob. Korespondencja…, cz. I, DWOK T. 64, s. 534). Być może przedtem zatrzymał się&#13;
kilka dni w Poznaniu. W Poznańskiem „zwiedził kilka powiatów&#13;
południowych”, poza Morownicą zatrzymał się „cokolwiek dłużej”&#13;
w Pakosławiu pod Rawiczem (u Czarneckich), odwiedził też – może&#13;
ponownie – Poznań, gdzie spotkał się z Kazimierzem Szulcem, badaczem starożytności i etnografem.&#13;
Dalej pojechał do Torunia i po krótkim pobycie w tym mieście&#13;
jeszcze w pierwszej połowie sierpnia udał się „na zwiedzenie Prus&#13;
Zachodnich”. Tu dłużej przebywał w Zakrzewku i Brąchnówku pod&#13;
Chełmżą (u Czarlińskich), skąd „robił wycieczki” do Tylic, Łysomic i Turzna. Następnie pojechał do Nawry (do Sczanieckich), potem przez Trzebcz do Chełmna, gdzie spotkał się z ks. Pobłockim,&#13;
autorem Słowniczka wyrazów kaszubskich. Z Łaszewa, gdzie się&#13;
zatrzymał (u Mieczkowskich), podejmował wycieczki w Tucholszczyznę i do Bukowca pod Terespolem, gdzie spotkał się z Florianem&#13;
143&#13;
&#13;
�Cejnową, literatem kaszubskim, z którego „wskazówek i informacji”&#13;
później korzystał. Zachował się bilet pocztowy na przejazd z Chełmna (niem. Culm) do Terespola, datowany na 24 sierpnia 1875 roku,&#13;
na którego odwrocie Kolberg sporządzał później podręczne notatki&#13;
brulionowe, dotyczące zwyczajów i słownika w Waplewie (Arch.&#13;
PTL, teka 6, sygn. 1145, k. 31). W drugiej połowie sierpnia Kolberg&#13;
odwiedził Pelplin, gdzie zetknął się z ks. Franciszkiem Rąbcą, który&#13;
opowiadał mu „pouczające szczegóły o życiu Kaszubów i Koczewiaków”. Następnie przez Gdańsk i Oliwę dotarł do Sopotu, gdzie przebywał 12 dni, odbywając wycieczki „w głąb Kaszub, mianowicie do&#13;
Wielkiego Kacu [Kacka], Oksywia, Pucka, Wejherowa”, w którym&#13;
to mieście zetknął się z Ludwikiem Jakowickim, pedagogiem przesiedlonym tam karnie z Poznania. W pierwszej połowie września&#13;
Kolberg zwiedził Malbork (zamek i muzeum archeologiczne), tydzień&#13;
spędził w Waplewie (u Sierakowskich), następnie przez kolejny tydzień przebywał w Telkwicach i Buchwałdzie [Bukowie] (u Donimirskich). Kolejnym miastem na jego pomorskiej trasie był Elbląg,&#13;
gdzie zwiedził zbiory archeologiczne Ferdinanda Jakoba Kaminskiego (nie: Kaninskiego, jak podaje Kolberg, por. W Bieńkowski Oskar&#13;
Kolberg w Królewcu… s. 348, przyp. 23).&#13;
Przed 19 września badacz dotarł do Królewca, skąd tego dnia&#13;
pisze do Romana Konopki do Modlnicy, relacjonując pobyt w tym&#13;
mieście i poprzedzającą go wędrówkę (zob. Korespondencja… cz. I,&#13;
DWOK T. 64, s. 537–538). W Królewcu nawiązał kontakt z polskim&#13;
duchownym ewangelickim, Hermannem Pełką, zbieraczem pieśni&#13;
mazurskich, i poznał Friedricha Kurschata, litewskiego lingwistę&#13;
i teologa.&#13;
Następnie pojechał Kolberg na Mazury pruskie, gdzie przebywał&#13;
jedynie około 10 dni. Odwiedził najpierw Lec (dziś Giżycko), gdzie&#13;
poznał Marcina Giersza, prawnika i redaktora „Gazety Leckiej”,&#13;
znawcę ludu i miejscowej gwary, oraz pastora Hermana Adalberta&#13;
Brauna (zob. bruliony listów Kolberga do nich z 28 II 1876 r. nawiązujące do tych spotkań, tamże, s. 573 i nast.) . Następnie udał się&#13;
do Ełku, gdzie spotkał się z superintendentem Karolem Remusem&#13;
i proboszczem Reinholdem Giżyckim, którzy dostarczyli mu cennych informacji z zakresu etnografii i „stosunków krajowych” (zob.&#13;
bruliony listów Kolberga z 1 III 1876 r., tamże, s. 581 i nast).&#13;
144&#13;
&#13;
�Z mazurskiej podróży wracał Kolberg „na Osterode [Ostródę],&#13;
Toruń i Poznań […], zatrzymując się jeszcze po drodze w różnych&#13;
miejs­cach ” (zob. brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., pisany&#13;
w Modlnicy tuż po powrocie z wyprawy, tamże, s. 542). W Poznaniu&#13;
znalazł się pod koniec września i bawił tam kilka dni; 25 września&#13;
uczestniczył w uroczystym otwarciu nowego teatru, stałej polskiej&#13;
sceny, a dwa dni później pisał z Poznania do Franciszka Rąbcy.&#13;
Stamtąd pojechał ponownie do Morownicy, skąd 3 października wysłał list do Romana Konopki, by wreszcie po ponad dwu tygodniach&#13;
pobytu i ewentualnych wycieczek wrócić 19 października najpierw&#13;
do Krakowa, potem do Modlnicy, z której 20 października wysyłał&#13;
wspomniany wyżej list do Wilhelma (zob. listy do Franciszka Rąbcy&#13;
i Romana Konopki, tamże, s. 539–540).&#13;
Poza przywołanymi wyżej zob. też inne listy pisane po powrocie z podróży jesienią 1875 i w pierwszych miesiącach 1876 roku,&#13;
nawiązujące do wyprawy i ilustrujące dalsze kontakty i wymianę&#13;
naukową (tamże, listy nr 369, 370, 374, 386, 390–396, 398, 404, 411,&#13;
419).&#13;
Wzmiankę o tej podróży zawiera także list do czeskiego „Světozora” z 22 IX 1880 r., gdzie Kolberg pisze, że w roku 1875 podejmował&#13;
„w celach etnograficznych wycieczki […] w Poznańskie i do Prus&#13;
Zachodnich i Wschodnich” (Korepondencja… cz. II, DWOK T. 65,&#13;
s. 407).&#13;
Kopernicki także odnotowuje tę podróż w swojej biografii Kolberga: „[…] w roku 1875 do Poznańskiego, Prus Zachodnich i Wschodnich (Przedmowa wydawcy…, s. XI).&#13;
1876 Dwumiesięczna podróż do Galicji Wschodniej: Czortowiec, Barysz,&#13;
Lwów i okolice, Huculszczyzna pod Czarnohorą, Żabie, Bukowina,&#13;
Stanisławów, Kołomyja, Czerniowce, Buczacz, Barysz, Kraków [kolejność niepewna, zob. cytowane niżej źródła].&#13;
Według itinerarium: „Do Lwowa, na Pokucie, do Żabiego (ks.&#13;
Witwicki), Barysza (Szawłowskich)”.&#13;
Podróż ta sfinansowana została – jak poprzedniego roku – z zasiłku Akademii Umiejętności.&#13;
Plany wyprawy do Galicji Wschodniej, „ku Lwowu i Czerniowcom”, „w góry i na Podole galicyjskie” sygnalizował Kolberg&#13;
145&#13;
&#13;
�w korespondencji z przyjaciółmi, począwszy od końca marca (zob.&#13;
Korespondencja…cz. I, DWOK T. 64, s. 586, 619, 626, 628, 631). Pierwotne projekty wyjazdu już w czerwcu, potem w lipcu nie doszły do&#13;
skutku, termin przesuwał się w związku z koniecznością doglądania&#13;
druku części II W. Ks. Poznańskiego (zob. tamże, s. 628) i ostatecznie&#13;
Kolberg wyruszył dopiero po 10 sierpnia (taką datę nosi list pisany&#13;
latem jeszcze w Krakowie, zob. tamże, s. 633), by po dwumiesięcznej&#13;
wyprawie przed 12 października powrócić do Krakowa. W liście z tą&#13;
datą pisanym do Stanisława Czarneckiego już z Krakowa Kolberg&#13;
pisze: „W tym roku jeździłem na Pokucie, na Bukowinę i byłem&#13;
w Karpatach, mianowicie między Hucułami pod Czarną Górą [Czarnohorą]” (tamże, s. 645) .&#13;
Dalsza korespondencja przynosi kolejne relacje i fakty dokumentujące przebieg i etapy wyprawy. W liście do Władysława Przybysławskiego z 14 X informuje: „Po wyjeździe z Czortowca, a następnie z Barysza zwiedzałem jeszcze okolice Lwowa i w samymże&#13;
Lwowie cały przepędziłem tydzień”. Wymienia muzea lwowskie,&#13;
które odwiedził: Muzeum Przyrodnicze im. Dzieduszyckich, Muzeum&#13;
Przemysłowe Miejskie, Ossolineum oraz zbiory i eksponaty, które&#13;
go zainteresowały, zawiadamia, że od kilku dni „bawi w Krakowie”&#13;
i wspomina z wdzięcznością pobyt w gościnnym domu Przybysławskich w Czortowcu (tamże, s. 646 i 648). 20 października pisze do&#13;
Władysława Siarkowskiego, że przed kilku dniami wrócił z podróży&#13;
„odbytej do Lwowa i w jego okolice, do gór huculskich i Bukowiny”&#13;
oraz do Ludwika Gumplowicza, że „wycieczka ta trwała od początku&#13;
sierpnia do połowy października” (tamże, s. 651 i s. 652) .&#13;
Wreszcie w obszernym liście z 30 X 1876 r. zdaje sprawozdanie&#13;
mecenasowi podróży, Akademii Umiejętności. Informuje, że choć&#13;
w planie miał podróż na Pokucie i Podole, odwiedził tylko „Pokucie,&#13;
góry huculskie i część Bukowiny”, gdyż zbyt krótki czas w sierpniu&#13;
i wrześniu oraz szczupłe środki pieniężne sprawiły, że badania na&#13;
Podolu zmuszony był odłożyć na przyszłość. Według itinerarium&#13;
był jednak w Baryszu pod Buczaczem oraz w samym Buczaczu, jak&#13;
wynika z tego samego listu do Akademii, może więc chodziło o niezrealizowany zamiar szerszych badań na Podolu.&#13;
Dalej wymienia tam Kolberg swoje najważniejsze stacje badawcze, którymi były: „w okolicy naddniestrzańskiej głównie Barysz&#13;
146&#13;
&#13;
�pod Buczaczem i Czortowiec pod Obertynem, w górach zaś Żabie&#13;
pod Czarnogórą, położone w pobliżu granicy Bukowiny i Kossowa”.&#13;
Informuje też o krótkich pobytach w miastach – Stanisławowie,&#13;
Kołomyi, Czerniowcach, Buczaczu, dłuższym we Lwowie (tamże,&#13;
s. 657–660). Informacje te wzbogacają trasę podróży o niewymieniany w itinerarium Czortowiec, Stanisławów, Kołomyję, Czerniowce&#13;
i Buczacz. Do tej podróży nawiązują też wzmianki w listach późniejszych, od listopada 1876 do stycznia 1877 roku (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 662, 663, 668, 671 oraz cz. II, DWOK&#13;
T. 65, s, 1 i 3).&#13;
Wycieczki na Pokucie w roku 1876 i 1880 wspomina Kolberg kilka lat później w liście do „Světozora” z 22 IX 1880 r. (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 407), a we wstępie do części I Pokucia&#13;
(DWOK T. 29, s. XI) wśród dat swoich podróży na te tereny podaje&#13;
także rok 1876 (zob. też rok 1877 i 1880).&#13;
Kopernicki w swoim biogramie Kolberga notuje w ramach podróży z zasiłkiem Akademii: „W roku 1876, 1877 i 1880 – na Pokucie&#13;
i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…, s. XI).&#13;
1877 Według itinerarium: „Do Lwowa, na Pokucie, do Barysza, Czortowca, Żabiego”. Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje także&#13;
na jego pobyt w Zadwórzu.&#13;
Podróż jak w roku poprzednim sfinansowana została z zasiłku&#13;
Akademii Umiejętności.&#13;
Już 15 kwietnia Kolberg informuje swoją bratową Karolinę o zamiarze wyjazdu do Lwowa w sierpniu (Korespondencja… cz. II,&#13;
DWOK T. 65, s. 14) . W drugiej połowie lipca Karolina przyjeżdża&#13;
z dziećmi na wakacje do Modlnicy, gdzie przebywają do 19 sierpnia&#13;
(zob. bruliony listów Kolberga do Władysława Przybysławskiego&#13;
z 8 i 19 VIII (tamże, 54 i 56).&#13;
Kolberg wyjeżdża 23 sierpnia przez Lwów do Czortowca, skąd&#13;
planuje odwiedzić Barysz, prawdopodobnie na początku września&#13;
(zob. bruliony listów z sierpnia do Władysława Przybysławskiego&#13;
i Tytusa Szawłowskiego oraz do Marii Kolberg, tamże, s. 56, 57&#13;
i 60). W Czortowcu przebywa we wrześniu, skąd 11 IX wysyła&#13;
telegram do Warszawy z okazji ślubu bratanicy, Marii Jasińskiej&#13;
(tamże, s. 62).&#13;
147&#13;
&#13;
�Wrócił z wyprawy w końcu października. 27 października pisze&#13;
do Bibianny Moraczewskiej: „Przed kilku dniami wróciłem z wycieczki odbytej w celach etnograficznych w okolice Lwowa i na&#13;
Pokucie” (tamże, s. 67) oraz tego samego dnia do Ludwika Gumplowicza, którego informuje o swojej podróży „po Pokuciu i Podolu&#13;
galicyjskim” (tamże, s. 69). W liście do Akademii z 1 listopada relacjonuje, że dzięki jej zasiłkowi odbył podróż na Pokucie, bawił&#13;
„w kilku miejscowościach tamże, a przeważnie w Czortowcu” (tamże, s. 72), a 19 listopada donosi bratanicy, Jadwidze Wernerowej,&#13;
że po wyjeździe Karoliny z Modlnicy pojechał „do wschodniej Galicji i na Pokucie”, gdzie bawił „cały prawie wrzesień” w Czortowcu&#13;
u pp. Przybysławskich i gdzie na początku chorował (tamże, s. 76).&#13;
Nie wiadomo, czy i kiedy Kolberg odwiedził Barysz, choć w sierpniu zapowiada swoje odwiedziny, otrzymuje zaproszenie gospodarza&#13;
ponowione 13 września, a wkrótce potem biletem wizytowym bez&#13;
daty informację, że Szawłowski wysyła konie i czeka z kolacją (zob.&#13;
tamże, listy 508, 511, 514 i 515). Nie wiadomo jednak, czy badacz&#13;
dotarł do Barysza; brak potwierdzenia odwiedzin u Szawłowskich,&#13;
które być może uniemożliwiła choroba.&#13;
Natomiast, pisząc do Karoliny 10 grudnia, Kolberg wspomina pobyt „głównie w Czortowcu”, ale także w Zadwórzu u pp. Bochdanów&#13;
oraz we Lwowie, który odwiedził zapewne w drodze powrotnej do&#13;
Krakowa (tamże, s. 84). Z kolei w liście z 13 II 1880 r. do Michaliny Wierzbowskiej znajdujemy wzmiankę o pobycie Kolberga „na&#13;
wsi na Podolu galicyjskim” w roku 1877 (tamże, s. 322); może więc&#13;
chodzić o Barysz. Zadwórza nie wymienia Kolberg w itinerarium,&#13;
a bytności w Żabiem nie poświadcza korespondencja.&#13;
We wstępie do części I Pokucia (DWOK T. 29, s. XI), wymieniając daty swoich badawczych podróży w ten region, podaje Kolberg&#13;
także rok 1877 (zob. też rok 1876 i 1880).&#13;
Kopernicki, odnotowując podróże z zasiłku Akademii, pisze: „W roku&#13;
1876, 1877, 1880 – na Pokucie i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…, s. XI).&#13;
1878 Według itinerarium: „Do Paryża na wystawę (na Wiedeń, Mnichów&#13;
[Monachium], Zurych, Bern, Bazyleję); powrót na Brukselę, Liège,&#13;
Kolonię, Moguncję, Frankfurt, Lipsk, Berlin, Pozn[ań], Wrocław,&#13;
148&#13;
&#13;
�Kraków”. W korespondencji (zob. niżej) wymienia Kolberg jeszcze w drodze do Paryża: Rapperswil, Lucernę, Strasburg i Nancy,&#13;
a w drodze powrotnej: Akwizgran, Bonn, Wiesbaden i Eisenach.&#13;
Wystawa powszechna w Paryżu trwała od 1 maja do 20 października, Kolberg prezentował na wystawie swoje dzieła etnograficzne&#13;
i zbiory ikonograficzne, za co na mocy rozporządzenia z 13 II 1881 r.&#13;
otrzymał medal uczestnictwa w wystawie od francuskiego ministerstwa handlu.&#13;
Plany wyjazdu Kolberg przedstawia Jadwidze Wernerowej&#13;
w kwietniu, informując ją, że wysłał już do Paryża „niektóre przedmioty do działu antropologicznego (jak fotografie, dzieła itd.) i miałby łatwość wstępu”. Jednocześnie prosi o przysłanie mu sumy z jego&#13;
kapitału na pokrycie kosztów podróży, której odbiór kwituje w maju&#13;
(zob. bruliony listów z 2 IV i 10 V 1878 r., Korespondencja… cz. II,&#13;
DWOK T. 65, s. 129 i 136).&#13;
Wyjeżdża około 6 września; do J. Karłowicza pisze tego dnia, że&#13;
jest „na wyjezdnym” do Paryża (tamże, s. 160). Do Krakowa wraca&#13;
17 października, o czym dowiadujemy się z listu do Jadwigi Wernerowej pisanego w grudniu (tamże, s. 184).&#13;
Po powrocie przekazuje przyjaciołom i rodzinie swoje relacje&#13;
i wrażenia z podróży, z jej trasy w obie strony, z pobytu w Paryżu,&#13;
spotkań i zwiedzanych miast. W liście do Karoliny pisanym już&#13;
w Modlnicy 22 października przedstawia etapy podróży: „Jechałem&#13;
na Wiedeń, Münich, Zurych, stąd jeziorem do Rapperswyl, [na] Lucernę (byłem na górze Rigi), Bazyleę, Strasburg, Nancy, do Paryża,&#13;
a wracałem na Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię, stąd Renem&#13;
do Bonn i Moguncji, dalej do Wiesbaden, potem na Frankfurt, Eisenach, Lipsk, Berlin, Poznań i Wrocław do Krakowa. W każdym&#13;
z miast znaczniejszych zatrzymywałem się dzień jeden lub dwa, by&#13;
zwiedzić muzea i co było ciekawszego”. Pisze, że w Paryżu spotkał&#13;
się z Jadwigą Wernerową, co było zaplanowane wcześniej, i z Józefą Konopczanką z Mogilan, córką Józefa, że bywał w teatrach&#13;
i u Duchińskich (tamże. s. 170), ze strony których spotkał się ze&#13;
„staropolskim przyjęciem” i opieką (tamże, s. 173). Seweryna Duchińska, primo voto Pruszakowa, była osobą doskonale mu znaną&#13;
i zaprzyjaźnioną od czasów warszawskich, kiedy to bywał w jej&#13;
salonie literackim, spotkania te miały zatem dla obojga szczególne&#13;
149&#13;
&#13;
�znaczenie. W późniejszym liście z lutego 1879 roku pisanym do&#13;
Marcelego Szulca relacjonuje: „W Paryżu bawiąc przez półczwarta&#13;
tygodnia [tj. trzy i pół tygodnia], nie spocząłem ani chwili. Chodziło mi o poznanie wszystkiego, co w tak krótkim czasie poznać&#13;
można było, czas swój podzieliłem tak, że na przemian jeden dzień&#13;
poświęcałem wystawie lub Trocadero, drugi muzeom, bibliotekom&#13;
lub Wersalowi itd., w samym mieście” (tamże, s. 202)). W innym&#13;
liście pisze o spędzeniu w Paryżu miesiąca z Jadwigą Wernerową&#13;
(tamże, s. 256–257).&#13;
Z Paryża wyjechał 6 października, a w drodze powrotnej przez&#13;
Belgię i Niemcy zwiedzał „muzea i zbiory” z Gotfrydem Ossowskim,&#13;
który w liście z 24 października wspomina: „[…] długi czas śniły mi&#13;
się Aix-la-Chapelle [Akwizgran], Bonn, Moguncja, Wiesbaden etc.”,&#13;
a także wzmiankuje o „chybionym Weimarze”, do którego prawdopodobnie nie dotarli (tamże, s. 173). 5 grudnia Kolberg opisuje swój&#13;
powrót Wernerowej: „Po drodze zatrzymywałem się dla zwiedzenia&#13;
muzeum w Brukseli, Liège, Aachen, Kolonii, Bonn, Moguncji, Frankfurcie, Wiesbaden, Lipsku, Berlinie i Poznaniu, tak że wyjechawszy 6 paździer[nika] z Paryża, dopiero 17 przyjechałem do Krakowa&#13;
(tamże, s. 183–184). W lutym 1879 roku obszernie pisze o swojej&#13;
podróży do Marcelego Szulca: „Jadąc na Salzburg, Münich, Zurich,&#13;
Lucernę, Rapperswyl, Bazyleę itd., a później Strasburg i Nancy, zatrzymywałem się dzień jeden lub parę dni i zwiedziłem wszystko,&#13;
co w tych miastach było do widzenia, podobnie jak i z powrotem,&#13;
jadąc z Paryża, zwiedziłem Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię,&#13;
Bonn, Moguncję, Wiesbaden, Frankfurt, Lipsk i Berlin”. W liście&#13;
tym wspomina także o pobycie w Wiedniu w operze (tamże, s. 200);&#13;
w itinerarium jedynie wskazówka: „na Wiedeń”.&#13;
Z innych listów dowiadujemy się też, że w Lipsku odwiedził firmę Breitkopfa i Härtla, gdzie omawiał koncepcję wydania młodzieńczych utworów Chopina, w Monachium spotkał się z malarzem Józefem Brandtem, z którym poruszył „kwestię wydawnictwa kostiumów i typów narodowych z wizerunków i fotografii […]”, a w Nancy, mieście, z którego pochodził Mikołaj Chopin, ojciec Fryderyka,&#13;
usiłował zebrać wiadomości o rodzinie kompozytora (tamże, s. 181,&#13;
219, 200–202, 332–333).&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
�1879 Według itinerarium: „Do Lwowa, Czortowca”.&#13;
Brak potwierdzenia tej podróży w korespondencji i innych źród­&#13;
łach. Latem tego roku, od 20 lipca do około 20 sierpnia, Kolberg&#13;
nie wyjeżdżał, gdyż w tym okresie w Modlnicy gościł jego brat&#13;
Antoni, z żoną Karoliną i z dziećmi (zob. list Antoniego Kolberga&#13;
z 18 VII oraz Oskara Kolberga do I. Kopernickiego z 1 VIII, Korespondencja… cz. II , DWOK T. 65, s. 246 i 247). Być może udał się do&#13;
Lwowa i Czortowca po wyjeździe rodziny pod koniec sierpnia i we&#13;
wrześniu; listy z tego okresu pisane są bez podania miejsca, dopiero&#13;
16 października, datując brulion listu do Karoliny, Kolberg wpisuje&#13;
Mod[lnicę] (zob. tamże, s. 262–264).&#13;
Podróży takiej nie odnotowuje też Kolberg we wstępie do części&#13;
I Pokucia (zob. informacja cytowana wyżej pod rokiem 1876 i 1877)&#13;
ani Kopernicki w swojej relacji z wypraw badawczych Kolberga&#13;
(por. Przedmowa wydawcy..., s. XI).&#13;
1880 Według itinerarium: „Do Kołomyi (wystawa), do Czortowca, Jasienowa, Okna”. Korespondencja Kolberga (zob. niżej) wskazuje, że odwiedził także Lwów, Horodenkę, Kornicz i Piadyki.&#13;
Wystawa etnograficzna w Kołomyi trwała od 15 do 30 wrześ­nia&#13;
1880 roku. Obejmowała materiał z ówczesnych powiatów kołomyjskiego, horodeńskiego, kossowskiego, zaleszczyckiego i borszczowskiego. Komitetowi organizacyjnemu przewodniczył Władsyław&#13;
Przybysławski, protektorem był Włodzimierz Dzieduszycki, opiekunem naukowym Kolberg.&#13;
Plany podróży, jej przebieg i pobyt na Pokuciu w 1880 roku,&#13;
wypełniony „dalszymi studiami” własnymi i pracą związaną z wystawą, dzięki której znacznie wzbogacił swój materiał z tego regionu, dokumentuje korespondencja. O swoich planach podróży&#13;
do Lwowa, na Podole i do Kołomyi informuje Kolberg w styczniu&#13;
i lutym Wernerową i Karolinę (Korespondencja… cz. II, DWOK&#13;
T. 65, s. 297, 313 i 318). Inicjatywa kierowania stroną naukową&#13;
wystawy wyszła od Przybysławskiego, który zaprosił Kolberga na&#13;
całe lato do Czortowca; plan ten przekazał Oskarowi Kopernicki&#13;
w liście z 23 III (tamże, s. 338–340). Propozycja została przyjęta,&#13;
omawiano termin wyjazdu Kolberga w listach z 30 III oraz z 27 IV&#13;
(tamże, s. 343 i 345 oraz s. 355). W kwietniu Kolberg informuje&#13;
151&#13;
&#13;
�rodzinę i przyjaciół o swoich planach podróży, m.in pisze do Karoliny: „Wyjazd mój ma nastąpić najdalej w połowie czerwca, naprzód do Lwowa i Zadwórza (do pp. Bochdanów), potem do pp.&#13;
Przybysławskich na Pokucie […], abym się wraz z hr. Dzieduszyckim&#13;
zajął urządzeniem wystawy etnograficznej w Kołomyi we wrześniu&#13;
(tamże, s. 357, zob. też s. 359 i 361).&#13;
Zgodnie z planem wyjazd Kolberga z Krakowa nastąpił&#13;
w połowie czerwca. Najpierw wyjechał do Lwowa, potem do Czortowca, do Przybysławskich, gdzie był już w końcu czerwca i gdzie&#13;
dotarła do niego przekazana przez Antoninę Konopczankę wiadomość o śmierci przyjaciela, Józefa Konopki, na którą odpowiedział&#13;
listownie z Czortowca 27 czerwca (zob. tamże, s. 374–377) . W Czortowcu spędził prawdopodobnie lipiec i część sierpnia, odwiedzając inne miejscowości Pokucia. 24 września pisze do Antoniny Konopczanki, informując, że trzy tygodnie przed otwarciem wystawy,&#13;
tj. po 20 sierpnia wyjechał z Przybysławskim do Kołomyi, gdzie na&#13;
stałe zamieszkał aż do zamknięcia wystawy, po czym znów wróci na parę tygodni do Czortowca, zanim się wybierze do Krakowa&#13;
(tamże, s. 408). Po zamknięciu wystawy istotnie pojechał jeszcze do&#13;
Czortowca, skąd dopiero w połowie listopada wrócił do Krakowa.&#13;
Nie wiadomo, czy i kiedy udał się jeszcze do Zadwórza, do Bochdanów, „dwie stacje za Lwowem”, jak planował w kwietniu (tamże,&#13;
s. 313 i 357), bo o bytności tam później nie wspomina.&#13;
Listy poświadczają też, że z innych miejscowości Pokucia odwiedził Horodenkę (tamże, s. 400), Kornicz (tamże, s. 413), Okno (tamże,&#13;
s. 428), Jasienów (tamże, s . 447, 540, 610) oraz Piadyki (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 384).&#13;
Informacje o odbytej podróży i udziale w pracach nad wystawą&#13;
w Kołomyi przysłał też w listach z listopada i grudnia. Najobszerniejszą relacje zawiera brulion listu z 3 XII do Karoliny. Potwierdza&#13;
w nim Kolberg wyjazd do Lwowa w połowie czerwca, skąd udał&#13;
się do Czortowca, do Przybysławskiego, pisze, że w samej Kołomyi&#13;
był „cały niemal wrzesień i październik, pracując […] razem z kilku członkami komitetu tej wystawy nad jej urządzeniem i przyozdobieniem […]”, opisuje wystawę i informuje, że wrócił do Krakowa w połowie listopada (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65,&#13;
s. 432–433). Z tego listu wynika, że do Czortowca nie udał się zaraz&#13;
152&#13;
&#13;
�po zamknięciu wystawy, tj. po 15 września, jak donosił wcześniej&#13;
(zob. wyżej). Wobec tych danych nieścisła wydaje się więc kolejna&#13;
informacja w liście z grudnia do Moraczewskiej, gdzie pisze, że spędził „częścią na wsi, częścią w mieście przeszło 4 miesiące” (tamże, s. 427), gdyż cały pobyt od czerwca do połowy listopada objął&#13;
5 miesięcy. Być może szczegóły te zatarły się Kolbergowi w pamięci.&#13;
Rok 1880 wymienia Kolberg także wśród dat swoich podróży na&#13;
Pokucie we wstępie do części I monografii tego regionu (DWOK&#13;
T. 29, s. XI), zob. też rok 1876 i 1877. Z kolei Kopernicki, zestawiając&#13;
podróże Kolberga odbyte z zasiłkiem Akademii, odnotowuje w biogramie autora Ludu również: „W roku 1876, 1877, 1880 – na Pokucie&#13;
i Podole galicyjskie” (Przedmowa wydawcy…., s. XI).&#13;
1881 W itinerarium wpisana jedynie data roczna W tym roku Kolberg nie&#13;
odbył podróży.&#13;
W korespondencji badacz potwierdził, że nie opuszczał w tym&#13;
roku Krakowa. W brulionie listu do Marcelego Szulca z 1 XI pisał:&#13;
„[…] tego roku [wycieczki etnograficznej] nie robiłem z powodu nawału roboty, ale właśnie ów nawał wskutek nagromadzonego już&#13;
w Kołomyi materiału, jak i zobowiązań nowych, jakie na mnie nałożyły fundusze z koncertu otrzymane, przykuły mnie do warsztatu”&#13;
(Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 561).&#13;
Koncert, o którym mowa, zorganizowany na rzecz wydawnictw&#13;
Kolberga, odbył się Warszawie 6 maja, powtórzony został 14 maja&#13;
(zob. tamże, listy nr 825–831, 834–837). Uzyskany dochód pokrył&#13;
druk dwu pierwszych części czterotomowej monografii Pokucia,&#13;
które wydane zostały w latach 1882–1883 (DWOK T. 29 i 32) .&#13;
1882 W itinerarium podany jest tylko rok jak wyżej (zob. rok 1881).Także&#13;
w tym roku Kolberg podróży nie odbył.&#13;
Potwierdza to korespondencja. We wrześniu pisał do Glogera,&#13;
że mimo zaproszeń nigdzie nie wyjeżdżał z powodów zdrowotnych,&#13;
niepogody oraz natłoku prac nad ogromnym materiałem wymagającym „bezustannego przeglądu, obróbki i ślęczenia, ażeby się istotnie&#13;
kiedyś mógł badaczom na cośkolwiek przydać” (Korespondencja…&#13;
cz. II, DWOK T. 65, s. 694). A w październiku donosił Szulcowi:&#13;
„[…] wycieczki tego roku wcale w świat nie robiłem, bo wtedy kiedy&#13;
153&#13;
&#13;
�ją rozpocząć miałem, lunęły deszcze, a gdy wreszcie zawitało słońce, już mnie chęć do podróży ominęła” (tamże, s. 705).&#13;
W świetle tych danych niezrozumiała pozostaje notatka Kolberga w rękopisie pod zapisaną własnoręcznie melodią z siedmioma&#13;
przyśpiewkami: „śpiewała p. Kleczyńska w Zakopanem, 1882” (BN&#13;
PAU i PAN, teka 11, sygn. 1176/13, k. 17, zob. Góry i Podgórze cz. I,&#13;
DWOK T. 44, s. 291, nr 520). Zapis wydaje się być sporządzonym&#13;
bezpośrednio ze słuchu, ale o pobycie Kolberga w Zakopanem&#13;
w tym roku brak informacji.&#13;
1883 – Według itinerarium: „Do Iskani, Leszczowatego, Bóbrki (Blizińskich)”.&#13;
Podróż ta udokumentowana jest w korespondencji. Listy wskazują, że na początku roku Kolberg planował wyjazd do Lwowa, „dokąd&#13;
powołuje mnie – pisał – interes mego wydawnictwa, a w szczególności Pokucia, którego dalszy ciąg się drukuje”. Nie miał jednak&#13;
pewności, czy podróż będzie możliwa wiosną czy dopiero jesienią&#13;
(zob. bruliony listów do Karoliny z 21 I i do B. Hoffa z 20 II, Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66. s. 15 i 30). Po spotkaniu w maju&#13;
w Krakowie z Józefem Blizińskim, zaprzyjaźnionym z nim jeszcze&#13;
w okresie warszawskim, Kolberg podejmuje złożone wówczas zaproszenie przyjaciela do przyjazdu do Bóbrki w Sanockie i odwiedzin w jego „na wpół górskiej rezydencji” (tamże, s. 48).&#13;
Wyjechał około 24 lipca, zgodnie z sugestią Blizińskiego pociągiem z Krakowa do Przemyśla, a stamtąd koleją łupkowską do&#13;
Ustrzyk, gdzie gospodarz miał czekać na niego „z końmi” z Bóbrki&#13;
(tamże, s. 52 i 54–55). W Bóbrce spędził prawie miesiąc w przyjaznym domu i dogodnych warunkach dla badań. Stamtąd prawdopodobnie 20 sierpnia udał się do Leszczowatego, do Kraińskich, gdzie&#13;
przebywał 10 dni, a następnie pojechał 30 sierpnia na cztery dni do&#13;
Iskani, do związanych rodzinnie z Konopkami Załęskich (zob. list&#13;
do Juliana Konopki z 31 VIII, tamże s. 61, zob. też list Blizińskiego&#13;
z 1 IX, tamże s. 62). Do Krakowa wrócił Kolberg w nocy z 3 na 4&#13;
września, o czym informuje Blizińskiego w liście (tamże, s. 63), a do&#13;
Modlnicy dotarł prawdopodobnie 7 września, „by być obecnym na&#13;
następnych uroczystościach jubileuszowych Sobieskiego”; taką datę&#13;
powrotu określa w liście do Karoliny z 23 IX (tamże, s. 68).&#13;
154&#13;
&#13;
�Wspomniany jubileusz 200-lecia zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem obchodzony był uroczyście w Krakowie&#13;
w połowie września, a jednym z punktów programu obchodów&#13;
była uroczysta procesja ulicami miasta, z udziałem przedstawicieli wszystkich stanów, władz miejskich, stowarzyszeń, korporacji i instytucji w dniu 12 września. Kolberg brał w niej udział&#13;
jako „akademik nadzwyczajny”, tj. członek nadzwyczajny Akademii Umiejętności (zob. list do Blizińskiego z 28 IX, tamże, s. 71–74&#13;
– tam Kolberg podaje błędnie datę swojego udziału w procesji:&#13;
13 IX).&#13;
Kopernicki w swojej biografii Kolberga (Przedmowa wydawcy…., s. XI) zapisał: „[…] w latach 1883–1885 własnym kosztem&#13;
zwiedzał trzykrotnie Sanockie i Przemyskie dla uzupełnienia dawniejszych badań swoich z r. [1861 i 1863]” (tam błędnie: 1865).&#13;
1884 Według itinerarium: „Do Iskani, Leszczowatego, Bóbrki; Procisne&#13;
(Zduń)”. Z korespondencji Kolberga (zob. niżej) wynika, że odwiedził&#13;
również Czaszyn i Bukowsko.&#13;
Bliższych informacji na temat tej podróży dostarczają listy&#13;
z tego roku. Kolberg pisze 17 czerwca do Blizińskiego, że jest gotowy przyjechać latem do Bóbrki i po uzgodnieniu terminu zapada&#13;
decyzja o wyjeździe z Krakowa 19 lipca i przybyciu do Ustrzyk&#13;
20 lipca (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 165–166 i 172).&#13;
Przedtem Oskar spotyka się 11 lipca z Karoliną w Szczakowej, gdyż&#13;
spotkanie w Modlnicy okazuje się tym razem niemożliwe (tamże,&#13;
s. 170 i 174).&#13;
Dokładnej daty dziennej wyjazdu w Sanockie nie znamy, nastąpił on prawdopodobnie około 20 lipca. Gdzie udał się Kolberg&#13;
najpierw, nie wiadomo; z listu do Blizińskiego z 11 VIII wynika, że&#13;
od 9 sierpnia przebywał w Procisnem u Zduniów, gdzie Bliziński&#13;
przyjechał po niego 22 sierpnia (tamże, s. 184–185). Pobyt w Bóbrce&#13;
w ostatniej dekadzie tego miesiąca potwierdza list do D. E. Friedleina z 26 VIII wysłany z Bóbrki (tamże, s. 187), gdzie przebywał&#13;
Kolberg może także w pierwszej połowie września. Dalej udał się&#13;
do Czaszyna (tamże, 192–193) i w domu właściciela majątku, Rafała&#13;
Majora, spędził ponad tydzień. Z Czaszyna pojechał do Bukowska,&#13;
a następnie 21 września wraz z Kraińskim, który czekał na niego&#13;
155&#13;
&#13;
�w Ustrzykach, udał się do Leszczowatego, potem ponownie do Bóbr­&#13;
ki (tamże, s. 193–194).&#13;
Powrót nastąpił 3 października, o czym donosi Blizińskiemu i Karolinie (tamże, s. 197 i 199). Jednocześnie w obu listach zawiadamia&#13;
o swojej przeprowadzce z Modlnicy do Krakowa, a także o podjęciu&#13;
tej decyzji po powrocie z podróży, w przykrych dla niego okolicznoś­&#13;
ciach, o jakich jednak bliżej nie wspomina.&#13;
Krótkie informacje o letniej podróży w roku 1884 znajdujemy&#13;
jeszcze w listach do Teobalda Klepaczewskiego z 18 X tego roku i do&#13;
Bibianny Moraczewskiej z 2 IV 1885 r. (tamże, s. 202 i 234).&#13;
Kopernicki potwierdza podróż w Sanockie i Przemyskie w roku&#13;
1884 (zob. informacja cytowana wyżej, rok 1883).&#13;
1885 Według itinerarium: „Do Leszczowatego [tu pierwotnie zapisał Kolberg jeszcze, a potem skreślił: „Procisne (Zdunia)”], Sanoczan (Jaruzelskich), Wzdowa (Ostaszewskich), Rymanowa (Potockiej”. Z korespondencji Kolberga (zob. niżej) wynika, że odwiedził także Iwonicz.&#13;
W tym roku badacz planował podróż na Śląsk Cieszyński od&#13;
połowy lipca, dłuższy pobyt i badania na „szląskiej ziemi” oraz spotkanie w Wiśle z Bogumiłem Hoffem i jego żoną „u źródeł Wisły”&#13;
(zob. listy do Hoffa z 9 IV i do Karoliny z 29 V, Korespondencja…&#13;
cz. III, DWOK T. 66, s. 236 i 263). Jeszcze 21 czerwca plan ten jest&#13;
realny, tego dnia Kolberg donosi Blizińskiemu, że 15 lipca wybierze&#13;
się do Cieszyna do posła Cinciały mieszkającego w Mistrzowicach,&#13;
skąd ma zwiedzić Ustroń, źródła Wisły itd., a podróż potrwa dwa&#13;
miesiące, do października (tamże, s. 268). Hoff w liście z 3 VII proponuje trasę podróży i obiecuje spotkanie w Ustroniu (tamże, s. 273–&#13;
–274). Tymczasem 9 lipca Kolberg informuje go, że plan przyjazdu na Śląsk upada, ponieważ z powodu „interesu wydawnictwa”&#13;
pojedzie do Przemyśla I Lwowa, gdzie liczy na pomoc „osób wpływowych” przy wydaniu materiałów ruskich i zakłada ewentualne&#13;
zwiedzanie okolic Przemyśla i Sanoka, co może mu zabrać czas do&#13;
października, zatem na okolice Wisły nie starczy mu sił i czasu (tamże, s. 276).&#13;
Decydujący dla tej nagłej zmiany decyzji, był – jak się wydaje – fakt, że tego lata Bliziński pozostawał jeszcze w Bóbrce, którą&#13;
zmuszony był sprzedać wobec kłopotów z utrzymaniem majątku&#13;
156&#13;
&#13;
�i w rezultacie w niedługim czasie opuścić, by poszukać nowego&#13;
lokum (zob. list Pelagii Bliżińskiej z 11 V 1885 r., tamże s. 249–251).&#13;
Kolberg wybrał więc podróż do przyjaciela, a zarazem sprawdzoną&#13;
stację badawczą i ostatnią szansę kontynuacji prac w Sanockiem&#13;
i Przemyskiem w takich warunkach.&#13;
W Bóbrce był Kolberg przed 25 lipca, do 28 lipca przebywał&#13;
w Leszczowatem, potem przez około 10 dni we Wzdowie, skąd jeszcze 8 sierpnia pisał do Blizińskiego i skąd wyjechał 25 sierpnia,&#13;
by udać się do Nowosielec i pociągiem do Sanoka, a następnie do&#13;
Leszczowatego (zob. tamże, s. 277–279 oraz 282– 283).&#13;
Dalszy przebieg podróży nie jest znany; wiadomo, że trwała cztery miesiące i że do Krakowa Kolberg wrócił na początku listopada.&#13;
W liście do Teobalda Klepczewskiego pisze 10 listopada, że wrócił&#13;
„przed kilku dniami z wycieczki kilkumiesięcznej […] po Galicji”, podobnie informuje tego samego dnia Sewewrynę Duchińską: „W tych&#13;
dniach wróciłem z wycieczki w Sanockie i Jasielskie, gdzie przez&#13;
całe lato w różnych domach wśród gór i dolin zbierałem potrzebne&#13;
mi materiały”, wreszcie wiadomość o niedawnym powrocie z 4-miesięcznej podróży w Sanockiem posyła 12 listopada Karolinie (tamże,&#13;
s. 289, 292 i 293).&#13;
W innych źródłach brak wzmianki o pobycie Kolberga&#13;
w Rymanowie wymienianym w itinerarium, a należącym do Anny&#13;
z Działyńskich Potockiej, natomiast w jednym z listów (do Zofii&#13;
Urbanowskiej z 9 XII), mówiąc o swojej podróży w Sanockie, dodaje,&#13;
że był też „parę dni w Iwoniczu” (tamże, s. 304).&#13;
W swoim studium biograficznym o Kolbergu Kopernicki także&#13;
poświadcza pobyt Kolberga tego roku w Sanockiem i Przemyskiem&#13;
(zob. notatka cytowana wyżej, rok 1883).&#13;
1886–1888 W itinerarium Kolberg wpisał te trzy daty roczne, mimo że&#13;
w tych latach podróży nie odbywał. Wszystkie dostępne dokumenty&#13;
potwierdzają, że wówczas nie opuszczał już Krakowa.&#13;
W roku 1886 planował jeszcze wyjazd na Śląsk „w celach etnograficznych” (zob. listy do Ludwika Kuby, do Jadwigi Wernerowej, do Karoliny i do Józefa Blizińskiego, Korespondencja… cz. III,&#13;
DWOK T. 66, s. 330, 347, 349, 358). Plan jednak nie został zrealizowany, o czym donosi Karolinie w marcu następnego roku 1887,&#13;
157&#13;
&#13;
�tłumacząc to położeniem gospodarzy, którzy żyją z lokatorów (tamże, s. 420). W liście do Kuby z 13 VII pisze jednak o „niebytności&#13;
10-dniowej w Krakowie”, nie wyjaśniając jej powodu i czasu, które&#13;
pozostają nieznane (tamże, s. 355).&#13;
Jego ówczesną sytuację u samego schyłku życia ilustrują wybrane fragmenty listów. 18 marca 1888 roku Kolberg pisał do Karoliny:&#13;
„Co do mego położenia materialnego to ono się – zwłaszcza skutkiem choroby – polepszyć wcale nie mogło. Więc przy szczupłym&#13;
zarobku ani marzyć mogę o podróżach gdziekolwiek (tym więcej,&#13;
że już i wiek mój na to nie pozwala) ani o jakichś wydatkach, które&#13;
przechodzą miarę najskromniejszych nawet wymagań” (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 502).&#13;
A 29 stycznia 1889 roku przedstawiał swoją sytuację Jadwidze&#13;
Wernerowej: „[…] siedzę już od kilku lat jak zaklęty na krakowskim&#13;
bruku i na wieś nawet w lecie wcale się nie wymykam”, co tłumaczy&#13;
wiekiem, osłabionym wzrokiem, natłokiem i spowolnieniem prac&#13;
oraz sytuacją mieszkaniową (tamże, s. 569).&#13;
&#13;
�Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Bibliografia prac Oskara Kolberga&#13;
&#13;
Prace wydane w latach 1835–1890, s. 161 – Prace wydane po raz pierwszy&#13;
po roku 1890, s. 183: – Kompozycje, s. 183 – Opracowania melodii ludowych&#13;
na głos z fortepianem, s. 187 – Monografie regionalne i materiały do nich&#13;
wydane w latach 1891–1907, s. 187 – Studia, rozprawy, artykuły, zbiory&#13;
folklorystyczne, s. 188 – Recenzje i odpowiedzi na recenzje, s. 190 – Artykuły zamieszczone w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda w latach&#13;
1859–1868, s. 190 – Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, s. 200: – Reedycja&#13;
fotooffsetowa tomów wydanych przez Oskara Kolberga w latach 1857–1890&#13;
w seriach Lud i Obrazy etnograficzne, s. 200 – Tomy wydane na podstawie rękopisów i źródeł drukowanych, s. 205 – Suplementy do tomów&#13;
1–36, s. 213 – Biografia Oskara Kolberga, s. 218 – Prace i utwory błędnie&#13;
przypisywane Kolbergowi, s. 218&#13;
&#13;
Prezentowana tu bibliografia ukazuje cały dorobek Oskara Kolberga&#13;
udostępniony drukiem, rejestrując zarówno prace autorskie, jak i te, których był współautorem lub tłumaczem. Składa się z czterech zestawień:&#13;
pierwsze zawiera ułożone chronologicznie zapisy prac Kolberga publikowanych przez niego w latach 1835–1890, poza artykułami pisanymi dla&#13;
Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, drugie obejmuje jego prace&#13;
i kompozycje, zwykle o nieustalonej dacie powstania, drukowane po raz&#13;
pierwszy po roku 1890, trzecie to wykaz artykułów napisanych przez niego&#13;
do Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda i drukowanych tam w latach&#13;
1859–1868, ostatnie, czwarte jest spisem tomów Dzieł wszystkich Kolberga&#13;
z pełnymi notami bibliograficznymi.&#13;
Prace drukowane przez Kolberga zebrane w pierwszym zestawieniu&#13;
ułożone są chronologicznie, niezależnie od tego, czy zamieścił je w czasopismach lub pracach zbiorowych (kompozycje1, artykuły, recenzje, wspomnienia, polemiki itp.), czy były drukami zwartymi, jak niektóre utwory&#13;
muzyczne oraz Lud i Obrazy etnograficzne. Artykuły drukowane w kalendarzach umieszczono pod rokiem, na który były one datowane. W obrębie&#13;
11&#13;
&#13;
Datę druku większości kompozycji O. Kolberga ustaliła Danuta Idaszak.&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
�roku publikacje są uszeregowane i oznaczone następująco: A. — kompozycje, B. — opracowania melodii ludowych na głos z towarzyszeniem fortepianu, C. — etnograficzno-folklorystyczne monografie regionalne (Lud&#13;
i Obrazy etnograficzne), D. — studia, rozprawy, zbiory folklorystyczne,&#13;
wspomnienia, biografie i inne artykuły, E. — recenzje i polemiki. Prace&#13;
drukowane po raz pierwszy po roku 1890, tj. po śmierci Kolberga, oparte na&#13;
jego rękopisach, podzielone są na takie same grupy, a w ich obrębie podane&#13;
alfabetycznie według brzmienia tytułu. Artykuły napisane przez Kolberga&#13;
dla Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda ułożone są chronologicznie&#13;
według dat wydania jej kolejnych dwudziestu ośmiu tomów, a w ramach&#13;
tomów alfabetycznie. Merytoryczny układ tych artykułów zaproponowany&#13;
został przez Mieczysława Tomaszewskiego w opracowanych przez niego&#13;
Pismach muzycznych Kolberga. Artykuły pisane dla Encyklopedii i w niej&#13;
drukowane zebrane zostały osobno, ponieważ przemieszane z innymi publikacjami w spisie chronologicznym zdominowałoby bibliografię (haseł&#13;
takich jest ponad tysiąc) i uczyniły ją nieczytelną przez nagromadzenie wyjaśnień drobnych czasem zagadnień czy terminów z zakresu muzyki i przemieszanie ich z innymi publikacjami.&#13;
Noty recenzji utworów i publikacji Kolberga drukowanych w XIX-wiecznej prasie zostały zamieszczone bezpośrednio po recenzowanej kompozycji&#13;
lub innej jego pracy. Uwzględniono także recenzje scenicznej wersji Króla&#13;
pasterzy ponieważ dotyczą one przede wszystkim utworu, a nie jego wykonania.&#13;
Wszystkie prace Kolberga wymienione w zamieszczonych tu spisach&#13;
przedrukowane są w jego Dziełach wszystkich albo mają tam swe pierwodruki, dlatego ich noty opatrzone są odsyłaczami do odpowiedniego&#13;
tomu tej serii wydawniczej (ze skrótem DWOK). Pełne zestawienie tomów&#13;
opublikowanych w ramach Dzieł wszystkich Oskara Kolberga ułatwi&#13;
orientację w tym bardzo bogatym i zróżnicowanym zbiorze, na który składają się przede wszystkim źródła muzykologiczne, folklorystyczne i etnograficzne.&#13;
Na końcu w osobnym rozdziale podano noty kilku prac i utworów mylnie przypisywanych Kolbergowi w dotychczas wydanych bibliografiach&#13;
i biografiach. Ich brak w bibliografii mógłby być odczytany jako błąd, przypadkowe opuszczenie, stąd ten wykaz poprawiający omyłki poprzednich&#13;
bibliografów.&#13;
&#13;
160&#13;
&#13;
�Prace wydane w latach 1835–1890&#13;
1835&#13;
A. Six polonaises pour le pianoforte composées et dédiées à Monsieur&#13;
Lois Oehmigke. Berlin [1835]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,&#13;
DWOK T. 69, nr 63–68, s. 296–321.&#13;
1836&#13;
A. Valse pour le pianoforte composée et dédiée à S. Ece Monsieur Joseph&#13;
de Kleniewski par… Warszawa [1836]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 69, s. 322–328.&#13;
A. Talizman. Ballada. „Pamiętnik Muzyczny Warszawski” 1836, nr 6, dodatek nutowy s. 90–91, [autor tekstu nieznany]. Przedruk w: Kompozycje&#13;
wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 1, s. 3–6.&#13;
1841&#13;
A. Mazur ułożony na fortepian i ofiarowany Wnej Pannie Emilii Gronau&#13;
przez… Warszawa [1841]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,&#13;
DWOK T. 69, nr 43, s. 221–222.&#13;
A. Dwa mazury na pianoforte ułożone przez… Warszawa [1841]. Pierwszy&#13;
mazur przedrukowany w: Mazury różnych autorów na fortepian&#13;
zebrane przez A. Kratzera…, zob. r. 1860. Przedruk w: Kompozycje&#13;
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 44 i 45, s. 227–232.&#13;
D. Melodie ludu słowiańskiego. „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–&#13;
505. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 583–586,&#13;
tekst nr 1031a.&#13;
1842&#13;
B. Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął... Oddział pierwszy poświęcony Wacławowi Zaleskiemu, Józefowi Konopce, K. Wł. Wójcickiemu,&#13;
Żegocie Paul[emu], niezmordowanym współpracownikom w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu. Z. 1, Poznań 1842. [Zbiór ukazał&#13;
się w pięciu zeszytach w latach 1842–1845, ciąg dalszy drukowany był&#13;
w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847.] Przedruk w: Pieśni i melodie&#13;
ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 1–349.&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
�Recenzje: [A. Woykowski], „Tygodnik Literacki” 1842, nr 14, s. 112; M. A. Szulc,&#13;
„Tygodnik Literacki” 1842, nr 42, s. 335–336; [K. Libelt], „Dziennik Domowy”&#13;
1842, nr 21, s. 174; „Dziennik Domowy” 1843, nr 21, s. 166–167. Przedruk recenzji w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK&#13;
T. 67/II, s. 267–277.&#13;
&#13;
D. Prospekt na „Pieśni ludu polskiego”. „Tygodnik Literacki” 1842, nr 21,&#13;
s. 168. Toż „Dziennik Domowy” 1842, nr 18, s. 150–151. Przedruk w:&#13;
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 574–575, tekst nr 1028a, oraz&#13;
w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II,&#13;
DWOK T. 67/II, s. 270–271.&#13;
E. Przypisek o „Piosnkach ludu wielkopolskiego”. „Biblioteka Warszawska”&#13;
1842, T. 3, s. 631. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,&#13;
s. 578–579, tekst nr 1029.&#13;
E. Śpiewy kościelne dawnych kompozytorów polskich zebrane i wydane&#13;
przez Józefa Cichockiego. „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4,&#13;
s. 421–424. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 501–&#13;
–503, tekst nr 994.&#13;
1843&#13;
A. Kujawiak ułożony na piano forte przez… Warszawa [1843]. Przedruk w:&#13;
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37, s. 189–193.&#13;
A. Kujawiak według znanego tematu gminnego na piano-forte ułożył…&#13;
Warszawa [1843]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK&#13;
T. 69, nr 36, s. 186–188.&#13;
B. Pieśni ludu polskiego…, z. 2 [zob. wyżej r. 1842].&#13;
D. Jeszcze słówko o abonamencie nut p. Sennewalda. „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 421–422. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 594–505, tekst nr 995.&#13;
D. Rękopism o muzyce z r. 1533. „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s.&#13;
642. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 500–501,&#13;
tekst nr 993.&#13;
1844&#13;
A. Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Kornelii Paszkowskiej ułożył na pianoforte… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 1–10, s. 3–54.&#13;
162&#13;
&#13;
�A. Mazur ułożony na piano-forte i ofiarowany W-nej Pannie Annie Czerniawskiej przez… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 46, s. 238–241.&#13;
A. Six contredanses françaises pour le pianoforte composées et dédiées&#13;
à Mademoiselle Mathilde de Gronau par… Warszawa [1844]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 75, s. 365–376.&#13;
B. Pieśni ludu polskiego…, z. 3-4 [zob. wyżej r. 1842].&#13;
1845&#13;
A. Kujawiaki w stylu gminnym na fortepian ofiarowane W. Pani Annie&#13;
z Magnuszewskich Wójcickiej ułożył… Poszyt 2. Warszawa [1845]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 11–20, s. 55–118.&#13;
A. Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Paulinie z Norwidów Suskiej ułożył na piano-forte... Poszyt 3. Warszawa [1845].&#13;
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 21–30,&#13;
s. 119–165.&#13;
Recenzja: J. Sikorski, „Biblioteka Warszawska” 1846, T. 1, s. 184–186. Przedruk&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 713–716.&#13;
&#13;
B. Pieśni ludu polskiego…, z. 5 [zob. wyżej r. 1842].&#13;
1846&#13;
A. Fantaisie sur un thème polonaise pour le pianoforte composée et dédiée&#13;
à M-lle Marie Rokossowska par… Warszawa [1846]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 77, s. 394–416.&#13;
Recenzja: J. Sikorski, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 1, s. 399–402. Przedruk&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 716–718.&#13;
&#13;
A. Dwie polki na fortepian ofiarowane Aleksandrynie Sikorskiej. Warszawa [prawdopodobnie r. 1846]. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp&#13;
D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. VIII.]&#13;
B. Pieśni ludu polskiego… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1842], druk w „Przyjacielu Ludu” R. 13: 1846, T. 1 i 2, nr 1-23, 26-36, 38-52, R. 14: 1847,&#13;
T. 1-2, nr 2-4, 6-35, 37-42.&#13;
B. O pieśniach litewskich. Melodie do pieśni litewskich zebrał i na fortepian ułożył... „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1–2, s. 93–107 i dodatek&#13;
163&#13;
&#13;
�nutowy. Odbitka: Warszawa 1846, dedykowana Teodorze Bujwen1.&#13;
Pieśni ponownie w: Pieśni ludu litewskiego. „Zbiór Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej” – zob. r. 1879. Przedruk w: Pieśni i melodie&#13;
ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 350–&#13;
–372; pieśni także w: Litwa, DWOK T. 53.&#13;
B. Pieśni czeskie i słowackie. „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284&#13;
i dodatek nutowy. Odbitka: Warszawa 1846. Przedruk w: Materiały&#13;
do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. II: Czechy,&#13;
Słowacja, DWOK T. 59/II, s. 49–75, oraz w: Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 373–401.&#13;
1847&#13;
A. Mazourkas pour le piano-forte dédiées à Mr Stanislas Czerniawski&#13;
Père par… Warszawa [1847]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe,&#13;
DWOK T. 69, nr 47–56, s. 242–271.&#13;
A. Deux valses pour le piano composées par… à Madame de Kleniewska&#13;
née Cielecka. Warszawa [1847]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 70–71, s. 329–348.&#13;
A. Deux études pour le piano-forte dédiées à M-elle Apollonie Janicka&#13;
par… Warszawa [między r. 1840 a 1847]. Przedruk w: Kompozycje&#13;
fortepianowe. DWOK T. 69, nr 81–82, s. 451–463.&#13;
B. Pieśni ludu polskiego… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1846].&#13;
B. Pieśni ludu weselne. Z muzyką. „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2,&#13;
s. 188–206 i dodatek nutowy s. 1–4, oraz s. 649–661 i dodatek nutowy s. 1–6; T. 3, s. 582–595 i dodatek nutowy s. 1–4; T. 4, s. 625–639&#13;
i dodatek nutowy s. 1–4; 1848, T. 3, s. 615-632 i dodatek nutowy&#13;
s. 1-6; 1849, T. 1, s. 605-623, T. 4, s. 383-403. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I,&#13;
s. 442–674.&#13;
&#13;
1 Zob. artykuł A. Čepaitiene Oskar Kolberg’s „Litwa”: ethnological concerns and historical&#13;
value. W: Ja daję właśnie materiał..., O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę jego&#13;
urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 423.&#13;
&#13;
164&#13;
&#13;
�1848&#13;
A.Trois études pour le piano dédiées à Monsieur Fred. Chopin par… Warszawa [1848]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,&#13;
nr 78–80, s. 417–450.&#13;
Recenzja: J.S. [J. Sikorski], „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 719–724.&#13;
&#13;
A. Krakowiak. [Druku nie odnaleziono, informacja o kompozycji w recenzji&#13;
J. Sikorskiego, „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Zob.&#13;
też wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,&#13;
s. IX.]&#13;
Recenzja: J. S. [J. Sikorski], „Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe. DWOK T. 69, s. 719–724.&#13;
&#13;
B. Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek, gaik, okrężne. W: Album literackie.&#13;
Warszawa 1848, s. 331–350 i dodatek nutowy s. 1–14. Odbitka: Warszawa 1848. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 402–441.&#13;
B. Pieśni ludu weselne… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1847].&#13;
1849&#13;
B. Pieśni ludu weselne… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1847].&#13;
D. Szopen umarł! „Biblioteka Warszawska” 1849, T. 4, s. 436. Przedruk w:&#13;
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 461, tekst nr 979.&#13;
1850&#13;
A. Sześć kujawiaków na fortepian przez… W[ielmoż]nej P[a]ni Teofili&#13;
z Szossłandów Gregorowicz. Warszawa [1850]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37–42, s. 189–220.&#13;
A. Dwa mazury na pianoforte ułożył… Warszawa [1850]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 57–58, s. 272–285.&#13;
A. Kujawiaki na pianoforte ofiarowane W. Pani Zofii Rzechowskiej ułożył… Warszawa [między r. 1843 a 1850]. [Szósty kujawiak przedrukowany w: K. Czerniawski O tańcach narodowych…, zob. r. 1860.]&#13;
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 31–36,&#13;
s. 166–188.&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
�1851&#13;
D. Wspomnienie o K. N. Wysockim. „Biblioteka Warszawska” 1851, T. 4,&#13;
s. 573–574. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 477–&#13;
–478, tekst nr 985.&#13;
1852&#13;
D. Emilian Jenike. Wspomnienie pośmiertne. „Biblioteka Warszawska”&#13;
1852, T. 4, s. 374–373. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK&#13;
T. 62, s. 479–480, tekst nr 986.&#13;
1853&#13;
A. Romans Rózi. W: Album wydane przez Komitet na korzyść Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki... Lipsk [18531]. [Tekst T. Lenartowicza]. [Fragment Króla pasterzy, zob. r. 1859.]&#13;
Recenzja: S.K.J., „Dziennik Warszawski” 1854 nr 27.&#13;
&#13;
1855&#13;
A. Pod twym okienkiem. W: Skarbiec salonowych śpiewów No 4. Warszawa 1855, s. 3, [tekst J. Heppena]. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 2, s. 7–12.&#13;
1856&#13;
A. Grande marche pour piano par… à son ami Mr Constantin Wolicki.&#13;
Warszawa [1856]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK&#13;
T. 69, nr 76, s. 377–393.&#13;
Recenzja: M. Karasowski, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 389. Przedruk&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 724–725.&#13;
&#13;
D. Prospekt na dzieło pod tytułem „Pieśni ludu polskiego” z melodiami&#13;
i rycinami. „Gazeta Warszawska” 1856, nr 94. Toż: „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856, nr 7, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 2, s. 415 oraz osobny druk ulotny. Przedruk w: Pisma&#13;
1 Zachował się list Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki… z datą 6/18 grudnia 1853 r.,&#13;
z podziękowaniem dla Kolberga za użyczenie kompozycji, do listu dołączony był drukowany&#13;
egzemplarz Albumu…, dlatego jako datę jego wydania przyjęto rok 1853.&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
�muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 577–578, tekst nr 1028b, oraz Pieśni&#13;
ludu polskiego. Suplement do tomu 1, DWOK T. 70, s. 123–124.&#13;
1857&#13;
A. Rojenia wiosenne. Młodo zaswatana. Śpiew poety. Trzy pieśni J. B.&#13;
Zaleskiego ułożył do śpiewu… Pannie Karolinie Fryben. Warszawa&#13;
1857. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK&#13;
T. 68, nr 3–5, s. 13 –27.&#13;
Recenzja: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny” 1858, nr 36, s. 283. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, s. 659.&#13;
&#13;
C. Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał…, seria I. Warszawa 1857. Reedycja&#13;
fotooffsetowa: DWOK T. 1.&#13;
&#13;
Recenzje: M. Karasowski, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856,&#13;
nr 55; J. Sikorski, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219 i 297; B., „Gazeta W. Ks. Poznańskiego” 1857, nr 140; Gędźba [K. Estreicher], „Dziennik Literacki” 1857, nr 94–&#13;
96; „Gazeta Warszawska” 1857 nr 146; J. Kraszewski, „Gazeta Warszawska” 1857,&#13;
nr 206–207; „Przegląd Poznański” 1857, T. 24, z. 1, s. 53–54; W. [K. W. Wójcicki],&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1858, T. 3, s. 470–471; przedruk recenzji w: O. Kolberg&#13;
Pieśni ludu polskiego. Suplement do T. 1, DWOK T. 70, s. 128–150;&#13;
Ponadto: ₼, „Gazeta Warszawska” 1856, nr 206; W. [Wieczorkowski?], „Kronika&#13;
Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856, nr 13; P. Dubrowskij, „Sowriemiennaja Letopis’ Russkago Wiestnika”, T. 9: 1857, s. 188–191; L. Siemieński,&#13;
Kilka rysów z literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, Warszawa 1859,&#13;
s. 279–283, w rozdziale X: Sztuka polska i sztuki piękne w Polsce: „Słownik&#13;
malarzów” Rastawieckiego i „Pieśni ludu” Kolberga; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Sandomierskiego i cz. I Kujaw, tj. tomów 1–3 Ludu.&#13;
&#13;
D. Pieśni ludu polskiego i litewskiego. „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok zwyczajny 1857” Jana Jaworskiego, Warszawa [1856],&#13;
s. 182–185. [Pieśni litewskie ponownie w: Pieśni ludu litewskiego,&#13;
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” – zob. r. 1879, oraz w:&#13;
Litwa, DWOK T. 53; melodie i przyśpiewki polskie ponownie w: Pieśni ludu polskiego, DWOK T. 1.]&#13;
D. O muzyce w ziemi siedmiogrodzkiej. „Ruch Muzyczny” 1857, nr 22,&#13;
s. 173–176. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 351–&#13;
–357, tekst nr 902.&#13;
D. Korespondencja, Wiedeń, d. 11 września 1857. „Ruch Muzyczny” 1857,&#13;
nr 26, s. 203–206. Przedruk pt. Korespondencja z Wiednia, w: Pisma&#13;
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 357–363, tekst nr 903.&#13;
167&#13;
&#13;
�1858&#13;
D. Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”.&#13;
”Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 546–554, tekst nr 1022.&#13;
1859&#13;
A. Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego w Kujawach. Warszawa&#13;
1859–1860, z. 1–8 [wyciąg fortepianowy, libretto T. Lenartowicza1].&#13;
Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
s. 379–487.&#13;
Recenzja druku: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny 1860, nr 45, s. 730–731; ponadto recenzje po spektaklu w operze warszawskiej w 1859 r.: J. Sikorski], „Ruch&#13;
Muzyczny” 1859, nr 10, s. 81–83; M.K. [M. Karasowski], „Kronika Wiadomości&#13;
Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81, s. 3-4; A.R. [Aleksander Rożniecki],&#13;
„Gazeta Codzienna” 1859, nr 84; przedruk recenzji w: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 660–665.&#13;
&#13;
A. Polka pour le piano par… à Mademoiselle Praxède Kosińska. Warszawa&#13;
[1859]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 73,&#13;
s. 360–362.&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1859 w tomie I Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 190–191.&#13;
D. Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”... „Ruch Muzyczny” 1859, nr 22,&#13;
s. 193. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 524&#13;
(w przypisie).&#13;
1860&#13;
A. Król pasterzy… [zob. r. 1859].&#13;
A. Deux mazurkas op. 9. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp&#13;
D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Impromptu. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Kujawiak (Obertas). W: K. Czerniawski O tańcach narodowych&#13;
z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie przez… Warszawa 1860,&#13;
dodatek nutowy: Muzyka do tańców polskich i do śpiewów, s. 12–13.&#13;
1 Libretto wydane było osobno: T. Lenartowicz Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego napisany w 1 akcie, muzyka O. Kolberga, Warszawa 1859.&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
�Pierwodruk w: Kujawiaki na pianoforte…, zob. r. 1850. Przedruk&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 36, s. 186–188.&#13;
A. Mazur. W: Mazury różnych autorów na fortepian zebrane przez A. Kratzera. Warszawa [1860], s. 40–41, nr 21. Pierwodruk w: O. Kolberg&#13;
Dwa mazury na pianoforte…, zob. r. 1841. Przedruk w: Kompozycje&#13;
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 44, s. 227–229.&#13;
A. Valse op. 10. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Nocturne op. 15. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Nocturne op. 17. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Romans. [Przed r. 1860, druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w:&#13;
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
B. Krakowiak ludowy z towarzyszeniem fortepianu... W: K. Czerniawski&#13;
O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na&#13;
tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie przez…&#13;
Warszawa 1860, dodatek nutowy: Muzyka do tańców polskich i do&#13;
śpiewów, s. 8–11. Melodię wokalną Kolberg przedrukował w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 6, s. 381, nr 620, por. też Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I, DWOK T. 67/I, s. 48–53, nr 24.&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1860 w tomach II–IV Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 191–192.&#13;
D. Słówko o tańcach ludowych przez… Krakowiak. Obertas. „Kalendarz&#13;
Astronomiczno-Gospodarski na rok przestępny 1860” J. Jaworskiego,&#13;
Warszawa [1859], s. 143–145. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 621–624, tekst nr 1049 i s. 629–632, tekst nr 1052.&#13;
D. Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych. „Ruch&#13;
Muzyczny” 1860, nr 12, szp. 193–196. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 563–567, tekst nr 1024; także w: Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III:&#13;
Słowiańszczyzna południowa, DWOK T. 59/III, s. 291–296.&#13;
D. Śpiewak i śpiewaczka we Francji. „Ruch Muzyczny” 1860, nr 28, s. 456–&#13;
459, nr 29, s. 470–473. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK&#13;
T. 62, s. 569–575, tekst nr 1027.&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
�1861&#13;
A. Grande valse brillante pour le piano par… à Mademoiselle Constance&#13;
Markusfeld. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 72, s. 349–359.&#13;
A. Krakowiak op. 10. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. IX.]&#13;
A. Mazur na fortepian przez… Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje&#13;
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 59, s. 286–288.&#13;
A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….&#13;
Edycja druga poprawna, z. 1. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 1, s. 3–6, nr 4, s. 17–19, nr 6,&#13;
s. 27–31 i nr 8, s. 39–40.&#13;
Recenzja: [J. Sikorski], „Ruch Muzyczny” 1861, nr 19, szp. 296–297. Przedruk w:&#13;
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, s. 725.&#13;
&#13;
A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….&#13;
Edycja druga poprawna, z. 2. Warszawa [1861]. [Druku nie odnaleziono, zob. wstęp D. Idaszak w: Kompozycje fortepianowe, DWOK&#13;
T. 69, s. IX.]&#13;
A. Nasze sioła. Kujawiaki czyli obertasy ułożone na fortepian przez….&#13;
Edycja druga poprawna, z. 3. Warszawa [1861]. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 7, s. 34–38, nr 10, s. 49–54&#13;
i nr 11, s. 55–59.&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1861 w tomach V–VIII Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 192–194.&#13;
D. Elektryczność powietrzna1. „Przyjaciel Dzieci” 1861, nr 1–7, z dwoma&#13;
ryc. W. Gersona w nr 1 i 3.&#13;
E. Zbiór mazurów różnych autorów… „Ruch Muzyczny” 1861, nr 1, s. 1–9.&#13;
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 660–666, tekst&#13;
nr 1111.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
W nr 3-7 i w spisie rzeczy tytuł Elektryczność powietrza. Artykuł anonimowy. Autorstwo&#13;
Kolberga wskazuje jego notatka w spisie dochodów w roku 1862 (rkp. w Bibl. PAU-PAN, sygn.&#13;
3210, k. 7), tam pod datą 21 lipca zapisał: „od Münchhejmera (za elektryczność do Prz. Dzieci)&#13;
12 [rubli]”, „Przyjaciel Dzieci” był wydawany od r. 1861 przez Zygmunta Karola Münchheimera.&#13;
&#13;
170&#13;
&#13;
�1862&#13;
B. Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu zebrał i ułożył... Z. 1–4 Warszawa [1862]. Przedruk w: Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym cz. I, DWOK T. 67/I, s. 675–700.&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1862 w tomach IX–XI Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 194–195.&#13;
D. Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”.&#13;
„Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” 1862, nr 12, szp. 177–181 i nr 13,&#13;
szp. 193–197. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,&#13;
s. 536–544, tekst nr 1021a.&#13;
D. Korespondencja w sprawie „Agatki” J. D. Hollanda. „Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” 1862, nr 50, szp. 798. Przedruk w: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 504–505, tekst nr 996.&#13;
1863&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1863 w tomach XII–XIV Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 195–196.&#13;
E. Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku z muzyką zebrał i wydał&#13;
Juliusz Roger doktor medycyny. Wrocław 1863. „Biblioteka Warszawska” 1863, T. 1, s. 153–156. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 579–583, tekst nr 1030.&#13;
1864&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1864 w tomach XV–XVIII Encyklopedii&#13;
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 196–197.&#13;
D. Rozwój pieśni w Czechach pod względem muzycznym. „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1864, T. 4, s. 295–301. Przedruk w: Pisma muzyczne&#13;
cz. II. DWOK T. 62, s. 554–562, tekst nr 1023.&#13;
E. Zbiór II [drugi] melodyj chóralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna, pastora odolanowskiego. Erfurt i Lipsk 1856, nakładem G. W.&#13;
Körnera. „Zwiastun Ewangeliczny” 1864, nr 8, s. 125–127. Przedruk&#13;
w: Miscellanea, DWOK T. 37 (tom w opracowaniu).&#13;
&#13;
171&#13;
&#13;
�1865&#13;
C. Sandomierskie. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,&#13;
przysłowia, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Seria I, Warszawa 1865. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 2.&#13;
Recenzje: J. Papłoński, „Gazeta Warszawska” 1865, nr 183; J. Sikorski, „Bluszcz”&#13;
1865, nr 5, s. 20; K. Wł. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1, s. 114–121;&#13;
[K. Widman?], „Tygodnik Naukowy i Literacki” R. 1:1866, [nr nlb.], s. 19; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Pieśni&#13;
ludu polskiego i cz. I Kujaw, tj. tomów 1 i 3 Ludu.&#13;
&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1865 w tomach XIX–XXI Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 197–198.&#13;
D. Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty. „Biblioteka Warszawska” 1865, T. 2, s. 306–308. Przedruk w: Korespondencja Oskara&#13;
Kolberga cz. I, DWOK T. 64, nr 87, s. 102–106.&#13;
D. Ignacy Feliks Dobrzyński. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XI, nr 279,&#13;
s. 29–30. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 480–&#13;
487, tekst nr 987.&#13;
D. Wojciech Słoczyński. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 309, s. 87.&#13;
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 487–489, tekst&#13;
nr 988.&#13;
D. Karol Mikuli. „Tygodnik Ilustrowany” 1865, T. XII, nr 314, s. 133–134.&#13;
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 489–492, tekst&#13;
nr 989.&#13;
1866&#13;
B. Zbiór pieśni duchownych ewangelickich i modlitw. Warszawa 1866&#13;
[opracowanie muzycznej strony zbioru wspólnie z Augustem Freye­&#13;
rem].&#13;
Recenzja: „Zwiastun Ewangeliczny” 1866, nr 12, s. 189–192.&#13;
&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1866 w tomach XXII–XXIII Encyklopedii&#13;
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 198–199.&#13;
D. Śródpoście na Kujawach. „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. XIII, nr 337,&#13;
s. 115–116, z ryciną F. Kostrzewskiego. Tekst wykorzystał O. Kolberg&#13;
w Kujawach cz. I, DWOK T. 3; rycina zob. w: Kujawy. Suplement do&#13;
T. 3–4, DWOK T. 72/II, ryc. nr 23.&#13;
&#13;
172&#13;
&#13;
�18671&#13;
A. Mazur. „Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XVI, nr 431, s. 308. Przedruk&#13;
w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 60, s. 289–290.&#13;
C. Kujawy cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria III, Warszawa&#13;
1867. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 3.&#13;
Recenzje: M. Kamiński, „Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52, s. 418–419; K. Wł.&#13;
Wójcicki, „Kłosy” 1867, T. V, nr 129, s. 321–322; E. Kierski, „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 288; W. A. Maciejowski, „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 383–388;&#13;
[J. Łepkowski], „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 35, s. 99; Z. Gloger, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 15–16, z dwiema rycinami według&#13;
fotografii J. W. Majorkiewicza na s. 17; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański”&#13;
1868, nr 222 – recenzja dotyczy także Pieśni ludu polskiego i Sandomierskiego, tj. tomów 1 i 2 Ludu; K. W. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 1,&#13;
s. 134–140 i T. 3, s. 451–453;&#13;
&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1867 w tomach XXIV–XXVII Encyklopedii&#13;
powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 199–200.&#13;
D. Auber [Daniel Franciszek Esprit]. „Kalendarz Polski Ilustrowany na rok&#13;
zwyczajny 1867” J. Jaworskiego, Warszawa [1866], s. 18–21. Przedruk&#13;
w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 156–163, tekst nr 707.&#13;
D. Sitarze biłgorajscy. „Kalendarz Polski Ilustrowany na rok zwyczajny&#13;
1867” Jana Jaworskiego, Warszawa [1866], s. 44–46, z rycinami A. Kozarskiego na s. 41. Tekst i ryc. wykorzystał O. Kolberg w Lubelskiem&#13;
cz. I i II, DWOK T. 16–17.&#13;
1868&#13;
A. Polka na fortepian. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 8, s. 102. Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 74, s. 363–364.&#13;
A. Do dziewczyny. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 24, s. 285–286,&#13;
[tekst G. Zielińskiego]. Przedruk w: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 6, s. 27–32.&#13;
D. Artykuły opublikowane w r. 1868 w tomie XXVIII Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda zob. osobne zestawienie s. 200.&#13;
1&#13;
&#13;
W spisie dochodów (rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 16) zanotował Kolberg pod datą&#13;
23 stycznia 1868 r.: „Od Gregorowicza (za art. rolnicze) 10 [rubli]”. J. K. Gregorowicz od r. 1867&#13;
redagował „Przyjaciela Dzieci”, nie udało się jednak ustalić tytułów artykułów publikowanych&#13;
tam w r. 1867, za które Kolberg otrzymał w styczniu 1868 r. honorarium. Być może jednym&#13;
z nich był Zbiór siana drukowany anonimowo w nr 324 z roku 1867.&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
�D. Kujawiacy. „Kalendarz Ilustrowany na rok 1868” Jana Jaworskiego,&#13;
Warszawa [1867], s. CXXXVIII–CXLI, z ryciną. Tekst wykorzystał&#13;
O. Kolberg w Kujawach cz. I, DWOK T. 3, rycina zob. w: Kujawy.&#13;
Suplement do T. 3–4, DWOK T. 72/II, ryc. nr 1.&#13;
D. August Freyer. „Kłosy” 1868, T. VII, nr 165, s. 101–102. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 494–497, tekst nr 991.&#13;
E. O „Sonetach krymskich” Stanisława Moniuszki. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. I, nr 8, s. 101. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 505–510, tekst nr 997.&#13;
E. Aberglauben aus Masuren, mit einem Anhange enthaltend masurische&#13;
Sagen und Mährchen. Von Dr M. Toeppen, Gdańsk u Th. Bertlinga&#13;
1867. “Biblioteka Warszawska” 1868, T. 2, s. 330–332. Przedruk w:&#13;
Studia rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 421–424.&#13;
E. O koncercie Jana Kleczyńskiego. „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II,&#13;
nr 50, s. 286. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,&#13;
s. 510–511, tekst nr 998.&#13;
1869&#13;
C. Kujawy cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria IV, Warszawa&#13;
1867 [recte 1869]. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 4.&#13;
Recenzja: K. W. Wójcicki, „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 1, s. 134–140 i T. 3,&#13;
s. 451–453;&#13;
&#13;
D. Proszowiacy. „Kalendarz Ilustrowany na rok 1869” Jana Jaworskiego,&#13;
Warszawa [1868], s. 118–119, z ryciną. Przedruk w „Ognisku Domowym” 1876, nr 29 (bez ryciny). Tekst wykorzystał Kolberg w Kieleckiem cz. I, DWOK T. 18, ryc. zob. w: Oskar Kolberg. Człowiek&#13;
i dzieło cz. II, DWOK T. 85/II.&#13;
D. Opis wesela wiejskiego pod Poznaniem. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1869” Józefa Ungra,&#13;
Warszawa [1868], s. 85–88. Tekst wykorzystał Kolberg w Poznańskiem cz. I, DWOK T. 9, s. 178–185.&#13;
D. Karol hrabia Sołtyk. „Tygodnik Ilustrowany” 1869, T. IV, nr 82, s. 43.&#13;
Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 492–494, tekst&#13;
nr 990.&#13;
E. Xopoimania [Choroimanija]. Historyczne poszukiwania o tańcach, tak&#13;
starożytnych pogańskich, jak również społecznych i obyczajowych,&#13;
174&#13;
&#13;
�we względzie symbolicznego znaczenia. Napisał Marian Gorżkowski.&#13;
Warszawa 1869. „Biblioteka Warszawska” 1869, T. 4, s. 483–488. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 599–606, tekst nr 1034.&#13;
1870&#13;
D. Włościanie w Wielkim Księstwie Poznańskiem (Ze stanowiska etnograficznego). „Opiekun Domowy” 1870, nr 1, s. 3–5, z ryc. Tekst&#13;
wykorzystał Kolberg w W. Ks. Poznańskim cz. I, DWOK T. 9, trzy&#13;
ryciny tamże, jedna w: W. Ks. Poznańskie. Suplement do t. 9-15,&#13;
DWOK T. 74.&#13;
D. Wieś, chata i zagroda pod Krakowem. Wyjątek z dzieła drukującego&#13;
się obecnie w Krakowie pod tyt. „Lud, jego zwyczaje, sposób życia,&#13;
podania itp. przez… Seria V, Krakowskie”. „Kłosy” 1870, T. X, nr&#13;
260, s. 391–393, z ryc. Tekst i ryc. wykorzystał O. Kolberg w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 5.&#13;
D. Wiktor Każyński. „Kłosy” 1870, T. X, nr 252, s. 252 i 254. Przedruk w:&#13;
Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 497–499, tekst nr 991a.&#13;
D. Dopełnienie życiorysu śp. Wiktora Każyńskiego. „Kłosy” 1870, T. X, nr&#13;
256, s. 328. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 499,&#13;
tekst nr 991b.&#13;
D. Korale. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok&#13;
zwyczajny 1870” Józefa Ungra, Warszawa [1869], s. 119–125. Przedruk&#13;
w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 615–622.&#13;
D. Perły. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok&#13;
zwyczajny 1870” Józefa Ungra, Warszawa [1869], s. 125–129. Przedruk&#13;
w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 601–614.&#13;
E. Die Dreitägige Schlacht bei Warschau am 28., 29., und 30. Juli 1656…&#13;
von August Riese, koniglich preuss. Oberst-Leutnant z.d. Breslau&#13;
1870. Z planem bitwy i 7 dodatkami obejmującymi kopie dokumentów. „Biblioteka Warszawska” 1870, T. 2, s. 305–306. Przedruk w:&#13;
Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 428–430.&#13;
1871&#13;
C. Krakowskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria V. Kraków&#13;
1871. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 5.&#13;
175&#13;
&#13;
�Recenzje: L.P. [L. Powidaj], „Przegląd Polski” 1871, T. 2, s. 334; „Dziennik Polski”&#13;
1871, nr 291; K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1872, T. III,&#13;
s. 472–475; Z. Gloger, „Wieniec” 1872, R. 1, T. 1, nr 19; –c–y, „Mittheilungen&#13;
der Geographischen Gesellachaft In Wien” B. XV: 1872, s. 174–183; Ze świata&#13;
książkowego, „Czas” 1874, nr 30 – recenzja dotyczy I i II cz. Krakowskiego; Z.&#13;
Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91 – recenzja dotyczy cz.&#13;
I–IV Krakowskiego.&#13;
&#13;
D. Balet rumaków. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany na rok zwyczajny 1871” Józefa Ungra, Warszawa [1870], s. 61–65.&#13;
Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 591–600.&#13;
D. Krakowiacy. Etnografia słowiańska. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia,&#13;
mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni i tańce.&#13;
„Kłosy” 1871, T. XIII, nr 316, s. 42–44, nr 318, s. 71–73, z rycinami na&#13;
s. 37, 40, 73, 77. Tekst i 6 rycin wykorzystał O. Kolberg w Krakowskiem cz. I, DWOK T. 5, pozostałe ryc. zob. Oskar Kolberg. Człowiek&#13;
i dzieło cz. II, DWOK T. 85/II.&#13;
D. Obrazy Słowiańszczyzny południowej. Z rozmaitych źródeł skreślił…&#13;
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87, 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110, 133–&#13;
136, 176–179. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,&#13;
s. 26–258.&#13;
E. Niemieckie pieśni ludowe z Karyntii. „Biblioteka Warszawska” 1871,&#13;
T. 3, s. 464–465. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,&#13;
s. 593–595, tekst nr 1032.&#13;
1872&#13;
D. Figury przydrożne. „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy Ilustrowany” Józefa Ungra na rok przestępny 1872, Warszawa [1871], s.&#13;
138–142 [z pięcioma drzeworytami]. Przedruk w: Studia, rozprawy&#13;
i artykuły, DWOK T. 63, s. 337–341, ryc. tamże.&#13;
D. Lud z okolic Poznania (Wyjątek z drukującego się obecnie w Poznaniu dzieła O. Kolberga pt. Lud, jego zwyczaje itd.). „Kłosy” 1872,&#13;
T. XIV, nr 358, s. 323, z rycinami na s. 324 i nr 359, s. 335–338 z rycinami na s. 336. Tekst wykorzystał O. Kolberg w W. Ks. Poznańskiem&#13;
cz. I, DWOK T. 9, dwie ryc. zob. tamże, jedna zob. W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. III, DWOK T. 11, jedna: W. Ks. Poznańskie. Suplement do t. 9-15,&#13;
DWOK T. 74.&#13;
D. Obrazy Słowiańszczyzny południowej… [ciąg dalszy, zob. wyżej r. 1871].&#13;
176&#13;
&#13;
�D. Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi ze szczegółowym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera) czytana na posiedzeniu Towarzystwa Naukowego&#13;
Krakowskiego przez… „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–&#13;
285. Odbitka: Kraków 1872. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły,&#13;
DWOK T. 63, s. 259–306.&#13;
1873&#13;
C. Krakowskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VI. Kraków&#13;
1873. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 6. Odbitka s. 381–516 zob.&#13;
Krakowiaki i mazurki… r. 1874.&#13;
Recenzje: K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1874, T. II, s.&#13;
168–171; Ze świata książkowego. „Czas” 1874, nr 30 i 33 – recenzja dotyczy cz.&#13;
I i II Krakowskiego; Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91&#13;
– recenzja dotyczy cz. I–IV Krakowskiego.&#13;
&#13;
1874&#13;
C. Krakowskie cz. III. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VII. Kraków&#13;
1874. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 7.&#13;
&#13;
Recenzje: K. Wł. W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1874, T. III, s.&#13;
160–161; Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91, recenzja&#13;
dotyczy cz. I–IV Krakowskiego.&#13;
&#13;
D. Krakowiaki i mazurki z okolic Krakowa. Kraków 1874. Odbitka rozdziału „Tańce” z Krakowskiego cz. II, DWOK T. 6, s. 381–516 [z nową&#13;
numeracją stron i melodii].&#13;
1875&#13;
C. Krakowskie cz. IV. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria VIII. Kraków&#13;
1875. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 8.&#13;
Recenzje: W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1875, T. 1, s. 478–479;&#13;
Z. Gl. [Z. Gloger], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 87–91 – recenzja dotyczy&#13;
cz. I–IV Krakowskiego.&#13;
&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria IX.&#13;
Kraków 1875. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 9.&#13;
Recenzje: I.K. [I. Kopernicki], „Przegląd Krytyczny” 1876, nr 3, s. 91–94; W. [K. W.&#13;
Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1876, T. 1, s. 151–153; [M. A. Szulc?], „Dziennik Poznański” 1875, nr 225.&#13;
&#13;
177&#13;
&#13;
�1876&#13;
A. Mazourkas et autres danses polonaises. Poznań [1876]. Przedruk w:&#13;
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 37 IB (s. 189–193), nr 43&#13;
III (s. 223–226), nr 62 (s. 294–295).&#13;
Recenzja: M.A.S. [M.A. Szulc], „Dziennik Poznański” 1876, nr 288.&#13;
&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria X.&#13;
Kraków 1876. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 10.&#13;
Recenzje: M.A.S. [M.A. Szulc], „Dziennik Poznański” 1876, nr 288; R. [K.W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1877, T. 1, s. 310–311; W. [K.W. Wójcicki], „Kłosy”&#13;
1877, T. XXIV, nr 604, s. 64.&#13;
&#13;
D. Obecne stanowisko etnografii. „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876,&#13;
R. 4, nr 8, s. 710–726. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły,&#13;
DWOK T. 63, s. 3–25.&#13;
D. Proszowiacy. „Ognisko Domowe” 1876, nr 29, s. 355–356. Pierwodruk&#13;
w „Kalendarzu Astronomiczno-Gospodarskim na rok 1869” J. Jaworskiego. [Tekst wykorzystał Kolberg w Kieleckiem cz. I, DWOK T. 18.]&#13;
D. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. W: Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich wydane staraniem Komisji Językowej&#13;
i Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej w Akademii Umiejętności w Krakowie, zeszyt I, Kraków 1876, s. 3–36. Toż w nieco&#13;
odmiennej wersji redakcyjnej w: „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej”, zob. r. 1877.&#13;
1877&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. III. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XI.&#13;
Kraków 1877. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 11.&#13;
Recenzja: W. [K. W. Wójcicki], „Biblioteka Warszawska” 1878, T. II, s. 158–160.&#13;
&#13;
D. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego1. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. I: 1877, s. 3–36. Nadbitka: Kraków 1877. Przedruk&#13;
1 Z nieznanych powodów w części nakładu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”&#13;
&#13;
T. I zamieszczono wersję artykułu taką samą, jaka znalazła się rok wcześniej w Materiałach do&#13;
słownika prowincjonalizmów polskich (zob. rok 1876 w tej bibliografii). W Studiach, rozprawach i artykułach Kolberga (T. 63 DWOK) zamieszczono tekst w redakcji przeznaczonej dla&#13;
„Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” z r. 1877, według egzemplarza tego rocznika&#13;
znajdującego się w Bibliotece Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wersja z Materiałów do słownika prowincjonalizmów polskich znajduje się np. w prezentowanym w Internecie egzemplarzu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” ze zbiorów Biblioteki Śląskiej.&#13;
&#13;
178&#13;
&#13;
�w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 342–388. Toż w nieco innej wersji redakcyjnej w: Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich…., zob. r. 1876.&#13;
Recenzja: A. Brückner, „Archiv für Slavische Philologie” B. III: 1879, s. 158–159.&#13;
&#13;
1879&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. IV. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XII.&#13;
Kraków 1879. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 12.&#13;
D. Pieśni ludu litewskiego zebrał… „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” T. III: 1879, s. 167–230. Odbitka: Kraków 1879. Przedruk&#13;
rozprawy wstępnej w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,&#13;
s. 307–336, przedruk pieśni w: Litwa, DWOK T. 53.&#13;
Recenzje: „Russkij Fiłołogiczeskij Wjestnik” 1880, nr 3, s. 147-150; A. Brückner,&#13;
„Archiv für Slavische Philologie” B. V: 1881, s. 118-119.&#13;
&#13;
1880&#13;
A. Mazurka d’après un thème populaire composée pour le piano par…&#13;
à Madame Hélène de Przybysławska née de Wessel. Leipzig [1880].&#13;
Przedruk w: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 46, s. 238–&#13;
–241.&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. V. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIII.&#13;
Kraków 1880. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 13.&#13;
Recenzja: J.I. Kraszewski, „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 784.&#13;
&#13;
D. Józef Konopka. „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792, s. 151, z portretem J. Konopki na s. 151. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK&#13;
T. 63, s. 443–448.&#13;
D. Z listu w sprawie pochodzenia Chopina. „Ruch Muzyczny” 1880, nr 17,&#13;
s. 134. Przedruk w: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 476–477,&#13;
tekst nr 984.&#13;
D. Krakowiak. W: Ziarno. Wydawnictwo zbiorowe dla głodnych. Warszawa 1880, s. 52. Reprodukcja w: Korespondencja Oskara Kolberga,&#13;
cz. II, DWOK T. 65, ryc. 15 po s. 544.&#13;
E. Mapa geologiczna Wołynia Godfryda Ossowskiego. „Kłosy” 1880,&#13;
T. XXXI, nr 803, s. 327 i 330. Przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 425–427.&#13;
179&#13;
&#13;
�1881&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. VI. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIV.&#13;
Kraków 1881. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 14.&#13;
D. Polnische Tänze. Mazurkas für das Pianoforte hrsg. von… Leipzig&#13;
[1881]. Przedruk wstępu w j. niemieckim (z tłumaczeniem) w: Pisma&#13;
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 666–669, tekst nr 1112.&#13;
1882&#13;
C. W. Ks. Poznańskie cz. VII. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XV.&#13;
Kraków 1882. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 15.&#13;
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. I. Kraków 1882. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 29.&#13;
&#13;
Recenzja: Nejman C. [C. Neymann], „Kiewskaja Starina” 1884, T. VIII, s. 482–487,&#13;
T. IX, s. 126–130 – recenzja dotyczy cz. I i II Pokucia, przekład w: Pokucie. Suplement do t. 29–32, DWOK T. 81, s. 275–285.&#13;
&#13;
D. Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VI: 1882, s. 86–158. Odbitka: Kraków&#13;
1882. Przedruk w: Mazowsze cz. VI, DWOK T. 41, s. 1–150.&#13;
D. Typy i wizerunki z Pokucia. „Tygodnik Powszechny” 1882, nr 31,&#13;
s. 484–486 i 496, z rycinami T. Rybkowskiego. Ryciny zamieszczone&#13;
następnie w: Pokucie cz. I, DWOK T. 29 oraz w: Ruś Karpacka cz. I,&#13;
DWOK T. 54, ryciny 17 i 18.&#13;
1883&#13;
C. Lubelskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVI. Kraków&#13;
1883. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 16.&#13;
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. II. Kraków 1883. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 30.&#13;
Recenzja — zob. r. 1882, Pokucie cz. I.&#13;
&#13;
1884&#13;
C. Lubelskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVII. Kraków&#13;
1884. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 17.&#13;
D. Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego. Z rękopisu pozostałego po śp.&#13;
Józefie Lipińskim [podał do druku…]. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VIII: 1884, s. 62–114.&#13;
180&#13;
&#13;
�1885&#13;
C. Kieleckie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XVIII. Kraków&#13;
1885. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 18.&#13;
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. 1 Mazowsze Polne cz. I. Kraków&#13;
1885. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 24.&#13;
&#13;
Recenzja: Wł. Smoleński, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280–282 – recenzja dotyczy tomów I i II Mazowsza.&#13;
&#13;
D. Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś,&#13;
Jaślików, Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz). „Zbiór Wiadomości&#13;
do Antropologii Krajowej” T. IX: 1885, s. 300–302. Odbitka: Kraków&#13;
1885. Przedruk w: Lubelskie. Suplement do tomów 16–17, DWOK&#13;
T. 75, s. 216–219.&#13;
D. Nieco o tańcach i instrumentach muzycznych ludu naszego. „Dodatek&#13;
do «Lutni Polskiej»” R. 1: 1885, nr 7, s. 48–49, [przedruk fragmentów&#13;
wstępu do Pieśni ludu polskiego z r. 1857, DWOK T. 1, s. VIII i IX].&#13;
D. Moniuszko. „Dodatek do Lutni Polskiej” R. 1: 1885, nr 13 i 14, z podpisem: Podług O. Kolberga, [przedruk hasła biograficznego z Encyklopedii powszechnej T. XVIII, s. 794-797, zob. w: Pisma muzyczne,&#13;
DWOK T. 62, s. 434-439].&#13;
1886&#13;
C. Kieleckie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XIX. Kraków&#13;
1886. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 19.&#13;
&#13;
Recenzja T. 1–19 Ludu: H. Biegeleisen, „Biblioteka Warszawska” 1886, T. 4,&#13;
s. 431–441 – recenzja dotyczy tomów 1-19 Ludu, cz. I i II Pokucia i cz. I Mazowsza, zob. też Odpowiedź Kolberga na tę recenzję, nota na s. 190.&#13;
&#13;
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. II Mazowsze Polne cz. 2. Kraków&#13;
1886. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 25.&#13;
Recenzja – zob. r. 1885, Mazowsze cz. I.&#13;
&#13;
D. Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt. „Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej?”. W: „Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce” T. 5: Pamiętnik&#13;
Zjazdu Historyczno-Literackiego imienia Jana Kochanowskiego,&#13;
Kraków 1886, s. 162–164. Tekst opublikowany na podstawie stenogramu dyskusji; przedruk w: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK&#13;
T. 63, s. 416–418.&#13;
181&#13;
&#13;
�1887&#13;
C. Radomskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XX. Kraków&#13;
1887. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 20.&#13;
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. III Mazowsze Leśne. Kraków 1887.&#13;
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 26.&#13;
&#13;
Recenzje: W. Smoleński, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 435–436; J. Karłowicz, „Wisła” T. II: 1888, s. 221–222.&#13;
&#13;
1888&#13;
C. Radomskie cz. II. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXI. Kraków&#13;
1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 21.&#13;
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. IV Mazowsze Stare (Mazury. Kurpie). Kraków 1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 27.&#13;
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. III. Kraków 1888. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 31.&#13;
&#13;
Recenzja: I. Franko, „Kwartalnik Historyczny” R. III: 1889, s. 740–741 (przedruk&#13;
w: Pokucie. Suplement do t. 29–32, DWOK T. 81, s. 286–288, zob. też odpowiedź&#13;
O. Kolberga Krótka replika… w r. 1890); „Siewiernyj Wiestnik” 1889, nr 10.&#13;
&#13;
D. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał… „Zbiór&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XII: 1888, s. 235–251. Odbitka: Kraków 1888. Przedruk w: Podole, DWOK T. 47.&#13;
1889&#13;
A. Mazur. „Tygodnik Ilustrowany” 1889, T. XIII, nr 332, s. 303. Przedruk w:&#13;
Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 61, s. 291–293.&#13;
C. Łęczyckie. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXII. Kraków 1889.&#13;
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 22.&#13;
Recenzje: R. Lubicz [H. Łopaciński], „Ateneum” 1890, T. II, s. 57–74; J. Karłowicz,&#13;
„Kwartalnik Historyczny” R. V: 1891, s. 628–633.&#13;
&#13;
C. Pokucie. Obraz etnograficzny, T. IV. Kraków 1889. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 32.&#13;
Recenzja: „Russkaja Mysl” 1889, nr 10.&#13;
&#13;
D. Baśni z Polesia. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII:&#13;
1889, s. 200–207. Odbitka: Kraków 1889. Przedruk w: Białoruś–Polesie, DWOK T. 52.&#13;
&#13;
182&#13;
&#13;
�Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. V: 1891, s. 628, recenzja&#13;
dotyczy także artykułu Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia, zamieszczonego&#13;
w tym samym tomie ”Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”.&#13;
&#13;
D. Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia. „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889, s. 208–245. Odbitka: Kraków 1889.&#13;
Przedruk w: Białoruś–Polesie, DWOK T. 52.&#13;
Recenzja – zob. wyżej Baśni z Polesia.&#13;
&#13;
1890&#13;
C. Kaliskie cz. I. Lud. Jego zwyczaje, sposób życia… seria XXIII. Kraków&#13;
1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 23.&#13;
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 586–589.&#13;
&#13;
C. Mazowsze. Obraz etnograficzny, T. V Mazowsze Stare (Mazury. Podlasie). Kraków 1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 28.&#13;
C. Chełmskie. Obraz etnograficzny, cz. I. Kraków 1890. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 33.&#13;
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 109–112.&#13;
&#13;
E. Krótka replika, jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”, napisaną i podaną do „Kwartalnika” (III,7) przez p. I. F. [Iwana Frankę].&#13;
„Kwartalnik Historyczny” R. IV: 1890, s. 221–223. Przedruk w: Studia,&#13;
rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 412–415. Zob. też Pokucie. Suplement do tomów 29–32, DWOK T. 81, s. 286–291.&#13;
&#13;
Prace wydane po raz pierwszy po roku 1890&#13;
Kompozycje&#13;
Alla Polacca. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 110, s. 642–643.&#13;
Co mi tam. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 12, s. 51–53.&#13;
Do smutnego przyjaciela. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–&#13;
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 25, s. 127–129.&#13;
Dumka. Tekst T. Lenartowicza. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,&#13;
DWOK T. 68, nr 11, s. 47–50.&#13;
183&#13;
&#13;
�Dumny kochanek. Tekst K. Zakrzewskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 9, s. 40–45.&#13;
Fantaisie. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 114, s. 650–655.&#13;
„Gdy na górach świta dzionek”. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne. DWOK T. 68, nr 8, s. 34–39. [Zob. też w T. 68&#13;
s. 149, komentarz rewizyjny do nr 5.]&#13;
Grande sonate pour le pianoforte composée et dédiée à Mr C. F. Girschner&#13;
par… W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 95, s. 502–545.&#13;
„Hejże, hejże, bracia moi”. [Faksymile, autor tekstu nieznany; utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
nr 30, s. 135.&#13;
Hulanka. [Faksymile, tekst S. Witwickiego, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 33, s. 137.&#13;
„I dlaczegoż myśli moje”. [Faksymile, autor tekstu nieznany, utwór nie dokończony]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
nr 35, s. 140.&#13;
Jaskółka. Tekst S. Duchińskiej-Pruszakowej. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 13, s. 53–66.&#13;
Kochanka do gwiazdy. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–&#13;
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 14, s. 67–74.&#13;
Krakowiak. [Autor tekstu nieznany]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 10, s. 46–47.&#13;
Król pasterzy. Opera sielska w jednym akcie. Partytura. Libretto T. Lenartowicza. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 167–378.&#13;
„Kukułeczko moja siwa”. [Autor tekstu nieznany.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 23, s. 107–108.&#13;
Marcia. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 97, s. 576–581.&#13;
Mazur na fortepian. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 84,&#13;
s. 467–469.&#13;
Mazurek do śpiewu. [Faksymile, utwór nie dokończony]. W: Kompozycje&#13;
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 37, s. 142.&#13;
Mazurka. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 86, s. 472.&#13;
Mazurka d’après un thème populaire. W: Kompozycje fortepianowe,&#13;
DWOK T. 69, nr 83, s. 464–466.&#13;
184&#13;
&#13;
�Mazurka dont Mr Emile Czaykowski a inventé la pensée [!] par… W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 85, s. 470–471.&#13;
Mazury. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 87, s. 473–476&#13;
i nr 89, s. 489.&#13;
Mazury. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 105, s. 633; nr 106, s. 634–635; nr 107, s. 636;&#13;
nr 108, s. 637–639.&#13;
„Niechże ja lepiej nie żyję...”. [Faksymile, tekst K. Brodzińskiego, utwór nie&#13;
dokończony]. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK&#13;
T. 68, nr 27, s. 131–132.&#13;
Nokturny. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 111, s. 644–645; nr 112, s. 646–647; nr 113,&#13;
s. 648–649.&#13;
Obertas. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 90, s. 490–492.&#13;
On zginął [incipit: „Ogrody wonią, błyszczy kalina”]. Tekst J. Heppena.&#13;
W: Kompozycje wokalno-instrumentalne, DWOK T. 68, nr 15, s. 75–83.&#13;
On zginął [incipit: „Choć wszystko z wiosną kwitnąć zaczyna”]. Tekst&#13;
J. Heppena. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
nr 16, s. 84–90.&#13;
Pielgrzymka do Częstochowy. Obrazek wiejski ze śpiewami. Libretto&#13;
O. Kolberga na podstawie obrazka dramatycznego S. Pruszakowej&#13;
Pielgrzymka do Częstochowy. [Szkice wersji fortepianowej (faksymilia).] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
s. 601–626.&#13;
„Piszczałeczko jedyna”. [Autor tekstu nieznany.] W: Kompozycje wokalno–&#13;
instrumentalne, DWOK T. 68, nr 22, s. 105–106.&#13;
Polonaise. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 87, s. 640–641.&#13;
Przyczyna. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 17, s. 91–93.&#13;
Psalm 85. „Nakłoń ucha Twego, Panie…”. [Tekst w przekładzie F. Karpińskiego.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68,&#13;
nr 17, s. 108–126.&#13;
Romanca. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 115, s. 656.&#13;
185&#13;
&#13;
�Scena w karczmie czyli Powrót Janka. Obrazek wiejski ze śpiewami. Libretto J. K. Gregorowicza. Wersja fortepianowa. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, s. 489–599.&#13;
Szkic pieśni chóralnej. [Faksymile, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje&#13;
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 38, s. 143.&#13;
Szkice pieśni. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 28, s. 133; nr 29, s. 134; nr 31,&#13;
s. 136; nr 32, s. 136; nr 36, s. 141.&#13;
„Ty, coś najczulszych starań […]”. [Faksymile, tekst prawdopodobnie Matuszewskiej, utwór nie dokończony.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 34, s. 138&#13;
Utwory bez tytułu. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 98,&#13;
s. 582–588; nr 99, s. 589–598; nr 100, s. 599–560; nr 101, s. 607–612;&#13;
nr 102, s. 613–619; nr 103, s. 620–624; nr 104; s. 625–629;&#13;
Utwory bez tytułu. [Faksymilia, utwory nie dokończone.] W: Kompozycje&#13;
fortepianowe, DWOK T. 69, nr 116, s. 657–658; nr 117, s. 659–661; nr&#13;
118, s. 662; nr 119, s. 663–664; nr 120, s. 665–666; nr 121, s. 667–672;&#13;
nr 122. s. 673–675.&#13;
[Utwór chóralny bez tekstu.] W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,&#13;
DWOK T. 68, nr 26, s. 129–130.&#13;
Walce. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 92, s. 497–498;&#13;
nr 93, s. 499–500; nr 94, s. 501.&#13;
Variations brillantes pour le Pianoforte sur une Menuetto oryginale&#13;
dédiées à [nazwisko adresata zatarte]. W: Kompozycje fortepianowe,&#13;
DWOK T. 69, nr 96, s. 546–575.&#13;
Westchnienie za rodzinną chatką. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje&#13;
wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 18, s. 94–98.&#13;
Wiatrak. Perpetuum mobile d’après un motif des environs de Łowicz.&#13;
W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69, nr 91, s. 493–496.&#13;
Wielki mazur fantastyczny. W: Kompozycje fortepianowe, DWOK T. 69,&#13;
nr 88, s. 476–488.&#13;
Wiosna. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,&#13;
DWOK T. 68, nr 19, s. 98–100.&#13;
Wyjazd. Tekst S. Witwickiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne,&#13;
DWOK T. 68, nr 20, s. 101–103.&#13;
186&#13;
&#13;
�Zakochana. Tekst J. B. Zaleskiego. W: Kompozycje wokalno–instrumentalne, DWOK T. 68, nr 21, s. 103–105.&#13;
Opracowania melodii ludowych na głos z fortepianem&#13;
[Obertasy, mazurki i krakowiaki.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 721–762, s. 197–268.&#13;
Pieśni ludu polskiego cd.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 599–713, s. 5–163.&#13;
[Pieśni ukraińskie.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 714–717, s. 164–167.&#13;
[Pieśni chorwackie.] W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II, nr 718–721, s. 168–171.&#13;
Zbiór mazurów i obertasów gminnych wydany przez... W: Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II, DWOK T. 67/II,&#13;
nr 763–834, s. 197–268.&#13;
Monografie regionalne1 i materiały do nich wydane w latach 1891–1907&#13;
Chełmskie. Obraz etnograficzny, cz. II. Z materiałów pośmiertnych wydał&#13;
dr I. Kopernicki. Kraków 1891. Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 34.&#13;
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 113–118.&#13;
&#13;
Pokucie. Uzupełnienia dawniej ogłoszonego dzieła śp. Oskara Kolberga&#13;
z rękopisów pozgonnych wydał dr Stanisław Zdziarski. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. VII: 1904,&#13;
s. 174–194. Odbitka: Kraków 1904. [Materiały te zostały opracowane&#13;
na nowo w oparciu o rękopisy i wydane w: Ruś Karpacka cz. II,&#13;
DWOK T. 55.]&#13;
Recenzja: W. Hnatiuk, „Zapysky Naukowoho Towarystwa im. Szewczenka” 1905,&#13;
T. LXIV.&#13;
&#13;
Przemyskie. Zarys etnograficzny. Kosztem Muzeum imienia Dzieduszyckich we Lwowie z pośmiertnych materiałów wydał dr I. Kopernicki.&#13;
1 Monografie regionalne i inne materiały etnograficzne i folklorystyczne wydane na podstawie rękopisów w serii Działa wszystkie O. Kolberga w latach 1961– 2024 (tomy 39–84 DWOK)&#13;
zob. dalej w osobnym wykazie.&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
�Przedmowa I. Kopernickiego. Kraków 1891. Reedycja fotooffsetowa:&#13;
DWOK T. 35.&#13;
Recenzja: J. Karłowicz, „Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 352–357.&#13;
&#13;
Śląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga, z papierów pośmiertnych wydał Seweryn Udziela. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. VIII: 1906, s. 140–212.&#13;
Odbitka: Kraków 1906. [Materiały te zostały opracowano na nowo&#13;
w oparciu o rękopisy i wydane w: Śląsk, DWOK T. 43.]&#13;
Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne. Uporządkował i wydał&#13;
S. Udziela. „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. XI: 1910, s. 116–323. Odbitka: Kraków 1910. [Materiały&#13;
te zostały opracowane na nowo w oparciu o rękopisy i wydane w:&#13;
Tarnowskie-Rzeszowskie, DWOK T. 48.]&#13;
Recenzja: M. Treter, „Lud” T. XVI: 1910, s. 410-411.&#13;
&#13;
Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni. Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak. Kraków 1907.&#13;
Reedycja fotooffsetowa: DWOK T. 36.&#13;
Recenzje: W. Hnatiuk, „Zapysky Naukowoho Towarystwa im. Szewczenka” 1908,&#13;
T. LXXXII, s. 228-233; E.E., „Etnograficzeskoje Obozrenije” 1909, nr. 4, s. 120-121.&#13;
&#13;
Studia, rozprawy, artykuły, zbiory folklorystyczne&#13;
Antoni Kolberg. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 440–448.&#13;
Brazylia. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 466–470.&#13;
Indianie amerykańscy. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63,&#13;
s. 451–463.&#13;
Juliusz Kolberg [wspólnie z bratem Wilhelmem]. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 433–439.&#13;
Kozak. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 617–618, tekst nr 1046.&#13;
Krakowiak. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 620–621, tekst&#13;
nr 1048.&#13;
Mejer Ignacy Antoni. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 428, tekst&#13;
nr 949b.&#13;
Melodie ludowe litewskie zebrane przez śp. księdza Antoniego Juszkiewicza. Opracowane przez śp. Oskara Kolberga i śp. Izydora&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
�Kopernickiego, a ostatecznie opracowane, zredagowane i wydane&#13;
przez Zygmunta Noskowskiego i Jana Baudouina de Courtenay.&#13;
Kraków 1900. [Kolberg opracował melodie 1–119, pozostałe I. Kopernicki i Z. Noskowski, melodie opracowane przez O. Kolberga przedrukowano w: Litwa, DWOK T. 53.]&#13;
Notatki o Chopinie spisane przez… z opowiadania Wilhelma Kolberga.&#13;
W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 461-462, tekst nr 980. Pierwodruk: K. Kobylańska Notatki Oskara Kolberga o Chopinie. W: Studia&#13;
Hieronymo Feicht septuagenario dedicata. Kraków 1967, s. 388–389.&#13;
O muzyce chińskiej. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 8–31,&#13;
tekst nr 620.&#13;
O początkach rozwoju muzyki. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62,&#13;
s. 5–7, tekst nr 619.&#13;
O rytmie i tempie tańców polskich i słowiańskich. W: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 610–614, tekst nr 1036.&#13;
Philidor Danican. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 191–192,&#13;
tekst nr 742.&#13;
Stany Zjednoczone Rio de La Plata (Buenos Aires, Paraguaj, Uruguaj).&#13;
W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 464–465.&#13;
Śpiewy, muzyka i taniec ludów Oceanii. W: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 38–68, tekst nr 622.&#13;
Uwagi na temat restytucji tekstu pierwotnego pieśni „Bogarodzica”. W: Pis­&#13;
ma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 544–546, tekst nr 1021b.&#13;
Uwagi O. Kolberga odnoszące się do książki M. Karasowskiego „Fryderyk&#13;
Chopin. Życie – Listy – Dzieła”. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK&#13;
T. 62, s. 472–476, tekst nr 983. Pierwodruk w: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III, DWOK T. 66, aneks 11, s. 738–743.&#13;
Uwagi Oskara Kolberga odnoszące się do książki M. A. Szulca „Fryderyk&#13;
Chopin i utwory jego muzyczne”, Poznań 1873. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 463–466, tekst nr 981. Pierwodruk: K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg. W: Studia Hieronymo&#13;
Feicht septuagenario dedicata. Kraków 1967, s. 386–388.&#13;
Uwagi O. Kolberga odnoszące się do książki Szulca o Chopinie. W: Pisma&#13;
muzyczne cz. II, DWOK T. 62, s. 466–471, tekst nr 982. Pierwodruk: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III, DWOK T. 66, aneks 7, s. 724–729.&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
�Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych. W: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 586–591, tekst nr 1031b; także w: Materiały do&#13;
etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III: Słowiańszczyzna południowa, DWOK T. 59/III, s. 287–291.&#13;
Recenzje i odpowiedzi na recenzje&#13;
„Alojzy Kalauz wydał w Wiedniu w r. 1850 […]”. W: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 591–593, tekst nr 1031c; także w: Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III: Słowiańszczyzna&#13;
południowa, DWOK T. 59/III, s. 291–296.&#13;
„K. Katinelli na korzyść szpitala pożegawskiego […]”. W: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 593, tekst nr 1031d.&#13;
Liszt o Cyganach i ich muzyce na Węgrzech. W: Pisma muzyczne cz. II,&#13;
DWOK T. 62, s. 347–351, tekst nr 901.&#13;
Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. W: Studia, rozprawy i artykuły, DWOK T. 63, s. 391–415.&#13;
O pieśniach ludowych węgierskich L. Koehlera. W: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 567–568, tekst nr 1025.&#13;
O śpiewach i tańcach wołoskich J. A. Wachmanna. W: Pisma muzyczne&#13;
cz. II, DWOK T. 62, s. 569, tekst nr 1026.&#13;
Taniec wołoski Romana Dymitra Tecli. W: Pisma muzyczne cz. II, DWOK&#13;
T. 62, s. 669–671, tekst nr 1113.&#13;
&#13;
Artykuły zamieszczone w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda&#13;
w latach 1859–1868&#13;
Po tytule tekstów podano ich numery w Pismach muzycznych, DWOK&#13;
T. 61–62, w których przedrukowana jest ich większość, nieliczne nie związane z muzyką, zamieszczone w Studiach, rozprawach i artykułach,&#13;
DWOK T. 63, mają podany numer tego tomu i stronę.&#13;
T. 1 Warszawa 1859: Abel Karol Fryderyk 757; Acheron T. 63, s. 473;&#13;
Achilles T. 63, s. 474; Adagio 160; Adam Adolf Karol 704; Adam de la&#13;
&#13;
190&#13;
&#13;
�Hale 705; Adesi 292; Ad libitum 595; Aelopantalion 395; Affettuoso&#13;
86; Aggiustamento 87; Agitato 88; Agnesi Maria Teresa 631; Agrell&#13;
Jan 766; Agrykola Jan Fryderyk 772; Agrykola Marcin 860; Akcent&#13;
muzyczny 66; Akcjakatura 603; Akolada 104; Akompaniament 204;&#13;
Akord 37; Akordion 398; Akukryptofon 420; Alagrek 1057; Alard Jan&#13;
Delfin 448; Albani Maciej 421; Albertini Joachim 632; Alboni Marietta 260; Albrechtsberger Jan Jerzy 861; Aleotti Rafael Argenta 633;&#13;
Aleotti Vittoria 634; Alizard Adolf 284; Alla breve 61; Alla octavo&#13;
102; Alla polacca 89; Alla zoppa 63; Allegri Gregorio 635; Allegro&#13;
74; Allemanda 1058; Alt 213; Altówka 317; Amaduzzi Donat 636;&#13;
Amfijon 624; A-moll 18; Amon Jan 773; Amorka 315; Amoroso 90;&#13;
Anakruzys 64; Ancyz 1059; Andante 72; André Jan 774; André Jan&#13;
Antoni 775; Anemokord 351; Anerio Jan Franciszek 637; Anfossi Pasquale 638; Angelika 326; Anglez 1060; Antyfona 176; Antystrofa 166;&#13;
T. 2 Warszawa 1860: Aplikatura 578; A poco a poco 75; Apollo T. 63,&#13;
s. 477; Apollonikon 393; Appogiato 575; Appoggiatura 602; Aranżować 205; Archilutnia 324; Arco 580; Aria 126; Arion 625; Ariosti&#13;
Attilio 639; Arne Tomasz Augustyn 758; Arnould Zofia 224; Arpeggio 581; Arystoksenes 626; Ashley 568; Asioli Bonifacy 640; Astorga&#13;
Emanuel d’ 641; Attaca 587; Aubada 140; Auber Daniel François&#13;
706; Autentyki 5; A vista 590; Bach (rodzina) 776; Bachus T. 63,&#13;
s. 480; Bader Karol Adam 266; Baermann Henryk Józef 565; Baillot&#13;
Piotr Maria Franciszek 449; Baini Giuseppe 692; Balcerek 293; Baleros 1061; Balfe Michał Wilhelm 759; Bałabajka 333; Banda 613;&#13;
Bandera 334; Bandola 332; Banti [Brigitta Giorgi] 225; Barbiton 329;&#13;
Barditus 1003; Bardon 328; Barkarola 1007; Baryton 216; Barzelletta&#13;
1008; Bas 45 i 217; Basetla 318; Wiolonczeliści [w Encyklopedii fragment hasła Basetla] 487; Basily Andrzej 642; Basily Franciszek 643;&#13;
Basklarnet 372; Bassetorn 371; Basso continuo 48; Batta Aleksander&#13;
488; Battimento 606; Bazona 386;&#13;
T. 3 Warszawa 1860: Beaumesnil Henrietta Adelajda Villard de 708; Becker Juliusz 862; Becker Karol Ferdynand 541; Beethoven Ludwik&#13;
van 777; Bellini Vincenzo 644; Bemol 106; Benda Franciszek 440;&#13;
Benedict Juliusz 760; Benevoli Horacy 645; Benkien Andrzej 905;&#13;
Bennett Wiliam Sterndale 761; Berent Szymon 906; Bergamask[a]&#13;
1063; Bergameno Jan Chrzciciel 646; Berger Ludwik 778; Bergson&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
�Michał 907, Bériot Karol August de 450; Berlioz Hektor 709; Bernardini Marcelli 647; Berner Fryderyk Wilhelm 779; Bertin Ludwika Aniela 710; Bertini Henryk 503; Berton Henryk Franciszek 712,&#13;
Bęben wielki 404; Bębenek 403; Biegnik 599; Bielawski Józef 451;&#13;
Biernacki Nikodem 452; Billington Elżbieta 226; Bis 438; Bitwa 145;&#13;
Blangini Józef Marek 648; Blaze Franciszek Henryk 745; Blondel&#13;
v. Blondianus 713; Bobrowicz Jan Nepomucen 497; Boccherini Ludwik 649; Bohdanowicz Bazyli 442; Bohrer familia 441; Bohrer Zofia 504; Bolero 1063;&#13;
T. 4 Warszawa 1860: Bosio Angiolina 227; Boucher Aleksander Jan 453;&#13;
Boulanger Ernest 714; Boulanger Maria Julia Hallinger 228; Bournonville August 1098; Bourrée 1064; Braham Maurycy 267; Branchu&#13;
Aleksandryna Karolina 229; Branle 1065; Bravo 437; Bravura 127;&#13;
Breiting Herman 268; Brevis 109; Brzękadełka 411; Brzowska Jadwiga 909; Brzowski Józef 908; Bubastis T. 63, s. 484; Bucefał T. 63,&#13;
s. 485; Buffo 192; Bugle 383; Bull Ole Bornemann 454; Buononcini&#13;
Jan Chrzciciel 650; Burney Karol 762; Byczek 1037; Cabaletta 128;&#13;
Cachucha 1066; Caffarelli 294; Ça ira! 1012; Calando 91; Caldara&#13;
Antonio 651; Calvisius Sethus 863; Camargo 1099; Cancan 1067;&#13;
Candeille Piotr Józef 715; Cantabile 92; Cantus firmus 56; Canzonetta 1009; Capriccio 138; Caraffa de Colobrano Michał Henryk 652;&#13;
Carestini Jan 295; Carillon 417; Carissimi Jan Jakub 653; Carmagnole (la) 1013; Carnicer don Ramon 699; Castil-Blaze 746; Catalani&#13;
Angelica 230; Catel Karol Szymon 716; Cavalieri Emilio del 654;&#13;
Cavatina 129;&#13;
T. 5 Warszawa 1861: Cenar, cynar 1038; Cerone Dominik Piotr 693; Cerrito Fanny 1100; Chaconne 1068; Champein Stanisław 717, Chandoszkin Jan 894; Charakter 84; Charakterystyczne tony 42; Charivari 142; Charpentier Marek Antoni 718; Chélard Andrzej Hipolit&#13;
719; Cheron Anna 231; Cheron Augustyn Atanazy 285; Cherubini&#13;
Ludwik 655; Chiroplast 348; Chopin Fryderyk Franciszek 910; Choreografia 1110; Choron Aleksandr Stefan 747; Chotek Franciszek&#13;
Ksawery 884; Chór 608; Chórał 122; Chór muzyczny 130; Chromatyczny 13; Ciało brzmienne 301; Cimarosa Dominik 656; Claboni&#13;
Krzysztof 911; Clementi Muzio 505; Coda 169; Colasanti Wincenty&#13;
569; Corelli Arcangelo 455; Couperin Franciszek 720; Cramer Jan&#13;
&#13;
192&#13;
&#13;
�Chrzciciel 506; Crescendo 81; Crescentini Girolamo 296; Crotch William 542; Csárdás 1069; Csiko 1070;&#13;
T. 6 Warszawa 1861: Cymbałki 340; Cymbały 408; Cytra 322; Czakan&#13;
355; Czerny Karol 507; Czeska muzyka 883; Da capo 588; Dalayrac Mikołaj 721; Dal segno 589; Damenizacja 223; Damoreau-Cinti&#13;
Laura 232; Damse Józef 912; Danzi Franciszek 780; Daquin Ludwik Klaudiusz 543; Dauberval Jan 1101; David Felicjan 722; David Ferdynand 456; Davide Jakub 269; Decrescendo 82; Decyma 32;&#13;
Dehn Sigfried Wilhelm 864; Della-Maria Dominik 723;&#13;
Tom 7 Warszawa 1861: Després Josquin 752; Deszczyński Józef 913; Detonacja 572; Devienne Franciszek 724; Dezède albo Dezaides 725;&#13;
Diafonia 53; Diapazon 29; Diapente 26; Diatonika 12; Dibdin Karol 763; Diezys 15; Diomedes Caton (zapewne Anonim) 912; Ditters&#13;
von Dittersdorf Karol 781; Divertissement 190; Długoraj Wojciech&#13;
915; Do 11; Dobrski Julian 270; Dobrzyński Ignacy Feliks 916; Doche Józef Dionizy 726; Doche Piotr Aleksander 727; Döhler Teodor&#13;
508; Doles Jan Fryderyk 782; Dominanta 41; Domra 325; Donizetti&#13;
Józef 657a; Donizetti Kajetan 657; Doppler Albert Franciszek 557;&#13;
Doppler Karol 558; Dorn Henryk Ludwik 783; Dotzauer Justus Jan&#13;
Fryderyk 489; Dotzauer Ludwik Karol 490; Drabant 1039; Drechsler&#13;
Józef 784; Dreyschock Aleksander 509; Drieberg Fryderyk von 865;&#13;
Drobny taniec 1040; Drouet Ludwik 559; Drumla 376; Du Caurroy&#13;
Franciszek Eustachy 728; Duda 361; Dudy 367; Duet 149; Dulcken&#13;
Ferdynand 510; Dulon Fryderyk Ludwik 560; Dumont Henryk 544;&#13;
Duni Egidiusz Romuald 729; Duport Jan [Piotr] 491; Duprez Gilbert&#13;
Ludwik 271; Duprez Karolina 233; Dur 16; Duranowski August Fryderyk 457; Durante Franciszek 658; Dussek Jan [Władysław] 511;&#13;
Dwugłos 36; Dyskant 54; Dysonans 39; Dzioł 1041; Dzwon chiński&#13;
407; Ebell Henryk Karol 785; Eberl Antoni 786; Eberwein Karol 788;&#13;
Eberwein Traugott Maksymilian 788;&#13;
Tom 8 Warszawa 1861: Egzercycje 435; Ekspresja 85; Elsner Józef 917; Elssler Fanny i Teresa 1102; Enharmoniczny 14; Ensamble 148; Entraigues Antonina Cecylia Clavel 234; Eolska harfa 352; Epicedium 1001;&#13;
Epod 167; Erard bracia 426; Erkel Franciszek 900; Etuda 137; Eufon&#13;
414; Eybler Józef von 789; Fagociści 567; Fagot 374; Falset 210; Falso&#13;
bordone 55; Fandango 1071; Fandara 144; Fantazja 139; Farandole&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
�1072; Farinelli Karol 297; Fasch Karol Fryderyk 790; Federici Wincenty 659; Felsztyński Sebastian czyli Sebastian z Felsztyna 918;&#13;
Feo Franciszek 660; Fermata 576; Fesca Fryderyk Ernest 791; Fétis&#13;
Franciszek Józef 748; Fiasko 439; Field Jan 512; Fifr 364; Figuracja&#13;
w muzyce 51; Figurał 123; Filipowicz Eliza Minelli 458; Finał 168;&#13;
Finck Henryk 792; Fink Gottfryd Wilhelm 866; Fioravanti Walenty&#13;
661; Fiorillo Fryderyk 459; Fioritury 596; Fischer Józef 287; Fischer&#13;
Ludwik 286; Fisharmonika 397; Fistula 356; Flażolet 357; Flecik 354;&#13;
T. 9 Warszawa 1862: Fleciści [w Encyklopedii fragment hasła Flet] 556;&#13;
Flet 353; Flotow Fryderyk von 793; Fodor-Mainvielle Josephine 235;&#13;
Folie d’Espagne 1073; Fontana Julian 513; Forkel Jan Mikołaj 867;&#13;
Förster Kasper 919; Forte 77; Fortepian 346; Fortepianiści 502; Francuska muzyka 703; Franko z Kolonii 868; Fränzl Ferdynand 460;&#13;
Frescobaldi Hieronim 545; Freyer August 546; Freytag Adam 920;&#13;
Freytag Maria 1103; Froberger Jan Jakub 547; Fuga 135; Fujara 360;&#13;
Fulvio Antoni 921; Fundamentalny bas 46; Furioso 93; Furlanda&#13;
1074; Fürstenau Antoni Bernard 561; Fux Jan Józef 794; Fuza 110;&#13;
Gabrieli Jan 663; Gabrieli Katarzyna 236; Gade Niels Wilhelm 767;&#13;
Gaforus albo Gafurius Franchinus 694; Gajda 368; Galarda 1075;&#13;
Galop 1076; Galuppi Baldassaro 664; Gama 6; Gamba 314; Garat&#13;
Jan Piotr 282; Garcia Manuel 272; Gassmann Florian Leopold 885;&#13;
Gawotta 1077; Gembicki Jakub 922; Geminiani Franciszek 461;&#13;
Generałbas 47; Gerbert Marcin 869; Germania T. 63, s. 486; Gęśl&#13;
339; Giga 1078; Gitana 1079; Gitara 331; Gitarzyści 496; Giusto 94;&#13;
T. 10 Warszawa 1862: Glinka Michał 895; Glissando 582; Gluck Krzysztof&#13;
Willibald 795; Głos 208; God save The King 1017; Gołąbek Jakub&#13;
923; Gomis Józef Melchior 700; Gomółka Mikołaj 924; Gong 406;&#13;
Gorączkiewicz Wincenty 548; Gorczycki Grzegorz 925; Gossec Franciszek Józef 730; Goudimel Klaudian 731; Gounod Karol Franciszek&#13;
732; Grajek 614; Grandioso 95; Granie w muzyce 577; Grassini Józefa 261; Graun Jan Bogumił 797; Graun Karol Henryk 796; Grave&#13;
71; Grazioso 96; Grecka mitologia T. 63, s. 491; Grecka muzyka i taniec 623; Greckie starożytności T. 63, s. 506; Gregoriański śpiew 171;&#13;
Grétry Andrzej Ernest 733; Grisi Judyta 237; Grisi Julia 255; Grisi&#13;
Teresa 1104; Groblicz Marcin 422; Grossmann Ludwik 926; Grund&#13;
Fryderyk Wilhelm 798; Grupetto 607; Gryfy 579; Guarnieri Józef&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
�T. 11&#13;
&#13;
T. 12&#13;
&#13;
T. 13&#13;
&#13;
T. 14&#13;
&#13;
Antoni 423; Gudok 320; Guglielmi Piotr 665; Guglielmi Piotr Karol&#13;
666; Guhr Karol Wilhelm 799; Guimard Maria Magdalena 1105;&#13;
Warszawa 1862: Gusli 338; Guzikow Józef 570; Gwido z Arezzo 695;&#13;
Gyrowetz Adalbert 886; Habeneck Antoni Franciszek 462; Haitzinger Antoni 273; Hajduk 1042; Halévy Jakub Fromental 734; Hanak&#13;
1080; Händel Jerzy Fryderyk 800; Händl Jakub 893; Harfa 336; Harmonia 35; Harmoniczne tony 303; Harmoniki 413; Hartmann Jan&#13;
Piotr 768; Häser August Frdynand 802; Häser Charlotta 238; Häser&#13;
Christian 288; Hasse Faustyna 256; Hasse Jan Adolf 801; Hauptmann Maurycy 803; Hausmann Walenty 804; Hawkins Jan 764;&#13;
Haydn Franciszek Józef 805; Haydn Michał 806; Hebenstreit Pantaleon 430; Heinichen Jan Dawid 870; Hejnał 1006; Heller Stefan 514;&#13;
Henselt Adolf 515; Herman Adam 492; Hérold Ludwik Józef 735;&#13;
Herz Henryk 516; Hesse Adolf Fryderyk 549; Hierochord 350; Hiller&#13;
Ferdynand 807; Hiller Jan Adam 808; Himmel Fryderyk Henryk 809;&#13;
Warszawa 1863: Hoffmann Ernest Teodor Amadeusz 871; Hoffmeister Franciszek Antoni 810; Holland Jan Dawid 927; Holzbauer&#13;
Ignacy 811; Hołubiec 1043; Homilius Gotfryd August 812; Homofonia 58; Hopser 1081, Hora 1082; Horecki Feliks 498; Hornpipe 366;&#13;
Huberty 240; Hummel Jan Nepomucen 517; Hurka Fryderyk Franciszek 887; Hymen 1000; Imitacja 50; Indie Wschodnie T. 63, s. 518;&#13;
Indyjska muzyka 621, Indyjska sztuka T. 63, s. 547; Instrumenta&#13;
300; Instrumentacja 203; Instrumentalna muzyka 132; Intermezzo 189; Interwal 21; Intonacja 571; Intrada 158; Introdukcja 157;&#13;
Isouard Mikołaj 736; Izaak Henryk 813; Jakubowski Samson 431;&#13;
Warszawa 1863: Janczarska muzyka 615; Janiewicz Feliks 463; Jaroński Feliks 518; Jasiński Marceli 928; Jastrzębski Feliks 427; Jelski&#13;
Michał 464; Jodłowanie 574; Jomelli Mikołaj 113; Kaczkowski Dominik 274; Kaczkowski Józef 465; Kadencja 44; Kadryl 1083; Kalafonia 311; Kalkbrenner Fryderyk Wilhelm Michał 519; Kalliwoda&#13;
Jan Wacław 466; Kamerton 307; Kamieński Maciej 929; Kamiński&#13;
N. 930; Kania Emanuel 520; Kanon 133; Kantata 131; Kantylena&#13;
1010; Kapela 616;&#13;
Warszawa 1863: Kapreola 1084; Karasowski Maurycy 931; Karola&#13;
1085; Kasownik 107; Kastaniety 412; Kastraci 218; Katarynka 418;&#13;
Kauer Ferdynand 814; Kaufmann Jan Gotfryd 432; Kawka 387;&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
�Każyński Maciej 275; Każyński Wiktor 932; Kątski (rodzina) 443;&#13;
Keiser Reinhard 815; Kiesewetter Rafał Jerzy von 872; Kirnberger&#13;
Jan Filip 873; Kittel Jan Christian 550; Klarneciści 564; Klarnet 370;&#13;
Klawiatura 342; Klawicylinder 415; Klawicymbał 345; Klawikord&#13;
343; Klawikord oczny 399; Klawilam 396; Klawilira 349; Klawisz&#13;
341; Kleczyński Jan [skrzypek] 467; Kleczyński Jan [pianista] 521;&#13;
Klein Bernhard 816; Klemczyński Julian 522; Klengel August Aleksander 551; Klonowski Teofil 933; Klucz w muzyce 103; Kobza 335;&#13;
Kocipiński Antoni 934;&#13;
T. 15 Warszawa 1864: Koloryt 202; Kołomyjka 1044; Komorowski Ignacy&#13;
935; Kompozycja 119; Kompozytor 118; Koncert 195; Konserwatorium 618; Konsonans 38; Kontrabas 319; Kontralt 214; Kontrapunkt&#13;
49; Kontredans 1086; Kopulacja 392; Korektura 313; Kornet 378; Kossowski Samuel 493; Kościelna muzyka 170; Kościelne tonacje 4; Kościelny śpiew 1019; Kotły 401; Kotylion 1087; Kozak 1045; Kozłowski&#13;
Ignacy Platon 936; Kozłowski Józef 937; Kożeluch Jan Antoni 888;&#13;
Kożeluch Leopold 889; Krakowiak 1047;&#13;
T. 16 Warszawa 1864: Kratzer Franciszek Ksawery 938; Kratzer Kazimierz 939; Kratzer Paweł 941; Kratzer Walenty 940; Krebs Jan Baptysta 276; Krebs Jan Ludwik 552; Kreutzer Konradyn 817; Kreutzer&#13;
Rudolf 468; Krogulski Józef 942; Krzywula 373; Krzyżanowski Ignacy 523; Krzyżyk 105; Księżyc turecki 410; Kücken Fryderyk Wilhelm&#13;
818; Kuhreihen 1004; Kunzen Fryderyk Ludwik 769; Kurant 1088;&#13;
Kurdesz 1005; Kurpiński Karol 943; Kwarta 25; Kwartet 152; Kwinta&#13;
27; Kwintet 153; Kwintola 113; Lablache Ludwik 289; Lachner Franciszek 819; Lachner Ignacy 820; Lachner Wincenty 821; Lafont Karol&#13;
Filip 469; Lamentacje 180; Lancier 1089; Ländler 1090; Lanner Józef&#13;
Franciszek Karol 198; Largo 69; Lasso Orlando di 753; Le-Maistre&#13;
Mateusz 754; Lento 70; Leo Leonard 668; Leonowicz Kornelia 241;&#13;
Lessel Franciszek 944; Lesueur Jan Franciszek 737; Leśkiewicz Józefa 262; Leśniewska Ludwika 242;&#13;
T. 17 Warszawa 1864: Libretto 194; Ligatura 115; Ligawka 385; Lind Jenny&#13;
243; Lindpaintner Piotr Józef von 822; Linos 627; Lipiński Karol&#13;
470; Lira 321; Liszt Franciszek 524; Litania 179; Litolf Henryk 765;&#13;
Lobe Jan Christian 823; Logier Jan Bernard 525; Lortzing Albert&#13;
Gustaw 824; Lotti Antoni 669; Lotto Izydor 471; Löwe Jan Karol&#13;
&#13;
196&#13;
&#13;
�Gotfryd 825; Lubomirski Kazimierz 945; Lubowski Józef 526; Lully&#13;
Jan Chrzciciel 738; Lutnia 323; Lwow Aleksy 986; Łada Kazimierz&#13;
472; Łodwigowski E[dward] Stefan 946; Łomnica T. 63, s. 551; Maciejowski Stanisław 473; Madejski Marceli 947; Maestoso 97; Malibran&#13;
Maria 263; Maltańscy kawalerowie [współautorem był K. W. Wójcicki] T. 63, s. 553; Mälzel Jan Nepomuk 433; Małgocki Franciszek&#13;
Maciej 948; Mandolina 330; Mara Gertruda 257; Marcello Benedykt&#13;
670; Marchesi Ludwik 298; Marchettus 696;&#13;
T. 18 Warszawa 1864: Marpurg Fryderyk Wilhelm 874; Marschner Henryk&#13;
826; Marseillaise, Marsylianka 1014; Marsz 201; Martin Aleksander&#13;
949a; Martin Wincenty 701; Martini Giambattista 697; Marx Adolf&#13;
Bernard 875; Matelotta 365; Mattheson Jan 876; Mayer Karol 527a;&#13;
Mayr Szymon 671; Mayseder Józef 474; Mazur 1050; Méhul Stefan&#13;
Henryk 739; Meibom Marek 877; Melizmatyczny 597; Melodia 33;&#13;
Melodion 394; Melodrama 188; Mendelssohn-Bartholdy Feliks 827;&#13;
Mensuralny śpiew 87; Menuet 1091; Menzura 304; Mercadante Ksawery 672; Messa di voce 78; Methfessel Albert 828; Meyer Leopold de&#13;
527b; Meyerbeer Jakub 829; Mezza voce 79; Męskie chóry 609; Miklasiewicz Antonina 244; Mikuli Karol 950; Miltitz Karol Boromeusz 830; Miładowski Florian 951; Mingotti Regina 258; Minor czyli&#13;
moll 17; Mioduszewski Michał Marcin 952; Mirecki Franciszek 953;&#13;
Miserere 173; Moderato 73; Modulacja 43; Monczyński R[ajmund]&#13;
528; Mongołowie T. 63, s. 558; Moniuszko Stanisław 954; Monochord&#13;
305; Monodia 52; Monsigny Piotr Aleksander 740; Monteverde Klaudiusz 673; Montez Lola 1106; Morales Krzysztof de 702; Mordant&#13;
czyli mordent 604; Moscheles Ignacy 529; Motetta 124; Mozart Jan&#13;
Chryzostom Wolfgang Amadeusz 831;&#13;
T. 19 Warszawa 1865: Msza 184; Müller Wacław 832; Multanka 363;&#13;
Münchheimer Adam 955; Muris Jan de 749; Mutacja 211; Muzyczne&#13;
uroczystości 617; Muzyczne znaki i skrócenia 117; Muzyka 1; Myśliweczek Józef 890; Nardini Piotr 475; Naumann Emil 833; Naumann Jan Amadeusz 834; Nenia 1002; Nestroy Jan 835; Neukomm&#13;
Zygmunt 836; Neuma 100; Nicolai Otto 837; Nidecki Tomasz 956;&#13;
Niderlandzka muzyka 751; Niedzielski Józef 476; Niemiecka muzyka 771; Nokturny 143; Nona 31; Nourrit Adolf 277; Noverre Jan&#13;
Jerzy 1107; Nowakowski Józef 957; Nowiński Jan 530; Nuty 98;&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
�T. 20&#13;
&#13;
T. 21&#13;
&#13;
T. 22&#13;
&#13;
T. 23&#13;
&#13;
Obertas 1051; Obligato 594; Oboiści 563; Obój 369; Ockenheim Jan&#13;
755; Ofiklejda 381; Okrągły 1053; Okres muzyczny 34; Oktawa 30;&#13;
Oktet 156; Onslow Jerzy 741; Opera 187;&#13;
Warszawa 1865: Opus 120; Oratorium 186; Orda Napoleon 958; Orfeon 610; Organiści 540; Organy 388; Orkiestra 611; Orłowski Antoni 959; Pacchiarotti Gasparo 299; Pacelli Asprilio 960; Padwana&#13;
1092; Paer Ferdynand 674; Paganini Mikołaj 477; Paisiello Jan 675;&#13;
Palestrina Jan Piotr Alojzy da 676; Partycja 207; Paryżanka 1015;&#13;
Pasaże 598; Pasta Judyta 264; Pastorale 191; Patti Adelina 246; Patti&#13;
Karolina 245; Pauza 116; Pedał 391; Pergolese Giambattista 677;&#13;
Pianino 347; Piano 76; Piccini Mikołaj 678; Pieśni nabożne 1020;&#13;
Pieśń ludu 999; Piszczałka 358; Piszczek 612; Pizzicato 584; Pleyel,&#13;
czyli Pleyl Ignacy 743; Pokojowa muzyka 196;&#13;
Warszawa 1865: Polka 1054; Polonez 1055; Polska muzyka 904, Polski lud T. 63, s. 566; Polskie tańce 1035; Poniatowski książę Józef&#13;
961; Porpora Mikołaj 679; Portamento di voce 573; Pozytyw 389;&#13;
Pozytywka 419; Półnuta 111; Presto 75; Primadonna 193; Próba 436;&#13;
Pryma 22; Przedtakt w muzyce 65; Psalmodia 172; Psalterium 337;&#13;
Puzon 380; Quantz Jan Joachim 562; Rakoczego marsz 1018; Rallentando 68; Rameau Jan Filip 744;&#13;
Warszawa 1866: Recitativo 125; Refrain 164; Regestra 209; Regestra&#13;
u organów 390; Reichardt Jan Fryderyk 838; Reissiger Karol Bogumił 839; Rellstab Ludwik 878; Requiem 185; Resonans 302; Responsoria 178; Ricci Federico 680; Ricercare 134; Ries Ferdynad 840,&#13;
Rigaudon 1093; Righini Wincenty 681; Rinck Jan Christian Henryk&#13;
553; Ripieno 593; Ritornella 165; Rivoli Ludwika 248; Rivoli Paulina&#13;
247; Rochlitz Fryderyk 879; Rode Piotr 478; Rolle Jan Henryk 841;&#13;
Romberg Andrzej 444; Romberg Bernard 494; Rondeau 163; Rossini&#13;
Joachim 682; Rożniecki Gabriel 962; Rubini Jan Chrzciciel 278;&#13;
Rubinstein Antoni 897; Rulada 600; Rule Britannia 1016; Rytm 59;&#13;
Rywacka Ludwika 249; Rzymskie starożytności T. 63, s. 572; Sacchini Antoni Maria 683; Salieri Antoni 684; Saltarello 1094; Salve&#13;
Regina misericordiae 177; Sarabanda 1095; Sarti Józef 685;&#13;
Warszawa 1866: Scacchi Marek 963; Scarlatti Aleksander 686; Scarlatti Dominik 687; Scherzo 161; Schicht Jan Gotfryd 842; Schilling&#13;
Gustaw 880; Schneider Jan Boguchwał 554; Schneider Jan Chrystian&#13;
&#13;
198&#13;
&#13;
�Fryderyk 843; Schröder-Devrient Wilhelmina 250; Schryary 375;&#13;
Schubert Franciszek 844; Schulz Jan Abraham Piotr 845; Schumann&#13;
Klara 531; Schuman Robert 846; Schütz Henryk 847; Scudo Piotr&#13;
750; Sekstet 154; Sekstola 114; Sekunda 23; Septet 155; Septyma 28;&#13;
Sequentia 181; Serenada 141, Serpent 382; Servais Adrian Franciszek 495; Serwaczyński Stanisław 479; Sessi 251; Seyfried Ignacy 848;&#13;
Sikorski Józef 964; Silbermann Gotfryd 428; Sistrum 409; Skala 7;&#13;
Skrzypce 316; Skrzypkowie 447; Słoczyński Wojciech 965; Smyczek&#13;
310; Sobolewski Edward 966; Sokołowski Marek 499; Solfeggio 222;&#13;
Soliva Karol Evasio 967; Solmizacja 9; Solo 591; Sołtyk Franciszek&#13;
480; Sołtyk Karol 968; Sonata 146; Sontag Henrietta 252; Sopran&#13;
212; Sordynki 309; Sotto voce 80; Sowiński Wojciech 969; Spinet 344;&#13;
Spohr Ludwik 849; Spontini Kasper 688; Stabat Mater 182; Staccato&#13;
585; Stadler Maksymilian 850; Stainer (Steiner) J[acob] 424;&#13;
T. 24 Warszawa 1867: Stefani Jan 970; Stefani Józef 971; Steibelt Daniel&#13;
532; Stein Jan Andrzej 429; Stradella Aleksander 689; Stradivari Antoni 425; Strauss Jan 199; Strój w muzyce 306; Struny 308;&#13;
Studziński Wincenty 445; Symfonia 147; Synkopé 62; Syrinks 362;&#13;
System pięcioliniowy 101; Szałamaja 359; Szamotuł Wacław z 972;&#13;
Szczepanowski Stanisław 500; Szczurowski Jan Nepomucen 290;&#13;
Szletyński Szymon 481; Sztajer 1096; Szumka 1056; Szymanowska&#13;
Maria 533; Śpiew 219; Śpiewu metody 220; Taborowski Stanisław&#13;
482; Tabulatura 99; Taglioni 1108; Takt 60; Tamberlick Henryk&#13;
279; Tamburini Antonio 283; Tamiris 628; Tam-tam 405; Taneczna&#13;
muzyka 197; Taniec 1033; Taraban 402;&#13;
T. 25 Warszawa 1867: Tartini Józef 483, Te Deum laudamus 174; Teichmann Antoni 973; Telemann Jarzy Filip 851; Tempo 67; Tenor 215;&#13;
Teorba 327; Tercet 151; Tercja 24; Terpander 629; Tetrachord 8;&#13;
Thalberg Zygmunt 534; Tinctor Jan 756; Tirady 601; Toccata 136;&#13;
Tomaszek Wacław Jan Chrzciciel 891; Ton i tonacja 2; Tonalność&#13;
3; Tonika 40; Transkrypcja 206; Transpozycja 19; Trąba 379; Tremolo 583; Trio 150; Triola 112; Tropiański Konstanty 566; Troschel&#13;
Wilhelm 291; Tryl 605; Tuba 384; Türk Daniel Gottlob 555; Tutti&#13;
592; Tympanum 400; Ulibiszew Aleksander 898;&#13;
T. 26 Warszawa 1867: Una corda 586; Unisono 20; Ut, re, mi 10; Uwertura&#13;
159; Veni Creator 175; Veni, Sancte Spiritus 183; Verdi Józef 690;&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
�Vestris [rodzina] 1109; Viardot Paulina 259; Vieuxtemps Henryk 484;&#13;
Villanella 1011; Viola 313; Viotti Jan Chrzciciel 485; Vogler Jerzy&#13;
Józef 852; Wagner Joanna 265; Wagner Ryszard 853; Walc 1097;&#13;
Waltornia 377; Wański Jan, Wański Roch i Wański Jan Nepomucen 446; Wariacje 162; Weber Bernard Anzelm 855; Weber Gottfryd&#13;
881; Weber Karol Maria 854; Weigl Józef 856; Wejnert Antoni 974a;&#13;
Wernik Kazimierz 359; Weyse Christian Ernest 770; Wielhorski Józef 974a; Wielhorski Michał 899; Wielogłosowa muzyka 57; Wieniawski Henryk 486; Wieniawski Józef 536;&#13;
T. 27 Warszawa 1867: Wild Franciszek 280; Winter Piotr 857; Winterfeld Karol Jerzy August 882; Wirtuoz 434; Wiślicki Władysław 537;&#13;
Włoska muzyka 630; Wojskowa muzyka 200; Wokalizy 221; Wokalna muzyka 121; Wolff Edward 538; Wolfl Józef 539; Wolicki&#13;
Konstanty 975; Wołków Anna 253; Wranitzki Karolina 254; Wranitzki Paweł 892;&#13;
T. 28 Warszawa 1868: Wysocki Kasper Napoleon 976; Zając Stanisław&#13;
977; Zapolski Ignacy Downar 501; Zarlino Józef 698; Zegary grające&#13;
416; Zelter Karol Fryderyk 858; Zientarski Romuald 978; Zingarelli&#13;
Mikołaj 691; Zobten T. 63, s. 587; Zumsteeg Jan Rudolf 859; Żyliński&#13;
Faustyn 281.&#13;
Dzieła wszystkie Oskara Kolberga&#13;
Reedycja fotooffsetowa tomów wydanych przez Oskara Kolberga1&#13;
w latach 1857-1890 w seriach Lud i Obrazy etnograficzne&#13;
T. 1 – Pieśni ludu polskiego.&#13;
Wstępy: J. Gajek, J. Krzyżanowski, M. Sobieski.&#13;
Red. J. Gajek i M. Sobieski.&#13;
Wrocław–Poznań 1961, ss. LVI, XI i 480, nuty, mapa, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Warszawa 1857.&#13;
1 W ramach reedycji opublikowano w Dziełach wszystkich także cz. II Chełmskiego opracowaną przez I. Kopernickiego w 1891 r., Przemyskie dokończone przez I. Kopernickiego również w 1891 r. oraz Wołyń wydany przez J. Tretiaka w r. 1907 .&#13;
&#13;
200&#13;
&#13;
�Toż :&#13;
Wydanie II&#13;
Wstępy: J. Burszta oraz przedruk wstępów J. Gajka, J. Krzyżanowskiego i M.&#13;
Sobieskiego z pierwszego wydania.&#13;
Wrocław-Poznań 1974, ss. LXXI, XI i 480, nuty, mapa, ryciny.&#13;
T. 2 – Sandomierskie.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. 288, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Warszawa 1865.&#13;
T. 3 – Kujawy cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. 352, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Warszawa 1867.&#13;
T. 4 – Kujawy cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. 320, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Warszawa 1867 [recte 1869].&#13;
T. 5 – Krakowskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. VIII i 380, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1871.&#13;
T. 6 – Krakowskie cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. V i 536, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1873.&#13;
T. 7 – Krakowskie cz. III.&#13;
Wrocław–Poznań 1962 , ss. XVIII i 350, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1874.&#13;
T. 8 – Krakowskie cz. IV.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. XIII i 366, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1875.&#13;
201&#13;
&#13;
�T. 9 – W. Ks. Poznańskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. IV i 320, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1875.&#13;
T. 10 – W. Ks. Poznańskie1 cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. II i 386, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1876.&#13;
T. 11 – W. Ks. Poznańskie cz. III.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. XII i 246, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1877.&#13;
T. 12 – W. Ks. Poznańskie cz. IV.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. VIII i 334, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1879.&#13;
T. 13 – W. Ks. Poznańskie cz. V.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. XVI i 210, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1880.&#13;
T. 14 – W. Ks. Poznańskie cz. VI.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. VII i 392.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1881.&#13;
T. 15 – W. Ks. Poznańskie cz. VII.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. X i 324.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1882.&#13;
T. 16 – Lubelskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. IV i 330, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1883.&#13;
1 Na karcie tytułowej Kolberg zamieścił notę: „ z ryciną wedle rysunku B. Hoffa”, w trakcie&#13;
przygotowywania wydanie fotooffsetowego nie odnaleziono egzemplarza tego tomu z ryciną.&#13;
&#13;
202&#13;
&#13;
�T. 17 – Lubelskie cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. VI i 244, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1884.&#13;
T. 18 – Kieleckie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. II i 242, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1885.&#13;
T. 19 – Kieleckie cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. IV i 266, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1886.&#13;
T. 20 – Radomskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. VIII i 312, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1887.&#13;
T. 21 – Radomskie cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. VI i 244, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1888.&#13;
T. 22 – Łęczyckie.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. VIII i 280, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1889.&#13;
T. 23 – Kaliskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. VI i 272, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
T. 24 – Mazowsze cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss.VIII i 356, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1885.&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
�T. 25 – Mazowsze cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. VI i 304, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1886.&#13;
T. 26 – Mazowsze cz. III.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. XIV i 369, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1887.&#13;
T. 27 – Mazowsze cz. IV.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 400, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1888.&#13;
T. 28 – Mazowsze cz. V.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. X i 380, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
T. 29 – Pokucie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. XIV i 360, nuty, ryciny.&#13;
pierwodruk: Kraków 1882.&#13;
T. 30 – Pokucie cz. II.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. X i 300, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1883.&#13;
T. 31 – Pokucie cz. III.&#13;
Wrocław–Poznań 1963, ss. XII i 244, nuty, rycina.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1888.&#13;
T. 32 – Pokucie cz. IV.&#13;
Wrocław–Poznań 1962, ss. XII i 328.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1889.&#13;
&#13;
204&#13;
&#13;
�T. 33 – Chełmskie cz. I.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 370, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
T. 34 – Chełmskie cz. II.&#13;
Z materiałów pośmiertnych wydał I. Kopernicki.&#13;
Wstęp: dr I. K. [Izydor Kopernicki].&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. XII i 266, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1891.&#13;
T. 35 – Przemyskie. Zarys etnograficzny.&#13;
Z pośmiertnych materiałów wydał dr I. Kopernicki.&#13;
Przedmowa wydawcy: Dr I.K. [Izydor Kopernicki].&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. XX i 244, nuty, ryciny.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1891.&#13;
Tom 36 – Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni.&#13;
Z brulionów pośmiertnych przy współudziale St. Fischera i F. Szopskiego&#13;
wydał J. Tretiak.&#13;
Wstęp: J. Tretiak.&#13;
Wrocław–Poznań 1964, ss. XI i 450, nuty.&#13;
Pierwodruk: Kraków 1907.&#13;
Tomy wydane na podstawie rękopisów i źródeł drukowanych&#13;
T. 37–38 – Miscellanea. Tomy w opracowaniu.&#13;
T. 39 – Pomorze oraz Aleksandra Hilferdinga „Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza”.&#13;
Z rękopisów opracowali J. Kądziołka i D. Pawlak.&#13;
Red. tekstów gwarowych M. Gruchmanowa i Z. Zagórski.&#13;
Wstępy: J. Burszta, J. Kądziołka, D. Pawlak, M. Gruchmanowa i Z. Zagórski.&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
�Wstęp pt. Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga i jej opracowanie&#13;
J. Burszta.&#13;
Red. J. Burszta.&#13;
Wrocław–Poznań 1965, ss. XLII i 570, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
T. 40 – Mazury Pruskie. Z rękopisów opracowali W. Ogrodziński i D. Pawlak.&#13;
Wstępy: W. Ogrodziński i D. Pawlak.&#13;
Red. D. Pawlak.&#13;
Wrocław–Poznań 1966, ss. XLVIII, 676, nuty, ryciny, bibliografia: prace&#13;
cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
T. 41– Mazowsze cz. VI.&#13;
Z rękopisów opracowali A. Pawlak, M. Tarko i T. Zdancewicz.&#13;
Wstępy: J. Burszta, M. Tarko, A. Pawlak i T. Zdancewicz.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1969 , ss. LXVIII i 584, nuty, ryciny.&#13;
T. 42 – Mazowsze cz. VII.&#13;
Z rękopisów opracowali A. Pawlak, M. Tarko i T. Zdancewicz.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1970, ss. 864, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 41-42, indeksy do T. 41 i 42.&#13;
T. 43 – Śląsk.&#13;
Z rękopisów opracowali J. Szajbel i B. Linette,&#13;
Red. tekstów gwarowych M. Gruchmanowa.&#13;
Wstępy: M. Gładysz, J. Szajbel i B. Linette.&#13;
Red. E. Krzyżaniak i A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1965, ss. XXXIV i 180, nuty, ryciny, bibliografia: prace&#13;
cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
&#13;
206&#13;
&#13;
�T. 44 – Góry i Podgórze cz. I.&#13;
Z rękopisów opracowali Z. Jasiewicz i D. Pawlak.&#13;
Wstępy: Z. Jasiewicz i D. Pawlak.&#13;
Red. E. Miller.&#13;
Wrocław–Poznań 1968, ss. XL i 436, nuty, ryciny.&#13;
T. 45 – Góry i Podgórze cz. II.&#13;
Z rękopisów opracowali Z. Jasiewicz i D. Pawlak.&#13;
Red. E. Miller.&#13;
Wrocław–Poznań 1968, ss. 656, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 44–45, indeksy do T. 44 i 45.&#13;
T. 46 – Kaliskie i Sieradzkie.&#13;
Z rękopisów opracowali J. Lisakowski i W. Sobisiak.&#13;
Wstępy: W. Sobisiak i J. Lisakowski.&#13;
Red. D. Pawlak i A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1967, ss. XIX i 586, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
T. 47 – Podole.&#13;
Z rękopisów i druków zebrała i opracowała D. Pawlakowa.&#13;
Redakcja tekstów gwarowych: W. Kuraszkiewicz.&#13;
Wstępy: K. Wolski, D. Pawlakowa i W. Kuraszkiewicz.&#13;
Wrocław–Poznań 1994, ss. XL i 300, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
T. 48 – Tarnowskie-Rzeszowskie.&#13;
Z rękopisów opracowali J. Burszta i B. Linette.&#13;
Wstępy: J. Burszta i B. Linette.&#13;
Red. J. Burszta.&#13;
Wrocław–Poznań 1967, ss. XXVII i 362, nuty, ryciny, bibliografia: prace&#13;
cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
�T. 49 – Sanockie-Krośnieńskie cz. I.&#13;
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.&#13;
Wstępy: A. Kwilecki, B. Linette i T. Skulina.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1974, ss. LX i 552, nuty, ryciny.&#13;
T. 50 – Sanockie-Krośnieńskie cz. II.&#13;
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1972, ss. 446, nuty, ryciny.&#13;
T. 51 – Sanockie-Krośnieńskie cz. III.&#13;
Z rękopisów opracowali B. Linette i T. Skulina.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1973, ss. 488, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 49–51, indeksy do T. 49–51.&#13;
T. 52 – Białoruś-Polesie.&#13;
Z rękopisów opracowali S. Kasperczak i A. Pawlak.&#13;
Wstępy: M. Olechnowicz, S. Kasperczak i A. Pawlak.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1968, ss. XLIII i 572, nuty, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane, ryciny, indeksy.&#13;
T. 53 – Litwa.&#13;
Z rękopisów opracowali Cz. Kudzinowski, D. Pawlak.&#13;
Wstępy: W. Armon, Cz. Kudzinowski i D. Pawlak.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1966, ss. XXVI i 362, nuty, ryciny, bibliografia: prace&#13;
cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
T. 54 – Ruś Karpacka cz. I.&#13;
Z rękopisów opracowali A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.&#13;
208&#13;
&#13;
�Wstępy: O. Gajkowa, A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Recenzent i konsultant W. Kuraszkiewicz.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1970, ss. LXXIV i 340, nuty, ryciny.&#13;
T. 55 – Ruś Karpacka cz. II.&#13;
Z rękopisów opracowali A. Demartin, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Recenzent i konsultant W. Kuraszkiewicz.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1971, ss. 568, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 54–55, indeksy do T. 54 i 55.&#13;
T. 56 – Ruś Czerwona cz. I.&#13;
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Wstępy: O. Gajkowa, W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1976, ss. LXXXIV i 448, nuty, ryciny.&#13;
T. 57/1 – Ruś Czerwona cz. II/1.&#13;
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1978, ss. 768, nuty, ryciny.&#13;
T. 57/2 – Ruś Czerwona cz. II/2.&#13;
Z rękopisów opracowali W. Kuraszkiewicz, B. Linette i M. Tarko.&#13;
Red. M. Tarko.&#13;
Wrocław–Poznań 1979, ss. 769–1436 [668], nuty, ryciny, bibliografia: prace&#13;
cytowane i odnotowane w T. 56–57, indeksy do T. 56 i 57.&#13;
T. 58 – Materiały do etnografii Słowian wschodnich.&#13;
Zebrane z rekopisów i źródeł drukowanych.&#13;
Wstęp: A. Skrukwa.&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
�Nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, indeksy.&#13;
Tom przygotowany do druku.&#13;
T. 59/I – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz.&#13;
I: Łużyce.&#13;
Z rękopisów opracowali B. Linette i A. Skrukwa.&#13;
Konsultacje językowe F. Michałk.&#13;
Wstępy: A. Skrukwa, F. Michałk i B. Linette.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1985, ss. LII i 348, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 59/I, indeksy.&#13;
T. 59/II – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych&#13;
cz. II: Czechy. Słowacja.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa,&#13;
Opracowanie filologiczne pieśni A. Gawarecka.&#13;
Opracowanie muzykologiczne D. Pawlakowa.&#13;
Wstępy: E. Millerowa, A. Gawarecka i D. Pawlakowa.&#13;
Red. E. Millerowa.&#13;
Poznań 2001, ss. LXXIII i 158, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 59/II, indeksy.&#13;
T. 59/III – Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych&#13;
cz. III: Słowiańszczyzna Południowa.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.&#13;
Opracowanie filologiczne pieśni i przysłów M. Jakóbiec-Semkowowa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne D. Pawlakowa.&#13;
Wstępy: E. Millerowa, M. Jakóbiec-Semkowowa i D. Pawlakowa.&#13;
Red. E. Millerowa.&#13;
Poznań 2001, ss. CIV i 326, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 59/III, indeksy.&#13;
T. 60 – Przysłowia.&#13;
Z rękopisów opracował i zredagował S. Świrko.&#13;
210&#13;
&#13;
�Wstęp S. Świrko.&#13;
Wrocław-Poznań 1967, ss. XXIX i 628, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane, słownik wyrazów staropolskich i gwarowych, indeks&#13;
haseł pomocniczych.&#13;
Toż:&#13;
Wydanie drugie, przejrzane i poprawione przez autora opracowania wydania pierwszego [S. Świrkę] oraz J. Bursztę i M. Tarkę.&#13;
Uzupełnił odsyłaczami do Nowej księgi przysłów polskich S. Świrko.&#13;
Wstęp: J. Burszta, S. Świrko.&#13;
Warszawa 1977, ss. 636, bibliografia: prace cytowane i odnotowane, słownik wyrazów staropolskich i gwarowych, indeks haseł pomocniczych.&#13;
T. 61 – Pisma muzyczne cz. I.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych wydał i wstępem opatrzył M. Tomaszewski.&#13;
Wstęp M. Tomaszewski.&#13;
Przypisy opracowali D. Pawlak i M. Tomaszewski.&#13;
Współpraca red. E. Miller i D. Pawlak.&#13;
Wrocław–Poznań 1975, ss. LIX i 404 , ryciny.&#13;
T. 62 – Pisma muzyczne cz. II.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrał M. Tomaszewski.&#13;
Tekst i przypisy opracowała D. Pawlak.&#13;
Red. E. Miller i D. Pawlak.&#13;
Wrocław–Poznań 1981, ss. 810, nuty, ryciny, indeksy do T. 61 i 62.&#13;
T. 63 – Studia, rozprawy i artykuły.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych opracowały E. Miller i A. Skrukwa.&#13;
Wstępy: J. Burszta, M. Gruchmanowa i A. Posern-Zieliński.&#13;
Red. E. Miller i A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1971, ss. XLVIII i 672, nuty, ryciny, indeksy.&#13;
211&#13;
&#13;
�T. 64 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (1837-1876)&#13;
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.&#13;
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.&#13;
Wstęp M. Turczynowiczowa.&#13;
Red. A. Skrukwa i E. Krzyżaniak.&#13;
Wrocław–Poznań 1965, ss. XXIX i 696, ryciny.&#13;
T. 65 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (1877-1882)1.&#13;
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.&#13;
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.&#13;
Opracowanie komentarzy i red. E. Krzyżaniak-Millerowa i A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1966, ss. VI i 740, ryciny.&#13;
T. 66 – Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (1883-1890).&#13;
Zebrała i opracowała M. Turczynowiczowa.&#13;
Recenzent i konsultant Z. Szweykowski.&#13;
Opracowanie komentarzy i red. E. Krzyżaniak-Millerowa i A. Skrukwa.&#13;
Wrocław–Poznań 1969, ss. VI i 896, ryciny, indeksy do T. 64–66.&#13;
T. 67/I – Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I.&#13;
Z druków i rękopisów opracował A. Pawlak.&#13;
Red. D. Pawlakowa.&#13;
Wstęp A. Pawlak.&#13;
Wrocław–Poznań 1986, ss. XX i 702, nuty, ryciny.&#13;
T. 67/II – Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II.&#13;
Z rękopisów opracował A. Pawlak.&#13;
Red. D. Pawlakowa.&#13;
Wrocław–Poznań 1989, ss. 336, nuty, ryciny, indeksy do cz. I i II.&#13;
1 Pierwodruk listów wymienionych przez O. Kolberga z J. Karłowiczem zob.: Z. Jabłoński&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga z Janem Karłowiczem z lat 1877–1890, „Rocznik Polskiej&#13;
Akademii Umiejętności w Krakowie” R. 2: 1956, s. 287–311.&#13;
&#13;
212&#13;
&#13;
�T. 68 – Kompozycje wokalno-instrumentalne.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała D. Idaszak.&#13;
Wstęp, wykaz kompozycji: D. Idaszak.&#13;
Red. H. Pawlak.&#13;
Poznań 1990, ss. XL i 680, nuty, ryciny.&#13;
T. 69 – Kompozycje fortepianowe.&#13;
Z druków i rękopisów opracowała D. Idaszak.&#13;
Wstęp, wykaz kompozycji: D. Idaszak.&#13;
Red. D. Pawlakowa.&#13;
Poznań 1995, ss. XXXII i 732, nuty, ryciny.&#13;
Suplementy do tomów 1–36&#13;
T. 70 – Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1.&#13;
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.&#13;
Wstępy: A. Skrukwa i M. Prochaska, oraz:&#13;
E. Millerowa i D. Pawlakowa wstęp: Suplementy do monografii wydanych&#13;
przez Oskara Kolberga.&#13;
Poznań 2003, ss. LXII i 206, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 1 i 70, indeksy do T. 1 i 70.&#13;
T. 71 – Sandomierskie. Suplement do tomu 2.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i i opracowały E. Antyborzec&#13;
i A. Sawicka.&#13;
Wstępy: E. Antyborzec i A. Sawicka.&#13;
Poznań 2001, ss. XXXIV i 222, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 2 i 71, indeksy do T. 2 i 71.&#13;
T. 72/I – Kujawy. Suplement do tomów 3-4, cz. I: Chodzone, obertasy,&#13;
kujawiaki, mazury.&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
�Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrały i opracowały D. Pawlak&#13;
i A. Skrukwa. Wstępy: D. Pawlak i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2009, ss. XXIV i 472, nuty, ryciny.&#13;
T. 72/II – Kujawy. Suplement do tomów 3-4, cz. II.&#13;
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrały i opracowały D. Pawlak i A.&#13;
Skrukwa.&#13;
Wstępy: D. Pawlak i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2014, ss. C i 370, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 3–4 i 72/I–II, indeksy do T. 3–4 i 72/I–II.&#13;
T. 73/I – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. I.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,&#13;
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.&#13;
Wstępy: E. Millerowa, D. Pawlakowa i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2005, ss. CXV i 522, nuty, ryciny.&#13;
T. 73/II – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. II.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,&#13;
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2005, ss. 544, nuty, ryciny.&#13;
T. 73/III – Krakowskie. Suplement do tomów 5–8, cz. III.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Millerowa,&#13;
D. Pawlakowa i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2005, ss. 586, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 5–8 i 73/I–III, indeksy do T. 5–8 i 73/I–III.&#13;
T . 74/I – W. Ks. Poznańskie. Suplement do tomów 9-15, cz. I.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec,&#13;
I. Chmielewska i H. Pawlak.&#13;
Wstępy: E. Antyborzec i H. Pawlak.&#13;
Nuty, ryciny.&#13;
Tom przygotowany do druku.&#13;
214&#13;
&#13;
�T . 74/II – W. Ks. Poznańskie. Suplement do tomów 9-15, cz. II.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec,&#13;
I. Chmielewska i H. Pawlak.&#13;
Nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 9-15 i 74/I-II,&#13;
indeksy do T. 9-15 i 74/I-II.&#13;
Tom przygotowany do druku.&#13;
T. 75 – Lubelskie. Suplement do tomów 16–17.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrali i opracowali B. Linette&#13;
i A. Skrukwa.&#13;
Wstępy: B. Linette, A. Skrukwa.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Poznań 1998, ss. XLVIII i 368, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 16–17 i 75, indeksy do T. 16–17 i 75.&#13;
T. 76 – Kieleckie. Suplement do tomów 18–19.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec&#13;
i H. Pawlak.&#13;
Wstępy: E. Antyborzec i H. Pawlak.&#13;
Poznań 2011, ss. XXX i 694, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 18–19 i 76, indeksy do T. 18–19 i 76.&#13;
T. 77/I – Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21, cz I.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec&#13;
i A. Sawicka.&#13;
Wstępy: E. Antyborzec i A. Sawicka.&#13;
Poznań 2005, ss. LXII i 394, nuty, ryciny.&#13;
T. 77/II – Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21, cz. II.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrały i opracowały E. Antyborzec&#13;
i A. Sawicka.&#13;
Poznań 2006, ss. 496, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 20–21 i 77/I–II, indeksy do T. 20–21 i 77/I–II.&#13;
&#13;
215&#13;
&#13;
�T. 78 – Łęczyckie. Suplement do tomu 22.&#13;
Opracowanie tekstów: E. Antyborzec i I. Kotlarska.&#13;
Opracowanie muzykologiczne: H. Pawlak i Ł. Smoluch.&#13;
Wstępy: E. Antyborzec i Ł. Smoluch.&#13;
Korekta zapisów muzycznych: S. Zielonka.&#13;
Opracowanie bibliografii i indeksów: I. Chmielewska.&#13;
Red. E. Antyborzec.&#13;
Poznań 2016, ss. XLIV i 506, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 22 i 78, indeksy do T. 22 i 78.&#13;
T. 79 – Kaliskie. Suplement do tomu 23.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrali i opracowali I. Chmielewska&#13;
i M. Prochaska, współpraca E. Antyborzec.&#13;
Wstęp: E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska.&#13;
Red. A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2016, ss. XXXIII i 284, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 23, 46 i 79, indeksy do T. 23, 46 i 79.&#13;
T. 80/I – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. I.&#13;
Z rękopisów i źródeł drukowanych wybrały i opracowały E. Antyborzec,&#13;
I. Chmielewska i H. Pawlak.&#13;
Wstęp: E. Antyborzec i H. Pawlak.&#13;
Poznań 2020, ss. LXXXI i 291, nuty, ryciny.&#13;
T. 80/II – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. II.&#13;
Z rękopisów i źródeł drukowanych wybrały i opracowały E. Antyborzec,&#13;
I. Chmielewska i H. Pawlak.&#13;
Poznań 2024, ss. 464, nuty.&#13;
T. 80/III – Mazowsze. Suplement do tomów 24–28, cz. III.&#13;
Opracowanie bibliografii i indeksów Ewa Antyborzec i Iwona Chmielewska.&#13;
Poznań 2024, ss. 181, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 24–28&#13;
i 80/I–III, indeksy do T. 24–28 i 80/I–III.&#13;
&#13;
216&#13;
&#13;
�T. 81 – Pokucie. Suplement do tomów 29–32.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne A. Kustra.&#13;
Wstępy: A. Skrukwa i A. Kustra.&#13;
Poznań 2008, ss. LXI i 378, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 29–32 i 81, indeksy do T. 29–32 i 81.&#13;
T. 82 – Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne B. Linette.&#13;
Wstępy: E. Millerowa i B. Linette.&#13;
Poznań 2004, ss. LXXXVI i 410, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane&#13;
i odnotowane w T. 33–34 i 82, indeksy do T. 33–34 i 82.&#13;
Aneks do T. 82 – Chełmskie. Suplement do tomów 33-34. Aneks.&#13;
Z rękopisów i źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.&#13;
Wstęp: E. Millerowa.&#13;
Poznań 2020, ss. XXXIV i 120, ryciny, indeks geograficzny do aneksu.&#13;
T. 83/I – Przemyskie. Suplement do tomu 35, cz. I.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.&#13;
Wstępy: E. Millerowa i M. Prochaska.&#13;
Poznań 2011, ss. C i 438, nuty, ryciny.&#13;
T. 83/II – Przemyskie. Suplement do tomu 35, cz. II.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała E. Millerowa.&#13;
Opracowanie muzykologiczne M. Prochaska.&#13;
Poznań 2011, ss. 552, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 35 i 83/I–II, indeksy do T. 35 i 83/I–II.&#13;
T. 84 – Wołyń. Suplement do tomu 36.&#13;
Z rękopisów i ze źródeł drukowanych zebrała i opracowała A. Skrukwa.&#13;
217&#13;
&#13;
�Opracowanie muzykologiczne A. Ruda.&#13;
Wstępy: A. Skrukwa i A. Ruda.&#13;
Poznań 2002, ss. LIV i 506, nuty, ryciny, bibliografia: prace cytowane i odnotowane w T. 36 i 84, indeksy do T. 36 i 84.&#13;
Biografia Oskara Kolberga&#13;
T. 85/I – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. I: Biografia.&#13;
Autorki: E. Millerowa i A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2024, ss. XII i 506, ryciny.&#13;
T. 85/II – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. II: Studia monograficzne.&#13;
Autorzy: E. Antyborzec, P. Dahlig, Z. Jasiewicz, E. Millerowa, D. Pawlakowa,&#13;
M. Prochaska.&#13;
Poznań 2024, ss. 624, ryciny, nuty.&#13;
T. 85/III – Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło, cz. III: Spuścizna rękopiśmienna. Kalendarium podróży. Bibliografia. Wykaz tek.&#13;
Autorki: E. Millerowa, A. Skrukwa.&#13;
Poznań 2024, ss. 351, indeks osób i indeks geograficzny do cz. I–III tomu 85.&#13;
Prace i utwory błędnie przypisywane Oskarowi Kolbergowi&#13;
W bibliografiach etnograficznych i muzycznych oraz w biografiach Oskara Kolberga&#13;
przypisywano mu kilka prac, których w tej bibliografii nie uwzględniono, ponieważ&#13;
analizy tych utworów i tekstów oraz okoliczności ich powstania nie potwierdzają jego&#13;
autorstwa:&#13;
&#13;
Fryderyk Chopin, anonimowy artykuł w „Gazecie Warszawskiej” 1849&#13;
nr 293, z dnia 5 i 6 listopada, według M. Tomaszewskiego autorem&#13;
nie był O. Kolberg, ale prawdopodobnie J. Kenig (zob. wstęp M. Tomaszewskiego do tomu Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XXVI–&#13;
–XXVII;&#13;
&#13;
218&#13;
&#13;
�Janek spod Ojcowa, obrazek sceniczny napisany przez J. K. Gregorowicza&#13;
z muzyką A. Tarnowskiego, mylnie identyfikowany z utworem Kolberga Scena w karczmie czyli Powrót Janka do którego libretto&#13;
napisał również J. K. Gregorowicz, zob. w Oskar Kolberg. Człowiek&#13;
i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 100–103.&#13;
List… „Wiek” 1877, nr 93, list ten wymienia w swej Bibliografii ludoznawstwa polskiego (Kraków 1914) F. Gawełek (poz. 7142), autorem był&#13;
Wilhelm Kolberg, który polemizował tam z Aleksandrem Weinertem.&#13;
Ułamek o muzyce wielkopolskiej, anonimowy artykuł w „Przyjacielu&#13;
Ludu” R. 4:1837, T. 1, nr 23, s. 177–181, zob. wstęp M. Tomaszewskiego do tomu Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XXIX;&#13;
Ułan polski, pieśń zamieszczona przez J. Horoszkiewicza w tomie Echa&#13;
minionych lat. Wiersze, pieśni z muzyką, marsze wojska polskiego&#13;
z końca XVIII i początku XIX w. zebrał i wydał…, Lwów 1889, z. 1:&#13;
Słowa s. 87, z. 2: Nuty s. 61, z notą Horoszkiewicza nad tekstem w z. 1:&#13;
„Wasilewski. Słowa i muzyka od O. Kolberga”. Z listów wymienianych przez O. Kolberga z J. Horoszkiewiczem wynika, że Kolberg&#13;
przesyłał Horoszkiewiczowi pieśni patriotyczne pochodzące z gromadzonych przez niego zbiorów rękopiśmiennych, ale nie były to jego&#13;
kompozycje. Pieśń mylnie opublikowana w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68, s. 33–34) jako utwór Kolberga.&#13;
&#13;
��Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Wykaz tek Oskara Kolberga i pozostałych zachowanych&#13;
zespołów jego rękopisów&#13;
&#13;
Rękopisy przechowywane w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa&#13;
Ludoznawczego we Wrocławiu, s. 225 – Teki założone przez O. Kolberga&#13;
i wymieniane w jego spisach, s. 225 – Teki utworzone po śmierci Kolberga,&#13;
tj. po roku 1890, oraz inne zespoły jego rękopisów znajdujące się w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, s. 259 – Rękopisy znajdujące się w Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności&#13;
i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, s. 270 – Rękopisy w zbiorach innych&#13;
bibliotek i w muzeach, s. 282 – Biblioteka Jagiellońska, s. 282 – Biblioteka&#13;
Narodowa, s. 282 – Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, s. 282 – Biblioteka Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, s. 283 – Muzeum Etnograficzne w Krakowie, s. 284 – Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie, s. 285&#13;
– Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze, s. 285&#13;
&#13;
Zachowaną spuściznę rękopiśmienną Oskara Kolberga podzielono tu na&#13;
trzy części w zależności od miejsca, w którym przechowywane są obecnie&#13;
jej najważniejsze zespoły. Pierwsza to rękopisy znajdujące się jako depozyt&#13;
w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu. Stanowią one większość znanej dziś spuścizny Kolberga i zawierają&#13;
przede wszystkim materiały powstałe w czasie prowadzonych przez niego&#13;
w ciągu pięćdziesięciu lat prac badawczych i wydawniczych. Druga to rękopisy przechowywane w Bibliotece Naukowej Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, gdzie znajduje się kolejna znacząca część materiałów folklorystyczno-etnograficznych oraz korespondencja&#13;
i dokumenty osobiste. Trzecia to mniejsze objętościowo rękopisy rozproszone w kilku innych zbiorach bibliotecznych i muzealnych: w Bibliotece&#13;
Jagiellońskiej w Krakowie, w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, w Bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, w Muzeum&#13;
Etnograficznym w Rzeszowie i w Muzeum im. O. Kolberga w Przysusze.&#13;
221&#13;
&#13;
�Nie ujęto tu natomiast korespondencji1 rozproszonej w postaci pojedynczych listów lub niewielkich ich zespołów w wielu innych zbiorach archiwalnych i bibliotecznych, m.in. w Archiwum PAU i PAN w Krakowie oraz&#13;
w Bibliotece Jagiellońskiej, Bibliotece Narodowej w Warszawie, Lwowskiej&#13;
Narodowej Bibliotece Naukowej im. Wasyla Stefanyka we Lwowie i w bibliotece Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.&#13;
Specjalnym zespołem etnograficznych materiałów Kolberga są założone&#13;
przez niego teki regionalne i Miscellanea w większości przechowywane&#13;
dziś w Archiwum Naukowym PTL. Przekazane tam zostały jako depozyt&#13;
w roku 1953 przez Komisję Organizacyjną Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN. W ich spisie podano numery tek, ich tytuły i sygnatury zespołów wewnątrz nich według inwentarza2 archiwum PTL, a tam dla tek o numerach 1–40 najczęściej użyto nazw i pierwotnych numerów zapisanych&#13;
przez Kolberga na oryginalnych okładkach w znacznej części zachowanych&#13;
do dziś, dlatego większość tytułów jest identyczna z odnotowanymi przez&#13;
niego w spisie z r. 1886. W tej części wykazu zamieszczono także informacje&#13;
o tekach zlikwidowanych w latach 1890–1961.&#13;
W opisie utworzonych przez Kolberga tek regionalnych i Miscellanea&#13;
najpierw przytoczono notatkę z jego własnoręcznego spisu z 10 stycznia&#13;
1886 r., ponieważ z zachowanych kilku takich dokumentów sporządzonych przez niego pod koniec życia ta wersja jest najpełniejsza3. Informacje&#13;
o stanie tego zespołu rękopisów w r. 1890, po śmierci Kolberga, pochodzą&#13;
z notatek Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich. Rękopis ten&#13;
znajduje się obecnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie 4 składa się&#13;
z 29 kart i nosi tytuł nadany przez Seweryna Udzielę. Udziela jako sekretarz&#13;
1 Korespondencja O. Kolberga została wydana w tomach 64–66 jego Dzieł wszystkich, tam&#13;
w metryce każdego listu podane jest miejsce przechowywania jego rękopisu i odpowiednia&#13;
sygnatura archiwalna.&#13;
2 Z. Staszczak Wykaz zawartości Archiwum Naukowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (1945-1955), Wrocław 1955, „Archiwum Etnograficzne”, nr 11&#13;
3 Wykorzystany tu spis tek Kolberga znajduje się w tece Papiery osobiste w BN PAU i PAN,&#13;
sygn. 2183, k. 75-76, ponadto zachowały się takie spisy z r. 1883 i z 1887 (tamże, k. 71–74 i 77–&#13;
–80), oraz spis powstały około r. 1882 obecnie w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie.&#13;
Nie wszystkie z nich są kompletne, np. dwa spisy z roku 1887 obejmują tylko teki regionalne, bez&#13;
Miscellanea. Z wykazu sporządzonego przez Kolberga 10 stycznia 1886 r. przytaczano tu tylko&#13;
informacje o przechowywanych w danej tece materiałach. Notatki o kosztach druku kolejno wydawanych przez Kolberga tomów i sposobie ich pokrycia zamieszczone są w pierwodruku tego&#13;
wykazu w Korespondencji Oskara Kolberga cz. III (T. 66), aneks 12, s. 743-749.&#13;
4 W archiwum muzeum ma sygnaturę: II/155, nr inw. I/191/RKP.&#13;
&#13;
222&#13;
&#13;
�działu etnologicznego Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności,&#13;
później sekretarz Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności,&#13;
opiekował się rękopisami Kolberga w latach 1903–1935. Wtedy większość&#13;
notatek Kopernickiego wyjął z Kolbergowskich tek i zebrał razem, nadając&#13;
im wymieniony wyżej tytuł. W tym opracowaniu uzupełniono je o zapiski Kopernickiego o takim samym charakterze pozostawione przez Udzielę&#13;
w ich pierwotnym miejscu, tj. w tekach regionalnych i miscellanea.&#13;
Notatki Kopernickiego w intencji autora nie miały być inwentarzem,&#13;
ale wskazówkami co do dalszego postępowania z określonymi rękopisami.&#13;
Przytoczono je jednak, ponieważ często są jedynym znanym źródłem informacji o stanie spuścizny rękopiśmiennej Kolberga po jego śmierci, a przed&#13;
rokiem 1961. Informują też, jakie działania podejmował Kopernicki, wykonawca testamentu Kolberga, upoważniony do swobodnego dysponowania tym zasobem, tj. wydania drukiem, zachowania, przekazania do innych&#13;
zbiorów lub usunięcia materiałów według swego uznania.&#13;
Inwentarz tek1 Kolberga sporządzony w roku 1934 w Komisji Etnograficznej PAU jest praktycznie powtórzeniem Kolbergowskiego wykazu z roku&#13;
1886, dlatego informacje tam odnotowane przytaczano tylko w nielicznych&#13;
przypadkach. Podobnie jak w innych wcześniejszych wykazach nie podano&#13;
w tym inwentarzu ilości kart w tekach2.&#13;
Zawartość tek przechowywanych obecnie w Archiwum Naukowym PTL&#13;
była prawdopodobnie już przez Kolberga, a w części później przez osoby&#13;
przygotowujące je do druku, podzielona na „podteczki” liczące od jednej&#13;
do kilkudziesięciu kart i ujęte w papierowe obwoluty. Każdy taki zespół&#13;
otrzymał w Archiwum PTL osobną sygnaturę.&#13;
1 Rękopis Księgi inwentarzowej Komisji Etnograficznej PAU znajduje się w Archiwum PAU&#13;
w Krakowie, sygn. PAU I –29 f, zbiorów Kolberga dotyczą k. 1-5. Rękopis ten należy do tej części dokumentów Komisji Etnograficznej PAU, która została zwrócona do Archiwum PAU przez&#13;
krakowskie Muzeum Etnograficzne dopiero w 1986 r.&#13;
2 Numeracja stron lub kart była niekiedy zastosowana już przez Kolberga lub autora rękopisu – jego korespondenta, ale w większości została wprowadzona w XX wieku przez osoby zajmujące się przygotowaniem rękopisów Kolberga do druku w latach 1900-1914 oraz ich&#13;
„porządkowaniem” lub archiwizacją w latach 1890–1961. Dziś numeracja kart w tekach jest&#13;
niejednolita, czasem liczbowane są strony, czasem karty albo arkusze, czasem wspólny numer&#13;
mają niewielkie kartki naklejone razem na większej, ale bywają one też liczbowane jako karty osobne, niekiedy nadawano kolejną liczbę kartom czystym, w innych wypadkach nie itp.&#13;
W latach 1961–1968 w Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga wykonano szczegółową&#13;
inwentaryzacje zawartości wszystkich tek. Z konieczności przyjęto wtedy istniejącą paginację&#13;
rękopisów i stosowano ją później w całości Dzieł.&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
�Tytuły, sygnatury archiwalne1 i podstawowe dane o rękopisach Kolberga znajdujących się w innych zbiorach, poza Archiwum Naukowym PTL,&#13;
podane są według inwentarzy ich dysponentów. Tylko niektóre zespoły rękopisów Kolberga znajdujące się w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN&#13;
w Krakowie, a wypożyczone w latach 1956–1959 przez Zarząd Główny PTL&#13;
mają tytuły nadane w działającej tam wówczas Pracowni Kolbergowskiej.&#13;
Rękopisy te wypożyczono przed ich skatalogowaniem i przyjęte wówczas&#13;
dla nich nazwy stosowane były w tomach Dzieł wszystkich Kolberga wydawanych przed drukiem katalogów Biblioteki PAN oraz konsekwentnie&#13;
także w tomach drukowanych następnie. Są one niekiedy odmienne od&#13;
wprowadzonych w publikowanych później katalogach Biblioteki PAN. Tytuły przyjęte w katalogach, różne od używanych poprzednio w archiwum&#13;
PTL, również podano w opisie teki.&#13;
Opisy obecnej zawartości tek założonych przez Kolberga i innych zespołów jego rękopisów są z konieczności skrótowe i podają tylko ogólne&#13;
informacje, których regionów lub jakich problemów dotyczą materiały&#13;
opatrzone określoną sygnaturą archiwalną oraz w których tomach Dzieł&#13;
wszystkich zostały zamieszczone2. Mają także w miarę możliwości wskazać,&#13;
o ile zasób rękopisów i druków w danej tece uległ zmianie od czasów, gdy&#13;
decydował o nich Kolberg, a później przez nieco ponad rok Kopernicki.&#13;
1&#13;
&#13;
W trakcie edycji Dzieł wszystkich O. Kolberga trzy zespoły rękopisów miały zmieniane&#13;
sygnatury: rękopis Przemyskiego znajdujący się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie ma&#13;
obecnie sygnaturę 465, do roku 1972 odnotowany był w tych zbiorach jako TNW 150. W BN&#13;
PAU i PAN w Krakowie w roku 1964 zamieniono sygnaturę zespołu 2183 na 2184 i odwrotnie&#13;
– zespół o dotychczasowej sygnaturze 2184 otrzymał nową 2183. Był to zabieg mechaniczny,&#13;
ponieważ w każdym z tych dwu zespołów znajdują się w zasadzie wszystkie należące do niego&#13;
poprzednio dokumenty. Zmiana ta stała się bardzo kłopotliwa dla czytelników Dzieł Kolberga,&#13;
a także dla ich edytorów, ponieważ odwołując się później w różnych tomach do kart zawartych&#13;
w tych zbiorach wskazywali dla tych samych dokumentów odmienne niż dawniej sygnatury&#13;
archiwalne, a wskazówki zawarte w niektórych tomach stały się mylące. Ponadto w BN PAU&#13;
i PAN przed drukiem w 1973 r. katalogu rękopisów o sygnaturach 3194–3211 zmieniono kolejność kart w kilku tekach, a także przemieszczono niektóre karty między tekami, dotyczy to&#13;
zespołów o sygnaturach od 3195 do 3207, dlatego numery kart podane w wykazach źródeł&#13;
w tomach Dzieł wszystkich oddanych do druku przed tymi zmianami nie zawsze zgadzają&#13;
się ze stanem obecnym. Tak postąpiono m.in. z materiałami z tek Wołyń o sygn. 3206 i 3207,&#13;
skąd pochodzi wiele zapisów publikowanych w tomie Białoruś-Polesie (T. 52 Dzieł) wydanym&#13;
w 1966 r.&#13;
2 W informacjach o tomach Dzieł wszystkich Kolberga, w których są opublikowane wymieniane w tym zestawieniu materiały, podano numer tomu bez skrótu DWOK, ponieważ&#13;
skrót T. w tym spisie dotyczy tylko tomów Dzieł wszystkich Kolberga.&#13;
&#13;
224&#13;
&#13;
�Jednak lakoniczny charakter spisu Kolberga i notatek Kopernickiego uniemożliwia dokładne porównanie ówczesnej zawartości tek ze stanem dzisiejszym. Używane w tych opisach określenia „zapisy terenowe” lub „notatki&#13;
terenowe” oznaczają zapisy prymarne wykonane przez Kolberga ze słuchu&#13;
w czasie bezpośredniego kontaktu z informatorem lub wykonawcą.&#13;
Osoby zainteresowane rękopisami dotyczącymi określonych regionów&#13;
lub tematów znajdą odpowiednie informacje we wstępach do tomów 39–84&#13;
Dzieł wszystkich. Ponadto dane o rękopisach wykorzystanych w Dziełach&#13;
wszystkich zestawiane są w tych tomach w osobnych wykazach źródeł lub&#13;
podawane bezpośrednio w przypisach.&#13;
W roku 2014, który został przez Sejm Rzeczypospolitej ogłoszony Rokiem Kolberga, większość rękopisów przechowywanych w Archiwum PTL&#13;
i w Bibliotece Naukowej PAU i PAN została zdigitalizowana i jest dostępna&#13;
pod adresem: http://www.wbc.poznan.pl/publication/427268.&#13;
Rękopisy przechowywane w Archiwum Naukowym&#13;
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu&#13;
Teki założone przez Kolberga i wymieniane w jego spisach&#13;
Teka 1. Mazowsze. Warszawa, Łowicz, Czersk&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1116–1122, łącznie kart 228.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Mazowsze polne (Warszawa, Czersk,&#13;
Łowicz, Rawa), a krótki opis wskazuje na inną niż obecnie zawartość:&#13;
„Monografia już ogłoszona drukiem, tak że tylko drobne notaty, kilka druków i wypisów pozostało. Wyszły: tom 1 i 2 (1885 i 1886)”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały przysposobione prawdo[podob]&#13;
nie na osobny tom, mający stanowić zakończenie całego szeregu Mazowsza. Zawiera: 1. Demonologia i 2. Leki i choroby (po największej części&#13;
wycinki i wypisy z dzieł i pism rozmaitych, lecz także i spostrzeżenia własne lub przez kogoś innego zebrane. Należy rozsortować i uporządkować.)&#13;
3. Opowieści ludowe wszelkiego rodzaju (bardzo bogaty i ciekawy zbiór&#13;
baśni oryginalnych, dobrze spisanych, niewiele wypisanych skądinąd).&#13;
4. Gry i zabawy (niewiele, lecz dobrze opisane i ciekawe). 5. Do gwary&#13;
mazowieckiej (bardzo niewiele i niedojrzałe). Dodatek – wycinki z »Czasu«&#13;
225&#13;
&#13;
�(o wierzeniach ludowych, ze świata roślinnego i zwierzęcego) i »Kłosów«&#13;
(opis sobótki w okolicy Pilicy).”&#13;
Obecnie w tece znajdują się materiały wskazane przez Kopernickiego.&#13;
Rękopisy zawarte w tece były tylko w niewielkiej części wykorzystane przez&#13;
Kolberga w Mazowszu cz. I–V (T. 24–28), pozostałe są wydane w cz. VI i VII&#13;
Mazowsza (T. 41 i 42) i w suplemencie do tomów 24–28 (T. 80). Nieliczne&#13;
zapisy z innych regionów, m.in. z Kujaw i z Lubelskiego, zamieszczone były&#13;
przez Kolberga w odpowiednich monografiach w XIX w. (T. 3–4 i 16–17)&#13;
lub wydane obecnie w suplementach do nich (T. 72/II i T. 75).&#13;
Teka 2. Mazury podlaskie. Mińsk, Łuków, Radzyń, Siedlce&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1223–1226, łącznie kart 48.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze podlaskie (Radzymin, Kałuszyn,&#13;
Siedlce, Łuków), opis zawartości: „Obfite zbiory. Monografia tej części Mazowsza w pełni już do druku przygotowana jako tom 3” 1.&#13;
W opisie Kopernickiego z r. 1890 teki tej dotyczy tylko krótka notatka na&#13;
marginesie informacji o tece 1: „Teka 2 całkiem wyczerpana”.&#13;
Obecnie teka zawiera zapisy terenowe Kolberga i jego czystopisy związane ze wskazanym tytułem regionem Mazowsza, są to głównie pieśni&#13;
i opisy wesel. Cztery karty (sygn. 1125, k. 1-4) są fragmentami czystopisu&#13;
części III Mazowsza przeznaczonego dla drukarni, o czym świadczą notatki skierowane do zecera. Prawie wszystkie materiały zawarte w tej tece&#13;
zostały wydane przez Kolberga w tomie Mazowsze cz. III (T. 26), a pozostała niewielka cześć później w tomach Mazowsze cz. VI i VII (T. 41–42).&#13;
Nieliczne, tam niedrukowane, znajdują się w suplemencie do monografii&#13;
Mazowsza (T. 80). Wiele ballad zamieścił Kolberg jeszcze przed wydaniem&#13;
Mazowsza w tomie Pieśni ludu polskiego (T. 1). Na kartach zapisów&#13;
terenowych zanotowane są także pojedyncze pieśni i melodie z innych&#13;
regionów Mazowsza, oraz z Sandomierskiego, Lubelskiego i Radomskiego.&#13;
Te ostatnie wydane zostały w suplementach do odpowiednich monografii&#13;
(T. 71, 75 i 77).&#13;
Teka 3. Teki nr 3 nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazury pruskie (Lec, Ełk, Osterode itd. ku&#13;
Królewcu), opis zawartości: „Monografia w znacznej części gotowa do&#13;
1&#13;
&#13;
Tom III Mazowsza wydał Kolberga w 1887 r.&#13;
&#13;
226&#13;
&#13;
�druku. Rękopis ks. Gizewiusza (aneks), materiały otrzymane od dra Kętrzyńskiego i inne źródła w odpisach i wycinkach”.&#13;
Spis zawartości1 wykonany przez Kopernickiego w r. 1890 jest bardzo&#13;
dokładny: „1) Wypisek ze Słow. geograf. o dzisiejszej prawowierności Mazurów (kilkanaście wierszy). Kilka wyrazów gwary miejscowej. No 40 »Kuriera Polskiego« z artykułem wstępnym o Mazowszu pruskim. Pieśń dożynkowa z Osterode (Kraplewo), bez melodii. Wypisek z »Bibl. Warsz.« 1848 (kilka&#13;
pieśni weselnych z melod.). Notatka własna: n[umery] pieśni z Osterode&#13;
podanych już w ser. pierwszej. Karłowicza [Dziesięć] pieśni mazurskich&#13;
(odbitka ofiarowana mnie). Toeppen Aberglauben aus Masuren, wyd. 2,&#13;
Gdańsk 1867. Prusko-polski kalendarz 1884 Osterode. Notatka bibliograficzna o dziele Brauna Bilder aus Masuren, Lyck 1888. Notatka z »Wędrowca«&#13;
1882 o Mazurach (nie etnograf.). Melodia piosnki od Serocka. Brulion sprawozdania o swej wycieczce do Prus i Poznania z dodaniem drobnych wypisów i notatek. Kilka n[umerów] »Gazety Leckiej« gotykiem drukowan. z r.&#13;
1875. Wypiski z Wójcickiego Stare gawędy o podaniach ludowych. Reise&#13;
Karte der Prov. Preußen. [Dwie] książki drobne ludowe wydane w Hamburgu, jako wzór zepsute[go] języka i gotyckiego druku. Rozmaite notatki&#13;
wypisane z »Wędrowca« o nazwach miejscowości itp. Wycinek drukowany&#13;
felietonu »Dzien. Poznańsk.« z r. 1868 z art. Kętrzyńskiego O Mazurach. Powiastka dla ludu drukowana w Hamburgu nie gotykiem. Kętrzyński O Mazurach, Poznań 1872. Wypisy rozmaite o Mazowszu pruskim z artykułów&#13;
Kętrzyńskiego w »Tygodn. Ilustr.« z r. 1881 nr 298 – wiadomości ogólne.&#13;
Brulion początku przedmowy do dzieła o Mazowszu pruskim z notatkami&#13;
bibliograficznymi. Wszystko to zużytkowane do następnego działu materiałów przygotowywanych do druku. 2) Materiały przysposobione już przez&#13;
O.K. [tu szczegółowy spis zawartości rękopisu wydanego w tomie 40 Dzieł&#13;
wszystkich, s. 3–470]; 3) Zbiory rękopiśmienne: pieśni Kętrzyńskiego z których poprzedni dział wyrobiony i bruliony do tegoż.”&#13;
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną PAU&#13;
obok nazwy tej teki jest niedatowana notatka, że została ona wypożyczona&#13;
Bibliotece PAU.&#13;
Zawartość teki znajdującej się wówczas w zbiorach PAU została rozproszona we wrześniu 1939 r., po wkroczeniu Niemców do Krakowa&#13;
1 U góry pierwszej strony notatka Kopernickiego: „+ książki i brosz. drukowane” oraz&#13;
Udzieli: „do tego jest rękopiśmienny zbiór pieśni Gizewiusza”.&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
�w uzasadnionej obawie przed zniszczeniem jej przez okupantów. Rękopis&#13;
tomu Mazury pruskie schowano w Muzeum Przyrodniczym PAU bez karty&#13;
tytułowej i wstępu Kolberga. Nie wszystkie wskazane przez Kopernickiego&#13;
rękopisy i druki zostały odnalezione po wojnie, brak m.in. wstępu Kolberga&#13;
do tomu Mazury, wielu notatek, brulionu sprawozdania z podróży, mapy&#13;
itd. W zbiorach BN PAU i PAN w Krakowie są obecnie następujące fragmenty dawnej teki mazurskiej: sygnatura 3208 – Kolbergowski rękopis tomu&#13;
Mazury pruskie; sygn. 3891, 3892 i sygn. 2184 (dawniej 2183) k. 88–143&#13;
– pieśni w rękopisach W. Kętrzyńskiego i innych osób; sygn. 2559 II – rękopis Pieśni ludu znad górnej Drwęcy […] G. Gizewiusza. Teksty te zostały&#13;
wykorzystane w T. 40 Mazury pruskie. W zbiorach BN PAU i PAN zachowały się także dwie „książki drobne ludowe wydane w Hamburgu”. Książka&#13;
Aberglauben aus Masuren M. Toeppena z glosami Kolberga znajduje się od&#13;
roku 1945 w rękach prywatnych.&#13;
Teka 4. Łomża, Augustów, Tykocin, Bielsk&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1127–1135, łącznie kart 34.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze nadnarewskie (Łomża, Tykocin,&#13;
Bielsk, Augustów, Suwałki), opis zawartości: „Pieśni, obrzędy, zwyczaje&#13;
i varia. Notaty Osipowicza, Połujańskiego i innych. Publikacje Glogera.&#13;
Wycinki i wypisy”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Wyczerpana zupełnie dla Mazowsza T. V.&#13;
Pozostało nieco odpadków rozmaitych i szczegółów, które mogą być zużytkowane do czyjegoś opracowania o tejże okolicy. Same przez się zaś&#13;
materiału żadnego nie stanowią”.&#13;
Obecnie w tece znajdują się rękopisy A. Osipowicza i A. Połujańskiego wykorzystane przez Kolberga w cz. V Mazowsza (T. 28) oraz przez&#13;
późniejszych wydawców w tomach Mazowsze cz. VI i VII (T. 41–42),&#13;
ponadto nieliczne Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni i melodii opublikowane w cz. V Mazowsza oraz melodie taneczne z przyśpiewkami&#13;
wydane w r. 1857 w Pieśniach ludu polskiego (T. 1). Nieliczne są zapisy&#13;
terenowe z innych regionów, te zamieszczono w Kaliskiem i Sieradzkiem (T. 46) i w Łęczyckiem (T. 22 i 78). Nie ma dziś w tej tece ani w innym miejscu archiwum Kolberga wspomnianych przez niego publikacji&#13;
Z. Glogera.&#13;
&#13;
228&#13;
&#13;
�Teka 5. Płock, Dobrzyń, Pułtusk, Kurpie&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1136–1140, łącznie kart 236.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Mazowsze stare (Płock, Dobrzyń, Lipno, Mława, Pułtusk, Ostrołęka), opis zawartości: „Kurpie; znaczne do ich opisu&#13;
materiały; notatki Jahołkowskiego i moje. […] Zaliczam tu i monografię Ziemi Dobrzyńskiej publikowaną już przez Akademię (mieści się w »Zbiorze&#13;
Wiadomości do Antropologii [Krajowej]« tom VI”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Spory zbiór pieśni szlacheckich, miejskich i dworskich, nie uporządkowany, z melodiami; b) podobnyż zbiór&#13;
tańców z przyśpiewkami (między nimi zamieszały się pieśni z melodiami);&#13;
c) osobno niewielka ilość tańców z Płockiego; wszystko to po przejrzeniu&#13;
przez muzyka i uporządkowaniu, gdy się sprawdzi z wydanymi już melodiami i tańcami, że jest coś nieznanego dotąd a godnego pamięci, może&#13;
być wydane osobno jako dodatek do Mazowsza; d) nazwy wsi i rodowe&#13;
z Płockiego i Kurpiów; e) wycinki i odpadki rozmaite w niewielkiej ilości.”&#13;
Materiały znajdujące się obecnie w tej tece w większości dotyczą Mazowsza i zostały wydane przez Kolberga w cz. IV monografii tego regionu&#13;
(T. 27) lub przez późniejszych wydawców w cz. VI i VII (T. 41–42) i w suplemencie do Mazowsza (T. 80). Wiele zapisów pieśni pochodzi z innych&#13;
regionów, z Mazur, Radomskiego, Kaliskiego, Łęczyckiego, Lubelskiego,&#13;
Chełmskiego, Pokucia, Podola oraz z Krakowskiego i Podhala, zostały one&#13;
wydane przez Kolberga w odpowiednich tomach lub obecnie w suplementach do nich i w nowych monografiach. Zapisy, których pochodzenia regionalnego nie udało się ustalić, przeznaczono do tomu Miscellanea.&#13;
Teka 6. Prusy zachodnie, Kaszuby, Połaby, [z późniejszym dopiskiem:]&#13;
Łużyce&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1141–1155, łącznie kart 231.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 jako zawartość tej teki wymienione są trzy&#13;
zespoły o odrębnych tytułach: „[1] Prusy zachodnie: pieśni, wesela, zwyczaje itd. od Torunia, Gdańska, Malborka, Elbląga, z Warmii. Notatki i wypisy.&#13;
[2] Kaszuby: rozprawa Hilferdinga (w tłumaczeniu z ros.), dodatki moje&#13;
i innych, jak np. Cejnowy. Publikacje tegoż (aneks). Wycinki. [3] Połaby&#13;
i Łużyce: rozmaite wyciągi i wypisy z dzieł.”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Prusy zachodnie, wypisy z rozmaitych&#13;
dzieł i pism, przeważnie z »Przyjaciela Ludu«, liczne notatki bibliograficzne&#13;
229&#13;
&#13;
�z cennymi wskazówkami przy opracowaniu tej części kraju. Dużo własnych&#13;
spostrzeżeń i zapisków z Waplewa, Nawry i innych okolic w brulionach&#13;
ołówkiem lub piórem. Wszystko to po przepisaniu na czysto i uporządkowaniu będzie uzupełnieniem bardzo ważnym teki 3-ciej i razem z tym złoży&#13;
się na 2 tomy lub jeden ogromny; b) Kaszuby, połowę stanowi przełożona&#13;
przez O.K. rozprawa Hilferdinga o Słowianach przybałtyckich, resztę stanowią wypiski, wyciągi, notatki i wskazówki z innych dzieł. Dopełnieniem&#13;
tego są własne zapiski odnoszące się do Kętrz[yńskiego]1, zwyczajów i muzyki ludowej Kaszub; starczy na rozprawkę osobną do »Zb[ioru] Wiad[omości]«; c) Łużyce, notatki i wypisy przeważnie językowe (ze Schleichera),&#13;
pieśni (z Haupta i Szmalera) i trochę własnych zapisków, przyda się komuś&#13;
jako garstka materiałów dodatkowych.”&#13;
Obecnie teka zawiera głównie zapisy terenowe Kolberga z Pomorza sporządzone w czasie podróży w r. 1875 oraz wypisy z literatury i tłumaczenia prac na temat tego regionu. Nie ma dziś w spuściźnie Kolberga wspomnianych przez niego publikacji Cejnowy. Większość tekstów i melodii&#13;
z tej teki, także Kolbergowski przekład rozprawy A. Hilferdinga i słownik&#13;
gwarowy oparty na opracowaniach G. Pobłockiego, A. Hilferdinga i własnych zapisach Kolberga, została wydana w monografii Pomorze (T. 39).&#13;
Ponadto w tece 6 przechowywana jest niewielka liczba zapisów terenowych pieśni i melodii z Mazowsza, Kujaw i Poznańskiego wydanych w suplementach do odpowiednich monografii (T. 41–42, 72, 74), oraz notatki&#13;
i odpisy z literatury na temat Łużyczan. Te ostatnie, m.in. pieśni przepisane&#13;
ze zbioru J. A. Smolerja Pjesnički hornych a deľnych Łužiskich Serbow&#13;
(Grymi 1841–1843), razem z pieśniami z innych rękopisów opublikowano&#13;
w T. 59/I Materiały do etnografii Słowian zachodnich. Łużyce. Pominięto&#13;
natomiast w Dziełach wszystkich niewielkie objętościowo wyciągi słownikowe z pracy A. Schleichera Laut- und Formenlehre der Polabischen&#13;
Sprache (St. Petersburg 1871).&#13;
Teka 7. Kujawy, Gostynin, Łęczyca&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1156–1158, łącznie kart 64.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 na zawartość teki składają się dwie części z odrębnymi tytułami: „Łęczyckie i Gostyńskie. Pieśni, wesela, varia.&#13;
1 Prawdopodobnie chodzi o pracę W. Kętrzyńskiego O ludności polskiej w Prusiech&#13;
niegdyś krzyżackich, Lwów 1882.&#13;
&#13;
230&#13;
&#13;
�Publikacje W. A. Maciejowskiego i notaty z Mazewa. Wyciągi i druki” oraz:&#13;
„Kujawy. Odpadki od wydanej w r. 1867–1869 z własnych funduszów monografii w 2 tomach pt. Lud, seria 3 i 4.”&#13;
W opisie Kopernickiego z r. 1890 tytuł: Kujawy, Łęczyckie, Gostynin,&#13;
zawartość: „Wszystko wyczerpane w serii III–IV Kujawy i XXII Łęczyckie.&#13;
Zostały odpadki muzyczne; melodie pieśni i tańców, nie przekreślone przez&#13;
O.K., więc mogące się przydać komuś, o ile podobne lub takie same nie&#13;
zostały już podane przez O.K. w innych seriach”. Na obwolucie dla zespołu&#13;
o sygn. 1156 (k. 43) notatka Kopernickiego zbliżona w treści do przytoczonej&#13;
wyżej: „Melodie pieśni i tańców nie poprzekreślane p[rzez] O.K., prawdopodobnie nie były drukowane bądź z tej przyczyny, że podobne lub takie&#13;
same pieśni podał już z innych okolic, bądź jako podrzędniejsze opuścił&#13;
przez oszczędność przy wydawaniu Kujaw i Łęczyckiego. Znawca może tu&#13;
znaleźć coś godnego uwagi, dlatego wszystko złożywszy razem, zachowuję&#13;
do szczęśliwego użytku czyjegoś. K.”&#13;
Obecnie teka zawiera zapisy z Kujaw i graniczących z nimi powiatów&#13;
Mazowsza oraz z Łęczyckiego, w dużej części wydane przez Kolberga&#13;
w cz. I i II Kujaw (T. 3–4), w Mazowszu (T. 24–26 i później w T. 41–42),&#13;
w Łęczyckiem (T. 22) oraz w Pieśniach ludu polskiego (T. 1). Materiały&#13;
niedrukowane przez Kolberga zamieszczone zostały w suplementach do&#13;
tych monografii (T. 72, 78 i 80). Nie ma w tece publikacji W. A. Maciejowskiego wymienionych przez Kolberga, nie ma ich także w innych zespołach&#13;
spuścizny Kolberga.&#13;
Teka 8. Kalisz, Sieradz, Piotrków, Wieluń&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1159–1165, łącznie kart 379.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kaliskie (Kalisz, Konin, Sieradz, Piotrków,&#13;
Wieluń, Częstochowa), opis zawartości: „Wyciągi z akt, odpisy. Pieśni, tańce, bajki, zwyczaje, przysłowia, przesądy i varia. Monografia w połowie&#13;
dokończona.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały o ile możności uporządkowane&#13;
i przysposobione do druku w działach następujących: 1. Czary, przesądy,&#13;
leki, wróżby, przepowiednie, a. – wypiski z notat Pstrokońskiego o b. woj.&#13;
sieradzkim wyd. p[rzez] Szaniawskiego w »Bibl. Warsz.« 1851; b. – nieco&#13;
własnych notat; c. – wypisy z innych pism i dzieł; d. – o jędzach w Polsce,&#13;
o wiłach i zmorze (rękop[isy] po Kucharskim); e. – demonologia (o strachach&#13;
231&#13;
&#13;
�itp.), własne notatki, wypisy i rękopisma po Kucharskim; 2. Opowieści.&#13;
Przysłowia. Gry i zabawy. Bajek sporo zapisał sam, niektóre jednak bodaj&#13;
czy nie wypisane bez wskazania miejsca, warto poszukać, czy nie były&#13;
drukowane? Jedna, Meteor zbożowy, skrócone z drukowanej w »Zorzy«&#13;
Grajnerta. Przysłów nie ma, gier 2 (wypisane z notat o woj. sieradzk.);&#13;
3. Pieśni, paczka spora z melodiami (przed oddaniem do druku przejrzeć&#13;
należy i uporządkować); 4. Tańce, bez ładu zebrane wiele rzeczy rozmaitych, piosnki bez melodii, opis sobótki, pieśni weselne; 5. ditto – mnóstwo&#13;
melodii po większej części z krótkimi śpiewkami, wiele jest z Kieleckiego&#13;
i innych miejsc, lecz nie z Kaliskiego.”&#13;
Obecnie zawartość teki stanowią głównie zapisy Kolberga z regionu&#13;
wskazanego tytułem i skrótowo scharakteryzowane przez Kopernickiego.&#13;
Są to przede wszystkim rękopisy przygotowywany przez Kolberga do wydania jako druga część Kaliskiego i opublikowane później w tomie Kaliskie&#13;
i Sieradzkie (T. 46) i Kaliskie. Suplement od tomu 23 (T. 79). Ponadto&#13;
znajdują się w tece 8 dość liczne zapisy pieśni z innych regionów wydane&#13;
przez Kolberga w tomach: Sandomierskie, Kujawy, Poznańskie, Radomskie, Łęczyckie i Mazowsze (T. 2, 3–4, 9–13, 20–21, 22, 24–25), pozostałe&#13;
spoza Kaliskiego opublikowano obecnie w suplementach do tych monografii (T. 71–74, 77–80).&#13;
Teka 9. Poznańskie&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1166–1169, łącznie kart 34.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Poznańskie, opis zawartości: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–1882 przy wydawnictwie&#13;
z pomocą Akademii 7 tomów dzieła Lud, seria IX, X, XI, XII, XIII, XIV, XV.&#13;
Spis nazw. W »Zbiorze Wiadomości do Antropologii [Krajowej]« tom 1,&#13;
umieszczono rzecz o gwarze wielkopolskiej”.&#13;
W opisie Kopernickiego z r. 1890: „Doszczętnie wyczerpana. Zostawione&#13;
tylko długie spisy nazw wsi, miejscowości i rodowe i na okaz 1 egz. zapisanego szematyzmu Tow. Przy[jaciół] Nauk dla wiadomości, jakie tam miał&#13;
źródła etnograficzne O.K. przy opracowaniu Poznańskiego.”&#13;
Obecny stan teki zgadza się z charakterystyką Kolberga i Kopernickiego.&#13;
Rękopisy wykorzystane w monografii Wielkopolski usunął już prawdopodobnie Kolberg. Pozostawione w tece niedrukowane przez niego zapisy,&#13;
m.in. oracje weselne, spisy nazwisk, wykorzystane zostały w suplemencie&#13;
232&#13;
&#13;
�do Poznańskiego (T. 74). Zachowany w tece fragment ankiety Poznańskiego&#13;
Towarzystwa Przyjaciół Nauk pt. Szematy W. Ks. Poznańskiego z r. 1858&#13;
wypełniony był w Nowym Mieście (wówczas pow. Pleszew). Wspomniana przez Kolberga Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, zamieszczona&#13;
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, przedrukowana jest&#13;
w Studiach, rozprawach i artykułach (T. 63), s. 342–388.&#13;
Teka 10. Śląsk&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1170–1174, łącznie kart 92 oraz nadbitka artykułu&#13;
S. Udzieli z 1906 r. licząca 74 strony.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Szląsk pruski i austriacki, opis zawartości:&#13;
„Wypisy i notaty z pism różnych. Bajki (własnego zbioru) i trochę pieśni”.&#13;
Opis Kopernickiego1 z r. 1890 zachowany w tece 10: „Z własnych materiałów jest kilkanaście ciekawych bajek dosłownie z ust ludu spisanych,&#13;
nieco pieśni z melodyjami i szkice ubioru męskiego (stanie na artykuł do&#13;
»Zbioru Wiadom.«). Reszta luźne wypisy, wycinki, notatki i wskazówki.”&#13;
Obecnie teka zawiera rękopisy Kolberga wydane w tomie Śląsk (T. 43),&#13;
w tym zapisy terenowe bajek śląskich, oraz nadbitkę artykułu S. Udzieli,&#13;
który w r. 1906 zamieścił znaczną część zawartości tej teki w artykule pt.&#13;
Szląsk Górny w tomie VIII „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych&#13;
i Etnograficznych”. Poza materiałami ze Śląska w tece znajdują się pojedyncze zapisy z Kaliskiego, Kieleckiego, Krakowskiego, Radomskiego i Mazowsza wydane w T. 5, 18, 21, 24, 27, 41 i 46.&#13;
Teka 11. Górale. Nowy Targ, Nowy Sącz, Jasło, Spisz&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1175–1177, łącznie kart 256.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 dwa tytuły i opis zawartości również podzielony na dwie części: „Górale tatrzańscy i nowotarscy. Wycinki i wypisy.&#13;
Pieśni, tańce, muzyka, notaty bibliograficzne i varia” oraz „Spisz. Trochę&#13;
pieśni, nut i notaty.”&#13;
Opis Kopernickiego nie zachował się.&#13;
Według Karola Hławiczki2, który oglądał tekę 11 w roku 1936, znajdował się w niej wtedy przygotowany przez Zdziarskiego w roku 1905 rękopis&#13;
pt. Sąde[c]czyzna i Podhale, który obecnie przechowywany jest w Muzeum&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Rkp. w tece 10 Śląsk, Arch. PTL sygn. 1170, k. 42.&#13;
K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” 1936, nr 17 (164).&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
�Etnograficznym w Krakowie. Zdziarski, przygotowując materiały Kolberga&#13;
do druku, uporządkował rękopisy zawarte w tece według swoich potrzeb,&#13;
zmieniając układ nadany przez Kolberga, i włączył do swego rękopisu jedną kartę z Kolbergowskimi zapisami ośmiu melodii wyjętą z teki 11.&#13;
Przechowywane w tece 11 zapisy zostały opublikowane w tomach&#13;
Góry i Podgórze (T. 44 i 45), stanowiąc tam podstawowy zasób źródeł&#13;
dotyczących Górali. Zamieszczono tam także melodie z karty znajdującej się&#13;
obecnie w rękopisie Zdziarskiego w Muzeum Etnograficznym (nr inw. I/369/&#13;
Rkp MEK, k. 229). Zapisy folkloru słowackiego opublikowano w T. 59/II&#13;
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. II Czechy, Słowacja. Nieliczne notatki i zapisy folkloru z innych regionów są&#13;
zamieszczone w tomach: Krakowskie (T. 6 i 73), Sanockie-Krośnieńskie&#13;
(T. 49–51), Pokucie (T. 29–30), Kieleckie (T. 76), Mazowsze (T. 24–25, 28,&#13;
i 41–42) oraz przeznaczone do tomu Miscellanea.&#13;
Teka 12. Podgórze, Myślenice, Wadowice&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1178–1184, łącznie kart 109.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Podgórze krakowskie po Myślenice (Mogilany, Kalwaria, Wadowice, Oświęcim), opis zawartości: „Monografia w pełni&#13;
materiałów w większej części oryginalnych (z muzyką) przygotowana, czeka układu i wykończenia”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „A. Materiały własne (w zupełnym nieładzie). Spory zbiór rozmaitego rodzaju, przeważnie pieśni i muzyki, inne&#13;
wszelkie szczegóły na niezliczonych świstkach. Materiał ciekawy, na monografię nie wystarczy, lecz dużo wiadomości dorywczych, a autentycznych,&#13;
zasługuje na uporządkowanie i wydanie. B. Wypiski i wycinki z rozmaitych&#13;
źródeł. Wskazówki do opracowania etnograficznego Podgórza. C. Rękopism&#13;
– inwentarz gospodarski wsi Głogoczowa z r. 1815.”&#13;
Obecnie teka zawiera materiały z terenu wskazanego tytułem, są to przeważnie czystopisy Kolberga, w części przygotowywane do monografii Podgórza. Ponadto znajdują się tam kopie rękopisów Kolberga wykonane przez&#13;
W. Kosińskiego (teksty) i osoby nieznane (nuty oraz część tekstów). Kosiński&#13;
przed rokiem 1914 przygotowywał do druku materiały Kolbergowskie z tej&#13;
teki i jego rękopisy są śladem tej pracy. Zapisy przechowywane w tece 12&#13;
zostały częściowo opublikowane przez Kolberga w cz. I Krakowskiego (T. 5),&#13;
a pozostałe wydano w tomach Góry i Podgórze (T. 44–45), w suplemencie do&#13;
234&#13;
&#13;
�Krakowskiego (T. 73 cz. I–III), a także w Tarnowskiem–Rzeszowskiem (T. 48).&#13;
Inwentarz Głogoczowa nie zachował się w spuściźnie Kolberga, jego notatki&#13;
z tego dokumentu zamieszczono w suplemencie do Krakowskiego (T. 73/I).&#13;
Część rękopisów z teki 12 i ich kopii przeniesiona została przed rokiem&#13;
1953 do nowej teki 12a, zob. niżej.&#13;
Teka 13. Kraków&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1191–1194, łącznie kart 282.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kraków i okolica, opis zawartości: „Pieśni, podania, wycinki z gazet i wypisy, suplementa. Odpadki od drukowanych już&#13;
rzeczy w 4 tomach dzieła Lud, seria V, VI, VII i VIII, wydanego z pomocą&#13;
Akademii w latach 1870–1875”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Odpadki, bardzo niewiele lub nic niewarte od rzeczy wydanych w Krakowskiem. Składają się w połowie z wycinków i wypisów najrozmaitszych z innych dzieł, a połowie z notatek&#13;
własnych, przeważnie muzycznych”.&#13;
Na obecną zawartość teki 13 składają się rękopisy i nieliczne wycinki i druki, przeważnie związane z regionem krakowskim i w większości&#13;
opublikowane w T. 5. Przeważają rękopisy Kolberga – zapisy terenowe&#13;
pieśni i melodii, a także czystopisy pieśni pochodzących z jego badań i ze&#13;
źródeł drukowanych oraz notatki na tematy poruszane w monografiach&#13;
regionalnych. Ponadto znajdują się tu rękopisy Antoniny Konopczanki: dwa&#13;
zbiorki przyśpiewek, każdy liczący kilkadziesiąt tekstów, oraz dwa zeszyty&#13;
ze zredagowanymi przez nią bajkami, podaniami i materiałami wierzeniowymi, te ostatnie rękopisy oparte są na jej bezpośrednich zapisach zawartych w tzw. raptularzu, przechowywanym dziś w tece 45 Miscellanea.&#13;
W tece 13 znajduje się także obszerny zbiór przyśpiewek do krakowiaków z całej Polski, liczący ponad 2800 tekstów. Razem z podobnym zbiorem&#13;
przyśpiewek do kujawiaków, oberków i mazurów z teki 16 stanowi on&#13;
tekstowe uzupełnienie do przechowywanego dziś w tece 33 Miscellanea&#13;
rękopisu kilku tysięcy melodii tanecznych.&#13;
Wyraźnie wyodrębnionym zespołem są liczące 44 karty notatki pt. Nazwy rodowe mieszkańców miast i wsi (sygn. Arch. PTL 1194/3). Zapisane&#13;
tam nazwiska pochodzą prawdopodobnie ze źródeł drukowanych (prasa,&#13;
spisy klasyfikacyjne uczniów itp.), a zasięg geograficzny zbioru obejmuje&#13;
Galicję zachodnią i znaczną część wschodniej.&#13;
235&#13;
&#13;
�Niedrukowane przez Kolberga materiały znalazły się przede wszystkim&#13;
w suplemencie do Krakowskiego (T. 73 cz. I–III), a także w uzupełnieniach&#13;
do innych monografii, tj. w tomach 71–72 i 74–80 Dzieł wszystkich, zgodnie ze swym regionalnym pochodzeniem.&#13;
Teka 14. Kielce&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1195–1203, łącznie kart 111.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Kieleckie (Kielce, Stopnica, Miechów, Olkusz),&#13;
opis zawartości: „Wycinki z gazet i wypisy. Wesela, notaty i druki. Monografia stanowiąca dopełnienie wiadomości podanych przez ks. Siarkowskiego&#13;
do »Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej« (tomy 2, 3, 5 i 7). Wydana z pomocą Akademii w r. 1885–1886 jako Lud seria XVIII i XIX.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890 zanotowany bezpośrednio po informacjach o tece 13: „Podobneż odpadki dwojakiego rodzaju: n[umer]a »Gazety Kieleckiej«, »Ogniska Domowego« itp. Wypisy i wycinki z rozmaitych&#13;
pism. Materiały drobne, nie użyte do Kieleckiego, przeważnie muzyczne.&#13;
Z obu tych tek [tj. 13 i 14] żadnej osobnej pracy, nawet drobnej, zlepić&#13;
nie można, lecz jako materiały cząstkowe do czyjejś pracy dodatkowo&#13;
przydać się mogą.”&#13;
Obecnie w tece znajdują się przede wszystkim Kolbergowskie czystopisy pieśni i melodii (ponad 800), pochodzących z jego badań terenowych&#13;
w Kieleckiem, ponadto Kolbergowskie zapisy bajek, zagadek i przysłów&#13;
z Kieleckiego, rękopisy Władysława Siarkowskiego (przysłowia i Mapka&#13;
etnograficzna okolicy kieleckiej) oraz opis zwyczajów sobótkowych zanotowany na prośbę W. Siarkowskiego przez jednego z alumnów seminarium duchownego z Kielc. Poza rękopisami w tece znajdują się liczne&#13;
egzemplarze czasopism, w tym „Gazety Kieleckiej” z roku 1874 i „Ogniska&#13;
Domowego” z roku 1876 z artykułami W. Siarkowskiego. Część materiałów z tej teki wykorzystał Kolberg w monografii Kieleckiego (T. 18–19),&#13;
znaczna część opublikowana została w suplemencie do niej (T. 76), nieliczne zapisy pochodzące z innych regionów (Krakowskie, Przemyskie)&#13;
zamieszczono w odpowiednich tomach zgodnie z ich pochodzeniem regionalnym (T. 73 i 83).&#13;
&#13;
236&#13;
&#13;
�Teka 15. Tarnów, Rzeszów&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1204–1207, łącznie kart 208.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Tarnów. Rzeszów, opis zawartości: „Część&#13;
Jasielskiego i Sandeckiego. Pieśni z nutą, trochę szczegółów z życia ludu&#13;
i varia. Odpisy (np. o kuligu itd.)”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Spory zbiór pieśni z melodiami z dodatkiem drobnych notatek etnograf. wszelkiego rodzaju na świstkach; b) wypisy z rozmaitych źródeł – niewiele; c) wycinki z gazet – kilku”.&#13;
Obecnie w tece, zgodnie ze skrótowym wyliczeniem Kolberga i Kopernickiego, znajdują się rękopisy i wycinki z prasy w większości dotyczące&#13;
regionu określonego tytułem, te wydane zostały w T. 48 Tarnowskie-Rzeszowskie. Ponadto są tam także zapisy terenowe pieśni i melodii&#13;
z Sanockiego, z Rusi Czerwonej, z Przemyskiego, Krakowskiego, Lubelskiego i Mazowsza zamieszczone w odpowiednich monografiach i suplementach (T. 49–50, 56–57, 73, 75, 80 i 83). W tece znajdują się również&#13;
nieliczne kopie wykonane przez S. Udzielę, który znaczną część tekstów&#13;
i melodii z tej teki wydał drukiem pt. Tarnów–Rzeszów w tomie XI „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych” w r. 1910.&#13;
Ponadto przechowywany jest tu obszerny rękopis nieznanego autora pt.&#13;
Lud nasz, jego wiara, podania, zwyczaje etc. liczący 55 kart. Notatki&#13;
w nim zawarte w większości zamieszczone zostały w tomie Tarnowskie-Rzeszowskie (T. 48).&#13;
Teka 16. Radom, Opatów, Sandomierz&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1208–1213, łącznie kart 148.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Sandomierskie (Radom, Końskie, Opoczno,&#13;
Opatów, Sandomierz), opis zawartości: „Pieśni z nutą, wesela, zwyczaje,&#13;
powieści, przesądy itp. Wypisy. Z części materiałów wydane zostało w r.&#13;
1865 z własnych funduszów dzieło Lud, seria II (Sandomierskie).”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Resztki od Radomskiego i Sandomierskiego, składają się z: a) materiały oryginalne (opis 1–2 wesel, dość sporo pieśni,&#13;
tańce, po największej części przekreślone, więc już drukowane), rozmaite&#13;
notatki drobne, b) wypisy i wycinki małej wagi i niewiele; c) trochę wycinków i n[umer]a gazet. Nb. korzyść taka jak z teki 14 (Kieleckie)”.&#13;
Obecnie w tece znajdują się materiały opublikowane przez Kolberga w tomach Sandomierskie (T. 2) i Radomskie (T. 20–21). Są to zapisy&#13;
237&#13;
&#13;
�terenowe pieśni, melodii i bajek, a także opisy wesel, ponadto pieśni zredagowane już do druku i duży zespół melodii tanecznych. Zapisy nie wydane&#13;
przez Kolberga zostały zamieszczone głównie w suplemencie do Radomskiego (T. 77).&#13;
W tece tej przechowywany jest także obszerny zespół tekstów przyśpiewek pt. Obertasy i mazurki, nie wymieniony przez Kolberga ani&#13;
przez Kopernickiego. Jest on skorelowany z rękopisem melodii tanecznych znajdującym się w tece 33 Miscellanea. Na 24 kartach spisanych&#13;
jest ponad 1800 przyśpiewek pochodzących w większości z badań terenowych Kolberga na terenie Królestwa Polskiego, tj. z Mazowsza, Lubelskiego, Radomskiego, Sandomierskiego, Kieleckiego, Kaliskiego i Kujaw,&#13;
nieliczne pochodzą z Wielkopolski (22 teksty). Znaczna część opublikowana jest przez Kolberga w różnych tomach, pozostałe zamieszczono razem&#13;
z melodiami w odpowiednich monografiach lub w suplementach do nich&#13;
(T. 71–80).&#13;
Teka 17. Lublin, Biłgoraj&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1214–1222, łącznie kart 106.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Lubelskie (Lublin, Lubartów, Krasnystaw, Zamość, Janów), opis zawartości: „Odpadki nieliczne od monografii,&#13;
której dwa tomy wyszły z druku z pomocą Akademii w latach 1883 i 1884&#13;
jako Lud, seria XVI i XVII”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Same odpadki bez żadnej wartości, poprzekreślane przez samego O.K., więc albo drukowane w Lubelskiem, albo&#13;
przez niegoż odrzucone”.&#13;
Obecnie w tece 17 znajdują się rękopisy terenowe i czystopisy Kolberga&#13;
związane z Lubelskiem, rękopisy W. Ciesielskiego i jego rysunki dotyczące&#13;
również tego regionu oraz nieliczne zapisy folkloru pochodzące z Chełmskiego. Znaczną część materiałów z teki 17 wykorzystał Kolberg w monografii Lubelskie (T. 16–17), pozostałe są opublikowane w suplemencie do&#13;
tej monografii (T. 75) i w suplemencie do Chełmskiego (T. 82). W suplemencie do Lubelskiego zamieszczono także 26 rycin Ciesielskiego wraz z ich&#13;
opisem autorskim i krytycznymi komentarzami Wilhelma Kolberga. W tece&#13;
17 przechowywane były również listy Ciesielskiego do Kolberga, w r. 1963&#13;
zostały one przekazane do Biblioteki PAN w Krakowie i tam włączone do&#13;
teki z korespondencją Kolberga (sygn. 2185/1, k. 99–108).&#13;
238&#13;
&#13;
�Teka 18. Ruś Czerwona, Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1223–1229, łącznie kart 93.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona I (Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl), opis zawartości: „Wycinki i wypisy (głównie z czasopisma ros[yjskiego] »Cztienia«). Pieśni, tańce, zwyczaje, wesela, przesądy, baśni itp., Łemki,&#13;
Górale nadgraniczni (opis Torońskiego). Materiały w znacznej ilości do kilkotomowej monografii nagromadzone.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się, obecnej zawartości teki&#13;
18 dotyczyć mogą w części notatki Kopernickiego znajdujące się dziś w tece&#13;
38 i przytoczone tu jako opis rękopisów z teki 34 (zob. niżej). Część rękopisów znajdujących się pierwotnie w tece 18, a później w tece 34, obecnie&#13;
przechowywana jest w tekach Podkarpacie ukraińskie (sygn. 3195–3201&#13;
w zbiorach BN PAU i PAN).&#13;
Jan Biela opracowujący do druku zapisy z teki 18 w swoim wstępie 1 datowanym „Lwów, we wrześniu 1911” wymienia poza rękopisami Kolberga&#13;
i innych osób także druk: „Kazki zobraw Ignatij z Nikołowicz (Karpiński&#13;
w Samborskiem – [dopisek Kolberga]) nakładem Jakoba Sawczyńskoho,&#13;
Lwow 1861, stron 98, 8o . Mieści się tutaj 26 podań ludowych, drukowanych&#13;
cyrylicą. Tytuł zbiorku i nagłówki poszczególnych kazek przepisał Kolberg ołówkiem w alfabecie łacińsko-polskim i dodał po prze[d]mowie spis&#13;
rzeczy.” Następnie Biela wymienia jeszcze: „Rękopis z r. 1745 obejmujący&#13;
17 kart in folio. Z tych trzy niezapisane, reszta zawiera Pretensje dóbr wsi&#13;
Olszanicy i Serednicy na groncie spisane anno 1745, tudzież Kontrakt&#13;
trzyletni browarni Olszanicy in a[nno] 1745”.&#13;
Obecnie w tece 18 znajdują się pieśni z Krynicy w zapisach terenowych Kolberga, jego odpisy tekstów ze zbiorów: Ż. Paulego Pieśni&#13;
ludu ruskiego w Galicji i J. F. Hołowackiego Narodnyja pieśni Galickoj i Ugorskoj Rusi („Cztienia” 1863–1867 i 1870), opis wesela z okolic Dubiecka w rkp. nieznanego autora, Ruskoje wesile J. Łozińskiego&#13;
(Przemyśl 1835) w przekładzie Kolberga oraz nieco wycinków z prasy&#13;
i notatek. Nie ma natomiast w spuś­c iźnie Kolberga wymienionych przez&#13;
J. Bielę dokumentów z połowy XVIII wieku dotyczących Olszanicy i Serednicy (pow. Lesko) oraz drukowanego zbioru Kazki (Lwów 1861) Ihnatija z Nikołowicz (Karpińskiego). Wymieniony przez Kolberga „opis&#13;
Torońskiego”, tj. odpis artykułu A.J. Torońskiego Rusiny–Lemki z Zorji&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. wstępu J. Bieli znajduje się w tece 18a, sygn. Arch. PTL 1230, k. 1-3.&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
�halickiej, znajduje się w zbiorach BN PAU i PAN w tece o sygnaturze&#13;
3201 (zob. niżej).&#13;
Przechowywane w tece 18. materiały opublikowane zostały w tomach:&#13;
Góry i Podgórze (T. 44–45), Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–50), Ruś Czerwona (T. 56) i w suplemencie do Przemyskiego (T. 83) – tam przekład opisu&#13;
wesela J. Łozińskiego. Zapisy w języku ukraińskim pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian wschodnich&#13;
(T. 58, przygotowany do druku).&#13;
Teka 19. Ruś Czerwona&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1238–1244, łącznie kart 476.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona II (Lwów, Żółkiew, Bełz,&#13;
Złoczów), opis zawartości: „Wycinki i wypisy (z różnych pism lwowskich&#13;
i »Cztienii« rosyjskich). Pieśni z nutą, tańce, zwyczaje. Materiał najobficiej z Złoczowskiego (mianowicie z Zadwórza, Jaryczewa, Oleska itd.)&#13;
zebrany”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Materiały ogólnie tyczące się R. Czerwonej, składają się: 1. z małej ilości oryginalnych, przeważnie pieśni,&#13;
wartość niewielka, 2. wypisy z rozmaitych źródeł, przeważnie pieśni z Hołowackiego »Cztenija«; b) Ze Lwowa i okolic odrobina oryginalnych bardzo&#13;
małej wartości, przeważnie piosnki z melodiami, trochę wypisów z rozm.&#13;
miejsc, również niewiele warte; c) z p[owia]tu żółkiewskiego oryginalnych&#13;
materiałów garstka, przeważnie piosnki z melodiami, moc pieśni wypisanych z Hołowackiego, Wacława z Oleska i Ż. Paulego; d) Z p[owia]tu złoczowskiego bardzo bogaty zbiór pieśni spisanych przez siebie we wsiach&#13;
Zadwórze i Ubinie, z dodatkiem innych zapisków etnograficznych, wypisy&#13;
pieśni z Hołowackiego, W. z Ol[eska] i Ż. Paulego.”&#13;
Materiały z teki 19 przygotowywał do druku W. Grzegorzewicz w r. 1902&#13;
i wśród rękopisów Kolberga znajdują się liczne sporządzane przez niego&#13;
kopie, opracowania tego jednak wtedy nie wydano. W nielicznych przypadkach, gdy nie zachowały się oryginały, tj. rękopisy Kolberga, kopie Grzegorzewicza traktowane były jako źródło w czasie przygotowywania do druku&#13;
odpowiednich tomów Dzieł wszystkich. Rękopisy w tece Grzegorzewicz&#13;
ułożył według powiatów, posługując się notami lokalizacyjnymi Kolberga,&#13;
a w obrębie materiałów z jednego powiatu rzeczowo zgodnie z planem&#13;
tomów Ludu.&#13;
240&#13;
&#13;
�Obecnie w tece znajdują się wskazane przez Kopernickiego rękopisy&#13;
dotyczące Rusi Czerwonej, są to zapisy terenowe tekstów i melodii wykonane przez Kolberga przede wszystkim w Zadwórzu, Ubiniu i Lubszy, oraz odpisy ze zbiorów pieśni J. F. Hołowackiego i Ż. Paulego. Są też tam nieliczne&#13;
notatki Kolberga z czasopism i innych publikacji na temat Rusi Czerwonej.&#13;
Wszystkie materiały z tytułowego regionu zostały opublikowane w tomach&#13;
Ruś Czerwona (T. 56–57). Materiały z innych regionów zamieścił Kolberg&#13;
w Chełmskiem (T. 34) oraz w Pokuciu (T. 30), pozostałe opublikowano&#13;
w Sanockiem-Krośnieńskiem (T. 49–51) i Rusi Karpackiej (T. 54–55), a pojedyncze zapisy z Wołynia w suplemencie do tego regionu (T. 84).&#13;
Teka 20. Ruś Czerwona III, Stryj, Brzeżany, Stanisławów, Tarnopol,&#13;
Czortków, Bukowina, Pokucie, Ruś Węgierska&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1245–1257, łącznie kart 693.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Ruś Czerwona III (Stryj, Brzeżany, Podole galicyjskie), opis zawartości: „Wypisy i notaty. Pieśni z nutami, wesela, tańce&#13;
(z Barysza, Buczacza). Bojki, ich zwyczaje. A nadto: część Bukowiny i Rusi&#13;
węgierskiej (z »Cztieni«).” Na oryginalnej okładce teki nad tytułem zapisanym przez Kolberga dwie notatki dwu różnych nieznanych osób: „Kolberg”&#13;
i „Grzegorzewicz”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Stryj (Bojki) – Orygin[alnych] mater[iałów] bardzo mało i niewielkiej wartości, wypisy, moc z Hołowackiego&#13;
i innych; 2. Brzeżany – orygin[alnych] prawie nic, wypisy ciekawe; 3. Stanisławów – orygin[alne] materiały bardzo dobre (pieśni, wesele, rozmaite&#13;
drobne wiadomości spisane w Baryszu), wypisów niewiele z Hołow[ackiego]; 4. Tarnopol – same wypisy! z Hołowack. [i z] »Zorzy« 1860 złą fonetyką;&#13;
5. Czortków – same wypisy, parę piosnek oryg[inalnych] licho zapisanych&#13;
przez kogoś i przysłanych; 6. Bukowina – same wypisy z Hołow[ackiego],&#13;
i tego bardzo niewiele, wycinki o rabinie sadogórskim; 7. Ruś Węgierska –&#13;
same wypisy z Hołowackiego, do nich zamieszały się widocznie pieśni z Pokucia, poprzekreślane, więc zapewne już drukowane. Ergo: tylko materiały&#13;
z Barysza utworzą całość dość pokaźną i cenną, jako cząstkowy materiał do&#13;
artykułu w »Zbiorze Wiadom.« lub rozdziału w Materiałach drobniejszych&#13;
O.K. osobno wydanych.”&#13;
Obecnie w tece 20 znajdują się rękopisy terenowe Kolberga, głównie&#13;
z Barysza, oraz jego odpisy z różnych druków, m.in. transkrypcja artykułu&#13;
241&#13;
&#13;
�J. Łozińskiego Hałahiwki drukowanego w pracy zbiorowej Zorja halickaja jako album na hod 1860, większość stanowią odpisy pieśni ze zbiorów&#13;
W. Zaleskiego, Ż. Paulego i J. F. Hołowackiego. W rękopisach terenowych&#13;
Kolberga liczne są szkice zabudowań, sprzętów i ubiorów. Przeważającą&#13;
część stanowią materiały dotyczące Rusi Czerwonej i Podola (T. 56–57&#13;
i T. 47), ale są także pochodzące z Wołynia (T. 36) i z Białorusi (T. 52).&#13;
Znaczna część odpisów z drukowanych zbiorów pieśni nie ma not lokalizacyjnych, te zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian wschodnich&#13;
(T. 58, przygotowany do druku). Ponadto w tece 20 znajdują się rękopisy&#13;
ze zbiorów A. Kucharskiego z zapisami pieśni słowackich opublikowane&#13;
w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz.&#13;
II Czechy, Słowacja (T. 59/II) oraz dotyczące Bojków, które zamieszczono&#13;
w Rusi Karpackiej (T. 54).&#13;
Materiały z teki 20 przygotowywał do druku w latach 1901–1902 Wojciech Grzegorzewicz, jednak jego opracowania wówczas nie wydano. Podobnie jak w tece 19 również i w tej ułożył materiały według powiatów,&#13;
których dotyczyły zawarte w tece rękopisy, a następnie rzeczowo. W tece&#13;
20 znajdują się wykonane przez niego liczne kopie rękopisów Kolberga.&#13;
W niewielu przypadkach, gdy nie zachowały się oryginały, kopie Grzegorzewicza w czasie przygotowywania do druku odpowiednich tomów Dzieł&#13;
wszystkich traktowane były jako źródło.&#13;
Teka 21/22. Pokucie&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1258–1260, łącznie kart 175.&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 były to dwie osobne teki z tytułami Pokucie I i Pokucie II. Opis zawartości pierwszej: „Notaty, wypisy i odpadki&#13;
materiałów z Kołomyi, Horodenki, Czortowca, Jasienowa itd. użytych do&#13;
monografii, którą z własnych funduszów wydałem w latach 1882 i 1883&#13;
pt. Pokucie tom 1 i 2.” Opis drugiej: „Wypisy i wycinki. Przesądy, czary,&#13;
podania i kazki. Obejmuje wraz z tańcami obfity materiał do tomu 3 Pokucia1.”&#13;
W opisie Kopernickiego z r. 1890 teki są połączone i opisane jako jedna:&#13;
„Same odpadki od Pokucia, zupełnie nie do użycia, chyba jako dodatkowy&#13;
niby materiał do prac innych, np. kilka piosnek huculskich w rękopismie&#13;
1 W latach 1888 i 1889, już po sporządzeniu przytaczanego tu spisu, Kolberg wydał III i IV&#13;
część Pokucia (T.31-32),&#13;
&#13;
242&#13;
&#13;
�nauczyciela z Ispasa; oryginal[ne:] a) rękopism z Ispasa, b) notatki i bruliony&#13;
O.K. o wystawie kołomyjskiej, c) kilka piosnek i innych drobnych rzeczy,&#13;
podobno zużytkowanych już w Pokuciu; wypisy, nic ważnego, ciekawy&#13;
przekład z czeskiego Wagilewicza rozprawy o Bojkach i Hucułach i Biłousa z ruskiego o kupale.” Na obwolucie dodatkowa notatka Kopernickiego&#13;
o rękopisie Jurczenki z Ispasa: „Miedzy nimi nie użyte pieśni huculskie&#13;
z Kosmacza i Brustur”.&#13;
Obecnie w tece znajdują się dwa rękopisy Bazylego Jurczeńki, nauczyciela z Ispasa, prezentowane na wystawie etnograficznej w Kołomyi i przekazane Kolbergowi przez jej komitet organizacyjny: obszerny rękopis Pieśni&#13;
(62 karty) i początek rękopisu bajek. Zachowały się także wymienione przez&#13;
Kopernickiego Kolbergowskie przekłady rozpraw J. Wagilewicza o Bojkach,&#13;
o Hucułach i na temat wierzeń drukowane w „Časopisie Českého Museum”&#13;
w latach 1838–1841 i przekład (w znacznej części transkrypcja) rozprawy&#13;
o obchodach kupały wydanej we Lwowie w 1861 r. (prawdopodobnie autorstwa F. Biłousa). Ponadto w tece tej przechowywane są obszerne odpisy&#13;
przyśpiewek ze zbiorów Ż. Paulego i J. F. Hołowackiego. Te materiały zostały wykorzystane przez Kolberga przede wszystkim w Pokuciu (T. 30–32),&#13;
a w Dziełach wszystkich w tomach Podole (T. 47), Ruś Karpacka (T. 54–&#13;
–55), Białoruś (T. 52), a także w suplementach do Pokucia (T. 81), Przemyskiego (T. 83) i Wołynia (T. 84). Teksty ukraińskie nie mające not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach do etnografii Słowian Wschodnich&#13;
(T. 58, przygotowany do druku). Z redagowaniem Pokucia związane są&#13;
znajdujące się tu trzy listy pytań dotyczące różnych problemów etnograficznych, opublikowano je w aneksach w suplemencie do Pokucia (T. 81)&#13;
jako przykłady metod pracy Kolberga. W tece 21/22 znajduje się też rękopis&#13;
W. Dundera z pieśniami ukraińskimi i czeskimi, wydanymi odpowiednio&#13;
do swego pochodzenia w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich, cz. II Czechy, Słowacja (T. 59/II) i Materiały do etnografii Słowian&#13;
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).&#13;
W r. 1904 pieśni z rkp. B. Jurczeńki pochodzące z Huculszczyzny, wydał&#13;
S. Zdziarski pt. Pokucie w tomie VII „Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych”. W Dziełach wszystkich teksty te zamieszczono w Rusi Karpackiej (T. 54–55), podstawą druku były oryginalne zapisy Jurczeńki, a w części ich kopie sporządzone przez Kolberga, niekiedy&#13;
z zapisanymi przez niego melodiami.&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
�Teka 23. Huculi&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1261–1280, łącznie kart 356.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Pokucie III. Hucuły, opis zawartości: „Wycinki&#13;
i odpisy (z Witwickiego, Wagilewicza, Ilkiewicza itd.) Kraj, pieśni, zwyczaje,&#13;
skazki. Opryszki. Monografia znacznie już posunięta naprzód.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) luźne notatki i materiały własne na&#13;
kartkach, ilość niewielka; b) luźne wypisy i wycinki, również niewiele;&#13;
c) materiały uporządkowane i przygotowane do wydania, składają się po&#13;
większej części z wyciągów i wypisów ze źródeł rozmaitych, obok tego jest&#13;
sporo rzeczy oryginalnych przez O. Kolberga zapisanych w Żabiu i Kołomyi&#13;
i nieco przysłanych mu przez osoby miejscowe.”&#13;
Obecnie w tece znajdują się materiały Kolberga z Huculszczyzny, na które składają się jego zapisy terenowe, głównie z Żabiego, rękopisy kilku innych osób, oraz liczne wyciągi i wypisy z druków na temat grup etnicznych&#13;
zasiedlających Karpaty. Kolberg wykorzystał tu prace wydawane w ciągu&#13;
blisko stu lat – od opisu podróży B. Hacqueta z r. 1790 do zbioru pieśni z r.&#13;
1887. Przechowywane są w tej tece także niektóre rękopisy należące do dokumentacji Wystawy Etnograficznej zorganizowanej w Kołomyi w 1880 r.&#13;
Do nich należy m.in. spis 54 okazów z Kosmacza, w którym poza nazwami&#13;
przedmiotów podane są nazwiska wytwórców, ceny i nazwiska właścicieli.&#13;
Kolberg planował wydanie zapisów z Huculszczyzny w ostatniej, piątej części Pokucia i w pewnej części notatki w tece 23. są uporządkowane według&#13;
planu monografii regionalnej i opatrzone tytułami, np.: „Kraj”, „Lud” (tu&#13;
m.in. „Chata”, „Rola”, „Pasterstwo”), „Zwyczaje przy uroczystościach”, „Boże&#13;
Narodzenie”. Większość zgromadzonych materiałów została zamieszczona&#13;
w tomach Ruś Karpacka (T. 54–55), ponadto w tomach Ruś Czerwona&#13;
(T. 56–57) i w suplemencie do Przemyskiego (T. 83). Kilka pieśni wydrukował Kolberg wcześniej w monografii Pokucia (T. 30 i 31).&#13;
Teka 24. Podole&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1281–1284, łącznie kart 75.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Podole rosyjskie, opis zawartości: „Kilkadziesiąt&#13;
pieśni z nutami. Wycinki, wypisy (z Rollego itd.) i wskazówki bibliograficzne.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Zupełnie do niczego. Zawiera trochę wypisów i wycinków o Podolu i garstkę materiałów, tj. pieśni z melodiami&#13;
i innych drobnych zapisków, które już użyte do artykułu drukowanego&#13;
244&#13;
&#13;
�w »Zbiorze Wiadomości«, do nich należą i piosnki z Pobereża przez dra&#13;
Szopowicza przysłane. W dodatku jest rękopism niewielki jakiejś rozprawki niby historycznej o Podolu przez Jaroszewicza. Można to oddać do Bibl.&#13;
Jagiellońskiej.”&#13;
Obecnie w tece znajdują się rękopisy pieśni (teksty i melodie) z Podola&#13;
zapisane przez Kolberga ze słuchu i wydane przez niego w r. 1888 w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, jego notatki z publikacji oraz&#13;
egzemplarze gazet z artykułami na temat regionu. Materiały te zamieszczono w tomie Podole (T. 47). Ponadto w tece przechowywany jest wspomniany przez Kopernickiego rękopis J. Jaroszewicza Pogląd etnograficzno-historyczny na Podole, pominięty w tomie 47 Dzieł, ponieważ nie ma&#13;
wartości jako źródło etnograficzne lub historyczne. Rękopis Z. Moszyńskiej&#13;
z pieśniami z Pobereża i jego kopia wykonana przez H. Szopowicza, wymienione przez Kopernickiego, zostały przeniesione do teki 25 Ukraina,&#13;
ale nie wiadomo przez kogo i kiedy. Nieliczne zapisy pieśni z Mazowsza&#13;
zamieścił Kolberg w monografii tego regionu (T. 28), pozostałe spoza Podola&#13;
drukowane są w tomach Mazury pruskie (T. 40) i Mazowsze cz. VII (T. 42),&#13;
a ukraińskie pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczono w Materiałach&#13;
do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).&#13;
Teka 25. Ukraina&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1285-1289, łącznie kart 184.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886 także: Ukraina, opis zawartości: „Wypisy i notaty. Nieco pieśni z nutami. Drobiazgi. Rękopis po śp. Nowosielskim (Marcinkowskim) pozostały jako tom 3 jego Ukrainy (dwa pierwsze tomy wyszły&#13;
z druku w Wilnie) obejmujący pieśni i opis wesela (aneks)”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Materiały oryginalne składają się jedynie ze zbioru melodyj i pieśni spisanych przez samego O.K. w Warszawie&#13;
od służby dworskiej mieszkających tam panów ukraińskich. Przydadzą się&#13;
jako uzupełnienie zbioru p. Zimmerowej w »Zbiorze Wiadom.«, albo do&#13;
innej podobnej pracy; b) wypisy, wycinki i notatki z najrozmaitszych źródeł,&#13;
ostatnie niezmiernie cenne dla każdego, kto pracuje nad etnografią Ukrainy.&#13;
Nb. Te rzeczy warto wybrać i oddać do użytku p. Z. Wolskiego dla zamierzonej przez niego bibliografii etnograficznej polskiej.”&#13;
Na obwolucie podteczki o sygn. 1285 notatki Kopernickiego: „Melodie i pieśni ukraińskie po największej części spisane przez samego O. K.&#13;
245&#13;
&#13;
�w Warszawie od służby dworskiej panów ukraińskich tam mieszkających,&#13;
np. podobno p. Tytusa Piotrowskiego z Rozalówki w pow. kijowskim (mylnie zaznaczono: w owruckiem gub. mińskiej!). Nieco piosenek przysłanych&#13;
mu przez inne osoby. Nb. nie ma zeszytu spisanego przez p. Leokadię Kopernicką, bratową moją, który posłałem Kolb. z Kijowa w r. 1858 czy 59.”&#13;
Obecnie w tece znajdują się materiały wymienione przez Kolberga&#13;
oraz druk: Pieśni ludu ukraińskiego. Dumki na fortepian, w opracowaniu P. Leo­narda (Warszawa 1856), zawierający 35 utworów. Nie ma dziś&#13;
w spuściźnie Kolberga rękopisu A. Marcinkowskiego wymienionego wyżej w opisie zawartości tej teki. W roku 1883 obok informacji o rękopisie&#13;
Marcinkowskiego Kolberg odnotował: „w ręku dra Kopernickiego” (notatka&#13;
w spisie tek z 7 maja 1883, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72), jednak&#13;
w późniejszych spisach tek z lat 1886 i 1887 rękopis Marcinkowskiego jest&#13;
wymieniany jako znajdujący się w tece 25. Ponieważ notatki Kopernickiego na temat zawartości teki 25 są niepełne, dotyczą tylko jej części, nie&#13;
wiadomo czy rękopis ten znajdował się w tece w czasie, gdy opiekował&#13;
się nią Kopernicki, czy został z teki wyjęty jeszcze przez Kolberga, czy później przez inne osoby. Brak również informacji o rękopisie L. Kopernickiej,&#13;
wspomnianym przez I. Kopernickiego.&#13;
Pieśni i melodie ukraińskie zapisane przez Kolberga zostały zamieszczone w kilku tomach: Wołyń (T. 36 i 84 ), Podole (T. 47), Białoruś-Polesie&#13;
(T. 52) oraz Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku). Również w tych tomach zostały wydane nieliczne w tej&#13;
tece odpisy pieśni ze zbiorów innych autorów (m.in. Mykoły Łysenki) i rękopisy innych osób, np. pieśni z Podola zapisane przez Z. Moszyńską.&#13;
Teka 26&#13;
Zawartość dawnej teki nr 26 podzielona jest obecnie na dwie jednostki&#13;
archiwalne znajdujące się w zbiorach BN PAU i PAN (sygn. 3206 i 3207).&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Wołyń, opis zawartości: „Wycinki, wypisy i notaty. Wesela, pieśni, zwyczaje, tańce i muzyka od Kowla, Łucka, Żytomierza&#13;
i Zwiahla”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Moc wielka pieśni z melodiami spisanych przez samego O.K. w okolicach Kowla (najwięcej), Lubomli, Dubna&#13;
i Żytomierza, miedzy nimi jest parę opisów wesel, tańce, trochę innych&#13;
materiałów i notatek. Nb. można złożyć z tego cały tom niezbyt szczupły;&#13;
246&#13;
&#13;
�b) Wypisy, wycinki i notatki z rozmaitych źródeł, stosunkowo do oryginalnych w liczbie niewielkiej; c) Rękopism oprawny Prusinowskiego, bajki wołyńskie, spisane przez niego w r. 1835 i opowiedziane przez niego, bardzo&#13;
ciekawe i warte rychłego wydania w »Zbiorze Wiadom.«.”&#13;
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną&#13;
PAU odnotowano brak tej teki, być może była już wówczas przekazana do&#13;
Biblioteki PAU.&#13;
Zachowane rękopisy z dawnej teki 26 znajdują się obecnie w BN PAU&#13;
i PAN w dwu zespołach wymienionych wyżej.&#13;
Teka 27&#13;
Zawartość danej teki nr 27 podzielona jest obecnie na cztery jednostki archiwalne znajdujące się w zbiorach BN PAU i PAN (sygn. 3202–3205), zaś&#13;
materiały ikonograficzne znajdują się w tece rycin w Archiwum PTL (teka&#13;
47, sygn. 1354/III).&#13;
W spisie Kolberga z r. 1886 tytuł: Ruś Chełmska i Podlaska, opis zawartości: „Wypisy i bibliografia. Materiały wzięte z Gołębiowskiego, Kunickiego&#13;
itd. Inne zebrane i dostarczone na miejscu w obfitości wraz z notatami dotyczącymi języka. Monografia uporządkowana i przygotowana do druku”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Kupa odpadków wszelkich od tomu&#13;
I-go [tj. Chełmskiego cz. I, T. 33], b) pieśni i tańce z grubsza uporządkowane,&#13;
materiały na tom II, c) wierzenia, czary, wróżby, przysłowia, bajki, materiały na tom III.”&#13;
Zachowane rękopisy z tej teki znajdują się w czterech zespołach wymienionych wyżej oraz w tece 47.&#13;
Teka 28. Polesie&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1290–1291, łącznie kart 97.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Polesie wołyńskie i Pińszczyzna, opis zawartości: „Wypisy różne (przeważnie z Zienkiewicza). Nieco oryginalnych&#13;
pieśni i nut. Wycinki i wskazówki bibliograficzne”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1) 3–4 melodie z Mozyrskiego i Owruckiego, które znalazłem zabłąkane w tece Wołynia i tu przełożyłem; 2) jakaś bajeczka o Żydzie (z Kobryńskiego) zapisana przez samego O.K. Resztą&#13;
są to tylko wypisane z dzieła R. Zieńkiewicza (wszystkie podobno) pieśni&#13;
zwyczajne i obrzędowe, bez żadnej melodii, w dodatku wypisy i notatki&#13;
247&#13;
&#13;
�z rozmaitych źródeł. Na koniec niewielka paczka pieśni przez kogoś spisana w Borowej w Pińszczyźnie. Nie wiadomo, czy dobrze, bo językiem&#13;
wołyńskim, lecz nie poleskim, białoruskim, zupełnie odmiennym od Zieńkiewicza. Te pieśni wszystkie były już drukowane w XIII tomie »Zbioru&#13;
Wiadomości« i na rękopisie poprzekreślane. Wszystkie wyrzuciłem. Ostatecznie w tej tece nic nie ma oprócz przepisanego Zieńkiewicza, i to podobno z błędami fonetycznymi.”&#13;
Obecnie w tece znajdują się Kolbergowskie odpisy ze zbioru R. Zienkiewicza Piosenki gminne ludu pińskiego (Kowno 1851), nieliczne zapisy melodii&#13;
wykonane przez Kolberga, odpisane przez niego fragmenty artykułów z prasy&#13;
i noty bibliograficzne prac odnoszących się do Polesia. Materiały te zostały&#13;
wydane w tomie Białoruś-Polesie (T. 52) razem z innymi związanymi z Białorusią, tylko dwie pieśni zamieszczono w suplemencie do Wołynia (T. 84).&#13;
Teka 29. Białoruś, Grodno&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1291–1297, łącznie kart 155.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Białoruś (Grodno, Mińsk, Witebsk), opis zawartości: „Zwyczaje, obrzędy, pieśni, notaty, wypisy (przeważnie z ros. Statisticzeskije opisanie guberni grodzieńskiej).”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Jest kilkadziesiąt melodyj pieśni z rozmaitych stron jako materiał oryginalny. Reszta same wypisy i notatki. NB. jedna kolęda łotewska, którą można będzie dołączyć do pracy p. Ulanowskiej.”&#13;
Obecnie w tece przechowywane są rękopisy Kolberga dotyczące głównie Białorusi i Litwy, a nieliczne także Mazowsza i Radomskiego. M.in.&#13;
znajduje się tu zeszyt z zapisami pieśni weselnych z Białorusi z okolic Witebska i z pieśniami z Radomskiego oraz z innych regionów (sygn. 1295).&#13;
Są to prawdopodobnie najwcześniejsze Kolbergowskie zapisy folkloru.&#13;
W tece są także noty bibliograficzne, wypisy i notatki z artykułów w czasopismach i z prac zwartych, m.in. z Ludu Gołębiowskiego i z publikacji&#13;
E. Orzeszkowej oraz wycinki z gazet. Spośród nielicznych rękopisów innych osób wymienić trzeba obszerny artykuł F. Staszica Wycieczka nad&#13;
brzegi Berezyny (drukowany w „Tygodniku Ilustrowanym” w r. 1863).&#13;
Rękopis Kolbergowskiego tłumaczenia fragmentów pracy P. Bobrowskiego Grodnenskaja gubernija …, wspomnianego przez Kolberga jako Statisticzeskije opisanie…, wydanej w Petersburgu w 1863 r., znajduje się&#13;
obecnie w tece Miscellanea, sygn. 2184 (dawniej 2183) w BN PAU i PAN.&#13;
248&#13;
&#13;
�Opublikowany został w T. 52 Białoruś-Polesie z szerszym komentarzem&#13;
Kolberga na temat rozważań Bobrowskiego o dialektach białoruskich.&#13;
Nieliczne zapisy pieśni wydał Kolberg w Pieśniach ludu polskiego (T.&#13;
1) w 1857 r. Materiały zawarte w tece 29 zostały wykorzystane w T. 52&#13;
Białoruś-Polesie i w T. 53 Litwa oraz w suplemencie do Radomskiego&#13;
(T. 77) i do Mazowsza (T. 80), zapisy pozbawione not lokalizacyjnych zamieszczone są w tomie Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T.&#13;
58, przygotowany do druku).&#13;
Teka 30. Litwa&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1298–1302, łącznie kart 312.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Litwa etnograficzna, opis zawartości: „Wycinki i odpisy. Bibliografia dotycząca Litwy i Żmudzi. Spis miejscowości.&#13;
Zwyczaje, podania i legendy litewskie i żmudzkie. Trochę pieśni, przysłów&#13;
i zagadek. Odpadki od artykułu Pieśni litewskie drukowanego [w r. 1879]&#13;
w tomie 4 »Zbioru Wiadomości do Antropologii [Krajowej]«.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1) Materiały oryginalne dostarczone przez&#13;
rozmaite osoby, niewiele, lecz są rzeczy ciekawe, z których da się ułożyć&#13;
przyczynek niezły do »Zb. Wiad.«; 2) Rękopismy: a) Akielewicza Dajnes&#13;
žamajtiu, odpis, nie wiadomo czy cały? b) Jaroszewicza Zarysy z czasów&#13;
pogańskiej Litwy; c) O. Kolberga spis bibliograficzny dzieł itd. o Litwie&#13;
jako uzupełnienie pracy Karłowicza; d) jakiś stary rękopis sądowy z Litwy&#13;
z r. 1741 (oddałem do Bibl. Jagiell.); 3) Wypisy, notatki i wycinki z rozm[aitych] źródeł: a) o Litwinach z Augustowskiego i Pruskich; b) o Litwie naszej&#13;
i Żmudzi.” Na obwolucie kart o sygn. 1298 notatka Kopernickiego taka sama&#13;
jak wyżej w punkcie 1, z dopiskiem J. Karłowicza: „Trzeba bardzo ostrożnie&#13;
korzystać z tych przyczynków, J.K.”.&#13;
Obecnie w tece przechowywane są wymienione przez Kopernickiego materiały dotyczące Litwy, oprócz „starego rękopisu sądowego” z 1741 r. oddanego przez niego do Biblioteki Jagiellońskiej. M.in. są to rękopisy M. Akielewicza, J. Jaroszewicza i T. Narbutta, oraz bibliografia opracowana przez&#13;
Kolberga. Wszystkie zapisy dotyczące Litwy są wydane w T. 53. Ponadto są&#13;
w tej tece wycinki z prasy, m.in. z artykułem Kolberga Pieśni ludu polskiego&#13;
i litewskiego zamieszczonym w „Kalendarzu” J. Jaworskiego na rok 1857&#13;
oraz pojedyncze zapisy z Krakowskiego i Mazowsza. Te ostatnie wydane&#13;
w uzupełnieniach do odpowiednich monografii regionalnych (T. 73 i 80).&#13;
249&#13;
&#13;
�Teka 31. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1303–1304, łącznie kart 62.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea I, opis zawartości: „Bibliografia.&#13;
Notatki.” Na okładce teki tytuł ręką Kolberga „Miscellanea. Ukaz o włoś­&#13;
cianach”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „ 2 arkusze: Spis rzeczy z »Przyjaciela&#13;
Ludu« od r. 1834–1849 jako materiał do literatury etnograficznej; 6 arkuszy&#13;
i kilka kartek z podobnąż notatką z »Bibl. Warsz.«, »Tygodn. Ilustr.« i innych pism oraz o rozmaitych dziełach; na kartkach notatki bibliograficzne&#13;
o muzyce w ogóln. i ludowej w szczególności; kopia podania do Akademii&#13;
Umiejętności dn. 10 II 1873 o stałą subwencję na wydawnictwa po 1000&#13;
złr. na tom; wewnątrz rozmaite listy i dokumenty tyczące się prenumeraty&#13;
na Lud wielkopolski i inne notatki i wiadomości. Druki rozmaite mogące przydać się Bibl. Jagielloń[skiej] i osobom prywatnym.” Ostatnie zdanie&#13;
skreślone i zastąpione notatką: „Odniosłem do Bibl. Jagiell.”.&#13;
Obecnie w tece tej przechowywane są noty bibliograficzne artykułów&#13;
etnograficznych, folklorystycznych i krajoznawczych, a także rycin z wielu roczników prasy polskiej z XIX w. i z prac zwartych, m.in. kompletna&#13;
kwerenda w tym zakresie całości „Przyjaciela Ludu” i wielu wczesnych&#13;
roczników „Kłosów” i „Tygodnika Ilustrowanego” oraz zapisy bibliograficzne artykułów z innych czasopism polskich głównie z lat 1804–1865. Not&#13;
bibliograficznych jest około 1800, są one zamieszczane w spisach „Literatura cytowana i odnotowana przez Kolberga” w tomach 39–84 Dzieł wszystkich, odpowiednio do regionu lub tematu publikacji, której dotyczą. Ponadto w tece 31 znajduje się kilka notatek o muzykach polskich i francuskich,&#13;
spisy kompozytorów polskich – twórców mazurków (zamieszczone w cz. II&#13;
Pism muzycznych) oraz zapiski na temat subskrypcji Poznańskiego. Nie&#13;
ma natomiast wspomnianej przez Kopernickiego kopii pisma w sprawie&#13;
dotacji na druk Ludu. Prawdopodobnie był to dokument znajdujący się&#13;
teraz w zbiorach BN PAU I PAN, opublikowany z tą samą datą (10 II 1873)&#13;
w Korespondencji … cz. I (T. 64). Nie ma też w tece druków, m.in. wymienionego przez Kolberga „Ukazu o włościanach”.&#13;
Teka 32. Teki tej nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 2, opis zawartości: „Wycinki, odpisy i druki odnoszące się do Górali i Podgórza”.&#13;
250&#13;
&#13;
�Opis Kopernickiego z r. 1890: „Zawierała »Czasu« z r. 1873 nr 119, 121,&#13;
132, 134, 137, 139, 237 i 245, a w nich artykuły ekonomiczne o ludzie&#13;
naszym i wiadomości o »Banasiu«, maniaku religijnym, który wystrzelił&#13;
w Tarnowie do księdza przy ołtarzu. O tymże »Kraj« krakow[ski] z r. 1873&#13;
nr 119. Oprócz tego nr 97 »Czasu« z r. 1875 z artykułem wstępnym czysto&#13;
ekonomicznej [treści]. Ponieważ tedy teka ta nie zawierała zgoła żadnych&#13;
materiałów etnograficznych, więc wszystko z niej zostało wyrzucone, a teka&#13;
ta ze spisu wykreślona.”&#13;
W zachowanych materiałach Kolberga nie ma obecnie druków wymienionych przez Kopernickiego.&#13;
Teka 33. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1305–1310, łącznie kart 178.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 3, opis zawartości: „Muzykalia, odpadki od serii I (Pieśni ludu polskiego). P[ieśni] żniwiarskie.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Muzykalia. Obertasy, pieśni itd. Zawiera&#13;
poprzekreślane, a więc wydane już melodie i pieśni w brulionach najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane. Nie tykając ich, zachowałem jako&#13;
autografy i okazy dające wyobrażenie o tym w jaki sposób śp. Oskar Kolberg spisywał te rzeczy z ust ludu.”&#13;
Obecna zawartość teki nie odpowiada notatce Kolberga, a opis Kopernickiego odnieść można raczej do rękopisów z obecnej teki 43 Mis­&#13;
cellanea, gdzie dziś znajdują się właśnie „bruliony najpierwotniejsze”,&#13;
czyli zapisy terenowe Kolberga. W tece 33 przechowywane są teraz również muzykalia, ale są to dwa zespoły czystopisów zestawionych według&#13;
dwu różnych zasad. Jeden, liczący 82 karty, zawiera ponad 3200 melodii.&#13;
Sądzić można, że jest to rodzaj kartoteki, czy „magazynu” melodii tanecznych, do którego Kolberg wpisywał utwory zanotowane w terenie&#13;
przed rokiem 1857 (zob. s. 98-100 w tym tomie). Drugi to karty, na których wpisywał warianty pieśni wybierane według wątków tekstowych,&#13;
z melodiami i notami lokalizacyjnymi. Niektóre z nich mają opracowany&#13;
akompaniament, co świadczy również o wczesnym okresie ich powstania. „Odpadki od serii I” wymienione przez Kolberga to tylko jedna karta&#13;
z charakterystyką niektórych wątków balladowych, notatki te wykorzystano w przypisach źródłowych w tomie Pieśni ludu polskiego. Suplement do t. 1 (T. 80).&#13;
251&#13;
&#13;
�Nie ma dziś w tece zespołu pieśni żniwiarskich wymienionego przez&#13;
Kolberga, nie ma go również jako osobnego rękopisu lub zespołu rękopisów&#13;
w innych tekach.&#13;
Pieśni opracowane na głos z towarzyszeniem fortepianu zostały wydane&#13;
w tomie 67 cz. I i II, pozostałe w odpowiednich monografiach regionalnych.&#13;
Teka 34. Teki tej nie ma dziś w spuściźnie Kolberga.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 4, opis zawartości: „Gry, zabawy,&#13;
tańce”. We wcześniejszym spisie, wykonanym przez Kolberga w 1883 r.&#13;
(rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 72), teka 34 ma tytuł taki sam, ale inną&#13;
zawartość: „Pieśni żniwiarskie (ogólnopolskie). Odpadki z Poznańskiego,&#13;
spis nazw”. Obok widnieje notatka Kopernickiego: „Sam Kolberg wypróżnił,&#13;
włożywszy natomiast materiały do Sanockiego”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Materiały oryginalne: 1. Podgórze polskie (Rymanów, Wzdów, Iwonicz, Dynów), materiały na tomik niewielki. 2.&#13;
Podgórze ruskie od górnego Sanu i Dniestru (Ustrzyki D., Czaszyn, Leszczowate, Boberka), piękne materiały na duży tom lub 2 mniejsze. 3. Górale ruscy (Połonińcy) od Procisnego i Baligrodu, włączy się do mojej monografii&#13;
o Góralach ruskich. 4. Wypisy i notatki rozmaite.”&#13;
Nieco odmienny spis zawartości teki 34 wykonany przez Kopernickiego zachował się w innej tece Micellanea (Arch. PTL, teka 38, sygn. 1335,&#13;
k. 6), włożony do niej zapewne przypadkiem (w tym rkp. błędny numer&#13;
teki: 31 zamiast 34). Kopernicki zapisał tam: „T. 3[4] Sanockie. Jeden egz.&#13;
druk[u] Turowskiego Dodatek do zb. pieśni. Szkice ołówkiem ubiorów ze&#13;
Szczandrówki koło Procisnego i rozmaite notatki. Szkice sprzętów i 2 chaty&#13;
z Procisnego, piec. Ubiory z Procisnego. Wypisy z »Cztienii«, »Tygodn. Il.«&#13;
i inne [z] druk[ów]. Melodie łemkowskie od Szlachtowy, własne czy wypisane? Wypisy z »Wędrowca« r. 1882 nr 12 i 14 pt. Lud u źródeł Sanu&#13;
i Dniestru p. P. Wandę (pseud. Adnaw). 1 egzemplarz Kop[ernickiego] o Góralach ruskich. Na kartkach rozmaite notatki i melodie łemkowskie. Recenzja I. Franko o Kolbergu i moich Góralach. Melodie i pieśni z Wołtuszowy,&#13;
Procisnego, Soliny, mnóstwo melodyj z Sanoczan od pn. Józefy Wunsch&#13;
– pieśni polskie. Obrzędy, chrzciny i pogrzeb. Weselne – Leszcz[owate],&#13;
Czaszyn, Procisne, Chrewt.”&#13;
Przytoczonemu spisowi Kopernickiego odpowiada w znacznej części&#13;
obecna zawartość zespołu rękopisów znajdujących się w zbiorach BN PAU&#13;
252&#13;
&#13;
�i PAN pt.: Podkarpacie polskie, sygn. 3194, i Podkarpacie ukraińskie, sygn.&#13;
3195–3201 (zob. niżej). Nie ma jednak ani tam, ani w innych tekach wskazanych przez Kopernickiego druków: J. K. Turowskiego Dodatek do zbiorów&#13;
pieśni... z r. 1846, Górali ruskich Kopernickiego i dwu recenzji I. Franki&#13;
zamieszczonych w „Kwartalniku Historycznym” w 1889 r., natomiast rkp.&#13;
Józefy Wunsch z Sanoczan jest obecnie w tece 35 Miscellanea.&#13;
W inwentarzu sporządzonym w 1934 r. przez Komisję Etnograficzną&#13;
PAU zawartość teki 34 określona jest krótko: „Gry, zabawy i tańce”, tak jak&#13;
w spisie Kolberga z 1886 r. Nota ta odnosi się do rękopisu przechowywanego teraz w tece Miscellanea, sygn. 2184, w zbiorach BN PAU i PAN. Jest to&#13;
odpis dużych fragmentów opracowania Ł. Gołębiowskiego Gry i zabawy&#13;
różnych stanów... (Warszawa 1831).&#13;
Wymienione przez Kolberga spisy nazw miejscowości z Poznańskiego&#13;
są obecnie w tece 9 Poznańskie. Rękopis pieśni żniwiarskich jako osobny&#13;
zespół nie zachował się w archiwum Kolberga.&#13;
Teka 35 Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1311–1316, łącznie kart 77.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 5, opis zawartości: „Rękopisy&#13;
z druków starych. Wiersze różne.” W spisie tek z roku 1883 (BN PAU i PAN,&#13;
sygn. 2183, k. 74) wymieniona jest jeszcze „Gwara złodziejska”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „Rozmaite utwory wierszokleckie osób znajomych (R. K[onopki]), n[umery] gazet z drobnymi wiadomościami, zapomniane bruliony własne, poprzekreślane. Wszystko bez żadnej wartości&#13;
– wyrzucone.”&#13;
Obecnie w tece tej znajdują się materiały bardzo zróżnicowane: najliczniejsze to zapisy terenowe Kolberga, głównie z Pokucia, Krakowskiego, Lubelskiego i Poznańskiego, ponadto zaniechane redakcje wstępów&#13;
do Pieśni ludu polskiego (1857) i do Pokucia cz. II (1883), zapisy przysłów&#13;
nieznanego autora, druki związane z subskrypcją Poznańskiego, a także&#13;
kartki z 26 przyśpiewkami ukraińskimi, bez not lokalizacyjnych, w obwolucie z wpisanym przez Kopernickiego tytułem Kryptadia. Być może są to&#13;
w części rękopisy określone przez Kopernickiego jako „zapomniane bruliony własne”. Utworów R. Konopki i innych autorów nie ma dziś w tej tece.&#13;
Również wymienionych w 1883 r. notatek o gwarze złodziejskiej nie ma&#13;
dziś ani w tej tece, ani w innych. Zapisy folkloru znajdujące się w tece 35&#13;
253&#13;
&#13;
�zostały opublikowane w odpowiednich monografiach regionalnych i suplementach do nich oraz w tomach Przysłowia (T. 60), pozbawione not&#13;
lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do etnografii Słowian&#13;
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).&#13;
W zespole o sygn. 1311 znajdowało się 60 listów w obwolucie z notą:&#13;
„Listy wyłączone z tek Kolbergowskich przez prof. dr Tadeusza Seweryna”.&#13;
W latach 1959–1961 dołączono do nich jeszcze 40 listów i innych dokumentów wyjętych z tek regionalnych przed rokiem 1962 w trakcie prac nad&#13;
rękopisami w Pracowni Kolbergowskiej istniejącej wówczas przy Zarządzie&#13;
Głównym PTL we Wrocławiu. Listy i dokumenty przekazano w sierpniu&#13;
1963 r. Bibliotece Naukowej PAU i PAN w Krakowie, gdzie zostały włączone&#13;
do Korespondencji (sygn. 2185) i Papierów osobistych (sygn. 2183).&#13;
Teka 36. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1317–1325, łącznie kart 300.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 6, opis zawartości: „Pieśni patriotyczne i szlacheckie”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „a) Moc wielka melodyj i pieśni patriotycznych z rozmaitych miejsc i czasów, b) tyleż pieśni towarzyskich i innych&#13;
z melodiami. Jedne i drugie po największej części w brulionach i zupełnym&#13;
nieładzie. Zostawione wszystko w takim stanie, jako materiał dla tego, kto&#13;
się studiowaniem utworów tego rodzaju zająć zechce.”&#13;
Obecnie w tece 36 znajduje się zbiór blisko tysiąca pieśni, głównie patriotycznych, historycznych i wojskowych, ale także o innej tematyce, wykonywanych przez mieszkańców miast i dworów. Wśród nich liczne są&#13;
pieśni i melodie pochodzące z utworów scenicznych. Te ostatnie gromadził&#13;
Kolberg jako dokumentację muzyki teatralnej, a po części także jako utwory&#13;
popularne. Przechowywane w tej tece melodie i teksty to przede wszystkim&#13;
zapisy ze słuchu wykonane przez Kolberga w czasie badań terenowych, dlatego często na tych samych kartach znajdują się także zapisy pieśni i melodii ludowych, m.in. z Lubelskiego, Krakowskiego, Radomskiego i z Wielkopolski. Pieśni patriotyczne miewają w rękopisach podane autorstwo melodii&#13;
i tekstu, a niekiedy także datę powstania. Utworów tych Kolberg nie mógł&#13;
drukować w wydawanych w Krakowie tomach Ludu, ponieważ cenzura&#13;
rosyjska nie dopuściłaby wtedy do przewiezienia książek przez granicę do&#13;
Królestwa Polskiego, gdzie miały licznych odbiorców.&#13;
254&#13;
&#13;
�Jeżeli pieśni opatrzone były notami lokalizacyjnymi, zostały opublikowane w odpowiednich tomach regionalnych lub w suplementach do tomów&#13;
wydanych przez Kolberga. Zapisy pozbawione takiej informacji znajdą się&#13;
w tomie Miscellanea. Notacje melodii do zapomnianych dziś i nigdy nie&#13;
drukowanych utworów scenicznych mogą być materiałem przydatnym do&#13;
badań nad XIX-wiecznym teatrem polskim, zwłaszcza z pierwszej połowy&#13;
wieku.&#13;
Teka 37. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1326–1332, łącznie kart 259.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 7, opis zawartości: „Czary. Wierzenia. Przysłowia i zdania”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Rozmaite wypisy, wycinki i notatki&#13;
o wierzeniach, czarach, gusłach itp. z całego świata. W tej liczbie jest spory&#13;
i ciekawy rękopism rozprawy T. Klepaczewskiego Pogląd histor[yczny] na&#13;
zabobony w Polsce. 2. Trochę przysłów z Poznańskiego (wypisane z »Prz[yjaciela] Ludu« i innych. Mogą się przydać Adalbergowi). 3. Trochę zagadek&#13;
(wypisane, mogą się przydać Z. Wolskiemu). 4. Odpadki materiałów od Poznańskiego, już zużyte, [jeden] okaz schematyzmu Tow[arzystwa] Przyjaciół&#13;
Nauk, z którego wiadom[ości] etnograficzne i topograficzne o Poznańskiem&#13;
były przez O. K. czerpane.”&#13;
Obecnie w tece 37 znajdują się notatki Kolberga z prasy i z druków&#13;
zwartych dotyczące wierzeń, czarów, lecznictwa w dawnych wiekach itp.,&#13;
wymieniony przez Kopernickiego rękopis T. Klepaczewskiego (60 stron),&#13;
niewielki rękopis E. Kierskiego Cośkolwiek o czarownicach, osobliwie w Wielkopolsce, liczne notatki Kolberga z Poznańskiego dotyczące&#13;
przesądów, wierzeń i praktyk magicznych oraz jego rękopisy przysłów&#13;
i zagadek z tego regionu. Wspomniany przez Kopernickiego fragment&#13;
Szematów W. Ks. Poznańskiego — ankiety Poznańskiego Towarzystwa&#13;
Przyjaciół Nauk — wypełniony był we Wronczynie. Ponadto znajdują&#13;
się tu wycinki z prasy i druki, m.in. Powiastki i opowiadania majstra&#13;
od „Przyjaciela Ludu” (z. 2: Chełmno 1865) wydane nakładem Ignacego&#13;
Danielewskiego.&#13;
Znaczną część materiałów wykorzystał Kolberg w tomach Poznańskiego (głównie w T. 9 i 15), a także w cz. II Mazowsza (T. 25), w Kieleckiem&#13;
(T. 18), Radomskiem (T. 20-21), niedrukowane przez Kolberga zamieszczono&#13;
255&#13;
&#13;
�w Litwie (T. 53), w cz. VII Mazowsza (T. 42), w Przysłowiach (T. 60) oraz&#13;
w suplemencie do Poznańskiego (T. 74).&#13;
Teka 38. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1333–1336, łącznie kart 141.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 8, opis zawartości: „Rozmaitości,&#13;
teksta operetek i śpiewów.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890: „1. Bardzo ciekawy rękopism z końca&#13;
XVIII w., zawierający odpisy: a) o porwaniu króla przez konfederatów&#13;
barskich, b) rozmaite dokumenta tyczące się 1-go rozbioru Polski. Mocno uszkodzony. 2. Gazety z r. 1855 i 1859 oraz rozmaite bruliony O. K.&#13;
jako materiał o jego pierwszej działalności w badaniach muzyki ludowej&#13;
i o nieświetnym wystąpieniu jako kompozytor z operetką Król pasterzy. Nb. bardzo ważny artykuł J. Gregorowicza w »Gazecie Codziennej«&#13;
1855 o muzyce ludowej i o Kolbergu jako nieznanym jeszcze badaczu&#13;
tej muzyki”.&#13;
Obecnie w tece znajdują się rękopisy terenowe Kolberga z Łęczyckiego,&#13;
Kaliskiego i Kujaw (pieśni i melodie), czystopisy pieśni i melodii z tych&#13;
regionów (zamieszczone w T. 22, 23 i 3-4 oraz w suplementach do Kujaw,&#13;
Łęczyckiego i Kaliskiego), rękopis W. Siarkowskiego Pieśni i opowieści&#13;
ludowe z okolic Pińczowa (262 teksty pieśni i 22 bajki) wykorzystany&#13;
w większości przez Kolberga w monografii Kieleckie (T. 18–19), a później&#13;
w suplemencie do niej (T. 76). Są tam także notatki terenowe i wypisy z literatury dotyczące wierzeń i dialektów z Pokucia i Chełmskiego zamieszczone przez Kolberga w T. 31 i 33 lub wykorzystane w suplementach do&#13;
tych tomów (T. 81 i 82) oraz przytaczane tu notatki Kopernickiego na temat&#13;
niektórych materiałów w innych tekach (18, 34 i 40).&#13;
Egzemplarze paru druków znajdujących się w tej tece nie są związane&#13;
bezpośrednio z pracami nad Ludem. Część z nich znalazła się tam zapewne&#13;
przypadkowo, np. fragmenty polemik posłów do austriackiej rady państwa&#13;
na temat szkół wyznaniowych.&#13;
Nie ma w tece rękopisów z XVIII wieku, przekazanych prawdopodobnie&#13;
przez Kopernickiego Bibliotece Jagiellońskiej, nie ma też wymienionych&#13;
przez Kolberga tekstów operetek i śpiewów – te zapewne przeniesione zostały przez niego, przynajmniej częściowo, do teki 36 Miscellanea. Wymienione przez Kopernickiego wycinki druków z lat 1855–1856 z recenzjami&#13;
256&#13;
&#13;
�Króla pasterzy i z artykułem Gregorowicza w „Gazecie Codziennej” są&#13;
obecnie w tece Miscellanea, sygn. 2184 (dawniej 2183), w zbiorach BN&#13;
PAU-PAN.&#13;
Teka 38 zawierała także korespondencję związana z drukiem Ludu i rkp.&#13;
Kolberga Opis biegu życia. Dokumenty te zostały wyjęte z teki 38 w latach 1959–1960 i przełożone najpierw do teki 35 Miscellanea, a w r. 1963&#13;
przekazane BN PAU i PAN i tam włączone do porządkowanej wówczas&#13;
korespondencji Kolberga (sygn. 2185) i teki z jego dokumentami osobistymi&#13;
(obecnie sygn. 2183, dawniej 2184).&#13;
Materiały folklorystyczne zamieszczono w odpowiednich monografiach&#13;
regionalnych lub w suplementach do nich.&#13;
Teka 39. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1337–1344, łącznie kart 199.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 9, opis zawartości: „Łużyce, Słowaki, Czechy, Moskwa. Drobne varia”.&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się.&#13;
Teka zawiera obecnie materiały bardzo zróżnicowane: bruliony artykułów Kolberga pisanych dla Encyklopedii Orgelbranda i do warszawskiej&#13;
prasy muzycznej, przekłady i wypisy dotyczące muzyki węgierskiej i rumuńskiej, a także muzyki Azji południowo-wschodniej i Oceanii, zapisy&#13;
folklory łużyckiego, czeskiego, słowackiego i południowo słowiańskiego,&#13;
m.in. notatki A. Kucharskiego z badań prowadzonych w latach 1826–1829,&#13;
rękopisy pieśni łużyckich nieznanych autorów, wczesne, bo sprzed r. 1830,&#13;
pochodzące też ze zbiorów A. Kucharskiego, Kolbergowski przekład dużego&#13;
fragmentu opracowania A. Smolerja o weselu łużyckim oraz zapisy pieśni&#13;
czeskich i słowackich wędrownych rzemieślników sporządzone w Warszawie i wydane przez Kolberga w r. 1846. Ponadto znajdują się tutaj zapisy&#13;
terenowe i czystopisy folkloru pochodzące z Mazowsza, Białorusi, Przemyskiego, Wołynia i Podkarpacia.&#13;
Materiały te, zależnie od ich lokalizacji geograficznej i treści, opublikowane zostały w tomach Pisma muzyczne cz. I i II (T. 61–62), Studia,&#13;
rozprawy i artykuły (T. 63), czeskie, słowackie, łużyckie, słoweńskie&#13;
i chorwackie znalazły się tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (T. 59 cz. I–III). Pieśni i melodie pochodzące z terenów Polski, Białorusi i Ukrainy wykorzystane zostały w odpowiednich&#13;
257&#13;
&#13;
�monografiach regionalnych lub w suplementach do nich oraz w tomie&#13;
Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do&#13;
druku).&#13;
Teka 40. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1345–1346, łącznie kart 42.&#13;
Tytuł Kolberga z r. 1886: Miscellanea 10, opis zawartości: „Illyria, Dalmacja, Kroacja. Drobne varia.”&#13;
Opis Kopernickiego z r. 1890 nie zachował się. Do obecnej zawartości teki 40 odnoszą się notatki Kopernickiego z r. 1890 o tece 42: „Teka&#13;
42. Ilyria, Dalmacja, Slawonia. 1. Melodie serbskie 232 n[umery], wypisane z dzieła Aloisa Kalauza, przy tym jest parę oryginalnych melodyj&#13;
i pieśni słoweńskich przez kogoś ofiarowanych i ze 20 melodyj ołówkiem&#13;
zapisanych prawdopodobnie przez samego O.K. 2. »Illustr. Extrabalatt« wiedeńsk. z r. 1875 – kilka n[umerów] z felietonami o Dalmacji z okazji podróży&#13;
cesarskiej. 3. Siedem n[umerów] »Gazety Codziennej« z r. 1871/72 z felietonem O.K. z Dalmacji (podobno przeważnie wyciąg z podróży Hacqueta!).&#13;
4. Jakiś zapisek O. K. o Czyczach, Krażaucach i Piuczenach (skądś wypisane,&#13;
przygotowane jako artykulik do jakiegoś pisma).”&#13;
W innej tece (Arch. PTL, teka 38, sygn. 1335, k. 2) znajduje się notatka&#13;
Kopernickiego odnosząca się do druków znajdujących się niegdyś w tece&#13;
40: „Muzyczne: Hašnik Dobrovoljke, Ljublana 1851; Dolinar Napevi za&#13;
[Mnoge] svete pesmi, 2 zesz.; M. Vilharia Jamska Ivanka, Ljubl.; Slovenska&#13;
gerlica, zesz. 1, 2, 4, Lubl.; Cvek Napevi za svete pesmi.”&#13;
Obecnie w tece 40 mieszczą się zapisy terenowe melodii, m.in. słoweńskich i chorwackich wykonane przez Kolberga w roku 1857, opublikowane w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (T. 59 cz. III), sporządzony przez Kolberga odpis melodii&#13;
ze zbioru A. Kalauza, dwie karty z zapisami pieśni nieznanych autorów,&#13;
ulotny druczek zawierający pięć pieśni ze zbiorów W. Dundera oraz rękopis fragmentu artykułu Kolberga Obrazy Słowiańszczyzny południowej odnotowany przez Kopernickiego jako punkt 4: ”zapisek o Czyczach,&#13;
Krażaucach i Piuczenach”. Przechowywane są tam także egz. „Gazety&#13;
Polskiej” z 1871 r. (nr 2–7), w których drukowane były Obrazy Słowiańszczyzny południowej (w tych numerach cz. II artykułu pt. Dalmacja). Cały artykuł przedrukowany został w Studiach, rozprawach&#13;
258&#13;
&#13;
�i artykułach (T. 63). Ponadto w tece kilka numerów gazety „Illustriertes&#13;
Wiener Extrablatt” z 1875 r. (nr 91, 99, 103, 104, 109, 126, 129) z artykułami o Dalmacji.&#13;
Wymienionych w osobnej notatce Kopernickiego czasopism i innych&#13;
druków muzycznych, prawdopodobnie zakupionych przez Kolberga w Lublanie w 1857 r., w jego tekach teraz nie ma. 		&#13;
Teki utworzone po śmierci Kolberga, tj. po roku 1890,&#13;
oraz inne zespoły jego rękopisów&#13;
znajdujące się w Archiwum Naukowym Polskiego Towarzystwa&#13;
Ludoznawczego&#13;
Teka 12a. Podgórze&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1185–1190, łącznie kart 155, numer i tytuł nadano&#13;
prawdopodobnie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie przed r. 1953.&#13;
Teki tej nie odnotowano w inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU&#13;
w 1934 r., pojawia się ona z numerem 12a i tytułem Podgórze dopiero&#13;
w roku 1953 w protokole przekazania rękopisów Kolberga jako depozytu&#13;
do Archiwum PTL.&#13;
Materiały znajdujące się w tece pochodzą w większości z tego samego&#13;
regionu, co przechowywane w tece 12. Są to przede wszystkim opisy wesel,&#13;
pieśni i melodie w czystopisach Kolberga oraz kopie znacznej ich części&#13;
wykonane przez W. Kosińskiego (teksty), albo dla niego przez osoby nieznane (nuty). Znajduje się tu także rękopis pieśni i bajek zapisanych przez&#13;
M. Szczurka, wydany w suplemencie do Krakowskiego (T. 73/II). Niektóre&#13;
teksty i melodie zamieścił już Kolberg w cz. I i II Krakowskiego (T. 5–6),&#13;
pozostałe zostały obecnie opublikowane w suplemencie do Krakowskiego&#13;
(T. 73 cz. I–III), w tomach Góry i Podgórze (T. 44–45) i w Tarnowskiem–&#13;
Rzeszowskiem (T. 48). Podstawą druku były rękopisy Kolberga, w bardzo&#13;
nielicznych przypadkach, jeżeli nie zachowały się oryginały Kolberga, posłużono się kopiami W. Kosińskiego.&#13;
Tekę 12a utworzono prawdopodobnie dlatego, że materiały Kolberga&#13;
i kopie Kosińskiego przestały się mieścić w tece 12 i jej zawartość podzielono na dwie części.&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
�Teka 18a. Ruś Czerwona&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1230–1237, łącznie kart 296, numer i tytuł pojawiają&#13;
się w inwentarzu zbiorów Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r., tam: „18a.&#13;
Ruś Czerwona I, przygotowane do druku przez J. Bielę”.&#13;
Teka utworzona została dla pomieszczenia rękopisu Jana Bieli, który&#13;
w r. 1911 opracował do druku materiały Kolbergowskie znajdujące się&#13;
w tece 18. Na okładce tytuł: „18 teka Kolberga przygotowana do druku”.&#13;
Teka zawiera wstęp J. Bieli z datą „Lwów, we wrześniu 1911” i jego kopie&#13;
rękopisów z teki 18, niezależnie od lokalizacji zawartych tam zapisów pochodzących czasem z innych regionów. Kopie są uporządkowane w sposób&#13;
zbliżony do układu przyjętego przez Kolberga w monografiach regionalnych. Opracowanie J. Bieli nie zostało wydane, nieliczne fragmenty były&#13;
wykorzystane w trakcie przygotowywania do druku materiałów do tomów&#13;
Ruś Czerwona (T. 56 i 57), jeżeli nie zachowały się oryginały Kolberga.&#13;
Teka 41. Materiały do pracy o śpiewach religijnych ludowych&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1347, łącznie kart 135.&#13;
Teki tej nie wymienia ani Kolberg w spisie tek z 1886 r., ani później&#13;
Kopernicki. W inwentarzu Komisji Etnograficznej PAU z 1934 r. rękopis&#13;
ma numer 41 i tytuł: Pieśni ludowe religijne z uwagą „Przygotowane do&#13;
druku”. Obecny tytuł nadany w Archiwum PTL.&#13;
Na zawartość teki składa się rękopis Kolberga – zbiór pieśni religijnych (k. 1–131), sporządzony prawdopodobnie około roku 1888 w oparciu&#13;
o śpiewniki M. M. Mioduszewskiego, m.in. na k. 125–131 „Pieśni cerkiewne&#13;
w diecezji chełmskiej obrządku greckokatolickiego używane”, ponadto cztery karty z Kolbergowskimi zapisami terenowymi kolęd, pastorałek i pieśni&#13;
religijnych z Ruszkowa na Kujawach, pochodzące z r. 1865 (k. 132–135).&#13;
Nie wiadomo, czy te ostatnie, tj. zapisy ze słuchu zostały dołączone do odpisów ze śpiewników M. M. Mioduszewskiego przez Kolberga, raczej sądzić&#13;
można, że zostały one włożone tam później, przez kogoś kierującego się&#13;
gatunkami i treścią pieśni, a nie ich pochodzeniem regionalnym. Kopernicki&#13;
nie opisał rękopisu pieśni religijnych jako osobnej teki z numerem 41, na&#13;
obwolucie jest tylko jego notatka: „Materiały p[rzys]posobione do jakiejś&#13;
pracy osobnej o śpiewach religijnych ludowych”. W protokole potwierdzającym przyjęcie przez Towarzystwo Ludoznawcze rękopisów Kolberga&#13;
w 1953 r. opis: „koperta z nutami i notatkami” również bez numeru teki.&#13;
260&#13;
&#13;
�Pieśni przepisane ze śpiewników M. M. Mioduszewskiego w większości opatrzone są przez Kolberga odsyłaczami do tomów Ludu i Obrazów&#13;
etnograficznych, w których wydrukował albo te same utwory, albo ich&#13;
warianty. Niedrukowane zamieszczono w odpowiednich tomach regionalnych bądź w suplementach do monografii wydanych przez Kolberga, m.in.&#13;
w suplemencie do Kaliskiego (T. 79) i Chełmskiego (T. 82), o ile opatrzył je&#13;
notami lokalizacyjnymi, pozostałe znajdą się w tomie Miscellanea. Kolędy&#13;
i inne pieśni z Ruszkowa zapisane przez niego ze słuchu są opublikowane&#13;
w suplemencie do Kujaw (T. 72/II).&#13;
Teka 42. Miscellanea1&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1348–1351, łącznie kart 136.&#13;
Teki o takim numerze nie ma w wykazie Kolberga z 1886 r. Notatki Kopernickiego odnoszące się do teki 42 charakteryzują materiały znajdujące&#13;
się według wykazu Kolberga z 1886 r., a także obecnie, w tece 40 Miscellanea, dlatego przytoczono je wyżej w informacjach o tej tece. Czy tekę 42&#13;
utworzył jeszcze Kolberg, czy Kopernicki nie udało się ustalić.&#13;
W inwentarzu sporządzonym w Komisji Etnograficznej PAU w 1934 r.&#13;
teka 42 jest odnotowana z tytułem Miscellanea, tam jako zawartość podano&#13;
tylko: „Pieśni”.&#13;
Obecnie w tece 42 znajdują się wykonane przez Kolberga czystopisy&#13;
i zapisy terenowe pieśni i melodii oraz kilka wycinków i druków nie związanych z jego pracami. Zapisy terenowe pochodzą z różnych regionów Królestwa Kongresowego; czystopisy przygotowywane były przez Kolberga do&#13;
kilku publikacji: przechowywany jest tu m.in. rękopis pt. Zbiór mazurów&#13;
i obertasów gminnych, obejmujący 72 melodie wokalne z akompaniamentem fortepianu; liczne są karty z czystopisami kilku wariantów danego&#13;
wątku z różnych regionów, przygotowywanymi do druku w tomach planowanych jako następne po Pieśniach ludu polskiego z 1857 r., tj. w monograficznych zbiorach pieśni; ponadto znajduje się tu rękopis Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury obejmujący ponad 700 tańców składających się z dwu lub więcej melodii, przygotowywany jako trzecia część&#13;
monografii Kujawy, na której druk zabrakło Kolbergowi pieniędzy. Został&#13;
1 Numeracja tek 40–44 była w archiwum PTL w latach 1953–1961 kilkakrotnie zmieniana,&#13;
co uwidocznione jest także na obecnych okładkach teczek. W tym wykazie przyjęto kolejność&#13;
zgodną z aktualnymi sygnaturami archiwalnymi.&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
�on opublikowany w suplemencie do Kujaw (T. 72 cz. I). Zbiór mazurów&#13;
i ober­tasów gminnych opublikowano w tomie Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym (T. 67/II). Pozostałe pieśni i melodie zależnie od ich lokalizacji opublikowane zostały w odpowiednich tomach&#13;
regionalnych i w suplementach do tomów wydanych przez Kolberga.&#13;
Teka 43. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1352, łącznie kart 129.&#13;
Teka nie wymieniona przez Kolberga, ani przez Kopernickiego. Numer i tytuł odnotowane dopiero w inwentarzu Komisji Etnograficznej z 1934 r., tam&#13;
jako zawartość podano tylko: „Pieśni”. W protokole z r. 1953, potwierdzającym&#13;
przyjęcie w depozyt przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze rękopisów Kolberga, teka ma nr 43, tytuł Miscellanea i opis: „Zawiera zbiór pieśni z nutami&#13;
i bez oraz same nuty z różnych okolic Polski. Kart numerowanych 154”.&#13;
Obecnie znajdują się w niej Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni i melodii z różnych regionów Polski, głównie z Królestwa Kongresowego, mniej&#13;
liczne z Krakowskiego i Podhala. Zapisy pochodzą sprzed r. 1871, część&#13;
z nich jest prawdopodobnie dokumentacją najwcześniejszych badań terenowych Kolberga. Rękopisów innych osób, najczęściej nieznanych, jest&#13;
zaledwie kilka. Do zespołu tego odnosi się zapewne opis Kopernickiego&#13;
określający pierwotną zawartość teki 33: „Muzykalia. Obertasy. Pieśni itd.&#13;
Zawiera poprzekreślane, a więc wydane już melodie i pieśni w brulionach&#13;
najpierwotniejszych, tak jak były zapisywane”. Rękopisy przechowywane&#13;
w tece 43 stanowią obecnie bezcenny materiał do analizy Kolbergowskich&#13;
zapisów ze słuchu oraz do pracy nad suplementami i komentarzami źródłowymi do monografii wydanych przez Kolberga w XIX w.&#13;
Numeracja kart: 1–100 i 126–154 wskazuje, że w tece brak 25 kart, które&#13;
znajdowały się tam w r. 1953, a zaginęły przed r. 1962.&#13;
Teka 44. Przysłowia. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1416, łącznie kart 305. Numer teki i tytuł nadane&#13;
w Archiwum PTL.&#13;
Rękopisy zakupione w r. 1959 przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w antykwariacie w Warszawie 1. Na pierwszej karcie każdego ręko1 Zakupiono wtedy trzynaście zespołów rękopisów, które podzielono miedzy trzy nowoutworzone teki Miscellanea, nadając im numery 44–46.&#13;
&#13;
262&#13;
&#13;
�pisu odbita owalna pieczęć z napisem: „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.&#13;
Najobszerniejszą część materiałów zawartych w tej tece stanowi rękopis&#13;
Józefa Konopki Polskie przysłowia, przypowieści i różne wyrażenia przysłowiowe zebrał … (karty 51–290), przy czym znaczna liczba tych tekstów to&#13;
wypisy z druków obcojęzycznych. Ponadto znajdują się tu także oprawiony&#13;
rękopis Kolberga Przysłowia polskie z datą 1872 (23 karty), rękopisy innych&#13;
zbieraczy przysłów: nieznanego bliżej Leśniewskiego (25 kart), Andrzeja Jakubowskiego przysłane Kolbergowi z okolic Lwowa, niewielki rękopis M. Akielewicza z przysłowiami litewskimi oraz kilka rkp. nieznanych autorów.&#13;
Kolberg po wydaniu Krakowskiego zamieszczał w monografiach nieliczne przysłowia specyficzne dla regionu, natomiast inne, zapisane przez&#13;
siebie lub otrzymane od współpracowników przekazywał Konopce, który&#13;
pracował nad wielkim zbiorem przysłów polskich. Obecna teka 44 jest&#13;
świadectwem pracy Konopki, który nie zdołał jednak przygotować swego&#13;
zbioru do druku. Z materiałów tych korzystał prawdopodobnie S. Adalberg, przygotowując Księgę przysłów polskich … (Warszawa 1889-1894;&#13;
zob. S. Świrko, przedmowa w tomie Przysłowia, T. 60, s. XXVII).&#13;
Teksty polskie zawarte w rękopisach różnych autorów, głównie J. Konopki, zostały wydane w T. 60 Przysłowia. Teksty ukraińskie, przeważnie&#13;
przekazane Konopce przez Kolberga, zamieszczono w odpowiednich tomach&#13;
regionalnych. Nieopublikowane pozostały przysłowia łacińskie i inne obcojęzyczne wypisane przez Konopkę z dostępnych mu źródeł drukowanych.&#13;
Teka 45. Miscellanea. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1417–1419, łącznie kart 213. Numer teki i tytuł nadane w Archiwum PTL.&#13;
Materiały zakupione przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w antykwariacie w Warszawie w r. 1959. Na pierwszej karcie pieczęć owalna&#13;
z napisem: „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.&#13;
Na zawartość teki składają się rękopisy bardzo zróżnicowane. Znajdują&#13;
się tam duże fragmenty Kolbergowskiego czystopisu I i II części Krakowskiego (T. 5–6) oddane z drukarni, wśród nich karteczka z notatką „Do&#13;
Pana Zecera” z uwagami o pierwszej korekcie tomu 5, oraz fragmenty korekty tego tomu (cz. I Krakowskiego). Karty te przemieszane są z nielicznymi rękopisami innych osób, również dotyczącymi kultury ludowej okolic&#13;
263&#13;
&#13;
�Krakowa. Ponadto znajduje się tam fragment brulionu rozprawy Kolberga&#13;
Rzecz o obchodach weselnych … (druk całości w T. 63 Studia, rozprawy&#13;
i artykuły) oraz nieliczne zapisy Kolberga z Pokucia i z okolic Krakowa.&#13;
Przechowywane są w tej tece także materiały przygotowane przez inne&#13;
osoby: Raptularz Antoniny Konopczanki, czyli zapisane przez nią wywiady z mieszkańcami Modlnicy, rękopis liczący 23 karty i w całości wydany&#13;
w suplemencie do Krakowskiego (T. 73, cz. III), rękopis nieznanego autora&#13;
zawierający ponad 120 kolęd i pastorałek przepisanych ze zbioru M.M. Mioduszewskiego oraz rękopis Józefa Konopki z zapisami tekstów pieśni z okolic Czerska, pochodzący z roku 1841. Konopka uczestniczył wtedy w badaniach terenowych zorganizowanych przez Kolberga. Te ostatnie teksty&#13;
opublikował Kolberg w monografii Mazowsza (T. 24 i 25). W tece znajduje&#13;
się także kilka listów Kolberga do R. Konopki, J. Konopki i A. Męcińskiej&#13;
(zostały wydane w Korespondencji… T. 64–66), wspomnienie poświęcone&#13;
J. Konopce napisane przez Kolberga w 1880 r. i drukowane w „Kłosach”,&#13;
drobne druki okolicznościowe skierowane do Kolberga (program koncertu,&#13;
zaproszenie). Przechowywany jest tam także rkp. J. Konopki Imienie wsi&#13;
Modlnica Wielka (kart 29).&#13;
Część zawartości tej teki to dokumenty i inne rękopisy ściśle związane z pracami i twórczością Józefa Konopki bądź członków jego rodziny.&#13;
Większość należy do materiałów stanowiących niegdyś własność Kolberga,&#13;
zapewne pozostawionych przez niego w Modlnicy, gdy przeprowadzał się&#13;
do Krakowa jesienią 1884 r. Całość, bardzo zróżnicowana rzeczowo i autorsko, sprawia wrażenie rękopisów przypadkowo zebranych w jeden zespół.&#13;
Teka 46. Miscellanea. Z Archiwum Familii Nowina-Konopków&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1359, łącznie kart 23. Numer i tytuł teki nadane&#13;
w Archiwum PTL.&#13;
Zespół rękopisów zakupiony przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
w antykwariacie w Warszawie w r. 1959. Na pierwszej karcie pieczęć owalna z napisem „Archiwum Familii Nowina-Konopków”.&#13;
W tece znajdują się głównie Kolbergowskie materiały związane z wystawą etnograficzną w Kołomyi zorganizowaną w 1880 r. Są to bruliony pism&#13;
kierowanych przez Kolberga lub komitet organizacyjny wystawy do współpracowników, wstępna wersja katalogu, jego przekład na język niemiecki&#13;
wykonany przez nieznaną osobę oraz rkp. B. Jurczeńki ze spisem haftów&#13;
264&#13;
&#13;
�prezentowanych na wystawie. Ponadto znajdują się tam: odezwa w sprawie&#13;
subskrypcji Ludu, rękopis R. Konopki (wiersz jego autorstwa), rkp. E. Kierskiego z krytycznymi uwagami o pierwszej redakcji cz. I Poznańskiego&#13;
i dwa druki – program koncertu na cześć Kolberga z r. 1889 i „bilet przedpłaty” na Poznańskie. Bruliony pism dotyczące wystawy etnograficznej&#13;
w Kołomyi zostały opublikowane w tomie Ruś Karpacka cz. I (T. 54), spis&#13;
haftów zamieścił Kolberg w cz. I Pokucia (T. 29), pozostałe materiały, poza&#13;
rkp. Romana Konopki, wykorzystano w biografii O. Kolberga.&#13;
Większość rękopisów i druków pochodzi ze zbiorów Kolberga, należały&#13;
one prawdopodobnie do zespołu pozostawionego przez niego w Modlnicy&#13;
jesienią 1884 r. gdy przeprowadzał się do Krakowa. Różnorodność materiałów wskazuje, że podobnie jak obecna teka 45 są to rękopisy i druki&#13;
przypadkowo zebrane razem i ujęte wspólną okładką.&#13;
Teka 47. Teka rycin&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1353–1354/I–III, łącznie kart 189, tytuł i numer teki&#13;
nadane w Archiwum PTL.&#13;
W spisie z r. 1886 po wymienieniu tek o numerach 1–40 zanotował&#13;
Kolberg: „A nadto: Zbiór fotografij, akwarel, rysunków, szkiców itp.&#13;
przedstawiających przeważnie typy i ubiory włościan, objęty osobnym&#13;
spisem. Ze zbioru tego korzystano już w pewnej części przy wydawnictwach”. Ten zbiór rycin i jego spis sporządzony przez Kolberga nie&#13;
zachowały się.&#13;
Zespół materiałów ikonograficznych znajdujący się dziś w tece 47 nie&#13;
jest kontynuacją Kolbergowskiej teki rycin z akwarelami i rysunkami ani&#13;
jego albumu z fotografiami. Są to karty wyjęte z tek regionalnych w latach&#13;
1945–1961, zawierające wykonane przez Kolberga szkice terenowe, m.in.&#13;
z Wielkopolski, szkice i rysunki nieznanych osób, fotografie i akwarele&#13;
z różnych regionów, oraz próbne odbitki drzeworytów. Część rękopisów&#13;
znajdujących się obecnie w tece 47 została przekazana Polskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu przez Komisję Organizacyjną Instytutu Historii&#13;
Kultury Materialnej PAN w r. 1953 r. w osobnej kopercie, ale bez spisu&#13;
zawartości. Były one wyjęte z tek regionalnych w Muzeum Etnograficznym w Krakowie do sfotografowania przed przekazaniem rękopisów Kolberga do dyspozycji Komisji Organizacyjnej IHKM. Zbiór ten został uzupełniony rękopisami wyjmowanymi z Kolbergowskich tek w Pracowni&#13;
265&#13;
&#13;
�Kolbergowskiej1 istniejącej przy Zarządzie Głównym PTL we Wrocławiu&#13;
w latach 1959–1961. Przeprowadzony w Krakowie i we Wrocławiu wybór&#13;
materiałów ikonograficznych nie był konsekwentny i wiele szkiców oraz&#13;
fotografii pozostało w tekach regionalnych. Karty wyjmowane z tek w Pracowni Kolbergowskiej umieszczono w nowej okładce razem z przekazanymi w 1953 r. i tak utworzonemu zespołowi w Archiwum PTL przed r. 1961&#13;
nadano numer, tytuł i sygnaturę.&#13;
We wrześniu 2013 r. dołączono do tego zbioru rysunki, szkice i fotografie&#13;
(79 kart) pochodzące również z tek regionalnych, głównie z dawnej teki 27&#13;
Ruś Chełmska (54 karty), ale także z teki 6 Pomorze, odnalezione w r. 2013&#13;
w prywatnych materiałach po Józefie Gajku2. Były one wyjęte z tek regionalnych w latach 1959–1961, tj. w okresie gdy J. Gajek był redaktorem&#13;
Dzieł Kolberga.&#13;
Wszystkie akwarele, szkice i fotografie są reprodukowane w odpowiednich tomach regionalnych Dzieł wszystkich i w suplementach do monografii wydanych przez Kolberga. Duży zespół rycin dotyczących Chełmskiego&#13;
odnaleziony w r. 2013, już po opublikowaniu suplementu (T. 82) do monografii tego regionu, wydano jako osobny aneks (T. 82 aneks).&#13;
Teka 48. Miscellanea&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1355, łącznie kart 87, tytuł i numer teki nadano&#13;
w Archiwum Naukowym PTL.&#13;
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury&#13;
Materialnej PAN w Warszawie3.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. I. Chruścielowa Sprawozdanie z działalności Komitetu Kolbergowskiego za rok 1959,&#13;
„Lud” T. XLVI za rok 1960. Tam na s. 359-360: „Wysegregowano rysunki z całości materiałów&#13;
Kolbergowskich i część przeznaczoną do przerysowania oddano rysownikowi”.&#13;
2 W zespole materiałów przekazanych do Archiwum PTL przez krewnego spadkobierców&#13;
J. Gajka jako rękopisy należące do spuścizny O. Kolberga rozpoznał te ryciny w roku 2013&#13;
etnolog Filip Wróblewski.&#13;
3 Prawdopodobnie ten zespół i dwa następne (tj. teki 48, 50 i 51 o sygn. Arch. PTL 1355, 1357&#13;
i 1358) to część materiałów przywiezionych do Warszawy w 1953 r. z Muzeum Etnograficznego&#13;
w Krakowie i przekazanych Komitetowi Organizacyjnemu IHKM, działającemu w Warszawie&#13;
pod kierunkiem prof. Dynowskiego. Zapewne przez przypadek nie zostały one oddane bezpośrednio w 1953 r. do Archiwum PTL razem z innymi tekami Kolberga, a jako należące do jego&#13;
spuścizny rękopiśmiennej rozpoznane zostały dopiero dziesięć lat później i przywiezione do&#13;
Redakcji Dzieł Wszystkich Kolberga działającej w Poznaniu. Przekazana wówczas została także&#13;
&#13;
266&#13;
&#13;
�Teka zawiera zapisy terenowe i czystopisy Kolberga oraz nieliczne rękopisy innych osób, tworzące przypadkowy zbiór materiałów pochodzących ze spuścizny Kolberga. W większości są to teksty pieśni z melodiami&#13;
z różnych regionów, publikowane w Krakowskiem (T. 5–6), Kieleckiem&#13;
(T. 18–19), Mazowszu (T. 26), oraz w suplementach do tych monografii,&#13;
a także w Górach i Podgórzu (T. 44–45), Kaliskiem i Sieradzkiem (T. 46),&#13;
Rusi Czerwonej (T. 56) oraz przewidziane do druku w tomach Miscellanea.&#13;
Teka 50. Miscellanea1&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1357, łącznie kart 487, tytuł i numer teki nadano&#13;
w Archiwum PTL.&#13;
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury&#13;
Materialnej PAN w Warszawie.&#13;
Na zawartość tego zespołu składa się czterdzieści jeden składek z numeracją kart osobną dla każdej z nich i z różnymi materiałami. Największą&#13;
grupę stanowią rękopisy Kolberga i pochodzące z jego zbiorów rękopisy&#13;
współpracowników, m.in. Bazylego Jurczeńki z Ispasa na Pokuciu, Marii&#13;
Hemplówny z Tarnowa w Chełmskiem oraz innych, nie zawsze znanych&#13;
osób. Bardzo liczne są włożone obok oryginałów kopie wykonane przez&#13;
W. Kosińskiego i sygnowane jego inicjałami. Kosiński przed r. 1914 opracowywał materiały Kolberga z teki 12, jednak przygotowany przez niego&#13;
tom Podgórze zachodniej Galicji nie został oddany do druku. Znajdujące&#13;
się dziś w tece 50 odpisy Kosińskiego były częścią tego tomu, uzupełniającą&#13;
materiały zawarte dziś w tece 12a.&#13;
Materiały znajdujące się w tece 50. są bardzo zróżnicowane, zarówno&#13;
jeżeli chodzi o regiony, których dotyczą, jak i ich tematykę i autorstwo.&#13;
Częściowo wynika to stąd, że Kolberg z oszczędności, zwłaszcza pod koniec życia, używał odwrotnych stron czystopisów tomów już wydanych&#13;
do redagowania nowych opracowań i do takich należy znaczna część kart&#13;
w tej tece. Część zapisów wydał Kolberg w Krakowskiem (T. 5–8), Poznańskiem (T. 10), Lubelskiem (T. 17), Kieleckiem (T. 18–19), Łęczyckiem&#13;
koperta, która otrzymała nr 49 i sygn. 1356, zawiera ona rękopis, częściowo maszynopis, pracy&#13;
H. Biegeleisena Obrzęd weselny ludu polskiego ma tle indoeuropejskiego rytuału wydanej&#13;
pt. Wesele we Lwowie w 1928 r.&#13;
1 Zob. przypis poprzedni.&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
�(T. 22), Kaliskiem (T. 23) i Mazowszu (T. 25 i 27–28), niektóre zamieszczone&#13;
zostały w Przemyskiem (T. 35) przez I. Kopernickiego, pozostałe wydano&#13;
później w tomach Mazowsze (T. 42), Góry i Podgórze (T. 44–45), Kaliskie&#13;
i Sieradzkie (T. 46), Podole (T. 47), Tarnowskie–Rzeszowskie (T. 48), Ruś&#13;
Czerwona (T. 57/I), oraz w suplementach do wszystkich monografii drukowanych w XIX w. przez Kolberga (T. 71–84), a także w tomach z kompozycjami Kolberga (T. 68) i z jego korespondencją (T. 64–66).&#13;
W tece tej znajduje się m.in. kopia poloneza Ges-dur F. Chopina (sygn.&#13;
1357/3, k. 1-2), mającego w tym rękopisie tytuł Les Adieux, wykonana na&#13;
prośbę Kolberga prawdopodobnie przez Jana Kleczyńskiego. Ponadto są&#13;
tu teksty Seweryny Pruszakowej do których Kolberg komponował pieśni,&#13;
przekład na język niemiecki Wiesława Kazimierza Brodzińskiego w rękopisie Juliusza Kolberga, oraz piosenka litewska Wesele wilcze „dla zabawy&#13;
chorego O.K.” przełożona przez Kopernickiego.&#13;
Znaczna część rękopisów prawdopodobnie znajdowała się pierwotnie&#13;
w różnych tekach regionalnych lub Miscellanea, ale nie wiadomo, kto i kiedy je wyjął i utworzył tak zróżnicowany zespół.&#13;
Teka 51. Miscellanea1&#13;
Sygn. Archiwum PTL: 1358, łącznie kart 233, tytuł i numer teki nadano&#13;
w Archiwum PTL.&#13;
Rękopisy przekazane Redakcji Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga w Poznaniu 26 lutego 1963 r. przez przedstawicielkę Instytutu Historii Kultury&#13;
Materialnej PAN w Warszawie.&#13;
Na zawartość teki składają się dwa zespoły o całkowicie różnym charakterze. Pierwszy, obejmujący karty 1–40, to dwie redakcje tańców z Kujaw,&#13;
przygotowywane przez Kolberga jako trzecia część monografii tego regionu.&#13;
Każda z nich zawiera ponad 700 tańców składających się z dwu lub trzech&#13;
melodii. Tańce te zostały wydane w tomie Kujawy. Suplement do t. 3–4&#13;
(T. 72/I) według najpełniejszej ich redakcji zachowanej w tece 42. Rękopisy&#13;
z teki 50 były materiałem pomocniczym w tej edycji.&#13;
Drugi zespół, obejmujący pozostałe karty, to rękopisy kompozycji Kolberga: jego utwory instrumentalne i wokalne, nie wszystkie ukończone,&#13;
w tym fragmenty kompozycji scenicznych: Król pasterzy, Scena w karczmie i Pielgrzymka do Częstochowy. Większość znajdujących się w tece&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. przypis 3 na s. 266.&#13;
&#13;
268&#13;
&#13;
�utworów została wydana w tomach Kompozycje wokalno-instrumentalne&#13;
(T. 68) i Kompozycje fortepianowe (T. 69). Utwory Kolberga w tej edycji&#13;
publikowano według XIX-wiecznych pierwodruków, wtedy rękopisy były&#13;
wykorzystane w komentarzach źródłowych, jednak dla znacznej części pieśni i innych utworów rękopisy były podstawą druku. Poza kompozycjami&#13;
Kolberga w tece 51 znajduje się tekst libretta do Sceny w karczmie napisany zapewne przez Gregorowicza z poprawkami Kolberga i fragment&#13;
libretta Pielgrzymki do Częstochowy napisanego przez Kolberga według&#13;
tekstu Pruszakowej.&#13;
Nieliczne są karty z innymi materiałami, czasem zapisanymi przez&#13;
nieznanych autorów, m.in. są tam Kolbergowskie zapisy terenowe pieśni&#13;
z Morownicy (jedna karta), kilka pieśni rumuńskich przepisanych ze źródła&#13;
drukowanego, pieśń węgierska, kopia rękopisu Pieśń rokoszan Zebrzydowskiego z 1606 r. oraz drukowana pieśń powstańcza z 1863 r.: Nasza&#13;
tysiącletnia rocznica wydana w Lipsku u Breikopfa i Härtla.&#13;
Materiały do biografii etnografów polskich Adama Fischera&#13;
Obecnie sygn. Arch. PTL 99, dawniej 323. Tytuł nadany w Archiwum PTL.&#13;
Poza maszynopisami biogramów autorstwa A. Fischera, m.in. O. Kolberga, w zespole tym znajdują się rękopisy z pieczęcią „Ze zbiorów śp. A. Fischera” pochodzące ze spuścizny Kolberga, wyjęte z jego tek 21/22 Pokucie&#13;
i 23 Huculi. Są to trzy rękopisy Bazylego Jurczeńki: Piosnki huculskie (kart&#13;
15), Przysłowia i gadki (1 karta) i Przyzwoitsze huculskie przekleństwa&#13;
(1 karta) oraz rękopis nieznanego autora ze wsi Żabie, prawdopodobnie Sofrona Witwickiego – odpowiedź na listę pytań Kolberga na temat wierzeń,&#13;
ubiorów, zwyczajów, wypasu owiec i bydła na połoninach itp. (9 kart).&#13;
Na wszystkich rękopisach widać ślady pracy Kolberga, tj. jego drobne dopiski, poprawki i wyjaśnienia. Teksty z rkp. B. Jurczeńki opublikowane zostały w tomach Ruś Karpacka (T. 54–55). Informacje zawarte w rkp. autora&#13;
z Żabiego wykorzystał Kolberg wcześniej we własnych opracowaniach na&#13;
te tematy zachowane w rękopisach. Te zapisy zostały zamieszczone w Rusi&#13;
Karpackiej (T. 54). Nie udało się ustalić kiedy rękopisy przechowywane&#13;
dziś w Archiwum Naukowym PTL w zespole „ze zbiorów śp. A. Fischera”&#13;
zostały wyjęte przez tego etnografa z tek Kolberga.&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
�Rękopisy znajdujące się w Bibliotece Naukowej&#13;
Polskiej Akademii Umiejętności&#13;
i Polskiej Akademii Nauk w Krakowie1&#13;
Niemieckie pieśni ludowe z Karyntii, sygn. BN PAU i PAN 716 (tom II&#13;
zbioru autografów C. Walewskiego), karty 193-194.&#13;
Rękopis recenzji drukowanej w „Bibliotece Warszawskiej” 1871, T. 3,&#13;
s. 464–465, przedrukowanej w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II, Dzieła wszystkie T. 62, s. 593–595, tekst nr 1032. Z Cyprianem Walewskim&#13;
(1820–1873), bibliografem, bibliofilem i kolekcjonerem, spotykał się Kolberg w Warszawie przed swoim wyjazdem do Galicji w r. 1871. Walewski&#13;
autograf dostał zapewne od autora.&#13;
Rękopis melodii litewskich zebranych przez księdza Antoniego Juszkiewicza, przepisanych, transponowanych i opracowanych przez Oskara&#13;
Kolberga, Izydora Kopernickiego, Jana Baudouin’a de Courtenay i Zygmunta Noskowskiego..., sygn. BN PAU i PAN 1438, karty 1–24.&#13;
Kolberg wiosną 1889 r. na prośbę J. Karłowicza podjął się opracowania do druku melodii pieśni litewskich zanotowanych przez A. Juszkiewicza. Zdążył uporządkować rzeczowo zapisy, które były pierwotnie ułożone chronologicznie według daty ich pozyskania i zredagować 119 melodii&#13;
z tego rękopisu, obejmującego około 2000 zapisów nutowych. Karty z melodiami zredagowanymi przez Kolberga są współoprawne z pozostałymi.&#13;
Zbiór Melodie ludowe litewskie zebrane przez śp. księdza Antoniego&#13;
Juszkiewicza … wydany został w Krakowie w r. 1900.&#13;
&#13;
1 Wymienione niżej rękopisy odnotowane są w następujących katalogach rękopisów Biblioteki Naukowej PAU-PAN w Krakowie: J. Czubek Katalog rękopisów Akademii Umiejętności w Krakowie [sygn. 1-1588], Kraków 1906; Katalog rękopisów biblioteki Polskiej Akademii&#13;
Nauk w Krakowie: sygnatury 2149–2298, opracowali Z. Jabłoński, A. Preissner i B. Schnaydrowa, Wrocław 1965; Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie,&#13;
sygn. 2299-2630, opracowali Z. Jabłoński, A. Preissner i B. Schnaydrowa, Kraków 1967;&#13;
Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie: sygnatury 2907–3606,&#13;
opracowali J. Dużyk i B. Schnaydrowa pod red. Z. Jabłońskiego, Wrocław 1973; Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. Sygnatury 3607–4003, opracowali&#13;
B. Schnaydrowa i J. Staszel pod red. Z. Jabłońskiego, Wrocław 1976.&#13;
&#13;
270&#13;
&#13;
�Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 2183 (do roku 1965 sygn. 21841),&#13;
kart 141. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Papiery osobiste Oskara Kolberga, z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.&#13;
Materiały zawarte w tym zespole podzielone są na trzy grupy: świadectwa (k. 1–63), dokumenty sporządzone przez Kolberga (k. 64–84) oraz&#13;
rachunki i kwity (k. 85–141). Wśród świadectw znajdują się dokumenty osobiste: metryka, paszporty, zaświadczenia o pracy i dyplomy członkowskie&#13;
różnych towarzystw. W dziale drugim są dokumenty, z których najbardziej&#13;
istotne dla poznania biografii Kolberga to: itinerarium, czyli wykaz podróży&#13;
z lat 1836–1885 sporządzony prawdopodobnie w roku 1889, szkic autobiografii pochodzący zapewne z tego samego roku, wykazy tek z rękopisami&#13;
z roku 1886 i 1887, dwa egzemplarze konceptu testamentu (z r. 1883), przekazującego Akademii Umiejętności zebrane przez Kolberga materiały etnograficzne. Dział trzeci to pokwitowania i rachunki, a także rozliczenia i inne&#13;
notatki finansowe Kolberga związane przede wszystkim z drukiem Ludu&#13;
lub prac wcześniejszych. Znaczna część dokumentów zawartych w tym&#13;
zbiorze została wykorzystana, odnotowana lub w całości opublikowana&#13;
w Korespondencji … (T. 64–66), a także we wstępach do innych tomów&#13;
Dzieł wszystkich O. Kolberga i w jego biografii (T. 85 cz. I–III).&#13;
Miscellanea, sygn. BN PAU i PAN: 2184 (do r. 1965 sygn. 21832), kart 389.&#13;
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Miscellanea z rękopisów Oskara Kolberga, z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.&#13;
Przechowywane obecnie w tej tece materiały są bardzo zróżnicowane,&#13;
znajdują się w niej głównie rękopisy Kolberga, m.in.: zapisy folkloru z Kieleckiego, Mazowsza, Podola i innych regionów, fragmenty czystopisów jego&#13;
różnych publikacji (m.in. Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, Indianie&#13;
amerykańscy, recenzja zbioru mazurów A. Kratzera), bruliony odpowiedzi&#13;
na recenzję H. Biegeleisena, kilka stron odbitek korektorskich Pokucia cz.&#13;
II, bruliony pism dotyczących wystawy etnograficznej w Moskwie w 1867&#13;
r., kompozycje Kolberga (pieśni i mazur), spisy odbiorców i subskrybentów&#13;
Ludu, spisy osób z Mazur i z Pomorza, które Kolberg chciał polecić Sekcji&#13;
Etnograficznej Akademii Umiejętności jako współpracowników, notatki do&#13;
1 W r. 1964 w Bibliotece PAN zespołowi rękopisów o sygnaturze 2183 nadano nową sygnaturę 2184 i odwrotnie. Zob. przypis 1 na s. 224.&#13;
2 Zob. przypis poprzedni.&#13;
&#13;
271&#13;
&#13;
�biografii kilku osób, m.in. Juliusza i Antoniego Kolbergów i Józefa Konopki,&#13;
spisy rycin „typów ludowych” znajdujących się w Muzeum Ossolińskich we&#13;
Lwowie i in. Dość liczne są rękopisy innych osób: pieśni z Mazur w zapisach&#13;
Kossobudzkiego z Margrabowa, Mroczka, Burego z Jełgunia i W. Kętrzyńskiego, zapisy M. Hemplówny z Chełmskiego, formularz Szematu W. Ks.&#13;
Poznańskiego wypełniony we Włoszakowicach. Osobną grupę stanowią&#13;
druki: m.in. egzemplarze czasopism z recenzjami Króla pasterzy i z innymi&#13;
artykułami o Kolbergu, statut Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego,&#13;
Instrukcja do badania właściwości ludowych Sekcji Etnologicznej akademickiej Komisji Antropologicznej (Kraków 1874).&#13;
Teka liczy blisko 400 kart, jest więc bardzo obszerna i opis jej zawartości&#13;
jest tu z konieczności skrótowy. Wskazuje jednak, że zebrano w niej rękopisy i druki różnych autorów, na różne tematy i związane z różnymi okresami&#13;
działalności Kolberga. Jest to więc zbiór dokumentów raczej przypadkowy.&#13;
Były one prawdopodobnie wyjmowane z różnych tek lub znalezione poza&#13;
założonymi przez Kolberga tekami, a następnie złożone razem w jednym&#13;
zespole archiwalnym, którego układ nie oddaje treści ani autorstwa znajdujących się tam materiałów.&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga, sygn. BN PAU i PAN: 2185, t. 1–4,&#13;
łącznie kart 1400 (t. 1 – kart 301, t. 2 – kart 324, t. 3 – kart 377, t. 4 – kart&#13;
398). W katalogu rękopisów BN PAU i PAN z notą: „Zapis Oskara Kolberga”.&#13;
Zespół zawiera listy otrzymane przez Kolberga i bruliony listów pisanych&#13;
przez niego, ponadto pokwitowania drukarni itp. dokumenty. W tekach 1–3&#13;
listy otrzymane przez Kolberga ułożone są alfabetycznie według nazwisk&#13;
autorów i nazw instytucji, listy każdego autora ułożone chronologicznie.&#13;
W tece 4 znajdują się bruliony listów Kolberga, również uporządkowane&#13;
alfabetycznie według nazwisk i nazw adresatów, a w tych grupach chronologicznie. Zespół ten zawiera blisko 900 jednostek epistolograficznych,&#13;
a także pokwitowania itp. Dwa listy zachowały się w kopiach I. Kopernickiego, który był zapewne zbieraczem autografów i otrzymał oryginały od&#13;
Kolberga, sporządzając w zamian kopie.&#13;
Większość listów dotyczy badań naukowych, spraw wydawniczych&#13;
i podróży Kolberga. Do niektórych dołączone były notatki etnograficzne&#13;
bądź zapisy folkloru na osobnych kartach, lub bezpośrednio w liście. Materiały te w znacznej części opublikował Kolberg w odpowiednich tomach&#13;
Ludu, pozostałe są zamieszczone w nowych monografiach lub w tomach&#13;
272&#13;
&#13;
�suplementowych. Wszystkie listy zostały wydane w tomach Korespondencja Oskara Kolberga cz. I–III (T. 64–66).&#13;
G.G. [Gustaw Gizewiusz] Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach&#13;
ostródzkiej i kraplewskiej zbierane w 1836 do 1840-go roku przez […].&#13;
Sygn. BN PAU i PAN 2559, stron 612.&#13;
Do roku 1939 rękopis Gustawa Gizewiusza (1810-1848) znajdował się&#13;
w tece 3 Mazury pruskie O. Kolberga. Manuskrypt swój G. Gizewiusz powierzył około roku 1844 K. W. Wójcickiemu, który przekazał go Kolbergowi1. Rękopis zawiera ponad 400 tekstów pieśni i do niektórych z nich melodie (32 zapisy nutowe). Część pieśni Kolberg zamieścił w tomie Pieśni ludu&#13;
polskiego w 1857 r., większość w rękopisie monografii Mazury pruskie&#13;
wydanej jako T. 40 Dzieł, pozostałe dołączone zostały do tej monografii&#13;
w aneksie (s. 486-581 tomu 40)2.&#13;
Podkarpacie polskie, sygn. BN PAU i PAN: 3194, kart 84. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne&#13;
zebrane z okolic Pogórza Karpackiego, z notą „Dar Komisji Etnograficznej&#13;
PAU”.&#13;
Ten zespół rękopisów był prawdopodobnie przechowywany pierwotnie w tece 34. Miscellanea 4 — jego zawartość odpowiada punktowi&#13;
pierwszemu opisu Kopernickiego odnoszącego się do teki 34: „Podgórze polskie (Rymanów, Wzdów, Iwonicz, Dynów” (zob. wyżej informacje o tece 34). Obecnie w zbiorze o tej sygnaturze znajdują się głównie&#13;
zapisy terenowe Kolberga z lat 1883–1885, tj. z jego ostatniego okresu&#13;
badań, a dotyczą wszystkich aspektów kultury ludowej, zapisy Kolberga&#13;
pochodzą w większości ze Wzdowa, Rymanowa, Iwonicza i Czaszyna. Tylko dwie karty to rękopisy innych osób. Ponadto znajdują się tu rysunki&#13;
i akwarele. Prawie wszystkie materiały z tej teki wydane zostały w monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51). Nieliczne pozostałe zamieszczone&#13;
1 W Katalogu rękopisów błędna informacja: „dar Gustawa Giżyckiego” (Katalog rękopisów Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, sygn. 2299-2630, oprac. Z. Jabłoński,&#13;
A. Preissner i B. Schnaydrowa, Kraków 1967, s. 149). W zbiorach biblioteki PAU manuskrypt&#13;
Gizewiusza znalazł się jako część spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, który otrzymał go przed&#13;
1857 r. od K.W. Wójcickiego. Kolberg przechowywał ten rękopis w tece 3 Mazury pruskie.&#13;
2 Rękopis G. Gizewiusza został w całości wydany w Poznaniu w 2000 r. w opracowaniu&#13;
Danuty Pawlak.&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
�są w suplemencie do Przemyskiego (T. 83), w Podolu (T. 47) i w Rusi&#13;
Czerwonej (T. 56–57).&#13;
Podkarpacie ukraińskie, sygn. BN PAU i PAN: 3195–3201, łącznie kart&#13;
436. W katalogu BN PAU i PAN zespoły rękopisów o sygn. 3195–3199 mają&#13;
tytuł: Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne zebrane z okolic Beskidu&#13;
Wschodniego, rękopisy o sygn. 3200 tytuł Góry i Podgórze. Materiały etnograficzne zebrane z okolic Beskidu Wschodniego (Bieszczady), rękopisy&#13;
o sygn. 3201: Wypisy źródłowe, notaty i zapiski Oskara Kolberga dotyczące ludności ruskiej (Łemków) zamieszkującej Beskid Wschodni (Bieszczady). W katalogu zespoły te mają noty „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
Obecnie siedem osobnych zespołów archiwalnych, stanowiących w roku&#13;
1886 część teki 18, a następnie teki 34 (zob. wyżej informacje o tej tece).&#13;
Rękopisów tych dotyczy fragment wykonanego przez Kopernickiego opisu&#13;
dawnej teki 34: „2. Podgórze ruskie od górnego Sanu i Dniestru (Ustrzyki D., Czaszyn, Leszczowate, Boberka). Piękne materiały na duży tom lub&#13;
2 mniejsze. 3. Górale ruscy (Połonińcy) od Procisnego i Baligrodu, włączy&#13;
się do mojej monografii o Góralach ruskich. 4. Wypisy i notatki rozmaite.”&#13;
W zespołach tych przeważają zapisy Kolberga powstałe w czasie badań&#13;
terenowych w latach 1883–1885. Większość wykonana została w Bóbrce, Leszczowatem, Solinie, Procisnem, Czaszynie, Wzdowie, Wołtuszowej,&#13;
Rymanowie i w miejscowościach sąsiednich. Nieliczne są zapisy innych&#13;
osób, wśród nich Pelagii i Józefa Blizińskich, przyjaciół Kolberga, do których należała do r. 1888 Bóbrka, oraz Aleksandry Zduniowej z Procisnego,&#13;
gdzie Kolberg prowadził badania w r. 1884, a także dwu osób nieznanych.&#13;
Podział materiału na odrębne zespoły o sygn. 3195–3200 oddaje w części&#13;
Kolbergowski podział na „podteczki” w pierwotnej tece regionalnej, który&#13;
odpowiadał zaplanowanemu porządkowi treści w monografii. Pomiędzy&#13;
zapisami z Sanockiego, które są najliczniejsze, znajdują się także notatki&#13;
terenowe z Przemyskiego oraz nieliczne zapisy z innych regionów, m.in.&#13;
z Wielkopolski. Wszystkie materiały zostały wydane drukiem, większość&#13;
w monografii Sanockie–Krośnieńskie (T. 49–51), pozostałe w odpowiednich tomach regionalnych, lub w suplementach do tomów wydanych przez&#13;
Kolberga. Obecna zawartość tych zespołów archiwalnych przedstawia się&#13;
następująco:&#13;
– sygn. 3195, kart 54. Znajdują się tu głównie rękopisy terenowe&#13;
Kolberga dotyczące obrzędów i zwyczajów dorocznych, inne zagadnienia&#13;
274&#13;
&#13;
�(obrzędy rodzinne, pieśni, wierzenia) pojawiają się wtedy, gdy w czasie wywiadów zapisane były na jednej karcie z informacjami o obrzędach dorocznych. Prawie wszystkie notatki w tej tece pochodzą z Sanockiego i zostały&#13;
zamieszczone w monografii tego regionu (T. 49–51). Nieliczne pochodzą&#13;
z Przemyskiego (rysunki pisanek z Iskani) oraz z okolic Stanisławowa, Bełza&#13;
i innych miejscowości. Te zamieszczono w suplemencie do Przemyskiego&#13;
(T. 83) i w tomie Ruś Czerwona (T. 57/II).&#13;
– sygn. 3196, kart 41. Przeważają w tym zespole zapisy pieśni powszechnych, niezwiązanych z obrzędami, w większości zapisane są z melodiami.&#13;
Pochodzą z badań terenowych Kolberga w Bóbrce, Leszczowatem, Czaszynie, Ustrzykach, Myczkowcach, a także w Rymanowie i Klimkówce oraz&#13;
w Sanoku. Zostały opublikowane w monografii Sanockie-Krośnieńskie&#13;
(T. 49–51), nieliczne pieśni z Przemyskiego zamieszczono w suplemencie&#13;
do monografii tego regionu (T. 83).&#13;
– sygn. 3197, kart 37. Znajdują się tu prawie wyłącznie rękopisy terenowe Kolberga z opisami obrzędów rodzinnych, głównie wesel, oraz niewielka ilość pieśni i melodii powszechnych, niezwiązanych z obrzędami.&#13;
W większości zapisane były w Leszczowatem, Czaszynie, Bóbrce, Solinie&#13;
i Chrewcie. Ponadto jest tu opis wesela w Tarnawie w rękopisie nieznanego&#13;
autora. Wszystkie materiały zostały zamieszczone w monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51), tylko jedna melodia z Sambora została włączona&#13;
do suplementu do Przemyskiego (T. 83).&#13;
– sygn. 3198, kart 74. Zespół zawiera zanotowane przez Kolberga w terenie teksty bajek, legend, podań i anegdot, a także zagadki, innych zagadnień dotyczą nieliczne notatki. Najwięcej tekstów pochodzi z Bóbrki, Soliny&#13;
i Leszczowatego. Wszystkie zostały opublikowane w cz. III monografii Sanockie-Krośnieńskie (T. 51).&#13;
– sygn. 3199, kart 65. Zespół zawiera pochodzące z Sanockiego notatki&#13;
terenowe na temat kultury materialnej oraz obrzędów i zwyczajów, a także pieśni, bajki i zapiski o wierzeniach. Na dwu kartach są zapisy pieśni&#13;
i melodii ze Szlachtowej, a przypadkowo znajdują się w tece czystopisy&#13;
pieśni z Wielkopolski, ponieważ ich odwrotnych, niezapisanych stron, użył&#13;
Kolberg w czasie badań w Sanockiem. Na kilkunastu kartach znajdują się&#13;
szkice sprzętów i chat, a także strojów weselnych i codziennych wykonane&#13;
przez Kolberga oraz przez osoby nieznane. Zapisy z Poznańskiego i Kaliskiego opublikował Kolberg w cz. V Poznańskiego (T. 13) i w cz. I Kaliskiego&#13;
(T. 23), pozostałe dotyczące tych regionów zamieszczono w suplementach&#13;
275&#13;
&#13;
�(T. 74 i 79), ponad dwadzieścia pieśni i melodii instrumentalnych ze Szlachtowej opublikowano w monografii Góry i Podgórze (T. 44–45). Materiały&#13;
z regionu Sanockiego, stanowiące większość w tece, zostały zamieszczone&#13;
w Sanockiem-Krośnieńskiem (T. 49–51).&#13;
– sygn. 3200, kart 68. Większość zawartych w tym zespole notatek dotyczy wierzeń, wróżb, przesądów, medycyny ludowej itp., ponadto znajdują&#13;
się tu opisy chat, sprzętów, strojów i ich szkice wykonane przez Kolberga&#13;
i osoby nieznane. Przeważają rękopisy terenowe Kolberga, są tu także rękopisy Józefa i Pelagii Blizińskich oraz karty, na których do ich zapisów&#13;
dodał Kolberg własne notatki. Zapisy pochodzą głównie z Bóbrki, poza&#13;
tym z Czaszyna, Leszczowatego, Procisnego, Wzdowa, a pojedyncze z innych miejscowości regionu. Wszystkie zostały zamieszczone w monografii&#13;
Sanockie-Krośnieńskie (T. 49–51).&#13;
– sygn. 3201, kart 97. Znajdują się tu odpisy, wyciągi i notatki Kolberga&#13;
z artykułów na temat kultury ludowej zamieszczanych w pracach zwartych&#13;
bądź w prasie warszawskiej, krakowskiej, lwowskiej i wielkopolskiej z lat&#13;
1830–1886. M.in. jest tu transkrypcja obszernej rozprawy A. J. Torońskiego&#13;
Rusiny-Lemki drukowanej w Zorii halickiej (Lwów [1859]), odpis artykułu Lud u źródeł Sanu i Dniestru zamieszczonego w „Wędrowcu” w 1882&#13;
r. pod pseudonimem Adnaw, oraz duża liczba tekstów pieśni odpisanych&#13;
ze zbioru J. F. Hołowackiego Narodnyja piesni… (1863–1870). Materiały&#13;
związane z regionem sanockim zostały opublikowane w tomach Sanockie–&#13;
Krośnieńskie (T. 49–51). Znajdujące się tu także odpisy z prac dotyczących&#13;
innych regionów zostały zamieszczone w suplemencie do Przemyskiego&#13;
(T. 83), w Rusi Czerwonej (T. 56–57), Rusi Karpackiej (T. 54), słowackie&#13;
w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. II&#13;
Czechy, Słowacja (T.59/II). Nieliczne pieśni ukraińskie pozbawione not&#13;
lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do etnografii Słowian&#13;
wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).&#13;
Chełmskie, sygn. BN PAU i PAN: 3202–3205, łącznie kart 416, obecnie cztery osobne zespoły archiwalne stanowiące w r. 1886 tekę 27 Ruś chełmska&#13;
i podlaska. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN dla rękopisów o sygn.&#13;
3202 tytuł: Materiały zebrane przez Oskara Kolberga dotyczące Chełmszczyzny oraz dawnych guberni lubelskiej i siedleckiej, dla rękopisów o sygnaturach 3203–3205 tytuły Chełmszczyzna. W katalogu zespoły te mają&#13;
noty: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
276&#13;
&#13;
�Materiały z dawnej teki 27 w znacznej części wydane zostały drukiem&#13;
przez Kolberga i Kopernickiego w monografii Chełmskie cz. I i II (T. 33–34),&#13;
pozostałe w suplemencie do niej (T. 82 i Aneks do t. 82).&#13;
Obecna zawartość i układ kart w tych czterech zespołach odbiega od&#13;
stanu pozostawionego przez Kolberga, ponieważ zmienił je już Kopernicki,&#13;
przygotowując do druku cz. II Chełmskiego w latach 1890–1891. Później,&#13;
w latach 1959–1961 na polecenie J. Gajka wyjęto z nich karty ze szkicami&#13;
oraz fotografie (zob. wyżej opis zawartości teki 47), a w r. 1972 w trakcie archiwalnych prac porządkowych w Bibliotece PAN usunięto z nich niektóre&#13;
druki, m.in. odbitki dwu prac M. Hemplówny zawierających spisy roślin&#13;
jawnokwiatowych („Pamiętnik Fizjograficzny” R. 5: 1885, s. 135–153 i 154–&#13;
–159), przemieszczono też wtedy część kart między tymi zespołami, a w ich&#13;
obrębie ułożono karty w innej kolejności. Dziś zawartość tych czterech&#13;
zespołów przedstawia się następująco:&#13;
– sygn. 3202, kart 210. Znajduje się tu niewielka liczba rękopisów Kolberga, większość to rękopisy Marii Hemplówny i innych osób, ponadto&#13;
wycinki z prasy i inne druki oraz dwie mapy Juliusza Kolberga z jego&#13;
Atlasu Królestwa Polskiego (wyd. 1825–1827) – województwo podlaskie&#13;
i województwo lubelskie, z notatkami Oskara. Przeważająca część materiałów dotyczy Chełmskiego, nieliczne Lubelskiego. Wśród materiałów&#13;
otrzymanych przez Kolberga od M. Hemplówny jest opracowany przez nią&#13;
obszerny słownik gwarowy wraz z rozprawą o języku znanych autorce&#13;
okolic Chełma. Ponadto przechowywany jest tam rękopis Pauliny Charłampowiczówny z notatkami etnograficznymi z okolic Puchaczowa i rękopis&#13;
nieznanego księdza unickiego z Podlasia. Materiały te zostały wykorzystane&#13;
przez Kolberga i Kopernickiego w monografii Chełmskie (T. 33–34), część&#13;
wcześniej przez Kolberga w Lubelskiem (T. 16–17). Pozostałe zamieszczono&#13;
w suplementach do tych tomów (T. 75 i 82).&#13;
– sygn. 3203, kart 64. Znajduje się tu głównie dokumentacja folkloru&#13;
muzycznego z Chełmskiego, a częściowo także z Lubelskiego, są to zapisy&#13;
Kolberga, Marii Hemplówny i osób nieznanych. Ponadto jest tu zbiorek&#13;
pieśni bez melodii spisanych w r. 1870 przez Andrzeja Wojtasa, służącego&#13;
w Podhorcach. Materiały te wydane zostały zgodnie z odnotowanymi&#13;
lokalizacjami w tomach Chełmskie (T. 33–34), Lubelskie (T.16–17) i w suplementach do nich (T. 75 i 82).&#13;
– sygn. 3204, kart 51. Materiały znajdujące się obecnie w tym zespole to&#13;
rękopisy Kolberga i M. Hemplówny dotyczące wierzeń, przesądów i praktyk&#13;
277&#13;
&#13;
�leczniczych i magicznych oraz rękopisy Kopernickiego, który po śmierci&#13;
Kolberga przygotowywał do druku drugą część Chełmskiego i przepisywał&#13;
fragmenty pierwotnych notatek, aby nadać im porządek konieczny w publikacji. Materiały te wydane zostały w monografii Chełmskie cz. II (T. 34)&#13;
i suplemencie do niej (T. 82).&#13;
– sygn. 3205, kart 91. Materiały znajdujące się obecnie w tym zespole&#13;
to w większości rękopisy M. Hemplówny, z zapisami na temat dialektu&#13;
(przyczynki leksykalne) i świata wierzeń. Mniej liczne są rękopisy Kolberga&#13;
dotyczące wierzeń i słownika. Tak jak w zespole o sygn. 3204, tak i tutaj&#13;
znajdują się rękopisy Kopernickiego, tj. jego kopie zapisów Hemplówny&#13;
i Kolberga, wykonane w trakcie przygotowywania materiałów z tej teczki&#13;
do druku w cz. II Chełmskiego (t. 34). Teksty pominięte w tej edycji wydano&#13;
w suplemencie do Chełmskiego (T. 82).&#13;
Wołyń, sygn. BN PAU i PAN: 3206 i 3207, łącznie kart 342, dziś dwa osobne&#13;
zespoły archiwalne stanowiące w r. 1886 tekę 26 o takim samym tytule.&#13;
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN obydwa zespoły mają również tytuł&#13;
Wołyń i noty: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
Zawartość dawnej teki 26 i jej układ zostały zmienione przez J. Tretiaka&#13;
w trakcie przygotowywania do druku tomu Wołyń (wyd. 1907), a następnie&#13;
podczas porządkowania rękopisów przed drukiem katalogu przez Bibliotekę&#13;
PAN. Obecnie przedstawia się ona następująco:&#13;
– sygn. 3206, kart 193. Tu znajduje się część rękopisów terenowych&#13;
Kolberga powstałych w czasie badań prowadzonych przez niego na Wołyniu w roku 1862. Są to pieśni, opisy wesel z tekstami pieśni i melodiami oraz sporządzone przez Kolberga czystopisy części tych materiałów.&#13;
Ponadto jest tu obszerny rękopis pt. Ukraińskie śpiewy i tańce nieznanego autora, wykonany w okolicy Kowla (117 tekstów i 74 melodie). Poza&#13;
rękopisami terenowymi znajdują się w tej tece notatki Kolberga z prasy&#13;
i z prac zwartych na temat Polesia wołyńskiego i Wołynia oraz wycinki&#13;
z prasy. Większość materiałów została wydana przez J. Tretiaka w r. 1907&#13;
w tomie Wołyń (T. 36), a pochodzące z tego regionu, ale nie uwzględnione przez niego wydano w suplemencie (T. 84). Część na podstawie czystopisów Kolberga zachowanych w innych tekach zamieszczona została&#13;
w tomie Białoruś-Polesie (T. 52), a nieliczne zapisane w okolicy Kamieńca&#13;
Podolskiego w tomie Podole (T. 47). Pieśni i inne materiały pozbawione&#13;
not lokalizacyjnych, a zanotowane w języku ukraińskim, przeznaczono do&#13;
278&#13;
&#13;
�tomu Materiały do etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany&#13;
do druku).&#13;
– sygn. 3207, kart 149. W tym zespole znajdują się pozostałe Kolbergowskie zapisy terenowe z Wołynia i ich czystopisy oraz nieliczne pochodzące&#13;
z Podola i z Chełmskiego, ponadto kilka rękopisów o niewielkiej objętości&#13;
nieznanych autorów z Wołynia. Większość materiałów z tej teki została&#13;
wydana przez J. Tretiaka w r. 1907 w tomie Wołyń (T.36), niewydane przez&#13;
niego zamieszczono w suplemencie do tego tomu (T. 84), pozostałe w Podolu (T. 47), w suplemencie do Chełmskiego (T. 82), a zapisy w języku&#13;
ukraińskim bez not lokalizacyjnych przeznaczono do tomu Materiały do&#13;
etnografii Słowian wschodnich (T. 58, przygotowany do druku).&#13;
W spuściźnie Kolberga nie ma obecnie rękopisu bajek Prusinowskiego&#13;
wydanych w roku 1907 przez Tretiaka w T. 36 oraz wymienionych przez&#13;
Kopernickiego w opisie teki wołyńskiej (zob. wyżej teka nr 26).&#13;
Mazury pruskie, sygn. BN PAU i PAN: 3208, kart 269. Fragment dawnej&#13;
Kolbergowskiej teki 3 o takim samym tytule. W katalogu rękopisów BN PAU&#13;
i PAN tytuł: O życiu i zwyczajach Mazurów pruskich, z notą: „Dar Komisji&#13;
Etnograficznej PAU”.&#13;
Jest to rękopis monografii regionu przygotowany do druku przez&#13;
Kolberga w latach 1889–1890; do września 1939 roku znajdował się w tece&#13;
3 Mazury (zob. wyżej informacje o tej tece); na początku wojny został&#13;
wyjęty z teki i zakonspirowany w muzeum przyrodniczym PAN. Odnaleziony i rozpoznany dopiero kilka lat po wojnie stał się podstawą tomu&#13;
Mazury Pruskie, gdzie został opublikowany w całości (T. 40, s. 3–470).&#13;
Rękopis pozbawiony jest karty tytułowej i kilkunastostronicowego wstępu&#13;
Kolberga, zaginionych lub dla zabezpieczenia całego rękopisu zniszczonych&#13;
na początku okupacji niemieckiej w roku 1939. Na odwrotach kart z tej&#13;
teki znajdują się pojedyncze pieśni wydane wcześniej w Kujawach (T. 4),&#13;
Krakowskiem (T. 6), Lubelskiem (T. 17), Łęczyckiem (T. 22), Radomskiem&#13;
(T. 21) i w Mazowszu (T. 25, 27 i 28) ponieważ Kolberg, przygotowując&#13;
do druku materiały z Mazur, posługiwał się niekiedy dla oszczędności&#13;
ćwiartkami papieru użytymi pierwotnie do innych czystopisów i zapełnionymi tylko jednostronnie.&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
�Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 3209, kart 21. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Fragment papierów osobistych Oskara Kolberga&#13;
z notą: „Dar Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
Jest to niewielki zbiór dokumentów pochodzących z różnych okresów&#13;
życia Kolberga i mających zróżnicowany charakter: listy gratulacyjne związane z jubileuszem pięćdziesięciolecia jego pracy w r. 1889, dokumenty&#13;
dotyczące międzynarodowych kontaktów etnografa, a także paru spraw rodzinnych. Jest to zbiór raczej przypadkowy, prawdopodobnie zgromadzono&#13;
w nim dokumenty odnalezione lub rozpoznane już po zinwentaryzowaniu&#13;
wcześniej wyodrębnionych zespołów papierów osobistych i korespondencji. Część dokumentów (listy) została opublikowana w Korespondencji…&#13;
(T. 64–66), pozostałe wykorzystano w biografii Kolberga.&#13;
Papiery osobiste, sygn. BN PAU i PAN: 3210, kart 24. W katalogu rękopisów&#13;
BN PAU i PAN tytuł: Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków&#13;
Oskara Kolberga za lata 1859-1869, z notą: „Dar Komisji Etnograficznej&#13;
PAU”.&#13;
Zawartość teki stanowi zeszyt, w którym Kolberg w latach 1859–1869&#13;
notował swe wydatki i dochody. Między kartki zeszytu włożona jest luźna&#13;
karteczka ze szczegółowymi notatkami Kolberga z podróży odbytych latem&#13;
1859 i 1860 r. Notatki zawarte w zeszycie są ważnym źródłem do poznania&#13;
sytuacji materialnej Kolberga, informacje o honorariach pomagają ustalić,&#13;
jakie teksty dawał do druku w tym okresie, a zapiski o wydatkach m.in.&#13;
uściślają daty i miejsca badań terenowych z lat ujętych w zeszycie oraz&#13;
podają koszty druku Sandomierskiego i Kujaw. Wszystkie są istotnym źródłem do biografii Kolberga, wykorzystywane też były przez autorów wstępów do monografii regionalnych i tomów suplementowych wydawanych&#13;
na podstawie rękopisów.&#13;
Listy różne, sygn. BN PAU i PAN: 3211, kart 11.&#13;
W katalogu rękopisów BN PAU i PAN tytuł: Listy różnych osób do różnych&#13;
adresatów ze zbioru Oskara Kolberga z notą: „Dar Komisji Etnograficznej&#13;
PAU”.&#13;
Zespół ten obejmuje pięć listów osób związanych z Kolbergiem (A. Bochdanowej, L. Jenikego, L. Oehmigke, F. Streita i J. Wernerowej), ale nie do&#13;
niego kierowanych. Zawierają one m.in. przyczynkarskie informacje dotyczące wyrobów rzemiosła ludowego przysyłanych z Zadwórza przez&#13;
280&#13;
&#13;
�A. Bochdanową na ręce Kolberga dla muzeum Akademii oraz planowanego druku rycin do Pokucia w Wiedniu. Część poświęcona jest sprawom&#13;
rodzinnym.&#13;
Potęgi nadprzyrodzone w wyobraźni Mazurów Pruskich. Studium&#13;
mytologiczne według Toeppena skreślił O. Kolberg, sygn. BN PAU i PAN&#13;
3572, kart 19. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN z notą: „Dar Komisji&#13;
Etnograficznej PAU”.&#13;
Rękopis jest przekładem fragmentu pracy M. Toeppena Abergaluben&#13;
aus Masuren… (Danzig 1867). Kolberg planował wydanie tego przekładu&#13;
jako osobnego artykułu, tekst został ostatecznie w niewielkim stopniu przez&#13;
niego przeredagowany i włączony do rękopisu monografii Mazury pruskie,&#13;
stanowiąc jego osobny rozdział (w T. 40 s. 52–82). Na odwrocie końcowych&#13;
kart czystopisy pięciu pieśni mazurskich wydanych również w T. 40.&#13;
Mazury pruskie, sygn. BN PAU i PAN 3891, kart 82. W katalogu rękopisów&#13;
BN PAU i PAN tytuł Mazurskie pieśni ludowe (Materiały zebrane przez&#13;
Wojciecha Kętrzyńskiego i przekazane Oskarowi Kolbergowi), z notą „Dar&#13;
Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
Rękopisy te stanowiły część dawnej teki 3. Karty 1–65 to wykonane&#13;
przez Wojciecha Kętrzyńskiego zapisy pieśni mazurskich pochodzące z Orłowa pod Lecem (tj. Giżyckiem) i ze Sztynortu pod Węgorzewem. Drugi&#13;
zespół to 14 kart z przemowami weselnymi zapisanymi prawdopodobnie&#13;
przez nieznanego z imienia p. Bercio. Ponadto jest tam karta z rękopisem&#13;
nieznanego autora i bilet wizytowy W. Kętrzyńskiego, dołączony do rękopisów przysłanych przez niego Kolbergowi w r. 1890. Pieśni i mowy weselne zamieścił Kolberg w rękopisie swej monografii Mazur (T. 40). Notatka&#13;
z biletu Kętrzyńskiego opublikowana jest w Korespondencji … cz. III (T. 66),&#13;
s. 673.&#13;
Mazury pruskie. Sygn. 3892, kart 9. W katalogu rękopisów BN PAU i PAN&#13;
tytuł Mazurskie pieśni ludowe zebrane przez Oskara Kolberga, z notą&#13;
„Dar Komisji Etnograficznej PAU”.&#13;
Rękopis stanowił dawniej część teki 3. Na zawartość składa się rkp. Jana&#13;
Karola Sembrzyckiego (1856–1919) lub jego ojca, Karola, pt. Pieśni gminne&#13;
z Mazur. Rękopis ten przekazał Kolbergowi prawdopodobnie W. Kętrzyński&#13;
w roku 1890. Zapisanych jest tam dziesięć pieśni z melodiami i oracja&#13;
281&#13;
&#13;
�weselna. Kolberg nie zdążył włączyć tego materiału do swej monografii&#13;
poświęconej Mazurom, ponieważ zmarł krótko po otrzymaniu przesyłki.&#13;
Pieśni i oracja zostały opublikowane w T. 40 Mazury pruskie.&#13;
Rękopisy w zbiorach innych bibliotek i w muzeach&#13;
Biblioteka Jagiellońska&#13;
Rzecz o obchodach weselnych, sygn. 4497, zesz. 18, jest to druga część&#13;
rękopisu rozprawy Kolberga Rzecz o obchodach weselnych …, tekst całości&#13;
został opublikowany w Studiach, rozprawach i artykułach (T. 63) według&#13;
pierwodruku zamieszczonego w „Na Dziś” w r. 1872.&#13;
Zbiór autografów M. Ciechanowskiej, sygn. 7891, k. 107-108, tam&#13;
m.in. rkp. Kolberga: czystopis dwu pieśni z Wołynia. Pieśni opublikowane&#13;
w T. 36.&#13;
Zbiór autografów Dynowskiej, sygn. 7892, k. 41, tam m.in. rkp. Kolberga: czystopis notatek i melodii z Wielkopolski; melodia opublikowana przez&#13;
Kolberga w T. 13, pozostałe zapisy w suplemencie do Poznańskiego (T. 74).&#13;
Biblioteka Narodowa&#13;
Kopia testamentu Oskara Kolberga sporządzona przez I. Kopernickiego dla&#13;
Karoliny Wąsowskiej, bratanicy Oskara. Zakład Rękopisów, sygn. BN II&#13;
6487.&#13;
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie&#13;
Przemyskie, sygn. 465 (dawniej TNW 150) – rękopis tomu Przemyskie&#13;
(T. 35) redagowanego przez Kolberga w r. 1890 i dokończonego w r. 1891&#13;
przez Kopernickiego (wyd.: Kraków 1891). W Katalogu rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, opracowanym przez H. Kozerską&#13;
i W. Stummer (Warszawa 1973, s. 177), opis następujący: „Przemyskie. Materiały do studium etnograficznego okolic Przemyśla oraz fragmenty dotyczące innych okolic, zebrane przez Oskara Kolberga. Kraj i lud, zwyczaje&#13;
i obrzędy, pieśni i tańce (teksty i nuty), bajki i wierzenia, k. 1–352 […]. Ze zb.&#13;
M. Federowskiego”.&#13;
282&#13;
&#13;
�Jest to kompletny rękopis tomu 35 Przemyskie. Do sporządzenia rękopisu przeznaczonego dla drukarni wykorzystał Kolberg często karty służące&#13;
pierwotnie do innych tomów, dlatego na odwrotach są fragmenty wcześniejszych czystopisów różnych monografii, m.in. Kujaw, Poznańskiego, Radomskiego, Mazowsza i Łęczyckiego. Wszystkie materiały z Przemyskiego&#13;
zostały wydane drukiem w tomach Przemyskie (T. 35) oraz Przemyskie.&#13;
Suplement do t. 35 (T. 83 cz. I i II). Poza rękopisem przygotowanym dla&#13;
drukarni znajdują się w tej tece liczne zapisy terenowe Kolberga, głównie&#13;
z Przemyskiego, ale także z miejscowości objętych innymi monografiami&#13;
(m.in. z Leszczowatego). Zapisy pochodzące spoza Przemyskiego albo wydał&#13;
Kolberg wcześniej w odpowiednich monografiach, albo wykorzystane zostały w suplementach do nich, zgodnie ze swym regionalnym pochodzeniem.&#13;
Do zbiorów Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego manuskrypt Przemyskiego przyjęty został razem z innymi archiwaliami Towarzystwa Naukowego Warszawskiego i stanowi tam wieczysty depozyt. Pierwotnie miał sygnaturę TNW 150 i tak określano początkowo w Dziełach wszystkich Kolberga&#13;
rękopisy z tej teki. Towarzystwo otrzymało Przemyskie razem ze zbiorami&#13;
Michała Federowskiego po jego śmierci w r. 1923, ale nie udało się ustalić,&#13;
kiedy i dlaczego Kolbergowski manuskrypt dostał się do rąk tego zasłużonego&#13;
badacza folkloru białoruskiego i kolekcjonera dokumentów i rękopisów.&#13;
Biblioteka Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego&#13;
W zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego przechowywany jest duży zespół rękopisów kompozycji Kolberga, sygn. 1208,&#13;
12091-3, 1210, 1213–1216, 1218, 12191-3. Składają się nań utwory skończone i wydane drukiem przez kompozytora, a także utwory nie drukowane&#13;
w XIX w., szkice i fragmenty kompozycji nieukończonych, rękopisy z okresu nauki w Warszawie i Berlinie (tzw. Zeszyty do studiów muzycznych)&#13;
oraz kompozycje innych autorów. M.in. zachował się w tym zespole autograf partytury orkiestrowej Króla pasterzy z głosami solowymi i chórem.&#13;
Rękopisy te i druki stanowią prawdopodobnie część materiałów pozostawionych w r. 1871 na przechowaniu w firmie Gebethnera lub u W. Wierzbowskiego przed przeprowadzką Kolberga z Warszawy do zaboru austriackiego. W. Wierzbowski w r. 1876 pytał o zgodę na przekazanie do zbiorów&#13;
WTM zdeponowanych u niego nut i Kolberg zaaprobował tę decyzję. Część&#13;
mogą stanowić nuty przekazane później przez I. Kopernickiego, wykonawcę&#13;
283&#13;
&#13;
�testamentu Kolberga, który zamiar taki konsultował z J. Karłowiczem, nie&#13;
wiadomo jednak, czy darowiznę tę zdążył zrealizować. Utwory Kolberga&#13;
zachowane w zbiorach Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego wydane&#13;
zostały w T. 68 Kompozycje wokalno-instrumentalne i w T. 69 Kompozycje fortepianowe.&#13;
Muzeum Etnograficzne w Krakowie&#13;
— Zespół rękopisów Kolberga i I. Kopernickiego (archiwum MEK, sygn.&#13;
II/155, nr inw. I/191/RKP), składają się nań: dwa bruliony listu Kolberga&#13;
z 10 II 1883 r. do nieznanego adresata w sprawie subwencji na druk Ludu&#13;
oraz fragmenty jego spisu tek pochodzące z okresu późniejszego (razem 4 karty), ponadto karty w obwolucie z tytułem: Kopernickiego charakterystyka tek&#13;
Kolberga (29 kart). Te ostatnie to rękopisy I. Kopernickiego, który po śmierci&#13;
Kolberga sporządził na osobnych kartkach krótki opis zawartości większości&#13;
tek z uwagami o możliwości wykorzystania znajdujących się w nich rękopisów. Notatki Kopernickiego z tek Kolbergowskich wyjął S. Udziela, pierwszy&#13;
dyrektor Muzeum Etnograficznego. Zgromadził je razem zapewne w okresie,&#13;
gdy rękopisy Kolberga znajdowały się pod jego opieką najpierw jako sekretarza Komisji Antropologicznej AU, później wiceprzewodniczącego Komisji&#13;
Etnograficznej PAU, tj. przed rokiem 1935. Prawdopodobnie on też nadał&#13;
notatkom Kopernickiego obecny tytuł i pod nim zapisał: „Wydać 1, 6, 12, 15,&#13;
34, 37, użyć 38”. Wymienione tu rękopisy Kolberga i Kopernickiego potraktowane zostały w zbiorach Muzeum Etnograficznego jako część spuścizny&#13;
S. Udzieli.&#13;
— Rkp. Kolberga: Spis akwarel ubiorów ludowych w Muzeum hr. Dzieduszyckich we Lwowie oraz sprawozdanie z podróży badawczej w roku&#13;
1876, ponadto uwagi na temat zbierania okazów etnograficznych (archiwum MEK, sygn. II/226, nr inw. I/3051/RKP), 4 karty. Obydwa pisma były&#13;
skierowane przez Kolberga do Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności; w zbiorach Muzeum Etnograficznego znalazły się prawdopodobnie, podobnie jak wymienione wyżej, przed rokiem 1935, w czasie, gdy&#13;
wiceprzewodniczącym Komisji Etnograficznej PAU był Seweryn Udziela,&#13;
równocześnie dyrektor Muzeum. Tytuł rękopisu Kolberga nadany został&#13;
w Muzeum Etnograficznym.&#13;
— Rękopis Sąde[c]czyzna i Podhale, z rękopisów pozgonnych wydał&#13;
dr St. Zdziarski, Kraków 1905 (archiwum MEK, nr inw. I/369/RKP), kart&#13;
284&#13;
&#13;
�229. Rękopis przygotowany do druku przez S. Zdziarskiego na podstawie&#13;
materiałów Kolberga z teki 11. W zespole tym, poza kopiami rękopisów&#13;
wykonanymi przez Zdziarskiego, jest jedna karta z oryginalnymi zapisami&#13;
nutowymi Kolberga wyjęta z teki 11 przez Zdziarskiego i włączona przez&#13;
niego do własnego opracowania (tam k. 229). Opracowanie Zdziarskiego&#13;
nie zostało wydane przez Komisję Antropologiczną AU, przed rokiem 1936&#13;
znajdowało się w tece 11 Kolberga, o czym wspomina K. Hławiczka1. Kopie&#13;
Zdziarskiego nie były wykorzystane w druku w tomach Góry i Podgórze&#13;
(T. 44–45), ponieważ poza wspomnianą wyżej kartą z melodiami tańców&#13;
zachowały się oryginały Kolberga — czystopisy lub zapisy terenowe wszystkich materiałów przepisanych przez Zdziarskiego. Zapisy melodii tańców&#13;
z karty włączonej przez Zdziarskiego do jego Sąde[c]czyzny i Podhala zostały wydane w cz. II Gór i Podgórza (T. 45)&#13;
Muzeum Etnograficzne w Rzeszowie&#13;
Kolekcja 25 rysunków piórkiem barwionych akwarelami i akwarel, których&#13;
autorem jest Wojciech Gerson, nr inwentarza MR 25–49. Akwarele i rysunki&#13;
muzeum zakupiło krótko po wojnie od nieznanej dziś osoby. Jest to fragment&#13;
kolekcji ikonograficznej Kolberga, prawdopodobnie część zbiorów pozostawionych przez niego w Modlnicy w r. 1884, po przeniesieniu się do Krakowa.&#13;
Większość rycin została opublikowana przez Kolberga w tomach wydanych&#13;
w latach 1857–1884: Pieśni ludu polskiego (T. 1), Sandomierskie (T. 2), Kujawy (T. 3–4), Krakowskie (T. 7), Lubelskie (T. 17) i Mazowsze (T. 24 i 26),&#13;
pozostałe znalazły się w suplementach do tych monografii (T. 70, 72/II i 80).&#13;
Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze&#13;
W zbiorach Muzeum znajdują się obecnie następujące rękopisy Kolberga&#13;
oraz dokumenty bezpośrednio z nim związane:&#13;
– Rkp. Kolberga: dwie karty czystopisu części pierwszej Krakowskiego&#13;
zawierające teksty i melodie drukowane przez niego w monografii tego regionu (T. 5), fragmenty korekty tego tomu oraz dwa listy Oskara Kolberga:&#13;
do Romana Konopki i do Marii Eleonory Kolberg, córki Wilhelma, nr inw.&#13;
MOK 2004/4-8 i 171.&#13;
1&#13;
&#13;
K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” R. IV ; 1936, nr 47 .&#13;
&#13;
285&#13;
&#13;
�– Materiały Marii Turczynowiczowej do Korespondencji Oskara Kolberga 1937–1976, nr inw. MOK/2004/I. W tym zbiorze: wykonane przez M. Turczynowiczową w latach 1937–1939 kopie listów kierowanych do Kolberga&#13;
i brulionów jego listów. Oryginały w Bibliotece PAU miały sygn. 2030,&#13;
zostały w r. 1937 wypożyczone do Biblioteki Poznańskiego Towarzystwa&#13;
Przyjaciół Nauk i jesienią 1939 r. razem z wieloma innymi archiwaliami&#13;
naukowymi Towarzystwa spalone przez Niemców. Ten zbiór korespondencji Kolberga składał się z 624 jednostek epistolograficznych. Na podstawie&#13;
odpisów M. Turczynowiczowej opublikowano je razem z innymi w Korespondencji… (T. 64–66). W Bibliotece PAU w zespole o sygnaturze 2030&#13;
listy otrzymane przez Kolberga od jednej osoby i bruliony jego odpowiedzi&#13;
do niej zebrane były razem i ułożone chronologicznie, a następnie całostki takie uporządkowano alfabetycznie według nazwisk lub nazw autorów&#13;
i adresatów. Przeważająca część tych listów to korespondencja rodzinna.&#13;
Turczynowiczowa starała się o maksymalną wierność kopii, zachowywała&#13;
układ wierszy, skreślenia, poprawki, dopiski itd., a także błędy ortograficzne i składniowe. Kopie wykonane przez M. Turczynowiczową, staranne&#13;
i dokładne, stanowią około dwu piątych znanej korespondencji Kolberga. W zespole tym znajdowały się także rachunki, spisy odbiorców Ludu,&#13;
rozliczenia z księgarzami i drukarniami, a także inne dokumenty. Niektóre&#13;
z nich zostały wydane jako aneksy w tomach korespondencji, pozostałe&#13;
wykorzystano w biografii.&#13;
Poza kopiami listów w materiałach Marii Turczynowiczowej znajdują&#13;
się także wspomnienia o Oskarze Kolbergu: rękopisy wspomnień spisane&#13;
w latach 1902-1903 przez Antoninę Konopczankę i w roku 1937 przez córki&#13;
Józefa Konopki, Justynę Konopczankę (1862–1957) i Michalinę z Konopków&#13;
Paszkiewiczową (ur. 1860) oraz maszynopisy wspomnień spisane w r. 1937&#13;
przez jego bratanice, Antoninę Brzozowską i Walentynę Szalitową, córki&#13;
Antoniego Kolberga. Teksty te zostały opublikowane przez K. Markiewicz&#13;
pt. Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze Kolbergu w: „Wieś&#13;
Radomska” tom 11, Radom 2018, s. 89-120.&#13;
Ponadto w zbiorach1 Muzeum znajdują się dokumenty i kopie dokumentów dotyczące rodziny Kolbergów, depozyt złożony w Muzeum przez&#13;
potomków Antoniego Kolberga, brata Oskara.&#13;
1 Zob. też: K. Markiewicz Kolekcja kolbergowska muzeum biograficznego Oskara Kolberga w Przysusze, „Wieś Radomska” T. 9, Radom 2011, s. 127–135.&#13;
&#13;
�Indeks osób1&#13;
&#13;
A.Bl. zob. Antoni Blank&#13;
A.J.S. zob. Szabrański Antoni Józef&#13;
A.K. 85/I – 479, 480&#13;
Abłamowicz Stanisław 85/I – 490, 492–494&#13;
Abramowicz Andrzej 85/I – 381–384&#13;
Abramowicz Ignacy 85/I – 146&#13;
Abramowicz Maciej 85/II – 269&#13;
Adalberg Samuel 85/II – 320, 328, 332,&#13;
333, 336, 337, 85/III – 14, 15, 59, 255,&#13;
263&#13;
Adamczyk Zdzisław Jerzy 85/I – 236&#13;
Adamowski Jan 85/II – 268, 270, 274,&#13;
351, 374, 378, 386, 598–600&#13;
Adler Guido 85/II – 9, 15, 45, 51&#13;
Adnaw zob. Wanda P.&#13;
Akielewicz Mikołaj 85/I – 139, 85/II –&#13;
325, 342, 425, 430, 518, 85/III – 53,&#13;
249, 263&#13;
Alberti Domenico 85/II – 169, 171&#13;
Albiński Marcin 85/I – 196&#13;
Aleksander I, cesarz rosyjski 85/I – 19,&#13;
26, 37&#13;
Aleksander II, cesarz rosyjski 85/I – 110,&#13;
111, 141, 231, 404&#13;
&#13;
Alth Alojzy 85/I – 274&#13;
Altmann Fryderyk Wilhelm 85/I – 154,&#13;
85/II – 60, 111, 112, 85/III – 171&#13;
Amiot Jean Joseph Marie 85/II – 46&#13;
Anczyc Władysław Ludwik 85/I – 243,&#13;
259, 85/II – 129, 352–356, 364, 369,&#13;
445&#13;
Andrzej św. 85/III – 90&#13;
Andrzejkowiczówna Ryta 85/I – 480&#13;
Annasz 85/II – 368&#13;
Antola 85/I – 256, 85/II – 448&#13;
Antoniewicz Karol 85/I – 206&#13;
Antyborzec Ewa 85/I – 59, 73, 102, 176,&#13;
185, 219, 279, 351, 408, 428, 445, 468,&#13;
469, 484, 497, 85/II – 126, 175, 248,&#13;
359, 365, 397, 401, 406, 482, 492, 516,&#13;
550, 573, 574, 598, 599, 85/III – 15, 39,&#13;
45, 75, 89, 113, 164, 213–216, 218&#13;
Arendt Jan 85/II – 457&#13;
Armon Witold 85/I – 390, 85/II – 559, 85/&#13;
III – 121, 208&#13;
Asnyk Adam 85/I – 388, 480, 481&#13;
Aszperger 85/I – 105&#13;
Atkinson Paul 85/II – 416&#13;
&#13;
1 W indeksie nie ujęto osób, których nazwiska wymienione są w Bibliografii prac Oskara&#13;
Kolberga w spisie artykułów pisanych przez niego dla Encyklopedii powszechnej Orgelbranda&#13;
(w cz. III tomu 85, s. 190–200). Hasła te są przedrukowane w Pismach muzycznych (DWOK&#13;
T. 61-62) i objęte indeksem zamieszczonym w T. 62 DWOK. Jeżeli w T. 85/I-III pojawiały się&#13;
różne osoby mające takie samo nazwisko i imię, dodatkowo podawano informację o ich związku z innymi osobami wymienionymi w tym tomie, np. z Oskarem Kolbergiem lub Józefem&#13;
Konopką.&#13;
&#13;
287&#13;
&#13;
�Auber François 85/II – 150, 151, 85/III –&#13;
173&#13;
August III, król polski 85/II – 352&#13;
B. 85/I –125, 85/III – 167&#13;
Babiór Walenty 85/II – 231&#13;
Bach Jan Sebastian 85/I – 79, 85/II –&#13;
140&#13;
Bachowie 85/II – 151&#13;
Bachórz Józef 85/I – 236, 85/II – 402&#13;
Badecki Karol 85/II – 362&#13;
Bagarówna Wilhelmina 85/II – 66&#13;
Baliński Karol 85/I – 183, 85/II – 201, 221,&#13;
290, 292&#13;
Baliński Michał 85/II – 577&#13;
Bałucki Michał 85/I – 479&#13;
Banaś Antoni 85/III – 251&#13;
Baraniecki Adrian 85/I – 243, 273, 362,&#13;
381, 382, 424, 452&#13;
Baranowski Jan 85/I – 112&#13;
Barącz Sadok 85/II – 290, 294, 325&#13;
Barbara św. 85/II – 391&#13;
Barcińska Izabela, z d. Chopin 85/I – 369,&#13;
372&#13;
Barciński Antoni 85/I – 369&#13;
Bargiel Woldemar 85/I – 370&#13;
Barnard Alan 85/II – 397, 595, 604&#13;
Bartmiński Jerzy 85/II – 194, 212, 223,&#13;
244, 268–270, 274, 278, 287, 323, 351,&#13;
378, 385, 386, 389&#13;
Bartók Béla 85/II – 59, 134&#13;
Bartoszewicz Adam 85/II – 319, 320, 328&#13;
Bartoszewicz Julian 85/I – 79&#13;
Barycz Henryk 85/I – 143&#13;
Basarab Michajło 85/II – 232&#13;
Bastian Adolf 85/II – 461, 558, 595, 607,&#13;
608&#13;
Batko Walerian 85/II – 53&#13;
Batory Stefan zob. Stefan Batory&#13;
Baudouin de Courtenay Jan 85/I – 477,&#13;
478, 85/III – 189, 270&#13;
Bausinger Hermann 85/II – 572&#13;
&#13;
Beethoven Ludwig van 85/I – 134, 250,&#13;
425, 85/II – 140, 151&#13;
Bellini Vincenzo 85/II – 150, 151,&#13;
Bentkowski Władysław 85/I – 410&#13;
Bercio 85/III – 281&#13;
Berg Fiodor 85/I – 368&#13;
Berghaus Heinrich 85/I – 86&#13;
Bergson Henri 85/II – 139&#13;
Bergson Michał 85/I – 55, 56, 85/II – 139&#13;
Berling Th. 85/III – 174&#13;
Berlioz Hector 85/II – 151&#13;
Bernasikowa Maria 85/I – 249&#13;
Berwiński Ryszard 85/I – 62, 106, 125,&#13;
410, 85/II – 34, 194, 204, 205, 214, 231,&#13;
295, 400, 573, 605, 615, 619, 620&#13;
Białobrzeska Balbina 85/I – 245&#13;
Biegeleisen Henryk, H.B. 85/I – 10, 441,&#13;
447, 448, 450, 451, 472, 498, 85/II –&#13;
132, 222, 261, 273, 309, 532, 533, 562,&#13;
565, 584, 609, 614, 615, 621, 85/III –&#13;
55, 58, 181, 190, 267, 271&#13;
Biela Jan 85/III – 29, 35, 89, 90, 92, 239,&#13;
260&#13;
Bielawski Ludwik 85/I – 14, 77, 85, 337,&#13;
357, 85/II – 11, 34, 57, 65, 67, 114,&#13;
133–136, 209, 370, 570, 85/III – 59, 73&#13;
Bieliński Józef 85/I – 17, 23, 26, 29, 36, 37&#13;
Bielowski August 85/I – 112, 140, 179,&#13;
180, 204, 221, 222, 259, 295, 319, 85/&#13;
II – 409, 444, 476, 480, 485, 491, 497,&#13;
506, 512, 519, 562, 570, 598, 606, 85/&#13;
III – 64, 133&#13;
Biełous Teodor, Biłous Fiodor 85/I – 155,&#13;
85/III – 243&#13;
Bieńkowski Wiesław 85/I – 252, 256,&#13;
263, 264, 267, 270, 272, 309, 317, 325,&#13;
336, 456, 458, 502, 85/II – 418, 545,&#13;
85/III – 15, 36, 143, 144&#13;
Biernacka Maria 85/II – 41, 447&#13;
Biernacka Róża 85/I – 345&#13;
Biernat z Lublina 85/II – 319&#13;
Biesiadecki Alfred 85/I – 272&#13;
&#13;
288&#13;
&#13;
�Biesiekierscy z Bodzanowa 85/II – 216,&#13;
437, 85/III – 122, 123, 128, 129&#13;
Biesiekierscy z Płowców 85/III – 123,&#13;
128, 129&#13;
Biesiekierska Aniela 85/II – 130, 234, 246&#13;
Biesiekierska Klotylda 85/II – 130&#13;
Biesiekierski Adolf 85/I – 154, 85/III –&#13;
129&#13;
Biesiekierski Marian 85/II – 234, 246&#13;
Bilica Krzysztof 85/I – 53, 85/II – 145&#13;
Biłous Fiodor zob. Biełous Teodor&#13;
Bismarck Otto von 85/I – 339&#13;
Blank Antoni, A. Bl. 85/I – 19, 24, 29, 37&#13;
Blaschka Jan 85/I – 492&#13;
Blaznik Jožef 85/I – 135,136&#13;
Bleiwais Janez 85/I – 136&#13;
Blizińscy 85/I – 432, 437, 456, 495, 85/II –&#13;
217, 85/III – 154		&#13;
Blizińska Pelagia 85/I – 422, 425, 429,&#13;
490, 493, 85/II – 232, 436, 507, 508,&#13;
85/III – 89, 157, 274 276&#13;
Bliziński Józef 85/I – 9, 181, 182, 193,&#13;
196–198, 203, 217, 293, 315, 421–425,&#13;
431–433, 436–439, 444, 445, 460, 461,&#13;
465, 493, 85/II – 101, 131, 228, 232,&#13;
240, 242, 243, 409, 425, 436, 437, 442,&#13;
508, 534, 552, 561, 569, 582, 597, 598,&#13;
85/III – 34, 123, 130, 131, 133, 154–&#13;
157, 274, 276&#13;
Blumengartner 85/I – 141&#13;
Błachnio Jan Ryszard 85/I – 57&#13;
Błachowski Aleksander 85/II – 13, 455,&#13;
551&#13;
Błotnicki Tadeusz 85/I – 502&#13;
Bobrowski Paweł 85/II – 569, 618, 85/III&#13;
– 248, 249&#13;
Bobrzyński Michał 85/I – 242, 465&#13;
Bochdan Hipolit 85/I – 153, 221, 245, 251,&#13;
319, 85/II – 507, 85/III – 124, 133&#13;
Bochdanowa Amelia, z d. Konopka 85/I&#13;
– 221, 245, 251, 85/II – 507, 555, 85/&#13;
III – 280, 281&#13;
&#13;
Bochdanowie 85/I – 153, 251, 319, 380,&#13;
85/II – 217, 85/III – 125,148, 152&#13;
Bogdany-Popielowa Wanda 85/I – 28, 85/&#13;
II – 137, 155&#13;
Bogusławski Wojciech 85/I – 6, 118, 129,&#13;
85/II – 151, 152, 267, 363&#13;
Bohomolec Franciszek 85/II – 221, 449&#13;
Bohrer Sophie 85/II – 31&#13;
Boieldieu François-Adrien 85/II – 139–&#13;
–150&#13;
Bojanowski Edmund 85/II – 521&#13;
Bokszczanin Maria 85/I – 137&#13;
Boniecka Barbara 85/II – 323&#13;
Bopp Franz 85/II – 559, 607&#13;
Borkowski Józef Dunin 85/II – 607&#13;
Bournouf Eugène 85/II – 559, 607&#13;
Boy-Żeleński Tadeusz 85/I – 456, 457&#13;
Braga Teófilo 85/I – 474, 85/II – 566&#13;
Brahms Johannes 85/I – 370&#13;
Brandt Józef 85/I – 347, 386, 85/III – 150&#13;
Braun Hermann Adalbert 85/I – 332, 333,&#13;
85/II – 408, 85/III – 144, 227&#13;
Brencz Andrzej 85/II – 419&#13;
Breton de la Martinière Jean Baptiste 85/I&#13;
– 289&#13;
Brodowski Antoni 85/I – 24, 37&#13;
Brodziński Kazimierz 85/I – 24, 25, 31, 32,&#13;
35, 163, 85/II – 11, 123, 163, 164, 182,&#13;
183, 188, 267, 561, 85/III – 56, 185, 268&#13;
Brückner Aleksander 85/II – 348, 85/III&#13;
– 179&#13;
Brykowski Ryszard 85/I – 396&#13;
Brzoska Gustaw Otto 85/I – 331, 336&#13;
Brzozowska Antonina zob. Kolberg Antonina&#13;
Brzozowska-Komorowska Teresa 85/II –&#13;
204, 374&#13;
Brzozowski Karol 85/I – 80, 83&#13;
Brzozowy Stanisław 85/II – 28&#13;
Budzyk Hanna 85/II – 372&#13;
Budzyk Kazimierz 85/I –238, 85/II – 372&#13;
Bujak Jan 85/II – 555&#13;
289&#13;
&#13;
�Bujwen Teodora 85/III – 164&#13;
Bukowski Andrzej 85/I – 326. 329&#13;
Buliński Tarzycjusz 85/II – 400, 401, 410,&#13;
563&#13;
Burdziej Bogdan 85/I – 80, 85/II – 153&#13;
Burszta Józef 85/I – 326, 343, 357, 85/II –&#13;
100, 126, 397, 400, 419, 491, 522, 524,&#13;
525, 534, 536, 573, 576, 590, 85/III –&#13;
43, 47– 50, 66, 67, 69, 71, 91, 101, 201,&#13;
205–207, 211&#13;
Burszta Wojciech 85/II – 537&#13;
Bury 85/III – 272&#13;
Bylicki Franciszek 85/I – 480&#13;
Bystroń Jan 85/III – 21, 22&#13;
Bystroń Jan Stanisław 85/II – 65, 281,&#13;
320, 334, 335, 349, 438, 439, 85/III – 37&#13;
Caban Wiesław 85/I – 236&#13;
Cejnowa Florian, Ceynowa 85/I – 326–&#13;
328, 336, 356, 85/II – 308, 320, 370,&#13;
85/III – 142, 143, 229, 230&#13;
Ceklarz Katarzyna 85/II – 618&#13;
Čepaitienė Auksuolė 85/III – 164&#13;
Cerkowniak Iwanna 85/II – 537&#13;
Cervantes Saavedra Miguel de 85/I – 59&#13;
Chałubiński Tutus 85/I – 429&#13;
Charłampowiczówna Paulina 85/II –&#13;
504, 85/III – 277&#13;
Chechlińska Zofia 85/I – 52, 103, 85/II –&#13;
150&#13;
Cherubini Luigi 85/II – 140, 149, 151&#13;
Chęciński Jan 85/I – 197&#13;
Chętnik Adam 85/II – 67&#13;
Chłędowski Kazimierz 85/I – 251&#13;
Chmara-Żaczykiewicz Barbara 85/II –&#13;
154, 155&#13;
Chmielewska Iwona 85/I– 73, 497, 85/II&#13;
– 482, 85/III – 214–216&#13;
Chmielowski Piotr 85/I – 9, 421, 429–431,&#13;
500, 85/II – 38, 187, 489, 490, 534, 570,&#13;
85/III – 181&#13;
Chochorowski Jan 85/I – 267, 272&#13;
&#13;
Chociszewski Józef, Tworzymir 85/II –&#13;
260, 319, 333&#13;
Chodakowski Zorian Dołęga, pseud.&#13;
Adama Czarnockiego 85/I – 60, 61, 71,&#13;
85/II – 399, 400, 404, 478, 561, 563,&#13;
589, 607&#13;
Chodźko Aleksander 85/II – 267&#13;
Chojnowski Zbigniew 85/I – 331&#13;
Chomętowski Władysław 85/II – 352&#13;
Chopin Fryderyk Franciszek, Szopen 85/I&#13;
– 5, 8, 17, 24, 27, 30, 31, 33, 34, 37, 38,&#13;
44, 46, 49, 53, 55, 67, 74, 77, 78, 94, 96,&#13;
97, 201, 202, 209, 250, 312, 313, 327,&#13;
363–376, 386, 404, 406, 407, 432, 436,&#13;
453, 455, 457, 458, 480, 481, 85/II –&#13;
13, 14, 19-33, 56, 65, 89, 114, 136, 138,&#13;
140, 143, 145, 147, 170–172, 176, 182,&#13;
183, 85/III – 18, 34, 94, 109, 150, 165,&#13;
179, 189, 218, 268&#13;
Chopin Izabela zob. Barcińska Izabela&#13;
Chopin Ludwika zob. Jędrzejewiczowa&#13;
Ludwika&#13;
Chopin Mikołaj 85/I – 24, 30, 374, 386,&#13;
85/II – 22, 32, 182, 85/III – 150&#13;
Chopinowie 85/I – 21, 24, 29, 31, 38&#13;
Chota Józef 85/II – 231&#13;
Chruścielowa Irena 85/III – 266&#13;
Chrzanowski Wojciech 85/I – 384&#13;
Chwalba Andrzej 85/I – 239&#13;
Chybiński Adolf 85/I – 103, 85/II – 11,&#13;
65–67, 70, 71, 134, 456, 85/III – 35, 36,&#13;
58–60&#13;
Cichocki Józef 85/I – 53, 69, 85/II – 14,&#13;
85/III – 162&#13;
Ciechanowska M. 85/III – 34, 92, 282&#13;
Ciechanowski Stanisław 85/III – 34&#13;
Ciesielski Władysław 85/I – 182, 85/II –&#13;
240, 243, 324, 327, 328, 425, 464, 465,&#13;
474, 475, 85/III –77, 84, 238&#13;
Cieszkowski Zygmunt 85/I – 452, 453,&#13;
458, 478&#13;
Cimarosa Domenico 85/I – 33, 85/II – 140&#13;
&#13;
290&#13;
&#13;
�Cinciała Jerzy 85/III – 156&#13;
Ciszewski Stanisław 85/I – 497, 85/II –&#13;
535&#13;
Clementi Muzio 85/II – 169&#13;
Clifford James 85/II – 563&#13;
Cludius Fryderyk 85/II – 408&#13;
Cludius Karol 85/I – 333–335, 85/II – 408,&#13;
409, 520&#13;
Colberg zob. też Kolberg&#13;
Colberg Charlotta Dorothea, z d. Fuchs&#13;
85/I – 17&#13;
Colberg Christian Heinrich Julius zob.&#13;
Kolberg Juliusz&#13;
Colberg Julius Daniel Friedrich 85/I – 17&#13;
Colberg Krzysztof Juliusz zob. Kolberg&#13;
Juliusz&#13;
Comber John 85/II – 57, 64&#13;
Čubinskij P. zob. Czubiński Paweł&#13;
Cvek Leopold 85/III – 258&#13;
Cycero 85/II – 575&#13;
Cyniawska Hania 85/II – 129, 85/II – 233&#13;
Czacki Tadeusz 85/I – 171, 85/II – 297, 432&#13;
Czajewski Wiktor 85/II – 494, 497, 616&#13;
Czajka 85/II – 314&#13;
Czajkowa, Czajina 85/II – 314&#13;
Czajkowscy 85/III – 110&#13;
Czajkowski 85/III – 127, 128&#13;
Czajkowski Jerzy 85/II – 366&#13;
Czarkowska Melania 85/II – 235, 499&#13;
Czarkowski Ludwik 85/II – 235&#13;
Czarlińscy 85/I – 326, 332, 339, 85/II –&#13;
217, 407, 85/III – 142, 143&#13;
Czarlińska Bronisława 85/I – 326&#13;
Czarlińska Hortensja 85/I – 326&#13;
Czarliński Emil 85/I – 326&#13;
Czarliński Leon 85/I – 326, 338–341, 415&#13;
Czarneccy 85/I – 326, 85/II – 415, 85/III&#13;
–143&#13;
Czarnecki Stanisław 85/I – 377, 411, 413,&#13;
414, 415, 85/II – 453, 573, 591, 85/III – 146&#13;
Czarnocki Adam zob. Chodakowski Zorian Dołęga&#13;
&#13;
Czartecka Anna 85/II – 130&#13;
Czartoryscy 85/I – 458&#13;
Czartoryska Izabela z Działyńskich 85/I&#13;
– 326&#13;
Czartoryska Marcelina 85/I – 436, 455,&#13;
457, 458, 85/II – 32&#13;
Czartoryski Aleksander 85/I – 457&#13;
Czartoryski August 85/I – 245&#13;
Czartoryski Władysław 85/I – 384&#13;
Czaykowski Emil 85/III – 185&#13;
Czech Józef 85/I – 58&#13;
Czechowicz Józef 85/II – 315&#13;
Czekanowska Anna 85/II – 47&#13;
Czekanowski Jan 85/II -– 48&#13;
Czepulis-Rastenis Ryszarda 85/I – 140&#13;
Czermak 85/II – 488&#13;
Czerniawska Anna 85/I – 406, 85/III – 163&#13;
Czerniawski Karol 85/I – 32, 85/II – 123,&#13;
85/III – 165, 168,169&#13;
Czerniawski Stanisław 85/III – 164&#13;
Czerwińska 85/III – 114&#13;
Czerwiński Ignacy Lubicz zob. Lubicz-Czerwiński Ignacy&#13;
Czubek Jan 85/III – 18, 270&#13;
Czubiński Paweł, Čubinskij 85/II – 558&#13;
Czuprun Tymko, Czuprun Tomasz 85/II&#13;
– 57, 125, 130, 232, 422&#13;
Czyżykowska Bożena 85/II – 66&#13;
Dadak-Kozicka J. Katarzyna 85/I – 357,&#13;
85/II – 34, 135, 209, 570, 85/III – 73&#13;
Dahlig Ewa 85/III – 75&#13;
Dahlig Piotr 85/I – 143, 160, 85/II – 9, 10,&#13;
11, 21, 28, 45, 53, 57, 64, 67, 72, 126,&#13;
85/III – 218&#13;
Dalayrac Nicolas Marie 85/II – 139&#13;
Damrosz Jerzy 85/II – 536&#13;
Damse Józef 85/I – 118, 85/II – 93, 150&#13;
Danielewski Ignacy 85/II – 253, 613, 85/&#13;
III – 255&#13;
Darowski Aleksander Weryha 85/II –&#13;
319, 320&#13;
291&#13;
&#13;
�Daszkiewicz[owie] 85/III – 110&#13;
Dawid Wincenty 85/I – 285&#13;
Dawidowicz Iwona 85/II – 498&#13;
Daziaro Franciszek 85/I – 120&#13;
Dąbczańska-Budzynowska Helena 85/I –&#13;
324, 85/III – 141&#13;
Dąbrowska Grażyna 85/II – 66&#13;
Deike Karol 85/I – 429, 85/II – 492&#13;
Delaveaux Ludwik 85/II – 519&#13;
Demartin Adam 85/I – 379, 427, 85/III –&#13;
208, 209&#13;
Dembińscy 85/I – 20, 21&#13;
Dembiński Ignacy 85/I – 20, 21&#13;
Dembowski Edward, E.-D- 85/I – 52, 62,&#13;
410, 85/II – 205&#13;
Demski Dagnosław 85/II – 574&#13;
Deotyma zob. Łuszczewska Jadwiga&#13;
Derlicki Jarosław 85/II – 574&#13;
Dernałowicz Maria 85/I – 47&#13;
Desmaisons Émile 85/I – 120&#13;
Dębicka Stanisława 85/I – 21, 29, 43, 380,&#13;
85/II – 28&#13;
Dębicki Michał Władysław 85/II – 620&#13;
Dixon Hepworth William 85/II – 559&#13;
Dlabacz Bohumir Jan 85/II – 18&#13;
Długosz Jan 85/I – 395, 398, 399, 453&#13;
Dobrowolscy 85/I – 165, 85/II – 415, 85/&#13;
III – 125&#13;
Dobrowolski Kazimierz 85/II – 400&#13;
Dobrski Konrad 85/I – 429, 462, 469, 477,&#13;
85/II – 493, 506&#13;
Dobrzycki Henryk 85/I – 436&#13;
Dobrzyńska Tekla 85/I – 81, 82&#13;
Dobrzyńska-Rybicka Ludwika 85/I – 81&#13;
Dobrzyński Ignacy Feliks 85/I – 38, 44, 48,&#13;
53, 54, 63, 209, 404, 481, 85/II – 75, 77,&#13;
137–141, 151, 173, 183, 184, 85/III – 172&#13;
Dohnal Wojciech 85/III – 67&#13;
Dolinar Luka 85/III – 258&#13;
Doliniańscy 85/III – 126&#13;
Dolińscy 85/III – 126&#13;
Dolińska Magdalena 85/II – 553&#13;
&#13;
Domański Wojciech 85/I – 357, 359, 360,&#13;
361, 363, 85/II – 34, 209, 231, 570, 572,&#13;
580&#13;
Donimirscy 85/I – 328–330, 332, 85/II –&#13;
217, 85/III – 142, 144&#13;
Donimirski Edward 85/I – 327&#13;
Donimirski Jan 85/I – 330&#13;
Donimirski Teodor 85/I – 330&#13;
Donizetti Gaetano 85/II – 150, 151&#13;
Dr I.K. zob. Kopernicki Izydor&#13;
Drabecka Maria 85/II – 66&#13;
Drescke 85/I – 17&#13;
Dubrowski Piotr 85/III – 167&#13;
Duchińscy 85/I – 386, 85/III – 149&#13;
Duchińska Seweryna, Pruszakowa Seweryna 85/I – 54, 59, 78, 79, 98, 148,&#13;
149, 382, 384–386, 417, 418, 439, 85/II&#13;
– 145, 163–165, 406, 472, 596, 619, 85/&#13;
III – 149, 157, 184,185, 268, 269&#13;
Duchiński Franciszek 85/I – 382, 383,&#13;
385, 386, 85/II – 596, 619&#13;
Dudała Tomasz 85/II – 234, 422&#13;
Dudzik Wojciech 85/II – 361, 362, 364,&#13;
366, 367&#13;
Dunder Wacław 85/II – 131, 85/III – 243,&#13;
258&#13;
Dunicz Jan Józef 85/II – 66&#13;
Dürer Albrecht 85/I – 329&#13;
Durkheim Émile 85/II – 35&#13;
Dürr-Durski Jan 85/II – 349, 350&#13;
Dutkiewicz Juliusz 85/III – 97&#13;
Dużyk Jan 85/III – 270&#13;
Dybiec Julian 85/I – 260&#13;
Dybowski Benedykt 85/I – 442, 85/II –&#13;
336, 85/III – 12&#13;
Dybowski Władysław 85/II – 339&#13;
Dygdała Jerzy 85/I – 327&#13;
Dylecki Mikołaj 85/II – 26&#13;
Dymczyk Sławomir 85/II – 416&#13;
Dynowska 85/III – 34, 282&#13;
Dynowski Witold 85/III –51, 266&#13;
Dziadek Magdalena 85/I – 453, 454, 458&#13;
&#13;
292&#13;
&#13;
�Działyński Jan 85/I – 384, 85/II – 453&#13;
Działyński Tytus 85/I – 112, 438&#13;
Dzieduszycki Włodzimierz 85/I – 10, 276,&#13;
382, 384, 395, 401, 402, 452, 464, 476,&#13;
489, 490, 500, 85/II – 506, 508, 554,&#13;
85/III – 151, 152&#13;
Dziewanowscy 85/II – 406, 85/III – 118,&#13;
119&#13;
Dziewanowski Dominik 85/II – 406&#13;
Dziewulska Joanna M. 85/I – 281&#13;
Dziębowska Elżbieta 85/I – 52, 77, 85/II&#13;
– 133, 154, 155&#13;
Dzwonkowski Adam 85/II – 165, 185&#13;
E.E. 85/III –188&#13;
Edison Thomas Alva 85/II – 54&#13;
Ehrenberg Gustaw 85/II – 255&#13;
Ehrenberg Józef Kazimierz 85/I – 495&#13;
Eigeldinger Jean-Jacques 85/II – 29&#13;
Ekier Jan 85/I – 368, 376&#13;
Eljasz-Radzikowski Walery 85/I – 251&#13;
Elkan Leopold 85/I – 323&#13;
Elkanowa Eleonora, z d. Milieska 85/I –&#13;
323, 85/III – 141&#13;
Ellis Aleksander John 85/II – 51&#13;
Elsner Józef 85/I – 25, 38, 39, 118, 209,&#13;
404, 85/I – 19, 75, 93, 137–142, 147,&#13;
150–152, 165, 183, 85/III – 109&#13;
Emilia św. 85/I – 43&#13;
Engel Izak 85/I – 129&#13;
Engelke 85/I – 25&#13;
Engelking Anna 85/II – 378, 383, 386,&#13;
387, 516&#13;
Engeström Wawrzyniec Benzeistjerna 85/&#13;
II – 456&#13;
Erben Karel Jaromir 85/II – 134&#13;
Erck Ludwig Christian 85/II – 134&#13;
Essipow zob. Jessipowa Anna&#13;
Estreicher Karol, pseud.: Gędźba 85/I –&#13;
123, 128, 136, 238, 243, 257, 258, 260,&#13;
262, 263, 267, 306, 85/II – 352, 356,&#13;
426, 85/III – 58, 106, 138,167&#13;
&#13;
Estreicher Stanisław, pseud.: Jan Krupski&#13;
85/I – 240, 306, 307, 85/II – 349, 352,&#13;
354–356&#13;
Ezop 85/II – 338&#13;
F.L.J. zob. Jaskólski Feliks&#13;
Fajans Maksymilian 85/I – 158, 85/II –&#13;
430&#13;
Faleńska Maria 85/I – 238&#13;
Faleński Felicjan 85/I – 238, 85/III –&#13;
106,138&#13;
Federowski Michał 85/II – 400, 85/III –&#13;
88, 282, 283&#13;
Feicht Hieronim 85/I – 365, 85/II – 20,&#13;
85/III – 189&#13;
Feldmanowski Hieronim 85/I – 205, 85/&#13;
III – 167, 172, 173&#13;
Feliński Alojzy 85/I – 162&#13;
Fétis François Joseph 85/II – 18&#13;
Fiedler Robert 85/II – 91, 197&#13;
Fijałek Józef 85/I – 323, 85/III – 141&#13;
Fijałkowski Antoni 85/I – 162&#13;
Filip Mariusz 85/II – 523&#13;
Filipow 85/II – 155&#13;
Filipowski Marcin 85/II – 373&#13;
Fink Gotfried Wilhelm 85/I – 160, 161,&#13;
85/II – 19, 46&#13;
Fischer Adam 85/II – 349, 351, 360, 362,&#13;
367–369, 85/III – 30, 31, 35, 42,93, 269&#13;
Fischer S. 85/II – 509, 85/III – 20, 188,&#13;
205&#13;
Florian św. 85/I –241&#13;
Florkiewicz Julian 85/I – 377&#13;
Folfasiński Sławomir 85/II – 342&#13;
Fontana Julian 85/I – 367, 370, 371&#13;
Forkel Johann Nicolaus 85/II – 18, 19&#13;
Fraenkel Antoni Edward 85/I – 74&#13;
Fraenkel Samuel 85/I – 20, 21, 34, 37, 38,&#13;
74, 75, 85/II – 183&#13;
Franchomme Auguste 85/I – 370&#13;
Franciszek Józef, cesarz Austrii 85/I – 240,&#13;
401, 402&#13;
293&#13;
&#13;
�Franko Iwan 85/I – 10, 476, 486–488, 85/&#13;
II – 130, 488, 532, 605, 621, 85/III –&#13;
182, 183, 252, 253&#13;
Frankowska Maria 85/II – 41&#13;
Frankowski Eugeniusz 85/II – 400&#13;
Fredro Aleksander 85/I – 263, 335, 85/II&#13;
– 319, 332&#13;
Fredro Andrzej Maksymilian 85/II – 319,&#13;
332&#13;
Freyer August 85/I – 207, 323, 85/III –&#13;
172, 174&#13;
Friedlein Daniel 85/I – 458, 85/III – 136,&#13;
155&#13;
Friedlein Józef 85/I – 266, 309, 345–347,&#13;
410, 458, 460, 479, 501, 85/II – 25,&#13;
85/III – 136, 137, 141&#13;
Fryben 85/I – 105&#13;
Fryben Karolina 85/I – 103, 105, 85/III –&#13;
167&#13;
Frybes Stanisław 85/I – 137&#13;
Gabryś Anna 85/I – 453, 454, 456–458,&#13;
482&#13;
Gabryś Jerzy 85/I – 456, 492–494, 503&#13;
Gacka 85/I – 256, 85/II – 448&#13;
Gacki Józef 85/II – 473, 474&#13;
Gadomski Henryk 85/II – 65&#13;
Gajek Józef 85/I – 120, 85/II – 559, 583,&#13;
591, 607, 85/III – 30, 37, 53, 57, 59–61,&#13;
66, 69, 97, 200, 201, 266, 277&#13;
Gajewska Łucja, z d. Działowska 85/I –&#13;
327&#13;
Gajewski Józef 85/I – 327&#13;
Gajkowa Olga 85/I – 379, 380, 85/II –&#13;
513–515, 85/III – 30, 51, 209&#13;
Gall Anonim 85/II – 314&#13;
Gallasch Karolina Matylda zob. Kolberg&#13;
Karolina, żona Antoniego&#13;
Gallasch Julia Wanda zob. Illukiewicz&#13;
Julia&#13;
Gałęzowski Antoni 85/II – 492&#13;
Gansiniec Ryszard 85/II – 369, 381&#13;
&#13;
Garsztecki Ludwik, Garstecki Ludwik&#13;
85/I – 492&#13;
Gasiński Wincenty 85/II – 470&#13;
Gawarecka Anna 85/III – 210&#13;
Gawarecki Wincenty Hipolit 85/II – 497&#13;
Gawełek Franciszek 85/I – 269, 85/III –&#13;
219&#13;
Gebethner Gustaw Adolf 85/I – 183, 207,&#13;
239, 371, 391, 419, 458, 479, 85/II – 30,&#13;
31, 85/III – 9, 10, 283&#13;
Gerber Ernst Ludwig 85/II – 18&#13;
German Ludomił 85/I – 455&#13;
Gerson Wojciech 85/I – 58, 59, 120, 121,&#13;
151, 158, 185, 193, 200, 201, 215, 304,&#13;
419, 475, 85/II – 430, 442, 482, 494,&#13;
495, 581, 623, 85/III – 56, 63, 97, 98,&#13;
170, 285&#13;
Gerss Marcin zob. Giersz Marcin&#13;
Gerstfeldt E. 85/I – 75&#13;
Gervais P. 85/I – 23&#13;
Gędźba zob. Estreicher Karol&#13;
Giersz Marcin, Gerss Marcin 85/I – 331–&#13;
333, 336, 85/II – 408, 549, 85/III – 144&#13;
Giesbrecht Heinrich Ludwig T. 85/II –&#13;
144&#13;
Gille Dawid 85/I – 18&#13;
Gingrich Andre 85/II – 595&#13;
Girschner Karl Friedrich 85/I – 38, 85/II&#13;
– 75, 137–139, 141, 165, 170, 85/III –&#13;
109, 184&#13;
Gizewiusz Gustaw, Gisevius Gustaw,&#13;
Giżycki Gustaw, G.G. 85/I – 116, 117,&#13;
331, 333–335, 343, 85/II – 91, 92, 130,&#13;
131, 197, 239, 251, 408, 409, 520, 85/&#13;
III – 48, 227, 228, 273&#13;
Giżycki Reinhold 85/I – 332, 333, 85/II –&#13;
408, 85/III – 144&#13;
Giżyńska 85/II – 233&#13;
Glapa Adam 85/II – 430, 455,&#13;
Gliniański J. 85/II – 327&#13;
Glińscy 85/III – 122&#13;
Gliński Antoni Józef 85/I – 123, 183, 85/II&#13;
&#13;
294&#13;
&#13;
�– 201, 202, 221, 289–291, 294, 85/III&#13;
– 123&#13;
Glinski Mateusz 85/III – 42&#13;
Gloger Zygmunt, pseud.: Pruski, Z.Gl. 85/I&#13;
– 205, 228, 251, 253, 284, 290, 291, 293,&#13;
295, 306, 403, 418, 424, 440, 460, 85/&#13;
II – 35, 40, 63, 97, 129, 210, 260, 261,&#13;
339, 340, 362, 400, 444, 498, 548, 557,&#13;
559, 560, 591, 594, 602, 611, 618, 619,&#13;
85/III – 8, 153, 173, 176, 177, 228&#13;
Gluck Christoph Willibald 85/II – 151,&#13;
160, 163&#13;
Glücksbergowie 85/I – 142&#13;
Glunek Mateusz 85/II – 129, 421&#13;
Gluziński Józef 85/II – 320, 324, 352, 388,&#13;
465&#13;
Gładysz Mieczysław 85/II – 521, 85/III –&#13;
133, 206&#13;
Głodziński Tadeusz 85/II – 66&#13;
Głogowski Jerzy I85/II – 13, 551&#13;
Głogowski Tomasz 85/I – 28, 85/II – 75,&#13;
137&#13;
Godebski Cyprian 85/I – 383&#13;
Godlewski Grzegorz 85/II – 363&#13;
Goetel Walery 85/II – 550&#13;
Gołębiowski Łukasz 85/I –269, 85/II – 13,&#13;
19, 123, 124, 222, 352, 357, 441, 443,&#13;
447, 466, 492, 558, 607, 617, 85/III –&#13;
247, 248, 253&#13;
Gomółka Mikołaj 85/I – 69, 404, 85/II – 13&#13;
Gomulicki Juliusz Wiktor 85/I – 46, 56,&#13;
57, 78, 85/II – 165&#13;
Gorczakow Michaił 85/I – 162&#13;
Gorczycki Grzegorz Gerwazy 85/I – 69,&#13;
404, 85/II – 14,&#13;
Gorowscy zob. Gurowscy&#13;
Gorżkowski Marian 85/III – 175&#13;
Goszczyński Seweryn 85/II – 400, 402,&#13;
519&#13;
Goszczyński Wawrzyniec 85/I – 21&#13;
Gounod Charles François 85/II – 151&#13;
Górnicki Łukasz 85/II – 221, 319&#13;
&#13;
Górski Ludwik 85/II – 417, 494&#13;
Górski Ryszard 85/I – 13, 63, 95, 253, 279,&#13;
85/II – 77, 189, 448, 85/III – 54, 61&#13;
Górski Stefan 85/I – 235&#13;
Grabowska Maria 85/I – 48&#13;
Grabowski Ambroży 85/I – 268, 85/II –&#13;
319, 322&#13;
Grajnert Józef 85/I – 280, 281, 497, 85/II&#13;
– 295, 482, 495, 85/III – 232&#13;
Grajnert Ludwika 85/II – 495&#13;
Gralewski Mateusz 85/II – 476, 478&#13;
Graszkowski 85/I – 198, 85/II – 232, 423&#13;
Graun Carl Heinrich 85/II – 140, 151&#13;
Gregorowicz Jan 85/I – 395&#13;
Gregorowicz Jan Kanty 85/I – 100–104,&#13;
186, 212, 85/II – 123, 161, 260, 429,&#13;
430, 472, 85/III – 117, 134, 173, 186,&#13;
219, 256, 257, 269&#13;
Gregorowiczowa Teofila, z d. Szossłand&#13;
85/I – 103, 85/III – 165&#13;
Gregorowiczowie 85/II – 429, 85/III –&#13;
127, 128&#13;
Greim Michał 85/I – 281, 282&#13;
Grimm Jacob 85/II – 449, 460, 461, 558,&#13;
559, 607&#13;
Grochowski Piotr 85/II – 212, 269, 274,&#13;
279, 280, 282–284, 301, 377&#13;
Grodecka Zofia 85/II – 454, 455,&#13;
Gronau Emilia zob. Kolberg Emilia&#13;
Gronau Matylda zob. Kollatorowczowa&#13;
Matylda&#13;
Grottger Artur 85/I – 251&#13;
Groza Aleksander 85/II – 95&#13;
Grozdew-Kołacińska Weronika 85/II –&#13;
136&#13;
Gruca Anna 85/I – 256, 267, 270, 317,&#13;
456, 458&#13;
Gruchmanowa Monika 85/I – 218, 349,&#13;
350, 85/II – 248, 85/III – 23, 70, 205,&#13;
206, 211&#13;
Gruda O. 85/III – 95&#13;
Grüson J.P. 85/I – 26&#13;
295&#13;
&#13;
�Gruszecki Artur 85/I – 473&#13;
Grzegorz św. 85/II – 369, 447&#13;
Grzegorzewicz Wojciech 85/III – 23, 24,&#13;
29, 35, 89, 90, 240, 241, 242&#13;
Grzybek D. 85/II – 26&#13;
Grzybowska Romania, z d. Konopka&#13;
85/II – 555&#13;
Grzymała Wojciech 85/II – 27&#13;
Gumplowicz Ludwik 85/I – 259, 475,&#13;
85/II – 418, 85/III – 146, 148&#13;
Gumplowicz Maksymilian 85/I – 475&#13;
Gurowscy, Gorowscy 85/I – 73, 85/III –&#13;
114&#13;
Gustawicz Bronisław 85/I – 249, 281,&#13;
282, 286, 447, 85/II – 339, 342, 348,&#13;
520, 547&#13;
H. B. zob. Biegeleisen Henryk&#13;
Habsburgowie 85/II – 11&#13;
Hacquet Baltazar 85/I – 289, 85/III – 244,&#13;
258&#13;
Haendel Georg Friedrich 85/II – 151&#13;
Hajówna Lutosława 85/III – 50&#13;
Halévy Jacques François 85/I – 330, 85/II&#13;
– 150, 151&#13;
Halka 85/I – 426, 85/II – 232&#13;
Hammard August Friedrich Efraim 85/II&#13;
– 572&#13;
Hammersley Martyn 85/II – 416&#13;
Hann Christopher. 85/II – 595&#13;
Hanusch Ignaz Johann, Hanusz Ignacy&#13;
Jan 85/II – 449, 460, 607, 609&#13;
Haraczycha Jewdokia 85/II – 232&#13;
Hašnik Josef 85/III – 258&#13;
Hass Ludwik 85/I – 25, 37&#13;
Hasse Johann Adolf 85/II – 139, 151&#13;
Haupt Leopold 85/I –187, 356, 85/II –&#13;
430, 85/III – 230&#13;
Haydn Joseph 85/I – 250, 85/II – 140, 151&#13;
Hegel Georg Wilhelm Friedrich 85/II –&#13;
19&#13;
Helman Zofia 85/I – 376&#13;
&#13;
Hempel Aleksander 85/I – 222, 85/III –&#13;
130&#13;
Hempel Maria, żona Aleksandra 85/I –&#13;
222&#13;
Hemplowie 85/I – 222, 223, 85/II – 217,&#13;
238, 403, 501, 503, 85/III –130, 132,&#13;
134–136&#13;
Hemplówna Maria 85/I – 222–224, 323,&#13;
496, 497, 85/II – 131, 220, 238, 240,&#13;
241, 243, 246, 306, 325, 341, 342, 425,&#13;
465, 495, 501–505, 574, 85/III – 57, 92,&#13;
137, 140, 267, 272, 277, 278&#13;
Hemplówna Marianna Rozalia 85/II – 495&#13;
Hennel Cyprian 85/II – 429, 472&#13;
Hennel Maria 85/II – 429, 472&#13;
Heppen Juliusz 85/I – 103, 85/II – 145,&#13;
85/III – 166, 185&#13;
Herbart Johann Friedrich 85/II – 34&#13;
Herder Johann Gotfried 85/I – 25, 85/II –&#13;
10, 19, 40, 561, 572&#13;
Hernas Czesław 85/I – 45, 85/II – 194,&#13;
211, 212, 348, 351, 362, 374&#13;
Herod 85/II – 61, 351–353, 355–357, 359,&#13;
360&#13;
Herold Louis Joseph 85/II – 140, 150, 151&#13;
Herrmann Anton 85/II – 548&#13;
Hertz Henri 85/II – 140&#13;
Hilferding Aleksander 85/I – 191, 192,&#13;
194, 342, 350, 402, 403, 85/II – 308,&#13;
370, 382, 523, 543, 560, 85/III – 129,&#13;
205, 229, 230&#13;
Hirszel Henryk 85/II – 165&#13;
Hławiczka Karol 85/II – 133, 85/III – 26,&#13;
36, 37, 39–43, 88, 93, 233, 286&#13;
Hnatiuk Wołodymyr 85/III – 187, 188&#13;
Hock 85/I – 480&#13;
Hoesick Ferdynand 85/I – 454, 455, 456&#13;
Hoff Bogumił 85/I – 222, 225– 228, 320,&#13;
322, 338, 339, 403, 412, 413, 437, 460–&#13;
462, 85/II – 405, 409, 410, 446, 452,&#13;
521, 522, 564, 581, 582, 85/III – 63,&#13;
131, 135–137, 139, 140, 154, 156, 202&#13;
&#13;
296&#13;
&#13;
�Hoffmann Ernst Theodor Amadeus 85/II&#13;
– 293&#13;
Hoffmann Leopold 85/II – 139&#13;
Hoffmanowa Klementyna z Tańskich 85/&#13;
II – 27, 617&#13;
Hofmann T. 85/II – 60&#13;
Holewiński Józef 85/I – 436&#13;
Holland Johann David 85/I –161, 85/III&#13;
– 171&#13;
Hołowacki Jakow F. 85/I – 155, 85/III –&#13;
239–243, 276&#13;
Homolaczowie 85/I – 131, 85/III – 119&#13;
Hornbostel Erich Moritz von 85/II – 42,&#13;
51&#13;
Horoszkiewicz Julian 85/II – 254, 85/III&#13;
– 94, 219&#13;
Hrabalová Olga 85/II – 11&#13;
Hrycaniuk Ilka 85/II – 129/130, 422&#13;
Hrycaniukowa, Ilczycha 85/II – 129, 422,&#13;
423&#13;
Hulewicz Jan 85/I – 260&#13;
Hultkrantz Åke 85/II – 604&#13;
Hummel Johann Nepomuk 85/II – 138,&#13;
170&#13;
Hüttner Karol 85/I – 63&#13;
Hyłko Jan 85/I – 298, 85/II – 353, 355,&#13;
356, 85/III – 77&#13;
Hynek Wojciech 85/II – 234, 422&#13;
Idaszak Danuta 85/I – 68, 100, 105, 146,&#13;
148, 364, 85/II – 33, 143, 145, 146, 149,&#13;
155, 156,163, 165, 85/III – 68, 159, 163,&#13;
165, 168–170, 213&#13;
Ihnatij z Nikołowicz zob. Karpinski Ignatij&#13;
Ilczycha zob. Hrycaniukowa&#13;
Ilkiewicz Hryhoryj 85/III – 244&#13;
Illukiewicz Julia Wanda, z d. Gallasch&#13;
85/I – 43, 194, 195, 314, 379, 85/III –&#13;
130&#13;
Illukiewicz Karolina, Lola 85/I – 314, 379&#13;
Illukiewicz Seweryn 85/I – 195, 85/III –&#13;
128, 130&#13;
&#13;
Illukiewicz Władysław 85/I – 314&#13;
Iwantyczycha 85/II – 129&#13;
Izopolski Erazm 85/II – 295&#13;
J.K. zob. Konopka Józef&#13;
Jabłkowski Józef 85/I – 73, 85/III – 114&#13;
Jabłonowski Władysław 85/I – 247&#13;
Jabłoński Zbigniew 85/III – 38, 47, 212,&#13;
270, 273&#13;
Jacher-Tyszkowa Aleksandra 85/I – 122,&#13;
85/III – 50&#13;
Jachimecki Zdzisław 85/III – 34, 42&#13;
Jachowicz Stanisław 85/II – 328&#13;
Jackowski Jacek P. 85/II – 39&#13;
Jadwiga św. 85/I – 241, 301&#13;
Jagič Vatroslav 85/II – 548&#13;
Jagiełło Jadwiga 85/II – 197, 201, 282&#13;
Jahołkowski 85/II – 359, 496, 85/III –229&#13;
Jakowicki Ludwik 85/I – 328, 336, 337,&#13;
85/III – 144&#13;
Jakóbiec-Semkowowa Milica 85/I – 134,&#13;
85/III – 210&#13;
Jakubowski Andrzej 85/II – 326–328,&#13;
336, 337, 85/III – 53, 263&#13;
Jakubowski Faustyn 85/I – 451&#13;
Jakuszewscy 85/III – 115,116&#13;
Jamek Jakub 85/I – 480&#13;
Jan św. 85/I –38, 85/II – 330, 435, 447,&#13;
468, 487, 611&#13;
Jan Kanty św. 85/I – 241&#13;
Jan III Sobieski, król polski 84/I – 9, 155,&#13;
421, 424, 85/II – 280, 357, 85/III – 154,&#13;
155&#13;
Jan z Wychylówki 85/II – 261&#13;
Janecki Tomasz 85/I – 480&#13;
Janicka Apolonia 85/III – 164&#13;
Janion Maria 85/I – 47&#13;
Jankowski Edmund 85/I – 137&#13;
Japola Józef 85/II – 244&#13;
Jarocki Feliks 85/I – 24, 33&#13;
Jaroszewicz Józef 85/III – 245, 249&#13;
Jaruzelscy 85/II – 217, 234, 85/III – 156&#13;
297&#13;
&#13;
�Jaruzelska Helena, z d. Kraińska 85/I –&#13;
438, 439, 85/II – 130, 234, 507&#13;
Jaruzelski Józef 85/I – 438, 439, 85/II –&#13;
234, 507&#13;
Jasieńscy zob. też Jasińscy&#13;
Jasieńscy 85/II – 229&#13;
Jasieńska M., M.J. 85/II – 229&#13;
Jasiewicz Zbigniew 85/I – 86, 171, 357,&#13;
85/II – 401, 520, 539, 542, 546, 572,&#13;
574-576, 618, 619, 85/III – 29, 35, 43,&#13;
207, 218,&#13;
Jasińscy, Jasieńscy 85/I – 433, 437, 444,&#13;
445, 461, 466, 476&#13;
Jasińska 85/I – 437&#13;
Jasińska Danuta 85/II – 170&#13;
Jasińska Maria Eleonora zob. Kolberg&#13;
Maria Eleonora&#13;
Jasińska-Zawadzka J. 85/II – 100&#13;
Jasiński Jakub 85/I – 66&#13;
Jaskólski Feliks, F.L.J. 85/I – 80, 98, 85/&#13;
II – 153, 443&#13;
Jastrzębowski Szczęsny 85/II – 352&#13;
Jastrzębska Malwina 85/I – 254&#13;
Jaśkowski Jan Nepomucen 85/I – 429&#13;
Jaworska Elżbieta 85/I – 58, 115, 116,&#13;
244, 245, 252, 272, 278, 283, 287, 467,&#13;
85/II – 77, 197, 201, 275, 282, 535&#13;
Jaworski Jan 85/I – 118, 158, 202–204,&#13;
211, 212, 216, 225, 238, 290, 312, 85/II&#13;
– 320, 328, 463, 467, 623, 85/III – 9, 87,&#13;
167, 169, 173, 174, 178, 249&#13;
Jedlicki Jerzy 85/I – 36, 111, 112&#13;
Jenike Emil (Emilian) 85/I –39, 56, 58, 59,&#13;
85/II – 14, 98, 404, 85/III – 111, 166&#13;
Jenike Ludwik 85/I – 41, 134, 403, 404,&#13;
420, 85/II – 234, 85/III – 34, 109, 111,&#13;
140, 280&#13;
Jenike Tekla 85II – 234&#13;
Jessipowa Anna, Essipow 85/II – 32&#13;
Jędrzejewiczowa Ludwika, z d. Chopin&#13;
85/I – 368&#13;
Jones William 85/II – 559, 607&#13;
&#13;
Jost Henryk 85/I – 245&#13;
Józef z Arymantei 85/II – 347, 348&#13;
Jucewicz Ludwik Adam 85/II – 320&#13;
Judasz 85/II – 367–369&#13;
Jurasz Stanisław 85/II – 232&#13;
Jurczeńko Bazyli 85/I – 486, 85/II – 219,&#13;
232, 233, 240, 305, 487, 85/III – 24, 25,&#13;
30, 83, 93, 243, 264, 267, 269&#13;
Jurkowski Henryk 85/II – 349, 352&#13;
Juszkiewicz Antoni 85/I – 10, 391, 477,&#13;
478, 85/III – 18, 188, 270&#13;
Juszkiewicz Jan 85/I – 391, 392, 398, 477&#13;
Juzwienko Wiktoria A. 85/II – 583&#13;
K.S. zob. Słotwiński Konstanty&#13;
K.Wł. W. zob. Wójcicki Kazimierz Władysław&#13;
Kabzińska Iwona 85/II – 574&#13;
Kaczmarczyk Piotr 85/II – 234&#13;
Kadłubek Wincenty 85/II – 314&#13;
Kadłubiec Karol Daniel 85/II – 315&#13;
Kairski Mariusz 85/II – 400, 401, 410, 563&#13;
Kajfasz 85/II – 368&#13;
Kalauz Alojzy 85/I – 137, 138, 85/III –&#13;
190, 258&#13;
Kalicki W. 85/III – 46&#13;
Kalinka Walerian 85/I – 242, 417&#13;
Kalisiewicz Dariusz 85/I – 458&#13;
Kalkbrenner Friedrich Wilhelm 85/II –&#13;
170&#13;
Kamieński Jan Nepomucen 85/II – 355&#13;
Kamieński Ludwik zob. Kamiński Lud­&#13;
wik&#13;
Kamieński Łucjan 85/II – 41, 47, 51, 53,&#13;
54, 56, 59, 65, 66, 71&#13;
Kamieński Maciej 85/I – 404, 85/II – 147,&#13;
151&#13;
Kaminski Ferdynand Jacob 85/I – 330,&#13;
85/III – 144&#13;
Kamińska Józefa 85/I – 23&#13;
Kamiński Antoni 85/I – 23&#13;
Kamiński Józef 85/I – 23&#13;
&#13;
298&#13;
&#13;
�Kamiński Ludwik, Kamieński Ludwik&#13;
85/II – 402, 519&#13;
Kamiński Mścisław 85/I – 205, 85/II – 97,&#13;
85/III – 173&#13;
Kamiński Włodzimierz 85/II – 52&#13;
Kamionka-Straszakowa Janina 85/II –&#13;
401, 402&#13;
Kamoccy 85/III – 122&#13;
Kamocki Janusz 85/III – 49 91&#13;
Kandulski Witold 85/II – 66&#13;
Kantor 85/III – 42&#13;
Kańczak Piotr 85/II – 475&#13;
Kapełuś Helena 85/I – 32, 48, 58, 61, 63,&#13;
171, 245, 253, 272, 474, 85/II – 77, 188,&#13;
204, 269, 338, 349, 383, 388, 448, 535,&#13;
85/III – 54&#13;
Kapełuś Magdalena 85/II – 269&#13;
Karadżić Vuk 85/I – 137, 85/II – 11, 269,&#13;
559&#13;
Karasowski Maurycy 85/I – 8, 24, 33, 55,&#13;
79, 104, 123, 144, 145, 147, 148, 363,&#13;
364, 373, 374, 407, 458, 85/II – 21, 23,&#13;
24, 28, 30, 33, 94, 157, 159, 170, 85/III&#13;
– 34, 109, 166, 167, 168, 189&#13;
Karaś Halina 85/I – 351, 353&#13;
Karczmarczyk Piotr 85/II – 422&#13;
Karłowicz Jan 85/I – 286, 349, 354, 391,&#13;
392, 442, 466, 467, 474, 477–479, 483,&#13;
484, 496–501, 85/II – 80, 180, 250, 301,&#13;
302, 336, 479, 498, 518, 532, 548, 566,&#13;
607, 611, 85/III – 11–14, 18, 19, 21,&#13;
149, 182, 183, 187, 188, 212, 227, 249,&#13;
270 , 284&#13;
Karol Ludwik Habsburg, arcyksiążę 85/I&#13;
– 402&#13;
Karp Maurycy Franciszek 85/I – 418&#13;
Karpinski Ignatij, pseud.: Ihnatij z Nikołowicz 85/III – 92, 239&#13;
Karpiński Franciszek 85/I – 55, 207, 300,&#13;
85/II – 148, 183, 267, 85/III – 185&#13;
Karst A. 85/I – 121&#13;
Karśniccy 85/I – 73, 85/III – 114&#13;
&#13;
Kasjan Jan Mirosław 85/II – 338, 342,&#13;
344, 346&#13;
Kasperczak Stanisław 85/II – 569, 85/III&#13;
– 208&#13;
Kasprowicz Jan 85/II – 297&#13;
Katarzyna św. 85/II – 447&#13;
Katinelli Karlo 85/III – 190&#13;
Kaufman Józef 85/I – 366, 375, 85/II – 30&#13;
Kawa 85/II – 423&#13;
Każyński Wiktor 85/III – 175&#13;
Kądziołka Jerzy 85/III – 205&#13;
Keller Szczepan 85/I – 337&#13;
Kempny Marian 85/II – 563&#13;
Kenig Józef 85/III –218&#13;
Kętrzyński Wojciech 85/I – 112, 259, 319,&#13;
343, 85/II – 220, 239, 251, 408, 521,&#13;
85/III – 48, 227, 228, 230, 272, 281&#13;
Kielisiński Kajetan Wawrzyniec (Wincenty) 85/II – 13, 551&#13;
Kieniewicz Stefan 85/I – 239&#13;
Kierski Emil 85/I – 205, 214, 219, 220,&#13;
320, 411, 412, 85/II – 450, 451, 460,&#13;
605, 85/III –55, 83, 173, 255, 265&#13;
Kiesewetter Raphael Georg von 85/II – 18&#13;
Kirkor Adam Honory 85/I – 243, 260,&#13;
266, 267, 270, 271, 273, 274, 344, 397,&#13;
398, 442, 85/II – 336, 484, 548, 554,&#13;
605, 607, 85/III – 12&#13;
Kitowicz Jędrzej 85/II – 350, 352, 85/III&#13;
–70&#13;
Kiwerscy 85/III – 113&#13;
Kleczyńska 85/II – 234, 85/III – 154&#13;
Kleczyńska Kazimiera 85/II – 130&#13;
Kleczyński Jan 85/I – 370, 371, 374, 375,&#13;
403, 407, 466, 85/II – 30, 234, 85/III –&#13;
174, 268,&#13;
Kleniewska, z d. Cielecka 85/III – 164&#13;
Kleniewski Józef 85/III – 161&#13;
Klepaczewski Teobald 85/I – 405, 411,&#13;
85/II – 239, 305, 460, 461, 520, 605,&#13;
620, 85/III – 83, 156, 157, 255&#13;
Kloczkowski Jan 85/II – 365, 366, 474&#13;
299&#13;
&#13;
�Kloka Jan 85/I – 337&#13;
Klonowic Sebastian 85/II – 221, 363&#13;
Klonowski Teofil 85/II – 232&#13;
Kluczeńko 85/II – 552&#13;
Klukowski Ignacy 85/II – 165&#13;
Kluska Wojciech 85/II – 129&#13;
Kłak Tadeusz 85/II – 268&#13;
Kmieć 85/II – 423&#13;
Knapski Grzegorz, Knapius, Cnapius&#13;
85/II – 319, 322, 332&#13;
Kniaźnin Franciszek Dionizy 85/I – 300,&#13;
85/II– 267&#13;
Kob Gustaw 85/I – 334&#13;
Kobierska-Maciuszko Ewa 85/II – 148&#13;
Kobylańska Krystyna 85/I – 365, 366,&#13;
370, 85/II – 20, 85/III – 189&#13;
Koch Heinrich Christoph 85/II – 18&#13;
Kochanowski Jan 85/I – 421, 430, 449,&#13;
453, 85/II – 221, 267, 319, 332, 338,&#13;
85/III –70, 181&#13;
Kochowski Wespazjan 85/II – 221, 319,&#13;
363, 85/III – 70&#13;
Kociński 85/II – 457&#13;
Koehler Louis 85/III – 190&#13;
Kokular Aleksander 85/I – 37&#13;
Kolberg zob. też Colberg&#13;
Kolberg Antoni Karol, brat Oskara 85/I&#13;
– 8, 9, 21, 28, 34, 37, 38, 43, 44, 58, 59,&#13;
84, 98, 120, 141, 294, 310, 311, 313,&#13;
314, 316, 376, 388, 395, 404, 418–420,&#13;
431, 436, 458, 493, 85/II – 28, 98, 404,&#13;
85/III – 9, 10, 40, 46, 151, 188, 272,&#13;
286&#13;
Kolberg Antonina, Brzozowska Antonina&#13;
85/I – 294, 315, 316, 379, 479, 501, 85/&#13;
III – 286&#13;
Kolberg Bronisław 85/I – 316&#13;
Kolberg Eleonora, z d. Marconi 85/I – 98,&#13;
294, 314&#13;
Kolberg Emilia, z d. Gronau 85/I – 42, 85/&#13;
II – 472, 85/III – 161&#13;
Kolberg Gustaw Albert 85/I – 23&#13;
&#13;
Kolberg Jadwiga Karolina zob. Wernerowa Jadwiga&#13;
Kolberg Julia, siostra Oskara 85/I – 20, 21&#13;
Kolberg Julia, córka Antoniego 85/I – 314&#13;
Kolberg Juliusz, Kolberg Krzysztof Juliusz Henryk, Colberg Christian Heinrich Julius, ojciec Oskara 85/I –&#13;
17–29, 32–37, 41, 42, 85/II – 42, 183,&#13;
428, 561, 610, 85/III – 10, 56, 188, 268,&#13;
272, 277&#13;
Kolberg Juliusz Adolf Aleksander, brat&#13;
Oskara 85/I – 23, 28, 34, 37, 42, 43,&#13;
194&#13;
Kolberg Karolina Fryderyka, z d. Mercoeur, matka Oskara 85/I – 18–23, 27,&#13;
37, 43, 73, 85/II – 467, 85/III – 9, 116&#13;
Kolberg Karolina, Gallasch Karolina&#13;
Matylda, Wąsowska Karolina, żona&#13;
Antoniego Kolberga 85/I – 7-9, 43,&#13;
238, 249, 263, 288, 294, 307, 309–311,&#13;
313–317, 319, 324, 372, 376, 379, 380,&#13;
385, 386, 388, 389, 400, 404, 418–421,&#13;
424, 431, 433–436, 444, 452, 458, 459,&#13;
473, 479, 493, 85/II – 44, 473, 474, 85/&#13;
III – 8, 10, 137, 138, 147–149, 151, 152,&#13;
154–158, 282&#13;
Kolberg Maria Eleonora, Jasińska Maria,&#13;
córka Wilhelma 85/I – 316, 85/III –&#13;
147, 285&#13;
Kolberg Maria Elżbieta, Królikiewiczowa&#13;
Maria, córka Antoniego 85/I – 316&#13;
Kolberg Stanisław 85/I – 316&#13;
Kolberg Walentyna, Szalitowa Walentyna 85/I – 21, 315, 316, 379, 380, 501,&#13;
85/III – 286&#13;
Kolberg Wilhelm 85/I – 7, 19, 20, 21, 27,&#13;
28, 30, 34, 36, 37, 39- 42, 74-76, 138,&#13;
140, 141, 191, 195, 208, 238, 252, 263,&#13;
288, 289, 294, 295, 307, 309–314, 316,&#13;
319, 320, 323, 324, 331, 335, 341, 365,&#13;
366, 370, 372, 373, 375, 379, 380, 85/&#13;
II – 12, 20, 22, 23, 43, 138, 183, 254,&#13;
&#13;
300&#13;
&#13;
�255, 406, 472, 85/III – 9, 10, 46, 77,&#13;
110, 124, 138–142, 145, 188, 189, 219,&#13;
238, 285&#13;
Kolbergowie 85/I – 17, 20, 21, 27–29, 42,&#13;
43, 44, 54, 73, 419, 85/II – 20, 29, 85/III&#13;
– 46, 286&#13;
Kolbuszewski Jacek 85/II – 403&#13;
Kollatorowicz Franciszek 85/II – 472&#13;
Kollatorowiczowa Matylda, z d. Gronau&#13;
85/II – 472, 85/III – 163&#13;
Kollatorowiczowie 85/II – 472, 85/III –&#13;
117&#13;
Kołessa Filaret 85/II – 38&#13;
Kołłątaj Hugo 85/I – 45, 171, 205, 85/II –&#13;
10, 40, 182, 205, 431, 432-436, 533, 561&#13;
Kołodziejczyk Edmund 85/I – 194&#13;
Komeccy 85/II – 437, 85/III – 122, 128,&#13;
129&#13;
Komecka Ludwika zob. Kretkowska Ludwika&#13;
Komecki Ludwik 85/I – 201, 85/II – 425,&#13;
442, 85/III – 123, 130&#13;
Komierowscy 85/II – 493, 85/III – 132&#13;
Komorowski Ignacy 85/I – 58, 60, 209,&#13;
85/II – 98, 404&#13;
Konieczko Wincenty, pseud.: Puchała&#13;
85/I – 247, 254&#13;
Konopczanka Antonina zob. Konopka&#13;
Antonina, siostra Józefa&#13;
Konopczanka Józefa zob. Konopka Józefa&#13;
Konopczanka Justyna zob. Konopka Justyna&#13;
Konopczanka Michalina zob. Paszkiewiczowa Michalina&#13;
Konopczanki, córki Józefa 85/I – 245, 247,&#13;
251, 254, 85/II – 100, 417, 85/III – 40&#13;
Konopka Adam 85/III – 40&#13;
Konopka Amelia zob. Bochdanowa Amelia&#13;
Konopka Antonina, z d. Podlewska, matka Józefa 85/I – 70, 245, 248&#13;
Konopka Antonina, Konopczanka Antonina, siostra Józefa 85/I – 7, 58, 70,&#13;
&#13;
238, 244–250, 252–256, 297, 298, 301,&#13;
304, 305, 315, 380, 399, 400–402, 432–&#13;
434, 459, 466, 85/II – 99, 220, 234, 236,&#13;
237, 240–243, 247, 252, 255, 303, 304,&#13;
316, 340, 342, 384, 394, 417, 425, 446,&#13;
448, 449, 461, 85/III – 54, 138, 152,&#13;
235, 264, 286&#13;
Konopka Balbina, z d. Białobrzeska 85/I&#13;
– 245&#13;
Konopka Franciszek Ksawery 85/I – 244,&#13;
245. 252, 380, 456, 459, 478–480, 493,&#13;
494&#13;
Konopka Józef, J.K. 85/I – 5, 7, 41, 57,&#13;
58, 60, 62, 63, 70, 71, 88, 130, 131,&#13;
229, 238, 244–246, 249, 250, 252,&#13;
254, 255, 297, 380, 386, 399, 400, 432,&#13;
459, 476, 493, 85/II – 12, 77, 79, 80,&#13;
91, 98, 102, 173, 185, 190, 197, 221,&#13;
222, 246, 326–328, 336, 352–354,&#13;
364, 369, 371, 372, 380, 381, 402, 404,&#13;
407, 445, 448, 85/III – 9, 10, 14, 40,&#13;
46, 53, 54, 85, 111, 112, 124, 126 134,&#13;
149, 152, 161, 179, 263, 264, 272, 286&#13;
Konopka Józef, wnuk Józefa 85/III – 40,&#13;
46&#13;
Konopka Józefa, Konopczanka Józefa&#13;
85/I – 256, 386, 85/III – 149&#13;
Konopka Julia zob. Załęska Julia&#13;
Konopka Julian 85/I – 7, 238, 244–247,&#13;
250, 254, 315, 380, 400, 423, 432,&#13;
85/III – 154, 264&#13;
Konopka Justyna, Konopczanka Justyna&#13;
85/I – 245, 247, 249, 250, 251, 253–&#13;
256, 479, 85/III – 286&#13;
Konopka Marek 85/I – 245&#13;
Konopka Maria 85/III – 40&#13;
Konopka Michalina zob. Paszkiewiczowa&#13;
Michalina&#13;
Konopka Michał, syn Franciszka Ksawerego 85/I – 380&#13;
Konopka Michał, syn Wojciecha 85/I –&#13;
245, 252, 459&#13;
301&#13;
&#13;
�Konopka Roman 85/I – 7, 244–248, 250,&#13;
252, 254, 328, 330, 332, 335, 344, 423,&#13;
434, 85/III – 54, 144, 145, 253, 264,&#13;
265, 285&#13;
Konopka Seweryna 85/I – 250&#13;
Konopka Stanisław 85/I – 245, 246&#13;
Konopka Stefania 85/I – 245, 246, 250,&#13;
459, 476, 477&#13;
Konopka Tadeusz, ojciec Józefa 85/I – 70,&#13;
245, 248&#13;
Konopka Tadeusz, syn Józefa 85/I – 248,&#13;
254, 290, 304, 456, 459, 466, 478, 492,&#13;
493, 85/II – 326, 327, 336, 371, 623,&#13;
85/III – 10, 14, 54, 97&#13;
Konopka Teresa, z d. Skotnicka 85/I – 245&#13;
Konopka Wojciech Józef 85/I –245&#13;
Konopka Zofia, z d. Kraińska 85/I – 245,&#13;
251&#13;
Konopka-Unrug Anna 85/III – 46&#13;
Konopkowie 85/I – 71, 153, 244, 245, 247,&#13;
248, 250–252, 256, 290, 298, 305, 309,&#13;
310, 313, 389, 394, 400, 419, 423, 425,&#13;
434, 452, 459, 465, 466, 476, 480, 495,&#13;
85/II – 217, 328, 371, 414, 507, 545,&#13;
85/III – 10, 11, 39, 40, 46, 53, 54, 57,&#13;
97, 119, 135, 137, 140, 154, 263, 264&#13;
Konstanty Romanow, wielki książę rosyjski 85/I – 22&#13;
Kopczyńska-Jaworska Bronisława 85/II&#13;
– 400, 401, 447&#13;
Koperniccy 85/I – 456&#13;
Kopernicka Leokadia 85/III – 246&#13;
Kopernicki Izydor, Dr I. K. 85/I – 7, 10,&#13;
13, 61, 71, 102, 136, 163, 167, 184, 223,&#13;
224, 243, 251, 254, 259, 260, 266, 267,&#13;
270, 272–274, 277–281, 283, 286, 287,&#13;
309, 310, 324, 336, 346, 347, 358, 381,&#13;
382, 384, 388, 396, 397, 399, 407, 408,&#13;
423, 440, 442, 443, 446, 447, 452, 466,&#13;
467, 476–479, 482–484, 489, 491–501,&#13;
85/II – 100, 101, 138, 235, 242, 300,&#13;
306, 325, 328, 336, 337, 339–342, 344,&#13;
&#13;
390, 404, 405, 407, 411, 416, 417, 420,&#13;
424, 446, 453, 483, 489, 499, 500, 503,&#13;
505–507, 509, 510, 545–548, 555, 556,&#13;
558, 563, 573, 574, 581, 596, 619, 620,&#13;
622, 85/III – 7, 8, 10–19, 21, 27, 29, 33,&#13;
39, 42, 44, 48, 51, 62, 63, 74, 80, 82, 84,&#13;
87–89, 91, 92, 96,104–106, 112–118,&#13;
120–128, 130, 132, 134, 136–139, 143,&#13;
145, 147, 148, 151, 153, 155–137, 177,&#13;
187–189, 200, 205, 222–229, 231–262,&#13;
268, 270, 272–274, 277–279, 282–284&#13;
Kopernik Mikołaj 85/I – 112, 262, 315, 383&#13;
Korbasiński Roman 85/II – 425, 496, 528&#13;
Korbut Gabriel 85/III – 59&#13;
Korczyński Edward 85/I – 494&#13;
Körner G.W. 85/II – 60, 85/III – 171&#13;
Korotyński Władysław 85/I – 479, 498&#13;
Korytko Emil 85/I – 6, 10, 129, 135, 136,&#13;
443, 461, 475, 85/II – 325, 85/III – 10&#13;
Korzec 85/II – 423&#13;
Kosińscy 85/III – 121&#13;
Kosińska Prakseda 85/III – 168&#13;
Kosiński Władysław 85/I – 281, 282, 284,&#13;
286, 447, 85/II – 304, 339, 342, 448,&#13;
547, 85/III – 29, 30, 35, 55, 89, 234,&#13;
259, 267&#13;
Kossak Jerzy 85/I – 482&#13;
Kossak Juliusz 85/I – 10, 179, 243, 267,&#13;
276, 378, 476, 479, 481, 482&#13;
Kossak Magdalena 85/I – 482&#13;
Kossak Maria 85/I – 482&#13;
Kossak Wojciech 85/I – 482&#13;
Kossobudzki 85/III – 272&#13;
Kostaśka Elżbieta 85/II – 236, 448&#13;
Kostecki Janusz 85/I – 342, 469, 470, 85/&#13;
II – 493, 85/III –77&#13;
Kostrzewski Franciszek 85/I – 193, 197,&#13;
85/III – 172&#13;
Kościuszko Tadeusz 85/II – 24&#13;
Kotlarska Izabela 85/II – 249, 85/III – 216&#13;
Kowalczykowa Alina 85/I – 236, 85/II –&#13;
402&#13;
&#13;
302&#13;
&#13;
�Kowalski Feliks 85/II – 365, 474&#13;
Kowalski Piotr 85/II – 194&#13;
Kozarski Adolf 85/II – 463, 85/III – 173&#13;
Kozerska Helena 85/III – 282&#13;
Kozień Mikołaj 85/I – 480&#13;
Kozietulski Czesław 85/III – 49, 50&#13;
Kozłowscy 85/II – 407, 85/III – 128&#13;
Kozłowski Kornel 85/I – 178, 179, 280,&#13;
85/II – 102, 405, 414, 492, 85/III – 129&#13;
Koźlik 85/I – 217, 218, 85/II – 219, 307,&#13;
423&#13;
Koźmian Józefa, żona Henryka 85/I – 195&#13;
Koźmian Henryk 85/I – 195&#13;
Koźmian Stanisław 85/I – 242, 263&#13;
Koźmianowie 85/I – 195, 85/III – 121, 129&#13;
Koźmianówna Józefa 85/I – 195, 85/II –&#13;
240, 243, 425, 463, 465, 85/III – 129&#13;
Kożuchowski 85/I – 73, 85/III – 114&#13;
Kraińscy 85/I – 153, 154, 423, 432, 438,&#13;
85/II – 217, 85/III – 124, 154&#13;
Kraińska Helena zob. Jaruzelska Helena&#13;
Kraińska Katarzyna 85/I – 422, 85/II –&#13;
507&#13;
Kraińska Zofia zob. Konopka Zofia&#13;
Kraiński Edmund 85/I – 154, 422, 423,&#13;
431, 434, 439, 489, 85/II – 507, 85/III&#13;
– 125, 155&#13;
Kraiński Maurycy 85/I – 251&#13;
Kraiński Władysław 85/I – 251&#13;
Krall Antoni 85/I –141&#13;
Krasicki Ignacy 85/II – 332&#13;
Krasiński Adam Stanisław 85/I – 481&#13;
Krasiński Władysław 85/III – 76&#13;
Kraszewski Józef Ignacy 85/I – 8, 108,&#13;
123, 124, 128, 150, 167, 241, 263, 329,&#13;
376, 388–390, 399, 403, 445, 85/II –&#13;
94, 95, 99, 195, 202, 203, 205, 289, 295,&#13;
319, 409, 411, 426, 427, 528, 568, 612,&#13;
85/III – 167, 179&#13;
Kratzer Andrzej 85/III – 161, 169, 271&#13;
Krauss Fryderyk Salomon 85/I – 10, 134,&#13;
441–443, 460, 475, 481, 85/II – 525,&#13;
&#13;
527, 541, 548, 574, 85/III –119&#13;
Krček Franciszek 85/I – 472, 473&#13;
Kremer Aleksander 85/I – 266&#13;
Kremer Józef 85/I – 267&#13;
Kretkowska Ludwika, z d. Komecka 85/I&#13;
– 20 1, 85/II – 442&#13;
Kreutz Karolina de 85/I – 39, 85/III – 110&#13;
Krogulski Józef 85/I – 69&#13;
Królikiewiczowa Maria Elżbieta zob. Kolberg Maria Elżbieta&#13;
Królikowski Józef Franciszek 85/I – 63,&#13;
67, 109&#13;
Kruszyńscy 85/I – 327&#13;
Kryński Antoni Adam 85/I – 354, 391&#13;
Krzeczunowicz Kornel 85/I – 319&#13;
Krzemiński Stanisław 85/I – 232&#13;
Krzeptowski Jan zob. Sabała&#13;
Krzywicki Ludwik 85/I – 498, 85/II – 533,&#13;
534&#13;
Krzyżaniak Elżbieta zob. Millerowa Elżbieta&#13;
Krzyżanowski Julian 85/I – 32, 48, 116,&#13;
125, 137, 171, 183, 253, 272, 279, 85/II&#13;
–204, 222, 223, 251, 262–264, 268, 269,&#13;
279, 286, 287, 291, 294, 297, 299, 311,&#13;
316, 323, 328, 329, 330, 332–338, 344,&#13;
348, 349, 360, 362, 374, 383, 385, 386,&#13;
448, 535, 583, 590, 599, 600, 609, 85/&#13;
III – 54, 59, 61, 67, 101, 200, 201&#13;
Krzyżanowski Stanisław Andrzej 85/I –&#13;
479&#13;
Kuba Ludwik 85/I – 10, 441, 443–445,&#13;
467, 475, 478, 481, 85/II – 412, 548,&#13;
85/III – 157, 158&#13;
Kubaczek 85/II – 242, 342&#13;
Kubala Tomasz 85/II – 234, 422&#13;
Kucharska Józefa 85/I – 87&#13;
Kucharski Andrzej 85/I – 85–87, 357, 85/&#13;
II – 457, 458, 481, 526, 85/III – 231,&#13;
232, 242, 257&#13;
Kucz Karol 85/I – 99, 102, 212, 85/II –&#13;
154, 160&#13;
303&#13;
&#13;
�Kuczyński Stefan Ludwik 85/I – 273, 424&#13;
Kudzinowski Czesław 85/III – 208&#13;
Kufel Józef 85/I – 480&#13;
Kuhn Adalbert (błędnie Kuin) 85/II – 559,&#13;
607&#13;
Kujon 85/II – 423&#13;
Kujot Stanisław 85/I – 328, 336&#13;
Kulczycka-Saloni Janina 85/I – 234, 235&#13;
Kunicki Leon 85/II – 228, 229, 85/III – 247&#13;
Kunz Thomas Anton 85/II – 11&#13;
Kuraszkiewicz Władysław 85/I – 427,&#13;
85/III – 70, 207, 209&#13;
Kurek Antoni 85/II – 236&#13;
Kurek Kazimierz (Kaźmirz) 85/II – 129,&#13;
422&#13;
Kurpiński Karol 85/I – 53, 209, 404, 85/II&#13;
– 10, 19, 24, 31, 39–41, 140, 147, 150–&#13;
153, 160,&#13;
Kurschat Friedrich 85/I – 330, 336, 85/III&#13;
– 144&#13;
Kustra Anna, z d. Ruda Anna 85/I – 165,&#13;
85/III – 217, 218&#13;
Kutrzeba Stanisław 85/I – 260, 85/III –&#13;
35, 43&#13;
Kutrzeba-Pojnarowa Anna, Kutrzebianka&#13;
Anna 85/II – 400, 447, 85/III – 50&#13;
Kuźmicz Bolesław 85/III – 53&#13;
Kvitka Klyment 85/II – 45&#13;
Kwilecki Andrzej 85/II – 512, 513, 85/III&#13;
– 208&#13;
Kwilecki Mieczysław 85/I – 340&#13;
L.P. zob. Powidaj Ludwik&#13;
L.S.K. 85/I –227&#13;
Labuda Gerard 85/III – 101&#13;
Lambert Karol 85/I – 162&#13;
Lange Roderyk 85/II – 66&#13;
Langiewicz Marian 85/I – 247&#13;
Lassen Christian 85/II – 559, 607&#13;
Leciejewski Jan 85/I – 349, 350&#13;
Leitgeber Mieczysław Antoni 85/I – 368,&#13;
369&#13;
&#13;
Lelewel Adam Prot 85/I – 163, 85/II –&#13;
417, 493, 85/III – 125&#13;
Lelewel Jan Paweł 85/I – 163&#13;
Lelewel Joachim 85/I – 163, 85/II – 493,&#13;
606&#13;
Lenartowicz Teofil 85/I – 58–60, 72, 73,&#13;
80, 98–100, 122, 123, 146, 480, 85/II&#13;
– 92, 98, 117, 118, 145, 153, 154, 159,&#13;
212, 213, 402–404, 541, 542, 587, 621,&#13;
85/III – 85, 113, 166, 168, 183, 184&#13;
Leonard P. 85/III –246&#13;
Lesień-Płachecka Krystyna 85/I – 357,&#13;
85/II – 34, 135, 209, 570, 85/III – 73&#13;
Lesser Aleksander 85/I – 56, 193&#13;
Leszczyński Stanisław 85/II – 23&#13;
Leśmian Bolesław 85/II – 297&#13;
Leśniewski 85/II – 327, 328, 85/III – 53,&#13;
263&#13;
Leśniewski Paweł Eustachy 85/II – 327&#13;
Leśniowski Józef 85/II – 234&#13;
Lewański Jan 85/II – 362, 372&#13;
Lewestam Fryderyk Henryk, F.H.L. 85/I&#13;
– 19, 143, 144, 172, 85/II – 542&#13;
Lewinówna Zofia 85/I –78, 85/II – 165&#13;
Lewińscy 85/III – 115, 116&#13;
Libelt Karol 85/I – 62, 67, 94, 214, 215,&#13;
219, 220, 226, 321, 410, 411, 85/II –&#13;
88, 89, 186, 216, 417, 451, 599, 85/III&#13;
– 131, 132, 162&#13;
Libeltowie 85/II – 415&#13;
Libera Anna 85/II – 355, 356&#13;
Libera Zbigniew 85/II – 400, 581&#13;
Ligęza Józef 85/II – 65&#13;
Linde Samuel Bogumił 85/I – 24, 27, 31,&#13;
85, 112, 196, 304, 353, 368, 434, 85/II&#13;
– 25, 205, 319, 332, 349, 588&#13;
Linette Bogusław 85/I – 155, 379, 497, 85/&#13;
II – 71, 131, 132, 135, 85/III – 206–&#13;
210, 215, 217&#13;
Lipiński Jan Józef 85/I – 9, 63, 88, 91, 109,&#13;
421, 435, 85/II – 77, 79, 91, 140, 141,&#13;
173, 185, 197, 199, 221, 222, 85/III – 180&#13;
&#13;
304&#13;
&#13;
�Lipiński Karol 85/I – 62, 109, 85/II – 12,&#13;
77, 80, 91, 173, 186&#13;
Lipiński Tymoteusz 85/II – 319, 322, 328&#13;
Lisakowski Jarosław 85/III – 207&#13;
Lisowska Agnieszka 85/II – 150&#13;
Lissa Zofia 85/III – 49, 53&#13;
Liszt Ferenc 85/I – 370, 85/II –31, 32,&#13;
85/III – 190&#13;
Loeffler Leopold 85/I – 344&#13;
Loewe Carl I85/II – 144, 146&#13;
Lompa Józef 85/II – 91, 197, 295, 297,&#13;
320, 521&#13;
Lorek Gottlieb Leberecht 85/I – 343,&#13;
85/II – 523&#13;
Lubicz R. zob. Łopaciński H.&#13;
Lubicz-Czerwiński Ignacy 85/I – 178,&#13;
85/II – 514, 563,&#13;
Lubomirski Jerzy 85/I – 216, 221, 222,&#13;
227, 228, 85/II – 565, 85/III – 133&#13;
Lubomirski Jan Tadeusz 85/II – 465&#13;
Ludwik XIV, król Francji 85/I – 18&#13;
Lully Jean Baptiste 85/II – 151&#13;
Lutosławski Wincenty 85/I – 475&#13;
Łamański Władymir 85/I – 192, 85/II –&#13;
543&#13;
Łapiński Aleksander 85/III – 124&#13;
Łazarz św. 85/II – 259&#13;
Łazuk Mieczysław 85/II – 212&#13;
Łepkowski Józef 85/I – 216, 251, 257,&#13;
260, 263, 265, 267, 268, 270, 271, 273,&#13;
399, 453, 502, 85/II – 320, 441, 442,&#13;
447, 545, 553, 85/III – 134, 173&#13;
Łobaczewska Stefania 85/III – 42&#13;
Łokietek zob. Władysław Łokietek, król&#13;
polski&#13;
Łopaciński Hieronim, Lubicz R. 85/I – 498,&#13;
85/II – 348, 479, 532, 85/III – 35, 182&#13;
Łoś Jan 85/III – 22, 23&#13;
Łowmiański Henryk 85/II – 606&#13;
Łoziński Józef 85/II – 560, 85/III – 29,&#13;
239, 240, 242&#13;
&#13;
Ługowska Jolanta 85/II – 311&#13;
Łukaszewicz Józef 85/I – 322, 412, 85/II –&#13;
415, 452, 460, 85/III – 139&#13;
Łukaszewicz Seweryna 85/I – 322&#13;
Łukaniuk Bohdan 85/II – 39&#13;
Łuszczewska Jadwiga, pseud.: Deotyma&#13;
85/I – 56&#13;
Łuszczewska Nina 85/I – 56&#13;
Łuszczewski Jan Paweł 85/I – 19&#13;
Łuszczewski Wacław 85/I – 56&#13;
Łuszczkiewicz Władysław85/I – 216,&#13;
257, 263, 266, 267, 273&#13;
Łysakowski Franciszek 85/I – 492&#13;
Łysenko Mykoła 85/III – 246&#13;
Łyskowski Ignacy 85/I – 356, 357, 85/II&#13;
– 320&#13;
M.A.S. zob. Szulc Marceli Antoni&#13;
M.J. zob. Jasieńska M.&#13;
Machalska Karolina Barbara 85/I – 20&#13;
Machalska Tekla 85/I – 20&#13;
Machalski Józef 85/I – 20&#13;
Maciej z Warszawy 85/I – 69&#13;
Maciews’kyj I. 85/II - 57&#13;
Maciejewski Marian 85/I – 47&#13;
Maciejowscy 85/I – 85, 86, 85/II – 413,&#13;
478 , 85/III – 122&#13;
Maciejowski Kazimierz 85/II – 413, 476&#13;
Maciejowski Wacław Aleksander 85/I –&#13;
31, 85, 86, 195, 85/II – 205, 295, 391,&#13;
413, 476, 477, 478, 606, 607, 85/III –&#13;
173, 231&#13;
Maciszewski Maurycy, Mac. 85/I – 250&#13;
Magnuszewski Dominik 85/I – 56&#13;
Maine Henry Summer 85/II – 559&#13;
Maj Jan 85/II – 432, 436&#13;
Majer Józef 85/I – 216, 217, 257, 260–262,&#13;
264, 267, 272–274, 277, 283, 287, 308,&#13;
377, 424, 435, 441, 446, 452, 453, 456,&#13;
464, 466, 467, 478, 479, 494, 85/II –&#13;
471, 481, 483, 489, 545, 546, 555, 571&#13;
Majer Karolina, z d. Friedlein 85/I – 453&#13;
305&#13;
&#13;
�Majeranowski Konstanty, pseud.: Pielgrzym z Tenczyna, Rzesiński J.K. 85/I&#13;
– 269, 85/II – 253, 260, 261, 447&#13;
Majewski Józef 85/I – 50&#13;
Major Rafał 85/III – 155,&#13;
Majorkiewicz Jan 85/II – 205&#13;
Majorkiewicz Wolf Majer 85/I –200, 205,&#13;
85/II – 442, 85/III – 173&#13;
Makart Hans 85/I – 344&#13;
Maleski 85/I – 335&#13;
Malinowski Bronisław 85/II – 400, 410&#13;
Malinowski Lucjan 85/I – 286, 351, 447,&#13;
467, 85/II – 248, 547, 85/III – 22&#13;
Malinowski Tadeusz 85/I – 270, 271&#13;
Mälzl Johann Nepomuk 85/II – 78&#13;
Małecka 85/II – 516&#13;
Małecki Antoni 85/I – 387&#13;
Manhardt Wilhelm 85/II – 559&#13;
Mania Grzegorz 85/I – 453&#13;
Marcin św. 85/II – 330, 336&#13;
Marcin z Kłecka 85/II – 449&#13;
Marcin z Urzędowa 85/II – 449&#13;
Marcinkowski Antoni, pseud.: Nowosielski Antoni 85/I – 178, 179, 85/II – 221,&#13;
295, 339, 431, 558, 607, 85/III – 92,&#13;
245, 246&#13;
Marciszewicz Feliks 85/I – 462&#13;
Marconi Eleonora, zob. Kolberg Eleonora&#13;
Marconi Henryk 85/I – 76&#13;
Marconi Karol 85/I – 58, 59, 98, 120, 420,&#13;
85/II – 98, 404&#13;
Marconi Leonard 85/I – 372&#13;
Marconi Władysław 85/I – 120&#13;
Marczewska Maria 85/II – 475&#13;
Marczewska Marzena 85/II – 386, 390, 391&#13;
Marczuk Dmytro 85/II – 130, 85/II – 231,&#13;
422&#13;
Marek św. 85/II – 481&#13;
Markiewicz Katarzyna 85/I – 17, 20, 21,&#13;
23, 25–27, 38, 43, 44, 84, 120, 245, 247,&#13;
249, 251, 254, 255, 312, 344, 419, 481,&#13;
85/II – 20, 100, 417, 85/III – 46, 286&#13;
&#13;
Markusfeld Konstancja 85/III – 170&#13;
Marschner Heinrich August 85/II – 151&#13;
Marszałkiewicz Felicjan 85/II – 365&#13;
Martuszewska Anna 85/I – 236&#13;
Maryna 85/I – 256, 85/II – 448&#13;
Marysia 85/I – 425, 85/II – 232&#13;
Masłowski Leon 85/I – 328, 336&#13;
Maślanka Julian 85/I – 47, 96, 85/II – 499&#13;
Maślonka Jan 85/I – 198, 85/II – 129&#13;
Matejko Jan 85/I – 329, 424, 458, 479&#13;
Matejko Franciszek 85/III – 134&#13;
Matuszewscy z Jasienicy 85/II – 493&#13;
Matuszewscy z Mąkolina 85/I – 105, 85/&#13;
III – 118, 120&#13;
Matuszewska 85/I – 105, 85/III – 186&#13;
Matuszewska Anna 85/I – 236&#13;
Matuszewski Michał 85/I – 24&#13;
Matuszewski 85/I – 105&#13;
Matuszewski z Jasienicy 85/III – 125&#13;
Matuszewski z Makolina 85/III –128&#13;
Maury Alfred 85/I – 271, 272&#13;
Mauss Marcel 85/II – 387&#13;
Mayr Simon Johann 85/II – 139&#13;
Mazurkiewicz-Szczyszek Anna 85/II –&#13;
573, 574&#13;
Mazzini Giuseppe 85/I – 220&#13;
Mączka Tomasz 85/I – 456, 493&#13;
Mączyński Józef 85/I – 268, 85/II – 445&#13;
Mąkowski 85/III – 123&#13;
Mecherzyński Karol 85/I – 262, 263, 269&#13;
Medyński Napoleon 85/II – 607&#13;
Mejer Ignacy Antoni 85/III – 188&#13;
Mela, Melusia zob. Męcińska Antonina&#13;
Mendelssohn-Bartholdy Feliks Jakob&#13;
85/I – 250, 85/II – 144, 151&#13;
Mercoeur Gotfryd 85/I – 18&#13;
Mercoeur Henrietta, z d. von Arnim 85/I&#13;
–18, 20, 21&#13;
Merriam Alan P. 85/II – 49, 55&#13;
Merzbach Ludwik 85/I – 228, 319, 320,&#13;
322, 412, 85/II – 452, 85/III – 139&#13;
Meyerbeer Giacomo 85/II – 150, 151&#13;
&#13;
306&#13;
&#13;
�Męcińska Antonina, Mela, Melusia 85/I –&#13;
70, 248, 250, 255, 344, 380, 394, 85/II&#13;
– 77, 85/III – 11, 264&#13;
Męciński Antoni 85/I – 70, 344&#13;
Mianecki Adrian 85/II – 269&#13;
Mianowski Józef 85/I – 428&#13;
Miaskowski Kasper 85/II – 221, 363&#13;
Michałk Frido 85/I – 356, 85/III – 210&#13;
Michałowscy 85/III – 110&#13;
Michałowska Helena 85/I – 54&#13;
Michałowska Teresa 85/II – 362&#13;
Michałowski Kornel 85/I – 100-102&#13;
Michelet Jules 85/II – 559&#13;
Micińska Magdalena 85/I – 237, 239&#13;
Mickiewicz Adam 85/I – 447, 85/II – 182,&#13;
188, 267, 319&#13;
Mickiewicz Władysław 85/I – 383&#13;
Mieczkowscy 85/III – 142, 143&#13;
Mieczkowska Olimpia 85/I –327&#13;
Mieczkowski Leopold 85/I – 327&#13;
Mielżyńscy 85/I – 321&#13;
Mielżyński Józef 85/I – 321, 340&#13;
Mielżyński Seweryn 85/I – 220, 321, 410,&#13;
412, 85/II – 415&#13;
Mierczyński Stanisław 85/II – 65, 67&#13;
Miernik Grzegorz 85/I – 236&#13;
Mierzyński Antoni Julian 85/I – 398, 85/&#13;
II – 607&#13;
Mikołaj św. 85/II – 447&#13;
Mikołaj I, cesarz rosyjski 85/I – 35, 110&#13;
Mikucki Stanisław 85/II – 205&#13;
Mikuli Karol 85/II – 32, 85/III – 172&#13;
Mikulski Tadeusz 85/I – 238&#13;
Millerowa Elżbieta, Miller Elzbieta, Krzyżaniak Elżbieta 85/I – 45, 85, 86,&#13;
134–138, 223, 245, 251, 253, 257, 269,&#13;
295, 296, 298, 423, 443, 497, 498, 85/&#13;
II –131, 179, 225, 236-238, 247, 253,&#13;
254, 269, 303, 306, 325, 403, 448, 450,&#13;
452, 467, 502, 508, 514, 519, 521, 574,&#13;
589, 85/III – 15, 29, 54, 57, 58, 68, 73,&#13;
79, 80, 88, 206, 207, 210–214, 217, 218&#13;
&#13;
Milutin Nikołaj 85/I –170&#13;
Minter Karol 85/I – 317, 319, 85/III – 138&#13;
Minter Zofia 85/I – 317&#13;
Mioduchowska Aurelia 85/I – 85, 337,&#13;
85/II – 370&#13;
Mioduszewski Michał Marcin 85/I – 206,&#13;
258, 85/II – 61, 175, 221, 229, 230, 334.&#13;
350, 352, 481, 85/III – 260, 261, 264&#13;
Mirecki Franciszek 85/I – 137&#13;
Młoccy 85/II – 493, 85/III – 134&#13;
Młocka 85/I – 218, 85/II – 219, 423&#13;
Młocki Alfred 85/I – 221, 258&#13;
Moniuszko Stanisław 85/I – 5, 38, 50, 59,&#13;
74. 80, 133, 146, 209, 315, 404, 456,&#13;
480, 481, 85/II – 9, 136, 151, 152, 155–&#13;
157, 159, 85/III – 174, 181&#13;
Moraczewska Bibianna 85/I – 81, 321,&#13;
339, 346, 380, 401, 405, 409–411, 414–&#13;
–417, 435, 85/II – 219, 420, 450, 460,&#13;
556, 570, 85/III – 133, 148, 153, 156&#13;
Moraczewski Jędrzej 85/I – 62, 81, 409,&#13;
85/II – 480&#13;
Morawska Katarzyna 85/I – 103&#13;
Morawski Franciszek 85/II – 613&#13;
Morawski Szczęsny 85/II – 617&#13;
Mordasiewicz Kazimierz 85/I – 44, 436&#13;
Moroński 85/I – 63&#13;
Morsztyn Hieronim 85/II – 221&#13;
Morsztyn Jan Andrzej 85/II – 338, 363&#13;
Morzyccy 85/III –128, 130&#13;
Morzycki Antoni 85/I – 203, 85/II – 437,&#13;
85/III – 129&#13;
Moszyńska Józefa 85/II – 227, 339&#13;
Moszyńska Zofia 85/II – 131, 132, 85/III&#13;
– 245, 246&#13;
Moszyński Kazimierz 85/II – 390, 400, 85/&#13;
III – 37&#13;
Moszyński Piotr 85/II – 227&#13;
Mozart Wolfgang Amadeus – 85/I – 134,&#13;
250, 85/I – 140, 150, 151, 157, 159,&#13;
160, 163&#13;
Mroczek 85/III – 272&#13;
307&#13;
&#13;
�Mross Henryk 85/I – 328&#13;
Mrzygłodowicz Krzysztof 85/II – 368&#13;
Müller Friedrich 85/I – 358, 361, 85/II&#13;
– 33/34, 424, 449, 560, 565–567, 576,&#13;
596, 613&#13;
Müncheimer Zygmunt Karol 85/III – 170&#13;
Müncheimer Adam 85/I – 403–405&#13;
Muszkalska Bożena 85/I – 441, 85/II – 41, 54&#13;
Mychalczuk Konstantyn 85/I – 427&#13;
Mysłakowski Piotr 85/II – 22&#13;
Nadolski Bogusław 85/II – 374&#13;
Nagel Josph 85/II – 139&#13;
Nalepa Marek 85/II – 612&#13;
Napoleon Bonaparte, cesarz Francuzów&#13;
85/I – 19, 22, 85/II – 10&#13;
Narbutt Teodor 85/III – 249&#13;
Naruszewicz Adam 85/II – 606&#13;
Naumann B. 85/II – 559&#13;
Nawrocka-Wysocka Arleta 85/I – 207,&#13;
85/I – 60, 148, 150&#13;
Nawrocki Iwan 85/I – 495&#13;
Nawrocki Witold 85/II – 268&#13;
Nazina Inna 85/II – 57&#13;
Negrey Maciej 85/I – 455&#13;
Nehring Władysław 85/I – 214, 85/II –&#13;
451, 85/III – 19&#13;
Neron 85/I – 389&#13;
Nesselmann Georg Heinrich Ferdinand&#13;
85/I – 392, 85/II – 227, 228, 276, 85/III&#13;
– 10&#13;
Neymann Cesław, Nejman Cesław 85/I – 9,&#13;
166, 421, 426– 428, 85/II – 274, 276, 281,&#13;
488, 532, 558, 561, 621, 622, 85/III – 180&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława&#13;
85/II – 194, 378, 383, 386, 389&#13;
Niedżwiedzki Władysław 85/I – 354, 391&#13;
Niegolewscy 85/I – 326, 339, 415, 85/II –&#13;
216, 415, 418, 85/III – 135, 143&#13;
Niegolewska Wanda, z d. Kwilecka 85/I –&#13;
321, 322, 326, 338, 339, 377, 411, 85/II&#13;
– 452, 590, 85/III – 143&#13;
&#13;
Niegolewski Władysław 85/I – 225, 321,&#13;
339, 411, 85/II – 417, 452&#13;
Niemcewicz Julian Ursyn 85/II – 27, 612&#13;
Niewiarowski Aleksander 85/I – 57&#13;
Niezabitowski Kajetan 85/I – 83, 85/II – 80&#13;
Nikityszyn Iwan 85/II – 232, 305, 487&#13;
Nikodem 85/II – 348&#13;
Nitsch Kazimierz 85/I – 349–351, 85/II –&#13;
248&#13;
Norwid Cyprian 85/I – 46, 51, 60, 72,&#13;
85/II – 319, 405, 85/III – 85, 113&#13;
Norwid Ludwik 85/I – 58, 60, 72, 85/II –&#13;
118, 404, 405, 85/III – 85, 113&#13;
Norwid Ludwika, z d. Zdzieborska 85/II&#13;
– 406&#13;
Norwid Paulina zob. Suska Paulina&#13;
Norwidowie 85/II – 92, 118, 216, 405,&#13;
406, 85/III – 85&#13;
Noskowski Zygmunt 85/I – 403, 478, 85/&#13;
III – 189, 270&#13;
Nowaczyński Adolf 85/II – 28&#13;
Nowak Tomasz 85/II – 66, 124&#13;
Nowak-Romanowicz Anna 85/I – 25&#13;
Nowicka Ewa 85/II – 563&#13;
Nowosielski Antoni zob. Marcinkowski&#13;
Antoni&#13;
Nowosielski Skowyrka Franek 85/II –&#13;
421&#13;
Nycz Ryszard 85/I – 234&#13;
Odrowąż Jacek św. 85/I –241&#13;
Oehmigke Ludwig 85/I – 26, 41, 85/III –&#13;
161, 280&#13;
Ograbiszewski Ignacy 85/I – 328, 336&#13;
Ogrodziński Władysław 85/I – 330, 332,&#13;
333, 336, 343, 85/II – 239, 252, 408,&#13;
520, 521, 85/III – 47, 48, 206&#13;
Okólska Amelia 85/II – 130&#13;
Olechnowicz Mścisław 85/II – 517, 518,&#13;
569, 85/III – 208&#13;
Olejniczka Zofia 85/II – 129, 85/II – 232,&#13;
422&#13;
&#13;
308&#13;
&#13;
�Oleksińscy 85/II – 493&#13;
Oleksiński 85/III – 125&#13;
Oleksiński Kazimierz 85/III – 125&#13;
Olędzki Stanisław 85/II – 67&#13;
Olszewski Łukasz 85/I –269&#13;
Ong Walter Jackson 85/II – 244&#13;
Onslow George 85/I – 33&#13;
Optołowicz Janusz 85/II – 517&#13;
Oracki Tadeusz 85/I –331, 332, 343&#13;
Orgelbrand Samuel 85/I – 6, 19, 25, 28,&#13;
83, 102, 112, 129, 141–144, 172, 174,&#13;
190, 208, 210, 257, 259, 289, 311, 85/&#13;
II – 14, 15, 21, 50, 64, 127, 151, 152,&#13;
157, 162, 169, 352, 406, 436, 437, 542,&#13;
558, 559, 596, 85/III – 68,159, 160,&#13;
168–173, 190, 257&#13;
Orman-Michta Elżbieta 85/I – 329&#13;
Orzeszkowa Eliza 85/III –248&#13;
Osipowicz Aleksander 85/I – 174, 182,&#13;
85/II – 425, 427, 498, 499 (tu błędnie&#13;
Ostapowicz), 543, 85/III – 12, 132, 228&#13;
Ossoliński Maksymilian 85/II – 137&#13;
Ossowski Juliusz Jan 85/I – 343&#13;
Ossowski Gotfryd 85/I – 424, 85/III –&#13;
150, 179&#13;
Ostapowicz zob. Osipowicz&#13;
Ostaszewscy 85/I – 438, 85/III – 156&#13;
Ostaszewska Emma, z d. Załuska 85/I –&#13;
438, 439&#13;
Ostaszewski Teofil 85/I - 438, 439&#13;
Osten-Saken Fiodor 85/I – 191, 85/II – 543&#13;
Otto Leopold 85/I – 154, 162, 207, 322,&#13;
85/II – 521, 85/III – 139, 140&#13;
Otwinowska Barbara 85/II – 362&#13;
Ozarko Łeś (Oleś) 85/II – 232&#13;
Paczkowski Szymon 85/II – 72&#13;
Paderewski Ignacy 85/I – 456&#13;
Paer Ferdinando 85/II – 140, 150&#13;
Paganini Nicolo 85/II – 140&#13;
Pałubicki Konrad 85/II – 66&#13;
Pamuła Kazimierz 85/I – 125&#13;
&#13;
Pannonius Janos zob. Schuster Johann&#13;
Papłoński Jan 85/I – 187, 205, 85/II –&#13;
607, 85/III – 172&#13;
Paprocka Wanda 85/II – 41&#13;
Paprocki Bogusław 85/I – 22&#13;
Paradowska Maria 85/II – 454&#13;
Parylak Piotr 85/I – 284&#13;
Paskiewicz Iwan 85/I – 35, 39&#13;
Paszkiewiczowa Michalina, z d. Konopka&#13;
85/I – 245, 250, 380, 85/III – 286&#13;
Paszkowska Kornelia 85/I – 55, 85/III –&#13;
162&#13;
Paszkowski Józef 85/I – 55, 85/II – 24&#13;
Pauli Żegota 85/I – 62, 63, 91, 131, 132,&#13;
258, 259, 85/II – 12, 77, 91, 174, 184,&#13;
189–192, 197, 221, 228, 265, 269, 336,&#13;
85/III – 29, 161, 239–243&#13;
Pavković Nicola 85/II – 525, 526&#13;
Paweł św. 85/II – 347&#13;
Pawlak Aleksander 85/I – 62, 93, 85/II –&#13;
36, 86, 90, 126, 174, 186, 85/III – 99,&#13;
206, 208, 212,&#13;
Pawlak Hanna 85/I – 469, 85/II –131,&#13;
85/III – 213–216&#13;
Pawlakowa Danuta, Pawlak Danuta 85/I&#13;
– 77, 89, 96, 116, 155, 195, 197, 202,&#13;
337, 485, 85/II – 91, 125, 126, 130–132,&#13;
186, 197, 239, 426, 520, 623, 85/III –&#13;
61, 70, 79, 87, 205–208, 210–214, 218,&#13;
273&#13;
Pawlicki Piotr Paweł 85/I – 76&#13;
Pawlikowski Mieczysław 85/I – 479&#13;
Pedroso Zofimo Consigleri 85/II – 548,&#13;
608&#13;
Pelczar Józef Stanisław 85/I – 458, 481&#13;
Pełka Hermann 85/I – 330, 331, 85/III –&#13;
144&#13;
Perczyńska Nina 85/I – 192&#13;
Perthy J.A.Maximilian 85/I – 358, 359,&#13;
85/II – 33, 560, 567, 596, 613&#13;
Peschel Oskar 85/I – 358, 359, 85/II –&#13;
560, 562, 595&#13;
309&#13;
&#13;
�Petrow Aleksander 85/I – 420, 440, 85/&#13;
II – 339, 340, 535&#13;
Philidor Danican rodzina 85/III – 95, 189&#13;
Piasna-Kudyńska Ewa 85/I – 426, 85/II –&#13;
488&#13;
Piątkowskia Ignacja 85/I – 497, 85/II –&#13;
482, 617, 618&#13;
Pielgrzym z Tenczyna zob. Majeranowski&#13;
Konstanty&#13;
Pietraszek Edward 85/III – 49, 50&#13;
Pietruszyńska-Sobieska Jadwiga zob. Sobieska Jadwiga&#13;
Pigoń Stanisław 85/I – 238&#13;
Pilat Roman 85/I – 393, 394&#13;
Piłat 85/II – 347, 348, 368&#13;
Piłsudski Bronisław 85/II – 400&#13;
Piotr św. 85/II – 347&#13;
Piotrowscy 85/III – 121&#13;
Piotrowski Tytus 85/II – 563, 85/III – 246&#13;
Piwarski Jan Feliks 85/II– 24&#13;
Plebański Józef 85/I – 448, 85/II – 621&#13;
Pleus-Turczynowiczowa Maria zob. Turczynowiczowa Maria&#13;
Plichta, Plichcina 85/I – 198, 85/II –&#13;
232,423&#13;
Pług Adam 85/II – 103&#13;
Pobłocki Gustaw 85/I – 327, 336, 337,&#13;
342, 85/III – 143, 230&#13;
Pobłocki Juliusz 85/I – 327, 337, 342&#13;
Podlewska Antonina zob. Konopka Antonina, matka Józefa&#13;
Podlewski Władysław 85/I – 419&#13;
Podlipniak Piotr 85/II – 57&#13;
Pokropek Marian 85/II – 612&#13;
Pokutyński Filip 85/I – 267&#13;
Pol Wincenty 85/I – 173, 221, 243, 258,&#13;
300, 357, 85/II – 267, 319, 328, 400,&#13;
402, 513, 515, 516, 519, 548, 553, 558,&#13;
561, 611, 85/III – 111&#13;
Polak Walenty 85/II – 129&#13;
Polanowski Stanisław 85/I – 465, 85/II –&#13;
563, 569&#13;
&#13;
Poliński Aleksander 85/I – 103, 85/II – 19&#13;
Polkowski Ignacy 85/I – 266&#13;
Pollak Roman 85/II – 350&#13;
Połujański Aleksander 85/II – 497, 609,&#13;
85/III – 228&#13;
Poniatowska Irena 85/II – 72&#13;
Poniatowski Józef 85/I – 19&#13;
Poniatowski Stanisław August zob. Stanisław August Poniatowski&#13;
Popławski Emil 85/II – 323, 337&#13;
Posern-Zieliński Aleksander 85/I – 171,&#13;
210, 85/II – 560, 581, 85/III – 101, 211&#13;
Potoccy 85/I – 457&#13;
Potocka Anna, z d. Działyńska 85/I – 438,&#13;
439, 85/III – 156, 157&#13;
Potocka Róża 85/III – 76&#13;
Potocka Zofia, z d. Branicka 85/I – 457&#13;
Potocki Alfred 85/I – 405&#13;
Potocki Artur 85/I – 451, 457&#13;
Potocki Stanisław Kostka 85/I – 22&#13;
Potocki Stanisław Wojciech Antoni 85/I&#13;
– 438&#13;
Potocki Wacław 85/II –319, 338, 363&#13;
Powidaj Ludwik, L.P. 85/III – 176&#13;
Poźniak Włodzimierz 85/I – 456, 85/II – 67&#13;
Prawdzic Marcin 85/II – 328, 85/III – 53&#13;
Preissner Alojzy 85/III – 270, 273&#13;
Prochaska Maciej 85/I – 56, 62, 73, 102,&#13;
146, 155, 497, 498, 85/II – 33, 93, 137,&#13;
183, 482, 85/III – 213, 216–218&#13;
Prusinowski Jan 85/I – 166, 167, 85/II –&#13;
306, 308, 415, 509, 85/III – 27, 33, 92,&#13;
247, 279&#13;
Pruski zob. Gloger Zygmunt&#13;
Prussak Maria 85/I – 234, 236&#13;
Pruszak Jan Konstanty 85/II – 406&#13;
Pruszak Tomasz 85/I – 79, 85/II – 406, 472&#13;
Pruszakowa Amalia 85/I – 152, 85/II –&#13;
406, 472, 85/III – 121&#13;
Pruszakowa Seweryna zob. Duchińska&#13;
Seweryna&#13;
Przerembski Zbigiew J. 85/II – 126, 127&#13;
&#13;
310&#13;
&#13;
�Przesławska Helena 85/III – 51&#13;
Przeździeccy 85/I – 452&#13;
Przeździecka Elżbieta, z d. Plater-Zyberk&#13;
85/I – 453&#13;
Przeździecki Aleksander 85/I – 238, 271,&#13;
85/II – 572, 576, 577, 585, 589, 592&#13;
Przeździecki Konstanty 85/I – 453&#13;
Przybylski Tadeusz 85/I – 53&#13;
Przybysławscy 85/I – 377, 380, 400, 401,&#13;
486, 85/II – 217, 85/III – 148, 152&#13;
Przybysławska Helena, z d. Wessel 85/I –&#13;
380, 406, 85/III – 179&#13;
Przybysławski Władysław 85/I – 274,&#13;
281, 282, 377, 379–381, 395–397, 399401, 407, 486, 85/II – 407, 420, 423,&#13;
425, 484, 486–488, 514, 528, 554, 555,&#13;
582, 600, 85/III – 146, 147, 151, 152&#13;
Przystański Stanisław 85/I – 311, 85/II –&#13;
465&#13;
Pstrokoński Antoni 85/II – 482, 85/III –&#13;
231&#13;
Pstruśka Katarzyna 85/II – 448&#13;
Puchała zob. Konieczko Wincenty&#13;
Puffke Emma z Kurowskich 85/II – 253,&#13;
513&#13;
Purchla Jacek 85/I – 240, 241&#13;
Puszkin Aleksander 85/II – 291, 294&#13;
Quattrini Giovanni Lodovico (Jan Ludwik) 85/I – 146, 85/II – 155, 156&#13;
R. zob. Wójcicki Kazimierz Władysław&#13;
Radońscy 85/II – 415, 85/III – 131, 132&#13;
Radońska Aniela 85/I – 82, 215, 412, 85/&#13;
II – 415, 451&#13;
Radoński Hipolit 85/I – 82, 215, 85/II –&#13;
451&#13;
Radwański J. 85/II – 322, 333&#13;
Radzikowski Walery Eliasz 85/II – 505&#13;
Radziwiłł Maciej 85/I – 161&#13;
Rak Maciej 85/I – 351, 484, 85/II – 248&#13;
Rakowiecki Ignacy 85/II – 589, 607&#13;
&#13;
Rastawiecki Edward 85/I – 321, 85/III –&#13;
167&#13;
Raszewski Zbigniew 85/II – 349, 350, 351&#13;
Rataj Andrzej 85/I – 503, 85/III – 39, 44,&#13;
49,&#13;
Ratajczakowa Dobrochna 85/II – 349&#13;
Rautenstrauch Józef 85/I – 37, 39&#13;
Rąbca Franciszek 85/I – 328, 336, 337,&#13;
85/III – 144, 145&#13;
Rebczyński Władysław 85/I – 463&#13;
Rederowa Danuta 85/I – 260, 85/III – 47&#13;
Reinecke Carl Heinrich Carsten 85/I – 370&#13;
Reinfuss Roman 85/III – 49&#13;
Rej Mikołaj 85/II – 221, 319, 332&#13;
Remus Karol 85/I – 331, 332, 333, 336,&#13;
85/II – 408, 85/III – 144&#13;
Retzius Anders Adolf 85/II – 596&#13;
Reyzner Karol 85/II – 78&#13;
Rękas Joanna 85/II – 385, 387&#13;
Rhesa Ludwig Jedemin 85/I – 84&#13;
Richter Jean Paul 85/I – 25&#13;
Riedmüller Józef 85/I – 132, 85/II – 235&#13;
Rieger Adam 85/III – 74, 75&#13;
Riese August 85/III – 175&#13;
Righini Vincenzo 85/II – 140&#13;
Rode Jacques Pierre Joseph 85/II – 140&#13;
Roemer Fryderyk Adolf 85/I – 25&#13;
Rogala Jacek 85/II – 236&#13;
Rogalska-Windakiewicz Helena 85/II –&#13;
64, 65&#13;
Rogawski Karol 85/I – 271, 452&#13;
Roger Juliusz 85/I – 167, 168, 85/II – 24,&#13;
85/III – 171&#13;
Rokossowska Maria 85/III – 163&#13;
Rola zob. Skotnicki M.&#13;
Rolle Józef Apolinary 85/III – 244&#13;
Romankówna Mieczysława 85/I – 79&#13;
Romański Artur 85/I – 102&#13;
Rossini Gioacchino Antonio 85/I – 30,&#13;
85/II – 140,150, 151, 161&#13;
Rostafiński Józef 85/I – 453, 494, 495, 85/II&#13;
– 501, 85/III – 28&#13;
311&#13;
&#13;
�Rousseau Jean Jacques 85/I – 417, 85/II&#13;
– 18&#13;
Rowicka Małgorzata 85/I – 342, 469, 470,&#13;
85/II – 493, 85/III – 77&#13;
Różański Piotr 85/I – 453&#13;
Różnicki Aleksander (Rożniecki) 85/I –&#13;
147. 85/II – 157, 159, 85/III – 168&#13;
Rubens Peter Paul 85/I – 329&#13;
Ruda Anna, zob. Kustra Anna&#13;
Rudnicka Jadwiga 85/I – 238&#13;
Rudorff Ernst 85/I – 370&#13;
Rudziński Witold 85/I – 80, 133, 134,&#13;
85/II – 156&#13;
Rungenhagen Carl Friedrich 85/I – 38,&#13;
56, 85/II – 75, 137–139, 141, 85/III –&#13;
109&#13;
Ruszel Krzysztof 85/III – 56&#13;
Rutkowski Walery 85/I – 329&#13;
Rybkowska Karolina 85/I – 344&#13;
Rybkowski Tadeusz 85/I – 251, 254, 344,&#13;
345, 407, 85/II – 551, 85/III – 97, 180&#13;
Rychling-Bartoszewski Wincenty 85/I –&#13;
459&#13;
Rychły Maciej 85/II – 53&#13;
Rychter, Richter 85/III – 115&#13;
Rychterowie 85/III – 115&#13;
Rynarzewsk[…] 85/II – 423&#13;
Rysiński Salomon 85/II – 319, 322, 332&#13;
Ryszkiewicz Andrzej 85/I – 59&#13;
Rzechowscy 85/I –72, 85/III – 113&#13;
Rzechowska Zofia 85/I – 72, 85/III – 165&#13;
Rzepecki Ludwik 85/I – 327, 336&#13;
Rzewuski Lesław 85/I – 247&#13;
Rzewuski Walery 85/I – 247, 253, 254,&#13;
304, 85/II – 581, 85/III – 97, 137&#13;
S.K.J. 85/III – 166&#13;
Sabała, właśc. Jan Krzeptowski 85/II –&#13;
43&#13;
Sabała Jan, syn 85/II – 21&#13;
Sadowski Jan Nepomucen 85/I – 243,&#13;
260, 266, 267, 270, 273, 275–277, 281,&#13;
&#13;
283, 303, 336, 355, 402, 452, 85/II –&#13;
545–547, 553&#13;
Šafárik Pavel Josef, Szafarzyk Paweł Josef 85/II – 513, 561, 622&#13;
Sakowicz Kasjan 85/II – 373&#13;
Salis-Seewis Johann Gaudenz von 85/I –&#13;
22&#13;
Salomea św. 85/I – 241&#13;
Samujłło Julian 85/I – 246&#13;
Sandmann Jan Nepomucen zob. Zandman Jan Nepomucen&#13;
Sarana Gopala 85/II – 604&#13;
Sardou Victorien 85/I – 335&#13;
Sarnowska-Temeriusz Elżbieta 85/II – 362&#13;
Sawczynski Jakob 85/III – 92, 239&#13;
Sawicka Aleksandra 85/I – 185, 468, 85/III&#13;
– 213, 215&#13;
Scheffler 85/II – 60&#13;
Schilling Gustav Friedrich 85/I – 18&#13;
Schleicher August 85/III – 10, 230&#13;
Schnaydrowa Bogumiła 85/I – 270, 85/III&#13;
– 270, 273&#13;
Schneider Antoni 85/ii – 617&#13;
Schubert Franz Peter 85/I – 134, 85/II –&#13;
11, 151&#13;
Schumann Robert 85/II – 151&#13;
Schuster Johann, pseud.: Janus Panno­&#13;
nius 85/I – 289&#13;
Schwartz 85/I – 25&#13;
Sczanieccy 85/I – 327, 332, 85/III –&#13;
142,143&#13;
Sczaniecka Bogusława, z d. Kruszyńska&#13;
85/I – 327&#13;
Sczaniecki Michał 85/I – 327&#13;
Segalewicz Paulina 85/III – 61&#13;
Sembrzycki Jan Karol 85/III – 281&#13;
Sembrzycki Karol 85/I – 343, 85/III – 281&#13;
Semeniuk Kośt’ 85/II – 385&#13;
Semkowicz Władysław 85/III – 37&#13;
Sennewald Gustaw 85/II – 165, 85/III –&#13;
162&#13;
Seredyński Władysław 85/I –266, 267&#13;
&#13;
312&#13;
&#13;
�Serhiniuk Fedor 85/II – 232&#13;
Seweryn Tadeusz 85/III – 35, 36, 38, 39,&#13;
41, 43, 45, 47–52, 254&#13;
Siarkowski Władysław 85/I – 279–282,&#13;
338, 345, 346, 377, 435, 437, 439, 440,&#13;
446, 447, 85/II – 131, 220, 234, 239,&#13;
241, 243, 259. 260, 284, 306, 310, 327,&#13;
328, 336, 337, 339, 340, 348, 418, 422,&#13;
468–470, 504, 535, 547, 549, 573, 611,&#13;
85/III – 14, 84, 146, 236, 256&#13;
Siemiaszkowa Wanda 85/I – 480&#13;
Siemieński Lucjan, pseud.: Gerwazy 85/I&#13;
– 125, 126, 132, 257, 263, 410, 85/II –&#13;
201, 221, 290, 292–294, 328, 411, 520,&#13;
85/III – 106, 120, 167&#13;
Siemionow Piotr P. 85/I – 397&#13;
Siemiradzki Henryk 85/I – 388, 389,&#13;
Sienkiewicz Henryk 85/I – 384&#13;
Sienkiewicz Jan Karol 85/II – 607&#13;
Sierakowscy z Turyczan 85/I – 165, 85/&#13;
II – 415, 85/III – 125&#13;
Sierakowscy z Waplewa 85/I – 328–330,&#13;
332, 85/III – 142, 144&#13;
Sierakowska Maria 85/I – 328, 329&#13;
Sierakowski Adam 85/I – 329&#13;
Sierakowski Alfons 85/I – 329&#13;
Sierakowski Antoni 85/I – 329&#13;
Sieroszewski Wacław 85/II – 27&#13;
Sikora Kazimierz 85/II – 374, 375, 378&#13;
Sikorska Aleksandryna 85/III – 163&#13;
Sikorski Józef, J.S. 85/I – 47, 48, 54, 68, 77,&#13;
78, 80, 99, 103, 104, 118, 119, 126–128,&#13;
147, 151, 160, 161, 187, 189, 190, 211,&#13;
289, 375, 394, 434, 473, 85/II – 30, 35,&#13;
39, 52, 82, 94, 95, 154-156, 159, 160,&#13;
176, 426, 556, 85/III – 163, 165,167,&#13;
168, 170, 172&#13;
Simonides Dorota 85/II – 181, 194&#13;
Skarbek Stanisław 85/I – 395&#13;
Skarga Barbara 85/II – 583&#13;
Skarga Piotr 85/II – 221&#13;
Skierkowski Władysław 85/II – 56, 65&#13;
&#13;
Skimborowicz Hipolit 85/I – 52, 54, 79&#13;
Skimborowiczowa Anna 85/I – 54 , 79, 81&#13;
Skimborowiczowie 85/I – 81&#13;
Skirczuk Jura 85/I – 285&#13;
Skobel Fryderyk 85/I – 284, 354, 85/III&#13;
– 136&#13;
Skoczkowa Jadwiga Kazimierzowa 85/II&#13;
– 236, 237, 384, 448, 449&#13;
Skoczylas-Stawska Honorata 85/I – 351&#13;
Skorecki Stanisław 85/II – 373&#13;
Skorochód-Majewski Walenty 85/II – 607&#13;
Skotnicki Antoni 85/II – 425&#13;
Skotnicki M., pseud.: Rola 85/I – 182, 85/&#13;
II – 425, 495, 496&#13;
Skowron Zbigniew 85/I – 376&#13;
Skrukwa Agata 85/I – 14, 45, 59, 86, 165,&#13;
195, 209, 245, 253, 257, 269, 279, 282,&#13;
295, 296, 298, 356, 379, 395, 396, 400,&#13;
486, 502, 85/II – 28, 29, 60, 88, 132,&#13;
154, 183, 196, 198, 224, 236, 247, 252–&#13;
–254, 269, 280, 281, 303, 305, 306, 410,&#13;
415, 426, 431, 436, 441, 450, 462, 486,&#13;
515, 544, 550, 563, 581, 598, 599, 610,&#13;
85/III – 11, 17, 18, 24, 45, 48, 56, 67,&#13;
68, 91–93, 206–218&#13;
Skrzynecki Jan Zygmunt 85/I – 34&#13;
Skulina Tadeusz 85/I – 423, 427, 440, 85/II&#13;
– 248, 307, 308, 310, 513, 85/III – 208&#13;
Sławińska-Dahlig Ewa 85/I – 366, 375,&#13;
376, 85/II – 20&#13;
Słoczyński Wojciech 85/III – 172&#13;
Słotwiński Konstanty, K.S. 85/II – 187&#13;
Słowacki Juliusz 85/I – 51, 116, 455, 85/II&#13;
– 32, 319&#13;
Smoleński Władysław 85/I – 10, 236,&#13;
237, 461, 470–472, 85/II – 490–492,&#13;
532, 609, 85/III – 181, 182&#13;
Smoleŕ Jan Arnošt, Szmaler 85/I – 187,&#13;
356, 85/II – 134, 430, 431, 526, 85/III&#13;
– 230, 257&#13;
Smolikowski Jan 85/I – 140&#13;
Smolka Stanisław 85/I – 260&#13;
313&#13;
&#13;
�Smoluch Łukasz 85/I – 101, 485, 85/III&#13;
– 75, 216&#13;
Sobczyk Urszula 85/II – 181&#13;
Sobierajski Zenon 85/II – 419&#13;
Sobieska Jadwiga, Pietruszyńska-Sobieska Jadwiga 85/II – 56, 67, 70, 114, 124&#13;
Sobieski Jan zob. Jan III Sobieski&#13;
Sobieski Marian 85/I – 76, 77, 94, 95, 85/II&#13;
– 56, 67, 70, 114, 124, 125, 133–135,&#13;
85/III – 49, 70, 200, 201&#13;
Sobieszczański Franciszek 85/I – 271, 85/&#13;
II – 352, 357, 438&#13;
Sobisiak Walerian 85/III – 95, 207&#13;
Sobotka Primus 85/II – 548&#13;
Sofokles 85/II – 338&#13;
Sokołowscy 85/II – 437, 85/III – 128,129,&#13;
131&#13;
Sokołowska 85/II – 423&#13;
Sokołowski Michał 85/I – 198, 85/II –&#13;
232, 324, 423, 442, 85/III – 130, 131&#13;
Sołtan Adam Lew 85/I – 328, 329, 85/II&#13;
– 415&#13;
Sołtan Michał 85/I – 164, 166, 266, 328,&#13;
329, 85/II – 415&#13;
Sołtanowie 85/I – 165, 329, 85/III – 125&#13;
Sołtyk Karol 85/II – 31, 85/III – 174&#13;
Sowińska Katarzyna 85/I – 40, 55, 162,&#13;
85/II – 24&#13;
Sowiński Wojciech (Adalbert) 85/I – 209,&#13;
85/II – 174&#13;
Sowiński Józef 85/I – 40, 162&#13;
Spencer Jonathan 85/II – 397, 604&#13;
Spiess Franciszek 85/II – 165&#13;
Spiss Anna 85/II – 618&#13;
Spohr Louis 85/II –151&#13;
Spontini Gaspare Luigi 85/II – 140&#13;
Stachiewicz Piotr 85/I – 500&#13;
Stachowska Krystyna 85/I – 260&#13;
Stanisław św. 85/I – 241&#13;
Stanisław August Poniatowski, król polski 85/I – 161&#13;
Starzewski Maciej 85/I – 417&#13;
&#13;
Staszczak Zofia 85/II – 375, 397, 85/III –&#13;
52, 222&#13;
Staszeczek Walkosz Jan 85/II – 233&#13;
Staszel Jan 85/III – 270&#13;
Staszic F. 85/III – 248&#13;
Staszic Stanisław 85/I – 22, 85/II –183,&#13;
550, 610&#13;
Stawiski Edmund 85/II – 465&#13;
Stefan Batory, król polski 85/II – 254&#13;
Stefani Jan 85/I – 6, 118, 129, 144, 145,&#13;
174, 404, 85/II – 9, 93, 94, 147, 151–&#13;
–153, 159, 160, 363, 85/III – 168&#13;
Stefani Józef 85/II – 93&#13;
Stelmachowska Bożena 85/II – 400&#13;
Stęszewski Jan 85/II – 38, 41, 57,67&#13;
Stocking George W. 85/II – 582&#13;
Stoiński Stefan Maria 85/II – 65, 67&#13;
Stojowscy 85/I – 456&#13;
Stojowska Maria 85/I – 456&#13;
Stojowski Alfred 85/I – 456&#13;
Stojowski Zygmunt 85/I – 455, 456&#13;
Stokowska Magdalena 85/I – 80, 85/II –&#13;
156&#13;
Stomma Ludwik 85/II – 535&#13;
Stradecki J. 85/III – 58&#13;
Strauss Johann 85/I – 134&#13;
Strąbski Stanisław Jan 85/II – 327&#13;
Streitt Franciszek 85/III – 280&#13;
Strój Jan 85/II – 470&#13;
Strumiłło Tadeusz 85/I – 53, 54, 133 , 85/&#13;
II – 115, 519&#13;
Struve Henryk 85/I – 464&#13;
Strzelichowski Piotr 85/I – 245&#13;
Strzyżewska Zofia 85/I – 36&#13;
Studziński Wincenty W. 85/II – 31&#13;
Stummer Wanda 85/III – 282&#13;
Suchodolski Bogdan 85/I – 142&#13;
Sulima Roch 85/II – 194&#13;
Sulimierski Filip 85/II – 571&#13;
Sulzer Johann Georg 85/II – 18&#13;
Surowiecki Wawrzyniec 85/II – 589&#13;
Suscy 85/I – 72, 85/II – 405, 85/III – 113&#13;
&#13;
314&#13;
&#13;
�Sušil František 85/II – 134á&#13;
Suska Paulina, z d. Norwid 85/I – 72, 73,&#13;
85/II – 405, 406, 85/III – 85, 163&#13;
Suski Jan 85/I – 73, 85/II – 405, 406&#13;
Sydow Bronisław Edward 85/II – 89&#13;
Syrokomla Władysław, pseud. Ludwika&#13;
Kondratowicza 85/II – 267&#13;
Szabrański Antoni Józef, A.J.S. 85/I – 48,&#13;
50, 52, 85/II – 76, 153, 185, 526&#13;
Szacki Jerzy 85/II – 586, 587&#13;
Szafarzyk Paweł Józef zob. Šafárik Pavel&#13;
Josef&#13;
Szajbel Jan 85/III – 206&#13;
Szajnocha Karol 85/I – 142, 143, 190, 85/&#13;
II – 607&#13;
Szalitowa Walentyna zob. Kolberg Walentyna&#13;
Szaniawski Józef 85/II – 482, 483, 85/III&#13;
– 231&#13;
Szaszkewycz Markijan 85/I – 155&#13;
Szawłowscy 85/I – 319, 377, 85/II – 217,&#13;
514, 85/III – 131, 145, 148&#13;
Szawłowska Eleonora 85/I – 319&#13;
Szawłowska Róża 85/I – 319&#13;
Szawłowski Stanisław 85/I – 319, 379&#13;
Szawłowski Tytus 85/I –319, 85/III –&#13;
147, 148&#13;
Szczepan św. 85/II – 335, 359, 379&#13;
Szczurek Michał 85/I – 298, 85/II – 240,&#13;
304, 85/III – 259&#13;
Szembek Józef Maciej 85/II – 227&#13;
Szembekówna Zofia 85/III – 42&#13;
Szlachtowski Feliks 85/I – 226, 451, 481,&#13;
494&#13;
Szombathy Joseph 85/II – 548&#13;
Szop Mikołaj 85/II – 23&#13;
Szopen zob. Chopin&#13;
Szopowicz Henryk 85/II – 131, 132, 227,&#13;
85/III – 126, 137, 245&#13;
Szopski F. 85/II – 509, 85/III – 20, 188, 205&#13;
Szostek Teresa 85/II – 367&#13;
Szremowicz Władysław 85/I – 329&#13;
&#13;
Szuchewycz Wołodymyr 85/II – 537&#13;
Szujski Józef 85/I – 242, 257, 260, 261,&#13;
273, 274, 399, 495&#13;
Szulc Ewa Z. 85/II – 612&#13;
Szulc Kazimierz 85/I – 326, 85/II – 461,&#13;
608, 609, 85/III – 143,&#13;
Szulc Marceli Antoni, M.A.S. 85/I – 8, 30,&#13;
67, 94, 201, 202, 319, 339, 346, 363–&#13;
375, 407, 414–418, 457, 458, 85/II –&#13;
21–28, 32, 33, 40, 78, 85/III – 34, 112,&#13;
150, 153, 162, 177, 178, 189&#13;
Szultka Zygmunt 85/I – 192&#13;
Szweykowski Wojciech Anzelm 85/I – 29&#13;
Szweykowski Zygmunt 85/III – 212&#13;
Szyjkowski Marian 85/II – 363&#13;
Szymanowski Wacław 85/I – 57, 85/II –&#13;
352, 478&#13;
Szymański Sebastian 85/II – 595&#13;
Szymor Piotr 85/II – 410&#13;
Szyndler Bartłomiej 85/I – 236&#13;
Ślaski Ludwik 85/I – 327&#13;
Śmiechowski Kajetan 85/I – 166, 85/II –&#13;
431, 543, 544, 571, 590, 85/III –128&#13;
Śmietański Emil Władysław 85/II – 31,&#13;
32&#13;
Śniadeccy 85/I – 383&#13;
Świeżawski Ernest 85/II - 606&#13;
Święch Jan 85/II – 618&#13;
Świrko Stanisław 85/I – 248, 85/II – 328,&#13;
336, 85/III – 14, 15, 53, 54, 210, 211, 263&#13;
T. S…ki 85/I – 121&#13;
Tacina Jan 85/II – 60&#13;
Tacyt 85/II – 606&#13;
Talko-Hryncewicz Julian 85/II – 400&#13;
Tarko Medard 85/I – 251, 379, 85/III – 67,&#13;
69, 206, 208, 209, 211&#13;
Tarnowscy 85/I – 452, 453&#13;
Tarnowska Róża Maria 85/I – 453&#13;
Tarnowski Adam 85/I – 101, 102, 118,&#13;
85/II – 93, 85/III – 219&#13;
315&#13;
&#13;
�Tarnowski Stanisław 85/I – 242, 263,&#13;
329, 453, 458, 479, 494&#13;
Tausig Karol 85/II – 31&#13;
Taylor Archer 85/II – 342&#13;
Teclu Dymitr 85/III – 190&#13;
Tegnerowicz Joanna. 85/II – 595&#13;
Teichmann Anna 85/I – 444&#13;
Teichmann Ludwik 85/I – 273, 274, 283&#13;
Temme Jodocus Donatus Hubertus 85/I&#13;
– 336&#13;
Terlecka Małgorzata 85/I – 171&#13;
Tetmajer Józef Przerwa 85/II – 267&#13;
Tettau Wilhelm Johann Albert von 85/I&#13;
– 336&#13;
Tetzner Georg 85/I – 33 		&#13;
Thiele Just Matijas 85/II – 559&#13;
Thomas Charles Louis 85/I – 134&#13;
Thoms William 85/II – 180&#13;
Thompson Stith 85/II – 344&#13;
Toeppen Max Pollux 85/I – 211, 270, 343,&#13;
85/II – 521, 559, 560, 85/III – 174, 227,&#13;
228, 281&#13;
Tokarev Sergej A. 85/II – 569&#13;
Tokarska-Bakir Joanna 85/II – 573, 584,&#13;
595&#13;
Toman Lovro 85/I – 137&#13;
Tomaszewski Adam 85/I – 349, 350&#13;
Tomaszewski Mieczysław 85/I – 33, 67,&#13;
143, 145, 160, 175, 209, 210, 365, 366,&#13;
375, 376 , 85/II – 9, 13, 15, 16, 18, 19,&#13;
20, 52, 89, 145, 176, 85/III – 65, 68,&#13;
160, 211, 218, 219&#13;
Tomaszewski Wojciech 85/I – 28, 85/II&#13;
– 137&#13;
Tomicki Symforion 85/II – 616&#13;
Topolski Jerzy 85/II – 610&#13;
Toroński A.J. 85/II – 513, 85/III – 239,&#13;
276&#13;
Trawińska Maria 85/II – 491, 518&#13;
Treder Jerzy 85/I –192, 85/II – 370&#13;
Treter Mieczysław 85/III – 28, 188&#13;
Tretiak Józef 85/I – 165, 167, 85/II – 131,&#13;
&#13;
306, 308, 509–511, 85/III – 20, 26, 27,&#13;
32, 33, 63, 92, 188, 200, 205, 278, 279&#13;
Trębska Małgorzata 85/II – 373&#13;
Turczynowicz Roman 85/I – 133&#13;
Turczynowicz Wiesława 85/III – 45,&#13;
Turczynowiczowa Maria, Pleus-Turczy­&#13;
no­wiczowa Maria 85/I – 33, 220, 371,&#13;
85/II – 66, 453, 454, 456, 85/III – 11,&#13;
39, 40, 43, 45–47, 51, 65, 128, 132, 212,&#13;
286&#13;
Turkawski Marceli Antoni 85/I – 396&#13;
Turowski Kazimierz Józef 85/I – 112, 85/&#13;
II – 131, 85/III – 92, 252, 253&#13;
Tuwim Julian 85/III – 58&#13;
Twardowski Kasper 85/I – 449, 85/II –&#13;
221&#13;
Tworzymir zob. Chociszewski J.&#13;
Tycjan 85/I – 329&#13;
Tyllner Lubomir 85/II – 11&#13;
Tylor Edward Burnett 85/I – 274&#13;
Tyszkiewicz Eustachy 85/II – 607&#13;
Tyszyński Aleksander 85/II – 607&#13;
Udziela Seweryn 85/I – 218, 483, 484, 85/&#13;
II – 339, 522, 524, 535, 85/III – 11, 12,&#13;
20–23, 25, 28, 32, 35, 36, 38, 42-45, 48,&#13;
50, 63, 91, 188, 222, 223, 227, 233, 237,&#13;
284&#13;
Ulanowska Stefania 85/II – 297, 593, 85/&#13;
III – 248&#13;
Ulanowski Bolesław 85/III – 34&#13;
Umiński Piotr 85/I – 266, 267, 273, 452,&#13;
85/II – 548&#13;
Unger Józef 85/I – 211, 212, 290, 85/II –&#13;
320, 446, 85/III – 174, 175, 176&#13;
Urbanowska Zofia 85/I – 438, 85/II – 235,&#13;
251, 85/III – 157&#13;
Urbańczyk Stanisław 85/I – 354&#13;
Urszula św. 85/II –346, 347&#13;
Varfolomeyeva Tamara 85/II – 64&#13;
Verdi Giuseppe 85/II – 151&#13;
&#13;
316&#13;
&#13;
�Vermeulen Hendrik Frederik 85/II – 546&#13;
Vetter 85/I – 28, 85/II – 75, 137, 526&#13;
Vetterl Karel 85/II – 11&#13;
Vetulani Armand 85/I – 59&#13;
Vilhar Miroslav 85/III – 258&#13;
Voget Fred W. 85/II – 577&#13;
Volčić Jakob 85/II – 326&#13;
Voss Johann Heinrich 85/II – 144&#13;
W… 85/II – 365&#13;
W. [Wieczorkowski ?] 85/III – 167&#13;
Wach Karol W. 85/I – 38&#13;
Wachmann Johann Andreas 85/III – 190&#13;
Wacław z Oleska zob. Zaleski Wacław&#13;
Wacław z Szamotuł 85/I – 404&#13;
Wagner Richard 85/II – 151&#13;
Wahylewycz Iwan Dalibor, Wagilewicz&#13;
Iwan 85/I – 155, 85/III – 243, 244&#13;
Waitz Theodor 85/II – 568&#13;
Wajgel Leopold 85/I – 395&#13;
Walewski Cyprian 85/I – 161, 85/III – 93,&#13;
270&#13;
Walicki Andrzej 85/II – 575, 590&#13;
Waliński Michał 85/II – 194, 268&#13;
Walkowa 85/II – 129&#13;
Walter-Mazur Magalena 85/II – 57&#13;
Wanda P., pseud.: Adnaw 85/III –252, 276&#13;
Wander Karl Freiedrich Wilhelm 85/II –&#13;
336&#13;
Wasilewski Edmund 85/II – 145, 355,&#13;
85/III – 111, 219&#13;
Wasiuta Sebastian 85/II – 323&#13;
Wasylewski Stanisław 85/II– 287&#13;
Waszczyńska Katarzyna 85/II – 598&#13;
Waszkiel Marek 85/II – 349, 351&#13;
Wawrzek Zuzanna, Zuska 85/I – 21, 85/II&#13;
– 28, 29, 55, 56&#13;
Wawrzyniec św. 85/II – 447&#13;
Wąsowska Elżbieta 85/II - 140&#13;
Wąsowska Karolina zob. Kolberg Karolina, żona Antoniego&#13;
Wąsowski Antoni 85/I – 435, 85/III – 9,&#13;
&#13;
Weber Carl Maria von 85/I – 29, 85/II –&#13;
140, 144, 146, 150, 151&#13;
Wegner Leon 85/I – 214, 85/II – 446, 451,&#13;
85/III – 133&#13;
Weinert Aleksander 85/III – 219&#13;
Werner Emil 85/I – 316, 382, 385&#13;
Wernerowa Jadwiga Karolina, z d. Kolberg 85/I – 7. 307, 316, 317, 380, 382,&#13;
386, 388, 418, 419, 434, 436, 444, 452,&#13;
462, 465, 466, 476, 85/II – 612, 85/III&#13;
– 148–151, 157, 158, 280&#13;
Wernerowie 85/I – 317&#13;
Wernik Kazimierz 85/II – 32&#13;
Wessel Helena zob. Przybysławska Helena&#13;
Wessel Kazimierz 85/I – 380&#13;
Wesslowie 85/I – 380, 85/III – 114&#13;
Węsierski Albin 85/I – 335, 336&#13;
Widman Karol 85/III – 172&#13;
Wieczorkiewicz Anna 85/II – 374&#13;
Wieczorkowski zob. W.&#13;
Wielopolski Aleksander 85/I – 142, 323&#13;
Wieniawski Józef 85/I – 404, 85/II – 31&#13;
Wierzbicki Daniel 85/II – 330&#13;
Wierzbicki Ludwik 85/I – 463, 464&#13;
Wierzbowska Michalina 85/III – 148&#13;
Wierzbowski Ryszard 85/II – 349, 352&#13;
Wierzbowski Teodor 85/I – 85&#13;
Wierzbowski Władysław 85/I – 87, 346,&#13;
85/II – 102, 405, 85/III – 9, 13, 120,&#13;
283&#13;
Wierzchosławski Szczepan 85/I – 327&#13;
Wildt Juliusz 85/II – 322,&#13;
Wilk Bernadeta 85/I – 241&#13;
Wilkońscy 85/I – 78, 79, 82&#13;
Wilkońska Paulina 85/I – 54, 78, 79, 82,&#13;
97, 215, 225, 85/II – 165, 415, 451, 85/&#13;
III – 133, 136&#13;
Wilkoński August 85/I – 54, 78, 82, 83&#13;
Wiluń 85/II – 423&#13;
Windakiewicz Stanisław 85/II – 349, 350,&#13;
360, 362, 363, 367–369, 372&#13;
317&#13;
&#13;
�Winiarz Adam 85/I – 27&#13;
Winterfeld Carl Georg August von 85/&#13;
II – 18&#13;
Wisłocki Teofil 85/I – 358&#13;
Wisłocki Władysław 85/I – 283&#13;
Wiszniewski Michał 85/II – 352,&#13;
Wiślicki Władysław 85/I – 403, 483&#13;
Witkowska Alina 85/I – 32&#13;
Witold, w. książe litewski 85/I – 83&#13;
Witwicki Sofron 85/I – 281, 282, 285, 379,&#13;
387, 85/II – 217, 486, 85/III – 30, 93,&#13;
145, 244, 269&#13;
Witwicki Stefan 85/I – 109, 85/II – 27, 33,&#13;
145, 148, 85/III – 111, 183-186&#13;
Władysław Łokietek, król polski 85/II –&#13;
93, 140, 150&#13;
Wodzicki Ludwik 85/I – 242&#13;
Wodzińscy 85/II – 437&#13;
Wodziński Antoni (Wodzyński) 85/I –&#13;
202, 85/II – 24, 437, 85/III – 123&#13;
Wojciech św. 85/I – 249, 85/II – 62, 336,&#13;
481&#13;
Wojciechowski Ryszard 85/I – 32, 48, 61,&#13;
171, 183, 85/II – 77, 188, 292, 294, 404&#13;
Wojciechowski Tytus 85/I – 30, 373, 85/II&#13;
– 32&#13;
Wojtas Andrzej 85/II – 240, 85/III – 277&#13;
Wojtkiewicz Iwona 85/II – 498&#13;
Wolff Maurycy 85/I – 9, 10, 395, 397, 398,&#13;
85/II – 255&#13;
Wolff Robert 85/I – 183, 207, 367, 371,&#13;
445, 458, 469, 85/II – 30, 31, 85/III – 9,&#13;
10&#13;
Wolicki Konstanty 85/I – 104, 85/III – 166&#13;
Wolniewiczowie 85/II – 415&#13;
Wolniewicz Włodzimierz 85/I – 220, 221,&#13;
321, 412, 85/II – 451, 569, 587, 598,&#13;
85/III – 134&#13;
Wolski Krzysztof 85/III – 207&#13;
Wolski Włodzimierz 85/I – 59&#13;
Wolski Zygmunt 85/III – 245, 255&#13;
Woronicz Jan 85/II –27&#13;
&#13;
Wosiński Antoni 85/II – 373&#13;
Woykowska Julia 85/I – 62&#13;
Woykowski Antoni 85/I – 41, 49, 50, 62,&#13;
64–66, 85/II – 237, 569, 85/III – 111–&#13;
–113, 162&#13;
Woźniak Anna 85/II – 574&#13;
Wójciccy 85/I – 79, 100&#13;
Wójcicka Anna, z d. Magnuszewska 85/I&#13;
– 56, 85/III – 163&#13;
Wójcicka Marta 85/II – 311, 315, 332, 344&#13;
Wójcicki Kazimierz Władysław, K.W.Wł.,&#13;
R. 85/I – 34, 35, 44, 46, 48, 50– 52, 56,&#13;
58, 61– 63, 83, 88, 90, 91, 114, 116, 118,&#13;
120, 121, 150, 157, 158, 172, 183, 187,&#13;
188, 190, 204-206, 208, 280, 85/II – 12,&#13;
13, 75, 77, 79, 80, 91, 92, 94, 128, 173,&#13;
184, 187–190, 197, 201, 202, 221, 222,&#13;
239, 289-295, 297, 319, 320, 322, 328,&#13;
346, 352, 402, 478, 497, 520, 550, 605,&#13;
617, 85/III – 134, 161, 167, 172–174,&#13;
176–178, 227, 273&#13;
Wójcik-Keuprulian Bronisława 85/II – 65&#13;
Wrocławski Krzysztof 85/II – 323&#13;
Wrońska Jolanta 85/II – 542&#13;
Wróblewska Violetta 85/II – 212, 269,&#13;
297, 301, 344&#13;
Wróblewska-Straus Hanna 85/I – 27, 44,&#13;
312, 376, 85/II – 20&#13;
Wróblewski Filip 85/III – 57, 266&#13;
Wrześniowski August 85/I – 501&#13;
Wrzosek Adam 85/I – 442, 85/III – 12&#13;
Wunsch Józefa 85/II – 234, 85/III – 252,&#13;
253&#13;
Wybicka Honorata 85/I – 327&#13;
Wybicki January 85/I – 327&#13;
Wybicki Józef 85/II – 255&#13;
Wysocki Kasper Napoleon 85/II – 14, 85/&#13;
III – 166&#13;
Wyzga Tadeusz 85/I – 480&#13;
Young Michael W. 85/II – 410&#13;
&#13;
318&#13;
&#13;
�Z.C. 85/I – 389&#13;
Zabłocki Franciszek 85/II – 332&#13;
Zacharkiewiczowa 85/II – 550&#13;
Zadembski H. 85/II – 484&#13;
Zadurska Olga 85/II – 294&#13;
Zagórski Zygmunt 85/III – 205,&#13;
Zakrzewska 85/I – 146&#13;
Zakrzewski Adam 85/II – 438, 476, 497,&#13;
611&#13;
Zakrzewski Bogdan 85/II – 521&#13;
Zakrzewski Konstanty 85/II – 145, 85/&#13;
III – 184&#13;
Zakrzewski Walenty 85/I – 58, 59, 85/II –&#13;
98, 404, 85/III – 111&#13;
Zaleski Józef Bohdan 85/I – 103–105, 85/&#13;
II – 145, 267, 85/III –167, 183, 184,&#13;
186, 187&#13;
Zaleski Wacław, pseud.: Wacław z Oleska 85/I – 44, 62, 91, 109, 85/II – 12,&#13;
40, 75–77, 91, 173, 184, 186, 187, 190,&#13;
197, 221, 222, 265, 269, 85/III – 161,&#13;
240, 242&#13;
Zalewski Kazimierz 85/I – 198&#13;
Zaliwski Józef 85/I – 35, 104&#13;
Załęscy 85/I – 153, 251, 432, 85/II – 217,&#13;
507, 85/III – 124, 154&#13;
Załęska Julia, z d. Konopka 85/I – 245,&#13;
251, 423, 85/II – 507&#13;
Załęski Gabriel 85/I – 245, 251, 423, 85/II&#13;
–507, 85/III – 125&#13;
Zandman Jan Nepomucen, Sandmann&#13;
Jan Nepomucen 85/I – 69&#13;
Zaplatalski Józef 85/I – 345, 347&#13;
Zarzycki Aleksander 85/II – 31&#13;
Zatorski Franciszek 85/I – 83, 85/II – 80&#13;
Zawadzki Władysław 85/I – 179, 396&#13;
Zawiliński Roman 85/I – 75, 474, 85/II –&#13;
21, 533, 546, 547, 85/III – 18, 20–24,&#13;
34,35, 37, 38, 40, 44&#13;
Zawistowicz-Adamska Kazimiera 85/II –&#13;
419, 420, 517,&#13;
Zawisza Jan 85/I – 383&#13;
&#13;
Ząbkowic Stanisław 85/II – 449&#13;
Zbiegniewska Izabela 85/I –79&#13;
Zborowski Juliusz 85/III – 35, 36&#13;
Zbyr Irina 85/II – 537&#13;
Zdancewicz Tadeusz 85/II – 248, 307,&#13;
85/III – 206&#13;
Zduniowa Aleksandra 85/I – 432, 85/II –&#13;
32, 85/III – 274&#13;
Zduniowie 85/I – 432, 85/III – 155&#13;
Zduń 85/III –155, 156&#13;
Zdziarski Stanisław 85/III – 20, 24–26,&#13;
29, 35, 42, 63, 89, 93, 187, 233, 234,&#13;
243, 284, 285&#13;
Zebrzydowski Mikołaj 85/III – 269&#13;
Zejszner Ludwik 85/I – 82, 83, 132, 243,&#13;
258, 85/II – 91, 174, 197, 221&#13;
Ziejka Franciszek 85/I – 241&#13;
Zieleniewski Michał 85/II – 449&#13;
Zieleziński Adam 85/II – 366&#13;
Zielińscy 85/II – 406, 85/III – 118&#13;
Zieliński Gustaw 85/II – 145, 406, 85/III&#13;
– 119, 173&#13;
Zieliński Jan 85/I – 337&#13;
Zielonka Stefania 85/III – 75, 216&#13;
Zienkiewicz Romuald 85/III – 16, 247, 248&#13;
Ziętkiewicz Ludwik 85/II – 470, 586&#13;
Zimmerowa Natalia 85/III – 245&#13;
Živanović D. 85/I – 137&#13;
Zmorski Roman, Zamarski R., R.Z. 85/I&#13;
– 57, 62, 80, 81, 192, 410, 85/II – 201,&#13;
221, 290, 293, 294, 402, 403&#13;
Zobela 85/I – 25&#13;
Zuska zob. Wawrzek Zuzanna&#13;
Zyblikiewicz Mikołaj 85/I – 388&#13;
Zygmunt 85/II – 423&#13;
Żabczyc Jan 85/II – 334&#13;
Żebrawski Teofil 85/I – 259, 267, 273&#13;
Żeleńscy 85/I – 454, 455&#13;
Żeleńska Wanda 85/I – 454–456, 493&#13;
Żeleński Tadeusz zob. Boy–Żeleński Tadeusz&#13;
319&#13;
&#13;
�Żeleński Władysław 85/I – 11, 388, 453–&#13;
456, 458, 459, 478, 480, 481, 495, 502&#13;
Żmichowska Narcyza 85/I – 79, 81, 410&#13;
Żukowski Wasilij 85/II – 291, 294&#13;
Żupański Jan Konstanty 85/I – 49, 62,&#13;
64–66, 88, 94, 204, 214, 215, 226, 227,&#13;
85/II – 36, 174, 176, 185, 190, 490, 545,&#13;
85/III – 99, 112, 131, 132&#13;
&#13;
Żurkowscy 85/I – 73, 85/III – 113&#13;
Żurkowski Julian 85/I – 23, 73&#13;
Żydowski Jan Andrzej 85/II – 322&#13;
Żyliński Faustyn 85/I – 99, 100, 105, 85/II&#13;
– 154, 155, 160&#13;
&#13;
�Indeks geograficzny1&#13;
&#13;
Aachen, Niemcy 85/III – 150&#13;
Akwizgran, Aix-la-Chapel, Niemcy 85/I –&#13;
386, 85/III – 149&#13;
Aleksandrów Kujawski, pow. Nieszawa&#13;
85/III – 131&#13;
Aleksota, pow. Mariampol 85/I – 83&#13;
Algier, Algieria 85/II – 150&#13;
Ameryka 85/I – 210, 85/II – 560, 595, 596,&#13;
604, 608&#13;
Anglia 85/I – 22, 111&#13;
Auerstedt, Niemcy 85/I – 19&#13;
augustowska gubernia 85/II – 497, 85/III&#13;
– 121&#13;
Augustowski Kanał 85/I – 42&#13;
Augustowskie 85/I – 390, 85/II – 234, 405,&#13;
498, 499, 85/III – 12, 120, 121, 136, 249&#13;
augustowskie województwo 85/I – 26,&#13;
85/II – 428&#13;
Augustów, miasto powiatowe 85/I – 151,&#13;
297, 85/II – 497, 519, 85/III – 120, 228&#13;
Augustów, pow. Kozienice 85/I – 152, 85/&#13;
II – 472 85/III – 122&#13;
Austria 85/I – 19, 22, 42, 75, 76, 134, 193,&#13;
239, 242, 334, 460, 500, 85/II – 33&#13;
Austro-Węgry 85/I – 134, 138, 192, 194,&#13;
213, 240&#13;
Azja 85/I – 160, 192, 85/II – 52, 85/III – 257&#13;
&#13;
Babia Góra, góra 85/I – 145, 250, 301&#13;
Babilon, staroż. Babilonia 85/I – 271,&#13;
85/II – 608&#13;
babimostski powiat (dziś babimojski)&#13;
85/II – 451&#13;
Bachorza, obszar 85/I – 80, 99, 85/II –&#13;
153, 443&#13;
Baku, Rosja (dziś Azerbejdżan) 85/II – 604&#13;
Baligród, pow. Lesko 85/III – 252, 274&#13;
Bałtyckie Morze, Baltijskoje Morie 85/I –&#13;
192, 342, 392, 85/II – 308, 523, 560,&#13;
85/III – 205&#13;
Banat, kraina 85/II – 526&#13;
Baranów Sandomierski, pow. Tarnobrzeg 85/II – 29&#13;
Bardiów, Słowacja 85/I – 153, 85/III –&#13;
124&#13;
Barysz, pow. Buczacz 85/I – 319, 377–380,&#13;
85/II – 217, 514, 85/III – 131, 132, 138,&#13;
145–148, 241&#13;
Baszowice, pow. Opatów 85/II – 472, 85/&#13;
III – 115, 117&#13;
Bawaria 85/I – 168&#13;
Bazylea, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –&#13;
148–150&#13;
Bąkowiec, pow. Kozienice 85/I – 152,&#13;
85/II – 98, 472, 85/III – 121, 122&#13;
Belgia 85/I – 75, 85/III – 150&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Indeks zawiera nazwy geograficzne występujące w tomach 85/I–85/III. Brzmienie nazw&#13;
i ich przynależność administracyjną podano według Słownika geograficznego Królestwa&#13;
Polskiego, T. I–XV Warszawa 1880–1902.&#13;
&#13;
321&#13;
&#13;
�Bełz, pow. Sokal 85/II – 507, 85/III – 240,&#13;
275&#13;
Berezyna, dopływ Dniepru 85/I – 43&#13;
Berlin, Niemcy 85/I – 17, 18, 23, 33, 38,&#13;
41–43, 56, 59, 70, 75, 98, 106, 386, 445,&#13;
85/II – 12, 44, 75, 137, 138, 140–142,&#13;
144, 165, 170, 183, 568, 85/III – 109,&#13;
111, 112, 148–150, 283&#13;
Berno, Bern, Szwajcaria 85/I – 358, 85/&#13;
III – 148&#13;
Besarabia, kraina historyczna 85/I – 281&#13;
Beskid Wschodni, pasmo górskie 85/III&#13;
– 274&#13;
Beskidy, Beskid, góry 85/I – 180, 85/III –&#13;
30, 43, 127&#13;
Bezek, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –&#13;
463, 501, 85/III – 121, 122&#13;
Będzin 85/II – 467, 85/III – 115, 116&#13;
bialski powiat 85/II – 499, 500&#13;
Bialskie 85/II – 500&#13;
Biała, miasto powiatowe (dziś Biała Podlaska) 85/II – 462&#13;
Białoruś, Ruś Biała, Belarus 85/I – 164,&#13;
166, 489, 85/II – 57, 103, 218, 234, 307,&#13;
308, 325, 358, 400, 516–518, 539, 569,&#13;
618, 85/III – 71, 182, 183, 208, 224,&#13;
242, 243, 246, 248, 249, 257, 278&#13;
Biały Dunajec, pow. Nowy Targ 85/I –&#13;
131, 85/III – 119&#13;
Białystok, miasto powiatowe 85/II – 346,&#13;
85/III – 66, 110&#13;
Bibice, pow. Kraków 85/II – 381&#13;
Bielany, pow. Kraków 85/I – 250, 424&#13;
Bielsk, miasto powiatowe (dziś Bielsk&#13;
Podlaski) 85/II – 346, 498, 85/III – 228&#13;
Bierzanów, pow. Wieliczka (dziś Bieżanów,&#13;
część Krakowa) 85/I – 480, 85/II – 64&#13;
Bieszczady, góry 85/III – 274&#13;
Bilcza, pow. Sandomierz 85/I – 100, 85/II&#13;
– 429, 430, 472, 85/III – 117&#13;
Bilcze, pow. Dubno 85/I – 164–166, 329,&#13;
85/II – 415, 85/III – 125&#13;
&#13;
Bilin, pow. Kowel 85/III – 109&#13;
Biłgoraj, miasto powiatowe 85/I – 193,&#13;
85/II – 463, 85/III – 238&#13;
Birma 85/II – 607&#13;
Bliski Wschód 85/II – 68&#13;
Błonia, część Krakowa 85/I – 424, 462&#13;
Boberka zob. Bóbrka&#13;
bocheński powiat 85/I – 297&#13;
Bochnia, miasto powiatowe 85/III – 127&#13;
Bodzanowo, pow. Nieszawa 85/I – 152,&#13;
154, 195, 85/II – 98, 216, 413, 414,&#13;
425, 436, 437, 443, 85/III – 84, 122,&#13;
123, 128, 129&#13;
Bodzanów, pow. Płock 85/II – 603&#13;
Bogumin = Bohumin, niem. Oderberg,&#13;
Czechy 85/I – 320, 85/III – 139&#13;
Bogusławice, pow. Włocławek 85/I –&#13;
152, 195, 201, 85/II – 98, 99, 413, 414,&#13;
425, 437, 441–443, 85/III – 122, 123,&#13;
128–130&#13;
Bojanowo, Stare Bojanowo, pow. Krobia&#13;
85/I – 326, 85/II – 452, 85/III – 134,&#13;
135, 143&#13;
Boka Kotorska, zatoka 85/II – 525–526&#13;
Bokujm, Bokujmy pow. Dubno 85/I – 165&#13;
Bolonia, Włochy 85/I – 43&#13;
Bołszowce, pow. Rohatyń 85/I – 318, 319,&#13;
85/III – 138&#13;
Bonn, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 149,&#13;
150&#13;
Borowa, pow. Pińsk 85/III – 16, 248&#13;
borszczowski powiat 85/I – 396, 85/III –&#13;
151&#13;
Borszczów, miasto powiatowe 85/III –&#13;
126&#13;
Bortatycze, pow. Zamość 85/III – 82&#13;
Borysów, miasto powiatowe 85/I – 43&#13;
Borysów, pow. kobryński 85/I – 43&#13;
Boyowa, wyspa 85/II – 410&#13;
Bóbrka, Bóbrka Górna, Bóbrka Nowa,&#13;
Damazówka, pow. Lesko 85/I – 421–&#13;
423, 425, 431, 432, 437, 438, 456, 85/II&#13;
&#13;
322&#13;
&#13;
�– 217, 232, 307, 436, 507, 508, 513, 85/&#13;
III – 154–157, 252, 274–276&#13;
Brańsk, pow. Bielsk 85/II – 499&#13;
Brustury, pow. Kossów 85/III – 243&#13;
Brazylia 85/III – 188&#13;
Brąchnówko, pow. Toruń 85/I – 326, 85/&#13;
II – 407, 85/III – 142, 143&#13;
Brdów, pow. Koło 85/II – 438, 439&#13;
Brenna, pow. Skoczów 85/II – 522&#13;
Breslau zob. Wrocław&#13;
Britannia = Brytania 85/III – 198&#13;
Brodnica, miasto powiatowe 85/I – 328&#13;
Brodnica, pow. Śrem 85/II – 305&#13;
Brodzkie 85/II – 514&#13;
Bronowice, pow. Kraków 85/II – 353&#13;
Brudzew, pow. Koło 85/I – 73, 85/III – 114&#13;
Brudzewice, pow. Opoczno 85/II – 475&#13;
Bruksela, Belgia 85/I – 386, 85/III – 148–&#13;
150&#13;
Bruss, pow. Włodawa (dziś Stary Brus)&#13;
85/II – 229&#13;
Brusy, pow. Chojnice 85/I – 328&#13;
Brzeźno, pow. Lipno 85/II – 226&#13;
Brzeżany, miasto powiatowe 85/II – 507,&#13;
85/III – 241&#13;
Brzeżańskie 85/II – 232, 506, 514&#13;
Brzozie Polskie, pow. Brodnica (dziś Brzozie) 85/I – 328&#13;
brzozowski powiat 85/I – 438, 85/II – 512&#13;
Brzozów, miasto powiatowe 85/I – 438,&#13;
85/II – 513&#13;
Brzuchania, pow. Miechów 85/II – 470&#13;
Buchwałd, pow. Sztum (dziś Bukowo)&#13;
85/I – 329, 330, 85/III – 142, 144&#13;
buczacki powiat 85/I – 319&#13;
Buczacz, miasto powiatowe 85/I – 378,&#13;
379, 85/II – 514, 551, 85/III – 131, 145,&#13;
146, 147, 241&#13;
Buenos Aires, Argentyna 85/III – 189&#13;
Bug, dopływ Narwi 85/I – 51, 61, 62, 165,&#13;
193, 471, 85/II – 12, 77, 173, 184, 188,&#13;
190, 228, 229, 278, 339, 490, 500, 611&#13;
&#13;
Bukareszt, Rumunia 85/I – 273&#13;
Bukowiec, pow. Świecie 85/I – 327, 336,&#13;
356, 85/III – 142, 143&#13;
Bukowina, kraina 85/I – 276, 377, 378,&#13;
85/II – 418, 515, 573, 85/III – 131,&#13;
145–147, 241&#13;
Bukowo zob. Buchwałd&#13;
bukowski powiat 85/I – 339, 85/II – 451&#13;
Bukowskie 85/II – 124&#13;
Bukowsko, pow. Sanok 85/I – 432, 85/&#13;
III – 155&#13;
Bułgaria 85/I – 460&#13;
Busko, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/II –&#13;
467, 85/III – 117, 118&#13;
bydgoska regencja 85/II – 437&#13;
bydgoski powiat 85/II – 451&#13;
Bydgoszcz 85/I – 18, 85/II – 440&#13;
Cecenowo, pow. Słupsk 85/I – 343&#13;
Cesarstwo Rosyjskie zob. Rosja&#13;
Charków, Ukraina 85/I – 36&#13;
Charzowice, pow. Pińczów 85/II – 467&#13;
Cheb, Czechy 85/III – 109&#13;
Chełm, miasto powiatowe 85/I – 496,&#13;
85/II – 220, 229, 238, 246, 462, 465,&#13;
501, 85/III – 130, 132, 135, 277&#13;
chełmińska ziemia 85/I – 327, 328, 85/II&#13;
– 522&#13;
chełmiński powiat 85/II – 377&#13;
Chełmno, niem. Culm, miasto powiatowe 85/I – 327, 336, 85/III – 142–144&#13;
chełmski powiat 85/I – 222, 85/II – 425,&#13;
463, 495, 500&#13;
Chełmskie 85/I – 223, 224, 476, 484, 490,&#13;
493, 495–498, 500, 501, 85/II – 68,&#13;
69, 131, 132, 217, 220, 228, 229, 238,&#13;
240–243, 246, 248, 255, 267, 268, 285,&#13;
300, 306, 313, 325, 340–342, 344, 345,&#13;
358, 377, 386, 389–391, 403, 462, 465,&#13;
479, 483, 491, 500–506, 530, 559, 574,&#13;
579, 580, 593, 594, 613, 85/III – 8, 15,&#13;
57, 63, 92, 101, 121, 122, 130, 132,&#13;
323&#13;
&#13;
�134–137, 183, 187, 200, 205, 217, 229,&#13;
238, 240, 241, 247, 256, 261, 266, 267,&#13;
272, 276–279&#13;
Chełmszczyzna 85/I – 497, 85/II – 306,&#13;
321, 325, 85/III – 276&#13;
Chełmża, pow. Toruń 85/I – 326, 85/II –&#13;
407, 85/III – 143&#13;
Chiny 85/II – 608&#13;
Chmielnik, pow. Stopnica 85/II – 429,&#13;
467–469, 85/III – 115, 117&#13;
Choceń, pow. Włocławek 85/II – 436&#13;
Chochołów, pow. Kutno 85/I – 119, 85/II&#13;
– 79, 101, 190&#13;
chodzieski powiat 85/II – 451&#13;
Chojno, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –&#13;
98, 463, 501, 85/III – 121, 122&#13;
Chojno, pow. Szamotuły 85/II – 458&#13;
Chorwacja, Kroacja 85/I – 86, 129, 134,&#13;
136, 289, 85/II – 524, 525, 85/III – 120,&#13;
258&#13;
Chrewt, pow. Lesko 85/III – 252, 275&#13;
Chrobacja, terytorium historyczne 85/II&#13;
– 579, 610&#13;
chrzanowski powiat 85/I – 297, 85/II – 444&#13;
Cielce, pow. Turek 85/I – 73, 85/III – 113,&#13;
114&#13;
Ciepielewo (bł. Czepielew), pow. Maków&#13;
85/I – 72, 85/II – 104, ryc. po s. 136,&#13;
85/III – 113, 114&#13;
Cieszyn, miasto powiatowe 85/I – 227,&#13;
318, 320, 322, 437, 495, 85/II – 521,&#13;
85/III – 139, 140, 156&#13;
Cieszyński Śląsk zob. Śląsk Cieszyński&#13;
Cyców, pow. Chełm 85/II – 242, 504&#13;
Cygowska Wola, pow. Radzymin (dziś&#13;
Wola Cygowska) 85/I – 163, 85/II –&#13;
417, 493, 85/III – 125&#13;
Cygów, pow. Radzymin 85/III – 125&#13;
Czaplin, pow. Grójec 85/I – 179, 85/II –&#13;
102, 407, 414, 492, 85/III – 128, 129&#13;
Czarna, dopływ Wisły 85/III – 117&#13;
Czarna Góra, Czarnohora, Czarnogóra,&#13;
&#13;
góra 85/I – 377, 378, 85/III – 145–147&#13;
czarnkowski powiat 85/II – 451&#13;
Czarnohora zob. Czarna Góra&#13;
Czarny Dunajec, pow. Nowy Targ 85/II&#13;
– 129&#13;
Czaszyn, pow. Sanok 85/I – 432, 85/II –&#13;
307, 513, 85/III – 155, 252, 273–276&#13;
Czechy 85/I – 33, 70, 83, 85, 86, 194, 85/&#13;
II – 134, 524, 526, 85/III – 109, 111,&#13;
164, 171, 210, 234, 242, 243, 257, 276&#13;
Czempin = Czempiń, pow. Kościan 85/II&#13;
– 305&#13;
Czepielew zob. Ciepielewo&#13;
Czeremosz, dopływ Prutu 85/I – 463&#13;
Czerniaków, pow. Warszawa 85/I – 44,&#13;
120, 121, 85/II – 75, 79, 98, 184, 85/III&#13;
– 110&#13;
Czernichów, pow. Kraków 85/I – 246&#13;
Czerniowce, Bukowina 85/I – 378, 486,&#13;
85/II – 233, 305, 552, 85/III – 145, 147&#13;
Czersk, pow. Grójec 85/I – 57–60, 70, 71,&#13;
179, 85/II – 79, 98, 102, 402, 404, 405,&#13;
407, 492, 85/III – 54, 111, 128, 129,&#13;
225, 264&#13;
czerska ziemia 85/II – 102&#13;
Czerskie 85/II – 368&#13;
Czerwińsk, pow. Płońsk 85/III – 114&#13;
Czerwony Klasztor, Spisz 85/I – 132, 85/II&#13;
– 235&#13;
Czeszewo, pow. Wągrowiec 85/I – 215,&#13;
220, 226, 412, 85/II – 216, 305, 415,&#13;
417, 451, 85/III – 131, 132&#13;
Częstochowa, miasto powiatowe 85/I&#13;
– 82, 148, 149, 497, 85/II – 162, 163,&#13;
368, 467, 481, 482, 85/III – 116, 185,&#13;
231, 268, 269&#13;
Czorsztyn, pow. Nowy Targ 85/I – 131,&#13;
85/II – 348, 519, 85/III – 100, 119&#13;
Czortków, miasto powiatowe 85/III – 241&#13;
Czortowiec, pow. Horodenka 85/I – 281,&#13;
377–381, 388, 395, 397, 399–401,&#13;
406, 482, 486, 85/II – 217, 232, 305,&#13;
&#13;
324&#13;
&#13;
�341, 346, 407, 419, 420, 422, 425, 486,&#13;
85/III – 145–148, 151, 152, 242&#13;
Ćmielów, pow. Opatów 85/II – 226&#13;
Dalmacja, Dalmatier 85/I – 289, 85/III –&#13;
258, 259&#13;
Dalmatyńskie wybrzeże 85/III – 119&#13;
Damazówka zob. Bóbrka&#13;
Dania 85/I – 334&#13;
Dąbrowa = Dąbrowa Górnicza, pow. Będzin 85/III – 116&#13;
Dąbrowa Wielka, pow. Wysokie Mazowieckie 85/II – 360&#13;
Denków, pow. Opatów 85/II – 226&#13;
Dębica, pow. Ropczyce 85/III – 127&#13;
Dębicz, pow. Środa 85/I – 215, 220, 320,&#13;
321, 412, 85/II – 305, 415, 421, 451,&#13;
452, 453, 454, 85/III – 132, 134, 139&#13;
Dłutów, pow. Łask 85/III – 122&#13;
Dniestr, rzeka 85/I – 380, 85/II – 231, 341,&#13;
422, 485, 85/III – 252, 274, 276&#13;
Dobieszewko, pow. Szubin 85/II – 442&#13;
Dobromil, miasto powiatowe 85/I – 245,&#13;
251&#13;
dobromilski powiat 85/II – 507&#13;
Dobrzyń nad Wisłą, pow. Lipno 85/II –&#13;
88, 85/III – 229&#13;
dobrzyńska ziemia 85/I – 395, 421, 85/&#13;
II – 33, 235, 339, 406, 491, 500, 535,&#13;
85/III – 117, 119, 180, 229&#13;
Dolny Śląsk zob. Śląsk Dolny&#13;
Drezno, Niemcy 85/I – 33, 79, 81, 85, 120,&#13;
373, 85/II – 30, 85/III – 56, 63, 109, 118&#13;
Drobin, pow. Płock 85/III – 128&#13;
drohicka ziemia 85/II – 499&#13;
Drohiczyn, pow. Sokołów 85/II – 499,&#13;
500&#13;
Drohobycz, miasto powiatowe 85/III – 29&#13;
Drwęca, dopływ Wisły 85/I – 116, 85/II&#13;
– 91, 92, 130, 197, 239, 408, 520, 85/III&#13;
– 228, 273&#13;
&#13;
Dubiecko, pow. Przemyśl 85/III – 126,&#13;
127, 239&#13;
Dubno, miasto powiatowe 85/III – 246&#13;
Dudy Puszczańskie, pow. Kolno 85/II –&#13;
359&#13;
Dukla, pow. Krosno 85/II – 233&#13;
Dunaj, rzeka 85/I – 42, 85/II – 346&#13;
Dunajec, dopływ Wisły 85/II – 235&#13;
Durąg, pow. Ostróda 85/I – 333&#13;
Dwikozy, pow. Sandomierz 85/II – 475&#13;
Dyminy, pow. Kielce 85/II – 339, 469&#13;
Dynów, pow. Brzozów 85/III – 252, 273&#13;
Działoszyce, pow. Pińczów 85/I – 193&#13;
Działyń, pow. Lipno 85/I – 421, 85/II –&#13;
406, 85/III – 118, 119&#13;
Dzików, pow. Tarnobrzeg 85/I – 119, 85/&#13;
II – 429, 430&#13;
Dzwola, pow. Biłgoraj 85/II – 463&#13;
Egipt 85/II – 608&#13;
Eisenach, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 149&#13;
Elbląg, miasto powiatowe 85/I – 330,&#13;
85/III – 142, 144, 229&#13;
Ełk, miasto powiatowe 85/I – 331, 332,&#13;
336, 85/II – 376, 408, 85/III – 142, 144,&#13;
226&#13;
Emaus, biblijne 85/II – 376&#13;
Ems, Niemcy 85/I – 130, 85/III – 119, 120&#13;
Estonia 85/I – 192&#13;
Europa, Europe 85/I – 51, 52, 62, 75,&#13;
137, 232, 262, 382, 460, 85/II – 10, 12,&#13;
14, 22,27, 32, 42, 52, 57, 64, 72, 136,&#13;
181, 182, 237, 286, 315, 316, 361, 362,&#13;
414, 556, 558, 559, 565, 581, 594, 601,&#13;
605&#13;
Europa środkowo-wschodnia 85/II –13&#13;
Europa zachodnia 85/II – 181&#13;
Finlandia 85/I – 192&#13;
Florencja, Włochy 85/I – 43&#13;
Fordon, pow. Bydgoszcz 85/I – 18, 85/II&#13;
– 440&#13;
325&#13;
&#13;
�Francja 85/I – 19, 22, 111, 334, 384, 460,&#13;
85/III – 169&#13;
Frankfurt, Niemcy 85/I – 386, 85/III –&#13;
148–150&#13;
Galicja 85/I – 63, 91, 105, 106, 112, 123,&#13;
131, 132, 153–155, 157, 164, 168, 193,&#13;
194, 196, 208, 212–214, 221, 231, 238–&#13;
244, 246, 249, 277, 286, 287, 296, 313,&#13;
332, 337, 345, 382, 384, 401, 405, 415,&#13;
438, 457, 463, 465, 85/II – 9, 12, 77,&#13;
103, 174, 184, 185, 189, 190, 192, 197,&#13;
218, 219, 402, 403, 415, 427, 465, 514,&#13;
540, 545, 550, 85/III – 20, 72, 86, 107,&#13;
116, 124, 126, 131–133, 141, 157, 235,&#13;
239, 270&#13;
Galicja Wschodnia 85/I – 297, 318, 377,&#13;
379, 380, 441, 461, 464, 85/II – 414,&#13;
505, 85/III – 23, 24, 29, 124, 125, 127,&#13;
138, 145, 148&#13;
Galicja Zachodnia 85/III – 29, 55, 267&#13;
Gałęzowska Wola zob. Wola Gałęzowska&#13;
Gałęzów, pow. Lublin 85/I – 152, 195,&#13;
85/II – 98, 414, 418, 425, 463, 465,&#13;
85/III – 121, 122, 128, 129&#13;
Ganges, rzeka 85/II – 607, 609&#13;
Garwolin, miasto powiatowe 85/III –&#13;
113, 126&#13;
garwoliński powiat 85/II – 407&#13;
Gąbin, pow. Gostynin 85/II – 479&#13;
Gąsawa, pow. Szubin 85/II – 442&#13;
Gąsienicowe Stawy, grupa jezior w Tatrach 85/I – 131, 133&#13;
Gdańsk 85/I – 192, 327, 328, 85/II – 523,&#13;
85/III – 142, 144, 174, 229&#13;
Gdańskie Pomorze zob. Pomorze Gdańskie&#13;
Germania 85/III – 194&#13;
Giewont, Gewont, szczyt 85/I – 131,&#13;
85/III – 119&#13;
Giżycko zob. Lec&#13;
Gleichenberg, Austria 85/I – 500&#13;
&#13;
Głogoczów, pow. Myślenice 85/I – 246,&#13;
85/II – 445, 85/III – 234&#13;
Głuchy = Laskowo Głuche, Laskowo&#13;
Głuchy, pow. Radzymin (dziś Głuchy)&#13;
85/I – 60, 72, 73, 119, 85/II – 405, 406,&#13;
494, 85/III – 113&#13;
Głuszyn, pow. Nieszawa 85/I – 195,&#13;
19885/II – 232, 324, 384, 414, 423, 437,&#13;
442, 443, 85/III – 128–131&#13;
Głuszyna, pow. Poznań 85/II – 454&#13;
Gniew, pow. Kwidzyń 85/I – 328&#13;
Gniezno, miasto powiatowe 85/I – 411,&#13;
85/II – 314, 442&#13;
gnieźnieński powiat 85/I – 335, 85/II –&#13;
451, 457&#13;
Gnieźnieńskie 85/II – 480&#13;
gnieźnieńskie województwo 85/II – 480&#13;
Golejewko, pow. Krobia 85/II – 276&#13;
Gołańcz, pow. Wągrowiec 85/II – 305, 442&#13;
Gołębiów, pow. Radom 85/II – 472,&#13;
85/III – 118&#13;
Gończyce, pow. Garwolin 85/II – 407,&#13;
494, 495, 85/III – 113&#13;
Gopło, jezioro 85/II – 437&#13;
Gorlice, miasto powiatowe 85/I – 484,&#13;
85/II – 513&#13;
gorlicki powiat 85/I – 484&#13;
Gorzków, pow. Krasnystaw 85/I – 440,&#13;
85/II – 340, 85/III – 181&#13;
Gostynin, miasto powiatowe 85/II – 93,&#13;
479, 85/III – 114, 230, 231&#13;
Gostynińskie 85/II – 478, 479&#13;
Gostyń, pow. Krobia 85/II – 88&#13;
gostyńska (gostynińska) ziemia 85/I –&#13;
484, 85/II – 476&#13;
Gostyńskie 85/III – 230&#13;
Górczyn, pow. Poznań 85/II – 454, 455&#13;
Górka Miejska, Miejska Górka, pow. Krobia 85/I – 349&#13;
Górny Śląsk zob. Śląsk Górny&#13;
Góry Wysokie, pow. Sandomierz 85/II –&#13;
429, 472, 85/III – 117&#13;
&#13;
326&#13;
&#13;
�Grabownica, pow. Brzozów 85/I – 439&#13;
Granica (na gruntach wsi Maczki), pow.&#13;
Będzin 85/I – 76, 313, 314, 85/III – 135&#13;
Grecja 85/I – 161, 85/II – 608&#13;
Grodno, Litwa 85/III – 248&#13;
grodzieńska gubernia 85/II – 618, 85/III&#13;
– 248&#13;
Grodzieńszczyzna 85/II – 518&#13;
Grodzisk [Mazowiecki], pow. Błonie 85/I&#13;
– 76, 85/III – 122, 123&#13;
Gródek, miasto powiatowe 85/III – 126,&#13;
127&#13;
grójecki powiat 85/II – 414&#13;
Grudziądz, miasto powiatowe 85/II –&#13;
624, ryc. po s. 624, 85/III – 57&#13;
grybowski powiat 85/I – 484&#13;
Grzechynia = Grzechinia, pow. Myślenice 85/II – 129&#13;
Hala Królowa, Hala Królowej, Królewska&#13;
Hala, Tatry 85/I – 133, 85/II – 113&#13;
halicka ziemia 85/II – 485&#13;
Hamburg, Niemcy 85/III – 227&#13;
Hamry zob. Kuźnice&#13;
Harasymów, pow. Horodenka 85/II –&#13;
130, 422&#13;
Harklowa, pow. Nowy Targ 85/II – 424&#13;
Hiszpania 85/I – 474&#13;
Holandia 85/I – 75&#13;
Homel, miasto powiatowe 85/III – 109, 110&#13;
Horodenka, miasto powiatowe 85/I –&#13;
400, 85/II – 129, 305, 419, 486, 487,&#13;
85/III – 151, 152, 242&#13;
horodeński powiat 85/I – 396, 85/III – 151&#13;
Horodło, pow. Hrubieszów 85/II – 229&#13;
Horodnica, pow. Horodenka 85/I – 380,&#13;
486, 85/II – 232, 305, 341&#13;
Hradiszcz = Hradište, Słowacja 85/I – 85&#13;
hrubieszowski powiat 85/II – 500&#13;
Hrubieszowskie 85/II – 500&#13;
Hrubieszów, miasto powiatowe 85/I –&#13;
193, 194, 85/II – 465, 500&#13;
&#13;
Huculszczyzna 85/I – 281, 379, 395, 401,&#13;
85/II – 67, 485, 514, 515, 537, 85/III –&#13;
25, 30, 63, 83, 145, 243, 244&#13;
Iberyjski Półwysep 85/II – 400&#13;
Iliria, Illyria, starożytna kraina 85/I – 289&#13;
85/III – 119, 258&#13;
Ilża, miasto powiatowe 85/II – 430&#13;
Indie 85/II – 607&#13;
Indie Wschodnie 85/III – 195&#13;
Inowrocław, miasto powiatowe 85/II –&#13;
442&#13;
inowrocławski powiat 85/I – 196, 85/II –&#13;
437, 438, 451&#13;
Isaków, pow. Horodenka 85/II – 422&#13;
Iskań, pow. Dobromil 85/I – 153, 245,&#13;
251, 423, 432, 85/II – 217, 507, 508,&#13;
509, 85/III – 124–127, 154, 155, 275&#13;
Ispas, pow. Kołomyja 85/I – 486, 85/II&#13;
– 130, 232, 233, 240, 305, 346, 385,&#13;
85/III – 25, 243, 267&#13;
Istebna, pow. Jabłonków 85/II – 522&#13;
Iwno, pow. Środa 85/II – 454&#13;
Iwonicz, pow. Krosno 85/I – 438, 85/II –&#13;
348, 85/III – 156, 157, 252, 273&#13;
Jadów, pow. Radzymin 85/I – 72, 85/II –&#13;
493– 495, 85/III – 113, 125&#13;
Jankowice, pow. Sandomierz 85/II – 475&#13;
Janowiec, pow. Kozienice 85/II – 381&#13;
Janów = Janów nad Krzywką, pow.&#13;
Konstantynów (dziś Janów Lubelski)&#13;
85/III – 238&#13;
Jańsbork, niem. Johannisburg, miasto&#13;
powiatowe (dziś Pisz) 85/III – 112&#13;
Jańskie Łaźnie, niem. Johannisbad (bł.&#13;
Johannisburg), Czechy 85/I – 70&#13;
Japonia 85/I – 212&#13;
Jarochów, pow. Łęczyca 85/II – 407&#13;
Jaryczew = Jaryczów, pow. Lwów 85/III&#13;
– 240&#13;
Jasielskie 85/III – 157, 237&#13;
327&#13;
&#13;
�Jasienica, pow. Radzymin 85/I – 105, 163,&#13;
85/II – 493, 495, 85/III – 125&#13;
Jasienów Polny, pow. Horodenka 85/I –&#13;
400, 486, 85/II – 125, 130, 231, 232,&#13;
419, 486, 85/III – 151, 152, 242&#13;
Jasło, miasto powiatowe 85/II – 350, 507,&#13;
513, 85/III – 29, 35, 126, 127, 233, 239&#13;
Jasna Góra, klasztor 85/I – 241&#13;
Jaślików, pow. Krasnystaw 85/I – 440,&#13;
85/II – 340, 85/III – 181&#13;
Jawcze, pow. Rohatyn 85/II – 232&#13;
Jedlińsk, pow. Radom 85/II – 365, 366,&#13;
474&#13;
Jedlnia, pow. Kozienice 85/I – 152, 85/II&#13;
– 369, 472, 474, 85/III – 121, 122&#13;
Jelenia Góra daw. Jeleniagóra, miasto&#13;
powiatowe 85/III – 60&#13;
Jełgawa zob. Mitawa&#13;
Jełguń, pow. Olsztyn 85/III – 272&#13;
Jena, Niemcy 85/I – 19&#13;
Jerozolima, Palestyna 85/I – 241, 85/II –&#13;
367, 368&#13;
Jeruty, Małe Jeruty, pow. Szczytno 85/II&#13;
– 376&#13;
Jeżyce, daw. Jerzyce, pow. Poznań (dziś&#13;
Jeżyce, część Poznania) 85/II – 454, 455&#13;
jędrzejowski powiat 85/II – 348, 468&#13;
Johannisbad zob. Jańskie Łaźnie&#13;
Johannisburg zob. Jańsborg&#13;
Jordanowo, pow. Myślenice 85/II – 363,&#13;
382&#13;
Kac, Kac Wielki, niem. Katz, pow. Wejherowo (dziś Wielki Kack, część Gdyni)&#13;
85/I – 324, 328, 85/II – 524, 85/III –&#13;
144&#13;
kaliska gubernia 85/II – 480&#13;
kaliski obwód 85/II – 480&#13;
Kaliskie 85/I – 59, 73, 86, 87, 89, 90, 107,&#13;
157, 160, 280, 281, 475, 484, 490, 491,&#13;
495, 497, 500, 85/II – 52, 53, 68, 82, 83,&#13;
86, 163, 190, 192, 259, 260, 267, 307,&#13;
&#13;
308, 324, 325, 330, 331, 335, 336, 358,&#13;
365, 368, 377, 379, 381, 393, 394, 458,&#13;
461, 471, 476, 480–483, 506, 530, 597,&#13;
618, 85/III – 16, 41, 71, 84, 86–89, 95,&#13;
113, 114, 122, 130, 183, 203, 207, 216,&#13;
228, 229, 231– 233, 238, 256, 261, 267,&#13;
268, 275,&#13;
kaliskie województwo 85/I – 26, 85/II –&#13;
428, 480&#13;
Kalisz 85/II – 458, 481, 85/III – 231&#13;
Kalwaria = Kalwaria Zebrzydowska,&#13;
pow. Wadowice 85/I – 250, 85/III –&#13;
234&#13;
Kalwaria = Kalwarya, miasto powiatowe&#13;
85/II – 518, 85/III – 121&#13;
Kałuszyn, pow. Mińsk Mazowiecki 85/III&#13;
– 226&#13;
Kambodża, niem. Kambodja 85/II – 461,&#13;
558, 607, 608&#13;
Kamieniec Podolski 85/I – 281, 85/II –&#13;
280, 516, 85/III – 32&#13;
Kamionka Wielka, pow. Kołomyja 85/II&#13;
– 346&#13;
Karelia 85/II – 11&#13;
Karkonosze, Krkonosze, góry 85/II – 607,&#13;
85/III – 112&#13;
Karlsbad = Karlowe Wary, Czechy 85/&#13;
III – 109&#13;
Karpaty, pasmo górskie 85/I – 133, 154,&#13;
221, 248, 278, 377, 85/II – 513, 515,&#13;
550, 558, 607, 609, 85/III – 146, 244&#13;
Karpaty wschodnie, góry 85/II – 515&#13;
kartuski powiat 85/II – 523&#13;
Karyntia 85/III – 176, 270&#13;
Kaszuby 85/I – 85, 324, 327, 328, 332,&#13;
337, 85/II – 65, 66, 308, 320, 370, 382,&#13;
523, 55285/III – 41, 59, 142, 144, 229,&#13;
230&#13;
Kaukaz, pasmo górskie 85/I – 192&#13;
Kazań, Rosja 85/I – 391&#13;
Kazimierz, część Krakowa 85/III – 48&#13;
Kcynia, pow. Szubin 85/II – 442&#13;
&#13;
328&#13;
&#13;
�Kichary, pow. Sandomierz 85/II – 429&#13;
Kielce 85/I – 141, 279, 446, 85/II – 220,&#13;
310, 468, 469, 504, 85/III – 14, 52, 84,&#13;
106, 112, 118, 236&#13;
Kielecczyzna 85/I – 279, 85/II – 306, 400&#13;
kielecka gubernia 85/I – 279, 297, 445,&#13;
85/II – 339, 466, 468, 469&#13;
kielecki powiat 85/II – 468&#13;
Kieleckie 85/I – 107, 157, 181, 211, 279,&#13;
280, 421, 435, 437, 439, 441, 445, 446,&#13;
448, 85/II – 120–122, 131, 220, 234,&#13;
239, 241, 243, 259–261, 284, 300, 306,&#13;
310, 315, 325, 327, 346, 358, 368, 377,&#13;
385, 391, 394, 422, 438, 461, 466–468,&#13;
470, 471, 479, 530, 611, 612, 85/III – 72,&#13;
84, 115–118, 174, 178, 181, 203, 215,&#13;
232–234, 236–238, 255, 256, 267, 271&#13;
Kiernozia, pow. Gostynin 85/II – 421&#13;
Kije, pow. Pińczów 85/II – 234, 254, 422&#13;
kijowski powiat 85/II – 563, 85/III – 246&#13;
Kijów, Ukraina 85/I – 36, 169, 85/II – 488,&#13;
85/III – 32, 246&#13;
Kiszkowo, pow. Gniezno 85/II – 372&#13;
Kleparz, przedmieście Krakowa 85/I –&#13;
472&#13;
Klimkówka, pow. Sanok 85/I – 439, 85/III&#13;
– 275&#13;
Klimontów, pow. Sandomierz 85/II – 429&#13;
Kluczów, pow. Kołomyja 85/II – 341&#13;
Kłodawa, pow. Koło 85/I – 152, pow.&#13;
Koło 85/II – 477, 85/III – 123&#13;
Kłonowo, pow. Nieszawa 85/I – 152, 195,&#13;
85/II – 98, 413, 414, 437, 85/III – 122,&#13;
123&#13;
Kobaki, pow. Kossów 85/II – 555&#13;
kobryński powiat 85/I – 43&#13;
Kobylany, pow. Kraków 85/II – 331&#13;
Kodeń, pow. Biała 85/II – 229, 391, 504,&#13;
85/III – 136&#13;
Kolonia, Niemcy 85/I – 386, 85/III – 148–&#13;
–150&#13;
Kołbiel, pow. Mińsk 85/III – 125, 126&#13;
&#13;
Kołobrzeg, Pomorze 85/I – 416&#13;
Kołomyja, miasto powiatowe 85/I – 378,&#13;
395, 396, 400, 401, 402, 405, 407, 443,&#13;
475, 482, 486, 85/II – 124, 232, 233,&#13;
305, 325, 341, 419, 422, 484, 555, 556,&#13;
600, 601, 85/III – 25, 55, 97, 145, 147,&#13;
151–153, 242–244, 264, 265&#13;
kołomyjski cyrkuł 85/II – 485&#13;
kołomyjski powiat 85/I – 396, 85/III –&#13;
151&#13;
Kołomyjskie 85/II – 555&#13;
konecki powiat 85/I – 21&#13;
Kongresówka zob. Królestwo Polskie&#13;
Konin, miasto powiatowe 85/I – 497,&#13;
85/II – 481, 85/III – 231&#13;
koniński obwód 85/II – 480&#13;
Konojad, pow. Kościan 85/I – 326, 85/II –&#13;
453, 454, 85/III – 142&#13;
Końskie, miasto powiatowe 85/III – 237&#13;
Kopiec Kościuszki, wzniesienie 85/I – 250&#13;
Kopiec Krakusa, wzniesienie 85/I – 250&#13;
Kornicz, pow. Kołomyja 85/I – 400, 85/II&#13;
– 130, 419, 486, 85/III – 151, 152&#13;
Korona zob. Polska&#13;
Koropiec, pow. Tłumacz 85/II – 231, 422&#13;
Korszów, pow. Kołomyja 85/II –346&#13;
Kosino, pow. Płock 85/II – 233, 85/III –&#13;
128&#13;
Kosmacz, pow. Kossów 85/III – 25, 243,&#13;
244&#13;
kossowski powiat 85/I – 396, 85/III – 151&#13;
Kossów, miasto powiatowe 85/I – 378,&#13;
85/II – 341, 85/III – 147&#13;
Kostomłoty, pow. Kielce 85/II – 339, 469&#13;
Kostrzyn, pow. Środa 85/II – 391&#13;
Koszyce, pow. Pińczów 85/II – 467, 85/III&#13;
– 115&#13;
Kościan, miasto powiatowe 85/II – 231,&#13;
305&#13;
kościański powiat 85/I – 321, 326, 339,&#13;
85/II – 451–453, 457&#13;
Kościańskie 85/I – 320, 85/II – 124&#13;
329&#13;
&#13;
�Kościelec, pow. Koło 85/II – 442&#13;
Kościeliska Dolina 85/I – 131, 85/III –&#13;
119&#13;
kościerzyński powiat 85/II – 523&#13;
Kowal, powiat Włocławek 85/II – 441, 443&#13;
Kowalewo, pow. Toruń (dziś Kowalewo&#13;
Pomorskie) 85/I – 119, 85/II – 53&#13;
Kowel, miasto powiatowe 85/I – 167,&#13;
85/III – 76, 126, 246, 278&#13;
kowelski powiat 85/I – 166&#13;
Kowieńszczyzna 85/II – 518&#13;
Kowno 85/III – 121&#13;
Kozienice, miasto powiatowe 85/I – 152,&#13;
85/II – 98, 369, 381, 472, 85/III – 115,&#13;
117, 118, 121, 122&#13;
Kozienicka Puszcza 85/II – 150&#13;
Kórnik = Kurnik, pow. Śrem (dziś Kórnik)&#13;
85/I – 384, 438, 85/II – 451, 453, 85/III&#13;
– 134, 135&#13;
Kraj Przywiślański zob. Królestwo Polskie&#13;
Krajna, region 85/II – 451&#13;
krakowski powiat 85/I – 296, 297, 85/II&#13;
– 444&#13;
Krakowskie 85/I – 32, 45, 59, 63, 83, 106,&#13;
107, 157, 159, 177, 179, 180, 182, 183,&#13;
196, 216, 222, 227–229, 241, 245, 247,&#13;
249, 252–254, 256–259, 264, 268–272,&#13;
288, 290, 293, 295–309, 312, 318, 324,&#13;
338, 341, 342, 345, 353, 408, 409, 445,&#13;
457, 463, 85/II – 58, 68, 80, 97, 100,&#13;
106, 118, 123, 129, 190, 194, 214, 217,&#13;
220, 232, 236, 240–243, 246, 247, 252–&#13;
–254, 256, 259, 265, 267, 268, 272, 273,&#13;
276, 280, 282, 284, 286–288, 300, 303,&#13;
304, 310, 313, 315–318, 320, 322–324,&#13;
328–336, 339, 340, 342–345, 347, 353–&#13;
355, 358, 363–365, 367–372, 376, 377,&#13;
380–382, 384, 385, 389, 393, 394, 422,&#13;
444–451, 460, 461, 473, 479, 500, 524,&#13;
529–532, 544, 564, 572, 573, 579, 580,&#13;
584, 587, 591, 594, 607, 608, 610, 615,&#13;
&#13;
620, 85/III – 17, 54, 56, 72, 75–77, 82,&#13;
84, 88, 89, 113, 118, 125, 134–137, 142,&#13;
169, 175–177, 201, 214, 229, 233–237,&#13;
249, 253, 254, 259, 262– 264, 267, 279,&#13;
285&#13;
Krakowskie Podgórze zob. Podgórze Krakowskie&#13;
Krakowskie Wielkie Księstwo 85/I – 296,&#13;
85/II – 444&#13;
krakowskie województwo 85/I – 26,&#13;
85/II – 428, 466&#13;
Kraków 85/I – 42, 51, 58, 70, 81–83, 88, 107,&#13;
130–132, 136, 137, 139, 142, 153, 208,&#13;
214–216, 218, 221, 222, 224–229, 231,&#13;
238–249, 251–254, 256–260, 262–264,&#13;
268–270, 272, 273, 276, 281, 284, 287,&#13;
288, 290, 293, 295–297, 299, 300, 303,&#13;
306, 307, 309–313, 316–320, 323–325,&#13;
329, 331, 336, 338, 341, 342, 344–347,&#13;
349, 351, 352, 362–365, 372, 374, 377,&#13;
380, 382, 386, 388, 389, 393, 398–401,&#13;
417, 421–425, 430–436, 439, 441, 442,&#13;
444, 451–455, 456, 457, 459, 460, 462,&#13;
463, 466, 473, 475, 476, 478––482, 484,&#13;
489, 492–495, 499, 500, 502, 503, 505,&#13;
85/II – 10, 30, 61, 76, 91, 100, 142, 175,&#13;
190, 217, 218, 228, 236, 237, 240, 242,&#13;
253, 254, 308, 314, 319, 324, 333, 342,&#13;
350, 352–357, 368, 369, 373, 380, 381,&#13;
420, 428, 444–447, 466, 473, 475, 487,&#13;
508, 515, 533, 545, 547–549, 551–553,&#13;
557, 565, 580, 585, 591, 617, 618, 623,&#13;
ryc. po s. 624, 85/III – 9–15, 18, 25, 27,&#13;
31–33, 36, 38, 39, 41, 42, 44, 46–51, 55–&#13;
57, 62, 63, 65, 77, 81, 85, 91, 93, 97, 98,&#13;
100, 106, 107, 112, 116, 119, 120, 124–&#13;
127, 131, 133–139, 141, 142, 143, 145,&#13;
146, 148–150, 152–158, 175, 177, 178,&#13;
212, 221–224, 227, 228, 234, 235, 238,&#13;
254, 259, 264–266, 270, 273, 284, 285&#13;
Kralovyhrad, Krolodwór = Hradec Králové, Czechy 85/I – 84, 85/III – 109&#13;
&#13;
330&#13;
&#13;
�Kraplewo, pow. Ostróda 85/I – 116, 119,&#13;
333, 334, 85/II – 92, 408, 520, 85/III&#13;
– 227&#13;
kraplewska parafia, obszar 85/I – 116, 85/II&#13;
– 91, 197, 239, 408, 520, 85/III – 273&#13;
Krasice, pow. Częstochowa 85/III – 113&#13;
Krasne, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II –&#13;
463, 85/III – 121, 122&#13;
Krasnystaw, miasto powiatowe 85/I –&#13;
440, 85/II – 340, 85/III – 121, 181, 238&#13;
Kraszew, pow. Radzymin (dziś Kraszewo)&#13;
85/I – 217, 85/II – 493, 85/III – 132&#13;
Kresy Wschodnie 85/I – 154, 277, 351,&#13;
463, 85/II – 218, 286&#13;
Krępak zob. Tatry&#13;
Kroacja zob. Chorwacja&#13;
krobski powiat 85/II – 276, 451, 453&#13;
Krolodwór zob. Kralovyhrad&#13;
Kromnów, pow. Sochaczew 85/III – 114&#13;
Krosno, miasto powiatowe 85/II – 307,&#13;
513&#13;
Krośnieńskie 85/I – 154, 423, 427, 439,&#13;
440, 85/II – 234, 248, 288, 307, 308,&#13;
310, 325, 340, 358, 377, 379, 392–394,&#13;
512, 513, 85/III – 16, 43, 44, 71, 90, 91,&#13;
208, 234, 240, 241, 273–276&#13;
Krośniewice, pow. Kutno 85/I – 152,&#13;
85/III – 122, 123&#13;
krotoszyński powiat 85/I – 322, 85/II –&#13;
451, 452&#13;
Królestwo Polskie, Królestwo, Królestwo&#13;
Kongresowe, Kongresówka, Kraj Przywiślański 85/I – 17, 22, 26, 27, 34–37,&#13;
39, 41–43, 50, 51, 54, 60, 61, 64, 67, 81,&#13;
82, 88, 92, 94, 95, 104, 107, 109–111,&#13;
115, 119, 130, 140, 141, 153, 157, 162–&#13;
164, 168–170, 173, 190, 192, 193, 203,&#13;
213, 225, 227, 231, 232, 234, 236, 237,&#13;
239, 241, 243, 249, 250, 262, 296, 297,&#13;
317, 318, 341, 368, 395, 397, 398, 409,&#13;
415, 416, 419, 458, 468, 469, 85/II – 14,&#13;
103, 218, 242, 253, 254, 347, 401, 403,&#13;
&#13;
414, 427, 428, 437, 461, 465, 476, 489,&#13;
527, 548, 571, 85/III –75, 84, 86, 99,&#13;
100, 107, 108, 116, 118, 125, 238, 254,&#13;
261, 262, 277&#13;
Królewiec 85/I – 325, 328, 330, 331, 336,&#13;
85/II – 418, 85/III – 142–144, 226&#13;
Królowa zob. Hala Królowa&#13;
Kruszwica, pow. Inowrocław 85/II – 438,&#13;
442&#13;
Krynica, pow. Nowy Sącz 85/I – 168,&#13;
85/II – 129, 519, 85/III – 119, 126,&#13;
127, 239&#13;
Krysiaki, pow. Ostrołęka 85/II – 359&#13;
Krywań, szczyt w Tatrach 85/I – 131&#13;
Krzemieniec, miasto powiatowe 85/I – 36&#13;
Krzeszowice, pow. Chrzanów 85/I – 457,&#13;
85/III – 76&#13;
Krzywice, pow. Chełm 85/I – 440, 85/II –&#13;
340, 85/III – 181&#13;
Księstwo Meklemburskie zob. Meklemburskie Księstwo&#13;
Księstwo Warszawskie zob. Warszawskie&#13;
Księstwo&#13;
kujawski powiat zob. włocławski powiat&#13;
Kujawskie 85/II – 442&#13;
kujawsko-pomorskie województwo 85/II&#13;
– 524&#13;
Kujawy 85/I – 32, 59, 72, 77, 121, 151,&#13;
152, 154, 159, 177, 180, 182, 183, 185,&#13;
195–208, 211, 213, 217–219, 225, 226,&#13;
295, 298, 303, 353, 384, 408, 409, 421,&#13;
423, 485, 85/II – 46, 54, 55, 56, 59, 68,&#13;
86, 88, 93, 96–98, 101, 108, 109, 114–&#13;
–118, 124, 125, 129–132, 135, 216, 217,&#13;
228, 232, 234, 240, 246, 252, 260, 288,&#13;
289, 294, 296, 298, 300, 302, 303, 310,&#13;
313, 316–318, 323, 324, 329, 330, 334,&#13;
335, 339, 343, 345, 358, 375, 376, 384,&#13;
389, 392, 393, 394, 413, 414, 423, 425,&#13;
430, 436–445, 451, 458, 477, 479, 508,&#13;
529–531, 544, 578–580, 592, 599, 604,&#13;
85/III – 9, 16, 17, 28, 55, 56, 59, 72,&#13;
331&#13;
&#13;
�75, 82–84, 87, 89, 121–124, 127–131,&#13;
167, 168, 172–174, 201, 213, 214, 226,&#13;
230–232, 238, 256, 260– 262, 268, 279,&#13;
280, 283, 285&#13;
Kujawy pruskie 85/II – 440&#13;
Kuligów, pow. Radzymin 85/II – 190&#13;
Kunów, pow. Opatów 85/II – 475&#13;
Kurlandia 85/I – 39&#13;
Kurów, pow. Puławy 85/I – 42, 152, 85/II&#13;
– 463, 85/III – 122&#13;
Kurpie 85/I – 469, 85/II – 51, 56, 65, 67,&#13;
88, 115, 335, 364, 490, 494, 496, 497,&#13;
85/III – 113, 114, 182, 229&#13;
Kurpiowska Puszcza zob. Puszcza Zielona&#13;
Kutno, miasto powiatowe 85/I – 256,&#13;
85/II – 190, 479, 85/III – 114&#13;
kutnowski powiat 85/II – 101, 403&#13;
Kuty, pow. Kossów 85/II – 341, 555&#13;
Kuźnice = Kuźnice Zakopiańskie, Hamry,&#13;
pow. Nowy Targ 85/I – 131, 85/II –&#13;
235, 251, 85/III – 100&#13;
Lajbach zob. Lublana&#13;
Lanckorona, pow. Wadowice 85/I – 250&#13;
Landek, Landeck, pow. Bystrzyca Kłodzka (dziś Lądek Zdrój) 85/I – 70, 85/III&#13;
– 112&#13;
Laskowo-Głuchy zob. Głuchy&#13;
Latowicz, Latowicze, pow. Mińsk (Mazowiecki) 85/I – 163, 85/II – 493, 85/III&#13;
– 125, 126&#13;
Lądek Zdrój zob. Landek&#13;
Lec, miasto powiatowe (dziś Giżycko) 85/I&#13;
– 331, 332, 336, 85/II – 376, 408, 85/III&#13;
– 142, 144, 226, 281&#13;
Lechia, kraina historyczna 85/II – 610&#13;
Lechówek, pow. Opatów 85/I – 119&#13;
Lednicka wyspa zob. Ostrów Lednicki&#13;
leski powiat = liski powiat 85/I – 422,&#13;
432, 85/II – 512&#13;
Lesko, miasto powiatowe 85/II – 513,&#13;
85/III – 239&#13;
&#13;
Leszczowate, pow. Lesko 85/I – 153–155,&#13;
422, 423, 431, 432, 438, 439, 85/II –&#13;
129, 130, 217, 234, 421, 507, 513, 85/III&#13;
– 124–126, 154–157, 252, 274–276, 283&#13;
Leszno, miasto powiatowe 85/I – 64,&#13;
85/II – 231, 253, 305, 326&#13;
Leżajsk, pow. Łańcut 85/II – 219, 429&#13;
Limanowa, miasto powiatowe 85/II – 379&#13;
Lipno, miasto powiatowe 85/III – 229&#13;
Lipnowskie 85/III – 52&#13;
Lipsk, Niemcy 85/I – 55, 70, 289, 358, 371,&#13;
386, 395, 85/III – 111, 148–150, 269&#13;
Liszki, pow. Kraków 85/II – 100&#13;
Litwa, Wielkie Księstwo Litewskie 85/I&#13;
– 36, 43, 157, 164, 390, 391, 415, 441,&#13;
463, 478, 480, 85/II – 68, 115, 307,&#13;
319, 320, 340, 342, 427, 491, 518, 539,&#13;
559, 595, 608, 618, 85/III – 12, 71,&#13;
120, 121, 164, 167, 179, 189, 208, 248,&#13;
249, 256&#13;
Lizbona, Portugalia 85/I – 475&#13;
Liège, Belgia 85/I – 386, 85/III – 148, 149,&#13;
150&#13;
Londyn, Anglia 85/II – 568&#13;
Lubartów, miasto powiatowe 85/III – 82,&#13;
238&#13;
lubelska gubernia 85/I – 428, 85/II – 462,&#13;
500, 504, 85/III – 276&#13;
lubelska ziemia 85/II – 306&#13;
lubelski powiat 85/II – 414, 425&#13;
Lubelskie 85/I – 72, 152, 180, 182, 183,&#13;
211, 380, 417, 421, 426, 428, 440, 468,&#13;
85/II – 29, 53, 98, 190, 240, 273, 300,&#13;
306, 323, 324, 330, 331, 333, 334, 336,&#13;
340, 344, 347, 351, 358, 363, 386, 388,&#13;
392–394, 413, 438, 461–465, 471, 479,&#13;
500, 501, 517, 530, 85/III – 17, 56, 59,&#13;
77, 82–84, 114, 115, 121, 122, 173, 180,&#13;
181, 202, 203, 215, 226, 229, 237, 238,&#13;
253, 254, 267, 277, 279, 285&#13;
lubelskie województwo 85/I – 26, 85/II –&#13;
428, 465&#13;
&#13;
332&#13;
&#13;
�Lubelszczyzna 85/I – 440, 85/II – 51, 53,&#13;
320, 340, 464, 465&#13;
Lubieszów, pow. Pińsk 85/I – 489&#13;
Lublana, Ljubljana, Lajbach, Słowenia&#13;
85/I – 85, 129, 130, 131, 134–1389,&#13;
248, 258, 443, 475, 85/II – 326, 525,&#13;
85/III – 10, 119, 259&#13;
Lublin 85/I – 79, 152, 167, 191, 194, 195,&#13;
223, 85/II – 98, 463, 85/III – 82, 84,&#13;
121, 122, 125, 126, 128–130, 134, 238&#13;
Lubomla = Luboml, pow. Włodzimierz&#13;
85/III – 246&#13;
Lubostroń, pow. Szubin 85/II – 124&#13;
Lubsza, pow. Rohatyn 85/III – 241&#13;
Lucerna, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –&#13;
149, 150&#13;
Ludźmierz, daw. Ludźmirz, pow. Nowy&#13;
Targ 85/II – 424&#13;
lwowski obwód 85/II – 507&#13;
Lwowskie 85/II – 217, 506, 513&#13;
Lwów 85/I – 112, 135, 142, 153, 155,&#13;
161, 164, 165, 168, 193, 208, 214, 215,&#13;
217, 218, 221, 224, 227, 241–243, 245,&#13;
249, 251, 259, 276, 317, 318, 343, 346,&#13;
376–378, 380, 381, 384, 388, 399, 405,&#13;
418, 437, 463–465, 480, 489, 492, 497,&#13;
85/II – 10, 39, 44, 66, 80, 190, 308, 326,&#13;
327, 505–507, 514, 537, 544, 548, 551,&#13;
554, 557, 85/III – 15, 23, 29–32, 53, 55,&#13;
64, 93, 98, 124–127, 131–133, 136, 138,&#13;
145–148, 151, 152, 154, 156, 187, 222,&#13;
239, 240, 243, 260, 263, 267, 272, 284&#13;
Łagów, pow. Opatów 85/I – 119&#13;
Łańcut, miasto powiatowe 85/III – 127&#13;
Łapsz = Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne,&#13;
Magura Spiska 85/II – 348&#13;
Łaskarzew, pow. Garwolin 85/III – 113&#13;
Łaszewo, bł. Łukowo, pow. Świecie 85/I&#13;
– 327, 85/II – 376, 85/III – 142, 143&#13;
Łazienkowski Park, park 85/II – 21&#13;
Łącko, pow. Nowy Sącz 85/II – 379&#13;
&#13;
Łążyń, pow. Lipno 85/II – 406, 85/III –&#13;
118, 119&#13;
Łęczyca, miasto powiatowe 85/II – 88,&#13;
93, 477, 85/III – 83, 230&#13;
łęczycka ziemia 85/I – 484, 85/II – 476&#13;
łęczycki powiat 85/II – 407, 413&#13;
Łęczyckie 85/I – 89, 152, 195, 202, 476,&#13;
484, 485, 85/II – 58, 82, 86, 88, 125,&#13;
192, 325, 335, 337, 377, 391, 413, 471,&#13;
476–470, 530, 593, 611, 85/III – 17, 83,&#13;
84, 86, 87, 89, 106, 116, 122, 124, 127,&#13;
128, 182, 203, 216, 228–232, 256, 267,&#13;
279, 283&#13;
łęczyckie województwo 85/II – 476, 479,&#13;
480&#13;
Łomnica, dopływ Dniestru 85/I – 178,&#13;
85/II – 514&#13;
Łomnica, szczyt w Tatrach 85/I – 131,&#13;
85/III – 197&#13;
Łomża, miasto powiatowe 85/I – 40, 153,&#13;
297, 85/II – 104, ryc. po s. 136, 234,&#13;
358, 623, 85/III – 120, 228&#13;
łomżyńska ziemia 85/I – 244&#13;
Łomżyńskie 85/III – 136&#13;
Łotwa 85/I – 39, 42, 85/II – 617, 85/III – 110&#13;
Łowicz, miasto powiatowe 85/I – 76, 152,&#13;
85/II – 79, 190, 494, 85/III – 114, 122,&#13;
123, 186, 225&#13;
Łódź, miasto powiatowe 85/I – 109, 416&#13;
Łubnice, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/III&#13;
– 118&#13;
Łuck, miasto powiatowe 85/I – 165, 85/III&#13;
– 92, 126, 246&#13;
Łukawa = Opatówka, dopływ Wisły&#13;
85/III – 117&#13;
Łukawa, pow. Sandomierz 85/II – 475&#13;
łukowski powiat 85/I – 87&#13;
Łuków, miasto powiatowe 85/II – 495,&#13;
85/III – 130, 132, 134, 226&#13;
Łużyce 85/I – 86, 87, 355–357, 85/II –&#13;
134, 431, 524, 526, 85/III – 41, 210,&#13;
229, 230, 257&#13;
333&#13;
&#13;
�Łużyce Dolne 85/I – 356&#13;
Łużyce Górne 85/I – 356&#13;
Łysa Góra, góra 85/II – 335, 474&#13;
Łyskornia, pow. Wieluń 85/I – 73, 85/III&#13;
– 113, 114&#13;
Łysomice, pow. Toruń 85/I – 326, 327,&#13;
85/II – 407, 85/III – 142, 143&#13;
Machory, pow. Opoczno 85/I – 21&#13;
Maczki, wieś obok stacji Granica, pow.&#13;
Będzin (dziś stacja Sosnowiec-Maczki)&#13;
85/I – 76, 313&#13;
Majdan Stuleński, pow. Włodawa 85/II –&#13;
228, 229&#13;
Malbork, miasto powiatowe 85/I – 328,&#13;
330, 85/III – 142, 144, 229&#13;
Malborskie 85/I – 325, 329, 85/III – 142&#13;
Małe Jeruty zob. Jeruty&#13;
Małogoszcz, pow. Jędrzejów 85/II – 468&#13;
Małopolska 85/I – 87, 129, 244, 296, 484,&#13;
85/II – 80, 390, 480, 85/III – 84&#13;
Małopolskie 85/II – 29&#13;
Maniowy, pow. Nowy Targ 85/II – 424&#13;
Margrabowo, miasto powiatowe (dziś&#13;
Olecko) 85/II – 376, 85/III – 272&#13;
Mariampol, miasto powiatowe 85/II –&#13;
518, 85/III – 121&#13;
mariampolski powiat 85/I – 193&#13;
Mariampolskie 85/III – 53&#13;
Marienbad = Mariańskie Łaźnie, Czechy&#13;
85/I – 33, 70, 84, 273, 85/III – 109, 111,&#13;
112&#13;
Marymont, pow. Warszawa 85/I – 23&#13;
Masłów, pow. Kielce 85/II – 310, 339, 469&#13;
Masuren zob. Mazury Pruskie&#13;
Matijowce = Matyjowce, pow. Kołomyja&#13;
85/II – 486&#13;
Mazew, pow. Łęczyca 85/I – 152, 153, 195,&#13;
85/II – 391,407, 413, 414, 476, 477,&#13;
478, 85/III – 83, 106, 116, 122, 123, 231&#13;
Mazowieck zob. Wysokie Mazowieckie&#13;
Mazowieckie 85/II – 80&#13;
&#13;
mazowieckie województwo 85/I – 26, 85/&#13;
II – 428&#13;
Mazowsze, Mazury 85/I – 18, 41, 57, 58,&#13;
60, 69, 71, 87, 89, 90, 107, 120, 122,&#13;
157, 197, 215, 227, 256, 297, 300, 310,&#13;
407, 408, 420, 421, 428, 429, 432, 435,&#13;
439, 441, 445, 447, 450, 461, 462, 467,&#13;
469–471, 475, 477, 483–485, 490, 491,&#13;
495, 496, 500, 85/II – 58, 67–69, 71,&#13;
82, 83, 93, 104, 107, 119, 123, 128, 129,&#13;
135, 184, 190, 192, 201, 216, 217, 219,&#13;
225, 226, 228, 233, 234, 235, 238, 248,&#13;
249, 255, 261, 267, 268, 273, 286–288,&#13;
300, 306, 307, 316–318, 324, 325, 331,&#13;
334–336, 339, 340, 346, 357–360, 364,&#13;
365, 367–369, 371, 375–377, 382, 393,&#13;
402, 404–406, 412, 419, 421, 423, 425,&#13;
461, 476, 479, 483, 484, 489–494, 496–&#13;
–501, 506, 521, 528, 530, 532, 549, 557,&#13;
565, 576, 577, 587, 588, 592, 593, 597,&#13;
599, 603–606, 609, 611–617, 619, 85/&#13;
III – 15, 43, 49, 50, 55, 56, 71, 84, 86,&#13;
89, 111, 113–115, 117, 132, 180–183,&#13;
203, 204, 206, 216, 225, 226, 228–234,&#13;
237, 238, 245, 248, 249, 255–257, 264,&#13;
267, 268, 271, 279, 283, 285&#13;
Mazowsze Czerskie 85/I – 178, 85/II –&#13;
102, 368, 492, 85/III – 129&#13;
Mazowsze leśne (podlaskie) 85/I – 469,&#13;
471, 472, 85/II – 490, 491, 493, 495,&#13;
496, 85/III – 89, 182&#13;
Mazowsze Nadnarewskie 85/III – 228&#13;
Mazowsze Podlaskie, Mazury Podlaskie&#13;
85/III – 226&#13;
Mazowsze polne 85/I – 469, 471, 472, 473,&#13;
485, 85/II – 490, 491, 492, 85/III – 181,&#13;
225&#13;
Mazowsze Pruskie zob. Mazury Pruskie&#13;
Mazowsze stare 85/I – 469, 471, 85/II –&#13;
490, 491, 518, 85/III – 182, 183, 229&#13;
Mazowsze warszawskie 85/II – 490&#13;
Mazury Podlaskie 85/II – 428, 85/III – 89&#13;
&#13;
334&#13;
&#13;
�Mazury Pruskie, Mazowsze pruskie, Mazury, Masuren 85/I – 116, 211, 270,&#13;
272, 325, 330–338, 342–344, 357, 376,&#13;
414, 471, 472, 475, 491, 85/II – 91, 92,&#13;
130, 217, 220, 239, 251, 252, 285, 307,&#13;
375, 376, 377, 381, 408, 418, 490, 520,&#13;
521, 521, 559, 85/III – 12, 15, 31, 36,&#13;
37, 39, 41–43, 47, 48, 58, 59, 65, 69–71,&#13;
86–88, 112, 143, 144, 174, 206, 226–&#13;
229, 245, 271–273, 279, 281, 282&#13;
Mąkolin, pow. Płock 85/I – 105, 85/III –&#13;
118–121, 128, 130&#13;
Meklemburgia 85/I – 17&#13;
Meklemburskie Księstwo 85/I – 17&#13;
michałowska ziemia 85/I – 324, 331,&#13;
85/II – 522&#13;
miechowski obwód 85/II – 611&#13;
miechowski powiat 85/I – 297&#13;
Miechowskie 85/I – 445, 85/II – 466&#13;
Miechów, miasto powiatowe 85/II – 467,&#13;
470, 85/III – 82, 115, 236&#13;
Miedniewice, pow. Błonie 85/II – 93&#13;
Miejsce, pow. Krosno 85/III – 126, 127&#13;
Miejska Górka zob. Górka Miejska&#13;
Mielec, miasto powiatowe 85/II – 360&#13;
Mielżyn, pow. Gniezno 85/II – 457&#13;
Mielżynek, pow. Gniezno 85/II – 375&#13;
Mierzęcice, pow. Będzin 85/II – 467&#13;
międzychodzki powiat 85/II – 451&#13;
międzyrzecki powiat 85/II – 451&#13;
Międzyrzeckie 85/II – 124&#13;
Międzyrzecz, miasto powiatowe 85/II – 53&#13;
Miłosław, pow. Września 85/I – 284, 320,&#13;
321, 352, 412, 85/II – 415, 451, 452,&#13;
85/III – 132, 139&#13;
Mińsk, Białoruś 85/III – 109, 110, 248&#13;
Mińsk, miasto powiatowe (dziś Mińsk Mazowiecki) 85/II – 382, 604, 85/III – 226&#13;
mińska gubernia 85/II – 339, 85/III – 246&#13;
miński obwód 85/I – 43&#13;
miński powiat 85/I – 163, 85/II – 412,&#13;
85/III – 125, 126&#13;
&#13;
Mistrzowice, pow. Cieszyn 85/III – 156&#13;
Mitawa, Łotwa (dziś Jełgawa) 85/I – 39,&#13;
85/III – 109, 110&#13;
Mława, miasto powiatowe 85/II – 286,&#13;
85/III – 229&#13;
Mnichów zob. Monachium&#13;
Moabit, część Berlina, Niemcy 85/I – 106,&#13;
445&#13;
Modlin, pow. Płońsk 85/III – 127&#13;
Modlnica = Modlnica Wielka, pow. Kraków 85/I – 58, 70, 71, 88, 130, 131,&#13;
141, 229, 238, 239, 244–257, 288, 290,&#13;
296–298, 300, 301, 305, 307, 309, 315,&#13;
317, 324, 335, 338, 343–345, 347, 376,&#13;
377, 379, 380, 385, 388, 389, 393, 397,&#13;
400, 405, 418, 421, 423, 431–434, 436,&#13;
452, 459, 465, 479, 494, 495, 505, 517,&#13;
85/II – 99, 100, 102, 190, 217, 218, 220,&#13;
234, 236, 242, 252, 256, 303, 316, 328,&#13;
353, 364, 372, 381, 384, 394, 414, 417,&#13;
425, 445, 446, 448, 449, 545, 85/III&#13;
–10, 11, 39, 40, 46, 47, 53–57, 88, 97,&#13;
98, 107, 112, 116, 119, 120, 125–127,&#13;
134, 137–139, 144, 145, 147–149, 151,&#13;
154–156, 264, 265, 285, 286&#13;
Modlniczka = Modlnica Mała, pow. Kraków 85/I – 249, 85/II – 256, 381&#13;
Mogilany, pow. Wieliczka 85/I – 88, 130,&#13;
229, 238, 239, 244–248, 251, 253–256,&#13;
297, 298, 319, 386, 399, 432, 459, 476,&#13;
85/II – 102, 129, 217, 240, 246, 336,&#13;
371, 424, 445, 446, 467, 623, ryc. po s.&#13;
624, 85/III – 14, 46, 54, 97, 100, 112,&#13;
119, 120, 124–127, 134, 136–138, 149,&#13;
234&#13;
mogilnicki powiat 85/II – 451&#13;
Mogilno, miasto powiatowe 85/II – 442&#13;
Mogiła, pow. Kraków 85/I – 250&#13;
Moguncja, Niemcy 85/I – 386, 85/III –&#13;
148–150&#13;
Mokry Las = Mokrylas, pow. Ostrów,&#13;
właśc. Ostrowie (dziś Ostrów Mazo335&#13;
&#13;
�wiecka) 85/I – 72, 122, 85/II – 118,&#13;
226, 85/III – 85, 113&#13;
Monachium, Münich, Niemcy 85/I – 385,&#13;
386, 85/III – 148–150&#13;
Monasterzyska, pow. Buczacz 85/II – 551&#13;
Morawy, Moravy 85/I – 85, 85/II – 11, 134&#13;
Morownica, pow. Kościan 85/I – 225, 226,&#13;
320–322, 326, 332, 335, 339, 341, 344,&#13;
411, 85/II – 216, 231, 305, 415, 417,&#13;
418, 452–454, 85/III – 132, 134, 135,&#13;
139, 142, 143, 145, 269&#13;
Morskie Oko, jezioro w Tatrach 85/I –&#13;
131, 85/III – 119&#13;
Mosina, pow. Śrem 85/II – 331&#13;
Moskwa, Rosja 85/I – 141, 169, 192–194,&#13;
341, 85/II – 253, 255, 85/III – 257, 271&#13;
Moszczanka, pow. Puławy 85/I – 182, 85/&#13;
II – 425, 496&#13;
Mościska, daw. Mostycze, miasto powiatowe 85/III – 127&#13;
Mozyrskie 85/III – 247&#13;
Mszczonów, pow. Błonie 85/II – 382&#13;
Murań, szczyt w Tatrach 85/I – 131&#13;
Mużaków, niem. Bad Muskau, Łużyce,&#13;
Niemcy 85/I – 28&#13;
Myczkowce, pow. Lesko 85/III – 275&#13;
Mystki, pow. Środa 85/II – 457&#13;
Myszyn, pow. Kołomyja 85/II – 341&#13;
Myślenice, miasto powiatowe 85/I – 245,&#13;
85/II – 80, 85/III – 234&#13;
&#13;
Nieborów, pow. Łowicz 85/I – 43&#13;
Niegów, pow. Radzymin 85/I – 119&#13;
Niemcy 85/I – 17, 25, 128, 130, 359, 85/II&#13;
– 34, 134, 455, 85/III – 120, 150&#13;
Nieszawa, miasto powiatowe 85/I – 18,&#13;
85/II – 33&#13;
nieszawski powiat 85/I – 196, 85/III – 131&#13;
Nieśwież, pow. Słuck 85/I – 161, 85/III&#13;
– 32&#13;
Ninino, pow. Oborniki 85/II – 457&#13;
Niniwa, staroż. Asyria, część Mezopotamii 85/I – 272, 85/II – 608&#13;
Niżniów, pow. Tłumacz 85/II – 551&#13;
Noteć, dopływ Warty 85/II – 437, 451&#13;
Nowa Wieś = Nowawieś, pow. Kraków&#13;
85/II – 364&#13;
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Krasnystaw 85/II – 340&#13;
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Lubartów&#13;
85/I – 440&#13;
Nowawieś = Nowa Wieś, pow. Lubartów&#13;
85/III – 181&#13;
Nowe Miasto = Nowemiasto nad Drwęcą, pow. Lubawa 85/I – 337&#13;
Nowe Miasto, pow. Pleszew 85/II – 457,&#13;
85/III – 233&#13;
Nowosielce, pow. Łańcut 85/III – 157&#13;
Nowy Jork, Stany Zjednoczone 85/I – 455&#13;
Nowy Sącz 85/III – 35, 126, 127, 233&#13;
Nowy Targ 85/III – 35, 233&#13;
&#13;
Nadbuże, obszar 85/II – 228&#13;
naddniestrzańska okolica 85/III – 146&#13;
Naddniestrze 85/II – 485&#13;
Nadprucie, obszar nad Prutem 85/II – 485&#13;
Nadrenia –Palatynat 85/I – 130&#13;
Nancy, Francja 85/I – 374, 385, 386,&#13;
85/III – 149, 150&#13;
Narew, dopływ Wisły 85/I – 193, 85/II –&#13;
339, 429, 85/III – 124&#13;
Nawra, pow. Toruń 85/I – 327, 85/III –&#13;
142, 143, 230&#13;
&#13;
Obertyn, pow. Horodenka 85/I – 378, 85/&#13;
II – 341, 85/III – 147&#13;
Objezierze, pow. Oborniki 85/II – 470, 586&#13;
obornicki powiat 85/II – 451&#13;
Obory, pow. Warszawa 85/I – 120&#13;
Obryte = Obrytte, pow. Pultusk 85/II –&#13;
496&#13;
Oceania 85/I – 210, 85/III – 189, 257&#13;
Ochudne, pow. Pułtusk 85/II – 496&#13;
Oderberg zob. Bogumin&#13;
Odessa 85/I – 87&#13;
&#13;
336&#13;
&#13;
�odolanowski powiat 85/II – 451&#13;
Odolanów, miasto powiatowe 85/I – 154,&#13;
85/II – 111&#13;
Odra, rzeka 85/II – 606&#13;
Ogrodzieniec, pow. Olkusz 85/II – 467,&#13;
85/III – 115&#13;
Ojców, pow. Olkusz 85/I – 100–102, 103,&#13;
107, 446, 85/II – 467, 85/III – 72, 116,&#13;
118, 219&#13;
Okno, pow. Horodenka 85/I – 400, 85/III&#13;
– 151, 152&#13;
Oksywie, pow. Wejherowo 85/I – 328,&#13;
85/III – 142, 144&#13;
Olcza, pow. Nowy Targ 85/I – 133&#13;
Olecko zob. Margrabowo&#13;
Oleksianka, pow. Mińsk 85/I – 163, 85/II&#13;
– 412, 421, 493, 495, 85/III – 125, 126&#13;
Olesko, pow. Złoczów 85/I – 168, 85/III&#13;
– 126, 127, 240&#13;
Oleśnica, miasto powiatowe 85/I – 26&#13;
Oliwa, pow. Gdańsk 85/I – 328, 85/III –&#13;
142, 144&#13;
olkuska wyżyna 85/I – 249, 250&#13;
olkuski obwód 85/II – 611&#13;
olkuski powiat 85/I – 297, 85/II – 535&#13;
Olkuskie 85/I – 445, 85/II – 466, 85/III&#13;
– 116&#13;
Olkusz, miasto powiatowe 85/I – 446, 85/II&#13;
– 381, 466, 467, 85/III – 72, 115, 116, 236&#13;
Olszanica, pow. Lesko 85/III – 239&#13;
Olsztyn, miasto powiatowe 85/II – 520&#13;
Olsztynek, pow. Ostróda 85/II – 376&#13;
Ołomuniec, Czechy 85/I – 273, 85/II – 432&#13;
Omsk, Rosja 85/I – 104&#13;
Opatkowice, pow. Wieliczka 85/II – 623,&#13;
ryc. po s. 624&#13;
opatowski powiat 85/II – 475&#13;
Opatowskie 85/I – 182, 468, 85/II – 464,&#13;
471&#13;
Opatów, miasto powiatowe 85/I – 182,&#13;
85/II – 28, 85/III – 81, 99, 237&#13;
Opawa, Czechy 85/I – 70, 85/III – 112&#13;
&#13;
Opoczno, miasto powiatowe 85/II – 190,&#13;
85/III – 237&#13;
opoczyński powiat 85/I – 19, 20, 87, 89&#13;
Opoczyńskie 85/I – 468, 85/II – 471, 475&#13;
Opole, miasto powiatowe 85/I – 218, 85/II&#13;
– 308&#13;
Opolszczyzna 85/II – 606&#13;
Oporowo, pow. Szubin 85/II – 124&#13;
Orchówka, pow. Włodawa 45/II – 131&#13;
Orłowo, pow. Lec 85/III – 281&#13;
Orońsk = Orońsko, pow. Radom 85/I –&#13;
152, 85/II – 406, 472, 85/III – 121, 122&#13;
Osiny, pow. Puławy 85/II – 462, 463,&#13;
85/III – 114&#13;
Osowo, pow. Oborniki 85/II – 314&#13;
Osterode zob. Ostróda&#13;
ostrołęcki powiat 85/II – 405&#13;
Ostrołęckie 85/II – 603&#13;
Ostrołęka, miasto powiatowe 85/I – 151,&#13;
85/II – 190, 85/III – 113, 120, 229&#13;
Ostrowie, Ostrowo, miasto powiatowe&#13;
(dziś Ostrów Mazowiecka) 85/II – 226,&#13;
85/III – 85&#13;
ostrowiecki powiat 85/II – 425&#13;
Ostrowo = Ostrowiec, pow. Opatów (dziś&#13;
Ostrowiec Świętokrzyski) 85/II – 226&#13;
Ostrowo zob. Ostrowie&#13;
Ostrowo zob. Ostrówek&#13;
Ostrożeń , pow. Garwolin 85/II – 407, 494&#13;
Ostróda, Ostród, niem. Osterode, miasto&#13;
powiatowe 85/I – 119, 331, 334–336,&#13;
85/II – 92, 408, 520, 85/III – 142, 145,&#13;
226, 227&#13;
ostródzka parafia, obszar 85/I – 116, 85/II&#13;
– 91, 197, 239, 408, 520, 85/III – 273&#13;
Ostrów Lednicki, Lednicka wyspa, wyspa na jeziorze Lednica 85/I – 335, 336&#13;
Ostrów Mazowiecka zob. Ostrowie&#13;
Ostrów, Ostrowo, pow. Odolanów, (dziś&#13;
Ostrów Wielkopolsk) 85/I – 331&#13;
Ostrówek, bł. Ostrowo, pow. Wieluń 85/I&#13;
– 225, 85/III – 133, 136&#13;
337&#13;
&#13;
�ostrzeszowski powiat 85/II – 451&#13;
Ostrzeszowskie 85/II – 393&#13;
Oświęcim 85/III – 134, 135, 234&#13;
Otmianowo, pow. Włocławek 85/I – 152,&#13;
195, 85/II – 98, 413, 414, 437, 85/III –&#13;
122, 123&#13;
owrucki powiat 85/III – 246&#13;
Owruckie 85/III – 247&#13;
Ożarów, pow. Opatów 85/II – 226, 429, 475&#13;
Pakosław, pow. Krobia 85/I – 326, 411,&#13;
413, 85/II – 276, 305, 415, 418, 453,&#13;
454, 85/III – 142, 143&#13;
Pakość, pow. Mogilno 85/II – 442&#13;
Pałuki, region 85/I – 215, 85/II – 44, 216, 451&#13;
Paprocice, pow. Opatów 85/I – 119&#13;
Paraguaj = Paragwaj 85/III – 189&#13;
Parcice, pow. Wieluń 85/II – ryc. po&#13;
s. 136, 623&#13;
Parczew, pow. Włodawa 85/II – 242, 391&#13;
chełm&#13;
Parysów, pow. Garwolin 85/I – 163, 85/II&#13;
– 493, 85/III – 125, 126&#13;
Paryż, Paris, Francja 85/I – 31, 34, 38, 43,&#13;
44, 46, 56, 59, 60, 67, 81, 96, 98, 110,&#13;
141, 158, 246, 273, 289, 366, 374, 376,&#13;
381–387, 417, 436, 455, 457, 85/II –&#13;
183, 556, 568, 85/III – 141, 148–150&#13;
Pekin, Chiny 85/II – 46&#13;
Pelplin, Peplin, pow. Starogard 85/I –&#13;
328, 336, 337, 85/III – 142, 144&#13;
Persja, staroż. 85/II – 607&#13;
Petersburg, Rosja 85/I – 36, 54, 59, 141,&#13;
169, 190, 234, 235, 397, 403, 404, 85/II&#13;
– 568&#13;
Pękosławice, pow. Opatów 85/II – 425,&#13;
464, 474, 475&#13;
Piadyki, pow. Kołomyja 85/I – 400, 443,&#13;
475, 85/II – 325, 419, 486, 85/III – 151,&#13;
152&#13;
Piaseczno, pow. Warszawa 85/I – 58, 120,&#13;
85/II – 404, 85/III – 54&#13;
&#13;
Piaski, pow. Lublin 85/I – 152, 85/II –&#13;
463, 85/III – 84, 121, 122&#13;
Piastów, pow. Radom 85/II – 474&#13;
Piaszczyce, pow. Radomsk 85/II – 327&#13;
Pieniny, Pioniny, góry 85/I – 130, 132,&#13;
85/II – 54, 411, 85/III – 106, 120, 126,&#13;
127&#13;
Pieskowa Skała, pow. Olkusz 85/I – 446&#13;
Pięciu Stawów Dolina 85/I – 131, 85/III&#13;
– 119&#13;
Pilaszkowice, bł. Piłaszkowice, pow. Krasnystaw 85/I – 440, 85/II – 340, 85/III&#13;
– 181&#13;
Pilica, dopływ Wisły 85/III – 115&#13;
Pilica, pow. Grójec 85/III – 115, 116, 226&#13;
Pilica, pow. Olkusz 85/II – 467&#13;
Pilzno, Czechy 85/III – 109&#13;
Piłaszkowice zob. Pilaszkowice&#13;
Pińczów, miasto powiatowe 85/I – 279,&#13;
446, 85/II – 260, 422, 469, 85/III – 256&#13;
Pińsk, Polesie (Białoruś) 85/I – 489&#13;
Pińszczyzna 85/III – 16, 247, 248&#13;
Piołunowo, pow. Nieszawa 85/I – 32,&#13;
85/II – 130, 234, 246&#13;
piotrkowska ziemia 85/II – 480&#13;
piotrkowski obwód 85/II – 480&#13;
Piotrków, miasto powiatowe (dziś Piotrków Trybunalski) 85/II – 481, 85/III&#13;
– 122, 231&#13;
Piszczac, pow. Biała 85/II – 504&#13;
Pleszew, miasto powiatowe 85/III – 233&#13;
pleszewski powiat 85/II – 451, 457&#13;
Płochocin, pow. Błonie 85/III – 115&#13;
Płock 85/II – 88, 490, 603, 85/III – 127,&#13;
128, 229&#13;
płocka gubernia 85/I – , 151151&#13;
płocki powiat 85/I – 105, 85/III – 121, 128&#13;
Płockie 85/III – 118, 119, 121, 127, 128,&#13;
229&#13;
płockie województwo 85/I – 26, 85/II –&#13;
428&#13;
Płońsk, miasto powiatowe 85/II – 219&#13;
&#13;
338&#13;
&#13;
�Płowce, pow. Nieszawa 85/I – 154, 85/II&#13;
– 98, 130, 414, 437, 85/III – 122, 123,&#13;
128, 129&#13;
Pniewo, pow. Pułtusk 85/II – 496&#13;
Pobereże, obszar 85/III – 245&#13;
Pobikry, pow. Siemiatycze 85/II – 235,&#13;
499&#13;
Podbeskidzie 85/II – 382&#13;
Podgórze (w Galicji zachodniej) 85/I –&#13;
133, 351, 466, 85/II – 108, 115, 233,&#13;
234, 235, 248, 307, 340, 344, 363,&#13;
365, 369, 376, 380, 382, 519, 520, 617,&#13;
85/III – 26, 29, 35, 43, 55, 71, 84, 113,&#13;
154, 207, 234, 240, 250, 259, 267, 268,&#13;
273, 274, 276, 285&#13;
Podgórze Beskidowe 85/III – 113&#13;
Podgórze Krakowskie, Podgórze, region&#13;
85/I – 183, 85/II – 471, 519, 85/III –&#13;
30, 36, 37, 234&#13;
Podgórze polskie 85/III – 273&#13;
Podgórze ruskie 85/III – 252&#13;
Podgórze, pow. Wieliczka 85/II – 353, 445&#13;
Podhale 85/I – 83, 85, 132, 133, 85/II – 65,&#13;
67, 128,402, 403, 414, 85/III – 25, 26,&#13;
35, 36, 42, 50, 93, 100, 113, 124, 229,&#13;
233, 262, 284, 285&#13;
Podhorce, pow. Tomaszów (dziś Tomaszów Lubelski) 85/II – 240, 85/III –&#13;
277&#13;
Podiebrady, niem. Podiebrad, Czechy&#13;
85/I – 84, 85/II – 81, 85/III – 109&#13;
Podkarpacie 85/I – 164, 85/III – 29, 257&#13;
Podkarpacie polskie 85/III – 253, 273&#13;
Podkarpacie ukraińskie 85/III – 239, 253,&#13;
274&#13;
Podlasie 85/I – 469, 471, 85/II – 126, 235,&#13;
339, 425, 490, 491, 496–498, 500, 501,&#13;
619, 85/III – 59, 118, 134, 136, 183,&#13;
277&#13;
Podlaskie 85/III – 135&#13;
podlaskie województwo 85/I – 26, 85/II&#13;
– 428&#13;
&#13;
Podole 85/I – 164, 165, 281, 282, 396, 397,&#13;
468, 85/II – 66, 103, 131, 218, 227, 248,&#13;
418, 516, 517, 85/III – 64, 71, 146, 151,&#13;
182, 207, 229, 242–246, 268, 271, 278,&#13;
279&#13;
Podole galicyjskie 85/I – 180, 266, 376,&#13;
377, 380, 463, 85/II – 507, 516, 85/III&#13;
– 131, 145, 147, 148, 153, 241&#13;
Podole rosyjskie 85/I – 165, 180, 282, 461,&#13;
467, 470, 85/II – 516, 85/III – 182, 244&#13;
Podole zachodnie 85/II – 295&#13;
Podskalany, pow. Kraków 85/I – 246&#13;
Pogórze Karpackie 85/III – 273&#13;
Pogórze, obszar 85/II – 342&#13;
Pokucie 85/I – 155, 164, 166, 179, 254, 266,&#13;
276, 281, 282, 284, 285, 310, 338, 344,&#13;
346, 376–380, 386–388, 395, 396, 399–&#13;
–402, 405–408, 417, 418, 421, 426, 427,&#13;
429, 441, 447, 461, 467, 4767, 484–488,&#13;
496, 85/II – 57, 68, 100, 103, 124–126,&#13;
128–131, 217, 218, 231–233, 240, 248,&#13;
268, 272, 274, 281, 288, 300– –302, 305,&#13;
313, 315, 318, 321, 325, 339–342, 346,&#13;
385, 386, 389, 393, 402, 407, 418–420,&#13;
422, 425, 461, 476, 483–489, 508, 512,&#13;
514, 515, 519, 528, 530, 537, 544, 551,&#13;
556, 573, 579, 593, 605, 610, 617, 619,&#13;
621, 622, 85/III – 17, 20, 24, 25, 27, 30,&#13;
59, 82, 83, 138, 145–148, 151–154, 180–&#13;
–183, 187, 204, 217, 229, 234, 241–244,&#13;
253, 256, 264, 265, 267, 269, 271, 281&#13;
Polesie 85/I – 166, 476, 489, 85/II – 234,&#13;
307, 308, 325, 358, 400, 516–518, 569,&#13;
618, 85/III – 71, 76, 182, 183, 208, 224,&#13;
246–249, 278&#13;
Polesie pińskie 85/III – 64&#13;
Polesie wołyńskie 85/III – 64, 247&#13;
Polska, Rzeczpospolita, Polska Korona, Poloniae, Pologne, RP 85/I – 13, 14, 17,&#13;
22, 29, 42, 45, 50, 52, 64, 65, 69, 86, 88,&#13;
103, 11, 112, 114, 115, 118, 137, 142,&#13;
145, 156, 163, 164, 171, 173, 174, 179,&#13;
339&#13;
&#13;
�180, 187, 191, 212, 214, 232, 235–237,&#13;
239, 241, 242, 245, 248, 257, 260–262,&#13;
268, 271, 276–278, 290, 291, 293, 306,&#13;
307, 335, 345, 351, 355, 376, 381, 382,&#13;
384, 392, 398, 399, 411, 413, 416–418,&#13;
424, 430, 442, 457, 463, 480, 482, 502,&#13;
85/II – 7, 9, 10, 12, 13, 26, 34, 35, 38,&#13;
39, 41, 43, 53, 54, 57, 65, 70, 95, 96, 101,&#13;
135, 152, 175, 180, 181, 186, 190, 191,&#13;
195, 201, 208, 210, 212, 215, 218, 223,&#13;
224, 236, 239, 244, 248, 254, 260, 263,&#13;
272, 280–282, 286, 287, 290, 305–307,&#13;
313–315, 319, 325, 319, 330, 331, 347,&#13;
349, 350, 354, 357, 360–363, 365–369,&#13;
372, 399, 400, 425, 432, 436–439, 441,&#13;
444, 455, 460, 480, 485, 493, 501, 512,&#13;
515, 517, 520, 524, 526, 527, 535, 536,&#13;
551, 555, 556, 559, 564, 569, 571, 573–&#13;
–576, 579, 580, 593, 594, 598, 602, 603,&#13;
606, 612, 616, 618, 619, 85/III – 42, 46,&#13;
59, 68, 70, 77, 79, 83, 105, 108, 167, 177,&#13;
181, 225, 231, 235, 255–257, 262&#13;
Polskie Brzozie zob. Brzozie Polskie&#13;
Połaby, region 85/III – 41, 229&#13;
pomorska ziemia 85/II – 522&#13;
Pomorze, Pomerania 85/I – 18, 156, 192,&#13;
325–330, 332, 336–340, 342, 343, 356,&#13;
357, 376, 402, 414, 416, 85/II – 217, 307,&#13;
308, 358, 370, 375, 376, 377, 419, 438,&#13;
522, 523, 524, 560, 85/III – 31, 43, 57,&#13;
58, 67, 69–71, 143, 205, 230, 266, 271&#13;
Pomorze Bałtyckie 85/I – 392&#13;
Pomorze Gdańskie 85/I – 326, 85/III – 143&#13;
Pomorze Nadwiślańskie 85/I – 329&#13;
Poronin, pow. Nowy Targ 85/II – 235,&#13;
251&#13;
Portugalia 85/I – 475&#13;
Porządzie, pow. Pułtusk 85/II – 425, 496&#13;
Posłowice, pow. Kielce 85/II – 310&#13;
Potok, pow. Stopnica 85/III – 117&#13;
Powiśle, obszar 85/I – 325, 342, 357, 85/&#13;
II – 29, 522, 85/III – 143&#13;
&#13;
Powsin, pow. Warszawa 85/II – 421&#13;
Poznań 85/I – 41, 49, 62, 64, 80, 81, 83,&#13;
88, 94, 95, 101, 102, 103, 116, 142, 171,&#13;
172, 173, 205, 208, 211, 214, 215, 217–&#13;
219, 221, 224, 227, 228, 319–322, 326,&#13;
328, 331, 332, 335, 337, 339, 340, 343,&#13;
352, 364, 368, 369, 386, 409–411, 413,&#13;
435, 479, 85/II – 10, 36, 66, 77, 100,&#13;
126, 174, 185, 190, 197, 199, 204, 368,&#13;
451–456, 458–460, 490, 548, 551, 574,&#13;
580, 608, 616, 620, 85/III – 19, 38, 40,&#13;
49, 51, 55, 66, 68, 83, 86, 98–100, 111,&#13;
112, 131–136, 138–140, 142–145, 149,&#13;
150, 174, 176, 227, 266–268, 273&#13;
poznański powiat 85/II – 451&#13;
Poznańskie Wielkie Księstwo, Poznańskie, Prowincja Poznańska 85/I – 26,&#13;
50, 51, 81, 82, 88, 105, 125, 160, 180,&#13;
202, 211, 212, 214, 215, 216, 219, 220,&#13;
225–227, 239, 300, 318–320, 324, 326,&#13;
332, 336, 338, 339, 342, 347, 348, 352,&#13;
355, 356, 376, 377, 390, 395, 398, 405,&#13;
408, 409, 411–416, 418, 433, 435, 469,&#13;
85/II – 68, 69, 119, 124, 125, 231–233,&#13;
236, 239, 253, 259, 260, 264–268, 270,&#13;
276, 284, 286, 288, 300, 304, 305, 310,&#13;
313, 314, 316, 318, 324, 326, 331, 333–&#13;
–336, 340, 345, 358, 368, 369, 375–377,&#13;
385, 386, 389, 392–394, 410, 415, 418,&#13;
421, 428, 431, 437, 450, 452–458, 460,&#13;
461, 465, 479, 480, 500, 529, 530, 532,&#13;
542, 543, 549, 552, 571, 572, 575, 579,&#13;
580, 582, 586, 592, 594, 605, 607, 608,&#13;
610, 613, 616, 617, 620, 85/III – 14, 17,&#13;
45, 55, 63, 72, 75, 82, 83, 87, 89, 112,&#13;
130–136, 138–140, 142, 143, 145, 146,&#13;
167, 174–180, 202, 214, 215, 230, 232,&#13;
233, 250, 252, 253, 255, 256, 265, 267,&#13;
272, 275, 282, 283&#13;
poznańskie województwo 85/II – 480&#13;
Praga, Czechy 85/I – 33, 70, 85, 85/III –&#13;
109, 111, 112&#13;
&#13;
340&#13;
&#13;
�Praga, część Warszawy 85/I – 58, 85/II – 98&#13;
Pregoła, Pregla, rzeka 85/I – 330&#13;
Preussen zob. Prusy&#13;
Prędocinek, pow. Radom 85/II – 421&#13;
Primorie, pol. Przymorze, region 85/I –&#13;
134, 85/II – 525, 85/III – 119&#13;
Procisne, pow. Lesko 85/I – 432, 85/II –&#13;
513, 85/III – 155, 156, 252, 274, 276&#13;
Proszowice, pow. Miechów 85/II – 467&#13;
Prowincja Poznańska zob. Poznańskie&#13;
Prusy 85/I – 18, 19, 22, 75, 82, 194, 196,&#13;
214, 227, 228, 239, 249, 85/II – 414,&#13;
437, 85/III – 227&#13;
Prusy polskie 85/I – 357&#13;
Prusy Południowe, Südpreuβen 85/I – 18&#13;
Prusy Wschodnie 85/I – 318, 324, 325,&#13;
331, 332, 326, 343, 85/II – 92, 418, 452,&#13;
85/III – 142, 145, 230&#13;
Prusy Zachodnie 85/I – 318, 324–326,&#13;
329–331, 85/II – 320, 418, 452, 471,&#13;
549, 85/III – 41, 142, 143, 145, 229&#13;
Pruszków, pow. Warszawa 85/III – 46,&#13;
115&#13;
Prut, dopływ Dunaju 85/II – 486&#13;
Przasnyskie 85/II – 603&#13;
Przeczyce, pow. Będzin 85/II – 52&#13;
Przedecz, pow. Włocławek 85/II – 438,&#13;
439&#13;
Przemęt, pow. Babimost 85/II – 231&#13;
przemyski powiat 85/I – 438, 85/II – 507&#13;
Przemyskie 85/I – 13, 61, 102, 155, 224,&#13;
421–423, 426, 431, 439, 476, 490, 491,&#13;
495, 497, 498, 500, 501, 85/II – 101,&#13;
138, 217, 233– 235, 248, 268, 306, 310,&#13;
325, 392, 393, 398, 404, 506–510, 512,&#13;
513, 530, 531, 560, 85/III – 8, 15, 18,&#13;
19, 29, 41, 62, 63, 87–89, 101, 105, 127,&#13;
155–157, 187, 200, 205, 217, 224, 236,&#13;
237, 240, 243, 244, 257, 268, 274–276,&#13;
282, 283&#13;
Przemyśl, miasto powiatowe 85/I – 251,&#13;
422, 437, 489, 497, 85/II – 507, 508,&#13;
&#13;
85/III – 29, 127, 140, 154, 156, 239,&#13;
282&#13;
Przeworsk, pow. Łańcut 85/III – 127&#13;
Przysucha, pow. Opoczno 85/I – 17, 19–&#13;
23, 25, 33, 73, 89, 90, 344, 500, 505,&#13;
506, 85/II – 20, 79, 190, 85/III – 40, 86,&#13;
113, 128, 132, 221, 285, 286&#13;
Puchaczów, pow. Chełm 85/II – 242&#13;
Puck, miasto powiatowe 85/I – 324, 328,&#13;
85/III – 142, 144&#13;
Puławy, urzęd. Nowa Aleksandria, miasto powiatowe 85/I – 152, 85/II – 462,&#13;
463, 85/III – 114, 121, 122&#13;
Pułtusk, miasto powiatowe 85/II – 88,&#13;
104, 490, ryc. po s. 136, 623, 85/III –&#13;
124, 229&#13;
Pułtuskie 85/II – 603&#13;
Puszcza Kozienicka zob. Kozienicka Puszcza&#13;
Puszcza Zielona, Puszcza Kurpiowska 85/&#13;
II – 65, 497&#13;
Rabka, pow. Myślenice 85/I – 273, 85/II&#13;
– 339, 520&#13;
Racławice, pow. Miechów 85/I – 341,&#13;
85/II – 254&#13;
Radecznica, pow. Zamość 85/II – 465&#13;
Radom 85/I – 32, 90, 152, 227, 435, 436,&#13;
85/II – 79, 190, 365, 421–473, 85/III –&#13;
81, 99, 117, 118, 121, 122, 237&#13;
Radomsk, miasto powiatowe (dziś Radomsko) 85/I – 280, 85/II – 327, 482&#13;
radomska gubernia 85/I – 107&#13;
radomska gubernia 85/II – 406, 428, 471,&#13;
85/III – 114, 117&#13;
Radomskie 85/I – 32, 89, 90, 107, 152,&#13;
272, 461, 467, 468, 470, 85/II – 69, 82,&#13;
98, 104, 192, 226, 285, 286, 300, 306,&#13;
318, 335, 358, 364, 365, 368, 369, 376,&#13;
381, 406, 413, 421, 429, 430, 438, 461,&#13;
471–475, 501, 530, 572, 564, 572, 584,&#13;
604, 85/III – 72, 84, 87, 99, 114, 118,&#13;
341&#13;
&#13;
�121, 122, 124, 182, 203, 215, 226, 229,&#13;
232, 233, 237, 238, 248, 249, 254, 255,&#13;
279, 283&#13;
Radomszczyzna 85/II – 474&#13;
Radoszki, pow. Sandomierz 85/II – 475&#13;
Radymno, pow. Jarosław 85/III – 127&#13;
radziejowski powiat 85/I – 196&#13;
Radziejów, pow. Nieszawa 85/II – 438&#13;
Radzymin, miasto powiatowe 85/I – 163,&#13;
217, 218, 85/II – 219, 307, 405, 423,&#13;
493– 495, 85/III – 132, 133, 226&#13;
Radzyń, miasto powiatowe 85/II – 391,&#13;
85/III – 226&#13;
Radzyńskie 85/II – 500&#13;
Rajgród, pow. Szczuczyn 85/II – 344&#13;
Rakoszyn, pow. Jędrzejów 85/II – 348&#13;
Rakowa, pow. Sambor 85/II – 509&#13;
Rapperswil, Rapperswyl, Szwajcaria 85/I&#13;
– 383, 38585/III – 149, 150&#13;
Rasztowska Wola, pow. Radzymin (dziś&#13;
Wola Rasztowska) 85/I – 217, 218,&#13;
85/II – 219, 307, 423, 493, 494, 521,&#13;
85/III – 132–135&#13;
Raszyn, pow. Warszawa 85/I – 121&#13;
Rataje, pow. Poznań 85/II – 454&#13;
Rawa, miasto powiatowe (dziś Rawa Mazowiecka) 85/III – 225&#13;
Rawicz, miasto powiatowe 85/I – 326, 85/&#13;
II – 276, 305, 418, 85/III – 143&#13;
Rdzuchów, pow. Opoczno 85/I – 89, 90&#13;
Redecz, pow. Włocławek 85/I – 152, 195,&#13;
85/II – 98, 414, 437, 85/III – 122, 123&#13;
Reinertz = Reinerz (dziś Duszniki Zdrój)&#13;
85/I – 366&#13;
Rembów, pow. Pińczów 85/II – 234, 422&#13;
Ren, rzeka 85/I – 386, 85/III – 149&#13;
Rigi, szczyt, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III&#13;
– 149&#13;
Rogoźno, pow. Oborniki 85/II – 442&#13;
Rohatyn, miasto powiatowe 85/II – 232&#13;
rohatyński powiat 85/I – 319&#13;
Ropczyce&#13;
&#13;
Ropczyce, miasto powiatowe 85/II – 339,&#13;
535, 85/III – 127&#13;
Rosja, Rossija, Cesarstwo Rosyjskie, Wielkorosja 85/I – 19, 22, 35–37, 39, 50, 81,&#13;
109–111, 119, 163, 170, 190, 193, 231,&#13;
232, 236, 239, 322, 341, 398, 395, 397,&#13;
460, 85/II – 255, 575, 622&#13;
Rozalówka = Rozaliówka, pow. Wasylków&#13;
85/I – 165, 85/II – 563, 85/III – 246&#13;
Roztoki Dolina, dolina w Tatrach 85/I –&#13;
131, 85/III – 119&#13;
Rożan, pow. Maków 85/I – 72, 85/II –&#13;
226, 85/III – 113&#13;
Ruda Guzowska, pow. Błonie 85/III –&#13;
114, 115&#13;
Rudlice, pow. Wieluń 85/III – 113&#13;
Rusocice, pow. Kalisz 85/III – 113&#13;
Ruszkowo, pow. Nieszawa 85/I – 195, 199,&#13;
203, 206, 85/II – 414, 437, 440, 441,&#13;
443, 85/III – 128, 129, 130, 260, 261&#13;
Ruś 85/I – 50, 51, 61, 62, 157, 183, 222,&#13;
271, 290, 291, 418, 427, 437, 441, 442,&#13;
463, 464, 85/II – 12, 35, 77, 126, 128,&#13;
173, 184, 188, 201, 210, 225, 229, 294,&#13;
296, 427, 444, 489, 556, 559, 560, 569,&#13;
573, 593, 618, 622, 85/III – 177, 239&#13;
Ruś Biała zob. Białoruś&#13;
Ruś Chełmska 85/I – 492, 85/II – 500,&#13;
85/III – 44, 48, 247, 266, 276&#13;
Ruś Czarna 85/II – 518&#13;
Ruś Czerwona 85/I – 155, 179, 183, 251,&#13;
266, 379, 427, 489, 498, 85/II – 71,&#13;
232, 248, 308, 325, 340, 379, 506, 507,&#13;
512–515, 551, 617, 85/III – 23, 24, 29,&#13;
41, 71, 91, 92, 209, 237, 239–242, 244,&#13;
260, 267, 268, 274–276&#13;
Ruś Halicka 85/I – 464&#13;
Ruś Karpacka 85/I – 155, 379, 401, 426,&#13;
427, 85/II – 128, 248, 305, 325, 340,&#13;
485, 512, 514–516, 576, 601, 607, 615,&#13;
617, 85/III – 20, 31, 71, 180, 187, 208,&#13;
209, 241–244, 265, 269, 276&#13;
&#13;
342&#13;
&#13;
�Ruś Litewska 85/II – 518 .&#13;
Ruś Podlaska 85/II – 462, 500, 85/III – 48,&#13;
247, 276&#13;
Ruś Pokucia 85/II – 487&#13;
Ruś Węgierska 85/III – 241&#13;
Ryga, Łotwa 85/III – 109, 110&#13;
Ryki, pow. Garwolin 85/I – 42, 85/II – 496&#13;
Rymanów, pow. Sanok 85/I – 438, 439,&#13;
85/II – 513, 85/III – 156, 157, 252,&#13;
273–275&#13;
Rytwiany, pow. Sandomierz 85/II – 429,&#13;
85/III – 117&#13;
Rząska, pow. Kraków 85/II – 331&#13;
Rzeczpospolita Krakowska 85/I – 245&#13;
Rzeczpospolita zob. Polska&#13;
Rzeczyca, pow. Rawa 85/III – 115, 116&#13;
Rzeszowskie 85/II – 69, 219, 225, 307,&#13;
325, 340, 358, 360, 365, 390, 393, 394,&#13;
524, 85/III – 21, 71, 188, 207, 235, 237,&#13;
259, 268&#13;
Rzeszów, miasto powiatowe 85/I – 120,&#13;
484, 85/II –67, 428, 524, 85/III – 21,&#13;
28, 32, 56, 57, 63, 98, 127, 188, 221,&#13;
237, 285&#13;
Rzętków = Rzędków, pow. Łęczyca 85/&#13;
II – 477&#13;
Rzym, Włochy 85/I – 43, 59, 72, 84, 98,&#13;
122, 241&#13;
Saatz = Žatec, Czechy 85/III – 109&#13;
Salzburg, Austria 85/III – 150&#13;
Sambor, miasto powiatowe 85/I – 168,&#13;
85/II – 507, 85/III – 29, 126, 127, 239,&#13;
275&#13;
Samborskie 85/II – 506, 85/III – 92, 239&#13;
Samostrzałów, pow. Pińczów 85/II – 234,&#13;
422&#13;
San, dopływ Wisły 85/I – 422, 85/II –&#13;
516, 85/III – 252, 274, 276&#13;
sandecki obwód 85/II – 235&#13;
Sandeckie 85/III – 36, 237&#13;
Sandomiersczyzna 85/III – 43&#13;
&#13;
sandomierski powiat 85/I – 100, 85/II –&#13;
428&#13;
Sandomierskie 85/I – 21, 49, 59, 149, 152,&#13;
156, 158–161, 163, 165, 167, 173, 175,&#13;
180, 185–192, 201, 203, 205, 295, 353,&#13;
384, 408, 416, 468, 85/II – 28, 29, 35,&#13;
45, 46, 48, 49, 51– 56, 59, 68, 96, 98,&#13;
107, 108, 110, 123, 128, 129, 175, 177,&#13;
190, 195, 206–208, 226, 261, 265, 266,&#13;
287, 288, 334, 375, 398, 399, 413, 427–&#13;
–431, 441, 451, 468, 471, 472, 501, 529,&#13;
531, 543, 544, 576, 578, 584, 586, 588,&#13;
590, 592, 594, 603, 609, 85/III – 9, 32,&#13;
56, 72, 81, 117, 167, 172, 173, 201, 213,&#13;
226, 232, 237, 238, 280, 285&#13;
sandomierskie województwo 85/I – 26,&#13;
85/II – 428, 471&#13;
Sandomierz, miasto powiatowe 85/I – 90,&#13;
157, 452, 493, 494, 85/II – 48, 207, 427,&#13;
429, 85/III – 81, 99, 117, 123, 237&#13;
sanocka ziemia 85/II – 513&#13;
sanocki powiat 85/I – 432, 85/II – 512&#13;
Sanockie 85/I – 154, 168, 421–423, 426,&#13;
427, 431, 434, 437–440, 85/II – 112,&#13;
217, 232, 234, 240, 248, 288, 307, 308,&#13;
310, 317, 325, 340, 358, 377, 379, 392–&#13;
–394, 419, 421, 436, 506–508, 512, 513,&#13;
85/III – 10, 16, 43, 44, 48, 71, 90, 91,&#13;
125, 127, 154–157, 208, 234, 237, 240,&#13;
241, 252, 273–276&#13;
Sanoczany, pow. Przemyśl 85/I – 438,&#13;
439, 85/II – 217, 234, 507, 509, 85/III&#13;
– 156, 252, 253&#13;
Sanok, miasto powiatowe 85/I – 112, 421,&#13;
437, 438, 85/II – 307, 507, 513,85/III –&#13;
29, 92, 156, 157, 239, 275&#13;
Sardynia 85/I – 111&#13;
Sawin, pow. Chełm 85/I – 496, 85/II –&#13;
238, 501, 503, 505&#13;
Sądecczyzna 85/II – 365, 85/III – 25, 26,&#13;
29, 42, 50, 93, 233, 284, 285&#13;
Sądeckie 85/II – 365&#13;
343&#13;
&#13;
�Sądowa Wisznia, pow. Mościska 85/III –&#13;
127&#13;
Sejny, miasto powiatowe 85/II – 518,&#13;
85/III – 121&#13;
Serednica, pow. Lesko 85/II – 513, 85/III&#13;
– 239&#13;
Serock, pow. Pułtusk 85/II – 190, 85/III&#13;
– 227&#13;
Sewastopol (dziś de iure Ukraina) 85/I –&#13;
111&#13;
Sędziejowice, pow. Stopnica 85/II – 467&#13;
Sędzin, pow. Nieszawa 85/III – 131, 133&#13;
Sędziszów, pow. Ropczyce 85/III – 127&#13;
Siam zob. Syjam&#13;
Sichów, pow. Stopnica 85/I – 107, 85/II –&#13;
467, 85/III – 118&#13;
Sieciechów, pow. Kozienice 85/II – 473&#13;
Siedlce, miasto powiatowe 85/III – 136, 226&#13;
siedlecka gubernia 85/II – 504, 85/III – 276&#13;
Siedliszcze, pow. Chełm 85/I – 152, 85/II&#13;
– 463, 501, 85/III – 121, 122&#13;
Siekierczyn, Siekierzyn, pow. Horodenka&#13;
85/II – 130, 231, 422&#13;
Siekierki (Małe i Wielkie), pow. Środa&#13;
85/I – 82, 215, 412, 85/II – 415, 421,&#13;
451, 453–455, 85/III – 131, 132&#13;
Siekierzyn, zob. Siekierczyn&#13;
Siemiatycze, pow. Bielsk 85/II – 235, 499&#13;
Siennica, pow. Mińsk 85/II – 382&#13;
Sieradz 85/II – 481, 85/III – 231&#13;
sieradzka ziemia 85/II – 482, 618&#13;
sieradzki obwód 85/II – 480&#13;
Sieradzkie 85/I – 497, 85/II – 307, 308,&#13;
325, 379, 381, 393, 394, 458, 480, 482,&#13;
483, 85/III – 95, 207, 228, 232, 267, 268&#13;
sieradzkie województwo 85/II – 480, 482,&#13;
85/III – 231, 232&#13;
Sierakówek, pow. Gostynin 85/II – 479,&#13;
85/III – 114&#13;
Siewierz, pow. Będzin 85/II – 467, 85/III&#13;
– 115&#13;
Siklawa, wodospad w Tatrach 85/I – 131&#13;
&#13;
Simno, pow. Kalwaria 85/III – 121&#13;
Skalbmierz = Skalmierz, Szkalmierz, pow.&#13;
Pińczów (dziś Skalbmierz) 85/I – 193,&#13;
446, 85/II – 467, 85/III – 115&#13;
Skała, pow. Olkusz 85/II – 254, 467,&#13;
85/III – 115&#13;
Skaryszew (daw. Skaryszów), pow. Radom 85/II – 472, 85/III – 117&#13;
Skawina, pow. Wieliczka 85/II – 353&#13;
Skierniewice, miasto powiatowe 85/I –&#13;
76, 85/III – 123&#13;
Skrzynno, pow. Opoczno 85/I – 89&#13;
Skrzyńsko, pow. Opoczno 85/I – 89&#13;
Skulsk, pow. Słupca 85/II – 482&#13;
Slawonia zob. Słowenia&#13;
Sławkowów, pow. Olkusz 85/II – 535&#13;
Słowacja 85/I – 83, 85, 86, 194, 85/II –&#13;
524, 526, 85/III – 124, 164, 210, 234,&#13;
242, 243, 276&#13;
Słowenia, Slawonia 85/I – 86, 129, 134,&#13;
135, 136, 138, 289, 85/II – 524, 525,&#13;
85/III – 258&#13;
Słowiańszczyzna 85/I – 48, 49, 143, 150,&#13;
494, 85/II – 36, 37, 40, 186, 188, 189,&#13;
325, 524, 525, 543, 559, 589, 613&#13;
Słowiańszczyzna południowa 85/I – 86,&#13;
136, 138, 288, 442, 443, 85/II – 321,&#13;
325, 326, 338, 525, 589, 85/III – 89,&#13;
169, 176, 190, 210, 258&#13;
Słowiańszczyzna wschodnia 85/II – 618&#13;
Słowiańszczyzna zachodnia 85/II – 526&#13;
Słupca, miasto powiatowe 85/I – 497&#13;
Słupia Nadbrzeżna, pow. Opatów 85/II –&#13;
502, 85/III – 92&#13;
Słupia Nowa, pow. Opatów 85/II – 472, 473&#13;
Służew, pow. Warszawa 85/II – 24&#13;
Służewo, pow. Nieszawa 85/II – 98, 414,&#13;
437, 85/III – 122, 123&#13;
Smogorzewo, bł. Smagurzewo pow. Szubin 85/II – 124&#13;
Sobieska Wola, pow. Krasnystaw 85/I –&#13;
152, 85/II – 463, 85/III – 121, 122&#13;
&#13;
344&#13;
&#13;
�Sobków, pow. Jędrzejów 85/II – 468, 469&#13;
Sobótka, pow. Opatów 85/II – 475&#13;
Sokołów Podlaski, Sokołów, miasto powiatowe 85/II – 494, 495&#13;
Sokół, pow. Garwolin 85/II – 407&#13;
Sokółka, pow. Sejny 85/II – 346&#13;
Solec, pow. Stopnica 85/I – 18, 107, 85/II&#13;
– 467, 85/III – 117, 118&#13;
Solina, pow. Lesko 85/II – 232, 513, 85/III&#13;
– 252, 274, 275&#13;
Sompolno, pow. Koło 85/II – 438, 439&#13;
Sopot, niem. Zoppot, pow. Wejherowo&#13;
85/I – 328, 331, 336, 85/II – 523, 85/III&#13;
– 142, 144&#13;
Sosnowiec-Maczki, zob. Maczki&#13;
Sójki, pow. Kutno 85/III – 114&#13;
Spisz, region 85/I – 83, 85/III – 26, 31, 35,&#13;
36, 233&#13;
Spławie, pow. Poznań 85/II – 454&#13;
Stambuł, Turcja 85/II – 140&#13;
stanisławowski cyrkuł 85/II – 485&#13;
stanisławowski obwód 85/II – 514&#13;
Stanisławów, miasto powiatowe 85/I –&#13;
378, 85/II – 514, 551, 85/III – 145, 147,&#13;
241, 275&#13;
Stany Zjednoczone, USA 85/II – 38, 85/&#13;
III – 46&#13;
Stany Zjednoczone Rio de La Plata = Zjednoczone Prowincje La Platy 85/III –&#13;
189&#13;
Stare Bojanowo zob. Bojanowo&#13;
Staszów, pow. Sandomierz 85/II – 429,&#13;
85/III – 117, 123, 124&#13;
Stawiszyn, pow. Kalisz 85/I – 73, 85/III – 114&#13;
Stawy Gąsienicowe, Tatry 85/II – 113,&#13;
85/III – 119&#13;
Sterdyń, pow. Sokołów 85/II – 417, 494,&#13;
495, 85/III – 118&#13;
Stęszew, pow. Poznań 85/II – 616&#13;
Stężyca, pow. Garwoli 85/II – 496&#13;
Stopnica, miasto powiatowe 85/II – 467,&#13;
85/III – 115, 117, 118, 236&#13;
&#13;
stopnicki powiat 85/III – 118&#13;
Stopnickie 85/I – 445, 85/II – 466, 611&#13;
Strachówka, pow. Radzymin 85/II – 405&#13;
Strasburg, Francja 85/I – 385, 85/III –&#13;
149, 150&#13;
Strelitz, Niemcy (dziś Neustrelitz) 85/I –&#13;
17&#13;
Stryj, dopływ Dniestru 85/I – 178, 85/II&#13;
– 514&#13;
Stryj, miasto powiatowe 85/II – 507, 85/&#13;
III – 241&#13;
Stryjskie 85/II – 485, 506, 514&#13;
Strzelbiska ? 85/II – 232&#13;
Strzelno, miasto powiatowe 85/II – 442&#13;
Stulno, pow. Włodawa 85/II – 228, 229&#13;
Sudety, pasmo górskie 85/III – 112&#13;
Südpreuβen zob. Prusy Południowe&#13;
Suków, pow. Kielce 85/II – 339, 469&#13;
Sulmierzyce, pow. Odolanów 85/II – 457&#13;
Sumatra 85/II – 607&#13;
suwalska gubernia 85/III – 121&#13;
Suwalszczyzna 85/II – 102&#13;
Suwałki, miasto powiatowe 85/I – 151,&#13;
182, 85/II – 425, 497, 498, 85/III – 120,&#13;
228&#13;
Syberia, Sybir 85/I – 51, 104, 111, 169,&#13;
231, 85/II – 227, 85/III – 95&#13;
Syjam, niem. Siam (dziś Tajlandia) 85/II&#13;
– 461, 558&#13;
Szafarnia, pow. Ostrołęka 85/II – 406&#13;
Szaflary, pow. Nowy Targ 85/I – 133&#13;
Szamocin, pow. Chodzież 85/II – 608&#13;
szamotulski powiat 85/II – 451, 458&#13;
Szamotuły, miasto powiatowe 85/II –&#13;
314, 331,&#13;
Szczakowa, pow. Chrzanów 85/III – 155&#13;
Szczawnica, pow. Nowy Targ 85/I – 107,&#13;
130, 133, 168, 85/II – 235, 368, 519,&#13;
85/III – 100, 119, 126&#13;
Szczytno, miasto powiatowe 85/II – 376&#13;
Szewna, pow. Opatów 85/II – 226&#13;
Szkalmierz zob. Skalmierz&#13;
345&#13;
&#13;
�Szkocja 85/II – 604&#13;
Szlachtowa, pow. Nowy Targ 85/II – 235&#13;
85/III – 252, 275, 276&#13;
Szląsk zob. Śląsk&#13;
Szląsk zob. Śląsk&#13;
szląska ziemia zob. śląska ziemia&#13;
Szmigiel, Śmigiel, pow. Kościan (dziś&#13;
Śmigiel) 85/I – 326, 85/II – 231, 418,&#13;
452, 85/III – 143&#13;
Szołdry, pow. Śrem 85/I – 225&#13;
sztumski powiat 85/I – 329, 330&#13;
Sztynort, pow. Węgobork 85/III – 281&#13;
szubiński powiat 85/II – 124, 451&#13;
Szwajcaria 85/II – 604&#13;
Szyce, Szyce Duchowne, pow. Olkusz&#13;
85/I – 249, 85/II – 467, 85/III – 116&#13;
Szydłowiec, pow. Końskie 85/II – 226,&#13;
430&#13;
Szydłów, pow. Stopnica 85/II – 467, 85/III&#13;
– 115&#13;
Ścianka, pow. Buczacz 85/II – 231, 422&#13;
Śląsk, Szląsk 85/I – 156, 167, 218, 278,&#13;
296, 444, 85/II – 65, 217, 219, 225, 307,&#13;
320, 345, 408, 409, 423, 467, 471, 480,&#13;
521, 522, 580, 604, 85/III – 19, 20, 22,&#13;
23, 58, 63, 113, 133, 156, 157, 188, 206,&#13;
233&#13;
Śląsk austriacki 85/I – 180, 445, 85/III –&#13;
64, 233&#13;
Śląsk Cieszyński 85/I – 437, 445, 85/II –&#13;
85/II 522, 85/III – 156&#13;
Śląsk Dolny 85/II – 91, 522&#13;
Śląsk Górny, Górny Szląsk, Oberschleisien 85/I – 167, 218, 239, 484, 85/II&#13;
– 24, 522, 85/III – 19, 20, 21, 22, 23, 32,&#13;
71, 171, 188, 233&#13;
Śląsk pruski, Szląsk pruski 85/I – 180,&#13;
85/II – 409, 85/III – 64, 233&#13;
śląska ziemia 85/III – 156&#13;
Ślesin, pow. Konin 85/II – 481, 85/III – 95&#13;
Śmigiel zob. Szmigiel&#13;
&#13;
śniatyński powiat 85/I – 396&#13;
średzki powiat 85/I – 82, 215, 220, 321,&#13;
85/II – 415, 451, 457&#13;
śremski powiat 85/II – 451&#13;
Środa, miasto powiatowe (dziś Środa&#13;
Wielkopolska) 85/II – 305, 85/III –&#13;
134&#13;
Świecie, miasto powiatowe 85/I – 327,&#13;
356, 85/III – 142&#13;
Świerze, bł. Świerzów&#13;
Świerże, Świerże Górne, daw. Świerzów,&#13;
pow. Kozienice 85/I – 153, 85/II – 472,&#13;
85/III – 122&#13;
Święty Krzyż, część Słupi Nowej z Łysą&#13;
Górą 85/II – 472, 85/III – 115&#13;
Targoszyce, pow. Krotoszyn 85/I – 320, 322,&#13;
412, 85/II – 415, 452, 454, 85/III – 139&#13;
Tarłów, pow. Iłża 85/II – 475&#13;
Tarnawa, pow. Krasnystaw 85/I – 182,&#13;
85/II – 464, 85/III – 275&#13;
Tarnobrzeg, miasto powiatowe 85/II –&#13;
429&#13;
tarnobrzeski powiat 85/I – 245&#13;
Tarnogóra, pow. Krasnystaw 85/I – 152,&#13;
85/II – 463, 85/III – 121, 122&#13;
Tarnopol, miasto powiatowe 85/II – 551,&#13;
85/III – 241&#13;
Tarnowo zob. Tarnów, pow. Chełm&#13;
Tarnowska Wólka = Tarnowska Wola,&#13;
pow. Chełm 85/II – 503&#13;
Tarnowskie 85/II – 69, 219, 307, 325, 340,&#13;
358, 360, 365, 390, 393, 394, 524, 85/III&#13;
– 21, 71, 188, 207, 235, 237, 259, 268&#13;
Tarnów, miasto powiatowe 85/I – 32,&#13;
484, 85/II – 80, 342, 428, 524, 85/III&#13;
–20, 21, 28, 32, 63, 127, 188, 237, 251&#13;
Tarnów, Tarnowo, pow. Chełm 85/I –&#13;
222–224, 485, 496, 85/II – 80, 131,&#13;
217, 220, 238, 246, 425, 428, 465, 495,&#13;
501–503, 524, 85/III – 130, 132, 134,&#13;
135, 137, 267&#13;
&#13;
346&#13;
&#13;
�Tatry, lud. Krępak, pasmo górskie 85/I – 83,&#13;
129–133, 153, 180, 248–250, 429, 85/II&#13;
– 113, 126, 411, 446, 519, 607, 85/III&#13;
– 82, 100, 106, 119, 120, 124, 126, 127&#13;
Tczew, miasto powiatowe 85/I – 328&#13;
Telkwice, pow. Sztum 85/I – 329, 330, 85/&#13;
II – 217, 85/III – 142, 144&#13;
Teplice, Czechy 85/III – 109&#13;
Teresin, pow. Lublin 85/II – 502, 85/III – 92&#13;
Terespol, pow. Biała, 85/II – 391, 504&#13;
Terespol, pow. Świecie 85/I – 327, 336,&#13;
85/III – 142–144&#13;
Tobolsk, Rosja 85/I – 104&#13;
Tomaszowice, pow. Kraków 85/I – 246,&#13;
247, 250, 296, 297, 434, 85/II – 129,&#13;
236, 256, 381, 422, 445, 446&#13;
Tomaszów, miasto powiatowe (dziś Tomaszów Lubelski) 85/II – 240&#13;
Toruń, miasto powiatowe 85/I – 18, 326,&#13;
327, 331, 335, 356, 38385/II – 66, 440,&#13;
523, 624, ryc. po s. 624, 85/III – 59,&#13;
142, 143, 145, 229&#13;
toruńska ziemia 85/II – 522&#13;
toruński powiat 85/II – 377&#13;
Trenczyn, Słowacja 85/I – 85, 250, 85/&#13;
II – 356&#13;
Tretki, pow. Kutno 85/II – 190, 403, 85/&#13;
III – 110, 111, 114&#13;
Triest, Włochy 85/I – 129, 130, 134, 258,&#13;
85/II – 525, 526, 85/III – 119, 120&#13;
Trocadero, Paryż 85/III – 150&#13;
Trzebcz, pow. Chełmno 85/I – 327, 85/&#13;
III – 143&#13;
Trzebinia, pow. Chrzanów 85/II – 381&#13;
Trzemeszno, pow. Mogilno 85/I – 328,&#13;
85/II – 442&#13;
Tucholszczyzna 85/I – 327, 85/II – 522,&#13;
85/III – 142, 143&#13;
Tuchowicz, pow. Łuków 85/II – 495,&#13;
85/III – 130, 132, 134&#13;
Tuliczów, pow. Kowel 85/I – 165, 166,&#13;
85/II – 415, 85/III – 125&#13;
&#13;
Turcja 85/I – 111, 460&#13;
Turobin, pow. Krasnystaw 85/II – 333&#13;
Turyczany, pow. Włodzimierz 85/II –&#13;
415, 85/III – 125&#13;
Turzno, pow. Toruń 85/I – 327, 85/II –&#13;
407, 85/III – 142, 143&#13;
Tykocin, pow. Wysokie Mazowieckie 85/I&#13;
– 228, 85/II – 498, 619, 85/III – 228&#13;
Tylice, pow. Toruń 85/I – 326, 327, 85/II&#13;
– 407, 85/III – 142, 143&#13;
Tylża, miasto powiatowe, Litwa 85/I – 19&#13;
Tyniec, pow. Wieliczka 85/I – 250, 424, 425&#13;
Ubinie, pow. Kamionka (Bużanska = Strumiłowa) 85/II – 379, 85/III – 240, 241&#13;
Uhnin, pow. Włodawa 85/II – 229&#13;
Ukraina, Ukraine 85/I – 164, 179, 397,&#13;
444, 85/II – 10, 102, 103, 124, 218, 281,&#13;
431, 489, 539, 85/III – 25, 70, 86, 92,&#13;
245, 257&#13;
Ukraina zachodnia 85/II – 13, 455, 551&#13;
Uniż, pow. Buczacz 85/I – 281&#13;
Urszulin, pow. Lublin 85/I – 223&#13;
Uruguaj =Urugwaj 85/III – 189&#13;
USA zob. Stany Zjednoczone&#13;
Ustroń, pow. Bielsk 85/I – 437, 85/III – 156&#13;
Ustrzyki = Ustrzyki Dolne, pow. Lesko&#13;
85/I – 422, 432, 85/II – 513, 85/III –&#13;
154–156, 252, 274, 275&#13;
Uście, pow. Olhopol 85/II – 131&#13;
Varsovie zob. Warszawa&#13;
Vietmannsdorf, Niemcy (dziś część mias­&#13;
ta Templin) 85/I – 17&#13;
Wadowice, miasto powiatowe 85/I – 281,&#13;
85/III – 234&#13;
Wagram, Austria 85/I – 19&#13;
Walichnowy, pow. Wieluń 85/II – 623,&#13;
ryc. po s. 624&#13;
Waplewo, pow. Sztum 85/I – 329, 330,&#13;
85/III – 142, 144, 230&#13;
347&#13;
&#13;
�Warbende, Niemcy 85/I – 17&#13;
Warmia 85/I – 324, 331, 332, 343, 85/III&#13;
– 58, 59, 229&#13;
Warszawa&#13;
Warszawa, Varsovie, Warschau 85/I – 14,&#13;
17–23, 25, 27, 28, 33–36, 38–44, 47, 48,&#13;
51–55, 57–62, 64, 69, 72–84, 86, 87, 97,&#13;
99–102, 104, 105, 107, 109–114, 117,&#13;
118, 120, 124, 126, 130, 132 –134, 137,&#13;
138, 141, 142, 148, 149, 152, 154, 158,&#13;
161–168, 172, 182, 184, 190–199, 202,&#13;
203, 207, 213–215, 217, 218, 222–224,&#13;
228, 229, 231, 233–239, 244, 250, 252,&#13;
253, 257–259, 288, 293, 297, 309–317,&#13;
322, 323, 341, 354, 356, 358, 365, 371,&#13;
372, 374, 375, 382, 383, 386, 389, 392,&#13;
398, 403, 405, 409, 419–421, 423, 428,&#13;
429, 434, 436, 452, 462, 470, 471, 474,&#13;
479, 480, 492, 494, 500, 501, 85/II – 10,&#13;
12, 20, 21, 23, 24, 26, 29, 30, 56, 75, 76,&#13;
79, 80, 81, 98, 102, 103, 137, 138, 140,&#13;
141, 142, 143, 148, 150, 153, 154, 155,&#13;
161, 162, 165, 183, 185, 188, 190, 193,&#13;
196, 199, 205, 216, 218, 229, 234, 254,&#13;
307, 324, 327, 352, 357, 399– 402, 406,&#13;
407, 413–415, 426, 429, 439, 442, 445,&#13;
450, 473, 474, 476, 480, 483, 489, 490,&#13;
492, 527, 540, 549, 563, 571, 588, 610,&#13;
85/III – 9–11, 40, 46, 51, 53–56, 63,&#13;
65, 77, 84, 86, 98, 105, 107, 109–113,&#13;
115, 118, 120, 122–126, 130, 131, 133,&#13;
136–139, 141, 147, 153, 175, 221, 222,&#13;
224, 225, 245, 246, 257, 262–264, 266–&#13;
–268, 270, 282, 283&#13;
Warszawskie 85/I – 32, 171, 85/II – 357&#13;
Warszawskie Księstwo, Wielkie Księstwo&#13;
Warszawskie, Księstwo 85/I – 19, 22,&#13;
27&#13;
Warta, dopływ Odry 85/I – 497&#13;
wasilkowski powiat 85/I – 165&#13;
Waśniów, pow. Opatów 85/II – 475&#13;
Waterloo, Belgia 85/I – 22&#13;
&#13;
Wawel, wzgórze 85/I – 241, 242, 250, 259,&#13;
424, 453, 85/II – 447, 85/III – 47, 124&#13;
wągrowiecki powiat 85/II – 415, 451&#13;
Wąsew = Wąsewo, pow. Ostrów Mazowiecka 85/II – 226&#13;
Weimar, Niemcy 85/III – 150&#13;
Wejherowo, miasto powiatowe 85/I –&#13;
324, 328, 336, 85/III – 142, 144&#13;
Wenecja, Włochy 85/I – 129, 130, 134,&#13;
85/II – 525, 85/III – 119, 120&#13;
Wersal, Francja 85/III – 150&#13;
Węgorzewo = Węgobork, miasto powiatowe 85/I – 333, 334, 85/III – 281&#13;
Węgry 85/I – 153, 240, 85/III – 83, 124,&#13;
125, 190&#13;
Wiedeń, Austria 85/I – 76, 85, 129–131,&#13;
134, 137, 141, 142, 154, 212, 246, 258,&#13;
263, 309, 318, 323, 324, 344, 359, 381,&#13;
385, 407, 421, 424, 442, 453, 457, 465,&#13;
85/II – 11, 15, 28, 30, 128, 280, 357,&#13;
411, 525, 548, 556, 576, 85/III – 119,&#13;
120, 140, 141, 148–150, 155, 167, 190,&#13;
281&#13;
Wieleń, pow. Czarnków 85/I – 225, 85/III&#13;
– 133–136&#13;
wielicki powiat 85/I – 250, 297, 85/II –&#13;
445&#13;
Wieliczka, miasto powiatowe 85/I – 296,&#13;
85/II – 353&#13;
Wielka Brytania 85/II – 577&#13;
Wielki Kac [Kack] zob. Kac&#13;
Wielkie Księstwo Krakowskie zob. Krakowskie Wielkie Księstwo&#13;
Wielkie Księstwo Litewskie zob. Litwa&#13;
Wielkie Księstwo Poznańskie zob. Poznańskie&#13;
Wielkie Księstwo Warszawskie zob.&#13;
Warszawskie Księstwo&#13;
Wielkopolska 85/I – 62, 81, 106, 109,&#13;
112, 156, 157, 180, 196, 202, 214,&#13;
215, 219, 220, 224–227, 278, 284, 318,&#13;
320, 332, 325, 326, 331, 335, 338–340,&#13;
&#13;
348&#13;
&#13;
�348–350, 352, 353, 355–357, 387, 390,&#13;
395, 408––413, 412–414, 417, 463,&#13;
466, 85/II – 44, 51, 54, 67, 80, 126,&#13;
163, 190, 216, 217, 266, 273, 288, 304,&#13;
319, 333, 341, 375, 376, 392, 405, 409,&#13;
415, 418, 419, 421, 427, 438, 450–453,&#13;
458, 459, 480, 490, 520, 529, 579, 580,&#13;
610, 620, 621, 85/III – 17, 34, 46, 83,&#13;
84, 134, 136, 140, 232, 238, 254, 265,&#13;
274, 275, 282&#13;
Wielkopolska południowa 85/I – 326&#13;
Wielkorosja zob. Rosja&#13;
Wielobycz, pow. Krasnystaw 85/I – 440,&#13;
85/II – 340, 85/III – 181&#13;
Wieluń, miasto powiatowe 85/I – 280,&#13;
85/II – 451, 481, 85/III – 231&#13;
wieluńska ziemia 85/II – 480&#13;
wieluński obwód 85/II – 480&#13;
Wiesbaden, Niemcy 85/I – 386, 85/III –&#13;
149, 150&#13;
Więcławice, pow. Włocławek (dziś Więsławice)85/II – 414, 441&#13;
Wilanów = Willanów, pow. Warszawa&#13;
85/I – 44, 48, 57, 478, 85/II – 75, 76,&#13;
98, 184, 190, 402, 85/III – 110, 122,&#13;
129&#13;
Wilczyce, pow. Sandomierz 85/II – 475&#13;
Wileńszczyzna 85/II – 518&#13;
Wilno, Litwa 85/I – 36, 51, 80, 133, 142,&#13;
390, 85/II – 26, 431, 568, 85/III – 109,&#13;
110, 245&#13;
Windawa, Łotwa 85/III – 109, 110&#13;
Wisła, pow. Bielsk 85/I – 437, 85/II – 522,&#13;
85/III – 156&#13;
Wisła, rzeka 85/I – 18, 139, 196, 249, 250,&#13;
296, 424, 85/II – 437, 445, 490, 516,&#13;
606, 612, 85/III – 58, 118, 122, 156&#13;
Wiślica, pow. Pińczów 85/II – 467, 85/III&#13;
– 115, 117&#13;
Witebsk (dziś Białoruś) 85/III – 248&#13;
Włochy 85/I – 43, 75, 81, 98, 174, 213,&#13;
239, 85/II – 150&#13;
&#13;
Włocławek, miasto powiatowe 85/II –&#13;
442, 552, 85/III – 129&#13;
włocławski powiat 85/I – 196, 85/II –&#13;
437, 438&#13;
Włodawa, miasto powiatowe 85/II – 131,&#13;
229, 85/III – 136&#13;
włodawski powiat 85/II – 500&#13;
Włosty Olszanka, pow. Wysokie Mazowieckie 85/II – 360&#13;
Włoszakowice, pow. Wschowa 85/II –&#13;
456, 457, 85/III – 272&#13;
Wojciechowice, pow. Opatów 85/II – 226&#13;
Wola Cygowska zob. Cygowska Wola&#13;
Wola Cygowska zob. Cygowska Wola&#13;
Wola Gałęzowska, pow. Lublin 85/I –&#13;
152, 85/II – 463, 85/III – 121, 122&#13;
Wola Justowska, pow. Kraków 85/I – 457&#13;
Wola Rasztowska zob. Rasztowska Wola&#13;
Wola Sobieska zob. Sobieska Wola&#13;
Wola, przedmieście Warszawy 85/I – 34,&#13;
40, 162&#13;
Woldegk, Niemcy 85/I – 17, 23&#13;
Wolsztyn, pow. Babimost 85/II – 126&#13;
Wołtuszowa, pow. Sanok 85/III – 252,&#13;
274&#13;
Wołyń 85/I – 149, 163–167, 218, 329, 397,&#13;
85/II – 39, 103, 131, 132, 218, 227, 248,&#13;
306, 308, 340, 414, 415, 509, 510, 563,&#13;
572, 85/III – 20, 26–28, 32–34, 39, 44,&#13;
48, 63, 76, 86, 90, 91, 92, 101, 125, 126,&#13;
179, 188, 200, 205, 217, 224, 241–243,&#13;
246–248, 257, 278, 279, 282&#13;
Wołyń zachodni 85/III – 64&#13;
wołyńska gubernia 85/III – 125&#13;
Wołyńskie Polesie zob. Polesie wołyńskie&#13;
Worskła, dopływ Dniepru 85/I – 83&#13;
Wólka Tarnowska zob. Tarnowska Wólka (Wola)&#13;
Wrocław, niem. Breslau 85/I – 33, 70,&#13;
356, 386, 444, 85/II – 138, 153, 372,&#13;
409, 85/III – 30, 38, 53, 57, 61, 66, 68,&#13;
349&#13;
&#13;
�97, 109, 112, 148, 149, 171, 175, 221,&#13;
222, 225, 254, 266&#13;
Wronczyn, pow. Kościan 85/II – 457, 616,&#13;
85/III – 255&#13;
wrzesiński powiat 85/I – 321, 85/II – 451&#13;
Wschowa, miasto powiatowe 85/II – 231&#13;
wschowska ziemia 85/II – 480&#13;
wschowski powiat 85/I – 339, 85/II –&#13;
451, 457&#13;
Wyrzysk, miasto powiatowe 85/II – 608&#13;
wyrzyski powiat 85/II – 451&#13;
Wysoce, pow. Ostrołęka (dziś Wysocze)&#13;
85/I – 72, 85/II – 92, 118, 216, 226,&#13;
229, 405, 85/III – 85, 113&#13;
Wysoce = Wysock, pow. Włodzimierz&#13;
85/I – 165, 85/III – 125&#13;
Wysokie Mazowieckie, miasto powiatowe 85/II – 360&#13;
Wyszatyce, pow. Przemyśl 85/I – 251,&#13;
85/II – 392, 509&#13;
wyszkowski powiat 85/I – 60, 85/II – 425&#13;
Wyszków, pow. Pułtusk 85/I – 72, 119,&#13;
85/II – 405, 493, 496 Wyszków 85/III&#13;
– 113&#13;
Wzdów, pow. Brzozów 85/I – 438, 439,&#13;
85/II – 307, 379, 507, 513, 85/III – 156,&#13;
157, 252, 273, 274, 276&#13;
Zabłudów, pow. Białystok 85/I – 38&#13;
zadniestrska okolica = Zadniestrze 85/I –&#13;
178, 85/II – 514&#13;
Zadwórze, pow. Przemyślany 85/I – 153,&#13;
155, 221, 245, 251, 319, 380, 85/II –&#13;
217, 308, 507, 514, 85/III – 124–126,&#13;
132, 133, 147, 148, 152, 240, 241, 280&#13;
Zagórze, pow. Chrzanów 85/I – 249, 85/&#13;
II – 339, 469&#13;
Zagrzeb, Chorwacja 85/I – 129, 134, 137,&#13;
248, 258, 85/II – 525, 85/III – 119&#13;
Zakopane, pow. Nowy Targ 85/I – 107,&#13;
130, 131, 133, 248, 46, 85/II – 129, 130,&#13;
234, 235, 251, 85/III – 100, 119, 120, 154&#13;
&#13;
Zakrzewko, pow. Toruń 85/I – 326, 338,&#13;
339, 85/II – 217, 623, 624, ryc. po s. 624,&#13;
85/III – 142, 143&#13;
Zakrzewo, pow. Gniezno 85/I – 335&#13;
Zaleszany, pow. Tarnobrzeg 85/I – 245,&#13;
252&#13;
zaleszczycki powiat 85/I – 396, 85/III – 151&#13;
Zambrów, pow. Łomża 85/II – 234&#13;
zamojski powiat 85/I – 182&#13;
Zamość, miasto powiatowe 85/I – 81, 82,&#13;
85/II – 465, 85/III – 82, 238&#13;
Zawiercie, pow. Będzin 85/II – 52&#13;
Zawiśle, obszar 85/II – 261&#13;
Zawoja, pow. Myślenice 85/II – 129&#13;
Ząbkowice, pow. Będzin 85/II – 467,&#13;
85/III – 116&#13;
Zbąszyń, pow. Międzyrzecz 85/II – 126&#13;
Zbereże, błędnie Zbercz, pow. Włodawa&#13;
85/II – 228&#13;
Zbiersk, pow. Kalisz 85/I – 73, 85/III –&#13;
113, 114&#13;
Zdziechowice, pow. Środa 85/II – 457&#13;
Zegrze, pow. Pułtusk 85/II – 429&#13;
Zegrzynek, pow. Pułtusk 85/III – 124&#13;
Zgorzelec = Zgorzelice, miasto powiatowe 85/I – 85&#13;
Zielonki, pow. Kraków 85/II – 381&#13;
ziemia dobrzyńska zob. dobrzyńska ziemia&#13;
Złaków, Złaków Kościelny, pow. Łowicz&#13;
85/II – 79, 421&#13;
złoczowski powiat 85/III – 240&#13;
Złoczowskie 85/II – 506, 514, 85/III – 240&#13;
Złoczów, miasto powiatowe 85/II – 507,&#13;
85/III – 240&#13;
Złotopolice, pow. Płońsk 85/II – 219,&#13;
85/III – 127, 128&#13;
Zopot zob. Sopot&#13;
Zurych, Szwajcaria 85/I – 385, 85/III –&#13;
148–150&#13;
Zwiahel, pow. Borszczów 85/III – 246&#13;
Związek Radziecki, ZSRR 85/III – 58&#13;
&#13;
350&#13;
&#13;
�Zwierzyniec, pow. Kraków 85/II – 369&#13;
Zwierzyniec, pow. Zamość 85/I – 182,&#13;
85/II – 464&#13;
Zyrzyn zob. Żyrzyn&#13;
Źrenica, pow. Środa 85/I – 321&#13;
Żabie, pow. Kossów 85/I – 281, 285, 378,&#13;
379, 387, 395, 85/II – 217, 305, 419,&#13;
486, 85/III – 145, 147, 148, 244, 269&#13;
Żbików, pow. Warszawa 85/I – 98&#13;
Żmudź 85/II – 518, 85/III – 249&#13;
Żnin, miasto powiatowe 85/II – 442&#13;
Żółkiew, miasto powiatowe 85/II – 507,&#13;
85/III – 240&#13;
&#13;
Żółkiewka, pow. Krasnystaw 85/I – 182,&#13;
85/II – 464, 465&#13;
Żółkiewskie 85/II – 506, 514&#13;
Żuków, pow. Horodenka 85/II – 129, 422&#13;
Żuławy 85/II – 522&#13;
Żychlin, pow. Kutno 85/I – 118, pow. Kutno 85/II – 79, 190&#13;
Żyrzyn 85/II – 462, 463&#13;
Żyrzyn, Zyrzyn, pow. Puławy 85/I – 380,&#13;
Zyrzyn 85/III – 114&#13;
Żytomierz, miasto powiatowe 85/I – 124,&#13;
165–167, 85/II – 67, 95, 415, 509,&#13;
85/III – 27, 92, 125, 126, 246&#13;
Żywiec, miasto powiatowe 85/II – 368&#13;
Żywieckie 85/II – 67&#13;
&#13;
�ISBN 978-83-95-9125-9-7&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154210">
                <text>Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło : część III: spuścizna rękopiśmienna, kalendarium podróży, bibliografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154211">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; biografie ; folklor tradycyjny ; etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154212">
                <text>Oskar Kolberg - Dzieła wszystkie, tom 85/III;  354  stron,  indeksy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154213">
                <text>Millerowa, Elżbieta</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="154214">
                <text>Skrukwa, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154215">
                <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154216">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154217">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154218">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154219">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12816" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13352">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/abf698202b5f57d3bb9815ffc3642c3f.pdf</src>
        <authentication>fbd4e8d83a41658758492f1776fe6417</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="154245">
                    <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO

��OSKAR KOLBERG

DZIEŁA WSZYSTKIE

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

DZIEŁA WSZYSTKIE
TOM 85/II

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń

R

G

�OSKAR KOLBERG
CZŁOWIEK I DZIEŁO
Część II

STUDIA MONOGRAFICZNE
Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig,
Zbigniew Jasiewicz, Elżbieta Millerowa,
Danuta Pawlakowa, Maciej Prochaska

Poznań 2024

�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors
Poznań 2024

Rada Naukowa
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska

Recenzenci
dr hab. Piotr Grochowski, prof. UMK
dr Weronika Grozdew-Kołacińska
dr Agata Kusto
dr Arleta Nawrocka-Wysocka

Skład i łamanie
Jacek Grześkowiak

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki
w ramach Programu „Doskonała Nauka II”

ISBN 978-83-95-9125-8-0

Druk i oprawa
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka

�Spis treści

Od wydawców
s. 7
Piotr Dahlig

Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog
s. 9
Danuta Pawlakowa

Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga
s. 75
Maciej Prochaska

Kompozycje Oskara Kolberga
s. 137
Elżbieta Millerowa

Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga
s. 179
Ewa Antyborzec

Oskar Kolberga jako badacz terenowy
i autor monografii etnograficznych
s. 397
Zbigniew Jasiewicz

Etnografia Oskara Kolberga
s. 539

Spis rycin
s. 623

��Od wydawców

Część II publikacji Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło zawiera prace kilku autorów, poświęcone różnym dziedzinom działalności twórczej, badawczej i wydawniczej autora Ludu. Sprofilowane tematycznie, w zamierzeniu
składać się mają na całościowy obraz dorobku Kolberga, począwszy od
jego prac kompozytorskich i popularyzujących muzykę ludową aż po dokumentację wszystkich przejawów kultury wsi w ujęciu regionalnym, a więc
obok muzyki, także literatury ludowej i etnograficznego obrazu ziem dawnej
Rzeczypospolitej.
Ponieważ w edycji Ludu i Obrazów etnograficznych dziedziny te integralnie się splatają w obrębie poszczególnych monografii etnograficzno-folklorystycznych, nieuniknione są w poszczególnych pracach pewne
powtórzenia i nawroty treściowe, jak choćby np. problem ewolucji programowej, decydujący o traktowaniu przedmiotu badań (co dotyczy zarówno
melodii, jak i tekstu folkloru i opisu etnograficznego) czy metoda badań
i gromadzenia zbiorów w założeniach i w praktyce (także odnosząca się do
tych trzech głównych dziedzin zainteresowania Kolberga). Jednak właściwa dziełu badacza interdyscyplinarność w dokumentacji kultury wydaje się
wystarczająco uzasadniać takie sprofilowanie tekstów.
Z drugiej strony synkretyczne traktowanie przejawów kultury w ujęciu
Kolberga narzuca jednak – wobec prezentowanego układu treści w formie odrębnych studiów – pewne praktyczne konsekwencje. Wśród nich na
pierwsze miejsce wydaje się wysuwać fakt, że teksty te nawzajem się dopełniają. Dotyczy to nie tylko studiów tutaj publikowanych, ale i w pewnym
stopniu opracowań z części I, a także z części III. Autorzy stosują wzajemne
odniesienia oszczędnie, zakładając, że sam układ treści narzuci taki sposób
postrzegania profilu całości i sposobu jej percepcji.

��Piotr Dahlig

Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog

Kolberg jako muzykolog, s. 9 – Kolberg jako chopinolog, s. 20 – Kolberg
jako etnomuzykolog, s. 33 – Rezonans Kolberga w polskiej etnomuzykologii
XX w. – wybrane aspekty, s. 64

Kolberg jako muzykolog
Lektura Kolbergowskich pism muzycznych oraz etnograficzno-muzycznych monografii regionalnych przekonuje, że ich Autor, niezależnie od epokowego osiągnięcia w udokumentowaniu i badaniu śpiewów ludowych
i kultury społecznej na ziemiach Pierwszej Rzeczypospolitej oraz niebłahego dorobku kompozytorskiego, może być, jak słusznie zauważa Mieczysław
Tomaszewski, uznany za zwiastuna polskiej muzykologii (przeduniwersyteckiej)1. Tezy wydawcy Pism muzycznych (1975, 1981), wraz z klasyfikacją pisarstwa muzycznego autora Ludu, pozostają nadal aktualne (nawiązuję
do nich niżej). Niniejsze opracowanie zawiera uogólnienia i uzupełnienia
pochodzące od etnomuzykologa i omawiające również rezonans Etnografa
w XX w. Składa się ono z trzech części przedstawiających Oskara Kolberga
kolejno jako muzykologa, chopinologa i etnomuzykologa.
Przedstawienie Kolberga jako muzykologa czy etnomuzykologa opiera
się na doświadczeniu rozwoju tych gałęzi/profilów nauki humanistycznej
w XX w. Muzykologia uniwersytecka została zarysowana przez Guido Adlera w 1885 r.2, a na ziemiach polskich (w b. Galicji, zaborze austriackim)
1

M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne
cz. I (DWOK T. 61), s. XI. Opinia ta sformułowana została w odniesieniu do Kolbergowskiej
analizy źródeł i stylizacji muzycznych Krakowiaków i Górali Jana Stefaniego: Melodie ludowe
w operze J. Stefaniego „Krakowiacy i Górale”, „Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 546–554. Opinia ta może być też
odniesiona np. do tekstu Kolberga O „Sonetach Krymskich” Stanisława Moniuszki, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 505–510, pierwodruk 1868.
2 G. Adler Umfang, Methode und Ziel der Musikwissenschaft, „Vierteljahresschrift für Musikwissenschaft” 1885, nr 1, s. 5–20.

9

�– umocowana na krótko przed I wojną światową w Krakowie (1911) i Lwowie (1912), następnie w II RP także w Poznaniu (1921) i Warszawie (1938).
Pierwsze, ukraińsko-polskie definicje etnomuzykologii pochodzą z okresu
międzywojennego (1929–1934)1. Możemy jednak śmiało twierdzić, że nic, co
wystąpiło w przekroju tematycznym i metodycznym dwudziestowiecznej
etnomuzykologii, nie byłoby autorowi Ludu… obce. Wszystkie wątki zainteresowań i postawy badawcze wystąpiły już wcześniej w jakimś kształcie
u Kolberga. Jest to nie tylko świadectwo szerokich horyzontów jego umysłu, ale i właściwość nauki humanistycznej – wiedzy o muzyce i kulturze.
Postaci i dorobku Kolberga w sferze muzykologii lub etnomuzykologii nie należy jednak widzieć tylko z perspektywy ludzi „mądrzejszych”
o XX wiek – należy także poznawać kontekst współczesny Etnografowi.
Skierujmy uwagę najpierw na czasy poprzedzające działalność Oskara
Kolberga: okres wojen napoleońskich przyspieszył ruch etnocentryczny
w krajach niemieckich, pobudzając refleksję nad rangą dziedzictwa kultury ludowej. Nastąpiła znamienna modyfikacja wydawnicza Stimmen der
Völkern in Liedern J.G. Herdera; pierwsza, autorska redakcja Herdera
(1778/1779) opierała się na podziale tematycznym pieśni, druga (1807) –
na pochodzeniu narodowym poetyckich tekstów ludowych. Akademia Celtycka (1805) powołana przez Napoleona miała ożywiać narodowe emocje
Francuzów. Pierwsze dokumentacje włoskiej pieśni ludowej na początku
XIX stulecia również stanowiły rezonans polityki cesarza francuskiego.
Za nowatorski, także w kontekście europejskim, możemy uważać całościowy ludoznawczy program badawczy z 1802 r. Hugona Kołłątaja, który
przezwyciężał partykularyzm stanów społecznych, a postulował skoncentrowanie się na poznaniu całej różnorodności kulturowej narodu, w tym
środowisk poza centrami miejskimi.
Wiedza o muzyce zaczęła powracać na uniwersytety (znalazła się poza
nimi z końcem XVI w.), najpierw niemieckie (od r. 1826). Równocześnie
w Europie nastał czas rozwoju periodycznego piśmiennictwa muzycznego, odkrywania przeszłości muzycznej i ożywionego przekładu wrażeń
muzycznych na język pisany (recenzje koncertów). W Polsce okresu zaborów piśmiennictwo tego typu otwiera „Tygodnik Muzyczny” redagowany
przez Karola Kurpińskiego (ukazywał się tylko w 1820 roku), w którym
1 P. Dahlig The use of the term ethnomusicology in Ukraine and Poland between 1928 and
1939, „Muzyka” R. LIV: 2009, nr 1, s. 51–56.

10

�funkcjonalna definicja „pieśni w ogólności” (‘wszystko to, co lud śpiewa’1)
zapoczątkowała szerokie, społeczne widzenie kultury artystycznej. Program ten dopełniony został, przynajmniej w sferze postulatów, zestawem
zadań (także powinnością zbierania pieśni i melodii tanecznych) dla sekcji
muzycznej Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, zredagowanym
przez Kazimierza Brodzińskiego (1828)2.
Na lata 20. XIX w. przypadły pierwsze edycje „pieśni narodowych”
w krajach pod panowaniem Habsburgów3. Istnienie różnych narodów
jako ozdób w koronie tej monarchii umotywowało podjęcie pierwszej akcji
zbierania pieśni ludowych (1819). Była to jakby odpowiedź na osiągnięcia
serbskie: w 1814 i 1815 r. Vuk Karadżić wydał po raz pierwszy w Wiedniu
Srpske narodne pjesme, pierwszą ekspozycję eposu europejskiego i dziedzictwa bardów słowiańskich. Za tą głośną antologią poszły w innych
krajach eksploracje dziejów średniowiecznych, przechowanych w tekstach
pieśni – bądź to w autografach chansons de geste, bądź pozyskiwanych na
żywo w czasie wędrówek badawczych (Kalevala odkrywana i redagowana
w Karelii).
Istotny okazał się wymóg zapisu nutowego we wspomnianej, prowadzonej w Wiedniu przez Gesellschaft der Musikfreunde akcji z 1819 r.4, co dowartościowało nie tylko poezję, ale i „nutę” rodzimą, którą z upodobaniem
uprawiał np. w wiedeńskim Grinzingu Franz Schubert. Pożądane przez
wiedeńskie Towarzystwo Przyjaciół Muzyki dopełnienie zbiorów tekstów
pieśni ludowych o zapis nutowy stało się drogowskazem dla Oskara Kolberga, a świadectwem oddziaływania wielkiej przeszłości teorii muzyki na
umysłowość Kolberga jest jego sięganie po metafory duszy, krwi, serca, aby
oddać znaczenie melodii wobec słów (które są tylko ciałem pieśni).
Podjęcie przez autora Pieśni ludu polskiego prób kompozytorskich
to w pierwszej połowie XIX w. oczywistość (także dla koncertujących
1 Por. A. Chybiński Wskazówki zbierania melodii ludowych, „Przegląd Muzyczny” 1925,
nr 1, s. 6–12, wznowione w: A. Chybiński O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych pod red. L. Bielawskiego, Kraków 1961, s. 68.
2 P. Dahlig Etnograficzne i muzyczne wątki w działalności Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk (1800–1832), „Nauka Polska. Jej Potrzeby, Organizacja i Rozwój” 2008,
T. XVII (XLII), s. 35–48.
3 T.A. Kunz Böhmische Nationalgesänge und Tänze. České národní zpěvy a tance, k vydání připravil Lubomír Tyllner, T. I Faksimile, T. II Texty, Praha 1995; pierwodruk 1825.
4 K. Vetterl, O. Hrabalová Guberniální Sbírka písní a instrumentální hudby z Moravy
a Slezska z roku 1819, b.m.w. 1994.

11

�muzyków); naukowy dystans i beznamiętna dokumentacja czegoś, co narzucało się i było dostępne na wyciągnięcie ręki (również w samej Warszawie) wydawały się niedorzeczne – to, co bez przeszkód żyje i funkcjonuje, nie musi być cytowane (tak samo niełatwo było przekonać XX-wiecznego filatelistę do zbierania tzw. „masówki”, znaczków w obiegu
powszechnym). W pierwszych dekadach XIX wieku muzyków otwartych
na „pieśni w ogólności” intrygowały: improwizowanie na popularny temat zasłyszany, dopowiadanie do fraz, rozwijanie myśli muzycznej, dodawanie akompaniamentu, komponowanie miniatur mających popularyzować czytanie nut i granie po domach muzyki narodowej (przydomek
„narodowy” dotyczył w latach 20. XIX w. również pieśni ludowych, tytuł
Pieśni ludu… upowszechniał się od lat 30., także pod wpływem cenzury
rosyjskiej usuwającej słowo „naród” po powstaniu listopadowym). Kompozytorzy byli przejęci zwłaszcza ideą tworzenia oper narodowych jako
rodzimej, lokalnej alternatywy wobec dominacji włoskiej sztuki operowej.
Obok ogólnych tendencji etniczno-twórczych w Europie, szczególnie
tam, gdzie hegemonia polityczna nie pozwalała na suwerenność małych
krajów, wstrząs powstania („rewolucji”) 1830/1831 r. rozbudził na ziemiach
Polski rozgrabionych przez „sąsiadów” potrzebę upamiętniania ludowej
twórczości poetyckiej w postaci drukowania antologii tekstów pieśni poszczególnych części kraju. Gdy do obiegu wchodziła pierwsza fala tego
typu wydawnictw Wacława z Oleska1, Kazimierza W. Wójcickiego2, Żegoty Paulego3 i Józefa Konopki4, Oskar Kolberg pogłębiał wiedzę o muzyce,
doskonalił w Berlinie i Warszawie swe rzemiosło muzyczne, zarabiał na
życie lekcjami muzyki, wtajemniczał się w pracę kompozytora, a wkrótce,
za namową brata Wilhelma, pogrążył się w buchalterii najbardziej rozwojowego środka transportu – kolejnictwa. Gdy w latach 40. XIX stulecia
– w apogeum polskiej filozofii, literatury i sztuki – postanowił skupić się
1

Wacław z Oleska [Wacław Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833;
K. Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych
przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836.
Reprint: Wrocław 1976.
3 Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838. Reprint: Wrocław 1973.
4 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840. Reprint: Wrocław 1974.

12

�na pieśniach, muzyce, a wkrótce i na życiu ludu, można powiedzieć (kontynuując paralelę kompozytorską), że przybył, tak jak Fryderyk Chopin dla
historii muzyki polskiej, mąż opatrznościowy dla kulturo- i ludoznawstwa
Europy środkowo-wschodniej.
W świetle współczesnej Kolbergowi ikonografii etnograficznej1 widzimy zdumiewającą, uderzającą różnorodność strojów ludowych i obfitość
ówczesnych materialnych przejawów kultury chłopskiej i małomiasteczkowej ziem polskich. Dziś ówczesny obraz wydaje się czystą egzotyką. Tak
samo mozaikowo rozmaita musiała być – i była – śpiewna oraz muzyczno-taneczna strona dawnych kształtów rzeczywistości społecznej. Oskar Kolberg, pierwszy wykształcony muzyk wśród miłośników pieśni gminnej,
pozbył się wątpliwości co do wyboru swej misji pod wpływem zachęt
K.W. Wójcickiego, który sam był tytanem pracy; wzniósł się jako pierwszy
po Łukaszu Gołębiowskim2 na ogólnopolską arenę etnograficzną i pierwszy
wyszedł do czytelnika masowego z kiermaszem swych książek historyczno-literackich. Nastąpiło szczęśliwe sprzężenie ducha czasów i sytuacji osobistej Kolberga. Niezałożenie rodziny, pewien dystans wobec podniosłości
polskich tradycji szlacheckich z racji protestantyzmu, niechęć wobec oznak
krzykliwej i pustej kultury masowej miast z jej „automatycznymi pudłami”
(m.in. katarynkami), imperatyw bycia pożytecznym dla kraju, w którym
rodzice się zasymilowali, wreszcie ambicje twórcze, które płynnie przeorientowały się z konstrukcji dźwiękowych na budowanie gmachu wiedzy
empirycznej – „obrazu muzyki słowiańskiej” – wszystko to silnie uwarunkowało drogę życiową Kolberga jako pioniera integralnego kulturoznawstwa,
antropologii, muzykologii i etnomuzykologii.
Spójrzmy na jego drogę naukową w świetle Pism muzycznych. Mieczysław Tomaszewski wskazuje na trzy profile: teksty publicystyczne (1);
hasła encyklopedyczne (2); monografia Chopina (3). W przypadku rozpoczynających pisarstwo Kolberga tekstów publicystycznych (1841–1843) autor
podejmuje (trwającą aż do 1870) współpracę z „Biblioteką Warszawską”,
recenzując tam kolekcje pieśni słowackich (1841) i wielkopolskich (1842)
oraz wydawnictwo kompozycji religijnych (psalmy Mikołaja Gomółki, msza
1

A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy Zachodniej w ikonografii
J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego, Toruń 2011.
2 Ł. Gołębiowski Lud Polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830. Reprint: Warszawa 1983. Tegoż Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym, lub niektórych tylko prowincyach, Warszawa 1831. Reprint: Warszawa 1983.

13

�Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego)1, co świadczy o zainteresowaniach
Kolberga także muzyką staropolską.
Nekrolog Chopina, a w następnej dekadzie śmierć znajomych muzyków (Kasper Napoleon Wysocki – 1851, Emilian Jenike – 1852) skłoniła
Kolberga także do bycia encyklopedystą ludzi odchodzących. Spisanie ich
życiorysów i charakteryzowanie twórczości (przy Wysockim Kolberg dał
wyraz swej otwartości na stylizację tematów ludowych) stanowiło personalną odsłonę dokumentalno-kronikarskiego talentu Kolberga i uświadomiło
autorowi Ludu… obligację wobec współczesnego mu pokolenia muzyków
i kompozytorów polskich. Podsumowanie ich dorobku było wstępem do
opracowywania haseł encyklopedycznych, a dla Kolberga osobiście stanowiło doświadczenie pisania o muzyce jako sposobu życia oraz drukowania
prac jako budowy dyscypliny naukowej (historii muzyki jako fundamentu
muzykologii).
Ponadto słowo o muzyce i „starożytnościach słowiańskich” było mile
widziane przez redaktorów czasopism ogólnych, poświęconych kulturze,
sztuce; w szczególności „Biblioteka Warszawska” (od 1841 r.) kształtowała,
wobec braku uniwersytetu w Królestwie Polskim, humanistyczną myśl naukową. W tym czasopiśmie autor Ludu… opublikował (1865) swój apel-program badawczy odwołujący się do pomocy korespondentów terenowych.
Kompetencje muzyczne/muzykologiczne Kolberga znalazły szczególny
impuls rozwojowy we współpracy z Encyklopedią Powszechną Samuela
Orgelbranda w latach 1859–1868. Na 1114 tekstów w Pismach muzycznych 1069 pochodzi z tej pierwszej polskiej antologii wiedzy ogólnej. Wydawnictwo to powstawało w okresie, gdy wydawano w Europie encyklopedie narodowe. Gromadzenie polskojęzycznego przekazu wiedzy należy
widzieć także jako ówczesny wyraz suwerenności kultury polskiej. Kolberg,
umysł chłonny, pilny i gorliwy, opanował lub ponowił odpowiednie lektury polsko- i obcojęzycznych wydawnictw o ambicjach słownikowo-encyklopedycznych, łącząc je z osobistym doświadczeniem, z wypracowanym
już zmysłem redakcji-nawigacji (po morzu pieśni ludowych). Okazał się pośrednikiem w przekazaniu wiedzy nagromadzonej w kompendiach zachodnioeuropejskich (zwłaszcza niemieckich i francuskich) oraz znakomitym
1 O. Kolberg Śpiewy kościelne dawnych kompozytorów polskich zebrane i wydane przez
Józefa Cichockiego, „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 421–424. Przedruk w: tegoż Pisma
muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 501–503.

14

�kronikarzem/obserwatorem współczesnego mu życia muzycznego, podobnie jak starał się być „stenografem” kultury zachowanej w krajobrazie
wiejskim. Z tą samą rzetelnością i dążeniem do kompletności (choć zdawał
sobie sprawę z połowiczności wysiłków) rejestrował zarówno oprawy muzyczne wesel, repertuar pieśni powszechnych, „obsługujących” wszystkie
duchowe, życiowe potrzeby ludzkie, jak i setki nazwisk kompozytorów
tworzących mazury i inne miniatury taneczne do słuchania lub tańczenia1.
Kompozycje taneczne, w szczególności mazurowe, traktował bowiem jako
kluczowy etap ku „samoistności” muzyki, która w kulturach społeczności
rolniczych pozostawała ściśle spleciona z obrzędami, kalendarzem (kościelnym, agrarnym) i życiem społecznym, niewiele miejsca zostawiając na indywidualną medytację (tu docenia Kolberg nurt pasterski jako ożywczy dla
wyobraźni muzycznej, także własnej – w Królu pasterzy).
Współpraca z periodykami i Encyklopedią powszechną Samuela Orgelbranda, kierowanymi do ogółu czytelników, wpłynęła na (czy też ugruntowała) Kolbergowski styl pisania o muzyce – komunikatywny, oszczędny, rzeczowy, skupiony na informowaniu, ani wybujały, ani poetycki, lecz
wyważony, naukowy; czasem tylko z dodatkiem wartościującym, gdy był
świadkiem czegoś. Tylko w jedynej Korespondencji2 z podróży zagranicznej (1857) daje dość pełny wyraz swej osobistej wrażliwości, skromności,
bezpośredniości, humorowi.
Analiza haseł przygotowanych przez Kolberga do Encyklopedii powszechnej Orgelbranda wskazuje, że powierzono mu całość zagadnień muzycznych. M. Tomaszewski stwierdza, że: hasła osobowe (574) przeważają
ilościowo nad rzeczowymi (495); duże znaczenie w formułowaniu wniosków czy opinii ma autopsja Kolberga (co jest widoczne także w przedmowach do tomów monografii regionalnych). Kolberg, współtworząc krąg
encyklopedystów, musiał praktykować różne stopnie swego autorstwa,
od całkowicie własnych tekstów do przekładu tekstów obcojęzycznych,
skupiając się wszędzie na walorze informacyjnym. Systematyka wiedzy
muzykologicznej konstruowana na podstawie mozaiki haseł daje przekrój
tematyczny właściwy projektowi muzykologii uniwersyteckiej Guido Adlera, który połączył profil systematyczny (zasady muzyki) z historią muzyki.
1

O. Kolberg Polskie tańce, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 609–611.
Pierwodruk: Encyklopedia powszechna, T. 20 Warszawa 1865.
2 O. Kolberg Korespondencja z Wiednia, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),
s. 357–363. Pierwodruk: „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26, s. 203–206.

15

�Zakres tej wiedzy zredagowany został przez M. Tomaszewskiego jako spis
treści, zestaw tematów wiedzy muzykologicznej zawartej w Encyklopedii:
O muzyce w ogólności:
Muzyka;
O elementach i zasadach muzyki;
O nutach.
O komponowaniu muzyki, jej działach, rodzajach i formach:
O kompozycji muzycznej;
Działy muzyki wedle rodzaju materiału:
Muzyka wokalna, czyli głosowa:
Gatunki muzyki wokalnej: chórał, figurał, motet, recitativo
i aria, chór, kantata;
Muzyka instrumentalna:
Formy muzyki instrumentalnej: formy polifoniczne, formy swobodne, formy okolicznościowe, formy złożone;
Formy obu rodzajów muzyki: formy zespołowe, części utworów.
Działy muzyki wedle miejsca i celu:
Muzyka kościelna:
Muzyka dla celów liturgicznych: psalmy, hymny, antyfony, responsoria, litanie, lamentacje, sekwencje, msze;
Religijna muzyka dramatyczna;
Muzyka światowa: muzyka teatralna, muzyka koncertowa, muzyka
pokojowa, muzyka taneczna, muzyka wojskowa.
O głosie, instrumentach i wykonywaniu muzyki:
Koloryt, instrumentacja, partycja;
Głos i śpiew;
Śpiewaczki i śpiewacy;
Instrumenty muzyczne:
Instrumenty strunowe: smyczkowe, czyli rznięte, strunowe szarpane, uderzane itp.;

16

�Instrumenty dęte: drewniane fletowe, drewniane stroikowe i języczkowe, dęte metalowe, dęte z klawiaturą;
Instrumenty bite, czyli perkusyjne;
Instrumenty wstrząsane;
Instrumenty pocierane;
Mechanizmy muzyczne.
Budowniczowie, wynalazcy i fabrykanci instrumentów:
– lutnicy;
– organmistrze i fabrykanci fortepianów;
– wynalazcy nowych instrumentów.
Wirtuozi na instrumentach:
– wirtuoz;
– słynne rodziny wirtuozów;
– skrzypkowie;
– wiolonczeliści;
– gitarzyści;
– fortepianiści;
– organiści;
– wirtuozi na flecie, oboju, klarnecie i fagocie;
– wirtuozi na innych instrumentach.
Sposoby śpiewania i grania. Ozdoby;
Z życia muzycznego:
– chór;
– orkiestra;
– muzyczne uroczystości;
– szkoły muzyczne.
Powyższy przekrój wiedzy o muzyce, przedstawiony w tomie 61 Dzieł
wszystkich Kolberga, przypomina encyklopedię według haseł rzeczowych.
Część druga Pism muzycznych, tom 62, ujmuje w podtytułach „otwarty” podręcznik historii muzyki według krajów i kontynentów: Z dziejów
muzyki powszechnej – o muzyce pierwotnej i starożytnej, o muzyce czasów nowszych w różnych krajach; Z dziejów muzyki polskiej – muzyka
polska, życiorysy okolicznościowe i wspomnienia o muzykach polskich,
17

�wiadomości, sprawozdania i recenzje z polskiego życia muzycznego; O pieśni ludowej i powszechnej – śpiewy ludowe, popularne i narodowe, śpiewy
religijne, rozprawy, dyskusje i wiadomości o pieśni i śpiewie, o zbiorach
pieśni ludowych; O tańcu i muzyce tanecznej – taniec i jego dzieje, o tańcach towarzyskich i narodowych, o tańcach teatralnych, z wydawnictw
muzyki tanecznej.
To, że z dorobku Kolberga można było skonstruować powyższy spis treści, świadczy o dalekim i szerokim horyzoncie badawczym autora Ludu…
Gdyby nie pochłonięcie pracami około etnografii muzycznej, byłby Kolberg pierwszym polskim polihistorem sztuki muzycznej i analitykiem stylów muzycznych. Przeświadczony o zmienności, różnorodności i swoistej
łamliwości tradycji ustnych wobec modernizacji świata w drugiej połowie
XIX wieku, wybrał kulturę muzyczną powszechnie zrozumiałą, charakteryzującą się obiegiem przeważnie ustnym i dużą rozmaitością wątków
w poszczególnych stronach kraju. Badanie twórczości kompozytorskiej ma
bowiem ostoję w postaci rękopisu i druku, twórczość ludowa zaś wspiera
się głównie pamięcią żyjących pokoleń i pilnie potrzebowała wówczas interpretatora zewnętrznego wobec społeczności wiejskiej, wyrosłej z koegzystencji chłopsko-ziemiańskiej (mimo kulturowej separacji).
Niezależnie od reprezentatywności i stopnia wyczerpania wiedzy o muzyce i kulturze muzycznej, szczebel pierwszego, XIX-wiecznego podsumowania historii i teorii muzyki w piśmiennictwie polskim został pokonany.
Przy perspektywie ogólnej, europejskiej i światowej, jedyną metodą musiała być roztropna praca kompilatorska na podstawie dzieł zagranicznych.
Do dyspozycji encyklopedystów polskich stała już dość obszerna literatura, w szczególności autorów niemieckich i francuskich1. To, co z dziedziny muzykologii (muzykografii) historycznej dał Kolberg piśmiennictwu
1 M. Tomaszewski wymienia następujące kompendia: E.L. Gerber Historisch-biographisches Lexikon der Tonkünstler, 2 T., Leipzig 1790–1792, nowe wyd. 4 T., 1812–1814; F.J. Fétis
Biographie universelle des musiciens et bibliographie générale de la musique, 8 T., Bruxelles
1837–1844, nowe wyd. od 1860; J.G. Sulzer Allgemeine Theorie der schönen Künste, 2 T., Leipzig 1771–1774 (i dalsze wydania); H.Ch. Koch Musikalisches Lexikon, 2 T., Frankfurt a/M. 1802
(i dalsze wydania); G. Schilling Encyklopädie der gesammten musikalischen Wissenschaften oder Universal-Lexikon der Tonkunst, 6 T., Stuttgart 1835–1838, nowe wyd. 1840–1842;
J.J. Rousseau Dictionnaire de musique, Amsterdam 1768; B.J. Dlabacz Allgemeines Künstler-Lexikon für Böhmen, 3 T., Prag 1815–1818; J.N. Forkel Allgemeine Geschichte der Musik,
2 T., Leipzig 1788–1801; R.J. Kiesewetter Geschichte der europäisch-abendländischen Musik,
Leipzig 1834; C.G.A. Winterfeld Der evangelische Kirchengesang, 3 T., Leipzig 1843–1847;

18

�polskiemu, to – jak konkluduje M. Tomaszewski – summa ówczesnej wiedzy1, encyklopedyczna mozaika ułożona z poczucia narodowej obligacji
i życiowej (ekonomicznej) potrzeby (Kolberg odstąpił w 1859 r.2 od pracy
etatowej). Nic innego ponad ową summę nie mogło powstać, zważywszy na
wielkie ciśnienie przemian w muzyce europejskiej XIX wieku i narastającą
świadomość bogactwa muzycznego epok minionych. Od strony metodologicznej – wpływ filozofii Hegla, archeologiczna Kulturkreislehre, raczkujące językoznawstwo porównawcze oraz prądy pozytywistycznej faktografii
wspomagały refleksję nad historią muzyki: Kolberg „na historię muzyki patrzy oczami J. N. Forkela (ciągły rozwój, doskonalenie się, dążenie do ideału,
przy rozstrzygającej roli genialnych jednostek), Herdera (muzyka pierwotna
i ludowa jako wiecznie żywe źródło) i Finka (centrum i migracje)”3.
Motywem przewodnim Kolberga-encyklopedysty muzycznego jest szczególnie obszerne, szczegółowe i życzliwe przedstawienie problematyki polskiej, uczestnictwa polskich muzyków w kulturze kontynentu europejskiego.
Kolberg brał przecież udział w pierwszej polskojęzycznej syntezie encyklopedycznej. Czerpał z istniejącego piśmiennictwa, szczególnie w odniesieniu
do muzyki dawnej, komentował wydawnictwa muzyki staropolskiej. Chociaż historykiem muzyki (polskiej) autor Ludu, jak pisze M. Tomaszewski,
nie był (i nie zamierzał być), to dał rzeczowy i syntetyczny przegląd dziejów muzyki polskiej, po Łukaszu Gołębiowskim (1831), a przed monografią
Aleksandra Polińskiego (1907), oraz pozostawił pierwszorzędne przyczynki-portrety współczesnych sobie lub zapamiętanych muzyków polskich, wobec których poczuwał się do szczególnego obowiązku podsumowania ich
życia i dorobku. W latach 50. XIX w. odeszli bowiem luminarze muzyki polskiej – Józef Elsner (1854) i Karol Kurpiński (1857). To poczucie odpowiedzialności splotło się też z przywilejem świadkowania geniuszowi Chopina.
I tak trzecim (po publicystyce i współtworzeniu encyklopedii) zakresem
zainteresowań – poza oczywiście etnografią muzyczną – Kolberga-muzykologa stał się Chopin, a zwłaszcza warszawski okres jego życia i twórczości.
G.W. Fink Erste Wanderung der ältesten Tonkunst, als Vorgeschichte der Musik oder als erste
Periode derselben, Essen 1831.
1 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga… (DWOK T. 61), s. LV.
2 W Szkicu autobiografii (rkp. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68) podał, że
zakończył pracę etatową w roku 1861, dostępne obecnie źródła wskazują, że stało się to już
w roku 1859.
3 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga… (DWOK T. 61), s. XLVIII.

19

�Hasło w Encyklopedii poświęcone Chopinowi traktuje M. Tomaszewski
jako szczególnie udane. Ponieważ wkład do badań nad życiem i twórczością
kompozytora jest oryginalnym osiągnięciem Kolberga, ten wątek w działalności Kolberga-etnomuzykologa zasługuje na szersze omówienie.
Kolberg jako chopinolog
Oskar Kolberg był pierwszym komentatorem Chopina, który połączył
kompetencje właściwe badaniom muzykologicznym i etnomuzykologicznym oraz przekroczył próg egotyzmu artystycznego. Polot w pisaniu o Chopinie i muzyce polskiej zawsze gwarantowała Kolbergowi jego empiria-autopsja i fakt wspólnego z Chopinem zadomowienia (dosłownie i w przenośni) w Warszawie. Związkom rodziny Kolbergów z Fryderykiem Chopinem
poświęcono wzmianki w większości monografii chopinowskich; istnieje
ważny źródłowy artykuł Krystyny Kobylańskiej (1967), który podsumowuje
wspomnienia braci Wilhelma i Oskara1, obszerny katalog wystawy poświęconej relacjom Chopina z braćmi Kolbergami (2005) przygotowanej przez
Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie i Muzeum im. Oskara Kolberga
w Przysusze na konkurs chopinowski w 2005 r. 2, opracowanie Ewy Sławińskiej-Dahlig (2014) podnoszące wątki Chopinowskie w korespondencji
Oskara Kolberga3.
Wobec opracowań szczegółowych zwróciłbym uwagę na rolę Oskara
Kolberga w tworzeniu podstaw wiedzy o kompozytorze, tj. chopinologii.
Oskar Kolberg był pierwszym przedstawicielem nauk humanistycznych,
w tym etnologii, który zmierzył się z unikatowym zjawiskiem w kulturze
artystycznej, jakim była i pozostaje osoba i twórczość Fryderyka Chopina.
W polu widzenia Kolberga znalazły się zatem dwa przeciwległe bieguny –
z jednej strony wspólnota kulturowa wielkich zbiorowości ludzi, jaką była
1

K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg, w: Studia Hieronymo Feicht septuagenario dedicata, Kraków 1967, s. 378–390. W artykule podniesiona jest m.in. rola Kolberga jako
kopisty dzieł Chopina.
2 H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na tle epoki. Przyjaźń, praca, fascynacje, katalog wystawy zorganizowanej z okazji XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, Warszawa 2005.
3 E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondencji Oskara Kolberga, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 65–79.

20

�kultura chłopska w jej dziewiętnastowiecznym, utrzymującym się wówczas
nadal olbrzymim zróżnicowaniu i obfitości, z drugiej zaś – osobowość muzyczna wyjątkowa, której pojawienie się autorzy w XIX w. odnosili wręcz
do sił nadprzyrodzonych.
Znakomitym źródłem do rozpoznania wątku chopinologicznego jest
zwłaszcza Korespondencja Oskara Kolberga, ważne wydawnictwo epistolograficzne1. Znaczenie korespondencji Kolberga dla oświetlenia relacji łączących go z Chopinem wykazał już w 1926 r. Roman Zawiliński 2, inicjator
pierwszego nagrania folkloru polskiego (Jana Sabały-syna) w 1904 r.3
Autor Ludu zbierał materiały do większej pracy o Chopinie. Obligowały
go do tego nie tylko podziw natury artystycznej, ale i świadomość, że był
świadkiem młodości Chopina. Rzeczowy biogram o Chopinie, z licznymi,
do dziś trafnymi sformułowaniami o przełomowym znaczeniu kompozytora
i jego „akcentu polskiego” dla historii muzyki europejskiej, zestawiający
bieg życia z kolejnością dzieł, oraz bibliografię, jakże małą w 1861 r., dał
Kolberg w pierwszym wydaniu Encyklopedii powszechnej Orgelbranda4.
Po ukazaniu się dwu monografii polskich autorów – Marcelego Antoniego
Szulca (1873)5 i Maurycego Karasowskiego (1877)6, Kolberg, pochłonięty
pracą nad przygotowywaniem, redakcją i korektą tomów Ludu czy Obrazów etnograficznych, bezinteresownie dzielił się swą wiedzą o Chopinie ze
wspomnianymi autorami.
Listy Kolberga do Szulca (począwszy od 1874 r.) i do Karasowskiego
(począwszy od 1876 r.)7 ukazują charakter naukowego podejścia, cechy
warsztatu Kolbergowskiego, jak dociekliwość, bezstronne dążenie do obiektywizmu, prawdy i ścisłości, do – według określenia samego autora Ludu
1

Korespondencja Oskara Kolberga cz. I–III (DWOK T. 64–66).
R. Zawiliński Kolberg a Chopin, „Nowa Reforma” 1926, nr 272 i 273. Artykuł ukazał się
w miesiącu odsłonięcia pomnika Chopina w Parku Łazienkowskim w Warszawie.
3 P. Dahlig Pierwszy zapis fonograficzny folkloru polskiego (1904), „Muzyka” R. XLII: 1997,
nr 2 (165), s. 57–70.
4 O. Kolberg Chopin Fryderyk Franciszek, w: Encyklopedia powszechna, T. V, Warszawa
1861, s. 458–463. Przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 385–393.
5 M.A. Szulc Fryderyk Chopin i utwory jego muzyczne. Przyczynek do życiorysu i oceny
kompozycji artysty, Kraków 1986, I wyd. Poznań 1873.
6 M. Karasowski Friedrich Chopin. Sein Leben, seine Werke und Briefe, Bd 1–2, Dresden
1877, wyd. II skrócone i poprawione: 1878, wyd. III: 1881. Wersja polska: Fryderyk Chopin.
Życie. Listy. Dzieła, Warszawa 1882.
7 Roman Zawiliński twierdził, że listy od Szulca (23) i od Karasowskiego (9) do Kolberga
pochodzą z lat 1871–1888. R. Zawiliński Kolberg a Chopin…, nr 272.
2

21

�– „czystej nauki”, nie poddanej żadnym tendencjom ideologicznym. Zważmy, że dekada lat 70. XIX w., w której powstawały pierwsze polskie prace
o Chopinie, była okresem nie tylko wiary pozytywistycznej, lecz i formowania się w Europie narodowych centryzmów, nacjonalizmów (po wojnie
francusko-niemieckiej 1870/71), wreszcie – Kulturkampfu.
Powstawaniu prac o Chopinie towarzyszyły podobne dylematy jak
w etnografii – tradycja ustna a źródła historyczne (czy „wycisnąć”, według
określenia Szulca, wiedzę i pamięć świadków, rozsyłając ankiety, czy penetrować i studiować piśmiennictwo). Kolberg, podobnie jak Szulc, zwracał
się listownie do osób pamiętających kompozytora z prośbą o szczegóły jego
życia i twórczości, lecz prócz informacji uzyskanych od brata Oskara, Wilhelma Kolberga, kwerenda niewiele dała, co dziwiło autora Ludu1. Zaskakująca małomówność świadków, w tym zwłaszcza uczniów Chopina, miała,
moim zdaniem, różnorodne uwarunkowania: siła oddziaływania kompozytora, której towarzyszyły trudność czy unikanie werbalizowania odczuć
przez osoby z jego otoczenia (1); opóźniona reakcja społeczna – tradycję
pisaną zapoczątkowuje na ogół następne pokolenie; dopiero gdy wymierają
świadkowie, zaczyna się biografistyka ważnej postaci (2). Kolberg wyraził
ubolewanie, że nikt nie zechciał po prostu zapytać ojca Chopina (zmarłego
w 1844 r.) o rodzinne koneksje i tradycje2, a pozostawiono to wszystko
przyszłym poszukiwaczom źródeł; otworzono otchłań rozważań i polemik,
które dopiero dzisiaj uważa się za zamknięte3. Sam Kolberg podjął, w dro1

Do M. A. Szulca Kolberg pisał: „Zaraz po ukazaniu się znakomitej Pańskiej pracy o Chopinie powziąłem zamiar, obok powinszowania Mu tyle starannego i sumiennego jej wykończenia,
dorzucić kilka uwag [uwagi te dołączył Kolberg do listu, zob. aneks nr 7 w: Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 724–728 – P.D.], które mi się przy czytaniu nasunęły, a miejscami
nawet i sprostować. Wzgląd jednakże, że przychodzę z tym post festum i że nie mogą jeszcze
być nagłymi szczegóły potrzebne do drugiej edycji, do której wydania, daj Boże, aby przyszło,
wstrzymały moje pióro; a bardziej jeszcze i oczekiwanie wiadomości od ludzi żyjących niegdyś
z nieboszczykiem w bliskich stosunkach, do których w tej mierze udałem się listownie. Gdy
jednak upłynął rok cały z górą, a odpowiedzi od nich nie mam (wedle zwyczaju u nas dość
powszechnego), prócz od brata mego starszego, Wilhelma, który z Ch[opin]em kolegował, przeto nie czekając już dłużej, pospieszam podzielić się z Panem choć tymi drobnymi szczegółami,
które w pamięci mojej pozostały, jako i wiadomościami przez brata mi nadesłanymi, w nadziei,
że może Pan z nich w jakikolwiek sposób będziesz kiedyś chciał użytkować”. Brulion listu
z 13 XI 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 498.
2 Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 3 II 1879, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 202.
3 P. Mysłakowski Rodzina ojca Chopina. Migracja i awans, Warszawa 2002.

22

�dze na wystawę paryską w 1878 r., rekonesans w kwestii pochodzenia
rodziny ojca kompozytora, zgodnie z zasadą ustalania rodowodu zjawisk
etnograficznych 1. Warto podkreślić, że właściwą kwerendę wskazującą na polskiego przodka – dworzanina króla Leszczyńskiego (Mikołaja
Szopa) wykonał nie Kolberg, lecz Francuz, prawnik P. Gervais, co wyklucza „życzeniowość”, tendencyjność Kolberga tak przychylnie usposobionego do kultury i narodu polskiego. Sam Kolberg bezstronnie oceniał
tę hipotezę w konfrontacji z danymi uzyskanymi przez Karasowskiego
od matki kompozytora 2. Trzecia przyczyna małomówności świadków
dotyczy problemu psychologii społeczno-środowiskowej – wzajemnego
powstrzymywania się, stale czuwającego partykularyzmu, obawy – „nie
powiem, by ze mną nie polemizowali”, „zachowam to dla siebie, bym sam
uchodził za szczególnego spadkobiercę i kontynuatora”. Są to postawy
całkowicie obce Kolbergowi, lecz wydaje się, że dość rozpowszechnione
i wówczas.
Pomoc Kolberga, której udzielał pierwszym polskim monografistom
Chopina, była następująca:
1) ściśle źródłowo-bibliograficzna (np. dostarczenie Karasowskiemu melodii „Chmiela”, z zaznaczeniem, że to wersja znana niegdyś w Warszawie;
nota bene wskazuje to na szeroki zasięg pieśni ludowych także w środowisku miejskim)3;
1 Pierwsza relacja Kolberga na ten temat w brulionie listu do M. Szulca z 3 II 1879, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 200–204. Sprawa ta będzie przewijała się w szeregu
dalszych listów Kolberga.
2 „Wszystko też, co piszesz o rodowodzie Ch[opin]a, uważam za najsłuszniejsze. Juści prosta
rzecz, że trzymać się należy głównie tego, co opowiadała matka Fryderyka. Bo lubo się zdarza,
że familie niektóre głoszą tylko to, co ich życzeniom lub widokom odpowiada, to jednakże informacje podane przez rodzinę uważać się muszą jako autentyczne i zawsze na pierwszeństwo
przed innymi zasługują. Czy podane mi szczegóły przez innych a znane już Panu zgodzą się
w czymkolwiek z tamtymi lub nie, dochodzić tego dla braku czasu i wielu innych trudności –
nie będę. Ja tylko doniosłem o tym, com słyszał w przejeździe, a powziąwszy takie wiadomości,
do takich też przyjść musiałem wniosków”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego
z 30 X 1881, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 559.
3 Do Karasowskiego Kolberg pisał: „Brat mój, Wilhelm, pisał mi jeszcze w sierpniu (lecz list
odebrałem dopiero w końcu paźdz[iernika]), że Pan sobie życzysz mieć nutę Chmiela. Przypuszczam, że potrzebna ona jest do biografii Chop[ina], którą – o ile mi wiadomo – Pan się zajmujesz.
Lubo nuta ta w moim dziele ukazuje mnóstwo wariantów, jednak pewny jestem, że Ch[opin]
nie mógł innego użyć, jak tego, który znany był wówczas w Warszawie, i jak go już wówczas
nieraz miałem sposobność słyszeć. Oto nuta: […]”. Brulion listu z 9 XI 1876 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 661–662.

23

�2) uzupełnienia na temat źródeł pomysłów twórczych i okoliczności powstawania utworów, np. Fantazji op. 131;
3) przekazanie uwag redakcyjnych, uzupełnień, uściśleń skierowanych
do obu polskich autorów – w postaci aneksów do listów2, ale też ogólnych
wskazówek co do opanowania bibliografii3;
4) pomoc moralna – zachęta do gromadzenia dalszych materiałów, do
przygotowania dalszych wydań prac Szulca i Karasowskiego. Kolberg rozumiał naukę nie tyle jako zamykanie wiedzy w wykończonych dziełach, ale
jako proces, stałe tworzenie, doskonalenie. Jest to własne doświadczenie
z budowania monografii regionalnych. Ponadto Kolberg łagodził wzajemną krytyczność autorów4, podkreślał raczej to, co w pracach jest, a nie to,
czego w nich nie ma. Jest to ujmująca cecha Kolberga w piśmiennictwie
publicystycznym, recenzjach itp., nawet w tych naukowo-krytycznych, jak
odnośnie do zbioru pieśni z Górnego Śląska Juliusza Rogera5.
Sam Kolberg, obok uściślania szczegółów biograficznych i faktów wiążących się zwłaszcza z wczesnymi utworami Chopina, położył w listach
nacisk na konkretne konteksty kulturowe i właściwości gry Chopina,
które mają znaczne zakorzenienie historyczne, a nierzadko uchodzą uwadze badaczy życia i twórczości Chopina. Te konteksty kulturowe są następujące:
1 „I tak np. co do Fantazji op. 13. wiem, że pierwszy temat śpiewał mu pułkownik Józef
Paszkowski u generałowej Sowińskiej, drugi temat to pieśń Kurpińskiego czy kantata z Elegii
tegoż na śmierć Kościuszki (wykonanej w r. 1819), trzeci zaś podał mu Wodzyński w Warszawie czy też Służewie (jest to motyw ludowy, umieszczony w moim dziele Lud, seria IV, s. 244)”.
Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 559.
2 Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 7: Uwagi O. Kolberga odnoszące się do
pracy Szulca o Chopinie, s. 724–729; aneks nr 11: Uwagi O. Kolberga odnoszące się do pracy
Karasowskiego o Chopinie, s. 738–743.
3 „Myślę, że nie byłoby bezpożytecznym, ani bardzo utrudniającym, gdybyś Pan w przedmowie podał cały przebieg literatury chopinowskiej, tj. wykaz wszystkiego tego, co ktokolwiek
dotychczas napisał o Chopinie, o ile to się zebrać da. Taki przegląd, jak sądzę, w lepszym by
nawet postawił świetle i własną Pańską pracę, prostującą wszędzie to, co było niedokładnym
lub mylnym”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 559.
4 Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 235.
5 O. Kolberg „Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku”…, „Biblioteka Warszawska” 1863,
T. 1, s. 153–156, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 579–583.

24

�1. Przypominając wielkie znaczenie tańca i śpiewu w życiu towarzyskim
młodzieży warszawskiej lat 1825–18301, podkreślał Kolberg, że i postawa
muzyka uzualisty nie była kompozytorowi obca, tzn. Chopin, gdy chciał,
był w sprzyjającym nastroju, grał i do tańca 2. Pojawia się tu dawne pojęcie
1

„Ażeby życzeniom Pańskim ile możności uczynić zadość, posyłam Mu owe drobiazgi
chopinowskie, o których wspomniałem, dorzucając do tych kilku róż jego muzy i parę także
własnych polnych bławatków, ażeby się jego bukiet tym lepiej wydał, pisząc bowiem tamte,
stanęły mi na myśli błogie chwile mojej takowej młodości około 1830–40, kiedy się to na świat
innym niż dzisiaj zapatrywało okiem, a w gronie życzliwych przyjaciół oddawało zabawie
i wesołości, hasając nieraz do białego dnia. Wtedy to pisywało się owe obertasy, kujawiaki
i mazury i bez należytego opracowania, i wykończenia na żądanie przyjaciół dawało czasami
w 100 lub 200 egz. do druku na szarej, warszawskiej bibule, nie troszcząc się nawet wcale
naówczas o porządną ich korektę. Ale młodość i myśl dobra krasiła wszystko. Ludzie w najlepszej wierze wmawiali w człowieka, że jest kompozytorem i człowiek nawzajem temu wierzył, zapominając, że to ziarko dobrego, jakie się w jego utworach znaleźć może bardzo często,
nie jego, ale poczciwego ludu jest własnością. Próbki, jakie Panu (z liczby całej setki w mojej
tece) posyłam jedynie dlatego tylko, że się sposobność do tego nadarza, powiedzą Panu więcej
o tym wszystkim, gdy je muzykalnie, pobłażliwie o to raczysz zapytać, niż wszelkie tłomaczenia
i komentarze”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 506–507.
2 Tamże, s. 508–509: „Co do kawałków Chopina, które oczywiście noszą na sobie piętno
dorywczości (lubo ducha jego cechujące niewątpliwie), nadmieniam, że trzy te mazury były
improwizowane wśród większej jeszcze liczby innych w ten sposób, jakem to wspomniał
w moim przeszłym liście, na jakimś wieczorze tańcującym (zdaje się, że u rektora Lindego
w r. 1826 czy 7), gdzie Ch[opin], w dobrym będąc humorze, sam siadał do fortepianu (nigdy
go bowiem o to przy tańcach, szanując jego talent, nie proszono) i puszczał wodze swojemu
wesołemu usposobieniu. Mazurów takich krocie sypały się wówczas spod jego ręki, jak
z rogu obfitości, lecz tylko te trzy na żądanie brata mego nazajutrz spisanymi być mogły, że
jeszcze z pamięci nie uleciały. Trzeci z nich (G-dur) nazwany został kulawym, dlatego, że
go grał, gdy tancerz w obertasie na lewo (na kseb) przysiadał się czasami jedną nogą czy
kolanem do ziemi, udając niby kulawego czy pijanego lub chcącego upaść, lecz wnet się podnosił, co mają oznaczać mocniej naciskane oktawy wiolinu i basu w drugim takcie każdej
części (więc w pierwszej części c–h, w drugiej g–fis, w trzeciej a–g, oznaczone tu &gt;). Dwa te
mazury: B-dur i G-dur, mój brat następnie za pozwoleniem jego litografował; na świstkach
bez tytułu w 30 tylko egzemplarzach odbite, rozdane one zostały znajomym (jeden egzemplarz mam u siebie). Są to te same, które później Friedlein wydał około r. 1852, a których
edycja (zapewne niezbyt liczna) od dwudziestu już lat jest wyczerpaną, więc on sam dziś już
ani jednego nie posiada egzemplarza. Miałem także i parę ecossaise’ów na tymże czy innym
improwizow[anym] skomponowanych wieczorze (lecz ich odnaleźć nie mogę), z których
jedna tak się zaczynała [nuty, op. 72 nr 4 – P.D.]. Zdawałoby się z niej, jakoby Ch[opin] przeczuwał już ducha późniejszej tak szerokowładnej polki. […] Z wszystkimi tymi kawałkami
rób Pan wszystko, co się będzie Panu podobało. Możesz je nawet jako aneksa do drugiej
dołączyć edycji, jeżeli to za stosowne uznasz”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 15
XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 507–509.

25

�muzyki jako zabawy (typowo ludowe rozumienie sztuki muzycznej: muzyka
= taniec + grupa instrumentalistów).
2. Wskazując na wysoką rangę improwizacji1, przypomniał tym samym
o kompetencjach, umiejętnościach i obowiązkach muzyka zawodowego,
co najmniej od XVII w., gdy rozkwitała muzyka instrumentalna. Przytoczmy słowa Mikołaja Dyleckiego, teoretyka muzyki z XVII w., z traktatu
Gramatyka muzyczna (1675) opublikowanego w Wilnie: „chcę, żebyś
wiedział, że powinieneś pisać choćby i tysiąc wariacji na ten albo podobny temat”2. Kolberg zwraca też uwagę na fazę pośrednią między przekazem ustnym a drukowanym 3. Wczesne kompozycje Chopina, w tym
pieśni, funkcjonowały w postaci druków ulotnych. Cechował je brak wykończenia zapisu muzycznego, a ich przeznaczeniem było krążenie między
przyjaciółmi jako pamiątki osobiste – wpisy do sztambucha. Ostateczna
instancja i sankcja publiczności oraz „sito” historii nie istniały wobec
juweniliów.
Ze zrozumienia przez Kolberga wagi improwizacji wynika jego trwałe zainteresowanie „odmiankami”, tj. wariantami pieśni ludowych, i wola
utrwalania ich, tak w antologiach pieśni, jak i w monografiach regionalnych.
3. Kwestia relacji „słowo a muzyka”, paralelizmu lub oddziaływania
wzajemnego treści pozamuzycznej i dźwięku. Kolberg podnosi, że Chopin
1 „Gdy grał, uważny słuchacz mógł odgadnąć, co artysta czuje i o czym myśli. Wiadomo,
że Ch[opin] w gronie przyjaciół improwizował często i wtedy malował niejako muzyką różne
sytuacje i epizody z życia domowego i publicznego, np. przedstawiał rozkosze sielskiej ustroni,
szumy strumyka, śpiew ptasząt, czasem i wrzawę, jarmark lub bitwę jakąś, nawet coś z życia
miejskiego, salonów itp. Dzieła jego wskazują nieraz na podobne usposobienie ducha. Ale nie
lubiał, jak to widzimy z jego dzieł, żadnych nadawać intytulacyj swoim kompozycjom, które
by bliżej rzecz określały, pragnąc, ażeby one same za siebie mówiły. Powiadają, że nazajutrz po
przedstawieniu Hamleta napisał Nokturno op. 15 nr 3 i dał mu napis: «Na cmentarzu», ale gdy
pójść miało do druku, zmazał ten napis, mówiąc: «niech się domyślą»”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 236.
2 D. Grzybek Kultura muzyczna białoruskiej mniejszości narodowej w Polsce, maszynopis; dysertacja doktorska obroniona w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie w 2013 r., s. 79.
3 „[…] Ch[opin] już w czasie swej dojrzałości muzycznej około 1827–1830 r. pisał sporadycznie, że tak rzekę, w antraktach swych większych dzieł, a raczej rzucał na papier improwizowane niekiedy na balach i wieczorach swe tańce i inne drobne rzeczy wcale nie w myśli
publikowania ich (bo owszem warował się od tego), ceniąc je sam zbyt mało i tylko dla zaspokojenia życzeń przyjaciół, którzy zawsze przeczuwali, że i te okruchy jego muzy mają pewną
wartość”, Uwagi O. Kolberga odnoszące się do pracy Szulca o Chopinie, Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), aneks 7, s. 724.

26

�grywał pod wpływem podpowiadanych przez przyjaciół obrazów i zdarzeń1. Byłby to literacko-plastyczny odpowiednik do powszechnie praktykowanej improwizacji na zadany temat muzyczny. Kontekstem tej praktyki był urzeczywistniony projekt „pieśnioksięgu” biskupa Jana Woronicza
– Śpiewy historyczne Juliana Niemcewicza, do których melodie układało
kilkoro polskich kompozytorów. Ponadto odkrywano wówczas w Europie
eposy narodowe, które współtworzyły świadomość narodową i programy
polityczne w XIX wieku. Kolberg, całe życie skupiony głównie na słowie
śpiewanym, traktował programy literackie i plastyczne muzyki jako naturalne współczynniki, tak jak pieśń w obrzędzie ludowym. Podpowiadanie obrazów przypomina ludowe konkursy poetyckie na wybrany temat w świecie
śródziemnomorskim, staroarabskim, nawet syberyjskim (badania Wacława
Sieroszewskiego wśród Jakutów). Układanie wierszy i śpiewanie na zadany
wątek, fantazja czy wariacja na daną melodię lub poddany temat plastyczny
to ślad archaicznej jedności sztuk, obudzonej w refleksji Kolberga podczas
obserwacji obrzędów ludowych. Zaawansowana chopinologia z lęku przed
uproszczeniami i tzw. „tłumaczeniami” (wiersze-komentarze, podkładanie
tekstu do melodii, np. wymyślanie tekstów do Mazurków Chopina, wersje
baletowe utworów pierwotnie instrumentalnych) odżegnywała się, podobnie
zresztą jak sam kompozytor, od programowości. Jednakże w relacji słowo
– obraz – muzyka nie chodzi o odpowiedniość czy relacje wynikania lub
wręcz wzajemnego uwięzienia, lecz o sprzężenie dynamiczne (także ukryte),
które tworzy nową jakość w momencie kreacji. Chodzi zatem o synergię, nie
o relacje logiczne. Realistycznie usposobiony Kolberg kładł nacisk na wiele
wymiarów kultury i ekspresji artystycznej, pozostawił więc i dla chopinologii akcent interdyscyplinarny, szeroko omawiany w antropologii kultury
jako synestezja, łączność zmysłów. Owa łączność znajduje potwierdzenie
w kulturze starożytnej jako jedność poety i pieśniarza lub jedność śpiewakainstrumentalisty i tancerza; w czasach Kolberga żywotna pozostawała unia
kompozytora i wykonawcy (pianisty, skrzypka, organisty). Kolbergowskie
opisy strony wykonawczej w tradycji muzycznej ludu świadczą o otwartości
także na ten synestezyjny i interdyscyplinarny wątek nauk o sztuce.
1

„Otóż mowa jest w Pańskim dziele o improwizacjach Ch[opina], że w towarzystwie nieraz
mu ktoś ze znajomych podał obraz jaki z życia narodowego jako temat, na który on improwizował; zwykle czynił to Grzymała, Witwicki, z Tańskich Hoffmanowa lub który z wojskowych”.
Brulion/konspekt listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 1 II 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 561.

27

�Kolberg dał uwagi o formowaniu się osobowości Chopina w okresie ich
wspólnej młodości, otwartej na przyszłe specjalizacje; wiadomo, że Chopin
miał uzdolnienia aktorskie, mimiczne, pantomimiczne, tak jakby był chwilami postacią z teatru ludowego, komedii dell’arte. Również w praktyce
ludowej inspiracją do śpiewu bywał nie tylko nastrój, okoliczność społeczna, obowiązek obrzędowy, ale i wrażenie zmysłowe, widok przyrody
– lasu, pola, drzewa, ptaka, kamienia (wypowiedzi Stanisława Brzozowego,
1901–1983, śpiewaka kurpiowskiego)1.
4. Od Kolberga pochodzą określenia dotyczące dziedziny stylizacji muzycznej. Komentując wczesne mazury Chopina, Kolberg wskazuje na utwory „podrobione” (naśladowane) i „podsłuchane” (oryginalne)2. Te pierwsze
miały się tylko wzorować na utworze oryginalnym granym przez Chopina (może się to odnosić też do „podrobienia” na fortepianie oryginalnych
melodii mazurkowych skrzypków wiejskich). Te drugie to „podsłuchane”,
„podkradzione”, prawdziwe, autentyczne „ziarka” melodii ludowych lub
autentyczne rysy stylu indywidualnego Chopina3. Sformułowania autora
Ludu w listach trafiają w sedno zagadnień, tak jak listy Chopina.
5. Kolberg zauważył źródła wrażliwości muzycznej, jak śpiew do snu,
śpiew piastunek. Przypomniał postać Zuzki – Zuzanny Wawrzek, „pomocy domowej” pochodzącej spod Opatowa w Sandomierskiem4. Agata Skrukwa przypuszcza, że zarówno dla Kolberga, jak i, być może, dla Chopina
1 P. Dahlig Stanisław Brzozowy (1901–1983) jako klasyk wśród śpiewaków ludowych,
„Przegląd Muzykologiczny” 2003, T. III, s. 5–22.
2 Do M. Karasowskiego Kolberg pisał: „Przeglądając spis dzieł Fryderyka i uwagi o nich
w Waszej biografii, natrafiłem na miejsce, gdzie mowa o podrobionych kompozycjach. Zaliczacie do nich niesłusznie, według mego zdania, i Mazurka F-dur wydanego niegdyś pojedynczo
w Wiedniu (widać zaraz lub wkrótce po śmierci Ch[opin]a). Toteż przyznam Wam się, że miałem ją zawsze za prawdziwą. Bo jakkolwiek jest ona względnie do Chopina słabą, miejscami
nawet jakby dosyć trywialną, w pośpiechu pisaną (nie słabszą przecież od wielu wydanych
przez Fontanę), to jednak są tam modulacje i kombinacje harmonijne, które jedynie Fryderyk
mógł napisać, a naśladować by je było trudno”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego
z 12 IV 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 240.
3 „Że one jednak są pióra Ch[opina] mogę zaręczyć, zresztą nietrudno dla znawcy to odgadnąć.
Nawet ów mazur podrobiony, o którym-eśmy mówili, był niezawodnie podsłuchanym, bo ma
tok i pewne rysy Ch[op]ina”. Brulion/konspekt listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 1 II 1876 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 561–562.
4 Zob. S. Dębicka W starym gnieździe, Warszawa 1989, s. 66–68. Autorka tych wspomnień,
Stanisława Dębicka, była wnuczką Antoniego, brata Oskara Kolberga. Por. A. Nowaczyński La
Zuska, „Wiadomości Literackie” 1935, nr 35 (615), s. 3.

28

�ten rodzaj śpiewu odegrał niemałą rolę1. Gatunek „kołyska” pojawił się
już w pierwszej monografii regionalnej, właśnie sandomierskiej (trzy pieśni
do kołyski, w tym jedna – piastunek)2. Psychologia rozwoju dziecka wskazuje na ważność pierwszych doświadczeń akustyczno-muzycznych (nawet
prenatalnych), pamięć niemowlęcia pozostaje podświadoma. Jak wykazał
festiwal „Dziecko w Folklorze” w Baranowie Sandomierskim w ostatniej dekadzie XX w., najpiękniejsze chyba na ziemiach polskich melodie kołysanek
pochodzą właśnie z Sandomierskiego – soczewki polskiej (łączącej wschód
– Lubelskie, południe – Małopolskie, środek – Powiśle). Tonalność kołysanek sandomierskich charakteryzuje się modalizmami, chromatyzmami; kołysanki miewają melodie tzw. polne, nietaneczne. Zuzka śpiewała nie tylko
przy usypianiu, ale i przy różnorodnych zajęciach. Śpiew przy pracy także
w mieście był czynnością powszechną w XIX w; śpiew to oswajanie nowego miejsca po migracji. Śpiew piastunki zsumował się zatem ze śpiewem
matki Fryderyka – Kujawianki. Pełne wdzięku i humoru poczucie wyższości
wobec wieśniaków, czytelne jeszcze u Chopina, a nieobecne już u Kolberga
(dla którego etos uczciwej pracy był ponad wszystko), brało się zapewne
z pierwszego kontaktu z wiejską służbą domową, niezależnie od struktury
społecznej wsi, wówczas jeszcze przed-uwłaszczeniowej, pańszczyźnianej,
poznawanej przez Chopina kilkanaście lat wcześniej niż przez Kolberga.
6. W autobiograficznym szkicu Kolberg podkreśla3, że pierwszym kręgiem inspiracji i praktyki dla Chopina był szlachecki (salonowy) mazur. Zainteresowania Chopina folklorem miałyby charakter bardziej post-oświeceniowy niż romantyczny. Najbardziej akceptowanym przez Chopina komentarzem dla Mazurków były „obrazy z natury”4. XX-wieczna chopinologia
1 „Razem z rodziną do Warszawy przybyła (w 1817 r.) także z Przysuchy Zuska Wawrzek,
której śpiew kołysał do snu dzieci Kolbergów, a kilka lat później rozbrzmiewał w mieszkaniu
Fryderyka Chopina”. A. Skrukwa Oskar Kolberg. Etnograf, folklorysta, kompozytor, w: Oskar
Kolberg (1814–1890). Etnograf, folklorysta, kompozytor, przewodnik po ekspozycji muzealnej,
Przysucha 2004, s. 15.
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 155, 222.
3 „Przed r. 1830 lubiłem (jak i bracia moi) taniec namiętnie. Tańczyło się też często lub grało
do tańca na wieczorkach prywatnych, a czynił to i Szopen, improwizując mazury i walce. Ale
mazur ów, był to mazur salonowy, szlachecki, do którego tylko czasami dla odmiany i urozmaicenia go dodawano jakiś ustęp wzięty z muzyki wieśniaczej (a styl ten zachował Szopen
i w następstwie także)”. O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68.
Tekst powstał prawdopodobnie w roku 1889.
4„Lubił słyszeć, jak nazywaliśmy te utwory obrazami z natury”. J.-J. Eigeldinger Chopin
w oczach swoich uczniów, Kraków b.r.w., s. 102.

29

�już od połowy lat dwudziestych XX w. usilnie łączy Mazurki z tradycjami
ludowymi, także o charakterze wiejsko-chłopskim, co miało podłoże polityczne i narodowotwórcze. Tymczasem w pierwszych dekadach XIX w.
spoglądano na folklor z okna dworu ziemiańskiego, salonu mieszczańskiego; inna optyka była wszechstronnie utrudniona wskutek ograniczeń swobody poruszania się, kontroli policyjnej, nieufności chłopów. Dokładności
Kolberga i jego bezstronnemu spojrzeniu na kulturę zawdzięczamy dział
„Dwory i miasta” w monografiach regionalnych. Kultura szlachecka, tak
jak staropolska, nie była separowana od wspólnych źródeł z chłopską (widoczne jest to np. w historii tańca), lecz stanowiła charakterystyczny już
splot nurtów i wzorów estetycznych z kultury ogólnej, w odróżnieniu od
chłopskiej, która swą wyjątkową jakość zawdzięczała izolacji, odrębności
wynikającej ze struktury społecznej, typu gospodarowania i czasem trudniej niż zwykle dostępnego środowiska przyrodniczego.
Od 1878 r. Kolberga zaprzątała chęć uczestnictwa w pracach edytorskich nad dziełami wszystkimi Chopina, zwłaszcza tomami utworów młodzieńczych. Kompletował spisy utworów Chopinowskich 1. Korespondował
z wydawnictwami Breitkopf &amp; Härtel oraz Gebethner i Wolff w sprawie
kompletowania juweniliów 2, korekt wydawniczych, krytyki źródłowej
1

Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 8: Spis utworów Chopina sporządzony przez O. Kolberga, s. 730–734.
2 Np. w 1881 r. Kolberg wysłał lipskiemu wydawnictwu Breitkopfa i Härtla swoją kopię
Poloneza Ges-dur Chopina, skomponowanego dla przyjaciół w 1830 roku, przed wyjazdem
z Warszawy do Wiednia, a wydanego pośmiertnie (około 1870 roku) w warszawskiej oficynie
J. Kaufmanna (zob. list z 5 I 1881 r., Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 446). Odpis swój
sporządził Kolberg na podstawie innej kopii tego utworu, przysłanej mu w 1880 r. przez J. Kleczyńskiego i prawdopodobnie przez niego wykonanej na podstawie wydania Kaufmanna, już
wówczas prawie niedostępnego (zob. list J. Kleczyńskiego z 20 IX 1880 r., Korespondencja… cz. II,
DWOK T. 65, s. 406, zob. też tamże, s. 396, list J. Sikorskiego z 23 VIII 1880, w którym pisze on,
że Kleczyński podjął się przepisania tego utworu dla Kolberga). Kopia Poloneza Ges-dur, o której
mowa, najprawdopodobniej pióra Kleczyńskiego, nadesłana przez niego z Warszawy, a dotąd
nieznana, zachowała się w archiwum Kolberga (Arch. PTL, teka 50, sygn. 1357/III, k. 1–2).
Utworu tego, dobrze sobie znanego i często wzmiankowanego w listach, poszukiwał Kolberg przez kilka lat, już w okresie pobytu pod Krakowem, zabiegając u zaprzyjaźnionych muzyków warszawskich o jego odpis z wydania Kaufmannowskiego (zob, Korespondencja… cz. I,
DWOK T. 64, s. 502, 509, 561, 626–627; cz. II, DWOK T. 65, s. 16, 58–59, 84, 257, 286, 323–324,
369, 406; cz. III, DWOK T. 66, s. 730 i 732). W roku 1886 próbował jeszcze zainteresować Polonezem Ges-dur biografistę Chopina, Maurycego Karasowskiego, przesyłając mu do Drezna
kopię tego utworu (czy własną?), podkreślając przy tym jego wartość i zachęcając do próby wydania go tamże. Starania Karasowskiego u drezdeńskich wydawców nie powiodły się jednak,

30

�i oceny autentyczności, powołując się na swe kompetencje świadka, wykształcenie muzyczne i rozeznanie w kwestiach stylu narodowego z racji
prac etnograficznych. Zgłosił i doprowadził do wydania antologię mazurków (jego lista utworów proponowanych do wydania objęła 60 utworów1).
W projekcie przedmowy przebija naukowe podejście do ewolucji stylu
muzycznego: od formy prymarnej, użytkowej do twórczości mistrzowskiej2. Kolberg rozważa relacje między indywidualnym porywem twórczym a wspólną domeną społeczną „ducha narodowego”. Zagadnienia talentu i roli środowiska kulturowego będą stale nurtowały monografistów
Chopina, muzykologów XX w.
Kolejna dziedzina, którą wyróżniły refleksje Kolberga, to wykonawstwo
utworów Chopina, krytyka muzyczna wykonań pianistycznych i ich konfrontacja z zapamiętanym przez autora Ludu stylem wykonawczym twórcy
Mazurków. Cenne uwagi dotyczą umiarkowania w tempach, rangi uwydatniania szczegółów, unikania afektacji, subtelności tempa rubato i są one
ważną wskazówką dla wiernych realizacji3. Kolberg wprowadzał w tajniki
a kopia poloneza została odesłana Kolbergowi (zob. listy z jesieni 1886 r., Korespondencja…
cz. III, DWOK T. 66, s. 378, 379–380, 382–383, 390–391, 393). Poruszana w listach sprawa
Poloneza Ges-dur, losy jego kopii i starań Kolberga mają więc swoja historię i wydają się
zasługiwać na osobne opracowanie.
Innym świadectwem zainteresowania Kolberga wydawnictwami utworów Chopina może
być z kolei brulionowa wersja erraty dotyczącej sześciu tomów edycji zbiorowej dzieł Chopina
(może Gebethnera i Wolfa z 1863–1864 r., choć pewności nie ma, bo była kilkakrotnie wznawiana?), także zachowana w spuściźnie Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 183–184).
1 Polnische Tänze. Mazurkas für das Pianoforte hrsg. von Oscar von Kolberg, Leipzig
[1881]. Antologia objęła 50 mazurków, wstęp Kolberga do tego zbioru jest przedrukowany w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 666–669. Spis mazurków takich kompozytorów
jak Karol Kurpiński, Karol Sołtyk (zm. 1830), Wincenty W. Studziński (1815–1854) opublikowano w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 10, s. 736–738. Lista kompozytorów
mazurów kompletowana przez Kolberga sięgała ok. 270 nazwisk, co oddaje istotę poglądów
Kolberga, iż wiedza ma charakter kumulatywny.
2 „Uważne przejrzenie całego zbioru wykaże, że taniec ten (a więc i jego muzyka) ze skromnych – prawie nikłych – początków (podobnie jak to było z walcem), dzięki swemu rytmowi
i sprzyjającym okolicznościom osiągnął powoli pewien stopień rozwoju i rozkwitu. Wykazuje
on prócz tego, jak górujący w nim duch narodowy wywarł wpływ na Chopina, aby potem
ze swej strony dzięki twórczości mistrza spowodować pewne wtórne oddziaływanie w kraju.
Sądzę, że ogólnonarodowe cechy, które tak się uwydatniają w tych tańcach, niewątpliwie wywołają w publiczności żywe zainteresowanie zbiorem”. Brulion listu O. Kolberga do Breitkopfa
i Härtla z 26 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 503.
3 Do M. A. Szulca Kolberg pisał:: „Ja sam słyszałem bardzo wielu wirtuozów grających
dzieła C[hopina] (Liszta, Tausiga, Wieniawskiego, pannę Bohrer, Zarzyckiego, Śmietańskiego),

31

�chopinowskie mieszkańców odwiedzanych dworów, w tym kontekście
znajdujemy też rozważania estetyczne Kolberga1. Kontakt z pianistyką był
dla Kolberga odprężeniem, sposobem powrotu do młodości2.
Kolberg faktograficznym warsztatem badawczym, szerokością doświadczeń społeczno-kulturowych, świadomością stanu prac etnologicznych
w Europie, a także dzięki własnemu doświadczeniu pianistycznemu i kompozytorskiemu dał podwalinę chopinologii i pozostawił trafne i trwałe sformułowania dotyczące m.in. wczesnej twórczości kompozytora, jej źródeł,
a także – zwłaszcza – warunków społecznego funkcjonowania. Naukowotwórcza rola Kolberga i jego nacisk na źródła są o tyle ważne, że literatura
chopinologiczna bywa do dziś jakby pieśnią ludową. Autorzy mało zwracają
uwagę na to, od kogo pobrali wiedzę, podając ją jakby własną. Tak było
a przyznam się, że w zupełności żaden z nich mnie nie zadowolnił, chociaż najlepiej jeszcze grali je Liszt i Śmietański, a drobniejsze rzeczy k[się]żna Czartoryska, Wernik, Mikuli itd. Essipow
ma znakomicie grać ballady, ale tej nie słyszałem. Ja znajduję, że wszyscy grają go za prędko,
a biorąc szalone tempo w allegrach, gubią tym samym mnóstwo szczegółów, które właśnie
u kompozytora tyle w piękne szczegóły obfitego jak Ch[opin] uwydatnione w grze być by powinny. Przy tym prawie każdy wpada w afektację, niestosowną przesadę, albo też inaczej cieniuje te dzieła (oprócz miejsc wyraźnie do wzmocnienia i osłabienia wskazanych), każdy chce
naśladować (a naśladuje według własnego pojęcia, więc najczęściej bardzo nietrafnie) owe
ociągania się, ową niezależność obu rąk od siebie, które autor oznaczał wyrazem tempo rubato
lub przy spajaniu z sobą nut różnej wartości w czasie. Ja może dlatego tak jestem wymagającym, żem słyszał samego Ch[opin]a bardzo często bądź prywatnie, bądź i publicznie grającego
w czasie jego dojrzałości w latach od 1827–1830, a wrażenie tej gry (jakkolwiek byłem wówczas prawie dzieckiem jeszcze) niezatarte aż do dnia dzisiejszego pozostawiło na moim umyśle
ślady, nie dozwalające wcale porównań z nowszymi wykonawcami”. Brulion listu O. Kolberga
do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 234.
1 Do Aleksandry Zduniowej pisał: „Ktoś (podobno Słowacki) powiedział, że muzyka jego,
niekiedy burzliwa i hulaszcza, jest w ogóle (mimo elegancji) smutną i rzewną jak dzieje naszego
narodu, a zawsze czystą jak łza”. Brulion listu z 18 X 1884 r., Korespondencja ... cz. III (DWOK
T. 66), s. 201.
2 W liście do Tytusa Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r. (pisanym niestety po śmierci
adresata) Kolberg informował: „Tymczasem zbieramy wiadomości, jak ziarko do ziarka, aby
ją [biografię i charakterystykę – P.D.] dla przyszłości, ile możności, uzupełnić i udokładnić. […].
W wolnych po pracy chwilach odgrywam sobie czasami to i owo dzieło Fryd[eryka], co dla
mnie starego jest dziś niemal jedyną rozrywką. […] A wtedy staje mi często na myśli jakoby
wspomnienie dnia wczorajszego, nasze uczone kadeckie koszary i ów długi pawilon przy Liceum, gdzieśmy mieszkali, i ćwiczenia Fryd[eryka] przy fortepianie i nasze na dziedzińcu, postać
starego Chopina wołającego wieczorem z okna drugiego piętra na swoich elewów bawiących
się na dole w piłkę: »rentrez, messieurs, rentrez!« Jakże to już dawno, ileż to wody upłynęło od
owego czasu, iluż to przyjaciół opuściło i pożegnało nas na zawsze!” Brulion listu do T. Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 285–287.

32

�już u początków, gdy Maurycy Karasowski nie odnotował w ogóle istnienia
monografii Szulca, przepisując jednak jej fragmenty w swoim dziele.
W Oskarze Kolbergu najpełniej ukonkretnił i uwydatnił się ogólny (artystyczny) prąd ludoznawczy pierwszej połowy XIX w., a uczestniczył w nim
i Chopin, zachęcany przez przyjaciół, np. Stefana Witwickiego, do zapisywania melodii ludowych. Jak wiadomo, mamy spod pióra Chopina zapiski
przyśpiewek spod Nieszawy, reportaże z Ziemi Dobrzyńskiej, rękopis dojny
rumuńskiej. Kompozytor dał wyraz zainteresowaniu ekspresjami muzycznymi różnych narodów w listach, odnotował zwyczaje doroczne w Austrii,
skomentował pieśni szkockie, skandynawskie, hiszpańskie, widząc w tradycjach etnicznych źródło odrębności, suwerenności kulturowej narodów
jako wartości samej w sobie. To samo przesłanie realizował na drodze
naukowej Oskar Kolberg.
Kolberg jako etnomuzykolog
Pracom około utrwalenia kultury narodów słowiańskich, w szczególności dziedzictwa staropolskiego bądź jeszcze plemiennego, różnorodnego tak
historycznie, jak i przestrzennie, a przechowanego w XIX-wiecznym życiu
małych społeczności lokalnych, poświęcić należy najwięcej miejsca. Prace
etnograficzne Kolberga stanowią bowiem prefigurację oraz fundament etnomuzykologii polskiej. Twórczość kompozytorska, inspirowana głównie
śpiewami, grą, obrzędami i tańcami krajowymi, opublikowana już w Dziełach wszystkich i sama w sobie zasługująca na osobną monografię1, dodała
Kolbergowi sił do pracy naukowej około faktycznego budowania ogólnie
pojętej etnografii – etnologii muzycznej, etnomuzykologii, antropologii kulturowej, ludo- i kulturoznawstwa.
Swoją koncepcję metodologiczną, obecną także w opisie kultury muzycznej, zaprezentował Kolberg m.in. w artykule Obecne stanowisko etnografii
(1876), omawiającym m.in. takie prace jak Grundzüge der Ethnographie
J.A. Maksymiliana Perthy’ego (1859) i Allgemeine Ethnographie Friedricha
1

Pierwszy kształt takiej monografii dają naukowe wstępy Danuty Idaszak, zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska Oskara Kolberga, w: Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. V–XXXIX, oraz D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga,
w: Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. V–XXX. Zob. też M. Prochaska Kompozycje
Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. 2 [DWOK 85/2].

33

�Muellera (1873). Artykuł Kolberga z r. 1876 oraz podstawy metodologiczne
pracy badawczej Kolberga przebadał ks. Wojciech Domański1. Autor Ludu
był przychylnie nastawiony do psychologii, która intensywnie rozwijała się
w Niemczech. Akceptował teorię apercepcji Johanna Friedricha Herbarta
(1776–1841). Apercepcja to aktywne kształtowanie spostrzeżeń w łączności
z nagromadzoną wiedzą, to proces tworzenia nowej całości. Teoria apercepcji przyczyniała się do rozstrzygnięcia sporu między dwoma różnymi
poglądami na kulturę ludową. Mianowicie, kulturę tę rozumiano bądź jako
dziedzinę produktywną, twórczą, swoistą (pogląd romantyczny), bądź jako
świat niesamodzielny, pasywny, lecz chłonny oraz reprodukcyjny (pogląd
częsty w dobie industrializacji w drugiej połowie XIX w.). Kolberg, obserwując dynamikę tworzenia wariantów w pieśni i kulturze ludowej, był przeciwny temu drugiemu poglądowi, reprezentowanemu m.in. przez Ryszarda
Berwińskiego. Według tego ostatniego kultura ludowa w Polsce miała być
tylko sumą wpływów zewnętrznych, obcych, w szczególności refleksem
ogólnego dziedzictwa średniowiecza. Kolberg zaś twierdził, że elementy
dawne wiążą się integralnie z całym procesem przemian w historii ludów.
Ideą przewodnią pism Kolbergowskich było przekonanie o wzajemnym
oddziaływaniu i zgodnej całości duchowych (psychicznych) i materialnych
składników kultury. „Jak najdokładniejsze” badania miały też uwzględniać „żywot moralny”, obejmujący wszystkie aspekty kultury duchowej
i społecznej badanych grup ludności. Kolberg postulował program badawczy
oparty na badaniach empirycznych i faktograficznych oraz na ujęciach
interdyscyplinarnych, w których teorie psychologiczne, antropologiczne
(dotyczące życia jednostkowego) lub przyrodnicze, a także wiedza z zakresu
historii, archeologii, mitologii, lingwistyki, statystyki, geografii i geologii pomagałaby wyjaśniać podstawowy i autonomiczny korpus danych etnografii
i etnologii. Dwie ostatnie gałęzie odnoszą się, zdaniem Kolberga, do życia
człowieka w perspektywie społecznej, przy czym etnografia ujmuje życie
i kulturę współczesną, łącznie z drobnymi szczegółami zachowania ludzi,
a etnologia próbuje rekonstruować procesy historyczne, rozwojowe.
Wojciech Domański określa naukową postawę Kolberga jako pozytywizm post-oświeceniowy. Zauważa jednak nowatorskie akcenty m.in.
1 W. Domański Oskar Kolberg i jego dzieło oraz Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres
i cel etnografii, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 63–71 i 73–96.

34

�w Kolbergowskich komentarzach socjologicznych. Dyskusje o kulturze
zinterioryzowanej w jednostkach ludzkich, o roli świadomości zbiorowej
i jej wpływie na działania jednostek, innymi słowy rozumienie świadomości zbiorowej jako faktu społecznego odmiennego niż indywidualne pojęcia i przekonania jednostki, zbliżałyby autora Ludu do teorii socjologicznej Émile’a Durkheima (1859–1917), wypracowanej w ostatniej dekadzie
XIX wieku.
Oskara Kolberga, obok idei atlasu etnograficzno-kulturoznawczego i typologii repertuaru muzycznego (w tym muzyki tanecznej), intrygowała
głębia historii zapisanej w kulturze ludu. To zainteresowanie minionymi
epokami i ich dziedzictwem było jednym z motywów skupienia się Kolberga na etnografii muzycznej, bo w niej i z niej można było odczytać
przeszłość („starożytność”) muzyki i kultury. O zagadnieniach wiążących
się z samą analizą muzyczną niewiele pisał (poza Sandomierskiem), bo
dla kogóż miał pisać? Przecież nie było w Polsce, poza „Ruchem Muzycznym”, odpowiedniego piśmiennictwa, środowiska teoretyków muzyki,
ani muzyków zawodowych zajmujących się naukowo folklorem. Rozumiał go i polemizował z nim kompetentnie tylko Józef Sikorski, którego
Doręcznik muzyczny (Warszawa 1852) Kolberg wysoko cenił. Informacjami o muzyce, pieśniach i ich właściwościach Kolberg jedynie okraszał ogólnoetnograficzne rozprawy kierowane do czytujących wówczas
ludzi, kształtującej się warstwy inteligencji polskiej, jak np. opublikowaną w 1872 r. rozprawę Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce
i na Rusi ze szczególnym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez
Pruskiego (Zygmunta Glogera) 1. W niej np. wspomniał o zmienności
funkcji i miejsca poszczególnych pieśni weselnych jako bądź pieśni kluczowych, bądź akcesoryjnych czy przygodnych; o zwyczaju zapraszania
skrzypka z rodziny lub przynajmniej symulowania początku grania przez
pana młodego, bo skrzypek „obcy” mógł czarować; o „ogrywaniu” rózgi,
wianka. Kolberg w tej rozprawie podniósł też pojęcia i kategorie analizy
wspólne dla antropologii kulturowej (etnografii) oraz etnomuzykologii,
jak: „tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień,
odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo […], wariant, wersja, motyw
1 Przedruk: O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi ze szczególnym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), w: tegoż
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 259–306.

35

�[…]”1; działanie zaś etnografa, także tego z przygotowaniem muzycznym,
„powinno być przede wszystkim analityczne” 2. Rzecz o obchodach, fascynująca lektura dla współczesnego humanisty, także etnomuzykologa,
uwidacznia ponadto przemianę Kolberga – od gromadziciela „snopów
z pola muzyki naszej”, gdzie zachowana oryginalna melodia ludowa została uzupełniona nieskomplikowanym akompaniamentem przydatnym dla
początkujących miłośników fortepianu 3, tj. od kompozytora, a właściwie
w tym przypadku głównie autora wyboru melodii i jej harmonizacji 4, do
etnografa-kulturoznawcy-antropologa. Cenne intuicje Kolberga, inspirujące dla etnomuzykologii, znajdziemy jednak i w wydawnictwach Kolberga
przed monografiami regionalnymi. I tak we wstępie do pierwszego zeszytu
u Żupańskiego w Poznaniu w 1842 r. Kolberg pisze: „Rozpoczną dzieło
pieśni polskie, bo wśród całej Słowiańszczyzny dziś u tego plemienia
muzyka najsamoistniej się rozwinęła, widać to szczególnie w mazurach,
najoryginalniej malujących krzepki charakter ludu tego, oraz w krakowiakach odznaczonych już to niezakłóconą pogodą, już szumną wesołością, to
znów lekką tęsknotą. Inne większe pieśni, mianowicie treści historycznej
albo opisujące zdarzenia jakowe, toż pieśni obrzędowe, lubo zdają się być
1

O. Kolberg Rzecz o obchodach… s. 266.
O. Kolberg Rzecz o obchodach… s. 303.
3 Por. anons o Pieśniach ludowych do śpiewu, Warszawa 1862; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II (DWOK T. 67/II), s. 278: „akompaniament […], odznaczający się wyrazistością utworom p. Kolberga właściwą, jak najprzystępniej
dla miernie nawet grających ułożony, i niska cena publikację tę pożądaną uczyni wszystkim,
którzy muzykę narodową miłują”. Opracowanie dotyczy 16 pieśni z tomu z r. 1857 i świadczy
o przetrwaniu u Kolberga nurtu popularyzatorskiego do r. 1862.
4 Jak pisze Aleksander Pawlak w przedmowie do T. 67/I, nim ukazały się serie regionalnych monografii etnograficznych z bogatymi zbiorami pieśni ludowych, O. Kolberg wydał już
w latach 1842–1849 oraz w r. 1862 szereg publikacji zawierających w sumie 598 pieśni, w tym
396 z melodiami w opracowaniu na głos z towarzyszeniem fortepianu (dalszych 236 pieśni
znajdowało się w rękopisach): Pieśni ludu polskiego, Poznań1842–1845; Pieśni ludu polskiego,
„Przyjaciel Ludu” 1846, nr 1–23, 26–36, 38–52; 1847, nr 2–4, 6–35; Pieśni ludu obrzędowe.
Kogutek, gaik, okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 dod. nut. s. 1–14;
Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847–1849 (1847, T. 2, s. 188–206 dod. nut. s.
1–4, s. 649–661 dod. nut. s. 1–6; T. 3, s. 582–595 dod. nut. s. 1–6, T. 4, s. 625–639 dod. nut. s. 1–4;
1848 T. 3, s. 615–632 dod. nut. s. 1–6; 1849 T. 1, s. 605–623; T. 4, s. 383–403); Pieśni ludu do
śpiewu Warszawa [1862] (16 pieśni). Ponadto 15 pieśni zawiera artykuł O pieśniach litewskich,
„Dzwon Literacki” 1846, T. 3, a 22 pieśni – Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846,
T. 4. Antologie te w opracowaniu A. Pawlaka opublikowano jako Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym, cz. I i II (DWOK T 67/I–II).
2

36

�rozlane po całej Słowiańszczyźnie, wszakże jeśli u nas pierwotne miały
gniazdo, napiętnowane są oddzielną cechą odróżniającą je od muzyki innych pokoleń”1.
Po tej syntetycznej uwadze o kształtowaniu się autonomicznego świata
muzyki i wyłanianiu się sztuki dźwięku z kultury ogólnej Kolberg zwraca się ku walorom użytkowym i inspiratorskim pieśni i muzyki ludowej,
wątkom stale obecnym w publicystyce XX w.: „Muzyk bowiem, który by
chciał poznać i korzystać z upowszechnionych u nas melodii, znajdzie tu
zbiór bogatych, surowych, rodzimych, ale czerstwych, silnych i pięknych
piosnek, a geniusz znajdzie obfity materiał do podsycania i rozwijania własnych pomysłów”2. Po tomy opracowanych melodii ludowych (DWOK
67/I i 67/II), a właściwie antologii pieśni oryginalnych wybranych do zaopatrzenia w akompaniament, warto sięgać choćby i z tego względu, że
widnieją tam często wartości metronomiczne, co daje wyobrażenie o tempie
śpiewu ludowego.
Psychologia narodów w muzyce ludowej, stale komentowana w pierwszej połowie XX w., znajduje u Kolberga prostą konstatację: „Dowiedzioną i znaną jest ta prawda, że pieśni ludu jakiegokolwiek bądź narzecza
mieszczą w sobie doskonałe odbicie zwyczajów, języka, wrażeń, pojęć,
obyczajów i uczuć, słowem całą charakterystykę tego plemienia, z łona
którego wysnuły się. Że fizjognomia ludów jednych od drugich jest różną
i coraz rozmaitszą, w miarę jak się dalej posuwamy, wypływa z natury
rzeczy; jako i to, że jedne z drugimi ogniwem sąsiedztwa i rozlicznych
stosunków będąc połączone, wzajemny na siebie wpływ wywierają i nieraz sobie w zgodzie, i dłonie i myśli podają” 3. Po trzydziestu latach, w artykule Pieśni ludu litewskiego (1879) 4, owa psychologia zorientuje się
na badania porównawcze zbliżonych wątków polsko-litewsko-ruskich,
które w kontynuacjach folklorystycznych i etnomuzykologicznych XX w.
będą owocować monografiami poszczególnych pieśni (zwłaszcza ballad)
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T 67/I), s. 2.
2 Tamże.
3 O. Kolberg O pieśniach litewskich. Melodie do „Pieśni litewskich” zebrał i na fortepian
ułożył…, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1–2, s. 93–107, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie
ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T 67/I), s. 350.
4 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły… (DWOK T. 63),
s. 307–336; pierwodruk: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III: 1879, s. 167–187.

37

�w ujęciu bądź międzyetnicznym (np. Filareta Kołessy)1, bądź międzyregionalnym (Chmiel Jana Stęszewskiego)2. Porównując różne żywioły etniczne, Kolberg zawsze wyważa cechy wspólne i specyficzne, postępując
analitycznie, w imię „czystej nauki”.
Trwałym etnomuzykologicznym motywem przewodnim w pracach
Kolberga jest przeświadczenie o zmienności pieśni ludowej, „[…] bo gdzież
jest prawo, które by rzeczy ustnej, a tak ruchliwej stanowczość sakramentalną nadać i trwałość zapewnić bez skazy było w stanie?”3. „Ja sam byłem świadkiem nieraz, jak te same pieśni po upływie 10 lat w ustach tych
samych brzmiały inaczej – nie każda, ale mniej więcej – gdy tymczasem
zabobony, gusła niezmienione się zachowały, jak jądro stare, któremu czas
nie podołał, i zapewne długo się jeszcze będąc zachowywać”4. Zarazem
częste u Kolberga sformułowanie, że coś z dawnej kultury „poszło w poniewierkę”, świadczyłoby o preferencji bardziej stabilnej (rzekomo) przeszłości. Głos w dyskusji nad wystąpieniem Piotra Chmielowskiego, iż (m.in.)
natura pieśni jest bardziej zmienna niż trwalsze warstwy kultury ustnej
w podaniach, magii itp. – brzmi ciepło i znajomo; jest tam i skromność
badacza, porzucanie pewnych siebie twierdzeń, lecz i traktowanie nauki
(humanistycznej) jako gwaranta rozwoju wiedzy o świecie i jego kulturze,
jako ścieżki postępów samopoznania, co by wskazywało, że Kolberg chętnie by widział muzykologię (porównawczą) jako science, tzn. tak, jak ją,
pod wpływem nastania epoki fonograficznej, widzieli zachodnioeuropejscy
i amerykańscy badacze etnicznych tradycji muzycznych. Kolberg unika też
absolutyzacji naukowego tu i teraz; sama wiedza zmienia się: „Czy takąż
będzie za lat 10 lub 20, przyszłość okaże”5.
U schyłku życia Kolberga pojawił się fonograf, który po raz pierwszy
został zastosowany do nagrań śpiewów Indian w USA w 1889 r. Pierwsza
wzmianka na temat tego nowego wynalazku w piśmiennictwie polskim
1 F. Kołessa Ballada o córce-ptaku w słowiańskiej poezji ludowej, „Lud Słowiański” 1938,
T. 4, z. 1.
2 J. Stęszewski Chmiel: szkic problematyki etnomuzycznej wątku, „Muzyka” R. X: 1965,
nr 1, s. 3–33.
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, s. 305.
4 O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt.: „Jak należy traktować
utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej”, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły…
(DWOK T. 63), s. 417. Pierwodruk: „Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce” 1886,
T. 5, s. 162–164.
5 O. Kolberg Głos w dyskusji…, s. 418.

38

�(„Wisła”, T. IV, s. 749) ukazała się w roku śmierci autora Ludu (1890)1.
Nie wiemy, czy wiadomość o przełomowym dla muzycznej etnografii wynalazku dotarła do Kolberga. Jak wykazują kwerendy Bohdana Łukaniuka (Lwów), pierwsze rejestracje fonograficzne na ziemiach odwiedzanych
przez Kolberga (na Wołyniu) datują się na rok 1898. Możliwość analizy
szczególnych sposobów śpiewu, a zwłaszcza gry instrumentalnej, szanse
dokładnej transkrypcji, z uwzględnieniem zdobnictwa i wariacyjności, oraz
nowe perspektywy archiwizowania spotkałyby się na pewno z wielkim zainteresowaniem Kolberga.
Umysł Kolberga, patrona etnomuzykologii, zajmowały w drugim półwieczu XIX stulecia dwa główne problemy badawcze i metodologiczne:
(1) ogólna perspektywa (antropologiczna, kontynentalna, sięgająca indoeuropejskich szlaków) połączona ze specjalistycznymi metodami badań;
(2) połączenie empirii – zbierania pieśni celem stworzenia atlasu Pierwszej
Rzeczypospolitej – z budowaniem systemu interpretacji kultury. W zasadzie jest to odwieczny problem nauk humanistycznych: jak pogodzić walor
szczegółu z zasadą ogólną.
Refleksja zdolna do dystansu wobec przedmiotu badań potrzebowała
czasu, np. okresu między „Tygodnikiem Muzycznym” Karola Kurpińskiego
(1820) a profesjonalnym periodykiem „Ruch Muzyczny” pod redakcją Józefa
Sikorskiego, którego inauguracja (1857) przypadła na ten sam rok co przełomowy tom Pieśni ludu polskiego z monodycznymi zapisami nutowymi melodii zebranych przez Kolberga we wsiach naszego kraju. Namysł XIX-wieczny
nad historią muzyki skupiał się nad wielkimi kompozytorami i ich dziełami.
Bogactwo muzyki minionych epok dopiero odkrywano w pierwszych dekadach XIX w. W krajach zachodnioeuropejskich śpiewy popularne, wiejskie
lub miejskie były traktowane w kompendiach historii muzyki co najwyżej
jako pożywka dla ambitnej twórczości kompozytorskiej (zwłaszcza opery).
Natomiast w krajach środkowo- i wschodnioeuropejskich śpiewy wiejskie,
melodie popularne w miastach stanowiły nadal żywotną, jeśli nie główną
część doświadczenia życiowego chłopów i mieszczan polskich.
Symbolicznym momentem, zauważonym przez Kolberga, było zarządzenie francuskiego Ministerstwa Oświaty z 1852 r. o spisaniu
1

Recepcję wynalazku fonografu szczegółowo omawia Jacek P. Jackowski. Zob. tegoż Zachować dawne nagrania. Zarys historii dokumentacji fonograficznej i filmowej polskich
tradycji muzycznych i tanecznych cz. 1 (przełom XIX i XX w. – do drugiej wojny światowej),
Warszawa 2014, s. 31–44.

39

�i wydrukowaniu zasobów pamięciowych francuskiej pieśni ludowej1. Być
może także to stanowiło impuls specjalizacji badawczej Oskara Kolberga,
tym bardziej, że z kulturą niemiecką łączyła Polaków pewna ambiwalencja, czerpano z niej wiedzę teoretyczną, naukową, przejmowano wzory
optymalizacji gospodarowania, lecz lękano się dominacji, zwłaszcza po
wojnie francusko-pruskiej w 1870 r. Kolberg, choć, jak wynika z korespondencji, nie podzielał fobii pruskich np. Marcelego Szulca, to jednak
miał dla nich zrozumienie. Na styku kultury germańskiej i słowiańskiej
uznał się Kolberg za rzecznika tego drugiego żywiołu, podkreślając jednak (w polemice z Zygmuntem Glogerem) pożyteczność zapoznawania
się z niemiecką literaturą etnograficzną2. Profesjonalne wykształcenie
muzyczne pozwoliło Kolbergowi widzieć przy tym muzykę w całej złożoności środowiskowej – od wiejskich zwyczajów, obrzędów, zabaw, przez
repertuar dworów i salonów aż do teatru operowego i sali koncertowej.
Pod tym względem był kontynuatorem poglądów Karola Kurpińskiego,
będąc także realizatorem programu Hugona Kołłątaja.
Na szczególną uwagę zasługują, kształtujące problematykę etnomuzykologii, wstępy Kolberga do jego antologii i monografii, gdyż formułował je po
żmudnej pracy empirycznej. Wstępy cechuje ostrożny optymizm poznawczy
i niezwykła treściwość. We wprowadzeniach pojawiają się opinie, twierdzenia, wnioski (także estetyczne) szczególnie istotne i w określonej hierarchii.
We wstępie do antologii z roku 18573 uwidacznia się specyficzny horyzont
teoretyczno-historyczny Kolberga. „Systemat starogrecki”, chorał kościelny, korowodowe starosłowiańskie koło to podstawowe układy odniesienia
w fascynacjach śpiewem ludowym. Autor idzie na przekór ówczesnym redukcjom uproszczonego sposobu pojmowania folkloru polskiego jako oceanu przyśpiewek (zwłaszcza krakowiaków; tak w zestawieniu z folklorem
Rusinów był skłonny widzieć tradycję i praktykę polską Wacław z Oleska).
Kolberg, jak Herder wyróżniający Słowiańszczyznę, na pierwszym miejscu
stawia kulturę śpiewu samodzielnego. Wyeksponowanie w 1857 r „dum
i pieśni” ma więc motywy także estetyczne, nie tylko ideowe (dumy i pieśni jako zamiennik eposu, który nie zachował się w pamięci ludowej na
1

O. Kolberg Pieśni ludu, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), przypis s. 520.
Dodaje jednak Kolberg: „Nie jest nikomu tajnym, a i własne nasze uczy nas przekonanie,
że wielu Niemców istne pisało o Słowiańszczyźnie brednie […]”. O. Kolberg Rzecz o obchodach
weselnych…, s. 294.
3 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), pierwodruk: 1857, s. V–XI.
2

40

�ziemiach polskich). Kolberg interesuje się już problematyką wykonawczą
w folklorze, zwykle niedostrzeganą w dziewiętnastowiecznych antologiach.
Zauważa zmiany tempa i dynamiki w toku wykonania poszczególnych pieśni, niekiedy brak „równowagi taktowej”1. Komentuje szczególne sposoby
kończenia melodii, w tym okrzyk „na kształt innych Słowian”2. Zwraca
uwagę na typowe zachowania wykonawcy, świadczące o odczuwaniu muzyki całym ciałem. Nowatorskie jest notowanie (kursywą) nazw i określeń
lokalnych, gwarowych. Niezastąpione są uwagi o tańcach i instrumentach
– spostrzeżenia, które daleko wykraczają poza pierwsze (1820) obserwacje
Karola Kurpińskiego3. Wstęp do tomu z roku 1857 zawiera postulat, często pojawiający się wśród badaczy europejskich, aby nie traktować pieśni
ludowej wyłącznie jako tekstów słownych o przesłaniu odczytywanym
w zależności od potrzeb epoki. Pieśń to nie tylko poezja, literatura, lecz autonomiczna całość słowno-muzyczna: „[…] treść i melodia uzupełniają się,
podnoszą wzajemnie, jedną wspólną stanowiąc całość; a często melodia, ta
część mniej określona, mniej materialna, stanowi całą piękność pieśni”4.
Tak w latach trzydziestych XX w. Łucjan Kamieński będzie traktował pieśń
ludową – jako „organiczną całość logo-meliczną”5.
Innym zagadnieniem, które absorbowało Kolberga, podobnie jak wielu
innych zbieraczy w różnych krajach, były próby lokowania wiedzy muzycznej w konstelacji tworzących się wówczas nowych nauk, jak psychologia,
etnologia, socjologia. Przynależność wiedzy muzycznej do historii i filozofii
wydawała się mu oczywistością: „Śledzenie szczegółowe rozwoju melodyj,
jej przyczyn i następstw, należy do historyi i filozofii muzycznej i może mieć
miejsce dopiero po jak najdokładniejszem zebraniu melodyj nie już jednego
ludu, ale wszystkich innych ludów”6. Widzimy tu zalążki popularnej na przełomie wieków XIX i XX muzykologii porównawczej. Wnioski z badań nad
1

Tamże, s. VIII.
Tamże, s. VII.
3 Artykuł Karola Kurpińskiego pt. O pieśniach w ogólności („Tygodnik Muzyczny” 1820,
nr 8, s. 29–30; nr 9, s. 33–34) jako pierwsze opracowanie typu etnomuzykologicznego analizuje
Jan Stęszewski. Zob. Muzyka ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, T. 2,
red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź
1981, s. 245–267.
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego… (DWOK T. 1), s. V.
5 B. Muszkalska Łucjan Kamieński – etnomuzykolog, w: Ł. Kamieński O biologii pieśni,
wstęp i dobór tekstów B. Muszkalska, Poznań 2011, s. 32.
6 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego… (DWOK T. 1), s. VI.
2

41

�pieśniami ludowymi rozszerzają „wiedzę i estetykę muzyczną”1. Erich Moritz
von Hornbostel w początkach wieku XX będzie widział zadanie muzykologii porównawczej również w pełniejszym oświetleniu zagadnienia piękna
w muzyce2. Pierwszy tom Kolberga z 1857 r. wystarczyłby, aby autorowi
zapewnić trwałe miejsce w historii kultury polskiej. Gdyby tom taki nie powstał, raziłaby w połowie XIX wieku na ziemiach polskich pustka w tej dziedzinie, tym bardziej dotkliwa, że właśnie wówczas w Europie zaczynała się
faza systematycznych monografii narodowych lub regionalnych, uwzględniających stronę muzyczną, tj. obejmujących transkrypcje nutowe melodii.
Nacisk na empirię, faktografię i bieżący ład dokumentacji nie był wyłącznie pochodną formatu zdolności Kolberga, lecz wynikał właśnie z jego
oceny stanu wiedzy, ze stwierdzenia poważnego niedostatku bazy źródłowej. Niedostateczność ta była spowodowana m.in. pozbawieniem ziem
polskich wyższych uczelni w okresie prac ludoznawczych Kolberga, poza
dobrowolnymi kilkoma Towarzystwami Przyjaciół Nauk i elitarnym Uniwersytetem Jagiellońskim. Kolberg dostosował się do stanu wiedzy, który
zastał. Rozumiał, że ziemie polskie, pozbawione suwerennego przywództwa politycznego, mogą pozostać upośledzone pod względem utrwalonego
dziedzictwa kulturowego. Gdyby urodził się w XX w., synteza intelektualna
przychodziłaby mu łatwiej i szybciej niż w jego stuleciu, gdy wszystko sam
musiał składać cierpliwie z elementów pozyskiwanych osobiście. W tej
perspektywie nie istniałby pozatechnologiczny postęp w nauce, a tylko
różnice w jakości rozeznania bieżących potrzeb ludzkości. Światły pragmatyzm Kolberga zadziałał także w kontekście społeczeństwa polskiego
okresu zaborów. Chronienie niezależności kultury wyłącznie w obszarze
tradycji szlacheckich (ziemiańskich) czy post-szlacheckich i kształtującej
się warstwy inteligencji polskiej nie było jego powołaniem. Bagaż kultury
intelektualnej podpowiadał mu ujęcia uniwersalizujące, uzupełnione „przekorą” protestantyzmu, usuwającego średniowieczne podległości społeczne.
Przeważała kategoria ogólnego obowiązku społecznego, odziedziczona po
ojcu, kartografie, którego działalność nota bene na swój sposób rozwijał
i dopełniał, gdyż tak jak Juliusz Kolberg pokrywał kraj siatką symboli graficznych, tak jego syn tworzył atlas kulturowy, etnograficzno-muzyczny.
1

Tamże.
Nota bene Hornbostela i Kolberga będzie łączyć też zdecydowana awersja do „mechanicznych pudeł” (katarynek, szaf grających itp.), gdyż niszczą ducha twórczego i oryginalne
systemy dźwiękowe i tonalne.
2

42

�Choć Oskar usuwał się od wszelkich rewolucji i skłaniał ku legalizmowi/lojalizmowi wobec władz zaborczych (o których całkowicie i znacząco
milczy), to przecież utrwalając obraz kultury większości ludzi żyjących na
ziemiach polskich pomógł nie mniej ocaleniu pamięci o Rzeczypospolitej
niż elity narodowe.
To, że Kolberg dokonał dzieła, którego samo opanowanie naukowo-wydawnicze zabierze zapewne czasokres życia etnografa, uprzytamnia
realność cudu, wspartego jednak względną żywotnością badanej kultury,
liczebnością życzliwych współpracowników i korespondentów terenowych
oraz gotowością tysięcy śpiewaków (częściej śpiewaczek), którzy przełamali
opory przed panem i śpiewali m.in. pieśni obrzędowe poza oryginalnym
kontekstem, a więc wbrew zwyczajom ówczesnej reguły chłopskiej; podobnie Sabała, zwierzający się ceprom, poniósł pewne środowiskowe koszty –
nie był traktowany całkiem jako „swój” przez współczesnych sobie Górali.
Ważnym czynnikiem mobilizującym warsztat Kolberga – przeduniwersyteckiego muzykologa/etnomuzykologa – było doświadczenie nie tylko
wspomnianej wyżej zmienności pieśni ludowej, ale i ogólnej zmiany kulturowej, ustępowania – pod wpływem postępu technologicznego (któremu służył Wilhelm Kolberg), industrializacji, a przede wszystkim wskutek koniecznego uwłaszczenia chłopów – tradycyjnych kształtów życia
chłopskiego. Odwieczna celebracja zwyczajów, obrzędów, zatapianie się
w śpiewie, zapamiętanie w tańcu, były jakimś „oszukiwaniem” (jak lament
panny młodej, płaczącej na weselu, aby po nim nie płakać) pańszczyznońki, naturalną kompensacją losu społeczno-gospodarczego chłopów.
Zakłopotanie z powodu upośledzonego położenia chłopów sygnalizowane
jest niekiedy w pismach Kolberga. Z kolei sprzeciw polskiego etnografa
wobec niemieckiej siły modernizacji, wobec germanizacji, wynikał stąd,
że – zdaniem Kolberga – protestantyzm, zwykle otwarty na unowocześnienia gospodarcze i podnoszący etos pracy, w przypadku gdyby nie posługiwał się językiem polskim, straciłby szanse oddziaływania na rzesze włościan polskich. Z drugiej jednak strony, spotykane czasem w terenie (także
w XX w.) połączenie izolacji, biedy i – o dziwo – nadzwyczajnego bogactwa
osobowości i ekspresji artystycznej musiało urzekać Kolberga i obligować
go do wytężonej i nieustannej pracy etnograficzno-muzycznej. Nakład pracowitości Kolberga zdaje się wprost proporcjonalny do malejącego czasu
poświęcanego przez uwłaszczonych chłopów na śpiew. Mitręga własnego
gospodarstwa pogłębiała wśród rolników rzeczowość spojrzenia na świat,
43

�a zajęciom muzycznym wyznaczała czystą pragmatykę (wcześnie zadziałało to w Wielkopolsce; jeszcze w XX w. np. na Pałukach więcej i częściej
śpiewano w folwarkach niż we własnych gospodarstwach chłopskich). Tak
prozaiczny i konieczny objaw postępu w XIX w., jak uczęszczanie dzieci do
szkół ludowych (powszechnych), rzutował na fakt, że najmłodsze pokolenie
przestało, podczas wielogodzinnych przygrywań, śpiewów i zabaw na pastwiskach, imitować świat dorosłych. Zwiększonej mobilności i jej wpływu
na stan zachowania kultury materialnej i duchowej na wsi doświadczył
sam Kolberg, przemieszczając się po kraju już także po drogach żelaznych.
Obok wyraźnych, choć względnie jeszcze powolnych przeobrażeń społecznych, samotność Kolberga (dopiero u schyłku życia został prawdziwie
doceniony), otwartość na pocieszenie głębszą więzią społeczną (świadczy
o tym np. troska o korespondencję) wraz z energią polskiego ewangelika, niezainteresowanego żadną władzą, a tylko „czystą nauką”, formowały
osobowość Kolberga i pogląd na sztukę muzyczną. Pisarstwo muzyczne
i etnografia nie były kompensacją ograniczonych sukcesów w kompozycji,
lecz raczej odkryciem dla siebie nowej przestrzeni aktywności umysłowej.
Czułość na wspomnienia młodości i zapamiętane prądy romantyczne (może
i pierwsza wyprawa na wschód w 1836 r. po wielkomiejskich trudach
w Berlinie) współgrały u Kolberga z pozytywistycznym basso continuo, jak
lewa ręka dyrygenta oddająca ekspresję z prawą pilnującą pulsu rytmicznego. Odrzucał w muzyce zarówno nadmierną bujność uczuć, jak i efektowne
pustosłowie. Na prywatny użytek żył czasem pogodną melancholią, czy też
lekką autoironią1.
Formułując apel w „Bibliotece Warszawskiej” w lutym 1865 r.2, Kolberg
odwołał się do wiedzy społecznej o kulturze ludowej, zawierzył metodzie
ankietyzacji, popularnej w stosowanych naukach społecznych (także w socjologii muzyki). Spośród 11 zakresów tematycznych kwestionariusza –
„1. Wieś i chata […]. 2. Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków […].
3. Żywność […]. 4. Ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, odświętny i codzienny
[…]. 5. Mowa, czyli narzecze prowincjonalne [...]. 6. Przysłowia, zdania, bajki,
powiastki, klechdy, legendy, podania itp. […]. 7. Zabobony, gusła (zaklęcia),
1

„[…] przewiduję, że na początku sierpnia diabeł jakiś etnograficzny popędzi mnie do Lwowa”. Brulion listu O. Kolberga do szwagierki Karoliny z 15 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 14.
2 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, w: Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105, pierwodruk: „Biblioteka Warszawska” 1865, T. I, s. 306–308.

44

�przesądy [...]. 8. Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową
miejscową. Pieśni nabożne i dziadowskie. 9. Tańce. Opis tychże i nuta, jeśli
można. 10. Obrzędy: a) Wesela […]. b) Chrzciny […]. c) Pogrzeby […]. d) Sobótki
[…]. e) Obchód różnych świąt uroczystych i niedziel w ciągu roku. Kolędy,
szopki, zabawy mięsopustne, przebierania się itp. Wielkanoc. Gaik, kogutek,
konik itp., z pieśniami [...]. f) Dożynki […] koncepta i zabawy [...]. 11. Zwyczaje
i piosnki przy różnych zatrudnieniach […]”1 – cztery ostatnie są splecione
bezpośrednio z repertuarem i kulturą muzyczną.
Skierowanie się do czytelników, zwykle ziemian, będących w stanie
opisywać otaczającą kulturę ludową, wymusiło rozszerzenie programu badawczego. Gdyby Kolberg prosił piszącą publiczność wyłącznie o pieśni
z nutami, grono potencjalnych współpracowników jeszcze bardziej by się
uszczupliło. Równocześnie z apelem (1865) ujrzał światło dzienne tom Sandomierskie z tytułowym integralnym rozszerzeniem: Lud, jego zwyczaje,
sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni,
muzyka i tańce, które stało się słownym „logo” całego programu rodzącej
się etnologii (antropologii kulturowej) z komponentem (dla Kolberga kluczowym) etnografii muzycznej – etnomuzykologii.
Wspomniany pierwszy program muzykologii uniwersyteckiej Guido
Adlera2 pochodzi ze schyłkowych lat życia Kolberga. Adler podzielił muzykologię na historyczną i systematyczną. Głównie do tego drugiego działu
muzykologii zaliczylibyśmy prace etnograficzne Oskara Kolberga. Adler
kładzie nacisk na struktury dźwiękowe, w mniejszym zaś stopniu na specyfikę kulturową i bieżące uwarunkowania funkcjonalne. Jest to typowe
podejście w warunkach kreacji dyscypliny wiedzy. Pierwsza definicja etnomuzykologii Klymenta Kvitki3 również czyni przywilej dla klasyfikacji
samych pieśni ludowych wraz z prawidłową ich analizą czysto muzyczną
i formalną (tekstową).
Kolberg przeżył fascynację możliwościami szerokiego interpretowania
systemów tonalnych i wczesnej analizy porównawczej w Sandomierskiem,
gdy zapewne nieoczekiwanie zapoznał się z archaicznymi śpiewami obrzędowymi (weselnymi i na okrężne, tj. zakończenie żniw) o zwrotach pentatoniki półtonowej (hemitonicznej). Kolberg, wykształcony na bieżących
1

Tamże, s. 103–105.
Zob. przyp. 2 na s. 9.
3 P. Dahlig The use of the term ethnomusicology…, s. 53.
2

45

�wzorach akademickich repertuaru o tonalności dur-mollowej, o wyraziście
zarysowanych formach muzycznych, w których muzyka musi mieć swoją
miarę, tj. takt; biegły w pianistyce, ugruntowującej słyszenie w systemie
temperowanym, znalazł się nagle w konfrontacji z żywym, dynamicznym
systemem dźwiękowym wywodzącym się niewątpliwie z odległej przeszłości (badania porównawcze w XX w. datują ten rodzaj śpiewów na I tysiąclecie n.e.). Rozległe lektury z historii muzyki (m.in. prace J.J.M. Amiota 1, G.W.
Finka2) zachęciły Kolberga do analizy tego uderzająco dawnego systemu,
w którym coś „jęczało dziko-namiętnie”3.
Sandomierskie stanowi, razem z Kujawami, etnomuzykologiczne credo
Kolberga. Właśnie w okresie przejściowym, między muzyczną a muzyczno-ogólnokulturową dominantą zainteresowań, Kolberg czuje potrzebę zdefiniowania swego warsztatu pracy. W żadnym z dalszych tomów nie musiał
już formułować podobnego exposé. Autor (w Sandomierskiem) najpierw
uzasadnia przejście od antologii gatunku do monografii regionalnej, by wyróżnić szczegóły „prowincyjonalne”, które mają się składać na „ciekawszy
jeszcze obraz całego kraju” 4. Postanowił zatem w pracach swych „wydawać […] prowincyjami […] wszystkie w tych prowincyjach zebrane pieśni,
obrzędy i muzykę bez względu na rodzaj, treść i barwę”, co „utoruje łatwiejszą drogę poszukiwaniu, porównaniu, stosowaniu, badaniu, dając obok tego
możność sprawiedliwszego na nią (a przez nią w przyszłości i na całość)
poglądu i ocenku”.
Zadaniem warsztatu kulturoznawczo-muzykologicznego jest wykrywanie cech charakterystycznych bez względu na „polityczne podziały i rozgraniczenia” (co u schyłku XIX stulecia poczytano Kolbergowi za zasługę
pokonywania kordonów zaborczych), w łączności ze środowiskiem przyrodniczym, bowiem „[…] przegrodami rodów i narodów są częstokroć bory,
nieużytki, wielkie puszcze, wody i góry, a rozdział ten utrudniając związki,
jest powodem wyrabiania się miejscowych obyczajów”. Bazując na czynniku psychicznym, na nieidentyczności ludzi, oględnie traktuje kwestię
1 J.J.M. Amiot Mémoires concernant l’histoire, les sciences, les artes, les moeurs, les usages
etc. des Chinois par les Missionnaires de Pekin, T. VI, Mémoire sur la musique des Chinois,
tant anciens que modernes, Paris 1780.
2 G.W. Fink Erste Wanderung der ältesten Tonkunst, als Vorgeschichte der Musik oder als
erste Periode derselben, Essen 1831.
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s.12.
4 Tamże, s. 5; kolejne przytoczone fragmenty również pochodzą z tej przedmowy, s. 5–8.

46

�wydobywania specyfiki kulturowej, konstatując raczej stopniowe odmiany,
płynność różnic, rzadko przechodzącą w odrębność.
Celem ściśle etnomuzykologicznym jest „systematyczne i porządne, o ile
być może, przedstawienie wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości,
zwichnień nawet, więc całego nastroju i piętna muzyki naszej ludowej,
której pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównem usiłowań i śledzeń moich zadaniem”. Kolberg od razu jednak czuje
potrzebę dołączenia przykładów literatury ustnej, takich jak „przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencyje, gusła, zabobony,
gry i t.p. wychodzące już za obręb muzykalności”. Daje też wyraz typowej
dla etnomuzykologów-zbieraczy zadumie: „Ileż to tysięcy pieśni, wieleżby
opisów przybyło, gdyby czas z równą ścisłością dozwolił zbadać wszystkie
rzeczonego powiatu zakątki!”.
Przejście do wniosków analitycznych wyróżnia się wstrzemięźliwą samoświadomością Kolberga: „Na zasadzie posiadanych i przejrzanych już
materyjałów poczyniłem uwagi, mogące się w przyszłości zmodyfikować,
a może i innego nabrać kierunku w miarę nowo przybywających zapasów.
Uwagi te dotyczą składu, budowy i piętna czyli charakteru melodyi, nie
mniej jej miary i rytmu; rzucają obok tego myśli co do jej pochodzenia,
starości i rozrostu. Najwięcej podobnych myśli nastręczają nam pieśni obrzędowe, mianowicie weselne”.
Podstawowym zadaniem tej pre-etnomuzykologii jest zatem typologia
i chronologizacja (względna, tj. określenie, co starsze, co nowsze) pieśni;
tak definiować będzie zadanie etnomuzykologii („nauki o pieśni ludowej”)
Łucjan Kamieński w latach 30. XX w. Dokonanie typologii w warunkach
pełni żywotności praktyki i repertuaru, gdzie panowała, zdaniem Kolberga „pstrocizna i ruchliwość”, nie było jednak łatwe i, jak się okazało
w następnych monografiach, zbyt czasochłonne. Wstępy do następnych
serii (tomów) będą zawierały tylko ogólne uwagi o pieśniach, a ciężar
prac przeniesie się z typologii muzycznej na funkcjonalną (cykle doroczny,
rodzinny) i tekstową (pieśni powszechne).
Wstępna procedura analizy muzycznej Kolberga przypomina w zalążkach założenia metody zastosowanej w slawistycznej pracy Anny Czekanowskiej Melodie wąskiego zakresu w krajach słowiańskich1, gdzie
1 A. Czekanowska Ludowe melodie wąskiego zakresu w krajach słowiańskich. Przegląd
dokumentacji źródłowych, próba klasyfikacji metodą taksonomii wrocławskiej, Kraków 1972.

47

�z pomocą matematycznej taksonomii wrocławskiej i diagramu Jana Czekanowskiego zgrupowano melodie, już na początku zwarte stylistycznie
(tak jak wybrał Kolberg do swej roboczej „klassyfikacji” melodie weselne),
w konglomeraty blisko spokrewnione, obliczone na podstawie mierzalnej
charakterystyki według wybranych i skategoryzowanych cech. Inspirujący
jest sam tok myślenia Kolberga, wynikły z pewnego uniesienia czy zdumienia wobec witalności melodyki kształtowanej ustnie-pamięciowo:
W całej bowiem owej muzyce, podobnie jak w słowach, daje się dostrzegać parę
dawnych typów, które mimo wyginania się melodyi wedle coraz to nowszych
tekstów i dodatków (obok dawnych), niby mchem starości porosłe rdzenie a raczej korzenie (radices), od niepamiętnych czasów zachowały się i rozgałęziły na
rozległym ziemi obszarze. Typy takie dają niejako zasadę, tonalność, podobnie
jak dźwięki organu mowy dają ją dla języka. Z wątku takiego w danej prowincyi
w ten a nie inny sposób wysnuwa się, przeciąga i ucina nić melodyi, raz dłużej,
to znów krócej, to szybko i żywo, to powoli i ospale, to gładko, to chropawo, to
w jednę, to w drugą przeciwną tamtej stronę (k’sobie lub na odsib’, jak mówi
chłop), a zawsze wierne swojej zasadzie. Z takiego źródła wybiwszy się, melodyja płynie kręto lub prosto na kształt rzeki […]1.

Kolbergowi nasuwają się zatem w opisie typologicznym melodii metafory ze świata przyrody (drzewa, sieć wodna), rzemiosła (może kądziele, przy
których utrwalał się kobiecy repertuar wokalny), a także z ruchu tanecznego; ważniejsza jest dla niego pojemność i kontur melodii niż szczegółowy
kierunek i interwały. W Sandomierskiem daje przykład roboczej typologii
pieśni weselnych:
Opisane tu kilka obchodów weselnych z bliskich sobie położeniem okolic Sandomierza, potrafią właśnie przez swą bliskość objaśnić w jaki sposób kształtowały się pieśń i muzyka w waryjanty czyli wersyje, krocząc od sioła do sioła,
lub je przeskakując, gdy znalazły gotowe już wyrażenia2

„Jądro”, „gromada”, „rozgałęzienie”, „bliski/odmienny kształt” melodii
– to pojęcia Kolbergowskie (jakby z makro- czy mikrokosmosu) wypracowywane w toku transkrypcji, zestawiania i porównywania melodii lub ich
formuł obrzędowych:
1
2

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 9.
Tamże.

48

�„[…] w każdym opisie wesela widzimy kilka (acz nie zawsze dosyć ściśle od siebie
odgraniczonych) grup, czyli gromad pokrewnych sobie melodyj. I tak: w weselu I stanowią pierwszą gromadę (jądro niejako wesela, bo dwa główne jego
momenta mające na względzie: wianek i czepek), n-ra 1, 5, 30; drugą gromadę
(w części rozgałęzienie tamtej) nr 7, 10, 12, 13, 14, 20, 21, 33, 39; trzecią gromadę
nr 3, 4, 41, 43; czwartą nr 28, 29, 32, 34, 35, oprócz wielu pojedynczych pieśni
jak np. nr 9, na dobranoc śpiewanej a wracającej w tym samym niemal kształcie
przy każdym opisie wesela (nr 53, 89), nadto nr 26 i 63. [...]. W podobny sposób
można by uklasyfikować i melodyje następnych trzech wesel”1 .

Kolberg u progu serii monografii wydaje się promotorem myślenia
o muzyce jako o procesie (wykonawczym), a nie tylko jako o produkcie
(dziele); to zaś jest głównym postulatem antropologów kultury w XX w.
z Alanem Merriamem na czele2. Kolberg wiedząc, że wystawia się na zarzut
notowania drobnych wariantów, deklaruje asekuracyjnie w przypisie:
Wszakże skłonił mnie do tego wzgląd tak na samą ważność tych różnic, jak
na dokładność odznaczenia ich w nutach. Ważność ta polega według mnie na
przekonaniu, że tylko większa liczba, choćby drobniejszych odmian i odcieni
(które mimo to bynajmniej nie są i nie mogą być wyczerpane, gdy lud coraz to
nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub użytkowania, daje
wyobrażenie o stopniowem (czy to dodatniem czy ujemnem) kształtowaniu czyli
urabianiu się pieśni, pod względem formy rytmu i spojności z tekstem; a urabianie to ma niewątpliwie swą logikę psychologiczną, którą tylko szereg szczegółów
tłumaczy, a na którą pragnę zwrócić uwagę3.

Wrażliwość na warianty wynika z jednej strony z ogromu doświadczeń
empirycznych i osłuchania się Kolberga ze śpiewem ludowym, z drugiej
zaś – z woli ujęcia żywiołu muzycznego, tj. świata procesualno-zmiennego,
w zapisie i w opisie.
Kolberg omawia w komentarzach muzycznych formę obrzędowych pieśni sandomierskich, zwracając szczególną uwagę na relacje między nieparzystą a parzystą, symetryczną liczbą taktów, normatywną dla okresu
muzycznego. Koncentruje się jednak głównie na tonalności śpiewów jako
na podstawie-zasadzie tożsamości kultur.
1

Tamże, s. 100–101.
A.P. Merriam The anthropology of music, Evanston 1964.
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s.70.
2

49

�Akademickie przygotowanie i repetytorium literatury historycznej studiowanej w związku z Encyklopedią powszechną Orgelbranda każą Kolbergowi spojrzeć najpierw na śpiew ludowy w świetle dziedzictwa chorału
gregoriańskiego: „Wielka zatem ilość pieśni słowiańskich opiera się na tonalności kościelnej różnych epok, to jest: że zasadą ich nuty są prawa jakim
ulegały śpiewy w czasie wszechwładztwa tych tonacyj tworzone”1. Teza ta
potwierdzana jest w XX-wiecznych badaniach obecności chorału gregoriańskiego w pieśniach ludowych (o tematyce religijnej), pracach terenowych i analitycznych prowadzonych przez etnomuzykologów Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego od lat 70. XX w., a także w studiach etnomuzykologów ukraińskich w odniesieniu do korzeni wąskozakresowej archaicznej „ładkanki”, której odpowiedników można dopatrywać się w śpiewach
religijnych od przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia po Chrystusie.
Tego typu interpretacje ilustrują tezę kulturoznawczą (aktualną do XXI w.)
o przenikaniu się sacrum i profanum w kulturach słowiańskich, a nie o ich
separacji (jak w kulturze zachodnioeuropejskiej). Kolberg idzie jednak dalej:
[…] obok tonalności starokościelnych, dostrzegłem i inne, od nich niezawodnie
starsze, tu i owdzie spod warstw melodyjnych przeglądające, niby dolatujące
nas echa zamierzchłych od dawna wieków, w dziwny nieraz sposób z nowszemi
poplątane wyobrażeniami. Już samo np. wahanie się tonów h1 i b1 […] pokazuje,
że tony te nie są pierwotne ale napływowe, równie jak ton przechodni e2 (bo
akcent pada dopiero na następne d2) i ton podwyższony cis2, który częściej brzmi
jak c2; stanowczo zaś brzmiące: dolne f1, g1, a1, c2 wraz z rozpoczynającemi te
pieśni tonami d2 i f2, są wyraźnym znamieniem gammy głównej staro-chińskiej,
staro-indyjskiej i staro-szkockiej czyli celtyckiej […]2.

Kolberg był w pełni świadomy niedoskonałości narzędzi badawczych,
ale starczyło mu odwagi, by wyjść poza teoretycznomuzyczny krąg myślenia europocentrycznego i dać wczesny przyczynek do muzykologii porównawczej, która rozwinęła się dopiero z nastaniem fonografu. Nie stosuje terminów „pentatonika”, ani „pien” na oznaczenie wypełniających pentatonikę
tonów, ale wystarczająco opisuje ją pierwotnym pochodem czy systemem
kwart a, d, g, c, f, które zbite „w bliskie tony”3 dają „gammę”/„tonacyję”
1

Tamże, s. 14.
Tamże, s. 103–104.
3 Tamże, s. 105.
2

50

�dobrze znaną jako relikt w folklorze polskim: f, g, a, c, d, występującą albo
w wersji hemitonicznej (Lubelszczyzna, Sandomierskie), albo anhemitonicznej (Kurpie); jako ewenement w Wielkopolsce nagra na fonografie i skomentuje w latach 30. XX w. melodię Chmiela o pentatonice typu celtyckiego (anhemitoniczną) Łucjan Kamieński.
Erich M. v. Hornbostel (1877–1935), współtwórca muzykologii porównawczej, podobnie koncypował pochody (koła) interwałowe, by wyjaśniać
pozaeuropejskie zjawiska skalowe (teoria kwint przedętych). W roku 1885
– tym samym, gdy Guido Adler utożsamia Musikologie z vergleichende Musikwissenschaft i definiuje ją jako porównywanie dźwiękowych wytworów,
a zwłaszcza pieśni ludowych różnych ludów, krajów i terytoriów, oraz grupowanie i porządkowanie tych wytworów według wybranych cech – Aleksander John Ellis (1814–1890) podsumowuje doświadczenia z pomiarów skal
instrumentalnych za pomocą tonometru (półton = 100 centów, 1200 centów
w oktawie), podnosząc jednak wagę osłuchania przy analizie skali. Kolberg,
dokładny rówieśnik wszechstronnego uczonego angielskiego, matematyka,
filologa i muzykologa, daje temu wyraz, omawiając zmienną intonację h/b
i c/cis i komentując ćwierćtony w melodiach pięciotonowych; jest też dociekliwy, prosi wykonawców ludowych o powtórzenia śpiewu, by upewnić
się, że zmiany intonacji h/b nie są „wybrykiem”, lecz „właściwością”. Ellis w toku analizy porównawczej skal muzycznych różnych narodów konkluduje: „scales are not natural, but very diverse, very artificial, and very
capricious”1.
Fonografia XX w. zdążyła potwierdzić rozległe występowanie pentatoniki na świecie. Pentatonice przyznano zasięg prawie globalny. Współwystępowanie pentatoniki w wielu obszarach świata szeroko dyskutowano
wśród muzykologów w XX w. i próby analityczno-porównawcze Kolberga
mogą być uznane za sensacyjnie nowatorskie. W czasach Kolberga i później
wątpliwości mogły i mogą budzić jednak proporcje między autochtonicznym a migracyjnym charakterem systemu pięciodźwiękowego. Podobnie
w archeologii dyskutuje się, czy pewne odkrycia, wynalazki mogły zaistnieć
tylko w jednym miejscu (kręgu) i stamtąd rozchodzić się do innych ośrodków cywilizacyjnych lub ich peryferii, czy też odkryć tych dokonywano
(wynalazki opracowywano) równocześnie w wielu miejscach. W przypadku
1 A.J. Ellis On the Musical Scales of Various Nations, „Journal of the Society of Arts” 1885,
nr 33, s. 485–527.

51

�tzw. multanek (fletni syrinx) z Przeczyc k. Zawiercia, instrumentu dętego
wielopiszczałkowego odkopanego w latach 60. XX w. w warstwie kultury
łużyckiej z końca epoki brązu, z okresu 1000–700 lat p.n.e., okazało się, że
dziewięć kościanych cewek również daje dźwięki skali pentatonicznej, jak
stwierdził Włodzimierz Kamiński1. W przypadku pentatoniki bardziej przekonuje druga koncepcja (wielość miejsc wyłonienia się tej skali, jak grzyby po deszczu), co nie wyklucza dyfuzji systemów tonalnych, a zwłaszcza
ich ujęć teoretycznych. Porównanie nie musi oznaczać, że coś jest starsze,
coś młodsze, oryginalne, wtórne, własne i zapożyczone. Kolberg po prostu
testował możliwości interpretacji archaicznych zjawisk tonalnych pogranicza Zachodu i Wschodu w Sandomierskiem. Ta analiza była nowatorska
(i czasochłonna) w kraju, gdzie większość ludzi nie umiała czytać i pisać,
gdzie przewodnicy życia umysłowego, jak Józef Sikorski, musieli się liczyć
z analfabetyzmem (również muzycznym) i tworzyć doręczniki głównie
z „baczeniem na miejscowe potrzeby”. Gdy Kolberg komentował pięciotonowy (pentatoniczny) kościec melodii Bogurodzicy, wskazując na możliwy
chińsko-hinduski rodowód systemu tonalnego, natrafił na opór redaktora
„Ruchu Muzycznego”. Nie było może miło słyszeć uszom europejskim, gdy
kontynent stał u szczytu ekspansji gospodarczej i politycznej (kolonialnej),
że coś powstało poza Europą, że Europa jest tylko na szlaku pięciotonowego
systemu kultywowanego w kolonizowanej Azji. Jak pisze M. Tomaszewski,
polemikę z Józefem Sikorskim odnośnie do (chińskiego) pochodzenia pentatonicznego kośćca pieśni Bogurodzica2 przeniósł na pole etnografii muzycznej. Kwestia podstaw i pochodzenia dawnej tonalności Bogurodzicy nurtowała Kolberga do końca życia. W monografii Kaliskie, wydanej w 1890
r., autor wycofując się z prostolinijnych tez w Sandomierskiem, łączy jednak gamę c, d, f, g, a, c z pierwotną tonalnością kantyku oraz z macierzą
1 W. Kamiński Instrumenty muzyczne na ziemiach polskich, Kraków 1971, s. 29–32. Odnośny fragment brzmi (s. 31): „Wielokrotne próby praktyczne poprzedzone obliczeniami akustycznymi wskazują, że w omawianym instrumencie z Przeczyc szósta piszczałka stroiła o oktawę wyżej niż pierwsza. Wszystkie dalsze próby ustalenia pięciu stopni tej oktawy prowadziły
każdorazowo do pentatoniki anhemitonicznej. Zastrzegając się z góry, że dokładność oznaczeń
uwzględnia tu tolerancję w granicach ćwierćtonu, można przyjąć, że strój tego instrumentu
obejmował dźwięki: c3, d3, e3, g3, a3, c4, g4. Być może dalsze odkrycia wniosą dodatkowe informacje do badań nad ówczesnymi skalami, jednak obecnie tylko taki strój wydaje się możliwy
do przyjęcia”.
2 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, s. XI–XII. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 13–16.

52

�indoeuropejską1, co stanowiłoby muzyczną paralelę do osiągnięć w rekonstrukcji historii języków w badaniach filologii porównawczej, starszej „siostry” muzykologii. Twierdzenia o dawności pentatoniki na ziemiach polskich dotyczyły raczej śpiewów obrzędowych. Zdaniem Waleriana Batki
melodie pentatoniczne w Lubelskiem nawet wśród młodzieży odbierane
były jako naturalne w okresie międzywojennym2. Natomiast rekonstrukcje
stroju piszczałek średniowiecznych z wieków XIII–XIV, z okresu największego znaczenia aerofonów w instrumentarium Słowian zachodnich, wskazują już na skale diatoniczne o pojemności seksty 3. Stroje instrumentów
łatwiej podlegają modernizacji niż wzory śpiewu wspólnotowego.
Zjawiska tonalne śpiewu obrzędowego w Sandomierskiem Kolberg rozpatrzył zatem według ówczesnego stanu wiedzy o wspólnocie (wędrówkach) systemu tonalnego w kręgu celtyckim (staro-szkockim), staro-chińskim i hinduskim. XIX-wiecznym przywilejem Kolberga było usłyszenie
pentatoniki także w grze skrzypcowej, gdyż tradycyjna muzyka instrumentalna wyrastała wprost ze śpiewu i naśladowała melodie wokalne. Zdumiony swobodą tonacji w grze skrzypków, Kolberg widział w ich grze modulacje między dwoma szeregami półtonowej skali pentatonicznej (z jednym
tonem wspólnym). Niewiele można dodać do tych analiz, gdyż w świetle
ówczesnych pojęć analitycznych tak właśnie można było to interpretować.
Dzisiaj widzielibyśmy w XIX-wiecznych melodiach obrzędowych Sandomierskiego, ogólniej terytorium o zasięgu wschodniosłowiańskich tradycji muzycznych, nawarstwienie (jak w archeologii) trzech pokładów:
elementów skal wąskozakresowych, tj. skal chordalnych, diatonicznych,
które mimo wszystko mogły mieć odległy (luźny) związek z tetrachordami
1

O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. IV, V, 247.
„…młodzież wiejska [na Lubelszczyźnie – P.D.] w dużym stopniu jszcze przeżywa skalę
pentatoniczną jako aktualne i normalne zjawisko w muzyce ludowych wesel i obrzędów dorocznych” – W. Batko, zdanie na marginesie recenzji („Teatr Ludowy” 1938, nr 11, s. 329–330)
antologii Łucjana Kamieńskiego Śpiewnik pomorski. Na 1 głos lub więcej. Dla przyjaciół
śpiewu ludowego i młodzieży szkolnej [70 pieśni]. Zob. P. Dahlig Tradycje muzyczne a ich
przemiany. Między kulturą ludową, popularną i elitarną Polski międzywojennej, Warszawa
1998, s. 256.
3 M. Rychły Instrumenty wykopaliskowe jako podstawa dla ustalania diachronii systemu
muzycznego, „Muzyka” R. XXXI: 1986, nr 2, s. 67–78. Rozważania autora i jego rekonstrukcje
stroju, oparte także na ergonomii gry, dotyczą dwu kościanych piszczałek: z Kowalewa (o pięciu otworach bocznych) i Międzyrzecza (o czterech otworach bocznych). W ramach seksty
możliwe są też, dzięki odmiennej artykulacji, chromatyczne zmiany poszczególnych tonów.
2

53

�starogreckimi; zwrotów lub pełnej skali pentatonicznej; następnie tonów
psalmodii i skal modalnych. Dziś mówi się też o dawnym dwucentrycznym
systemie tonalnym, tzn. dwa centra tonalne ścierają się między sobą, nadając tonalności charakter dynamiczny. Właśnie to zadziwienie autora Sandomierskiego: „[…] ile subtelności jest w modulacyjach melodyj ludowych […]”1,
a nie odgórne założenia, skłoniło Kolberga do bliższej analizy. Nie osłabia
to też często formułowanych ogólnych opinii Kolberga o przenikaniu się czy
symbiozie elementów dawnych i nowszych w kulturze duchowej (np. literaturze ustnej). Z punktu widzenia etnomuzykologii Kolberg jako pierwszy
stwierdził obecność pentatoniki w muzyce ludowej. Relikty tego systemu
będą się cieszyć szczególną uwagą wśród etnomuzykologów XX w.
Kolberg uznał później chińsko-hindusko-europejskie panoramy za
przedwczesne („wybujałe”); analizę jednak rozumiał jako dowartościowanie
tego, co zarejestrował w toku badań terenowych. Przeszkodą dla wypracowania twierdzeń pewnych były braki nutowych źródeł muzycznych oraz
niedostateczne podstawy empiryczne dla interkontynentalnych porównań.
Sumienność, którą wyróżnia się praca i warsztat naukowy Kolberga, oraz
imperatyw badań terenowych dla wypełniania atlasu etnograficzno-muzycznego I Rzeczypospolitej pozostawiły na uboczu dywagacje o globalnych
związkach kulturowych. Kolberg nie był przecież uczonym „gabinetowym”.
Być może ze studiów berlińskich przejął bakcyla myśli uniwersalistycznej
(świat jako jedna roślina), co w połączeniu z duchem romantyzmu i filozofią
pozytywizmu dało fenomen jedyny w swoim rodzaju – Oskara Kolberga.
Szerokie porównania nie były obce i muzykologom XX wieku. Łucjan
Kamieński, profesor Uniwersytetu Poznańskiego, gdy w 1933 r. poznał z autopsji (nagrywał na fonografie Edisona) diafonię, tj. śpiew równoległych
kwint wśród górali pienińskich, dopuszczał związki tej prostej wielogłosowości z dziedzictwem skandynawskim i bizantyjskim2.
Sandomierskie jako prototyp, obok Kujaw, monografii regionalnej rozbudziło zainteresowanie Kolberga praktyką wykonawczą skrzypków, głównych (obok dudziarzy spotkanych w Wielkopolsce) reprezentantów ludowej
muzyki instrumentalnej. Znalazło to wyraz w opisie zachowania muzyka
w czasie gry, w komentowaniu sposobów urozmaicania, ozdabiania gry
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 12.
Ł. Kamieński Diafonia ludowa w Pieninach, w: Ł. Kamieński O biologii pieśni, wstęp
i dobór tekstów B. Muszkalska, Poznań 2011, s. 46–49.
2

54

�z jednoczesnym kierunkowaniem jej na wypełnienie dłuższego czasu gry1.
Dziedzictwem jeszcze starożytnym myślenia o instrumencie jako o figurze
ciała są komentarze Kolberga, iż instrument w rękach muzykanta, a właściwie wspólna dusza grajka i skrzypiec „[…] jęczy, płacze, wzdycha, drży
(tremoluje), skacze i zżyma się, posłuszna wszechwładnym poruszeniom
ramienia i ręki […]”2. Antropomorficzne traktowanie głosu instrumentu (niezależnie od „cielesnego” nazewnictwa części skrzypiec) jest bliskie opiniom
muzyków ludowych do dnia dzisiejszego.
Pojawiające się już Pieśniach ludu polskiego z 1857 r. zaciekawienie
praktyką wykonawczą, zachowywaniem się muzyków, śpiewaków w czasie
gry i śpiewu, traktowaniem ich w społecznościach, jest cennym wkładem
do wiedzy etnologicznej i pożywką dla etnomuzykologii. Z kolei lektura
Kujaw motywuje do przekrojowego studium tradycji muzycznej, tak w perspektywie repertuaru, osoby muzyka/śpiewaczki/śpiewaka, jak i społecznych funkcji i kontekstu kulturowego. Uwagi o ambiwalentnej ocenie osoby
muzyka i sposób ich formułowania przez Kolberga można zestawić z analogicznymi rozważaniami Alana Merriama sto lat później3.
Otwartość formy muzycznej tak śpiewu, jak i gry (zawieszanie na kwincie dolnej lub górnej), nastawienie praktyki muzycznej na ciąg dalszy (Kolberg to zawieszanie na dominancie rozumie dosłownie jako „odroczenie” do
czasu, gdy następny śpiewak/tancerz podejmie nutę), tworzenie atmosfery
grania, „ogrywanie” pomysłów formuł muzycznych stanowiły również,
podobnie jak dawna tonalność śpiewu, odkrycie dla Kolberga (o ile nie zachował wspomnień śpiewu swej piastunki Zuzanny Wawrzek, pochodzącej
z Sandomierskiego). Lektura komentarzy Kolberga jest stale inspirująca, np.
kwestia urozmaiconej reprodukcji lub preferencji nowości: skrzypek–rutynista „urozmaica melodyję we właściwym jej duchu”; skrzypek–wirtuoz
„lubi nowość”, a skoro droga daleka do kościoła i karczmy, może „bujać
swobodnie po instrumencie”, dodając czasem dwugłos4.
Zaobserwowanie zależności między wokalnym a instrumentalnym medium, między grą zbliżonego tematu muzycznego do tańca i do słuchania
podczas pokonywania dystansu między kościołem, zajazdem (karczmą)
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 9–10.
Tamże, s. 10.
3 A.P. Merriam Basongye Musicians and Institutionalized Social Deviance, “Yearbook of
IFMC” 1979, nr 11, s. 1–26.
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 101–102.
2

55

�i chatami weselnymi było rezultatem doświadczeń terenowych, uczestnictwa w weselu w Sandomierskiem, a może i przemieszczania się wozem
drabiniastym razem z muzyką. Do końca XX w. zachowało się nazywanie
owych melodii przez muzyków ludowych tych właśnie sandomierskich
okolic wędrowcami, podróżniakami (granymi przez skrzypka z basistą
w drodze na wesele lub z wesela) lub światówkami, tzn. przyśpiewkami
i ich wersjami instrumentalnymi w plenerze, „na świat”. W innych tomach,
tam gdzie może, zestawia Kolberg wokalne i analogiczne instrumentalne
melodie, aby oddać w tej „konwersacji” śpiewu i gry rdzenne właściwości
folkloru polskiego. Po tej ścieżce będą chadzać w XX w. Łucjan Kamieński
z Jadwigą i Marianem Sobieskimi oraz ich uczniami, zachęcając muzyków
instrumentalistów w trakcie nagrań dokumentalnych najpierw do zaśpiewania, a potem do odegrania melodii; bywa to nawet dziś kontestowane
przez konserwatywnych dudziarzy, bo przecież „gracze nie śpiewają” (a tylko ci, co tańczą).
Teksty Kolberga odnoszone do wrażeń i doświadczeń słuchowych wymagają właściwej im, cierpliwej interpretacji, egzegezy. Dzielą nas, w historii muzykologii, zmiany generacyjne. Każde pokolenie uwydatnia swój
wkład, filtrując, zmieniając proporcje wiedzy, redukując osiągnięcia minionych pokoleń (lub nie pamiętając o nich). Istotna zmiana polega głównie
na specjalizacji, kosztem perspektywy ogólnej, kulturowej, symbolicznej.
Kolberg próbował równoważyć szczegółową i uogólniającą perspektywę.
Sformułował np. potrzebę wyróżnienia typów melodycznych („wybitek”),
zachęcał także do samodzielnego tworzenia obrazu wesela z różnych części składowych z sąsiednich miejscowości1, co stało się normą w tworzeniu dziesiątek widowisk regionalnych wesel w XX w., na czele z Weselem
na Kurpiach ks. Władysława Skierkowskiego (1933).
Drugim regionem, w którym Kolberg sprawdził i wypełnił swój system
ekspozycji i utrwalania kultury ludowej, były (jak już wspomniano) Kujawy,
szczególnie dotknięte podziałem zaborów. Kolejność wyboru regionów można by tłumaczyć domową inicjacją muzyczną i (hipotetycznymi) pytaniami
natury naukowej: Jak się miał indywidualny repertuar piastunki Zuzanny
Wawrzek w Warszawie do jej stron macierzystych (Sandomierskie) oraz
czy dar „czucia muzyki narodowej” Chopina da się objaśnić analizą „muzykalności” w regionie, gdzie urodziła i wychowała się matka kompozytora?
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 97.

56

�Oprócz uporządkowania panoramy opisu kulturowego, w kontekście
obfitego zasobu kujawskiego repertuaru, podanego jeszcze w kaligraficznej (urzekającej) wersji, doszedł do głosu bardzo nośny wspomniany już
wątek zainteresowania Kolberga praktyką wykonawczą. Wątek ten godzić
będzie w XX-wieczną muzykologię historyczną i systematyczną, zapowiadając nachylenie „performatywne” w naukach społecznych. Kolberg
notuje obserwacje, jak ludzie tańczą (pierwsze opisy cyklów tanecznych),
jak grają po swojemu na skrzypcach, aerofonach prostych. W tym ostatnim przypadku uwidacznia się przekonanie Kolberga o głębokiej dawności pasterskiego śpiewu i muzykowania, o mocy dźwięku w komunikacji człowieka ze światem zwierząt („żywiną”). W istocie, elementarne,
pierwsze formy muzyczne (zawołanie, wyliczanie) 1, a nawet scenariusze muzyczne, ilustrowanie wydarzeń grą na aerofonach 2 będą identyfikowane w XX w. w obszarze muzykowania pasterskiego. Zauważenie
w tomach kujawskich swoistych lokalnych terminów okołomuzycznych,
stosowanych przez i wobec muzyków wiejskich, czy ogólnie słownictwa
chłopskiego w kontekście obrzędowości i praktyki społecznej, to pierwsze jaskółki XX-wiecznych studiów nad etnoteoriami w antropologii kulturowej i etnomuzykologii, dyktowane zwiększonym uznaniem dla wewnętrznych, lokalnych pól wartości (emic) 3, może nawet zapowiedź tych
motywacji, które towarzyszą odrodzeniu muzyki wiejskiej (skrzypcowej)
wśród grup młodzieżowych XXI w. Jak wszędzie, tak i tutaj Kolberg rozsypuje ziarna zainteresowań, które zakiełkują i rozwiną się w następnych
stuleciach.
1 L. Bielawski Rytmika polskich pieśni ludowych, Kraków 1970, s. 40–42; I. Nazina On early forms of traditional instrumental music among the people of Belarus, w: Traditional Musical Cultures in Central-Eastern Europe. Ecclesiastical and Folk Transmission, red. P. Dahlig,
przeł. J. Comber, Warsaw 2009, s. 13–26; P. Dahlig Muzyka Adwentu. Mazowiecko-podlaska
tradycja gry na ligawce, Warszawa 2003, s. 143–162.
2 I. Maciews’kyj Muzyczni instrumenty huculiw, Winnyca 2012, s. 221–222 (zagubienie
kozy przez pasterkę huculską, poszukiwanie, radość ze znalezienia, ilustrowane w melodii instrumentalnej na aerofonie – flujerce, org. флyєpкa). Cykliczno-programowe muzykowanie na
sopiłce utrwalił Kolberg na Pokuciu w grze Tymka Czupruna, zob. Pokucie cz. III (DWOK
T. 31), s. 9 i 70, nr 723, i w tomie suplementowym: Pokucie. Suplement do tomu 29–31 (DWOK
T. 81), s. 55–56, nr 64.
3 J. Stęszewski Rzeczy, świadomość i nazwy w badaniach etnomuzykologicznych (na
przykładzie polskiego folkloru), w: J. Stęszewski Rzeczy, świadomość, nazwy. O muzyce
i muzykologii, red. P. Podlipniak, M. Walter-Mazur, Poznań 2009, s. 253–278. P. Dahlig Ludowa
praktyka muzyczna w komentarzach i opiniach wykonawców w Polsce, Warszawa 1993.

57

�W Kolbergowskich „obrzędach przejścia”, od układania dźwięków do
struktury opisu kultury, uzewnętrzniają się zatem nowe pomysły na pojęciowe i werbalne ogarnięcie żywiołu praktyki muzycznej. Każda następna seria będzie charakteryzowała się bądź zróżnicowanymi proporcjami
repertuaru (choćby znacząca reprezentacja pieśni dziadowskich w Krakowskiem), bądź niepowtarzalnymi szczegółami interpretacji, i oczywiście
niepowtarzalną faktografią oraz swoistym repertuarem, lecz przekrój zagadnień i sposób widzenia kultury muzycznej zastanej na wsi przez autora
Ludu… wypracowane zostały „na gorąco” w pierwszych tomach (seriach)
monografii. Do rozważania pozostają, w kontekście każdego poszczególnego
tomu (wydanego za życia autora), w jakim stopniu Kolbergowska charakterystyka muzycznych nurtów regionalnych, jako obiektywna wartość pracy
etnomuzykologa, wynikła z dostępności piśmiennictwa, z autopsji etnografa
oraz stanu teorii wiedzy (wraz z jej stereotypami) w XIX w.
W swym obiektywizmie Kolberg dawał zawsze priorytet repertuarowi
i charakteryzowaniu muzyki, kraju, ludu, zwyczajów i obrzędów; jego atlas
etnograficzno-muzyczny był, jak wspomniano, sublimacją kartografii ojca.
O priorytecie repertuaru muzycznego świadczy ciągła numeracja repertuaru
(np. nr 1–571 w wydanym w 1889 r. Łęczyckiem, DWOK T. 22). Problemem
dla Kolberga było modelowanie przebiegu wesela z szeregu lokalnych realizacji, wydobycie cech obrzędowych jako iskry wyobraźni muzycznej ludu; dla
outsidera owe cechy obrzędowe stanowiły klucz do uściślenia dziedzictwa
pod względem terytorialno-regionalnym. W redagowaniu i modelowaniu,
których aksjomatem dla Kolberga była poprawność, chodziło o demonstrowanie dialogowego przebiegu wesela (role chóru kobiet, druhen, mężczyzn,
śpiewu drużbów, starostów) oraz o uwydatnienie współdziałania śpiewów
z partiami czysto instrumentalnymi (skrzypka). Kolberg był prekursorem
etnografii wykonania muzycznego. Problemem dla autora Ludu było też
rozgraniczanie funkcjonalne repertuaru wokalnego: pieśni weselnych i powszechnych. Dbał o zachowanie proporcji repertuaru; proporcje liczbowe
repertuaru: dorocznego, weselnego, pieśni powszechnych i tańców miały się
w 22. tomie Łęczyckie tak jak 1:3:7:7. Dążył do reprezentatywności repertuaru. W Łęczyckiem dał przypisy do Mazowsza, umieścił w tymże tomie
sporo repertuaru kujawskiego, ze względu na stwierdzone pokrewieństwo.
Zauważył i zapisał przeplatanie się w chodzonych trój- i dwumiaru. Prostotę


podziału metrum (tempo na  lub  ) uzupełnił dbałością o nazewnictwo
tańców (Mazur szlachecki, żydowski, kujawski). Do rejestracji melodycznej
58

�tańców i ich nazw czerpał zapewne siły z czasów młodości, gdy młodzież
w pierwszych dekadach XIX w., jak sam wspomina, zawzięcie tańczyła.
W omawianym tomie łęczyckim (1889) zauważamy upodobanie do folkloru pasterskiego (melizmatyczne owczarki, wolarki, podobne obserwacje na
Kujawach) i dziadowskiego. Gromadzi materiały o diable Borucie, przytacza
trzy strony przekleństw. Każdy tom ma swój niepowtarzalny urok.
Etnomuzykologia XX w. budowała kompetencje badaczy na zaaranżowanych sesjach nagraniowych. Kolberg, zwykle z pomocą dworu ziemiańskiego, również specjalnie przygotowywał swe sesje muzyczne (choć nie
tak komfortowo jak Béla Bartók, który ustawiał kolejkę włościan do tuby
fonografu) i był często świadkiem spontanicznych akcji muzycznych; miał
do dyspozycji tylko swą czujność słuchową, refleks i wyposażenie w bardzo
zwięzłą (wobec praktyki ludowej) bazę znaków i pojęć. Z pewnością miał
też wianuszek ciekawskich, bo zbieranie pieśni było jeszcze do lat 50. XX w.
wydarzeniem społecznym.
Uwagi Kolberga do redakcji swych transkrypcji trzeba zatem rozumieć
w kontekście intensywnego przekazu ludowego, żywej ekspresji bliskiej
transowi, gdzie rzeczywiście wiele elementów mogło być nieprzewidywalnych nawet dla samego wykonawcy. Bywało, że rozmówca śpiewał, jak pisze
Kolberg, byle do składu1. To określenie powszechnie występowało i sto lat
później wśród śpiewaczek/śpiewaków ludowych w późnych dekadach XX w.
Epoka fonograficzna uczuliła badaczy folkloru na ostateczność wizerunku
muzycznego i skłaniała do maksymalnej dokładności zapisu nutowego, np.
w transkrypcjach na podstawie fonogramów Ł. Kamieńskiego2; to podobna tendencja do dążenia do precyzji redaktorów odczytujących pierwszy
Urtext, tj. autograf dzieła kompozytorskiego. Kolberg nie miał żadnej rękojmi wierności, polegał tylko na swym znakomitym słuchu, zdolności ustawicznej mobilizacji, doświadczeniu „stenografii” muzycznej. Przygotowania
do druku wiązały się ze żmudną autoredakcją: „Rzeczą [bacznego znawcy]
jest: pracą ducha wyrównać i wygładzić co było szorstkie, co zakłócone
oczyścić, co sprzeczne pogodzić, co urwane związać”. Zarazem trzeba to
czynić „ostrożnie i umiejętnie”3. Co prawda „balastu przyrostków oj, hej,
da, dana” nie traktowalibyśmy dzisiaj jako balastu, lecz jako integralną
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 98.
Ł. Kamieński Pieśni ludu pomorskiego, Toruń 1936.
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 99–100.
2

59

�cząstkę wykonania, gdyż jest to muzyczna realizacja funkcji języka naturalnego (m.in. nastawienie na kontakt i jego podtrzymanie), lecz są to znacznie
późniejsze obserwacje językoznawców, folklorystów i etnomuzykologów,
którzy by przy takiej obfitości repertuaru i tradycji muzycznej, jaką miał
przed sobą Kolberg, zapewne „potracili głowy”.
Ciekawe światło na trud redakcyjny Oskara Kolberga rzuca jego tekst
z 1864 r. Jest to niepublikowana w XX w. recenzja zbioru pieśni ewangelickich w języku polskim1. Dbałość Kolberga o ład w repertuarze ewangelików polskich, podobna tej, którą w XX w. wykazywał Jan Tacina,
zwróciła już uwagę Arlety Nawrockiej-Wysockiej2. Recenzja zbioru, choć
dotyczy melodii pieśni religijnych, ukazuje redakcyjno-muzyczne preferencje Oskara Kolberga. Mianowicie dążył on do ujęcia w notacji muzycznej
śpiewów ludowych (w tym religijnych) tak, by były one dobrze czytelne
dla kompetentnych muzycznie odbiorców w XIX w. Czytelność obejmowała
np. zapis w określonym takcie, w którym ewentualne wydłużenia powinny
być wskazane fermatą, ale najlepiej ujęte konkretnymi wartościami rytmicznymi. Kolbergowi zależało nie tylko na tym, by melodia była podana
w uporządkowanym metrum, przygotowana redakcyjnie, lecz by wersja
zredagowana nie roniła cech istotnych. Ta racjonalizacja, zwłaszcza przebiegu rytmicznego, i zabieg metryzacji służyły też celom porównawczym
w sytuacji, gdy autor Ludu… operował tysiącami wytworzonych przez siebie zapisów. Zapisy te musiały pełnić rolę podstawowego źródła, urtekstu,
w odróżnieniu od zbiorów badaczy począwszy od lat trzydziestych XX w.,
gdy pierwotnym źródłem stał się fonogram. Część tej unikatowej recenzji
warto zacytować, także ze względu na szczególną skłonność Kolberga do
poszukiwania korzeni zjawisk muzycznych i na klauzulę recenzji, ukazującą
dyskretną osobę autora w całej prawdzie:
Objęte niniejszym zeszycikiem melodie dobierane są już to z kancjonałów niemieckich dawnych i nowych, już z polskich, już (i to najwięcej) z ust ludu,
a w tym ostatnim razie są one niezbyt szczęśliwemi odmianami (wariantami)
1 O. Kolberg Zbiór II melodyj choralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna, pastora odolanowskiego. Erfurt i Lipsk 1856. Nakładem G. W. Körnera, Wrocław u Schefflera
(dawniej Cranz’a), Odolanów u wydawcy. Drukował T. Hofmann w Ostrowie, „Zwiastun
Ewangeliczny” 1864, nr 8, s. 125–127. Tekst udostępniła mi Agata Skrukwa.
2 A. Nawrocka-Wysocka Nurt ewangelicki w dokumentacji Oskara Kolberga, „Polski
Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 81–95.

60

�niektórych znanych pieśni starodawnych, wspólnych tak protestantom jak i katolikom, jak np. pieśni: „Jezu Chryste Panie miły” (nr 14), „Kiedy król Herod
królował” (nr 15), psalmy, mianowicie psalm 91: „Kto się w opiekę poda” (nr 17),
pieśń: „Nuż wszyscy z serca wiernego” (nr 29, która jest wariantem Hejnału
roratnego adwentowego w pieśniach ks. Mioduszewskiego1 nr 1 w Krakowie
wydanych, zamieszczonego) itd. Pieśni te wydawca usiłował widocznie oddać
nutami tak jak je lud śpiewa, więc niewolniczo prawie trzymał się jego dykcyi
i nie oznaczył nigdzie taktu ani tempa w jakiem się poruszać mają, zastępując
często fermatą  przydłuższe, lecz nieokreślone głosu zatrzymanie, większemi
a stanowczemi naznaczyć się mającego nutami. Niepewność ta, a raczej niedokładność w określeniu, dozwala śpiewakowi skracać lub przedłużać tony
takie wedle swego widzimisię. Przypuściwszy, że lud tamtejszy śpiewa czysto
i dobrze, że robi nacisk (akcentuację) właściwy, że zachowuje iloczas języka jak
należy (o której to ostatniej okoliczności wszakże wątpić się godzi, znając pieśni
ludowe polskie, co też i niniejszy zbiorek stwierdza), to zawsze śpiewa on tylko
instynktowo, a rzeczą jest człowieka muzykalnego, choćby elementarnie tylko
w tej sztuce wykształconego, gdy notuje melodią ze słuchu oddać ją wiernie
i muzykalnie zarazem, a nie roniąc nic z jej swobody w rozwijaniu się, a nawet
i z iloczasu, nadać jej przecież porządek i pewną symetrię w układzie2. Czujemy bowiem bardzo dobrze, że melodie pozornie bezładne, niedające się niby
ująć w regularne takty, tak samo jak w poezji wiersze niejednostajnej miary
nie mogą się jednak obejść bez rytmu i pewnego nacisku (akcentu) właściwą
uwydatnionego deklamacją; a te, mimo bardzo wybujałej nieraz śpiewaków
tych swobody w polocie, nadają im pozór jak największej szykowności. I tak np.
psalm „Błogosław duszo moja” (nr 3), napisany, równie jak wszystkie inne, bez
oznaczenia taktu, można było rozdzielić na takty cztero-ćwierciowe lub na trzyćwierciowe, lub też mieszane; niektóre zaś z nut ćwierciowych (fermatami na
wierzchu odznaczonych) przedłużyć o drugie tyle (to jest zrobić z nich półnuty)
lub też ligaturami połączyć.
W taki lub podobny sposób dałoby się wszystkie niemal w tym zbiorku
zamieszczone melodie ułożyć, traktując rzecz tę umiejętnie, t.j. bez naruszenia
ich właściwości. Baczyć by przede wszystkiem należało na długość nut, nad
któremi fermata są położone, przedłużać niekiedy nawet i te nad którymi nie
ma fermatów, uwzględniać i poprawiać czas trwania niektórych półnut, a same
1

M.M. Mioduszewski Śpiewnik kościelny, Kraków 1838, s. 9–10.
Tu Kolberg dołączył przypis: „Że w ten sposób pisano i wydawano, i wydają jeszcze
mnóstwo śpiewników, że niektóre śpiewy jak np. lamentacje, mogłyby a nawet winny czasami
pozostać bez oznaczenia taktu – nie uwalnia bynajmniej wydawcy od zarzutu jaki wyżej wyłuszczamy”.
2

61

�melodie porównywać z odmianami czyli wariantami używanymi po innych częściach naszego kraju. Prawda, że praca to arcy-mozolna, lecz nie bez pożytku
dla śpiewającej gminy.
Do najdawniejszych z tych pieśni (z których wiele idzie w tonacjach tak zwanych kościelnych) należą niewątpliwie Lamentacje III i IV (nr. 22 i 23, „Rozważajmy wszyscy” i „Posłuchajcie lamentu”), których tonalność sięga może przedchrześcijańskich czasów, a przynajmniej współczesną być może słynnej pieśni
św. Wojciecha Bogarodzicy. Pierwiastkowo musiały one brzmieć surowiej niż
dzisiaj, prawdopodobnie brakowało im tonów charakterystycznych (tonami
charakterystycznemi zowią się: wielka tercja i wielka septyma każdej gamy).
Mimo usterek, jakie wyżej co do braku znaków taktowych wykazaliśmy, zalecając potrzebę ich uregulowania, którym to usterkom zresztą dobry śpiewaka
instynkt łatwo zaradzić i takowe sprostować sobie może, przyznać musimy, że
melodie te, w tym nawet kształcie w jakim są podane, znakomity posiadają jeszcze
w sobie zasób siły, powagi i piękności, aby się same przez się gminie polecić mogły; są bowiem utworem starych błogich czasów, kiedy to wiara silnie jeszcze do
serc przemawiając, budziła natchnienie ku chwale Bożej i tworzyła, jednym je namaszczając duchem, zarówno wielkie dzieła sztuki, jak i skromne pieśni pobożne.

W dokumentacji badań terenowych Kolberg nie zapisywał danych
o wykonawcach. Kwestia braku imion i nazwisk śpiewaków i muzyków
u Kolberga może być wyjaśniona następująco: Pytanie „jak się nazywasz?”
było podstawowym zachowaniem ówczesnego żandarma we wszystkich
zaborach; wiązało się ponadto z urzędami, podatkami i poborem do wojska. Samo spisywanie pieśni, śpiewanie na żądanie mogło wydawać się
podejrzane dla chłopów. Outsider nie powinien wchodzić w personalia rozmówcy. Ponadto trzeba pamiętać, że urzędowe nadawanie nazwisk mieszczanom i chłopom realizowane bywało na początku XIX w. dopiero przez
administracje zaborcze. Ludzie czasem nie wiedzieli dokładnie, jak się nazywają i w którym roku się urodzili. Kolberg mógł nie chcieć darmo się trudzić. Pieśń ludowa była tym, czym dziś public domain, kwestia autorstwa
była wtórna, funkcjonowało prawo wykonawcze, nie autorskie. Ówczesna
obfitość tradycji ustno-pamięciowej przesłaniała wagę tego, kto konkretnie
śpiewał lub grał. Kolberg traktował wykonawcę ludowego jako medium.
Zdecydowana większość ówczesnych jego „informatorów”, śpiewaków
i muzyków była wówczas niepiśmienna. Personalia obowiązywały tylko
w paszporcie, w przyjściu, ślubie i zejściu z tego świata (księgi parafialne).
Nawet rozpoznanie własnego wizerunku okazywało się kłopotliwe (lustro
62

�w chacie było rzadkością, odbicie oblicza dawało lustro wody). Dopiero
późny zwyczaj zawieszania zdjęć ślubnych uprzytamniał fizjonomie. W lokalnym środowisku każdy miewał swoje imię lub przydomek. Osoba w środowisku dookolnym zyskiwała konkretność. W sferze publicznej zaś autorstwo dzieła, personalia wykonawcy zaczynały się wyłaniać historycznie
wraz ze świadomym słuchaniem muzyki, począwszy od koncertów publicznych, a szczególnego znaczenia nabrały w epoce radia, gdy chodziło też
o to, by mieli o czym mówić spikerzy. Wydaje się, że gdy słuchamy jakiejś
muzyki, najpierw uświadamiamy sobie, że znamy ją, potem – że znamy
kompozytora, potem zaś ewentualnie wykonawcę. Chociaż Kolberg był jak
najdalej od wyniosłości wobec ludności chłopskiej, myślał raczej typami
ludowymi niż jednostkami ludzkimi. Nie ukrywał naturalistycznych, surowych czy grubiańskich stron życia ludu; z kolei jednak brał w obronę chłopów, gdy spotykał się z ich pogardliwym traktowaniem. Kolberg spisywał
ze słuchu melodie z życia, rysował kulturę, oddawał prawo, nie dopuszczał
zaś uzurpacji jednostek, typowej dla dzisiejszego świata rzeczywistych lub
imaginacyjnych artystów. Czynność zapisywania pieśni tu i teraz miała też
szczególny sens; to była materialna konkretyzacja rzeczy ogólnej, duchowej,
sama czynność zapisu to jakby chwytanie osobowości. Już sama pieśń jest
osobą, tak jak performance wybitnej śpiewaczki/muzyka jest szczerą ekspozycją całej, pełnej osobowości. To Kolbergowi wystarczało.
Okres wzmożonej refleksji antropologicznej, kulturoznawczej i kontekstowo-muzycznej miał miejsce w drugiej połowie XX wieku, i to zwłaszcza
w kręgu anglosaskim. Kolberg sprawy z dziedziny socjologii muzyki uznawał za oczywistość; wielu wybitnych etnomuzykologów ukraińskich do dziś
koncentruje się, podobnie jak Kolberg, głównie na typologii muzycznej i rekonstrukcji procesów historycznych, traktując społeczne funkcje folkloru
jako powszechnie zrozumiałe. Kolberg, który położył podwaliny dla slawistyki muzycznej, był jednak także wyczulony na związek muzyki z życiem
indywidualnym (geneza ekspresji w pieśniach powszechnych) i społecznym
(śpiewy cyklów rodzinnego i dorocznego). Traktował muzykę jako synonim życia. Zapewne też z tego powodu przeszedł od monografii gatunku
pieśni do regionalnych monografii tradycyjnej kultury muzycznej; ewolucję
tę wyczuwamy w recenzji pieśni weselnych Glogera, gdzie Kolberg dzieli
się doświadczeniem zarówno wielości zastosowań funkcjonalnych danej
pieśni, jak i wypełniania danego epizodu obrzędu przez różne, wymienne
epickie i liryczne utwory. Jest to zjawisko tzw. liryzacji obrzędu weselnego,
63

�komentowane przez współczesnych etnomuzykologów białoruskich1, gdy
w miejsce lub obok wspólnotowych śpiewów rytualnych pojawiają się liryczne personalno-indywidualne wątki pieśniowe.
O ile dla muzykologii historycznej XIX-wieczna summa Kolbergowska,
zawarta zwłaszcza w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, jest ważnym
odsyłaczem do stanu wiedzy o muzyce i świadomości historycznej XIX w.,
to dla etnomuzykologii (muzykologii systematycznej) wiedza źródłowa zawarta w dziełach Kolberga stanowi fundament i inspirację stale aktualną.
Wszystkie studia nad tradycjami regionów czy okolic kraju muszą zaczynać
się od Kolberga, także na zasadzie stwierdzenia, iż Kolberg o tym nie pisał
lub go tam nie było. Ważny problem: rozbieżność między źródłami folkloru „z pierwszej ręki”, prosto „z ust ludu” a stylizacją, aranżacją folkloru
w opracowaniach dla ruchu amatorskiego lub w twórczości artystycznej,
ten rozdźwięk uwydatniony w XX w., był Kolbergowi już dobrze znany.
Wydaje się, że w sposób nam współczesny opowiedziałby się za suwerennością i komplementarnością obu nurtów folklorystycznych i wysłuchałby dzisiejszego zaawansowanego folkowego performance’u z takim
samym przejęciem jak czterogłosowych opracowań pieśni w wykonaniu
włościańskiego chóru z Bieżanowa na swym jubileuszu 75-lecia urodzin
i 50-lecia pracy naukowej w 1889 roku.
Rezonans Kolberga w polskiej etnomuzykologii XX w. –
wybrane aspekty
„Życie po życiu” Kolberga, jego rezonans w XX-wiecznej etnomuzykologii, dotyczy takich zagadnień jak: 1 – syntetyczna charakterystyka muzyki
ludowej na ziemiach polskich (w pierwszym projekcie –„charakterystyka
muzyki słowiańskiej”); 2 – monografie poszczególnych ballad i pieśni „wędrujących”; 3 – choreologia; 4 – instrumenty i praktyka instrumentalna;
5 – specyficzne sposoby śpiewu i gry; 6 – przemiany kulturowe, w szczególności kultury muzycznej.
1. Zagadnienie sprawdzalnej charakterystyki jako pierwsze przyciągnęło uwagę badaczy. Helena Rogalska-Windakiewicz (1868–1956) oparła
1 T. Varfolomeyeva The song systems of Belarusian rituals of the family cycle, w: Traditional Musical Cultures in Central-Eastern Europe. Ecclesiastical and Folk Transmission,
red. P. Dahlig, przeł. John Comber, Warsaw 2009, s. 49–66.

64

�się na źródłach Kolbergowskich, gdy podjęła studia nad rytmiką, wierszem, zwrotką, formą i tonalnością polskiej muzyki i pieśni ludowej, a także badania nad inspiracjami ludowymi Fryderyka Chopina 1. Podobnie
jeszcze przed I wojną światową zaczął spożytkowywać zapisy muzyczne
Kolberga Adolf Chybiński (1880–1952). Dokonał on w 1907 r. przeglądu
metod klasyfikacji pieśni i muzyki ludowej wypracowanych w XIX w.
oraz zweryfikował je w świetle zbiorów Kolbergowskich 2. Bronisława
Wójcik-Keuprulian (1890–1938), autorka pierwszych syntetycznych artykułów o polskiej muzyce ludowej, ilustrowała swe analizy i wnioski
przykładami ze zbiorów Kolberga 3. Wydaje się, że w zakresie rozpoznawania kultury regionalnej Oskar Kolberg oddziaływał nie tylko poprzez
to, czego dokonał, lecz także przez niewyczerpujące opracowanie przez
niego niektórych działów bądź regionów. I tak, począwszy od okresu
międzywojennego, bliższemu opracowaniu zaczęły podlegać te zbiory regionalne, które nie były obficie reprezentowane u Kolberga, mianowicie
Śląsk4, Kaszuby5, Podhale6 i Kurpie7 (dwa pierwsze regiony były ponadto
kluczowe dla II RP).
1 H. Rogalska-Windakiewicz Rytmika ludowej muzyki polskiej, „Wisła” T. XI: 1897,
s. 716–737. Tejże Chromatyka muzyki polskiej ludowej, „Wiadomości Artystyczne” R. V: 1900,
nr 2/3–6/7. Tejże Studya nad wierszem i zwrotką poezyi polskiej ludowej, Kraków 1913. Tejże Wzory ludowej muzyki polskiej w mazurkach Fryd[eryka] Chopina, Kraków 1926. Tejże
Ze studiów nad formą muzyczną pieśni ludowych: Okres kolisty, w: Księga pamiątkowa ku
czci prof. Dr. A. Chybińskiego, Kraków 1930, s. 115–123. Tejże Pentatonika w muzyce polskiej
ludowej, „Kwartalnik Muzyczny” 1933, z. 17–18, s. 1–26. Tejże Zagadnienie chronologii pieśni
ludowych polskich, „Ziemia” R. XXIV: 1934, nr 12, s. 298–301. Tejże Ślady teorii gam greckich
w muzyce i pieśni ludowej, „Sprawozdania z Czynności i Posiedzeń PAU” T. XLIV: 1939, nr 5,
s. 194–195. Tejże Dysonans w muzyce polskiej, „Ruch Muzyczny” 1946, nr 22–23, s. 13–16.
2 A. Chybiński O metodach zbierania i porządkowania melodii ludowych, „Lud” 1907,
T. XIII, s. 171–201. Wznowienie w: A. Chybiński O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac
etnograficznych pod red. L. Bielawskiego, Kraków 1961, s. 23–57.
3 B. Wójcik-Keuprulian Muzyka ludowa, w: Wiedza o Polsce, T. 5, cz. 3, Warszawa 1932,
s. 437–446. Tejże Polska muzyka ludowa, „Lud Słowiański” 1932/34, T. III, s. B3–B33, dod.
nutowy s. 3–5.
4 Pieśni ludowe z polskiego Śląska, T. 1, wydał J.S. Bystroń, Kraków 1927–1934; T. 2, wydał J. Ligęza, S. Stoiński, Kraków 1938.
5 Ł. Kamieński Pieśni ludu pomorskiego…
6 S. Mierczyński Muzyka Podhala, Lwów 1930; II wyd. Kraków 1949; III wyd. Kraków
1973. Tegoż Pieśni Podhala, Warszawa 1935.
7 Ks. W. Skierkowski Puszcza kurpiowska w pieśni, cz. 1–2, Płock 1928–1934. Reedycja:
Puszcza kurpiowska w pieśni. Dzieła zebrane red. H. Gadomski, cz. 1–3 Ostrołęka 1997–2003.

65

�2. Łucjan Kamieński, profesor muzykologii na Uniwersytecie Poznańskim, rozpoczął m.in. prace nad poszczególnymi wątkami pieśniowymi.
Z jego inicjatywy przestudiowano i analizowano w formie prac magisterskich, na podstawie materiałów Kolbergowskich i w pewnym stopniu kontynuując metodę porównawczą zastosowaną przez Kolberga w antologii
z 1857 r., monografie pieśni balladowych: Konrada Pałubickiego Na Podolu
biały kamień (1937) i Witolda Kandulskiego Pojechał pan z chartami na
pole (1939); jako odpowiednik lwowskich studiów nad tańcami powstała w Poznaniu praca magisterska Bożeny Czyżykowskiej o melodiach wiwatów wielkopolskich (1938). Sam Kamieński dał pogląd na muzykologię
porównawczą w mikroskali w monografii jednej z pieśni na Kaszubach1.
Warto dodać, że w środowisku poznańskim spojrzano również metodycznie
na dorobek Oskara Kolberga. Refleksji w tej dziedzinie, w nieopublikowanym referacie „O trzech seriach Ludu Oskara Kolberga”, podjęła się Maria
Pleuss-Turczynowicz na I Wszechpolskim Zjeździe Muzykologów w Poznaniu w październiku roku 1938.
3. Główny obszar badań Adolfa Chybińskiego – muzyka staropolska –
skierował uwagę profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie na
tańce ludowe2. Z inspiracji kierownika Zakładu Muzykologii (powstałego
w 1912 r.) przygotowano studia o oberku – Wilhelmina Bagarówna (1932),
polonezie – Jan Józef Dunicz (1932), krakowiaku – Tadeusz Głodziński
(1933); wszystkie z dopiskiem w tytule „na postawie zbiorów Oskara Kolberga”. Ciągłość zainteresowań tańcem w dziełach Kolberga potwierdzają
w drugiej połowie XX w. prace Marii Drabeckiej3 i Grażyny Dąbrowskiej4.
Znaczenie Kolberga dla choreologii przedstawił ostatnio Tomasz Nowak5.
W kontekście wpływu Kolberga na etnochoreologię trzeba przypomnieć
zorganizowanie przy Muzeum Etnograficznym w Toruniu przez Roderyka Langego w roku 1956 młodzieżowo-studenckiego zespołu im. Oskara
Kolberga, który zaczął odtwarzać w wersji oryginalnej, na podstawie kinetogramów, tradycyjne, wolne od stylizacji tańce wiejskie, m.in. tchnące
1 Ł. Kamieński Monografja pieśni zmówinowej z Kaszub południowych, „Polski Rocznik
Muzykologiczny” 1935, T. 1, s. 107–131.
2 A. Chybiński O polskich tańcach ludowych, w: tegoż O polskiej muzyce…., s. 186–242.
3 M. Drabecka Polskie tańce ludowe w dziełach Oskara Kolberga, Warszawa 1963.
4 G. Dąbrowska Taniec w polskiej tradycji. Leksykon, Warszawa 2006.
5 T. Nowak Znaczenie zbiorów Oskara Kolberga dla współczesnych badań choreologicznych, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 145–157.

66

�elegancją kujawiaki. Była to pierwsza zapowiedź promocji folkloru w postaci możliwie wiernej, która swą muzyczną ostoję znalazła na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym w r. 1967 (wiejskie tańce
tradycyjne zyskały dopiero w 1985 r. doroczną enklawę ochronną w postaci
Ogólnopolskiego Konkursu Tradycyjnego Tańca Ludowego w Rzeszowie).
4. Nie można wykluczyć, że nikłość materiałów o instrumentach muzycznych była jedną z przyczyn podjęcia studiów nad instrumentami Podhala
i Huculszczyzny1, Wielkopolski2, Żywieckiego3, Kurpiów4. W poszczególnych tomach Kolberga informacje o instrumentach są sporadyczne, jednak
uwzględniwszy całość jego dorobku otrzymamy blisko 1500 wzmianek, które pozwalają sporządzić słownik instrumentów, określić lokalizację i zasięgi
geograficzne instrumentów oraz składów kapel, omówić role instrumentów
muzycznych w pieśni i w ustnej literaturze ludowej, wyjaśniać role muzyka-instrumentalisty w społecznościach wiejskich, przedstawić zjawisko
hałasu obrzędowego z pomocą narzędzi dźwiękowych; wszystko to stanowi
XIX-wieczną podstawę dla studium samych instrumentów, kapel i funkcji
społecznej muzyki5.
Transkrypcje muzyki instrumentalnej są wyrazem kunsztu stenografii
muzycznej Kolberga. Marian Sobieski obecność zdobnictwa traktował jako
wartość wyróżniającą zapisy Kolberga na tle zbiorów europejskich. Brak
zapisów gry kapel (poza, jak stwierdzają redaktorzy DWOK, pojedynczymi
przykładami, mającymi się znaleźć w suplementach do tomów Kolberga)
łatwo jest wytłumaczyć elementarnością akompaniamentu (burdon lub
ostinato rytmiczne), oszczędnością w druku pięciolinii, a także trudnością
słuchowego rozszyfrowania np. współgry dudów i skrzypiec, którą można
odczytać dopiero na podstawie nagrania dwumikrofonowego.
1

A. Chybiński Instrumenty muzyczne ludu polskiego na Podhalu, Kraków 1924. Reedycja: tenże O polskiej muzyce…, s. 245–420. Cenne opisy instrumentów Huculszczyzny – cymbałów, trombity, sopiłki i in. wraz z transkrypcjami solowej i zespołowej muzyki instrumentalnej
pozostawił Stanisław Mierczyński, zob. S. Mierczyński Muzyka Huculszczyzny, przygotował
do druku z rękopisu, skomentował i wstępem opatrzył J. Stęszewski, Kraków 1965.
2 J. Pietruszyńska [-Sobieska] Dudy wielkopolskie, Poznań 1936. Przedruk: J. i M. Sobiescy
Polska muzyka ludowa i jej problemy, red. L. Bielawski, Kraków 1973, s. 75–136.
3 S.M. Stoiński Dudy żywieckie, „Gronie” 1938, nr 1, s. 25–34, nr 2, s. 58–66, nr 3, s. 144–153.
Wznowienie: S. Stoiński Pieśni żywieckie, red. W. Poźniak, Kraków 1964.
4 A. Chętnik Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach, red. S. Olędzki, Olsztyn 1983.
5 P. Dahlig Instrumentarium muzyczne w dziełach etnograficznych Oskara Kolberga,
„Muzyka” R.XXXIII: 1988, nr 3 (130), s. 71–98.

67

�5. Kwestia praktyki wykonawczej i specyficznych sposobów (manier)
śpiewu i gry, choć nie znajduje się na pierwszym planie w monografiach
regionalnych, bywa jednak podnoszona. Kolberg nigdy nie poddaje się rutynie, każdy tom, do ostatniego wydanego za życia, zawiera jakieś szczególne
akcenty opisu, szczegóły muzyczne, kulturowe, które świadczą o chłonności
i otwartości Autora Ludu, o twórczych dyspozycjach, utrzymanych także
w ostatniej dekadzie życia, bez reszty poświęconej przygotowywaniu do
edycji tomów regionalnych.
Wprawdzie sporadycznie, ale zwraca Kolberg uwagę na związek
osobowości i nastroju wykonawcy z realizacją muzyczną 1. Niekiedy
uwzględnia też zewnętrzne zachowania wykonawcy w czasie śpiewu
lub gry 2, wykrzyki 3, cechy głosowe śpiewaków 4, zróżnicowanie tempa,
głośności, akcentów w odniesieniu do tempa rubato 5. Zwraca uwagę
na chromatyzmy w melodiach 6, które świadczą o związkach niektórych
polskich melodii ludowych z muzyką Słowian południowych, a nawet
Bliskiego Wschodu. Omawiając praktykę instrumentalną, Kolberg zauważa różnice między wokalnym a instrumentalnym wykonaniem melodii, twórcze cechy gry skrzypków 7. Podaje również nazwy i komentarze wykonawcze pochodzące bezpośrednio od śpiewaków i muzyków
ludowych, w tym także oceny estetyczne 8. Napotykamy wreszcie uwagi
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.
O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII, IX; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),
s. 200, 202; tegoż Kaliskie (DWOK T. 23), s. 137; tegoż Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 107;
tegoż Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 207; tegoż Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 70; tegoż
Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 213.
3 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),
s. 201; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 73, 194, 202; tegoż W. Ks. Poznańskie
cz. V (DWOK T. 13), s. X.
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII; tegoż Sandomierskie (DWOK T. 2),
s. 100; tegoż Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 216; tegoż Litwa (DWOK T. 53), s. 61, 63.
5 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII, X; tegoż Sandomierskie (DWOK
T. 2), s. 10–12; tegoż Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 10; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 208;
tegoż Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. IV–VI; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12),
s. V, VI.
6 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 12, 102–107.
7 Tamże, s. 9, 10, 101, 102; O Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 9; tegoż Kujawy cz. II
(DWOK T. 4), s. 208, 209; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VI; tegoż Kaliskie
(DWOK T. 23), s. 138.
8 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX; tegoż Sandomierskie (DWOK T. 2),
s. 9, 99; tegoż Kujawy cz. I(DWOK T. 3), s. 9; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199, 207,
2

68

�o ludowych klasyfikacjach repertuaru (pieśni długie, krótkie) 1, a nawet
o wyobrażeniach formy muzycznej 2. Ważną cechą uwag i komentarzy
wykonawczych Kolberga jest fakt, iż są one przeważnie zlokalizowane
geograficznie, niekiedy też czasowo, co umożliwia także bliższe zbadanie
zmienności manier śpiewu i gry przy porównywaniu z dokumentacją
dwudziestowieczną. Oczywiście te krótkie komentarze o praktyce wykonawczej giną na tle kolosalnego zbioru samych pieśni i melodii instrumentalnych, niemniej jednak zebrane w całość nabierają wielkiej wagi
– każdy komentarz Kolberga jest bowiem skrótem, obrazem wielkiego
doświadczenia terenowego.
6. Przemiany kulturowe. Zbiory muzyczne w monografiach regionalnych
Oskara Kolberga pozwalają dzisiaj na namysł nad przemianami kulturowymi – społeczno-środowiskowymi oraz muzyczno-repertuarowymi – w stosunku do źródeł z XX i już XXI w. Konstatacje przeobrażeń w warunkach
ogólnego rozwoju technologiczno-cywilizacyjnego XX/XXI w. musiałyby
koncentrować się na olbrzymich ubytkach w różnorodności i żywotności
lokalnych tradycji muzycznych wskutek przezwyciężania izolacji, na homogenizacji i utracie cech archaicznych, jak je czasem nazywa Kolberg
– „dzikich”, wreszcie na zasadniczych przesunięciach funkcjonalnych – od
zadań dośrodkowych, wzmacniających wspólnotę, do odśrodkowych, reprezentacyjno-rekreacyjnych. Ubytki oryginalności kompensują liczne próby ożywiania i uprawiania, zwykle zespołowego i z pomocą instytucjonalną,
a przede wszystkim nieograniczone upowszechnianie, które jednak nosi
brzemię stereotypów.
W XXI w. wzrasta znaczenie Kolberga również dla kulturoznawstwa.
Analityczne, pozytywistyczne nastawienie epoki wobec kultury, typowe dla
czasów Kolberga, przełożyło się na imponującą obfitość szczegółów z wielu
dziedzin życia (ujętych w kolekcji nazw w tytule Ludu). Wyobraźnia dzisiejszego czytelnika ożywia i składa z elementów, mozaikowych cząstek spójne
obrazy żywych niegdyś kultur, niesłychanie zróżnicowanych przestrzennie i środowiskowo-społecznie. Podobnie z zapisami muzycznymi – są to
klucze do wejścia w potoczysty świat śpiewu i gry, pełen witalności lub
209–211; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 233; tegoż Radomskie cz. I (DWOK
T. 20), s. 140; tegoż Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 133; tegoż Tarnowskie-Rzeszowskie
(DWOK T. 48), s. 272.
1 O Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 24.
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 167.

69

�rzewności; specyficzny sposób ujęcia świata w sprawdzone formy poezji
i śpiewu, dobrze rozpoznawalne skróty i znaki ekspresji ludzkiej. Osłuchanie się z fonograficznym, XX-wiecznym obrazem tych praktyk muzycznych,
których badaniu poświęcił się Oskar Kolberg, ułatwia rozpoznanie sedna
jego zapisów nutowych, które nie są ani „szkicami akustycznej rzeczywistości”, ani obiektywną melografią, lecz sumienną próbą zinterpretowania
powszechnie lub lokalnie znanego repertuaru według reguł zawodowego
wykształcenia muzycznego XIX w.
Refleksja nad znaczeniem dorobku Kolberga ożywiła się w Polsce na początku lat 60. XX w. w kontekście decyzji ówczesnej Rady Państwa o opublikowaniu prac etnografa w ramach obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego.
Znaczenie zbiorów muzycznych Kolberga podsumował Marian Sobieski
w dwóch artykułach1, w których przedstawił ewolucję od kompozytorskich do naukowych dążeń Autora Ludu oraz omówił wartość materiału
muzycznego zawartego w monografiach. W dekadach międzywojennych,
w czasie rozwoju techniki nagrań, postulowano stworzenie raczej obrazu
dźwiękowego, fonograficznego muzyki regionów Polski; w przededniu reedycji Sobieski podniósł zaś rangę historyczną dzieła Kolberga. Po upływie
60 lat opinie M. Sobieskiego zachowują aktualność. Współtwórca (z Jadwigą Sobieską) powojennych zbiorów fonograficznych folkloru muzycznego
w Polsce uznaje zapisy Oskara Kolberga za pełnowartościowe dokumenty polskiej kultury muzycznej. Jak Chybińskiemu zależało na wzmożeniu
krytyczności wobec zapisów nutowych Kolberga (utrwalanych przecież ze
słuchu w trakcie śpiewu lub gry!), by podnieść znaczenie akcji fonograficznej2, tak Marianowi Sobieskiemu, już po przeprowadzeniu Akcji Zbierania
Folkloru Muzycznego (1950–1954), nadrzędna wydała się sprawa uprzystępnienia dorobku etnografa. Dopiero zresztą późniejsze analizy tek Kolbergowskich, związane z przygotowaniami kolejnych tomów Dzieł wszystkich
Oskara Kolberga, mogły wykazać w porównaniu do wersji ostatecznych
żmudne retusze zapisów terenowych dokonane przez Autora Ludu oraz
1 M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni
ludu polskiego (DWOK T 1), s. XLII–LVI. Przedruk: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…,
s. 498–511. M. Sobieski Wartość zbiorów Oskara Kolberga dla polskiej kultury muzycznej,
„Muzyka” R. VI: 1961, nr 1, s. 105–113. Przedruk: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…, s.
512–520.
2 A. Chybiński Dalszy ciąg pracy, czy praca od nowa? (w sprawie polskiej muzyki ludowej), „Muzyka Polska” 1937, nr 3, s. 99–107.

70

�istotnie kłopotliwe dla każdego próby ujęcia w takty śpiewów o cechach
wschodniosłowiańskich1.
Zapisy nutowe Kolberga, owe stenogramy muzyczne, należy – przy honorowaniu nienaruszalności źródła pisanego (drukowanego) – traktować,
zwłaszcza w ruchu odnowy pieśni/muzyki ludowej, również jako „przepis”
na śpiew, na grę w duchu tradycyjnie ludowym (powszechnym), nie tylko
jako Urtext, tekst pierwotny przeznaczony jedynie do wiernej reprodukcji. Zapis nutowy Kolberga nie mógł być, jak wspomniano, biologicznym
sejsmografem, „melodiomierzem” jak u Łucjana Kamieńskiego (por. tegoż
Pieśni ludu…), gdzie każda transkrypcja, zrealizowana już na podstawie
dokumentu fonograficznego, stara się uwiecznić wykonanie unikatowe, mogące być za każdym następnym razem nieco inne. Kolberg notuje wiernie,
na ile to możliwe z realizacji tu i teraz, w słuchowym transkrybowaniu
„w biegu”. Z uwagi na ustawiczną zmienność szczegółów w wykonaniu
melodii poszczególnych zwrotek pieśni, zmienność typową dla performance’u w kulturze tradycyjnej, zapis końcowy do druku bywa, na co wskazał
już A. Chybiński, standaryzowany (zwłaszcza pod względem metrorytmicznym). To samo, może w większym jeszcze stopniu, dotyczy gry instrumentalistów ludowych, u których (do dziś, zwłaszcza na Mazowszu) zmienność
powtórzeń sprawia wrażenie odruchu naturalnego. Kolberg dokłada starań,
by warianty nanosić na jeden system pięcioliniowy, wykazuje nadludzką
cierpliwość, by redagować, a równocześnie zachowywać możliwie pierwotny kształt.
Próba zmierzenia się Kolberga z nieskończoną różnorodnością, którą
zawsze zapewnia żywe słowo, zwłaszcza śpiewane, wydaje się zdumiewającym sukcesem. Gdyby nie praca Kolberga, nie wiedzielibyśmy prawie nic o tym, jak pieśń ludowa na ziemiach polskich przedstawiała się
w swych właściwościach muzycznych i konkrecie środowiskowo-regionalnym w XIX w. Nic nie zastąpi też uważnej lektury tomów Kolbergowskich,
a każdy z nich dostarcza niespodzianek świadczących o spostrzegawczości, giętkości opisu i wrażliwości muzycznej autora. Z szeregu możliwości
utrwalenia żywej muzyki tradycyjny zapis nutowy jest dziś raczej w odwrocie, przynajmniej w praktyce dydaktycznej. Przez zapis nutowy kształci się
jednak sam transkrybent, który musi wnikać w formę, strukturę śpiewu
1 Zwraca na to uwagę między innymi Bogusław Linette w przedmowie do Rusi Czerwonej
(DWOK T. 56), s. LX, LXI.

71

�oraz gry i wyróżniać elementy ważne wobec mniej ważnych. Zapis nutowy,
o ile nie zabija inwencji, jest znakomitym wtajemniczeniem dla nowicjuszy i miłośników. Znając zapis można kompetentnie porównywać muzykę.
Gdy uczestnicy odnowy śpiewu i muzyki tradycyjnej (wiejskiej) zaznaczają niekiedy, że nie znają i nie używają nut, nie należy się cieszyć z takiej
retrospektywy, raczej sukcesem byłoby, gdyby p o m i m o znajomości nut
przekazywali melodie tak, jakby były muzyką żywą, kształtowaną pamięciowo, wtedy dopiero można by powiedzieć, że „umieją coś śpiewająco”.
Ponadto odnowa (revival) jest zawsze odmianą, nigdy klonem, pojawiają
się chociażby n o w e generacje śpiewaków/ muzyków/ tancerzy. Samo zagwarantowanie dzięki rewolucji cyfrowej dostępności źródeł muzyki ludowej bez kształtowania środowiska, wychowywania słuchaczy i praktyków
może okazać się maksymalnym upowszechnieniem skierowanym w pustkę.
Należy jednak mieć nadzieję, że przemiany technologiczno-cywilizacyjne
nie pójdą tak daleko, aby te emocje i wzruszenia, które towarzyszyły Kolbergowi i następnym pokoleniom etnomuzykologów, uległy całkowitemu
zatarciu.
Ku końcowi trzeba podkreślić, że istniała chronologiczna zbieżność tak
publikacji, jak i szeregu poglądów w licznych krajach europejskich w drugiej połowie XIX w.1, a w tę perspektywę wpisuje się imponująco działalność Oskara Kolberga. Trzeba też nadal uwydatniać faktyczną wyjątkowość
postaci Kolberga w dziedzinie europejskiej i światowej etnografii, etnologii,
etnomuzykologii i muzycznie zorientowanej antropologii kulturowej. Wyjątkowość ta polega na ogromie przestrzeni badań i dokonań oraz metodologicznej nowoczesności łączenia muzyki z całokształtem kultury. Dzieło
Kolberga to jeden z największych sukcesów nauki i kultury polskiej doby
zaborów.
Podsumowując, powtórzmy, że wszystkie wątki badawcze w pismach
muzycznych i monografiach Oskara Kolberga są, częściowo zagospodarowanymi już przez autora Ludu, zalążkami pól i zainteresowań muzykologii
i etnomuzykologii w XX stuleciu. Owe pola to: historia muzyki powszechnej
i historia muzyki polskiej, współczesne życie muzyczne, kulturoznawstwo
muzyczne (traktowanie muzyki jako dobra wspólnego dla wszystkich
1 P. Dahlig Dzieło Oskara Kolberga a badania folklorystyczne w Europie, w: Muzyka
wobec tradycji. Idee–dzieło–recepcja. Księga pamiątkowa Profesor Ireny Poniatowskiej, red.
S. Paczkowski, Warszawa 2004, s. 101–111.

72

�środowisk społecznych) i oczywiście etnomuzykologia, która w pierwszej
definicji miała za zadanie klasyfikować pieśni ludowe (etno-muzykologia),
a następnie ukazywać ich miejsce (funkcje) i znaczenie w życiu społecznym (etnografia muzyczna). „Zapominanie” przez kolejne pokolenia osiągnięć poprzedników (także z braku czasu na wyczerpujące ich poznawanie)
i wykorzystywanie szansy studiów specjalistycznych w XX w. nie zmienia
faktu, że na wielu szlakach drogę już przetarł Oskar Kolberg, choćby przez
przyznanie pierwszeństwa analizie, tj. studium wewnętrznego porządku zawartego w dobrach (niematerialnych) kultury. To, co z Kolberga najbardziej
„przebija się” przez stulecia, to całościowe spojrzenie na muzykę jako dobro
powszechne, stałe uwzględnianie korzeni etnicznych muzyki profesjonalnej oraz ofiarowanie nam etnograficznego obrazu–wehikułu czasu, jakby
żywego filmu z historii życia naszych przodków. Niezależnie od współczesnej i zmieniającej się interpretacji dorobku najbardziej zasłużonego w skali
całego kontynentu etnografa XIX w. odnawia nas zawsze prosta lektura
tomów Kolberga i nic nie osłabi stałego wrażenia podziwu dla jego pracy
i osiągnięć, ani też sensu zadumy nad przeszłością.

��Danuta Pawlakowa

Dokumentacja folkloru muzycznego
w pracach Oskara Kolberga1

Kształtowanie się poglądów Kolberga na folklor muzyczny i zasady jego edycji, s. 75 – Metody badań terenowych oraz zapisywania i opracowywania
redakcyjnego melodii wokalnych i instrumentalnych, s. 97 – Informacje
o tańcach, instrumentach i wykonawcach, s. 123 – Oceny Kolbergowskiej
dokumentacji muzyki ludowej, s. 132

Kształtowanie się poglądów Kolberga na folklor muzyczny
i zasady jego edycji
Rozpoczęte we wczesnych latach młodzieńczych kształcenie muzyczne
przygotowało Oskara Kolberga do profesji muzyka – pianisty i kompozytora. Umiejętności i wiedzę z tego zakresu zdobywał najpierw w Warszawie u Tomasza Głogowskiego i nieznanego bliżej Vettera, później u Józefa
Elsnera i Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, następnie w Berlinie u Karla
Friedricha Girschnera i Carla Friedricha Rungenhagena. Panujące wówczas,
charakterystyczne dla okresu romantyzmu zafascynowanie kulturą ludową
wzbudziło i w nim zainteresowanie tą dziedziną, a szczególnie muzyką.
W Szkicu autobiografii, napisanym pod koniec życia, tak przedstawił przyczyny swojej działalności na tym polu, szeroko zakrojonej w późniejszych
latach:
Dopiero ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około r. 1834
i później, zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego
zachęta do poszukiwania melodyj (których w jego dziele jest bardzo mało), jak
i zachęta Dobrzyńskiego, a wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek,
skrzypeczek i katarynek za miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły
mnie do poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary do1 Autorka zmarła w 2016 roku przed ostatecznym przygotowaniem tekstu do druku. W pozostawionym przez Nią opracowaniu wprowadzono niezbędne uzupełnienia i korekty.

75

�konany r. 1839 w Wilanowie, dał mi już spory zasób nader ciekawych motywów
i pchnął do dalszych poszukiwań na tym polu1.

Poszukiwania te zostały szybko zauważone w środowisku literacko-naukowym Warszawy. Już w 1841 roku Antoni J. Szabrański, ówczesny
redaktor „Biblioteki Warszawskiej”, omawiając najnowsze zbiory pieśni ludowych, zapowiadał:
U nas w Warszawie p. Oskar Kolberg, artysta muzyczny, zajmuje się zebraniem
pieśni ludu, a bardziej samych melodyi, któremi pragnie oznaczyć i wykazać
charakter muzyki słowiańskiej2.

Użycie terminu „słowiańska” mogło być wybiegiem wobec ówczesnej
cenzury, która wtedy często zakazywała użycia w druku przymiotnika „polska”, zwłaszcza w tytułach, jednak faktem jest, że od samego początku Kolberg interesował się również muzyką krajów sąsiednich, co znajdzie później
odzwierciedlenie w gromadzonych przez niego materiałach. Od samego
też początku jego zainteresowanie folklorem wiązało się z próbami analizowania i porównywania melodii ludowych, polskich i innych narodów
słowiańskich, a co za tym idzie – służyło badaniom naukowym.
Już pierwsze penetracje terenowe, kontakty z twórczością pieśniową
ludu pozwoliły też Kolbergowi zauważyć więź tekstu i melodii w pieśniach.
W 1841 r. Kolberg pisał:
Pieśni ludu […] są wszystkie śpiewami, w których tak słowa, jak i nuta z jednego
źródła razem wytryskują i tak ściśle są ze sobą spojone, że jedno bez drugiego
ostać się nie może3.

Tymczasem na półkach księgarskich stały już zbiory pieśni ludowych,
które ukazały się drukiem w latach 1833–1842. Były one w zasadzie antologiami tekstów pieśni, w niewielkim tylko stopniu posiadającymi zapisy
nutowe, lub nie mającymi ich w ogóle. Jako druki zwarte ukazały się Pieśni
polskie i ruskie ludu galicyjskiego Wacława z Oleska z 160 melodiami
1

O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN w Krakowie, sygn. 2184, k. 68.
A.J.S. [A.J. Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 1,
s. 163.
3 O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502; przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 583–584.
2

76

�opracowanymi przez Karola Lipińskiego i wydanymi oddzielnie pt. Muzyka
do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” […] Wacława z Oleska1,
Pieśni ludu Białochrobatów […] Kazimierza Władysława Wójcickiego
z 30 melodiami w opracowaniu Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego2, Pieśni
ludu polskiego w Galicji Żegoty Paulego3, niezawierające zapisów nutowych, Pieśni ludu krakowskiego Józefa Konopki z 16 zapisami nutowymi4
oraz Piosnki ludu wielkopolskiego Józefa Jana Lipińskiego z 20 zapisami
nutowymi przekazanymi przez bliżej nieznaną „szanowną Polkę, która
mniej obeznanemu z muzyką […] raczyła takoweż na fortepian ułożyć”5.
Wszystkie melodie załączone do tych zbiorów prezentowane były na głos
z towarzyszeniem fortepianu.
U zarania swoich prac zbierackich i edytorskich Kolberg uznał za konieczne uzupełnienie o muzykę wydanych już drukiem tekstów pieśni. We
wstępie do pierwszej publikacji zapisanych przez siebie melodii pisał:
Sądzę, że dogodzę potrzebie czasu i współziomków, gdy tyle ważną, a może
ważniejszą jeszcze pieśni tych część, to jest muzykę, dołączę do istniejących już
zbiorów6.

Jego Pieśni ludu polskiego drukowane były w Poznaniu w latach
1842–1845 (125 pieśni w pięciu zeszytach). Resztę przygotowanych do druku w tym zbiorze nut i tekstów, 100 utworów, zamieścił leszczyński tygodnik „Przyjaciel Ludu” w latach 1846–1847. Pieśni ludu polskiego były
1

Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833; Karol Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych
przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836; toż:
wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Wrocław
1976. O autorstwie muzyki do zbioru zob. R. Wojciechowski Posłowie do tego wydania, s. XLII.
3 Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; toż: wydanie fototypiczne pod red.
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Górski, Wrocław 1973.
4 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; toż: wydanie fototypiczne pod
red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, Wrocław 1974. Być może melodie do
tego zbioru zanotowała Antonina Męcińska.
5 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał…, Poznań 1842. Anonimową
autorkę zapisów nutowych wspomina J.J. Lipiński na s. X.
6 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań [1842–1845], s. 1, przedruk w: O. Kolberg Pieśni
i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.

77

�wydawnictwem w ścisłym znaczeniu tych słów nutowym, a wszystkie melodie wokalne, jak nakazywał ówczesny zwyczaj, miały opracowane przez
Kolberga towarzyszenie fortepianu. Już po ukazaniu się pierwszego zeszytu
autor doczekał się pochlebnej opinii ze strony poznańskiego recenzenta,
Marcelego Antoniego Szulca:
Każdy prawie numer jak najpilniej opracowany, towarzyszenie proste, ale zawsze melodii odpowiednie, a niekiedy nawet artystyczne, położenie głosu wygodne, przegrywki przyłączone nie są czczymi dodatkami, lecz zupełnie w duchu pieśni ułożone. I to chwalić wypada, że gdzie kilka melodii do tegoż samego
tekstu zastosowanych pomiędzy ludem obiegł[o], wydawca wszystkie umieścił,
nastręczając tym samym znawcom sposobność porównania względnej ich wartości. […] Dodane miary czasu (tempo) podług metronomu Mälzla będą zapewne
niejednemu przydatne1.

Szulc doskonale odczytał intencje Kolberga, który – przy zachowaniu
szacunku dla ludowej twórczości – swój zbiór przeznaczał dla potrzeb domowego muzykowania. W dalszym ciągu wstępu do tego zbioru Kolberg
pisał:
Wiernie ją [melodię] schwycić i oddać w zupełności, ozdobić i ubrać w przegrywki, przystroić w harmonią było zadaniem pracy mojej przy zbieraniu melodii, jako i tekstu samychże pieśni2.

Poza pieśniami zapisanymi w czasie własnych wycieczek w teren,
w zbiorze tym opublikował 81 tekstów pochodzących z wymienionych już
opracowań innych autorów oraz z wydanych przez Karola Reyznera Pieśni
i piosneczek narodowych z fortepianem3, a także z pieśni zamieszczanych
przez anonimowych zbieraczy w „Przyjacielu Ludu” z lat 1836–1837. Pewna
liczbę melodii zaczerpnął Kolberg także z wydanych już zbiorów.
Uzupełnienie o muzykę wybranych obcych zapisów przebiegało w dwojaki sposób. Jeżeli tekst pochodzący ze zbiorów poprzedników nie miał
1 M.A. Szulc „Pieśni ludu polskiego”. Zebrał i rozwinął Oskar Kolberg. Oddział pierwszy,
„Tygodnik Literacki” 1842, nr 42; zob. przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 273.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego…, zob. przedruk w tegoż Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.
3 Pieśni i piosneczki narodowe z fortepianem cz. I, Poznań 1828, nakładem K. Reyznera,
księgarza.

78

�w źródle muzyki, Kolberg łączył z nim melodię z pokaźnych już wówczas
własnych zasobów rękopiśmiennych wraz z napisaną przez siebie partią
fortepianu1. Natomiast gdy wybrana z któregoś zbioru pieśń opublikowana
była z zapisem nutowym, tzn. z melodią i akompaniamentem fortepianu,
Kolberg przytaczał tekst i melodię wokalną i dołączał partię fortepianu
własnego autorstwa2. W tych przypadkach melodie były w zasadzie wiernie przejmowane ze źródła, choć zauważyć można pewne zmiany. Polegały
one na sporadycznie dokonywanych nieznacznych retuszach linii melodycznej, niekiedy transpozycji melodii, natomiast regułą było zwiększanie


wartości rytmicznych przez zmianę podanego w źródle metrum z  na 


i z  na . Być może Kolberg czynił tak przez wzgląd na przyszłych wykonawców tych utworów, wokalistów i pianistów nie posiadających wysokich
kwalifikacji muzycznych (wolniejsze tempo ułatwiało im odczytanie nut).
Już na tym wczesnym etapie swojej działalności zbierackiej i edytorskiej
dostrzegał Kolberg potrzebę powiązania pieśni z miejscem ich pochodzenia
czy występowania. Własne zapisy zamieszczone w Pieśniach ludu polskiego oznaczał notami wskazującymi zwykle na szerszy zasięg popularności
danego utworu, np. „od Przysuchy, Radomia”, „od Czerska”, „od Łowicza”,
„spod Warszawy”, „od Czerniakowa”, rzadziej podawał nazwy konkretnej
miejscowości, np. „Złaków Kościelny pod Łowiczem”, „Chochołów pod
Żychlinem”, „Przysucha”. Nie zachowały się jednak rękopisy tych pieśni
sporządzone bezpośrednio w czasie ich wykonywania (nazywane dalej rękopisami terenowymi), nie wiemy więc, jakie miały tam noty lokalizacyjne.
Niewątpliwie były one plonem pierwszych badań Kolberga prowadzonych
w czasie letnich wędrówek w roku 1839 i w kilku następnych latach w bliższych i dalszych okolicach Warszawy.
Również pieśni zaczerpnięte ze zbiorów wydanych drukiem opatrywał
Kolberg notami lokalizacyjnymi. Spośród wykorzystanych źródeł takich
informacji nie było w trzech: Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich” […],
1

Por. np. w zbiorze z lat 1842–1845 (zob. przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu… DWOK T. 67/I) teksty nr 4, 25, 26, 113 i 143 zaczerpnięto z wymienionych
wcześniej publikacji poprzedników Kolberga.
2 Por. np. w Pieśniach ludu polskiego (przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu… DWOK T. 67/I) nr 2 i melodię u Wójcickiego w Pieśniach ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 306; w Pieśniach ludu polskiego… nr 53 i 56 i w Pieśniach ludu krakowskiego
Konopki, s. 93 (tekst), dod. nutowy nr III, i s. 98 (tekst), dod. nutowy nr I; w Pieśniach ludu
polskiego… nr 116 i 133 i w Piosnkach ludu wielkopolskiego J.J. Lipińskiego mel. nr 14 i 11
z tekstami na s. 94–96 i 77–81.

79

�Pieśni ludu krakowskiego i Piosnki ludu wielkopolskiego. W dwóch
ostatnich tytuły zbiorów wskazują teren, z którym związane są zamieszczone tam pieśni. Spośród pieśni drukowanych anonimowo w „Przyjacielu Ludu” ogólną notę: „z północnych okolic Wielkopolski” miała tylko
jedna. Natomiast niektóre melodie i teksty przejęte z Pieśni ludu Białochrobatów… Wójcickiego już w źródle proweniencję geograficzną miały
również ujętą ogólnie: „z Krakowskiego”, „z Mazowieckiego”, „Małopolska”, lub: „ubiór mazowiecki”, „mazowiecka na Kujawiaków”. Pochodzenie
pieśni przejętych z tych publikacji Kolberg określał nazwą regionu, np.:
„z Wielkopolski”, „z Krakowskiego”. Niektóre z tych pieśni opatrzone są
jednak w publikacji Kolberga notami dokładniejszymi, co w wypadku
utworów pochodzących ze zbiorów K.W. Wójcickiego i J. Konopki może
wynikać z konsultacji z ich autorami. Obu znał osobiście i mógł uzyskać
od nich potrzebne informacje. Jednak dla przypisania nazw konkretnych
miejscowości, np.: „z Myślenic”, „Tarnów”, „ze Lwowa” do melodii pochodzących ze zbioru Muzyka do „Pieś­ni polskich i ruskich”… K. Lipińskiego
nie znajdujemy dziś zadowalającego wyjaśnienia, a konieczna do tego
dokumentacja nie zachowała się.
Równolegle z ukazującymi się w „Przyjacielu Ludu” polskimi pieśniami Kolberg zamieścił w piśmie zbiorowym „Dzwon Literacki” w latach
1846–1847 dwa niewielkie zbiorki: O pieśniach litewskich oraz Pieśni czeskie i słowackie1. Poprzedzają je krótkie noty pióra Kolberga, nakreślające
w kilku zdaniach pewne cechy charakterystyczne tych pieśni oraz wskazujące na ich źródła. Podobnie jak pieśni polskie, tak i litewskie oraz czeskie
i słowackie opracowane były jeszcze wówczas na głos ze skomponowanym
przez Kolberga akompaniamentem fortepianowym. W przygotowaniu do
druku pierwszego zbiorku pomagali autorowi mieszkający w Warszawie literaci litewscy, Franciszek Zatorski i Kajetan Niezabitowski2, którzy nieznającemu języka litewskiego zbieraczowi folkloru tłumaczyli teksty na język
polski. Wydaje się prawdopodobne, że właśnie oni zaśpiewali mu te pieśni
1 O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, s. 93–107 i dodatek nutowy, przedruk tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i dodatek nutowy,
przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–401.
2 Ich nazwiska Kolberg wymienił we wstępie do zbiorku pieśni litewskich, natomiast o swej
nieznajomości języka litewskiego pisał w liście do J. Karłowicza w 1877 r., zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (DWOK T. 65), s. 24.

80

�i wskazali ich proweniencję geograficzną. Drugi zbiorek powstał również
w Warszawie, o czym poinformował Kolberg we wstępie do niego:
Tak nazwani druciarze, pochodzący z tego [tj. słowackiego] narodu, po większej części Górale, a wędrujący zimą po krajach słowiańskich i niemieckich
dla zarobku, z wiosną zaś wracający pod rodzinną strzechę, odśpiewali mi tu
w Warszawie kilkanaście […] pieśni1.

Zamieścił tam Kolberg 21 pieśni zapisanych w czasie spotkań ze Słowakami w Warszawie i jedną melodię bez tekstu zasłyszaną prawdopodobnie
w 1841 roku w okolicach Podiebradów i odtworzoną z pamięci na potrzeby
zbiorku.
Następne wydawnictwa z serii opracowań muzyki ludowej na głos
z towarzyszeniem fortepianu drukowane w warszawskich czasopismach,
tj. Pieśni ludu obrzędowe2 i Pieśni ludu weselne3, miały inny charakter. W obu zbiorach obok pieśni znajdują się opisy zwyczajów i obrzędów,
którym owe pieśni towarzyszą. W tym poszerzeniu zakresu rzeczowego
publikacji zauważyć można ewolucję w postrzeganiu muzyki ludowej przez
Kolberga – dostrzeżenie jej roli jako jednego z ważnych elementów w życiu
społecznym ludu. Zdanie swoje na ten temat wyraził tak:
Lud nasz ściśle się trzyma zwyczajów przekazanych mu od przodków w puściźnie. Obrzędy, jakie zachowuje przy różnych okolicznościach i w różnych porach
roku, mają właściwe sobie pieśni z właściwą nutą4.

Wydając drukiem opisy wesel we wstępie określił przedmiot swej pracy:
Zatem, gdy muzyka jest tu z tekstem nierozdzielną (bo bez niej żadne wesele nie
ma miejsca), przedsięwziąłem skreślić pieśni weselne z melodiami, jakie mi się
1 O. Kolberg, wstęp do Pieśni czeskich i słowackich, zob. w: tegoż Pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373.
2 O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek, gaik, okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 i dodatek nutowy, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402–441.
3 O. Kolberg Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847–1849, przedruk w: tegoż
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–674, tam wykaz kolejnych tomów „Biblioteki Warszawskiej”, w których publikowany był cały zbiór.
4 O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe…, zob. tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402.

81

�w różnych okolicach kraju naszego słyszeć zdarzyło, oraz wykazać (o ile można)
ich warianty, przerabiania, wyskoki, różnorodne napływy, nawet zwichnienia
[…], a rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne z różnych mianowicie oddalonych od siebie stron, najlepiej przez porównanie ich między sobą, rozróżnić,
[…] odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość
poetyczną będziemy w możności1.

Warto zwrócić uwagę na zadanie, jakie Kolberg sobie wówczas wyznaczył: rejestrowanie i gromadzenie nie tylko wariantów melodii i pieśni, ale
także odmian w przebiegu obrzędu. Publikowanie przez Kolberga wielu wariantów poszczególnych wątków tekstowych i muzycznych bywało w późniejszym okresie przedmiotem krytyki ze strony recenzentów2.
Niemal wszystkie melodie ze zbioru Pieśni ludu weselne zostały później ponownie opublikowane, już bez partii fortepianu, w odpowiednich
monografiach: w Radomskiem, Mazowszu, Łęczyckiem i Kaliskiem. Powtarzając po wielu latach materiały z Pieśni ludu weselnych w monografiach regionalnych, a więc w innym typie publikacji, Kolberg opatrywał je
zastrzeżeniami:
Opis ten, podany już przez nas do czasop. „Biblioteka Warszawska” w r. 1847,
powtarzamy tu w dokładniejszej przeróbce, tj. uzupełniając go późniejszymi nabytkami i prostując niektóre z ogłoszonych wówczas szczegółów […]3, […] obecnie
podajemy wersję poprawniejszą4, […] Tu podajemy wersję poprawniejszą5.

Stwierdzenia te mogą budzić pewien niepokój co do wiarygodności zapisów i ich pierwodruków. Z porównania fragmentów Pieśni ludu weselnych z odpowiadającymi im tekstami i melodiami w monografiach wynika,
że uwagi te odnieść należy do całości przedrukowywanych materiałów,
w tym także do opisu przebiegu obrzędu. Zgodnie z informacją o uzupełnianiu „późniejszymi nabytkami” wesela zamieszczone w Ludzie zostały
wzbogacone wieloma zapisami pieśni z melodiami lub samymi tekstami,
1

O. Kolberg Pieśni ludu weselne, zob. tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–443.
2 Zob. np. J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do
tomu 1 (DWOK T. 70), s. 133.
3 O. Kolberg Radomskie (DWOK T. 20), pierwodruk: Kraków 1887, s. 165.
4 O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), pierwodruk: Kraków 1889, s. 43.
5 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), pierwodruk: Kraków 1890, s. 148.

82

�szczególnie w monografiach Kaliskie i Mazowsze1, a tylko nieliczne pieśni lub melodie zostały pominięte. Zdanie o „poprawniejszym” przekazaniu materiału folklorystycznego odnosi się zapewne do opuszczenia partii
fortepianu, do przywrócenia w pewnym stopniu w tekstach pieśni i oracji cech gwarowych i nadawania zapisom nutowym mniejszych wartości
rytmicznych, bowiem melodie publikowane w Pieśniach ludu weselnych
i Pieśniach ludu obrzędowych były w dalszym ciągu przeznaczone do wykonywania z partią fortepianową. Większość melodii w późniejszych monografiach została wydana wiernie w stosunku do pierwodruku. Nieliczne
przykłady wskazywać mogą na „prostowanie niektórych z ogłoszonych
wówczas szczegółów”. Do nich należy przywrócenie właściwej struktury
pieśni „Wiedziałaś ty, pani matko…” (melodii i tekstu) w Kaliskiem. Już
w rękopisie terenowym zaburzony został tok notowanej melodii, być może
nieprecyzyjne było samo wykonanie. Tak zakłócony zapis terenowy zamieszczony został w Pieśniach ludu weselnych, natomiast w monografii
otrzymał poprawną formę:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 46.
1

Zob. O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 143–154 i 175–191 – opis wesela II, III i VII oraz
w Pieśniach ludu weselnych przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…
(DWOK T. 67/I) s. 504–546; O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), pierwodruk: Kraków 1887,
opis wesela IV, s. 127–139, oraz w Pieśniach ludu weselnych… (DWOK T. 67/I), s. 546–579.

83

�84

�Druk w Pieśniach ludu weselnych…, za przedrukiem w Pieśniach i melodiach
ludowych w opracowaniu… (DWOK T. 67/I), s. 530, nr 363.

85

�Druk w Kaliskiem (DWOK T. 23), s. 150, nr 122.

Innym przykładem „podania wersji poprawniejszej” jest skorygowanie zapisu melodii nr 319 z Pieśni ludu weselnych, przedrukowanej
w Łęczyckiem jako nr 38, zob. ilustracje na następnych stronach.
Nie zachował się wprawdzie rękopis sporządzony ze słuchu, jednak
przypuszczać można, że w pierwodruku (Pieśni ludu weselne) została ona
przedstawiona z nim zgodnie. Po niemal pięćdziesięciu latach, przygotowując monografię Łęczyckiego do druku, Kolberg poprawił brzmienie tej
obrzędowej melodii, obniżając w trzecim takcie trzecią nutę z h1 na a1,
wskutek czego powstała tercja wielka między II a IV stopniem, tworząc
zwrot g1 a1 cis2 d2, charakterystyczny dla tego wątku1.
1 Por. także O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), pierwodruk: Warszawa 1867, s. 265–266,
nr 26 i 27; tegoż Kaliskie (DWOK T. 23), s. 150, nr 123 oraz A. Pawlak Folklor muzyczny Kujaw, Kraków 1981, s. 90.

86

�Druk w Pieśniach ludu weselnych…, według przedruku w Pieśniach i melodiach
ludowych w opracowaniu… (DWOK T. 67/I), s. 478, nr 319.

87

�Druk w Łęczyckiem (DWOK T. 22), s. 46, nr 38.

W latach czterdziestych, a także prawdopodobnie jeszcze na początku
lat pięćdziesiątych Kolberg do druku redagował wciąż melodie z opracowaniem fortepianowym. W jego spuściźnie znajduje się ok. 3500 zapisów
melodii w różnym stopniu przygotowanych do takiego opracowania, rozproszonych w kilkunastu tekach. Niewielka ich część ma wpisany akompaniament1, dla większości w rękopisach zanotowane zostały tylko melodie
i teksty pieśni (lub incipity) z notami lokalizacyjnymi, natomiast pięciolinie
przeznaczone dla fortepianu są puste, niewypełniane nutami2. Być może
zapisy te stanowić miały materiał do kontynuacji Pieśni ludu polskiego
drukowanych w latach 1842–1847, jednak prace nad partią fortepianową
zostały podjęte tylko dla nielicznych melodii pieśni i tańców. Zachował się
także oddzielny zwarty zbiór melodii tanecznych pozbawiony tytułu, a liczący nieco ponad 3200 zapisów nutowych3. Dodawanie akompaniamentu
fortepianowego do melodii ludowych spotkało się z dwiema nieprzychylnymi opiniami. Pierwszą było zdanie Karola Libelta o „przegrywkach” wyrażone jeszcze w 1842 r.:
1 Zob. w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), pieśni i melodie
nr 599–834.
2 Są to następujące rękopisy: Arch. PTL, teka 5 Płock, Dobrzyń, Pułtusk, Kurpie, sygn.
1137, k. 80; teka 7 Kujawy, Gostynin, Łęczyca, sygn. 1156, k. 1, 2, 7, 8; teka 33 Miscellanea,
sygn. 1308 I, k. 1–7, 9, 10–13, 16, 17, 20, 23–25, 29, 30; sygn. 1308 II, k. 12, 14, 17, 22–24, 26;
teka 36, Miscellanea, sygn. 1317, k. 30, 31, 38; sygn. 1320, k. 9, 10, 45, 49, 52, 56, 57, 59, 63–67,
69–72, 80–82, 85, 90; teka 42, Miscellanea, sygn. 1349, k. 1, 1a, 4, 6, 7, 13–15, 23–25, 27, 40–42.
3 Arch. PTL, teka 33 Miscellanea, sygn. 1305, k. 1–81. Zob. też uwagi o tym rękopisie w:
A. Skrukwa Spuścizna rękopiśmienna O. Kolberga…, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło
cz. III (DWOK T. 85/III).

88

�Niechby autor tylko zawsze miał na uwadze, że idzie tu o to tylko, aby śpiew
ludu jak najwierniej był oddany, że zatem wszelkie zdobywanie się na sztukę,
wszelkie dodatki na koszt wierności i prostoty w oddaniu melodii ludowej nie
są na swoim miejscu. Przegrywki wydają nam się za niestosowne, końcówki
melodii zakrawają czasem na coś obcego, np. w pieśni nr 13 bas za sztuczny
i mało zbliżony do wiejskich tonów […]1.

Uważał on za ważny fakt publikację licznych melodii ludowych, których
tak mało było w dotychczasowych zbiorach, ale harmonizację uznał za
niewłaściwy dodatek.
Akompaniamentu dotyczy też bardzo krytyczna ocena Fryderyka Chopina, zamieszczona w liście do rodziny w roku 1847, którą być może Kolberg
poznał:
[…] dobre chęci, za wąskie plecy. Często podobne rzeczy widząc, myślę, że lepiej
nic, bo mozół ten tylko skrzywia i trudniejszą robi pracę geniuszowi, który kiedyś tam prawdę odwikła. A aż do czasu owego wszystkie te piękności zostaną
z przyprawionymi nosami, różowane, z poobcinanymi nogami albo na szczudłach, i pośmiewiskiem będą tym, co lekko na nie spojrzą2.

Te słowa oraz wypowiedź Libelta mogły mieć pewien wpływ na zaprzestanie przez Kolberga tworzenia tego typu opracowań. Zasadniczą jednak
przyczyną zaniechania „przyozdobień” wydają się doświadczenia pozyskane
w wyniku badań terenowych. Ukierunkowywały one zbieracza na potrzebę,
wręcz konieczność dokumentowania twórczości ludowej, a nie na kompozytorskie przybliżanie muzyki ludowej przez dopowiedzenia w postaci
akompaniamentu do autentyków ludowych.
Pierwszą publikacją, w której Kolberg w pełni zrealizował swe nowe
założenia w zakresie edycji muzyki ludowej, były Pieśni ludu polskiego
wydane w 1857 r. We wstępie do tego tomu pisał:
Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru. […] Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających) tak jak wybiegła
1

[K. Libelt] Pieśni ludu polskiego przez Oskara Kolberga, „Dziennik Domowy” 1842,
nr 21, s. 174; przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. II
(DWOK T. 67), s. 275–276.
2 Korespondencja Fryderyka Chopina, zebrał i opracował B.E. Sydow, T. 2, Warszawa
1955, s.193, zob. też M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 111.

89

�z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego, bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym nie zmąconej czystości jak ją natura natchnęła1.

Opracowanie do druku tego zbioru pieśni i melodii tanecznych jest
niewątpliwie punktem zwrotnym w postrzeganiu przez Kolberga ludowej
kultury muzycznej, jej dokumentowania i sposobu utrwalania w druku.
Wprawdzie po pięciu latach powrócił raz jeszcze do zaniechanego już sposobu prezentowania melodii ludowych, ale spowodowane to było potrzebą
uzyskania choćby niewielkiego dochodu. Dlatego w roku 1862 wydał Pieś­
ni ludowe do śpiewu2 w czterech zeszytach opracowane na głos z towarzyszeniem fortepianu jako muzykalia do użytku praktycznego. Materiał
pieśniowy, jaki tam zamieścił, pochodził właśnie z Pieśni ludu polskiego
z 1857 r. Do wybranych z tego zbioru ośmiu wątków balladowych i ośmiu
melodii tanecznych z przyśpiewkami Kolberg dodał akompaniament, którego w edycji z 1857 r. nie było. Partia fortepianu tym razem zasługuje na ocenę wyższą niż opracowanie dołączone do pieśni publikowanych w latach
1842–18453. Aleksander Pawlak, omawiając Kolbergowskie zbiory pieśni
z akompaniamentem, napisał: „Najwyższy poziom wykazują Pieśni ludowe
do śpiewu, ostatnia tego rodzaju publikacja” 4. Było to jednak, jak już wspomniano, opracowanie przygotowane wyłącznie dla amatorów domowego
muzykowania, mających pewne umiejętności wykonawcze, a nie wydawnictwo źródłowe, przeznaczone dla badaczy muzyki ludowej. Powodem
powrotu do takiej formy publikacji były niedostatki finansowe, bowiem
w roku 1859 Kolberg zrezygnował z pracy w Dyrekcji Dróg i Mostów przy
Komisji Skarbu5. Oddał więc do druku Pieśni ludowe do śpiewu, licząc na
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), pierwodruk: Warszawa 1857, s. V–VI.
O. Kolberg Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu zebrał i ułożył […],
zeszyt 1–4, Warszawa [1862]; przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 675–700.
3 W zbiorze z roku 1862 Kolberg powtórzył trzy pieśni zamieszczone po raz pierwszy w wydaniu z lat 1842–1845, por. opracowanie pieśni drukowanych w latach 1842–1845 z opracowaniem tych samych pieśni w roku 1862 w przedruku w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… (DWOK T. 67/I i 67/II) nr 156 i 583, nr 141 i 585, nr 75 i 597.
4 A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe” w opracowaniu fortepianowym, w: O. Kolberg
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. VIII.
5 Dotychczasowe biografie O. Kolberga i on sam w Szkicu autobiografii…, podają, że pracę
w Komisji Skarbu zakończył w 1861 r., jednak analizy dostępnych dokumentów, m.in. zapisów
w Notatniku zawierającym rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–
–1869 (rkp. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 3210), wykazują, że stało się to już w roku 1859.
2

90

�uzyskanie dochodu ze sprzedaży, który choć w małym stopniu zasiliłby
jego budżet. Czy było to działanie skuteczne, nie wiadomo. Zapewne z tego
samego powodu przygotował zespół 72 melodii instrumentalnych opracowanych na fortepian, zatytułowany Zbiór mazurów i obertasów gminnych
wydanych przez O[skara]a Kolberg. Ten ostatni nie został jednak za jego
życia nigdzie opublikowany1.
Pieśni ludu polskiego wydane w roku 1857 składają się z dwóch części,
ze zbioru ballad i z rozdziału zawierającego melodie taneczne z tekstami
przyśpiewek. W pierwszej części o porządkowaniu i układzie pieśni decydowały wyłącznie teksty ballad. Zestawionych jest 41 wątków tekstowych,
większość z wieloma wariantami, co w sumie daje 444 utwory, a zaledwie
kilka z nich zamieszczonych zostało bez melodii. Na materiał muzyczny
tego rozdziału złożyły się głównie zapisy nutowe Kolberga:
[…] największą część zamieszczonych słów sam własnym staraniem wraz z nutami wydobyłem z ukrycia naszych zagród. Wszakże obok tego nie omieszkałem
wcielić do mego zbioru i tego, co inni skrzętni badacze różnemi czasy nagromadzili, o ile mi się tylko właściwa melodia nawinęła2.

Tę część tomu zasiliło nieco ponad sto tekstów zaczerpniętych z wymienianych tu już zbiorów poprzedników: W. Zaleskiego i K. Lipińskiego, K.W. Wójcickiego, J. Konopki, J.J. Lipińskiego, Ż. Paulego oraz z nieco
późniejszych druków Józefa Lompy, Roberta Fiedlera i Ludwika Zejsznera3. Nadto materiału dostarczyły znajdujący się wówczas w zbiorach
Kolberga obszerny manuskrypt Gustawa Gizewiusza4 oraz inne źródła
rękopiśmienne: znacznie skromniejszy rękopis sporządzony prawdopo1

Rkp. ten (Arch. PTL, teka 42, sygn. 1348, k. 1–4) został wydany w tomie: O. Kolberg Pieśni
i melodie ludowe w opracowaniu… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 197–268, nr 763–834.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XI.
3 J. Lompa Kilka pieśni ludu górnoszląskiego, „Przyjaciel Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 38;
R. Fiedler Kilka pieśni ludu polskiego w Dolnym Szląsku, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1,
nr 11, 13 i 16; L. Zejszner Pieśni ludu Podhalan czyli Górali tatrowych polskich zebrał i wiadomość o Podhalanach skreślił […], Warszawa 1845.
4 Rękopis G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840–go roku przez X. G. G. znajduje się w zbiorach BN PAU
i PAN w Krakowie, sygn. 2559 II; wybrane teksty zamieścił Kolberg w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1) oraz w rękopisie Mazury pruskie, opublikowanym w T. 40 DWOK. Wydanie
krytyczne całości rękopisu: G. Gizewiusz Pieśni ludu znad górnej Drwęcy…, z rękopisu opracowała, wstępem i komentarzami opatrzyła D. Pawlak, Poznań 2000.

91

�dobnie przez Teofila Lenartowicza1 oraz niewielkie objętościowo zapisy
niezidentyfikowanego autora2.
Do tekstów balladowych przejętych z wyżej wymienionych publikacji
Kolberg przytoczył 25 zapisów nutowych z tych samych źródeł, a blisko
50 melodii dołączył z własnych zasobów. Zapisy nutowe zaczerpnięte ze
zbiorów drukowanych i z rękopisu nieznanego autora przekazane zostały wiernie w stosunku do podstawy. Natomiast wykorzystanie materiału
muzycznego z rękopisu Gizewiusza wymaga dokładniejszego omówienia.
Gizewiusz w latach 1836–1840 zapisywał polskie pieśni wykonywane przez
śpiewaków z Ostródy i pobliskiego Kraplewa. Jego rękopis trafił, za pośrednictwem K.W. Wójcickiego, do rąk Kolberga, o czym wspomina on
we wstępie do Pieśni ludu polskiego. W rękopisie Gizewiusza pt. Pieśni
ludu znad górnej Drwęcy… zanotowanych jest 441 tekstów o bardzo różnej
tematyce, a dopełniają je zaledwie 32 zapisy nutowe. Znikoma ich liczba
wskazuje, że Gizewiusz nie miał wprawy w rejestrowaniu melodii ze słuchu, a potwierdza to w wielu wypadkach ich notacja. Połowa z nich ma
wprawdzie zapisy pełne, inne są jednak niekompletne, wymagają uzupełnień, przy czym zawsze zanotowana jest w całości linia melodyczna w postaci główek nut. Pozostałe elementy zapisu zarejestrowane są w takim
stopniu, że pozwalają na właściwe odczytanie melodii i zrekonstruowanie
obrazu nutowego. Do części balladowej Pieśni ludu polskiego Kolberg włączył ze zbioru Gizewiusza 35 tekstów oraz 9 zapisów nutowych 3. Dziesiąta
melodia (w Pieśniach ludu polskiego nr 9k) pochodzi z artykułu zbieracza
ostródzkiego pt. Pieśni, które lud wiejski w okolicach Osterode w Prusach
Wschodnich śpiewa4. Z owych dziewięciu zapisów trzy są cytatami (nr 12y,
14k, 20e), sześć pozostałych wymagało ze strony Kolberga dopełnienia5.
1

Rękopis ten powstał prawdopodobnie w czasie wspólnej wycieczki Kolberga i Lenartowicza do dworku Norwidów w Wysocem w r. 1843 i znajduje się w Arch. PTL, w tece 43
Miscellanea, sygn.1352, k. 36–37. W r. 1968 na zlecenie redakcji Dzieł wszystkich Kolberga
wykonano jego ekspertyzę grafologiczną, jednak ani nie potwierdziła ona autorstwa Lenartowicza, ani mu nie zaprzeczyła.
2 Ten rękopis nieznanego autora znajduje się w Arch. PTL, teka 4, sygn. 1134, k. 2.
3 Są to w Pieśniach ludu polskiego O. Kolberga (DWOK T. 1) melodie nr 1b, 2, 6f, 6g, 12y,
14k, 20e, 25d,
4 Artykuł zamieścił G. Gizewiusz w „Przyjacielu Ludu” R. 6: 1839, T. 1, nr 5.
5 Pozostałe zapisy nutowe G. Gizewiusza włączył Kolberg do monografii Mazury pruskie
przygotowanej do druku około 1889 r., a wydanej dopiero w roku 1966 jako tom 40 Dzieł
wszystkich.

92

�Druga część tomu Pieśni ludu polskiego, zatytułowana Tańce,
a w podtytule Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce, obejmuje 466 zapisów. Poza wymienionymi w tytule tańcami w tomie znajdują się także parzystotaktowe drabanty (nr 344, 439), melodie pasterskie
(nr 128, 167, 239), kołyskowe (214, 402) i weselna (201). Materiał muzyczny tej części tomu, poza kilkoma zapisami, jest plonem pozyskanym
wyłącznie przez Kolberga w czasie badań przeprowadzanych na Mazowszu od roku 1839. W odróżnieniu od uporządkowanej pierwszej części tomu tutaj trudno dopatrzeć się jakichkolwiek kryteriów w układzie
zapisów – ani rodzaj tańca, ani struktura metrorytmiczna, formalna czy
sposób wykonania (wokalny, instrumentalny) nie stanowiły wyznacznika grupowania zapisów, widoczne jest jedynie kilkakrotne zamieszczanie
koło siebie zapisów z tego samego manuskryptu 1. Nie można jednak
prześledzić takiego porządkowania wszystkich melodii w rozdziale poświęconym tańcom, ponieważ nie zachowała się całość ani zapisów terenowych, ani ich późniejszych wersji redakcyjnych opracowanych do
druku.
Rozdział zamyka kilka melodii (nr 461–465) opatrzonych notami
Kolberga wskazującymi na autorstwo ówczesnych kompozytorów: Józefa Elsnera, Józefa Damsego, Jana lub Józefa Stefaniego i Adama Tarnowskiego. Spośród nich na szczególną uwagę zasługuje melodia nr
461, dla której istnieją dwa przekazy źródłowe. Jeden to własnoręczny
zapis Kolberga sporządzony prawdopodobnie bezpośrednio w czasie
wykonywania przez ludowego artystę, znajdujący się wśród innych melodii na karcie oznaczonej lokalizacją „Miedniewice”, drugi przekaz przywołany przez Kolberga – to melodia duetu z opery Król Łokietek, czyli
Wiśliczanki J. Elsnera 2. W obu melodie są takie same. Powstaje więc
pytanie o źródło: czy jest nim anonimowa twórczość ludowa, z której
Elsner zapożyczył melodię do swej kompozycji, czy też jest to oryginalny
1

Np. z rękopisów terenowych z teki 7 Kujawy. Gostynin. Łęczyca pochodzą w T. 1 melodie tańców nr 58–64, 126–134), z rękopisu terenowego z teki 43 Miscellanea pochodzą nr
352–356, 366–370, w kopii zapisów terenowych znajdujących się w tece 33 Miscellanea zapisane są nr 65–81, 200–215, 298–312. W przypisach źródłowych w tomie O. Kolberg Pieśni
ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70, s. 64–112) podane są wszystkie źródła rękopiśmienne zachowane dla melodii opublikowanych przez Kolberga w Pieśniach ludu polskiego
(DWOK T. 1).
2 Zob. wstęp M. Prochaski w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70),
s. LIX, oraz tamże s. 120, przypis źródłowy do nr 461.

93

�utwór kompozytora spopularyzowany dzięki teatrowi i wchłonięty przez
repertuar ludowy. Podobne wątpliwości wyrażał Kolberg w stosunku do
melodii Jana Stefaniego, omawiając materiał muzyczny Krakowiaków
i Górali:
Stąd też niepodobna wyrzec co do przytoczonych motywów, czy Stefani brał je
żywcem z ludu, czy tylko korzystał z nich po swojemu1.

Niewątpliwie obydwa przykłady stanowią widoczne świadectwo wzajemnego przenikania się muzyki ludowej i muzyki profesjonalnej.
Podobnie jak w poprzednich publikacjach, również w Pieśniach ludu
polskiego z 1857 roku zapisy tekstów i melodii pochodzące ze źródeł
drukowanych opatrywane są notami lokalizacyjnymi, choć w pierwodrukach nie zawsze mają ten element dokumentacji. Wtedy, gdy tekst
innego zbieracza Kolberg łączył z zapisaną przez siebie melodią, podawał miejscowość, z której pochodził zapis nutowy. Jednak niekompletne
dziś materiały rękopiśmienne nie pozwalają ustalić jednoznacznie we
wszystkich wypadkach, jakimi kryteriami kierował się w każdej z takich
sytuacji.
Pieśni ludu polskiego drukowane były w postaci zeszytów od czerwca
1856 r. do czerwca 1857 r., a ukazanie się ich wywołało żywy oddźwięk
wśród ówczesnych krytyków. Zbiór przyjęto z wielkim uznaniem. Przedstawione tam zapisy melodii postrzegano jako tworzywo dla kompozytorów muzyki „prawdziwie narodowej” (M. Karasowski, K.W. Wójcicki),
„jako skarbnicę niewyczerpanego natchnienia” dla muzyków (J.I. Kraszewski) 2. Zawartość dwóch pierwszych zeszytów poddał ocenie także
J. Sikorski. Podkreślając wielkość przedsięwzięcia, ustosunkował się negatywnie do umieszczenia w tomie tak wielkiej liczby wariantów tekstowych i odmian, jak pisze, „jednej i tej samej melodii”. Nadto sugerował, by „zawiłe harmonicznie miejsca […] cyframi i dodanym basem
1

O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”, „Ruch
Muzyczny” R. 2: 1858, nr 46, s. 363; przedruk w: tegoż Pisma muzyczne (DWOK T. 62), s. 554.
2 M.K. [M. Karasowski] Kilka słów o dziele Oskara Kolberga pod tytułem „Pieśni ludu
polskiego”, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1857, nr 55; W. [K.W. Wójcicki]
Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 3,
s. 470–471; J.I. Kraszewski Listy do redakcji „Gazety Warszawskiej”, „Gazeta Warszawska”
1857, s. 206–207; przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 124–128, 149–150, 134–138.

94

�objaśnić” 1. Propozycja Sikorskiego dołączenia do ludowej muzyki wokalnej akompaniamentu fortepianowego w postaci basu cyfrowanego była
wyrazem zupełnej nieznajomości folkloru. Zaniechanie, czy tylko ograniczenie publikowania wariantów, byłoby całkowitym zaprzeczeniem idei
Kolberga, który wówczas już dążył do zgromadzenia możliwie największej liczby „odmianek” melodii i tekstów pieśni. Miały one służyć jako
materiał do przyszłych badań porównawczych, tak jak późniejsze zbiory
bajek, przysłów, opisy etnograficzne itp. Część krytyków nie dostrzegła
i nie zrozumiała rzeczy istotnej, wręcz podstawowej: zmiany stosunku
zbieracza do kultury muzycznej ludu, przyjęcia nowych założeń, które
czyniły z niego już nie popularyzatora muzyki, ale wyłącznie dokumentalistę i badacza, dla którego upowszechnianie folkloru muzycznego stało
się sprawą dalszą.
W planach Kolberga było opracowanie i wydanie w sposób podobny do
ballad także innych pieśni w zbiorach grupujących utwory o jednorodnej
tematyce lub wykonywanych w podobnych sytuacjach. Chciał zestawić
w wariantach z różnych regionów Polski pieśni obrzędowe (w tym weselne), wojackie, żartobliwe i miłosne, jak informował J.I. Kraszewskiego,
wysyłając mu świeżo wydrukowany tom Pieśni ludu polskiego z prośbą
o ocenę. Tak wydany materiał pieśniowy miał ukazać „dosadnie ducha muzyki ludowej”2. Wśród rękopisów zachowały się karty, na których wpisane
są np. pieśni kołyskowe, myśliwskie, wojackie czy dożynkowe. Na kartach
takich, obecnie rozproszonych w różnych tekach, widoczna jest ta sama
zasada konstruowania zawartości przyszłego tomu: obok własnych materiałów korzystanie z zapisów wcześniejszych zbieraczy czy to w postaci
cytatów, czy też kontaminacji zapożyczonych tekstów pieśni z melodiami
zarejestrowanymi przez siebie.
Kolberg rozpoczął nawet poszukiwanie wydawcy następnego tomu.
Zwrócił się do Aleksandra Grozy, założyciela nowopowstałego Stowarzyszenia Księgarsko-Wydawniczego w Żytomierzu, „z propozycją wydania
drugiej części, która tej samej, co pierwsza jest objętości, z tyluż rycinami”3.
1 J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 128–134.
2 List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja Oskara Kolberga
cz. I (DWOK T. 64), s. 73.
3 Brulion listu Kolberga do A. Grozy z 20 VI 1859 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 90.

95

�Do opublikowania takiej pozycji nie doszło, co więcej nie zachowały się
w materiałach, poza wieloma zestawieniami wariantów pieśni, żadne ślady
realizowania redakcji takiego tomu, a nawet informacje wskazujące na zakres merytoryczny planowanego zbioru.
Około roku 1862 Kolberg zrezygnował z wydawania zbiorów zawierających wybrany gatunek pieśni lub utwory związane z określonym obrzędem
z całej Polski na rzecz publikacji obejmujących repertuar jednego regionu.
Oddany do druku w 1863 r. tom Sandomierskie miał prezentować różne
gatunki pieśni z tego terenu, jego druk przeciągnął się jednak aż do roku
1865. Przedstawiony w tym właśnie roku na łamach „Biblioteki Warszawskiej” program1 Ludu był wynikiem kolejnej zmiany w planach badawczych i edytorskich Kolberga. Kolberg podjął wówczas zadanie zbierania
materiałów i przygotowywania do druku etnograficzno-folklorystycznych
monografii regionalnych. Znajdujący się od dwu lat w drukarni tom Sandomierskie przekształcił wtedy w bardzo niepełną jeszcze monografię etnograficzną, a opracowane następnie Kujawy, wydane w latach 1867–1869,
były już całkowitą realizacją nowo przyjętego programu. Jednak muzyka
zawsze stanowiła dominantę jego zainteresowań i jej dokumentacja była
ważną częścią każdego z tomów, choć jej miejsce w nich było teraz podporządkowane ogólnemu planowi monografii. We wstępie do Sandomierskiego Kolberg pisał:
Do wydania następnych seryj prac moich w przywiedziony tu sposób skłania
mnie nadto wzgląd na systematyczne i porządne, o ile być może, przedstawienie wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości, zwichnień nawet,
więc całego nastroju i piętna muzyki naszej ludowej, której pochód i rozwój
historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich
zadaniem2.

1

O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, „Biblioteka Warszawska” 1865, T. I, s. 306–308. Przedruk w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 102–106.
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 7. Wstęp ten dotyczył jednak pierwotnej koncepcji książki, tj. zbioru pieśni regionalnych z opisami obrzędów,
którym towarzyszą.

96

�Metody badań terenowych oraz zapisywania
i opracowywania redakcyjnego melodii wokalnych i instrumentalnych
Podróże podejmowane w celu badania kultury ludowej przynosiły obfity
plon zapisów nutowych drukowanych później w monografiach regionalnych. Z tego powodu spotkał się Kolberg z krytyczną opinią Mścisława
Kamińskiego, recenzenta pierwszej części monografii Kujaw:
[…] przeładowanie jednorodnymi szczegółami, że wspomnim tu tylko o melodiach ludowych, które tak nieproporcjonalnie poważną część dzieła tego stanowią. Zdaniem naszym niewielką stratę poniosłaby etnografia, gdyby autor
przynajmniej do połowy zredukował cały dział poświęcony melodiom1.

Zauważyć tu trzeba, że tom ten zawiera zaledwie 104 melodie. Uznanie
i poparcie dla swego stanowiska zyskał Kolberg w wypowiedzi Zygmunta Glogera, który podkreślając umiejętności i profesjonalizm autora Ludu,
napisał:
Niesłusznym jest zarzut, że p. Kolberg za wiele podał w swym dziele odmian
muzyki ludowej. Autor, sam będący muzykiem, a specjalnie poświęcający się
badaniu ludowych melodii, powinien jak najwięcej podawać nam tego, co niełatwo przyjść może komu innemu i czym podobno nikt więcej tak gorliwie u nas
się nie zajmuje2.

Spisywane i następnie publikowane przez Kolberga melodie miały
być pomocne w poznawaniu dziejów muzyki ludowej, stać się podstawą
studiów nad jej właściwościami, wpłynąć „na rozwój i kierunek muzyki
narodowej”, a „polskiemu kompozytorowi [wskazać] drogę, po jakiej postępować mu wypadnie, by na miano narodowego piewcy zasłużyć sobie
zdołał”3. Gromadził zatem wszystkie pieśni i utwory instrumentalne powszechne na terenie kraju „czy to ludowe, czy szlacheckie, czy oryginalne, czy naśladowane”, także mające swe źródło w utworach scenicznych
1

M. Kamiński „Lud, jego zwyczaje sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i taniec”. Przedstawił Oskar Kolberg. Seria III. Kujawy. Część I,
„Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52, s. 419.
2 Z. Gloger Kujawiacy, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 16.
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), pierwodruk: Kraków 1873, s. III.

97

�kompozytorów polskich i obcych, gdyż należą one do „ogólnego obrazu
muzyki narodowej”1.
Początkowe podróże badawcze Kolberga, podejmowane dla pozyskiwania melodii, miały charakter raczej spontaniczny. Jedno lub kilkudniowe
wypady z Warszawy w bliższe i dalsze jej okolice (Wilanów, Czerniaków,
Praga, Czersk) odbywały się w towarzystwie zaprzyjaźnionych przedstawicieli warszawskiego świata sztuki – literatów, muzyków, malarzy, m.in.
Emila Jenikego, Teofila Lenartowicza, Karola Marconiego, Antoniego Kolberga (brata Oskara), Ignacego Komorowskiego, Walentego Zakrzewskiego,
a także krakowianina Józefa Konopki. Jednak dosyć wcześnie musiał Kolberg zrezygnować ze spontanicznych wycieczek i wyjazdy swe, zwłaszcza
dłuższe i w dalsze od Warszawy okolice, organizował inaczej. Opisał to
w Szkicu autobiografii sporządzonym pod koniec życia:
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za
tychże listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi do
pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali
innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu,
lub pozwalali do swojej przychodzić chaty2.

Przykładem takiego przebiegu eksploracji może być trwająca ponad dwa
miesiące podróż w Lubelskie, Radomskie i Sandomierskie w lecie 1859
roku. W notatkach Kolberga o tej podróży znajdujemy m.in. wzmianki
o datkach pieniężnych dla wykonawców: „4 lipca – za pieśni (i na struny)”
zapłacił 30 kopiejek muzykowi z okolic Kozienic, „21 lipca – za śpiewy
i służbę (4 kobietom)” dał w miejscowości Bąkowiec 60 kopiejek, między
1 a 25 sierpnia płacił wielokrotnie „za pieśni” i skrzypkowi po około 15 kopiejek w okolicach Chojna, Lublina i Gałęzowa3. Podobnie było podczas
wyprawy na Kujawy w 1860 roku, kiedy to przez parę tygodni przebywał
po kilka dni kolejno w Bogusławicach, Redczu, Kłonowie, Bodzanowie,
Otmianowie, Płowcach i Służewie. Tu również wykonawcy wynagradzani
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173–174.
O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.
3 O. Kolberg Notatnik…, k. 23.
2

98

�byli za grę lub śpiew, co potwierdza między innymi notka z 9 sierpnia:
„w Bogusł[awicach], pieśni – 1,50 rubla”1.
Nawiązywanie kontaktu z informatorami bywało trudne, warunki notowania wykonywanych melodii często dalekie od komfortu czy chociażby
spokoju i minimalnej wygody. Kolberg tak opisał w liście z 1857 roku do
J.I. Kraszewskiego ówczesne swe badania:
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni
obcemu (tak nazywa każdego w paletocie lub surducie), w jego niecierpliwości
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu
drzewa lub w polu na własnym kolanie, lub na karku towarzysza wędrówki
wpisywać nuty – a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania itd.2.

Podczas notowania melodii wyniknąć też mogły inne trudności:
Głos wieśniaków naszych z natury dźwięczny jest i donośny; lecz u wielu
z nich nadużycie trunku i ciężka praca fizyczna pozostawiły w miejscu jego
tylko chryp­liwą artykulacją tonów do nie wiedzieć jakiej gamy należących […].
Oczyścić pieśń przy spisywaniu jej z takich fałszów i pleśni po bacznym w nią
wsłuchaniu się, było rzeczą mego sądu i sumienia3.

W Modlnicy, gdzie mieszkał 14 lat (1871–1884), prowadził badania –
można by użyć dzisiejszego terminu – stacjonarne. Informatorami byli
przedstawiciele dworskiej służby pochodzący z okolicznych wsi, robotnicy
sezonowi zatrudnieni do prac w okresie letnim (Górale), tak że Kolberg
często gromadził materiały, nie opuszczając domu. Opisuje to Antonina
Konopczanka, wieloletni świadek działań autora Ludu:
1
2

s. 74.
3

Tamże.
List Kolberga do J. I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.

99

�W każdym dworze mieści się zwykle dosyć służby z bliższych i dalszych wsi
nagromadzonej, także w porze letniej przybywa dużo robotników – i pan Oskar
nigdy czasu nie tracił, często nie wychodząc z pokoju, zbierał pieśni z różnych
stron, które sobie układał i porządkował w teki, stające się później tomami dzieł
jego. Niekiedy w towarzystwie goszczących go obywateli jeździł zwiedzać okolice albo obchodził chaty wiejskie. Po największej części pomagały mu kobiety
– panie, panny, nauczycielki albo też księża proboszcze1.

Mieszkańcy dworów pobyt Kolberga wspominali z sympatią. Po audycji
radiowej o Kolbergu, w której brał udział J. Burszta, wówczas redaktor
naczelny Dzieł wszystkich, napisała do niego wnuczka właścicieli jednego
z podkrakowskich dworków goszczących Kolberga w XIX w.:
Nie jedną noc taką pamiętała moja matka, jak to szczupły wysoki pan zrywał się
w nocy i grał i przegrywał cicho zasłyszane piosenki. […] Ilekroć, będąc w Krakowie, przechodzę koło jego mogiły […] przypomina mi się opowiadanie matki:
wysoki, szczupły, starszy pan w nocy grający na fortepianie, by dobrze utrwalić
melodie ludu, który tak ukochał2.

Jednocześnie Kolberg w dalszym ciągu odbywał coroczne, wcześniej
zaplanowane wyjazdy w teren. Wspominał je Izydor Kopernicki, świadek
pobytu etnografa na Pokuciu w 1877 r. Dodał, że kontakty nawiązane
z mieszkańcami dworów owocowały czasem późniejszym korespondencyjnym dostarczaniem materiałów etnograficznych. Relacji Kopernickiego
zawdzięczamy też inne ważne informacje o okolicznościach badań, m.in.
o stosunku Kolberga do indagowanych osób:
Potrzeba doprawdy widzieć i podziwiać ten jego spokój, cierpliwość i tę natężoną uwagę, pochłaniającą badanego, i tę dobrotliwość jego i słodycz, z jaką
on zachęca i podtrzymuje chłopa, znudzonego i znużonego już powtarzaniem
zapisywanej pieśni lub opowiadania; potrzeba widzieć tę jego uporczywą wytrwałość w badaniu, dopóki nie wyciągnie z chłopa lub z baby tego, co mu po1 K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze Kolbergu, „Wieś Radomska” T. 11: 2018, s. 102.
2 List J. Jasińskiej-Zawadzkiej do J. Burszty, datowany 18 XII 1964 r., w aktach Instytutu
im. O. Kolberga w Poznaniu. Autorka przytacza wspomnienia swojej matki mieszkającej wtedy w Liszkach pod Krakowem, miejscowość ta jako miejsce zapisu licznych pieśni i melodii
pojawia się w tomach Krakowskiego (DWOK T. 5–8 i 73), Kolberg nie odnotował jednak daty
prowadzenia badań w Liszkach.

100

�trzeba – ażeby się przekonać, że takie badania etnograficzne kosztują trudu wiele
i że zesumowawszy wszystko, co Kolberg zdziałał, trud przez niego poniesiony
okaże się bajecznie olbrzymim1.

Uprzejmość Kolberga oraz drobne wynagrodzenie bądź szklanka trunku zachęcały niewątpliwie informatorów do śpiewu, grania lub opowiadania. Sam badacz budził też zapewne sympatię, a jego nazwisko zostało
zapamiętane przez jednego z wykonawców, czego wyrazem jest zabawna
przyśpiewka, którą Kolberg zanotował najprawdopodobniej w powiecie
kutnowskim:
A jak ci ja umrę, moja dusza wstanie,
jak ona usłyszy pana Kolbra granie2.
O uwadze, jaką Kolberg poświęcał ludowym wykonawcom, oraz o ich
stosunku do badacza świadczy także notatka zamieszczona przez niego
w Kujawach:
Skrzypek grający mi jedną z podobnych melodyj, zawieszonych na dominancie,
gdym mu wskazał w jaki sposób ma znowu przejść do toniki i na niej zakończyć,
po kilku z rozmaitym powodzeniem odbytych próbach, wracał do dawnego
trybu, w którym mu daleko gładziej szło, i w końcu zniecierpliwiony rzekł: Eh!
Jużcić to ta panowie musita lepij wiedziéć jak mo być, bo się uczyta w szkole;
a u nas, chłopstwa, to tylko się tak gro zwyczajnie, po prostu, jak Bóg przykazał!3

Podczas prowadzonych systematycznie przez kilkadziesiąt lat badań
Kolberg zgromadził zapisy nutowe z terenów obejmujących znaczną część
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Wprawdzie w 1865 roku, już jako autor
monografii regionalnej i badacz dokumentujący całokształt kultury ludowej,
o wcześniejszych swoich pracach pisał: „Zbierałem wówczas [tj. w 1860 r.]
głównie pieśni i melodie ludowe”4, jednak niezaprzeczalnym pozostaje fakt,
1 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. XI, pierwodruk: Kraków 1891.
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 568; tekst został zanotowany
prawdopodobnie w 1847 roku w okolicach Chochołowa i Tretek w powiecie kutnowskim
(te miejscowości wymienione są w rękopisie nad zapisanymi wyżej pieśniami).
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 9.
4 List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 117.

101

�że muzyka przez całe życie stanowiła zasadniczy przedmiot jego zainteresowań i każdy wyjazd przynosił kolejny, obfity zbiór melodii. Współpracując
niekiedy w terenie z innymi badaczami, Kolberg zawsze zapisywał nuty (co
było uzasadnione ze względu na jego wykształcenie i wyjątkowe umiejętności), pozostawiając swoim towarzyszom rejestrowanie tekstów pieśni, czy
też innych jeszcze informacji. Tak pracował z Józefem Konopką podczas
pierwszej wspólnej wyprawy do Czerska w 1841 r., a także później w czasie
pobytu w Modlnicy i Mogilanach1. Nie jest wykluczone, że w podobny sposób prowadził badania także z Władysławem Wierzbowskim na Suwalszczyźnie w 1858 roku2. Natomiast na pewno później, w 1865 roku na ziemi
czerskiej w okolicach Czaplina, gromadził materiały wspólnie z Kornelem
Kozłowskim. Ten ostatni swoje zapisy tekstów opublikował w pracy Lud.
Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodiami3. Na potrzeby tego zbioru Kolberg
przygotował około 100 melodii4, ale mimo zapowiedzi w tytule i odsyłaczy
do nut przy poszczególnych pieśniach nie zostały one wydrukowane, prawdopodobnie ze względu na zbyt wysokie koszty.
Badania terenowe były bez wątpienia podstawowym sposobem gromadzenia zapisów muzyki ludowej wykonywanej przez mieszkańców wsi
i miasteczek, ale Kolberg wykorzystywał też inne okazje, by pozyskać nowe
materiały. Jego informatorami bywały także osoby okazjonalnie przybywające do danej miejscowości, jak na przykład Górale, którzy zatrudniani
byli w Modlnicy podczas żniw. Wykorzystywał też takie okazje w Warszawie, gdzie pozyskiwał pieśni od służby, która przybywała do stolicy wraz
z rodzinami ziemiańskimi, czasem nawet z odległych okolic Ukrainy. Pisał
1

Zachował się m.in. rkp. J. Konopki (Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k.139–140) z zapisami
tekstów, część melodii do tych tekstów zanotowana została przez Kolberga (rkp. w Arch. PTL,
teka 42, sygn. 1349, k. 147–148).
2 Zachował się rkp. terenowy (Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 91) z melodiami zanotowanymi przez Kolberga i (tamże k. 87–89) z tekstami zapisanymi prawdopodobnie przez
Wierzbowskiego.
3 Praca ukazała się w Warszawie, najpierw w czterech zeszytach (1867–1868), a powtórnie
jako całość w 1869 roku.
4 Zbiór miał liczyć 142 melodie, z czego, jak sam Kozłowski informuje, 2/3 otrzymał od
Kolberga. Melodie te zostały zanotowane podczas ich wspólnych badań; zob. K. Kozłowski Lud.
Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego, wraz z tańcami
i melodiami zebrał […], Warszawa 1869, s. 23. Zapisy melodii przekazane Kozłowskiemu przez
Kolberga zaginęły.

102

�o tym sposobie gromadzenia materiałów w liście zamieszczonym w „Ruchu
Muzycznym” w r. 1859:
Wyczytawszy w numerze 19 z rb. w liście Adama Pługa1 objawione przez niego
życzenie, aby ktoś zajął się zbieraniem ludowych melodyj ukraińskich, jak niemniej w przypisku Redakcji z tego powodu dołączonym zapewnienie, że już się
koło tego dzieła krzątają niektóre tam zamieszkałe osoby, miło mi oświadczyć,
że w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodyj z Wołynia, Podola, Ukrainy,
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie
zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych,
jak łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp., więc
nieposzlakowanej autentyczności. Stosunkowo do liczby tych pieśni żyjących
między ludem zbiór mój zbyt jest szczupły, mianowicie, by dał dokładne wyobrażenie o różnicach prowincjonalnych i pomniejszych cechach powiatowych.
Dla dopełnienia braków czuję, ile pożądanym byłoby zwiedzenie osobiście stron
tamtych. Podróży wszakże w tym celu ani czas, ani środki jakimi dysponować
mogłem i mogę, dotąd odbyć mi nie pozwoliły. O. Kolberg2.

Jednak w ciągu następnych kilkunastu lat znakomicie powiększył swe
zbiory melodii ludowych zapisami terenowymi z kilku regionów Ukrainy.
Kolberg sporządzał swoje zapisy nutowe zwykle na dużych arkuszach
papieru o wymiarach 32–35,5 cm x 20–27,5 cm. Jednak często, gdy trafiała
się okazja zarejestrowania kilku lub choćby jednej melodii, wykorzystywał
jakąkolwiek kartkę, nawet skrawek papieru. U góry typowych dużych kart,
zazwyczaj w górnym rogu, umieszczał nazwę miejscowości wskazującą na
miejsce sporządzania notatek bądź na ich inny związek z danym terenem.
Początkowo Kolberg starał się zgromadzić informacje o miejscu pochodzenia pieśni, które, jak pisał „mogłoby uchodzić za jej właściwe gniazdo,
ze względu, że ją tam nasamprzód słyszano”3. Zapewne w praktyce terenowej okazało się to niemożliwe i ostatecznie w 1857 roku we wstępie do
Pieśni ludu polskiego zapowiedział:
1 Wyjątek z listu Adama Pługa do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3:
1859, nr 19, s. 161–163.
2 O. Kolberg Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3: 1859, nr 22, s. 193.
Przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 524 w przypisie.
3 Rkp. Kolberga będący wcześniejszą wersją wstępu do Pieśni ludu polskiego (Arch. PTL,
teka 35, sygn. 1314, k. 3), sporządzony prawdopodobnie około roku 1849, zob. O. Kolberg Pieśni
ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 5.

103

�Stając się wiernym jej [pieśni] tłumaczem, wszędzie wskazałem miejsce, gdzie
wysłuchaną została. Wymienioną wieś lub miasto (a raczej okolicę ich) po większej części uważać można za miejsce, gdzie ze szczególnym zamiłowaniem pieśń
tę i ową śpiewają. Nie zawsze jednak w tym miejscu powstała […]”1.

Niekiedy między kolejnymi zarejestrowanymi melodiami widnieje inna
nazwa niż podana na górnym marginesie karty. Może to wskazywać, że
zmienił się wykonawca i nowy pochodził z innej miejscowości niż poprzedni, przykładem jest karta z zapisami z Ciepielewa i Pułtuska2.
Kolberg nie datował swoich manuskryptów. Niekiedy opatrywał datą
roczną niektóre utwory publikowane w Mazowszu czy w Radomskiem,
zwłaszcza wtedy, gdy czas zapisania i czas druku były odległe, a dzieliło je
niekiedy nawet czterdzieści lat.
Wydaje się, że zbieracz przygotowywał wcześniej arkusze, przynajmniej
ich część, kreśląc na nich starannie pięciolinie jedna pod drugą na całą
szerokość. Później, wykorzystując pełną długość pięciolinii, notował obok
siebie melodie, szczególnie instrumentalne, oddzielając je kluczami (zob.
ilustracja na s. 105).
Na innych kartach wykreślał kilka pięciolinii na górnej części karty,
również na całą szerokość, i tam zapisywał melodie, głównie wokalne,
z incipitem tekstu. Całość przynależącego tekstu umieszczał poniżej lub na
oddzielnej karcie, przy czym incipit tekstu zapisany pod nutami spełniał
rolę odsyłacza do pełnego tekstu3. Niemało jest jednak kart nieprzygotowanych wcześniej do notowania, gdzie rejestrowanie materiału tekstowego odbywało się bezpośrednio po muzycznym i utwory zapisywane są
kolejno jako całostki. Wtedy melodie zapisywane były często dwuszpaltowo4.
Czasem używał papieru nutowego, zapewne droższego, na którym niekiedy notował ołówkiem. Wpisywał wtedy melodie bezpośrednio jedna po
drugiej, po dwie lub trzy na jednej pięciolinii, np. na kartach z zapisami terenowymi z Łomży5 zmieścił na jednej stronie ponad 50 melodii. Zdarzało
się, że teksty przyśpiewek notował wtedy na marginesach.
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.
Zob. ryc. 1 po s. 120.
3 Zob. ryc. 2 po s. 120.
4 Zob. ryc. 3 po s. 120.
5 Zob. ryc. 4 po s. 120.
2

104

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 3.

Pismo Kolberga jest drobne, ścisłe, na ogół czytelne, szczególnie gdy
używał atramentu, a notatki powstawały w dogodnych warunkach przy
biurku lub stole w gościnnych domach. Nie można tego powiedzieć o wielu
zapisach ołówkowych, dokonywanych być może w warunkach trudniejszych. Pismo jest wówczas mniej dokładne, mniej precyzyjne, a dziś, po
półtora wieku, miejscami zatarte i trudne do odczytania.
We wszystkich rękopisach sporządzonych ze słuchu w czasie śpiewu lub
gry widoczny jest pośpiech w notowaniu ulatujących dźwięków, w uchwyceniu melodii, rytmu czy ewentualnych cech wykonawczych. Dlatego zapisy nutowe często bywają niekompletne. Zawsze brak oznaczenia miary
taktu, ale w oczywisty sposób można ją odczytać z podziału na takty i urytmizowania melodii. Z uwagi na konieczność szybkiego pisania, z przyczyn
105

�czysto praktycznych Kolberg notował melodie trójmiarowe prawie wyłącz
nie w większych wartościach – w metrum . Z konieczności nadążenia za
rozbrzmiewającą melodią nie notował oddzielnie z chorągiewkami wartości
ósemkowych i mniejszych w utworach wokalnych, lecz łączył belkami.
O pośpiechu świadczą też puste, niewypełnione nutami powtarzające się
takty:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 143.

Druk w Krakowskiem cz. II (DWOK T. 6), s. 501–502, nr 852.

Niekiedy puste takty opatrzone są znakiem wskazującym na powtórzenie
taktu poprzedniego, co potwierdzają zredagowane czystopisy i druki:

106

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 30.

Druk w Mazowszu cz. II (DWOK T. 26) s. 204, nr 235.

Notując, Kolberg stosował też znaki repetycji lub umieszczał nad taktami
notę „bis”, obejmując łukiem fragmenty melodii, których dotyczyła. Nie
zawsze zapisywał melodie, także instrumentalne, w realnej wysokości wykonania, lecz transponował je do tonacji, w których większość nut mieściła
się na pięciolinii. Wybierał przy tym tonacje o możliwie niewielu znakach
chromatycznych:
dla jednolitości i dogodniejszego ich czytania pozwoliłem sobie niekiedy transpozycji z tonacji najeżonych w wykonaniu krzyżykami i bemolami do prościejszych1.
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 102.

107

�Często w zapisach terenowych pisał znaki chromatyczne w przebiegu
melodii przed lub nad odpowiednią nutą, w druku natomiast umieszczał je
zgodnie z ortografią muzyczną przy kluczu:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 44v.

Druk w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 402–403, nr 311.

Umieszczenie znaków nad nutami może oznaczać też możliwość fakultatywnego ich zastosowania, o czym pisał np. w erracie do drugiej części
Kujaw (DWOK T. 4) do melodii nr 408: „takt 12 i 16 krzyżyk na wierzchu
znaczy, że biorą c lub cis wedle woli”, dotyczy to zresztą także taktu 20 tej
melodii. Tak też należy odczytywać inne przykłady znajdujące się w czystopisach i drukach, m.in. w monografii Sandomierskie i w materiałach
do Gór i Podgórza1. Zdarza się, że w rękopisach znaki te w ogóle są opuszczone, gdy na jednej pięciolinii umieszczonych jest parę melodii granych
lub śpiewanych w tej samej tonacji. Oddzielone są one wtedy od siebie
1 Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), nr 197, 201, 202; zob. też O. Kolberg Góry
i Podgórze (DWOK T. 44) nr 5, 125, 135, 447.

108

�kluczem, jednak bez powtórzenia znaków znajdujących się przy pierwszym
zapisie. O tym, że dla Kolberga oczywiste było utrzymanie tej samej tonacji w następnych melodiach zapisanych na tym samym systemie, świadczą czystopisy, w których melodie te zanotowane są we właściwej tonacji
i z poprawnym wprowadzeniem znaków przykluczowych:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 65v.

Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 175 r. nr 2.

W zapisach ze słuchu w notacji linii melodycznej widoczne są poprawki,
skreślenia, wahania co do wysokości nut, dopisywanie nuty nad zasadniczą nutą, pod nią lub obok niej, zapisywanie o oktawę niżej brzmienia całego taktu. Taki nieprecyzyjny, pozornie niezdecydowany zapis nie oznacza
wyłącznie niepewności, wahań czy korekt Kolberga. Jest przede wszystkim
wynikiem wariantowego wykonania dalszych zwrotek pieśni lub skutkiem
kilkakrotnego powtarzania przez wykonawcę danej melodii dla umożliwienia
zarejestrowania całości utworu. Na ogół śpiewacy i instrumentaliści nie powtarzają idealnie tak samo linii melodycznej i rytmu melodii, co szczególnie
charakteryzuje grę skrzypków. O kujawskich wykonawcach Kolberg pisał:
Niektórzy improwizatorską obdarzeni zdolnością, rzadko kiedy powtarzają bez
ozdób jedne i te same frazesa, ale owszem coraz to inne z nich wytwarzają, albo
je nowymi obwieszają melizmatami1.
1

O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209, pierwodruk: Warszawa 1867 (recte 1869).

109

�Wspominał o tym problemie także wcześniej, charakteryzując zapisy
z Sandomierskiego: „Urozmaicenia te choć w cząstce starałem się pochwycić i oddać, bo wszystkiego niepodobna”1. Niemożliwością również było dla
Kolberga oddanie w grafice nutowej ćwierćtonów uwzględnianych niekiedy
przez skrzypków:
Skrzypek taki daje nawet gdzieniegdzie, obok półtonów, słyszeć zarzucone dziś
ćwierćtony […]. Dla braku znaków pisarskich w dzisiejszej naszej muzyce służących na oznaczenie takich ćwierćtonów, należało je, gdzie się przypadkiem zdarzyły, obniżyć lub podwyższyć wedle okoliczności o drugie jeszcze ćwierćtonu,
sprowadzając do najbliższego półtonu2.

Tak więc nuty zapisane ciasno obok siebie lub jedna nad drugą mogą
być próbą utrwalenia przez Kolberga takich odmianek wykonania. Gdy
zapis stawał się nieczytelny, Kolberg często zaznaczał literowo wysokości
nut nad pięciolinią, pisał też obok zanotowanej melodii właściwszą wersję
danego taktu lub odcinka, czasem dodając uwagę „lepiej”. Natomiast gdy
chodziło o wersję alternatywną, używał wyrazu „lub”, „vel” bądź znaczka
„x”, wpisując je w odpowiednim miejscu melodii i nad dopisanym na marginesie taktem:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 97.

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 12(3).
1
2

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 10.
Tamże, s. 105–107.

110

�Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 22r.

Z notacją metrorytmiczną melodii wiąże się istotny problem stosunku
Kolberga do melodii o rytmie swobodnym i do melodii wykonywanych z zastosowaniem tempa rubato. Melodie ametryczne przyrównywał do śpiewów
i chorałów kościelnych, pisząc we wstępie do Pieśni ludu polskiego, że są
one tylko „pozornie pozbawione owej równowagi taktowej, do której ucho
nasze nawykło”1. Swoje stanowisko w sprawie notacji melodii ametrycznych
i konieczności ich ujęcia w takty podkreślił również w recenzji Zbioru II
melodyj chóralnych Wilhelma Altmanna, pastora z Odolanowa:
[…] a rzeczą jest człowieka muzykalnego, choćby elementarnie tylko w tej sztuce
wykształconego, gdy notuje melodię ze słuchu, oddać ją wiernie i muzykalnie zarazem, a nie roniąc nic z jej swobody w rozwijaniu się, a nawet i z iloczasu, nadać
jej przecież porządek i pewną symetrię w układzie2. Czujemy bowiem bardzo
dobrze, że melodie pozornie bezładne, niedające się niby ująć w regularne takty,
tak samo jak w poezji wiersze niejednostajnej miary nie mogą się jednak obejść
bez rytmu i pewnego nacisku (akcentu) właściwą uwydatnionego deklamacją, a te,
mimo bardzo wybujałej nieraz śpiewaków tych swobody w polocie, nadają im
pozór jak największej szykowności. I tak np. psalm „Błogosław duszo moja” (nr 3)
napisany, równie jak wszystkie inne, bez oznaczenia taktu, można było rozdzielić
na takty czteroćwierciowe lub na trzyćwierciowe, lub też mieszane, niektóre zaś
z nut ćwierciowych (fermatami na wierzchu odznaczonych) przedłużyć o drugie
tyle (to jest zrobić z nich półnuty) lub też ligaturami połączyć.
W taki lub podobny sposób dałoby się wszystkie niemal w tym zbiorku zamieszczone melodie ułożyć, traktując rzecz tę umiejętnie, tj. bez naruszenia ich
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.
Że w ten sposób pisano i wydawano, i wydają jeszcze mnóstwo śpiewników, że niektóre
śpiewy, jak np. lamentacje, mogłyby, a nawet winny czasami pozostać bez oznaczenia taktu
– nie uwalnia bynajmniej wydawcy od zarzutu jaki wyżej wyłuszczamy. [Przypis Kolberga
w przytaczanej recenzji.]
2

111

�właściwości. Baczyć by przede wszystkim należało na długość nut nad którymi
fermata są położone, przedłużać niekiedy nawet i te, nad którymi nie ma fermatów,
uwzględniać i poprawiać czas trwania niektórych półnut, a same melodie porównywać z odmianami czyli wariantami używanymi po innych częściach naszego kraju. Prawda, że praca to arcymozolna, lecz nie bez pożytku dla śpiewającej gminy.1

Zgodnie więc z takim przekonaniem już w czasie zapisywania melodii
ametrycznych Kolberg usiłował ująć je w sztywne ramy taktów i naginał swobodną pulsację rytmiczną do ustabilizowanych stosunków czasowych. Przyporządkowanie rytmiki do regularnej budowy taktowej wymagało przepracowania struktury metrorytmicznej. Wydłużał więc lub skracał wartości nut,
przesuwał kreski taktowe, wprowadzał rytm synkopowany, fermaty, pauzy.
Tak zapisane melodie zatracały swój charakter, swoją płynność wykonania.
Przedstawione przykłady, wybrane spośród wielu, ilustrują to zagadnienie.
Dwie pierwsze melodie są zapisami z Sanockiego, każda w trzech wersjach,
które ukazują zmagania Kolberga ze sformalizowaniem zapisu.

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, BN PAU i PAN, sygn. 3195, k. 54.
1 Recenzja Kolberga: Zbiór II melodyj chóralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna,
pastora odolanowskiego, Erfurt i Lipsk 1856 ukazała się w „Zwiastunie Ewangelicznym” 1864,
nr 8, s. 125–127.

112

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, BN PAU i PAN, sygn. 3195, k. 51.

Przytoczone niżej dwie melodie, zanotowane pierwotnie przez zbieracza
na Hali Królowej koło Stawów Gąsienicowych w Tatrach, po zredagowaniu
ujęte zostały w czystopisach w karby metrum parzystego:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 11, sygn, 1176/18, k. 6
i czystopis, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/11, k. 7.

113

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/18, k. 6
i czystopis, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/11, k. 7.

Charakterystyczne dla polskiej muzyki ludowej tempo rubato było Kolbergowi znane. Opisał je w drugiej części Kujaw:
Grając kujawiaka […] skrzypek wiejski rad przystraja go w kwieciste zwroty […]
przydłużając obok tego lub opóźniając (tempo rubato) miejscami części taktów
i całkowite takty, albo je zbijając, czyli chłoniąc w siebie, które to wykonanie
prowadzi za sobą mniejsze lub większe w podobnych taktach wartości w czasie
niż tempo  i , lubo te nie rażą, gdy symetrycznie w danych a równych powracają okresach1.

Badacz nie sygnował swoich zapisów muzycznych jakąkolwiek notą
wskazującą na tempo rubato, zapewne dlatego, że poza określeniami słownymi: rubato, tempo rubato, nie istniał wówczas w grafice nutowej znak dla
tego zjawiska. Być może też dlatego, że ów środek wyrazowy wykonawstwa
ludowego był powszechny wśród muzyków, zresztą nie tylko kujawskich.
Dokładne uchwycenie tej maniery i wypracowanie oznakowania stało się
możliwe dopiero w XX w. dzięki nagraniom muzyki ludowej i jej transkrypcjom2.

1

O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 208–209.
Zob. J. i M. Sobiescy Tempo rubato u Chopina i w polskiej muzyce ludowej, w: J. i M.
Sobiescy Polska muzyka ludowa i jej problemy, wybór prac pod red. L. Bielawskiego, Kraków
1973, s. 430–441.
2

114

�Kolberg starał się natomiast zanotować w swych rękopisach terenowych
niektóre ornamenty. Spośród nich najczęściej zanotowana jest przednutka
krótka i długa. Ta ostatnia w istocie jest też krótką i tylko z uwagi na pośpiech w pisaniu nie bywała przekreślona i w zredagowanych już przez
Kolberga zapisach nutowych ma ona postać przednutki krótkiej. Notowane
są też podwójne przednutki, mordenty, tryle i bardzo często melizmaty.
Nadto Kolberg zarejestrował w litewskich zapisach nutowych manierę
wykonawczą, jaką jest apokopa, znana także na terenie polskim, m.in. na
Kurpiach. Polega ona na tym, że w końcowym takcie pieśni, a czasem także
i zdania, jako przedostatnia zanotowana jest dłuższa nuta, a po niej krótka,
wykonywana przez śpiewającego krótko, prawie bezdźwięcznie, na wydechu lub niewykonywana w ogóle1.
Z dokumentacją melodii wokalnych wiąże się problem rejestrowania
przez Kolberga tekstów pieśni i relacji między tekstami a zapisami nutowymi. W zapisach terenowych Kolberg nie podpisywał tekstu pod nutami
z podziałem na sylaby, zaznaczał tylko podział na zwrotki i wiersze. Często
zauważyć można, że tekst nie jest zgodny z melodią, szczególnie w dalszych
zwrotkach. Ma to niewątpliwie związek z kilkakrotnym wykonywaniem
pieśni, przy czym Kolberg najpierw rejestrował melodię, a później tekst.
W trakcie wykonywania kolejnych zwrotek, zwłaszcza pieśni dłuższych, melodia ulegała pewnym zmianom i zapis jej wykonania dla pierwszej zwrotki
mógł nie odpowiadać tekstowi dalszych. Problem ten pozostał nierozwiązany także w zredagowanych i przygotowanych do druku materiałach.
Melodie wokalne stanowią zdecydowaną większość wśród zarejestrowanych w manuskryptach. Muzykę instrumentalną reprezentują przede wszystkim skrzypce, rzadziej piszczałka i dudy. Sam Kolberg sporadycznie informował, na jakim instrumencie wykonana była melodia. W wielu melodiach
można rozpoznać wykonanie skrzypcowe, rzadziej na fujarce, w większości
jednak trudno odgadnąć rodzaj instrumentu na podstawie samego tylko
zapisu2. W monografii Kujaw podał Kolberg istotną informację o umiejscowieniu na końcu drukowanego zapisu nutowego partii skrzypiec, które
w oryginalnym wykonaniu zwykle współbrzmią z melodiami wokalnymi:
1

Zob. O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53), nr 24, 45, 74, 117 i in.
Zob. też T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” R. V:1954, nr 3–4, s. 9–11.
Strumiłło analizował zapisy Kolberga zawarte w tece 11 Górale i doszedł do wniosku, że są wśród
nich notacje gry na dudach i trombicie; w artykule jako wykonaną na trombicie przytoczył melodię z rękopisu, która później została wydana w tomie Góry i Podgórze cz. II (DWOK T. 45), nr 1931.
2

115

�Częstokroć to, co grają skrzypce jako urozmaicenie, napisałem w dalszym ciągu
po skreśleniu śpiewu, jakkolwiek głos skrzypiec zwykł towarzyszyć śpiewowi
[…], niekiedy wszakże grają skrzypce po śpiewie rodzaj odpowiedzi, tj. jakoby
drugą część tego, co słyszały w pierwszej wyśpiewanym1.

Wydaje się, że uwaga o „odpowiedzi” skrzypcowej na melodię wokalną
może dotyczyć 2-, 4- i 6-taktowych przygrywek instrumentalnych, które towarzyszą pieśniom i przeważnie korespondują z nimi motywicznie,
a rzadziej zawierają odrębny materiał muzyczny. Rzeczą znamienną jest
to, że często nie mają one swego źródła w zachowanych zapisach terenowych, obejmujących tylko melodie wokalne, bez owych przygrywek, które uzupełnione zostały w czystopisach i w drukowanych pieśniach, np.:

Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 56
i czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1159, k. 84.
1

O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209.

116

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1157, k. 5a
i druk: O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 298, nr 70.

O pracy redakcyjnej Kolberga nad zapisami ze słuchu znajdujemy nieliczne wzmianki w korespondencji. O tym, że podejmował ją bezpośrednio,
tego samego dnia, wspomina Teofil Lenartowicz w roku 1857 po otrzymaniu Pieśni ludu polskiego:

117

�[…] zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysocem i Mokrym Lesie, Ty
za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas porządkujemy nasze
zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida1.

Sporządzając czystopisy melodii na podstawie rękopisów terenowych,
Kolberg porządkował ich zapis. Wprowadzał miarę taktu, określając tym
samym tempo danej melodii, zmieniał wartości nut na mniejsze dla szyb

szych melodii (metrum ), pozostawiając miarę  dla wolniejszych. Wartością dzielącą melodie pod względem tempa było dla ósemki mniej więcej
 = 140 M.M.2. W czasie redagowania materiału muzycznego doświadczenie, pamięć i znajomość lokalnego folkloru podpowiadały mu, kiedy przyjąć


dla danego utworu miarę , a kiedy .
Uzupełniał też wszelkie braki zapisu terenowego: wypełniał puste takty, ustalał zasadniczą linię melodyczną, gdy w taktach odnotowanych było
obok siebie więcej nut lub gdy melodia wyrażona była literami, dokonywał drobnych korekt w linii melodycznej, rezygnował z alternatywnych
nut lub je uwzględniał zgodnie z zapisem terenowym, rozgraniczał graficznie nuty sylabiczne od melizmatycznych, czasami transponował melodie do innych tonacji niż te, w których zanotowane były w rękopisie terenowym, poprawiał nieprecyzyjne urytmizowanie, np. rytmy punktowane, dla melodii wykonanych swobodnie pod względem metrorytmicznym
wprowadzał budowę metryczną. Niekiedy wpisywał też bezpośrednio nad
melodią notę lokalizacyjną odmienną od zanotowanej w trakcie badań dla
całej karty, być może wskazującą na bliższe związki wykonawcy z daną
miejscowością.
Przygotowując czystopisy przeznaczone do druku, do roku 1879
(tj. w pierwszych dwunastu tomach Ludu) Kolberg opracowywał melodie
w pełnym brzmieniu z wszelkimi ozdobami i odmiankami wykonania wynikającymi z uzdolnień muzycznych śpiewaków i instrumentalistów. Odmiany te odnotowywał małymi nutami obok nut dużych, stanowiących podstawowy przebieg melodii, o czym pisał w tomach Kujawy i Krakowskie3.
1 List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66. Lenartowicz wspomina wycieczkę do dworku Norwidów odbytą w roku 1843.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII i tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),
s. 205.
3 Zob. O Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209, i tegoż Krakowskie cz. II (DWOK T. 6),
s. I–II.

118

�Po latach wrócił jeszcze raz do wyjaśnienia znaczenia tak rejestrowanych
melodii:
Przypominamy, iż małe nuty umieszczone nad i obok większych, główny tok
melodyi głoszących, oznaczają odmianę, urozmaicenie tej melodyi i używane są
zwykle przy powtórzeniu śpiewu1.

Począwszy od piątej części Poznańskiego wydanej w 1880 r. znaczenie małych nut poszerzył. Nie przedstawiały one już wyłącznie odmian
wynikłych z powtarzania melodii, ale stały się przede wszystkim częścią
głównego przebiegu melodii, częścią jej struktury. Przyczyną tego było
wprowadzenie przez Kolberga w druku skróconej notacji melodii. Polega
ona na zamieszczeniu np. ośmiotaktowej melodii w czterech taktach przy
zastosowaniu znaków repetycji w poprzedniku i wpisaniu do niego małymi nutami melodii następnika lub odwrotnie: wpisaniu do następnika
małymi nutami melodii poprzednika. Kolejność przebiegu melodii wyznaczają w odpowiednich miejscach cyfry 1 i 2. W wyniku takiego zapisu
wielotaktowe melodie mieściły się w połowie ilości taktów, zajmowały
więc w drukowanych tomach znacznie mniej miejsca, co w konsekwencji łączyło się z mniejszymi kosztami druku. Można też przypuszczać, że
powodem zastosowania skróconego zapisu była chęć zamieszczenia w publikacji większej liczby melodii, których ogromna część w dalszym ciągu
pozostawała jeszcze niewydana. Sposób odczytywania takiego zapisu zamieścił Kolberg w r. 1880 w części piątej Wielkiego Ks. Poznańskiego 2,
nie wyjaśniając jednak przyczyn, dla których go wprowadził. Stosując
taki zapis, musiał z konieczności rezygnować z zamieszczania wszelkich
odmian, np. alternatywnych wersji powtarzających się fragmentów melodii, mimo ich wariantowego ujęcia znajdującego się w zapisach nieskróconych, pełnych. Zachowały się dziesiątki czystopisów pierwotnie sporządzonych w pełnym brzmieniu, a następnie sprowadzonych do zapisu
skróconego. Kolberg dokonywał tego bezpośrednio na zredagowanych
już kiedyś pełnych melodiach lub przepisywał je, tworząc nową wersję
redakcyjną:
1

O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), pierwodruk: Kraków 1886, s. II; cytat dotyczy
melodii zebranych w tym regionie w latach czterdziestych i publikowanych przede wszystkim
w Pieśniach ludu polskiego w 1857 r.
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), pierwodruk: Kraków 1880, s. XIV–XV.

119

�Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 112.

Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 115.

Następowało więc zubożenie, zeschematyzowanie zarejestrowanych
wcześniej melodii. Nadto w późniejszych monografiach, kierując się
oszczędnością miejsca i jednocześnie chęcią opublikowania jak największej ilości materiału muzycznego, Kolberg łączył w druku w ramach jednego zapisu dwie wariantowe melodie, które były odrębnymi utworami
pochodzącymi z różnych wykonań, zarejestrowanymi jako dwie melodie
niezależne, samoistne:

Melodia 1: Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 17
i czystopis przygotowany do Kieleckiego, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 41, nr 190.

120

�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 18
i czystopis przygotowany do Kieleckiego, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 41, nr 189.

Melodie połączone w druku: O. Kolberg Kieleckie cz. II, (DWOK T. 19) s. 113, nr 370.

121

�Inny przykład dwu odrębnych melodii zredagowanych w ten sposób do
druku w Kieleckiem:

Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 41, nr 489
i czystopis, Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 41, nr 490.

Rkp. Kolberga, zapis zredagowany do druku, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 13, nr 37.

Charakterystyczną cechą tomów publikowanych po roku 1879, poza
skróconą notacją melodii, jest rezygnacja z zamieszczenia niektórych zapisów nutowych i odsyłanie tekstów notą: „obacz nuta nr…”, do podobnych,
już drukowanych lub przeznaczonych do druku melodii. Wprawdzie ideą
Kolberga było gromadzenie wszystkich wariantów melodii, jednak wysokie
koszty druku nut powodowały, że zmuszony był od niej odstąpić, co zresztą
przewidywał już na samym początku publikowania monografii regionalnych:
Ważność ta [przytaczania wielu wariantów] polega według mnie na przekonaniu:
że tylko większa liczba, choćby drobniejszych odmian i odcieni (które mimo to
122

�nie są i nie mogą być wyczerpane, gdy lud coraz to nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub użytkowania, daje wyobrażenie o stopniowem
[…] kształtowaniu czyli urabianiu się pieśni pod względem formy, rytmu i spójności z tekstem […]. W przyszłości jednak, posiłkując się odsyłaczami, unikać będę
powtarzania tych samych lub zbyt do siebie podobnych melodyi1.

Często też pod jedną melodią zamieszczonych zostało kilka, a nawet kilkanaście tekstów przyśpiewek. Właściwością takich jedno- lub dwuzwrotkowych utworów jest ich swobodne łączenie się z różnymi melodiami
o odpowiedniej strukturze metrycznej. Takie obserwacje poczynił zbieracz
odnośnie do krakowiaka:
Że rytm krakowiaka jest mniej więcej jednostajny, a i miara wiersza częstokroć
jednakowa, przeto słowa krakowiaka pod jaką bądź melodią mniej więcej
stosowną, bez skrupułu bywają podkładane, byle się do niej nadały i przytoczone
tu słowa do melodyi po większej części za przypadkowe uważane być winny […]2.

Spostrzeżenia te rozszerzyć można i na teksty przyśpiewek do tańców
trójmiarowych, np. kujawiaka, obertasa.
Informacje o tańcach, instrumentach i wykonawcach
Tańce zajmują istotne miejsce w monografiach regionalnych Kolberga.
Już w Pieśniach ludu polskiego (1857) zamieścił podstawowe informacje o ich rodzajach, podziale terytorialnym i przynależności do obrzędów,
a w kolejnych tomach Ludu znalazły się liczne ich opisy. Niekiedy zostały
one zaczerpnięte z literatury, np. w Sandomierskiem opisy Kolberga oparte
są tekście J. K. Gregorowicza3, a w Krakowskiem i Mazowszu zamieścił
wypisy między innymi z publikacji K. Brodzińskiego, Ł. Gołębiowskiego
i K. Czerniawskiego4. Dotyczą one przede wszystkim tańców powszechnie
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 70
O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 620–621.
3 J.K. Gregorowicz Obrazki wiejskie, T. 4, Warszawa 1852, s. 238–245.
4 K. Brodziński Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele” 1829, s. 97–98; przedruk pt. O tańcach narodowych, w: K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa 1860,
s. 97–119, tę ostatnią pracę opublikował Czerniawski najpierw pt. Charakterystyka tańców
2

123

�znanych, takich jak polonez, krakowiak, mazur, obertas. Zupełnie inny charakter mają opisy tańców regionalnych, które znajdziemy np. we wstępie
do części V W. Ks. Poznańskiego. Wymienione tam wiatraki, kowale, kołodzieje, wiwaty, a także walc, sztajer czy lendler zostały zaobserwowane
przez Kolberga podczas jego podróży w latach 70.1 i poza wzmiankami o ich
przebiegu opisy zawierają szczegółowe informacje o odmianach i miejscu
wykonywania (np. „w Lubostroniu, Oporowie, Smogurzewie, pow. szubiński”, „w Bukowskiem i Międzyrzeckiem”). Równie szczegółowo zostały
scharakteryzowane tańce z Pokucia. W monografii tego regionu Ukrainy
najwięcej miejsca spośród tańców autor poświęcił kołomyjce i jej lokalnej
odmianie horodylance2, ale opisał też wertaka, czobana, serpena, kozaka,
hajduka i wołocha. Podobnie jak w przypadku innych elementów kultury
ludowej, na jakość opisów zamieszczonych w monografii Pokucia wpływ
miał stosunkowo długi kontakt badacza z tym terenem, m.in. w czasie organizacji wystawy w Kołomyi w 1880 r., oraz dobry kontakt z miejscowymi
regionalistami.
Niewątpliwie wyjątkowe miejsce w badaniach Kolberga zajmują tańce
z Kujaw. Przebywając na tym terenie w latach sześćdziesiątych XIX wieku, mógł widzieć jeszcze taniec składający się z trzech, coraz to szybszych
części. Według jego opisu taniec kujawski składał się z: chodzonego czyli
polskiego, odsibki czyli kujawiaka właściwego oraz ksebki czyli mazura
(vel obertasa kujawskiego)3, sam jednak pisał, że bardzo często odrzucają
„owego chodzonego, rozpoczynając taniec od razu od odsibki” 4. Funkcjonowanie takiego wieloczęściowego tańca do początków XX wieku, nie tylko
na Kujawach, potwierdził także Marian Sobieski5. Taniec kujawski stał się
w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1847, T. 2, s. 293–354. Zob. też Ł. Gołebiowski Gry i zabawy
różnych stanów…, Warszawa 1831, s. 304–327
1 Kolberg pisał m.in.: „W Kościańskiem zauważyliśmy (w r. 1872 i 1875) głównie następujące tańce: walec powolny (w  lub  takcie) zwany czasami wałkiem i linder (Ländler, walc
prędszy w  lub  t.)”, zob. tenże W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. IX.
2 W cz. III Pokucia (DWOK T. 31), pierwodruk: Kraków 1888, na s. 5 Kolberg podał nazwę
tego tańca w wersji „hordyjanka czy horodyjanka”, ale tamże na s. 7, a przede wszystkim nad
melodiami (zob. s. 46–48) zapisuje nazwę tego tańca jako „hordylanka”.
3 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 204. Zob. też T. Nowak Znaczenie zbiorów
Oskara Kolberga dla współczesnych badań choreologicznych, „Polski Rocznik Muzykologiczny”, T. XII: 2014, s. 145–157.
4 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 204.
5 M. Sobieski Polskie tańce, w: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…, s. 390.

124

�przedmiotem specjalnych opracowań Kolberga, z których najwcześniejszym
był prawdopodobnie rękopis Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury zawierający ponad 700 tańców (większość z nich składa się z dwóch lub
trzech odrębnych melodii), przy czym kolejność melodii w danym tańcu nie
zawsze odpowiada wcześniejszemu opisowi autora. Jest to zapewne pierwsza wersja zbioru tańców, który miał się znaleźć w planowanym trzecim
tomie Kujaw1. Ostatecznie jednak znaczna część tych melodii opublikowana
została w monografiach regionów sąsiednich w osobnych rozdziałach (jak
w Łęczyckiem) lub rozproszona wśród innych zapisów (w Poznańskiem).
Informacje o tańcach zawarte w Ludzie wspomniany już Marian Sobieski podsumował następująco:
Kolberg wymienia około 200 różnych nazw tańców. Nie podaje wprawdzie bliższych analiz muzycznych, ale określa tempo tańców i stosowane w nich akcenty
rytmiczne. Szerzej natomiast opisuje je od strony choreotechnicznej, wskazując
również na przynależność do poszczególnych obrzędów2.

Opisy instrumentów, informacje o ich budowie i wymiarach pojawiają
się u Kolberga – zarówno w rękopisach, jak i w monografiach – bardzo
rzadko. Do wyjątków należą dane zamieszczone w Pokuciu o lokalnej sopiłce i skonstruowanej przez miejscowego muzyka żołomyjce:
W Jasieniowie Polnym, chłopiec jeden nazwiskiem Tomasz Czuprun zrobił sobie instrument maleńki, 5 cali długi, z trości (trzciny stawowej) o 6 dziurkach
i z pyszczkiem wsuwanym jak mundsztyk u klarnetu, jednakże dla ostrości tonu
stłumionym cokolwiek kłociem (włósiem), który nazwał żołomyjka3.

Etnomuzykolodzy zwracają uwagę, że w monografii Poznańskiego brak
jakiejkolwiek wzmianki o koźle weselnym, który w czasach Kolberga był
1

Rkp. Kolberga Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury przechowywany jest obecnie
w Arch. PTL, w tece 42 Miscellanea, sygn. 1350, opublikowany został w: O. Kolberg Kujawy.
Suplement do tomów 3–4 cz. I (DWOK T. 72/I). Kolejne redakcje tego zbioru są w Arch. PTL
w tece 51, sygn. 1358: k. 1–19 i k. 21–40; szczegółowy opis tych manuskryptów oraz przebieg
badań Kolberga nad tańcem kujawskim zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara
Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. I (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.
2 M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. LIV.
3 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 9.

125

�rozpowszechniony w Wielkopolsce na obecnym pograniczu lubusko-wielkopolskim1. Jednak w przeciwieństwie do Pokucia, gdzie autor Ludu przebywał dłuższy czas, część Wielkopolski zwana dziś regionem kozła nie była
terenem jego bezpośrednich badań, prawdopodobnie nie miał też stamtąd
materiałów uzyskanych pośrednio. Sporą część informacji dotyczących
Wielkopolski Kolberg zaczerpnął z Szematów, czyli ankiet opracowanych
i rozesłanych przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu2, nie wiadomo jednak, czy z okolic Zbąszynia i Wolsztyna (tj. z regionu kozła), gdzie
dominowała ludność niemieckojęzyczna i gdzie właścicielami dworów,
nauczycielami i duchownymi byli najczęściej Niemcy, w ogóle zostały nadesłane jakiekolwiek odpowiedzi.
Ponadto instrumentarium ludowe jako przedmiot badań nie wchodziło
w zakres zainteresowań Kolberga3, być może ze względu na dość skromny
jego zasób. Pisał o tym jeszcze w Pieśniach ludu polskiego w 1857 roku,
wymieniając jedynie skrzypce jako podstawowe „narzędzie muzyczne”,
a oprócz nich – basy. Pozostałym instrumentom poświęcił w tej publikacji
zaledwie dwa zdania:
Dudy czyli kobza wychodzi już z użycia i tylko w niektórych stronach Wielkopolski, w Tatrach i na Rusi słyszeć się daje, dzieląc w tym los znanej jeszcze
na Rusi liry i cymbałek żydowskich. W polu za bydłem pasterze czyli pastuchy
dmą w fujarki wykręcane na wiosnę z kory wierzbowej, których miły dźwięk
daleko rozlega się po rosie, podobnie jak na Rusi w sopiałki z kory bzu białego,
a na Podlasiu w ligawki4.

To krótkie wyliczenie poprzedził nieco obszerniejszymi uwagami o grze
skrzypków:
Narzędzia muzyczne służące do rozbudzenia ochoty wiejskiej po karczmach
są przede wszystkim skrzypce, a obok nich basy, znaczące zwykle takt (rytm)
1

A. i D. Pawlak Instrumenty ludowe, w: Kultura ludowa Wielkopolski, pod red. J. Burszty,
T. III, Poznań 1967, s. 272. Do tego opracowania odwołał się Z.J. Przerembski w artykule Kolbergowska dokumentacja ludowej muzyki instrumentalnej z perspektywy współczesnych
badań, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 125.
2Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017, s. 97–105.
3Na ten temat szerzej zob.: P. Dahlig Instrumentarium muzyczne w dziełach etnograficznych Oskara Kolberga, „Muzyka” R. 33: 1988, nr 3, s. 71–98.
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX.

126

�akordem próżnej kwinty. Przekonani jesteśmy, że charakterystycznej ruchliwości skrzypiec nie zdoła wyrugować martwota wkradającej się już tu i owdzie
katarynki, czyli pozytywy. Skrzypek wiejski, grajkiem albo wesołkiem zwany
(zwołując innych do powszechnej zabawy) coraz to bardziej sam się przy grze
zapala, przechyla głowę ku skrzypcom i nastawia im ucha, jakby wysłuchiwał
z głębi (najczęściej bardzo niedokładnie zbudowanego) narzędzia wydobywających się tonów, które nieraz niby w krzyki, piski lub skargi przechodzą; gdy
tak gra, mówią, że rżnie od ucha. Z przytoczonych tu melodyj tanecznych gra
on jedną po kilkanaście razy w kółko, pstrząc ją gdzie niegdzie dodatkami, nim
wpadnie na drugą, którą tak samo obrabia. A nie zmieniłby jej na żadne modne
kontredanse, polki, walce i mazury, których nie rozumie, chyba by je na swoje
(jak to mówią) kopyto przerobił1.

Tezę Kolberga o powszechnym użyciu skrzypiec potwierdza Zbigniew
J. Przerembski, pisząc: „W jego [Kolberga] czasach podstawowe znaczenie
dla ludowej praktyki muzycznej miały skrzypce i dudy”2. Jednocześnie
ustosunkowuje się do zamiennego użycia przez Kolberga terminów „kobza” i „dudy”:
Zdarza mu się wszakże używać nieprawidłowych nazw, czego najbardziej znamiennym przykładem jest rozpowszechniające się w XIX wieku określenie
„kobza” odnoszące się do dud. Kolberg posługuje się nim sam, nie zmienia go
w przytaczanych tekstach innych autorów, chociaż zwykle zaznacza: „dudy czyli
kobza” lub „kobza czyli dudy”, a nawet stwierdza wręcz, że instrument ten zwany
jest „wcale niewłaściwie kobzą”3.

Te oraz inne uwagi Z. Przerembskiego dotyczą nie tylko tekstów zamieszczonych w Ludzie, ale oparte są również na analizie haseł, które Kolberg
opublikował w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. Wśród licznych
zamieszczonych tam opisów instrumentów znalazły się też tzw. instrumenty
wiejskie, takie jak gęśle, fujara czy wspomniane już dudy i kobza4.
1

Tamże.
Z.J. Przerembski Kolbergowska dokumentacja ludowej muzyki instrumentalnej…, s. 125.
3 Tamże, s. 116. Przerembski odsyła do hasła „dudy” w T. 17 Encyklopedii powszechnej
z roku 1896, która była kolejnym przedrukiem pierwszego wydania z lat 1859–1868. Zob. hasło
Dudy w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 256–259, gdzie zostało opublikowane na podstawie pierwodruku w T. 7 Encyklopedii powszechnej z r. 1861.
4Kolberg w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda opublikował wiele haseł poświęconych instrumentom, w tym także dotyczących instrumentów ludowych; zostały one
2

127

�Nieliczne są też w Ludzie wzmianki dotyczące techniki gry na skrzypcach, basach i piszczałce wierzbowej, a stosunkowo obszerny fragment
o lirze korbowej zamieszczony w Pokuciu zaczerpnięty został z publikacji
K.W. Wójcickiego i koncentruje się raczej na postaci lirnika1. Lirze poświęcił też Kolberg hasło w Encyklopedii powszechnej, w którym potwierdził
jej upowszechnienie „u dziadów kościelnych i ślepców na Rusi”2. Kilka lat
wcześniej wspomniał też o tym instrumencie w odniesieniu do Podhala:
„Powiadają, że i lirę, i cymbałki w tych stronach napotkać można, lecz ja
ich nie widziałem”3.
Wzmianki o zastosowaniu instrumentów pojawiają się natomiast stosunkowo często przy okazji opisów zwyczajów i obrzędów. Kolberg zamieszczał
informacje o roli instrumentów w konkretnych sytuacjach obrzędowych
(zarówno w rękopisach, jak i później w druku), na przykład podczas wesela: „Jadą do kościoła z trzaskiem i śpiewem, przy towarzyszeniu grajków”4
i „Skrzypek przygrywa, gdy już została oczepioną”5, czy pogrzebu: „Jak
tylko umrze kto z rodziny, jeden z krewnych idzie i na wszystkie cztery rogi
chałupy na trembicie trąbi smutną melodię”6.
Mimo że Kolberga interesował głównie wiejski folklor muzyczny danego
regionu, odnotował on zjawisko poszerzania repertuaru i instrumentarium
solistów oraz kapel ludowych o elementy zaczerpnięte z folkloru miejskiego.
We wstępie do Sandomierskiego pisał m.in.:
„Ani wspominam tu o owych […] najętych z dalszej okolicy lub z miast Żydach
i grajkach, w towarzystwie wrzaskliwego klarnetu i bębenka występujących,
ani o nieznośnych pozytywach, organkach, katarynkach i tym podobnych auprzedrukowane w jego Pismach muzycznych cz. I (DWOK T. 61), zob. tam np.: Kobza (s. 239–
–240), Gęśl (s. 242–243), Fujara (s. 254), Dudy (s. 256–259).
1 W cz. I Pokucia (DWOK T. 29), pierwodruk: Kraków 1882, na s. 24–26 Kolberg zamieścił
fragmenty pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, Warszawa 1840, T. II, s. 156–157
i T. III, s. 221–225.
2 O. Kolberg Lira, w: Encyklopedia powszechna, T. 17, Warszawa 1864, przedruk w: tegoż
Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 232–234.
3 O. Kolberg Korespondencja [list z Wiednia z 11 września 1857 r.], „Ruch Muzyczny” R. 1:
1857, nr 26, s. 204; przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 359. O lirnikach
wspomniał też Kolberg w cz. IV Mazowsza (DWOK T. 27), pierwodruk: Kraków 1888, s. 364.
4 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), pierwodruk: Kraków 1885, s. 222–223,
nr 86 i 87.
5 Tamże, s. 226, nr 92.
6 O. Kolberg Ruś Karpacka (DWOK T. 54), s. 325.

128

�tomatycznych pudłach, na nieszczęście zbyt już gęsto w kraju naszym zagnieżdżonych”1.

Były to jednak dla Kolberga problemy marginalne, a inne nieliczne dotyczące tego zjawiska wzmianki zamieszczone w monografiach przywoływał
za innymi źródłami2. Wśród jego materiałów nie ma natomiast zapisów
melodii w wykonaniu kapel i z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że ze względu na trudność zanotowania jednoczesnego brzmienia wielu
instrumentów zbieracz w ogóle takich wykonań nie rejestrował.
Niezmiernie rzadko wymienia Kolberg w rękopisach, a jeszcze rzadziej
w drukowanych tomach nazwiska wykonawców, czy to śpiewaków, czy
instrumentalistów. Tego rodzaju notatki bywają umieszczane niekiedy na
marginesach kart z zapisami melodii. Sugerują one, iż materiał muzyczny
zanotowany obok pochodzi od wymienionych osób. W ten sposób przekazał
nazwiska Mateusza Glunka – muzyka z Mazowsza, Walkowej – śpiewaczki
z Kujaw oraz Jana Maślonki – skrzypka z Kujaw, którego nietypowe trzymanie instrumentu w czasie gry wzbudziło takie zainteresowanie Kolberga,
że opisał je w rękopisie, a później krótką notatkę o nim zamieścił w druku:
[…] będąc szmają (mańkutem, [lewo]rękim), wyuczył się grać na skrzypcach na
szmajndę tj. lewą ręką smykował (wodził smyczek po strunach), palcami zaś
prawej ręki przebierał na strunach, które stosownie do tego działania, miał
nawiązane na opak3.

Inni wymienieni z nazwiska muzycy to: Kazimierz Kurek z Tomaszowic
i Wojciech Kluska z Mogilan – obydwaj skrzypkowie, Hania Cyniawska –
śpiewaczka z Krynicy, Walenty Polak – „grajek na dudach” z Grzechyni,
Izak Engel z Zakopanego – wykonawca paru pieśni żydowskich, Iwantyczycha – śpiewaczka z Leszczowatego, bezimienni „Góral duda z Zawoi” i śpiewak z Czarnego Dunajca. Większa liczba informatorów wymieniona została
w materiałach dotyczących Pokucia. Są to dwie śpiewaczki z sąsiadujących
wsi w pow. Horodenka: Zofia Olejniczka z Żukowa i Ilczycha (żona Ilki
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 10.
Zob. np. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 81–82, tam za: W. Anczyc Obrazy
krakowskie, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. V, nr 131; O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK
T. 28), pierwodruk: Kraków 1890, tam za: Z. Gloger Obrzędy rolnicze, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 2, s. 274–287.
3 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209; wyróżnienia w tekście od Kolberga.
2

129

�Hrycaniuka) z Harasymowa, z tegoż powiatu ze wsi Siekierczyn niewidomy
lirnik i śpiewak Dmetro Marczuk oraz Anna Czartecka, śpiewaczka, autorka
tekstu pieśni z Ispasa. Nieco więcej uwagi poświęcił Kolberg wspomnianemu już Tomaszowi Czuprunowi z Jasienowa Polnego grającemu na sopiłce,
który był jednocześnie budowniczym instrumentu nazwanego przez samego konstruktora żołomyjką. Z jego repertuaru pochodzą też dwa utwory
zamieszczone w części III Pokucia: „Owczarz” i „Polka”1.
Nielicznymi wymienionymi w rękopisach z nazwiska wykonawcami
muzyki byli także przedstawiciele ziemiaństwa i ówczesnej inteligencji, np.
Aniela i Klotylda Biesiekierskie z Piołunowa i Płowców na Kujawach, Helena Kraińska z Leszczowatego, Kazimiera Kleczyńska z Zakopanego, Amelia
Okólska z Kornicza. Ich repertuar muzyczny obejmował głównie pieśni
nieludowe, popularne, zamieszczone przez autora Ludu w osobnych rozdziałach zatytułowanych zwykle „Dwory i miasta”.
Muzykę ludową, która stanowiła główny przedmiot zainteresowań i poszukiwań Kolberga, uznawał on za powszechną własność lokalnej społeczności, zatem dokumentowania nazwisk jej odtwórców, a nawet twórców, nie
uważał za rzecz nieodzowną. W odpowiedzi na recenzję Iwana Franki2, który
zarzucał mu, że nie podaje informacji o wykonawcach, pisał w roku 1890:
„Wprawdzie można jeszcze było […] podać dla potomności i nazwiska śpiewaków
Hryciów lub śpiewaczek Hafek […] lecz – przyznajemy się do tego otwarcie –
uczynić tego nie uważaliśmy już za rzecz konieczną, więc zaniedbaliśmy tych
szczegółów, równie jak i nasi poprzednicy”3.

Do wyjątków bowiem w historii zbieractwa folkloru, nie tylko muzycznego, należy wspomniany już Gizewiusz, zbieracz polskich pieśni na Mazurach, który niezwykle szczegółowo dokumentował swoje zapisy4, a także
1 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 70–71, nr 723, i s. 74, nr 735; utwory te opublikował Kolberg na podstawie własnych zapisów, które zachowały się w Arch. PTL, teka 35, sygn.
1313, k. 9. Zob. też O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 55, nr 64.
2 Recenzja I. Franki opublikowana była w „Kwartalniku Historycznym” w r. 1889, s. 740–741,
przedrukowano w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 286–288.
3 Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu Pokucia zamieszczona była w „Kwartalniku Historycznym” w r. 1890, s. 221–223, przedruk w: tegoż Pokucie. Suplement… (DWOK
T. 81), s. 288–291.
4 Zob. D. Pawlak Gustaw Gizewiusz i jego dzieło…, w: G. Gizewiusz Pieśni ludu znad
górnej Drwęcy…, s. XV. Nie wiadomo jednak, czy podawałby w druku nazwiska wykonawców
odnotowane w rękopisie.

130

�K.J. Turowski, który w Dodatku do zbiorów pieśni ludu polskiego i ruskiego1 podawał nazwisko i wiek niektórych swoich informatorów. Kolberg,
podobnie jak większość ówczesnych badaczy, traktował wykonawców jako
anonimowych odtwórców folkloru, przedstawicieli „ludu” jako zbiorowości,
dlatego też nie uważał, aby konieczne było notowanie ich nazwisk.
Dla pełniejszego obrazu metod dokumentowania przez Kolberga muzyki
ludowej pozostaje jeszcze krótkie przedstawienie jego stosunku do manuskryptów innych zbieraczy folkloru muzycznego, którzy przekazywali autorowi Ludu swoje zapisy lub których zbiory i zbiorki melodii znalazły się
w jego posiadaniu pośrednią, nie zawsze znaną obecnie drogą.
Wspomniano tu już rękopis Gustawa Gizewiusza, a wymienić należy
także manuskrypty Józefa Blizińskiego, ofiarodawcy 45 własnoręcznych zapisów melodii pochodzących z Kujaw2, wśród których na uwagę zasługuje
jedyny w zbiorach Kolberga zapis kapeli (skrzypce i basy)3. Melodie notowała też Maria Hemplówna z Tarnowa, która przekazała Kolbergowi m. in.
26 zapisów nutowych z Orchówka (pow. Włodawa)4 i Zofia Moszyńska, która zapisała 12 pieśni ukraińskich we wsi Uście na Podolu i której rękopisy
muzyczne z prośbą o nieujawnienie autorstwa przekazał Kolbergowi Henryk Szopowicz5. Za pośrednictwem ks. Władysława Siarkowskiego Kolberg
otrzymał kilka zapisów melodii z Kieleckiego, nieoznaczonych nazwiskiem
spisującego6. W tece zatytułowanej Pokucie przechowywany jest zeszyt
z pieśniami ukraińskimi i czeskimi, otrzymany przez Kolberga od Wacława
Dundera, w którym zanotowanych jest 14 melodii, głównie ukraińskich7.
Wśród materiałów z Wołynia zachował się rękopis nieznanego autora pt.
Ukraińskie śpiewy i tańce, zawierający ponad 70 melodii8.
1 K.J.Turowski Dodatek do zbiorów pieśni ludu polskiego i ruskiego, Lwów 1846. Zbiorek
ten zwiera tylko teksty pieśni.
2 Zob. D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. I (DWOK T. 72/I), s. XV–XVII.
3 Ten zapis J. Blizińskiego został opublikowany w tomie Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK
T. 72/II), s. 147, nr 157.
4 Zob. B. Linette, wstęp do: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK
T. 82), s. LXXI. Zob. też wstęp E. Millerowej tamże, s. XVIII i XXXI.
5 Zob. D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Podole (DWOK T. 47), s. XXV.
6 Zob. H. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kieleckie. Suplement do tomów 18–19 (DWOK
T. 76), s. XXIV.
7 Rkp. Dundera teka 21/22, sygn. 1258, k. 92–113.
8 Znaczna część pieśni z tego rękopisu została zredagowana przez Kolberga i w tej postaci
wydana przez J. Tretiaka w tomie Wołyń (DWOK T. 36) a później w suplemencie do niego
(DWOK T. 84). Zob. też O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian wschodnich (DWOK

131

�Manuskrypty innych zbieraczy, a także druki, włączał Kolberg, o czym
już wspomniano, do swoich materiałów, uznając je za „żywioł uzupełniający [jego] własne liczniejsze zbiory”, który miał dopełnić „braki pewnych rubryk słabiej […] zaopatrzonych, np. w pieśni zalotne, weselne, rzemieślnicze
itd.”1. Wysoko oceniał wiarygodność zarejestrowanych melodii i traktował
je na równi z własnymi zapisami, np. przekazując Z. Moszyńskiej podziękowanie za otrzymane manuskrypty, pisał:
Bardzo wdzięczny jestem za przesłanie mi 12 pieśni ukraińskich nader oryginalnych i tym cenniejszych dla mnie, że zanotowane zostały przez osobę kompetentną w takich rzeczach i wiarygodną2.

Zdawał sobie jednak sprawę, że niektórzy autorzy zapisów muzycznych
dokonywali pewnych modyfikacji, niwelując celowo oryginalne cechy folkloru bądź nie potrafiąc ich oddać. Wspomniał o tym w liście do Szopowicza:
Napisane [pieśni] przy fortepianie, zaokrąglone, wymuskane, straciły, zdaje mi
się, zupełnie charakter pierwotnej swej dzikości. […]. To mnie przekonało, że nie
chciały, albo nie potrafiły uchwycić prawdziwego sensu muzycznego pieśni lub
też dokładnie jej napisać nie umiały. Pod piórem straciła ona wprawdzie swą
szorstkość i dzikość, ale z nimi zarazem i swą wyrazistość, życie, oryginalność,
o które to ostatnie przymioty głównie mi chodzi3.

Oceny Kolbergowskiej dokumentacji muzyki ludowej
Podczas trwających blisko pół wieku peregrynacji Kolberg zapisał
prawdopodobnie kilkanaście tysięcy melodii. To właśnie zapisy terenowe
sporządzane bezpośrednio ze słuchu przedstawiają dla współczesnych badaczy największą wartość. Biorąc pod uwagę także przeznaczone do druku
T. 58), gdzie zamieszczono całość tego zbioru (tom w opracowaniu), oraz A. Skrukwa, wstęp do:
O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. XXXI–XXXII i XLI–XLII.
1 Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 396.
2 Brulion listu O. Kolberga do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., w: Korespondencja...
cz. I (DWOK T. 64), s. 360. Zob. także D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kujawy. Suplement…
cz. II (DWOK T. 72/II), s. XCVII oraz B. Linette, wstęp do: O. Kolberg Chełmskie. Suplement…
(DWOK T. 82), s. LXXV.
3 Brulion listu O. Kolberga do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., w: Korespondencja... cz.
I (DWOK T. 64), s. 361.

132

�późniejsze redakcje zapisów terenowych i inne ich kopie, jego archiwum
liczy obecnie około 25 tysięcy zapisów nutowych. Liczba ta obejmuje więc
zarówno wykonane ze słuchu zapisy terenowe, jak i czystopisy, czasem
kilkakrotne, sporządzane do różnie sprofilowanych publikacji, przy czym
wiadomo, że żadna z tych „warstw” nie zachowała się w całości i w jednym
miejscu. W wydanych za życia autora 33 tomach Ludu i Obrazów etnograficznych (DWOK T. 1–33) znalazło się około 9 000 zapisów nutowych1.
Wymieniona tu liczba przekłada się jednak w rzeczywistości na znacznie
więcej melodii, gdyż jak słusznie wskazuje Marian Sobieski, ze względu na
wysokie koszty druku Kolberg wypracował system zapisu kilku linii melodycznych na jednej pięciolinii2. Zdarza się także, że pod jednym numerem
łączył kilka odrębnych melodii, np. w tańcach. W tomach wydanych na
podstawie zachowanych rękopisów (DWOK T. 39–84) zamieszczono około
12 000 melodii, przy czym – tak jak w wypadku melodii publikowanych
przez Kolberga – zastrzec trzeba, że w rzeczywistości jest ich więcej.
Niezależnie od zabiegów stosowanych przez Kolberga podczas przygotowania melodii do druku kolejne pokolenia badaczy muzyki ludowej wysoko
oceniały wartość zapisów autora Ludu.
Już w r. 1936 Karol Hławiczka pisał:
Ponieważ materiały pozostawione przez Kolberga przedstawiają, jak to już zaznaczyłem, wartość niezwykłą (niektóre zapiski sięgają roku 1843) i zasługują
na to, by je jak najszybciej wydano, chciałbym przedstawić zawartość choćby
kilku teczek i podkreślić ich znaczenie. […] Nie ulega też wątpliwości, że i tekst
muzyczny nie zawsze jest ścisły, ponieważ Kolberg nie podaje np. wielogłosowej muzyki ludowej, notując wyłącznie melodie […]. Mimo to materiały zebrane
przez Kolberga przedstawiają wartość bezcenną, ponieważ niczym nie dadzą się
zastąpić i sięgają czasów, kiedy kultura ludowa była mniej narażona na unifikujący wpływ komunikacji i radia3.

1 Liczby melodii znajdujących się w poszczególnych tomach Dzieł wszystkich wydanych
do roku 1997 podaje L. Bielawski w zestawieniu dołączonym do artykułu biograficznego, zob.
tegoż Kolberg Henryk Oskar, w: Encyklopedia muzyczna PWM, red. E. Dziębowska, T. KLŁ,
Kraków 1997, s. 141–142.
2 Zob. M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor…, s. LIV.
3 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” 1936, nr 47, s. 3–4.

133

�Adolf Chybiński krótko po wojnie, w 1947 r., odpowiadając na pytanie
Béli Bartóka „Czy polska etnografia muzyczna posługuje się nadal jeszcze
wydawnictwami O. Kolberga?”, stwierdził:
[…] musimy się nimi posługiwać, jakkolwiek uznając w całej pełni znaczenie
dzieła O. Kolberga, zdajemy sobie dobrze sprawę z braków jakie jego publikacje
posiadają i z góry posiadać musiały. Tu zaś należy, nie bez pewnego nacisku, zaznaczyć, że istnieje szereg pokolbergowskich, nawet najnowszych wydawnictw
(polskich melodii ludowych), które nie osiągają nawet tej względnej poprawności, jaką odznaczają się nawet najpobieżniej traktowane tomy Ludu O. Kolberga.
Musimy korzystać z wydawnictw Kolberga już choćby z tego powodu, że nie
posiadamy starszych wartościowych materiałów polskiej muzyki ludowej, równie stosunkowo obfitych, a są to w niektórych wypadkach zabytki bardzo dawne, jakkolwiek tylko w pewnych szczegółach zdradzające swe średniowieczne
pochodzenie a zarazem odbycie już pewnej ewolucji od nieznanego prymitywu
po wiek XIX. (Nie same tylko ich pentatoniczne i inne, także «kombinowane»,
skale mam tu na myśli)1.

Marian Sobieski w roku 1961 we wstępie do pierwszego tomu Dzieł Kolberga, omawiając jego zapisy muzyczne, dokonał też ich analizy i wskazał
oraz ocenił nowatorskie cechy rejestracji przyjęte przez autora Ludu:
Środki, które zastosował, to: wykazanie drobnymi nutami wszelkich odmian,
jakie wykonawcy ludowi stosowali przy śpiewaniu melodii, co świadczy, że
Kolberg nie ograniczał się do zapisania jednej wersji melodycznej, lecz czujnie
śledził wszelkie formy wariantów; podanie wskazówek co do tempa melo

dii (wolniejsze tempa ujmuje jako  , szybsze jako  ); precyzja jaką włożył
w zapis melizmatyki ludowej, zarówno wokalnej, jak i instrumentalnej. Tryle,
mordenty, mordenty wolniejsze wpisane jako triole, przednutki pojedyncze
i podwójne, ponutki, wokalizy i rytmiczne rozdrobnienia – oto arsenał jego
oznakowań, którymi wyprzedza nie tylko swoich poprzedników, lecz i następców. Nikt ze współczesnych Kolbergowi zbieraczy, ani Smolerj na Łużycach,
ani Erck w Niemczech, Erben w Czechach czy Sušil na Morawach nie wnikają
tak jak Kolberg w te szczegóły muzyki ludowej, zwłaszcza instrumentalnej.
Setki Kolbergowskich tanecznych melodii skrzypcowych, szczególnie z terenu
1 A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej, „Polska Sztuka Ludowa” 1947,
nr 1, tu przytoczone za: tegoż O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych, przygotował do druku L. Bielawski, Kraków 1961, s. 82,

134

�Mazowsza i Kujaw, zawierają najistotniejsze cechy ornamentyki instrumentalnej i w wielu wypadkach nie różnią się dokładnością od tego, co dziś zapisujemy transkrypcyjnie w oparciu o taśmę magnetofonową. Szacunek wzbudza
nieustępliwa postawa Kolberga, który mimo zarzutów współczesnej krytyki,
z całą konsekwencja notował wszystkie zasłyszane warianty melodyczne, wiążąc je starannie odsyłaczami, by wskazać drogi ewolucji pieśni i jej żywotności w różnych formach na terenie różnych regionów. Skrępowany kosztami
drukarskimi wypracował Kolberg system pozwalający na zapisywanie kilku
wersji melodycznych na jednej pięciolinii, co potwierdza, że świadomie dążył
do uzyskania największej dokładności zapisu strony muzycznej. Należy więc
stwierdzić, że dzięki tym wysiłkom Kolberga zapisy nutowe jego publikacji stanowią materiał mający rangę pełnowartościowego dokumentu historycznego,
tym cenniejszego, że niepowtarzalnego.1

Bogusław Linette, który przygotowywał do druku wiele rękopisów Kolberga i jako doświadczony badacz terenowy analizował jego zapisy muzyczne z różnych regionów, w roku 1995 pisał:
Oceniając wiarygodność zapisów muzycznych Kolberga należy pamiętać, że
notowanie melodii ludowych jest ogromnie złożoną czynnością. Polega ona bowiem na przekładaniu kodu dźwiękowego na uproszczony, nieadekwatny kod
graficzny, odnoszący się do temperowanego systemu tonalnego o stałych relacjach wysokości i czasu trwania dźwięków. Kolberg zaś dokonywał zapisów ze
słuchu, musząc uporać się z problemami wahań intonacji i znaczną swobodą
rytmiczną żywych wykonań. Analiza jego zapisów terenowych, szczególnie pieśni obrzędowych ze wschodnich peryferii Polski, pozwala poznać mozolną pracę
i rozterki Kolberga w trakcie notowania melodii. Daje też podstawy do stwierdzenia, iż zapisy Kolberga są z muzykologicznego punktu widzenia wiarygodne.
Przemawia za tym również fakt, że Kolberg miał świetny słuch i odpowiednie
kompetencje muzyczne, co potwierdzają jego notacje oddające ludowy, regionalny idiom muzyczny2.

W miarę postępu wieloletnich prac badawczych nad spuścizną Oskara Kolberga wysoka ocena jego dokumentacji folkloru muzycznego
1

M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor…, s. LXVIII–LXIX.
B. Linette Znaczenie wydania Dzieł Kolberga dla kultury polskiej, w: Oskar Kolberg.
Prekursor antropologii kultury, redakcja: L. Bielawski, J. K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszwa 1995, s. 13.
2

135

�ugruntowywała się1; Ludwik Bielawski, autor hasła encyklopedycznego
o Kolbergu, stwierdza:
K[olberg] należy do najwybitniejszych twórców narodowej kultury muz[ycznej],
obok Chopina i Moniuszki. Sprawiły to jego dokonania jako naukowca, folklorysty i etnografa, który utrwalił w piśmie i ocalił od niepamięci zbiorową
twórczość lud[ową], przekazany tradycją dorobek wielu pokoleń. K[olberg] uważany jest słusznie za ojca pol[skiej] etnografii. W ciągu 50 lat pełnej wyrzeczeń,
niestrudzonej działalności budował gmach nauki o kulturze tradycyjnej, w którym uprzywilejowane miejsce wyznaczył pieśni i muzyce ludowej. Nieczęsto
zdarza się w dziejach, aby ktoś tak całkowicie oddał się jednej idei, aby ją
tak konsekwentnie i z takim samozaparciem realizował. W efekcie powstało
potężne dzieło o nieprzemijającej wartości źródłowej: obraz kultury lud[owej]
ogromnego obszaru środkowo-wschodniej Europy, bowiem K[olberg] utrwalił
nie tylko pol[skie] tradycje, choć na nich przede wszystkim się skoncentrował.
[…] Spuścizna K[olberga] przekracza znacznie wartość hist[orycznego] dokumentu
epoki; jest to dzieło wyprzedzające swój czas, stanowi bowiem wyraz tej intuicji,
która legła u podstaw antropologii muz[ycznej] naszych czasów, wyczulonej na
więzi artystycznej wypowiedzi muz[ycznej] z człowiekiem i jego kulturą. Niezwykłe i niepowtarzalne dokonania K[olberga] zapewniły mu trwałe miejsce
w pol[skiej] i europ[ejskiej] nauce i kulturze2.

1

O aktualnym znaczeniu dorobku Kolberga zob. też W. Grozdew-Kołacińska Myśli i dzieło Oskara Kolberga jako inspiracja dla współczesnego muzykologa, „Lud” T. XCVIII: 2014,
s. 63–79.
2 L. Bielawski Kolberg Henryk Oskar…, s. 150.

136

�Maciej Prochaska

Kompozycje Oskara Kolberga

Wykształcenie muzyczne i podstawy nauki kompozycji, s. 137 – Pieśni na
głos z towarzyszeniem fortepianu, s. 143 – Pieśni chóralne, s. 148 – Król
pasterzy i inne utwory sceniczne, s. 150 – Kompozycje fortepianowe, s. 165
– Pieśni ludowe w opracowaniu fortepianowym, s. 172

Wykształcenie muzyczne i podstawy nauki kompozycji
Prace kompozytorskie Kolberga związane są głównie z okresem jego pobytu w Warszawie od czasów zdobywania podstaw edukacji ogólnej i muzycznej aż do opuszczenia przez niego zaboru rosyjskiego w 1871 roku. Zyskując rzetelne wykształcenie ogólne pod okiem znakomitych pedagogów
Liceum Warszawskiego i w oświeceniowej atmosferze rodzinnego domu,
jako uzdolniony młodzieniec Kolberg kształcił się u różnych nauczycieli
muzyki. W roku 1824 rozpoczął pobieranie regularnych nauk muzycznych.
Jego pierwszym nauczycielem był Tomasz Głogowski1, rok później nauki
pobierał u Vettera2. W roku 1830 rozpoczął naukę kompozycji i gry fortepianowej u Józefa Elsnera. Po dramatycznym okresie powstania listopadowego, w latach 1832–1834, Kolberg kontynuował naukę u Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. W roku 1834 wyjechał do Berlina, gdzie uczestniczył
w kursie buchalterii w akademii handlowej oraz pobierał regularne lekcje
kompozycji u Karla Friedricha Girschnera (1794–1860) i Karla Rungenhagena (1778–1851). Efektem tych wieloletnich nauk i zbieranych doświadczeń
1

Prawdopodobnie chodzi o Tomasza Głogowskiego, pianistę i muzyka działającego w Warszawie w I poł. XIX wieku. Nieznane są lata jego życia. Od 1840 roku był członkiem Towarzystwa Wspierania Artystów Muzycznych w Warszawie. Śladami jego działalności są publikowane przez niego w latach 1840–1860 utwory fortepianowe: mazury, walce, polki, pieś­ni, polonez
i galop. Zob. W. Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne 1 połowy XIX wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 1997, s. 86, oraz W. Tomaszewski Bibliografia warszawskich
druków muzycznych 1801–1850, Warszawa 1992, s. 371.
2 O tym muzyku brak informacji.

137

�w praktyce muzycznej było nieukrywane przez Oskara Kolberga pragnienie
rozwijania kariery muzyka i kompozytora.
Bezcenne uwagi o wykształceniu muzycznym Kolberga przekazał Izydor
Kopernicki w swojej nocie biograficznej zawartej w Przemyskiem:
Kształcenia w muzyce młodego artysty podjął się najprzód sam Elsner i uczył go
przez cały rok. Potem przez trzy lata nauczycielem jego był Feliks Dobrzyński,
sławny kapelmistrz opery warszawskiej. Fanatyczny zwolennik muzyki klasycznej i jako nauczyciel takiż naśladowca Hum[m]la, Dobrzyński we trzy lata tak
wyćwiczył ulubionego ucznia, że 19-letni O. Kolberg, władając już doskonale
fortepianem, z całą pewnością siebie, począł marzyć o kompozytorstwie.
Dla zdobycia też niezbędnej do tego teoryi i najwyższej wiedzy muzycznej,
w roku 1834 udał się do Berlina, gdzie przez całe dwa lata z zapałem młodzieńczym oddawał się nauce harmonii i kontrapunktu u najsławniejszych nauczycieli ówczesnych, Girschnera i Rungenhagena.
Już w Berlinie, krok po kroku zdobywając tajemnice twórczości muzycznej,
roił sobie młody kompozytor dla przyszłych utworów swoich drogi nowe i nowy
świat tonów, ów świat melodyj swojskich, lubych sobie od kolebki, któremi
w uszlachetnionej postaci czarował go genialny Szopen w samotnych swych improwizacjach, gdy dzieckiem jeszcze będąc, zasłuchiwał się niemi chłopczyna1.

W czasie swojego pobytu w Warszawie, już po okresie nauki, Kolberg
starał się, aby działalność związana z praktyką muzyczną stała się jego
głównym zawodowym zajęciem. Realia życia zmusiły go jednak do podjęcia, za radą i wsparciem brata Wilhelma, etatowej pracy w zarządzie Drogi
Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Mierne dochody z działalności muzycznej, głównie z udzielania lekcji gry na fortepianie, okazały się niewystarczające dla zapewnienia mu spokojnego bytu.
Pierwsze próby kompozytorskie pochodzą jednak jeszcze sprzed okresu
studiów w Berlinie. W czasie nauki podjętej u Józefa Elsnera Kolberg był
już zaznajomiony z podstawami zasad muzyki, przypuszczać można, że to
właśnie znakomity warszawski kompozytor i nauczyciel skierował uwagę
młodego Oskara w stronę kompozycji. Z tego okresu pochodzą z pewnością niektóre notatki muzyczne w Zeszytach do studiów muzycznych2,
1

Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. VII, pierwodruk: Kraków 1891.
2 Zeszyty do studiów muzycznych to robocza nazwa zszytych rękopisów muzycznych przechowywanych w Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu w tece 51

138

�obejmujące szkice różnych fragmentów dokonane ręką samego Kolberga,
odpisy kompozycji obcych oraz krótkie noty muzyczne pisane obcą ręką.
Kolejny, bardzo ważny etap w edukacji kompozytorskiej wyznaczają studia
berlińskie. Wspomniane powyżej źródła dają nam pewien pogląd na metody nauczania stosowane przez Rungenhagena i Girschnera. Być może na
polecenie tych profesorów Kolberg dokonywał fortepianowych opracowań
utworów obcych, w tym przede wszystkim transkrybował arie z oper Johanna Adolfa Hassego.
Zeszyty do studiów muzycznych to rękopisy przechowywane obecnie
w dwóch różnych miejscach. Jedna część tych manuskryptów, w postaci
zeszytu, znajduje się w Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
w tece 51 Miscellanea1. Druga część, w formie luźnych, niezszywanych
kart, zawierająca ponad 20 utworów oraz znaczną liczbę niekompletnych
szkiców, znajduje się obecnie w zbiorach biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego2. Inny zwarty rękopis z tego okresu, równie istotny dla
Miscellanea (sygn. 1358), utworzona dla celów źródłoznawczego opracowania zbioru Kolbergowskiego przez Redakcję Dzieł Wszystkich i Instytut im. Oskara Kolberga. Podobnej nazwy
używa się na określenie zbioru luźnych kart rękopiśmiennych zachowanych w Bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, gdzie trafiły one już w XIX wieku jako trzy grupy manuskryptów. Nie ma żadnych wskazówek co do tego, że rękopisy z teki 51 i dokumenty z WTM
stanowiły kiedyś jeden Zeszyt do studiów muzycznych. Pochodzą jednak prawdopodobnie
z tego samego okresu nauki u Elsnera, Dobrzyńskiego i u profesorów berlińskich.
1 W Arch. PTL rękopisy te mają sygnaturę 1358, k. 204–214. Są to własnoręcznie sporządzone przez Kolberga transkrypcje kompozycji zaczerpniętych z oper XVIII-wiecznych: Johanna Adolfa Hassego: arie „Di quell’acciaro al lampo” z opery Solimano (1753) i „Guardami in
volto, e vedi” z opery Artemisia (1754), „Digli ch’e un infedele” z opery Adriano in Siria (1752),
„Come all’amiche” z opery Semiramide riconosciuta (1747) oraz niedokończona „Chia ritrova
e aspira prudenza” z opery Atillio Regolo (1750). Znajdują się tam także transkrypcje dwóch
marszów Josepha Nagla oraz opracowania uwertur i innych utworów instrumentalnych przeznaczone do wykonania na fortepianie na cztery ręce.
2 Drugi zespół zeszytów do studiów muzycznych, zachowany w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, został tam uporządkowany i oznaczony sygnaturami:
12091, 12092, 12093. Zbiór ten jest znacznie obszerniejszy i podobnie jak w przypadku fragmentów przechowywanych w tece 51 Miscellanea w Archiwum PTL, składa się ze szkiców
własnych kompozycji Kolberga oraz opracowań fortepianowych kompozycji innych autorów,
m.in.: Leopolda Hoffmanna Concerto p[er] il Clavicembalo solo (z notą: „im jahr 1745”), uwertura do opery Lodoiska Simone Mayra, uwertura do opery François-Adriena Boieldieu La fệte
du village voisin (1816), uwertura do opery Nicolasa Dalayraca Les deux petits Savoyardes
(1789) oraz Mazur „dedykowany przyjacielowi swemu O. de Kolberg przez Michała Bergson”.
Ten ostatni utwór jest prawdopodobnie zapisany ręką kompozytora Michała Bergsona (1820–
–1898), cenionego w tym okresie pianisty, ojca znanego filozofa Henriego Bergsona. W zbiorze

139

�pierwszego okresu twórczego, to czystopis Sonaty fortepianowej Es-dur,
także zachowany w archiwum Kolbergowskim w tece 51 Miscellanea. Te
trzy grupy rękopisów łączy czas ich powstania, czyli okres po roku 1830,
kiedy to Kolberg zdobywał wykształcenie muzyczne, najpierw na lekcjach
u Józefa Elsnera i Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, a później w Berlinie.
W datowaniu wczesnych kompozycji Kolberga pomocne są dokonywane
i wpisywane własnoręcznie przez Kolberga transkrypcje dzieł z I poł. XIX
wieku zawarte we wspomnianych powyżej rękopisach. Nota na marginesie
Kolbergowskiego zeszytu z teki 51 pokazuje źródła, które być może wskazywane były adeptowi kompozycji jako godna naśladowania inspiracja dla
własnych poczynań twórczych. Wymienione są tam nazwiska następujących kompozytorów: „Mozart, Rode, Boieldieu, Haydn, Beethoven, Bach,
Chopin, Hertz, Paganini, Herold, Rossini, Paer, Righini, Spontini, Cherubini,
Weber, Cimarosa”. Szkoła berlińska opierała się zatem w pewnym stopniu
na wykorzystywaniu do nauki kompozycji dzieł dawnych i współczesnych
(XIX-wiecznych) autorów, których utwory niejednokrotnie uznawano ówcześnie za niedoścignione wzorce doskonałości i klasycznej harmonii.
W obu zachowanych częściach Zeszytów, prócz wspomnianych transkrypcji fortepianowych oraz kompozycji wpisywanych przez inne osoby,
znajdują się w większości autorskie prace kompozytorskie Kolberga. Podzielić je można na kompozycje ukończone oraz szkice kompozytorskie
obejmujące przeprowadzenia motywów, ciągi przebiegów harmonicznych,
niejednokrotnie zarzucone w połowie i nierozwijane, znajdujemy tam również notatki samych tylko motywów melodycznych, w tym kilka melodii
„ludowych” bez akompaniamentu wynotowanych z oper Kurpińskiego i Elsnera1 oraz kilka wypisanych ze zbioru Jana Józefa Lipińskiego Piosnki
tym znajduje się również transkrypcja fortepianowa fugi z oratorium Der Tod Jesu Carla
Heinricha Grauna, jednej z najbardziej popularnych osiemnastowiecznych kompozycji pasyjnych. Wiadomo, że utwór ten był bardzo dobrze znany wśród polskich muzyków; sam Elsner
w wieku młodzieńczym brał udział w jego wykonaniu w 1785 roku jako sopranista. W zespole
rękopisów o sygnaturze 12092 znajduje się m.in. odpis pieśni Wojak Fryderyka Chopina wykonany przez nieznanego kopistę, oznaczony notą: „Pieśń, muzyka Fryderyka Chopina (1831)”.
Zob. także Katalog mikrofilmów nr 26: Rękopisy muzyczne XIX–XX wieku T. 1 (A-K), oprac.
E. Wąsowska, Warszawa 2001, s. 298–302.
1 Wśród notatek tam zawartych znajdują się również motywy melodyczne z dwiema ciekawymi adnotacjami. Pierwsza to: „Kurpiński, 1816, Marcinowa w seraju”, chodzi tu o operę
Marcinowa z Dunaju w Stambule w seraju, którą wystawiono w 1812 roku w Warszawie.
Druga nota: „Elsner, z Łokietka”, przywołuje melodię mazurka z opery Król Łokietek czyli

140

�ludu wielkopolskiego1. Wiele z tych konstrukcji muzycznych to struktury z charakterystyczną dla tańców polskich rytmiką mazurkową, niektóre
fragmenty zdradzają pokrewieństwo z fakturą typową dla form związanych
z etiudą. W przeważającej części szkice te miały być utworami przeznaczonymi na fortepian, wyjątkiem są niektóre prace zawarte w części Zeszytów
do studiów muzycznych przechowywanej w zbiorach Biblioteki WTM
w Warszawie2.
W żadnym zachowanym do dziś źródle rękopiśmiennym nie pojawiają
się jakiekolwiek ślady kompozycji orkiestrowych Kolberga z tego okresu.
Taki stan rzeczy wydaje się dość zastanawiający, ponieważ jedyna zachowana partytura orkiestrowa, tj. Król pasterzy, pomimo wielu wad, nieścisłości czy też instrumentacyjnych niedogodności i pewnego schematyzmu,
pokazuje Kolberga jako dość sprawnego kompozytora orkiestrowego. Być
może szkice orkiestrowe sporządzane podczas studiów w Berlinie nie weszły w skład Kolbergowskiego archiwum i jako ćwiczenia wykonywane
pod okiem Girschnera i Rungenhagena oraz Elsnera i Dobrzyńskiego pozostały w ich prywatnych zbiorach muzycznych. Do dziś nie udało się
odnaleźć żadnej partytury orkiestrowej Kolberga z młodzieńczego okresu
nauki kompozycji.
Zachowane źródła poświadczają, że metody przygotowania młodego
adepta sztuki muzycznej były w I poł. XIX wieku dość ograniczone i sprowadzały się często do przepisywania i opracowywania dzieł dawnych mistrzów oraz rozpisywania zadanych przez nauczyciela tematów muzycznych3. Dodatkowym elementem nauczania, jak się wydaje dość istotnym
z punktu widzenia rozwijania ogólnej erudycji, był osobisty kontakt ucznia
Wiśliczanki, dzieła wystawionego w 1818 roku w Warszawie, przy czym Kolberg zamieścił
tę melodię później w swoich Pieśniach ludu polskiego z 1857 jako świadectwo transmisji
repertuarowej.
1 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał…, Poznań 1842.
2 Zachowały się tam fragmenty kwartetów smyczkowych zapisane ręką Kolberga. Jeden
jest odpisem trzech fragmentów kwartetu smyczkowego d-moll op. 8 Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, drugi to ekspozycja allegra sonatowego C-dur niezidentyfikowanego autorstwa,
być może jest to szkic kompozycji własnej Kolberga.
3 W Zeszytach do studiów muzycznych znajdują się dwie kompozycje nazwane fugami, są
to w rzeczywistości inwencje w kontrapunkcie swobodnym. W kompozycjach tych widoczne
są zapisane nieznaną ręką (Dobrzyńskiego?) tematy i kanoniczne wejścia poszczególnych głosów, rozwijane i przekształcane w prostym kontrapunkcie ręką Kolberga. W tych Kolbergowskich rozwinięciach zwraca uwagę wyraźny wpływ faktury klawiszowej na typ kształtowania
figuracji w poszczególnych głosach.

141

�z dziełami orkiestrowymi i operowymi poprzez opracowywanie ich na
fortepian. Przypuszczać należy, że Kolberg nabywał wiedzę o podstawowych zasadach muzyki, kształtowaniu melodyki, harmoniki i architektoniki muzycznej stopniowo, zarówno poprzez stałe rozwijanie umiejętności
pianistycznych, a więc praktyczną naukę wielu kompozycji, w tym sonat
fortepianowych, miniatur tanecznych, być może także koncertów fortepianowych, jak i przez sporządzanie fortepianowych transkrypcji uwertur, arii
i chórów operowych i oratoryjnych.
Ostateczna ocena przygotowania Kolberga do zawodu muzyka została
wyrażona przez najbardziej zasłużonego ówcześnie polskiego nauczyciela,
jakim był Józef Elsner. Wydany w roku 1836 dokument wyraźnie podkreśla
trwałe efekty edukacji muzycznej Kolberga:
Odwołując się do mego zaświadczenia z roku 1834, nim JW. Oskar Kolberg
udał się do Berlina w celu wydoskonalenia się w muzyce, do której wtenczas
już niepospolity talent i znaczne usposobienie widziałem. Zaświadczam teraz,
jako tenże po złożonym przede mną egzaminie okazał stopień celujący jako
fortepianista, generałbasista i kompozytor muzyki, wskutek czego ma prawo
być policzonym i liczę go do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy.
Dnia 14 grudnia 1836
Józef Elsner
b. Profesor Warsz[awskiego] Uniwers[ytetu],
b. Rektor Konserwatorium Muzyki1

Rozwijane przez ponad sześć lat umiejętności pianistyczne i kompozytorskie, wraz z pozyskiwaną stopniowo wiedzą o formach muzycznych, o zasadach kształtowania melodyki i prawidłach relacji harmonicznych, bez
wątpienia przysłużyły się w sposób niezwykle istotny do wykształcenia doskonałej podstawy dla podjętych później przez Kolberga prac związanych
z utrwalaniem folkloru muzycznego. Wrażliwość, znakomicie rozwinięty
słuch muzyczny, zdolności analityczne i ćwiczona przez wiele lat pamięć
muzyczna umożliwiły badaczowi wykorzystanie umiejętności muzycznych
w sposób, który okazał się znacznie trwalszy i znacznie bardziej użyteczny
dla rodzimej kultury niż twórczość kompozytorska, czy kariera pianistyczna.
1 Rkp. Józefa Elsnera, zaświadczenie zachowane w tece z dokumentami osobistymi Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN w Krakowie (sygn. 2183, k. 37).

142

�Podstawy rzemiosła kompozytorskiego stały się dla Kolberga mocnym
fundamentem działań podjętych przez niego później w sferze gromadzenia,
badania, porównywania i publikowania folkloru muzycznego ziem polskich.
Pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu
Lirykę wokalną Oskara Kolberga reprezentuje ponad 25 pieśni pisanych do tekstów polskich poetów. Utwory te z jednej strony ujęte zostały
w stylistyce bliskiej wczesnoromantycznym pieśniom niemieckim, z drugiej
natomiast stanowią kontynuację polskiej pieśni sentymentalnej, której najbardziej znanym elementem, do dziś obecnym w repertuarze koncertowym,
są pieśni Fryderyka Chopina. Kontakt Kolberga z formą pieśni solowej nastąpił z pewnością dość wcześnie, ponieważ na początku wieku XIX była
ona ważnym elementem codziennego życia kulturalnego mieszczan i szlachty. Wiązało się to z pewnością z upowszechnieniem się w epoce Kolberga
fortepianu oraz z traktowaniem nauki muzyki i śpiewu jako jednego z obowiązkowych elementów wychowania. W środowisku Kolbergów codzienny
kontakt ze sztuką był naturalnym sposobem na spędzenie wolnego czasu
w gronie rodziny i znajomych. Pieśń solowa z akompaniamentem była zatem, obok tanecznych utworów fortepianowych, najczęściej praktykowaną postacią amatorskiej aktywności muzycznej. Lirykę wokalną uważano
już wtenczas za jeden z najdoskonalszych sposobów na wyrażenie emocji
poprzez powiązanie poezji i muzyki, które spajało dwie niezależne sztuki
i miało dodatkowy walor związany z wykorzystaniem tekstów słownych,
najczęściej w języku narodowym. O ile arię operową komponowano na
kształcone głosy śpiewaków i stanowiła ona wymagający dla wykonawcy
sprawdzian jego możliwości, o tyle pieśń z towarzyszeniem fortepianu była
częstokroć dostępniejszą formą muzykowania w salonie.
Pieśni Kolberga powstawały zapewne w latach jego pobytu w Warszawie, przy czym niektóre z nich ukazały się drukiem jeszcze za życia
kompozytora 1. W jego dorobku można zauważyć trzy nurty inspiracji,
które mogły mieć znaczenie dla stylu pieśni. Pierwszy ważny element to
krąg wczesnoromantycznej pieśni niemieckiej. Trzeba tu zwrócić uwagę
1 Zestawienie pieśni wydanych w czasach Kolberga zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68),
s. XXXIV.

143

�zwłaszcza na olbrzymi dorobek pieśniarski Carla Loewego oraz styl wokalny Feliksa Mendelssohna. O obu tych twórcach wyrażał się Kolberg
z wielkim szacunkiem i podziwem i być może ich dokonania dane mu
było śledzić już od czasu studiów w Berlinie. Pieśń solowa była w kręgu
niemieckojęzycznych twórców gatunkiem szczególnie uprzywilejowanym
i rozwijanym przez najwybitniejsze osobowości twórcze epoki. Ciekawe
światło na ten typ inspiracji rzucają nieznane wcześniej – zidentyfikowane dopiero w XXI wieku – trzy krótkie pieśni do słów niemieckich
poetów. Manuskrypty te zachowały się wśród materiałów Kolbergowskich
przechowanych przez Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, włączonych
do wspomnianego już wcześniej zbioru szkiców muzycznych. Pieśni napisane zostały ręką Kolberga, noszą ślady poprawek charakterystycznych
dla autografów kompozytorskich Kolberga i według piszącego te słowa
mogą być jego własnymi kompozycjami. Dwa utwory zostały napisane do
tekstów Johanna Heinricha Vossa (1751–1826), a jeden do słów Henricha
Ludwiga Theodora Giesbrechta (1792–1873)1. Kompozycje te są krótkie
i być może powstały w okresie studiów w Berlinie jako prace studyjne 2.
Pieśni te charakteryzują się prostą budową, a stylistycznie są do pewnego
stopnia zbieżne z wczesnoromantyczną liryką wokalną. Być może inspirowane były muzyką Carla Loewego. Pieśni te zostały prawdopodobnie
przez samego Kolberga zapomniane lub uznane za nieskończone. Jest też
prawdopodobne, że Kolberg nie uznawał napisanych przez siebie dzieł
muzycznych z tekstami w języku innym niż polski za godne upowszechniania. Są to ważne manuskrypty, ponieważ przy założeniu, że stanowią obraz
kompozytorskich poczynań z okresu nauki w Berlinie, wskazują wyraźnie
na styl wczesnoromantycznej pieśni niemieckiej jako istotne źródło pewnych elementów warsztatu kompozytorskiego Kolberga.
Pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu opublikowane w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne (tom 68 DWOK), mimo że wszystkie napisane zostały do tekstów polskich, mają szerokie tło stylistyczne. Związane
1 Wiersze obu poetów były ówcześnie dosyć chętnie wykorzystywane do opracowań kompozytorskich, ich teksty odnaleźć można u tak ważnych muzyków jak Carl Loewe czy Carl
Maria von Weber.
2 Utwory te nie zostały opublikowane w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne Kolberga (DWOK. T. 68), ponieważ w okresie przygotowywania jego utworów do druku rękopisy
tych trzech pieśni nie były uznane za autografy Kolberga, co automatycznie wykluczyło ich
publikację wśród jego kompozycji.

144

�są zarówno z liryką niemiecką, jak i z sentymentalną polską pieśnią z czasów po kongresie wiedeńskim, a w sposobie kształtowania rysunku melodycznego widoczne są również dalekie echa operowej kantyleny inspirowanej stylem bel canto. W kilku kompozycjach można także zauważyć
nawiązanie do melodyki przejętej z polskiej muzyki ludowej. Tę inspirację
folklorem trzeba jednak uznać za element sztafażu, nie jest to w żadnej
mierze próba naśladowania czy imitacja, lecz twórcze spożytkowanie takich
elementów jako sposobu budowania klimatu emocjonalnego. Pieśni Kolbergowskie należą w historii polskiej muzyki do okresu wczesnoromantycznego1, ze szczególną skłonnością do sentymentalizmu i sielanki.
Zasadnicze znaczenie dla typu emocjonalności obecnej w pieśniach
Kolberga ma dobór tekstów. Kompozytor wykorzystał w swoich lirykach
wokalnych wiersze Juliana Heppena, Józefa Bogdana Zaleskiego, Teofila
Lenartowicza, Seweryny Duchińskiej-Pruszakowej, Stefana Witwickiego,
Gustawa Zielińskiego, Edmunda Wasilewskiego i Konstantego Zakrzewskiego. Dobierał przede wszystkim teksty o charakterze sentymentalnym
i sielankowym (Rojenia wiosenne, Śpiew poety, Pod twym okienkiem, Gdy
na górach świta dzionek, Piszczałeczko jedyna, Kukułeczko moja siwa,
Wiosna, Westchnienie za rodzinną chatką, On zginął), a także o tematyce
miłosnej (Do dziewczyny, Kochanka do gwiazdy, Wyjazd, Zakochana,
Przyczyna, Krakowiak), nieliczne natomiast są w nich znamiona baśniowości czy fantastyki (Talizman). Niektóre z wierszy służyły już wcześniej
innym kompozytorom, w tym Chopinowi2. Opracowanie muzyczne Kolberga respektuje zwykle dość dokładnie prozodię tekstu. Pojawiają się
czasem sugestie, jakoby Kolberg miał problem z dopasowaniem melodyki
swoich pieśni do wybranych tekstów poetyckich. Zdanie to wypada uznać
za krzywdzące, ponieważ sam Kolberg, obeznany dokładnie z literaturą współczesnych mu twórców liryki wokalnej, stosował czasem celowo
pewne rozbieżności, przybliżając w ten sposób odbiorcom klimat śpiewów
popularnych i ludowych3.
1 O periodyzacji polskiej pieśni w okresie romantyzmu zob. M. Tomaszewski Oblicze i losy
pieśni polskiej 1795–1918, w: Muzyka polska w okresie zaborów, red. K. Bilica, Warszawa
1997, s. 13–14.
2 Uwagi o opracowaniach tekstów tych autorów przez innych kompozytorów zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XV.
3 O wykorzystywaniu specyfiki polskiej prozodii w kompozycjach polskich tego okresu zob.
K. Bilica Melos polski u Chopina, w: Muzyka polska w okresie zaborów…, s. 67–93.

145

�Nie sposób dziś zarzucić znawcy polskiej pieśni ludowej nieumiejętność
obchodzenia się z prozodią polskiego języka w trakcie aktu kreacji dzieła
muzycznego. Kilkukrotnie nawet przepisywane szkice tych samych pieśni
różnią się przede wszystkim poszukiwaniem szczegółów opracowania muzycznego, autokorekty te nie dotyczą przyporządkowania słów poezji do
fraz melodycznych. Te dyskusyjne tezy o braku umiejętności łączenia wybranych przez siebie tekstów poetyckich z własną, koncypowaną muzyką
nie są wystarczająco uzasadnione, podobnie jak tezy o wykorzystywaniu
„autentycznej ludowości” 1.
W kompozytorskim opracowaniu pieśni Kolbergowskich widoczne
są trzy zasadnicze wątki stylistyczne. Pierwszy związany jest ze wspomnianym już kręgiem niemieckiej pieśni wczesnoromantycznej. Znane
ówcześnie i będące w powszechnym odbiorze cykle pieśniowe Carla
Loewego czy liryka wokalna Webera odcisnęły pewne piętno na utworach Kolberga, widoczne przede wszystkim w dążeniu do strukturalnego
porządku i harmonijnej budowy, co było również konsekwencją wykorzystania środków związanych z muzyką późnego klasycyzmu. Kolejny
element znany z kompozycji mistrzów niemieckiej liryki to istotna rola
akompaniamentu fortepianowego, który u Kolberga jest w kilku pieśniach
bardziej nawet urozmaicony niż w pieśniach chopinowskich. Ważna jest
także rola rozwiniętej, choć niestroniącej od chłodnego akademizmu harmoniki, która kształtuje emocjonalność przebiegu na równi z melodyką
i tekstem poetyckim2.
Drugim znamieniem stylistycznym, dotyczącym w tym przypadku
przede wszystkim partii wokalnych, jest stosowanie formuł melodycznych
znanych z włoskich oper bel canto. Fragmenty takie spotkać można zwłaszcza w zakończeniach fraz. Włoski typ melodyki nierzadko łączy kompozytor z akompaniamentem „harfowym” opartym na rozłożonych akordach.
Ten typ stylistyczny ujawnia się również w utworach o marszowych rytmach, gdzie poprzez spowolnienie tempa uzyskany został charakter cavatiny operowej, ozdobionej jeszcze typowym włoskim zdobnictwem w partii
wokalnej3.
1

Por. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XIV.
Zob. O. Kolberg Talizman i Rojenia wiosenne, w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 3–4 oraz tamże, s. 16–18.
3 Zob. O. Kolberg Śpiew poety, Do dziewczyny i On zginął, w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), odpowiednio s. 21–23, s. 27 oraz s. 75–76.
2

146

�Trzecim, najważniejszym światem inspiracji muzycznych Kolberga jest
krąg muzyki polskiej okresu późnego klasycyzmu i współczesnych kompozytorowi muzyków. Pomimo niezwykłego, udowodnionego wielokrotnie
uwielbienia, jakim Kolberg darzył twórczość Chopina, w pieśniach Kolbergowskich nie ma jasnych nawiązań do znanej przecież wówczas i wykonywanej powszechnie chopinowskiej liryki wokalnej. Bez wątpienia jednak
podobnie jak Chopin, także Kolberg jako twórca pieśni wyrósł na muzyce
Elsnera, Kurpińskiego, ale też na tradycji polskiej opery ludowej (Maciej
Kamieński, Jan Stefani) oraz na całej tradycji polskiej muzyki ludowej i popularnej. Z tej inspiracji powstały pieśni o charakterze dumki, ujęte w metra
parzyste i w wolnych tempach, o prostej budowie i częstych powtórzeniach
motywów1. W tym typie mieści się także stosowanie polskiego stylu „ludowego”, uzyskiwanego przez maksymalne uproszczenie akompaniamentu
i partii wokalnej. Widoczne jest to najwyraźniej w pieśni Kukułeczko moja
siwa2. Przejawem tej tradycji jest również, spotykane niekiedy w pieśniach
Kolbergowskich, nasycenie kompozycji rytmiką tańców polskich, w szczególności mazurka, poloneza i krakowiaka. O ile taneczność synkopowanej
rytmiki krakowiaka jest zawsze uchwytna i zaznaczona dodatkowo tytułem
pieśni, o tyle rytmy mazurkowe są czasem ukryte w pieśniach o wolniejszym
tempie, gdzie taneczność nie jest głównym celem przekazu. Rytmy mazurowe dodają wówczas narodowy rys. Analogiczną funkcję pełnią również rytmy polonezowe, niejednokrotnie jeszcze głębiej ukryte w strukturze pieśni3.
Pieśni Kolberga należą do chętniej wykonywanych jego kompozycji.
Z pewnością utworów tych nie można postawić na równi z muzyką mistrzów niemieckich. Przy dokładniejszym zapoznaniu się z nimi widać
jednak staranność opracowania kompozytorskiego, rozwinięte rzemiosło
w kształtowaniu partii akompaniamentu fortepianowego oraz swobodę
w doborze środków przy budowaniu partii wokalnych. Szerokie wykorzystanie wczesnoromantycznych środków muzycznych jest tu świadectwem
wyrobionej erudycji Kolberga. Przy dokładniejszej analizie widać także wyraźnie kręgi jego inspiracji. Zauważyć też można, że brak w tych utworach
1

–50.

Np. Dumka, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 47–

2

Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s 107–108.
Zob. O. Kolberg Pod twym okienkiem (I), Młodo zaswatana, Krakowiak, Jaskółka (III)
i Kochanka do gwiazdy w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), odpowiednio s. 7, 13–15, 46, 62–63 i 68–70.
3

147

�rysu indywidualnego, jest to jednak cecha całej twórczości Kolberga. W miniaturach pieśniowych, ze względu na ich niewielką formę, ta niejednolitość
stylistyczna jest szczególnie wyrazista. Wykorzystywanie doświadczeń innych kompozytorów w budowaniu dzieła muzycznego jest jedną z częstych
cech kompozycji romantycznych, jednak Kolbergowi najwyraźniej zabrakło
czasu na dopracowanie indywidualnego sposobu korzystania z tych elementów. Stąd też niektóre pieśni trzeba określić jako utwory konwencjonalne
i akademickie, gdzie często ciekawe, oryginalne myśli muzyczne zestawiane
są z elementami płytszymi pod względem wyrazu. Ujawnia się tu „nieromantyczna” osobowość Kolberga, który w kompozycji pozostał wierny
ograniczeniom późnego klasycyzmu muzycznego.
Pieśni chóralne
Osobnego omówienia wymagają dwie kompozycje chóralne Kolberga1.
Pierwsza, zatytułowana Do smutnego przyjaciela, ze słowami Stefana Witwickiego, przeznaczona na czterogłosowy męski chór a cappella (TTBB),
jest dziełem nieskomplikowanym strukturalnie. Ten typ kształtowania
struktury muzycznej znany jest przede wszystkim z pieśni chóralnych
kompozytorów niemieckich. W kompozycji dominuje najlepiej rozumiana
prostota. Cały tekst tej zwrotkowej pieśni został potraktowany deklamacyjnie, z wyraźną dominacją melodyczną najwyższego głosu. W utworze nie
ma żadnych nawiązań do muzyki ludowej, a jego struktura harmoniczna –
z opóźnieniami, zmiękczającymi całość alteracjami i dyskretną chromatyką
– zasługuje na wysoka ocenę.
Podobne cechy posiada ośmiogłosowy Psalm 85 „Nakłoń ucha Twego, Panie”, choć charakteryzuje się on znacznie bardziej rozwiniętą fakturą
i znakomicie przemyślanym akompaniamentem fortepianowym. Kolberg
skorzystał tutaj z tłumaczenia autorstwa Franciszka Karpińskiego2. Pokutny tekst otrzymał opracowanie muzyczne w trzyczęściowej formie ABA’.
1

Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 127–129
O proweniencji tekstu w tym utworze zob. A. Nawrocka-Wysocka Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików – twórczość, krytyka, dokumentacja, w: Oskar Kolberg – Polak
z wyboru, seminarium, zeszyt z materiałami z sesji popularno-naukowej wydany w roku Kolberga staraniem parafii ewangelicko-augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie, red. E. Kobierska-Maciuszko [Warszawa 2014], s. 17.
2

148

�Części skrajne to deklamacyjne partie ośmiogłosowe o nasyconej harmonice, w części pierwszej rozpisane z rozmachem w barokowej formie dialogowanej między głosami męskimi i żeńskimi. Afektowane pauzy między
wersami potęgują klimat powagi i smutku1. Część środkowa miała być
prawdopodobnie przeznaczona na głosy solowe2, wskazuje na to wyodrębnienie klasycznego czterogłosu, z rozpisaniem partii poszczególnych głosów
na ustępy solowe i duety i połączeniem ich przed repryzą części pierwszej
w pełen czterogłos3. Także zastosowany tu kantylenowy typ melodyki sugeruje obsadę solową tego fragmentu. Epizod środkowy przynosi zmianę klimatu, akcentowaną zarówno zmianą trybu z e-moll na E-dur, jak i poprzez
ascendentalnie zakreśloną frazę oraz progresję harmoniczną z wyraźnym
dążeniem do kulminacji i z dynamicznie podkreśloną partią akompaniamentu. Cały ten fragment ma wyraźnie włoski kształt, przywodzący na
myśl ensemble z oper bel canto4.
Poważny charakter kompozycji i jej patetyczne nacechowanie przypomina nieco żałobne utwory Cherubiniego, tym bardziej że w środkowej fazie
dzieła widać wyraźną inspirację muzyką operową w sposobie budowania
frazy melodycznej, a części skrajne zdominowane są przez deklamacyjną
retorykę, sugestywnie oddającą pokutny nastrój tekstu. Jest to jedna z najciekawszych kompozycji Kolberga, z wyraziście nakreśloną formą i o poważnej wymowie emocjonalnej, z przemyślanym planem harmonicznym
i atrakcyjną pod względem melodycznym częścią środkową. Forma utworu
i jego rozmach obsadowy oraz nasycenie faktury w akompaniamencie mogą
wskazywać na to, że Kolberg planował zorkiestrowanie tego dzieła. Jest to
jedyna zachowana kompozycja religijna Oskara Kolberga, trudno dziś jednak stwierdzić, czy utwór ten powstał na jakąś szczególną okazję. Trudno
też zaakceptować sugestię, że była to kompozycja towarzyska, o charakterze
Tafelmusik5. Przeczy takiej tezie zarówno rozbudowana obsada wokalna
i wyodrębnienie partii solowych wymagających głosów operowych o dużych umiejętnościach wykonawczych, jak i dość mroczny jak na utwory
1

Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 110.
Zasada dialogowania między głosami męskimi i żeńskimi jest tu zastosowana równie
konsekwentnie jak w części pierwszej psalmu, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 112–121.
3 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 118.
4 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 116–117.
5 Por. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XVI.
2

149

�Kolberga klimat opracowania muzycznego. Jest prawdopodobne, że psalm
ten powstał z myślą o wykonaniu w kościele protestanckim, na co wskazuje
użycie wersji tekstu w języku polskim. Aktywne związki Kolberga z ewangelicką parafią Świętej Trójcy w Warszawie wydają się najbardziej prawdopodobnym źródłem inspiracji dla powstania tego utworu1.
Król pasterzy i inne utwory sceniczne
Zainteresowanie Kolberga formami scenicznymi miało swój początek
już w okresie nauki kompozycji i teorii muzyki. Wykonywane w tym czasie
transkrypcje fortepianowe arii i uwertur operowych z pewnością kierowały jego uwagę w stronę dzieł przeznaczonych do wykonania w teatrze.
Zainteresowaniu temu sprzyjał znaczący rozwój warszawskiego teatru operowego za czasów dyrekcji Karola Kurpińskiego. W tym okresie, aż do lat
czterdziestych, publiczność warszawska miała możliwość zapoznania się
z prawdziwie europejskim repertuarem operowym. Pomimo represji po
powstaniu listopadowym opera warszawska działała nadal, choć tematyka
przedstawień podlegała ścisłej cenzurze, a działalność tej instytucji znajdowała się pod całkowitą kontrolą władz rosyjskich. Z pewnością rodzina Kolbergów uczestnicząc w życiu kulturalnym miasta, korzystała także
z bogatej oferty repertuarowej teatru. Młody Kolberg dorastał przy tym
w środowisku, które aktywnie kreowało życie muzyczne Warszawy pierwszej połowy XIX wieku. Wśród dzieł prezentowanych wówczas w Warszawie przeważał repertuar włoski, francuski i niemiecki2.
1

Zob. A. Nawrocka-Wysocka Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików…, s. 17–19.
Wiele oper po premierze doczekało się jedynie kilku przedstawień, jednak niektóre tytuły zyskiwały popularność i utrzymywały się dłużej w repertuarze teatru warszawskiego.
W sumie publiczność warszawska mogła poznać szeroki repertuar europejski, w tym opery
Mozarta (Don Giovanni, Czarodziejski flet), Rossiniego (Tankred, Turek we Włoszech, Sroka
złodziejka, Cyrulik sewilski, Włoszka w Algierze, Kopciuszek, Hrabia Ory, Otello), Elsnera
(Król Łokietek czyli Wiśliczanki) oraz Kurpińskiego (Pałac Lucypera, Szarlatan, Jadwiga,
Nowe Krakowiaki, Czaromysł, Leśniczy w Puszczy Kozienieckiej, Cecylia Piaseczyńska).
W późniejszych latach, za dyrekcji Kurpińskiego, na scenie pojawiły się również dzieła Aubera
(Niema z Portici, Fra Diavolo), Halévy’ego, Herolda, Paera, Boieldieu, Damsego (Chłop milionowy), Webera (Wolny strzelec), Meyerbeera (Robert Diabeł), Donizettiego (Napój miłosny)
i Belliniego (Lunatyczka). Por. A. Lisowska Karol Kurpiński jako pisarz, działacz i organizator muzyczny w Warszawie, w: Szkice o kulturze muzycznej XIX wieku, T. II, red. Z. Chechlińska, Warszawa 1973, s. 199–213.
2

150

�Omawiane już zeszyty do studiów muzycznych wskazują na pewne wątki repertuarowe, nazwiska kompozytorów i tytuły dzieł operowych, które
znane były Kolbergowi. Dodatkową wskazówką, dzięki której poznajemy
upodobania Kolberga w sferze sztuki operowej, są jego artykuły i pisma
muzyczne. Noty biograficzne przygotowane przez niego dla potrzeb Encyklopedii Orgelbranda pokazują szeroką wiedzę oraz zawierają czasem jasne
deklaracje estetyczne autora1. Z tekstów tych wyłania się wiedza Kolberga
o dziełach, które mogły być dla niego inspiracją w pracy nad własnymi
kompozycjami – dotyczy to w szczególności utworów dramatycznych. Chociaż sam Kolberg podążał konsekwentnie drogą wyznaczoną przez kompozytorów pierwszych polskich oper (Jan Stefani, Maciej Kamieński), to
z napisanych przez niego haseł dotyczących najwybitniejszych muzyków
europejskich wynika, że twórczość operowa wielu autorów włoskich, francuskich czy niemieckich była mu bardzo dobrze znana. Z tekstów przygotowanych do Encyklopedii wnioskować można o wielkiej erudycji Kolberga oraz o perspektywicznym spojrzeniu przez niego na historię muzyki.
Głównym jednakże źródłem jego poglądów odnośnie do muzyki scenicznej
było przywiązanie do stworzonej przez Bogusławskiego, patriotycznej i „ludowej” wizji polskiego teatru narodowego.
Kontynuację i twórcze rozwinięcie znanego z dzieł Bogusławskiego sposobu kreowania i kształtowania opery polskiej Kolberg upatrywał w działalności Stanisława Moniuszki:
1

Zwracają uwagę zamieszczone tam noty o kompozytorach operowych, dające wyobrażenie o poziomie erudycji muzycznej Kolberga. Autor nie stroni w nich od żywych, nierzadko
ostrych, lecz inteligentnych ocen estetycznych na temat kompozytorskich dokonań najwybitniejszych współczesnych mu oraz dawniejszych kompozytorów. Zob. na przykład hasła z Encyklopedii Orgelbranda, przedrukowane w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62):
Dobrzyński (s. 396–400), Elsner (s. 400–404), Kurpiński (s. 421–425), Moniuszko (s. 434–439),
Stefani (s. 450–451) oraz Halévy (s. 181–183), Herold (s. 183–184), Gluck (s. 244–248), Graun
(s. 248–249), Haendel (s. 250–251), Hasse (s. 254–255), Marschner (s. 173–275), Meyerbeer
(s. 278–282), Mozart (s. 282–287), Spohr (s. 300–301), Weber (s. 306–309), Lully (s. 186–188),
Gounod (s. 179–180), obszerny i krytyczny artykuł o Berliozie (s. 164–167), bardzo rozbudowany i jednocześnie obiektywny artykuł o Auberze (s. 156–163), entuzjastyczna w tonie nota
o Rossinim (s. 128–131), podobna o Donizettim (s. 107–109), pochlebny tekst o Cherubinim
(s. 104–106) i Bellinim (s. 97–99), krytyczny tekst o Verdim (s. 135–137) i napisana z nieskrywanym podziwem nota o Wagnerze (s. 304–305). Z tekstów o kompozytorach „nieoperowych”
zwraca uwagę pełna ciepła i osobistej fascynacji, rozbudowana nota o Mendelssohnie (s. 275–
–278), o rodzinie Bachów (s. 224–230), Beethovenie (s. 230–234), Haydnie (s. 257–261), krytyczny tekst o Schubercie (s. 296–297) i entuzjastyczny o Schumannie (s. 297–299).

151

�Dzieła te, jak w ogóle wszystkie pomysły tego kompozytora, cechuje prostota
bynajmniej nie wyłączająca namiętności ni zapału, obok opracowania bogatego
szczegółów, zawsze siłę i głębokość, a gdzie potrzeba, szumność i rubaszność im
nadającego. Przymioty te składają się na całość udatną, skończoną, a przesiąknięte melodią i harmonią swojską, działają wybitnie na umysł i serce każdego
myślącego i czującego człowieka1.

Uzasadniał także potrzebę inspirowania się przez kompozytorów tradycją własnego kraju i powiązaniem twórczości z lokalną problematyką
społeczną:
Artysta krajowy, zapatrując się na otaczającą go społeczność i naturę, w duszy
swej ze zbiorowych jej uczuć i obrazów snuje i tworzy ideały, którym wierny
pozostać winien pod karą utraty samodzielności, a stąd i miłości w narodzie2.

Szczególnie ważny dla zrozumienia idei, którą Kolberg jako twórca
operowy starał się w swoich kompozycjach zrealizować, jest artykuł Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i górale” 3. Opublikowany został w „Ruchu Muzycznym” w 1858 roku, a czas publikacji
tego artykułu wyraźnie zbieżny jest z rokiem teatralnej premiery opery
Kolberga Król pasterzy. Z postawy Kolberga jako historyka muzyki i teoretyka wynika jasno, że za wartościowe dla rozwoju kultury muzycznej
Polski pod zaborami uznał te postawy twórcze, które w sposób kreatywny
i jednocześnie szeroki akceptowały korzystanie z polskiej tradycji muzycznej oraz z kultury muzycznej wsi. W pewnym stopniu swoje opery uważał
prawdopodobnie za kontynuację idei Wojciecha Bogusławskiego, korzystając z doświadczeń kompozytorskich Jana Stefaniego, Józefa Elsnera,
Karola Kurpińskiego i po części samego Stanisława Moniuszki, starał się
włączyć w nurt „opery narodowej”. Już na początku lat pięćdziesiątych
XIX wieku, kiedy to komponował Króla pasterzy, mógł poszczycić się
wnikliwą znajomością polskiej muzyki ludowej, wynikającą z wieloletniej
już wówczas praktyki zbierackiej. Zgromadzone przez niego w tym czasie
pieśni (teksty i melodie) nie tylko stały się podstawą jego działalności
1

O. Kolberg Moniuszko Stanisław, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 438,
pierwodruk w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, T. 18, Warszawa 1864.
2 Tamże, s. 439.
3 „Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II
(DWOK T. 62), s. 546–554.

152

�wydawniczej jako etnografa muzycznego, ale także bezpośrednio wpłynęły na jego zainteresowania kompozytorskie. Można przypuszczać, że
wyrażona przez niego chęć „oznaczenia charakteru muzyki słowiańskiej” 1
odnosiła się na początku jego działalności również do działań kompozytorskich. Być może sam Kolberg liczył na to, że jednym ze sposobów
praktycznego wykorzystania publikowanych przez niego zbiorów melodii
może być inspirowanie folklorem muzycznym działań kompozytorskich
(w tym jego własnych). Mając zatem na początku lat pięćdziesiątych na
swoim koncie pokaźny zasób dokumentacji folkloru ziem polskich, czuł
się dobrze przygotowany do stworzenia pewnego rozwinięcia Krakowiaków i Górali Stefaniego i późniejszej kontynuacji „narodowej opery” Kurpińskiego. Na początku lat 50. XIX wieku Kolberg nie porzucił jeszcze myśli o komponowaniu. Twórczość kompozytorska i aktywność muzyczna
były przez niego wtenczas spostrzegane jako równoległe drogi rozwoju.
Dopiero z biegiem lat ta kompozytorska pasja Kolberga stopniowo ustawała na rzecz pochłaniającej go działalności zbierackiej, etnograficznej,
pisarskiej i edytorskiej.
Libretto Króla pasterzy zostało przygotowane przez Teofila Lenartowicza na podstawie sielanki Feliksa L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy2. Opera została ujęta w siedem obrazów i poprzedzona introdukcją
orkiestrową, zaś w ramach obrazów można wyróżnić arie, duety, niewiele
recytatywów. Tekst zaczął powstawać już w 1848 roku, jednak ze względu na zagrożenie aresztowaniem Lenartowicz musiał w tym roku opuścić
Warszawę. Być może już od tego momentu trwały także prace Kolberga nad
planowaną operą. Ostatecznie za oficjalną datę powstania Króla pasterzy
przyjmuje się rok 1853. Szkice zachowane w archiwum Kolbergowskim
w tece 51 powstały być może jeszcze przed rokiem premiery „salonowej”
tego utworu3. Faktem bezspornym jest, że jakaś wstępna wersja tego dzie1 A.J.S. [Antoni Józef Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”
1841, T. 1, s. 163.
2 F.L.J. [F.L. Jaskólski] Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie, Warszawa 1827, reedycja w opracowaniu B. Burdzieja, Włocławek 2005.
3 W Archiwum PTL we Wrocławiu, w tece 51, sygn. 1358, zachowały się szkice do
kilku fragmentów Króla pasterzy. Na k. 167 zachowało się arioso Wojtka ze sceny II, na
k. 181 wstępna wersja recytatywu Sołtysa ze sceny II i arioso Wojtka, na tej samej karcie
oraz na k. 182 widnieje chóralna partia z poloneza oraz niewykorzystane później epizody
instrumentalne dla sceny V, na k. 199 i 200 znajdują się niewykorzystane ostatecznie dwie
różniące się od siebie wersje wstępu orkiestrowego do opery, na k. 201 jeszcze kilka taktów

153

�ła (wraz z fragmentami opery Scena w karczmie czyli Powrót Janka,
obie najpewniej z akompaniamentem fortepianowym samego kompozytora) została zaprezentowana w 1853 roku w warszawskim salonie Faustyna
Żylińskiego1. Świadectwem tego wykonania jest nota zamieszczona przez
Karola Kucza w Pamiętnikach miasta Warszawy z 1853 roku:
Co zaś do prywatnych tego rodzaju wieczorów, jednym z znaczniejszych był
wieczór w domu znanego muzyka p. Żylińskiego, gdzie zebrani Amatorowie
i Amatorki wykonali pod przewodnictwem p. Kolberga dwie opery własnego
jego utworu, to jest Król pasterzy i Powrót Janka. Z tych pierwsza na samych
ludowych motywach oparta odznacza się nadzwyczajną melodią i znaczną liczbą
wzniosłych ustępów i godną byłaby publicznego przedstawienia2.

Nie są znane żadne szczegóły tego wykonania, nie wiadomo także, na
podstawie jakich materiałów muzycznych przedstawienie to zostało przygotowane. Warto tu wspomnieć, że jako autora libretta podaje się konsekwentnie Teofila Lenartowicza, jednak słowa Kolberga wskazują na nieco
bardziej skomplikowany proces powstawania nieukończonego ostatecznie przez librecistę tekstu 3. Pomimo genetycznej niejednolitości tekstu,
tej introdukcji, przy czym najpierw zanotowane są one jako wersja fortepianowa, niżej natomiast widnieje próba rozpisania ich w formie partytury na kilka niezidentyfikowanych
instrumentów.
1 Faustyn Żyliński (1796–1867), śpiewak, dyrygent, pedagog i kompozytor. Jako tenor występował w operach wystawianych w operze warszawskiej, prowadził w Warszawie salon
muzyczny. Jest prawdopodobne, że w salonowej prezentacji opery Król pasterzy z roku 1853
śpiewał rolę Wojtka. Zob. O. Kolberg Żyliński Faustyn, w: Pisma muzyczne cz. I (DWOK
T. 61), s. 209; zob. także B. Chmara-Żaczkiewicz Faustyn Żyliński, hasło w: Encyklopedia muzyczna PWM, T. W-Ż, pod. red. E. Dziębowskiej, Kraków 2012.
2 K. Kucz Pamiętniki miasta Warszawy z roku 1853, T. I, Warszawa 1854, s. 235. Kucz wymienia tytuł Powrót Janka, pełny tytuł brzmiał Scena w karczmie czyli Powrót Janka, zob.
też informacje o tym utworze Kolberga w: A. Skrukwa Życie Oskara Kolberga w Warszawie,
w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 101–103.
3 Przedstawienie salonowe z 1853 roku nie było wynikiem jakiejś spontanicznej inicjatywy,
a zaplanowane zostało przez Kolberga i jego warszawskich przyjaciół z pewnym wyprzedzeniem. W liście do Józefa Sikorskiego Kolberg wspomina bowiem o nieukończeniu pracy nad
librettem przez Lenartowicza i kłopotach związanych z powstawaniem dalszej części tekstu:
„Tymczasem, pragnąc jako tako mieć wykończonym ten obrazek dla przedstawienia go w salonie znajomego mi, zacnego obywatela, uprosiłem parę osób zajmujących się pracami literackimi o napisanie reszty, czego chętnie dopełnili”. Zob. niedatowany brulion listu do J. Sikorskiego
Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (DWOK T. 66), s. 682. Kolberg podał tam mylnie, że
Lenartowicz wyjechał z Warszawy w roku 1849 zamiast 1848.

154

�ze względu na prostotę tematu i niewielkie komplikacje dramaturgiczne,
w ostatecznej wersji nie odczuwa się w nim udziału kilku autorów.
Być może zachowany w tece 51 Miscellanea czystopis wersji fortepianowej Sceny w karczmie jest śladem wykonania tego utworu scenicznego w salonie F. Żylińskiego. Natomiast nie zachowała się żadna sporządzona własnoręcznie przez autora rękopiśmienna wersja fortepianowa
Króla pasterzy, która mogła służyć jako podstawa interpretacji koncertowej w roku 18531. Wyciąg fortepianowy tego utworu został wydany
drukiem2 w ośmiu zeszytach w latach 1859-1860 prawdopodobnie przy
okazji przygotowywania inscenizacji tej opery w teatrze warszawskim.
Można domniemywać, iż ta starannie opracowana, drukowana wersja na
fortepian i głosy wokalne jest powieleniem pierwszej, wykonanej w 1853
roku kompozycji.
Partytura orkiestrowa, sporządzona przez Kolberga własnoręcznie, zachowała się w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Rękopis ten jawi się obecnie jako dokument wyjątkowy, jest to bowiem
jedyne znane dziś samodzielnie zorkiestrowane dzieło Kolberga. Ostateczna
wersja partytury została przez niego prawdopodobnie zakończona w roku
1858. Na ten rok wskazują dwie noty zamieszczone na karcie tytułowej.
Pierwsza z nich to wyrażona po francusku opinia dyrektora opery warszawskiej, Giovanniego Lodovico Quatriniego3, w której przewiduje on
sukces sceniczny w razie wykonania tego dzieła. Kolejna adnotacja została
wpisana przez Stanisława Moniuszkę4, który od 1858 roku, jako odpowie1

W zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie znajduje się odpis wyciągu fortepianowego sporządzony przez kopistę o nazwisku Filipow. Kopia ta pochodzi z roku 1938. Jak już
wspomniano, nie zachował się jednak rękopis Kolberga, dlatego nie wiadomo dokładnie, jaka
wersja została przepisana w tym manuskrypcie. Zob. W. Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne drugiej połowy XIX wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 2002, s. 75, nr
157 i 157a.
2 Opis postaci wydawniczej tej publikacji zob. D. Idaszak, Twórczość kompozytorska…
(DWOK T. 68), s. XX.
3 Giovanni Lodovico Quattrini (1822–1898), włoski dyrygent i pedagog, w 1843 przybył do
Warszawy, gdzie w latach 1853–1874 piastował stanowisko pierwszego dyrygenta Warszawskich Teatrów Rządowych, od 1858 roku dzielił tę funkcję ze Stanisławem Moniuszką, z którym
był zaprzyjaźniony i którego opery wystawiał bardzo starannie. Zob. B. Chmara-Żaczkiewicz
Quatrini Jan Ludwik, hasło w: Encyklopedia muzyczna PWM, T. Pe-R, pod red. E. Dziębowskiej, Kraków 2004.
4 Kolberg znał Moniuszkę już od lat czterdziestych XIX wieku. W zachowanych do dziś listach
Moniuszki skierowanych do Józefa Sikorskiego nadawca wielokrotnie prosi o przekazywanie

155

�dzialny za przygotowywanie oper polskich, dzielił obowiązki dyrygenckie
z Quatrinim:
Potwierdzam zdanie W[wielmożnego] Pana Dyrektora Quattrini.
Stanisław Moniuszko

Nieznana osoba wpisała także dodatkową notę:
JWy Generał polecić raczył wobec Dyrektora i artystów opery spróbować niniejszą partyturę i podać projekt do rozdania ról w razie pozytywnej opinii1.

Pierwsza prezentacja sceniczna Króla pasterzy na deskach opery warszawskiej miała miejsce 3 marca 1859 roku2. Partytura, pomimo bardzo
przejrzystej, czystopiśmiennej formy, wskazuje na intensywną pracę, której
świadectwem są znaczne ilości poprawek, a czasem nawet daleko idące korekty, włącznie z wykreślaniem pewnych fragmentów oraz dopisywaniem
alternatywnych wersji. Niektóre korekty miały prawdopodobnie na celu
zmniejszenie wolumenu, dotyczy to chociażby wykreślania partii puzonów
lub ograniczania partii fletów w wysokich rejestrach. Część tych poprawek
pochodzi od Kolberga i wpisana została jego ręką, wiele jednak naniesionych zostało przez nieznane osoby w nieznanym czasie. Operę Kolberga
prezentowano później kilkakrotnie i trudno dziś zidentyfikować, kto i kiedy
te niejednokrotnie znaczące korekty wprowadził. Alternatywne wersje wpisane przez Kolberga mogły powstać podczas przygotowywania pierwszego
przedstawienia. Korekty te mogły być opracowywane przy współudziale
Stanisława Moniuszki, a może nawet wprowadzane w odpowiedzi na jego
bezpośrednie sugestie. Do dziś zachował się bilet przesłany Kolbergowi
przez Moniuszkę o wymownej treści:
pozdrowień dla Kolberga, zob. S. Moniuszko Listy zebrane, przygotował do druku W. Rudziński przy współpracy M. Stokowskiej, Kraków 1969.
1 Notatkę tę cytuje D. Idaszak w komentarzu rewizyjnym, zob. O. Kolberg Kompozycje
wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 627.
2 O recepcji opery i kolejnych jej wykonaniach oraz o wykonawcach zob.: D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XXII–XXV oraz 626–645. Józef Sikorski jako datę
premiery scenicznej podaje w swojej recenzji w „Ruchu Muzycznym”: „2 b.m. [marca] 1859”,
zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 660.

156

�Mój zacny Oskarze! Potrzebuję mego Flisa.
Twój najżyczliwszy
Stanisław Moniuszko1.

Ta krótka nota wskazuje na to, że Kolberg starał się przygotować do
zorkiestrowania Króla pasterzy poprzez przestudiowanie dzieła Moniuszki.
Trudno dziś wskazać, czy jakieś fragmenty Flisa zaważyły bezpośrednio
na partyturze Kolberga. Możliwe, że pierwsze takty introdukcji, wyraźnie
obrazujące wschód słońca i poranek, mogły być inspirowane sielankowym
klimatem wstępnego fragmentu uwertury do Flisa2.
Spoglądając dzisiaj obiektywnie na pracę Kolberga-orkiestratora, zauważyć można w partyturze Króla pasterzy wyraźne przywiązanie do
brzmienia znanego mu z dzieł kompozytorów okresu klasycyzmu, a zatem
do wiodącej roli instrumentów smyczkowych. Odnotować można również
nieśmiałe dysponowanie instrumentami dętymi drewnianymi oraz blaszanymi, co stało się bezpośrednim powodem ostrych w tonie uwag Maurycego Karasowskiego3. W swoim opracowaniu orkiestrowym Kolberg
podążał drogą wyznaczoną przez kompozytorów epoki klasycyzmu, jednakże w kilku miejscach swojej partytury wykazał się niekonwencjonalną
pomysłowością. Standardowym rozwiązaniem instrumentacyjnym stosowanym przez Kolberga było włączenie do opery wielkiego bębna, czyneli i trójkąta, czyli tzw. „perkusji tureckiej” 4, szczególnie subtelnie użytej
1

Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (DWOK T. 64), s. 88.
Samą operę Kolberg w sposób dość skrótowy wspomniał w cytowanym już tutaj biograficznym haśle o Moniuszce napisanym dla Encyklopedii Orgelbranda: „[…] jest to obrazek
ludowy warszawski, zręczną, choć zbyt może poważną odziany muzyką”. Zob. O. Kolberg
Moniuszko Stanisław…, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),
s. 434–439.
3 Maurycy Karasowski (1823–1892), muzyk i publicysta muzyczny, był wiolonczelistą w operze warszawskiej, a od roku 1854 działał jako krytyk muzyczny. Po scenicznej premierze Króla
pasterzy w 1859 roku opublikował w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” bardzo
krytyczną recenzję, w której wykazywał znaczące jego zdaniem wady opery Kolberga, zwłaszcza
w zakresie instrumentacji. Zob. M.K. [M. Karasowski] Koncerta – Król pasterzy – Małżeństwo
przy latarniach, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81, s. 3–4, przedruk
w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK, T. 68), aneks, s. 663. Podobnie
krytyczną recenzję napisał wówczas Aleksander Rożniecki, zob. tamże, s. 664.
4 Perkusja turecka, a w zasadzie janczarska, od czasów Uprowadzenia z seraju Mozarta używana była zwyczajowo dla odmalowania klimatu dźwiękowego światów pozaeuropejskich, zwłaszcza kojarzonych z kulturą turecką, arabską, perską itd. Od początku XIX wieku
instrumenty te na stałe weszły do użytku orkiestrowego, zwłaszcza w operach, gdzie jednak
2

157

�w arii Maciusia Ciemięgi, gdzie intensyfikuje ona komiczny wydźwięk
tego fragmentu1.
Interesującym brzmieniem charakteryzują się również chóry „ludowe”,
w których stosuje Kolberg klasyczne sposoby przywoływania klimatów
sielankowych w postaci burdonów, a poprzez zdwojenia oktawowe w instrumentach dętych drewnianych uzyskuje charakterystycznie ostro zarysowane, jasne, a nawet piskliwe brzmienie, co wzmaga jeszcze rustykalny
charakter krótkich motywów powtarzanych na wzór kujawiaków2. Pomysły takie należy uznać za udaną formę odmalowania klimatu dźwiękowego
„wiejskiej” muzyki, który dla słuchacza i widza w operze, w sytuacji scenicznej, ma być czymś zupełnie innym niż typowe, symfoniczne brzmienie
operowe. Zaskakujące jest też to, że w wielu fragmentach tutti Kolberg
jako instrumentator radzi sobie lepiej niż w ustępach kameralnych. Dotyczy to szczególnie arii i duetów3, w których zwłaszcza instrumenty dęte
drewniane nie wpływają korzystnie na wyrazistość brzmienia, zaciemniając czasem melodykę partii wokalnych4. Partytura Króla pasterzy została
przez Kolberga napisana na skład charakterystyczny dla możliwości zespołu opery warszawskiej z połowy XIX wieku. Z pewnością warunkiem
przedstawienia tego utworu na wielkiej scenie operowej było rozpisanie
fortepianowej wersji na pełen skład orkiestrowy, co nie oznacza, że wersja
fortepianowa Kolbergowskiej opery nie dawała możliwość zadysponowania materiału muzycznego w sposób efektowny. Dla obiektywnej oceny tej
najczęściej służyły wzmocnieniu tutti orkiestrowego. Użycie ich w dynamice piano bywało
rzadsze i świadczyło o oryginalnym spojrzeniu na ich walory brzmieniowe.
1 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 278–291.
2 Tamże, s. 228–230.
3 Do mniej udanych fragmentów zaliczyć należy duet Maciusia i Sołtysa poprzedzający
poloneza w scenie piątej. Skupienie instrumentów o ciemnej barwie i niskim rejestrze z dwoma
głosami męskimi sprawia, że partie wokalne są nieco przesłonięte. Za udane instrumentacyjnie
fragmenty z głosami solowymi, obok znakomitej, przesyconej humorystycznymi epizodami arii
Maciusia Ciemięgi, trzeba uznać duet Wojtka i Rózi ze sceny pierwszej, arię Rózi z ruchliwą
partią klarnetu oraz cavatinę Wojtka z finału opery, gdzie widać prostotę i celność koncepcji
brzmieniowej: lekki akompaniament smyczków wspomagają instrumenty dęte podkreślające
przebieg harmoniczny.
4 Innym problemem wykonawczym może stać się, szczególnie kłopotliwe dla śpiewaków,
eksponowanie przez Kolberga niskich rejestrów w partiach solistów przy jednoczesnym nagromadzeniu masywnego brzmienia orkiestrowego. Epizody takie można niejednokrotnie znaleźć
w Kolbergowskiej partyturze. Mogą one powodować obniżenie komfortu wykonawczego solistów oraz chórzystów.

158

�partytury wskazane jest przypomnienie, iż jest ona jedyną znaną dziś pracą
orkiestrową Kolberga. Jeżeli zatem uznamy Króla pasterzy za pierwszy
zorkiestrowany przez niego utwór, z pewnością niedociągnięcia czy pewne
nielogiczności tej partytury staną się całkowicie zrozumiałe1.
W odniesieniu do samej treści muzycznej Króla pasterzy należy wskazać
na zachowawczy styl tej kompozycji, w którym widać bezpośrednią fascynację muzyką z Krakowiaków i Górali Jana Stefaniego. Kolberg operuje
prostymi motywami melodycznymi, często o rytmach mazurowych i polonezowych (chóry ze sceny pierwszej i z finału). W niektórych fragmentach,
zwłaszcza przywołujących asocjacje miłosne, posługuje się melodyką przejętą z włoskich oper w stylu bel canto (Romans Rózi z cadenzą i cavatina
Wojtka z finału)2. Ta cecha, dotkliwie skrytykowana przez współczesnych
mu recenzentów, dzisiaj nie wydaje się już tak rażąca. Przejmowanie włoskich wzorców w konstrukcji przebiegu melodycznego dziś uznać można
za całkowicie naturalne dla kompozytorów I połowy XIX wieku – może to
być przecież z łatwością wskazane także w operach Moniuszki. Z pewnością
„ludowe” chóry, jak wspomniano już wyżej, pomimo prostoty użytych przez
kompozytora środków charakteryzują się często świeżością melodyczną,
cechuje je także wyraźnie rozwijana motoryka, co dziś uznać można za sugestywną aluzją do wiejskiego muzykowania. Nie sposób także nie zauważyć świadomych najpewniej nawiązań melodycznych do Czarodziejskiego fletu Mozarta w niektórych fragmentach duetu Rózi i Wojtka. Zgodnie
z uwagami dziewiętnastowiecznych krytyków trzeba przyznać, że najsłabiej
prezentują się w operze Kolberga recytatywy, z jednym może wyjątkiem
– rozpoczynającym finał opery solo sołtysa3. Fragment ten, mniej recyta1

Napisana zaraz po premierze i opublikowana przez J. Sikorskiego w numerze 10 „Ruchu
Muzycznego” recenzja zawiera nieco bardziej pozytywne wnioski niż wspomniane wyżej krytyki Karasowskiego i Rożnieckiego. Sikorski szeroko omawia treść opery, dzieje jej powstania,
w ocenie dzieła stara się wykazać jego niektóre walory, zwracając jednocześnie uwagę na słabą
orkiestrację i brak rozwinięcia niektórych ciekawych dramaturgicznie fragmentów. Autor omawia również szerzej interpretację wykonawców pierwszego przedstawienia. Ogólna wymowa
tej recenzji jest pozytywna i zachęcająca Kolberga dla dalszych prób kompozytorskich. Zob.
J. Sikorski Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego napisany w 1-ym akcie przez T. L
[T. Lenartowicza], muzyka O. Kolberga. Pierwsze przedstawienie d. 2 b.m., „Ruch Muzyczny”
1859, nr 10, s. 81–83, przedruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK
T. 68), aneks, s. 660–662.
2 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 260 i 342.
3 Zob. tamże, s. 339.

159

�tywny a bardziej chorałowy, zinstrumentował Kolberg na instrumenty dęte
drewniane (klarnety, fagoty) i blaszane (rogi i puzony), przez co przywołuje
on skojarzenia z osiemnastowiecznym sposobem obrazowania „wyroczni”
(w tym wypadku rolę tę pełni postać Sołtysa), znanym na przykład z oper
Mozarta1.
Król pasterzy wydaje się obecnie dziełem interesującym, choć niepozbawionym wad i niezręczności. Styl utworu wyraźnie nawiązuje do dzieł
Jana Stefaniego i Karola Kurpińskiego, co pozwala tę kompozycję uznać za
należącą jeszcze do późnego muzycznego klasycyzmu, zwłaszcza w zakresie
kształtowania warstwy harmonicznej i instrumentacyjnej. Ciekawe dla dzisiejszego odbiorcy nawiązania do oper włoskiego bel canto wbrew ostrej
krytyce współczesnych Kolbergowi recenzentów przydają dziełu pewnej
lekkości i oczekiwanej w tej formie teatralności. Odniesienia do ludowej
muzyki są wyraziste i pokazane odbiorcom z dużą dozą naturalności, co
widać w sposobie kształtowania frazy, w podpatrzonym (podsłuchanym)
u ludowych muzyków wariacyjnym „ogrywaniu” krótkich motywów w kujawiaku z introdukcji orkiestrowej2. Wyraźnymi zaletami kompozycji są
żywa akcja, spora doza poczucia humoru oraz różnorodność użytych środków kompozytorskich przy jednoczesnym skupieniu się na oddaniu muzyką klimatu wsi kujawskiej. Wady dzieła obejmują zarówno niezręczności
instrumentacyjne, jak i zbyt skrótowe – jak słusznie zauważył Józef Sikorski – potraktowanie poszczególnych fragmentów, nierozwijanie udanych
pomysłów kompozytorskich i szczególnie charakterystyczną dla stylu tego
utworu niezbyt wyrazistą pracę tematyczną.
Kolejna opera Kolberga, Scena w karczmie czyli Powrót Janka, według wspomnianego już wcześniej świadectwa Karola Kucza została zaprezentowana wraz z Królem pasterzy w salonie Faustyna Żylińskiego.
W rękopisach muzycznych Kolberga przechowywanych w tece 51 Miscellanea znajduje się obecnie zespół szkiców do tego dzieła oraz czystopis
wersji fortepianowej wraz z zapisem partii wokalnych. Manuskrypt ten jest
niestety niepełny, brakuje w nim zakończenia opery, które zachowało się
1 Sceny takie popularne były zwłaszcza w operach francuskich już od czasów Christopha
Willibalda Glucka, weszły one do konwencjonalnych środków operowych jako pewien standardowy element finałów ex machina. Kolberg najprawdopodobniej mógł inspirować się tu
operami Mozarta (np. w Don Giovannim partia Komandora w finale oraz w Czarodziejskim
flecie finałowy recytatyw Sarastra).
2 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 176.

160

�w szkicowej formie na dalszych kartach w tejże tece. Nie wiadomo zatem,
czy podczas salonowej prezentacji w roku 1853 wykonano Scenę w karczmie z jakiegoś kompletnego, a niezachowanego do dziś rękopisu, czy była
to niedokończona wersja z teki 51.
W utworze tym Kolberg wykorzystał jako libretto tekst Jana Kantego
Gregorowicza, którego rękopis zachował się obok partytury fortepianowej
kompozycji we wspomnianej tece. Historia rozgrywa się w karczmie na
nieokreślonej bliżej sandomierskiej wsi, gdzie Basia czeka na powrót swojego ukochanego Janka, pocieszana przez ojca i grupę współmieszkańców.
Janek przybywa w końcu i opowiada o swoich przeżyciach z podróży po
Warszawie. Dzieło kończy się szczęśliwym połączeniem pary kochanków
oraz pochwałą zdrowego i pracowitego życia mieszkańców wsi. Ta apoteoza wiejskiej prostoty i stabilności została tu przedstawiona w kontraście
do pełnej pośpiechu i powierzchowności egzystencji mieszczan.
Scena w karczmie to opera numeryczna z wyraźnie wyodrębnionymi
scenami, w których ważną rolę pełni bohater zbiorowy – chór mieszkańców wsi, komentujący i bezpośrednio uczestniczący w akcji scenicznej. Kolberg wykorzystuje tu arie solowe, duety, arie łączone z chórami, a w finale
zaplanował (zachowany w formie szkicowej) tercet Basi, Janka i Stanisława
– ojca Basi. Opera poprzedzona została żywiołową introdukcją, opartą na
materiale muzycznym arii Janka opowiadającej o hałaśliwym życiu warszawskiej ulicy. Koda tej uwertury jest ciekawym echem pomysłów w stylu
Rossiniego, stanowi bowiem rodzaj instrumentalnej cabaletty, ze wzmożeniem ruchu i dwukrotnym przeprowadzeniem, które za drugim razem
znajduje swój finał w brawurowym zakończeniu.
Pod względem opracowania muzycznego kompozytor starał się o oddanie
w tej operze klimatu emocjonalnego wynikającego z tekstu i sytuacji scenicznej. W sferze nawiązań do „ludowości” widać wyraźne operowanie rytmami
tańców polskich: oberka, mazura, poloneza czy krakowiaka1. W porównaniu
jednak z przesyceniem Króla pasterzy motywami wzorowanymi na ludowych melodiach, w Scenie w karczmie folklor muzyczny traktowany jest
jako sztafaż i „dekoracja”. Po uwerturze rozbrzmiewają dźwięki skocznego
obertasa, widać tu świadome kształtowanie frazy, w sposób oddający pewną
1 Wśród szkiców do Sceny w karczmie zachowanych w tece 51 Miscellanea (Arch. PTL)
znajduje się jedna karta z notą „Janek”, na której Kolberg zapisał prawdopodobnie szkic finałowego chóru w rytmach krakowiaka.

161

�swobodę muzyki ludowej i jej fantazyjność. Uwidacznia się to poprzez wtrącenia elementów skali cygańskiej do całego durowego przebiegu melodycznego, powtarzanie krótkich motywów i uzyskiwaną przez to motoryczność
kształtowania całej frazy1. Partia solowa Janka w lirycznej scenie jego powrotu do rodzinnej wsi także zawiera interesujące elementy skali cygańskiej,
która stworzyła Kolbergowi możliwość niekonwencjonalnego opracowania
harmonicznego, oscylującego pomiędzy dur i moll2. Inne partie solowe, szczególnie epizody kantylenowe, kształtuje Kolberg w sposób bliższy konwencjonalnej melodyce pieśniowej. W rzewnej arii Basi z chórem zastanawia
bliski słynnej moniuszkowskiej arii z Halki sposób wyprowadzenia frazy solowej. Pewien zasób humorystycznych środków kompozytor wykorzystał do
zilustrowania ruchu i zgiełku życia miejskiego, co widać w pierwszej części
o motorycznym charakterze, wykorzystującej typowe dla środków włoskiej
opery komicznej parlando. Ciekawym fragmentem jest także parodystyczny
marsz, spożytkowany przez kompozytora na opisanie charakteru mieszkańców Warszawy3. Partie chóralne napisane zostały przez Kolberga jako homorytmiczne, zwarte struktury, eksponujące czytelnie tekst libretta i ciekawie
wkomponowane w całość, często naprzemiennie z partiami solowymi, co
ożywia dość statyczną już w samym libretcie akcję sceniczną.
W zestawieniu z ewidentnie komediowym w charakterze Królem pasterzy druga opera Kolberga jawi się jako typowy przykład lirycznej sielanki,
z pewnymi aspiracjami do krytyki społecznej. Pod względem muzycznym
Scenę w karczmie można ocenić jako dzieło ciekawsze z uwagi na wyraźnie romantyczny już sposób kształtowania struktury harmonicznej. Statyczny charakter libretta Kolberg zrekompensował znacznym udziałem chóru
w dialogach z postaciami, co słusznie nasuwa skojarzenia z najstarszą tradycją dramatu muzycznego4.
W archiwum Kolbergowskim zachowały się również obszerne szkice fortepianowe do trzeciej opery Kolberga, Pielgrzymka do Częstochowy, z librettem opracowanym przez kompozytora na podstawie tekstu Seweryny
1

Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 499–501.
Zob. tamże, s. 545.
3 Zob. tamże, s. 579–581.
4 Hasła opracowane przez Kolberga do Encyklopedii Orgelbranda pokazują dziś ich autora
jako niezwykle świadomego muzyka, z olbrzymim jak na XIX wiek bagażem wiedzy o historii
muzyki. W hasłach tych, mimo często dość ogólnych sformułowań, widać wyraźnie, że Kolberg nabył szeroką wiedzę o historii opery i innych gatunków muzycznych.
2

162

�Pruszakowej1. Manuskrypty obejmują zanotowaną skrótowo uwerturę, kilka
szkiców partii solowych, arii i chórów. Kompozycja stylistycznie jest zbliżona do Sceny w karczmie, choć ma bardziej charakter opery obyczajowej,
w której rysy delikatnie humorystyczne przenikają się ze scenami obrazującymi specyficzny typ „religijności pielgrzymkowej”. W jednej ze scen zawarł
Kolberg autentyczną, religijną pieśń ludową, której pierwowzór zanotował
podczas badań w regionie kaliskim i opublikował później w swojej monografii tego regionu2. W oryginale pieśń posiada tekst pokutny „Wszystka
moja nadzieja u Boga mojego”. W planowanej operze melodia tej ludowej
pieśni3 otrzymała tekst inspirowany słowami antyfony maryjnej Salve Regina, muzyczne opracowanie natomiast bardzo przybliża się do „ofiarnych”,
dostojnych chórów z oper Glucka czy Mozarta. Wiele zachowanych fragmentów muzycznych umożliwia dziś odtworzenie kilkunastu epizodów tej
opery, zarówno chórów, jak i partii solowych. W kompozycji uwidaczniają
się wpływy melodyki włoskiej, w strukturze harmonicznej dominują jednak
konwencjonalne, choć sprawnie stosowane wzorce czerpane z klasycystycznych dzieł operowych. Niektóre partie solowe konsekwentnie powielają typ
melodyki inspirowany polską muzyką ludową. Naszkicowana uwertura, podobnie jak introdukcja do Sceny w karczmie, ma charakter nawiązujący do
włoskiej opery buffa. W finale opery, jak wskazuje sama konstrukcja libretta,
Kolberg planował przedstawienie typów muzycznych obrazujących specyfikę
polskich regionów. Zachowały się zatem muzyczne szkice do krakowiaka,
poloneza kojarzonego z Wielkopolską czy mazowieckiego mazurka. W ostatecznej ocenie trzeba stwierdzić, że dzieło to mogło stać się interesującą
kompozycją, dojrzalszą niż obie poprzednie opery. W archiwum Kolberga
zachował się także szkic, niedokończona pieśń „Niechże ja lepiej nie żyję”, do
planowanej opery Wiesław na podstawie sielanki Kazimierza Brodzińskiego4.
Być może jednym z powodów, dla których Kolberg zniechęcił się do samego gatunku opery, było wyraźnie krytyczne nastawienie recenzentów Króla
1 Pielgrzymka do Częstochowy opublikowana została w Obrazkach dramatycznych
S. Pruszakowej, Warszawa 1857, s. 51–111.
2 Pieśń tę zamieścił Kolberg wśród śpiewów religijnych związanych z okresem Wielkiego
Postu, zob. O Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 77, nr 31.
3 Por. Hymn z opery Pielgrzymka do Częstochowy w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 617 z pieśnią „Wszystka moja nadzieja…” w: O. Kolberg Kaliskie
(DWOK T. 23), s. 77, nr 31 oraz jej wariantem w: O Kolberg Kaliskie. Suplement do tomu 23
(DWOK T. 79), s. 5, nr 3.
4 Zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska…, (DWOK T. 68), s. XXVIII i s. 131–132.

163

�pasterzy. Dziś widać, że miał on bezsprzecznie predyspozycje do tworzenia
form scenicznych, wyczucie sceny, potrafił muzycznie odmalować emocje
i w sposób niezwykle celny ilustrował muzycznie klimat polskiej wsi. Samą
treść muzyczną cechuje jednak wyraźny akademizm i brak indywidualnych
rysów. Nie można zarzucić Kolbergowi słabej inwencji, jednak w jego operach ewidentnie zawodzi umiejętność rozwijania i przekształcania udanych
pomysłów muzycznych. Spore znaczenie miało tu uzyskane przez niego wykształcenie, opierające się z jednej strony na skonwencjonalizowanych operach dawnych mistrzów, z drugiej zaś na chłodnych czasem w wyrazie dziełach współczesnych mu kompozytorów francuskich czy niemieckich, słusznie dziś uznawanych za pomniejszych twórców. Być może zaważyła tu także
fascynacja Kolberga muzyką fortepianową i mało fantazyjne podejście do roli
orkiestry. Na pewno dobrze ocenić trzeba typ wyobraźni harmonicznej kompozytora, korzystającego zarówno z konwencji klasycyzmu, jak i z doświadczeń kompozytorów wczesnoromantycznych. Pomimo tych zalet nie sposób
dziś nie zauważyć, że wyraźnie zadeklarowana w jego utworach scenicznych
chęć kontynuacji polskiej opery „ludowej” została zaniechana, przede wszystkim dlatego że Kolberg całkowicie poświęcił się badaniom etnograficznym
i pracy edytorskiej. We wspomnianych przy omówieniu Króla pasterzy recenzjach zwraca także uwagę dość natarczywe nakłanianie kompozytora do
pisania „w ludowym stylu”. Z jednej strony wydaje się to zrozumiałe, przede
wszystkim ze względu na typ jego zainteresowań i dokonań, z drugiej strony
mogło to ograniczyć go w rozwoju jako kompozytora i sprowadzić do roli
twórcy „rustykalnego”, czego być może pomimo szczerego zainteresowania
kierowanego w stronę ludowej tradycji muzycznej chciał uniknąć. Na zaprzestanie działań kompozytorskich w sferze opery miała też wpływ niestabilna,
a później wręcz tragiczna dla mieszkańców zaboru rosyjskiego sytuacja polityczna. Świadczą o tym także słowa samego Kolberga dotyczące pracy nad
operą Wiesław, zawarte w szkicu autobiografii:
Wiesław – opera Pruszakowej – zacząłem ją pisać i naszkicowałem już kilka
ustępów, ale wypadki r. 1863 znów przeszkodziły dalszej na tym polu pracy
i rzecz nie została odtąd wcale już podjętą. Są to zatem słabe okruchy czegoś, co
być miało, ale do skutku wcale nie przyszło i nie przyjdzie1.
1 O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68; w pochodzącym
z 1889 r. Szkicu… Kolberg błędnie zanotował nazwisko autora libretta, zamiast „Pruszakowej”
winno być „Brodzińskiego” .

164

�Kompozycje fortepianowe
Muzyka fortepianowa od samego początku zajmowała w życiu Kolberga
niezwykle ważne miejsce. Wspomniana już opinia Józefa Elsnera o Kolbergu jako znakomitym muzyku odnosi się z pewnością przede wszystkim do
jego umiejętności pianistycznych. Ze świadectw innych osób także wyłania
się postać bardzo zdolnego wykonawcy i być może również improwizatora1. Dzieła na fortepian, obejmujące głównie tańce, zachowały się zarówno
w rękopisach, jak i w formie wydawanych powszechnie w XIX wieku druków muzycznych.
Kolbergowskie kujawiaki, mazury, polonezy i walce drukowane były
przez znanych dziewiętnastowiecznych wydawców muzycznych, m.in. Adama Dzwonkowskiego, Gustawa Sennewalda, Franciszka Spiessa, Ignacego
Klukowskiego i Henryka Hirszela2. Wiele z tych wydawnictw powielało
dzieła już opublikowane, co świadczy o pewnym powodzeniu tych kompozycji. Popularnością cieszyły się zwłaszcza jego kujawiaki. Taniec ten jako
miniatura fortepianowa stał się dla Kolberga szczególnie inspirujący. Spore
znaczenie dla tej fascynacji miała osobista styczność twórcy z folklorem
kujawskim, jednak warto zaznaczyć, że kompozycje fortepianowe Kolberga
nazwane kujawiakami są formami artystycznymi i z nielicznymi wyjątkami
miniatury te nie są opracowaniem ludowych tematów. Kujawiaki fortepianowe publikowano za życia autora najchętniej i spotykały się one z pozytywnymi, choć niepozbawionymi uwag krytycznych, opiniami recenzentów
muzycznych3. Kolejne formy taneczne licznie reprezentowane w spuściźnie
autora Ludu to mazury, polonezy, walce i kontredanse. Zachowało się także
kilka etiud, nokturnów, fantazje, cykl wariacji, marsze oraz napisana jeszcze
w Berlinie i dedykowana Girschnerowi sonata fortepianowa. Utwory te
zostały opublikowana w tomie Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69),
1 Ważna jest tu relacja Pauliny Wilkońskiej z wieczoru u Seweryny Pruszakowej: „[…] potem
nastąpiła muzyka, Słuchaliśmy gry dźwięcznej na fortepianie, niezrównanej lekkości, wycieniowania i czucia, tyle zasłużonego Oskara Kolberga. I ożywiały nas jego kujawiaki ochocze,
z cechą wybitnie swojską”. P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie, opracowała Z. Lewinówna, red. J.W. Gomulicki, Warszawa 1959, s. 132; zob. także
D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. V–XVII.
2 Zestawienie kompozycji fortepianowych i ich drukowanych wersji zob. D. Idaszak, Twórczość fortepianowa..., (DWOK T. 69), s. XX–XXX.
3 Zob. przedruki recenzji w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 713–725.

165

�tylko nieliczne szkice bądź fragmentarycznie zarysowane w rękopisach
utwory nie zostały w tej publikacji wydane drukiem.
W twórczości fortepianowej Kolberga kujawiak jest zwartą formą miniatury muzycznej, kształtowaną przez wielokrotnie powtarzane krótkie
motywy, najczęściej rozwijane w niewielkim stopniu poprzez poddawanie
ich nieskomplikowanym, ewolucyjnym zabiegom wariacyjnym. Dość często kompozytor wykorzystuje tu kilka taktów wstępu, nierzadko w postaci
oktaw, kwint lub bardzo krótkich motywów, przydających utworowi charakterystycznego klimatu i wprowadzających od początku specyficzny typ
motoryki. Niektóre z takich fragmentów mogą stanowić artystycznie przetworzoną aluzję do idei przygrywki, powszechnej w praktyce wykonawczej
muzyków ludowych1.
Niektóre z kujawiaków oparte zostały na oryginalnych ludowych motywach muzycznych, co odnotowane zostało przez kompozytora w postaci
podtytułu. Charakterystyczną cechą kujawiaków Kolberga jest wspomniane
już kształtowanie przebiegu muzycznego poprzez powtarzanie krótkich motywów modulujących czasem do bliskich tonacji. Większość tych krótkich
tańców posiada dwie lub trzy grupy tematyczne, ściśle ze sobą łączone
(bez wpływu na motorykę) i swobodnie przenoszone do różnych rejestrów.
Są one czasem stopniowo figurowane i wzbogacane o nowe odcienie harmoniczne. W kujawiakach przeważa forma repryzowa, zbliżona do typu
ABA’. Tematy są skontrastowane tylko w niewielkim stopniu, w większości tańców kompozytor pozostaje wierny jednemu typowi melodycznemu,
najczęściej jest to rodzaj melodyki „falującej”, w której fraza koncentruje
się na jakimś centralnym dźwięku. Kolejne odcinki fraz kształtowane są
regularnie i równoważnie, stąd też najczęstszym wynikiem takiego sposobu
budowania melodyki jest wrażenie braku napięcia. Trudno w przebiegu
melodycznym wyznaczyć poważniejszy punkt kulminacyjny, ponieważ rozdrobnienie frazy prowadzi bezpośrednio do rozłożenia napięcia na krótkich
odcinkach2. Ten typ kształtowania jest prawdopodobnie efektem uważnego przebadania muzyki ludowej i ma swoje źródło w sposobie ogrywania
krótkich tematów przez muzyków ludowych. W wyniku takiego sposobu
budowania kujawiaki Kolberga zyskują dość często na motoryce, choć
tempo pozostaje w nich znacznie wolniejsze niż w obertasach i mazurach.
1
2

Zob. np. wstęp do kujawiaka, O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 55.
Zob. O. Kolberg Kujawiak I w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 15.

166

�Zrównoważone, krótkie motywy, transponowane i nierzadko dyminuowane
w repryzie, dodają miniaturom „okrągłości” i potoczystości. Bardzo istotnym elementem w uzyskaniu tej falującej struktury melodycznej jest rytm,
najczęściej naprzemiennie wykorzystujący drobniejsze wartości i akcentujący niektóre dźwięki stanowiące „oparcie” frazy poprzez wydłużenie ich
czasu trwania. W niektórych tańcach ostrzejsze rytmiczne motywy o mazurowym zarysie łagodzone są triolami1. Cechą typową dla kujawiaków jest
także nieskomplikowana harmonika, skupiona na podkreślaniu struktury
melodycznej i urozmaicana czasem w powrotach motywów. Struktury tematyczne eksponowane są najczęściej w partii prawej ręki, w lewej pojawia
się często konwencjonalny akompaniament ćwierćnutowy, niekiedy urozmaicany brzmieniami burdonowymi w niskich rejestrach lub podkreślający
niektóre charakterystyczne formuły rytmiczne.
Mazury fortepianowe Kolberga obrazują wszystkie najważniejsze cechy
tego tańca. Pierwszym elementem charakterystycznym dla tej formy jest tu
nieodzowny, punktowany motyw rytmiczny, pojawiający się nie tylko na
początku frazy, ale również w dalszych fragmentach przebiegu muzycznego. Forma Kolbergowskich mazurów nie odbiega od konwencji i z reguły
zamyka się w układach repryzowych ABA’. Tematy mazurowe zarysowane
są ostrzej niż w kujawiakach i dość często podkreślane są pionami akordowymi. W porównaniu z koronkową i niejednokrotnie intymną w charakterze tkanką melodyczną kujawiaków, mazury odznaczają się znacznym
wzmocnieniem wolumenu, uzyskanym poprzez używanie pełnych akordów i skupienie się na mocnym wybrzmieniu motywów. Akcentowane nuty
w zgodzie z konwencją tańca są wyostrzane i podkreślane nasyconą strukturą harmoniczną2.
W przeciwieństwie do kujawiaków melodyka mazurów jest mocno rozwinięta, w przebiegu muzycznym często pojawiają się nagłe skoki, a niespokojną linię podkreślają figuracje, gamy i ozdobniki znane z faktury typowej
dla stylu brillant. Również w przeciwieństwie do krótkich i „falujących”,
powtarzanych regularnie fraz i nieskontrastowanych myśli muzycznych
kujawiaków, mazurowe tematy są często kontrastowe i łączone krótkimi
epizodami bądź oddzielane wyraziście przez zmianę tonacji i typu faktury.
1

Zob. tamże, s. 23 (zestawienie triol i rytmów punktowanych) oraz s. 56 (szeregowanie
tematów).
2 Zob. wstępy mazurów na s. 244 i s. 279 w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK
T. 69).

167

�Co prawda, analogicznie jak w kujawiakach, także i w mazurach struktury tematyczne obecne są niemal wyłącznie w partii prawej ręki, jednakże
w akompaniamencie pojawiają się ukształtowania bardziej fantazyjne i dynamiczne przy zastosowaniu kontrastów tempa i charakteru1. Kompozytor
w śmielszy sposób posługuje się tu harmoniką i nie poprzestaje na prostych
modulacjach do bliskich tonacji, korzystając z odniesień medianowych,
a w przebiegu muzycznym nie stroni od chromatyki i, w konsekwencji, od
łańcucha alteracji2.
Do typu tanecznego wypada także zaliczyć trzy utwory pozostawione
w rękopisie bez tytułów, a opublikowane współcześnie3. Są to kompozycje
eksponujące w warstwie rytmicznej formuły charakterystyczne dla kujawiaka bądź mazura, ich forma jednak jest swobodniejsza i bardziej fantazyjna. Stąd też, choć są to nadal utwory taneczne, wypada je uznać za dzieła
stylizowane o przeznaczeniu koncertowym, tym bardziej że kompozytor
stosuje tutaj znacznie bardziej urozmaicone zabiegi formalne i fakturalne,
korzystając z możliwości, jakie daje pełna skala fortepianu. Przebieg harmoniczny tych utworów także ma mniej schematyczny charakter. Formy
dwóch z tych kompozycji zbliżają się do formuły ABA, a jedna ma rzadką u Kolberga formę ronda. W kilku fragmentach tych dzieł widać także
próby pracy tematycznej, zwłaszcza w bardziej rozbudowanych epizodach
łącznikowych i kodach. Do tego samego rodzaju kompozycji o rytmach
tanecznych, lecz swobodnie kształtowanej formie, należy Fantazja b-moll.
Kompozycja rozpoczyna się kantylenowym wstępem w tonacji F-dur, dalej
następuje właściwa fantazja o repryzowym zarysie formy. Utwór ten posiada też pewne elementy pracy tematycznej z wykorzystaniem wariacyjnych
przekształceń głównego, mazurowego tematu. Omówione powyżej kompozycje można w zasadzie zaliczyć do popularnego w XIX wieku typu rapsodii
opartych na tematach ludowych lub inspirowanych folklorem.
Ciekawą, choć nieoryginalną formą w twórczości fortepianowej Kolberga są jego polonezy. Utwory te wydane zostały za życia autora i nie odbiegają stylistyką od standardowych polonezów wczesnoromantycznych.
Kompozytor nie stosuje tu żadnych aluzji do muzyki ludowej, traktując tę
1

Zob. tamże, s. 273, t. 29–36.
Zob. O. Kolberg Wielki mazur fantastyczny, t. 35–40, w: tegoż Kompozycje fortepianowe
(DWOK T. 69), s. 477.
3 Są to utwory w tonacjach As-dur (ABA), C-dur (rondo) i B-dur (ABA), zob. O. Kolberg
Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 582–606.
2

168

�formę jako typowy przejaw tradycji szlacheckiej 1. Przy zachowaniu statecznego charakteru, nadawanego przez wymagane w tej formie rytmiczne
formuły, polonezy Kolberga charakteryzuje przede wszystkim kantylenowość. W odróżnieniu od powtarzalności krótkich motywów kujawiaka czy
wyostrzonego rysunku tematów mazurowych, polonezy cechuje szeroka,
wokalna w charakterze fraza. Te kantylenowe tematy ujmowane są często
w ramy akordowych wstępów i epizodycznych łączników przypominających o konwencji tańca. Kompozytor prezentuje tematy najczęściej w partii
prawej ręki, choć w kilku tańcach przenoszone są one również do partii
ręki lewej. Kolberg stosuje dość prosty, motoryczny akompaniament w postaci ósemkowych, rozłożonych akordów, a w triach dość konsekwentnie
wprowadza bas Albertiego. W rozwinięciach motywów pojawiają się także
rozbudowane figuracje, gamy, tremolanda i zmiany rejestrów, co wzbogaca
fakturę omawianych kompozycji. Przebieg harmoniczny tych utworów wykazuje się prostotą, a nawet zachowawczością, co w zestawieniu z konwencjonalnymi środkami kompozytorskimi nadaje polonezom Kolberga klimat
nieco osiemnastowieczny.
Etiudy są w twórczości kompozytora formą marginalną, choć mogą mieć
znaczenie dla zrozumienia i oceny umiejętności wykonawczych Kolberga
jako pianisty. Kompozycje te mają dwuczęściową formę, gdzie powolny
wstęp, nierzadko o nokturnowym charakterze, w którym wykorzystywane
są często rozbudowane gamowe figuracje, prowadzi do części szybkiej, figurowanej, o motorycznym i wirtuozowskim zarysie. W etiudach As-dur i H-dur wstęp ten opatrzony jest określeniem Prelude, w etiudzie E-dur i drugiej etiudzie w As-dur jest to Introduction. Tylko jedna z etiud nie posiada
wolnej części wstępnej, od pierwszych taktów eksponując właściwy materiał muzyczny. Wśród zachowanych w rękopisach Kolbergowskich kompozycji bez nadanych im tytułów można także zidentyfikować formy bliskie
etiudowym. W zgodzie z tradycją tej formy kompozytor poświęca każdą
etiudę określonym problemom technicznym czy fakturalnym, unika przy
tym konwencjonalnych motywów gamowych czy pasażowych. Nie rozwija
jednak swoich pomysłów w sposób oryginalny, pozostając w tej mierze
w akademickiej konwencji wyznaczonej przez kompozycje Clementiego,
1 Kolberg zawarł swoje uwagi o polonezie w tekście opublikowanym w Encyklopedii Orgelbranda, zob. przedruk: O. Kolberg Polonez, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),
s. 634–635.

169

�Hummla i Kalkbrennera. Utwory te świadczą jednak o wysokim stopniu
umiejętności pianistycznych Kolberga i całkowicie potwierdzają świadectwa z epoki mówiące o jego znakomitej technice wykonawczej.
Wśród innych miniatur fortepianowych wymienić trzeba walce, utrzymane w konwencji salonowych kompozycji użytkowych i podobnie jak
kontredanse nie charakteryzujące się żadną szczególną cechą indywidualną.
Variations brillantes to kilkuczęściowa, rozbudowana forma, poprzedzona
introdukcją o nokturnowym zarysie. Temat wariacji według sugestii samego kompozytora został ujęty w stylu haydnowskiego menueta, a kolejne jego opracowania noszą cechy typowe dla figuracyjnych wariacji stylu
brillant. Ciekawą kompozycją jest Grande marche1 h-moll opublikowany
jeszcze za życia Kolberga, który spotkał się z pochwałą Maurycego Karasowskiego2. Zdanie to wypada potwierdzić, ponieważ kompozycja ta została
napisana z rozmachem, w nawiązaniu do konwencji marsza operowego.
Bezpośrednio utwór przypomina swoim charakterem analogiczne dzieło
Kalkbrennera3, choć w kompozycji Kolberga zwraca uwagę równowaga
fakturalna w stosowaniu technik stylu brillant oraz subtelniejsze spożytkowanie harmoniki, ze znacznym udziałem chromatyki.
Jedynym utworem cyklicznym w formie sonatowej jest napisana prawdopodobnie na zakończenie studiów w Berlinie Grande sonate4 op. 3, dedykowana Karlowi Girschnerowi. Dzieło to zachowało się w precyzyjnie
sporządzonym autografie Kolberga. Kompozycja ujęta jest w cztery części:
Andante sostenuto – Allegro vivace, Minuetto, Adagio con espressione,
Rondo militare. Francuskie określenie grande jest bardzo charakterystyczne dla kompozycji okresu brillant5. Utwór Kolberga jest w pewnym sensie wytworem akademickim i charakteryzuje się pewną schematycznością,
choć w kilku fragmentach widać rozwiązania oryginalne i niepozbawione
inwencji. Pierwsza część to allegro sonatowe o zaburzonej formule, gdzie
1 Zob. O. Kolberg Grande marche, w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69),
s. 377–393.
2 Zob. przedruk recenzji w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 724–725.
3 F.W. Kalkbrenner Grande Marche interrompue par un orage et suivie d’une Polonaise
pour le Pianoforte avec accompagnement de 2 violons, alto et violoncello, contre-basse ad
libitum, op. 9, wyd. w Lipsku w r. 1828.
4 O. Kolberg Grande sonate, w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 502–545.
5 O terminologii opisującej styl wirtuozowskich kompozycji z I poł. XIX wieku i genezie sformułowania brillant zob. D. Jasińska Styl brillant a muzyka Chopina, Poznań 1995,
s. 18–32.

170

�rozpoczynające Andante jest prezentacją właściwego tematu pierwszego
o charakterze wolnego marsza, a wprowadzone po kilku taktach Allegro
jest, mimo znacznego kontrastu, strukturą łącznikową prowadzącą do drugiego, afektowanego tematu; w dalszej części przebiegu, po epizodach łącznikowych, można wydzielić trzeci temat w partii lewej ręki. Przetworzenie
rozpoczyna powrót tematu pierwszego w tonacji dominanty, dalej następuje praca tematyczna na materiale łączników i tematu drugiego. Repryza
wyznaczona jest przez powrót drugiego tematu w tonacji zasadniczej, po
czym konsekwentnie kompozytor przypomina trzeci temat i dopiero przed
kodą powraca Andante, czyli właściwy temat pierwszy. Skrócona repryza jest bardzo charakterystyczna dla kompozytorów polskich tego okresu,
spotykana jest nawet w dziełach Chopina. Omówione allegro sonatowe jest
najsłabszym ogniwem sonaty. Dalsze części, wymagające mniejszej przestrzeni kompozytorskiej, stoją na wyraźnie wyższym poziomie. Minuetto
jest rodzajem lekkiego w charakterze scherza, o prostej budowie, ale jednocześnie z przemyślaną strukturą harmoniczną i ciekawymi przesunięciami
akcentów. Adagio o budowie zbliżonej do ronda sposobem opracowania
muzycznego przywołuje klimat liryczny i pieśniowy. Rondo militare ma
charakter zbliżony do etiudy i w epizodach między refrenami eksponuje
głównie figuracje triolowe. W pierwszej części, pomimo żywej motoryki
całości, widać wyraźne nadużywanie basu Albertiego, co w nieunikniony
sposób prowadzi do monotonii przebiegu muzycznego, objawiającej się
także w niemal nieprzerwanym ciągu szesnastek. Kompozycja ta dowodzi,
iż Kolberg spełniał się jako kompozytor w formach miniaturowych, nie
wymagających rozbudowanej pracy tematycznej. Jako twórcę muzyki fortepianowej należy przyporządkować go do reprezentantów stylu brillant,
ponieważ zaobserwować można w jego dziełach konsekwentne stosowanie
wielu środków, które ten styl definiują. Znacznie rzadziej jednak korzystał
z tak ulubionej przez reprezentantów stylu brillant techniki wariacyjnej,
natomiast najbardziej wyrazistym elementem tego stylu jest w jego kompozycjach rozbudowanie epizodów figuracyjnych, stosowanie formuł fakturalnych i koronkowych w charakterze przebiegów, przy wykorzystaniu
możliwości skontrastowania rejestrów fortepianu.
Kompozycje fortepianowe Kolberga świadczą o jego znakomitym przygotowaniu jako wykonawcy i rozwiniętej technice pianistycznej. Odbija się
w nich również styl epoki, w której wzrastał jako muzyk. Kompozytorskie
przygotowanie oraz wybitna erudycja muzyczna, znajomość dzieł i trendów
171

�w muzyce I połowy XIX wieku oraz rzetelne przygotowanie teoretyczne
stanowiły solidny fundament jego działań związanych z dokumentowaniem
żywej kultury muzycznej ludu.
Pieśni ludowe w opracowaniu fortepianowym
Pierwsze próby dokumentowania folkloru muzycznego podejmowane
przez Kolberga były w pewnej mierze związane z chęcią zdobycia ciekawych, oryginalnych melodii ludowych, które mógłby wykorzystać jako
inspirację dla własnej twórczości. Kompozytorska konwencja posługiwania się cytatem melodii jako źródłem inspiracji była w czasach młodości
Kolberga bardzo powszechna, warto tu przypomnieć utwór, który samego
badacza szczególnie fascynował, czyli Fantazję na tematy polskie op. 13
Fryderyka Chopina. Dzieło w twórczości geniusza fortepianu miało znaczenie raczej drugorzędne, natomiast dla Kolberga stało się prawdziwym
objawieniem możliwości, jakie tkwić mogą w prostych tematach umiejętnie
przetworzonych i rozwijanych.
Jak już wykazano wcześniej, cytat melodii ludowej w autorskich kompozycjach Kolberga pojawia się dość rzadko. W utworach o tematyce rustykalnej zauważalny jest jednak bardziej subtelny sposób kształtowania dzieła
poprzez zarysowywanie charakterystycznych elementów „podejrzanych”
u ludowych muzyków. Taki sposób wykorzystania oryginalnych utworów
muzyki tradycyjnej miał znaczenie dla wielu jego kompozycji. Najczęstszym sposobem inspirowania się oryginalnymi melodiami ludowymi było
przejmowanie z nich pewnych formuł rytmicznych i melodycznych, które wplecione w artystyczną tkankę kompozycji nadawały jej klimat sugerujący słuchaczowi „sielskość” czy „swojskość” Taki sposób dodawania
drobnych elementów przejętych przez Kolberga z oryginalnej, zapisywanej
przez siebie muzyki ludowej wspomniany już został przy okazji omówienia Kolbergowskich oper i tańców fortepianowych. Te nawiązania to także
wyraźnie zauważalne wykorzystanie rytmów przejętych z polskich tańców
– przede wszystkim mazurowych, polonezowych i krakowiakowych. Przy
dokładniejszej analizie w kompozycjach tych znaleźć można łatwo spostrzegalne aluzje, takie jak formuły kadencyjne, preferowanie określonych następstw interwałowych (np. tercja wielka–sekunda mała), unikanie struktur
melodycznych z przedtaktem, powtarzalność krótkich fraz, preferowanie
172

�drobnych odmian w powrotach tematów i dyminucje w przebiegach melodycznych. Widać tu twórcze przetworzenie techniki „ogrywania” melodii
przez muzyków ludowych, wspomniane już przy okazji omówienia kujawiaków. Taki sposób kształtowania struktury muzycznej dotyczy przede
wszystkim kompozycji, które swoim tematem, tytułem lub treścią pozamuzyczną co prawda sugerują związek z kulturą ludową, ale celem ich stworzenia przez Kolberga jest kreacja własnej, autorskiej formy. Są to zatem
dzieła do pewnego stopnia inspirowane folklorem, ale w sposobie operowania wspomnianymi środkami nie wykraczające poza późnoklasycystyczną
konwencję muzyki artystycznej.
Odrębnym problemem w spuściźnie muzycznej Kolberga są pozostawione przez niego fortepianowe opracowania oryginalnych melodii ludowych. Najczęściej są to pieśni z dokomponowaną przez niego partią instrumentalną. Kolberg spożytkował w nich konwencję publikowania folkloru
muzycznego, którą stosowano w pierwszych dziesięcioleciach wieku XIX.
Niewątpliwie było to przede wszystkim działanie edukacyjne i upowszechniające, skierowane do wyższych, wyedukowanych literacko i muzycznie
sfer społecznych. Zarówno warstwa ziemiańska, jak i mieszczanie mieli być
główną grupą odbiorców tak opracowanych materiałów.
W czasie, w którym Kolberg rozpoczynał swoją działalność wydawniczą, czyli w I połowie lat 40. XIX wieku, dostępne już były zbiory pieśni
ludowych opublikowane przez różnych autorów. Te wczesne zbiory pieśni
sprzed 1850 r., które mogły Kolbergowi służyć jako wzorzec, to przede
wszystkim publikacje Wacława z Oleska1, Kazimierza Wójcickiego2, Józefa
Konopki 3 i Jana Józefa Lipińskiego 4. Melodie w wymienionych zbiorach zgodnie z ówczesną praktyką wydane zostały z uproszczonym
akompaniamentem fortepianowym, przy czym samego materiału muzycznego jest w nich niewiele, a dominują zapisy tekstów pieśniowych.
1 Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833.
Muzyka została wydana osobno: K. Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836;
autorem zawartych tam zapisów muzycznych był I.F. Dobrzyński.
3 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; autor opracowania muzycznego nieznany.
4 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego…, ze wstępu autora wiadomo, że melodie pieśni
zapisała dla niego znajoma.

173

�Podobnie opracowany został zbiór Wojciecha Sowińskiego1, w którym
akompaniament fortepianowy jest nieco bardziej rozbudowany, a część
pieśni otrzymała opracowanie wielogłosowe. W zbiorze tym do każdego
tekstu opublikowano odpowiadające mu opracowanie muzyczne2. Celem
takiego sposobu wydawania muzyki ludowej było przekazanie jej motywów muzycznych w formie łatwo przekładalnej na praktykę wykonawczą,
czyli przekonanie odbiorców do osobistego z nią kontaktu poprzez wykonanie pieśni lub tańców ludowych na fortepianie. Zatem chodziło tu przede
wszystkim o edukację społeczną i wskazanie, iż także niepiśmienna przecież
warstwa włościańska, czyli oświeceniowo rozumiany „szlachetny chłopek”,
ma własną kulturę, twórczość literacką i muzyczną.
Dla zrozumienia konwencji zbiorów pieśni z dokomponowaną partią
fortepianu zasadnicze znaczenie ma zobrazowanie oczekiwań adresatów
tych wydawnictw. Odbiorca z początku XIX wieku nie był przygotowany
na oryginalny obraz ludowej pieśni (monofonię bez akompaniamentu) oraz
literalną transkrypcję brzmienia kapeli ludowej (heterofonię). Sama konwencja miała także źródło w postrzeganiu twórcy ludowego jako depozytariusza dawnej, prasłowiańskiej nawet kultury. W świetle takiej postawy
sam artysta wiejski nie był uznawany za świadomego twórcę, był bardziej reprezentantem swego środowiska niż indywidualnym twórcą. Ślady
takiego poglądu tkwią jeszcze w niektórych wypowiedziach Kolberga. Jednocześnie od początku swych badań traktował on pieśń jako integralny
utwór muzyczno-literacki. Od roku 1849 zaprzestał dodawanie w swych
publikacjach partii fortepianu, instrumentu nie używanego przecież przez
wykonawców ludowych, ponieważ uznał, że od popularyzacji ważniejsza
jest dokumentacja ludowej muzyki.
Zanim jednak Kolberg wystąpił ze swoją innowacyjną koncepcją utrwalania kultury muzycznej ludu, posłużył się konwencją już zastaną. Pierwsze
opracowane przez niego pieśni wydawane były w latach 1842–1845 w Poznaniu u Jana Konstantego Żupańskiego, następnie w latach 1846–1847
w leszczyńskim tygodniku „Przyjaciel Ludu”3, a ostatnie zbiory pieśni ludo1

W. Sowiński Chants polonais nationaux et populaires, Paryż 1830.
Część publikacji pieśni z tego okresu w ogóle nie zawiera zapisów muzycznych, np. Żegoty
Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838 i Ludwika Zejsznera Pieśni ludu Podhalan czyli Górali tatrowych polskich, Warszawa 1845.
3 O zapisach muzycznych publikowanych przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” i w innych czasopismach zob. A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym”
2

174

�wych z opracowanym akompaniamentem fortepianu opublikował Kolberg
w r. 18481. Wspominana już wcześniej ważna zmiana w tym zakresie nastąpiła w czasie przygotowywania do druku Pieśni ludu polskiego wydanych
w 1857 r. Była to pierwsza publikacja Kolberga nieujęta w formę typowego śpiewnika2, ale mająca znaczenie naukowe i dokumentacyjne, w której
materiał pieśniowy został poddany typologizacji ze względu na wątki tematyczne tekstów, a także zestawionych zostało wiele różnych wariantów
muzycznych i tekstowych tej samej pieśni. Ostatecznym efektem tej zmiany
koncepcji wydawniczej było wykształcenie się idei monografii regionalnej.
Od opublikowanego w 1865 roku Sandomierskiego koncepcja monografii
stopniowo kształtowała się w dojrzałą formę wydawniczą, w którą włączane były opisy kultury duchowej i materialnej, teksty literatury ludowej
i ikonografia, a melodie pieśni i muzyka instrumentalna ujęte były już wyłącznie w zapisy monofoniczne 3.
Pieśni ludowe z akompaniamentem są w dorobku Kolberga formą hybrydyczną. Nie można zakwalifikować ich do kompozycji, ponieważ w swojej twórczości Kolberg posługiwał się własnymi motywami muzycznymi,
a jeśli korzystał z określonego tematu o proweniencji ludowej, zaznaczał to
w tytule kompozycji. Jak już wskazano, swoje utwory taneczne kształtował
z charakterystycznych formuł, które znał z repertuaru muzyki ludowej,
jednak nie były to cytaty muzyczne. Natomiast cechą podstawową publikowanych przez niego pieśni ludowych z akompaniamentem jest to, że ich
warstwa zasadnicza, a zatem słowa oraz przebieg melodyczny partii wokalnej, są pochodzenia ludowego. Partia akompaniamentu jest najczęściej
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym
cz. I (DWOK T. 67/I), s. V–XVIII.
1 Tamże, s. V.
2 Jedną z publikacji, która być może wskazała Kolbergowi możliwość zaprezentowania czytelnikowi pieśni bez akompaniamentu, był Śpiewnik kościelny wraz z późniejszymi Dodatkami Michała Marcina Mioduszewskiego wydany w Krakowie w latach 1838–1853. W publikacji
tej pieśni religijne uporządkowano według układu roku kościelnego i ich funkcji w liturgii.
Do niemal wszystkich tekstów przypisane zostały właściwe im melodie w formie zapisów
monofonicznych, choć w praktyce wykonawczej w wielu świątyniach melodiom tym towarzyszyły organy. Większość wydrukowanych tam pieśni to tradycyjne śpiewy w języku polskim
z różnych regionów Polski przedrozbiorowej.
3 O idei monografii regionalnej i jej praktycznej realizacji zob. E. Antyborzec Monografie
regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań 2015, oraz tejże Oskar Kolberg
jako badacz terenowy i autor monografii regionalnych w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło
cz. II (DWOK T. 85/II).

175

�sprowadzona do najprostszej harmonizacji, z rzadką obecnością alteracji
i całkowitym podporządkowaniem faktury i rytmiki oryginalnej melodii
ludowej. W niektórych opracowaniach Kolberg dokomponował krótkie
łączniki między zwrotkami lub przygrywki i kilkutaktowe postludia.
W swoich opracowaniach kompozytor starał się podążać za charakterem pieśni, podkreślając czasem charakterystyczne zwroty rytmiczne i wydobywając w ten sposób rytmy taneczne mazurka czy poloneza. Najwyższy
głos w partii prawej ręki zdwaja zazwyczaj melodię wokalną, choć w niektórych opracowaniach uzyskuje pewną samodzielność poprzez wprowadzenie figuracji i rozłożonych akordów w równych wartościach. Wszystkie
opracowania cechuje jednak maksymalna prostota harmoniczna, która jest
wynikiem podporządkowania struktury akompaniamentu przebiegowi melodii wokalnej. Cecha ta wyraźnie odróżnia pieśni ludowe od pieśni skomponowanych przez Kolberga. Opracowania melodii ludowych nie są także
budowane z pomocą technik wariacyjnych. Jak wynika z powyższych spostrzeżeń, nie można opracowań melodii ludowych uznać za pełnoprawne
kompozycje Kolbergowskie, tym bardziej że sam autor akompaniamentu
starał się unikać zbytniej ingerencji w oryginalny przebieg melodii ludowej.
Nadrzędnym celem Kolberga stało się pokazanie prawdziwego rysunku
melodycznego monofonicznej polskiej pieśni ludowej.
Być może zaniechanie dołączania do ludowych pieśni akompaniamentu
fortepianowego było także efektem niekorzystnej oceny, którą pieśniom
publikowanym u Żupańskiego i w „Przyjacielu Ludu” wystawił w liście
do swojej rodziny sam Fryderyk Chopin1. Pozbawienie zapisów folkloru
muzycznego akompaniamentu odebrane zostało przez część krytyków niezbyt przychylnie, czego świadectwem jest recenzja Pieśni ludu polskiego
z 1857 roku autorstwa Józefa Sikorskiego2. Przyzwyczajenie odbiorców do
publikowania pieśni z towarzyszeniem fortepianu było mocno ugruntowane
w środowisku, do którego kierował Kolberg swoje wydawnictwa. Z czasem
pozbawienie zapisów folkloru akompaniamentu zostało jednak zaakceptowane przez odbiorców, a z punktu widzenia historii polskiej etnomuzykologii decyzja Kolberga nie tylko dowodzi odwagi edytorskiej, ale także jest
widomym znakiem ewolucji świadomości badacza.
1

M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 111.
J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1 (DWOK
T. 70), s. 128–134.
2

176

�Za niewątpliwą zasługę Kolberga trzeba uznać zerwanie z dotychczasowym sposobem popularyzowania muzyki ludowej. Zrezygnował on
z formy śpiewnikowej, mającej znaczenie przede wszystkim utylitarne
i edukacyjne dla wyższych warstw zainteresowanych rozwijaniem swojej
wiedzy o kulturze i poszerzeniem repertuaru pieśniowego. Wydawnictwa
jego, począwszy od Pieśni ludu polskiego z 1857 r. i Sandomierskiego, nabrały, jak już wspomniano, cech edycji źródłowych, w których materiał
zgromadzony w trakcie badań terenowych i kwerend miał posłużyć jako
egzemplifikacja autentycznej kultury ludowej regionu. Zapisy muzyczne
z akompaniamentem fortepianu pozostały jednak świadectwem najwcześ­
niejszego etapu działalności wydawniczej Kolberga na polu etnomuzykologii.

��Elżbieta Millerowa

Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga

Geneza zainteresowań Kolberga literaturą ludową. Ewolucja programów badawczych i wydawniczych, s. 181 – Stosunek badacza do tekstów ludowych
i ich miejsca w kulturze wsi. Założenia teoretyczno-metodologiczne, s. 209
– Metody gromadzenia i źródła tekstów ludowych w pracach Kolberga,
s. 215 – Zasób tekstów folkloru i ich dokumentacja źródłowa w rękopisach
i w drukowanych monografiach, s. 223 – Postać językowa tekstów zbieranych
i wydawanych przez Kolberga, s. 245 – Miejsce tekstów folkloru w Ludzie
i Obrazach etnograficznych. Selekcja i systematyzacja. Przegląd gatunków:
klasyfikacja, terminologia, specyfika genologiczna w ujęciu badacza, s. 258:
– Pieśni, s. 268 – Bajki. Podania, s. 288 – Przysłowia, s. 318 – Zagadki,
s. 337 – Widowiska, s. 348 – Oracje, s. 373 – Formuły magiczne, s. 383

Przyjęcie w tej pracy tradycyjnego terminu „literatura ludowa” podyktowane jest przeświadczeniem autorki, że przylega on ściślej do tekstów
folkloru zebranych przez Kolberga ponad półtora wieku temu. Stanowią
one bowiem przekazy literatury ustnej „zastane”, są tekstami „zamkniętymi”, dawniej zapisanymi, a ich uwikłanie sytuacyjne, wskazywane
przez Kolberga niekonsekwentnie i okazjonalnie, pozwala na co najwyżej częściową rekonstrukcję ich synkretycznego charakteru jako tekstów
kultury, tekstów komunikacji, tekstów dziejących się i obserwowanych
jako proces. Nie przyjmuje się w tym opracowaniu wyłącznie perspektywy literaturoznawczej ani też antropologicznej czy etnolingwistycznej,
a jedynie pomocniczo sięga – w miarę potrzeby – do elementów tych
stanowisk badawczych dla ukazania sposobu widzenia tekstu ludowego
przez Kolberga w jego czasie i warunkach, i to zarówno jako składnika
dokumentacji całokształtu kultury, jak i odrębnego utworu artystycznego. Celem pracy jest przede wszystkim przedstawienie miejsca i funkcji
literatury ludowej w kulturze i życiu ówczesnej wsi w ujęciu Kolberga, jego poglądu na dynamikę zmian, wędrówki i wariabilność folkloru
słownego, ukazanie założeń i praktyki wyodrębniania gatunków, ich
179

�zróżnicowania, specyfiki i systematyki, a także metod zbierania, selekcji i wydawania. Z tego punktu widzenia ani stanowisko filologiczne,
ani antropologiczne nie definiują prawidłowo i wyczerpująco założeń
i metod Kolberga, lecz je w pewien prekursorski sposób łączą i splatają,
gdyż teksty ludowe traktowane były przez zbieracza i wydawcę zarówno jako gatunki folkloru autonomiczne, niepowiązane ściśle z sytuacją
wykonawczą – samoistne, fabularne i niefabularne przekazy artystyczne
(bajki, pieśni powszechne, zagadki, przysłowia), jak i jako gatunki uwikłane sytuacyjnie, związane ze zwyczajami kalendarzowymi i obrzędami
rodzinnymi (kolędy, pieśni dożynkowe, pieśni i oracje weselne, lamenty
pogrzebowe). Ponadto badacz dokumentował obserwowaną przez siebie
płynność w tym zakresie (np. fakt okazjonalnego włączania niektórych
pieśni powszechnych do konkretnego wesela) lub w swoim holistycznym
ujęciu sam narzucał ilustratywną funkcję części tekstów (np. przysłowia
i podania wierzeniowe jako element charakterystyki ludu, jego sposobu
myślenia i wyobrażeń o świecie i przyrodzie). Co więcej, autor Ludu już
wówczas zauważał, że miejsce tekstów folkloru w kulturze i obyczaju
nie było zjawiskiem ustabilizowanym i identycznym w poszczególnych
regionach, miejscach i odstępach czasu, lecz zmiennym, podlegającym
dynamicznym procesom w zależności od czynników środowiskowych,
różnorakich wpływów i migracji, wreszcie indywidualnych predyspozycji i talentów śpiewaków i narratorów. Zadaniem tej pracy będzie zatem
próba ukazania, jak w ówczesnych warunkach i na tle prądów epoki
Kolberg torował drogę nowo powstającej folklorystyce, kształtującej się
najpierw pod wpływem romantyzmu, potem dojrzewającej w duchu pozytywistycznym, jak abstrahując świadomie od nadmiernych, jałowych
często dociekań filozoficzno-teoretycznych i przedwczesnych interpretacji materiału jeszcze niekompletnego, a dopiero rozpoznawanego, budował fundamenty nowej dyscypliny, gromadząc ogromny zasób tekstów
folkloru o bezcennej wartości źródłowej dla przyszłych badaczy 1.
1 Posługując się terminem „folklor”, zaznaczyć należy, że sam Kolberg go nie używał; pojęcie to, wprowadzone w 1846 roku przez Williama Thomsa, przyjęło się w Polsce znacznie
później. Pod koniec życia autor Ludu wyraził jednak swój brak akceptacji dla angielskiego neologizmu, pisząc 2 września 1888 roku, że nie da się on gładko adoptować (przyswoić) do organizmu naszego języka”. Była to opinia skierowana do Jana Karłowicza, redaktora „Wisły” (zob.
Korespondencja Oskara Kolberga cz. III , DWOK T. 66, s. 530), który przysłał mu pierwsze
zeszyty czasopisma, gdzie znalazł się m. in. jego krótki artykulik pt. Folklore, z wyjaśnieniem

180

�W pracy wykorzystano wyniki wieloletnich analiz i studiów nad warsztatem Kolberga jako zbieracza i wydawcy oraz nad jego dziełem drukowanym i spuścizną rękopiśmienną. Owoce tych prac stanowią w pewnym
sensie rezultat doświadczeń i dorobek całego zespołu skupionego nad tymi
zagadnieniami w ciągu ponad półwiecza – najpierw w Redakcji Dzieł
wszystkich Kolberga, potem w Instytucie im. O. Kolberga.
Geneza zainteresowań Kolberga literaturą ludową.
Ewolucja programów badawczych i wydawniczych
Teksty folkloru stanowią najliczniej reprezentowaną w dokumentacji Kolberga dziedzinę kultury ludowej. Zbioru o podobnych rozmiarach
i zróżnicowaniu gatunkowym, z tak ogromnego obszaru jak dawna przedrozbiorowa Rzeczpospolita, stworzonego przez jednego uczonego, nie dorobiło się żadne poprzednie ani późniejsze pokolenie nie tylko w Polsce, ale
i w Europie. Bogactwo literatury ludowej zgromadzonej w ciągu 50-letniej
działalności – zarówno w monografiach wydanych za życia autora Ludu,
jak i w materiałach zachowanych w jego spuściźnie rękopiśmiennej i publikowanych po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich – wiąże się z jednej
strony z uwarunkowaną historycznie genezą zainteresowań Kolberga twórczością ludową, z drugiej strony ze swoistą ewolucją, której podlegał jego
program i warsztat badawczy i wydawniczy.
Pracę dokumentacyjną nad folklorem słownym rozpoczął Kolberg około roku 1839 jako muzyk z wykształcenia i zamiłowania. Muzyka i poezja
ludowa (pieśń) były też na początku jedynym przedmiotem zainteresowań
młodego zbieracza i wydawcy. Jego kontakt z tekstami folkloru rozpoczął
się zatem od zapisu słownego (tekstów) pieśni jako organicznego ich składnika obok melodii, a nie jako samodzielnego obiektu badań. Przygotowania
filologicznego do pracy nad tekstem literackim nie miał, lecz jako niestrudzony rejestrator folkloru, w miarę postępu badań i nabywanych doświadczeń,
stał się niekwestionowanym znawcą poezji i prozy ludowej, mechanizmu
ich życia i funkcjonowania. U podstaw jego zainteresowań folklorem leżał
terminu i informacją o jego upowszechnianiu się w Europie zachodniej. Zob. D. Simonides
Pojęcie „folklor” w myśli europejskiej, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego”. Filologia
Polska 36. Folklorystyka 1, Opole 1995, s. 5–12, U. Sobczyk Dzieje pojęcia „folklor” w polskim
dyskursie humanistycznym, „Ogrody Nauk i Sztuk” 2014, nr 4, s. 417–425.

181

�romantyczny zwrot ku ludowości. Związany z kulturalno-artystycznym środowiskiem stolicy, stał się Kolberg uczestnikiem jego życia i wyrazicielem
nowych romantycznych postulatów ideowych i estetycznych, z którymi łączyła się ściśle popowstaniowa refleksja nad naszą sytuacją narodową. Zainteresowanie „rzeczami ludowymi”, gorące dyskusje teoretyczne i niezwykłe
ożywienie ruchu zbierackiego podyktowane były przeświadczeniem o zabytkowej wartości folkloru, o zawartych w nim pamiątkach dawnej przeszłości, reliktach epoki przedchrześcijańskiej. Kultywowanie tradycji miało
stanowić spoiwo wspólnoty rozdartej przez rozbiory i zagrożonej przez utratę
niepodległości. W zbiorowej pamięci o naszych korzeniach i dziedzictwie
kulturowym upatrywano podstawę bytu narodu wymazanego z mapy Europy i warunek jego przetrwania w czasach niewoli. Świadome tych zagrożeń
ówczesne literackie i artystyczne pokolenie szukało więc w folklorze źródeł
naszej kulturowej tożsamości, a także inspiracji twórczej dla własnej sztuki.
Cele te określały wręcz obywatelski obowiązek w czasie niewoli. Program
„powrotu do ludu” leżał też u podstaw kształtowania się polskiej folklorystyki
w drugim trzydziestoleciu XIX wieku. Nie było to zjawisko zupełnie nowe.
Zainteresowanie ludem postulowali już przedstawiciele Oświecenia, koncentrując się jednak bardziej na celu, jakim była wiedza o ludzie, naukowe,
racjonalne poznanie jego bytu materialnego i duchowego, niż na twórczości
ludu jako skarbnicy pamięci i źródle inspiracji dla sztuki narodowej. Działalność utworzonego w roku 1800 Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół
Nauk, z jego apelami, instrukcjami w tej kwestii, z dojrzałym programem badań etnograficznych, sformułowanym przez Hugona Kołłątaja w 1802 roku,
miała po latach znaleźć swoją praktyczną kontynuację w pracach Kolberga. Pod koniec lat trzydziestych młody Oskar pozostawał jednak pod wpływem aktualnych idei romantyzmu, jego fascynacji poezją ludową. Był nie
tylko uważnym obserwatorem i świadkiem nowego ruchu umysłowego, ale
stał się jego czynnym uczestnikiem i entuzjastą. Należał do generacji, która
kształtowana w duchu ideałów późnego Oświecenia, przeżyła romantyczny
przełom lat 1822–1830 (umowną datą początku romantyzmu jest wydany
w 1822 roku pierwszy tomik Poezji Mickiewicza) oraz tragedię upadku powstania listopadowego, która w znacznej mierze zmieniła postrzeganie ludu
i jego dziejowej roli. Niemal bezpośrednio na oczach Oskara dokonywały
się narodziny romantyzmu i rozwój jego idei, najpierw w ścieraniu się z klasycyzmem. Rodzina Kolbergów przyjaźniła się z mieszkającymi po sąsiedzku rodzinami Kazimierza Brodzińskiego i Mikołaja Chopina. Ojciec Oskara,
182

�Juliusz, członek Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, powołany
na profesora geodezji Uniwersytetu Warszawskiego w roku 1817 z rekomendacji S. Staszica, pasjonował się poezją, sam ją tworzył, przekładał na
niemiecki wiersze F. Karpińskiego i K. Brodzińskiego, historyka literatury
i poety, prekursora romantyzmu w literaturze, autora przełomowej rozprawy O klasyczności i romantyczności. Kolberg, młodszy o cztery lata od
Fryderyka Chopina, był uważnym słuchaczem jego gry, świadkiem rozwoju
talentu i osobowości artystycznej kompozytora. Do końca życia zachował
fascynację jego twórczością i sztuką pianistyczną. Dom rodzinny, jego atmosfera intelektualna i upodobania artystyczne ukształtowały więc wrażliwość
młodego Oskara na aktualne prądy umysłowe i ożywiony ruch literacki, na
nowe zjawiska kulturowe. Trauma klęski powstania, w którym uczestniczył
jego starszy brat Wilhelm i z którym zbiegła się śmierć ojca, pozostawiła niezatarty ślad w świadomości Kolberga jako przedstawiciela całego dotkniętego
tym dramatem pokolenia. Zmieniła też radykalnie – podobnie jak u wielu
rówieśników i przyjaciół – życiowe plany 17-letniego Oskara. Zmuszony był
przerwać edukację w Liceum Warszawskim, gdyż szkoła została zamknięta,
podobnie jak wiele innych instytucji kultury, m.in. uniwersytet i działająca
przy nim Szkoła Główna Muzyki, miejsce studiów Chopina, który wyemigrował do Paryża w 1830 roku. Wprawdzie Kolberg podjął pracę w kantorze
bankowym S. Fraenkla, nie zarzucił jednak planów kariery kompozytorskiej
i studiów muzycznych. Kształcił się najpierw u Józefa Elsnera, kontynuując
naukę u Ignacego F. Dobrzyńskiego, potem w Berlinie. Po powrocie do Warszawy w roku 1836 i otrzymaniu świadectwa J. Elsnera, który zaliczył go do
grona „znakomitszych artystów Warszawy”, zamierzał poświęcić się komponowaniu, utrzymując się z lekcji muzyki. Wkrótce pojawiły się też pierwsze
kompozycje, nawiązujące do tradycji polskiej muzyki ludowej. Jednak wobec
trudności utrzymania się z nauczania muzyki Kolberg w roku 1845 podjął na
stałe pracę urzędniczą, która trwała kilkanaście lat1.
Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych XIX wieku znalazł się
w gronie młodych romantyków, literatów i artystów, wyprawiających się
na wieś w poszukiwaniu wątków, tematów, utworów i „typów” ludowych.
W trakcie tych wędrówek zasłyszane melodie i teksty, napotykane pejzaże,
1

Środowisko, życie, rozwój zainteresowań i działalność Kolberga w Warszawie do roku
1871 szerzej przedstawiła A. Skrukwa w pracy Życie Oskara Kolberga w Warszawie (1814–
–1871), w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I). Zob. też wyżej w tym
woluminie opracowanie M. Prochaski Kompozycje Oskara Kolberga.

183

�postacie, chaty i rekwizyty życia wiejskiego utrwalali oni w swoich notatnikach i szkicownikach, spodziewając się znaleźć w nich tworzywo i źródło
inspiracji twórczej oraz pamiątki dawnej kultury, tradycji i „charakteru”
narodowego. Kolberg jako muzyk, obdarzony wybitnym słuchem i jak nikt
przygotowany do rejestracji muzyki, zajął się spisywaniem melodii i pieśni.
Jak wspomniano, w centrum jego ówczesnych zainteresowań znajdowała
się wtedy jedynie muzyka i pieśń ludowa. I to za sprawą tej ostatniej przedmiotem rejestracji badacza, a później wydawcy stał się obok melodii także
tekst pieśni, postrzeganej jako naturalna i nierozerwalna symbioza muzyki
i słowa poetyckiego. Po latach tak wspominał początki swych zainteresowań folklorem:
[…] ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około roku 1834
i później, zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego zachęta do poszukiwania melodii (których w jego dziele jest bardzo mało), jak i zachęta Dobrzyńskiego, wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek i katarynek poza miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły
mnie do poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy taki połów na większe rozmiary
dokonany w roku 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób nader ciekawych
motywów i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu1.

Prace nad folklorem muzycznym i podjęcie notowania melodii ludowych
miało zatem dwa cele: eksplorację artystyczną, tj. poszukiwanie materiału, tematów i wątków dla własnej twórczości kompozytorskiej, oraz dokumentację muzyczną dla uzupełnienia zbiorów pieśni już wydanych przez
poprzedników, w których jednak melodie były nieliczne bądź nie było ich
wcale, gdyż autorzy tych antologii poezji ludowej do rejestrowania muzyki
nie byli przygotowani. Zbiory wcześniejsze, na które powołuje się Kolberg
jako na inspirację dla siebie, to Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego zebrane i wydane przez Wacława z Oleska (tj. Wacława Zaleskiego)
w 1833 roku oraz Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu
Kazimierza Władysława Wójcickiego z roku 1836. Listę poprzedników
dopełniają: Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji z roku 1838
1

O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. sporządzony prawdopodobnie pod koniec życia,.
BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 68. Pojedyncze pieśni i melodie z takimi lokalizacjami znajdują
się wśród rękopisów Kolberga i zostały opublikowane później, w Pieśniach ludu polskiego
z 1857 r. i w monografii Mazowsza.

184

�i tegoż Pieśni ludu ruskiego w Galicji z lat 1839 i 1840 (2 tomy) oraz Józefa
Konopki Pieśni ludu krakowskiego z roku 1841 i Jana Józefa Lipińskiego
Piosnki ludu wielkopolskiego opublikowane w 1842 roku. Wszystkie wymienione prace Kolberg nie tylko poznał dokładnie, lecz korzystał z nich
w późniejszych latach dla celów porównawczych i dla dopełnienia własnych zbiorów, budując tym samym ciągłość bazy źródłowej dla polskiej
folklorystyki. Do sposobu wykorzystania tych zbiorów wypadnie w trakcie
dalszej analizy powrócić.
Własną działalność wydawniczą rozpoczął Kolberg w latach 1842–1845,
kiedy to ukazały się w Poznaniu u Jana K. Żupańskiego Pieśni ludu polskiego (125 pieśni i 11 nieliczbowanych wariantów), których edycja kontynuowana była w leszczyńskim „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847
(80 pieśni i 2 warianty). Kolejne publikacje pieśniowe to następujące artykuły: O pieś­niach litewskich (z 15 pieśniami) i Pieśni czeskie i słowackie
(z 22 pieś­niami) – w „Dzwonie Literackim” w 1846 roku, Pieśni ludu obrzędowe zamieszczone w Album literackim w 1848 roku (21 pieśni), wreszcie Pieśni ludu weselne opublikowane w latach 1847–1849 w „Bibliotece
Warszawskiej” (309 pieśni i 2 warianty)1.
Wszystkie wymienione prace zawierają melodie w opracowaniu fortepianowym, co wskazuje na zamysł ich popularyzacji i przeznaczenie do
muzykowania domowego. Przypisane do melodii teksty nie odnotowują
systemowo i starannie cech gwarowych, występujących w nich jedynie
sporadycznie, najczęściej jednak eliminowanych. Towarzyszą muzyce
jako element całości pieśni. Niewątpliwie tak przygotowane zbiorki miały
przede wszystkim uprzystępnić pieśń ludową, nie gubiąc przy tym waloru
dokumentacyjnego, który pozwoli „oznaczyć i wykazać charakter muzyki
słowiańskiej”2. Notując pieśni ludowe, w naturalny sposób objął więc Kolberg rejestracją także przynależne do melodii teksty, od początku traktując
obie symbiotycznie związane warstwy, muzykę i słowo pieśni, jako integralną całość. I choć w deklaracjach zbieracza i w praktyce dokumentatora
1 Wszystkie utwory z tych zbiorków przedrukowane zostały w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym O. Kolberga cz. I (DWOK T. 67/I). Późniejsze Pieśni ludu
do śpiewu (16 utworów) wydane u A. Dzwonkowskiego w Warszawie w 1862 roku stanowiły
już tylko pogłos zarzuconej koncepcji opracowań melodii z harmonizacją.
2 Określeniem charakteryzującym w ten sposób plany badawcze i edytorskie Kolberga posłużył się A J. Szabrański w swojej recenzji podpisanej A .J. S. pt. Zbiory pieśni ludu z r. 1840,
zamieszczonej w „Bibliotece Warszawskiej” 1841, T. 1, na s. 163.

185

�traktował jako swoją powinność zasadę równorzędności, niejednokrotnie
wyrażał przekonanie o priorytecie melodii. W prospekcie i w przedmowie
do zeszytu 1. swoich pieśni pisał w roku 1842:
Kiedy obecnie tylu miłośników Słowiańszczyzny pracuje nad wydobyciem zapomnianych i poniewieranych skarbów umysłowych różnych pokoleń, kiedy
wartość pieśni gminnych dziś już należycie ocenioną została, a przywiązanie
do rzeczy narodowych niepomału wzrasta, sądzę, że dogodzę potrzebie czasu
i współziomków, gdy tyle ważną, a może ważniejszą jeszcze pieśni tych część,
to jest muzykę, dołączę do już istniejących zbiorów. I w rzeczy samej częstokroć
pieśń, sama przez się licha, dla melodii jedynie przetrwała i upowszechniła się
wszędzie. Melodia jest duszą pieśni gminnej, w niej poznasz myśl i serce jak
w zwierciadle, ona znamionuje ducha każdego pokolenia1.

Recenzujący edycję Kolberga Karol Libelt nazwał w kontekście tej wypowiedzi tekst pieśni „ciałem”2. Z czasem, w miarę postępu prac i doświadczeń, temu „ciału” pieśni, tj. tekstom, poświęcał Kolberg coraz więcej uwagi,
traktując ludową poezję jako odrębny gatunek folkloru i przedmiot badań
rządzący się specyficzną formą, poetyką, stylistyką, a także wymagający
analiz historycznych, genetycznych, klasyfikacyjnych.
Pogląd Kolberga na pieśń jako „rzecz narodową”, wyrażony w cytowanym fragmencie, warto zestawić z wypowiedziami jego poprzedników
w dziedzinie XIX-wiecznego zbieractwa. Romantyczna metryka pierwszych pieśniowych edycji Kolberga jako zamierzonej kontynuacji dokonań
wcześniejszych badaczy zyskuje w tym zestawieniu dodatkowe wsparcie.
Wymienić tu trzeba przede wszystkim Wacława Zaleskiego (1799–1849),
pisarza, poetę i krytyka, autora pierwszego w Polsce i największego do
czasów Kolberga zbioru pieśni ludowych, liczącego 1496 pieśni polskich
i ruskich (z 160 melodiami, które „do śpiewu i na fortepian ułożył” Karol
Lipiński). W rozprawie wstępnej do tego zbioru z roku 1833, przedstawiając syntezę ówczesnych poglądów na znaczenie i wartość poezji ludowej,
Zaleski pisał:
1 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął…, oddział pierwszy, w: tegoż Pieśni
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1. Omówienie tych pierwszych publikacji pieśniowych Kolberga zob. tamże, wstęp A. Pawlaka, s. V–XVIII, por. też wyżej w tym woluminie opracowanie D. Pawlakowej Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga.
2 [K. Libelt] Pieśni ludu polskiego przez Oskara Kolberga, „Dziennik Domowy” 1842, nr 21,
s. 174, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), aneks 1, s. 275.

186

�Któż zaprzeczy, że pieśni ludu, będąc obrazami, w których każdy naród swój
charakter najwierniej maluje i przedstawia, wynurzając swoje uczucia, opisując
zwyczaje i wszelki obyczaj, są najdokładniejszym wyrazem życia narodowego1.

I określał cel swojej edycji:
[…] zamiarem moim było tylko okazać, jak pieśni ludu, pominąwszy nawet ich
wewnętrzną wartość, najbardziej są zgodne z duchem narodu, jak pod tym
względem stać się powinny prawdziwą nauką i jak dlatego każdemu, komu
chodzi o poznanie ducha narodowego, a mianowicie poecie, zbiory pieśni ludu
są wielce pożyteczne, a nawet i niezbędnie potrzebne2.

Wysoka ocena pieśni i ich narodowego charakteru trafiła na podatny
grunt, wywarła też decydujący wpływ na Kolberga, który do opinii i zbioru Zaleskiego wielokrotnie się odwoływał i na nim się wzorował. Praca
spotkała się zresztą z żywym i entuzjastycznym oddźwiękiem; recenzenci
podnosili jej wartość i postulowali rozpowszechnienie „w każdym polskim
domu”3. Zaś wagę historyczną zbioru dla przyszłych badań tak podsumował Piotr Chmielowski:
Pierwszy to był u nas zbiór poważny zabytków twórczości ludowej; od niego
dopiero zaczyna się gorączkowa na tym polu praca we wszystkich prowincjach
i to mu nadaje pierwszorzędne znaczenie4.

W roku 1834, dwa lata przed wydaniem kolejnego zbioru pieśni, jego
autor, Kazimierz Władysław Wójcicki, warszawski literat, starożytnik i historyk, wypowiadał się podobnie w lwowskim noworoczniku „Ziewonia”:
Uderzyła godzina rozwagi i zaczynamy poznawać, co jest narodowością w poezji. Materiałami po temu są pieśni ludu. […] w nich się przechowuje duch narodowy, czysty, bo nieskalany wpływem cudzego”5.
1

Wacław z Oleska [Wacław Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego…, Lwów
1833, s. XVII.
2 Tamże, s. XXVIII.
3 K. S. [K. Słotwiński] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, zebrał i wydał Wacław
z Oleska [rec.] „Czasopismo Naukowe od Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich wydawane” 1833, z. 3, s. 59.
4 P. Chmielowski Historia literatury polskiej, Warszawa 1900, T. 5, s. 69.
5 K.W. Wójcicki O pieśniach polskiego ludu, „Ziewonia”, Lwów 1834, s. 111 i 114.

187

�Zbiór pieśni wydał Wójcicki w Warszawie pod osobliwym tytułem
Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu, który skrywał rzeczywistą treść, zapewne ze względu na paskiewiczowską cenzurę.
W przedmowie, charakteryzując pieśni, autor położył jednak nacisk na
wspólnotę słowiańskiego repertuaru, nie na narodowy charakter ludowej poezji. Wskazywał na ujawniającego się w pieśniach „jednorodnego ducha, co ożywia całą Słowiańszczyznę”1, a utwory z różnych „krain”
opisywał jako śpiewane „na jednę słowiańską, narodową nutę”2. Mówił
o „ludzie narzecza polskiego”3 zamiast o ludzie polskim. Współcześni mu,
a wraz z nimi Kolberg, który znał autora i redaktora „Biblioteki Warszawskiej” osobiście, rozumieli jednak ten szyfr jako swoisty wybieg wobec
restrykcyjnej cenzury władz carskich w zaborze rosyjskim po powstaniu
listopadowym. Wójcicki był przecież wcześniej, w roku 1830, wydawcą
pracy Przysłowia narodowe, z wyjaśnieniem zrzódła początku oraz
sposobu ich użycia, okazujące charakter, zwyczaje i obyczaje, przesądy, starożytności i wspomnienia ojczyste. Odwołując się do tej publikacji
w zbiorze pieśni, używał już jednak tylko tytułu w skrócie – Przysłowia,
nie Przysłowia narodowe. W rzeczywistości ludowość utożsamiano wtedy z narodowością. Jak pisze R. Wojciechowski, był to pogląd i program
ideowy, począwszy od Brodzińskiego, który „z pieśni ludu jako z natury
charakter i obyczaje narodu” wywodził, poprzez Mickiewicza, który w pieśni gminnej widział „arkę przymierza miedzy dawnymi a nowymi laty
i strażniczkę narodowego pamiątek kościoła”. Można się zatem w dużej
mierze zgodzić ze zdaniem Wojciechowskiego, który stwierdzał, że „popowstaniowy program badań słowiańskich należy traktować jako ocenzurowaną wersję pierwotnego brzmienia” 4, tj. narodowego charakteru
poezji ludowej. Zdanie to nie przekreśla jednak – co wyraźnie trzeba tu
zaznaczyć – celowości i potrzeby postulowanych przez romantyków badań
porównawczych nad kulturą ludową różnych narodów słowiańskich, za
którymi niejednokrotnie opowiadał się zresztą także Kolberg. W sumie,
choć zbiór Wójcickiego jest wyrazem romantycznych założeń, zwłaszcza
1 Tenże Pieśni ludu Białochrobatów…, wyd. fototyp. pierwodruku z 1836 r., pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, ,T. 1, Wrocław 1876, s. 10.
2 Tamże, s. 11.
3 Tamże, s. 9.
4 R. Wojciechowski Posłowie, w: K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, Wrocław 1976, s. IX–X.

188

�potrzeby wskazania śladów dawności w pieśniach wsi, ma swoje istotne
znaczenie dla dziejów folklorystyki, przede wszystkim dzięki próbie ukazania związków poezji ludowej z literaturą staropolską, poezją XVII-wieczną,
dawnymi drukami, w czym autor jako bibliotekarz, archiwista i starożytnik torował drogę przyszłym badaczom i za czym w poszukiwaniach źródłoznawczych i bibliotecznych podążać miał też Kolberg. Z prac Wójcickiego korzystał, począwszy od pierwszych swoich publikacji pieś­niowych.
O roli poezji ludowej w podobnym duchu wypowiadał się też trzeci
z poprzedników Kolberga, Żegota Pauli, historyk i etnograf, wydawca pieśni polskich i ruskich w Galicji. Oba zbiory, starannie przygotowane pod
względem wyboru tekstów, języka i oprawy naukowej, przynoszą 383 warianty polskie i 600 ruskich. W przedmowie do antologii pieśni polskich
Pauli pisał, że do jej wydania skłoniła go przede wszystkim „potrzeba ogłoszenia zbioru pieśni gminnych kraju naszego, zwłaszcza przy wzmagającym
się postępie poezji narodowej […]”1.
A w prospekcie do zbioru potrzeba ta znalazła takie uzasadnienie:
Do rzędu pamiątek narodowych, które od dnia do dnia coraz bardziej nikną,
a które troskliwie przechować winniśmy, należą szczególniej pieśni gminnne,
w nich to bowiem naród składa podług słów poety naszego „swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty”2.

Do publikacji przeznaczył Pauli „same tylko pieśni narodowe”, pochodzące głównie ze środowiska wiejskiego, a utwory związane z obrzędami
dla lepszego zrozumienia opatrzył opisem tych ostatnich. Cały materiał
wzbogacił też wartościowymi wyjaśnieniami historycznymi i etnograficznymi oraz odniesieniami do Słowiańszczyzny. Praca została wysoko oceniona także przez późniejszych folklorystów, historycznie wpisywała się
natomiast w romantyczną koncepcję ludowości. Badacz ten odegrał ważną
1

Ż. Pauli Przedmowa do tegoż Pieśni ludu polskiego w Galicji, wyd. fototyp. pierwodruku
z 1838 r., Wrocław 1973, s. [1] nlb.
2 Prospekt do „Zbioru pieśni gminnych ludu galicyjskiego” Ż. Paulego, rkp. BJ, sygn. 5454 II,
k. 1. Zob. też R. Górski Posłowie, w: Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego…, s. XIV–XV. Zbiór Paulego
był gotowy do wydania kilka lat przed rokiem 1838. Autor, podejrzany o współautorstwo pamfletu przeciwko rządowi austriackiemu, został jednak aresztowany i uwięziony, a uwolniony
w 1836 roku, nie otrzymał pozwolenia na druk swoich Pieśni; cenzor zakwestionował określenie „gminnych” użyte w cytowanym prospekcie, co jednak wkrótce zostało zrewidowane (zob.
R. Górski Posłowie… s. XII–XIV).

189

�rolę w kształtowaniu się poglądów i warsztatu przyszłego autora Ludu nie
tylko dzięki swoim publikacjom, ale i późniejszym bezpośrednim kontaktom w Krakowie, gdzie mieszkał od 1845 r.
Kolberg miał się okazać gorliwym kontynuatorem pionierskich przedsięwzięć swoich zasłużonych dla folklorystyki poprzedników, do których
wielokrotnie się odwoływał i z których prac korzystał. Zaleskiemu, Konopce, Wójcickiemu i Paulemu, „niezmordowanym współpracownikom
w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu” dedykował też początkowy
„oddział” swojej pierwszej edycji 125 pieśni wydanych w latach 1842–1845
u Żupańskiego w Poznaniu.
Opublikowane w latach czterdziestych przez Kolberga pieśni ludowe
zebrane w wymienionych wyżej zbiorkach przynoszą w sumie 572 pieśni,
w tym 396 z melodiami (186 tekstów bez melodii to około 31% całego
zasobu). Pochodzą z różnych stron Polski i w przeważającej liczbie opatrzone są notami lokalizacyjnymi o różnym stopniu szczegółowości – od
konkretnych miejscowości: „z Krakowa”, „Ostrołęka”, „ze Lwowa”, często
z bliższym geograficznym dookreśleniem dla miejscowości mniejszych, np.
„Modlnica pod Krakowem”, „Tretki i Chochołów pod Żychlinem”, „Wilanów pod Warszawą”, „Kuligów nad Bugiem (pod Serockiem)”, poprzez ogólniejsze wskazania okolicy większych miejscowości, typu: „od Przysuchy
i Opoczna”, „od Łowicza i Kutna”, „spod Radomia”, „z okolic Warszawy”,
czy wręcz regionu: „z Wielkopolski”, „z Sandomierskiego”, „z Mazowsza”,
„z Galicji”, aż po określenie zasięgów: „z Krakowskiego, Kaliskiego i Wielkopolski”, „z Galicji i Sandomierskiego”, „z Lubelskiego i Galicji”, a nawet
po notę o powszechności występowania, np. „znana w całej Polsce”. Już
wtedy zatem pierwszorzędnym elementem dokumentacji jest dla Kolberga
określanie proweniencji geograficznej publikowanych pieśni, co dowodzi
świadomości badacza w kwestii regionalizacji zjawisk folkloru, przekonania
o jego zmienności i specyfice w różnych stronach kraju. Nie jest tu zresztą
Kolberg zupełnym nowatorem; w zbiorach Zaleskiego i Wójcickiego lokalizacje geograficzne, choć rzadziej doprecyzowane szczegółowo, a częściej
dość ogólne, pojawiają się również. Brak ich natomiast w zbiorze Paulego, gdzie ogólniejsze wskazówki dotyczą jedynie krakowiaków. Ciekawym
przyczynkiem w tej kwestii jest fakt, że brak ten Kolberg próbował po
latach uzupełnić na drodze osobistych konsultacji. Świadczy o tym zachowana notatka rękopiśmienna, w której niektóre pieśni opublikowane przez
tego autora opatrzone są notatkami lokalizacyjnymi sporządzonymi przez
190

�Kolberga, a pochodzącymi z informacji czy zapisków Paulego1. W publikacjach Kolberga z tego wczesnego okresu działalności widoczne jest również, że zauważał już wówczas zjawisko wariantywności pieśni jako cechę
wyróżniającą folklor, wręcz go konstytuującą. Świadczą o tym próby zestawiania wariantów, przy czym kryterium odniesienia stanowią dla Kolberga
teksty pieśni, nie melodie, co wskazuje na uświadomienie sobie przez badacza już wtedy rangi warstwy słownej w odczytaniu charakteru pieśni, jej
funkcji i przeznaczenia, „ucieleśnienia” uczuć i przeżyć. Temat pieśni miał
też później stać się jednym z nadrzędnych i najbardziej operatywnych wyznaczników klasyfikacji materiału pieśniowego, choć jej strona muzyczna
nie traciła przy tym w ocenie Kolberga swojego szczególnego, „duchowego”
znaczenia. Warianty zestawiał Kolberg według tekstów, przywołując też
w miarę możliwości przynależne do nich melodie i lokalizacje, czasami
zestawiał różne teksty śpiewane na tę samą melodię2. Zdarzało się jednak
niekiedy, że wątki tekstowe łączone były na zasadzie niezrozumiałej, gdyż
odrębności są znaczne. Podobnie wskazywał warianty pieśni śpiewanych
w ramach określonych zwyczajów dorocznych, kogutka, gaika i okrężnego, w różnych okolicach Polski. Zaś plan dokumentacji pieśni weselnych
w całym ich zróżnicowaniu określał tak we wstępie do poświęconego im
artykułu:
[…] gdy muzyka jest tu z tekstem nierozdzielną (bo bez niej żadne wesele nie
ma miejsca), przedsięwziąłem skreślić pieśni weselne z melodiami, jakie mi się
w różnych okolicach kraju naszego słyszeć zdarzyło, oraz wykazać (ile można)
ich warianty, przerabiania, wyskoki, różnorodne napływy, nawet zwichnienia.
Przekształcenia takowe spowodowały tysiące okoliczności i stosunków, których
drobiazgowe śledzenie mozolną, niewykonalną, wreszcie niepotrzebną byłoby
pracą. Oddaję je przeto, jakimi są, ludowi, od którego je wziąłem, a rozwijając
jedne po drugich obrzędy weselne z różnych, mianowicie oddalonych do siebie
stron najlepiej przez porównanie ich między sobą rozróżnić, co w nich pierwotnego, a co było napływowego z innych pieśni lub okolic, odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość poetyczną będziemy
w możności3.
1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 12a, sygn. 1190, k. 1.
Zob. O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), m.in. nr 9 i 9a, 35 i 35a,
54 i 54a, 99 i 99a, 112 i 112a–d, 122, 122a i 123, 255–259, 264–273.
3 O. Kolberg Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2, s. 188, przedruk
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe…cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–443.
2

191

�Materiał potraktowany zatem porównawczo ułożył tam Kolberg geograficznie, zamieszczając jedenaście opisów wesel (osiem z Radomskiego,
Łęczyckiego, Kaliskiego i Mazowsza oraz trzy z Galicji), w których znalazło
się ponad 300 tekstów pieśni, przy czym tylko trzecia ich część posiadała
melodie. Dając pogląd na regionalne zróżnicowanie folkloru weselnego,
skoncentrował się tam jednak bardziej na ukazaniu odmienności i podobieństw w samych obchodach obrzędu w poszczególnych okolicach niż na
zestawianiu wariantów pieśni, które w efekcie często zostały rozdzielone.
Nowym, istotnym elementem opracowania pieśni związanych ze zwyczajami i weselami w dwu poświęconych im zbiorkach z lat 1847–1849 jest
osadzenie ich w kontekście kulturowym zwyczajów i obrzędu weselnego,
w którym występują. Stanowi to bardzo ważny krok na drodze ewolucji
stosunku Kolberga do tekstów literatury ludowej. Dostrzegając organiczny
związek pieśni z opisywanymi uroczystościami, funkcję pieśni w okreś­
lonym momencie obrzędu, w rytualnej sytuacji wykonawczej celebrowanej przez konkretnego śpiewaka lub grupę uczestników, publikował
takie pieśni wraz z opisem odpowiedniego momentu w ramach przebiegu
obrzędów czy obchodów, dając tym samym pogląd na „ścisłą łączność”
żywego folkloru z życiem społecznym określonej wspólnoty lokalnej. Poszedł tu Kolberg tropem Paulego; pieśni obrzędowe takiego kontekstu
w sposób naturalny się domagały. W repertuarze Pieśni ludu polskiego
z tego okresu charakterystyczne jest też uwzględnienie przez Kolberga
pieśni szlacheckich i mieszczańskich, z wyraźnym określeniem środowiska, z którego pochodziły, oraz różnorodność utworów bez preferencji
dla jednego typu, tematu czy gatunku. Część tekstów zaczerpnął tam ze
zbiorów wcześniejszych, odnajdując dla nich melodie w trakcie własnych
badań terenowych. Nie zawsze można jednak ustalić jednoznacznie na
podstawie podanej przez Kolberga noty bibliograficznej, czy wskazuje ona
źródło, a więc pochodzenie zapisu, czy też kieruje porównawczo do wariantu z innego zbioru.
Zróżnicowanie, ale i wspólnotę wątków pieśniowych, ich ruchliwość
i zmienność oraz wzajemne wpływy i specyficzne stałe atrybuty widział
Kolberg zresztą szerzej, nie tylko w ujęciu regionalnym, tj. w utworach
z różnych stron kraju, ale i u rozmaitych narodów i „plemion”. We wstępie
do artykułu o pieśniach ludu litewskiego pisał w roku 1846:

192

�Dowiedzioną i znaną jest ta prawda, że pieśni ludu jakiegokolwiek bądź narzecza mieszczą w sobie doskonałe odbicie zwyczajów, języka, wrażeń, pojęć,
obyczajów i uczuć, słowem, całą charakterystykę tego plemienia, z łona którego
wysnuły się. Że fizjognomia ludów jednych od drugich jest różną i coraz rozmaitszą, w miarę jak się dalej posuwamy, wypływa z natury rzeczy, jako i to, że
jedne z drugimi ogniwem sąsiedztwa i rozlicznych stosunków będąc połączone,
wzajemny na siebie wpływ wywierają i nieraz sobie w zgodzie i dłonie, i myśli
podają1.

Z kolei ciekawym przejawem pojmowania folkloru jako własności określonego środowiska zawodowego był artykuł również z 1846 roku, w którym opublikował Kolberg kilkanaście spisanych przez siebie w Warszawie
pieś­ni druciarzy, górali słowackich „wędrujących zimą po krajach słowiańskich i niemieckich dla zarobku, z wiosną zaś wracających pod rodzinną
strzechę”2. Była to jednocześnie pierwsza praca badacza, w której dokumentował folklor innego słowiańskiego narodu i mierzył się z jego językowym zapisem.
Zasób pieśni opracowanych na fortepian, który prezentują publikacje
Kolberga z pierwszej połowy XIX wieku, wzbogacają zapisy rękopiśmienne,
których nie wydał, a które opublikowano z zachowanych rękopisów w części II tomu Opracowania melodii ludowych… (DWOK T. 67/II). Wśród
236 pieśni i melodii z tego zespołu 148 posiada tekst, pozostałe to zapisy
melodii tanecznych bez tekstu. W większości są to pieśni i przyśpiewki polskie (141 zapisów), pozostałe to 4 utwory ukraińskie i 3 chorwackie.
W sumie publikacje te, przynoszące wraz z wariantami prawie 700
polskich pieśni, stanowią wyraz ówczesnych tendencji badawczych i edytorskich, są twórczą kontynuacją prac poprzedników z innowacyjnym
poszerzeniem dokumentacji folkloru pieśniowego o zapisywane ze słuchu melodie. Można też już mówić o wykrystalizowanej wcześnie, bo na
pierwszym etapie badań Kolberga, pryncypialnej zasadzie dokumentowania proweniencji geograficznej prezentowanego materiału, o rozumieniu
znaczenia jego specyfiki narodowej, regionalnej i lokalnej, wariantywności, dynamice pokrewieństw i zróżnicowań, a także o związku folkloru
1

O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1, s. 93, przedruk
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK 67/I), s. 350.
2 O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–273, przedruk
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe ... (DWOK T. 67/I), s. 374.

193

�pieśniowego z życiem określonego środowiska społecznego. W okresie
pierwszego dziesięciolecia badań, w latach 1839–1849 wypracował więc
Kolberg i zaczął stosować w praktyce kryterium synkretyczności, czyli
sytuowanie ludowego tekstu w ścisłym związku z muzyką i tańcem, a także w pewnym stopniu już wtedy z sytuacją kulturowo-społeczną. Były
to wówczas pionierskie założenia badawcze; rozwinęła je współczesna
folklorystyka, przyjmując synkretyczność za istotę folkloru i postulując
badanie go jako części kultury 1.
Równolegle z publikacją w 1849 roku Pieśni ludu weselnych zaczął
kształtować się w planach Kolberga zamysł cyklu wydawniczego. Był to
nowatorski program edycji zbiorów pieśni określonego gatunku, z licznymi
wariantami poszczególnych wątków. W okresie tym, po wydarzeniach rabacji galicyjskiej 1846 roku i później Wiosny Ludów, zmieniło się radykalnie
nastawienie do ludu, a entuzjazm i zachwyt nad jego twórczością ustąpił
miejsca trzeźwym postulatom obiektywnych badań nad rzeczywistym bytem i kulturą wiejskiej społeczności. Niektórzy badacze folkloru rewidowali
też lub zmieniali swoje poglądy i oceny wartości folkloru, czego radykalnym
wyrazem była sformułowana w roku 1854 opinia Ryszarda Berwińskiego.
Zakwestionował on zdolności twórcze ludu, sugerując jedynie naśladowczy, reproduktywny w stosunku do literatury wysokiej charakter folkloru.
Zdeprecjonował tym samym romantyczny aprioryzm co do samorodności,
autentyzmu i rodzimości folkloru oraz jego wartości dla literatury narodowej2. Po kilkunastu latach Kolberg stanowczo przeciwstawił się tezom
Berwińskiego, broniąc możliwości twórczych ludu, choć nie negując wzajemnych wpływów i przenikania się literatury ludowej i literatury warstw
wykształconych3. Do polemiki tej trzeba będzie jeszcze powrócić.
1

O współczesnym rozumieniu folkloru jako przedmiotu badań zob. m.in. C. Hernas Miejsce
badań nad folklorem literackim, „Pamiętnik Literacki” 1975, T. 66, nr 2, s. 3–15, przedruk
w zbiorze: Teoria kultury. Folklor a kultura, oprac. M. Waliński, Katowice 1978, s. 66–82;
J. Bartmiński Folklor– język – poetyka, Wrocław 1990; P. Kowalski Współczesny folklor
i folklorystyka: o przedmiocie poznania w dzisiejszych badaniach folklorystycznych, Wrocław 1990; R. Sulima Folklorystyka wobec kultury współczesnej, „Literatura Ludowa” 1992,
nr 6, s. 39–61, Folklorystyka. Dylematy i perspektywy, red. D. Simonides, Opole 1995 (praca
zbiorowa), J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska Tekstologia, Warszawa 2009.
2 Zob. R.W. Berwiński Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, T. 1–2, Poznań 1854. Toż, ze zmienioną kartą tytułową: [R.W. Berwiński] Studia
o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych, T. 1–2, Poznań 1862.
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XIV–XVI.

194

�W atmosferze tej nabierało znaczenia bardziej naukowe, systemowe
podejście do folkloru, plan jego metodycznego zbierania i dokumentowania
jako bazy źródłowej dla badań porównawczych. Koncepcji systematyzującej obszerny materiał domagało się również ciągle pomnażane archiwum
Kolberga. Pozyskiwane przez kolejne lata badań terenowych coraz bogatsze zbiory, a wraz z nimi rosnące doświadczenie i wiedza o sposobie życia
i mechanizmie funkcjonowania tradycyjnej literatury ustnej zaowocowały
po ośmiu latach od wydania ostatnich pieśni weselnych w 1849 roku nową
publikacją o odmiennym profilu.
W roku 1857 ukazały się Pieśni ludu polskiego, obszerna antologia ballad i tańców ludowych, stanowiąca pierwszą z monografii określonych gatunków i grup pieśni, które zamierzał Kolberg wydzielać według różnych
kryteriów: treściowego, środowiskowego bądź okolicznościowego, planując wydanie m.in. pieśni miłosnych, weselnych, wojackich, żniwiarskich,
żartobliwych1. Plany te zostały jednak zarzucone i jak się miało okazać,
Pieśni ludu polskiego były pierwszą i jednocześnie ostatnią publikacją
z zamierzonego cyklu tomów o takiej koncepcji edytorskiej. W centrum
zainteresowania Kolberga pozostały w tym zbiorze nadal melodie, co autor podkreślił wyraźnie we wstępie: „Muzyka jest głównym przedmiotem
niniejszego zbioru. Do każdej pieśni dołączam właściwą jej nutę […]”. Radykalnej zmianie uległ jednak sposób potraktowania zapisu muzycznego;
melodie wydane tu zostały bez akompaniamentu fortepianowego, co odtąd
będzie stałą praktyką Kolberga:
Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających), tak jak wybiegła z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego,
bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym niezmąconej
czystości, jak ją natura natchnęła2.

W pierwszej części zbioru zamieścił Kolberg 444 pieśni balladowe, grupując razem warianty tekstowe 41 wątków z całej prawie Polski. Tylko 21 pieśni w tym zespole nie posiadało zapisu nutowego. W części drugiej znalazły
się „Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce”, w sumie 466 melodii
1

Zob. m.in. wypowiedzi Kolberga na ten temat w liście do J. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 73 oraz we wstępie do Sandomierskiego (DWOK T. 2),
s. 5–6.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V–VI.

195

�tanecznych z okolic Warszawy, przeważnie z tekstami przyśpiewek1. Choć
w części pierwszej Kolberg łączył także warianty melodyczne ballad, jednak to teksty pieśni stały się wyznacznikiem układu i tym samym uzyskały
w zbiorze sprofilowanym gatunkowo szczególnie istotne znaczenie, gdyż podstawą typologii ballad stała się właśnie analiza tekstów. Ich temat i struktura
fabularna pozwoliły określić zasadnicze cechy gatunku, wyodrębnić wątki
i powiązać ich warianty w grupy. Taka nowatorska metoda prezentacji folkloru pieśniowego stanowiła dalszy, decydujący krok na drodze ewolucji programu badawczego Kolberga, a także i jego stosunku do tekstu ludowego.
O ile w zespole ballad o publikacji decydowało kryterium gatunkowe,
o tyle w grupie melodii tanecznych wyznaczała je funkcja i sytuacja wykonawcza. Jest więc Kolberg świadomy różnorodności kryteriów systematyzujących materiał; wyraźnie rozgranicza je dla „Dum i pieśni” oraz dla
„Tańców”. Nie stosuje terminu „ballada”; posługuje się określeniem „duma”,
używanym w XIX wieku, także przez poprzedników, w odniesieniu do ludowych pieśni fabularnych, historycznych. We wstępie do Pieśni ludu polskiego nie definiuje gatunku i nie podejmuje rozważań na temat charakteru
tekstów balladowych. Pisze jedynie:
Co do wyrazów pieśni nadmieniam tylko, że znaczenie głębokie dum ludowych,
ich estetyczna, lingwistyczna, a często moralna i historyczna wartość, jako należycie dziś oceniona, nie potrzebuje dalszego wywodu2.

Zapewne ustępował tu Kolberg miejsca wypowiedziom teoretycznym
swoich poprzedników-literatów. Jednak w niedrukowanej wcześniejszej
wersji przedmowy do tego tomu tak określa dumy:
Wśród tylolicznych i tak rozmaitych pieśni ludu dumy, mające za podstawę
wydarzenia domowe, do których klucz zagubiły wieki, można uważać za jeden
z najpiękniejszych zabytków przeszłości naszego ludu. Liczba ich jest wielka,
treść osnuta już to na prawdziwym zdarzeniu, już na zmyśleniu, które jednak
obok wygórowanej fantazji przybiera niezatartą cechę prawdy3.
1 Analizę materiału źródłowego tego zbioru, koncepcji edytorskiej i metod pracy Kolberga
nad książką oraz jej znaczenia dla polskiej folklorystyki przedstawiła A. Skrukwa we wstępie
„Pieśni ludu polskiego” Oskara Kolberga, w: tegoż Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu
1 (DWOK T. 70), s. XIX–XLIII.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX–X.
3 Rkp. Kolberga prawdopodobnie z około 1849 r. (Arch. PTL, teka 35 Miscellanea, sygn.
1314, k. 1), zob. też Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 3 oraz XXIV.

196

�Opis ten zbieżny jest z przedstawianymi przez folklorystów ówczesnych,
m.in. Wacława z Oleska i Żegotę Paulego, którzy określali dumy jako pieśni
„tyczące się zdarzeń pojedynczych osób” lub „tyczące się zdarzeń domowych”
(przy czym Pauli wyjątkowo używa terminu „ballady”). W sumie gatunek
rozumiany jest wówczas – jak pisze w nawiązaniu m. in. do tych określeń
zbieraczy Elżbieta Jaworska – poprzez „temat rodzinny i właściwość morfologiczną, jaką jest fabularność (zdarzeniowość)”1. Do problematyki tej w ujęciu
Kolberga powrócić wypadnie w dalszym ciągu tego opracowania przy analizie pojęć gatunkowych przyjmowanych dla poszczególnych grup tekstów.
Większość materiału w części I Pieśni ludu polskiego z 1857 r. pochodzi z badań terenowych Kolberga prowadzonych w latach 1840–1855, po
części wespół z towarzyszami pierwszych wypraw. Skoncentrowany jednak
przede wszystkim na poszukiwaniu i dokumentowaniu spisywanych samodzielnie melodii brakujących we wcześniejszych publikacjach, część tekstów zaczerpnął także ze zbiorów poprzedników – Zaleskiego, Wójcickiego,
Paulego, Konopki, Lipińskiego – oraz z rękopisu G. Gizewiusza Pieśni ludu
znad górnej Drwęcy, w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od
1836 do 1840 roku, który użyczył mu Wójcicki2. Korzystał również sporadycznie z prac innych zbieraczy, J. Lompy, R. Fiedlera, L. Zejsznera. Sposób dokumentowania proweniencji tekstów pochodzących z tych zbiorów
nie jest jednak w opracowaniu Kolberga na tyle czytelny i precyzyjny, by
jednoznacznie ustalić, czy podane przez niego w druku wskazówki bibliograficzne oznaczają źródło, czy kierują jedynie do wariantu w innych pracach. Analiza wskazuje jednak, że w większości są to odsyłacze do tekstów
źródłowych w zbiorach już opublikowanych, do których to tekstów dołączał pozyskane i zanotowane przez siebie melodie. Zaznaczyć trzeba, że nie
zawsze są to wierne przedruki tekstów wcześniejszych, często przywołując
źródło, dokonywał Kolberg uzupełnień, zmian lub skrótów, a wyjątkowo
1 E. Jaworska Posłowie, w: Polska ballada ludowa. Antologia. Wybrała i opracowała…,
Kraków 1991, s. 143, Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego…,
s. 483, Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji…, s. 81. O historii nazwy i definicjach ballady
zob. również E. Jaworska we wstępie do Katalogu polskiej ballady ludowej, Wrocław 1990,
s. 8–17. O balladzie jako gatunku i jego funkcjach modelowych zob. J. Jagiełło Polska ballada
ludowa, Wrocław 1975.
2 Kolberg wspomina o tym we wstępie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) na s. XI,
zob. też tamże, s. V, gdzie mowa o poprzednikach zainteresowanych głównie tekstami pieśni.
Rękopis Gizewiusza opublikowany został w opracowaniu, ze wstępem i komentarzami D. Pawlakowej w Poznaniu w roku 2000.

197

�posunął się nawet do kompilacji z kilku zapisów formowanych następnie
w jeden pełny wariant1. Pomijał cechy gwarowe przywoływanych przekazów drukowanych, nie uwzględniał ich też w zapisach własnych z tego
okresu. Starannie oznaczał natomiast lokalizację geograficzną pieśni, przy
czym nie zawsze jest ona tożsama z oznaczoną w cytowanym źródle, co
prawdopodobnie wskazuje na określanie proweniencji pozyskanej melodii. Ten element dokumentacji pozostaje trwałym fundamentem warsztatu
Kolberga i jego spojrzenia na utwory folklorystyczne.
W części drugiej tomu zebrał Kolberg nie tylko przyśpiewki towarzyszące tytułowym tańcom, „piosneczki krótkie najczęściej w czasie tańca
nucone”, ale także śpiewki towarzyszące różnym okolicznościom życiowym,
wykonywane okazjonalnie, ulotne lub powszechnie znane, utrwalone w pamięci. Pisał:
Słowa zaś i treść śpiewek krótkich, ucinkowych, mimo rozlanego w nich humoru i czucia nie zawsze godzą się z przyzwoitością i dobrym smakiem. Wiele
podobnie rubasznych piosnek odrzucić musiałem, lecz i między pozostałymi
znaleźć można niejedną małoznaczącą, nawet lichą, umieszczoną tu jedynie dla
wskazania, w jaki sposób lud wyrazy układa, szykuje i w wiersz splata, jak łączy
sylaby z tonami […] Śpiewki takie nie zawsze lud w tańcu lub w karczmie przy
kieliszku nuci, owszem słyszeć one się często dają przy robocie w domu i na
polu, podczas żniw, sianożęci, w ogrodzie, na paszy za bydłem, także przy dojeniu krów, w czasie jazdy, przy kołysce. Nieprzebrana ich mnogość jest owocem
chwilowego natchnienia podnieconego trunkiem i miejscowymi okolicznościami, do czego lada codzienna przygoda dać może pochop, inne wszakże są znane
i śpiewane powszechnie na równi z dłuższymi pieśniami i dumami […]2.

Widać tu zainteresowanie strukturą słowno-muzyczną pieśni, a także
wymogi autocenzury, konieczność liczenia się obowiązującym ówcześnie
konwenansem obyczajowym.
Analizując zawartość Pieśni ludu polskiego z 1857 roku, można stwierdzić, że utrwalone jest już w świadomości badacza i świadomie realizowane przekonanie o strukturalnym związku melodii i tekstu pieśni, które nawzajem się dopełniają, współtworzą. Ma też Kolberg świadomość
1 Zob. też A. Skrukwa „Pieśni ludu polskiego” Oskara Kolberga…. (DWOK T. 70), s. XXX–
–XXXIV.
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.

198

�specyfiki gatunków i różnych kryteriów ich wyodrębniania. Pieśni fabularne, balladowe, widzi jako „śpiewane historie” o niezwykłych, tragicznych zdarzeniach rodzinnych i miłosnych, trwalsze w tradycji, często starsze, z wędrownymi i ustabilizowanymi wątkami, choć w różnych
realizacjach. Przyśpiewki lokuje w kontekście sytuacyjnym, eksponując
ich funkcję i związek z tańcem bądź innymi okolicznościami życiowymi,
a więc mniejszą stabilność, często ulotność i dorywczość. Książka jest
już dziełem badacza–folklorysty, świadomego zjawiska wariantowości
i zmienności pieśni, ich regionalnego zróżnicowania, a jednocześnie trwałości niektórych wątków, celowości prac porównawczych, ale i ciągłości tradycji, co pozwoliło sięgać autorowi po teksty do wcześniejszych
zbiorów, by uzupełnić je o zapisy melodii. W tomie zaznacza się waga,
jaką Kolberg przywiązywał do tekstu dla określenia tematu i charakteru
pieśni, postrzeganie przez niego indywidualnej realizacji narracyjnej, znajomość środków poetyckiego wyrazu w pieśniach, takich jak powtórzenia,
refreny, paralelizm, polegający na zestawianiu życia i uczuć ludzkich ze
światem przyrody. O ile jednak wariant tekstowy rozumiany jest przez
Kolberga jako przekaz realizujący oś tematyczną wątku, choć różniący
się odmiankami treści od innych przekazów, o tyle nieostre i drugorzędne jest widzenie wariantu wykonawczego różniącego się np. językiem,
stylistyką i nacechowaniem gwarowym tekstów, rozbudowaniem motywów, przy tożsamej treści głównej. Przejawem tego podejścia jest zastosowane w tomie skracanie testów o fragmenty uznane przez Kolberga za
powtarzające się, zbyt podobne lub nieodległe treściowo w innych wariantach, co sygnalizuje w druku notką: „dalej jak w nr […], od wiersza
[…]”. Porównanie tekstów wskazuje, że opuszczenia te niejednokrotnie nie
dotyczą partii tekstów zbieżnych filologicznie i tożsamych treściowo i stylistycznie w tych wariantach, do których kierują. Pominięte partie często
różnią się znacząco, są zindywidualizowanymi poetycko i motywicznie
opowieściami tej samej fabuły 1. Można wręcz mówić o modelowaniu wariantów metodą zestawiania tekstów, które różnią się źródłowo. Zastrzec
1 Zob. np. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 15, nr 3c, gdzie po zwr. 5. ballady od Poznania „Stała nam się nowina” Kolberg odsyła do wariantu od Warszawy, tj. nr 3a tamże, notą:
„dalej jak w no 3a, od wiersza 7 do 22”. Pieśń zaczerpnięta została ze zbiorku J. Lipińskiego,
co wskazuje nota Kolberga w druku, a opuszczony tekst z tego źródła jest krótszy od warszawskiego, znacznie bogatszego w motywy. Por. też O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement…
(DWOK T. 70), s. 12, gdzie opuszczony przez Kolberga tekst tej ballady został przytoczony.

199

�wprawdzie należy, że zabieg ten zastosował Kolberg nie tylko i może
nie przede wszystkim ze względów merytorycznych, ale dla oszczędności miejsca i chęci pomieszczenia jak największej ilości pieśni i melodii.
Książkę wydawał własnym nakładem, a koszty druku nut były wówczas bardzo wysokie. Można więc stwierdzić, że choć traktował fabułę
pieśni jako wyznacznik przynależności do wątku i podstawę określonego
wariantu, samych tekstów nie traktował jako osobnych bytów literackoartystycznych w ścisłym rozumieniu znaczenia indywidualności przekazu.
Ogromne znaczenie dla ewolucji metod badawczych Kolberga, a także
dla jego dalszych prac ma wyrażony we wstępie, a zatem sformułowany już
w 1857 roku pogląd na kwestię pochodzenia pieśni i mechanizm ich życia:
Stając się wiernym jej [tj. pieśni] tłumaczem, wszędzie wskazałem miejsce, gdzie
wysłuchaną została. Wymienioną wieś lub miasto (a raczej okolicę ich) po większej części uważać można za miejsce, gdzie ze szczególnym zamiłowaniem pieśń
tę i ową śpiewają. Nie zawsze jednak w tym miejscu powstała; rozmaite koleje,
przypadki i burze mogły ją tam zagnać, a więc powikłać nasze domniemania
co do jej początku. A lubo znalazłyby się cechy naprowadzające na pierwotne
gniazdo pieśni, któż jednak chciałby wyrokować tu z bezwarunkową ścisłością,
gdzie ono było? W jednej i tej samej wsi zdarzało mi się niekiedy słyszeć po parę
odmian jednejże pieśni, w sąsiedniej wsi już inaczej śpiewano, gdy tymczasem
o kilkanaście mil dalej pierwsza melodia znów wypływała. Bywały przypadki,
że taż sama osoba po kilku latach zmieniała nieco tok melodii, co już (choć nie
ze wszystkim) zacierało pierwotny jej wyraz, a cóż dopiero gdyby ją przyszło
usłyszeć po latach kilkunastu lub kilkudziesięciu?. Pieśń jest po większej części
tradycyjną, więc czas, stosunki ludzi zobopólne, zmiana trybu życia, moda, która
z dworca szlacheckiego zaczyna już do chaty wieśniaczej zaglądać, wreszcie osobistość śpiewaka (jego muzyczne usposobienie) i mnóstwo innych okoliczności
wciąż na nią wpływają w nieskończonych odcieniach. Ruch tu, jak wszędzie,
gdzie życie, nieustanny […]1.

Wprawdzie nawiązuje tu Kolberg do melodii, ale dynamika i ruchliwość
jako przypisane całości pieśni dotyczą także i tekstu.
Pieśni ludu polskiego miały pozostać wyjątkowym tomem w całym
jego dorobku edytorskim. Włączone po latach do serii Ludu jako jej tom
pierwszy, przyniosły prawie 900 melodii i były nowatorskim dokonaniem
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.

200

�badacza jako najwcześniejsza w polskiej folklorystyce i etnomuzykologii
publikacja o charakterze analityczno–typologicznym, mająca na celu usystematyzowanie materiału muzyczno-tekstowego pieśni. Do czasów współczesnych pozostają największym polskim zbiorem ballad ludowych, stanowiąc
jedno z najważniejszych źródeł do badań nad tym gatunkiem literatury
tradycyjnej1.
Porzucając plan kontynuacji monografii pieśniowych, legitymowanych
wariantami z różnych regionów Polski, posunął się Kolberg dalej na drodze
ewolucji swojego programu badawczo-edytorskiego. Podjął ambitne zamierzenie cyklicznej publikacji serii monografii etnograficzno-folklorystycznych poszczególnych regionów, w których uwzględnione zostaną wszystkie
przejawy kultury ludowej – materialnej, społecznej i duchowej. W tych
ramach obok preferowanych dotąd wyłącznie pieśni i tańców przedmiotem
dokumentacji badacza stać się miały również inne gatunki folkloru, takie
jak bajka, podanie, anegdota, przysłowie, zagadka, opowieść wierzeniowa.
Drogę do konstruowania tak szerokiego planu wytyczało Kolbergowi
zarówno doświadczenie nabywane w trakcie postępujących intensywnych
badań własnych, jak i programowa dyskusja podejmowana w opiniotwórczych środowiskach literackich pierwszej połowy XIX wieku. W debacie
tej, której głosy fragmentarycznie przytaczano wyżej, obok poezji ludowej
znalazło się również miejsce dla innych rodzajów twórczości ludowej,
a także całościowo widzianego folkloru osadzonego w badaniach w szerszym kontekście kulturowym, obejmującym sferę materialną i społeczną
życia ludu. W ścisłym związku wszystkich dziedzin życia i twórczości ludu
upatrywać zaczęto stopniowo główny postulat badawczy kształtującej się
folklorystyki. Materiał do dyskusji i ewolucji poglądów przyniosły nie tylko
zbiory pieśni „gminnych”, ale także wydawane w drugim trzydziestoleciu
XIX wieku, a zawierające ludową prozę prace K.W. Wójcickiego, K. Balińskiego, L. Siemieńskiego, R. Zmorskiego, A. Glińskiego2.
1

Zbiór ballad Kolberga stał się podstawowym materiałem, na którym J. Jagiełło zbudowała model fabularny gatunku ukazany w pracy Polska ballada ludowa (Wrocław 1975) oraz
bogatym źródłem do opracowanych przez E. Jaworską Katalogu polskiej ballady ludowej
(Wrocław 1990 ) i antologii pt. Polska ballada ludowa (Kraków 1991).
2 K.W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, T. 1–2, Warszawa 1837; K. Baliński Powieści ludu spisane z podań przez…, wyboru i wydania K. W. Wójcickiego, Warszawa 1842; L. Siemieński Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845; [R. Zmorski] R. Zamarski Podania i baśni ludu w Mazowszu, z dodatkiem kilku

201

�Geneza tych pierwszych zbierackich i edytorskich prac w zakresie
bajki – podobnie jak równolegle powstających zbiorów pieśni – wiąże
się ściśle z romantycznym zwrotem do ludu, z programem stworzenia
narodowego archiwum do dziejów naszej kultury budowanego w oparciu
o przeświadczenie o zabytkowej wartości folkloru, o zachowanych w nim
reliktach epoki przedchrześcijańskiej i możliwości odkrycia w nim pamiątek dawnego piśmiennictwa polskiego. Ten romantyczny aprioryzm
i presja historycznego paradygmatu w odniesieniu do literatury ludowej
zaciążył na charakterze pierwszych prozatorskich zbiorów. Prezentowane
w nich teksty poddawane były literackiej obróbce i stylizacji, przypisywano im, często karkołomnie, dawną metrykę, wiążąc z czasami przedchrześcijańskimi, zmieniano koloryt i realia. Choć praktyki te realizowano
w różnym stopniu, generalnie przy takich tezach programowych teksty
prezentowane przez pierwszych wydawców nie stanowiły dokumentów
indywidualnego przekazu, niepowtarzalnych wariantów konkretnych realizacji wykonawczych, ale miały być świadectwem dawnej historii, pamiątkami przeszłości narodu. Stopniowo jednak w dyskusji teoretyczno-metodologicznej tamtego czasu pojawiają się głosy krytyczne w stosunku
do takiego stanowiska. Już w 1842 roku Józef Ignacy Kraszewski, który
wcześniej zarzucił Klechdom Wójcickiego takie właśnie zacieśnienie perspektywy badawczej1, pisał:
Podania gminu stały się ważnym i prawie jedynym żywiołem dzisiejszej literatury; podania dziś mają dostarczyć tego, czego dawniej dostarczały mitologia
starożytnych, ich dzieje itp. Ale jesteśmy w epoce, w której dopiero zbierać się
one poczynają, jeszcześmy podobno charakteru ich dobrze nie poznali, ogółu
nie schwycili, a już je obrabiamy chciwie. Mnóstwo głodnych rzucili się na tę
pastwę i użyli jej, po większej części przenaturzając […]2.

Natomiast, żeby poznać zasób podań i bajek, konieczne jest – zdaniem
Kraszewskiego – rozdzielenie kompetencji i celów poety jako twórcy i zbieracza–rejestratora, którego zadaniem powinna być rzetelna dokumentacja
szląskich i wielkopolskich, Wrocław 1852; A.J. Gliński Bajarz polski. Zbiór baśni, powieści
i gawęd ludowych, T. 1–4, Wilno 1853.
1 J. I. Kraszewski Podania gminne („Klechdy” Wójcickiego), „Tygodnik Petersburski” 1838,
nr 44.
2 J. I. Kraszewski Podania gminu, w: tegoż Studia literackie, Wilno 1842, s. 93.

202

�tekstów i zgromadzenie materiałów, a dopiero na dalszym etapie ich kompleksowe badania. Pisarz postulował:
Zbierający podania i ogłaszający je po raz pierwszy ograniczyć by się powinni
jedynie ścisłym, wiernym, dokładnym ich spisaniem, porównaniem naprzód
z pobratymczymi skazkami innych ludów słowiańskich, potem z różnymi podobnymi i pokrewnymi im charakterem powieściami innych krajów. Gdy zbierający obrabia natychmiast i dodaje swoje, ściśle wziąwszy, nie przedstawia nam
podania, które powinno być w rodzimej szacie oddane, jak było wzięte z ust ludu
[…] Po zbierającym nic nie wymagamy ponad ścisłość i dokładność; można by go
nawet od badań filozoficznych i naukowych uwolnić, bo te raz mając źródłowe
podania, dopełnić się dadzą łatwo1.

Obok tej priorytetowej tezy o konieczności stworzenia bazy materiałowej dla przyszłych prac analitycznych jako zadaniu pierwszoplanowym
dla badaczy folkloru Kraszewski sformułował drugą fundamentalną o zasadności badań kompleksowych nad kulturą ludową, której folklor jest integralnym, ale i komplementarnym przejawem. W tej samej pracy z 1842
roku pisał:
[…] nie dość się nauczyć treści podania, by je upoetyzować, by z niego, jak mówią,
coś zrobić, trzeba znać miejsce, gdzie się urodziło, lud, co je powtarzał, obyczaje,
przesądy, zabobony itd. Póki w zbiorze podań nie będą się dołączać i z nimi
jednoczyć wiadomości te, póty okształtowanie artystyczne podań będzie niepodobne […] Każdy pracuje nad drobnostkami, nikt całości objąć się nie odważył
[…] Całość zaś dopiero wykaże charakter właściwy narodowości naszej2.

Wprawdzie nie abstrahuje tu autor od opracowania literackiego podań,
jednoznacznie wskazuje jednak na wagę kontekstu kulturowego, w jakim
funkcjonują.
Te nowatorskie propozycje znajdą po latach realizatora właśnie w osobie Kolberga, jednak jako głos znaczący w dyskusji nad folklorem były
z pewnością znane już w tamtym czasie przyszłemu autorowi Ludu i niewątpliwie wpłynęły na kształtowanie się jego planów badawczych i edytorskich. Tym bardziej że stopniowo presja romantycznego historyzmu
ustępowała pod naciskiem obiektywniejszych ocen literatury ludowej.
1
2

Tamże, s. 99–100.
Tamże, s. 104 i 106.

203

�Wbrew wcześniejszym arbitralnym zapatrywaniom, zamiast szukać w niej
pomnikowych zabytków przeszłości narodowej, coraz częściej spostrzegano niejednolitość i zmienność, nawarstwianie się różnych wpływów,
przeobrażenia i adaptacje do odmiennych warunków. Stopniowo folklor
słowny przestaje być wyłączną domeną literatów, a kolejne lata przynoszą wytyczanie nowych kierunków badań usamodzielniającej się jako
odrębna dyscyplina naukowa folklorystyki. Radykalnym wyrazem nowej
postawy stała się przełomowa praca Berwińskiego pt. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki wydana w dwu tomach w Poznaniu w 1854 roku. Była to pierwsza naukowa
i udokumentowana książka o folklorze, jako pierwsza prezentowała też
metodę komparatystyczną. Sformułował w niej autor nowatorską tezę,
że nie w twórczości ludu należy szukać reliktów dawnej historii i źródeł
odrodzenia literatury, ale poprzez badanie materiałów historyczno-literackich docierać do źródeł wiedzy o ludzie. Berwiński jako pierwszy wskazał
wagę i przydatność dokumentów i świadectw pośrednich, materiałów
XVI- i XVII-wiecznych, dla badań nad folklorem i analizą jego żywotnych
form. Ocenił też krytycznie dorobek romantycznego okresu folklorystyki,
dostrzegając w nim brak kryteriów oceny literatury ludowej oraz precyzji
w określaniu jej istoty i charakteru, sprzeczności w sądach. Dał wreszcie
ramowy plan przyszłych prac nad literaturą ludową. Postulaty te były
nowe i cenne, w ich sformułowaniu leży też wartość pracy Berwińskiego.
Natomiast fałszywe okazały się uogólnienia zawarte w Studiach – krańcowym, skrajnym wnioskiem autora stało się bowiem przeświadczenie
o niesamodzielnym, jedynie reproduktywnym charakterze literatury ludowej, która według autora tylko wchłaniała w siebie tradycje kościoła
i warstw oświeconych, nie będąc zdolną do samodzielnego tworzenia.
To paradoksalne stwierdzenie przy jednoczesnym naukowym warsztacie
Berwińskiego było z jednej strony efektem przeniesienia wyników badań
nad wierzeniami, czarami i zabobonami ludu na literaturę ludową, z drugiej stanowiło rezultat załamania się poety po rabacji galicyjskiej 1846
roku, prowadząc do tak absurdalnej i pesymistycznej oceny 1. Stanowisko
to spotkało się później ze stanowczą krytyką Kolberga, do czego wypadnie
jeszcze powrócić.
1 Por. T. Brzozowska-Komorowska Ryszard Berwiński (1819–1879), w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 11–24.

204

�Sygnalizowany wyżej postulat Kraszewskiego dotyczący kompleksowych badań kultury ludu sformułowany został w roku 1842, kiedy to
Kolberg wydał swój pierwszy zbiorek pieśni. Równoległa refleksja nad
potrzebą porzucenia romantycznego aprioryzmu w stosunku do twórczości ludu oraz koniecznością obiektywnego jej analizowania w oparciu
o źródłową dokumentację, także na tle porównawczym, kontynuowana
była również przez następne lata, jeszcze przed publikacją stanowiska
Berwińskiego1. W roku 1859 kolejny apel o całościowe badania kultury
wsi publikuje „Biblioteka Warszawska”, ważny opiniotwórczy periodyk
popowstaniowej stolicy. Obok pieśni, podań i przysłów – postuluje redakcja – należy uwzględnić rysunki narzędzi i sprzętów rolniczych, a także
„charakterystykę każdej wydatniejszej okolicy, dołączyć rys zwyczajów,
uroczystości, kostiumów, w najwierniejszym oddaniu nie tylko właściwych ubiorów, ale fizjonomii i postaci kmiotków naszych” 2. Rok później
na łamach tego samego czasopisma opublikowany zostaje apel wzywający
do badania mowy ludu, dla dopełnienia dzieła Lindego, oczyszczenia języka z obcych naleciałości, odnowy słowotwórstwa poprzez nawiązanie
do rodzimego zasobu leksykalnego 3.
Kolberg, żywo zainteresowany tą problematyką, związany blisko z redakcją „Biblioteki Warszawskiej” i uczestniczący w życiu literacko-umysłowym Warszawy, był z pewnością szczególnie chłonnym odbiorcą tej
kampanii i postulatów nawiązujących do oświeceniowego programu Kołłątaja. Upadek powstania styczniowego w 1864 roku i narodziny pozytywizmu w polskich warunkach kraju pod zaborami przyniósł też radykalne
przewartościowanie dotychczasowych postaw, odejście od romantycznej
idealizacji ludu i jego poezji na rzecz konkretnej pracy organicznej i pracy
u podstaw dla szerzenia oświaty wśród ludu, poprawy jego bytu materialnego i podniesienia świadomości narodowej w walce z rusyfikacją i germanizacją. A cele te domagały się gruntownej i realnej wiedzy naukowej
o życiu mieszkańców wsi i ich kulturze.
1 Zob. m. in. E. Dembowski Uwagi nad źródłami do badań dziejowych, „Przegląd Naukowy” 1842, T. 3, nr 24, s. 950–951, [tenże] E.–D.– Piśmiennictwo polskie w zarysie, Poznań
1845, s. 13, 32–33, J. Majorkiewicz Historia, literatura i krytyka, Warszawa 1847, s. 39–73;
W. A Maciejowski Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku 1830, T. 1,
Warszawa 1851, s. 108 i nast.
2 Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 522.
3 S.. Mikucki Odezwa do miłujących mowę ojczystą, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 2,
s. 530–533.

205

�Przede wszystkim jednak zmianę przedmiotu badań i potrzebę całościowego widzenia kultury ludowej dyktowało Kolbergowi własne doświadczenie nabywane w trakcie wieloletnich już badań terenowych i bezpośredniego obcowania z życiem ludu i jego folklorem, praktyczna obserwacja
ścisłego związku wszystkich przejawów kultury wsi w jej zróżnicowaniu regionalnym. Reorientacja koncepcji Kolberga w tym duchu – zbieżna z programem postulowanym w ówczesnym środowisku literackim –sprawiła
więc, że jego wcześniejsze wyłączne zainteresowanie muzyką i pieśnią przyporządkowane zostało kompleksowej wizji kultury w ujęciu regionalnym,
a w niej ważne miejsce wyznaczył badacz także innym gatunkom literatury
ludowej.
Za cezurę nowego etapu uznać można rok 1865, w którym Kolberg
ogłosił w „Bibliotece Warszawskiej” list otwarty, apel do społeczeństwa
o pomoc i czynny współudział w zbieraniu materiału do planowanego według nowej koncepcji dzieła i jednocześnie zarysował jego panoramiczny
profil1. W liście tym osobne działy, które miałyby być obiektem badań
i rejestracji – obok odnoszących się do kultury materialnej i społecznej –
poświęcone są literaturze ludowej. Pod nr 6. czytamy: „Przysłowia, zdania,
bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp., o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej oddane”, dział 8. obejmuje: „Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową miejscową.
Pieśni nabożne i dziadowskie”, zaś w ramach „Zwyczajów i „Obrzędów”
wymienia Kolberg towarzyszące tym uroczystościom „piosnki”, „śpiewy
i mowy”.
W tym samym roku 1865 wydany zostaje jako tom pierwszy dzieła
pt. Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni i tańce „zarys etnograficzny” pt. Sandomierskie
(później przemianowany na tom drugi, po włączeniu do Ludu jako tomu
pierwszego Pieśni ludu polskiego z 1857 roku). Nie jest to jeszcze pełna
monografia etnograficzno-folklorystyczna, jak późniejsze w ramach Ludu,
ale jako zarys monograficzny stanowi pierwsze ogniwo monumentalnego
planu, uwidocznionego w tytule serii wydawniczej. W tomie widoczna
jest zmiana koncepcji: obok pieśni powszechnie śpiewanych, zebranych
1 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”
1865, T. 1, s. 306–308, przedruk w: Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105.

206

�w osobnym dziale (w liczbie 55) oraz wyodrębnionej grupy kilkunastu pieśni szlacheckich, dworskich i mieszczańskich, są tam opisy pięciu wesel,
dwu obchodów zwyczajów sobótkowych i czterech dożynkowych, opublikowane wraz z pieśniami wplecionymi w relację, a związanymi z odpowiednimi uroczystościami. Tom zawiera też krótkie „wiadomości topograficzno-etnograficzne”, tańce podzielone według metrum dwu- i trójdzielnego oraz
stosunkowo obszerny materiał językowy, na który składają się: „Słowniczek”, „Właściwości mowy” oraz „Próbki mowy”. W ramach tych ostatnich znalazły się m.in. trzy teksty bajkowe („legenda”, „klechda”, „gadka”),
potraktowane jednak „służebnie”, jako przykłady ilustrujące żywy język
z okolic Sandomierza. Ponadto kilka tekstów ludowych (podania, pieśni,
przysłowia) zamieścił Kolberg w przypisach. W sumie materiał pieśniowy
i taneczny dominuje (325 pozycji), ale jest już w miarę rozpoznanej funkcji
osadzony w szerzej wskazanym kontekście.
Odtąd kolejne tomy Ludu, potem Obrazów etnograficznych wydawane przez Kolberga do roku 1890, tj. do końca życia, przynosić będą
– zgodnie z wypracowanym modelem monografii etnograficzno-folklorystycznej – także dokumentację z zakresu literatury ludowej danego
regionu, potraktowanej jako integralny składnik konstytuujący kulturę
określonej wspólnoty, choć w różnym stopniu dla niej reprezentatywny,
co warunkować będą możliwości badawcze, a także ilość oraz charakter
uzyskanych materiałów.
Ewolucję tę sam badacz tak przedstawił w 1868 roku, tj. trzy lata po
wydaniu Sandomierskiego:
Z początku, idąc za ogólnym wówczas popędem w literaturze do rzeczy swojskich, ludowych, zwracałem uwagę na jego [ludu] poezję, więc na pieśni i muzykę, i znaczną zebrawszy ilość piosnek ludowych, takowe już to w osobnych
poszytach, już po różnych rozproszone czasopismach ogłaszałem. Przekonawszy
się później, że wielka pieśni tych mnogość wiąże się z pewnymi obrzędami, bez
opisania których treść ich stałaby się zagadkową, a często niezrozumiałą, że
nadto wielka ich liczba przez systematyczny dopiero układ, tj. zestawienie i porównanie z sobą licznych wariantów i wersyj, dostateczne znajdzie objaśnienie
i ocenienie, rozszerzyłem zakres prac moich, wciągając w nie także opis szczegółowy obrzędów i zwyczajów ludu. Rozpatrywanie się znowu w tych ostatnich
po ich uporządkowaniu powiodło mnie do szukania i śledzenia podań, baśni,
gadek, przysłów i zabobonów ludowych, w pośredniej i bezpośredniej z tamtymi
będących styczności, niemniej do skreślenia takowych w ludowej mowie i spo207

�sobie wyrażania się, a to dla użytku filologów. Wszystkie te objawy życia wewnętrznego, duchowego, łącząc się w zgodną całość z zewnętrznym, fizycznym
ludu ustrojem, wymagały przedstawienia także jego postaci, szaty, mieszkania
i zajęć gospodarczych1.

Na zmianę koncepcji wpłynęło także przeświadczenie, że prezentowany
w Pieśniach ludu polskiego obraz folkloru balladowego zakrojony był „na
zbyt rozległą skalę” i planowana kontynuacja takiej metody dla innych
gatunków pieśni okazała się zadaniem nierealnym. W przedmowie do Sandomierskiego wyjaśniał, że układ pieśni
wiążący w jednę całość mnóstwo wariantów, zebranych z najodleglejszych
[…] okolic kraju, lubo uzasadniony chęcią przedstawienia (wedle treści słów)
ogólnego całej Polski muzykalnej zarysu, jaki dać zamierzałem, […] nie dozwolił w masie nagromadzonych różnorodnych materiałów dopatrzeć i wyróżnić
szczegółów prowincjonalnych, które jedne po drugich systematycznie opisane,
nie roniąc nic w monografiach swych z właściwości i odcieni miejscowych,
wzięte razem składałyby się na niemniej rzetelny – i pochlebiam sobie – tym
ciekawszy jeszcze obraz całego kraju2.

W kolejnych monografiach Kolberg nie zarzucił całkowicie zestawiania
wariantów, ograniczył jednak ich ilość do wybranych i znaczących, posługując się dla celów porównawczych systemem odsyłaczy do utworów
zawartych w innych monografiach czy tomach.
Konsekwentna realizacja nowego i monumentalnego programu przyniosła
w efekcie największe kompendium tekstów folklorystycznych będące dziełem jednego badacza. W nowym ujęciu folklor słowny reprezentowany przez
różne gatunki literatury ludowej – nie tylko poezję, ale i prozę: bajki, podania,
legendy, anegdoty, opowieści wierzeniowe, a także mikroformy takie jak zagadka czy przysłowie – w dużej mierze potraktowany zostaje synkretycznie,
więc osadzony w towarzyszącym mu lub organicznie przynależnym kontekście kulturowym danego regionu (muzyka i taniec, zwyczaje, obrzędy, wierzenia), a po części prezentowany jest autonomicznie w całej różnorodności
form, gatunków, ich funkcji i specyfiki oraz kolorytu lokalnego.
1 List do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 28 II 1868 r., Korespondencja…cz.
I (DWOK T. 64), s. 246.
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 5.

208

�Stosunek badacza do tekstów ludowych i ich miejsca w kulturze wsi.
Założenia teoretyczno-metodologiczne
Uznanie literatury ludowej za niezbędny, integralny element „kompletnego obrazu ludu” odzwierciedlało holistyczne spojrzenie Kolberga na kulturę
ludową i folklor. Podejście to było rezultatem przekonania, wypracowanego
empirycznie w trakcie własnych badań i wieloletniej obiektywnej obserwacji faktów kulturowych, o ścisłym związku kultury duchowej i materialnej.
Przedmiot etnografii stanowić miały obie dziedziny dopełniające i przenikające się nawzajem. Pisał:
[…] gdy jednak przedmiot, którym [etnografia] się zajmuje, tj. człowiek, obok
cech zwierzęcych, do ziemi go przykuwających, ukazuje razem całe bogactwo
swej natury duchowej, jakoby świat drugi nadzmysłowo nad światem zmysłów
rozpięty, przeto aby nauce o nim potrzebną nadać pełność, w opis objawów bytu
jego zewnętrznego wciągnąć także należy cały tak widocznie od innych istot
odróżniający go żywot moralny, skłaniający go do społeczności z współbliźnim
równie potrzebą duchową, jak materialną, który to żywot sam dopiero piętno
człowieczeństwa w najszlachetniejszym wyrazu tego znaczeniu zdolen wycisnąć
mu na czole1.

Teksty folkloru miały ukazywać ów „żywot moralny” i jak wyrazi to Kolberg wielokrotnie gdzie indziej, „ducha ludu (narodu)”, jednakże z uwzględnieniem odbicia w nich bytu materialnego. Jednocześnie wyraźnie podkreślił w tej wypowiedzi społeczny aspekt kultury. Twórczość ludowa pojmowana więc będzie jako własność zbiorowa; przekaz utworów dokonuje się
wprawdzie przez konkretnego bajarza czy śpiewaka, który nadaje im swój
indywidualny rys, przekształca je po swojemu, stając się autorem kolejnego wariantu, ale zasadniczo pozostają przynależne do wspólnoty. Kolberg
był świadomy nieustannych przeobrażeń tekstów folkloru, ich wędrówek,
niezliczonych odmian, wpływów, „zwichnień”. Za główną cechę folkloru
słownego, podobnie jak muzycznego, uważał wariantywność, którą postrzegał przede wszystkim w kategoriach zróżnicowania regionalnego, ale
1

O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia, rozprawy, artykuły (DWOK
T. 63), s. 7 (pierwodruk: „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876, R. 4, nr 8, s. 710–726). Zob.
też W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg.
Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak–Kozicka, K. Lesień–Płachecka,
Warszawa 1995, s. 77.

209

�także indywidualności wykonawcy, jego predyspozycji do reprodukowania
i improwizacji, warunków transmisji itd. Przyjmując za cel swoich badań
obraz kultury poprzez monografie regionalne, starał się dokumentować tę
różnorodność i dynamikę zmian folkloru, lokalne właściwości, gromadząc
jak największy zasób materiału i starając się o systematyczne zestawienie
„wszelkich różnic, odmian i drobnych odcieni i o metodyczne ich porównanie”. I wyjaśniał dalej:
Działanie takie przyczyni się do łatwiejszego wyśledzenia, co w wyobrażeniach,
pieśniach i zwyczajach jest specyficzną własnością miejscowości, powiatu, prowincji, plemienia (dajmy na to: słowiańskiego), a co i w jakiej dozie naleciałością obcego plemienia, narodu, prowincji itd., w jaki sposób układała się treść
pierwiastkowa i prosta w warianty i jak dalece wyobrażenia jednych ludów
oddziaływały na wyobrażenia drugich. Stąd też etnograf i w ogóle wszelkiego
rodzaju badacz żadnym, by najmniejszym gardzić nie powinien szczegółkiem
(byle tylko autentyczność jego nie ulegała zaprzeczeniu) […]1.

Tak więc swoje zasadnicze zadanie upatrywał w zebraniu jak najbogatszego materiału do przyszłych wielostronnych badań i interpretacji naukowych. Jednocześnie tym tłumaczyć można szczególną powściągliwość
Kolberga w formułowaniu uogólnień i dalej idących wniosków, które na
etapie budowania bazy źródłowej uważał jako praktyk za przedwczesne.
W ukształtowaniu tak dojrzałego stanowiska obok empirycznego poznawania folkloru wspomagała badacza także oparta o rozległe studia orientacja
w dorobku polskiego i europejskiego ludoznawstwa i nauk humanistycznych.
Choć akcentował mocno potrzebę osadzania utworów ludowych w kontekście kulturowym i w praktyce realizował ten postulat w ramach zwyczajów, obrzędów, gier i zabaw oraz tańców, gdzie pieśni czy oracje i przyśpiewki stanowiły składnik uroczystości czy rozrywek utrwalony tradycją
i organicznie do nich przyporządkowany, w innych sytuacjach wykonawczych pomijał jednak na ogół informację o kontekście sytuacyjnym, rozmaitych okolicznościach transmisji bajek, zagadek, przysłów oraz pieśni
1

O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych w Polsce i na Rusi ze szczegółowym zwrotem
do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), czytana na posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego przez…, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły
(DWOK T. 63), s. 265 (pierwodruk: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285).

210

�niezwiązanych z obrzędami, śpiewanych przy różnych okazjach czy zdarzeniach życia codziennego wsi. Określając pieśni takie jako „powszechne”,
funkcję ich postrzegał jako ruchliwą, zmienną, kształtowaną bardziej lub
mniej doraźnie. Podobnie folklor prozatorski i małe formy (zagadki, przysłowia), ilustrujące świat wyobrażeń i wiedzy ludu, przypisywał do określonego
regionu zgodnie z ich proweniencją, nie informując przy tym na ogół o sytuacji, okolicznościach, w jakich narrator czy informator realizował swój przekaz. Takie teksty lokował w osobnych poświęconych im rozdziałach, klasyfikując je wewnętrznie według różnych kryteriów, przeważnie jednak treści,
do czego wypadnie jeszcze powrócić. Taka praktyka prezentowała utwory
ludowe jako samodzielne, integralne, odrębne kategorie folkloru, co było
odbiciem romantyczno-filologicznego rozumienia tekstu jako obiektu sztuki,
okazu poezji czy prozy „gminnej” lub reprezentanta gatunku. Niektórym gatunkom przypisał jednak w praktyce funkcję ilustratywną, dopełniając nimi
informacje topograficzne i opis etnograficzny kraju, ludu czy tzw. świata
nadzmysłowego. Wymienić tu należy m.in. legendy, podania historyczne,
ogólnonarodowe i lokalne związane z opisywanymi miejscowościami, postaciami historycznymi, topografią terenu, zabytkami, patronami kościołów itd.,
anegdoty i przysłowia ilustrujące charakterystykę ludu danego regionu oraz
opowieści wierzeniowe o strachach, duchach, czarach, które to teksty opowiadane często jako przygody konkretnych osób i włączone w opis uprawdopodobnić miały przedstawiane wierzenia, wyobrażenia i przesądy ludowe
w danym regionie. Dotyczyło to zarówno tekstów w postaci fabularnej, jak
i streszczeń czy sygnałów, komunikatów o wątkach przypisanych do miejsc
i osób czy sytuacji społecznych oraz legitymizujących wierzenia. W sumie,
traktując folklor słowny jako składnik całościowego obrazu kultury, Kolberg okazał się prekursorem nowoczesnego antropologicznego podejścia
do twórczości ludowej, które postrzega tekst słowny nie tylko jako „wytwór
sztuki”, ale jako „działanie komunikacyjne”, „tekst kultury”, „tekst-zachowanie”, „tekst-proces”1. W praktyce jednak, choć dostrzegał uwikłanie tekstów
1 Problem niewystarczalności filologicznego traktowania tekstu folkloru wobec jego antropologiczno-kulturowego ujęcia jest jednym z wiodących zagadnień we współczesnej debacie
nad folklorem. Postulat C. Hernasa: „Wypowiedź może znaczyć co innego w zależności od sytuacji; jeżeli nie zapiszemy sytuacji, tylko sam tekst – nic nie zapisaliśmy”, określający „synkretyczność tekstu jako utworu wielotworzywowego i przede wszystkim sytuacyjnego”, w dzisiejszej folklorystyce uznawany jest za bezdyskusyjny, choć – zdaniem wielu badaczy – nie znosi
postrzegania go i badania w kategoriach „tekstocentrycznych” (według kryteriów estetycznych

211

�folkloru w sytuację wykonawczą, metodycznie i szczegółowo kontekstu nie
dokumentował. Dla tego materiału jednoznaczna rekonstrukcja funkcji, jaką
poszczególne teksty folkloru pełniły w lokalnym środowisku społeczno-kulturowym, staje się wątpliwa bądź wręcz niemożliwa, gdyż sam temat pieśni
czy fabuła wątku bajkowego i jego lokalizacja geograficzna na tę funkcję nie
wskazują, skoro brak informacji o okolicznościach transmisji konkretnego
przekazu i o jego wykonawcy1. Można tu jedynie odwoływać się do wiedzy i pamięci Kolberga jako badacza-praktyka, rejestratora przekazu, który
był świadomy sytuacji wykonawczej i jej potencjalnej powtarzalności dla
pewnych tekstów, np. pieśni dziadowskich czy żołnierskich, choć trudno
zakładać, że odtwarzał tę sytuację z pamięci jako identyczną dla wszystkich
wariantów danego wątku, gdyż poszczególne wersje pieśni czy bajki mogły
funkcjonować w różnych, zmiennych sytuacjach i być produktem różnych
wykonań. Jak się okaże w dalszych rozważaniach, przy utworach traktowanych przez Kolberga autonomicznie decydowała hierarchia oraz kryterium
tematyczne, podmiot lub przedmiot wykonywanej pieśni czy struktura treściowo-fabularna bajki.
Wychodząc z założenia, że twórczość słowną należy badać i ukazywać
wiernie w całym jej bogactwie treściowym i formalnym, autor Ludu szybko
przeciwstawił się też tak typowej dla romantyków praktyce upiększania
ludowej poezji i prozy, wybierania tekstów pod kątem ich artystyczno-estetycznych walorów. Teofilowi Lenartowiczowi, który w nawiązaniu do wydanych świeżo Pieśni ludu polskiego radził przyjacielowi, aby drukował
tylko takie teksty, „w których znajduje się coś piękniejszego”, odpowiadał
już w 1857 roku:
Wierzę ja, że zapatrując się okiem poety, mogłeś wiele tu rzeczy niesmacznych
dla siebie dojrzeć, ależ ja nie zbieram pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej.
Są i będą one skarbnicą ciekawą dla gramatyków, lingwistów, historyków, dla
ludzi kreślić mających nie tylko duchowość narodu, nie tylko całe jego moralne
i niemoralne usposobienie, jego obyczajowość, ale i zewnętrzną skorupę, wszysti kodu werbalnego). Zob. m.in. J. Bartmiński Folklorystyka, etnonauka, etnolingwistyka – sytuacja w Polsce, „Literatura Ludowa” 2005, nr 6, s. 5–13. Wyżej posłużono się określeniami
cytowanymi z tej pracy. Por. też dyskusję zainicjowaną przez C. Hernasa po wydaniu książki
J. Bartmińskiego O języku folkloru (Wrocław 1973), „Literatura Ludowa” 1976, nr 4/5, s. 3–21,
oprac. M. Łazuk pt. Co to jest język folkloru? (tam na s. 4 cytowana wyżej opinia Hernasa).
1 Por. też P. Grochowski, V. Wróblewska Materiały Kolbergowskie a metodologia badań
folklorystycznych, „Lud” T. XCVIII: 2014, s. 49–51.

212

�kie przypadłości słowa i dźwięku, przez jakie przechodził […] Takimi, jakimi są,
zbieracz je ma przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie1.

Kolberg miał świadomość złożoności zjawisk folkloru, jego funkcjonowania i mechanizmu przemian, nieustannych wędrówek i trudności w ustaleniu proweniencji tekstów. Akcentował to wielokrotnie w przedmowach
do swoich tomów, w korespondencji i w publicystyce. M.in. pisał jeszcze
przed rokiem 1857 w zaniechanej wersji wstępu do Pieśni ludu polskiego:
Od lat kilku przebiegałem kraj w różnych kierunkach dla zbierania pieśni. Wszędzie prawie była ich wielka obfitość i śmiało rzec mogę, że co wieś, to pieśń,
i to niejedna, ale nieprzebrane źródło. Po wyśpiewaniu melodii nie zaniedbałem
bowiem ze śpiewaka wybadać pochodzenie pieśni, jej początek, dawność i rozgałęzienie w okolicy. Częstokroć po dworach znajdowały się w służbie śpiewaczki z oddalonych stron będące, które tym samym wiele z okolic rodzinnych
i lat dawnych umiały śpiewów, lubo i w nowym siedlisku miejscowych pouczyły się pieśni, którą to okoliczność wyraźnie przy wykonaniu wymieniały. Stąd
też miejsce wyrażone obok pieśni po większej części mogłoby uchodzić za jej
właściwe gniazdo ze względu, że ją tam nasamprzód słyszano, chociaż rzecz nie
zawsze się tak ma, bo zaprzeczyć nie podobna, że i okoliczne sioła posiadają tęż
samą, podobną, bardziej oryginalną lub piękniejsze jej warianty, a to według
miejscowego usposobienia i uświęcenia. Bywa i to, że pieśń niejedna, z dalekiego zakątka kraju przywędrowawszy do stolicy lub przeniesiona w zupełnie
przeciwną stronę, dopiero tam, na kończynach kraju oparła się i upowszechniła.
Ponieważ działanie to od wieków w różnych kierunkach i na rozmaity sposób
się odbywało, przeto w tych dziwnych i chaotycznych uplotach wykryć ślady
rozlicznych melodyjnych wędrówek byłoby to samo, co chcieć szczęśliwie wyjść
z labiryntu lub rozwiązać gordyjski węzeł. Wszelako na podstawie osiągniętych
już rezultatów troskliwy badacz będzie w stanie wnioskować o pochodzeniu
i dawności wielu pieśni, potrafi zbadać koloryt miejscowy, różny wpośród różnych prowincji, tysiączne odcienia i warianty do pierwotnego sprowadzić źródła
i jakim gdzie korytem pieśń mogła płynąć, wykazać2.

Wcześnie wyrażał przekonanie, że teksty folkloru nie egzystują w pierwotnej postaci, ale noszą ślady różnych epok i wpływów, wędrówek
1 List T. Lenartowicza z 25 III oraz odpowiedź Kolberga z 5 V 1857 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 67 i 70–71.
2 Rkp.O. Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1314, k. III.

213

�i miejsc. Daleki był jednak od arbitralnego wiązania genezy twórczości
ludowej z czasami przedhistorycznymi, doszukiwania się w niej jedynie
śladów przeszłości i uznawania za źródło do poznania historii narodu. Dostrzegał utwory i elementy starsze, zabytkowe, ale i odbicie czasów nowszych, nieodległą w czasie metrykę niektórych tekstów. Literatura ludowa,
którą dokumentował jako ciągle się „dziejącą” w kolejnych przetworzeniach, należała według badacza do jego czasu, choć wchłonęła i wchłania
różne wcześniejsze i ościenne wpływy. Dynamikę tych przemian uznawał
za nieuchronną i tym bardziej za pilne uważał systematyczne zbieranie
i porządkowanie materiałów spisanych wiernie „z ust ludu”.
Bogactwo zbieranych źródeł i obserwacji skłoniło go w 1871 roku do
znamiennej polemicznej wypowiedzi w obronie zdolności twórczych ludu,
które zakwestionował R. Berwiński we wspomnianej już głośnej pracy
z 1854 roku pt. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej
i naukowej krytyki:
Że sąd tak bezwzględnie postawiony (a wywołany widocznie grozą wypadków
galicyjskich 1846 r.) ostać się długo jako pewnik nie mógł, tego dowodzić
tu obszernie nie potrzebuję. Zaprzeczając bowiem umysłowi naszego ludu
twórczości i na bierne, naśladowcze jedynie skazując go ducha stanowisko, ubliżałby on naturze ludzkiej w ogóle, która jakkolwiek uległą być może prądom
wypadków, czy to gwałtownie, czy mniej nagle z zewnątrz na nią napływających, nie zrywa przecież od razu wszystkich ogniw wiążących ją z przeszłością,
nie wyrzeka się jej bezwarunkowo, chociaż nie zawsze czuje wagę i pojmuje znaczenie przechowanych w swym łonie tradycyj. Jak tedy z jednej strony skutkiem
nowszych coraz wypadków i wyobrażeń mógł on w pewnych kraju miejscach
niejedno zapomnieć, uronić, to z drugiej zapamiętał także i zachował niemałą
zabytków podobnych ilość (acz je często zwichnął), tam zwłaszcza gdzie wpływy wyżej wskazane działały słabiej. Jeżeli i u innych narodów, nad którymi
niemniejsze jak nad naszym huczały dziejów nawałnice, są mnogie tego rodzaju
zabytki, to nie widzę przyczyny, dlaczego by znaleźć ich nie było można i wśród
naszego ludu umysłowo i pamięciowo wcale nieupośledzonego?1

Opinia ta dobitnie pokazuje perspektywę badawczą Kolberga wobec
folkloru.

1

O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XV.

214

�Metody gromadzenia i źródła tekstów ludowych w pracach Kolberga
Teksty ludowe gromadził Kolberg równolegle z innymi materiałami etnograficznymi i folklorystycznymi i publikował je w kolejnych monografiach regionalnych wydawanych w latach 1865–1890. Zasób poszczególnych gatunków poezji i prozy ludowej układał się różnie w ramach różnych
serii, co warunkowały możliwości badań i kontaktów w danym regionie,
ilość i charakter pozyskanego materiału oraz ograniczenia finansowe związane z wysokimi kosztami druku, a zatem konieczność eliminacji części
źródeł w trakcie przygotowań do publikacji.
Literaturę ludową dokumentował Kolberg w trojaki sposób: z autopsji
w trakcie własnych badań terenowych, dzięki współpracy z innymi zbieraczami i badaczami, w wyniku studiów i kwerend bibliotecznych i archiwalnych. Pozyskany materiał układa się więc odpowiednio w trzy warstwy
źródłowe: zapisy ze słuchu sporządzane samodzielnie w trakcie bezpośredniego kontaktu ze śpiewakiem czy narratorem; teksty zanotowane przez inne
osoby, uzyskane od korespondentów i współpracowników, przeznaczone dla
Kolberga i specjalnie przygotowane dla jego potrzeb bądź też podarowane
mu, lecz pierwotnie nie dla niego spisywane; utwory zaczerpnięte z różnego
rodzaju źródeł literackich i archiwalnych. Już we wspomnianym wyżej liście
do redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, zwracając się o pomoc do „współobywateli” w gromadzeniu materiału, badacz wskazał drugą z wymienionych
dróg jako niezbędne dopełnienie własnych zbiorów wobec niemożliwości
zrealizowania swego ogromnego zamierzenia bez wsparcia życzliwych etnografów-amatorów i osób związanych z danym regionem. Zaś systematyczne
i rozległe studia nad literaturą pozwoliły zorientować się szybko w ilości materiału już publikowanego, który może poszerzyć i wzbogacić obraz własny,
dokumentując przy tym ciągłość tradycji, wędrówkę wątków, podobieństwa
i różnice, wiek i pochodzenie, rozpowszechnienie i wielość wariantów pieśni
i bajek, wreszcie ich specyfikę regionalną, „miejscową”. Materiał zbierany
tymi trzema kanałami nie jest więc jednolity źródłowo, cechuje go różnorodność formalna, językowa i treściowa w zależności od kompetencji źródła,
preferencji i celu autora, czasu, miejsca i okoliczności rejestracji tekstu, osoby informatora i zapisującego itd.
Najbogatszą ilościowo i najcenniejszą źródłowo część dorobku Kolberga
w zakresie folkloru słownego stanowią jego własne zbiory terenowe z lat
1839–1885 pozyskane na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Szybko odszedł
215

�od młodzieńczych, romantycznych wypraw, głównie w okolice Warszawy,
na rzecz podróży i badań zaplanowanych i przemyślanych, pozwalających
skutecznie wykorzystać czas i skromne środki finansowe. Za cel obierał
miejscowości, które mogły stanowić stacje badawcze, tj. najczęściej życzliwe dwory i dworki ziemiańskie, plebanie, domy inteligencji itd. ofiarowujące gościnę. U zaprzyjaźnionych znajomych lub poleconych gospodarzy
mógł zatrzymać się dłużej, za ich pośrednictwem pozyskać informatorów,
znaleźć często pomoc merytoryczną w zakresie dziejów i kultury regionu
czy okolicy, a także w organizacji pracy. Taką metodę badań wymuszały
niejako warunki życia w kraju rozdartym przez zabory, restrykcje polityczne nasilone zwłaszcza po upadku powstania styczniowego, nieufność chłopów wobec obcych przybyszy i ich niechęć do odpowiadania na indagacje
i oczekiwania badacza. Był wprawdzie uzależniony od życzliwości gospodarzy; ci jednak ofiarowując mu gościnę i pomoc, rozumieli na ogół wagę
pracy Kolberga „na niwie narodowej”, a pobyt u nich nierzadko odejmował
mu kosztów wypraw. Sam tak o tym pisze w autobiograficznym szkicu:
[…] podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych
obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za tychże
listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam, badałem najprzód i kaptowałem
sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej byli skorsi do pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali
innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu
lub pozwalali do swojej przychodzić chaty. Ponieważ wszędzie nader gościnnie
byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone z oszczędzonych na zajęciach
lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się
jedynie na datkach [dla] włościan za pozyskane materiały1.

Dzięki takiej organizacji badań Kolberg odwiedził wiele miejscowości na
ziemiach wszystkich trzech zaborów i pozyskał setki tekstów ludowych zapisanych z autopsji, ze słuchu, w bezpośrednim kontakcie z narratorem czy
śpiewakiem. Wśród gościnnych stacji, w których pobyt okazał się owocny,
wymienić można dla przykładu: Wysoce na Mazowszu („słomiany dworzec Norwidów”), Bodzanowo na Kujawach (u Biesiekierskich), Czeszewo
na Pałukach (u Libelta) i Morownicę (u Niegolewskich) – w Wielkopolsce,
1

Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68.

216

�Tarnów w Chełmskiem (u Hemplów), Zakrzewko (u Czarlińskich) i Telkwice (u Donimirskich) – na Pomorzu, Bóbrkę (u Blizińskich) i Leszczowate (u Kraińskich) – w Sanockiem, Sanoczany (u Jaruzelskich) i Iskań
(u Załęskich) – w Przemyskiem, Żabie (u ks. Witwickiego) i Czortowiec
(u Przybysławskich) – na Pokuciu, Barysz (u Szawłowskich) i Zadwórze
(u Bochdanów) – w Lwowskiem, a przede wszystkim Modlnicę i Mogilany
pod Krakowem, gdzie u zaprzyjaźnionej rodziny Konopków przebywał wielokrotnie, od roku 1842, by zamieszkać w gościnnym dworze w Modlnicy
na kilkanaście lat (1871–1884), ciesząc się tam szczególnym zrozumieniem
i pomocą właścicieli w swoich badaniach i pracy. Inaczej było natomiast
np. na Mazurach, gdzie nie znalazł punktów oparcia, bo brakło dworów
polskiego ziemiaństwa, a próby nawiązania kontaktów z miejscową ludnością za pośrednictwem duchownych protestanckich dały znikome rezultaty.
Nie zdołał też Kolberg przeprowadzić planowanych badań na Śląsku (w zaborze pruskim), konkretny ich projekt w 1885 roku nie doszedł do skutku. Najbogatsze materiały pozyskał oczywiście tam, gdzie miał korzystne
warunki dla swoich badań terenowych, tj. przede wszystkim na Mazowszu
i w Krakowskiem, z którymi był związany długoletnim miejscem zamieszkania, a także w regionach, w których znalazł szczególne oparcie i gdzie
wracał parokrotnie, czyli na Kujawach, w Wielkopolsce, w Sanockiem czy
na Pokuciu.
Bezpośredni kontakt z informatorem podlegał jednak w tych okolicznościach pewnym ograniczeniom. Nie zawsze, dokonując notacji ze słuchu, utrwalał Kolberg wykonania spontaniczne, nieograniczane nieufnością
i skrępowaniem chłopskiego informatora wobec obcego badacza. Często
bywały to sytuacje sztuczne, zaaranżowane, organizowane we dworze,
w obecności pani lub pana, co stanowiło barierę dla swobodnej wypowiedzi czy śpiewu, onieśmielało wiejskiego wykonawcę, narzucało retuszowanie lub eliminację niektórych treści czy utworów. Stąd często w tej roli występowała bardziej obyta służba dworska. Z kolei jako gość i rezydent Kolberg niejednokrotnie musiał liczyć się też z ograniczeniami ze swojej strony
w trakcie indagacji czy w opisie sytuacji, o którą mu chodziło. Rzutowało to
również na repertuar i charakter pozyskiwanego materiału. Z jednej strony
specyficzna autocenzura śpiewaka czy narratora wobec słuchaczy dyktowała unikanie treści ich zdaniem niepożądanych, tj. np. pieśni stanowych
czy obscenicznych, rubasznych konceptów czy epizodów dwuznacznych
obyczajowo. Z drugiej strony sam Kolberg zapewne nieraz pozbawiony był
217

�swobody w bezpośrednim kontakcie z informatorem, w zadawaniu pytań
i w obmyślanym wywiadzie, zmuszony liczyć się z pośrednikami i animatorami sytuacji dla niego zorganizowanej. Wreszcie niejednokrotnie śpiewali dla Kolberga pieśni i opowiadali bajki gospodarze znający miejscowy
folklor i gwarę, często żony i córki właścicieli, rezydentki i nauczycielki we
dworach, muzykujące i śpiewające. Wskazują na to zachowane rękopisy
oraz znajdujące się w nich notatki i liczne wzmianki rozsiane w korespondencji. Wówczas również repertuar i charakter przekazywanych tekstów
folkloru zdeterminowany był, choć w różnym stopniu, przez subiektywną
ocenę wykonawcy wybierającego opowieści i bajki „odpowiednio” reprezentatywne.
W skomplikowanej sytuacji politycznej kraju i przy ograniczonych możliwościach własnych, czasowych i finansowych, nie ograniczał się Kolberg
do dokumentacji folkloru słownego w granicach regionu, z którego pochodziły i gdzie funkcjonowały. Gromadził teksty poetyckie i prozatorskie także
poza granicami ich macierzystych regionów, korzystając z najrozmaitszych
sprzyjających po temu okazji. Znaczną ilość materiału pozyskał w Warszawie od zjeżdżających do stolicy, zwłaszcza zimą, rodzin ziemiańskich i ich
służby. Często osoby takie pochodziły z najodleglejszych zakątków dawnej
Rzeczypospolitej, np. z Kresów Wschodnich, czego potwierdzeniem są rękopisy i własne świadectwa Kolberga w rodzaju takiego z roku 1859:
[…] w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodyj z Wołynia, Podola, Ukrainy,
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie
zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych, jak
łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp. […]1.

Także w okresie długoletniego zamieszkiwania w Modlnicy pod Krakowem spisywał utwory ludowe od gości i przyjezdnych przybywających
do dworu z różnych stron kraju; podobnie korzystał z okazji rodzinno-towarzyskich w czasie swoich dłuższych pobytów w zaprzyjaźnionych stacjach badawczych. Pozyskiwał też materiał w podróżach od przypadkowo
napotykanych na trasie informatorów, od pracowników kolejowych, robotników sezonowych wędrujących w poszukiwaniu zarobku itd. Pochodzili oni z różnych stron Polski, Kolberg zaznaczał więc wówczas na ogół
1

O. Kolberg Do redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3: 1859, nr 22, s. 193.

218

�proweniencję geograficzną zapisywanych w ten sposób tekstów, rzadziej
poprzestając jedynie na odnotowaniu miejsca zapisu, gdy pochodzenie nie
zostało ustalone lub było wątpliwe, zdarzało się również, że odnotowywał
i jedno, i drugie. Rękopisy dostarczają w tym zakresie bezcennego materiału, dokumentując takie sytuacje. Oto dwa wybrane przykłady ilustrujące tę metodę. Trzynaście bajek zapisanych śląską gwarą na Mazowszu od
sezonowych robotników rolnych ze Śląska opatrzył w rękopisie notatką,
w której wymienia najpierw ich nazwiska i pisze dalej: „Ludzie ci ze Szląska byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7, od r. 1860–[186]8 [!] we Woli
Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w r. 1868”1.
Przy siedmiu pieśniach zanotowanych na jednej karcie manuskryptu zamieścił notatkę: „śpiewał pastuch w Złotopolicach, z Galicji będąc” i podał lokalizację tych pieśni: „z Galicji (z Rzeszowskiego), od Leżajska”2. Pobyt w obu miejscowościach na Mazowszu, zarówno w Woli Rasztowskiej
w 1868 roku, jak i w Złotopolicach pod Płońskiem w 1864 roku potwierdza
własnoręczne itinerarium Kolberga3. Zachowane rękopisy i korespondencja
dokumentują też fakt, że chcąc pozyskać jak najwięcej materiału, skłaniał
do takiej metody zapisu także swoich współpracowników. Sugerował np.,
że niektóre pieśni czy bajki pozyskać można w miastach od przybywających
tam mieszkańców wsi czy od zatrudnionej tam służby ze wsi pochodzącej.
Zastrzegał przy tym: „[…] tylko musi być powiedziane, z której wsi lub miasta […] pochodzą”4.
Drugą warstwę źródłową tekstów folklorystycznych – obok zanotowanych przez Kolberga w trakcie własnych badań i kontaktów – stanowią zapisy uzyskane od współpracowników i korespondentów. Do takiego sposobu wzbogacania swojej dokumentacji odwoływał się autor Ludu we wspomnianym liście otwartym z 1865 roku, już wówczas świadomy, że sam nie
jest w stanie podołać wielkiemu badawczemu zamierzeniu, mimo że mu się
bez reszty poświęcił. Przez cały okres swojej 50-letniej działalności korzystał więc również z materiałów udzielonych mu przez inne osoby, wcielając
1 Rkp. Arch. PTL, teka 10, sygn.1170, k. 26; teksty bajek na k. 12–26, zob. też O. Kolberg
Śląsk (DWOK T. 43,) s. 76 i nast., opowieści nr 9–11, 13, 15–23.
2 Rkp. Arch. PTL, teka 15, sygn. 1204, k. 11, zob. też O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie
(DWOK T. 48), pieśni nr 9, 35, 67, 75, 88,107, 143.
3 Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705 i 706.
4 Zob. m.in. bruliony listów Kolberga z lat 1880–1882 do B. Moraczewskiej i do B. Jurczeńki
Korespondencja..., cz. II (DWOK T. 65), s. 320, 556, 672 (tu cytowany fragment)..

219

�je do swojego archiwum i następnie po dokonaniu selekcji w miarę potrzeby do drukowanych monografii na zasadzie równorzędnej z własnymi zasobami. Autorzy tych zapisów pochodzili z bardzo różnych środowisk, mieli
różne wykształcenie i kompetencje oraz cele, dla których notowali folklor
słowny. Niektórzy znani Kolbergowi przygotowywali swoje zbiorki czy notatki specjalnie dla niego, niekiedy przekazując je nie bezpośrednio, a za
pośrednictwem znajomych, inni kontynuowali współpracę z nim po zakończeniu podróży i pobytu u nich lub między kolejnymi odwiedzinami, jeszcze
inni pozostali nierozpoznani, a ich rękopisy dotarły do zbiorów badacza
nieznaną drogą. Wśród grona współpracowników i ofiarodawców znaleźli
się więc przedstawiciele ziemiaństwa i inteligencji, lekarze, nauczyciele,
ludoznawcy amatorzy, księża, literaci, a także naukowcy i badacze. Osobną
znaczącą grupę, jak się wydaje, w większości anonimową, stanowiły panie
z dworów i dworków, które na ogół miały muzyczne przygotowanie, by notować melodie pieśni, oraz szczególną gotowość i cierpliwość, by wspierać
Kolberga własnymi zapiskami i ułatwiać mu kontakt z miejscową ludnością. Wśród autorów rękopisów obcych znalazły się też osoby mające trudności z pisaniem, nieporadne językowo, niewprawne w posługiwaniu się
piórem. Były to postacie na ogół bliżej nieznane, co najwyżej w rękopisie
podane było tylko ich nazwisko. Zarówno zasób gatunkowy, jak i poziom
językowy oraz wartość źródłowa zanotowanych przez innych zbieraczy tekstów przedstawiały się bardzo różnie i w różnym też stopniu wzbogaciły
monografie regionalne Kolberga, gdyż nie zawsze spełniały jego oczekiwania. Wśród szczególnie wartościowych materiałów wymienić można dla
przykładu bogate zbiory folkloru pieśniowego, wierzeniowego, podaniowego i bajkowego Antoniny Konopczanki z Modlnicy, bliskiej i długoletniej
współpracownicy, materiały folklorystyczne (obok etnograficznych) Marii
Hemplówny z Tarnowa pod Chełmem, która w znacznym stopniu przyczyniła się do zbudowania monografii tego regionu, pieśni i bajki zanotowane
przez ks. Władysława Siarkowskiego z Kielc czy ponad 200 zapisów tekstów pieśni mazurskich sporządzonych przez Wojciecha Kętrzyńskiego1.
Część przekazanych Kolbergowi materiałów stanowiła większe, jednorodne gatunkowo zbiorki pieśni czy opowieści, inne zawierały różne
1

Wkład wymienionych zbieraczy w dzieło Kolberga i pochodzący od nich materiał źródłowy omówione zostały we wstępach do tomów suplementowych do Krakowskiego, Chełmskiego i Kieleckiego i (DWOK T. 73/I, T. 82 raz aneks do tegoż i T. 76), a także do Mazur pruskich
(DWOK T. 40).

220

�przemieszane teksty i informacje, jeszcze inne to pojedyncze zapisy pieśni,
oracji czy bajki. Niektórzy z autorów na swoje życzenie zachowali anonimowość, ze względu na sytuację polityczną, np. udział w powstaniach i grożące im stąd represje. Inni podpisali swoje rękopisy, informowali o nich
w listach, o niektórych podał wiadomość sam Kolberg w korespondencji
lub w postaci własnej notatki na manuskryptach.
Ten niezwykle zróżnicowany autorsko, chronologicznie, merytorycznie
i formalnie zasób źródeł tekstów folkloru pochodzących od innych osób
znacznie wzbogacił kolejne monografie regionalne Kolberga, a w ramach
edycji Dzieł wszystkich także nowe tomy wydawane z rękopisów po raz
pierwszy.
Trzeci rodzaj źródeł Kolberga stanowią teksty prozatorskie i poetyckie
zaczerpnięte przez niego z literatury. Obejmuje ona najrozmaitszego typu
publikacje i materiały archiwalne. Korzystał z nich Kolberg wielostronnie przez cały okres swej działalności, od pierwszych zbiorów pieśni po
ostatnie tomy Obrazów etnograficznych. Wybierał interesujący go materiał folklorystyczny przy okazji szerokich studiów nad dorobkiem polskiej
i europejskiej etnografii i ludoznawstwa oraz nad dyscyplinami sąsiednimi, historią literatury, muzyki, kultury, filologią, lingwistyką. Sięgał do
zbiorów pieśni, bajek i przysłów poprzedników: Wacława z Oleska, K.W.
Wójcickiego, Ż. Paulego, M. Mioduszewskiego, J. Konopki, J. Lipińskiego,
L. Zejsznera, K. Balińskiego, L. Siemieńskiego, R. Zmorskiego, J. Glińskiego, A. Marcinkowskiego i innych. Szukał też materiału folklorystycznego
w literaturze pięknej, zwłaszcza staropolskiej, w utworach poetów renesansu, w starych kronikach, annałach, drukach straganowych, by wykazać
ciągłość tradycji polskiej, żywotność w niej niektórych form folkloru. Odwoływał się m.in. do utworów M. Reja, J. Kochanowskiego, S. Klonowica,
Ł. Górnickiego, P. Skargi, K. Miaskowskiego, K. Twardaskiego, H. Morsztyna, W. Kochowskiego, F. Bohomolca, niektóre z nich cytował, czasami
wtórnie, za innymi bezpośrednimi źródłami, z których czerpał. Sięgał także
szeroko do czasopism różnego profilu, od poważnych naukowych periodyków w rodzaju „Czasopisma Naukowego Zakładu Narodowego imienia
Ossolińskich”, „Biblioteki Warszawskiej” czy późniejszego „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” i „Wisły”, poprzez tygodniki kulturalne,
takie jak „Tygodnik Ilustrowany”, „Kłosy”, „Wędrowiec”, znane dzienniki
warszawskie, galicyjskie, wielkopolskie, po kalendarze regionalne i prasę
prowincjonalną. Niekiedy sporządzał Kolberg wyciągi ze źródeł, wcielając
221

�do swoich tomów wybrane teksty pieśni czy bajek, podań i legend lub
zespoły tekstów ludowych, np. pieśni ze zbiorów Wacława z Oleska, Konopki i Lipińskiego, prac Wójcickiego i Gołębiowskiego czy bajki i podania
z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”. Nie pomijał nawet czasopism takich
jak „Pszczółka Krakowska”, „Przyjaciel Dzieci”, „Dzwonek”. Choć zdarzało
się, że bywał w doborze źródeł niedostatecznie krytyczny, wydobył jednak
w czasie tych kwerend i studiów szereg cennych tekstów i przyczynków
folklorystycznych. Niejednokrotnie ocalił je od zapomnienia, gdyż pochodziły z druków dziś zaginionych bądź nieznanych. W sumie dzięki penetracji źródeł literackich, sięgających okresu staropolskiego, poszerzył zasób
materiału folklorystycznego i odniósł go w dużej mierze do dawnej tradycji,
dokumentując jej trwałość i twórczą dynamikę. Wychodził z założenia, że
nie należy lekceważyć żadnego ze źródeł, nawet mniej znaczących, gdyż
często tytuły błahe mogą przynieść znaleziska i świadectwa istotne dla badacza poszukującego w nich materiału folklorystycznego. W odpowiedzi
Henrykowi Biegeleisenowi, który zarzucił mu w swojej recenzji Ludu brak
krytycyzmu w doborze źródeł literackich, pisał w niedrukowanej za życia
replice z roku 1886:
Skąd pewność, że materiał dziś za lichy uważany nie nabierze z czasem wagi
przy bliższym rozpoznaniu go przez uczonych? Czyja powaga ma ocenić wartość
źródeł, skoro najznakomitsi nawet uczeni zagraniczni nie są co do ich kompetencji w zgodzie? […] niemal w każdej, choćby najlichszej broszurze może się
znaleźć dla etnografa lub uprawiacza innej gałęzi wiedzy ziarno zdrowe i wielce
pożyteczne, byle je tylko chciał i umiał tam odszukać1.

Intuicja naukowa Kolberga co do nietrafności przedwczesnej i arbitralnej oceny wartości źródeł do badań nad folklorem i przydatności takich
penetracji dla nauki także w zakamarkach literackich, ulotnych drukach,
rzadkich periodykach czy drugorzędnych publikacjach miała się po latach
doczekać uznania ze strony nestora polskiej folklorystyki, Juliana Krzyżanowskiego, który z własnego doświadczenia znał wagę drobnych nawet,
a niekiedy cennych znalezisk w takich źródłach2. W ten sposób Kolberg
1

O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena, w: tenże Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 394–395 (cała replika s. 391–411). Recenzja H. Biegeleisena ukazała się
w „Bibliotece Warszawskiej” 1886, T. 4, na s. 432–441.
2 Zob. J. Krzyżanowski Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, w: tegoż
Szkice folklorystyczne T. 1, Kraków 1980, s. 278.

222

�znowu potwierdzał swoje główne założenie teoretyczno-metodologiczne
o pierwszoplanowej konieczności zbudowania pełnej bazy źródłowej, co
poprzedzać powinno wszelkie interpretacje i oceny krytyczne źródeł. Ponadto twórczo realizował poszukiwanie tekstów i treści folklorystycznych
nie tylko w żywej tradycji ustnej, ale i w starszych, nowszych i aktualnych świadectwach literackich, okazując się prekursorem współczesnego
stanowiska o niewystarczającej w badaniach nad twórczością słowną ludu
kategorii ustności jako folklor wyodrębniającą1.
Zasób tekstów folkloru i ich dokumentacja źródłowa w rękopisach
i w drukowanych monografiach
Prowadząc z niespotykaną pracowitością i determinacją własne wieloletnie badania na historycznych ziemiach dawnej Rzeczypospolitej i korzystając z literatury i pomocy współpracowników, zgromadził Kolberg przez
półwiecze swej działalności monumentalny, nie mający sobie równego
w skali światowej zbiór tekstów ludowych. Już w roku 1961, u początku
edycji Dzieł wszystkich J. Krzyżanowski dokonał ich wstępnego obliczenia
według gatunków w 35 tomach badacza wydanych w XIX wieku i w 3 monografiach opublikowanych w pierwszej dekadzie XX stulecia. Mimo widocznych dziś i nie zawsze zrozumiałych błędów w tych szacunkach wynik
okazał się nie tylko imponujący ilościowo, ale także reprezentatywny dla
wzajemnych proporcji między gatunkami. Wyrażają go liczby (podawane
w przybliżeniu): około 13 000 pieśni, 1250 podań, 670 bajek, 2700 przysłów,
340 zagadek, 15 widowisk i 50 innych dokumentów folkloru2.
Dobiegająca obecnie końca edycja Dzieł wszystkich, która z ogromnego archiwum Kolberga wydobyła niedrukowane materiały zamieszczane
w nowych monografiach regionalnych oraz w tomach suplementowych do
monografii wcześniejszych, pozwala ten zasób znacznie powiększyć do następujących, także przybliżonych liczb: około 27 000 pieśni, blisko 2400 podań i bajek, około 8400 przysłów, prawie 600 zagadek, ponad 20 widowisk,
1

Por. J. Bartmiński Folklorystyka, etnonauka, etnolingwistyka…., s. 8.
J. Krzyżanowski Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XXVIII. W swojej kwerendzie badacz ten m. in.
pominął kilka publikacji Kolberga ogłoszonych za jego życia w czasopismach, a zawierających
teksty folkloru.
2

223

�około 100 innych tekstów folkloru (oracje, formuły magiczne itd.). Uderzająca jest tu przewaga pieśni; ich zasób dokumentuje fakt, że pieśń i muzyka
ludowa pozostały przez cały czas działalności Kolberga w centrum jego
zainteresowania. Respektował jednak wszystkie pozostałe gatunki folkloru
słownego, tj. podania, legendy, bajki magiczne, facecje, opowieści wierzeniowe, przysłowia, zagadki, teksty dramatyczne (widowisk), oracje, nawet
drobne formy folkloru dziecięcego (mętowanie, rymowanki) i najtrudniejsze
do uzyskania formuły magiczne. Zbierał je i wcielał do swoich zbiorów
zgodnie z potrzebami, traktując część z nich – jak wspomniano – jako samodzielne utwory ludowe, część sytuując w ramach zwyczajów, obrzędów,
wierzeń, gier i zabaw, a nawet obrazu etnograficznego ludu jako ich organiczne elementy lub jako ilustrację opisywanych treści. Ilość tekstów
i ich gatunkowe proporcje w poszczególnych monografiach kształtują się
rozmaicie w zależności od możliwości badawczych w danym terenie i charakteru pozyskanych zbiorów. Kwestia gatunków w dziele Kolberga podjęta
zostanie dalej.
Określony takimi liczbami zasób materiału folklorystycznego pochodzącego z różnych stron dawnej Rzeczypospolitej, od różnych informatorów
i z różnorodnych źródeł literackich, rejestrowanego także przez współpracowników i innych zbieraczy, przy rozmaitości regionalnej, źródłowej,
chronologicznej, merytorycznej i formalnej zgromadzonych tekstów, wymagał oczywiście od Kolberga wypracowania względnie stałego modelu
dokumentacji źródłowej dla swojego seryjnego wydawnictwa i dla tak
mocno akcentowanego celu, jakim była systematyzacja materiału do badań porównawczych. W tym zakresie bezcenny jest materiał, który przynoszą wieloletnie analizy spuścizny rękopiśmiennej, nie tylko odnoszonej
do tomów przez Kolberga wydanych, ale i publikowanej po raz pierwszy
w edycji Dzieł wszystkich. Choć zachowane manuskrypty nie są dziś kompletne i odbiegają znacznie od stanu, w jakim pozostawił je Kolberg 1, stanowią źródło niezastąpione, zwłaszcza dla rekonstrukcji metod dokumentacji
folkloru. Niezastąpione tym bardziej, że sam Kolberg nie podawał na ogół
wskazówek warsztatowych dotyczących konkretnych zapisów. Dzięki tym
analizom można obecnie zweryfikować ustalenia wcześniejsze – oparte jednak tylko na materiale drukowanym w edycji XIX-wiecznej – i określić
1 Zob. A. Skrukwa Spuścizna rękopiśmienna O. Kolberga. Jej dzieje, edycje i obecny stan,
w: O. Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).

224

�principia, którymi praktycznie posługiwał się Kolberg jako zbieracz (dane
z rękopisów) oraz jako wydawca (dane z tomów).
Podstawowy i stały element modelu dokumentacji tekstów, przyjęty
przez badacza zarówno w rękopisach, jak i w druku, stanowi lokalizacja
geograficzna1. Jest to naturalna konsekwencja jego całościowej wizji obrazu
kultury ludowej w ujęciu regionalnym. Pierwszoplanowe miejsce kryterium geograficznego przy rejestracji tekstów, tak jak i wszystkich innych
materiałów, określało zarazem ich przydział do konkretnej monografii regionalnej. Z reguły oznaczał więc Kolberg systematycznie miejscowości,
z których pieśni i bajki pochodziły, w których funkcjonowały bądź zostały
zanotowane. Noty te miały różnorodny charakter: od nazwy konkretnej
miejscowości, z której dany tekst folkloru pochodził, proweniencji odniesionej do większego miasta czy miasteczka, do określenia zasięgu, a nawet
powszechności występowania. Jak wskazuje analiza rękopisów – zasada
lokalizacji tekstu bywała jednak przemieszana z zasadą lokalizacji zapisu,
często nie pozwalając odróżnić jednego od drugiego. Nie zawsze bowiem
Kolberg w swoich notach wyraźnie to precyzuje, jak w przypadku wspomnianych wcześniej bajek ze Śląska czy pieśni z Rzeszowskiego zapisanych
na Mazowszu. Notując teksty nie tylko w granicach interesującego go regionu, z którego pochodziły, ale i poza jego granicami, często nie podawał
w swoich notach obu wskazówek dotyczących miejscowości, a poprzestawał na jednej z nich, w zależności od danych, które zdołał uzyskać.
Na ogół w zapisach, sporządzanych przez Kolberga ze słuchu w trakcie
bezpośredniego kontaktu z nadawcą przekazu, nazywanych w uproszczeniu, choć niezbyt precyzyjnie, zapisami terenowymi2, stosował Kolberg lokalizację generalną dla całej karty (lub strony) rękopisu mieszczącej grupę
tekstów. Dotyczyło to najczęściej pieśni notowanych w blokach po kilka,
kilkanaście, a nawet więcej utworów na jednej karcie, a także materiałów tematycznie przemieszanych, wśród których znalazły się teksty słowne (wkomponowane w opis obrzędu, gier, wierzeń itd.). Bajki jako utwory
dłuższe opatrywane były zazwyczaj notą indywidualną dla każdego tekstu.
W sporządzanych później przez Kolberga czystopisach, opracowywanych
redakcyjnie do druku, przeważnie notę lokalizacyjną otrzymywał każdy
1

Zob. też E. Miller Kolbergowskie metody zbierania i wydawania tekstów ludowych
w świetle rękopisów, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury…, s. 15–36.
2 Taki roboczy termin przyjęto w całej edycji Dzieł wszystkich dla zapisów prymarnych
Kolberga dokonanych w trakcie bezpośredniej transmisji.

225

�tekst lub zwarta źródłowo grupa, np. przysłów czy zagadek, przy czym
lokalizacje te często bywały określane inaczej niż w zapisach prymarnych,
doprecyzowywane, uogólniane czy wręcz korygowane. Z kolei w wersji
drukowanej obserwować można także różnice – niekiedy nawet znaczne
– i to zarówno w stosunku do zapisu prymarnego, jak i czystopisu. Jak
wiadomo, materiały rękopiśmienne nie dotrwały do naszych czasów nienaruszone i kompletne; wiele manuskryptów zaginęło, zostało zniszczonych
przez samego Kolberga, potem przez wydawców z lat 1891–1914 i w czasie
wojny, nie dysponujemy więc pełną bazą źródłową do porównań. W wyniku uszkodzenia manuskryptów, oderwania pojedynczych fragmentów od
macierzystych zlokalizowanych całości, przesunięć kart w zespołach archiwalnych, będących skutkiem burzliwych losów spuścizny Kolberga, często
bezpowrotnie zatarta została proweniencja geograficzna zapisów kiedyś
wyraźnie przez niego określona. Dotyczy to szczególnie braku lokalizacji
geograficznej przy pojedynczych tekstach folkloru w zachowanych rękopisach prymarnych.
Obserwowane dziś różnice w tym zakresie dotyczą braku lub obecności
noty lokalizującej w poszczególnych wersjach źródłowych lub też zmian
danych geograficznych na bardziej szczegółowe lub ogólniejsze; zdarzają
się też rozbieżności międzyregionalne. Np. w rękopisie terenowym teksty
pieśni zapisane bez melodii opatrzone są notą: „Wysoce”, „Mokrylas”, zamieszczone zaś w druku z melodiami mają m.in. lokalizacje: „od Rożana
(Mokrylas, Brzeźno) czy „od Ostrowa (Wąsew, Wysoce)”. Być może tak były
udokumentowane melodie niezachowane w rękopisie terenowym1. Albo:
teksty kilku bajek oznaczone zostały w druku w Radomskiem i Sandomierskiem notami: „od Denkowa”, „od Ostrowa, Szewna”, „od Szydłowca”, „od Ożarowa, Ćmielowa”, „od Ożarowa (Wojciechowice)”, zaś w rękopisie prymarnym lokalizacja podana jest jedynie nad dwiema ostatnimi opowieściami: dwukrotnie: „Ożarów”2. Przykłady różnic dalej idących
można by mnożyć. Ich części nie da się dzisiaj wytłumaczyć wobec braku
źródłowych przesłanek i warsztatowych wskazówek Kolberga. Niektóre
złożyć można na karb obiektywnych warunków jego badań, tj. utrudnień
1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k, 36 i 37, por. O. Kolberg Pieśni ludu
polskiego (DWOK T. 1), s. 148, nr 11a i tenże Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 312, nr 330.
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 4–4a. Por. w druku odpowiednio: O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), nr 4, 6, 12, tenże Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 273 i,
274.

226

�w swobodnej eksploracji terenowej wobec restrykcji politycznych, nieufności wiejskich śpiewaków i bajarzy, na którą się niejednokrotnie sam
uskarżał, uzależnienia od przygotowania i dobrej woli korespondentów
i współpracowników, wreszcie ograniczeń materialnych przesądzających
często o intensywności i zakresie kontaktu z informatorami, możliwościach
powtórnej penetracji itd. Niekiedy wahania i niekonsekwencje w umiejscawianiu tekstów folkloru wynikać mogły z wspomnianego przemieszania
oznaczeń lokalizacyjnych, tj. miejsca pochodzenia z miejscem notacji, co
w trakcie opracowania redakcyjnego do druku Kolberg prostował lub uściślał. Z pewnością uznać można jednak, że część tych zmian i rozbieżności
tłumaczy późniejsza weryfikacja Kolberga, do której przykładał dużą wagę
i którą poświadczają liczne dokumenty, zwłaszcza własne notatki i korespondencja.
W listach kieruje Kolberg do współpracowników i przyjaciół częste pytania i prośby o podanie, sprawdzenie czy skorygowanie na miejscu lokalizacji geograficznej tekstów o niepewnej proweniencji, zebranych wcześniej
przez siebie lub inne osoby w tej okolicy lub pozyskanych z literatury. Ma
wówczas zdecydowanie na myśli pochodzenie geograficzne pieśni czy bajki,
ów fundamentalny element swojej dokumentacji, tak wyraźnie określony
już w 1857 roku w cytowanej wyżej niedrukowanej wersji wstępu do Pieśni
ludu polskiego. Tak np. pisze w sprawie materiałów od zbieraczki, która
prosiła o nieujawnienie jej nazwiska w druku:
Życzenie pani M[oszyńskiej], aby nazwisko jej w tajemnicy zachowanym było,
święcie uszanować potrafię i pragnąłbym jednak, aby mi dozwolono wykazać
miejsce, z którego pieśni pochodzą, bo to jest dla etnografa ważną wskazówką […] 1.

Zaś w swojej rozprawie o pieśniach ludu litewskiego ocenia :
[…] dotkliwą wadą [omawianego zbioru pieśni Nesselmanna] jest brak wskazówki
miejsca urodzenia pieśni, jej metryki, a przynajmniej miejsca, gdzie była słyszaną i spisaną, chociaż o miejscu takowym dowiedzieć się wcale autorowi nie
było trudno. Rozszerzać się tu o ważności tego przedmiotu nie mamy potrzeby.
1

Brulion listu do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 361, zob. też list tegoż z 10 V 1870 r., tamże, s. 356. Mowa o Józefie Moszyńskiej (1820–1897),
córce Piotra, działacza patriotycznego, zesłańca na Syberię, żonie J. Szembeka, właścicielce
ogromnych dóbr na Wołyniu i Podolu, zbieraczce folkloru i późniejszej autorce cennych prac
z tego zakresu publikowanych w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” od 1878 r.

227

�Każdy bowiem badacz zna dostatecznie wagę takiego rodowodu przy pracach
porównawczych, już dla samych własności i różnic lingwistycznych1.

Indagacje badacza o sprawdzający wywiad czy uściślającą informację korespondenta z autopsji dotyczą też sytuacji, gdy znane mu miejsce zapisu sam
oznaczył, co dowodzi istotnej dla niego hierarchii obu danych źródłowych.
Podobnie postępował Kolberg z zapisami tekstów innych zbieraczy oraz
z przejętymi z literatury. Zabiegał o podanie, sprawdzenie, uzupełnienie
danych lokalizacyjnych, często pomijanych lub podawanych ogólnikowo,
okazjonalnie, z relacji, a nawet z domysłu. W listach i notatkach formułował liczne pytania o to, skąd pochodzą zapisy folkloru dokonane przez inne
osoby bądź też czy są znane w miejscu ich zamieszkania utwory przejęte
przez niego skąd inąd, głównie z literatury. I tak np. zachował się rękopis,
w którym Kolberg notował, zapewne w trakcie bezpośredniego kontaktu
z autorem, wspominane już informacje o bliższej proweniencji 34 tekstów
i 7 zespołów pieśni wypisanych ze zbioru Żegoty Paulego, a pozbawionych
tam lokalizacji2. Odnalazły się też notatki przekazane Kolbergowi przez
Józefa Blizińskiego, przyjaciela i pomocnika w badaniach na Kujawach,
o pochodzeniu kilkunastu pieśni kujawskich i mazowieckich, wcześniej
przez siebie spisanych i dostarczonych, co Kolberg wykorzystał w obu
monografiach3. Na drodze takich ustaleń weryfikował nawet miejscowości
zaszyfrowane przez autorów w druku, prawdopodobnie ze względu na cenzurę warszawską, i przedrukowując w Krakowie ich tekst po latach w swoim tomie, uzupełniał miejscowość na podstawie otrzymanych informacji.
Tak stało się np. w przypadku opisu dożynek zaczerpniętego z artykułu
L. Kunickiego w „Dzienniku Warszawskim” z roku 1854, a opublikowanego przez Kolberga w Chełmskiem pół wieku później. Kunicki wymienia w swoim artykule jako miejsce opisywanego zwyczaju „wieś nad Bugiem”, „Nadbuże”, Kolberg, przedrukowując partie z Kunickiego w swoim
tomie, podaje konkretne miejscowości: „Majdan Stuleński, Stulno, Zbercza
1 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tenże Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),
s. 310 (pierwodruk rozprawy: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III:1879, s.167–
187. Mowa o zbiorze G.H.F. Nesselmanna Littauische Volkslieder gesammelt kritisch bearbeitet und metrisch übersetz, Berlin 1853.
2 Zob. wyżej, s. 190–191.
3 Rkp. J. Blizińskiego, Arch. PTL, teka 6, sygn. 1141, k. 24. Pieśni te zob. O. Kolberg Kujawy
cz. II (DWOK T. 4), nr 343, 204, 205 oraz Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41) nr 532, 520, 551, 519.

228

�[błędnie; powinno być Zbereże], pod Włodawą”. Kunicki, pisarz i rysownik,
był właścicielem Stulna i Majdanu Stuleńskiego, o czym Kolberg dowiedział się zapewne w kręgach literatów warszawskich, w których kiedyś
obaj bywali. Identycznie, drukując opis wesela III w Chełmskiem na podstawie artykułu M. Jasieńskiej, z „Księgi Świata”, podpisanego kryptonimem
M. J., w którym brak bliższej lokalizacji (jedynie informacja: „o dwie mile
od Buga”), w swoim tomie precyzuje ją: „od Włodawy (Brus)”, a także podaje tam pełne nazwisko autorki. Musiał więc także ustalić, pewnie jeszcze
przed opuszczeniem Warszawy, że dobra Bruss należały do rodziny Jasieńskich1. Te i szereg podobnych sytuacji, w których Kolberg uzupełnia lub
doprecyzowuje lokalizację, wskazują ponadto, jak utrudniona była praca
dokumentalisty w kraju podzielonym na zabory i borykającym się z represjami policji i cenzury. Dziś wobec tej ostatniej trudno ocenić, ile ważnych
wskazówek źródłowych nie ujrzało z tych powodów światła dziennego
i przepadło bezpowrotnie.
Częstą praktyką Kolberga była też weryfikacja własna w czasie badań
terenowych. Tak stało się np. w przypadku pieśni religijnych pochodzących ze zbioru Mioduszewskiego, a publikowanych także w Chełmskiem.
Mioduszewski drukuje je w zwartym bloku „Pieśni cerkiewnych w diecezji
chełmskiej”, Kolberg podaje w swoim tomie przy pieśniach sygnowanych
nazwiskiem Mioduszewskiego konkretne miejscowości (np. „od Chełma”,
„od Kodnia, Włodawy”, „od Horodła, Uhnin”) oraz informacje typu: „przez
Mazurów śpiewana”, „śpiewana przez Mazurów i Rusinów”, „u Mazurów
śpiewana (znana i Rusinom)”, a ponadto przy jednej z pieśni podaje rok
1869, tj. datę swojego jej potwierdzenia w terenie wiele lat po wydaniu
zbioru Mioduszewskiego2. Podobnie uzupełniał lub poprawiał noty proweniencyjne w sytuacjach, gdy w terenie odnalazł i zapisał konkretną
melodię do tekstów publikowanych w innych zbiorach lub zanotowanych
przez siebie czy innego zbieracza wcześniej, jak to miało zapewne miejsce
w przypadku melodii wspomnianych pieśni mazowieckich z Wysocego.
1 Zob. L. Kunicki Maryśka. Obrazek znad Buga, „Dziennik Warszawski” 1854, nr 24, M.J[asieńska] Obrzędy weselne na Rusi, „Księga Świata” 1863, cz. II, s. 113–120 oraz O. Kolberg
Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 167–169 i 219–237.
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), nr 1, 13–16, 25–26[b]. Mowa o zbiorze J. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, Kraków 1838, uzupełnionego Dodatkami z lat
1842–1854. Pieśń opatrzona w tomie Kolberga z 1890 roku datą 1869 ma nr 25; Mioduszewski
opublikował ją 27 lat wcześniej w Dodatku z 1842 roku, na s. 633.

229

�Lokalizacja zapisu muzycznego dokumentowanego z autopsji przypisywana
była wówczas do całej pieśni, potwierdzając jednocześnie żywotność tekstu
czy wątku. Dla pieśni religijnych – odmiany względnie stabilnej – ze zbioru
Mioduszewskiego jest to szczególnie charakterystyczne.
Do innych okoliczności wyjaśniających wahania i rozbieżności w zakresie danych lokalizujących ten sam tekst w poszczególnych wersjach źródłowych (rękopis terenowy, czystopis, druk) może też należeć chęć wyjścia
poza wąskie lokalizacje konkretnych wsi i wskazania zasięgu występowania, usytuowania utworu na większym obszarze. Umożliwiać to mogła również świetna orientacja Kolberga w ogromnym materiale folklorystycznym,
wiedza o mechanizmach funkcjonowania i transmisji przekazów folkloru,
umiejętność indagacji informatora, wreszcie znakomita pamięć pozwalająca
odtwarzać okoliczności, w jakich niektóre teksty zostały zasłyszane i zanotowane. Wówczas następować mogła zmiana noty proweniencyjnej np.
w opracowywanym z rękopisu prymarnego czystopisie, wersji redakcyjnej
do druku czy nawet w korekcie tomu. Wiadomo, że po powrocie z wyprawy terenowej Kolberg na gorąco porządkował uzyskane zbiory; refleksja
nie była więc odległa w czasie. Drobiazgowa rekonstrukcja tego elementu
dokumentacji dla tekstów folkloru nie jest jednak dzisiaj możliwa.
Z tego względu, mimo widocznej w świetle rękopisów płynności not
lokalizacyjnych, właśnie analizy źródłowe skłaniają do szczególnej ostrożności w ich krytycznej ocenie, a wnioski w dużej mierze pozostają hipotetyczne. Zastrzeżenie to nie zmienia jednak faktu, że dokumentowanie geografii tekstów folklorystycznych, postrzeganych i gromadzonych
z uwzględnieniem ich wariantowości i systematyzowanych w poszczególnych monografiach, pozostaje trwałą i bezsporną zasługą Kolberga,
a wiarygodność i celowość tej podstawowej dla jego dzieła zasady nie
tylko wytrzymuje próbę czasu, ale i uwiarygadnia się we współczesnej
praktyce badawczej.
Odmiennie natomiast przedstawiają się i w rękopisach, i w druku inne
elementy dokumentacji źródłowej tekstów, takie jak dane o informatorze,
czasie czy okolicznościach zapisu tekstów ludowych. Kolberg nie podawał
na ogół nazwisk śpiewaków, narratorów, bajarzy i gawędziarzy, którzy
przekazywali mu pieśni, opowieści czy drobne formy folkloru. W jego materiałach pojawiają się one sporadycznie. Nie przywiązywał takiej wagi
do indywidualnego wykonawcy, jak do miejsca pochodzenia i występowania spisywanych utworów. Teksty ludowe funkcjonujące w ustnej tradycji
230

�uważał za własność zbiorową wspólnoty etniczno-kulturowej, specyficzną
dla danego regionu. Przekonanie o możliwościach twórczych ludu, wyrażone tak kategorycznie w cytowanej wyżej polemice z Berwińskim, w praktyce przekładało się na gromadzenie i zestawianie jak największej liczby
wariantów i form folkloru; zdolności i talenty konkretnych śpiewaków czy
narratorów – jako drugorzędne – przyporządkowane były dokumentowaniu różnorodności i dynamiki tekstów1. Autentyczna twórczość regionalna
przejawiała się w tym rozumieniu przede wszystkim w wielości i rozmaitości wariantów i form folkloru, wyrażających ludowy pogląd na świat
(baśnie, podania, wierzenia, anegdoty), społeczne życie i obyczaje (zwyczaje
i obrzędy), sferę życia emocjonalnego (pieśni i tańce), mądrość utrwaloną w doświadczeniu pokoleń (przysłowia). Wszystkie te przejawy kultury
duchowej i społecznej, ściśle zespolone z kulturą materialną, decydowały
dopiero o poczuciu regionalnej wspólnoty i świadomości jej odrębności.
W takim ujęciu indywidualny wykonawca pozostawał reprezentantem
określonej zbiorowości, wyrazicielem jej żywotnych wyobrażeń i możliwości twórczych.
Choć Kolberg nie dokumentował informacji o wykonawcach metodycznie i nie opatrywał poszczególnych tekstów danymi o nich, w publikowanych tomach i niewydanych przez niego rękopisach odnaleźć można
pojedyncze notatki na ten temat. Z zachowanych manuskryptów udało
się wyłowić niektóre nowe i cenne wskazówki źródłowe o informatorach
autora Ludu, które rzucają dodatkowe światło na metody zbierania i zapisywania tekstów. Dane te są na ogół dość skąpe i ogólnikowe, ale tym
bardziej zasługują na uwagę. Oto kilka przykładów (najpierw z publikowanych tomów). Przy dwu bajkach z Poznańskiego zamieszczone są w druku
informacje o narratorach: „Opowiadał Walenty Babiór, 1872”, „Opowiadał
r. 1867 w Morownicy rymarz Józef Chota, pracujący po dworach w okolicy Leszna, Wschowy, Przemętu, Szmigla i Kościana”2. Jedenaście pieśni
dziadowskich z Pokucia opatrzył autor w tomie nazwiskiem wykonawcy,
podając o nim szerszą informację: „Śpiewał Dmetro Marczuk, lirnik z Siekierczyna nad Dniestrem (rodem ze Ścianki, wyuczony w Koropcu)”, przy
innych trzech, także dziadowskich, wskazał: „Śpiewał wróż z Jasienowa”3.
1

Por. też W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii…, s. 85–87.
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 118, nr 24 i s. 162, nr 33.
3 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30) s. 268, nr 494, zob. też noty o wykonawcy pod pieśniami nr 359, 406, 495, 496, 498, 501, 503–505, 507 (lirnik z Siekierczyna) oraz pod pieśniami nr
2

231

�Osobliwy przykład takiej informacji znajdujemy przy pieśni dziadowskiej
zamieszczonej w Krakowskiem: „Pieśń tę [nr 443] śpiewał w lecie 1862 r.
lirnik ze Strzelbisk w Brzeżańskiem, w Jawczu pod Rohatynem zamieszkały. Umieściliśmy ją tu dla porównania z poprzedzającą”1. Chęć zestawienia
wariantów z odległych stron sprawiła, że zakwestionowane zostało w tym
przypadku nadrzędne kryterium geograficznego rodowodu pieśni z Rusi
Czerwonej. Inna pieśń dziadowska w tomie krakowskim otrzymała notkę:
„Pieśń tę [nr 444] i nr 442 śpiewał dziad (r. 1854) spod kościoła Ks. Karmelitów na Piasku”. Czasami odnaleźć można wzmianki na ten temat w korespondencji, w której np. Kolberg ciepło wspomina Halkę i Marysię, swoje
informatorki ze służby dworskiej w Bóbrce, w Sanockiem, gdzie gościł
u przyjaciół, Pelagii i Józefa Blizińskich, czy szewca z Soliny, „opowiadacza”
bajek, spisywanych przez Pelagię Blizińską, zaś Michał Sokołowski w swoim liście z Głuszyna na Kujawach wyraża nadzieję, że podczas następnego
pobytu w jego domu „zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub
Graszkowskiego znowu coś nowego”2.
Wyjątkowo wspomina Kolberg swoich informatorów we wstępach do
monografii, jak np. do Pokucia, gdzie wymienia bajarzy z tego regionu:
włościan, włościanki, diaków i inne osoby (z różnych Pokucia pochodzące miejscowości), które nam spisane tu kazki w rodzinnej swej udzielali mowie, a jakimi
byli: pan S., nauczyciel w Kołomyi, p. Bazyli Jurczeńko z Ispasa, Iwan Nikityszyn,
diak w Horodnicy, Zofia Olejnyczka z Ispasa, Jewdocha Haraczycha, Łeś (Oleś)
Ozarko i Michajło Basarab w Czortowcu, Tymko Czuprun i Fedor Serhiniuk
w Jasienowie Polnym, i wielu innych3.

Zaś w przedmowie do części V W. Ks. Poznańskiego dziękuje
p. T. Klonowskiemu, nauczycielowi muzyki w pozn[ańskim] seminar[ium] za
dostarczenie kilkudziesięciu pieśni miejskich i ludowych, jak również p. Stanisławowi Jurasz za kilkadziesiąt melodyj tanecznych, spisanych przezeń ze
492, 497 i 502 (wróż w Jasienowie Polnym). Charakterystyczne, że dane te dotyczą pieśni dziadowskich, gatunku, którego wykonanie stanowiło zazwyczaj indywidualny występ, swoiste autorskie przedstawienie, mające zatrzymać uwagę słuchaczy, a więc nietrudne da zapamiętania.
1 Informacje cytowane tu i niżej zob. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), przypisy
na s. 234 i 235.
2 Zob. listy do J. Blizińskiego z 28 IX 1883 r. i z 15 X 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66 ), s. 72 i 198 oraz list M. Sokołowskiego z 16 XI 1865 r., tamże, cz. I (DWOK T. 64), s. 139.
3 O. Kolberg Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. XI.

232

�skrzypiec, gdy pełnił obowiązki nauczycielskie na prowincji, niemniej wszystkim obywatelom ziemskim, którzy chętną i życzliwą przy poszukiwaniach nieśli
nam zawsze pomoc1.

Osoby z Pokucia to zatem nie tylko informatorzy chłopskiego pochodzenia, podobnie jak poznańscy nauczyciele, którym zapisywanie pieśni
i melodii tanecznych umożliwiło przygotowanie muzyczne. Bliższych
danych o okolicznościach rejestrowania przez nich folkloru nie znamy,
choć pewnych szczegółów dostarcza tu korespondencja w odniesieniu
np. do B. Jurczeńki z Ispasa, studiującego w Czerniowcach, któremu
Kolberg udzielał wskazówek dotyczących sposobu zbierania materiału,
sugerując np., że także w Czerniowcach czy w Kołomyi, tj. większych
miejscowościach, może spotkać przybyłych ze wsi potencjalnych informatorów 2.
Podobnie ogólnikowe informacje, niekiedy niewykraczające poza sygnał wyrażony nazwiskiem, ale i niekiedy bardzo istotne, odnaleźć można
w rękopisach. Często nie wykorzystał ich Kolberg w druku, gdyż dotyczyły materiałów, których sam nie zdążył wydać. Niektóre, umieszczane
na marginesach lub w narożnikach kart, nie dają pewności, że chodzi
o informatora, a nie o oderwaną od zapisów notatkę, np.: „Hania Cyniawska”, „Staszeczek Jan Walkosz” 3. Inne, w rodzaju: „Giżyńska opowiadała”, pozwalają jedynie na podstawie charakteru tekstów domyślać
się środowiska wykonawcy 4, jeszcze inne, np. „fornal”, „pastuch”, „szewc
z Dukli opowiedział”5, informują o zajęciu opowiadacza czy śpiewaka,
ale nie zawierają nazwisk. Część tych not wyraźnie wskazuje na osoby
niepochodzące z ludu, które same odtwarzały znane sobie i zapamiętane
utwory lub spisywały je z ust wiejskich informatorów, np. „śpiewała p.
1

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. XV.
Zob. bruliony listów do B. Jurczeńki z lat 1881 i 1882, Korespondencja… cz. II (DWOK T.
65), s. 556, 652, 672, 682.
3 Zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 158–160, tamże cz. II (DWOK
T. 45), nr 210.
4 Taką notą opatrzył Kolberg cztery spisane swoją ręką „gawędy” z miejscowości Kosino,
zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 490–491, 491–493, 556–558, 562–563. Postać narratorki pozostaje nieznana.
5 Zob. np. O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 202–203, nr 3 (tam bajka bez noty
o narratorze) oraz tenże Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 83/II), s. 469 (tam nota
cytowana za rękopisem: „szewc z Dukli opowiedział”).
2

233

�Kleczyńska w Zakopanem, 1882”, „pani Jenike”, „p. Marianowa Biesiekierska z Piołunowa”, „w Leszczowatem, pani Jaruzelska”, „panna Wunsch
w Sanoczanach” 1. Niekiedy lakoniczność notatki nie pozwala odróżnić
ludowego wykonawcy od zbieracza o inteligenckim czy ziemiańskim rodowodzie, który spisywał teksty lub odtwarzał je sam z pamięci dla Kolberga. Wówczas zaciera się granica między nadawcą folkloru z wiejskiego środowiska a pośrednikiem–zbieraczem z tym folklorem oswojonym,
zaś o tym nadawcy „mówi” jedynie charakter tekstu, stopień językowej
nieporadności wypowiedzi, nasycenie elementami gwarowymi, tok narracji itd.
Bardziej lub mniej dokładnych informacji o wykonawcach dostarczali
też czasami korespondenci i współpracownicy Kolberga w listach lub uwagach na rękopisach mu przekazywanych. Np. kilka mazowieckich bajek
zanotowanych w Modlnicy przez Antoninę Konopczankę opatrzyła autorka
zapisu uwagą: „mówił Józef Leśniowski” i wpisała ich lokalizację: „z Augustowskiego – Zambrów”, „Warszawa”, „z Łomży”, przy czym wskazała Modlnicę jako miejsce zapisu2. Władysław Siarkowski w swoim manuskrypcie kieleckich tekstów prozatorskich dostarczonych Kolbergowi zamieścił
uwagę, którą Kolberg opublikował wraz z bajkami:
Opowieści niniejsze głównie spisane z opowiadań Tomasza Dudały, Tomasza
Kubali, Wojciecha Hynka, Piotra Kaczmarczyka ze wsi Rembowa i Samostrzałowa w parafii Kije3.

1 Zapewne chodzi o żony lub krewne Jana Kleczyńskiego, muzyka i kompozytora, oraz
Ludwika Jenikego, pisarza i publicysty, a także o Anielę, żonę Mariana Biesiekierskiego gospodarującego w Piołunowie na Kujawach, i Helenę Jaruzelską, żonę Józefa z Sanoczan w Przemyskiem, która pochodziła z Leszczowatego. Panna Wunsch z Sanoczan, może rezydentka
lub nauczycielka albo gość we dworze Jaruzelskich, pozostaje bliżej nieznana; z jej repertuaru
pochodzi ponad czterdzieści pieśni typowych dla środowiska dworów i dworków. Zob. odpowiednio pieśni w: O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 520; Białoruś-Polesie
(DWOK T. 52), nr 531 i 532; Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), m.in. nr 112, 114–116, 122,
123, 128, 131, 133, 134, 137–140, 142–146; Sanockie-Krośnieńskie cz. II (DWOK T. 50), nr 329;
Przemyskie. Suplement… (DWOK T. 83/II), nr 668–711.
2 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), bajki na s. 453–455, 468–469, 485–488.
W rękopisie Konopczanki wśród opowiadań Leśniowskiego fragmenty zapisów z Modlnicy (oracje
weselne i część bajki krakowskiej) oraz ukośnie wpisana na tekście ręką autorki nota: „Modlnica”.
3 Zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 218.

234

�Józef Riedmüller, krakowski lekarz, wysyłając Kolbergowi w roku 1857
kilka pieśni z okolic Szczawnicy, tak określił swojego pieśniarza i okoliczności zapisu:
Śpiewał je Rusnak, który przysiadł się na czółno do nas w czasie podróży po
Dunajcu, od Czerwonego Klasztoru do Szczawnicy. […] Rusnak ten był ze Szlachtowy, wsi ruskiej w obw[odzie] sandeckim […]1.

Zofia Urbanowska, autorka powieści dla młodzieży, wysyłając Kolbergowi w 1885 roku 74 teksty pieśni góralskich, wyjaśniała:
Jest trochę z Zakopanego, nie ze wsi jednak, tylko miejscowości za lasem położonej, a zwanej Hamrami, i z Poronina. Tych i tamtych dostarczyły mi służące
Góralki, ale trochę już w służbie ucywilizowane, więc sposób ich wymawiania
zbliżony trochę do naszego stracił nieco swej pierwotnej barwy2.

Ludwik Czarkowski, lekarz, bibliograf i bibliotekarz, mieszkający w Siemiatyczach, swój rękopis czterech opowieści wydanych dopiero w ramach
edycji Dzieł wszystkich tytułuje: „Cztery gadki spisane dosłownie z opowiadania 14-letniego chłopca we wsi Pobikry, w dawnej ziemi dobrzyń­
skiej”3. Wreszcie Izydor Kopernicki, charakteryzując materiał Kolberga
w wydanym przez siebie pośmiertnie Przemyskiem, pisze, że tom
mieści w sobie wyłącznie wiadomości autentyczne i świeże, przez samego Kolberga zebrane w tej okolicy […] r. 1883 i 1885, a w nader szczupłej tylko części
(bajek) dostarczone mu przez osoby miejscowe4.
1

List J. Riedmüllera z 18 IX 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 78. Pieśni
przez niego przysłane zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 364, tamże cz. II
(DWOK T. 45), nr 1030, 1031, 1033, 1034, 1203, 1308, 1775, 1776.
2 List Z. Urbanowskiej z 13 XI 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 295. Pieśni
(z Poronina i Zakopanego–Kuźnic) z rękopisu Urbanowskiej zob. O. Kolberg Góry i Podgórze
cz. I (DWOK T. 44), m.in. nr 222–239, 746–748, 751, 788, 789, 802–807, 811, 812.
3 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 415–416, 446–449, 505–507, 561–562,
586–587, 579–581 (w rzeczywistości 6 opowieści). Z Kolbergiem współpracowała Melania
Czarkowska, żona Ludwika, literatka, przysyłająca mu materiały z Podlasia (opisy obrzędów,
wierzeń). O opowiadaniach spisanych przez męża brak bliższych informacji. Zob. listy z lat
1884 i 1885, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), nr 1171, 1182, 1186.
4 Dr I. K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. XVII.

235

�„Osoby miejscowe” to zapewne postacie związane z tamtejszymi dworami, które spisały przemyskie opowieści (zarówno w języku polskim, jak
i ukraińskim) z ust ludowych bajarzy lub z zapamiętanego przez siebie lokalnego repertuaru.
Przywoływane przykłady, zarówno z tomów drukowanych przez Kolberga, jak i z rękopisów, świadczą o tym, jak różni informatorzy i zbieracze
współpracowali z Kolbergiem i jak różny materiał mogli mu dostarczać.
Różnili się nie tylko pochodzeniem i wykształceniem, ale i wiekiem, i talentem twórczym i odtwórczym. Nie wszyscy byli bezpośrednimi nosicielami
folkloru, nie wszyscy też byli związani z wsią i jej kulturą. Kolberg był tego
świadomy; wykorzystywanie wszelkich sprzyjających sytuacji i chętnych do
śpiewu czy opowiadania osób stanowiło immanentny element jego metody
zbierackiej w realiach XIX-wiecznej rzeczywistości polityczno-społecznej
Polski. Zaznaczał to wielokrotnie; np. w przedmowie do części IV W. Ks.
Poznańskiego, omawiając swój zbiór pieśni z tego obszaru, pisał:
[…] niemałą pieśni liczbę (częstokroć pisanych w zeszycikach) dostarczyli nam
już to ludzie miejskiego pochodzenia, już oficjaliści wiejscy, służący, panny pokojowe, słowem ludzie na chlebie dworskim wychowani […]1.

Najpełniejsze i najciekawsze dane o narratorach, jakie udało się w zbiorach
Kolberga odnaleźć, dotyczą wierzeń i opowieści wierzeniowych, podań i bajek
z okolic Krakowa, spisanych w 1869 roku przez Antoninę Konopczankę w Modlnicy. Zbieraczka zachowała w swoim prymarnym rękopisie, do dziś przechowanym w archiwum, formę wywiadów i utrwaliła autentyczne rozmowy
z konkretnymi, dobrze sobie znanymi osobami oraz okoliczności dnia codziennego, w jakich się toczyły. Dzięki temu z utalen­towaną bajarką, Jadwigą
Skoczkową z Modlnicy, jej córką Elżbietą Kostaśką, ogrodnikiem z Modlnicy,
Antonim Kurkiem, owczarzem z Tomaszowic, Jackiem Rogalą, można nie tylko powiązać relacje o „świecie nadzmysłowym”, czarach, lecznictwie i ziołach,
opowiadane „historyje” i bajki z Modlnicy i okolicznych wsi, ale także uchwycić rysy indywidualne, charakterystyczne dla wyrazistych rozmówców Konopczanki i ich repertuaru2. A niekiedy nawet własną, dojrzałą świadomość
1

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VII–VIII.
Rękopis ten opublikowano w całości pt. Raptularz Antoniny Konopczanki w tomie
Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 (DWOK T. 73/III), s. 5–105. Zob. też E. Millerowa,
A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga, w: tegoż Krakowskie. Suplement … (DWOK T.73/I),
2

236

�znaczenia ich świadectw i opowieści, jak np. w wypowiedzi wspomnianej
Jadwigi Skoczkowej, która zwróciła się do Konopczanki słowami: „Dobrze, że
Wielmożna Pani zapisze, choć pamiętność zostanie w pisaniu […]”1.
Jednak większość śpiewaków i narratorów przekazujących Kolbergowi
swoje pieśni czy opowieści pozostała anonimowa. Niejednokrotnie działo
się tak – jak w przypadku wykonawców niepochodzących z ludu – na ich
własne życzenie lub na prośbę goszczących Kolberga gospodarzy. Skłaniała
do tego również nieufność chłopów wobec obcych przybyszów „z miasta”,
na którą Kolberg wielokrotnie się uskarżał i którą trudno było przełamać
podczas często zbyt krótkiego spotkania. Warunki w kraju nękanym przez
restrykcyjną i policyjną politykę władz zaborczych przyczyniały się do tego
w sposób decydujący. Udzielanie nazwisk i informacji o sobie nieznajomym
lub świeżo poznanym osobom mogło oznaczać w rozumieniu indagowanego chłopa zagrożenie; śpiewanie czy opowiadanie dla obcych bywało
karane2. Ponadto nie wszyscy chłopi w tym czasie używali nazwisk; pytania o nie mogły być szczególnie podejrzane. Tak więc skąpą stosunkowo
dokumentację Kolberga w zakresie danych o informatorach należy – jak
się dziś wydaje – złożyć nie tylko na karb mniejszej wagi, jaką badacz
do tego elementu przywiązywał, ale także, a może przede wszystkim, warunków politycznych i społecznych w kraju wymazanym z mapy Europy,
który walczył o przetrwanie i zachowanie tożsamości. Ciepło, szacunek
i cierpliwość, z jakimi Kolberg traktował swoich informatorów w czasie
wywiadów, opisywane przez świadków jego badań i przyjaciół, zdają się
dodatkowo potwierdzać tę refleksję.
Nie było również systematyczną zasadą Kolberga datowanie sporządzanych zapisów słownych folkloru. W rękopisach dane takie należą do
rzadkości. Choć teoretycznie badacz przywiązywał wagę do utrwalania
s. LXIX–LXXX oraz E. Millerowa Niezwykły dokument zachowany w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9, Radom 2011, s. 233–245.
1 Zob. Raptularz Antonimy Konopczanki…(DWOK T. 73/III), s. 30.
2 Wspominał o tym m.in. poznański literat, Antoni Woykowski, który spotkał się z podobnymi trudnościami w czasie swojej wycieczki w okolice Krakowa. Towarzyszący mu chłopi,
niechętni zaśpiewaniu na jego życzenie, tłumaczyli: „Nam nie wolno śpiewać, Wielmożny Panie! […] Pan komisarz zakazał […], bo wielu z nas śpiewało piosenki takie, co tu nie wolno śpiewać! Od tego czasu każdy chłopak ze wsi dostaje 20 batów, gdy śpiewa. Niedawno znów dostało z naszej wsi aż trzech” (przypis redaktora A. Woykowskiego do zapowiedzi wydawniczej
Pieśni ludu polskiego Kolberga w dziale Doniesienia literackie, w „Tygodniku Literackim”
1842, nr 14, s. 112).

237

�informacji o czasie uzyskania przekazów folklorystycznych, a dynamikę
tekstów ludowych, ich zmienność i wielotworzywowość postrzegał nie
tylko w przestrzeni, w aspekcie geograficznym, regionalnym, ale i w czasie, w praktyce ten element dokumentacji na ogół jest nieobecny. Do
rzadkości należą sytuacje takie jak przywołana wyżej, gdy bajki śląskie
zapisane poza rdzennym ich regionem, na Mazowszu, opatrzone są w manuskrypcie datą. Częściej daty, wyłącznie roczne, pojawiają się w drukowanych tomach, co jest wynikiem późniejszej refleksji Kolberga przy
opracowaniu materiałów do druku, przy czym niejednokrotnie czas zapisu
i późniejszej publikacji dzieliło wiele lat. Daty te dotyczą wtedy przeważnie kultury społecznej lub materialnej. Na ogół podawany jest wówczas
w druku rok, w którym opis obrzędu, zwłaszcza wesela, czy występowanie regionalnego stroju lub jego elementów było obserwowane. Niekiedy
wymienia Kolberg lata swoich podróży i badań terenowych we wstępach
do monografii lub w odpowiednich przypisach, jak np. w przedmowie do
części I Chełmskiego, gdzie z wdzięcznością wspomina pobyt w Tarnowie
pod Sawinem w Chełmskiem, u goszczącej go rodziny Hemplów, u której
znalazł znakomite warunki dla swojej pracy i szczególną pomoc w zbieraniu materiału dzięki osobie Marii Hemplówny1. W samej monografii
nie wiąże jednak z wymienianymi datami konkretnych zapisów. Teksty
przejęte z literatury sygnuje na ogół notami bibliograficznymi, a więc data
publikacji jest wówczas znana; nie czyni tego jednak metodycznie, w efekcie dane takie bywają często niepełne (np. tylko nazwisko autora lub tytuł
artykułu) lub na tyle ogólnikowe, nieprecyzyjne, że wymagają żmudnej
niekiedy weryfikacji. Czasami opatruje takimi wskazówkami niedatowany
rękopis obcy pozyskany od współpracownika czy ofiarodawcy, ale również nie czyni tego systematycznie.
Sporadyczność danych datujących zapisy własne Kolberga sprawia, że
często trudno jest ustalić czas, w którym poszczególne teksty pieśni czy
1

Kolberg pisze tam: „Poszukiwania nasze […] najobfitszy owoc przyniosły nam w okolicy
Chełma, gdzie osobliwie w gościnnym domu pp. Hemplów, w Tarnowie pod Sawinem, dzięki
umiejętnej pomocy i zamiłowaniu do rzeczy ludowych córki domu, p. Marii Hempel, zdołaliśmy (w latach 1867, 1869, 1870) nagromadzić zasób wiadomości i notatek etnograficznych rzadko kiedy w takiej przez nas w innych okolicach nabytych obfitości” (Chełmskie cz. I, DWOK
T. 33, s. X). O współpracy z M. Hemplówną i jej materiałach zob. E. Millerowa „Chełmskie”
Oskara Kolberga, w: tegoż Chełmskie. Suplement do tomów 33–34 (DWOK T. 82), s. XIV–
–XXII i LIII–LX oraz tejże autorki wstęp do aneksu do suplementu chełmskiego .

238

�bajek zostały przez niego zanotowane. Pewnych informacji dostarcza w tym
zakresie analiza zachowanych źródeł, zwłaszcza korespondencja i nieliczne
notatki Kolberga o jego wyprawach terenowych, zapiski autobiograficzne i rachunkowe, dotyczące wydatków. Przeważnie jednak wnioski z tych
analiz płynące nie pozwalają na ustalenie konkretnych dat zapisu poszczególnych tekstów, co najwyżej na hipotetyczne powiązanie ich z określonym
etapem badań, z trasą podróży czy miejscem pobytu wskazanym w zachowanych świadectwach lub jedynie na usytuowanie w ramach prawdopodobnych cezur czasowych
Rękopisy dostarczają natomiast cennych i odkrywczych informacji źródłowych, dotyczących autorskiego pochodzenia tekstów folkloru dokumentowanego przez innych zbieraczy, korespondentów i współpracowników
Kolberga. Jak wspomniano przy opisie poszczególnych warstw źródłowych
w zbiorach Kolberga, jego pomocnicy stanowią bogatą galerię rozmaitych
postaci. Są wśród nich profesjonaliści i entuzjaści, amatorzy i dyletanci,
sawantki i panie z dworów i dworków, ziemianie i inteligenci, nauczyciele
i studenci, księża, literaci i lekarze. Znaleźć można w ich gronie zarówno
badaczy świadomych celu i założeń Kolberga, czasami zbierających pierwotnie materiał do własnych prac przekazany później Kolbergowi, np.
Gustawa Gizewiusza, Władysława Kętrzyńskiego, Władysława Siarkowskiego czy Teobalda Klepaczewskiego1, jak i autorów z trudem posługują1 Z rękopisu pieśni mazurskich G. Gizewiusza pt. Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zebrane od 1836 do 1840 roku, przekazanego Kolbergowi przez K. Wójcickiego po śmierci badacza (w roku 1848), korzystał on częściowo już
w Pieśniach ludu polskiego z 1857 roku oraz przede wszystkim przy opracowaniu monografii
Mazury pruskie (zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury pruskie, DWOK T. 40, s. VII i nast., oraz edycja tegoż rękopisu w oprac. D. Pawlak z roku
2000). W. Kętrzyński na prośbę autora Ludu ofiarował mu swój zbiór ponad 200 tekstów pieśni
mazurskich (zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie”…., s. XIV–XVI oraz Korespondencja… cz. III,
DWOK T. 66, listy 1543 i 1545 z 1890 r.) Kolberg czerpał także z rękopisu rozprawy pt. Pogląd
historyczny na czary w Polsce T. Klepaczewskiego, którego prosił o materiały na ten temat;
fragmenty tej pracy cytował wielokrotnie przy opisie wierzeń wielkopolskich (w cz. VII W. Ks.
Poznańskiego, DWOK T. 15, zob. listy Kolberga do tego autora z lat 1880 i 1881, Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, nr 699, 720, 852; rękopis Klepaczewskiego zachował się w zbiorach
Kolberga). Z kolei W. Siarkowski, jeden z najgorliwszych współpracowników Kolberga, przesłał mu „do użytku” swój rękopis zawierający kieleckie pieśni, notatki o Sobótkach, czarach
i lekach oraz zbiór bajek, gadek i legend z tego regionu, za co Kolberg podziękował w przedmowie do cz. II Kieleckiego, wyjątkowo starannie oznaczając tam pochodzenie tego materiału
(zob. Kieleckie cz. II, DWOK. T. 19, s. III).

239

�cych się piórem i ledwie panujących nad zapisywanym tekstem (Andrzej
Wojtas, Michał Szczurek)1. Niektórzy z współpracujących z badaczem zbieraczy związani byli z wsią i bezpośrednio kontaktowali się z ludem, jak
np. mieszkańcy zaprzyjaźnionych ziemiańskich dworów (Józef Bliziński na
Kujawach, potem w Sanockiem, Maria Hemplówna w Chełmskiem, Antonina Konopczanka w Krakowskiem, Józefa Koźmianówna w Lubelskiem).
Inni stykali się z chłopskimi informatorami sporadycznie w trakcie przelotnych spotkań, czasami wywiadów organizowanych na zamówienie Kolberga (Władysław Ciesielski, Bazyli Jurczeńko)2. Materiały folklorystyczne,
zarówno zebrane przez nich dla potrzeb i według instrukcji Kolberga, jak
i przekazane z samodzielnych badań i własnych zasobów, a także do dziś
niezidentyfikowane, zapisane przez nieznanych autorów i nieznaną drogą
złożone w archiwum badacza, prezentują oczywiście różny stopień kompetencji językowych, rozmaity repertuar, odmienny poziom notacji, a nawet
zrozumienia tekstu. Po poddaniu ich selekcji badacz traktował te nabytki
równorzędnie z własnymi, wcielając je do swoich tomów zgodnie z potrzebami i układem monografii. Wkład ten w ramach poszczególnych „serii”
jest bardzo zróżnicowany, w różnym stopniu bowiem Kolberg dysponował
materiałem obcym i w różnym decydował się uzupełniać nim własny, zdobyty z autopsji.
Zapisy tekstów folkloru pochodzące od współpracowników i ofiarodawców znacznie pomnożyły jednak zasób poezji i prozy ludowej w kolejnych
monografiach regionalnych wydanych przez Kolberga, a także publikowanych współcześnie z manuskryptów po raz pierwszy. Dotyczy to szczególnie tekstów ludowych właśnie, liczniejszych w obcych zapisach od melodii,
w których notowaniu nikt nie mógł Kolbergowi dorównać.
1

Rękopis pieśni zanotowanych nieporadnie (w języku polskim i ruskim) przez bliżej nieznanego A. Wojtasa, służącego z Podhorców pod Tomaszowem, opublikowany został w całości
jako dokument folkloru środowiskowego w suplemencie chełmskim (zob. DWOK T. 82, nr 76–
97). Teksty „śpiewek” i opowieści („pogadek”) zapisane przez niezidentyfikowanego M. Szczurka w Mogilanach pod Krakowem znalazły się w suplemencie krakowskim (zob. DWOK T. 73/I,
, nr 736–781 – pieśni, DWOK T. 73/II, s. 472–475, 484, 487–488, 488–489 –„pogadki”).
2 Materiał pozyskany od W. Ciesielskiego, literata i powstańca z 1863 roku, wykorzystał
Kolberg w monografii Lubelskie (DWOK T. 16 i 17), od B. Jurczeńki, studenta z Ispasa, w Pokuciu ( DWOK T. 31 i 32). Kontakty z obydwoma zbieraczami oraz z wyżej wymienionymi
osobami dokumentuje korespondencja, a ich współpraca z Kolbergiem i pozyskany od nich
materiał omówione są we wstępach wydawców do monografii publikowanych z rękopisów po
raz pierwszy w edycji DWOK oraz w odpowiednich tomach suplementowych.

240

�Tymczasem autorstwo innych osób jest często przemilczane na kartach drukowanych tomów, niekiedy z powodów wyżej wskazanych, tj. ze
względu na życzenie zachowania anonimowości autorów, co Kolberg rozumiał dobrze w rzeczywistości popowstaniowej kraju, sam borykając się
z barierami i przeszkodami stawianymi przez zaborcze władze. Czasami
proweniencja autorska nie została wskazana z powodów warsztatowych;
w tamtym czasie precyzyjne odniesienia źródłowe do prac drukowanych
i do rękopisów innych autorów nie były powszechnie respektowane. Tak
więc wkład innych zbieraczy w dzieło Kolberga nie zawsze jest czytelny.
Rękopisy przynoszą w tym zakresie cenny materiał źródłowy, pozwalając
ustalić cały szereg danych proweniencyjnych, których brak przy tekstach
obcych autorów drukowanych przez Kolberga i wtapianych często w opis
etnograficzny czy własną jego relację. Dzięki temu możliwa staje się identyfikacja autorska takich zapisów folkloru, o których pochodzeniu w druku
brak informacji, a po skorelowaniu wersji publikowanej przez Kolberga ze
źródłową w rękopisie obcym – ustalenie stopnia i sposobu wykorzystania
go przez Kolberga oraz jego stosunku do nie zawsze podzielanych i zgodnych z własnymi opinii zbieraczy1.
W archiwum Kolberga zachowały się większe lub mniejsze zespoły tekstów lub ich fragmenty, pojedyncze kartki z zapisami pieśni, opowieści
czy przysłów, ale i całe zbiory i zbiorki tekstów zapisanych przez innych
zbieraczy. Nie wszystkie oczywiście wykorzystał Kolberg w swoich tomach
i w różnym stopniu z nich czerpał. Po poddaniu ich ocenie i selekcji niekiedy odrzucał materiał obcy lub dokonywał potrzebnego mu wyboru. Czasami otrzymywał takie rękopisy już po wydaniu odpowiedniej monografii
regionalnej i wtedy te, które zachowały się w jego archiwum aż do czasów
obecnych, można było opublikować w suplementach do tych monografii.
Zapisy i zbiorki innych osób rzadko są skrupulatnie opisane i podpisane przez samych autorów, jak to ma miejsce w przypadku zapisów Hemplówny, Siarkowskiego czy Konopczanki, blisko współpracujących z Kolbergiem autorów, których materiały znacznie wzbogaciły jego monografie Chełmskiego, Kieleckiego i Krakowskiego. Niektóre zbiorki opatrywał
1

Wszystkie dane na ten temat odnalezione w rękopisach zachowanych w archiwum Kolberga zostały przytoczone w części komentarzowej tomów suplementowych do monografii
wydanych przez Kolberga w XIX wieku, zawierającej przypisy źródłowe do materiału publikowanego w tych monografiach. W tomach wydawanych po raz pierwszy w edycji DWOK
odnotowano je w przypisach do poszczególnych tekstów.

241

�odpowiednią notatką proweniencyjną sam Kolberg, inne noty dopisał
Kopernicki, porządkujący po śmierci Kolberga jego materiały jako wykonawca testamentu autora Ludu, a wcześniej przyjaciel i świadek jego prac
i kontaktów. Czasami teksty ludowe zapisane przez inne osoby powiązane
były bezpośrednio z listami korespondentów, stanowiąc omawianą w nich
przesyłkę. W innych przypadkach – oderwane od listów dziś nieznanych,
doręczane osobiście lub okazjonalnie przez pośredników – nie posiadają
bliższych wskazówek źródłowych. Niektóre rękopisy są sygnowane jedynie ogólnikowymi notami typu: „od p. Kubaczka”, „od Blizińskiego”, które
wskazują nazwisko zbieracza nie zawsze bliżej znanego. Inne dane o autorach cytowanych rękopisów, w rodzaju: „Oto co jedna z literatek nam
znajomych pisze (z okolic Puchaczowa, Parczewa)”, „Inny autor powiada”,
„Piszą nam z Cycowa (pod Puchaczowem, r. 1870)”1, są wręcz zaszyfrowane i pozostają enigmatyczne. Jeszcze inne zapisy z manuskryptów obcych
cytuje Kolberg anonimowo w rozdziałach poświęconych pieśniom i prozie
ludowej. Bardzo rzadko starannie opatruje odpowiednimi notami teksty
pochodzące od innych zbieraczy. Regułą jest bardziej lub mniej ogólnikowa
wzmianka o współpracy i pozyskanym materiale i niewiązanie w publikacji
poszczególnych tekstów z nazwiskiem ich autora. Dlatego dane z rękopisów
umożliwiają identyfikację autorską szeregu zapisów folkloru i sposobu ich
wykorzystania przez Kolberga, a w tomach wydawanych po raz pierwszy
– zdyskontowanie tych informacji w przypisach.
I tak np. można ustalić na podstawie wspomnianego rękopisu raptularza
A. Konopczanki, w którym notowała swoje rozmowy z mieszkańcami Modlnicy i sąsiednich wsi, oraz sporządzanych przez zbieraczkę czystopisów
ich opowiadań i relacji, że większość tekstów bajkowych publikowanych
w częś­ci IV Krakowskiego, tj. ponad połowa ze 111 opowieści, pochodzi
z jej zbiorów, podobnie jak znaczna część opisu wierzeń i wtopionych w nie
opowieści wierzeniowych. Można też oznaczyć pochodzenie autorskie (Konopczanka i jej informator) konkretnych tekstów folkloru z tego źródła oraz
prześledzić sposób pracy zbieraczki redagującej swe zapisy prymarne, a następnie ingerencję Kolberga opracowującego te czystopisy do druku i selekcjonującego je. Wkład Konopczanki dopełnia kilkadziesiąt opowiadań
1

Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 22, 17 i 129. Monografia tego regionu
należącego wówczas do zaboru rosyjskiego, wydawana w Krakowie, znalazła się na liście dzieł
w Królestwie Polskim zabronionych. Stąd prawdopodobnie szczególna i uprzedzająca ostrożność Kolberga przy podawaniu nazwisk współpracowników.

242

�niedrukowanych przez Kolberga, w tym dwadzieścia podań wydanych dopiero obecnie w suplemencie do Krakowskiego1. Podobnych ustaleń dokonać można po porównaniu tomów Chełmskiego z zachowanymi rękopisami
Hemplówny czy Kieleckiego z manuskryptami Siarkowskiego, mniej spektakularnych także w przypadkach innych zbieraczy, np. Blizińskiego, Ciesielskiego, Koźmianówny czy bliżej nieznanych autorów, kiedy przynajmniej
można ustalić proweniencję źródłową (ten sam autor i rękopis) dla tekstów
rozproszonych w monografii Kolberga bez żadnych odesłań do źródła.
Sytuację wykonawczą, okoliczności przekazu tekstów folkloru Kolberg
dokumentował tylko dla części zapisów, tj. dla pieśni związanych ze zwyczajami i obrzędami, oraz dla oracji, które lokował w ramach uroczystości opisywanych w cyklu dorocznym (od Bożego Narodzenia począwszy)
i w cyklu życia ludzkiego (chrzest, wesele, pogrzeb), wreszcie dla pieśni
towarzyszących grom i zabawom i wplatanym w ich opis. Wprawdzie
kontekst, w jakim konkretnie występowały, określany bywał dość ogólnikowo i schematycznie, nierzadko bez istotnych szczegółów, ale miejsce
w obrzędzie lub czas czy okoliczności wykonania utworu Kolberg sygnalizował (np. „przy weselu, do przepiórki”, „w niedzielę rano”, „na Zielone Świątki, przed obchodem pól”, „oddając wieniec państwu”). Po części
rekompensowały tę skąpość gromadzone przez Kolberga liczne warianty
pieśni i obrzędów z informacjami dopełniającymi się nawzajem. Natomiast pieśni autonomiczne i okolicznościowe pozbawione były informacji
o konkretnych sytuacjach wykonawczych, podlegały innym kryteriom
systematyzującym – literackim lub muzycznym, środowiskowym i społecznym – takim jak temat (miłosne), gatunek (dumy), metrum (tańce),
osoba, środowisko, zawód wykonawcy (dziadowskie, żołnierskie, pasterskie, myśliwskie, rzemieślnicze). Uwagi takie o okolicznościach wywiadu
i opowiadań poszczególnych narratorów, jak zanotowane w raptularzu
Konopczanki, np. „Rozmowa z babami przy międleniu lnu” czy „Rozmowa
z babami przy wyrywaniu konopii”, należą do wyjątków, bardziej wskazujących na formę współpracy zbieraczki z ludowym informatorem i aranżację sytuacji niż na autentyzm przekazów 2.
Metrykę zapisu tekstów folklorystycznych, bezwarunkowo konieczną w rozumieniu współczesnych badaczy, widział więc Kolberg mniej
1
2

Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement…(DWOK T. 73/II), s. 405–437, 450–454, 460–462.
Zob. Raptularz Antoniny Konopczanki…(DWOK T. 73/III), s. 53–59 oraz s. 64–66 i 71–74.

243

�rygorystycznie, w czym był reprezentantem swojego czasu, gdy folklorystyka dopiero się konstytuowała, między innymi w oparciu o jego własne
dokonania. Choć teoretycznie mocno podkreślał wagę dokumentowania
proweniencji źródłowej (lokalizacja geograficzna, informator, datowanie,
inny zbieracz, sytuacja wykonawcza), w praktyce różnie traktował poszczególne elementy tej dokumentacji. Najskrupulatniej stosowane lokalizowanie tekstów (miejsce pochodzenia, występowania lub zapisania) umożliwiało realizację wielkiego planu obrazu folkloru w ujęciu regionalnym
i jego wariantowości na obszarze dawnej Polski. Natomiast brak informacji o wykonawcy i okolicznościach przekazu, uwarunkowany wprawdzie
obiektywnymi ograniczeniami ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej,
metodą badań uzależnioną od możliwości własnych i osób współpracujących sprawił, że zatracił się szereg istotnych dla dokumentacji elementów
transmisji opowiadanych bajek czy śpiewanych pieśni. W dzisiejszym rozumieniu dopiero relacja nadawca – odbiorca współtworzą aktualizującą
się w czasie konkretnego, jednostkowego wykonania wersję tekstu, najlepiej w trakcie spontanicznego kontaktu, a nie zaaranżowanego występu.
W przypadku bezpośrednich badań Kolberga często brakło warunków naturalnych dla obserwacji i wysłuchania wykonawców, a spotkania z narratorami i śpiewakami były organizowane. Ponadto przekaz ustny rządzi się
specyficznymi prawami; ma w nim udział gest, mimika, intonacja, swoista
teatralizacja komunikacji, jednoczesność wykonania i odbioru, dialogowość, a więc w sytuacji spotkania „twarzą w twarz” interakcje ze słuchaczem, którego osoba może wpływać na repertuar (pani z dworu, nieznany
przybysz z miasta, osoba wykształcona), przebieg narracji (dodatkowe wyjaśnienia czy epizody w razie niedowierzania czy znudzenia słuchającego,
powtórzenia bądź skrócenia itd.). Mimo że wiele cech dokumentujących
oralność przekazu1 i jego dialogiczność, charakter i sytuację wykonania jest
dziś nie do odtworzenia, to jednak – w oparciu o dostępne dane w świetle
zachowanych rękopisów – można się pokusić o rekonstrukcję niektórych
metod dokumentacji źródłowej i typów przekazu. Bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy wydają się w tym zakresie układać w pewną spójną
1

O specyfice komunikacji ustnej i ekspresji słownej w wymiarze antropologicznym i teoretycznoliterackim pisał Walter Jackson Ong w podstawowej dla tej problematyki pracy Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii (Lublin 1992, przekład J. Japoli). Język ludowy z perspektywy etnolingwistycznej badał zwłaszcza Jerzy Bartmiński, który zastosował w
swoich pracach Lordowską koncepcję formuły przywoływaną także przez Onga.

244

�całość, określającą ten etap badań nad folklorem, który przecierał szlaki
przyszłej nauce, budując bezcenną bazę źródłową, zawierał więc elementy
nowatorskie obok traktowanych jeszcze zalążkowo, niekonsekwentnie lub
wręcz pomijanych.
Postać językowa tekstów ludowych zbieranych
i wydawanych przez Kolberga
Teksty folkloru spisywane przez Kolberga w trakcie własnych badań
terenowych oraz pochodzące od innych zbieraczy i przejęte z literatury
gromadzone były przez półwiecze pracy autora Ludu. Ich różnorodność
dotyczy więc nie tylko proweniencji źródłowej w szerokim rozumieniu, tj.
lokalizacji geograficznej, czasu rejestracji, osoby informatora i zbieracza,
sytuacji wykonawczej, typu wykorzystywanych źródeł drukowanych, ale
także – jako skutek niejako powyższych okoliczności – również charakteru formalnego i kształtu językowego. Dla ukazania obrazu języka tekstów
słownych warto przypomnieć pewne stosowane przez Kolberga w praktyce
zasady generalne notacji ze słuchu.
Zapisy sporządzane przez Kolberga w bezpośrednim kontakcie ze śpiewakiem czy bajarzem w trakcie badań terenowych bywały pospieszne,
choć w różnym stopniu, zależnie od warunków przekazu i notacji. Jest
w nich widoczne staranie, by nadążyć za wykonawcą, szczególnie konieczne
przy notowaniu pieśni, gdzie trzeba było dokumentować i melodię, i tekst,
uchwycić wariantowe wersje i odmianki muzyczne w kolejnych zwrotkach.
Często melodie grupowane były wtedy w bloki, a pod nimi Kolberg umieszczał rozpoznawczy incipit tekstu, zaś pełne teksty, także zblokowane, zapisywał dalej. Notę lokalizacyjną umieszczał wtedy na ogół jedną, generalną,
obowiązującą dla całej karty. Takie prymarne zapisy tekstów pieśni cechuje
skrótowość, zwłaszcza wtedy, gdy badacz utrwalał i melodię, i tekst w czasie jednego wykonania czy raczej spotkania, bo powtarzanie niektórych
partii było – jak się wydaje w świetle rękopisów – niezbędne. Fragmenty czy wyrazy są w nich niedokończone, miejscami nieczytelne, widoczne
są wahania zapisu, poprawki i nadpisane uzupełnienia czy alternatywne
wersje. Człony powtarzające się pozostają często niewypełnione; zastępuje
je oznaczenie „ditto” lub domyślna kreska. Paralelne fragmenty czy refreny pozostają nierozpisane, a jedynie zasygnalizowane. Początkowe słowa
245

�pieśni w tych prymarnych zapisach, jeśli zostały podpisane pod nutami,
zazwyczaj nie są dzielone na sylaby. Teksty zapisywane osobno bywają
często niesegmentowane na zwrotki i wiersze. Nie zawsze pieśni notowane
są w jednorodnych grupach, zdarzają się zapisy przemieszane, w których na
gorąco notował Kolberg np. zasłyszane opisy obrzędów czy zwyczajów, lokując wśród nich pieśni niekoniecznie w porządku chronologicznym w stosunku do przebiegu uroczystości, ale według zaburzonej często kolejności
relacji i wykonań pieśni, podążając wtedy za informatorem. Niektóre zapisy,
wyraźnie okazjonalnie pozyskane, dokonane zostały na osobnych kartkach
i karteczkach, czasami na marginesach kart wypełnionych innymi treściami
lub między różnymi notatkami. Zdarza się, że ręką Kolberga zanotowane są
melodie, ewentualnie początek tekstu pod nutami, słowa dalsze spisywała
współpracująca z nim osoba, np. blisko zaprzyjaźniony z badaczem Józef
Konopka z Mogilan, Aniela Biesiekierska z Piołunowa na Kujawach czy
współpracownica Kolberga z Tarnowa pod Chełmem, Maria Hemplówna1.
W niektórych pieśniach kolejność zwrotek jest zachwiana, w czym zapewne
odbijał się tok wykonania, potem porządek był poprawiany odpowiednią
ich numeracją.
W czystopisach redagowanych do druku tekst podlegał retuszowi redakcyjnemu, opuszczenia wypełniał Kolberg tekstem lub znakiem repetycji po
skorelowaniu go z melodią, nadawał układ wersyfikacyjny odpowiadający
strukturze zapisu muzycznego, często numerował zwrotki, uzupełniał wyjaśnienia słów gwarowych lub archaizmów, niekiedy informacje o pieśni oraz
odsyłacze filiacyjne do zbiorów innych autorów lub tomów swojego Ludu.
Bajki, legendy i podania zapisywał ze słuchu na ogół na większych arkuszach, przy czym teksty te sprawiają często wrażenie notowanych mniej
pospiesznie, choć także „na żywo”, jakby narrator był przygotowany na
1 Taka bezpośrednia współpraca przy rejestracji pieśni udokumentowana jest m.in. w zachowanych rękopisach krakowskich, kujawskich i chełmskich. Wskazać można: ponad sześćdziesiąt łączonych zapisów J. Konopki (teksty) i O. Kolberga (melodie), wykonanych w Mogilanach
m.in. w 1861 roku, zapisy pieśni, których wykonawczynią, zapewne z pamięci i z własnego repertuaru, była wspomniana już A. Biesiekierska, żona Mariana, właściciela Piołunowa, która
w czasie pobytu Kolberga na Kujawach w 1865 roku zanotowała pełne teksty do melodii utrwalonych przez Kolberga ze słuchu, oraz podobne zapisy z Chełmskiego ręką Kolberga i M. Hemp­
lówny, która także samodzielnie notowała dla Kolberga i teksty, i melodie. Zob. O. Kolberg
Krakowskie. Suplement... (DWOK T. 73/I), np. nr 519 i 706 (por. też tamże, wstęp, s. XLVI–
–XLVII), Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), np. nr 112, 128, 142 (por. też tamże, wstęp, s. XVII
i LIX–LX), Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), np. nr 74 (por. też tamże, wstęp, s. XV–XIX).

246

�pewne spowolnienie w czasie, by słuchacz nadążył z notowaniem. Dłuższe
opowiadania, jako mniej doraźnie i spontanicznie przekazywane, wymagały
zresztą z natury odpowiedniego czasu na prezentację, wręcz „występ” narratora i udokumentowanie go przez badacza. O widniejących w zapisach
bajek poprawkach, skreśleniach, uzupełnieniach rozmaitego rodzaju – treściowych, gramatycznych, stylistycznych – nie zawsze wiadomo, czy i które
były wprowadzane doraźnie w trakcie opowiadania, czy i które później,
choć niekiedy unaocznia to sam rękopis (np. inny kolor atramentu, ołówek
zamiast pióra lub odwrotnie). Niestety prawie nie dysponujemy podwójnymi wersjami rękopiśmiennymi bajek i innych dłuższych opowiadań, tj. rękopisami prymarnymi oraz sporządzanymi z nich czystopisami przeznaczanymi do publikacji, a ponieważ poprawki, o których mowa, w różnym zakresie respektowane są w druku, uznać można, że Kolberg bądź sporządzał
kolejną redakcję, która nie wróciła z drukarni, bądź – co bardziej prawdopodobne – część poprawek i zmian wprowadzał na etapie korekty. Brak
bowiem wskazówek, że sporządzał ponowne wersje opowiadań do druku;
zachowane rękopisy wskazują, że przystosowywał do publikacji pierwotne
i jedyne zapisy. Wyjątkowo zachowane w manuskryptach obie wersje bajek i podań to materiał wspomnianej już Konopczanki, która z prymarnego
raptularza sama wypreparowała czystopisy, korygowane następnie przez
Kolberga przed drukiem1. Krótsze teksty, np. streszczenia wątków podaniowych czy wręcz niefabularne sygnały o nich, zamieszczał najczęściej już
w rękopisach partii opisowych, dotyczących kraju, ludu, wierzeń.
Drobne formy folkloru, takie jak przysłowia, zagadki, formuły magiczne (zamówień, zażegnywań, zaklęć), rymowanki, także lokował często już
w manuskryptach w ramach odpowiednio treściowo się z nimi łączących
relacji o zwyczajach (tzw. przysłowia gospodarskie i związane z dniami
świętych patronów), o wierzeniach (sposoby na czary, choroby, klęski żywiołowe), przy charakterystyce ludu (dla zilustrowania omawianych jego
cech, sposobów bycia i komunikacji), opisie gier i zabaw itd. Pojedyncze
małe formy czasami notował w wolnych miejscach zapisanych kart rękopisu, na marginesach czy obok innych zapisków etnograficznych, niezwiązanych treściowo, lub jako teksty osobne na mniejszych kartkach. Większe
1

Na temat tych materiałów zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXIX–LXXX. Konopczanka udostępniła Kolbergowi jedynie swoje
czystopisy, nie zaś pierwotny raptularz, który do zbiorów PTL, gdzie jest przechowywany, trafił
dopiero w 1959 r.

247

�zespoły przysłów czy zagadek zachowały się w rękopisach korespondentów lub odpisach i wyciągach badacza z literatury.
Teksty folkloru w materiałach Kolberga ze względu na zróżnicowanie
ich postaci językowej można ująć w kilku grupach: zapisane gwarą (lub ją
odtwarzające) albo ze znacznymi wtrętami gwarowymi; zapisane w ogólnopolskim języku potocznym, czasami z elementami gwary lokalnej lub środowiskowej; zapisane polszczyzną literacką (przynajmniej intencjonalnie);
zapisane nieporadnie przez autora o słabej świadomości językowej.
Kolberg nie miał przygotowania filologicznego, a w czasie kiedy zaczął
rejestrować cechy gwarowe, czyli w połowie XIX wieku, badania językoznawcze nad dialektami dopiero się rozpoczynały. Przełom datuje się dopiero od 1873 roku, kiedy to Lucjan Malinowski ogłosił swoją rozprawę o dialektach śląskich1. Autor Ludu miał jednak znakomity słuch i determinację, by
wiernie oddać język wysłuchiwanych tym uważniej pieśni i opowieści. Jego
zapisy utrwaliły wiele zjawisk językowych w polskich gwarach ze starszego
stadium ich rozwoju, i to nie, jak kiedyś sądzono, wyłącznie w zakresie słownictwa, ale także fonetyki, morfologii, fleksji i składni2. Dotyczy to również
dialektów ruskich na wschodnich ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, dokumentowanych w monografiach takich jak Pokucie, Chełmskie, Przemyskie,
Wołyń, Sanockie-Krośnieńskie, Ruś Karpacka, Ruś Czerwona, Podole.
Na ogół większą wartość dla dokumentacji cech gwarowych przedstawiają dla językoznawstwa teksty prozatorskie niż wierszowane. Ich nieskrępowana forma sprawia, że język występuje tam w postaci najbardziej
naturalnej, swobodnej, a tym samym zachowuje również cechy gwarowe.
Ponadto najczęściej reprezentują one gwarę miejscowości, w której je
1

L. Malinowski Beitrage zur slavischen Dialektologie. Über die Oppelnische Mundart in
Oberschlesien, Leipzig 1873.
2 Ocenę wartości prac Kolberga dla językoznawstwa jako przydatnych jedynie dla słownika sformułował K. Nitsch, zob. tegoż Dialekty języka polskiego, reedycja, Wrocław–Kraków 1957, s. 12. Późniejsze wnikliwe prace nad spuścizną Kolberga i edycją Dzieł wszystkich
doprowadziły jednak badaczy do innych wniosków i do wysokiej oceny wartości materiałów Kolberga dla dialektologii historycznej. Zob. m.in. M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako
gwaroznawca, w: Oskar Kolberg (1814–1890), „W Służbie Nauki” (PAU) 1998, nr 1, s. 27–34;
T. Zdancewicz [Wstęp do:] O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. XLV–LXVIII; T. Skulina [Wstęp do:] O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie (DWOK T. 49), s. XLVI–LX (gwary ruskie
regionu); M. Rak „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w ujęciu dialektologicznym, w: „Ja daję
właśnie materiał”…. O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red.
E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 225–237.

248

�zanotowano, gdyż w przypadku dłuższych opowiadań łatwiej zapamiętać
treść niż formę, wędrowne są więc najczęściej wątki, nie konkretny przekaz
z jego postacią formalną, językową, trudniejszy do utrwalenia w pamięci.
Chyba że wędruje sam narrator, jak w wypadku wspominanych bajek śląskich spisanych na Mazowszu.
Przykłady zapisów prozatorskich, cennych pod względem dialektologicznym, znaleźć można m.in. wśród bajek kujawskich, śląskich, mazowieckich,
wielkopolskich, a także chełmskich, przemyskich czy sanockich. Zostały
w nich poświadczone nie tylko zjawiska fonetyczne właściwe gwarom,
ale także łatwiej wychwytywalne w prozie cechy fleksyjne i składniowe,
ponadto teksty te przyniosły wartościowy materiał w zakresie morfologii
i słownictwa.
Zapisy bajek pozyskiwanych przez Kolberga bezpośrednio z ust ludowych narratorów utrwaliły też niekiedy autentyczne cechy oralnego przekazu. Szeregowe ciągi prostych zdań łączonych wieloma spójnikami, częste powtórzenia, zwłaszcza podmiotu działającego, zjawisko refundacji, tj.
nadmiaru informacji dla podtrzymania uwagi słuchacza i zyskania czasu na
namysł i przypomnienie bez przerywania wypowiedzi, charakterystyczne
dopowiedzenia z użyciem zaimków wskazujących, które mogą sugerować
towarzyszące opowiadaniu gesty bajarza, wreszcie interpunkcja retoryczno-intonacyjna, lepiej oddająca charakter oralny przekazu – takie cechy
odnaleźć można w szeregu bajkowych tekstów prymarnych, nie tylko niedrukowanych przez Kolberga, ale i publikowanych, a w druku nie zawsze
i nie wszędzie ogładzanych redakcyjnie. Trudno dziś orzec, w jakim stopniu zjawisko to wynikało ze świadomego zachowania werbalnej specyfiki
terenowego wykonania i jego głosowej realizacji, na którą ucho Kolberga
– muzyka było szczególnie wyczulone, a w jakim było skutkiem praktycznej
rezygnacji z przystosowania niektórych tekstów do norm literatury pisanej1.
W zapisach pieśni język ludowy prezentuje się inaczej. Jest on krępowany miarą wiersza, rytmem i rymem, co często powoduje zniekształcenia
wyrazów pod względem fonetycznym, słowotwórczym i fleksyjnym. Składnię ogranicza rytmika i miara. Użycie form i końcówek dłuższych lub krótszych zależy od potrzeb metrycznych wiersza, a rytmika decyduje o miejscu
1

Na zjawisko to zwróciła uwagę w oparciu o analizę kilku bajek kujawskich Izabela Kot­
larska w pracy Próba odtworzenia cech oralności w drukowanych przez Kolberga tekstach
bajkowych, zamieszczonej w Ja daję właśnie materiał….., s. 137–144. Te same cechy wykazują
też inne zapisy terenowe bajek, np. śląskich czy sanockich (zob. DWOK T. 43 i 51).

249

�akcentu. Pieśni są łatwiejsze do zapamiętania, a ich postać formalna utrwalona przez miarę, rytm i rym w czasie wędrówek – stabilniejsza. Łatwiej
też przenieść cechy gwary udokumentowane w tekście pieśni konkretnie
zlokalizowanej w inne okolice. Z kolei w pieśniach zachowuje się znacznie
więcej form archaicznych niż w bajkach, a także cechuje je bogactwo form
słowotwórczych, zwłaszcza zdrobnień i spieszczeń. Wszystkie te cechy materiału pieśniowego jako źródła do badań dialektologicznych poświadczają
zapisy Kolberga. I choć często, zwłaszcza wobec braku lub niepewności
co do lokalizacji geograficznej pieśni, wnioski w tym zakresie muszą być
ostrożne, współcześnie zapisy Kolbergowskie oceniane są jako wartościowe.
Warto dodać, że Kolberg, kierując się swoim świetnym słuchem i – paradoksalnie – nie będąc profesjonalistą, więc notując tym skrupulatniej to, co
usłyszał, udokumentował niektóre niuanse czy trudno opisywalne zjawiska
językowe, takie jak zmiany artykulacji spółgłosek, wariantywność fonetyczną, wymowę pośrednią samogłosek itd. Odnotować tu trzeba, że dla
obu ostatnich zjawisk, tj. wymowy wariantowej lub pośredniej samogłosek,
stosował w rękopisach zapis piętrowy, potrafił je więc oddać w sposób,
w jaki posługuje się nim dialektologia współczesna. Niestety notacja Kolberga w rękopisach musiała być często korygowana w druku, ze względu
na istniejące wówczas i dostępne czcionki nietypowe. I tak zapisy piętrowe
zastępowano w druku znakami diakrytycznymi (á, é, ä, ö, ü) lub pomijano
nadpisane głoski, nie oddając tym samym niuansów zaznaczonych przez
Kolberga. W tomach drukowanych za jego życia ten walor dokumentacyjny po części umknął; można go było natomiast zarejestrować w nowych
tomach edycji dzieł Kolberga, gdzie wszystkie cechy gwarowe zapisywane
przez Kolberga na różne sposoby, z różnych etapów notacji i w różnych
okolicach, a więc i dialektach, zostały skrupulatnie oddane. Jest to niemniej
ważne dla badaczy historii i rozwoju dialektów, jak obszerny materiał leksykalny, który jako włączony do Słownika gwar polskich J. Karłowicza
został najwcześniej doceniony1.
W zapisach Kolberga zwraca również uwagę fakt, że część tekstów, a w niektórych zespołach źródłowych większość, dokumentuje
cechy gwarowe niekonsekwentnie; pojawiają się i znikają lub występują
1 Dla

dokumentacji dialektologicznej mają również znaczenie przytaczane w rękopisach i tomach Kolberga, zwłaszcza w rozdziałach „Lud” i „ Język”, tzw. próbki żywej mowy, w których
cytuje on używane zwroty frazeologiczne, fragmenty dialogów, powiedzenia, epitety, przezwiska,
przekleństwa itd. oraz obszerne niekiedy słowniki i zestawienia toponomastyczne i onomastyczne.

250

�sporadycznie. Na tej podstawie zarzucano badaczowi, że jego zapisy, jako
nieskrupulatne w poświadczaniu dialektu określonego lokalizacyjnie tekstu,
nie są w pełni wiarygodne, że ich „strona językowa, ściśle biorąc fonetyczna
[…] pozostawia dużo do życzenia”1. Analiza rękopisów i wypowiedzi Kolberga pozwala jednak zarzut ten co najmniej obwarować istotnymi zastrzeżeniami. Tego typu „niekonsekwentne” zapisy były często odbiciem rzeczywistej strony językowej przekazu, z niemetodycznym w nich zachowaniem
i prezentowaniem cech gwarowych. O ówczesnej specyfice transmisji i notacji tekstów folkloru była mowa wcześniej, tu wystarczy przypomnieć, że
to informatorzy Kolberga często posługiwali się językiem „oszlifowanym”
w służbie dworskiej lub w pracy w mieście, a ich wypowiedzi miewały już
bardziej lub mniej zatarte cechy autentycznego dialektu, niekiedy nawet
„prostego wysłowienia ludowego”. Takie przekazy zdradzają rozchwiany
już system gwarowy u samego informatora, czego Kolberg świadomie nie
ujednolicał. Tak np. cytowana już Z. Urbanowska, wysyłając Kolbergowi
pieśni z Poronina i Zakopanego–Kuźnic, śpiewane przez „służące, góralki,
ale trochę już w służbie ucywilizowane”, wyjaśniała: „[…] chociaż w zapisach
usiłowałam trzymać się ich ortografii, spostrzegałam, że to jest niemal daremne, bo tam gdzie raz było tylko samo s lub samo c, drugi raz słyszałam
sz i cz”. W odpowiedzi Kolberg przyznał, że „[…] dlatego ortografia nie może
być tu stałą i jednostajną”2. Przykładów podobnych jest więcej, nie można
jednak w ocenie konsekwencji i metodyczności zapisów Kolberga abstrahować od istotnej okoliczności, jaką bywał częsty zapewne pośpiech w notacji.
Kłopoty, jakie zapewne niejednokrotnie sprawiał zapis niewprawionemu
w rejestracji gwary Kolbergowi, mogły powodować w efekcie niedokładność lub pomijanie niektórych cech w notowanych tekstach.
Nie znaczy to jednak, że nie stajemy często przed sytuacjami zagadkowymi ze względu na skalę tego zjawiska. Przykładem mogą być zapisy
tekstów pieśni z rękopisu G. Gizewiusza i W. Kętrzyńskiego, które Kolberg wykorzystał w monografii Mazury pruskie. Na ponad 500 tekstów
z tych źródeł jedynie około połowa nie wykazuje większych przekształceń
i zmian w stosunku do pierwowzorów, z kontaminacją tekstów włącznie.
Innym przykładem mogą być bajki kujawskie, zanotowane w zachowanych
1 Zob.

J. Krzyżanowski Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej,
w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XXX.
2 Listy Z. Urbanowskiej i O. Kolberga z 13 XI i 9 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 295 i 304.

251

�rękopisach z ograniczonym poświadczaniem gwary w stosunku do wersji
drukowanej, w której cech tych jest znacznie więcej i znacznie dokładniej
ukazanych1. Być może łatwiej było zapisywać tekst językiem ogólnopolskim, a późniejsza refleksja, na podstawie osłuchania się z gwarą tamtego
regionu bądź w wyniku konsultacji z osobami ją znającymi, pozwoliła odtworzyć gwarę na potrzeby publikacji. Kolejny rękopis z poprawkami do
druku nie zachował się, a wskazówek samego Kolberga brak.
W rękopisach obcych zawarty jest również materiał ważny dla historii
języka i ówczesnego stanu dialektów. Niekiedy autorzy posługują się gwarą
czy też wprowadzają jej elementy bezwiednie, czasami z kolei próbują ją
zatrzeć i eliminować dialektyzmy i wyrażenia potoczne, podejmując nawet
dające się odczytać z rękopisów próby pseudostylizacji na gwarę. Czasami
stosują świadomie zabieg stylizacji, by „upiększyć” w swoim rozumieniu
ludowe opowiadania stylem „wysokim”, dodając treści umoralniające i dydaktyczne. Przykładów takich poczynań dostarczają niektóre bajki opracowane do druku z wspominanego parokrotnie raptularza modlnickiego przez
A. Konopczankę. Na surowej postaci językowej dokumentu prymarnego
autorka w swoich czystopiśmiennych zeszytach dokonała szeregu zabiegów
redakcyjno-stylistycznych, by „oszlifować” w taki sposób teksty opowiadane przez podkrakowskich narratorów2.
Dla dokumentacji językowej cenny materiał przynoszą również teksty zapisane polszczyzną potoczną i literacką. Pozwalają uchwyć szereg autentycznych
i dawnych cech tych odmian języka. A gdy weźmie się pod uwagę teksty folkloru, zwłaszcza pieśni starsze i bardzo stare, niekiedy zabytkowe, wydobyte
przez Kolberga z literatury staropolskiej, renesansowej i barokowej, z dawnych, rzadkich bądź efemerycznych druków, kronik i dokumentów, które
1

O tych mazurskich tekstach zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie”… (DWOK T. 40),
s. XXVIII–XXXVII. Problem bajek kujawskich ilustruje specjalne opracowanie, w którym dla
porównania teksty pięciu bajek, drukowanych przez Kolberga w cz. I Kujaw (DWOK T. 3),
opublikowano w zachowanej wersji źródłowej, zob. aneks zamieszczony w suplemencie kujawskim (DWOK T. 72/II), s. 275–282 oraz tamże, wstęp A. Skrukwy, s. LI–LV.
2 Przykłady stylizacji Konopczanki w bajkach krakowskich, zebranych od ludowych narratorów w Modlnicy, prześledzić można, porównując rękopiśmienne zapisy prymarne bajek
w raptularzu (zob. Krakowskie. Suplement…, DWOK T. 73/III, s. 5–105) z wersją opublikowaną
przez Kolberga w cz. IV Krakowskiego (DWOK T. 8). Zapisy pierwotne, źródłowe, z raptularza,
opatrzone są w suplemencie odsyłaczami kierującymi do tekstów publikowanych przez Kolberga. Por. też przypisy źródłowe do tomu 8. (DWOK T. 73/III, s. 379–403) oraz wstęp do suplementu krakowskiego (DWOK T. 73/I, s. LXIX i nast.).

252

�przytacza w swoich tomach dla celów dokumentacyjno-porównawczych,
obraz i przekrój „języków” utrwalonych przez badacza na takim materiale
przedstawia niezwykłe spektrum. Czasami jednak w wyborze cytowanych
źródeł Kolberga zdarzają się błędy, które trudno wyjaśnić. Np. do zbioru baśni
wielkopolskich w W. Ks. Poznańskiem włączył przedruki pseudoludowych,
miernych utworów Emmy Puffke, autorki Baśni wielkopolskich dla młodzieży (Leszno 1863), oraz pisarza pomorskiego, Ignacego Danielewskiego,
przywołując wprawdzie w skróceniu oba źródła, ale nie komentując ich wiarygodności1. Podobnie postąpił z wierszowanymi tekstami Konstantego Majeranowskiego, które okazały się falsyfikatami, a zasiliły Kolbergowski opis
krakowskich zwyczajów, a po części i podań także w monografii kieleckiej2.
Innym zagadnieniem istotnym dla pracy Kolberga nad folklorem była
konieczność liczenia się z cenzurą obyczajową i polityczną. Te obiektywnie
uwarunkowane ograniczenia sprawiały, że wszystkie teksty do druku pójść
w tamtym czasie nie mogły, jeśli książki miały być zatwierdzone przez
cenzurę i dopuszczone do sprzedaży w zaborze rosyjskim. Ze względu na
obowiązujący ówcześnie konwenans obyczajowy konieczna była eliminacja
treści obscenicznch, zbyt rubasznych czy wulgarnych, wyrazów nieprzyzwoitych czy akcentów dwuznacznych moralnie. Natomiast cenzura działająca z ramienia władz zaborczych, szczególnie restrykcyjna w Królestwie
Polskim, nie dopuszczała do druku nie tylko utworów niepodległościowych,
nawiązujących do polskiej historii i narodowej pamięci, ale wymagała usunięcia pojedynczych, podejrzanych z jej punktu widzenia aluzji, akcentów
czy nawet słownictwa, tj. np. występujących nawet w kontekście neutralnym wyrazów „Moskal”, „Moskwa”, co prowadziło niekiedy do absurdalnych sytuacji. Np. choć wszystkie cztery tomy Krakowskiego dopuszczono
do druku w Krakowie, cenzura warszawska zakwestionowała fragmenty
dotyczące wierzeń krakowskich, takie jak: „Od moskiewskiej okolicy zimne
wiatry wieją, toteż jak się obrócimy ze ziemią do Moskala, to i u nas zima
tęga będzie” czy: „A tam koło Moskwy to lud co lasem chodzi, [t]o ma kudły
na piersiach, wszędy obrośniony jak niedźwiedź” lub: „[…] baba […] w końcu
1 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), nr 25 („Zaczarowane pączki”),
nr 26 („Królowa sów”), nr 29 („Czerwony pies”), nr 49 („Potępiona księżniczka”) – za zbiorem
E. Puffke oraz nr 21 („Historya o rycerzu złotoskrzydłym, o porwanej dziewicy z drogim klejnotem i o złotym zamku”) – za edycją I. Danielewskiego (Poznań 1875).
2 Zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga…(DWOK T. 73/I),
s. XXXVIII.

253

�sama drapła zapewne do Moskala (tj. za kordon, czyli granicę) albo też do
Żyda, bo jużci tam, a nie gdzie indziej […] złodzieje znoszą zawdy dla swojego przezpieceństwa syćkie skradzione rzecy”1. Kolberg zdawał sobie sprawę
ze sposobu działania carskiej cenzury; w roku 1881 pisał do Juliana Horoszkiewicza, pisarza i niegdyś więźnia politycznego, zbieracza i wydawcy
pieśni patriotycznych, który zwracał się do niego z prośbą o radę i pomoc
w kompletowaniu materiału:
Co do innych pieśni patriotycznych zgodziłbym się chętnie na udzielenie Panu
tych, których (jako zbyt drażliwych dla cenzury warszawskiej) sam użyć nie
mogę, o ile takowe nie znajdują się w Pańskich Wspomnieniach z r. 1830–1831,
które posiadam2.

Miał własne doświadczenia związane z przeszkodami, jakie cenzura warszawska stawiała wobec dopuszczenia do zbytu w Królestwie tomów wydawanych w Krakowie. Bratu Wilhelmowi, który w Warszawie pośredniczył
w rozwiązaniu tych kłopotów, tłumaczył:
Mam zwyczaj przed oddaniem manuskryptu do druku przeglądać go jeszcze
i odkładać na bok wszystko, co tchnie patriotyzmem (gdyż wielka część drukuje
się z kartek, które czasami ktoś inny napisał, a ja tylko przejrzałem i poprawiłem). Otóż większa część wskazanych przez Ciebie (i cenzurę) miejsc była prześlepioną przeze mnie, a korektor […] nie dbał wcale o usunięcie tych kawałków,
1 Zob. O. Kolberg. Krakowskie cz. I (DWOK T. 7), s. 34 (przyp.), s. 37 (przyp.**) oraz s. 102.
Cenzura nie dozwoliła także przewożenia do Warszawy i rozpowszechniania w Królestwie cz. II
Krakowskiego (DWOK T. 6) ze względu na pieśni w dziale „Dwory. Miasta” oraz przyśpiewki w „Tańcach”, w których pojawiały się rzeczywiste lub domniemane akcenty patriotyczne
i nawiązania do historii Polski, np. wzmianki o bitwie pod Racławicami, o królu Stefanie Batorym „gromiącym moskiewskie bojary”, o wojsku polskim, o potrzebie wolności, a także, jak
w tomie 7., słowo „Moskal” (np. w nr. 749: „Z jednej strony woda, z drugiej Skała, Kije, z trzeciej strony Moskal do miasteczka bije” czy w nr 764: „Wandę naśladujcie, Polaków całujcie,
bo Moskal i Niemiec zawsze cudzoziemiec”). Listę miejsc zakazanych w Królestwie w tomach
7. i 6. przesłał Oskarowi Wilhelm w liście z 18 XI 1875 r. (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,
s. 548). Egzemplarzy poprawionych zgodnie z tymi wymogami nie udało się odnaleźć, prawdopodobnie do rozpowszechniania w Królestwie tomów 7. i 6. nie doszło. Zob. też E. Millerowa,
A. Skrukwa „Krakowskie”Oskara Kolberga…(DWOK T. 73/I), s. X–XI.
2 Brulion listu do J. Horoszkiewicza z 20 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 499. Chodzi o zbiór J. Horoszkiewicza Wspomnienia roku 1830–31, wiersze, pieśni z muzyką, marsze wojska polskiego odnoszące się do tej epoki zebrał i wydał… , z. I Słowa, z. II
Nuty, Lipsk 1880. Zob. też list J. Horoszkiewicza z 24 IV 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 479–480.

254

�więc zostały wydrukowane. Choć przyznać się muszę, że parę miejsc mniej
drażliwych zostawiłem sam, nie sądząc, aby je cenzura brała na serio1.

Gromadził jednak, choć „przed publikacją odkładał na bok”, pieśni
patriotyczne, a ich znakomita niewydana część, przechowana w osobnej
tece, wydawana jest obecnie w monografiach nowych i w suplementach
do dawnych. Znaleźć tam można pieśni związane z powstaniem kościuszkowskim, z walkami okresu napoleońskiego, z powstaniem listopadowym i styczniowym, np. kilka zapisów Pieśni legionów J. Wybickiego czy
Szlachty w roku 1831 G. Ehrenberga. Podobnie nie przeznaczał Kolberg
do druku niektórych podań historycznych i opowieści zawierających treści
„niepożądane”, jak np. nacechowanych aluzjami do „Moskali” i „Moskwy”
(w znaczeniu Rosji) opowieści podkrakowskich narratorów A. Konopczanki.
Czasami w druku, rzadziej już w rękopisie, pomijał słowa, które mogły budzić sprzeciw czy kontrowersje, i wykropkowywał takie miejsca w tekście,
pozostawiając domyślności czytelnika właściwy sens, niekiedy uciekał się
do swoistego kamuflażu i zastępował drażliwie wyrazy czy treści neutralnymi, co powodowało zatarcie właściwego sensu, stanowiło rodzaj maski
na ogół czytelnej dla ówczesnego odbiorcy, ale przy zewnętrznym oglądzie
zmieniającej właściwe znaczenie czy logikę tekstu. W rękopisach odnaleźć
można szereg przykładów takich zabiegów. Np. w dwu wariantach ballady
o panu Cybulskim (Krawczyńskim) sprzedającym żonę Moskalom (tak pierwotnie w rękopisie) wprowadził własnoręcznie w manuskrypcie poprawkę,
zamieniając w tekście kilkakrotnie „Moskali” na „Tatarów” (wariant chełmski) i na „Kozaków” (wariant mazowiecki), przystosowując obie pieśni w ten
sposób do ewentualnej publikacji, ostatecznie jednak sam ich nie wydał,
znalazły się dopiero w odpowiednich suplementach2. Część tekstów folklo1 Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 553.
Zob. dalsza korespondencja w tej sprawie z Wilhelmem z pierwszej połowy 1876 r., tamże, listy
nr 403, 407, 418, 422 oraz z księgarzem i wydawcą, Maurycym Wolffem, z okresu od 10 XI 1879 r.
do !8 III 1880 r., tamże, cz. II (DWOK T. 65), nr 667, 669, 671, 703. Pieśni patriotyczne zachowały
się głównie, choć nie wyłącznie, w tece 36 Miscellanea (w zbiorach Arch. PTL, sygn. 1317–
–1325), w której gromadził Kolberg pieśni popularne z dworów i miast. Są publikowane w tomach
wydawanych w ramach Dzieł wszystkich w odpowiednich rozdziałach monografii, np. spory
ich zasób zamieszczono w suplemencie krakowskim (DWOK T. 73/II), s. 63–118, nr 864–918.
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), nr 74 oraz Mazowsze cz. VI
(DWOK T. 41), nr 1212 – w tej pieśni dodatkowo Kolberg zanotował poprawkę z: „Moskale
bestyje” na: „Kozaki tymczasem”.

255

�ru, które się jednak zabiegom podobnym nie poddawały, zmuszony był od
razu „odkładać na bok”.
Zasadniczym deklarowanym celem, jaki sobie Kolberg w dokumentacji
folkloru wyznaczył, była – jak wiadomo – wierność ludowemu przekazowi.
Potwierdzają to liczne wypowiedzi badacza w przedmowach do wydawanych tomów, w korespondencji, publicystyce, polemikach itd. W sumie owa
postulowana zasada zachowania „prostoty wysłowienia ludowego”, zgodności postaci tekstu z kształtem, jaki „wyszedł z ust ludu”, podania w „nieskażonej postaci” śpiewanej pieśni czy opowiadanej bajki, z uwzględnieniem
wszystkich „zwichnięć” i zniekształceń przekazu, podlegała w praktyce
pewnym ograniczeniom, po części obiektywnym, po części warsztatowym.
O ile w rękopisach terenowych teksty folkloru są w większym stopniu wierne i utrwalają pierwotną wersję wykonawczą, o tyle w przypadkach redagowanych do druku ludowych pieśni czy prozy obserwujemy ingerencję
redakcyjną Kolberga. Poza wskazanymi wyżej działaniami narzuconymi
przez czynniki zewnętrzne, miała ona także inne cele. Zmierzała do „uczytelnienia” tekstu (wyjaśnianie niektórych gwarowych czy starszych wyrazów, dopowiedzenia w partiach eliptycznych), nadania mu spójności i logicznego porządku (kolejność zwrotek pieśni czy epizodów opowiadania),
uładzenia postaci formalnej (oznaczanie akapitów w powieściach, układu
wersyfikacyjnego dla pieśni), prostowania rażących „zwichnień” czy uzupełniania brakujących, choć oczywistych członów. Wprawdzie wariantów
kalekich, nieudolnych, słabych nie przeznaczał Kolberg do druku, ale te,
które wybrał, poddawał redakcyjnemu opracowaniu, nie zawsze w duchu
postulowanej ścisłej wierności. W przedmowie do części IV Krakowskiego,
tomu zawierającego ponad sto wariantów bajkowych, napisał:
Powieści tu przytoczone pochodzą z dość bliskich Krakowa okolic i spisanymi zostały głównie we wsiach Modlnicy, Modlniczce i Tomaszowicach. Przy
spisywaniu staraliśmy się zachować język i sposób wyrażenia się ludowy, nie
prostując ich mimo widocznego braku porządku u opowiadacza i tylko tam,
gdzie opowiadający wyniósł ze szkoły pewną w dykcji przesadę i rozwlekłość,
a nastrzępił mowę swą i skaził obcymi jej dodatkami, na dworskim lub rządowym zaczerpniętymi chlebie, pozwoliliśmy sobie oczyścić je z tych narośli, nie
nadwerężając autentyczności myśli i wyrażeń, i oddać w toku ludowej baśni
odpowiednim1.
1

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. XII–XIII.

256

�Ów „odpowiedni tok ludowej baśni” musiał w oczywisty sposób odbiegać często od autentycznego przekazu w jego naturalnej nieporadności,
powtórzeniach itd. oraz „dodatkach”, jak to określa Kolberg. Praktyka ta,
w bardzo zresztą różnym stopniu stosowana przy poszczególnych typach
materiału folklorystycznego, oznaczała jednak ingerencję redakcyjną wydawcy, w czym Kolberg szedł w pewnej mierze utartą drogą ówczesnych
folklorystów. Mimo wszelkich deklaracji inaczej rozumiał wierność przekazu; na pierwszym miejscu stała wartość tekstu treściowa i estetyczna,
nie zaś jednostkowe wykonanie w określonej sytuacji przez konkretnego
narratora, ze ścisłym odnotowaniem indywidualnych cech jego wypowiedzi, wszystkimi jej niedostatkami i brakami. Interesowała go pieśń
czy opowieść jako utwór ludowy, a nie poszczególne jego wykonania.
Dokumentował tekst folkloru w różnych wprawdzie wariantach, ale już
nie wariant w różnych wersjach śpiewaka czy narratora, w czym zresztą
niebagatelną, jeśli nie decydującą rolę odgrywał brak miejsca w drukowanych tomach wobec ogromu zgromadzonego materiału i brak czasu,
by własnymi siłami podołać takiemu zamierzeniu. Warianty publikował
często w skróceniu, co widoczne już było w Pieśniach ludu polskiego,
odsyłając do tekstu pełnego, by nie powtarzać segmentów pieśni, które jednak po sięgnięciu do rękopisów okazywały się często nietożsame
językowo. Można więc mówić o poszukiwaniu stereotypu konkretnego
ludowego tekstu, o pewnej założonej typizacji czy standaryzacji tekstów,
które miały być czytelne, zrozumiałe, a także reprezentatywne dla kultury
ludowej regionu. Zaznaczyć przy tym należy, że szansę wiernego ukazania
rozmaitych formalnych i językowych postaci tekstów folklorystycznych
dają materiały zawarte w ineditach i suplementach. Zachowane w spuściźnie Kolberga, zanotowane zarówno przez niego, jak i przez inne współpracujące z nim osoby, wydawane po raz pierwszy bez retuszu i ingerencji
redakcyjnej badacza, dokumentują całą tę ówczesną złożoność rejestracji folkloru słownego i różnorodność ich kształtu językowego. Chodzi tu
przede wszystkim o zapisy prymarne, których nie przygotował Kolberg do
druku w postaci już retuszowanych czystopisów. Są to często całe zespoły
cennych tekstów, zwłaszcza pieśni i bajek, które nie weszły do ówczesnych monografii z powodu braku miejsca, musiały być eliminowane ze
względu na swoje treści lub przekazane zostały autorowi później, już po
ukazaniu się drukiem odpowiednich tomów.

257

�Zagadnienie to wiąże się ściśle z rozważanym dalej problemem selekcji
oraz systematyzacji i klasyfikacji tekstów folkloru, a także z rozumieniem
jego gatunków w ujęciu Kolberga.
Miejsce tekstów folkloru w Ludzie i Obrazach etnograficznych.
Selekcja i systematyzacja.
Przegląd gatunków: klasyfikacja, terminologia,
specyfika genologicznego ujęcia Kolberga
Znaczną część tekstów ludowych zamieszczał Kolberg w Ludzie i Obrazach etnograficznych w rozdziałach specjalnie poświęconych poszczególnym gatunkom folkloru słownego, tj. przede wszystkim pieśniom, opowieściom ludowym, przysłowiom i zagadkom. Jednak nie wszystkie teksty
pieśniowe i prozatorskie oraz mikroformy publikował Kolberg w osobnych
rozdziałach, gdzie były systematyzowane i klasyfikowane. Jak wspomniano, część lokował w innych rozdziałach monografii, wtapiając je w tekst
opisowy, informacyjny, zatem znaczna ich ilość nie jest objęta klasyfikacją
gatunkową, pozostaje poza nią, choć czasami poszczególne teksty publikowane w ten sposób określane bywają w rękopisach zwięzłą notą gatunkową.
Zapisy takie są rozsiane w różnych rozdziałach poszczególnych monografii,
a także w przypisach zamieszczanych na końcu tomów. Dotyczy to przede
wszystkim podań i opowieści wierzeniowych, których nie publikował Kolberg w osobnych rozdziałach, lecz przy ich pomocy charakteryzował „kraj”,
czyli opis topograficzny regionu, i „świat nadzmysłowy”, tj. obraz lokalnych
wierzeń, przesądów, praktyk czarodziejskich, leczniczych itp. Pozostałe gatunki tekstów również zamieszczane są według potrzeb autora w różnych
miejscach tomów, skąd trudno je często wyłowić. I tak teksty ludowe znaleźć można nie tylko pośród informacji topograficznych (podania historyczne
i lokalne, legendy), demograficznych (przysłowia, anegdoty), poświęconych
zwyczajom i obrzędom (pieśni, oracje i przysłowia), grom i zabawom (pieśni, rymowanki), wierzeniom (podania wierzeniowe, opowieści ajtiologiczne,
formuły magiczne), ale i w przypisach, często znacznie rozbudowanych na
końcu tomów (pieśni, wszystkie gatunki prozy, drobne formy). Wiele z nich
umyka przy wertowaniu tomów, pełnią funkcję ilustracji dla opisywanych
przejawów kultury lub dopełniają zręby treściowe tomów w przypisach, lecz
giną w masie szczegółów jako „reprezentanci” gatunków ujętych w osobnych
258

�działach. I tak np. w tomie poświęconym krakowskim wierzeniom zamieścił
Kolberg przy opisie leczniczych i czarodziejskich właściwości roślin opowieści ilustrujące magiczną moc czyściczki – „rozryw-ziela” – i kwiatu paproci,
a w rozdziale o czarach i czarownicach zabawny wariant wątku „Wyprawa
na sabat”1. Niezwykle ciekawe i rzadkie w polskim folklorze bajki ajtiologiczne ilustrują tam opisywane wyobrażenia o stworzeniu świata, żywiołów,
piekła itd., a wierzenia na temat księżyca obrazuje anegdota o św. Jerzym
na księżycu i bajka magiczna o dwu siostrach i miesiącu2. Podobnie opis
tzw. świata nadzmysłowego w monografii wielkopolskiej, tj. w części VII
W. Ks. Poznańskiego, obrazuje około sześćdziesięciu rozmaitych opowieści
wierzeniowych, a w przypisach do wszystkich prawie monografii zawarty
jest obszerny materiał pieśniowy, podaniowy i wierzeniowy. Rodzi to komplikacje przy wyszukiwaniu materiału; niejednokrotnie trudno odnaleźć
w tomach Kolberga w tym samym miejscu danej monografii, podlegającej
przecież stałemu schematowi treści, konkretne teksty, np. podania o Twardowskim z bogatego polskiego repertuaru. Podania lokalne i historyczne są
wprawdzie stałym elementem opisu kraju we wszystkich monografiach regionalnych, ale można je również odnaleźć w innych rozdziałach czy w przypisach. Przysłowia przypisywane są do różnych działów, np. opisu ludu,
jego życia i pracy, nawyków i przesądów, zwyczajów czy wierzeń. Ciekawe
warianty pieśni, np. dziadowskich, pielgrzymkowych, pogrzebowych, weselnych, religijnych czy historycznych, także starszych, wydobytych z rzadkich
dokumentów i czasopism, z literatury staropolskiej i nowszej, a także popularnej przytaczane są w przypisach, czasami luźno powiązanych z tekstem
głównym. Dla przykładu w przypisach zebranych na końcu tomów znalazły
się m.in.: w monografii kujawskiej dwie „powiastki o zbójcach, złodziejach”
– „później nadesłane” Kolbergowi, w części I W. Ks. Poznańskiego rozbudowany wariant pieśni dziadowskiej o św. Łazarzu i bogaczu, udokumentowany w „Przyjacielu Ludu” w 1836 roku, w Kieleckiem zabawna „Parodia
na dziadów” z rękopisu W. Siarkowskiego, która z repertuaru księżowskiego
przeszła prawdopodobnie do ludowego, w Kaliskiem pieśni pielgrzymkowe
z melodiami oraz kilka dawnych pieśni maryjnych, m.in. XV-wieczny zapis
1

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 119–123, nr 2 „Czyściczka” (tam tekst
pt. „O żołnierzu i królewiczu”), s. 123–125, nr 4 „Paproć” (dwie wersje bez tytułu) oraz s. 96–98,
nr 211 (bez tytułu) –odpowiednio: T 951A + 3105, T 3100, T 3045.
2 Zob. np. Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 5–6, nr 4 („Bunt szatanów”, T 2451) czy s. 6–7
(„Jabłko Adama”, T 2461) oraz s. 29–30, nr 44 i s. 30 –31, nr 49 (T 1150A i T 480B).

259

�Bogurodzicy1. Bardzo często przywoływane są też dla celów porównawczych
warianty pieśni lub ich fragmenty z innych regionów.
W przypisach tych odnaleźć można wszystkie gatunki prozy, zwłaszcza
znaczną ilość legend i podań lokalnych, ajtiologicznych, historycznych
i wierzeniowych, przypisanych do miejscowości i topografii terenu, do
genezy ich nazw, do postaci i wydarzeń, a także do zjawisk z tzw. świata
nadzmysłowego z miejscami tymi związanych. Są tam także teksty parodystyczne, anegdoty i fraszki, opowieści wierzeniowe o demonach, wiedźmach i czarach, „gadki” o skarbach, zbójcach, złodziejach i oszustach, ale
i legendy herbowe, oracje i modlitwy, a także opowiadania traktowane
jako „próbki mowy”. Zamieszczał tam Kolberg również rozmaite przysłowia, na ogół łączone tematycznie, np. z życiem codziennym i pracą,
z wierzeniami, przesądami, sztuką lekarską czy zwyczajami przypisanymi
do świąt i świętych patronów w cyklu kalendarzowym. Najczęściej materiał ten pochodzi ze źródeł drukowanych, z różnych periodyków czy
prac zwartych, innych zbiorów folklorystycznych czy literatury pięknej,
niekiedy także ze starodruków. Spotykamy tam również ważne informacje o zasięgu czy rozpowszechnieniu niektórych wątków, odniesienia do
pokrewnych tekstów w innych regionach, komunikaty o braku w nich
niektórych form folkloru. Zdarzają się też cenne informacje o niektórych
wątkach czy wręcz tekstach z innych regionów niż ten, któremu poświęcona jest określona tytułem monografia. W sumie jest to materiał o różnej
wartości źródłowej; obok stylizowanej na ludową, wierszowanej „dumy”
pióra Majeranowskiego, wypisanej z „Pszczółki Krakowskiej” z 1820 roku,
można tam spotkać starą pieśń żołnierską wpisaną w książce z XVI wieku oraz dwa nowsze jej warianty poświadczone około 1830 roku czy
„pieśń pożegnalną narzeczonej dotąd przez lud śpiewaną”, przejętą za
pośrednictwem Glogera z broszury z połowy XVII wieku, a obok opowiadań tworzonych dla ludu, np. przez pisarzy takich jak J.K. Gregorowicz
czy J. Chociszewski, zapisy terenowe bajek, niekiedy realizacji wątków
1 Opowieści „O dwóch chłopach i o złodziejach” oraz „Zbójecka żona”, opatrzone nr 44 i 45
opublikował Kolberg w cz. I Kujaw (DWOK T. 3), na s. 323–328. Pieśń o Łazarzu i bogaczu
pochodzącą z artykułu Żebraki w Polsce zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” 1836, R 2, nr 51,
przedrukował w W. Ks. Poznańskiem cz. I (DWOK T. 9), s. 269–271. „Parodia na dziadów” z rękopisu W. Siarkowskiego pt. „Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa” znalazła się w cz. II
Kieleckiego (DWOK T. 19), na s. 256–262, a pieśni pielgrzymkowe i maryjne włączone zostały
do Kaliskiego (DWOK T. 23), s. 233–246, nr 232–259 oraz s. 247–254, nr 260–269.

260

�rzadkich czy wręcz unikatowych1. Warto dodać, że czerpanie z innych
źródeł przeważnie nie odbywało się bezkrytycznie. Świadczą o tym komentarze w rodzaju dotyczącego pieśni przywołanej wyżej, cytowanej za
Glogerem jako „dotąd przez lud śpiewanej”: „Że śpiewano pieśni te po
dworach i dworkach nie ulega zaprzeczeniu, wątpić atoli należy, aby w tej
formie przynajmniej powstały i pierwiastkowo nucone były po chatach
wieśniaczych” 2.
W swojej odpowiedzi polemicznej na zarzut wyrażony w recenzji H. Biegeleisena, że gromadzi materiał „bez ładu i składu”, Kolberg wyjaśniał:
[…] w przypisach zaś i notkach dawaliśmy wyciągi i komentarze to dłuższe, to
krótsze z dzieł różnych, polskich i zagranicznych, z broszur, gazet, listów itd., nader rzadko wdając się w bliższą ich ocenę, bo nie było to naszej pracy zadaniem,
a chodziło tylko o wyciągi pozostające jednak w ścisłym związku z przedmiotem
w tekście, pod tą a tą stronicą lub rubryką traktowanym, a to wszystko w celu
ułatwienia badaczowi poszukiwań przy pracy porównawczej. Związku tego, jaki
istnieje między przedmiotem jako szczegół etnograficzny w tekście podanym,
a odnoszącymi się doń jako akcesoria przypisami, recenzent wcale nie uwzględnił czy też go nie dopatrzył się3.

Z takiej perspektywy zbieracza materiał tak różnorodny wydaje się
uzupełnieniem celowym. „Szczegół etnograficzny” – według określenia
Kolberga – potwierdzony w wierszu czy opowiadaniu popularnego pisarza czy w utworach przetwarzających wątki folklorystyczne, okazywał
1

J.K. Rzesińskiego [K. Majeranowskiego] Dumę z powieści ludu wiejskiego, Olbrom
i Nida z „Pszczółki Krakowskiej” 1820, T. III, s. 161 przedrukował Kolberg w Kieleckiem
cz. I (DWOK T. 18), s. 209–211. Pieśń z XVI wieku „Piękne jest koło rycerskie” oraz dwa
późniejsze warianty „Pieśni o żołnierzu tułaczu” („Idzie żołnierz borem lasem”) przytoczył
Kolberg za artykułem Starożytna pieśń polska z „Pamiętnika Sandomierskiego” 1830, T. 2,
s. 109–114 w Sandomierskiem (DWOK T. 2), s. 255–257. Pieśń pożegnalną, weselną z broszury [Jana z Wychylówki] pt. Kiermasz wieśniacki Abo rozgwara Kmosia z Bartoszem
na Za-Wiślu (z poł. XVII wieku) zacytował za Z. Glogerem (zob. Pruski [Z. Gloger] Obchody
weselne, Kraków 1869, s. 236–238) w cz. V Mazowsza (DWOK T. 28), s. 352–353. Tamże znalazł się fragment innej pieśni weselnej także za Glogerem jw., pochodzący również z dawnego
druku z XVII wieku pt. Dama dla uciechy młodzieńcom i pannom, w której się zamykają
pieśni, tańce i padwany rozmaite. Natomiast w Sandomierskiem (DWOK T. 2), w przypisach
(s. 273–276) opublikował Kolberg trzy opowieści („Legenda”, „Klechda”, „Gadka”) zebrane
pt. „Próbki języka”.
2 O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 353.
3 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena… (DWOK T. 63), s. 393.

261

�się interesujący ze względu na kontynuację tradycji, żywotność form i ich
twórczą dynamikę. Tyle, że dokumentował wtedy raczej zjawisko współcześnie nazywane folkloryzmem niż sam żywy folklor, mieszając obie kategorie.
Fakt, że część tekstów ludowych nie występuje w dziele Kolberga w sposób izolowany, lecz wtopiona w opis autorski służy charakterystyce różnych zjawisk kultury, oraz że znaczna część takich zapisów zebrana jest
w uzupełniających przypisach bez segregacji źródłowej, chronologicznej,
a zwłaszcza gatunkowej, znacznie utrudnia wyodrębnienie konkretnych
przekazów i ich grup gatunkowych w zebranym przez Kolberga materiale.
Z drugiej jednak strony jest w pewnym sensie naturalną konsekwencją
synkretycznego pojmowania przejawów kultury na określonym wczesnym
etapie badań nad folklorem. Niejako przy okazji źródłowe „silva rerum”
w komentarzach Kolberga przynosi szereg cennych przyczynków do dziejów folkloru słownego, pisanych świadectw ciągłości tradycji ustnej w ujęciu ogólnopolskim i regionalnym, materiału porównawczego dotyczącego
wędrówki i zmienności wątków czy przeciwnie – stabilności niektórych.
Ponadto, jak się okazuje współcześnie, dzięki takim penetracjom literackim,
choć nie ustrzegł się Kolberg błędów i mielizn w doborze źródeł, utrwalił
wiele nieznanych tekstów folkloru, nawet unikatowych przekazów ze źródeł
dziś niedostępnych, zagubionych lub zapomnianych. Otwiera to odrębne
pole dla badań nad dziejami szeregu utworów przechowanych w tradycji
ustnej.
Ogromny materiał folklorystyczny, gromadzony często wiele lat wcześniej niż autor Ludu mógł go wydać, narastający latami w jego archiwum,
przed drukiem zamierzonych monografii poddawał Kolberg selekcji. Ponad
pół wieku temu J. Krzyżanowski tak pisał o tekstach folkloru i ich doborze
u Kolberga:
Nie raził go, i słusznie, „brak porządku u opowiadacza”, stąd w zapisach jego
tekstowych, czy to będą pieśni czy bajki, jest ogromnie dużo materiału prymitywnego, zniekształconego przez pamięć lub uwagę śpiewaka czy bajarza, ale
wskutek tego właśnie autentyczność tych zapisów nie budzi żadnych zastrzeżeń.
Mało jest tu natomiast tekstów nacechowanych wyraźną nieudolnością czy brakiem inteligencji, najwidoczniej zbieracz selekcjonował je starannie i do druku
podawał to, co odpowiadało jego wymaganiom. Nosząc się kiedyś z zamiarem
wydania wyboru bajek ludowych, odnotowywałem warianty wzorowe, godne
upowszechnienia, słowem – warianty czytelne, wolne od rażących potknięć,
262

�przekręceń i innych zniekształceń. I wśród wybranych stale występowały bajki
zapisane przez Kolberga1.

Jest to opinia wybitnego znawcy, z którą do dziś liczą się badacze; nie
straciła też na swojej wiarygodności, choć konieczne jest zastrzeżenie. Dodać bowiem należy, że jej autor oceniał w ten sposób dostępny wówczas
dorobek Kolberga w dziedzinie literatury ludowej, drukowany w XIX wieku. Rękopisy dokumentują jednak znaczne zróżnicowanie pod tym względem, przechowały się w nich także warianty słabsze, niedokończone, niejasne czy skrócone, a nawet okaleczone. Świadczą o tym materiały wydawane
obecnie.
Aby dostarczyć jak najbogatszego materiału do badań nad pieśniami
i bajkami, nad mechanizmem ich życia i zmian w ustnym obiegu i tradycji
pisanej, Kolberg gromadził najrozmaitsze teksty o wątkach powszechnie
znanych i rzadkich, specyficznych dla regionu i całej Polski, różnych funkcją, treścią i formą, począwszy od starych pieśni obrzędowych i ballad po
ulotne przyśpiewki, od zeszycików różnych osób z zapisami pieśni patriotycznych i popularnych, od utrwalonych w tradycji podań historycznych
i dawnych bajek magicznych, po świeżo tworzone opowieści wierzeniowe
i anegdoty nawiązujące do bieżących zdarzeń. Zasób zebranych tekstów
– określony wcześniej – wymagał panowania nad ogromnym materiałem
i wyjątkowej erudycji przy wyborze, w czym pomocne oczywiście było
doświadczenie badacza nabyte w długoletnim obcowaniu z folklorem.
Zarówno wypowiedzi Kolberga, jak i rezultaty selekcji obserwowane
dzięki porównaniu materiału drukowanego z zachowanymi rękopisami
pozwalają stwierdzić, że do publikacji wybierał Kolberg przede wszystkim warianty pełne, czytelne, zrozumiałe, kierując się jednak głównie
ich reprezentatywnością dla repertuaru regionu, a więc znaczeniem dla
dokumentacji folklorystycznej, a nie wartością artystyczną, poetyckimi
czy epickimi walorami. Ze względu na znaczenie twórczości słownej dla
obrazu kultury lokalnej nie eliminował zatem często wariantów mniej
udanych; obok tekstów o walorach estetycznych zdarzały się także słabsze, toporniejsze, mniej ciekawe, ale dla badacza znaczące. O pieśniach
wielkopolskich pisał:
1 J. Krzyżanowski Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, w: tegoż Szkice
folklorystyczne T. 1, Kraków 1980, s. 271.

263

�Wartość tych ludu utworów historyczna, lingwistyczna, obyczajowa, wreszcie
poetyczna, jak to z samej natury rzeczy wynika, nie może być jednakową, stąd
obok nader cennych napotykamy nierzadko czcze i liche; wszystkie atoli są
wiernym odbiciem uczuć, wrażeń i zapatrywań wielkopolskiego ludu1.

Na pierwszym miejscu nie stał więc artyzm, „poetyczność” folkloru, ale
odbicie w nim ludowej wizji świata w jej regionalnej odmianie i kulturowej
specyfice. To stanowisko było w dużej mierze nowatorskie; współcześnie
świadomość badawcza folklorystów jest bardzo zbliżona – podobną opinię
wyraził J. Krzyżanowski sto lat po Kolbergu:
[…] w przeciwieństwie do innych literackich, w zasadzie jednotekstowych, twory
folklorystyczne są wielotekstowe, a wskutek tego wszystkie teksty pieśni ludowej, bajki, podania, zagadki, przysłowia i in. mają jednakową wartość dokumentarną. Dla badacza–folklorysty tekst artystycznie lichy ma takie samo znaczenie,
jak tekst doskonały, a bywa – choć brzmi to paradoksalnie – że może mieć
znaczenie nawet większe2.

Jak wspomniano wcześniej, musiał się też Kolberg liczyć z ograniczeniami obiektywnymi. Obok wymogów, wręcz restrykcji cenzury władz zaborczych, należała do nich także konieczność respektowania ówczesnych norm
obyczajowych. Na publikację nieprzyzwoitych tekstów i treści konwenans
obowiązujący w życiu publicznym nie pozwalał, a trzeba się było z nim
liczyć ze względu na dalszy postęp badań i druku kolejnych tomów, który
był uzależniony od dochodu ze sprzedaży książek już wydanych. Zatem
eliminował Kolberg takie utwory, w których obscenicznych wyrazów czy
konceptów nie można było zastąpić neutralnymi treściowo lub ich pominąć, pozostawiając lukę zaznaczoną wykropkowaniem. Był tu jednak znacznie liberalniejszy niż jego romantyczni poprzednicy, a zachowane rękopisy
wskazują, że w trakcie badań terenowych notował cały repertuar wykonawcy, a więc także pieśni i przyśpiewki obsceniczne, dykteryjki i anegdoty
odbiegające treścią od powszechnie obyczajowo akceptowanych. O przyśpiewkach tanecznych, w których takie „swawolne” elementy pojawiały się
najczęściej, pisał w cytowanej wyżej wypowiedzi z 1857 roku, że wprawdzie wiele z nich musiał pominąć w druku ze względu na ich nieprzyzwoitą
1
2

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VIII.
J. Krzyżanowski Tekstologia folklorystyczna, w: tegoż Szkice folklorystyczne…T. 1, s. 67.

264

�treść i obowiązujące kryterium obyczajowe, lecz część takich tekstów, mimo
ich mniejszej wartości artystycznej, opublikował dla pokazania różnorodności pieśniowego repertuaru ludowego1.
Kolejnym względem, z którym Kolberg musiał się liczyć przy selekcji
materiału, była limitowana przez koszty druku objętość wydawanych tomów. Wysokość tych kosztów, zwłaszcza druku nut, wobec stałych niedoborów finansowych badacza narzucała odłożenie „na bok” szeregu tekstów,
z których część przetrwała do dziś archiwum i dopiero obecnie jest publikowana. Nie ma wydanej przez autora Ludu monografii regionalnej, dla
której nie zachowały się teksty folkloru przez niego niewydane. Dotyczy to
zwłaszcza pieśni, ale po części także innych gatunków2. Kłopoty te nękały
Kolberga przez cały czas działalności wydawniczej i z pewnością zaważyły
w dużej mierze na zasobności poszczególnych monografii, choć decydowały o niej oczywiście i inne, merytoryczne względy, takie jak stan i ilość
pozyskanego materiału.
Dla doboru tekstów fundamentalne znaczenie miał dostrzeżony przez
Kolberga fakt wzajemnego przenikania się twórczości ludowej i literackiej,
płynności granicy między nimi. W czasie długoletniego obcowania z folklorem badacz zaobserwował to zjawisko jako dwustronny proces, który
sprawia, że granica między nimi bywa nieostra, że teksty folkloru, krzyżując
się z popularnymi, tworzą rozmaite nowe formy i nowe odmiany. Pieśni
i opowieści z literatury pisanej wędrują do środowiska chłopskiego, tradycyjny repertuar wsi przedostaje się do literatury popularnej i wysokiej.
Proces ten, widoczny już w pracach poprzedników, np. Wacława z Oleska
czy Żegoty Paulego, którzy włączali pieśni pochodzenia literackiego wykonywane we dworach, Kolberg starał się udokumentować w swoich zbiorach, co szczególnie wyraźnie zaobserwował w Krakowskiem i w Poznańskiem. Gromadził więc – jak już wcześniej wspomniano – teksty popularne,
pieśni śpiewane w dworach, dworkach i w miastach, tworząc dla nich
osobne rozdziały wyróżniane tytułem: Pieśni szlacheckie, mieszczańskie
lub Miasta i dwory, gdyż dopiero taki repertuar mógł w jego rozumieniu
ukazać obraz kultury narodowej. Już w Sandomierskiem, charakteryzując pieśni szlacheckie, dworskie, mieszczańskie jako przejęte z literatury
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.
Materiały te publikowane są obecnie w serii suplementowej DWOK, zawierającej uzupełnienia do monografii wydanych przez Kolberga.
2

265

�i teatru, z „oper, operetek, melodramatów, krotochwil, aryj cudzoziemskich
lub swojskich itp.” czy „wzięte lub wykwitłe z ludu, bardzo szczęśliwie
[…] do rzeczy zastosowane lub naśladowane”, czy wreszcie „pozostałością
starej szlachetczyzny będące”, stwierdzał, że „upowszechniły się po kraju
za pomocą podróży, jarmarków i odpustów”, że „po całym rozlegają się
kraju, tj. po bawialniach, gotowalniach, kredensach, garderobach, oficynach
dworskich i folwarcznych, po miastach, miasteczkach, oberżach (zajazdach),
ogródkach spacerowych itp.” I określał swoje stanowisko:
Obfitość ich jest tak wielką (więc i znaczenie), że umieszczając je cząstkowo pod
oddzielną rubryką, nie sądzę, abym tym sposobem uwłaczał śpiewom czysto
ludowym; owszem, oryginalność tych ostatnich w tym jaśniejszym zabłyśnie
świetle. Zresztą, gdy do ogólnego obrazu muzyki narodowej należą wszystkie
pieśni czy to ludowe, czy szlacheckie, czy oryginalne, czy naśladowane, sądzę
więc, że należycie wywiążę się z przyjętego zadania, dając wszelkie nabytki, jakie
i na tej ostatniej pozyskałem niwie1.

Dodawał też, że przy takich pieśniach podawać będzie nazwisko autora
lub dzieło, „z którego pieśń została wyjętą, o ile tylko szczegóły te będą
mi wiadome”. Podobnie kilkanaście lat później pisał o pieśniach zamieszczonych w monografii Poznańskiego, a pochodzących z miast i dworów
szlacheckich:
Wspomnieć nam tu wypada, że jak wśród pieśni ludowej mocno się w Wielkopolsce czuć daje przymieszany do niej żywioł szlachecko-dworski i miejski
[…] jako owoc wpływu obu tych stanów na lud wiejski, tak znów na odwrót,
niektóre z pieśni szlacheckich i miejskich zdają się jakoby wprost z łona ludu
wykwitłe […]. W ogóle zastosować tu można zdanie wyrzeczone przez nas w serii II (Sandomierskie) na s. 173 o oddziaływaniu wzajemnym na siebie, jak i poetycznym usposobieniu dworów i chat. Że w Wielkopolsce wpływy te działały
silniej i wcześniej niż w Sandomierskiem, stąd też i wyrazistszą okazuje się tu
obu tych żywiołów asymilacja2.
1 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173–174. Kolberg przyznawał tam również, że
niełatwo jest „odznaczyć dokładnie granice pieśni szczerowłościańskiej od szczeroszlacheckiej
wówczas, gdy jedna i druga nosi na sobie też same cechy wspólnej im narodowości” (s. 173,
przyp.).
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. III. Kolberg podaje tam również przykłady takich pieśni nieludowych, ale – jego zdaniem – „jakoby wprost z łona ludu wykwitłych”

266

�W rezultacie w tomach Kolberga, zwłaszcza w części II Krakowskiego oraz części V W. Ks. Poznańskiego, odnaleźć można szereg pieśni pochodzenia literackiego do słów J. Kochanowskiego, F. Karpińskiego, F.D.
Kniaźnina, K. Brodzińskiego, A. Chodźki, W. Syrokomli, A. Mickiewicza,
B. Zaleskiego, W. Pola, J. Tetmajera i innych, mniej znanych poetów, arie
operetkowe i wodewilowe, m.in. z Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, piosenki łacińskie z repertuaru starej liryki studenckiej, waganckiej
czy żakowskiej, aryjki i śpiewy ze sceny teatralnej spopularyzowane we
dworach i w salonach. Nie zawsze jednak podany jest autor tekstu, czasami autorstwo określone jest błędnie, sporo jest też tekstów tego typu
bezimiennych. Pieśni te dokumentują proces odrywania się od kręgu ich
twórców i przenikania do repertuaru popularnego, ukazują pogranicze obu
światów. Przynoszą też ciekawy materiał dla historyka literatury, gdyż bywają świadectwem popularności poetów w określonym czasie. Natomiast
wyraźnie nieludowych tekstów prozatorskich, opowiadanych językiem literackim, a nawet stylizowanych, Kolberg nie wyodrębniał ze względu na
ich charakter w osobnych działach, tak jak czynił to z pieśniami, lecz łączył
je z innymi opowieściami.
Systematyka i kwalifikacja gatunkowa folkloru słownego w ramach monografii regionalnych stanowiła dla Kolberga istotny problem metodologiczny. By zgromadzić jak najobszerniejszy materiał źródłowy dla przyszłych
badaczy i prac komparatystycznych, musiał zadbać o uporządkowanie
i klasyfikację tekstów. Wielokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach
wagę „usystematyzowania” materiału dla dalszych prac analitycznych i interpretacyjnych. Kryterium nadrzędne, niejako wyjściowe, dla wszystkich
tekstów folkloru, tak jak i dla materiału etnograficznego, stanowił –jak wiadomo – określający profil całego przedsięwzięcia wydawniczego podział
i przydział regionalny, o którym decydowała konkretna lokalizacja geograficzna opatrywanych odpowiednimi notami tekstów. W ramach każdej
monografii wyznaczył osobne rozdziały poświęcone pieśniom, tekstom prozatorskim, przysłowiom, co wyraził już w tytule swojej serii wydawniczej:
Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy,
gusła, zabawy, muzyka i tańce. I począwszy od 1865 roku, kiedy wydał
niepełną jeszcze monografię sandomierską, aż do ostatnich tomów Kaliskiego, Mazowsza, Chełmskiego, konsekwentnie tworzył w każdej serii
(tj. nr 44, 45, 49, 54, 55 itd.).

267

�regionalnej osobne działy przeznaczone dla literatury ludowej, niezależnie
od wzmiankowanych wyżej praktyk umieszczania ich z różnych względów,
przede wszystkim synkretycznego widzenia przejawów kultury, w różnych
miejscach swoich tomów. Ilość i charakter zgromadzonego materiału warunkowały oczywiście zasób i profil zebranych tekstów, czasami bogactwo
pieśni czy opowieści skłaniało do wypełnienia nimi całych lub prawie
całych tomów przynależnych do danej monografii1. Uwzględniał przy tym
zróżnicowanie etniczne, włączając do monografii regionów południowo–
wschodnich pieśni i opowieści ukraińskie (w Pokuciu, Chełmskiem i Przemyskiem). W obrębie zaś poszczególnych rodzajów i gatunków stosował
specjalną dla nich klasyfikację, w której kryteria funkcji, treści i formy różnie się przeplatały, dopełniały lub krzyżowały.
Należy przyjrzeć się tym gatunkom kolejno, zaczynając od pieśni, najliczniej i najróżnorodniej reprezentowanych w dorobku folklorystycznym
Kolberga.
Pieśni
Systematyka pieśni, jako utworów towarzyszących wszystkim niemal
codziennym i uroczystym, radosnym i tragicznym, doraźnym i trwającym
w zbiorowej pamięci, zwykłym i niezwykłym sytuacjom i przejawom życia
wsi, stanowiła szczególne wyzwanie dla badacza. Z problemami klasyfikacji
poezji ludowej borykali się już poprzednicy Kolberga, wydawcy pierwszych
zbiorów, którzy też różnie sobie z nimi radzili. Do dziś jest to problem nierozwiązany zadowalająco i jednolicie. Choć przez lata pojawiały się i pojawiają bardziej lub mniej udane koncepcje w tym zakresie, żaden model
systematyki nie został dotąd powszechnie wdrożony2.
1 Poza monografią gatunkową Pieśni ludu polskiego (ballady i tańce) tomy zawierające
tylko pieśni z danego regionu to cz. IV i V W. Ks. Poznańskiego oraz cz. II Mazowsza (DWOK
T. 12, 13 i 25), a z przewagą bajek i opowieści – Krakowskie cz. IV, W. Ks. Poznańskie cz. VI,
Pokucie cz. IV (DWOK T. 8, 14 i 32).
2 O problemach systematyzowania pieśni pisali m.in. J. Krzyżanowski Pieśń ludowa świecka, w: tegoż Szkice folklorystyczne, T. 2, Warszawa 1980, s. 7–28; J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru, w: Literatura popularna–folklor–język, red.
W. Nawrocki, M. Waliński, T. 2, Katowice 1981, s. 7–25; J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki polskiej pieśni ludowej, w: Z problemów badania kultury ludowej, red. T.
Kłak, Katowice 1988, s. 49–75; J. Adamowski Wiedza potoczna informatorów jako podstawa

268

�Wacław z Oleska, autor Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego,
zbioru wzorcowego dla całego pokolenia przyszłych badaczy i wydawców,
wyrażał swoje rozterki na ten temat w przedmowie:
Mnóstwo zebranego materiału wymagało ścisłego uporządkowania, lecz jakichże trzymać się zasad w piśmiennym podziale polskich pieśni, które nigdy napisane nie były?1

Zapoznał się wprawdzie z zasadami klasyfikacji pieśni słowiańskich, ale
te rozwiązania uznał za nieodpowiednie dla swojego materiału. Ostatecznie
jednak wybrał wersję Vuka Karadżicia i podzielił pieśni na żeńskie i męskie. Do grupy pierwszej zaliczył m.in. pieśni śpiewane w czasie obrzędów
i zabaw, pieśni miłosne, rolnicze, pasterskie, myśliwskie, flisackie, górnicze,
wojackie, do drugiej – pieśni historyczne i dotyczące pojedynczych osób.
Grupował też pieśni według obszaru zamieszkania informatorów, nie przyjmując kryterium etnicznego ze względu na wymieszanie ludności polskiej
i ruskiej w obrębie Galicji.
Inną zasadę przyjął Żegota Pauli w Pieśniach ludu polskiego w Galicji, ustalając podział hierarchiczny. Wydzielił pięć grup: 1. Pieśni obrzędowe (tu także związane ze zwyczajami dorocznymi i z grami i zabawami);
2. dumy historyczne i religijne (legendy), ballady oraz „ułomki i inne miłosnej treści”; 3. pieśni różnych stanów i przy różnych zatrudnieniach; 4. „burleszki i pieśni szydebne”; 5. pieśni do tańca. Podział ten, choć był bardziej
przejrzysty, mieszał kilka zasad. Uwzględniał jednak sytuację wykonawczą
i potrzebę zestawiania wariantów. W ocenie Jerzego Bartmińskiego:
Oba przedstawione kryteria […] stały się bardzo istotne w późniejszych próbach
systematyzacji folkloru. Całość zatem dorobku Ż. Paulego w zakresie klasyfikacji
systematyki tekstów folkloru, w: Genologia literatury ludowej. Studia folklorystyczne, red.
A. Mianecki i V. Wróblewska, Toruń 2002, s. 37–46; P. Grochowski Kolberg – „Nowy Kolberg”
– cyberkolberg. Z problemów systematyki polskich pieśni ludowych, w: „Ja daję właśnie
materiał…”. O dziele Oskara Kolberga…, s. 57–74. Zob. też A. Skrukwa Systematyka pieśni
w „Dziełach wszystkich” Oskara Kolberga w świetle źródeł rękopiśmiennych, w: Tekst ustny.
Struktura i pragmatyka, problemy systematyki, ustność w literaturze, red. M. Abramowicz, J.
Bartmiński, Wrocław 1989, s. 155–165; taż Niektóre problemy systematyki pieśni w „Dziełach
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Fascynacje folklorystyczne. Księga poświęcona pamięci
Heleny Kapełuś, red. M. Kapełuś, Warszawa 2002, s. 123–128; E. Miller, A. Skrukwa Oskar
Kolberg 1814–1890, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918, pod red. J. Krzyżanowskiego
i H. Kapełuś, Warszawa 1982, s. 25–103.
1 Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie…, s. XII.

269

�polskich pieśni ludowych należy ocenić dosyć wysoko. W tych poczynaniach można bowiem odnaleźć pierwociny naszej współczesnej genologii folklorystycznej1.

Nawiązując z pewnością do koncepcji znanego sobie dobrze zbioru poprzednika, Kolberg rozwinął i udoskonalił w swoim dziele model systematyki pieśni, ustalając jej najpełniejszy kształt, praktycznie weryfikowany
na ogromnym materiale i korygowany w zależności od zasobu źródłowego. I na długo wyznaczył przyszłym badaczom wzorzec porządkowania
folkloru pieśniowego. Uznając za pierwszoplanowe kryterium regionalne
– inaczej niż poprzednicy – respektował, jak wspomniano, zróżnicowanie
etniczne i społeczne. Publikował w ramach odpowiednich rozdziałów monografii także pieśni ruskie, nie rozdzielając ich od polskich ze względu na
język. Grupował natomiast w osobnych działach pieśni tzw. powszechne
oraz pieśni szlacheckie i mieszczańskie.
Podstawową zasadę podziału, na najwyższym poziomie systematyzowania (porządkowania) materiału, kolejną po pierwszorzędnej dla całego
dzieła geograficznej, wyznaczało dla Kolberga kryterium synkretyczności
pieśni, w oparciu o które wydzielał dwie odmienne grupy. Do pierwszej
zaliczał utwory, które pozostawały w integralnym związku z sytuacją wykonawczą, muzyką i tańcem, do drugiej pieśni autonomiczne, powszechne,
„zwyczajne”. Pieśni związane organicznie ze zwyczajami, obrzędami oraz
grami i zabawami zamieszczane były w towarzyszącym im kontekście
opisywanych zwyczajów dorocznych w cyklu kalendarzowym, od Bożego
Narodzenia począwszy, oraz obrzędów rodzinnych w cyklu życia ludzkiego (chrzcin, wesel, pogrzebów), a także zabaw i gier, których dynamikę
inspirowały. Ich miejsce w przebiegu ceremonii czy uroczystości wyznaczała sytuacja, moment, okoliczności wykonania określone w jednostkowej
relacji o konkretnym obrzędzie czy zabawie. Układ w ramach rozdziałów
dotyczących zwyczajów i zwłaszcza obrzędów oparty był znowu o lokalizację geograficzną poszczególnych typowych dla danej miejscowości czy
okolicy uroczystości, kolejno według niej prezentowanych. W związku
z tym np. warianty pieśni plonowych czy oczepinowych nie zostają zebrane
w danej monografii razem, ale dokumentowane są w ramach poszczególnych relacji o dożynkach czy weselach, których opisy w liczbie kilku lub
kilkunastu, a czasami i więcej, jak w Poznańskiem, pochodziły z różnych
1

Zob. J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki…, s. 54–55.

270

�miejscowości regionu. Odszukanie ich i zestawienie wymaga więc wertowania wszystkich publikowanych dokumentacji danego zwyczaju czy obrzędu. Częściowo rekompensuje to wiązanie wariantów odsyłaczami, nie
jest to jednak praktyka stosowana konsekwentnie. Kontekst, w którym dane
pieśni zostały wykonane, określają kwalifikatory o różnym stopniu szczegółowości: od dość ogólnego określenia części obrzędu (rozpleciny, oczepiny),
poprzez wskazanie jego momentu („gdy mają wsiadać do kościoła”, „kiedy
zasiadają do stołu”), do bardziej szczegółowych informacji, kto śpiewa, „do
kogo” i kiedy („po obiedzie śpiewają swachy do młodego”, „gospodynie do
młodej przy wyprowadzaniu do kościoła”). Bardzo często są to dokładne
i rozbudowane wskazówki, co szczególnie widoczne jest w dokumentacji
wesel, zdarza się jednak, że kontekst zasygnalizowany jest skąpo lub że
grupa następujących po sobie pieśni nie zostaje opatrzona odpowiednim
komentarzem.
Kierując się kryterium synkretyczności, zamieszczał też Kolberg teksty
przyśpiewek w rozdziale „Tańce”, przypisując je tam, zgodnie z sytuacją
wykonawczą, do melodii tanecznych, z którymi były strukturalnie, ale
niekoniecznie stabilnie, związane. Zasadę podziału wyznaczało wówczas
najpierw metrum dwu- lub trójdzielne, potem charakter tańca, wreszcie
do pewnego stopnia treść tekstu, często jednak trudna do zdefiniowania
poprzez swoją doraźność, ulotność, spontaniczność. Przyśpiewki te były
na ogół improwizowane w trakcie tańca i zabawy na potrzebę chwili, niekiedy układały się sytuacyjnie w aglutynaty luźniej lub ściślej zespolone
np. pojedynczym, przypadkowym motywem, a ich segmenty mogły być
dowolnie łączone lub rozdzielane. Słowa grały więc w tym układzie rolę
drugorzędną. Główną wyznaczał rodzaj tańca, któremu towarzyszyły, czyli
kontekst pozawerbalny, muzyczny i choreograficzny.
Specyfikę tego gatunku tekstów folkloru badacz wyjaśniał, tak pisząc
m.in. o przyśpiewkach krakowskich:
Wówczas gdy rytmy krakowiaka w jednostajnych powtarzają się odstępach,
a miara wiersza jest jednakową, śpiewak wszelkie nawijające mu się słowa,
czyli wyrazy swej śpiewki, o ile tylko do owego rytmu przystają, bez skrupułu
pod bieżącą podkłada melodię. Stąd to bywa, że słowa wielkiej krakowiaków
(jak i obertasów) liczby, na jednę i tęż samą śpiewane być mogą nutę i odwrotnie, jeden i ten sam dwuwiersz w rozmaite przyoblec się może tony. Przytoczone więc w zbiorze niniejszym słowa, pod melodię podłożone, z małym
271

�tylko wyjątkiem (tyczącym się osobliwie pierwszych krakowiaków) uważać
należy za przypadkowo przez śpiewaka do nuconej przezeń przystosowane
melodii1.

Podobnie uzasadniał odmienność przyśpiewek od pieśni w odniesieniu do tekstów kołomyjek, tańców charakterystycznych dla południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej:
Nikomu bowiem z dawniejszych nawet zbieraczy rzeczy ludowych nie przyszło
na myśl nazwać pieśniami kołomyjek, śpiewek krótkich, przyśpiewek, piosneczek okolicznościowych, wśród tańca najczęściej improwizowanych, równie jak
krakowiaki urywkowych, nuconych już to w dwu- i czterowierszowych zwrotkach, już zbitych w kilko- lub kilkunastozwrotkowe aglomeraty […], a mogące
równie dobrze w razie potrzeby lub przepomnienia być rozbitymi, czyli (wedle
słów sz. recenzenta) „posiekanymi” w drobniejsze pojedyncze znów zwrotki, bo
każda tworzy zwykle odrębną, w sobie zamkniętą całość, a która to własność
śpiewkę taką odróżnia stanowczo od pieśni, gdzie ze względu na treść tej ostatniej wyrzucać zwrotek bez szkody dla utworu nie można […]2.

W praktyce, przygotowując takie „śpiewki” do druku, sam zestawiał je
w różne „aglomeraty”, jak je nazywał, łącząc dość swobodnie poszczególne
teksty pod jedną melodią i oddzielając je kreskami. Rękopisy dokumentują
podobne redakcyjne zabiegi badacza w trakcie opracowywania materiału,
tj. zmiany miejsca i wędrówki pojedynczych przyśpiewek między melodiami. Kryterium wyodrębniania takich tekstów w tomach Kolberga miało
więc charakter funkcjonalno-gatunkowy. W „Tańcach” nie wydzielał też
Kolberg ludowych i nieludowych, zakładając, że skoro „zarówno szlachta,
jak i mieszczanie i chłopi […] śpiewać krakowiaki lubią”, wystarczy dla rozróżnienia jednych od drugich styl widoczny „czy to w układzie tekstu, czy
w pochodzie melodii”3.
Pieśni autonomiczne, śpiewane powszechnie, dzielił Kolberg najpierw
na ludowe i nieludowe, biorąc przy tym pod uwagę także charakter melodii. Pierwsze zamieszczał odpowiednio w działach: „Pieśni i dumy” lub
tylko „Pieśni”, drugie w rozdziałach „Dwory. Miasta” lub „Szlacheckie.
1

O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 379.
O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”, w: tegoż
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 412.
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 380.
2

272

�Mieszczańskie”. Jak już powiedziano, podział ten nie zawsze mógł być
jednoznaczny, przede wszystkim ze względu na nieostre, płynne granice
między tymi sferami twórczości i często odmienne procesy adaptacyjne
w różnych regionach i w różnym czasie. Kolberg był świadomy, że to co
ludowe w jednym miejscu, może takie jeszcze być lub już nie być w innym i odwrotnie1. Samo kryterium nie było też dokładnie określone; nie
zostało jasno sprecyzowane, czy o ludowości lub nieludowości decydowała geneza utworu, a więc środowisko, w którym powstał, czy środowisko
wykonawcy. W ramach pieśni szlacheckich i miejskich w zależności od
zasobu posiadanego materiału wyróżniał Kolberg podrzędne grupy tematyczne, np. „Szkoła”, „Świat”, „Cnota”, „Dom. Gość”, „Miłość”, „Naród.
Stan” itd.
Pieśni powszechne, ludowe, zebrane w przeznaczonych dla nich rozdziałach podlegały dalszemu rozczłonkowaniu, przeważnie według tematu
(miłość, wojna, karczma, „stany, rody”), choć także środowiska zawodowego (myśliwskie, rzemieślnicze), wykonawcy (dziadowskie, pasterskie) lub
odbiorcy (kołysanki). W obrębie działów najpojemniejszych, głównie pieśni
miłosnych, wprowadzał jeszcze kilka podrzędnych grup tematycznych (np.
„zaloty”, „stałość, życzliwość”, „żale, skargi”, „strata wianka”, „smutek, rozstanie”, „małżeństwo”), modyfikując te podgrupy zależnie od posiadanych
pieśni, a czasami dalej je rozczłonkowując (np. w małżeństwie: „kłótnia,
zgoda”, „żal i skarga”, „stary mąż”, „macocha”). Dla pieśni zawodowych, pasterskich, wojskowych i religijnych nie wprowadzał już dalszego podziału.
Kryterium treściowo–strukturalne, w sumie gatunkowe, przyjął Kolberg
jedynie dla „dum”, tj. ballad, o czym dalej. Wybór tych kryteriów w obrębie ludowych pieśni autonomicznych pozostawał więc w gestii badacza
folkloru, w przeciwieństwie do tekstów nieautonomicznych, lokowanych
w ramach zwyczajów i obrzędów zgodnie z decyzją i wiedzą wykonawcy
czy informatora. Był więc obciążony znacznie większym subiektywizmem
i niestabilnością decyzji, zwłaszcza wobec wariantywności form i treści ciągle przeobrażających się pieśni.
1 Zob. O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena…(DWOK T. 63), s. 403. Odpierając zarzut recenzenta w kwestii pomieszania utworów ludowych z nieludowymi, pisał tam
m.in.: „Pieśń w serii XVII, nr 9 (złodziejska), jeśli jest ludową na Mazowszu, w Wielkopolsce,
a po części i w Krakowskiem, to nie jest już nią w Lubelskiem […]; tu okazuje się sporadycznie
jedynie po niektórych miastach lub w ich pobliżu, a dowodzi tego i zamaszysto, a miastowo
prowadzona nuta, jak i obertas do jej wariantu […]”.

273

�W obrębie tak ułożonego materiału na ostatnim, najniższym etapie
podziału zestawiał Kolberg warianty, układając je od najpełniejszych do
mniej rozwiniętych oraz od najbliższych sobie do dalszych.
Podział taki, scharakteryzowany przez badaczy jako hierarchiczny
i kilkustopniowy, uwarunkowany stopniem uwikłania w sytuację wykonawczą1, nie mógł być dostatecznie przejrzysty i konsekwentny, gdyż
nakładały się na siebie i krzyżowały, choć nie zawsze wykluczały, różne
kryteria, takie jak temat i funkcja pieśni, środowisko wykonawcy, adresat
przekazu. Na ogół Kolberg nie podawał dla tych pieśni wskazówek o okolicznościach wykonania. Niektóre informacje tego typu, niekiedy bardzo
cenne, odnaleziono w trakcie prac edytorskich w rękopisach, czasami zamieszczał je Kolberg w tomach drukowanych; takie sytuacje należą jednak
do rzadkości. Systemowe niejako oderwanie pieśni powszechnych od konkretnej sytuacji wykonawczej powodowało niejasność, czy mamy do czynienia z kwalifikacją ze względu na wykonawcę, na temat czy na genezę
utworu. Jeśli Kolberg nie podał informacji, kto był wykonawcą, nie było
pewności, czy np. pieśń określona jako dziadowska to pieśń wykonana
przez dziada czy pieśń o dziadach, czy wreszcie pieśń wywodząca się genetycznie ze środowiska dziadów 2. Podobne wątpliwości (kto śpiewał czy
o czym śpiewał np. ktoś spoza środowiska?) nasuwały pieśni rzemieślnicze, żołnierskie (w dziale „Wojna. Wojsko”) czy myśliwskie. Ponadto ważną rolę w klasyfikacji pełniły też cechy muzyczne, charakter melodii (np.
ludowej lub dworskiej) i czasami to one decydowały o przydzieleniu danej
pieśni do określonego działu lub przesunięciu „w pobliże” utworu o pokrewnym wątku melodycznym. Stąd praktyczne rozwiązanie wszystkich
problemów systematyki pieśni okazało się niemożliwe. Kolberg był świadomy tych trudności. Sam zwracał np. uwagę, że pieśni o sierocie, które
opublikował w części II Pokucia w dziale „Sierota. Czużyna (Obczyzna)”,
w innych monografiach zamieszczane przez niego w dziale „Małżeństwo.
Rodzina”, to po części pieśni dziadowskie 3, wykonywane przez dziadów.
1 Zob. J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki polskiej pieśni ludowej…,
s. 55–56.
2 Na te specyficzne problemy pieśni dziadowskich zwrócił uwagę badacz tego gatunku,
P. Grochowski, m.in. w pracy Kolberg – Nowy Kolberg – cyberkolberg…, s. 61–62. Zob. też tegoż
monografia pt. Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach, Toruń 2009.
3 Zob. brulion listu Kolberga do C. Neymana z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 163.

274

�Zdawał sobie sprawę, że nie da się stosować tego podziału zbyt rygorystycznie, nie tylko z powodu zachodzących na siebie kryteriów przydziału,
ale także dlatego, że niektóre pieśni miewają zmienną funkcję w różnych
regionach i w różnych sytuacjach, że procesy przenikania gatunków, wędrówek wątków, narastania nowych, a zanikania dawnych wariantów
czynią ustabilizowanie pieśni w sztywnym gorsecie rygorów systematyki
niewykonalnym. Np. wśród tradycyjnych, często starych pieśni obrzędowych, takich jak pożegnanie z rodzicami, rodzeństwem i domem czy pieśń
o chmielu robiącym z panien niewiasty, wykonywano utwory z repertuaru pozaobrzędowego, dowolnie wplatane w tok wesela, śpiewane pod
wpływem nastroju uroczystości czy fantazji śpiewaka, improwizowane
w czasie zabawy czy tańca, a więc w różnych okolicach i w różnych weselach różne. Analiza materiału pozwala na wskazanie szeregu niekonsekwencji, które jednak w dużej mierze okazywały się nieuniknione. Np.
niekiedy ballady, nazywane przez Kolberga dumami, dla których tworzył
na ogół osobne rozdziały w ramach pieśni powszechnych, odnajdujemy
w weselu, wśród pieśni dziadowskich, a nawet przy obchodzie Sobótki
czy uroczystości Wielkiego Czwartku 1, częściej wśród pieśni miłosnych,
mieszczących się w rozdziale pod tytułem ogólnym „Pieśni i dumy” 2, przyśpiewki taneczne spotykamy także wśród pieśni powszechnych, np. w rozdziale „Zabawa. Pijatyka. Karczma”, a sporadycznie i w opisie ludu, pieśni
religijne czy historyczne wśród dziadowskich i odwrotnie. Sytuacje takie
ukazują skutki przemieszania wyznaczników funkcji, tematu i wykonawcy oraz równoległość różnych cech jednej pieśni. Brak jednak informacji
Kolberga przesądzających o wyborze kryterium decydującego ostatecznie o przydziale poszczególnych utworów. Zdarza się także, że warianty
1

Zob. np. ballady o burmistrzance i dzieciobójczyni (wątki nr 33 i 113 według Katalogu
polskiej ballady ludowej E. Jaworskiej) w DWOK odpowiednio: T. 11, nr 42, T. 26, nr 92 i 311,
T. 27, nr 50 (weselne), T. 26, nr 35 (sobótkowa, „przy rozniecaniu ogni”) – wątek nr 33 oraz
T. 4, nr 220 („duma kościelna” wśród miłosnych), T. 6, nr 447, T. 12, nr 611 i 612, T. 17, nr 17,
T. 26, nr 562, T. 21, nr 179 (dziadowskie, nabożne, legendy), T. 19, nr 658 (w Wielki Czwartek)
– wątek nr 113. Pieśni o dzieciobójczyni porwanej do piekła (nr wątku 113) Kolberg jednak
nie uważał za dumę; nie uwzględnił jej też w Pieśniach ludu polskiego. W weselach i wśród
osobno publikowanych pieśni weselnych odnaleźć można także inne ballady, zob. np. T. 16,
nr 324 („Podolanka”, nr wątku 9) czy T. 6, nr 208 („Uwodziciel”, nr wątku 18).
2 Np. ballady humorystyczne:: „U młynarza Marcina jest tam piękna dziewczyna” (wątek
nr 117) i „Chciało się pani piwa pić” (wątek nr 120), których nie zaliczał do „dum”, publikował
przeważnie w dziale pieśni miłosnych pt. „Igraszka. Swawola”.

275

�tej samej pieśni, przeważnie w jednej monografii regionalnej koło siebie
zestawiane, gdzie indziej zostają rozdzielone i zamieszczone w różnych
miejscach, gdyż np. jeden z wariantów powędrował do wesela, w czasie którego został wykonany, przy czym śpiewak wykazał się dodatkową
inwencją i przy pomocy modyfikacji tekstu przystosował np. popularną
balladę do sytuacji weselnej1. Wspomniana „nieuniknioność” takich sytuacji, w których kilka cech utworu jako kryteriów podziału występuje
równocześnie, polegałaby więc np. na oddaniu pierwszeństwa kategorii
funkcji owej ballady (w tym jednostkowym weselu), a nie charakterowi
treściowo-strukturalnemu pieśni. Trudności klasyfikacyjne widoczne są
również w oddzielaniu pieśni nieludowych od ludowych; w niektórych
monografiach, np. w Krakowskiem, wśród pieśni powszechnych znalazły
się utwory popularne z repertuaru miejskiego czy dworskiego, a także
pochodzenia literackiego, zaś wśród przyśpiewek w „Tańcach” teksty
zgoła „nieucinkowe”, fragmenty pieśni miłosnych czy wojskowych. Jest
jednak prawdopodobne, że funkcja notowanych pieśni czy ich pierwotna
przynależność środowiskowa często w chwili ich pozyskania były już zatarte, oderwane od pierwotnego przypisania.
Kłopoty sprawiały też pieśni o treści mieszanej i pieśni składankowe
(aglutynacyjne), których segmenty treściowe oddzielał Kolberg na ogół kreską. Potwierdzając, że główną zasadą porządkowania jest „treść pieśni, a nie
forma, bo mi chodzi głównie o ułatwienie badaczom studiów nad mitologią
i w ogóle przeszłością ludu”, przyznawał jednocześnie:
[…] są trudności, na rozwiązanie których większą powinienem był zwrócić baczność, jak np. pieśni o treści mieszanej, które zatem do różnych kwalifikowałyby
się działów, a podciągnąć je trzeba pod jeden tylko dział, nie zawsze trafnie
przez autora wybrany2.

Ryzykowny okazywał się również niekiedy wewnętrzny układ tematyczny pieśni, wydzielanych w podrzędnych grupach, zwłaszcza w rozdziale
1 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 234–235, nr 81. Śpiewak
dodał w tej pieśni ostatni dwuwiersz: „Oj, rozpłyń się, zdrojna wodo, na stronę,/ pojmę sobie
burmistrzankę za żonę” (w weselu I, „od Rawicza, Pakosław, Golejewko, pow. krobski, 1875 r.”).
2 Brulion listu do C. Neymana z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 163.
Na trudność kwalifikacji pieśni z tekstami mieszanymi zwracał też Kolberg uwagę w recenzji
zbioru pieśni litewskich G.H.F. Nesselmanna, zob. w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły
(DWOK T. 63), s. 310.

276

�„Miłość”, gdy o przydziale niektórych utworów np. do „Zalotów” czy „Igraszki, swawoli” rozstrzygać trzeba było na podstawie skąpej czy niejednoznacznej treści, bez znajomości sytuacji wykonawczej, osoby i intencji śpiewaka.
Ogarniając cały system porządkowania pieśni, spotkać można w tomach
Ludu i Obrazów sporo wątpliwości i niekonsekwencji w zakresie klasyfikacji materiału pieśniowego, i to nie tylko przy porównaniu jej w różnych
monografiach, ale i w obrębie jednej. Z dzisiejszego punktu widzenia mieszanie kategorii treściowych, strukturalnych i funkcjonalnych w Kolbergowskiej systematyce pieśni sprawia, że jeszcze wyraźniej rysuje się jako
problem metodologiczny brak informacji o sytuacji wykonawczej pieśni
autonomicznych, gdyż to właśnie ona mogłaby rozstrzygnąć ostatecznie
o przynależności takich pieśni do określonej grupy.
Kłopoty te, zarówno dotyczące samego badacza, jak i późniejszych użytkowników prac Kolberga, stają się zrozumiałe przy całościowym spojrzeniu
na jego dzieło, w którym pieśni postrzegane były wprawdzie centralnie, ale
stanowiły jednak element składowy dokumentowanej kultury, rozumianej
jako integralna całość dopełniających się nawzajem i od siebie zależnych
przejawów sfery duchowej, społecznej i materialnej życia wsi. Zasadniczym celem Kolberga było osadzenie twórczości pieśniowej ludu i ukazanie
jej funkcjonowania w szerokim kontekście kulturowym. A krzyżujące się
kryteria systematyki oraz dynamika i zmienność samej materii, synkretyczny charakter życia pieśni lub odrywanie się jej od typowych okoliczności wykonania nieustannie obraz komplikowały, czego doświadczali także
późniejsi badacze poezji ludowej.
Współcześni folkloryści podważyli zasadność i celowość hierarchicznej
klasyfikacji pieśni, w której pewne kryteria są podrzędne w stosunku do
innych, wykazując ułomność takiego podejścia wobec mechanizmów funkcjonowania folkloru ustnego. Obecnie dominuje przekonanie o potrzebie
uwzględnienia w systematyce gatunkowej pieśni kilku cech równocześnie
jako wyróżnika gatunku i systematyzowania:
[…] z dwu typów porządkowania i grupowania tekstów, hierarchicznego i współrzędnego, pierwszy nie może zostać wykorzystany jako język wyszukiwawczy
i podstawa dla katalogu tekstów. Złożoności zjawisk empirycznych może podołać tylko znacznie bardziej elastyczna metoda współrzędnego traktowania
kryteriów porządkujących materiał […] –

277

�– pisał J. Bartmiński w 1981 roku. Wśród tych cech wyróżniających obok
tematu autor wymieniał m.in. takie jak „intencja nadawcza, uwikłanie tekstu
w sytuację i działanie wykonawcy, typ podmiotu mówiącego, adresat itd.”1
Pieśni niewydane przez Kolberga, a zachowane w jego archiwum i publikowane obecnie po raz pierwszy w ramach nowych monografii bądź
suplementów do serii XIX-wiecznych, od początku edycji Dzieł wszystkich
miały podlegać zasadom systematyki wypracowanej przez Kolberga i kontynuować jego metody porządkowania. Celem było oczywiście zachowanie
ciągłości wydawnictwa, a więc dotyczyło to również podziału całej treści
na rozdziały, stosowanej terminologii, tytulatury itd. Problem zasadniczy
stanowił jednak fakt, że setki niedrukowanych pieśni w archiwum Kolberga
nie zostały poddane systematyce, nad którą autor pracował dopiero jako
wydawca, w trakcie opracowania materiału do druku. Nadawany przez badacza układ rękopisów w tekach, nad którym on sam panował, został przez
lata zaburzony, manuskrypty uległy znacznemu przemieszaniu, po części
zagubieniu i dewastacji, oddzieleniu od macierzystych całości. Rozerwane
zostały związki genetyczne rękopisów (np. melodii i tekstu czy zespołu zapisów z określoną dla nich jednorazowo lokalizacją geograficzną), a układ
pierwotny i przynależność źródłowa części materiału uległy zatarciu. Setki
luźnych kart w 76 tekach archiwum mieszczą dziś materiał w dużej mierze
pozbawiony not kwalifikujących teksty folkloru gatunkowo czy funkcjonalnie, a nawet regionalnie.
Sporadycznie pojawiają się wprawdzie w manuskryptach – częściej
w czystopisach niż w zapisach prymarnych i częściej przy pieśniach obrzędowych i nieludowych – noty o różnym stopniu szczegółowości, np.:
„pieśń wołyńska”, „weselna”, „na zaręczyny”, „przy wsadzaniu korowaja do
pieca”, „od mieszczan włodawskich”, „na Zielone Świątki, przed obchodem
pól”, „kolęda przy szopce”, „przy kołowrotku, żale p[anny] Firlejówny”,
„naród”, „ojczyzna”, „na murarzy i innych rzemieślników” itd. Rzadziej
odnajdujemy takie wskazówki przy pieśniach ludowych powszechnych,
wówczas na ogół dotyczą sytuacji wykonawczej, tematu, wykonawcy lub
odbiorcy, np. „po żniwach”, „flisacka, na Bugu”, „na drobną szlachtę” „czumak”, „przy pasieniu”, owczarska”, „śpiewana przy tańcu podczas werbunku”, „piosnka nianiek” „śpiew więźnia” itd. Noty takie, choć nie rozwiązują problemu generalnie, pozwalają przynajmniej w podstawowym
1

J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru…, s. 24.

278

�zakresie zakwalifikować niektóre pieśni; najczęściej jednak takich danych
brak. Osadzenie w kontekście sytuacyjnym posiadają natomiast przeważnie pieśni przynależne do opisywanych przez Kolberga zwyczajów, obrzędów i zabaw, czyli te, których miejsce i funkcję określił sam wykonawca.
Jest to widoczne szczególnie w czystopisach przeznaczonych do druku,
w których Kolberg porządkował materiał zgodnie z przebiegiem obrzędu.
W rękopisach prymarnych tok uroczystości bywał zakłócony, badacz rejestrował bowiem niejednokrotnie nieuporządkowane sekwencje śpiewów
i relacji informatorów. Dla większości materiału brak jednak w rękopisach
systematycznie podawanych wskazówek o sytuacji wykonawczej, które
mogłyby sugerować odpowiednią kwalifikację. Do tych dylematów wydawców Dzieł wszystkich dołączyły się wspomniane wyżej kłopoty, jakie
z klarownością systematyki pieśni miał sam Kolberg. W wyniku niezbędnych analiz źródeł rękopiśmiennych i materiału drukowanego przez niego
samego, korespondencji, nielicznych uwag we wstępach do monografii itp.
udało się jednak po części zrekonstruować szereg brakujących wyznaczników klasyfikacyjnych, połączyć rozproszone wersje w manuskryptach dla
odtworzenia ich proweniencji, określić praktyczne rozwiązania Kolberga
w zakresie systematyki i jej kryteriów, a dla pozostałych pieśni przyjąć
sugestie hipotetyczne, zaś materiał nierozpoznany pod tym względem opatrzyć odpowiednim komentarzem1.
Przy wszystkich zastrzeżeniach dotyczących praktyk Kolberga w zakresie systematyki pieśni uznać należy, że nowatorstwo koncepcji oparte na
postrzeganiu folkloru w ścisłym związku z całokształtem kultury wyznaczyło na długo wzorzec dla przyszłych badaczy i nadal stanowi paradygmat
wyjściowy dla dalszych prac na tym polu, co podnoszą publikacje nie tylko
dawniejsze, ale również najnowszych badaczy2.
1 Problematykę tę przedstawiano w szeregu wymienianych już opracowań, a także we
wstępach edytorskich do nowych monografii regionalnych i tomów suplementowych (DWOK
T. 39–57 i 70–84).
2 Ponad pół wieku temu J. Krzyżanowski pisał, że przy wszystkich obwarowaniach wynikłych z etapu badań i możliwości Kolberga „[…] to wielotomowe wydawnictwo jest do dzisiaj
i pozostanie na zawsze podstawowym i niezastąpionym źródłem wiedzy o naszej pieśni ludowej. Chodzi po prostu o to, że ogromny odsetek zapisów Kolberga stanowią unikaty, pieśni, które wygasły, tak że poza obrębem Ludu są one nieznane” ( Pieśń ludowa świecka, w: Słownik
folkloru polskiego, Warszawa 1965, s. 307). Zaś w roku 2015 P. Grochowski, omawiając „pęknięcie” metodologiczne w zakresie systematyki pieśni u Kolberga (pieśni ujęte „w kontekście
wykonawczym i kulturowym” oraz klasyfikowane hierarchicznie), ocenił jednocześnie wysoko

279

�W konkluzji podkreślić trzeba, że podstawą systematyki pieśni stał się
dla Kolberga tekst wierszowany, wyjątkowo tylko w tańcach melodia, choć
muzyka zawsze pozostawała w centrum zainteresowań autora Ludu. To
jednak przede wszystkim słowo śpiewane pozwalało wyznaczyć kategorie
funkcji, tematu i struktury pieśni.
W ścisłym związku z systematyką tekstów folkloru pozostaje terminologia gatunkowa, która jednak w dosłownym tego określenia znaczeniu
przeważnie nie operuje pojęciami genologicznymi. Jednym z nielicznych
gatunków sensu stricto, który w zakresie folkloru pieśniowego Kolberg
najwcześniej wyodrębnił genologicznie i analizował, była – jak wiadomo
– ballada ludowa, którą określał terminem „duma”. Poświęcił jej najwięcej
miejsca i badawczej uwagi w omawianym wcześniej tomie Pieśni ludu polskiego z 1857 roku, swojej jedynej monografii gatunkowej, przemianowanej
później na pierwszy tom Ludu. W następnych tomach Ludu i Obrazów
etnograficznych publikował ballady w specjalnych rozdziałach, w ramach
pieśni powszechnych, gdzie były wybrane na podstawie kryterium geograficznego. Sytuował je jednak w stosunku do pieśni bądź równorzędnie, bądź
podrzędnie („Pieśni i dumy”, „Pieśni” oraz „Dumy”, „Pieśni”, a w nich np.
„Miłość”, „Dumy”). Jak powiedziano wcześniej, Kolberg nie używał terminu
„ballada”, który dla tego gatunku ludowej poezji polskiej upowszechnił się
w Polsce dopiero pod koniec XIX wieku1. Choć nie definiował w zasadzie samego gatunku (poza kilkoma zdaniami w niedrukowanej wersji rękopiśmiennej, przytoczonymi wyżej), zbierane przez niego dumy–ballady
pozwalają stwierdzić, że trafnie odczytywał specyfikę genologiczną tego
rodzaju pieśni jako traktujących o tragicznych (na osi wina–kara) lub niezwykłych wydarzeniach, posiadających postać fabularną, z wplecionymi
w nią dialogami bohaterów. W monografiach regionów etnicznie polskich
nie stosował specyfikacji „dumy historyczne” ani też „pieśni historyczne”,
jak to czynili jego poprzednicy, wiążący dumy z wydarzeniami czy postaciami historycznymi. Pieśni nawiązujące do dawnych dziejów odnaleźć można
wprawdzie w Ludzie w innych działach, np. wśród pieśni dziadowskich
(o zdobyciu Kamieńca Podolskiego przez Turków, obronie Wiednia przez
wojska polskie pod wodzą króla Jana III Sobieskiego w Krakowskiem),
„podjętą przez Kolberga nowatorską koncepcję porządkowania materiałów folklorystycznych”
(P. Grochowski Kolberg – Nowy Kolberg – cyberkolberg…, s. 64).
1 Zagadnienie to omawia A. Skrukwa w pracy Duma–ballada. Z problemów terminologii
gatunkowej w „Dziełach wszystkich” Oskara Kolberga, „Wieś Radomska”, R 9: 2011, s. 221–231.

280

�są one jednak u Kolberga stosunkowo rzadkie, co jest odbiciem takiego
stanu w folklorze polskim w ogóle. Pieśń ludowa nie rejestrowała rzeczywistości historycznej bezpośrednio, ale znalazły w niej swoje odbicie ważne wydarzenia dziejowe, zwłaszcza wojny, katastrofy, wielkie zwycięstwa,
np. inwazja szwedzka, odsiecz wiedeńska, powstanie styczniowe. Jak pisał
Bystroń: „Historia Polski była w znacznej mierze historią szlachecką, która
też swój oddźwięk w literaturze szlacheckiej znalazła”1. Pieśni o wojnach
moskiewskich, szwedzkich, tureckich czy o niewoli tatarskiej, sięgające
XVII wieku, w XIX-wiecznych zbiorach nieliczne, wydawane były najczęściej jako pieśni dziadowskie, co wskazuje na środowisko nosicieli tych
tradycji, wędrownych śpiewaków, których repertuar przejęła pieśń ludowa.
Poczucie historyczności tych dawnych pieśni okazało się w folklorze nietrwałe, przechowywała je natomiast pieśń popularna, często wywodząca
się z utworów naszych poetów i kompozytorów.
Inaczej postąpił jednak badacz w Pokuciu, jedynej monografii ziem
ukraińskich, jaką sam zdążył wydać. Tam wydzielił „Dumy historyczne”
i „Dumy obyczajowe przygodne”. Spotkał się z zarzutem, że niewłaściwie używa tego terminu w odniesieniu do pieśni ukraińskich, gdyż ma
on w folklorze ukraińskim zupełnie inne znaczenie niż ballada polska2.
Są to utwory o nieregularnej budowie wersyfikacyjnej, recytowane przy
towarzyszeniu kobzy, bandury lub liry, o tematyce związanej z historią
Ukrainy. Zatem w myśl tej definicji większość pieśni, które znalazły się
w Pokuciu, nie spełniała wymogów gatunkowych. Kolberg jednak argumentował, że dla jednolitego porządku w całym wydawnictwie próbował
przystosować klasyfikację dotychczas praktykowaną do materiału ukraińskiego3.
W rękopisach Kolbergowskich wydawanych współcześnie w zasadzie
nowych wątków balladowych nie odnaleziono, zachowały się jednak zapisy takich wariantów, które uprzednio w konkretnych monografiach regionalnych Kolberga nie były wydrukowane wśród pieśni z objętego nimi
obszaru; pomnażają więc zasób repertuaru lokalnego o nowe odmiany4.
Ballady zebrane przez Kolberga odpowiadają w większości wyznacznikom
1

J. S. Bystroń Historia w pieśni ludu polskiego, Warszawa 1925, s. 12.
Zob. C. Neymann Recenzja cz. I i II „Pokucia”, przedruk w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), aneks VII, s. 281–282.
3 Zob. A. Skrukwa Duma–ballada…, s. 226–227.
4 Por. tamże, s. 229. Nowe warianty zostały opublikowane w tomach suplementowych.
2

281

�gatunku sformułowanym współcześnie1. Choć nie wszystkie wątki uznane
dziś za balladowe Kolberg uważał za ballady, a niektóre teksty tego rodzaju
sytuował wśród pieśni weselnych lub powszechnych2, jego zbiór utworów
tego gatunku pozostaje największym polskim zbiorem ballad, w większości
trafnie rozpoznanych i reprezentowanych licznymi wariantami z całej Polski, co jako zbiór jednego autora jest zjawiskiem niespotykanym.
Inne terminy określające różne rodzaje pieśni, choć spełniają funkcje
nazw genologicznych, mają najczęściej charakter ponadgatunkowy. Są
opisowe, omowne, odwołują się znowu do tematu (miłosne), środowiska
społecznego (dziadowskie), zawodowego (rzemieślnicze, myśliwskie), okoliczności (kołyskowe) i oczywiście funkcji (weselne, żniwne). O ile kategoria tematu obciążona jest ryzykiem zbytniego subiektywizmu badacza
lub uproszczenia (ruchome segmenty w pieśniach składankowych kojarzone np. motywicznie, lecz różnowątkowe), o tyle kategorie środowiska
wykonawczego są niejasno określone. Jeśli Kolberg nie podał informacji
o pochodzeniu lub zawodzie wykonawcy, nie wiadomo, jaki zakres ma np.
pojęcie „pieśń dziadowska”; może bowiem chodzić o wykonawcę dziada
lub – jak to definiuje wielu badaczy – o życie i działalność dziadów, „kondycję tego zawodu”3 czy wreszcie o satyrę na dziadów jako obiekt kpin
(zob. np. w części II Krakowskiego rozdział „Pieśni dziadowskie i parodie
na dziadów”). Problem ten w odniesieniu do pieśni dziadowskiej analizował P. Grochowski w przywołanej już monografii Dziady, a ponieważ
analiza ta może stanowić przekonujący przykład kłopotów ze znaczeniem
1

Świadczą o tym cytowane wyżej prace J. Jagiełło Polska ballada ludowa (Wrocław
1975) oraz E. Jaworskiej Katalog polskiej ballady ludowej (Wrocław 1990). Na 41 wątków balladowych, dokumentowanych przez Kolberga w tomie Pieśni ludu polskiego (1857), 33 wątki
uznawane są według badaczek za balladowe.
2 Np. nieuwzględnione w Pieśniach ludu ballady humorystyczne (teksty lub tylko ich incipity) o uwiedzeniu dziewczyny podstępem (nr wątku 117) oraz o zdradzonym mężu (wątek
nr 120) odnaleźć można w monografiach wśród pieśni powszechnych, przeważnie w rozdziale
„Igraszka, Swawola” lub „Małżeństwo” (zob. np. DWOK T. 4, nr 197–199, T. 12, nr 372–374,
T. 16, nr 460, 461, T. 21, nr 79–83, T. 25, nr 208–209b oraz T. 12, nr 458–460, T. 18, nr 293, 294,
T. 25, nr 241, T. 21, nr 112, 113), a balladę o złodziejach okradających karczmę (watek nr 121),
także humorystyczną, choć jest w Pieśniach ludu z nr 38, w tomach regionalnych znajdujemy
w rozdziale „Zabawa. Pijatyka. Karczma”, z notą „złodziejska” (zob. DWOK T. 4, nr 239, T. 12,
nr 480, T. 27, nr 365). Wydaje się, że w tym ostatnim przypadku o przydziale zdecydowały
okoliczności wykonania, podobnie jak w szeregu sytuacji, gdy popularne ballady wykonywane
były w czasie wesela.
3 Zob. P. Grochowski Dziady…, s. 192–194.

282

�i zakresem pojęć określających opisowo różne rodzaje pieśni bez oznaczenia ich kontekstu wykonawczego, warto jej się pokrótce przyjrzeć. Autor
poświęcił najpierw miejsce charakterystyce tego ciekawego i zróżnicowanego środowiska w ujęciu historycznym, opisowi sposobów funkcjonowania wędrownych dziadów i ich ról w społeczności oraz specyfiki „rzemiosła”, wreszcie fascynacji romantyków postacią dziada–lirnika, „strażnika
pamięci” i „poety–wieszcza”. Przedstawiając następnie w szerokim ujęciu
repertuar dziadowski od strony tematyki, obrazu świata, poetyki i funkcji wykonywanych pieśni, stwierdził, że uznanie określenia „pieśń dziadowska” za termin gatunkowy nie jest ścisłe i że nie wystarczy zawężenie
definicyjne do „wierszowanej, śpiewanej nowiny dziadowskiej o tematyce
historycznej, sensacyjno-kryminalnej, katastroficznej etc., z odpowiednią
wykładnią moralną” 1. W zasobie pieśni wykonywanych przez dziadów
mieszczą się bowiem pieśni klasyfikowane jako historyczne, sieroce, nabożne, ballady, co widoczne jest także – jak wspominano – u Kolberga, a repertuar tych śpiewaków, obliczony na przyciągniecie uwagi, wzbudzenie
strachu i litości słuchaczy, bywał w praktyce dowolnie jeszcze rozszerzany.
Na podstawie tych ustaleń opartych o wybrany materiał dokumentacyjny autor wykazuje, że stopień zróżnicowania repertuaru dziadowskiego,
mimo pewnych cech wspólnych (wizja świata, funkcje, środki stylistyczno-kompozycyjne i „aktorskie”) wykonywanych pieśni, nie pozwala na uznanie utworów tego środowiska za „odrębny gatunek folkloru”2. Ze względu
na „kulturowe uwikłanie” oraz „wyjątkowy kontekst nadawczo-odbiorczy”
tekstów śpiewanych przez dziadów określenie „pieśni dziadowskie” Grochowski proponuje traktować pomocniczo, pozagatunkowo, dla określenia
swoistego sposobu funkcjonowania tych utworów. Według autora należałby przyjąć dla tego repertuaru raczej kryterium gatunkowe (ballada)
lub tematyczne (pieśni o świętych, o dziadach), z zaznaczeniem, że pieśń
„była wykonana przez dziadów, czyli była pieśnią dziadowską”3. Przytoczone opinie, charakterystyczne dla antropologicznego stanowiska wobec
tekstów folkloru, pozwalają na sformułowanie w stosunku do zbioru pieśni dziadowskich Kolberga wniosku, że rozumiał on szeroko ten repertuar
i choć nie zawsze zaznaczał informacje o wykonawcy–dziadzie, na ogół
1

Tamże, s. 200.
Tamże, s. 293.
3 Tamże, s. 296
2

283

�trafnie odczytał przynależność i typowość pewnych pieśni do i dla tego
środowiska. Dowodem może być fakt, że na 58 zamieszczonych w aneksie
pracy Grochowskiego tekstów typowych pieśni, „najczęściej wykonywanych przez dziadów”, 35 legitymizowanych jest wariantami cytowanymi
za Kolbergiem. Charakterystyczne przy tym, że Kolbergowska reprezentacja
występuje prawie w każdym z 10 rodzajów takich pieśni, które wyodrębnił autor, np. w dziale „Legendy hagiograficzne” na 12 tekstów 10 pochodzi z Kolberga, a wśród 7 „Legend maryjnych” 5 to teksty z Ludu1. Można uznać, że w sumie doświadczenie badacza w obcowaniu z folklorem
i pamięć typowych sytuacji wykonawczych podyktowały Kolbergowi trafne
przypisanie środowisku dziadowskiemu większości pieśni, także z punktu
widzenia dzisiejszej folklorystyki. Mimo zastrzeżeń, że umieszczał takie pieśni w różnie tytułowanych działach (np. „Pieśni dziadowskie. Nabożne i legendy”; „Pieśni historyczne i religijne przez dziadów żebraczych śpiewane”;
„Pieśni nabożne i legendy”; „Pieśni dziadowskie”), że nie podawał systematycznie informacji o wykonawcy, co rodziło wątpliwości, czy wszystkie
„nabożne” należały do repertuaru dziadów, wreszcie, że dołączał do tej
grupy pieśni satyryczne, obśmiewające, a więc raczej tworzone przez inne
środowisko2 – udokumentował ten specyficzny i niezwykle ciekawy folklor
pieśniowy w takiej skali, że stanowi on także współcześnie podstawowe
źródło dla folklorystów. Dał także jego obraz z kilku stron, prezentując
pieśni ukazujące patriotyzm wędrownych dziadów i ich przywiązanie do
tradycji religijnej, związanej z historią narodu, skargi i żale związane z żebraczym losem i prześladowaniami przez władze zaborcze (zakaz działalności, swobodnego poruszania się po kraju, rozpowszechniania i drukowania
1

Dalej autor publikuje następujące teksty: „Legendy apokryficzne” (na 8 pozycji – 4 z Kolberga), „Pieśni o śmierci” (na 10 – 8 z Kolberga), „Pieśni o końcu świata’ (na 4 – 2 z Kolberga),
„Pieśni o upadku obyczajów” (2 pozycje – brak Kolberga), „Pieśni nowiniarskie” (na 5 – 2 z Kolberga), „Ballady o dzieciobójczyni” (na 3 – 3 z Kolberga), „Pieśni o sierotach (3 pozycje – brak
Kolberga), „Inne” (na 4 – 1 z Kolberga).
2 Zob. np. wierszowany tekst pt. „Parodia na dziadów”, przysłany Kolbergowi przez
W. Siarkowskiego wraz z jego objaśnieniem, że upowszechniło go środowisko kościelne, w:
O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 256–262. W różnych tomach Ludu zamieszczał
też Kolberg ciekawe uwagi o sposobach funkcjonowania dziadów, stosunku słuchaczy do nich,
o zainteresowaniu ich pieśniami, ale i o kpinach, żartach i anegdotach na ich temat itd.; zob. np.
O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), przypisy na s. 227–228, s. 233, W. Ks. Poznańskie
cz. IV (DWOK T. 12), s. 312. Znacznie też częściej niż przy innych pieśniach spotykamy w druku lakoniczne informacje Kolberga o dziadach – wykonawcach.

284

�pieśni nowiniarskich w zaborze rosyjskim), a także parodie ilustrujące próżniactwo i oszukańcze praktyki „zawodowe” tego kręgu wykonawców.
W mniejszym lub większym stopniu podobne niejasności terminologiczne da się zauważyć w odniesieniu do innych opisowych kategorii pieśniowego folkloru środowiskowo-zawodowego w dziele Kolberga. Brak dokumentacji dopełniającej zapisy źródłowe, czyli informacji o informatorze i od
informatora, nie pozwala np. jednoznacznie rozstrzygnąć, czy mamy do
czynienia z utworami chłopów czy rzemieślników, przedstawicieli wsi czy
miast, miasteczek, przedmieść. Tematyka pieśni związana z postacią flisaka,
młynarza, kowala, szewca czy krawca nie daje odpowiedzi na to pytanie,
gdyż nie była obca także środowisku chłopskiemu, które chętnie do niej nawiązywało. Dotyczy to również pieśni satyrycznych, kpin z poszczególnych
zawodów będących często odbiciem antagonizmów międzycechowych,
utartych stereotypów, wzajemnych uprzedzeń nie tylko między rzemieślnikami w mieście, ale także między mieszkańcami wsi i miasta ośmieszającymi się nawzajem. Nie da się orzec proweniencji środowiskowej śpiewek
typu: „Kowale – bretnale, a szewcy to dratwa, kuśnierze – szalbierze, a stelmachy – szlachta” czy: „Szewczyku kulawy, trzewiczek dziurawy, szewczyku nie lataj, trzewiczek załataj”, albo: „A komuż tak jak młynarzom, na
słoneczko nie wyłażą, jeno leżą sobie w kłodzie, rozkazują robić wodzie”1.
Pieśni w dziale „Rzemiosło” jest jednak w zapisach Kolberga stosunkowo
niewiele, większość monografii nie posiada ich wcale, być może dlatego,
że badacz postrzegał je jako własność przede wszystkim środowiska miejskiego. Pieśni związane z pracami rolnymi („Praca. Rola”), wypasem bydła
(„Pasterstwo”), myślistwem („Myślistwo”), wojną, losem żołnierza i poborem do wojska („Wojna. Wojsko”), zabawą i hulanką w karczmie („Zabawa.
Karczma”) również wyraźniej wskazują na kryterium tematu i okoliczności
niż na prawdopodobnego wykonawcę. Jeśli Kolberg go nie określił, możemy się go tylko domyślać, nie da się jednak wykluczyć sytuacji, że okazjonalnie pieśni takie wykonywane były również w środowisku szlacheckim
czy miejskim, najchętniej np. w konwencji żartobliwej lub kpiarskiej, jak
cytowane wyżej teksty.
Ogromny materiał pieśniowy zgromadzony przez Kolberga zróżnicowany jest na wielu poziomach. Kategorie klasyfikacyjne przyjęte przez badacza
1 O. Kolberg Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), nr 50; Radomskie. Suplement do
tomów 20–21 (DWOK T. 77/I), nr 636; Mazury pruskie (DWOK T. 40), nr 621.

285

�dla pieśni w całym wydawnictwie, z modyfikacjami podyktowanymi ilością
i rodzajem pozyskanych tekstów, sprawiają, że w ramach każdej monografii regionalnej znalazł się zespół pieśni ułożonych w zasadzie zgodnie
z przyjętymi regułami systematyki. Monografie te obejmują cały obszar
dawnej Rzeczypospolitej i dokumentują pieśni nie tylko w języku polskim,
ale dla ziem Kresów Wschodnich, gdzie ludność była wymieszana, również
w białoruskim, ukraińskim, a także litewskim. Folklor wierszowany pochodzi z różnych źródeł i ma różną postać językową, od zapisu gwarowego
po przekaz literacki. Składają się na niego pieśni o najrozmaitszej treści,
funkcjach i formie, wywodzące się z różnych środowisk wykonawczych,
z różną metryką, proweniencją, zasięgiem występowania i rozpowszechnienia, miejscem w tradycji. Obok popularnych niekiedy w całej Europie lub
u naszych sąsiadów ballad legitymowanych w tomach Kolberga wieloma
wariantami z różnych okolic Polski, powszechnie śpiewanych liryków miłosnych czy setek krakowiaków od XVIII wieku zadomowionych szeroko
w polskim repertuarze odnaleźć można w zbiorach badacza także szereg
pieśni rzadkich, starych, a nawet zabytkowych czy unikatowych, które przetrwały na kartach Ludu i w rękopisach, dopiero w Dziełach wszystkich
wydawanych jako dokument trwałości i żywotności tradycji lub odwrotnie
– świadectwo, czasami jedyne, zapomnianej i utraconej ciągłości. I tak np.
pieśń o szewczyku wywodząca się z XVI wieku, o incipicie „Jechał (Jedzie)
chłop do młyna, zdechła mu kobyła” – według ustaleń J. Krzyżanowskiego
–„nasz najstarszy taniec mieszczański”, zanotował Kolberg w pięciu wariantach (krakowskim, wielkopolskim, dwu mazowieckich i radomskim). Pieśń
ta ocalała w rękopisie z 1676 roku, ale dla XIX wieku zachowała się dla niej
jedynie dokumentacja Kolberga, co świadczy o żywotności wątku jeszcze
w połowie tego stulecia. Dodatkowo potwierdza tę żywotność spowinowacona ze starym „tańcem mieszczańskim” inna drwiąca pieśń satyryczna na
szewców, „Chodzą szewcy po ulicy” (dialog szewca i psa wspólnie obdzierających padlinę ze skóry), w jednym wariancie również zapisana przez
Kolberga pod Mławą na Mazowszu i stanowiąca pewnie jakąś kontynuację
dawnego „tańca mieszczańskiego1.
1

Warianty tej pieśni zob. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), nr 422, W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), nr 606, Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), nr 347, tamże, cz.
III (DWOK T. 26), nr 453 oraz Radomskie cz. II (DWOK T. 21), nr 176; pieśń spokrewniona
z powyższymi zob. Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), nr 429 (tam nietypowa i nieskładna inwokacja, właściwy tekst od zwrotki 2.). Zob. J. Krzyżanowski Nasz najdawniejszy „taniec

286

�Popularną pieśń myśliwską pochodzenia szlacheckiego „Siedzi sobie zając pod miedzą”, sięgającą połowy XVII wieku, zapisał Kolberg w licznych
wariantach z różnych regionów Polski, w znacznej części pozyskując ją
z własnych badań terenowych. Poświadczył w ten sposób, że znana w I połowie XIX wieku, przeszła w tym czasie do repertuaru ludowego i stopniowo się w nim upowszechniała, tak dalece, że włączana bywała niekiedy
nawet w obrzęd weselny1. Inna stara pieśń żołnierska „Idzie żołnierz borem, lasem”, tzw. Pieśń o żołnierzu tułaczu, występująca w tomach Kolberga w kilkudziesięciu wariantach, już w pierwszej monografii regionalnej,
tj. w Sandomierskiem, doczekała się cennego komentarza historycznego,
w którym autor przywołał za „Pamiętnikiem Sandomierskim” z 1830 roku
jej prawariant rękopiśmienny, odnaleziony w książce z 1584 roku oraz dwa
warianty wcześniejsze od własnych, z 1830 roku. Upowszechnił w ten sposób materiał z mało znanego czasopisma, który do dzisiaj wykorzystują
folkloryści zajmujący się dziejami pieśni2.
Przykłady ciekawych tekstów wierszowanych, zebranych przez Kolberga w trakcie własnych badań i zapisanych z żywej tradycji ustnej, które
przynoszą bezcenny materiał do dziejów naszej pieśni ludowej i popularnej,
można by mnożyć. To samo dotyczy utworów wydobytych przez Kolberga
z archiwaliów, przytaczanych ze starych druków, ulotnych broszur, kramarskich ulotek, efemerycznych periodyków, za badaczami „starożytności”
i pracami innych folklorystów. Często wobec przetrzebienia, zniszczenia
i zagubienia wielu z tych źródeł świadectwo Kolberga okazuje się jedynym
i ratującym ten materiał od zapomnienia. Bez pieśniowego materiału źródłowego zebranego przez Kolberga nie może się więc obyć także współczesny folklorysta badający tę dziedzinę literatury ludowej.
mieszczański”. Pieśń o szewczyku, w: tenże Paralele. Studia porównawcze z pogranicza
literatury i folkloru, Warszawa 1977, s. 291–305.
1 Zob. m.in. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), nr 27 i 111 oraz suplement sandomierski (DWOK T. 71), nr 5, Krakowskie cz. II (DWOK T. 6,) nr 406 i 407 oraz suplement krakowski (DWOK T. 73/I), nr 666 i 667, Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), nr 175, 176 i 453. Por. też
J. Krzyżanowski „Siedzi sobie zając pod miedzą”, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 375–376.
2 Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 256– 257. Zob. też S. Wasylewski Pieśń
o żołnierzu tułaczu, „Lud” T. XVI: 1910, s. 247–258. Pieśń ta posłużyła J. Bartmińskiemu
jako materiał do analizy porównawczej jej 50 wariantów (32 z Kolberga oraz 3 z „Pamiętnika
Sandomierskiego”) i wzajemnych relacji „ruchomych” segmentów tematycznych. Analiza ta
miała służyć wykazaniu otwartej struktury tekstu folklorystycznego w jego rozwojowej dynamice i stanowić argument przeciwko usztywniającej metodzie klasyfikacji hierarchicznej
pieśni. Zob. J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru…., s. 17–25.

287

�Bajki. Podania
Zgodnie z kompleksowym programem badań nad kulturą ludową ogłoszonym przez Kolberga w „Bibliotece Warszawskiej” w 1865 roku proza
ludowa stała się stałym składnikiem poszczególnych monografii regionalnych. W pierwszej z nich, wydanej w tym samym roku, tj. w Sandomierskiem, znalazły się jedynie trzy bajki, zamieszczone w rozdziale poświęconym językowi i potraktowane tam jako przykłady „żywej mowy”.
W przypisach na końcu tej książki opublikował Kolberg natomiast kilka
legend i podań zaczerpniętych z literatury i podanych dla dopełnienia opisu
topograficznego kraju, co stało się stałą praktyką w dalszych tomach. W kolejnych monografiach bajki zamieszczał już Kolberg w osobnych rozdziałach, traktując je tym samym jako odrębny i specyficzny rodzaj literatury
ludowej i odchodząc od ich wyłącznie ilustratywnej funkcji. Tę przypisał
natomiast – jak wspomniano wcześniej – podaniom i opowieściom wierzeniowym, lokując te pierwsze wśród informacji rozdziału „Kraj”, drugie
przytaczając jako przykłady w opisie wierzeń.
Ilość tekstów prozatorskich w poszczególnych monografiach kształtowała się różnie i na ogół była proporcjonalna do całokształtu materiałów
pozyskanych z danego regionu, stopnia jego przebadania, warunków samodzielnych eksploracji terenowych i współpracy z miejscową ludnością.
Najbogatsze zbiory bajek pozyskał Kolberg w Krakowskiem, w Wielkopolsce, na Kujawach oraz na Pokuciu i w Sanockiem, wcześniej na Mazowszu,
przy czym materiału z dwu ostatnich regionów nie zdołał wydać1. Nieco
mniejszy zasób tekstów bajkowych znalazł się w pozostałych publikowanych przez Kolberga monografiach regionalnych, a także w wydawanych
z rękopisów po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich. Pewną ilość
opowieści ludowych zawierają też suplementy; w tym zespole najbogatszy
jest zbiór krakowski, reprezentujący region, z którym badacz był związany przez niemal 20 lat swej działalności, prowadzonej tam w najbardziej
sprzyjających warunkach.
W następnej po Sandomierskiem monografii Kujaw, zawierającej ponad
40 opowiadań, podjął Kolberg próbę ich klasyfikacji, co stanowiło novum
w praktyce dotychczasowego wydawania prozy ludowej, oraz poprzedził
1 Opublikował je Kolberg w osobnych rozdziałach w cz. I Kujaw, w cz. IV Krakowskiego,
w cz. VI W. Ks. Poznańskiego, w cz. IV Pokucia, (DWOK T. 3, 8, 14, 32), bajki z Mazowsza i z Sanockiego wydano w cz. VII Mazowsza i w cz. III Sanockiego-Krośnieńskiego (DWOK T. 42 i 51).

288

�ten zbiór komentarzem dotyczącym bajkowego materiału1. Na tle poprzedników zarówno próba systematyki, jak i opis repertuaru wyróżniają się
nowatorskim i znacznie szerszym spojrzeniem na tę dziedzinę literatury
ludowej. Kolberg we wstępnym omówieniu zastrzega:
Pozbierawszy cząstkę owych bajek (jak je tam [tj. na Kujawach] i wszędzie niemal w naszym kraju nazywają), podaję je w prostocie wysłowienia ludowego,
nic nie ujmując ani dodając. O ile przeto tracić one z jednej strony muszą tak
na zręcznym obrobieniu i okraszeniu ustępów, jak i na gładkim całości powiązaniu, o tyle z drugiej, sądzę, zyszczą na autentyczności i wiarogodności swej
dykcji, dając zarazem poznać właściwość gwary kujawskiej, niemniej sposób
zapatrywania i wyrażenia się tego ludu. Z niewielkiego tych bajek zamieszczonego pocztu przekonamy się, że lud tutejszy nie zachował nam tylu pamiątek
odległej przeszłości, ile ich napotykamy np. w Bajarzu Glińskiego lub Klechdach Wójcickiego, a uronienie lub spaczenie wielu przypisać w części należy
bliższemu i dawniejszemu z ludami Zachodu zetknięciu. Natomiast znajdziemy
tam cechy nowe, Kujawom i ościennym jedynie właściwe powiatom, pogląd
oryginalny i żyłkę satyryczną w gawędach, raz do niezwykłego dzielności i rubaszności naprężoną stopnia, to znów lakonicznie nić przedmiotu przecinającą.
Z porównania ich z baśniami i powieściami drukiem już ogłoszonymi, których
w wielkiej części są już to wersjami, już wariantami, widzimy, że podobnie jak
i pieśni ulegają one przeróbkom i przekształceniu. Jedne z nich są jakoby zbite
w treściwą, zagadkową prawie ściśliwość, drugie zbytnie się rozciągają i rozgadują o szczegółach małej wagi. Tu pełno przyczepek i dodatków, organicznie
nie dość ściśle z sobą lub całością powiązanych, tam znów brak dopełnienia,
urywkowość lub przepomnienie. Są to nieuniknione przypadłości tradycyjnego
ich żywota; wszakże tuż obok nich znachodzą się i takie, które pod względem
treści i dykcji nic prawie do życzenia nie pozostawiają2.

Wypowiedź ta świadczy, że wieloletnie obcowanie z ludowym przekazem dokumentowanym ze słuchu, oczywiście zwłaszcza z pieśnią, oraz tocząca się dyskusja o sposobie zbierania i wydawania literatury ludowej, np.
przytaczane wyżej opinie m.in. Kraszewskiego, pozwoliły we wczesnym
stosunkowo okresie badań Kolberga nad bajką, nowym dla niego obiektem zainteresowania i rejestracji, trafnie uchwycić najważniejsze cechy
ludowych opowieści i mechanizmu ich funkcjonowania w kulturze wsi.
1
2

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 107–111.
Tamże, s. 107–108.

289

�Kolberg opowiada się za terminem „bajka” jako używanym przez środowisko nosicieli folkloru. Dostrzega różnorodność „barwy i natury” opowiadań,
ich zmienność w czasie i miejscu, ciągłe „przeróbki i przekształcenia”, podatność na wpływy zewnętrzne, wędrowność wątków reprezentowanych
przez rozmaite „wersje” lub „warianty”, nasycenie nowymi elementami,
lokalnymi i świeżymi. Nie szuka w nich arbitralnie i nie odnajduje – jak
jego poprzednicy – głównie reliktów dawnej przeszłości, lecz obiektywnie
rejestruje uderzające go cechy repertuaru, tj. z jednej strony oryginalny
charakter i koloryt miejscowy, kujawski, widoczny w sposobie postrzegania świata i formie „wyrażania” go, z drugiej treści, wątki i motywy powszechnie występujące na gruncie polskim, a także w bajkach słowiańskich
i europejskich. Zwraca uwagę na obecny w tej prozie żywioł satyryczny
i uwzględnia opowiadania nacechowane ludowym komizmem, dowcipem
i rubasznością, tj. anegdotę, gatunek tak jak realistyczne opowieści z życia
przez romantycznych zbieraczy często pomijany ze względu na autocenzurę obyczajową. Wreszcie podkreśla różnorodność treściową i formalną
zbieranych wariantów, od przekazów wzorowych, rozwiniętych i spójnych,
po chaotyczne, kalekie czy eliptyczne. I trafnie objaśnia te różnice jako nieunikniony rezultat „tradycyjnego ich żywota”, który określają nieustannie
przekształcające się opowieści w ustach różnych narratorów. Jednocześnie
Kolberg deklaruje wierną dokumentację języka opowieści, konieczność oddania pierwotnej ich postaci dla zachowania autentyzmu opowiadań.
Jest to więc spojrzenie na prozę ludową znacznie wnikliwsze, bezstronniejsze i bardziej realistyczne niż prezentowane przez wydawców bajek,
którzy poprzedzili Kolberga. Wcześniejsze wymieniane już zbiory prozy
ludowej K.W. Wójcickiego (1837), K. Balińskiego (1842), L. Siemieńskiego
(1845), R. Zmorskiego (1852), A.J. Glińskiego (1853) i S. Barącza (1866) wyrosły z romantycznego przekonania o historycznej, zabytkowej wartości
folkloru bajkowego, z potrzeby szukania w nim archaicznych śladów dawnej tradycji. W obliczu zagrożenia Polski przez zabory zbieracze i wydawcy
tych zbiorków zmierzali do utrwalania świadomości narodowej, pamięci
i wiedzy o przeszłości. Teksty, nie zawsze ludowe i nie zawsze spisywane
ze słuchu, lecz czerpane ze starych dokumentów, kronik i wspomnień, zapożyczane z różnych źródeł i relacji, poddawane były przez tych autorów
obróbce literackiej, często parafrazom, stylizacji, fabularyzacji, wygładzaniu
stylu i słownictwa, dzięki czemu stawały się w mniejszym lub większym
stopniu opowiadaniami autorskimi, powstającymi jedynie „pod wpływem
290

�zasłyszanych”. Ich przekaz miał być podany czytelnie, przekonująco dla
wszystkich, językiem ogólnie dostępnym, tak by pozostawały w pamięci
jako interesujące „pamiątki przeszłości” pełniące rolę wychowawczą i formacyjną. Choć zbieracze ci na ogół byli zorientowani w twórczości ludu,
w sumie folklorem bardziej się posługiwali niż go w rozumieniu współczesnym dokumentowali. Nierzadko dochodziło przy tym do mistyfikacji,
jak np. u Wójcickiego, który wydrukował historię o Walgierzu z Tyńca
niemającą nic wspólnego z opowieściami ludu, czy u Glińskiego, w którego
Bajarzu polskim znalazły się, jak ustalił J. Krzyżanowski1, przeróbki poetyckich bajek Żukowskiego i Puszkina. Starodawność rozumiana jako udowodniony atrybut bajki ludowej, historyczny aprioryzm w jej postrzeganiu
krępowały dociekania badawcze i głębsze analizy prezentowanych opowieści. Zbiory te spełniły jednak ważną rolę, wprowadzając prozę ludową do
obiegu czytelniczego i wytyczając dalszą drogę prac nad nią kolejnym folklorystom. Szczególnie niezwykła popularność Klechd, starodawnych podań i powieści ludu, jak i samego autora tego zbioru, Wójcickiego, okazały
się znaczące w dalszym przebiegu badań. Przyniosły też cenne wskazówki dotyczące materiału starszego, zwłaszcza staropolskiego, wykorzystane
w późniejszych pracach. Charakterystyczny tytuł tego zbiorku, w którym
występuje określenie „klechdy” jako bardziej poetyczne – w rozumieniu
autora – i nobilitujące „bajkę” (w odróżnieniu od pospolitego „bajania”)
oraz programowy przymiotnik „starodawne”, trafnie oddaje zamierzenia
pokolenia romantycznych miłośników bajki.
Precyzyjniejszej systematyki tekstów bajkowych poprzednicy Kolberga
nie podejmowali, nie wykraczając poza deklaratywne i ogólnikowe propozycje ich podziału i charakterystyki, co najwyżej z próbą ich zastosowania
w układzie i kolejności opowiadań. Wójcicki, autor reprezentatywnego i inspirującego następców zbioru, podzielił 33 teksty poddane obróbce literackiej na trzy części. „Do pierwszej należą starożytne podania słowiańskich [tj.
przedchrześcijańskich] jeszcze wieków, jak powieści o powietrzu, wichrze,
wilkołaku”, albo różne podania lokalne; do drugiej zaliczał „osoby wprawdzie historyczne, ale o których kroniki nasze milczą lub małe dają objaśnienia”, wśród których znaleźli się „najstarożytniejsi bohatyrowie”: Waligóra i Wyrwidąb, „sławny rozbójnik” Madej i „czarodziej” Twardowski”;
1 Zob. J. Krzyżanowski „Bajarz polski” Glińskiego i jego źródła literackie, w: tegoż Paralele… , s. 760–772.

291

�do trzeciej – „powieści o czarach i czarownicach, o zaklętych królewiczach
i królewnach, o cudownych zamkach itp.” Podział ten opatrzył autor konstatacją:
We wszystkich rej wiodą bujne marzenia wyobraźni i cudowność. Cudowność ta,
zawsze upragniona, nie tylko się w samych odbija klechdach, wyobraźnia ludu
tak jest jej pełną, że można rzec, iż do żywota jego należy1.

Uderza niekonsekwencja, wręcz absurdalność tego podziału; właściwie
wszystkie opowieści mogłyby przynależeć do ostatniej grupy. Potrzeba
dowartościowania bajki prowadziła do sprzeczności: z jednej strony podkreślał autor „cudowność” w ludowej prozie, z drugiej wierzył w zawartą
w niej „prawdę historyczną”; lokalne podania odnosił do czasów przedchrześcijańskich, a postacie bajeczne określał jako „osoby historyczne”.
W zbiorku Balińskiego, liczącym 28 opowieści, podobnym do Klechd,
zredagowanym przez Wójcickiego i pozostającym pod wyraźnym jego
wpływem, nie wprowadzono podziału materiału, a określeń: „podanie”,
„opowiadanie”, „powiastka”, „gadka”, „powieść” używał autor wymiennie.
Teksty ogładzone również literacko, choć mniej niż u Wójcickiego upoetyzowane, przynoszą nowe w stosunku do poprzednika wątki, reprezentatywne dla polskiego folkloru, niekiedy stanowiące ich przekaz najstarszy,
jedyny z pierwszej połowy XIX wieku2.
Siemieński, który w swojej pracy zawarł ponad półtorej setki opowieści,
stanowiących obok pewnej liczby przekazów ustnych głównie przedruki
z innych źródeł, streszczenia lub skróty utworów publikowanych, teoretycznie i w zasadzie trafnie odróżnił podania od bajek, pisząc :
[…] do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd, czyli bajek; ten
rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. Podanie właściwie trzyma się albo pewnego miejsca albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości
historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich, gdy przeciwnie, klechda,
swobodna jak wietrzyk, jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych
obrazach i przedmiotach, a mianowicie postaciach bohaterskich. Lud do niej
1

K.W. Wójcicki Klechdy..., Warszawa 1837, s. 13–14. Zob. też R. Wojciechowski Kazimierz
Władysław Wójcicki i jego „Klechdy”, w: K.W. Wójcicki Klechdy…, Warszawa 1972, s. 34.
2 M.in. są to opowieści Bieda i Blada panna (dwa warianty T 331A), Trupia głowa (T 366),
Diabli tanek (T 480C), Pieniądze (T 763), Twarz królewska (T 929), Kochanie (T 3115), zob.
K. Baliński Powieści ludu…, odpowiednio: s. 11 i 105, 88, 107, 51, 55, 83.

292

�nie przywiązuje tej religijnej wiary, jaką ma często w podanie; tym ona jest dla
niego, czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hoffmanna1.

W zamyśle autor ograniczył się więc świadomie do podań miejscowych,
historycznych i wierzeniowych, w praktyce jednak w jego zbiorze znalazły
się opowieści, które dzisiaj określilibyśmy jako bajki ajtiologiczne, anegdoty, a nawet opowieści fantastyczne, opisywane w cytowanej wyżej wypowiedzi jako klechdy właśnie. Mimo to próba rozróżnienia gatunków prozy
ludowej świadczy o krytycyzmie autora.
Zbiorek podań i bajek R. Zmorskiego cechuje świadoma stylizacja literacka opowieści, do której autor otwarcie przyznał się jako do bardziej
atrakcyjnej dla czytelnika. W przedmowie pisał:
Obrabianiem, okrzesywaniem i dopełnianiem gminnej powieści podług własnych pojęć spisującego odbiera się zbiorowi wierzytelność, ze spisania znowu
samej suchej treści lub niewolniczego stenografowania słów pierwszego lepszego wiejskiego opowiadacza powstaje książka zbyt jałowa dla czytelnictwa, która
zatem na upowszechnienie przedmiotu korzystnie wpłynąć nie może. Zdaje się,
że obu tych szkopułów uniknąć można, zachowując w pisaniu tryb opowiadaczy
gminnych – i tym też trybem poszedłem2.

Uznając tę ingerencję za uprawnioną, zadbał jednak o zachowanie ludowego charakteru swoich opowieści w znacznie większym stopniu niż
Wójcicki. Zmorski dostrzegał przemiany tekstów bajkowych mimo romantycznej tezy o ich historyzmie, a wobec tej ewolucji trudność rozpoznania
w nich reliktów dawności, których jednak nie negował. Dzielił opowieści
na podania, bajki i gadki. Za najdawniejsze zabytki kultury ludu obok pieśni
uważał Zmorski podania, które stanowiły według niego odbicie przeszłości,
dawnych dziejów i wierzeń „w świetle, jakim je lud swego czasu widział
i pojmował”. Baśnie, w jego klasyfikacji odpowiadające baśniom magicznym, uznawał za twory fantazji i wyobraźni, „wysnute z wierzeń, wyobrażeń i podań ludu”, a jako „podrzędniejszy rodzaj gminnego słowa” traktował gadki, „opowiadania przykrótsze, dla braku powieściowego wątku baś­
nią lub dla zbyt błahego przedmiotu podaniem zwać się nie zasługujące”3,
1

Tu i niżej L. Siemieński Kilka słów o ważności podań ludowych w: tegoż Podania i legendy…, , s. XVII –XVIII.
2 R. Zamarski [R. Zmorski] Kilka słów wstępnych, w: tegoż Podania i baśni ludu…, s. XII.
3 Tamże, s. VI–VIII.

293

�odnoszące się do spraw i zdarzeń bieżących lub niedawnych. Podobnie jak
Siemieński ujmował więc różnicę między podaniem a baśnią, widział ją
jednak jako wynik dynamicznego procesu zacierania dawnej postaci i sensu
podania pod wpływem baśniowej fikcji. W sumie według opinii późniejszych badaczy zbiorek Zmorskiego wywodzi się sposobem ujęcia i opracowania ze szkoły Wójcickiego, lecz przewyższa Klechdy zarówno w formie
i treści, jak i w komentarzu1.
Cieszący się przez kilkadziesiąt lat niesłabnącą popularnością i tłumaczony na języki obce Bajarz polski Glińskiego przyniósł 47 opowieści – jak
wspomina autor w przedmowie – spisywanych z pamięci, a zasłyszanych
w dzieciństwie w Szczorsach i Niehniewiczach2, wsiach zamieszkiwanych
głównie przez Białorusinów. Zatem i tu autorem publikowanej wersji tekstów, narratorem opowieści jest ostatecznie wydawca zbiorku. Gliński odżegnuje się od aspiracji badacza, odsyłając jednocześnie do prac swoich
poprzedników, które najwyraźniej dobrze zna, i próbuje też przedstawić
własną propozycję podziału prozy ludowej na trzy rodzaje: baśnie „[…] na
cudownościach, czarach i fantastycznych urojeniach osnute”; powieści, których „cechą jest prawdopodobieństwo i dowcip” oraz gawędy, tj. „krótkie
opowiadania o duchach, strachach i upiorach”3. Antologia Glińskiego zawiera opowieści przeważnie pochodzenia białoruskiego, obok niewielkiej
tylko liczby bajek polskich, anegdot o „kmiotku Roztropku”, a także wspomnianych trawestacji i przekładów prozą, parafraz lub streszczeń wierszowanych bajek W. Żukowskiego i A. Puszkina. Książce, długo uchodzącej
za reprezentatywny zbiór polskich bajek, mimo ich niepolskiej i w dużej
mierze literackiej proweniencji, przypisuje się obecnie historyczne znaczenie, głównie dzięki ukazaniu wpływów rosyjsko-białorusko-polskich oraz
popularyzacji niektórych wątków bajkowych, a także rosyjskiej klasyki literackiej na gruncie polskim4.
Najpóźniejszym z wymienionych zbiorów bajek, wydanym rok przed
pierwszą częścią Kujaw Kolberga, była praca galicyjskiego dominikanina,
historyka, Sadoka Barącza, pt. Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieś­
ni na Rusi (Tarnopol 1866). Zawiera materiał ułożony alfabetycznie (bez
1

Por. m.in. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej…, s. 136.
A. Gliński Do Czytelnika w: tegoż Bajarz polski…, T. I, s. XV–XVI.
3 Tamże, s. XI–XII.
4 Zob. J. Krzyżanowski Gliński Antoni Józef, w: Słownik folkloru polskiego… s. 122, O. Zadurska Gliński Antoni Józef, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 2, Toruń 2018, s. 39–40.
2

294

�klasyfikacji gatunkowej) według tytułowych haseł, opracowany literacko
podobnie jak poprzednie zbiory, lecz bardzo bogaty. Składają się na niego
anegdoty szlacheckie, lokalne i często skądinąd nieznane, pewna ilość podań i znaczna ilość kawałów i facecji o księżach unickich, w sumie ponad
150 najczęściej krótkich tekstów oraz około 80 przysłów i 25 pieśni. Opowiadania rozmaitego charakteru, głównie polskie i ukraińskie oraz nieliczne
ormiańskie i żydowskie, reprezentują folklor klasztorny Podola zachodniego, a więc przynoszą cenny materiał historyczny do poznania kresowego
repertuaru środowiskowego.
Obok wymienionych zbiorów, które Kolberg znał i cytował w swoich
tomach, śledził także publikacje w czasopismach i kalendarzach przynoszące pojedyncze teksty podań i bajek, m.in. w latach 30. i 40. w leszczyńskim
„Przyjacielu Ludu”, gdzie drukowane były np. opowieści pióra Berwińskiego i Lompy. Obserwował także z bliska toczącą się równolegle dyskusję na
temat znaczenia podań i bajek, sposobu ich zbierania, wydawania i interpretowania, jak np. przywoływane wcześniej wypowiedzi Kraszewskiego
czy apele i opinie na łamach „Biblioteki Warszawskiej”1, której wezwań
do prac zbierackich i badawczych stał się realizatorem. Poznał więc grunt
przygotowany przez poprzedników poprzez kolejne edycje i toczącą się debatę wokół tego rodzaju twórczości ludowej. Jeśli dodać do tego prawie
30-letnie własne doświadczenia terenowe i obcowanie z żywym folklorem,
uzasadniona wydaje się wnikliwsza i bardziej realistyczna postawa zbieracza i wydawcy wobec nowego przedmiotu badań, jakim stała się proza
ludowa w jej różnych odmianach. Kolberg był kontynuatorem poczynań
Wójcickiego i romantycznych zbieraczy bajek, ale jednocześnie stworzył
własną „szkołę” zbierania i wydawania ludowej prozy. Dystans, jaki cechował jego postawę, uwidoczniony w cytowanej wyżej przedmowie do
1 Artykuły zajmujące się bajkami i podaniami oraz ich podziałem gatunkowym opublikowali tam m.in. W.A. Maciejowski (Klechdy polskie i obrobienie ich, „Biblioteka Warszawska”
1850, T. 1, s. 1–14) oraz J. Grajnert (Studia nad podaniami ludu naszego, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 2 s. 465–514, T. 3, s. 70–105). Maciejowski pisał także obszerniej o ludowej
prozie w trzytomowej pracy pt. Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do
roku 1830, T. 1, Warszawa 1851, s. 186–276. Wcześniej w „Athenaeum” R. III: 1843, T. 1,
s. 19–30, T. 3, s. 47–59, T. 4, s. 65–83 i T. 5, s. 61–74 ukazał się artykuł E. Izopolskiego Badania
podań ludu. Wartościowy zbiór bajek zawiera też dzieło A. Marcinkowskiego Lud ukraiński, jego pieśni, bajki, podania, klechdy, zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki,
zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory, tańce, gry itd. (T. 1–2, Wilno 1857); są to przekazy
autentyczne, pozyskane w terenie, spisane przez badacza w języku polskim.

295

�kujawskich opowieści, przejawił się przede wszystkim w porzuceniu historycznego aprioryzmu co do zabytkowości bajek, we wnikliwej analizie
mechanizmu ich życia obserwowanego z autopsji, w przekonaniu o konieczności dokumentowania ludowego tekstu w jego autentycznej postaci, zamiast opracowywania literackiego i stylizowania pierwotnych przekazów.
Jak dalece badacz był tu konsekwentny, zwłaszcza w stosunku do deklaracji postulatu ostatniego, miały pokazać bajki publikowane w kolejnych
monografiach.
Obok cytowanego wyżej komentarza do publikowanych bajek przedstawił Kolberg w części I Kujaw swoją próbę ich klasyfikacji. Pisał:
Gdy powieści te rozmaitej, jak powiedziałem, są natury, rozgatunkowanie ich
przeto i należyte uklasyfikowanie, zwłaszcza w surowym stanie, w jakim się nam
przedstawiają, ułatwi badaczom rozbiór i wnioski1.

Podzielił zatem i scharakteryzował kujawską prozę „wedle treści i ducha, jaki gawędy niniejsze ożywia”, na kategorie następujące:
1. Klechdy, to jest takie, w których przemaga cudowność i rozkiełzana w różnym
stopniu wyobraźnia, do dziwactw czasami i potworności dochodząca. I one same
na różne także dałyby się jeszcze rozłożyć gatunki. W jednych bowiem martwe
i na wpół żywotne ciała odgrywają rolę istot żyjących w pełni; sprzęty, narzędzie,
budowle, kamienie, rośliny itd. mają swą wolę i gwarę; zwierzęta i ptaki mówią
i działają jak ludzie, a nawet nadludzko, a ludzie bywają półbożkami. W innych
przeciwnie, ludzie stają się igraszką woli rzeczy martwych. […] Z takich to pierwiastków i żywiołów […] składają się owe klechdy, czyli klecenia niestworzonych
rzeczy (jak lud miejscami się wyraża), owe baśni, bajki, bajdy (jak skazki na
Rusi). Niektóre z tych klechd w pierwotnej może zachowały się czystości, inne
zwichnięte lub pokaleczone, inne wreszcie upstrzone i częstokroć oszpecone przeróbkami i dodatkami dokonanymi wedle późniejszych i nowszych wyobrażeń. […]
2. Legendy, podania religijne, rozgadki moralne i obyczajowe itp., których obfitość nie mniejszą niemal jest od tamtych, a które (oprócz kronikarskich i klasztornych) rozłożyć by się dały na powieści zmieszane z pogaństwem, powieści
czysto chrześcijańskie i powieści moralne.

1

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 108.

296

�3. Powiastki i gawędy o wojakach, kupcach, włóczęgach, zbójcach, złodziejach
itd. Powieści te, opuszczając krainę duchów, wkraczają już stanowczo w dziedzinę rzeczywistości, częstokroć epoką dosyć nam bliskiej. […] Zdarza się atoli
niekiedy, że i do takich powieści wchodzi jakaś cudowność, że i tu ukazuje się
i działa duch jakiś wyskakujący nagle niby deus ex machina.
4. Gadki, dykteryjki są to znów wymysły, to skromne, to rozpasane, gdzie opowieść nagina się lub przechodzi wprost w satyrę, ironię, humoreskę, karykaturę
lub kaprys. Przeważa w nich zatem strona komiczna. Bierze ona na cel rozmaite
przygody z życia potocznego […]1.

Opowieści ostatniej grupy podzielił Kolberg na sześć mniejszych (gadki
przygodne, o duchownych, o Żydach, o diabłach, o ptakach i zwierzętach,
cudowne).
Podział ten wyraźnie nawiązuje do refleksji poprzedników, dla których
podobnie istotne było kryterium tematu i stosunku do rzeczywistości, czytelna opozycja: cudowność a realność, przy czym w praktyce Kolberga widoczniejsze okazywało się zjawisko przenikania i splatania się obu światów, zacierania ostrych granic między nimi. Zwraca uwagę użycie terminu
„klechda” wprowadzonego przez Wójcickiego w tytule omawianego zbioru
bajek i skomentowanego przez niego jako określenie „powieści, które pod
nazwą bajek z ust do ust przechodzą”2. Zaczerpnął go Wójcicki z XVI-wiecznej, nieznanej dziś tragedii, o której dowiedział się z dzieła Czackiego3.
Termin ten, który w XIX wieku nacechowany był dawnością, a którego
etymologia współcześnie uznawana jest za niejednoznaczną, nie przyjął
się mimo popularności zbiorku Wójcickiego, a Kolberg w żadnej kolejnej
monografii w druku do niego już nie powrócił, choć w rękopisach, zwłaszcza z wcześniejszego etapu badań, określeniem tym jako notą gatunkową
sygnował niektóre, zresztą genologicznie różne opowieści.
1

Tamże, s. 109–110.
K .W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania…, T. 1, Warszawa 1837, s. 11.
3 Zob. T. Czacki O litewskich i polskich prawach, , T. I, Warszawa 1800, s. 12 – informacja za: J. Krzyżanowski Klechda, w: Słownik folkloru polskiego… s. 169. Tam również mowa
o innym możliwym znaczeniu wyrazu „klechda”, tj. bajka, ale również zaklęcie i formuła czarnoksięska. W źródle Czacki określa klechdy jako podania, tradycje. Choć do terminu „klechda”
nawiązali później w tytułach swych zbiorów S. Ulanowska, J. Lompa, J. Kasprowicz, B. Leś­
mian, do mowy potocznej jednak nie przeniknął. Por. też V. Wróblewska Klechda, w: Słownik
polskiej bajki ludowej… T. 2, Toruń 2018, s. 148–150 oraz tamże, s. 29–31 hasło Gadka tej
samej autorki.
2

297

�Z kolei terminu „gadka”, potocznego określenia opowieści ludowych,
spopularyzowanego w XIX wieku w tytułach zbiorów i rozdziałów z prozą,
a przypisanego tu przez Kolberga do opowieści komicznych, dotyczących „życia potocznego”, będzie on używał także w późniejszych monografiach. Jako
pojęcie niejednoznaczne genologicznie, odnoszące się do różnych gatunków,
zostanie także doprecyzowane wyróżnikami typu: „gadki o złych duchach,
diabłach, strachach”, „gadki o zbójcach, oszustach, głupcach, babach itp.”.
Nie zaprzeczając istnieniu w bajkach pierwotnych, „pogańskich pojęć
i obrazów”, Kolberg w kujawskim komentarzu podkreśla proces kształtowania się w ciągu dziejów nowszych „powieści chrześcijańskich”, które
bywają w różnym stopniu „osnute na tle” lub „pomieszane” z pierwszymi. Jednocześnie podkreśla żywotność w folklorze gatunków realistycznie
ukazujących codzienne życie i stosunki, zwyczaje i problemy mieszkańców wsi w różnego rodzaju „powiastkach” i „gadkach”. Po raz pierwszy
przy tym wyeksponowany zostaje tak wyraźnie nowy gatunek, anegdota
(kawał), przez romantyków na ogół pomijany ze względu na swoją dosadność, rubaszny czy nieprzyzwoity koncept, a także jako „mniej użyteczny” ze
względu na programowe poszukiwanie w folklorze starodawności. Kolberg
akcentuje jako cechę charakterystyczną komizm i humor ludowej facecjonistyki, z ich odcieniami i odmianami – „satyrą, ironią, humoreską, karykaturą i kaprysem”. Stosuje tu jednak – jak powiedziano wcześniej – świadomą
selekcję ze względu na obowiązujący konwenans obyczajowy, eliminując
teksty zbyt drastyczne językowo i treściowo. W swojej charakterystyce gatunków nie używa jako wyróżnika określenia „anegdota”1, lecz proponuje
terminy: „gadka”, „dykteryjka”. Dzieli je według tematów i głównych bohaterów opowiadań, wskutek czego ten wewnętrzny podział jest nieostry
i zaciemniający; treści poszczególnych działów „gadek” nachodzą na siebie
i nie wyczerpują bogactwa żywotnych w folklorze wątków lub też niejasno
je opisują. Charakterystyczne, że wśród opowiadań komicznych wyróżnia
Kolberg z jednej strony nawiązujące do spraw uniwersalnych, ogólnoludzkich oraz z drugiej nasycone realiami i kolorytem lokalnym, wyrosłe z codziennego doświadczenia określonej wspólnoty, co też nie zawsze daje się
wyraźnie rozgraniczyć.
1 Przywołuje jednak ten termin w tekście rozdziału „Lud”, pisząc: „Na dowód dowcipu
chłopskiego przytoczymy tu parę anegdot w obiegu w Kujawach będących, a z prawdziwych
wziętych zdarzeń” (O. Kolberg Kujawy cz. I, DWOK T. 3, s. 48).

298

�Klasyfikacja ta, choć nieostra i dość ogólnikowa, mieszająca kryteria
genologiczne z tematycznymi, ujmuje jednak folklor prozatorski w pewne ramy zbliżone do systematyki przyjętej współcześnie1. Mimo braków
i nieścisłości definicyjnych, niekonsekwencji oraz niejednoznacznego do
końca klucza podziału, jest klarowniejsza niż dotychczasowe i pozwala
odróżnić zasadnicze gatunki: bajki magiczne (klechdy), legendy, anegdoty
(gadki), w oparciu o kryteria w gruncie rzeczy czytelne, choć nie zawsze
precyzyjnie opisane. Z czasem Kolberg wyróżniać będzie, choć niekonsekwentnie, także bajki (zwierzęce, w znaczeniu „fabula”) reprezentowane
jednak nielicznymi wariantami. Inaczej potraktuje też od początku podania lokalne, narodowe, historyczne i wierzeniowe, o których w kujawskiej
klasyfikacji nie ma mowy. Te opowieści, często zlokalizowane, traktowane
jako autentyczne przygody osób znanych z imienia i nazwiska, odniesione
do konkretnych zdarzeń, postaci czy czasów, uprawdopodabniające fikcję
poprzez odniesienie do niby to realnych faktów czy świadków, miejsc czy
okoliczności, znajdą swoje miejsce – jak wspomniano wcześniej – w rozdziałach monografii poświęconych opisowi kraju, ludu, wierzeń, a także jako materiał uzupełniający te rozdziały w przypisach. Wydaje się,
że przyczyna takiego przydziału podań i opowieści wierzeniowych leży
przede wszystkim w przypisaniu im funkcji legitymującej, „uwierzytelniającej” obraz etnograficzny regionu i jego świata nadzmysłowego oraz w dogodności formalnej układu, który pozwolił powiązać folklor podaniowy
odniesiony do konkretnych miejsc i wierzeń z ich opisem, a tym samym
opis ten wzbogacić.
Być może także rozwiązanie takie bywało bezpieczniejsze wobec licznych
akcentów patriotycznych, bardziej lub mniej ukrytych w podaniach
tępionych jako nośniki historii i tradycji przez carską cenzurę. Podania
wtapiane w wywód autora, zwłaszcza niefabularyzowane, a jedynie streszczane lub sygnalizowane jako wątki, łatwiej było ochronić przed okiem
cenzora w zobiektywizowanym tekście informacyjnym. Szereg podań, np.
krakowskich, ze względu na swoje wyraźne treści i aluzje patriotyczne
w rozwiniętych fabularnie opowiadaniach do druku jednak nie weszło,
1

„Zbudowanie wreszcie systematyki międzynarodowej, dalekiej zresztą od doskonałości, dowiodło, że autor Ludu był na dobrej drodze, gdy tworzył ramy ogólne, rozmieszczenie
w nich bowiem klas pomniejszych pozwala dzisiaj na stosunkowo przejrzystą klasyfikację całego ogromnego materiału” – oceniał J. Krzyżanowski w następnym stuleciu (zob. Dorobek
Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej…, s. XXXVII).

299

�pozostając w rękopisach aż do wydania ich w suplemencie do monografii
krakowskiej.
Schemat klasyfikacji zaproponowany w Kujawach zastosowany został
także z pewnymi modyfikacjami w obszerniejszych monografiach z lat następnych, tj. w Krakowskiem, Poznańskiem oraz w Pokuciu1. Modyfikacje
te dotyczyły terminologii gatunkowej, a także po części wyodrębniania niektórych współrzędnych grup tekstów. I tak kujawskie „Klechdy” zastąpiły
„Gadki cudowne” (w Krakowskiem cz. IV), „Baśni cudowne” (w Poznańskiem cz. VI), „Kazki cudowne” (w Pokuciu cz. IV), rozczłonkowane na
5 podgrup kujawskie „Gadki” skomasował Kolberg w Krakowskiem do
dwu: „Gadki o złych duchach, diabłach, strachach” oraz „Gadki o zbójcach,
złodziejach, frantach, głupcach, babach itp.”. Podobnie w Poznańskiem
wyróżnił „Gadki o czarcie i diabłach” oraz „Powieści o zbójcach, oszustach,
głupcach, babach”, dodając jednakże jako osobny dział „Dykteryjki i fraszki”. Także w Pokuciu znalazły się „Kazki o złych duchach, siłaczach i strachach” oraz „Kazki przygodne i dykteryjki”. Osobny rozdzialik przeznaczył
Kolberg na „Bajki” (zwierzęce) w Poznańskiem (9 tekstów) i w Pokuciu
(3 teksty), podobnie postąpił Kopernicki w Chełmskiem (4 bajki), podczas
gdy wcześniej, w Kujawach, kilka krótkich tekstów związanych z głosami
ptaków zebrał razem i zatytułował „Gadki o ptakach”, a w Krakowskiem
zamieścił 4 opowiadania z adnotacją „Bajka” na końcu rozdziału poświęconego gadkom. W pozostałych monografiach, w których teksty prozatorskie
publikowane są w bloku bez klasyfikacji, pojedyncze bajki zwierzęce zajmują w nim przypadkowe miejsce. Rozdział „Powieści moralne, legendy”
ma tak jak w Kujawach stały tytuł także w trzech późniejszych monografiach. Jak widać – pewne grupy tekstów określa Kolberg terminami
niegenologicznymi, lecz tematycznymi, co utrudnia rozpoznanie się w materiale. W pozostałych, szczuplejszych seriach, tj. Lubelskiem, Kieleckiem,
Radomskiem, gdzie nie przeprowadzał klasyfikacji zebranych opowieści,
a gromadził je w rozdziale pod ogólnym tytułem „Powieści”, układ tekstów
odzwierciedla tylko w pewnym stopniu przyjęty porządek gatunkowy, ale
jest niekonsekwentny i w dużej mierze przypadkowy. Tam autor poprzestawał jedynie na ewentualnych, sporadycznych notach gatunkowych, na ogół
1

W pięciotomowym Mazowszu Kolberg nie opublikował bajek zebranych w osobnym
dziale; znalazły się tam jedynie podania oraz opowieści wierzeniowe, rozproszone w innych
rozdziałach. Zbiór mazowieckich bajek wydany został dopiero w cz. VII Mazowsza (DWOK
T. 42).

300

�umieszczanych już w rękopisach i tylko nad pojedynczymi opowiadaniami.
Noty te nie są stosowane jednolicie, kryteria oceny są zmienne, opatrywane
są nimi niektóre tylko teksty, a terminy używane są wymiennie, często inne
dla wariantów tego samego wątku. Z kolei terminy wyrazistsze i najczęściej
używane przez Kolberga w rękopisach, takie jak „klechda”, „podanie” czy
„legenda”, odnosi badacz do różnych w dzisiejszym rozumieniu tekstów,
mimo że definiuje je prawidłowo1.
Niekonsekwencje i trudności w rozpoznawaniu i oznaczaniu gatunków
zaznaczają się także w przydziale do poszczególnych tytułowych podgrup,
na które dzielony jest rozdział poświęcony opowieściom. Wędrują między
poszczególnymi grupami wszystkie typy bajkowe, od baśni magicznych po
anegdoty. Tak więc zdarza się, że bajki, które ze względu na dominację sfery cudowności znaleźć się powinny wśród baśni magicznych, czyli „gadek
cudownych”, w jednej monografii zamieszczone są prawidłowo, w innych
rozproszone w różnych zespołach, nawet wśród wierzeń, podobnie opowiadania anegdotyczne odnaleźć można nie tylko wśród dykteryjek, ale i wśród
„gadek o zbójcach, złodziejach itp.”, a nawet w grupie legend i opowieści
moralnych. Bywa, że dotyczy to tego samego typu bajkowego, inaczej w poszczególnych monografiach przydzielonego2.
Kłopoty te wydają się zrozumiałe w tamtym okresie, gdyż systematyczne badanie struktury fabularnej i morfologii bajki ludowej, kontaminacji wątków, wędrówek motywów, ich przetwarzania i zmiany funkcji
przypadły na czas późniejszy, a rozpocząć się miały pracami Karłowicza
pod koniec XIX wieku, co Kolberg z uznaniem obserwował i odnotował3.
1 O doświadczanych przez dzisiejszych badaczy trudnościach związanych z systematyką
bajek stosowaną przez Kolberga por. też m.in. P. Grochowski, V. Wróblewska Materiały Kolbergowskie a metodologia badań…, s. 51–53. Zob. też P. Grochowski Systematyka bajek ludowych, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, , T. 3, Toruń 2018, s. 217–221.
2 Np. baśń o królewnie strzydze (T 307) w tomie 14. DWOK zamieszczona jest pod nr 16 i 17
(w dwu sąsiadujących wariantach pt. Królewna-strach) w dziale „baśni cudownych”, a w tomie 8. wariant tej opowieści opublikował Kolberg pod nr 55 wśród „gadek o złych duchach,
diabłach, strachach itp.”. Anegdota o sprytnym oszuście sprzedającym magiczne przedmioty (T
1539) w tomie 14. pod nr 104 (Chłop i trzej studenci) znajduje się w dziale „dykteryjek i fraszek”, w tomie 8. pod nr 79 (O panu, Żydzie i zuchwałym Wojtku) w zespole „gadek o zbójcach, złodziejach, frantach [… ].”, a w tomie 32. pod nr 46 (Kara łakomstwa) między „legendami
i kazkami moralnymi”. Kryterium tematyczne dla określenia niektórych poddziałów wyraźnie
zamazywało więc czytelność przydziału.
3 M.in. charakteryzując swój zbiór bajek z Pokucia, zaznaczał: „A zdarzają się wśród nich
i wielce pokaleczone, czasami niby torsy, do których brakujące części przy zbiegu szczęśliwych

301

�Na wcześniejszym etapie, gdy naukowy warsztat bajkoznawczy był u początków swego rozwoju, dokonania Kolberga były niewątpliwie nowatorskie, a kolejne tomy przynosiły dowody na doskonalenie się jego metody
i analizy tekstów.
Zasób i charakter źródłowy bajek publikowanych przez Kolberga w poszczególnych monografiach regionalnych jest zróżnicowany i – podobnie
jak pozostałe zapisy folkloru – w decydującej mierze uwarunkowany możliwościami własnych badań bezpośrednich w danym regionie oraz współpracy z innymi zbieraczami, częstotliwością kontaktów i dostępnością narratorów. Na zróżnicowanie to wskazać może pobieżny choćby przegląd
bajkowego zasobu w kolejnych monografiach.
Na Kujawach, gdzie mimo politycznie trudnego czasu lat sześćdziesiątych Kolberg znalazł dogodne warunki do badań w zaprzyjaźnionych
dworach i dworkach oraz życzliwych pomocników, zebrał ponad 45 tekstów opublikowanych w osobnym dziale w części I monografii (z dwoma tekstami uzupełnionymi w przypisach), ponadto zamieścił tam kilka
podań i anegdot w innych rozdziałach tomu, a w części II w przypisach
przytoczył legendy, anegdoty i opowieści wierzeniowe, głównie zaczerpnięte z literatury. Siedem opowieści (dwie niepełne) znalazło się w dopełniającym monografię suplemencie kujawskim. Zachowały się zapisy terenowe Kolberga 20 z tych opowiadań (w tym 3 fragmentaryczne), a ponieważ brak jakichkolwiek źródłowych wskazówek bibliograficznych, można
przyjąć, że cały zbiór powstał w wyniku prac terenowych, choć możliwe,
że nie tylko jako rezultat rejestracji samego Kolberga. Porównanie drukowanych tekstów z ich zachowanymi w manuskryptach wersjami prymarnymi pozwoliło ustalić, że choć Kolberg w zasadzie respektował język
ludowy przekazów źródłowych, jako wydawca dokonywał w nich jednak
poprawek i uzupełnień. Poza retuszem redakcyjnym służącym uczytelnieniu i lepszemu rozumieniu tekstu (dopowiedzenia, rozwinięcia, zmiana
szyku itp.) korygował Kolberg również po części postać językową zapisów
źródłowych; w druku znalazło się w nich więcej cech gwarowych, także
okoliczności odnajdzie może kiedyś nauka czerpiąca materiał swój w coraz dalszych świata
przestworzach”. I nawiązując do tej opinii, pisał dalej: „Do studiów porównawczych w tym
zmierzających kierunku dążą – nie bez nadziei nader pomyślnych dla nauki wyników – gruntowne, bo na zestawieniu najnowszych a źródłowych dzieł autorów zagranicznych oparte prace J. Karłowicza, w czasopiśmie warszawskim «Wisła» ogłaszane” (O. Kolberg Pokucie cz. IV,
DWOK T. 32, s. VIII).

302

�tam, gdzie pierwotnie w rękopisach były formy poprawnościowe. Być
może wynikło to z pośpiechu notacji i braku wprawy w zapisie osobliwości dialektu, co później doskonała pamięć i osłuchanie z gwarą pozwoliło uzupełnić1. Praktyka ta jednak, choć odosobniona, każe z dzisiejszego
punktu widzenia zrewidować deklarowane zachowanie nie tyle „prostoty wysłowienia ludowego”, ile dosłowności źródłowego przekazu, którą
w tamtym czasie rozumiano mniej restrykcyjnie, by lepiej trafić do czytelnika. Skrupulatna analiza porównawcza całokształtu praktyk Kolberga
w tym zakresie przemawia jednak generalnie za wysoką wiarygodnością
i autentyzmem jego drukowanych zapisów ze słuchu.
Krakowski zbiór bajek, podobnie jak pozostały materiał folklorystyczny z tego regionu bardzo bogaty, obejmuje 111 (wraz z podanymi w przypisach) opowieści wypełniających przeważającą część tomu czwartego
monografii i dopełniony jest w suplemencie krakowskim sześćdziesięcioma nowymi tekstami prozatorskimi, wcześniej niewydanymi2. Dodane do
tego materiału liczne podania lokalne, historyczne, narodowe i legendy
(przeważnie z literatury) oraz opowieści wierzeniowe, a także anegdoty, bajki ajtiologiczne (głownie z zapisów terenowych), a niekiedy nawet bajki magiczne rozsiane w innych częściach monografii, zwłaszcza
– zgodnie z praktyką Kolberga – w opisie kraju, ludu i wierzeń, składają się na zbiór imponujący. Jego fundamentalny zrąb stanowią zapisy
Antoniny Konopczanki. Praca zbieraczki dla Kolberga, jej liczne zapisy
bajek i opisy wierzeń ludu wsi podkrakowskich, dobrze znanych mieszkance Modlnicy i gorliwej współpracownicy autora Krakowskiego, są
dobrze udokumentowane w zachowanych materiałach rękopiśmiennych
i stanowią bezcenny materiał źródłowy, dotyczący bajek i wierzeń
krakowskich. Konopczanka prowadziła swoje badania metodą wywiadów z informatorami i narratorami, których dobrze znała. Zachowała się
znaczna, choć niekompletna, część jej manuskryptu, wspomnianego wyżej,
tzw. raptularz modlnicki, w którym notowała kolejne rozmowy z konkretnymi osobami. Ten prymarny, brulionowy rękopis stał się następnie
1 Zob. A. Skrukwa „Kujawy” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement… (DWOK
T. 72/II), s. LI– LV – tam analiza bajkowego materiału źródłowego i ingerencji redakcyjnej
Kolberga w druku.
2 Materiały bajkowe z Krakowskiego omówione są w przedmowie do suplementu krakowskiego, zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I),
s. LX–LXIII oraz s. LXIX–LXXXVI.

303

�podstawą sporządzanych przez Konopczankę czystopisów, w których teksty redagowała, wypreparowując je z surowej, pierwotnej postaci, a niekiedy wręcz stylizując. Dopiero w tej formie otrzymał je Kolberg i poddawał następnie redakcyjnemu retuszowi, już nieznacznemu i oszczędnemu.
Stąd teksty zebrane przez Konopczankę mają postać w znacznym stopniu
literacką, co badacz zaakceptował. Analiza zachowanych rękopisów pozwala przyjąć, że około połowa spośród 111 bajek opublikowanych przez
Kolberga pochodzi z zapisów Konopczanki, a ponieważ zapisów tekstów
dokonanych ręką Kolberga odnaleziono obecnie jedynie cztery, trudno
orzec, jaka jest proweniencja pozostałych, gdyż brak konkretnych danych
źródłowych. Prawdopodobne jest, że wkład Konopczanki był większy;
wskazuje na to sposób zdekompletowania jej rękopisów. W sumie tekstów
bajkowych w wersji literackiej jest w tomie 64, pozostałe sporządzone są
w uproszczonej wersji gwarowej lub z elementami gwarowymi, zwłaszcza
w partiach dialogowych. Podobnie spod pióra modlnickiej zbieraczki pochodzi większość opowieści wierzeniowych zamieszczonych w części III
Krakowskiego, a także 22 opowiadania opublikowane w suplemencie
krakowskim, gdzie znalazło się także kilkanaście opowiadań z rękopisów
Kolberga (po części przejętych z literatury) oraz ponad 20 kolejnych zapisanych jeszcze inną ręką (17 to odpisy Władysława Kosińskiego z zagubionych rękopisów Kolberga lub Konopczanki, 4 zanotował nieudolnie
bliżej nieznany Michał Szczurek).
W siedmiotomowym Poznańskiem bajki wypełniają całą część VI.
Wśród 111 tekstów około 1/3 stanowią przedruki z literatury, głównie
z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”, pozostałe pochodzą z badań terenowych, a zapisane zostały bądź przez Kolberga, bądź przez jego wielkopolskich współpracowników. Niestety nie zachowały się rękopisy tych opowieści, w archiwum Kolberga przetrwała ich śladowa ilość, nie da się więc
ustalić autorskiej proweniencji zapisywanych opowieści. Noty lokalizacyjne, którymi opatrzył Kolberg w druku poszczególne bajki, przynajmniej
w części pozwalają hipotetycznie powiązać je z miejscowościami, które
odwiedził w Wielkopolsce i gdzie prowadził szczególnie owocne badania.
We wstępie do tomu pisał:
Poczet ich [tj. powieści ludu wielkopolskiego] niezbyt liczny skłonił nas do
przedsięwzięcia podróży i poszukiwań w celu nagromadzenia obfitszego dla
badań materiału. […] Spisywaliśmy je w różnych miejscowościach Wielkopolski
304

�i zyskiwali materiał tym obfitszy, im bardziej do zbierania onego sprzyjały okoliczności, jak to miało miejsce np. w Morownicy pod Szmiglem, w Czeszewie
pod Gołańczą, w Pakosławiu pod Rawiczem i w Dębiczu pod Środą1.

Zapisy z terenu mają w zasadzie jednolitą postać językową; zachowany
jest tok ludowej opowieści, rejestracja cech gwarowych, choć uproszczona,
na ogół bywa konsekwentna. Natomiast opowieści przedrukowane są ogładzonymi literacko bajkami ludowymi lub utworami literackimi osnutymi na
motywach ludowych, ich kształt językowy z pierwodruku był przez Kolberga w zasadzie respektowany. Ponadto w poprzednich częściach monografii
zamieścił Kolberg podania lokalne i historyczne, przywiązane do miejscowości, zabytków topografii regionu, a w części VII ponad 60 opowiadań
o strachach, diabłach i czarownicach ilustrujących opisywane wierzenia,
a zaczerpniętych głównie z rękopiśmiennej rozprawy Teobalda Klepaczewskiego o czarach i zabobonach2.
Bogaty i cenny materiał bajkowy zawiera też monografia Pokucia, w której opublikował Kolberg 77 opowieści wypełniających wraz z zagadkami
całą część IV. Są to teksty zapisane przez Kolberga i mieszkańców regionu
bezpośrednio w terenie, wyłącznie po rusińsku, z zachowaniem właściwości gwarowych. Najczęstsze lokalizacje publikowanych bajek to: Horodenka, Kołomyja, Ispas i okolice oraz Czortowiec. Najwięcej zapisów dostarczonych Kolbergowi pochodzi od Iwana Nikityszyna, diaka z Horodnicy, oraz
od Bazylego Jurczeńki, nauczyciela z Ispasa, potem studenta w Czerniowcach; wymienia ich Kolberg obok nazwisk pokuckich narratorów we wstępie do części IV Pokucia3, co – jak wiadomo – nie było praktyką stosowaną
przez badacza systematycznie.
1

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. VIII. Notami: „Morownica” oraz „od
Szmigla” sygnował Kolberg w druku 21 opowieści, „od Kościana” – 9 tekstów, lokalizację „Czeszewo” zanotował przy 6 bajkach, „od Rawicza”– przy 3, „od Leszna” – przy 4, notami „Dębicz”
i „od Środy (Dębicz)” opatrzył 3 teksty, a „od Czempina (Brodnica)” – 5 opowiadań.
2 Rękopis T. Klepaczewskiego z 1861 roku pt. „Pogląd historyczny na czary w Polsce” wspomniany jest w przedmowie Kolberga do cz. VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 15) i cytowany
tam obszernie, zob. m.in. s. IX, 76, 78, 81. 82, 94–97, 102, 104, 107, 111, 117, 118, 120 itd.
3 DWOK T. 32, s. XI. Zbór ten dopełnia „Pięć kazek huculskich” z Żabia (tamże, s. 270–294)
oraz kilkanaście innych bajek huculskich opublikowanych w cz. II Rusi Karpackiej (DWOK
T. 55), a niewydanych przez Kolberga. O pokuckich materiałach źródłowych zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. XXX–
–XXXIX, zob. też tamże, s. 264.

305

�Pozostałe wydane za życia Kolberga monografie zawierają mniejsze zbiory tekstów bajkowych. We wstępie do części II Lubelskiego, gdzie opublikował ich 20, pisał:
Tuszymy sobie wszelako, że zamiłowany w tego rodzaju utworach nowy pracownik, znalazłszy wdzięczne do poszukiwań na ziemi lubelskiej pole, wyzyskać je zechce w pełni i zbiór nasz nierównie ciekawszym, a tym samym i cenniejszym wzbogaci materiałem. Nie podobna bowiem przypuścić, aby ziemia
tak bujna i tak we wszystkie etnograficzne właściwości obfita mniej licznie niż
wszystkie inne dzielnice Polski w powieści i bajki ludowe była uposażoną”1.

Podobny zasób odnajdujemy Radomskiem (23 teksty, po części z zapisów Kolberga) oraz w Kieleckiem (25 opowieści spisanych przez Władysława Siarkowskiego, współpracownika Kolberga z Kielecczyzny). Tomy
wydane pośmiertnie przez Izydora Kopernickiego, tj. część II Chełmskiego
i Przemyskie oraz Wołyń w edycji Józefa Tretiaka, przynoszą odpowiednio: 30 tekstów zebranych i spisanych przez Marię Hemplównę, wartościowych ze względu na autentyzm potocznego języka Chełmszczyzny,
14 opowiadań dostarczonych przez korespondentów w opracowaniu Kopernickiego i po części jeszcze Kolberga oraz 25 bajek zapisanych około
roku 1835 przez Jana Prusinowskiego, a ofiarowanych Kolbergowi w 1862
roku w Żytomierzu2.
Spośród materiałów wydawanych po raz pierwszy w ramach Dzieł
wszystkich obfitością folkloru bajkowego wyróżnia się wspomniana już
część VII Mazowsza, zawierająca ponad 70 tekstów. Zbiór ten pochodzi
głównie z badań terenowych – przeważnie z zapisów Kolberga (ponad 40
opowiadań zanotowanych w około 20 różnych miejscowościach regionu),
a także współpracowników i korespondentów (kilkanaście bajek). Pozostałe, nieliczne, są wypisami z literatury. Wieloletni i wielostronny kontakt
1

O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. V.
Bajki przemyskie i wołyńskie wydawcy (I. Kopernicki i J. Tretiak) opublikowali bez klasyfikacji (zob. DWOK T. 35 i 36), chełmskie natomiast ( DWOK T. 34) Kopernicki podzielił na:
podania, legendy, baśnie, czyli klechdy, gadki, bajki, fraszki i anegdoty. Materiał folklorystyczny z wymienionych tomów pośmiertnych Kolberga omówiony został przez E. Millerową we
wstępie do suplementu chełmskiego (DWOK T. 82) oraz do suplementu przemyskiego (DWOK
T. 83), a także przez A. Skrukwę we wstępie do suplementu wołyńskiego (DWOK T. 84). Materiał nowy, wydany w tych suplementowych tomach nie wnosi większego wkładu do zasobu
regionalnej prozy ludowej.
2

306

�z regionem w okresie zamieszkiwania w Warszawie, z zaprzyjaźnionymi lub
polecanymi mieszkańcami dworów i dworków Mazowsza, a także w samej
Warszawie zaowocowały szczególnie cenną dokumentacją folkloru bajkowego. Przedstawia on także dużą wartość dla językoznawców, gdyż poświadcza stosunkowo odległe stadium rozwoju gwar mazowieckich; część
materiału pochodzi bowiem z pierwszej połowy XIX wieku, gdy badania
nad dialektami jeszcze się nie rozpoczęły. Jest to więc źródło do poznania starszego ich stanu na Mazowszu, a także do ustalenia granic zasięgu
niektórych cech gwarowych, zwłaszcza wtedy przydatne, gdy zapisy są
zlokalizowane1.
Zasobnością i wartością źródłową wyróżnia się także zbiór bajek zebranych przez Kolberga w Sanockiem-Krośnieńskiem, a opublikowanych
w części III monografii tego regionu. Ponad sto tekstów wariantów polskich
i ukraińskich, głównie z Bóbrki, Czaszyna i Wzdowa, pochodzi w przeważającej części z badań terenowych Kolberga, prowadzonych w tym regionie
parokrotnie i systematycznie, przy współpracy życzliwych i kompetentnych
pomocników. Poza bogactwem prezentowanych wątków teksty te przynoszą
również bezcenny materiał do badań nad gwarami okolic Sanoka i Krosna,
współistnieniem i wzajemnymi wpływami folkloru polskiego i ruskiego na
terenie wschodniego pogranicza kulturowego dawnej Polski2.
Skromniej, a czasami znikomo przedstawiają się bajki w monografiach
tych regionów, z którymi kontakt był bardziej powierzchowny i gdzie nie
udało się szerzej rozwinąć badań. Widoczne to jest w tomach, takich jak
Pomorze, Śląsk, Mazury pruskie, Góry i Podgórze, Kaliskie-Sieradzkie,
Tarnowskie-Rzeszowskie, Białoruś-Polesie, Litwa. Zapisy terenowe samego Kolberga są w nich stosunkowo nieliczne, na ogół przeważają teksty
wypisane ze źródeł literackich. I wśród nich jednak znajdują się przekazy cenne, zwracające uwagę swoją wartością źródłową dla folklorystyki
i dialektologii. Wymienić tu można kilkanaście bajek śląskich zapisanych
przez Kolberga w 1868 roku w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem na
Mazowszu, gdzie przez parę lat pracowała grupa sezonowych robotników rolnych, z których jeden, nazwiskiem Koźlik, był ich narratorem. Te
1

O wartości folklorystycznych tekstów mazowieckich dla językoznawstwa zob. T. Zdancewicz „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. XLV–
–LXVIII.
2 Zob. T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie, cz. I (DWOK T. 49), s. XLVI–LX.

307

�opowieści, wspomniane wcześniej przy okazji opisu metod badawczych
Kolberga, wiernie dokumentują ludowy tok narracji oraz gwarę śląską
okolic Opola1. Wartościowe zapisy Kolberga to również sześć bajek białoruskich „w części nadesłanych z Polesia, w części zaś podyktowanych
przez osobę stamtąd przybyłą w Krakowie”, a także kilkanaście opowiadań
z Kaliskiego oraz zespół tekstów z badań terenowych na Rusi Czerwonej,
głównie z Zadwórza pod Lwowem2. Specyficzny materiał przynosi też Pomorze, gdzie wprawdzie opowieści zebranych przez Kolberga jest tylko 7
(w tym 4 z literatury), ale w zamieszczonej w tym tomie w tłumaczeniu
Kolberga rozprawie A. Hilferdinga, rosyjskiego badacza, pt. Ostatki Sławian na jużnom bieriegu Baltijskogo Moria (z 1862 roku) znalazło się
około 40 opowieści kaszubskich3.
Zróżnicowanie źródłowe gromadzonych przez Kolberga opowieści pod
względem sytuacji badawczej (autopsja lub przejęcie z drugiej ręki), autorstwa notujących (zapisy terenowe Kolberga, przekazy innych zbieraczy, teksty zaczerpnięte z rozmaitych źródeł drukowanych), osobowości
i statusu narratorów, chronologii (od podań z dawnych kronik i przekazów XVI-wiecznych po zapisy współczesne Kolbergowi) 4 zadecydowały oczywiście o niejednolitym kształcie językowym tekstów bajkowych,
a także o charakterze repertuaru pod względem gatunkowym i o jego
reprezentatywności dla polskiego folkloru bajkowego. O wymienionych
1

Zob. wyżej, s. 219.
Zob. Baśni z Polesia, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889, s. 200–
207, przedruk w: O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), s. 451–461, nr 4–9 (cytowana
informacja o pochodzeniu tych bajek na s. 451). Bajki kaliskie opublikowane zostały w tomie
Kaliskie–Sieradzkie (DWOK T. 46), w dziale opowieści, zapisy z Zadwórza i inne terenowe
z tego regionu w tomie Ruś Czerwona (DWOK T. 57/II), także w rozdziale poświęconym prozie.
3 Rozprawa była rezultatem wyprawy A. Hilferdinga wraz z F. Cejnową na Kaszuby w roku
1856 i przyniosła ciekawy zarys kultury kaszubskiej wzbogacony bogatym materiałem obu
badaczy. Opowieści znajdują się w rozdziale „Wzory i próby narzecza Słowińców i Kaszubów
Pomeranii” tomu Pomorze (DWOK T. 39).
4 Dla zapisów bajkowych spisywanych z autopsji lub z pamiętanej tradycji cezura ta obejmuje półwiecze. Najwcześniejsze znane nam z daty zapisy bajek ze zbiorów Kolberga, opublikowane przez J. Tretiaka w Wołyniu (zob. DWOK T. 36, 25 opowieści na s. 412–450), pochodziły z 1835 roku; zanotował je w języku polskim (lub przetłumaczył) Jan Prusinowski, a w roku
1862 podarował Kolbergowi. Rękopis zaginął, a informacja o nim podana jest w Kopernickiego
charakterystyce tek Kolbergowskich (Arch. MEK, I 191, rkp. s. m. II 155, k. 17). Zaś najpóźniejsze zapisy można wiązać z ostatnią podróżą badawczą Kolberga w Sanockie w 1885 roku
(zob.T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga…, DWOK T. 49, s. XXII–XXIII).
2

308

�uwarunkowaniach oraz związanej z nimi stronie filologicznej tekstów
folklorystycznych zbieranych i wydawanych przez Kolberga, a więc także
prozatorskich, była już mowa wcześniej w tym opracowaniu. Tu podnieść
należy węzłowy dla metody Kolberga pogląd o celowości tak szeroko
zakrojonych prac zbierackich w aspekcie zbiorów bajkowych. W cytowanej wyżej Odpowiedzi na recenzję H. Biegeleisena, który zarzucał
mu bezładność i brak krytycyzmu w doborze materiałów i niejednolitość
ich opracowania, wytykając, że „raz modernizuje i zaciera gwarę ludową
zupełnie, to znów oddaje ją wiernie, jak wyszła z ust ludu”, że „zdarza
się na jednej kartce obok powiastki czysto ludowej druga w stylizacji
książkowej”1, Kolberg tłumaczył, że opowieści, podobnie jak pieśni, mają
różną formę literacką w zależności od źródła, z którego pochodzą. Jeśli
są odpisami z publikacji – „języka [ich] w niczym zmieniać nam się nie
godziło”, jeśli są zapisami terenowymi, mogą mieć rozmaitą postać w zależności od narratorów, z których „jedni wygłaszali je w mowie gminnej,
gdy inni posługiwali się już to mową ze szkolnych ław, już z garderoby
wyniesioną”; są więc
wiernie w języku ludowym oddane, o ile przez włościan i włościanki były śpiewane, boć te, które dyktowała czeladź dworska (w różnym stopniu ogłady),
należało znów spisać w mowie właściwej, a nie naciąganej do ludowej.

I stwierdzał:
W ogóle unikaliśmy wszelkiej modernizacji, o ile nie wtrącali jej sami włościanie. Tylko tam, gdzie wiadomość lub opowieść jakaś podaną nam została w sposób nie gładki, zawiły, i to w mieszaninie językowej bez interesu dla lingwisty,
dozwalaliśmy sobie stylizacji wedle mowy ogólnej, gdyż tu już chodziło o treść
rzeczy, a nie o materiał językowy2.

Respektując zatem w zasadzie brzmienie różnorakich przekazów bajkowych, dopuszczał Kolberg ingerencję redakcyjną, zmierzającą do nadania
tekstom większej przejrzystości, jasności i logiczności, aby czytelniejszy
był przebieg akcji i zrozumiałe motywacje i działania bohaterów. Dopowiedzenia, uzupełnienia, poprawki, zmiany szyku itp., składające się na
1
2

Recenzja H. Biegeleisena…, s. 439.
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena… (DWOK T. 63), s. 405–406.

309

�tę ingerencję – jak powiedziano – nie naruszały jednak struktury fabuły,
konstrukcji wątku, indywidualnego charakteru wariantu, nie zmieniały
kolorytu, realiów, stylu ani toku ludowej narracji, ocalając w opowiadaniach spisywanych ze słuchu większość właściwych im cech oryginalnych
i prymitywnych. Od zabiegów takich jak kontaminacje wątków bajkowych czy stylizowanie wariantów, jak to czynili romantyczni poprzednicy,
rekonstruując warianty, Kolberg był zdecydowanie daleki. W większości
tekstów notowanych przez niego od ludowych narratorów zachowany jest
ich autentyczny język potoczny, z oryginalną składnią opowiadaczy, frazeologią, fleksją, lokalnym słownictwem, a nawet specyficznym ludowym
słowotwórstwem. A szczególny pietyzm w tej kwestii – jak zauważają
współcześni językoznawcy – cechuje jego rękopiśmienne zapisy tekstów
ukraińskich, w których, nie znając dobrze języka, tym bardziej uważnie,
wręcz „mechanicznie”, notował opowiadane sobie teksty, co umożliwiał
mu doskonały słuch i pamięć 1. Tak więc analizowane rękopisy potwierdzają w pełni wysoki autentyzm tekstów prozatorskich i wierność źródłowym przekazom, choć dla ich właściwej prezentacji, inaczej niż współcześnie, uciekał się Kolberg do retuszu redakcyjnego lub na ten retusz
ze strony innych zbieraczy był skazany. Z kolei opowieści zaczerpnięte
z prac drukowanych, na ogół z drobnymi poprawkami redakcyjnymi, czasami skracane lub streszczane, „przystosowane” do włączenia do tomów
Ludu, podobnie jak przekazy osób nie pochodzących z ludu zachowywały
w druku w zasadzie język oryginału.
Zróżnicowanie gatunkowe bajkowych zbiorów Kolberga sygnalizowała
cytowana klasyfikacja opowieści kujawskich. Wymieniane tam gatunki
mają swoją mniej lub bardziej liczną reprezentację w każdej niemal monografii. Najliczniejszą stanowią bajki magiczne, fantastyczne, w terminologii Kolberga klechdy, gadki cudowne, baśnie cudowne, kazki cudowne2,
gatunek uprzywilejowany w XIX wieku. W większości monografii przeważają w stosunku do pozostałych gatunków, a niekiedy, jak np. w Kujawach, Krakowskiem, Poznańskiem, Kieleckiem czy Przemyskiem, stanowią około połowę całego repertuaru lub nawet jak w Krakowskiem
1

Zob. T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga…(DWOK T. 49), s. XLIX–L.
Czasami spotkać można terminy lokalne, gwarowe, np. W. Siarkowski, który przekazał
Kolbergowi m.in. zbiór bajek kieleckich, opatrzył je uwagą: „W Posłowicach pod Kielcami baśni prawione przy kądzielach nazywają jurami, w Masłowie nazywają je skiełkami (O. Kolberg
Kieleckie cz. II, DWOK T. 19, s. 218, przypis).
2

310

�połowę tę przekraczają (54 bajki magiczne i 12 nowelistycznych na 111
tekstów w rozdziale poświęconym prozie). Bajki magiczne tworzą też
w obrębie tekstów prozatorskich najbardziej zwarty zespół, choć poza
nim trafiają również do niemal wszystkich innych, gatunkowo wydzielonych rozdziałów. Cechuje je przewaga pierwiastków fantastycznych, cudownych, czarodziejskich, działają w nich siły magiczne, nadprzyrodzeni
przeciwnicy lub pomocnicy, bohaterowie wykonują nadludzkie zadania
i wyróżniają się nadludzką wiedzą i potęgą, w akcji uczestniczą przedmioty magiczne, a tematy te wyznaczają grupy poszczególnych wątków 1.
Charakterystyczna dla gatunku jest też typizacja, tj. brak imion i cech
indywidualnych bohaterów; postacie uosabiają ideę dobra lub zła. Bajki magiczne są na ogół wariantami rozbudowanymi fabularnie, a rozwinięta fabuła dokumentuje typową także dla gatunku formuliczność, tj.
obecność stereotypowych, stabilnych połączeń leksykalnych, czyli formuł
inicjalnych („Był jeden król”), medialnych (powtarzalne dialogi, np. bohatera z magicznymi pomocnikami) i finalnych („Żyli długo i szczęśliwie”),
spajających poszczególne ogniwa fabularne 2. Jest to więc materiał nie
tylko do badań nad geografią, rozwojem i wędrówką wątków, ale i nad
ich schematem konstrukcyjnym, tradycyjnymi zasadami narracji, takimi
jak troistość, powtarzalność, gradacja czy kontrast, a także nad strukturą fabuły i funkcją charakterystycznych środków językowych. W sumie
tomy Kolberga przynoszą realizacje wariantowe około 150 wątków bajek
magicznych, zarówno popularnych w polskim, słowiańskim i europejskim
folklorze, jak i rzadkich, a nawet unikatowych.
Swoją reprezentację w dziele Kolberga mają również anegdoty i kawały
(facecje, humoreski, gadki, dykteryjki), bajki komiczne (w PBL głównie
wątki T 1000–T 2440), które w dziale prozy w poszczególnych monografiach zajmują liczebnie drugą pozycję po bajkach magicznych, a niekiedy nawet ilościowo im dorównują. Choć przefiltrowane przez sito obyczajowej autocenzury autorskiej, są jednak po raz pierwszy na taką skalę
1 Zob. J. Krzyżanowski Polska bajka ludowa w układzie systematycznym (PBL), T. 1,
Wrocław 1962, s. 81–239, wątki T 300–T 749, tenże Bajka magiczna w: Słownik folkloru
polskiego…, s. 34–35, M. Wójcicka Bajka magiczna w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 1,
Toruń 2018, s. 266–273.
2 Por. J. Ługowska Ludowa bajka magiczna jako tworzywo literatury, Wrocław 1981,
s. 86, M. Wójcicka Formuliczność, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 2, Toruń 2018,
s. 11–23.

311

�uwzględniane przez Kolberga w zbiorze bajek jako opowiadania dokumentujące ludowy humor i dowcip. W rękopisach zachowała się pewna
ilość tekstów niepoddanych retuszom wydawcy, a ich pierwotna, surowa
postać, nie stroniąca od konceptów i akcentów nieprzyzwoitych, wskazuje, że badacz gromadził takie opowieści bez cenzorskiego nastawienia1.
Przegląd około 100 odnotowanych przez Kolberga wątków przedstawia
repertuar typowy dla gatunku; celem jest ukazanie komicznych stron życia, krytyka i ośmieszenie, środkiem bazowanie na słabostkach, wadach,
szczegółach, igraszkach słownych, absurdzie i nonsensach, tematem są
żarty, dowcipy, drwiny i kpiny z obcości (inności) sąsiadów, nacji, stanów
i zawodów (księża, lekarze), klas (szlachta, chłopi) itp., praktycznie z każdego zjawiska i z każdej sytuacji. Występuje w nich dobroduszny humor,
ale i zjadliwa ironia, groteskowe deformacje, satyryczne karykatury, farsa, parodia, zabawny koncept. W tekstach tych odnaleźć można zarówno
komizm sytuacyjny, czasami w postaci tzw. adynata, tj. motywów i sytuacji nonsensownych, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem (np. wnoszenie
przetakiem światła do domu bez okien), jak i słowny (np. operowanie
dowcipem opartym na nieporozumieniach językowych, niespodziewanych
skojarzeniach itp.), a także komizm charakteru (postaci). Ogólną zasadą
kreowania komizmu jest ukazanie przypadków odbiegających od normy,
świata widzianego na opak. Częste w anegdocie elementy, a nawet tematy obsceniczne, przykrywane są przy pomocy aluzji i specyficznej topiki,
także pochodzącej często od samych opowiadających ze względu na osobę słuchacza. Większość bajek komicznych, nazywanych przez Kolberga
gadkami, dykteryjkami, fraszkami znalazła się w rozdziale z prozą ludową,
niektóre jednak zamieścił w innych rozdziałach, np. jako ilustracje charakterystyki społecznej i psychologicznej ludu. W obrębie tego gatunku obok
wątków pospolitych odnajdujemy także rzadkie i wyjątkowe.
Kilkadziesiąt wątków obejmują zebrane przez Kolberga warianty legend
(T 750–T 849) i bajek nowelistycznych (T 850–T 999). Legendy, opowiadania o charakterze religijnym, przedstawiające cudowne wydarzenia z życia
Chrystusa, Matki Bożej, świętych znanych z nauki kościoła lub z ich udziałem w świecie ludzkim, zamieszczał Kolberg przeważnie w grupie „Powieści
1 Wydawano je wiernie z rękopisów w Dziełach wszystkich, jeśli nie opublikował ich
Kolberg, komentowano w przypisach źródłowych (w suplementach), gdy drukował je ze zmianami w stosunku do przekazu źródłowego.

312

�moralne i legendy”. Ich wątki (według PBL) grupują się wokół tematów:
„Nagrody i kary”, „Prawda wychodzi na jaw”, „Bajki o diable”. Uniwersalność fabuł, bez skonkretyzowanego przypisania do miejsca i czasu, a przede
wszystkim ich czytelna dydaktyczna funkcja – wskazanie odniesionego do
Boga wzoru zachowań moralnych – pozwalały stosunkowo bezkolizyjnie
wyznaczyć tę przynależność, choć niekiedy trafiały np. do „gadek o złych
duchach, diabłach” itp. Bajki nowelistyczne (T 850–T 999), realistyczne
opowieści o niezwykłych, często sensacyjnych zdarzeniach i przygodach,
ale przedstawionych jako prawdopodobne, realne, mają także wydźwięk
moralistyczny; wskazują skutki złych czynów i są przestrogą, jak nie należy postępować. Te bajki zamieszczał Kolberg najczęściej w grupie „gadek
o zbójcach, złodziejach, oszustach” itp., czasami łączył je z anegdotami ze
względu na efekty komiczne lub z powieściami moralnymi dla wyrazistszych akcentów takiej natury.
Bajka zwierzęca, gatunek stosunkowo mało popularny w Polsce (w PBL
wątki T 1–T 299), pochodząca po części z tradycji ludowej, po części mająca rodowód literacki, wyodrębniona została przez Kolberga w osobnym
rozdziale tylko w Poznańskiem, Pokuciu i Chełmskiem, ale spośród kilku
przydzielonych tam tekstów nie wszystkie ją reprezentują (np. w ramach nr
83–91 w Poznańskiem pierwsze trzy do niej nie należą). W Krakowskiem
4 teksty (nr 98–101) trafnie określone w podtytule jako bajki zamykają
rozdział „O zbójcach, złodziejach, frantach, głupcach, babach itp.”. W Kujawach kilka wariantów wątków „Głosy ptaków” ma tytuł „Gadki o ptakach”.
W monografiach, w których opowieści Kolberg nie klasyfikował, pojedyncze teksty są rozproszone w rozdziale „Opowieści”. Ponadto w poszczególnych tomach można je sporadycznie odnaleźć również w innych partiach,
zwłaszcza wierzeniowych. Wraz z bajkami drukowanymi po raz pierwszy
w suplementach przynoszą około 60 wariantów.
Inaczej potraktował Kolberg – jak wspomniano – opowieści wierzeniowe i podania (T 3000–T 8256). Podania lokalne, historyczne i narodowe,
wiążące się z konkretnymi miejscami, osobami, zdarzeniami, nawiązujące
do historii, są zlokalizowane w czasie i przestrzeni, ale mówią o wydarzeniach tylko po części historycznych, po części zaś fantastycznych, fikcyjnych, najczęściej o prapoczątkach narodu czy społeczności lokalnych,
o czasach minionych, dawnych bohaterach i protoplastach, królach, wybitnych wodzach. Często mają charakter ajtiologiczny, tłumaczą znaczenie lokalnej nazwy miejscowości, jej pochodzenie oraz historię. Niektóre,
313

�utrwalone przez kronikarzy i historyków oraz tradycję, otrzymują charakter narodowych 1. Wcielał je Kolberg przeważnie według kontekstu
tematycznego do opisu kraju lub wierzeń jako ich ilustrację lub zamieszczał w przypisach na końcu tomów jako uzupełnienie tego opisu. Rzadziej
pochodzą one z zapisów Kolberga, najczęściej zaczerpnięte są z literatury
rozmaitego rodzaju, począwszy od dawnych kronik i starodruków po krajoznawczą i regionalną prasę. Często nie mają rozwiniętej postaci fabularnej, są streszczeniami lub omówieniami Kolberga (niekiedy za źródłem),
prezentują szkielet fabuły lub jedynie komunikat czy sygnał o istnieniu
wątku, co także związane jest z zabiegiem wmontowywania ich w opis.
Dla Kolberga ponadto bardziej liczyła się w tym przypadku treść, owo
„ziarnko prawdy historycznej”, które z podaniem jest tradycyjnie związane, niż pełny przekaz folklorystyczny. Zdarzało się jednak w przypadku
wariantów rozwiniętych fabularnie, że trafiały do rozdziału poświęconego
opowieściom. W takiej różnorodnej postaci formalnej podania stanowią
w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych zespół najliczniejszy, ale
trudno je wychwycić spośród najróżniejszych informacji topograficznych
i etnograficznych. Podobnie potraktował Kolberg te legendy spokrewnione z podaniem, które jako opowiadania religijne również nawiązują do
konkretnych zdarzeń z przeszłości z udziałem postaci świętych, tłumacząc
powstawanie miejscowości, kościołów, miejsc kultu itd. Włączał je także
do rozdziałów przedstawiających obraz „kraju”, wierzeń lub do przypisów
na końcu tomów.
Nie zostały również wyodrębnione gatunkowo opowieści wierzeniowe.
Spisane często jako relacje prawdziwych zdarzeń, bez schematu fabularnego, wtapiał Kolberg podobnie w katalog wierzeń jako ilustrację opisywanego świata nadzmysłowego. Dla uwiarygodnienia ich treści zawierały wówczas często odwołania do nazwisk świadków, konkretnego miejsca i czasu,
w rodzaju: „Żyła niezbyt dawno temu (około r. 1850) we wsi Osowie pod
Szamotułami kobieta nazwiskiem Czajkowa albo Czajina (żona Czajki)”2,
dzięki czemu spokrewnione są wyraźnie z podaniami. Niektóre z tych opowieści, pozbawione jednak wspomnianej indywidualizacji, a potraktowane
jako przejaw, synteza wiedzy społeczności lokalnej, odnaleźć można w również w rozdziałach z opowieściami „o czartach, złych duchach, strachach,
1

Należą tu podania o najdawniejszych stolicach Polski, Gnieźnie (cykl wielkopolski: Popiel–Piast) z kroniki Galla oraz Krakowie (cykl małopolski: Krakus–Wanda) z kroniki Kadłubka.
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 111, nr 44.

314

�diabłach”. Większość jednak ulokowana została przez Kolberga wśród informacji o świecie ludowych wierzeń1.
Wśród różnych bajek w zbiorach Kolberga wymienić jeszcze należy nieliczne, lecz niezwykle oryginalne bajki ajtiologiczne oraz bajki-śpiewanki.
Te ostatnie opublikowane zostały w Pieśniach ludu polskiego ze względu
na organicznie z nimi związane pieśni, niewystępujące samodzielnie poza
danym tekstem2. Jest to dziewięć zestawionych obok siebie wariantów tekstowych i melodycznych (11 melodii), reprezentujących trzy typy bajkowe,
a pochodzących z różnych stron Polski. Bajki ajtiologiczne, wyjaśniające
powstanie kosmosu, człowieka, jego kultury, świata przyrody itd., wśród
których znajdują się też wątki legendowe, zamieszczał Kolberg prawie wyłącznie w rozdziale „Świat nadzmysłowy”, gdzie miały pełnić rolę wykładni
ludowych poglądów i wyobrażeń. Znaleźć je można np. w części II Kieleckiego, w części III Pokucia, najwięcej pochodzi jednak z Krakowskiego; są
to warianty kilkanastu wątków (na 79 wątków odnotowanych w systematyce PBL w ramach T 2441–T 2700). Kilka z nich to zapisy stanowiące jedyną
reprezentację wątku w polskim foklorze3.
Ogromny bajkowy zbiór Kolberga stał się bazą źródłową dla późniejszych badań folklorystów nad tym gatunkiem. Określony został pewien
wzorzec prezentowania gatunku, przynoszący wskazówki dla późniejszych
zbieraczy i wydawców. Bogaty i zróżnicowany repertuar zasilił znacząco
dorobek folklorystyczny w zakresie bajki, z jednej strony poświadczając
rozpowszechnienie niektórych wątków w folklorze polskim i europejskim,
z drugiej dokumentując nowe, ciekawe, a nawet nieznane warianty, więc
poszerzając zasób żyjących w tradycji polskich opowieści. Wspominano
wyżej, że występują w nim warianty wątków popularnych w całej Polsce,
a nawet Europie, lecz także bajki rzadkie, w folklorze polskim wyjątkowo spotykane lub wręcz unikatowe, reprezentowane jedynie wariantem
1 M. Wójcicka pisała: „Badacze folkloru podkreślają, że teksty te żyją nie jako autonomiczne
systemy artystyczne (jak np. bajka fantastyczna), ale są częścią składową systemów innych,
m.in. religijnych, obrzędowych” – Podanie (wierzeniowe) w: Słownik polskiej bajki ludowej…
T. 3, Toruń 2018, s. 64 (z powołaniem się na: K.D. Kadłubiec Gawędziarz cieszyński – Józef
Czechowicz, Ostrava 1973, s. 29). Z tej perspektywy praktyka Kolberga była w zasadzie trafna.
2 Zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 289–298, nr 39a, b, 40a, b, c, 41a,
b, c, d ; odpowiednio warianty wątków T 902, T 780, T 440.
3 Zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 198, nr 6, Krakowskie cz. III (DWOK
T. 7), s. 7–8, nr 7, s. 57, nr 113, s. 128, nr 22, s. 130, nr 35 – tam jedyne dla wątku teksty Kolberga
odpowiednio dla T 2455A, T 2461, T 2468, T 2645.

315

�Kolberga. Często są to teksty najwcześniej legitymujące dany wątek. Niektóre opowiadania wyróżniają się oryginalnością, motywami potraktowanymi nieszablonowo, ciekawymi przeróbkami znanych fabuł, zamianami
epizodów, elementami humorystycznymi1. Do najpopularniejszych bajek
magicznych w zapisach Kolberga należą dla przykładu warianty rozpowszechnionego w Europie wątku Szklana góra (T 530), zanotowane w liczbie kilkunastu tekstów polskich i ruskich, czy Bracia zdradzieccy (T 301),
Salvatica, opowieść o królewnie gnębionej przez srogiego ojca (T 706), Siedem kruków (T 451), Diabeł parobkiem (T 651), poświadczone nieco mniej
licznymi, lecz oryginalnymi odmianami. Spośród anegdot do najczęściej
odnotowywanych przez Kolberga wątków należą m.in. Kobieta w skrzyni (T 1536A), Diabeł oszukany przy podziale plonów (T 1030), Głupiec
i zbóje (T 1653), Chłop i diabeł (T 1060), wśród nowel – Wyleczenie leniwej żony (T 902), Narzeczona zbójnika (T 955), wśród legend – Dziwne
sądy Boże (T 759) i Maliny (T 780), wśród podań – Mistrz Twardowski
(T 8251), Rycerze śpiący (T 8256), Zatopione dzwony (T 7070), a najliczniej
występujące opowieści wierzeniowe dotyczą wątków Czarownice (T 3040),
Wyprawa na sabat (T. 3045), Dziwożona (T 5085).
Z kolei niektóre zapisane przez Kolberga warianty są jedynymi poświadczającymi żywotność co najmniej kilkudziesięciu wątków na gruncie polskim, mają więc charakter unikatowy. Tu wymienić można (według PBL)
m.in. następujące wybrane typy bajek: T 11, T 237 (bajki zwierzęce); T 360A,
T 404, T 411, T 574, T 706A (bajki magiczne); T 766, T 769, T 826, T 832
(legendy); T 855, T 960D (nowele); T 1328, T 1366, T 1412, T 1473, T 1563,
T 1794, T 1872, T 2100 (anegdoty); T 2455A, T 2461, T 2468, T 2645 (bajki
ajtiologiczne). Do nienotowanych w polskim folklorze należą też niektóre
zapisy bajek wydanych po raz pierwszy w ramach edycji Dzieł wszystkich;
tu wymienić można zapisane na Mazowszu Nieudane leśne wesele czy
Rozum i Szczęście, a także zanotowaną w Modlnicy przez Konopczankę
opowieść pt. Krótka historyja o królu, niezarejestrowaną ani razu z przekazu ustnego, choć wątek Midasa występował w przysłowiach i wariantach
literackich, oraz podobnie nieodnotowaną w folklorze anegdotę Porada według chęci, zaczerpniętą przez Kolberga z druku sprzed roku 1828, której
1

Zob. np. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 325, nr 45 (T 956B), W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 179, nr 40 (T 506), Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 96, nr 211
(T 3045). Zob. też przykłady podane przez. J. Krzyżanowskiego w Słowniku folkloru polskiego…, m. in. na s. 270, 430, 437.

316

�wątek występuje poza tym źródłem tylko w jednym wariancie literackim1.
Materiał suplementowy przyniósł też warianty nowych wątków, znanych
wprawdzie w polskim folklorze, ale niepoświadczonych w drukowanych
przez Kolberga monografiach, np. bajki ajtiologicznej o grzybach (T 2636)
oraz legend o diable (T 825 i T 829)2.
Począwszy od bajek kujawskich, wprowadzał Kolberg w druku,
a w miarę czasu także w rękopisach poprzedzające bajki streszczenia lub
zestawienia węzłowych motywów. Dają one pewien pogląd na jego sposób
analizowania struktury fabuły. Nie opatrywał nimi metodycznie wszystkich tekstów, lecz praktyka ta jest zauważalna we wszystkich niemal monografiach. Niektóre z nich są lakoniczne, lapidarnie szeregujące motywy
główne, szkicujące główny kontur wątku, inne obszerniejsze, rozbudowane,
stanowią bardziej lub mniej udane próby wniknięcia w morfologię bajki, przebieg akcji, strukturę fabuły. Są wśród nich takie, które trafnie wydobywają zasadnicze motywy i dają pogląd na budowę wątku i specyfikę
wariantu, dając opis zbliżony do nowoczesnej charakterystyki bajkowego
typu3. Inne przynoszą wskazówki bardziej przypadkowe, ograniczając się
np. do wyszczególnienia rekwizytów czy postaci działających. Opracowanie takie można uznać za próbę katalogowania motywów usprawniającego
panowanie nad treścią bajek i wychwytywania pokrewieństw dla ustalenia
tożsamości wątków i identyfikacji wariantów. Próby te podejmowane przez
Kolberga już w Kujawach, czyli w 1867 roku, a doskonalone wyraźnie w latach późniejszych, np. przy gromadzeniu bajek spisywanych w Sanockiem,
można uznać za prekursorskie; współczesne narzędzia systematyki bajek
odwołują się do katalogów i analizy motywów.
Trwałym i nowatorskim osiągnięciem Kolberga jest – jak wspomniano
–zbieranie i publikowanie różnych, czasami mniej doskonałych wariantów. Wprawdzie licząc się z limitowaną objętością swoich tomów i kosztami druku, zmuszony był często do ograniczania ich liczby, zasadę te
jednak w miarę możliwości konsekwentnie realizował, a w odniesieniu
1 O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 415–416 i 562–563 oraz suplement krakowski, DWOK T. 73/III), s. 101 i DWOK T. 73/II, s. 483–484 (zob. T 1522).
2 Są to opowieści pt. Grzyby, Diabeł w arce Noego i O jednym Ojcu św., od diabła kuszonym, DWOK T. 73/II, s. 448, 448–449, 410–411.
3 Zob. np. streszczenia bajki Królewna-owca (T 404) i anegdoty Głupiec i figura (T 1643)
w PBL oraz u Kolberga opowieści O owczarzu i O bogatej wierzbie, w cz. IV Krakowskiego
(DWOK T. 8), s. 61, nr 24 i s. 201, nr 81.

317

�do bajek eliminacja tekstów jest stosunkowo niewielka. Celowość takiej
metody uzasadniał cierpliwie kolejny raz już pod koniec swej działalności
badawczej:
Zestawione ze sobą liczne warianty rzucają tedy niemałe światło na urabianie
się, czyli kształtowanie rzeczonych motywów, oddziaływanie ich na siebie wzajemnie, stopniowy ich rozkład i przetwór, wreszcie rozrost bujny w jednej, a zanikanie w innej okolicy. Tyczy się to zarówno pieśni, jak i baśni, guseł, wierzeń
itd. Porównywając podobieństwa i różnice te w najdrobniejszych szczegółach
i odcieniach, ma tu etnolog możność śledzenia krok za krokiem pochodu topograficznego wszelkich utworów myśli i imaginacji ludowej, zrazu w obrębie
danej miejscowości, okolicy i kraju, a następnie i na rozleglejszej geograficznej
przestrzeni. […] Z tego wychodząc założenia, widzimy się spowodowani do ogłaszania wszelkich ważniejszych, jakie nam się nasuwają wariantów, czy to pod
względem treści czy też języka lub muzyki, o ile takowe, nowe nam przywodząc
wyrażenia i rysy, istotnymi są wariantami, nie zaś tożsamością […]1.

Do oznaczania wariantów analiza morfologiczna okazywała się więc niezbędna i w dużej mierze pozwalała, zwłaszcza w ramach jednej monografii,
trafnie zestawiać obok siebie warianty, czasami nazywane „odmianami”2.
Przysłowia
Formułując swój kompleksowy program badawczy, obejmujący różne
gatunki literatury ludowej, Kolberg uwzględniał także przysłowia. W cytowanym wyżej fragmencie listu otwartego, odezwy do społeczeństwa
opublikowanej na łamach „Biblioteki Warszawskiej”, już w 1865 roku
określał przysłowia jako odrębny przedmiot badań3 i jako taki wymienił
je też w tytule dzieła Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,
1

O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XI–XII.
Zob. np. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), nr 8 i 9 (T 311), Krakowskie cz. IV (DWOK
T. 8), nr 1–3 (T 530), nr 68 i 69 (T 651), nr 71 i 72 (T 794), nr 75 i 76 (T 956B i T. 955), W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), nr 16 i 17 (T 307), nr 45 i 46 (T 756B), Radomskie cz. II (DWOK
T. 21), nr 13 i 14 (T 1030), Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), nr 58 i 59 (T 1525D).
3 Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 104. Przedstawiając tam problematykę
swoich badań, w punkcie 6. Kolberg wymienił: „Przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy,
legendy, podania itp. o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej, oddane”.
2

318

�przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Mógł przy
tym nawiązywać do bogatej, wielowiekowej tradycji paremiograficznej,
która przysłowie jako swoisty twór językowy i zarazem gatunek literacki
z pogranicza literatury i języka potocznego wyniosła do niebywałej popularności, utrwalanej przez wieki, zarówno w przekazach ustnych, jak i literackich. Paremia, znane, tworzone i powtarzane w starożytności, zapisywane w średniowieczu, także w Polsce wraz z pojawieniem się pierwszych
druków, upowszechniały się następnie dzięki dziełom Biernata z Lublina,
M. Reja, J. Kochanowskiego czy Ł. Górnickiego. W XVII wieku doczekały
się pierwszych opracowań naukowych w postaci zbiorów Salomona Rysińskiego Proverbiorum Polonicorum a Solomone Rysino collectorum
Centuriae decem et octo (Lubcz 1618, wyd. od 1619 r. pt. Przypowieści
polskie) i Grzegorza Knapskiego (Cnapiusa) Adagia polonica, stanowiącego
tom trzeci jego monumentalnego Thesaurusa, słownika polskiego (Kraków
1632). Były chętnie wykorzystywanym tworzywem dla pisarzy baroku, takich jak W. Kochowski, W. Potocki czy A.M. Fredro, autor moralistycznego
zbioru Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe, radne,
wojenne (Kraków 1658). W XVIII i XIX wieku coraz liczniej występowały
w utworach pisarzy i poetów, wprowadzano je do podręczników szkolnych i opracowań słownikowych, m.in. S. Lindego, gdzie znalazło się ponad
10 tysięcy przysłów i zwrotów przysłowiowych, rozsianych pod różnymi hasłami. Stały się przedmiotem zainteresowania, studiów i publikacji
pokolenia romantyków, W. Pola, J. I. Kraszewskiego, K.W. Wójcickiego 1,
a prawdziwą ich skarbnicą okazały się poezje Mickiewicza, Słowackiego,
Norwida, komedie A. Fredry. Przysłowiami zajmowali się A. Grabowski, T.
Lipiński, J. Chociszewski, A. Bartoszewicz, A.W. Darowski2, autorzy regio1

Zob. m.in. W. Pol Filozofia i przysłowia ludu w Polsce, „Kwartalnik Naukowy w Połączeniu Prac Miłośników Umiejętności”, Kraków 1835, T. II, s. 19–42; J.I. Kraszewski Litwa, starożytne dzieje…,Warszawa 1847 (około 400 przysłów); K.W. Wójcicki Przysłowia narodowe,
z wyjaśnieniem zrzódła początku oraz sposobu ich użycia… T. I–III, Warszawa 1830, tenże
Przysłowia polskie, czyli nauka starych a rozumnych naszych ludzi, Warszawa 1862.
2 Byli to autorzy m.in. następujących prac: A Grabowski Krótkie przypowieści dawnych
Polaków…, Kraków 1819; T. Lipiński Przysłowia i wyrażenia od miast i wsi, „Biblioteka Warszawska” 1852, T. IV, s. 236–274, tenże Przysłowia i wyrażenia od gór i rzek, tamże 1853, T. II,
s. 52–61, tenże Przysłowia i przypowieści od nazw panujących, tamże, 1856, T. I, s. 57–66;
Tworzymir [J. Chociszewski] Przysłowia ludu wielkopolskiego zawierające spostrzeżenia na
różne dni, miesiące i pory roku, z ust ludu zebrał…, „Biblioteka Warszawska” 1861, T. III,
s. 619–642, tenże Wyjaśnienie początku niektórych przysłów używanych w Wielkopolsce

319

�nalni, jak J. Gluziński (Lubelszczyzna), I. Łyskowski (Prusy Zachodnie), J.
Lompa (Śląsk), F. Cejnowa (Kaszuby), J. Łepkowski (Krakowskie), L. Jucewicz (Litwa)1. Prowerbia rozpowszechniały też liczne wydawnictwa popularne, druki straganowe, kalendarze, podręczniki, czasopisma ludowe, publikując pojedyncze teksty lub ich większe czy mniejsze zbiorki. Podstawę
dla nowoczesnej paremiologii stworzyła jednak dopiero Księga przysłów,
przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich (Warszawa 1889–1894)
Samuela Adalberga (1868–1939), syntetyczne opracowanie dorobku polskiego, monumentalne dzieło przynoszące 30 000 przysłów i około 40 000
wariantów, a obejmujące źródła dawne i nowe, książkowe i rękopiśmienne,
literaturę i czasopiśmiennictwo do roku 1800. Praca ta utorowała drogę nauce o przysłowiach, której twórcą był Jan Stanisław Bystroń (1892–1964).
Kolberg wpisuje się w tę tradycję jako zbieracz i wydawca przysłów
traktowanych wprawdzie jako odrębny gatunek literatury ludowej, ale
stanowiących jeden z szeregu przejawów kultury duchowej, dokumentowanych w jego encyklopedycznym dziele. Dorobek autora Ludu w tym
zakresie wykracza poza dokonania poprzedników i współczesnych mu paremiografów i sytuuje go już poza kręgiem romantycznych zbieraczy przysłów w rodzaju Wójcickiego, autora Przysłów narodowych (1836), a przed
przełomowym dla paremiologii dziełem S. Adalberga, którego edycja rozpoczęła się w 1889 roku (praca nad nim podjęta została sześć lat wcześniej), a zakończyła w 1894 roku, i które dedykowane było „Pamięci Oskara
Kolberga”. W roku 1871 Kolberg pisał:
Jak przeszłość i samodzielność obyczajowa każdego narodu wyrażoną jest
w jego dziejach, zwyczajach, przesądach i języku, jak jego wyobraźnia, uczucie
podług podań ludu…, tamże, 1864, T. I, s. 263–293; A. Bartoszewicz Alfabet ze zdań i przysłów ułożony, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy na rok zwyczajny 1855” J. Ungra,
s. 102–105, tenże Zdania, myśli i przysłowia, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok
zwyczajny 1861” J. Jaworskiego, s. 160–162, A.W. Darowski Przysłowia polskie odnoszące się
do nazwisk szlacheckich i miejscowości, Poznań 1874.
1 J. Gluziński Włościanie polscy uważani pod względem charakteru, zwyczajów, obyczajów i przesądów, z dołączeniem przysłów powszechnie używanych, w: K. W. Wójcicki
Archiwum domowe do dziejów i literatury krajowej, Warszawa 1856, s. 392–576; I. Łyskowski
Pieśni gminne i przysłowia ludu polskiego w Prusach Zachodnich, Brodnica 1854; J. Lompa
Przysłowia i nazwy potoczne ludu polskiego w Szląsku, Bochnia 1858; F. Cejnowa Skôrb
kaszébsko-slovjnskè móvé, Świecie 1866–1868; J. Łepkowski Przegląd krakowskich tradycyj,
legend, nabożeństw, zwyczajów, przysłów i właściwości, Kraków 1866; L. Jucewicz Przysłowia ludu litewskiego, Wilno 1840.

320

�i usposobienie odbija się w baśniach, muzyce, tańcach, tak znowu z jego przysłów, zdań, sentencji i zagadek wyziera praktyczne na świat i ludzi zapatrywanie
się, jego dowcip i mądrość zbiorowa1.

Jest w tej wypowiedzi zarówno trafna kontynuacja romantycznego widzenia przysłów jako odbicia światopoglądu i mądrości ludowej, jak i ujęcie
fundamentalnych cech paremiów: ich społecznej funkcji oraz praktycznego
realizmu i dowcipu.
W całej swojej działalności zbierackiej i wydawniczej Kolberg nie
poświęcił jednak przysłowiom zainteresowania w skali podobnej do
okazanego pieśniom, a nawet prozie ludowej. W kolejnych monografiach opublikował około 2700 przysłów, w tym prawie 1000 ukraińskich
z Chełmszczyzny i Pokucia. W tomach regionalnych wydawanych z rękopisów po raz pierwszy w edycji Dzieł wszystkich znalazło się około 350
przysłów polskich, ukraińskich i białoruskich oraz 600 południowosłowiańskich. Natomiast suplementy do monografii XIX-wiecznych przyniosły kilkadziesiąt paremiów, głównie polskich. Ilość ta, sięgająca w sumie
liczby prawie 3800 przysłów i wyrażeń przysłowiowych, nie jest szczególnie reprezentatywna wobec ich niebywałej popularności, powtarzalności i stabilności gatunkowej i funkcjonalnej, nie tylko w folklorze, ale
i szerzej – w kulturze narodowej. Nie określa ona jednak pełnego zasobu
zgromadzonego przez Kolberga materiału. Znaczną jego część, stanowiącą
niemal 55% całego zbioru przysłów, badacz przeznaczył dla innego celu
niż publikacje własne, przekazując zarówno zapisy sporządzone przez siebie, jak i pozyskane od innych zbieraczy na rzecz odrębnego opracowania
monograficznego innego wydawcy, o czym będzie mowa dalej. Decyzja
ta oznaczała zatem świadomą rezygnację autora Ludu z systematycznej
paremiografii.
Wydawane przysłowia zamieszczał Kolberg bądź w osobnych poświęconych im rozdziałach i zwartych zespołach, bądź rozproszone wśród innych
materiałów etnograficznych i folklorystycznych, zgodnie ze swoim holistycznym widzeniem kultury wsi. Te drugie, rozsiane na kartach tomów,
wcielane pojedynczo lub w większej liczbie w opis kraju, ludu, zwyczajów
i wierzeń – jako dotyczące miejscowości, regionów, narodów, ich mieszkańców, trybu życia, pracy, zajęć i świętowania oraz przekonań, wiedzy
1 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły
(DWOK T. 63), s. 117.

321

�i wyobrażeń o świecie – stanowić miały ilustrację opisywanych zagadnień1.
Ponieważ skupiała się w nich ludowa mądrość, doświadczenia gromadzone przez wieki i przekazywane z pokolenia na pokolenie, często w ustach
wiejskich informatorów i pisarzy dokumentujących kulturę wsi najtrafniej
i najlapidarniej wyrażały ludowy obraz świata, wzajemnych relacji, pojmowania sprawiedliwości, winy i kary itd. Osadzone w kontekście opisywanych faktów kulturowych pełniły więc funkcję im przyporządkowaną
i choć nie traciły swojej wyraźnej, formalnej specyfiki, często ginęły wśród
informacji etnograficznych. Jako reprezentujące osobny gatunek gromadził
je Kolberg natomiast w specjalnie im poświęconych rozdziałach, których
jednak doczekały się tylko nieliczne monografie.
Z zasobu polskiego najbogatszy jest zwarty zbiór Kolberga opublikowany w części IV Krakowskiego, w rozdziale pt. „Przysłowia. Zdania”, liczącym prawie 1080 przysłów. Jest on przyporządkowany w spisie rzeczy
działowi poświęconemu mniejszym formom literackim, obejmującym także
zagadki; schemat taki, odpowiadający statusowi tych drobniejszych gatunków literatury ludowej łączonych pod wspólnym tytułem, jest u Kolberga powtarzalny. Przysłowia są tam podzielone wewnętrznie na pięć grup.
Pierwsza, najliczniejsza, zawierająca 768 tekstów, a nieobjęta osobnym
podtytułem, obejmuje przysłowia różne i pochodzące z różnych źródeł,
wskazanych zbiorczo odesłaniem do wcześniejszych prac polskich paremiografów, S. Rysińskiego, G. Knapskiego, K.W. Wójcickiego, T. Lipińskiego, A. Grabowskiego. Grupa druga zawiera 28 przysłów zaczerpniętych
z XVII-wiecznego druku A. Żydowskiego pt. Gorzka wolność młodzieńska…, trzecia obejmuje 219 tekstów pochodzących z pracy J. Radwańskiego
pt. Przysłowia, przypowieści i sposoby mówienia od imion, zamieszczonej
w krakowskim „Kalendarzu Powszechnym na rok 1858” J. Wildta, na grupę
czwartą składa się 58 „Przysłów i wróżb gospodarczych” ułożonych według
miesięcy, a całość zamyka 6 przysłów „dotyczących miejscowości”. Już
w samym podziale i tytulaturze Kolberga zaznacza się tu nieostrość terminów i praktyczna trudność rozgraniczenia, zwłaszcza przysłów od zwrotów przysłowiowych, a także od związków frazeologicznych. Określenia:
„przysłowia”, „zdania”, „przypowieści”, „sposoby mówienia”, „wróżby” są
1

Taką ilustracyjną funkcję przysłów w opisie etnograficznym Kolberg wyznaczył już
w swoim programowym liście otwartym z 1865 roku, gdzie w punkcie 2 czytamy: „Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków. Jaki pod tym względem tryb życia? Przysłowia. […]”
(Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 104).

322

�odbiciem złożoności zjawiska dobrze znanego paremiologii, jakim jest rozmaitość rodzajów przysłów i wyrażeń przysłowiowych, trudność precyzyjnego wyróżnienia i definiowania tych tworów językowych, powinowactwo
lub tożsamość ze zwrotami frazeologicznymi, różnorodna tematyka i forma,
pochodzenie i funkcja w folklorze, wariantowość, a jednocześnie trwałość
w tradycji na przestrzeni wieków. Także współcześnie istnieją różnice
w przyznawaniu statusu przysłowia różnym jego postaciom; odmiennie
określają niektóre paremie językoznawcy i folkloryści, choć i jedni, i drudzy – niezależnie od przyjmowanego wyróżnika definicyjnego (np. „tekst
minimalny”, „tekst kliszowany”, „wyrażenie formuliczne” czy „najmniejszy
utwór literacki”, „mikroforma folkloru”) uznają prowerbia za odrębny gatunek i osobną kategorię genologiczną1. I tak np. według niektórych frazeologów i frazematyków zwroty przysłowiowe w rodzaju „Uparty jak osioł”
czy „Cisza jak makiem siał” nie należą do przysłów, są to frazeologizmy
(„powiedzenie”, „zwrot”, „wyrażenie” w języku popularnym), czyli związki
frazeologiczne w stałej i niezmiennej formie, na ogół nieprzetłumaczalne,
o charakterze idiomatycznym. W językoznawstwie przyjęte są zresztą różne
koncepcje klasyfikacji przysłów ze względu na charakter gramatyczny (gramatyczna) lub rodzaj zespolenia (funkcjonalna). Nie wdając się tu w analizę
i rozstrzygnięcia o charakterze teoretycznym, powróćmy jednak do materiału Kolbergowskiego.
W monografiach innych regionów mniejsze niż w Krakowskiem zbiory przysłów polskich, wyodrębnionych w osobnych działach w liczbie
około 100 przysłów, opublikował Kolberg jeszcze w części I Kujaw oraz
w części II Lubelskiego. W zbiorze kujawskim zatytułowanym jak w Krakowskiem „Przysłowia. Zdania. Zagadki” wyróżnił 98 przysłów o tematyce ogólnej, a w dwu podrzędnych grupach kilkanaście „tyczących się dat
1 O złożoności przysłów jako „tworów językowo-literackich o swoistej treści i formie” oraz
o potrzebie uwzględnienia w paremiologii „czynników stosowanych w badaniach językowo-literackich” pisał już przed laty w szeregu studiów J. Krzyżanowski (zob. m.in. Z zagadnień
przysłowioznawstwa, w: Studia folklorystyczne, T. III, Kraków 1980, s. 39–313; cyt. wyżej
określenie na s. 303). Dyskusje nad charakterem przysłów i różnice w definiowaniu i określaniu ich statusu pozostają nadal aktualne, o czym świadczą opinie folklorystów i filologów.
Zob. m.in. K. Wrocławski O niektórych postaciach folkloru i ich dokumentowaniu, w: Tekst.
Problemy teoretyczne, red. J.J. Bartmiński, B. Boniecka, Lublin 1998, s. 192 (całość: 187–195),
S. Wasiuta Przysłowie jako jednostka języka (w perspektywie tekstologii integralnej), „LingVaria” XI: 2016 nr 2(22), s. 112–115 (całość: 107–119). Por. też E. Popławski Oskar Kolberg jako
paremiograf. (W 200. rocznicę urodzin), w: „Ja daję właśnie materiał…”, s. 125–135.

323

�i pór gospodarczych” oraz „o wsiach ([tzw.] miejscowych)”. Opatrzył całość
przypisem, że wielka liczba tych przysłów ma zasięg ogólnopolski, ale przytoczone zostały „te tylko, które w Kujawach w codziennym niemal są użyciu”1. Lokalizację geograficzną poszczególnych tekstów precyzował jedynie
wyjątkowo, natomiast często podawał wyjaśnienie znaczenia i okoliczności
ich użycia oraz warianty i odsyłacze porównawcze. Dzięki zachowanym rękopisom ustalono, że większość tekstów pochodzi od korespondentów Kolberga, głównie od Michała Sokołowskiego z Głuszyna, gdzie Kolberg bawił
w czasie podróży na Kujawach w 1865 roku2. Na zasób lubelski, zawarty
w rozdziale „Przysłowia i przepowiednie ludowe”, składają się głównie
84 przysłowia „gospodarcze, czasowe (podług kalendarza)”, opatrzone wyjaśnieniami znaczenia, okoliczności użycia i związku z lokalnymi zwyczajami
i zajęciami, zaczerpnięte przez Kolberga z pracy Józefa Gluzińskiego Włoś­
cianie polscy… (z 1856 roku); kilkanaście pozostałych przysłów „ogólnych”
pozyskał badacz od współpracującego z nim Władysława Ciesielskiego.
Ponadto ponad 400 przysłów polskich pomieścił badacz w różnych
działach wydanych przez siebie monografii regionalnych, ujmując je tam
w mniejsze zespoły lub pojedynczo lokując w tekście opisowym. I tak np.
w części I Krakowskiego, w rozdziale „Kraj” znalazło się 35 tekstów związanych z „dziejami i zwyczajami Krakowa”, w części I Mazowsza kilka
przysłów dotyczących Warszawy. W części VII W. Ks. Poznańskiego, w ramach opisu świata nadzmysłowego opublikował Kolberg kilkadziesiąt przysłów i zwrotów przysłowiowych w rozdzialikach pt. „Bożyszcza w przysłowiach” i „Przysłowia do wyobrażeń i wierzeń miejscowych przywiązane”
oraz w „Przypisach”. Na uwagę zasługują tu ludowe objaśnienia przysłów
odnoszących się do miejscowości i ich mieszkańców oraz przysłów o treści
ogólnej, związanych genetycznie z przytaczanymi w druku opowieściami
ludowymi, z których się wywodzą lub do których nawiązują. Spotykamy też
przysłowia rozproszone w różnych działach i wtopione w opis, najczęściej
zwyczajów dorocznych, np. w części I Mazowsza, ale i ludu, np. w Kaliskiem i w części IV Mazowsza, czy wierzeń i przesądów, np. w Lubelskiem. Są to najczęściej przysłowia zaczerpnięte przez Kolberga z publikacji
XIX-wiecznych autorów.
1

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 197.
M. Sokołowski przesłał spisane przez siebie przysłowia w liście z 16 XI tego samego roku,
zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139–140.
2

324

�Zwarte i bogatsze zbiory przysłów ukraińskich opublikował Kolberg
w części III Pokucia i części II Chełmskiego. Spośród 661 paremii z Pokucia, zebranych w rozdziale „Przysłowia (Prykazky) z okolic Kołomyi”
znaczną część zapisał sam Kolberg, co dokumentują zachowane rękopisy;
proweniencja pozostałych jest nieustalona. Około 300 przysłów z Chełmszczyzny, pomieszczonych przez wydawcę tomu, I. Kopernickiego, w rozdziale
„Przysłowia i zdania przysłowiowe”, pochodzi prawdopodobnie w znacznej
mierze z zapisów zasłużonej współpracownicy Kolberga, Marii Hemplówny. Brak jednak wskazówek źródłowych co do pochodzenia całości zbioru.
Są też monografie XIX-wieczne, takie jak Kieleckie, Łęczyckie czy Przemyskie, które nie zawierają przysłów wcale.
Spośród wydanych po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich monografii regionalnych lub ich dalszych części, gdzie zgodnie z zasadą samodzielnie zapisane przysłowia publikowane są w osobnych rozdziałach,
niektóre także nie zawierają materiału paremiograficznego, inne przynoszą
pojedyncze teksty bądź najczęściej liczą od 20 do 40 przysłów1. Większy
jest w tym zespole zbiór litewski, liczący około 70 tekstów zapisanych przez
Mikołaja Akielewicza, oraz podolski, który zawiera 82 przysłowia wypisane
z pracy Sadoka Barącza Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieśni na
Rusi… Zasobu paremiów Kolberga zebranych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej znacząco nie zmieniają natomiast nieliczne przysłowia zamieszczone w poszczególnych tomach suplementowych, dopełniających regionalne monografie wydane w XIX wieku.
W ineditach znalazło się też 600 przysłów z południowej Słowiańszczyzny, które Kolberg pozyskał ze źródeł dotyczących tamtego obszaru, dokumentując tymi zapisami swoje szersze zainteresowanie folklorem słowiańskim. 500 przysłów słoweńskich przepisał w 1880 roku w Piadykach pod
Kołomyją z odnalezionego wśród pamiątek po Emilu Korytce czasopisma
z 1832 roku2. Być może kopię tę sporządził ze względu na pamięć o tym pol1

Mowa o tomach: Mazowsze cz. VII, Kaliskie-Sieradzkie, Tarnowskie-Rzeszowskie, Sanockie-Krośnieńskie cz. III, Białoruś-Polesie, Ruś Karpacka cz. II, Ruś Czerwona cz. II, tj. odpowiednio DWOK T. 42, 46, 48, 51, 52, 55, 57/II/2.
2 Przysłowia te pochodzą z podpisanego kryptonimem S. artykułu pt. 500 slovénskih pregovorov, Beilage zum „Illyriches Blatt” 1832, nr 11. Opublikowano je z odnalezionego w Bibliotece Jagiellońskiej rękopisu Kolberga (sygn. 6108 II, k 1–3) w cz. III Materiałów do etnografii
Słowian zachodnich i południowych pt. Słowiańszczyzna południowa (DWOK T. 59/III), na
s. 255–269. O materiale tym zob. E. Millerowa, tamże, s. XXXVII–XLI.

325

�skim zesłańcu do Lublany i zbieraczu pieśni słoweńskich, którym się zainteresował w czasie swojego pobytu w Lublanie w 1857 r. Ponadto w artykule
Obrazy Słowiańszczyzny południowej zamieścił Kolberg 103 przysłowia
(67 w przekładzie polskim, 36 w oryginale i w przekładzie) 1.
Jak wspomniano, o stosunkowo niepokaźnej liczebności zbioru paremiograficznego Kolberga zdecydowała przede wszystkim jego rezygnacja
z planu metodycznego gromadzenia przysłów. W latach 70. zbieraniem
i opracowaniem paremiów zajął się Józef Konopka, który w porozumieniu z Kolbergiem i z Akademią Umiejętności przygotowywał swój zbiór
do wydania. Zamysłu tego nie zdążył zrealizować; prace systematyzujące
jego ogromny i trudny do ogarnięcia materiał pozostały w stadium początkowym. Po śmierci Józefa Konopki w 1880 roku materiały te znalazły się
w rękach jego syna i spadkobiercy, Tadeusza, do ich edycji także jednak nie
doszło. W roku 1881 Kolberg pisał:
Wiadomo, że niemniej ważny jak i baśni do badań etnograficznych materiał
dostarczają i ludowe przysłowia. Wielką ich część podał niegdyś „Przyjaciel
Ludu” i inne czasopisma. My sami bardzo szczupłą zdołaliśmy zebrać liczbę.
Wszystkie one zamieszczone będą w przygotowanym do druku obszernym zbiorze przysłów, pozostałym po śp. Józefie Konopce w rękach najstarszego syna
jego i spadkobiercy2.

Zgodnie z tym planem Kolberg, nie chcąc konkurować z przyjacielem,
przekazywał Konopce swoje materiały paremiograficzne, zarówno spisane
przez siebie, głównie z innych źródeł, jak i otrzymane i nadal napływające
od współpracowników. Niekiedy wręcz pośredniczył między swoimi korespondentami a Konopką w pozyskiwaniu materiału. Tak było np. z częścią
zbioru przysłów spisanych przez A. Jakubowskiego w okolicach Lwowa3.
1 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej…(DWOK T. 63), s. 117–120 oraz
s. 228–230. Źródłem 67 przysłów (s. 117–120) był artykuł J. Volčicia Torbica národnih prigovorov. Nabral po Istrii…, „Koledarček Slovenski za navadno leto 1855”, Ljubljana [1854], s. 63–
–64. Proweniencji pozostałych 36 przysłów badacz nie podał.
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. IX. Z „Przyjaciela Ludu” wydawanego w Lesznie w latach 1834–1849 Kolberg poczynił obszerne wyciągi z materiałem
przysłowiowym, zachowane w jego archiwum, m.in. w tece 37. Miscellanea, opatrzonej jego
oryginalnym tytułem: „Wierzenia. Czary. Przysłowia. Zdania” (Arch. PTL, sygn. 1329), gdzie
zgromadził około 400 zapisów przysłów z tego źródła.
3 Andrzej Jakubowski jest postacią bliżej nieznaną. Z korespondencji wynika, że po ukończeniu szkół utrzymywał się z korepetycji, prawdopodobnie był też pomocnikiem swojego

326

�Z zachowanej korespondencji wynika, że Jakubowski, który przysyłał
swoje zapisy w latach 1878–1881 na ręce Kolberga i pierwotnie z przeznaczeniem dla niego, dowiedział się od autora Ludu, że wejdą one w skład
zbioru Konopki, któremu patronuje Akademia. Mimo to lwowski zbieracz
nadal kierował przesyłki swoich materiałów głównie do Kolberga, który
je przekazywał Józefowi Konopce, później jego synowi Tadeuszowi1. Dla
autora Ludu przeznaczone były również przekazane mu nieznaną drogą
przysłowia z rękopisu Przysłowia polskie, liczącego prawie 1200 tekstów
spisanych przez bliżej nieokreślonego w źródłach Leśniewskiego, którego
nazwisko jako autora i Kolberga jako adresata odnotowane zostało w rękopisie2. Jest prawdopodobne, że za sprawą Kolberga dostały się do kolekcji
Konopki teksty zanotowane przez W. Siarkowskiego, który blisko współpracował z Kolbergiem, dostarczał mu materiały z Kieleckiego i publikował swoje prace w redagowanym przez autora Ludu dziale etnograficznym
„Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Przypuszczalnie było podobnie z kilkunastoma przysłowiami z rękopisów W. Ciesielskiego, także
współpracownika Kolberga, może i po części z prawie 300 zapisami osób
niezidentyfikowanych. W zbiorze Konopki przysłowia zanotowane i przekazane przez Kolberga mieszczą się głównie w rękopisie pt. „Przysłowia
krewnego, urzędnika policji, J. Gliniańskiego, u którego okresowo mieszkał na dworcu Karola-Ludwika we Lwowie (zob. Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 109, 296, 572, 637).
1 W liście z 16 VII 1879 r. Kolberg pisał, że redakcję „dzieła większych rozmiarów” zawierającego przysłowia Akademia „powierzyła obecnie p. Józefowi Konopce, o czym wiedząc i ja także zbiory mu swoje doręczyłem, równie jak i Pańskie listy z nadesłanymi przysłowiami, z których użytkuje on przysłowia według wskazań Akademii, nie zamilczając,
gdzie potrzeba, o Pańskim współudziale w tej pracy” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65,
s. 242–243. Zob. też tamże, listy nr 546, 552, 559, 562, 564, 565, 601, 643, 678, 812, 824, 862,
865 i 889).
2 Być może chodzi o Pawła Eustachego Leśniewskiego (1794–1855), przyrodnika, pedagoga,
pisarza i tłumacza, w latach 1842–1850 redaktora „Kmiotka”, tygodnika dla ludu, od 1843 r.
urzędnika w Wydziale Lasów i Dóbr Rządowych w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu.
Był rolnikiem z zamiłowania i autorem wielu popularnych prac z dziedziny nauk przyrodniczych i gospodarki rolnej. W rękopisie (Arch. PTL, teka 44, sygn. 1416/ 2, k. 272–297), opatrzonym na pierwszej karcie notą: „W[ielmożny?] Leśniewski w Piaszczycach, p. Radomsk”, widnieją też: skreślona notatka: „Dla W[ielmożnego?] Strąbskiego w Warszawie”, dopisek: „Oskarowi
Kolberg” oraz pieczęć i pozwolenie cenzora na druk, datowane w Warszawie 26 grudnia/
7 stycznia 1852 r., a na końcu rkp. informacja: „Pisałem w Piaszczycach. L”. Strąbski to zapewne
Stanisław Jan (1813–1857), drukarz, od 1843 r. właściciel znanej w Warszawie drukarni, m.in.
wydawca kalendarzy. Rękopis Leśniewskiego zatwierdzony do druku przez cenzurę nie został
jednak opublikowany, lecz przekazany Kolbergowi w nieznanych okolicznościach.

327

�polskie, zebrał Oskar Kolberg, 1872”1. Są to przeważnie jego wypisy i wyciągi z prac drukowanych: K.W. Wójcickiego, W. Pola, A. Bartoszewicza,
S. Jachowicza, T. Lipińskiego i in., a także z kalendarzy i czasopism, m.in.
„Kalendarza Astronomiczno-Gospodarskiego” J. Jaworskiego, warszawskiego „Kuriera Codziennego”, „Tygodnika Ilustrowanego” itp. A poza innymi
zapisami autora Ludu znalazła się tam także część brulionowej wersji przysłów opublikowanych w części IV Krakowskiego.
Teka z rękopisami przysłów, przechowywana w archiwum rodzinnym
Familii Nowina Konopków w Modlnicy, odnalazła się w połowie XX wieku w jednym z antykwariatów warszawskich i zakupiona do Archiwum
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, wcielona została do archiwum
Kolberga jako teka 44. Miscellanea. Zawarty w niej zbiór przysłów polskich (Konopka spisywał także ciągi przysłów obcojęzycznych) wydano
w opracowaniu Stanisława Świrki w ramach Dzieł wszystkich w 1967
roku w tomie 60. Przysłowia, który wznowiono 10 lat później, poszerzając
go o odniesienia do Nowej Księgi przysłów i wyrażeń przysłowiowych
polskich2. W sumie wśród około 15 000 tekstów polskich składających się
na tom Przysłów ze zbioru Konopki – według obliczeń Świrki – zapisów
Kolberga jest 2600, Konopki 8287, Leśniewskiego 1173, ponad 239 pochodzi
od Siarkowskiego, 192 od Jakubowskiego i 159 od Siemieńskiego; reszta
to mniejsze zbiorki Ciesielskiego, bliżej nieznanego M. Prawdzica (autora
zbiorku drukowanego w „Tygodniku Powszechnym” 1879 nr 28) i 275 autorów nierozpoznanych3. Przeważa więc zdecydowanie materiał Konopki
i jak się wydaje obecnie, to także i pod jego nazwiskiem powinna ukazać się
książka, choć znalazł się w niej także cały zasób Kolberga z tej teki. Spośród
1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 44, sygn. 1416, podteka 1b, k. 34–58. W tej podtece zachował się główny zrąb przysłów zanotowanych przez Kolberga (23 karty), inne jego zapisy
rozproszone są w podtekach 1a i 2 teki 44 oraz w niewielkiej ilości w innych tekach archiwum.
2 To podstawowe polskie kompendium przysłowioznawcze pt. Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich, w oparciu o dzieło Samuela Adalberga opracował zespół
redakcyjny pod kierunkiem J. Krzyżanowskiego, a wydano je w T. 1–4, Warszawa 1969–1978.
O materiale tomu 60. DWOK i o jego stosunku do edycji S. Adalberga oraz Nowej Księgi… zob.
tamże, wstęp S. Świrki, s. XII–XXIX oraz w edycji II S. Świrki „Wstęp do wydania pierwszego”
(z 1967 r.), s. 8–29 oraz „Wstęp do wydania drugiego”(z 1977 r.), s. 30–31.
3 Ilość tekstów pochodzących od poszczególnych zbieraczy podaje Świrko we wstępie do
tomu Przysłów (DWOK T. 60), s. XIII. Zob. też tegoż w II edycji Wstęp do wydania drugiego,
s. 15 oraz s. 30, gdzie sprostowanie błędu I edycji w zakresie tekstów przypisanych mylnie
Kopernickiemu zamiast Jakubowskiemu.

328

�zebranych w niej zapisów Kolberga tylko niewielka ilość została już przez
niego wcześniej opublikowana w tomach regionalnych.
Przysłowiom publikowanym w większych zwartych zespołach, w osobnych rozdziałach, nadawał Kolberg układ incipitowo-alfabetyczny. Jak
zauważył przed laty J. Krzyżanowski, badacz nie stworzył specjalnego
systemu dla swoich materiałów paremiograficznych: „W zakresie przysłów wreszcie, których spisał stosunkowo niewiele, Kolberg nie silił się na
stworzenie systemu […]”1. Zbierał i wydawał rozmaite teksty. Przeważają
wśród nich przysłowia właściwe, o treści ogólnej, przeważnie w formie
jedno- lub kilkuzdaniowej sentencji o charakterze dwojakiego rodzaju. Jedne mają charakter metaforyczny, obrazowo-alegoryczny, a zawarte w nich
obrazy słowne niosą przesłanie inne niż dosłowne (np. „Lepszy wróbel
w garcu, niż przepiórka w jarcu”; „Na złodzieju czapka gore”; „Nie dał
sobie w kaszę dmuchać”; „Słyszy jak trawa rośnie”; „Zaspał gruszki w popiele”2). Drugie pozbawione są tego pierwiastka i stanowią przekaz bezpośredni w postaci gnomicznej, tj. maksym, złotych myśli, aforyzmów, często
pochodzenia literackiego, niekiedy o długowiecznej metryce, utrwalonych
także w tradycji ludowej („Bieda rozumu uczy”; „Kto się lubi, to się czubi”
„Nie pożyczaj, zły obyczaj”3). W obu grupach podobny jest wydźwięk dydaktyczny; zawierają ostrzeżenie, przestrogę, wskazówkę, pouczenie, radę,
zakaz, promują wartości, umacniają stereotypy, przekazując jako teksty
powtarzalne, „kliszowane” zgromadzone przez wieki doświadczenie, obraz
świata, potoczną mądrość i lapidarną naukę. Niektóre zbudowane są na
zasadzie paralelizmu („Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn”), metonimii („Tadeusza śpiewać”) lub kontrastu semantycznego („Małe złodzieje
wieszają, wielkim zasie się kłaniają”; „Z wielkiej chmury mały deszcz”) czy
składniowego („Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”) 4. Czasami mają wydźwięk
kpiarski, komiczny poprzez niewspółmierne zestawienie członów w postaci obrazów czy cech, inne mają charakter prostej reprymendy, nagany, moralnego napomnienia czy wzoru. Zdarzają się przysłowia w formie
1

J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej…, s. 277.
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 260, 262, Kujawy cz. I (DWOK T. 3),
s. 201, 202.
3 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 250, 258, Kujawy cz. I (DWOK T. 3),
s. 200.
4 Zob. odpowiednio O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 198, Krakowskie cz. IV
(DWOK T. 8), s. 282, 261, 272, 277.
2

329

�apokopicznej, skróconej, niekiedy występują też teksty rymowane. Bardzo
częste są też w zbiorach Kolberga zwroty przysłowiowe, tj. wyrażenia nie
będące zdaniami i przeważnie mające charakter porównania lub przenośni
(„Głupi jak stołowe nogi”; „Ubogi jak mysz kościelna”, ale i „Dwa grzyby
w barszcz”1) traktowane przez niektórych językoznawców nie jako przysłowia, lecz frazeologizmy. Spotykamy też przysłowia łańcuszkowe z kilkoma
członami równorzędnymi i konceptem lub oceną na końcu („Gust kobiet,
łaska pańska, marcowa pogoda – zawsze niestałe”; „Polski most, niemiecki post, francuskie małżeństwo – czyste błazeństwo”). Rzadziej natomiast
trafiają się przysłowia dialogowe w formie rozmowy („Babko, dzwonią.
– Nie słyszę. Babko, grają. – Cha, cha!”) czy tzw. priamele, zestawiające
dla komicznego efektu kilka cech lub przedmiotów zaskakujących swoim
podobieństwem („Kto chowa chłopczyka, konika, mopsika, nie będzie miał
pożytku nikaj”; „Głupiemu służyć, w nocy jeździć, w karczmie gospodarować – wszystko za jedno”)2.
Wyróżniającą się ilościowo grupę stanowią w tomach Kolberga przysłowia kalendarzowe, które nawiązują do średniowieczno-kościelnego systemu
oznaczania dat imionami ich patronów, nie zaś liczbami dni i miesięcy,
a które przez niektórych paremiologów nie są zaliczane do przysłów3. Jak
wspomniano, przysłowiami kalendarzowymi bogato są ilustrowane zwyczaje przedstawiane przez Kolberga w cyklu rocznym, przypisane do pór roku,
miesięcy i dni, związanych z nimi czynności gospodarskich i prac rolnych,
zależnych od pogody, cyklu upraw i zbiorów, zjawisk przyrody („Święty
Marcin na białym koniu przyjedzie”; „Suchy marzec, chłodny kwiecień,
mokry maj – będzie żyto jako gaj”; „Święty Jan przyniesie oleju dzban”4).
Niejednokrotnie stanowią przy opisie zwyczajów jedyną wskazówkę czy
1

197.

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 254, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 201,

2

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), odpowiednio: s. 285, 264, 249, 257, 254.
„[…] o przynależności artystycznie zbudowanych prognoz kalendarzowych do świata przysłów i to przynależności u nas od średniowiecza, a zarazem o ich żywotności po dzień dzisiejszy” pisał J. Krzyżanowski m.in. w pracy Paremiologia a nauki humanistyczne, w: Szkice
folklorystyczne… T. 3, Warszawa 1980, s. 80–81. Zbiór przysłów takiego rodzaju opublikował
D. Wierzbicki w artykule pt. Meteorologia ludowa, czyli zdania i przysłowia ludu naszego
służące do przepowiadania stanu pogody, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”,
T. VI: 1882, s. 159–200.
4 Zob. O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 106, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 169,
Kujawy cz. I (DWOK. T. 3), s. 202.
3

330

�wykładnik odnoszący się do podawanej daty. Jest to więc kontynuacja
dawnej ludowej tradycji wsi. Przysłowia takie, nazywane przez Kolberga
„gospodarczymi”, „gospodarskimi”, „czasowymi” bywają wydzielone i połączone w tytułach z przepowiedniami i wróżbami (np. w Lubelskiem) ze
względu na swój bliski, trudny do rozgraniczenia lub wręcz tożsamy charakter. Niekiedy przysłowia związane z lokalnymi wierzeniami i przesądami zamieszczane były w dziale pt. „Świat nadzmysłowy” (w Poznańskiem
i Lubelskiem), a przywiązane do miejscowości i ich mieszkańców czy grup
etnicznych lub regionów – przy opisie kraju i ludu (w Krakowskiem, Kaliskiem i Mazowszu). Te ostatnie bywają nierzadko prześmiewne, szydercze
i mają przez kpinę i deprecjację „innych”, „obcych” utwierdzać wspólnotową przynależność czy wyższość lub odwrotnie, eksponują pozytywne
cechy osób czy miejsc w sposób bezpośredni (np. „Kto posiada Kobylany
– może jadać marcypany, a kto Rząskę – siana wiązkę”; „Łazi po świecie
jak Szwedzi po Polsce”; „Stroi się jak elegant z Mosiny”; „Głuchy by od Szamotuł”; „Mówi jak Mazur”, tj. nieczysto; „Strzela jak Kurp”, tj. doskonale1).
Już z tego pobieżnego przeglądu wyłania się wniosek, że Kolberg nie preferował wprawdzie określonych rodzajów przysłów ani też nie traktował ich
systemowo, lecz świadomie eksponował ich funkcję w życiu społecznym,
ilustrując prowerbiami życie zbiorowe wsi i jej tradycje, co jest kolejnym
wyrazem synkretycznego widzenia i dokumentowania kultury.
Dla większości typowych przysłów ogólnych, wyrażających ludową
mądrość i doświadczenie, dotyczących stosunków międzyludzkich Kolberg nie podaje określeń wyróżniających. Natomiast opatruje nimi czasami tematycznie sprofilowane teksty, tj. dotyczące patronów dni w cyklu
kalendarzowym, imion, nazwisk lub miejscowości, narodów czy grup
etnicznych. Innym wyróżnikiem grupowanych tekstów bywa proweniencja autorska: źródło, z którego zaczerpnął teksty (zbiór poprzednika,
kalendarz lub czasopismo, utwór literacki, przekaz korespondenta).
Zbierając prowerbia, tak jak w wypadku wszystkich gatunków literatury
ludowej, sięgał Kolberg do wszystkich rodzajów źródeł. Tak więc znajdujemy w jego zbiorze przysłowia ludowe, wychwycone z autopsji i żywej
mowy wsi i mające postać gwarową, aż do frazeologizmów dialektologicznych włącznie, obok prowerbiów o pochodzeniu literackim, nierzadko
1 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 289, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK
T. 15), s. 166, 168, 169, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 40 i 60.

331

�wielowiekowym i o zasięgu międzynarodowym, ale i wywodzących się
z polskiej tradycji literackiej lub w niej utrwalonych, np. z epigramatów
i fraszek J. Kochanowskiego i M. Reja, dzieł S. Rysińskiego, G. Knapiusa,
A.M. Fredry, utworów I. Krasickiego, F. Zabłockiego i A. Fredry, słownika
S. Lindego itd.
Publikując przysłowia, badacz nie podawał metodycznie lokalizacji geograficznej przy każdym tekście zapisanym z przekazu ustnego. Nie oznaczał
też każdorazowo źródła, czyniąc to najwyżej dla całych mniejszych czy
większych zespołów. Niektóre opatrywał wyjaśnieniami znaczenia całego
tekstu czy kontekstu sytuacyjnego lub słownikowymi definicjami pojedynczych słów, zdarzało się niekiedy, że notował tekst lub wyjaśnienie za źródłem błędnie1. Podobnie jak w przypadku innych tekstów ludowych, publikował zarówno zapisy literackie, jak i gwarowe i gwarowo uproszczone. Za
drukowanym źródłami przywoływał też na ogół komentarze cytowanych
autorów, odpowiedniki obcojęzyczne, autorskie objaśnienia. Niektóre przysłowia opatrzył odsyłaczami do tekstów pokrewnych znaczeniowo lub do
wersji wariantowych.
Zapisy Kolberga przynoszą również cenny materiał do badań nad genezą
przysłów i sposobem ich funkcjonowania w tradycji, co wiąże się ściśle
z holistycznym ujęciem zjawisk kultury wsi przez autora Ludu. Wyraża się
to nie tylko w dostrzeganiu ich immanentnych związków z kontekstem kulturowym: życiem codziennym, pracą, wierzeniami i zwyczajami – o czym
już była mowa – ale także z pozostałymi gatunkami literatury ludowej 2.
Materiały Kolberga dokumentują ścisły związek niektórych prowerbiów
z podaniami, anegdotami i bajkami, a także z pieśniami ludowymi. Mowa
o związku genetycznym, gdy przysłowie pochodzi z bajki, jest jej źródłową
osią, motywem przewodnim, tytułem, lub o związku strukturalnym, gdy
1 Np. przysłowie „Faramuszki, dróżki, gruszki” zanotował i opublikował w błędnej wersji:
„Saramuszki” zamiast: „Faramuszki” (O. Kolberg Krakowskie cz. IV, DWOK T. 8, s. 266, nr 567);
błąd ten powtórzył też Adalberg.
2 Odkrywcze w tym zakresie znaczenie materiałów Kolberga dla paremiologii najgruntowniej wykazał na szeregu przykładów J. Krzyżanowski w swoich studiach poświęconych przysłowiom, a zawartych we wspomnianym wyżej trzytomowym opracowaniu Mądrej głowie
dość dwie słowie…(wyd. I 1958, wyd. II 1975). Przynosi ono cenne objaśnienia rodowodu i znaczenia ponad 500 przysłów polskich oraz ich związków z innymi tekstami literatury ludowej,
wraz z autorską dokumentacją źródłową i weryfikacją ustaleń dawnych badaczy. Zob. także
M. Wójcicka Przysłowie w bajce ludowej, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 3, Toruń
2018, s. 92–96.

332

�stanowi element tekstu w postaci jego fragmentu, cytatu, pointy, morału,
finalnej formuły. Przysłowie może być także bardziej lub mniej dokładnym
streszczeniem lub tylko pogłosem tekstu fabularnego, a ten z kolei aluzją
do przysłowia, jego ilustracją. Przykładem może być przysłowie „Gdzie
nie może diabeł, tam babę pośle”, które jest streszczeniem, ilustracją humoreski wielkopolskiej i lubelskiej opublikowanej przez Kolberga pod tym
samym tytułem oraz krakowskiej, która przysłowie to cytuje 1 lub opowieść
nowelistyczna, nawiązująca do motywu przysłowia „Panu Bogu świeczka,
diabłu ogarek” (lub: „Panu Bogu lichtarz, a diabłu świeczka”), zapisana pod
Krakowem2 czy mający bajkową metrykę zwrot przysłowiowy „Pleść banialuki”3. W materiałach Kolberga są też próby bezpośredniego wyjaśnienia
czy skomentowania – „podług podań ludu” – pochodzenia i sensu niektórych przysłów poprzez konkretne, przytaczane bajki i anegdoty, w tym nawet bajkę zwierzęcą i legendę, z których się wywodzą4. Innym przykładem
może być zanotowane przez Adalberga przysłowie „Zjadłbym rzepki zza
nalepki, ale krzyżyk na nich jest” potraktowane przez Kolberga jako tytuł
unikatowej w folklorze polskim opowieści, zapisanej w Tarnawie pod Turobinem, w której jest też cytowane to przysłowie, a jego sens tak tłumaczony: u pewnego gospodarza czeladź ciągle była głodna, bo diabeł wyjadał
potrawy, gdyż nikt się nie żegnał przed posiłkiem; gdy wędrowny dziadek
1 Mowa o dwu wariantach anegdoty Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle (T 1353):
w W. Ks. Poznańskiem cz. VII (DWOK T. 15), s. 175 i w Lubelskiem cz. II (DWOK T. 17),
s. 202–203, nr 14 oraz w Krakowskiem cz. IV (DWOK T. 8), s. 144–145, nr 58 (tam pt. O kusicielu i kusicielce). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, Warszawa 1875, T. I, s. 48–51.
2 Tj. wariant bajki o paleniu diabłu świeczki (T 940A) w Krakowskiem cz. IV (DWOK T. 8),
s. 150–153, nr 61 pt. „O dziadzie-królu”. Por. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I, s. 99 – 102.
3 Cytując ten zwrot przysłowiowy za swoim źródłem (artykułem J. Radwańskiego), Kolberg
odwołuje się za nim do XVII-wiecznego romansu o Banialuce (T 400D), zob. Krakowskie cz. IV
(DWOK T. 8), s. 281, przyp. 4, zob. też O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III),
s. 411–412, gdzie komentarz do tego przypisu Kolberga. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…
T. I, s. 68–71.
4 Są to m.in. używane w Wielkopolsce przysłowia: „Mędrsze jaje niż kura”; „Jak prządł, tak
miał” (por. T 902); „Pośpieszył się jak jeż z młodziami” (por. T 275B); „Zazdrosny jak św. Piotra
matka” lub: „Dla zawiści w piekle być” albo: „w niebie nie być” (por. T 804); „Kiedy Pan Bóg dopuści, to i z kija puści” (por. T 1915); „Na spółkę sam diabeł narzeka” (por. T 1030). Opowieści
tłumaczące te przysłowia przytacza Kolberg w W. Ks. Poznańskiem cz. VII (DWOK T. 15), na s.
170–175 (za artykułem Tworzymira [J. Chociszewskiego] Wyjaśnienie niektórych przysłów
używanych w Wielkopolsce podług podań ludu skreślił…, „Biblioteka Warszawska” 1864, T.
1, s. 263–293; podane przykłady tamże na s. 288–293).

333

�wyjaśnił przyczynę, diabeł nie mógł już zjeść nawet rzepy zwożonej z pola,
bo ją przeżegnano1.
Materiały Kolberga poświadczają też związki prowerbiów z pieśniami,
przy czym możliwe jest zarówno pochodzenie przysłowia z pieśni, której
jest ono fragmentem czy aluzją do niej, jak i odwrotnie – utworzenie pieśni
z przysłowia, na którego motywie jest osnuta lub do którego nawiązuje.
Przykładem takich przysłów (nie zawsze wyodrębnionych w rozdziale)
mogą być m.in.: „Lepsza w domu groch kapusta niż na wojnie kura tłusta”2; „Fora, Adamie, fora, z tak rozkosznego dwora”3; „I cyprysy mają swoje kaprysy”4; „Za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli”5;
„Nie grab, dudku, siana”6. Warto tu zwrócić uwagę na charakterystyczny
dla literatury ludowej proces odrywania się fragmentów pieśni, zwrotów,
aforyzmów, zdań od macierzystych tekstów i funkcjonowania ich w przekazie ustnym w postaci anonimowych cytatów, podczas gdy źródło odchodzi
w niepamięć. Wyłania się więc w dorobku paremiologicznym Kolberga
osobna grupa przysłów związanych organicznie z innymi tekstami ludowymi, tj. pieśnią i bajką, czasami także z oracją7, a nie zawsze wyodrębnionych
w materiałach badacza.
1 O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 203–204, nr 15. Por. K. Krzyżanowski Mądrej
głowie… , T. III, Warszawa 1975, s. 58–59.
2 Jest to końcowy fragment pieśni ludowej „Jedzie żołnierz borem, lasem”; zob. O. Kolberg
Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 257, gdzie przytoczona została za „Pamiętnikiem Sandomierskim” T. II, 1830, s. 109–114, zob. też Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 260 (z notą Kolberga:
„Pieśń. lud.”). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, T. III, s. 230–232.
3 Jest to cytat z kolędy „Z raju, pięknego miasta”, wywodzącej się ze zbioru J. Żabczyca pt.
Symfonie anielskie z 1630 roku; zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 276 i M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy Kraków 1843, s. 220. Por. J. S. Bystroń Kilkanaście przysłowi,
„Lud” T. XXIV: 1925, s. 97–98, J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, T. II, Warszawa 1975, s. 292.
4 Tekst jest cytatem z popularnej pieśni „ Z wysokich parnasów”; zob. m.in. O. Kolberg
Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 301–302, nr 533. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie.., T. II,
s. 292–293.
5 Jest to fragment pieśni „Teraźniejsze świata żądze”; zob. m.in. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. 4–5, nr 4 (wariant z Kujaw). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…,
T. II, s. 259–260.
6 Przysłowie to stanowi fragment komicznej pieśni wiążącej się z humoreską popularną
w XVII w;, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. 303, nr 599, Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), s. 159, nr 351. Por. J. S. Bystroń Kilkanaście przysłowi…, s. 100–101,
J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I. s. 226–229.
7 Np. przysłowie „Nie uczyłem się tego w szkole, ale przy cepach w stodole” udokumentowane jest przez Kolberga licznymi wariantami w wierszowanych oracjach weselnych, zob.

334

�Z kolei publikowane przez Kolberga informacje etnograficzne, opisy
zwyczajów, wierzeń, przesądów, praktyk magicznych itp. pozwalają na
zrozumienie sensu niektórych przysłów i rozpoznanie ich pochodzenia
i funkcji, często zatartych, oderwanych od pierwotnego tekstu czy kontekstu, niekiedy wręcz nieczytelnych, przy czym wyjaśnienia takie nie muszą
dotyczyć przysłów przez samego Kolberga przywoływanych. Krzyżanowski
pisze m.in.
„[…] w świetle Kolbergowskich materiałów demonologicznych garść przysłów
o czarownicach i Łysej Górze otrzymuje uzasadnienie i wyjaśnienie, same zaś
przysłowia mogą być równie dobrze odbiciem wierzeń ludowych, jak i najrozmaitszych gadek na wierzeniach tych opartych.

I podając przykłady takich przysłów, jak m.in.: „Wygląda jak czarownica
z Łysej Góry”, „Woził nas jak diabeł swoją ciotkę po Łysej Górze”, „Tak
ciemna noc, że czarownice na Łysą Górę nie trafią”, „Jedzie jak ciota na
świni”, w których „chodzi o sabaty, schadzki, bankiety, sejmiki, zabawy czarownic przedstawiane w naszych bajkach ludowych”, badacz ten przytacza
odpowiednie opisy i opowieści wierzeniowe z tomów Kolberga1. Często sam
Kolberg tłumaczy bezpośrednio w swoich materiałach przysłowia wywodzące się ze zwyczajów lub do nich przywiązane. Np. przysłowie „Niedaremno krzyż na miodzie, przezeń wiara jest w narodzie” (lub: „Nie darmo na
miód krzyż wieszają”) objaśnione zostaje dawnym zwyczajem na Kurpiach,
kiedy to malowano czerwone krzyże na okiennicach domów, gdzie sprzedawano miód, co było „godłem i oznaką” wiary2. Przysłowie „Na święty
Szczepan każdy sobie pan” Kolberg opatruje komentarzem: „Dzień ten jest
zupełnie wolny dla wiejskiej czeladzi i w tym dniu odbywają się z nimi
m.in. W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 229, cz. II (DWOK T. 10), s. 257, 271, 299, 304,
cz. III (DWOK T. 11), s. 56, 76, 82, 89, cz. V (DWOK T. 13), s. 202, Kaliskie (DWOK T. 23),
s. 193, Łęczyckie (DWOK T. 22), s. 45, 60, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 254, 284, Radomskie
cz. I (DWOK T. 20), s. 168, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24,) s. 278, cz. IV (DWOK T. 27), s. 175.
Por. J. S. Bystroń Przysłowia utworzone z fragmentów pieśni ludowych, „Prace i Materiały
Antropologiczno–Archeologiczne i Etnograficzne” T. II: 1921, cz. II, s. 49–50.
1 J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I, s. 158–162; cytowane fragmenty s. 161 i 158. Polskie
warianty bajek o czarownicach zob. T 3045. Materiały z Kolberga zob. m.in. W. Ks. Poznańskie
cz. VII (DWOK T. 15), s. 92, 91, 94, 107, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 92, nr 205, s. 95–96,
nr 210, s. 96–98, nr 211.
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 69.

335

�układy na dalszą służbę”, a w innym tomie podaje informację: „Rok dla
parobków kończy się przed Adwentem i wtedy, tj. na Gody, odchodzą oni
lub przyjmują się do służby, żonaci zaś przyjmują się i odchodzą po Nowym
Roku lub na św. Wojciecha”1. Liczne w folklorze prowerbia o św. Marcinie
i gęsiach (11 listopada) w rodzaju: „Na Marcina gęś do komina” czy „Na św.
Marcina gąska kozik przeklina” uzyskują wyjaśnienie dzięki kilku opisom
Kolberga zwyczaju pieczenia tego dnia gęsi, które są wówczas najtłustsze
i najsmaczniejsze (dawniej przynoszone jako danina) oraz wróżenia z koloru
obgryzionej kości piersiowej, jaka będzie nadchodząca zima2. Zaznaczyć
przy tym należy, że nie wszystkie objaśnienia Kolberga są dokładne i prawidłowe, wiele z nich przytaczanych jest za źródłami różnego rodzaju,
niektóre z tych komentarzy opierają się też na wiedzy potocznej. Niezależnie
od tego zastrzeżenia tomy Kolberga, ze względu na ilość i sposób ujęcia
zawartych w nich materiałów, pozostają źródłem niezastąpionym także dla
badań nad repertuarem, genezą i historią przysłów3.
1 O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 102, cz. II (DWOK T. 17), s. 177, nr 83, W. Ks.
Poznańskie cz. II (DWOK T. 10,) s. 180 oraz Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 55. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. III, s. 105–106.
2 O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 139, nr 2 i 3, Krakowskie cz. III (DWOK
T. 7), s. 110, nr 21, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 106, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 194. Por.
J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. II, s. 125–127.
3 W bibliografii swojej Księgi przysłów Adalberg przywołał tomy Kolberga zawierające
przysłowia, natomiast rękopisów Kolberga i Konopki nie wymienił w wykazie źródeł. O istnieniu „olbrzymiego i cennego zbioru” Józefa Konopki, pozostającego w rękach jego syna,
Tadeusza, w Mogilanach, zawiadamiał go za pośrednictwem J. Karłowicza I. Kopernicki
w liście z 27 III 1888 r., pisząc jednocześnie z wyrzutem, że środowisko Akademii, szczególnie Kolberg i Pauli, nie otrzymali arkusza próbnego i wiadomości o pracach wstępnych
dzieła (I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora i Benedykta
Dybowskiego, ,„Przegląd Antropologiczny” T. XXVI: 1960, s. 69). Według analiz S. Świrki
(Wstęp do tomu Przysłów, DWOK T. 60, s. XXVII–XXVIII) Adalberg z rękopisów Konopki
i Kolberga jednak korzystał, choć pobieżnie, natomiast znalazł się w posiadaniu manuskryptów Siarkowskiego i Jakubowskiego, które odnotował w bibliografii, a które do jego
Księgi „z teczek Kolberga i Konopki, trafiły w sposób zagadkowy” (s. XXVII). Świrko stwierdza także wyraźną analogię w przyjętym przez Konopkę i Adalberga modelu słownikowo-hasłowego systematyzowania materiału, którego wzorem było dla Konopki pomnikowe
dzieło K. F.W. Wandera Deutsches Sprichwörter Lexicon (Lipsk T. 1–5, 1867–1880); powołuje się na nie także około 10 lat później Adalberg (Wstęp do Księgi, s. XIII). Analogie te
– według Świrki – mają „posmak nieomal zagadki”, której rozwiązanie uniemożliwia zniszczenie archiwum Adalberga w czasie II wojny (s. XXVIII). Być może w dotarciu Adalberga
do materiałów ze zbioru Kolberga i Konopki pośredniczył Kopernicki, który jako wykonawca testamentu Kolberga porządkował po jego śmierci spuściznę przyjaciela i przekazał

336

�Pełne rozpoznanie dorobku Kolberga w zakresie paremiografii – postulują współcześni badacze – poprzedzić jednak powinny dalsze prace specjalistyczne. Zwraca się uwagę na brak praktycznego określenia
w świetle dzisiejszej paremiologii i frazeologii statusu gatunkowego poszczególnych przysłów określanych przez Kolberga różnymi terminami.
Obecnie różne konstrukcje językowe, przykłady „żywej mowy”, „zdania”
itp. w jego materiałach mogłyby uchodzić za przysłowia i odwrotnie
– za przysłowia nie uznano by różnych wyrażeń potocznych czy związków frazeologicznych. Podnosi się fakt, że nie wyodrębniono przysłów
rozsianych w poszczególnych tomach i wtopionych w opis etnograficzny
lub w utwory ludowe i nie wykazano systematycznie ich genetycznych
związków z poezją i prozą ludową. Syntezę komplikuje nie tylko przemieszanie przysłów właściwych i innych tworów językowych, niejednoznaczność terminologiczna, zróżnicowanie źródłowe materiału i jego
wielojęzyczność, ale przede wszystkim brak narzędzi wyszukiwawczych
dla materiału rozsianego w kilkudziesięciu tomach wydawnictwa. Dorobek Kolberga w dziedzinie paremiografii czeka więc na całościowe,
naukowe opracowanie, które wymagać jednak będzie specjalistycznych
analiz i weryfikacji 1.
Zagadki
Kolejnym małym formom folkloru słownego – zagadkom, które także
„należą do najprostszych zjawisk literackich stojących na pograniczu literatury i języka”2, Kolberg – podobnie jak przysłowiom – nie poświęcił
w badaniach tak dużej uwagi, jak pieśniom i bajkom. Wprawdzie nie
wymienił zagadek w swoim programowym liście otwartym z 1865 roku,
manuskrypty Siarkowskiego i Jakubowskiego Adalbergowi. Mogłyby na to wskazywać
własnoręczne notatki Kopernickiego dotyczące rękopisów Kolberga z przysłowiami: „dla
Adalberga” (rkp. w zbiorach Arch. PTL, teka 35, sygn. 1312, k. 13) oraz: „[…] mogą się przydać Adalbergowi” (rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich…, k. 27– opis
teki 37 obejmującej m.in. Przysłowia. Zdania, wypisane głównie z „Przyjaciela Ludu”).
W sumie dopiero więc edycja tomu 60. DWOK udostępniła pełny polski zasób zbioru Konopki i konfrontując go z Nową księgą przysłów…, włączyła do zespołu źródeł dostępnych
dla paremiografii i paremiologii.
1 Zob. m.in. E. Popławski Oskar Kolberg jako paremiograf…, s. 125, przyp. 2 oraz s. 134–135.
2 J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka, w: Szkice folklorystyczne… T. 3, s. 16.

337

�ale stosunkowo nieliczne ich zapisy opublikował w kilku monografiach,
w osobnych poświęconych im rozdziałach jako odrębny gatunek folkloru,
pewną też część niewydanych pozostawił w rękopisach. A w cytowanej
wyżej wypowiedzi z 1871 roku zagadki ludowe określał obok przysłów
jako tę dziedzinę twórczości ludu, z której „wyziera praktyczne na świat
i ludzi zapatrywanie się, jego dowcip i mądrość zbiorowa” 1. Badacz literatury ludowej nie mógł nie zauważać tych najprostszych utworów folkloru
w swojej teorii i praktyce zbieracza i wydawcy; zagadka jako twór o starożytnym rodowodzie, spotykany w kulturach ludów prymitywnych, sięga
najdawniejszych wierzeń, mitów i podań (biblijne dzieje Samsona oraz
królowej Saby i Salomona, proroctwa delfickie, słynna zagadka Sfinksa
rozwiązana przez Edypa w podaniu tebańskim). U ludów pierwotnych
pełniła rolę kultową i religijną, od wieków stanowiła też przedmiot opracowań literackich (np. u Ezopa, w Sofoklesa Edypie królu). W postaci formuły zagadka towarzyszyła obrzędom, była stosowana przy prognozach
pogody i urodzaju. Rozpowszechniana w literaturze wszystkich języków,
a także w tradycyjnym przekazie ustnym, zadomowiła się zarówno w kulturze ludowej, jak i wysokiej, stając się z czasem narzędziem edukacji
i rodzajem zabawy. Ze środowiska kościelnego, szkolnego, dworskiego
i z piśmiennictwa zagadki przenikały do tradycji wiejskiej, i odwrotnie
– z repertuaru ludowego do literatury. Pełniąc funkcje dydaktyczne i rozrywkowe, przez stulecia podlegały wędrówkom międzyśrodowiskowym;
w rezultacie tych procesów granica między ich proweniencją z tradycji
ustnej i literackiej ulegała zatarciu.
W polskiej literaturze, począwszy od średniowiecza po schyłek XVIII
wieku, zagadki (staropolskie: gadki) bywały też samodzielnymi utworami. Pisali je m.in. J. Kochanowski, który wspominał „gadki pokryte”
w XII pieśni Sobótki, Wacław Potocki, Jan Andrzej Morsztyn. Polskie
zagadki znane z tradycji ludowej spotykamy w najstarszym ich zbiorze
pt. Gadki rozmaite, którymi rozum ludzki może być naostrzon (1522),
znanym we fragmentach i przekazanym przez późniejsze uwspółcześ­
nione edycje 2.
1

O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej… (DWOK T. 63), s. 117.
Zob. J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka…, s. 16– 36, J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa, Wrocław 1983, s. 133–137, H. Kapełuś Zagadka, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, T. II, Warszawa 1985, s. 659–660.
2

338

�Zagadki ludowe zaczęto zbierać systematycznie w XIX wieku, ich zapisy publikowane były w czasopismach i kalendarzach, w pracach ludoznawczych o szerszej tematyce folklorystycznej oraz monograficznych.
Spośród zbieraczy i autorów II połowy XIX wieku pierwszy szczupły
zbiór 40 zagadek ukraińskich zamieścił w 1857 roku Antoni Marcinkowski w swoim Ludzie ukraińskim1, po nim kolejne zapisy przyniosły dwa
tomy Kolberga z 1867 i 1875 roku, a następnie, wraz z powstaniem „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, ukazywały się już intensywniej dalsze, przynoszące bogatsze zbiory zagadek prace Izydora Kopernickiego2, Władysława Siarkowskiego3, Aleksandra Petrowa4, Władysława
Kosińskiego5, Zygmunta Glogera6, Józefy Moszyńskiej7, Seweryna Udzieli8, Władysława Dybowskiego9 i Bronisława Gustawicza 10; ten ostatni już
po śmierci Kolberga.
Kolberg opublikował zagadki jedynie w trzech wydanych przez siebie
tomach regionalnych: w części I Kujaw, w części IV Krakowskiego oraz
w części IV Pokucia; znalazły się też w wydanej już przez Kopernickiego
1

A. Nowosielski [A.J. Marcinkowski] Lud ukraiński, T. II, Wilno 1857, s. 262–270.
I. Kopernicki Zagadki i łamigłówki górali beskidowych, spisane w okolicach Rabki,
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. I: 1877, s. 113–129 (96 zagadek i 28 odmianek, 32 łamigłówki).
3 W. Siarkowski Zagadki zebrane ze wsi Dymin, Kostomłot, Masłowa, Sukowa, Zagórza
(w gub. kieleckiej), tamże, T. I: 1877, s. 130–136 (102 zagadki i łamigłówki), tenże Zagadki
ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, tamże, T.VI: 1882, s. 3–29 (253 zagadki
i 23 odmianki, 60 łamigłówek).
4 A. Petrow Lud ziemi dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni,
przysłowia, zagadki itp., tamże, T. II: 1878, s. 3–182 (na s. 178–182: 100 zagadek i łamigłówek);
odb. 1878.
5 W. Kosiński Materiały do etnografii górali beskidowych, tamże, T. VII: 1883, s. 3–105 (na
s. 80–98: 116 zagadek i 45 łamigłówek).
6 Z. Gloger Zagadki ludowe znad Narwi i Buga, na pograniczu Mazowsza z Podlasiem,
w latach 1865–1880 spisał…,, tamże, T. VII: 1883, s. 135–149 (146 zagadek, 30 łamigłówek),
zob. też tenże Zabawy gry, zagadki, żarty i przypowieści z ust ludu i ze starych książek,
Warszawa 1885–1886.
7 J. Moszyńska Bajki i zagadki ludu ukraińskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej”, T. IX: 1885, s. 73–172 (na s. 161–172: 156 zagadek ukraińskich).
8 S. Udziela Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy, tamże, T. X:
1886, s. 75–156 (na s. 161–172: 156 zagadek ukraińskich).
9 W. Dybowski Zagadki białoruskie z guberni Mińskiej, tamże, T. X: 1886, s. 157–168
(112 zagadek).
10 B. Gustawicz Zagadki i łamigłówki ludowe, tamże, T. XVII: 1893, s. 201–260 (571 zagadek i łamigłówek, w tym 470 zagadek).
2

339

�części II Chełmskiego. W pierwszych dwu wymienionych monografiach
z lat 1867 i 1875 opublikowanych jest 110 zagadek polskich, w następnych
dwu z lat 1888 i 1890 – 227 ukraińskich. Ponadto w roku 1885 w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” zamieścił Kolberg 30 zagadek
z Lubelszczyzny1, których nie włączył do monografii Lubelskiego wydanej
w latach 1883–1884. Prawdopodobnie miejsce publikacji miało ułatwić
porównanie zbiorku Kolberga z zagadkami drukowanymi tam wcześniej
przez wymienianych wyżej autorów; w przypisie Kolberg odsyła do prac
Kopernickiego, Petrowa, Siarkowskiego i Glogera. Być może jednak materiał ten pozyskał już po wydaniu Lubelskiego. W sumie wydał więc
Kolberg zaledwie 367 zagadek pochodzących z pięciu regionów. W rękopisach pozostawił ponad 200 zagadek o rozmaitej lokalizacji geograficznej, które opublikowano po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich,
w odpowiednich nowych monografiach regionalnych oraz w suplementach do edycji XIX-wiecznej. Po kilka lub kilkanaście zagadek znalazło się
w tomach: Mazowsze cz. VII, Góry i Podgórze cz. II, Tarnowskie-Rzeszowskie, Sanockie-Krośnieńskie cz. III, Ruś Karpacka cz. II oraz Ruś
Czerwona cz. II, a także w suplementach do KieIeckiego i do Wołynia.
Po kilkadziesiąt tekstów liczy natomiast Litwa oraz suplementy do Krakowskiego i do W. Ks. Poznańskiego.
Spośród wydanych w XIX wieku pierwszy kujawski zbiorek Kolberga
zawiera jedynie czternaście tekstów w dwu rozdzialikach pt. „Zagadki. Szarady. Zdania” (8 tekstów) oraz „Zagadki dla dzieci” (6 tekstów). Wyjątkowo
autor użył przy tym określenia „Szarada”, które nie pojawia się w innych
materiałach, oraz uwzględnił i wydzielił dziecięce zagadki – rymowanki,
czego również później nie praktykował. Źródło tych zagadek jest nieznane,
rękopis nie zachował się. Zagadki z Krakowskiego to 88 tekstów pochodzących głównie z zapisu Antoniny Konopczanki. Dla większości z nich
zachował się potwierdzający proweniencję manuskrypt zbieraczki, a ponieważ jest on niekompletny, można przypuszczać, że to ona zanotowała
także pozostałe zagadki.
Zagadki ukraińskie z Pokucia są najliczniejsze spośród drukowanych
przez Kolberga. Na 205 tekstów zawartych w części IV monografii tego
1

O. Kolberg Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś, Jaślików,
Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz), „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. IX:
1885, s. 300–302; przedruk w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–17 (DWOK
T. 75), s. 216–219.

340

�regionu 114 zostało „udzielonych nam łaskawie przez dr I. Kopernickiego i spisanych przez tegoż w Czortowcu pod Obertynem i Horodnicy nad
Dniestrem”, jak informuje Kolberg w przypisie do tego zbiorku1. Każda
z zagadek z tego zespołu ma też oznaczoną lokalizację geograficzną. Źródło
pozostałych zagadek nie jest znane, być może zapisał je Kolberg, który
na Pokuciu prowadził gruntowne badania terenowe. Ten zespół opatrzony jest w druku lokalizacją generalną: „z okolicy Kołomyi (Ispas, Myszyn,
Kluczów)”, a 8 ostatnich notą: „Z Kossowa, Kut”. Zwraca tu uwagę współudział Kopernickiego, który zajmował się zagadkami systematycznie i wypracował też własną metodę badań i pozyskiwania ciekawego materiału
poprzez wzajemne zadawanie sobie zagadek przez badacza i informatora
i zastosowanie przy tym pewnego „fortelu”, opisanego w pracy z 1877 roku.
Indagowani przez niego górale, głównie kilkunastoletni chłopcy, zachęceni
drobną opłatą, rozwiązywali najpierw łatwe, stopniowo coraz trudniejsze
zagadki, których w końcu nie potrafili rozwiązać, a wtedy zbieracz zmieniał
role i zobowiązywał się zapłacić opowiadającemu za zagadkę, której on
sam nie potrafił odgadnąć. Uzyskiwał wówczas zagadki „co najciekawsze
i najtrudniejsze, nieznane zbieraczowi”2.
W Chełmskiem znalazły się 22 teksty, w tym 18 ukraińskich i 4 polskie, zamieszczone tam przez I. Kopernickiego jako wydawcę tomu, jednak
bez wskazania źródła, którym prawdopodobnie były niezachowane zapisy
M. Hemplówny, gromadzącej dla Kolberga większość materiału folklorystycznego z tego regionu. Charakterystyczna jest tu dokumentacja zagadek
nie tylko ukraińskich, ale i polskich, co dowodzi typowego dla regionów
pogranicza przemieszania językowego tekstów folkloru, widocznego w tej
monografii wyraźniej na obszerniejszym materiale pieśniowym i prozatorskim. Warto dodać, że zarówno w Pokuciu, jak i w Chełmskiem odpowiedzi podawane są bądź w języku ukraińskim, bądź polskim.
W sumie, zestawiając materiał wydany przez Kolberga i publikowany
obecnie z rękopisów, stwierdzić można, że najliczniejszy pozostaje wspomniany zbiór zagadek z Pokucia (205 zagadek), po nim zbiór krakowski
(157 tekstów), a następnie z Wielkopolski (około 50 zagadek jeszcze niewydanych, po części z zapisów Kolberga, po części przejętych z publikacji),
1

Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. 295, lokalizacje niżej w tekście zob. tamże, odpowiednio:
s. 306 i 314.
2 Opis tej metody przedstawił Kopernicki w tekście wstępnym do przywoływanego wyżej
zbioru Zagadek i łamigłówek górali beskidowych…, s. 113.

341

�wreszcie litewski (45 tekstów uzyskanych od etnografa i językoznawcy,
Mikołaja Akielewicza) i lubelski (30 zagadek zebranych przez Kolberga
i opublikowanych najpierw w „Zbiorze Wiadomości”).
Podobnie jak w przypadku przysłów, Kolberg nie wydawał zagadek według ściśle oznaczonego systemu. Obejmował je tytułowym określeniem
zbiorczym „Zagadki”, nie dzieląc na zagadki właściwe i łamigłówki, jak
to czynili Kopernicki, Kosiński czy Gustawicz. Jedynie w Pokuciu tytuł
brzmi: „Zagadki i łamigłówki”, zapewne za sprawą materiału pochodzącego
tam od Kopernickiego, który wyróżniał „zagadki właściwe od pytań zawiłych i dwuznacznych”1, nazywając je łamigłówkami i lokując je w druku
w osobnej grupie, co także praktykowali, choć niekonsekwentnie, następni
badacze. Podejmował jednak Kolberg próby wewnętrznego segregowania
zagadek według tematów odpowiedzi, trzymając się tego klucza bardziej
lub mniej konsekwentnie. Uwidacznia się to wyraźnie w zbiorze lubelskim,
wydanym w „Zbiorze Wiadomości” w 1885 roku, gdzie można wydzielić
kolejne grupy tematyczne: zagadki o ciałach niebieskich, o zjawiskach atmosferycznych, o człowieku, o zwierzętach i roślinach, o domach i ich częściach, o narzędziach gospodarskich i przyborach domowych2. W zespoły
tematyczne zbierane są podobnie zagadki z Pokucia i z Krakowskiego, gdzie
także na początku lokowane są teksty związane z wyobrażeniami o Bogu,
wszechświecie, żywiołach, czasie, wierze, życiu i śmierci, itd.
Podobnie jak wszystkie inne teksty folkloru, tak i zagadki zebrane przez
Kolberga pochodzą z różnych źródeł, przy czym przeważają tu materiały od
innych zbieraczy (A. Konopczanka z okolic Krakowa, I. Kopernicki z Pokucia, M. Hemplówna z Chełmskiego, M. Akielewicz z Litwy, bliżej nieznany
Kubaczek z Pogórza czy niezidentyfikowany autor rękopisu z okolic Tarnowa) oraz wypisane z literatury i czasopism, najczęściej bez określonej lokalizacji geograficznej, traktowane tam jako ciekawy okaz folkloru, stanowiący
własność zbiorową i przejaw mądrości ludu (np. z „Pisma dla Ludu Polskiego” z 1845 r. czy z „Przyjaciela Ludu” z lat trzydziestych i czterdziestych
XIX wieku). Zapisy własne Kolberga pozyskane bezpośrednio od wiejskich
narratorów są nieliczne i pojawiają się w rękopisach sporadycznie.
1

Tamże. We wstępie do wydanej w 1975 roku cennej antologii Polskie zagadki ludowe S.
Folfasiński wyróżnił za Archerem Taylorem jako osobną grupę „podchwytliwe pytania”, unikając nieostrego – według niego – i niekonsekwentnie stosowanego przez zbieraczy terminu
„łamigłówka” (zob. wstęp tamże, s. 18–19).
2 Zob. J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 136.

342

�Cały zbiór zagadek autora Ludu przynosi materiał różnorodny co do wieku i pochodzenia, formy i kształtu językowego, są w nim też reprezentowane
różne typy tego gatunku. Zagadka, określana jako zadanie umysłowe, polegające na identyfikacji przedmiotu pozbawionego nazwy (przedmiot ukryty),
lecz przedstawionego za pomocą charakterystyki słownej (obraz zastępczy),
która ma wskazać odpowiedź1, składa się z dwu członów: podanego i domyślnego. Człon podany zawiera pośredni, aluzyjny opis lub zaszyfrowaną
wskazówkę ujętą peryfrastycznie lub metaforycznie i sugerującą odpowiedź,
lecz dla utrudnienia identyfikacji kryje on w sobie niekiedy pułapkę; intencją
bywa bowiem przesłonięcie rozwiązania mylnymi pozorami. Zagadki ludowe
mają za temat wszechświat, ziemię, zjawiska atmosferyczne, człowieka i jego
naturę, określone osoby, świat zwierząt i roślin, wytwory myśli i rąk ludzkich,
np. budowle, sprzęty, narzędzia, ubranie, pożywienie, cechy ludzi i przedmiotów itd. Ich człon podany ujęty jest w formie opisowej lub przenośnej i to
rozróżnienie wyznacza dwa podstawowe rodzaje zagadek. Człon domyślny,
tj. odpowiedź, niekoniecznie wynika tylko z rozumowania logicznego, lecz
także ze znajomości sytuacji, okoliczności, konwencji lokalnej, skojarzeń podobieństw lub przeciwieństw, nierzadko absurdalnych. W repertuarze zagadek zebranych przez Kolberga mieszczą się oba typowe ich rodzaje, choć
skonstruowane z różnym stopniem wymyślności czy oryginalności konceptu. Obok prostych, jednoznacznych i posługujących się bezpośrednim lub
porównawczym opisem cech lub czynności przedmiotu (zagadki opisowe)
spotykamy też bardziej skomplikowane, z przedmiotem zastępczym wyrażonym przez peryfrazę lub metaforę, np. metonimię lub synekdochę (zagadki
przenoś­ne). Te pierwsze zawierać mogą jednak opis cech oderwanych lub tak
zredukowanych, że trudnych do skojarzenia, te drugie z kolei sięgają niekiedy
po prze­nośnie zawiłe bądź czytelne sytuacyjnie. Zagadki opisowe reprezentują
np. takie teksty: „Maluśkie, czerniuśkie – duże drzewo rusza. (Robak. Pchła)”;
„Leci, leci, skrzydeł nie ma, siada, siada, zada nie ma. (Śnieg)”; „Bez nóg,
bez rąk, bez głowy i brzucha, a gdzie się obróci, wszędzie dmucha. (Wiatr)”;
„Zieleniuśkie jak łączka, brzuch ma biały jak mączka, ogonek jak u myszki.
(Rzepa)”; „Nie ma nóg, a chodzi, nie ma rąk, a bije. (Zegar)”2. Przykładami
zagadek przenośnych mogą być m.in.: „Siwy wół wypił wody pełen dół.
1
2

Por. tamże, s. 8–9.

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), odpowiednio: s. 246, 242, 241, 247, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 203.

343

�(Mróz)”; „Czterech braci za sobą lata i nie dogonią się do końca świata. (Cztery
koła u wozu)”; „Prześliczne drzewo, prześlicznie śpiewo, koń na baranie ogonem kiwo. (Skrzypce, basy)”; „Ociec sie rodzi, a syn po dachu chodzi. (Ogień,
dym)”; „Garbaty dziadek całe pole obleci. (Sierp)”; „Zębata ciotunia całe pole
ogryzie. (Brona)”; „Trzech strzelców strzeliło i orła zraniło, i depcą go nogą,
a zabić nie mogą; co orzeł runie, to znowu podfrunie. (Duch narodu)”1.
Obok zagadek właściwych w zbiorze Kolberga spotkać można również
– choć rzadziej i bez formalnego ich wyróżniania – „mądre pytania” czy
„podchwytliwe pytania”, zwane przez Kopernickiego i innych badaczy łamigłówkami, terminem, który obecnie używany jest niechętnie2. Np. „Jaki
jest ojciec, żeby nie miał ojca, matka, żeby nie miała matki, dziadek, co nie
może wnuków swoich porachować? (Bóg, Ziemia, Czas lat nie policzy)”; „Na
co sroce przyszło, kiéj jéj siedm lat wyszło? (Na ósmy rok jej się obróciło,
żartobliwa)”; „Czy jest taki kraj, co by nie był krajem, czy jest taki raj, żeby
nie był rajem? (Kraj, brzeg u stołu, Raj wioska i miasteczko Rajgród)”; „Jak
mozná buty nosić, zeby ich se nie zwálać? (Na kiju)”; „Kto jest nájśmielsy
w kościele? (Mucha)” 3.
Choć zagadki występują przeważnie jako utwory samodzielne, autonomiczne, często związane bywają także z innymi tekstami literatury
ludowej, zwłaszcza z bajkami i facecjami. O skali tego zjawiska mówi
fakt, że amerykański folklorysta, Stith Thompson, w opracowanym przez
siebie indeksie motywów literatury ludowej zestawił prawie 400 pozycji bibliograficznych poświęconych zagadce w „bajkach, balladach i mitach”4. Umiejętność odpowiedzi na trudne, czasami przewrotne pytania
stanowi w opowieściach ludowych kryterium mądrości i przewagi,
1 Zob. O. Kolberg Lubelskie. Suplement… (DWOK T. 75), s. 216, 218, Góry i Podgórze
(DWOK T. 45), s. 557, Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 81, Krakowskie cz. IV DWOK T. 8),
s. 247.
2 Według Kasjana (Polska zagadka ludowa…, s. 26 i 27): „Łamigłówek nie zaliczymy do
zagadek. Są one z nimi tylko spokrewnione, podobnie zresztą jak i inne jeszcze pytania, które
tworzą wraz z łamigłówkami bardzo ciekawą i bogatą grupę”. Autor uznaje za wyróżnik tej
grupy zdania pytajne, będące „sprawdzianem nie tyle wyobraźni, co mądrości” i określonej
hierarchii wartości. Opisuje je jako zespół tekstów pt. „Łamigłówki i »mądre pytania«”.
3 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 241, 246, 247, Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/II), s. 506, 507.
4 S. Thompson Motif-Index of Folk-Literature, T. III, Copenhagen 1956, s. 423–433, informacja za: J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka…, s. 22. Zob. też J. M. Kasjan Zagadka
w opowieściach ludowych, w: Polska zagadka ludowa… s. 55–106, V. Wróblewska Ludowa
bajka nowelistyczna. Źródła–wątki–konwencje, Toruń 2007, m.in. s. 66–68, 142–148, 259–

344

�„przepustki” do osiągnięcia celu, poświadczenia dojrzałości. Funkcje zagadek w tekstach bajkowych są różne: fabularne, konstrukcyjne, artystyczne; mogą one stanowić trzon, oś konstrukcyjną opowieści, element
fabuły, jej finał lub wprowadzenie akcji. Pełnią w ich strukturze i treści
rozmaite role: trudnego lub niewykonalnego zadania – testu postawionego przed bohaterem, sprawdzianu wiedzy, przedmiotu rywalizacji i walki
o pierwszeństwo, osłony dla zachowania tajemnicy, narzędzia konfrontacji przeciwnych sił, ośmieszenia przeciwnika. W zebranych przez siebie
tekstach bajkowych Kolberg udokumentował także i tę specyfikę gatunku.
Np. w bajce krakowskiej O mądrej dziewce, co została panią (T 875) zagadki stanowią trzon tekstu; wiejska bohaterka odpowiada panu na trudne pytania, spełnia pozornie niewykonalne polecenia i zostaje jego żoną,
podobnie w wariancie wielkopolskim Mądra dziewka i pani – córka
wypełniająca zagadkowe polecenia króla ratuje ojca przed posądzeniem
go o kradzież i poślubia króla. Zaś w wariancie śląskim tego wątku O mądrej dziewce spór dwu chłopów w sądzie na rzecz biednego rozstrzygają
podsunięte mu przez jego córkę odpowiedzi na zagadki sędziego, którego
żoną dziewczyna zostaje i którym nadal dzięki swej mądrości kieruje 1.
W innej opowieści krakowskiej O mądrym królewiczu i trzech wronach
(T 851) zalotnik odgaduje zagadkę postawioną przez ojca królewny, dzięki
czemu otrzymuje jej rękę, a w wariancie tego wątku królewna nie może
odgadnąć zagadki postawionej przez konkurenta, więc musi wyjść za niego za mąż2. W bajce z Kujaw O pysznej i ukaranej królewnie (T 900)
zagadka zadana przez bohaterkę królewiczowi jest zawiązaniem akcji
i prowadzi do małżeństwa, w opowieści wielkopolskiej Wykradziona
(T 855) młodzi porozumiewają się zagadkowym szyfrem, by umożliwić
sobie ucieczkę, a w ruskiej bajce z Chełmskiego Dziwna rodzina (T 921)
wiejski chłopiec zapytywany, dlaczego samotnie wędruje w świat i co
robi jego rodzina, udziela zagadkowych odpowiedzi, których rozmówca
nie potrafi zrozumieć3. Na ogół związki takie miewają zagadki z bajkami
–270, M. Wójcicka Zagadka w bajce ludowej, w: Słownik polskiej bajki ludowej… T. 3,Toruń
2018, s. 360–365.
1 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 206–209, nr 84 oraz W. Ks. Poznańskie
cz. VI (DWOK T. 14), s. 305–307, nr 80, Śląsk (DWOK T. 43), s. 135–138, nr 21.
2 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 204–206, nr 83 oraz s. 206, przypis.
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 151–153, nr 19; W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK
T. 14), s. 265–268, nr 66; Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 127, nr 29.

345

�nowelistycznymi, traktującymi o niezwykłych przygodach, co potwierdzają przywołane przykłady.
Rzadziej zagadki występują w pieśniach, i to niemal wyłącznie obrzędowych: z cyklu dorocznego – kolędowych i sobótkowych oraz weselnych1.
U Kolberga też spotykamy pieśni poświadczające niektóre z tych związków,
np. w pieśni weselnej śpiewanej po oczepinach w Kieleckiem pytanie: „Co
się wije po drzewinie” oraz odpowiedź: „Wąż się wije po drzewinie” stanowi
dystych refrenowy powtarzający się po każdej zwrotce. W innej pieśni weselnej „z okolicy Białegostoku, Bielska i Sokółki” dziewczęta, zanim przyjmą
do swojego grona dziewczynę z innych stron, śpiewają pieśń, w której zadają jej „siedem zagodynków” w rodzaju: „A co biezy bez powodera?”; „A co
piece bez płomienia?”; „A co świsce bez języka?”, na co „zagadnięta” w ten
sposób dziewczyna odśpiewuje: „Woda biezy bez powodera”; „Słońce piece
bez płomienia”; „Wiater świsce bez języka”2. W starej pieśni sobótkowej
z Mazowsza („Ku Dunajowi, ku głębokiemu – leluja, ku gaikowi, ku zielonemu – leluja”) chłopak zadaje dziewczynie pokrewne zagadki o kamieniu,
paproci i cnocie: „A cóż rośnie bez korzenia?”; „A cóż kwitnie bez kwiateczka?”; „Cóż gore bez płomienia”, które ona rozwiązuje z komentarzem:
„Cóż bym ja była za krasna panna, żebym gadeczki zgadnąć nie miała?3 Te
same i podobne zagadki spotykamy w wariantach ukraińskich: w balladzie
z Ispasa o uprowadzeniu dziewczyny przez stolarzy („Hoj, u misti, na ryneczku pjut stolari horiwoczku”), gdzie szynkarka wrzucona przez nich do
morza, tonąc, zadaje im trzy zagadki: „Ta szo rodyt bez korini?”; „Ta szo horyt bez sumlini?”; „Ta szo cwyte bez cwitoczku?”, na które sama odpowiada
(„Kamiń”, „Watra”, „Lyczko”), a także w dwu innych „dumach obyczajowych
przygodnych” z Pokucia (z Czortowca i z Korszowa, Kamionki Wielkiej),
gdzie z kolei zagadki takie stawia chłopak dziewczynie4.
Z kolei typ związku zagadki z innymi tekstami literatury ludowej, tj.
jej pokrewieństwo z przysłowiem, zwłaszcza zbudowanym na metaforze,
może w materiale Kolberga obrazować tekst „Święta Urszula perły rozsuła,
1

Zob. J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 41–54.
O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 70, nr 27, Mazowsze cz. V (DWOK T. 28),
s. 154, nr 90 i 91.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 349, nr 4 (w „Przypisach”, wśród 9 pieśni
sobótkowych), pieśń zanotowana wcześniej przez K.W. Wójcickiego w Pieśniach ludu… T. I,
Warszawa 1836, s. 203–204. Por. też M. J. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 41–42.
4 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), s. 24, nr 25, s. 71–72, nr 102 i 103.
2

346

�miesiąc wiedział, nie powiedział, słońce wstało, pozbierało. (Rosa)”, zamieszczonego wśród zagadek, a także w skróconej wersji „Święta Urszula
perły rozsuła” w tym samym tomie jako przysłowie związane z datą 21 października, przy czym tu z odsyłaczem do zagadki cytowanej wcześniej1.
Zbiór zagadek Kolberga, choć raczej skromny, dokumentuje jednak
wyraźnie różnorodność okazów tego gatunku. Wyraża się w nich ludowy
dowcip, często rubaszny i obsceniczny, komizm różnego rodzaju, zmysł
absurdu i paradoksu, ale również dociekliwość i ciekawość świata, wyobraźnia obok zmysłu realistycznej obserwacji, wreszcie pytania metafizyczne. Spotykamy zagadki w postaci prostych opisów czy pytań, inne
przedstawiają mikrofabułę i mają formę krótkich opowiadań, zagadek-facecji. Rozwiązania dotyczą różnych zagadnień: od przedmiotów codziennego użytku w gospodarstwie i pracy po kwestie dotyczące wiary, kondycji
człowieka, wszechświata, zjawisk natury, pytań w rodzaju: co jest najszybsze na świecie (myśl), najsłodsze (sen), najtłustsze (ziemia), najładniejsze (wiosna), najbogatsze (jesień). Teksty te przekazywane były przez
różnych informatorów i notowane przez różnych zbieraczy, pochodziły
z bezpośredniego wywiadu lub z literatury, różnią się więc także postacią
językową – od uproszczonego zapisu gwarowego do formy ogładzonej
lite­racko. Niektóre teksty są popularne i rozpowszechnione w całej Polsce,
znane od dawna w różnych regionach i w rozmaitych wariantach, inne
mają charakter tworzonych doraźnie, sytuacyjnych, świeżych. Przeważnie
zdradzają pochodzenie ludowe, choć niejednokrotnie trudno o tym przesądzać, gdyż część z nich adaptowana była ze wzorców literackich, dworskich, szkolnych czy kościelnych i przyswajana przez wiejskie środowisko.
Można też wśród nich odnaleźć ślady wielowiekowej tradycji; jej ciągłość
wymownie ilustrować może zagadka z Lubelskiego opublikowana przez
Kolberga w 1885 roku: „Przyszło dwu godnych do jednego niegodnego,
prosili go o jeszcze lepsze jak królestwo niebieskie. – Święty Piotr i Paweł
przyszli do Żyda, który biczował Pana Jezusa, i prosili pierwsi o wydanie
im mistrza swego”. Jest to wariant zagadki uważanej za „najdawniejszą
zapisaną zagadkę polską”, a odnalezionej w rękopisie z 1406 roku w formie: „Przyszedł dobry do złego, a prosił u niego lepszego niźli Królestwa
Niebieskiego, a dał mu. – Joseph, do Pilata, corpus Christi”. Tekst stanowi nawiązanie do epizodu ewangelicznego, gdy „dobry” Józef z Arymatei,
1

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 242 i 287.

347

�któremu towarzyszył według apokryfu Nikodem, przychodzi do Piłata
i prosi o wydanie ciała ukrzyżowanego Chrystusa 1. Wersja sprzed ponad czterech wieków ma u Kolberga nieco inne rozwiązanie, ale zagadka
zanotowana także przez innych zbieraczy w XIX wieku, z rozwiązaniem
wskazującym na Józefa z Arymatei i Nikodema2, potwierdza starodawny
rodowód tekstu wywodzącego się z Pisma Świętego i jego trwałość w tradycji ludowej.
Zagadki są gatunkiem literatury ludowej stosunkowo mało badanym;
zbiór Kolberga – podobnie jak wcześniejsze i późniejsze – wymagałby więc
również bardziej szczegółowych studiów i prac analitycznych.
Widowiska
Uwzględniając w badaniach i publikacjach wszystkie gatunki i rodzaje literatury ludowej, nie pominął Kolberg także tradycyjnych widowisk
i tekstów dramatycznych, choć nie poświęcił im szczególnej i systematycznej uwagi. Dostrzegał jednak fakt, że w świąteczne obchody ludowych
zwyczajów dorocznych, zwłaszcza związanych z rokiem liturgicznym
i kalendarzem rolniczym, wpisane były od najdawniejszych czasów całe
przedstawienia w wykonaniu ludowych „aktorów”, nawiązujące do wzorców teatru średniowiecznego, lecz przystosowane do możliwości percepcji
tłumnego odbiorcy, odtwarzane z przekazywanej pokoleniowo pamięci,
a w miarę potrzeby improwizowane, jak również stałe elementy widowiskowe, teatralne lub parateatralne, współtworzące tradycyjne uroczystości3.
1 Zob. J. Krzyżanowski Zagadka, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 454 oraz tenże Zagadka i jej problematyka…, s. 24. O tej dawnej zagadce pisał H. Łopaciński w artykule Najdawniejsza zapisana zagadka polska, „Wisła” T. X: 1896, s. 339–341 (autor powołuje się tam
na tekst zanotowany wcześniej przez Brücknera). Kolberg opublikował swój tekst w artykule
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. IX: 1885, s. 302, nr 30; przedruk tegoż
w suplemencie lubelskim (DWOK T. 75), s. 219, nr 30.
2 Zagadkę tę w Rakoszynie, w pow. jędrzejowskim, zanotował W. Siarkowski, a także
w Czorsztynie i Łapszu oraz w Iwoniczu B. Gustawicz, zob. wskazane wyżej zbiory zagadek
obu badaczy w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, odpowiednio T. VI: 1882,
s. 25, nr 271 oraz T. XVII: 1893, s. 229, nr 263 i 264.
3 C. Hernas pisał: „We wszystkich kręgach życia teatralnego widowisko nie zawsze polega na wystawianiu określonej sztuki, chętnie publiczności proponuje się udział w widowisku
parateatralnym, którego charakter i organizację określał odpowiedni scenariusz, przewidujący
często także czynny udział publiczności w realizacji widowiska” (Barok, Warszawa 1973, s. 161).

348

�Badacz dokumentował je więc w ramach całościowego obrazu zwyczajów
cyklu rocznego – bądź zapisując i publikując teksty nielicznych, zachowanych widowisk, co działo się bardzo rzadko, bądź też podając ich bardziej
lub mniej rozbudowane opisy czy tylko informacje o dawnych, tradycyjnych, a zanikających przedstawieniach ludowych, związanych z obrzędowością świąteczną. W rezultacie „teatr ludowy” w znaczeniu tradycyjnych
widowisk popularnych, będący przedmiotem odrębnych studiów i analiz1,
zyskał w materiałach Kolberga jedno z najważniejszych źródeł do swoich
dziejów dzięki pozostawionej przez niego literackiej dokumentacji widowisk w postaci zapisów scenariusza (lub jego fragmentów) oraz w poświadczeniu przez badacza widowiskowych elementów obrzędowości i obyczajowości ludowej.
Najwięcej uwagi autor Ludu poświęcił szopce, bardzo żywotnej i rodzimej formie teatrzyku marionetkowego, rodzajowi lalkarskich przedstawień misteryjnych, związanych z ewangeliczną i ludową tradycją Bożego Narodzenia 2. Nie ma ścisłych danych co do czasu jej powstania,
badacze przyjmują jednak, że szopka przenośna jako forma widowiska
teatralnego pojawiła się u nas nie później niż w II połowie XVII wieku.
Nazwa „szopka” jest stosunkowo późna, nie wymieniają jej najdawniejsze przekazy, nie występuje w Słowniku Lindego. Czasem była też
1

Zob. m.in. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce, Kraków 1902; A. Fischer
Polskie widowiska ludowe, „Lud” T. XIX: 1913, s. 31–70; J. S. Bystroń Wstęp do ludoznawstwa
polskiego, T. 2, Lwów 1926, s. 149–150; J. Krzyżanowski Teatr ludowy, w: Słownik folkloru
polskiego…, s. 400–402; Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego, Warszawa 1990, s. 9–56;
tenże Teatr w świecie widowisk. Dziewięćdziesiąt jeden listów o naturze teatru, Warszawa
1991, s. 35 i nast.; D. Ratajczakowa Wprowadzenie do części pierwszej, w: Galeria gatunków
widowiskowych, teatralnych i dramatycznych, Poznań 2015, s. 13–26.
2 Geneza, dzieje i przemiany szopki mają swoją bogatą literaturę. Zebrano obszerny materiał, lecz monograficznej syntezy wobec luk źródłowych ciągle brak. Zob. m.in.
S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 19–47; [Stanisław Estreicher] Szopka
krakowska. Spisał, objaśnił i opracował Jan Krupski, Kraków 1904, s. 3–15; A. Fischer
Polskie widowiska ludowe…, s. 31–47; R. Wierzbowski Kształtowanie się poglądów na
dzieje szopki, „Prace Polonistyczne”, T. 21: 1965, s. 28–52; H. Kapełuś Jasełka, w: Słownik
folkloru polskiego…, s. 149–150; J. Dürr-Durski Jak powstała polska szopka betlejemska?,
w: Literatura, komparatystyka, folklor, księga pośw. J. Krzyżanowskiemu, Warszawa 1968,
s. 792–797; H. Jurkowski Z badań nad genezą szopki, „Literatura Ludowa” 1878, nr 2,
s. 23–35, tenże Teatr lalek a folklor, „Polska Sztuka Ludowa” R. 23: 1969, nr 2, s. 109–124;
Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego…, s. 38; M. Waszkiel Szopka, w: Teatr lalek
w dawnej Polsce, Warszawa 2018, zob. www.marekwaszkiel.pl./2018/12/21szopka/ (data dostępu: 22 III 2021).

349

�utożsamiana mylnie z wcześniejszymi jasełkami1. Nazwa jasełka (od staropols. jasło, żłób) odnosiła się pierwotnie do zespołu nieruchomych figur,
wystawianych wokół symbolicznego żłobka w kościołach i klasztorach,
przy których śpiewano kolędy. Tradycja ta wywodzi się z XIII–wiecznego
franciszkańskiego zwyczaju adoracji żłobka; w Polsce jasełkowe figury
pojawiły się już około 1370 roku w Krakowie, w klasztorze Klarysek.
Później wprowadzano do jasełek także figury ruchome, które przy pomocy zabawnych scen miały uczynić widowisko bardziej rozrywkowym,
co przesłoniło nabożną treść żłobka, więc nakazem biskupim usunięto
je z kościołów w I połowie XVIII wieku 2. Z czasem konwencja jasełek
ukształtowała się w bardziej teatralną formę widowiska, a jasełkami nazywano też przedstawienia żywych aktorów. Proces ten przebiegał głównie
pod wpływem średniowiecznego dramatu liturgicznego, misteriów staropolskich o narodzeniu Jezusa i dialogów teatralnych, które w Polsce swój
rozkwit przeżywały w XVII wieku 3.
Stopniowo poszerzał się krąg tematyczny widowisk bożonarodzeniowych; obok kanonicznych scen i treści ewangelicznych wprowadzano do
nich teksty intermedialne w językach ludowych, codziennych, przedstawiające realistyczne epizody z życia i postacie z „repertuarem rodzajo­wym”4.
Sięgano do ludowej tradycji kolędniczej, do polskiej tradycji i historii.
Przesuwano przestrzeń widowni poza kościoły i szkoły przyklasztorne,
na place, rynki itp. Misteria stawały się własnością ludu i zabarwiały jego
obyczajem, coraz popularniejsze były też widowiska na Boże Narodzenie,
a zwłaszcza ich miniaturowa odmiana, czyli pastorałka z tematyką i scenami pasterskimi5.
1

M.in. zwraca na to uwagę znawca teatru polskiego, Zbigniew Raszewski, w Krótkiej historii teatru polskiego…, s. 38.
2 Fakt ten poświadcza J. Kitowicz w Opisie obyczajów za panowania Augusta III, zob.
wyd. BN, ser. I, nr 88, oprac. R. Pollak, Wrocław 1951, s. 59–63. Na to świadectwo powołują się
niemal wszyscy badacze szopek.
3 Pisał o nich S. Windakiewicz w pracy Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 19 i nast. Badacz omówił w niej 17 takich utworów z XVII i XVIII wieku.
4 Zob. J. Dürr-Durski Jak powstała polska szopka betlejemska?..., s. 797.
5 Formę tę upowszechnił M. Mioduszewski; w swoim zbiorze Pastorałki i kolędy z melodyami, czyli piosnki wesołe ludu w czasie świat Bożego Narodzenia pod domach śpiewane…,
Kraków 1843: na s. 9–24 opublikował „Pastorałkę na Boże Narodzenie”, a w Dodatku do Pastorałek i kolęd, Lipsk 1853, na s. 227–244 – „Pastorałkę góralską na Boże Narodzenie, którą
kolędnicy w okolicach Krakowa, chodząc z szopką, reprezentują”.

350

�Szopka – jako „najmniejsza odmiana misterium”1, a jednocześnie „mały
obnośny teatrzyk z ruchomymi figurkami”2, „polski gatunek widowiska
lalkowego”3 – stanowiła kontynuację i wzbogacenie bożonarodzeniowej
tematyki jasełkowej. Tekst szopki, naśladujący dialog misteryjny, wygłaszany był przez aktorów ukrytych za zasłoną i poruszających lalki przez
szparę w podłodze małej przenośnej sceny, na której umieszczano jasełka. W scenach świeckich, pojawiały się postacie popularne i historyczne,
przedstawiciele różnych stanów, zawodów, regionów i narodowości, lokalne realia obyczajowe z życia chłopów, polskie imiona i nazwy, gwarowy
język, pieśni regionalne, fragmenty popularnych utworów, a także treści
polityczne i patriotyczne. Tematyka Bożego Narodzenia cieszyła się u ludu
szczególną popularnością; sceny tułającej się rodziny, narodzin Dzieciątka
w stajence, pokłonu Trzech Króli, ich spotkania z Herodem, chórów anielskich i adoracji pasterzy trafiały do wyobraźni ludu, a tematyczna oś tych
widowisk, jaką było ubogie macierzyństwo i los świętej rodziny, okazywały
się szczególnie mu bliskie, bo paralelne do losów rodziny chłopskiej4. Zaś
elementy rodzajowe z polskiego życia i historii nadawały ewangelicznej
historii swojską, rodzimą i bliską adresatom scenerię i wymowę, a także bawiły dzięki na ogół komicznemu i parodystycznemu charakterowi. Szopki
polskie – „jedna z najstarszych form polskiego kolędowania” 5 – miały oryginalny, unikatowy charakter ze swoją sceną nawiązującą architektonicznie
do nastawy ołtarza lub fasady kościoła, bywały jedno- lub kilkukondygnacyjne, scenę cechowała jak w dawnych misteriach symultaniczność.
Widowiska szopkowe wykazywały też wyraźne zróżnicowane regionalne,
choć były zjawiskiem ogólnopolskim. Wędrując wraz z kolędnikami po
domach jako przenośny teatrzyk marionetkowy, szopka upowszechniła się
najpierw w miastach, potem na wsiach i stała się własnością ludową. Miała
też związki, wręcz tekstowe koneksje, z równocześnie istniejącym teatrem
żywych aktorów; do takich widowisk osobowych należały tzw. „herody”,
1

Zob. Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego…, s. 38.
Zob. A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 34.
3 Zob. M. Waszkiel Szopka…zob. www.marek-waszkiel.pl/2018/12/21szopka/ (data dostępu:
22 III 2021).
4 „Na sposób i zakres przystosowania nauki o Bożym Narodzeniu do wyobrażeń ludowych”
zwrócił uwagę C. Hernas, zob. tegoż W kalinowym lesie T. I, Warszawa 1965, s. 120–125.
5 J. Adamowski Szopka, w: Lubelskie cz. I . Pieśni i obrzędy doroczne. Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, T. 4, pod red. J. Bartmińskiego, Lublin 2011, s. 356.
2

351

�gdzie w rolach głównych występowali Herod, Diabeł i Śmierć. Nasycając
się jednak realiami świeckimi i elementami obyczaju i folkloru miejscowego, szopka nadal pozostawała widowiskiem bożonarodzeniowym, choć jak
pisał Jurkowski „miała w sobie tyleż z teatru, co z obrzędu obyczajowego”1.
Spośród XIX-wiecznych autorów przed Kolbergiem o szopce, nazywanej
wówczas najczęściej wymiennie jasełkami, wspominali bądź ją opisywali
w latach 1830–1870 m.in.: Ł. Gołębiowski, który wiadomości zaczerpnął
z niewydanego jeszcze wówczas rękopisu J. Kitowicza Opis obyczajów
za panowania Augusta III, J. Konopka, M. Wiszniewski, K.W. Wójcicki,
M. Mioduszewski, J. Gluziński, W. Szymanowski, W. L. Anczyc, anonim
w „Tygodniku Ilustrowanym”, W. Chomętowski2. Z przekazów tych wynika, że przenośne szopki z teatrzykiem marionetkowym pojawiały się
w Warszawie już u progu XVIII wieku, natomiast najwcześniej zapisany
tekst szopkowy pochodzi z 1848 roku, kiedy to – według informacji Stanisława Estreichera3 – zanotował go Karol Estreicher, jego ojciec, a kilkanaście lat później udzielił go W. L. Anczycowi, który opublikował go w 1862
roku w „Tygodniku Ilustrowanym”.
Najobszerniej przedstawiona została przez Kolberga kolędowa szopka
krakowska, włączona – zgodnie z jego integralną wizją folkloru i przede
wszystkim ze swoim sezonowym charakterem – w cykl zwyczajów
1

H. Jurkowski Teatr lalek a folklor…, „Polska Sztuka Ludowa” 1969, nr 2, s. 114.
Zob. Ł. Gołębiowski Lud polski…, s. 280, J. Konopka Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, s. 85–102, M. Wiszniewski Historia literatury polskiej, T. II, Kraków 1841, s. 434,
K.W. Wójcicki Teatr starożytny w Polsce, Warszawa 1841, T. I, s. 16–20, tenże Jasełka, w:
Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. XIII, Warszawa 1863, s. 123, tenże Szopka,
„Kłosy” 1866, T. II, nr 30, s. 351–353, M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy…, s. 7, J. Gluziński Włościanie polscy uważani pod względem charakteru, zwyczajów, obyczajów i przesądów z dołączeniem przysłowiów powszechnie używanych…, w: Archiwum domowe do
dziejów i literatury krajowej K.W. Wójcickiego, Warszawa 1856, s. 445–446, W. Szymanowski
Szopka, „Tygodnik Ilustrowany” 1860, T. I, nr 15, s. 115–116, W. L. Anczyc Obrazy krakowskie. Szopka, czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, nr 135,
s. 166–170, [F. M. Sobieszczański ?] Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od
Bożego Narodzenia?, Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV, nr 384, s. 51, w dziale „Rozmaitości”,
W. Chomętowski Dzieje teatru polskiego od najdawniejszych czasów do 1750 roku, Warszawa 1870, s. 66–70. Por. też R. Wierzbowski Kształtowanie się poglądów na dzieje szopki,
„Prace Polonistyczne” T. 21: 1965, s. 28–52 .Teksty szopek z różnych regionów publikowane do
r. 1894 (w „Wiśle” i „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”) zestawił S. Jastrzębowski
w artykule Szopka radomska. Materiały do dziejów teatru ludowego, „Wisła” T. VIII: 1894,
s. 298 i nast.).
3 Pisał o tym Stanisław Estreicher w przedmowie do Szopki krakowskiej…, na s. 8.
2

352

�bożonarodzeniowych i przedstawiona w części I Krakowskiego, w rozdziale
„Szopka, czyli jasełka”. Na jej obraz składa się kilka tematycznych opracowań: najpierw wstępny opis zaczerpnięty z Pieśni ludu krakowskiego J. Konopki z 1840 roku, dalej teksty szopkowe, w tym dialogi i pieśni z melodiami pt. „Szopka, czyli jasełka w Bronowicach, Modlnicy i podobne jej na
Podgórzu, Skawinie, Wieliczce i innych bliskich Krakowa miejscach”, czyli
tzw. szopka „wiejska” według określenia Konopki, wreszcie obszerna relacja
z tekstami dialogów, monologów i pieśni z melodiami oraz melodii tanecznych, tj. szopka „miejska” pt. „Szopka, czyli jasełka w Krakowie”. Źródłem
tej ostatniej był wspomniany wyżej artykuł W.L. Anczyca z nr. 135 „Tygodnika Ilustrowanego” 1862 roku, którego przedrukowany tekst dopełnił Kolberg melodiami. Dokumentację tę poszerza nieopublikowany w monografii
krakowskiej materiał suplementowy wydany w ramach Dzieł wszystkich.
Składa się na niego „Szopka w Krakowie 1887 r.” spisana przez murarza Jana
Hyłkę, prawdopodobnie szopkarza, której teksty (melodii tam brak) Kolberg
przepisał już po wydaniu Krakowskiego z niezidentyfikowanego źródła, następnie kolejna „Szopka krakowska”, niedatowana, zanotowana w rękopisie
terenowym Kolberga bez wskazania źródła, wreszcie „Fragmenty innych
szopek”, tj. pojedyncze pieśni, kolędy, przyśpiewki i melodie instrumentalne
w liczbie 14, związane z szopką, będące często wariantami utworów wcześniej drukowanych przez Kolberga1.
W szopce „wiejskiej” z części I Krakowskiego obchód chłopców z szopką rozpoczynają śpiewane przez nich kolędy, a następnie w odsłoniętej
szopce występują na scenie drewniane figurki poruszane rękoma niewidocznych osób i przedstawiające kolejno: „Polonusa w kontuszu i żupanie
przy karabeli”, Krakowiaka kopieniackiego, Górala, Kozaka z Kozaczką,
Ułana z lancą, Huzara, Madziara, Cygana z niedźwiedziem, Żyda, Diabła,
Wędrownego kupca, Żaczka, Czarownicę wyrabiającą masło, Dziadka,
Heroda, Śmierć. Postaciom tym, typowym dla dawnej szopki, towarzyszą
identyfikujące je pieśni oraz melodie instrumentalne i tańce – w sumie
16 zapisów z melodiami. Przedstawienie kończy się zbieraniem datków
i pożegnaniem chłopców: „Nacieszcie się, ludzie, matusinej budzie, oj,
bo buda, bo buda, pokazuje cuda”. Materiał ten pochodzi tylko po części
1 Zob. O Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), odpowiednio: s. 197–198, 198–207, 208–
226 i 358–361 (w „Przypisach”) oraz tegoż Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/I), s. 23–38
oraz 39–56.

353

�od Kolberga, jak się okazuje, większość tekstów zanotował J. Konopka,
którego rękopis przechował się w archiwum Kolberga 1. Jest on rodzajem brulionowego scenariusza, w którym spisane są kolejno występujące
postacie i teksty niektórych z nich. Natomiast zapisy muzyczne (w tym
6 instrumentalnych) sporządził Kolberg, dopełnił kilka tekstów pieśni
i zredagował całość. Teksty pióra Konopki wzbogacone zostały o melodie
z rejestracji Kolberga, zgodnie z często stosowaną przez autora Ludu praktyką dopełniania notowanych i publikowanych wcześniej tekstów folkloru o melodie, które jak nikt inny w tym czasie potrafił zapisywać. Być
może miała tu również miejsce wspominana wcześniej ścisła równoległa
współpraca tego rodzaju z zaprzyjaźnionym Konopką, badaczem folkloru
podkrakowskiego. Poprzedzający tę szopkę w tomie 5., a cytowany tam
przez Kolberga tekst Konopki z 1840 roku pt. „Szopka, czyli jasełka”, jest
jednym z najwcześniejszych spośród przekazów odnotowywanych przez
badaczy tego widowiska. Ze zbioru Konopki Pieśni ludu krakowskiego
zaczerpnął też Kolberg teksty 17 kolęd, do połowy z nich uzupełniając
melodie (pozostałe wiążąc z nimi) i do większości podając odsyłacze do
źródła, a kilka kolęd opatrzył też lokalizacją geograficzną, potwierdzoną
zapewne w trakcie zapisu melodii ze słuchu 2. Można więc stwierdzić, że
drukowany tekstowy materiał przyjaciela związany z Bożym Narodzeniem
wykorzystał skrupulatnie, sięgając nie tylko do publikacji, ale i do udzielonych mu zapewne rękopisów autora, a sam skoncentrował się głównie
na dokumentacji melodii.
Pierwszy spisany i najobszerniejszy tekst szopki w Krakowie, znanej
w Polsce jako najbogatsza i najciekawsza, opublikowany w 1862 roku we
wspomnianym artykule W.L. Anczyca, przedrukował Kolberg w całości,
wzbogacając go o melodie z własnych zbiorów. Jest on bardziej literacki
niż ludowy; tekst został ogładzony i uporządkowany, przynosi wersję raczej rekonstruowaną z żywej tradycji niż ściśle dokumentującą konkretne
przedstawienie, co wskazuje na zamiar utrwalenia typowego repertuaru
szopki krakowskiej w jej możliwie pełnym kształcie z I połowy XIX wieku3.
1

Arch. PTL, teka 43 Miscellanea, sygn. 1352, k. 131–132.
Teksty kolęd za J. Konopką (Pieśni ludu krakowskiego…, s. 87–102, rozdział „Kolędy przy
szopce”), zob. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 230–239 (w rozdziale „Kolęda”).
3 S. Estreicher w przedmowie do Szopki krakowskiej…,(s. 9–10) pisał: „W pierwszej połowie XIX wieku doznał tekst szopki krakowskiej widocznego do dziś obrobienia i przerobienia
ze strony jakiegoś nieznanego po nazwisku poety […]. Jemu to zawdzięczać zapewne należy,
2

354

�Zawarte w niej elementy ludowe łączą ją z innymi szopkami, głównie
z okolic Krakowa, a więc i z szopką poprzednią, przedstawianą przez Kolberga, a pochodzącą ze wsi podkrakowskich, oraz z szopką spisaną przez
Hyłkę prawie 30 lat później. Całość szopki z artykułu Anczyca obejmuje
14 scen z 28 figurami; ich dialogi i przemowy przeplatają się ze śpiewem
i tańcem, po części z dołączonymi przez Kolberga melodiami. Na początku
ma miejsce typowy dla szopki epizod pasterski (scena I i II), w którym obudzeni przez anioła pasterze wybierają się do stajenki, po niej na widowni
pojawiają się, rozmawiają, śpiewają i tańczą kolejne postacie potraktowane
humorystycznie: Żydek, Żydówka, Twardowski, Diabeł, Krakowiak i Krakowianka, Kozak i Kozaczka, Ułan i Saper, dwaj Górale i Góralka, (scena
III–IX), po czym wraca wątek biblijny: do Heroda przychodzą Trzej Królowie z nowiną, Hetman otrzymuje rozkaz rzezi niewiniątek, zjawia się Śmierć
i ścina Heroda, którego Diabeł zabiera do piekła (scena X–XIII). W scenie
ostatniej pojawia się Dziadek i zbiera od publiczności datki z podziękowaniem „za kolędę”. Charakterystyczne i nowe są tu włączone w tekst utwory
literackie: Edmunda Wasilewskiego, Jana N. Kamieńskiego, Anny Libery,
których nazwiska, niewymienione przez Anczyca, przywołał Kolberg, a także postacie i reminiscencje żołnierskie z epoki napoleońskiej i powstania
listopadowego czy też gloryfikacja Krakowa z jego zabytkami i pamiątkami. Jak zaznaczył też Estreicher, niektóre typowe dla miejskiej szopki krakowskiej sceny czy figurki postaci, kreowanych przez ludowych szopkarzy,
u progu XX wieku zaginęły i znane są jedynie z opisów Konopki czy Kolberga lub ze wspomnień starszych osób pamiętających lata 1830–18501.
Jak trwała była tradycja szopki krakowskiej, mimo przemian w kolejnych latach, wskazuje opublikowany dopiero w tomie suplementowym
trzeci jej tekst z 1887 roku, skopiowany w nieznanych okolicznościach przez
że część liturgiczna naszej szopki jest logiczniejsza i obfitsza niż wszystkich innych jasełek na
ziemiach polskich, a część rodzajowa nie ma także równej sobie”. W swojej wersji krytycznego
wydania tekstu szopki krakowskiej, rozszerzonej o warianty, Estreicher wykorzystał po części
melodie podane przez Kolberga w Krakowskiem (zob. Szopka krakowska…, s. 14), a do jego
materiału niejednokrotnie się odnosił..
1 Tamże, s. 91–92. Estreicher mówi tam o 4 scenach przedstawiających Węgra z olejkami,
Niemca, Cygana z niedźwiedziem, Czarownicę klecącą masło. Niektórych z tych scen Anczyc
nie odnalazł już w tradycji w trakcie pracy nad szopką w Krakowie, choć pamiętał je z młodoś­
ci. Natomiast Kolberg potwierdza ich żywotność „po wielu wsiach z prawego brzegu Wisły”
(zob. Krakowskie cz. I, DWOK T. 5, s. 222 oraz przyp. 1), a w jego szopce „wiejskiej” kilka tych
postaci występuje (zob. tamże, s. 203–204 i 197).

355

�Kolberga z rękopisu Jana Hyłki, bliżej nieznanego murarza, sygnującego
swoim nazwiskiem zapis w oryginale. Nie wiadomo, czy był on szopkarzem, które to zajęcie było typową domeną majstrów lub terminatorów
murarskich, zimą pozostających bez pracy, czy też jedynie spisał tekst. Kopia Kolberga zdradza pewną nieporadność i nieskładność oryginalnej wersji autora; trudno jednak orzec, czy samego Hyłki zapisującego z pamięci,
czy może źródła, z którego czerpał. Tekst „przemów” i „śpiewek” w wersji
Hyłki jest miejscami niezrozumiały, przekręcany, z widocznymi lukami,
a wahania w odpisie Kolberga mogą wskazywać, że także nieczytelny, role
poszczególnych postaci zatarte lub błędnie im przypisane. Mimo tych nieporadności i niekompletności przekaz Hyłki, utrwalony po niemal 40 latach
od wersji Karola Estreichera z około 1848 roku, na której oparł się cytowany przez Kolberga Anczyc, dokumentuje trwałość istotnych elementów
szopki krakowskiej. Choć tekst jest znacznie mniej rozbudowany i uboższy,
pojawiają się w nim typowe dla niej postacie Pasterzy, Górali, Krakowiaków, Kozaka, Ułana i Sapera, Twardowskiego i Żyda, Króla Heroda i Królowej, jego Ministra, Śmierci i Diabła, Dziadka zbierającego datki. Ten sam
jest schemat treści: od sceny pasterskiej, poprzez rodzajowe – następujące
jednak w nieco innej i w zaburzonej kolejności ról – do religijnych (rozkaz
rzezi niewiniątek dany Ministrowi przez króla Heroda, rozmowa Królowej z Herodem, rozprawa Śmierci z Herodem, zabranie go do piekła) i do
żartobliwego zamknięcia przedstawienia przez rytualnego Dziadka. Wyznaczone postaciom role są takie same jak u Anczyca, niektóre imiona i partie
dialogów czy monologów wręcz identyczne, inne fragmenty zbliżone, choć
często skracane, zmienione lub przekręcone, a zdarza się także, że bardziej
lub mniej zręcznie uzupełnione i przerobione. Jak u Anczyca znajdziemy tu
także zbieżną w wymowie rozmowę zbudzonych Pasterzy, którzy udają się
do stajenki z darami, te same „śpiewki” Krakowiaków, a wśród nich wiersz
A. Libery „Nasz śliczny Kraków” i popularną pieśń „Albośmy to jacy tacy”,
charakterystyczne dialogi Żydka z Twardowskim, Ułana z Saperem, Heroda
z Ministrem, Żydem i Śmiercią itp. Są i elementy nowe, jak np. brak Anioła
budzącego Pasterzy, Góral okazuje się druciarzem spod Trenczyna oferującym drutowanie garnków, „Krakusy” śpiewają kolejnego krakowiaka „Wesół i szczęśliwy Krakowiaczek ci ja”, pojawia się postać żony Heroda i toczy
jej tragiczna rozmowa z mężem. Zwracają też uwagę akcenty patriotyczne:
w trawestacji znanej, otwierającej szopkę kolędy „Pan z nieba i łona Ojca
przychodzi”, w której obie zwrotki kończy wezwanie „a dajże nam Panie,
356

�niech Polska powstanie”, a także w pieśni „Gdzie się podział ten wiek złoty
i te dawne czasy” kończącej opis stroju szlacheckiego słowami:
„W takim stroju dawniej sobie [w oryginale: stroju narodowym]/ każden Polak
chodził,/ w takim stroju Jan Sobieski/ Wiedeń oswobodził”.

Obraz szopki krakowskiej dopełnia w suplemencie zachowany w rękopisie terenowym Kolberga jej kolejny fragmentaryczny tekst z 4 zapisami melodii, monologiem Kozaka „od pp. Czartoryńskich”, śpiewem do
tekstu „Nasz śliczny Kraków”, zasygnalizowanymi jedynie postaciami Ułana
i Strzelca, dialogami Żydka i Twardowskiego, Górala i Góralki, Heroda,
Ministra i Śmierci, tańcem i śpiewem „żydowskiego krakowiaka” na zakończenie. Wreszcie cały krakowski materiał zamykają pojedyncze fragmenty
szopki, na które składa się 8 zapisów pieśni (2 bez melodii) oraz 2 melodie
instrumentalne, przeważnie warianty wcześniejszych.
Poza regionem krakowskim widowisku szopkowemu poświęcił Kolberg
jeszcze uwagę w monografii Mazowsza. Opublikowana w części I „Szopka
warszawska”, obejmująca 16 scen z 22 figurami, jest pierwszym w literaturze etnograficznej pełnym opisem tego widowiska w Warszawie zaprezentowanym wraz z tekstami szopkowymi. Poprzedza ją krótki rys historyczny
pt. „Jasełka, czyli szopka” zaczerpnięty z dwu innych źródeł1. Okoliczności,
czas i źródła tekstów „Szopki warszawskiej” Kolberga, poza wskazanymi
w wiadomościach wstępnych dwoma odwołaniami do literatury, nie są
znane; źródłowa dokumentacja rękopiśmienna całości nie zachowała się.
Obok postaci typowych także dla szopki krakowskiej, a więc Górala-druciarza, Krakowiaka i Krakowianki, Kozaka, Żyda i Żydówki, Heroda, Śmierci,
Diabła i Dziada pojawiają się tutaj: Kominiarz, Piaskarz, Majtek, Olejkarz
(Niemiec, Francuz lub Węgier z olejkami), Mazur i Mazurka, Wielkopolanin,
Żołnierz, Huzar, Chłopak z Dziewczyną. Przedstawienie rozpoczyna „jedna
z pieśni kolędowych, narodziny Chrystusa opiewających, znanych z kantyczek”, dalej następują sceny rodzajowe z galerią wymienionych postaci, prezentujących się przeważnie śpiewem, potem ma miejsce rozmowa Heroda
1

Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 78–90 („Szopka warszawska”) oraz
s. 75–78 („Jasełka, czyli szopka”) – tekst z anonimowego artykułu (może F. M. Sobieszczańskiego?) pt. Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od Bożego Narodzenia?,
publikowanego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1867, T. XV, nr 384, s. 51 (w dziale „Rozmaitości”)
oraz z Ł Gołębiowskiego Ludu polskiego…, s. 280.

357

�z Feldmarszałkiem i ze Śmiercią, ścięcie króla i porwanie go przez Diabła
do piekła, wreszcie na końcu pojawia się Dziad z prośbą „o kolędeczkę”.
Porządek przedstawienia mieści się więc w stałym schemacie szopkowym.
Całość zawiera 23 melodie, w większości wokalne (4 instrumentalne) i to
one stanowią trzon widowiska, które jest właściwie – poza dialogiem Heroda – szopkową mini-rewią muzyczną.
W części V Mazowsza Kolberg zamieścił jeszcze krótki tekst „Szopki
w Łomży”, w którym typowe postacie: Pasterzy, Wieśniaka i Wieśniaczki,
Krakowiaka, Mieszczanina i Żołnierzy, Żyda, Księdza i Dziada prezentują
się na scenie, wykonując żartobliwe pieśni (7 tekstów bez melodii)1. Poza
chóralnym wykonaniem kolędy przez Pasterzy na początku szopki, brak
w niej scen nawiązujących do ewangelii.
W innych monografiach nie publikuje Kolberg tekstów szopkowych,
ograniczając się do bardziej lub mniej rozbudowanych informacji o regionalnych szopkach, kolędowaniu z nimi itp. lub jedynie do wzmianek o utrzymującym się lub zanikającym zwyczaju chodzenia z szopką 2.
Przedstawia natomiast inne praktyki kolędnicze i parateatralne formy
obchodów okresu Bożego Narodzenia: kolędowanie z Trzema Królami,
gwiazdą, turoniem/toruniem, kozą, bocianem, kobyłką, dziadem i babą
itp., tj. z maszkarami zwierzęcymi i innymi przebierańcami (np. Tatarem,
Turkiem, Żydem, Cyganem), skupiając się na opisie ich kostiumów, zachowań i ról oraz na symbolicznych, zabawowych i rozrywkowych aspektach
tych zwyczajów3. Tylko wyjątkowo przytacza śpiewane wówczas pieśni,
a kolędy gromadzi na ogół w osobnych rozdziałach. W widowiskach tych
aktor przebrany za zwierzę często udawał własną śmierć, a jego powrót
do życia miał wyrażać odnowę i wzmożenie sił witalnych, dobrobyt,
zdrowie i płodność w nowym roku. Te przedstawienia kolędnicze mają
więc cechy dawnych widowisk obrzędowych i noszą ślady prastarych
1

Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 66–68.
Zob. np. O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 104 i 105, Radomskie cz. I (DWOK
T. 20), s. 75, przyp. 1, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 208, W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9),
s. 117 i cz. II (DWOK T. 10), s. 60, Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 54 i 67, Białoruś-Polesie
(DWOK T. 52), s. 96–97 (tam szopka – rus. wertepa).
3 Zob. m.in. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 249–252, Lubelskie cz. I (DWOK
T. 16), s. 105 i 111, Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 45–46, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 111,
Kaliskie (DWOK T. 23), s. 66–67, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 121–124, Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 66–67, Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. 147–149,
Pomorze (DWOK T. 39), s. 63.
2

358

�praktyk magicznych. Ich istotą była mająca długą tradycję obrzędowa
forma składania życzeń noworocznych i wymiana darów: w zamian za
życzenia wróżące pomyślność i urodzaj (oracje i pieśni życzące, rytualne
zachowania, gesty, skoki, elementy pantomimy, symboliczne znaczenie
przebrań oznaczających sens życzeniowy) kolędnicy otrzymywali smakołyki i datki, czyli kolędę. Kolędowaniu temu, odbywającemu się najczęściej od św. Szczepana do Trzech Króli lub nawet Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego) towarzyszyło odgrywanie komicznych scenek, straszenie
widzów, wyprawianie figli, przy asyście kapeli złożonej z gęślarzy, basisty
i bębniarza z tzw. kocią muzyką, a wszystko to z elementami okazjonalnej
improwizacji i nawiązań do lokalnych realiów.
Spośród widowisk bożonarodzeniowych Kolberg opublikował jeszcze
w części IV i V Mazowsza dwa warianty tekstów popularnego w tradycji
dramatu ludowego zwanego herody, tj. przedstawienia osobowego o ewangelicznej treści, z wędrowną trupą aktorską w odpowiednich „ubiorach
charakterystycznych”, wcielającą się w role sceniczne. Jest ono bliskie teatrowi religijnemu; swoim rodowodem sięga średniowiecznych misteriów
wystawianych w kościołach i klasztorach. Pierwszy z tych tekstów pt. „Król
Heród” to odgrywane w dzień Bożego Narodzenia i Trzech Króli widowisko
kurpiowskie, „dialog […] ze wsi Dudy Puszczańskie i Krysiaki (z r. 1870)”,
podany „mimo widocznych wad wysłowienia i braków w tej formie, w jakiej został nam udzielony” – jak uściśla Kolberg1. Postacią centralną tego
„dramatu biblijnego” jest Herod („w czapce z papieru złoconego”), pozostałe osoby to Feldmarszałek otrzymujący od niego rozkaz rzezi niewiniątek,
Anioł ostrzegający Heroda, Diabeł w dialogu ze Śmiercią, Adiutant obwieszczający narodziny w Betlejem, Śmierć w rozmowie z Herodem, ostatecznie
ścinająca króla. W te ewangeliczne motywy przedstawione w formie dialogów wplecione są trzy śpiewy (bez podanych melodii): chóralnej kolędy na
początku, wesołej przyśpiewki Kozaka i Ułana w środku tekstu i zamykającej całość żartobliwej piosenki o huzarach, z pozdrowieniem „Niech będzie
pochwalony Jezus Chrystus” na końcu.
1

Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 111–114. Prawdopodobnie tekst ten
przekazał Kolbergowi dostarczający mu materiały z Kurpiowszczyzny bliżej nieznany regionalista Jahołkowski, który pozyskiwał je również od informatora terenowego z Dudów Puszczańskich (por. E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement
do tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. LI–LIII).

359

�Wariantowy tekst drugi pt. „Kolenda. Król Herod. Dramat” z lokalizacją: „od Mazowiecka (w[ieś] Włosty-Olszanka, parafia Dąbrowa W[ielka])”
i z dwiema melodiami przedstawia widowisko z mniej rozbudowanymi
rozmowami, lecz z dokładniejszym opisem ubiorów postaci, ich ról i zachowań1. Treść i przesłanie dramatu jest tożsame z poprzednim: sprawiedliwa
kara za wyrządzone zło i pychę, niektóre fragmenty tekstu są zbieżne, sens
identyczny. Obok Heroda występują w dialogach jego Adiutanci-żołnierze
i Marszałek, Śmierć i Diabeł; trzy „śpiewy” – dwu kolęd, otwierającej i zamykającej widowisko, oraz pieśń biadającego Heroda – dopełniają całości.
Wreszcie odnotować trzeba wyjątkowe świadectwo Kolberga o tradycji kiedyś popularnej na Zachodzie, ale i w Polsce, rzadziej jednak dokumentowanej przez naszych etnografów. Jest to krótka informacja o znanym
w polskim folklorze widowisku tzw. rajskim, nawiązującym do biblijnej
historii upadku Adama i Ewy, przedstawianym około Trzech Króli w okolicach Mielca – jak wynika z opisu Kolberga – w postaci szczątkowej. Jego
tematem jest „scena z Biblii znana”: Adam z Ewą obchodzą wieś, Ewa zrywa
jabłko umieszczone na gałęzi choiny niesionej przez Adama, oddaje mu
część owocu, „przy czym stosowny dialog”, następnie scena ta powtarza się
w kolejnym domu2. Jest to jedyny w materiałach Kolberga ślad tego widowiska jako osobnego przedstawienia i jeden z niewielu w polskiej literaturze etnograficznej. Jak zauważają badacze, wywodzi się ono z repertuaru
średniowiecznego i według A. Fischera nie było ściśle związane z okresem
Bożego Narodzenia; grywano je aż do Bożego Ciała włącznie3.
Cenny materiał w zakresie widowisk ludowych przynosi też zgromadzona przez Kolberga bogata dokumentacja zwyczajów karnawałowych (staropolska nazwa zapusty, mięsopust – pożegnanie mięsa, ostatki, kuse dni,
kusaki, tłuste dni4) oraz wielkopostnych. Oba cykle sprzężone są ściśle ze
1

Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 68–72.
Zob. O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 69–70. Do krótkiego opisu
dodana jest tam informacja, że czasami występuje w tym widowisku także Herod ze swoim
dworem i odgrywana jest scena jego bitwy z diabłem, który porywa go do piekła.
3 Por. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 46–47, A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 60–63.
4 Wszystkich tych terminów Kolberg używa w swoich opisach. Wymienione nazwy były
kiedyś i są nadal definiowane nieprecyzyjnie, najczęściej zapusty to okres od Nowego Roku
lub Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową, rozpoczynającą Wielki Post, mięsopust,
czyli ostatki, kuse dni, kusaki to trzy ostatnie dni, a tłuste dni to 6 dni (od czwartku) przed Środą Popielcową. Według J. Krzyżanowskiego (Słownik folkloru polskiego… s. 232): „Mięsopust
2

360

�sobą w porządku dorocznym i dopełniają się nawzajem poprzez sąsiedztwo
czasowe, a także poprzez wyrażane w ich treściach i formach ekspresji stałe
i rytualne nawiązania: opozycję, kontrast, przeciwstawienie ludycznemu
charakterowi okresu pierwszego – samoograniczenia i umartwienia okresu drugiego, co pozostawało w zgodzie z nauczaniem i rytuałem kościoła
katolickiego. Z drugiej strony wiejskie zwyczaje karnawałowe mieszane są
często z kolędniczymi, ponieważ oba okresy nakładają się na siebie czasowo, a ich obchody są do siebie podobne w formie, w jakiej mogą się przejawiać (maszkary zwierzęce i przebierańcy, często te same i ci sami, maski
i kostiumy, komiczne epizody, prześmiewne koncepty, kpina, zabawa, figle, obchody od domu do domu). Znajdujemy tu również opisy wodzenia
niedźwiedzia, chodzenia z turoniem/toruniem/kłapaczem, konikiem, kozą,
tzw. sierotki oraz bachusy/bachuski itp., a więc występujące postacie zwierzęce i ludzkie, symbolizujące witalność, siłę, energię, płodność i urodzaj,
pożegnanie/wygnanie/zatopienie zimy i obietnicę wiosennego odrodzenia
i wegetacji.
Zapusty to kalendarzowy okres specyficznych uroczystości, zabaw, uczt,
maskarad, zwyczajów, widowisk i obrzędów (ze scenariuszem określającym akcję, aktorami i publicznością, kreacyjnym charakterem działania),
a w Polsce także kuligów. Obchody te cechuje również zróżnicowanie regionalne; mimo form powtarzalnych zawierają odrębne treści, postacie,
dekoracje, maski, przebrania, oprawę muzyczną, stanowiąc tym samym
wyraz tożsamości i spoistości lokalnej wspólnoty. Świętowanie karnawału,
którego zasadniczym powodem jest ostatnia możliwość spożywania mięsa
i jego pożegnanie, należy do najstarszych tradycji w Europie i sięga X wieku. W Polsce najdawniejsze, choć szczątkowe i pośrednie świadectwa o zachowaniach i zwyczajach tego okresu pochodzą z początku XV wieku z dokumentów kościelnych, nie jak dotąd uważano w literaturze etnograficznej,
z końca XVII stulecia1. Jednak nadal nie ma zadowalającego wyjaśnienia
– zapust, zapusty, ostatki, tj. ostatni tydzień, poczynając od tłustego czwartku, lub ostatnie 3
dni przed Środą Popielcową”; znaczenie wyrazów mięsopust i karnawał badacz ten utożsamia.
1 Por. W. Dudzik Karnawały w kulturze, Warszawa 2005, s. 14–15. W pracy tej badacz zajął
się problematyką genezy, źródeł, historii i form świętowania karnawału w Europie i w Polsce,
a także poglądów i badań na ten temat, tj. m.in. antycznej proweniencji karnawału, jego związku
z przedchrześcijańskimi kultami płodności wobec przesilenia zimowo-wiosennego, dydaktycznego wykorzystania karnawału przez kościół przed nadchodzącym postem itd., opowiadając się za
prawdopodobieństwem synkretycznego wymieszania tych okoliczności sprawczych.

361

�genezy karnawału, a polskie badania w tej dziedzinie pozostają skromne
i – według Wojciecha Dudzika – ciągle nawiązują głównie do dorobku Kolberga i Glogera. Już w roku 1965 J. Krzyżanowski wskazywał: „Problematyka mięsopustu w Polsce, folklorystycznie i literacko bardzo bogata, czeka
na swego badacza”. Dudzik po 40 latach komentował, że stwierdzenie to
pozostaje aktualne, gdyż nie ma dotąd zarysu dziejów karnawału w Polsce1.
Okres ten ma jednak swoją bogatą literaturę dramatyczną. Z zachowanych
druków i rękopisów, tzw. kodeksów teatralnych, znane są karnawałowe
moralitety, intermedia, komedie mięsopustne, „sztuki bachiczne”, których
liczne ślady pozostały w twórczości ludowej2. Zyskały one największą
popularność w XVII wieku, choć wystawiane były wcześniej. Dramaty te
grywano w okresie karnawału, szczególnie w ostatki, najpierw w kościołach, później dla szerokiej publiczności także na jarmarkach, odpustach,
kiermaszach świątecznych, czasami i w karczmach. Miały charakter dydaktyczny: w perspektywie moralizatorskiej ukazywały antynomię światów
dobra i zła, grzechu i prawości, wizji zbawienia i potępienia, nieba i piekła,
walkę diabła i anioła o duszę bohatera, w satyrycznej – piętnowały i ośmieszały wady i ułomności: pychę, chciwość, pijaństwo, obżarstwo, rozpustę,
zalecając pokutę i przestrzegając przed karą wieczną. W sporze o wzorzec
życia szaleństwom czasu kończących się uciech karnawału i odwieszonych
norm, czyli „świata na opak” przeciwstawiona jest postawa powściągliwości
i sprawiedliwości, potrzeba wyrzeczeń i pokuty w nadchodzącym poście,
tj. powrotu do normy. Swoje odbicie tematyka ta znalazła w naszych popularnych komediach karnawałowych, wywodzących się z nurtu literatury sowizdrzalskiej, takich jak np. Mięsopust Abo tragicocomaedia na dni
mięsopustne, nowo dla stanów rozmaitych zabawy podana, ogłoszona
w 1622 roku.3 W tych utworach hulankom i pijatykom patronuje najczęściej – tak jak w całej Europie – Bachus, rzymski bóg wina, płodnych sił
natury i urodzaju. Typową dla sztuk bachicznych figurę rzymskiego bożka,
1

Tamże, s. 6, J. Krzyżanowski Słownik folkloru polskiego…, s. 232.
Zob. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce… s. 145–168 (autor omówił tam
kilkanaście moralitetów karnawałowych), A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 47–53,
Cz. Hernas Barok…, s. 180–184.
3 Tekst według wersji tego wydania zob. w: Polska komedia rybałtowska, oprac. K. Badecki, Lwów 1931, s. 397–463. Zob. też J. Lewański Komedia, w: Słownik literatury staropolskiej.
Średniowiecze. Renesans. Barok, pod red. T. Michałowskiej, przy udziale B. Otwinowskiej
i E. Sarnowskiej-Temeriusz, Wrocław 1990, s. 376–377.
2

362

�w wersji sarmackiej, „w kontuszu”1, utrwaliła też polska literatura okresu
renesansu, a zwłaszcza baroku. Nawiązania do Bachusa jako patrona staropolskich uciech biesiadnych pojawiają się w poezji K. Miaskowskiego, autora satyry Mięsopust polski, w utworach S. Klonowica, W. Kochowskiego,
W. Potockiego, J. A. Morsztyna, ale można je też znaleźć w utworach późniejszych, np. w Krakowiakach i Góralach, operze narodowej z librettem
W. Bogusławskiego, muzyką J. Stefaniego, wystawionej w 1794 roku.
Resztki dawnych świąt bachusowych, bachanaliów, odprawianych kiedyś
przez żaków krakowskich przetrwały również w zapustnych zabawach i zwyczajach ludowych, zwanych bachusami, bachuskami lub bekusami. Wiadomości o nich przekazał Kolberg, na którego powołuje się Windakiewicz:
Dziś jeszcze w Krakowskiem i Lubelskiem pojawiają po wsiach podczas karnawału kompanie chłopców nazywających się jak w XVI w. bachusami lub
bekusami. W Krakowskiem nie odgrywają już żadnej sztuki, tylko urządzają
rodzaj krzykliwej maskarady wiejskiej, natomiast w Lubelskiem ubierają jeszcze
tradycyjnego Bachusa, dając mu do ręki kwartę na kiju i sadzając go na beczce,
którą na sankach ciągną i do bogatych gospodarzy z nią zajeżdżają2.

W materiałach niewydanych za życia Kolberga zachowało się podobne
świadectwo z podbeskidzkiego Jordanowa z połowy XIX wieku. Tam we
wstępną środę również odbywały się bachuski: przebrany za Bachusa parobek usadowiony na beczce obwożony był na saniach lub wozie ciągnionym
przez „baby, wdowy, które się jeszcze nie wydały” do karczmy w orszaku
innych przebierańców – Żydów, Cyganów, Turków3. Z kolei bachuski spod
Krakowa to w „ostatnie dni mięsopustu” obchodząca wsie charakterystyczna trójka, która śmieszy i straszy: tzw. Zapust, personifikacja polskich zapustów, w wywróconym kożuchu przepasanym powrósłem, w czapce tekturowej, ustrojonej wstążkami, papierem kolorowym i choiną, z toporkiem
drewnianym i dzwonkiem, w towarzystwie Profesora z oślą głową i Dziada
z koszykiem na podarunki. Ów Zapust przedstawia się w odwiedzanych
1 Por. G. Godlewski Bachus w kontuszu. Z dziejów motywu alkoholu w literaturze polskiej, Ciechanów 1989.
2 S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 167; zob. O. Kolberg Krakowskie
cz. I (DWOK T. 5), s. 263–264 oraz Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 113–114. Por. też M. Szyjkowski Dzieje komedii polskiej w zarysie, Warszawa 1921, s. 8–9.
3 O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 90, relacja Kolberga za „Gwiazdką
Cieszyńską” 1856, nr 2.

363

�domach jako „mantuański książę”, który przychodzi „z dalekiego kraju”,
opisywanego w sposób absurdalny jako „świat na opak”. Prezentacja ta ma
zadziwiać słuchaczy, podnosić rangę przybysza, a jednocześnie rozśmieszać
niedorzecznością opisu. Kolberg przedstawia bachuski w Krakowskiem
w dwu relacjach pt. „Zapust” z podkrakowskich wsi (z Modlnicy i z Nowej Wsi), przytaczając przy tym teksty komicznych oracji1. Znany także na
Kurpiach Zapust przybywa tam z kolei jako przebrany jeździec na koniu,
„osypuje popiołem głowy komornic i miotłą je wygania, obróciwszy się
zaś do gospodyni, wywraca naczynie z wódką, popiołem zasypuje jej oczy
i gasi światło. Taki to koniec zapust i początek wielkiego postu”. Wokół tego
w izbie toczy się dialog gospodyń i komornic2.
Jest to więc kolejny przykład widowiskowego charakteru zwyczaju, a zarazem zabawy karnawałowej, który uchwycił Kolberg, koncentrując się
w opisie na elementach zamierzonej teatralizacji, tj. na rolach, funkcjach, kostiumach i rekwizytach przebierańców, zachowaniach uczestników i widzów.
Na uwagę zasługują też pod tym względem opisy Kolberga przedstawiające kuligi, dawną staropolską zabawę, wprawdzie szlachecką, nie ludową,
ale należącą do polskiej, ginącej już wówczas tradycji. Mowa tu o takiej
formie kuligu, która miała swój wyraźnie steatralizowany charakter, z przyjętym z góry scenariuszem, nie zaś o innej jego postaci, tj. o hulaszczej zabawie przenoszącej się od dworu do dworu, tak jak ludowy Zapust z chaty do
chaty. Kulig, uznawany za „najbardziej oryginalną praktykę staropolskiego
karnawału”, miał interesującą stronę widowiskowo- teatralną, ważną dla
wszystkich praktyk karnawałowych, na którą składała się przede wszystkim inscenizacja wesela krakowskiego według ustalonego scenariusza. Kolberg zgromadził kilka opisów tego karnawałowego zwyczaju. O tej jego
dokumentacji na tle innych literackich opisów Wojciech Dudzik pisał:
Inaczej u Kolberga; zgromadzone przez niego materiały koncentrują się przede
wszystkim na teatralnym aspekcie kuligu i przedstawiają przebieg wesela krakowskiego z podziałem na role, a nawet z przytoczeniem tekstów i weselnych oracji3.
1 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 263–268. Źródłem opisu tego zwyczaju
i oracji z Modlnicy były J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego…, s. 66–67, zaś z Nowej Wsi –
W. L. Anczyca Obrazy krakowskie z „Tygodnika Ilustrowanego” 1862, nr 132, s. 138–139.
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 124–125. Zob. też „Bachusy”, Mazowsze
cz. V (DWOK T. 28), s. 78 oraz Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 92–93.
3 W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 83 (o kuligach i ich dokumentacji u Kolberga, zob.
tamże, s. 78–94).

364

�Pierwszą relację, w dwu dopełniających się wersjach opisów opublikował Kolberg w części I Krakowskiego1, rozpoczynając ją słowami: „Kulig
w czasie zapust odbywany po dworach szlacheckich jest, jak wiadomo,
tańcującą zabawą, przedstawiającą dramatycznie jakoby obrzęd wesela
krakowskiego”. Dwa kolejne opisy z jego zbiorów, niewydane za życia autora, pochodzą z Sądecczyzny i z Rzeszowskiego; oba zaczerpnięte zostały
z artykułów w „Czasie” z 1867 roku i wydane odpowiednio w części I monografii Góry i Podgórze oraz w Tarnowskiem-Rzeszowskiem2. W opisach
tych uwzględnione zostały poszczególne epizody wędrującego od dworu do
dworu kuligu i towarzyszące im zwyczajowe praktyki, przebieg wesela, role
jego uczestników i funkcje urzędników weselnych, ich zachowania, kostiumy, przebrania i rekwizyty, a także mowy weselników (Starosty, Organisty,
Bakałarza, Żyda), wreszcie oprawa śpiewno-taneczna, niekiedy z podaniem
tekstów krakowiaków, z wyszczególnieniem rodzajów tańców i składu kapeli. Kilka pomniejszych opisów kuligu znaleźć można jeszcze w innych
tomach regionalnych Kolberga3.
Wśród ludowych widowisk zapustnych jedno z najoryginalniejszych
i unikatowych w Polsce odgrywane było i jest do dziś w Jedlińsku pod
Radomiem. Kolberg udokumentował wtórnie jego tekst pt. „Ścięcie Śmierci w Jedlińsku w kusy wtorek”, przejmując scenopis z trudno dziś dostępnego warszawskiego kalendarza, gdzie opublikował go w 1867 roku
wieloletni, zasłużony dla historii parafii i miasta proboszcz Jedlińska, Jan
Kloczkowski4. Spisał on i zredagował ów tekst w wersji wierszowanej,
zaś kilka lat wcześniej, w 1860 roku, podał informację o tym dramacie 5.
Treścią widowiska jest pojmanie Śmierci za miastem, gdzie usnęła po
1

Zob. O Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 252–260.
Zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 79–89 oraz Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 74–77. Źródłem tych opisów były artykuły [F. Marszałkowicza] Kuligi
[w Sądeckiem], „Czas” 1867, nr 57–58 oraz W… Kulig szlachecki w Rzeszowskiem, tamże, nr 61.
Z tekstów wynika, że autorami wspomnianych relacji, podobnie jak krakowskiej, byli uczestnicy tych hucznych kiedyś w Polsce zabaw z ich schyłkowego okresu, tj. z I połowy XIX w.
3 Tj. w Kaliskiem (DWOK T. 23), s. 69–72 oraz w cz. I Mazowsza (DWOK T. 24), s. 118–119.
4 Zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement… (DWOK T. 77/I), s. 4–14. Tekst ten odpisał Kolberg z artykułu J. Kloczkowskiego pod tym samym tytułem (z uzupełnieniem Zabawa ludowa), zamieszczonego w „Kalendarzu na rok przestępny 1868” F. Kowalskiego, Warszawa 1867,
s. 140–152. Opis tego widowiska podał Kolberg w Radomskiem cz. I (DWOK T. 20), s. 305.
Por. też E. Antyborzec „Radomskie” Oskara Kolberga, w: Radomskie. Suplement… (DWOK
T. 77/I), s. XXXII oraz tamże (DWOK T. 77/II), s. 301.
5 J. Kloczkowski Drobiazgi.[Ścięcie Śmierci w Jedlińsku], „Gazeta Codzienna” 1860, nr 50.
2

365

�pijatyce w kusaki i zgubiła kosę, doprowadzenie jej na rynek i sąd (w osobach Burmistrza, Wójta i Ławników) nad „wielką zbrodniarką” i „rodu
ludzkiego straszną zabójczynią” oraz wykonanie wyroku przez Kata „czerwono ubranego”, który przedtem wygłasza mowę ostrzegającą przed karą
za czynienie zła i zaleca dobre życie. Śmierć nie jest kukłą; według opisu
Kloczkowskiego jest nią mężczyzna okryty czarną płachtą, z garnkiem
popiołu na głowie i kotem pod pachą, symbolizującym duszę Śmierci. Po
ścięciu skazanej mieczem (tj. „częścią zwierzchnią międlicy, która zowie
się piórem”), trup pada na rusztowanie, z garnka wysypuje się popiół
zamiast krwi, a dusza w postaci kota ucieka. Zwłoki obwożone są następnie po wsi, odbywa się zbiórka datków na pogrzeb, a w gospodzie, gdzie
dociera pochód, chłopiec przebrany za Anioła przestrzega zebranych, „że
chociaż Śmierć ścięli, ona ich wszystkich z tego świata sprzątnie”. Akcję
kończy pochówek Śmierci: „a skoro ją pochowają, kusaki sobie sprawiają”. Tekst jest rymowany, ogładzony literacko i uporządkowany, epizody
wyraźnie wyodrębnione, co jest prawdopodobnie wynikiem adaptacji
księdza Kloczowskiego, bezpośredniego i wieloletniego świadka widowiska. Rodowód „Ścięcia Śmierci” wyjaśniany jest różnie: m.in. jako pamiątka dawnych egzekucji katowskich, tzw. prawa miecza, które Jedlińsk
posiadał, będąc miastem (do r. 1869), jako ślad teatralnych przedstawień
żakowskich z XVII w., z czasu gdy w Jedlińsku była szkoła pod patronatem Akademii Krakowskiej, i – co najbardziej prawdopodobne – jako
typowy rytuał zapustny zabijania karnawału w ostatki 1. Przedstawienie
to wyróżnia się spośród innych zwyczajów karnawałowych swoją teatralnością i ustalonym scenariuszem, z zapisem obszernego tekstu, zindywidualizowanymi rolami oraz z czynnym uczestnictwem mieszkańców wsi.
Autor Ludu utrwalił więc wyjątkową tradycję zapustną, której żywotność
do dziś tak określa przywołany wyżej autor:
Jest też obecnie [„Ścięcie Śmierci”] jedynym w Polsce karnawałowym widowiskiem obrzędowym sensu stricto, a nie jednym z przedstawień wiejskich
teatrów, odgrywanych przez zespoły amatorskie na różnych przeglądach i festiwalach (a więc naśladujących obrzędy poza ich środowiskiem naturalnym
i poza przypisanym im czasem) w celu, jak się to mówi, podtrzymania tradycji,
1 Zob. W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 95–101. Por. też J. Czajkowski Jedlińskie
kusaki, „Polska Sztuka Ludowa” R. 13: 1959, nr 3, A. Zieleziński Ścięcie śmierci w Jedlińsku,
„Rocznik Muzeum Radomskiego [za] rok 1978”, Radom 1979, s. 65–108.

366

�w rzeczywistości zaś oderwanych już od swych korzeni i zachowujących tylko
zewnętrzną formę dawnych praktyk1.

Dudzik wysoko ocenił dokumentację praktyk karnawałowych zebraną
przez „niezawodnego” Kolberga, uznając, że „rejestrował je skrupulatnie”
i że materiał ten jest wiarygodny2.
W opisywanych w poszczególnych monografiach zwyczajach wielkopostnych i wielkanocnych Kolberg skupia się również na ich stronie symbolicznej i obrzędowo-widowiskowej, natomiast pełnych zapisów dramaturgicznych w tej części jego dokumentacji nie znajdujemy. Jak stwierdzają badacze, ze starego i bogatego repertuaru wielkanocnego pozostało już
wówczas w środowisku wiejskim niewiele śladów. M.in. S. Windakiewicz
pisał:
Widowiska pasyjne nie zakorzeniły się tak silnie u ludu jak misteria na Boże
Narodzenie, bo przedstawiały trudności techniczne i miały wielu nieprzyjaciół
[…] Wobec tego nieprzyjaznego usposobienia klas wpływowych nic dziwnego,
że u nas pamięć o przedstawieniach pasyjnych prawie zaginęła3.

Kolberg nawiązuje jednak często do dawnej i bardzo bogatej tradycji
dramaturgicznej związanej z liturgią tych okresów4, informując – często
za źródłami starszymi – o dramatyzacjach na temat wydarzeń ewangelicznych Wielkiego Tygodnia i o popularnych zwłaszcza w baroku pasyjnych
i rezurekcyjnych oficjach dialogowanych, z których najtrwalsze okazały się
sceny procesji Niedzieli Kwietnej, lamentów Maryi, zdrady Judasza, zejścia
do otchłani, rezurekcyjna i zjawienia się w Emaus5. O obchodach Kwietnej
Niedzieli i wzorowanych na średniowiecznym dramacie liturgicznym procesjach na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy pisał m.in. w Krakowskiem, z komentarzem, że „dziś zwyczaju tego w Krakowskiem nie ma”,
oraz w części I Mazowsza:
1

W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 96. Autorowi temu fakt publikacji tekstu widowiska w suplemencie radomskim Kolberga (DWOK T. 77/I), który to tom ukazał się tak jak jego
praca w 2005 roku, nie był znany.
2 Tamże, s. 95 i 84..
3 S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce… s. 110.
4 Zob. tamże, s. 57–112, A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 53–57, T. Szostek Dramat
liturgiczny, w: Słownik literatury staropolskiej. Średniowiecze. Renesans. Barok…, s. 169–171.
5 A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 54.

367

�Dawniej […] grywane były dialogi o Męce Pańskiej. Jeden z nich, dominikański, zaczynał się od wjazdu w dniu tym Zbawiciela do Jerozolimy, a kończył
się we środę pochowaniem jego. Kraków i Częstochowa były stolicą aktorów
Męki Pańskiej, którzy z przenośnym teatrem jeździli po miastach, a nawet po
wsiach […]”1.

Podobnie informował w Kieleckiem o dawnych procesjach Niedzieli
Palmowej i o wystawianych w Wielki Tydzień dialogach o Męce Pańskiej, przeplatanych intermediami, oraz w Poznańskiem o przedstawieniach Męki Pańskiej urządzanych na scenie klasztornej przez uczniów
Kolegium jezuitów w Poznaniu2. A o przedstawieniach wielkopiątkowych
czytamy:
Dawniej był to dzień najliczniejszych nabożnych widowisk. Słynęły długo dialogi wielkopiątkowe Mrzygłodowicza: Zdrada Judasza, Zaparcie się Piotra, Skarga
ludu, Zeznania fałszywych świadków, Sądy Kajfasza, Annasza i Piłata3.

Utrwalił też Kolberg nie tylko wiadomości z dawnych źródeł, ale też
niektóre pozostałe jeszcze fragmenty tej najstarszej w Polsce wielkanocnej
dramatycznej twórczości popularnej, jej relikty w folklorze. Należą tu stanowiące zapewne ślad dawnych misteriów pasyjnych lamentacyjne śpiewy
wielkotygodniowe, takie jak opublikowana w Radomskiem „Smutna rozmowa Duszy z żałosną Matką nad Synem swym ubolewającą” i kilka „starodawnych” pieśni z tego okresu4, wśród pieśni wielkopostnych w Kaliskiem
np. „Rozmowa Matki Bolesnej pod krzyżem (dialog)”5, fragment XV-wiecznego tekstu przedstawiającego „boleść Matki Bożej” oraz stara pieśń śpiewana
w Czerskiem przy wiosennym obchodzie kogutka w drugie święto Wielkanocy6, a może i dialog zapisany przez Kolberga z zachowaniem cech gwarowych
w Szczawnicy pt. „Przeżegnanie w Sobotę Kwietną, jak się Maryja z Jezusem
1 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 273–274, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 130.
2 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 48, W. Ks. Poznańskie, cz. I (DWOK T. 9), s. 132.
3

O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 134–135. Mowa o Krzysztofie Mrzygłodowiczu, pisarzu miejskim z Żywca, żyjącym w I połowie XVII w.
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 96–97, nr 28, s. 97–98, nr 30, s. 102–103,
nr 40. Zwrócił na to uwagę S. Windakiewicz (Teatr ludowy…, s. 74), który pisząc o dawnych
przedstawieniach w Wielki Post, stwierdzał, że te radomskie teksty „dosłownie z naszych [wielkotygodniowych] dewocji wykrojono”.
5 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 76. Por. też A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 57.
6 O. Kolberg Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. 135 i 144–145, nr 47.

368

�rozłącała”1. Dalekim śladem epizodu – sceny z Judaszem może też być ginący
już wówczas zwyczaj włóczenia jego kukły po ulicach i placach, znany na
Mazowszu, ale i w Krakowskiem (judaszki), a reliktem sceny złożenia do grobu – wystawianie rzeczywistej straży (np. w strojach rzymskich) przy grobach
Chrystusa w kościołach Krakowa i innych miejscowości2.
Wreszcie jako świadectwo dawnej tradycji zwyczajowo-widowiskowej
wspomniał Kolberg o tzw. gregoriankach, żakowskim święcie w dniu św.
Grzegorza (12 marca), z obchodem uczniów przebranych za biskupa, księży
i sługę kościelnego, znanym np. w Jedlni pod Kozienicami czy pod Krakowem, który był ogniskiem tej tradycji3, oraz o podkrakowskich obchodach
tzw. pucherów i koniarza w Kwietną Niedzielę4, a w drugi dzień Wielkanocy chodzeniu z „barankiem, czyli traczem”, gdzie indziej „po dyngusie”,
z przebierańcami5. Przytoczył przy tym przykładowo wygłaszane wówczas komiczne kazania i oracje, m.in. z XVII wieku, nawiązujące do starego
szkolnego folkloru żakowskiego oraz do dawnych wzorców komediowych
i konceptów retoryki sowizdrzalskiej. W cyklu powielkanocnym na widowiskowym scenariuszu opierały się też otoczone pietyzmem ze strony kościoła procesje Bożego Ciała, które badacz opisywał, odwołując się również
do świadectw wcześniejszych6.
Charakter widowiskowy i niektóre cechy ludowego teatru ulicznego
mają też – jak już wspomniano – inne zwyczaje, obrzędy i zabawy ludowe,
wiejskie i miejskie, jak np. konik zwierzyniecki, tradycyjna, dawna zabawa
cechowa włóczków (flisaków) z krakowskiego Zwierzyńca w oktawę Bożego Ciała, z harcującym na drewnianym koniku włóczkiem, przebranym
1

O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 91–93.
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 279–280, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24),
s. 131–132 i 134. Zob. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 110–112, A. Fischer
Polskie widowiska ludowe…, s. 54.
3 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 99, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 272–273.
Zob. R. Gansiniec Gregorianki, „Pamiętnik Literacki” 1954, T. 45, nr 2, s. 385–426 (s. 407–426:
„Polskie Gregorianki”).
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 274–278 oraz s. 366–369 („Przypisy”, tam
teksty gregorianki i oracji pucherowych pochodzące z XVII w.; materiał Kolberga głównie
za J. Konopką (Pieśni ludu krakowskiego…, s. 71 –79 oraz s. 141–143).
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 283–288 (za J. Konopką i W.L. Anczycem),
W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 137.
6 Zob. m. in. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 297–301, Mazowsze cz. (I DWOK
T. 24), s. 162–166, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 132–133.
2

369

�za Tatara trzymającego buławę z sierści1. Ten dawny lokalny zwyczaj, jak
wiele podobnych tradycji, nie ma jednak swojego ustalonego scenariusza
rozpisanego z podziałem na zindywidualizowane role ani zaplanowanej inscenizacji, a także nie posiada dramaturgicznego zapisu.
Natomiast spełniającym te warunki obrzędowym widowiskiem lokalnym, o którym należy jeszcze wspomnieć, jest kaszubskie „Ścinanie
kani”, związane z uroczystością świętojańską, wyjątkowy dramat ludowy
o dyskusyjnej genezie. Jego tekst opublikował Kolberg wtórnie za Hilferdingiem, którego wspomnianą rozprawę Ostatki Sławian… wraz z tym
jej fragmentem przełożył, a który z kolei powołał się w swoim tekście
na relację wybitnego badacza i znawcy Kaszub, F. Cejnowę 2. W przedstawieniu tym, odbywającym się w „niektórych wsiach kaszubskich” w dniu
św. Jana Chrzciciela, biorą udział: Sołtys, Leśniczy z pochwyconą przez
siebie kanią, Kat wykonujący na ptaku rytualną egzekucję i uczestniczący w obrzędzie Lud. Po odczytaniu wyroku śmierci obwiniającego kanię
o wszelkie zło Kat wykonuje swoją powinność na skazanym ptaku, po
czym następuje uroczysty pochówek. Gwarowy tekst przemowy Sołtysa do zebranych i do skazanej kani oraz jego dialogu z Katem sprawia
wrażenie tekstu okrojonego, fragmentarycznego w stosunku do poprzedzającego opisu widowiska. Według jednych badaczy jest to zaniechany
od dawna obrzęd sobótkowy bądź odprawiany w Zielone Świątki, stanowiący „dokument prawa zwyczajowego zamierzchłych czasów, a zarazem
fragment egzekucji, która niegdyś rozgrywała się publicznie”, przy czym
kania grała tu rolą podstawioną zamiast winowajcy. Według innych opinii kanię, będącą na Kaszubach uosobieniem zła (jako ptak drapieżny
dziesiątkowała chłopom drób), należało symbolicznie unicestwić, a według jeszcze innych zwyczaj ten należał do „wielkiej rodziny związanych
z magią, a może pierwotnie i kultem, których celem było zapewnienie
wegetacji i płodności”3, właściwych dla okresu przesilenia letniego. Naj1

O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 301–307.
Zob. O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 371–373 (cz. II tomu zawiera przekład pracy
Hilferdinga). Cejnowa opublikował taki sam, ale polski tekst tego widowiska wraz z jego opisem w artykule pt. Świętojanki, czyli Sobótki, w „Nadwiślaninie”, Chełmno 1851, nr 19 (opis
jest tam bardziej rozbudowany i są w nim różnice w stosunku do wersji Hilferdinga).
3 L. Bielawski, A. Mioduchowska Ścinanie kani, w: tychże Kaszuby. Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, T. 2, Warszawa 1997, cz. I Pieśni obrzędowe, s. 93–94. Zob. też
J. Treder Zwyczaj i widowisko „Ścinania kani” w etnologii i literaturze, Wejherowo 2012.
2

370

�prawdopodobniej jednak wyrażać miał przestrogę dla widzów, że za złe
czyny mogą być też ukarani; odczytywany wyrok nawiązywał do spraw
społeczności wiejskiej.
Podkreślić należy na koniec wagę istotnych w tym materiale Kolberga
poświadczeń historycznych – niekiedy także podawanych za wcześniejszymi źródłami drukowanymi – dawnej bogatej tradycji obchodów karnawałowych, wielkopostnych i wielkanocnych, której dramatyczne, teatralne
formy zanikły. Do cytowanych wyżej przykładów dodać można jeszcze dwa
charakterystyczne: z Mazowsza – o dawniejszych zabawach zapustnych
oraz z Krakowskiego – o dawniej obchodzonych ostatkach:
Dawniej do tych zabaw zapustnych należały dialogi, które żaki szkolne wyprawiały z intermediami na teatrach ku temu wystawionych lub po domach
prywatnych, zwano je komedyja, a po łacinie od czasu zapustnego bacchanalia. Wystawiały dialogi przypadki z dziejów […] Ale najwięcej bawiły krotofilne
intermedia, które akt jeden komedii od drugiego oddzielały […].
Aby odmienić i powiększyć zabawę, przebierano się za dziadów i baby, Żydów
i Żydówki, Cyganów i Cyganki i grano komedie, przerywając je śmiesznymi
intermediami1.

Jak już wspomniano, badacz niejednokrotnie informował też w kolejnych monografiach o powszechnie urządzanych dawniej widowiskach
w okresie Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy.
Ciekawym przyczynkiem, ilustrującym zainteresowanie Kolberga dawnymi intermediami i ciągłością tradycji teatru ludowego, poza publikowaną dokumentacją badacza w tym zakresie, może być pewien epizod. Otóż
w roku 1882 przedstawił on Akademii Umiejętności przepisane przez siebie
z dawnego rękopisu, tzw. kodeksu konopczańskiego, cztery „dialogi” (fragmenty?) z zawartych tam intermediów frantowsko-błazeńskich. Ten cenny
rękopis pt. Dyalogi starożytne z XVII wieku, będący wówczas w posiadaniu Biblioteki Nowina Konopków, tj. Tadeusza Konopki w Mogilanach,
spadkobiercy Józefa, Kolberg wykorzystał – jako wówczas łatwo dla niego
dostępny – sporządzając kopię owych „dialogów” z zamiarem zainteresowania Wydziału Filologicznego Akademii tym zabytkowym dokumentem
i – jak to uznali późniejsi badacze – jednym z naszych podstawowych
1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 120 oraz Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 262.

371

�i najciekawszych „zbiorowych kodeksów teatralnych”. Zapewne w ten sposób autor Ludu chciał się włączyć w prace Komisji Językowej tego Wydziału prowadzone nad gromadzeniem wypisów źródłowych do planowanego
słownika staropolskiego1.
W materiale Kolberga dotyczącym widowisk ludowych, wyrażających
i utrwalających ważne aspekty symboliczne tradycji kulturowej, można
więc wyróżnić dwie warstwy. Pierwszą – najcenniejszą – stanowi dokumentacja tekstowa, która przynosi nieliczne wprawdzie, ale konkretne, regionalnie przypisane scenariusze widowisk, na drugą składają się rozsiane
w poszczególnych monografiach różnorodne, niekiedy niezwykle cenne opisy, informacje rzeczowe, wskazówki źródłowe i historyczne, filiacje i paralele tekstowe, poświęcone tej dziedzinie ludowej literatury. Należałoby je
metodycznie zebrać i usystematyzować, by dokonać pełnej specjalistycznej
oceny znaczenia dokumentacji Kolberga jako źródła do dziejów teatru ludowego oraz jako świadectwa kulturowej sfery symbolicznej, składającej
się na tradycję regionalną i narodową.

1

Rękopis ten znajduje się obecnie w zbiorach Biblioteki Ossolineum we Wrocławiu (sygn.
6709 I). Pod nazwą kodeks konopczański opisał go S. Windakiewicz w pracy Teatr ludowy…
(s. 17), analizując zawarte w nim kilkanaście sztuk teatralnych w większości z roku 1627, ale
i z lat późniejszych XVII w., a wśród nich cztery intermedia (s. 190–206). Zapewne te ostatnie, nazwane „dialogami”, skopiował Kolberg z tego wówczas dostępnego rękopisu w Modlnicy i przedłożył je Akademii. Wskazuje na to fakt, że zachował się fragment kopii Kolberga
(rkp. Arch. PTL, teka 13, sygn. 1191/1, k. 4; brulion?) jednego z nich pt. Trzej stryszy i balwierz
(w rkp. Ossol. obecnie k. 69–81, u Windakiewicza omówienie dramatu na s. 191–192); por.
O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (T. 73/III), s. 215. Intermedium to opublikowane zostało
w: Literatura mieszczańska w Polsce od końca XVI do końca XVII w. Opracowali K. i H. Budzykowie i J. Lewański, T. II, Warszawa 1954, s. 373–382 (z informacją, że zapisano je w tzw.
kodeksie konopczańskim, a przejęte zostało z teatru szkolnego jezuitów poznańskich, gdzie
nosiło tytuły Wyprawa na brody, Wyprawa do Kiszkowa, o czym wcześniej pisał już S. Windakiewicz na s. 17). Przekazanie Akademii tych odpisów Kolberga odnotowane jest w sprawozdaniu z posiedzenia jej Wydziału Filologicznego w dniu 18 kwietnia 1882 r. (zob. „Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. X: 1884 [!], s. IV. Postanowiono wówczas o weryfikacji
wersji tekstu Kolberga z oryginałem, po użyczeniu go przez właściciela. O dalszych działaniach
w tym zakresie brak jednak informacji. Z kodeksu konopczańskiego pochodzą także oracje
wspomniane wyżej, a opublikowane przez Kolberga za J. Konopką w cz. I Krakowskiego (por.
też S. Windakiewicz Teatr ludowy…, s. 17).

372

�Oracje
Z obrzędowością rodzinną i zwyczajami dorocznymi ściśle związane są
również oracje towarzyszące ich celebracji i eksponujące rangę uroczystości. Okolicznościowe przemowy wygłaszane są bezpośrednio do członków
wspólnoty, do szerszego audytorium słuchaczy, których zgromadziła uroczystość rodzinna, świąteczna lub zwyczajowo-zabawowa, do uczestników
ceremonii obrzędowych i dorocznych, a więc skierowane są „na zewnątrz”,
ku odbiorcy zbiorowemu. Zgodnie ze swoją rolą w folklorze – pełnią także
w materiałach Kolberga funkcję przypisaną ściśle do określonej sytuacji
wykonawczej, są w jej kontekst uwikłane, nie były więc przez niego traktowane jako samodzielne obiekty badań i publikacji, lecz jako organiczny element opisywanych uroczystości. Do wyjątkowych sytuacji, nawet
w prymarnych rękopisach terenowych, należy zapis pojedynczych, osobnych mów; jest to wyraźnie wynik okazjonalnej, dodatkowej rejestracji,
a nie wyboru badacza.
Ludowe oracje weselne i pogrzebowe, kolędnicze, zapustne, kuligowe
itd. – jako integralna część obrzędów rodzinnych oraz zwyczajów i zabaw
dorocznych – mieszczą się więc zawsze w materiałach Kolberga w ramach
opisywanych obchodów ludowych uroczystości. Geneza tych tekstów prowadzi do staropolskiej obyczajowości szlacheckiej i szkolnej, skąd przeniknęły do społeczności wiejskich, odpowiednio tam zaadaptowane i przekształcone, choć często z wyraźnymi śladami dawnego rodowodu, kaznodziejskiego tonu i barokowej retoryki. Obowiązujące w dawnym kanonie
kultury szlacheckiej, rozpowszechniane były także w środowisku szkolnym;
jednym z najstarszych zbiorków takich oracji były S. Skoreckiego Deklamacje na dzień wielkanocny dla ćwiczenia pacholąt szkolnych (Kraków
1591), a szczególnie popularne stały się w XVII w. przez licznie publikowane wówczas podręczniki oratorskie w rodzaju K. Sakowicza Przedmowy
aktom weselnym i pogrzebnym służące (Jarosław 1626), A. Wosińskiego
Przemowy weselne i pogrzebne (Kraków 1625) czy wielokrotnie wznawianą M. Filipowskiego Spiżarnię aktów rozmaitych, przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach… (Kraków 1632)1.
1

O staropolskim oratorstwie weselnym zob. M. Trębska Staropolskie szlacheckie oracje
weselne. Genologia, obrzęd, źródła, Warszawa 2008 (seria: Studia staropolskie Series Nova).
Autorka dokonuje przeglądu źródeł, charakteryzuje różne gatunki oracji weselnych, a za kryterium podziału genologicznego uznaje „okoliczność”, tj. moment wesela, w którym przemowa

373

�Anna Wieczorkiewicz, analizując gatunek z pozycji antropologa kultury i eksponując jego cechy charakterystyczne, proponuje na tej podstawie
definicję:
Oracja ludowa byłaby więc dłuższym tekstem monologicznym, zwróconym do
grona słuchaczy, związanym z określoną sytuacją, głównie o charakterze obrzędowym. Cechowałaby się ponadto wyodrębnieniem z całokształtu działań,
wysokim stopniem apelatywności i formulicznością”1.

Podobnie wyjaśnia ten termin Julian Krzyżanowski i Teresa Brzozowska2 – obydwoje z naciskiem na przekaz do grona słuchaczy i związek
z „okolicznością” obrzędową; można więc te oba społeczne aspekty przemów ludowych uznać za cechy determinujące. Jan Adamowski podkreśla
z kolei charakter życzeniowy oracji obrzędowych jako rodzaju „wypowiedzi życzeniowych”:
Jednakże w tradycyjnej kulturze ludowej inny jest generalnie status wypowiedzi
życzeniowych. Nie mają one tam charakteru zewnętrznego, dekoracyjnego, a są
niezbywalnym elementem zachowań na równi z czynnościami3.

W zbiorach Kolberga najwięcej jest oracji weselnych, które towarzyszą
rozmaitym momentom obrzędu, począwszy od starań o rękę dziewczyny do
zakończenia uroczystości przenosin. Są one ściśle powiązane nie z samym
obrzędem, lecz z symbolicznym znaczeniem poszczególnych weselnych aktów i okoliczności, z konkretną czynnością symboliczną w jego trakcie.
Pełnią więc różne funkcje w ramach ceremonii, a to z kolei warunkuje ich
inny kształt formalny i treściowy. Najczęstsze w zapisach wesel Kolberga są
przemowy przy zaprosinach na wesele (czwartkowych i sobotnich), przed
jest wygłaszana. Zob. też B. Nadolski Oratorstwo staropolskie, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, T. II, red. J. Krzyżanowski, Cz. Hernas, Warszawa 1985, s. 87–88.
1 A. Wieczorkiewicz Słowo i gest. Dwa warianty weselnych zaprosin, „Etnografia Polska”
T. XXXV, 1991, z. 1, s. 87. Autorka wyróżnia zależnie od sytuacji „oracje cyklu rocznego i związane z życiem rodzinnym (weselne i pogrzebowe)”, przy czym weselne dzielą się dalej „zależnie
od miejsca w obrzędzie” (s. 87). Zob. też K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi, Biblioteka
„LingVariów” T. 29, Kraków 2020, s. 296.
2 J. Krzyżanowski Oracja, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 282–283, T. Brzozowska Oracja ludowa, w: Literatura polska. Przewodnik…, T. II, s. 87.
3 J. Adamowski Ludowe sposoby składania życzeń (słowo w kontekście kultury), „Język
a Kultura”, T. 6: Polska etykieta językowa, Wrocław 1992, s. 98.

374

�wyjazdem do ślubu i po powrocie z kościoła, przed i po błogosławieństwie
rodziców, a także przed obiadem i w trakcie ucztowania, przy rozdawaniu potraw, na zakończenie wesela i przed przenosinami panny młodej.
Wierszowane oracje weselne wygłasza najczęściej starosta weselny lub
starszy drużba. Ich stałym elementem, zwłaszcza przy rodzicielskim błogosławieństwie narzeczonych, są pouczenia moralne dla młodych, typowe
dla rytuałów przejścia, oraz życzenia formułowane w imieniu wspólnoty
i zarazem określające jej hierarchię wartości odniesioną do Boga i wiary,
w myśl których praca wyznacza sens życia, a zbawienie i życie wieczne
jego cel. Życzenia zdrowia, szczęścia, dostatku, pomyślności utożsamiane
są w tych przemowach ciągle z łaską i opieką Bożą. Jak podkreślił badacz
tekstów życzeniowych, Kazimierz Sikora, jest to wyraz ludowego zakorzenienia w sacrum1. Obrzęd zaślubin i życzenia dla młodych kreują więc
w ten sposób przyszłość wspólnoty zgodnie z moralną normą zbiorową
i służą jej zachowaniu. Do stałych składników oracji weselnych i zabiegów
retorycznych należy też uzasadnianie małżeństwa historią Adama i Ewy2,
następnie wyliczanie przysmaków weselnej uczty oraz wezwanie uczestników do zabawy, przypominające jednocześnie ich zadania i obowiązki.
Najwięcej takich oracji znaleźć można w monografii Wielkopolski, regionie, gdzie były bardzo rozpowszechnione3. Tam w części I–III opublikował
ich Kolberg kilkadziesiąt, jako przynależne do scenariuszy kilkunastu wesel
z różnych stron regionu i wygłaszane w czasie różnych aktów obrzędu,
niekiedy w nim rozczłonkowane i tworzące nawet część dominującą w stosunku do pieśni4. Obok akcentów religijnych, powtarzających się wezwań
i odwołań do Boga, Jezusa, Maryi i świętych pojawiają się w tych
1

Zob. K. Sikora Życzenia w gwarze i kulturze wsi…, s. 304–306. Dla przykładu autor przytacza tu oracje weselne w Sandomierskiem (DWOK T. 2), s. 29–30, Kujawach (DWOK T. 3),
s. 314–315, W. Ks. Poznańskiem cz. II (DWOK T. 10), s. 305–308, 322–324. Zob. też m.in. tamże,
s. 308–309, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 173, Pomorze (DWOK T. 39), s. 82–83, 113, Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 116–118. (O życzeniach i oracjach weselnych w pracy Sikory,
s. 289–308).
2 Zob. np. Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 252, 263, 281, 312, W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK
T. 10), s. 306, cz. III (DWOK T. 11), s. 85, 170–171, 204, Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. 276,
Pomorze (DWOK T. 39), s. 85.
3 Por. Z. Staszczak Wielkopolskie przemawianie obrzędowe, Poznań 2002 [seria:] „Wielkopolskie Zeszyty Folkoru” 1/2002.
4 Zob. np. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 67–75 (wesele z Mielżynka
z 1859 r.)

375

�przemowach także koncepty komiczne. I tak np. przy serwowaniu kolejnych potraw w czasie obiadu drużba „sadzi się przy tym na rozmaite przymówki i żarty” i w ten sposób zaprasza:
[…] na ten żur/, co trzy lata w dzieży gnił,/ na te leloski (flaki),/ co trzy lata w d…
nosiły jałoski,/ na ten Boski dar,/ co go Pan Bóg dał./ Jédzcie, pijcie, pozywajcie, /
po kiesonkach nie chowajcie,/ (tu dodaje żartobliwie:) bo będziemy rewidować/
i odebrane sami konsumować.

Lub w trakcie zaprosin drużby na wesele:
[…] na tego wieprzka paśnego, miotłą potrąconego/ i na parę kuropat, co ich
jastrząb nie dopad1.

Uroczysty, dydaktyczny ton bywa też niwelowany częstym zakończeniem formulicznym, przysłowiowym, z przeprosinami w rodzaju:
Tak, szanowni panowie ojcowie,/jeśliśmy się zmylili w téj przemowie/ albo
głupstwo powiedzieli,/ toć nam, prostakom, darujcie,/ bośmy lepiéj nie umieli./
Bośmy się tego nie uczyli w szkole,/ tylko za pługiem, przy cepach, w stodole2.

Niekiedy zamiast tekstów przemów Kolberg sygnalizuje jedynie w odpowiednim momencie opisywanego obrzędu, że oracja jest wówczas wygłaszana lub streszcza ją, czasami podaje odsyłacz do podobnego tekstu
w innym weselu. Co charakterystyczne, można również spotkać wzmianki,
że mów już się nie wygłasza, że są już nieznane lub rzadko używane3. Poza
Wielkopolską liczniejsze teksty oracji weselnych spotykamy m.in. w tomie
Mazury pruskie, gdzie cytowane są wezwy i wyprośki z okolic Olecka,
Lecu, Ełku oraz „od Szczytna”, a także z okolic Olsztynka i z Małych Jerut,
jak również w Pomorzu, gdzie znalazły się przemowy weselne z Łaszewa,

1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 235 i 266, zob. też Kujawy cz. I (DWOK T. 3),
s. 289–291.
2 O Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 229. Zob. też m.in. Krakowskie cz. II
(DWOK T. 6), s. 32, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 277–278, Radomskie cz. I (DWOK T. 20),
s. 168, Pomorze (DWOK T. 39), s. 87, 111, Góry i Podgórze (DWOK T. 44), s. 124–125.
3 Zob.. m.in.. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 250, 252. cz. II ( DWOK
T. 10), s. 119.

376

�z powiatu toruńskiego i chełmińskiego oraz z opisu wesela bez bliższej
lokalizacji1.
Wiejskie oracje pogrzebowe, tzw. egzorty, dokumentowane stosunkowo
nielicznymi przekazami w literaturze etnograficznej, wyjątkowe są także
u Kolberga2. Określane przez Piotra Grochowskiego jako „ciekawy przykład gatunku funkcjonującego na styku tradycji ustnej i pisanej/drukowanej”3, teksty te mają literacki rodowód sięgający staropolskich kazań i mów
pogrzebowych. Układane w książkowym stylu nawiązującym do wzorów
drukowanych, najczęściej w formie prozatorskiej, mogły być zarówno czytane, jak i wygłaszane z pamięci po wyuczeniu się przez wykonawcę tekstu z odpowiedniego wzoru. Ich centralne wątki stanowiły skierowana do
uczestników ceremonii prośba oratora w imieniu zmarłego o przebaczenie
oraz słowa pożegnania i podziękowania. Obok tych składników głównych
pojawiają się także refleksje na temat nieodwracalności śmierci, ulotności
życia i nietrwałości dóbr ziemskich, niepewności pośmiertnych losów duszy
ludzkiej, konieczności naprawy życia i modlitwy za duszę zmarłego. Charakterystyczne są przy tym nawiązania do pieśni religijnych, Pisma św., kazań,
modlitwy i lamenty typowe dla obrzędu przejścia, rytualne formuły słowne,
ale i indywidualne elementy kompozycji, właściwe tekstom oralnym. Kolberg publikuje wprawdzie nieliczne teksty takich przemów, ale niejednokrotnie – podobnie jak w przypadku oracji weselnych – choć ich nie cytuje,
poświadcza, że są, były lub bywały wygłaszane, czasami je streszcza lub informuje o osobie oratora i momencie jego mowy w ceremonii pogrzebowej4.
Przemowy związane z obrzędowością doroczną i obchodami świątecznymi mają inny charakter i są bardziej zróżnicowane. Oracje kolędnicze
towarzyszą przede wszystkim steatralizowanym formom obrzędowym,
1

Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 105–108, 114–122, 489–491 oraz Pomorze (DWOK
T. 39), s. 81–83, 85–87, 110–113.
2 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), , s. 79, 219–221, Mazowsze
cz. III (DWOK T. 26), s. 94–95, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 183, Sanockie-Krośnieńskie
cz. I (DWOK T. 49), s. 542.
3 P. Grochowski Oracje pogrzebowe na dawnej wsi polskiej, w: tenże Jarmark tradycji. Studia i szkice folklorystyczne, Toruń 2016, s. 20, cały tekst o tego rodzaju oracjach na
s. 15–35..
4 Zob. np. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 7–8, W. Ks. Poznańskie cz. II
DWOK T. 10), s. 79, przyp., s. 217, 221, 222, cz. III (DWOK T. 11), s. 164, Kieleckie cz. I (DWOK
T. 18), s. 63, przyp. 2, Łęczyckie (DWOK T. 22), s. 40, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 122, 123, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 148–149.

377

�zwłaszcza takim jak tzw. „chodzenie” (z kolędą, z szopką, z gwiazdą, po
szczodrakach, z herodami, z turoniem, z niedźwiedziem, z kozą, z kobyłką, z bocianem, z kogutkiem, z gaikiem, „po pucherach”, po dyngusie itd.),
w trakcie kuligów, z okazji Popielca, Niedzieli Palmowej, Poniedziałku
Wielkanocnego, wiosennego maiku itd. Jako element zimowego, zapustnego
i wiosennego kolędowania obrzędowego teksty te, specjalnie przygotowane
na daną okazję, mają charakter życzeniowy, są oracjami przede wszystkim
życzącymi1. Sens tych życzeń sprowadza się do zapewnienia odwiedzanym
domom zdrowia, pomyślności, dostatku, potomstwa, ochrony przed siłami
zła, a więc dobra z udziałem siły wyższej. W zamian za dar słowa oratora kolędnicy oczekują podarku, datku od gospodarzy domu, co wyrażają
w „przymówkach”, często wyszukanych, w odpowiednich perswazjach czy
w próbach zawstydzenia skąpych gospodarzy. Odpowiedzią jest wylewne
podziękowanie za datek lub złorzeczenie czy wręcz groźba w razie odmowy wynagrodzenia. Sednem kolędowania jest więc symboliczna wymiana
darów. W oracjach kolędniczych, jak i w równolegle śpiewanych kolędach
życzących, odnaleźć można, zwłaszcza w topice i symbolice, ślady dalekiego
historycznego rodowodu sięgającego jeszcze czasów pogańskich, wiary, że
wegetacyjne rytuały przyczyniają się do oczekiwanych zmian w przyrodzie,
następujących wraz z przesileniem zimowym (tj. do zwycięstwa światła
i życia) i wiosennym (do ostatecznego pożegnania zimy w nadziei na nowe
zbiory i dostatek). O życzącym charakterze oracji kolędniczych decyduje
zawarta w nich intencja życząca, której towarzyszy przekonanie o sprawczej, kreatywnej mocy słowa; są one integralną częścią rytuału obrzędowego i stanowią odbicie ludowego religijno-magicznego postrzegania świata.
K. Sikora pisał, że życzenia okolicznościowe i oracje kolędnicze są
swoistym rytuałem (stwarzającym) słownym, funkcjonują jako tekst obrzędowy
w funkcji religijno-magicznej, utrwalony w lokalnej tradycji. To podstawowa
przyczyna daleko posuniętej rytualizacji i konwencjonalizacji formuł życzących
w kulturze oralnej wsi polskiej (i względnej trwałości ich relacji wobec wzorca)2.
1 Zob. K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi…, s. 145–288 (o oracjach i życzeniach
kolędniczych), J. Adamowski Ludowe sposoby składania życzeń…, s. 97–105. O obrzędzie kolędowania zob. też J. Bartmiński [Wstęp do]: Polskie kolędy ludowe. Antologia, zebrał, wstępem,
komentarzami i przypisami opatrzył…, Kraków 2002, S. Niebrzegowska-Bartmińska Wzorce
tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej, Lublin 2007.
2 K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi…, s. 164. Por. też A. Engelking Klątwa. Rzecz
o ludowej magii słowa, wyd. 2 popr., Warszawa 2010.

378

�Obok pewnego powtarzalnego szablonu widoczne jest jednak w tych
tekstach szukanie sposobów indywidualnej ekspresji, pojawiają się zabiegi
i figury retoryczne, zmierzające do upiększenia i wydłużenia przemowy,
takie jak: porównania, paradoksy, anegdoty, hiperbole, zabawne skojarzenia, obrazowe listy życzeń obfitości, a przede wszystkim humor i radość. Szczególnie urozmaicone elementami komicznymi, parodystycznymi,
prześmiewczymi są oracje karnawałowe, pełne pomysłów groteskowych,
nonsensownych, absurdalnych, w których nie chodzi o sens, lecz o przyciągnięcie uwagi czy rozbawienie słuchaczy; ten rodzaj mów kończy się też
na ogół prośbą o datki.
Przemowy rozproszone w poszczególnych tomach Kolberga, w rozdziałach poświęconych dokumentacji zwyczajów – choć stosunkowo nieliczne – ilustrują tę rozmaitość środków treściowych i formalnych. I tak np.
w oracjach życzących, wygłaszanych w czasie kolędowania w drugie święto
Bożego Narodzenia, w dzień św. Szczepana i w Nowy Rok pojawiają się
nawiązania w duchu pastorałkowym do narodzin i niemowlęctwa Jezusa.
We Wzdowie w Sanockiem mali kolędnicy witają gospodarzy słowami:
[…] (w) czas radości, czas wesela, mamy witać Zbawiciela./ Gdy Jezus maluśki
wyciągnął rączki z pieluszki/ i nas pobłogosławił, na tej ziemi dłużej sie zabawił.

A na koniec winszowania proszą o wybaczenie pomyłek, „jak sam Pan
Jezus przebaczył pastuszkom przy żłobie”1.
W Ubiniu na Rusi Czerwonej tak kończą przemowę:
[…] Pan Jezus maluśki pogubił pieluszki,/ a ja za nim chodzim, pieluszki znachodzim./ A wy, moi państwo, mile to przyjmujcie,/ a mnie za oracyję kolędę darujcie2.

W oracji kolędujących chłopców w Sieradzkiem winszowaniom noworocznym i prośbie o datek towarzyszy motyw w podobnym duchu: małe
dzieci zbierają kwiaty i rzucają je w drodze na powitanie Jezusa3.
Istotne dla życzeń dla domu jest przy tym wyliczanie wymiernych dóbr,
jak np. pod Limanową czy w Łącku:

1

O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. 109.
O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK T. 56), s. 65, nr 7.
3 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 65.
2

379

�Niek bedzie pochwálony Jezus Krystus! /Na scęście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie,/ zeby się darzyło wsystko stworzenie:/ kurki cubate,/ gęski siodłate,/
panny pękate./ Wiela pępusków, tyla cielusków,/ wiela pętlicek, tyla cielicek,
/w każdym kątku po dzieciątku/, a na piecu troje.
Na szczęście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie, /zeby sie rodziuło w komorze,/
wodziuło w oborze,/ co dej, Panie Boze./ Na kazdem miejscu, zeby stał snopek
przy snopku,/ kopa przy kopie,/ a gazda między kopami,/ jako gwiázda pomiędzy
gwiázdami1.

Elementami komicznymi wyróżniają się oracje bachusowe, w rodzaju
wygłaszanej przez wspomnianego już Zapusta pod Krakowem, który obchodzi wieś w towarzystwie Profesora z oślą głową i Dziada z koszykiem
na datki i tak się przedstawia:
Ja jestem Zapust, mantuańskie książę, /idę z dalekiego kraju, /gdzie psy ogonami
szczekają,/ ludzie gadają łokciami,/ a jedzą uszami. /Słońce o zachodzie wschodzi,/ a o wschodzie zachodzi,/ a kurczę kokoszę rodzi,/ każdy na opak gada,/
a deszcz z ziemi do nieba pada.

A na pytanie gospodarza o towarzyszącego mu Profesora odpowiada:
Uczony osieł, co mieszka w stodole,/ jest profesorem, uczy dzieci w szkole./ Jako
zadzwoni, zeby wnet skakały,/ a półkwaterkiem gorzałkę pijały2.

Starszym świadectwem żartobliwych oracji mogą być dwa wierszowane
parodystyczne teksty z XVII stulecia przytoczone przez Kolberga3. Pierwszy
to cytowana za J. Konopką burleskowa „Gregorianka” żakowska, wygłaszana
w czasie dawnego szkolnego święta w dniu 12 marca, wykpiwająca szkołę
i naukę różnych rzemiosł, czyli z motywem znanym od średniowiecza. Druga jest komiczną przemową ówczesnych „pueri” (chłopców, uczniów), pucheroków, utrzymaną w duchu tzw. albertusów, humorystyczno-satyrycznych
obrazków dramatycznych popularnych od XVI wieku. Tradycja ta, odnotowana przez Kolberga, wywodzi się z dawnego zwyczaju kwestowania biednych żaków krakowskich przed kościołami i po domach, wygłaszających
przy tym śmieszne, absurdalne przemowy. Zakazana przez kurię biskupią
1

O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 62–63 i 64
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 266–267.
3 Tamże, s. 366–369 (za J. Konopki Pieśniami ludu…, s. 141–143 i 72–75).
2

380

�pod koniec XVIII wieku, przeniknęła na podkrakowską wieś i utrzymuje
się do dziś, m.in. w Zielonkach, Bibicach, Tomaszowicach, Modlnicy i Modlniczce. Kolberg opisał tzw. puchery, popularny w Krakowskiem zwyczaj
wiosennego kolędowania w Kwietną Niedzielę, według badaczy sięgający rodowodem do dawnych gregorianek, przytaczając przy tym zabawne oracyjki
pucheroków, które nawiązują m.in. do prześmiewczych kazań tzw. „biskupa
żakowskiego”1. Niektóre z takich mów upowszechniły się w dziecięcym repertuarze kolędników w różnych regionach i wygłaszane bywały w czasie
różnych świątecznych obchodów, nie tylko w Kwietną Niedzielę jak pod
Krakowem. Przykładem może być w materiałach Kolberga zapisanie na Mazurach – jako „wielkanocne przypowiastki” – dwu wersji jednej z najpopularniejszych: „A ja mały zacek, laze jak robacek” oraz: „A ja mały zacek, wlaz’em
na krzacek” czy wplecenie ich wariantu w żartobliwą orację noworoczną
w Sieradzkiem2. Dla oracji komicznych tego rodzaju, stanowiących wyraźnie
obrzędową formę składania życzeń, charakterystyczne są też pogłosy literatury sowizdrzalskiej, które również odnajdujemy w mowach cytowanych
przez Kolberga. Np. w Janowcu pod Kozienicami „żaczek osmalony sadzami”,
wędrujący w Kwietną Niedzielę po wsi z kilkoma innymi chłopcami opowiada absurdalną historyjkę o kradzionych kurach, którą kończy słowami:
A bodaj ja z góry spad,/ jeżelim ci kury krad./ Nie ja krad, ojciec krad,/ matka
gotowała, a synek jad3.

Podobne ślady wykazuje oracja pucheroków, pochodząca z okolicy Olkusza i Trzebini przywołana w czasie obchodu koniarza, jeźdźca na drewnianym koniu, którego osobliwe przygody należą do kategorii adynatów,
co ilustruje fragment:
Rznąłem babę o piec,/ wypadł z niéj żelazny chłopiec./ A z tego chłopca/ baran
i owca./ A z tego barana/ mléko i śmietana./ A z téj śmietany/ kościół murowany./ A w tym kościele nie ma świętości,/ jino końskie i kobyle kości./ A ja wam
powiedział/ taką oracyją,/ jak mi nic nie dacie,/ to was pozabijam4.
1 Tamże, s. 274–278. Zob. też R. Gansiniec Gregorianki, „Pamiętnik Literacki” 1954, T. 45,
nr 2, s. 425.
2 O. Kolberg Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 89, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 65.
3 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 100.
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 276 (za J. Konopką Pieśniami ludu…, s. 78–
79).

381

�Wariantowy tekst znalazł się w części III Mazowsza; tam jest to „gadka”
chłopców-przebierańców obchodzących w Kwietną Niedzielę domy w okolicy Siennicy, Mińska1. Podobnie absurdalne koncepty zawierają mowy
dyngusowe; recytują je np. przebrani za ułanów chłopcy w czasie obchodu z drewnianym barankiem trzymającym drewnianą piłę, czyli traczem,
w drugie święto Wielkanocy pod Krakowem2.
Znajdujemy też w materiałach Kolberga rzadkie oracje kuligowe. Najczęściej jest to przemowa wygłaszana do gospodarzy przez starostę prowadzącego wesele, którego inscenizacja jest częścią zabawy. Wita on domowników, przedstawia odpowiednio przebranych weselników – uczestników
kuligu, wzywa do „staropolskiej zabawy”. W Krakowskiem w oracji takiej
przedstawia on kolejno „weselne grono”: obok państwa młodych druhny
i drużbów, Górali i Góralki, Organistę, Żyda arendarza, Wróżkę, Cyganów,
w końcu „różne stany, dzieci, panie” itd. Mowę ma też organista, „człek
duchowny i uczony, i wymowny”, który występuje w towarzystwie swoich
uczniów i tak ją zaczyna, zwracając się głównie do młodej pary:
Staję przed wami z animuszem,/ z uczonych szkołaków prezencyją/ i taką wam
palę oracyją:/ „Żyj, złączona paro, setne lata,/ niech ci sprzyjają bona fata./Niech
Twój wiek tak upływa/ jak ambrozyjska oliwa […]”3.

Inny styl prezentuje przemowa „ociężałego organisty” z 1850 roku spod
Mszczonowa w części I Mazowsza; jest sztuczna i pompatyczna, z wtrącanymi makaronizmami, z pretensjonalnym szadzeniem dla dodania sobie
„uczoności”, lecz przerywana prośbą o kubek miodu4. Z kolei prowadzący
kulig pod Jordanowem na Podbeskidziu wygłasza orację składną, prostą,
z żartobliwą pochwałą „poćciwych Krakusów” przybyłych z kuligiem i ze
„scerymi” życzeniami dla gospodarzy, zachowując w niej konsekwentnie
mazurzenie5.
Warto na koniec wskazać na oryginalną orację wygłaszaną na Kaszubach
we wspominanym wyżej widowisku „Ścinanie kani”, którego tekst przedrukował Kolberg za Hilferdingiem. Sołtys, jeden z wybranych urzędników
1

O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 75–76.
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 286–287.
3 Tamże, s. 256–257.
1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 118–119.
5 O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s 82–83.
2

382

�uczestniczących w wykonaniu wyroku, przedstawia się tam zgromadzonym
jako karczmarski syn i zachwala swoje trunki jako przynoszące bogactwo,
po czym zwraca się do kani osadzonej na kole przed ścięciem głowy z groźbą nieuniknionej kary1.
Zatem także w zakresie specyficznego typu tekstów, jakimi są oracje, materiał Kolberga okazuje się zróżnicowany zarówno pod względem formalnym, jak i treściowym, i dokumentuje łączące się w nich cechy dawnej sarmackiej i barokowej poetyki, rozwlekłej czasami i schematycznej, z chłopską prostodusznością, inwencją i humorem, wylewnymi powinszowaniami
i życzeniami, niekiedy z nadmiernym panegiryzmem w stronę adresatów
tych przemów. Obok krasomówczych popisów, często zapożyczonych z popularnych broszur, absurdalnej erudycji, w której nie chodzi o sens, ale
o oryginalność ujęcia tematu, o sposób wygłaszania i o poklask słuchaczy,
odnajdujemy w tych tekstach prostą ludową poetykę, z jej specyficznym
liryzmem i komizmem. Przemowy te odzwierciedlają też religijno-magiczny światopogląd ludowy, z jego systemem wartości i kanonem etycznym
odniesionym do wiary, w którym liczy się przede wszystkim ziemia i gospodarstwo, rodzina i praca.
Formuły magiczne
Zamówienia, zaklęcia, zażegnania, należące do tzw. okolicznościowych,
małych form folkloru, to według definicji Heleny Kapełuś „słowne formułki
towarzyszące czynnościom magicznym, mające na celu skłonienie mocy
pozaludzkich do uległości wobec osoby, która formułkę taką powtarza”2. Są
one w materiałach Kolberga bardzo rzadkie, podobnie jak w ogóle
u zbieraczy XIX wieku. Ponieważ stanowiły przeważnie integralną część
1 Na ten tekst zwrócił już uwagę J. Krzyżanowski, zob Oracja, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 284–285, określając go jako „wysoce charakterystyczny, choć zagadkowy”.
2 H. Kapełuś Zamówienia, zaklęcia, w: Literatura polska… T. II, s. 671. Zob. też J. Krzyżanowski Zamówienie, w: Słownik folkloru polskiego… s. 459–461 – tam autor pisze: „Zamówienie – zaklęcie, zażegnanie, formuła słowna o charakterze magicznym, obliczona na wywołanie
doraźnego skutku, zapobieżenie zjawisku niepożądanemu lub wystąpienie pożądanego”. O definiowaniu tych pojęć i ich związkach w terminologii folklorystycznej zob. też m.in. A. Engelking
Klątwa. Rzecz o ludowej magii słowa, Wrocław 2000, S. Niebrzegowska-Bartmińska Wzorce
tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej, Lublin 2007. Terminy te były i są często
używane wymiennie.

383

�zrytualizowanych zabiegów magicznych, skrywane i chronione były jak
wszystkie przejawy magii ludowej przed „obcymi”. Zastrzeżone jedynie dla
osób wtajemniczonych: czarowników i czarownic, wróżbitów, wróżów, zielarek, znachorów i znachorek, tzw. „mądrych bab”, „ciot”, owczarzy, dziadów wędrownych itd., tj. nielicznych wybranych członków wspólnoty, stawały się dostępne jedynie w określonej relacji osobowej (np. uzdrowiciel
– pacjent). Osoby te uczyły się odpowiednich formuł w specjalny sposób
i zobowiązane były do utrzymania ich w tajemnicy; często była to wiedza
dziedziczona od rodziców i najbliższych krewnych. Przekazane profanowi
traciły swoją tajemną moc, stąd trudność w pozyskiwaniu ich przez badaczy. Były też zwalczane przez duchowieństwo i przez skierowaną przeciwko
przejawom magii racjonalną myśl oświeceniową, kontynuowaną w XIX stuleciu; nie chciano się więc do nich przyznawać. Ta cecha tajności zdecydowała o niewielkim zasobie takich tekstów w zbiorach etnograficznych XIX
wieku. Świadczą o tym często materiały i świadectwa zebrane przez Kolberga. Np. w trakcie zabiegu leczenia uporczywego bólu głowy w Głuszynie na Kujawach uzdrawiacz ustala najpierw, kto „zadał czary”, zanurzając
w szklance wody trzy kawałki węgla i trzy kawałki chleba. Jeśli najpierw
tonie węgiel, znaczy to, że sprawcą „zadania” jest mężczyzna, gdy chleb –
kobieta, po czym – czytamy dalej -– „wodę te wylewają w cztery kąty izby,
przy odmawianiu czarodziejskich pacierzy. (Jakich? – Nie można się było
dowiedzieć)”1. Komentarz ten, pochodzący od samego Kolberga lub od jego
informatora, autor pozostawił w druku. W raptularzu Antoniny Konopczanki, która notowała dla Kolberga wywiady, relacje i opowieści bezpośrednio
z ust mieszkańców Modlnicy i sąsiednich wsi, zbieraczka utrwaliła m.in.
taką wypowiedź znakomitej narratorki z Modlnicy, Jadwigi Skoczkowej:
Zażegnywacze znają sposoby lekarskie i te robiąc na żądających, odmawiają
formuły na paciorkach różańcowych. Zażegnywają oni od ukąszenia psa wściekłego, gadów jadowitych, od ognia, gradów, piorunów, chorób zaraźliwych.
Każdy zażegnywacz ma swój własny sekret, po największej części do jednego
przedmiotu. […] Nikogo zażegnywacz za nic w świecie sekretu nie nauczy, a umierając, tylko jednej osobie pod przysięgą tajemnice pozostawia. […] Gdyby jednego
słowa nie dodał do formuły odmawianej, wszystko na nic2.
1

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 94.
O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 35. Podobnych wypowiedzi
o zachowywaniu w tajemnicy formuł zamówień (ukr.: prymowy) jest więcej, zob. m.in. także
2

384

�Zdarzają się też relacje z wskazaniem konkretnych miejsc i osób, jak np.
ta z Pokucia:
Umiejący przymawiać (zaklinać) tak wid urokiw, jak i od innych słabości znachor w Ispasie, Kośt´ Semetiuk (który umarł r. 1881 r., mając lat 92) żadną miarą
przymowy tej nikomu powiedzieć nie chciał, tłumacząc się tym, że gdyby powiedział, to przymowa ta od niego nikomu by już nie więcej pożytku nie przyniosła,
osobie zaś takiej, która ny znaje wid sebe, jeszcze by zaszkodziła. Nie chciał
nawet wyuczyć jej swojego wnuka dla tejże samej przyczyny1.

W polskich wierzeniach i światopoglądzie ludowym magiczna wizja
świata splatała się z przekonaniami i praktykami chrześcijańskimi. Stąd charakterystyczny dualistyczny, synkretyczny obraz „świata nadzmysłowego”
odwołującego się do sił pozaziemskich, w którym łączyły się wierzenia, modlitwy, wezwania i prośby kierowane w potrzebie do religijnego autorytetu
Boga, Matki Bożej i świętych patronów od różnych ludzkich spraw oraz wyobrażenia i czynności magiczne, które zakładały osiągnięcie konkretnego,
pragmatycznego celu poprzez przywołanie wsparcia mocy z innego świata,
mocy bliżej nieokreślonego sacrum, niekiedy o charakterze demonicznym,
za pomocą rytualnych aktów werbalnych i działań praktycznych. Modlitwa
jako wyraz działania religijnego może, ale nie musi być wysłuchana, zależnie od zamysłu Boga, zamówienie, sedno działania magicznego, prowadzi
bez wątpliwości do osiągnięcia konkretnego skutku dzięki rytualnej funkcji
słowa2. I stąd m.in. obecne w folklorze – jak to ujął J. Bartmiński – „formuły zamówień magicznych wzbogacone fragmentami modlitw” czy jak
to określił wręcz J. Krzyżanowski, pisząc, że „[…] zamówienie otrzymywało
Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 161, nr 6 i s. 167, nr 39, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 81,
nr 166, Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 208, nr 6, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15),
s. 136, nr 5, s. 152, nr 4 (tam Kolberg pisał: „W ogólności wszystkie te sprawy (gdy o nie zapytani) w największej chowają tajemnicy. Dlatego, chcąc się dowiedzieć, jakim sposobem Mądrzy
leczą, ani jednego słowa od nikogo wyciągnąć nie można. Trzeba więc chyba zmyśleć samemu
chorobę i zażądawszy pomocy i porady Mądrej, pilnie na wszystko uwagę zwracać”).
1 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 133, nr 7. Warto tu zaznaczyć, że podawanie
nazwisk zażegnywaczy i zamawiaczy, jak w tym cytowanym tekście, pojawia się u Kolberga w takich relacjach rzadko. Wyjątkowy jest pod tym względem opis wierzeń w Pokuciu
właśnie, gdzie nazwiska osób wyspecjalizowanych w praktykach magicznych różnego rodzaju
występują częściej (zob. tamże, m.in. s. 111, 112, 114, 116–118, 121, 127, 128, 161).
2 Por. J. Rękas Zaklęcie, zamówienie, zażegnanie. Magiczna moc słów w folklorze słowiańskim, „Poznańskie Prace Slawistyczne” 2012, nr 3, s. 23–24.

385

�nieraz postać modlitwy do danego patrona lub aluzji do pobożnej legendy”1.
Mówią o tym także relacje Kolberga. Pisał on np., że wiejscy uzdrawiacze,
nie przyznając się do swoich praktyk, tłumaczą, że „znachor wezwany do
chorego odmawia nad nim tylko pacierze, nie zaś inne formułki […] na to,
aby obok użycia lekarstwa doktorskiego wezwanym także został i Pan Bóg
na pomoc, co przecież nikomu szkody przynieść nie może”2.
W innych miejscach czytamy komentarze w podobnym duchu:
Przydana modlitwa do każdej ceremonii Mądrych utwierdza w ludzie przekonanie, że czynność ta złą być nie może, lecz owszem, z wiedzą i wolą Boga się
dzieje, lubo często największe niedorzeczności te gusła w sobie mieszczą.
Szczególniej wiele zabobonów łączono z modlitwą, a raczej z formułą modlitwy
i dziś jeszcze przywiązują je do podobnych modlitewek i rzeczy poświęconych […]3.

O roli samej modlitwy i praktyk religijnych w życiu codziennym wsi,
zwłaszcza w kontaktach wzajemnych i wobec zagrożeń i obaw, pisał Kolberg wielokrotnie w kolejnych tomach Ludu4.
Istotą działań magicznych była wiara w sprawczą, kreacyjną moc słowa,
które w świecie magii uznawane było za byt realny, zdolny oddziaływać
na otaczającą rzeczywistość pod warunkiem, że zostanie wypowiedziane
w koniecznej zrytualizowanej formie, we właściwym miejscu, czasie i okolicznościach, z użyciem skutecznych rekwizytów, w trakcie równorzędnych
rytualnych czynności5. Jak pisze S. Niebrzegowska-Bartmińska: „W tekście
magicznym słowo jest nie tyle odpowiednikiem myśli, co sposobem działania, zdarzeniem […]”6.
1 J. Bartmiński Folklor – język – poetyka, Wrocław 1990, s. 13, J. Krzyżanowski Zamówienie…, s. 460.
2 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 161, nr 7.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 153, nr 5, s. 119, nr 74.
4 Zob. np. O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 76–77, nr 1, Chełmskie cz. I (T. 33),
s. 17–18, 21.
5 Zob. A. Engelking Rytuały słowne w kulturze ludowej. Próba klasyfikacji, „Język a Kultura”,
T, 4: Funkcje języka i wypowiedzi, Wrocław 1991, s. 75–85, S. Niebrzegowska-Bartmińska Idea
działającego słowa w tekstach polskich zamówień, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury”
T. 13: 2001, s. 101–115, M. Marczewska Performatywność polskich zamówień znachorskich, „Język a Kultura”, T. 23: Akty i gatunki mowy w perspektywie kulturowej, Wrocław 2012, s. 367–381.
6 S. Niebrzegowska-Bartmińska Idea działającego słowa…, s. 113. Podobnie ujmuje to
J. Adamowski: „››W folklorze bowiem słowo i działanie równoważą się całkowicie‹‹. Najwyraźniej widać to może w magii, gdzie tak ważną rolę odgrywa leczenie słowem” (zob. Ludowe

386

�Praktyki magiczne, czyli czary towarzyszyły wszystkim sytuacjom
życiowym i codziennym zajęciom mieszkańców wsi, stosowane były wobec wszelkich zagrożeń, klęsk żywiołowych i nieszczęść, szczególnie chorób, dla odegnania uroków i czarów, w przełomowych momentach cyklu
życia człowieka (chrzest, małżeństwo, śmierć) oraz cyklu świata przyrody
i jej ważnych zjawisk. Służyły jednak nie tylko zapobieganiu, unieszkodliwianiu i odwracaniu zła, ale i przeciwnie, jego sprowadzaniu na drugiego
człowieka, sąsiada, wroga. Słowo sprawcze, które – jak wierzono – miało
zapewniać kontrolę nad światem, ochronę przed wszelkimi nieszczęściami
i odwrócenie złego porządku rzeczy lub odwrotnie – mogło też stawać się
narzędziem zemsty, odwetu, kary, wymierzenia sprawiedliwości. Pełniło
zatem w tych praktykach magicznych różną funkcję1. Rytualne formuły
słowne w powiązaniu z określonymi zachowaniami i praktykami magicznymi miały więc z jednej strony przeciwdziałać złu, chronić i zabezpieczać przed nim (zażegnania) lub powodować usunięcie, odwrócenie zjawisk
złych, które już zaszły, zwłaszcza chorób (zamówienia), a z drugiej strony
wywoływać określone skutki szkodliwe bądź pożyteczne, tj. sprowadzać
nieszczęścia, „zaczarować” człowieka lub zwierzę, „rzucić urok” lub odwrotnie, przynosić dobro, np. pogodę czy urodzaj (zaklinania negatywne
lub pozytywne)2.
Kolberg od początku swych prac nad Ludem zauważał obecność zamówień i zaklinań w życiu codziennym wsi i w jej wierzeniach. Już w liście
otwartym z 1865 roku, gdy formułował swój program badań, wymieniał
sposoby składania życzeń…, s. 103, cytat wewnętrzny za: M. Mauss Zarys ogólnej teorii magii,
w: Socjologia i antropologia, Warszawa 1973, s. 72).
1 A. Engelking proponuje podział rytuałów słownych ze względu na cele, jakim służą, na
trzy kategorie: 1. rytuały stwarzające (tj. zaklinania), w których człowiek „chce, żeby coś się
stało”; 2. rytuały ochraniające, w których chodzi o to, „żeby coś się nie stało” (unikanie zła lub
zapobieganie mu poprzez zażegnania) oraz 3. rytuały odczyniające (zamawiania), gdy człowiek
chce, żeby coś, co się już stało, odwrócić, oddalić, unicestwić (zob. Rytuały słowne…, s. 77–84).
Ludowy rytuał słowny autorka definiuje zaś tak: „Rytuały słowne czy – inaczej – rytualne gatunki mowy to takie akty, w których kontakt człowieka ze sferą sacrum dokonuje się przede
wszystkim przez mówienie. Rytuały te są w istocie aktami nie wyłącznie werbalnymi, lecz całościowymi: werbalno-fizyczno-mentalnymi i mają moc kreacyjną, moc wywoływania (w przekonaniu uczestników i odbiorców rytuału) realnych skutków w rzeczywistości” (tamże, s. 75–76).
2 Z kolei J. Rękas tak określa te trzy rodzaje formuł magicznych: „Magiczne nazwanie,
przywołanie, zobowiązanie mocy – zaklęcie, zaklinanie”; „Moc lekiem na działanie mocy – zamówienie”; „Ochrona przed mocą – zażegnanie” (zob. Zaklęcie, zamówienie, zażegnanie…,
s. 18, 21, 24).

387

�ten rodzaj tekstów folkloru dwukrotnie. Przedstawiając jako przedmiot badań „wieś i chatę”, określał w punkcie 1. problemy szczegółowe, pisząc
m.in.: „Jakie są zwyczaje przy budowaniu lub zwaleniu chałupy, jakie zabobony (może podania lub zaklęcia w narzeczu ludowym)?”. A w punkcie
7. wymieniał: „Zabobony, gusła (zaklęcia), przesądy (lekarskie, myśliwskie,
pasterskie, o zwierzętach i ptakach, karczemne, domowe, gospodarskie itp.)
[…]”1. W swojej długiej praktyce badawczej koncentrował się, jak to zresztą
sugerują już cytowane fragmenty, przede wszystkim na funkcji tych tekstów, uwikłanych organicznie w szerszy kontekst sytuacyjny, okolicznościowy. Nie podejmował prób definiowania i wyodrębniania z konsytuacji
poszczególnych rzadko przywoływanych formuł, ale w miarę możliwości
najdokładniej opisywał ów kontekst, najczęściej dotyczący lecznictwa,
w rozdziałach pt. „Choroby i leki”, „Przesądy lekarskie” itp. Nawet wówczas, gdy w takim dziale znalazł się podrozdział pt. „Zamawiania. Zaklinania. Zażegnywania. Guślarskie praktyki”, nie stosował, niekiedy za swoim
źródłem, wyraźnych rozróżnień terminologicznych dla tych działań, lecz
opisywał „szczególne przypadki” najrozmaitszych chorób i przypadłości,
w których są one stosowane jako środki zaradcze. A ich łączną cechą był
fakt, że pod tymi określeniami – jak pisał – „niepoliczone ukrywają mieszkańcy tajemnice sposobu leczenia tak ludzi jako i bydła” oraz że stosujący
te środki „przywiązują wiarę do swojej niby tajemniczej władzy i mniemają,
że istotnie przez zaklęcia i zażegnywania albo zamawiania odwracają słabość lub jaką uporczywą chorobę”2.
Helena Kapełuś tak charakteryzowała te małe formy folkloru:
Zazwyczaj są to teksty krótkie, rytmiczne, o nieregularnym wierszu, częściowo
rymowane, zawierają kilka stałych składników, jak inwokacja do mocy niebieskich z prośbą o „szczęśliwą godzinę”, w której zamówienie będzie skuteczne,
odesłanie bólu, choroby, uroku, chmury do miejsca, skąd zło przyszło lub tam,
gdzie nie może nikomu szkodzić, a wreszcie prośba o skuteczność zabiegu3.

Formuły te mogą jednak przybierać nie tylko formę prośby obłaskawiającej i przepraszającej, ale i żądania, polecenia, groźby, złorzeczenia
1

O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”… (DWOK T. 64), s. 103 i 104.
O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 17), s. 155–156. Zob. też tamże, s. 157–158 (opis).
Materiał ten przytoczył Kolberg za rozprawą J. Gluzińskiego Włościanie polscy…, s. 553–557.
3 H. Kapełuś Zamówienia, zaklęcia…, s. 671.
2

388

�w stronę złych mocy, diabła, cioty, czarownicy itp. osób żywych i postaci
demonicznych. Mogą być wyrażane w postaci prostych pojedynczych zdań,
a także dłuższych sekwencji tekstowych, z wtrętami i zwrotami pozbawionymi sensu i niezrozumiałymi dla innych, więc mającymi pozór wiedzy
i skuteczności. W kategoriach etnolingwistycznych zamówienia, podobnie
jak inne teksty folkloru,
nie są doraźnie tworzonymi komunikatami, przeciwnie, są powtarzalne, mają
charakter klisz językowych, tzn. wykazują wysoki stopień stabilizacji w aspekcie
leksykalnym, składniowym, semiotyczno-logicznym, przedmiotowym1.

W materiałach i monografiach Kolberga formuły magiczne pojawiały się
w różnych formach, zawsze w kulturowym, okolicznościowym kontekście,
głównie w ramach opisu świata ludowych wierzeń jako jego immanentna
część. Opis konsytuacji Kolberg traktował często bardzo dokładnie, wręcz
drobiazgowo, zwłaszcza w obszerniejszych monografiach: Krakowskiem
i Poznańskiem, gdzie wierzeniom poświęcił osobne tomy monografii, tj. 7.
i 15. Ludu. Czasami, jak w części I Kujaw, „przesądy lekarskie” lokowane były w rozdziale „Lud”, przeważnie jednak opisowi wierzeń poświęcał
badacz osobne rozdziały, niekiedy obszerne, jak np. w części III Pokucia,
wewnętrznie rozczłonowane i porządkowane tematycznie. Zdawał sobie
doskonale sprawę, że sfera magiczna w kulturze ludowej jest ściśle powiązana ze światopoglądem i wyobrażeniami ludu, które ją wręcz konstytuują.
Niekiedy w rozdziale „Lud” zamieszczał też teksty zaklinań, klątw, przekleństw, które wówczas ilustrować miały język lokalny w określonej życiowej sytuacji: gniewu, złości i urazy. Całą listę takich przekleństw w wersji
ukraińskiej odnajdujemy np. w Chełmskiem2.
Rejestrując materiał wierzeniowy i towarzyszące mu rytuały słowne,
możliwie wyczerpująco opisywał wszystkie towarzyszące zamówieniom
pozawerbalne gesty i działania magiczne, takie jak spluwanie, dmuchanie,
zlizywanie, wysysanie, ślinienie, dotykanie, pocieranie, kadzenie, kąpanie,
1 J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska Tekstologia, Warszawa 2009, s. 61. Autorzy
wyjaśniają przy tym, że w określeniu „stabilność”, nie chodzi „o absolutną niezmienność, petryfikację, lecz tylko o silną tendencję do utrwalenia, o obecność pewnych schematów kompozycyjnych i stałość motywów tematycznych, także ich sekwencji (wątków) […]”, przy tym
„obiegowe klisze tekstowe” mogą być elastycznie przystosowywane do sytuacji i okoliczności,
bowiem wykonawcy „wiedzą co, kiedy i komu można powiedzieć czy zaśpiewać”.
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 30–32.

389

�podrzucanie, taczanie, uderzanie, machanie, hałasowanie itp. 1 Wyliczał
potrzebne do tych praktyk przedmioty, atrybuty i rekwizyty, w rodzaju
rozżarzonych węgli, roztopionego wosku, roślin i ich części, sierści i kości
zwierząt, koszuli, chustki, ostrych narzędzi, np. sierpa, noża, kosy, ziół, popiołu, kamieni, piasku, kości i prochów z cmentarza itd. Określał kolejność
i wagę poszczególnych czynności, zachowań i gestów, wybrane dni i pory
dnia, miejsce „akcji”, sposób wypowiadania formuł, tj. szeptanie, mruczenie,
krzyk, błaganie, grożenie – wszelkie warunki konieczne do spełnienia, by
zamówienie było skuteczne. Nawet jeśli nie przywoływał tekstów wypowiadanych wówczas formuł, starannie opisywał wszelkie działania i cały
sztafaż towarzyszący tym zabiegom, zwłaszcza zamówieniom, które niekiedy
przeradzały się w całe rozbudowane spektakle obrzędowe, z gestami, rolami,
odpowiednią scenerią itp. Pokazuje to np. relacja dla Kolberga ze wschodniej Małopolski o zamówieniu i zdejmowaniu kołtuna2, z opisem działań
symbolicznych i magicznych: cyklu modlitw, kropienia „zażegnaną” wodą
koszuli i chustki chorego, wygłaszania formuły odsyłającej kołtun i rozpoczynającej się słowami: „Idź ode mnie z Panem Jezusem, abyś mnie więcej
nie trapił […]”, obwijania szmatką obciętego kołtuna, z grajcarem, chlebem
i solą „na odprawę” i zakopywania ich, wreszcie noszenia skropionej koszuli,
kolejnych pacierzy „do ran Pana Jezusa”, obmywania się „zażegnaną” wodą
i popijania jej, specjalnego prania „zażegnanej” koszuli. Wyjątkowo jednak
zamówienia uzyskiwały w druku postać wydzielonego segmentu treści, jak
np. cytowane wraz z polskim opisem zabiegu ukraińskie teksty zamówień,
zapisane przez Kolberga pod Włodawą, które znalazły się części II Chełmskiego, tomie wydanym pośmiertnie przez I. Kopernickiego. Wydawca zamieścił je w rozdziale „Choroby i leki” jako środki zaradcze, wyodrębnione
tytułami: „Zamawianie od wszelkiej choroby”, „Zamawianie reumatyzmu v.
goźdźca”, „Zamawianie wywichnięcia”, „Zamawianie od ukąszenia gadu”,
„Zamawianie, gdy człowiekowi lub bydlęciu wpadnie co w oko, np. ostre
źdźbło słomy, i łzy mu płyną z oka”. Co warto odnotować, w tym samym
tomie na końcu, w „Przypisach”, znalazły się „Modlitwy nie stanowiące
części zwykłego pacierza, tylko należące do szczególnych ćwiczeń pobożnych ludzi” – tj. teksty modlitw „Od nagłej i niespodziewanej śmierci”,
1

Por. K. Moszyński o praktykach magicznych w: Kultura ludowa Słowian, T. II, Warszawa
1867, s. 269–283. Zob. też M. Marczewska Performatywność polskich zamówień ludowych…,
s. 372–375.
2 O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 291–292.

390

�„Wieczornej lub rannej” i „Wieczornej”, przy czym pierwsza z nich zapisana
została w większej części po polsku, z końcową partią po ukraińsku1. Podobnie opublikował osobno w Łęczyckiem modlitwy wraz z przypisanymi do
nich intencjami i spodziewanymi skutkami2. Zatem w swojej refleksji nad
złożonością form folkloru słownego Kolberg, zaznaczając różnicę między
modlitwą (aktem religijnym) a zamówieniem (aktem magicznym), dostrzegał
jednocześnie mechanizm łączenia obu i dokumentował w ten sposób świadomie synkretyczny charakter ludowych wierzeń.
Wśród magicznych formuł słownych najczęstsze z publikowanych, także
przez Kolberga, ale i omawianych w literaturze przedmiotu są zamówienia
znachorskie, związane z lecznictwem ludowym 3. Mają one zróżnicowany
charakter formalny, od prostych wezwań do mocy wyższych i sił tajemnych
po skierowane do nich krasomówcze wręcz przemowy – zależnie od zdolności retorycznych autorów. Np. taka relacja spod Kostrzyna o zamówieniu
„dochtora, czyli Mądrego”:
Wezwany do starca cierpiącego na reumatyzm, stanął przed nim i wpatrując się
w chorego, wymawiał drżącym głosem rozmaite tajemnicze zaklęcia w znanych
i nieznanych językach, trzymając w lewej ręce sierp poziomo, a prawą wodząc
po jego ostrzu: „Uciekajcie Wiatry, Poświsty, Cugi, przez moc Boską i dopomoc
1

O. Kolberg Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 204–207 oraz s. 261–262. Teksty zamówień
poprzedzone są tam (s. 204) informacją: „Tacy znachorzy, lekary, mają formuły zamawiania od
wścieklizny, od gorączki, od poruszenia macicy, od płaczków nasłanych na dzieci itp., a nawet
osobne modlitwy ochraniające od pewnych chorób. Powszechnie też leczą oni za pomocą zażegnywań, szeptów, warzenia ziół i zadawania ich przed wschodem słońca lub po jego zachodzie.
Stawiają oni chorego na żeleźcu kosy, noża lub na innym gołym żelazie, nakazują mu przy
tym odmawiać i powtarzać słyszane formuły zamawiań itp. ([od] Kodnia, Terespol). W innych
też miejscach znachory i znachorki zamawiają, czyli zażegnywają krew, gdy się kto skaleczy,
zamawiają od ukąszenia węża, żmii lub psa wściekłego, odganiają od dzieci lub narzucają im
płaczki itp. (od Radzynia, Parczewa)”. Zob. też zamówienie od bólu zębów (tamże, s. 183–184).
2 Zob. „Modlitwy” zamieszczone w Łęczyckiem (DWOK T. 22), s. 178–183, przejęte przez
Kolberga z artykułu W.A. Maciejowskiego Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte
w „Bibliotece Warszawskiej” 1860, T. 2, s. 443–447. Jest to 10 tekstów zebranych przez autora
w Mazewie: 2 modlitwy poranne, 4 wieczorne, do Anioła Stróża, o „uskromienie (ulgę w boleści)”, do św. Barbary oraz „Powitanie miesiąca na nowiu”. Ostatnia z nich to według autora:
„bardzo stara pieśń, zabobon ludu wiernie wyrażająca”, por. też jej wariant w Kieleckiem cz. II
(T. 19), s. 209–210, gdzie zwracanie się o północy z ukłonem do księżyca na nowiu, przy pomocy bardzo podobnej wierszowanej formuły chronić ma także od bólu głowy.
3 Obszerną dokumentację analizowanych zamówień znachorskich (działań werbalnych
i pozawerbalnych, terminów itd.) z odesłaniami do tomów Kolberga dała M. Marczewska
w przywoływanej już pracy Performatywność polskich zamówień lekarskich…, s. 367–381.

391

�Wszystkich Świętych, i Twoją, Matko Boska, Gwiazdo Najśliczniejsza, Perło Uryjańska, Sankta Maryja”!

Dalej następuje opis osobliwej utraty sił znachora, powtórzenie formuły
i ostrzeżenie, że „więcej powiedzieć mu nie wolno”1. Także w Wielkopolsce
na ból oczu „zażegnywaczka, czyli Mądra” dotyka lekko ostrą stroną sierpa
oczu pacjenta i prowadząc nim w dół trzy razy mówi trzykrotnie „to zaklęcie”: „Sierpiku, sierpiku, zegnałeś (z pola) oźminę, jarzynę, spędź z oka
uraz!”, a przy zażegnywaniu febry uzdrawiacz wypowiada formułę:
W imię Ojca i Syna, i Ducha św., nie męcz, nie dręcz, nie trzęś, nie ograżaj, idź
na lasy, na bory, na wody, na zimne, na pieruny, na gorące, z pomocą Boską,
z Matką Boską, ze wszystkiemi świętemi i z aniołami Bożemi! Itd.2

Przykładem rozbudowanej, kwiecistej formuły, która jest właściwie
pseudoerudycyjną przemową z poetyckimi akcentami, może być z kolei
zamówienie (zaklatie) różnych chorób z Wyszatyc w Przemyskiem, poprzedzające podanie leków ziołowych przy jednoczesnym trzymaniu noża
z żelaznym trzonkiem, którym trzykrotnie żegnają chorego3.
Obok najczęstszych w zasobie Kolberga zamówień „leczących” rozmaite choroby dorosłych i dzieci, a także dotyczących chorób bydła i innych
zwierząt gospodarskich4, udokumentowane są też w jego materiałach
formuły „odpędzające” diabła, inne istoty demoniczne, niweczące urok,
„zczarowanie”, szkody w domu i gospodarstwie („odczynianie złego”) i na
odwrót – sprowadzające różnego rodzaju zło („zadawanie czarów”, „rzucanie uroków”). Zawsze opisywane są sytuacje, w których dochodzi do
interwencji osób mających specjalne zdolności uzdrawiania, „odczyniania”
itd. lub też przeciwnie – szkodzenia („czarowania”). Niektórym praktykom
„obronnym” towarzyszą cytowane wówczas krótkie formuły odsyłające
zło w inne miejsca, „za granicę wsi” czy przenoszące je na np. na zwierzę,
niweczące je: „W imię Matki Boskiej mocy i świętych do pomocy, idź (złe)
na bory, lasy, na wieczne czasy”; „[…] z granicyś przyszed, w granicę idź,
1 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 146, nr 23 (w rozdziale „Sztuka
lekarska”).
2 Tamże, s. 156, nr 26 i s. 158, nr 47 (w rozdziale jw.).
3 O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 239–240.
4 Zob. m.in. tamże, s. 237, 238 i 240, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 156–157, nr 2 i 3,
Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 97, nr 33, Sanockie-Krośnieńskie cz. III (DWOK T. 51), s. 24.

392

�z wiatruś przyszed, we wiatr idź”; „Jakeś przyszła, takeś wyszła, a na lasy,
na bory”; „Jeżeliś z wiatru, idź na wiatry, jeżeliś z wody, idź na wodę itd.”;
„Na psa urok”; „Na psa uroki, na dziada tłumoki”; „Na kota suchoty, na psa
uroki”; „Pluń na marę!”; „Sól peczyna z lichemi oczyma”1. A w przypadku
działań szkodzących pojawiają się wezwania bardziej lub mniej bezpośrednie: „Mnie na użytek, tobie na ubytek”; „Bodaj cię kołtun skręcił”; „Bodaj
mu hołowu skrutyło”2. Niejednokrotnie relacje o zamówieniu i zażegnaniu
nieszczęścia zawierają tylko wskazówki, informujące o wymawianiu „pewnych słów, których chory lub jego posłannik nie rozumie”; „sobie [tj. czarownikowi] tylko wiadomej, od diabła wyuczonej formuły oratorskiej, czyli
tajemniczego pacierza”; o odmawianiu „czarodziejskich pacierzy”, „tajemniczej modlitwy lub słów”, „wyrazów szeptanych”, „gadaniu po swojemu, po
łacinie”, „szeptaniu „niepojętych wyrazów” lub „kilkunastu słów niezrozumiałych”, „tajemniczej przemowy”, „formułek tych przymówek”3 itp.
Spośród przykładów praktyk pozaleczniczych przytoczyć można m.in.
dość rozpowszechnioną, a dotyczącą powodzenia w miłości. W Ostrzeszowskiem i na Śląsku wierzono, że dziewczyna, chcąc pozyskać zalotników, powinna w nocy szukać ziela zwanego nasięźrałem, a znalazłszy je, rozebrać
się zupełnie, uklęknąć i rwąc to ziele, powtarzać trzy razy:
Nasięźrzale,/ rwę cię śmiale,/ pięcią palcy, szóstą dłonią,/ niech się chłopcy za
mną gonią:/ karczmarze,/ owczarze,/ sołtysi,/ a potem z całej wsi.

Potem musi „co tchu uciekać i na goniące ją straszydła ani się obejrzeć,
bo by życie postradała. Zerwane ziele zaszywa sobie w obrąbek spódnicy,
a w skutku tego chłopcy tłumami się o nią dobijają”4. Bardzo podobna
1

O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 237, W. Ks. Poznańskie (DWOK T. 15), s. 114,
nr 51, Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 283, 287, Lubelskie (DWOK T. 17), s. 109,
nr 4, Kaliskie-Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 474, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 93, nr 206
i przyp.** oraz s. 94, przyp.*, Mazowsze cz. VII (DWOK T.42), s. 336, Sanockie-Krośnieńskie
cz. III (DWOK T. 51), s. 23.
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 102, nr 28, s. 98, nr 2, Przemyskie (DWOK T. 35),
s. 239,
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 172, nr 91, s. 83, nr 172, Kujawy cz. I (DWOK),
s. 94, nr 3, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 159, nr 55, Lubelskie cz. II (DWOK
T. 17), s. 156, nr 2, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 94, przyp.*, Pokucie cz. III (DWOK T.
31), s. 164, nr 20 i s. 161, nr 6.
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 65–66.

393

�formuła odnotowana została we wspomnianym już raptularzu Antoniny
Konopczaki z Modlnicy, gdzie wypowiadano ją w tym samym celu, ale w innych okolicznościach. Tam informatorka opisała nasięźrał, „ziele bardzo
czarowne” i miejsce gdzie rośnie, a następnie wyjaśniła:
Szukając tego ziela, trzeba iść w nowy czwartek w nocy, żeby nikt nie widział,
a już wiedząc, gdzie jest, w którym miejscu. Idąc ku niemu, obrócić się tyłem,
to jest plecami. Przybliżywszy się, rwać go, trzymając rękę za plecami i mówić
tak: „Nasiźrale, rwę cię śmiele, pięcią palcem, szóstą dłonią, niech się za mną
chłopcy gonią, duzi, mali, by mi się wszyscy zalecali”. – Jest to ziele czarowne,
sam diabeł go pilnuje. Aby diabła oszukać, idzie się tyłem po nie1.

Innych okoliczności wymagających zastosowania praktyk magicznych
z użyciem zamówień było w wierzeniach ludu co niemiara, a dotyczą one
najrozmaitszych sfer życia wsi, by przykładowo wymienić jeszcze kilka
wskazanych przez Kolberga z przywołaniem formuł słownych, a towarzyszących np. zbieraniu przez czarownicę rosy dla „uroczenia” (pomnażania
lub zabierania) krowom mleka, unieszkodliwieniu żmii na drodze, pomyślnej zmianie zębów u dziecka, „odczynaniu” złego masła, „wypędzaniu” robaków u bydła, wypiciu kieliszka wódki, chronieniu przed bólem głowy2.
Kolberg zdawał sobie sprawę, że wobec tępienia tych praktyk i postępu
oświaty na wsi zanikają one stopniowo i szereg z nich odeszło już w niepamięć, choć skłonność do magicznego pojmowania świata i radzenia sobie
z rzeczywistością pozostała w kulturze ludowej elementem trwałym. Pisał:
Działania przeto czarowników, częstokroć bardzo proste, ale ciemną szatą tajemniczości (dziś już zaledwie strzępkiem dawnych wierzeń będącej) pokryte,
lud za bardzo mądre i skomplikowane uważa i jako nie zawsze mu zrozumiałe,
własnymi nieraz domysłami (acz w tymże samym co i tamte snać pojętymi
duchu) uzupełnia i tłumaczy3.
1

O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 32.
Zob. m.in. O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 110, nr 7, Krakowskie cz III
(DWOK T. 7), s. 92, nr 204, s. 143, nr 18, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 100, nr 14, s. 91,
nr 17, s. 97, nr 33, Tarnowskie–Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 274, W. Ks. Poznańskie cz. VII
(DWOK T. 15), s. 113–114, nr 51, Kaliskie-Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 483, Sanockie-Kroś­
nieńskie (DWOK T. 51), s. 43, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 156 nr 2 i 3, Kieleckie cz. II
(DWOK T. 19), s. 209–210, nr 10.
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 81, nr 166.
2

394

�Dokumentując ten odchodzący w przeszłość gatunek folkloru słownego,
autor Ludu pozostawił cenny i wyjątkowy materiał z najwcześniejszego
okresu badań nad nim, wtopiony w całościowy obraz kultury duchowej
polskiej wsi tamtego czasu.
*
Dokonany tutaj u końca edycji Dzieł wszystkich przegląd dorobku Kolberga w dziedzinie literatury ludowej może tylko potwierdzać po raz kolejny ustalony w nauce fakt, że bez Kolbergowskich źródeł jako podstawowej
bazy dokumentacyjnej nie może się obyć żaden badacz folkloru, począwszy
od przełomu XIX i XX wieku aż po czas obecny. I to niezależnie od przyjmowanej perspektywy badawczej: literaturoznawczej, antropologicznej czy
etnolingwistycznej, a także niezależnie od przedmiotu badań, tj. pieśni i bajek czy małych form folkloru. Ilustruje to obszerna literatura przedmiotu
odwołująca się do materiałów autora Ludu. Niedomogi warsztatu i dokumentacji Kolberga obserwowane są wprawdzie i często podnoszone przez
dzisiejszych specjalistów – dotyczy to choćby braku metodycznej i szczegółowej informacji o kontekście sytuacyjnym przekazów folklorystycznych,
w myśl cytowanej wyżej radykalnej zasady, że jeśli nie zapisaliśmy sytuacji,
w której funkcjonował tekst słowny folkloru, to nic nie zapisaliśmy. Zastrzeżenia te nie wydają się jednak rozstrzygające wobec ogromu i zakresu
materiału zgromadzonego przez Kolberga w wyniku jego genialnej intuicji
i przeświadczenia, że zebranie źródeł to zadanie pierwszoplanowe, wreszcie
wobec faktu, że jego dziełu należy się rzetelne spojrzenie z perspektywy
historycznej. Powstawało bowiem jednoosobowo, w najtrudniejszym dla
narodu czasie niewoli, w warunkach kraju podzielonego przez zaborców
i nękanego ich restrykcjami, a ponadto bez oparcia instytucjonalnego, bez
zespołu i instrumentarium naukowego, ogólnie dostępnego współcześnie.
Może więc warto zamknąć ten tekst refleksją, dopominającą się o zachowanie takiego historycznego dystansu w ocenie dorobku Kolberga w dziedzinie
folkloru, zwłaszcza przez kolejne pokolenia ludzi nauki w zmieniającym się
świecie humanistyki. To prawda, że ludowe pieśni i opowieści, przysłowia
i zagadki zanotowane zostały w dużej mierze bez wymaganego dziś szczegółowego podania kontekstu sytuacyjnego, ale jednak zostały w niezwykłej
ilości i zróżnicowaniu przekazów utrwalone, a więc ocalone.

��Ewa Antyborzec

Kolberg jako badacz terenowy i autor
monografii etnograficznych

Wprowadzenie, s. 397 – Kolberg jako badacz terenowy, s. 399 – Lud,
s. 426 – Obrazy etnograficzne, s. 483 – Materiały wydane poza seriami
Lud i Obrazy etnograficzne, s. 506 – Materiały do monografii pozostawione
w rękopisach, s. 511 – Podsumowanie, s. 527

Wprowadzenie
Pod koniec dwudziestego wieku etnografia definiowana była jako dyscyplina naukowa zajmującą się opisem i analizą kultur ludzkich (ich dziedzin
i wytworów) z uwzględnieniem ich ludowego charakteru1. Późniejsi badacze wskazali na jej podwójne znaczenie: jako produktu (teksty etnograficzne
czyli publikacje antropologów) oraz jako procesu (obserwacja uczestnicząca
lub badanie terenowe)2.
Działalność Kolberga na gruncie tej dyscypliny w większym stopniu
odpowiada zapewne definicji ludoznawstwa (przez jakiś czas stosowanej zamiennie z terminem etnografia) rozumianego jako zainteresowanie kulturą ludu i ukierunkowanego na prace zbierackie, które według
słów Józefa Burszty „nie wynikały jednak z przyjęcia określonych założeń teoretycznych i metodologicznych, stanowiących podstawę wyodrębnienia się etnografii (etnologii)” 3. Sam Kolberg, pisząc w 1865 roku list
otwarty do redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, dla określenia zebranych
przez siebie dotąd materiałów, takich między innymi jak pieśni, podania
1 J. Burszta Etnografia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod red. Z. Staszczak,
Warszawa-Poznań 1987, s. 89–91.
2 Zob. termin Etnografia, w: Obserwatorium Żywej Kultury – Sieć Badawcza (http://ozkultura.pl/node/167, dostęp: 9.12.2021); tam za: A. Barnard i J. Spencer Encyklopedia Antropologii
Społeczno-Kulturowej, Warszawa (2002) 2008, s. 200.
3 J. Burszta Ludoznawstwo, w: Słownik etnologiczny…, s. 212–213.

397

�i zwyczaje, użył terminu „szczegóły etnograficzne” 1. Te elementy kultury
były bowiem dla niego „etnografią” na równi z opisami ubiorów, sprzętów
i domostw. Choć z punktu widzenia dzisiejszej nauki monografie zawierają przede wszystkim materiały folklorystyczne (muzyczne i słowne), to
uprawnione wydaje się określenie ich mianem „etnograficzne”, tym bardziej że sam autor zamiast tytułu serii Lud dla części woluminów użył
podtytułu Obraz etnograficzny.
Omawiając monografie autorka skupia się głównie na problemach związanych z ewolucją koncepcji wydawnictwa, wprowadzaniem nowej tematyki i zagadnieniach etnograficznych wedle współczesnej wiedzy. Analiza
przeprowadzona została w kolejności publikowanych przez Kolberga tytułów, to jest od Sandomierskiego po przygotowane z jego materiałów Przemyskie. W przypadku pozostałych monografii (wydanych na podstawie
zachowanych źródeł w XX wieku) koncentrowano się tylko na zgromadzonych przez Kolberga materiałach etnograficznych w powiązaniu z jego podróżami w teren, nie odnosząc się do układu (schematu) tych tomów, który
był wzorowany na monografiach z XIX wieku, na ile pozwalały na to zachowane źródła. Pominięto w tym opracowaniu tak ważne i szeroko w Ludzie i Obrazach etnograficznych reprezentowane dziedziny jak folklor
słowny i muzyczny. Dokumentacja muzyki oraz tekstów pieśni, opowieści
ludowych, widowisk i zagadnień językowych stanowią bowiem przedmiot
odrębnych studiów zamieszczonych w tej publikacji.
Mimo że analizy monografii zawierają informacje o podróżach Kolberga
w poszczególnych regionach2, to część tę poprzedzono dodatkowo opisem
sposobu prowadzenia przez niego badań. Wedle przywołanej tu definicji
stanowią one istotny element etnografii traktowanej jako proces, a dla przyszłego autora Ludu stały się drogą do tej dyscypliny. Dlatego charakterystyka Kolberga jako badacza terenowego jest niezwykle ważna dla oceny
jego działalności, która od badań muzyki ludowej zmierzała ku etnografii
i której celem, po latach doświadczeń w terenie, stało się wydanie cyklu
monografii. Zagadnienie to jest tym bardziej istotne, że badania terenowe
1 O. Kolberg Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”
1865, T. 1, s. 306; przedruk: Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (DWOK T. 64), s. 102.
2 Badania Kolberga w poszczególnych regionach i jego kontakty z osobami, które pomagały
w ich organizacji, zostały omówione we wstępach do tomów suplementowych edycji Dzieł
wszystkich (dalej DWOK), zob. T. 71–84. W dalszej części tekstu nie odwoływano się już każdorazowo do tych wstępów.

398

�praktycznie od początku ukształtowania się dyscypliny są podstawowym
źródłem prac etnograficznych i etnologicznych. Koncepcja wydawania etnograficznych monografii regionalnych pojawiła się, jak wiadomo, dopiero
w połowie lat sześćdziesiątych, kiedy Oskar Kolberg miał za sobą ponad
dwudziestoletnie doświadczenie związane z pracą w terenie. Zanim bowiem
ukazało się Sandomierskie, będące pierwszą, niepełną jeszcze monografią i pierwotnie pierwszym tomem Ludu1, przyszły autor odbywał przez
ćwierć wieku systematyczne podróże, skupiając się głównie na gromadzeniu materiałów. Na początku swojej działalności koncentrował się prawie
wyłącznie na folklorze muzycznym, ale rejestrując na przykład pieśni weselne, sporządzał jednocześnie notatki dotyczące okoliczności ich wykonania, a także zapisywał lokalne nazwy i wyrażenia gwarowe. To właśnie
dzięki wyjazdom w teren stopniowo poszerzał zakres swoich zainteresowań
ludoznawczych, od zapisów melodii ludowych i tekstów pieśni, poprzez
obrzędy i zwyczaje, informacje o języku, po wszelkie gatunki folkloru słownego, wierzenia, a w końcu także te aspekty życia mieszkańców wsi, które
później nazwano kulturą materialną i społeczną.
Kolberg jako badacz terenowy
Sformułowanie „badacz terenowy” wymaga kilku słów wyjaśnienia nie
tylko w odniesieniu do Kolberga, ale też i innych ludoznawców i prekursorów etnografii jemu współczesnych lub działających wcześniej. Historia
tego typu badań sięga w Polsce początków XIX wieku, jeśli za ich pierwszego reprezentanta na rodzimym gruncie uznać Zoriana Dołęgę Chodakowskiego (właśc. Adama Czarnockiego)2. W dobie romantyzmu w teren ruszyli
kolejni entuzjaści „ludowości”, pisarze, poeci, malarze, a wśród nich także
1 Sandomierskie ukazało się w Warszawie w 1865 roku i pierwotnie miało być kolejnym zbiorem pieśni (zob. charakterystykę tej monografii w dalszej części niniejszego tekstu).
W chwili wydania oznaczone było jako „seria I” (tj. tom I, Kolberg używał terminu seria w znaczeniu tom) Ludu; włączenie po paru latach do całego cyklu Pieśni ludu polskiego z 1857 roku
(dziś DWOK T. 1) i oznaczenie ich jako „seria I” spowodowało zmianę numeracji, stąd Sandomierskie nosi numer „II”, w edycji DWOK: T. 2.
2 Za prekursorskie badania terenowe uznałam działalność Zoriana Dołęgi Chodakowskiego rozpoczętą najprawdopodobniej już w 1813 roku, zob. J. Maślanka Mit o prawdziwym męczenniku starożytności słowiańskich, w: Z.D. Chodakowski Śpiewy sławiańskie pod strzechą wiejską zebrane, Warszawa 1973, s. 14.

399

�późniejsi zbieracze i badacze folkloru, między innymi Ryszard Berwiński,
Seweryn Goszczyński, Wincenty Pol i właśnie Oskar Kolberg. Pomijając
nawet takich późniejszych terenowców jak Julian Talko-Hryncewicz czy
Bronisław Piłsudski oraz klasyk metody, Bronisław Malinowski, którzy
działali poza Polską, pamiętać jeszcze trzeba o lokalnych badaczach. Sięgając drugiej połowy XIX wieku wymienić można choćby Zygmunta Glogera
i Michała Federowskiego1, a spośród etnografów działających w XX wieku – Kazimierza Moszyńskiego2, Eugeniusza Frankowskiego3, Kazimierza
Dobrowolskiego (socjolog i etnograf), Bożenę Stelmachowską czy w końcu Józefa Bursztę i Bronisławę Kopczyńską-Jaworską. Jednak pomimo tak
długiej tradycji badań trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem mówiącym,
że teren (tj. zdefiniowanie samego terminu „badania terenowe” oraz opisu
metod takich badań) jest „słabo obecny w polskiej literaturze”4, w piśmiennictwie dotyczącym tak współczesności, jak i przeszłości dyscypliny. Dopiero w ostatnich latach pojawiły się hasła słownikowe oraz studia i opracowania dotyczące badań terenowych i etnograficznych, ale odnoszą się one
prawie wyłącznie do czasów współczesnych5. Do nielicznych wyjątków należy opracowanie Zbigniewa Libery, który o pierwszych zbieraczach pisał:
„Ludoznawcą stawał się ten, kto z mroków gabinetów i bibliotek poszedł
na spotkanie prostych ludzi”6.
Nic zatem dziwnego, że opisując działalność badaczy XIX wieku, takich jak Chodakowski czy Kolberg, przyjmujemy zwykle określenia
1

Michał Federowski zanim przeniósł się na Białoruś, prowadził badania na Kielecczyźnie.
O badaniach terenowych prowadzonych od 1911 roku przez Kazimierza Moszyńskiego
pisała A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa
1977, s. 83–84.
3 Oprócz prac terenowych na Półwyspie Iberyjskim, na początku kariery zawodowej,
a także po powrocie do Warszawy, prowadził badania m. in. na Polesiu, zob. A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa i jej badacze..., s. 93 i 100.
4 T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren w antropologii, w: Teren w antropologii. Praktyka
badawcza we współczesnej antropologii, pod red. T. Bulińskiego i M. Kairskiego, Poznań 2013,
s. 13.
5 Wymieniona w poprzednim przypisie publikacja Teren w antropologii… jest jedną z nielicznych dotyczących problematyki etnograficznych/antropologicznych badań terenowych.
Zob. też terminy Teren i Badania terenowe, w: Obserwatorium Żywej Kultury – Sieć Badawcza (http://ozkultura.pl/wpisy/183 i http://ozkultura.pl/node/7382 (dostęp: 9.12.2021).
6 Z. Libera Etnografia jest praktykowaniem semiotyki (przykład z polskiej etnografii XIX
wieku i później), „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne” 2021,
T. 49, z. 3, s. 191.
2

400

�funkcjonujące obecnie (badania terenowe, metoda badań)1, które do niedawna nie posiadały dostatecznego umocowania w literaturze przedmiotu2.
Na gruncie najnowszych opracowań pojawiło się też stwierdzenie mówiące,
że „warto pytać o teren, gdyż jest to pytanie o dyscyplinę, o jej kształt i sposób uprawiania”3. Postulat podjęcia problematyki terenu (właśnie w znaczeniu: badania terenowe, metoda badań) odnieść też należy do historii
dyscypliny, której rozwój wiązał się ściśle ze sposobem prowadzenia badań,
a tym samym z rodzajem uzyskanych materiałów.
Badania prowadzone przez prekursorów niewykształconej jeszcze nauki
miały, co oczywiste, zupełnie inny charakter, nie tylko ze względu na brak
wypracowanych metod, ale także z powodu warunków społeczno-politycznych. Podróże między zaborami wymagały wyrobienia paszportu, a przewożenie jakichkolwiek dokumentów, druków, książek, tak jak przesyłanie
listów przez granicę zaboru rosyjskiego podlegało drobiazgowej cenzurze.
Dodatkowo w Królestwie po wprowadzenie stanu wojennego w 1833 roku
na wyjazd poza rogatki Warszawy trzeba było także uzyskać paszport, który
zresztą zezwalał na pobyt tylko w określonej guberni bez prawa poruszania
się poza nią. Z kolei stosunki społeczne powodowały oczywistą trudność
w dotarciu przez badacza do nieufnej wobec obcych warstwy włościańskiej. Uwzględniając ową specyfikę czasów, w których żył i pracował Oskar
Kolberg, bez wątpienia uznać go należy za czołowego badacza terenowego
XIX wieku, choćby ze względu na liczbę odbytych podróży i odwiedzonych miejsc, a także z powodu technik zastosowanych wyłącznie w oparciu
o własne doświadczenie i intuicję.
Użyty tu termin „podróże” wydaje się być najbardziej odpowiednim
określeniem tych wypraw, a ściślej „podróże etnograficzne”, przy jednoczesnym założeniu, że w tym wypadku termin „etnograficzne” pojmujemy
tak, jak był on rozumiany przez Kolberga i jemu współczesnych. Definiując znaczenie „podróży” w XIX wieku, Janina Kamionka-Straszakowa pisze
1

Zob. np. Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011,
s. 41; E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań
2015, s. 106.
2 Jeszcze w końcu XX wieku na gruncie polskim funkcjonowała praktycznie tylko publikacja B. Kopczyńskiej-Jaworskiej Metodyka etnograficznych badań terenowych, Warszawa
1971, jako jedyny tego typu podręcznik, na co zwracają uwagę T. Buliński, M. Kairski Pytanie
o teren…, s. 12–13.
3 T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren…, s. 16.

401

�między innymi o badaczach okresu romantyzmu, których odkryciem były
„romantyczne pielgrzymki narodowe” oraz „podróże w głąb własnej historii i tradycji”1, a wśród „pielgrzymujących” wymienia m.in.: Lenartowicza,
Pola, Zmorskiego, Goszczyńskiego i Kolberga. W sporządzonym u schyłku
życia Szkicu autobiografii Oskar wspominał swoje wyprawy, posługując
się między innymi określeniem „podróże moje”.
Ów szkic cytowany jest w tej i w innych publikacjach wielokrotnie, gdyż
zawiera jedną z nielicznych wypowiedzi Kolberga odnoszących się do organizacji pracy w terenie. Wnosi też istotne informacje o najwcześniejszych
podróżach:
Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany r. 1839 w Wilanowie, dał mi
już spory zasób nader ciekawych motywów i popchnął do dalszych poszukiwań
na tem polu. Wszakże wycieczki najczęściej dokonywane w święta i w towarzystwie przyjaciół w lecie, na piechotę, dobywać się mogły tylko w najbliższe okolice Warszawy. Zapuszczać się dalej, zwłaszcza samemu, a choćby i we
dwójkę lub trójkę, z koszturem w ręku, nie było wówczas podobieństwem, bo
chłopi, nieufni i podejrzliwi na każdym kroku gotowi byli nieznajomych sobie
apostołów chwytać i odstawiać do powiatu jako missaryuszów narodowego
rządu. Doświadczyłem tego w r. 1841 robiąc z Konopką wycieczkę do Czerska,
gdzie oswobodzenie z ich rąk winni jedynie byliśmy rozumnej interwencji wójta
miejscowej gminy2.

Wspomnienie Kolberga porusza jednocześnie dwie ważne kwestie.
Pierwsza z nich to data: „1839”, która wskazuje na czas pierwszych wędrówek etnograficznych, ze względu na pewne nieścisłości w zachowanej
dokumentacji określany najczęściej jako przełom lat trzydziestych i czterdziestych lub początek lat czterdziestych XIX wieku. Były to więc czasy, w których wyjście w teren było rzadkością i ograniczało się zwykle
do jednego regionu3. Pierwsze wyprawy Kolberga również ograniczały
się przede wszystkim do najbliższych okolic Warszawy, ale odwiedzał też
1

J. Kamionka-Straszakowa Podróż, w: Słownik literatury polskiej XIX wieku, pod red.
J. Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław-Warszawa-Kraków 2002, s. 700.
2 Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183 (dawna 2184), k. 68.
3 Badania folklorystyczne na Mazowszu prowadził już przed rokiem 1830 Kazimierz Wł.
Wójcicki, który po powstaniu listopadowym, na emigracji w Galicji, podróżował też po Pokuciu. Jednym z terenowców był także mało dziś znany Ludwik Kamiński prowadzący badania etnograficzne na Podhalu w latach czterdziestych XIX. stulecia; wyniki jego badań zostały opublikowane dopiero w XX wieku, zob. L. Kamiński (vel Kamieński) O mieszkańcach

402

�miejsca dalej położone, jak na przykład Tretki w powiecie kutnowskim,
gdzie po raz pierwszy był być może już w 1838 roku, a potem kilkakrotnie,
m.in. w latach 1839–1841. Wkrótce rozszerzył badania na dalsze tereny
Królestwa Polskiego oraz Galicję (1842, 1843).
Pomimo dostępnej znacznej części korespondencji oraz zachowanych
notatek Kolberga, takich jak wymieniony Szkic autobiografii i szczegółowe spisy przychodów i rozchodów (w tym wydatki na podróże etnograficzne) z lat 1859–1869, nie można już dziś odtworzyć wszystkich wypraw
badacza, a tym bardziej ustalić dokładnie ich datowania. Analiza tych
dokumentów, a także dat zamieszczonych przez autora Ludu w poszczególnych monografiach wykazuje liczne niekonsekwencje 1. Ich przyczyną
może być fakt, że część notatek Kolberg sporządzał dopiero pod koniec
życia, a zatem nawet kilkadziesiąt lat po odbyciu podróży. Mógł więc mylnie odnotować rok wyprawy. Z kolei niektóre niezgodne z dokumentami
pisanymi daty pojawiające się na kartach Ludu mogą wynikać z błędów
drukarskich, o które w tamtych czasach nie było trudno. Nie można też
zupełnie pominąć „pomyłek” celowych czy nawet ukrywania pewnych
faktów, takich jak na przykład kontakty ze środowiskiem głęboko patriotycznym, byłymi powstańcami i ludźmi zaangażowanym w działalność
wymierzoną przeciw zaborcom2. Z tych właśnie przyczyn trudno niekiedy
precyzyjnie określić czas i miejsca podróży Kolberga opisywanych w tym
opracowaniu.
Drugą ważną informacją we wspomnieniu Kolberga jest wyraźna
wzmianka o braku możliwości poruszania się w pojedynkę „z kosturem
w ręku”. Przeczy ona stereotypowemu wizerunkowi Oskara, który tak
jak Roman Zmorski wędruje od wsi do wsi i od chaty do chaty, odziany
w chłopską sukmanę i wsparty o sękaty kij3. Zgodnie z tym, co sam napisał, Kolberg odbywał pierwsze wyprawy w gronie przyjaciół, tak jak on
gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna Podhala, z rękopisu opracował,
objaśnieniami opatrzył oraz podał do druku J. Kolbuszewski, Kraków 1992.
1 Szczegółowe informacje o podróżach i niezgodnościach w ich dokumentacji, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III
(DWOK T. 85/III).
2 Przykładem mogą być związki Kolberga z rodziną Hemplów, zob. E. Millerowa Chełmskie
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82),
s. XIV–XX.
3 Wizerunek wędrówek z kosturem utrwalił m.in. T. Lenartowicz w wierszu Wezwanie,
zob. tegoż Wybór poezyj, T. 2: Warszawa 1876, s. 3–4.

403

�zafascynowanych folklorem, a nazwiska towarzyszących mu osób wymienił
kilkadziesiąt lat później w Mazowszu: Józef Konopka, Walenty Zakrzewski
i Emil Jenike, a także Teofil Lenartowicz, Ludwik Norwid, Ignacy Komorowski, Karol Marconi i Antoni Kolberg. Nawet te pierwsze podróże Kolberga różniły się od wędrówek grona cyganerii warszawskiej (a należeli do niej
niektórzy jego współtowarzysze), która wedle słów Ryszarda Wojciechowskiego „manifestując swoje ludomaństwo strojem, wycieczkami na wieś,
przetwarzaniem gminnych motywów w poezji […], czyniła to z pobudek
ideowych”, a „symboliczne i deklamacyjne rekwizyty [ubiór i kostur] były
jedyną możliwą demonstracją poglądów”1.
Oskar nigdy nie manifestował swoich zainteresowań przy pomocy
chłopskiego ubioru, co potwierdza też wspomnienie Izydora Kopernickiego, będące jednocześnie świadectwem czasów, w jakich działał autor Ludu:
W tych ustawicznych, pracowitych wędrówkach jego po kraju, mylnie byłoby wyobrażać sobie Kolberga z kosturem w ręku, wędrującego od wsi do wsi, od karczmy
do karczmy, jak to czynił Zoryan Chodakowski o pół wieku przed nim. W owym
czasie, gdy po wsiach nakazywano śledzić i chwytać emisariuszów demokratycznych, podobnie jak dziś socjalistów, wędrowny etnograf z kosturem dostałby się
niechybnie w pierwszej wsi do aresztu, tak samo jak dzisiaj. Jakoż zdarzyło się
samemu Kolbergowi doświadczyć przygody bardzo podobnej, gdy w r. 1841, bez
kosturów nawet, wybrali się z Józefem Konopką na piechotę do Czerska2.

Trwałym śladem pieszej wycieczki do Czerska, która potwierdziła, że
nawet krótkie wypady za miasto wymagają przygotowania, jest rękopis
zatytułowany Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna3. Manuskrypt zawiera zapisy pieśni bez melodii, a jego autorem jest Józef Konopka, na co
wskazuje ołówkowa nota sporządzona nieznaną ręką: „Ś. p. Józef Konopka
w pierwszej wycieczce etnogr[aficznej] z Kolbergiem, Jenike i Zakrzewskim
w r. 1841”. W czasie tej wyprawy Kolberg zapisywał melodie, ale jedyne
1

R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 136 i 137.
2 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. X; pierwodruk: Oskara Kolberga Przemyskie, z pośmiertnych materiałów wydał I. Kopernicki, Kraków 1891. Przedmowa… zawiera wiele cennych informacji dotyczących pracy Kolberga i będzie jeszcze cytowana.
3 Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, Arch. PTL, teka 45, sygn. 1419,
k. 1–6; w tytule słowa: „i Piaseczna” dopisane przez Kolberga.

404

�zachowane jego materiały są niezwykle skromne i obejmują obecnie zaledwie kilka zapisów, zredagowanych już na czysto1. Oba rękopisy są jednak
dokumentem wspólnej pracy w terenie, którą Kolberg będzie jeszcze podejmował w przyszłości między innymi z Kornelem Kozłowskim, Bogumiłem
Hoffem i prawdopodobnie z Władysławem Wierzbowskim2.
Czasy pierwszych podróży Oskar opisywał później z ogromną sympatią i nostalgią, nazywając po latach swoich towarzyszy „miłymi druhami”,
a ich zapiski – „życzliwą usługą”3. Realizowana z ogromnym zapałem pasja
zbieracza, wynikająca początkowo bez wątpienia z romantycznej fascynacji
ludowością, szybko zmieniła się w organiczną, żmudną pracę dokumentatora, a spontaniczne wypady za miasto, które zakończyć się mogły „odstawieniem do powiatu”, zastąpione zostały planowanymi z góry podróżami,
o których Kopernicki pisał jako o odbywanych „mniej efektownie, lecz
bezpieczniej i skuteczniej”4. Sam zaś Kolberg wspominał:
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za
tychże listem rekomendacyjnym)5.

Udając się na przykład w okolice Wyszkowa na Mazowszu, w lecie 1843
roku, skorzystał ze znajomości z rodziną Norwidów i Suskich. Ludwik Norwid, wspomniany już współtowarzysz pierwszych wędrówek Kolberga, był
starszym bratem poety. Urodził się i gospodarował we wsi Strachówka
pod Radzyminem, ale Kolberg kilkakrotnie wymienia w dokumentach miejscowości Wysoce (dziś Wysocze w powiecie ostrołęckim) i Głuchy jako
miejsce swoich eskapad, kiedy to gościny udzielali mu właśnie Norwidowie oraz Suscy (Paulina, siostra Ludwika i Cypriana, była żoną Jana Suskiego). Związek rodziny z Wysocem pozostaje niewyjaśniony, natomiast
1 Zob. np. O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), s. 115, nr 261; pierwodruk: Kraków
1886. Pieśń opublikowana na podstawie rkp. O. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1349, k. 21.
2 Z Kornelem Kozłowskim Kolberg prowadził badania w okolicach Czerska na Mazowszu
w 1865 roku, z Władysławem Wierzbowskim udał się w 1858 roku w Augustowskie; w obu
przypadkach Kolberg zapisywał melodie, a jego towarzysze teksty pieśni. Podczas pobytu
w Wielkopolsce pod koniec lat sześćdziesiątych podróżował przez pewien czas z rysownikiem
Bogumiłem Hoffem.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. XI nlb; pierwodruk: Kraków 1885.
4 Dr I.K. [I. Kopernicki]. Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. X.
5 Rkp. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAN i PAN, sygn. 2183 (dawna 2184), k. 68.

405

�Głuchy należały do Norwidów jako dobro ich matki, Ludwiki Zdzieborskiej. W 1848 roku dwór w Głuchach kupił Jan Kanty Suski, będący już
wówczas mężem Pauliny1. Oskar odwiedził ich jeszcze raz w 1862 roku,
a w dowód wdzięczności za gościnę dedykował Paulinie skomponowane
przez siebie kujawiaki2.
Przyjaźnie i znajomości zawiązane w stolicy pozwoliły też Kolbergowi
na prowadzenie badań na ziemi dobrzyńskiej, na którą udał się w 1854 lub
1856 roku3. Przebywał wówczas w Działyniu u rodziny Dziewanowskich
i w Łążyniu u Zielińskich. Syn właściciela Działynia, Dominik (1811–1880)
był, tak jak wszyscy bracia Kolbergowie, uczniem Liceum Warszawskiego
i przyjacielem najstarszego z nich – Wilhelma. Wprawdzie sam Dominik
już w 1838 roku osiadł w Szafarni, ale z pewnością dzięki niemu Oskar
mógł gościć w dobrach rodzinnych w Działyniu. Natomiast do Łążynia trafił dzięki kontaktom z Gustawem Zielińskim (1809–1881), pisarzem i publicystą, podobnie jak Kolberg, współpracującym z „Biblioteką Warszawską”
i Encyklopedią powszechną Samuela Orgelbranda.
Również warszawskie kontakty zaprowadziły Kolberga w lecie 1859
roku do Orońska w ówczesnej guberni radomskiej, gdzie mieszkała Amalia
Pruszakowa, żona Jana Konstantego Pruszaka, w młodości ucznia Liceum
Warszawskiego. Kolberg mógł znaleźć się w Orońsku także dzięki przyjaźni
z Seweryną Pruszakową, która była szwagierką Amalii z racji swego pierwszego małżeństwa z Tomaszem, bratem Jana. W 1847 roku Seweryna otworzyła w Warszawie salon literacki, którego gościem bywał Oskar Kolberg.
Radomskie odwiedzał zresztą parokrotnie w poprzednich latach, również
wykorzystując kontakty rodzinne i towarzyskie.
Po blisko czterdziestu latach doświadczeń terenowych Kolberg użył sformułowania „stacje” dla określenia miejsc, w których prowadził badania na
1 Zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do
tomów 24–28 cz. I (DWOK T. 80/I), s. XXI.
2 Pierwodruk: Kujawiaki w stylu gminnym, Warszawa [1845]; podobnie jak inne kompozycje Kolberga, zostały wydane w ramach edycji Dzieł wszystkich, zob. O. Kolberg Kompozycje
fortepianowe (DWOK T. 69), s. 119–165, nr 21–30.
3 W Wykazie podróży Oskara Kolberga, zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. III
(DWOK T. 66), s. 705 (oryginał rkp.: BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 69), podróż ta widnieje pod
datą: „1856”, natomiast w przedmowie do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu
Ziemi Dobrzyńskiej zamieszczonej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VI:
1882, dział III, s. 86 Kolberg podał rok 1854 jako czas prowadzenia badań; powtórzył też tę datę
przy opisie wesela w tejże publikacji na s. 98.

406

�Pokuciu w 1876 roku1. Rok później, zapowiadając listownie swoją wizytę
w Czortowcu u Władysława Przybysławskiego, powtórzył ten termin, pisząc o przybyciu do „stacji etnograficznej”2. W korespondencji tej wspomniał również o „użyciu własnych swoich pedałów”, co prawdopodobnie
było częstą praktyką podczas jego etnograficznych podróży. Takie piesze
wycieczki Kolberg mógł odbywać na przykład z Mazewa do pobliskiego
Jarochowa w powiecie łęczyckim, z Gończyc do wsi Sokół i Ostrożeń w powiecie garwolińskim czy podczas pobytu w dobrach Czarlińskich w Brąchnówku nieopodal Chełmży, skąd wyprawiał się do oddalonych o blisko
dziesięć kilometrów Tylic i Łysomic oraz do Turzna. Niewątpliwie jedną
z najdłuższych była wspominana już wspólna z Józefem Konopką i innymi
towarzyszami czterodniowa wyprawa do odległego o czterdzieści kilometrów od Warszawy Czerska. Ponowną podróż w te okolice, już nie pieszą,
Kolberg podjął ponad dwadzieścia lat później, udając się do rodziny Kozłowskich, do Czaplina.
Stacjonowanie w zaprzyjaźnionych dworach nie tylko dawało poczucie
bezpieczeństwa i stabilizacji, ale również ułatwiało pozyskanie informatorów. Po latach Oskar pisał:
Przybywszy tam badałem naprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy
ośmieleni w służbie dworskiej byli skorsi do pogawędki i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi iż za napitek
i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu lub pozwalali do swojej
przychodzić chaty3.

Relację podobną do wspomnień Kolberga przekazał też Izydor Kopernicki:
Wybierając się w jakąś nieznaną sobie stronę kraju, starał się on pozyskać tam
sobie zawczasu gościnne przyjęcie i chętne poparcie u kilku osób miejscowych,
znających dobrze lud okoliczny i posiadających jego zaufanie, a przez to mogących pod każdym względem ułatwić mu jego badania4.
1 Brulion listu Kolberga do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 658.
2 Brulion listu Kolberga do W. Przybysławskiego z 9 VII 1877 r., Korespondencja Oskara
Kolberga cz. II (DWOK T. 65), s. 51–52.
3 Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
4 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…(DWOK T. 35), s. X.

407

�Brak poparcia przez miejscowego ziemianina czy duchownego nie pozwalał wówczas na przeprowadzenie dokładniejszych badań, czego przykładem są takie regiony jak Mazury Pruskie czy Śląsk. Na Mazury pojechał
Kolberg na krótko we wrześniu 1875 roku, i to raczej nie w celach badawczych, a po to, by dopiero nawiązać odpowiednie kontakty za pośrednictwem miejscowych duchownych protestanckich, gdyż nie było tu gościnnych dworów polskich ziemian. Badacz był od lat dysponentem rękopisu
Gustawa Gizewiusza zawierającego zbiór pieśni z okolic Ostródy i Kraplewa1, ale do wypełnienia całej monografii tego terenu wciąż brakowało mu
materiałów etnograficznych i melodii. Niewykluczone też, że zdołał już
skontaktować się z Wojciechem Kętrzyńskim, którego prace miały również zostać wykorzystane w przyszłym tomie2. Na Mazurach, w ówczesnym
Lecu (dziś Giżycko), Kolberg dotarł między innymi do nauczyciela i regionalisty Marcina Giersza oraz do pastora Hermana Brauna. W Ełku spotkał
się z kolei z superintendentem Karolem Remusem i pastorem Reinholdem
Giżyckim, jednak żadne z tych spotkań nie zaowocowało ani zorganizowaniem miejsca badań, ani też pozyskaniem osoby chętnej do gromadzenia
materiałów i ich przesyłania. Stosunki narodowościowe na tych terenach
były w tym czasie szczególnie trudne, co doskonale oddaje fragment listu
superintendenta Karola Cludiusa, będący odpowiedzią na mylnie skierowaną przez Kolberga korespondencję, której adresatem miał być Fryderyk
Cludius, pastor w Kraplewie:
Pismo Pańskie z pytaniami etnograficznymi posłałem do obecnego proboszcza
Kraplewa, o którym sądzę, że melodie do pieśni Gizewiusza poleci spisać organiście […]. Natomiast nie wątpię, że w dawaniu odpowiedzi na zagadnienia
etnograficzne weźmie on pod uwagę inspiracje panslawistyczne tych zainteresowań naukowych. Podczas mojej działalności w Kraplewie od 1861–1873
odniósł element niemiecki szereg zwycięstw nad charakterem ludności polskiej […],

pisał między innymi Cludius, dodając w dalszej części listu, że:
1

Rkp. G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840 roku, BN PAU i PAN, sygn. 2559.
2 W. Ogrodziński „Mazury Pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury Pruskie
(DWOK T. 40), s. VIII–IX.

408

�Strona naukowa zagadnień etnograficznych interesowałaby nas – inaczej niż
proboszcza Giseviusa – gdyby ewangelia i pruski kościół narodowy wyznania
ewangelickiego Polakom stały się miłe1.

Trudna sytuacja polityczna, a w konsekwencji brak odpowiedniego zaplecza w postaci polskich dworów, były też przyczyną pominięcia przez
Kolberga części pruskiej Śląska jako miejsca badań terenowych, mimo że
planował trzytomową monografię tego obszaru2. Wybierał się tam wprawdzie w lecie 1886 roku, o czym wiadomo z korespondencji Józefa Blizińskiego, który przestrzegał stanowczo przyjaciela przed próbą podjęcia podróży
w tym kierunku:
Co do wyjazdu na wieś, to projekt, o którym od was słyszałem, jechania gdzieś
pod Wrocław na Śląsk, czy też do samego Wrocławia, zapewne odłożony ad
feliciora tempora, jako teraz niewykonalny. Gdyby tak jeszcze chodziło o zwykłego śmiertelnika, skończyłoby się na wytransportowaniu do granicy. Ale etnograf europejskiej sławy, który już napisał tyle tomów i który obecnie w roku
1886 zbierałby dowody polskości owego Śląska, który żelazny książę chce mieć
niemieckim, na pewno padłby ofiarą na podobieństwo Kraszewskiego3.

Zbyt pochopne lub źle przygotowane wyprawy, nawet na tereny, na
których majątki ziemskie należały w większości do Polaków, skutkowały
brakiem pozyskania materiałów, o czym przekonał się Kolberg już jako
całkiem doświadczony badacz, bo pod koniec lat sześćdziesiątych. Odbywał wówczas jedną z podróży po Wielkopolsce. Towarzyszył mu rysownik
Bogumił Hoff, który po latach opisał, być może nieco koloryzując incydent,
niefortunnie zorganizowane spotkanie z informatorami:
Pamiętam, że w pewnej wiosce, nie znalazłszy ani parafii, ani dworu, szukaliśmy
pomocy u miejscowego nauczyciela. Nie bardzo był on skłonny do zastosowania
1

Fragmenty polskiego tłumaczenia listu K. Cludiusa do Kolberga z 20 III 1876 r., podano za:
Korespondencja…cz. I (DWOK T. 64), s. 584; niemiecki tekst tamże, s. 583–584, rkp. w zbiorach
BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 115.
2 Zob. brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r, Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 303, tam Kolberg wymienia planowane 3 części monografii Szląsk pruski.
3 Brulion listu J. Blizińskiego do Kolberga z 19 VI 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 345. Wzmianka o Kraszewskim dotyczy aresztowania tego ostatniego przez policję
saską pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Francji, zob. też brulion listu Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 27 X 1883 r., tamże, s. 82 i przyp. 1.

409

�się do naszej prośby; tylko tyle nam zrobił, że pozwolił u siebie w mieszkaniu
pracować. […] namówiliśmy młodego wieśniaka i wieśniaczkę, żeby przybyli do
szkoły. Kolberg jak zwykle wybadał ich pod względem zwyczajów, podań, śpiewów itd. i wydobył z nich, co tylko się dało, a ja przez ten czas naszkicowałem
ich typy i stroje. Dotąd szło to jako tako, bo za pomocą piwa i przyrzeczenia wynagrodzenia pieniężnego nie skąpili odpowiedzi i pozwolili się odrysować, lecz
od razu zmieniło się to wszystko. Matka owej dziewczyny wpadła jak wariatka
do pokoju, a za nią cała gromada kobiet i chłopów. Z krzyku bab zrozumieliśmy,
że nie tylko nie pozwalały na nasze studia, ale w dodatku poturbowały biedną zlęknioną dziewczynę i parobka i żądały, abyśmy im wydali nasze notatki
i rysunki do zniszczenia. [...]. Wobec tak rozjątrzonego pospólstwa nie pomogły
ani tłumaczenia, ani prośby: koniecznie żądały wydania im papierów, bo jak
dowodziły, spisanie ich tajemnic to zdrada, a nieszczęście dla malowanych […].
Ledwie zdołaliśmy z naszymi notatkami dostać się do kuchni, a stamtąd za
radą nauczycielki czym prędzej przebiegliśmy podwórze, ogród, przez parkan na
otwarte pole i dalej w nogi na chybił trafił. Szczęściem naszym już noc zapadła
i tylko tym sposobem udało nam się wydostać ze wsi1.

Przygoda opisana przez Hoffa po raz kolejny potwierdza, że badacz potrzebował nie tylko wsparcia dworu, ale i sprawnych nóg zamiast przysłowiowego kostura. W trudnych czasach nieufności chłopów wobec obcych
również pośrednictwo miejscowych ziemian w wykorzystywaniu służby
dworskiej jako pierwszego, a niekiedy zapewne i jedynego źródła informacji było działaniem koniecznym. Stawiany czasem Kolbergowi zarzut, że
swoje badania prowadził niejako za biurkiem, odpytując sprowadzonego
informatora, wynikać może z nieznajomości ówczesnych realiów społecznych i politycznych. Metodą zastosowaną przez Kolberga posługiwał się też
w pewnym stopniu Bronisław Malinowski, ikona badań terenowych, który:
[...] w czasie drugiego pobytu na Boyowa, głównej wyspie archipelagu (1917–
–1918), na 41 tygodni badań mieszkał na stałe w tubylczych osadach tylko 22 tygodnie. Resztę tego okresu spędził w środowisku lokalnych kupców, misjonarzy
i administratorów. W tym czasie albo nie prowadził badań, albo polegały one
na wywiadach z umówionymi informatorami2.
1

Wspomnienia B. Hoffa zostały opublikowane w „Wiśle” w 1904 roku; cytat podano za:
A. Skrukwa Związki Oskara Kolberga z Poznańskiem, „Wielkopolskie Zeszyty Folkloru”
1966, nr 2, s. 2–13.
2 Cytat podano za: T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren…, s. 10; tam za: M. Young Bronisław Malinowski. Odyseja antropologa 1884–1920, przełożył P. Szymor, Warszawa 2008.

410

�Wspomnienia Kopernickiego oraz przekazy samego Kolberga wskazują
jednak, że nie tylko dwór był miejscem sporządzania zapisów, ale także
karczma i wiejska izba. Pierwszy z nich wyraźnie mówi o uczestnictwie
badacza w wiejskich uroczystościach:
W wędrówkach swoich po kraju szukając z zapałem i spisując pieśni ludowe
oraz ich melodyje, musiał on dla nich już samych często brać udział w obrzędach, uroczystościach i zabawach ludu, przy których te pieśni mógł słyszeć.
Obcując z ludem, nasłuchał się on jego żywej mowy, opowieści, podań itp.
i przypatrzył się wszelkim szczegółom bytu i zwyczajów ludowych1.

Bezpośrednie kontakty Kolberga z informatorami w terenie potwierdzał
także Lucjan Siemieński, świadek jego pobytu w Tatrach i w Pieninach
w 1857 roku. Według słów Siemieńskiego Oskar „[…] nawiedzał góralskie
chaty lub przestawał z bacami i juhasami na polanach, od których umiał
wyłudzać melodie i słowa […]”2, a sam Kolberg, relacjonując tę podróż,
wspominał o odwiedzinach szałasów i koczowaniu przy ognisku z góralami3. Mniej natomiast entuzjastycznie opisał swoje kontakty z informatorami
w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego, któremu w 1857 roku przesłał
egzemplarz swoich niedawno wydanych Pieśni ludu polskiego:
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni
obcemu (tak nazywa każdego w paltocie lub surducie), w jego niecierpliwości
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu
drzewa lub w polu na własnym kolanie albo na karku towarzysza wędrówki
wpisywać nuty, a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania4.
1

Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. XII.
L. Siemieński Kilka rysów literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, Warszawa
1859, T. II, s. 282.
3 O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń d. 11 września 1857 w: tegoż Pisma muzyczne cz.
II (DWOK T. 62), s. 363; pierwodruk: „Ruch Muzyczny” R. 1: 1857, nr 26.
4 List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 74.
2

411

�Słowa Kolberga zwracają uwagę nie tylko na bezpośredni kontakt z wykonawcami, ale też na ich nieufność, która była stałym elementem towarzyszącym zawsze podczas zbierania materiałów w terenie. Mimo trudności,
dokąd wiek i zdrowie pozwalały, badacz bywał w wiejskich chałupach
i karczmach, a po latach w liście do Ludwika Kuby pisał:
[…] mam wieku lat już przeszło 70. Nie zdziwisz się Pan zatem, gdy powiem, że
od lat 20 nie postałem już w żadnej karczmie, lubo przed 30 i 40 laty, by lud
dokładnie poznać, bardzo często chodziłem1.

Rejestrowanie przebiegu uroczystości weselnych na bieżąco, a nie na
podstawie relacji odpytywanego informatora, wydają się też potwierdzać
niektóre rękopisy terenowe Kolberga, w których między pośpiesznymi
i skrótowymi opisami poszczególnych fragmentów obrzędów znajdziemy uwagi wynikające najprawdopodobniej z bezpośredniej obserwacji.
Wśród notatek dotyczących zbierania datków dla młodych znajdują się
np. wzmianki o ich wysokości: „starsi dają po rublu, mali i druhny po 10,
5, 3 grosze”, a przy opisie rozlokowania drużyny pana młodego i panny
młodej przy stole w karczmie, na którym leży chleb z wiankiem, uwaga,
że jest tam także „ser i kiełbasa”. Pełny opis wesela, z którego zaczerpnięto
powyższe notki, został sporządzony we wsi Oleksianka w powiecie mińskim, gdzie Kolberg przebywał od 6 do 15 lipca 1862 roku2 i gdzie mógł być
świadkiem przynajmniej części trwającego kilka dni wesela. W pochodzących z tej samej miejscowości materiałach, również dotyczących przebiegu
wesela, znajdziemy z kolei zanotowane jedne pod drugimi akapity opisujące
czynności wykonywane przez starostów i drużbów na przestrzeni kilku dni,
a także wzmianki o wcześniejszych zalotach. Tego typu opis mógł zostać
rzeczywiście sporządzony na podstawie relacji informatora.
Podróże Kolberga z lat 1859–1869 zostały bardzo dobrze udokumentowane w zachowanych spisach przychodów i rozchodów z tego okresu3.
1

Brulion listu Kolberga do L. Kuby z 13 VII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 356.
2 Opis wesela w rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 8–9, zob. też O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 139–151; pierwodruk: Kraków 1887. Poza wymienionym manuskryptem pobyt w Oleksiance potwierdzają m.in. zapiski Kolberga, zob. Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 8.
3 Mowa o wymienionym już w poprzednim przypisie rkp. Kolberga Notatnik zawierający
rachunki….

412

�Wizyta w jednym miejscu trwała zwykle od kilku dni do około dwóch tygodni. Notatki badacza, które dotyczą przede wszystkim kosztów wypraw,
w tym datków dla informatorów (o czym mowa będzie dalej), pozwalają
też wskazać miejsca i stosunkowo dokładny czas jego pobytu w określonej
miejscowości. W ten sposób możliwe jest odtworzenie na przykład dwumiesięcznej podróży w Lubelskie i Radomskie, trwającej od 2 lipca do 2
września 1859 roku, podczas której Kolberg był w kilkunastu miejscowościach. O wyprawie do Mazewa w powiecie łęczyckim, pod datą 31 lipca
1860, napisał: „w Mazewie za pieśni przez 15 dni – 4, 75 rs”, ale nie można
wykluczyć, że wrócił tam jeszcze 4 sierpnia, gdyż pod taką datą widnieje
notatka: „w Mazewie na organy 1 rs.”1. Właścicielem Mazewa był znany
Kolbergowi z Warszawy Wacław Aleksander Maciejowski, historyk i słowianoznawca. Przy tak sprzyjających okolicznościach Mazew okazał się
doskonałą stacją badawczą, tym bardziej, że był też prawdopodobnie bazą
wypadową do pobliskich wsi, a znajomość z Maciejowskimi (folwarkiem
zarządzał syn Wacława – Kazimierz) umożliwiła Kolbergowi dalsze jeszcze
kontakty w celu pozyskiwania materiałów.
Podróż w Łęczyckie w lecie 1860 roku była połączona z wyprawą na
Kujawy. Z Mazewa Kolberg udał się między innymi do Bogusławic, Kłonowa, Bodzanowa i Otmianowa, gdzie zebrał prawdopodobnie jedynie
materiały dotyczące folkloru muzycznego, który w tym czasie pozostawał
jeszcze głównym przedmiotem badań i źródłem do publikacji w kolejnych
zeszytach. Zeszyty te zawierać miały określone gatunki pieśni na podobny
temat lub połączone sytuacją wykonawczą, na przykład pieśni żniwiarskie,
rzemieślnicze, kołyskowe itp. Jednak po zmianie planów wydawniczych
potrzebne były Kolbergowi także inne informacje, daleko wykraczające
poza folklor muzyczny i kulturowy kontekst wykonywanych pieśni. Być
może z tego powodu kolejna podróż na Kujawy trwała aż kilka tygodni, od
20 sierpnia do 7 października 1865 roku. Przygotowując do druku pierwszą
pełną monografię etnograficzną (w przeciwieństwie do Sandomierskiego,
które było de facto zbiorem pieśni), chciał zapewne przeprowadzić bardzo
szczegółowe badania i poświęcić im stosunkowo dużo czasu. Taki sam plan
miał też zapewne Kolberg w stosunku do innych regionów, ale rzeczywistość pokazała, że pobyt trwał niekiedy zaledwie kilka dni i ograniczał się
do jednej lub dwóch tylko miejscowości. Dłuższe penetracje danego terenu,
1

Tamże, k. 23v.

413

�możliwość ewentualnego powrotu w latach następnych oraz nawiązanie
współpracy z miejscowym ziemiaństwem wpływały zatem na jakość pozyskanych materiałów, w tym na ich zakres tematyczny. Badania terenowe
i ich wyniki zależały więc w ogromnym stopniu od czasu, jaki mógł poświęcić Kolberg na pracę w danym regionie. W czasie pracy etatowej, to
jest w latach 1844–1859 ograniczała go możliwość uzyskania „dni wolnych”,
bowiem pojęcie urlopu wypoczynkowego było wówczas nieznane. Badacz
co najmniej dwukrotnie otrzymał urlop dla poratowania zdrowia, a raz
celem załatwienia ważnych spraw rodzinnych. Ponadto podróżowanie na
terenie zaboru rosyjskiego utrudniały zarządzenia władz, które na wyjazd
z Warszawy (kontrolowany na rogatkach miasta) wymagały paszportu. Dodatkowo paszport taki wskazywał określoną gubernię, w obrębie której
można było się poruszać.
W przypadku wspomnianych badań na Kujawach duże znaczenie miała niewątpliwie wcześniejsza znajomość terenu i jego mieszkańców właś­
nie ze względu na restrykcyjną politykę władz, dotyczącą poruszania się
w granicach zaboru rosyjskiego. Dlatego też zapewne podczas obu podróży
Kolberg skupił się na miejscowościach leżących w części regionu należącej
do Królestwa Polskiego (oprócz Bodzanowa, Bogusławic, Kłonowa i Otmianowa odwiedził też Redecz, Płowce, Głuszyn, Ruszkowo i prawdopodobnie
Więcławice), choć niewykluczone, że był także w Służewie, pozostającym
po drugim rozbiorze pod zaborem pruskim. Jednak przejazd na tereny Prus
stanowił dodatkową komplikację, szczególnie że nie była to jedyna wyprawa Kolberga w 1865 roku. Wcześniej, w czerwcu przebywał przez 5 dni
w Czaplinie, w ówczesnym powiecie grójeckim, gdzie prowadził badania
z Kornelem Kozłowskim, w lipcu był w Gałęzowie w powiecie lubelskim,
co odnotował w itinerarium1, a w drodze na Kujawy zatrzymał się jeszcze
w Mazewie.
Nie oznacza to, że mieszkając w Warszawie, odbywał podróże jedynie
po zaborze rosyjskim. Od roku 1842 bywał u zaprzyjaźnionych Konopków
w Modlnicy. Jak już wspomniano, w 1857 roku, udając się na południe
Europy, zatrzymał się między innymi na Podhalu. Dotarł tam ponownie
w 1861 roku w drodze na tereny Galicji wschodniej, gdzie kontynuował
badania także w latach późniejszych. Rok później udał się w długą podróż
etnograficzną na Wołyń, trwającą od końca lipca do początku października.
1

Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.

414

�Z pewnością przebywał wówczas w Tuliczowie u znanej tylko z nazwiska
rodziny Dobrowolskich, w majątku Sierakowskich w Turyczanach, w Bilczu u Michała Sołtana, syna Adama, uczestnika powstania listopadowego.
Był też w Żytomierzu, gdzie kontaktował się z Janem Prusinowskim, adwokatem, literatem i miłośnikiem folkloru. Najprawdopodobniej odwiedził
też szereg innych miasteczek i wsi oraz gościł u innych jeszcze osób, co
potwierdzają zachowane dokumenty osobiste oraz noty lokalizacyjne w rękopisach terenowych1.
Pod koniec lat sześćdziesiątych rozpoczął też badania w Wielkim Księstwie Poznańskim. W 1867 roku przebywał w Czeszewie, w powiecie wągrowieckim, u rodziny Libeltów oraz w Siekierkach, w powiecie średzkim,
we dworze Radońskich. Podczas pobytu Oskara w Siekierkach mieszkała
również pisarka Paulina Wilkońska, siostra Anieli Radońskiej. Z Wilkońską
Kolberg przyjaźnił się jeszcze w Warszawie, gdzie bywał w prowadzonym
przez nią salonie literackim, i ona najpewniej spowodowała zaproszenie
etnografa do Siekierek. Na podstawie zachowanych dokumentów trudno
dokładnie określić, ile czasu w 1867 roku poświęcił Kolberg badaniom
w Wielkopolsce, gdyż tego samego lata udał się jeszcze w podróż po Galicji.
Wracał później na tereny Poznańskiego kilkakrotnie i zawsze przyjmowany
był bardzo życzliwie w domach Wolniewiczów w Dębiczu, u Czarneckich
w Pakosławiu, u Niegolewskich w Morownicy i w Targoszycach u Józefa
Łukaszewicza. Odwiedził też Miłosław, którego właścicielem był hrabia
Seweryn Mielżyński. Wielokrotne wizyty w Wielkopolsce przełożyły się
na stosunkowo bogate materiały etnograficzne, choć duża ich część została
zgromadzona nie podczas badań w terenie, ale dzięki współpracy z ziemiaństwem i Towarzystwem Przyjaciół Nauk2.
Organizacja badań na terenach zaboru rosyjskiego, ale także po części
w Galicji i w Wielkopolsce, uzależniona była w pewnym stopniu od warszawskich kontaktów Kolberga. Środowisko to było dość niewielkie, a jego
członkowie tworzyli społeczność, która wobec braku instytucjonalnych
ośrodków nauki spotykała się w salonach oraz w redakcji wspomnianej już
„Biblioteki Warszawskiej”. Kontakty zawiązane w Warszawie pozwalały też
na pozyskanie nowych znajomości już w terenie. W tym sensie znalezienie
1

Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 9; szczegółowy opis badań na Wołyniu
podaje A. Skrukwa, zob. „Wołyń” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu
36 (DWOK T. 84), s. V–LIV.
2 O materiałach zgromadzonych do monografii W. Ks. Poznańskiego mowa będzie dalej.

415

�stacji badawczej nie było może skomplikowane, ale warunkowało jednocześnie obszar potencjalnych badań. Jednak takie postępowanie znajduje
uzasadnienie także wśród współczesnych badaczy terenowych, na co wskazywali też M. Hammersley i P. Atkinson:
Podczas wyboru środowiska badawczego nie wolno lekceważyć względów ściśle
praktycznych […]. W rezultacie kontakty z ludźmi mogącymi ułatwić dostęp, skala ewentualnych kosztów podróży oraz dostępność dokumentacji itp. stanowią
przeważnie główne argumenty podczas zawężania pola wyboru1.

Ponadto, w przeciwieństwie do czasów współczesnych, kiedy wybór
określonych miejscowości podyktowany jest jakąś ich specyfiką, w czasach
Kolberga przedmiotem badań etnograficznych i folklorystycznych mogła
pozostawać każda wieś, zwłaszcza przed uwłaszczeniem i przed powstaniem ośrodków przemysłowych. A pozyskanie gdziekolwiek dogodnego lokum miało w przypadku Oskara niebagatelne znaczenie finansowe. Pełniona przez niego do 1859 roku „służba biurowa”2, jak określił ją Kopernicki,
pozwalała, choć nie bez ograniczeń, na odbywanie podróży badawczych,
jednak środki te były nader skromne. Po latach przyjaciel Oskara pisał:
[…] przysposabiał się on do swych upragnionych wędrówek, z najzabiegliwszą
oszczędnością ciułając sobie przez cały rok lub więcej grosz na to potrzebny, ze
swej płacy urzędniczej3.

Wprawdzie Kolberg wspominał zarówno wyprawy, jak i swoich gospodarzy z niezwykłą sympatią:
[…] wszędzie nader gościnnie byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki
miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone
z oszczędzonych na zajęciach lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się jedynie na datkach [dla] włościan za pozyskane
materiały4,

1

M. Hammersley, P. Atkinson Metody badań terenowych, przełożył S. Dymczyk, Poznań,
2000, s. 49.
2 Dr.I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. VIII.
3 Tamże, s. IX.
4 Rkp. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.

416

�a Kopernicki w dalszej części wspomnienia pisał o Oskarze, że:
[…] przesiadywał on w każdym domu tak długo, jak tego była potrzeba i przy
pomocy gościnnego i uczynnego gospodarza przyjaźnił się z miejscowymi grajkami i śpiewaczkami, wyszukiwał sobie starych bajarzy, doświadczone swachy
weselne, lekarki itp.1,

to bezsprzeczne jest, że badacz zdany był na gościnę mniej lub bardziej znanych sobie osób, co niekoniecznie było sytuacją komfortową. A i warunki
nie zawsze bywały dworskie, co może poświadczać, zapewne wiarygodne,
wspomnienie Antoniny Konopczanki:
W pewnym dworze przyjęto go nadzwyczaj grzecznie, ale pomieszczono na
nocleg w nie bardzo okazałej oficynie [...]. Jednego dnia, gdy się spać położył,
nastała burza w nocy – właśnie co tylko zgasił światło i chciał zasnąć – uczuł,
że krople deszczu na twarz spadają. Wkrótce zahuczał gwałtowny wicher i zerwał połowę dachu nad budynkiem. Wtedy z niewypowiedzianym łoskotem
zleciała większa część sufitu pokojowego tak, że tylko została cząstka tegoż nad
łóżkiem Kolberga2.

W dalszej części relacji Konopczanka opisuje i inne niedogodności
w trakcie pobytów we dworach, jak na przykład towarzystwo krzyczącej
papugi w pokoju, w którym ulokowano Kolberga. Autorka zwraca jednak
uwagę na troskę Oskara o jego zapiski, nie zaś o własną osobę oraz na jego
charakter, który nie pozwalał, by się na cokolwiek uskarżać. Niezależnie
jednak od warunków, jakie zapewniali gospodarze, należy zwrócić uwagę,
że byli to na ogół ludzie niezwykle oddani ojczyźnie, uczestnicy powstań,
działacze społeczni, jak choćby Prot Lelewel (Wola Cygowska), Ludwik
Górski (Sterdyń), Karol Libelt (Czeszewo), Władysław Niegolewski (Morownica) i wielu innych, którzy rozumieli i wspierali misję badacza.
Pomimo stosunkowo niskich kosztów wypraw każdy rubel był dla samofinansującego się Kolberga bezcenny, o czym świadczy wspomniany
spis przychodów i rozchodów, w którym wymieniał on najmniejsze nawet
kwoty wydane na przykład na atrament oraz drobne sumy przeznaczane
1

Dr.I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…(DWOK T. 35), s. X.

2 Wspomnienie A. Konopczanki przywołano za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek

z Modlnicy o Oskarze Kolbergu, „Wieś Radomska” T. 11: 2018, s. 102.

417

�na struny dla grajków i przekazywane wykonawcom za śpiewane pieśni.
W roku 1859 szczegółowo odnotował np. datki „za śpiewy i służbę czterem
kobietom – 60 kp.” oraz „w Gałęzowie za pieśni, skrzypek – 60 kp.”1; takie
wydatki kryły się też zapewne pod ogólnym hasłem „drobne” wielokrotnie
wymienianym przy spisywaniu kosztów podróży. Notatki te dokumentują
więc jednocześnie ważny element badań terenowych, jakim była choćby
drobna zapłata dla informatora.
Dopiero współpraca z Akademią Umiejętności odciążyła w pewnym
stopniu prywatny budżet Kolberga. Ze środków tej instytucji sfinansowana
została ostatnia podróż w Poznańskie i na tereny zachodnich oraz wschodnich Prus w 1875 roku. Jej przebieg można odtworzyć dzięki szczegółowemu sprawozdaniu Kolberga przygotowanemu dla Komisji Antropologicznej
Akademii, w którym wspomina on między innymi o odwiedzeniu mało
mu znanych części Wielkopolski2, to jest Pakosławia pod Rawiczem oraz
Morownicy pod Śmiglem. O ile w Pakosławiu Kolberg był istotnie po raz
pierwszy, to w posiadłości Niegolewskich w Morownicy gościł już wcześniej. Niewykluczone więc, że chciał uzupełnić materiały albo zwyczajnie
odwiedzić zaprzyjaźniony dwór. Właśnie przy okazji wyprawy w 1875 roku
badacz próbował nawiązać wspomniane już kontakty ze środowiskiem duchownych protestanckich na Mazurach.
W roku 1876 otrzymał kolejny specjalny fundusz od Akademii przeznaczony na badania etnograficzne na Pokuciu i Podolu. O odbytej w sierpniu i wrześniu podróży „do gór huculskich i Bukowiny” Kolberg wspominał w listach do znajomych3; zrelacjonował ją także w korespondencji
do władz Akademii, tłumacząc, że udało mu się zwiedzić „Pokucie, góry
huculskie i część Bukowiny”4. Charakteryzując szczegółowo trasę i przebieg
badań pisał ponadto:
Dla dokładniejszego poznania wszelkich cech okolic, o których tu mowa, obrałem kilka punktów od siebie dosyć odległych, aby warianty i odmiany tym wy1

Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 23.
Brulion sprawozdania dla Akademii Umiejętności, rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn.
2183, k. 70; całość opublikował W. Bieńkowski Oskar Kolberg w Królewcu w 1875 roku, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 1992, nr 3–4, s. 341–349.
3 Zob. m.in. bruliony listów Kolberga do W. Siarkowskiego i do L. Gumplowicza, oba z 20
X 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 651–654.
4 Brulion listu Kolberga do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I
(DWOK T. 64), s. 657.
2

418

�raźniej wpadać mogły w oko. Skreślenie cech tych w pewnych miejscowościach
za stacje poniekąd przyjętych uzupełnione nowymi szczegółami i drobniejszymi
odcieniami z miejsc pośrednich pozbieranymi i kojarząc w następstwie wiadomości wszystkie w jedną całość, przedstawią z czasem obraz etnograficzny danej
prowincji w całej pełni1.

Koncepcja Kolberga została wprawdzie poddana krytyce przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską, która pisała:
Długotrwały pobyt w tej samej miejscowości pozwalał na gruntowne jej zbadanie. Nic dziwnego, że takie miejscowości były pod względem zapisów etnograficznych uprzywilejowane i że w każdej z nich znajdujemy zazwyczaj materiał
do wszystkich działów obrzędowości, podczas gdy inne okolice były fragmentarycznie uwzględniane lub nawet całkowicie pomijane2.

Z perspektywy czasu, a przede wszystkim uwzględniając warunki pracy Kolberga, wydaje się jednak, że jego intuicja terenowca skierowana
była w dobrym kierunku. Wspomniane tu punkty badawcze, czyli „stacje”
i „miejsca pośrednie” (zapewne również te, do których wyprawiał się ze
„stacji”), to po prostu rodzaj „siatki” miejscowości, która pozwalała na uzyskanie materiałów z danego regionu. Prowadzenie badań, nie tylko etnograficznych, w oparciu o taką siatkę jest do dnia dzisiejszego uznaną metodą
pozyskiwania informacji w terenie, z taką tylko różnicą, że sieć punktów
badawczych jest znacznie gęstsza3, co w przypadku jednoosobowego „zespołu” było niewykonalne, a wyznaczenie punktów badawczych zależało
od znalezienia gościnnego dworu. Udało się to między innymi na części
obszaru Mazowsza, Wielkopolski, Pomorza, Pokucia, a także w Sanockiem.
Na Pokuciu, gdzie Kolberg przebywał nie tylko w roku 1876, ale też
w latach 1877, 1878 oraz podczas organizacji Wystawy Etnograficznej
w Kołomyi w 1880, siatka punktów badawczych prezentuje się dość okazale. Dokumenty potwierdzają jego pobyt w Żabiu, Czortowcu, Horodence,
Jasienowie Polnym, Korniczu, Piadykach i właśnie w Kołomyi, przy czym
1

Tamże, s. 658.
K. Zawistowicz-Adamska, „Lud” Kolberga jako źródło do badań nad obrzędowością
ludu polskiego, „Lud” 1956, T. XLII, s. 351.
3 Metodą siatki posługiwali się m.in. twórcy Atlasu języka i kultury ludowej Wielkopolski
pod red. Z. Sobierajskiego i J. Burszty, T. 1–11 Poznań 1979–2005. O siatce etnograficznych
punktów badawczych pisał też A. Brencz Wielkopolska jako region etnograficzny, Poznań
1996, s. 47–48.
2

419

�w niektórych z tych miejscowości był nawet kilka razy. Mimo to jeszcze
w kwietniu 1880 roku, a więc na kilka miesięcy przed wystawą i przed
ostatnią podróżą Kolberga na Pokucie, Władysław Przybysławski, przewodniczący komitetu wystawy, miłośnik historii, archeologii i etnografii,
u którego Kolberg gościł w Czortowcu, pisał:
Co do naszego dzieła o Pokuciu, po dokładnym wyjaśnieniu z Waszej strony
i Kopernickiego, przyszedłem niestety do przekonania, że teraz przed wystawą
ani myśleć o wydrukowaniu choćby i jednego tomu; lecz rozważywszy wszystko
dokładnie z drugiej strony, to może i lepiej, bo jakkolwiek Wasze badania były
ścisłe i sumienne, to jednak za mało miejscowości osobiście zwiedziliście1.

Wyprzedzał zatem słowa krytyki wypowiedziane przez Zawistowicz-Adamską. Sugerował Kolbergowi odłożenie druku przygotowanych już
prawie pierwszej i drugiej części Pokucia na czas po zakończeniu wystawy
i dodawał: „[…] co do strojów i narzędzi domowych niejedno nowe zrobicie
spostrzeżenie”2. I rzeczywiście, jego wiedzę zdobytą dotąd w terenie wzbogaciła w sposób istotny praca przy organizacji wystawy. Kolberg spędził
wówczas na Pokuciu cztery miesiące i miał możliwość zwrócenia uwagi
także na wiele aspektów materialnego bytu mieszkańców wsi. Po powrocie
do Krakowa, „strudzony”, ale usatysfakcjonowany nowymi doświadczeniami, pisał:
Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych]
mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać.
Toteż materiały zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony
niż wszystkie inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż
wszystkie dotychczasowe monografię tej prowincji3.

Wydana po wystawie publikacja zawiera sporą ilość sporządzonych
w 1880 roku opisów etnograficznych i rycin, między innymi ubiorów i sprzętów domowych, choć ostatecznie pochodzą one także ze źródeł drukowanych4.
1 List W. Przybysławskiego do Kolberga z 21 IV 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK
T. 65), s. 352.
2 Tamże, s. 353.
3 Brulion listu Kolberga do B. Moraczewskiej z [1] XII 1880 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 427.
4 Materiały etnograficzne zamieszczone w monografii Pokucia zostały omówione w dalszej
części tekstu.

420

�Dla współczesnych terenowców oczywistym jest wyznaczenie obszaru
badań, wytypowanie punktów badawczych, ale także datowanie zapisów
i sporządzanie notatek dotyczących informatorów. W zachowanych manuskryptach Kolberga prawie zupełnie takich wzmianek brak. W części wydanych tomów zamieszczone zostały niekiedy daty, ale rzadko nawiązują one
bezpośrednio do podróży etnograficznych. Do wyjątków należy karta z zapisem pieśni „O trzy razy mnie brali” i z notą: „od Radomia (Prędocinek) 1843”
widniejącą w rękopisie i powtórzoną w monografii1. W rękopisie z Leszczowatego Kolberg zanotował datę „1863”2 również pokrywającą się z jego
pobytem w terenie, w Sanockiem, ale publikacji dotyczącej tego regionu nie
zdążył wydać. Z kolei nota „1862” przy opisie wesela z Oleksianki w części
III Mazowsza, czy też nie tak precyzyjne daty wydrukowane w części drugiej
W. Ks. Poznańskiego, na przykład: „Siekierki Wielkie i Małe 1867–68” i „Dębicz (1868–72)”, odpowiadają badaniom prowadzonym w tych latach na Mazowszu i w Wielkopolsce, ale nie zostały one już odnotowane w rękopisach
terenowych z tych miejscowości3. Większość zamieszczonych w drukowanej
monografii Wielkopolski dat odnosi się jednak do materiałów nadesłanych
lub przekazanych Kolbergowi do wykorzystania, jak choćby ankiety Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, tak zwane Szematy, z których informacje zostały oznaczone każdorazowo w druku datami: 1858, 1859 i 1860.
Nie są też znani wszyscy informatorzy Kolberga. Była to zwykle służba
dworska, ale też robotnicy sezonowi przebywający poza miejscem swego stałego zamieszkania. Badacz odnotowywał niekiedy ich nazwiska, lecz
dotyczą one głównie wykonawców pieśni i grajków lub opowiadaczy bajek. Na przykład na kartach z melodiami ze Złakowa pod Kiernozią widnieje nazwisko „Mateusz Glunek”4, przy tekstach pieśni z Powsina – „Franek Nowosielski Skowyrka”5, a przy zapisach melodii instrumentalnych
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1211, k. 14. Ta sama notatka nad opublikowaną
z tego rękopisu pieśnią, zob.O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 115; pierwodruk:
Kraków 1888.
2 Rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 3196, k. 30.
3 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 139; pierwodruk: Kraków 1887 i W. Ks.
Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 69 i 73; pierwodruk: Kraków 1875. Zamieszczone opisy
Kolberg sporządził na podstawie własnych rkp. terenowych, odpowiednio: Arch. PTL, teka 2,
sygn. 1124, k. 8–9 i Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 44 i 47–49.
4 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1156, k. 1.
5 Rkp. nieznanego autora z naniesionym przez Kolberga nazwiskiem wykonawcy, Arch.
PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 2 i 3.

421

�z Tomaszowic nazwisko skrzypka – „Kaźmirz Kurek”1. Na uwagę zasługują
wzmianki zamieszczone w rękopisach dotyczących Pokucia i powtórzone
w druku: „Śpiewał lirnik ślepy Dmetro Marczuk z Siekierzyna nad Dniestrem, przysiołka do Isakowa. Był on rodem ze Ścianki i pobierał naukę
u dziada (starca) w Koropcu”2 oraz „Tomasz Czuprun, zrobił sobie instrument maleńki”3 (dalej następuje krótki opis zbudowanej przez niego „żołomyjki”). We wstępie do części IV monografii wymienieni z kolei zostali
narratorzy opowiadający „kazki”, czyli bajki, brak natomiast w druku podobnych informacji o śpiewaczkach, choć wymienione zostały w brulionie
wstępu do pierwotnej wersji Pokucia:
Nadmieniamy, że większą liczbę śpiewanych w Czortowcu pieśni, równie jak
i wiele szczegółów wesela, dostarczyły nam wiejskie tamtejsze gospodynie (częstokroć i tu, jak w górach, zwane gazdyniami): Zofia Olejniczka rodem z Żukowa
i Ilczycha (żona Ilki Hrycaniuka), ta ostatnia długi czas w służbie w sąsiedniej
wsi Harasymowie pozostająca4.

Niewykluczone, że ta właśnie wersja wstępu prezentowana była na wystawie w Kołomyi, i ten fakt zdecydował o zamieszczeniu nazwisk wykonawczyń.
Kolberg zacytował z kolei w druku w Kieleckiem wzmiankę o informatorach zamieszczoną w rękopisie księdza Władysława Siarkowskiego
przy przesłanych przez niego opowieściach ludowych: „Opowieści niniejsze
głównie spisane z opowiadań Tomasza Dudały, Tomasza Kubali, Wojciecha
Hynka, Piotra Karczmarczyka ze wsi Rembowa i Samostrzałowa z parafii
Kije”5.
1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1209, k. 31. Melodie zostały opublikowane w tomie
suplementowym, zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. II (DWOK T. 73/II).
2 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 10 i 11 i O. Kolberg Pokucie cz.
II (DWOK T. 30), s. 194; pierwodruk: Kraków 1883.
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 9 i O. Kolberg Pokucie cz. III
(DWOK T. 31), s. 9; pierwodruk: Kraków 1888.
4 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 2. Pełny tekst tej wersji wstępu zob.
Szkic przedmowy Oskara Kolberga do cz. I „Pokucia”, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do
t. 29–32 (DWOK T. 81), s. 263–265.
5 Rkp. W. Siarkowskiego Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane w latach
od 1776–1881, Arch. PTL, teka 38, sygn. 1336, k. 73, zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK
T. 19), s. 218; pierwodruk: Kraków 1886.

422

�Nazwiska niektórych informatorów przetrwały też w listach. O wspomnianą Ilczychę Kolberg dopytywał już po wystawie w liście do Przybysławskiego: „Czy Ilczycha przyszła już do posiadania pretendowanych przez
siebie gruntów?”1. Z kolei Michał Sokołowski, właściciel dóbr Głuszyn na
Kujawach, u którego Kolberg gościł pod koniec lata lub wczesną jesienią
1865 roku, w listopadzie tego roku pisał do Oskara:
[…] z żalem rozstawaliśmy się z sobą, z tą wszakże nadzieją, że jeżeli już nie w tym
roku, to w następnym odnowimy tu, w Głuszynie, naszą znajomość, a przy niej
zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub Graszkowskiego znowu coś
nowego2.

Niestety nic więcej nie wiadomo ani o Graszkowskim, ani też o kobiecie
nazwiskiem Plichta, choć tę ostatnią wspomniał jeszcze Kolberg w odpowiedzi na list Sokołowskiego. Wyrażał tam szacunek lub podziękowanie
za informacje pani Sokołowskiej oraz osobie o nieczytelnie zanotowanym
nazwisku „p. Rynarzewsk[…]”, kończąc list słowami: „i wszystkim pannom
dom koch[any] uprzyjemniającym, i Plichcinie…”3. Te wzmianki o informatorach zamieszczone w listach do goszczących badacza właścicieli dworów
pozwalają twierdzić, że cenił on poznawanych w trakcie swojej pracy śpiewaków, muzyków i innych informatorów.
Jak wspomniano, źródłem informacji byli też robotnicy sezonowi. Na
Mazowszu, w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem Kolberg zarejestrował
kilkanaście opowieści ludowych pochodzących od pracujących tam Ślązaków. Wprawdzie na jednej z kart rękopisu zanotował tylko: „Koźlik z Woli
Rasztowskiej pod Radzyminem 1868”4, ale wzmianka na innej z kart wyjaśnia, kim był opowiadający: „Koźlik ze Śląska”, a poniżej także: „Korzec,
Kawa, Kmieć, Zygmunt, Wiluń, Kujon (Ślązacy)” i dalej: „Ludzie ci ze Szlązka byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7, od r. 1860–8 w Woli Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w 1868”5. Z kolei
1

List Kolberga do W. Przybysławskiego z 30 III 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 474.
2 List M. Sokołowskiego do Kolberga z 16 XI 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139.
3 Brulion listu Kolberga do M. Sokołowskiego z 18 grudnia 1865 r., Korespondencja… cz. I
(DWOK T. 64), s. 143–144, tam błędnie odczytane niektóre słowa; cytat podano za rękopisem
pozostającym w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 300.
4 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 21.
5 Tamże, k. 26.

423

�w podkrakowskich Mogilanach badacz zebrał krótkie informacje od górali
o uprawie gruntów w Ludźmierzu, Harklowej i Maniowach1, bez podania
imion czy nazwisk.
W XIX wieku notatki o informatorach należały do rzadkości, a opisywany przez Kolberga i innych badaczy „lud” stanowił podmiot zbiorowy.
Doskonale potwierdza to przywołana przez Oskara za austriackim lingwistą i etnologiem Friedrichem Müllerem definicja etnografii sformułowana
w opozycji do antropologii:
Etnografia, czyli etnologia, więc ludoznawstwo, jest jak to orzeka jej nazwa,
umiejętnością o człowieku, uważanym jako osobnik (indywiduum) zbiorowy.
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii,
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka”2.

Znacznie więcej natomiast wiadomo o osobach, które z Kolbergiem
współpracowały, pomagając mu w gromadzeniu materiałów. Nawet przy
bardzo dogodnych warunkach pracy w terenie (zaprzyjaźniony dwór, wiele punktów badawczych, chętni informatorzy) wskazane było zachowanie
kontaktu na przyszłość w celu ewentualnego uzupełnienia pozyskanych
wcześniej wiadomości. Była to praktyka często stosowana przez Kolberga,
co potwierdza zachowana korespondencja oraz wspomnienie Izydora Kopernickiego:
Wyczerpawszy wszystko, co tylko można było na jednem miejscu i zyskawszy
sobie w gospodarzu samym lub innej osobie miejscowej chętnego i stałego korespondenta na przyszłość, przenosił się on na inne miejsce, podobnież przysposobione3.

To właśnie podczas podróży etnograficznych nawiązywał często kontakty z osobami, które albo już podczas pobytu badacza na miejscu lub też
1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/4, k. 1, z notką: „Mogilany”.
Cytat z pracy F. Müllera Allgemeine Ethnographie O. Kolberg przywołał w artykule
Obecne stanowisko etnografii, „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876, T. 2, s. 710–726; przedruk: O. Kolberg Studia rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), tam cytat na s. 17.
3 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. X–XI.
2

424

�później, po jego wyjeździe, uczestniczyły w zbieraniu potrzebnych informacji. Byli to bardzo często mieszkańcy (a głównie mieszkanki) dworów,
w których stacjonował Kolberg, jak na przykład wielokrotnie wymieniane
w publikacjach: Maria Hemplówna z Tarnowa w powiecie chełmskim, Antonina Konopczanka z Modlnicy, Józefa Koźmianówna z Gałęzowa w powiecie lubelskim czy Władysław Przybysławski z Czortowca na Pokuciu
i Ludwik Komecki z Bogusławic na Kujawach. W pracach ukazujących się
w XX wieku i później określano ich mianem „współpracowników” Kolberga, podobnie jak osoby nadsyłające informacje z miejscowości, do których
badacz w ogóle nie dotarł. Do tego grona zaliczyć też należy wszystkich,
którzy odpowiedzieli na apel zamieszczony w 1865 roku w liście otwartym
do „Biblioteki Warszawskiej”.
Podejmując się zgromadzenia materiałów etnograficznych z terenów
całej przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, Kolberg od początku zakładał
współpracę światłego i chętnego do pomocy ziemiaństwa, nauczycieli i duchownych. Do nich kierował ów list otwarty, jednak odzew na ten apel nie
okazał się dostateczny. Wedle zachowanej korespondencji na list odpowiedział literat Władysław Ciesielski (po raz pierwszy napisał do Kolberga
z Pękosławic, dziś powiat ostrowiecki), Aleksander Osipowicz z Suwałk,
Józef Bliziński z Bodzanowa na Kujawach i Rola [Skotnicki] z Moszczanki
na Podlasiu1. Wszyscy oni w swoich listach powołują się na „Bibliotekę
Warszawską” lub inną wzmiankę podaną za tym pismem w lokalnej prasie. Niektóre z tych osób pośredniczyły też w przekazywaniu materiałów
od kolejnych zbieraczy, miłośników etnografii i folkloru. Dzięki owocnym
kontaktom ze wspomnianym Aleksandrem Osipowiczem, Kolberg pozyskał też cenne zapiski etnograficzne Romana Korbasińskiego z Porządzia
w powiecie wyszkowskim, a także notatki i fotografie od Mikołaja Akielewicza. Tego ostatniego Oskar znał już wcześniej, a otrzymane materiały
rozpoznał po charakterze pisma: „Zdaje mi się, że pismo osoby, która je
kreśliła, jest mi znanym, czy nie pochodzi ono spod pióra pana Ak[ielewicza]? Znałem go i wiem, że się etnografią zajmował”2, napisał w odpowiedzi do nadawcy.
1

Nazwisko i inicjał imienia: „M. Skotnicki” widnieje w cz. III Mazowsza (DWOK T. 26),
s. 19; pierwodruk: Kraków 1887. Chodzi prawdopodobnie o dzierżawcę dóbr i poczmistrza
z Moszczanki, ojca działacza niepodległościowego, Antoniego Skotnickiego.
2 List Kolberga do A. Osipowicza bez miejsca i daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 234.

425

�Wydaje się jednak, że znaczną część współpracowników Kolberg pozyskał poprzez szerokie znajomości i „z polecenia” osób zaprzyjaźnionych
właśnie podczas prowadzenia badań w terenie 1. Spora ich grupa znana
jest z imienia i nazwiska, co badacz zapowiadał w liście otwartym: „Źródło, z którego wiadomość jakakolwiek nadesłaną mi została, to jest: nazwisko sprawę zdającej osoby, o ile takowa sprzeciwiać się temu nie zechce,
z wdzięcznością zawsze wymienione będą”2. Ich nazwiska widnieją często
w manuskryptach na nadesłanych tekstach, ale rzadziej znajdziemy je na
kartach monografii. Zapewne wielu autorów pozostało anonimowymi na
własne życzenie. Dla zawartości Kolbergowskich monografii istotne jest
jednak, że to od nich w znacznej mierze pochodzą zapisy, które współcześnie zaliczylibyśmy do materiałów etnograficznych.
Lud
W 1857 roku Kolberg opublikował Pieśni ludu polskiego, zbiór niezwykle nowatorski jak na owe czasy, zawierający melodie bez opracowania fortepianowego i ukierunkowany na ukazanie wariantowości folkloru na przykładzie ballad i tańców. Tom został przyjęty przychylnie przez recenzentów,
choć zwracali oni uwagę na „nieforemność” ludowych melodii. Świadczyło
to o sporych trudnościach w odbiorze „nuty w nieskażonej prostocie […]
tak jak wybiegła z ust ludu”3, nawet przez zaznajomionych z rodzimym
folklorem znawców muzyki, takich jak Karol Estreicher i Józef Sikorski4.
Badacz planował wydanie jeszcze kolejnych pięciu lub sześciu części Pieśni
ludu polskiego, gdyż, jak sam pisał w liście do Józefa I. Kraszewskiego:
„brak tu jeszcze pieśni obrzędowych, weselnych, wojackich, żartobliwych,
1 Udział tych osób, a także wymienionych dalej współpracowników Kolberga w gromadzeniu materiałów do poszczególnych monografii oraz charakter tych materiałów zostanie
omówiony dalej.
2 O. Kolberg Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej. List otwarty…, Korespondencja… cz. I
(DWOK T. 64), s. 103.
3 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V; pierwodruk: Warszawa 1857.
4 Pieśni ludu polskiego i recepcja zbioru zostały szczegółowo scharakteryzowane przez
A. Skrukwę Życie Oskara Kolberga w Warszawie 1814–1871 w: Oskar Kolberg. Człowiek
i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I) i D. Pawlak Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach
Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).

426

�miłosnych”1. Jednak w 1862 roku zmienił swoje plany edytorskie i zdecydował się na publikowanie zbiorów pieśni obejmujących całość repertuaru
z określonego regionu uzupełnionych o opisy obrzędów i zawierających,
w miarę możliwości, inne informacje etnograficzne. W lecie tego roku na
łamach „Biblioteki Warszawskiej” znalazła się stosowna wzmianka:
Oskar Kolberg, zasłużony zbieracz pieśni ludowych i melodii, przygotował
wysokiej wartości pracę nową do druku pn. Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach, pieśniach, muzyce i tańcach. Seria I Okolice Sandomierza.
W dziele tym daje nam szanowny badacz opisy wesel, obrzędów ludu, z głównie zwróconą uwagą na melodie; w przypisach pomieści, o ile się nadarzy,
opis guseł, gier itp., równie jak objaśni każdy obrzęd przywiedziony. Ażeby nie
powtarzać, opisze tylko te okolice, o których nie było jeszcze dotąd wzmianki.
Obejmuje w zakres swej pracy Królestwo Polskie, Galicję, Wielkopolskę, Ruś
i Litwę2.

Sandomierskie ukazało się ostatecznie trzy lata później, prawdopodobnie w lecie 1865 roku, a na karcie tytułowej widniał rozszerzony tytuł: Lud,
jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła,
zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Seria I, co było już wynikiem włączenia
tomu do cyklu monografii etnograficznych. Jednak publikacja przygotowana została pierwotnie jako zbiór pieśni, który według słów autora „już od
dwóch lat jest pod prasą drukarską, lecz dla nieprzyjaznych okoliczności
dotąd wykończonym być nie mógł”3.
Sandomierskie to monografia niepełna, która dokumentuje pośredni
etap działalności Kolberga między publikowaniem zbiorów pieśni z określonego terenu, a edycją serii monografii regionalnych opatrzonych wspólnym tytułem Lud. Wybór niewielkiego regionu, obejmującego praktycznie
jeden powiat, odpowiadał jeszcze koncepcji wydawania materiałów dokumentujących przede wszystkim tamtejszy folklor muzyczny. Zasięgi powiatów były mu znane. Posługiwał się mapami z Atlasu Królestwa Polskiego
1

s. 73.

List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),

2

„Biblioteka Warszawska” 1862, t. 3, s. 187.
Brulion listu Kolberga do A. Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 115. Wspomniane „nieprzyjazne okoliczności” to prawdopodobnie aluzja do czasów
powstania styczniowego.
3

427

�autorstwa swego ojca Juliusza Kolberga1, a także wydaną równolegle Tabellą miast, wsi, osad Królestwa Polskiego2. Oba te źródła prezentowały
podział na województwa utworzony po 1815 roku. Województwa dzieliły
się z kolei na obwody odpowiadające na ogół późniejszym powiatom, stąd
Kolbergowskie granice powiatów pokrywają się na ogół z zasięgami obwodów z 1827 roku. Być może już na wczesnym etapie prac nad folklorem
muzycznym Kolberg segregował swoje zapisy według kryterium geograficznego. Czynił tak na pewno później, umieszczając materiały w ponumerowanych tekach opisanych nazwami mniejszych lub większych regionów
(np. teka 2 Mazury Podlaskie, teka 9 Poznańskie) lub nazwami miejscowości (teka 13 Kraków i okolica, teka 15 Tarnów. Rzeszów). Wydając
Sandomierskie, Kolberg zapoznał czytelników z nową koncepcją edycji materiałów „prowincjami, to jest oddzielnemi cząstkami w sobie zamkniętemi,
bo zawierającemi wszystkie w tych prowincjach zebrane pieśni, obrzędy
i muzykę”3, ale słowa te oddają jeszcze wizję z 1862 roku, mówią bowiem
o podziale regionalnym i zbiorach pieśni uzupełnionych opisami obrzędów.
Dopiero w dalszej części wstępu poznajemy zapowiedź późniejszych działań autora:
By obraz uczynić kompletnym, należałoby dołączyć doń wszelkie przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony, gry
itp. wychodzące już za obręb muzykalności. Czuję, ile by obraz mógł zyskać na
zestawieniu takiej masy szczegółów, ale zarazem i nieudolność wykonania tyle
rozległego i rozgałęzionego planu, który przechodziłby o wiele siły pojedynczej
osoby4.

W chwili publikacji Sandomierskiego Kolberg nie dysponował materiałami, o jakich mówił w przytoczonym fragmencie przedmowy. Badania
terenowe w guberni radomskiej zakończył w roku 1859 i nie jest pewne,
czy był wówczas w powiecie sandomierskim. Pięć lat wcześniej, w 1854
1

J. Kolberg Atlas Królestwa Polskiego składający się z 8 map jeograficznych, z których
każda wystawia jedno województwo, jako to: Krakowskie, Sandomierskie, Kaliskie, Lubelskie, Płockie, Mazowieckie, Podlaskie i Augustowskie, Warszawa 1827.
2 Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z wyrażeniem ich położenia i ludności,
alfabetycznie ułożona w Biórze Komisyi Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policyi, T. I–II,
Warszawa 1827.
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6; pierwodruk: Warszawa 1865.
4 Tamże, s. 7–8.

428

�roku odwiedził, według własnych słów zamieszczonych we wstępie, Bilczę,
Góry Wysokie i Rytwiany. Był wówczas gościem rodziny Gregorowiczów
w Bilczy. Jana Kantego Gregorowicza, pisarza i publicystę, znał z Warszawy, gdyż pod koniec lat czterdziestych obydwaj publikowali swoje artykuły
na łamach „Biblioteki Warszawskiej”. Wprawdzie Jan Kanty w 1847 roku
przeniósł się do Zegrza nad Narwią, ale w majątku pozostali członkowie
jego rodziny – Maria i Cyprian Hennelowie. Nie wiadomo natomiast, u kogo
Kolberg zatrzymał się w Rytwianach i Górach Wysokich. Prawie wszystkie
zachowane manuskrypty zawierają zapisy melodii i tekstów pieśni (także
weselnych i na okrężne) z wymienionych trzech miejscowości, a także kilku
innych, jak na przykład Kichary, Klimontów, Chmielnik i Staszów1, dokumentują więc wyłącznie folklor muzyczny regionu. Wyjątek stanowią zarejestrowane ze słuchu opowieści ludowe opatrzone w rękopisie notą lokalizacyjną: „od Ożarowa”2 oraz notatki terenowe do słowniczka, sporządzone
w okolicach Klimontowa3. Bardzo możliwe, że opisy wesel oznaczonych
numerami od II do V zostały sporządzone na podstawie relacji informatorów Kolberga, ale obecnie dysponujemy tylko fragmentami czystopisów
zawierających kilka pieśni zamieszczonych w „weselu IV”4, a przygotowanych jeszcze do publikacji w artykule Pieśni ludu weselne5.
Ostatecznie więc tom, który po włączeniu do serii Lud także Pieśni ludu
polskiego z 1857 roku otrzymał numer „II”, zawiera niewiele materiałów
etnograficznych, zamieszczonych w krótkim rozdziale „Wiadomości topograficzno-etnograficzne” oraz w stosunkowo obszernych „Przypisach”. Dość
szczegółowe opisy ubioru, wesela I i okrężnego oraz szereg informacji uzupełniających tę tematykę, a zawartych właśnie w „Przypisach”, pochodzi
1

O pobycie w Staszowie w 1860 roku Kolberg pisał w cz. I Radomskiego (DWOK T. 20),
s. 102; pierwodruk: Kraków 1887; chodzi jednak najpewniej o podróż z roku 1859.
2 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 4a; Kolberg opublikował te
teksty w Sandomierskiem, zob. DWOK T. 2, s. 273.
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 5; część wyrażeń opatrzona jest
notą lokalizacyjną: „Klimontów”.
4 Dotyczy to pieśni oznaczonych w Sandomierskiem numerami: 107–110 i 114, ich źródłem
są czystopisy Kolberga, Arch. PTL, sygn. 1224, k. 34–35 bez not lokalizacyjnych i Arch. PTL,
teka 15, sygn. 1204, k. 32, z lokalizacją: „od Sandomierza, Dzikowa, Tarnobrzegu, Leżajska”.
5 Pieśni ludu weselne były publikowane w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849;
przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK
T. 67/I), s. 442–674. Zapisy z okolic Sandomierza zostały opublikowane w wymienionym
czasopiśmie w roku 1849: T. 4, s. 383–387, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, s. 643–651.

429

�z literatury, a przede wszystkim z prac Jana Kantego Gregorowicza, autora
czterotomowych Obrazków wiejskich oraz kilku innych publikacji dotyczących folkloru okolic Bilczy1. Niewątpliwym natomiast atutem Sandomierskiego są ilustracje, w tym dwie barwne, przedstawiające stroje z okolic
Szydłowca i Iłży oraz spod Dzikowa, a także czarno-biały drzeworyt „Sobótka z Bilczy”. Zostały one wykonane na podstawie rysunków Wojciecha
Gersona, malarza, ale i etnografa z zamiłowania, z którym Kolberg współpracował później wielokrotnie, planując ilustracje do kolejnych monografii.
Ryciny przygotowała już w 1863 roku pracownia Maksymiliana Fajansa,
a sam drzeworyt przedstawiający sobótkę kosztował 12 i pół rubla2, co było
wydatkiem niebagatelnym dla autora, podobnie jak druk nut oraz kolorowych litografii przedstawiających ubiory. Autor nie był jednak zadowolony
ze swego dzieła i określił je we wstępie do Kujaw jako skreślone „z materiałów, na jakie mnie stać było”3. Po latach Sandomierskie stało się ponownie
przedmiotem opisu jako podregion w dwutomowym Radomskiem.
Z pierwszą monografią Kolberga wiąże się sugestia etnografia wielkopolskiego, Adama Glapy, który w krótkiej publikacji z 1956 roku próbował
udowodnić, że Sandomierskie wzorowane było na pracy Leopolda Haupta
i Jana Arnošta Smolerja Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow4,
a tezę swoją poparł słowami Mikołaja Akielewicza z 1856 roku dotyczącymi planów pracy nad pieśniami litewskimi: „Pan Kolberg będzie badał
wyłącznie charakter muzyki litewskiej. Obrobimy ten przedmiot na wzór
dzieła Volkslieder der Wenden”5. Ostateczne wnioski Adama Glapy mó1

J.K. Gregorowicz napisał m.in. Obrazki wiejskie, T. 1–4, Warszawa 1852 i Wiejskie zarysy, T. 1–2, Warszawa 1854; obie prace były wcześniej drukowane w odcinkach w „Bibliotece Warszawskiej”, zob. Literatura cytowana i odnotowana przez Kolberga w „Sandomierskiem”, w: O. Kolberg Sandomierskie. Suplement do tomu 2, s. 174–175.
2 Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 9; tam wśród wydatków z 1863 roku
pod datą 23 stycznia wymieniona kwota 12,5 [rubla] za drzeworyt sobótki; z 9 XI 1863 roku pochodzi też list M. Fajansa do Kolberga z prośbą o opłacenie wykonanych 2 miesiące wcześniej
rycin, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 97.
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 5; pierwodruk: Warszawa 1867.
4 Zob. A. Glapa Wpływ Łużyczanina Smolerja na prace Oskara Kolberga, „Lud” 1956,
t. 42, s. 421–424; A. Glapa zwrócił uwagę na pozorne podobieństwo w układzie treści i proporcji pieśni w stosunku do materiału etnograficznego Sandomierskiego i zbioru pieśni L. Hawpta,
J.A. Smolerja, Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi 1841–43; ta ostatnia była faktycznie pracą Smolerja, natomiast Hawpt (w wersji niemieckojęzycznej: Haupt)
w niewielkim tylko stopniu był jej współautorem.
5 Cytat podano za artykułem A. Glapy Wpływ Łużyczanina Smolerja…, s. 423.

430

�wiące, że „Za wzór pisania prac swoich obrał Kolberg dzieło Smolerja” i że
„Łużyczanin Jan Ernst Smolerj swą pracą oddziałał na O. Kolberga, a przez
niego na całe ludoznawstwo europejskie w XIX w.”1 wydają się zbyt kategoryczne. Nie ma nawet pewności, czy przed rokiem 1865 Kolberg zapoznał
się z dziełem Łużyczanina, czy też stało się to dopiero podczas pracy nad
W. Ks. Poznańskiem, to jest około roku 18742. Jeśli nawet liczne wypisy
z Pjesnicek sporządził wcześniej, to mają one raczej związek z pracami
porównawczymi nad folklorem muzycznym. Sandomierskie natomiast jest
efektem zmian w edytorskiej działalności autora i zapewne też stopniowej
ewolucji jego spojrzenia na kształtującą się etnografię. Na zmianę poglądów,
tak jak i na koncepcję monografii, wpłynąć mogła lektura innych badaczy
folkloru, jak choćby Antoniego Marcinkowskiego, autora Ludu ukraińskiego3. Tę publikację Kolberg również znał bardzo dobrze i dysponował nawet
manuskryptem trzeciego tomu, o czym wspomniał w swoim wykazie tek:
„Rękopis po śp. Nowosielskim (Marcinkowskim) pozostały jako tom 3 jego
Ukrainy (dwa pierwsze tomy wyszły z druku w Wilnie) obejmujący pieśni
i opis wesela (aneks)”4. Natomiast tom drugi, poza wspólnym dla całości
tytułem Lud ukraiński, nosił jeszcze podtytuł: Jego pieśni, bajki, podania,
klechdy, zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki, zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory, tańce, gry, co również nasuwa skojarzenia
z Kolbergowskimi monografiami.
O ile pewnych podobieństw w układzie pracy można doszukiwać się
w publikacjach poprzedników, to wydaje się pewnym, że koncepcja programu badawczego Kolberga zawartego w liście otwartym do redakcji „Biblioteki Warszawskiej” w lutym 1865 roku, a wcześniej w prywatnej korespondencji do jednego z informatorów5 mogła opierać się na prekursorskich
w dziedzinie ludoznawstwa postulatach badawczych Hugona Kołłątaja.
Wytyczne do gromadzenia materiałów Kołłątaj zawarł w liście z 15 lipca
1

Tamże, s. 424.
Problem ten omówiła A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga,
w: O. Kolberg Łużyce (DWOK T. 59/I), s. VIII–XI.
3 Zob. A. Nowosielski [właśc. A. Marcinkowski] Lud ukraiński, T. 1 i 2, Wilno 1857.
4 Wzmianka dotyczy teki 25, zob. O. Kolberg Wykaz tek rękopiśmiennych z 10 I 1886 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 747. Trzeci tom Ludu ukraińskiego nie ukazał się
drukiem, a manuskryptu nie ma obecnie w zbiorach Kolberga.
5 Brulion listu Kolberga do K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 97–99; tam w stosunku do cytowanego dalej listu otwartego skrócony
opis przedmiotu badań.
2

431

�1802 roku skierowanym do księgarza, Jana Maja, opublikowanym po raz
pierwszy w „Pamiętniku Warszawskim” w 1810 roku1. Program napisany
w twierdzy w Ołomuńcu wyrósł na gruncie ogólniejszej koncepcji autora,
który widział konieczność opracowania obszernego dzieła dotyczącego historii Polski. Jedna z jego części zawierać miała opis obyczajów, zwyczajów
i obrzędów narodu z odwołaniem do „tradycji początkowych”, których poznanie możliwe było tylko przez zapoznanie się z obyczajami „pospólstwa”.
Kołłątaj wymienił szczegółowo przedmioty wymagające opisu. Celem dzieła było, według jego słów, nie tylko wyjaśnienie tak zwanej historii początkowej, ale też pozostawienie rzetelnego świadectwa o obyczajach ludu.
Jako potencjalnego autora takiej pracy widział prawdopodobnie Tadeusza
Czackiego i być może dlatego pisząc do niego w 1803 roku, załączył także
list do Maja. Po opublikowaniu korespondencji obu humanistów w 1844
roku program napisany w Ołomuńcu w 1802 roku stał się powszechnie
znany i mógł być inspiracją do wielu inicjatyw badawczych2.
Porównanie tekstów Kolberga i Kołłątaja sugeruje, że przyszły autor
Ludu mógł inspirować się listem do Maja zarówno w kwestii zakresu badań
(wymienionych w kolejnych bardziej uszczegółowionych punktach i w nieco innej kolejności niż w liście Kołłątaja), ich zasięgu (tzw. prowincjami czyli powiatami), jak i częściowo metod pozyskiwania materiałów (na drodze
korespondencji). Kołłątaj postulował opisanie ubiorów, obrzędów (wesel,
pogrzebów i urodzin), zabaw i zwyczajów w cyklu rocznym, w tym pieśni,
muzyki i instrumentów, guseł i zabobonów, do których zaliczał sobótki,
fizjonomii ludu, pożywienia, mieszkań, budownictwa, sprzętów domowych
i zajęć gospodarskich, nałogów i wad ludu oraz chorób i sposobów ich
leczenia, a także różnic w mowie. Kolberg natomiast pisał3:
Do przedmiotów, na jakie wszechstronną zwrócić baczność uprasza się, należą:
1. Wieś i chata. Opis szczegółowy i nazwa w mowie ludowej (jeśli istnieje) części jej zewnętrznych i wewnętrznych, mianowicie ścian, węgłów, dachu, drzwi,
1

List H. Kołłątaja do T. [!] M[aja], „Pamiętnik Warszawski” 1810, T. 2, s. 27–42.
List H. Kołłątaja do J. Maja, w: X. Hugona Kołłątaja korespondencja listowna z Tadeuszem Czackim, T. 1: Kraków 1844, s. 12–30.
3 Kolberg przedstawił swój program w 11 punktach w innej niż Kołłątaj kolejności, fragmenty listu Kolberga Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej… podano za: Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105; pod każdym z wymienionych przez niego punktów zamieszczono drukiem pochylonym odpowiadające im fragmenty z programu Kołłątaja za wydaniem
z 1844 roku.
2

432

�okien, strzechy, sieni i przedsionka, izby, komory i znajdujących się tu części,
sprzętów i naczyń, a zarazem podwórza, studni, płotu, ogrodu, różnych budynków gospodarskich, jak: stodoły, obory, chlewa itd. z wykazaniem, z jakiego
drzewa każda rzecz się obrabia.
[u Kołłątaja to fragment punktu 7: o gatunkach pożywności i onych zaprawiania sposobie, o mieszkaniach, o sposobie budowania, o gatunkach sprzętów
do wygody w życiu]
Oczywiście, typ tu stanowić ma najdawniejszy i najpowszechniejszy niegdyś
sposób stawiania, o ile się zachował. Do opisu przydałby się i rysunek, plan lub
widok. Jakie są zwyczaje przy budowaniu lub zwaleniu chałupy; jakie zabobony? (może podania lub zaklęcia w narzeczu ludowym). Jakie są ulice wioskowe
i jakie chat rozpołożenie względem siebie i ulicy. Jakie kościoły, smentarze
i ogrodzenia?
2. Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków. Jaki pod tym względem
tryb życia?
Przysłowia. Wady i nałogi (powiastki o tym). Cera ciała i barwa włosów. Charakter ludu; jego skłonności i temperament. Sposób myślenia i ruchy.
[u Kołłątaja punkt 6: o postaciach i fizjognomiach, 8: o pasterstwie i rolnictwie,
punkt 9: o rękodziełach pospólstwa, punkt 10: o nałogach i wadach]
3. Żywność. Co zwykle jadają i pijają? O jakiej porze, wiele i przy jakich ceremoniach lub zabobonach?
[u Kołłątaja fragment punktu 7: o gatunkach pożywności i onych zaprawiania
sposobie, o mieszkaniach, o sposobie budowania, o gatunkach sprzętów do
wygody w życiu]
4. Ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, odświętny i codzienny. Materia. Krój i koszt
krawiecczyzny i materiału. Ozdoby i barwa. Czy był dawniej inny ubiór i jakim
ulegał odmianom?
[u Kołłątaja punkt 2: różnice w ubiorze nie tylko co do kroju, ale nawet co do
koloru, żadnego gatunku ich okrycia nie opuszczając]
5. Mowa, czyli narzecze prowincjonalne. Jej właściwości i odmiany gramatyczne
(niezwykłe). Sposób wymawiania i wysłowienia się miejscowy. Wyrazy orygi433

�nalne (prowincjonalizmy) tam używane lub obce przyswojone. Próbka takowej
mowy. Słowniczek miejscowych wyrazów.
[u Kołłątaja punkt 1: różnice w ich mowie albo dialektach jednej mowy]
6. Przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp., o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej, oddane.
7. Zabobony, gusła (zaklęcia), przesądy (lekarskie, myśliwskie, pasterskie, o zwierzętach i ptakach, karczemne, domowe, gospodarskie itp.), dykteryjki o czarach,
diabłach, czarownicach, wiedźmach, upiorach, strzygach, zmorach, wilkołakach,
duchach i duszach pokutujących. Przesądy odnoszące się do pór roku, klimatu,
zasiewu, zbioru, przy dożynkach, weselu, chrzcinach i pogrzebach.
[u Kołłątaja fragment punktu 5: o gusłach i zabobonach jak mówią, a w rzeczy
samej o dochowanych niektórych zwyczajach dawnej religii pogańskiej jako
to: o sobótkach podczas przesilenia dnia z nocą letniego i podobnych innych
i punkt 11: o chorobach szczególnych i sposobie ratowania chorych między
pospólstwem]
8. Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową miejscową.
Pieśni nabożne i dziadowskie.
9. Tańce. Opis tychże i nuta, jeśli można.
[u Kołłątaja punkt 4: o zabawach pospólstwa stosownie do części roku, o ich
muzyce, o instrumentach muzycznych, o godach rocznych, czyli o saturnaliach i o bachanaliach, o pieśniach wesołych, pasterskich, żałobnych, historycznych]
10. Obrzędy, mianowicie:
a) Wesela, szczegółowo ze wszystkimi opisane ceremoniami, igraszkami i żartami. Jakie przy tym stroje, przystrojenia i ozdoby (młodej pary, gości, wozów, koni, naczyń itd.), pieśni, muzyka, tańce, przygotowania młodych, druhen
i rodziców, oświadczyny, zaprosiny, zaręczyny, mowy, rozplatania warkocza,
ślub, zabawa karczmie, oczepiny, uczty, podarunki, pożegnanie; jak długo, kiedy
i u kogo co się odbywa? Posag, czyli wiano. Koszta wesela.
b) Chrzciny. Zaprosiny. Przybycie kumów i ich wzięcie się i położnicy. Uczty.
Śpiewy. Sposób postępowania z dzieckiem. Jego wychów.

434

�c) Pogrzeby. Ubranie ciała lub mycie. Zwyczaje (zabobony) zaraz po śmierci
nieboszczyka tak w chacie, jak i przed nią, i przy wyprowadzaniu z niej ciała
przyjęte oraz nad grobem. W jakiej asystencji, liczbie i w jaki sposób ciało prowadzą? Śpiewy i mowy. Stypy. Koszta. Z jakiego drzewa trumna?
[u Kołłątaja punkt 3: każdy ich obrządek przy godach weselnych, przy urodzinach, przy pogrzebach, dobrze roztrząsnąć; bo choć te obrządki religia nasza
zrobiła jednakiemi, wszędzie wszelako zostało coś z dawnych zwyczajów co
do wesołości, smutku itd.]
d) Sobótki, zapalane w wigilią św. Jana lub na Zielone Świątki. Pieśni sobótkowe.
Zwyczaje.
[u Kołłątaja fragment punktu 5: o gusłach i zabobonach jak mówią, a w rzeczy
samej o dochowanych niektórych zwyczajach dawnej religii pogańskiej, jako
to: o sobótkach podczas przesilenia dnia z nocą letniego i podobnych innych]
e) Obchód różnych świąt uroczystych i niedziel w ciągu roku. Kolędy, szopki,
zabawy mięsopustne, przebierania się itp. Wielkanoc. Gaik, kogutek, konik itp.,
z pieśniami. Zabawy i przesądy w dni obchodu pamiątki różnych Św. Pańskich.
f) Dożynki. Zwyczaje w czasie żniw w polu. Sposób żęcia i czas jego. Zwyczaje
w czasie ich rozpoczęcia i zakończenia. Jakiego kształtu wiją wieniec i z czego?
Kto go przynosi do dworu i przy jakich ceremoniach? Jakie przy tym koncepta
zabawy? Toż przy siewie zboża.
11. Zwyczaje i piosnki przy różnych zatrudnieniach, jak: przy lnie i przędzeniu,
kośbie, sianożęci, pasterstwie, robotach gospodarskich i rzemieślniczych (młócce, órce, bronowaniu, praniu bielizny, dojeniu, kołysaniu dzieci, przy kowalce,
ciesielce, ścinaniu drzewa, zwózce chrustu, gnoju itp.). Wieczorne pogadanki
(w zimie i w lecie), hulanki w karczmie i domu, zalecanki, zwyczaje na jarmarkach, przy targu i różnych umowach, przy stosunkach z bydlętami (wołami,
końmi, owcami, drobiem itd.).
[u Kołłątaja fragmenty punktu 4: o zabawach pospólstwa stosownie do części
roku, o ich muzyce, o instrumentach muzycznych, o godach rocznych, czyli
o saturnaliach i o bachanaliach, o pieśniach wesołych, pasterskich, żałobnych, historycznych].

435

�I podobnie jak Kołłątaj, Kolberg sugerował sporządzanie rysunków,
a materiały miały być, tak jak w liście do Maja, nadsyłane w listach:
Do wszystkich tego rodzaju wiadomości nader pożądanymi byłyby i rysunki
(gdzie się nadają) i o ile takowe pozyskać się dadzą […]. Sądzę, że gdy dorzucenie
cegiełki do dzieła tyle użytecznego i narodowego bardzo jest rzeczą chlubną,
a praca ta mozołu wielkiego nie wymaga, więc szanowni obywatele zechcą
zwrócić uwagę na powyższą prośbę i zasilać mnie zebranymi przez siebie materiałami, na jakich przy dobrej woli i chęci w poszukiwaniach, z pewnością
w okolicy ich zbywać nie będzie1.
[Kołłątaj: ułożyć korrespondencyą obszerną po wszystkich częściach Polski,
dla zasięgnięcia jak najdokładniejszej wiadomości o obyczajach aktualnych
ludów tego kraju, a gdyby można, dostania dobrych rysunków tych wszystkich
obiektów.]

W marcu 1865 na apel Kolberga odpowiedział między innymi Józef Bliziński, później ceniony komediopisarz. Był rodzinnie związany z Kujawami,
w młodości bywał tam wielokrotnie, a w 1845 roku odziedziczył folwark
Choceń, gdzie zamieszkiwał do 1854 roku. Interesował się historią i kulturą
ludową regionu, gromadził przede wszystkim materiały dotyczące języka,
ale potrafił też notować melodie, był autorem kilku publikacji w „Gazecie
Codziennej” i Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda. Do Kolberga pisał z Bodzanowa, gdzie prawdopodobnie przebywał jako rezydent,
deklarując udostępnienie własnych zapisów. Ostatecznie w monografii Kujaw Oskar wykorzystał przede wszystkim jego rękopisy zawierające notatki
językowe oraz fragmenty tekstów z artykułów, ale pomoc Blizińskiego była
większa, niż wynika to z zachowanych notatek, i polegała też na dzieleniu
się wiadomościami o regionie oraz na organizacji pobytu badacza na Kujawach2. Z Józefem i jego żoną Pelagią Kolberg przyjaźnił się nadal w latach
późniejszych i bywał u nich w Bóbrce w Sanockiem. Natomiast materiały etnograficzne z Kujaw zgromadzone przez Kolberga pochodzą głównie
z jego własnych badań oraz są owocem kontaktów z innymi rodzinami.
1

Tamże, s. 105.
Postać Józefa Blizińskiego, jego kontakty z Kolbergiem szczegółowo omówiła A. Skrukwa
„Kujawy” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement do tomów 3–4 cz. II (DWOK
T. 72/II), s. VI–XVIII.
2

436

�W sierpniu 1865 roku Oskar udał się bowiem w drugą podróż po Kujawach. Pięć lat wcześniej odwiedził Bogusławice, Redecz, Kłonowo, Bodzanowo i Otmianowo, a także prawdopodobnie Płowce i być może Służewo1.
Skupiał się głównie na zapisach melodii ludowych, a w szczególności na
tak zwanym tańcu kujawskim, którym był zafascynowany, i któremu poświęcił oddzielne studia2. Teraz musiał zebrać informacje odpowiadające
nowej koncepcji wydawniczej. Jego stacjami badawczymi stały się ponownie Bogusławice i Bodzanowo, gdzie gościł u znanych już sobie Komeckich i Biesiekierskich, a także Głuszyn, będący własnością Sokołowskich,
i Ruszkowo, dobra Antoniego Morzyckiego. Były to, jak już wspomniano,
miejscowości leżące na terenach pozostających pod zaborem rosyjskim,
jednak monografia miała na celu opis całego regionu, który dla Kolberga
był przede wszystkim krainą historyczną, podzieloną przez zaborców. Charakteryzował Kujawy słowami Józefa Blizińskiego:
Kujawy, prowincja dawnej Polski po lewym brzegu Wisły, pomiędzy tąż rzeką
a Notecią i Gopłem rozciągająca się, obejmuje w Królestwie powiat włocławski
(do r. 1848 kujawskim zwany), przytykający na północ do Wisły oraz w Prusach,
a w szczególności w W. Księstwie Poznańskiem, część regencji bydgoskiej, mianowicie powiat inowrocławski3.

O ile więc w przypadku wielu późniejszych monografii zasięg terytorialny opisywanych w nich regionów wyznaczyły ostatecznie granice
administracyjne, to w Kujawach decydującą rolę odegrał aspekt historyczno-geograficzny. Kolberg, który zabiegał o wsparcie finansowe w różnych instytucjach, w liście do Cesarskiego Towarzystwa Geograficznego
pisał wprawdzie o zamiarze wydania tomu zawierającego opis powiatu
1 Pięć pierwszych miejscowości Kolberg wymienił w Notatniku zawierającym rachunki…, k. 14; Płowce i pobyt u Wodzińskich (mieszkających w Służewie) Kolberg wspomniał
obok innych miejscowości w brulionie listu do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 117.
2 Prace badacza związane z tańcem kujawskim dokumentują trzy zespoły rękopiśmienne
znajdujące się obecnie w dwóch tekach: Arch. PTL, teka 42, sygn. 1350, k. 139–184 oraz Arch.
PTL, teka 51, sygn. 1358, k. 1–19 i tamże, k. 21–40, a także opisy tego tańca, zob. O. Kolberg
Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199–208; tańce kujawskie zostały opublikowane w: O. Kolberg
Kujawy. Suplement do tomów 3–4 cz. I (DWOK T. 72/I).
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 15; pierwodruk: Warszawa 1867; tam za: J. Bliziński
Kujawy, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16: Warszawa 1864, s. 421.

437

�„włocławskiego (Kujaw)”, ale już w kolejnym zdaniu wydawał się zapobiegliwie usprawiedliwiać włączenie materiałów z powiatu inowrocławskiego:
Gdy granice administracyjne nie zawsze mogą służyć za zasadę do opisów etnograficznych, przeto i opisy moje, w miarę potrzeby lub obfitości nabytych
materiałów, dla dokładności przedstawienia przekraczać nieraz będą za obręb
powiatu, a nawet niekiedy po dwa lub więcej takowych powiatów w sobie obejmować1.

Kujawy to jednak przede wszystkim region etnograficzny (w przeciwieństwie do niektórych regionów wyznaczanych granicami guberni, takich
jak Radomskie, Kieleckie czy Lubelskie). O mieszkańcach Kolberg pisał
wprawdzie, że to „jedna z najwydatniejszych gałęzi plemienia wielkopolskiego”2, ale jednocześnie dodawał: „mają odrębny swój śpiew i taniec, jak
mają wyłączny ubiór i gwarę”3, a w rozdziale „Lud” zamieścił cytat z publikacji mówiący, że „tworzą zupełnie osobny typ naszego narodu”4. Dla
charakterystyki Kolberga jako badacza istotne jest jednak, że Kujawiakom
poświęcił oddzielną monografię, natomiast traktowanie ich jako podgrupy
Wielkopolan, bądź uznanie ich za grupę odrębną stanowiło problem także
dla późniejszych badaczy, których celem była klasyfikacja etnograficznych
grup Polski5. Kolberg zwrócił też uwagę na uzależniony od środowiska
przyrodniczego wewnętrzny podział Kujaw na polne (czyli właściwe) i borowe (czyli leśne). Mieszkańców tych drugich scharakteryzował dość szczegółowo, pisząc między innymi:
Borowiacy ci (osobliwie od Sompolna, Brdowa, Przedcza) nie uważają się niemal
za Kujawiaków i gdy mówią, że idą na Kujawy, znaczy to, że dążą do żyznych
czarnoziemów i płaszczyzn pod Radziejowem i Kruszwicą rozłożonych6.
1 Brulion listu Kolberga do Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego bez miejsca i daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 133.
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.
3 Tamże.
4 Tamże, s. 54; tę wypowiedź przywołał Kolberg za: F.S. [F.M. Sobieszczański], Obrazy wielkopolskie, „Tygodnik Ilustrowany” 1860, nr 57.
5 Adam Zakrzewski określił Kujawiaków i Łęczycan jako „grupę przejściową między wielkopolską a mazowiecką”, zob. tenże, Nasz obszar etnograficzny, Wisła 1888, T. 2, s. 186. Jan
S. Bystroń uznał Kujawiaków za odrębną grupę etnograficzną, związaną z Wielkopolską, ale
też mającą cechy wspólne z Pomorzem, zob. J.S. Bystroń Etnografia Polski, Poznań 1947, s. 29.
6 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 53.

438

�Być może zamieszczenie przez Kolberga w monografii regionu kilku obszernych fragmentów poświęconych Borowiakom spowodowało trwałe ich
włączenie do etnograficznej mapy Polski, co uczynił między innymi w 1925
roku Jan S. Bystroń1 i co widnieje współcześnie jako hasło w Wikipedii,
z wyraźnym ukierunkowaniem na ich miejsce zamieszkania: „w okolicach
Sompolna, Brdowa, Przedcza”2, brzmiące jak cytat z trzeciej serii Ludu.
Charakterystyce ludności, począwszy od tej monografii, poświęcony
będzie oddzielny rozdział, umiejscowiony zawsze jako drugi, po rozdziale
„Kraj”. Znajdziemy w nim opisy wyglądu zewnętrznego, cech mieszkańców,
ich wad i zalet, ubioru, pożywienia, chałup, sprzętów domowych i gospodarskich oraz zajęć włościan. W Kujawach Kolberg włączył tu jeszcze materiały dotyczące przesądów i czarów, które później znajdować się będą po
opisach obrzędów i pieśniach w rozdziale „Świat nadzmysłowy”. Istotnym
elementem tej części publikacji są wzmianki dotyczące stosunków społecznych, wypowiedziane wprost lub poprzez przytoczone anegdoty funkcjonujące wśród kujawskich włościan. Teren Kujaw to także obszar osadnictwa
niemieckiego i choć zadaniem Kolberga, jakie sam sobie stawiał, było opisanie kultury rdzennych mieszkańców, to w przypadku wielonarodowych
społeczności trudno mu było pominąć problem współegzystowania różnych nacji. Badacz wielokrotnie więc poruszał ten temat:
W całych Kujawach żyje wielka liczba osadników niemieckich. Osady ich, holendrami, olendrami zwane, zbudowane zwykle w sposób niemiecki, oczywiście nieco zmieniony wymaganiami miejscowości, zbudowane nieraz pod sznur
lub ciasno, odznaczają się porządkiem, czystością i małymi zwykle za domem
sadkami. Ludność ich lubo miejscami już od półtorasta wieku i dawniej osiedlona w kraju lub doń przez szlachtę na czynsz sprowadzona, zachowała atoli strój,
zwyczaje, obyczaje i język swój narodowy. Są po większej części ewangelikami.
Żenią się i żyją zwykle między sobą, mało się udzielając i łącząc z chłopem
kujawskim i pracowicie rolę swą uprawiają3.

Dla cenzora w zaborze rosyjskim (Kujawy wydane zostały jeszcze
w Warszawie) nie były widocznie zbyt drażliwe słowa o germanizacji zawarte w dalszej części tego opisu:
1

J.S. Bystroń Ugrupowania etniczne ludu polskiego, Kraków 1925, s. 20.
Zob. www.pl.wikipedia.org/wiki/Borowiacy-Kujawicy (dostęp: 30.09.2021).
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 61.
2

439

�W Kujawach pruskich, gdzie cała administracja posługuje się językiem niemieckim przy napływie cudzoziemców, żywioł germański daleko silniej przeniknął.
Miasta już w połowie niemieckie i cały pas nadwiślański od Torunia aż po Bydgoszcz, równie jak i to miasto, w większej części uległy germanizacji; lubo dalej
ku północy poza Fordonem, żywioł polski dość krzepko się jeszcze utrzymuje1.

W monografii znajdziemy też spostrzeżenia dotyczące miejscowej społeczności żydowskiej:
Żydzi posiadają tu te same wady i zalety, jakiemi plemię ich wszędzie się odznacza. Powiedziałbym jednak, że kujawscy są od innych porządniejsi, czyściejsi
i rzetelniejsi w swych zobowiązaniach. W Kujawach pruskich z łatwością ulegli
zniemczeniu. I nic dziwnego; lud ten wszędzie będąc tułaczem, czepia się zwykle
narodowości panującej lub kupieckiej, tem bardziej, gdy zepsuty język niemiecki, jakim się od wieków u nas posługuje, ciągnie go łatwiej ku Germanom2.

Mimo stosunkowo licznych tego typu wzmianek obraz wzajemnych stosunków najbardziej widoczny jest w folklorze (i tak pozostanie też w kolejnych tomach), między innymi w tekstach pieśni zamieszczanych przez
autora (oraz pozostawionych w rękopisach), których nie opatrywał przecież
żadnym komentarzem, a które bardzo trafnie oddają nastawienie poszczególnych grup etnograficznych, etnicznych i społecznych względem siebie.
Przykładem mogą być choćby fragmenty pieśni dworskich z okolic Ruszkowa odnoszące się do problemu germanizacji, których Kolberg z oczywistych
względów nie mógł opublikować i które zachowały się w jego rękopisie
terenowym:
Jeśli jesteś Polak prawy, nie znajdziesz tu względu,
bo tu tylko samych Niemców biorą do urzędu […].
Teraz Polak język łamie, Miemiec daje baty,
Niemiec sobie głowę psuje, jak pisać mandaty […].
Dziś, gdzie się ruszysz na polskiej ziemicy,
to wszędzie Moskal lub Niemiec w szlafmycy […]3,
1

Tamże.
Tamże, s. 62.
3 Są to fragmenty pieśni opublikowanych w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), s. 130–132; pisownia „Miemiec” za Kolbergiem, częsta
w odnotowanych przez niego tekstach.
2

440

�czy też ten krótki tekst z Kujaw dotyczący włościan z innych regionów
Polski:
Mazury smutne, Podlasiaki leniwe, Łęczycanie piją dobrze, Płocczanie śpiochy,
Krakowiak z Kujawiakiem to dobre chłopy; każdy 6 dni popracuje, siódmy
w karczmie przetańcuje1.

Problematyka grup etnograficznych, stosunków społecznych i narodowościowych to tylko niektóre z zagadnień ściśle etnograficznych, które
poruszane będą także w mniejszym lub większym stopniu w późniejszych
monografiach.
Kujawy prezentują też znacznie już obszerniejsze niż Sandomierskie
materiały z zakresu kultury materialnej. Wprawdzie w świetle zachowanych rękopisów ocenić można, że tylko niewielka ich część pochodzi z zapisów własnych Kolberga, jednak wiadomo, że nie dysponujemy obecnie kompletnymi źródłami zarówno do tej2, jak i pozostałych monografii.
Niezależnie bowiem od rozproszenia archiwum Kolberga w XX wieku to
jeszcze za jego życia poszczególne karty ulegały przemieszczaniu między
tekami, a część materiałów wykorzystana do publikacji była usuwana
przez samego autora.
Badacz z pewnością poświęcił dużo uwagi ubiorowi Kujawiaków.
Świadczą o tym jego liczne notatki i rysunki terenowe dotyczące strojów
z okolic Kowala i Więcławic (dziś Więsławice; obie miejscowości niedaleko Bogusławic) oraz z Ruszkowa3. Konfrontował też własne spostrzeżenia z opisami cytowanych przez siebie autorów, między innymi opatrując
znakiem zapytania fragment wypisu z Ludu polskiego Łukasza Gołębiowskiego dotyczący koloru wstążki4 czy też zamieszczając przypis do opinii
Józefa Łepkowskiego na temat rzekomego podobieństwa ubiorów kujawskich i krakowskich:
1

Tamże, s. 57.
A. Skrukwa pisze o terenowych materiałach z Kujaw, że „zachowały się zwykle wtedy,
gdy na tej samej karcie znajdowały się także notatki z innego regionu”, zob. tejże „Kujawy”
Oskara Kolberga…, (DWOK T. 72/II), s. XLIII.
3 Rkp. i szkice terenowe Kolberga, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1353/II, k. 5 i Arch. PTL, teka
36, sygn. 1320, k. 108 i 109.
4 Mowa o cytacie z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 37 zamieszczonym w cz. I Kujaw (DWOK T. 3), s. 69, który Kolberg opatrzył
znakiem zapytania odnoszącym się do karmazynowej wstążki.
2

441

�Autor więcej tu podobieństwa dopatrzył, niż go jest w istocie. Wszakże z wyjątkiem jedynie barwy, widoczna między obu temi ubiorami zachodzi różnica
w kroju, kształcie i charakterze1.

Zainteresowania Kolberga ubiorem kujawskim znajdują odzwierciedlenie w bogatej ikonografii przygotowanej do monografii w postaci czterech
barwnych litografii i kilkunastu czarnobiałych drzeworytów. Wykonane
zostały na podstawie rysunków Wojciecha Gersona, który na początku lat
pięćdziesiątych podróżował po Kujawach i wykorzystał własne prace, ale
też oparł się na fotografiach wykonanych w zakładzie Wolfa Majera Majorkiewicza we Włocławku. W rękopisach terenowych Kolberga na tych
samych kartach co opisy strojów widnieją też zwykle jego notatki (niekiedy
ze szkicami) dotyczące sprzętów domowych i gospodarskich, wraz z ich
gwarowymi nazwami. Informacje te badacz uzupełniał także po zakończeniu podroży. Podobne zapiski (notatki dotyczące gospodarstwa, sprzętów
rybackich, zawołania na zwierzęta) widnieją bowiem na odwrocie listu
Michała Sokołowskiego z Głuszyna napisanego do Kolberga w listopadzie
1865 roku2, a więc już po jego powrocie do Warszawy. Wraz z listem Sokołowski nadesłał zresztą zebrane przez siebie materiały z zakresu folkloru słownego. Natomiast informacje dotyczące konstrukcji chaty z 1616
roku przesłał Ludwik Komecki z Bogusławic. Opracowując monografię do
druku, autor dopytywał o detale budynku, których zapewne nie zdołał
zanotować i naszkicować. Komecki odpowiedział sumiennie na zadane pytania i zamieścił stosowne rysunki. Szkice innych budynków wykonała
prawdopodobnie jego córka Ludwika3. Opisy wnętrza Kolberg uzupełnił
na postawie publikacji Józefa Blizińskiego4.
1

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 71, przypis 1; uwaga Kolberga odnosi się do
opinii J. Łepkowskiego zamieszczonej w jego pracy O zabytkach Kruszwicy, Gniezna i Krakowa oraz Trzemeszna, Rogoźna, Kcyni, Dobieszewka, Gołańczy, Żnina, Gąsawy, Pakości,
Kościelca, Inowrocławia, Strzelna i Mogilna; sprawozdania i studia, Kraków 1866, s. 173.
2 Notatki Kolberga na odwrocie listu, zob. rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/3,
k. 146 i 147; materiały te zostały wykorzystane w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) na s. 59, 84, 89.
3 Zob. list L. Komeckiego do Kolberga z 20 I 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 146–147, por. O. Kolberg, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 78 i 79. Na podstawie szkiców wykonanych prawdopodobnie przez Ludwikę (po mężu Kretkowską) wykonano drzeworyty zamieszczone na s. 77, 80 i 82.
4 Kolberg wykorzystał m.in. artykuł J. Blizińskiego Z Kujawskiego w końcu stycznia. Korespondencja „Gazety Codziennej”, „Gazeta Codzienna” 1861, nr 61–63.

442

�Monografia Kujaw nie posiada jeszcze typowego dla całego cyklu układu
rozdziałów. Po opisie „Ludu” Kolberg zamieścił ponad czterdzieści opowieści (bajek, klechd, gadek) oraz przysłowia i zagadki, a dopiero po nich rozdziały „Zwyczaje”, „Obrzędy polne” i „Obrzędy domowe”, dodając między
nimi „Gry”. W opublikowanych materiałach, poza folklorem muzycznym
i słownym, jest spora liczba opisów opatrzonych notami lokalizacyjnymi
odpowiadającymi podróżom Kolberga, na przykład opis zwyczajów związanych ze środą popielcową w Bodzanowie i Głuszynie, opis gier z Ruszkowa,
Głuszyna, Kowala (Bogusławice), fryca z Bodzanowa czy wesela z okolic
Bodzanowa i Bogusławic. Jednak wobec braku zachowanych manuskryptów (poza zapisami części pieśni) nie można stwierdzić, czy zamieszczone
teksty sporządzone zostały na podstawie własnych zapisków Kolberga, czy
też nadesłanych mu przez inne osoby informacji.
W rozdziale „Obrzędy polne” znalazły się znane powszechnie, choć funkcjonujące w różnych regionach pod różnymi nazwami zwyczaje związane
z zakończeniem żniw (wieńcowe, okrężne) i z wyzwoleniem młodego parobka (fryc, wilk,) oraz charakterystyczny dla Kujaw zwyczaj wyboru „króla
pasterzy”. Opis tego ostatniego (wraz z nazwą) zaczerpnięty został z pracy
Gry i zabawy1 Łukasza Gołębiowskiego, który z kolei przedrukował go ze
wstępu do utworu Feliksa Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie z 1827 roku. Kolberg, w przypisach do pierwszej części monografii,
zamieścił fragmenty tej sielanki przedstawiającej zarzucony już zwyczaj,
o który badacz dopytywał mieszkańców:
Obecnie wszakże obrzęd ten jest zarzuconym w miejscach nad Bachorzą, o których broszura wspomina. Od dwóch niemal generacyj nie zajmują się nim wcale,
a starzy ludzie, których o to rozpytywałem, zaledwie kilka drobnych szczegółów
powiedzieć jeszcze o nim umieli. Wszakże pochód z wołem dobrze oni zachowali
w pamięci. Toż samo tyczy się i wielu innych stron Kujaw, gdzie chyba wyjątkowo obyczaj ten się pojawia2.

Pierwsza część Kujaw jako jedna z nielicznych monografii opracowana i wydana została praktycznie na bieżąco, dwa lata po zakończeniu badań. Część druga, poza kolejnymi przypisami do poprzedniego woluminu
1 Ł. Gołębiowski, Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincjach, Warszawa 1831, s. 119–122.
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 241.

443

�i słowniczkiem, poświęcona już była prawie wyłącznie pieśniom i folklorowi muzycznemu, a ciekawe i obszerne materiały dotyczące gwary kujawskiej autor zamieścił w przypisach. Pomimo daty „1867” na karcie tytułowej
tom ten opublikowany został dopiero w 1869 roku.
W czasie, gdy kończył się druk Kujaw, według słów Kolberga, gotowe
było trzytomowe Krakowskie1, o którego wydanie autor starał się początkowo w Ossolineum. Porozumienie z Towarzystwem Naukowym Krakowskim
spowodowało jednak, że rękopis złożony został w drukarni Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Monografia, składająca się ostatecznie z czterech tomów,
dotyczyła niewielkiego obszaru określonego nawet podtytułem Okolice
Krakowa. Kolberg włączył jednak do Krakowskiego także odleglejsze miejscowości należące do ówczesnego Wielkiego Księstwa Krakowskiego, które
od 1867 roku składało się z powiatów krakowskiego i chrzanowskiego.
Taki właśnie obraz regionu, opartego o granice administracyjne, ujawnia
się w krótkim opisie:
Okolica stanowiąca przedmiot moich poszukiwań, składa się prócz samego Krakowa: z ziemi b. okręgu wolnego miasta, a następnie W. Księstwa Krakowskiego,
oraz z dwóch przyległych jej wąskich pasów nadgranicznych […]2,

a także w zamieszczonym w ostatniej części spisie miejscowości wspomnianych powiatów krakowskiego i chrzanowskiego. Odpowiada on też ówczesnym poglądom Kolberga na zasięg terenów, których dotyczyć miały
poszczególne opracowania. W 1872 roku pisał:
Polska bowiem, jak każdy kraj, składa się z cząstek, z prowincji. Nim się zatem
skutecznie zdołamy rozpatrzeć po całym jej obszarze, wypada nam z konieczności zamknąć się poprzednio w ciasnym obrębie nie tylko jednej, ale każdej
z osobna prowincji i takową obejrzeć po szczególe […]. Im mniejszą będzie przestrzeń naszych poszukiwań (np. powiatami), tym większa urośnie masa pozyskanych przez nas szczegółów […]3.

1 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 297–298, tam dokładniej Kolberg podał zawartość tomów Krakowskiego.
2 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 4; pierwodruk: Kraków 1871.
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera) czytana na
posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły

444

�Pierwsza część Krakowskiego zbudowana była podobnie jak Kujawy,
ale Kolberg wyłączył z niej opowieści ludowe, dla których przeznaczony
został oddzielny, czwarty tom monografii, zawierający także zagadki, przysłowia i wiadomości o języku, w tym spisy nazwisk i nazw miejscowości.
Materiały etnograficzne znalazły się więc w części pierwszej (opis kultury
materialnej i zwyczajów), drugiej (obrzędy) i trzeciej (wierzenia określone
już jako „Świat nadzmysłowy”).
Po obszernym historyczno-geograficznym opisie kraju, zawierającym
też podania i przysłowia związane z Krakowem, następuje charakterystyka ludu według poszczególnych grup etnograficznych. Kolberg, opierając
się głównie na publikacjach Józefa Mączyńskiego i Władysława Anczyca1, ale też na pracach innych autorów, opisał Ogrodników i Prądniczan
zamieszkujących lewy brzeg Wisły oraz Podgórzan na prawym brzegu,
wśród których wyróżnił jeszcze Kijaków, Skawiniaków i Świątniczan.
Wcześniej planował oddzielną monografię poświęconą Podgórzanom,
teraz jednak, podobnie jak uczynił to Mączyński, włączył ich opis do
przygotowanej publikacji:
Podgórzan tych zamieściłem dlatego w niniejszym opisie, że im także jako bliskim Krakowa sąsiadom i z miastem tem w ciągłe wchodzącym związki służy
zwykle nazwa Krakowiaków. Wreszcie piętno krakowskie na mil parę (aż poza
Mogilany i Głogoczów) nader tu jeszcze wybitne śród ludu”2.

Dopiero charakterystyka grup określonych jako „lud dalszy z lewego
brzegu”, do których zaliczeni zostali Krakowiacy-Kopieniacy i Górnicy,
oparta jest na materiałach zgromadzonych przez Kolberga. W Krakowskiem był bowiem wielokrotnie (po raz pierwszy w 1842 roku w Modlnicy) jako przyjaciel Józefa Konopki, którego poznał rok wcześniej
w Warszawie, i z którym odbył jedną z pierwszych podróży etnograficznych. Oskar bywał więc w należących później do Józefa Mogilanach,
ale też w majątkach jego rodzeństwa w Modlnicy i w Tomaszowicach.
(DWOK T. 63), s. 262; pierwodruk całości artykułu: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3,
s. 266–285.
1 J. Mączyński Włościanie z okolic Krakowa, Kraków 1858; W. Anczyc Obrazy krakowskie,
„Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. V, nr 132, s. 136–139, nr 133, s. 143–146, nr 135, s. 166–170.
2 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 107; Kolberg miał tu na myśli mieszkańców
okolic miasteczka Podgórze w ówczesnym powiecie wielickim, dziś dzielnica Krakowa.

445

�Zatrzymywał się tam zapewne w trakcie wyjazdów w Tatry w 18571,
1861 i 1863 roku 2. Okresem intensywniejszych podróży w te okolice był
koniec lat sześćdziesiątych, kiedy coraz wyraźniej rysowała się wizja publikowania Ludu w Krakowie. Dłuższe pobyty u przyjaciół stały się też
wreszcie okazją do zgromadzenia odpowiednich materiałów dla nowego
typu wydawnictwa wykraczającego już dalece poza zebrany wiele lat
wcześniej folklor muzyczny. Korespondencja i notatki dotyczące wydatków Kolberga potwierdzają jego wielotygodniowy pobyt w Krakowskiem
w 1868 roku oraz podróż w te rejony w 18693, podczas których głównymi
stacjami badawczymi pozostawały Mogilany, Modlnica i Tomaszowice.
Wówczas zebrał zapewne bardzo szczegółowe wiadomości o życiu mieszkańców, ich strojach, żywności, chatach, zagrodach i zajęciach ludności,
a także materiały dotyczące podkrakowskich kapliczek i krzyży przydrożnych. Te ostatnie są w monografii tylko wzmiankowane, ale doczekały
się obszerniejszego opracowania opublikowanego wraz z drzeworytami
w artykule Figury przydrożne, który ukazał się w „Kalendarzu Warszawskim” w 1872 roku 4.
Zainteresowania Kolberga kulturą materialną potwierdzają zachowane
liczne rękopisy terenowe. Unikatowym natomiast dokumentem jest czystopis rozdziału „Lud” i części rozdziału „Zwyczaje”5. Jest to jedyne w całym archiwum prawie kompletne źródło do tak znacznej części publikacji.
Opracowując ten tekst, Kolberg wykorzystał przede wszystkim materiały
własne (w mniejszym stopniu notatki Antoniny Konopczanki, która wykonała też część drzeworytów) oraz dostępne publikacje. Analiza tych ostatnich pozwala rzucić światło na niektóre błędnie przypisywane Kolbergowi
poglądy, jak choćby ten, że „[…] stara się uchwycić odrębności regionalne,
dać ich wytłumaczenie w dość naiwny sposób historią omawianej dzielnicy (np. w Krakowskiem do purpury królów nawiązuje użycie czerwieni
1

Zob. O. Kolberg Korespondencja z Wiednia… (DWOK T. 62), s. 359.
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. IX i X.
3 Zob. m.in. rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, tam na k. 16 także wzmianka o podróży do Krakowa w 1867 roku; list Kolberga do L. Wegnera z 22 XI 1868 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 264–265 i list B. Hoffa do Kolberga z 15 V 1869, tamże,
s. 324–325.
4 Zob. O. Kolberg Figury przydrożne, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),
s. 337–341; pierwodruk: „Kalendarz Warszawski” J. Ungra na rok 1872, s. 138–142.
5 Wersja przeznaczona do druku oraz znajdujące się dziś między jej kartami zapiski
terenowe Kolberga i A. Konopczanki, zob. Arch. PTL, teka 45, sygn. 1417, k. 1–80.
2

446

�w ubiorze chłopskim)”1. Jednak przytoczone przez Kolberga w przypisie
słowa: „Czuć w tem [...] majestat stolicy, purpurę królewską, w którą się
nawet chłop spod Wawelu ubrał”2 pochodzą z pracy Józefa Łepkowkiego
i zostały opatrzone komentarzem Kolberga: „Przecież najbliżsi mieszkańcy
miasta w ogóle czapek czerwonych nie noszą, a purpura ukazuje się dopiero pod sukmaną na szmacie podszewki i wąskiej lamówce ubioru”3. Autor
monografii cytuje zatem fragmenty pracy Łepkowskiego, jednak nie zgadza
się z jego poglądem, dokumentując sprzeciw rzeczowymi argumentami.
Rozdział „Zwyczaje”, który badacz układał w porządku kalendarzowym,
rozpoczynając go od Wigilii Bożego Narodzenia, prezentuje się tu wyjątkowo bogato. Znajdziemy w nim nie tylko typowe dla następnych monografii opisy Bożego Narodzenia z kolędami, Nowego Roku, Trzech Króli,
Ostatków (z Tłustym Czwartkiem), Wielkiego Postu i Wielkanocy wraz
z Dyngusem i Kogutkiem, Zielonych Świąt, Bożego Ciała, Św. Jana (Sobótka), Wniebowzięcia Marii Panny, Zaduszek, uzupełniane w zależności od
zgromadzonych materiałów o zwyczaje związane z patronatem świętych
(np. św. Wawrzyńca, św. Grzegorza, św. Katarzyny, św. Mikołaja), ale też
o szereg informacji o folklorze miejskim charakterystycznym dla Krakowa
(rękawka czy konik zwierzyniecki). Jak już wspomniano, opisy własne Kolberg uzupełnił cytatami z opracowań innych autorów. Słowo drukowane
nie zawsze jednak było wiarygodnym źródłem, o czym badacz przekonał
się później nie raz. Do Krakowskiego włączył na przykład opis święconego,
falsyfikat pochodzący rzekomo z XVI wieku, opublikowany w „Pszczółce
Krakowskiej” w 1822. Opis został ostatecznie uznany za falsyfikat, przedtem
jednak przedrukowały go inne czasopisma oraz Łukasz Gołębiowski4, którego prace oparte były wyłącznie na wcześniejszych publikacjach.
1

A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, praca zbiorowa pod redakcją
M. Biernackiej, B. Kopczyńskiej-Jaworskiej, A. Kutrzeby-Pojnarowej, T. 1, Wrocław 1976, s. 31.
2 O. Kolberg, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 123; jest to cytat z pracy J. Łepkowskiego,
Przegląd krakowskich tradycyj, legend, nabożeństw, zwyczajów, przysłów i właściwości,
Kraków 1866, s. 31–32.
3 O. Kolberg, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 123.
4 Chodzi o tekst zacytowany przez Kolberga w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 369–373,
który zamieszczony został przez K. Majeranowskiego w „Pszczółce Krakowskiej” w 1822 roku,
przedrukowany w tym samym roku w „Tygodniku Wileńskim” (T. 3, nr 10), następnie u Gołębiowskiego w Ludzie polskim…, s. 305–309 i w „Przyjacielu Ludu” w 1837 (T. 2, nr 39), na
wszystkie te źródła, poza „Tygodnikiem Wileńskim” powołał się Kolberg.

447

�Pozostałe części monografii wydane zostały już w czasie, gdy Kolberg
mieszkał na stałe w Modlnicy. Od 1871 roku miał więc niepomiernie większe możliwości obserwowania i choćby częściowego uczestniczenia w życiu
modlnickiej społeczności. Był też prawdopodobnie postacią budzącą sympatię, wyrażoną na przykład w krótkiej przyśpiewce włościan:
Ciesy się pan Kolbr, ze idziemy z pola,
ciesy się i Gacka, Maryna, Antola1.

Owe przyśpiewki, muzyka i tańce w dalszym ciągu interesowały badacza najbardziej. W „Obrzędach” rozpoczynających kolejny wolumin dominuje folklor muzyczny i cytaty z publikacji, jedynie opis wesela II, uzupełniony tekstami ze zbioru Józefa Konopki2, pochodził z obserwacji Kolberga, poczynionych jednak prawdopodobnie jeszcze przed 1860 rokiem.
Natomiast informacje zamieszczone w części dotyczącej „Wyżynku” badacz
mógł zgromadzić później, ale dla opisu tego obyczaju żniwnego źródłem
jest dziś jedynie kopia rękopisu Kolberga sporządzona przez Władysława
Kosińskiego.
Podczas pracy nad Krakowskiem nieoceniona okazała się pomoc Antoniny Konopczanki, siostry Józefa. Poza materiałami do kultury materialnej
Antonina spisywała bajki oraz informacje o wierzeniach związanych z okolicznymi miejscami i postaciami. Jak typowy badacz terenowy odpytywała
kobiety zatrudnione we dworze, notowała szczegółowo pytania i odpowiedzi, stąd jej zapisy mają charakter dialogu, uzupełnionego często nazwiskami
odpowiadających: „Jadwiga Kazimierzowa Skoczkowa”, „Elżbieta Kostaśka”
– córka Skoczkowej, „Kaśka Pstruśka”. Zapisy te zachowały się w rękopisie
nazwanym później przez Helenę Kapełuś Modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki3. Natomiast Kolbergowi udostępniła swoje kopie tych
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, sygn. 1192/1, k. 4; zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement do
tomów 5–8 cz. I (DWOK T. 73/I), s. 433.
2 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; Toż: Wydanie fototypiczne,
Wrocław 1974.
3 H. Kapełuś Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki.
Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s. 179–195.
Raptularz został opublikowany w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. III
(DWOK T. 73/III), s. 5–172. Postać A. Konopczanki została też scharakteryzowana przez E. Millerową, zob. Lata krakowskie w życiu Oskara Kolberga 1871–1890, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I).

448

�zapisów, zachowane w postaci dziś niekompletnych zeszytów opatrzonych
tytułami: Opowiadania powieści ludu krakowskiego, wieś Modlnica Wielka, 1869 i Powieści. O urokach, gusłach, zabobonach, czarach, środkach
naprzeciw tymże zebrane podług opowiadań ludu krakowskiego, wieś Modlnica Wielka 18691. Autor monografii wykorzystał teksty Antoniny, w których poczynił pewne poprawki redakcyjne, i opublikował opowieści oraz
opisy wierzeń. Te ostatnie stanowią pokaźny fragment przedostatniej części
Krakowskiego, ale teksty będące w rękopisie całością zostały podzielone i zamieszczone w odpowiednich rozdziałach tomu wśród materiałów pochodzących z innych źródeł. Kolberg pominął też nazwisko Konopczanki i prawie
wszystkich jej informatorek, wspominając tylko Kazimierzową Skoczkową
przy jej opowieści o bogienkach2. Problem braku wzmianki o informatorach
był już tu podnoszony wraz z definicją etnografii przywołaną przez Oskara za Friedrichem Müllerem, w której mowa jest o „osobniku zbiorowym”.
Odpowiada to także ogólnym poglądom panującym wśród badaczy w XIX
wieku, kiedy lud traktowano jako zbiorowego twórcę i odtwórcę folkloru,
a notowanie nazwisk należało do wyjątków.
Pozostałe materiały opublikowane w tym tomie to przeważnie fragmenty
lub ich streszczenia z publikacji takich jak O przesądach lekarskich ludu
naszego3 czy dawne zielniki i kompendia medyczne z XVI, XVII i XVIII
wieku4. Opis wierzeń został też uzupełniony obszernymi przypisami, zawierającymi cytaty z rozpraw Grimma i Hanuscha dotyczących mitologii 5. Obficie przytaczał tam Kolberg fragmenty starszych druków, takich jak Młot
na czarownice, Diabeł w swojej postaci i innych6, i chociaż cytowanie tak
obszernych partii tekstów z tych prac nie zawsze wydaje się uzasadnione,
1

Rkp. A. Konopczanki, Arch. PTL, teka 13, sygn. 1192/2.
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 47; pierwodruk: Kraków 1874.
3 M. Zieleniewski O przesądach lekarskich ludu naszego skreślił… w celu otrzymania
stopnia doktora medycyny w Uniwersytecie Jagiellońskim. Wyciąg z rozprawy uwieńczonej
przez Wydział Lekarski nagrodą, Kraków 1845.
4 Np. Marcina z Urzędowa Herbarz polski, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i innych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje, Kraków 1595 i Marcina Plebana
z Klecka Obrona przeciwko morowemu powietrzu doświadczona. Na którą jako bogaty, tak
i ubogi snadno się zdobędzie, bo nie każdy na lekarstwa ma pieniądze, Poznań 1605.
5 J. Grimm Deutsche Mythologie, Göttingen 1835 (1844, 1854); I.J. Hanusch Die Wissenschaft des slavischen Mythus, Lemberg 1842.
6 S. Ząbkowic Młot na czarownice, Kraków 1614; F. Bohomolec Diabeł w swojej postaci
z okazyi pytania, jeśli są upiory, ukazany, cz. I, wyd. I: Warszawa 1772 i cz. II i III: Warszawa
1777.
2

449

�to świadczy również o intuicji Kolberga, który sięgał do bardzo różnorodnych źródeł i odnajdywał w nich informacje dotyczące folkloru i tradycji.
W Krakowskiem odnaleźć można już wszystkie elementy modelu monografii, tj. opis kraju, ludu, zwyczajów, obrzędów, rozdziały poświęcone
pieśniom i tańcom, grom, wierzeniom, opowieściom ludowym i językowi,
a zebrane materiały etnograficzne i folklorystyczne złożyły się na jedną
z najlepiej udokumentowanych monografii regionalnych autora Ludu1.
Twierdzenie to odnieść można także do Wielkiego Księstwa Poznańskiego,
które w schemacie (kraj, lud itd.) oraz w sposobie wypełnienia poszczególnych rozdziałów jest do Krakowskiego bardzo podobne.
Nad monografią Wielkopolski badacz pracował w trakcie edycji ostatniej części Krakowskiego. Pierwszy tom Poznańskiego przesłał do druku
na początku 1873 roku, ale ostatecznie opublikował go dwa lata później,
uwzględniając uwagi poczynione przez Emila Kierskiego, dotyczące historii regionu2. Obszar regionu wydzielony został zgodnie z kryterium administracyjnym. Od lat czterdziestych obowiązywała już wprawdzie nazwa
Prowincja Poznańska, ale tytułowy termin Wielkie Księstwo Poznańskie
odpowiadał wcześniej przyjętej przez zaborców nazwie, która zwyczajowo
nadal pozostawała w użyciu. Polskim czytelnikom bliższy byłaby zapewne
termin rodzimy, a nie wprowadzony przez zaborców, co Kolberg skomentował w liście do poznanej w Warszawie wielkopolskiej pisarki i działaczki niepodległościowej Bibianny Moraczewskiej. W 1877 roku, gdy z prasy
drukarskiej schodziła już trzecia część monografii, pisał:
Niektórzy mają mi za złe, żem na tytule wyraził W[ielkie] Ks[ięstwo] Poznańskie
– woleliby, żeby tam stało samo: Poznańskie albo Wielkopolska. Być może,
że to byłoby korzystniej, ale teraz już tego zmienić nie można, chyba na tytule
czwartego tomu. Utrudniłoby to jednak sprzedaż w Warszawie, gdzie cenzura
na lada wyrażenie veto kładzie3.

1 E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Krakowskie.
Suplement... cz. I (DWOK T. 73/I), s. V.
2 Pierwszą część monografii Kolberg przekazał do druku na początku 1873 roku, ale po
otrzymaniu uwag E. Kierskiego wycofał tom z drukarni, zob. list Emila Kierskiego do Kolberga
z 16 V 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 454.
3 Brulion listu O. Kolberga do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 40.

450

�Ponieważ w przeciwieństwie do Sandomierskiego, Krakowskiego,
a nawet Kujaw teren, którego dotyczyć miała monografia, był ogromny,
a zróżnicowanie jego kultury ludowej bardzo wyraźne, Kolberg dla materiałów mieszczących się w czterech pierwszych rozdziałach („Kraj”, „Lud”,
„Zwyczaje” i „Obrzędy”) przyjął podział na podregiony. W części pierwszej
scharakteryzowane zostały powiaty „środkowe”: poznański, szamotulski,
obornicki, średzki i śremski. Część druga zawiera opis okolicy zachodniej
z powiatami: międzychodzkim, międzyrzeckim, babimostskim1, bukowskim,
kościańskim i wschowskim oraz okolicy południowej, na którą składał
się powiat krobski, krotoszyński, ostrzeszowski, odolanowski, pleszewski
i wrzesiński. W części trzeciej znajdziemy opis „okolicy wschodnio-północnej” z powiatami: gnieźnieńskim, mogilnickim, szubińskim, bydgoskim
i inowrocławskim oraz „okolicy zachodnio-północnej”, do której należy
powiat wągrowiecki (z Pałukami), wyrzyski (z Krajną), chodzieski i czarnkowski.
Rzecz jasna, nie wszystkie te tereny Kolberg zdołał odwiedzić, choć
Wielkopolskę poznał dość dobrze. W 1867 roku udał się do Poznania, gdzie
spotkał się z członkami Towarzystwa Przyjaciół Nauk – Emilem Kierskim,
Karolem Libeltem oraz prawdopodobnie z Leonem Wegnerem i Władysławem Nehringiem, starając się o wsparcie finansowe na wydawanie Ludu.
Utrzymujące się ze składek członków Towarzystwo nie dysponowało odpowiednimi środkami, ale udostępniło badaczowi swoje zbiory, między
innymi tak zwane Szematy, o których jako źródle do monografii będzie
jeszcze mowa. Karol Libelt udzielił też Kolbergowi gościny w Czeszewie na
Pałukach, które stało się stacją badawczą także w roku następnym. W 1867
roku Kolberg zatrzymał się też w majątku wspomnianych już Hipolita
i Anieli Radońskich w Siekierkach, w ówczesnym powiecie średzkim. Rok
później miał okazję pozyskania kolejnych materiałów z powiatu średzkiego,
prowadząc badania w Dębiczu, w dobrach Włodzimierza A. Wolniewicza.
Odwiedził też wówczas położony niedaleko, ale należący już do powiatu
wrzesińskiego Miłosław. Podróże po Wielkopolsce kontynuował jeszcze
w latach następnych. W 1869 roku udał się do Ostrowa pod Wieleniem nad
Notecią, gdzie odwiedził przebywającą tam Paulinę Wilkońską, do Kórnika2
1

Nazwa powiatu przytoczona za Kolbergiem, zgodnie z XIX-wieczną ortografią.
Ostrowo pod Wieleniem i Kórnik wymienił Kolberg w Notatniku zawierającym
rachunki…, k. 19 i 20; pobyt w Ostrowie potwierdza też list Pauliny Wilkońskiej do Kolberga
z 23 VIII 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 224.
2

451

�oraz do Bojanowa1 i Morownicy pod Śmiglem w powiecie kościańskim. Morownica należała wówczas do Władysława Niegolewskiego jako majątek
wniesiony przez jego żonę, Wandę z Kwileckich. W zamieszkałym przez
Niegolewskich dworze Kolberg bywał też później, w 1871 lub 18722 oraz
1875 roku. Podobnie jak w innych miejscowościach Wielkopolski, miał tu
bardzo dobre warunki pracy i uzyskał wartościowe materiały etnograficzne. W Morownicy spotkał też prawdopodobnie po raz pierwszy Bogumiła
Hoffa, administratora majątku Niegolewskich, rysownika i autora ilustracji
do W. Ks. Poznańskiego. Hoff towarzyszył Kolbergowi podczas podróży
po południowej Wielkopolsce, a niefortunne zakończenie jednej z nich
opisał później w przytoczonym już wspomnieniu. Rysownik jeszcze przed
spotkaniem z Kolbergiem proponował mu współpracę przy tomach Ludu
dotyczących Poznańskiego, jednak jego wizja publikacji, postrzeganej raczej
jako album z dodatkiem opisów, była odmienna od koncepcji monografii
etnograficznej. Rozbieżność poglądów oraz pochopne i nierozważne decyzje
Hoffa co do dystrybucji wydawnictwa3 spowodowały, że drogi obu panów
na długo się rozeszły.
Podczas podróży w latach siedemdziesiątych Kolberg odwiedził też inne
miejscowości. Według itinerarium 4 w 1872 roku oprócz Morownicy był
też ponownie w Dębiczu i Miłosławiu oraz w Targoszycach i Poznaniu.
W Targoszycach, w powiecie krotoszyńskim był gościem Józefa Łukaszewicza, historyka, dawnego bibliotekarza w Bibliotece Raczyńskich i archiwisty
miejskiego w Poznaniu. Mógł więc zapewne liczyć na pomoc gospodarza
w poszukiwaniu materiałów dotyczących okolicy, ale i prawdopodobnie
całej Wielkopolski. Ostatnie badania w tym regionie miały miejsce w 1875
roku, podczas wspomnianej już dłuższej podroży etnograficznej w Poznańskie oraz na tereny wschodnich i zachodnich Prus, finansowanej ze środków
1

Wyjazd do Bojanowa Kolberg wymienił w Notatniku zawierającym rachunki…, k. 20.
Datę 1872 Kolberg wymienił w cz. V W. Ks. Poznańskiego (zob. DWOK T. 13), s. IX;
pierwodruk: Kraków 1880 oraz w Wykazie podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 706. Inne dokumenty, jak np. brulion listu Kolberga do L. Merzbacha z 4 II 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 410, wskazują na pobyt w Poznańskiem w 1871 i zamiar
ponownej wizyty w roku następnym; o wizycie Kolberga w Poznaniu w dniu 14 października
1871, być może po kilkutygodniowych badaniach w Wielkopolsce, informował „Dziennik Poznański” 1871, nr 236 (z 15 października).
3 Kontakty Kolberga z B. Hoffem zostały szczegółowiej omówione przez E. Millerową, zob.
Lata krakowskie w życiu Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/I).
4 Wykaz podróży… w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.
2

452

�Akademii Umiejętności. Kolberg udał się wtedy raz jeszcze do Poznania
i Morownicy, a także do Pakosławia w ówczesnym powiecie krobskim, majątku hrabiego Stanisława Czarneckiego, polityka i powstańca styczniowego
oraz do Konojadu w powiecie kościańskim. Nie wiadomo u kogo zatrzymał
się w Konojadzie. Tę ostatnią miejscowość oraz wspomniany w notatkach
z 1869 roku Kórnik łączy osoba Jana Kantego Działyńskiego, powstańca,
działacza społecznego, właściciela zamku kórnickiego wraz z biblioteką,
który w połowie XIX wieku nabył też Konojad, ale znajomości Kolberga
z Działyńskim nie potwierdzają żadne dokumenty.
Maria Turczynowiczowa, w artykule dotyczącym badań Kolberga w Poznańskiem, zamieściła mapę z naniesionymi blisko 40 punktami w 16 powiatach, które oznaczają przebadane przez niego miejscowości (nie licząc
tych, których dotyczą materiały z innych źródeł)1. W świetle obecnej wiedzy wydaje się jednak, że poza wymienionymi powyżej stacjami badawczymi i ewentualnie okolicznymi wsiami Kolberg nie odbył już żadnych innych
podróży po Wielkopolsce, a wskazane w artykule Turczynowiczowej miejscowości oznaczają często miejsce pochodzenia materiałów pozyskanych
od współpracowników.
Omówione tu wyprawy etnograficzne tylko w niewielkim stopniu są
udokumentowane w rękopisach, gdyż zachowały się one częściowo. Na
przeznaczonej dla materiałów z tego regionu tece 9. jeszcze sam Kolberg
napisał: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–
1882”, a Izydor Kopernicki w roku 1890 określił ją krótko: „Doszczętnie
wyczerpana”. Autor Ludu po wydaniu monografii usunął bowiem większość wykorzystanych zapisów. Ale nawet niewielka liczba ocalałych manuskryptów badacza świadczy, że na etapie prac nad Poznańskiem starał
się on pozyskać jak najwięcej informacji wykraczających poza główny nurt
jego zainteresowań, czyli folklor muzyczny i słowny. W archiwum zachowała się między innymi znaczna część przygotowanej do druku wersji opisu
„Kraju” do dwóch pierwszych części monografii2 oraz stosunkowo liczne
notatki terenowe z opisami i rysunkami ubiorów oraz sprzętów domowych
i urządzeń gospodarskich sporządzone w Dębiczu, Siekierkach i Targoszycach3. Sądzić można, że większość informacji na temat pożywienia z okolic
1

M. Turczynowiczowa Badania etnograficzne Oskara Kolberga, „Lud” 1956, T. XLII,
s. 211, mapa za s. 208.
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 9, sygn. 1166, k. 1–11.
3 Rkp. i rysunki odręczne Kolberga, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 44, 47–49, 64–66.

453

�Morownicy czy Konojadu Kolberg zebrał sam, choć zachował się tylko
fragment notatek na ten temat dotyczący mieszkańców Poznania1. Prawie
wszystkie jego zapisy zawierają też wyrażenia gwarowe oraz lokalne nazwy.
Gwarze wielkopolskiej poświęcił jednak oddzielny artykuł Rzecz o mowie
ludu wielkopolskiego, opublikowany w 1877 roku2.
Tak jak wcześniej rejestrował też przebieg zwyczajów i obrzędów.
W Dębiczu opisał np. przebieg chrzcin 3, a także fragment wesela, oznaczonego w pierwszej części monografii numerem VII, do którego brak dziś
źródła. Z jego badań własnych pochodzą też, przynajmniej częściowo, opisy
wesel III (Spławie, Głuszyna, dziś część Poznania), V (Górczyn koło Poznania) i VI (Siekierki, Iwno) w tym samym tomie, a także prawdopodobnie
kompletne opisy wesel w Morownicy i Konojadzie (w druku numer III) 4
oraz z okolic Pakosławia (I) i Targoszyc (II) w części drugiej, do których
również brak manuskryptów będących ich źródłem. Podobnie jest w przypadku opisów zwyczajów z wymienionych tu miejscowości czy opisów
strojów z Górczyna, Jeżyc i Rataj z 1870 roku5.
Zamieszczone przez Kolberga opisy ubiorów były przez niektórych etnografów w XX wieku komentowane jako błędne. Badaczka kultury Bambrów Maria Paradowska uznała za niewiarygodny fragment opisu spódnicy
Bamberki: „Kobiety mają na sobie 6 do 12 spódników sięgających kolan”6
i stwierdziła, że spódnice te były długie7. Po analizie dziewiętnastowiecznych źródeł problem wyjaśniła dopiero inna etnografka, znawczyni strojów, Zofia Grodecka:
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 24, sygn. 1282, k. 17v.; rkp. uszkodzony, oddarta górna
część karty.
2 O. Kolberg Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK
T. 63), s. 342–388; pierwodruk w: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1877, T. 1,
s. 3–36.
3 Odpis M. Turczynowiczowej z niezachowanego rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2030/III,
k. 247.
4 W rozdziale „Obrzędy” wesele z Morownicy i Konojadu oznaczone jest wspólnym numerem III, w spisie treści jako III i IV, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), pier
wodruk: Kraków 1876..
5 Opis sporządzony na podstawie własnych obserwacji, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie
cz. I (DWOK T. 9), s. 61 i 62; pierwodruk: Kraków 1875.
6 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 62.
7 M. Paradowska Bambrzy, mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania, Warszawa-Poznań 1975, s. 108.

454

�[…] te nietypowe jak na ówczesne czasy, krótkie spódnice ratajskich Bamberek
przywędrowały z Niemiec wraz z pierwszymi osadniczkami i były reliktem
przepisów feudalnych, ustalających że długość spódnic poddanych wieśniaczek
mogła sięgać tylko do połowy łydki. Wraz z przechodzeniem dawnego ubioru
Bamberek w strój i jego polonizacją spódnice uległy wydłużeniu, dotykając
skrajem cholewek sznurowanych bucików sięgających kostki”1

i ostatecznie stwierdziła, że „Kolberg prawidłowo przedstawił ubiory Bambrów z będących obecnie dzielnicami Poznania wsi Górczyn i Jeżyce, wizytowanych osobiście w 1870 roku”2. Nadmienić jednak należy, że o ile
badacz z pewnością widział i opisywał stroje bamberskie, to wzmianka
o krótszych spódnicach została zaczerpnięta przez niego z omówionych poniżej Szematów.
Za wiarygodne uznał też materiały Kolberga Aleksander Błachowski,
który porównał opisy męskich nakryć głowy (m.in. wykrawanki) zamieszczone w W. Ks. Poznańskiem ze sporządzonymi przez Adama Glapę, także
na podstawie dawnych źródeł, ale i własnych obserwacji. Aleksander Błachowski pisał:
Obaj badacze – Kolberg samouk, pionier badań folklorystycznych z XIX wieku,
i Glapa, profesjonalny etnograf z XX wieku, uzbrojony w fachowy kwestionariusz – starali się rzetelnie przedstawić identyczny element ubioru. Kolberg
zapewne widział wykrawanki z bliska, na pewno nie jedną, zatem jego opinia
oparta jest na dokładnej autopsji. On zobaczył wycięcie w kształcie korony,
a Glapa prymitywną rogatywkę z opuszką. Zdarza się tak, gdy nawet doświadczony badacz prezentuje konstatację opartą na jedynym dostępnym przykładzie
w przekonaniu, że ten posiada cechy formy typowej, powtarzanej w danym
środowisku3.

Cennym materiałem dla wielu opisów etnograficznych stały się wspomniane Szematy wypożyczone w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Były to kwestionariusze opracowane przez członków tej instytucji,
wykonane w 2000 egzemplarzy i rozsyłane do ziemiaństwa, duchowieństwa
1

Z. Grodecka Problem rekonstrukcji wielkopolskich strojów ludowych. Na przykładzie
stroju z Siekierek, „Etnografia Polska” 1991, T. XXXV, z. 1, s. 139.
2 Tamże.
3 A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy zachodniej, Toruń 2011,
s. 14.

455

�i nauczycieli od 1858 roku. Na karcie tytułowej widniał tytuł określający
cel tej inicjatywy: Szemat do spisywania materiałów mających służyć do
opisu statystycznego Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Każdy kwestionariusz składał się z trzech działów: topograficznego, etnograficznego i historiograficznego i zawierał łącznie ponad dwadzieścia pytań oraz rubryki
przewidziane na odpowiedzi. Odzew nie okazał się imponujący. Otrzymano
około 570 wypełnionych ankiet, przy czym tylko część zawierała odpowiedzi kompletne.
Kolberga interesował oczywiście dział etnograficzny, w którym respondenci mieli odpowiadać na pytania dotyczące między innymi narodowości
i wyznania, zatrudnienia mieszkańców, ich zamożności, ubioru, stanu zdrowia, zwyczajów przy ślubach, zaręczynach i innych uroczystościach (w tym
wygłaszanych przy tych okazjach oracji). Nie mniej interesujący był dział
historiograficzny, gdzie obok informacji o historii miejscowości i związanych z nią znanych postaci oraz wzmianek o zabytkach pytano o miejscowe
podania i legendy. Podczas jednego z pobytów w Poznaniu badacz wykonywał odpisy z Szematów, ale ostatecznie uzyskał zgodę na wypożyczenie
materiałów dotyczących 14 powiatów1. Dopiero po 17 latach właściciele
upomnieli się o ich zwrot. Kolberg nie odnalazł wtedy wszystkich zabranych z Poznania ankiet i nie zwrócił kompletu materiałów. Towarzystwo
z powodu braku środków nigdy ich nie opracowało. W latach trzydziestych
XX wieku Maria Turczynowiczowa określiła liczbę ankiet na 4572, niestety
zbiory Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk nie przetrwały drugiej
wojny światowej.
Tymczasem w tekach Kolberga ocalały fragmenty wypożyczonych Szematów. Jedna ankieta zachowała się prawie w całości, dwie we fragmentach, a ponadto w zbiorach Kolberga znajdują się dwie pojedyncze karty
dołączone prawdopodobnie jako uzupełnienia do ankiet. Najbardziej dziś
kompletny egzemplarz nadesłany został z Włoszakowic w ówczesnym
1

Spis wypożyczonych przez Kolberga materiałów dołączony został po latach do prośby
Towarzystwa o ich zwrot, zob. list Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk do Oskara
Kolberga z 21 X 1885 r., podpisany przez Engestrőma, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 284–285.
2 M. Turczynowiczowa spisała pytania zamieszczone w ankietach, po wojnie opublikowała
artykuł Schematy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w: Księga Pamiątkowa ku czci Profesora Adolfa Chybińskiego. Rozprawy i artykuły z zakresu muzykologii, Warszawa 1950,
s. 339–346.

456

�powiecie wschowskim, a wypełnił go tamtejszy proboszcz Jan Arendt. Drugi egzemplarz pochodzi z Wronczyna w powiecie kościańskim i zawiera
wyłącznie ponumerowane odpowiedzi. Z trzeciego, z okolic Nowego Miasta
w powiecie pleszewskim, pozostała kartka z kilkoma pytaniami i częściowymi odpowiedziami1. Wspomniane pojedyncze karty pochodzą ze Zdziechowic w powiecie średzkim oraz z Mielżyna w powiecie gnieźnieńskim
i były prawdopodobnie pierwotnie dołączone do Schematów z tych miejscowości2. Zachowane partie ankiet nie dają pełnego wyobrażenia o ich
zawartości. Więcej na ich temat mówią obszerne fragmenty tekstów zamieszczone tomach W. Ks. Poznańskiego, których znakiem rozpoznawczym
jest opatrzenie ich datami rocznymi 1858, 1859 i 1860. Jednak nie wszystkie
cytaty pochodzące z Szematów są datowane3. Z tego źródła Kolberg zaczerpnął opisy ludności, stosunków społecznych, sposobu gospodarowania,
ubiorów, zwyczajów oraz kilku wesel wraz z charakterystycznymi dla regionu oracjami weselnymi. Treści zapożyczone z ankiet do monografii są dziś
jedynym świadectwem pracy kilkuset osób, autorów, którzy odpowiedzieli
na inicjatywę Towarzystwa Przyjaciół Nauk.
Omawiając wykorzystywane przez Kolberga źródła, nie sposób nie
wspomnieć o przedrukowanych w drugiej części monografii manuskryptach dwóch autorów zawierających opisy zwyczajów w powiecie odolanowskim. Jeden z nich jest anonimowy, opatrzony notą Kolberga: „po
Kucharskim”, drugi natomiast, podpisany nazwiskiem „Kociński”, zawiera
dopisek autora Ludu: „Sulmierzyce 1820”4. Prawdopodobnie materiały pochodzące ze zbiorów Kucharskiego dotyczą początku XIX wieku, ale same
opisy zostały sporządzone później. Nieznany z nazwiska autor zanotował
bowiem: „W te dni, przed około 30 laty”, a Kolberg drukując ów tekst,
opatrzył go informacją: „około r. 1800–1810”. Z kolei informację o datowaniu i lokalizacji rękopisu podpisanego: „Kociński” uzyskał zapewne od
1 Szemat z Włoszakowic przechowywany jest w zbiorach BN PAN i PAU, sygn. 2184,
k. 314–315, natomiast pozostałe znajdują się w Arch. PTL, teka 37, sygn. 1331, k. 1–5 i Arch.
PTL, teka 9, sygn. 1168, k. 3.
2 Materiały te znajdują się w Arch. PTL, teka 37, sygn. 1332, k. 1 (ze Zdziechowic) i Arch.
PTL, teka 9, sygn. 1168, k. 1–2 (z Mielżyna).
3 Wiadomo m.in., że materiały dotyczące wsi Wronczyn i okolic, Mystek i Ninina również
pochodzą z Szematów, choć nie wszędzie jest to oznaczone w druku.
4 Rkp. nieznanego autora i rkp. podpisany „Kociński”, Arch. PTL, teka 37, sygn. 1328/ I,
k. 108–110, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie (DWOK T. 10), s. 188–189, 203–204, 222; pierwodruk: 1876.

457

�Kucharskiego. Slawista i filolog Andrzej Kucharski (1795–1862) interesował
się kulturą i językiem wielu krajów słowiańskich, a jego materiały czeskie
i łużyckie znalazły się później u Kolberga. Niewykluczone, że starszy od
Oskara o pokolenie Kucharski, który był przez rok nauczycielem w Kaliszu
(przed rokiem 1825), mógł posiadać w swoich zbiorach rękopisy dotyczące
Wielkopolski (w tym również terenów Kaliskiego1). Stawia go to w rzędzie
pierwszych badaczy folkloru tego regionu.
Specyfika terenu, który z powodu systematycznie prowadzonej germanizacji był tak licznie zamieszkały przez ludność niemieckojęzyczną, spowodowała, że W. Ks. Poznańskie to monografia zawierająca wiele uwag na temat stosunków społecznych i lokalnych społeczności. Problem osadników
niemieckich dotyczył też Kujaw, ale dopiero w Wielkopolsce uwidocznił
się tak wyraźnie. W tomie znajdziemy więc liczne wzmianki o zasiedlaniu
poszczególnych wsi Niemcami, wzajemnych kontaktach, a raczej ich braku,
czyli wypowiedzi o relacjach „swój – obcy”, jakby je nazwał współczesny
antropolog kultury. O stosunku do Żydów i Niemców Kolberg pisał:
Żyda ogładzonego i ubranego po niemiecku uważa [lud] prawie za Niemca. Na
Niemców osadników (Olendrów), z którymi niewiele mając styczności domowej,
żyje w zgodzie, acz bez zażyłości i przyjacielskich stosunków, wynajduje niemało
konceptów (przedrzeźniając mianowicie złą ich polszczyznę) i różne zabawne
prawi o nich dykteryjki – wszakże najczęściej bez obrazy uczuć ich narodowych
i religijnych2.

Zamieścił więc w W. Ks. Poznańskiem przykłady anegdot ośmieszających Niemców, ale obok nich także teksty będące żartami z zamieszkujących w Chojnie, w powiecie szamotulskim tzw. Mazurów3.
W kategorii „swój – obcy” mieszczą się też stosunki z Bambrami, jednak
tych ostatnich nazwać można osadnikami „oswojonymi”, a niekiedy nawet
już w pewnym stopniu zasymilowanymi:
Lud w bliskiej okolicy Poznania osiadły jest miejscami czysto-polski (pierwotny),
miejscami niemiecki, miejscami zaś, acz górno-niemieckiego pochodzenia, jed1

Materiały z Kaliskiego notatką Kolberga „po Kucharskim” znajdują się wśród rękopisów
terenowych Kolberga, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1160, a opublikowane zostały w: O. Kolberg
Kaliskie i Sieradzkie (DWOK T. 46), m.in. na s. 463, 469, 481.
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 54.
3 Tamże, s. 55.

458

�nak skutkiem ciągłego od wielu lat z krajowcami obcowania, mniej lub więcej
spolszczonym [...]. To pewna, że większość osadników, równie dobrze zwykle
obu włada językami […].
Przynieśli z sobą obyczaj i język południowo-niemiecki. Ciągłe atoli stosunki
z niższą klasą mieszczaństwa (przeważnie polskiego), jak niemniej katolicyzm,
który wyznawali, a skutkiem czego przyłączono ich do parafii miasta katolicko-polskich (ze szkółkami polskimi), wpłynęły u wielu na zmianę domowego ich
języka, a po części i obyczaju; strój tylko z przeszłości odziedziczony, zachowali
niezmiennym, udzielając go owszem w części i sąsiedniej polskiej ludności1.

Bambrzy byli więc przez Kolberga traktowani na równi z rdzennymi
mieszkańcami Poznania i okolic, a ryciny przedstawiające ich stroje, zamieszczone w pierwszej części monografii, reprezentują ubiory charakterystyczne dla okolic Poznania.
Tak liczne uwagi Kolberga dotyczące stosunków społecznych (nie tylko
narodowościowych) wynikały z sytuacji panującej w Wielkopolsce, w której jako pierwszej z trzech zaborów dokonało się uwłaszczenie, a światłe
ziemiaństwo prowadziło pozytywistyczną wojnę z germanizacją, modernizując gospodarkę wsi. Kolberg zwrócił uwagę na zachodzące tam przemiany i idące za tym przemijanie pewnych tradycji. Charakteryzując lud
wielkopolski, pisał:
Przeobrażenia administracyjne, społeczne i inne, w nowszych czasach i przez
nowych dokonane ludzi [...], pchnęły też i lud na inne niż dotychczas tory; ale
i one nie mogły działać bezwzględnie, więc nie od razu zdołały i zdołają przygnieść cały zasób dawniejszych jego wyobrażeń ani zatrzeć do szczętu właściwości obyczajowych i nawyknień po przodkach odziedziczonych. Strona tedy
tradycjonalna dosyć tu jeszcze pozostała żywą”2.

Wszystkie wzmianki dotyczące stosunków społecznych i narodowościowych zamieszczane były w rozdziałach „Kraj” i „Lud”, znalazły się więc
w trzech pierwszych częściach monografii zawierających opisy geograficzne, opisy ludności, a także zwyczajów i obrzędów w poszczególnych
częściach Wielkopolski. Dla pieśni, opowieści ludowych i wierzeń, tak jak
1
2

Tamże, s. 45 i 46.
Tamże, s. 41.

459

�w Krakowskiem, przeznaczone zostały oddzielne woluminy zawierające
już materiały dotyczące całego regionu. Opatrzona tytułem „Świat nadzmysłowy” ostatnia, siódma część monografii dotyczy więc tematyki etnograficznej. Brak w niej materiałów zebranych przez Kolberga, a zamiast nich
znajdujemy liczne wypisy z publikacji, przede wszystkim z obszernego artykułu Emila Kierskiego Zwyczaje, zabobony i obrzędy ludu w niektórych
okolicach W. Ks. Poznańskiego1 oraz z wykorzystywanej już w poprzednich częściach pracy Józefa Łukaszewicza Obraz historyczno-statystyczny
miasta Poznania2. Kolberg wielokrotnie porównywał też poszczególne elementy wierzeń polskich do opisywanych przez Ignacego Hanuscha i Jacoba
Grimma, stąd częste odesłania do prac tych autorów.
Najważniejszym jednak źródłem dla tomu poświęconego wierzeniom
Wielkopolan był rękopis poznańskiego prawnika Teobalda Klepaczewskiego Pogląd historyczny na zabobony w Polsce z 1861 roku3, o którym Kolberg nadmienił we wstępie. Na temat rozprawy Kolberg pisał w liście do
Bibianny Moraczewskiej:
Rozprawę p. Klepaczewskiego o czarach czytałem niegdyś sam i odpisałem sobie
z niej parę ustępów. Ale chodzi mi jeszcze o kilka formułek zażegnań ludowych,
o których Szanowna Pani mogłabyś np. przez swoją służącą wywiedzieć się
nawet w samym Poznaniu. Posyłam próbkę podobnych formułek na wzór, jako
i parę definicji istot nadprzyrodzonych z zapytaniem, czy one są wiernie skreślone i nie potrzebują jakich uzupełnień4.

Ostatecznie jednak Kolberg skontaktował się bezpośrednio z Klepaczewskim, który wysłał mu swój manuskrypt w 1881 roku, co potwierdza odpowiedź autora monografii:
Przesłane mi przy Pańskim piśmie z d[nia] 4 czer[wca] notaty tyczące się czarów
odebrałem i stokrotne za nie składam dzięki. Notaty te wybornie i w zupełności
1

Artykuł E. Kierskiego Zwyczaje, zabobony i obrzędy ludu w niektórych okolicach W. Ks.
Poznańskiego ukazał się w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1861 roku, T. 1, nr 109.
2 J. Łukaszewicz Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych
czasach, T. 1–2, Poznań 1838.
3 T. Klepaczewski Pogląd historyczny na zabobony w Polsce, rękopis Arch. PTL, teka 37,
sygn. 1327, k. 1–59.
4 Brulion listu Kolberga do B. Moraczewskiej z 12 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 320. Zapowiedzianych określeń istot nadprzyrodzonych w brulionie listu Kolberg nie
zamieścił.

460

�celowi swemu odpowiadają i nie potrzebują żadnego ściślejszego opracowania.
Zaraz je też zużytkowałem w sposób właściwy, wcielając w odpowiednie rubryki swojego dzieła1.

Tak więc, podobnie jak w przypadku rękopisu Antoniny Konopczanki,
poszczególne fragmenty rozprawy poznańskiego prawnika zostały zamieszczone w tomie w różnych rozdziałach składających się na „Świat nadzmysłowy”. I tak jak w Krakowskiem znaczną część woluminu zajmują obszerne „Przypisy”, w których znalazły się cytaty głównie z prac Adolfa Bastiana,
Kazimierza Szulca2 i ponownie Grimma, publikowane jako materiały porównawcze. Kolberg był ciągle jeszcze pod wpływem tego ostatniego autora
i jego popularnej w XIX wieku metody komparatystycznej, o czym pisał:
Dzieło jego usiłuje przy pomocy badań porównawczych skreślić ogólny bogosławia tego zarys i wytłumaczyć znaczenie mityczne wielu podań [...]. Niektóre
z wywodów jego należyte już w świecie naukowym zyskały uznanie3.

Następne monografie nie doczekały się już tak obszernych, osobnych
tomów poświęconych wierzeniom. Badacz zgromadził wprawdzie sporo
materiałów z tego zakresu z Pokucia, ale znalazły się one w przedostatniej
części monografii tego regionu wraz tańcami i przysłowiami, natomiast
ogromnej dokumentacji o tej tematyce z terenów Mazowsza nie zdążył już
opublikować.
Ostatni tom W. Ks. Poznańskiego ukazał się w 1882 roku. W tym samym czasie wydana też została pierwsza część Pokucia, nad którym Kolberg pracował równolegle. Jednak w dalszym ciągu edycja postępowała
zbyt wolno i do opracowania pozostawały jeszcze materiały z bardzo wielu
regionów, w tym ze znacznej części Królestwa Polskiego. Przygotowane
w latach następnych monografie Lubelskiego, Kieleckiego, Radomskiego
i Kaliskiego4 dotyczyły terenów, których zasięgi w znacznym stopniu pokrywały się z granicami administracyjnymi ówczesnych guberni, a opis
1 Brulion listu Kolberga do T. Klepaczewskiego z 12 VI 1881 r., Korespondencja... cz. II
(DWOK T. 65), s. 515.
2 Kolberg powoływał się m.in. na: A. Bastiana Reisen in Siam, Jena 1867, Reisen In Kambodja, Jena 1868; K. Szulca Mityczna historia polska i mitologia słowiańska wyłożona
i wyjaśniona, Poznań 1880.
3 O. Kolberg W. Ks.Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VII; pierwodruk: Kraków 1882.
4 Omówione dalej Kaliskie Kolberg zamierzał opublikować w dwóch tomach.

461

�każdego z nich miał się zamknąć w dwóch tomach zbudowanych według
dotychczasowego schematu: kraj, lud, zwyczaje, obrzędy, pieśni z tańcami,
świat nadzmysłowy i opowieści ludowe.
W przypadku wydanego w latach 1883–84 Lubelskiego podział administracyjny musiał jednak ustąpić miejsca kryterium wyznaniowemu i jednocześnie językowemu. Ówczesną gubernię lubelską zamieszkiwała bowiem
katolicka ludność polska oraz Rusini, którzy byli unitami siłą zmuszonymi
do przejścia na prawosławie. We wstępie do monografii Kolberg pisał:
Gubernia lubelska posiada w zachodniej i środkowej części ludność polską obrządku łacińskiego, gdy część jej wschodnio-południową zajmuje ludność ruska,
dziś obrządku greko-wschodniego. Dzieło niniejsze podaje znamiona etnologiczne ludu pierwszej z tych dwóch części. Lud tu osiadły, nazywany (osobliwie
przez Rusinów) niewłaściwie i tylko ze względu na obrządek Mazurami […] stanowi jako Lublinianie wraz z Sandomierzanami i Krakowianami grupę ludności
Małopolskiej1.

Wprawdzie zachowane rękopisy pozwalają wysnuć przypuszczenie, że
na pewnym etapie prac Kolberg zamierzał opracować i wydać wspólnie
materiały lubelskie i te, które zgromadził do monografii Rusi Podlaskiej
(taki tytuł miała nosić planowana publikacja dotycząca okolic Chełma i Białej2), a po wstępie, z którego pochodzi powyższy cytat, zamieścił dwustronicowy opis całej guberni lubelskiej, ale monografia faktycznie dotyczy tylko
ludności polskiej, natomiast Rusini zostali scharakteryzowani w Chełmskiem. Granica między regionami nie jest jednak ostra i tak jak często to
się zdarza u Kolberga, materiały z niektórych miejscowości znajdują się
w obu monografiach sąsiadujących terenów.
Wspomniane manuskrypty Kolberga zawierają zapisy folkloru muzycznego i taki też charakter ma zdecydowana większość jego zachowanych
rękopisów z Lubelskiego. Badacz przebywał na tych terenach kilkakrotnie, po raz pierwszy w 1848 roku, gdy odwiedził Żyrzyn, Osiny i Puławy.
Najdłuższa podróż miała miejsce w lecie 1859 roku, kiedy pojechał do
1

O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. I; pierwodruk: Kraków 1883.
Zob. A. Skrukwa „Lubelskie” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do
t. 16–17 (DWOK T. 75); autorka powołuje się na zespół rękopisów będący prawdopodobnie
brulionem rozdziału „Tańce” przygotowanego do monografii obejmującej teren całej guberni
lubelskiej.
2

462

�Puław, Kurowa, Lublina i Piasków, a dalej udał się do Siedliszcza, Chojna, Bezka i Krasnego w ówczesnym powiecie chełmskim, skąd wrócił do
Lublina, a następnie do Gałęzowa, Woli Gałęzowskiej, Woli Sobieskiej
i Tarnogóry. W 1865 roku ponownie pojechał do Lublina i Gałęzowa 1.
Podczas wszystkich tych podróży (a w szczególności pierwszej) rejestrował, jak już tu zaznaczono, głównie melodie, natomiast spośród innych
materiałów wspomnieć warto o notatkach wierzeniowych znajdujących
się wśród zapisów terenowych bajek i legend z okolic Lublina, o czystopisach dotyczących tej samej tematyki oraz spisach miejscowości i parafii
z oznaczeniem wyznania ich mieszkańców 2. Od Kolberga pochodzą opisy
wesel XIV (z okolic Lublina) i XVI (Chojno), opatrzone datą „1859”, oraz
wesela XVIII (od Puław, Osiny, Żyrzyn) z datą „1850”, ale zapewne także
kilka innych, składających się głównie z pieśni (wesele III z okolic Tarnogóry, VI z Dzwoli z 1859 roku, XI z Woli Sobieskiej, być może błędnie
datowane „1860” zamiast 1859 i XIII z przedmieść Lublina). Kolberg włączył też swoje zapisy nutowe do opisu wesela XII, sporządzonego przez
Józefę Koźmianównę z Gałęzowa. Nieznane jest pochodzenie opisu wesela
V Sitarze w Biłgoraju (w r. 1868), choć wiadomo, że badacz interesował
się tą grupą zawodową. W 1867 roku opublikował artykuł Sitarze biłgorajscy, w którym przedstawił swego rodzaju analizę ekonomiczną tego
specyficznego, lokalnego rzemiosła, udział w nim Polaków i Żydów, podział zajęć męskich i kobiecych oraz wpływ sitarstwa na rozwój Biłgoraja
i okolic w latach 1860–1870 3. Zamieścił też informacje o ubiorze sitarzy
i wyglądzie ich domostw, a zakończył pieśnią (z melodią) „Majtek ubogi
puścił się na morze”, której zamieszczenie tak uzasadniał: „Z piosnek, których tu mnóstwo krąży nie wahamy się przytoczyć jedną, życie koczujące
sitarzy charakteryzującą, znaną zresztą przy małych odmianach, w całym
1 Te podróże dokumentuje rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 4, 13–14
i 23. Wizytę w Gałęzowie potwierdza ponadto list J. Koźmianówny do Kolberga napisany pod
koniec roku 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 142–143.
2 Materiały wierzeniowe i językowe znajdują się w rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 17, sygn.
1214, k. 1–4, tamże, sygn. 1215, k. 1–7 i tamże, sygn. 1218, k. 1–5 i 10–12; spisy parafii w rkp.
Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 16–19 i 24.
3 O. Kolberg Sitarze biłgorajscy, Jana Jaworskiego „Kalendarz Polski Ilustrowany na
rok 1867”, Warszawa [1866], s. 44–46, z ryc. Kozarskiego na s. 41. Uwagę, że artykuł dotyczy
wymienionych lat, Kolberg zamieścił przy obszernym przedruku w cz. I Lubelskiego (DWOK
T. 16) na s. 91.

463

�kraju”1. Tekst artykułu przedrukował po latach w Lubelskiem w rozdziale „Lud”, umieszczając jego fragmenty w odpowiednich podrozdziałach:
„Rzemiosło. Przemysł” (większość), „Ubiór”, „Mieszkanie”. Do tych części
monografii, ale też do opisu zwyczajów i „Świata nadzmysłowego” Kolbergowi najbardziej brakowało materiałów.
Cennym współpracownikiem z tego regionu okazał się Władysław Ciesielski, który jako pierwszy odpowiedział na list Kolberga zamieszczony
w „Bibliotece Warszawskiej”. Ciesielski, były powstaniec, pisał początkowo
z Pękosławic w Opatowskiem, ale wkrótce został wysiedlony i przebywał
w Żółkiewce na Lubelszczyźnie pod nadzorem policji. Nadal przesyłał
stamtąd materiały, ale korespondencja z nim natrafiała na przeszkody. Listy
niekiedy przepadały, o czym współpracownik informował:
Bajdy i klechdy czy przydatne są Panu tak spisywane, jak je przesyłam; racz Pan mnie
poinformować, czego Mu potrzeba, ale proszę pisać przez pocztę Zwierzyniec, wieś i gmina Tarnawa, ponieważ więcej niż poufali przyjaciele odbierają listy moje w Żółkiewce
i odczytawszy je bez skrupułów, gubią bez odpowiedzialności2.

Mimo ingerencji cenzury rosyjskiej Kolbergowi udało się pozyskać wiele
cennych materiałów. Na podstawie rękopisów Ciesielskiego zredagowana
została część opisu miejscowej ludności, jej charakterystycznych zabobonów, pożywienia, wykonywanych prac i prawdopodobnie ubioru, ale też
zabudowań mieszkalnych i gospodarczych wraz ze szczegółowym opisem
ogrodów i sadów, uzupełnione rysunkami. Nadesłał też materiały związane
z kolędowaniem, wykaz imion nadawanych na chrzcie, co najmniej jeden
opis wesela (oznaczonego w druku numerem XI) oraz obszerne informacje
o wierzeniach, notatki językowe i wspomniane w liście teksty opowieści
ludowych3. Język, którym posługiwał się Ciesielski (literat, publicysta), był
na tyle zawiły, że wymagał opracowania redakcyjnego i skrócenia. Kolberg zrezygnował też z publikacji jego rycin przedstawiających ubiory, budynki, plany zagród, typy ogrodzeń – były one dość nieporadne4, a autor
Ludu ograniczał już wcześniej druk ilustracji z powodu wysokich kosztów.
1

O. Kolberg Sitarze biłgorajscy…, s. 46.
List W. Ciesielskiego do O. Kolberga z 25 VII 1866 r., Korespondencja cz. I..., s. 173.
3 Większość rękopisów W. Ciesielskiego znajduje się w Arch. PTL, teka 17, sygn. 1219,
k. 9–19 oraz w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185 , k. 99–108.
4 Ryciny Ciesielskiego jako dokument opublikowano w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement
do tomów 16–17 (DWOK T. 75), ryc. 6–31.
2

464

�Ostatnie materiały z Żółkiewki pochodzą prawdopodobnie z roku 1868,
gdyż data ta widnieje przy opisie wesela X wraz z notką lokalizacyjną i nazwiskiem Ciesielskiego1. Wiadomo, że został on wydalony poza granice
Królestwa i osiadł w Galicji, a Kolberg, wydając po wielu latach Lubelskie,
mógł już powołać się na autora opisu.
Od wspomnianej już Józefy Koźmianówny, córki właścicieli Gałęzowa,
Kolberg otrzymał w grudniu 1865 i lutym 1866 rękopis zawierający prawie
kompletny opis wesela (oznaczonego w druku numerem XII), z kilkoma
tekstami pieśni bez melodii. Uzupełnił go zebranymi przez siebie pieśniami i zapisami nutowymi oraz opisem rózgi weselnej. Widniejąca w druku
data roczna „1860” odnosi się zapewne do tych własnych uzupełnień, gdyż
korespondencja z Koźmianówną pochodzi z lat późniejszych. Z kolei opis
wesela VII z Radecznicy, do którego zachował się jedynie fragment rękopisu, pochodzi prawdopodobnie w całości od Marii Hemplówny. Mieszkająca w Tarnowie pod Chełmem Hemplówna, znana przede wszystkim
jako autorka cenionych prac z zakresu botaniki, zgromadziła dla Kolberga
ogromną dokumentację wykorzystaną w Chełmskiem. Dostarczyła ona także materiały do monografii sąsiedniego regionu: poza opisem wesela zapisy
pieśni i notatki dotyczące wierzeń.
Tak jak w przypadku wszystkich innych serii Ludu, uzupełnieniem
materiałów terenowych stały się liczne publikacje. W Lubelskiem, poza
pracami dotyczącymi zwyczajów czy historii (np. Włościanie polscy Józefa
Gluzińskiego2), Kolberg stosunkowo często odwoływał się do Encyklopedii
rolnictwa3. Pięciotomowe wydawnictwo ukazało się w latach 1873–1878
i badacz wykorzystywał niewielkie jego fragmenty już w Poznańskiem,
teraz jednak w znacznie większym stopniu cytował informacje dotyczące
zajęć gospodarskich, narzędzi, pożywienia, a przede wszystkim stosunków
gospodarczych i zmian toczących się w tym zakresie na wsi.
W przywołanym wcześniej cytacie Kolberg pisał o ludności zamieszkującej Lubelskie jako „ludności małopolskiej”, jednak jego wizja Lubelszczyzny odpowiadała województwu lubelskiemu w granicach po Kongresie
1

O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16)..., s. 182.
Kolberg korzystał najprawdopodobniej z pierwodruku fragmentów pracy J. Gluzińskiego
Włościanie z okolic Zamościa i Hrubieszowa (Wyjątek z rękopismu), „Dziennik Warszawski”
1853, nr 151–154.
3 Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, pod red. J.T. Lubomirskiego, E. Stawickiego, S. Przystańskiego, T. 1–5, Warszawa 1873–1878.
2

465

�Wiedeńskim. Natomiast Kieleckie, które było przedmiotem kolejnej monografii, to z kolei część województwa krakowskiego z tych samych czasów
(1816–1837). We wstępie do pierwszej części Kieleckiego, wydanej w 1885
roku, Kolberg pisał:
Podane w niniejszej Serii wiadomości etnograficzne są poniekąd dalszym ciągiem tych, które już skreśliliśmy w Seriach V–VIII. Lud bowiem kieleckiej guberni, w fizycznych i moralnych swych cechach nie o wiele różni się od Krakowskiego1,

a rozdział „Kraj” rozpoczął od słów: „Utworzone w r. 1815 Krakowskie
Województwo” i zamieścił tam opis tegoż województwa przytoczony za
Gołębiowskim. W dalszej części rozdziału wymienione zostały podregiony, których dotyczy monografia: Kieleckie, Stopnickie, Miechowskie i Olkuskie. Były to obwody dawnego województwa krakowskiego, odpowiadające
praktycznie granicom administracyjnym guberni kieleckiej z 1867 roku2,
opisane przez Kolberga w „Kraju” na podstawie publikacji pochodzących
zarówno z początków, jak i z drugiej połowy XIX wieku. Rozdział „Lud”,
zawierający zwykle najwięcej informacji z zakresu kultury materialnej,
w Kieleckiem przedstawia się bardzo skromnie, co wyjaśniają już pierwsze
jego akapity:
Cnoty i wady tej ludności odpowiadają tym, jakie już skreślone zostały w dziele
naszém: Lud Ser. V (s. 72) przy opisaniu ludu krakowskiego. Charakterystyka
tam podana stosuje się, w ogóle biorąc, i do ludu całej guberni kieleckiej, jakkolwiek w szczegółach dałoby się wykazać pewne różnice, uwydatnione już po
części nawet i we wspomnianém dziele3.

Jedynie wspomniane różnice i lokalne odmiany, na przykład w stroju,
stały się przedmiotem uwagi autora, o czym pisał:
W okolicy Olkusza lud używa jeszcze krakowskiego ubioru, (tj. takiego, który
się widzieć daje pod samym Krakowem), lubo odzież ta ani tak sutą jest ani
tak strojną. Na jego krój wpłynął też i ubiór mieszczański górników. Dalej ku
1

O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. I; pierwodruk: Kraków 1885.
Gubernia kielecka istniała w latach 1841–1844 i ponownie została utworzona w 1867
roku; za: Gubernia kielecka, www.wikipedia.org (dostęp: 12.10.2020).
3 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 31.
2

466

�północy, mianowicie pod Siewierzem, przemaga widocznie u obojga płci ubiór,
jaki się spostrzegać daje na Szląsku1.

Podobnie wzmiankował tylko o cechach fizycznych i zdolnościach mieszkańców okolic Proszowic, których uznał za podgrupę Krakowiaków i którym poświęcił oddzielne akapity w opisie ludu, będące obszernymi fragmentami jego artykułu Proszowiacy, opublikowanego w 1868 roku2.
Kieleckie było terenem badań Kolberga na długo przed opracowaniem
i wydaniem monografii. Był tu już w latach czterdziestych, ale wówczas
stolica regionu stanowiła jedynie przystanek w podróży z podkrakowskich
Mogilan. We wstępie do pierwszej części wymienił lata 1852–56 i wskazał
miejscowości, w okolicach których gromadził wówczas materiały: Chmielnik, Szydłów, Stopnica, Wiślica, Koszyce, Skalbmierz, Miechów, Skała, Olkusz, Pilica, Ogrodzieniec, Siewierz i Będzin. Podróż służbową w roku 1852
do Będzina oraz późniejszą dla poratowania zdrowia w roku 1855 do Buska
i Solca potwierdzają dokumenty urzędowe3. Ponieważ urlop wypoczynkowy
był wówczas pojęciem nieznanym, oba wyjazdy służyły też niewątpliwie
celom badawczym, o czym świadczą liczne rękopisy terenowe opatrzone
notami lokalizacyjnymi odpowiadającymi nazwom miejscowości wymienionych we wstępie oraz kilku innych, takich jak Charzowice, Sędziejowice,
Mierzęcice, Sichów, Ząbkowice i Szyce. O podróży do Częstochowy, Ojcowa i Ząbkowic w 1853 roku oraz do samego Ojcowa w 1856 roku Kolberg
wspomniał też w itinerarium, natomiast do Szyc kierowała list matka Oskara4, jednak data tej korespondencji nie jest znana. Jak wynika zatem z dokumentów oraz zachowanych rękopisów sporządzonych w terenie, badacz
odwiedził znaczną liczbę miejscowości, nic jednak nie wiadomo o osobach,
u których mógł ewentualnie gościć lub które pomagały mu w nawiązaniu
1

Tamże, s. 39.
O. Kolberg Proszowiacy, Jana Jaworskiego „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na
rok 1869”, Warszawa [1868], s. 118–119, z ryc. na s. 117.
3 W roku 1852 Kolberg miał udać się służbowo do kopalni w Będzinie, a w 1855 do Buska
i Solca dla poratowania zdrowia; na oba wyjazdy otrzymał urzędowe pozwolenia, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III), rok 1855.
4 Podróż w roku 1853 zob. Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz.
III (DWOK T. 66), s. 705; wspomnianego listu w archiwum brak, ale zachowała się notatka
adresowa sporządzona prawdopodobnie przez matkę Oskara, Karolinę Kolberg: „Wielmożny
Oskar Kolberg, Urzędnik Dr. Ż. w Szycach” oraz : „Gdyby Oskar wyjechał z Szyc, uprasza się
o podanie listu za nim”, Arch. PTL, teka 36, sygn. 1317d, k. 37.
2

467

�kontaktów z informatorami. Być może wynikało to z faktu, że na badania
wykorzystał wyjazd służbowy oraz urlop zdrowotny i miejsce kuracji solankowej1 stanowiło jednocześnie rodzaj stacji badawczej.
Materiały zgromadzone podczas tych kilku podróży dotyczyły, wedle
słów badacza, „zwyczajów, mianowicie weselnych, wraz z pieśniami i muzyką”2. Zebrane zapisy prezentują faktycznie głównie folklor muzyczny,
a ich sposób opracowania w czystopisach wskazuje, że miały zostać wykorzystane w zbiorze pieśni z regionu kieleckiego3, zapewne podobnym do
pierwotnej wersji Sandomierskiego. Znaczną ich część Kolberg zamieścił
w monografii w rozdziałach „Zwyczaje”, „Obrzędy”, „Pieśni” i „Tańce”.
Liczne zapisy pieśni (w tym kilkanaście z melodiami) pochodzą też od
księdza Władysława Siarkowskiego, ale to tylko część zbiorów tego miłośnika historii, archeologii i etnografa-amatora. Wyniki swoich badań i obserwacji Siarkowski publikował w czasopismach, przede wszystkim w lokalnej „Gazecie Kieleckiej”, w której ukazały się między innymi jego artykuły Zwyczaje ludu w wigilię św. Jana w guberni kieleckiej obchodzone
i Lud z okolic kieleckich. Wiadomość etnograficzna4. W 1871 roku wydał
też w Kielcach broszurę Wesela włościan z okolic Sobkowa i Chmielnika.
W styczniu 1876 roku Kolberg zwrócił się listownie do Siarkowskiego
z propozycją współpracy z Akademią i druku materiałów w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Duchowny dysponował wówczas
zbiorami pieśni ludowych z powiatów kieleckiego i jędrzejowskiego, spisem formuł stosowanych przez lud do zażegnywania chorób z okolic Małogoszcza i gotowym do druku opracowaniem Zwyczaje ludowe w święta
wielkanocne i początek święconego w kraju naszym. Szkic historyczno-­
-etnograficzny, które ostatecznie ukazało się kilka miesięcy później
w „Ognisku Domowym”5. Jednak już w czerwcu 1876 roku Siarkowski
1

k. 49.

Zachował się dokument potwierdzający jego pobyt na kuracji, BN PAU i PAN, sygn. 2183,

2

O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. I.
Mowa o zespole rękopisów Kolberga, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 1–53, zawierających przygotowane do druku, częściowo ponumerowane pieśni. Prawdopodobnie opracowując Kieleckie, Kolberg zredagował ponownie część zapisów muzycznych i opatrzył je odsyłaczami do wariantów w innych tomach Ludu.
4 Oba artykuły W. Siarkowskiego ukazały się w „Gazecie Kieleckiej” w 1874 roku, pierwszy
w numerze 16, drugi w numerach 23, 25, 27, 29, 31, 33, 36 i 39.
5 Artykuł W. Siarkowskiego ukazał się w „Ognisku Domowym” w 1876 roku numerach
13–19.
3

468

�został zatwierdzony na członka korespondenta Komisji Antropologicznej1,
a w lutym 1877 donosił Kolbergowi o ukończeniu monografii Materiały do
etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, którą publikowano w „Zbiorze
Wiadomości…” w latach następnych2. Materiały… zawierały opisy ubiorów,
mieszkań, pożywienia, lokalnego rzemiosła, zwyczajów i obrzędów, informacje o języku, wierzeniach, a także zapisy pieśni. Autor włączył tu również wspomnianą już pracę Wesele włościan z okolic Sobkowa i Chmielnika. Zarówno monografia ludu z okolic Kielc, jak i późniejsze Materiały
do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa 3 opracowane były według
wymogów obowiązujących wówczas w kręgu Sekcji Etnologicznej Akademii Umiejętności i de facto w swoim układzie odpowiadały Ludowi Kolberga. Ksiądz Siarkowski przygotował też na potrzeby Akademii rękopis
Przysłowia i zdania z okolic Kielc, zawierający około 240 przysłów opatrzonych krótkim wstępem, który z nieznanych powodów nie został opublikowany4.
Wymiana listów między Kolbergiem i Siarkowskim trwała w miarę systematycznie do 1885 roku i dotyczyła nie tylko publikacji zamieszczanych
w periodyku Akademii, ale także udziału duchownego w gromadzeniu materiałów do monografii regionu. Siarkowski przesłał Oskarowi swój manuskrypt Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane przez…
w latach 1876–18815. Rękopis zawierał początkowo tylko 262 pieśni, podzielone przez autora tematycznie na rozdziały, ale z czasem wzbogacony
został o 22 bajki i uzupełnienie w tytule: „i opowieści”. Przy bajkach zanotował też nazwiska narratorów. Planował również przygotowanie rozprawy o sobótkach. W tym celu rozesłał do okolicznych księży prośbę
1 Zob. Rozprawy i sprawozdania z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego,
T. 4: Kraków 1877, s. VII.
2 W. Siarkowski Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. II: 1878, s. 209–259; T. III: 1879, s. 3–61; T. IV: 1880, 83–184.
Wcześ­niej Siarkowski opublikował Zagadki zebrane ze wsi Dymin, Kostomłót, Masłowa, Sukowa, Zagórza, „Zbiór Wiadomości…” T. I: 1877, s. 130–136.
3 W. Siarkowski Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. IX: 1885, s. 3–72. Ponadto w periodyku Akademii ukazały się
jeszcze inne jego artykuły: Zagadki ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, T. VI:
1882, s. 3–29 i Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach T. VII: 1883, s. 106–119.
4 Rkp. W. Siarkowskiego Przysłowia i zdania z okolic Kielc, Arch. PTL, teka 14, sygn.
1200, k. 1–6. Materiały te znalazły się w poszczególnych działach w tomie Przysłowia (DWOK
T. 60).
5 Wymieniony rkp. w Arch. PTL, teka 38, sygn. 1336, k. 1–98.

469

�o gromadzenie informacji, ale efekty okazały się skromne. Uzyskane od nich
notatki przekazał jednak Kolbergowi, który z kolei włączył je do drugiej
części Kieleckiego, a ich lektura potwierdza, że osoby duchowne nie były
właściwymi do zbierania materiałów na ten temat: „Żadnego materiału
co do sobótek przesłać nie mogę, bo takowych w parafii szkalbmierskiej
nie bywa; a nawet z rozmowy ze starszymi ludźmi, przyszedłem do przekonania, że ich, o ile pamięć żyjących sięga, nie bywało”1 – pisał ksiądz
Wincenty Gasiński, a w zamian donosił o niespotykanej w innych okolicach
rezurekcji odbywającej się w Wielką Sobotę wieczorem, na którą ludność
udaje się przy zapalonych pochodniach. Natomiast alumn Jan Strój z Brzuchani napisał wprost: „W okolicy Miechowa odbywają się sobótki w drugi
dzień Zielonych Świątek. Lecz nie można się od nikogo dowiedzieć, na co
je palą”2. Przyczynę, dla której księżom trudno było zdobyć informacje,
wyjaśnił w liście do Kolberga zapytany o przesądy Ludwik Ziętkiewicz,
proboszcz parafii w wielkopolskim Objezierzu: „[…] tym trudniej byłoby to
dla mnie dojść takowych, że jako duchowny nie pozyskałbym otwartości
w przedmiocie, przeciw któremu z kazalnicy powstaję”3.
Druga część Kieleckiego poza zespołem krakowiaków składa się prawie
wyłącznie z materiałów księdza Siarkowskiego. Oprócz notatek o sobótkach
Kolberg wykorzystał wymieniony manuskrypt zawierający pieśni i opowieści ludowe, przytaczając za autorem tego zbioru wymienione tam nazwiska
informatorów. Cytował też, w obu częściach monografii, liczne fragmenty jego artykułów zamieszczanych w „Gazecie Kieleckiej” i opracowania
o zwyczajach z „Ogniska Domowego”. Prawdopodobnie część tekstów zamieszczona w podrozdziale „Widma i strachy”4 została również przekazana
przez księdza Siarkowskiego. Kolberg docenił jego wkład w zawartość monografii, a szczególnie drugiej części, i we wstępie do niej napisał: „Nauka
zawdzięczać będzie światłemu i zasłużonemu temu mężowi nagromadzenie
znacznej ilości materiałów dla rozjaśnienia przeszłości obyczajowej ludu
nader pomocnych”5.
1 O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 193; pierwodruk: Kraków 1886. W monografii
Kolberg nie wymienił nazwiska autora opisu, zostało ono ustalone na podstawie zachowanego
rękopisu.
2 Tamże, s. 191; nazwisko autora opisu ustalono na podstawie zachowanego rękopisu.
3 List L. Ziętkiewicza do Kolberga z 3 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 432.
4 O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 215.
5 Tamże, s. III–IV.

470

�Jeszcze przed ukazaniem się drugiej części Kieleckiego, w styczniu 1886
roku, Kolberg skierował list do Józefa Majera, prezesa Akademii Umiejętności, w którym przedstawił sposób finansowania dotąd wydanych tomów
Ludu (z udziałem wkładu własnego i Akademii) i deklarował przygotowanie kolejnych, przy dalszym wsparciu funduszami tej instytucji. Kolberg
pisał:
Pracując w podobny sposób i dalej, byłbym w możności – o ile by posłużyło
zdrowie, a Akademia mi nadal poparcia swego nie odmówiła – wydać, w ciągu
lat kilku (6–8) jeszcze około 6 do 8 tomów Ludu – które by obejmowały materiały i opracowania etnograficzne niepublikowane dotąd z kilku nieporuszonych jeszcze prowincji polskich, mianowicie z Podgórza Krakowskiego, z gór,
z Radomskiego, Kaliskiego, Szląska i Prus Zachodnich i zamknęły wydawnictwo
mające na celu stopniowe i systematyczne ogłoszenie ludowych właściwości
ziem polskich na podstawie posiadanych przeze mnie zapisków1.

Z wyliczonych opracowań zdołał jeszcze przygotować do druku Radomskie i Kaliskie, które wraz z niewymienionym w liście Łęczyckiem
były ostatnimi wydanymi za życia autora monografiami serii opatrzonej
tytułem Lud. Radomskie ukazało się w latach 1887 i 1888. Podobnie jak
w przypadku Kieleckiego, zasięg regionu wyznaczony został przez kryterium administracyjne. Obszar, którego dotyczyły XX i XXI seria Ludu, odpowiadał granicom guberni radomskiej wyznaczonym po reformie z 1866
roku. W opisie kraju Kolberg wyodrębnił cztery podregiony: Opatowskie,
Opoczyńskie, Radomskie i Sandomierskie, których zasięgi zasadniczo odpowiadały obwodom województwa sandomierskiego z 1827 roku i granicom
guberni z końca lat sześćdziesiątych XIX wieku. Były to jednocześnie regiony, dla których wcześniej planował osobne opracowania, tak jak miało to
miejsce w przypadku Sandomierskiego. Ponowne włączenie do monografii
opisu tego ostatniego obszaru było spowodowane pojawiającą się możliwością uzupełnienia materiałów wydanych w 1865 roku, ale także zamiarem
potraktowania regionu jako całości.
Przygotowując publikację, ponownie sięgał do dokumentacji zebranej
przez siebie kilkadziesiąt lat wcześniej. W 1859 roku odbył najdłuższą podróż w Radomskie, połączoną z wyjazdem w Lubelskie. 2 lipca udał się do
1 Brulion listu Kolberga do J. Majera ze stycznia 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 311.

471

�Kozienic, gdzie przebywał kilka dni, a następnie do Radomia, Orońska, Bąkowca i Augustowa. W zapiskach Kolberga wspomniana jest też wieś Świerzów (dziś pisownia Świerże) oraz Jedlnia1. Wiadomo, że jedną ze stacji
badawczych stało się wymienione już wcześniej Orońsko, gdzie mieszkała
Amalia Pruszakowa, żona Tomasza, niegdyś ucznia Liceum Warszawskiego
i szwagierka Seweryny Pruszakowej, której warszawski salon gościł Kolberga. Być może stacją był też Bąkowiec, gdzie badacz przebywał dwukrotnie
przez kilka dni. Podróż po Radomskiem zakończył 29 lipca.
Wcześniejsze badania Kolberg prowadził kilkakrotnie w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, a wśród odwiedzanych miejscowości wymienił
Kozienice, Radom, Gołębiów, Skaryszew, Baszowice i Święty Krzyż (dziś
część Słupi Nowej) oraz Góry Wysokie i Bilczę, miejscowości, z których
materiały były włączone wcześniej do Sandomierskiego. Dwie ostatnie
wsie były też zapewne miejscami jego dłuższego pobytu. W Górach Wysokich mieszkała rodzina Kollatorowiczów2, której nazwisko przewija się
w korespondencji Kolberga, natomiast Bilcza należała do Jana Kantego
Gregorowicza, a następnie do jego rodziny – Marii i Cypriana Hennelów.
Oskar znał doskonale Gregorowicza, literata i publicystę zainteresowanego
folklorem sandomierskim, i odwoływał się do jego prac opartych na obserwacjach społeczności wiejskiej. Odwiedził też prawdopodobnie Bilczę
już w latach czterdziestych, kiedy mieszkał tam jeszcze Jan Kanty. Wtedy
też był między innymi w rodzinnej Przysusze i z tego czasu pochodzi opis
wesela VI opatrzony datą „1845”, będący praktycznie przedrukiem fragmentu jego artykułu Pieśni ludu weselne zamieszczonego w „Bibliotece
Warszawskiej” w roku 18473. Kolberg zamieszczając ten opis w Radomskiem, opatrzył go przypisem:
Opis ten, podany już przez nas do czasop[isma] „Biblioteka Warszawska” w r.
1847, powtarzamy tu w dokładniejszej przeróbce, tj. uzupełniając go późniejszymi nabytkami i prostując niektóre z ogłoszonych wówczas szczegółów4.
1

Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 23.
Chodzi prawdopodobnie o dalszą rodzinę Kolbergów; Matylda Gronau, siostra Emilii Gronau, żony Wilhelma Kolberga, wyszła za mąż 21 II 1846 roku za Franciszka Kollatorowicza.
3 Kolberg odwołał się do części swojego opracowania Pieśni ludu weselne, „Biblioteka
Warszawska” 1847, T. 2, s. 189–206; przedruk: tegoż Pieśni i melodie ludowe… (DWOK T. 67/I),
s. 443–474.
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 165; pierwodruk: Kraków 1887.
2

472

�Jednak w porównaniu do Pieśni ludu weselnych badacz zamieścił
w monografii mniej pieśni, a zamiast pominiętych tekstów włączył trzy
zupełnie nowe i zamienił kilka pieśni na ich warianty zanotowane prawdopodobnie w trakcie późniejszych podróży. Na podstawie własnych materiałów Kolberg sporządził też opisy kilku innych wesel (oznaczonych numerami III, VII i XI–XIV) oraz fragmenty okrężnego z okolic Słupi Nowej,
do którego dysponował również rysunkiem wieńca żniwnego (być może
własnoręcznym)1. Ze względu na oszczędności zrezygnował z publikacji
ilustracji i zastąpił ją odsyłaczem do podobnej ryciny w Krakowskiem.
Dysponował jeszcze kilkoma zapisami opowieści ludowych (które zamieścił w druku) oraz spisami nazwisk włościan i dość fragmentarycznymi
notatkami dotyczącymi języka i strojów, choć w czasach Kolberga materiałów tych mogło być więcej, wiadomo bowiem, że część rękopisów badacz
usunął.
Niezaprzeczalnie jednak podczas wszystkich tych podróży Kolberg koncentrował się jeszcze na folklorze muzycznym i materiały o takim charakterze wypełniają większą część monografii. Ich cennym uzupełnieniem
okazały się liczne publikacje, przede wszystkim księdza Józefa Gackiego, poświęcone historii regionu i zabytkom sakralnym, ale zawierające
też wiele informacji o zwyczajach i obrzędach. Mieszkając w Warszawie,
Oskar dotarł już do kilkunastu prac tego autora, przede wszystkich do
artykułów zamieszczonych w „Pamiętniku Religijno-Moralnym”. Być może
po przeprowadzce do Krakowa miał problem z dostępem do publikacji
wydanych w zaborze rosyjskim, dlatego w marcu 1887 roku, tuż przed
ukazaniem się pierwszej części Radomskiego, zwrócił się o pomoc do Karoliny Kolberg:
Powodem głównym mojego listu jest prośba, ażebyś wyszukała i przysłała
mi, o ile można rychło (najdalej w ciągu listopada), dzieło pod tytułem Benedyktyński klasztor w Sieciechowie przez księdza J. Gackiego (wyszło drukiem
w Radomiu 1872 roku). Dzieła tego nie ma w tutejszych bibliotekach i znikąd
go dostać nie mogę2.
1

Rysunek zachował się w Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 13, został opublikowany
w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21 (DWOK
T. 77/I), ryc. 2 przed s. 243.
2 Brulion listu Kolberga do K. Kolberg-Wąsowskiej z 6 III 1887 r., Korespondencja cz. III...
(DWOK T. 66), s. 422.

473

�Karolina dostarczyła potrzebną pracę, a być może nie tylko tę jedną, bo
wśród obszernie cytowanych i streszczanych dzieł Gackiego znalazły się
jeszcze Benedyktyński klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze oraz Jedlnia, w niej kościół i akta obelnego prawa1. Pierwsza z nich była źródłem
informacji o podaniach i wierzeniach związanych z Łysą Górą. W drugiej
publikacji łacińskie wypisy dotyczące praw bartnych stanowią tylko część
pracy. Poprzedza je szczegółowe studium dotyczące między innymi funkcjonowania poszczególnych rzemiosł, ale także związanych z nimi wierzeń
oraz niektórych zwyczajów i obrzędów (w tym sobótkowych), a nawet ubioru i pożywienia mieszkańców Jedlni i okolicznych wsi.
Zapewne jeszcze w Warszawie Kolberg dotarł też do prac innego duchownego, Jana Kloczkowskiego, który interesował się przede wszystkim
folklorem Radomszczyzny. Opis wesela XI zamieszczony w pierwszej części
monografii został sporządzony na podstawie jego artykułu Opisanie wesela
wiejskiego we wsi Piastowie. Kolberg wykorzystał większość tekstu księdza
wraz z przytoczonymi przez niego pieśniami i uzupełnił dwoma własnymi zapisami melodii2. Kloczkowski był też autorem opracowania Ścięcie
śmierci w kusy wtorek, będącego opisem zabawy ludowej, która odbywała
się w Jedlińsku w ostatki. Praca Kloczkowskiego stanowi niezwykle ciekawy dokument folkloru małomiasteczkowego, który także był przedmiotem
zainteresowań autora Ludu. Wśród rękopisów Kolberga zachował się odpis
z tej publikacji, ale z jakiegoś powodu badacz nie uwzględnił go w druku3.
Zamieścił natomiast streszczenie Ścięcia śmierci, które zostało następnie
anonimowo przedrukowane w „Gazecie Radomskiej”4.
Badacz miał też w regionie współpracowników. Wspomniany już wcześniej Władysław Ciesielski ukrywał się przez pewien czas w Pękosławicach,
1

J. Gacki Benedyktyński klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze, Warszawa 1873 i tenże
Jedlnia, w niej kościół i akta obelnego prawa, Radom 1874.
2 J. Kloczkowski Opisanie wesela wiejskiego we wsi Piastowie, „Przegląd Naukowy”
R. 2: 1843, nr 26, s. 285–308; opis zamieszczony przez Kolberga, zob. O. Kolberg Radomskie
cz. I (DWOK T. 20), s. 194–204.
3 J. Kloczkowski Ścięcie śmierci w Jedlińsku w kusy wtorek, „Kalendarz na rok przestępny
1868” F. Kowalskiego, Warszawa 1867, s. 140–152; odpis Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn.
1210, k. 1–5. Odpis opublikowano w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg, Radomskie. Suplement… (DWOK T. 77/I), s. 4–14.
4 Zob. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 305, tam z odesłaniem do „Gazety Codziennej” 1860, nr 50 , w której znalazła się informacja o kusym wtorku w dziale „Drobiazgi”,
natomiast anonimowy przedruk zob.: „Gazeta Radomska” 1888, nr 13.

474

�w powiecie opatowskim, skąd pisał: „Już zdolniejsi zapewne lepiej opiszą
obrządki wesela etc., dlatego nie śmiem narzucać się rozwleklejszym obrobieniem tego zadania. Natomiast szczegóły, które by, przypuszczam, mogły
być całkiem pominięte, jako mniej uważne, bo mniej uderzające, nadmienię”1. Nadesłane stamtąd materiały to między innymi podanie i opowieści
wierzeniowe, opublikowane w drugiej części Radomskiego2. Do podania
Ciesielski dołączył informację: „Miasteczko, o którym tu mowa, nazywa się
Waśniów, a parobczak, co mi to opowiadał, ma nazwisko Piotr Kańczak,
a jest w Pękosławicach. Inni to samo powtarzają3”. Przy podaniu Kolberg
uwzględnił wzmiankę o jego lokalizacji, natomiast jedną z opowieści wierzeniowych opatrzył w druku notą: „od Tarłowa i Ożarowa” 4, inną zaś
określił jako „powiastkę z okolic Kunowa”5.
Zachowana korespondencja pozwala wnioskować, że materiały z okolic
Łukawy przekazała Maria Marczewska, którą badacz poznał w 1884 roku
w Krakowie. Marczewska mieszkała w Łukawie do 1888 roku i od niej
prawdopodobnie pochodzą opisy sobótki, lanego poniedziałku, ostatków,
pożywienia i wnętrza chałupy oznaczonych notami lokalizacyjnymi: Łukawa, Wilczyce, Radoszki, Sobótka i datami: 1883, 1885 i 1886. Niestety
spośród rękopisów Marczewskiej zachował się jedynie zeszyt zawierający
opis sobótki oraz pieśni obrzędowe opatrzone notą: „Łukawa, Jankowice,
Wilczyce, Dwikozy”6. Ale osób, które gromadziły materiały w Radomskiem
było więcej. Od nieznanego dziś z nazwiska współpracownika Kolberg
otrzymał opis wesela VIII, od innego – zbiór pieśni z Brudzewic, a wprawny rysownik amator wykonał szkice postaci w stroju z Opoczyńskiego7.
Z publikacji pieśni drukowanych przez innych zbieraczy badacz zrezygnował, gdyż posiadał własny pokaźny zbiór, w dodatku z zapisami nutowymi,
1

List W. Ciesielskiego do Kolberga z 26 II 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 106.
2 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 142, s. 149–150 i 161–162; pierwodruk:
Kraków 1888.
3 Rkp. W. Ciesielskiego, Archiwum PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 3.
4 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 149.
5 Tamże, s. 162.
6 Rkp. M. Marczewskiej, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1162, k. 290–299.
7 Pieśni z Brudzewic (rkp. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 224–227)
i ryciny strojów (rys. nieznanego autora, arch. PTL, teka 47, sygn. 1354, k. 79, 80 i 83) zostały
opublikowane w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement… (DWOK
T. 77/I), s. 375–389 i ryc. po s. 242.

475

�a wygląd ubioru coraz częściej w tomach Kolberga oddawały jedynie opisy,
ilustracje były bowiem bardzo kosztowne.
Autorowi Ludu ciągle brakowało dostatecznych środków finansowych,
ale też czasu, a droga do zakończenia edycji była jeszcze bardzo długa.
Mimo że równolegle pracował nad monografiami Mazowsza i Pokucia,
wydawanymi z podtytułem Obrazy etnograficzne1, to tylko dla terenów
Królestwa Polskiego, poza planowanym Kaliskiem, nadal niewypełniony
pozostawał niewielki obszar funkcjonujący do 1793 roku jako województwo łęczyckie. Na jego regionalną odrębność wskazywał Adam Zakrzewski, autor klasyfikacji etnograficzno-regionalnej z 1888 roku, który Kujawiaków i Łęczycan określił jako „grupę przejściową między wielkopolską
a mazowiecką”2, a Kolberg blisko dwadzieścia lat wcześniej planował dla
tych terenów jednotomową monografię zatytułowaną Ziemia Gostyńska
i Łęczycka, przewidzianą jako seria XXIX Ludu3. Opisał ją wówczas jako
materiały, które w krótkim czasie mogłyby zostać przygotowane do druku.
Jednak dopiero w roku 1890 udało mu się je wydać w jednym woluminie
zatytułowanym Łęczyckie.
Badania na tych terenach prowadził wiele lat wcześniej. W 1860 roku
gościł w Mazewie u Kazimierza Maciejowskiego, syna wspomnianego już
tutaj Wacława, historyka prawa i słowianoznawcy, znanego Kolbergowi
z Warszawy. Na początku tego roku w „Bibliotece Warszawskiej” ukazał
się artykuł Wacława Maciejowskiego Legendy i pieśni ludu polskiego4 zawierający teksty pieśni religijnych spisane przez Mateusza Gralewskiego,
przyszłego działacza niepodległościowego i etnografa. Niewykluczone, że
do wizyty w Mazewie skłoniło Oskara zdanie kończące artykuł: „[…] pieśni,
które do druku podaję, będąc wiernym ludu wyrazem, mają archaizmy, które przypiskami starałem się objaśnić. Nie dostaje im nuty, która sądząc po
ich wątku musi być stara i bardzo oryginalna. Warto, ażeby kto z lubowników muzyki ludowej przejechał się na miejsce i o nią wymienionych wyżej
śpiewaczek popytał”5. Możliwe, że Mazew był też jego stacją badawczą już
1

Monografie opatrzone takim podtytułem zostaną omówione w następnym rozdziale.
A. Zakrzewski Nasz obszar etnograficzny, Wisła 1888, T. 2, s. 186.
3 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 303.
4 W.A. Maciejowski Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte, „Biblioteka Warszawska” 1860 T. 2, s. 434–447.
5 Tamże, s. 437.
2

476

�wcześniej, gdyż na zachowanym rękopisie terenowym z zapisami melodii
widnieje ołówkowa nota Kolberga: „Mazew 1853”1, sporządzona być może
na bieżąco, a tym samym bardziej wiarygodna niż informacja o podróży
w 1864 roku zamieszczona po latach w Łęczyckiem i powtórzona tam trzykrotnie. Dwukrotnie wymienił ją we wstępie, w którym omówił melodie
do tekstów z artykułu Maciejowskiego: „Melodie, o których tu mowa zdobyliśmy na miejscu w r. 1864 i dołączamy je obok tekstu”2 oraz przy opisie
wesela II „od Łęczycy (Mazew, Rzętków)”, a po raz trzeci, omawiając tańce
łęczyckie. Bardziej prawdopodobne, że jeśli wrócił jeszcze do Mazewa, to
w 1865 roku, kiedy prowadził badania na sąsiednich Kujawach. Zebrane w tym czasie materiały z Łęczyckiego, poza krótkimi opisami wesela
I i II, ograniczały się wyłącznie do folkloru muzycznego. Nadzwyczaj ubogo
prezentuje się w tej monografii rozdział „Lud”, który został zredagowany
głównie na podstawie fragmentów kilku publikacji. Jedynie zamieszczone
tam liczne wyzwiska zostały prawdopodobnie zarejestrowane w terenie,
być może przez samego Kolberga. Nie jest też znane pochodzenie tekstów
zamieszczonych w podrozdziałach „Ostatki. Popielec” i „Wielki Tydzień”.
Nie można wykluczyć, że sporządził je Oskar, ale bardziej prawdopodobne,
że ich autorem była ta sama osoba, która przekazała badaczowi krótki opis
„Gaika”, zachowany do dziś w rękopisach, a ten opatrzył go notą lokalizacyjną: „od Łęczycy (Mazew)”3.
W archiwum zachowały się też ryciny nieznanego autora przedstawiające postacie mężczyzn i kobiet w strojach regionalnych z okolic Łęczycy
i Kłodawy oraz z Mazewa. Trzy z nich wykonano ołówkiem i zabarwiono
akwarelą, a na dwóch czarno-białych Kolberg zamieścił notatki o kolorach
poszczególnych części garderoby. Zrezygnował jednak z ich publikacji4, tak
jak we wszystkich ostatnich tomach Ludu, ze względu na wysokie koszty
druku rycin, które zresztą wymagały poprawek dobrego rysownika.
We wstępie Kolberg pisał o archaicznym charakterze regionu pokrytego
borami i zachowanych w nim tradycjach:

1

Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1350, k. 185.
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. V; pierwodruk: Kraków 1889.
3 Rkp. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1156, k. 16.
4 Ryc. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 74–76 i 78 oraz tamże, sygn.
1353/II, k. 7; zostały one opublikowane w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Łęczyckie.
Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), ryc. 1–5.
2

477

�We wszystkich tych borach i puszczach przesiadywał i dokazywał po swojemu
duch ich opiekuńczy, głośny u ludu Boruta. Duch ten potężny, aczkolwiek przy
rozroście chrystianizmu przedzierzgnięty zrazu w przemożnego, czynnego po
borach i górach diabła […] miał wszakże tutaj w Łęczyckiem, jak się zdaje, swe
rodzinne gniazdo,

a kilka wierszy dalej dodawał:
Nie dziw przeto, że w ziemi tak niegdyś lesistej, bagnistej, a tak płodnej w tradycje, zachowały się dłużej niż gdziekolwiek – mimo wczesnego zaszczepiania
tu chrześcijaństwa – wspomnienia wielu z pogańskich czasów1.

Warto zwrócić uwagę, że ta wypowiedź nawiązuje do istotnego dla kultury ludowej procesu zastępowania dawnych tradycji pogańskich świętami
katolickimi, o czym w przełomowej dla swoich czasów pracy O Sławiańczyźnie przed chrześcijaństwem pisał Zorian Dołęga Chodakowski. Obiecująca zapowiedź Kolberga we wstępie sugeruje, że w monografii znajdziemy liczne informacje o wierzeniach, opowieści oraz podania związane
z postacią Boruty i jego przeobrażenia – diabła. Jednak w publikacji brak
jakichkolwiek materiałów pochodzących bezpośrednio z terenu, choćby
fragmentu bajki, wierzenia czy przysłowia. Jedynie w „Przypisach” Kolberg zamieścił obszerne cytaty z artykułów Kazimierza W. Wójcickiego
i Wacława Szymanowskiego2, natomiast kilkadziesiąt stron tej niewielkiej
monografii poświęcił tańcom kujawskim, których studiowanie pozostało
jego pasją.
Uznając w 1869 roku materiały z Łęczyckiego i Gostynińskiego za prawie gotowe do druku badacz miał na myśli własną dokumentację folkloru
muzycznego, ale liczył też zapewne na pomoc współpracownika, prawdopodobnie tego samego, który sporządził opis gaika. Mógł sądzić, że u Maciejowskich zachowały się jakieś notatki Mateusza Gralewskiego, który jest
domniemanym autorem tego rękopisu zawierającego także kilka pieśni
z Mazewa3. Nie uzyskawszy już dodatkowych informacji i nie dysponując
1

O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. III i IV.
K.Wł. [K.W. Wójcicki] Boruta, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. 5, nr 120 i 130 oraz
[W. Szymanowski] Kronika tygodniowa, „Tygodnik Ilustrowany” 1863, T. 7, nr 173.
3 Domniemane autorstwo M. Gralewskiego ustalono na podstawie charakterystycznej notatki, tożsamej z notą zamieszczoną przy pieśniach opublikowanych przez W. Maciejowskiego.
2

478

�żadną obszerniejszą literaturą dotyczącą regionu, zdecydował się na uzupełnienie tomu tańcami z Kujaw.
Monografia doczekała się dwóch recenzji, które ukazały się już po śmierci Kolberga i były raczej hołdem złożonym badaczowi przez środowisko
naukowe. Ich autorami byli wybitni przedstawiciele świata nauki, członkowie Akademii Umiejętności, Jan Karłowicz i Hieronim Łopaciński. Pierwszy z nich, językoznawca, muzykolog, folklorysta, opublikował swój tekst
w 1891 roku w „Kwartalniku Historycznym”1. Autor krytycznie ocenił brak
bajek, zabobonów i przysłów, ale uznał ogromną wartość muzycznych zbiorów Kolberga, co wyróżniało go w gronie badaczy folkloru.
Recenzja Łopacińskiego Oskar Kolberg i ostatnia jego praca z 1890 roku,
podpisana pseudonimem Rafał Lubicz2, zawiera wspomnienie o cenionym
wówczas etnografie i jego dziele, a dopiero druga część dotyczy bezpośrednio Łęczyckiego. Publikacja Kolberga została oceniona pozytywnie,
choć z zastrzeżeniem, że zawiera ona „połowę tego, co umieścił w opisach
innych prowincyi: nie dotknął, mianowicie, wierzeń, przesądów ludu, nie
podał, oprócz pieśni, innych rodzajów twórczości ludowej”3. Łopaciński
zwrócił też uwagę na zasięg terytorialny regionu, który, jako dawne województwo łęczyckie, pokrywa się częściowo z Mazowszem. Mowa tu o Gostynińskiem, z którego materiały zostały częściowo włączone do monografii, jednak w przeciwieństwie do pierwotnych planów Kolberg pominął
w tytule nazwę tego obszaru, być może dlatego, że opisał go też wcześniej
w Mazowszu. W Łęczyckiem zamieścił też wiele pieśni z okolic Gostynina,
Sierakówka, Gąbina, a więc z miejscowości przynależnych według niego do
regionu mazowieckiego. Niektóre utwory opatrzone zostały notami lokalizacyjnymi wskazującymi na ich występowanie w obu regionach, na przykład
„od Kutna, Gostynina (Sierakówek)”.
Taka sytuacja powtarzała się Ludzie częściej, a za przykład służyć może
też Krakowskie i Kieleckie, Lubelskie i Chełmskie, W. Ks. Poznańskie
i Kujawy. Tylko granice regionów wyznaczone przez opis kraju były na
1 J. Karłowicz Kolberg Oskar: Lud, jego zwyczaje itd. Serya XXII: Łęczyckie, „Kwartalnik
Historyczny” 1891, T. V, s. 628–633; przedruk: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement… (DWOK T.
78), s. 450–454.
2 R. Lubicz [H. Łopaciński] Oskar Kolberg i ostatnia jego praca, „Ateneum” R. 15: 1890, T. III,
s. 57–74. Fragment dotyczący bezpośrednio Łęczyckiego został przedrukowany w: O. Kolberg
Łęczyckie. Suplement… (DWOK T. 78), s. 443–449.
3 Tamże, s. 73.

479

�ogół czytelne i często odpowiadały podziałom administracyjnym, ale analiza materiałów zamieszczonych w monografiach wskazuje, że w rzeczywistości mają one raczej charakter umowny. Stwierdzenie Kolberga dotyczące oznaczenia przez niego na mapie granic między mową wielkopolską,
mazurską i małopolską, mówiące, że „granice te oznaczyć się tylko dadzą
w przybliżeniu”1, odnieść można do wielu opisywanych przez niego zjawisk
kulturowych. Tę swoją wypowiedź badacz uzupełnił stwierdzeniem: „Podróże dopiero szczegółowe mogą wątpliwość w tym względzie usunąć”2,
co również uznać można za równoważne z opinią, że dopiero dokładne
badania etnograficzne wskażą granice regionów.
Tymczasem kolejna monografia, zgodnie z zapowiedzią badacza we
wstępie, opisywać miała „właściwości etnograficzne byłej guberni kaliskiej
z roku 1830” 3, która według jego słów „wybitniej jeszcze niż inne części
dawnej Wielkopolski jak np. Poznańskie i Gnieźnieńskie zachowała dotąd
cechy, zwyczaje itp. ludu wielkopolskiego”4. Wskazując na przynależność
tego terenu do Wielkopolski, Kolberg odwoływał się do podziałów przedrozbiorowych i dawniejszych: „Wielkopolska – czytamy dalej – składała się
z województw: Poznańskiego z ziemią wschowską, Kaliskiego, Gnieźnieńskiego, Sieradzkiego z ziemią wieluńską i Łęczyckiego”5. Gubernia powstała
faktycznie dopiero w 1837 roku, a do tego czasu istniało województwo
kaliskie, składające się pięciu obwodów: kaliskiego, konińskiego, sieradzkiego, piotrkowskiego oraz wieluńskiego; takie też podregiony znalazły się
w opisie kraju Kolberga. Wyznaczony granicami administracyjnymi obszar
objął ostatecznie część Wielkopolski, Małopolski i Śląska.
Autor, kiedy jeszcze mieszkał w Warszawie, zakładał wydrukowanie
dwóch monografii, Kaliskie i Sieradzkie oraz Ziemia Wieluńska i Piotrkowska6, co było zgodne z jego pierwotną koncepcją wydawania źródeł
„prowincjami”, które z kolei złożą się na obraz całego kraju. Dysponował wówczas własnymi materiałami dotyczącymi folkloru, gdyż podróże
1

Rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 392.
Tamże.
3 O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. III; pierwodruk: Kraków 1890.
4 Tamże.
5 Tamże, s. 1; zamieszczony przez Kolberga tekst jest kompilacją różnych źródeł, por. m.in.
J. Moraczewski Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej, Poznań 1864, s. 1.
6 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 303.
2

480

�badawcze po Kaliskiem odbywał w latach czterdziestych i sześćdziesiątych.
Ze względu na rozbieżne informacje w dokumentach, dokładne ich daty
są trudne do ustalenia. We wstępie do Kaliskiego Kolberg pisał: „Wszakże
krótki i dorywczy, acz kilkakrotny nasz w Kaliskiem pobyt (w latach 1843
i 1863 głównie we wsiach Rusocice, Zbiersk, Cielce, Rudlice, Łyskornie
i Krasice) nie dozwoliły nam pochwycić ani uzupełnić bogactwa całego
tego materiału […]”1. Z kolei w wykazie swoich podróży odnotował pierwszy
wyjazd pod rokiem 1845, a kolejny pod 18602. Tę ostatnią wyprawę, odbytą
w kwietniu, wymienił też wśród notatek o wydatkach3.
Po ponad ćwierćwieczu przeznaczoną dla tego regionu tekę oznaczoną
numerem 8 Kolberg opisał jako „Kaliskie (Kalisz, Konin, Sieradz, Piotrków, Wieluń, Częstochowa). Wyciągi z akt, odpisy. Pieśni, tańce, bajki,
zwyczaje, przesądy, varia. Monografia w połowie dokończona”4. Być może
miał już wówczas gotową pierwszą część Kaliskiego, co potwierdzałby też
wspomniany list do Józefa Majera, w którym wyliczał je jako jedno z sześciu planowanych na najbliższe lata opracowań.
Tom oznaczony jako seria XXIII kończy się na „Obrzędach”. Poza niezbyt obszernymi wzmiankami o narodzinach i pogrzebie Kolberg zamieścił
w nim dwanaście opisów wesel, z czego kilka, przynajmniej w znacznej
części, pochodzi z jego własnych badań (wesele I–V i VII). Uwagę zwraca
wyjątkowo rozbudowany rozdział poświęcony „Zwyczajom”. Otwiera go
opis Bożego Narodzenia sporządzony między innymi na podstawie dwóch
listów pochodzących z początku XIX wieku, które znajdowały się w zbiorach wspomnianego już Andrzeja Kucharskiego. Rozdział ten zawiera już
nie tylko opisywane zwykle w Ludzie uroczystości (Trzech Króli, Popielec,
Zapusty, Wielkanoc, Boże Ciało itd.), ale też wymienia patronów poszczególnych dni (św. Wojciech, św. Marek) i związane z tymi dniami wierzenia
czy przysłowia. Obszerne miejsce zajmują tu pieśni kościelne, w większości zaczerpnięte ze zbiorów księdza Michała Mioduszewskiego, z których
Kolberg wykonywał odpisy5. Pieśni religijne zostały zamieszczone również
w „Przypisach” w części dotyczącej pielgrzymstwa. Uważa się, że szczególne
1

O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. III.
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.
3 Rkp. O. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 3.
4 Rkp. Kolberga BN PAU i PAN, sygn. 2183 (dawniej 2184), k. 71.
5 Kolberg zamieścił w monografii około 80 zapisów pieśni kościelnych, pochodzących przeważnie ze zbiorów ks. M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, Kraków 1838 i Pastorałki
2

481

�zainteresowanie Kolberga folklorem pielgrzymkowym mogło mieć związek
z jego zamiarem skomponowania opery Pielgrzymka do Częstochowy1.
Rozdział „Lud” został przygotowany na podstawie wypisów z literatury.
Jedno z podstawowych źródeł stanowiło opracowanie Józefa Szaniawskiego
O dawnem województwie sieradzkiem z 1851 roku2, oparte o jeszcze wcześniejsze dokumenty zgromadzone przez archiwistę Antoniego Pstrokońskiego.
Z artykułu Szaniawskiego Kolberg zaczerpnął przede wszystkim fragmenty
dotyczące cech fizycznych ludności, stosunków z Niemcami, stroju, w tym
również ubioru ludności żydowskiej, pożywienia, wyglądu domostw, używanych sprzętów, ale też niektóre opisy zwyczajów i obrzędów. Odwoływał się
także do nowszych opracowań, między innymi autorstwa Ignacji Piątkowskiej i Józefa Grajnerta. Piątkowska swoje artykuły publikowała w „Wiśle”
i „Kaliszaninie”3, ale ta zasłużona skądinąd regionalistka, badaczka terenowa,
poza własnymi obserwacjami wielokrotnie powtarzała też informacje za Szaniawskim. Grajnert natomiast opracował materiały etnograficzne z okolic
Wielunia i Radomska, które po redakcji Kolberga, kierującego już od kilku
lat Sekcją Etnologiczną, zostały opublikowane w 1880 roku w periodyku
Akademii Umiejętności4, a dziesięć lat później posłużyły do uzupełnienia
Kaliskiego. Monografia zawiera też barwną litografię od Skulska i Ślesina,
wykonaną najprawdopodobniej na podstawie akwareli Wojciecha Gersona,
ale na stronie tytułowej brak wzmianki o autorze ilustracji.
Po śmierci Kolberga Izydor Kopernicki opisał tekę 8. jako „Materiały
o ile możności uporządkowane i przysposobione do druku”, a następnie
wymienił kolejne działy, w których miały się one znajdować: „Czary, przesądy, leki, wróżby, przepowiednie”, „Opowieści, przysłowia, gry i zabawy”,
i kolędy, Kraków 1843 (każdy z tych zbiorów miał jeszcze Dodatki wydane w późniejszych
latach).
1 E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska „Kaliskie” Oskara Kolberga oraz „Kaliskie
i Sieradzkie”, w: O. Kolberg Kaliskie. Suplement do T. 23 (DWOK T. 79), s. XVII–XVIII; zob.
też tamże, przyp. 1 na s. XVIII.
2 J. Szaniawski O dawnem województwie sieradzkiem, „Biblioteka Warszawska” 1851,
T. 3, s. 170–179 i 356–372, T. 4, s. 177–187, 367–372 i 564–569. Kontynuacja tego artykułu ukazywała się jeszcze w kilkudziesięciu numerach „Kaliszanina” z 1882.
3 I. Piątkowska Z życia ludu wiejskiego z ziemi sieradzkiej, „Wisła” T. 3: 1889, s. 479–530
(artykuł ten jest przedrukiem z „Kaliszanina” z 1887 roku); tejże Pogadanka. O baśniach, zwyczajach i obrzędach ludowych, przechowanych z czasów pogańszczyzny w ziemi sieradzkiej, „Kaliszanin” 1886 nr 37 i 39.
4 J. Grajnert Zapiski etnograficzne z okolic Wielunia i Radomska, „Zbiór Wiadomości do
Antropologii Krajowej”, T. IV: 1880, s. 185–261.

482

�„Pieśni” i „Tańce”1. Wśród nich były między innymi odpisy z rozprawy
Szaniawskiego i innych publikacji, rękopisy z kolejnych materiałów po Kucharskim oraz własne notatki Kolberga i jego zapisy melodii, także spoza
regionu. Materiały te wraz z zapisami rozproszonymi w innych tekach, ułożone zgodnie z obowiązującym w monografiach układem, zostały wydane
w XX wieku jako Kaliskie i Sieradzkie2. Wydawcy Dzieł wszystkich sugerowali się być może pierwotnie planowanym tytułem, ale pominęli w ten
sposób inne podregiony wymienione przez Kolberga.
Obrazy etnograficzne
Na kartach trzech monografii wydanych za życia Kolberga, to jest w Pokuciu, Mazowszu i w Chełmskiem, zamiast tradycyjnie już umieszczonego
nad nazwą regionu nadtytułu Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa,
podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce
widnieje podtytuł Obraz etnograficzny. Obrazy etnograficzne nie różniły
się koncepcją od Ludu, natomiast zmiana na karcie tytułowej wynikała ze
sposobu finansowania. Dwie pierwsze części Pokucia Kolberg wydał ze
środków uzyskanych z koncertu, który zorganizowany został przez warszawskie środowisko artystyczne na rzecz jego wydawnictwa. Opatrzenie
ich formułą Lud wiązałoby się, zgodnie z wcześniejszą umową, z oddaniem
Akademii określonej liczby egzemplarzy poszczególnych woluminów, czyli
ze zmniejszeniem dochodu ze sprzedaży3. Mazowsze z kolei sfinansowane
zostało ze środków założonej w 1881 roku Kasy im. Józefa Mianowskiego
działającej w Warszawie na rzecz „osób pracujących na polu naukowym”.
1

Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich, Arch. MEK, sygn. II/155, nr inw.
I/191/RKP.
2 O. Kolberg Kaliskie i Sieradzkie (DWOK T. 46).
3 Kolberg miał przekazywać Akademii równowartość kwoty otrzymywanej na druk w egzemplarzach liczonych taniej, co wynika z listu J. Majera do Kolberga z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 227: „Kwota wyliczona przez Towarzystwo ma mu być
zwrócona egzemplarzami dzieła liczonymi po 2/3 ceny handlowej. Według ustawy dzieła wydane z pomocą Tow[arzystwa] członkowie jego otrzymują za połowę ceny, ściśle więc biorąc
Tow. nigdy zaliczonej kwoty nie otrzyma, choćby i wszystkie egzemplarze przez członków
rozebrane były, czego wszelako zaledwie w połowie spodziewać się można. Chętnie jednak
poniesie i stratę dla podtrzymania dzieła, którego znaczenie uznaje, żałuje nawet, że środki jego
nie pozwalają na większą ofiarę”.

483

�Wbrew numeracji nadanej w ramach edycji Dzieł wszystkich wcześniej
zaczęło ukazywać się Pokucie (tomy 29–32 tej edycji), a dopiero po nim
Mazowsze (tomy 24–28). Sam Kolberg numery serii od I do XXIII nadał
tylko tomom Ludu.
Na Pokuciu Kolberg przebywał kilkakrotnie w latach 1876–1880, przy
czym kluczowa dla pozyskania materiałów do monografii była ostatnia, kilkumiesięczna wyprawa w 1880 roku związana z organizacją i przebiegiem
Wystawy Etnograficznej w Kołomyi, nad którą sprawował opiekę naukową.
Zakres tematyczny wystawy określała Instrukcja do badania właściwości
ludowych1, zgodnie z którą badacze mieli podjąć takie problemy jak opis
cech fizycznych i charakteru ludności, samoświadomość ich pochodzenia,
użyte dla samookreślenia nazwy własne, terytorium zamieszkiwania, gwara
(zamieszczono wskazówki odnośnie do sposobu jej zapisu), poezja, muzyka
i taniec, przysłowia oraz inne teksty folkloru, obrzędy i uroczystości. Przedmiotem zainteresowania miały być też stroje, mieszkania i ich wyposażenie,
narzędzia, układ zagród, elementy otoczenia od przydrożnych figur, kapliczek,
wiatraków i młynów, po kościoły i cerkwie, a ponadto przemysł i rzemiosło. Podjęte zagadnienia były zatem daleko bardziej „etnograficzne” niż wiele
wcześniej realizowanych programów badań, w których dominował folklor.
Charakteryzując badania terenowe Kolberga, opisano już część jego podróży na tym terenie oraz kontakty z licznymi informatorami. Wspomniano
też, jak ważna dla zapoznania się z kulturą materialną była praca Oskara
przy organizacji wystawy, na co zwrócił uwagę Władysław Przybysławski,
sugerując opóźnienie wydania monografii regionu na czas po tym wydarzeniu. Przytoczono też fragment listu Kolberga napisanego już po powrocie
z Pokucia, w grudniu 1880 roku, w którym przyznawał, że plon jego badań
przekracza efekty dotychczasowych prac na innych terenach, co pozwoli
mu na opracowanie znacznie dokładniejszej monografii. Jej pierwszą część,
uzupełnioną o materiały związane z wystawą, opublikował w 1882 roku.
Wytyczenie granic regionu objętego tytułem Pokucie sprawiało Kolbergowi pewne trudności, gdyż jak pisał, powołując się na Adama H. Kirkora2,
1 Instrukcja do badania właściwości ludowych, zob. Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 772–776; pierwodruk: druk niedatowany, nakład Komitetu Wystawy w Kołomyi, drukiem H. Zadembskiego; rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 321.
2 A.H. Kirkor Pokucie pod względem archeologicznym. Badania […] z r. 1874, „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności”
T. V: 1876, s. 208–315.

484

�nie odpowiadały one ani kryteriom administracyjnym, ani etnograficznym.
W rozdziale „Kraj”, w którym po raz pierwszy zabrakło opisu poszczególnych miejscowości, Kolberg korzystał z publikacji, przede wszystkim z pracy Augusta Bielowskiego1, i za tym autorem wskazywał na charakter tego
obszaru: „Między ziemiami dawnej Polski, Pokucie ma swój odrębny typ,
jak i osobne swoje nazwanie” 2, a następnie pisał:
Dawniej rozumiano pod tem mianem (w szereszem biorąc je znaczeniu) całą
niemal ziemię halicką zadniestrzańską, a w nowszych czasach, ścieśniwszy
nieco jej granice, cyrkuły: stanisławowski (od gór począwszy aż po Dniestr)
i kołomyjski. Zaliczając do ludności Pokucia nie tylko ludność równin Nad-Prucia i podgórską Nad-Dniestrza (tj. ludność nizin), ale i górali Hucułów,
a dawniej i Bojków w Stryjskiem także – miano bardziej na względzie geograficzne ziemi tej położenie jak i jej polityczne stosunki, niż etnograficzne
mieszkańców właściwości3.

Ale ostatecznie Kolberg skupił się na właściwościach etnograficznych
i kierując się tym kryterium wyróżnił trzy grupy mieszkańców:
Ludność tego kraju wiejska była i jest głównie ruską, trzy poniekąd przedstawiającą typy, różne szczególnie pod względem ubrania, mniej wybitnie pod
względem języka i obyczaju. Południową część zajmują górale Hucuły, północną
górale haliccy; wschodnią w cyrkule kołomyjskim Rusini pokuccy4.

Dla Huculszczyzny planował osobną monografię w ramach Pokucia.
Jednak zgromadzenie dużej ilości materiałów dotyczących pozostałych
mieszkańców spowodowało, że wypełniły one aż cztery woluminy. Znalazły się tam wprawdzie fragmentaryczne informacje o góralach huculskich,
ale zasadnicze źródła zgromadzone do tomu Pokucie – Hucuły pozostały
niewydane5.

1

A. Bielowski Pokucie, „Czas. Dodatek Miesięczny” R. 2: 1857, s. 653–734.
O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 3; pierwodruk: Kraków 1882.
3 Tamże, s. 4.
4 Tamże, s. 17.
5 Materiały dotyczące górali tego regionu znajdują się w tece 23 (w Archiwum PTL), która
w notatkach Kolberga miała tytuł: Pokucie III. Hucuły; wydane zostały w latach 1970 i 1971
w monografii Ruś Karpacka (DWOK T. 54 i 55).
2

485

�W obszernym opisie „Ludu” scharakteryzowane zostały cechy fizyczne,
usposobienie, ubiór, pożywienie, zajęcia gospodarskie, rzemiosło i język.
Wiele zamieszczonych w tej części monografii materiałów jest bezpośrednio związanych z wystawą. Jak pisała Agata Skrukwa: „Opisy strojów, narzędzi itd. w dużej części odnoszą się do okazów przysłanych na wystawę
z różnych wsi, w których Kolberg mógł nigdy nie być, ale właśnie dzięki
wystawie przedmioty te dokładnie poznał”1. Wszystkie materiały dotyczą
Rusinów jako rdzennej ludności wiejskiej, ale Kolberg wspomniał też o pozostałych mieszkańcach tego wielokulturowego regionu, przede wszystkim
o Polakach, nazywanych tu Mazurami, oraz o osadnikach niemieckich, Ormianach i Żydach, a także o Cyganach. Zamieścił też zabawną anegdotę
związaną z różnicami kalendarza świąt poszczególnych narodowości:
Dlaczego święta ruskie, polskie i żydowskie nie w jednym przypadają czasie? –
Zapytany o to chłopek (unikając dokładnej odpowiedzi, której zapewne dać nie
mógł), rzekł żartobliwie: Naprzód święta przypadały jednocześnie, a przyczyna
opóźnienia jednych od drugich leżała w obuwiu. I tak: Żyd obuł się w pantofle,
więc prędzej niż inni dwaj pobiegł na modlitwę do szkoły; Mazur wdziewał
buty, więc poszedł później; Rusin zaś był ostatni, gdyż długo w postoły obuwaje
sie, taj na swieta zapiznaje sie (Matijowce nad Prutem)2.

Poświęcony świętom rozdział „Zwyczaje” zawiera opis blisko trzydziestu
uroczystości (ich nazwy Kolberg podał w języku Rusinów) i uwzględnia
między innymi odbywane przy okazji Wielkanocy zabawy i gry. W „Obrzędach” znalazło się kilka opisów chrzcin i pogrzebów oraz jedenastu wesel,
w znacznie mniejszym stopniu niż w innych monografiach zdominowanych
zapisami muzycznymi. Dużą część materiałów Kolberg mógł pozyskać przy
pomocy udzielających mu gościny – Przybysławskiego w Czortowcu czy
księdza Sofrona Witwickiego w Żabiu – ale też sam zanotował je podczas
pobytu w tych miejscowościach oraz w Jasieniowie Polnym, Korniczu,
Piadykach, Horodence. Miał też sporą grupę bezpośrednich informatorów
(wspomnianych już przy opisie badań terenowych), co było zapewne związane z organizacją wystawy, która ukazywała wartość kultury mieszkańców
wsi.
1 A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg, Pokucie. Suplement do tomów
29–32 (DWOK T. 81), s. XV–XVI. .
2 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 77.

486

�Wiadomo, że badacz korzystał także z rękopisów Bazylego Jurczenki zawierających pieśni i bajki, ale zapewne również z nadesłanego przez niego
na wystawę opracowania Obrzędy i zwyczaje na Rusi Pokucia. To ostatnie
nie zachowało się, jednak opis wesela VI i liczne wzmianki o zwyczajach
w Ispasie pochodzą prawdopodobnie z tego właśnie manuskryptu. O wartości tych prac Kolberg pisał w liście do Przybysławskiego:
Z materiałów przysłanych najcenniejszym jest dla mnie zawsze Jurczenko, lubo
skracać często muszę rozwlekłości, mazać powtarzania i poprawiać język, bo
choć usiłuje on widocznie dobrą wyrażać się polszczyzną, to jednak wpada
mimowolnie w ruszczyznę, nadaje zwrotom mowy tok ruski itp. Ale obfitość
i dokładność obserwacyj jest znakomita1.

W monografii pada też nazwisko Iwana Nikitiszyna, który zgromadził
materiały z okolic Horodenki dotyczące między innymi zwyczajów noworocznych, wielkanocnych (przesłał też spis wzorów pisanek z ich rodzimymi nazwami), wigilii świętego Jana, obrzędów chrztu i pogrzebu. Od niego
pochodzi też opis wesela III oraz zamieszczone w części trzeciej wiadomości
o wierzeniach. Podobnie jak w przypadku Jurczenki, rękopis Nikitiszyna
przekazany na wystawę nie zachował się.
Po zakończeniu podróży Oskar uzupełniał materiały do Pokucia korespondencyjnie. W listach do Władysława Przybysławskiego dopytywał
jeszcze o szczegóły dotyczące m.in. zwyczajów, przesądów, gospodarstwa,
nazw własnych pożywienia, zabaw. Część odpowiedzi naniósł sam podczas
ich bezpośredniego spotkania w Krakowie. Na niektórych listach widnieją
więc notatki Kolberga, na innych odpowiedzi sporządzone przez nieznanego autora, prawdopodobnie na prośbę Przybysławskiego. Poniżej niektóre
z nich:
[Pytanie Kolberga:] Czy obok naczynia z wodą jordańską wisi przy drzwiach
w chacie (od strony ogniska?) solniczka (czy solnyczka?)?
[Odpowiedź:] Nigdy, topka soli stoi na półce, każden sobie sól z tego krysze
(struga, skrobie).

1 List Kolberga do W. Przybysławskiego z 6 VII 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 524.

487

�[Pytanie Kolberga:] Jak się nazywają części we młynie po rusku? Kosz, pytel,
kamień, paprzyca itd.
[Odpowiedź ręką Kolberga:] kisz, pytel, porpłycie (paprzyca), kaniń, wereteno
(wrzeciono), paniłka (panewka), koło pałeczne, koło wodne – kołeso.
[Pytanie Kolberga:] Na żołądek dają proszek z kory bzu. Zeskrobuje się drugą
korę, czy błonę spodnią bzu […]. Jak się ta błona nazywa po rusku?
[Odpowiedź:] Plivka bzowa.
[Pytanie Kolberga:] Czermak mówi o jakiejś chorobie nabij i powiada, że gdy
noga się jątrzy i idzie ropa to wtedy prikładajut husiczok abo grisinoho kwasu
(huszci z żytnoho grisu)?
[Odpowiedź:] Nagniecenie, często na pięcie, wydające ropę, niebezpieczne, przykładają łajno gęsie albo kwas z grysu, czyli z otrąb, najczęściej z żytnich otrąb1.

Wszystkie te informacje zostały wykorzystane w monografii, co w połączeniu z wielokrotnymi badaniami w terenie i z doświadczeniem zdobytym
podczas gromadzenia eksponatów wystawowych zaowocowało publikacją
o ogromnych walorach dokumentacyjnych. Jej trzy pierwsze części doczekały się recenzji, ale tylko w zakresie folkloru. Ich autorami byli poeta
Iwan Franko i adwokat Cesław Neymann. Franko recenzował trzecią część
zawierającą tańce i wierzenia2, ale skupił się wyłącznie na tych pierwszych oraz na pewnych niekonsekwencjach w transliteracji, które Kolberg
wyjaśniał we wstępie do ostatniego tomu. Natomiast Neymann, przybrany
członek Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności, prowadził z Kolbergiem korespondencję na temat Pokucia, a swoją recenzję opublikował
w Kijowie w 1884 roku3. Zawiera ona między innymi dość szczegółowy
i nieco wyidealizowany opis pracy terenowej Kolberga. Jedyny poważniejszy zarzut recenzenta dotyczył uwag o języku, które uważał za zbyt lakoniczne (bo mieszczące się na czterech stronach monografii) oraz niekiedy
1 Przykładowe pytania skierowane do W. Przybysławskiego podano za: O. Kolberg Pokucie.

Suplement..., (DWOK T. 81), s. 248–249, 253.
2 Zob. I. Franko Pokucie. Obraz etnograficzny. Skreślił Oskar Kolberg. Tom III Kraków
1888, stron 240, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 286–288.
3 C. Neymann O. Kolberg Pokucie. Obraz etnograficzny T. I Kraków 1882 i T. II Kraków
1883, „Kiewskaja Starina” 1884, T. VIII, s. 482–487 i T. IX, s. 126–130; recenzję w tłumaczeniu E. Piasny-Kudyńskiej zamieszczono w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81),
s. 275–285. Wspomnianą korespondencję Cesława Neymanna z Kolbergiem przedrukowano
także w T. 81 DWOK, s. 265–275.

488

�błędne. Odnosząc się do opisu zwyczajów sugerował, że więcej miejsca
powinno się poświęcić sobótkom, ale uwagę tę sprowokował być może sam
Kolberg, zamieszczając przy końcu przypis o treści:
Obrzęd Kupały, tak głośny w niektórych jeszcze okolicach Rusi (np. na Ukrainie),
poszedł już w innych w mniejsze lub większe zapomnienie. Na Pokuciu, gdzie
zresztą nazwa Kupały między ludem wcale nie jest znaną nie zdołaliśmy nic
więcej wykryć nad to, co tu o zwyczajach świętojańskich przytaczamy. Prawda, że zakres naszych badań nie sięgał daleko, bo tylko do kilku ograniczał się
miejscowości1.

Poza tymi zastrzeżeniami recenzja ma charakter bardzo pozytywny. Jej
autor podnosi ogromną wartość materiałów dotyczących obrzędowości
oraz zamieszczonych w drugiej części pieśni i ich klasyfikacji. Zainteresowania Neymanna zgodne były jeszcze z postrzeganiem kultury ludowej
przede wszystkim jako folkloru, pominął więc zupełnie w swoim tekście
niezwykle cenne wiadomości na temat jej materialnych aspektów.
Wydanie Pokucia, a w przyszłości innych monografii terenów wschodnich, miało niebagatelne znaczenie wobec panslawistycznej postawy prezentowanej w publikacjach uczonych rosyjskich. Świadomy tej sytuacji
Kolberg pisał w cytowanym już liście do Józefa Majera:
A wszakże wiek mój podeszły oraz przykład, jaki dają literaturze naszej rosyjskie, coraz gęściej (za podnietą zakładów naukowych) ukazujące się publikacje
etnologiczne, biorące za przedmiot swych badań zachodnie cesarstwa gubernie,
naglą – jak mniemam – i nas także do pośpiechu w pracy i do szybszego na polu
wydawniczym działania2.

W tym czasie badacz pracował jeszcze nad kilkoma monografiami terenów Królestwa Polskiego, w tym nad Mazowszem wydawanym ze środków Kasy im. Józefa Mianowskiego. Kasa powstała w Warszawie w 1881
roku i miała na celu udzielanie wsparcia finansowego na badania naukowe.
Fundusze pozyskiwała ze składek członków oraz z datków społeczeństwa.
Prawdopodobnie dzięki wstawiennictwu historyka literatury Piotra Chmielowskiego oraz Izydora Kopernickiego Komitet Kasy w grudniu 1883 roku
1
2

O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 353.
Brulion listu Kolberga do J. Majera z 1 I 1886, Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 311.

489

�przekazał Kolbergowi decyzję o przyznaniu mu zapomogi w wysokości 370
rubli srebrnych na kolejny tom1, pod warunkiem, że będzie on dotyczył
Mazowsza.
Kolberg przystał na propozycję, tym bardziej że monografia części regionu, dotycząca okolic Warszawy, była zaplanowana do wydania w oficynie
Jana Żupańskiego w Poznaniu już w 1867 roku jako seria V Ludu2. Jednak
całe „Kolbergowskie” Mazowsze to obszar obejmujący spore terytorium
i podobnie jak Wielkopolska wymagający opisu w większej liczbie woluminów, co autor w liście do potencjalnego sponsora wyjaśniał:
Życzenie Komitetu zajęcia się Mazowszem odpowiada najzupełniej i mojej także
myśli. Tu jednakże widzę się spowodowanym zrobić uwagę, że materiał do Mazowsza mieści się u mnie w czterech tekach, z których każda posiada żywiołu
na dwa przynajmniej tomy. Jedna z tych tek obejmuje Mazowsze polne, które
bym nazwał warszawskim (po lewym brzegu Wisły), druga Mazowsze leśne,
czyli podlaskie (po prawym brzegu Wisły, a lewym Bugu), trzecia Mazowsze
Stare (Płock, Pułtusk, Kurpie itd.), czwarta Mazowsze Pruskie3.

Kolberg wydał za swego życia pięć tomów monografii. Zrezygnował
z włączenia do Mazowsza materiałów z Mazur pruskich, a woluminów zawierających opowieści ludowe i wierzenia nie zdążył już przygotować do
druku. Biorąc pod uwagę wyjątkowo obfity zespół zgromadzonych źródeł
byłaby to najobszerniejsza Kolbergowska publikacja dotycząca jednego regionu. Ale i zasięg terytorialny tego makroregionu jest ogromny. Autor podzielił
go, zgodnie z opisem w liście, na „Mazowsze polne”, „Mazowsze leśne”, „Mazowsze stare”, przy czym to ostatnie dzieli się jeszcze na „Kurpie” i „Podlasie”.
Wyznaczenie granic Mazowsza przez Kolberga i jego podział na „polne”, „leśne” i „stare” (a w pierwotnym zamiarze także „pruskie”) budziło od początku kontrowersje wśród badaczy. Tuż po wydaniu trzech
pierwszych tomów historyk Władysław Smoleński opublikował recenzję, w której zarzucał Kolbergowi brak jednorodnego kryterium podziału
Mazowsza. Twierdził, że: „Nazwy: polne i leśne są fizjograficzne; stare
1 List Komitetu Kasy im. Mianowskiego do Kolberga z 12 XII 1883 r., Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 99–100.
2 Zob. brulion listu Kolberga do J. K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 205–206.
3 Brulion listu Kolberga do P. Chmielowskiego z XII 1883 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 107–108.

490

�i pruskie – historyczne”1. Pozostałe uwagi dotyczyły Podlasia, które według Smoleńskiego stanowiło odrębny region, u Kolberga natomiast podzielone zostało między Mazowsze leśne i Mazowsze stare oraz Chełmskie.
Krytyczną opinię wyraziła też w XX wieku Maria Trawińska, odnosząc się
do terminu „Mazowsze stare”, które według tej autorki nie stanowi zwartego regionu2. Z kolei Józef Burszta, starając się obronić tak wyznaczony
podregion, wskazywał na zasięg dialektu mazowieckiego 3, o którym sam
Kolberg pisał: „Typ i akcent mazowiecki tak jest wybitnym, że udziela się
sąsiedniemu Podlasiowi i dalszym Rusinom, przechodząc po części i do
pogranicznej Litwy” 4.
Objęcie wspólnym tytułem tak dużego obszaru było jednak podyktowane przede wszystkim względami praktycznymi. Jak wspomniano, pierwsza
część monografii była przygotowana już w 1867 roku. Dwa lata później
Kolberg pisał do Augusta Bielowskiego o planowanych ośmiu tytułach dotyczących Mazowsza5. Długotrwały proces wydawniczy Ludu, wynikający
z ciągłego niedostatku funduszy, spowodował jednak, że publikacja monografii rozpoczęła się dopiero piętnaście lat później. Mając świadomość
upływu czasu i powolnego postępu prac, część materiałów autor zawarł
w obszernym artykule Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, opublikowanym w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”
w 1882 roku6. Z czasem śpieszył się coraz bardziej, starając się zamieścić
w jednym woluminie opis jak największego obszaru, stąd włączenie do Mazowsza starego terenów, dla których wcześniej przewidzianych było kilka
oddzielnych tomów.
Większość źródeł do monografii została zebrana na wiele lat przed jej
wydaniem, w czasach, gdy Kolberg skupiał się przede wszystkim na badaniu folkloru muzycznego. W przypadku Mazowsza polnego, wydanego
1 W. Smoleński Oskar Kolberg: Mazowsze, obraz etnograficzny, „Kwartalnik Historyczny”
R. I: 1887, s. 280–282 i tamże, s. 435–436.
2 Zob. M. Trawińska Mazowsze Stare w świetle badań O. Kolberga i badań współczesnych
tego terenu, „Lud” 1956, T. 42, s. 249–263.
3 J. Burszta „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41),
s. XVIII.
4 O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1890.
5 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 294–305.
6 Zob. O. Kolberg Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej…, s. 86–158; przedruk ze zmianami: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. 3–150.

491

�ostatecznie w latach 1884–18851, brakowało mu materiałów etnograficznych do rozdziałów „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy”, które w druku zastąpił
obszernymi cytatami z prac Łukasza Gołębiowskiego Lud polski i Opis
historyczno-statystyczny miasta stołecznego Warszawy2, a także wypisami
z Kalendarza narodowego3 zawierającego liczne wzmianki i przysłowia
związane z poszczególnymi dniami roku. Odwoływał się też do dziesiątków
innych publikacji dawnych i sobie współczesnych, zarówno o charakterze
naukowym, jak i popularnym.
Wspomniany recenzent, Władysław Smoleński, poddał krytyce nie tylko
przyjęty przez Kolberga podział Mazowsza, ale także zawartość pierwszej
części, właśnie z powodu zbyt licznie cytowanych prac innych autorów. Przygotowując do druku Mazowsze polne, Kolberg nie tylko nie dysponował dostatecznymi źródłami do opisów etnograficznych, ale nie posiadał już nawet
kompletnych zapisów nutowych. W roku 1865 prowadził badania terenowe
wspólnie z Kornelem Kozłowskim w okolicach Czerska i Czaplina. Rejestrował wówczas melodie do pieśni, które udostępnił Kozłowskiemu w celu ich
opublikowania, na co ten ostatni powołał się we wstępie do swojej pracy4.
Kozłowskiemu nie udało się wydać muzykaliów, jednak musiały one pozostać w jego zbiorach, gdyż w materiałach Kolberga zachowały się jedynie
niekompletne, terenowe zapisy nutowe, które posłużyły mu za źródło do
druku, natomiast teksty, zgodnie z odsyłaczami pod pieśniami, zostały zaczerpnięte z Ludu Kozłowskiego. Być może z powodu tych niedostatków
za lepiej przygotowane niż „okolice Warszawy” Kolberg uznał później inne
części Mazowsza, jednak zgodnie z sugestią finansującej tom Kasy im. J.
Mianowskiego jako pierwsze opublikowane zostało Mazowsze polne5.
1

Na kartach tytułowych dwóch pierwszych części Mazowsza widnieją odpowiednio daty:
1885 i 1886, jednak z zachowanych dokumentów wynika, że każda z nich była wydrukowana
już rok wcześniej, zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazowsze.
Suplement do tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. X–XI.
2 Ł. Gołębiowski Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830; tenże Opis historyczno-statystyczny miasta stołecznego Warszawy, wyd. 2, Warszawa 1827.
3 Kalendarz narodowy, czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku bądź religijnych
i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830” (druk:
A. Gałęzowski), s. 16–24.
4 K. Kozłowski Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodyami. Warszawa 1867 (w zeszytach) i 1869 (całość).
5 Brulion listu Kolberga do K. Deikego z 21 XII 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 220.

492

�Druga część tej monografii, zawierająca pieśni, nie została dopuszczona
do sprzedaży w zaborze rosyjskim, co bardzo zaskoczyło autora. Przyczyną
było zamieszczenie pieśni, których tekst miał wydźwięk patriotyczny, choć
ich warianty były publikowane wcześniej nie tylko w zbiorze Kolberga1.
Podobny los spotkał później także część czwartą, w której jak poprzednio
cenzor zakwestionować musiał fragmenty pieśni wojackich2. Konsekwencją
tych problemów była decyzja Kasy im. Mianowskiego o usunięciu z karty
tytułowej informacji o wsparciu finansowym udzielonym przez tę instytucję
i zastąpieniu jej wzmianką „Nakładem autora”3. Kasa jednak w dalszym
ciągu, aż do ostatniego woluminu, przekazywała fundusze na wydanie Mazowsza.
Bezproblemowo przebiegła publikacja Mazowsza leśnego, do którego
badacz zebrał też stosunkowo obfite materiały etnograficzne, co zapewne było spowodowane faktem, że większość podróży na tym terenie odbył w latach sześćdziesiątych, gdy myślał już o nowym typie publikacji.
W 1862 roku stacjonował w Jasienicy pod Jadowem u rodziny Matuszewskich, w Woli Cygowskiej u Prota Lelewela, młodszego brata Joachima,
oraz w Oleksiance w dobrach rodziny Oleksińskich, gdzie zebrał też materiały z sąsiedniego Latowicza i Parysowa. W roku 1868 pojechał do Kraszewa pod Radzyminem do Komierowskich i do pobliskiej Woli Rasztowskiej, pozostającej w rękach rodu Młockich. U Młockich gościł też jeszcze
w roku następnym. Okolice położone na północny wschód od Radzymina
1

W liście do K. Dobrskiego Kolberg pisał: „[…] domyślam się, że chyba początki pieśni na
str. 117 nr 265 lub na str. 161 nr 356, jakkolwiek warianty tych samych pieśni puszczała już
cenzura w poprzednich tomach Ludu, i to właśnie w błąd mnie wprowadziło” (brulion listu
Kolberga do K. Dobrskiego z 2 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 514–518).
Chodziło o teksty „Hej, zabujały siwe łabędzie po wodzie, i zapłakali młode rekruty w pochodzie” wraz z fragmentem refrenu „mnie/ciebie młodzieńca z ciężkiej niewoli dostaje” oraz „Polska Korono, co słychać o tobie, drogie klejnoty utraciłaś sobie”, zamieszczone w rozdziałach
„Wojsko. Łowy” i „Pieśni dziadowskie”.
2 Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych
do obiegu przez carską cenzurę zagraniczną. T. 1: 1865–1889, T. 2: 1890–1904, T. 3: Indeksy, Warszawa 2006; tam w tomach 1 i 2: pozycja 5530 Mazowsze cz. II i pozycja 6664 Mazowsze cz. IV – zakwestionowane w całości, tam wymienione też: pozycja 4508 Mazowsze cz. I,
pozycja 5702 Mazowsze cz. III oraz pozycja 6888 Mazowsze cz. V – dopuszczone do obiegu
w całości.
3 Zob. list Komitetu Kasy im. Mianowskiego do Kolberga z 20 VI 1888 r. i odpowiedź tegoż
do K. Dobrskiego z 2 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 510–512 i 514–516.

493

�znał bardzo dobrze, gdyż w latach czterdziestych bywał tam wielokrotnie,
badając głównie muzykę ludową, co potwierdzają zarówno liczne notatki
osobiste Kolberga, jak i rękopisy między innymi z miejscowości takich jak
Jadów, Wyszków, Gończyce, Głuchy i Ostrożeń. Zachowała się też wzmianka o wizycie w Sterdyni w kwietniu 1856 roku, podczas której Kolberg gościł prawdopodobnie u działacza społecznego i politycznego Ludwika Górskiego. Nic zatem dziwnego, że właśnie z okolic Radzymina, Jadowa, ale też
Sokołowa Podlaskiego i Sterdyni pochodzą manuskrypty zawierające opisy
ubiorów, pożywienia, zabudowań, sprzętów, narzędzi i naczyń 1. Zachowały
się też szkice chałup wykonane przez Kolberga w Woli Rasztowskiej, które
ostatecznie autor dał do przerysowania Wojciechowi Gersonowi2.
Gerson był autorem ilustracji do wcześniejszych serii Ludu oraz do
wszystkich części Mazowsza. Na podstawie akwarel artysty przedstawiających stroje firma J. Rau’a wykonała pięć barwnych tablic zamieszczonych
w czterech tomach monografii. Jedynie w części czwartej znalazły się tylko
czarno-białe tablice ukazujące zabudowania i ubiór, wykonane także według
rysunków Gersona, z których część posłużyła wcześniej jako ilustracje do
znanego Kolbergowi i cytowanego przez niego obszernego artykułu Wiktora Czajewskiego Kurpie3. Kolberg przywiązywał ogromną uwagę do jakości
ilustracji i ich zgodności z realiami, które miały przedstawiać, zanim więc
znalazły się w druku, pisał do Rau’a o dostrzeżonych drobnych usterkach:
Narysowane przez Pańskiego syna tablice udały się zresztą nadzwyczajnie i podobały się wszystkim, którym je pokazywałem. Ja jednak znalazłem kilka drobnych odchyleń i zaznaczyłem ołówkiem na marginesie obrazków […]. Jest to, jak
Panowie zobaczą, kilka nieznacznych szczegółów […]. Jedynie żebrak na rycinie
jarmarku [tabl. 4] musi być całkowicie przerobiony i przedstawiony wiernie
według oryginału, ponieważ na tym terenie nie ma takich żebraków4.
1 Mowa o rkp. terenowych Kolberga: BN PAU i PAN, sygn. 2185/1, k. 161–162 oraz Arch.
PTL, teka 2, sygn. 1126, k. 2–4, które były podstawą opisów zamieszczonych w wydanej w 1887
roku cz. III Mazowsza (DWOK T. 26) na s. 28–30, 35–37, 40–44 i 50–52, przy czym w druku na
wymienionych stronach zamieszczono też materiały z innych źródeł.
2 Szkice chałup zob. Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 67; ilustracje wykonane na podstawie prac W. Gersona znalazły się w cz. III Mazowsza (DWOK T. 26), po s. 40.
3 W. Czajewski Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany” 1881, T. XII, nr
295–298.
4 Brulion listu Kolberga do Rau’a z 1 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 123; chodzi o ilustrację „od Łowicza” zamieszczoną w cz. II Mazowsza, w pierwodruku po
s. V, w reedycji (DWOK T. 25) znalazła się przed kartą tytułową.

494

�Korespondencja Kolberga z Gersonem wskazuje, że w planach było zamieszczenie większej liczby barwnych rycin, jednak jej ograniczenie do
pięciu spowodowane było jak zwykle zbyt wysokimi kosztami druku.
Poza materiałami związanymi z kulturą materialną badacz dysponował
też własnymi opisami wesel do Mazowsza leśnego. Potwierdzają to zachowane zespoły rękopiśmienne będące podstawą opisu wesela III z okolic Radzymina i Jasienicy oraz V – z Oleksianki, co do którego sądzić można, że
albo pochodzi z bardzo precyzyjnej relacji informatora, albo też Kolberg
mógł być jego świadkiem1. Manuskrypt opatrzony notą lokalizacyjną „Oleksianka”, sporządzony podczas pobytu Kolberga w tamtej okolicy w lipcu
1862 roku, zawiera też opis zapustów, zatem te notatki są już na pewno „sprawozdaniem” informatorów z ich przebiegu. Z badań prowadzonych jeszcze
w latach czterdziestych pochodzą też materiały do wesela IV z przypisaną
mu w druku lokalizacją „od Jadowa” oraz wesela VII – z okolic Gończyc.
Niewykluczone też, że opis wesela IX „od Sterdyni, Sokołowa”, opatrzony
datą „1856”, pochodzi z podróży Kolberga, podczas której prawdopodobnie
informator zrelacjonował mu przebieg obrzędu, ale możliwe również, że opis
sporządził ktoś inny i przesłał go badaczowi. Tak było z pewnością w przypadku wesela VIII, do którego materiały (niewykluczone, że z częścią pieśni)
zebrała Marianna Rozalia Hemplówna, kuzynka Marii Hemplówny z Tarnowa w powiecie chełmskim. Marianna przekazała też badaczowi inne informacje z Tuchowicza pod Łukowem, między innymi dotyczące ubiorów2.
Opisy obrzędów wzbogaciły też bardzo wzmianki o związanych z nimi
przesądach. Rękopis zawierający spis zabobonów Kolberg otrzymał od „p.
Grajnertowej”3, żony Józefa Grajnerta, ale nie wiadomo, czy ona była autorką manuskryptu, czy też jedynie osobą go przekazującą. Badacz zdołał
wykorzystać tylko część zawartych tam informacji, pozostałe miały służyć
za źródło do tomu dotyczącego wierzeń.
Do monografii terenów opisanych jako Mazowsze leśne posłużyły też
między innymi materiały etnograficzne informatora o nazwisku Skotnicki,
1 Rkp. terenowe Kolberga: Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 32–33, z lokalizacją: „Jasienica”
i Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 8–9, z lokalizacją: „Oleksianka”.
2 Rkp. zawierający opis wesela nie zachował się, trudno zatem stwierdzić, czy były tam
pieśni z zapisami nutowymi; opis ubiorów w rkp. M. Hemplówny, Arch. PTL, teka 47, sygn.
1354/II, k. 11, z notą: „we wsi Tuchowiczu pod Łukowem”.
3 Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 34–35, z notą Kolberga: „od p. Grajnertowej”.

495

�posługującego się pseudonimem „Rola”. Napisał on do Kolberga z Moszczanki w kwietniu 1865 roku w odpowiedzi na list otwarty, prosząc jednocześnie o wytyczne co do sposobu gromadzenia źródeł1. Wprawdzie przesłane później materiały nie zachowały się, ale jego nazwisko „M. Skotnicki”
widnieje w części III Mazowsza (s. 19) przy opisie mieszkańców i to on
zapewne nadesłał opisy ubioru z okolic Stężycy, Moszczanki i Ryk, ale też
szereg innych informacji z tych okolic. Mazowsze leśne jest więc monografią, która w bardzo dużym stopniu opiera się na źródłach pozyskanych
w terenie przez samego badacza bądź osoby z nim współpracujące, a wypisy z literatury stanowią tylko jej uzupełnienie. Zupełnie inaczej prezentują
się dwie ostatnie części: Mazury. Kurpie i Mazury. Podlasie.
Pierwsza z nich zawiera jeszcze sporą liczbę materiałów przekazanych
przez informatorów, w tym przede wszystkim przez Romana Korbasińskiego z Porządzia. Kontakt z nim Kolberg nawiązał przez innego swego
współpracownika znanego tylko z nazwiska, Jahołkowskiego, który początkowo pośredniczył w przekazywaniu materiałów od Korbasińskiego.
W zbiorach autora Ludu zachował się ośmiostronicowy rękopis opatrzony notą Kolberga „Porządzie”, będący fragmentem obszerniejszej całości
i zredagowany w formie odpowiedzi na wcześniej przygotowane pytania
dotyczące wierzeń, zabobonów i czarów2, oraz obszerny manuskrypt Dalszy ciąg materiałów do opisu ludu z okolic wsi Porządzie i Wyszkowa.
Podania, bajki i klechdy dołączony do listu z 1871 roku3, a zawierający
teksty opowieści ludowych. Kolberg otrzymał też zapewne część pierwszą
„Materiałów” (być może poprzez Jahołkowskiego) na co wskazują zamieszczone w druku opisy obrzędów (chrzest i pogrzeb) oraz dożynek, liczne informacje o zwyczajach, a także o ubiorze, budynkach i sprzętach, wszystkie
ze wzmiankami o ich pochodzeniu z miejscowości Porządzie i Pniewo (niekiedy też dodatkowo Ochudne i Obryte) i datowane na rok 1870 lub 1871.
Zapisy samego Kolberga ograniczają się praktycznie wyłącznie do folkloru
muzycznego (melodie wraz z tekstami) ze skromnymi niekiedy notatkami
1

List Roli do Kolberga z 19 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 118.
Rkp. R. Korbasińskiego, Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 75–78); rkp. został tylko częściowo wykorzystany w cz. III Mazowsza (DWOK T. 27); pozostałe informacje opublikowano
w cz. VII (DWOK T. 42).
3 Rkp. R. Korbasińskiego Dalszy ciąg materiałów do opisu ludu z okolic wsi Porządzie
i Wyszkowa. Podania, bajki i klechdy , Arch. PTL, teka 1, sygn. 1118, k. 64a–71a, zob. też list
R. Korbasińskiego do Kolberga z 24 XI 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 385–386.
2

496

�dotyczącymi okoliczności ich wykonania: „Przed wyjazdem z kościoła” czy
„przy rozplataniu”1, co znów wynikało z faktu, że opisywane rejony odwiedzał w czasach, gdy gromadził głównie pieśni. Cennym uzupełnieniem
monografii stały się zatem publikacje, których wykorzystanie zapowiadał
już we wstępie:
Wiadomości o Kurpiach […] podajemy już to z własnych wyjęte notat, już też,
i to w przeważnej części, czerpane z dzieł dawniejszych autorów, do jakich zaliczamy Gawareckiego, Wójcickiego i Połujańskiego. Spostrzeżenia przez nich
poczynione w wielu razach i dziś jeszcze mają znaczenie i znajdują zastosowanie,
jakkolwiek pole badań nowsi pracownicy wielce rozszerzyli i niejedno z błędnych dawniejszych twierdzeń sprostowali. Rozległość też krajny Kurpiów nie
jest dostatecznie określoną; podajemy ją według źródeł dawniejszych”2.

Wspomniane przez Kolberga sprostowania dotyczą terytorium zajmowanego przez Kurpiów, omówionego w artykule Adama Zakrzewskiego
opublikowanym w 1887 i 1888 roku w „Wiśle”3. Kolberg zamieścił w przypisie do wstępu fragment tej pracy i odwołał się także do zebranych tam
wiadomości o gwarze, dając tym samym dowód znajomości nowych poglądów etnografów. Jednak przygotowana wcześniej zawartość tomu oparta
jest głównie na źródłach z pierwszej połowy XIX wieku i wcześniejszych,
a z nowszych prac – na wymienianym już artykule Wiktora Czajewskiego
Kurpie. Samo wyznaczenie terytorium zasiedlenia tej grupy nie było przedmiotem poważniejszego zainteresowania Kolberga, w przeciwieństwie do
jej kultury.
Niebagatelną rolę w konstruowaniu ostatniego tomu Mazowsza (Mazury. Podlasie) odegrały też inne dostępne publikacje. Zgodnie z powyższą wypowiedzią Kolberga, przytoczoną z części IV, kluczowa miała być
praca Aleksandra Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej4.
O jej wykorzystaniu badacz pisał już w 1869 roku, planując wydanie tomu
zatytułowanego Okolice Suwałk i Augustowa5. Teraz zaczerpnął z niej
1

Oba przykłady podano za rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2.
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1888.
3 A. Zakrzewski Z Puszczy Zielonej materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1,
s. 73–78, 105–111, 149–156 i T. 2, s. 589–603.
4 A. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej, Warszawa 1859.
5 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 304.
2

497

�opisy miejscowości, mieszkańców i ich mowy, budownictwa oraz wesel
V i VIII, wraz z pieśniami. Niezwykle obszerny opis wesela I pochodzi
z kolei z napisanej pod pseudonimem Pruski 1 publikacji Zygmunta Glogera Obchody weselne, do której melodie zostały przekazane przez autora
Ludu.
Do zredagowania znacznej części rozdziału dotyczącego zwyczajów Kolberg posłużył się kolejną pracą Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina
i Bielska2, a także wieloma innymi artykułami, podobnie jak w przypadku
rozdziału „Lud”. Ważnym źródłem do monografii Mazury. Podlasie były
rękopisy regionalisty z Suwałk Aleksandra Osipowicza. Osipowicz interesował się historią, gromadził informacje na temat miejscowych zwyczajów, przesądów, a także specyficznych cech wielokulturowej społeczności
złożonej z Mazurów, Litwinów i Żydów oraz rosyjskich staroobrzędowców
– Filiponów. Przygotował też Słowniczek gwary augustowskiej, wykorzystany później w Słowniku gwar polskich3. Ten wnikliwy obserwator
zjawisk dalece wykraczających poza ówczesne zainteresowania etnografów
nie zdecydował się na opracowanie samodzielnej obszerniejszej publikacji
i poprzestał jedynie na artykułach prasowych4. W marcu 1865 roku po raz
pierwszy napisał do Kolberga, charakteryzując zebrane przez siebie materiały oraz deklarując ich udostępnienie, i prawdopodobnie w niedługim
czasie przesłał lub przekazał je badaczowi. W archiwum zachowało się
kilka manuskryptów, z których najobszerniejszy to Niektóre wiadomości
o Augustowskiem z dodatkowym podtytułem Wstęp. Ogólny pogląd na
Augustowskie5, zawierający geograficzno-historyczny opis regionu oraz
opracowania będące źródłem do rozdziału „Lud”: Nałogi i namiętności
1

Pruski M. [Z. Gloger] Obchody weselne, Kraków 1869.
Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska, „Biblioteka Warszawska” 1868,
T. 1, s. 142–146.
3 O wykorzystaniu materiałów Osipowicza w Słowniku wspomina I. Dawidowicz Aleksander Osipowicz – etnograf i językoznawca, „Białostocczyzna” 2/1999, nr 54, s. 119, zob.
Słownik gwar polskich J. Karłowicza, Kraków 1900–1911; analiza zawartości pracy Osipowicza zob. I. Wojtkiewicz Semantyczno-kulturalny obraz świata w dziewiętnastowiecznym
„Słowniczku gwary augustowskiej” Aleksandra Osipowicza, „Białostockie Archiwum Językowe” 2005, nr 2, s. 151–180.
4 A. Osipowicz opublikował cykl artykułów Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki i podania zamieszczony w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864, T. X, nr 250–255.
5 Rkp. A. Osipowicza, Arch. PTL, sygn. 1127, k. 1–9, por. O. Kolberg Mazowsze cz. VII
(DWOK T. 42), s. 185–198.
2

498

�oraz Potrawy i napoje szczególne, których autorem był zapewne Osipowicz. Jego autorstwa jest też najprawdopodobniej manuskrypt Wyrażenia
obelżywe i przekleństwa oraz Augustowskie. Ubiory włościan 1. Na rękopisach, które były podstawą druku, Kolberg naniósł uwagi dotyczące
umiejscowienia poszczególnych fragmentów tekstu w monografii, a na
opracowaniu dotyczącym pożywienia Izydor Kopernicki dopisał: „Wyciśnięte w Mazowszu V”.
Materiały etnograficzne przesyłała też literatka Melania Czarkowska
mieszkająca w latach 1884–1894 w Siemiatyczach. W odpowiedzi Kolberg
pisał do niej:
Nadesłany mi rękopis obejmujący opis obrzędów weselnych, pogrzebowych,
guseł itp. odebrałem i serdecznie za doręczenie mi tej pracy składam dzięki. Szczególniej wesele jest bardzo szczegółowo przedstawione i nader cenny
stanowi materiał. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na to, że brak w nim
wskazania miejscowości, z której pochodzi, bo wyrażenie: z ziemi drohickiej czy
powiatu bialskiego jest zbyt ogólne2.

W dalszej części swojego listu dopytywał się jeszcze o pieśni śpiewane
przy weselu, gdyż w nadesłanym opisie ich brakowało. Niestety rękopis
Melanii Czarkowskiej nie zachował się, ale opis wesela IV opublikowany
w ostatnim tomie Mazowsza sporządzony został z pewnością na jego podstawie, co potwierdza też brak jakiejkolwiek pieśni. Zachował się natomiast
manuskrypt Różne przesądy i gusła (zabobony) z naniesioną przez Kolberga notą lokalizacyjną: „z Drohiczyna, Brańska i Pobikrów w pow. Siemiatycze”3, być może także nadesłany przez Czarkowską, który został tylko częściowo zacytowany przy opisie obrzędu pogrzebowego. W przyszłości miał
być jeszcze wykorzystany i znalazł się wśród materiałów zachowanych
w tece oznaczonej numerem 1 i tak opisanej przez Izydora Kopernickiego:
1

Rkp. A. Osipowicza, Arch. PTL, teka 4: sygn. 1128, k. 3–4 i sygn. 1131, k. 1–2; rkp. najprawdopodobniej tego samego autora: Arch. PTL, teka 2, sygn. 1130, k. 1–2, tam na rękopisie
nota: „Ostapowicz” (prawdopodobnie błędnie zamiast „Osipowicz”) oraz teka 30, sygn. 1298,
k. 42–43, z notką Kopernickiego dotyczącą tej składki: „przeniesiona z teki 4”; informacje zamieszczone w tych rękopisach Kolberg wykorzystał w cz. V Mazowsza (DWOK T. 28), s. 28–29,
30–32 i 42–45.
2 List Kolberga do M. Czarkowskiej z 18 III 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 233.
3 Rkp. prawdopodobnie M. Czarkowskiej, Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 8–11.

499

�Materiały przysposobione prawdopodobnie na osobny tom, mający stanowić
zakończenie całego szeregu Mazowsza. Zawiera: 1. Demonologia i 2. Leki i choroby (Po największej części wycinki i wypisy z dzieł i pism rozmaitych, lecz
także i spostrzeżenia własne lub przez kogoś innego zebrane. Należy rozsortować i uporządkować.) 3. Opowieści ludowe wszelkiego rodzaju (bardzo bogaty
i ciekawy zbiór baśni oryginalnych, dobrze spisanych, niewiele wypisanych skąd
inąd). 4. Gry i zabawy (niewiele, lecz dobrze opisane i ciekawe). 5. Do gwary
mazowieckiej (bardzo niewiele i niedojrzałe)1.

Mimo pośpiechu Kolberg nie zdążył opracować tych zapisów i wydać
kolejnych dwóch woluminów zawierających teksty opowieści ludowych
oraz zebrane informacje o wierzeniach i przesądach odnoszące się do całego makroregionu mazowieckiego, tak jak to było w przypadku Krakowskiego i W. Ks. Poznańskiego. Zawartość tej teki opracowano i przygotowano
do druku dopiero w XX wieku w ramach edycji Dzieł wszystkich2.
Ostatnim tomem, który ukazał się drukiem za życia Kolberga była
pierwsza część Chełmskiego. Ponad dwadzieścia lat wcześniej autor planował wydanie dwutomowej Rusi Podlaskiej, a nieco później, w 1873 roku,
pisał o zamiarze przygotowania obszernej, trzytomowej monografii Rusi
Chełmskiej:
Ruś Chełmska, czyli kraj położony wzdłuż lewego brzegu Bugu, od Drohiczyna
począwszy, w górę aż poza Hrubieszów (powiat bialski, włodawski, chełmski,
hrubieszowski), seryj, czyli tomów trzy3.

Ostatecznie Chełmskie, scharakteryzowane przez Oskara w opisie kraju
jako obszar obejmujący Bialskie i Radzyńskie (Podlasie), Chełmskie oraz
Hrubieszowskie, odpowiadało praktycznie terenom wspomnianym wcześniej jako Ruś Chełmska i ograniczone zostało do dwóch woluminów. Regiony objęte monografiami Lubelskie i Chełmskie stanowiły w czasach
Kolberga powiaty ówczesnej guberni lubelskiej (chełmska powstała dopiero
1 Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich, Arch. MEK, sygn. II.155, nr inw.
I/191/RKP.
2 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VI i VII (DWOK T. 41 i 42); redaktorzy włączyli tam również wspomniany już obszerny artykuł Kolberga dotyczący ziemi dobrzyńskiej (DWOK T. 41,
s. 3–150).
3 Brulion listu Kolberga do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja… cz. I
(DWOK T. 64), s. 442.

500

�w 1912 roku), ale badacz opisał je w dwóch oddzielnych monografiach,
kierując się kryterium wyznaniowym i językowym jednocześnie1. Jednak
z tego powodu zasięgi tych regionów częściowo się pokrywały, a ich granice wytyczone przez Kolberga nie były ostre. Z kolei tereny Podlasia były
krainą historyczną, dla której nie planował on odrębnej monografii, zatem
część materiałów z tego terenu znalazła się najpierw w Mazowszu, a później także w Chełmskiem.
Badania terenowe na tym terenie rozpoczął już w 1859 roku, kiedy podczas ponad dwutygodniowego pobytu odwiedził Siedliszcze, Chojno i Be­
zek. Był to jeden z etapów dwumiesięcznej wyprawy opisanej później jako
„podróż przez dwa miesiące po Sandomiersk[iem], Radomsk[iem] i Lubelski[em]”2. W Chełmskie powrócił, według własnych wspomnień, w 1867
roku, a potem jeszcze dwukrotnie w latach 1869 i 1870:
Poszukiwania nasze w kilku jedynie miejscowościach, przy sprzyjających ku
temu okolicznościach skrzętniej niż gdzie indziej dokonywane, najobfitszy owoc
przyniosły nam w okolicy Chełma, gdzie osobliwie w gościnnym domu pp.
Hemplów w Tarnowie pod Sawinem, dzięki umiejętnej pomocy i zamiłowaniu
do rzeczy ludowych córki domu, p. Marii Hempel, zdołaliśmy (w latach 1867,
1869 i 1870) nagromadzić zasób wiadomości i notatek etnograficznych, rzadko
kiedy w takiej przez nas w innych okolicach nabytych obfitości3.

Jednak żadne inne dokumenty nie potwierdzają pobytu u Hemplów
w roku 1867, a w liście z listopada 1870 roku wspomniana już Maria Hemplówna wyraża żal z powodu nieobecności Oskara w lecie tego roku w Tarnowie4. Pewna jest natomiast jego wizyta w 1869 roku. Nie budzą też żadnych wątpliwości słowa Kolberga o gościnności i pomocy tej rodziny oraz
samej Marii, która była jedną z jego najlepszych współpracowniczek.
Hemplówna interesowała się botaniką, a znajomość z Kolbergiem spowodowała, że zajęła się także etnografią. W roku 1883 odpowiedziała na
ankietę Józefa Rostafińskiego dotyczącą jego badań nad historią roślin uprawianych w Polsce. Opracowanie botaniczki amatorki, będące odpowiedzią
na 61 pytań, obejmowało czterdzieści kart zawierających szczegółowe
1

Problem ten omówiono już wcześniej przy opisie monografii Lubelskie.
Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 4.
3 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. X; pierwodruk: Kraków 1890.
4 List M. Hempel do Kolberga z 12 XI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 368–370.
2

501

�nazwy roślin (także łacińskie, a niektóre również w języku rusińskim)
uprawianych przez miejscową ludność lub dziko rosnących wraz z ich
przeznaczeniem w gospodarstwie lub ludowym lecznictwie. Wysoko oceniane są prace Hemplówny o roślinach jawnokwiatowych opublikowane
w 1885 roku w „Pamiętniku Fizjograficznym”, o których Kolberg wspomniał w przypisie do przytoczonego wyżej fragmentu wstępu do Chełmskiego1. Kilkanaście lat wcześniej przygotowała dla niego „wypracowanie
o roślinach”2, ponadto szereg innych materiałów przekazywanych do 1876
roku (do czasu, gdy mieszkała w Tarnowie). Zapisywała między innymi
opowiadania, gawędy, przysłowia i powiedzenia, rejestrowała rozmowy,
a jej zamiarem było także dokumentowanie mowy potocznej mieszkańców. W rezultacie, jak pisze Elżbieta Millerowa, „teksty te dotyczą różnych,
obserwowanych przez autorkę wydarzeń i sytuacji życia codziennego wsi
podchełmskiej (np. targu i kupna krowy, kłótni kobiet, oświadczyn wdowca) i są barwną ilustracją realiów tego życia, ciekawym dokumentem dla
etnografa i folklorysty”3. Maria zredagowała też Słowniczek wyrazów ludowych ruskich liczący ponad 2000 haseł w formie pojedynczych wyrazów
lub zwrotów frazeologicznych4. Został on częściowo wykorzystany w rozdziale „Lud”. Ze Słowniczka... Kolberg zaczerpnął między innymi formuły
podziękowań za przysługę, przykłady używanych przez lud przekleństw,
obelg i przezwisk czy też nazwy sprzętów i czynności gospodarskich. Te
ostatnie były też przedmiotem innego, osobnego opracowania Hemplówny, z którego zachowała się tylko część opatrzona ręką Kolberga tytułem
„Praca. Obora”5.
Hemplówna przesłała również szereg innych cennych materiałów etnograficznych, takich jak szkice i rysunki postaci wraz z opisami ubiorów
1 M. Hempel Spis roślin jawnokwiatowych dziko rosnących w Słupii Nadbrzeżnej, „Pamiętnik Fizjograficzny” T. 5: 1885, s. 135–153 i Spis rzadszych roślin jawnokwiatowych rosnących w Teresinie, tamże, s. 154–159.
2 List M. Hempel do Kolberga z 12 XI 1870 roku, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 370.
3 E. Millerowa Chełmskie Oskara Kolberga…(DWOK T. 82), s. LIV.
4 Rkp. M. Hemplówny, Słowniczek wyrazów ludowych ruskich, z opuszczeniem jednakowych lub zbyt podobnych brzmieniem i pisownią do odpowiednich im wyrazów wykształconej mowy polskiej, w zbiorach BN PAN-PAU, sygn. 3202, k. 25–107; opublikowany
w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement... (DWOK T. 82), s. 133–219.
5 Rkp. M. Hemplówny, BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 10–11 .

502

�codziennych i odświętnych, naczyń i sprzętów domowych, narzędzi używanych w gospodarstwie, podczas prac polowych i w rybołówstwie; przygotowała również plany wsi Tarnowo i Wólka Tarnowska. Jej autorstwa
są też rysunki przedstawiające wzory pisanek. Wszystkie te materiały zostały częściowo wykorzystane w pierwszej części monografii, ale dopiero
przypadkowe odnalezienie w 2013 roku zespołu rękopisów przynależnych
pierwotnie do zbiorów Kolberga, wśród których znakomitą większość stanowiły ryciny Hemplówny (zidentyfikowane między innymi dzięki charakterystycznym rysunkom pisanek), pozwoliło na pełną ocenę jej wkładu
w zawartość tego tomu1. Z kolei zebrane przez nią wiadomości o wierzeniach i przesądach, świecie roślinnym i zwierzęcym oraz o ludowych lekach
znalazły się wraz z jej materiałami leksykalnymi w drugiej części monografii wydanej już przez Izydora Kopernickiego, który, doceniając ogrom pracy
Marii, napisał we wstępie:
Panna Maria Hempel, która nie tylko dopomagała mu nieodstępnie w jego badaniach podczas trzykrotnego pobytu O. Kolberga w okolicy Sawina, lecz i sama
później, wtajemniczywszy się należycie w jego zadanie, zbierała dlań ustawicznie i dostarczała mu wszelkich wiadomości i materiałów spisywanych przez
siebie aż do roku 18762,

a następnie, po wymienieniu publikacji, z których korzystał Kolberg w monografii, dodał:
Reszta materiałów, które po jego śmierci znalazłem w tece przeznaczonej dla
Chełmskiego, po największej części spisane ręką Panny M. Hempel, złożyły się
na ten tom II-gi, który zawierając pieśni, przysłowia, zagadki, opowieści i wierzenia ludowe, przedstawia nam obraz tego ludu ze strony duchowej3.

Wśród tej „reszty” znajdowały się wówczas rękopisy Hemplówny odnalezione w 2013 roku, ale nie mamy zupełnej pewności, czy wszystkie jej zapiski trafiły do Oskara. Korespondencja Hemplów podlegała ścisłej kontroli
cenzora, gdyż rodzina Marii, łącznie z nią samą, była mocno zaangażowana
1

Odnalezione materiały Marii Hemplówny włączono do Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/III
i opublikowano w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33–34 (DWOK T. 82 Aneks).
2 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa, w: Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. VIII; pierwodruk:
Kraków 1891.
3 Tamże.

503

�w działalność niepodległościową, dlatego część swoich opracowań Maria
przekazywała zapewne przez pośredników i nie wiadomo, czy ostatecznie
Kolberg je otrzymał.
O ile druga część monografii została opracowana prawie wyłącznie na
podstawie materiałów Hemplówny, to dla pierwszego tomu niebagatelne
znaczenie miał rękopis Pauliny Charłampowiczówny Notatki z podań ludu
wiejskiego okolicy lubelskiej wsi Cyców1. Autorka zawarła w nim liczne
informacje dotyczące charakteru miejscowej ludności, zwyczajów, obrzędu
weselnego i pogrzebowego oraz wierzeń, ale i osobiste komentarze odnoszące się przede wszystkim do braku uczuć włościan, czego jednym z przykładów miało być kierowanie się interesem ze strony kobiety lub własną
wygodą mężczyzny przy zawieraniu związku małżeńskiego. Kolberg, poza
wykorzystaniem wiadomości merytorycznych, zamieścił niektóre uwagi
autorki, ale opatrzył je własnym komentarzem:
Autorka snać bardzo mało zna świat tak zwany wyższy. Gdyby go znała lepiej,
przekonałaby się, że i tam co do uczuć, mimo oświaty, dzieje się często toż samo
prawie, lubo nie tak wyraźnie i otwarcie2.

Informacje o zwyczajach dorocznych i obrzędach zaczerpnął też Kolberg
z rękopisu nieznanego z nazwiska duchownego zatytułowanego Opisanie
niektórych zwyczajów guberni lubelskiej i siedleckiej, opatrzonego notą:
„Kielce 7 czerwca 1876”3. Manuskrypt przesłał mu wspomniany już ksiądz
Władysław Siarkowski, na którego prośbę miał on zostać opracowany przez
wieloletniego proboszcza i dziekana wielu unickich parafii, zmuszonych
ostatecznie do przejścia na prawosławie. Terenem działalności tego księdza
były najprawdopodobniej okolice Kodnia, Piszczaca i Terespola, gdyż nazwy tych trzech miejscowości widnieją w druku jako noty lokalizacyjne do
zamieszczonych w monografii materiałów. Opisy dotyczą wprawdzie tylko
świąt i uroczystości o charakterze religijnym, ale pozwoliły Kolbergowi na
1 Rkp. P. Charłampowicz Notatki z podań ludu wiejskiego okolicy lubelskiej wsi Cyców,
BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 158–173; nazwisko autorki rękopisu zanotowane ręką M. Hemplówny; być może ta ostatnia pośredniczyła w jego przekazaniu.
2 O. Kolberg, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 22, przyp. 1.
3 Rkp. nieznanego autora Opisanie niektórych zwyczajów guberni lubelskiej i siedleckiej,
BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 174–189.

504

�wypełnienie wiadomościami odpowiednich rozdziałów, do których sam
nie zebrał potrzebnych informacji. Mimo że badania prowadził stosunkowo
późno, bo u schyłku lat sześćdziesiątych, skupił się przede wszystkim na
rejestracji folkloru muzycznego, ufając zapewne w wielkie zaangażowanie
Marii Hemplówny. Do rozbudowanego opisu wesela IV z okolic Sawina
także zapisał jedynie melodie, a wszystkie wiadomości etnograficzne pochodzą właśnie od niej.
Pierwsza część Chełmskiego była jednocześnie ostatnim tomem w całości przygotowanym przez Kolberga. Według relacji Izydora Kopernickiego
w dniu swojej śmierci, 3 czerwca 1890 roku, autor Ludu i Obrazów etnograficznych trzymał w ręku dopiero co wydrukowany wolumin:
O godzinie pierwszej przyniesiono mu z drukarni Uniwersyteckiej kilka egzemplarzy świeżo wydanego pierwszego tomu Chełmskiego, który przeglądał z błogim wyrazem zadowolenia i czynił uwagi o podanych w nim rycinach1.

Zgodnie ze wzmianką na karcie tytułowej ryciny, które miał komentować Kolberg, zostały wykonane na podstawie rysunków Walerego Eliasza
Radzikowskiego, ale ich pierwowzorami były w znacznej części wspomniane wcześniej szkice Hemplówny przedstawiające ubiory, sprzęty,
naczynia i pisanki. Na potrzeby wydawnictwa zostały one przerysowane
przez zawodowego malarza. Wszystkie ryciny były czarno-białe, gdyż na
barwne ilustracje nie wystarczało już środków. Koszty publikacji były
i tak wysokie ze względu na druk nut, z którego autor, badacz muzyki
ludowej, nie chciał rezygnować, a który pochłaniał wówczas znaczną
część budżetu.
W 1887 roku Kolberg złożył do Sejmu Krajowego petycję, w której prosił o przyznanie kwoty 2000 florenów na dwa tomy mające zawierać opis
terenów Galicji wschodniej. W efekcie podjęto decyzję o podwyższeniu
środków dla Akademii Umiejętności z 500 do 1000 florenów rocznie. Kwota ta przeznaczona była na jego wydawnictwo2. Borykający się najpierw
z chorobą oczu, a później coraz bardziej podupadający na zdrowiu autor
pracował więc nad kilkoma monografiami jednocześnie. Pozostawiwszy
1

I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga, „Wisła” T. 4: 1890, s. 512.
Brulion listu Kolberga do Sejmu Krajowego z 17 XI 1887 r., Korespondencja... cz. III
(DWOK T. 66), s. 463–465 oraz list Wydziału Krajowego we Lwowie do Oskara Kolberga z 3 II
1888 r., tamże, s. 497–498, zob. też przyp. 1 do tego listu.
2

505

�Kopernickiemu wskazówki co do wydania drugiej części Chełmskiego i Kaliskiego oraz kolejnych tomów Mazowsza, na kilka dni przed śmiercią
zajmował się korektą drugiego arkusza Przemyskiego1.
Materiały wydane poza seriami
Lud i Obrazy etnograficzne
Zarys etnograficzny to podtytuł nadany jednej tylko monografii – Przemyskiemu. Termin „zarys” przyjęty został zapewne ze względu na niewielką objętość tej publikacji, zaplanowanej dość nieoczekiwanie przez Kolberga. Jeszcze pod koniec roku 1888 badacz zwrócił się bowiem do Kasy im.
Józefa Mianowskiego o przyznanie środków na kolejny, szósty tom Mazowsza, który miał zawierać pieśni drobnej szlachty oraz tańce2. Tymczasem w grudniu 1889 roku pojawiła się propozycja ze strony Włodzimierza
Dzieduszyckiego, kuratora Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we
Lwowie, sfinansowania jednotomowej monografii obejmującej część Rusi
Czerwonej. Kurator Muzeum także rok wcześniej był jedną z osób wspierających zabiegi Kolberga w Sejmie Krajowym na rzecz pozyskania funduszy.
Teraz jako przedstawiciel Muzeum publikującego prace naukowe deklarował kwotę 500 florenów na wydanie woluminu, który według Kolberga
pomieściłby zaledwie dwadzieścia arkuszy3.
Od początku prac nad Ludem Oskar planował dla obszaru Rusi Czerwonej kilka monografii. W roku 1869 pisał o zebranych już materiałach
do serii 17 (Złoczowskie, Brzeżańskie), wymagającej uzupełnienia serii 49
(Samborskie, Stryjskie, Bojki) i o niewielkiej liczbie źródeł do serii 59 (Przemyskie, Lwowskie, Żółkiewskie)4. Pod koniec lat osiemdziesiątych materiały przeznaczone dla monografii tego rozległego obszaru zgromadzone były
w sumie w trzech tekach, w tym jednej zawierającej zapisy z Sanockiego
1

I Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 510. Wg relacji I. Kopernickiego 1 VI 1890 Kolberg
miał jeszcze pracować nad korektą.
2 Brulion listu Kolberga do K. Dobrskiego z 26 XI 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 644.
3 Brulion listu Kolberga do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja... cz. III
(DWOK T. 66), s. 648–649.
4 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 302, 304 i 305.

506

�i Przemyskiego1. W roku 1889 Kolberg podjął decyzję o wydaniu Przemyskiego.
Wybór ten mógł być podyktowany faktem, że ostatnie prowadzone przez niego badania terenowe miały miejsce właśnie w Sanockiem
i Przemyskiem. Według sporządzonego przez niego itinerarium badacz
był tam trzykrotnie w latach 1883–1885, ale w Przedmowie wydawcy
do monografii Kopernicki wymienił tylko rok 1883 i 1885 2. O ile podróże po Sanockiem, między innymi do Bóbrki, Wzdowa i Leszczowatego,
zostały dość dobrze udokumentowane, także dzięki licznym wzmiankom
w listach, to znacznie mniej wiadomo o jego pobytach w miejscowościach przemyskich. Po badaniach prowadzonych przez ponad miesiąc,
najpierw w Bóbrce, a następnie w Leszczowatem, pod koniec sierpnia
1883 roku Kolberg udał się na cztery dni do Iskani w ówczesnym powiecie dobromilskim (dziś w przemyskim). Zatrzymał się wówczas u Julii
i Gabriela Załęskich, spokrewnionych z Konopkami. W roku następnym
miał ponownie odwiedzić Iskań, a w 1885 Sanoczany, położone niedaleko Przemyśla (dziś obwód lwowski), jednak o wizytach tych, poza
wspomnianą wzmianką, nic więcej nie wiadomo. Być może były to niezbyt długie pobyty, po trwających kilka miesięcy badaniach w sąsiednim regionie, choć nie ma pewności, czy do miejscowości tych w ogóle
wówczas dotarł.
Pierwsze natomiast podróże po Sanockiem i Przemyskiem Kolberg odbywał już w roku 1861 i 1863 i z tego okresu pochodzi pewna część jego
materiałów zawierająca przede wszystkim zapisy folkloru muzycznego.
W obu regionach, zarówno w latach sześćdziesiątych, jak i w czasie ostatnich wypraw, jego stacjami badawczymi stały się domy zaprzyjaźnionych
i sprzyjających mu gospodarzy. Byli wśród nich między innymi wspomniani już Załęscy w Iskani, Helena i Józef Jaruzelscy w Sanoczanach (córka
i zięć Katarzyny i Edmunda Kraińskich z Leszczowatego), Hipolit i Amelia
z Konopków Bochdanowie w Zadwórzu, ale miejscowości i nazwisk można by wymienić znacznie więcej. Wiele tygodni Kolberg spędził u Pelagii
1 Były to teki opisane następująco: „Teka 18 Ruś Czerwona I (Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl) […]. Teka 19 Ruś Czerwona II (Lwów, Żółkiew, Bełz, Złoczów) […]. Teka 20 Ruś Czerwona
III (Stryj, Brzeżany, Podole galicyjskie)”, za: Wykaz tek rękopiśmiennych sporządzony przez
O. Kolberga z 10 I 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 746.
2 Wykaz podróży..., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 706 i 707 i Dr I.K.
[I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…, (DWOK T. 35), s. XVII.

507

�i Józefa Blizińskich, którzy od 1876 roku mieszkali w Bóbrce1, a wcześniej
związani byli z Kujawami. Pelagia pomagała później w Krakowie schorowanemu już Kolbergowi w przygotowaniu do druku niektórych partii tekstów
przeznaczonych do Przemyskiego.
Rękopisy będące podstawą druku poszczególnych fragmentów publikacji zostały zredagowane już po podjęciu decyzji o wydaniu Przemyskiego,
natomiast zapisy terenowe będące ich źródłem nie są datowane i nie zawsze
wiadomo, z którego etapu badań pochodzą2. Przypuszczać jednak można,
że podczas ostatnich podróży w latach osiemdziesiątych Kolberg skupiał
się już w większym stopniu na pozyskaniu wiadomości etnograficznych.
W roku 1889, po rozpoznaniu posiadanych materiałów, deklarował przygotowanie tomu obejmującego:
1) Ogólne notaty o tej okolicy i jej ludzie, niezbyt obszerne; 2) opis szczegółowy
zwyczajów i uroczystości porządkiem kalendarzowym (jak w Pokuciu); 3) opis
szczegółowy obrzędów tj. chrzcin, pogrzebów, dożynek i wesel z nutami, a mianowicie wesel z czterech wsi ruskich naokoło Przemyśla położonych i 4) pewną
liczbę zebranych przeze mnie pieśni wraz z nutami3,

zaznaczając jednak, że brakuje mu zapisów baśni oraz przesądów.
Zarówno więc stosunkowo nieodległy czas badań, jak i mniejsza niż
z Sanockiego liczba materiałów opisujących miejscową ludność i jej wierzenia oraz zawierających zapisy podań i bajek zdecydowały prawdopodobnie o przeznaczeniu do wydania tej właśnie monografii4. Na niespełna
250 stronach znalazły się jednak praktycznie wszystkie rozdziały. Po opisie kraju następuje bardzo skrótowa, mieszcząca się na czterech stronach
1 Podróże po Przemyskiem i Sanockiem omówiła szczegółowo E. Millerowa „Przemyskie”
Oskara Kolberga w: Przemyskie. Suplement do tomu 35 cz. I (DWOK T. 83/I), s. XV–XXIX.
2 Jedną z nielicznych wskazówek jest zamieszczona w druku, przy opisie wesela z Iskani, data „1863”; źródłem tego opisu jest niedatowany rkp. terenowy Kolberga, BUW (dawniej
TNW) sygn. 465, k. 341–342, na jego podstawie Kolberg sporządził czystopis (tamże, k. 50–57)
i tam umieścił datę: „1863”.
3 Brulion listu Kolberga do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja... cz. III
(DWOK T. 66), s. 648
4 Do Przemyskiego wydano w 2011 r., dwutomowy suplement zawierający przede wszystkim zapisy folkloru muzycznego; materiały etnograficzne ograniczają się do krótkich opisów
ubiorów (sporządzonych na podstawie rycin), rzemiosła, dożynek i dwóch wesel.

508

�charakterystyka ludu, zawierająca kilka wzmianek o budownictwie, gospodarstwie (w tym pieśń o nawoływaniu zwierząt), pożywieniu i ubiorze.
W rozdziale „Zwyczaje” znajdziemy wprawdzie jak zwykle sporo pieśni
z melodiami, ale także obszerne partie opisowe dotyczące wigilii, drugiego
dnia świąt Bożego Narodzenia, kolędy, Trzech Króli, obchodów wielkanocnych wraz z zabawami i grami. Podobnie, wśród „Obrzędów” uwagę zwracają opisy narodzin i chrztu, pogrzebu, a przede wszystkim wesel z Rakowej
i Sanoczan, w których zapisy nutowe są uzupełnieniem, a nie elementem
dominującym. Rzecz jasna osobny rozdział poświęcony został pieśniom (podzielonymi na niewieście, dziewczęce i męskie, a dopiero dalej tematycznie
jak w innych tomach) oraz tańcom z regionu. Przemyskie zamyka 14 bajek
i kilkustronicowy rozdział zatytułowany „Wierzenia. Zabobony. Gusła. Czary i Leki”. Dopełnieniem tej nieobszernej monografii, będącej rzeczywiście
zarysem etnograficznym regionu, są ryciny przedstawiające postacie w strojach z Rakowej, Iskani (dwie ryciny strojów weselnych) i Wyszatyc oraz
korowaj weselny także z Wyszatyc, z których zresztą pochodzi sporo materiałów terenowych. Była to ostatnia publikacja, na której zawartość miał
wpływ Kolberg. Ostateczny kształt nadał jej Izydor Kopernicki, najlepiej
znający zbiory Kolberga i jego koncepcję wydawniczą. Zmarł on jednak we
wrześniu 1891 roku i o dalszych pracach nad rękopisami Kolberga decydowały od tego czasu inne osoby.
W 1907 roku Józef Tretiak, historyk literatury polskiej i ukraińskiej,
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Akademii Umiejętności,
wydał z materiałów Kolberga monografię Wołynia1. Tretiak oparł się jednak wyłącznie na części jego zapisów terenowych pochodzących z podróży
w 1862 roku. Wykorzystał też rękopis prawnika i literata Jana Prusinowskiego z 1835 roku, zawierający teksty bajek ukraińskich przetłumaczonych
już przez autora manuskryptu na polski. Prusinowski przekazał Kolbergowi
to opracowanie podczas jego pobytu w Żytomierzu w roku 1862. Wydawca
zrezygnował natomiast zupełnie z wypisów z literatury i dlatego w Wołyniu brak rozdziałów „Kraj” i „Lud”, które Oskar uzupełniłby zapewne
na podstawie dostępnych publikacji. Już planując wydanie poszczególnych
serii Ludu, zakładał on wykorzystanie prac związanych z konkretnymi
1 O. Kolberg Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni, z brulionów pośmiertnych przy współudziale S. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak, Kraków 1907. Toż: DWOK T. 36.

509

�regionami, których fragmenty lub streszczenia pomogłyby w przyszłości
dopełnić określone rozdziały. Dotyczyło to w szczególności geografii regionu, historii miejscowości, które wymieniał w rozdziale „Kraj”, ale też często
opisu ludności i jej kultury materialnej, gdyż tych materiałów z badań własnych miał zawsze niepomiernie mniej w porównaniu do zapisów folkloru1.
Wołyń włączono później do edycji Dzieł wszystkich w wersji, w jakiej
opracował go Tretiak, a ze względu na czas wydania pierwodruku tom
często uważany jest niesłusznie za dzieło w pełni Kolbergowskie, podobnie
jak Przemyskie dokończone przez Kopernickiego. W 2002 roku opublikowano tom suplementowy do edycji Tretiaka, w którym uwzględniono też
inne poza terenowymi źródła zgromadzone przez Kolberga, składające się
na całkiem obszerne uzupełnienia do „Kraju” i „Ludu”. Wśród nich uwagę
zwraca tekst dotyczący osadnictwa czeskiego na Wołyniu2. Kolberg, choć
z założenia charakteryzujący rdzenną kulturę regionu, wzmiankował przecież często o przybyszach z innych regionów czy krajów i starał się chociaż
pokrótce opisać wzajemne stosunki przedstawicieli różnych kultur.
Tretiak, wybrawszy tylko część materiałów, wydał monografię niepełną, składającą się zaledwie z trzech opisów wesel z pieśniami i melodiami,
blisko pięciuset pieśni i dwudziestu pięciu bajek. O jej przygotowaniu pisał
we wstępie:
W istocie bruliony Wołynia niemało nastręczają trudności wydawcy. Jest to stos
papierów najrozmaitszych rozmiarów, od wielkich arkuszy do drobnych ścinków, na których ledwie parę wierszy zmieścić się może, a w tym stosie nie brak
nawet i tak ciekawych rzeczy, jak papierek z mydła z etykietą […]. Wspominam
o tym drobnym szczególe dlatego, że doskonale charakteryzuje nieocenionego
badacza, który chwytał cokolwiek miał pod ręką, aby tylko nie utracić tego, co
mu chwila przynosiła, a co z upływem chwili mogłoby zaginąć3.

1

Poza licznymi wypisami z publikacji i fragmentami druków zgromadzonych w tekach
związanych z poszczególnymi regionami, w spuściźnie Kolberga znajduje się teka oznaczona
numerem 31. Miscellanea (Arch. PTL, sygn. 1303–1304), w której na 62 kartach znajdują się
noty bibliograficzne zróżnicowane pod względem tematycznym i terytorialnym.
2 Mowa o artykule Koloniści czescy zaczerpniętym z „Gazety Polskiej” 1887, nr 264 i 265;
przedruk: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. 27–33. Suplement zawiera też szereg innych uzupełnień, między innymi do opisu zwyczajów, zgodnie z układem
w roku kalendarzowym, oraz obrzędów pochodzących z rękopisów Kolberga.
3 J. Tretiak Od wydawcy, w: Wołyń… (DWOK T. 36), s. VI.

510

�Opis Tretiaka idealnie oddaje nie tylko zawartość ówczesnej teki „wołyńskiej”, ale całego Kolbergowskiego archiwum. Dla historyka literatury
sporządzanie notatek na przypadkowych skrawkach i fragmentach innych
dokumentów było być może zaskoczeniem, dla Kolberga – częstą praktyką
terenową, z którą zmierzyć się musieli także późniejsi wydawcy.
Materiały do monografii pozostawione w rękopisach
Decyzja o edycji Dzieł wszystkich Oskara Kolberga spowodowała, że
do wydania (poza reedycją tomów wydanych w XIX wieku) przeznaczono
całość spuścizny rękopiśmiennej, obejmującej jego studia, artykuły, korespondencję, kompozycje oraz wszystkie materiały etnograficzne i folklorystyczne, które miały zostać zamieszczone w monografiach regionalnych
zgodnie z układem rozdziałów przyjętym przez autora Ludu i Obrazów
etnograficznych. Zachowane manuskrypty były już wówczas bardzo przemieszane i w każdej z tek znajdowały się źródła dotyczące kilku regionów.
Wobec uwzględnienia w wydawanych w XX i XXI wieku monografiach
oraz w suplementach do tomów dziewiętnastowiecznych wszystkich zapisów nutowych oraz tekstów pieśni bez melodii uznanych przez wydawców za przynależne do danego regionu, w publikacjach tych w większości
dominuje folklor muzyczny. Nie wiadomo natomiast, jaką część zapisów
muzycznych i które z nich przeznaczyłby do druku Kolberg. Jednak z powodu upływu czasu i bardzo małej liczby melodii zapisanych w XIX wieku
przez innych autorów, wszystkie zanotowane przez Oskara przykłady muzyki ludowej stały się bezcennym źródłem dla etnomuzykologii. Również
co do licznych jego odpisów z publikacji włączonych do poszczególnych
tomów wydawanych w XX i XXI wieku, nie mamy pewności, czy znalazłyby miejsce w opracowanych przez niego woluminach. Trudno więc
uznać wydawane od 1965 roku monografie za w pełni zgodne z koncepcją
badacza, przynajmniej w kwestii zamieszczanych tam materiałów. Dlatego
w tym rozdziale autorka skupia się tylko na niektórych problemach podejmowanych przez Kolberga, a charakterystycznych dla danej monografii, co
do których dokumentację znajdujemy w pozostawionych przez niego notatkach terenowych, odpisach czy fragmentach druków, to jest tych, które
stanowiłyby prawdopodobnie przedmiot poszczególnych publikacji, gdyby
zdążył je wydać.
511

�Nie wiadomo również, jakimi tytułami opatrzyłby kolejne tomy ich autor, a co za tym idzie, jak wyglądałyby zasięgi terytorialne poszczególnych
regionów opisywanych w monografiach. Jedyną wskazówką pozostaje wielokrotnie cytowany list Kolberga do Augusta Bielowskiego z 1869 roku,
w którym wymienił on tytuły planowanych wtedy tomów Ludu. Jednak
wówczas badacz miał za sobą tylko część, choć znaczną, podróży etnograficznych i trudno było przewidzieć, jakim zasobem źródeł zebranych przez
siebie lub potencjalnych współpracowników będzie dysponował w przyszłości. Sam zresztą zmieniał na przestrzeni lat swoje plany wydawnicze,
przede wszystkim ze względu na ograniczone środki finansowe. Musiał też
kierować się zawartością tek, tak by kolejne monografie przedstawiały całościowy w jego rozumieniu obraz etnograficzny regionu, a wiec opis ludu,
jego kultury materialnej, zwyczajów, obrzędów, muzyki, wierzeń, opowieści
i języka, a wiadomo, że materiały te zgromadzone były w różnym stopniu
do różnych regionów. Na ogół im późniejsze były jego podróże, tym większą uwagę zwracał na pozyskanie informacji z zakresu kultury materialnej.
W ostatnim okresie życia Kolberg koncentrował się przede wszystkim na
opracowaniach dotyczących terenów wschodnich dawnej Rzeczypospolitej
i prawdopodobnie one byłyby przedmiotem kolejnych publikacji. Z tego
powodu poniżej w pierwszej kolejności omówiono materiały dotyczące
różnych grup etnicznych Słowian wschodnich, dopiero po nich źródła do
monografii terenów polskich, a na zakończenie wspomniano o Kolbergowskich zainteresowaniach kulturą ludową, a dokładniej folklorem, Słowian
południowych oraz Słowaków, Czechów i Łużyczan.
Na podstawie rękopisów dotyczących terenów Rusi Czerwonej i częściowo Pokucia wydawcy w latach siedemdziesiątych XX wieku opublikowali
trzytomowe Sanockie-Krośnieńskie oraz dwie dwutomowe monografie
opatrzone tytułami Ruś Czerwona i Ruś Karpacka1. O badaniach Kolberga
w Sanockiem wspomniano już przy opisie Przemyskiego. Dla terenów tych
planował on opracowanie serii zatytułowanej Sanockie – Łemki, obejmującej przede wszystkim dawne powiaty leski, sanocki i brzozowski. Andrzej
Kwilecki pisał, że już poprzez samo zastosowanie terminu „Łemki” „Kolberg
dał dowód żywego reagowania na postęp dokonujący się w obserwacjach
1 O. Kolberg Sanockie-Krośnińskie cz. I–III (DWOK T. 49–51); O. Kolberg Ruś Czerwona
cz. I (DWOK T. 56) i Ruś Czerwona cz. II, z. 1–2 (DWOK T. 57/I i 57/II) oraz O. Kolberg Ruś
Karpacka cz. I i II (DWOK T. 54 i 55).

512

�naukowych i formowaniu pojęć. Za jego czasów określenie to nie było
bynajmniej rozpowszechnione”1. Ten sam autor twierdził również, że termin ten użyty był przypuszczalnie po raz pierwszy w latach trzydziestych,
a następnie dopiero w roku 1860 w pracy Torońskiego, wykorzystanej przez
Kolberga2. Andrzej Kwilecki sugerował więc dalej, że właśnie przy udziale
Kolberga dokonało się upowszechnienie nazwy „Łemkowie”. Nie jest jednak pewne, na ile przyjęty przez badacza tytuł byłby ostateczny. Wydany
dopiero w XX wieku tom zatytułowano Sanockie-Krośnieńskie, włączono
tam bowiem materiały pochodzące z rękopisów terenowych, a dotyczące
kultury także innych grup: Dolinian i Bojków. Uznano ponadto, że „Łemkowie żyli także poza granicami Sanockiego, a ziemia sanocka zasiedlona była
przez różne grupy etniczne”3. Monografia prezentuje ostatecznie materiały
z okolic Sanoka, Krosna, Brzozowa, Leska, Jasła oraz Gorlic i uważana jest
za jedną z najcenniejszych w całej edycji ze względu na przewagę zapisów
własnych Kolberga nad źródłami pośrednimi oraz bardzo szeroki merytorycznie zakres zachowanych notatek terenowych. Wydawcy wykorzystali
dziesiątki kart zawierających, poza melodiami i tekstami ludowymi (polskimi i ukraińskimi) zanotowanymi przez badacza, obszerne informacje o ludności, ubiorach, sprzętach gospodarskich (wraz z bardzo licznymi rysunkami), zwyczajach, obrzędach i wierzeniach oraz bajki i podania. Większość
tych materiałów pochodziła z okolic Bóbrki, Leszczowatego, Wzdowa, Rymanowa, Czaszyna, Procisnego, ale też z Soliny, Serednicy, Ustrzyk i szeregu
innych miejscowości, przy czym część z nich była stacjami badawczymi
autora Ludu.
O ile Przemyskie i Sanockie-Krośnieńskie prezentowały materiały ze
stosunkowo niewielkich obszarów, będących częścią Kolbergowskiej Rusi
Czerwonej, to pozostałe źródła opublikowano już w monografii wspólnej
dla tej historycznej krainy. „W rezultacie tego – pisała etnografka, Olga Gajkowa – monografia etnograficzna O. Kolberga obejmuje tereny: Lwowskie,
1

A. Kwilecki „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Sanockie-Kroś­
nieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. VI.
2 A. Kwilecki, tamże, s. VII; chodzi o pracę A.I. Torońskiego Rusiny-Łemki w: Zoria galickaja (jako album na god 1860), Lwów br. A. Kwilecki wymienił też m.in. prace P.J. Szafarzyka
w Słowiańskich starożytnościach, Poznań 1844 (tłumaczenie I wydania czeskiego z 1837 roku)
oraz W. Pola Rzut oka na północne stoki Karpat, Kraków 1851, obie znane Kolbergowi; o znanych Kolbergowi poglądach Pola mowa będzie dalej.
3 T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga [cd.] w: O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. XV.

513

�Stryjskie (po Stanisławów), Brzeżańskie, Złoczowskie, Brodzkie i Żółkiewskie”1. Badania terenowe prowadził Oskar na dwóch pierwszych wymienionych obszarach, a głównymi ich ośrodkami były Barysz pod Buczaczem
(w ówczesnym obwodzie stanisławowskim) i Zadwórze położone niedaleko
Lwowa. W Zadwórzu miał być po raz pierwszy już w 1861 roku, natomiast
do Barysza udał się w 1867 podczas dłuższej podróży po Galicji2. W latach
siedemdziesiątych kontynuował te wyprawy, łącząc je z badaniami na terenach Pokucia3.
Z Barysza i Zadwórza pochodzą najcenniejsze rękopisy terenowe Kolberga dotyczące kultury materialnej regionu oraz liczne szkice budynków
i ubiorów. Zebrany materiał etnograficzny miał zostać uzupełniony na podstawie publikacji. Na uwagę zasługuje wykorzystanie przez Oskara pracy Ignacego Lubicz-Czerwińskiego Okolica zadniestrska między Stryjem
i Łomnicą4, którą uznać można za pierwszą monografię etnograficzną tego
regionu i prawdopodobnie jedną z pierwszych tego typu prac w dziejach
polskiej literatury etnograficznej. Czerwiński nie włączył do swego dzieła
tekstów folkloru, uznawszy je za „obrażające niewinność”. Kolberg dysponował własnymi tego typu zapisami, ale publikując teksty, poddawał je
cenzurze obyczajowej i zapewne, tak jak w przypadku wydanych przez niego monografii, wielu z nich nie podałby do druku. W XX wieku wydawcy
rękopisów Kolberga mogli opublikować całość zachowanych materiałów,
zarówno wyniki jego badań terenowych, jak i liczne wypisy z literatury.
Z kolei tytuł Ruś Karpacka przyjęto dla monografii Pokucie–Hucuły.
Uzasadnieniem dla tej nazwy był fakt uwzględnienia w monografii rękopisów dotyczących także innych niż Huculszczyzna terenów: „Materiały te, ze
1 O. Gajkowa „Ruś Czerwona” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Ruś Czewona cz. I (DWOK
T. 56), s. XV.
2 Podróże do Zadwórza pod Lwów w 1861 i do Barysza w 1867 do rodziny Szawłowskich
wymienił Kolberg w itinerarium, zob. Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 705 i 706; zob. też E. Millerowa Kalendarium podróży… (DWOK T. 85/III), tam opis
wszystkich podroży (także w latach następnych) do tych miejscowości.
3 O podróży w 1876 roku wspomniano już przy opisie badań terenowych Kolberga oraz
charakteryzując monografię Pokucia. Wizytę w Baryszu w 1876 roku wymienił Kolberg w liście do W. Przybysławskiego, zob. brulion listu z 14 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 646.
4 I. Lubicz-Czerwiński, Okolica zadniestrska między Stryjem i Łomnicą, czyli opis ziemi
i dawnych klęsk lub odmian tej okolicy, tudzież, jaki jest lud prosty dla religii i dla Pana
swego, zgoła jaki on jest w całym sposobie życia swego lub w swych zabobonach albo zwyczajach, Lwów 1811.

514

�względu na swój zasięg geograficzny, wykraczający na południu poza obszar Huculszczyzny i dotyczący także Rusinów bukowińskich i węgierskich,
zatytułowano początkowo Karpaty Wschodnie, później zaś, dla uściślenia
etnograficznego, nadano monografii obecny tytuł Ruś Karpacka”1. Niezwykle bogato jest tu reprezentowany rozdział „Lud”, w którym znajdziemy
obszerne informacje o gospodarce pasterskiej, wyrębie i spławianiu drewna, rękodzielnictwie i zbójnictwie, zwłaszcza dotyczące Huculszczyzny. Są
to źródła pozyskane częściowo z publikacji, ale przede wszystkim będące
wynikiem długotrwałych badań Kolberga na Pokuciu.
Ogromne obszary zamieszkiwane przez Łemków, Dolinian, Bojków,
Hucułów aż po Rusinów z Bukowiny wymagałyby od Kolberga pobieżnej
choćby charakterystyki zamieszkujących je grup etnicznych. Zarówno w tomach Pokucia, jak i w pozostawionych rękopisach opublikowanych w Rusi
Karpackiej, a także w materiałach do Rusi Czerwonej jest sporo jego uwag
na ten temat. Są one nie tylko rezultatem własnego rozeznania i doświadczeń zdobytych w terenie, ale także niewątpliwie wynikiem pewnego wpływu wcześniejszych badań i publikacji, między innymi Wincentego Pola.
Zwróciła na to uwagę Agata Skrukwa, polemizując z poglądem Olgi Gajkowej, która pisała, że „Pol – odkrywca grup etnicznych i etnograficznych
w Polsce, nie wpłynął w tym względzie na Kolberga”2. Agata Skrukwa
przytacza opinię Gajkowej i kwestionuje ją, powołując się na bezpośrednie
kontakty obu uczonych w Krakowie, wzmianki w korespondencji Kolberga
oraz wykorzystywanie w Ludzie publikacji Pola3. Potwierdzają to też Kolbergowskie materiały przygotowywane do monografii Hucułów. Zarówno
w przytoczonych przez Kolberga tekstach innych autorów, jak i w swoich własnych uwagach badacz kilkakrotnie odwoływał się do publikacji
Wincentego Pola. Przykładem może być rękopis rozdziału „Lud” dotyczący
pochodzenia Hucułów: „W. Pol – pisał Kolberg – jest zdania tych, którzy
Hucułów ze wschodu i południa wywodzą4”, a w dalszej części rękopisu
1

O. Gajkowa „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK
T. 54), s. VII; istotnie, jak wzmiankuje Olga Gajkowa, monografia Ruś Karpacka w chwili rozpoczęcia edycji Dzieł wszystkich Kolberga została zaplanowana jako Karpaty Wschodnie.
2 O. Gajkowa „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga… (DWOK T. 54), s. XV.
3 A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. VII–VIII.
4 O. Kolberg Ruś Karpacka... (DWOK T. 54), s. 34; nota wydawcy sporządzona na podstawie pozostawionych przez autora notatek bibliograficznych informuje, że wypowiedzi Pola
pochodzą z następujących jego prac: Rzut oka na północne stoki Karpat, wydanie krakowskie

515

�podał argumenty potwierdzające tę tezę. W kolejnych partiach rękopisu,
w których użył określeń grup etnograficznych, wpisał w nawiasie nazwisko autora, od którego zaczerpnął tekst: „A własności odzienia, czyliż nie
charakteryzują naszych Łemków, górali znad Wisłoki i Sanu tak, że i dziś
oni od odzieży swej »czuhy« Czuchońcami (W. Pol) i od ubrania krótkiego
»Kurtakami są zwani«?”1. Kolberg znał zatem poglądy Pola na regionalizację
i na ile było mu to potrzebne, wykorzystał je w swoich opisach.
Trudno jednak wypowiedzieć się na temat ostatecznego kształtu pozostałych monografii terenów wschodnich. Podkreślić trzeba, że charakteryzowane dalej będą materiały zachowane w rękopisach, które Kolberg sam
uważał za niepełne i niewystarczające jeszcze do zredagowania planowanego tomu.
Pod wspólnym tytułem Podole opublikowano wszystkie manuskrypty
dotyczące tego terenu, mimo że Kolberg zamierzał początkowo wydać oddzielne tomy dla Podola galicyjskiego i rosyjskiego. Nie pozostawił jednak dostatecznej liczby własnych materiałów. Podole złożone jest głównie
z pieśni, zaczerpniętych w części z jego artykułu opublikowanego w 1888
roku2. Śladem własnych badań etnograficznych jest opis wesela, pogrzebu
oraz notatki dotyczące języka z okolic Kamieńca Podolskiego w rękopisie
opatrzonym notką: „Opowiadała panna Małecka”3. Skąpe rozdziały „Kraj”,
„Lud” i „Świat nadzmysłowy” zostały jednak przygotowane tylko na podstawie wypisów z literatury.
Natomiast materiały zachowane do monografii Białorusi i Polesia składają się przede wszystkim z wypisów z literatury przedmiotu. Anna Engelking, opisując wizerunek Poleszczuka na podstawie rozdziałów „Kraj”,
„Lud” „Obrzędy” i „Język” monografii Białoruś-Polesie wydanej w 1968
roku, analizowała wypowiedzi różnych autorów i stwierdziła, że wśród
nich „nie ma samego Kolberga” 4. Kolberg, który sam nie prowadził tam
badań, zgromadził jednak obszerną bibliografię obejmującą najważniejsze
z 1851 roku, Obrazy z życia i natury (bez podania wydania) i Korespondencja zamieszczona
w „Bibliotece Naukowego Zakładu im. Ossolińskich” 1847, T. 1, s. 668.
1
2

O. Kolberg Ruś Karpacka... (DWOK T. 54), s. 37.

O. Kolberg Pieśni ludu z Podola Rossyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał…, „Zbiór
Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. 12: 1888, s. 235–251.
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1260, k. 62 i 63.
4 A. Engelking „Poleszczuk” w dyskursie ludoznawczym. Szkic do obrazu na podstawie
„Ludu” Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 197.

516

�prace naukowe dotyczące tych terenów. Wartość bibliograficznych zbiorów
autora Ludu docenił Mścisław Olechnowicz. Omawiając stan badań nad
kulturą ludową wymienionych obszarów, napisał we wstępie do monografii, że znajduje on „prawie pełne odbicie w materiałach rękopiśmiennych
O. Kolberga, którego dużą zasługą jest zgromadzenie publikacji dotyczących
Białorusi, zwłaszcza tych, które ukazywały się w lokalnych i trudno dostępnych czasopismach”1.
Wykorzystywanie fragmentów prac innych autorów, niekiedy bardzo
odległych czasowo, spotykało się z różnymi reakcjami późniejszych badaczy. Kazimiera Zawistowicz-Adamska dopuszczała wprawdzie możliwość
łączenia tekstów z różnych źródeł, ale warunkowała to ich chronologią.
Pisała między innymi: „[…] o ile tego rodzaju »sztukowanie« opisu mogłoby
być usprawiedliwione w wypadku jednoczesnych badań własnych Kolberga, o tyle jest niewątpliwie zawodne, gdy chodzi o sztukowanie dawnych
opisów obcych autorów materiałami własnymi i odwrotnie: uzupełnianie
własnych tekstów dawnymi materiałami. Takie opisy powinny być pod­
dane gruntownej analizie przed ich spożytkowaniem w późniejszych pra­
cach”2. Ale celem Kolbergowskich monografii było właśnie nagromadzenie
różnorodnych źródeł zarówno w celach porównawczych, jak i ze względu
na fakt występowania pewnych tradycji już w bardzo dawnych czasach.
Ten pierwszy aspekt podnosił z kolei Janusz Optołowicz, który twierdził,
że „Kolberg nie ograniczał się tylko do wypisów z literatury, starał się on
również skłonić czytelnika do zaznajomienia się z innymi źródłami etnograficznymi, a to w celu porównania ich z tekstami podawanymi przez
niego, zarówno pod względem podobieństwa, jak i różnic. Jest to sposób
niespotykany w opisach etnograficznych i wprowadzenie tej innowacji jest
jego zasługą”3.
Zarówno w publikacjach, do których odwoływał się autor Ludu, jak
i w jego własnych tekstach, także tych odnoszących się do tytułów monografii, stosowane są często terminy historyczne. Zasięg terytorialny potencjalnych monografii Podola, Białorusi, Polesia i innych terenów wschodnich rubieży Rzeczypospolitej określony był przez Kolberga według
1

M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Białoruś-Polesie
(DWOK T. 52), s. XVI.
2 K. Zawistowicz-Adamska „Lud” Kolberga jako źródło do badań nad obrzędowością
ludu polskiego, „Lud” 1956, T. 42, s. 365.
3 J. Optołowicz „Lubelskie” O. Kolberga, „Lud” 1956, T. 42, s. 225.

517

�kryterium historycznego. Ten aspekt miał dla stosowanego przez Kolberga
nazewnictwa duże znaczenie, na co zwrócili uwagę badacze i wydawcy
jego prac. Maria Trawińska twierdziła, że „Kolberg w określeniu terenu
posługuje się pojęciami staropolskich podziałów administracyjnych lub
tradycyjną staropolską topografią. W myśl tego za Ruś Białą uważał tylko
wschodnie krańce tych obszarów, które później nosiły nazwę Białorusi
[…], a za Ruś Czarną tereny zachodnie. Do rzędu pojęć historycznych należy również termin Ruś Litewska, używany przez Kolberga na określenie
Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i Kowieńszczyzny. W XIX w. pojęcia
te ulegają zmianie, jednak wielu badaczy […] posługuje się terminologią
staropolską”1. Materiały zaplanowane jako Ruś Czarna, Litewska, Polesie
i Białoruś są odzwierciedleniem Kolbergowskiego postrzegania tych terenów zgodnie z historyczną tradycją, a przyjęty podział, jak pisał Olechnowicz, „odpowiadał panującym w ówczesnym społeczeństwie polskim
pojęciom terytorialnym ukształtowanym w długim procesie rozwoju ziem
W. Ks. Litewskiego i Korony”2.
Kulturą wspomnianej Litwy Kolberg interesował się już w latach czterdziestych jako badacz folkloru muzycznego3. Dość bliskie były jego kontakty z Mikołajem Akielewiczem, tłumaczem, badaczem języka i historii Litwy. Obydwaj planowali na wiosnę 1857 roku wspólną wyprawę na Litwę
i Żmudź, która wówczas nie doszła do skutku. Kolberg wyjechał jednak
na Litwę w celach badawczych najprawdopodobniej w 1858 roku, choć
data tej podróży nie jest całkiem pewna. Odwiedził wówczas Kalwarię,
Mariampol i Sejny. Nie wiadomo, kto wtedy pomagał Kolbergowi, ale pomoc była mu potrzebna, choćby ze względów językowych. Przywieziony
materiał, który sam określił jako „plon niezbyt obfity […] bo czasu na więcej
nie starczyło”4, dał do przejrzenia i przetłumaczenia na język polski Akielewiczowi. Były to jednak prawdopodobnie głównie pieśni, opublikowane
później „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”5. Folklor litewski
1

M. Trawińska Mazowsze Stare w świetle badań Oskara Kolberga…, s. 257.
M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie”… (DWOK T. 52), s. V.
3 O. Kolberg O pieśniach litewskich. Melodie do „Pieśni litewskich”, „Dzwon Literacki”
1847, T. 3, z. 1–2, s. 93–107; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372.
4 Brulion listu Kolberga do Jana Karłowicza z 1 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 24.
5 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1879,
T. III, s. 167–230.
2

518

�zapisywał też w okolicach Augustowa, a materiały etnograficzne zamierzał
zaczerpnąć z publikacji wymienionych w obszernej bibliografii.
Nie udało się też Kolbergowi wydać wielu monografii regionów zamieszkiwanych przez polskie grupy etniczne, w tym opracowania dotyczącego
górali polskich. Kiedy badacz w 1857 roku odbywał sześciotygodniową
podróż w Tatry, a także do Szczawnicy, Czorsztyna i Krynicy1, nie myślał
jeszcze o wydawaniu monografii etnograficznej, rejestrował więc głównie
folklor muzyczny i był tam jego pierwszym badaczem. Z okolic Szczawnicy pochodzą też inne materiały terenowe Kolberga, takie jak opis wesela
ze szkicami strojów, sobótki i zwyczaju „Przeżegnania w Sobotę Kwietną”,
opublikowane w wydanej w XX wieku monografii Góry i Podgórze2. Nie
wiadomo jednak, czy zapisy te powstały w 1857 roku przy okazji badań nad
muzyką ludową, czy też podczas kolejnej podróży Kolberga w roku 1863.
Mimo że przy opisie metod stosowanych przez Kolberga w terenie wspomniano już o jego kontaktach z bacami i juhasami, raz jeszcze warto przypomnieć bezpośredni charakter tych badań oraz ich zasięg, co podnosił też
Tadeusz Strumiłło, pisząc: „Trzeba przy tej okazji podkreślić obejmowanie
przez Kolberga zasięgiem swych badań terenów czysto pasterskich – hal
wysokogórskich do jakich nawet dziś nie docierają jego następcy, ograniczający się do zbierania repertuaru wsiowego”3. Taka sama wielotygodniowa wyprawa, podczas której badacz miał dobry kontakt z informatorami
bezpośrednio w terenie, odbyta kilkanaście lat później mogłaby więc zaowocować materiałami porównywalnymi na przykład do tych z Pokucia.
Tymczasem do uzupełnienia planowanych w 1869 roku Górali polskich
(dla Podgórzan przewidziany był osobny tom)4 posłużyć miały publikacje,
których liczba była imponująca ze względu na ogromne zainteresowanie
badaczy góralszczyzną, żeby wymienić tylko niektórych, takich jak Ludwik
Kamiński, Wincenty Pol, Ludwik Delaveaux, Seweryn Goszczyński czy
1

Zob. E. Millerowa Kalendarium podróży… (DWOK T. 85/III), tam rok 1857.
O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), Wrocław-Poznań 1968, s. 122–152 (wesele
V), s. 94 (sobótka) i s. 91–93 (kwietna sobota).
3 T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” R. V: 1954, s. 11–12.
4 W roku 1869 Kolberg planował wydanie serii 18 Podgórze Krakowskie oraz serii 19 i 20
Górale polscy, zob. brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 64), s. 302–305; w 1873 pisał o dwóch tomach Górali tatrzańskich i jednym
Podgórzan, zob. brulion listu Kolberga do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 441–442.
2

519

�Lucjan Siemieński. Kolberg posiadał też rękopisy innych zbieraczy, a wśród
nich opracowanie Bronisława Gustawicza z Rabki dotyczące między innymi
zwyczajów i zabobonów związanych ze świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, zawierające też pieśni obrzędowe1.
Gromadzenie zapisów innych autorów, obok bogatej bibliografii, fragmentów druków i odpisów z publikacji, było cechą charakterystyczną Kolberga-zbieracza. Większość tych opracowań przekazywali współpracownicy w celu ich wykorzystania w Ludzie, inne trafiały do Oskara „przy
okazji” i na zawsze już pozostawały w jego archiwum. Prawdopodobnie
wymieniony wyżej rękopis Gustawicza przeznaczony był ostatecznie do
publikacji w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Kolberg jako
przewodniczący Sekcji Etnologicznej Akademii Umiejętności brał udział
w przygotowaniu do druku prac etnograficznych do tego czasopisma i zapoznawał się z nimi bezpośrednio po przesłaniu przez autorów. Być może
jednak Gustawicz przekazał swoje materiały autorowi Ludu do jego użytku.
Przypomnieć też można wspomniane już manuskrypty Gustawa Gizewiusza
i Teobalda Klepaczewskiego. O otrzymaniu od Klepaczewskiego jego rękopisu Pogląd historyczny na zabobony w Polsce pisano tu przy okazji charakteryzowania monografii Wielkopolski. Natomiast Gizewiusz przekazał
swój manuskrypt Kazimierzowi Wójcickiemu z nadzieją na jego wydanie,
a ten ostatni oddał go Kolbergowi „do przeglądnięcia i redakcji”2. Autor
opracowania zawierającego około 400 pieśni z okolic Ostródy i Kraplewa
(z nazwiskami informatorów) zmarł w 1848 roku, a Kolberg rękopis zatrzymał, najpierw wykorzystując go częściowo w Pieśniach ludu polskiego
z 1857 roku, a później włączając go do przygotowanej przez siebie monografii poświęconej Mazurom3. Z opisanych już wcześniej względów na Mazurach własnych badań nie przeprowadził. Zapoznawał się z publikacjami,
1 Rkp. B. Gustawicza opisał Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w: Góry
i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. XV–XVI.
2 Brulion listu Kolberga do K. Cludiusa z 28 II 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64),
s. 576.
3 Wymieniony już wcześniej rkp. G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840 roku został częściowo włączony
do monografii Mazury pruskie (DWOK T. 40), Wrocław-Poznań 1966; jego pełne wydanie
źródłowe zob. G. Gizewiusz Pieśni ludu znad górnej Drwęcy…, z rękopisu opracowała, wstępem i komentarzami opatrzyła D. Pawlakowa, Poznań 2000. W latach 2000–2001 staraniem
Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie ukazało się wydanie rękopisu
Gizewiusza pod takim samym tytułem w opracowaniu redakcyjnym W. Ogrodzińskiego.

520

�w tym z dziełem Maxa Toeppena1, które w części przetłumaczył, jednak
kluczowe dla monografii miały być prace Wojciecha Kętrzyńskiego. Zebrane przez autora Ludu materiały wysoko ocenił Władysław Ogrodziński, który we wstępie do wydanej w XX wieku monografii pisał: „Kolberg
jako pierwszy w polskiej publicystyce naukowej pokusił się na przełomie
lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX stulecia o zebranie w całość
dostępnej mu wiedzy etnograficznej i najcenniejszych zabytków folkloru
muzycznego Mazur”2.
Przez lata sądzono, że Kolberg był również posiadaczem rękopisu Józefa Lompy, zawierającego zbiór pieśni śląskich. Materiały tego ostatniego zaginęły w sposób zagadkowy, przekazywane kolejno różnym osobom
w celu ich wydania. Sam autor manuskryptu uważał, że przywłaszczył je
sobie Oskar, co jednak ostatecznie okazało się nieprawdą3. Lompa byłby
zapewne dla Kolberga najlepszym pośrednikiem w pozyskaniu materiałów
ze Śląska, ale zmarł w 1863 roku, a z powodu podejrzeń o zawłaszczenie
rękopisu być może nie zechciałby współpracować z autorem Ludu. Ten
ostatni natomiast dysponował wspomnianymi wcześniej zapisami bajek,
które zarejestrował w Woli Rasztowskiej na Mazowszu, niewielką liczbą
melodii oraz wypisami z publikacji, jednak własnych badań na tym terenie
z opisanych już powodów nie zdołał przeprowadzić. Pojechał wprawdzie
na krótko w 1871 lub 1872 roku do Cieszyna4, gdzie spotkał się z pastorem
Leopoldem Otto i Bogumiłem Hoffem, ale wizyta ta miała jedynie pomóc
w nawiązaniu kontaktów na Śląsku, nie wiadomo natomiast, czy Kolbergowi
udało się wówczas zdobyć jakieś informacje etnograficzne. Do planowanej
1 M.P. Toeppen Aberglauben aus Masuren, mit einem Anhange, enthaltend masurische
Sagen und Märchen, Danzig 1867.
2 W. Ogrodziński „Mazury Pruskie” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazury Pruskie
(DWOK T. 40), s. V.
3 Rkp. Józefa Lompy odnaleziony został w roku 1959 w zbiorach Edmunda Bojanowskiego,
badacza Śląska; rękopis wydał B. Zakrzewski, zob. J. Lompa, Pieśni ludu śląskiego ze zbiorów
rękopiśmiennych Józefa Lompy, wydał, skomentował i zarysem monograficznym poprzedził
B. Zakrzewski, Wrocław 1970. Bezpodstawne oskarżenia wobec Kolberga omówił M. Gładysz
we wstępie „Śląsk” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Śląsk (DWOK T. 43), Wrocław-Poznań
1965, s. IX–XI.
4 W itinerarium Kolberg wymienił podróż do Cieszyna w 1872 roku, zob. Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706, jednak analiza innych dokumentów może
wskazywać, że odbył tę podróż już rok wcześniej, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży…
(DWOK T. 85/III), tam rok 1871 i 1872.

521

�w 1886 roku podróży także już nie doszło. Kolbergowi zależało jednak na
opracowaniu monografii tego regionu, którego odrębność wielokrotnie
podkreślał, ale był świadomy, że nie zdoła już dokończyć swego dzieła.
Bogumił Hoff twierdził, że według Kolberga to właśnie on ma pracować
nad materiałami śląskimi1. Hoff był autorem monografii Lud cieszyński,
wydanej w 1888 roku, której tom pierwszy nosił tytuł Początki Wisły i Wiślanie, i miał podobno przygotowane rękopisy obejmujące materiały etnograficzne z okolic wsi Brenna i Istebna wraz z rycinami i fotografiami2, ale
nie zostały one opublikowane.
Natomiast z zebranych przez Oskara skromnych materiałów Seweryn
Udziela zdecydował się na opracowanie tych fragmentów, które dotyczyły
Górnego Śląska3. Wybrał je najprawdopodobniej dlatego, że stanowiły one
stosunkowo jednorodną całość. Z kolei wydawcy Dzieł wszystkich przyjęli
ogólny tytuł Śląsk, jako najbardziej odpowiadający zawartości tomu obejmującego materiały dotyczące zarówno Górnego, jak i w skromnej liczbie
Dolnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego.
Pierwszą monografią wydaną w ramach edycji Dzieł wszystkich z materiałów pozostawionych w rękopisach było Pomorze (1965). Przyjęty
w tytule monografii termin miał obejmować wszystkie użyte przez Kolberga określenia. Józef Burszta, opierając się na jego notatkach, stwierdził: „Poza określeniem Kaszuby, które oznaczało znacznie szerszy niż dziś
teren, Kolberg używa różnorodnych i nieraz się pokrywających określeń:
Ziemia Pomorska, Tucholszczyzna, Ziemia Chełmińska, Michałowska, Toruńska itp. Powiśle zaś i Żuławy określa potocznie jako na nizinach”4.
Przywołane nazwy, podobnie jak w wielu innych wypadkach, świadczą
o stosowaniu przez Kolberga popularnych nazw historycznych. Sam podział
tych terenów nie był przedmiotem jego szczególnych studiów i miał chyba
raczej charakter przypadkowy. Istotna była etniczna odrębność Kaszubów
1

L.S.K. Bogumił Hoff, „Wisła” T. 8: 1894, s. 206; autor przywołuje wypowiedzi Hoffa, między innymi tę o zachęcaniu go przez Kolberga do pracy nad monografią Śląska: „Zajmij się gorliwie opracowaniem właściwości ludu śląskiego, dotąd odłogiem leżącego, i staraj się wypełnić
tę lukę w etnograficznej literaturze naszej”.
2 Tamże.
3 O. Kolberg, Szląsk Górny. Materiały etnograficzne, z papierów pośmiertnych wydał
S. Udziela, „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” 1906, s. 140–212.
4 J. Burszta, „Pomorze” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. XX–XXI.

522

�i to ich dotyczy większość zgromadzonych przez niego materiałów. Jest
prawdopodobne, że na zainteresowanie się Kolberga Kaszubami wpływ
miała rozprawa Aleksandra Hilferdinga Ostatki Słowian na południowym
brzegu Bałtyckiego Morza1, którą Kolberg przełożył, i która została włączona w całości jako druga część wydanego w 1965 roku tomu. Naturalną
konsekwencją zamieszczenia w Pomorzu tekstu Hilferdinga jest fakt, że
monografia dotyczy także Słowińców (termin upowszechniony przez rosyjskiego badacza)2, nie wiadomo jednak, czy wymieniłby ich też Kolberg,
gdyby sam zdążył przygotować monografię.
Część pierwsza Pomorza zawiera materiały terenowe i wypisy Kolberga,
który badał te tereny w 1875 roku i odwiedził tam kilkanaście miejscowości na trasie od Torunia po Gdańsk i Sopot. Mimo że folklor muzyczny
nie jest przedmiotem niniejszego opracowania, należy zwrócić uwagę na
Kolbergowskie zapisy blisko 220 pieśni ludowych (w tym obrzędowych)
oraz kilkunastu pieśni szlacheckich i mieszczańskich. Stanowią one cenne
uzupełnienie dla materiałów Hilferdinga i zaprzeczenie dla przywołanych
przez autora Ostatków… słów: „Nigdy nie usłyszysz, aby Kaszuba śpiewał
cokolwiek”3. Pochodzą one z poświęconego Kaszubom rękopisu z 1820 roku,
którego autorem był protestancki duchowny Gottlieb Leberecht Lorek. Manuskrypt ten był często cytowany przez Hilferdinga. Ten ostatni z kolei
zamieścił w swoim opracowaniu około sześćdziesięciu pieśni bez melodii,
ale on również uważał Kaszubów za niemuzykalnych: „Pieśni – pisał –
śpiewają tylko nabożne (wyjęte z książeczek do nabożeństwa), oprócz tego
ślady piosenek dostrzegać się dają tylko w obrzędowych zaprosinach na
swadźbę […]. Ale przy innej okoliczności, prócz wesela, lud nie śpiewa. Nie
tańczy on także, w czym odróżnia się wielce od ludu wiejskiego polskiego
[…]. Dalej ku południowi, bliżej granicy narodowości wielkopolskiej, w kartuskim, a jeszcze bardziej kościerzyńskim powiecie, gdzie mowa kaszubska
miesza się z wielkopolską, lud z większą już śpiewa ochotą, ale pieśni jego
1

A. Hilferding Остатки славян на южном берегу Балтийского Моря, Sankt-Petersburg
1862; tegoż Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza, przełożył Oskar
Kolberg, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 307–452.
2 Hilferdingowi przypisuje się jeśli nie wprowadzenie, to przynajmniej upowszechnienie
terminu „Słowińcy”. Obszerne studium tej grupy etnograficznej wraz z powołaniem na poglądy różnych autorów opracował M. Filip Od Kaszubów do Niemców. Tożsamość Słowińców
z perspektywy antropologii historii, Poznań 2021.
3 A. Hilferding Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza, przełożył
Oskar Kolberg, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 344.

523

�są jeszcze urywkowe i uboższe treścią i śpiewnością od polskich”1. Twierdzeniu temu wydają się przeczyć zapisy Kolberga z północnej części Kaszub
(m.in. z Wielkiego Kacka), choć przyznać trzeba, że większość zarejestrowanych przez niego pieśni i tańców pochodzi z terenów południowych obszaru należącego do Kolbergowskiego Pomorza, będących obecnie częścią
województwa kujawsko-pomorskiego.
Niewielki obszar na mapie polskich terenów etnicznych został określony
przez wydawców Dzieł wszystkich jako Tarnowskie-Rzeszowskie. Tytuł
zgodny jest z planami Kolberga, który w swoich zbiorach miał też tekę
przeznaczoną dla tego właśnie regionu2, o którego wyodrębnieniu Józef
Burszta pisał: „Dla wydzielenia zaś regionu przyjmował zapewne kryteria
fizjograficzne i etniczne, nie kierując się podziałem na większe od powiatów
jednostki administracyjne. Nie brał też pod uwagę względów ściśle kulturowych […]. Łatwo zauważyć, że jest to teren wydzielony dość sztucznie.
Niewątpliwie znaczna część Tarnowskiego ciąży do Krakowskiego i kulturowo zlewa się z nim całkowicie. Rzeszowskie natomiast stanowi wyraźny
obszar przejściowy do terenów wschodnich, polsko-ruskich i ruskich”3. Po
raz pierwszy materiały Kolberga z tego regionu wydał Seweryn Udziela
w 1910 roku4, jednak wykorzystał on jedynie zapisy z teki Tarnów-Rzeszów, podczas gdy źródła do tej monografii były już wówczas rozproszone
w kilku innych zespołach rękopiśmiennych.
W materiałach Kolberga najlepiej udokumentowana została kultura
ludowa regionów etnicznie polskich oraz wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Ale przedmiotem zainteresowań badacza były obszary całej Słowiańszczyzny, także południowej i zachodniej (Łużyce, Czechy i Słowacja,
Słowenia oraz Chorwacja). W roku 1857 odbył podróż na południe, której
czasu trwania i przebiegu nie udało się dokładnie ustalić. Z zachowanych
dokumentów wynika, że nie mogła ona być dłuższa niż kilka tygodni. Sam
1

Tamże, s. 353–354.
Teka Tarnów-Rzeszów znajduje się w zespole rękopisów należących do Arch. PTL
i oznaczona jest numerem 15.
3 J. Burszta, „Tarnowskie-Rzeszowskie” Oskara Kolberga w: Tarnowskie-Rzeszowskie
(DWOK T. 48), s. VIII.
4 O. Kolberg Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne, wydał S. Udziela, „Materiały
Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. 11: 1910, s. 116–323.
2

524

�Kolberg pisał: „W Lublanie (Lajbach), Trieście i Wenecji zbyt krótko bawiłem, zbyt świeżo je opuściłem, ażebym o muzykalności tych stron dokładne
dać już mógł wyobrażenie”1. Natomiast w późniejszych dokumentach oraz
w liście do młodego wówczas badacza Słowiańszczyzny Friedricha Salomona Kraussa (1859–1938) znajdujemy też wzmianki o pobycie Kolberga
w Zagrzebiu i Primoriu2. Trudno jednak precyzyjnie określić czas jego pobytu w Słowenii i Chorwacji, z pewnością jednak był on zbyt krótki, aby
przeprowadzić tam gruntowniejsze badania. Wiadomo natomiast, że podczas podróży Kolberg zatrzymał się w Wiedniu i bardzo prawdopodobne,
że tam właśnie w zbiorach bibliotecznych, a nie w terenie, pozyskał wiele
informacji. W pozostawionych przez Kolberga rękopisach i drukach, które
opublikowane zostały współcześnie w tomie Słowiańszczyzna południowa3, znalazły się głównie pieśni i melodie, pochodzące zarówno z literatury jak i z badań własnych, oraz materiały dotyczące muzyki ludowej,
a wśród nich teksty, w których badacz wspomniał o historii kształtowania
się świadomości narodowej Serbów i Słoweńców4. W dorobku Kolberga dotyczącym Słowiańszczyzny południowej niewątpliwie na uwagę zasługuje
obszerne studium etnograficzne Obrazy Słowiańszczyzny południowej
publikowane w „Gazecie Polskiej” w latach 1871–18725, a więc w okresie,
gdy realizował już on cykl monografii regionalnych i „na ich marginesie
pragnął zainteresować społeczeństwo polskie sytuacją etniczną i kulturą
południowych pobratymców”6. Jak pisał współczesny serbski badacz, Nicola Pavković, „Oskar Kolberg w Obrazach… przedstawił polskiemu czytelnikowi rozległą mozaikę narodowościową począwszy od Triestu i Boki
1 O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń d. 11 września 1857 w: tegoż Pisma muzyczne
cz. II (DWOK T. 62), s. 363; pierwodruk: „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26, s. 205.
2 Brulion listu Kolberga do F.S. Kraussa, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 361.
3 O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III. Słowiańszczyzna południowa cz. III (DWOK T. 59/III).
4 Mowa o tekście Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych, rkp. Kolberga, Arch.
PTL, teka 39, sygn. 1344, k. 20–21 i artykule Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian
południowych, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 193–196 (rękopis nie zachował się); zob. O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 586–591 i 563–567; przedruk: tegoż Materiały do
etnografii Słowian… cz. III (DWOK T. 59/III), s. 287–291 (tam bez pieśni) i s. 291–296.
5 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny Południowej w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK
T. 63), s. 26–258; pierwodruk: „Gazeta Polska” 1871, nr 77–87; 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110,
133–136, 176–179.
6 J. Burszta „Studia, rozprawy i artykuły” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg, Studia, rozprawy..., s. XVII.

525

�Kotorskiej od zachodu i południa aż do Banatu na wschodzie. Z wyjątkiem
Słoweńców, większość przedstawionych przez niego grup etnicznych łączył wspólny język, którzy jedni nazywali serbskim, inni chorwackim”1.
Kolberg wymienił tam szereg grup etnicznych, podał krótkie charakterystyki ich cech fizycznych, opisy obrzędów, zwyczajów, informacje o ubiorze,
wzmianki o językach oraz niewielką liczbę pieśni z zapisami nutowymi,
które stanowią jedynie uzupełnienie pozostałych materiałów. Jego studium
ma charakter kompilacyjny i oparte jest na publikacjach historyczno-etnograficznych, do których w dużej części dotarł prawdopodobnie już podczas
swojej podróży.
Obszar Słowiańszczyzny zachodniej poza Polską to tereny, na których
Kolberg badań nie prowadził. Nie licząc jego nauczyciela muzyki w czasach wczesnej młodości, Vettera, nie miał on żadnych bezpośrednich
kontaktów z Łużycami i Łużyczanami. W swoim archiwum zgromadził
jednak pewien zasób materiałów dotyczących tego terenu 2. Są to przekłady i wypisy ze zbioru Smolerja Pjesnički hornych a delnych Łužiskich
Serbow, własne notatki językowe i bibliograficzne oraz najcenniejszy
zespół kilkunastu rękopisów z lat 1826–1827 (liczących razem 87 kart)
związanych z pobytem na Łużycach wspominanego już slawisty Andrzeja
Kucharskiego. Skromny z kolei dorobek w zakresie badań nad kulturą ludową Czech i Słowacji, na który składają się jedynie artykuły dotyczące
pieśni 3, jest wynikiem nie tylko ograniczonego kontaktu Kolberga z tymi
terenami. Powstały one w okresie, gdy głównie melodia była przedmiotem jego badań w celu „oznaczenia i wykazania charakteru muzyki
słowiańskiej” 4. W miarę upływu czasu coraz bardziej koncentrował się
na badaniach nad całą w jego rozumieniu kulturą ludową dawnej Rzeczypospolitej, ze szczególnym uwzględnieniem jej terenów wschodnich.
Ale muzyka, od której rozpoczął swoją zbieracką działalność, w dalszym
1 N. Pavković Serbski lud w opisach Słowian południowych Oskara Kolberga, w: Ja daję
właśnie materiał…, s. 213.
2 Zob. O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. I. Łużyce (DWOK T. 59/I).
3 O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284; przedruk:
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym… (DWOK T. 67/I, s. 373– 401). O melodiach słowackich Kolberg wypowiadał się w artykule Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–505; przedruk: Pisma muzyczne..., s. 583–586.
4 A.J.S. [A.J. Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”1841, T. 1,
s. 163.

526

�ciągu pozostawała przedmiotem jego studiów i wielkiej pasji, o czym pod
koniec życia pisał:
[…] nakazuje mi to moja muzykalna natura, która mnie do tej sztuki ciągnęła,
jak szewca do kopyta, a której się podobno już do końca życia pozbyć nie będę
mógł1.

Podsumowanie
Kiedy Kolberg w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia zdecydował się na przedstawienie obrazu kultury ludowej z terenów całej
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, miał już za sobą wiele lat doświadczeń
terenowca, jedynego na tak ogromną skalę badacza muzyki ludowej. Jego
pierwsze, spontaniczne piesze wycieczki w okolice Warszawy szybko musiały przekształcić się w zaplanowane podróże etnograficzne. Wymuszały
to panujące wówczas warunki polityczne, ograniczające swobodne przemieszczanie się nie tylko między zaborami, ale też w samym Królestwie.
Stosunki społeczne z kolei powodowały oczywistą trudność w dotarciu
do nieufnego chłopstwa. Kolberg odbywał więc swoje podróże do określonych miejscowości, w których mógł skorzystać z gościnności osób zaprzyjaźnionych, znajomych bądź ich rodzin. Dzięki pośrednictwu swoich
gospodarzy miał ułatwiony kontakt z miejscowymi informatorami. Stacjonowanie w poleconych domach pozwalało mu także na ograniczenie wydatków na podróże, które przez wiele lat pochodziły z jego prywatnych
środków. W planowanych przez Oskara wyprawach dużą rolę odgrywały
więc względy praktyczne, których również według współczesnych badaczy
nie należy lekceważyć, ale które powodowały jednocześnie pewne niedogodności. .
Wybór miejscowości, do których podążał Kolberg, z czasem nazwanych
przez niego stacjami badawczymi, nie był dowolny, lecz uwarunkowany
właśnie możliwością skorzystania z czyjejś gościny. Ze swojej stacji mógł docierać, niejednokrotnie pieszo, do innych pobliskich wiosek, ale liczba tych
wypraw była w danym regionie ograniczona. Mimo to na wielu obszarach
1 Brulion listu Kolberga do F.S. Kraussa z 10 XII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 392.

527

�udało mu się stworzyć rodzaj „siatki” punktów badawczych, z których materiały stawały się później reprezentatywne dla opisu całego regionu.
Jak wspomniano informatorzy Kolberga pozyskiwani byli często dzięki
pośrednictwu goszczących go osób. Była to więc zwykle przywoływana
do dworu miejscowa służba, zatem sporządzone przez badacza zapisy bywały często relacją z opisywanych zwyczajów i obrzędów, odtworzoną we
dworze, a nie wynikiem jego bezpośredniego uczestnictwa w konkretnych
wydarzeniach związanych z życiem wsi. Ale tak zorganizowane badania
stawały się niekiedy jedynym sposobem na uzyskanie jakichkolwiek informacji od nieufnej i podejrzliwej ludności wiejskiej. Nie można jednak
pominąć bezpośrednich kontaktów Kolberga z informatorami, jak choćby
te na halach górskich, czy wspominane przez niego wizyty „w brudnej izbie,
przy obawie o własną skórę”1, które pozwalają mówić o badaniach stricte
terenowych.
Podczas pracy w terenie badacz rzadko zapisywał nazwiska śpiewaków,
grajków, opowiadaczy, co przełożyło się (poza nielicznymi wyjątkami) na
brak takich wzmianek w monografiach. Pomijanie tych informacji nie było
wówczas niczym niezwykłym. Informatorów traktował, zgodnie z duchem
epoki, jako anonimowych twórców i odtwórców folkloru, widział w nich
przedstawicieli ludu, zbiorowego nosiciela tradycji. Nie datował też zazwyczaj swoich zapisów, natomiast dużą wagę przywiązywał do not lokalizacyjnych. W druku wykazują one czasem odstępstwa od zanotowanych
w rękopisach, wynikające przede wszystkim z różnic między miejscem pochodzenia zapisu a miejscem jego sporządzenia, skorygowanym na przykład na etapie prac redakcyjnych. Zachowane rękopisy wskazują, że nie
stosował też żadnych kwestionariuszy, lecz zapisywał informacje ad hoc.
Jedynie kontaktując się korespondencyjnie ze swoimi współpracownikami
(z Przybysławskim na Pokuciu czy Korbasińskim na Mazowszu2), przesyłał
konkretne pytania.
Współpracowników, którzy nadsyłaliby materiały do monografii poszczególnych regionów, badacz zamierzał pozyskać poprzez publikację listu
otwartego w „Bibliotece Warszawskiej”. Jednak cel ten został osiągnięty
1

To wspomnienie Kolberga było już obszerniej cytowane przy opisie jego badań terenowych, zob. list Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 74.
2 Materiały dostarczane przez Przybysławskiego i Korbasińskiego zostały omówione wcześ­
niej przy opisie monografii Pokucia i Mazowsza.

528

�głównie dzięki podróżom do stacji badawczych. Współpracownikami,
a częściej współpracowniczkami stawały się żony i córki gospodarzy, ale
także miejscowi miłośnicy folkloru. To oni pomagali często w gromadzeniu
materiałów, a po wyjeździe Kolberga nadal nadsyłali potrzebne do monografii informacje i uzupełnienia. W znacznym więc stopniu zrealizowali cel,
który badacz chciał osiągnąć, zamieszczając w czasopiśmie list zawierający
jego program badań całej kultury ludowej.
Już podczas najwcześniejszych podróży etnograficznych Kolberg zwrócił
uwagę na inne, poza folklorem muzycznym, aspekty kultury oraz fakt, że
zapisywana przez niego pieśń osadzona jest w konkretnej sytuacji wykonawczej, na przykład towarzyszy obrzędowi. Wkrótce więc także obrzędy
i zwyczaje, a z czasem wierzenia oraz elementy kultury materialnej stały
się przedmiotem jego zainteresowań. Ale publikując w 1865 roku Sandomierskie, w którym pisał o nowej koncepcji wydania swoich materiałów
„prowicjami, to jest oddzielnemi cząstkami w sobie zamkniętemi, bo zawierającemi wszystkie w tych prowincjach zebrane pieśni, obrzędy i muzykę” 1,
dysponował jeszcze głównie zapisami folkloru muzycznego, zgodnie zresztą
z cytowaną wypowiedzią. W dalszej jej części wskazywał jednak na konieczność zgromadzenia także innych informacji2.
Kolberg włączał więc kolejne elementy opisu etnograficznego do następnych monografii, posiłkując się często materiałami współpracowników
i odpisami z publikacji, ze świadomością, że zebranie przez niego pełnej
dokumentacji przekracza siły i możliwości jednego człowieka. W Kujawach, w których obok folkloru muzycznego znalazło się ponad czterdzieści
opowieści ludowych, zamieścił obszerniejszy już znacznie opis kraju i ludu,
ale dopiero zawartość Krakowskiego uznać można za w pełni zgodną z zastosowanym tytułem Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,
przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Temu niewielkiemu obszarowi poświęcił jedną z obszerniejszych publikacji. Bogato
udokumentowana została też kultura Wielkopolski, choć obszar, którego
dotyczy siedmiotomowe opracowanie, był nieporównywalnie większy,
obejmował bowiem, jak zresztą wskazywał tytuł, całe Wielkie Księstwo
Poznańskie.
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6.
Chodzi o cytowany już wcześniej fragment wstępu do Sandomierskiego: „By obraz uczynić kompletnym, należałoby dołączyć doń…”, tamże, s. 7–8.
2

529

�Kolejne monografie były już ograniczone objętościowo, ale też terytorialnie. Wydawane później Lubelskie, Kieleckie i Radomskie prezentowały jednak stosunkowo jednorodny układ treści i zawartość materiałową
odpowiadającą tytułowi. Podobny układ miało mieć również Kaliskie, ale
Kolbergowi udało się wydać tylko pierwszą część. Dla Łęczyckiego przeznaczył już tylko jeden wolumin.
Ogrom dokumentacji zgromadzonej (choć ostatecznie tylko częściowo
wydanej) dla terenów Mazowsza i bogate materiały etnograficzne z Pokucia
znalazły odzwierciedlenie w kolejnych obszernych monografiach wydanych w ramach Obrazów etnograficznych. W przypadku edycji Mazowsza
niebagatelne znaczenie miało też finansowe wsparcie Kasy im. Józefa Mianowskiego, która mimo problemów z cenzurą i nie bez licznych ponagleń
ze strony Kolberga sfinansowała jednak druk publikacji. Natomiast obfite materiały dotyczące różnych obszarów ukraińskich udało mu się, poza
wspomnianym Pokuciem, wydać już tylko w części w tomach Chełmskie
i Przemyskie, których opracowanie zakończono już po jego śmierci.
Jak można wnosić z przeprowadzonej wcześniej analizy poszczególnych
monografii, zawartość materiałów etnograficznych różniła się w poszczególnych publikacjach. W opisach kraju Kolberg wyliczał ważniejsze miejscowości wraz z krótkimi wzmiankami dotyczącymi ich historii, ale jeszcze
w Kujawach takich informacji brak, a zamiast nich można odnaleźć tam
między innymi charakterystykę gleb. Natomiast w Krakowskiem rozdział
ten dotyczy praktycznie tylko samej stolicy tego niewielkiego Kolbergowskiego regionu i zawiera, poza opisami historycznymi i geograficznymi,
podania, legendy i przysłowia związane z miastem. Także później, w monografiach ukształtowanych już według stałego schematu, zamieszczane
tam wiadomości mają różnorodny charakter, na przykład w Kieleckiem
znalazły się informacje o złożach naturalnych, a w Poznańskiem, podobnie
jak w Krakowskiem – podania i legendy lub wzmianki o nich. W rozdziałach „Lud” Kolberg starał się scharakteryzować cechy fizyczne oraz cechy
charakteru, zwracał uwagę na wady i zalety mieszkańców regionu, ale włączył tu także zagadnienia z zakresu kultury społecznej (stosunki społeczne,
status materialny), a przede wszystkim opis kultury materialnej (ubiór, żywność, chaty, zagrody, sprzęty, naczynia, zajęcia gospodarskie, rzemieślnicze,
służba we dworach). W tej części poza opisem rdzennych mieszkańców
wspominał też o innych grupach, na przykład narodowościowych czy wyznaniowych, zamieszkujących dany region.
530

�Opisy zwyczajów i obrzędów także nie od razu były stałym elementem
w edycji Ludu. W pierwszej monografii (Sandomierskie) brak w ogóle rozdziału „Zwyczaje”, natomiast po „Obrzędach” (zawierających jedynie opis
wesel) Kolberg poświęcił odrębny rozdział sobótce, definiując ją jako jeden
z „najdawniejszych obrzędów” i „zwyczaj”1 jednocześnie. W następnych
monografiach zamieszczał już rozdział „Zwyczaje” (a wśród nich sobótkę)
zawsze przed „Obrzędami”. Jednak jeszcze w Kujawach opis zwyczajów
był dość ubogi i dopiero w Krakowskiem ułożony był w porządku kalendarzowym, począwszy od Wigilii Bożego Narodzenia. Osobny rozdział
poświęcony był obyczajom żniwnym, które w różnych regionach miały
różne nazwy (żniwa, wyżynek, wieniec, okrężne) i które Kolberg wyraźnie odróżniał od zwyczajów dorocznych i obrzędów rodzinnych. Te ostatnie (wesela, chrzciny i pogrzeby) od początku stanowiły jeden z najważniejszych rozdziałów Ludu, przy czym opisów chrzcin i pogrzebów jest
znacznie mniej niż opisów wesel. Wesela odgrywały specjalną rolę w życiu
mieszkańców wsi i były znacznie bogatsze w różnorodne elementy obrzędu. Dlatego opisów wesel znajdziemy w poszczególnych monografiach
od kilku do kilkunastu, co daje sumę stu szesnastu we wszystkich tomach
Ludu i Obrazów etnograficznych, włączając w to Przemyskie. Podobnie
jak w obrzędy polne, wesela były przedmiotem zainteresowań Kolberga
na długo przed podjęciem edycji monografii. Z początku uwagę badacza
zwracały głównie pieśni i melodie im towarzyszące. Jednak z czasem opisy
obrazowały przebieg całej uroczystości, począwszy od swatania młodych
i zaręczyn po ostatni dzień wesela, przenosiny młodej do domu małżonka
i wywód (błogosławieństwo w kościele) nowo zaślubionej. Nie brak też
informacji wykraczających poza sferę obrzędową. Dotyczą one na przykład
kosztów wesela, wysokości posagu lub przyszłego statusu młodych i ich
rodziców po zaślubinach.
Zebrane przez badacza materiały dotyczące sfery wierzeniowej obejmują szeroki zakres zagadnień, takich jak przesądy, gusła, wróżby, ludowa
wizja żywiołów, wyobrażenia o istotach nadprzyrodzonych, początku świata, o zwierzętach, roślinach, chorobach, wiedzę o lekach itd. Już w Sandomierskiem w „Przypisach” Kolberg zamieścił krótki podrozdział: „Przesądy, gusła, zabobony”, a w Kujawach zagadnienia te omówił dość skąpo
w opisie „Ludu”. Natomiast w następnych monografiach obowiązywał już
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 108.

531

�zwykle tytuł „Świat nadzmysłowy”, a materiały dotyczące tej tematyki
były niekiedy na tyle bogate, że przeznaczony był dla nich oddzielny tom
(Krakowskie, Poznańskie i niewydany za życia Kolberga wolumin Mazowsza).
Zawarte w monografiach materiały etnograficzne są zróżnicowane źródłowo i chronologicznie. Część z nich stanowią zapisy własne Kolberga,
w tym rękopisy terenowe, zawierające głównie opisy obrzędów, strojów,
sprzętów i notatki językowe, ale także liczne rysunki i szkice, sporządzone
podczas podróży odbytych niekiedy wiele lat wcześniej niż wydane drukiem tomy. Ich uzupełnieniem są materiały nadsyłane bądź przekazane
przez osoby trzecie. Składały się na nie zarówno drobne wzmianki lub zapisy jednej zaledwie lub kilku pieśni, jak i obszerne opracowania dotyczące
określonego zagadnienia, a nawet niewielkie prace monograficzne dotyczące jakiegoś obszaru. Kolberg przed drukiem dokonywał w nich niekiedy
drobnych zmian redakcyjnych, pomijał niezwiązane z tematem fragmenty,
bądź uzupełniał własnymi informacjami zdobytymi w czasie badań. Równolegle z tymi pracami badacz prowadził kwerendy biblioteczne i zapoznawał się z najróżniejszego rodzaju publikacjami, zarówno dawnymi, jak
i jemu współczesnymi. Dla not bibliograficznych przeznaczył odrębną tekę,
ale znaleźć je można także wśród materiałów regionalnych razem z odpisami z literatury i fragmentami czasopism czy kalendarzy. Wykorzystane
prace naukowe i popularne pochodzą głównie z XIX wieku, ale nie brak też
cytatów i odwołań do publikacji znacznie starszych, sięgających XVI wieku.
Dodać też trzeba, że Kolberg ogromną wagę przywiązywał do materiału
ilustracyjnego, którego wartość dokumentacyjną bardzo cenił. Z czasem
ograniczał jednak liczbę rycin w kolejnych tomach ze względu na wysokie
koszty ich druku.
Zawartość monografii była poddawana ocenie jeszcze za życia autora.
Wspomniano już recenzentów poszczególnych tomów: Smoleńskiego, Karłowicza, Łopacińskiego oraz Frankę i Neymanna. Największym krytykiem
dzieła Kolberga był jednak historyk literatury i etnograf, Henryk Biegel­
eisen. W 1886 roku zamieścił w „Bibliotece Warszawskiej” recenzję wszystkich wydanych do tego czasu serii Ludu1. Dość szczegółowo opisał zawartość poszczególnych monografii, zwrócił uwagę na stopniową ewolucję
1 H. Biegeleisen [Recenzja] w: Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne, „Biblioteka Warszawska” 1886, T. 4, s. 431–441.

532

�wydawnictwa i pozytywnie ocenił opisy obrzędów weselnych i ubiorów.
Zarzucił natomiast publikacjom, że „Wiadomość podana przelotnie w jakiejś niesumiennej gazecie stoi tu na równi z wynikami długoletnich badań
i obserwacji najlepszych znawców ludu”1, na co Kolberg odpowiadał:
Przytaczamy te zestawienia dlatego, że niemal w każdej, choćby najlichszej broszurze może się znaleźć dla etnografa lub uprawiacza innej gałęzi wiedzy ziarno
zdrowe i wielce pożyteczne, byle je tylko chciał i umiał tam odszukać2.

Biegeleisen ostatecznie uznał, że: „[...] plon i zakres pracy Kolberga zyskał na wielostronności; ale do wszechstronnego objęcia i poznania ludu
jeszcze daleko”3. Wysnuł ten wniosek, porównując zawartość monografii
z kwestionariuszem Romana Zawilińskiego, choć i temu ostatniemu zarzucił zbyt małe zainteresowanie „stroną ekonomiczną i socjalną wsi”4. Warto
jednak wspomnieć, że instrukcje Zawilińskiego ukazały się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych5, po opublikowaniu osiemnastu woluminów Ludu
i czterech tomów Obrazów etnograficznych. Kolberg natomiast rozpoczynał wydawanie monografii ponad dwadzieścia lat wcześniej, nie dysponując praktycznie żadnym wzorcem i opierając się na własnym programie
przedstawionym w liście otwartym, którego inspiracją mógł być memoriał
Hugona Kołłątaja.
Kwestię braku jakiegokolwiek wzorca poruszył recenzent dzieła Kolberga, Ludwik Krzywicki, któremu w Ludzie i Obrazach etnograficznych
również nie spodobały się liczne wypisy z literatury oraz brak „antropologii
duchowej lub raczej artystycznej”. Krzywicki pisał jednak: „Kolberg zabrał
się do ludoznawstwa nie z celem z góry powziętym, lecz był wciągany zwolna różnemi okolicznościami, bez odpowiedniego przygotowania naukowo-zawodowego. Dzisiaj brak takich studiów przedwstępnych daje się mniej
odczuć, niż dawniej. Liczne kwestionariusze, wypracowane przez najlepsze
1

Tamże, s. 437.
Rkp. Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 12–18 (druga wersja: tamże:
k. 20–21) opublikowany jako Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 395.
3 H. Biegeleisen [Recenzja]…, s. 434.
4 Tamże.
5 R. Zawiliński opublikował broszurę Wskazówki do zbierania właściwości ludowych,
wydaną w Krakowie w 1886 roku, a następnie artykuł O sposobie gromadzenia materiałów
etnograficznych, „Wisła” 1887, T. 1, s. 3–8, 43–48, 83–86 i 123–126.
2

533

�siły naukowe w tym lub innym języku, od razu stawiają zbieracza na właściwym gruncie i powstrzymują go od manowców”1.
Nie można jednak pominąć wkładu samego Kolberga w wypracowanie
metodologii kształtującej się etnografii. Przyjęty przez niego wewnętrzny
układ monografii, złożony ze stałych rozdziałów zawierających opis kraju,
zwyczajów i obrzędów, pieśni powszechne z balladami, pieśni szlacheckie,
tańce, wierzenia, bajki oraz inne teksty ludowej literatury, opis gier i materiały dotyczące języka, spowodował, że mówić można o wykreowaniu przez
niego modelu monografii regionalnej.
Józef Burszta, analizując rożne modele monografii etnograficznej, wyróżnił model tradycyjny (antykwaryczny), złożony z elementarnych opisów
poszczególnych dziedzin kultury, bez podejmowania prób ich interpretacji2.
Odpowiada mu typ monografii prezentowany w Ludzie i w Obrazach etnograficznych, których wartość polega na uporządkowaniu „materiału źródłowego do dalszych badań typu już systematycznego czy syntetycznego”3.
Taki był zresztą cel autora, zgodny z jego poglądami na temat swojej roli
w kształtującej się wówczas etnografii. W 1865 roku pisał:
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu
swego świadomą; potrzeba do niej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc
i moja praca niczym jeszcze prawie innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków
przejść będzie mogło4.

Stanowisko takie prezentował także w latach późniejszych, gdy jego koncepcja co do sposobu wydawania Ludu była już w pełni ukształtowana.
W roku 1886 w trakcie dyskusji nad tekstami pieśni ludowych stwierdził:
Przedmiot, którym ja się zajmuję, jest dopiero początkiem i niejako wstępem do
tego, co ma być stworzonym [...]. Ja daję właśnie materiał do tych wszystkich
prac i mam go dużo jeszcze w tece”5.
1

L. Krzywicki Oskar Kolberg, „Prawda” R. 10: 1890, nr 24, s. 279.
J. Burszta Dwa modele etnograficznej monografii wsi, „Lud” 1969, T. 53, s. 147–163.
3 Tamże, s. 161–162.
4 List O. Kolberga do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 116.
5 O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt. „Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej?”, „Archiwum do Dziejów Literatury
2

534

�Układ i zawartość materiałów publikowanych w Ludzie i Obrazach…
wpłynęły bez wątpienia na prace innych autorów współpracujących z Akademią Umiejętności i wydawanych w jej organie – „Zbiorze Wiadomości
do Antropologii Krajowej”. Przygotowane były według wymogów obowiązujących wówczas w kręgu Sekcji Etnologicznej, której Kolberg był przewodniczącym. Wymienić tu można artykuły wspomnianego już księdza
Władysława Siarkowskiego, ale także Aleksandra Petrowa1, Stanisława
Ciszewskiego2, Seweryna Udzieli3 i innych. Elżbieta Jaworska stwierdziła
wręcz, że od samego początku działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej (w ramach której działała Sekcja Etnologiczna) odzwierciedlała
Kolbergowską koncepcję gromadzenia i wydawania materiałów i że to ona
zdecydowała o typie badań dominującym w drugiej połowie XIX wieku
i poglądach ludoznawców na rolę etnografii4.
Publikacje Kolberga wyróżniała spośród prac innych badaczy ogromna
liczba zapisów nutowych, zgodnie z głównym nurtem jego zainteresowań.
Folklor muzyczny stanowił bowiem w jego rozumieniu element etnografii,
a dopiero z czasem stał się przedmiotem badań nowej dyscypliny – etnomuzykologii. Duża liczba pieśni w monografiach sprowokowała Ludwika
Stommę do sformułowania przesadnego twierdzenia, że „[…] 80% tekstu
zajmują antologie radosnych śpiewek, nieraz z nutami”5, przy czym słowo
„nieraz” należałoby zastąpić terminem „zwykle” lub „często”. Tylko częściowo można też zgodzić się ze zdaniem Stommy na temat braku wiadomości
o stosunkach społecznych w Ludzie i w Obrazach etnograficznych, gdyż
jak z powyższych analiz monografii wynika, problemy te były podejmowane w stopniu, w jakim stawały się przedmiotem badań kształtującej się dopiero nauki. W czasach, gdy Kolberg rozpoczynał swoją działalność, a także
jeszcze długo później, zagadnienia te nie wchodziły w zakres ludoznawstwa.
i Oświaty w Polsce”, T. 5, Kraków 1886, s. 162–164; przedruk: Tegoż Studia, rozprawy i artykuły..., s. 416–418.
1 A. Petrow Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni,
przysłowia, zagadki itp., „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. II: 1878, s. 3–182.
2 S. Ciszewski Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w pow. olkuskim, ,„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. X: 1886, s. 187–336, t. 11, s. 1–129.
3 S. Udziela Materiały etnograficzne z miasta Ropczyc i okolicy, „Zbiór Wiadomości do
Antropologii Krajowej” T. X: 1886, s. 75–156.
4 E . Jaworska, Działalność Komisji Antropologicznej AU, w: Dzieje folklorystyki polskiej
1864–1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 147–148.
5 L. Stomma Polskie złudzenie narodowe, Poznań 2006, s. 57.

535

�Sprawami społecznymi wsi zaczęto interesować się dopiero w dobie pozytywizmu, ale i wówczas wykraczały one poza krąg zainteresowań kształtującej się jeszcze etnografii. Jednak uważna lektura fragmentów dotyczących
pożywienia (w tym potraw weselnych), ubiorów i wnętrza chaty pokazuje
wyraźnie bardzo niski status materialny mieszkańców wsi. Natomiast zapisane w rękopisach, a nie zawsze opublikowane przez Kolberga pieśni wcale
nie ukazują jedynie wsi „spokojnej i wesołej”. Teksty o biedzie, sierotach,
żonach pobitych przez męża, synowych dręczonych przez teściową, o synach zaciągniętych do carskiego wojska i poległych, czy wreszcie pieśni
odnoszące się do innych narodowości i wyznań, w tym wyraźnie antysemickie, znaleźć można w każdej prawie monografii oraz w rękopisach.
Poza wspomnianym Józefem Bursztą czy Mieczysławem Optołowiczem
także wielu innych badaczy XX i XXI wieku doceniło wartość prac Kolberga. Jerzy Damrosz określił Lud jako „niewyczerpane źródło wiedzy o kulturze polskiej i jej korzeniach regionalno-ludowych”1. Ten sam autor zwrócił
uwagę na problem regionalizacji ziem Rzeczypospolitej, który choć nie był
bezpośrednim przedmiotem analiz Kolberga, musiał zostać przez niego podjęty. Monografie dokumentują bowiem kulturę określonego ich tytułami
terenu, który uznajemy za wyznaczony przez Kolberga region etnograficzny. Zasięgi terytorialne tych regionów są bardzo różne, gdyż monografie
obejmują zarówno stosunkowo niewielkie tereny, zasadniczo pokrywające
się z obszarem jednego lub dwóch powiatów, jak i ogromne makroregiony.
Wyodrębnione one zostały według różnych kryteriów: administracyjnego, historycznego, geograficznego i etnograficznego. Podział ten „[…] choć
bardzo prowizoryczny z naszego punktu widzenia – pisał Jerzy Damrosz
– był wówczas pierwszą w nauce polskiej próbą usystematyzowania przestrzennego polskiej kultury ludowej w dawnych granicach państwowych”2,
a w dalszej części swej wypowiedzi dodawał, że „[…] wprowadzenie przez
Kolberga różnych kryteriów wydzielania regionów, w tym kryterium geograficznego, na tak wielką skalę, było niewątpliwie novum w naszej etnografii”3. I choć regionalizacja zastosowana przez autora Ludu i Obrazów
etnograficznych oparta była najczęściej na podziałach administracyjnych,
geograficznych i historycznych, to kryterium etnograficzne było dla niego
1

J. Damrosz, Ojczyzna i jej regiony (region, regionalizm, edukacja lokalno-regionalna
i etniczna), Płock-Warszawa 2007, s. 143.
2 Tamże, s. 138.
3 Tamże, s. 139.

536

�niezwykle istotne. Za jedne z najważniejszych cech regionalnych uważał
dialekt i ubiór, a także cechy fizyczne i psychiczne ludu, co stanowiło specyfikę ówczesnej etnografii, oraz obrzędy, pieśni i inne gatunki folkloru,
wierzenia, muzykę i tańce. Zdawał też sobie sprawę z faktu, że zjawisk
kulturowych nie można zamknąć w ściśle określonych granicach. Zasługa
Kolberga polega więc na samym wprowadzeniu materiału etnograficznego
jako czynnika równie istotnego w dziedzinie regionalizacji i świadczącego
o odmienności regionu oraz na próbie przestrzennego uporządkowania różnych aspektów kultury. Opisując konkretny region, Kolberg koncentrował
się na dokumentowaniu kultury rdzennych mieszkańców danego terytorium, dlatego wiadomości o mniejszościach etnicznych mają charakter marginalny. Wymienił też w monografiach wszystkie ważniejsze grupy etniczne
zamieszkujące poszczególne regiony, przyczyniając się do utrwalenia ich
nazw w piśmiennictwie etnograficznym.
Nie sposób nie wspomnieć też o dobrej znajomości i pozytywnej ocenie
działalności Kolberga przez współczesnych badaczy ukraińskich. Doceniają oni nie tylko jego materiały, ale wskazują również na ogromny wpływ
monografii Pokucie na późniejsze prace folklorystów ukraińskich, w tym
w pewnym stopniu na pięciotomowe dzieło Wołodymyra Szuchewicza Huculszczyzna, wydane we Lwowie w latach 1899–1908. Irina Zbyr stwierdziła wręcz, że „Pojawienie się Pokucia Kolberga nie tyle wpłynęło na działalność Szuchewycza, ile było świadectwem tego, że cudzoziemcy bardziej
interesują się ukraińską kulturą, folklorem, etnografią niż sami Ukraińcy,
co zmuszało do zastanowienia się, czy też zachęcało do podobnej pracy”1.
Rok 2014, w którym przypadała dwusetna rocznica urodzin badacza/
zbieracza, ogłoszono Rokiem Kolberga. Zaowocowało to miedzy innymi
kilkoma konferencjami i dość licznie pojawiającymi się publikacjami popularnymi oraz naukowymi (w tym wspomnianymi opracowaniami ukraińskimi) traktującymi o wartości dorobku Kolberga lub opartymi o zgromadzone
przez niego materiały. Niektórzy współcześni badacze zaczęli ponownie
odkrywać i wykorzystywać jego dzieła. Nim to jednak nastąpiło, w lutym
2014 roku, w miesiącu uroczystej inauguracji Roku Kolberga, Wojciech
1

I. Zbyr Wkład Oskara Kolberga w rozwój ukraińskiej folklorystyki końca XIX i początku XX wieku (na przykładzie jego zbioru „Pokucie”, w: Ja daję właśnie materiał…,
s. 438–439. O wartości i wkładzie Kolberga oraz badaczach wykorzystujących jego dorobek pisała też I. Cerkowniak Dziedzictwo folklorystyczne Oskara Kolberga w pracach ukraińskich
badaczy w: Ja daję właśnie materiał…, s. 449–454.

537

�Burszta opublikował tekst, którego fragment stanowił niezwykle trafną
ocenę wiedzy o Kolbergu i jego dziele:
Dziś Kolberg jest jednocześnie znany i nieznany, a do tego często postrzegany
według upraszczającej matrycy, polegającej na narzucaniu współczesnej wiedzy
na realia sprzed dwóch stuleci, i ocenianiu jego spuścizny wyłącznie przez ten
pryzmat. Co więcej, jest w dobrym tonie „przyłożyć” Kolbergowi, wskazując na
niedostatki jego metody, brak szerszych horyzontów teoretycznych i rzekomą
skłonność do instrumentalnego traktowania chłopów w trakcie – jak sam Kolberg to określał – „połowów” w terenie. Wszystko to wynika przede wszystkim
z nieznajomości tego, czego dokonał Kolberg, oraz nieznajomości celów, które
sobie postawił1.

1 W. J. Burszta Trzy życia Oskara Kolberga, „Wariacje Kolbergowskie” dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 2014, nr 8, s. 3; toż, wydanie z 16.02.2014; https://www.tygodnikpowszechny.pl/trzy-zycia-oskara-kolberga-21928, dostęp: 20.12. 2020).

�Zbigniew Jasiewicz

Etnografia Oskara Kolberga

Droga Kolberga do etnografii, s. 541 – Stan, przedmiot, źródła, próby definiowania, miejsce wśród innych nauk i cele etnografii Kolberga, s. 561 – Podstawowe pojęcia i założenia etnografii Kolberga, s. 571 – Podstawowe pojęcia, s. 571 – Założenia etnografii Kolberga, s. 582 – Metody systematyzacji,
interpretacji i krytyki materiałów w etnografii Kolberga, s. 597 – Systematyzacja materiałów, s. 597 – Interpretacja materiałów, s. 601 – Krytyka
materiałów, s. 613

Kolberg, choć był głównie dokumentalistą kultury ludowej (a może
właśnie dlatego), pozostaje ważną postacią w rozwoju etnografii/etnologii
polskiej. Jest także doceniany w innych etnografiach narodowych, przede
wszystkim krajów sąsiednich: Ukrainy, Białorusi i Litwy.
Etnografia – taka, o jakiej Kolberg zdobywał wiedzę, jaką sobie wyobrażał, jaką praktykował i o jakiej pisał – uwarunkowana była właściwościami jego czasów, środowiska, cechami jego osobowości i celami, które sobie
stawiał, oraz możliwościami, które tworzył dla swojej działalności. Czas,
w którym prowadził swe prace, był czasem długim. Obejmował znaczną
część XIX wieku, a w jego ramach kilka okresów w historii ziem polskich:
zmiany w sytuacji społecznej, gospodarczej i politycznej, a także w dziedzinie idei. Był to przecież czas romantyzmu i pozytywizmu, okres przed zniesieniem pańszczyzny i po nim oraz czas pojawienia się przemysłu i związanego z nim kapitalizmu, lata przed powstaniami listopadowym i – przede
wszystkim – styczniowym oraz po nich. W czasie tym etnografia z zainteresowania kulturą, mającego dawną tradycję, przekształcała się w dyscyplinę naukową. Ważne dla działalności etnograficznej Kolberga były
również zmiany w jego życiu osobistym. W roku 1861 zdecydował o rezygnacji z posady księgowego w Komisji Skarbu1 i postanowił utrzymywać
1 Rok 1861 podał Kolberg w Szkicu autobiografii, inne dane wskazują, że z pracy urzędnika zrezygnował już w roku 1859. Zob. O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w zbiorach BN PAU
i PAN, sygn. 2183, k. 68.

539

�się z publikacji; w roku 1871 przeniósł się z Warszawy w zaborze rosyjskim do Galicji w zaborze austriackim, której nadano autonomię kulturalną,
i związał się tam z instytucją naukową, jaką było Towarzystwo Naukowe
Krakowskie, przekształcone niedługo później w Akademię Umiejętności.
Uprawiana przez Kolberga etnografia obejmowała badania prowadzone
dzisiaj również w ramach folklorystyki i etnomuzykologii. Są one w tym
tomie przedstawione oddzielnie. Związek tych trzech dyscyplin, także obecnie, został jednak zachowany – wszystkie one należą do nauk etnologicznych. Jest on widoczny również w tym tekście. Wyłączone z niego i opracowane oddzielnie zostaną natomiast monografie regionalne Oskara Kolberga,
główne rezultaty jego prac w zakresie etnografii, oraz pozwalające na ich
przygotowanie badania terenowe, stanowiące podstawową procedurę zdobywania materiałów etnograficznych.
Przedstawiając etnografię, którą praktykował i o której pisał Kolberg, korzystam z dostępnych, licznych i zróżnicowanych źródeł. Ich zróżnicowanie
polega między innymi na tym, że jedna część z nich to źródła przez badacza
wywołane, a druga część to źródła zastane. Dzielą się one również ze względu na sposób ich utrwalenia i przetrwania w materiałach Kolbergowskich:
w postaci publikacji o charakterze dokumentacyjnym lub informacyjnym,
archiwaliów czy korespondencji. Opisy rzeczywistości i sądy o niej były
w nich niekiedy różnie przedstawiane, co wymaga uwagi opracowującego
je. Najważniejsze spośród owych źródeł są te, które były stworzone przez
badacza lub są bezpośrednio z nim związane. Należą do nich zgromadzone
przez niego materiały dotyczące dokumentowanej kultury, z ich wewnętrznym podziałem na dane pozyskane przez badacza bezpośrednio w terenie
i przy pomocy współpracowników oraz przejęte z publikacji lub archiwów.
Niezmiernie ważna jest szczęśliwie zachowana korespondencja, listy od i do
Kolberga, także prace omawiające i oceniające jego działalność etnograficzną. Nie unikam cytowania tekstów z zapisów badacza przekonany, że
to one najlepiej przedstawiają jego poglądy i sposób pracy, choć niektóre
z nich bywają deklaratywne lub intencjonalne. Jestem świadom ich związku z sytuacją i celami autora i konieczności ich konfrontowania z innymi
kategoriami źródeł. Są one jednakże niezastąpione, gdyż pozwalają dotrzeć
do nieobecnej w innych świadectwach wiedzy o badaczu.
O etnografii Kolberga piszę z perspektywy obecnego stanu nauk etnologicznych i obecnej o nim wiedzy. Wiedza ta pozwala na stawianie interesujących nas obecnie pytań dotyczących działalności i założeń
540

�metodologicznych przyjmowanych przez badacza. Przyjęcie współczesnej
perspektywy w omawianiu etnografii Kolberga, przy zachowaniu kontroli
nad prezentyzmem, jest uzasadnione w badaniach z zakresu historii nauki.
Nie musi powodować braku zrozumienia dla przeszłości i jej zafałszowania.
Zajmę się drogą Kolberga do etnografii i przyjmowanymi przez niego poglądami na dyscyplinę. Omówię stan, przedmiot, źródła, próby definiowania, miejsce wśród innych nauk i cele etnografii oraz jej podstawowe pojęcia i założenia. Wskażę na obecne w jego etnografii metody systematyzacji,
interpretacji i krytyki materiałów etnograficznych. Próbę ustalenia wpływu
działalności etnograficznej Kolberga na kształtowanie się dyscypliny, nie
tylko na ziemiach polskich, pozostawiam do dalszych badań.
Droga Kolberga do etnografii
Do etnografii zbliżał się Kolberg stopniowo. Zbliżanie się do nauki, która przecież była zmienna, bez obecnych na tej drodze miejsc wyraźnie
granicznych, które można by było nazwać przełomowymi, było procesem
rozciągniętym w czasie, jednakże z kilkoma punktami ważnymi. Droga ta
jest dobrze udokumentowana wypowiedziami badacza, a przede wszystkim
jego działaniami. Po latach tłumaczył on, w liście do Salomona Kraussa,
niedostatki pierwszego tomu swych prac:
[…] musieliście dostrzec, jak nieporządnie dzieło to jest pisanym. Ale wina w tym
okoliczności, nie moja, bo pierwszy tom (seria I) z r. 1857 wydany był w czasie,
gdym ani myślał zostać etnografem i tylko dla celów ludowo-muzycznych go
ogłosiłem, będąc wtenczas muzykiem1.

Melodie i teksty pieśni ludowych zbierał początkowo jako artysta muzyk.
Gromadził je jednak poprzez „wycieczki”2, wyjazdy na wieś i bezpośredni
kontakt z rozmówcami, a więc sposobem bliskim metodom badań terenowych etnografii. Gromadzenie materiałów dla celów artystycznych i społecznych przekształcił w program dokumentowania materiałów przydatnych nauce. Odpowiadając w roku 1857 na krytykę Teofila Lenartowicza
1 Brulion listu do S. Kraussa z 10 XII 1886 r., Korespondencja Oskara Kolberga cz. III
(DWOK T. 66), s. 392.
2 O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.

541

�dotyczącą publikowania tekstów pieśni, wśród nich „nędznych wierszydeł,
które się nikomu na nic nie przydadzą”1, napisał: „[…] ależ ja nie zbieram
pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej. Są i będą one skarbnicą ciekawą
dla gramatyków, lingwistów, historyków […]”2.
Znaczenie pieśni ludowych, m. in. dla nauki (nie wspominając jednak
o etnografii), podkreślał również później, omawiając pieśni wielkopolskie:
Wartość tych ludu utworów historyczna, lingwistyczna, obyczajowa, wreszcie
poetyczna, jak z samej natury rzeczy wynika, nie może być jednakową; stąd obok
nader cennych napotykamy nierzadko czcze i liche; wszystkie atoli są wiernym
odbiciem uczuć, wrażeń i zapatrywań wielkopolskiego ludu3.

Możliwości rozwoju zainteresowań naukowych Kolberga poszerzyły się
po jego rezygnacji z pracy urzędnika. Związał się wówczas ze środowiskiem uczonych publikujących w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, ważnej w tym czasie, przy niedostatku innych instytucji naukowych
na ziemiach polskich. Ogłaszał w niej, od I jej tomu z roku 1859, hasła
swojego autorstwa, pracował także jako korektor. To właśnie w tym środowisku zapewne znalazł inspirację do nadania swoim pracom charakteru
etnograficznego. Warto przypomnieć, że w I tomie Encyklopedii dobrze
znany Kolbergowi Fryderyk Henryk Lewestam opublikował obszerne hasło
Antropologia, określając tę dyscyplinę naukową jako całość wiedzy o człowieku, także tej gromadzonej przez etnografię, a w VIII tomie z roku 1861
zdefiniował hasło Etnografia4.
Nazwa „etnografia” i jej pochodne pojawiły się w tekstach Kolberga
w roku 1865. Nie ma ich jeszcze w liście z roku 1864, w którym Kolberg
prosi o przekazanie informacji potrzebnych do poznania „sposobu życia
1 List T. Lenartowicza do O. Kolberga z 25 III 1857 r., Korespondencja Oskara Kolberga
cz. I (DWOK T. 64), s. 68.
2 List O. Kolberga do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r. , tamże, s. 70.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1879.
4 F.H. Lewestam Antropologia, w: Encyklopedia powszechna, wyd. S. Orgelbranda, T. I,
Warszawa 1859, s. 970; tenże Etnografia, w: Encyklopedia powszechna, wyd. S. Orgelbranda,
T. VIII, Warszawa 1861, s. 464–465. Por. J. Wrońska Definicje etnografii i etnologii w polskich
encyklopediach z drugiej połowy XIX i początku XX wieku, „Etnografia Polska” T. 36: 1992,
z. 1, s. 7–20. Termin „etnografia” po raz pierwszy wystąpił w piśmiennictwie polskim w roku
1816, zresztą w tekście tłumaczonym, zob. Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku 1918), Poznań 2011, s. 95.

542

�włościan”1. Badacz posłużył się nimi w niedatowanym, ale powstałym
w roku 1864 lub 1865 liście do nieznanego z nazwiska „Ekscelencji”. Napisał w nim o swoich pracach: „etnografii jednej prowincji”, „badaniach
etnograficznych”, „opisie etnograficznym” i „przedsięwzięciu etnograficznym”2. W istotnym dla jego działań etnograficznych liście Do Redakcji,
opublikowanym w „Bibliotece Warszawskiej” także w roku 1865, Kolberg
informował o nagromadzeniu przez siebie wielu „nader ważnych szczegółów etnograficznych”3. W liście z tegoż roku, skierowanym do odpowiadającego na odezwę zamieszczoną w „Bibliotece Warszawskiej”, uznał siebie za
etnografa i informował, że publikuje „opis etnograficzny pow. sandom[ierskiego]”4. Opis ten, monografia Sandomierskie, wydana w tymże roku 1865,
oznaczony został wstępnym tytułem Materiały do etnografii słowiańskiej,
powtarzanym w kolejnych tomach Ludu do tomu 11 Wielkie Księstwo Poznańskie, wydanego w roku 1877. W roku 1865 ponadto Kolberg wybrany
został członkiem-korespondentem Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego, a w jego ramach – Oddziału Etnografii. Wybrano go w dowód uznania dla jego działalności „poświęconej tak bliskiej i pokrewnej
nam narodowości” i prac „ważnych dla całej Słowiańszczyzny”5. Wpływowym członkom Towarzystwa znane były zarówno jego Pieśni ludu polskiego, jak i Sandomierskie. Kolberg korespondował z wybitnymi uczonymi
rosyjskimi Władimirem Łamańskim i Aleksandrem Hilferdingiem6. Fiodor
Osten-Saken, sekretarz Towarzystwa Geograficznego, informował Kolberga
o umieszczeniu w czasopiśmie Towarzystwa, „Izwiestijach”, wyjątku z jego
doniesienia o wykonanych pracach etnograficznych7. Tak częste posługi1 Brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 98.
2 Brulion listu do nieznanego adresata, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 100–101.
3 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, w: Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105. Pierwodruk: „Biblioteka Warszawska” 1865, T. 2, s. 306–308.
4 Brulion listu do Aleksandra Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 115.
5 Imperatorskoje Russkoje Geograficzeskoje Obszczestwo do O. Kolberga, pismo z 20 V
1865 r.; Władimir Łamański do O. Kolberga, list z 27 V 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 122, 123.
6 Brulion listu do Władimira Łamańskiego z 1865 r.; brulion listu do Aleksandra Hilferdinga,
b.d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 130, 131.
7 Imperatorskoje Russkoje Geograficzeskoje Obszczestwo do O. Kolberga, pismo z 6 IX 1865
r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 135.

543

�wanie się nazwą „etnografia” w korespondencji, wydanie pierwszego tomu
Ludu, stanowiącego monografię etnograficzną, oraz powołanie na członka instytucji naukowej zajmującej się działalnością etnograficzną pozwala
uznać rok 1865 za ważny w drodze Kolberga do etnografii.
W następnej po Sandomierskiem monografii regionalnej, Kujawach
(cz. 1: 1867, cz. 2: 1869), Kolberg potwierdził i poszerzył swój program
wydawania monografii etnograficznych zapowiedziany Listem do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej” z roku 1865, a uprzednio zarysowany
w liście do ks. Kajetana Śmiechowskiego z roku poprzedniego. Materiał
etnograficzny jest w Kujawach bogatszy, przeważają informacje uzyskane w trakcie własnych badań terenowych. Część pieśni znalazła się
w opisach obrzędów. Utrzymana i rozbudowana została etnograficzna,
bo zwracająca uwagę na ludzi jako ich przedmiot i podmiot, a nie oparta na rozróżnianiu gatunków, systematyka pozostałych opublikowanych
pieśni. Agata Skrukwa stwierdziła, że systematyka ta zbudowana została
na trzech głównie kryteriach: środowisku, sytuacji, w jakiej były wykonywane, oraz temacie1. W następnych tomach Ludu i Obrazów etnograficznych systematyka pieśni była przez Kolberga rozbudowywana i stawała
się bardziej etnograficzna, sytuacje uszczegółowiane, badacz wprowadzał
nowe tematy, np. „stary”, „macocha”, „wdowa”, „sierota”, wskazywał grupy nie tylko wykonujących pieśni, ale również tworzących je, np. pieśni
dziadowskie, pasterskie2.
Kolberg, przekonany o wartości swoich prac, prowadzonych od wielu
lat i poświadczonych publikacjami, oraz o ich znaczeniu dla nauki, podejmuje próby kontaktu z polskimi instytucjami naukowymi w celu uzyskania
wsparcia dla własnych badań i nadania etnografii statusu akademickiego. Po powstaniu styczniowym, w drugiej połowie lat 60. XIX wieku, nie
znajduje takich instytucji w zaborze rosyjskim. Zwraca się zatem w roku
1867 o pomoc do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, poprzednika
Akademii Umiejętności, w tymże roku do Towarzystwa Przyjaciół Nauk
Poznańskiego oraz w roku 1868 do Zakładu Narodowego im. Ossolińskich
we Lwowie.
1

A. Skrukwa Kujawy Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement do tomów 3–4
cz. II (DWOK T. 72/II), s. XXX.
2 Por. O Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), pierwodruk: Kraków 1873, s. 163 i nast.;
tenże Pokucie cz. II (DWOK T. 30), pierwodruk: Kraków 1883, s. 188 i nast.

544

�„Odezwę” z roku 1867 do Towarzystwa Naukowego Poznańskiego znamy jedynie ze wzmianki o niej umieszczonej w korespondencji1. W listach
do wymienionych instytucji i osób je reprezentujących, a listów tych było
wiele, Kolberg, uzasadniając prośbę o wsparcie, informuje o zakresie i rezultatach wykonanych prac oraz o planach na przyszłość.
Poważną zmianę nie tylko w życiu osobistym, ale również w pracach
etnograficznych stanowiło przeniesienie się Kolberga w roku 1871 do Galicji i zamieszkanie w domu Konopków w Modlnicy pod Krakowem, a od
roku 1884 w samym Krakowie. Uzyskał on wówczas bezpośredni kontakt
ze środowiskiem naukowym skupionym wokół Uniwersytetu Jagiellońskiego i Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, a determinacja, z jaką realizował cele etnograficzne, uzyskała wsparcie społeczne i instytucjonalne.
Prof. Józef Łepkowski, współorganizator Akademii Umiejętności stworzonej
na bazie Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w roku 1872, zaprosił
Kolberga w tymże roku „do udziału w czynnościach w kierunku studiów
etnograficznych” w ramach powołanej w Akademii Komisji Archeologicznej2. Etnografia jednakże, uznawana wówczas za pozostającą w związku
z antropologią, zaliczona została do nauk przyrodniczych. Kolberg został
tzw. „członkiem przybranym” Komisji Antropologicznej, powołanej uchwałą Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego AU w dniu 20.10.1873 roku,
której przewodniczącym obrano prof. Józefa Majera, a zastępcą sekretarza
dr. Izydora Kopernickiego, po dwóch latach desygnowanego na stanowisko
sekretarza. Na posiedzeniu Komisji w dniu 16.05.1874 roku przewodnictwo
Sekcji Etnologicznej, jednej z trzech sekcji Komisji, powierzono Kolbergowi, natomiast funkcję sekretarza – archeologowi, Janowi Nepomucenowi
Sadowskiemu. Kolberg przewodniczył Sekcji do swojej śmierci w roku
18903. Kierował Sekcją Etnologiczną, choć etnologiem nazywał się rzadko.
To w środowisku krakowskim badacz przyjął do stosowanej przez siebie
terminologii nazwę „ludoznawstwo”, traktując ją jako synonim etnografii4.
1 Brulion listu O. Kolberga do J.K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK

T. 64), s. 206.
2 List J. Łepkowskiego do O. Kolberga z 22 IV 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 450.
3 W. Bieńkowski Badania etnograficzne Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności
w Krakowie oraz Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, „Lud” T. 51: 1967,
s. 72.
4 List do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 441.

545

�Kolberg, dotąd pracujący samotnie, stał się członkiem środowiska związanego z Akademią Umiejętności, instytucją, oraz został członkiem jej komisji – Komisji Antropologicznej – i uzyskał jej wsparcie. Komisja ta była
najwcześniejszą na ziemiach polskich jednostką z nazwą antropologii jako
dyscypliny naukowej i z tego powodu wymieniana jest w zestawieniach
światowych placówek etnologicznych i antropologicznych1.
Działalność Kolberga w Komisji Antropologicznej była wielokierunkowa, a znaczenie tej działalności dla jego badań wielorakie. Planował prace
kierowanej przez siebie Sekcji i przygotowywał warunki ich realizacji. W liście do prezesa Akademii Umiejętności informował:
Posiedzenia początkowe sekcji Etnologicznej Wydziału Antropologicznego miały
głównie na celu skreślenie planu postępowania przy rozpocząć się mających
badaniach etnologicznych, jak również obmyślenie środków zmierzających do
otrzymania potrzebnych ku temu materiałów. Sekretarz Sekcji wygotował stosowne i przyjęte przez nią instrukcje, które z polecenia JW. [ielmożnego] Prezesa
Akademii drukowane tymczasowo rozdanymi zostały wielu członkom, by od
nich jako wzory, czyli formularze, służyły im za skazówkę do zbierania i spisywania potrzebnych dla etnologa i lingwisty wiadomości2.

Przygotowania programów i instrukcji badawczych zalecał przewodniczący Komisji Antropologicznej, a zarazem prezes Akademii prof. Józef
Majer, a tworzyli je, dla potrzeb badań etnologicznych, Jan Nepomucen
Sadowski, sekretarz Sekcji Etnologicznej, Izydor Kopernicki, sekretarz Komisji Antropologicznej oraz Roman Zawiliński, pełniący funkcję sekretarza
Komisji od roku 1891, po rezygnacji Kopernickiego3.
1

Zob. H.F. Vermeulen Stowarzyszenia antropologiczne, etnologiczne i etnograficzne.
Spojrzenie porównawcze, tłum. Z. Jasiewicz, „Lud” T. 80: 1996, s. 100.
2 Brulion listu do Akademii Umiejętności, niedatowany, pochodzący zapewne z roku 1874,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 691.
3 Potrzebę przygotowania programu i instrukcji podkreślał i program ten referował Józef
Majer na posiedzeniu Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w dniu 16.05.1874 roku.
On też zapewne lub Kopernicki, a nie Sadowski, zaproponował wprowadzenie do programu
działań etnologicznych takich nowatorskich punktów, bliskich obecnej antropologii społeczno-kulturowej, jak „Skłonność lub wstręt do nowoczesnych urządzeń i postępu oświaty” z podpunktami: „1. Stopień wyobrażeń politycznych. 2. Stopień zajęcia się uzyskanymi prawami,
bądź cywilnymi, bądź politycznymi, tudzież stopień poszanowania ustaw, a więc skłonność do
przestępstw i zbrodni”. Posiedzenie Komisji Antropologicznej z dnia 16.05.1874, „Rozprawy
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności”

546

�Kolberg także uczestniczył w posiedzeniach Komisji i, wspierany przez
Kopernickiego, włączany był do podejmowanych w jej ramach inicjatyw.
W protokole z posiedzenia Komisji Antropologicznej w dniu 11.11.1886
roku zapisano:
[…] przedstawia Sekretarz [Kopernicki – Z.J.] potrzebę rozpoczęcia systematycznych badań etnograficznych w kraju według planu obmyślanego i przyjętego
przez Komisję Antropologiczną, nie poprzestając na dotychczasowym ogłaszaniu
materiałów dorywczo opracowywanych, bądź przez członków Komisji, bądź
przez współpracowników postronnych […]. [Wniosek – Z.J.] poparty przez Przewodniczącego i p. O. Kolberga został przyjęty w całości i dla ułożenia planu
przyszłych badań etnograficznych w myśl tego wniosku wyznaczono komitet
z grona Komisji, złożony z pp. O. Kolberga, prof. Malinowskiego, dra Kosińskiego, Gustawicza i wnioskodawcy1.

Kolberg z kolei wspierał Kopernickiego, który redagował „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, w jego pracach redakcyjnych, dostarczając własne artykuły, wyszukując autorów i z nimi się kontaktując, opracowując nadsyłane teksty i przeprowadzając ich korekty w druku:
Szan[owny Księże Dobrodzieju.] Niedawno pisałem do Szan[ownego] Ks[iędza]
D[obrodzieja] prosząc o przesłanie łaskawie nam obiecanych zagadek. Obecnie
zawiadamiam, że do druku są już podane zbiory Pańskie obejmujące pieśni,
zwyczaje, zabobony itd. Pragnęlibyśmy tylko, dla uzupełnienia wiadomości
o stronach kieleckich, dołączyć także opisy ubioru, mieszkań, chat, naczyń, narzędzi, żywności itp. Na wzór tych, jakie ksiądz Dobrod[ziej] znajdziesz w moich
dziełach2.
T. 1: 1874, s. LXXXII. Nie ma tych zagadnień w Instrukcji do badania właściwości ludowych,
opublikowanej tamże, s. XC–XCV, którą ułożył Sadowski przy niewątpliwej współpracy Kolberga. Następną instrukcję, przeznaczoną dla badaczy w górach, przygotował w kręgu członków
Komisji Antropologicznej Kopernicki (1876), kolejne dwie Zawiliński (1886, 1887). Zawiliński
opublikował także Program badań etnologicznych (1894). W kwestionariuszach i programie
Zawilińskiego wyraźne jest jednakże nowe podejście do badań, polegające na uwzględnieniu
spraw etnicznych oraz, nieco szerzej, społecznych w większym zakresie w porównaniu z Kolbergowską wizją badań etnograficznych.
1 Protokóły z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności, 1888–1890. Protokół z 11 listopada 1886 r., Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie,
sygn. W III, s. 79.
2 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 26 II 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 114.

547

�W Krakowie, współpracując z Akademią, Kolberg uzyskał możliwość
poszerzenia wiedzy, w tym etnograficznej, poprzez kontakt z uczonymi
podzielającymi jego zainteresowania. Poza wymienionymi powyżej byli to
przedstawiciele nauk przyrodniczych, medycznych oraz fizycy i matematycy wchodzący w skład Komisji Antropologicznej, a także archeologowie
Adam Honory Kirkor oraz Piotr Umiński, a spoza Komisji Zygmunt Gloger
i Wincenty Pol. Najważniejszym spośród nich był Izydor Kopernicki, dla
Kolberga nie tylko autorytet naukowy, ale także przyjaciel, a w ostatnim
roku życia opiekun. Kolberg spotykał się i wymieniał korespondencję także z uczonymi spoza Krakowa – z Królestwa Polskiego, Poznania oraz ze
Lwowa, m.in. z Janem Karłowiczem. Nawiązywał kontakty z uczonymi zagranicznymi. Odpowiedział na list i udzielił informacji o swoich pracach etnografowi węgierskiemu Antonowi Hermannowi, przekazał brakujące tomy
swoich dzieł, o które prosił go Joseph Szombathy, sekretarz Towarzystwa
Antropologicznego w Wiedniu, przesłał kilkanaście tomów „Ludu” i „Obrazów etnograficznych” wybitnemu slawiście chorwackiemu Vatroslavovi
Jagičowi. Prowadził ożywioną korespondencję z Zófimem Consiglierim Pedroso, etnografem i historykiem portugalskim i z jego rekomendacji powołany został w roku 1882 na członka Stowarzyszenia Dziennikarzy i Pisarzy
Portugalskich1. Przesłał czeskiemu etnografowi Primusowi Sobotce, na jego
prośbę, swoją fotografię i informacje o swojej działalności. Sobotka w redagowanym przez siebie czasopiśmie „Světozor” umieścił życiorys Kolberga.
Spotkał się w Krakowie z Ludwikiem Kubą, czeskim malarzem, muzykiem
i folklorystą, z którym wymienił kilkanaście listów. Najbardziej intensywną
korespondencję, dotyczącą nie tylko spraw naukowych, ale również osobistych, prowadził z młodym słoweńskim etnologiem Fryderykiem Salomonem Kraussem.
Istotnym następstwem uczestnictwa Kolberga w pracach Komisji Antropologicznej Akademii było uzyskanie wsparcia, nie tylko zresztą od niej,
lecz często za jej pośrednictwem, w etnograficznych badaniach terenowych
i działaniach wydawniczych. W protokole z posiedzenia Komisji Antropologicznej z dnia 12.11.1875 roku zapisano:
Na wniosek Sekcji …tnologicznej udzielono p. O. Kolbergowi zasiłek z funduszy Komisji w ilości 250 zł, który w dopełnieniu swego zobowiązania odbył
1 Stowarzyszenie Dziennikarzy i Pisarzy Portugalskich do O. Kolberga, 10 IV 1882 r.,
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 644.

548

�w ciągu 10 tygodni podróż naukową przez Wielkie Księstwo Poznańskie, Prusy
Zachodnie do Kaszubów […]. Bliższym celem tej podróży było poparcie p. Kolberga w zamiarze uzupełnienia wiadomości etnologicznych do drukującego się
obecnie przy pomocy Akademii 10-tej serii jego dzieła […]1.

Listy kierowane do Akademii i korespondencja z Kopernickim wypełnione są prośbami o wyasygnowanie sum pieniężnych na druk kolejnych
tomów i informacji o ich przyznaniu. Informacje te potwierdzają także protokoły z kolejnych posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego AU,
np. z lat 1888–1890, zawierające adnotacje: „zasiłek na wydawnictwo p.
Kolberga”, „na wydawnictwo dzieł Kolberga”2. Wszystkie, poczynając od
wydanego przez samego Kolberga tomu 5 współczesnej serii „Dzieł wszystkich”, aż do tomu 33, drukowane były w Krakowie, z zaznaczonym w większości spośród nich wsparciem Towarzystwa Naukowego Krakowskiego
i jego następczyni, Akademii Umiejętności. Akademia nie pokrywała jednak
całości kosztów druku, dużą ich część ponosił autor, a spośród pozostałych
sponsorów najważniejsza była Kasa im. Mianowskiego w Warszawie, od
której Kolberg otrzymywał dotację na druk Mazowsza3.
Korzystając ze wsparcia Akademii, Kolberg podkreślał związek swoich
prac z tą instytucją: „Etnografia jest moim zajęciem specjalnym; użytkuję
więc z prac, które mi nadsyłają prywatni lub też daje do opracowania
Akademia […]”4. Identyfikował się z Akademią, pisał o niej „nasza Akademia”5. Występował w jej imieniu, prosząc osoby sobie znane o finansowe
dla niej wsparcie. W liście z roku 1878 prosił o wspomożenie działalności
naukowej Akademii w zakresie: „[…] prac geologicznych, antropologicznych i etnologicznych, tj. takich, które by dokładne poznanie kraju i ludu
naszego miały na celu […]”, kończąc list oświadczeniem: „[…] ośmieliłem
1 Protokół z posiedzenia Komisji Antropologicznej z 12 listopada 1875, Protokóły z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności, Archiwum Nauki
PAN i PAU w Krakowie, sygn. W III–46a, s. 5.
2 Protokóły z posiedzeń…, s. 78 i nast.
3 Kasa Pomocy dla Osób Pracujących na Polu Naukowym im. Józefa Mianowskiego w Warszawie po raz pierwszy udzieliła Kolbergowi wsparcia na wydawanie jego dzieł w roku 1883.
Por. Komitet Kasy im. Mianowskiego do O. Kolberga, 12 XII 1883 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 99–100.
4 Brulion listu do M. Giersza z 28 II 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 574.
5 Brulion listu do ks. Władysława Siarkowskiego z 19 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 15.

549

�się wystąpić jako rzecznik instytucji, której od dawna mam zaszczyt być
członkiem”1.
Brał czynny udział w gromadzeniu przez Akademię rycin i informacji
o ikonografii etnograficznej. Rysunek i fotografię, jako techniki pomocne
w dokumentacji kultury ludowej, Kolberg stosował od dawna2. Początkowo wystarczał mu opis i rysunki, o które apelował w liście otwartym: „Do
wszystkich tego rodzaju wiadomości, nader pożądanemi byłyby i rysunki
(gdzie się nadają) i o ile takowe pozyskać się dadzą”3.
Potrzebne one były do utrwalania obiektów materialnych. Dla Kolberga, zajętego w pierwszych latach swojej działalności dokumentacyjnej zachowaniami kulturowymi i ich głównie niematerialnymi wytworami, były
nimi akcesoria obrzędowe, wśród nich przede wszystkim stroje i ubrane
w nie „typy”. K.W. Wójcicki, omawiając Pieśni ludu polskiego, zwrócił
uwagę na niedostrzeżoną przez innych zmianę w przedstawianiu postaci
ludu w rycinach zamieszczonych w tomie:
Przyznać musimy, że pierwszy raz dopiero ujrzeliśmy i postacie, i kostiumy
z całą ścisłością i wiernością oddane, w ogłaszanych dotąd zbiorach ubiorów
polskich mieliśmy lalki tylko wystrojone i ufryzowane 4.

Często były to dotąd wizerunki karykaturalne, jak np. rysunek juhasa
uzupełniający opis jego ubioru w dziele S. Staszica O ziemiorodztwie Karpatów5. Przyjęcie perspektywy etnograficznej poszerzyło zakres zainteresowań Kolberga o budownictwo, sprzęty domowe, narzędzia rolnicze, a także
dzieła plastyki ludowej.
Kolberg, żyjący w Galicji i prowadzący badania na terenie zamieszkałym przez Rusinów/Ukraińców, docenił znaczenie ikonografii. Sam rysował
w terenie i domagał się rysunków od swoich współpracowników, gromadził
1 Brulion listu do Zacharkiewiczowej z 10 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 187.
2 Por. A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał…
O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, red. E. Antyborzec, Poznań
2015, s. 145 i nast.
3 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 105.
4 W. [K.W. Wójcicki] Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Biblioteka
Warszawska” 1858, T. 3, s. 471.
5 W. Goetel Znaczenie „Ziemiorodztwa Karpatów” Stanisława Staszica w historii geologii
polskiej, w: S. Staszic O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór polskich, Warszawa 1955, s. 80–81.

550

�również ryciny z publikacji. Uderzyła go na ziemiach Rusinów niezwykła
różnorodność ubiorów, bardziej barwnych i niekiedy archaicznych niż na
ziemiach etnicznie polskich1. W sprawozdaniu/programie badań Rusi Czerwonej, skierowanym w roku1876 do Akademii Umiejętności, pisał:
Ubiory w części kraju przeze mnie zwiedzanej są nader charakterystyczne, a swą
rozmaitością uderzające. Każda niemal włość przedstawia pewną ich odmianę,
niekiedy wielce oryginalną, osobliwie co się tyczy ubioru kobiet, i stąd do porównawczych studiów ciekawy przedstawić mogąca materiał. Że wspomnę tu
tylko o ubiorze w mieście Niżniowie i okolicy noszonym. Na całej drodze od
Stanisławowa do Buczacza spotykałem grupy ludzi z okolicznych wsi na jarmark
do Monasterzysk spieszących, a każda grupa innym prawie odznaczała się strojem […]. W Stanisławowie i Buczaczu (gdzie był fotograf przejezdny z Tarnopola)
usiłowałem zainteresować przedmiotem tym fotografistów […]. W braku artysty
sam także, acz niewprawna ręką, porobiłem wizerunki wielu chat, sprzętów,
przedmiotów ubrania itd […]2 .

We Lwowie, w dwóch muzeach: Muzeum Przyrodniczym im. Dzieduszyckich oraz w Muzeum Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, znalazł
bogate zbiory ikonograficzne ubiorów ludowych. Sporządził „Spis akwareli
ubiorów ludowych” zarówno w jednym, jak i w drugim muzeum3. Przygotowania ilustracji do tomów Pokucia wywołały ożywioną korespondencję
między Kolbergiem a Rybkowskim. Kolberg ingerował w szczegóły rysunków:
Nadmieniam, że ten czepiec jest z mory jedwabnej i ma haftowane kwiatki.
Naczółko z wstęgami z materii jedwabnej z kokardką atłasową (pawie pióro),
wianek narzeczonej, który tu zanadto owalny, zrobić więcej okrągłym; jest on
z barwinku, sądzę więc, że liście są tu za duże i wyglądają jak laurowe, więc
należy je cokolwiek zmniejszyć, a w środku widzicie tu włóczkę czerwoną i miejscami nawtykane kawałki czosnku4.
1

Por. A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy zachodniej w ikonografii J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego, Toruń 2011, s. 16.
2 Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 659.
3 Rękopis w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, sygn. I/3051/rkp., s.m. II 226.
Kopia rękopisu została mi udostępniona w Instytucie im. Oskara Kolberga w Poznaniu.
4 Brulion listu do T. Rybkowskiego z 10 II 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 612.

551

�Fotografie, które w okresie życia Kolberga długo jeszcze walczyły z rysunkiem i malarstwem o miejsce w dokumentacji przejawów życia społecznego i kultury, zostały przez niego docenione jako źródło ikonograficzne
mniej i w innym zakresie narażone na niebezpieczeństwo subiektywizmu.
Nie wymienia ich jeszcze i o ich nadsyłanie nie apeluje w swoim liście
otwartym z roku 1865. Jednakże już w tymże roku zwraca się do Józefa
Blizińskiego z prośbą o „wizerunki wieśniaków” i proponuje, aby z braku
rysownika zwrócić się do „fotografisty” we Włocławku1. W dokumentacji kultury Rusinów/Ukraińców korzystanie z fotografii, wykonywanych
zawsze przez zawodowych fotografów, jest już przez Kolberga często stosowane. W roku 1876, w cytowanym już sprawozdaniu do Akademii Umiejętności, badacz informował:
W Czerniowcach widziałem u fotografa, p. Kluczeńki, całą kolekcję typów ludowych z okolic Czerniowiec zdjętych; są tam obok pojedynczych figur przedstawione i grupy charakterystyczne ludzi przy uczcie weselnej biesiadujących,
na jarmarku, w tańcu, w gronie familijnym itp., które zasługują na uwagę
i nabycie […]2.

Postulował, aby Akademia gromadziła ryciny i fotografie „typów miejscowych” i „ludzkiego przemysłu wytworów”, ważnych dla „dzieła etnograficznego”, proponując kierunek jej działań i wskazując na podjęte już prace:
Trudność otrzymania podobnych wizerunków, których nabycie zawisło od chętnego współdziałania ludzi ołówka, pędzla i rylca obok pomocy jaką daje fotografia, jak niemniej zbyt wysokie nakładu ilustracji tego rodzaju koszta, nie
dozwalają nam dzieła naszego uzupełnić nimi w sposób, jaki by wszechstronne
rzeczy opisywanych przedstawianie wymagało. Niepłonną wszakże żywimy nadzieję, że przedmiot tej wagi znajdzie z czasem życzliwe poparcie ciała naukowego większymi rozporządzającego środkami, jakim jest Akademia Umiejętności
w Krakowie, która po nakreśleniu i ogłoszeniu programu badań i instrukcji co
do zbierania materiałów dla antropologii i etnologii, rzecz samą w zasadzie przyjąwszy, zarazem i kierunek postępowania na tej drodze wytknęła3.

1

List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 117.
Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 659.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), pierwodruk: Kraków 1875, s. III–IV.
2

552

�Propozycje kierowane do Akademii obejmowały również wydawnictwa etnograficzne mające stanowić element większego przedsięwzięcia naukowego:
Ilustracje, jak wiadomo, ułatwiają zrozumienie wszelkich prac tak antropologicznych, jak i etnograficznych. Osobliwie dla etnografa są one niezbędnymi […].
Z tego powodu sądzę, że wielce byłaby pożądaną publikacja podobnych typów
[postaci ludu – Z.J.] systematycznie, pod dozorem jednego z doświadczonych
prowadzona etnografów i głównie dla celów naukowych skierowana, która by
z czasem dokładny utworzyć mogła atlas etnograficzny, osobliwie ziem polskich
dotyczący1.

Opis i przedstawienie ikonograficzne nie zastąpią jednak informacji zawartych w przedmiotach. To uczestnictwo w pracach Akademii Umiejętności spowodowało zwrócenie przez Kolberga na nie uwagi, a przez to
– poszerzenie zakresu uprawianej przez niego etnografii. Kolekcjonowanie
przedmiotów związanych z kulturą ludową zapoczątkowali w Krakowie
Wincenty Pol i Józef Łepkowski. W Akademii Umiejętności stworzono muzeum, do którego trafiały takie obiekty2, a Akademia swoją powagą przekonywała o ich wartości.
O dostarczanie eksponatów do Akademii apeluje Instrukcja do badania
właściwości ludowych wydana przez Sekcję Etnologiczną, której przewodniczącym był Kolberg, ułożona przez sekretarza Sekcji Jana Nepomucena
Sadowskiego:
Pod tym względem [ubiorów – Z.J.] najpożądańszemi są: rysunki, fotografie […],
a najlepiej całe gotowe ubiory. […] Pod tym względem [narzędzi – Z.J.] nie tylko
fotografie i dokładne rysunki, ale i nadsyłanie samych narzędzi jest pożądanem,
szczególnie jeśli się jaką osobliwą własnością odznaczają3.

Wprost o przedmiotach, które winny znaleźć się w Muzeum Akademickim, i sposobach ich gromadzenia Kolberg napisał w liście do Akademii
Umiejętności z października 1876 roku:
1

Brulion listu do Akademii Umiejętności, prawdopodobnie z 1874 r., Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 692.
2 Por. M. Dolińska Muzeum Etnograficzne w Krakowie – wierność tradycji, „Lud” T. 87:
2003, s. 84.
3 Instrukcja do badania właściwości ludowych…, s. XC–XCV.

553

�Niech mi tu wolno będzie zwrócić uwagę na przedmiot nader ważną specjalność
etnograficzną stanowiący, jakim mianowicie jest ubiór ludu i kształt jego mieszkań, narzędzi i sprzętów, gdyż przedmiot ten […] podać może materiał do zasilania okazami świeżo powstającego Muzeum Akademickiego. Akademia bowiem,
oprócz nabytków, jakie z darów prywatnych osób napłynąć mogą, a o których
nabycie nie omieszkałem w swej podróży poczynić starań (mniemam, że nie
pozostaną one bez skutku), znajdzie się niewątpliwie w położeniu zakupywania
niejednego z potrzebnych jej okazów, oczywiście środkami, jakimi w danej chwili rozporządzać będzie mogła. […] Obok wizerunków byłoby nader pożądanym
gromadzenie ubiorów w naturze lub też pojedynczych tychże części. Wszakże
cena takich ubiorów miejscami jest tak wygórowana, że o kupnie ich na teraz ani
można myśleć. Za przykład niech tu służy cena ubioru kompletnego Hucułów,
tak męskiego jak i żeńskiego; wysokość kwot tu podanych o niemałej tego ludu
góralskiego świadczy zamożności1.

Badacz uczestniczył w posiedzeniach Akademii, na których demonstrowano m.in. obiekty etnograficzne. Informował Władysława Przybysławskiego:
Właśnie wracam z posiedzenia Akademii, na którym pan Adam [Kirkor – Z.J.]
zdał sprawę ze swej tegorocznej wycieczki podolskiej. Z wielkim zajęciem słuchali wszyscy ciekawej jego rozprawy i oglądali odnoszące się do niej głównie
okazy archeologiczne, antropologiczne […]. Wasza Pokucianka czortowiecka,
szczęśliwie rozpakowana i ubrana przez p. Adama, jaśniała na podwyższeniu
[…]. Obok niej rozłożono peremitkę i inne części ubrania, jako i wasze pisanki […]2.

W tymże liście pisał o oglądanych we Lwowie eksponatach etnograficznych dostarczonych przez Przybysławskiego:
Tu [we Lwowie – Z.J.] w muzeum hr. Dzieduszyckiego widziałem między innymi
i Pańskie pisanki także. W ogóle zbiór pisanek i ubiorów ludowych znakomity,
równie jak i misek, garnków, dzbanków, tkanin wiejskich itp. Podobały mi się
kilimki ukraińskie i wełniane tamtejsze dywaniki3.

1

Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 658–659.
2 Brulion listu do W. Przybysławskiego z 14 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 647.
3 Tamże, s. 646.

554

�Zabiegał o pozyskiwanie obiektów do Muzeum Akademickiego, nie bez
rezultatów. Dziękując za nie, napisał:
Dary dla Aka[demii] […] odebrałem i takowe zaraz na miejsce przeznaczone zanieść kazałem, oddając samemu p. prezesowi Majerowi, który je w Muzeum
umieścił. […] Pisanki bardzo pięknie są wybrane z wnętrzności, a z tymi, które
mają jeszcze ośrodek, postąpimy sobie według znanych nam i praktykowanych
przepisów (zatkawszy nosy)1.

Szczegółowy opis wysłanych Kolbergowi przedmiotów znajdujemy w liście Amelii Bochdanowej, wyrażającym także stosunek do badacza:
[…] co mogę myśleć, że Mu może sprawić przyjemność, posyłam, jako też dwa
dziecinne czypki, jeden dla dziewczynek a drugi dla chłopców – tutaj takie
dzieci noszą; także desenie, jakie baby wiejskie na płótnie porobiły, jakimi to
one upiększają swoje koszule i swoich mężów, również fartuszki haftują. Pisanki
dwie, oddzielnie zawinięte, dostałam od księdza, a pochodzą z Kołomyjskiego
o milę od Kut z wsi Kobaki. Co do ubiorów żądanych przez Pana Kolberga teraz
tych dostarczyć nie mogę, bo moja kieszeń na to nie pozwala […]2.

Gromadzenie i porządkowanie obiektów materialnych stało się bliskie
Kolbergowi w związku z jego uczestnictwem w przygotowaniu Wystawy
Etnograficznej w Kołomyi, zorganizowanej w roku 1880. Była to pierwsza
wystawa etnograficzna na ziemiach dawnej Polski, jej poprzedniczkami
były organizowane od lat 20. XIX wieku wystawy rolniczo-przemysłowe 3.
Pomysł zaproszenia Kolberga do Komitetu Organizacyjnego Wystawy
rzucił Kopernicki, a podjął go Władysław Przybysławski, przewodniczący Komitetu. Kopernicki napisał do niego: „Dobrze, żeś go zwerbował,
bo stary odpocznie u Was i także się przyda” 4. Kolberg został zaproszony
po to, aby być „doradcą i kierownikiem w urządzeniu wystawy
1

Brulion listu do A. Bochdanowej z 13 VII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 147.
2 List A. Bochdanowej do R. Grzybowskiej z 23 VI 1878 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 763.
3 J. Bujak Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), „Zeszyty Naukowe
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne” z. 8, Kraków 1975, s. 16 i nast.
4 Dopisek I. Kopernickiego w liście O. Kolberga do W. Przybysławskiego z 27 IV 1880 r.,
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 356.

555

�etnograficznej pokuckiej w Kołomyi” 1. W odezwie informującej o przygotowaniach do wystawy ogłoszono: „[…] zaszczytnie znany nasz etnograf
p. Oskar Kolberg zapewnił nam swe poparcie” 2. Kolberg znał wystawy
organizowane w Europie, odwiedził przecież wystawy w Wiedniu i Paryżu. Pracując przy wystawie, gromadził obiekty w terenie, zlecał zakup
przedmiotów uznanych przez siebie za niezbędne, systematyzował je, brał
udział w przygotowaniu ekspozycji, sporządził katalog. Żalił się Józefowi
Sikorskiemu: „[…] ustawianie i katalogowanie różnorodnych przedmiotów,
i to forsowne, niemało psuje mi głowy i zabiera czasu. Takich rzeczy
dawniej nie robiłem […]” 3.
Udział w wystawie nie wprowadził, co prawda, do etnografii uprawianej
przez Kolberga źródeł nowych, ale dowartościował niektóre z istniejących.
Były to „okazy”, „przedmioty przemysłu i pracy” – obiekty i eksponaty wystawowe. Wystawa zmieniła także perspektywę, z której Kolberg postrzegał dokumentowaną kulturę materialną, i sytuacje, w których kontaktował
się z jej użytkownikami i wytwórcami. W liście napisanym po zamknięciu
wystawy, uznając jej wielką rolę w pozyskiwaniu i opracowywaniu materiałów etnograficznych, stwierdził:
Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych]
mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać.
Toteż materiały zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony
niż wszystkie inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż
wszystkie dotychczasowe monografię tej prowincji 4.

Kolberg, uczestnicząc w pracach Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i później Akademii, uzyskał możliwość wypowiadania się w sprawach
etnografii/etnologii i poczuł się za nie odpowiedzialny. Wygłosił wykład
opublikowany w roku 1872 jako obszerny artykuł recenzyjny Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym zwrotem do
1

List I. Kopernickiego do O. Kolberga z 23 III 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 339.
2 Odezwa Komitetu Wystawy Etnograficznej w Kołomyi z 22 XI 1879 r., Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 771.
3 Brulion listu do J. Sikorskiego z 10 VIII 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 398.
4 Brulion listu do B. Moraczewskiej z grudnia 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 427.

556

�dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera)1. Artykuł
jest krytyczny w stosunku do dzieła Glogera i ta właśnie krytyczna postawa skłoniła Kolberga do przedstawienia niektórych założeń przyjmowanej
przez siebie metodologii etnografii. Kolejnym artykułem, ważnym dla poznania posiadanego przez badacza wyobrażenia etnografii, jest rozprawa
Obecne stanowisko etnografii, ogłoszona w roku 1876 w czasopiśmie naukowym, jakim był wydawany we Lwowie „Przewodnik Naukowy i Literacki” 2. Jest to tekst w piśmiennictwie Kolberga wyjątkowy, poszerzona
recenzja, sprawozdanie z książek trzech etnologów niemieckojęzycznych,
zawierający cenne dla nas informacje ujawniające stanowisko Kolberga
wobec uprawianej przez siebie dyscypliny i jej obraz, który chce przekazać
czytelnikom.
Akademia Umiejętności w Krakowie odegrała ważną rolę w drodze Kolberga do etnografii. Mimo że nie posiadał specjalistycznego wykształcenia,
Kolberg dzięki swoim pracom, w części zainspirowanym przez środowisko
akademickie, stał się bliższy wzorcowi etnografa – profesjonalisty. Broniąc
się przed zarzutem niepotrzebnego publikowania wariantów pieśni, traktuje
siebie i oczekiwanych odbiorców swego dzieła jako etnologów „z zawodu”3. Pozycję Kolberga, naukową i w kulturze narodowej, poświadczała
i umacniała jego przynależność do innych jeszcze, poza Akademią, instytucji, a mianowicie licznych stowarzyszeń naukowych i kulturalnych, na
ziemiach polskich i poza ich granicami.
Etnografia Kolberga, kształtowana przez jego zainteresowanie ludem
poznawanym w terenie oraz przez kontakty ze środowiskiem naukowym,
pozostawała również pod wpływem lektur. Literaturą, z której korzystał,
Kolberg posługiwał się w różny sposób: cytując, sporządzając wypisy, odsyłając do niej dla dopełnienia własnych materiałów i w celach porównawczych lub tylko ją odnotowując, głównie w przypisach, w trakcie przygotowywania omówienia treści przeczytanych prac i pisania artykułów informujących o uprawianej przez siebie dyscyplinie. Jego lektury obejmowały
różne rodzaje piśmiennictwa: prace naukowe (o charakterze podręczników
i monografii problemowych oraz regionalnych, sprawozdań z badań terenowych, zbiorów folklorystycznych i dokumentów historycznych), a także
1

Pierwodruk: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285, przedruk w: O. Kolberg
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 259–306.
2 Przedruk w: O. Kolberg Studia… (DWOK T. 63), s. 3–25.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), pierwodruk: Kraków 1887, s. XII.

557

�popularno-naukowe oraz artykuły prasowe. Były wśród nich pozycje zajmujące się zagadnieniami będącymi przedmiotem zainteresowań etnografii bez
wymieniania jej nazwy oraz te, które posługiwały się terminem „etnografia”,
„etnologia” lub „antropologia”. Nazwy „etnografia” nie stosował np. Gołębiowski, na którego prace, przede wszystkim Lud polski (1830)1, Kolberg
często się powoływał w wydawanych przez siebie monografiach i z których
wypisy pozostawił w swoim archiwum. Termin ten natomiast pojawił się
w dziełach badaczy polskich pochodzących z połowy XIX wieku, do których należeli Wincenty Pol2 i Antoni Marcinkowski (pseud. Nowosielski)3. To
wówczas także pojawiły się w Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda hasła „antropologia” i „etnografia”, o których już pisałem. Lektury te
uzupełniły liczne prace późniejsze, w tym bliskiego badaczowi Izydora Kopernickiego, który przedstawił ogólną charakterystykę etnografii i etnologii4.
Nieobca była ponadto badaczowi literatura zagraniczna, której znajomość podkreślał w korespondencji i w przypisach umieszczanych w wydawanych dziełach, pragnąc uzyskać dodatkowe materiały i wskazać na
walory naukowe swej pracy. Wykorzystywał ją również dla informowania
o stanie etnografii w Europie. Szeroko korzystał z opracowań i zbiorów
materiałów etnograficznych ukraińskich, rosyjskich, czeskich i serbskich,
często sięgając m.in. do pracy Pawła Czubińskiego5, o której uzyskanie się
starał6. Wykorzystywał również publikacje zachodnie, głównie niemieckojęzyczne, zarówno zawierające materiały europejskie, np. Jakuba Grimma7, jak i pozaeuropejskie, np. znanego etnologa Adolfa Bastiana8. Zaprote1

Ł. Gołębiowski Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830.
W. Pol pisał: „Prace etnografa i historyka zejdą się kiedyś z sobą, objaśnią się nawzajem
i utworzą wtedy rzetelną całość, prowadząca do poznania kraju”. Tegoż Rzut oka na północne
stoki Karpat, Kraków 1851, s. 112.
3 A. Nowosielski [A. Marcinkowski] stwierdził: „Nauka etnografii stanęła w XIX wieku jako
jedna z najważniejszych pomocniczych umiejętności do dziejów powszechnych człowieka”.
Tegoż Lud ukraiński, T. I, Wilno 1857, s. 86.
4 I. Kopernicki O etnografii i etnologii, ich przedmiot, rozwój i znaczenie naukowe dla
encyklopedii wychowawczej, nadbitka z Encyklopedii wychowawczej, T. 3, Warszawa 1885.
5 P. Čubinskij Trudy etnografičesko-statističeskoj ekspedicii v zapadno-russkij kraj, snarjažennoj Imperatorskim Russkim Geografičeskim Obščestvom. Jugo-zapadnyj otdel. Materialy i izsl’edovanâ sobrannyâ…, T. 1–7, Sankt Petersburg 1872–1878.
6 Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 144.
7 J.L. Grimm Deutsche Mythologie, wyd. 3, T. 1–2, Göttingen 1854.
8 A. Bastian Die Völker des östlichen Asien. Studien und Reisen, Bd 3: Reisen in Siam;
Reisen durch Kambodja, Jena 1868–1869.
2

558

�stował, w recenzji z książki Zygmunta Glogera, przeciwko wzgardliwemu
traktowaniu przez tego autora niemieckich badaczy i tworzonej przez nich
literatury:
Nie jest nikomu tajnym, a i własne nasze uczy nas przekonanie, że wielu Niemców istne pisało o Słowiańszczyźnie brednie […], ale byli i tacy, którzy przełamawszy trudności i pozbywszy się uprzedzeń, wielkie mimo szczupłości nieraz
materiałów poczynili dla nauki zdobycze, a których prac lekceważyć nie będzie
żaden sumienny badacz jakiegokolwiek bądź narodu1.

Podkreślał konieczność korzystania z prac niemieckich szczególnie wówczas, kiedy przedmiotem studiów mieli być Mazurzy: „I dlatego dokładna
dzieł tych znajomość staje się niezbędna dla każdego, kto by się zabierał do
poznania ludu mazurskiego i do porównawczych chciał przystąpić badań”2.
Z literatury anglojęzycznej korzystał rzadko, i to głównie za pośrednictwem piśmiennictwa w innych językach, powołując się np. na H.S. Maine’go,
jednego z prekursorów antropologii brytyjskiej, i jego pracę Lectures on the
early history of institutions, w próbie wyjaśnienia słowa „bojar” 3. Józef
Gajek wymienia przywołane przez Kolberga nazwiska autorów europejskich: W. Jones, E. Bournouf, F. Bopp, J. Grimm, Ch. Lassen, Kuin [błędnie;
chodzi ponownie o A. Kuhna], J. Michelet, Thiele, H. Dixon, Vuk Karadžić,
A. Kuhn, W. Manhardt, M. Toeppen i B. Naumann4. Większość spośród
nich to autorzy niemieccy, głównie filologowie, indoeuropeiści, rozwijający
językoznawstwo historyczno-porównawcze, zainteresowani mitologią, publikujący w pierwszej połowie XIX wieku. Kolberg gromadził informacje
bibliograficzne, sporządził np. bibliografię lituanistyczną „[…] dla dogodności
własnej jak i przyszłych […] badaczy”5.
Sięganie przez Kolberga do literatury zagranicznej i jego próby zrozumienia kultury poza terenem dawnej Rzeczypospolitej, a także spoza Europy, potwierdzają hasła jego autorstwa przygotowane dla Encyklopedii
powszechnej Orgelbranda. Nie stanowiły one głównego kierunku prac
1 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 294.
2 O. Kolberg Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 474–475.
3 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), pierwodruk: Kraków 1890, s. 39.
4 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf, „Lud” T. 42: 1955, s. 44.
5 W. Armon „Litwa” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53), s. XII.

559

�badacza. Powstawały od końca lat 50. XIX wieku, dostarczały środków
utrzymania, wybór podejmowanych w nich niektórych tematów wynikał
z podziału obowiązków w zespole współpracowników Encyklopedii oraz
potrzeb czytelników. Tylko niektóre z tych haseł dotyczących tematyki
pozaeuropejskiej mają etnograficzny lub w części etnograficzny charakter.
Kolberg powtarzał w nich za wykorzystanymi pracami błędy i nieścisłości, których najwięcej jest w tekstach dotyczących Ameryki. Aleksander
Posern-Zieliński, omawiając hasła dotyczące terenów „egzotycznych”, podkreślił wyrażane w nich, przejęte z literatury końca XVIII i pierwszej połowy XIX wieku poglądy pozwalające oceniać ludy „prymitywne”, w których
elementy „filozofii dzikości” współwystępowały z określeniami obecnymi
w teorii postępu. Nie odpowiadały już one rozwojowi myśli społecznej
w drugiej połowie XIX wieku1.
Wybrane publikacje Kolberg omawiał także w obszernych artykułach
recenzyjnych. Zrecenzował m.in. książkę Maksa Toeppena Aberglauben
aus Masuren, mit einem Anhange, enthaltend masurische Sagen und
Märchen2. Przedstawił, ze szczegółowym komentarzem pozwalającym poznać niektóre jego własne założenia przyjmowane w badaniach kultury
ludowej, pracę Zygmunta Glogera Obchody weselne3. Pragnąc zaznajomić
czytelników z etnografią jako dyscypliną naukową, zreferował dotyczące
jej podręczniki autorów niemieckojęzycznych: Maksymiliana Perthy’ego,
Friedricha Müllera i Oscara Peschla 4. Ujawnił przy tym własny stosunek do stwierdzeń w nich zawartych. Niektóre teksty, uznane przez siebie
za ważne, tłumaczył. Przetłumaczył z języka rosyjskiego pracę Hilferdinga
Ostatki Słowian na południowym brzegu morza bałtyckiego, uzupełniając
tłumaczenie uwagą, że jest ona niezbędna dla „badacza rzeczy słowiańskich”5, oraz, z ukraińskiego, pracę Józefa Łozińskiego Ruskoje wesile6 (bez
przedmowy).
1 A. Posern-Zieliński Studia, rozprawy i artykuły Oskara Kolberga, w: tegoż Studia…
(DWOK T. 63), s. XXXII i nast.
2 O Kolberg Studia… (DWOK T. 63), s. 421–424; (DWOK T. 63), s. 421–424; pierwodruk:
„Biblioteka Warszawska” 1868, T. 2, z. 5..
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych w Polsce i na Rusi…, tamże, s. 259–306.
4 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, tamże, s. 3–25.
5 O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 307.
6 Tłumaczenia te zachowały się w materiałach rękopiśmiennych Kolberga i zostały opublikowane, pierwsze z nich w tomie 39 Pomorze (DWOK T. 39), drugie w tomie Przemyskie.
Suplement do t. 35 (DWOK T. 83/I).

560

�Pełną informację o publikacjach znanych i wykorzystywanych przez
Kolberga przynoszą monografie wydane z materiałów archiwalnych i tomy
suplementowe, zawierające zestawienia bibliograficzne oraz listy prac cytowanych i odnotowanych przez Kolberga. Choć zestaw znanych Kolbergowi
lektur był niezwykle bogaty, badacz w ostatnim okresie życia zdawał sobie sprawę, że nie panuje nad najnowszą literaturą. W odpowiedzi na list
Ceslawa Neymanna dotyczący podziału języków wschodnio-słowiańskich
tłumaczy, że jest wychowańcem „[…] dawnej szkoły, nie lingwistą z powołania, czerpiącym swą naukę z poglądów jeszcze Szafarzyka”1.
Wśród odnotowanych lektur zabrakło prac ważnych, kształtujących
światopogląd ówczesnych badaczy i problematykę badań (być może nieuwzględnionych ze względu na przekonanie, że są powszechnie znane), które nie były bezpośrednio związane z zakresem działań Kolberga. Na przykład nazwisko Johanna Gottfrieda Herdera, który swoimi dziełami, tłumaczonymi również na język polski i znanymi takim uczonym cenionym
przez Kolberga, jak Hugo Kołłątaj, Zorian Dołęga-Chodakowski, Kazimierz
Brodziński czy Wincenty Pol, zapoczątkował romantyczną orientację w badaniach nad ludami i ludem oraz ich kulturą, pojawiło się jako nazwisko
poety2.
Stan, przedmiot, źródła, próby definiowania,
miejsce wśród innych nauk i cele etnografii Kolberga
W trakcie długiego życia i działalności Kolberg uzupełniał swoją wiedzę
o etnografii, zmieniał swój na nią pogląd i sposób jej uprawiania. W ważnym dla stawania się Kolberga etnografem roku 1865 stwierdził:
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu
swego świadomą; potrzeba do niej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc
i moja praca niczym prawie jeszcze innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków
przejść będzie mogło3.
1

Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 162.
O. Kolberg Juliusz Kolberg, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 438.
3 List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.
2

561

�Skarżył się na brak zrozumienia i wsparcia dla tej dyscypliny: „[…] widząc powszechną na etnograficzne badania u nas obojętność (skutek zapewne nieznajomości, więc lekceważenia tej nauki)”1. Ubolewał, że badacze
zagraniczni, w tym Oscar Peschel:
[…] nader nam mało powiedzieć jeszcze umieją o stanowisku etnograficznym
Słowian w ogólności, a w szczególności Polaków, czemu się wcale nie dziwimy,
wiedząc, że i u nas samych nauka etnografii, jak i antropologii, zaledwie kiełkować poczyna i dziś jeszcze głównie na skrzętnym zbieraniu materiałów się
ogranicza2.

Jednocześnie, stawiając etnografię obok antropologii, stwierdzał rosnące
jej znaczenie i usamodzielnienie się:
Nowa ta nauka, nim samoistnie do działania na pole wiedzy została powołana,
czerpała pożywcze swe soki z szeroko już rozrośniętego drzewa nauk historycznych, geograficznych i filologicznych, skąd oderwawszy się wskutek obficie
przybywającego jej zewsząd żywiołu i wywiązujących się zeń nowych wyników
naukowych, wreszcie konieczność własnego, samodzielnego zaznaczyła bytu3.

Kolberg wyróżniał wśród źródeł, z których korzystał i które tworzył,
źródła „piśmienne” i „ustne” oraz „wiadomości […] przez nas samych zbierane czy z innych źródeł wzięte” 4, czyli wywołane i zastane. Pośrednie
miejsce między źródłami wywołanymi a zastanymi zajmują teksty powstałe
bez bezpośredniego udziału badacza, lecz przez niego zainspirowane – jakże
liczne materiały dostarczone przez jego korespondentów. Obok źródeł tzw.
wywołanych Oskar Kolberg w szerokim zakresie korzystał z tekstów zastanych. Dostarczały ich literatura naukowa, popularno-naukowa, piękna oraz
publicystyka i notatki prasowe, a także dokumenty osobiste i urzędowe,
które docierały do badacza zarówno w formie publikowanej, jak i ręko­
piśmiennej. Podkreślał, pisząc o materiałach „z ziem ruskich”, znaczenie
danych przez siebie zgromadzonych:
1 Brulion listu do Augusta Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 299.
2 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 23.
3 Tamże, s. 3.
4 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392–
–393.

562

�Nadmienić tu winienem, że wymienione w wykazie materiałów, obok zbiorów
moich własnych, prace i rękopisy innych autorów, stanowią zaledwie dziesiątą
część całej masy mych materiałów i służyć jedynie mają, gdzie tylko tego zajdzie
potrzeba, na wzmocnienie własnych mych opisów, spostrzeżeń i wywodów1.

Materiały uzyskane przez Kolberga w bezpośrednim kontakcie z rozmówcami są najliczniejsze i to one stanowią o wyjątkowej wartości jego
zbiorów. Ten sposób gromadzenia danych stosowany był szeroko przez
badaczy kultury ludowej. Na ziemiach polskich upowszechnił go Ignacy
Lubicz-Czerwiński, a przede wszystkim Zorian Dołęga Chodakowski. Źródła wywołane określane są dzisiaj w etnografii także mianem zapisów czy
notatek z badań terenowych i są uznawane za podstawowe w etnologii/
antropologii kulturowej. Ciągle poddaje się je dyskusjom2. „Terenowymi”
nazwane są także przez opracowujących rękopiśmienne zbiory Kolberga:
„karty terenowe”, „notatki z badań terenowych”, „zapisy terenowe”, „rękopisy terenowe”3. Wymagały one odszukania rozmówcy, wejścia z nim
w interakcję i skłonienia go do przekazania informacji o jego kulturze i środowisku. Zwykle związane były z wyjazdem badacza poza miejsce jego zamieszkania, jednak nie zawsze. Przykładem materiałów terenowych w zbiorach Kolberga, zgromadzonych w miejscu zamieszkania, bez konieczności
wyjazdu dokumentalisty poza to miejsce, są pieśni umieszczone w teczce,
na której Kopernicki zanotował:
Melodie i pieśni ukraińskie po największej części spisane przez samego O.K.
w Warszawie od służby dworskiej panów ukraińskich tam mieszkających, np.
podobno od p. Tytusa Piotrowskiego z Rozalówki w pow. kijowskim […]4.

1

Brulion listu do Stanisława Polanowskiego z 24 IX 1887 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 467.
2 O wieloznaczności terminu „teren” i „badania terenowe” w antropologii pisał m.in. James Clifford (Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące
w antropologii, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wybór
i przedmowa M. Kempny i E. Nowicka, Warszawa 2004, s. 139 i nast.). Polscy badacze zajęli się
określeniem, czym jest „teren”, i znaczeniem badań terenowych w książce Teren w antropologii. Praktyki badawcze we współczesnej antropologii, red. T. Buliński, M. Kairski, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2011.
3 Zob. wstępy wydawców, np. w tomach DWOK 49, 77/I, 81, 82.
4 Przytaczam za: A. Skrukwa „Wołyń” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Wołyń. Suplement
do t. 36 (DWOK T. 84), s. XXIX.

563

�Kolberg cenił także źródła ikonograficzne, ryciny i fotografie oraz obiekty
materialne, które stawały się źródłami po utrwaleniu ich w rycinach, fotografii i opisie lub znalazły się w muzeum. Kolberg był świadom znaczenia różnorodności źródeł wykorzystywanych w etnografii. Oprzeć się ona winna na:
[…] autentycznych dowodach leżących w kronikach, dokumentach, dyplomatach,
mapach, planach itd. obok zabytków, jakie przynosi dla niej archeologia – tak
i etnografia, zarówno u nas, jak i wszędzie indziej wzrost i korzyści swe zawdzięczać będzie liczbie, dokładności i wiarygodności dostarczonych jej materiałów,
typów, okazów, opisów, fotografii i rysunków szczegółowych i zbiorowych. Bez
nich ani zdolności autora, ani jego zabiegi i prace na wnioskach osobistych
i domysłach częstokroć oparte, więc nie dające niezbitej pewności i zupełnie
jasnego o rzeczy wyobrażenia, pożądanego nie odniosą skutku […]. […] dzisiejsi
etnografowie poszukują materiału przede wszystkim oryginalnego, że tak powiem z pierwszej ręki, a otrzymawszy go i nie zawsze na cudzych, a zwłaszcza
ludzi niekompetentnych, polegając relacjach, sprawdzają […]1.

Głównym przedmiotem uprawianej przez siebie etnografii uczynił Kolberg lud wiejski ziem dawnej Rzeczypospolitej, choć wykraczał poza jej
granice. Lud jako przedmiot poznania etnograficznego nabierał znaczenia,
gdyż stanowił jednocześnie ważną część narodu. Kolberg stwierdzał, znając zasady przyjmowane w etnografii, że dla poznania „ludu własnego”
konieczna była również znajomość ludów innych:
Zbieranie typów, opisywanie i rozbiór zwyczajów, cech i właściwości ludów
różnych, prowadząc do dokładniejszego poznania własnego ludu, stało się jedną
z potrzeb naszego wieku u każdego ukształconego narodu. Przekonano się, że
ludy pojedyncze są to ogniwa jednego wielkiego łańcucha ludzkości całej […]2.

Lud interesował Kolberga jako całość ze względu na charakteryzujące go
„cechy i właściwości”3, „znamiona materialnego bytu i umysłowego życia”
oraz „cechy fizyczne i moralne”4. W całości tej dominowały cechy społeczno-kulturowe, zresztą dokumentowane nierównomiernie. Cechy fizyczne
1

O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 23.
Fragment projektu odezwy do prenumeratorów Ludu, brulion listu do Bogumiła Hoffa
z 23 V 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 327.
3 Por. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), pierwodruk: Kraków 1871, s. 3.
4 Por. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), pierwodruk: Kraków 1887, s. III i 43.
2

564

�ludu przedstawiane były w opisach umieszczanych w rozdziałach Lud oraz
na ilustracjach przedstawiających „typy”, „postacie”, które informowały także o ubiorze i postawie należących do kultury. Geograficzny zakres badań
nad ludem i ludami tworzył różnego rodzaju etnografie. Najbliższa Kolbergowi była etnografia „krajowa”, która była częścią „etnografii Słowian”1.
Szerszy zakres obejmował etnografię Europy, a najszerszy – świata.
Kolberg uprawianą przez siebie dyscyplinę najczęściej nazywał etnografią, a sam siebie określał mianem etnografa. Nazwa „etnologia” pojawiła się
w tekstach Kolberga po objęciu przez niego w roku 1874 funkcji przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Rzadko, i to nie bezpośrednio, nazywał siebie etnologiem,
choć przyjmował niekiedy lub wskazywał etnologiczny punkt widzenia: „…
zapatrując się okiem etnologa”2; „ma tu etnolog możność śledzenia”3. Etnologów traktował jako nauczycieli „zbieraczy”4. Ważnych danych o sposobie
rozumienia przez Kolberga dyscypliny, z którą się identyfikował, dostarcza
wymieniony już artykuł recenzyjny Obecne stanowisko etnografii (1876).
Odróżniając etnografię od etnologii wzorem Friedricha Müllera, autora jednej z książek omawianych w powyżej wskazanym artykule, połączył je
obie i nazwał „jedną etniczną umiejętnością”5, jedną nauką. Definiował ją
– a definiowanie jest u Kolberga rzadkie – następująco:
Jeśli bowiem etnografia miałaby za zadanie skreślić cechy zewnętrzne i wewnętrzne żywota każdego z ludów obecnie ziemię zamieszkujących, tak znowu
etnologia, cofnąwszy się w przeszłość, nierównie szerszy zakreśliłaby dla swych
prac program, szukając cech ludów dawniejszych od starego ich początku przy
pomocy archeologii i pokrewnych jej nauk, śledząc ludów tych rozrost lub przekwit, wyjaśniając wreszcie ich wzajemne na siebie czy to dodatnie, czy ujemne
oddziaływanie w pochodzie wieków aż po dzień dzisiejszy6.

Etnografię i etnologię spaja ten sam przedmiot badań, jakim jest lud i są
ludy. Lud, warstwa społeczna w społecznościach o zróżnicowanej, silnie
1 Brulion listu do J. Lubomirskiego z 5 V 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 289.
2 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 410.
3 O Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XII.
4 Tamże, s. IX.
5 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 18.
6 Tamże.

565

�zarysowanej strukturze, została utożsamiona z grupą etniczną, z ludami
współcześnie występującymi lub dawnymi, które takiej struktury nie posiadają lub nie posiadały. Podział zadań między etnografię i etnologię jest tu
jasny. Etnografia bada poszczególne ludy w przestrzeni w czasie teraźniejszym, etnologia w szerokim zakresie czasu, sięgającym głęboko, doprowadzonym jednakże do teraźniejszości. Etnografia koncentruje się na opisach,
etnologia, korzystając z pomocy nauk pokrewnych i stosując m.in. metodę
porównawczą, na wyjaśnianiu. Jedność przedmiotu i perspektywy badań
pozwala jednakże na zamienne stosowanie nazw „etnografia”, „etnologia”,
a nawet „ludoznawstwo”. Kolberg powtarzał za Müllerem: „Etnografia, czyli
etnologia, więc ludoznawstwo, jest, jak to orzeka jej nazwa, umiejętnością
o człowieku uważanym jako osobnik (indywiduum) z b i o r o w y [podkr. oryginalne]”1.
Z badaniem ludu, a tym samym z etnografią, związany był nowo wprowadzany termin „folklore”, oznaczający w tym czasie głównie niepiśmienną
literaturę ludową i naukę o niej. Kolberg nie stosował tego terminu i był
mu niechętny. Pod koniec życia, w roku 1888, w liście do Jana Karłowicza
po lekturze jego artykułu, napisał:
Przyznam się otwarcie, że wyraz (neo-angielski?) „folklore” („Wisła”, II str. 84)2,
oznaczający właściwie u nas ludogadactwo, ludowiedztwo (a po dawnemu: guślarstwo), lubo w wielu krajach już przyjęty – jest mi dosyć wstrętnym, już dla
tego samego, że nie da się on gładko adaptować (przyswoić) do organizmu naszego języka, a nawet u Francuzów, Włochów, Hiszpanów itd. użyty, sprawia wrażenie jakiejś niemiłej kakofonii, jakiegoś gwałtu. Natomiast głosowałbym chętnie
za wyrazem demotyka, proponowanym przez portugalskiego autora Braga3.

Kolberg, pozostający w środowisku naukowym krakowskim i zaznajomiony z lekturą odpowiadającą jego zainteresowaniom, był świadom
1

O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 17.
Karłowicz informował: „Od lat kilku, skutkiem zwrotu w literaturach europejskich do poznawania rzeczy ludowych, wszedł w użycie wyraz powyższy na oznaczenie wszystkiego, co się
do tak zwanej literatury niepiśmiennej ludu odnosi. Folklorem przeto Francuzi, Niemcy, Włosi,
Hiszpanie i t.d. nazywają same pieśni, podania, zagadki, zabobony, przysłowia i t.d., a także
naukę, mająca za przedmiot zbieranie, porównywanie i wyjaśnianie rzeczy ludowych; osoby
zajmujące się ich gromadzeniem i badaniem nazywają folklorystami”. J. Karłowicz Folklore,
„Wisła” T. 2: 1888, z. 1, s. 84.
3 List do J. Karłowicza z 2 IX 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 530.
2

566

�stopniowego usamodzielniania się etnografii i etnologii i ich odrębności od
innych nauk. Dostrzegł trudności w zakreśleniu granic dyscypliny, podnoszone przez jej przedstawicieli także dzisiaj:
[…] niektórzy z pisarzy […] wahali się lub mało troszczyli o oznaczenie teoretyczne ostatecznych jej granic, gdy inni znowu z każdorazowej własnej wychodząc
praktyki, oznaczali je według indywidualnego swego zapatrywania1.

Podkreślał różnicę, jaka dzieli etnografię i etnologię od antropologii,
rozumianej jako biologiczna. Przytoczył we wskazanym już kilkakrotnie
artykule Obecne stanowisko etnografii stwierdzenie Friedricha Müllera,
którego pracę Allgemeine Ethnographie (1873) omawia: „Pojęcie rasy […]
dotyczy głównie antropologii, pojęcie ludu lub narodu – etnologii”2. Za tymże autorem powtarza argumenty przemawiające za odmiennością etnografii
od antropologii:
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka3.

Charakteryzując etnografię jako „towarzyszkę innych umiejętności”4,
dostarczającą im ważnych informacji, jednocześnie zauważył, referując poglądy J.A. Maximiliana Perthy’ego, że potrzebuje ona współpracy z innymi
dyscyplinami:
Stąd też, ku wszechstronnemu natury ludzkiej zgłębieniu i ocenieniu, nie dosyć
jest dla etnografa znać jedną tylko, ale trzeba wiele innych jeszcze posiąść nauk
[…]. Obok znajomości przede wszystkim antropologii, niezbędnymi stają się tu
wiadomości historyczne, archeologiczne, mitologiczne, lingwistyczne, statystyczne, geograficzne, geologiczne itd., których wyczerpująca znajomość przechodzi
siły pojedynczej osoby […]5.
1

O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 6.
Tamże, s. 15.
3 Tamże, s. 17.
4 Tamże, s. 5–6.
5 Tamże, s. 7–8.
2

567

�Dostrzegał kierunki badań powstałe na granicy etnografii z innymi
dyscyplinami. Wymienił etnopsychologię i związał z nią m.in. Theodora Waitza1. Dla długoletniej działalności Kolberga charakterystyczne jest
przesuniecie jego uwagi z nauk humanistycznych, jako współpracujących
z etnografią, ku antropologii, związanej głównie z naukami przyrodniczymi.
Kolberg podkreślał cele naukowe etnografii. We wspomnianym już, niedatowanym liście do nieznanej z nazwiska „Waszej Ekscelencji”, postaci
zapewne wysoko postawionej w administracji carskiej, licząc się z realiami
politycznymi, napisał:
Celem pracy tej będzie rzetelne, jasne i dokładne przedstawienie przedmiotu czy
faktu, więc czysta nauka, i dlatego wyłączonym z niego zostanie wszystko, co
tylko zdaje się trącić polityką lub tendencyjnością, w przekonaniu, że tym tylko
sposobem obudzi ono zaufanie badaczy i przyniesie istotny dla nauki pożytek2.

Dostrzegał rozwój etnografii i jej międzynarodowy charakter, wymieniał
główne przyczyny tego rozwoju:
[…] nauka etnografii szybkie a wielkie swe postępy zawdzięcza głównie zabiegliwym pracom zbiorowym towarzystw geograficznych, etnograficznych i antropologicznych, mianowicie w Londynie, Paryżu, Berlinie i Petersburgu, jak również
podróżom i skrzętnym badaniom lingwistycznym, obyczajowym i innym Niemców, Francuzów, Anglików, Szwedów, Holendrów, Włochów itd.3.

Wskazywał na znaczenie pism specjalistycznych, zjazdów i kongresów
oraz wystaw i muzeów etnograficznych, ubolewając, że w muzeum w Wilnie oraz muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego „okazy etnograficzne stanowią dotąd jedynie przedmiot dodatkowy”4. Był zadowolony, że w badaniach
na ziemiach polskich wspomagają go „już inni na polu etnograficznym
współpracownicy, jak o tym świadczą »Roczniki« Akademii Umiejętności” 5.
O celach swoich prac i ich związku z etnografią pisał Kolberg wielokrotnie. Obok ogólnego stwierdzenia, że są to „szczegółowe badania ludu
1

Tamże, s. 5.
Brulion listu do nieznanego adresata, bm. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 101;
list pochodzi najprawdopodobniej z roku 1864 lub 1865.
3 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 4.
4 Tamże, s. 25.
5 List do J.I. Kraszewskiego z 20 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 268.
2

568

�naszego”1, badacz informował, w jaki sposób cel ten ma zostać zrealizowany:
Tak przygotowane dzieło obejmujące poszczególne monografie ludów wszystkich
części dawnej Polski, utworzone z materiałów zebranych na całym niemal jego
obszarze, pragnąłbym kolejno w odpowiedniej jego znaczeniu wydać szacie […]2.

Podkreślał wartość uzyskanych przez siebie materiałów nie tylko dla
nauki, ale także dla sprawy narodowej, bo to dzięki nim „[…] tym zupełniej
narysuje się wizerunek ogólny narodu”3. Dostrzegł polityczne znaczenie
prac etnograficznych. Krytykował ustalenia Pawła Bobrowskiego, oficera
armii carskiej, prowadzącego badania na Białorusi4, zaliczanego do tzw.
„etno­grafów rządowych”5. Zwracając się do Akademii Umiejętności o pomoc w wydaniu tomów dotyczących Rusi, argumentował, że będą one
miały znaczenie także polityczne: „[…] do Akademii właściwie tak ze względów politycznych, jak i naukowych należy przedsięwzięcia tego rodzaju
popierać nie tylko moralnie, ale i materialnie”6.
Przedstawiając swoje dzieło jako ważne dla poznania „stosunków ziem
ruskich”, jednocześnie określał je jednak jako „tylko w etnograficznym wyświecającego zakresie sprawę”7.
Były także inne cele, społeczne i etyczne. Należała do nich zadeklarowana już w młodości służba ludowi, pomijana zwykle przez badaczy życia
i prac Oskara Kolberga, tak ważna w kształtowaniu jego postawy wobec
ludu8. Badacz cenił ponadto bogactwo obrzędowości i artystyczne wartości
1 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 204.
2 Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 279.
3 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja… cz. I
(DWOK T. 64), s. 204.
4 M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie” Oskara Kolberga”, w: O. Kolberg Białoruś-Polesie
(DWOK T. 52), s. XV; S. Kasperczak, tamże, s. XXV–XXVI.
5 Por. S.A. Tokarev Istorija russkoj etnografii (Dooktjabrskij period), Moskva 1966, s. 314–
–315.
6 List do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 358.
7 Brulion listu do S. Polanowskiego z 24 XI 1887, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 466.
8 W liście do Antoniego Woykowskiego z dnia 6 XII 1842 roku napisał: ”[…] nagrodzi Ci to
wdzięczność ludu, któremu również Ty, jaki ja służyć powinniśmy i służymy”. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s 18.

569

�wytworów ludu: literatury ludowej, muzyki, dzieł plastycznych, mogących
służyć jako inspiracja dla sztuki narodowej, a ujawnianych poprzez badania
etnograficzne.
Kolberg, obok celów realizowanych przez etnografię, określał także zadania przyjmowane przez siebie w jej ramach. Wielokrotnie powtarzał:
„Ja daję właśnie materiał do tych wszystkich prac […], daję tylko materiał”1.
Konsekwentnie realizował w swojej praktyce badawczej i wydawniczej wyznaczony sobie cel, jakim było gromadzenie, porządkowanie i utrwalanie
materiałów, które uznawał za wartościowe. Uzupełniał je niekiedy dodatkowymi informacjami, uznawanymi za potrzebne późniejszym badaczom
i innym użytkownikom tych materiałów. Wierzył, że jego pracy „[…] nie
poczytają [potomni – Z.J.] za całkiem marną zbieraninę”2. Świadomość celów i podjęcie się także systematyzacji i, choć w ograniczonym zakresie,
interpretacji i krytyki materiałów powodowało, że Kolberg wykroczył poza
granice zbieractwa, stał się dokumentalistą i badaczem. O swojej pracy
informował:
[…] starałem się materiał (nierzadko napływający mi pobieżnie, bezładnie) –
gromadzony dorywczo, acz pilnie – uporządkować i ułożyć w taki sposób (nie
tykając bynajmniej odrębnej jego właściwości i barwy miejscowej, więc bez narażenia na szwank jego autentyczności), aby ten wedle wskazówek i badań uczonych zagranicą dokonywanych (które śledziłem), z pożytkiem dla nauk mógłby
być zachowanym i służyć za podstawę do dalszych w przyszłości badań […]3.

Bezpośrednim celem Kolberga nie było uzyskanie syntezy w postaci obrazu polskiego ludu, co przypisuje mu Domański, uznając jednocześnie,
że kultura regionu „była zawsze pierwszorzędnym przedmiotem jego ba­
dań”4. Kolberg nie zmierzał do syntezy, odsuwał ją w przyszłość:

1

O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego, w: tegoż Studia… (DWOK
T. 63), s. 416.
2 Brulion listu do B. Moraczewskiej z 28 IV 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 435.
3 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 299.
4 W. Domański Oskar Kolberg i jego dzieło, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dodak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 64.

570

�Ja przynajmniej mam to przekonanie, że jeszcze lat kilkanaście a może kilkadziesiąt zbierać, i to z pospiechem, i ogłaszać będziemy musieli materiały nim
do wniosków, a wreszcie i do zadawalniającej syntezy przyjść potrafimy […]1.

Nie czuł się przygotowany do ujęć syntetycznych, wymagających materiałów i usystematyzowanych założeń teoretycznych, i bronił się przed
nimi. W roku 1878, w odpowiedzi na propozycję napisania do Słownika
geograficznego2 etnograficznych charakterystyk grup regionalnych i etnicznych z ziem polskich, tłumacząc się porządkowaniem materiałów i przygotowywaniem ich do druku, a może także obawiając się ingerencji cenzury, wyjaśniał: „Zajęty tą pracą […] nie miałbym czasu, nie byłbym nawet
w stanie dziś już dać dokładnego, treściwego, syntetycznego obrazu tego
przedmiotu”3.
Podstawowe pojęcia i założenia etnografii Kolberga
Podstawowe pojęcia
Termin „lud”, oznaczający główny przedmiot uprawianej przez Kolberga
etnografii, nie został przez niego zdefiniowany. Oznaczał ludność wiejską
w jej warstwie, w miarę jednolitej, najniżej sytuowanej w ramach zróżnicowanego społeczeństwa feudalnego i postfeudalnego. Ludzie stanowiący
lud nazywani byli „włościanami”, „wieśniakami”, rzadziej „chłopami” 4. Lud
etnicznie polski interesował Kolberga jako fundament i istotny element
polskości, lud niepolski, zamieszkały na terenach dawnej Rzeczypospolitej – jako należący do politycznego narodu polskiego. Dla Kolberga ważny
był także lud „sam w sobie”, jako oddzielna kategoria społeczna i twórca
odrębnej kultury. Swoje zainteresowania ludem badacz rozszerzał przecież
poza granice Rzeczypospolitej. Lud charakteryzowały szczególne „cechy
1

Brulion listu do J. Majera z 18 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 267.
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich wydany zastał
w 15 tomach w latach 1880–1902 w Warszawie.
3 Brulion listu do F. Sulimierskiego z 15 III 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 226.
4 Por. brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 98; O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 104; O. Kolberg W. Ks.
Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.
2

571

�i właściwości”1, „znamiona materialnego bytu i umysłowego życia” oraz
„cechy fizyczne i moralne”2. Badacz wymienił najważniejsze dla niego spośród tych „właściwości” w podtytule tomów Ludu: „Jego zwyczaje, sposób
życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka
i tańce”. Lud odznaczał się także szczególnymi cechami fizycznymi, wartymi
odnotowania w jego opisie, oraz „umysłowymi” i „moralnymi”. Posiadał
„duszę”3, o której Kolberg pisał zapewne, jak sądzi Wojciech Domański,
stosując powszechną w jego czasach stylistykę publicystyczną4, ale przede
wszystkim nawiązując (bez wskazania źródła) do idei „Volksgeist” – „ducha
ludu” Herdera, ważnej w rozwoju zainteresowań ludoznawczych5. Kolberg
dostrzegał ponadto „charakter ludu”6 i wiązał go ze sposobem jego życia.
W sposobie życia ludu, a co za tym idzie – w jego charakterze, istotną rolę odegrała pańszczyzna – pozbawienie wolności osobistej i przymus
pracy – oraz jej następstwa. Kolberg w rękopisie pozostawił wypis z tekstu
C.F.E. Hammarda ze stwierdzeniem, że kobiety „daleko silniej odczuwały
[…] ucisk i ciężar poddaństwa niż mężczyźni”7. Przytoczył też opinię innego
niemieckiego autora:
[…] moralność ludu w stosunku stoi do jego wolności, i że taki chłop, który ma
wolność swobodnego zarobkowania jest zarazem i moralniejszym […]. […] w W.
Ks. Poznańskiem chłop, na którego pijaństwo skarżono się niegdyś powszechnie,
teraz, gdy został właścicielem czyli posiedzicielem, stał się nierównie umiarkowańszym i wstrzemięźliwszym8.

To pańszczyzna powodowała zachowawczość na ziemiach polskich
ludu, który był pańszczyzną „nieruchomie niemal przyparty do gleby”9,
i stanowiła przeszkodę w jego działalności gospodarczej.
1

Por. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 3.
Por. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. III, 43.
3 Por. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. I.
4 W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg.
Prekursor antropologii…, s. 75.
5 Por. H. Bausinger Czy zmiana paradygmatów? Uwagi o kryzysie etniczności, tłum.
W. Jasiewicz, „Lud” T. 75: 1992, s. 6.
6 Por. brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 346.
7 O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. 18.
8 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.
9 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 268.
2

572

�Lud, mimo swej niekorzystnej sytuacji społecznej, był twórczy. Twórczość ludu Kolberg traktował jako zbiorową i dlatego anonimową. Nie zgadzał się z poglądem Ryszarda Berwińskiego o braku zdolności twórczych
u ludu1. Wskazywał przyczyny tego poglądu i wyrażał przekonanie o jego
nietrwałości:
Że sąd tak bezwzględnie postawiony (a wywołany widocznie grozą wypadków
galicyjskich 1846 r.) ostać się długo jako pewnik nie mógł, tego dowodzić tu
obszernie nie potrzebuję2.

Określenie „lud” oznaczało w tekstach Kolberga, podobnie jak w języku
nam współczesnym, także grupę etniczną. Badacz nie stosował terminów
„grupa etniczna” lub „etnos”3. Nie ma jednak racji Joanna Tokarska-Bakir
stwierdzając, że Kolberg nie dostrzegał odrębności etnicznych i za lud polski uważał np. Tatarów, Hucułów i Bojków4. Kolberg odróżniał „Polskę”
i „Ruś”, z podróży „do gór huculskich i Bukowiny” pisał: „Lud tam, jak wiadomo, jest ruski […]” 5. Lud należący do różnych grup etnicznych obejmował
mianem „ludu naszego”6. Mieszkańcy Pokucia na Rusi to „lud bratni”7. Józef
Burszta pisał, że w przyjętym przez Kolberga modelu monografii regionalnych nie było części dotyczącej „tożsamości regionalnej i świadomości
etnicznej czy narodowej”. Dodał jednakże, że procesy interetniczne dają
się na podstawie treści jego dzieł zrekonstruować8. Do poglądów Burszty
nawiązały Ewa Antyborzec i Anna Mazurkiewicz-Szczyszek, które zauważyły, że dzieła Kolberga w czasie, kiedy były tworzone, nie mogły być
1

O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), pierwodruk: Kraków 1874, s. XIV–XV.
Tamże, s. XV.
3 Kolberg, ostrożny w stosowaniu nowej terminologii, sięgnął dwukrotnie po przymiotnik
„etniczny”: w artykule Obecne stanowisko etnografii, pisząc o „materiałach etnicznych” i definiując etnografię i etnologię jako „umiejętność etniczną”, por. O. Kolberg Obecne stanowisko
etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 7, 18. Określenie „grupa etniczna” i rzeczownik
„etnos” pojawiły się w rozprawie I. Kopernickiego O etnografii i etnologii…, s. 1, 3 i nast.
4 J. Tokarska-Bakir Żydzi u Kolberga, w: tejże Rzeczy mgliste. Eseje i studia, Sejny 2004,
s. 51.
5 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 20 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 651.
6 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 105.
7 Brulion listu do S. Czarneckiego z 22 III 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 626.
8 J. Burszta Chłopskie źródła kultury, Warszawa 1985, s. 210 i nast.
2

573

�pozbawione problematyki narodowej, i zajęły się wyznacznikami tożsamości narodowej obecnymi w materiałach Kolbergowskich1. Możliwości
tkwiące w materiałach Kolbergowskich dla odtworzenia stanów i procesów
etnicznych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej omówiłem w oddzielnym
artykule2.
Obydwa znaczenia terminu „lud” – jako warstwa społeczna i grupa etniczna – nakładały się na siebie, kiedy rzecz dotyczyła ludności o odrębnych cechach etnicznych, nie posiadającej własnych warstw wyższych,
tworzącej etnoklasę w społeczeństwach o zróżnicowanej strukturze społecznej. Takim ludem, zdaniem Kolberga, był dokumentowany przez niego
lud ruski i litewski. W tej sytuacji etnonimy stawały się niekiedy oznaczeniami sytuacji społecznej. Materiały Kolbergowskie z Chełmskiego skłoniły
ich wydawcę, Izydora Kopernickiego, zapewne za przyczyną Marii Hemplówny, która je zarejestrowała w terenie3, do stwierdzenia w przypisie:
U tutejszego ludu nazwa Rusin i Polak nie oznacza plemienia, czyli narodowości,
ale różnicę stanu. W naszych stronach, gdzie ogólnie lud rolny jest tylko ruski,
a panowie, oficjaliści, rzemieślnicy, szynkarze itd. są obrządku łacińskiego, nazwa Rusin i Polak oznacza chłop i szlachcic […]4.

Ludy jako grupy etniczne pojawiają się wówczas, kiedy Kolberg pisze
o „ludów słowiańskich etnografii” (ich przedstawicielami wówczas są jednak zawsze przedstawiciele ludności wiejskiej5) lub wtedy, kiedy zajmuje
się ludzkością.
Termin „naród” Kolberg rozumiał dwojako: jako naród etniczny, kulturowy oraz naród polityczny, wsparty państwem lub ideą własnego państwa.
Etniczny naród polski, nazywany „szczepem lechickim”6, tworzą Wielkopolanie, Małopolanie i Mazurzy, wokół których „zgromadziły się i grupują
1 E. Antyborzec, A. Mazurkiewicz-Szczyszek Tożsamość narodowa i regionalna w świetle
monografii Oskara Kolberga, 2007 [maszynopis w Instytucie im. Oskara Kolberga w Poznaniu].
2 Por. Z. Jasiewicz O narodzie i grupach etnicznych u Oskara Kolberga, w: Antropologiczne wędrówki po „miejscach” bliskich i dalekich. Księga jubileuszowa dla Profesor Iwony
Kabzińskiej, red. D. Demski, J. Derlicki, A. Woźniak, Warszawa 2020.
3 E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do t. 33
i 34 (DWOK T. 82), s. XL.
4 O. Kolberg Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), pierwodruk: Kraków 1891, s. 58.
5 Por. brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VIII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 361.
6 O. Kolberg Polski lud, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 566.

574

�pomniejsze ich rozrody”1. Naród ten był podzielony społecznie, różnice
stanowe nie przekreślały jednak tworzonych przez narodowość cech wspólnych. Najczęściej jednak naród polski Kolberg widział jako naród polityczny – historycznie wytworzoną, wieloetniczną i wielokulturową wspólnotę
mieszkańców dawnej Rzeczypospolitej. Taka koncepcja narodu, odwołująca
się do tradycji państwowej i praw historycznych, podzielana w czasach
zaborów przez wielu myślących o odbudowie państwa Polaków, uznawana
była już w XIX wieku za anachroniczną, nie tylko z powodów politycznych,
ale także ze względu na zapoczątkowane procesy narodotwórcze wśród
grup etnicznych na terenach dawnej Polski2. Kolberg jednakże tych procesów nie dostrzegał, był przywiązany do idei politycznego narodu polskiego
i na niej budował swój patriotyzm i widzenie świata.
„Cechy i właściwości ludu”, które były przedmiotem badań Kolberga,
nie miały w jego tekstach zbiorczego określenia. Wskazywane były poprzez
wyliczanie umieszczane w dalszej części tytułu jego tomów Ludu: „zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”. Choć miały charakter, o czym już napisałem, głównie
kulturowy, badacz nie stosował dla ich określenia terminu „kultura”, który
pojawił się w piśmiennictwie polskim już na początku XIX wieku3. Termin
ten, w szerokim znaczeniu atrybutu ludzkości, mimo swojej niejednoznaczności przyjmowany jest do dzisiaj za najbardziej przydatny dla przedstawienia całości przedmiotu badań etnologii i antropologii społeczno-kulturowej.
Kolberg natomiast posługiwał się niekiedy terminem kultura w znaczeniu
cultura animi, przypisywanym Cyceronowi, wartościującym, wskazujący
na osiągnięty wysoki poziom, przede wszystkim w uprawach roślin: „[…]
ogród, gdzie kultura owocu do wysokiego doprowadzoną jest stopnia, równie jak i kultura pól w miejscach niskich przez dreny osuszonych”4.
W antropologicznym znaczeniu atrybutu ludzkości lub ludów rozpatrywanych w jej kontekście termin „kultura” został przez Kolberga użyty kilkakroć w odniesieniu do materiałów dotyczących dużych grup ludów lub
ludzkości. Pisząc, w związku z muzyką, o Słowianach w ramach „plemienia
kaukaskiego czyli indoeuropejskiego”, stwierdził:
1

Tamże.
A. Walicki Rosja, katolicyzm i sprawa polska, Warszawa 2002, s. 111.
3 Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 97.
4 Por. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), pierwodruk: Kraków 1876, s. 46.
2

575

�[…] owszem, niezawodnie sami też ościennym narodom udzielali własnych swych
pojęć i wrażeń, bo godzi się wnioskować, że nie byli pozbawieni rodowej kultury
[…]. Kultura ich, w owych pierwotnych czasach, choć własna, zbliżać się owszem
musiała do skandynawskiej, germańskiej, celtyckiej […]1.

O „ogólnym postępie i kulturze ludzkości”, także w związku ze Słowianami, wspomniał w wymienionym już liście z końca lat 60. XIX wieku2.
W innym miejscu i w innym momencie swych prac, a mianowicie w wymienianym już wielokroć artykule Obecne stanowisko etnografii, Kolberg,
przedstawiając swą ogólną wiedzę i poglądy na etnografię, przy okazji referowania stanowiska Fryderyka Müllera3 napisał o „wpływie ziemi i klimatu
na rozkwit i upadek kultury, jej stopniach, ogniskach i warunkach istnienia”4, stosując ten termin na sposób przyjęty przez ewolucjonistów. Częściej,
w porównaniu z nazwą kultura, posługiwał się terminem ”cywilizacja”,
bardziej popularnym w jego czasach5. Użył np. określenia „cywilizacja tradycyjna, ludowa” i „cywilizacja narodu”6. Określenia „kultura ludowa” nie
stosował7.
Najbliższym terminowi „kultura” wśród określeń przedmiotu zainteresowań Kolberga, wyliczonym w tytule wielu jego dzieł, jest „sposób życia”.
Jego odpowiednikiem są także „zwyczaje” i „obyczaje”, rozumiane jako powtarzalny i ujednolicony sposób zachowań praktykowanych w ważnych
chwilach życia. W związku z nimi pojawia się określenie „tradycja”, także
ważne we współczesnej etnologii, traktowane jako przejmowanie z przeszłości dóbr kultury i jako wartość. Kolberg doceniał jej siłę oddziaływania
i trwałość, nie uważał jej jednak za niezmienną8. Wśród przyczyn zmian
w obyczajach ludu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, w tym zmian stosunku do tradycji, stawia na pierwszym miejscu zniesienie pańszczyzny. Na
podstawie przekształceń w obrzędowości weselnej na Mazowszu stwierdza:
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 15.
Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
3 Friedrich Müller (1834–1898), etnolog i językoznawca, profesor Uniwersytetu w Wiedniu.
Kolberg powołuje się na książkę Müllera Allgemeine Ethnographie, Wien 1873.
4 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 11.
5 Por Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii…, s. 162–163.
6 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.
7 Por. J. Burszta Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Warszawa 1974,
s. 218.
8 O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 75.
2

576

�Radykalna zmiana, jakiej od pewnego czasu uległ odwieczny byt naszych włościan przez zniesienie pańszczyzny i usunięcie ich spod władzy dziedziców, nie
mogła pozostać bez ogromnego wpływu na ich zwyczaje i tradycje. Ostatecznie
zerwany został węzeł patriarchalny, który niegdyś łączył pana z chłopkiem;
pilno temu ostatniemu zakosztować nowej swobody, i ani chce wiedzieć o zwyczajach, jakich się trzymali ojcowie względem panów […]1.

Termin „charakter” w odniesieniu do różnych grup ludzi, najczęściej
narodów, pojawił się w piśmiennictwie polskim już na początku XIX wieku2. W etnologii i antropologii stał się ważną kategorią badawczą. Studia
w tym zakresie rozwinięte zostały w nauce niemieckiej na przełomie XIX
i XX wieku, najpierw w ramach psychologii ludów (Völkerpsychologie),
a później, głównie w okresie II wojny światowej, w antropologii amerykańskiej, przez badaczy ze szkoły kultury i osobowości3. Dzisiaj rzadko się do
nich powraca ze względu na stosowane w nich nieuprawnione uogólnienia
i wartościowanie. Kolberg nie definiował terminu „charakter ludu” i stosował go w dwóch znaczeniach. Pierwszym – szerokim, wykraczającym poza
psychologię, obejmującym cechy wyróżniające daną grupę ludu, jej wizerunek, „[…] wszelkie właściwości stanowiące charakterystykę ludu”4. Badacz
informował, że od wielu lat gromadził materiały dotyczące „[…] wszystkiego,
co charakter ludu i jego życie obecne i przyszłe wystawia w najprawdziwszym świetle”5. Drugie znaczenie określenia „charakter” jest już związane
z psychologią i koncentruje się na względnie trwałym zespole cech psychicznych grupy ludu zamieszkującej określony region, ujawniającym się
poprzez zachowania jej członków. „Charakter ludu” Kolberg przedstawił
jako przedmiot godny dokumentacji już w Liście otwartym do Redakcji
Biblioteki Warszawskiej z roku 1865. W punkcie drugim Listu, „Praca
i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków”, umieścił sformułowanie
„Charakter ludu; jego skłonności i temperament. Sposób myślenia i ruchy”6.
Informacji dotyczących charakteru ludu nie ma, jak zresztą nie ma rozdziału „Lud”, w pierwszym tomie monografii regionalnej, którym było
1

O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), pierwodruk: Kraków 1885, s. 265.
Por. M. Baliński Obraz państwa Wielkiej Brytanii, wystawiający w krótkości główniejsze
szczegóły dla poznania niniejszego stanu…, „Dziennik Wileński” 1816, T. 4, nr 22, s. 301 i nast.
3 Zob. m.in. F.W. Voget A history of ethnology, New York 1975, s. 448.
4 Brulion listu do nieznanego adresata, b.d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 100.
5 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
6 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”… , s. 104.
2

577

�Sandomierskie, sygnalizującym zmianę programu badawczego i wydawniczego Kolberga. Brak ten uzupełniony został z nawiązką w kolejnym tomie, w Kujawach. We wstępie do Kujaw badacz wraca do Sandomierzan
i porównuje ich z przedstawianymi w tym tomie Kujawiakami, wykorzystując możliwość odróżniania, poprzez opis charakteru, danej grupy ludzi
od innych. Łącząc opis grup z przedstawieniem ich charakteru, napisał:
Lud kujawski jest zamożniejszy od sandomierskiego, nosi się bogaciej, przykrywa
suciej a fałdzisto; barwa ciemna tu przeważa, jak tam jasna, mianowicie u kobiet.
Sandomierzak chybki i raźny do roboty i ochoty, a równie jak Kujawiak pojętny,
jest przecież od niego łagodniejszym, bardziej potulnym, dobrodusznym, chętnym
i uczynnym, lecz w chwilach wolnych, w chwilach zapomnienia, oddaje się niepowściągliwie zabawie i gorzałce […]. Równie krzepki jak tamten, a może skorszy
jednak do roboty […] podobny zawadiaka i gębacz, nie jest jednak Kujawiak tyle
zwinnym i wartkim w ruchu i pohulance, nie tyle skorym do niesienia posługi
w potrzebie i przy pracy co tamten, ale za to – co z natury rzeczy wypływa, rozważniejszym i wytrwalszym […]. Łatwo pojąć, że charakter taki, wyciska swe piętno i na
nucie obu ludów […]. Sandomierskie, nie tyle co Kujawy na obce wystawione wpływy dłużej w obrzędach zachować mogły pierwotną czy dawną swą tonalność1.

Natomiast w rozdziale „Lud” tegoż tomu Kolberg zajął się już tylko Kujawiakami, z rzadka porównując ich z innymi grupami. Pozostając pod
wpływem modnej w jego czasach fizjonomiki i wprowadzając do opisu
określenie „usposobienie”, bliskie ważnemu we współczesnej psychologii
społecznej pojęciu „postawy”, stwierdził:
Dobry byt wpływa na fizjognomię ludu. Kujawiak jest po większej części urodziwy, wzrostu średniego, przysadkowego, silny i giętki, rysów wyrazistych,
malujących uczucie godności osobistej i spryt tryskający przy sposobności […].
Usposobienie ludu okazuje się raczej powolne, acz pewne, niż rzutkie. Przy tym
jest jednak wiele stanowczości i krewkości w ruchach. Dowcip jego, lubo nie nagły, ale gryzący i trafny […]. Kujawiacy, lubo fizycznie nie zbyt szybcy, żywego są
jednak objęcia umysłowego i prosto, ale zdrowo o rzeczach sądzą […]. Wytrwali
w pracy, nie tyle mają wstrętu, ile Mazury i Podlasianie, do zaprowadzonych
nowości w celu ulepszenia rolnictwa […]. Równie biegle pojmują i wykonywają
dane im zlecenia ekonomiczne; mają zdolności matematyczne […]2.
1
2

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), pierwodruk: Warszawa 1867, s. 6–7.
Tamże, s. 45–46.

578

�„Usposobienie” pojmuje Kolberg jako związane z temperamentem. Przedstawiając mieszkańców Pokucia, stwierdził: „Usposobienie ludu jest żywe,
jak w ogóle temperament sangwinistyczny”1.
Kolberg, nieskrępowany doktryną w zakresie poszukiwania przyczyn
różnic w charakterze ludu różnych regionów, przedstawia ten charakter
jako zdeterminowany wieloma czynnikami. Jednym z nich było środowisko
geograficzne, korzystne dla uprawiania rolnictwa i zapewniające „dobry
byt”, jak na Kujawach: „Bogactwo przyrody i ziemi wpływa tu naturalnym
następstwem na bogactwo szaty, na bogactwo śpiewu […]2, lub niekorzystne.
Innym było oddziaływanie historii, bardzo odległej, bo sięgającej czasów
mitycznej, lecz nie kwestionowanej Lechii, jak w Wielkopolsce: „Z powodu
czysto lechickich znamion jej mieszkańców”3, lub równie mitycznej Chrobacji „znamiona chrobackie”, jak w Krakowskiem4, czy też bliższej i potwierdzonej, jak w przypadku ludu w Chełmskiem:
Charakter tego ludu jest łagodny, potulny, nawet bojaźliwy i nieufny, który nabył może skutkiem długowiekowej uległości dla dworu i jego sług. I teraz znamion tych nie pozbywa się wcale, mimo że z pod władzy dworów przeszedł pod
inną naczelników cywilno-wojennych, wójtów, straży ziemskiej i żandarmerii5.

Znaczenie zmiany stosunków społecznych, a także przykładu ludzi wykształconych, dla charakteru ludu odnalazł w charakterze ludu krakowskiego, który to:
Lud wesoły, rączy w posłudze, ochoczy do roboty i zabawy […] lubo (z niewielkimi wyjątkami) nie ma on jeszcze dosyć zabiegłości, skrzętności, dbałości o własne dobro, pilności i wytrwałości w pracy i przemyśle, do których to cnót ciągle
się przyucza, podżegnięty do tego swobodą wcześniej tu, niż w innych stronach
Polski pozyskaną, jako i przykładem ludzi wyżej pod względem wykształcenia
umysłowego stojących6.

Do zmiany charakteru ludu prowadziły ponadto wpływy idące spoza
regionu, jak na Kujawach: „[…] wskutek bliższego z Zachodem zetknięcia”7,
oraz sąsiedztwo z grupami odmiennymi etnicznie, na przykład osadnikami
1

O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), pierwodruk: Kraków 1882, s. 18.
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. III.
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 17.
6 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. II.
7 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 6.
2

579

�niemieckimi w Wielkopolsce. W wioskach pod Krakowem takim czynnikiem była bliskość i intensywne kontakty z miastem1. Ważne były działania
towarzystw wstrzemięźliwości oraz kółek rolniczych aktywizujące ludność
wiejską, dostrzeżone na Śląsku, w Wielkopolsce, na Kujawach i w Krakowskim2, a rozszerzające się na wszystkie dzielnice Polski: „Nie można zaprzeczyć, że Towarzystwa wstrzemięźliwości, za granicą zawiązywane, skuteczny także na moralność ludu tutejszego wpływ wywierały”3. Znamienne, co
zauważył Wojciech Domański, jest to, że cech psychicznych ludu Kolberg
nie łączył z problematyką duszy4, choć problematyka ta była popularna
w ówczesnej filozofii.
Celem, który stawiał sobie Kolberg, przedstawiając informacje o charakterze ludu obejmujące jego cechy psychiczne, było uzyskanie obrazu
mieszkańców terenu dawnej Polski, politycznie rozumianego narodu polskiego. Rusini i Litwini, wyróżnieni nazwą etniczną, podkreśleniem różnic
w języku i szczególnymi, przypisywanymi im przez współmieszkańców
lub badaczy cechami (np. „…uparty jak Rusin” 5), nie byli wyłączani z tego
narodu. Innym celem gromadzenia materiałów dotyczących cech psychicznych i wynikających z nich zachowań było określenie możliwości
uczestnictwa przedstawicieli ludu w rozwoju kraju. Wyżej odnotowaliśmy
uwagę Kolberga o Kujawiakach jako niemających wstrętu do wprowadzania ulepszeń w rolnictwie. Pisząc o Wielkopolanach, zauważył: „Z postępem jednak cywilizacji, tak mężczyźni jak i kobiety grzeczniejszymi się
stali […]”6. Ujawniał także te cechy ludu, które traktowane były jako ułatwiające jego współżycie z innymi warstwami społecznymi i pozwalające
nim kierować. Opublikował zdanie wyjęte z tzw. schematów, odpowiedzi
na ankietę rozesłaną przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu:
„Lud roboczy, pracowity, posłuszny, chętny i do swojego pracodawcy
p r z y w i ą z a ł y [...]”7.
Określenie ”typ”, „typy”, często stosowane przez Kolberga w jego
działaniach interpretacyjnych, tylko w pewnym znaczeniu dotyczy cech
1

O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. VII i nast.
Tamże, s. 348; O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 28 i nast.
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 74.
4 W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii…, s. 75.
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 16.
6 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 51.
7 Tamże, s. 48
2

580

�psychicznych. Ma związek z typologią, służy przede wszystkim wyróżnianiu
cech charakterystycznych pewnych grup ludzi lub przedmiotów w ramach
szerszego ich zbioru, jego porządkowaniu. Przejęte zostało z innych dyscyplin, także tych bliskich etnologii, jak antropologia fizyczna i archeologia.
„Typy ludowe” Kolberga to wizerunki (rysunki, fotografie) ludzi w strojach
właściwych dla przedstawianego regionu, wyróżnione na podstawie porównania z „typami” z innych regionów, stanowiące ikonograficzną część
dokumentacji1. „Postać ludu”, „typy ludu” to nie tylko ubiór, opisywany
i przedstawiany w rysunkach i na fotografiach, o które Kolberg zabiegał
i które publikował w swoich dziełach. To także zainteresowanie ciałem, podzielane z antropologami fizycznymi2, przede wszystkim jednak twarzą, pod
wpływem fizjonomiki, modnej w Europie w końcu XVIII wieku i przez cały
wiek XIX3. Według przekonań Kolberga i wielu mu współczesnych twarze i postawa przedstawianych postaci lepiej niż ubiór informowały o ich
cechach psychicznych. Dlatego na fotografiach pragnął on mieć przedstawioną „fizjognomię ludzi”4; stwierdził, że „rysunki ubiorów, rysy twarzy
ludu, chaty, sprzęty itd. daleko dokładniejsze dają wyobrażenie niż wszelkie opisy”5. Wojciecha Gersona poprosił o sporządzenie spisu ilustracji,
na których najważniejsze było „wierne oddanie typów […] osobliwie co do
rysów i postawy”6, przestrzegał, aby przy poprawianiu rysunku „nie psuć
typu”7. Myślenie kategorią „typu” było u Kolberga silne, był przywiązany do
fizjonomii uznanych za typowe. Świadom jednakże, że fizjonomie te mogą
podlegać zmianom wraz ze zmianą warunków życia ich posiadaczy, napisał: „Fotografia jest rzeczywiście znakomita, lubo chłopi mają na niej minę
1

A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga…, s. 145 i nast.
Kopernicki cechy fizyczne i psychiczne badanej ludności uznawał za przedmiot zainteresowania antropologów. Dopuszczał jednakże, wymieniając m.in. Kolberga, udział w ich
badaniu także etnografów: „Pilny wszakże etnograf […] nie pomija również tych szczegółów
i z własnych, chociaż mniej ścisłych, lecz zawsze trafnych spostrzeżeń, kreśli postać typową
opisywanej ludności z tak malowniczą charakterystyką jej rysów zewnętrznych, temperamentu
i usposobień, że z niej powstaje pierwszy wybitny obraz tej indywidualności”. I. Kopernicki
O etnografii i etnologii…, s. 2.
3 Z. Libera Lud ludoznawców. Kilka rysów do opisania fizjognomii i postaci ludu naszego czyli etnograficzna wycieczka po XIX wieku, w: Etnologia polska między ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, Poznań 1995, s. 146.
4 List do W. Rzewuskiego z 18 XII 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 371.
5 Brulion listu do B. Hoffa z 30 XII 1867 r., tamże, s. 231.
6 Brulion listu do W. Gersona z 11 XII 1874 r., tamże, s. 505.
7 Brulion listu do B. Hoffa z 21 I 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 604.
2

581

�dość pańską […]1. Określenie „typ” pojawia się w tekstach Kolberga często.
Odezwę, którą zamierzał zamieścić w gazetach w Poznańskiem, zaczyna od
stwierdzenia:
Zbieranie typów, opisywanie i rozbiór zwyczajów, cech i właściwości ludów
różnych, prowadząc do dokładniejszego poznania własnego ludu, stało się jedną
z potrzeb naszego wieku […]2.

Koncentrowanie uwagi na „typach” było dla Kolberga ważne jako jeden
ze sposobów porządkowania materiałów. Materiały te zbierał, niejednokrotnie nazywał siebie zbieraczem. Duże znaczenie gromadzenia materiałów, zbieractwa, pozwoliło historykowi antropologii społeczno-kulturowej
G.W. Stockingowi wywieść badania nad kulturą ludową z tradycji antykwarstwa3.
Warte odnotowania są określenia użyte przez Kolberga, a stosowane
w terminologii etnologicznej również dzisiaj, takie jak „stacja etnograficzna”4 dla celowo wybranej do badań terenowych miejscowości oraz „atlas
etnograficzny”5 oznaczający sposób dokumentowania zgromadzonych w terenie materiałów.
Założenia etnografii Kolberga
Kolberg wyrażał sceptycyzm wobec teorii tworzonych bez solidnych
podstaw faktograficznych:
Ileż to razy zdarzało się, że na sztucznej, acz pozornie szerokiej podstawie budowano teorie kruszące się jak zamki na lodzie, gdy tymczasem taż sama nauka
zdołała oprzeć się niekiedy trwale, jak na granitowych opokach, na drobnych
ziarnkach, na pyłkach, w szczęśliwej odszukanych chwili6.
1

List do J. Blizińskiego z 31 V 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 161.
Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1869 r., tamże, s. 327.
3 G.W. Stocking Delimiting Anthropology: Historical Reflections on the Boundaries of
a Boundless Discipline, „Social Research” vol. 62, no 4 (Winter 1995), s. 936.
4 Por. brulion listu do W. Przybysławskiego z 9 VII 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 52; brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz.
I (DWOK T. 64), s. 658.
5 Brulion listu do Akademii Umiejętności, prawdopodobnie z 1874 r. , Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 692.
6 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 265.
2

582

�Sceptycyzm ten podważa stwierdzenie Juliana Krzyżanowskiego, dowodzącego, że badacz do planu pracy zbierackiej i wydawniczej „dołączył
ambitny zamiar interpretacji naukowej”, traktowany jako druga część planu gromadzenia materiałów, zrealizowana jednak, zdaniem autora, jedynie marginalnie1. Przyjęcie zamysłu interpretacji naukowej wymagałoby
przecież sformułowania systemu twierdzeń teoretycznych. Należy zgodzić
się z Wiktorią Juzwenko, że Kolberg, zaznajomiony z pracami słowiańskich i zachodnioeuropejskich etnografów, nie dołączył jednak do żadnej
z działających wówczas szkół – ani mitologicznej, ani antropologicznej2.
Słuszna jest opinia Józefa Gajka, osadzająca badacza nie w ramach szkoły,
a „kierunku historyczno-etnograficznego”3, dodajmy – także „geograficznego”. Koncepcje teoretyczne, niezbędne dla interpretacji naukowej, zdaniem
Gajka nie były u Kolberga, w odniesieniu do prowadzonych przez niego
badań, czymś stałym i zmieniały się z biegiem czasu, i w związku z tym
jego dzieło nie jest monolitem4. Warunkujące je założenia poznawcze5 pochodziły z różnych źródeł: lektur naukowych i wymiany poglądów w środowisku naukowym oraz własnych doświadczeń badawczych. Wpływ na
nie miał również światopogląd badacza, będący syntezą wszelkiego rodzaju
wiedzy i przekonań, w tym związanych z faktami z jego biografii: wyznaniem protestanckim, innym niż dominujący w kraju katolicyzm, niepolskim
pochodzeniem rodziny, kompensowanym podkreślaniem przynależności do
narodu polskiego, a także pozostawaniem w stanie bezżennym. Założenia te
były przyjmowane przez badacza kształtowanego, patrząc z perspektywy
dziejów nauki, również przez „formację intelektualną”, a raczej kilka formacji, tworzonych przez różną w poszczególnych okresach rozwoju jego
działalności naukowej i życia społecznego problematykę badań, odmienny
aparat pojęciowy, a także różne pola znaczeń6. O Kolbergu jako „uosobieniu
1 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, „Lud”
T. 42: 1956, s. 14–15.
2 W.A. Juzwenko Ukrajins’ka narodna poeticzna tworczist’ u polskij folkloristici XIX st.,
Kijiw 1961, s. 88–89.
3 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf, „Lud” T. 42: 1956, s. 40.
4 Tamże, s. 41.
5 Rozumiem założenie jako tezę, myśl, z mniejszą stanowczością wypowiadaną na temat
rzeczywistości w porównaniu z twierdzeniem, bliską przekonaniu, należącą do różnych porządków rozpoznawania rzeczywistości, tak do wiedzy potocznej, jak i naukowej, niewymagającą
logicznie konstruowanych systemów.
6 B. Skarga Przeszłość i interpretacje, Warszawa 1987, s. 7, 24.

583

�kolektywnej świadomości” jego czasu pisze Joanna Tokarska-Bakir, przy
czym mowa oczywiście o świadomości określonego środowiska. Autorka ta
dostrzega także biografię badacza i jego cechy osobiste1, zapewniające mu
w tej kolektywnej świadomości szczególne miejsce.
Założenia przyjmowane przez Kolberga nie tworzyły logicznie zwartego
systemu teoretycznego. Dodajmy, że Kolberg nie przywiązywał wagi do formułowania tych założeń i prezentowania ich explicite w najważniejszych
dla jego twórczości pracach stanowiących monografie regionalne. Dlatego
dla poznania tych założeń potrzebne jest ich rekonstruowanie na podstawie
utrwalonych przez badacza materiałów i sposobu ich przedstawiania oraz
nielicznych i rozproszonych uwag ich dotyczących.
Wśród założeń przyjmowanych w etnografii Kolberga wyróżniam założenia o charakterze głównie epistemologicznym, związane z poznawaniem
i dokumentowaniem interesującej badacza rzeczywistości, oraz o charakterze bardziej ontologicznym, określające, jaka ta rzeczywistość jest. Zdaję
sobie jednocześnie sprawę, jak bardzo podział ten jest umowny, zależny
zarówno od poznawanego przedmiotu, jak i od cech i działań podmiotu
poznającego, którym jest badacz.
Nauka, w tym etnografia, zdaniem Kolberga opiera się na faktach. Badacz był przekonany o wartości metody indukcyjnej, tak ważnej w tradycji
oświeceniowej i pozytywizmie. Podkreślał konieczność dokumentowania
elementów rzeczywistości stanowiących przedmiot badań etnografii, którym był lud i jego kultura. Dlatego najważniejsze były możliwe do zapisania, opisania czy przedstawienia w postaci rysunku lub fotografii „fakty
i dokumenty”2, „szczegóły etnograficzne”3: pojedyncze pieśni, melodie, wytwory prozy ludowej, „typy”, wydarzenia ze sposobu życia i obiekty materialne. Kolberg miał świadomość, że gromadzone materiały zależne są od
okoliczności ich uzyskiwania i osoby badacza. Odróżniał opisy uzyskane od
innych od własnych: „[…] gdzieśmy obrzędu takiego naocznym byli świadkiem”4. Dokumentował cechy i właściwości ludu krakowskiego „w sposób,
jaki się one obecnie oku naszemu przedstawiają”5. Łączył w swojej dzia1

J. Tokarska-Bakir Żydzi u Kolberga…, s. 50.
Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 16.
3 Zob. O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),
s. 393 i nast.
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. VI.
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 3.
2

584

�łalności etnograficznej „[…] śledzenie bytu teraźniejszego, jak i wyświecenie przeszłości słowiańskiego ludu […], jego życie obecne i przeszłe […]”1.
Zakładał, że w teraźniejszości przetrwały elementy kultury należące do
przeszłości. W ważnym dokumencie z roku 1865, pozwalającym śledzić
sposób myślenia Kolberga o etnografii, jakim był List otwarty do redakcji
„Biblioteki Warszawskiej”, „szczegóły etnograficzne” zrównywał on znaczeniowo z „zabytkami”2, stanowiącymi świadectwo dawnych epok. Nie
zmienił swego stanowiska o materiale etnograficznym jako przydatnym
do odtwarzania przeszłości, ale je zmodyfikował. W głosie wyrażonym na
Zjeździe Literacko-Historycznym w Krakowie w roku 1884 mówił:
I zdaje mi się, że jeżeli pieśni są bardzo ważnym zabytkiem starożytnym, mimo
zmian, jakie zaszły, to tym bardziej zabobony, powieści, bo tam lud nie krępowany żadnymi względami swobodnie, co czuł, wypowiadał i szedł więcej za
tradycją niż w pieśni[ach], które się zupełnie zmieniły. […] zabobony, gusła niezmienione się zachowały, jak jądro stare, któremu czas nie podołał […]3.

Podkreślił, przekonany wynikami własnych studiów, konieczność szczegółowej analizy i krytycznego podejścia do materiałów z badań nad kulturą
ludową traktowanych jako źródło historyczne. O pieśni ludowej powiedział: „[…] nie jest to literatura ludowa dawniejsza, tylko literatura nowa,
a tylko są pewne momenta, pewne wskazówki, które […] mogą mieć w sobie
rzeczy nadzwyczaj stare, sięgające zamierzchłej przeszłości […]4. Dodał: „[…]
można by śledzić te resztki, ale dopiero po dokładnym zbadaniu wszystkich
czynników, z których się składa [pieśń ludowa – Z. J.], po zebraniu wszystkiego, co egzystuje”5.
Zbliżył się zatem do nauki nam współczesnej, która nie odrzuca możliwości rekonstrukcji przeszłości na podstawie jej elementów przekazywanych każdorazowo do teraźniejszości i w niej zaabsorbowanych, wymagającej jednak wiedzy i krytycyzmu.
Kolberg dostrzegł, wyprzedzając wielu mu współczesnych, że postrzeganie świata nie jest niezależne od obserwatora, jak sądzili wcześni
1

Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 102–103.
3 O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 417.
4 Tamże, s. 416–417.
5 Tamże, s. 418.
2

585

�pozytywiści1, a nawet od jego dostępu do przedmiotu badań, ale podlega
wpływom jego osobowości i przekonań. Pisząc o różnych opiniach formułowanych na temat ludu w Poznańskiem, zauważył:
Wyrzec tu zdanie pod każdym względem sprawiedliwe i zadawalniające jest rzeczą o tyle trudną, o ile zależną nie tylko od znajomości wszelkiego żywota ludu
szczegółów i stosunków, ale nadto i od usposobienia osobistego sprawozdawcy,
oraz od jego na lud sposobu zapatrywania się2.

O zależności uzyskiwanego materiału od osoby zbierającej wiedział Kolberg także od swojego korespondenta, ks. Ludwika Ziętkiewicza, proboszcza z Objezierza, który, proszony o przesłanie materiałów etnograficznych,
odpowiedział:
Co do guseł i zabobonów, to trudno mi służyć, gdyż wcale mi są nieznane, a tym
trudniej byłoby to dla mnie dojść takowych, że jako duchowny nie pozyskałbym
otwartości w przedmiocie, przeciw któremu z kazalnicy powstaję3.

Zauważył ponadto odmienny sposób opowiadania o weselu przez jego
uczestników, swoich rozmówców, „miejscowych wieśniaków i wieśniaczki”,
którzy:
[…] w opowiadaniu swem, jedni pomijali lub z lekka tylko dotykali przedmiotów, nad któremi inni szerzej się rozwodzili, czy to większą niż tamci do nich
przywiązując wagę, czy też w lepszej je zachowując pamięci. To tłomaczy niejednostajny, a stąd i niedostateczny nieraz szczegółów tych rozmiar i wykład4.

Kolberg cenił nie tylko znajomość „żywota ludu szczegółów”, ale także zbliżenie się do doświadczeń i przeżyć ludu i patrzenia na jego kulturę oczami jej twórców i nosicieli, ustanowienie więzi między podmiotem
poznającym a przedmiotem poznania, rozwijane później w antropologii
w koncepcji współczynnika humanistycznego i ujęć emicznych. Pozostając
pod wpływem myśli romantycznej, widział potrzebę życia między ludem,
której nie zrealizował. Posługiwał się jednak kategorią epistemologiczną
1

2
3

J. Szacki Historia myśli socjologicznej cz. I, Warszawa 1981, s. 260.

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.

List ks. L. Ziętkiewicza z 3 II 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 432.
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 96.

586

�„uchwycenia”, bliską „rozumieniu”, traktowanemu później, po przełomie
antypozytywistycznym w nauce, jako właściwe dla humanistyki założenie
badawcze1. We wczesnym okresie swojego życia o pieśniach słowiańskich
pisał emocjonalnie:
A więc chcąc właściwy duch takowych pieśni, jak należy, uchwycić, trzeba
żyć pomiędzy ludem, rozumieć jego mowę, słyszeć go jak śpiewa, przenieść
się w jego świat i sferę, przejąć jego humorem, co posłuży do obudzenia w nas
tychże samych uczuć, jakie towarzyszyły duchowi owemu w muzykę i przystroiły go w nutę2.

Był jednak przekonany o możliwości dotarcia do prawdy, do rzeczy
„takich, jakimi są”, cenił „sprawozdawców” bezstronnych, pracę „specjalisty bez zastoju ducha i uprzedzeń na rzecz się zapatrującego”3, sam się do
takich zaliczał. O gromadzeniu pieśni pisał: „Takimi, jakimi są, zbieracz
ma je przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie”4. Podkreślał również rolę
doświadczenia i nagromadzonych materiałów, pod wpływem których jego
„horyzont badań się rozszerzył”5.
Kolberg przyjmował założenie, zgodnie z którym badane przez niego
elementy kultury pozostają ze sobą w relacjach, stąd konieczność: „[…] wyłożyć jasno i treściwie wzajemny wielu szczegółów związek i ich pokrewieństwo”6. Dlatego „fakty” umieszczał w kontekstach, które nadawały im
szersze znaczenie i w których lepiej mogły zostać poznane. Pieśni znajdują
swój kontekst w obrzędach, cechy psychiczne ludu, takie jak np. jego bierność i brak przedsiębiorczości, w stosunkach społecznych, z obowiązującą
pańszczyzną. Wyjątkowość tego założenia – nazwijmy je kontekstualnym
– polega na tym, że zostało jasno sformułowane. Kolberg, w roku 1867, wyjaśnił, jaką drogą doszedł do przekonania o konieczności przyjęcia postawy
1

J. Szacki Historia myśli socjologicznej cz. II, Warszawa 1981, s. 486 i in.
O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),
s. 585.
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. III.
4 List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 71.
5 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 2.
6 Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 279.
2

587

�kontekstualnej i porzucenia początkowo przyjmowanego minimalizmu czy
redukcjonizmu poznawczego:
Z początku zwróciłem uwagę na śpiewy […]. Widząc, że takowe wiążą się częstokroć z obrzędami, bez opisania których stałyby się niezrozumiałymi, postanowiłem rozszerzyć ramy prac moich, wciągając do nich opisy, a nadto cytując
warianty i wersje z różnych stron pozyskane dla porównania ich między sobą. Gdy
i opisy [obrzędów – Z.J.] niejedną moralną1 nicią łączą się z baśniami, gadkami
i przysłowiami ludu, więc i te ostatnie śledzić i wciągać należało do moich zbiorów
[…]. Gdy wszystkie te objawy, lubo duchowej natury, mają ścisły i z fizycznością
związek, więc opisałem ludu postać, szatę, zajęcia gospodarcze, mieszkanie itp.2.

Kontekstualizm ten przekształcił w przekonanie o konieczności jak najszerszego ujmowania badanej sfery zjawisk. W roku 1885, zastanawiając się
nad zmianami w sposobie prowadzenia badań, badacz stwierdził:
Więc już około 1840 r., czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. Wkrótce dostrzegliśmy ścisłą tych
utworów z obrzędami i zwyczajami i całym bytem ludu łączność. Wzgląd ten
nakazywał nam przy spisywaniu pieśni i ich melodii notować także i ich akcesoria (wedle ówczesnych naszych pojęć), tj. uwydatniać całą sytuację, która je
zrodziła lub do działania powołała3.

Objęcie jednakże całości zjawisk społeczno-kulturowych uważał za
przekraczające siły jednego człowieka. Znacznie wcześniej, w r. 1863, rozważając sposób przedstawiania muzyki, napisał:
By obraz uczynić kompletnym należałoby dołączyć doń wszelkie przypowiastki,
klechdy, baśni, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony, gry itp., wychodzące już poza obręb muzykalności. Czuję, ile by obraz mógł zyskać na zestawieniu takiej masy szczegółów, ale zarazem i nieudolność wykonania tyle rozległego
i rozgałęzionego planu […]4.
1 „Moralność” w T. II, cz. 1 Słownika języka polskiego S. Lindego oznacza „obyczajność”
(Warszawa 1809, s. 139); przymiotnik „moralny” w piśmiennictwie polskim pierwszej połowy
XIX wieku zbliża się także swoim znaczeniem do przymiotnika „społeczny”.
2 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 204.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 2.
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7–8.

588

�Lud, dokumentowany przez Kolberga w granicach ziem dawnej Rzeczypospolitej, miał w jego pracach drugie odniesienie, jakie stanowiła
Słowiańszczyzna. Badacz pozostawał w młodości pod wpływem idei romantycznych i badaczy takich jak Chodakowski, Rakowiecki i Surowiecki,
zachował zainteresowanie studiami nad Słowiańszczyzną. Około roku 1868
pisał:
Ludy słowiańskie przechowały, w swych zwyczajach, mowie, pieśniach, muzyce, obrzędach, przesądach itd. mnóstwo cech świadczących nie tylko o dawności
i samodzielności ich bytu plemiennego, podań i odrębnych urządzeń społecznych, ale nawet o wysokim cywilizacyjnym wyrobieniu w odległych już czasach […]. Uczeni zagraniczni przyznają, że podania słowiańskie większą w ogóle
zalecają się oryginalnością, dokładnością, zatem większą tchną i świeżością, niż
pokrewne im germańskie i romańskie, a prawdę tę stwierdzają dotąd wydane
zbiory1.

Stwierdzał również, że materiały przez niego zgromadzone doprowadzić
mogą badaczy do „[…] należytego ocenienia wielkiej zasługi i znaczenia Słowian w ogólnym postępie i kulturze ludzkości”2.
Kolberg był zainteresowany wspólnym słowiańskim rodowodem i więzami kulturowymi łączącymi ludy słowiańskie. Zainteresowania te przekształcił w program dokumentacji i badań. Kolejnym tomom Ludu, od
drugiego do jedenastego, wydawanym w latach 1865–1877, dał nadtytuł
Materiały do etnografii słowiańskiej, przyjęty zapewne także w celu ochrony przed cenzurą w zaborze rosyjskim, zaostrzoną po powstaniu styczniowym. Zainteresowania Słowiańszczyzną kontynuował, kierując uwagę na
sąsiednie ludy słowiańskie; obok Czechów i Słowaków także na Łużyczan
oraz wybrane ludy i tereny Słowiańszczyzny południowej. Wielkorusami-Rosjanami nie zajmował się jednak, materiały ich dotyczące są nieliczne
i pochodzą z drugiej ręki. Elżbieta Millerowa zauważyła, że odniesienia historyczne, filiacyjne i genetyczne do Słowiańszczyzny stanowiły stały element jego warsztatu dokumentalisty i wydawcy3. Zajmowanie się ludami
słowiańskimi, a nawet emocjonalny związek ze Słowiańszczyzną
1

Niewydany drukiem w XIX w. Prospekt wydawnictwa dzieła O. Kolberga na akcje, b.d.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 754.
2 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
3 E. Millerowa Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (DWOK T. 59/III), s. VIII.

589

�i otrzymywane dowody uznania ze strony naukowych instytucji rosyjskich,
nie przekształciły się u Kolberga w ideologię polityczną, jaką był panslawizm. Kolberg, jak napisał J. Burszta, „Nie dał się jednak porwać ani romantycznym uniesieniom idealizacyjnym, ani nie stał się później panslawistą”1.
Wśród przyjmowanych przez Kolberga założeń o charakterze ontologicznym ważne były te, które dotyczyły ludu i jego kultury. Badacz uznawał
lud za ważną część narodu, twórczą kulturowo, ostre różnice stanowe nie
przekreślały tworzonych przez narodowość cech wspólnych. Na przykładzie pieśni dowodził:
Zaiste, nie tyle jest już łatwym odznaczyć dokładnie granice pieśni szczero-włościańskiej od szczero-szlacheckiej wówczas, gdy jedna i druga nosi na sobie też
same cechy wspólnej im narodowości. Chociaż bowiem w narodzie dwa te stany
całym ogromem przywilejów dla jednego, a uległości i pracy dla drugiego, de
jure rażąco od siebie odskakiwały, to jednakże tyle między nimi było stopniowań i analogii, że różnice te de facto znacznie się łagodziły, a w części zacierały 2.

Zwyczaje ludu są „zwyczajami narodowymi”3, podejmowane przez
Kolberga prace dotyczą „zbierania i badania rzeczy narodowych”4. Julian
Krzyżanowski przekonywał, że Kolberg był wychowankiem romantyzmu
stawiającego znak równości między wyrazami „lud” i „naród”5. Polski naród
polityczny winien obejmować również lud o niepolskim charakterze etnicznym. Postawę Kolberga wobec spraw narodowych określić można, zgodnie
z propozycją Andrzeja Walickiego, jako taką, w której idea wieloetnicznej
wspólnoty narodowej łączyła się z unitaryzmem, oddającym w tej wspólnocie główną rolę grupie kulturowo i politycznie najsilniejszej – narodowi
tytularnemu6.
Kulturę ludu Kolberg traktował jako współwystępującą z innymi kulturami środowiskowymi: szlachecką i mieszczańską. Podkreślał, pisząc
1

J. Burszta Kultura ludowa – kultura narodowa…, s. 239.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173.
3 Brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 97.
4 Brulion listu do W. Niegolewskiej z 22 VII 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 534.
5 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 25.
6 A. Walicki Koncepcja tożsamości narodowej i terytorium narodowego w myśli polskiej
czasów porozbiorowych, „Archiwum Filozofii i Myśli Społecznej” 1993, nr 38, s. 221.
2

590

�o obyczajach, że: „lud wiejski, nieruchomie niemal przyparty do gleby,
w większej zachował je czystości”1. Jej charakter i funkcjonowanie związane było z pańszczyzną, pozbawiającą wolności osobistej i ustanawiającą
przymus pracy, likwidowaną za życia badacza. Kolberg miał zdecydowanie
negatywny stosunek do pańszczyzny, przytoczył opowieść z okolic Krakowa
o piekle, w którym „podłoga zaś z samych panów, królów, bogaczy, potomków Jabla co pańszczyznę postanowili”2. Dostrzegał, że kultura ludowa
pozostawała pod wpływem rolnictwa i cyklu rocznego z nim związanego.
Kolberg, co prawda, sprawy bezpośrednio gospodarcze stawiał na dalszym
miejscu, co zauważył Gajek3, jednakże ich nie pomijał, wiążąc je ze sposobem życia. Wskazując np. na odmienność między Kurpiami a Mazurami,
stwierdził: „Więc też i różnica, jaka się między nimi a Mazurami wyrobiła,
byłaby głównie skutkiem odmiennego ludów tych sposobu życia i zajęcia”4.
Ważne dla Kolberga w kulturze ludowej były opowieści i pieśni, a także
obrzędy, bo dzięki nim przede wszystkim poznawał wierzenia i przekonania ludu oraz wyrażające je symbole. Badacz doceniał znaczenie symboli
w kulturze, zwrócił uwagę na brak u Glogera wyjaśnienia symbolicznych
funkcji wybranych przedmiotów i zachowań, tłumacząc to koniecznością
osobnych nad nimi studiów5.
Kolberg był świadom zmienności kultury ludu: „[…] w świecie ludowym
nic nie jest tak wielkim, aby za zupełnie nieruchome było uważane, tylko
się pomalutku zmienia”6. Dostrzegał wiele czynników sprawczych zmiany
w owej kulturze, zarówno wobec niej zewnętrznych, jak i wewnętrznych.
Do zewnętrznych należały Kościół oraz państwo z jego instytucjami, wojskiem i szkołą, a przede wszystkim porządkiem prawnym ustalającym m.in.
jakże ważną pozycją społeczną chłopów:
[…] lud pod wpływem obecnych stosunków z każdym rokiem ciągłej, choć powolnej ulega zmianie i można być pewnym, że za lat kilkadziesiąt w innym już
go badacze znajdą niż dzisiaj stanie i usposobieniu7.
1

O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 268.
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 26.
3 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf…, s. 35–48.
4 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 305.
5 Tamże, s. 263.
6 O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.
7 Brulion listu do S. Czarneckiego z 14 VIII 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 52.
2

591

�Rozważając przyczyny zmian w obrzędach na terenie Mazowsza, stwierdził: „A działają tu różne przyczyny: nowe komunikacje (koleje, drogi i. t. d.),
nowo zewsząd napływający ludzie, a stąd i nowy wciąż z zachodu nanoszony prąd wyobrażeń […]”1.
Wskazywał na rolę środowiska geograficznego. Przekonywał:
Wiadomo, że naturalnymi przegrodami i rodów, i narodów są częstokroć bory,
nieużytki, wielkie puszcze, wody i góry, a rozdział ten, utrudniając związki, jest
powodem wyrabiania się miejscowych obyczajów2.

Wpływ środowiska geograficznego na poszczególne dziedziny kultury,
nie bezpośredni jednakże, zaobserwował na Kujawach:
Bogactwo przyrody i ziemi wpływa tu naturalnym następstwem na bogactwo
szaty, na bogactwo śpiewu, aczkolwiek błogie owe dary w grubych nieraz i nie
dosyć ściśle spojonych nałożone są na siebie warstwach3.

Czynnik wewnętrzny kształtowania kultury ludowej dostrzegł w światopoglądzie i związanej z nim postawie badanej ludności, jej wierzeniach,
stosunku do pańszczyzny i pracy oraz w rodzących się potrzebach i aspiracjach społecznych i narodowych. Te ostatnie zauważał głównie na terenie
etnicznie polskim.
Kolberg był zwolennikiem solidaryzmu społecznego, tak ważnego w jego
idei narodu. Był jednocześnie zwolennikiem koncepcji postępu, przejętej
z myśli oświeceniowej. Stosował ją zarówno w odniesieniu do spraw ludu
na ziemiach polskich, informując na przykład, za Encyklopedią rolnictwa,
„że uwłaszczenie wprowadziło postęp obyczajowy, nie ulega żadnej kwestii”4, jak i w zakresie szerszym, pisząc o znaczeniu „Sławian w ogólnym
postępie i kulturze ludzkości” 5. Przyjmował i upowszechniał, omawiając
książki etnologów niemieckojęzycznych, myśl o stopniowym rozwoju kultury6, która była wspólna tak myśli oświeceniowej, jak i ewolucjonistycznej.
Poddawał się jednakże, choć rzadko, obecnej w jego środowisku nostalgii
1

O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), pierwodruk: Kraków 1890, s. IX.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6–7.
3 O. Kolberg Kujawy (DWOK T. 3), s. 8.
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), pierwodruk: Kraków 1877, s. 22.
5 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
6 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 21 i in.
2

592

�za mitem dawnych, dobrych czasów. Skażenie obyczajów pod koniec Rzeczypospolitej przeciwstawiał lepszemu ich stanowi w okresie Piastów1.
Przytaczał również, jako sumienny dokumentalista, opinie o negatywnych
skutkach zniesienia pańszczyzny, jakimi były wzrost buty, zuchwalstwa
i mściwości chłopów, dodając jednakże komentarz tłumaczący przyczyny
tego rodzaju zachowań2. Jako etnograf ubolewał, że dawne zwyczaje są
„zaniedbywane dziś z powodu odmiany bytu włościan warunków”3. Pisząc
o obrzędach weselnych w Chełmskiem, stwierdził: „Najsmutniejszym atoli
objawem skażenia tych obrzędów, jest poczynające się wciskać skracanie
ich dowolne i usuwanie wielu pieśni przedtem obowiązkowych”4.
Badacz nie traktował kultury ludu jako reliktu przeszłości, dokumentował daną mu jej teraźniejszość, wskazywał na dokonujące się w niej
zmiany. Korzystał z dokumentów historycznych uznanych za cenne dla
pogłębienia wiedzy o badanej przez niego teraźniejszości. Wyróżniał jednak pewne zapisywane przez siebie elementy współczesnej mu kultury ludowej jako dostarczające informacji o przeszłości. Źródło etnograficzne
stawało się wówczas źródłem historyczny. Takim źródłem były niektóre
pieśni, przede wszystkim pieśni historyczne, częściej obecne w folklorze
ukraińskim, opowiadające o odległych czasach i ich bohaterach. Dokumentował także te, które relacjonowały wydarzenia bliższe chronologicznie,
codzienne. Ich tematem często była pańszczyzna, pamięć o niej, obawa
jej powrotu, jak w pieśni oskarżającej Polaków-panów na Rusi o starania
u cesarza mające na celu przywrócenie pańszczyzny5. Dostrzegł również
wartość pamięci zbiorowej, dostarczającej źródeł do docenianej dzisiaj historii mówionej, i jej odtwarzania w życiu społecznym. Z artykułu Stefanii
Ulanowskiej wynotował:
Głównym zaś przedmiotem gawędki, gdy się w lecie zejdą gospodarze w niedzielę po południu koło której chałupy, albo gdy zasiędą nad kufelkiem piwa
w miejscowej gospodzie […], są dziś wspomnienia pańszczyźniane […]. Odgrzebują
je i rozwałkowują z wielką lubością, z całym amatorstwem krytykując niepowrotną przeszłość6.
1

O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), pierwodruk: Kraków 1889, s. 164.
Tamże, s. 10.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 29.
4 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 292.
5 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), pierwodruk: Kraków 1883, s. 244 i in.
6 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 27.
2

593

�Najważniejszym wyznacznikiem zróżnicowania kulturowego Kolberg
uczynił przestrzeń. To w przestrzeni umieszczał środowisko geograficzne,
w różny, ale znaczący sposób oddziałujące na kulturę. To w przestrzeni
osadzał badane przez siebie grupy ludzi i wytwory ich kultury, zwykle dokładnie lokalizowane, przedstawiane w wydawanych monografiach regionalnych. Przestrzeń, w zależności od przyjmowanego celu, albo poszerzał,
przyjmując granice dawnych ziem Rzeczypospolitej, albo, najczęściej, na
użytek swych badań i publikowanych monografii regionalnych – zawężał:
„Sądzę, że ścieśnienie do ram pod względem obszaru kraju, dozwoli znowu
wdać się w szczegóły miejscowe i szerzej o danej rozpisać się okolicy”1.
Kolberg był przekonany, w oparciu o materiały z własnych badań,
o wielokulturowości ludu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Przeciwstawił się twierdzeniu Zygmunta Glogera, że w obyczajach „[…] odbija się
hierarchiczny porządek Rzplitej, bo pod jego wpływem wyrabiała się nowa
jednolitość obyczajów wszystkich ziem polskich”2. Bliski był Kolberg klasycznemu dyfuzjonizmowi, kiedy twierdził, także w oparciu o własne doświadczenia, że państwa i narody nie są izolowane, elementy kultury wędrują, przenikają przez granice:
[…] boć żaden naród ni państwo w Europie chińskim murem od sąsiedniego
odgrodzone nie jest i nie było. […] obyczaje, tradycje, mniemania, przesądy, pieśni miejscowe, będąc ruchomymi jak ludzie, przechodzą z jednego do drugiego
narodu i na odwrót […]3.

Zwracał uwagę na rolę ludzi wędrujących: „osadników, pątników, dziadów, flisów”, gawiedzi i służby dworskiej4 w przekazie wartości kulturowych w ramach kultury ludowej. Stosował dla wzajemnych oddziaływań
kulturowych określenia „rozliczne krzyżowania się”5, „przymieszki innostronne”6, podkreślał rolę naśladownictwa w kulturze7, okazując w ten
sposób zrozumienie dla różnych form zapożyczeń i dynamiki kulturowej.
1

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6–7.
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 267.
3 Tamże, s. 286.
4 Tamże, s. 268.
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. VIII.
6 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XIV.
7 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 28.
2

594

�Był przeciwny przypisywaniu jednej grupie prawa własności do elementów kultury:
[…] chociaż nam się zdaje, że mamy je swojskie i że na tym gruncie możemy
powiedzieć: to jest słowiańskie i polskie – znajdujemy tymczasem w odległych
miejscach, w Ameryce np., jako coś analogicznego1.

Uznawał jednak możliwość samodzielnej twórczości w zakresie kultury,
sądził, że zjawiska traktowane jako analogiczne nie muszą być zapożyczeniami, mogą być także wynikiem „przypadkowego zejścia się myśli i obrazów”2, co zbliżało badacza do ewolucjonizmu.
Kolberg odróżniał elementy kultury grup etnicznych od uniwersalnych,
właściwych wszystkim grupom ludzi. Zastanawiając się nad sytuacją kulturową na terenie, na którym Litwa graniczyła z Dregowiczanami, Krewiczanami i Mazurami, stwierdził, że:
[…] zadaniem etnografa i dziejopisa jest przede wszystkim wyśledzenie wzajemnych wpływów tych ludów na siebie i ukazanie wśród mieszaniny z tego działania powstałej, jakie w niej właściwie cechy i pierwiastki są pozostałością litewską, jakie krewicką, jakie mazowiecką, a jakie wspólną i odwieczną wszystkich
własnością3.

Przekonanie o „pierwiastkach wspólnych” w kulturze ludzkości miały
oparcie w powtórzonej przez Kolberga za Oskarem Peschelem i zaakceptowanej tezie o psychicznej jedności rodu ludzkiego, kształtowanej od początków XIX wieku i wyraźnie sformułowanej w twórczości Adolfa Bastiana4.
O tym, że „ludzie wszędzie jedne żywią uczucia i jedne mają potrzeby”,
pisał Kolberg zresztą również wcześniej5. Pojawienie się tezy o psychicznej
1

O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.
Tamże.
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.
Rozróżnienie elementów kultury etnicznej i elementów uniwersalnych zostało przez Kolberga
sformułowane na podstawie jego własnych materiałów i zapewne bez bezpośredniej inspiracji
Elementargedanken i Völkergedanken Adolfa Bastiana, choć Kolberg znał i posługiwał się
pracami tego badacza.
4 Por. A. Barnard Antropologia. Zarys teorii i historii, wstęp J. Tokarska-Bakir, tłum. S. Szymański, Warszawa 2006, s. 58; A. Gingrich Kraje niemieckojęzyczne, w: Antropologia. Jedna
dyscyplina, cztery tradycje: brytyjska, niemiecka, francuska i amerykańska, wstęp Ch. Hann,
tłum. J. Tegnerowicz, Kraków 2007, s. 103.
5 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 274.
2

595

�jedności rodu ludzkiego w tekstach Kolberga warto odnotować nie tylko
dlatego, że teza ta była ważna w ewolucjonizmie. Jest ono godne uwagi także z tego powodu, że wskazuje na rozwój wiedzy antropologicznej i zmianę
przekonań Kolberga, który w brulionie hasła Indianie amerykańscy, przygotowanym dla Encyklopedii powszechnej Orgelbranda pod koniec lat 50.
XIX wieku, pisał o niepodobieństwie „[…] postawienia Indianina Ameryki na
równi pod względem umysłowości i pojętności z człowiekiem np. szczepu
kaukaskiego”1. Mimo powtórzenia za Müllerem stwierdzenia, że „pojęcie
rasy dotyczy głównie antropologii, pojęcie ludu lub narodu – etnologii”2,
w omawianym artykule recenzyjnym Kolberg wiele miejsca poświecił
sprawom rasowym. Nie protestował przeciwko przyjętemu w jego czasie
i powszechnie uznawanemu, choć różnie rozumianemu związkowi etnografii/etnologii z antropologią fizyczną, w którym brakowało zdecydowanego rozdziału nauk przyrodniczych i humanistycznych oraz społecznych.
Sam w swoich monografiach regionalnych zamieszczał materiały dotyczące „cech fizycznych” omawianych grup ludzi. Powtarzał znaleziony w recenzowanych książkach schemat ustalający hierarchię ras, z najbardziej
wartościową rasą aryjską na czele, „jako najsilniej i najkształtniej według
powszechnych o piękności wyobrażeń zbudowanej, najwyżej w rozwoju
społecznym i oświacie wyniesionej”, przytaczając jedynie zapewnienie jego
autora, Oscara Perthy’ego, że nie jest stronniczy3. W innym miejscu artykułu zgłasza jednak gotowość zrezygnowania z postrzegania ścisłego związku między cechami fizycznymi a kulturowymi. Po zreferowaniu poglądów
Retziusa, wyłączającego Słowian i Litwinów z grupy ludów aryjskich na
podstawie zaliczenia ich, zgodnie z badaniami kraniologicznymi, do kategorii szerokogłowych właściwej ludom turańskim i po przypomnieniu
podobnych twierdzeń Franciszka Duchińskiego, włączającego do Turanów
już tylko Rosjan i Kozaków dońskich4, tłumaczył, że Słowian i Litwinów,
mimo szerokogłowości „[…] przewaga ducha i oświaty aryjskiej na ogólnie
1

O. Kolberg Indianie Amerykańscy, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 452.
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 15.
3 Tamże, s. 14.
4 Kolberg, będący w kontakcie z Seweryną i Franciszkiem Duchińskimi, w liście do Seweryny Duchińskiej z roku 1879, a więc późniejszym aniżeli jego omawiany powyżej artykuł,
informował o stanowisku Kopernickiego, zaliczającego do kategorii krótkogłowych (szerokogłowych) wszystkich Słowian. Sam, jako nie-antropolog, wstrzymywał się od wypowiadania
zdania w tej sprawie. Brulion listu do S. Duchińskiej b.m. z 20 II 1879 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 222.
2

596

�intelektualny tych ludów rozwój […] już ich dziś do Ariasów etnografowi
zaliczyć nakazuje”1.
Przyjmowanej wieloczłonowej i wieloczynnikowej koncepcji kultury
i jej zmian oraz wielu innych myśli o potencjale teoretycznym Kolberg nie
rozwinął. Było to zapewne spowodowane brakiem zainteresowania teorią
u badacza koncentrującego się na dokumentacji. Postawa taka pozwoliła
jednakże Kolbergowi uniknąć jednostronności powodowanej przyjęciem
założeń jednej tylko spośród znanych w jego czasach szkół naukowych.
Z niemających uzasadnienia koncepcji teoretycznych potrafił się pod koniec życia wycofać, tłumacząc, że mógłby przy nich pozostać, gdyby:
[…] doświadczenie przez nas nabyte w ciągu ubiegłych dotąd lat 28, a które nam
ciągle dawało nowy zewsząd materiał, nie nauczyło nas, że niektóre z podanych
tam naszych poglądów, twierdzeń i wywodów za zbyt wybujałe i rzadko z naturą zgodne nie nakazało nam uważać hipotezy2.

Metody systematyzacji, interpretacji i krytyki materiałów
w etnografii Kolberga
Systematyzacja materiałów
Kolberg nie przywiązywał uwagi do informowania o przyjętych przez
siebie metodach porządkowania oraz interpretacji i krytyki materiałów.
Podobnie jak w przypadku założeń poznawczych, dane o nich są do odnalezienia głównie we wstępach do poszczególnych monografii regionalnych,
fragmentach tekstu zaopatrzonych w stawiane znaki zapytania i wykrzykniki oraz w przypisach, a także w korespondencji: „[…] nasze zaś własne uwagi
i poglądy, o ile takowe w toku pisania się nastręczały, zwykliśmy najczęściej mieścić w notatkach na dole strony lub w przypisach do dzieła […]”3.
Wielokrotnie jednak podkreślał, że jego zadaniem, związanym z celami właściwymi dla etnografii, jest nie tylko gromadzenie, ale i porządkowanie materiałów. W cytowanym już liście do Józefa Blizińskiego z roku
1865, ważnym, bo otwierającym wieloletnią znajomość i współpracę oraz
1

O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 12.
O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), pierwodruk: Kraków 1890, s. IV.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. VIII–IX.
2

597

�zawierającym określenie, czym jest etnografia i jakie będzie jego postępowanie z nagromadzonymi materiałami, napisał: „Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się
do ich opracowania i dalszych wniosków przejść będzie mogło”1. W liście
do innego odbiorcy, już jako autor czterech wydanych tomów Ludu, podkreślił znaczenie porządku nadawanego zebranym materiałom:
[…] dbałem przede wszystkim o to, aby materiały w dziele moim zawarte, mając
służyć ku pożytkowi pracujących w różnych gałęziach wiedzy badaczy, należycie były uporządkowane, ugrupowane i podane w sposób istotnie przydatny
dla nauki2.

Materiały systematyzował w zależności od różnych zakresów i poziomów, w jakich je umieszczał, od różnych kategorii przedmiotów, do których
je zaliczał i celów, dla jakich je przygotowywał. Głównych ram całości
dostarczał lud jako warstwa społeczna i wybrane elementy jego kultury,
a także granice dawnych ziem Rzeczypospolitej, tak ważne dla Kolberga,
rzadko przekraczane w jego działalności dokumentacyjnej. To wyróżnione
na ich obszarze regiony, wyznaczane przy pomocy różnych kryteriów, nieobejmujące jednak całego terenu dawnej Rzeczypospolitej, a więc niestanowiące jego całości, dostarczały możliwości porządkowania materiałów
przeznaczonych do planowanych tomów monografii regionalnych oznaczonych przy pomocy nazw geograficznych stosowanych w administracji
lub ukształtowanych historycznie, a także, tylko wyjątkowo, nazw grup
etnograficznych3. Materiały te następnie publikowane były w poszczególnych monografiach przedstawiających regiony wybrane spośród ziem Rzeczypospolitej4. Ten rodzaj systematyki Jan Adamowski, biorąc pod uwagę
monografie opublikowane, nazwał „podziałem na tomy”, wyróżniane przy
1

List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.
Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 279.
3 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 300 i nast. Tytuły tek były inne, por. A. Skrukwa Wykaz tek O. Kolberga i pozostałych
zachowanych zespołów jego rękopisów w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK
T. 85/III).
4 Por. E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań 2015, s. 87 i nast.; K. Waszczyńska Metody pracy, zasady i praktyka podziału regionalnego w monografiach Oskara Kolberga, „Lud” T. 98: 2014, s. 17 i nast.
2

598

�pomocy kryterium geograficzno-kulturowego1. Innym działaniem systematyzacyjnym było porządkowanie już nie obszarów, a przedmiotów, faktów
kulturowych objętych dokumentacją: „[…] robota należytego różnorodnych
tych nabytków uklasyfikowania i przedstawienia ich w taki sposób, ażeby
ułatwienie przyniosły badaczom w rozmaitych pracujących kierunkach”2.
Owo porządkowanie dotyczyło różnych przedmiotów i odmiennego do
nich podejścia. Systematykę polegającą na zestawieniach odmiennych wariantów tego samego utworu literatury ludowej, tak ważną dla Kolberga,
uznajemy za domenę folklorystyki. Dla etnologa nie są jednak obojętne
zawarte w niej informacje dotyczące geografii oraz procesu przekształceń
utworu, a także, przy pogłębionej analizie, możliwość dotarcia do osobowości społeczno-kulturowej kolejnych wykonawców. Kolberg dostrzegł to ich
znaczenie, w odniesieniu nie tylko do pieśni, ale również baśni i wierzeń:
Porównując podobieństwa i różnice te w najdrobniejszych szczegółach i odcieniach, ma tu etnolog możność śledzenia, krok za krokiem, pochodu topograficznego wszelkich utworów myśli i imaginacji ludowej, zrazu w obrębie danej miejscowości, okolicy i kraju, a następnie i na rozleglejszej geograficznej przestrzeni.
[…] A przecież dla etnologa z zawodu, nigdy wariantów nie będzie i być nie może
za nadto. Cóż wreszcie znaczy kilkadziesiąt a nawet setka przytoczonych przez
zbieraczy odmian jednego utworu, skoro nas przysłowie znane powszechnie
uczy, że ma je wieś każda. „Co wieś, to pieśń” – ba! Moglibyśmy dowieść, że ma
je niemal każda ze śpiewających niewiast3.

Wyłączamy natomiast z naszych rozważań systematykę należącą do genologii, obejmującą różne rodzaje i gatunki literatury i muzyki ludowej.
Systematyka pieśni stawała się jednak istotna dla etnografii, kiedy uwzględniała podział na podstawie ich tematu i funkcji, pomagający uznać pieśni
za źródło do poznania istniejącej poza nimi rzeczywistości społeczno-kulturowej. Dostrzegł to Krzyżanowski, jednak zarzucił tej systematyce brak
logiki4. Równocześnie był świadom, że „[…] wszelkie próby w tej dziedzinie
1 J. Adamowski Zagadnienia systematyzacji materiału dokumentacyjnego w „Dziełach
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga
w dwusetną rocznicę Jego urodzin, red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s., s. 27.
2 List do K. Libelta z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 228.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XII.
4 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 28. Zob. także np. A. Skrukwa Kujawy
Oskara Kolberga…, s. XXX.

599

�muszą się liczyć z Kolbergiem, z tym, co w zakresie systematyki zrobił,
i z tym, czego zrobić nie zdołał”1.
Systematyka przyjęta przez Kolberga dla porządkowania materiałów
w wydanych przez niego tomach ma zakres szerszy, obejmuje już nie tylko pieśni. Ujawniona została ona w „spisach rzeczy”. Również ta systematyka jest zmienna w szczegółach, zależna od przyjętego zakresu badań,
posiadanych dla poszczególnych regionów materiałów i doświadczeń badawczych, wpływających na możliwości porządkowania przedstawianych
w niej materiałów. Obejmuje przede wszystkim grupy tekstów bezpośrednio związanych z przedmiotem badań, ludem, tak jak on został przez Kolberga określony, i jego kulturą, staje się jednakże przede wszystkim systematyką materiałów w etnograficznej monografii regionalnej. Jak zauważył
Adamowski, autor Ludu i Obrazów etnograficznych wpracował w tym
zakresie model powtarzany w ogólnym zarysie w wydawanych przez niego monografiach regionalnych, jedno lub wielotomowych, składający się
z części obligatoryjnych oraz fakultatywnych2. Obok wstępów mają w nim
stałe miejsce rozdziały takie jak „Kraj”, „Lud” z charakterystyką jego „właściwości” oraz informacjami określającymi jego „sposób życia”, następnie
„Zwyczaje” i „Obrzędy”, „Pieśni i dumy”, „Tańce”, „Świat nadzmysłowy”,
„Powieści” przedstawiające różne gatunki prozy ludowej oraz jakże ważne
„Przypisy”. Kolberg nie zamyka się jednak w ramach schematu, uzupełnia
tomy w zależności od posiadanych materiałów. Są to np. gry i zabawy czy
dane językowe. Systematykę właściwości i wytworów ludu, zastosowaną
w porządkowaniu materiałów w tomach publikowanych dzieł, stawiał wyżej niż zróżnicowanie źródeł, z których korzystał. Najczęściej je odróżniał
i oznaczał, korzystał z nich jednak łącznie w ramach systematyki przedmiotowej. Postacie ludzi porządkował przy pomocy wyróżnienia ich „typu”,
właściwego, jego zdaniem, mieszkańcom poszczególnych dokumentowanych przez niego regionów.
Kolberg ponadto był współtwórcą programu Wystawy Etnograficznej
w Kołomyi w roku 1880, do uczestnictwa w przygotowaniu której został zaproszony „dla nadania jej odpowiedniego układu i porządku”3. Przewidziano w nim i zrealizowano uporządkowanie eksponatów w dwóch działach:
1

J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 28.
J. Adamowski Zagadnienia systematyzacji…, s. 29.
3 List W. Przybysławskiego do O. Kolberga z 21 IV 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 352.
2

600

�„A. Wyroby” i „B. Konie, bydło i płody górskie”. Pierwszy z nich dzielił się
na 21 grup przedmiotów wydzielonych przy pomocy kryteriów mających
znaczenie dla etnografii i przemysłu wiejskiego1. To jemu przypisać należy przyjęty w niej wzorzec systematyki etnograficznych obiektów wystawowych, z której korzystano później w porządkowaniu zbiorów, również
muzealnych. Systematyzowanie stosowane przez Kolberga nie było celem
samym w sobie, miało charakter instrumentalny, pomagało w porządkowaniu różnorodnych materiałów, stąd niekonsekwencje polegające m.in. na
niespełnianiu warunku rozłączności systematyzowanych kategorii przedmiotów.
Interpretacja materiałów
Jedną z podstawowych metod służących interpretacji jest porównywanie. Kolberg nie mógł obyć się bez porównań, niezbędnych w wielu
procedurach naukowych i podstawowych w etnografii, a także w myśleniu potocznym. Wiedział o ich znaczeniu i stosowaniu przede wszystkim
z lektur prac filologów indoeuropeistów, rozwijających językoznawstwo porównawcze i zakładających istnienie historycznego pokrewieństwa między
wszystkimi językami wywodzącymi się z indoeuropejskiej rodziny językowej, oraz etnologów/antropologów zainteresowanych Wschodem i Starożytnością jako terenami i okresami kulturotwórczymi. Określał je, wskazując
na warunki, jakich wymagały, aby być użyteczne. Porównania te były mu
potrzebne dla uzyskania szerszej perspektywy dla zgromadzonych przez siebie materiałów i potwierdzenia przyjmowanych założeń. Służyły ponadto
nadaniu tym materiałom znaczenia przez umieszczenie ich w kontekście
historii i kultury narodów słowiańskich, Europy i świata oraz nauk nimi
się zajmujących, miały także potwierdzić erudycję stosującego je dokumentalisty. Najczęściej jednak odniesień do porównań poszukiwał w materiale
etnograficznym, zgromadzonym przez siebie lub znanym z literatury.
Dla Kolberga istotne było ustalenie podobieństw i różnic między faktami
etnograficznymi w przestrzeni i w grupach ludzi, decydujących o bliskości
lub odrębności regionów i tych grup. Podkreślał znaczenie badania różnic
1 O. Kolberg Rękodzieło na Wystawie etnograficznej w Kołomyi 1880 r., w: O. Kolberg
Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 219.

601

�kulturowych, tak ważnych w powstaniu i rozwoju etnografii/etnologii jako
dyscypliny naukowej. W artykule recenzyjnym z pracy Glogera Obchody
weselne napisał:
Myli się zatem autor, gdy twierdzi (o ludzie wiejskim), że różnice obyczajów nie
były i nie są tu różnicami, ale tylko wzorzystą rozmaitością pospolitego narodowego zwyczaju […]. Mniej by się mylił, gdyby wyrzekł: powszechnego zwyczaju. Dla etnografa bowiem i uczonego, krążyć myślą pochopnego po szerokim
świecie, odmiany i odcienia bądź wyżej wspomniane, bądź jakiekolwiek inne,
są zawsze i być muszą różnicami, czy takowe w obrębie Polski, czy w szerszym
zakresie dostrzeganymi i spisywanymi będą1.

Zastanawiał się nad określeniami przyjętymi dla podobieństw i różnic
w języku polskim, świadomy znaczenia języka w przedstawianiu świata:
Wyrobiwszy sobie przede wszystkim jasne, a choćby przybliżone tylko pojęcie
o wyrazach: tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień,
odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo itp., że już nie wspominamy o wyrazach cudzoziemskich, jakimi są: wariant, wersja, motyw itd. (sama natura
wszystkich tych nazw zakreśli bezstronnemu etnografowi właściwe, a przynajmniej przybliżone między nimi granice), zdołamy dokładniej wykazać, gdzie się
one (np. różnice czy podobieństwa) znachodzą i skąd powstały2.

Recenzując książkę Glogera Obchody weselne Kolberg zaakceptował
zastosowane w niej porównanie, oparte na wnioskowaniu indukcyjnym,
w którym szczegóły określają charakter całości. Nie zgodził się jednak
z konkluzją wyciągniętą z tego porównania o jednolitym, narodowym charakterze obrzędów, zwyczajów i pieśni na obszarze dawnej Rzeczypospolitej. Uzasadniał, że była oparta na niedostatecznej ilości i małej reprezentatywności materiałów:
W cóż się atoli obróci pewna naszych porównań liczba i czy dojrzały zupełnie
zdoła ona wydać owoc, jeżeli rozpatrując się w posiadanych zbiorach […] dostrzeżemy niby czarne plamy liczne szczerby w opisach wielu pojedynczych
ziem, których monografii dotąd nie skreślono, które zatem do porównań materiału żadnego nie dostarczyły? Oczywiście, wówczas porównania nasze, na
1
2

O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 275.
Tamże, s. 266.

602

�danych tylko, jakie mamy w ręku, oparte, zamiast przedstawić szereg ogniw
w zgodną wiążących się całość, przeskakiwać nieraz muszą w nader odległe
od siebie przestrzenią miejsca, dla braku materiałów ze stron pośrednich, i nie
zawsze przystając do siebie nie objaśnią dostatecznie […] przedmiotu, o który
potrącały1.

Procedura porównawcza zastosowana przez Kolberga w kolejnych, wydawanych tomach Ludu i Obrazów etnograficznych obejmowała identyfikowanie podstawowych typów faktów kulturowych w ramach regionu
i ustalenie jego cech charakterystycznych. Kolberg świadomie podjął pracę
w tak wyznaczonym kierunku w pierwszym tomie opublikowanej przez siebie w roku 1865 monografii regionalnej, jaką było Sandomierskie. Napisał
w nim, że ograniczenie się do ram „prowincji”:
[…] skupi zebrane wiadomości w jedno ognisko, okolicę uwydatni, a stąd utoruje
łatwiejszą drogę poszukiwaniu, porównaniu, stosowaniu, badaniu, dając obok
tego możność sprawiedliwszego na nią (a przez nią w przyszłości i na całość)
poglądu i ocenku2.

Zastanawiał się nad sposobem dokonywania porównań w odniesieniu
do materiałów z własnych badań. Doszedł do wniosku, że porównanie
jest szczególnie wartościowe, kiedy obejmuje materiały z terenów najbliższych, wówczas umożliwia lepszą charakterystykę zarówno omawianego
faktu kulturowego, jak i regionu:
Dla studiów porównawczych, dają tu obfity materiał skreślone szczegółowe opisy obrzędów weselnych. Sądzimy, że porównanie tego rodzaju wedle pewnego
należałoby dokonywać planu; więc opisy wesel z pod Płocka i Bodzanowa, zestawić najprzód należy z takimiż opisami umieszczonymi w tomie I Mazowsza;
gdy znowuż opisy z Pułtuskiego, Przasnyskiego i Ostrołęckiego pochodzące,
skłaniają się ku skreślonemu przez nas opisowi wesel z tomu III3.

W dochodzeniu do całościowego obrazu kultury ludowej w obrębie ziem
dawnej Rzeczypospolitej Kolberg krokiem pośrednim uczynił porównania
między regionami. Jest ich wiele, dotyczą zarówno regionów sąsiadujących
1

Tamże, s. 263.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), pierwodruk: Kraków 1888, s. X–XI.
2

603

�z sobą, jak i odległych. Badacz dostrzegł tereny pośrednie. Pisząc o Kujawiakach, stwierdził:
W gwarze swej, obyczajach, podaniach, obrzędach i śpiewach trzymają oni środek miedzy Wielkopolanami a Mazurami, przybierając cechy właściwe jednym
lub drugim, w miarę zbliżania się do ich granic1.

W materiałach śląskich zachowało się, w zapisie terenowym Kolberga,
zestawienie nazw części wozu z Mińska Mazowieckiego i ze Śląska, jednakże
bez wskazania na cel tego porównania2. Powszechność i znaczenie porównań regionalnych w antropologii/etnologii nam współczesnej, tak ważnych
również dla Kolberga, wymagających jednak intensywnych studiów terenowych oraz rozwiązania trudności w ustaleniu próby badawczej i definiowania jednostek porównania, spowodowało, że uznano je w tej dyscyplinie
za odrębny typ metody porównawczej3.
Kolberg porównywał także fakty kulturowe z terenów odległych. Przekonanie, że „Poszanowanie grobów wrodzonym jest u wszystkich, najdzikszych nawet ludów”, wsparł przykładem ze Szkocji, zaczerpniętym z notatki
prasowej4. Porównał chodzenia młodzieży w czasie Wielkanocy „po wykupie” na Mazowszu z bieganiem dzieci i młodzieży po wsi z zapowiedzią
wiosny w Szwajcarii5. Znalezione w publikacji podanie z Baku przypominało mu „w części powieść o Wandzie”6. Stosował zatem także porównanie
przez podanie wybranego przykładu, zwane „porównaniem ilustracyjnym”7, które wykorzystywał dla zilustrowania tezy o powszechności czy szerszym niż ograniczony do ziem polskich zasięgu fenomenów kulturowych.
Wnioskowanie przy pomocy analogii o podobieństwie form znalezionych
w kulturze europejskiej i w odległych kulturach, np. w Ameryce, wymagało
jednak, zdaniem badacza, ostrożności – formy te mogą przecież powstawać
niezależnie:
1

O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.
O. Kolberg Śląsk (DWOK T. 43), s. 13–14.
3 A. Hultkrantz General ethnological concepts, w: International dictionary of regional
european ethnology and folklore, vol. 1, Copenhagen 1960, s. 50; A. Barnard Antropologia.
Zarys…, s. 96–98.
4 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 312.
5 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 77.
6 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), pierwodruk: Kraków 1888, s. 141.
7 G. Sarana Comparative method, w: Encyclopedia of social and cultural /anthropology,
red. A. Barnard, J. Spencer, London-N. York 2002, s. 181.
2

604

�To nas zastanawia i każe być cierpliwym, dopóki nie znajdziemy innego materiału, który by nas oświecił, że to jest przypadkowe zejście się myśli i obrazów1.

Podkreślał wartość, jaką informacje zaczerpnięte z publikacji miały dla
celów porównawczych:
Dla lepszego określenia znaczenia materiałów własnym nabytych staraniem, iż
niezbyt pełnych, dołączyliśmy wyjątki z prac i spostrzeżeń niektórych autorów
(n. p. Ryszarda Berwińskiego z r. 1854, Teobalda Klepaczewskiego z r. 1861,
Emila Kierskiego i.t.d.); jak i dla poparcia dowodami naszego tekstu: kopie dokumentów z rzadszych wyjęte druków. Ułatwi to prace porównawcze, zwłaszcza
gdy w zakres badań tego rodzaju wciągnięte będą materiały coraz obficiej nie
tylko z ziem słowiańskich i im przyległych, ale i z najdalszych Europy i innych
części świata napływające krańców2.

Uzasadniał korzystanie także z kalendarzy, broniąc się przed zarzutem
głoszenia niedorzecznych poglądów:
Cytowanie to z kalendarzy mniemań ludu, choćby najdziwaczniejszych, w niezmienionej ich treści i dykcji […] przez etnologów bywa zbieraczom zalecanym,
jako nader pomocne dla studiów porównawczych nad wyobraźnią i stopniowym rozwojem i stosowaniem pojęć u ludu3.

Na uczyniony w recenzji z III cz. Pokucia zarzut Franki dotyczący nieuzasadnionego i nieuporządkowanego umieszczania w tomie materiałów
wziętych z publikacji4 Kolberg odpowiada:
Notaty Wójcickiego, Kirkora i innych autorów, umieszczone w tekście i w przypisach, użyte zostały do porównań, jako rzucające szersze światło na opisywane
przedmioty lub popierające i dopełniające własne nasze obserwacje5.

1

O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), pierwodruk: Kraków 1882, s. IX.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. IX.
4 Recenzja cz. III „Pokucia” Iwana Franki i odpowiedź Oskara Kolberga, w: O. Kolberg
Pokucie. Suplement do t. 29–32 (DWOK T. 81), s. 286–291.
5 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia” napisaną
i podaną do „Kwartalnika” (III, 7) przez I.F, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK
T. 81), s. 290.
2

605

�Rozwijane w XIX wieku studia porównawcze w zakresie językoznawstwa
indoeuropejskiego, a także w ramach wczesnego dyfuzjonizmu i ewolucjonizmu, były ważne dla Oskara Kolberga. Niekiedy uznawał wiarygodność
przyjmowanych w nich odniesień do mitologii Wschodu lub Starożytności,
często jednak podawał w wątpliwość bezkrytyczne ich stosowanie. Do swoich tekstów wprowadzał oparte na nich uwagi i komentarze dotyczące własnych materiałów: etnonimów i toponimów, wierzeń i literatury ludowej.
Powtarzając zaczerpniętą od Maciejowskiego informację o powiązaniach
„Kurpiów-Gociów” z „Germanami-Gociami”, stawia przy niej tylko znak
zapytania1. Brak zdecydowania Kolberga w ocenie porównań tego rodzaju
i uleganie autorytetom ujawniło się w jego dziełach w kilku miejscach,
w których zastanawiał się nad przyjmowanymi etymologiami etnonimu
Mazur. Podał jedynie w wątpliwość, a nie zanegował, stanowisko Naruszewicza, Maciejowskiego i Lelewela, wywodzących pochodzenie Mazurów od
Massagetów2. Odpowiadając na postawiony mu przez E.S. Świeżawskiego
zarzut, w dłuższym wywodzie napisał:
Otóż nie myśleliśmy bynajmniej stawać w obronie hipotez Naruszewicza, Bielowskiego i innych, których błąd niezupełnie zresztą dowiedziony co do pochodzenia Mazurów wykażą dopiero dalsze badania historyków i etnologów; obecne
bowiem prace (np. co do tożsamości Manimów3 i Mazowszan i t. p.), jakkolwiek
na uznanie zasługują, pomroki tej całkowicie nie rozjaśniły. Wszakże chętnie
godzimy się na to, iż hipotezy Naruszewicza i dawniejszych autorów łatwo się
dadzą obalić, już ze względów, że w starożytności, jak wiadomo, ludy wcale
z sobą nie pokrewne, nosiły podobne lub zbliżone do siebie (czasami nawet
podsunięte im) nazwy, które przez późniejszych historyków brane były za dowód ich jednoplemienności. – Mimo to, hipotezy rzeczone, jakkolwiek kruche,
nabierają pewnej siły wówczas, gdy się je zwalczyć pragnie jedynie argumentami etymologii, która właśnie do postawienia ich dała pochop. Bo dlaczegóżby
źródłosłów mas nie miał wpłynąć zarówno na utworzenie nazwy Massa-getow,
Mez-ów (Maesia, Moesia), jak i na nazwisko Mazurów, a następnie doprowadzić
do wniosku, jakoby ludy te w pewnym zostawały powinowactwie4.
1

O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 52.
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 37.
3 Manimowie, przez Tacyta wymienieni jako jedno z pięciu najważniejszych plemion Lugiów zajmujących tereny między Odrą i Wisłą – identyfikowano ich z przeworską kulturą
grobów jamowych. H. Łowmiański umieścił Manimów na terenie Opolszczyzny, zob. tegoż
Początki Polski. Z dziejów Słowian w I tysiącleciu, Warszawa 1963, s. 235.
4 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 349.
2

606

�Zdecydowanie krytycznie natomiast ocenił wywód Gołębiowskiego,
próbującego wywieść etnonim Huculi od czasownika „koczować”. Stwierdził: „Ale wykład ten, jedynie na pewnym podobieństwie dźwięków oparty,
ani historycznie, ani etymologicznie usprawiedliwić się nie da”1.
Kolberg w komentarzach dotyczących mitologii słowiańskiej wskazywał
stosujących porównania uczonych, od których czerpał inspirację. Wymienił
Z. Chodakowskiego, I. Rakowieckiego, N. Medyńskiego, W. Maciejowskiego,
A. Tyszyńskiego, K. Szajnochę, A. Marcinkowskiego (Nowosielskiego), J. Papłońskiego, A. Mierzyńskiego, A. Kirkora, J. Sienkiewicza i E. Tyszkiewicza.
Napisał:
Dodajmy, że niektórzy jak np. Skorochód Majewski, Hanusz, Borkowski i t.d.,
podżegnięci porównawczymi pracami lingwistycznymi, historycznymi i innymi
Anglików, Francuzów i Niemców (Jonesa, Burnoufa, Boppa, Grimma, Lassena,
Kuina [winno być: Kuhna] i t. d.) w oznaczeniu stanowiska mitologicznego Słowian
skłaniali się stanowczo ku Indiom wschodnim i Persji, gdy inni zwrócili badawcze
swe oko ku sąsiadującym ze Słowianami Litwinom, Skandynawom i Czudom2.

Sam także sięgał do Indii, np. próbując znaleźć wyjaśnienie nazwy diabła
Rokity i wierzeń związanych z wężami3. Poszukiwał materiałów do porównań
również na terenach jeszcze dalszych. Materiały pozwalające interpretować
pozostałości wierzeń pogańskich w postaci kultu ciał niebieskich i żywiołów,
takich jak woda i ogień, czerpał z Birmy, Kambodży i Sumatry, posługując się
pracami Bastiana4. W ocenie porównań w zakresie mitologii, podobnie jak innych porównań, nie był konsekwentny. W liście do Jana Karłowicza napisał:
Mówiąc o Wandzie, nie wspominałeś Pan przy nazwach wody o nazwie litewskiej wody = wanda. Krok także nader ważną musiał odgrywać rolę w starożytności, stąd być może, że pochodzi odeń także nazwa Olbrzymich Gór Krko-noszy,
a może i Kr-pat (lud miejscami nazywa te góry, osobliwie Tatry – Krępak). Mimowolnie nasuwa się przy Kroku nazwa indyjskiego Kriszny, jak przy Wandzie
nazwa Gangi – nimfy Gangesu. Mówiąc to, nie myślę wcale porównywać, a tym
mniej identyfikować tych mitów z sobą5.
1

O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 38.
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XVII; błędny zapis „Kuin” powtórzył
J. Gajek, zob. s. 559.
3 Tamże, s. 13, 80.
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 179 i nast.
5 Brulion listu do J. Karłowicza z 10 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 189.
2

607

�W rozważaniach związanych z mitologią często powoływał się na pracę
Kazimierza Szulca Mityczna historia polska i mitologia słowiańska (Poznań 1880), którą polecał m.in. portugalskiemu uczonemu Zófimowi Consiglieriemu Pedroso1. Autor Mitycznej historii polskiej…, subskrybent Ludu
Kolberga jest przez Kolberga ceniony, także ze względu na stosowaną przez
niego komparatystykę:
Dzieło jego usiłuje przy pomocy badań porównawczych skreślić ogólny bogosłowia tego zarys i wytłumaczyć znaczenie mityczne wielu podań, niemniej
kultu i odnośnych doń obrzędów u poszczególnych słowiańskich plemion, o ile
z kronik i zebranych dotychczas materiałów uczynić się to dało. Niektóre z wywodów jego, należyte już w świecie naukowym zyskały uznanie2.

Kolberg stosował porównania z odległymi czasami i terenami również
w stosunku do utworów literatury ludowej. Wskazywał, w przypisie dołączonym do bajki Dydak i Dziad z mosiężną brodą „od Wyrzyska, Szamocina”, na podobieństwo występującego w niej gryfa do tworów wyobraźni
obecnych w architekturze i podaniach w różnych stronach świata – w Kambodży, Chinach, na Litwie, w Ameryce, Egipcie, Grecji – i u różnych autorów, starożytnych, średniowiecznych oraz u Bastiana3. Niekiedy czynił
to ostrożnie. Umieszczając w przypisach obszerne omówienie artykułu na
temat Niniwy i Babilonu oraz tamtejszych wierzeń związanych z wieżą Babel, zaopatruje je w przypis: „Nasuwa się tu porównanie z kilkoma baśniami
w zbiorze niniejszym zamieszczonymi […]”4.
Dokonywane przez Kolberga próby porównań i śledzenie na ich podstawie zapożyczeń i wzajemnych wpływów, inspirowane głównie tradycją
filologiczną, i wynikający stąd stosunek badacza do źródeł ocenić można
dwojako. Porównania prowadzone na materiałach z sąsiadujących z sobą
lub niezbyt odległych geograficznie i kulturowo terenów uzasadniały związki między grupami ludzi i przeciwstawiały się twierdzeniom o prawach wyłączności do rozwiązań kulturowych i istnieniu kultur izolowanych. Te natomiast, które miały na celu osadzenie zebranych przez Kolberga materiałów
1

Brulion listu do Z. Consiglieriego Pedroso z 15 VII 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 529.
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VII.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), pierwodruk: Kraków 1881, s. 98–99.
4 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), pierwodruk: Kraków 1875, s. 361.

608

�w niekiedy nadmiernie szerokich kontekstach, nie znajdywały uzasadnienia
i krytykowane były już za życia badacza1. Władysław Smoleński zaliczył
Kolberga z wczesnego okresu jego działalności do „młodzieńców składających drużynę” zainteresowanych badaniem ludu, zainspirowanych ideami
romantyzmu, którzy „przygotowania do studiów porównawczych nie mieli
żadnego”2. Na zarzuty Biegeleisena, że sięga do mitologii różnych narodów
i niewiarygodnych autorów, Kolberg odpowiedział następująco:
Słabości tej, co do mitologii, nie myślimy wcale zaprzeczać […]. Nie obstając
bynajmniej przy twierdzeniu, jakoby wszelkie bez wyjątku wywody i tłumaczenia Hanusza i Szulca miały za sobą słuszność i uzasadnienie, mamy jednak
przekonanie, że są wśród nich i takie, którym dalsze na tej drodze badania gruntowności, a częstokroć i słuszności odmówić nie zdołają3.

Długo później Krzyżanowski oceniał na korzyść Kolberga to, że zajmując się wyjaśnieniami zjawisk związanych z wierzeniami, „nie przesadzał
w powtarzaniu modnych objaśnień »mitologicznych«”4.
Kolberg zdawał sobie sprawę, że podobieństwo faktów kulturowych nie
zawsze świadczy o ich wspólnym pochodzeniu czy zapożyczeniu:
Dostrzeżone przez niektórych pewne (np. przez Połujańskiego) podobieństwo
charakteru Kurpiów z mieszkańcami Karpat, jest w istocie niczym więcej jak
psychologicznym wpływem swobody życia wśród gór karpackich i borów Mazowsza5.

Szerokie stosowanie porównań świadczyło o niezwykłym u dokumentalisty kultur partykularnych, a tak bardzo charakterystycznym dla Kolberga
przekonaniu o braku izolacji kulturowej i istnieniu uniwersaliów kulturowych.
1 Biegeleisen w zbiorowej recenzji dzieł Kolberga z roku 1886 stwierdził: „Mitologia to słaba
strona Kolberga, chciałby on wierzenia ludu naszego wywieść wprost od Gangesu, przytacza
więc z Hanusza (starego) i z Szulca niestworzone rzeczy”, H. Biegeleisen O. Kolberg: „Pieśni
ludu polskiego”, Warszawa, 1857, „Lud, jego zwyczaje” i.t.d. tom 1, Warszawa, 1865: „Sandomierskie” […], „Biblioteka Warszawska” 1886, T. IV, s. 438.
2 W. Smoleński Oskar Kolberg: Mazowsze. Obraz etnograficzny, t. I–II, Kraków 1885–
–1886; „Kwartalnik Historyczny” R. 1: 1887, s. 280.
3 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 400.
4 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 29.
5 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 67.

609

�Bliskość etnografii/etnologii z innymi dyscyplinami i interdyscyplinarny
charakter jej/ich studiów sprzyjały nie tylko podejmowaniu i przejmowaniu
przez Kolberga problematyki właściwej dla innych nauk i typowej dla nich
terminologii, ale także stosowaniu zapożyczonych od nich metod interpretacji materiałów. Kolberg często łączył zadania etnografa i historyka. Stosował metodę retrogresywną, jedną z podstawowych metod badawczych
historii, uznawaną za wersję chronologiczną metody porównawczej1. Zapisaną przez siebie pieśnią czy zanotowanym wyrażeniem, funkcjonującymi
w kulturze mu współczesnej, posługiwał się jako źródłem informującym
o czasie wcześniejszym. Tak postąpił, zaopatrując w komentarz pieśń oskarżającą panów-Lachów o starania u cesarza o przywrócenie pańszczyzny2,
a także umieszczając w swoim zbiorze wiele pieśni mówiących o okrucieństwie tego systemu prawnego oraz związanych z nim obciążeń, takich jak
np. tłoka3. Metodę retrogresywną, opartą zresztą na nieprawdziwych źródłach, stosował również wówczas, kiedy pragnął dotrzeć do genezy zjawisk
kulturowych, m.in. ważnego dla niego fenomenu społeczno-kulturowego,
jakim był etniczny naród polski. W procesie wyodrębniania się ze wspólnoty słowiańskiej przeszedł on, zdaniem Kolberga, okres związany z Chrobacją i Lechią, które pozostawiły wyobrażone i dostrzeżone przez badacza
w terenie, a następnie zapisane w publikacjach cechy chrobackie u ludu
krakowskiego4 oraz lechickie, nazwane „czysto-lechickimi znamionami”,
którymi miał się odznaczać lud w Wielkopolsce5.
Przestrzeń, główna kategoria geografii, została poważnie potraktowana w poglądach i pracach dokumentacyjnych Kolberga. Być może miała
na to wpływ profesja jego ojca, powołanego przez Stanisława Staszica na
profesora geodezji, miernictwa i innych nauk z zakresu topografii w Uniwersytecie Warszawskim, autora licznych prac z tego zakresu, w tym map6.
Kolberg uznawał, że dla antropologii/etnologii niezbędne są wiadomości
i czynności związane z geografią7. Badacz sumiennie lokalizował zapisywa1

J. Topolski Metodologia historii, Warszawa 1973, s. 422.
O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), s. 244 i in.
3 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 206.
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. III, 73.
5 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I.
6 O Juliuszu Kolbergu zob. też: A. Skrukwa Życie Oskara Kolberga w Warszawie w: Oskar
Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 17–18 i 26–27.
7 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 8.
2

610

�ne i opisywane przez siebie wytwory i zachowania kulturowe. Zalecał, aby
przy publikacji pieśni „[…] wymienioną była przy każdej z nich wieś, z której
pieśń pochodzi lub gdzie słyszaną była, co dla etnografów jest rzeczą nader
ważną”1.
Interesował się granicami badanych przez siebie grup etnograficznych,
a także zasięgami wierzeń i zwyczajów. O terenie zasiedlonym przez Kurpiów, opierając się na przypisanych im obiektywnych cechach ich kultury,
a nie na samoidentyfikacji, napisał:
Rozległość tej krainy Kurpiów nie jest dostatecznie określoną […]. Tu mówi autor [A. Zakrzewski – Z.J.] o dzisiejszym rozsiedleniu Kurpiów, prostując zbyt
rozlegle rozciągnięte ich granice przez Winc. Pola i Zygm. Glogera: twierdzi,
że ludność kurpiowska tworzy obecnie dwie oddzielne, nie stykające się z sobą
wyspy etnograficzne: północną i południową […]. Druga, południowa, mieści się
na prawym brzegu Bugu […]. Tu ludność kurpiowska zatraciła w daleko znaczniejszym stopniu swoją odrębność etnograficzną i dlatego ścisłe oznaczenie jej
granic dzisiejszych nie jest rzeczą łatwą2.

Interesując się diabłem Borutą, zauważył:
[…] miał wszakże tutaj, w Łęczyckiem, jak się zdaje, swe rodzinne gniazdo […].
Czy atoli duch ten miał w istocie ogólne, wszechświatowe, czy też tylko lokalne
jedynie […] znaczenie, wykażą dopiero dalsze a gruntowne na tym mało jeszcze
obrobionym polu podjąć się mające badania3.

Dziękując za dostarczone informacje na temat Sobótek, stwierdził:
Są one jednak dostateczne dla potwierdzenia mniemania, iż palenie sobótek
w Zielone Święta nie przechodziło poza granice obwodów Miechowskiego i Olkuskiego, gdyż w Kieleckiem i Stopnickiem palono je zawsze w wigilię św. Jana4.

Znajomość zasięgów występowania wytworów i zachowań kulturowych
miała pomóc w odtworzeniu procesu ich zmian:
1

Brulion listu do J. Karłowicza z 21 X 1878 r. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 168.
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VIII.
3 O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. IV.
4 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 7 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 302.
2

611

�Niektóre ze zwyczajów starodawnych, po lewym brzegu Wisły sporadycznie
jeszcze zachowanych, tu już od początku bieżącego stulecia wyszły z użycia.
Ognie sobótkowe, czyli świętojańskie, pogasły wcześniej niż na lewym tej rzeki
brzegu, lubo i tutaj także, mianowicie od strony wschodniej, pewne jeszcze pozostawiły swej bytności ślady1.

Dokumentowane fakty umieszczał Kolberg w granicach regionów, które
dostarczały jednocześnie ram dla przygotowywanych tomów Ludu i Obrazów etnograficznych. Wyznaczył plan swoich prac, który „[…] ogarnia
wszystkie ziemie dawnej Polski”2, pisał o „etnologicznych granicach Polski”3. Pozostawił itineraria podróży badawczych i poznawczych, przy czym
granice zaborów, istniejące od wielu już lat, odczuwał jako uciążliwy, ale
jednocześnie oczywisty element rzeczywistości, w odróżnieniu od autorów
żyjących w czasie bezpośrednio po dokonaniu podziału Polski, np. Juliana Ursyna Niemcewicza4. Po opuszczeniu w roku 1871 zaboru rosyjskiego
i osiedleniu się w zaborze austriackim traktował siebie jako „emigranta”5.
Kolberg nie stosował w swoich pracach metody kartograficznej (atlasowej), uznanej za ważną w etnografii6. Zdawał sobie jednak sprawę z jej
użyteczności w lokalizacji zjawisk kulturowych i w wyjaśnianiu ich dynamiki. Zainteresowany ogniami świętojańskimi, napisał:
Wielce pouczającym byłoby […] obok wskazania na mapie linii demarkacyjnej
tych miejsc, gdzie panują ognie świętojańskie i tych, gdzie je niecą w Zielone
Świątki, o ile linię taką nakreślić by się jeszcze dało przy stopniowym ich zatracaniu, wskutek rosnącego z każdym dniem u ludu do obrzędów dawnych
zobojętnienia7.

Korzystanie z informacji statystycznych uznał Kolberg za potrzebne
w antropologii/etnologii8. Nie gromadził jednak i nie opracowywał ma1

O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VII.
List do J.I. Kraszewskiego z 20 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 268.
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XI.
4 M. Nalepa Granice państwowe, narodowe i kulturowe w prozie wspomnieniowej Juliana Ursyna Niemcewicza, „Wrocławskie Studia Wschodnie” 2019, T. 29, s. 9–31.
5 Brulion listu do J. Wernerowej z 17 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 415.
6 Por. M. Pokropek Metoda etnogeograficzna, w: Metody etnologii cz. 1, red. E. Z. Szulc,
Warszawa 1981, s. 61 i nast.
7 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), pierwodruk: Kraków 1885, s. II.
8 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 8.
2

612

�teriałów metodami statystycznymi. Oczekiwania wobec statystyki, przede
wszystkim etnicznej, przedstawił w przypisie:
Statystyka winna tu przyjść w pomoc etnografii. Zadaniem jej byłoby wykazać
tu cyframi gęstość osiedlenia się ludności polskiej, ruskiej i żydowskiej, czego
dotąd, jak mniemamy, dokładnie jeszcze nie spełniła1.

Psychologia nie została wymieniona na, niezamkniętej zresztą, liście dyscyplin niezbędnych antropologii/etnologii, przytoczonej przez Kolberga za
omawianą książką Maksymiliana Perthy’ego. Przedstawiając pracę Friedricha Müllera, kolejnego recenzowanego przez siebie autora, Kolberg zauważył, iż ten uznał, że w badaniach antropologicznych „zbyt mało uwzględniano dzieje i duchowo-społeczny, więc psychiczny ludów ustrój” 2. Dostrzegł istnienie etnopsychologii i zadanie etnografii oraz etnologii w dostarczaniu materiałów tejże subdyscyplinie3. Interesujące go wierzenia ludowe
rozpatrywał z „psychologicznego jak i historycznego stanowiska”4. W swoich pracach dokumentatora kultury ludowej realizował to zadanie, wprowadzając do ich programu pojęcie psychologiczne „charakteru” i po części
psychologiczne „typu” grup ludu oraz gromadząc dane ich dotyczące.
Krytyka materiałów
Kolbergowi stawiano zarzut braku krytyki w stosunku do źródeł zastanych, które włączał do swoich tomów i tek. Nie stosował on selekcji
w dołączanych do nich materiałach znajdywanych w publikacjach, przede
wszystkim w gazetach i kalendarzach. Był przekonany o bezpośrednich
związkach niektórych przez siebie dokumentowanych faktów kulturowych
ze Słowiańszczyzną przedchrześcijańską i starożytnym Wschodem. Przykładami mało krytycznej postawy jest umieszczenie tekstów literackich, m. in.
Ignacego Danielewskiego, Emmy z Kurowskich Puffke czy Franciszka Morawskiego, wśród utworów ludowych5. Kolberg miał jednak świadomość
1

O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. VIII.
O. Kolberg Studia, rozprawy…, s. 15.
3 Tamże, s. 18.
4 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 109.
5 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 67 i nast.; s. 116 i nast. oraz s. 217 i nast.
2

613

�możliwości zniekształcania tekstów ludowych i wymyślania utworów za takie podawanych. Przytoczył, za „Przyjacielem Ludu”, „rozmowę o gadkach
gminnych dwóch […] panów” potwierdzającą wiedzę, że „[…] owe drogie pamiątki patriarchalnej ludu naszego przeszłości, częstokroć też tylko nazwę
takowych nosząc, niczym więcej nie są, jak wymysłami ich mniemanych
zbieraczy”1.
Niezajmowanie się krytyką Kolberg tłumaczył brakiem czasu i przenosił
odpowiedzialność za nią na specjalistów:
Autor, jako zbieracz, w nawale zatrudnień ograniczyć musiał swą czynność
krytyczną na autentycznym i sumiennym przedstawieniu choćby najdziwaczniejszych piśmiennych i ustnych źródeł, na skromnej jedynie uwadze nad ich
kompetencją i krótkim na ich znaczenie poglądem. Ocenę ich rozleglejszą i gruntowniejszą, jak i głębsze nad nimi studia pozostawia on specjalistom w każdej
z owych gałęzi wiedzy2.

Wielokroć powtarzał, że jako zbieracz nie ma obowiązku krytycznej oceny gromadzonych materiałów:
Prawda też, żeśmy się nie zapuszczali w krytyczne każdego zdobytego szczegółu
ocenienie, gromadząc po największej części materiał surowy, bo czynność taka
należy do przeszłego mitologa, a nie do zbieracza3.

Odpowiedzialnością za wiarygodność źródła obarczał jego autora:
Czyniąc to, nie zaniedbaliśmy cytować nazwiska autorów i pism, i w ogóle źródła, skąd szczegół dany został poczerpnięty, albo też w braku tej wiadomości
ustęp cytowany zawrzeć w nawiasie lub cudzysłowie, dając tym samym do
zrozumienia, że odpowiedzialność za podaną w nim treść spada na karb pisarza
przemawiającego w imieniu ludu; nasze zaś własne uwagi i poglądy, o ile takowe
w toku pisania się nastręczały, zwykliśmy najczęściej mieścić w notkach na dole
stronicy lub w przypisach do dzieła, o którym to postępowaniu niejednokrotnie
w dawniejszych naszych napomykaliśmy dziełach4.
1

Tamże, s. 239.
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392.
3 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK
T. 63), s. 415.
4 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. VIII.
2

614

�Powracał do roli, jaką przeznaczył dla „przypisów” i „notek” w swoim
tekście:
[…] w przypisach zaś i notkach dawaliśmy wyciągi i komentarze to dłuższe, to
krótsze z dzieł różnych, polskich i zagranicznych, z broszur, gazet, listów itd.,
nader rzadko wdając się w bliższą ich ocenę, bo nie było to naszej pracy zadaniem […]1.

Pragnąc wesprzeć swe stanowisko, powołuje się na opinię Berwińskiego: „o przedwczesnej krytyce i w ogóle o manii krytycyzmu i tworzenia
systematów […]” 2. Zaniedbania przez Kolberga krytyki źródeł nie można
tłumaczyć przyjętym przezeń programem gromadzenia „surowych” materiałów. Materiały gromadził przecież dla celów naukowych. Niedostatek
krytyki źródeł u Kolberga miały swe podstawy w ówczesnym poziomie
rozwoju etnografii i innych nauk społecznych, a także w braku określenia
charakteru źródeł etnograficznych oraz w niedocenieniu sprawdzania ich
wiarygodności, ponadto w nierównym przygotowaniu badacza do realizacji
różnych podejmowanych przez niego zadań.
Kolberg nie był jednak bezkrytyczny. Wskazywał niekiedy na swe wątpliwości wobec wiarygodności źródła czy też dostrzeżonego w literaturze
twierdzenia lub je dyskwalifikował. Wątpliwościom dawał wyraz, posługując się znakami zapytania, a sprzeciwom – wykrzyknikami3, pozwalającymi mu uniknąć komentarzy. Znaki zapytania stawiał m.in. w dokumentowanych bo zasłyszanych opowiadaniach dotyczących spraw bieżących
badanych społeczności, kwestionując wiarygodność ich szczegółów i,
tym samym, osób o nich opowiadających 4. Dobry przykład zawierający
krytykę w przypisie źródła zacytowanego w tekście głównym znajdujemy w części pierwszej Krakowskiego: „Błędne to twierdzenie prostujemy
w ten sposób […]”5. Uwagi krytyczne, poza przypisami, Kolberg umieszczał
również w tekście głównym. Były to m.in. sceptyczne uwagi dotyczące
fantastycznych koncepcji etnogenetycznych i niektórych porównań sięgających czasów starożytnych.
1

O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 393.
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392.
3 Por. O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), pierwodruk: Kraków 1886, s. 291 i nast.
4 Por. O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 95.
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 112.
2

615

�Badacz krytycznie ustosunkowywał się także do idealizacji przeszłość
ludności wiejskiej na terenach Rzeczypospolitej. Był przeciwny, o czym napisaliśmy, pańszczyźnie. Stwierdzenie wyrażone w artykule Wiktora Czajewskiego o nasilaniu się zabobonów skomentował (znowu w przypisie):
Autor snać przypuszcza, iż dawniej nierównie mniej było tego rodzaju zabobonów, guseł i t. p., – co nam, zapatrującym się na istotę i rozwój lub zanikanie
wierzeń ludowych z psychologicznego jak i historycznego stanowiska, czystym
wydaje się niepodobieństwem1.

Na uwagę zacytowaną z „Szematów” – odpowiedzi na ankietę rozesłaną
przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, nadesłaną w roku 1859:
„Związki małżeńskie już się nie zawierają wedle serca, ale wedle interesu”,
zareagował:
Tu zachodzi pytanie, czy i dawniej pod tym względem mogło u chłopów być
lepiej, skoro zważymy większą ich wówczas tak od woli ojcowskiej, jak i pańskiej zależność2.

Sposób interpretowania materiałów z „Szematów” świadczy o stosowaniu
przez Kolberga zarówno zewnętrznej krytyki źródła, związanej z okolicznościami jego powstania oraz osobą autora, jak i wewnętrznej, dotyczącej jego treści:
Wśród szematów […] znaleźliśmy jeden, w którym np. o mieszkańcach Wronczyna pod Stęszewem, widocznie nader pochlebne (zapewne ręką życzliwego
kapłana miejscowego skreślone), wyczytałem zdanie […]3.

Badacz dostrzegł małą wiarygodność w opisie rzeczywistości w książeczce ks. Symforiana Tomickiego, ogłoszonej w celach wychowawczych:
„Ks. S. Tomicki w dziełku Mądry Wach (Poznań 1866), malując nam wieś,
raczej taką, jaką by widzieć pragnął niż jaką jest w rzeczywistości […]”4. Jednocześnie zdawał sobie sprawę z pożytku, jaki korzystanie z wielu źródeł
przynosi dla pozyskania prawdziwego obrazu. Posługując się nadal opisem
Wronczyna, stwierdził:
1

O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 109.
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 117.
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47–48.
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 47.
2

616

�Relacja ta o świetnych głównie stronach charakteru ludu wrączyńskiego dałaby
się i do wielu innych wsi zastosować, gdybyśmy z innych źródeł nie wiedzieli,
że są niestety i strony ujemne, których przemilczeć sumiennemu nie godzi się
sprawozdawcy1.

Kolberg nie poprzestał na ogólnie sformułowanych uwagach obciążających autorów odpowiedzialnością za przekazywane przez nich wiadomości, o czym informował przytoczony już przez nas cytat. Niekiedy, choć
niezbyt często, wymieniał, w różnych kontekstach i formach, tych, którym
zarzucał podawanie nieprawdziwych danych. Wykrzyknikiem opatrzył
uwagę Łukasza Gołębiowskiego, że lud na Pokuciu nie jest pochodzenia
słowiańskiego2. Kilkakrotnie protestował i podawał w wątpliwość stwierdzenia Szczęsnego Morawskiego zawarte w jego książce Pra-Słowianie
i Pra-Łotwa, dwa wydania, Petersburg 1851 i Kraków 18823. Wieloma
znakami zapytania i wykrzyknikiem oznaczył próby powiązania przez Antoniego Schneidera miejsc w Artasowie i okolicy z postaciami z mitologii
słowiańskiej4. Nie uwierzył zapewnieniom Wójcickiego, że opublikowany
przez niego obrazek wesela jest „wiernie skreślony”, dostrzegł w nim jednakże cechy pozytywne:
Mimo tego zapewnienia, opis jego, ukazując w wrażeniach pewną afektację (równie jak i podany z upiększeniami opis Hofmanowej, obacz Lud Ser. XVI. Str. 139)
nie daje gwarancji, żeby dykcja onego zupełnie była wierną. Że jednak zawiera
on mnóstwo szczegółów (osobliwie pieśni) niewątpliwie z natury wziętych, więc
pominąć go na tym miejscu, nie uważaliśmy za rzecz stosowną5.

Jako wzięty „nie z natury” traktuje także opis Sobótek przedstawiony
przez Ignację Piątkowską:
Co się zaś tyczy wyżej wspomnianego opisu sobótek […] to powiemy, że skreślony
on tam został wprawdzie szczegółowo i nader barwnie, lecz nie z natury, tylko
z opisów wyjętych z dawnych dzieł i czasopism, z czego utworzono udatny ob1

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 49–50.
O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 34.
3 Por. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 5; tegoż Ruś Czerwona cz. I (DWOK
T. 56), s. 23.
4 O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK T. 56), s. 18.
5 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 212–213.
2

617

�razek przypuszczalnego jego niegdyś obchodu w ziemi sieradzkiej, gdyż dziś, jak
sama pani Piątkowska przyznaje, włościanie tam już sobótek nie palą1.

Stosunek do omawianego tekstu i autora wynikał także z poglądów społecznych i politycznych Kolberga. Zaprotestował on przeciwko ustaleniom
oficera carskiego P. Bobrowskiego na temat zróżnicowań językowych i etnicznych Słowiańszczyzny wschodniej, zawartych w dwutomowej pracy
Grodnenskaja gubernija (S. Peterburg 1863). Opatrzył je, dostrzegając
w innych swoich notatkach materiałowe wartości książki i często cytując
jej autora, obszernym komentarzem rozpoczynającym się od słów: „Cały
ten wywód językowy jest więc samowolny, dążnościowy, brany z punktu
widzenia moskiewskiego rządu”2.
Surowym krytykiem okazał się Kolberg, recenzując w obszernym artykule książkę Zygmunta Glogera Obchody weselne cz. I (Kraków 1869).
Czuł się w obowiązku zabrać głos w sprawach stanowiących przedmiot
zainteresowań dyscypliny, którą uprawiał, i działań autora, który należał do jego środowiska intelektualnego. Uwagi dotyczyły spraw metodycznych: niedostatku materiałów, ograniczenia źródeł do „cywilizacji
narodu”3, nieuprawnionych porównań. Odnosiły się także do twierdzenia Glogera, że pod wpływem hierarchicznego porządku Rzeczypospolitej
„wyrabiała się nowa jednolitość obyczajów wszystkich ziem polskich” 4,
generalnego dyskredytowania przez niego materiałów dotyczących terenów polskich gromadzonych przez uczonych niemieckich czy kulturowego zrównywaniu Litwy z Polską i Rusią 5. Gloger, zapowiadający opublikowanie tomu drugiego Obchodów, tomu tego nie wydał, być może
na skutek krytyki Kolberga. Zrezygnował także, w późniejszych swoich
pracach, z ujęć porównawczych i prób syntetyzowania 6. Kolberg znał
osobiście Glogera, uznawał za ważne jego kolekcje archeologiczną i etnograficzną, cenił jego badania, w jednym ze swoich listów nazwał go „jednym z najżarliwszych archeologii i etnologii uprawiaczy i popleczników”7.
1

O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 97–98.
O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), s. 476.
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.
4 Tamże, s. 267.
5 Tamże, s. 285, 293 i in.
6 Z. Jasiewicz Zygmunt Gloger (1845–1910), w: Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, T. 5, red. K. Ceklarz, A. Spiss, J. Święch, Kraków 2019, s. 51.
7 Brulion listu do Z. Glogera z 1 VI 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 438.
2

618

�Wiele lat później, bo w roku 1890, Kolberg powraca do oceny Obchodów
weselnych Glogera. Komplementując autora jako „światłego męża”, „wyprzedzającego innych”, o dziele napisał:
[…] było pierwszą na większe rozmiary przedsięwziętą pracą porównawczą całego tego obrzędu, a lubo dla braku potrzebnych materiałów, których liczba
wówczas jeszcze była zbyt szczupła, nie zdołało ono, jak zamierzało, ogarnąć
i powiązać wszelkich tego obrzędu szczegółów i odcieni na obszarze byłej Rzeczypospolitej, dziś, gdy materiału przybyło […] staje się ono wielce ułatwiającym
a nawet niezbędnym podręcznikiem […]1.

W rozdziale Wesele tegoż tomu Mazowsza, podkreślając wartość dobrze
udokumentowanych materiałów zebranych przez Glogera i możliwość ich
zestawienia dla celów porównawczych z materiałami zebranymi przez siebie i innych na wyraźnie określonym terenie, stwierdził;
Z dzieła tego [Obchodów weselnych – Z.J.] pozwalam sobie wyjąć jedynie wiadomości dotyczące okolic Tykocina oraz pewnych osad Podlasia zabużańskiego
i Mazowsza północno-wschodniego, t.j. miejscowości osobiście pod względem
obchodu weselnego przez autora zbadanych2.

Kolberg zwykle unikał krytyki autorów prac, z których korzystał, lub
posługiwał się ową krytyką ostrożnie. Zgromadziwszy materiały dotyczące pieśni i gry obrzędowej „Zelman”, dopiero w końcowym przypisie,
dołączonym do I tomu Pokucia, zaprzeczając przy pomocy wykrzyknika
znalezionej w publikacjach interpretacji genezy święta Rachmanski Wełyk-deń, dodał: „Nie większą zapewne wartość naukową ma i wywód gry
w Zelmana od Żyda Zelmana”3. Unikanie krytyki, o czym już napisałem,
nie było jednak regułą. Kolberg, będąc w przyjaźni z Seweryną i Franciszkiem Duchińskimi, w oparciu o badania Kopernickiego delikatnie podał w wątpliwość twierdzenie Duchińskiego, zaliczającego „Moskali” do
„rasy turańskiej” i wyłączającego ich z „rasy słowiańskiej” 4. Wielokrotnie
powoływał się na prace Ryszarda Berwińskiego, z tą najważniejszą, jaką
1

O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. IX–X.
Tamże, s. 125.
3 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 351; por. również Z. Jasiewicz Pieśń i gra obrzędowa „Zelman” u Oskara Kolberga i innych. Materiały i interpretacje, „Lud” T. 101: 2017, s. 284.
4 Brulion listu do S. Duchińskiej z 20 II 1879, Korespondencja… cz. II, (DWOK T. 65), s. 222.
2

619

�były Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki (Poznań 1854)1, o wyjątkowym, ze względu na podejście teoretyczne, znaczeniu w historii etnografii i folklorystyki polskiej, oraz na te,
które dokumentowały folklor Wielkopolski. Korzystał z zawartych w nich
materiałów2, polecał je swoim korespondentom 3. W części VII Wielkiego Księstwa Poznańskiego uznał za trafne rozważania Berwińskiego nad
czarami i zabobonami jako podstawą „artystycznych i etycznych kreacji
ludu”. Zrelatywizował jednakże jego stwierdzenie, że w czasach im współczesnych nie ma już możliwości odtworzenia przy pomocy zasłyszanych
wśród ludu podań i zaobserwowanych praktyk elementów kultury przedchrześcijańskiej. Dowodził, że opublikowane w tymże tomie materiały,
mimo twierdzeń Berwińskiego, będą sprzyjać rozwojowi badań wykorzystujących materiały etnograficzne do rekonstrukcji dawnej mitologii4. Dla
poparcia swego stanowiska zacytował Teobalda Klepaczewskiego, który
w swoim rękopisie napisał, że Berwiński, będący początkowo wielbicielem literatury ludowej, w Studiach popadł z jednej ostateczności w drugą, zanegował posiadanie przez lud tradycji wierzeniowych i odrzucił
jego podania jako wniesione z zewnątrz i bezwartościowe5. Z arbitralnym
stwierdzeniem Ryszarda Berwińskiego o braku zdolności twórczych ludu,
o czym już napisaliśmy, nie mógł się Kolberg zgodzić. Nie odmawiał jednak wartości dziełu Berwińskiego:
Praca wszakże Berwińskiego ściśle i sumiennie, mimo uprzedzeń jego z niedokładnej ludu znajomości pochodzących dokonana, będzie zawsze przy dalej prowadzonych w tym kierunku poszukiwaniach nader użyteczną, stawiając
obok nieuzasadnionych przypuszczeń i argumenta, którym słuszności odmówić
niepodobna6.
1

Kolberg korzystał także z drugiego wydania tej pracy pt. Studia o gusłach, czarach,
zabobonach i przesądach ludowych, Poznań 1862, które polegało tylko na zmianie tytułu na
bardziej atrakcyjny i wymianie strony tytułowej.
2 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 14, 23, 24, 29 i in.; brulion
listu do T. Klepaczewskiego z 28 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 326–327;
brulion listu do T. Klepaczewskiego z 12 IV 1881 r., tamże, s. 515.
3 Brulion listu do M.W. Dębickiego z 13 IX 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 499.
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VIII–IX.
5 Tamże, s. 78.
6 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XVI. Stanowiska Kolberga nie przyjął Kopernicki. W swoim cennym studium wymienił Berwińskiego wyłącznie jako badacza „rzeczy

620

�Kolberg, tylko wyjątkowo stosujący krytykę, jednocześnie zdecydowanie
bronił znaczenia i sposobu publikowania gromadzonych przez siebie materiałów. Cierpliwie wyjaśniał Lenartowiczowi, dlaczego nie usunął spośród
zebranych pieśni przed ich publikacją „nędznych wierszydeł”1. Obszernie
odpowiedział na wspomniane już krytyczne recenzje Biegeleisena i Franki,
na pierwszą z nich tekstem pozostawionym w rękopisie 2, bo wycofanym
z redakcji „Biblioteki Warszawskiej” po wymianie listów z jej redaktorem
Józefem Plebańskim3, zaś na drugą – repliką opublikowaną w „Kwartalniku
Historycznym”4. Teksty te są szczegółowe, niepozbawione ostro wyrażonego sprzeciwu wobec ich treści oraz oceny autorów. W odpowiedzi na
recenzję Biegeleisena Kolberg napisał: „Wady, jakie cechują jego recenzję,
stara się w następstwie recenzent zrzucić na samego autora, co dla piszącego jest rzeczą nader wygodną”5.
W replice na recenzję Franki stwierdził:
[…] uczyniony przez sz. recenzenta zarzut bezkrytyczności i niesforności podanego materiału, bez podania szczegółowego, co jest w nim mylnym i nieautentycznym i w jaki sposób sprostowanym być winno, powiedziany jako frazes
gołosłowny, bo nie poparty dowodami rzecz rozjaśniającymi, żadnej wartości
naukowej ani w oczach publiczności, ani w oczach autora mieć nie może6.

Inaczej reagował Kolberg na uwagi Ceslawa Neymanna dotyczące spraw
językowych i etnicznych, przekazane korespondencyjnie i w recenzji cz.
I i II Pokucia opublikowanej w czasopiśmie „Kiewskaja Starina”7. Był
wdzięczny za pomoc okazaną w sprawach językowych:
ludowych” z Wielkopolski i pominął jego Studia o literaturze ludowej… Por. I. Kopernicki
O etnografii i etnologii…, s. 19.
1 T. Lenartowicz do O. Kolberga z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 68
oraz list do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 70.
2 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 391–411.
3 Brulion listu do J. Plebańskiego z 12 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 411 i nast.
4 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),
s. 412–415.
5 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 408.
6 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),
s. 415.
7 Recenzja cz. I i II Pokucia napisana przez C. Neymanna została przetłumaczona i zamieszczona w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 275–285.

621

�Dzięki poczynionym łaskawie przez Szan. Pana uwagom twierdzenia me będą
– jak się spodziewam – dokładniejsze i pełniejsze – gdyż w każdym wątpliwym
razie do Niego (jeśli pozwolisz) po radę udać się nie omieszkam1.

Na uwagę poczynioną przez Neymanna, że Kolberg nie powinien do Rusi
włączać Wielkorosji, bo:
W takim określeniu tkwi i omyłka etnograficzna i dla Rusinów obraza. Rusin
bardzo się obraża, gdy go za południowego Moskala mają. Grupa wielkorosyjska
ma swoje narzecza i podnarzecza, a grupa rusińska swoje2,

Kolberg tłumaczył się, że czerpał wiedzę z dawno już wydanej pracy
Szafarzyka3, co już odnotowaliśmy. Cenił Neymanna i przyjmował jego
uwagi, bo nawiązał z nim kontakt za pośrednictwem Kopernickiego i uznał
w nim człowieka, który potrafił być pomocny i rozumiał znaczenie jego
prac.
*
Znaczenie Kolberga i jego dzieła dla etnografii/etnologii potwierdzają
kolejne opracowania jej/ich historii przedstawiające badacza i omawiające jego prace. Obecność Kolberga, z zebranymi przez niego materiałami,
metodami ich gromadzenia, porządkowania i interpretacji, wykracza jednakże poza granice studiów z zakresu historii dyscypliny. Najważniejszą
przyczyną trwałego zainteresowania tymi pracami jest źródłowa wartość
dokumentacji kultury ludowej utrwalonej w nich przez Kolberga, wykorzystywanej przez następujące po sobie pokolenia etnografów/etnologów/antropologów, dysponujących coraz to doskonalszymi narzędziami badawczymi, sięgających po materiały Kolbergowskie dla rozwiązywania ważnych
w ich czasach problemów badawczych – etnografów/etnologów/antropologów przekonanych i przekonujących się, jak wiele w nich mogą jeszcze
odkryć i w jak różny sposób je interpretować.

1

Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK
T. 81), s. 270.
2 List C. Neymanna do O. Kolberga z 10 IV 1884 r., tamże, s. 271.
3 Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., tamże, s. 273.

622

�Spis rycin1

1.

Rkp. terenowy Kolberga z Ciepielewa i Pułtuska (Arch. PTL, teka 43
Miscellanea, sygn. 1352, k. 44v.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja
folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg.
Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II), s. 104.
Rkp. terenowy Kolberga z Walichnów (Arch. PTL, teka 43 Miscellanea,
sygn. 1352, k. 48v.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego … (DWOK T. 85/II), s. 104.
Rkp. terenowy Kolberga z Parcic (Arch. PTL teka 43 Miscellanea, sygn.
1352, k. 48r.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II), s. 104.
Rkp. terenowy Kolberga z Łomży (Arch. PTL teka 43 Miscellanea, sygn.
1352, k. 93r.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego
… (DWOK T. 85/II), s. 104.
„Proszowiacy”. Rycina nieznanego autora dołączona do artykułu Kolberga Proszowiacy, „Kalendarz Ilustrowany” J. Jaworskiego na rok
1869, s. 117.
„Okrężne. Mogilany pod Krakowem. Podług rysunku T. Konopki”.
Do druku przerysował W. Gerson. Rycina dołączona do artykułu
O. Kolberga Krakowiacy. Etnografia słowiańska, „Kłosy” 1871, T. XIII,
nr 318, s. 77.
„Opatkowice i Mogilany pod Krakowem. Rys. z natury T. Konopka”.
Do druku przerysował W. Gerson. Rycina dołączona do artykułu
O. Kolberga Krakowiacy. Etnografia słowiańska, „Kłosy” 1871, T. XIII,
nr 318, s. 77.
Dom z Zakrzewka. Rys. nieznanego autora (Arch. PTL, teka 47, sygn.
1354/III k. 57), nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg.
Wnętrze domu z Zakrzewka. Rys. nieznanego autora (Arch. PTL, teka
47, sygn. 1354/III, k. 56). Pod rys. notatki Kolberga: „szafa i meble ciemno­

2.
3.
4.
5.
6.

7.

8.
9.
1

Ryciny 5–12 zostały odnalezione już po wydaniu odpowiednich tomów monograficznych.

623

�wiśniowe”, „kołdra biała”, „poduszki i pierzyny z materyi w kratki czerwone lub niebieskie, łóżko wysuwane”.
10. Stołek i zydel. Rysunki nieznanego autora z jego podpisem (Arch. PTL,
teka 47, sygn. 1354/III, k. 55), nazwę „Zakrzewko p. Toruniem” dopisał
Kolberg.
11. Baba, ostatni snop zwożony po wygrabieniu pola. Rysunek nieznanego autora podpisany przez Kolberga, z jego notatką „Grudziądz”, niżej
uwaga Kolberga: „Okrężne dopiero po wszystkich zbiorach” (Arch. PTL,
teka 47, sygn. 1354, k. 58).
12. Kapliczka Matki Boskiej Skępskiej w Zakrzewku. Rys. nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg (Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354,
k. 58).

�1. Rękopis terenowy O. Kolberga z Ciepielewa i Pułtuska, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.

�2. Rękopis terenowy O. Kolberga z Walichnów, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja
folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.

�3. Rękopis terenowy O. Kolberga z Parcic, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.

�4. Rękopis terenowy O. Kolberga z Łomży, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.

�5. „Proszowiacy”. Rycina nieznanego autora.

�6. Okrężne. Mogilany pod Krakowem. Podług rysunku T. Konopki.

�7. Opatkowice i Mogilany pod Krakowem. Rys. z natury T. Konopka.

�8. Dom w Zakrzewku (pow. Toruń). Rysunek nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał
Kolberg.

�9. Wnętrze domu w Zakrzewku (pow. Toruń). Rysunek nieznanego autora, pod rys. notatki
Kolberga: „Szafa i meble ciemnowiśniowe, kołdra biała, poduszki i pierzyny z materyi w kratki
czerwone lub niebieskie, łóżko wysuwane”.

�10. Stołek i zydel. Rysunki nieznanego autora z jego podpisem, nazwę „Zakrzewko p. Toruniem”
dopisał Kolberg.

�11. Baba (ostatni snop zwożony po wygrabieniu pola). Rysunek nieznanego autora podpisany przez
Kolberga z jego notatkami: „Grudziądz” i „Okrężne dopiero po wszystkich zbiorach”.

�12. Kapliczka Matki Boskiej Skępskiej w Zakrzewku. Rysunek nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg.

��ISBN 978-83-95-9125-8-0

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="14">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154178">
                  <text>Oskar Kolberg.  Dzieła wszystkie </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154179">
                  <text>etnografia ; kultura tradycyjna ; folklor ;</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154180">
                  <text>Kolberg, Oskar (1916-1890)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154181">
                  <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154182">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154183">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154184">
                  <text>książka </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154197">
                <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
&#13;
��OSKAR KOLBERG&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
TOM 85/II&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�OSKAR KOLBERG&#13;
CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
Część II&#13;
&#13;
STUDIA MONOGRAFICZNE&#13;
Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig,&#13;
Zbigniew Jasiewicz, Elżbieta Millerowa,&#13;
Danuta Pawlakowa, Maciej Prochaska&#13;
&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
Rada Naukowa&#13;
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący&#13;
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,&#13;
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska&#13;
&#13;
Recenzenci&#13;
dr hab. Piotr Grochowski, prof. UMK&#13;
dr Weronika Grozdew-Kołacińska&#13;
dr Agata Kusto&#13;
dr Arleta Nawrocka-Wysocka&#13;
&#13;
Skład i łamanie&#13;
Jacek Grześkowiak&#13;
&#13;
Wydano ze środków Ministra Edukacji i Nauki&#13;
&#13;
ISBN 978-83-95-9125-8-0&#13;
&#13;
Druk i oprawa&#13;
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka&#13;
&#13;
�Spis treści&#13;
&#13;
Od wydawców&#13;
s. 7&#13;
Piotr Dahlig&#13;
&#13;
Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog&#13;
s. 9&#13;
Danuta Pawlakowa&#13;
&#13;
Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga&#13;
s. 75&#13;
Maciej Prochaska&#13;
&#13;
Kompozycje Oskara Kolberga&#13;
s. 137&#13;
Elżbieta Millerowa&#13;
&#13;
Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga&#13;
s. 179&#13;
Ewa Antyborzec&#13;
&#13;
Oskar Kolberga jako badacz terenowy&#13;
i autor monografii etnograficznych&#13;
s. 397&#13;
Zbigniew Jasiewicz&#13;
&#13;
Etnografia Oskara Kolberga&#13;
s. 539&#13;
&#13;
Spis rycin&#13;
s. 623&#13;
&#13;
��Od wydawców&#13;
&#13;
Część II publikacji Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło zawiera prace kilku autorów, poświęcone różnym dziedzinom działalności twórczej, badawczej i wydawniczej autora Ludu. Sprofilowane tematycznie, w zamierzeniu&#13;
składać się mają na całościowy obraz dorobku Kolberga, począwszy od&#13;
jego prac kompozytorskich i popularyzujących muzykę ludową aż po dokumentację wszystkich przejawów kultury wsi w ujęciu regionalnym, a więc&#13;
obok muzyki, także literatury ludowej i etnograficznego obrazu ziem dawnej&#13;
Rzeczypospolitej.&#13;
Ponieważ w edycji Ludu i Obrazów etnograficznych dziedziny te integralnie się splatają w obrębie poszczególnych monografii etnograficzno-folklorystycznych, nieuniknione są w poszczególnych pracach pewne&#13;
powtórzenia i nawroty treściowe, jak choćby np. problem ewolucji programowej, decydujący o traktowaniu przedmiotu badań (co dotyczy zarówno&#13;
melodii, jak i tekstu folkloru i opisu etnograficznego) czy metoda badań&#13;
i gromadzenia zbiorów w założeniach i w praktyce (także odnosząca się do&#13;
tych trzech głównych dziedzin zainteresowania Kolberga). Jednak właściwa dziełu badacza interdyscyplinarność w dokumentacji kultury wydaje się&#13;
wystarczająco uzasadniać takie sprofilowanie tekstów.&#13;
Z drugiej strony synkretyczne traktowanie przejawów kultury w ujęciu&#13;
Kolberga narzuca jednak – wobec prezentowanego układu treści w formie odrębnych studiów – pewne praktyczne konsekwencje. Wśród nich na&#13;
pierwsze miejsce wydaje się wysuwać fakt, że teksty te nawzajem się dopełniają. Dotyczy to nie tylko studiów tutaj publikowanych, ale i w pewnym&#13;
stopniu opracowań z części I, a także z części III. Autorzy stosują wzajemne&#13;
odniesienia oszczędnie, zakładając, że sam układ treści narzuci taki sposób&#13;
postrzegania profilu całości i sposobu jej percepcji.&#13;
&#13;
��Piotr Dahlig&#13;
&#13;
Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog&#13;
&#13;
Kolberg jako muzykolog, s. 9 – Kolberg jako chopinolog, s. 20 – Kolberg&#13;
jako etnomuzykolog, s. 33 – Rezonans Kolberga w polskiej etnomuzykologii&#13;
XX w. – wybrane aspekty, s. 64&#13;
&#13;
Kolberg jako muzykolog&#13;
Lektura Kolbergowskich pism muzycznych oraz etnograficzno-muzycznych monografii regionalnych przekonuje, że ich Autor, niezależnie od epokowego osiągnięcia w udokumentowaniu i badaniu śpiewów ludowych&#13;
i kultury społecznej na ziemiach Pierwszej Rzeczypospolitej oraz niebłahego dorobku kompozytorskiego, może być, jak słusznie zauważa Mieczysław&#13;
Tomaszewski, uznany za zwiastuna polskiej muzykologii (przeduniwersyteckiej)1. Tezy wydawcy Pism muzycznych (1975, 1981), wraz z klasyfikacją pisarstwa muzycznego autora Ludu, pozostają nadal aktualne (nawiązuję&#13;
do nich niżej). Niniejsze opracowanie zawiera uogólnienia i uzupełnienia&#13;
pochodzące od etnomuzykologa i omawiające również rezonans Etnografa&#13;
w XX w. Składa się ono z trzech części przedstawiających Oskara Kolberga&#13;
kolejno jako muzykologa, chopinologa i etnomuzykologa.&#13;
Przedstawienie Kolberga jako muzykologa czy etnomuzykologa opiera&#13;
się na doświadczeniu rozwoju tych gałęzi/profilów nauki humanistycznej&#13;
w XX w. Muzykologia uniwersytecka została zarysowana przez Guido Adlera w 1885 r.2, a na ziemiach polskich (w b. Galicji, zaborze austriackim)&#13;
1&#13;
&#13;
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne&#13;
cz. I (DWOK T. 61), s. XI. Opinia ta sformułowana została w odniesieniu do Kolbergowskiej&#13;
analizy źródeł i stylizacji muzycznych Krakowiaków i Górali Jana Stefaniego: Melodie ludowe&#13;
w operze J. Stefaniego „Krakowiacy i Górale”, „Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 546–554. Opinia ta może być też&#13;
odniesiona np. do tekstu Kolberga O „Sonetach Krymskich” Stanisława Moniuszki, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 505–510, pierwodruk 1868.&#13;
2 G. Adler Umfang, Methode und Ziel der Musikwissenschaft, „Vierteljahresschrift für Musikwissenschaft” 1885, nr 1, s. 5–20.&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
�– umocowana na krótko przed I wojną światową w Krakowie (1911) i Lwowie (1912), następnie w II RP także w Poznaniu (1921) i Warszawie (1938).&#13;
Pierwsze, ukraińsko-polskie definicje etnomuzykologii pochodzą z okresu&#13;
międzywojennego (1929–1934)1. Możemy jednak śmiało twierdzić, że nic, co&#13;
wystąpiło w przekroju tematycznym i metodycznym dwudziestowiecznej&#13;
etnomuzykologii, nie byłoby autorowi Ludu… obce. Wszystkie wątki zainteresowań i postawy badawcze wystąpiły już wcześniej w jakimś kształcie&#13;
u Kolberga. Jest to nie tylko świadectwo szerokich horyzontów jego umysłu, ale i właściwość nauki humanistycznej – wiedzy o muzyce i kulturze.&#13;
Postaci i dorobku Kolberga w sferze muzykologii lub etnomuzykologii nie należy jednak widzieć tylko z perspektywy ludzi „mądrzejszych”&#13;
o XX wiek – należy także poznawać kontekst współczesny Etnografowi.&#13;
Skierujmy uwagę najpierw na czasy poprzedzające działalność Oskara&#13;
Kolberga: okres wojen napoleońskich przyspieszył ruch etnocentryczny&#13;
w krajach niemieckich, pobudzając refleksję nad rangą dziedzictwa kultury ludowej. Nastąpiła znamienna modyfikacja wydawnicza Stimmen der&#13;
Völkern in Liedern J.G. Herdera; pierwsza, autorska redakcja Herdera&#13;
(1778/1779) opierała się na podziale tematycznym pieśni, druga (1807) –&#13;
na pochodzeniu narodowym poetyckich tekstów ludowych. Akademia Celtycka (1805) powołana przez Napoleona miała ożywiać narodowe emocje&#13;
Francuzów. Pierwsze dokumentacje włoskiej pieśni ludowej na początku&#13;
XIX stulecia również stanowiły rezonans polityki cesarza francuskiego.&#13;
Za nowatorski, także w kontekście europejskim, możemy uważać całościowy ludoznawczy program badawczy z 1802 r. Hugona Kołłątaja, który&#13;
przezwyciężał partykularyzm stanów społecznych, a postulował skoncentrowanie się na poznaniu całej różnorodności kulturowej narodu, w tym&#13;
środowisk poza centrami miejskimi.&#13;
Wiedza o muzyce zaczęła powracać na uniwersytety (znalazła się poza&#13;
nimi z końcem XVI w.), najpierw niemieckie (od r. 1826). Równocześnie&#13;
w Europie nastał czas rozwoju periodycznego piśmiennictwa muzycznego, odkrywania przeszłości muzycznej i ożywionego przekładu wrażeń&#13;
muzycznych na język pisany (recenzje koncertów). W Polsce okresu zaborów piśmiennictwo tego typu otwiera „Tygodnik Muzyczny” redagowany&#13;
przez Karola Kurpińskiego (ukazywał się tylko w 1820 roku), w którym&#13;
1 P. Dahlig The use of the term ethnomusicology in Ukraine and Poland between 1928 and&#13;
1939, „Muzyka” R. LIV: 2009, nr 1, s. 51–56.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
�funkcjonalna definicja „pieśni w ogólności” (‘wszystko to, co lud śpiewa’1)&#13;
zapoczątkowała szerokie, społeczne widzenie kultury artystycznej. Program ten dopełniony został, przynajmniej w sferze postulatów, zestawem&#13;
zadań (także powinnością zbierania pieśni i melodii tanecznych) dla sekcji&#13;
muzycznej Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, zredagowanym&#13;
przez Kazimierza Brodzińskiego (1828)2.&#13;
Na lata 20. XIX w. przypadły pierwsze edycje „pieśni narodowych”&#13;
w krajach pod panowaniem Habsburgów3. Istnienie różnych narodów&#13;
jako ozdób w koronie tej monarchii umotywowało podjęcie pierwszej akcji&#13;
zbierania pieśni ludowych (1819). Była to jakby odpowiedź na osiągnięcia&#13;
serbskie: w 1814 i 1815 r. Vuk Karadżić wydał po raz pierwszy w Wiedniu&#13;
Srpske narodne pjesme, pierwszą ekspozycję eposu europejskiego i dziedzictwa bardów słowiańskich. Za tą głośną antologią poszły w innych&#13;
krajach eksploracje dziejów średniowiecznych, przechowanych w tekstach&#13;
pieśni – bądź to w autografach chansons de geste, bądź pozyskiwanych na&#13;
żywo w czasie wędrówek badawczych (Kalevala odkrywana i redagowana&#13;
w Karelii).&#13;
Istotny okazał się wymóg zapisu nutowego we wspomnianej, prowadzonej w Wiedniu przez Gesellschaft der Musikfreunde akcji z 1819 r.4, co dowartościowało nie tylko poezję, ale i „nutę” rodzimą, którą z upodobaniem&#13;
uprawiał np. w wiedeńskim Grinzingu Franz Schubert. Pożądane przez&#13;
wiedeńskie Towarzystwo Przyjaciół Muzyki dopełnienie zbiorów tekstów&#13;
pieśni ludowych o zapis nutowy stało się drogowskazem dla Oskara Kolberga, a świadectwem oddziaływania wielkiej przeszłości teorii muzyki na&#13;
umysłowość Kolberga jest jego sięganie po metafory duszy, krwi, serca, aby&#13;
oddać znaczenie melodii wobec słów (które są tylko ciałem pieśni).&#13;
Podjęcie przez autora Pieśni ludu polskiego prób kompozytorskich&#13;
to w pierwszej połowie XIX w. oczywistość (także dla koncertujących&#13;
1 Por. A. Chybiński Wskazówki zbierania melodii ludowych, „Przegląd Muzyczny” 1925,&#13;
nr 1, s. 6–12, wznowione w: A. Chybiński O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych pod red. L. Bielawskiego, Kraków 1961, s. 68.&#13;
2 P. Dahlig Etnograficzne i muzyczne wątki w działalności Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk (1800–1832), „Nauka Polska. Jej Potrzeby, Organizacja i Rozwój” 2008,&#13;
T. XVII (XLII), s. 35–48.&#13;
3 T.A. Kunz Böhmische Nationalgesänge und Tänze. České národní zpěvy a tance, k vydání připravil Lubomír Tyllner, T. I Faksimile, T. II Texty, Praha 1995; pierwodruk 1825.&#13;
4 K. Vetterl, O. Hrabalová Guberniální Sbírka písní a instrumentální hudby z Moravy&#13;
a Slezska z roku 1819, b.m.w. 1994.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
�muzyków); naukowy dystans i beznamiętna dokumentacja czegoś, co narzucało się i było dostępne na wyciągnięcie ręki (również w samej Warszawie) wydawały się niedorzeczne – to, co bez przeszkód żyje i funkcjonuje, nie musi być cytowane (tak samo niełatwo było przekonać XX-wiecznego filatelistę do zbierania tzw. „masówki”, znaczków w obiegu&#13;
powszechnym). W pierwszych dekadach XIX wieku muzyków otwartych&#13;
na „pieśni w ogólności” intrygowały: improwizowanie na popularny temat zasłyszany, dopowiadanie do fraz, rozwijanie myśli muzycznej, dodawanie akompaniamentu, komponowanie miniatur mających popularyzować czytanie nut i granie po domach muzyki narodowej (przydomek&#13;
„narodowy” dotyczył w latach 20. XIX w. również pieśni ludowych, tytuł&#13;
Pieśni ludu… upowszechniał się od lat 30., także pod wpływem cenzury&#13;
rosyjskiej usuwającej słowo „naród” po powstaniu listopadowym). Kompozytorzy byli przejęci zwłaszcza ideą tworzenia oper narodowych jako&#13;
rodzimej, lokalnej alternatywy wobec dominacji włoskiej sztuki operowej.&#13;
Obok ogólnych tendencji etniczno-twórczych w Europie, szczególnie&#13;
tam, gdzie hegemonia polityczna nie pozwalała na suwerenność małych&#13;
krajów, wstrząs powstania („rewolucji”) 1830/1831 r. rozbudził na ziemiach&#13;
Polski rozgrabionych przez „sąsiadów” potrzebę upamiętniania ludowej&#13;
twórczości poetyckiej w postaci drukowania antologii tekstów pieśni poszczególnych części kraju. Gdy do obiegu wchodziła pierwsza fala tego&#13;
typu wydawnictw Wacława z Oleska1, Kazimierza W. Wójcickiego2, Żegoty Paulego3 i Józefa Konopki4, Oskar Kolberg pogłębiał wiedzę o muzyce,&#13;
doskonalił w Berlinie i Warszawie swe rzemiosło muzyczne, zarabiał na&#13;
życie lekcjami muzyki, wtajemniczał się w pracę kompozytora, a wkrótce,&#13;
za namową brata Wilhelma, pogrążył się w buchalterii najbardziej rozwojowego środka transportu – kolejnictwa. Gdy w latach 40. XIX stulecia&#13;
– w apogeum polskiej filozofii, literatury i sztuki – postanowił skupić się&#13;
1&#13;
&#13;
Wacław z Oleska [Wacław Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833;&#13;
K. Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych&#13;
przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.&#13;
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem&#13;
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836.&#13;
Reprint: Wrocław 1976.&#13;
3 Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838. Reprint: Wrocław 1973.&#13;
4 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840. Reprint: Wrocław 1974.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
�na pieśniach, muzyce, a wkrótce i na życiu ludu, można powiedzieć (kontynuując paralelę kompozytorską), że przybył, tak jak Fryderyk Chopin dla&#13;
historii muzyki polskiej, mąż opatrznościowy dla kulturo- i ludoznawstwa&#13;
Europy środkowo-wschodniej.&#13;
W świetle współczesnej Kolbergowi ikonografii etnograficznej1 widzimy zdumiewającą, uderzającą różnorodność strojów ludowych i obfitość&#13;
ówczesnych materialnych przejawów kultury chłopskiej i małomiasteczkowej ziem polskich. Dziś ówczesny obraz wydaje się czystą egzotyką. Tak&#13;
samo mozaikowo rozmaita musiała być – i była – śpiewna oraz muzyczno-taneczna strona dawnych kształtów rzeczywistości społecznej. Oskar Kolberg, pierwszy wykształcony muzyk wśród miłośników pieśni gminnej,&#13;
pozbył się wątpliwości co do wyboru swej misji pod wpływem zachęt&#13;
K.W. Wójcickiego, który sam był tytanem pracy; wzniósł się jako pierwszy&#13;
po Łukaszu Gołębiowskim2 na ogólnopolską arenę etnograficzną i pierwszy&#13;
wyszedł do czytelnika masowego z kiermaszem swych książek historyczno-literackich. Nastąpiło szczęśliwe sprzężenie ducha czasów i sytuacji osobistej Kolberga. Niezałożenie rodziny, pewien dystans wobec podniosłości&#13;
polskich tradycji szlacheckich z racji protestantyzmu, niechęć wobec oznak&#13;
krzykliwej i pustej kultury masowej miast z jej „automatycznymi pudłami”&#13;
(m.in. katarynkami), imperatyw bycia pożytecznym dla kraju, w którym&#13;
rodzice się zasymilowali, wreszcie ambicje twórcze, które płynnie przeorientowały się z konstrukcji dźwiękowych na budowanie gmachu wiedzy&#13;
empirycznej – „obrazu muzyki słowiańskiej” – wszystko to silnie uwarunkowało drogę życiową Kolberga jako pioniera integralnego kulturoznawstwa,&#13;
antropologii, muzykologii i etnomuzykologii.&#13;
Spójrzmy na jego drogę naukową w świetle Pism muzycznych. Mieczysław Tomaszewski wskazuje na trzy profile: teksty publicystyczne (1);&#13;
hasła encyklopedyczne (2); monografia Chopina (3). W przypadku rozpoczynających pisarstwo Kolberga tekstów publicystycznych (1841–1843) autor&#13;
podejmuje (trwającą aż do 1870) współpracę z „Biblioteką Warszawską”,&#13;
recenzując tam kolekcje pieśni słowackich (1841) i wielkopolskich (1842)&#13;
oraz wydawnictwo kompozycji religijnych (psalmy Mikołaja Gomółki, msza&#13;
1&#13;
&#13;
A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy Zachodniej w ikonografii&#13;
J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego, Toruń 2011.&#13;
2 Ł. Gołębiowski Lud Polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830. Reprint: Warszawa 1983. Tegoż Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym, lub niektórych tylko prowincyach, Warszawa 1831. Reprint: Warszawa 1983.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego)1, co świadczy o zainteresowaniach&#13;
Kolberga także muzyką staropolską.&#13;
Nekrolog Chopina, a w następnej dekadzie śmierć znajomych muzyków (Kasper Napoleon Wysocki – 1851, Emilian Jenike – 1852) skłoniła&#13;
Kolberga także do bycia encyklopedystą ludzi odchodzących. Spisanie ich&#13;
życiorysów i charakteryzowanie twórczości (przy Wysockim Kolberg dał&#13;
wyraz swej otwartości na stylizację tematów ludowych) stanowiło personalną odsłonę dokumentalno-kronikarskiego talentu Kolberga i uświadomiło&#13;
autorowi Ludu… obligację wobec współczesnego mu pokolenia muzyków&#13;
i kompozytorów polskich. Podsumowanie ich dorobku było wstępem do&#13;
opracowywania haseł encyklopedycznych, a dla Kolberga osobiście stanowiło doświadczenie pisania o muzyce jako sposobu życia oraz drukowania&#13;
prac jako budowy dyscypliny naukowej (historii muzyki jako fundamentu&#13;
muzykologii).&#13;
Ponadto słowo o muzyce i „starożytnościach słowiańskich” było mile&#13;
widziane przez redaktorów czasopism ogólnych, poświęconych kulturze,&#13;
sztuce; w szczególności „Biblioteka Warszawska” (od 1841 r.) kształtowała,&#13;
wobec braku uniwersytetu w Królestwie Polskim, humanistyczną myśl naukową. W tym czasopiśmie autor Ludu… opublikował (1865) swój apel-program badawczy odwołujący się do pomocy korespondentów terenowych.&#13;
Kompetencje muzyczne/muzykologiczne Kolberga znalazły szczególny&#13;
impuls rozwojowy we współpracy z Encyklopedią Powszechną Samuela&#13;
Orgelbranda w latach 1859–1868. Na 1114 tekstów w Pismach muzycznych 1069 pochodzi z tej pierwszej polskiej antologii wiedzy ogólnej. Wydawnictwo to powstawało w okresie, gdy wydawano w Europie encyklopedie narodowe. Gromadzenie polskojęzycznego przekazu wiedzy należy&#13;
widzieć także jako ówczesny wyraz suwerenności kultury polskiej. Kolberg,&#13;
umysł chłonny, pilny i gorliwy, opanował lub ponowił odpowiednie lektury polsko- i obcojęzycznych wydawnictw o ambicjach słownikowo-encyklopedycznych, łącząc je z osobistym doświadczeniem, z wypracowanym&#13;
już zmysłem redakcji-nawigacji (po morzu pieśni ludowych). Okazał się pośrednikiem w przekazaniu wiedzy nagromadzonej w kompendiach zachodnioeuropejskich (zwłaszcza niemieckich i francuskich) oraz znakomitym&#13;
1 O. Kolberg Śpiewy kościelne dawnych kompozytorów polskich zebrane i wydane przez&#13;
Józefa Cichockiego, „Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 421–424. Przedruk w: tegoż Pisma&#13;
muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 501–503.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
�kronikarzem/obserwatorem współczesnego mu życia muzycznego, podobnie jak starał się być „stenografem” kultury zachowanej w krajobrazie&#13;
wiejskim. Z tą samą rzetelnością i dążeniem do kompletności (choć zdawał&#13;
sobie sprawę z połowiczności wysiłków) rejestrował zarówno oprawy muzyczne wesel, repertuar pieśni powszechnych, „obsługujących” wszystkie&#13;
duchowe, życiowe potrzeby ludzkie, jak i setki nazwisk kompozytorów&#13;
tworzących mazury i inne miniatury taneczne do słuchania lub tańczenia1.&#13;
Kompozycje taneczne, w szczególności mazurowe, traktował bowiem jako&#13;
kluczowy etap ku „samoistności” muzyki, która w kulturach społeczności&#13;
rolniczych pozostawała ściśle spleciona z obrzędami, kalendarzem (kościelnym, agrarnym) i życiem społecznym, niewiele miejsca zostawiając na indywidualną medytację (tu docenia Kolberg nurt pasterski jako ożywczy dla&#13;
wyobraźni muzycznej, także własnej – w Królu pasterzy).&#13;
Współpraca z periodykami i Encyklopedią powszechną Samuela Orgelbranda, kierowanymi do ogółu czytelników, wpłynęła na (czy też ugruntowała) Kolbergowski styl pisania o muzyce – komunikatywny, oszczędny, rzeczowy, skupiony na informowaniu, ani wybujały, ani poetycki, lecz&#13;
wyważony, naukowy; czasem tylko z dodatkiem wartościującym, gdy był&#13;
świadkiem czegoś. Tylko w jedynej Korespondencji2 z podróży zagranicznej (1857) daje dość pełny wyraz swej osobistej wrażliwości, skromności,&#13;
bezpośredniości, humorowi.&#13;
Analiza haseł przygotowanych przez Kolberga do Encyklopedii powszechnej Orgelbranda wskazuje, że powierzono mu całość zagadnień muzycznych. M. Tomaszewski stwierdza, że: hasła osobowe (574) przeważają&#13;
ilościowo nad rzeczowymi (495); duże znaczenie w formułowaniu wniosków czy opinii ma autopsja Kolberga (co jest widoczne także w przedmowach do tomów monografii regionalnych). Kolberg, współtworząc krąg&#13;
encyklopedystów, musiał praktykować różne stopnie swego autorstwa,&#13;
od całkowicie własnych tekstów do przekładu tekstów obcojęzycznych,&#13;
skupiając się wszędzie na walorze informacyjnym. Systematyka wiedzy&#13;
muzykologicznej konstruowana na podstawie mozaiki haseł daje przekrój&#13;
tematyczny właściwy projektowi muzykologii uniwersyteckiej Guido Adlera, który połączył profil systematyczny (zasady muzyki) z historią muzyki.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Polskie tańce, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 609–611.&#13;
Pierwodruk: Encyklopedia powszechna, T. 20 Warszawa 1865.&#13;
2 O. Kolberg Korespondencja z Wiednia, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),&#13;
s. 357–363. Pierwodruk: „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26, s. 203–206.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�Zakres tej wiedzy zredagowany został przez M. Tomaszewskiego jako spis&#13;
treści, zestaw tematów wiedzy muzykologicznej zawartej w Encyklopedii:&#13;
O muzyce w ogólności:&#13;
Muzyka;&#13;
O elementach i zasadach muzyki;&#13;
O nutach.&#13;
O komponowaniu muzyki, jej działach, rodzajach i formach:&#13;
O kompozycji muzycznej;&#13;
Działy muzyki wedle rodzaju materiału:&#13;
Muzyka wokalna, czyli głosowa:&#13;
Gatunki muzyki wokalnej: chórał, figurał, motet, recitativo&#13;
i aria, chór, kantata;&#13;
Muzyka instrumentalna:&#13;
Formy muzyki instrumentalnej: formy polifoniczne, formy swobodne, formy okolicznościowe, formy złożone;&#13;
Formy obu rodzajów muzyki: formy zespołowe, części utworów.&#13;
Działy muzyki wedle miejsca i celu:&#13;
Muzyka kościelna:&#13;
Muzyka dla celów liturgicznych: psalmy, hymny, antyfony, responsoria, litanie, lamentacje, sekwencje, msze;&#13;
Religijna muzyka dramatyczna;&#13;
Muzyka światowa: muzyka teatralna, muzyka koncertowa, muzyka&#13;
pokojowa, muzyka taneczna, muzyka wojskowa.&#13;
O głosie, instrumentach i wykonywaniu muzyki:&#13;
Koloryt, instrumentacja, partycja;&#13;
Głos i śpiew;&#13;
Śpiewaczki i śpiewacy;&#13;
Instrumenty muzyczne:&#13;
Instrumenty strunowe: smyczkowe, czyli rznięte, strunowe szarpane, uderzane itp.;&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
�Instrumenty dęte: drewniane fletowe, drewniane stroikowe i języczkowe, dęte metalowe, dęte z klawiaturą;&#13;
Instrumenty bite, czyli perkusyjne;&#13;
Instrumenty wstrząsane;&#13;
Instrumenty pocierane;&#13;
Mechanizmy muzyczne.&#13;
Budowniczowie, wynalazcy i fabrykanci instrumentów:&#13;
– lutnicy;&#13;
– organmistrze i fabrykanci fortepianów;&#13;
– wynalazcy nowych instrumentów.&#13;
Wirtuozi na instrumentach:&#13;
– wirtuoz;&#13;
– słynne rodziny wirtuozów;&#13;
– skrzypkowie;&#13;
– wiolonczeliści;&#13;
– gitarzyści;&#13;
– fortepianiści;&#13;
– organiści;&#13;
– wirtuozi na flecie, oboju, klarnecie i fagocie;&#13;
– wirtuozi na innych instrumentach.&#13;
Sposoby śpiewania i grania. Ozdoby;&#13;
Z życia muzycznego:&#13;
– chór;&#13;
– orkiestra;&#13;
– muzyczne uroczystości;&#13;
– szkoły muzyczne.&#13;
Powyższy przekrój wiedzy o muzyce, przedstawiony w tomie 61 Dzieł&#13;
wszystkich Kolberga, przypomina encyklopedię według haseł rzeczowych.&#13;
Część druga Pism muzycznych, tom 62, ujmuje w podtytułach „otwarty” podręcznik historii muzyki według krajów i kontynentów: Z dziejów&#13;
muzyki powszechnej – o muzyce pierwotnej i starożytnej, o muzyce czasów nowszych w różnych krajach; Z dziejów muzyki polskiej – muzyka&#13;
polska, życiorysy okolicznościowe i wspomnienia o muzykach polskich,&#13;
17&#13;
&#13;
�wiadomości, sprawozdania i recenzje z polskiego życia muzycznego; O pieśni ludowej i powszechnej – śpiewy ludowe, popularne i narodowe, śpiewy&#13;
religijne, rozprawy, dyskusje i wiadomości o pieśni i śpiewie, o zbiorach&#13;
pieśni ludowych; O tańcu i muzyce tanecznej – taniec i jego dzieje, o tańcach towarzyskich i narodowych, o tańcach teatralnych, z wydawnictw&#13;
muzyki tanecznej.&#13;
To, że z dorobku Kolberga można było skonstruować powyższy spis treści, świadczy o dalekim i szerokim horyzoncie badawczym autora Ludu…&#13;
Gdyby nie pochłonięcie pracami około etnografii muzycznej, byłby Kolberg pierwszym polskim polihistorem sztuki muzycznej i analitykiem stylów muzycznych. Przeświadczony o zmienności, różnorodności i swoistej&#13;
łamliwości tradycji ustnych wobec modernizacji świata w drugiej połowie&#13;
XIX wieku, wybrał kulturę muzyczną powszechnie zrozumiałą, charakteryzującą się obiegiem przeważnie ustnym i dużą rozmaitością wątków&#13;
w poszczególnych stronach kraju. Badanie twórczości kompozytorskiej ma&#13;
bowiem ostoję w postaci rękopisu i druku, twórczość ludowa zaś wspiera&#13;
się głównie pamięcią żyjących pokoleń i pilnie potrzebowała wówczas interpretatora zewnętrznego wobec społeczności wiejskiej, wyrosłej z koegzystencji chłopsko-ziemiańskiej (mimo kulturowej separacji).&#13;
Niezależnie od reprezentatywności i stopnia wyczerpania wiedzy o muzyce i kulturze muzycznej, szczebel pierwszego, XIX-wiecznego podsumowania historii i teorii muzyki w piśmiennictwie polskim został pokonany.&#13;
Przy perspektywie ogólnej, europejskiej i światowej, jedyną metodą musiała być roztropna praca kompilatorska na podstawie dzieł zagranicznych.&#13;
Do dyspozycji encyklopedystów polskich stała już dość obszerna literatura, w szczególności autorów niemieckich i francuskich1. To, co z dziedziny muzykologii (muzykografii) historycznej dał Kolberg piśmiennictwu&#13;
1 M. Tomaszewski wymienia następujące kompendia: E.L. Gerber Historisch-biographisches Lexikon der Tonkünstler, 2 T., Leipzig 1790–1792, nowe wyd. 4 T., 1812–1814; F.J. Fétis&#13;
Biographie universelle des musiciens et bibliographie générale de la musique, 8 T., Bruxelles&#13;
1837–1844, nowe wyd. od 1860; J.G. Sulzer Allgemeine Theorie der schönen Künste, 2 T., Leipzig 1771–1774 (i dalsze wydania); H.Ch. Koch Musikalisches Lexikon, 2 T., Frankfurt a/M. 1802&#13;
(i dalsze wydania); G. Schilling Encyklopädie der gesammten musikalischen Wissenschaften oder Universal-Lexikon der Tonkunst, 6 T., Stuttgart 1835–1838, nowe wyd. 1840–1842;&#13;
J.J. Rousseau Dictionnaire de musique, Amsterdam 1768; B.J. Dlabacz Allgemeines Künstler-Lexikon für Böhmen, 3 T., Prag 1815–1818; J.N. Forkel Allgemeine Geschichte der Musik,&#13;
2 T., Leipzig 1788–1801; R.J. Kiesewetter Geschichte der europäisch-abendländischen Musik,&#13;
Leipzig 1834; C.G.A. Winterfeld Der evangelische Kirchengesang, 3 T., Leipzig 1843–1847;&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
�polskiemu, to – jak konkluduje M. Tomaszewski – summa ówczesnej wiedzy1, encyklopedyczna mozaika ułożona z poczucia narodowej obligacji&#13;
i życiowej (ekonomicznej) potrzeby (Kolberg odstąpił w 1859 r.2 od pracy&#13;
etatowej). Nic innego ponad ową summę nie mogło powstać, zważywszy na&#13;
wielkie ciśnienie przemian w muzyce europejskiej XIX wieku i narastającą&#13;
świadomość bogactwa muzycznego epok minionych. Od strony metodologicznej – wpływ filozofii Hegla, archeologiczna Kulturkreislehre, raczkujące językoznawstwo porównawcze oraz prądy pozytywistycznej faktografii&#13;
wspomagały refleksję nad historią muzyki: Kolberg „na historię muzyki patrzy oczami J. N. Forkela (ciągły rozwój, doskonalenie się, dążenie do ideału,&#13;
przy rozstrzygającej roli genialnych jednostek), Herdera (muzyka pierwotna&#13;
i ludowa jako wiecznie żywe źródło) i Finka (centrum i migracje)”3.&#13;
Motywem przewodnim Kolberga-encyklopedysty muzycznego jest szczególnie obszerne, szczegółowe i życzliwe przedstawienie problematyki polskiej, uczestnictwa polskich muzyków w kulturze kontynentu europejskiego.&#13;
Kolberg brał przecież udział w pierwszej polskojęzycznej syntezie encyklopedycznej. Czerpał z istniejącego piśmiennictwa, szczególnie w odniesieniu&#13;
do muzyki dawnej, komentował wydawnictwa muzyki staropolskiej. Chociaż historykiem muzyki (polskiej) autor Ludu, jak pisze M. Tomaszewski,&#13;
nie był (i nie zamierzał być), to dał rzeczowy i syntetyczny przegląd dziejów muzyki polskiej, po Łukaszu Gołębiowskim (1831), a przed monografią&#13;
Aleksandra Polińskiego (1907), oraz pozostawił pierwszorzędne przyczynki-portrety współczesnych sobie lub zapamiętanych muzyków polskich, wobec których poczuwał się do szczególnego obowiązku podsumowania ich&#13;
życia i dorobku. W latach 50. XIX w. odeszli bowiem luminarze muzyki polskiej – Józef Elsner (1854) i Karol Kurpiński (1857). To poczucie odpowiedzialności splotło się też z przywilejem świadkowania geniuszowi Chopina.&#13;
I tak trzecim (po publicystyce i współtworzeniu encyklopedii) zakresem&#13;
zainteresowań – poza oczywiście etnografią muzyczną – Kolberga-muzykologa stał się Chopin, a zwłaszcza warszawski okres jego życia i twórczości.&#13;
G.W. Fink Erste Wanderung der ältesten Tonkunst, als Vorgeschichte der Musik oder als erste&#13;
Periode derselben, Essen 1831.&#13;
1 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga… (DWOK T. 61), s. LV.&#13;
2 W Szkicu autobiografii (rkp. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68) podał, że&#13;
zakończył pracę etatową w roku 1861, dostępne obecnie źródła wskazują, że stało się to już&#13;
w roku 1859.&#13;
3 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga… (DWOK T. 61), s. XLVIII.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�Hasło w Encyklopedii poświęcone Chopinowi traktuje M. Tomaszewski&#13;
jako szczególnie udane. Ponieważ wkład do badań nad życiem i twórczością&#13;
kompozytora jest oryginalnym osiągnięciem Kolberga, ten wątek w działalności Kolberga-etnomuzykologa zasługuje na szersze omówienie.&#13;
Kolberg jako chopinolog&#13;
Oskar Kolberg był pierwszym komentatorem Chopina, który połączył&#13;
kompetencje właściwe badaniom muzykologicznym i etnomuzykologicznym oraz przekroczył próg egotyzmu artystycznego. Polot w pisaniu o Chopinie i muzyce polskiej zawsze gwarantowała Kolbergowi jego empiria-autopsja i fakt wspólnego z Chopinem zadomowienia (dosłownie i w przenośni) w Warszawie. Związkom rodziny Kolbergów z Fryderykiem Chopinem&#13;
poświęcono wzmianki w większości monografii chopinowskich; istnieje&#13;
ważny źródłowy artykuł Krystyny Kobylańskiej (1967), który podsumowuje&#13;
wspomnienia braci Wilhelma i Oskara1, obszerny katalog wystawy poświęconej relacjom Chopina z braćmi Kolbergami (2005) przygotowanej przez&#13;
Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie i Muzeum im. Oskara Kolberga&#13;
w Przysusze na konkurs chopinowski w 2005 r. 2, opracowanie Ewy Sławińskiej-Dahlig (2014) podnoszące wątki Chopinowskie w korespondencji&#13;
Oskara Kolberga3.&#13;
Wobec opracowań szczegółowych zwróciłbym uwagę na rolę Oskara&#13;
Kolberga w tworzeniu podstaw wiedzy o kompozytorze, tj. chopinologii.&#13;
Oskar Kolberg był pierwszym przedstawicielem nauk humanistycznych,&#13;
w tym etnologii, który zmierzył się z unikatowym zjawiskiem w kulturze&#13;
artystycznej, jakim była i pozostaje osoba i twórczość Fryderyka Chopina.&#13;
W polu widzenia Kolberga znalazły się zatem dwa przeciwległe bieguny –&#13;
z jednej strony wspólnota kulturowa wielkich zbiorowości ludzi, jaką była&#13;
1&#13;
&#13;
K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg, w: Studia Hieronymo Feicht septuagenario dedicata, Kraków 1967, s. 378–390. W artykule podniesiona jest m.in. rola Kolberga jako&#13;
kopisty dzieł Chopina.&#13;
2 H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na tle epoki. Przyjaźń, praca, fascynacje, katalog wystawy zorganizowanej z okazji XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, Warszawa 2005.&#13;
3 E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondencji Oskara Kolberga, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 65–79.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
�kultura chłopska w jej dziewiętnastowiecznym, utrzymującym się wówczas&#13;
nadal olbrzymim zróżnicowaniu i obfitości, z drugiej zaś – osobowość muzyczna wyjątkowa, której pojawienie się autorzy w XIX w. odnosili wręcz&#13;
do sił nadprzyrodzonych.&#13;
Znakomitym źródłem do rozpoznania wątku chopinologicznego jest&#13;
zwłaszcza Korespondencja Oskara Kolberga, ważne wydawnictwo epistolograficzne1. Znaczenie korespondencji Kolberga dla oświetlenia relacji łączących go z Chopinem wykazał już w 1926 r. Roman Zawiliński 2, inicjator&#13;
pierwszego nagrania folkloru polskiego (Jana Sabały-syna) w 1904 r.3&#13;
Autor Ludu zbierał materiały do większej pracy o Chopinie. Obligowały&#13;
go do tego nie tylko podziw natury artystycznej, ale i świadomość, że był&#13;
świadkiem młodości Chopina. Rzeczowy biogram o Chopinie, z licznymi,&#13;
do dziś trafnymi sformułowaniami o przełomowym znaczeniu kompozytora&#13;
i jego „akcentu polskiego” dla historii muzyki europejskiej, zestawiający&#13;
bieg życia z kolejnością dzieł, oraz bibliografię, jakże małą w 1861 r., dał&#13;
Kolberg w pierwszym wydaniu Encyklopedii powszechnej Orgelbranda4.&#13;
Po ukazaniu się dwu monografii polskich autorów – Marcelego Antoniego&#13;
Szulca (1873)5 i Maurycego Karasowskiego (1877)6, Kolberg, pochłonięty&#13;
pracą nad przygotowywaniem, redakcją i korektą tomów Ludu czy Obrazów etnograficznych, bezinteresownie dzielił się swą wiedzą o Chopinie ze&#13;
wspomnianymi autorami.&#13;
Listy Kolberga do Szulca (począwszy od 1874 r.) i do Karasowskiego&#13;
(począwszy od 1876 r.)7 ukazują charakter naukowego podejścia, cechy&#13;
warsztatu Kolbergowskiego, jak dociekliwość, bezstronne dążenie do obiektywizmu, prawdy i ścisłości, do – według określenia samego autora Ludu&#13;
1&#13;
&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga cz. I–III (DWOK T. 64–66).&#13;
R. Zawiliński Kolberg a Chopin, „Nowa Reforma” 1926, nr 272 i 273. Artykuł ukazał się&#13;
w miesiącu odsłonięcia pomnika Chopina w Parku Łazienkowskim w Warszawie.&#13;
3 P. Dahlig Pierwszy zapis fonograficzny folkloru polskiego (1904), „Muzyka” R. XLII: 1997,&#13;
nr 2 (165), s. 57–70.&#13;
4 O. Kolberg Chopin Fryderyk Franciszek, w: Encyklopedia powszechna, T. V, Warszawa&#13;
1861, s. 458–463. Przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 385–393.&#13;
5 M.A. Szulc Fryderyk Chopin i utwory jego muzyczne. Przyczynek do życiorysu i oceny&#13;
kompozycji artysty, Kraków 1986, I wyd. Poznań 1873.&#13;
6 M. Karasowski Friedrich Chopin. Sein Leben, seine Werke und Briefe, Bd 1–2, Dresden&#13;
1877, wyd. II skrócone i poprawione: 1878, wyd. III: 1881. Wersja polska: Fryderyk Chopin.&#13;
Życie. Listy. Dzieła, Warszawa 1882.&#13;
7 Roman Zawiliński twierdził, że listy od Szulca (23) i od Karasowskiego (9) do Kolberga&#13;
pochodzą z lat 1871–1888. R. Zawiliński Kolberg a Chopin…, nr 272.&#13;
2&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
�– „czystej nauki”, nie poddanej żadnym tendencjom ideologicznym. Zważmy, że dekada lat 70. XIX w., w której powstawały pierwsze polskie prace&#13;
o Chopinie, była okresem nie tylko wiary pozytywistycznej, lecz i formowania się w Europie narodowych centryzmów, nacjonalizmów (po wojnie&#13;
francusko-niemieckiej 1870/71), wreszcie – Kulturkampfu.&#13;
Powstawaniu prac o Chopinie towarzyszyły podobne dylematy jak&#13;
w etnografii – tradycja ustna a źródła historyczne (czy „wycisnąć”, według&#13;
określenia Szulca, wiedzę i pamięć świadków, rozsyłając ankiety, czy penetrować i studiować piśmiennictwo). Kolberg, podobnie jak Szulc, zwracał&#13;
się listownie do osób pamiętających kompozytora z prośbą o szczegóły jego&#13;
życia i twórczości, lecz prócz informacji uzyskanych od brata Oskara, Wilhelma Kolberga, kwerenda niewiele dała, co dziwiło autora Ludu1. Zaskakująca małomówność świadków, w tym zwłaszcza uczniów Chopina, miała,&#13;
moim zdaniem, różnorodne uwarunkowania: siła oddziaływania kompozytora, której towarzyszyły trudność czy unikanie werbalizowania odczuć&#13;
przez osoby z jego otoczenia (1); opóźniona reakcja społeczna – tradycję&#13;
pisaną zapoczątkowuje na ogół następne pokolenie; dopiero gdy wymierają&#13;
świadkowie, zaczyna się biografistyka ważnej postaci (2). Kolberg wyraził&#13;
ubolewanie, że nikt nie zechciał po prostu zapytać ojca Chopina (zmarłego&#13;
w 1844 r.) o rodzinne koneksje i tradycje2, a pozostawiono to wszystko&#13;
przyszłym poszukiwaczom źródeł; otworzono otchłań rozważań i polemik,&#13;
które dopiero dzisiaj uważa się za zamknięte3. Sam Kolberg podjął, w dro1&#13;
&#13;
Do M. A. Szulca Kolberg pisał: „Zaraz po ukazaniu się znakomitej Pańskiej pracy o Chopinie powziąłem zamiar, obok powinszowania Mu tyle starannego i sumiennego jej wykończenia,&#13;
dorzucić kilka uwag [uwagi te dołączył Kolberg do listu, zob. aneks nr 7 w: Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 724–728 – P.D.], które mi się przy czytaniu nasunęły, a miejscami&#13;
nawet i sprostować. Wzgląd jednakże, że przychodzę z tym post festum i że nie mogą jeszcze&#13;
być nagłymi szczegóły potrzebne do drugiej edycji, do której wydania, daj Boże, aby przyszło,&#13;
wstrzymały moje pióro; a bardziej jeszcze i oczekiwanie wiadomości od ludzi żyjących niegdyś&#13;
z nieboszczykiem w bliskich stosunkach, do których w tej mierze udałem się listownie. Gdy&#13;
jednak upłynął rok cały z górą, a odpowiedzi od nich nie mam (wedle zwyczaju u nas dość&#13;
powszechnego), prócz od brata mego starszego, Wilhelma, który z Ch[opin]em kolegował, przeto nie czekając już dłużej, pospieszam podzielić się z Panem choć tymi drobnymi szczegółami,&#13;
które w pamięci mojej pozostały, jako i wiadomościami przez brata mi nadesłanymi, w nadziei,&#13;
że może Pan z nich w jakikolwiek sposób będziesz kiedyś chciał użytkować”. Brulion listu&#13;
z 13 XI 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 498.&#13;
2 Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 3 II 1879, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 202.&#13;
3 P. Mysłakowski Rodzina ojca Chopina. Migracja i awans, Warszawa 2002.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
�dze na wystawę paryską w 1878 r., rekonesans w kwestii pochodzenia&#13;
rodziny ojca kompozytora, zgodnie z zasadą ustalania rodowodu zjawisk&#13;
etnograficznych 1. Warto podkreślić, że właściwą kwerendę wskazującą na polskiego przodka – dworzanina króla Leszczyńskiego (Mikołaja&#13;
Szopa) wykonał nie Kolberg, lecz Francuz, prawnik P. Gervais, co wyklucza „życzeniowość”, tendencyjność Kolberga tak przychylnie usposobionego do kultury i narodu polskiego. Sam Kolberg bezstronnie oceniał&#13;
tę hipotezę w konfrontacji z danymi uzyskanymi przez Karasowskiego&#13;
od matki kompozytora 2. Trzecia przyczyna małomówności świadków&#13;
dotyczy problemu psychologii społeczno-środowiskowej – wzajemnego&#13;
powstrzymywania się, stale czuwającego partykularyzmu, obawy – „nie&#13;
powiem, by ze mną nie polemizowali”, „zachowam to dla siebie, bym sam&#13;
uchodził za szczególnego spadkobiercę i kontynuatora”. Są to postawy&#13;
całkowicie obce Kolbergowi, lecz wydaje się, że dość rozpowszechnione&#13;
i wówczas.&#13;
Pomoc Kolberga, której udzielał pierwszym polskim monografistom&#13;
Chopina, była następująca:&#13;
1) ściśle źródłowo-bibliograficzna (np. dostarczenie Karasowskiemu melodii „Chmiela”, z zaznaczeniem, że to wersja znana niegdyś w Warszawie;&#13;
nota bene wskazuje to na szeroki zasięg pieśni ludowych także w środowisku miejskim)3;&#13;
1 Pierwsza relacja Kolberga na ten temat w brulionie listu do M. Szulca z 3 II 1879, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 200–204. Sprawa ta będzie przewijała się w szeregu&#13;
dalszych listów Kolberga.&#13;
2 „Wszystko też, co piszesz o rodowodzie Ch[opin]a, uważam za najsłuszniejsze. Juści prosta&#13;
rzecz, że trzymać się należy głównie tego, co opowiadała matka Fryderyka. Bo lubo się zdarza,&#13;
że familie niektóre głoszą tylko to, co ich życzeniom lub widokom odpowiada, to jednakże informacje podane przez rodzinę uważać się muszą jako autentyczne i zawsze na pierwszeństwo&#13;
przed innymi zasługują. Czy podane mi szczegóły przez innych a znane już Panu zgodzą się&#13;
w czymkolwiek z tamtymi lub nie, dochodzić tego dla braku czasu i wielu innych trudności –&#13;
nie będę. Ja tylko doniosłem o tym, com słyszał w przejeździe, a powziąwszy takie wiadomości,&#13;
do takich też przyjść musiałem wniosków”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego&#13;
z 30 X 1881, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 559.&#13;
3 Do Karasowskiego Kolberg pisał: „Brat mój, Wilhelm, pisał mi jeszcze w sierpniu (lecz list&#13;
odebrałem dopiero w końcu paźdz[iernika]), że Pan sobie życzysz mieć nutę Chmiela. Przypuszczam, że potrzebna ona jest do biografii Chop[ina], którą – o ile mi wiadomo – Pan się zajmujesz.&#13;
Lubo nuta ta w moim dziele ukazuje mnóstwo wariantów, jednak pewny jestem, że Ch[opin]&#13;
nie mógł innego użyć, jak tego, który znany był wówczas w Warszawie, i jak go już wówczas&#13;
nieraz miałem sposobność słyszeć. Oto nuta: […]”. Brulion listu z 9 XI 1876 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 661–662.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�2) uzupełnienia na temat źródeł pomysłów twórczych i okoliczności powstawania utworów, np. Fantazji op. 131;&#13;
3) przekazanie uwag redakcyjnych, uzupełnień, uściśleń skierowanych&#13;
do obu polskich autorów – w postaci aneksów do listów2, ale też ogólnych&#13;
wskazówek co do opanowania bibliografii3;&#13;
4) pomoc moralna – zachęta do gromadzenia dalszych materiałów, do&#13;
przygotowania dalszych wydań prac Szulca i Karasowskiego. Kolberg rozumiał naukę nie tyle jako zamykanie wiedzy w wykończonych dziełach, ale&#13;
jako proces, stałe tworzenie, doskonalenie. Jest to własne doświadczenie&#13;
z budowania monografii regionalnych. Ponadto Kolberg łagodził wzajemną krytyczność autorów4, podkreślał raczej to, co w pracach jest, a nie to,&#13;
czego w nich nie ma. Jest to ujmująca cecha Kolberga w piśmiennictwie&#13;
publicystycznym, recenzjach itp., nawet w tych naukowo-krytycznych, jak&#13;
odnośnie do zbioru pieśni z Górnego Śląska Juliusza Rogera5.&#13;
Sam Kolberg, obok uściślania szczegółów biograficznych i faktów wiążących się zwłaszcza z wczesnymi utworami Chopina, położył w listach&#13;
nacisk na konkretne konteksty kulturowe i właściwości gry Chopina,&#13;
które mają znaczne zakorzenienie historyczne, a nierzadko uchodzą uwadze badaczy życia i twórczości Chopina. Te konteksty kulturowe są następujące:&#13;
1 „I tak np. co do Fantazji op. 13. wiem, że pierwszy temat śpiewał mu pułkownik Józef&#13;
Paszkowski u generałowej Sowińskiej, drugi temat to pieśń Kurpińskiego czy kantata z Elegii&#13;
tegoż na śmierć Kościuszki (wykonanej w r. 1819), trzeci zaś podał mu Wodzyński w Warszawie czy też Służewie (jest to motyw ludowy, umieszczony w moim dziele Lud, seria IV, s. 244)”.&#13;
Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 559.&#13;
2 Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 7: Uwagi O. Kolberga odnoszące się do&#13;
pracy Szulca o Chopinie, s. 724–729; aneks nr 11: Uwagi O. Kolberga odnoszące się do pracy&#13;
Karasowskiego o Chopinie, s. 738–743.&#13;
3 „Myślę, że nie byłoby bezpożytecznym, ani bardzo utrudniającym, gdybyś Pan w przedmowie podał cały przebieg literatury chopinowskiej, tj. wykaz wszystkiego tego, co ktokolwiek&#13;
dotychczas napisał o Chopinie, o ile to się zebrać da. Taki przegląd, jak sądzę, w lepszym by&#13;
nawet postawił świetle i własną Pańską pracę, prostującą wszędzie to, co było niedokładnym&#13;
lub mylnym”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 559.&#13;
4 Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 235.&#13;
5 O. Kolberg „Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku”…, „Biblioteka Warszawska” 1863,&#13;
T. 1, s. 153–156, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 579–583.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
�1. Przypominając wielkie znaczenie tańca i śpiewu w życiu towarzyskim&#13;
młodzieży warszawskiej lat 1825–18301, podkreślał Kolberg, że i postawa&#13;
muzyka uzualisty nie była kompozytorowi obca, tzn. Chopin, gdy chciał,&#13;
był w sprzyjającym nastroju, grał i do tańca 2. Pojawia się tu dawne pojęcie&#13;
1&#13;
&#13;
„Ażeby życzeniom Pańskim ile możności uczynić zadość, posyłam Mu owe drobiazgi&#13;
chopinowskie, o których wspomniałem, dorzucając do tych kilku róż jego muzy i parę także&#13;
własnych polnych bławatków, ażeby się jego bukiet tym lepiej wydał, pisząc bowiem tamte,&#13;
stanęły mi na myśli błogie chwile mojej takowej młodości około 1830–40, kiedy się to na świat&#13;
innym niż dzisiaj zapatrywało okiem, a w gronie życzliwych przyjaciół oddawało zabawie&#13;
i wesołości, hasając nieraz do białego dnia. Wtedy to pisywało się owe obertasy, kujawiaki&#13;
i mazury i bez należytego opracowania, i wykończenia na żądanie przyjaciół dawało czasami&#13;
w 100 lub 200 egz. do druku na szarej, warszawskiej bibule, nie troszcząc się nawet wcale&#13;
naówczas o porządną ich korektę. Ale młodość i myśl dobra krasiła wszystko. Ludzie w najlepszej wierze wmawiali w człowieka, że jest kompozytorem i człowiek nawzajem temu wierzył, zapominając, że to ziarko dobrego, jakie się w jego utworach znaleźć może bardzo często,&#13;
nie jego, ale poczciwego ludu jest własnością. Próbki, jakie Panu (z liczby całej setki w mojej&#13;
tece) posyłam jedynie dlatego tylko, że się sposobność do tego nadarza, powiedzą Panu więcej&#13;
o tym wszystkim, gdy je muzykalnie, pobłażliwie o to raczysz zapytać, niż wszelkie tłomaczenia&#13;
i komentarze”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 506–507.&#13;
2 Tamże, s. 508–509: „Co do kawałków Chopina, które oczywiście noszą na sobie piętno&#13;
dorywczości (lubo ducha jego cechujące niewątpliwie), nadmieniam, że trzy te mazury były&#13;
improwizowane wśród większej jeszcze liczby innych w ten sposób, jakem to wspomniał&#13;
w moim przeszłym liście, na jakimś wieczorze tańcującym (zdaje się, że u rektora Lindego&#13;
w r. 1826 czy 7), gdzie Ch[opin], w dobrym będąc humorze, sam siadał do fortepianu (nigdy&#13;
go bowiem o to przy tańcach, szanując jego talent, nie proszono) i puszczał wodze swojemu&#13;
wesołemu usposobieniu. Mazurów takich krocie sypały się wówczas spod jego ręki, jak&#13;
z rogu obfitości, lecz tylko te trzy na żądanie brata mego nazajutrz spisanymi być mogły, że&#13;
jeszcze z pamięci nie uleciały. Trzeci z nich (G-dur) nazwany został kulawym, dlatego, że&#13;
go grał, gdy tancerz w obertasie na lewo (na kseb) przysiadał się czasami jedną nogą czy&#13;
kolanem do ziemi, udając niby kulawego czy pijanego lub chcącego upaść, lecz wnet się podnosił, co mają oznaczać mocniej naciskane oktawy wiolinu i basu w drugim takcie każdej&#13;
części (więc w pierwszej części c–h, w drugiej g–fis, w trzeciej a–g, oznaczone tu &gt;). Dwa te&#13;
mazury: B-dur i G-dur, mój brat następnie za pozwoleniem jego litografował; na świstkach&#13;
bez tytułu w 30 tylko egzemplarzach odbite, rozdane one zostały znajomym (jeden egzemplarz mam u siebie). Są to te same, które później Friedlein wydał około r. 1852, a których&#13;
edycja (zapewne niezbyt liczna) od dwudziestu już lat jest wyczerpaną, więc on sam dziś już&#13;
ani jednego nie posiada egzemplarza. Miałem także i parę ecossaise’ów na tymże czy innym&#13;
improwizow[anym] skomponowanych wieczorze (lecz ich odnaleźć nie mogę), z których&#13;
jedna tak się zaczynała [nuty, op. 72 nr 4 – P.D.]. Zdawałoby się z niej, jakoby Ch[opin] przeczuwał już ducha późniejszej tak szerokowładnej polki. […] Z wszystkimi tymi kawałkami&#13;
rób Pan wszystko, co się będzie Panu podobało. Możesz je nawet jako aneksa do drugiej&#13;
dołączyć edycji, jeżeli to za stosowne uznasz”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 15&#13;
XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 507–509.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�muzyki jako zabawy (typowo ludowe rozumienie sztuki muzycznej: muzyka&#13;
= taniec + grupa instrumentalistów).&#13;
2. Wskazując na wysoką rangę improwizacji1, przypomniał tym samym&#13;
o kompetencjach, umiejętnościach i obowiązkach muzyka zawodowego,&#13;
co najmniej od XVII w., gdy rozkwitała muzyka instrumentalna. Przytoczmy słowa Mikołaja Dyleckiego, teoretyka muzyki z XVII w., z traktatu&#13;
Gramatyka muzyczna (1675) opublikowanego w Wilnie: „chcę, żebyś&#13;
wiedział, że powinieneś pisać choćby i tysiąc wariacji na ten albo podobny temat”2. Kolberg zwraca też uwagę na fazę pośrednią między przekazem ustnym a drukowanym 3. Wczesne kompozycje Chopina, w tym&#13;
pieśni, funkcjonowały w postaci druków ulotnych. Cechował je brak wykończenia zapisu muzycznego, a ich przeznaczeniem było krążenie między&#13;
przyjaciółmi jako pamiątki osobiste – wpisy do sztambucha. Ostateczna&#13;
instancja i sankcja publiczności oraz „sito” historii nie istniały wobec&#13;
juweniliów.&#13;
Ze zrozumienia przez Kolberga wagi improwizacji wynika jego trwałe zainteresowanie „odmiankami”, tj. wariantami pieśni ludowych, i wola&#13;
utrwalania ich, tak w antologiach pieśni, jak i w monografiach regionalnych.&#13;
3. Kwestia relacji „słowo a muzyka”, paralelizmu lub oddziaływania&#13;
wzajemnego treści pozamuzycznej i dźwięku. Kolberg podnosi, że Chopin&#13;
1 „Gdy grał, uważny słuchacz mógł odgadnąć, co artysta czuje i o czym myśli. Wiadomo,&#13;
że Ch[opin] w gronie przyjaciół improwizował często i wtedy malował niejako muzyką różne&#13;
sytuacje i epizody z życia domowego i publicznego, np. przedstawiał rozkosze sielskiej ustroni,&#13;
szumy strumyka, śpiew ptasząt, czasem i wrzawę, jarmark lub bitwę jakąś, nawet coś z życia&#13;
miejskiego, salonów itp. Dzieła jego wskazują nieraz na podobne usposobienie ducha. Ale nie&#13;
lubiał, jak to widzimy z jego dzieł, żadnych nadawać intytulacyj swoim kompozycjom, które&#13;
by bliżej rzecz określały, pragnąc, ażeby one same za siebie mówiły. Powiadają, że nazajutrz po&#13;
przedstawieniu Hamleta napisał Nokturno op. 15 nr 3 i dał mu napis: «Na cmentarzu», ale gdy&#13;
pójść miało do druku, zmazał ten napis, mówiąc: «niech się domyślą»”. Brulion listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 236.&#13;
2 D. Grzybek Kultura muzyczna białoruskiej mniejszości narodowej w Polsce, maszynopis; dysertacja doktorska obroniona w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie w 2013 r., s. 79.&#13;
3 „[…] Ch[opin] już w czasie swej dojrzałości muzycznej około 1827–1830 r. pisał sporadycznie, że tak rzekę, w antraktach swych większych dzieł, a raczej rzucał na papier improwizowane niekiedy na balach i wieczorach swe tańce i inne drobne rzeczy wcale nie w myśli&#13;
publikowania ich (bo owszem warował się od tego), ceniąc je sam zbyt mało i tylko dla zaspokojenia życzeń przyjaciół, którzy zawsze przeczuwali, że i te okruchy jego muzy mają pewną&#13;
wartość”, Uwagi O. Kolberga odnoszące się do pracy Szulca o Chopinie, Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), aneks 7, s. 724.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
�grywał pod wpływem podpowiadanych przez przyjaciół obrazów i zdarzeń1. Byłby to literacko-plastyczny odpowiednik do powszechnie praktykowanej improwizacji na zadany temat muzyczny. Kontekstem tej praktyki był urzeczywistniony projekt „pieśnioksięgu” biskupa Jana Woronicza&#13;
– Śpiewy historyczne Juliana Niemcewicza, do których melodie układało&#13;
kilkoro polskich kompozytorów. Ponadto odkrywano wówczas w Europie&#13;
eposy narodowe, które współtworzyły świadomość narodową i programy&#13;
polityczne w XIX wieku. Kolberg, całe życie skupiony głównie na słowie&#13;
śpiewanym, traktował programy literackie i plastyczne muzyki jako naturalne współczynniki, tak jak pieśń w obrzędzie ludowym. Podpowiadanie obrazów przypomina ludowe konkursy poetyckie na wybrany temat w świecie&#13;
śródziemnomorskim, staroarabskim, nawet syberyjskim (badania Wacława&#13;
Sieroszewskiego wśród Jakutów). Układanie wierszy i śpiewanie na zadany&#13;
wątek, fantazja czy wariacja na daną melodię lub poddany temat plastyczny&#13;
to ślad archaicznej jedności sztuk, obudzonej w refleksji Kolberga podczas&#13;
obserwacji obrzędów ludowych. Zaawansowana chopinologia z lęku przed&#13;
uproszczeniami i tzw. „tłumaczeniami” (wiersze-komentarze, podkładanie&#13;
tekstu do melodii, np. wymyślanie tekstów do Mazurków Chopina, wersje&#13;
baletowe utworów pierwotnie instrumentalnych) odżegnywała się, podobnie&#13;
zresztą jak sam kompozytor, od programowości. Jednakże w relacji słowo&#13;
– obraz – muzyka nie chodzi o odpowiedniość czy relacje wynikania lub&#13;
wręcz wzajemnego uwięzienia, lecz o sprzężenie dynamiczne (także ukryte),&#13;
które tworzy nową jakość w momencie kreacji. Chodzi zatem o synergię, nie&#13;
o relacje logiczne. Realistycznie usposobiony Kolberg kładł nacisk na wiele&#13;
wymiarów kultury i ekspresji artystycznej, pozostawił więc i dla chopinologii akcent interdyscyplinarny, szeroko omawiany w antropologii kultury&#13;
jako synestezja, łączność zmysłów. Owa łączność znajduje potwierdzenie&#13;
w kulturze starożytnej jako jedność poety i pieśniarza lub jedność śpiewakainstrumentalisty i tancerza; w czasach Kolberga żywotna pozostawała unia&#13;
kompozytora i wykonawcy (pianisty, skrzypka, organisty). Kolbergowskie&#13;
opisy strony wykonawczej w tradycji muzycznej ludu świadczą o otwartości&#13;
także na ten synestezyjny i interdyscyplinarny wątek nauk o sztuce.&#13;
1&#13;
&#13;
„Otóż mowa jest w Pańskim dziele o improwizacjach Ch[opina], że w towarzystwie nieraz&#13;
mu ktoś ze znajomych podał obraz jaki z życia narodowego jako temat, na który on improwizował; zwykle czynił to Grzymała, Witwicki, z Tańskich Hoffmanowa lub który z wojskowych”.&#13;
Brulion/konspekt listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 1 II 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 561.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�Kolberg dał uwagi o formowaniu się osobowości Chopina w okresie ich&#13;
wspólnej młodości, otwartej na przyszłe specjalizacje; wiadomo, że Chopin&#13;
miał uzdolnienia aktorskie, mimiczne, pantomimiczne, tak jakby był chwilami postacią z teatru ludowego, komedii dell’arte. Również w praktyce&#13;
ludowej inspiracją do śpiewu bywał nie tylko nastrój, okoliczność społeczna, obowiązek obrzędowy, ale i wrażenie zmysłowe, widok przyrody&#13;
– lasu, pola, drzewa, ptaka, kamienia (wypowiedzi Stanisława Brzozowego,&#13;
1901–1983, śpiewaka kurpiowskiego)1.&#13;
4. Od Kolberga pochodzą określenia dotyczące dziedziny stylizacji muzycznej. Komentując wczesne mazury Chopina, Kolberg wskazuje na utwory „podrobione” (naśladowane) i „podsłuchane” (oryginalne)2. Te pierwsze&#13;
miały się tylko wzorować na utworze oryginalnym granym przez Chopina (może się to odnosić też do „podrobienia” na fortepianie oryginalnych&#13;
melodii mazurkowych skrzypków wiejskich). Te drugie to „podsłuchane”,&#13;
„podkradzione”, prawdziwe, autentyczne „ziarka” melodii ludowych lub&#13;
autentyczne rysy stylu indywidualnego Chopina3. Sformułowania autora&#13;
Ludu w listach trafiają w sedno zagadnień, tak jak listy Chopina.&#13;
5. Kolberg zauważył źródła wrażliwości muzycznej, jak śpiew do snu,&#13;
śpiew piastunek. Przypomniał postać Zuzki – Zuzanny Wawrzek, „pomocy domowej” pochodzącej spod Opatowa w Sandomierskiem4. Agata Skrukwa przypuszcza, że zarówno dla Kolberga, jak i, być może, dla Chopina&#13;
1 P. Dahlig Stanisław Brzozowy (1901–1983) jako klasyk wśród śpiewaków ludowych,&#13;
„Przegląd Muzykologiczny” 2003, T. III, s. 5–22.&#13;
2 Do M. Karasowskiego Kolberg pisał: „Przeglądając spis dzieł Fryderyka i uwagi o nich&#13;
w Waszej biografii, natrafiłem na miejsce, gdzie mowa o podrobionych kompozycjach. Zaliczacie do nich niesłusznie, według mego zdania, i Mazurka F-dur wydanego niegdyś pojedynczo&#13;
w Wiedniu (widać zaraz lub wkrótce po śmierci Ch[opin]a). Toteż przyznam Wam się, że miałem ją zawsze za prawdziwą. Bo jakkolwiek jest ona względnie do Chopina słabą, miejscami&#13;
nawet jakby dosyć trywialną, w pośpiechu pisaną (nie słabszą przecież od wielu wydanych&#13;
przez Fontanę), to jednak są tam modulacje i kombinacje harmonijne, które jedynie Fryderyk&#13;
mógł napisać, a naśladować by je było trudno”. Brulion listu O. Kolberga do M. Karasowskiego&#13;
z 12 IV 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 240.&#13;
3 „Że one jednak są pióra Ch[opina] mogę zaręczyć, zresztą nietrudno dla znawcy to odgadnąć.&#13;
Nawet ów mazur podrobiony, o którym-eśmy mówili, był niezawodnie podsłuchanym, bo ma&#13;
tok i pewne rysy Ch[op]ina”. Brulion/konspekt listu O. Kolberga do M.A. Szulca z 1 II 1876 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 561–562.&#13;
4 Zob. S. Dębicka W starym gnieździe, Warszawa 1989, s. 66–68. Autorka tych wspomnień,&#13;
Stanisława Dębicka, była wnuczką Antoniego, brata Oskara Kolberga. Por. A. Nowaczyński La&#13;
Zuska, „Wiadomości Literackie” 1935, nr 35 (615), s. 3.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
�ten rodzaj śpiewu odegrał niemałą rolę1. Gatunek „kołyska” pojawił się&#13;
już w pierwszej monografii regionalnej, właśnie sandomierskiej (trzy pieśni&#13;
do kołyski, w tym jedna – piastunek)2. Psychologia rozwoju dziecka wskazuje na ważność pierwszych doświadczeń akustyczno-muzycznych (nawet&#13;
prenatalnych), pamięć niemowlęcia pozostaje podświadoma. Jak wykazał&#13;
festiwal „Dziecko w Folklorze” w Baranowie Sandomierskim w ostatniej dekadzie XX w., najpiękniejsze chyba na ziemiach polskich melodie kołysanek&#13;
pochodzą właśnie z Sandomierskiego – soczewki polskiej (łączącej wschód&#13;
– Lubelskie, południe – Małopolskie, środek – Powiśle). Tonalność kołysanek sandomierskich charakteryzuje się modalizmami, chromatyzmami; kołysanki miewają melodie tzw. polne, nietaneczne. Zuzka śpiewała nie tylko&#13;
przy usypianiu, ale i przy różnorodnych zajęciach. Śpiew przy pracy także&#13;
w mieście był czynnością powszechną w XIX w; śpiew to oswajanie nowego miejsca po migracji. Śpiew piastunki zsumował się zatem ze śpiewem&#13;
matki Fryderyka – Kujawianki. Pełne wdzięku i humoru poczucie wyższości&#13;
wobec wieśniaków, czytelne jeszcze u Chopina, a nieobecne już u Kolberga&#13;
(dla którego etos uczciwej pracy był ponad wszystko), brało się zapewne&#13;
z pierwszego kontaktu z wiejską służbą domową, niezależnie od struktury&#13;
społecznej wsi, wówczas jeszcze przed-uwłaszczeniowej, pańszczyźnianej,&#13;
poznawanej przez Chopina kilkanaście lat wcześniej niż przez Kolberga.&#13;
6. W autobiograficznym szkicu Kolberg podkreśla3, że pierwszym kręgiem inspiracji i praktyki dla Chopina był szlachecki (salonowy) mazur. Zainteresowania Chopina folklorem miałyby charakter bardziej post-oświeceniowy niż romantyczny. Najbardziej akceptowanym przez Chopina komentarzem dla Mazurków były „obrazy z natury”4. XX-wieczna chopinologia&#13;
1 „Razem z rodziną do Warszawy przybyła (w 1817 r.) także z Przysuchy Zuska Wawrzek,&#13;
której śpiew kołysał do snu dzieci Kolbergów, a kilka lat później rozbrzmiewał w mieszkaniu&#13;
Fryderyka Chopina”. A. Skrukwa Oskar Kolberg. Etnograf, folklorysta, kompozytor, w: Oskar&#13;
Kolberg (1814–1890). Etnograf, folklorysta, kompozytor, przewodnik po ekspozycji muzealnej,&#13;
Przysucha 2004, s. 15.&#13;
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 155, 222.&#13;
3 „Przed r. 1830 lubiłem (jak i bracia moi) taniec namiętnie. Tańczyło się też często lub grało&#13;
do tańca na wieczorkach prywatnych, a czynił to i Szopen, improwizując mazury i walce. Ale&#13;
mazur ów, był to mazur salonowy, szlachecki, do którego tylko czasami dla odmiany i urozmaicenia go dodawano jakiś ustęp wzięty z muzyki wieśniaczej (a styl ten zachował Szopen&#13;
i w następstwie także)”. O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68.&#13;
Tekst powstał prawdopodobnie w roku 1889.&#13;
4„Lubił słyszeć, jak nazywaliśmy te utwory obrazami z natury”. J.-J. Eigeldinger Chopin&#13;
w oczach swoich uczniów, Kraków b.r.w., s. 102.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�już od połowy lat dwudziestych XX w. usilnie łączy Mazurki z tradycjami&#13;
ludowymi, także o charakterze wiejsko-chłopskim, co miało podłoże polityczne i narodowotwórcze. Tymczasem w pierwszych dekadach XIX w.&#13;
spoglądano na folklor z okna dworu ziemiańskiego, salonu mieszczańskiego; inna optyka była wszechstronnie utrudniona wskutek ograniczeń swobody poruszania się, kontroli policyjnej, nieufności chłopów. Dokładności&#13;
Kolberga i jego bezstronnemu spojrzeniu na kulturę zawdzięczamy dział&#13;
„Dwory i miasta” w monografiach regionalnych. Kultura szlachecka, tak&#13;
jak staropolska, nie była separowana od wspólnych źródeł z chłopską (widoczne jest to np. w historii tańca), lecz stanowiła charakterystyczny już&#13;
splot nurtów i wzorów estetycznych z kultury ogólnej, w odróżnieniu od&#13;
chłopskiej, która swą wyjątkową jakość zawdzięczała izolacji, odrębności&#13;
wynikającej ze struktury społecznej, typu gospodarowania i czasem trudniej niż zwykle dostępnego środowiska przyrodniczego.&#13;
Od 1878 r. Kolberga zaprzątała chęć uczestnictwa w pracach edytorskich nad dziełami wszystkimi Chopina, zwłaszcza tomami utworów młodzieńczych. Kompletował spisy utworów Chopinowskich 1. Korespondował&#13;
z wydawnictwami Breitkopf &amp; Härtel oraz Gebethner i Wolff w sprawie&#13;
kompletowania juweniliów 2, korekt wydawniczych, krytyki źródłowej&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 8: Spis utworów Chopina sporządzony przez O. Kolberga, s. 730–734.&#13;
2 Np. w 1881 r. Kolberg wysłał lipskiemu wydawnictwu Breitkopfa i Härtla swoją kopię&#13;
Poloneza Ges-dur Chopina, skomponowanego dla przyjaciół w 1830 roku, przed wyjazdem&#13;
z Warszawy do Wiednia, a wydanego pośmiertnie (około 1870 roku) w warszawskiej oficynie&#13;
J. Kaufmanna (zob. list z 5 I 1881 r., Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 446). Odpis swój&#13;
sporządził Kolberg na podstawie innej kopii tego utworu, przysłanej mu w 1880 r. przez J. Kleczyńskiego i prawdopodobnie przez niego wykonanej na podstawie wydania Kaufmanna, już&#13;
wówczas prawie niedostępnego (zob. list J. Kleczyńskiego z 20 IX 1880 r., Korespondencja… cz. II,&#13;
DWOK T. 65, s. 406, zob. też tamże, s. 396, list J. Sikorskiego z 23 VIII 1880, w którym pisze on,&#13;
że Kleczyński podjął się przepisania tego utworu dla Kolberga). Kopia Poloneza Ges-dur, o której&#13;
mowa, najprawdopodobniej pióra Kleczyńskiego, nadesłana przez niego z Warszawy, a dotąd&#13;
nieznana, zachowała się w archiwum Kolberga (Arch. PTL, teka 50, sygn. 1357/III, k. 1–2).&#13;
Utworu tego, dobrze sobie znanego i często wzmiankowanego w listach, poszukiwał Kolberg przez kilka lat, już w okresie pobytu pod Krakowem, zabiegając u zaprzyjaźnionych muzyków warszawskich o jego odpis z wydania Kaufmannowskiego (zob, Korespondencja… cz. I,&#13;
DWOK T. 64, s. 502, 509, 561, 626–627; cz. II, DWOK T. 65, s. 16, 58–59, 84, 257, 286, 323–324,&#13;
369, 406; cz. III, DWOK T. 66, s. 730 i 732). W roku 1886 próbował jeszcze zainteresować Polonezem Ges-dur biografistę Chopina, Maurycego Karasowskiego, przesyłając mu do Drezna&#13;
kopię tego utworu (czy własną?), podkreślając przy tym jego wartość i zachęcając do próby wydania go tamże. Starania Karasowskiego u drezdeńskich wydawców nie powiodły się jednak,&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
�i oceny autentyczności, powołując się na swe kompetencje świadka, wykształcenie muzyczne i rozeznanie w kwestiach stylu narodowego z racji&#13;
prac etnograficznych. Zgłosił i doprowadził do wydania antologię mazurków (jego lista utworów proponowanych do wydania objęła 60 utworów1).&#13;
W projekcie przedmowy przebija naukowe podejście do ewolucji stylu&#13;
muzycznego: od formy prymarnej, użytkowej do twórczości mistrzowskiej2. Kolberg rozważa relacje między indywidualnym porywem twórczym a wspólną domeną społeczną „ducha narodowego”. Zagadnienia talentu i roli środowiska kulturowego będą stale nurtowały monografistów&#13;
Chopina, muzykologów XX w.&#13;
Kolejna dziedzina, którą wyróżniły refleksje Kolberga, to wykonawstwo&#13;
utworów Chopina, krytyka muzyczna wykonań pianistycznych i ich konfrontacja z zapamiętanym przez autora Ludu stylem wykonawczym twórcy&#13;
Mazurków. Cenne uwagi dotyczą umiarkowania w tempach, rangi uwydatniania szczegółów, unikania afektacji, subtelności tempa rubato i są one&#13;
ważną wskazówką dla wiernych realizacji3. Kolberg wprowadzał w tajniki&#13;
a kopia poloneza została odesłana Kolbergowi (zob. listy z jesieni 1886 r., Korespondencja…&#13;
cz. III, DWOK T. 66, s. 378, 379–380, 382–383, 390–391, 393). Poruszana w listach sprawa&#13;
Poloneza Ges-dur, losy jego kopii i starań Kolberga mają więc swoja historię i wydają się&#13;
zasługiwać na osobne opracowanie.&#13;
Innym świadectwem zainteresowania Kolberga wydawnictwami utworów Chopina może&#13;
być z kolei brulionowa wersja erraty dotyczącej sześciu tomów edycji zbiorowej dzieł Chopina&#13;
(może Gebethnera i Wolfa z 1863–1864 r., choć pewności nie ma, bo była kilkakrotnie wznawiana?), także zachowana w spuściźnie Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 183–184).&#13;
1 Polnische Tänze. Mazurkas für das Pianoforte hrsg. von Oscar von Kolberg, Leipzig&#13;
[1881]. Antologia objęła 50 mazurków, wstęp Kolberga do tego zbioru jest przedrukowany w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 666–669. Spis mazurków takich kompozytorów&#13;
jak Karol Kurpiński, Karol Sołtyk (zm. 1830), Wincenty W. Studziński (1815–1854) opublikowano w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks nr 10, s. 736–738. Lista kompozytorów&#13;
mazurów kompletowana przez Kolberga sięgała ok. 270 nazwisk, co oddaje istotę poglądów&#13;
Kolberga, iż wiedza ma charakter kumulatywny.&#13;
2 „Uważne przejrzenie całego zbioru wykaże, że taniec ten (a więc i jego muzyka) ze skromnych – prawie nikłych – początków (podobnie jak to było z walcem), dzięki swemu rytmowi&#13;
i sprzyjającym okolicznościom osiągnął powoli pewien stopień rozwoju i rozkwitu. Wykazuje&#13;
on prócz tego, jak górujący w nim duch narodowy wywarł wpływ na Chopina, aby potem&#13;
ze swej strony dzięki twórczości mistrza spowodować pewne wtórne oddziaływanie w kraju.&#13;
Sądzę, że ogólnonarodowe cechy, które tak się uwydatniają w tych tańcach, niewątpliwie wywołają w publiczności żywe zainteresowanie zbiorem”. Brulion listu O. Kolberga do Breitkopfa&#13;
i Härtla z 26 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 503.&#13;
3 Do M. A. Szulca Kolberg pisał:: „Ja sam słyszałem bardzo wielu wirtuozów grających&#13;
dzieła C[hopina] (Liszta, Tausiga, Wieniawskiego, pannę Bohrer, Zarzyckiego, Śmietańskiego),&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�chopinowskie mieszkańców odwiedzanych dworów, w tym kontekście&#13;
znajdujemy też rozważania estetyczne Kolberga1. Kontakt z pianistyką był&#13;
dla Kolberga odprężeniem, sposobem powrotu do młodości2.&#13;
Kolberg faktograficznym warsztatem badawczym, szerokością doświadczeń społeczno-kulturowych, świadomością stanu prac etnologicznych&#13;
w Europie, a także dzięki własnemu doświadczeniu pianistycznemu i kompozytorskiemu dał podwalinę chopinologii i pozostawił trafne i trwałe sformułowania dotyczące m.in. wczesnej twórczości kompozytora, jej źródeł,&#13;
a także – zwłaszcza – warunków społecznego funkcjonowania. Naukowotwórcza rola Kolberga i jego nacisk na źródła są o tyle ważne, że literatura&#13;
chopinologiczna bywa do dziś jakby pieśnią ludową. Autorzy mało zwracają&#13;
uwagę na to, od kogo pobrali wiedzę, podając ją jakby własną. Tak było&#13;
a przyznam się, że w zupełności żaden z nich mnie nie zadowolnił, chociaż najlepiej jeszcze grali je Liszt i Śmietański, a drobniejsze rzeczy k[się]żna Czartoryska, Wernik, Mikuli itd. Essipow&#13;
ma znakomicie grać ballady, ale tej nie słyszałem. Ja znajduję, że wszyscy grają go za prędko,&#13;
a biorąc szalone tempo w allegrach, gubią tym samym mnóstwo szczegółów, które właśnie&#13;
u kompozytora tyle w piękne szczegóły obfitego jak Ch[opin] uwydatnione w grze być by powinny. Przy tym prawie każdy wpada w afektację, niestosowną przesadę, albo też inaczej cieniuje te dzieła (oprócz miejsc wyraźnie do wzmocnienia i osłabienia wskazanych), każdy chce&#13;
naśladować (a naśladuje według własnego pojęcia, więc najczęściej bardzo nietrafnie) owe&#13;
ociągania się, ową niezależność obu rąk od siebie, które autor oznaczał wyrazem tempo rubato&#13;
lub przy spajaniu z sobą nut różnej wartości w czasie. Ja może dlatego tak jestem wymagającym, żem słyszał samego Ch[opin]a bardzo często bądź prywatnie, bądź i publicznie grającego&#13;
w czasie jego dojrzałości w latach od 1827–1830, a wrażenie tej gry (jakkolwiek byłem wówczas prawie dzieckiem jeszcze) niezatarte aż do dnia dzisiejszego pozostawiło na moim umyśle&#13;
ślady, nie dozwalające wcale porównań z nowszymi wykonawcami”. Brulion listu O. Kolberga&#13;
do M.A. Szulca z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 234.&#13;
1 Do Aleksandry Zduniowej pisał: „Ktoś (podobno Słowacki) powiedział, że muzyka jego,&#13;
niekiedy burzliwa i hulaszcza, jest w ogóle (mimo elegancji) smutną i rzewną jak dzieje naszego&#13;
narodu, a zawsze czystą jak łza”. Brulion listu z 18 X 1884 r., Korespondencja ... cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 201.&#13;
2 W liście do Tytusa Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r. (pisanym niestety po śmierci&#13;
adresata) Kolberg informował: „Tymczasem zbieramy wiadomości, jak ziarko do ziarka, aby&#13;
ją [biografię i charakterystykę – P.D.] dla przyszłości, ile możności, uzupełnić i udokładnić. […].&#13;
W wolnych po pracy chwilach odgrywam sobie czasami to i owo dzieło Fryd[eryka], co dla&#13;
mnie starego jest dziś niemal jedyną rozrywką. […] A wtedy staje mi często na myśli jakoby&#13;
wspomnienie dnia wczorajszego, nasze uczone kadeckie koszary i ów długi pawilon przy Liceum, gdzieśmy mieszkali, i ćwiczenia Fryd[eryka] przy fortepianie i nasze na dziedzińcu, postać&#13;
starego Chopina wołającego wieczorem z okna drugiego piętra na swoich elewów bawiących&#13;
się na dole w piłkę: »rentrez, messieurs, rentrez!« Jakże to już dawno, ileż to wody upłynęło od&#13;
owego czasu, iluż to przyjaciół opuściło i pożegnało nas na zawsze!” Brulion listu do T. Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 285–287.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
�już u początków, gdy Maurycy Karasowski nie odnotował w ogóle istnienia&#13;
monografii Szulca, przepisując jednak jej fragmenty w swoim dziele.&#13;
W Oskarze Kolbergu najpełniej ukonkretnił i uwydatnił się ogólny (artystyczny) prąd ludoznawczy pierwszej połowy XIX w., a uczestniczył w nim&#13;
i Chopin, zachęcany przez przyjaciół, np. Stefana Witwickiego, do zapisywania melodii ludowych. Jak wiadomo, mamy spod pióra Chopina zapiski&#13;
przyśpiewek spod Nieszawy, reportaże z Ziemi Dobrzyńskiej, rękopis dojny&#13;
rumuńskiej. Kompozytor dał wyraz zainteresowaniu ekspresjami muzycznymi różnych narodów w listach, odnotował zwyczaje doroczne w Austrii,&#13;
skomentował pieśni szkockie, skandynawskie, hiszpańskie, widząc w tradycjach etnicznych źródło odrębności, suwerenności kulturowej narodów&#13;
jako wartości samej w sobie. To samo przesłanie realizował na drodze&#13;
naukowej Oskar Kolberg.&#13;
Kolberg jako etnomuzykolog&#13;
Pracom około utrwalenia kultury narodów słowiańskich, w szczególności dziedzictwa staropolskiego bądź jeszcze plemiennego, różnorodnego tak&#13;
historycznie, jak i przestrzennie, a przechowanego w XIX-wiecznym życiu&#13;
małych społeczności lokalnych, poświęcić należy najwięcej miejsca. Prace&#13;
etnograficzne Kolberga stanowią bowiem prefigurację oraz fundament etnomuzykologii polskiej. Twórczość kompozytorska, inspirowana głównie&#13;
śpiewami, grą, obrzędami i tańcami krajowymi, opublikowana już w Dziełach wszystkich i sama w sobie zasługująca na osobną monografię1, dodała&#13;
Kolbergowi sił do pracy naukowej około faktycznego budowania ogólnie&#13;
pojętej etnografii – etnologii muzycznej, etnomuzykologii, antropologii kulturowej, ludo- i kulturoznawstwa.&#13;
Swoją koncepcję metodologiczną, obecną także w opisie kultury muzycznej, zaprezentował Kolberg m.in. w artykule Obecne stanowisko etnografii&#13;
(1876), omawiającym m.in. takie prace jak Grundzüge der Ethnographie&#13;
J.A. Maksymiliana Perthy’ego (1859) i Allgemeine Ethnographie Friedricha&#13;
1&#13;
&#13;
Pierwszy kształt takiej monografii dają naukowe wstępy Danuty Idaszak, zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska Oskara Kolberga, w: Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. V–XXXIX, oraz D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga,&#13;
w: Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. V–XXX. Zob. też M. Prochaska Kompozycje&#13;
Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. 2 [DWOK 85/2].&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
�Muellera (1873). Artykuł Kolberga z r. 1876 oraz podstawy metodologiczne&#13;
pracy badawczej Kolberga przebadał ks. Wojciech Domański1. Autor Ludu&#13;
był przychylnie nastawiony do psychologii, która intensywnie rozwijała się&#13;
w Niemczech. Akceptował teorię apercepcji Johanna Friedricha Herbarta&#13;
(1776–1841). Apercepcja to aktywne kształtowanie spostrzeżeń w łączności&#13;
z nagromadzoną wiedzą, to proces tworzenia nowej całości. Teoria apercepcji przyczyniała się do rozstrzygnięcia sporu między dwoma różnymi&#13;
poglądami na kulturę ludową. Mianowicie, kulturę tę rozumiano bądź jako&#13;
dziedzinę produktywną, twórczą, swoistą (pogląd romantyczny), bądź jako&#13;
świat niesamodzielny, pasywny, lecz chłonny oraz reprodukcyjny (pogląd&#13;
częsty w dobie industrializacji w drugiej połowie XIX w.). Kolberg, obserwując dynamikę tworzenia wariantów w pieśni i kulturze ludowej, był przeciwny temu drugiemu poglądowi, reprezentowanemu m.in. przez Ryszarda&#13;
Berwińskiego. Według tego ostatniego kultura ludowa w Polsce miała być&#13;
tylko sumą wpływów zewnętrznych, obcych, w szczególności refleksem&#13;
ogólnego dziedzictwa średniowiecza. Kolberg zaś twierdził, że elementy&#13;
dawne wiążą się integralnie z całym procesem przemian w historii ludów.&#13;
Ideą przewodnią pism Kolbergowskich było przekonanie o wzajemnym&#13;
oddziaływaniu i zgodnej całości duchowych (psychicznych) i materialnych&#13;
składników kultury. „Jak najdokładniejsze” badania miały też uwzględniać „żywot moralny”, obejmujący wszystkie aspekty kultury duchowej&#13;
i społecznej badanych grup ludności. Kolberg postulował program badawczy&#13;
oparty na badaniach empirycznych i faktograficznych oraz na ujęciach&#13;
interdyscyplinarnych, w których teorie psychologiczne, antropologiczne&#13;
(dotyczące życia jednostkowego) lub przyrodnicze, a także wiedza z zakresu&#13;
historii, archeologii, mitologii, lingwistyki, statystyki, geografii i geologii pomagałaby wyjaśniać podstawowy i autonomiczny korpus danych etnografii&#13;
i etnologii. Dwie ostatnie gałęzie odnoszą się, zdaniem Kolberga, do życia&#13;
człowieka w perspektywie społecznej, przy czym etnografia ujmuje życie&#13;
i kulturę współczesną, łącznie z drobnymi szczegółami zachowania ludzi,&#13;
a etnologia próbuje rekonstruować procesy historyczne, rozwojowe.&#13;
Wojciech Domański określa naukową postawę Kolberga jako pozytywizm post-oświeceniowy. Zauważa jednak nowatorskie akcenty m.in.&#13;
1 W. Domański Oskar Kolberg i jego dzieło oraz Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres&#13;
i cel etnografii, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 63–71 i 73–96.&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
�w Kolbergowskich komentarzach socjologicznych. Dyskusje o kulturze&#13;
zinterioryzowanej w jednostkach ludzkich, o roli świadomości zbiorowej&#13;
i jej wpływie na działania jednostek, innymi słowy rozumienie świadomości zbiorowej jako faktu społecznego odmiennego niż indywidualne pojęcia i przekonania jednostki, zbliżałyby autora Ludu do teorii socjologicznej Émile’a Durkheima (1859–1917), wypracowanej w ostatniej dekadzie&#13;
XIX wieku.&#13;
Oskara Kolberga, obok idei atlasu etnograficzno-kulturoznawczego i typologii repertuaru muzycznego (w tym muzyki tanecznej), intrygowała&#13;
głębia historii zapisanej w kulturze ludu. To zainteresowanie minionymi&#13;
epokami i ich dziedzictwem było jednym z motywów skupienia się Kolberga na etnografii muzycznej, bo w niej i z niej można było odczytać&#13;
przeszłość („starożytność”) muzyki i kultury. O zagadnieniach wiążących&#13;
się z samą analizą muzyczną niewiele pisał (poza Sandomierskiem), bo&#13;
dla kogóż miał pisać? Przecież nie było w Polsce, poza „Ruchem Muzycznym”, odpowiedniego piśmiennictwa, środowiska teoretyków muzyki,&#13;
ani muzyków zawodowych zajmujących się naukowo folklorem. Rozumiał go i polemizował z nim kompetentnie tylko Józef Sikorski, którego&#13;
Doręcznik muzyczny (Warszawa 1852) Kolberg wysoko cenił. Informacjami o muzyce, pieśniach i ich właściwościach Kolberg jedynie okraszał ogólnoetnograficzne rozprawy kierowane do czytujących wówczas&#13;
ludzi, kształtującej się warstwy inteligencji polskiej, jak np. opublikowaną w 1872 r. rozprawę Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce&#13;
i na Rusi ze szczególnym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez&#13;
Pruskiego (Zygmunta Glogera) 1. W niej np. wspomniał o zmienności&#13;
funkcji i miejsca poszczególnych pieśni weselnych jako bądź pieśni kluczowych, bądź akcesoryjnych czy przygodnych; o zwyczaju zapraszania&#13;
skrzypka z rodziny lub przynajmniej symulowania początku grania przez&#13;
pana młodego, bo skrzypek „obcy” mógł czarować; o „ogrywaniu” rózgi,&#13;
wianka. Kolberg w tej rozprawie podniósł też pojęcia i kategorie analizy&#13;
wspólne dla antropologii kulturowej (etnografii) oraz etnomuzykologii,&#13;
jak: „tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień,&#13;
odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo […], wariant, wersja, motyw&#13;
1 Przedruk: O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi ze szczególnym zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), w: tegoż&#13;
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 259–306.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�[…]”1; działanie zaś etnografa, także tego z przygotowaniem muzycznym,&#13;
„powinno być przede wszystkim analityczne” 2. Rzecz o obchodach, fascynująca lektura dla współczesnego humanisty, także etnomuzykologa,&#13;
uwidacznia ponadto przemianę Kolberga – od gromadziciela „snopów&#13;
z pola muzyki naszej”, gdzie zachowana oryginalna melodia ludowa została uzupełniona nieskomplikowanym akompaniamentem przydatnym dla&#13;
początkujących miłośników fortepianu 3, tj. od kompozytora, a właściwie&#13;
w tym przypadku głównie autora wyboru melodii i jej harmonizacji 4, do&#13;
etnografa-kulturoznawcy-antropologa. Cenne intuicje Kolberga, inspirujące dla etnomuzykologii, znajdziemy jednak i w wydawnictwach Kolberga&#13;
przed monografiami regionalnymi. I tak we wstępie do pierwszego zeszytu&#13;
u Żupańskiego w Poznaniu w 1842 r. Kolberg pisze: „Rozpoczną dzieło&#13;
pieśni polskie, bo wśród całej Słowiańszczyzny dziś u tego plemienia&#13;
muzyka najsamoistniej się rozwinęła, widać to szczególnie w mazurach,&#13;
najoryginalniej malujących krzepki charakter ludu tego, oraz w krakowiakach odznaczonych już to niezakłóconą pogodą, już szumną wesołością, to&#13;
znów lekką tęsknotą. Inne większe pieśni, mianowicie treści historycznej&#13;
albo opisujące zdarzenia jakowe, toż pieśni obrzędowe, lubo zdają się być&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach… s. 266.&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach… s. 303.&#13;
3 Por. anons o Pieśniach ludowych do śpiewu, Warszawa 1862; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. II (DWOK T. 67/II), s. 278: „akompaniament […], odznaczający się wyrazistością utworom p. Kolberga właściwą, jak najprzystępniej&#13;
dla miernie nawet grających ułożony, i niska cena publikację tę pożądaną uczyni wszystkim,&#13;
którzy muzykę narodową miłują”. Opracowanie dotyczy 16 pieśni z tomu z r. 1857 i świadczy&#13;
o przetrwaniu u Kolberga nurtu popularyzatorskiego do r. 1862.&#13;
4 Jak pisze Aleksander Pawlak w przedmowie do T. 67/I, nim ukazały się serie regionalnych monografii etnograficznych z bogatymi zbiorami pieśni ludowych, O. Kolberg wydał już&#13;
w latach 1842–1849 oraz w r. 1862 szereg publikacji zawierających w sumie 598 pieśni, w tym&#13;
396 z melodiami w opracowaniu na głos z towarzyszeniem fortepianu (dalszych 236 pieśni&#13;
znajdowało się w rękopisach): Pieśni ludu polskiego, Poznań1842–1845; Pieśni ludu polskiego,&#13;
„Przyjaciel Ludu” 1846, nr 1–23, 26–36, 38–52; 1847, nr 2–4, 6–35; Pieśni ludu obrzędowe.&#13;
Kogutek, gaik, okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 dod. nut. s. 1–14;&#13;
Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847–1849 (1847, T. 2, s. 188–206 dod. nut. s.&#13;
1–4, s. 649–661 dod. nut. s. 1–6; T. 3, s. 582–595 dod. nut. s. 1–6, T. 4, s. 625–639 dod. nut. s. 1–4;&#13;
1848 T. 3, s. 615–632 dod. nut. s. 1–6; 1849 T. 1, s. 605–623; T. 4, s. 383–403); Pieśni ludu do&#13;
śpiewu Warszawa [1862] (16 pieśni). Ponadto 15 pieśni zawiera artykuł O pieśniach litewskich,&#13;
„Dzwon Literacki” 1846, T. 3, a 22 pieśni – Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846,&#13;
T. 4. Antologie te w opracowaniu A. Pawlaka opublikowano jako Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu fortepianowym, cz. I i II (DWOK T 67/I–II).&#13;
2&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
�rozlane po całej Słowiańszczyźnie, wszakże jeśli u nas pierwotne miały&#13;
gniazdo, napiętnowane są oddzielną cechą odróżniającą je od muzyki innych pokoleń”1.&#13;
Po tej syntetycznej uwadze o kształtowaniu się autonomicznego świata&#13;
muzyki i wyłanianiu się sztuki dźwięku z kultury ogólnej Kolberg zwraca się ku walorom użytkowym i inspiratorskim pieśni i muzyki ludowej,&#13;
wątkom stale obecnym w publicystyce XX w.: „Muzyk bowiem, który by&#13;
chciał poznać i korzystać z upowszechnionych u nas melodii, znajdzie tu&#13;
zbiór bogatych, surowych, rodzimych, ale czerstwych, silnych i pięknych&#13;
piosnek, a geniusz znajdzie obfity materiał do podsycania i rozwijania własnych pomysłów”2. Po tomy opracowanych melodii ludowych (DWOK&#13;
67/I i 67/II), a właściwie antologii pieśni oryginalnych wybranych do zaopatrzenia w akompaniament, warto sięgać choćby i z tego względu, że&#13;
widnieją tam często wartości metronomiczne, co daje wyobrażenie o tempie&#13;
śpiewu ludowego.&#13;
Psychologia narodów w muzyce ludowej, stale komentowana w pierwszej połowie XX w., znajduje u Kolberga prostą konstatację: „Dowiedzioną i znaną jest ta prawda, że pieśni ludu jakiegokolwiek bądź narzecza&#13;
mieszczą w sobie doskonałe odbicie zwyczajów, języka, wrażeń, pojęć,&#13;
obyczajów i uczuć, słowem całą charakterystykę tego plemienia, z łona&#13;
którego wysnuły się. Że fizjognomia ludów jednych od drugich jest różną&#13;
i coraz rozmaitszą, w miarę jak się dalej posuwamy, wypływa z natury&#13;
rzeczy; jako i to, że jedne z drugimi ogniwem sąsiedztwa i rozlicznych&#13;
stosunków będąc połączone, wzajemny na siebie wpływ wywierają i nieraz sobie w zgodzie, i dłonie i myśli podają” 3. Po trzydziestu latach, w artykule Pieśni ludu litewskiego (1879) 4, owa psychologia zorientuje się&#13;
na badania porównawcze zbliżonych wątków polsko-litewsko-ruskich,&#13;
które w kontynuacjach folklorystycznych i etnomuzykologicznych XX w.&#13;
będą owocować monografiami poszczególnych pieśni (zwłaszcza ballad)&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T 67/I), s. 2.&#13;
2 Tamże.&#13;
3 O. Kolberg O pieśniach litewskich. Melodie do „Pieśni litewskich” zebrał i na fortepian&#13;
ułożył…, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1–2, s. 93–107, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie&#13;
ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T 67/I), s. 350.&#13;
4 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły… (DWOK T. 63),&#13;
s. 307–336; pierwodruk: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III: 1879, s. 167–187.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�w ujęciu bądź międzyetnicznym (np. Filareta Kołessy)1, bądź międzyregionalnym (Chmiel Jana Stęszewskiego)2. Porównując różne żywioły etniczne, Kolberg zawsze wyważa cechy wspólne i specyficzne, postępując&#13;
analitycznie, w imię „czystej nauki”.&#13;
Trwałym etnomuzykologicznym motywem przewodnim w pracach&#13;
Kolberga jest przeświadczenie o zmienności pieśni ludowej, „[…] bo gdzież&#13;
jest prawo, które by rzeczy ustnej, a tak ruchliwej stanowczość sakramentalną nadać i trwałość zapewnić bez skazy było w stanie?”3. „Ja sam byłem świadkiem nieraz, jak te same pieśni po upływie 10 lat w ustach tych&#13;
samych brzmiały inaczej – nie każda, ale mniej więcej – gdy tymczasem&#13;
zabobony, gusła niezmienione się zachowały, jak jądro stare, któremu czas&#13;
nie podołał, i zapewne długo się jeszcze będąc zachowywać”4. Zarazem&#13;
częste u Kolberga sformułowanie, że coś z dawnej kultury „poszło w poniewierkę”, świadczyłoby o preferencji bardziej stabilnej (rzekomo) przeszłości. Głos w dyskusji nad wystąpieniem Piotra Chmielowskiego, iż (m.in.)&#13;
natura pieśni jest bardziej zmienna niż trwalsze warstwy kultury ustnej&#13;
w podaniach, magii itp. – brzmi ciepło i znajomo; jest tam i skromność&#13;
badacza, porzucanie pewnych siebie twierdzeń, lecz i traktowanie nauki&#13;
(humanistycznej) jako gwaranta rozwoju wiedzy o świecie i jego kulturze,&#13;
jako ścieżki postępów samopoznania, co by wskazywało, że Kolberg chętnie by widział muzykologię (porównawczą) jako science, tzn. tak, jak ją,&#13;
pod wpływem nastania epoki fonograficznej, widzieli zachodnioeuropejscy&#13;
i amerykańscy badacze etnicznych tradycji muzycznych. Kolberg unika też&#13;
absolutyzacji naukowego tu i teraz; sama wiedza zmienia się: „Czy takąż&#13;
będzie za lat 10 lub 20, przyszłość okaże”5.&#13;
U schyłku życia Kolberga pojawił się fonograf, który po raz pierwszy&#13;
został zastosowany do nagrań śpiewów Indian w USA w 1889 r. Pierwsza&#13;
wzmianka na temat tego nowego wynalazku w piśmiennictwie polskim&#13;
1 F. Kołessa Ballada o córce-ptaku w słowiańskiej poezji ludowej, „Lud Słowiański” 1938,&#13;
T. 4, z. 1.&#13;
2 J. Stęszewski Chmiel: szkic problematyki etnomuzycznej wątku, „Muzyka” R. X: 1965,&#13;
nr 1, s. 3–33.&#13;
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, s. 305.&#13;
4 O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt.: „Jak należy traktować&#13;
utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej”, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły…&#13;
(DWOK T. 63), s. 417. Pierwodruk: „Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce” 1886,&#13;
T. 5, s. 162–164.&#13;
5 O. Kolberg Głos w dyskusji…, s. 418.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
�(„Wisła”, T. IV, s. 749) ukazała się w roku śmierci autora Ludu (1890)1.&#13;
Nie wiemy, czy wiadomość o przełomowym dla muzycznej etnografii wynalazku dotarła do Kolberga. Jak wykazują kwerendy Bohdana Łukaniuka (Lwów), pierwsze rejestracje fonograficzne na ziemiach odwiedzanych&#13;
przez Kolberga (na Wołyniu) datują się na rok 1898. Możliwość analizy&#13;
szczególnych sposobów śpiewu, a zwłaszcza gry instrumentalnej, szanse&#13;
dokładnej transkrypcji, z uwzględnieniem zdobnictwa i wariacyjności, oraz&#13;
nowe perspektywy archiwizowania spotkałyby się na pewno z wielkim zainteresowaniem Kolberga.&#13;
Umysł Kolberga, patrona etnomuzykologii, zajmowały w drugim półwieczu XIX stulecia dwa główne problemy badawcze i metodologiczne:&#13;
(1) ogólna perspektywa (antropologiczna, kontynentalna, sięgająca indoeuropejskich szlaków) połączona ze specjalistycznymi metodami badań;&#13;
(2) połączenie empirii – zbierania pieśni celem stworzenia atlasu Pierwszej&#13;
Rzeczypospolitej – z budowaniem systemu interpretacji kultury. W zasadzie jest to odwieczny problem nauk humanistycznych: jak pogodzić walor&#13;
szczegółu z zasadą ogólną.&#13;
Refleksja zdolna do dystansu wobec przedmiotu badań potrzebowała&#13;
czasu, np. okresu między „Tygodnikiem Muzycznym” Karola Kurpińskiego&#13;
(1820) a profesjonalnym periodykiem „Ruch Muzyczny” pod redakcją Józefa&#13;
Sikorskiego, którego inauguracja (1857) przypadła na ten sam rok co przełomowy tom Pieśni ludu polskiego z monodycznymi zapisami nutowymi melodii zebranych przez Kolberga we wsiach naszego kraju. Namysł XIX-wieczny&#13;
nad historią muzyki skupiał się nad wielkimi kompozytorami i ich dziełami.&#13;
Bogactwo muzyki minionych epok dopiero odkrywano w pierwszych dekadach XIX w. W krajach zachodnioeuropejskich śpiewy popularne, wiejskie&#13;
lub miejskie były traktowane w kompendiach historii muzyki co najwyżej&#13;
jako pożywka dla ambitnej twórczości kompozytorskiej (zwłaszcza opery).&#13;
Natomiast w krajach środkowo- i wschodnioeuropejskich śpiewy wiejskie,&#13;
melodie popularne w miastach stanowiły nadal żywotną, jeśli nie główną&#13;
część doświadczenia życiowego chłopów i mieszczan polskich.&#13;
Symbolicznym momentem, zauważonym przez Kolberga, było zarządzenie francuskiego Ministerstwa Oświaty z 1852 r. o spisaniu&#13;
1&#13;
&#13;
Recepcję wynalazku fonografu szczegółowo omawia Jacek P. Jackowski. Zob. tegoż Zachować dawne nagrania. Zarys historii dokumentacji fonograficznej i filmowej polskich&#13;
tradycji muzycznych i tanecznych cz. 1 (przełom XIX i XX w. – do drugiej wojny światowej),&#13;
Warszawa 2014, s. 31–44.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�i wydrukowaniu zasobów pamięciowych francuskiej pieśni ludowej1. Być&#13;
może także to stanowiło impuls specjalizacji badawczej Oskara Kolberga,&#13;
tym bardziej, że z kulturą niemiecką łączyła Polaków pewna ambiwalencja, czerpano z niej wiedzę teoretyczną, naukową, przejmowano wzory&#13;
optymalizacji gospodarowania, lecz lękano się dominacji, zwłaszcza po&#13;
wojnie francusko-pruskiej w 1870 r. Kolberg, choć, jak wynika z korespondencji, nie podzielał fobii pruskich np. Marcelego Szulca, to jednak&#13;
miał dla nich zrozumienie. Na styku kultury germańskiej i słowiańskiej&#13;
uznał się Kolberg za rzecznika tego drugiego żywiołu, podkreślając jednak (w polemice z Zygmuntem Glogerem) pożyteczność zapoznawania&#13;
się z niemiecką literaturą etnograficzną2. Profesjonalne wykształcenie&#13;
muzyczne pozwoliło Kolbergowi widzieć przy tym muzykę w całej złożoności środowiskowej – od wiejskich zwyczajów, obrzędów, zabaw, przez&#13;
repertuar dworów i salonów aż do teatru operowego i sali koncertowej.&#13;
Pod tym względem był kontynuatorem poglądów Karola Kurpińskiego,&#13;
będąc także realizatorem programu Hugona Kołłątaja.&#13;
Na szczególną uwagę zasługują, kształtujące problematykę etnomuzykologii, wstępy Kolberga do jego antologii i monografii, gdyż formułował je po&#13;
żmudnej pracy empirycznej. Wstępy cechuje ostrożny optymizm poznawczy&#13;
i niezwykła treściwość. We wprowadzeniach pojawiają się opinie, twierdzenia, wnioski (także estetyczne) szczególnie istotne i w określonej hierarchii.&#13;
We wstępie do antologii z roku 18573 uwidacznia się specyficzny horyzont&#13;
teoretyczno-historyczny Kolberga. „Systemat starogrecki”, chorał kościelny, korowodowe starosłowiańskie koło to podstawowe układy odniesienia&#13;
w fascynacjach śpiewem ludowym. Autor idzie na przekór ówczesnym redukcjom uproszczonego sposobu pojmowania folkloru polskiego jako oceanu przyśpiewek (zwłaszcza krakowiaków; tak w zestawieniu z folklorem&#13;
Rusinów był skłonny widzieć tradycję i praktykę polską Wacław z Oleska).&#13;
Kolberg, jak Herder wyróżniający Słowiańszczyznę, na pierwszym miejscu&#13;
stawia kulturę śpiewu samodzielnego. Wyeksponowanie w 1857 r „dum&#13;
i pieśni” ma więc motywy także estetyczne, nie tylko ideowe (dumy i pieśni jako zamiennik eposu, który nie zachował się w pamięci ludowej na&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), przypis s. 520.&#13;
Dodaje jednak Kolberg: „Nie jest nikomu tajnym, a i własne nasze uczy nas przekonanie,&#13;
że wielu Niemców istne pisało o Słowiańszczyźnie brednie […]”. O. Kolberg Rzecz o obchodach&#13;
weselnych…, s. 294.&#13;
3 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), pierwodruk: 1857, s. V–XI.&#13;
2&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�ziemiach polskich). Kolberg interesuje się już problematyką wykonawczą&#13;
w folklorze, zwykle niedostrzeganą w dziewiętnastowiecznych antologiach.&#13;
Zauważa zmiany tempa i dynamiki w toku wykonania poszczególnych pieśni, niekiedy brak „równowagi taktowej”1. Komentuje szczególne sposoby&#13;
kończenia melodii, w tym okrzyk „na kształt innych Słowian”2. Zwraca&#13;
uwagę na typowe zachowania wykonawcy, świadczące o odczuwaniu muzyki całym ciałem. Nowatorskie jest notowanie (kursywą) nazw i określeń&#13;
lokalnych, gwarowych. Niezastąpione są uwagi o tańcach i instrumentach&#13;
– spostrzeżenia, które daleko wykraczają poza pierwsze (1820) obserwacje&#13;
Karola Kurpińskiego3. Wstęp do tomu z roku 1857 zawiera postulat, często pojawiający się wśród badaczy europejskich, aby nie traktować pieśni&#13;
ludowej wyłącznie jako tekstów słownych o przesłaniu odczytywanym&#13;
w zależności od potrzeb epoki. Pieśń to nie tylko poezja, literatura, lecz autonomiczna całość słowno-muzyczna: „[…] treść i melodia uzupełniają się,&#13;
podnoszą wzajemnie, jedną wspólną stanowiąc całość; a często melodia, ta&#13;
część mniej określona, mniej materialna, stanowi całą piękność pieśni”4.&#13;
Tak w latach trzydziestych XX w. Łucjan Kamieński będzie traktował pieśń&#13;
ludową – jako „organiczną całość logo-meliczną”5.&#13;
Innym zagadnieniem, które absorbowało Kolberga, podobnie jak wielu&#13;
innych zbieraczy w różnych krajach, były próby lokowania wiedzy muzycznej w konstelacji tworzących się wówczas nowych nauk, jak psychologia,&#13;
etnologia, socjologia. Przynależność wiedzy muzycznej do historii i filozofii&#13;
wydawała się mu oczywistością: „Śledzenie szczegółowe rozwoju melodyj,&#13;
jej przyczyn i następstw, należy do historyi i filozofii muzycznej i może mieć&#13;
miejsce dopiero po jak najdokładniejszem zebraniu melodyj nie już jednego&#13;
ludu, ale wszystkich innych ludów”6. Widzimy tu zalążki popularnej na przełomie wieków XIX i XX muzykologii porównawczej. Wnioski z badań nad&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. VIII.&#13;
Tamże, s. VII.&#13;
3 Artykuł Karola Kurpińskiego pt. O pieśniach w ogólności („Tygodnik Muzyczny” 1820,&#13;
nr 8, s. 29–30; nr 9, s. 33–34) jako pierwsze opracowanie typu etnomuzykologicznego analizuje&#13;
Jan Stęszewski. Zob. Muzyka ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, T. 2,&#13;
red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź&#13;
1981, s. 245–267.&#13;
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego… (DWOK T. 1), s. V.&#13;
5 B. Muszkalska Łucjan Kamieński – etnomuzykolog, w: Ł. Kamieński O biologii pieśni,&#13;
wstęp i dobór tekstów B. Muszkalska, Poznań 2011, s. 32.&#13;
6 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego… (DWOK T. 1), s. VI.&#13;
2&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�pieśniami ludowymi rozszerzają „wiedzę i estetykę muzyczną”1. Erich Moritz&#13;
von Hornbostel w początkach wieku XX będzie widział zadanie muzykologii porównawczej również w pełniejszym oświetleniu zagadnienia piękna&#13;
w muzyce2. Pierwszy tom Kolberga z 1857 r. wystarczyłby, aby autorowi&#13;
zapewnić trwałe miejsce w historii kultury polskiej. Gdyby tom taki nie powstał, raziłaby w połowie XIX wieku na ziemiach polskich pustka w tej dziedzinie, tym bardziej dotkliwa, że właśnie wówczas w Europie zaczynała się&#13;
faza systematycznych monografii narodowych lub regionalnych, uwzględniających stronę muzyczną, tj. obejmujących transkrypcje nutowe melodii.&#13;
Nacisk na empirię, faktografię i bieżący ład dokumentacji nie był wyłącznie pochodną formatu zdolności Kolberga, lecz wynikał właśnie z jego&#13;
oceny stanu wiedzy, ze stwierdzenia poważnego niedostatku bazy źródłowej. Niedostateczność ta była spowodowana m.in. pozbawieniem ziem&#13;
polskich wyższych uczelni w okresie prac ludoznawczych Kolberga, poza&#13;
dobrowolnymi kilkoma Towarzystwami Przyjaciół Nauk i elitarnym Uniwersytetem Jagiellońskim. Kolberg dostosował się do stanu wiedzy, który&#13;
zastał. Rozumiał, że ziemie polskie, pozbawione suwerennego przywództwa politycznego, mogą pozostać upośledzone pod względem utrwalonego&#13;
dziedzictwa kulturowego. Gdyby urodził się w XX w., synteza intelektualna&#13;
przychodziłaby mu łatwiej i szybciej niż w jego stuleciu, gdy wszystko sam&#13;
musiał składać cierpliwie z elementów pozyskiwanych osobiście. W tej&#13;
perspektywie nie istniałby pozatechnologiczny postęp w nauce, a tylko&#13;
różnice w jakości rozeznania bieżących potrzeb ludzkości. Światły pragmatyzm Kolberga zadziałał także w kontekście społeczeństwa polskiego&#13;
okresu zaborów. Chronienie niezależności kultury wyłącznie w obszarze&#13;
tradycji szlacheckich (ziemiańskich) czy post-szlacheckich i kształtującej&#13;
się warstwy inteligencji polskiej nie było jego powołaniem. Bagaż kultury&#13;
intelektualnej podpowiadał mu ujęcia uniwersalizujące, uzupełnione „przekorą” protestantyzmu, usuwającego średniowieczne podległości społeczne.&#13;
Przeważała kategoria ogólnego obowiązku społecznego, odziedziczona po&#13;
ojcu, kartografie, którego działalność nota bene na swój sposób rozwijał&#13;
i dopełniał, gdyż tak jak Juliusz Kolberg pokrywał kraj siatką symboli graficznych, tak jego syn tworzył atlas kulturowy, etnograficzno-muzyczny.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże.&#13;
Nota bene Hornbostela i Kolberga będzie łączyć też zdecydowana awersja do „mechanicznych pudeł” (katarynek, szaf grających itp.), gdyż niszczą ducha twórczego i oryginalne&#13;
systemy dźwiękowe i tonalne.&#13;
2&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
�Choć Oskar usuwał się od wszelkich rewolucji i skłaniał ku legalizmowi/lojalizmowi wobec władz zaborczych (o których całkowicie i znacząco&#13;
milczy), to przecież utrwalając obraz kultury większości ludzi żyjących na&#13;
ziemiach polskich pomógł nie mniej ocaleniu pamięci o Rzeczypospolitej&#13;
niż elity narodowe.&#13;
To, że Kolberg dokonał dzieła, którego samo opanowanie naukowo-wydawnicze zabierze zapewne czasokres życia etnografa, uprzytamnia&#13;
realność cudu, wspartego jednak względną żywotnością badanej kultury,&#13;
liczebnością życzliwych współpracowników i korespondentów terenowych&#13;
oraz gotowością tysięcy śpiewaków (częściej śpiewaczek), którzy przełamali&#13;
opory przed panem i śpiewali m.in. pieśni obrzędowe poza oryginalnym&#13;
kontekstem, a więc wbrew zwyczajom ówczesnej reguły chłopskiej; podobnie Sabała, zwierzający się ceprom, poniósł pewne środowiskowe koszty –&#13;
nie był traktowany całkiem jako „swój” przez współczesnych sobie Górali.&#13;
Ważnym czynnikiem mobilizującym warsztat Kolberga – przeduniwersyteckiego muzykologa/etnomuzykologa – było doświadczenie nie tylko&#13;
wspomnianej wyżej zmienności pieśni ludowej, ale i ogólnej zmiany kulturowej, ustępowania – pod wpływem postępu technologicznego (któremu służył Wilhelm Kolberg), industrializacji, a przede wszystkim wskutek koniecznego uwłaszczenia chłopów – tradycyjnych kształtów życia&#13;
chłopskiego. Odwieczna celebracja zwyczajów, obrzędów, zatapianie się&#13;
w śpiewie, zapamiętanie w tańcu, były jakimś „oszukiwaniem” (jak lament&#13;
panny młodej, płaczącej na weselu, aby po nim nie płakać) pańszczyznońki, naturalną kompensacją losu społeczno-gospodarczego chłopów.&#13;
Zakłopotanie z powodu upośledzonego położenia chłopów sygnalizowane&#13;
jest niekiedy w pismach Kolberga. Z kolei sprzeciw polskiego etnografa&#13;
wobec niemieckiej siły modernizacji, wobec germanizacji, wynikał stąd,&#13;
że – zdaniem Kolberga – protestantyzm, zwykle otwarty na unowocześnienia gospodarcze i podnoszący etos pracy, w przypadku gdyby nie posługiwał się językiem polskim, straciłby szanse oddziaływania na rzesze włościan polskich. Z drugiej jednak strony, spotykane czasem w terenie (także&#13;
w XX w.) połączenie izolacji, biedy i – o dziwo – nadzwyczajnego bogactwa&#13;
osobowości i ekspresji artystycznej musiało urzekać Kolberga i obligować&#13;
go do wytężonej i nieustannej pracy etnograficzno-muzycznej. Nakład pracowitości Kolberga zdaje się wprost proporcjonalny do malejącego czasu&#13;
poświęcanego przez uwłaszczonych chłopów na śpiew. Mitręga własnego&#13;
gospodarstwa pogłębiała wśród rolników rzeczowość spojrzenia na świat,&#13;
43&#13;
&#13;
�a zajęciom muzycznym wyznaczała czystą pragmatykę (wcześnie zadziałało to w Wielkopolsce; jeszcze w XX w. np. na Pałukach więcej i częściej&#13;
śpiewano w folwarkach niż we własnych gospodarstwach chłopskich). Tak&#13;
prozaiczny i konieczny objaw postępu w XIX w., jak uczęszczanie dzieci do&#13;
szkół ludowych (powszechnych), rzutował na fakt, że najmłodsze pokolenie&#13;
przestało, podczas wielogodzinnych przygrywań, śpiewów i zabaw na pastwiskach, imitować świat dorosłych. Zwiększonej mobilności i jej wpływu&#13;
na stan zachowania kultury materialnej i duchowej na wsi doświadczył&#13;
sam Kolberg, przemieszczając się po kraju już także po drogach żelaznych.&#13;
Obok wyraźnych, choć względnie jeszcze powolnych przeobrażeń społecznych, samotność Kolberga (dopiero u schyłku życia został prawdziwie&#13;
doceniony), otwartość na pocieszenie głębszą więzią społeczną (świadczy&#13;
o tym np. troska o korespondencję) wraz z energią polskiego ewangelika, niezainteresowanego żadną władzą, a tylko „czystą nauką”, formowały&#13;
osobowość Kolberga i pogląd na sztukę muzyczną. Pisarstwo muzyczne&#13;
i etnografia nie były kompensacją ograniczonych sukcesów w kompozycji,&#13;
lecz raczej odkryciem dla siebie nowej przestrzeni aktywności umysłowej.&#13;
Czułość na wspomnienia młodości i zapamiętane prądy romantyczne (może&#13;
i pierwsza wyprawa na wschód w 1836 r. po wielkomiejskich trudach&#13;
w Berlinie) współgrały u Kolberga z pozytywistycznym basso continuo, jak&#13;
lewa ręka dyrygenta oddająca ekspresję z prawą pilnującą pulsu rytmicznego. Odrzucał w muzyce zarówno nadmierną bujność uczuć, jak i efektowne&#13;
pustosłowie. Na prywatny użytek żył czasem pogodną melancholią, czy też&#13;
lekką autoironią1.&#13;
Formułując apel w „Bibliotece Warszawskiej” w lutym 1865 r.2, Kolberg&#13;
odwołał się do wiedzy społecznej o kulturze ludowej, zawierzył metodzie&#13;
ankietyzacji, popularnej w stosowanych naukach społecznych (także w socjologii muzyki). Spośród 11 zakresów tematycznych kwestionariusza –&#13;
„1. Wieś i chata […]. 2. Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków […].&#13;
3. Żywność […]. 4. Ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, odświętny i codzienny&#13;
[…]. 5. Mowa, czyli narzecze prowincjonalne [...]. 6. Przysłowia, zdania, bajki,&#13;
powiastki, klechdy, legendy, podania itp. […]. 7. Zabobony, gusła (zaklęcia),&#13;
1&#13;
&#13;
„[…] przewiduję, że na początku sierpnia diabeł jakiś etnograficzny popędzi mnie do Lwowa”. Brulion listu O. Kolberga do szwagierki Karoliny z 15 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 14.&#13;
2 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, w: Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105, pierwodruk: „Biblioteka Warszawska” 1865, T. I, s. 306–308.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
�przesądy [...]. 8. Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową&#13;
miejscową. Pieśni nabożne i dziadowskie. 9. Tańce. Opis tychże i nuta, jeśli&#13;
można. 10. Obrzędy: a) Wesela […]. b) Chrzciny […]. c) Pogrzeby […]. d) Sobótki&#13;
[…]. e) Obchód różnych świąt uroczystych i niedziel w ciągu roku. Kolędy,&#13;
szopki, zabawy mięsopustne, przebierania się itp. Wielkanoc. Gaik, kogutek,&#13;
konik itp., z pieśniami [...]. f) Dożynki […] koncepta i zabawy [...]. 11. Zwyczaje&#13;
i piosnki przy różnych zatrudnieniach […]”1 – cztery ostatnie są splecione&#13;
bezpośrednio z repertuarem i kulturą muzyczną.&#13;
Skierowanie się do czytelników, zwykle ziemian, będących w stanie&#13;
opisywać otaczającą kulturę ludową, wymusiło rozszerzenie programu badawczego. Gdyby Kolberg prosił piszącą publiczność wyłącznie o pieśni&#13;
z nutami, grono potencjalnych współpracowników jeszcze bardziej by się&#13;
uszczupliło. Równocześnie z apelem (1865) ujrzał światło dzienne tom Sandomierskie z tytułowym integralnym rozszerzeniem: Lud, jego zwyczaje,&#13;
sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni,&#13;
muzyka i tańce, które stało się słownym „logo” całego programu rodzącej&#13;
się etnologii (antropologii kulturowej) z komponentem (dla Kolberga kluczowym) etnografii muzycznej – etnomuzykologii.&#13;
Wspomniany pierwszy program muzykologii uniwersyteckiej Guido&#13;
Adlera2 pochodzi ze schyłkowych lat życia Kolberga. Adler podzielił muzykologię na historyczną i systematyczną. Głównie do tego drugiego działu&#13;
muzykologii zaliczylibyśmy prace etnograficzne Oskara Kolberga. Adler&#13;
kładzie nacisk na struktury dźwiękowe, w mniejszym zaś stopniu na specyfikę kulturową i bieżące uwarunkowania funkcjonalne. Jest to typowe&#13;
podejście w warunkach kreacji dyscypliny wiedzy. Pierwsza definicja etnomuzykologii Klymenta Kvitki3 również czyni przywilej dla klasyfikacji&#13;
samych pieśni ludowych wraz z prawidłową ich analizą czysto muzyczną&#13;
i formalną (tekstową).&#13;
Kolberg przeżył fascynację możliwościami szerokiego interpretowania&#13;
systemów tonalnych i wczesnej analizy porównawczej w Sandomierskiem,&#13;
gdy zapewne nieoczekiwanie zapoznał się z archaicznymi śpiewami obrzędowymi (weselnymi i na okrężne, tj. zakończenie żniw) o zwrotach pentatoniki półtonowej (hemitonicznej). Kolberg, wykształcony na bieżących&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 103–105.&#13;
Zob. przyp. 2 na s. 9.&#13;
3 P. Dahlig The use of the term ethnomusicology…, s. 53.&#13;
2&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�wzorach akademickich repertuaru o tonalności dur-mollowej, o wyraziście&#13;
zarysowanych formach muzycznych, w których muzyka musi mieć swoją&#13;
miarę, tj. takt; biegły w pianistyce, ugruntowującej słyszenie w systemie&#13;
temperowanym, znalazł się nagle w konfrontacji z żywym, dynamicznym&#13;
systemem dźwiękowym wywodzącym się niewątpliwie z odległej przeszłości (badania porównawcze w XX w. datują ten rodzaj śpiewów na I tysiąclecie n.e.). Rozległe lektury z historii muzyki (m.in. prace J.J.M. Amiota 1, G.W.&#13;
Finka2) zachęciły Kolberga do analizy tego uderzająco dawnego systemu,&#13;
w którym coś „jęczało dziko-namiętnie”3.&#13;
Sandomierskie stanowi, razem z Kujawami, etnomuzykologiczne credo&#13;
Kolberga. Właśnie w okresie przejściowym, między muzyczną a muzyczno-ogólnokulturową dominantą zainteresowań, Kolberg czuje potrzebę zdefiniowania swego warsztatu pracy. W żadnym z dalszych tomów nie musiał&#13;
już formułować podobnego exposé. Autor (w Sandomierskiem) najpierw&#13;
uzasadnia przejście od antologii gatunku do monografii regionalnej, by wyróżnić szczegóły „prowincyjonalne”, które mają się składać na „ciekawszy&#13;
jeszcze obraz całego kraju” 4. Postanowił zatem w pracach swych „wydawać […] prowincyjami […] wszystkie w tych prowincyjach zebrane pieśni,&#13;
obrzędy i muzykę bez względu na rodzaj, treść i barwę”, co „utoruje łatwiejszą drogę poszukiwaniu, porównaniu, stosowaniu, badaniu, dając obok tego&#13;
możność sprawiedliwszego na nią (a przez nią w przyszłości i na całość)&#13;
poglądu i ocenku”.&#13;
Zadaniem warsztatu kulturoznawczo-muzykologicznego jest wykrywanie cech charakterystycznych bez względu na „polityczne podziały i rozgraniczenia” (co u schyłku XIX stulecia poczytano Kolbergowi za zasługę&#13;
pokonywania kordonów zaborczych), w łączności ze środowiskiem przyrodniczym, bowiem „[…] przegrodami rodów i narodów są częstokroć bory,&#13;
nieużytki, wielkie puszcze, wody i góry, a rozdział ten utrudniając związki,&#13;
jest powodem wyrabiania się miejscowych obyczajów”. Bazując na czynniku psychicznym, na nieidentyczności ludzi, oględnie traktuje kwestię&#13;
1 J.J.M. Amiot Mémoires concernant l’histoire, les sciences, les artes, les moeurs, les usages&#13;
etc. des Chinois par les Missionnaires de Pekin, T. VI, Mémoire sur la musique des Chinois,&#13;
tant anciens que modernes, Paris 1780.&#13;
2 G.W. Fink Erste Wanderung der ältesten Tonkunst, als Vorgeschichte der Musik oder als&#13;
erste Periode derselben, Essen 1831.&#13;
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s.12.&#13;
4 Tamże, s. 5; kolejne przytoczone fragmenty również pochodzą z tej przedmowy, s. 5–8.&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
�wydobywania specyfiki kulturowej, konstatując raczej stopniowe odmiany,&#13;
płynność różnic, rzadko przechodzącą w odrębność.&#13;
Celem ściśle etnomuzykologicznym jest „systematyczne i porządne, o ile&#13;
być może, przedstawienie wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości,&#13;
zwichnień nawet, więc całego nastroju i piętna muzyki naszej ludowej,&#13;
której pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównem usiłowań i śledzeń moich zadaniem”. Kolberg od razu jednak czuje&#13;
potrzebę dołączenia przykładów literatury ustnej, takich jak „przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencyje, gusła, zabobony,&#13;
gry i t.p. wychodzące już za obręb muzykalności”. Daje też wyraz typowej&#13;
dla etnomuzykologów-zbieraczy zadumie: „Ileż to tysięcy pieśni, wieleżby&#13;
opisów przybyło, gdyby czas z równą ścisłością dozwolił zbadać wszystkie&#13;
rzeczonego powiatu zakątki!”.&#13;
Przejście do wniosków analitycznych wyróżnia się wstrzemięźliwą samoświadomością Kolberga: „Na zasadzie posiadanych i przejrzanych już&#13;
materyjałów poczyniłem uwagi, mogące się w przyszłości zmodyfikować,&#13;
a może i innego nabrać kierunku w miarę nowo przybywających zapasów.&#13;
Uwagi te dotyczą składu, budowy i piętna czyli charakteru melodyi, nie&#13;
mniej jej miary i rytmu; rzucają obok tego myśli co do jej pochodzenia,&#13;
starości i rozrostu. Najwięcej podobnych myśli nastręczają nam pieśni obrzędowe, mianowicie weselne”.&#13;
Podstawowym zadaniem tej pre-etnomuzykologii jest zatem typologia&#13;
i chronologizacja (względna, tj. określenie, co starsze, co nowsze) pieśni;&#13;
tak definiować będzie zadanie etnomuzykologii („nauki o pieśni ludowej”)&#13;
Łucjan Kamieński w latach 30. XX w. Dokonanie typologii w warunkach&#13;
pełni żywotności praktyki i repertuaru, gdzie panowała, zdaniem Kolberga „pstrocizna i ruchliwość”, nie było jednak łatwe i, jak się okazało&#13;
w następnych monografiach, zbyt czasochłonne. Wstępy do następnych&#13;
serii (tomów) będą zawierały tylko ogólne uwagi o pieśniach, a ciężar&#13;
prac przeniesie się z typologii muzycznej na funkcjonalną (cykle doroczny,&#13;
rodzinny) i tekstową (pieśni powszechne).&#13;
Wstępna procedura analizy muzycznej Kolberga przypomina w zalążkach założenia metody zastosowanej w slawistycznej pracy Anny Czekanowskiej Melodie wąskiego zakresu w krajach słowiańskich1, gdzie&#13;
1 A. Czekanowska Ludowe melodie wąskiego zakresu w krajach słowiańskich. Przegląd&#13;
dokumentacji źródłowych, próba klasyfikacji metodą taksonomii wrocławskiej, Kraków 1972.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�z pomocą matematycznej taksonomii wrocławskiej i diagramu Jana Czekanowskiego zgrupowano melodie, już na początku zwarte stylistycznie&#13;
(tak jak wybrał Kolberg do swej roboczej „klassyfikacji” melodie weselne),&#13;
w konglomeraty blisko spokrewnione, obliczone na podstawie mierzalnej&#13;
charakterystyki według wybranych i skategoryzowanych cech. Inspirujący&#13;
jest sam tok myślenia Kolberga, wynikły z pewnego uniesienia czy zdumienia wobec witalności melodyki kształtowanej ustnie-pamięciowo:&#13;
W całej bowiem owej muzyce, podobnie jak w słowach, daje się dostrzegać parę&#13;
dawnych typów, które mimo wyginania się melodyi wedle coraz to nowszych&#13;
tekstów i dodatków (obok dawnych), niby mchem starości porosłe rdzenie a raczej korzenie (radices), od niepamiętnych czasów zachowały się i rozgałęziły na&#13;
rozległym ziemi obszarze. Typy takie dają niejako zasadę, tonalność, podobnie&#13;
jak dźwięki organu mowy dają ją dla języka. Z wątku takiego w danej prowincyi&#13;
w ten a nie inny sposób wysnuwa się, przeciąga i ucina nić melodyi, raz dłużej,&#13;
to znów krócej, to szybko i żywo, to powoli i ospale, to gładko, to chropawo, to&#13;
w jednę, to w drugą przeciwną tamtej stronę (k’sobie lub na odsib’, jak mówi&#13;
chłop), a zawsze wierne swojej zasadzie. Z takiego źródła wybiwszy się, melodyja płynie kręto lub prosto na kształt rzeki […]1.&#13;
&#13;
Kolbergowi nasuwają się zatem w opisie typologicznym melodii metafory ze świata przyrody (drzewa, sieć wodna), rzemiosła (może kądziele, przy&#13;
których utrwalał się kobiecy repertuar wokalny), a także z ruchu tanecznego; ważniejsza jest dla niego pojemność i kontur melodii niż szczegółowy&#13;
kierunek i interwały. W Sandomierskiem daje przykład roboczej typologii&#13;
pieśni weselnych:&#13;
Opisane tu kilka obchodów weselnych z bliskich sobie położeniem okolic Sandomierza, potrafią właśnie przez swą bliskość objaśnić w jaki sposób kształtowały się pieśń i muzyka w waryjanty czyli wersyje, krocząc od sioła do sioła,&#13;
lub je przeskakując, gdy znalazły gotowe już wyrażenia2&#13;
&#13;
„Jądro”, „gromada”, „rozgałęzienie”, „bliski/odmienny kształt” melodii&#13;
– to pojęcia Kolbergowskie (jakby z makro- czy mikrokosmosu) wypracowywane w toku transkrypcji, zestawiania i porównywania melodii lub ich&#13;
formuł obrzędowych:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 9.&#13;
Tamże.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
�„[…] w każdym opisie wesela widzimy kilka (acz nie zawsze dosyć ściśle od siebie&#13;
odgraniczonych) grup, czyli gromad pokrewnych sobie melodyj. I tak: w weselu I stanowią pierwszą gromadę (jądro niejako wesela, bo dwa główne jego&#13;
momenta mające na względzie: wianek i czepek), n-ra 1, 5, 30; drugą gromadę&#13;
(w części rozgałęzienie tamtej) nr 7, 10, 12, 13, 14, 20, 21, 33, 39; trzecią gromadę&#13;
nr 3, 4, 41, 43; czwartą nr 28, 29, 32, 34, 35, oprócz wielu pojedynczych pieśni&#13;
jak np. nr 9, na dobranoc śpiewanej a wracającej w tym samym niemal kształcie&#13;
przy każdym opisie wesela (nr 53, 89), nadto nr 26 i 63. [...]. W podobny sposób&#13;
można by uklasyfikować i melodyje następnych trzech wesel”1 .&#13;
&#13;
Kolberg u progu serii monografii wydaje się promotorem myślenia&#13;
o muzyce jako o procesie (wykonawczym), a nie tylko jako o produkcie&#13;
(dziele); to zaś jest głównym postulatem antropologów kultury w XX w.&#13;
z Alanem Merriamem na czele2. Kolberg wiedząc, że wystawia się na zarzut&#13;
notowania drobnych wariantów, deklaruje asekuracyjnie w przypisie:&#13;
Wszakże skłonił mnie do tego wzgląd tak na samą ważność tych różnic, jak&#13;
na dokładność odznaczenia ich w nutach. Ważność ta polega według mnie na&#13;
przekonaniu, że tylko większa liczba, choćby drobniejszych odmian i odcieni&#13;
(które mimo to bynajmniej nie są i nie mogą być wyczerpane, gdy lud coraz to&#13;
nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub użytkowania, daje&#13;
wyobrażenie o stopniowem (czy to dodatniem czy ujemnem) kształtowaniu czyli&#13;
urabianiu się pieśni, pod względem formy rytmu i spojności z tekstem; a urabianie to ma niewątpliwie swą logikę psychologiczną, którą tylko szereg szczegółów&#13;
tłumaczy, a na którą pragnę zwrócić uwagę3.&#13;
&#13;
Wrażliwość na warianty wynika z jednej strony z ogromu doświadczeń&#13;
empirycznych i osłuchania się Kolberga ze śpiewem ludowym, z drugiej&#13;
zaś – z woli ujęcia żywiołu muzycznego, tj. świata procesualno-zmiennego,&#13;
w zapisie i w opisie.&#13;
Kolberg omawia w komentarzach muzycznych formę obrzędowych pieśni sandomierskich, zwracając szczególną uwagę na relacje między nieparzystą a parzystą, symetryczną liczbą taktów, normatywną dla okresu&#13;
muzycznego. Koncentruje się jednak głównie na tonalności śpiewów jako&#13;
na podstawie-zasadzie tożsamości kultur.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 100–101.&#13;
A.P. Merriam The anthropology of music, Evanston 1964.&#13;
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s.70.&#13;
2&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
�Akademickie przygotowanie i repetytorium literatury historycznej studiowanej w związku z Encyklopedią powszechną Orgelbranda każą Kolbergowi spojrzeć najpierw na śpiew ludowy w świetle dziedzictwa chorału&#13;
gregoriańskiego: „Wielka zatem ilość pieśni słowiańskich opiera się na tonalności kościelnej różnych epok, to jest: że zasadą ich nuty są prawa jakim&#13;
ulegały śpiewy w czasie wszechwładztwa tych tonacyj tworzone”1. Teza ta&#13;
potwierdzana jest w XX-wiecznych badaniach obecności chorału gregoriańskiego w pieśniach ludowych (o tematyce religijnej), pracach terenowych i analitycznych prowadzonych przez etnomuzykologów Katolickiego&#13;
Uniwersytetu Lubelskiego od lat 70. XX w., a także w studiach etnomuzykologów ukraińskich w odniesieniu do korzeni wąskozakresowej archaicznej „ładkanki”, której odpowiedników można dopatrywać się w śpiewach&#13;
religijnych od przełomu pierwszego i drugiego tysiąclecia po Chrystusie.&#13;
Tego typu interpretacje ilustrują tezę kulturoznawczą (aktualną do XXI w.)&#13;
o przenikaniu się sacrum i profanum w kulturach słowiańskich, a nie o ich&#13;
separacji (jak w kulturze zachodnioeuropejskiej). Kolberg idzie jednak dalej:&#13;
[…] obok tonalności starokościelnych, dostrzegłem i inne, od nich niezawodnie&#13;
starsze, tu i owdzie spod warstw melodyjnych przeglądające, niby dolatujące&#13;
nas echa zamierzchłych od dawna wieków, w dziwny nieraz sposób z nowszemi&#13;
poplątane wyobrażeniami. Już samo np. wahanie się tonów h1 i b1 […] pokazuje,&#13;
że tony te nie są pierwotne ale napływowe, równie jak ton przechodni e2 (bo&#13;
akcent pada dopiero na następne d2) i ton podwyższony cis2, który częściej brzmi&#13;
jak c2; stanowczo zaś brzmiące: dolne f1, g1, a1, c2 wraz z rozpoczynającemi te&#13;
pieśni tonami d2 i f2, są wyraźnym znamieniem gammy głównej staro-chińskiej,&#13;
staro-indyjskiej i staro-szkockiej czyli celtyckiej […]2.&#13;
&#13;
Kolberg był w pełni świadomy niedoskonałości narzędzi badawczych,&#13;
ale starczyło mu odwagi, by wyjść poza teoretycznomuzyczny krąg myślenia europocentrycznego i dać wczesny przyczynek do muzykologii porównawczej, która rozwinęła się dopiero z nastaniem fonografu. Nie stosuje terminów „pentatonika”, ani „pien” na oznaczenie wypełniających pentatonikę&#13;
tonów, ale wystarczająco opisuje ją pierwotnym pochodem czy systemem&#13;
kwart a, d, g, c, f, które zbite „w bliskie tony”3 dają „gammę”/„tonacyję”&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 14.&#13;
Tamże, s. 103–104.&#13;
3 Tamże, s. 105.&#13;
2&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
�dobrze znaną jako relikt w folklorze polskim: f, g, a, c, d, występującą albo&#13;
w wersji hemitonicznej (Lubelszczyzna, Sandomierskie), albo anhemitonicznej (Kurpie); jako ewenement w Wielkopolsce nagra na fonografie i skomentuje w latach 30. XX w. melodię Chmiela o pentatonice typu celtyckiego (anhemitoniczną) Łucjan Kamieński.&#13;
Erich M. v. Hornbostel (1877–1935), współtwórca muzykologii porównawczej, podobnie koncypował pochody (koła) interwałowe, by wyjaśniać&#13;
pozaeuropejskie zjawiska skalowe (teoria kwint przedętych). W roku 1885&#13;
– tym samym, gdy Guido Adler utożsamia Musikologie z vergleichende Musikwissenschaft i definiuje ją jako porównywanie dźwiękowych wytworów,&#13;
a zwłaszcza pieśni ludowych różnych ludów, krajów i terytoriów, oraz grupowanie i porządkowanie tych wytworów według wybranych cech – Aleksander John Ellis (1814–1890) podsumowuje doświadczenia z pomiarów skal&#13;
instrumentalnych za pomocą tonometru (półton = 100 centów, 1200 centów&#13;
w oktawie), podnosząc jednak wagę osłuchania przy analizie skali. Kolberg,&#13;
dokładny rówieśnik wszechstronnego uczonego angielskiego, matematyka,&#13;
filologa i muzykologa, daje temu wyraz, omawiając zmienną intonację h/b&#13;
i c/cis i komentując ćwierćtony w melodiach pięciotonowych; jest też dociekliwy, prosi wykonawców ludowych o powtórzenia śpiewu, by upewnić&#13;
się, że zmiany intonacji h/b nie są „wybrykiem”, lecz „właściwością”. Ellis w toku analizy porównawczej skal muzycznych różnych narodów konkluduje: „scales are not natural, but very diverse, very artificial, and very&#13;
capricious”1.&#13;
Fonografia XX w. zdążyła potwierdzić rozległe występowanie pentatoniki na świecie. Pentatonice przyznano zasięg prawie globalny. Współwystępowanie pentatoniki w wielu obszarach świata szeroko dyskutowano&#13;
wśród muzykologów w XX w. i próby analityczno-porównawcze Kolberga&#13;
mogą być uznane za sensacyjnie nowatorskie. W czasach Kolberga i później&#13;
wątpliwości mogły i mogą budzić jednak proporcje między autochtonicznym a migracyjnym charakterem systemu pięciodźwiękowego. Podobnie&#13;
w archeologii dyskutuje się, czy pewne odkrycia, wynalazki mogły zaistnieć&#13;
tylko w jednym miejscu (kręgu) i stamtąd rozchodzić się do innych ośrodków cywilizacyjnych lub ich peryferii, czy też odkryć tych dokonywano&#13;
(wynalazki opracowywano) równocześnie w wielu miejscach. W przypadku&#13;
1 A.J. Ellis On the Musical Scales of Various Nations, „Journal of the Society of Arts” 1885,&#13;
nr 33, s. 485–527.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�tzw. multanek (fletni syrinx) z Przeczyc k. Zawiercia, instrumentu dętego&#13;
wielopiszczałkowego odkopanego w latach 60. XX w. w warstwie kultury&#13;
łużyckiej z końca epoki brązu, z okresu 1000–700 lat p.n.e., okazało się, że&#13;
dziewięć kościanych cewek również daje dźwięki skali pentatonicznej, jak&#13;
stwierdził Włodzimierz Kamiński1. W przypadku pentatoniki bardziej przekonuje druga koncepcja (wielość miejsc wyłonienia się tej skali, jak grzyby po deszczu), co nie wyklucza dyfuzji systemów tonalnych, a zwłaszcza&#13;
ich ujęć teoretycznych. Porównanie nie musi oznaczać, że coś jest starsze,&#13;
coś młodsze, oryginalne, wtórne, własne i zapożyczone. Kolberg po prostu&#13;
testował możliwości interpretacji archaicznych zjawisk tonalnych pogranicza Zachodu i Wschodu w Sandomierskiem. Ta analiza była nowatorska&#13;
(i czasochłonna) w kraju, gdzie większość ludzi nie umiała czytać i pisać,&#13;
gdzie przewodnicy życia umysłowego, jak Józef Sikorski, musieli się liczyć&#13;
z analfabetyzmem (również muzycznym) i tworzyć doręczniki głównie&#13;
z „baczeniem na miejscowe potrzeby”. Gdy Kolberg komentował pięciotonowy (pentatoniczny) kościec melodii Bogurodzicy, wskazując na możliwy&#13;
chińsko-hinduski rodowód systemu tonalnego, natrafił na opór redaktora&#13;
„Ruchu Muzycznego”. Nie było może miło słyszeć uszom europejskim, gdy&#13;
kontynent stał u szczytu ekspansji gospodarczej i politycznej (kolonialnej),&#13;
że coś powstało poza Europą, że Europa jest tylko na szlaku pięciotonowego&#13;
systemu kultywowanego w kolonizowanej Azji. Jak pisze M. Tomaszewski,&#13;
polemikę z Józefem Sikorskim odnośnie do (chińskiego) pochodzenia pentatonicznego kośćca pieśni Bogurodzica2 przeniósł na pole etnografii muzycznej. Kwestia podstaw i pochodzenia dawnej tonalności Bogurodzicy nurtowała Kolberga do końca życia. W monografii Kaliskie, wydanej w 1890&#13;
r., autor wycofując się z prostolinijnych tez w Sandomierskiem, łączy jednak gamę c, d, f, g, a, c z pierwotną tonalnością kantyku oraz z macierzą&#13;
1 W. Kamiński Instrumenty muzyczne na ziemiach polskich, Kraków 1971, s. 29–32. Odnośny fragment brzmi (s. 31): „Wielokrotne próby praktyczne poprzedzone obliczeniami akustycznymi wskazują, że w omawianym instrumencie z Przeczyc szósta piszczałka stroiła o oktawę wyżej niż pierwsza. Wszystkie dalsze próby ustalenia pięciu stopni tej oktawy prowadziły&#13;
każdorazowo do pentatoniki anhemitonicznej. Zastrzegając się z góry, że dokładność oznaczeń&#13;
uwzględnia tu tolerancję w granicach ćwierćtonu, można przyjąć, że strój tego instrumentu&#13;
obejmował dźwięki: c3, d3, e3, g3, a3, c4, g4. Być może dalsze odkrycia wniosą dodatkowe informacje do badań nad ówczesnymi skalami, jednak obecnie tylko taki strój wydaje się możliwy&#13;
do przyjęcia”.&#13;
2 M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, s. XI–XII. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 13–16.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
�indoeuropejską1, co stanowiłoby muzyczną paralelę do osiągnięć w rekonstrukcji historii języków w badaniach filologii porównawczej, starszej „siostry” muzykologii. Twierdzenia o dawności pentatoniki na ziemiach polskich dotyczyły raczej śpiewów obrzędowych. Zdaniem Waleriana Batki&#13;
melodie pentatoniczne w Lubelskiem nawet wśród młodzieży odbierane&#13;
były jako naturalne w okresie międzywojennym2. Natomiast rekonstrukcje&#13;
stroju piszczałek średniowiecznych z wieków XIII–XIV, z okresu największego znaczenia aerofonów w instrumentarium Słowian zachodnich, wskazują już na skale diatoniczne o pojemności seksty 3. Stroje instrumentów&#13;
łatwiej podlegają modernizacji niż wzory śpiewu wspólnotowego.&#13;
Zjawiska tonalne śpiewu obrzędowego w Sandomierskiem Kolberg rozpatrzył zatem według ówczesnego stanu wiedzy o wspólnocie (wędrówkach) systemu tonalnego w kręgu celtyckim (staro-szkockim), staro-chińskim i hinduskim. XIX-wiecznym przywilejem Kolberga było usłyszenie&#13;
pentatoniki także w grze skrzypcowej, gdyż tradycyjna muzyka instrumentalna wyrastała wprost ze śpiewu i naśladowała melodie wokalne. Zdumiony swobodą tonacji w grze skrzypków, Kolberg widział w ich grze modulacje między dwoma szeregami półtonowej skali pentatonicznej (z jednym&#13;
tonem wspólnym). Niewiele można dodać do tych analiz, gdyż w świetle&#13;
ówczesnych pojęć analitycznych tak właśnie można było to interpretować.&#13;
Dzisiaj widzielibyśmy w XIX-wiecznych melodiach obrzędowych Sandomierskiego, ogólniej terytorium o zasięgu wschodniosłowiańskich tradycji muzycznych, nawarstwienie (jak w archeologii) trzech pokładów:&#13;
elementów skal wąskozakresowych, tj. skal chordalnych, diatonicznych,&#13;
które mimo wszystko mogły mieć odległy (luźny) związek z tetrachordami&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. IV, V, 247.&#13;
„…młodzież wiejska [na Lubelszczyźnie – P.D.] w dużym stopniu jszcze przeżywa skalę&#13;
pentatoniczną jako aktualne i normalne zjawisko w muzyce ludowych wesel i obrzędów dorocznych” – W. Batko, zdanie na marginesie recenzji („Teatr Ludowy” 1938, nr 11, s. 329–330)&#13;
antologii Łucjana Kamieńskiego Śpiewnik pomorski. Na 1 głos lub więcej. Dla przyjaciół&#13;
śpiewu ludowego i młodzieży szkolnej [70 pieśni]. Zob. P. Dahlig Tradycje muzyczne a ich&#13;
przemiany. Między kulturą ludową, popularną i elitarną Polski międzywojennej, Warszawa&#13;
1998, s. 256.&#13;
3 M. Rychły Instrumenty wykopaliskowe jako podstawa dla ustalania diachronii systemu&#13;
muzycznego, „Muzyka” R. XXXI: 1986, nr 2, s. 67–78. Rozważania autora i jego rekonstrukcje&#13;
stroju, oparte także na ergonomii gry, dotyczą dwu kościanych piszczałek: z Kowalewa (o pięciu otworach bocznych) i Międzyrzecza (o czterech otworach bocznych). W ramach seksty&#13;
możliwe są też, dzięki odmiennej artykulacji, chromatyczne zmiany poszczególnych tonów.&#13;
2&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
�starogreckimi; zwrotów lub pełnej skali pentatonicznej; następnie tonów&#13;
psalmodii i skal modalnych. Dziś mówi się też o dawnym dwucentrycznym&#13;
systemie tonalnym, tzn. dwa centra tonalne ścierają się między sobą, nadając tonalności charakter dynamiczny. Właśnie to zadziwienie autora Sandomierskiego: „[…] ile subtelności jest w modulacyjach melodyj ludowych […]”1,&#13;
a nie odgórne założenia, skłoniło Kolberga do bliższej analizy. Nie osłabia&#13;
to też często formułowanych ogólnych opinii Kolberga o przenikaniu się czy&#13;
symbiozie elementów dawnych i nowszych w kulturze duchowej (np. literaturze ustnej). Z punktu widzenia etnomuzykologii Kolberg jako pierwszy&#13;
stwierdził obecność pentatoniki w muzyce ludowej. Relikty tego systemu&#13;
będą się cieszyć szczególną uwagą wśród etnomuzykologów XX w.&#13;
Kolberg uznał później chińsko-hindusko-europejskie panoramy za&#13;
przedwczesne („wybujałe”); analizę jednak rozumiał jako dowartościowanie&#13;
tego, co zarejestrował w toku badań terenowych. Przeszkodą dla wypracowania twierdzeń pewnych były braki nutowych źródeł muzycznych oraz&#13;
niedostateczne podstawy empiryczne dla interkontynentalnych porównań.&#13;
Sumienność, którą wyróżnia się praca i warsztat naukowy Kolberga, oraz&#13;
imperatyw badań terenowych dla wypełniania atlasu etnograficzno-muzycznego I Rzeczypospolitej pozostawiły na uboczu dywagacje o globalnych&#13;
związkach kulturowych. Kolberg nie był przecież uczonym „gabinetowym”.&#13;
Być może ze studiów berlińskich przejął bakcyla myśli uniwersalistycznej&#13;
(świat jako jedna roślina), co w połączeniu z duchem romantyzmu i filozofią&#13;
pozytywizmu dało fenomen jedyny w swoim rodzaju – Oskara Kolberga.&#13;
Szerokie porównania nie były obce i muzykologom XX wieku. Łucjan&#13;
Kamieński, profesor Uniwersytetu Poznańskiego, gdy w 1933 r. poznał z autopsji (nagrywał na fonografie Edisona) diafonię, tj. śpiew równoległych&#13;
kwint wśród górali pienińskich, dopuszczał związki tej prostej wielogłosowości z dziedzictwem skandynawskim i bizantyjskim2.&#13;
Sandomierskie jako prototyp, obok Kujaw, monografii regionalnej rozbudziło zainteresowanie Kolberga praktyką wykonawczą skrzypków, głównych (obok dudziarzy spotkanych w Wielkopolsce) reprezentantów ludowej&#13;
muzyki instrumentalnej. Znalazło to wyraz w opisie zachowania muzyka&#13;
w czasie gry, w komentowaniu sposobów urozmaicania, ozdabiania gry&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 12.&#13;
Ł. Kamieński Diafonia ludowa w Pieninach, w: Ł. Kamieński O biologii pieśni, wstęp&#13;
i dobór tekstów B. Muszkalska, Poznań 2011, s. 46–49.&#13;
2&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
�z jednoczesnym kierunkowaniem jej na wypełnienie dłuższego czasu gry1.&#13;
Dziedzictwem jeszcze starożytnym myślenia o instrumencie jako o figurze&#13;
ciała są komentarze Kolberga, iż instrument w rękach muzykanta, a właściwie wspólna dusza grajka i skrzypiec „[…] jęczy, płacze, wzdycha, drży&#13;
(tremoluje), skacze i zżyma się, posłuszna wszechwładnym poruszeniom&#13;
ramienia i ręki […]”2. Antropomorficzne traktowanie głosu instrumentu (niezależnie od „cielesnego” nazewnictwa części skrzypiec) jest bliskie opiniom&#13;
muzyków ludowych do dnia dzisiejszego.&#13;
Pojawiające się już Pieśniach ludu polskiego z 1857 r. zaciekawienie&#13;
praktyką wykonawczą, zachowywaniem się muzyków, śpiewaków w czasie&#13;
gry i śpiewu, traktowaniem ich w społecznościach, jest cennym wkładem&#13;
do wiedzy etnologicznej i pożywką dla etnomuzykologii. Z kolei lektura&#13;
Kujaw motywuje do przekrojowego studium tradycji muzycznej, tak w perspektywie repertuaru, osoby muzyka/śpiewaczki/śpiewaka, jak i społecznych funkcji i kontekstu kulturowego. Uwagi o ambiwalentnej ocenie osoby&#13;
muzyka i sposób ich formułowania przez Kolberga można zestawić z analogicznymi rozważaniami Alana Merriama sto lat później3.&#13;
Otwartość formy muzycznej tak śpiewu, jak i gry (zawieszanie na kwincie dolnej lub górnej), nastawienie praktyki muzycznej na ciąg dalszy (Kolberg to zawieszanie na dominancie rozumie dosłownie jako „odroczenie” do&#13;
czasu, gdy następny śpiewak/tancerz podejmie nutę), tworzenie atmosfery&#13;
grania, „ogrywanie” pomysłów formuł muzycznych stanowiły również,&#13;
podobnie jak dawna tonalność śpiewu, odkrycie dla Kolberga (o ile nie zachował wspomnień śpiewu swej piastunki Zuzanny Wawrzek, pochodzącej&#13;
z Sandomierskiego). Lektura komentarzy Kolberga jest stale inspirująca, np.&#13;
kwestia urozmaiconej reprodukcji lub preferencji nowości: skrzypek–rutynista „urozmaica melodyję we właściwym jej duchu”; skrzypek–wirtuoz&#13;
„lubi nowość”, a skoro droga daleka do kościoła i karczmy, może „bujać&#13;
swobodnie po instrumencie”, dodając czasem dwugłos4.&#13;
Zaobserwowanie zależności między wokalnym a instrumentalnym medium, między grą zbliżonego tematu muzycznego do tańca i do słuchania&#13;
podczas pokonywania dystansu między kościołem, zajazdem (karczmą)&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 9–10.&#13;
Tamże, s. 10.&#13;
3 A.P. Merriam Basongye Musicians and Institutionalized Social Deviance, “Yearbook of&#13;
IFMC” 1979, nr 11, s. 1–26.&#13;
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 101–102.&#13;
2&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
�i chatami weselnymi było rezultatem doświadczeń terenowych, uczestnictwa w weselu w Sandomierskiem, a może i przemieszczania się wozem&#13;
drabiniastym razem z muzyką. Do końca XX w. zachowało się nazywanie&#13;
owych melodii przez muzyków ludowych tych właśnie sandomierskich&#13;
okolic wędrowcami, podróżniakami (granymi przez skrzypka z basistą&#13;
w drodze na wesele lub z wesela) lub światówkami, tzn. przyśpiewkami&#13;
i ich wersjami instrumentalnymi w plenerze, „na świat”. W innych tomach,&#13;
tam gdzie może, zestawia Kolberg wokalne i analogiczne instrumentalne&#13;
melodie, aby oddać w tej „konwersacji” śpiewu i gry rdzenne właściwości&#13;
folkloru polskiego. Po tej ścieżce będą chadzać w XX w. Łucjan Kamieński&#13;
z Jadwigą i Marianem Sobieskimi oraz ich uczniami, zachęcając muzyków&#13;
instrumentalistów w trakcie nagrań dokumentalnych najpierw do zaśpiewania, a potem do odegrania melodii; bywa to nawet dziś kontestowane&#13;
przez konserwatywnych dudziarzy, bo przecież „gracze nie śpiewają” (a tylko ci, co tańczą).&#13;
Teksty Kolberga odnoszone do wrażeń i doświadczeń słuchowych wymagają właściwej im, cierpliwej interpretacji, egzegezy. Dzielą nas, w historii muzykologii, zmiany generacyjne. Każde pokolenie uwydatnia swój&#13;
wkład, filtrując, zmieniając proporcje wiedzy, redukując osiągnięcia minionych pokoleń (lub nie pamiętając o nich). Istotna zmiana polega głównie&#13;
na specjalizacji, kosztem perspektywy ogólnej, kulturowej, symbolicznej.&#13;
Kolberg próbował równoważyć szczegółową i uogólniającą perspektywę.&#13;
Sformułował np. potrzebę wyróżnienia typów melodycznych („wybitek”),&#13;
zachęcał także do samodzielnego tworzenia obrazu wesela z różnych części składowych z sąsiednich miejscowości1, co stało się normą w tworzeniu dziesiątek widowisk regionalnych wesel w XX w., na czele z Weselem&#13;
na Kurpiach ks. Władysława Skierkowskiego (1933).&#13;
Drugim regionem, w którym Kolberg sprawdził i wypełnił swój system&#13;
ekspozycji i utrwalania kultury ludowej, były (jak już wspomniano) Kujawy,&#13;
szczególnie dotknięte podziałem zaborów. Kolejność wyboru regionów można by tłumaczyć domową inicjacją muzyczną i (hipotetycznymi) pytaniami&#13;
natury naukowej: Jak się miał indywidualny repertuar piastunki Zuzanny&#13;
Wawrzek w Warszawie do jej stron macierzystych (Sandomierskie) oraz&#13;
czy dar „czucia muzyki narodowej” Chopina da się objaśnić analizą „muzykalności” w regionie, gdzie urodziła i wychowała się matka kompozytora?&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 97.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
�Oprócz uporządkowania panoramy opisu kulturowego, w kontekście&#13;
obfitego zasobu kujawskiego repertuaru, podanego jeszcze w kaligraficznej (urzekającej) wersji, doszedł do głosu bardzo nośny wspomniany już&#13;
wątek zainteresowania Kolberga praktyką wykonawczą. Wątek ten godzić&#13;
będzie w XX-wieczną muzykologię historyczną i systematyczną, zapowiadając nachylenie „performatywne” w naukach społecznych. Kolberg&#13;
notuje obserwacje, jak ludzie tańczą (pierwsze opisy cyklów tanecznych),&#13;
jak grają po swojemu na skrzypcach, aerofonach prostych. W tym ostatnim przypadku uwidacznia się przekonanie Kolberga o głębokiej dawności pasterskiego śpiewu i muzykowania, o mocy dźwięku w komunikacji człowieka ze światem zwierząt („żywiną”). W istocie, elementarne,&#13;
pierwsze formy muzyczne (zawołanie, wyliczanie) 1, a nawet scenariusze muzyczne, ilustrowanie wydarzeń grą na aerofonach 2 będą identyfikowane w XX w. w obszarze muzykowania pasterskiego. Zauważenie&#13;
w tomach kujawskich swoistych lokalnych terminów okołomuzycznych,&#13;
stosowanych przez i wobec muzyków wiejskich, czy ogólnie słownictwa&#13;
chłopskiego w kontekście obrzędowości i praktyki społecznej, to pierwsze jaskółki XX-wiecznych studiów nad etnoteoriami w antropologii kulturowej i etnomuzykologii, dyktowane zwiększonym uznaniem dla wewnętrznych, lokalnych pól wartości (emic) 3, może nawet zapowiedź tych&#13;
motywacji, które towarzyszą odrodzeniu muzyki wiejskiej (skrzypcowej)&#13;
wśród grup młodzieżowych XXI w. Jak wszędzie, tak i tutaj Kolberg rozsypuje ziarna zainteresowań, które zakiełkują i rozwiną się w następnych&#13;
stuleciach.&#13;
1 L. Bielawski Rytmika polskich pieśni ludowych, Kraków 1970, s. 40–42; I. Nazina On early forms of traditional instrumental music among the people of Belarus, w: Traditional Musical Cultures in Central-Eastern Europe. Ecclesiastical and Folk Transmission, red. P. Dahlig,&#13;
przeł. J. Comber, Warsaw 2009, s. 13–26; P. Dahlig Muzyka Adwentu. Mazowiecko-podlaska&#13;
tradycja gry na ligawce, Warszawa 2003, s. 143–162.&#13;
2 I. Maciews’kyj Muzyczni instrumenty huculiw, Winnyca 2012, s. 221–222 (zagubienie&#13;
kozy przez pasterkę huculską, poszukiwanie, radość ze znalezienia, ilustrowane w melodii instrumentalnej na aerofonie – flujerce, org. флyєpкa). Cykliczno-programowe muzykowanie na&#13;
sopiłce utrwalił Kolberg na Pokuciu w grze Tymka Czupruna, zob. Pokucie cz. III (DWOK&#13;
T. 31), s. 9 i 70, nr 723, i w tomie suplementowym: Pokucie. Suplement do tomu 29–31 (DWOK&#13;
T. 81), s. 55–56, nr 64.&#13;
3 J. Stęszewski Rzeczy, świadomość i nazwy w badaniach etnomuzykologicznych (na&#13;
przykładzie polskiego folkloru), w: J. Stęszewski Rzeczy, świadomość, nazwy. O muzyce&#13;
i muzykologii, red. P. Podlipniak, M. Walter-Mazur, Poznań 2009, s. 253–278. P. Dahlig Ludowa&#13;
praktyka muzyczna w komentarzach i opiniach wykonawców w Polsce, Warszawa 1993.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�W Kolbergowskich „obrzędach przejścia”, od układania dźwięków do&#13;
struktury opisu kultury, uzewnętrzniają się zatem nowe pomysły na pojęciowe i werbalne ogarnięcie żywiołu praktyki muzycznej. Każda następna seria będzie charakteryzowała się bądź zróżnicowanymi proporcjami&#13;
repertuaru (choćby znacząca reprezentacja pieśni dziadowskich w Krakowskiem), bądź niepowtarzalnymi szczegółami interpretacji, i oczywiście&#13;
niepowtarzalną faktografią oraz swoistym repertuarem, lecz przekrój zagadnień i sposób widzenia kultury muzycznej zastanej na wsi przez autora&#13;
Ludu… wypracowane zostały „na gorąco” w pierwszych tomach (seriach)&#13;
monografii. Do rozważania pozostają, w kontekście każdego poszczególnego&#13;
tomu (wydanego za życia autora), w jakim stopniu Kolbergowska charakterystyka muzycznych nurtów regionalnych, jako obiektywna wartość pracy&#13;
etnomuzykologa, wynikła z dostępności piśmiennictwa, z autopsji etnografa&#13;
oraz stanu teorii wiedzy (wraz z jej stereotypami) w XIX w.&#13;
W swym obiektywizmie Kolberg dawał zawsze priorytet repertuarowi&#13;
i charakteryzowaniu muzyki, kraju, ludu, zwyczajów i obrzędów; jego atlas&#13;
etnograficzno-muzyczny był, jak wspomniano, sublimacją kartografii ojca.&#13;
O priorytecie repertuaru muzycznego świadczy ciągła numeracja repertuaru&#13;
(np. nr 1–571 w wydanym w 1889 r. Łęczyckiem, DWOK T. 22). Problemem&#13;
dla Kolberga było modelowanie przebiegu wesela z szeregu lokalnych realizacji, wydobycie cech obrzędowych jako iskry wyobraźni muzycznej ludu; dla&#13;
outsidera owe cechy obrzędowe stanowiły klucz do uściślenia dziedzictwa&#13;
pod względem terytorialno-regionalnym. W redagowaniu i modelowaniu,&#13;
których aksjomatem dla Kolberga była poprawność, chodziło o demonstrowanie dialogowego przebiegu wesela (role chóru kobiet, druhen, mężczyzn,&#13;
śpiewu drużbów, starostów) oraz o uwydatnienie współdziałania śpiewów&#13;
z partiami czysto instrumentalnymi (skrzypka). Kolberg był prekursorem&#13;
etnografii wykonania muzycznego. Problemem dla autora Ludu było też&#13;
rozgraniczanie funkcjonalne repertuaru wokalnego: pieśni weselnych i powszechnych. Dbał o zachowanie proporcji repertuaru; proporcje liczbowe&#13;
repertuaru: dorocznego, weselnego, pieśni powszechnych i tańców miały się&#13;
w 22. tomie Łęczyckie tak jak 1:3:7:7. Dążył do reprezentatywności repertuaru. W Łęczyckiem dał przypisy do Mazowsza, umieścił w tymże tomie&#13;
sporo repertuaru kujawskiego, ze względu na stwierdzone pokrewieństwo.&#13;
Zauważył i zapisał przeplatanie się w chodzonych trój- i dwumiaru. Prostotę&#13;
&#13;
&#13;
podziału metrum (tempo na  lub  ) uzupełnił dbałością o nazewnictwo&#13;
tańców (Mazur szlachecki, żydowski, kujawski). Do rejestracji melodycznej&#13;
58&#13;
&#13;
�tańców i ich nazw czerpał zapewne siły z czasów młodości, gdy młodzież&#13;
w pierwszych dekadach XIX w., jak sam wspomina, zawzięcie tańczyła.&#13;
W omawianym tomie łęczyckim (1889) zauważamy upodobanie do folkloru pasterskiego (melizmatyczne owczarki, wolarki, podobne obserwacje na&#13;
Kujawach) i dziadowskiego. Gromadzi materiały o diable Borucie, przytacza&#13;
trzy strony przekleństw. Każdy tom ma swój niepowtarzalny urok.&#13;
Etnomuzykologia XX w. budowała kompetencje badaczy na zaaranżowanych sesjach nagraniowych. Kolberg, zwykle z pomocą dworu ziemiańskiego, również specjalnie przygotowywał swe sesje muzyczne (choć nie&#13;
tak komfortowo jak Béla Bartók, który ustawiał kolejkę włościan do tuby&#13;
fonografu) i był często świadkiem spontanicznych akcji muzycznych; miał&#13;
do dyspozycji tylko swą czujność słuchową, refleks i wyposażenie w bardzo&#13;
zwięzłą (wobec praktyki ludowej) bazę znaków i pojęć. Z pewnością miał&#13;
też wianuszek ciekawskich, bo zbieranie pieśni było jeszcze do lat 50. XX w.&#13;
wydarzeniem społecznym.&#13;
Uwagi Kolberga do redakcji swych transkrypcji trzeba zatem rozumieć&#13;
w kontekście intensywnego przekazu ludowego, żywej ekspresji bliskiej&#13;
transowi, gdzie rzeczywiście wiele elementów mogło być nieprzewidywalnych nawet dla samego wykonawcy. Bywało, że rozmówca śpiewał, jak pisze&#13;
Kolberg, byle do składu1. To określenie powszechnie występowało i sto lat&#13;
później wśród śpiewaczek/śpiewaków ludowych w późnych dekadach XX w.&#13;
Epoka fonograficzna uczuliła badaczy folkloru na ostateczność wizerunku&#13;
muzycznego i skłaniała do maksymalnej dokładności zapisu nutowego, np.&#13;
w transkrypcjach na podstawie fonogramów Ł. Kamieńskiego2; to podobna tendencja do dążenia do precyzji redaktorów odczytujących pierwszy&#13;
Urtext, tj. autograf dzieła kompozytorskiego. Kolberg nie miał żadnej rękojmi wierności, polegał tylko na swym znakomitym słuchu, zdolności ustawicznej mobilizacji, doświadczeniu „stenografii” muzycznej. Przygotowania&#13;
do druku wiązały się ze żmudną autoredakcją: „Rzeczą [bacznego znawcy]&#13;
jest: pracą ducha wyrównać i wygładzić co było szorstkie, co zakłócone&#13;
oczyścić, co sprzeczne pogodzić, co urwane związać”. Zarazem trzeba to&#13;
czynić „ostrożnie i umiejętnie”3. Co prawda „balastu przyrostków oj, hej,&#13;
da, dana” nie traktowalibyśmy dzisiaj jako balastu, lecz jako integralną&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 98.&#13;
Ł. Kamieński Pieśni ludu pomorskiego, Toruń 1936.&#13;
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 99–100.&#13;
2&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�cząstkę wykonania, gdyż jest to muzyczna realizacja funkcji języka naturalnego (m.in. nastawienie na kontakt i jego podtrzymanie), lecz są to znacznie&#13;
późniejsze obserwacje językoznawców, folklorystów i etnomuzykologów,&#13;
którzy by przy takiej obfitości repertuaru i tradycji muzycznej, jaką miał&#13;
przed sobą Kolberg, zapewne „potracili głowy”.&#13;
Ciekawe światło na trud redakcyjny Oskara Kolberga rzuca jego tekst&#13;
z 1864 r. Jest to niepublikowana w XX w. recenzja zbioru pieśni ewangelickich w języku polskim1. Dbałość Kolberga o ład w repertuarze ewangelików polskich, podobna tej, którą w XX w. wykazywał Jan Tacina,&#13;
zwróciła już uwagę Arlety Nawrockiej-Wysockiej2. Recenzja zbioru, choć&#13;
dotyczy melodii pieśni religijnych, ukazuje redakcyjno-muzyczne preferencje Oskara Kolberga. Mianowicie dążył on do ujęcia w notacji muzycznej&#13;
śpiewów ludowych (w tym religijnych) tak, by były one dobrze czytelne&#13;
dla kompetentnych muzycznie odbiorców w XIX w. Czytelność obejmowała&#13;
np. zapis w określonym takcie, w którym ewentualne wydłużenia powinny&#13;
być wskazane fermatą, ale najlepiej ujęte konkretnymi wartościami rytmicznymi. Kolbergowi zależało nie tylko na tym, by melodia była podana&#13;
w uporządkowanym metrum, przygotowana redakcyjnie, lecz by wersja&#13;
zredagowana nie roniła cech istotnych. Ta racjonalizacja, zwłaszcza przebiegu rytmicznego, i zabieg metryzacji służyły też celom porównawczym&#13;
w sytuacji, gdy autor Ludu… operował tysiącami wytworzonych przez siebie zapisów. Zapisy te musiały pełnić rolę podstawowego źródła, urtekstu,&#13;
w odróżnieniu od zbiorów badaczy począwszy od lat trzydziestych XX w.,&#13;
gdy pierwotnym źródłem stał się fonogram. Część tej unikatowej recenzji&#13;
warto zacytować, także ze względu na szczególną skłonność Kolberga do&#13;
poszukiwania korzeni zjawisk muzycznych i na klauzulę recenzji, ukazującą&#13;
dyskretną osobę autora w całej prawdzie:&#13;
Objęte niniejszym zeszycikiem melodie dobierane są już to z kancjonałów niemieckich dawnych i nowych, już z polskich, już (i to najwięcej) z ust ludu,&#13;
a w tym ostatnim razie są one niezbyt szczęśliwemi odmianami (wariantami)&#13;
1 O. Kolberg Zbiór II melodyj choralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna, pastora odolanowskiego. Erfurt i Lipsk 1856. Nakładem G. W. Körnera, Wrocław u Schefflera&#13;
(dawniej Cranz’a), Odolanów u wydawcy. Drukował T. Hofmann w Ostrowie, „Zwiastun&#13;
Ewangeliczny” 1864, nr 8, s. 125–127. Tekst udostępniła mi Agata Skrukwa.&#13;
2 A. Nawrocka-Wysocka Nurt ewangelicki w dokumentacji Oskara Kolberga, „Polski&#13;
Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 81–95.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
�niektórych znanych pieśni starodawnych, wspólnych tak protestantom jak i katolikom, jak np. pieśni: „Jezu Chryste Panie miły” (nr 14), „Kiedy król Herod&#13;
królował” (nr 15), psalmy, mianowicie psalm 91: „Kto się w opiekę poda” (nr 17),&#13;
pieśń: „Nuż wszyscy z serca wiernego” (nr 29, która jest wariantem Hejnału&#13;
roratnego adwentowego w pieśniach ks. Mioduszewskiego1 nr 1 w Krakowie&#13;
wydanych, zamieszczonego) itd. Pieśni te wydawca usiłował widocznie oddać&#13;
nutami tak jak je lud śpiewa, więc niewolniczo prawie trzymał się jego dykcyi&#13;
i nie oznaczył nigdzie taktu ani tempa w jakiem się poruszać mają, zastępując&#13;
często fermatą  przydłuższe, lecz nieokreślone głosu zatrzymanie, większemi&#13;
a stanowczemi naznaczyć się mającego nutami. Niepewność ta, a raczej niedokładność w określeniu, dozwala śpiewakowi skracać lub przedłużać tony&#13;
takie wedle swego widzimisię. Przypuściwszy, że lud tamtejszy śpiewa czysto&#13;
i dobrze, że robi nacisk (akcentuację) właściwy, że zachowuje iloczas języka jak&#13;
należy (o której to ostatniej okoliczności wszakże wątpić się godzi, znając pieśni&#13;
ludowe polskie, co też i niniejszy zbiorek stwierdza), to zawsze śpiewa on tylko&#13;
instynktowo, a rzeczą jest człowieka muzykalnego, choćby elementarnie tylko&#13;
w tej sztuce wykształconego, gdy notuje melodią ze słuchu oddać ją wiernie&#13;
i muzykalnie zarazem, a nie roniąc nic z jej swobody w rozwijaniu się, a nawet&#13;
i z iloczasu, nadać jej przecież porządek i pewną symetrię w układzie2. Czujemy bowiem bardzo dobrze, że melodie pozornie bezładne, niedające się niby&#13;
ująć w regularne takty, tak samo jak w poezji wiersze niejednostajnej miary&#13;
nie mogą się jednak obejść bez rytmu i pewnego nacisku (akcentu) właściwą&#13;
uwydatnionego deklamacją; a te, mimo bardzo wybujałej nieraz śpiewaków&#13;
tych swobody w polocie, nadają im pozór jak największej szykowności. I tak np.&#13;
psalm „Błogosław duszo moja” (nr 3), napisany, równie jak wszystkie inne, bez&#13;
oznaczenia taktu, można było rozdzielić na takty cztero-ćwierciowe lub na trzyćwierciowe, lub też mieszane; niektóre zaś z nut ćwierciowych (fermatami na&#13;
wierzchu odznaczonych) przedłużyć o drugie tyle (to jest zrobić z nich półnuty)&#13;
lub też ligaturami połączyć.&#13;
W taki lub podobny sposób dałoby się wszystkie niemal w tym zbiorku&#13;
zamieszczone melodie ułożyć, traktując rzecz tę umiejętnie, t.j. bez naruszenia&#13;
ich właściwości. Baczyć by przede wszystkiem należało na długość nut, nad&#13;
któremi fermata są położone, przedłużać niekiedy nawet i te nad którymi nie&#13;
ma fermatów, uwzględniać i poprawiać czas trwania niektórych półnut, a same&#13;
1&#13;
&#13;
M.M. Mioduszewski Śpiewnik kościelny, Kraków 1838, s. 9–10.&#13;
Tu Kolberg dołączył przypis: „Że w ten sposób pisano i wydawano, i wydają jeszcze&#13;
mnóstwo śpiewników, że niektóre śpiewy jak np. lamentacje, mogłyby a nawet winny czasami&#13;
pozostać bez oznaczenia taktu – nie uwalnia bynajmniej wydawcy od zarzutu jaki wyżej wyłuszczamy”.&#13;
2&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�melodie porównywać z odmianami czyli wariantami używanymi po innych częściach naszego kraju. Prawda, że praca to arcy-mozolna, lecz nie bez pożytku&#13;
dla śpiewającej gminy.&#13;
Do najdawniejszych z tych pieśni (z których wiele idzie w tonacjach tak zwanych kościelnych) należą niewątpliwie Lamentacje III i IV (nr. 22 i 23, „Rozważajmy wszyscy” i „Posłuchajcie lamentu”), których tonalność sięga może przedchrześcijańskich czasów, a przynajmniej współczesną być może słynnej pieśni&#13;
św. Wojciecha Bogarodzicy. Pierwiastkowo musiały one brzmieć surowiej niż&#13;
dzisiaj, prawdopodobnie brakowało im tonów charakterystycznych (tonami&#13;
charakterystycznemi zowią się: wielka tercja i wielka septyma każdej gamy).&#13;
Mimo usterek, jakie wyżej co do braku znaków taktowych wykazaliśmy, zalecając potrzebę ich uregulowania, którym to usterkom zresztą dobry śpiewaka&#13;
instynkt łatwo zaradzić i takowe sprostować sobie może, przyznać musimy, że&#13;
melodie te, w tym nawet kształcie w jakim są podane, znakomity posiadają jeszcze&#13;
w sobie zasób siły, powagi i piękności, aby się same przez się gminie polecić mogły; są bowiem utworem starych błogich czasów, kiedy to wiara silnie jeszcze do&#13;
serc przemawiając, budziła natchnienie ku chwale Bożej i tworzyła, jednym je namaszczając duchem, zarówno wielkie dzieła sztuki, jak i skromne pieśni pobożne.&#13;
&#13;
W dokumentacji badań terenowych Kolberg nie zapisywał danych&#13;
o wykonawcach. Kwestia braku imion i nazwisk śpiewaków i muzyków&#13;
u Kolberga może być wyjaśniona następująco: Pytanie „jak się nazywasz?”&#13;
było podstawowym zachowaniem ówczesnego żandarma we wszystkich&#13;
zaborach; wiązało się ponadto z urzędami, podatkami i poborem do wojska. Samo spisywanie pieśni, śpiewanie na żądanie mogło wydawać się&#13;
podejrzane dla chłopów. Outsider nie powinien wchodzić w personalia rozmówcy. Ponadto trzeba pamiętać, że urzędowe nadawanie nazwisk mieszczanom i chłopom realizowane bywało na początku XIX w. dopiero przez&#13;
administracje zaborcze. Ludzie czasem nie wiedzieli dokładnie, jak się nazywają i w którym roku się urodzili. Kolberg mógł nie chcieć darmo się trudzić. Pieśń ludowa była tym, czym dziś public domain, kwestia autorstwa&#13;
była wtórna, funkcjonowało prawo wykonawcze, nie autorskie. Ówczesna&#13;
obfitość tradycji ustno-pamięciowej przesłaniała wagę tego, kto konkretnie&#13;
śpiewał lub grał. Kolberg traktował wykonawcę ludowego jako medium.&#13;
Zdecydowana większość ówczesnych jego „informatorów”, śpiewaków&#13;
i muzyków była wówczas niepiśmienna. Personalia obowiązywały tylko&#13;
w paszporcie, w przyjściu, ślubie i zejściu z tego świata (księgi parafialne).&#13;
Nawet rozpoznanie własnego wizerunku okazywało się kłopotliwe (lustro&#13;
62&#13;
&#13;
�w chacie było rzadkością, odbicie oblicza dawało lustro wody). Dopiero&#13;
późny zwyczaj zawieszania zdjęć ślubnych uprzytamniał fizjonomie. W lokalnym środowisku każdy miewał swoje imię lub przydomek. Osoba w środowisku dookolnym zyskiwała konkretność. W sferze publicznej zaś autorstwo dzieła, personalia wykonawcy zaczynały się wyłaniać historycznie&#13;
wraz ze świadomym słuchaniem muzyki, począwszy od koncertów publicznych, a szczególnego znaczenia nabrały w epoce radia, gdy chodziło też&#13;
o to, by mieli o czym mówić spikerzy. Wydaje się, że gdy słuchamy jakiejś&#13;
muzyki, najpierw uświadamiamy sobie, że znamy ją, potem – że znamy&#13;
kompozytora, potem zaś ewentualnie wykonawcę. Chociaż Kolberg był jak&#13;
najdalej od wyniosłości wobec ludności chłopskiej, myślał raczej typami&#13;
ludowymi niż jednostkami ludzkimi. Nie ukrywał naturalistycznych, surowych czy grubiańskich stron życia ludu; z kolei jednak brał w obronę chłopów, gdy spotykał się z ich pogardliwym traktowaniem. Kolberg spisywał&#13;
ze słuchu melodie z życia, rysował kulturę, oddawał prawo, nie dopuszczał&#13;
zaś uzurpacji jednostek, typowej dla dzisiejszego świata rzeczywistych lub&#13;
imaginacyjnych artystów. Czynność zapisywania pieśni tu i teraz miała też&#13;
szczególny sens; to była materialna konkretyzacja rzeczy ogólnej, duchowej,&#13;
sama czynność zapisu to jakby chwytanie osobowości. Już sama pieśń jest&#13;
osobą, tak jak performance wybitnej śpiewaczki/muzyka jest szczerą ekspozycją całej, pełnej osobowości. To Kolbergowi wystarczało.&#13;
Okres wzmożonej refleksji antropologicznej, kulturoznawczej i kontekstowo-muzycznej miał miejsce w drugiej połowie XX wieku, i to zwłaszcza&#13;
w kręgu anglosaskim. Kolberg sprawy z dziedziny socjologii muzyki uznawał za oczywistość; wielu wybitnych etnomuzykologów ukraińskich do dziś&#13;
koncentruje się, podobnie jak Kolberg, głównie na typologii muzycznej i rekonstrukcji procesów historycznych, traktując społeczne funkcje folkloru&#13;
jako powszechnie zrozumiałe. Kolberg, który położył podwaliny dla slawistyki muzycznej, był jednak także wyczulony na związek muzyki z życiem&#13;
indywidualnym (geneza ekspresji w pieśniach powszechnych) i społecznym&#13;
(śpiewy cyklów rodzinnego i dorocznego). Traktował muzykę jako synonim życia. Zapewne też z tego powodu przeszedł od monografii gatunku&#13;
pieśni do regionalnych monografii tradycyjnej kultury muzycznej; ewolucję&#13;
tę wyczuwamy w recenzji pieśni weselnych Glogera, gdzie Kolberg dzieli&#13;
się doświadczeniem zarówno wielości zastosowań funkcjonalnych danej&#13;
pieśni, jak i wypełniania danego epizodu obrzędu przez różne, wymienne&#13;
epickie i liryczne utwory. Jest to zjawisko tzw. liryzacji obrzędu weselnego,&#13;
63&#13;
&#13;
�komentowane przez współczesnych etnomuzykologów białoruskich1, gdy&#13;
w miejsce lub obok wspólnotowych śpiewów rytualnych pojawiają się liryczne personalno-indywidualne wątki pieśniowe.&#13;
O ile dla muzykologii historycznej XIX-wieczna summa Kolbergowska,&#13;
zawarta zwłaszcza w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, jest ważnym&#13;
odsyłaczem do stanu wiedzy o muzyce i świadomości historycznej XIX w.,&#13;
to dla etnomuzykologii (muzykologii systematycznej) wiedza źródłowa zawarta w dziełach Kolberga stanowi fundament i inspirację stale aktualną.&#13;
Wszystkie studia nad tradycjami regionów czy okolic kraju muszą zaczynać&#13;
się od Kolberga, także na zasadzie stwierdzenia, iż Kolberg o tym nie pisał&#13;
lub go tam nie było. Ważny problem: rozbieżność między źródłami folkloru „z pierwszej ręki”, prosto „z ust ludu” a stylizacją, aranżacją folkloru&#13;
w opracowaniach dla ruchu amatorskiego lub w twórczości artystycznej,&#13;
ten rozdźwięk uwydatniony w XX w., był Kolbergowi już dobrze znany.&#13;
Wydaje się, że w sposób nam współczesny opowiedziałby się za suwerennością i komplementarnością obu nurtów folklorystycznych i wysłuchałby dzisiejszego zaawansowanego folkowego performance’u z takim&#13;
samym przejęciem jak czterogłosowych opracowań pieśni w wykonaniu&#13;
włościańskiego chóru z Bieżanowa na swym jubileuszu 75-lecia urodzin&#13;
i 50-lecia pracy naukowej w 1889 roku.&#13;
Rezonans Kolberga w polskiej etnomuzykologii XX w. –&#13;
wybrane aspekty&#13;
„Życie po życiu” Kolberga, jego rezonans w XX-wiecznej etnomuzykologii, dotyczy takich zagadnień jak: 1 – syntetyczna charakterystyka muzyki&#13;
ludowej na ziemiach polskich (w pierwszym projekcie –„charakterystyka&#13;
muzyki słowiańskiej”); 2 – monografie poszczególnych ballad i pieśni „wędrujących”; 3 – choreologia; 4 – instrumenty i praktyka instrumentalna;&#13;
5 – specyficzne sposoby śpiewu i gry; 6 – przemiany kulturowe, w szczególności kultury muzycznej.&#13;
1. Zagadnienie sprawdzalnej charakterystyki jako pierwsze przyciągnęło uwagę badaczy. Helena Rogalska-Windakiewicz (1868–1956) oparła&#13;
1 T. Varfolomeyeva The song systems of Belarusian rituals of the family cycle, w: Traditional Musical Cultures in Central-Eastern Europe. Ecclesiastical and Folk Transmission,&#13;
red. P. Dahlig, przeł. John Comber, Warsaw 2009, s. 49–66.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
�się na źródłach Kolbergowskich, gdy podjęła studia nad rytmiką, wierszem, zwrotką, formą i tonalnością polskiej muzyki i pieśni ludowej, a także badania nad inspiracjami ludowymi Fryderyka Chopina 1. Podobnie&#13;
jeszcze przed I wojną światową zaczął spożytkowywać zapisy muzyczne&#13;
Kolberga Adolf Chybiński (1880–1952). Dokonał on w 1907 r. przeglądu&#13;
metod klasyfikacji pieśni i muzyki ludowej wypracowanych w XIX w.&#13;
oraz zweryfikował je w świetle zbiorów Kolbergowskich 2. Bronisława&#13;
Wójcik-Keuprulian (1890–1938), autorka pierwszych syntetycznych artykułów o polskiej muzyce ludowej, ilustrowała swe analizy i wnioski&#13;
przykładami ze zbiorów Kolberga 3. Wydaje się, że w zakresie rozpoznawania kultury regionalnej Oskar Kolberg oddziaływał nie tylko poprzez&#13;
to, czego dokonał, lecz także przez niewyczerpujące opracowanie przez&#13;
niego niektórych działów bądź regionów. I tak, począwszy od okresu&#13;
międzywojennego, bliższemu opracowaniu zaczęły podlegać te zbiory regionalne, które nie były obficie reprezentowane u Kolberga, mianowicie&#13;
Śląsk4, Kaszuby5, Podhale6 i Kurpie7 (dwa pierwsze regiony były ponadto&#13;
kluczowe dla II RP).&#13;
1 H. Rogalska-Windakiewicz Rytmika ludowej muzyki polskiej, „Wisła” T. XI: 1897,&#13;
s. 716–737. Tejże Chromatyka muzyki polskiej ludowej, „Wiadomości Artystyczne” R. V: 1900,&#13;
nr 2/3–6/7. Tejże Studya nad wierszem i zwrotką poezyi polskiej ludowej, Kraków 1913. Tejże Wzory ludowej muzyki polskiej w mazurkach Fryd[eryka] Chopina, Kraków 1926. Tejże&#13;
Ze studiów nad formą muzyczną pieśni ludowych: Okres kolisty, w: Księga pamiątkowa ku&#13;
czci prof. Dr. A. Chybińskiego, Kraków 1930, s. 115–123. Tejże Pentatonika w muzyce polskiej&#13;
ludowej, „Kwartalnik Muzyczny” 1933, z. 17–18, s. 1–26. Tejże Zagadnienie chronologii pieśni&#13;
ludowych polskich, „Ziemia” R. XXIV: 1934, nr 12, s. 298–301. Tejże Ślady teorii gam greckich&#13;
w muzyce i pieśni ludowej, „Sprawozdania z Czynności i Posiedzeń PAU” T. XLIV: 1939, nr 5,&#13;
s. 194–195. Tejże Dysonans w muzyce polskiej, „Ruch Muzyczny” 1946, nr 22–23, s. 13–16.&#13;
2 A. Chybiński O metodach zbierania i porządkowania melodii ludowych, „Lud” 1907,&#13;
T. XIII, s. 171–201. Wznowienie w: A. Chybiński O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac&#13;
etnograficznych pod red. L. Bielawskiego, Kraków 1961, s. 23–57.&#13;
3 B. Wójcik-Keuprulian Muzyka ludowa, w: Wiedza o Polsce, T. 5, cz. 3, Warszawa 1932,&#13;
s. 437–446. Tejże Polska muzyka ludowa, „Lud Słowiański” 1932/34, T. III, s. B3–B33, dod.&#13;
nutowy s. 3–5.&#13;
4 Pieśni ludowe z polskiego Śląska, T. 1, wydał J.S. Bystroń, Kraków 1927–1934; T. 2, wydał J. Ligęza, S. Stoiński, Kraków 1938.&#13;
5 Ł. Kamieński Pieśni ludu pomorskiego…&#13;
6 S. Mierczyński Muzyka Podhala, Lwów 1930; II wyd. Kraków 1949; III wyd. Kraków&#13;
1973. Tegoż Pieśni Podhala, Warszawa 1935.&#13;
7 Ks. W. Skierkowski Puszcza kurpiowska w pieśni, cz. 1–2, Płock 1928–1934. Reedycja:&#13;
Puszcza kurpiowska w pieśni. Dzieła zebrane red. H. Gadomski, cz. 1–3 Ostrołęka 1997–2003.&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�2. Łucjan Kamieński, profesor muzykologii na Uniwersytecie Poznańskim, rozpoczął m.in. prace nad poszczególnymi wątkami pieśniowymi.&#13;
Z jego inicjatywy przestudiowano i analizowano w formie prac magisterskich, na podstawie materiałów Kolbergowskich i w pewnym stopniu kontynuując metodę porównawczą zastosowaną przez Kolberga w antologii&#13;
z 1857 r., monografie pieśni balladowych: Konrada Pałubickiego Na Podolu&#13;
biały kamień (1937) i Witolda Kandulskiego Pojechał pan z chartami na&#13;
pole (1939); jako odpowiednik lwowskich studiów nad tańcami powstała w Poznaniu praca magisterska Bożeny Czyżykowskiej o melodiach wiwatów wielkopolskich (1938). Sam Kamieński dał pogląd na muzykologię&#13;
porównawczą w mikroskali w monografii jednej z pieśni na Kaszubach1.&#13;
Warto dodać, że w środowisku poznańskim spojrzano również metodycznie&#13;
na dorobek Oskara Kolberga. Refleksji w tej dziedzinie, w nieopublikowanym referacie „O trzech seriach Ludu Oskara Kolberga”, podjęła się Maria&#13;
Pleuss-Turczynowicz na I Wszechpolskim Zjeździe Muzykologów w Poznaniu w październiku roku 1938.&#13;
3. Główny obszar badań Adolfa Chybińskiego – muzyka staropolska –&#13;
skierował uwagę profesora Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie na&#13;
tańce ludowe2. Z inspiracji kierownika Zakładu Muzykologii (powstałego&#13;
w 1912 r.) przygotowano studia o oberku – Wilhelmina Bagarówna (1932),&#13;
polonezie – Jan Józef Dunicz (1932), krakowiaku – Tadeusz Głodziński&#13;
(1933); wszystkie z dopiskiem w tytule „na postawie zbiorów Oskara Kolberga”. Ciągłość zainteresowań tańcem w dziełach Kolberga potwierdzają&#13;
w drugiej połowie XX w. prace Marii Drabeckiej3 i Grażyny Dąbrowskiej4.&#13;
Znaczenie Kolberga dla choreologii przedstawił ostatnio Tomasz Nowak5.&#13;
W kontekście wpływu Kolberga na etnochoreologię trzeba przypomnieć&#13;
zorganizowanie przy Muzeum Etnograficznym w Toruniu przez Roderyka Langego w roku 1956 młodzieżowo-studenckiego zespołu im. Oskara&#13;
Kolberga, który zaczął odtwarzać w wersji oryginalnej, na podstawie kinetogramów, tradycyjne, wolne od stylizacji tańce wiejskie, m.in. tchnące&#13;
1 Ł. Kamieński Monografja pieśni zmówinowej z Kaszub południowych, „Polski Rocznik&#13;
Muzykologiczny” 1935, T. 1, s. 107–131.&#13;
2 A. Chybiński O polskich tańcach ludowych, w: tegoż O polskiej muzyce…., s. 186–242.&#13;
3 M. Drabecka Polskie tańce ludowe w dziełach Oskara Kolberga, Warszawa 1963.&#13;
4 G. Dąbrowska Taniec w polskiej tradycji. Leksykon, Warszawa 2006.&#13;
5 T. Nowak Znaczenie zbiorów Oskara Kolberga dla współczesnych badań choreologicznych, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 145–157.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
�elegancją kujawiaki. Była to pierwsza zapowiedź promocji folkloru w postaci możliwie wiernej, która swą muzyczną ostoję znalazła na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym w r. 1967 (wiejskie tańce&#13;
tradycyjne zyskały dopiero w 1985 r. doroczną enklawę ochronną w postaci&#13;
Ogólnopolskiego Konkursu Tradycyjnego Tańca Ludowego w Rzeszowie).&#13;
4. Nie można wykluczyć, że nikłość materiałów o instrumentach muzycznych była jedną z przyczyn podjęcia studiów nad instrumentami Podhala&#13;
i Huculszczyzny1, Wielkopolski2, Żywieckiego3, Kurpiów4. W poszczególnych tomach Kolberga informacje o instrumentach są sporadyczne, jednak&#13;
uwzględniwszy całość jego dorobku otrzymamy blisko 1500 wzmianek, które pozwalają sporządzić słownik instrumentów, określić lokalizację i zasięgi&#13;
geograficzne instrumentów oraz składów kapel, omówić role instrumentów&#13;
muzycznych w pieśni i w ustnej literaturze ludowej, wyjaśniać role muzyka-instrumentalisty w społecznościach wiejskich, przedstawić zjawisko&#13;
hałasu obrzędowego z pomocą narzędzi dźwiękowych; wszystko to stanowi&#13;
XIX-wieczną podstawę dla studium samych instrumentów, kapel i funkcji&#13;
społecznej muzyki5.&#13;
Transkrypcje muzyki instrumentalnej są wyrazem kunsztu stenografii&#13;
muzycznej Kolberga. Marian Sobieski obecność zdobnictwa traktował jako&#13;
wartość wyróżniającą zapisy Kolberga na tle zbiorów europejskich. Brak&#13;
zapisów gry kapel (poza, jak stwierdzają redaktorzy DWOK, pojedynczymi&#13;
przykładami, mającymi się znaleźć w suplementach do tomów Kolberga)&#13;
łatwo jest wytłumaczyć elementarnością akompaniamentu (burdon lub&#13;
ostinato rytmiczne), oszczędnością w druku pięciolinii, a także trudnością&#13;
słuchowego rozszyfrowania np. współgry dudów i skrzypiec, którą można&#13;
odczytać dopiero na podstawie nagrania dwumikrofonowego.&#13;
1&#13;
&#13;
A. Chybiński Instrumenty muzyczne ludu polskiego na Podhalu, Kraków 1924. Reedycja: tenże O polskiej muzyce…, s. 245–420. Cenne opisy instrumentów Huculszczyzny – cymbałów, trombity, sopiłki i in. wraz z transkrypcjami solowej i zespołowej muzyki instrumentalnej&#13;
pozostawił Stanisław Mierczyński, zob. S. Mierczyński Muzyka Huculszczyzny, przygotował&#13;
do druku z rękopisu, skomentował i wstępem opatrzył J. Stęszewski, Kraków 1965.&#13;
2 J. Pietruszyńska [-Sobieska] Dudy wielkopolskie, Poznań 1936. Przedruk: J. i M. Sobiescy&#13;
Polska muzyka ludowa i jej problemy, red. L. Bielawski, Kraków 1973, s. 75–136.&#13;
3 S.M. Stoiński Dudy żywieckie, „Gronie” 1938, nr 1, s. 25–34, nr 2, s. 58–66, nr 3, s. 144–153.&#13;
Wznowienie: S. Stoiński Pieśni żywieckie, red. W. Poźniak, Kraków 1964.&#13;
4 A. Chętnik Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach, red. S. Olędzki, Olsztyn 1983.&#13;
5 P. Dahlig Instrumentarium muzyczne w dziełach etnograficznych Oskara Kolberga,&#13;
„Muzyka” R.XXXIII: 1988, nr 3 (130), s. 71–98.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�5. Kwestia praktyki wykonawczej i specyficznych sposobów (manier)&#13;
śpiewu i gry, choć nie znajduje się na pierwszym planie w monografiach&#13;
regionalnych, bywa jednak podnoszona. Kolberg nigdy nie poddaje się rutynie, każdy tom, do ostatniego wydanego za życia, zawiera jakieś szczególne&#13;
akcenty opisu, szczegóły muzyczne, kulturowe, które świadczą o chłonności&#13;
i otwartości Autora Ludu, o twórczych dyspozycjach, utrzymanych także&#13;
w ostatniej dekadzie życia, bez reszty poświęconej przygotowywaniu do&#13;
edycji tomów regionalnych.&#13;
Wprawdzie sporadycznie, ale zwraca Kolberg uwagę na związek&#13;
osobowości i nastroju wykonawcy z realizacją muzyczną 1. Niekiedy&#13;
uwzględnia też zewnętrzne zachowania wykonawcy w czasie śpiewu&#13;
lub gry 2, wykrzyki 3, cechy głosowe śpiewaków 4, zróżnicowanie tempa,&#13;
głośności, akcentów w odniesieniu do tempa rubato 5. Zwraca uwagę&#13;
na chromatyzmy w melodiach 6, które świadczą o związkach niektórych&#13;
polskich melodii ludowych z muzyką Słowian południowych, a nawet&#13;
Bliskiego Wschodu. Omawiając praktykę instrumentalną, Kolberg zauważa różnice między wokalnym a instrumentalnym wykonaniem melodii, twórcze cechy gry skrzypków 7. Podaje również nazwy i komentarze wykonawcze pochodzące bezpośrednio od śpiewaków i muzyków&#13;
ludowych, w tym także oceny estetyczne 8. Napotykamy wreszcie uwagi&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.&#13;
O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII, IX; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),&#13;
s. 200, 202; tegoż Kaliskie (DWOK T. 23), s. 137; tegoż Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 107;&#13;
tegoż Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 207; tegoż Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 70; tegoż&#13;
Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 213.&#13;
3 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),&#13;
s. 201; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 73, 194, 202; tegoż W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. V (DWOK T. 13), s. X.&#13;
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII; tegoż Sandomierskie (DWOK T. 2),&#13;
s. 100; tegoż Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 216; tegoż Litwa (DWOK T. 53), s. 61, 63.&#13;
5 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII, X; tegoż Sandomierskie (DWOK&#13;
T. 2), s. 10–12; tegoż Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 10; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 208;&#13;
tegoż Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. IV–VI; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12),&#13;
s. V, VI.&#13;
6 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 12, 102–107.&#13;
7 Tamże, s. 9, 10, 101, 102; O Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 9; tegoż Kujawy cz. II&#13;
(DWOK T. 4), s. 208, 209; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VI; tegoż Kaliskie&#13;
(DWOK T. 23), s. 138.&#13;
8 O Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX; tegoż Sandomierskie (DWOK T. 2),&#13;
s. 9, 99; tegoż Kujawy cz. I(DWOK T. 3), s. 9; tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199, 207,&#13;
2&#13;
&#13;
68&#13;
&#13;
�o ludowych klasyfikacjach repertuaru (pieśni długie, krótkie) 1, a nawet&#13;
o wyobrażeniach formy muzycznej 2. Ważną cechą uwag i komentarzy&#13;
wykonawczych Kolberga jest fakt, iż są one przeważnie zlokalizowane&#13;
geograficznie, niekiedy też czasowo, co umożliwia także bliższe zbadanie&#13;
zmienności manier śpiewu i gry przy porównywaniu z dokumentacją&#13;
dwudziestowieczną. Oczywiście te krótkie komentarze o praktyce wykonawczej giną na tle kolosalnego zbioru samych pieśni i melodii instrumentalnych, niemniej jednak zebrane w całość nabierają wielkiej wagi&#13;
– każdy komentarz Kolberga jest bowiem skrótem, obrazem wielkiego&#13;
doświadczenia terenowego.&#13;
6. Przemiany kulturowe. Zbiory muzyczne w monografiach regionalnych&#13;
Oskara Kolberga pozwalają dzisiaj na namysł nad przemianami kulturowymi – społeczno-środowiskowymi oraz muzyczno-repertuarowymi – w stosunku do źródeł z XX i już XXI w. Konstatacje przeobrażeń w warunkach&#13;
ogólnego rozwoju technologiczno-cywilizacyjnego XX/XXI w. musiałyby&#13;
koncentrować się na olbrzymich ubytkach w różnorodności i żywotności&#13;
lokalnych tradycji muzycznych wskutek przezwyciężania izolacji, na homogenizacji i utracie cech archaicznych, jak je czasem nazywa Kolberg&#13;
– „dzikich”, wreszcie na zasadniczych przesunięciach funkcjonalnych – od&#13;
zadań dośrodkowych, wzmacniających wspólnotę, do odśrodkowych, reprezentacyjno-rekreacyjnych. Ubytki oryginalności kompensują liczne próby ożywiania i uprawiania, zwykle zespołowego i z pomocą instytucjonalną,&#13;
a przede wszystkim nieograniczone upowszechnianie, które jednak nosi&#13;
brzemię stereotypów.&#13;
W XXI w. wzrasta znaczenie Kolberga również dla kulturoznawstwa.&#13;
Analityczne, pozytywistyczne nastawienie epoki wobec kultury, typowe dla&#13;
czasów Kolberga, przełożyło się na imponującą obfitość szczegółów z wielu&#13;
dziedzin życia (ujętych w kolekcji nazw w tytule Ludu). Wyobraźnia dzisiejszego czytelnika ożywia i składa z elementów, mozaikowych cząstek spójne&#13;
obrazy żywych niegdyś kultur, niesłychanie zróżnicowanych przestrzennie i środowiskowo-społecznie. Podobnie z zapisami muzycznymi – są to&#13;
klucze do wejścia w potoczysty świat śpiewu i gry, pełen witalności lub&#13;
209–211; tegoż W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 233; tegoż Radomskie cz. I (DWOK&#13;
T. 20), s. 140; tegoż Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 133; tegoż Tarnowskie-Rzeszowskie&#13;
(DWOK T. 48), s. 272.&#13;
1 O Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 24.&#13;
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 167.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�rzewności; specyficzny sposób ujęcia świata w sprawdzone formy poezji&#13;
i śpiewu, dobrze rozpoznawalne skróty i znaki ekspresji ludzkiej. Osłuchanie się z fonograficznym, XX-wiecznym obrazem tych praktyk muzycznych,&#13;
których badaniu poświęcił się Oskar Kolberg, ułatwia rozpoznanie sedna&#13;
jego zapisów nutowych, które nie są ani „szkicami akustycznej rzeczywistości”, ani obiektywną melografią, lecz sumienną próbą zinterpretowania&#13;
powszechnie lub lokalnie znanego repertuaru według reguł zawodowego&#13;
wykształcenia muzycznego XIX w.&#13;
Refleksja nad znaczeniem dorobku Kolberga ożywiła się w Polsce na początku lat 60. XX w. w kontekście decyzji ówczesnej Rady Państwa o opublikowaniu prac etnografa w ramach obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego.&#13;
Znaczenie zbiorów muzycznych Kolberga podsumował Marian Sobieski&#13;
w dwóch artykułach1, w których przedstawił ewolucję od kompozytorskich do naukowych dążeń Autora Ludu oraz omówił wartość materiału&#13;
muzycznego zawartego w monografiach. W dekadach międzywojennych,&#13;
w czasie rozwoju techniki nagrań, postulowano stworzenie raczej obrazu&#13;
dźwiękowego, fonograficznego muzyki regionów Polski; w przededniu reedycji Sobieski podniósł zaś rangę historyczną dzieła Kolberga. Po upływie&#13;
60 lat opinie M. Sobieskiego zachowują aktualność. Współtwórca (z Jadwigą Sobieską) powojennych zbiorów fonograficznych folkloru muzycznego&#13;
w Polsce uznaje zapisy Oskara Kolberga za pełnowartościowe dokumenty polskiej kultury muzycznej. Jak Chybińskiemu zależało na wzmożeniu&#13;
krytyczności wobec zapisów nutowych Kolberga (utrwalanych przecież ze&#13;
słuchu w trakcie śpiewu lub gry!), by podnieść znaczenie akcji fonograficznej2, tak Marianowi Sobieskiemu, już po przeprowadzeniu Akcji Zbierania&#13;
Folkloru Muzycznego (1950–1954), nadrzędna wydała się sprawa uprzystępnienia dorobku etnografa. Dopiero zresztą późniejsze analizy tek Kolbergowskich, związane z przygotowaniami kolejnych tomów Dzieł wszystkich&#13;
Oskara Kolberga, mogły wykazać w porównaniu do wersji ostatecznych&#13;
żmudne retusze zapisów terenowych dokonane przez Autora Ludu oraz&#13;
1 M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni&#13;
ludu polskiego (DWOK T 1), s. XLII–LVI. Przedruk: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…,&#13;
s. 498–511. M. Sobieski Wartość zbiorów Oskara Kolberga dla polskiej kultury muzycznej,&#13;
„Muzyka” R. VI: 1961, nr 1, s. 105–113. Przedruk: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…, s.&#13;
512–520.&#13;
2 A. Chybiński Dalszy ciąg pracy, czy praca od nowa? (w sprawie polskiej muzyki ludowej), „Muzyka Polska” 1937, nr 3, s. 99–107.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
�istotnie kłopotliwe dla każdego próby ujęcia w takty śpiewów o cechach&#13;
wschodniosłowiańskich1.&#13;
Zapisy nutowe Kolberga, owe stenogramy muzyczne, należy – przy honorowaniu nienaruszalności źródła pisanego (drukowanego) – traktować,&#13;
zwłaszcza w ruchu odnowy pieśni/muzyki ludowej, również jako „przepis”&#13;
na śpiew, na grę w duchu tradycyjnie ludowym (powszechnym), nie tylko&#13;
jako Urtext, tekst pierwotny przeznaczony jedynie do wiernej reprodukcji. Zapis nutowy Kolberga nie mógł być, jak wspomniano, biologicznym&#13;
sejsmografem, „melodiomierzem” jak u Łucjana Kamieńskiego (por. tegoż&#13;
Pieśni ludu…), gdzie każda transkrypcja, zrealizowana już na podstawie&#13;
dokumentu fonograficznego, stara się uwiecznić wykonanie unikatowe, mogące być za każdym następnym razem nieco inne. Kolberg notuje wiernie,&#13;
na ile to możliwe z realizacji tu i teraz, w słuchowym transkrybowaniu&#13;
„w biegu”. Z uwagi na ustawiczną zmienność szczegółów w wykonaniu&#13;
melodii poszczególnych zwrotek pieśni, zmienność typową dla performance’u w kulturze tradycyjnej, zapis końcowy do druku bywa, na co wskazał&#13;
już A. Chybiński, standaryzowany (zwłaszcza pod względem metrorytmicznym). To samo, może w większym jeszcze stopniu, dotyczy gry instrumentalistów ludowych, u których (do dziś, zwłaszcza na Mazowszu) zmienność&#13;
powtórzeń sprawia wrażenie odruchu naturalnego. Kolberg dokłada starań,&#13;
by warianty nanosić na jeden system pięcioliniowy, wykazuje nadludzką&#13;
cierpliwość, by redagować, a równocześnie zachowywać możliwie pierwotny kształt.&#13;
Próba zmierzenia się Kolberga z nieskończoną różnorodnością, którą&#13;
zawsze zapewnia żywe słowo, zwłaszcza śpiewane, wydaje się zdumiewającym sukcesem. Gdyby nie praca Kolberga, nie wiedzielibyśmy prawie nic o tym, jak pieśń ludowa na ziemiach polskich przedstawiała się&#13;
w swych właściwościach muzycznych i konkrecie środowiskowo-regionalnym w XIX w. Nic nie zastąpi też uważnej lektury tomów Kolbergowskich,&#13;
a każdy z nich dostarcza niespodzianek świadczących o spostrzegawczości, giętkości opisu i wrażliwości muzycznej autora. Z szeregu możliwości&#13;
utrwalenia żywej muzyki tradycyjny zapis nutowy jest dziś raczej w odwrocie, przynajmniej w praktyce dydaktycznej. Przez zapis nutowy kształci się&#13;
jednak sam transkrybent, który musi wnikać w formę, strukturę śpiewu&#13;
1 Zwraca na to uwagę między innymi Bogusław Linette w przedmowie do Rusi Czerwonej&#13;
(DWOK T. 56), s. LX, LXI.&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�oraz gry i wyróżniać elementy ważne wobec mniej ważnych. Zapis nutowy,&#13;
o ile nie zabija inwencji, jest znakomitym wtajemniczeniem dla nowicjuszy i miłośników. Znając zapis można kompetentnie porównywać muzykę.&#13;
Gdy uczestnicy odnowy śpiewu i muzyki tradycyjnej (wiejskiej) zaznaczają niekiedy, że nie znają i nie używają nut, nie należy się cieszyć z takiej&#13;
retrospektywy, raczej sukcesem byłoby, gdyby p o m i m o znajomości nut&#13;
przekazywali melodie tak, jakby były muzyką żywą, kształtowaną pamięciowo, wtedy dopiero można by powiedzieć, że „umieją coś śpiewająco”.&#13;
Ponadto odnowa (revival) jest zawsze odmianą, nigdy klonem, pojawiają&#13;
się chociażby n o w e generacje śpiewaków/ muzyków/ tancerzy. Samo zagwarantowanie dzięki rewolucji cyfrowej dostępności źródeł muzyki ludowej bez kształtowania środowiska, wychowywania słuchaczy i praktyków&#13;
może okazać się maksymalnym upowszechnieniem skierowanym w pustkę.&#13;
Należy jednak mieć nadzieję, że przemiany technologiczno-cywilizacyjne&#13;
nie pójdą tak daleko, aby te emocje i wzruszenia, które towarzyszyły Kolbergowi i następnym pokoleniom etnomuzykologów, uległy całkowitemu&#13;
zatarciu.&#13;
Ku końcowi trzeba podkreślić, że istniała chronologiczna zbieżność tak&#13;
publikacji, jak i szeregu poglądów w licznych krajach europejskich w drugiej połowie XIX w.1, a w tę perspektywę wpisuje się imponująco działalność Oskara Kolberga. Trzeba też nadal uwydatniać faktyczną wyjątkowość&#13;
postaci Kolberga w dziedzinie europejskiej i światowej etnografii, etnologii,&#13;
etnomuzykologii i muzycznie zorientowanej antropologii kulturowej. Wyjątkowość ta polega na ogromie przestrzeni badań i dokonań oraz metodologicznej nowoczesności łączenia muzyki z całokształtem kultury. Dzieło&#13;
Kolberga to jeden z największych sukcesów nauki i kultury polskiej doby&#13;
zaborów.&#13;
Podsumowując, powtórzmy, że wszystkie wątki badawcze w pismach&#13;
muzycznych i monografiach Oskara Kolberga są, częściowo zagospodarowanymi już przez autora Ludu, zalążkami pól i zainteresowań muzykologii&#13;
i etnomuzykologii w XX stuleciu. Owe pola to: historia muzyki powszechnej&#13;
i historia muzyki polskiej, współczesne życie muzyczne, kulturoznawstwo&#13;
muzyczne (traktowanie muzyki jako dobra wspólnego dla wszystkich&#13;
1 P. Dahlig Dzieło Oskara Kolberga a badania folklorystyczne w Europie, w: Muzyka&#13;
wobec tradycji. Idee–dzieło–recepcja. Księga pamiątkowa Profesor Ireny Poniatowskiej, red.&#13;
S. Paczkowski, Warszawa 2004, s. 101–111.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
�środowisk społecznych) i oczywiście etnomuzykologia, która w pierwszej&#13;
definicji miała za zadanie klasyfikować pieśni ludowe (etno-muzykologia),&#13;
a następnie ukazywać ich miejsce (funkcje) i znaczenie w życiu społecznym (etnografia muzyczna). „Zapominanie” przez kolejne pokolenia osiągnięć poprzedników (także z braku czasu na wyczerpujące ich poznawanie)&#13;
i wykorzystywanie szansy studiów specjalistycznych w XX w. nie zmienia&#13;
faktu, że na wielu szlakach drogę już przetarł Oskar Kolberg, choćby przez&#13;
przyznanie pierwszeństwa analizie, tj. studium wewnętrznego porządku zawartego w dobrach (niematerialnych) kultury. To, co z Kolberga najbardziej&#13;
„przebija się” przez stulecia, to całościowe spojrzenie na muzykę jako dobro&#13;
powszechne, stałe uwzględnianie korzeni etnicznych muzyki profesjonalnej oraz ofiarowanie nam etnograficznego obrazu–wehikułu czasu, jakby&#13;
żywego filmu z historii życia naszych przodków. Niezależnie od współczesnej i zmieniającej się interpretacji dorobku najbardziej zasłużonego w skali&#13;
całego kontynentu etnografa XIX w. odnawia nas zawsze prosta lektura&#13;
tomów Kolberga i nic nie osłabi stałego wrażenia podziwu dla jego pracy&#13;
i osiągnięć, ani też sensu zadumy nad przeszłością.&#13;
&#13;
��Danuta Pawlakowa&#13;
&#13;
Dokumentacja folkloru muzycznego&#13;
w pracach Oskara Kolberga1&#13;
&#13;
Kształtowanie się poglądów Kolberga na folklor muzyczny i zasady jego edycji, s. 75 – Metody badań terenowych oraz zapisywania i opracowywania&#13;
redakcyjnego melodii wokalnych i instrumentalnych, s. 97 – Informacje&#13;
o tańcach, instrumentach i wykonawcach, s. 123 – Oceny Kolbergowskiej&#13;
dokumentacji muzyki ludowej, s. 132&#13;
&#13;
Kształtowanie się poglądów Kolberga na folklor muzyczny&#13;
i zasady jego edycji&#13;
Rozpoczęte we wczesnych latach młodzieńczych kształcenie muzyczne&#13;
przygotowało Oskara Kolberga do profesji muzyka – pianisty i kompozytora. Umiejętności i wiedzę z tego zakresu zdobywał najpierw w Warszawie u Tomasza Głogowskiego i nieznanego bliżej Vettera, później u Józefa&#13;
Elsnera i Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, następnie w Berlinie u Karla&#13;
Friedricha Girschnera i Carla Friedricha Rungenhagena. Panujące wówczas,&#13;
charakterystyczne dla okresu romantyzmu zafascynowanie kulturą ludową&#13;
wzbudziło i w nim zainteresowanie tą dziedziną, a szczególnie muzyką.&#13;
W Szkicu autobiografii, napisanym pod koniec życia, tak przedstawił przyczyny swojej działalności na tym polu, szeroko zakrojonej w późniejszych&#13;
latach:&#13;
Dopiero ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około r. 1834&#13;
i później, zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego&#13;
zachęta do poszukiwania melodyj (których w jego dziele jest bardzo mało), jak&#13;
i zachęta Dobrzyńskiego, a wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek,&#13;
skrzypeczek i katarynek za miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły&#13;
mnie do poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary do1 Autorka zmarła w 2016 roku przed ostatecznym przygotowaniem tekstu do druku. W pozostawionym przez Nią opracowaniu wprowadzono niezbędne uzupełnienia i korekty.&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
�konany r. 1839 w Wilanowie, dał mi już spory zasób nader ciekawych motywów&#13;
i pchnął do dalszych poszukiwań na tym polu1.&#13;
&#13;
Poszukiwania te zostały szybko zauważone w środowisku literacko-naukowym Warszawy. Już w 1841 roku Antoni J. Szabrański, ówczesny&#13;
redaktor „Biblioteki Warszawskiej”, omawiając najnowsze zbiory pieśni ludowych, zapowiadał:&#13;
U nas w Warszawie p. Oskar Kolberg, artysta muzyczny, zajmuje się zebraniem&#13;
pieśni ludu, a bardziej samych melodyi, któremi pragnie oznaczyć i wykazać&#13;
charakter muzyki słowiańskiej2.&#13;
&#13;
Użycie terminu „słowiańska” mogło być wybiegiem wobec ówczesnej&#13;
cenzury, która wtedy często zakazywała użycia w druku przymiotnika „polska”, zwłaszcza w tytułach, jednak faktem jest, że od samego początku Kolberg interesował się również muzyką krajów sąsiednich, co znajdzie później&#13;
odzwierciedlenie w gromadzonych przez niego materiałach. Od samego&#13;
też początku jego zainteresowanie folklorem wiązało się z próbami analizowania i porównywania melodii ludowych, polskich i innych narodów&#13;
słowiańskich, a co za tym idzie – służyło badaniom naukowym.&#13;
Już pierwsze penetracje terenowe, kontakty z twórczością pieśniową&#13;
ludu pozwoliły też Kolbergowi zauważyć więź tekstu i melodii w pieśniach.&#13;
W 1841 r. Kolberg pisał:&#13;
Pieśni ludu […] są wszystkie śpiewami, w których tak słowa, jak i nuta z jednego&#13;
źródła razem wytryskują i tak ściśle są ze sobą spojone, że jedno bez drugiego&#13;
ostać się nie może3.&#13;
&#13;
Tymczasem na półkach księgarskich stały już zbiory pieśni ludowych,&#13;
które ukazały się drukiem w latach 1833–1842. Były one w zasadzie antologiami tekstów pieśni, w niewielkim tylko stopniu posiadającymi zapisy&#13;
nutowe, lub nie mającymi ich w ogóle. Jako druki zwarte ukazały się Pieśni&#13;
polskie i ruskie ludu galicyjskiego Wacława z Oleska z 160 melodiami&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN w Krakowie, sygn. 2184, k. 68.&#13;
A.J.S. [A.J. Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 1,&#13;
s. 163.&#13;
3 O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502; przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 583–584.&#13;
2&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
�opracowanymi przez Karola Lipińskiego i wydanymi oddzielnie pt. Muzyka&#13;
do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” […] Wacława z Oleska1,&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów […] Kazimierza Władysława Wójcickiego&#13;
z 30 melodiami w opracowaniu Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego2, Pieśni&#13;
ludu polskiego w Galicji Żegoty Paulego3, niezawierające zapisów nutowych, Pieśni ludu krakowskiego Józefa Konopki z 16 zapisami nutowymi4&#13;
oraz Piosnki ludu wielkopolskiego Józefa Jana Lipińskiego z 20 zapisami&#13;
nutowymi przekazanymi przez bliżej nieznaną „szanowną Polkę, która&#13;
mniej obeznanemu z muzyką […] raczyła takoweż na fortepian ułożyć”5.&#13;
Wszystkie melodie załączone do tych zbiorów prezentowane były na głos&#13;
z towarzyszeniem fortepianu.&#13;
U zarania swoich prac zbierackich i edytorskich Kolberg uznał za konieczne uzupełnienie o muzykę wydanych już drukiem tekstów pieśni. We&#13;
wstępie do pierwszej publikacji zapisanych przez siebie melodii pisał:&#13;
Sądzę, że dogodzę potrzebie czasu i współziomków, gdy tyle ważną, a może&#13;
ważniejszą jeszcze pieśni tych część, to jest muzykę, dołączę do istniejących już&#13;
zbiorów6.&#13;
&#13;
Jego Pieśni ludu polskiego drukowane były w Poznaniu w latach&#13;
1842–1845 (125 pieśni w pięciu zeszytach). Resztę przygotowanych do druku w tym zbiorze nut i tekstów, 100 utworów, zamieścił leszczyński tygodnik „Przyjaciel Ludu” w latach 1846–1847. Pieśni ludu polskiego były&#13;
1&#13;
&#13;
Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833; Karol Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych&#13;
przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.&#13;
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem&#13;
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836; toż:&#13;
wydanie fototypiczne pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Wrocław&#13;
1976. O autorstwie muzyki do zbioru zob. R. Wojciechowski Posłowie do tego wydania, s. XLII.&#13;
3 Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; toż: wydanie fototypiczne pod red.&#13;
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Górski, Wrocław 1973.&#13;
4 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; toż: wydanie fototypiczne pod&#13;
red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, Wrocław 1974. Być może melodie do&#13;
tego zbioru zanotowała Antonina Męcińska.&#13;
5 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał…, Poznań 1842. Anonimową&#13;
autorkę zapisów nutowych wspomina J.J. Lipiński na s. X.&#13;
6 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań [1842–1845], s. 1, przedruk w: O. Kolberg Pieśni&#13;
i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�wydawnictwem w ścisłym znaczeniu tych słów nutowym, a wszystkie melodie wokalne, jak nakazywał ówczesny zwyczaj, miały opracowane przez&#13;
Kolberga towarzyszenie fortepianu. Już po ukazaniu się pierwszego zeszytu&#13;
autor doczekał się pochlebnej opinii ze strony poznańskiego recenzenta,&#13;
Marcelego Antoniego Szulca:&#13;
Każdy prawie numer jak najpilniej opracowany, towarzyszenie proste, ale zawsze melodii odpowiednie, a niekiedy nawet artystyczne, położenie głosu wygodne, przegrywki przyłączone nie są czczymi dodatkami, lecz zupełnie w duchu pieśni ułożone. I to chwalić wypada, że gdzie kilka melodii do tegoż samego&#13;
tekstu zastosowanych pomiędzy ludem obiegł[o], wydawca wszystkie umieścił,&#13;
nastręczając tym samym znawcom sposobność porównania względnej ich wartości. […] Dodane miary czasu (tempo) podług metronomu Mälzla będą zapewne&#13;
niejednemu przydatne1.&#13;
&#13;
Szulc doskonale odczytał intencje Kolberga, który – przy zachowaniu&#13;
szacunku dla ludowej twórczości – swój zbiór przeznaczał dla potrzeb domowego muzykowania. W dalszym ciągu wstępu do tego zbioru Kolberg&#13;
pisał:&#13;
Wiernie ją [melodię] schwycić i oddać w zupełności, ozdobić i ubrać w przegrywki, przystroić w harmonią było zadaniem pracy mojej przy zbieraniu melodii, jako i tekstu samychże pieśni2.&#13;
&#13;
Poza pieśniami zapisanymi w czasie własnych wycieczek w teren,&#13;
w zbiorze tym opublikował 81 tekstów pochodzących z wymienionych już&#13;
opracowań innych autorów oraz z wydanych przez Karola Reyznera Pieśni&#13;
i piosneczek narodowych z fortepianem3, a także z pieśni zamieszczanych&#13;
przez anonimowych zbieraczy w „Przyjacielu Ludu” z lat 1836–1837. Pewna&#13;
liczbę melodii zaczerpnął Kolberg także z wydanych już zbiorów.&#13;
Uzupełnienie o muzykę wybranych obcych zapisów przebiegało w dwojaki sposób. Jeżeli tekst pochodzący ze zbiorów poprzedników nie miał&#13;
1 M.A. Szulc „Pieśni ludu polskiego”. Zebrał i rozwinął Oskar Kolberg. Oddział pierwszy,&#13;
„Tygodnik Literacki” 1842, nr 42; zob. przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 273.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego…, zob. przedruk w tegoż Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.&#13;
3 Pieśni i piosneczki narodowe z fortepianem cz. I, Poznań 1828, nakładem K. Reyznera,&#13;
księgarza.&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
�w źródle muzyki, Kolberg łączył z nim melodię z pokaźnych już wówczas&#13;
własnych zasobów rękopiśmiennych wraz z napisaną przez siebie partią&#13;
fortepianu1. Natomiast gdy wybrana z któregoś zbioru pieśń opublikowana&#13;
była z zapisem nutowym, tzn. z melodią i akompaniamentem fortepianu,&#13;
Kolberg przytaczał tekst i melodię wokalną i dołączał partię fortepianu&#13;
własnego autorstwa2. W tych przypadkach melodie były w zasadzie wiernie przejmowane ze źródła, choć zauważyć można pewne zmiany. Polegały&#13;
one na sporadycznie dokonywanych nieznacznych retuszach linii melodycznej, niekiedy transpozycji melodii, natomiast regułą było zwiększanie&#13;
&#13;
&#13;
wartości rytmicznych przez zmianę podanego w źródle metrum z  na &#13;
&#13;
&#13;
i z  na . Być może Kolberg czynił tak przez wzgląd na przyszłych wykonawców tych utworów, wokalistów i pianistów nie posiadających wysokich&#13;
kwalifikacji muzycznych (wolniejsze tempo ułatwiało im odczytanie nut).&#13;
Już na tym wczesnym etapie swojej działalności zbierackiej i edytorskiej&#13;
dostrzegał Kolberg potrzebę powiązania pieśni z miejscem ich pochodzenia&#13;
czy występowania. Własne zapisy zamieszczone w Pieśniach ludu polskiego oznaczał notami wskazującymi zwykle na szerszy zasięg popularności&#13;
danego utworu, np. „od Przysuchy, Radomia”, „od Czerska”, „od Łowicza”,&#13;
„spod Warszawy”, „od Czerniakowa”, rzadziej podawał nazwy konkretnej&#13;
miejscowości, np. „Złaków Kościelny pod Łowiczem”, „Chochołów pod&#13;
Żychlinem”, „Przysucha”. Nie zachowały się jednak rękopisy tych pieśni&#13;
sporządzone bezpośrednio w czasie ich wykonywania (nazywane dalej rękopisami terenowymi), nie wiemy więc, jakie miały tam noty lokalizacyjne.&#13;
Niewątpliwie były one plonem pierwszych badań Kolberga prowadzonych&#13;
w czasie letnich wędrówek w roku 1839 i w kilku następnych latach w bliższych i dalszych okolicach Warszawy.&#13;
Również pieśni zaczerpnięte ze zbiorów wydanych drukiem opatrywał&#13;
Kolberg notami lokalizacyjnymi. Spośród wykorzystanych źródeł takich&#13;
informacji nie było w trzech: Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich” […],&#13;
1&#13;
&#13;
Por. np. w zbiorze z lat 1842–1845 (zob. przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu… DWOK T. 67/I) teksty nr 4, 25, 26, 113 i 143 zaczerpnięto z wymienionych&#13;
wcześniej publikacji poprzedników Kolberga.&#13;
2 Por. np. w Pieśniach ludu polskiego (przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu… DWOK T. 67/I) nr 2 i melodię u Wójcickiego w Pieśniach ludu Białochrobatów…, T. 2, s. 306; w Pieśniach ludu polskiego… nr 53 i 56 i w Pieśniach ludu krakowskiego&#13;
Konopki, s. 93 (tekst), dod. nutowy nr III, i s. 98 (tekst), dod. nutowy nr I; w Pieśniach ludu&#13;
polskiego… nr 116 i 133 i w Piosnkach ludu wielkopolskiego J.J. Lipińskiego mel. nr 14 i 11&#13;
z tekstami na s. 94–96 i 77–81.&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�Pieśni ludu krakowskiego i Piosnki ludu wielkopolskiego. W dwóch&#13;
ostatnich tytuły zbiorów wskazują teren, z którym związane są zamieszczone tam pieśni. Spośród pieśni drukowanych anonimowo w „Przyjacielu Ludu” ogólną notę: „z północnych okolic Wielkopolski” miała tylko&#13;
jedna. Natomiast niektóre melodie i teksty przejęte z Pieśni ludu Białochrobatów… Wójcickiego już w źródle proweniencję geograficzną miały&#13;
również ujętą ogólnie: „z Krakowskiego”, „z Mazowieckiego”, „Małopolska”, lub: „ubiór mazowiecki”, „mazowiecka na Kujawiaków”. Pochodzenie&#13;
pieśni przejętych z tych publikacji Kolberg określał nazwą regionu, np.:&#13;
„z Wielkopolski”, „z Krakowskiego”. Niektóre z tych pieśni opatrzone są&#13;
jednak w publikacji Kolberga notami dokładniejszymi, co w wypadku&#13;
utworów pochodzących ze zbiorów K.W. Wójcickiego i J. Konopki może&#13;
wynikać z konsultacji z ich autorami. Obu znał osobiście i mógł uzyskać&#13;
od nich potrzebne informacje. Jednak dla przypisania nazw konkretnych&#13;
miejscowości, np.: „z Myślenic”, „Tarnów”, „ze Lwowa” do melodii pochodzących ze zbioru Muzyka do „Pieś­ni polskich i ruskich”… K. Lipińskiego&#13;
nie znajdujemy dziś zadowalającego wyjaśnienia, a konieczna do tego&#13;
dokumentacja nie zachowała się.&#13;
Równolegle z ukazującymi się w „Przyjacielu Ludu” polskimi pieśniami Kolberg zamieścił w piśmie zbiorowym „Dzwon Literacki” w latach&#13;
1846–1847 dwa niewielkie zbiorki: O pieśniach litewskich oraz Pieśni czeskie i słowackie1. Poprzedzają je krótkie noty pióra Kolberga, nakreślające&#13;
w kilku zdaniach pewne cechy charakterystyczne tych pieśni oraz wskazujące na ich źródła. Podobnie jak pieśni polskie, tak i litewskie oraz czeskie&#13;
i słowackie opracowane były jeszcze wówczas na głos ze skomponowanym&#13;
przez Kolberga akompaniamentem fortepianowym. W przygotowaniu do&#13;
druku pierwszego zbiorku pomagali autorowi mieszkający w Warszawie literaci litewscy, Franciszek Zatorski i Kajetan Niezabitowski2, którzy nieznającemu języka litewskiego zbieraczowi folkloru tłumaczyli teksty na język&#13;
polski. Wydaje się prawdopodobne, że właśnie oni zaśpiewali mu te pieśni&#13;
1 O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, s. 93–107 i dodatek nutowy, przedruk tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372;&#13;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i dodatek nutowy,&#13;
przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–401.&#13;
2 Ich nazwiska Kolberg wymienił we wstępie do zbiorku pieśni litewskich, natomiast o swej&#13;
nieznajomości języka litewskiego pisał w liście do J. Karłowicza w 1877 r., zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. II (DWOK T. 65), s. 24.&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
�i wskazali ich proweniencję geograficzną. Drugi zbiorek powstał również&#13;
w Warszawie, o czym poinformował Kolberg we wstępie do niego:&#13;
Tak nazwani druciarze, pochodzący z tego [tj. słowackiego] narodu, po większej części Górale, a wędrujący zimą po krajach słowiańskich i niemieckich&#13;
dla zarobku, z wiosną zaś wracający pod rodzinną strzechę, odśpiewali mi tu&#13;
w Warszawie kilkanaście […] pieśni1.&#13;
&#13;
Zamieścił tam Kolberg 21 pieśni zapisanych w czasie spotkań ze Słowakami w Warszawie i jedną melodię bez tekstu zasłyszaną prawdopodobnie&#13;
w 1841 roku w okolicach Podiebradów i odtworzoną z pamięci na potrzeby&#13;
zbiorku.&#13;
Następne wydawnictwa z serii opracowań muzyki ludowej na głos&#13;
z towarzyszeniem fortepianu drukowane w warszawskich czasopismach,&#13;
tj. Pieśni ludu obrzędowe2 i Pieśni ludu weselne3, miały inny charakter. W obu zbiorach obok pieśni znajdują się opisy zwyczajów i obrzędów,&#13;
którym owe pieśni towarzyszą. W tym poszerzeniu zakresu rzeczowego&#13;
publikacji zauważyć można ewolucję w postrzeganiu muzyki ludowej przez&#13;
Kolberga – dostrzeżenie jej roli jako jednego z ważnych elementów w życiu&#13;
społecznym ludu. Zdanie swoje na ten temat wyraził tak:&#13;
Lud nasz ściśle się trzyma zwyczajów przekazanych mu od przodków w puściźnie. Obrzędy, jakie zachowuje przy różnych okolicznościach i w różnych porach&#13;
roku, mają właściwe sobie pieśni z właściwą nutą4.&#13;
&#13;
Wydając drukiem opisy wesel we wstępie określił przedmiot swej pracy:&#13;
Zatem, gdy muzyka jest tu z tekstem nierozdzielną (bo bez niej żadne wesele nie&#13;
ma miejsca), przedsięwziąłem skreślić pieśni weselne z melodiami, jakie mi się&#13;
1 O. Kolberg, wstęp do Pieśni czeskich i słowackich, zob. w: tegoż Pieśni i melodie ludowe&#13;
w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek, gaik, okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 i dodatek nutowy, przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402–441.&#13;
3 O. Kolberg Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847–1849, przedruk w: tegoż&#13;
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–674, tam wykaz kolejnych tomów „Biblioteki Warszawskiej”, w których publikowany był cały zbiór.&#13;
4 O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe…, zob. tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402.&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�w różnych okolicach kraju naszego słyszeć zdarzyło, oraz wykazać (o ile można)&#13;
ich warianty, przerabiania, wyskoki, różnorodne napływy, nawet zwichnienia&#13;
[…], a rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne z różnych mianowicie oddalonych od siebie stron, najlepiej przez porównanie ich między sobą, rozróżnić,&#13;
[…] odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość&#13;
poetyczną będziemy w możności1.&#13;
&#13;
Warto zwrócić uwagę na zadanie, jakie Kolberg sobie wówczas wyznaczył: rejestrowanie i gromadzenie nie tylko wariantów melodii i pieśni, ale&#13;
także odmian w przebiegu obrzędu. Publikowanie przez Kolberga wielu wariantów poszczególnych wątków tekstowych i muzycznych bywało w późniejszym okresie przedmiotem krytyki ze strony recenzentów2.&#13;
Niemal wszystkie melodie ze zbioru Pieśni ludu weselne zostały później ponownie opublikowane, już bez partii fortepianu, w odpowiednich&#13;
monografiach: w Radomskiem, Mazowszu, Łęczyckiem i Kaliskiem. Powtarzając po wielu latach materiały z Pieśni ludu weselnych w monografiach regionalnych, a więc w innym typie publikacji, Kolberg opatrywał je&#13;
zastrzeżeniami:&#13;
Opis ten, podany już przez nas do czasop. „Biblioteka Warszawska” w r. 1847,&#13;
powtarzamy tu w dokładniejszej przeróbce, tj. uzupełniając go późniejszymi nabytkami i prostując niektóre z ogłoszonych wówczas szczegółów […]3, […] obecnie&#13;
podajemy wersję poprawniejszą4, […] Tu podajemy wersję poprawniejszą5.&#13;
&#13;
Stwierdzenia te mogą budzić pewien niepokój co do wiarygodności zapisów i ich pierwodruków. Z porównania fragmentów Pieśni ludu weselnych z odpowiadającymi im tekstami i melodiami w monografiach wynika,&#13;
że uwagi te odnieść należy do całości przedrukowywanych materiałów,&#13;
w tym także do opisu przebiegu obrzędu. Zgodnie z informacją o uzupełnianiu „późniejszymi nabytkami” wesela zamieszczone w Ludzie zostały&#13;
wzbogacone wieloma zapisami pieśni z melodiami lub samymi tekstami,&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu weselne, zob. tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–443.&#13;
2 Zob. np. J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do&#13;
tomu 1 (DWOK T. 70), s. 133.&#13;
3 O. Kolberg Radomskie (DWOK T. 20), pierwodruk: Kraków 1887, s. 165.&#13;
4 O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), pierwodruk: Kraków 1889, s. 43.&#13;
5 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), pierwodruk: Kraków 1890, s. 148.&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
�szczególnie w monografiach Kaliskie i Mazowsze1, a tylko nieliczne pieśni lub melodie zostały pominięte. Zdanie o „poprawniejszym” przekazaniu materiału folklorystycznego odnosi się zapewne do opuszczenia partii&#13;
fortepianu, do przywrócenia w pewnym stopniu w tekstach pieśni i oracji cech gwarowych i nadawania zapisom nutowym mniejszych wartości&#13;
rytmicznych, bowiem melodie publikowane w Pieśniach ludu weselnych&#13;
i Pieśniach ludu obrzędowych były w dalszym ciągu przeznaczone do wykonywania z partią fortepianową. Większość melodii w późniejszych monografiach została wydana wiernie w stosunku do pierwodruku. Nieliczne&#13;
przykłady wskazywać mogą na „prostowanie niektórych z ogłoszonych&#13;
wówczas szczegółów”. Do nich należy przywrócenie właściwej struktury&#13;
pieśni „Wiedziałaś ty, pani matko…” (melodii i tekstu) w Kaliskiem. Już&#13;
w rękopisie terenowym zaburzony został tok notowanej melodii, być może&#13;
nieprecyzyjne było samo wykonanie. Tak zakłócony zapis terenowy zamieszczony został w Pieśniach ludu weselnych, natomiast w monografii&#13;
otrzymał poprawną formę:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 46.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 143–154 i 175–191 – opis wesela II, III i VII oraz&#13;
w Pieśniach ludu weselnych przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…&#13;
(DWOK T. 67/I) s. 504–546; O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), pierwodruk: Kraków 1887,&#13;
opis wesela IV, s. 127–139, oraz w Pieśniach ludu weselnych… (DWOK T. 67/I), s. 546–579.&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�84&#13;
&#13;
�Druk w Pieśniach ludu weselnych…, za przedrukiem w Pieśniach i melodiach&#13;
ludowych w opracowaniu… (DWOK T. 67/I), s. 530, nr 363.&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�Druk w Kaliskiem (DWOK T. 23), s. 150, nr 122.&#13;
&#13;
Innym przykładem „podania wersji poprawniejszej” jest skorygowanie zapisu melodii nr 319 z Pieśni ludu weselnych, przedrukowanej&#13;
w Łęczyckiem jako nr 38, zob. ilustracje na następnych stronach.&#13;
Nie zachował się wprawdzie rękopis sporządzony ze słuchu, jednak&#13;
przypuszczać można, że w pierwodruku (Pieśni ludu weselne) została ona&#13;
przedstawiona z nim zgodnie. Po niemal pięćdziesięciu latach, przygotowując monografię Łęczyckiego do druku, Kolberg poprawił brzmienie tej&#13;
obrzędowej melodii, obniżając w trzecim takcie trzecią nutę z h1 na a1,&#13;
wskutek czego powstała tercja wielka między II a IV stopniem, tworząc&#13;
zwrot g1 a1 cis2 d2, charakterystyczny dla tego wątku1.&#13;
1 Por. także O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), pierwodruk: Warszawa 1867, s. 265–266,&#13;
nr 26 i 27; tegoż Kaliskie (DWOK T. 23), s. 150, nr 123 oraz A. Pawlak Folklor muzyczny Kujaw, Kraków 1981, s. 90.&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
�Druk w Pieśniach ludu weselnych…, według przedruku w Pieśniach i melodiach&#13;
ludowych w opracowaniu… (DWOK T. 67/I), s. 478, nr 319.&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�Druk w Łęczyckiem (DWOK T. 22), s. 46, nr 38.&#13;
&#13;
W latach czterdziestych, a także prawdopodobnie jeszcze na początku&#13;
lat pięćdziesiątych Kolberg do druku redagował wciąż melodie z opracowaniem fortepianowym. W jego spuściźnie znajduje się ok. 3500 zapisów&#13;
melodii w różnym stopniu przygotowanych do takiego opracowania, rozproszonych w kilkunastu tekach. Niewielka ich część ma wpisany akompaniament1, dla większości w rękopisach zanotowane zostały tylko melodie&#13;
i teksty pieśni (lub incipity) z notami lokalizacyjnymi, natomiast pięciolinie&#13;
przeznaczone dla fortepianu są puste, niewypełniane nutami2. Być może&#13;
zapisy te stanowić miały materiał do kontynuacji Pieśni ludu polskiego&#13;
drukowanych w latach 1842–1847, jednak prace nad partią fortepianową&#13;
zostały podjęte tylko dla nielicznych melodii pieśni i tańców. Zachował się&#13;
także oddzielny zwarty zbiór melodii tanecznych pozbawiony tytułu, a liczący nieco ponad 3200 zapisów nutowych3. Dodawanie akompaniamentu&#13;
fortepianowego do melodii ludowych spotkało się z dwiema nieprzychylnymi opiniami. Pierwszą było zdanie Karola Libelta o „przegrywkach” wyrażone jeszcze w 1842 r.:&#13;
1 Zob. w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), pieśni i melodie&#13;
nr 599–834.&#13;
2 Są to następujące rękopisy: Arch. PTL, teka 5 Płock, Dobrzyń, Pułtusk, Kurpie, sygn.&#13;
1137, k. 80; teka 7 Kujawy, Gostynin, Łęczyca, sygn. 1156, k. 1, 2, 7, 8; teka 33 Miscellanea,&#13;
sygn. 1308 I, k. 1–7, 9, 10–13, 16, 17, 20, 23–25, 29, 30; sygn. 1308 II, k. 12, 14, 17, 22–24, 26;&#13;
teka 36, Miscellanea, sygn. 1317, k. 30, 31, 38; sygn. 1320, k. 9, 10, 45, 49, 52, 56, 57, 59, 63–67,&#13;
69–72, 80–82, 85, 90; teka 42, Miscellanea, sygn. 1349, k. 1, 1a, 4, 6, 7, 13–15, 23–25, 27, 40–42.&#13;
3 Arch. PTL, teka 33 Miscellanea, sygn. 1305, k. 1–81. Zob. też uwagi o tym rękopisie w:&#13;
A. Skrukwa Spuścizna rękopiśmienna O. Kolberga…, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło&#13;
cz. III (DWOK T. 85/III).&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�Niechby autor tylko zawsze miał na uwadze, że idzie tu o to tylko, aby śpiew&#13;
ludu jak najwierniej był oddany, że zatem wszelkie zdobywanie się na sztukę,&#13;
wszelkie dodatki na koszt wierności i prostoty w oddaniu melodii ludowej nie&#13;
są na swoim miejscu. Przegrywki wydają nam się za niestosowne, końcówki&#13;
melodii zakrawają czasem na coś obcego, np. w pieśni nr 13 bas za sztuczny&#13;
i mało zbliżony do wiejskich tonów […]1.&#13;
&#13;
Uważał on za ważny fakt publikację licznych melodii ludowych, których&#13;
tak mało było w dotychczasowych zbiorach, ale harmonizację uznał za&#13;
niewłaściwy dodatek.&#13;
Akompaniamentu dotyczy też bardzo krytyczna ocena Fryderyka Chopina, zamieszczona w liście do rodziny w roku 1847, którą być może Kolberg&#13;
poznał:&#13;
[…] dobre chęci, za wąskie plecy. Często podobne rzeczy widząc, myślę, że lepiej&#13;
nic, bo mozół ten tylko skrzywia i trudniejszą robi pracę geniuszowi, który kiedyś tam prawdę odwikła. A aż do czasu owego wszystkie te piękności zostaną&#13;
z przyprawionymi nosami, różowane, z poobcinanymi nogami albo na szczudłach, i pośmiewiskiem będą tym, co lekko na nie spojrzą2.&#13;
&#13;
Te słowa oraz wypowiedź Libelta mogły mieć pewien wpływ na zaprzestanie przez Kolberga tworzenia tego typu opracowań. Zasadniczą jednak&#13;
przyczyną zaniechania „przyozdobień” wydają się doświadczenia pozyskane&#13;
w wyniku badań terenowych. Ukierunkowywały one zbieracza na potrzebę,&#13;
wręcz konieczność dokumentowania twórczości ludowej, a nie na kompozytorskie przybliżanie muzyki ludowej przez dopowiedzenia w postaci&#13;
akompaniamentu do autentyków ludowych.&#13;
Pierwszą publikacją, w której Kolberg w pełni zrealizował swe nowe&#13;
założenia w zakresie edycji muzyki ludowej, były Pieśni ludu polskiego&#13;
wydane w 1857 r. We wstępie do tego tomu pisał:&#13;
Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru. […] Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających) tak jak wybiegła&#13;
1&#13;
&#13;
[K. Libelt] Pieśni ludu polskiego przez Oskara Kolberga, „Dziennik Domowy” 1842,&#13;
nr 21, s. 174; przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. II&#13;
(DWOK T. 67), s. 275–276.&#13;
2 Korespondencja Fryderyka Chopina, zebrał i opracował B.E. Sydow, T. 2, Warszawa&#13;
1955, s.193, zob. też M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 111.&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego, bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym nie zmąconej czystości jak ją natura natchnęła1.&#13;
&#13;
Opracowanie do druku tego zbioru pieśni i melodii tanecznych jest&#13;
niewątpliwie punktem zwrotnym w postrzeganiu przez Kolberga ludowej&#13;
kultury muzycznej, jej dokumentowania i sposobu utrwalania w druku.&#13;
Wprawdzie po pięciu latach powrócił raz jeszcze do zaniechanego już sposobu prezentowania melodii ludowych, ale spowodowane to było potrzebą&#13;
uzyskania choćby niewielkiego dochodu. Dlatego w roku 1862 wydał Pieś­&#13;
ni ludowe do śpiewu2 w czterech zeszytach opracowane na głos z towarzyszeniem fortepianu jako muzykalia do użytku praktycznego. Materiał&#13;
pieśniowy, jaki tam zamieścił, pochodził właśnie z Pieśni ludu polskiego&#13;
z 1857 r. Do wybranych z tego zbioru ośmiu wątków balladowych i ośmiu&#13;
melodii tanecznych z przyśpiewkami Kolberg dodał akompaniament, którego w edycji z 1857 r. nie było. Partia fortepianu tym razem zasługuje na ocenę wyższą niż opracowanie dołączone do pieśni publikowanych w latach&#13;
1842–18453. Aleksander Pawlak, omawiając Kolbergowskie zbiory pieśni&#13;
z akompaniamentem, napisał: „Najwyższy poziom wykazują Pieśni ludowe&#13;
do śpiewu, ostatnia tego rodzaju publikacja” 4. Było to jednak, jak już wspomniano, opracowanie przygotowane wyłącznie dla amatorów domowego&#13;
muzykowania, mających pewne umiejętności wykonawcze, a nie wydawnictwo źródłowe, przeznaczone dla badaczy muzyki ludowej. Powodem&#13;
powrotu do takiej formy publikacji były niedostatki finansowe, bowiem&#13;
w roku 1859 Kolberg zrezygnował z pracy w Dyrekcji Dróg i Mostów przy&#13;
Komisji Skarbu5. Oddał więc do druku Pieśni ludowe do śpiewu, licząc na&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), pierwodruk: Warszawa 1857, s. V–VI.&#13;
O. Kolberg Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu zebrał i ułożył […],&#13;
zeszyt 1–4, Warszawa [1862]; przedruk w: tegoż Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu…&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 675–700.&#13;
3 W zbiorze z roku 1862 Kolberg powtórzył trzy pieśni zamieszczone po raz pierwszy w wydaniu z lat 1842–1845, por. opracowanie pieśni drukowanych w latach 1842–1845 z opracowaniem tych samych pieśni w roku 1862 w przedruku w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… (DWOK T. 67/I i 67/II) nr 156 i 583, nr 141 i 585, nr 75 i 597.&#13;
4 A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe” w opracowaniu fortepianowym, w: O. Kolberg&#13;
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu… cz. I (DWOK T. 67/I), s. VIII.&#13;
5 Dotychczasowe biografie O. Kolberga i on sam w Szkicu autobiografii…, podają, że pracę&#13;
w Komisji Skarbu zakończył w 1861 r., jednak analizy dostępnych dokumentów, m.in. zapisów&#13;
w Notatniku zawierającym rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–&#13;
–1869 (rkp. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 3210), wykazują, że stało się to już w roku 1859.&#13;
2&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�uzyskanie dochodu ze sprzedaży, który choć w małym stopniu zasiliłby&#13;
jego budżet. Czy było to działanie skuteczne, nie wiadomo. Zapewne z tego&#13;
samego powodu przygotował zespół 72 melodii instrumentalnych opracowanych na fortepian, zatytułowany Zbiór mazurów i obertasów gminnych&#13;
wydanych przez O[skara]a Kolberg. Ten ostatni nie został jednak za jego&#13;
życia nigdzie opublikowany1.&#13;
Pieśni ludu polskiego wydane w roku 1857 składają się z dwóch części,&#13;
ze zbioru ballad i z rozdziału zawierającego melodie taneczne z tekstami&#13;
przyśpiewek. W pierwszej części o porządkowaniu i układzie pieśni decydowały wyłącznie teksty ballad. Zestawionych jest 41 wątków tekstowych,&#13;
większość z wieloma wariantami, co w sumie daje 444 utwory, a zaledwie&#13;
kilka z nich zamieszczonych zostało bez melodii. Na materiał muzyczny&#13;
tego rozdziału złożyły się głównie zapisy nutowe Kolberga:&#13;
[…] największą część zamieszczonych słów sam własnym staraniem wraz z nutami wydobyłem z ukrycia naszych zagród. Wszakże obok tego nie omieszkałem&#13;
wcielić do mego zbioru i tego, co inni skrzętni badacze różnemi czasy nagromadzili, o ile mi się tylko właściwa melodia nawinęła2.&#13;
&#13;
Tę część tomu zasiliło nieco ponad sto tekstów zaczerpniętych z wymienianych tu już zbiorów poprzedników: W. Zaleskiego i K. Lipińskiego, K.W. Wójcickiego, J. Konopki, J.J. Lipińskiego, Ż. Paulego oraz z nieco&#13;
późniejszych druków Józefa Lompy, Roberta Fiedlera i Ludwika Zejsznera3. Nadto materiału dostarczyły znajdujący się wówczas w zbiorach&#13;
Kolberga obszerny manuskrypt Gustawa Gizewiusza4 oraz inne źródła&#13;
rękopiśmienne: znacznie skromniejszy rękopis sporządzony prawdopo1&#13;
&#13;
Rkp. ten (Arch. PTL, teka 42, sygn. 1348, k. 1–4) został wydany w tomie: O. Kolberg Pieśni&#13;
i melodie ludowe w opracowaniu… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 197–268, nr 763–834.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XI.&#13;
3 J. Lompa Kilka pieśni ludu górnoszląskiego, „Przyjaciel Ludu” R. 11: 1845, T. 2, nr 38;&#13;
R. Fiedler Kilka pieśni ludu polskiego w Dolnym Szląsku, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1,&#13;
nr 11, 13 i 16; L. Zejszner Pieśni ludu Podhalan czyli Górali tatrowych polskich zebrał i wiadomość o Podhalanach skreślił […], Warszawa 1845.&#13;
4 Rękopis G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840–go roku przez X. G. G. znajduje się w zbiorach BN PAU&#13;
i PAN w Krakowie, sygn. 2559 II; wybrane teksty zamieścił Kolberg w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1) oraz w rękopisie Mazury pruskie, opublikowanym w T. 40 DWOK. Wydanie&#13;
krytyczne całości rękopisu: G. Gizewiusz Pieśni ludu znad górnej Drwęcy…, z rękopisu opracowała, wstępem i komentarzami opatrzyła D. Pawlak, Poznań 2000.&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�dobnie przez Teofila Lenartowicza1 oraz niewielkie objętościowo zapisy&#13;
niezidentyfikowanego autora2.&#13;
Do tekstów balladowych przejętych z wyżej wymienionych publikacji&#13;
Kolberg przytoczył 25 zapisów nutowych z tych samych źródeł, a blisko&#13;
50 melodii dołączył z własnych zasobów. Zapisy nutowe zaczerpnięte ze&#13;
zbiorów drukowanych i z rękopisu nieznanego autora przekazane zostały wiernie w stosunku do podstawy. Natomiast wykorzystanie materiału&#13;
muzycznego z rękopisu Gizewiusza wymaga dokładniejszego omówienia.&#13;
Gizewiusz w latach 1836–1840 zapisywał polskie pieśni wykonywane przez&#13;
śpiewaków z Ostródy i pobliskiego Kraplewa. Jego rękopis trafił, za pośrednictwem K.W. Wójcickiego, do rąk Kolberga, o czym wspomina on&#13;
we wstępie do Pieśni ludu polskiego. W rękopisie Gizewiusza pt. Pieśni&#13;
ludu znad górnej Drwęcy… zanotowanych jest 441 tekstów o bardzo różnej&#13;
tematyce, a dopełniają je zaledwie 32 zapisy nutowe. Znikoma ich liczba&#13;
wskazuje, że Gizewiusz nie miał wprawy w rejestrowaniu melodii ze słuchu, a potwierdza to w wielu wypadkach ich notacja. Połowa z nich ma&#13;
wprawdzie zapisy pełne, inne są jednak niekompletne, wymagają uzupełnień, przy czym zawsze zanotowana jest w całości linia melodyczna w postaci główek nut. Pozostałe elementy zapisu zarejestrowane są w takim&#13;
stopniu, że pozwalają na właściwe odczytanie melodii i zrekonstruowanie&#13;
obrazu nutowego. Do części balladowej Pieśni ludu polskiego Kolberg włączył ze zbioru Gizewiusza 35 tekstów oraz 9 zapisów nutowych3. Dziesiąta&#13;
melodia (w Pieśniach ludu polskiego nr 9k) pochodzi z artykułu zbieracza&#13;
ostródzkiego pt. Pieśni, które lud wiejski w okolicach Osterode w Prusach&#13;
Wschodnich śpiewa4. Z owych dziewięciu zapisów trzy są cytatami (nr 12y,&#13;
14k, 20e), sześć pozostałych wymagało ze strony Kolberga dopełnienia5.&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis ten powstał prawdopodobnie w czasie wspólnej wycieczki Kolberga i Lenartowicza do dworku Norwidów w Wysocem w r. 1843 i znajduje się w Arch. PTL, w tece 43&#13;
Miscellanea, sygn.1352, k. 36–37. W r. 1968 na zlecenie redakcji Dzieł wszystkich Kolberga&#13;
wykonano jego ekspertyzę grafologiczną, jednak ani nie potwierdziła ona autorstwa Lenartowicza, ani mu nie zaprzeczyła.&#13;
2 Ten rękopis nieznanego autora znajduje się w Arch. PTL, teka 4, sygn. 1134, k. 2.&#13;
3 Są to w Pieśniach ludu polskiego O. Kolberga (DWOK T. 1) melodie nr 1b, 2, 6f, 6g, 12y,&#13;
14k, 20e, 25d,&#13;
4 Artykuł zamieścił G. Gizewiusz w „Przyjacielu Ludu” R. 6: 1839, T. 1, nr 5.&#13;
5 Pozostałe zapisy nutowe G. Gizewiusza włączył Kolberg do monografii Mazury pruskie&#13;
przygotowanej do druku około 1889 r., a wydanej dopiero w roku 1966 jako tom 40 Dzieł&#13;
wszystkich.&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
�Druga część tomu Pieśni ludu polskiego, zatytułowana Tańce,&#13;
a w podtytule Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce, obejmuje 466 zapisów. Poza wymienionymi w tytule tańcami w tomie znajdują się także parzystotaktowe drabanty (nr 344, 439), melodie pasterskie&#13;
(nr 128, 167, 239), kołyskowe (214, 402) i weselna (201). Materiał muzyczny tej części tomu, poza kilkoma zapisami, jest plonem pozyskanym&#13;
wyłącznie przez Kolberga w czasie badań przeprowadzanych na Mazowszu od roku 1839. W odróżnieniu od uporządkowanej pierwszej części tomu tutaj trudno dopatrzeć się jakichkolwiek kryteriów w układzie&#13;
zapisów – ani rodzaj tańca, ani struktura metrorytmiczna, formalna czy&#13;
sposób wykonania (wokalny, instrumentalny) nie stanowiły wyznacznika grupowania zapisów, widoczne jest jedynie kilkakrotne zamieszczanie&#13;
koło siebie zapisów z tego samego manuskryptu 1. Nie można jednak&#13;
prześledzić takiego porządkowania wszystkich melodii w rozdziale poświęconym tańcom, ponieważ nie zachowała się całość ani zapisów terenowych, ani ich późniejszych wersji redakcyjnych opracowanych do&#13;
druku.&#13;
Rozdział zamyka kilka melodii (nr 461–465) opatrzonych notami&#13;
Kolberga wskazującymi na autorstwo ówczesnych kompozytorów: Józefa Elsnera, Józefa Damsego, Jana lub Józefa Stefaniego i Adama Tarnowskiego. Spośród nich na szczególną uwagę zasługuje melodia nr&#13;
461, dla której istnieją dwa przekazy źródłowe. Jeden to własnoręczny&#13;
zapis Kolberga sporządzony prawdopodobnie bezpośrednio w czasie&#13;
wykonywania przez ludowego artystę, znajdujący się wśród innych melodii na karcie oznaczonej lokalizacją „Miedniewice”, drugi przekaz przywołany przez Kolberga – to melodia duetu z opery Król Łokietek, czyli&#13;
Wiśliczanki J. Elsnera 2. W obu melodie są takie same. Powstaje więc&#13;
pytanie o źródło: czy jest nim anonimowa twórczość ludowa, z której&#13;
Elsner zapożyczył melodię do swej kompozycji, czy też jest to oryginalny&#13;
1&#13;
&#13;
Np. z rękopisów terenowych z teki 7 Kujawy. Gostynin. Łęczyca pochodzą w T. 1 melodie tańców nr 58–64, 126–134), z rękopisu terenowego z teki 43 Miscellanea pochodzą nr&#13;
352–356, 366–370, w kopii zapisów terenowych znajdujących się w tece 33 Miscellanea zapisane są nr 65–81, 200–215, 298–312. W przypisach źródłowych w tomie O. Kolberg Pieśni&#13;
ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70, s. 64–112) podane są wszystkie źródła rękopiśmienne zachowane dla melodii opublikowanych przez Kolberga w Pieśniach ludu polskiego&#13;
(DWOK T. 1).&#13;
2 Zob. wstęp M. Prochaski w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70),&#13;
s. LIX, oraz tamże s. 120, przypis źródłowy do nr 461.&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�utwór kompozytora spopularyzowany dzięki teatrowi i wchłonięty przez&#13;
repertuar ludowy. Podobne wątpliwości wyrażał Kolberg w stosunku do&#13;
melodii Jana Stefaniego, omawiając materiał muzyczny Krakowiaków&#13;
i Górali:&#13;
Stąd też niepodobna wyrzec co do przytoczonych motywów, czy Stefani brał je&#13;
żywcem z ludu, czy tylko korzystał z nich po swojemu1.&#13;
&#13;
Niewątpliwie obydwa przykłady stanowią widoczne świadectwo wzajemnego przenikania się muzyki ludowej i muzyki profesjonalnej.&#13;
Podobnie jak w poprzednich publikacjach, również w Pieśniach ludu&#13;
polskiego z 1857 roku zapisy tekstów i melodii pochodzące ze źródeł&#13;
drukowanych opatrywane są notami lokalizacyjnymi, choć w pierwodrukach nie zawsze mają ten element dokumentacji. Wtedy, gdy tekst&#13;
innego zbieracza Kolberg łączył z zapisaną przez siebie melodią, podawał miejscowość, z której pochodził zapis nutowy. Jednak niekompletne&#13;
dziś materiały rękopiśmienne nie pozwalają ustalić jednoznacznie we&#13;
wszystkich wypadkach, jakimi kryteriami kierował się w każdej z takich&#13;
sytuacji.&#13;
Pieśni ludu polskiego drukowane były w postaci zeszytów od czerwca&#13;
1856 r. do czerwca 1857 r., a ukazanie się ich wywołało żywy oddźwięk&#13;
wśród ówczesnych krytyków. Zbiór przyjęto z wielkim uznaniem. Przedstawione tam zapisy melodii postrzegano jako tworzywo dla kompozytorów muzyki „prawdziwie narodowej” (M. Karasowski, K.W. Wójcicki),&#13;
„jako skarbnicę niewyczerpanego natchnienia” dla muzyków (J.I. Kraszewski) 2. Zawartość dwóch pierwszych zeszytów poddał ocenie także&#13;
J. Sikorski. Podkreślając wielkość przedsięwzięcia, ustosunkował się negatywnie do umieszczenia w tomie tak wielkiej liczby wariantów tekstowych i odmian, jak pisze, „jednej i tej samej melodii”. Nadto sugerował, by „zawiłe harmonicznie miejsca […] cyframi i dodanym basem&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”, „Ruch&#13;
Muzyczny” R. 2: 1858, nr 46, s. 363; przedruk w: tegoż Pisma muzyczne (DWOK T. 62), s. 554.&#13;
2 M.K. [M. Karasowski] Kilka słów o dziele Oskara Kolberga pod tytułem „Pieśni ludu&#13;
polskiego”, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1857, nr 55; W. [K.W. Wójcicki]&#13;
Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 3,&#13;
s. 470–471; J.I. Kraszewski Listy do redakcji „Gazety Warszawskiej”, „Gazeta Warszawska”&#13;
1857, s. 206–207; przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 124–128, 149–150, 134–138.&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
�objaśnić” 1. Propozycja Sikorskiego dołączenia do ludowej muzyki wokalnej akompaniamentu fortepianowego w postaci basu cyfrowanego była&#13;
wyrazem zupełnej nieznajomości folkloru. Zaniechanie, czy tylko ograniczenie publikowania wariantów, byłoby całkowitym zaprzeczeniem idei&#13;
Kolberga, który wówczas już dążył do zgromadzenia możliwie największej liczby „odmianek” melodii i tekstów pieśni. Miały one służyć jako&#13;
materiał do przyszłych badań porównawczych, tak jak późniejsze zbiory&#13;
bajek, przysłów, opisy etnograficzne itp. Część krytyków nie dostrzegła&#13;
i nie zrozumiała rzeczy istotnej, wręcz podstawowej: zmiany stosunku&#13;
zbieracza do kultury muzycznej ludu, przyjęcia nowych założeń, które&#13;
czyniły z niego już nie popularyzatora muzyki, ale wyłącznie dokumentalistę i badacza, dla którego upowszechnianie folkloru muzycznego stało&#13;
się sprawą dalszą.&#13;
W planach Kolberga było opracowanie i wydanie w sposób podobny do&#13;
ballad także innych pieśni w zbiorach grupujących utwory o jednorodnej&#13;
tematyce lub wykonywanych w podobnych sytuacjach. Chciał zestawić&#13;
w wariantach z różnych regionów Polski pieśni obrzędowe (w tym weselne), wojackie, żartobliwe i miłosne, jak informował J.I. Kraszewskiego,&#13;
wysyłając mu świeżo wydrukowany tom Pieśni ludu polskiego z prośbą&#13;
o ocenę. Tak wydany materiał pieśniowy miał ukazać „dosadnie ducha muzyki ludowej”2. Wśród rękopisów zachowały się karty, na których wpisane&#13;
są np. pieśni kołyskowe, myśliwskie, wojackie czy dożynkowe. Na kartach&#13;
takich, obecnie rozproszonych w różnych tekach, widoczna jest ta sama&#13;
zasada konstruowania zawartości przyszłego tomu: obok własnych materiałów korzystanie z zapisów wcześniejszych zbieraczy czy to w postaci&#13;
cytatów, czy też kontaminacji zapożyczonych tekstów pieśni z melodiami&#13;
zarejestrowanymi przez siebie.&#13;
Kolberg rozpoczął nawet poszukiwanie wydawcy następnego tomu.&#13;
Zwrócił się do Aleksandra Grozy, założyciela nowopowstałego Stowarzyszenia Księgarsko-Wydawniczego w Żytomierzu, „z propozycją wydania&#13;
drugiej części, która tej samej, co pierwsza jest objętości, z tyluż rycinami”3.&#13;
1 J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk recenzji w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 128–134.&#13;
2 List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja Oskara Kolberga&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 73.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do A. Grozy z 20 VI 1859 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 90.&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
�Do opublikowania takiej pozycji nie doszło, co więcej nie zachowały się&#13;
w materiałach, poza wieloma zestawieniami wariantów pieśni, żadne ślady&#13;
realizowania redakcji takiego tomu, a nawet informacje wskazujące na zakres merytoryczny planowanego zbioru.&#13;
Około roku 1862 Kolberg zrezygnował z wydawania zbiorów zawierających wybrany gatunek pieśni lub utwory związane z określonym obrzędem&#13;
z całej Polski na rzecz publikacji obejmujących repertuar jednego regionu.&#13;
Oddany do druku w 1863 r. tom Sandomierskie miał prezentować różne&#13;
gatunki pieśni z tego terenu, jego druk przeciągnął się jednak aż do roku&#13;
1865. Przedstawiony w tym właśnie roku na łamach „Biblioteki Warszawskiej” program1 Ludu był wynikiem kolejnej zmiany w planach badawczych i edytorskich Kolberga. Kolberg podjął wówczas zadanie zbierania&#13;
materiałów i przygotowywania do druku etnograficzno-folklorystycznych&#13;
monografii regionalnych. Znajdujący się od dwu lat w drukarni tom Sandomierskie przekształcił wtedy w bardzo niepełną jeszcze monografię etnograficzną, a opracowane następnie Kujawy, wydane w latach 1867–1869,&#13;
były już całkowitą realizacją nowo przyjętego programu. Jednak muzyka&#13;
zawsze stanowiła dominantę jego zainteresowań i jej dokumentacja była&#13;
ważną częścią każdego z tomów, choć jej miejsce w nich było teraz podporządkowane ogólnemu planowi monografii. We wstępie do Sandomierskiego Kolberg pisał:&#13;
Do wydania następnych seryj prac moich w przywiedziony tu sposób skłania&#13;
mnie nadto wzgląd na systematyczne i porządne, o ile być może, przedstawienie wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości, zwichnień nawet,&#13;
więc całego nastroju i piętna muzyki naszej ludowej, której pochód i rozwój&#13;
historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich&#13;
zadaniem2.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, „Biblioteka Warszawska” 1865, T. I, s. 306–308. Przedruk w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 102–106.&#13;
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 7. Wstęp ten dotyczył jednak pierwotnej koncepcji książki, tj. zbioru pieśni regionalnych z opisami obrzędów,&#13;
którym towarzyszą.&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
�Metody badań terenowych oraz zapisywania&#13;
i opracowywania redakcyjnego melodii wokalnych i instrumentalnych&#13;
Podróże podejmowane w celu badania kultury ludowej przynosiły obfity&#13;
plon zapisów nutowych drukowanych później w monografiach regionalnych. Z tego powodu spotkał się Kolberg z krytyczną opinią Mścisława&#13;
Kamińskiego, recenzenta pierwszej części monografii Kujaw:&#13;
[…] przeładowanie jednorodnymi szczegółami, że wspomnim tu tylko o melodiach ludowych, które tak nieproporcjonalnie poważną część dzieła tego stanowią. Zdaniem naszym niewielką stratę poniosłaby etnografia, gdyby autor&#13;
przynajmniej do połowy zredukował cały dział poświęcony melodiom1.&#13;
&#13;
Zauważyć tu trzeba, że tom ten zawiera zaledwie 104 melodie. Uznanie&#13;
i poparcie dla swego stanowiska zyskał Kolberg w wypowiedzi Zygmunta Glogera, który podkreślając umiejętności i profesjonalizm autora Ludu,&#13;
napisał:&#13;
Niesłusznym jest zarzut, że p. Kolberg za wiele podał w swym dziele odmian&#13;
muzyki ludowej. Autor, sam będący muzykiem, a specjalnie poświęcający się&#13;
badaniu ludowych melodii, powinien jak najwięcej podawać nam tego, co niełatwo przyjść może komu innemu i czym podobno nikt więcej tak gorliwie u nas&#13;
się nie zajmuje2.&#13;
&#13;
Spisywane i następnie publikowane przez Kolberga melodie miały&#13;
być pomocne w poznawaniu dziejów muzyki ludowej, stać się podstawą&#13;
studiów nad jej właściwościami, wpłynąć „na rozwój i kierunek muzyki&#13;
narodowej”, a „polskiemu kompozytorowi [wskazać] drogę, po jakiej postępować mu wypadnie, by na miano narodowego piewcy zasłużyć sobie&#13;
zdołał”3. Gromadził zatem wszystkie pieśni i utwory instrumentalne powszechne na terenie kraju „czy to ludowe, czy szlacheckie, czy oryginalne, czy naśladowane”, także mające swe źródło w utworach scenicznych&#13;
1&#13;
&#13;
M. Kamiński „Lud, jego zwyczaje sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i taniec”. Przedstawił Oskar Kolberg. Seria III. Kujawy. Część I,&#13;
„Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52, s. 419.&#13;
2 Z. Gloger Kujawiacy, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 16.&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), pierwodruk: Kraków 1873, s. III.&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�kompozytorów polskich i obcych, gdyż należą one do „ogólnego obrazu&#13;
muzyki narodowej”1.&#13;
Początkowe podróże badawcze Kolberga, podejmowane dla pozyskiwania melodii, miały charakter raczej spontaniczny. Jedno lub kilkudniowe&#13;
wypady z Warszawy w bliższe i dalsze jej okolice (Wilanów, Czerniaków,&#13;
Praga, Czersk) odbywały się w towarzystwie zaprzyjaźnionych przedstawicieli warszawskiego świata sztuki – literatów, muzyków, malarzy, m.in.&#13;
Emila Jenikego, Teofila Lenartowicza, Karola Marconiego, Antoniego Kolberga (brata Oskara), Ignacego Komorowskiego, Walentego Zakrzewskiego,&#13;
a także krakowianina Józefa Konopki. Jednak dosyć wcześnie musiał Kolberg zrezygnować ze spontanicznych wycieczek i wyjazdy swe, zwłaszcza&#13;
dłuższe i w dalsze od Warszawy okolice, organizował inaczej. Opisał to&#13;
w Szkicu autobiografii sporządzonym pod koniec życia:&#13;
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za&#13;
tychże listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi do&#13;
pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali&#13;
innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu,&#13;
lub pozwalali do swojej przychodzić chaty2.&#13;
&#13;
Przykładem takiego przebiegu eksploracji może być trwająca ponad dwa&#13;
miesiące podróż w Lubelskie, Radomskie i Sandomierskie w lecie 1859&#13;
roku. W notatkach Kolberga o tej podróży znajdujemy m.in. wzmianki&#13;
o datkach pieniężnych dla wykonawców: „4 lipca – za pieśni (i na struny)”&#13;
zapłacił 30 kopiejek muzykowi z okolic Kozienic, „21 lipca – za śpiewy&#13;
i służbę (4 kobietom)” dał w miejscowości Bąkowiec 60 kopiejek, między&#13;
1 a 25 sierpnia płacił wielokrotnie „za pieśni” i skrzypkowi po około 15 kopiejek w okolicach Chojna, Lublina i Gałęzowa3. Podobnie było podczas&#13;
wyprawy na Kujawy w 1860 roku, kiedy to przez parę tygodni przebywał&#13;
po kilka dni kolejno w Bogusławicach, Redczu, Kłonowie, Bodzanowie,&#13;
Otmianowie, Płowcach i Służewie. Tu również wykonawcy wynagradzani&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173–174.&#13;
O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
3 O. Kolberg Notatnik…, k. 23.&#13;
2&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
�byli za grę lub śpiew, co potwierdza między innymi notka z 9 sierpnia:&#13;
„w Bogusł[awicach], pieśni – 1,50 rubla”1.&#13;
Nawiązywanie kontaktu z informatorami bywało trudne, warunki notowania wykonywanych melodii często dalekie od komfortu czy chociażby&#13;
spokoju i minimalnej wygody. Kolberg tak opisał w liście z 1857 roku do&#13;
J.I. Kraszewskiego ówczesne swe badania:&#13;
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały&#13;
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni&#13;
obcemu (tak nazywa każdego w paletocie lub surducie), w jego niecierpliwości&#13;
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,&#13;
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu&#13;
drzewa lub w polu na własnym kolanie, lub na karku towarzysza wędrówki&#13;
wpisywać nuty – a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do&#13;
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania itd.2.&#13;
&#13;
Podczas notowania melodii wyniknąć też mogły inne trudności:&#13;
Głos wieśniaków naszych z natury dźwięczny jest i donośny; lecz u wielu&#13;
z nich nadużycie trunku i ciężka praca fizyczna pozostawiły w miejscu jego&#13;
tylko chryp­liwą artykulacją tonów do nie wiedzieć jakiej gamy należących […].&#13;
Oczyścić pieśń przy spisywaniu jej z takich fałszów i pleśni po bacznym w nią&#13;
wsłuchaniu się, było rzeczą mego sądu i sumienia3.&#13;
&#13;
W Modlnicy, gdzie mieszkał 14 lat (1871–1884), prowadził badania –&#13;
można by użyć dzisiejszego terminu – stacjonarne. Informatorami byli&#13;
przedstawiciele dworskiej służby pochodzący z okolicznych wsi, robotnicy&#13;
sezonowi zatrudnieni do prac w okresie letnim (Górale), tak że Kolberg&#13;
często gromadził materiały, nie opuszczając domu. Opisuje to Antonina&#13;
Konopczanka, wieloletni świadek działań autora Ludu:&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
s. 74.&#13;
3&#13;
&#13;
Tamże.&#13;
List Kolberga do J. I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�W każdym dworze mieści się zwykle dosyć służby z bliższych i dalszych wsi&#13;
nagromadzonej, także w porze letniej przybywa dużo robotników – i pan Oskar&#13;
nigdy czasu nie tracił, często nie wychodząc z pokoju, zbierał pieśni z różnych&#13;
stron, które sobie układał i porządkował w teki, stające się później tomami dzieł&#13;
jego. Niekiedy w towarzystwie goszczących go obywateli jeździł zwiedzać okolice albo obchodził chaty wiejskie. Po największej części pomagały mu kobiety&#13;
– panie, panny, nauczycielki albo też księża proboszcze1.&#13;
&#13;
Mieszkańcy dworów pobyt Kolberga wspominali z sympatią. Po audycji&#13;
radiowej o Kolbergu, w której brał udział J. Burszta, wówczas redaktor&#13;
naczelny Dzieł wszystkich, napisała do niego wnuczka właścicieli jednego&#13;
z podkrakowskich dworków goszczących Kolberga w XIX w.:&#13;
Nie jedną noc taką pamiętała moja matka, jak to szczupły wysoki pan zrywał się&#13;
w nocy i grał i przegrywał cicho zasłyszane piosenki. […] Ilekroć, będąc w Krakowie, przechodzę koło jego mogiły […] przypomina mi się opowiadanie matki:&#13;
wysoki, szczupły, starszy pan w nocy grający na fortepianie, by dobrze utrwalić&#13;
melodie ludu, który tak ukochał2.&#13;
&#13;
Jednocześnie Kolberg w dalszym ciągu odbywał coroczne, wcześniej&#13;
zaplanowane wyjazdy w teren. Wspominał je Izydor Kopernicki, świadek&#13;
pobytu etnografa na Pokuciu w 1877 r. Dodał, że kontakty nawiązane&#13;
z mieszkańcami dworów owocowały czasem późniejszym korespondencyjnym dostarczaniem materiałów etnograficznych. Relacji Kopernickiego&#13;
zawdzięczamy też inne ważne informacje o okolicznościach badań, m.in.&#13;
o stosunku Kolberga do indagowanych osób:&#13;
Potrzeba doprawdy widzieć i podziwiać ten jego spokój, cierpliwość i tę natężoną uwagę, pochłaniającą badanego, i tę dobrotliwość jego i słodycz, z jaką&#13;
on zachęca i podtrzymuje chłopa, znudzonego i znużonego już powtarzaniem&#13;
zapisywanej pieśni lub opowiadania; potrzeba widzieć tę jego uporczywą wytrwałość w badaniu, dopóki nie wyciągnie z chłopa lub z baby tego, co mu po1 K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze Kolbergu, „Wieś Radomska” T. 11: 2018, s. 102.&#13;
2 List J. Jasińskiej-Zawadzkiej do J. Burszty, datowany 18 XII 1964 r., w aktach Instytutu&#13;
im. O. Kolberga w Poznaniu. Autorka przytacza wspomnienia swojej matki mieszkającej wtedy w Liszkach pod Krakowem, miejscowość ta jako miejsce zapisu licznych pieśni i melodii&#13;
pojawia się w tomach Krakowskiego (DWOK T. 5–8 i 73), Kolberg nie odnotował jednak daty&#13;
prowadzenia badań w Liszkach.&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
�trzeba – ażeby się przekonać, że takie badania etnograficzne kosztują trudu wiele&#13;
i że zesumowawszy wszystko, co Kolberg zdziałał, trud przez niego poniesiony&#13;
okaże się bajecznie olbrzymim1.&#13;
&#13;
Uprzejmość Kolberga oraz drobne wynagrodzenie bądź szklanka trunku zachęcały niewątpliwie informatorów do śpiewu, grania lub opowiadania. Sam badacz budził też zapewne sympatię, a jego nazwisko zostało&#13;
zapamiętane przez jednego z wykonawców, czego wyrazem jest zabawna&#13;
przyśpiewka, którą Kolberg zanotował najprawdopodobniej w powiecie&#13;
kutnowskim:&#13;
A jak ci ja umrę, moja dusza wstanie,&#13;
jak ona usłyszy pana Kolbra granie2.&#13;
O uwadze, jaką Kolberg poświęcał ludowym wykonawcom, oraz o ich&#13;
stosunku do badacza świadczy także notatka zamieszczona przez niego&#13;
w Kujawach:&#13;
Skrzypek grający mi jedną z podobnych melodyj, zawieszonych na dominancie,&#13;
gdym mu wskazał w jaki sposób ma znowu przejść do toniki i na niej zakończyć,&#13;
po kilku z rozmaitym powodzeniem odbytych próbach, wracał do dawnego&#13;
trybu, w którym mu daleko gładziej szło, i w końcu zniecierpliwiony rzekł: Eh!&#13;
Jużcić to ta panowie musita lepij wiedziéć jak mo być, bo się uczyta w szkole;&#13;
a u nas, chłopstwa, to tylko się tak gro zwyczajnie, po prostu, jak Bóg przykazał!3&#13;
&#13;
Podczas prowadzonych systematycznie przez kilkadziesiąt lat badań&#13;
Kolberg zgromadził zapisy nutowe z terenów obejmujących znaczną część&#13;
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Wprawdzie w 1865 roku, już jako autor&#13;
monografii regionalnej i badacz dokumentujący całokształt kultury ludowej,&#13;
o wcześniejszych swoich pracach pisał: „Zbierałem wówczas [tj. w 1860 r.]&#13;
głównie pieśni i melodie ludowe”4, jednak niezaprzeczalnym pozostaje fakt,&#13;
1 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. XI, pierwodruk: Kraków 1891.&#13;
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1209, k. 10, nr 568; tekst został zanotowany&#13;
prawdopodobnie w 1847 roku w okolicach Chochołowa i Tretek w powiecie kutnowskim&#13;
(te miejscowości wymienione są w rękopisie nad zapisanymi wyżej pieśniami).&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 9.&#13;
4 List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 117.&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�że muzyka przez całe życie stanowiła zasadniczy przedmiot jego zainteresowań i każdy wyjazd przynosił kolejny, obfity zbiór melodii. Współpracując&#13;
niekiedy w terenie z innymi badaczami, Kolberg zawsze zapisywał nuty (co&#13;
było uzasadnione ze względu na jego wykształcenie i wyjątkowe umiejętności), pozostawiając swoim towarzyszom rejestrowanie tekstów pieśni, czy&#13;
też innych jeszcze informacji. Tak pracował z Józefem Konopką podczas&#13;
pierwszej wspólnej wyprawy do Czerska w 1841 r., a także później w czasie&#13;
pobytu w Modlnicy i Mogilanach1. Nie jest wykluczone, że w podobny sposób prowadził badania także z Władysławem Wierzbowskim na Suwalszczyźnie w 1858 roku2. Natomiast na pewno później, w 1865 roku na ziemi&#13;
czerskiej w okolicach Czaplina, gromadził materiały wspólnie z Kornelem&#13;
Kozłowskim. Ten ostatni swoje zapisy tekstów opublikował w pracy Lud.&#13;
Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodiami3. Na potrzeby tego zbioru Kolberg&#13;
przygotował około 100 melodii4, ale mimo zapowiedzi w tytule i odsyłaczy&#13;
do nut przy poszczególnych pieśniach nie zostały one wydrukowane, prawdopodobnie ze względu na zbyt wysokie koszty.&#13;
Badania terenowe były bez wątpienia podstawowym sposobem gromadzenia zapisów muzyki ludowej wykonywanej przez mieszkańców wsi&#13;
i miasteczek, ale Kolberg wykorzystywał też inne okazje, by pozyskać nowe&#13;
materiały. Jego informatorami bywały także osoby okazjonalnie przybywające do danej miejscowości, jak na przykład Górale, którzy zatrudniani&#13;
byli w Modlnicy podczas żniw. Wykorzystywał też takie okazje w Warszawie, gdzie pozyskiwał pieśni od służby, która przybywała do stolicy wraz&#13;
z rodzinami ziemiańskimi, czasem nawet z odległych okolic Ukrainy. Pisał&#13;
1&#13;
&#13;
Zachował się m.in. rkp. J. Konopki (Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k.139–140) z zapisami&#13;
tekstów, część melodii do tych tekstów zanotowana została przez Kolberga (rkp. w Arch. PTL,&#13;
teka 42, sygn. 1349, k. 147–148).&#13;
2 Zachował się rkp. terenowy (Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 91) z melodiami zanotowanymi przez Kolberga i (tamże k. 87–89) z tekstami zapisanymi prawdopodobnie przez&#13;
Wierzbowskiego.&#13;
3 Praca ukazała się w Warszawie, najpierw w czterech zeszytach (1867–1868), a powtórnie&#13;
jako całość w 1869 roku.&#13;
4 Zbiór miał liczyć 142 melodie, z czego, jak sam Kozłowski informuje, 2/3 otrzymał od&#13;
Kolberga. Melodie te zostały zanotowane podczas ich wspólnych badań; zob. K. Kozłowski Lud.&#13;
Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego, wraz z tańcami&#13;
i melodiami zebrał […], Warszawa 1869, s. 23. Zapisy melodii przekazane Kozłowskiemu przez&#13;
Kolberga zaginęły.&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
�o tym sposobie gromadzenia materiałów w liście zamieszczonym w „Ruchu&#13;
Muzycznym” w r. 1859:&#13;
Wyczytawszy w numerze 19 z rb. w liście Adama Pługa1 objawione przez niego&#13;
życzenie, aby ktoś zajął się zbieraniem ludowych melodyj ukraińskich, jak niemniej w przypisku Redakcji z tego powodu dołączonym zapewnienie, że już się&#13;
koło tego dzieła krzątają niektóre tam zamieszkałe osoby, miło mi oświadczyć,&#13;
że w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodyj z Wołynia, Podola, Ukrainy,&#13;
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie&#13;
zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych,&#13;
jak łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp., więc&#13;
nieposzlakowanej autentyczności. Stosunkowo do liczby tych pieśni żyjących&#13;
między ludem zbiór mój zbyt jest szczupły, mianowicie, by dał dokładne wyobrażenie o różnicach prowincjonalnych i pomniejszych cechach powiatowych.&#13;
Dla dopełnienia braków czuję, ile pożądanym byłoby zwiedzenie osobiście stron&#13;
tamtych. Podróży wszakże w tym celu ani czas, ani środki jakimi dysponować&#13;
mogłem i mogę, dotąd odbyć mi nie pozwoliły. O. Kolberg2.&#13;
&#13;
Jednak w ciągu następnych kilkunastu lat znakomicie powiększył swe&#13;
zbiory melodii ludowych zapisami terenowymi z kilku regionów Ukrainy.&#13;
Kolberg sporządzał swoje zapisy nutowe zwykle na dużych arkuszach&#13;
papieru o wymiarach 32–35,5 cm x 20–27,5 cm. Jednak często, gdy trafiała&#13;
się okazja zarejestrowania kilku lub choćby jednej melodii, wykorzystywał&#13;
jakąkolwiek kartkę, nawet skrawek papieru. U góry typowych dużych kart,&#13;
zazwyczaj w górnym rogu, umieszczał nazwę miejscowości wskazującą na&#13;
miejsce sporządzania notatek bądź na ich inny związek z danym terenem.&#13;
Początkowo Kolberg starał się zgromadzić informacje o miejscu pochodzenia pieśni, które, jak pisał „mogłoby uchodzić za jej właściwe gniazdo,&#13;
ze względu, że ją tam nasamprzód słyszano”3. Zapewne w praktyce terenowej okazało się to niemożliwe i ostatecznie w 1857 roku we wstępie do&#13;
Pieśni ludu polskiego zapowiedział:&#13;
1 Wyjątek z listu Adama Pługa do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3:&#13;
1859, nr 19, s. 161–163.&#13;
2 O. Kolberg Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3: 1859, nr 22, s. 193.&#13;
Przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 524 w przypisie.&#13;
3 Rkp. Kolberga będący wcześniejszą wersją wstępu do Pieśni ludu polskiego (Arch. PTL,&#13;
teka 35, sygn. 1314, k. 3), sporządzony prawdopodobnie około roku 1849, zob. O. Kolberg Pieśni&#13;
ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 5.&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�Stając się wiernym jej [pieśni] tłumaczem, wszędzie wskazałem miejsce, gdzie&#13;
wysłuchaną została. Wymienioną wieś lub miasto (a raczej okolicę ich) po większej części uważać można za miejsce, gdzie ze szczególnym zamiłowaniem pieśń&#13;
tę i ową śpiewają. Nie zawsze jednak w tym miejscu powstała […]”1.&#13;
&#13;
Niekiedy między kolejnymi zarejestrowanymi melodiami widnieje inna&#13;
nazwa niż podana na górnym marginesie karty. Może to wskazywać, że&#13;
zmienił się wykonawca i nowy pochodził z innej miejscowości niż poprzedni, przykładem jest karta z zapisami z Ciepielewa i Pułtuska2.&#13;
Kolberg nie datował swoich manuskryptów. Niekiedy opatrywał datą&#13;
roczną niektóre utwory publikowane w Mazowszu czy w Radomskiem,&#13;
zwłaszcza wtedy, gdy czas zapisania i czas druku były odległe, a dzieliło je&#13;
niekiedy nawet czterdzieści lat.&#13;
Wydaje się, że zbieracz przygotowywał wcześniej arkusze, przynajmniej&#13;
ich część, kreśląc na nich starannie pięciolinie jedna pod drugą na całą&#13;
szerokość. Później, wykorzystując pełną długość pięciolinii, notował obok&#13;
siebie melodie, szczególnie instrumentalne, oddzielając je kluczami (zob.&#13;
ilustracja na s. 105).&#13;
Na innych kartach wykreślał kilka pięciolinii na górnej części karty,&#13;
również na całą szerokość, i tam zapisywał melodie, głównie wokalne,&#13;
z incipitem tekstu. Całość przynależącego tekstu umieszczał poniżej lub na&#13;
oddzielnej karcie, przy czym incipit tekstu zapisany pod nutami spełniał&#13;
rolę odsyłacza do pełnego tekstu3. Niemało jest jednak kart nieprzygotowanych wcześniej do notowania, gdzie rejestrowanie materiału tekstowego odbywało się bezpośrednio po muzycznym i utwory zapisywane są&#13;
kolejno jako całostki. Wtedy melodie zapisywane były często dwuszpaltowo4.&#13;
Czasem używał papieru nutowego, zapewne droższego, na którym niekiedy notował ołówkiem. Wpisywał wtedy melodie bezpośrednio jedna po&#13;
drugiej, po dwie lub trzy na jednej pięciolinii, np. na kartach z zapisami terenowymi z Łomży5 zmieścił na jednej stronie ponad 50 melodii. Zdarzało&#13;
się, że teksty przyśpiewek notował wtedy na marginesach.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.&#13;
Zob. ryc. 1 po s. 120.&#13;
3 Zob. ryc. 2 po s. 120.&#13;
4 Zob. ryc. 3 po s. 120.&#13;
5 Zob. ryc. 4 po s. 120.&#13;
2&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 3.&#13;
&#13;
Pismo Kolberga jest drobne, ścisłe, na ogół czytelne, szczególnie gdy&#13;
używał atramentu, a notatki powstawały w dogodnych warunkach przy&#13;
biurku lub stole w gościnnych domach. Nie można tego powiedzieć o wielu&#13;
zapisach ołówkowych, dokonywanych być może w warunkach trudniejszych. Pismo jest wówczas mniej dokładne, mniej precyzyjne, a dziś, po&#13;
półtora wieku, miejscami zatarte i trudne do odczytania.&#13;
We wszystkich rękopisach sporządzonych ze słuchu w czasie śpiewu lub&#13;
gry widoczny jest pośpiech w notowaniu ulatujących dźwięków, w uchwyceniu melodii, rytmu czy ewentualnych cech wykonawczych. Dlatego zapisy nutowe często bywają niekompletne. Zawsze brak oznaczenia miary&#13;
taktu, ale w oczywisty sposób można ją odczytać z podziału na takty i urytmizowania melodii. Z uwagi na konieczność szybkiego pisania, z przyczyn&#13;
105&#13;
&#13;
�czysto praktycznych Kolberg notował melodie trójmiarowe prawie wyłącz&#13;
nie w większych wartościach – w metrum . Z konieczności nadążenia za&#13;
rozbrzmiewającą melodią nie notował oddzielnie z chorągiewkami wartości&#13;
ósemkowych i mniejszych w utworach wokalnych, lecz łączył belkami.&#13;
O pośpiechu świadczą też puste, niewypełnione nutami powtarzające się&#13;
takty:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 143.&#13;
&#13;
Druk w Krakowskiem cz. II (DWOK T. 6), s. 501–502, nr 852.&#13;
&#13;
Niekiedy puste takty opatrzone są znakiem wskazującym na powtórzenie&#13;
taktu poprzedniego, co potwierdzają zredagowane czystopisy i druki:&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 30.&#13;
&#13;
Druk w Mazowszu cz. II (DWOK T. 26) s. 204, nr 235.&#13;
&#13;
Notując, Kolberg stosował też znaki repetycji lub umieszczał nad taktami&#13;
notę „bis”, obejmując łukiem fragmenty melodii, których dotyczyła. Nie&#13;
zawsze zapisywał melodie, także instrumentalne, w realnej wysokości wykonania, lecz transponował je do tonacji, w których większość nut mieściła&#13;
się na pięciolinii. Wybierał przy tym tonacje o możliwie niewielu znakach&#13;
chromatycznych:&#13;
dla jednolitości i dogodniejszego ich czytania pozwoliłem sobie niekiedy transpozycji z tonacji najeżonych w wykonaniu krzyżykami i bemolami do prościejszych1.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 102.&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Często w zapisach terenowych pisał znaki chromatyczne w przebiegu&#13;
melodii przed lub nad odpowiednią nutą, w druku natomiast umieszczał je&#13;
zgodnie z ortografią muzyczną przy kluczu:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 44v.&#13;
&#13;
Druk w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 402–403, nr 311.&#13;
&#13;
Umieszczenie znaków nad nutami może oznaczać też możliwość fakultatywnego ich zastosowania, o czym pisał np. w erracie do drugiej części&#13;
Kujaw (DWOK T. 4) do melodii nr 408: „takt 12 i 16 krzyżyk na wierzchu&#13;
znaczy, że biorą c lub cis wedle woli”, dotyczy to zresztą także taktu 20 tej&#13;
melodii. Tak też należy odczytywać inne przykłady znajdujące się w czystopisach i drukach, m.in. w monografii Sandomierskie i w materiałach&#13;
do Gór i Podgórza1. Zdarza się, że w rękopisach znaki te w ogóle są opuszczone, gdy na jednej pięciolinii umieszczonych jest parę melodii granych&#13;
lub śpiewanych w tej samej tonacji. Oddzielone są one wtedy od siebie&#13;
1 Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), nr 197, 201, 202; zob. też O. Kolberg Góry&#13;
i Podgórze (DWOK T. 44) nr 5, 125, 135, 447.&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
�kluczem, jednak bez powtórzenia znaków znajdujących się przy pierwszym&#13;
zapisie. O tym, że dla Kolberga oczywiste było utrzymanie tej samej tonacji w następnych melodiach zapisanych na tym samym systemie, świadczą czystopisy, w których melodie te zanotowane są we właściwej tonacji&#13;
i z poprawnym wprowadzeniem znaków przykluczowych:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 65v.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 175 r. nr 2.&#13;
&#13;
W zapisach ze słuchu w notacji linii melodycznej widoczne są poprawki,&#13;
skreślenia, wahania co do wysokości nut, dopisywanie nuty nad zasadniczą nutą, pod nią lub obok niej, zapisywanie o oktawę niżej brzmienia całego taktu. Taki nieprecyzyjny, pozornie niezdecydowany zapis nie oznacza&#13;
wyłącznie niepewności, wahań czy korekt Kolberga. Jest przede wszystkim&#13;
wynikiem wariantowego wykonania dalszych zwrotek pieśni lub skutkiem&#13;
kilkakrotnego powtarzania przez wykonawcę danej melodii dla umożliwienia&#13;
zarejestrowania całości utworu. Na ogół śpiewacy i instrumentaliści nie powtarzają idealnie tak samo linii melodycznej i rytmu melodii, co szczególnie&#13;
charakteryzuje grę skrzypków. O kujawskich wykonawcach Kolberg pisał:&#13;
Niektórzy improwizatorską obdarzeni zdolnością, rzadko kiedy powtarzają bez&#13;
ozdób jedne i te same frazesa, ale owszem coraz to inne z nich wytwarzają, albo&#13;
je nowymi obwieszają melizmatami1.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209, pierwodruk: Warszawa 1867 (recte 1869).&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�Wspominał o tym problemie także wcześniej, charakteryzując zapisy&#13;
z Sandomierskiego: „Urozmaicenia te choć w cząstce starałem się pochwycić i oddać, bo wszystkiego niepodobna”1. Niemożliwością również było dla&#13;
Kolberga oddanie w grafice nutowej ćwierćtonów uwzględnianych niekiedy&#13;
przez skrzypków:&#13;
Skrzypek taki daje nawet gdzieniegdzie, obok półtonów, słyszeć zarzucone dziś&#13;
ćwierćtony […]. Dla braku znaków pisarskich w dzisiejszej naszej muzyce służących na oznaczenie takich ćwierćtonów, należało je, gdzie się przypadkiem zdarzyły, obniżyć lub podwyższyć wedle okoliczności o drugie jeszcze ćwierćtonu,&#13;
sprowadzając do najbliższego półtonu2.&#13;
&#13;
Tak więc nuty zapisane ciasno obok siebie lub jedna nad drugą mogą&#13;
być próbą utrwalenia przez Kolberga takich odmianek wykonania. Gdy&#13;
zapis stawał się nieczytelny, Kolberg często zaznaczał literowo wysokości&#13;
nut nad pięciolinią, pisał też obok zanotowanej melodii właściwszą wersję&#13;
danego taktu lub odcinka, czasem dodając uwagę „lepiej”. Natomiast gdy&#13;
chodziło o wersję alternatywną, używał wyrazu „lub”, „vel” bądź znaczka&#13;
„x”, wpisując je w odpowiednim miejscu melodii i nad dopisanym na marginesie taktem:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 97.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 12(3).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 10.&#13;
Tamże, s. 105–107.&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
�Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 22r.&#13;
&#13;
Z notacją metrorytmiczną melodii wiąże się istotny problem stosunku&#13;
Kolberga do melodii o rytmie swobodnym i do melodii wykonywanych z zastosowaniem tempa rubato. Melodie ametryczne przyrównywał do śpiewów&#13;
i chorałów kościelnych, pisząc we wstępie do Pieśni ludu polskiego, że są&#13;
one tylko „pozornie pozbawione owej równowagi taktowej, do której ucho&#13;
nasze nawykło”1. Swoje stanowisko w sprawie notacji melodii ametrycznych&#13;
i konieczności ich ujęcia w takty podkreślił również w recenzji Zbioru II&#13;
melodyj chóralnych Wilhelma Altmanna, pastora z Odolanowa:&#13;
[…] a rzeczą jest człowieka muzykalnego, choćby elementarnie tylko w tej sztuce&#13;
wykształconego, gdy notuje melodię ze słuchu, oddać ją wiernie i muzykalnie zarazem, a nie roniąc nic z jej swobody w rozwijaniu się, a nawet i z iloczasu, nadać&#13;
jej przecież porządek i pewną symetrię w układzie2. Czujemy bowiem bardzo&#13;
dobrze, że melodie pozornie bezładne, niedające się niby ująć w regularne takty,&#13;
tak samo jak w poezji wiersze niejednostajnej miary nie mogą się jednak obejść&#13;
bez rytmu i pewnego nacisku (akcentu) właściwą uwydatnionego deklamacją, a te,&#13;
mimo bardzo wybujałej nieraz śpiewaków tych swobody w polocie, nadają im&#13;
pozór jak największej szykowności. I tak np. psalm „Błogosław duszo moja” (nr 3)&#13;
napisany, równie jak wszystkie inne, bez oznaczenia taktu, można było rozdzielić&#13;
na takty czteroćwierciowe lub na trzyćwierciowe, lub też mieszane, niektóre zaś&#13;
z nut ćwierciowych (fermatami na wierzchu odznaczonych) przedłużyć o drugie&#13;
tyle (to jest zrobić z nich półnuty) lub też ligaturami połączyć.&#13;
W taki lub podobny sposób dałoby się wszystkie niemal w tym zbiorku zamieszczone melodie ułożyć, traktując rzecz tę umiejętnie, tj. bez naruszenia ich&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.&#13;
Że w ten sposób pisano i wydawano, i wydają jeszcze mnóstwo śpiewników, że niektóre&#13;
śpiewy, jak np. lamentacje, mogłyby, a nawet winny czasami pozostać bez oznaczenia taktu&#13;
– nie uwalnia bynajmniej wydawcy od zarzutu jaki wyżej wyłuszczamy. [Przypis Kolberga&#13;
w przytaczanej recenzji.]&#13;
2&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�właściwości. Baczyć by przede wszystkim należało na długość nut nad którymi&#13;
fermata są położone, przedłużać niekiedy nawet i te, nad którymi nie ma fermatów,&#13;
uwzględniać i poprawiać czas trwania niektórych półnut, a same melodie porównywać z odmianami czyli wariantami używanymi po innych częściach naszego kraju. Prawda, że praca to arcymozolna, lecz nie bez pożytku dla śpiewającej gminy.1&#13;
&#13;
Zgodnie więc z takim przekonaniem już w czasie zapisywania melodii&#13;
ametrycznych Kolberg usiłował ująć je w sztywne ramy taktów i naginał swobodną pulsację rytmiczną do ustabilizowanych stosunków czasowych. Przyporządkowanie rytmiki do regularnej budowy taktowej wymagało przepracowania struktury metrorytmicznej. Wydłużał więc lub skracał wartości nut,&#13;
przesuwał kreski taktowe, wprowadzał rytm synkopowany, fermaty, pauzy.&#13;
Tak zapisane melodie zatracały swój charakter, swoją płynność wykonania.&#13;
Przedstawione przykłady, wybrane spośród wielu, ilustrują to zagadnienie.&#13;
Dwie pierwsze melodie są zapisami z Sanockiego, każda w trzech wersjach,&#13;
które ukazują zmagania Kolberga ze sformalizowaniem zapisu.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, BN PAU i PAN, sygn. 3195, k. 54.&#13;
1 Recenzja Kolberga: Zbiór II melodyj chóralnych ułożony przez ks. Dra W. Altmanna,&#13;
pastora odolanowskiego, Erfurt i Lipsk 1856 ukazała się w „Zwiastunie Ewangelicznym” 1864,&#13;
nr 8, s. 125–127.&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, BN PAU i PAN, sygn. 3195, k. 51.&#13;
&#13;
Przytoczone niżej dwie melodie, zanotowane pierwotnie przez zbieracza&#13;
na Hali Królowej koło Stawów Gąsienicowych w Tatrach, po zredagowaniu&#13;
ujęte zostały w czystopisach w karby metrum parzystego:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 11, sygn, 1176/18, k. 6&#13;
i czystopis, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/11, k. 7.&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/18, k. 6&#13;
i czystopis, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/11, k. 7.&#13;
&#13;
Charakterystyczne dla polskiej muzyki ludowej tempo rubato było Kolbergowi znane. Opisał je w drugiej części Kujaw:&#13;
Grając kujawiaka […] skrzypek wiejski rad przystraja go w kwieciste zwroty […]&#13;
przydłużając obok tego lub opóźniając (tempo rubato) miejscami części taktów&#13;
i całkowite takty, albo je zbijając, czyli chłoniąc w siebie, które to wykonanie&#13;
prowadzi za sobą mniejsze lub większe w podobnych taktach wartości w czasie&#13;
niż tempo  i , lubo te nie rażą, gdy symetrycznie w danych a równych powracają okresach1.&#13;
&#13;
Badacz nie sygnował swoich zapisów muzycznych jakąkolwiek notą&#13;
wskazującą na tempo rubato, zapewne dlatego, że poza określeniami słownymi: rubato, tempo rubato, nie istniał wówczas w grafice nutowej znak dla&#13;
tego zjawiska. Być może też dlatego, że ów środek wyrazowy wykonawstwa&#13;
ludowego był powszechny wśród muzyków, zresztą nie tylko kujawskich.&#13;
Dokładne uchwycenie tej maniery i wypracowanie oznakowania stało się&#13;
możliwe dopiero w XX w. dzięki nagraniom muzyki ludowej i jej transkrypcjom2.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 208–209.&#13;
Zob. J. i M. Sobiescy Tempo rubato u Chopina i w polskiej muzyce ludowej, w: J. i M.&#13;
Sobiescy Polska muzyka ludowa i jej problemy, wybór prac pod red. L. Bielawskiego, Kraków&#13;
1973, s. 430–441.&#13;
2&#13;
&#13;
114&#13;
&#13;
�Kolberg starał się natomiast zanotować w swych rękopisach terenowych&#13;
niektóre ornamenty. Spośród nich najczęściej zanotowana jest przednutka&#13;
krótka i długa. Ta ostatnia w istocie jest też krótką i tylko z uwagi na pośpiech w pisaniu nie bywała przekreślona i w zredagowanych już przez&#13;
Kolberga zapisach nutowych ma ona postać przednutki krótkiej. Notowane&#13;
są też podwójne przednutki, mordenty, tryle i bardzo często melizmaty.&#13;
Nadto Kolberg zarejestrował w litewskich zapisach nutowych manierę&#13;
wykonawczą, jaką jest apokopa, znana także na terenie polskim, m.in. na&#13;
Kurpiach. Polega ona na tym, że w końcowym takcie pieśni, a czasem także&#13;
i zdania, jako przedostatnia zanotowana jest dłuższa nuta, a po niej krótka,&#13;
wykonywana przez śpiewającego krótko, prawie bezdźwięcznie, na wydechu lub niewykonywana w ogóle1.&#13;
Z dokumentacją melodii wokalnych wiąże się problem rejestrowania&#13;
przez Kolberga tekstów pieśni i relacji między tekstami a zapisami nutowymi. W zapisach terenowych Kolberg nie podpisywał tekstu pod nutami&#13;
z podziałem na sylaby, zaznaczał tylko podział na zwrotki i wiersze. Często&#13;
zauważyć można, że tekst nie jest zgodny z melodią, szczególnie w dalszych&#13;
zwrotkach. Ma to niewątpliwie związek z kilkakrotnym wykonywaniem&#13;
pieśni, przy czym Kolberg najpierw rejestrował melodię, a później tekst.&#13;
W trakcie wykonywania kolejnych zwrotek, zwłaszcza pieśni dłuższych, melodia ulegała pewnym zmianom i zapis jej wykonania dla pierwszej zwrotki&#13;
mógł nie odpowiadać tekstowi dalszych. Problem ten pozostał nierozwiązany także w zredagowanych i przygotowanych do druku materiałach.&#13;
Melodie wokalne stanowią zdecydowaną większość wśród zarejestrowanych w manuskryptach. Muzykę instrumentalną reprezentują przede wszystkim skrzypce, rzadziej piszczałka i dudy. Sam Kolberg sporadycznie informował, na jakim instrumencie wykonana była melodia. W wielu melodiach&#13;
można rozpoznać wykonanie skrzypcowe, rzadziej na fujarce, w większości&#13;
jednak trudno odgadnąć rodzaj instrumentu na podstawie samego tylko&#13;
zapisu2. W monografii Kujaw podał Kolberg istotną informację o umiejscowieniu na końcu drukowanego zapisu nutowego partii skrzypiec, które&#13;
w oryginalnym wykonaniu zwykle współbrzmią z melodiami wokalnymi:&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53), nr 24, 45, 74, 117 i in.&#13;
Zob. też T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” R. V:1954, nr 3–4, s. 9–11.&#13;
Strumiłło analizował zapisy Kolberga zawarte w tece 11 Górale i doszedł do wniosku, że są wśród&#13;
nich notacje gry na dudach i trombicie; w artykule jako wykonaną na trombicie przytoczył melodię z rękopisu, która później została wydana w tomie Góry i Podgórze cz. II (DWOK T. 45), nr 1931.&#13;
2&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�Częstokroć to, co grają skrzypce jako urozmaicenie, napisałem w dalszym ciągu&#13;
po skreśleniu śpiewu, jakkolwiek głos skrzypiec zwykł towarzyszyć śpiewowi&#13;
[…], niekiedy wszakże grają skrzypce po śpiewie rodzaj odpowiedzi, tj. jakoby&#13;
drugą część tego, co słyszały w pierwszej wyśpiewanym1.&#13;
&#13;
Wydaje się, że uwaga o „odpowiedzi” skrzypcowej na melodię wokalną&#13;
może dotyczyć 2-, 4- i 6-taktowych przygrywek instrumentalnych, które towarzyszą pieśniom i przeważnie korespondują z nimi motywicznie,&#13;
a rzadziej zawierają odrębny materiał muzyczny. Rzeczą znamienną jest&#13;
to, że często nie mają one swego źródła w zachowanych zapisach terenowych, obejmujących tylko melodie wokalne, bez owych przygrywek, które uzupełnione zostały w czystopisach i w drukowanych pieśniach, np.:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 56&#13;
i czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1159, k. 84.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209.&#13;
&#13;
116&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1157, k. 5a&#13;
i druk: O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 298, nr 70.&#13;
&#13;
O pracy redakcyjnej Kolberga nad zapisami ze słuchu znajdujemy nieliczne wzmianki w korespondencji. O tym, że podejmował ją bezpośrednio,&#13;
tego samego dnia, wspomina Teofil Lenartowicz w roku 1857 po otrzymaniu Pieśni ludu polskiego:&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�[…] zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysocem i Mokrym Lesie, Ty&#13;
za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas porządkujemy nasze&#13;
zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida1.&#13;
&#13;
Sporządzając czystopisy melodii na podstawie rękopisów terenowych,&#13;
Kolberg porządkował ich zapis. Wprowadzał miarę taktu, określając tym&#13;
samym tempo danej melodii, zmieniał wartości nut na mniejsze dla szyb&#13;
&#13;
szych melodii (metrum ), pozostawiając miarę  dla wolniejszych. Wartością dzielącą melodie pod względem tempa było dla ósemki mniej więcej&#13;
 = 140 M.M.2. W czasie redagowania materiału muzycznego doświadczenie, pamięć i znajomość lokalnego folkloru podpowiadały mu, kiedy przyjąć&#13;
&#13;
&#13;
dla danego utworu miarę , a kiedy .&#13;
Uzupełniał też wszelkie braki zapisu terenowego: wypełniał puste takty, ustalał zasadniczą linię melodyczną, gdy w taktach odnotowanych było&#13;
obok siebie więcej nut lub gdy melodia wyrażona była literami, dokonywał drobnych korekt w linii melodycznej, rezygnował z alternatywnych&#13;
nut lub je uwzględniał zgodnie z zapisem terenowym, rozgraniczał graficznie nuty sylabiczne od melizmatycznych, czasami transponował melodie do innych tonacji niż te, w których zanotowane były w rękopisie terenowym, poprawiał nieprecyzyjne urytmizowanie, np. rytmy punktowane, dla melodii wykonanych swobodnie pod względem metrorytmicznym&#13;
wprowadzał budowę metryczną. Niekiedy wpisywał też bezpośrednio nad&#13;
melodią notę lokalizacyjną odmienną od zanotowanej w trakcie badań dla&#13;
całej karty, być może wskazującą na bliższe związki wykonawcy z daną&#13;
miejscowością.&#13;
Przygotowując czystopisy przeznaczone do druku, do roku 1879&#13;
(tj. w pierwszych dwunastu tomach Ludu) Kolberg opracowywał melodie&#13;
w pełnym brzmieniu z wszelkimi ozdobami i odmiankami wykonania wynikającymi z uzdolnień muzycznych śpiewaków i instrumentalistów. Odmiany te odnotowywał małymi nutami obok nut dużych, stanowiących podstawowy przebieg melodii, o czym pisał w tomach Kujawy i Krakowskie3.&#13;
1 List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66. Lenartowicz wspomina wycieczkę do dworku Norwidów odbytą w roku 1843.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VII i tegoż Kujawy cz. II (DWOK T. 4),&#13;
s. 205.&#13;
3 Zob. O Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209, i tegoż Krakowskie cz. II (DWOK T. 6),&#13;
s. I–II.&#13;
&#13;
118&#13;
&#13;
�Po latach wrócił jeszcze raz do wyjaśnienia znaczenia tak rejestrowanych&#13;
melodii:&#13;
Przypominamy, iż małe nuty umieszczone nad i obok większych, główny tok&#13;
melodyi głoszących, oznaczają odmianę, urozmaicenie tej melodyi i używane są&#13;
zwykle przy powtórzeniu śpiewu1.&#13;
&#13;
Począwszy od piątej części Poznańskiego wydanej w 1880 r. znaczenie małych nut poszerzył. Nie przedstawiały one już wyłącznie odmian&#13;
wynikłych z powtarzania melodii, ale stały się przede wszystkim częścią&#13;
głównego przebiegu melodii, częścią jej struktury. Przyczyną tego było&#13;
wprowadzenie przez Kolberga w druku skróconej notacji melodii. Polega&#13;
ona na zamieszczeniu np. ośmiotaktowej melodii w czterech taktach przy&#13;
zastosowaniu znaków repetycji w poprzedniku i wpisaniu do niego małymi nutami melodii następnika lub odwrotnie: wpisaniu do następnika&#13;
małymi nutami melodii poprzednika. Kolejność przebiegu melodii wyznaczają w odpowiednich miejscach cyfry 1 i 2. W wyniku takiego zapisu&#13;
wielotaktowe melodie mieściły się w połowie ilości taktów, zajmowały&#13;
więc w drukowanych tomach znacznie mniej miejsca, co w konsekwencji łączyło się z mniejszymi kosztami druku. Można też przypuszczać, że&#13;
powodem zastosowania skróconego zapisu była chęć zamieszczenia w publikacji większej liczby melodii, których ogromna część w dalszym ciągu&#13;
pozostawała jeszcze niewydana. Sposób odczytywania takiego zapisu zamieścił Kolberg w r. 1880 w części piątej Wielkiego Ks. Poznańskiego 2,&#13;
nie wyjaśniając jednak przyczyn, dla których go wprowadził. Stosując&#13;
taki zapis, musiał z konieczności rezygnować z zamieszczania wszelkich&#13;
odmian, np. alternatywnych wersji powtarzających się fragmentów melodii, mimo ich wariantowego ujęcia znajdującego się w zapisach nieskróconych, pełnych. Zachowały się dziesiątki czystopisów pierwotnie sporządzonych w pełnym brzmieniu, a następnie sprowadzonych do zapisu&#13;
skróconego. Kolberg dokonywał tego bezpośrednio na zredagowanych&#13;
już kiedyś pełnych melodiach lub przepisywał je, tworząc nową wersję&#13;
redakcyjną:&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), pierwodruk: Kraków 1886, s. II; cytat dotyczy&#13;
melodii zebranych w tym regionie w latach czterdziestych i publikowanych przede wszystkim&#13;
w Pieśniach ludu polskiego w 1857 r.&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), pierwodruk: Kraków 1880, s. XIV–XV.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 112.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 115.&#13;
&#13;
Następowało więc zubożenie, zeschematyzowanie zarejestrowanych&#13;
wcześniej melodii. Nadto w późniejszych monografiach, kierując się&#13;
oszczędnością miejsca i jednocześnie chęcią opublikowania jak największej ilości materiału muzycznego, Kolberg łączył w druku w ramach jednego zapisu dwie wariantowe melodie, które były odrębnymi utworami&#13;
pochodzącymi z różnych wykonań, zarejestrowanymi jako dwie melodie&#13;
niezależne, samoistne:&#13;
&#13;
Melodia 1: Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 17&#13;
i czystopis przygotowany do Kieleckiego, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 41, nr 190.&#13;
&#13;
120&#13;
&#13;
�Rkp. Kolberga, zapis terenowy, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 18&#13;
i czystopis przygotowany do Kieleckiego, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 41, nr 189.&#13;
&#13;
Melodie połączone w druku: O. Kolberg Kieleckie cz. II, (DWOK T. 19) s. 113, nr 370.&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�Inny przykład dwu odrębnych melodii zredagowanych w ten sposób do&#13;
druku w Kieleckiem:&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, czystopis, Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 41, nr 489&#13;
i czystopis, Arch. PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 41, nr 490.&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, zapis zredagowany do druku, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 13, nr 37.&#13;
&#13;
Charakterystyczną cechą tomów publikowanych po roku 1879, poza&#13;
skróconą notacją melodii, jest rezygnacja z zamieszczenia niektórych zapisów nutowych i odsyłanie tekstów notą: „obacz nuta nr…”, do podobnych,&#13;
już drukowanych lub przeznaczonych do druku melodii. Wprawdzie ideą&#13;
Kolberga było gromadzenie wszystkich wariantów melodii, jednak wysokie&#13;
koszty druku nut powodowały, że zmuszony był od niej odstąpić, co zresztą&#13;
przewidywał już na samym początku publikowania monografii regionalnych:&#13;
Ważność ta [przytaczania wielu wariantów] polega według mnie na przekonaniu:&#13;
że tylko większa liczba, choćby drobniejszych odmian i odcieni (które mimo to&#13;
122&#13;
&#13;
�nie są i nie mogą być wyczerpane, gdy lud coraz to nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub użytkowania, daje wyobrażenie o stopniowem&#13;
[…] kształtowaniu czyli urabianiu się pieśni pod względem formy, rytmu i spójności z tekstem […]. W przyszłości jednak, posiłkując się odsyłaczami, unikać będę&#13;
powtarzania tych samych lub zbyt do siebie podobnych melodyi1.&#13;
&#13;
Często też pod jedną melodią zamieszczonych zostało kilka, a nawet kilkanaście tekstów przyśpiewek. Właściwością takich jedno- lub dwuzwrotkowych utworów jest ich swobodne łączenie się z różnymi melodiami&#13;
o odpowiedniej strukturze metrycznej. Takie obserwacje poczynił zbieracz&#13;
odnośnie do krakowiaka:&#13;
Że rytm krakowiaka jest mniej więcej jednostajny, a i miara wiersza częstokroć&#13;
jednakowa, przeto słowa krakowiaka pod jaką bądź melodią mniej więcej&#13;
stosowną, bez skrupułu bywają podkładane, byle się do niej nadały i przytoczone&#13;
tu słowa do melodyi po większej części za przypadkowe uważane być winny […]2.&#13;
&#13;
Spostrzeżenia te rozszerzyć można i na teksty przyśpiewek do tańców&#13;
trójmiarowych, np. kujawiaka, obertasa.&#13;
Informacje o tańcach, instrumentach i wykonawcach&#13;
Tańce zajmują istotne miejsce w monografiach regionalnych Kolberga.&#13;
Już w Pieśniach ludu polskiego (1857) zamieścił podstawowe informacje o ich rodzajach, podziale terytorialnym i przynależności do obrzędów,&#13;
a w kolejnych tomach Ludu znalazły się liczne ich opisy. Niekiedy zostały&#13;
one zaczerpnięte z literatury, np. w Sandomierskiem opisy Kolberga oparte&#13;
są tekście J. K. Gregorowicza3, a w Krakowskiem i Mazowszu zamieścił&#13;
wypisy między innymi z publikacji K. Brodzińskiego, Ł. Gołębiowskiego&#13;
i K. Czerniawskiego4. Dotyczą one przede wszystkim tańców powszechnie&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 70&#13;
O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 620–621.&#13;
3 J.K. Gregorowicz Obrazki wiejskie, T. 4, Warszawa 1852, s. 238–245.&#13;
4 K. Brodziński Wyjątek z pisma o tańcach, „Melitele” 1829, s. 97–98; przedruk pt. O tańcach narodowych, w: K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa 1860,&#13;
s. 97–119, tę ostatnią pracę opublikował Czerniawski najpierw pt. Charakterystyka tańców&#13;
2&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
�znanych, takich jak polonez, krakowiak, mazur, obertas. Zupełnie inny charakter mają opisy tańców regionalnych, które znajdziemy np. we wstępie&#13;
do części V W. Ks. Poznańskiego. Wymienione tam wiatraki, kowale, kołodzieje, wiwaty, a także walc, sztajer czy lendler zostały zaobserwowane&#13;
przez Kolberga podczas jego podróży w latach 70.1 i poza wzmiankami o ich&#13;
przebiegu opisy zawierają szczegółowe informacje o odmianach i miejscu&#13;
wykonywania (np. „w Lubostroniu, Oporowie, Smogurzewie, pow. szubiński”, „w Bukowskiem i Międzyrzeckiem”). Równie szczegółowo zostały&#13;
scharakteryzowane tańce z Pokucia. W monografii tego regionu Ukrainy&#13;
najwięcej miejsca spośród tańców autor poświęcił kołomyjce i jej lokalnej&#13;
odmianie horodylance2, ale opisał też wertaka, czobana, serpena, kozaka,&#13;
hajduka i wołocha. Podobnie jak w przypadku innych elementów kultury&#13;
ludowej, na jakość opisów zamieszczonych w monografii Pokucia wpływ&#13;
miał stosunkowo długi kontakt badacza z tym terenem, m.in. w czasie organizacji wystawy w Kołomyi w 1880 r., oraz dobry kontakt z miejscowymi&#13;
regionalistami.&#13;
Niewątpliwie wyjątkowe miejsce w badaniach Kolberga zajmują tańce&#13;
z Kujaw. Przebywając na tym terenie w latach sześćdziesiątych XIX wieku, mógł widzieć jeszcze taniec składający się z trzech, coraz to szybszych&#13;
części. Według jego opisu taniec kujawski składał się z: chodzonego czyli&#13;
polskiego, odsibki czyli kujawiaka właściwego oraz ksebki czyli mazura&#13;
(vel obertasa kujawskiego)3, sam jednak pisał, że bardzo często odrzucają&#13;
„owego chodzonego, rozpoczynając taniec od razu od odsibki” 4. Funkcjonowanie takiego wieloczęściowego tańca do początków XX wieku, nie tylko&#13;
na Kujawach, potwierdził także Marian Sobieski5. Taniec kujawski stał się&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1847, T. 2, s. 293–354. Zob. też Ł. Gołebiowski Gry i zabawy&#13;
różnych stanów…, Warszawa 1831, s. 304–327&#13;
1 Kolberg pisał m.in.: „W Kościańskiem zauważyliśmy (w r. 1872 i 1875) głównie następujące tańce: walec powolny (w  lub  takcie) zwany czasami wałkiem i linder (Ländler, walc&#13;
prędszy w  lub  t.)”, zob. tenże W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. IX.&#13;
2 W cz. III Pokucia (DWOK T. 31), pierwodruk: Kraków 1888, na s. 5 Kolberg podał nazwę&#13;
tego tańca w wersji „hordyjanka czy horodyjanka”, ale tamże na s. 7, a przede wszystkim nad&#13;
melodiami (zob. s. 46–48) zapisuje nazwę tego tańca jako „hordylanka”.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 204. Zob. też T. Nowak Znaczenie zbiorów&#13;
Oskara Kolberga dla współczesnych badań choreologicznych, „Polski Rocznik Muzykologiczny”, T. XII: 2014, s. 145–157.&#13;
4 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 204.&#13;
5 M. Sobieski Polskie tańce, w: J. i M. Sobiescy Polska muzyka ludowa…, s. 390.&#13;
&#13;
124&#13;
&#13;
�przedmiotem specjalnych opracowań Kolberga, z których najwcześniejszym&#13;
był prawdopodobnie rękopis Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury zawierający ponad 700 tańców (większość z nich składa się z dwóch lub&#13;
trzech odrębnych melodii), przy czym kolejność melodii w danym tańcu nie&#13;
zawsze odpowiada wcześniejszemu opisowi autora. Jest to zapewne pierwsza wersja zbioru tańców, który miał się znaleźć w planowanym trzecim&#13;
tomie Kujaw1. Ostatecznie jednak znaczna część tych melodii opublikowana&#13;
została w monografiach regionów sąsiednich w osobnych rozdziałach (jak&#13;
w Łęczyckiem) lub rozproszona wśród innych zapisów (w Poznańskiem).&#13;
Informacje o tańcach zawarte w Ludzie wspomniany już Marian Sobieski podsumował następująco:&#13;
Kolberg wymienia około 200 różnych nazw tańców. Nie podaje wprawdzie bliższych analiz muzycznych, ale określa tempo tańców i stosowane w nich akcenty&#13;
rytmiczne. Szerzej natomiast opisuje je od strony choreotechnicznej, wskazując&#13;
również na przynależność do poszczególnych obrzędów2.&#13;
&#13;
Opisy instrumentów, informacje o ich budowie i wymiarach pojawiają&#13;
się u Kolberga – zarówno w rękopisach, jak i w monografiach – bardzo&#13;
rzadko. Do wyjątków należą dane zamieszczone w Pokuciu o lokalnej sopiłce i skonstruowanej przez miejscowego muzyka żołomyjce:&#13;
W Jasieniowie Polnym, chłopiec jeden nazwiskiem Tomasz Czuprun zrobił sobie instrument maleńki, 5 cali długi, z trości (trzciny stawowej) o 6 dziurkach&#13;
i z pyszczkiem wsuwanym jak mundsztyk u klarnetu, jednakże dla ostrości tonu&#13;
stłumionym cokolwiek kłociem (włósiem), który nazwał żołomyjka3.&#13;
&#13;
Etnomuzykolodzy zwracają uwagę, że w monografii Poznańskiego brak&#13;
jakiejkolwiek wzmianki o koźle weselnym, który w czasach Kolberga był&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga Chodzone, kujawiaki, obertasy, mazury przechowywany jest obecnie&#13;
w Arch. PTL, w tece 42 Miscellanea, sygn. 1350, opublikowany został w: O. Kolberg Kujawy.&#13;
Suplement do tomów 3–4 cz. I (DWOK T. 72/I). Kolejne redakcje tego zbioru są w Arch. PTL&#13;
w tece 51, sygn. 1358: k. 1–19 i k. 21–40; szczegółowy opis tych manuskryptów oraz przebieg&#13;
badań Kolberga nad tańcem kujawskim zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara&#13;
Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. I (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.&#13;
2 M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. LIV.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 9.&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�rozpowszechniony w Wielkopolsce na obecnym pograniczu lubusko-wielkopolskim1. Jednak w przeciwieństwie do Pokucia, gdzie autor Ludu przebywał dłuższy czas, część Wielkopolski zwana dziś regionem kozła nie była&#13;
terenem jego bezpośrednich badań, prawdopodobnie nie miał też stamtąd&#13;
materiałów uzyskanych pośrednio. Sporą część informacji dotyczących&#13;
Wielkopolski Kolberg zaczerpnął z Szematów, czyli ankiet opracowanych&#13;
i rozesłanych przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu2, nie wiadomo jednak, czy z okolic Zbąszynia i Wolsztyna (tj. z regionu kozła), gdzie&#13;
dominowała ludność niemieckojęzyczna i gdzie właścicielami dworów,&#13;
nauczycielami i duchownymi byli najczęściej Niemcy, w ogóle zostały nadesłane jakiekolwiek odpowiedzi.&#13;
Ponadto instrumentarium ludowe jako przedmiot badań nie wchodziło&#13;
w zakres zainteresowań Kolberga3, być może ze względu na dość skromny&#13;
jego zasób. Pisał o tym jeszcze w Pieśniach ludu polskiego w 1857 roku,&#13;
wymieniając jedynie skrzypce jako podstawowe „narzędzie muzyczne”,&#13;
a oprócz nich – basy. Pozostałym instrumentom poświęcił w tej publikacji&#13;
zaledwie dwa zdania:&#13;
Dudy czyli kobza wychodzi już z użycia i tylko w niektórych stronach Wielkopolski, w Tatrach i na Rusi słyszeć się daje, dzieląc w tym los znanej jeszcze&#13;
na Rusi liry i cymbałek żydowskich. W polu za bydłem pasterze czyli pastuchy&#13;
dmą w fujarki wykręcane na wiosnę z kory wierzbowej, których miły dźwięk&#13;
daleko rozlega się po rosie, podobnie jak na Rusi w sopiałki z kory bzu białego,&#13;
a na Podlasiu w ligawki4.&#13;
&#13;
To krótkie wyliczenie poprzedził nieco obszerniejszymi uwagami o grze&#13;
skrzypków:&#13;
Narzędzia muzyczne służące do rozbudzenia ochoty wiejskiej po karczmach&#13;
są przede wszystkim skrzypce, a obok nich basy, znaczące zwykle takt (rytm)&#13;
1&#13;
&#13;
A. i D. Pawlak Instrumenty ludowe, w: Kultura ludowa Wielkopolski, pod red. J. Burszty,&#13;
T. III, Poznań 1967, s. 272. Do tego opracowania odwołał się Z.J. Przerembski w artykule Kolbergowska dokumentacja ludowej muzyki instrumentalnej z perspektywy współczesnych&#13;
badań, „Polski Rocznik Muzykologiczny” T. XII: 2014, s. 125.&#13;
2Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017, s. 97–105.&#13;
3Na ten temat szerzej zob.: P. Dahlig Instrumentarium muzyczne w dziełach etnograficznych Oskara Kolberga, „Muzyka” R. 33: 1988, nr 3, s. 71–98.&#13;
4 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX.&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
�akordem próżnej kwinty. Przekonani jesteśmy, że charakterystycznej ruchliwości skrzypiec nie zdoła wyrugować martwota wkradającej się już tu i owdzie&#13;
katarynki, czyli pozytywy. Skrzypek wiejski, grajkiem albo wesołkiem zwany&#13;
(zwołując innych do powszechnej zabawy) coraz to bardziej sam się przy grze&#13;
zapala, przechyla głowę ku skrzypcom i nastawia im ucha, jakby wysłuchiwał&#13;
z głębi (najczęściej bardzo niedokładnie zbudowanego) narzędzia wydobywających się tonów, które nieraz niby w krzyki, piski lub skargi przechodzą; gdy&#13;
tak gra, mówią, że rżnie od ucha. Z przytoczonych tu melodyj tanecznych gra&#13;
on jedną po kilkanaście razy w kółko, pstrząc ją gdzie niegdzie dodatkami, nim&#13;
wpadnie na drugą, którą tak samo obrabia. A nie zmieniłby jej na żadne modne&#13;
kontredanse, polki, walce i mazury, których nie rozumie, chyba by je na swoje&#13;
(jak to mówią) kopyto przerobił1.&#13;
&#13;
Tezę Kolberga o powszechnym użyciu skrzypiec potwierdza Zbigniew&#13;
J. Przerembski, pisząc: „W jego [Kolberga] czasach podstawowe znaczenie&#13;
dla ludowej praktyki muzycznej miały skrzypce i dudy”2. Jednocześnie&#13;
ustosunkowuje się do zamiennego użycia przez Kolberga terminów „kobza” i „dudy”:&#13;
Zdarza mu się wszakże używać nieprawidłowych nazw, czego najbardziej znamiennym przykładem jest rozpowszechniające się w XIX wieku określenie&#13;
„kobza” odnoszące się do dud. Kolberg posługuje się nim sam, nie zmienia go&#13;
w przytaczanych tekstach innych autorów, chociaż zwykle zaznacza: „dudy czyli&#13;
kobza” lub „kobza czyli dudy”, a nawet stwierdza wręcz, że instrument ten zwany&#13;
jest „wcale niewłaściwie kobzą”3.&#13;
&#13;
Te oraz inne uwagi Z. Przerembskiego dotyczą nie tylko tekstów zamieszczonych w Ludzie, ale oparte są również na analizie haseł, które Kolberg&#13;
opublikował w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. Wśród licznych&#13;
zamieszczonych tam opisów instrumentów znalazły się też tzw. instrumenty&#13;
wiejskie, takie jak gęśle, fujara czy wspomniane już dudy i kobza4.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże.&#13;
Z.J. Przerembski Kolbergowska dokumentacja ludowej muzyki instrumentalnej…, s. 125.&#13;
3 Tamże, s. 116. Przerembski odsyła do hasła „dudy” w T. 17 Encyklopedii powszechnej&#13;
z roku 1896, która była kolejnym przedrukiem pierwszego wydania z lat 1859–1868. Zob. hasło&#13;
Dudy w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 256–259, gdzie zostało opublikowane na podstawie pierwodruku w T. 7 Encyklopedii powszechnej z r. 1861.&#13;
4Kolberg w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda opublikował wiele haseł poświęconych instrumentom, w tym także dotyczących instrumentów ludowych; zostały one&#13;
2&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�Nieliczne są też w Ludzie wzmianki dotyczące techniki gry na skrzypcach, basach i piszczałce wierzbowej, a stosunkowo obszerny fragment&#13;
o lirze korbowej zamieszczony w Pokuciu zaczerpnięty został z publikacji&#13;
K.W. Wójcickiego i koncentruje się raczej na postaci lirnika1. Lirze poświęcił też Kolberg hasło w Encyklopedii powszechnej, w którym potwierdził&#13;
jej upowszechnienie „u dziadów kościelnych i ślepców na Rusi”2. Kilka lat&#13;
wcześniej wspomniał też o tym instrumencie w odniesieniu do Podhala:&#13;
„Powiadają, że i lirę, i cymbałki w tych stronach napotkać można, lecz ja&#13;
ich nie widziałem”3.&#13;
Wzmianki o zastosowaniu instrumentów pojawiają się natomiast stosunkowo często przy okazji opisów zwyczajów i obrzędów. Kolberg zamieszczał&#13;
informacje o roli instrumentów w konkretnych sytuacjach obrzędowych&#13;
(zarówno w rękopisach, jak i później w druku), na przykład podczas wesela: „Jadą do kościoła z trzaskiem i śpiewem, przy towarzyszeniu grajków”4&#13;
i „Skrzypek przygrywa, gdy już została oczepioną”5, czy pogrzebu: „Jak&#13;
tylko umrze kto z rodziny, jeden z krewnych idzie i na wszystkie cztery rogi&#13;
chałupy na trembicie trąbi smutną melodię”6.&#13;
Mimo że Kolberga interesował głównie wiejski folklor muzyczny danego&#13;
regionu, odnotował on zjawisko poszerzania repertuaru i instrumentarium&#13;
solistów oraz kapel ludowych o elementy zaczerpnięte z folkloru miejskiego.&#13;
We wstępie do Sandomierskiego pisał m.in.:&#13;
„Ani wspominam tu o owych […] najętych z dalszej okolicy lub z miast Żydach&#13;
i grajkach, w towarzystwie wrzaskliwego klarnetu i bębenka występujących,&#13;
ani o nieznośnych pozytywach, organkach, katarynkach i tym podobnych auprzedrukowane w jego Pismach muzycznych cz. I (DWOK T. 61), zob. tam np.: Kobza (s. 239–&#13;
–240), Gęśl (s. 242–243), Fujara (s. 254), Dudy (s. 256–259).&#13;
1 W cz. I Pokucia (DWOK T. 29), pierwodruk: Kraków 1882, na s. 24–26 Kolberg zamieścił&#13;
fragmenty pracy K.W. Wójcickiego Stare gawędy i obrazy, Warszawa 1840, T. II, s. 156–157&#13;
i T. III, s. 221–225.&#13;
2 O. Kolberg Lira, w: Encyklopedia powszechna, T. 17, Warszawa 1864, przedruk w: tegoż&#13;
Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. 232–234.&#13;
3 O. Kolberg Korespondencja [list z Wiednia z 11 września 1857 r.], „Ruch Muzyczny” R. 1:&#13;
1857, nr 26, s. 204; przedruk w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 359. O lirnikach&#13;
wspomniał też Kolberg w cz. IV Mazowsza (DWOK T. 27), pierwodruk: Kraków 1888, s. 364.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), pierwodruk: Kraków 1885, s. 222–223,&#13;
nr 86 i 87.&#13;
5 Tamże, s. 226, nr 92.&#13;
6 O. Kolberg Ruś Karpacka (DWOK T. 54), s. 325.&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
�tomatycznych pudłach, na nieszczęście zbyt już gęsto w kraju naszym zagnieżdżonych”1.&#13;
&#13;
Były to jednak dla Kolberga problemy marginalne, a inne nieliczne dotyczące tego zjawiska wzmianki zamieszczone w monografiach przywoływał&#13;
za innymi źródłami2. Wśród jego materiałów nie ma natomiast zapisów&#13;
melodii w wykonaniu kapel i z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że ze względu na trudność zanotowania jednoczesnego brzmienia wielu&#13;
instrumentów zbieracz w ogóle takich wykonań nie rejestrował.&#13;
Niezmiernie rzadko wymienia Kolberg w rękopisach, a jeszcze rzadziej&#13;
w drukowanych tomach nazwiska wykonawców, czy to śpiewaków, czy&#13;
instrumentalistów. Tego rodzaju notatki bywają umieszczane niekiedy na&#13;
marginesach kart z zapisami melodii. Sugerują one, iż materiał muzyczny&#13;
zanotowany obok pochodzi od wymienionych osób. W ten sposób przekazał&#13;
nazwiska Mateusza Glunka – muzyka z Mazowsza, Walkowej – śpiewaczki&#13;
z Kujaw oraz Jana Maślonki – skrzypka z Kujaw, którego nietypowe trzymanie instrumentu w czasie gry wzbudziło takie zainteresowanie Kolberga,&#13;
że opisał je w rękopisie, a później krótką notatkę o nim zamieścił w druku:&#13;
[…] będąc szmają (mańkutem, [lewo]rękim), wyuczył się grać na skrzypcach na&#13;
szmajndę tj. lewą ręką smykował (wodził smyczek po strunach), palcami zaś&#13;
prawej ręki przebierał na strunach, które stosownie do tego działania, miał&#13;
nawiązane na opak3.&#13;
&#13;
Inni wymienieni z nazwiska muzycy to: Kazimierz Kurek z Tomaszowic&#13;
i Wojciech Kluska z Mogilan – obydwaj skrzypkowie, Hania Cyniawska –&#13;
śpiewaczka z Krynicy, Walenty Polak – „grajek na dudach” z Grzechyni,&#13;
Izak Engel z Zakopanego – wykonawca paru pieśni żydowskich, Iwantyczycha – śpiewaczka z Leszczowatego, bezimienni „Góral duda z Zawoi” i śpiewak z Czarnego Dunajca. Większa liczba informatorów wymieniona została&#13;
w materiałach dotyczących Pokucia. Są to dwie śpiewaczki z sąsiadujących&#13;
wsi w pow. Horodenka: Zofia Olejniczka z Żukowa i Ilczycha (żona Ilki&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 10.&#13;
Zob. np. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 81–82, tam za: W. Anczyc Obrazy&#13;
krakowskie, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. V, nr 131; O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK&#13;
T. 28), pierwodruk: Kraków 1890, tam za: Z. Gloger Obrzędy rolnicze, „Biblioteka Warszawska” 1867, T. 2, s. 274–287.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209; wyróżnienia w tekście od Kolberga.&#13;
2&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
�Hrycaniuka) z Harasymowa, z tegoż powiatu ze wsi Siekierczyn niewidomy&#13;
lirnik i śpiewak Dmetro Marczuk oraz Anna Czartecka, śpiewaczka, autorka&#13;
tekstu pieśni z Ispasa. Nieco więcej uwagi poświęcił Kolberg wspomnianemu już Tomaszowi Czuprunowi z Jasienowa Polnego grającemu na sopiłce,&#13;
który był jednocześnie budowniczym instrumentu nazwanego przez samego konstruktora żołomyjką. Z jego repertuaru pochodzą też dwa utwory&#13;
zamieszczone w części III Pokucia: „Owczarz” i „Polka”1.&#13;
Nielicznymi wymienionymi w rękopisach z nazwiska wykonawcami&#13;
muzyki byli także przedstawiciele ziemiaństwa i ówczesnej inteligencji, np.&#13;
Aniela i Klotylda Biesiekierskie z Piołunowa i Płowców na Kujawach, Helena Kraińska z Leszczowatego, Kazimiera Kleczyńska z Zakopanego, Amelia&#13;
Okólska z Kornicza. Ich repertuar muzyczny obejmował głównie pieśni&#13;
nieludowe, popularne, zamieszczone przez autora Ludu w osobnych rozdziałach zatytułowanych zwykle „Dwory i miasta”.&#13;
Muzykę ludową, która stanowiła główny przedmiot zainteresowań i poszukiwań Kolberga, uznawał on za powszechną własność lokalnej społeczności, zatem dokumentowania nazwisk jej odtwórców, a nawet twórców, nie&#13;
uważał za rzecz nieodzowną. W odpowiedzi na recenzję Iwana Franki2, który&#13;
zarzucał mu, że nie podaje informacji o wykonawcach, pisał w roku 1890:&#13;
„Wprawdzie można jeszcze było […] podać dla potomności i nazwiska śpiewaków&#13;
Hryciów lub śpiewaczek Hafek […] lecz – przyznajemy się do tego otwarcie –&#13;
uczynić tego nie uważaliśmy już za rzecz konieczną, więc zaniedbaliśmy tych&#13;
szczegółów, równie jak i nasi poprzednicy”3.&#13;
&#13;
Do wyjątków bowiem w historii zbieractwa folkloru, nie tylko muzycznego, należy wspomniany już Gizewiusz, zbieracz polskich pieśni na Mazurach, który niezwykle szczegółowo dokumentował swoje zapisy4, a także&#13;
1 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 70–71, nr 723, i s. 74, nr 735; utwory te opublikował Kolberg na podstawie własnych zapisów, które zachowały się w Arch. PTL, teka 35, sygn.&#13;
1313, k. 9. Zob. też O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 55, nr 64.&#13;
2 Recenzja I. Franki opublikowana była w „Kwartalniku Historycznym” w r. 1889, s. 740–741,&#13;
przedrukowano w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 286–288.&#13;
3 Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu Pokucia zamieszczona była w „Kwartalniku Historycznym” w r. 1890, s. 221–223, przedruk w: tegoż Pokucie. Suplement… (DWOK&#13;
T. 81), s. 288–291.&#13;
4 Zob. D. Pawlak Gustaw Gizewiusz i jego dzieło…, w: G. Gizewiusz Pieśni ludu znad&#13;
górnej Drwęcy…, s. XV. Nie wiadomo jednak, czy podawałby w druku nazwiska wykonawców&#13;
odnotowane w rękopisie.&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
�K.J. Turowski, który w Dodatku do zbiorów pieśni ludu polskiego i ruskiego1 podawał nazwisko i wiek niektórych swoich informatorów. Kolberg,&#13;
podobnie jak większość ówczesnych badaczy, traktował wykonawców jako&#13;
anonimowych odtwórców folkloru, przedstawicieli „ludu” jako zbiorowości,&#13;
dlatego też nie uważał, aby konieczne było notowanie ich nazwisk.&#13;
Dla pełniejszego obrazu metod dokumentowania przez Kolberga muzyki&#13;
ludowej pozostaje jeszcze krótkie przedstawienie jego stosunku do manuskryptów innych zbieraczy folkloru muzycznego, którzy przekazywali autorowi Ludu swoje zapisy lub których zbiory i zbiorki melodii znalazły się&#13;
w jego posiadaniu pośrednią, nie zawsze znaną obecnie drogą.&#13;
Wspomniano tu już rękopis Gustawa Gizewiusza, a wymienić należy&#13;
także manuskrypty Józefa Blizińskiego, ofiarodawcy 45 własnoręcznych zapisów melodii pochodzących z Kujaw2, wśród których na uwagę zasługuje&#13;
jedyny w zbiorach Kolberga zapis kapeli (skrzypce i basy)3. Melodie notowała też Maria Hemplówna z Tarnowa, która przekazała Kolbergowi m. in.&#13;
26 zapisów nutowych z Orchówka (pow. Włodawa)4 i Zofia Moszyńska, która zapisała 12 pieśni ukraińskich we wsi Uście na Podolu i której rękopisy&#13;
muzyczne z prośbą o nieujawnienie autorstwa przekazał Kolbergowi Henryk Szopowicz5. Za pośrednictwem ks. Władysława Siarkowskiego Kolberg&#13;
otrzymał kilka zapisów melodii z Kieleckiego, nieoznaczonych nazwiskiem&#13;
spisującego6. W tece zatytułowanej Pokucie przechowywany jest zeszyt&#13;
z pieśniami ukraińskimi i czeskimi, otrzymany przez Kolberga od Wacława&#13;
Dundera, w którym zanotowanych jest 14 melodii, głównie ukraińskich7.&#13;
Wśród materiałów z Wołynia zachował się rękopis nieznanego autora pt.&#13;
Ukraińskie śpiewy i tańce, zawierający ponad 70 melodii8.&#13;
1 K.J.Turowski Dodatek do zbiorów pieśni ludu polskiego i ruskiego, Lwów 1846. Zbiorek&#13;
ten zwiera tylko teksty pieśni.&#13;
2 Zob. D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. I (DWOK T. 72/I), s. XV–XVII.&#13;
3 Ten zapis J. Blizińskiego został opublikowany w tomie Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK&#13;
T. 72/II), s. 147, nr 157.&#13;
4 Zob. B. Linette, wstęp do: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK&#13;
T. 82), s. LXXI. Zob. też wstęp E. Millerowej tamże, s. XVIII i XXXI.&#13;
5 Zob. D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Podole (DWOK T. 47), s. XXV.&#13;
6 Zob. H. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kieleckie. Suplement do tomów 18–19 (DWOK&#13;
T. 76), s. XXIV.&#13;
7 Rkp. Dundera teka 21/22, sygn. 1258, k. 92–113.&#13;
8 Znaczna część pieśni z tego rękopisu została zredagowana przez Kolberga i w tej postaci&#13;
wydana przez J. Tretiaka w tomie Wołyń (DWOK T. 36) a później w suplemencie do niego&#13;
(DWOK T. 84). Zob. też O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian wschodnich (DWOK&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�Manuskrypty innych zbieraczy, a także druki, włączał Kolberg, o czym&#13;
już wspomniano, do swoich materiałów, uznając je za „żywioł uzupełniający [jego] własne liczniejsze zbiory”, który miał dopełnić „braki pewnych rubryk słabiej […] zaopatrzonych, np. w pieśni zalotne, weselne, rzemieślnicze&#13;
itd.”1. Wysoko oceniał wiarygodność zarejestrowanych melodii i traktował&#13;
je na równi z własnymi zapisami, np. przekazując Z. Moszyńskiej podziękowanie za otrzymane manuskrypty, pisał:&#13;
Bardzo wdzięczny jestem za przesłanie mi 12 pieśni ukraińskich nader oryginalnych i tym cenniejszych dla mnie, że zanotowane zostały przez osobę kompetentną w takich rzeczach i wiarygodną2.&#13;
&#13;
Zdawał sobie jednak sprawę, że niektórzy autorzy zapisów muzycznych&#13;
dokonywali pewnych modyfikacji, niwelując celowo oryginalne cechy folkloru bądź nie potrafiąc ich oddać. Wspomniał o tym w liście do Szopowicza:&#13;
Napisane [pieśni] przy fortepianie, zaokrąglone, wymuskane, straciły, zdaje mi&#13;
się, zupełnie charakter pierwotnej swej dzikości. […]. To mnie przekonało, że nie&#13;
chciały, albo nie potrafiły uchwycić prawdziwego sensu muzycznego pieśni lub&#13;
też dokładnie jej napisać nie umiały. Pod piórem straciła ona wprawdzie swą&#13;
szorstkość i dzikość, ale z nimi zarazem i swą wyrazistość, życie, oryginalność,&#13;
o które to ostatnie przymioty głównie mi chodzi3.&#13;
&#13;
Oceny Kolbergowskiej dokumentacji muzyki ludowej&#13;
Podczas trwających blisko pół wieku peregrynacji Kolberg zapisał&#13;
prawdopodobnie kilkanaście tysięcy melodii. To właśnie zapisy terenowe&#13;
sporządzane bezpośrednio ze słuchu przedstawiają dla współczesnych badaczy największą wartość. Biorąc pod uwagę także przeznaczone do druku&#13;
T. 58), gdzie zamieszczono całość tego zbioru (tom w opracowaniu), oraz A. Skrukwa, wstęp do:&#13;
O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. XXXI–XXXII i XLI–XLII.&#13;
1 Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 396.&#13;
2 Brulion listu O. Kolberga do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., w: Korespondencja...&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 360. Zob. także D. Pawlak, wstęp do: O. Kolberg Kujawy. Suplement…&#13;
cz. II (DWOK T. 72/II), s. XCVII oraz B. Linette, wstęp do: O. Kolberg Chełmskie. Suplement…&#13;
(DWOK T. 82), s. LXXV.&#13;
3 Brulion listu O. Kolberga do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., w: Korespondencja... cz.&#13;
I (DWOK T. 64), s. 361.&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
�późniejsze redakcje zapisów terenowych i inne ich kopie, jego archiwum&#13;
liczy obecnie około 25 tysięcy zapisów nutowych. Liczba ta obejmuje więc&#13;
zarówno wykonane ze słuchu zapisy terenowe, jak i czystopisy, czasem&#13;
kilkakrotne, sporządzane do różnie sprofilowanych publikacji, przy czym&#13;
wiadomo, że żadna z tych „warstw” nie zachowała się w całości i w jednym&#13;
miejscu. W wydanych za życia autora 33 tomach Ludu i Obrazów etnograficznych (DWOK T. 1–33) znalazło się około 9 000 zapisów nutowych1.&#13;
Wymieniona tu liczba przekłada się jednak w rzeczywistości na znacznie&#13;
więcej melodii, gdyż jak słusznie wskazuje Marian Sobieski, ze względu na&#13;
wysokie koszty druku Kolberg wypracował system zapisu kilku linii melodycznych na jednej pięciolinii2. Zdarza się także, że pod jednym numerem&#13;
łączył kilka odrębnych melodii, np. w tańcach. W tomach wydanych na&#13;
podstawie zachowanych rękopisów (DWOK T. 39–84) zamieszczono około&#13;
12 000 melodii, przy czym – tak jak w wypadku melodii publikowanych&#13;
przez Kolberga – zastrzec trzeba, że w rzeczywistości jest ich więcej.&#13;
Niezależnie od zabiegów stosowanych przez Kolberga podczas przygotowania melodii do druku kolejne pokolenia badaczy muzyki ludowej wysoko&#13;
oceniały wartość zapisów autora Ludu.&#13;
Już w r. 1936 Karol Hławiczka pisał:&#13;
Ponieważ materiały pozostawione przez Kolberga przedstawiają, jak to już zaznaczyłem, wartość niezwykłą (niektóre zapiski sięgają roku 1843) i zasługują&#13;
na to, by je jak najszybciej wydano, chciałbym przedstawić zawartość choćby&#13;
kilku teczek i podkreślić ich znaczenie. […] Nie ulega też wątpliwości, że i tekst&#13;
muzyczny nie zawsze jest ścisły, ponieważ Kolberg nie podaje np. wielogłosowej muzyki ludowej, notując wyłącznie melodie […]. Mimo to materiały zebrane&#13;
przez Kolberga przedstawiają wartość bezcenną, ponieważ niczym nie dadzą się&#13;
zastąpić i sięgają czasów, kiedy kultura ludowa była mniej narażona na unifikujący wpływ komunikacji i radia3.&#13;
&#13;
1 Liczby melodii znajdujących się w poszczególnych tomach Dzieł wszystkich wydanych&#13;
do roku 1997 podaje L. Bielawski w zestawieniu dołączonym do artykułu biograficznego, zob.&#13;
tegoż Kolberg Henryk Oskar, w: Encyklopedia muzyczna PWM, red. E. Dziębowska, T. KLŁ,&#13;
Kraków 1997, s. 141–142.&#13;
2 Zob. M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor…, s. LIV.&#13;
3 K. Hławiczka Niewydane zbiory Oskara Kolberga, „Pion” 1936, nr 47, s. 3–4.&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�Adolf Chybiński krótko po wojnie, w 1947 r., odpowiadając na pytanie&#13;
Béli Bartóka „Czy polska etnografia muzyczna posługuje się nadal jeszcze&#13;
wydawnictwami O. Kolberga?”, stwierdził:&#13;
[…] musimy się nimi posługiwać, jakkolwiek uznając w całej pełni znaczenie&#13;
dzieła O. Kolberga, zdajemy sobie dobrze sprawę z braków jakie jego publikacje&#13;
posiadają i z góry posiadać musiały. Tu zaś należy, nie bez pewnego nacisku, zaznaczyć, że istnieje szereg pokolbergowskich, nawet najnowszych wydawnictw&#13;
(polskich melodii ludowych), które nie osiągają nawet tej względnej poprawności, jaką odznaczają się nawet najpobieżniej traktowane tomy Ludu O. Kolberga.&#13;
Musimy korzystać z wydawnictw Kolberga już choćby z tego powodu, że nie&#13;
posiadamy starszych wartościowych materiałów polskiej muzyki ludowej, równie stosunkowo obfitych, a są to w niektórych wypadkach zabytki bardzo dawne, jakkolwiek tylko w pewnych szczegółach zdradzające swe średniowieczne&#13;
pochodzenie a zarazem odbycie już pewnej ewolucji od nieznanego prymitywu&#13;
po wiek XIX. (Nie same tylko ich pentatoniczne i inne, także «kombinowane»,&#13;
skale mam tu na myśli)1.&#13;
&#13;
Marian Sobieski w roku 1961 we wstępie do pierwszego tomu Dzieł Kolberga, omawiając jego zapisy muzyczne, dokonał też ich analizy i wskazał&#13;
oraz ocenił nowatorskie cechy rejestracji przyjęte przez autora Ludu:&#13;
Środki, które zastosował, to: wykazanie drobnymi nutami wszelkich odmian,&#13;
jakie wykonawcy ludowi stosowali przy śpiewaniu melodii, co świadczy, że&#13;
Kolberg nie ograniczał się do zapisania jednej wersji melodycznej, lecz czujnie&#13;
śledził wszelkie formy wariantów; podanie wskazówek co do tempa melo&#13;
&#13;
dii (wolniejsze tempa ujmuje jako  , szybsze jako  ); precyzja jaką włożył&#13;
w zapis melizmatyki ludowej, zarówno wokalnej, jak i instrumentalnej. Tryle,&#13;
mordenty, mordenty wolniejsze wpisane jako triole, przednutki pojedyncze&#13;
i podwójne, ponutki, wokalizy i rytmiczne rozdrobnienia – oto arsenał jego&#13;
oznakowań, którymi wyprzedza nie tylko swoich poprzedników, lecz i następców. Nikt ze współczesnych Kolbergowi zbieraczy, ani Smolerj na Łużycach,&#13;
ani Erck w Niemczech, Erben w Czechach czy Sušil na Morawach nie wnikają&#13;
tak jak Kolberg w te szczegóły muzyki ludowej, zwłaszcza instrumentalnej.&#13;
Setki Kolbergowskich tanecznych melodii skrzypcowych, szczególnie z terenu&#13;
1 A. Chybiński O potrzebach polskiej etnografii muzycznej, „Polska Sztuka Ludowa” 1947,&#13;
nr 1, tu przytoczone za: tegoż O polskiej muzyce ludowej. Wybór prac etnograficznych, przygotował do druku L. Bielawski, Kraków 1961, s. 82,&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
�Mazowsza i Kujaw, zawierają najistotniejsze cechy ornamentyki instrumentalnej i w wielu wypadkach nie różnią się dokładnością od tego, co dziś zapisujemy transkrypcyjnie w oparciu o taśmę magnetofonową. Szacunek wzbudza&#13;
nieustępliwa postawa Kolberga, który mimo zarzutów współczesnej krytyki,&#13;
z całą konsekwencja notował wszystkie zasłyszane warianty melodyczne, wiążąc je starannie odsyłaczami, by wskazać drogi ewolucji pieśni i jej żywotności w różnych formach na terenie różnych regionów. Skrępowany kosztami&#13;
drukarskimi wypracował Kolberg system pozwalający na zapisywanie kilku&#13;
wersji melodycznych na jednej pięciolinii, co potwierdza, że świadomie dążył&#13;
do uzyskania największej dokładności zapisu strony muzycznej. Należy więc&#13;
stwierdzić, że dzięki tym wysiłkom Kolberga zapisy nutowe jego publikacji stanowią materiał mający rangę pełnowartościowego dokumentu historycznego,&#13;
tym cenniejszego, że niepowtarzalnego.1&#13;
&#13;
Bogusław Linette, który przygotowywał do druku wiele rękopisów Kolberga i jako doświadczony badacz terenowy analizował jego zapisy muzyczne z różnych regionów, w roku 1995 pisał:&#13;
Oceniając wiarygodność zapisów muzycznych Kolberga należy pamiętać, że&#13;
notowanie melodii ludowych jest ogromnie złożoną czynnością. Polega ona bowiem na przekładaniu kodu dźwiękowego na uproszczony, nieadekwatny kod&#13;
graficzny, odnoszący się do temperowanego systemu tonalnego o stałych relacjach wysokości i czasu trwania dźwięków. Kolberg zaś dokonywał zapisów ze&#13;
słuchu, musząc uporać się z problemami wahań intonacji i znaczną swobodą&#13;
rytmiczną żywych wykonań. Analiza jego zapisów terenowych, szczególnie pieśni obrzędowych ze wschodnich peryferii Polski, pozwala poznać mozolną pracę&#13;
i rozterki Kolberga w trakcie notowania melodii. Daje też podstawy do stwierdzenia, iż zapisy Kolberga są z muzykologicznego punktu widzenia wiarygodne.&#13;
Przemawia za tym również fakt, że Kolberg miał świetny słuch i odpowiednie&#13;
kompetencje muzyczne, co potwierdzają jego notacje oddające ludowy, regionalny idiom muzyczny2.&#13;
&#13;
W miarę postępu wieloletnich prac badawczych nad spuścizną Oskara Kolberga wysoka ocena jego dokumentacji folkloru muzycznego&#13;
1&#13;
&#13;
M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor…, s. LXVIII–LXIX.&#13;
B. Linette Znaczenie wydania Dzieł Kolberga dla kultury polskiej, w: Oskar Kolberg.&#13;
Prekursor antropologii kultury, redakcja: L. Bielawski, J. K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszwa 1995, s. 13.&#13;
2&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
�ugruntowywała się1; Ludwik Bielawski, autor hasła encyklopedycznego&#13;
o Kolbergu, stwierdza:&#13;
K[olberg] należy do najwybitniejszych twórców narodowej kultury muz[ycznej],&#13;
obok Chopina i Moniuszki. Sprawiły to jego dokonania jako naukowca, folklorysty i etnografa, który utrwalił w piśmie i ocalił od niepamięci zbiorową&#13;
twórczość lud[ową], przekazany tradycją dorobek wielu pokoleń. K[olberg] uważany jest słusznie za ojca pol[skiej] etnografii. W ciągu 50 lat pełnej wyrzeczeń,&#13;
niestrudzonej działalności budował gmach nauki o kulturze tradycyjnej, w którym uprzywilejowane miejsce wyznaczył pieśni i muzyce ludowej. Nieczęsto&#13;
zdarza się w dziejach, aby ktoś tak całkowicie oddał się jednej idei, aby ją&#13;
tak konsekwentnie i z takim samozaparciem realizował. W efekcie powstało&#13;
potężne dzieło o nieprzemijającej wartości źródłowej: obraz kultury lud[owej]&#13;
ogromnego obszaru środkowo-wschodniej Europy, bowiem K[olberg] utrwalił&#13;
nie tylko pol[skie] tradycje, choć na nich przede wszystkim się skoncentrował.&#13;
[…] Spuścizna K[olberga] przekracza znacznie wartość hist[orycznego] dokumentu&#13;
epoki; jest to dzieło wyprzedzające swój czas, stanowi bowiem wyraz tej intuicji,&#13;
która legła u podstaw antropologii muz[ycznej] naszych czasów, wyczulonej na&#13;
więzi artystycznej wypowiedzi muz[ycznej] z człowiekiem i jego kulturą. Niezwykłe i niepowtarzalne dokonania K[olberga] zapewniły mu trwałe miejsce&#13;
w pol[skiej] i europ[ejskiej] nauce i kulturze2.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O aktualnym znaczeniu dorobku Kolberga zob. też W. Grozdew-Kołacińska Myśli i dzieło Oskara Kolberga jako inspiracja dla współczesnego muzykologa, „Lud” T. XCVIII: 2014,&#13;
s. 63–79.&#13;
2 L. Bielawski Kolberg Henryk Oskar…, s. 150.&#13;
&#13;
136&#13;
&#13;
�Maciej Prochaska&#13;
&#13;
Kompozycje Oskara Kolberga&#13;
&#13;
Wykształcenie muzyczne i podstawy nauki kompozycji, s. 137 – Pieśni na&#13;
głos z towarzyszeniem fortepianu, s. 143 – Pieśni chóralne, s. 148 – Król&#13;
pasterzy i inne utwory sceniczne, s. 150 – Kompozycje fortepianowe, s. 165&#13;
– Pieśni ludowe w opracowaniu fortepianowym, s. 172&#13;
&#13;
Wykształcenie muzyczne i podstawy nauki kompozycji&#13;
Prace kompozytorskie Kolberga związane są głównie z okresem jego pobytu w Warszawie od czasów zdobywania podstaw edukacji ogólnej i muzycznej aż do opuszczenia przez niego zaboru rosyjskiego w 1871 roku. Zyskując rzetelne wykształcenie ogólne pod okiem znakomitych pedagogów&#13;
Liceum Warszawskiego i w oświeceniowej atmosferze rodzinnego domu,&#13;
jako uzdolniony młodzieniec Kolberg kształcił się u różnych nauczycieli&#13;
muzyki. W roku 1824 rozpoczął pobieranie regularnych nauk muzycznych.&#13;
Jego pierwszym nauczycielem był Tomasz Głogowski1, rok później nauki&#13;
pobierał u Vettera2. W roku 1830 rozpoczął naukę kompozycji i gry fortepianowej u Józefa Elsnera. Po dramatycznym okresie powstania listopadowego, w latach 1832–1834, Kolberg kontynuował naukę u Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. W roku 1834 wyjechał do Berlina, gdzie uczestniczył&#13;
w kursie buchalterii w akademii handlowej oraz pobierał regularne lekcje&#13;
kompozycji u Karla Friedricha Girschnera (1794–1860) i Karla Rungenhagena (1778–1851). Efektem tych wieloletnich nauk i zbieranych doświadczeń&#13;
1&#13;
&#13;
Prawdopodobnie chodzi o Tomasza Głogowskiego, pianistę i muzyka działającego w Warszawie w I poł. XIX wieku. Nieznane są lata jego życia. Od 1840 roku był członkiem Towarzystwa Wspierania Artystów Muzycznych w Warszawie. Śladami jego działalności są publikowane przez niego w latach 1840–1860 utwory fortepianowe: mazury, walce, polki, pieś­ni, polonez&#13;
i galop. Zob. W. Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne 1 połowy XIX wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 1997, s. 86, oraz W. Tomaszewski Bibliografia warszawskich&#13;
druków muzycznych 1801–1850, Warszawa 1992, s. 371.&#13;
2 O tym muzyku brak informacji.&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�w praktyce muzycznej było nieukrywane przez Oskara Kolberga pragnienie&#13;
rozwijania kariery muzyka i kompozytora.&#13;
Bezcenne uwagi o wykształceniu muzycznym Kolberga przekazał Izydor&#13;
Kopernicki w swojej nocie biograficznej zawartej w Przemyskiem:&#13;
Kształcenia w muzyce młodego artysty podjął się najprzód sam Elsner i uczył go&#13;
przez cały rok. Potem przez trzy lata nauczycielem jego był Feliks Dobrzyński,&#13;
sławny kapelmistrz opery warszawskiej. Fanatyczny zwolennik muzyki klasycznej i jako nauczyciel takiż naśladowca Hum[m]la, Dobrzyński we trzy lata tak&#13;
wyćwiczył ulubionego ucznia, że 19-letni O. Kolberg, władając już doskonale&#13;
fortepianem, z całą pewnością siebie, począł marzyć o kompozytorstwie.&#13;
Dla zdobycia też niezbędnej do tego teoryi i najwyższej wiedzy muzycznej,&#13;
w roku 1834 udał się do Berlina, gdzie przez całe dwa lata z zapałem młodzieńczym oddawał się nauce harmonii i kontrapunktu u najsławniejszych nauczycieli ówczesnych, Girschnera i Rungenhagena.&#13;
Już w Berlinie, krok po kroku zdobywając tajemnice twórczości muzycznej,&#13;
roił sobie młody kompozytor dla przyszłych utworów swoich drogi nowe i nowy&#13;
świat tonów, ów świat melodyj swojskich, lubych sobie od kolebki, któremi&#13;
w uszlachetnionej postaci czarował go genialny Szopen w samotnych swych improwizacjach, gdy dzieckiem jeszcze będąc, zasłuchiwał się niemi chłopczyna1.&#13;
&#13;
W czasie swojego pobytu w Warszawie, już po okresie nauki, Kolberg&#13;
starał się, aby działalność związana z praktyką muzyczną stała się jego&#13;
głównym zawodowym zajęciem. Realia życia zmusiły go jednak do podjęcia, za radą i wsparciem brata Wilhelma, etatowej pracy w zarządzie Drogi&#13;
Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Mierne dochody z działalności muzycznej, głównie z udzielania lekcji gry na fortepianie, okazały się niewystarczające dla zapewnienia mu spokojnego bytu.&#13;
Pierwsze próby kompozytorskie pochodzą jednak jeszcze sprzed okresu&#13;
studiów w Berlinie. W czasie nauki podjętej u Józefa Elsnera Kolberg był&#13;
już zaznajomiony z podstawami zasad muzyki, przypuszczać można, że to&#13;
właśnie znakomity warszawski kompozytor i nauczyciel skierował uwagę&#13;
młodego Oskara w stronę kompozycji. Z tego okresu pochodzą z pewnością niektóre notatki muzyczne w Zeszytach do studiów muzycznych2,&#13;
1&#13;
&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. VII, pierwodruk: Kraków 1891.&#13;
2 Zeszyty do studiów muzycznych to robocza nazwa zszytych rękopisów muzycznych przechowywanych w Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu w tece 51&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
�obejmujące szkice różnych fragmentów dokonane ręką samego Kolberga,&#13;
odpisy kompozycji obcych oraz krótkie noty muzyczne pisane obcą ręką.&#13;
Kolejny, bardzo ważny etap w edukacji kompozytorskiej wyznaczają studia&#13;
berlińskie. Wspomniane powyżej źródła dają nam pewien pogląd na metody nauczania stosowane przez Rungenhagena i Girschnera. Być może na&#13;
polecenie tych profesorów Kolberg dokonywał fortepianowych opracowań&#13;
utworów obcych, w tym przede wszystkim transkrybował arie z oper Johanna Adolfa Hassego.&#13;
Zeszyty do studiów muzycznych to rękopisy przechowywane obecnie&#13;
w dwóch różnych miejscach. Jedna część tych manuskryptów, w postaci&#13;
zeszytu, znajduje się w Archiwum Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego&#13;
w tece 51 Miscellanea1. Druga część, w formie luźnych, niezszywanych&#13;
kart, zawierająca ponad 20 utworów oraz znaczną liczbę niekompletnych&#13;
szkiców, znajduje się obecnie w zbiorach biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego2. Inny zwarty rękopis z tego okresu, równie istotny dla&#13;
Miscellanea (sygn. 1358), utworzona dla celów źródłoznawczego opracowania zbioru Kolbergowskiego przez Redakcję Dzieł Wszystkich i Instytut im. Oskara Kolberga. Podobnej nazwy&#13;
używa się na określenie zbioru luźnych kart rękopiśmiennych zachowanych w Bibliotece Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, gdzie trafiły one już w XIX wieku jako trzy grupy manuskryptów. Nie ma żadnych wskazówek co do tego, że rękopisy z teki 51 i dokumenty z WTM&#13;
stanowiły kiedyś jeden Zeszyt do studiów muzycznych. Pochodzą jednak prawdopodobnie&#13;
z tego samego okresu nauki u Elsnera, Dobrzyńskiego i u profesorów berlińskich.&#13;
1 W Arch. PTL rękopisy te mają sygnaturę 1358, k. 204–214. Są to własnoręcznie sporządzone przez Kolberga transkrypcje kompozycji zaczerpniętych z oper XVIII-wiecznych: Johanna Adolfa Hassego: arie „Di quell’acciaro al lampo” z opery Solimano (1753) i „Guardami in&#13;
volto, e vedi” z opery Artemisia (1754), „Digli ch’e un infedele” z opery Adriano in Siria (1752),&#13;
„Come all’amiche” z opery Semiramide riconosciuta (1747) oraz niedokończona „Chia ritrova&#13;
e aspira prudenza” z opery Atillio Regolo (1750). Znajdują się tam także transkrypcje dwóch&#13;
marszów Josepha Nagla oraz opracowania uwertur i innych utworów instrumentalnych przeznaczone do wykonania na fortepianie na cztery ręce.&#13;
2 Drugi zespół zeszytów do studiów muzycznych, zachowany w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, został tam uporządkowany i oznaczony sygnaturami:&#13;
12091, 12092, 12093. Zbiór ten jest znacznie obszerniejszy i podobnie jak w przypadku fragmentów przechowywanych w tece 51 Miscellanea w Archiwum PTL, składa się ze szkiców&#13;
własnych kompozycji Kolberga oraz opracowań fortepianowych kompozycji innych autorów,&#13;
m.in.: Leopolda Hoffmanna Concerto p[er] il Clavicembalo solo (z notą: „im jahr 1745”), uwertura do opery Lodoiska Simone Mayra, uwertura do opery François-Adriena Boieldieu La fệte&#13;
du village voisin (1816), uwertura do opery Nicolasa Dalayraca Les deux petits Savoyardes&#13;
(1789) oraz Mazur „dedykowany przyjacielowi swemu O. de Kolberg przez Michała Bergson”.&#13;
Ten ostatni utwór jest prawdopodobnie zapisany ręką kompozytora Michała Bergsona (1820–&#13;
–1898), cenionego w tym okresie pianisty, ojca znanego filozofa Henriego Bergsona. W zbiorze&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
�pierwszego okresu twórczego, to czystopis Sonaty fortepianowej Es-dur,&#13;
także zachowany w archiwum Kolbergowskim w tece 51 Miscellanea. Te&#13;
trzy grupy rękopisów łączy czas ich powstania, czyli okres po roku 1830,&#13;
kiedy to Kolberg zdobywał wykształcenie muzyczne, najpierw na lekcjach&#13;
u Józefa Elsnera i Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, a później w Berlinie.&#13;
W datowaniu wczesnych kompozycji Kolberga pomocne są dokonywane&#13;
i wpisywane własnoręcznie przez Kolberga transkrypcje dzieł z I poł. XIX&#13;
wieku zawarte we wspomnianych powyżej rękopisach. Nota na marginesie&#13;
Kolbergowskiego zeszytu z teki 51 pokazuje źródła, które być może wskazywane były adeptowi kompozycji jako godna naśladowania inspiracja dla&#13;
własnych poczynań twórczych. Wymienione są tam nazwiska następujących kompozytorów: „Mozart, Rode, Boieldieu, Haydn, Beethoven, Bach,&#13;
Chopin, Hertz, Paganini, Herold, Rossini, Paer, Righini, Spontini, Cherubini,&#13;
Weber, Cimarosa”. Szkoła berlińska opierała się zatem w pewnym stopniu&#13;
na wykorzystywaniu do nauki kompozycji dzieł dawnych i współczesnych&#13;
(XIX-wiecznych) autorów, których utwory niejednokrotnie uznawano ówcześnie za niedoścignione wzorce doskonałości i klasycznej harmonii.&#13;
W obu zachowanych częściach Zeszytów, prócz wspomnianych transkrypcji fortepianowych oraz kompozycji wpisywanych przez inne osoby,&#13;
znajdują się w większości autorskie prace kompozytorskie Kolberga. Podzielić je można na kompozycje ukończone oraz szkice kompozytorskie&#13;
obejmujące przeprowadzenia motywów, ciągi przebiegów harmonicznych,&#13;
niejednokrotnie zarzucone w połowie i nierozwijane, znajdujemy tam również notatki samych tylko motywów melodycznych, w tym kilka melodii&#13;
„ludowych” bez akompaniamentu wynotowanych z oper Kurpińskiego i Elsnera1 oraz kilka wypisanych ze zbioru Jana Józefa Lipińskiego Piosnki&#13;
tym znajduje się również transkrypcja fortepianowa fugi z oratorium Der Tod Jesu Carla&#13;
Heinricha Grauna, jednej z najbardziej popularnych osiemnastowiecznych kompozycji pasyjnych. Wiadomo, że utwór ten był bardzo dobrze znany wśród polskich muzyków; sam Elsner&#13;
w wieku młodzieńczym brał udział w jego wykonaniu w 1785 roku jako sopranista. W zespole&#13;
rękopisów o sygnaturze 12092 znajduje się m.in. odpis pieśni Wojak Fryderyka Chopina wykonany przez nieznanego kopistę, oznaczony notą: „Pieśń, muzyka Fryderyka Chopina (1831)”.&#13;
Zob. także Katalog mikrofilmów nr 26: Rękopisy muzyczne XIX–XX wieku T. 1 (A-K), oprac.&#13;
E. Wąsowska, Warszawa 2001, s. 298–302.&#13;
1 Wśród notatek tam zawartych znajdują się również motywy melodyczne z dwiema ciekawymi adnotacjami. Pierwsza to: „Kurpiński, 1816, Marcinowa w seraju”, chodzi tu o operę&#13;
Marcinowa z Dunaju w Stambule w seraju, którą wystawiono w 1812 roku w Warszawie.&#13;
Druga nota: „Elsner, z Łokietka”, przywołuje melodię mazurka z opery Król Łokietek czyli&#13;
&#13;
140&#13;
&#13;
�ludu wielkopolskiego1. Wiele z tych konstrukcji muzycznych to struktury z charakterystyczną dla tańców polskich rytmiką mazurkową, niektóre&#13;
fragmenty zdradzają pokrewieństwo z fakturą typową dla form związanych&#13;
z etiudą. W przeważającej części szkice te miały być utworami przeznaczonymi na fortepian, wyjątkiem są niektóre prace zawarte w części Zeszytów&#13;
do studiów muzycznych przechowywanej w zbiorach Biblioteki WTM&#13;
w Warszawie2.&#13;
W żadnym zachowanym do dziś źródle rękopiśmiennym nie pojawiają&#13;
się jakiekolwiek ślady kompozycji orkiestrowych Kolberga z tego okresu.&#13;
Taki stan rzeczy wydaje się dość zastanawiający, ponieważ jedyna zachowana partytura orkiestrowa, tj. Król pasterzy, pomimo wielu wad, nieścisłości czy też instrumentacyjnych niedogodności i pewnego schematyzmu,&#13;
pokazuje Kolberga jako dość sprawnego kompozytora orkiestrowego. Być&#13;
może szkice orkiestrowe sporządzane podczas studiów w Berlinie nie weszły w skład Kolbergowskiego archiwum i jako ćwiczenia wykonywane&#13;
pod okiem Girschnera i Rungenhagena oraz Elsnera i Dobrzyńskiego pozostały w ich prywatnych zbiorach muzycznych. Do dziś nie udało się&#13;
odnaleźć żadnej partytury orkiestrowej Kolberga z młodzieńczego okresu&#13;
nauki kompozycji.&#13;
Zachowane źródła poświadczają, że metody przygotowania młodego&#13;
adepta sztuki muzycznej były w I poł. XIX wieku dość ograniczone i sprowadzały się często do przepisywania i opracowywania dzieł dawnych mistrzów oraz rozpisywania zadanych przez nauczyciela tematów muzycznych3. Dodatkowym elementem nauczania, jak się wydaje dość istotnym&#13;
z punktu widzenia rozwijania ogólnej erudycji, był osobisty kontakt ucznia&#13;
Wiśliczanki, dzieła wystawionego w 1818 roku w Warszawie, przy czym Kolberg zamieścił&#13;
tę melodię później w swoich Pieśniach ludu polskiego z 1857 jako świadectwo transmisji&#13;
repertuarowej.&#13;
1 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał…, Poznań 1842.&#13;
2 Zachowały się tam fragmenty kwartetów smyczkowych zapisane ręką Kolberga. Jeden&#13;
jest odpisem trzech fragmentów kwartetu smyczkowego d-moll op. 8 Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, drugi to ekspozycja allegra sonatowego C-dur niezidentyfikowanego autorstwa,&#13;
być może jest to szkic kompozycji własnej Kolberga.&#13;
3 W Zeszytach do studiów muzycznych znajdują się dwie kompozycje nazwane fugami, są&#13;
to w rzeczywistości inwencje w kontrapunkcie swobodnym. W kompozycjach tych widoczne&#13;
są zapisane nieznaną ręką (Dobrzyńskiego?) tematy i kanoniczne wejścia poszczególnych głosów, rozwijane i przekształcane w prostym kontrapunkcie ręką Kolberga. W tych Kolbergowskich rozwinięciach zwraca uwagę wyraźny wpływ faktury klawiszowej na typ kształtowania&#13;
figuracji w poszczególnych głosach.&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
�z dziełami orkiestrowymi i operowymi poprzez opracowywanie ich na&#13;
fortepian. Przypuszczać należy, że Kolberg nabywał wiedzę o podstawowych zasadach muzyki, kształtowaniu melodyki, harmoniki i architektoniki muzycznej stopniowo, zarówno poprzez stałe rozwijanie umiejętności&#13;
pianistycznych, a więc praktyczną naukę wielu kompozycji, w tym sonat&#13;
fortepianowych, miniatur tanecznych, być może także koncertów fortepianowych, jak i przez sporządzanie fortepianowych transkrypcji uwertur, arii&#13;
i chórów operowych i oratoryjnych.&#13;
Ostateczna ocena przygotowania Kolberga do zawodu muzyka została&#13;
wyrażona przez najbardziej zasłużonego ówcześnie polskiego nauczyciela,&#13;
jakim był Józef Elsner. Wydany w roku 1836 dokument wyraźnie podkreśla&#13;
trwałe efekty edukacji muzycznej Kolberga:&#13;
Odwołując się do mego zaświadczenia z roku 1834, nim JW. Oskar Kolberg&#13;
udał się do Berlina w celu wydoskonalenia się w muzyce, do której wtenczas&#13;
już niepospolity talent i znaczne usposobienie widziałem. Zaświadczam teraz,&#13;
jako tenże po złożonym przede mną egzaminie okazał stopień celujący jako&#13;
fortepianista, generałbasista i kompozytor muzyki, wskutek czego ma prawo&#13;
być policzonym i liczę go do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy.&#13;
Dnia 14 grudnia 1836&#13;
Józef Elsner&#13;
b. Profesor Warsz[awskiego] Uniwers[ytetu],&#13;
b. Rektor Konserwatorium Muzyki1&#13;
&#13;
Rozwijane przez ponad sześć lat umiejętności pianistyczne i kompozytorskie, wraz z pozyskiwaną stopniowo wiedzą o formach muzycznych, o zasadach kształtowania melodyki i prawidłach relacji harmonicznych, bez&#13;
wątpienia przysłużyły się w sposób niezwykle istotny do wykształcenia doskonałej podstawy dla podjętych później przez Kolberga prac związanych&#13;
z utrwalaniem folkloru muzycznego. Wrażliwość, znakomicie rozwinięty&#13;
słuch muzyczny, zdolności analityczne i ćwiczona przez wiele lat pamięć&#13;
muzyczna umożliwiły badaczowi wykorzystanie umiejętności muzycznych&#13;
w sposób, który okazał się znacznie trwalszy i znacznie bardziej użyteczny&#13;
dla rodzimej kultury niż twórczość kompozytorska, czy kariera pianistyczna.&#13;
1 Rkp. Józefa Elsnera, zaświadczenie zachowane w tece z dokumentami osobistymi Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN w Krakowie (sygn. 2183, k. 37).&#13;
&#13;
142&#13;
&#13;
�Podstawy rzemiosła kompozytorskiego stały się dla Kolberga mocnym&#13;
fundamentem działań podjętych przez niego później w sferze gromadzenia,&#13;
badania, porównywania i publikowania folkloru muzycznego ziem polskich.&#13;
Pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu&#13;
Lirykę wokalną Oskara Kolberga reprezentuje ponad 25 pieśni pisanych do tekstów polskich poetów. Utwory te z jednej strony ujęte zostały&#13;
w stylistyce bliskiej wczesnoromantycznym pieśniom niemieckim, z drugiej&#13;
natomiast stanowią kontynuację polskiej pieśni sentymentalnej, której najbardziej znanym elementem, do dziś obecnym w repertuarze koncertowym,&#13;
są pieśni Fryderyka Chopina. Kontakt Kolberga z formą pieśni solowej nastąpił z pewnością dość wcześnie, ponieważ na początku wieku XIX była&#13;
ona ważnym elementem codziennego życia kulturalnego mieszczan i szlachty. Wiązało się to z pewnością z upowszechnieniem się w epoce Kolberga&#13;
fortepianu oraz z traktowaniem nauki muzyki i śpiewu jako jednego z obowiązkowych elementów wychowania. W środowisku Kolbergów codzienny&#13;
kontakt ze sztuką był naturalnym sposobem na spędzenie wolnego czasu&#13;
w gronie rodziny i znajomych. Pieśń solowa z akompaniamentem była zatem, obok tanecznych utworów fortepianowych, najczęściej praktykowaną postacią amatorskiej aktywności muzycznej. Lirykę wokalną uważano&#13;
już wtenczas za jeden z najdoskonalszych sposobów na wyrażenie emocji&#13;
poprzez powiązanie poezji i muzyki, które spajało dwie niezależne sztuki&#13;
i miało dodatkowy walor związany z wykorzystaniem tekstów słownych,&#13;
najczęściej w języku narodowym. O ile arię operową komponowano na&#13;
kształcone głosy śpiewaków i stanowiła ona wymagający dla wykonawcy&#13;
sprawdzian jego możliwości, o tyle pieśń z towarzyszeniem fortepianu była&#13;
częstokroć dostępniejszą formą muzykowania w salonie.&#13;
Pieśni Kolberga powstawały zapewne w latach jego pobytu w Warszawie, przy czym niektóre z nich ukazały się drukiem jeszcze za życia&#13;
kompozytora 1. W jego dorobku można zauważyć trzy nurty inspiracji,&#13;
które mogły mieć znaczenie dla stylu pieśni. Pierwszy ważny element to&#13;
krąg wczesnoromantycznej pieśni niemieckiej. Trzeba tu zwrócić uwagę&#13;
1 Zestawienie pieśni wydanych w czasach Kolberga zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68),&#13;
s. XXXIV.&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
�zwłaszcza na olbrzymi dorobek pieśniarski Carla Loewego oraz styl wokalny Feliksa Mendelssohna. O obu tych twórcach wyrażał się Kolberg&#13;
z wielkim szacunkiem i podziwem i być może ich dokonania dane mu&#13;
było śledzić już od czasu studiów w Berlinie. Pieśń solowa była w kręgu&#13;
niemieckojęzycznych twórców gatunkiem szczególnie uprzywilejowanym&#13;
i rozwijanym przez najwybitniejsze osobowości twórcze epoki. Ciekawe&#13;
światło na ten typ inspiracji rzucają nieznane wcześniej – zidentyfikowane dopiero w XXI wieku – trzy krótkie pieśni do słów niemieckich&#13;
poetów. Manuskrypty te zachowały się wśród materiałów Kolbergowskich&#13;
przechowanych przez Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, włączonych&#13;
do wspomnianego już wcześniej zbioru szkiców muzycznych. Pieśni napisane zostały ręką Kolberga, noszą ślady poprawek charakterystycznych&#13;
dla autografów kompozytorskich Kolberga i według piszącego te słowa&#13;
mogą być jego własnymi kompozycjami. Dwa utwory zostały napisane do&#13;
tekstów Johanna Heinricha Vossa (1751–1826), a jeden do słów Henricha&#13;
Ludwiga Theodora Giesbrechta (1792–1873)1. Kompozycje te są krótkie&#13;
i być może powstały w okresie studiów w Berlinie jako prace studyjne 2.&#13;
Pieśni te charakteryzują się prostą budową, a stylistycznie są do pewnego&#13;
stopnia zbieżne z wczesnoromantyczną liryką wokalną. Być może inspirowane były muzyką Carla Loewego. Pieśni te zostały prawdopodobnie&#13;
przez samego Kolberga zapomniane lub uznane za nieskończone. Jest też&#13;
prawdopodobne, że Kolberg nie uznawał napisanych przez siebie dzieł&#13;
muzycznych z tekstami w języku innym niż polski za godne upowszechniania. Są to ważne manuskrypty, ponieważ przy założeniu, że stanowią obraz&#13;
kompozytorskich poczynań z okresu nauki w Berlinie, wskazują wyraźnie&#13;
na styl wczesnoromantycznej pieśni niemieckiej jako istotne źródło pewnych elementów warsztatu kompozytorskiego Kolberga.&#13;
Pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu opublikowane w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne (tom 68 DWOK), mimo że wszystkie napisane zostały do tekstów polskich, mają szerokie tło stylistyczne. Związane&#13;
1 Wiersze obu poetów były ówcześnie dosyć chętnie wykorzystywane do opracowań kompozytorskich, ich teksty odnaleźć można u tak ważnych muzyków jak Carl Loewe czy Carl&#13;
Maria von Weber.&#13;
2 Utwory te nie zostały opublikowane w tomie Kompozycje wokalno-instrumentalne Kolberga (DWOK. T. 68), ponieważ w okresie przygotowywania jego utworów do druku rękopisy&#13;
tych trzech pieśni nie były uznane za autografy Kolberga, co automatycznie wykluczyło ich&#13;
publikację wśród jego kompozycji.&#13;
&#13;
144&#13;
&#13;
�są zarówno z liryką niemiecką, jak i z sentymentalną polską pieśnią z czasów po kongresie wiedeńskim, a w sposobie kształtowania rysunku melodycznego widoczne są również dalekie echa operowej kantyleny inspirowanej stylem bel canto. W kilku kompozycjach można także zauważyć&#13;
nawiązanie do melodyki przejętej z polskiej muzyki ludowej. Tę inspirację&#13;
folklorem trzeba jednak uznać za element sztafażu, nie jest to w żadnej&#13;
mierze próba naśladowania czy imitacja, lecz twórcze spożytkowanie takich&#13;
elementów jako sposobu budowania klimatu emocjonalnego. Pieśni Kolbergowskie należą w historii polskiej muzyki do okresu wczesnoromantycznego1, ze szczególną skłonnością do sentymentalizmu i sielanki.&#13;
Zasadnicze znaczenie dla typu emocjonalności obecnej w pieśniach&#13;
Kolberga ma dobór tekstów. Kompozytor wykorzystał w swoich lirykach&#13;
wokalnych wiersze Juliana Heppena, Józefa Bogdana Zaleskiego, Teofila&#13;
Lenartowicza, Seweryny Duchińskiej-Pruszakowej, Stefana Witwickiego,&#13;
Gustawa Zielińskiego, Edmunda Wasilewskiego i Konstantego Zakrzewskiego. Dobierał przede wszystkim teksty o charakterze sentymentalnym&#13;
i sielankowym (Rojenia wiosenne, Śpiew poety, Pod twym okienkiem, Gdy&#13;
na górach świta dzionek, Piszczałeczko jedyna, Kukułeczko moja siwa,&#13;
Wiosna, Westchnienie za rodzinną chatką, On zginął), a także o tematyce&#13;
miłosnej (Do dziewczyny, Kochanka do gwiazdy, Wyjazd, Zakochana,&#13;
Przyczyna, Krakowiak), nieliczne natomiast są w nich znamiona baśniowości czy fantastyki (Talizman). Niektóre z wierszy służyły już wcześniej&#13;
innym kompozytorom, w tym Chopinowi2. Opracowanie muzyczne Kolberga respektuje zwykle dość dokładnie prozodię tekstu. Pojawiają się&#13;
czasem sugestie, jakoby Kolberg miał problem z dopasowaniem melodyki&#13;
swoich pieśni do wybranych tekstów poetyckich. Zdanie to wypada uznać&#13;
za krzywdzące, ponieważ sam Kolberg, obeznany dokładnie z literaturą współczesnych mu twórców liryki wokalnej, stosował czasem celowo&#13;
pewne rozbieżności, przybliżając w ten sposób odbiorcom klimat śpiewów&#13;
popularnych i ludowych3.&#13;
1 O periodyzacji polskiej pieśni w okresie romantyzmu zob. M. Tomaszewski Oblicze i losy&#13;
pieśni polskiej 1795–1918, w: Muzyka polska w okresie zaborów, red. K. Bilica, Warszawa&#13;
1997, s. 13–14.&#13;
2 Uwagi o opracowaniach tekstów tych autorów przez innych kompozytorów zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XV.&#13;
3 O wykorzystywaniu specyfiki polskiej prozodii w kompozycjach polskich tego okresu zob.&#13;
K. Bilica Melos polski u Chopina, w: Muzyka polska w okresie zaborów…, s. 67–93.&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
�Nie sposób dziś zarzucić znawcy polskiej pieśni ludowej nieumiejętność&#13;
obchodzenia się z prozodią polskiego języka w trakcie aktu kreacji dzieła&#13;
muzycznego. Kilkukrotnie nawet przepisywane szkice tych samych pieśni&#13;
różnią się przede wszystkim poszukiwaniem szczegółów opracowania muzycznego, autokorekty te nie dotyczą przyporządkowania słów poezji do&#13;
fraz melodycznych. Te dyskusyjne tezy o braku umiejętności łączenia wybranych przez siebie tekstów poetyckich z własną, koncypowaną muzyką&#13;
nie są wystarczająco uzasadnione, podobnie jak tezy o wykorzystywaniu&#13;
„autentycznej ludowości” 1.&#13;
W kompozytorskim opracowaniu pieśni Kolbergowskich widoczne&#13;
są trzy zasadnicze wątki stylistyczne. Pierwszy związany jest ze wspomnianym już kręgiem niemieckiej pieśni wczesnoromantycznej. Znane&#13;
ówcześnie i będące w powszechnym odbiorze cykle pieśniowe Carla&#13;
Loewego czy liryka wokalna Webera odcisnęły pewne piętno na utworach Kolberga, widoczne przede wszystkim w dążeniu do strukturalnego&#13;
porządku i harmonijnej budowy, co było również konsekwencją wykorzystania środków związanych z muzyką późnego klasycyzmu. Kolejny&#13;
element znany z kompozycji mistrzów niemieckiej liryki to istotna rola&#13;
akompaniamentu fortepianowego, który u Kolberga jest w kilku pieśniach&#13;
bardziej nawet urozmaicony niż w pieśniach chopinowskich. Ważna jest&#13;
także rola rozwiniętej, choć niestroniącej od chłodnego akademizmu harmoniki, która kształtuje emocjonalność przebiegu na równi z melodyką&#13;
i tekstem poetyckim2.&#13;
Drugim znamieniem stylistycznym, dotyczącym w tym przypadku&#13;
przede wszystkim partii wokalnych, jest stosowanie formuł melodycznych&#13;
znanych z włoskich oper bel canto. Fragmenty takie spotkać można zwłaszcza w zakończeniach fraz. Włoski typ melodyki nierzadko łączy kompozytor z akompaniamentem „harfowym” opartym na rozłożonych akordach.&#13;
Ten typ stylistyczny ujawnia się również w utworach o marszowych rytmach, gdzie poprzez spowolnienie tempa uzyskany został charakter cavatiny operowej, ozdobionej jeszcze typowym włoskim zdobnictwem w partii&#13;
wokalnej3.&#13;
1&#13;
&#13;
Por. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XIV.&#13;
Zob. O. Kolberg Talizman i Rojenia wiosenne, w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 3–4 oraz tamże, s. 16–18.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Śpiew poety, Do dziewczyny i On zginął, w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), odpowiednio s. 21–23, s. 27 oraz s. 75–76.&#13;
2&#13;
&#13;
146&#13;
&#13;
�Trzecim, najważniejszym światem inspiracji muzycznych Kolberga jest&#13;
krąg muzyki polskiej okresu późnego klasycyzmu i współczesnych kompozytorowi muzyków. Pomimo niezwykłego, udowodnionego wielokrotnie&#13;
uwielbienia, jakim Kolberg darzył twórczość Chopina, w pieśniach Kolbergowskich nie ma jasnych nawiązań do znanej przecież wówczas i wykonywanej powszechnie chopinowskiej liryki wokalnej. Bez wątpienia jednak&#13;
podobnie jak Chopin, także Kolberg jako twórca pieśni wyrósł na muzyce&#13;
Elsnera, Kurpińskiego, ale też na tradycji polskiej opery ludowej (Maciej&#13;
Kamieński, Jan Stefani) oraz na całej tradycji polskiej muzyki ludowej i popularnej. Z tej inspiracji powstały pieśni o charakterze dumki, ujęte w metra&#13;
parzyste i w wolnych tempach, o prostej budowie i częstych powtórzeniach&#13;
motywów1. W tym typie mieści się także stosowanie polskiego stylu „ludowego”, uzyskiwanego przez maksymalne uproszczenie akompaniamentu&#13;
i partii wokalnej. Widoczne jest to najwyraźniej w pieśni Kukułeczko moja&#13;
siwa2. Przejawem tej tradycji jest również, spotykane niekiedy w pieśniach&#13;
Kolbergowskich, nasycenie kompozycji rytmiką tańców polskich, w szczególności mazurka, poloneza i krakowiaka. O ile taneczność synkopowanej&#13;
rytmiki krakowiaka jest zawsze uchwytna i zaznaczona dodatkowo tytułem&#13;
pieśni, o tyle rytmy mazurkowe są czasem ukryte w pieśniach o wolniejszym&#13;
tempie, gdzie taneczność nie jest głównym celem przekazu. Rytmy mazurowe dodają wówczas narodowy rys. Analogiczną funkcję pełnią również rytmy polonezowe, niejednokrotnie jeszcze głębiej ukryte w strukturze pieśni3.&#13;
Pieśni Kolberga należą do chętniej wykonywanych jego kompozycji.&#13;
Z pewnością utworów tych nie można postawić na równi z muzyką mistrzów niemieckich. Przy dokładniejszym zapoznaniu się z nimi widać&#13;
jednak staranność opracowania kompozytorskiego, rozwinięte rzemiosło&#13;
w kształtowaniu partii akompaniamentu fortepianowego oraz swobodę&#13;
w doborze środków przy budowaniu partii wokalnych. Szerokie wykorzystanie wczesnoromantycznych środków muzycznych jest tu świadectwem&#13;
wyrobionej erudycji Kolberga. Przy dokładniejszej analizie widać także wyraźnie kręgi jego inspiracji. Zauważyć też można, że brak w tych utworach&#13;
1&#13;
&#13;
–50.&#13;
&#13;
Np. Dumka, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 47–&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s 107–108.&#13;
Zob. O. Kolberg Pod twym okienkiem (I), Młodo zaswatana, Krakowiak, Jaskółka (III)&#13;
i Kochanka do gwiazdy w: tegoż Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), odpowiednio s. 7, 13–15, 46, 62–63 i 68–70.&#13;
3&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
�rysu indywidualnego, jest to jednak cecha całej twórczości Kolberga. W miniaturach pieśniowych, ze względu na ich niewielką formę, ta niejednolitość&#13;
stylistyczna jest szczególnie wyrazista. Wykorzystywanie doświadczeń innych kompozytorów w budowaniu dzieła muzycznego jest jedną z częstych&#13;
cech kompozycji romantycznych, jednak Kolbergowi najwyraźniej zabrakło&#13;
czasu na dopracowanie indywidualnego sposobu korzystania z tych elementów. Stąd też niektóre pieśni trzeba określić jako utwory konwencjonalne&#13;
i akademickie, gdzie często ciekawe, oryginalne myśli muzyczne zestawiane&#13;
są z elementami płytszymi pod względem wyrazu. Ujawnia się tu „nieromantyczna” osobowość Kolberga, który w kompozycji pozostał wierny&#13;
ograniczeniom późnego klasycyzmu muzycznego.&#13;
Pieśni chóralne&#13;
Osobnego omówienia wymagają dwie kompozycje chóralne Kolberga1.&#13;
Pierwsza, zatytułowana Do smutnego przyjaciela, ze słowami Stefana Witwickiego, przeznaczona na czterogłosowy męski chór a cappella (TTBB),&#13;
jest dziełem nieskomplikowanym strukturalnie. Ten typ kształtowania&#13;
struktury muzycznej znany jest przede wszystkim z pieśni chóralnych&#13;
kompozytorów niemieckich. W kompozycji dominuje najlepiej rozumiana&#13;
prostota. Cały tekst tej zwrotkowej pieśni został potraktowany deklamacyjnie, z wyraźną dominacją melodyczną najwyższego głosu. W utworze nie&#13;
ma żadnych nawiązań do muzyki ludowej, a jego struktura harmoniczna –&#13;
z opóźnieniami, zmiękczającymi całość alteracjami i dyskretną chromatyką&#13;
– zasługuje na wysoka ocenę.&#13;
Podobne cechy posiada ośmiogłosowy Psalm 85 „Nakłoń ucha Twego, Panie”, choć charakteryzuje się on znacznie bardziej rozwiniętą fakturą&#13;
i znakomicie przemyślanym akompaniamentem fortepianowym. Kolberg&#13;
skorzystał tutaj z tłumaczenia autorstwa Franciszka Karpińskiego2. Pokutny tekst otrzymał opracowanie muzyczne w trzyczęściowej formie ABA’.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 127–129&#13;
O proweniencji tekstu w tym utworze zob. A. Nawrocka-Wysocka Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików – twórczość, krytyka, dokumentacja, w: Oskar Kolberg – Polak&#13;
z wyboru, seminarium, zeszyt z materiałami z sesji popularno-naukowej wydany w roku Kolberga staraniem parafii ewangelicko-augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie, red. E. Kobierska-Maciuszko [Warszawa 2014], s. 17.&#13;
2&#13;
&#13;
148&#13;
&#13;
�Części skrajne to deklamacyjne partie ośmiogłosowe o nasyconej harmonice, w części pierwszej rozpisane z rozmachem w barokowej formie dialogowanej między głosami męskimi i żeńskimi. Afektowane pauzy między&#13;
wersami potęgują klimat powagi i smutku1. Część środkowa miała być&#13;
prawdopodobnie przeznaczona na głosy solowe2, wskazuje na to wyodrębnienie klasycznego czterogłosu, z rozpisaniem partii poszczególnych głosów&#13;
na ustępy solowe i duety i połączeniem ich przed repryzą części pierwszej&#13;
w pełen czterogłos3. Także zastosowany tu kantylenowy typ melodyki sugeruje obsadę solową tego fragmentu. Epizod środkowy przynosi zmianę klimatu, akcentowaną zarówno zmianą trybu z e-moll na E-dur, jak i poprzez&#13;
ascendentalnie zakreśloną frazę oraz progresję harmoniczną z wyraźnym&#13;
dążeniem do kulminacji i z dynamicznie podkreśloną partią akompaniamentu. Cały ten fragment ma wyraźnie włoski kształt, przywodzący na&#13;
myśl ensemble z oper bel canto4.&#13;
Poważny charakter kompozycji i jej patetyczne nacechowanie przypomina nieco żałobne utwory Cherubiniego, tym bardziej że w środkowej fazie&#13;
dzieła widać wyraźną inspirację muzyką operową w sposobie budowania&#13;
frazy melodycznej, a części skrajne zdominowane są przez deklamacyjną&#13;
retorykę, sugestywnie oddającą pokutny nastrój tekstu. Jest to jedna z najciekawszych kompozycji Kolberga, z wyraziście nakreśloną formą i o poważnej wymowie emocjonalnej, z przemyślanym planem harmonicznym&#13;
i atrakcyjną pod względem melodycznym częścią środkową. Forma utworu&#13;
i jego rozmach obsadowy oraz nasycenie faktury w akompaniamencie mogą&#13;
wskazywać na to, że Kolberg planował zorkiestrowanie tego dzieła. Jest to&#13;
jedyna zachowana kompozycja religijna Oskara Kolberga, trudno dziś jednak stwierdzić, czy utwór ten powstał na jakąś szczególną okazję. Trudno&#13;
też zaakceptować sugestię, że była to kompozycja towarzyska, o charakterze&#13;
Tafelmusik5. Przeczy takiej tezie zarówno rozbudowana obsada wokalna&#13;
i wyodrębnienie partii solowych wymagających głosów operowych o dużych umiejętnościach wykonawczych, jak i dość mroczny jak na utwory&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 110.&#13;
Zasada dialogowania między głosami męskimi i żeńskimi jest tu zastosowana równie&#13;
konsekwentnie jak w części pierwszej psalmu, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 112–121.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 118.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 116–117.&#13;
5 Por. D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XVI.&#13;
2&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
�Kolberga klimat opracowania muzycznego. Jest prawdopodobne, że psalm&#13;
ten powstał z myślą o wykonaniu w kościele protestanckim, na co wskazuje&#13;
użycie wersji tekstu w języku polskim. Aktywne związki Kolberga z ewangelicką parafią Świętej Trójcy w Warszawie wydają się najbardziej prawdopodobnym źródłem inspiracji dla powstania tego utworu1.&#13;
Król pasterzy i inne utwory sceniczne&#13;
Zainteresowanie Kolberga formami scenicznymi miało swój początek&#13;
już w okresie nauki kompozycji i teorii muzyki. Wykonywane w tym czasie&#13;
transkrypcje fortepianowe arii i uwertur operowych z pewnością kierowały jego uwagę w stronę dzieł przeznaczonych do wykonania w teatrze.&#13;
Zainteresowaniu temu sprzyjał znaczący rozwój warszawskiego teatru operowego za czasów dyrekcji Karola Kurpińskiego. W tym okresie, aż do lat&#13;
czterdziestych, publiczność warszawska miała możliwość zapoznania się&#13;
z prawdziwie europejskim repertuarem operowym. Pomimo represji po&#13;
powstaniu listopadowym opera warszawska działała nadal, choć tematyka&#13;
przedstawień podlegała ścisłej cenzurze, a działalność tej instytucji znajdowała się pod całkowitą kontrolą władz rosyjskich. Z pewnością rodzina Kolbergów uczestnicząc w życiu kulturalnym miasta, korzystała także&#13;
z bogatej oferty repertuarowej teatru. Młody Kolberg dorastał przy tym&#13;
w środowisku, które aktywnie kreowało życie muzyczne Warszawy pierwszej połowy XIX wieku. Wśród dzieł prezentowanych wówczas w Warszawie przeważał repertuar włoski, francuski i niemiecki2.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. A. Nawrocka-Wysocka Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików…, s. 17–19.&#13;
Wiele oper po premierze doczekało się jedynie kilku przedstawień, jednak niektóre tytuły zyskiwały popularność i utrzymywały się dłużej w repertuarze teatru warszawskiego.&#13;
W sumie publiczność warszawska mogła poznać szeroki repertuar europejski, w tym opery&#13;
Mozarta (Don Giovanni, Czarodziejski flet), Rossiniego (Tankred, Turek we Włoszech, Sroka&#13;
złodziejka, Cyrulik sewilski, Włoszka w Algierze, Kopciuszek, Hrabia Ory, Otello), Elsnera&#13;
(Król Łokietek czyli Wiśliczanki) oraz Kurpińskiego (Pałac Lucypera, Szarlatan, Jadwiga,&#13;
Nowe Krakowiaki, Czaromysł, Leśniczy w Puszczy Kozienieckiej, Cecylia Piaseczyńska).&#13;
W późniejszych latach, za dyrekcji Kurpińskiego, na scenie pojawiły się również dzieła Aubera&#13;
(Niema z Portici, Fra Diavolo), Halévy’ego, Herolda, Paera, Boieldieu, Damsego (Chłop milionowy), Webera (Wolny strzelec), Meyerbeera (Robert Diabeł), Donizettiego (Napój miłosny)&#13;
i Belliniego (Lunatyczka). Por. A. Lisowska Karol Kurpiński jako pisarz, działacz i organizator muzyczny w Warszawie, w: Szkice o kulturze muzycznej XIX wieku, T. II, red. Z. Chechlińska, Warszawa 1973, s. 199–213.&#13;
2&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
�Omawiane już zeszyty do studiów muzycznych wskazują na pewne wątki repertuarowe, nazwiska kompozytorów i tytuły dzieł operowych, które&#13;
znane były Kolbergowi. Dodatkową wskazówką, dzięki której poznajemy&#13;
upodobania Kolberga w sferze sztuki operowej, są jego artykuły i pisma&#13;
muzyczne. Noty biograficzne przygotowane przez niego dla potrzeb Encyklopedii Orgelbranda pokazują szeroką wiedzę oraz zawierają czasem jasne&#13;
deklaracje estetyczne autora1. Z tekstów tych wyłania się wiedza Kolberga&#13;
o dziełach, które mogły być dla niego inspiracją w pracy nad własnymi&#13;
kompozycjami – dotyczy to w szczególności utworów dramatycznych. Chociaż sam Kolberg podążał konsekwentnie drogą wyznaczoną przez kompozytorów pierwszych polskich oper (Jan Stefani, Maciej Kamieński), to&#13;
z napisanych przez niego haseł dotyczących najwybitniejszych muzyków&#13;
europejskich wynika, że twórczość operowa wielu autorów włoskich, francuskich czy niemieckich była mu bardzo dobrze znana. Z tekstów przygotowanych do Encyklopedii wnioskować można o wielkiej erudycji Kolberga oraz o perspektywicznym spojrzeniu przez niego na historię muzyki.&#13;
Głównym jednakże źródłem jego poglądów odnośnie do muzyki scenicznej&#13;
było przywiązanie do stworzonej przez Bogusławskiego, patriotycznej i „ludowej” wizji polskiego teatru narodowego.&#13;
Kontynuację i twórcze rozwinięcie znanego z dzieł Bogusławskiego sposobu kreowania i kształtowania opery polskiej Kolberg upatrywał w działalności Stanisława Moniuszki:&#13;
1&#13;
&#13;
Zwracają uwagę zamieszczone tam noty o kompozytorach operowych, dające wyobrażenie o poziomie erudycji muzycznej Kolberga. Autor nie stroni w nich od żywych, nierzadko&#13;
ostrych, lecz inteligentnych ocen estetycznych na temat kompozytorskich dokonań najwybitniejszych współczesnych mu oraz dawniejszych kompozytorów. Zob. na przykład hasła z Encyklopedii Orgelbranda, przedrukowane w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62):&#13;
Dobrzyński (s. 396–400), Elsner (s. 400–404), Kurpiński (s. 421–425), Moniuszko (s. 434–439),&#13;
Stefani (s. 450–451) oraz Halévy (s. 181–183), Herold (s. 183–184), Gluck (s. 244–248), Graun&#13;
(s. 248–249), Haendel (s. 250–251), Hasse (s. 254–255), Marschner (s. 173–275), Meyerbeer&#13;
(s. 278–282), Mozart (s. 282–287), Spohr (s. 300–301), Weber (s. 306–309), Lully (s. 186–188),&#13;
Gounod (s. 179–180), obszerny i krytyczny artykuł o Berliozie (s. 164–167), bardzo rozbudowany i jednocześnie obiektywny artykuł o Auberze (s. 156–163), entuzjastyczna w tonie nota&#13;
o Rossinim (s. 128–131), podobna o Donizettim (s. 107–109), pochlebny tekst o Cherubinim&#13;
(s. 104–106) i Bellinim (s. 97–99), krytyczny tekst o Verdim (s. 135–137) i napisana z nieskrywanym podziwem nota o Wagnerze (s. 304–305). Z tekstów o kompozytorach „nieoperowych”&#13;
zwraca uwagę pełna ciepła i osobistej fascynacji, rozbudowana nota o Mendelssohnie (s. 275–&#13;
–278), o rodzinie Bachów (s. 224–230), Beethovenie (s. 230–234), Haydnie (s. 257–261), krytyczny tekst o Schubercie (s. 296–297) i entuzjastyczny o Schumannie (s. 297–299).&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
�Dzieła te, jak w ogóle wszystkie pomysły tego kompozytora, cechuje prostota&#13;
bynajmniej nie wyłączająca namiętności ni zapału, obok opracowania bogatego&#13;
szczegółów, zawsze siłę i głębokość, a gdzie potrzeba, szumność i rubaszność im&#13;
nadającego. Przymioty te składają się na całość udatną, skończoną, a przesiąknięte melodią i harmonią swojską, działają wybitnie na umysł i serce każdego&#13;
myślącego i czującego człowieka1.&#13;
&#13;
Uzasadniał także potrzebę inspirowania się przez kompozytorów tradycją własnego kraju i powiązaniem twórczości z lokalną problematyką&#13;
społeczną:&#13;
Artysta krajowy, zapatrując się na otaczającą go społeczność i naturę, w duszy&#13;
swej ze zbiorowych jej uczuć i obrazów snuje i tworzy ideały, którym wierny&#13;
pozostać winien pod karą utraty samodzielności, a stąd i miłości w narodzie2.&#13;
&#13;
Szczególnie ważny dla zrozumienia idei, którą Kolberg jako twórca&#13;
operowy starał się w swoich kompozycjach zrealizować, jest artykuł Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i górale” 3. Opublikowany został w „Ruchu Muzycznym” w 1858 roku, a czas publikacji&#13;
tego artykułu wyraźnie zbieżny jest z rokiem teatralnej premiery opery&#13;
Kolberga Król pasterzy. Z postawy Kolberga jako historyka muzyki i teoretyka wynika jasno, że za wartościowe dla rozwoju kultury muzycznej&#13;
Polski pod zaborami uznał te postawy twórcze, które w sposób kreatywny&#13;
i jednocześnie szeroki akceptowały korzystanie z polskiej tradycji muzycznej oraz z kultury muzycznej wsi. W pewnym stopniu swoje opery uważał&#13;
prawdopodobnie za kontynuację idei Wojciecha Bogusławskiego, korzystając z doświadczeń kompozytorskich Jana Stefaniego, Józefa Elsnera,&#13;
Karola Kurpińskiego i po części samego Stanisława Moniuszki, starał się&#13;
włączyć w nurt „opery narodowej”. Już na początku lat pięćdziesiątych&#13;
XIX wieku, kiedy to komponował Króla pasterzy, mógł poszczycić się&#13;
wnikliwą znajomością polskiej muzyki ludowej, wynikającą z wieloletniej&#13;
już wówczas praktyki zbierackiej. Zgromadzone przez niego w tym czasie&#13;
pieśni (teksty i melodie) nie tylko stały się podstawą jego działalności&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Moniuszko Stanisław, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 438,&#13;
pierwodruk w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, T. 18, Warszawa 1864.&#13;
2 Tamże, s. 439.&#13;
3 „Ruch Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II&#13;
(DWOK T. 62), s. 546–554.&#13;
&#13;
152&#13;
&#13;
�wydawniczej jako etnografa muzycznego, ale także bezpośrednio wpłynęły na jego zainteresowania kompozytorskie. Można przypuszczać, że&#13;
wyrażona przez niego chęć „oznaczenia charakteru muzyki słowiańskiej” 1&#13;
odnosiła się na początku jego działalności również do działań kompozytorskich. Być może sam Kolberg liczył na to, że jednym ze sposobów&#13;
praktycznego wykorzystania publikowanych przez niego zbiorów melodii&#13;
może być inspirowanie folklorem muzycznym działań kompozytorskich&#13;
(w tym jego własnych). Mając zatem na początku lat pięćdziesiątych na&#13;
swoim koncie pokaźny zasób dokumentacji folkloru ziem polskich, czuł&#13;
się dobrze przygotowany do stworzenia pewnego rozwinięcia Krakowiaków i Górali Stefaniego i późniejszej kontynuacji „narodowej opery” Kurpińskiego. Na początku lat 50. XIX wieku Kolberg nie porzucił jeszcze myśli o komponowaniu. Twórczość kompozytorska i aktywność muzyczna&#13;
były przez niego wtenczas spostrzegane jako równoległe drogi rozwoju.&#13;
Dopiero z biegiem lat ta kompozytorska pasja Kolberga stopniowo ustawała na rzecz pochłaniającej go działalności zbierackiej, etnograficznej,&#13;
pisarskiej i edytorskiej.&#13;
Libretto Króla pasterzy zostało przygotowane przez Teofila Lenartowicza na podstawie sielanki Feliksa L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy2. Opera została ujęta w siedem obrazów i poprzedzona introdukcją&#13;
orkiestrową, zaś w ramach obrazów można wyróżnić arie, duety, niewiele&#13;
recytatywów. Tekst zaczął powstawać już w 1848 roku, jednak ze względu na zagrożenie aresztowaniem Lenartowicz musiał w tym roku opuścić&#13;
Warszawę. Być może już od tego momentu trwały także prace Kolberga nad&#13;
planowaną operą. Ostatecznie za oficjalną datę powstania Króla pasterzy&#13;
przyjmuje się rok 1853. Szkice zachowane w archiwum Kolbergowskim&#13;
w tece 51 powstały być może jeszcze przed rokiem premiery „salonowej”&#13;
tego utworu3. Faktem bezspornym jest, że jakaś wstępna wersja tego dzie1 A.J.S. [Antoni Józef Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1841, T. 1, s. 163.&#13;
2 F.L.J. [F.L. Jaskólski] Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie, Warszawa 1827, reedycja w opracowaniu B. Burdzieja, Włocławek 2005.&#13;
3 W Archiwum PTL we Wrocławiu, w tece 51, sygn. 1358, zachowały się szkice do&#13;
kilku fragmentów Króla pasterzy. Na k. 167 zachowało się arioso Wojtka ze sceny II, na&#13;
k. 181 wstępna wersja recytatywu Sołtysa ze sceny II i arioso Wojtka, na tej samej karcie&#13;
oraz na k. 182 widnieje chóralna partia z poloneza oraz niewykorzystane później epizody&#13;
instrumentalne dla sceny V, na k. 199 i 200 znajdują się niewykorzystane ostatecznie dwie&#13;
różniące się od siebie wersje wstępu orkiestrowego do opery, na k. 201 jeszcze kilka taktów&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
�ła (wraz z fragmentami opery Scena w karczmie czyli Powrót Janka,&#13;
obie najpewniej z akompaniamentem fortepianowym samego kompozytora) została zaprezentowana w 1853 roku w warszawskim salonie Faustyna&#13;
Żylińskiego1. Świadectwem tego wykonania jest nota zamieszczona przez&#13;
Karola Kucza w Pamiętnikach miasta Warszawy z 1853 roku:&#13;
Co zaś do prywatnych tego rodzaju wieczorów, jednym z znaczniejszych był&#13;
wieczór w domu znanego muzyka p. Żylińskiego, gdzie zebrani Amatorowie&#13;
i Amatorki wykonali pod przewodnictwem p. Kolberga dwie opery własnego&#13;
jego utworu, to jest Król pasterzy i Powrót Janka. Z tych pierwsza na samych&#13;
ludowych motywach oparta odznacza się nadzwyczajną melodią i znaczną liczbą&#13;
wzniosłych ustępów i godną byłaby publicznego przedstawienia2.&#13;
&#13;
Nie są znane żadne szczegóły tego wykonania, nie wiadomo także, na&#13;
podstawie jakich materiałów muzycznych przedstawienie to zostało przygotowane. Warto tu wspomnieć, że jako autora libretta podaje się konsekwentnie Teofila Lenartowicza, jednak słowa Kolberga wskazują na nieco&#13;
bardziej skomplikowany proces powstawania nieukończonego ostatecznie przez librecistę tekstu 3. Pomimo genetycznej niejednolitości tekstu,&#13;
tej introdukcji, przy czym najpierw zanotowane są one jako wersja fortepianowa, niżej natomiast widnieje próba rozpisania ich w formie partytury na kilka niezidentyfikowanych&#13;
instrumentów.&#13;
1 Faustyn Żyliński (1796–1867), śpiewak, dyrygent, pedagog i kompozytor. Jako tenor występował w operach wystawianych w operze warszawskiej, prowadził w Warszawie salon&#13;
muzyczny. Jest prawdopodobne, że w salonowej prezentacji opery Król pasterzy z roku 1853&#13;
śpiewał rolę Wojtka. Zob. O. Kolberg Żyliński Faustyn, w: Pisma muzyczne cz. I (DWOK&#13;
T. 61), s. 209; zob. także B. Chmara-Żaczkiewicz Faustyn Żyliński, hasło w: Encyklopedia muzyczna PWM, T. W-Ż, pod. red. E. Dziębowskiej, Kraków 2012.&#13;
2 K. Kucz Pamiętniki miasta Warszawy z roku 1853, T. I, Warszawa 1854, s. 235. Kucz wymienia tytuł Powrót Janka, pełny tytuł brzmiał Scena w karczmie czyli Powrót Janka, zob.&#13;
też informacje o tym utworze Kolberga w: A. Skrukwa Życie Oskara Kolberga w Warszawie,&#13;
w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 101–103.&#13;
3 Przedstawienie salonowe z 1853 roku nie było wynikiem jakiejś spontanicznej inicjatywy,&#13;
a zaplanowane zostało przez Kolberga i jego warszawskich przyjaciół z pewnym wyprzedzeniem. W liście do Józefa Sikorskiego Kolberg wspomina bowiem o nieukończeniu pracy nad&#13;
librettem przez Lenartowicza i kłopotach związanych z powstawaniem dalszej części tekstu:&#13;
„Tymczasem, pragnąc jako tako mieć wykończonym ten obrazek dla przedstawienia go w salonie znajomego mi, zacnego obywatela, uprosiłem parę osób zajmujących się pracami literackimi o napisanie reszty, czego chętnie dopełnili”. Zob. niedatowany brulion listu do J. Sikorskiego&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (DWOK T. 66), s. 682. Kolberg podał tam mylnie, że&#13;
Lenartowicz wyjechał z Warszawy w roku 1849 zamiast 1848.&#13;
&#13;
154&#13;
&#13;
�ze względu na prostotę tematu i niewielkie komplikacje dramaturgiczne,&#13;
w ostatecznej wersji nie odczuwa się w nim udziału kilku autorów.&#13;
Być może zachowany w tece 51 Miscellanea czystopis wersji fortepianowej Sceny w karczmie jest śladem wykonania tego utworu scenicznego w salonie F. Żylińskiego. Natomiast nie zachowała się żadna sporządzona własnoręcznie przez autora rękopiśmienna wersja fortepianowa&#13;
Króla pasterzy, która mogła służyć jako podstawa interpretacji koncertowej w roku 18531. Wyciąg fortepianowy tego utworu został wydany&#13;
drukiem2 w ośmiu zeszytach w latach 1859-1860 prawdopodobnie przy&#13;
okazji przygotowywania inscenizacji tej opery w teatrze warszawskim.&#13;
Można domniemywać, iż ta starannie opracowana, drukowana wersja na&#13;
fortepian i głosy wokalne jest powieleniem pierwszej, wykonanej w 1853&#13;
roku kompozycji.&#13;
Partytura orkiestrowa, sporządzona przez Kolberga własnoręcznie, zachowała się w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Rękopis ten jawi się obecnie jako dokument wyjątkowy, jest to bowiem&#13;
jedyne znane dziś samodzielnie zorkiestrowane dzieło Kolberga. Ostateczna&#13;
wersja partytury została przez niego prawdopodobnie zakończona w roku&#13;
1858. Na ten rok wskazują dwie noty zamieszczone na karcie tytułowej.&#13;
Pierwsza z nich to wyrażona po francusku opinia dyrektora opery warszawskiej, Giovanniego Lodovico Quatriniego3, w której przewiduje on&#13;
sukces sceniczny w razie wykonania tego dzieła. Kolejna adnotacja została&#13;
wpisana przez Stanisława Moniuszkę4, który od 1858 roku, jako odpowie1&#13;
&#13;
W zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie znajduje się odpis wyciągu fortepianowego sporządzony przez kopistę o nazwisku Filipow. Kopia ta pochodzi z roku 1938. Jak już&#13;
wspomniano, nie zachował się jednak rękopis Kolberga, dlatego nie wiadomo dokładnie, jaka&#13;
wersja została przepisana w tym manuskrypcie. Zob. W. Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne drugiej połowy XIX wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 2002, s. 75, nr&#13;
157 i 157a.&#13;
2 Opis postaci wydawniczej tej publikacji zob. D. Idaszak, Twórczość kompozytorska…&#13;
(DWOK T. 68), s. XX.&#13;
3 Giovanni Lodovico Quattrini (1822–1898), włoski dyrygent i pedagog, w 1843 przybył do&#13;
Warszawy, gdzie w latach 1853–1874 piastował stanowisko pierwszego dyrygenta Warszawskich Teatrów Rządowych, od 1858 roku dzielił tę funkcję ze Stanisławem Moniuszką, z którym&#13;
był zaprzyjaźniony i którego opery wystawiał bardzo starannie. Zob. B. Chmara-Żaczkiewicz&#13;
Quatrini Jan Ludwik, hasło w: Encyklopedia muzyczna PWM, T. Pe-R, pod red. E. Dziębowskiej, Kraków 2004.&#13;
4 Kolberg znał Moniuszkę już od lat czterdziestych XIX wieku. W zachowanych do dziś listach&#13;
Moniuszki skierowanych do Józefa Sikorskiego nadawca wielokrotnie prosi o przekazywanie&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
�dzialny za przygotowywanie oper polskich, dzielił obowiązki dyrygenckie&#13;
z Quatrinim:&#13;
Potwierdzam zdanie W[wielmożnego] Pana Dyrektora Quattrini.&#13;
Stanisław Moniuszko&#13;
&#13;
Nieznana osoba wpisała także dodatkową notę:&#13;
JWy Generał polecić raczył wobec Dyrektora i artystów opery spróbować niniejszą partyturę i podać projekt do rozdania ról w razie pozytywnej opinii1.&#13;
&#13;
Pierwsza prezentacja sceniczna Króla pasterzy na deskach opery warszawskiej miała miejsce 3 marca 1859 roku2. Partytura, pomimo bardzo&#13;
przejrzystej, czystopiśmiennej formy, wskazuje na intensywną pracę, której&#13;
świadectwem są znaczne ilości poprawek, a czasem nawet daleko idące korekty, włącznie z wykreślaniem pewnych fragmentów oraz dopisywaniem&#13;
alternatywnych wersji. Niektóre korekty miały prawdopodobnie na celu&#13;
zmniejszenie wolumenu, dotyczy to chociażby wykreślania partii puzonów&#13;
lub ograniczania partii fletów w wysokich rejestrach. Część tych poprawek&#13;
pochodzi od Kolberga i wpisana została jego ręką, wiele jednak naniesionych zostało przez nieznane osoby w nieznanym czasie. Operę Kolberga&#13;
prezentowano później kilkakrotnie i trudno dziś zidentyfikować, kto i kiedy&#13;
te niejednokrotnie znaczące korekty wprowadził. Alternatywne wersje wpisane przez Kolberga mogły powstać podczas przygotowywania pierwszego&#13;
przedstawienia. Korekty te mogły być opracowywane przy współudziale&#13;
Stanisława Moniuszki, a może nawet wprowadzane w odpowiedzi na jego&#13;
bezpośrednie sugestie. Do dziś zachował się bilet przesłany Kolbergowi&#13;
przez Moniuszkę o wymownej treści:&#13;
pozdrowień dla Kolberga, zob. S. Moniuszko Listy zebrane, przygotował do druku W. Rudziński przy współpracy M. Stokowskiej, Kraków 1969.&#13;
1 Notatkę tę cytuje D. Idaszak w komentarzu rewizyjnym, zob. O. Kolberg Kompozycje&#13;
wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 627.&#13;
2 O recepcji opery i kolejnych jej wykonaniach oraz o wykonawcach zob.: D. Idaszak Twórczość kompozytorska… (DWOK T. 68), s. XXII–XXV oraz 626–645. Józef Sikorski jako datę&#13;
premiery scenicznej podaje w swojej recenzji w „Ruchu Muzycznym”: „2 b.m. [marca] 1859”,&#13;
zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 660.&#13;
&#13;
156&#13;
&#13;
�Mój zacny Oskarze! Potrzebuję mego Flisa.&#13;
Twój najżyczliwszy&#13;
Stanisław Moniuszko1.&#13;
&#13;
Ta krótka nota wskazuje na to, że Kolberg starał się przygotować do&#13;
zorkiestrowania Króla pasterzy poprzez przestudiowanie dzieła Moniuszki.&#13;
Trudno dziś wskazać, czy jakieś fragmenty Flisa zaważyły bezpośrednio&#13;
na partyturze Kolberga. Możliwe, że pierwsze takty introdukcji, wyraźnie&#13;
obrazujące wschód słońca i poranek, mogły być inspirowane sielankowym&#13;
klimatem wstępnego fragmentu uwertury do Flisa2.&#13;
Spoglądając dzisiaj obiektywnie na pracę Kolberga-orkiestratora, zauważyć można w partyturze Króla pasterzy wyraźne przywiązanie do&#13;
brzmienia znanego mu z dzieł kompozytorów okresu klasycyzmu, a zatem&#13;
do wiodącej roli instrumentów smyczkowych. Odnotować można również&#13;
nieśmiałe dysponowanie instrumentami dętymi drewnianymi oraz blaszanymi, co stało się bezpośrednim powodem ostrych w tonie uwag Maurycego Karasowskiego3. W swoim opracowaniu orkiestrowym Kolberg&#13;
podążał drogą wyznaczoną przez kompozytorów epoki klasycyzmu, jednakże w kilku miejscach swojej partytury wykazał się niekonwencjonalną&#13;
pomysłowością. Standardowym rozwiązaniem instrumentacyjnym stosowanym przez Kolberga było włączenie do opery wielkiego bębna, czyneli i trójkąta, czyli tzw. „perkusji tureckiej” 4, szczególnie subtelnie użytej&#13;
1&#13;
&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (DWOK T. 64), s. 88.&#13;
Samą operę Kolberg w sposób dość skrótowy wspomniał w cytowanym już tutaj biograficznym haśle o Moniuszce napisanym dla Encyklopedii Orgelbranda: „[…] jest to obrazek&#13;
ludowy warszawski, zręczną, choć zbyt może poważną odziany muzyką”. Zob. O. Kolberg&#13;
Moniuszko Stanisław…, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),&#13;
s. 434–439.&#13;
3 Maurycy Karasowski (1823–1892), muzyk i publicysta muzyczny, był wiolonczelistą w operze warszawskiej, a od roku 1854 działał jako krytyk muzyczny. Po scenicznej premierze Króla&#13;
pasterzy w 1859 roku opublikował w „Kronice Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” bardzo&#13;
krytyczną recenzję, w której wykazywał znaczące jego zdaniem wady opery Kolberga, zwłaszcza&#13;
w zakresie instrumentacji. Zob. M.K. [M. Karasowski] Koncerta – Król pasterzy – Małżeństwo&#13;
przy latarniach, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81, s. 3–4, przedruk&#13;
w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK, T. 68), aneks, s. 663. Podobnie&#13;
krytyczną recenzję napisał wówczas Aleksander Rożniecki, zob. tamże, s. 664.&#13;
4 Perkusja turecka, a w zasadzie janczarska, od czasów Uprowadzenia z seraju Mozarta używana była zwyczajowo dla odmalowania klimatu dźwiękowego światów pozaeuropejskich, zwłaszcza kojarzonych z kulturą turecką, arabską, perską itd. Od początku XIX wieku&#13;
instrumenty te na stałe weszły do użytku orkiestrowego, zwłaszcza w operach, gdzie jednak&#13;
2&#13;
&#13;
157&#13;
&#13;
�w arii Maciusia Ciemięgi, gdzie intensyfikuje ona komiczny wydźwięk&#13;
tego fragmentu1.&#13;
Interesującym brzmieniem charakteryzują się również chóry „ludowe”,&#13;
w których stosuje Kolberg klasyczne sposoby przywoływania klimatów&#13;
sielankowych w postaci burdonów, a poprzez zdwojenia oktawowe w instrumentach dętych drewnianych uzyskuje charakterystycznie ostro zarysowane, jasne, a nawet piskliwe brzmienie, co wzmaga jeszcze rustykalny&#13;
charakter krótkich motywów powtarzanych na wzór kujawiaków2. Pomysły takie należy uznać za udaną formę odmalowania klimatu dźwiękowego&#13;
„wiejskiej” muzyki, który dla słuchacza i widza w operze, w sytuacji scenicznej, ma być czymś zupełnie innym niż typowe, symfoniczne brzmienie&#13;
operowe. Zaskakujące jest też to, że w wielu fragmentach tutti Kolberg&#13;
jako instrumentator radzi sobie lepiej niż w ustępach kameralnych. Dotyczy to szczególnie arii i duetów3, w których zwłaszcza instrumenty dęte&#13;
drewniane nie wpływają korzystnie na wyrazistość brzmienia, zaciemniając czasem melodykę partii wokalnych4. Partytura Króla pasterzy została&#13;
przez Kolberga napisana na skład charakterystyczny dla możliwości zespołu opery warszawskiej z połowy XIX wieku. Z pewnością warunkiem&#13;
przedstawienia tego utworu na wielkiej scenie operowej było rozpisanie&#13;
fortepianowej wersji na pełen skład orkiestrowy, co nie oznacza, że wersja&#13;
fortepianowa Kolbergowskiej opery nie dawała możliwość zadysponowania materiału muzycznego w sposób efektowny. Dla obiektywnej oceny tej&#13;
najczęściej służyły wzmocnieniu tutti orkiestrowego. Użycie ich w dynamice piano bywało&#13;
rzadsze i świadczyło o oryginalnym spojrzeniu na ich walory brzmieniowe.&#13;
1 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 278–291.&#13;
2 Tamże, s. 228–230.&#13;
3 Do mniej udanych fragmentów zaliczyć należy duet Maciusia i Sołtysa poprzedzający&#13;
poloneza w scenie piątej. Skupienie instrumentów o ciemnej barwie i niskim rejestrze z dwoma&#13;
głosami męskimi sprawia, że partie wokalne są nieco przesłonięte. Za udane instrumentacyjnie&#13;
fragmenty z głosami solowymi, obok znakomitej, przesyconej humorystycznymi epizodami arii&#13;
Maciusia Ciemięgi, trzeba uznać duet Wojtka i Rózi ze sceny pierwszej, arię Rózi z ruchliwą&#13;
partią klarnetu oraz cavatinę Wojtka z finału opery, gdzie widać prostotę i celność koncepcji&#13;
brzmieniowej: lekki akompaniament smyczków wspomagają instrumenty dęte podkreślające&#13;
przebieg harmoniczny.&#13;
4 Innym problemem wykonawczym może stać się, szczególnie kłopotliwe dla śpiewaków,&#13;
eksponowanie przez Kolberga niskich rejestrów w partiach solistów przy jednoczesnym nagromadzeniu masywnego brzmienia orkiestrowego. Epizody takie można niejednokrotnie znaleźć&#13;
w Kolbergowskiej partyturze. Mogą one powodować obniżenie komfortu wykonawczego solistów oraz chórzystów.&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
�partytury wskazane jest przypomnienie, iż jest ona jedyną znaną dziś pracą&#13;
orkiestrową Kolberga. Jeżeli zatem uznamy Króla pasterzy za pierwszy&#13;
zorkiestrowany przez niego utwór, z pewnością niedociągnięcia czy pewne&#13;
nielogiczności tej partytury staną się całkowicie zrozumiałe1.&#13;
W odniesieniu do samej treści muzycznej Króla pasterzy należy wskazać&#13;
na zachowawczy styl tej kompozycji, w którym widać bezpośrednią fascynację muzyką z Krakowiaków i Górali Jana Stefaniego. Kolberg operuje&#13;
prostymi motywami melodycznymi, często o rytmach mazurowych i polonezowych (chóry ze sceny pierwszej i z finału). W niektórych fragmentach,&#13;
zwłaszcza przywołujących asocjacje miłosne, posługuje się melodyką przejętą z włoskich oper w stylu bel canto (Romans Rózi z cadenzą i cavatina&#13;
Wojtka z finału)2. Ta cecha, dotkliwie skrytykowana przez współczesnych&#13;
mu recenzentów, dzisiaj nie wydaje się już tak rażąca. Przejmowanie włoskich wzorców w konstrukcji przebiegu melodycznego dziś uznać można&#13;
za całkowicie naturalne dla kompozytorów I połowy XIX wieku – może to&#13;
być przecież z łatwością wskazane także w operach Moniuszki. Z pewnością&#13;
„ludowe” chóry, jak wspomniano już wyżej, pomimo prostoty użytych przez&#13;
kompozytora środków charakteryzują się często świeżością melodyczną,&#13;
cechuje je także wyraźnie rozwijana motoryka, co dziś uznać można za sugestywną aluzją do wiejskiego muzykowania. Nie sposób także nie zauważyć świadomych najpewniej nawiązań melodycznych do Czarodziejskiego fletu Mozarta w niektórych fragmentach duetu Rózi i Wojtka. Zgodnie&#13;
z uwagami dziewiętnastowiecznych krytyków trzeba przyznać, że najsłabiej&#13;
prezentują się w operze Kolberga recytatywy, z jednym może wyjątkiem&#13;
– rozpoczynającym finał opery solo sołtysa3. Fragment ten, mniej recyta1&#13;
&#13;
Napisana zaraz po premierze i opublikowana przez J. Sikorskiego w numerze 10 „Ruchu&#13;
Muzycznego” recenzja zawiera nieco bardziej pozytywne wnioski niż wspomniane wyżej krytyki Karasowskiego i Rożnieckiego. Sikorski szeroko omawia treść opery, dzieje jej powstania,&#13;
w ocenie dzieła stara się wykazać jego niektóre walory, zwracając jednocześnie uwagę na słabą&#13;
orkiestrację i brak rozwinięcia niektórych ciekawych dramaturgicznie fragmentów. Autor omawia również szerzej interpretację wykonawców pierwszego przedstawienia. Ogólna wymowa&#13;
tej recenzji jest pozytywna i zachęcająca Kolberga dla dalszych prób kompozytorskich. Zob.&#13;
J. Sikorski Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego napisany w 1-ym akcie przez T. L&#13;
[T. Lenartowicza], muzyka O. Kolberga. Pierwsze przedstawienie d. 2 b.m., „Ruch Muzyczny”&#13;
1859, nr 10, s. 81–83, przedruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK&#13;
T. 68), aneks, s. 660–662.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 260 i 342.&#13;
3 Zob. tamże, s. 339.&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
�tywny a bardziej chorałowy, zinstrumentował Kolberg na instrumenty dęte&#13;
drewniane (klarnety, fagoty) i blaszane (rogi i puzony), przez co przywołuje&#13;
on skojarzenia z osiemnastowiecznym sposobem obrazowania „wyroczni”&#13;
(w tym wypadku rolę tę pełni postać Sołtysa), znanym na przykład z oper&#13;
Mozarta1.&#13;
Król pasterzy wydaje się obecnie dziełem interesującym, choć niepozbawionym wad i niezręczności. Styl utworu wyraźnie nawiązuje do dzieł&#13;
Jana Stefaniego i Karola Kurpińskiego, co pozwala tę kompozycję uznać za&#13;
należącą jeszcze do późnego muzycznego klasycyzmu, zwłaszcza w zakresie&#13;
kształtowania warstwy harmonicznej i instrumentacyjnej. Ciekawe dla dzisiejszego odbiorcy nawiązania do oper włoskiego bel canto wbrew ostrej&#13;
krytyce współczesnych Kolbergowi recenzentów przydają dziełu pewnej&#13;
lekkości i oczekiwanej w tej formie teatralności. Odniesienia do ludowej&#13;
muzyki są wyraziste i pokazane odbiorcom z dużą dozą naturalności, co&#13;
widać w sposobie kształtowania frazy, w podpatrzonym (podsłuchanym)&#13;
u ludowych muzyków wariacyjnym „ogrywaniu” krótkich motywów w kujawiaku z introdukcji orkiestrowej2. Wyraźnymi zaletami kompozycji są&#13;
żywa akcja, spora doza poczucia humoru oraz różnorodność użytych środków kompozytorskich przy jednoczesnym skupieniu się na oddaniu muzyką klimatu wsi kujawskiej. Wady dzieła obejmują zarówno niezręczności&#13;
instrumentacyjne, jak i zbyt skrótowe – jak słusznie zauważył Józef Sikorski – potraktowanie poszczególnych fragmentów, nierozwijanie udanych&#13;
pomysłów kompozytorskich i szczególnie charakterystyczną dla stylu tego&#13;
utworu niezbyt wyrazistą pracę tematyczną.&#13;
Kolejna opera Kolberga, Scena w karczmie czyli Powrót Janka, według wspomnianego już wcześniej świadectwa Karola Kucza została zaprezentowana wraz z Królem pasterzy w salonie Faustyna Żylińskiego.&#13;
W rękopisach muzycznych Kolberga przechowywanych w tece 51 Miscellanea znajduje się obecnie zespół szkiców do tego dzieła oraz czystopis&#13;
wersji fortepianowej wraz z zapisem partii wokalnych. Manuskrypt ten jest&#13;
niestety niepełny, brakuje w nim zakończenia opery, które zachowało się&#13;
1 Sceny takie popularne były zwłaszcza w operach francuskich już od czasów Christopha&#13;
Willibalda Glucka, weszły one do konwencjonalnych środków operowych jako pewien standardowy element finałów ex machina. Kolberg najprawdopodobniej mógł inspirować się tu&#13;
operami Mozarta (np. w Don Giovannim partia Komandora w finale oraz w Czarodziejskim&#13;
flecie finałowy recytatyw Sarastra).&#13;
2 Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 176.&#13;
&#13;
160&#13;
&#13;
�w szkicowej formie na dalszych kartach w tejże tece. Nie wiadomo zatem,&#13;
czy podczas salonowej prezentacji w roku 1853 wykonano Scenę w karczmie z jakiegoś kompletnego, a niezachowanego do dziś rękopisu, czy była&#13;
to niedokończona wersja z teki 51.&#13;
W utworze tym Kolberg wykorzystał jako libretto tekst Jana Kantego&#13;
Gregorowicza, którego rękopis zachował się obok partytury fortepianowej&#13;
kompozycji we wspomnianej tece. Historia rozgrywa się w karczmie na&#13;
nieokreślonej bliżej sandomierskiej wsi, gdzie Basia czeka na powrót swojego ukochanego Janka, pocieszana przez ojca i grupę współmieszkańców.&#13;
Janek przybywa w końcu i opowiada o swoich przeżyciach z podróży po&#13;
Warszawie. Dzieło kończy się szczęśliwym połączeniem pary kochanków&#13;
oraz pochwałą zdrowego i pracowitego życia mieszkańców wsi. Ta apoteoza wiejskiej prostoty i stabilności została tu przedstawiona w kontraście&#13;
do pełnej pośpiechu i powierzchowności egzystencji mieszczan.&#13;
Scena w karczmie to opera numeryczna z wyraźnie wyodrębnionymi&#13;
scenami, w których ważną rolę pełni bohater zbiorowy – chór mieszkańców wsi, komentujący i bezpośrednio uczestniczący w akcji scenicznej. Kolberg wykorzystuje tu arie solowe, duety, arie łączone z chórami, a w finale&#13;
zaplanował (zachowany w formie szkicowej) tercet Basi, Janka i Stanisława&#13;
– ojca Basi. Opera poprzedzona została żywiołową introdukcją, opartą na&#13;
materiale muzycznym arii Janka opowiadającej o hałaśliwym życiu warszawskiej ulicy. Koda tej uwertury jest ciekawym echem pomysłów w stylu&#13;
Rossiniego, stanowi bowiem rodzaj instrumentalnej cabaletty, ze wzmożeniem ruchu i dwukrotnym przeprowadzeniem, które za drugim razem&#13;
znajduje swój finał w brawurowym zakończeniu.&#13;
Pod względem opracowania muzycznego kompozytor starał się o oddanie&#13;
w tej operze klimatu emocjonalnego wynikającego z tekstu i sytuacji scenicznej. W sferze nawiązań do „ludowości” widać wyraźne operowanie rytmami&#13;
tańców polskich: oberka, mazura, poloneza czy krakowiaka1. W porównaniu&#13;
jednak z przesyceniem Króla pasterzy motywami wzorowanymi na ludowych melodiach, w Scenie w karczmie folklor muzyczny traktowany jest&#13;
jako sztafaż i „dekoracja”. Po uwerturze rozbrzmiewają dźwięki skocznego&#13;
obertasa, widać tu świadome kształtowanie frazy, w sposób oddający pewną&#13;
1 Wśród szkiców do Sceny w karczmie zachowanych w tece 51 Miscellanea (Arch. PTL)&#13;
znajduje się jedna karta z notą „Janek”, na której Kolberg zapisał prawdopodobnie szkic finałowego chóru w rytmach krakowiaka.&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
�swobodę muzyki ludowej i jej fantazyjność. Uwidacznia się to poprzez wtrącenia elementów skali cygańskiej do całego durowego przebiegu melodycznego, powtarzanie krótkich motywów i uzyskiwaną przez to motoryczność&#13;
kształtowania całej frazy1. Partia solowa Janka w lirycznej scenie jego powrotu do rodzinnej wsi także zawiera interesujące elementy skali cygańskiej,&#13;
która stworzyła Kolbergowi możliwość niekonwencjonalnego opracowania&#13;
harmonicznego, oscylującego pomiędzy dur i moll2. Inne partie solowe, szczególnie epizody kantylenowe, kształtuje Kolberg w sposób bliższy konwencjonalnej melodyce pieśniowej. W rzewnej arii Basi z chórem zastanawia&#13;
bliski słynnej moniuszkowskiej arii z Halki sposób wyprowadzenia frazy solowej. Pewien zasób humorystycznych środków kompozytor wykorzystał do&#13;
zilustrowania ruchu i zgiełku życia miejskiego, co widać w pierwszej części&#13;
o motorycznym charakterze, wykorzystującej typowe dla środków włoskiej&#13;
opery komicznej parlando. Ciekawym fragmentem jest także parodystyczny&#13;
marsz, spożytkowany przez kompozytora na opisanie charakteru mieszkańców Warszawy3. Partie chóralne napisane zostały przez Kolberga jako homorytmiczne, zwarte struktury, eksponujące czytelnie tekst libretta i ciekawie&#13;
wkomponowane w całość, często naprzemiennie z partiami solowymi, co&#13;
ożywia dość statyczną już w samym libretcie akcję sceniczną.&#13;
W zestawieniu z ewidentnie komediowym w charakterze Królem pasterzy druga opera Kolberga jawi się jako typowy przykład lirycznej sielanki,&#13;
z pewnymi aspiracjami do krytyki społecznej. Pod względem muzycznym&#13;
Scenę w karczmie można ocenić jako dzieło ciekawsze z uwagi na wyraźnie romantyczny już sposób kształtowania struktury harmonicznej. Statyczny charakter libretta Kolberg zrekompensował znacznym udziałem chóru&#13;
w dialogach z postaciami, co słusznie nasuwa skojarzenia z najstarszą tradycją dramatu muzycznego4.&#13;
W archiwum Kolbergowskim zachowały się również obszerne szkice fortepianowe do trzeciej opery Kolberga, Pielgrzymka do Częstochowy, z librettem opracowanym przez kompozytora na podstawie tekstu Seweryny&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 499–501.&#13;
Zob. tamże, s. 545.&#13;
3 Zob. tamże, s. 579–581.&#13;
4 Hasła opracowane przez Kolberga do Encyklopedii Orgelbranda pokazują dziś ich autora&#13;
jako niezwykle świadomego muzyka, z olbrzymim jak na XIX wiek bagażem wiedzy o historii&#13;
muzyki. W hasłach tych, mimo często dość ogólnych sformułowań, widać wyraźnie, że Kolberg nabył szeroką wiedzę o historii opery i innych gatunków muzycznych.&#13;
2&#13;
&#13;
162&#13;
&#13;
�Pruszakowej1. Manuskrypty obejmują zanotowaną skrótowo uwerturę, kilka&#13;
szkiców partii solowych, arii i chórów. Kompozycja stylistycznie jest zbliżona do Sceny w karczmie, choć ma bardziej charakter opery obyczajowej,&#13;
w której rysy delikatnie humorystyczne przenikają się ze scenami obrazującymi specyficzny typ „religijności pielgrzymkowej”. W jednej ze scen zawarł&#13;
Kolberg autentyczną, religijną pieśń ludową, której pierwowzór zanotował&#13;
podczas badań w regionie kaliskim i opublikował później w swojej monografii tego regionu2. W oryginale pieśń posiada tekst pokutny „Wszystka&#13;
moja nadzieja u Boga mojego”. W planowanej operze melodia tej ludowej&#13;
pieśni3 otrzymała tekst inspirowany słowami antyfony maryjnej Salve Regina, muzyczne opracowanie natomiast bardzo przybliża się do „ofiarnych”,&#13;
dostojnych chórów z oper Glucka czy Mozarta. Wiele zachowanych fragmentów muzycznych umożliwia dziś odtworzenie kilkunastu epizodów tej&#13;
opery, zarówno chórów, jak i partii solowych. W kompozycji uwidaczniają&#13;
się wpływy melodyki włoskiej, w strukturze harmonicznej dominują jednak&#13;
konwencjonalne, choć sprawnie stosowane wzorce czerpane z klasycystycznych dzieł operowych. Niektóre partie solowe konsekwentnie powielają typ&#13;
melodyki inspirowany polską muzyką ludową. Naszkicowana uwertura, podobnie jak introdukcja do Sceny w karczmie, ma charakter nawiązujący do&#13;
włoskiej opery buffa. W finale opery, jak wskazuje sama konstrukcja libretta,&#13;
Kolberg planował przedstawienie typów muzycznych obrazujących specyfikę&#13;
polskich regionów. Zachowały się zatem muzyczne szkice do krakowiaka,&#13;
poloneza kojarzonego z Wielkopolską czy mazowieckiego mazurka. W ostatecznej ocenie trzeba stwierdzić, że dzieło to mogło stać się interesującą&#13;
kompozycją, dojrzalszą niż obie poprzednie opery. W archiwum Kolberga&#13;
zachował się także szkic, niedokończona pieśń „Niechże ja lepiej nie żyję”, do&#13;
planowanej opery Wiesław na podstawie sielanki Kazimierza Brodzińskiego4.&#13;
Być może jednym z powodów, dla których Kolberg zniechęcił się do samego gatunku opery, było wyraźnie krytyczne nastawienie recenzentów Króla&#13;
1 Pielgrzymka do Częstochowy opublikowana została w Obrazkach dramatycznych&#13;
S. Pruszakowej, Warszawa 1857, s. 51–111.&#13;
2 Pieśń tę zamieścił Kolberg wśród śpiewów religijnych związanych z okresem Wielkiego&#13;
Postu, zob. O Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 77, nr 31.&#13;
3 Por. Hymn z opery Pielgrzymka do Częstochowy w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 617 z pieśnią „Wszystka moja nadzieja…” w: O. Kolberg Kaliskie&#13;
(DWOK T. 23), s. 77, nr 31 oraz jej wariantem w: O Kolberg Kaliskie. Suplement do tomu 23&#13;
(DWOK T. 79), s. 5, nr 3.&#13;
4 Zob. D. Idaszak Twórczość kompozytorska…, (DWOK T. 68), s. XXVIII i s. 131–132.&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
�pasterzy. Dziś widać, że miał on bezsprzecznie predyspozycje do tworzenia&#13;
form scenicznych, wyczucie sceny, potrafił muzycznie odmalować emocje&#13;
i w sposób niezwykle celny ilustrował muzycznie klimat polskiej wsi. Samą&#13;
treść muzyczną cechuje jednak wyraźny akademizm i brak indywidualnych&#13;
rysów. Nie można zarzucić Kolbergowi słabej inwencji, jednak w jego operach ewidentnie zawodzi umiejętność rozwijania i przekształcania udanych&#13;
pomysłów muzycznych. Spore znaczenie miało tu uzyskane przez niego wykształcenie, opierające się z jednej strony na skonwencjonalizowanych operach dawnych mistrzów, z drugiej zaś na chłodnych czasem w wyrazie dziełach współczesnych mu kompozytorów francuskich czy niemieckich, słusznie dziś uznawanych za pomniejszych twórców. Być może zaważyła tu także&#13;
fascynacja Kolberga muzyką fortepianową i mało fantazyjne podejście do roli&#13;
orkiestry. Na pewno dobrze ocenić trzeba typ wyobraźni harmonicznej kompozytora, korzystającego zarówno z konwencji klasycyzmu, jak i z doświadczeń kompozytorów wczesnoromantycznych. Pomimo tych zalet nie sposób&#13;
dziś nie zauważyć, że wyraźnie zadeklarowana w jego utworach scenicznych&#13;
chęć kontynuacji polskiej opery „ludowej” została zaniechana, przede wszystkim dlatego że Kolberg całkowicie poświęcił się badaniom etnograficznym&#13;
i pracy edytorskiej. We wspomnianych przy omówieniu Króla pasterzy recenzjach zwraca także uwagę dość natarczywe nakłanianie kompozytora do&#13;
pisania „w ludowym stylu”. Z jednej strony wydaje się to zrozumiałe, przede&#13;
wszystkim ze względu na typ jego zainteresowań i dokonań, z drugiej strony&#13;
mogło to ograniczyć go w rozwoju jako kompozytora i sprowadzić do roli&#13;
twórcy „rustykalnego”, czego być może pomimo szczerego zainteresowania&#13;
kierowanego w stronę ludowej tradycji muzycznej chciał uniknąć. Na zaprzestanie działań kompozytorskich w sferze opery miała też wpływ niestabilna,&#13;
a później wręcz tragiczna dla mieszkańców zaboru rosyjskiego sytuacja polityczna. Świadczą o tym także słowa samego Kolberga dotyczące pracy nad&#13;
operą Wiesław, zawarte w szkicu autobiografii:&#13;
Wiesław – opera Pruszakowej – zacząłem ją pisać i naszkicowałem już kilka&#13;
ustępów, ale wypadki r. 1863 znów przeszkodziły dalszej na tym polu pracy&#13;
i rzecz nie została odtąd wcale już podjętą. Są to zatem słabe okruchy czegoś, co&#13;
być miało, ale do skutku wcale nie przyszło i nie przyjdzie1.&#13;
1 O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68; w pochodzącym&#13;
z 1889 r. Szkicu… Kolberg błędnie zanotował nazwisko autora libretta, zamiast „Pruszakowej”&#13;
winno być „Brodzińskiego” .&#13;
&#13;
164&#13;
&#13;
�Kompozycje fortepianowe&#13;
Muzyka fortepianowa od samego początku zajmowała w życiu Kolberga&#13;
niezwykle ważne miejsce. Wspomniana już opinia Józefa Elsnera o Kolbergu jako znakomitym muzyku odnosi się z pewnością przede wszystkim do&#13;
jego umiejętności pianistycznych. Ze świadectw innych osób także wyłania&#13;
się postać bardzo zdolnego wykonawcy i być może również improwizatora1. Dzieła na fortepian, obejmujące głównie tańce, zachowały się zarówno&#13;
w rękopisach, jak i w formie wydawanych powszechnie w XIX wieku druków muzycznych.&#13;
Kolbergowskie kujawiaki, mazury, polonezy i walce drukowane były&#13;
przez znanych dziewiętnastowiecznych wydawców muzycznych, m.in. Adama Dzwonkowskiego, Gustawa Sennewalda, Franciszka Spiessa, Ignacego&#13;
Klukowskiego i Henryka Hirszela2. Wiele z tych wydawnictw powielało&#13;
dzieła już opublikowane, co świadczy o pewnym powodzeniu tych kompozycji. Popularnością cieszyły się zwłaszcza jego kujawiaki. Taniec ten jako&#13;
miniatura fortepianowa stał się dla Kolberga szczególnie inspirujący. Spore&#13;
znaczenie dla tej fascynacji miała osobista styczność twórcy z folklorem&#13;
kujawskim, jednak warto zaznaczyć, że kompozycje fortepianowe Kolberga&#13;
nazwane kujawiakami są formami artystycznymi i z nielicznymi wyjątkami&#13;
miniatury te nie są opracowaniem ludowych tematów. Kujawiaki fortepianowe publikowano za życia autora najchętniej i spotykały się one z pozytywnymi, choć niepozbawionymi uwag krytycznych, opiniami recenzentów&#13;
muzycznych3. Kolejne formy taneczne licznie reprezentowane w spuściźnie&#13;
autora Ludu to mazury, polonezy, walce i kontredanse. Zachowało się także&#13;
kilka etiud, nokturnów, fantazje, cykl wariacji, marsze oraz napisana jeszcze&#13;
w Berlinie i dedykowana Girschnerowi sonata fortepianowa. Utwory te&#13;
zostały opublikowana w tomie Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69),&#13;
1 Ważna jest tu relacja Pauliny Wilkońskiej z wieczoru u Seweryny Pruszakowej: „[…] potem&#13;
nastąpiła muzyka, Słuchaliśmy gry dźwięcznej na fortepianie, niezrównanej lekkości, wycieniowania i czucia, tyle zasłużonego Oskara Kolberga. I ożywiały nas jego kujawiaki ochocze,&#13;
z cechą wybitnie swojską”. P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie, opracowała Z. Lewinówna, red. J.W. Gomulicki, Warszawa 1959, s. 132; zob. także&#13;
D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. V–XVII.&#13;
2 Zestawienie kompozycji fortepianowych i ich drukowanych wersji zob. D. Idaszak, Twórczość fortepianowa..., (DWOK T. 69), s. XX–XXX.&#13;
3 Zob. przedruki recenzji w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 713–725.&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
�tylko nieliczne szkice bądź fragmentarycznie zarysowane w rękopisach&#13;
utwory nie zostały w tej publikacji wydane drukiem.&#13;
W twórczości fortepianowej Kolberga kujawiak jest zwartą formą miniatury muzycznej, kształtowaną przez wielokrotnie powtarzane krótkie&#13;
motywy, najczęściej rozwijane w niewielkim stopniu poprzez poddawanie&#13;
ich nieskomplikowanym, ewolucyjnym zabiegom wariacyjnym. Dość często kompozytor wykorzystuje tu kilka taktów wstępu, nierzadko w postaci&#13;
oktaw, kwint lub bardzo krótkich motywów, przydających utworowi charakterystycznego klimatu i wprowadzających od początku specyficzny typ&#13;
motoryki. Niektóre z takich fragmentów mogą stanowić artystycznie przetworzoną aluzję do idei przygrywki, powszechnej w praktyce wykonawczej&#13;
muzyków ludowych1.&#13;
Niektóre z kujawiaków oparte zostały na oryginalnych ludowych motywach muzycznych, co odnotowane zostało przez kompozytora w postaci&#13;
podtytułu. Charakterystyczną cechą kujawiaków Kolberga jest wspomniane&#13;
już kształtowanie przebiegu muzycznego poprzez powtarzanie krótkich motywów modulujących czasem do bliskich tonacji. Większość tych krótkich&#13;
tańców posiada dwie lub trzy grupy tematyczne, ściśle ze sobą łączone&#13;
(bez wpływu na motorykę) i swobodnie przenoszone do różnych rejestrów.&#13;
Są one czasem stopniowo figurowane i wzbogacane o nowe odcienie harmoniczne. W kujawiakach przeważa forma repryzowa, zbliżona do typu&#13;
ABA’. Tematy są skontrastowane tylko w niewielkim stopniu, w większości tańców kompozytor pozostaje wierny jednemu typowi melodycznemu,&#13;
najczęściej jest to rodzaj melodyki „falującej”, w której fraza koncentruje&#13;
się na jakimś centralnym dźwięku. Kolejne odcinki fraz kształtowane są&#13;
regularnie i równoważnie, stąd też najczęstszym wynikiem takiego sposobu&#13;
budowania melodyki jest wrażenie braku napięcia. Trudno w przebiegu&#13;
melodycznym wyznaczyć poważniejszy punkt kulminacyjny, ponieważ rozdrobnienie frazy prowadzi bezpośrednio do rozłożenia napięcia na krótkich&#13;
odcinkach2. Ten typ kształtowania jest prawdopodobnie efektem uważnego przebadania muzyki ludowej i ma swoje źródło w sposobie ogrywania&#13;
krótkich tematów przez muzyków ludowych. W wyniku takiego sposobu&#13;
budowania kujawiaki Kolberga zyskują dość często na motoryce, choć&#13;
tempo pozostaje w nich znacznie wolniejsze niż w obertasach i mazurach.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. np. wstęp do kujawiaka, O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 55.&#13;
Zob. O. Kolberg Kujawiak I w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 15.&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
�Zrównoważone, krótkie motywy, transponowane i nierzadko dyminuowane&#13;
w repryzie, dodają miniaturom „okrągłości” i potoczystości. Bardzo istotnym elementem w uzyskaniu tej falującej struktury melodycznej jest rytm,&#13;
najczęściej naprzemiennie wykorzystujący drobniejsze wartości i akcentujący niektóre dźwięki stanowiące „oparcie” frazy poprzez wydłużenie ich&#13;
czasu trwania. W niektórych tańcach ostrzejsze rytmiczne motywy o mazurowym zarysie łagodzone są triolami1. Cechą typową dla kujawiaków jest&#13;
także nieskomplikowana harmonika, skupiona na podkreślaniu struktury&#13;
melodycznej i urozmaicana czasem w powrotach motywów. Struktury tematyczne eksponowane są najczęściej w partii prawej ręki, w lewej pojawia&#13;
się często konwencjonalny akompaniament ćwierćnutowy, niekiedy urozmaicany brzmieniami burdonowymi w niskich rejestrach lub podkreślający&#13;
niektóre charakterystyczne formuły rytmiczne.&#13;
Mazury fortepianowe Kolberga obrazują wszystkie najważniejsze cechy&#13;
tego tańca. Pierwszym elementem charakterystycznym dla tej formy jest tu&#13;
nieodzowny, punktowany motyw rytmiczny, pojawiający się nie tylko na&#13;
początku frazy, ale również w dalszych fragmentach przebiegu muzycznego. Forma Kolbergowskich mazurów nie odbiega od konwencji i z reguły&#13;
zamyka się w układach repryzowych ABA’. Tematy mazurowe zarysowane&#13;
są ostrzej niż w kujawiakach i dość często podkreślane są pionami akordowymi. W porównaniu z koronkową i niejednokrotnie intymną w charakterze tkanką melodyczną kujawiaków, mazury odznaczają się znacznym&#13;
wzmocnieniem wolumenu, uzyskanym poprzez używanie pełnych akordów i skupienie się na mocnym wybrzmieniu motywów. Akcentowane nuty&#13;
w zgodzie z konwencją tańca są wyostrzane i podkreślane nasyconą strukturą harmoniczną2.&#13;
W przeciwieństwie do kujawiaków melodyka mazurów jest mocno rozwinięta, w przebiegu muzycznym często pojawiają się nagłe skoki, a niespokojną linię podkreślają figuracje, gamy i ozdobniki znane z faktury typowej&#13;
dla stylu brillant. Również w przeciwieństwie do krótkich i „falujących”,&#13;
powtarzanych regularnie fraz i nieskontrastowanych myśli muzycznych&#13;
kujawiaków, mazurowe tematy są często kontrastowe i łączone krótkimi&#13;
epizodami bądź oddzielane wyraziście przez zmianę tonacji i typu faktury.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. tamże, s. 23 (zestawienie triol i rytmów punktowanych) oraz s. 56 (szeregowanie&#13;
tematów).&#13;
2 Zob. wstępy mazurów na s. 244 i s. 279 w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK&#13;
T. 69).&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
�Co prawda, analogicznie jak w kujawiakach, także i w mazurach struktury tematyczne obecne są niemal wyłącznie w partii prawej ręki, jednakże&#13;
w akompaniamencie pojawiają się ukształtowania bardziej fantazyjne i dynamiczne przy zastosowaniu kontrastów tempa i charakteru1. Kompozytor&#13;
w śmielszy sposób posługuje się tu harmoniką i nie poprzestaje na prostych&#13;
modulacjach do bliskich tonacji, korzystając z odniesień medianowych,&#13;
a w przebiegu muzycznym nie stroni od chromatyki i, w konsekwencji, od&#13;
łańcucha alteracji2.&#13;
Do typu tanecznego wypada także zaliczyć trzy utwory pozostawione&#13;
w rękopisie bez tytułów, a opublikowane współcześnie3. Są to kompozycje&#13;
eksponujące w warstwie rytmicznej formuły charakterystyczne dla kujawiaka bądź mazura, ich forma jednak jest swobodniejsza i bardziej fantazyjna. Stąd też, choć są to nadal utwory taneczne, wypada je uznać za dzieła&#13;
stylizowane o przeznaczeniu koncertowym, tym bardziej że kompozytor&#13;
stosuje tutaj znacznie bardziej urozmaicone zabiegi formalne i fakturalne,&#13;
korzystając z możliwości, jakie daje pełna skala fortepianu. Przebieg harmoniczny tych utworów także ma mniej schematyczny charakter. Formy&#13;
dwóch z tych kompozycji zbliżają się do formuły ABA, a jedna ma rzadką u Kolberga formę ronda. W kilku fragmentach tych dzieł widać także&#13;
próby pracy tematycznej, zwłaszcza w bardziej rozbudowanych epizodach&#13;
łącznikowych i kodach. Do tego samego rodzaju kompozycji o rytmach&#13;
tanecznych, lecz swobodnie kształtowanej formie, należy Fantazja b-moll.&#13;
Kompozycja rozpoczyna się kantylenowym wstępem w tonacji F-dur, dalej&#13;
następuje właściwa fantazja o repryzowym zarysie formy. Utwór ten posiada też pewne elementy pracy tematycznej z wykorzystaniem wariacyjnych&#13;
przekształceń głównego, mazurowego tematu. Omówione powyżej kompozycje można w zasadzie zaliczyć do popularnego w XIX wieku typu rapsodii&#13;
opartych na tematach ludowych lub inspirowanych folklorem.&#13;
Ciekawą, choć nieoryginalną formą w twórczości fortepianowej Kolberga są jego polonezy. Utwory te wydane zostały za życia autora i nie odbiegają stylistyką od standardowych polonezów wczesnoromantycznych.&#13;
Kompozytor nie stosuje tu żadnych aluzji do muzyki ludowej, traktując tę&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. tamże, s. 273, t. 29–36.&#13;
Zob. O. Kolberg Wielki mazur fantastyczny, t. 35–40, w: tegoż Kompozycje fortepianowe&#13;
(DWOK T. 69), s. 477.&#13;
3 Są to utwory w tonacjach As-dur (ABA), C-dur (rondo) i B-dur (ABA), zob. O. Kolberg&#13;
Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 582–606.&#13;
2&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
�formę jako typowy przejaw tradycji szlacheckiej 1. Przy zachowaniu statecznego charakteru, nadawanego przez wymagane w tej formie rytmiczne&#13;
formuły, polonezy Kolberga charakteryzuje przede wszystkim kantylenowość. W odróżnieniu od powtarzalności krótkich motywów kujawiaka czy&#13;
wyostrzonego rysunku tematów mazurowych, polonezy cechuje szeroka,&#13;
wokalna w charakterze fraza. Te kantylenowe tematy ujmowane są często&#13;
w ramy akordowych wstępów i epizodycznych łączników przypominających o konwencji tańca. Kompozytor prezentuje tematy najczęściej w partii&#13;
prawej ręki, choć w kilku tańcach przenoszone są one również do partii&#13;
ręki lewej. Kolberg stosuje dość prosty, motoryczny akompaniament w postaci ósemkowych, rozłożonych akordów, a w triach dość konsekwentnie&#13;
wprowadza bas Albertiego. W rozwinięciach motywów pojawiają się także&#13;
rozbudowane figuracje, gamy, tremolanda i zmiany rejestrów, co wzbogaca&#13;
fakturę omawianych kompozycji. Przebieg harmoniczny tych utworów wykazuje się prostotą, a nawet zachowawczością, co w zestawieniu z konwencjonalnymi środkami kompozytorskimi nadaje polonezom Kolberga klimat&#13;
nieco osiemnastowieczny.&#13;
Etiudy są w twórczości kompozytora formą marginalną, choć mogą mieć&#13;
znaczenie dla zrozumienia i oceny umiejętności wykonawczych Kolberga&#13;
jako pianisty. Kompozycje te mają dwuczęściową formę, gdzie powolny&#13;
wstęp, nierzadko o nokturnowym charakterze, w którym wykorzystywane&#13;
są często rozbudowane gamowe figuracje, prowadzi do części szybkiej, figurowanej, o motorycznym i wirtuozowskim zarysie. W etiudach As-dur i H-dur wstęp ten opatrzony jest określeniem Prelude, w etiudzie E-dur i drugiej etiudzie w As-dur jest to Introduction. Tylko jedna z etiud nie posiada&#13;
wolnej części wstępnej, od pierwszych taktów eksponując właściwy materiał muzyczny. Wśród zachowanych w rękopisach Kolbergowskich kompozycji bez nadanych im tytułów można także zidentyfikować formy bliskie&#13;
etiudowym. W zgodzie z tradycją tej formy kompozytor poświęca każdą&#13;
etiudę określonym problemom technicznym czy fakturalnym, unika przy&#13;
tym konwencjonalnych motywów gamowych czy pasażowych. Nie rozwija&#13;
jednak swoich pomysłów w sposób oryginalny, pozostając w tej mierze&#13;
w akademickiej konwencji wyznaczonej przez kompozycje Clementiego,&#13;
1 Kolberg zawarł swoje uwagi o polonezie w tekście opublikowanym w Encyklopedii Orgelbranda, zob. przedruk: O. Kolberg Polonez, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),&#13;
s. 634–635.&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
�Hummla i Kalkbrennera. Utwory te świadczą jednak o wysokim stopniu&#13;
umiejętności pianistycznych Kolberga i całkowicie potwierdzają świadectwa z epoki mówiące o jego znakomitej technice wykonawczej.&#13;
Wśród innych miniatur fortepianowych wymienić trzeba walce, utrzymane w konwencji salonowych kompozycji użytkowych i podobnie jak&#13;
kontredanse nie charakteryzujące się żadną szczególną cechą indywidualną.&#13;
Variations brillantes to kilkuczęściowa, rozbudowana forma, poprzedzona&#13;
introdukcją o nokturnowym zarysie. Temat wariacji według sugestii samego kompozytora został ujęty w stylu haydnowskiego menueta, a kolejne jego opracowania noszą cechy typowe dla figuracyjnych wariacji stylu&#13;
brillant. Ciekawą kompozycją jest Grande marche1 h-moll opublikowany&#13;
jeszcze za życia Kolberga, który spotkał się z pochwałą Maurycego Karasowskiego2. Zdanie to wypada potwierdzić, ponieważ kompozycja ta została&#13;
napisana z rozmachem, w nawiązaniu do konwencji marsza operowego.&#13;
Bezpośrednio utwór przypomina swoim charakterem analogiczne dzieło&#13;
Kalkbrennera3, choć w kompozycji Kolberga zwraca uwagę równowaga&#13;
fakturalna w stosowaniu technik stylu brillant oraz subtelniejsze spożytkowanie harmoniki, ze znacznym udziałem chromatyki.&#13;
Jedynym utworem cyklicznym w formie sonatowej jest napisana prawdopodobnie na zakończenie studiów w Berlinie Grande sonate4 op. 3, dedykowana Karlowi Girschnerowi. Dzieło to zachowało się w precyzyjnie&#13;
sporządzonym autografie Kolberga. Kompozycja ujęta jest w cztery części:&#13;
Andante sostenuto – Allegro vivace, Minuetto, Adagio con espressione,&#13;
Rondo militare. Francuskie określenie grande jest bardzo charakterystyczne dla kompozycji okresu brillant5. Utwór Kolberga jest w pewnym sensie wytworem akademickim i charakteryzuje się pewną schematycznością,&#13;
choć w kilku fragmentach widać rozwiązania oryginalne i niepozbawione&#13;
inwencji. Pierwsza część to allegro sonatowe o zaburzonej formule, gdzie&#13;
1 Zob. O. Kolberg Grande marche, w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69),&#13;
s. 377–393.&#13;
2 Zob. przedruk recenzji w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 724–725.&#13;
3 F.W. Kalkbrenner Grande Marche interrompue par un orage et suivie d’une Polonaise&#13;
pour le Pianoforte avec accompagnement de 2 violons, alto et violoncello, contre-basse ad&#13;
libitum, op. 9, wyd. w Lipsku w r. 1828.&#13;
4 O. Kolberg Grande sonate, w: tegoż Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 502–545.&#13;
5 O terminologii opisującej styl wirtuozowskich kompozycji z I poł. XIX wieku i genezie sformułowania brillant zob. D. Jasińska Styl brillant a muzyka Chopina, Poznań 1995,&#13;
s. 18–32.&#13;
&#13;
170&#13;
&#13;
�rozpoczynające Andante jest prezentacją właściwego tematu pierwszego&#13;
o charakterze wolnego marsza, a wprowadzone po kilku taktach Allegro&#13;
jest, mimo znacznego kontrastu, strukturą łącznikową prowadzącą do drugiego, afektowanego tematu; w dalszej części przebiegu, po epizodach łącznikowych, można wydzielić trzeci temat w partii lewej ręki. Przetworzenie&#13;
rozpoczyna powrót tematu pierwszego w tonacji dominanty, dalej następuje praca tematyczna na materiale łączników i tematu drugiego. Repryza&#13;
wyznaczona jest przez powrót drugiego tematu w tonacji zasadniczej, po&#13;
czym konsekwentnie kompozytor przypomina trzeci temat i dopiero przed&#13;
kodą powraca Andante, czyli właściwy temat pierwszy. Skrócona repryza jest bardzo charakterystyczna dla kompozytorów polskich tego okresu,&#13;
spotykana jest nawet w dziełach Chopina. Omówione allegro sonatowe jest&#13;
najsłabszym ogniwem sonaty. Dalsze części, wymagające mniejszej przestrzeni kompozytorskiej, stoją na wyraźnie wyższym poziomie. Minuetto&#13;
jest rodzajem lekkiego w charakterze scherza, o prostej budowie, ale jednocześnie z przemyślaną strukturą harmoniczną i ciekawymi przesunięciami&#13;
akcentów. Adagio o budowie zbliżonej do ronda sposobem opracowania&#13;
muzycznego przywołuje klimat liryczny i pieśniowy. Rondo militare ma&#13;
charakter zbliżony do etiudy i w epizodach między refrenami eksponuje&#13;
głównie figuracje triolowe. W pierwszej części, pomimo żywej motoryki&#13;
całości, widać wyraźne nadużywanie basu Albertiego, co w nieunikniony&#13;
sposób prowadzi do monotonii przebiegu muzycznego, objawiającej się&#13;
także w niemal nieprzerwanym ciągu szesnastek. Kompozycja ta dowodzi,&#13;
iż Kolberg spełniał się jako kompozytor w formach miniaturowych, nie&#13;
wymagających rozbudowanej pracy tematycznej. Jako twórcę muzyki fortepianowej należy przyporządkować go do reprezentantów stylu brillant,&#13;
ponieważ zaobserwować można w jego dziełach konsekwentne stosowanie&#13;
wielu środków, które ten styl definiują. Znacznie rzadziej jednak korzystał&#13;
z tak ulubionej przez reprezentantów stylu brillant techniki wariacyjnej,&#13;
natomiast najbardziej wyrazistym elementem tego stylu jest w jego kompozycjach rozbudowanie epizodów figuracyjnych, stosowanie formuł fakturalnych i koronkowych w charakterze przebiegów, przy wykorzystaniu&#13;
możliwości skontrastowania rejestrów fortepianu.&#13;
Kompozycje fortepianowe Kolberga świadczą o jego znakomitym przygotowaniu jako wykonawcy i rozwiniętej technice pianistycznej. Odbija się&#13;
w nich również styl epoki, w której wzrastał jako muzyk. Kompozytorskie&#13;
przygotowanie oraz wybitna erudycja muzyczna, znajomość dzieł i trendów&#13;
171&#13;
&#13;
�w muzyce I połowy XIX wieku oraz rzetelne przygotowanie teoretyczne&#13;
stanowiły solidny fundament jego działań związanych z dokumentowaniem&#13;
żywej kultury muzycznej ludu.&#13;
Pieśni ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
Pierwsze próby dokumentowania folkloru muzycznego podejmowane&#13;
przez Kolberga były w pewnej mierze związane z chęcią zdobycia ciekawych, oryginalnych melodii ludowych, które mógłby wykorzystać jako&#13;
inspirację dla własnej twórczości. Kompozytorska konwencja posługiwania się cytatem melodii jako źródłem inspiracji była w czasach młodości&#13;
Kolberga bardzo powszechna, warto tu przypomnieć utwór, który samego&#13;
badacza szczególnie fascynował, czyli Fantazję na tematy polskie op. 13&#13;
Fryderyka Chopina. Dzieło w twórczości geniusza fortepianu miało znaczenie raczej drugorzędne, natomiast dla Kolberga stało się prawdziwym&#13;
objawieniem możliwości, jakie tkwić mogą w prostych tematach umiejętnie&#13;
przetworzonych i rozwijanych.&#13;
Jak już wykazano wcześniej, cytat melodii ludowej w autorskich kompozycjach Kolberga pojawia się dość rzadko. W utworach o tematyce rustykalnej zauważalny jest jednak bardziej subtelny sposób kształtowania dzieła&#13;
poprzez zarysowywanie charakterystycznych elementów „podejrzanych”&#13;
u ludowych muzyków. Taki sposób wykorzystania oryginalnych utworów&#13;
muzyki tradycyjnej miał znaczenie dla wielu jego kompozycji. Najczęstszym sposobem inspirowania się oryginalnymi melodiami ludowymi było&#13;
przejmowanie z nich pewnych formuł rytmicznych i melodycznych, które wplecione w artystyczną tkankę kompozycji nadawały jej klimat sugerujący słuchaczowi „sielskość” czy „swojskość” Taki sposób dodawania&#13;
drobnych elementów przejętych przez Kolberga z oryginalnej, zapisywanej&#13;
przez siebie muzyki ludowej wspomniany już został przy okazji omówienia Kolbergowskich oper i tańców fortepianowych. Te nawiązania to także&#13;
wyraźnie zauważalne wykorzystanie rytmów przejętych z polskich tańców&#13;
– przede wszystkim mazurowych, polonezowych i krakowiakowych. Przy&#13;
dokładniejszej analizie w kompozycjach tych znaleźć można łatwo spostrzegalne aluzje, takie jak formuły kadencyjne, preferowanie określonych następstw interwałowych (np. tercja wielka–sekunda mała), unikanie struktur&#13;
melodycznych z przedtaktem, powtarzalność krótkich fraz, preferowanie&#13;
172&#13;
&#13;
�drobnych odmian w powrotach tematów i dyminucje w przebiegach melodycznych. Widać tu twórcze przetworzenie techniki „ogrywania” melodii&#13;
przez muzyków ludowych, wspomniane już przy okazji omówienia kujawiaków. Taki sposób kształtowania struktury muzycznej dotyczy przede&#13;
wszystkim kompozycji, które swoim tematem, tytułem lub treścią pozamuzyczną co prawda sugerują związek z kulturą ludową, ale celem ich stworzenia przez Kolberga jest kreacja własnej, autorskiej formy. Są to zatem&#13;
dzieła do pewnego stopnia inspirowane folklorem, ale w sposobie operowania wspomnianymi środkami nie wykraczające poza późnoklasycystyczną&#13;
konwencję muzyki artystycznej.&#13;
Odrębnym problemem w spuściźnie muzycznej Kolberga są pozostawione przez niego fortepianowe opracowania oryginalnych melodii ludowych. Najczęściej są to pieśni z dokomponowaną przez niego partią instrumentalną. Kolberg spożytkował w nich konwencję publikowania folkloru&#13;
muzycznego, którą stosowano w pierwszych dziesięcioleciach wieku XIX.&#13;
Niewątpliwie było to przede wszystkim działanie edukacyjne i upowszechniające, skierowane do wyższych, wyedukowanych literacko i muzycznie&#13;
sfer społecznych. Zarówno warstwa ziemiańska, jak i mieszczanie mieli być&#13;
główną grupą odbiorców tak opracowanych materiałów.&#13;
W czasie, w którym Kolberg rozpoczynał swoją działalność wydawniczą, czyli w I połowie lat 40. XIX wieku, dostępne już były zbiory pieśni&#13;
ludowych opublikowane przez różnych autorów. Te wczesne zbiory pieśni&#13;
sprzed 1850 r., które mogły Kolbergowi służyć jako wzorzec, to przede&#13;
wszystkim publikacje Wacława z Oleska1, Kazimierza Wójcickiego2, Józefa&#13;
Konopki 3 i Jana Józefa Lipińskiego 4. Melodie w wymienionych zbiorach zgodnie z ówczesną praktyką wydane zostały z uproszczonym&#13;
akompaniamentem fortepianowym, przy czym samego materiału muzycznego jest w nich niewiele, a dominują zapisy tekstów pieśniowych.&#13;
1 Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, Lwów 1833.&#13;
Muzyka została wydana osobno: K. Lipiński Muzyka do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława z Oleska, Lwów 1833.&#13;
2 K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem&#13;
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1–2, Warszawa 1836;&#13;
autorem zawartych tam zapisów muzycznych był I.F. Dobrzyński.&#13;
3 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; autor opracowania muzycznego nieznany.&#13;
4 J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego…, ze wstępu autora wiadomo, że melodie pieśni&#13;
zapisała dla niego znajoma.&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
�Podobnie opracowany został zbiór Wojciecha Sowińskiego1, w którym&#13;
akompaniament fortepianowy jest nieco bardziej rozbudowany, a część&#13;
pieśni otrzymała opracowanie wielogłosowe. W zbiorze tym do każdego&#13;
tekstu opublikowano odpowiadające mu opracowanie muzyczne2. Celem&#13;
takiego sposobu wydawania muzyki ludowej było przekazanie jej motywów muzycznych w formie łatwo przekładalnej na praktykę wykonawczą,&#13;
czyli przekonanie odbiorców do osobistego z nią kontaktu poprzez wykonanie pieśni lub tańców ludowych na fortepianie. Zatem chodziło tu przede&#13;
wszystkim o edukację społeczną i wskazanie, iż także niepiśmienna przecież&#13;
warstwa włościańska, czyli oświeceniowo rozumiany „szlachetny chłopek”,&#13;
ma własną kulturę, twórczość literacką i muzyczną.&#13;
Dla zrozumienia konwencji zbiorów pieśni z dokomponowaną partią&#13;
fortepianu zasadnicze znaczenie ma zobrazowanie oczekiwań adresatów&#13;
tych wydawnictw. Odbiorca z początku XIX wieku nie był przygotowany&#13;
na oryginalny obraz ludowej pieśni (monofonię bez akompaniamentu) oraz&#13;
literalną transkrypcję brzmienia kapeli ludowej (heterofonię). Sama konwencja miała także źródło w postrzeganiu twórcy ludowego jako depozytariusza dawnej, prasłowiańskiej nawet kultury. W świetle takiej postawy&#13;
sam artysta wiejski nie był uznawany za świadomego twórcę, był bardziej reprezentantem swego środowiska niż indywidualnym twórcą. Ślady&#13;
takiego poglądu tkwią jeszcze w niektórych wypowiedziach Kolberga. Jednocześnie od początku swych badań traktował on pieśń jako integralny&#13;
utwór muzyczno-literacki. Od roku 1849 zaprzestał dodawanie w swych&#13;
publikacjach partii fortepianu, instrumentu nie używanego przecież przez&#13;
wykonawców ludowych, ponieważ uznał, że od popularyzacji ważniejsza&#13;
jest dokumentacja ludowej muzyki.&#13;
Zanim jednak Kolberg wystąpił ze swoją innowacyjną koncepcją utrwalania kultury muzycznej ludu, posłużył się konwencją już zastaną. Pierwsze&#13;
opracowane przez niego pieśni wydawane były w latach 1842–1845 w Poznaniu u Jana Konstantego Żupańskiego, następnie w latach 1846–1847&#13;
w leszczyńskim tygodniku „Przyjaciel Ludu”3, a ostatnie zbiory pieśni ludo1&#13;
&#13;
W. Sowiński Chants polonais nationaux et populaires, Paryż 1830.&#13;
Część publikacji pieśni z tego okresu w ogóle nie zawiera zapisów muzycznych, np. Żegoty&#13;
Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838 i Ludwika Zejsznera Pieśni ludu Podhalan czyli Górali tatrowych polskich, Warszawa 1845.&#13;
3 O zapisach muzycznych publikowanych przez Kolberga w „Przyjacielu Ludu” i w innych czasopismach zob. A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym”&#13;
2&#13;
&#13;
174&#13;
&#13;
�wych z opracowanym akompaniamentem fortepianu opublikował Kolberg&#13;
w r. 18481. Wspominana już wcześniej ważna zmiana w tym zakresie nastąpiła w czasie przygotowywania do druku Pieśni ludu polskiego wydanych&#13;
w 1857 r. Była to pierwsza publikacja Kolberga nieujęta w formę typowego śpiewnika2, ale mająca znaczenie naukowe i dokumentacyjne, w której&#13;
materiał pieśniowy został poddany typologizacji ze względu na wątki tematyczne tekstów, a także zestawionych zostało wiele różnych wariantów&#13;
muzycznych i tekstowych tej samej pieśni. Ostatecznym efektem tej zmiany&#13;
koncepcji wydawniczej było wykształcenie się idei monografii regionalnej.&#13;
Od opublikowanego w 1865 roku Sandomierskiego koncepcja monografii&#13;
stopniowo kształtowała się w dojrzałą formę wydawniczą, w którą włączane były opisy kultury duchowej i materialnej, teksty literatury ludowej&#13;
i ikonografia, a melodie pieśni i muzyka instrumentalna ujęte były już wyłącznie w zapisy monofoniczne 3.&#13;
Pieśni ludowe z akompaniamentem są w dorobku Kolberga formą hybrydyczną. Nie można zakwalifikować ich do kompozycji, ponieważ w swojej twórczości Kolberg posługiwał się własnymi motywami muzycznymi,&#13;
a jeśli korzystał z określonego tematu o proweniencji ludowej, zaznaczał to&#13;
w tytule kompozycji. Jak już wskazano, swoje utwory taneczne kształtował&#13;
z charakterystycznych formuł, które znał z repertuaru muzyki ludowej,&#13;
jednak nie były to cytaty muzyczne. Natomiast cechą podstawową publikowanych przez niego pieśni ludowych z akompaniamentem jest to, że ich&#13;
warstwa zasadnicza, a zatem słowa oraz przebieg melodyczny partii wokalnej, są pochodzenia ludowego. Partia akompaniamentu jest najczęściej&#13;
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), s. V–XVIII.&#13;
1 Tamże, s. V.&#13;
2 Jedną z publikacji, która być może wskazała Kolbergowi możliwość zaprezentowania czytelnikowi pieśni bez akompaniamentu, był Śpiewnik kościelny wraz z późniejszymi Dodatkami Michała Marcina Mioduszewskiego wydany w Krakowie w latach 1838–1853. W publikacji&#13;
tej pieśni religijne uporządkowano według układu roku kościelnego i ich funkcji w liturgii.&#13;
Do niemal wszystkich tekstów przypisane zostały właściwe im melodie w formie zapisów&#13;
monofonicznych, choć w praktyce wykonawczej w wielu świątyniach melodiom tym towarzyszyły organy. Większość wydrukowanych tam pieśni to tradycyjne śpiewy w języku polskim&#13;
z różnych regionów Polski przedrozbiorowej.&#13;
3 O idei monografii regionalnej i jej praktycznej realizacji zob. E. Antyborzec Monografie&#13;
regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań 2015, oraz tejże Oskar Kolberg&#13;
jako badacz terenowy i autor monografii regionalnych w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło&#13;
cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
�sprowadzona do najprostszej harmonizacji, z rzadką obecnością alteracji&#13;
i całkowitym podporządkowaniem faktury i rytmiki oryginalnej melodii&#13;
ludowej. W niektórych opracowaniach Kolberg dokomponował krótkie&#13;
łączniki między zwrotkami lub przygrywki i kilkutaktowe postludia.&#13;
W swoich opracowaniach kompozytor starał się podążać za charakterem pieśni, podkreślając czasem charakterystyczne zwroty rytmiczne i wydobywając w ten sposób rytmy taneczne mazurka czy poloneza. Najwyższy&#13;
głos w partii prawej ręki zdwaja zazwyczaj melodię wokalną, choć w niektórych opracowaniach uzyskuje pewną samodzielność poprzez wprowadzenie figuracji i rozłożonych akordów w równych wartościach. Wszystkie&#13;
opracowania cechuje jednak maksymalna prostota harmoniczna, która jest&#13;
wynikiem podporządkowania struktury akompaniamentu przebiegowi melodii wokalnej. Cecha ta wyraźnie odróżnia pieśni ludowe od pieśni skomponowanych przez Kolberga. Opracowania melodii ludowych nie są także&#13;
budowane z pomocą technik wariacyjnych. Jak wynika z powyższych spostrzeżeń, nie można opracowań melodii ludowych uznać za pełnoprawne&#13;
kompozycje Kolbergowskie, tym bardziej że sam autor akompaniamentu&#13;
starał się unikać zbytniej ingerencji w oryginalny przebieg melodii ludowej.&#13;
Nadrzędnym celem Kolberga stało się pokazanie prawdziwego rysunku&#13;
melodycznego monofonicznej polskiej pieśni ludowej.&#13;
Być może zaniechanie dołączania do ludowych pieśni akompaniamentu&#13;
fortepianowego było także efektem niekorzystnej oceny, którą pieśniom&#13;
publikowanym u Żupańskiego i w „Przyjacielu Ludu” wystawił w liście&#13;
do swojej rodziny sam Fryderyk Chopin1. Pozbawienie zapisów folkloru&#13;
muzycznego akompaniamentu odebrane zostało przez część krytyków niezbyt przychylnie, czego świadectwem jest recenzja Pieśni ludu polskiego&#13;
z 1857 roku autorstwa Józefa Sikorskiego2. Przyzwyczajenie odbiorców do&#13;
publikowania pieśni z towarzyszeniem fortepianu było mocno ugruntowane&#13;
w środowisku, do którego kierował Kolberg swoje wydawnictwa. Z czasem&#13;
pozbawienie zapisów folkloru akompaniamentu zostało jednak zaakceptowane przez odbiorców, a z punktu widzenia historii polskiej etnomuzykologii decyzja Kolberga nie tylko dowodzi odwagi edytorskiej, ale także jest&#13;
widomym znakiem ewolucji świadomości badacza.&#13;
1&#13;
&#13;
M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 111.&#13;
J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219, przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1 (DWOK&#13;
T. 70), s. 128–134.&#13;
2&#13;
&#13;
176&#13;
&#13;
�Za niewątpliwą zasługę Kolberga trzeba uznać zerwanie z dotychczasowym sposobem popularyzowania muzyki ludowej. Zrezygnował on&#13;
z formy śpiewnikowej, mającej znaczenie przede wszystkim utylitarne&#13;
i edukacyjne dla wyższych warstw zainteresowanych rozwijaniem swojej&#13;
wiedzy o kulturze i poszerzeniem repertuaru pieśniowego. Wydawnictwa&#13;
jego, począwszy od Pieśni ludu polskiego z 1857 r. i Sandomierskiego, nabrały, jak już wspomniano, cech edycji źródłowych, w których materiał&#13;
zgromadzony w trakcie badań terenowych i kwerend miał posłużyć jako&#13;
egzemplifikacja autentycznej kultury ludowej regionu. Zapisy muzyczne&#13;
z akompaniamentem fortepianu pozostały jednak świadectwem najwcześ­&#13;
niejszego etapu działalności wydawniczej Kolberga na polu etnomuzykologii.&#13;
&#13;
��Elżbieta Millerowa&#13;
&#13;
Literatura ludowa w zbiorach Oskara Kolberga&#13;
&#13;
Geneza zainteresowań Kolberga literaturą ludową. Ewolucja programów badawczych i wydawniczych, s. 181 – Stosunek badacza do tekstów ludowych&#13;
i ich miejsca w kulturze wsi. Założenia teoretyczno-metodologiczne, s. 209&#13;
– Metody gromadzenia i źródła tekstów ludowych w pracach Kolberga,&#13;
s. 215 – Zasób tekstów folkloru i ich dokumentacja źródłowa w rękopisach&#13;
i w drukowanych monografiach, s. 223 – Postać językowa tekstów zbieranych&#13;
i wydawanych przez Kolberga, s. 245 – Miejsce tekstów folkloru w Ludzie&#13;
i Obrazach etnograficznych. Selekcja i systematyzacja. Przegląd gatunków:&#13;
klasyfikacja, terminologia, specyfika genologiczna w ujęciu badacza, s. 258:&#13;
– Pieśni, s. 268 – Bajki. Podania, s. 288 – Przysłowia, s. 318 – Zagadki,&#13;
s. 337 – Widowiska, s. 348 – Oracje, s. 373 – Formuły magiczne, s. 383&#13;
&#13;
Przyjęcie w tej pracy tradycyjnego terminu „literatura ludowa” podyktowane jest przeświadczeniem autorki, że przylega on ściślej do tekstów&#13;
folkloru zebranych przez Kolberga ponad półtora wieku temu. Stanowią&#13;
one bowiem przekazy literatury ustnej „zastane”, są tekstami „zamkniętymi”, dawniej zapisanymi, a ich uwikłanie sytuacyjne, wskazywane&#13;
przez Kolberga niekonsekwentnie i okazjonalnie, pozwala na co najwyżej częściową rekonstrukcję ich synkretycznego charakteru jako tekstów&#13;
kultury, tekstów komunikacji, tekstów dziejących się i obserwowanych&#13;
jako proces. Nie przyjmuje się w tym opracowaniu wyłącznie perspektywy literaturoznawczej ani też antropologicznej czy etnolingwistycznej,&#13;
a jedynie pomocniczo sięga – w miarę potrzeby – do elementów tych&#13;
stanowisk badawczych dla ukazania sposobu widzenia tekstu ludowego&#13;
przez Kolberga w jego czasie i warunkach, i to zarówno jako składnika&#13;
dokumentacji całokształtu kultury, jak i odrębnego utworu artystycznego. Celem pracy jest przede wszystkim przedstawienie miejsca i funkcji&#13;
literatury ludowej w kulturze i życiu ówczesnej wsi w ujęciu Kolberga, jego poglądu na dynamikę zmian, wędrówki i wariabilność folkloru&#13;
słownego, ukazanie założeń i praktyki wyodrębniania gatunków, ich&#13;
179&#13;
&#13;
�zróżnicowania, specyfiki i systematyki, a także metod zbierania, selekcji i wydawania. Z tego punktu widzenia ani stanowisko filologiczne,&#13;
ani antropologiczne nie definiują prawidłowo i wyczerpująco założeń&#13;
i metod Kolberga, lecz je w pewien prekursorski sposób łączą i splatają,&#13;
gdyż teksty ludowe traktowane były przez zbieracza i wydawcę zarówno jako gatunki folkloru autonomiczne, niepowiązane ściśle z sytuacją&#13;
wykonawczą – samoistne, fabularne i niefabularne przekazy artystyczne&#13;
(bajki, pieśni powszechne, zagadki, przysłowia), jak i jako gatunki uwikłane sytuacyjnie, związane ze zwyczajami kalendarzowymi i obrzędami&#13;
rodzinnymi (kolędy, pieśni dożynkowe, pieśni i oracje weselne, lamenty&#13;
pogrzebowe). Ponadto badacz dokumentował obserwowaną przez siebie&#13;
płynność w tym zakresie (np. fakt okazjonalnego włączania niektórych&#13;
pieśni powszechnych do konkretnego wesela) lub w swoim holistycznym&#13;
ujęciu sam narzucał ilustratywną funkcję części tekstów (np. przysłowia&#13;
i podania wierzeniowe jako element charakterystyki ludu, jego sposobu&#13;
myślenia i wyobrażeń o świecie i przyrodzie). Co więcej, autor Ludu już&#13;
wówczas zauważał, że miejsce tekstów folkloru w kulturze i obyczaju&#13;
nie było zjawiskiem ustabilizowanym i identycznym w poszczególnych&#13;
regionach, miejscach i odstępach czasu, lecz zmiennym, podlegającym&#13;
dynamicznym procesom w zależności od czynników środowiskowych,&#13;
różnorakich wpływów i migracji, wreszcie indywidualnych predyspozycji i talentów śpiewaków i narratorów. Zadaniem tej pracy będzie zatem&#13;
próba ukazania, jak w ówczesnych warunkach i na tle prądów epoki&#13;
Kolberg torował drogę nowo powstającej folklorystyce, kształtującej się&#13;
najpierw pod wpływem romantyzmu, potem dojrzewającej w duchu pozytywistycznym, jak abstrahując świadomie od nadmiernych, jałowych&#13;
często dociekań filozoficzno-teoretycznych i przedwczesnych interpretacji materiału jeszcze niekompletnego, a dopiero rozpoznawanego, budował fundamenty nowej dyscypliny, gromadząc ogromny zasób tekstów&#13;
folkloru o bezcennej wartości źródłowej dla przyszłych badaczy 1.&#13;
1 Posługując się terminem „folklor”, zaznaczyć należy, że sam Kolberg go nie używał; pojęcie to, wprowadzone w 1846 roku przez Williama Thomsa, przyjęło się w Polsce znacznie&#13;
później. Pod koniec życia autor Ludu wyraził jednak swój brak akceptacji dla angielskiego neologizmu, pisząc 2 września 1888 roku, że nie da się on gładko adoptować (przyswoić) do organizmu naszego języka”. Była to opinia skierowana do Jana Karłowicza, redaktora „Wisły” (zob.&#13;
Korespondencja Oskara Kolberga cz. III , DWOK T. 66, s. 530), który przysłał mu pierwsze&#13;
zeszyty czasopisma, gdzie znalazł się m. in. jego krótki artykulik pt. Folklore, z wyjaśnieniem&#13;
&#13;
180&#13;
&#13;
�W pracy wykorzystano wyniki wieloletnich analiz i studiów nad warsztatem Kolberga jako zbieracza i wydawcy oraz nad jego dziełem drukowanym i spuścizną rękopiśmienną. Owoce tych prac stanowią w pewnym&#13;
sensie rezultat doświadczeń i dorobek całego zespołu skupionego nad tymi&#13;
zagadnieniami w ciągu ponad półwiecza – najpierw w Redakcji Dzieł&#13;
wszystkich Kolberga, potem w Instytucie im. O. Kolberga.&#13;
Geneza zainteresowań Kolberga literaturą ludową.&#13;
Ewolucja programów badawczych i wydawniczych&#13;
Teksty folkloru stanowią najliczniej reprezentowaną w dokumentacji Kolberga dziedzinę kultury ludowej. Zbioru o podobnych rozmiarach&#13;
i zróżnicowaniu gatunkowym, z tak ogromnego obszaru jak dawna przedrozbiorowa Rzeczpospolita, stworzonego przez jednego uczonego, nie dorobiło się żadne poprzednie ani późniejsze pokolenie nie tylko w Polsce, ale&#13;
i w Europie. Bogactwo literatury ludowej zgromadzonej w ciągu 50-letniej&#13;
działalności – zarówno w monografiach wydanych za życia autora Ludu,&#13;
jak i w materiałach zachowanych w jego spuściźnie rękopiśmiennej i publikowanych po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich – wiąże się z jednej&#13;
strony z uwarunkowaną historycznie genezą zainteresowań Kolberga twórczością ludową, z drugiej strony ze swoistą ewolucją, której podlegał jego&#13;
program i warsztat badawczy i wydawniczy.&#13;
Pracę dokumentacyjną nad folklorem słownym rozpoczął Kolberg około roku 1839 jako muzyk z wykształcenia i zamiłowania. Muzyka i poezja&#13;
ludowa (pieśń) były też na początku jedynym przedmiotem zainteresowań&#13;
młodego zbieracza i wydawcy. Jego kontakt z tekstami folkloru rozpoczął&#13;
się zatem od zapisu słownego (tekstów) pieśni jako organicznego ich składnika obok melodii, a nie jako samodzielnego obiektu badań. Przygotowania&#13;
filologicznego do pracy nad tekstem literackim nie miał, lecz jako niestrudzony rejestrator folkloru, w miarę postępu badań i nabywanych doświadczeń,&#13;
stał się niekwestionowanym znawcą poezji i prozy ludowej, mechanizmu&#13;
ich życia i funkcjonowania. U podstaw jego zainteresowań folklorem leżał&#13;
terminu i informacją o jego upowszechnianiu się w Europie zachodniej. Zob. D. Simonides&#13;
Pojęcie „folklor” w myśli europejskiej, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego”. Filologia&#13;
Polska 36. Folklorystyka 1, Opole 1995, s. 5–12, U. Sobczyk Dzieje pojęcia „folklor” w polskim&#13;
dyskursie humanistycznym, „Ogrody Nauk i Sztuk” 2014, nr 4, s. 417–425.&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
�romantyczny zwrot ku ludowości. Związany z kulturalno-artystycznym środowiskiem stolicy, stał się Kolberg uczestnikiem jego życia i wyrazicielem&#13;
nowych romantycznych postulatów ideowych i estetycznych, z którymi łączyła się ściśle popowstaniowa refleksja nad naszą sytuacją narodową. Zainteresowanie „rzeczami ludowymi”, gorące dyskusje teoretyczne i niezwykłe&#13;
ożywienie ruchu zbierackiego podyktowane były przeświadczeniem o zabytkowej wartości folkloru, o zawartych w nim pamiątkach dawnej przeszłości, reliktach epoki przedchrześcijańskiej. Kultywowanie tradycji miało&#13;
stanowić spoiwo wspólnoty rozdartej przez rozbiory i zagrożonej przez utratę&#13;
niepodległości. W zbiorowej pamięci o naszych korzeniach i dziedzictwie&#13;
kulturowym upatrywano podstawę bytu narodu wymazanego z mapy Europy i warunek jego przetrwania w czasach niewoli. Świadome tych zagrożeń&#13;
ówczesne literackie i artystyczne pokolenie szukało więc w folklorze źródeł&#13;
naszej kulturowej tożsamości, a także inspiracji twórczej dla własnej sztuki.&#13;
Cele te określały wręcz obywatelski obowiązek w czasie niewoli. Program&#13;
„powrotu do ludu” leżał też u podstaw kształtowania się polskiej folklorystyki&#13;
w drugim trzydziestoleciu XIX wieku. Nie było to zjawisko zupełnie nowe.&#13;
Zainteresowanie ludem postulowali już przedstawiciele Oświecenia, koncentrując się jednak bardziej na celu, jakim była wiedza o ludzie, naukowe,&#13;
racjonalne poznanie jego bytu materialnego i duchowego, niż na twórczości&#13;
ludu jako skarbnicy pamięci i źródle inspiracji dla sztuki narodowej. Działalność utworzonego w roku 1800 Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół&#13;
Nauk, z jego apelami, instrukcjami w tej kwestii, z dojrzałym programem badań etnograficznych, sformułowanym przez Hugona Kołłątaja w 1802 roku,&#13;
miała po latach znaleźć swoją praktyczną kontynuację w pracach Kolberga. Pod koniec lat trzydziestych młody Oskar pozostawał jednak pod wpływem aktualnych idei romantyzmu, jego fascynacji poezją ludową. Był nie&#13;
tylko uważnym obserwatorem i świadkiem nowego ruchu umysłowego, ale&#13;
stał się jego czynnym uczestnikiem i entuzjastą. Należał do generacji, która&#13;
kształtowana w duchu ideałów późnego Oświecenia, przeżyła romantyczny&#13;
przełom lat 1822–1830 (umowną datą początku romantyzmu jest wydany&#13;
w 1822 roku pierwszy tomik Poezji Mickiewicza) oraz tragedię upadku powstania listopadowego, która w znacznej mierze zmieniła postrzeganie ludu&#13;
i jego dziejowej roli. Niemal bezpośrednio na oczach Oskara dokonywały&#13;
się narodziny romantyzmu i rozwój jego idei, najpierw w ścieraniu się z klasycyzmem. Rodzina Kolbergów przyjaźniła się z mieszkającymi po sąsiedzku rodzinami Kazimierza Brodzińskiego i Mikołaja Chopina. Ojciec Oskara,&#13;
182&#13;
&#13;
�Juliusz, członek Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, powołany&#13;
na profesora geodezji Uniwersytetu Warszawskiego w roku 1817 z rekomendacji S. Staszica, pasjonował się poezją, sam ją tworzył, przekładał na&#13;
niemiecki wiersze F. Karpińskiego i K. Brodzińskiego, historyka literatury&#13;
i poety, prekursora romantyzmu w literaturze, autora przełomowej rozprawy O klasyczności i romantyczności. Kolberg, młodszy o cztery lata od&#13;
Fryderyka Chopina, był uważnym słuchaczem jego gry, świadkiem rozwoju&#13;
talentu i osobowości artystycznej kompozytora. Do końca życia zachował&#13;
fascynację jego twórczością i sztuką pianistyczną. Dom rodzinny, jego atmosfera intelektualna i upodobania artystyczne ukształtowały więc wrażliwość&#13;
młodego Oskara na aktualne prądy umysłowe i ożywiony ruch literacki, na&#13;
nowe zjawiska kulturowe. Trauma klęski powstania, w którym uczestniczył&#13;
jego starszy brat Wilhelm i z którym zbiegła się śmierć ojca, pozostawiła niezatarty ślad w świadomości Kolberga jako przedstawiciela całego dotkniętego&#13;
tym dramatem pokolenia. Zmieniła też radykalnie – podobnie jak u wielu&#13;
rówieśników i przyjaciół – życiowe plany 17-letniego Oskara. Zmuszony był&#13;
przerwać edukację w Liceum Warszawskim, gdyż szkoła została zamknięta,&#13;
podobnie jak wiele innych instytucji kultury, m.in. uniwersytet i działająca&#13;
przy nim Szkoła Główna Muzyki, miejsce studiów Chopina, który wyemigrował do Paryża w 1830 roku. Wprawdzie Kolberg podjął pracę w kantorze&#13;
bankowym S. Fraenkla, nie zarzucił jednak planów kariery kompozytorskiej&#13;
i studiów muzycznych. Kształcił się najpierw u Józefa Elsnera, kontynuując&#13;
naukę u Ignacego F. Dobrzyńskiego, potem w Berlinie. Po powrocie do Warszawy w roku 1836 i otrzymaniu świadectwa J. Elsnera, który zaliczył go do&#13;
grona „znakomitszych artystów Warszawy”, zamierzał poświęcić się komponowaniu, utrzymując się z lekcji muzyki. Wkrótce pojawiły się też pierwsze&#13;
kompozycje, nawiązujące do tradycji polskiej muzyki ludowej. Jednak wobec&#13;
trudności utrzymania się z nauczania muzyki Kolberg w roku 1845 podjął na&#13;
stałe pracę urzędniczą, która trwała kilkanaście lat1.&#13;
Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych XIX wieku znalazł się&#13;
w gronie młodych romantyków, literatów i artystów, wyprawiających się&#13;
na wieś w poszukiwaniu wątków, tematów, utworów i „typów” ludowych.&#13;
W trakcie tych wędrówek zasłyszane melodie i teksty, napotykane pejzaże,&#13;
1&#13;
&#13;
Środowisko, życie, rozwój zainteresowań i działalność Kolberga w Warszawie do roku&#13;
1871 szerzej przedstawiła A. Skrukwa w pracy Życie Oskara Kolberga w Warszawie (1814–&#13;
–1871), w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I). Zob. też wyżej w tym&#13;
woluminie opracowanie M. Prochaski Kompozycje Oskara Kolberga.&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
�postacie, chaty i rekwizyty życia wiejskiego utrwalali oni w swoich notatnikach i szkicownikach, spodziewając się znaleźć w nich tworzywo i źródło&#13;
inspiracji twórczej oraz pamiątki dawnej kultury, tradycji i „charakteru”&#13;
narodowego. Kolberg jako muzyk, obdarzony wybitnym słuchem i jak nikt&#13;
przygotowany do rejestracji muzyki, zajął się spisywaniem melodii i pieśni.&#13;
Jak wspomniano, w centrum jego ówczesnych zainteresowań znajdowała&#13;
się wtedy jedynie muzyka i pieśń ludowa. I to za sprawą tej ostatniej przedmiotem rejestracji badacza, a później wydawcy stał się obok melodii także&#13;
tekst pieśni, postrzeganej jako naturalna i nierozerwalna symbioza muzyki&#13;
i słowa poetyckiego. Po latach tak wspominał początki swych zainteresowań folklorem:&#13;
[…] ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około roku 1834&#13;
i później, zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego zachęta do poszukiwania melodii (których w jego dziele jest bardzo mało), jak i zachęta Dobrzyńskiego, wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek i katarynek poza miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły&#13;
mnie do poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy taki połów na większe rozmiary&#13;
dokonany w roku 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób nader ciekawych&#13;
motywów i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu1.&#13;
&#13;
Prace nad folklorem muzycznym i podjęcie notowania melodii ludowych&#13;
miało zatem dwa cele: eksplorację artystyczną, tj. poszukiwanie materiału, tematów i wątków dla własnej twórczości kompozytorskiej, oraz dokumentację muzyczną dla uzupełnienia zbiorów pieśni już wydanych przez&#13;
poprzedników, w których jednak melodie były nieliczne bądź nie było ich&#13;
wcale, gdyż autorzy tych antologii poezji ludowej do rejestrowania muzyki&#13;
nie byli przygotowani. Zbiory wcześniejsze, na które powołuje się Kolberg&#13;
jako na inspirację dla siebie, to Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego zebrane i wydane przez Wacława z Oleska (tj. Wacława Zaleskiego)&#13;
w 1833 roku oraz Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu&#13;
Kazimierza Władysława Wójcickiego z roku 1836. Listę poprzedników&#13;
dopełniają: Żegoty Paulego Pieśni ludu polskiego w Galicji z roku 1838&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. sporządzony prawdopodobnie pod koniec życia,.&#13;
BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 68. Pojedyncze pieśni i melodie z takimi lokalizacjami znajdują&#13;
się wśród rękopisów Kolberga i zostały opublikowane później, w Pieśniach ludu polskiego&#13;
z 1857 r. i w monografii Mazowsza.&#13;
&#13;
184&#13;
&#13;
�i tegoż Pieśni ludu ruskiego w Galicji z lat 1839 i 1840 (2 tomy) oraz Józefa&#13;
Konopki Pieśni ludu krakowskiego z roku 1841 i Jana Józefa Lipińskiego&#13;
Piosnki ludu wielkopolskiego opublikowane w 1842 roku. Wszystkie wymienione prace Kolberg nie tylko poznał dokładnie, lecz korzystał z nich&#13;
w późniejszych latach dla celów porównawczych i dla dopełnienia własnych zbiorów, budując tym samym ciągłość bazy źródłowej dla polskiej&#13;
folklorystyki. Do sposobu wykorzystania tych zbiorów wypadnie w trakcie&#13;
dalszej analizy powrócić.&#13;
Własną działalność wydawniczą rozpoczął Kolberg w latach 1842–1845,&#13;
kiedy to ukazały się w Poznaniu u Jana K. Żupańskiego Pieśni ludu polskiego (125 pieśni i 11 nieliczbowanych wariantów), których edycja kontynuowana była w leszczyńskim „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847&#13;
(80 pieśni i 2 warianty). Kolejne publikacje pieśniowe to następujące artykuły: O pieś­niach litewskich (z 15 pieśniami) i Pieśni czeskie i słowackie&#13;
(z 22 pieś­niami) – w „Dzwonie Literackim” w 1846 roku, Pieśni ludu obrzędowe zamieszczone w Album literackim w 1848 roku (21 pieśni), wreszcie Pieśni ludu weselne opublikowane w latach 1847–1849 w „Bibliotece&#13;
Warszawskiej” (309 pieśni i 2 warianty)1.&#13;
Wszystkie wymienione prace zawierają melodie w opracowaniu fortepianowym, co wskazuje na zamysł ich popularyzacji i przeznaczenie do&#13;
muzykowania domowego. Przypisane do melodii teksty nie odnotowują&#13;
systemowo i starannie cech gwarowych, występujących w nich jedynie&#13;
sporadycznie, najczęściej jednak eliminowanych. Towarzyszą muzyce&#13;
jako element całości pieśni. Niewątpliwie tak przygotowane zbiorki miały&#13;
przede wszystkim uprzystępnić pieśń ludową, nie gubiąc przy tym waloru&#13;
dokumentacyjnego, który pozwoli „oznaczyć i wykazać charakter muzyki&#13;
słowiańskiej”2. Notując pieśni ludowe, w naturalny sposób objął więc Kolberg rejestracją także przynależne do melodii teksty, od początku traktując&#13;
obie symbiotycznie związane warstwy, muzykę i słowo pieśni, jako integralną całość. I choć w deklaracjach zbieracza i w praktyce dokumentatora&#13;
1 Wszystkie utwory z tych zbiorków przedrukowane zostały w tomie Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym O. Kolberga cz. I (DWOK T. 67/I). Późniejsze Pieśni ludu&#13;
do śpiewu (16 utworów) wydane u A. Dzwonkowskiego w Warszawie w 1862 roku stanowiły&#13;
już tylko pogłos zarzuconej koncepcji opracowań melodii z harmonizacją.&#13;
2 Określeniem charakteryzującym w ten sposób plany badawcze i edytorskie Kolberga posłużył się A J. Szabrański w swojej recenzji podpisanej A .J. S. pt. Zbiory pieśni ludu z r. 1840,&#13;
zamieszczonej w „Bibliotece Warszawskiej” 1841, T. 1, na s. 163.&#13;
&#13;
185&#13;
&#13;
�traktował jako swoją powinność zasadę równorzędności, niejednokrotnie&#13;
wyrażał przekonanie o priorytecie melodii. W prospekcie i w przedmowie&#13;
do zeszytu 1. swoich pieśni pisał w roku 1842:&#13;
Kiedy obecnie tylu miłośników Słowiańszczyzny pracuje nad wydobyciem zapomnianych i poniewieranych skarbów umysłowych różnych pokoleń, kiedy&#13;
wartość pieśni gminnych dziś już należycie ocenioną została, a przywiązanie&#13;
do rzeczy narodowych niepomału wzrasta, sądzę, że dogodzę potrzebie czasu&#13;
i współziomków, gdy tyle ważną, a może ważniejszą jeszcze pieśni tych część,&#13;
to jest muzykę, dołączę do już istniejących zbiorów. I w rzeczy samej częstokroć&#13;
pieśń, sama przez się licha, dla melodii jedynie przetrwała i upowszechniła się&#13;
wszędzie. Melodia jest duszą pieśni gminnej, w niej poznasz myśl i serce jak&#13;
w zwierciadle, ona znamionuje ducha każdego pokolenia1.&#13;
&#13;
Recenzujący edycję Kolberga Karol Libelt nazwał w kontekście tej wypowiedzi tekst pieśni „ciałem”2. Z czasem, w miarę postępu prac i doświadczeń, temu „ciału” pieśni, tj. tekstom, poświęcał Kolberg coraz więcej uwagi,&#13;
traktując ludową poezję jako odrębny gatunek folkloru i przedmiot badań&#13;
rządzący się specyficzną formą, poetyką, stylistyką, a także wymagający&#13;
analiz historycznych, genetycznych, klasyfikacyjnych.&#13;
Pogląd Kolberga na pieśń jako „rzecz narodową”, wyrażony w cytowanym fragmencie, warto zestawić z wypowiedziami jego poprzedników&#13;
w dziedzinie XIX-wiecznego zbieractwa. Romantyczna metryka pierwszych pieśniowych edycji Kolberga jako zamierzonej kontynuacji dokonań&#13;
wcześniejszych badaczy zyskuje w tym zestawieniu dodatkowe wsparcie.&#13;
Wymienić tu trzeba przede wszystkim Wacława Zaleskiego (1799–1849),&#13;
pisarza, poetę i krytyka, autora pierwszego w Polsce i największego do&#13;
czasów Kolberga zbioru pieśni ludowych, liczącego 1496 pieśni polskich&#13;
i ruskich (z 160 melodiami, które „do śpiewu i na fortepian ułożył” Karol&#13;
Lipiński). W rozprawie wstępnej do tego zbioru z roku 1833, przedstawiając syntezę ówczesnych poglądów na znaczenie i wartość poezji ludowej,&#13;
Zaleski pisał:&#13;
1 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął…, oddział pierwszy, w: tegoż Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1. Omówienie tych pierwszych publikacji pieśniowych Kolberga zob. tamże, wstęp A. Pawlaka, s. V–XVIII, por. też wyżej w tym woluminie opracowanie D. Pawlakowej Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga.&#13;
2 [K. Libelt] Pieśni ludu polskiego przez Oskara Kolberga, „Dziennik Domowy” 1842, nr 21,&#13;
s. 174, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), aneks 1, s. 275.&#13;
&#13;
186&#13;
&#13;
�Któż zaprzeczy, że pieśni ludu, będąc obrazami, w których każdy naród swój&#13;
charakter najwierniej maluje i przedstawia, wynurzając swoje uczucia, opisując&#13;
zwyczaje i wszelki obyczaj, są najdokładniejszym wyrazem życia narodowego1.&#13;
&#13;
I określał cel swojej edycji:&#13;
[…] zamiarem moim było tylko okazać, jak pieśni ludu, pominąwszy nawet ich&#13;
wewnętrzną wartość, najbardziej są zgodne z duchem narodu, jak pod tym&#13;
względem stać się powinny prawdziwą nauką i jak dlatego każdemu, komu&#13;
chodzi o poznanie ducha narodowego, a mianowicie poecie, zbiory pieśni ludu&#13;
są wielce pożyteczne, a nawet i niezbędnie potrzebne2.&#13;
&#13;
Wysoka ocena pieśni i ich narodowego charakteru trafiła na podatny&#13;
grunt, wywarła też decydujący wpływ na Kolberga, który do opinii i zbioru Zaleskiego wielokrotnie się odwoływał i na nim się wzorował. Praca&#13;
spotkała się zresztą z żywym i entuzjastycznym oddźwiękiem; recenzenci&#13;
podnosili jej wartość i postulowali rozpowszechnienie „w każdym polskim&#13;
domu”3. Zaś wagę historyczną zbioru dla przyszłych badań tak podsumował Piotr Chmielowski:&#13;
Pierwszy to był u nas zbiór poważny zabytków twórczości ludowej; od niego&#13;
dopiero zaczyna się gorączkowa na tym polu praca we wszystkich prowincjach&#13;
i to mu nadaje pierwszorzędne znaczenie4.&#13;
&#13;
W roku 1834, dwa lata przed wydaniem kolejnego zbioru pieśni, jego&#13;
autor, Kazimierz Władysław Wójcicki, warszawski literat, starożytnik i historyk, wypowiadał się podobnie w lwowskim noworoczniku „Ziewonia”:&#13;
Uderzyła godzina rozwagi i zaczynamy poznawać, co jest narodowością w poezji. Materiałami po temu są pieśni ludu. […] w nich się przechowuje duch narodowy, czysty, bo nieskalany wpływem cudzego”5.&#13;
1&#13;
&#13;
Wacław z Oleska [Wacław Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego…, Lwów&#13;
1833, s. XVII.&#13;
2 Tamże, s. XXVIII.&#13;
3 K. S. [K. Słotwiński] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, zebrał i wydał Wacław&#13;
z Oleska [rec.] „Czasopismo Naukowe od Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich wydawane” 1833, z. 3, s. 59.&#13;
4 P. Chmielowski Historia literatury polskiej, Warszawa 1900, T. 5, s. 69.&#13;
5 K.W. Wójcicki O pieśniach polskiego ludu, „Ziewonia”, Lwów 1834, s. 111 i 114.&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
�Zbiór pieśni wydał Wójcicki w Warszawie pod osobliwym tytułem&#13;
Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu, który skrywał rzeczywistą treść, zapewne ze względu na paskiewiczowską cenzurę.&#13;
W przedmowie, charakteryzując pieśni, autor położył jednak nacisk na&#13;
wspólnotę słowiańskiego repertuaru, nie na narodowy charakter ludowej poezji. Wskazywał na ujawniającego się w pieśniach „jednorodnego ducha, co ożywia całą Słowiańszczyznę” 1, a utwory z różnych „krain”&#13;
opisywał jako śpiewane „na jednę słowiańską, narodową nutę”2. Mówił&#13;
o „ludzie narzecza polskiego”3 zamiast o ludzie polskim. Współcześni mu,&#13;
a wraz z nimi Kolberg, który znał autora i redaktora „Biblioteki Warszawskiej” osobiście, rozumieli jednak ten szyfr jako swoisty wybieg wobec&#13;
restrykcyjnej cenzury władz carskich w zaborze rosyjskim po powstaniu&#13;
listopadowym. Wójcicki był przecież wcześniej, w roku 1830, wydawcą&#13;
pracy Przysłowia narodowe, z wyjaśnieniem zrzódła początku oraz&#13;
sposobu ich użycia, okazujące charakter, zwyczaje i obyczaje, przesądy, starożytności i wspomnienia ojczyste. Odwołując się do tej publikacji&#13;
w zbiorze pieśni, używał już jednak tylko tytułu w skrócie – Przysłowia,&#13;
nie Przysłowia narodowe. W rzeczywistości ludowość utożsamiano wtedy z narodowością. Jak pisze R. Wojciechowski, był to pogląd i program&#13;
ideowy, począwszy od Brodzińskiego, który „z pieśni ludu jako z natury&#13;
charakter i obyczaje narodu” wywodził, poprzez Mickiewicza, który w pieśni gminnej widział „arkę przymierza miedzy dawnymi a nowymi laty&#13;
i strażniczkę narodowego pamiątek kościoła”. Można się zatem w dużej&#13;
mierze zgodzić ze zdaniem Wojciechowskiego, który stwierdzał, że „popowstaniowy program badań słowiańskich należy traktować jako ocenzurowaną wersję pierwotnego brzmienia” 4, tj. narodowego charakteru&#13;
poezji ludowej. Zdanie to nie przekreśla jednak – co wyraźnie trzeba tu&#13;
zaznaczyć – celowości i potrzeby postulowanych przez romantyków badań&#13;
porównawczych nad kulturą ludową różnych narodów słowiańskich, za&#13;
którymi niejednokrotnie opowiadał się zresztą także Kolberg. W sumie,&#13;
choć zbiór Wójcickiego jest wyrazem romantycznych założeń, zwłaszcza&#13;
1 Tenże Pieśni ludu Białochrobatów…, wyd. fototyp. pierwodruku z 1836 r., pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, ,T. 1, Wrocław 1876, s. 10.&#13;
2 Tamże, s. 11.&#13;
3 Tamże, s. 9.&#13;
4 R. Wojciechowski Posłowie, w: K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 2, Wrocław 1976, s. IX–X.&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
�potrzeby wskazania śladów dawności w pieśniach wsi, ma swoje istotne&#13;
znaczenie dla dziejów folklorystyki, przede wszystkim dzięki próbie ukazania związków poezji ludowej z literaturą staropolską, poezją XVII-wieczną,&#13;
dawnymi drukami, w czym autor jako bibliotekarz, archiwista i starożytnik torował drogę przyszłym badaczom i za czym w poszukiwaniach źródłoznawczych i bibliotecznych podążać miał też Kolberg. Z prac Wójcickiego korzystał, począwszy od pierwszych swoich publikacji pieś­niowych.&#13;
O roli poezji ludowej w podobnym duchu wypowiadał się też trzeci&#13;
z poprzedników Kolberga, Żegota Pauli, historyk i etnograf, wydawca pieśni polskich i ruskich w Galicji. Oba zbiory, starannie przygotowane pod&#13;
względem wyboru tekstów, języka i oprawy naukowej, przynoszą 383 warianty polskie i 600 ruskich. W przedmowie do antologii pieśni polskich&#13;
Pauli pisał, że do jej wydania skłoniła go przede wszystkim „potrzeba ogłoszenia zbioru pieśni gminnych kraju naszego, zwłaszcza przy wzmagającym&#13;
się postępie poezji narodowej […]”1.&#13;
A w prospekcie do zbioru potrzeba ta znalazła takie uzasadnienie:&#13;
Do rzędu pamiątek narodowych, które od dnia do dnia coraz bardziej nikną,&#13;
a które troskliwie przechować winniśmy, należą szczególniej pieśni gminnne,&#13;
w nich to bowiem naród składa podług słów poety naszego „swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty”2.&#13;
&#13;
Do publikacji przeznaczył Pauli „same tylko pieśni narodowe”, pochodzące głównie ze środowiska wiejskiego, a utwory związane z obrzędami&#13;
dla lepszego zrozumienia opatrzył opisem tych ostatnich. Cały materiał&#13;
wzbogacił też wartościowymi wyjaśnieniami historycznymi i etnograficznymi oraz odniesieniami do Słowiańszczyzny. Praca została wysoko oceniona także przez późniejszych folklorystów, historycznie wpisywała się&#13;
natomiast w romantyczną koncepcję ludowości. Badacz ten odegrał ważną&#13;
1&#13;
&#13;
Ż. Pauli Przedmowa do tegoż Pieśni ludu polskiego w Galicji, wyd. fototyp. pierwodruku&#13;
z 1838 r., Wrocław 1973, s. [1] nlb.&#13;
2 Prospekt do „Zbioru pieśni gminnych ludu galicyjskiego” Ż. Paulego, rkp. BJ, sygn. 5454 II,&#13;
k. 1. Zob. też R. Górski Posłowie, w: Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego…, s. XIV–XV. Zbiór Paulego&#13;
był gotowy do wydania kilka lat przed rokiem 1838. Autor, podejrzany o współautorstwo pamfletu przeciwko rządowi austriackiemu, został jednak aresztowany i uwięziony, a uwolniony&#13;
w 1836 roku, nie otrzymał pozwolenia na druk swoich Pieśni; cenzor zakwestionował określenie „gminnych” użyte w cytowanym prospekcie, co jednak wkrótce zostało zrewidowane (zob.&#13;
R. Górski Posłowie… s. XII–XIV).&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
�rolę w kształtowaniu się poglądów i warsztatu przyszłego autora Ludu nie&#13;
tylko dzięki swoim publikacjom, ale i późniejszym bezpośrednim kontaktom w Krakowie, gdzie mieszkał od 1845 r.&#13;
Kolberg miał się okazać gorliwym kontynuatorem pionierskich przedsięwzięć swoich zasłużonych dla folklorystyki poprzedników, do których&#13;
wielokrotnie się odwoływał i z których prac korzystał. Zaleskiemu, Konopce, Wójcickiemu i Paulemu, „niezmordowanym współpracownikom&#13;
w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu” dedykował też początkowy&#13;
„oddział” swojej pierwszej edycji 125 pieśni wydanych w latach 1842–1845&#13;
u Żupańskiego w Poznaniu.&#13;
Opublikowane w latach czterdziestych przez Kolberga pieśni ludowe&#13;
zebrane w wymienionych wyżej zbiorkach przynoszą w sumie 572 pieśni,&#13;
w tym 396 z melodiami (186 tekstów bez melodii to około 31% całego&#13;
zasobu). Pochodzą z różnych stron Polski i w przeważającej liczbie opatrzone są notami lokalizacyjnymi o różnym stopniu szczegółowości – od&#13;
konkretnych miejscowości: „z Krakowa”, „Ostrołęka”, „ze Lwowa”, często&#13;
z bliższym geograficznym dookreśleniem dla miejscowości mniejszych, np.&#13;
„Modlnica pod Krakowem”, „Tretki i Chochołów pod Żychlinem”, „Wilanów pod Warszawą”, „Kuligów nad Bugiem (pod Serockiem)”, poprzez ogólniejsze wskazania okolicy większych miejscowości, typu: „od Przysuchy&#13;
i Opoczna”, „od Łowicza i Kutna”, „spod Radomia”, „z okolic Warszawy”,&#13;
czy wręcz regionu: „z Wielkopolski”, „z Sandomierskiego”, „z Mazowsza”,&#13;
„z Galicji”, aż po określenie zasięgów: „z Krakowskiego, Kaliskiego i Wielkopolski”, „z Galicji i Sandomierskiego”, „z Lubelskiego i Galicji”, a nawet&#13;
po notę o powszechności występowania, np. „znana w całej Polsce”. Już&#13;
wtedy zatem pierwszorzędnym elementem dokumentacji jest dla Kolberga&#13;
określanie proweniencji geograficznej publikowanych pieśni, co dowodzi&#13;
świadomości badacza w kwestii regionalizacji zjawisk folkloru, przekonania&#13;
o jego zmienności i specyfice w różnych stronach kraju. Nie jest tu zresztą&#13;
Kolberg zupełnym nowatorem; w zbiorach Zaleskiego i Wójcickiego lokalizacje geograficzne, choć rzadziej doprecyzowane szczegółowo, a częściej&#13;
dość ogólne, pojawiają się również. Brak ich natomiast w zbiorze Paulego, gdzie ogólniejsze wskazówki dotyczą jedynie krakowiaków. Ciekawym&#13;
przyczynkiem w tej kwestii jest fakt, że brak ten Kolberg próbował po&#13;
latach uzupełnić na drodze osobistych konsultacji. Świadczy o tym zachowana notatka rękopiśmienna, w której niektóre pieśni opublikowane przez&#13;
tego autora opatrzone są notatkami lokalizacyjnymi sporządzonymi przez&#13;
190&#13;
&#13;
�Kolberga, a pochodzącymi z informacji czy zapisków Paulego1. W publikacjach Kolberga z tego wczesnego okresu działalności widoczne jest również, że zauważał już wówczas zjawisko wariantywności pieśni jako cechę&#13;
wyróżniającą folklor, wręcz go konstytuującą. Świadczą o tym próby zestawiania wariantów, przy czym kryterium odniesienia stanowią dla Kolberga&#13;
teksty pieśni, nie melodie, co wskazuje na uświadomienie sobie przez badacza już wtedy rangi warstwy słownej w odczytaniu charakteru pieśni, jej&#13;
funkcji i przeznaczenia, „ucieleśnienia” uczuć i przeżyć. Temat pieśni miał&#13;
też później stać się jednym z nadrzędnych i najbardziej operatywnych wyznaczników klasyfikacji materiału pieśniowego, choć jej strona muzyczna&#13;
nie traciła przy tym w ocenie Kolberga swojego szczególnego, „duchowego”&#13;
znaczenia. Warianty zestawiał Kolberg według tekstów, przywołując też&#13;
w miarę możliwości przynależne do nich melodie i lokalizacje, czasami&#13;
zestawiał różne teksty śpiewane na tę samą melodię2. Zdarzało się jednak&#13;
niekiedy, że wątki tekstowe łączone były na zasadzie niezrozumiałej, gdyż&#13;
odrębności są znaczne. Podobnie wskazywał warianty pieśni śpiewanych&#13;
w ramach określonych zwyczajów dorocznych, kogutka, gaika i okrężnego, w różnych okolicach Polski. Zaś plan dokumentacji pieśni weselnych&#13;
w całym ich zróżnicowaniu określał tak we wstępie do poświęconego im&#13;
artykułu:&#13;
[…] gdy muzyka jest tu z tekstem nierozdzielną (bo bez niej żadne wesele nie&#13;
ma miejsca), przedsięwziąłem skreślić pieśni weselne z melodiami, jakie mi się&#13;
w różnych okolicach kraju naszego słyszeć zdarzyło, oraz wykazać (ile można)&#13;
ich warianty, przerabiania, wyskoki, różnorodne napływy, nawet zwichnienia.&#13;
Przekształcenia takowe spowodowały tysiące okoliczności i stosunków, których&#13;
drobiazgowe śledzenie mozolną, niewykonalną, wreszcie niepotrzebną byłoby&#13;
pracą. Oddaję je przeto, jakimi są, ludowi, od którego je wziąłem, a rozwijając&#13;
jedne po drugich obrzędy weselne z różnych, mianowicie oddalonych do siebie&#13;
stron najlepiej przez porównanie ich między sobą rozróżnić, co w nich pierwotnego, a co było napływowego z innych pieśni lub okolic, odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość poetyczną będziemy&#13;
w możności3.&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 12a, sygn. 1190, k. 1.&#13;
Zob. O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), m.in. nr 9 i 9a, 35 i 35a,&#13;
54 i 54a, 99 i 99a, 112 i 112a–d, 122, 122a i 123, 255–259, 264–273.&#13;
3 O. Kolberg Pieśni ludu weselne, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2, s. 188, przedruk&#13;
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe…cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–443.&#13;
2&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
�Materiał potraktowany zatem porównawczo ułożył tam Kolberg geograficznie, zamieszczając jedenaście opisów wesel (osiem z Radomskiego,&#13;
Łęczyckiego, Kaliskiego i Mazowsza oraz trzy z Galicji), w których znalazło&#13;
się ponad 300 tekstów pieśni, przy czym tylko trzecia ich część posiadała&#13;
melodie. Dając pogląd na regionalne zróżnicowanie folkloru weselnego,&#13;
skoncentrował się tam jednak bardziej na ukazaniu odmienności i podobieństw w samych obchodach obrzędu w poszczególnych okolicach niż na&#13;
zestawianiu wariantów pieśni, które w efekcie często zostały rozdzielone.&#13;
Nowym, istotnym elementem opracowania pieśni związanych ze zwyczajami i weselami w dwu poświęconych im zbiorkach z lat 1847–1849 jest&#13;
osadzenie ich w kontekście kulturowym zwyczajów i obrzędu weselnego,&#13;
w którym występują. Stanowi to bardzo ważny krok na drodze ewolucji&#13;
stosunku Kolberga do tekstów literatury ludowej. Dostrzegając organiczny&#13;
związek pieśni z opisywanymi uroczystościami, funkcję pieśni w okreś­&#13;
lonym momencie obrzędu, w rytualnej sytuacji wykonawczej celebrowanej przez konkretnego śpiewaka lub grupę uczestników, publikował&#13;
takie pieśni wraz z opisem odpowiedniego momentu w ramach przebiegu&#13;
obrzędów czy obchodów, dając tym samym pogląd na „ścisłą łączność”&#13;
żywego folkloru z życiem społecznym określonej wspólnoty lokalnej. Poszedł tu Kolberg tropem Paulego; pieśni obrzędowe takiego kontekstu&#13;
w sposób naturalny się domagały. W repertuarze Pieśni ludu polskiego&#13;
z tego okresu charakterystyczne jest też uwzględnienie przez Kolberga&#13;
pieśni szlacheckich i mieszczańskich, z wyraźnym określeniem środowiska, z którego pochodziły, oraz różnorodność utworów bez preferencji&#13;
dla jednego typu, tematu czy gatunku. Część tekstów zaczerpnął tam ze&#13;
zbiorów wcześniejszych, odnajdując dla nich melodie w trakcie własnych&#13;
badań terenowych. Nie zawsze można jednak ustalić jednoznacznie na&#13;
podstawie podanej przez Kolberga noty bibliograficznej, czy wskazuje ona&#13;
źródło, a więc pochodzenie zapisu, czy też kieruje porównawczo do wariantu z innego zbioru.&#13;
Zróżnicowanie, ale i wspólnotę wątków pieśniowych, ich ruchliwość&#13;
i zmienność oraz wzajemne wpływy i specyficzne stałe atrybuty widział&#13;
Kolberg zresztą szerzej, nie tylko w ujęciu regionalnym, tj. w utworach&#13;
z różnych stron kraju, ale i u rozmaitych narodów i „plemion”. We wstępie&#13;
do artykułu o pieśniach ludu litewskiego pisał w roku 1846:&#13;
&#13;
192&#13;
&#13;
�Dowiedzioną i znaną jest ta prawda, że pieśni ludu jakiegokolwiek bądź narzecza mieszczą w sobie doskonałe odbicie zwyczajów, języka, wrażeń, pojęć,&#13;
obyczajów i uczuć, słowem, całą charakterystykę tego plemienia, z łona którego&#13;
wysnuły się. Że fizjognomia ludów jednych od drugich jest różną i coraz rozmaitszą, w miarę jak się dalej posuwamy, wypływa z natury rzeczy, jako i to, że&#13;
jedne z drugimi ogniwem sąsiedztwa i rozlicznych stosunków będąc połączone,&#13;
wzajemny na siebie wpływ wywierają i nieraz sobie w zgodzie i dłonie, i myśli&#13;
podają1.&#13;
&#13;
Z kolei ciekawym przejawem pojmowania folkloru jako własności określonego środowiska zawodowego był artykuł również z 1846 roku, w którym opublikował Kolberg kilkanaście spisanych przez siebie w Warszawie&#13;
pieś­ni druciarzy, górali słowackich „wędrujących zimą po krajach słowiańskich i niemieckich dla zarobku, z wiosną zaś wracających pod rodzinną&#13;
strzechę”2. Była to jednocześnie pierwsza praca badacza, w której dokumentował folklor innego słowiańskiego narodu i mierzył się z jego językowym zapisem.&#13;
Zasób pieśni opracowanych na fortepian, który prezentują publikacje&#13;
Kolberga z pierwszej połowy XIX wieku, wzbogacają zapisy rękopiśmienne,&#13;
których nie wydał, a które opublikowano z zachowanych rękopisów w części II tomu Opracowania melodii ludowych… (DWOK T. 67/II). Wśród&#13;
236 pieśni i melodii z tego zespołu 148 posiada tekst, pozostałe to zapisy&#13;
melodii tanecznych bez tekstu. W większości są to pieśni i przyśpiewki polskie (141 zapisów), pozostałe to 4 utwory ukraińskie i 3 chorwackie.&#13;
W sumie publikacje te, przynoszące wraz z wariantami prawie 700&#13;
polskich pieśni, stanowią wyraz ówczesnych tendencji badawczych i edytorskich, są twórczą kontynuacją prac poprzedników z innowacyjnym&#13;
poszerzeniem dokumentacji folkloru pieśniowego o zapisywane ze słuchu melodie. Można też już mówić o wykrystalizowanej wcześnie, bo na&#13;
pierwszym etapie badań Kolberga, pryncypialnej zasadzie dokumentowania proweniencji geograficznej prezentowanego materiału, o rozumieniu&#13;
znaczenia jego specyfiki narodowej, regionalnej i lokalnej, wariantywności, dynamice pokrewieństw i zróżnicowań, a także o związku folkloru&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1, s. 93, przedruk&#13;
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK 67/I), s. 350.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–273, przedruk&#13;
w: tegoż Pieśni i melodie ludowe ... (DWOK T. 67/I), s. 374.&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
�pieśniowego z życiem określonego środowiska społecznego. W okresie&#13;
pierwszego dziesięciolecia badań, w latach 1839–1849 wypracował więc&#13;
Kolberg i zaczął stosować w praktyce kryterium synkretyczności, czyli&#13;
sytuowanie ludowego tekstu w ścisłym związku z muzyką i tańcem, a także w pewnym stopniu już wtedy z sytuacją kulturowo-społeczną. Były&#13;
to wówczas pionierskie założenia badawcze; rozwinęła je współczesna&#13;
folklorystyka, przyjmując synkretyczność za istotę folkloru i postulując&#13;
badanie go jako części kultury 1.&#13;
Równolegle z publikacją w 1849 roku Pieśni ludu weselnych zaczął&#13;
kształtować się w planach Kolberga zamysł cyklu wydawniczego. Był to&#13;
nowatorski program edycji zbiorów pieśni określonego gatunku, z licznymi&#13;
wariantami poszczególnych wątków. W okresie tym, po wydarzeniach rabacji galicyjskiej 1846 roku i później Wiosny Ludów, zmieniło się radykalnie&#13;
nastawienie do ludu, a entuzjazm i zachwyt nad jego twórczością ustąpił&#13;
miejsca trzeźwym postulatom obiektywnych badań nad rzeczywistym bytem i kulturą wiejskiej społeczności. Niektórzy badacze folkloru rewidowali&#13;
też lub zmieniali swoje poglądy i oceny wartości folkloru, czego radykalnym&#13;
wyrazem była sformułowana w roku 1854 opinia Ryszarda Berwińskiego.&#13;
Zakwestionował on zdolności twórcze ludu, sugerując jedynie naśladowczy, reproduktywny w stosunku do literatury wysokiej charakter folkloru.&#13;
Zdeprecjonował tym samym romantyczny aprioryzm co do samorodności,&#13;
autentyzmu i rodzimości folkloru oraz jego wartości dla literatury narodowej2. Po kilkunastu latach Kolberg stanowczo przeciwstawił się tezom&#13;
Berwińskiego, broniąc możliwości twórczych ludu, choć nie negując wzajemnych wpływów i przenikania się literatury ludowej i literatury warstw&#13;
wykształconych3. Do polemiki tej trzeba będzie jeszcze powrócić.&#13;
1&#13;
&#13;
O współczesnym rozumieniu folkloru jako przedmiotu badań zob. m.in. C. Hernas Miejsce&#13;
badań nad folklorem literackim, „Pamiętnik Literacki” 1975, T. 66, nr 2, s. 3–15, przedruk&#13;
w zbiorze: Teoria kultury. Folklor a kultura, oprac. M. Waliński, Katowice 1978, s. 66–82;&#13;
J. Bartmiński Folklor– język – poetyka, Wrocław 1990; P. Kowalski Współczesny folklor&#13;
i folklorystyka: o przedmiocie poznania w dzisiejszych badaniach folklorystycznych, Wrocław 1990; R. Sulima Folklorystyka wobec kultury współczesnej, „Literatura Ludowa” 1992,&#13;
nr 6, s. 39–61, Folklorystyka. Dylematy i perspektywy, red. D. Simonides, Opole 1995 (praca&#13;
zbiorowa), J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska Tekstologia, Warszawa 2009.&#13;
2 Zob. R.W. Berwiński Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, T. 1–2, Poznań 1854. Toż, ze zmienioną kartą tytułową: [R.W. Berwiński] Studia&#13;
o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych, T. 1–2, Poznań 1862.&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XIV–XVI.&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
�W atmosferze tej nabierało znaczenia bardziej naukowe, systemowe&#13;
podejście do folkloru, plan jego metodycznego zbierania i dokumentowania&#13;
jako bazy źródłowej dla badań porównawczych. Koncepcji systematyzującej obszerny materiał domagało się również ciągle pomnażane archiwum&#13;
Kolberga. Pozyskiwane przez kolejne lata badań terenowych coraz bogatsze zbiory, a wraz z nimi rosnące doświadczenie i wiedza o sposobie życia&#13;
i mechanizmie funkcjonowania tradycyjnej literatury ustnej zaowocowały&#13;
po ośmiu latach od wydania ostatnich pieśni weselnych w 1849 roku nową&#13;
publikacją o odmiennym profilu.&#13;
W roku 1857 ukazały się Pieśni ludu polskiego, obszerna antologia ballad i tańców ludowych, stanowiąca pierwszą z monografii określonych gatunków i grup pieśni, które zamierzał Kolberg wydzielać według różnych&#13;
kryteriów: treściowego, środowiskowego bądź okolicznościowego, planując wydanie m.in. pieśni miłosnych, weselnych, wojackich, żniwiarskich,&#13;
żartobliwych1. Plany te zostały jednak zarzucone i jak się miało okazać,&#13;
Pieśni ludu polskiego były pierwszą i jednocześnie ostatnią publikacją&#13;
z zamierzonego cyklu tomów o takiej koncepcji edytorskiej. W centrum&#13;
zainteresowania Kolberga pozostały w tym zbiorze nadal melodie, co autor podkreślił wyraźnie we wstępie: „Muzyka jest głównym przedmiotem&#13;
niniejszego zbioru. Do każdej pieśni dołączam właściwą jej nutę […]”. Radykalnej zmianie uległ jednak sposób potraktowania zapisu muzycznego;&#13;
melodie wydane tu zostały bez akompaniamentu fortepianowego, co odtąd&#13;
będzie stałą praktyką Kolberga:&#13;
Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających), tak jak wybiegła z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego,&#13;
bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym niezmąconej&#13;
czystości, jak ją natura natchnęła2.&#13;
&#13;
W pierwszej części zbioru zamieścił Kolberg 444 pieśni balladowe, grupując razem warianty tekstowe 41 wątków z całej prawie Polski. Tylko 21 pieśni w tym zespole nie posiadało zapisu nutowego. W części drugiej znalazły&#13;
się „Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce”, w sumie 466 melodii&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. m.in. wypowiedzi Kolberga na ten temat w liście do J. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 73 oraz we wstępie do Sandomierskiego (DWOK T. 2),&#13;
s. 5–6.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V–VI.&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
�tanecznych z okolic Warszawy, przeważnie z tekstami przyśpiewek1. Choć&#13;
w części pierwszej Kolberg łączył także warianty melodyczne ballad, jednak to teksty pieśni stały się wyznacznikiem układu i tym samym uzyskały&#13;
w zbiorze sprofilowanym gatunkowo szczególnie istotne znaczenie, gdyż podstawą typologii ballad stała się właśnie analiza tekstów. Ich temat i struktura&#13;
fabularna pozwoliły określić zasadnicze cechy gatunku, wyodrębnić wątki&#13;
i powiązać ich warianty w grupy. Taka nowatorska metoda prezentacji folkloru pieśniowego stanowiła dalszy, decydujący krok na drodze ewolucji programu badawczego Kolberga, a także i jego stosunku do tekstu ludowego.&#13;
O ile w zespole ballad o publikacji decydowało kryterium gatunkowe,&#13;
o tyle w grupie melodii tanecznych wyznaczała je funkcja i sytuacja wykonawcza. Jest więc Kolberg świadomy różnorodności kryteriów systematyzujących materiał; wyraźnie rozgranicza je dla „Dum i pieśni” oraz dla&#13;
„Tańców”. Nie stosuje terminu „ballada”; posługuje się określeniem „duma”,&#13;
używanym w XIX wieku, także przez poprzedników, w odniesieniu do ludowych pieśni fabularnych, historycznych. We wstępie do Pieśni ludu polskiego nie definiuje gatunku i nie podejmuje rozważań na temat charakteru&#13;
tekstów balladowych. Pisze jedynie:&#13;
Co do wyrazów pieśni nadmieniam tylko, że znaczenie głębokie dum ludowych,&#13;
ich estetyczna, lingwistyczna, a często moralna i historyczna wartość, jako należycie dziś oceniona, nie potrzebuje dalszego wywodu2.&#13;
&#13;
Zapewne ustępował tu Kolberg miejsca wypowiedziom teoretycznym&#13;
swoich poprzedników-literatów. Jednak w niedrukowanej wcześniejszej&#13;
wersji przedmowy do tego tomu tak określa dumy:&#13;
Wśród tylolicznych i tak rozmaitych pieśni ludu dumy, mające za podstawę&#13;
wydarzenia domowe, do których klucz zagubiły wieki, można uważać za jeden&#13;
z najpiękniejszych zabytków przeszłości naszego ludu. Liczba ich jest wielka,&#13;
treść osnuta już to na prawdziwym zdarzeniu, już na zmyśleniu, które jednak&#13;
obok wygórowanej fantazji przybiera niezatartą cechę prawdy3.&#13;
1 Analizę materiału źródłowego tego zbioru, koncepcji edytorskiej i metod pracy Kolberga&#13;
nad książką oraz jej znaczenia dla polskiej folklorystyki przedstawiła A. Skrukwa we wstępie&#13;
„Pieśni ludu polskiego” Oskara Kolberga, w: tegoż Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu&#13;
1 (DWOK T. 70), s. XIX–XLIII.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX–X.&#13;
3 Rkp. Kolberga prawdopodobnie z około 1849 r. (Arch. PTL, teka 35 Miscellanea, sygn.&#13;
1314, k. 1), zob. też Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 3 oraz XXIV.&#13;
&#13;
196&#13;
&#13;
�Opis ten zbieżny jest z przedstawianymi przez folklorystów ówczesnych,&#13;
m.in. Wacława z Oleska i Żegotę Paulego, którzy określali dumy jako pieśni&#13;
„tyczące się zdarzeń pojedynczych osób” lub „tyczące się zdarzeń domowych”&#13;
(przy czym Pauli wyjątkowo używa terminu „ballady”). W sumie gatunek&#13;
rozumiany jest wówczas – jak pisze w nawiązaniu m. in. do tych określeń&#13;
zbieraczy Elżbieta Jaworska – poprzez „temat rodzinny i właściwość morfologiczną, jaką jest fabularność (zdarzeniowość)”1. Do problematyki tej w ujęciu&#13;
Kolberga powrócić wypadnie w dalszym ciągu tego opracowania przy analizie pojęć gatunkowych przyjmowanych dla poszczególnych grup tekstów.&#13;
Większość materiału w części I Pieśni ludu polskiego z 1857 r. pochodzi z badań terenowych Kolberga prowadzonych w latach 1840–1855, po&#13;
części wespół z towarzyszami pierwszych wypraw. Skoncentrowany jednak&#13;
przede wszystkim na poszukiwaniu i dokumentowaniu spisywanych samodzielnie melodii brakujących we wcześniejszych publikacjach, część tekstów zaczerpnął także ze zbiorów poprzedników – Zaleskiego, Wójcickiego,&#13;
Paulego, Konopki, Lipińskiego – oraz z rękopisu G. Gizewiusza Pieśni ludu&#13;
znad górnej Drwęcy, w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od&#13;
1836 do 1840 roku, który użyczył mu Wójcicki2. Korzystał również sporadycznie z prac innych zbieraczy, J. Lompy, R. Fiedlera, L. Zejsznera. Sposób dokumentowania proweniencji tekstów pochodzących z tych zbiorów&#13;
nie jest jednak w opracowaniu Kolberga na tyle czytelny i precyzyjny, by&#13;
jednoznacznie ustalić, czy podane przez niego w druku wskazówki bibliograficzne oznaczają źródło, czy kierują jedynie do wariantu w innych pracach. Analiza wskazuje jednak, że w większości są to odsyłacze do tekstów&#13;
źródłowych w zbiorach już opublikowanych, do których to tekstów dołączał pozyskane i zanotowane przez siebie melodie. Zaznaczyć trzeba, że nie&#13;
zawsze są to wierne przedruki tekstów wcześniejszych, często przywołując&#13;
źródło, dokonywał Kolberg uzupełnień, zmian lub skrótów, a wyjątkowo&#13;
1 E. Jaworska Posłowie, w: Polska ballada ludowa. Antologia. Wybrała i opracowała…,&#13;
Kraków 1991, s. 143, Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego…,&#13;
s. 483, Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji…, s. 81. O historii nazwy i definicjach ballady&#13;
zob. również E. Jaworska we wstępie do Katalogu polskiej ballady ludowej, Wrocław 1990,&#13;
s. 8–17. O balladzie jako gatunku i jego funkcjach modelowych zob. J. Jagiełło Polska ballada&#13;
ludowa, Wrocław 1975.&#13;
2 Kolberg wspomina o tym we wstępie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1) na s. XI,&#13;
zob. też tamże, s. V, gdzie mowa o poprzednikach zainteresowanych głównie tekstami pieśni.&#13;
Rękopis Gizewiusza opublikowany został w opracowaniu, ze wstępem i komentarzami D. Pawlakowej w Poznaniu w roku 2000.&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
�posunął się nawet do kompilacji z kilku zapisów formowanych następnie&#13;
w jeden pełny wariant1. Pomijał cechy gwarowe przywoływanych przekazów drukowanych, nie uwzględniał ich też w zapisach własnych z tego&#13;
okresu. Starannie oznaczał natomiast lokalizację geograficzną pieśni, przy&#13;
czym nie zawsze jest ona tożsama z oznaczoną w cytowanym źródle, co&#13;
prawdopodobnie wskazuje na określanie proweniencji pozyskanej melodii. Ten element dokumentacji pozostaje trwałym fundamentem warsztatu&#13;
Kolberga i jego spojrzenia na utwory folklorystyczne.&#13;
W części drugiej tomu zebrał Kolberg nie tylko przyśpiewki towarzyszące tytułowym tańcom, „piosneczki krótkie najczęściej w czasie tańca&#13;
nucone”, ale także śpiewki towarzyszące różnym okolicznościom życiowym,&#13;
wykonywane okazjonalnie, ulotne lub powszechnie znane, utrwalone w pamięci. Pisał:&#13;
Słowa zaś i treść śpiewek krótkich, ucinkowych, mimo rozlanego w nich humoru i czucia nie zawsze godzą się z przyzwoitością i dobrym smakiem. Wiele&#13;
podobnie rubasznych piosnek odrzucić musiałem, lecz i między pozostałymi&#13;
znaleźć można niejedną małoznaczącą, nawet lichą, umieszczoną tu jedynie dla&#13;
wskazania, w jaki sposób lud wyrazy układa, szykuje i w wiersz splata, jak łączy&#13;
sylaby z tonami […] Śpiewki takie nie zawsze lud w tańcu lub w karczmie przy&#13;
kieliszku nuci, owszem słyszeć one się często dają przy robocie w domu i na&#13;
polu, podczas żniw, sianożęci, w ogrodzie, na paszy za bydłem, także przy dojeniu krów, w czasie jazdy, przy kołysce. Nieprzebrana ich mnogość jest owocem&#13;
chwilowego natchnienia podnieconego trunkiem i miejscowymi okolicznościami, do czego lada codzienna przygoda dać może pochop, inne wszakże są znane&#13;
i śpiewane powszechnie na równi z dłuższymi pieśniami i dumami […]2.&#13;
&#13;
Widać tu zainteresowanie strukturą słowno-muzyczną pieśni, a także&#13;
wymogi autocenzury, konieczność liczenia się obowiązującym ówcześnie&#13;
konwenansem obyczajowym.&#13;
Analizując zawartość Pieśni ludu polskiego z 1857 roku, można stwierdzić, że utrwalone jest już w świadomości badacza i świadomie realizowane przekonanie o strukturalnym związku melodii i tekstu pieśni, które nawzajem się dopełniają, współtworzą. Ma też Kolberg świadomość&#13;
1 Zob. też A. Skrukwa „Pieśni ludu polskiego” Oskara Kolberga…. (DWOK T. 70), s. XXX–&#13;
–XXXIV.&#13;
2 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.&#13;
&#13;
198&#13;
&#13;
�specyfiki gatunków i różnych kryteriów ich wyodrębniania. Pieśni fabularne, balladowe, widzi jako „śpiewane historie” o niezwykłych, tragicznych zdarzeniach rodzinnych i miłosnych, trwalsze w tradycji, często starsze, z wędrownymi i ustabilizowanymi wątkami, choć w różnych&#13;
realizacjach. Przyśpiewki lokuje w kontekście sytuacyjnym, eksponując&#13;
ich funkcję i związek z tańcem bądź innymi okolicznościami życiowymi,&#13;
a więc mniejszą stabilność, często ulotność i dorywczość. Książka jest&#13;
już dziełem badacza–folklorysty, świadomego zjawiska wariantowości&#13;
i zmienności pieśni, ich regionalnego zróżnicowania, a jednocześnie trwałości niektórych wątków, celowości prac porównawczych, ale i ciągłości tradycji, co pozwoliło sięgać autorowi po teksty do wcześniejszych&#13;
zbiorów, by uzupełnić je o zapisy melodii. W tomie zaznacza się waga,&#13;
jaką Kolberg przywiązywał do tekstu dla określenia tematu i charakteru&#13;
pieśni, postrzeganie przez niego indywidualnej realizacji narracyjnej, znajomość środków poetyckiego wyrazu w pieśniach, takich jak powtórzenia,&#13;
refreny, paralelizm, polegający na zestawianiu życia i uczuć ludzkich ze&#13;
światem przyrody. O ile jednak wariant tekstowy rozumiany jest przez&#13;
Kolberga jako przekaz realizujący oś tematyczną wątku, choć różniący&#13;
się odmiankami treści od innych przekazów, o tyle nieostre i drugorzędne jest widzenie wariantu wykonawczego różniącego się np. językiem,&#13;
stylistyką i nacechowaniem gwarowym tekstów, rozbudowaniem motywów, przy tożsamej treści głównej. Przejawem tego podejścia jest zastosowane w tomie skracanie testów o fragmenty uznane przez Kolberga za&#13;
powtarzające się, zbyt podobne lub nieodległe treściowo w innych wariantach, co sygnalizuje w druku notką: „dalej jak w nr […], od wiersza&#13;
[…]”. Porównanie tekstów wskazuje, że opuszczenia te niejednokrotnie nie&#13;
dotyczą partii tekstów zbieżnych filologicznie i tożsamych treściowo i stylistycznie w tych wariantach, do których kierują. Pominięte partie często&#13;
różnią się znacząco, są zindywidualizowanymi poetycko i motywicznie&#13;
opowieściami tej samej fabuły 1. Można wręcz mówić o modelowaniu wariantów metodą zestawiania tekstów, które różnią się źródłowo. Zastrzec&#13;
1 Zob. np. Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 15, nr 3c, gdzie po zwr. 5. ballady od Poznania „Stała nam się nowina” Kolberg odsyła do wariantu od Warszawy, tj. nr 3a tamże, notą:&#13;
„dalej jak w no 3a, od wiersza 7 do 22”. Pieśń zaczerpnięta została ze zbiorku J. Lipińskiego,&#13;
co wskazuje nota Kolberga w druku, a opuszczony tekst z tego źródła jest krótszy od warszawskiego, znacznie bogatszego w motywy. Por. też O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement…&#13;
(DWOK T. 70), s. 12, gdzie opuszczony przez Kolberga tekst tej ballady został przytoczony.&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
�wprawdzie należy, że zabieg ten zastosował Kolberg nie tylko i może&#13;
nie przede wszystkim ze względów merytorycznych, ale dla oszczędności miejsca i chęci pomieszczenia jak największej ilości pieśni i melodii.&#13;
Książkę wydawał własnym nakładem, a koszty druku nut były wówczas bardzo wysokie. Można więc stwierdzić, że choć traktował fabułę&#13;
pieśni jako wyznacznik przynależności do wątku i podstawę określonego&#13;
wariantu, samych tekstów nie traktował jako osobnych bytów literackoartystycznych w ścisłym rozumieniu znaczenia indywidualności przekazu.&#13;
Ogromne znaczenie dla ewolucji metod badawczych Kolberga, a także&#13;
dla jego dalszych prac ma wyrażony we wstępie, a zatem sformułowany już&#13;
w 1857 roku pogląd na kwestię pochodzenia pieśni i mechanizm ich życia:&#13;
Stając się wiernym jej [tj. pieśni] tłumaczem, wszędzie wskazałem miejsce, gdzie&#13;
wysłuchaną została. Wymienioną wieś lub miasto (a raczej okolicę ich) po większej części uważać można za miejsce, gdzie ze szczególnym zamiłowaniem pieśń&#13;
tę i ową śpiewają. Nie zawsze jednak w tym miejscu powstała; rozmaite koleje,&#13;
przypadki i burze mogły ją tam zagnać, a więc powikłać nasze domniemania&#13;
co do jej początku. A lubo znalazłyby się cechy naprowadzające na pierwotne&#13;
gniazdo pieśni, któż jednak chciałby wyrokować tu z bezwarunkową ścisłością,&#13;
gdzie ono było? W jednej i tej samej wsi zdarzało mi się niekiedy słyszeć po parę&#13;
odmian jednejże pieśni, w sąsiedniej wsi już inaczej śpiewano, gdy tymczasem&#13;
o kilkanaście mil dalej pierwsza melodia znów wypływała. Bywały przypadki,&#13;
że taż sama osoba po kilku latach zmieniała nieco tok melodii, co już (choć nie&#13;
ze wszystkim) zacierało pierwotny jej wyraz, a cóż dopiero gdyby ją przyszło&#13;
usłyszeć po latach kilkunastu lub kilkudziesięciu?. Pieśń jest po większej części&#13;
tradycyjną, więc czas, stosunki ludzi zobopólne, zmiana trybu życia, moda, która&#13;
z dworca szlacheckiego zaczyna już do chaty wieśniaczej zaglądać, wreszcie osobistość śpiewaka (jego muzyczne usposobienie) i mnóstwo innych okoliczności&#13;
wciąż na nią wpływają w nieskończonych odcieniach. Ruch tu, jak wszędzie,&#13;
gdzie życie, nieustanny […]1.&#13;
&#13;
Wprawdzie nawiązuje tu Kolberg do melodii, ale dynamika i ruchliwość&#13;
jako przypisane całości pieśni dotyczą także i tekstu.&#13;
Pieśni ludu polskiego miały pozostać wyjątkowym tomem w całym&#13;
jego dorobku edytorskim. Włączone po latach do serii Ludu jako jej tom&#13;
pierwszy, przyniosły prawie 900 melodii i były nowatorskim dokonaniem&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VI.&#13;
&#13;
200&#13;
&#13;
�badacza jako najwcześniejsza w polskiej folklorystyce i etnomuzykologii&#13;
publikacja o charakterze analityczno–typologicznym, mająca na celu usystematyzowanie materiału muzyczno-tekstowego pieśni. Do czasów współczesnych pozostają największym polskim zbiorem ballad ludowych, stanowiąc&#13;
jedno z najważniejszych źródeł do badań nad tym gatunkiem literatury&#13;
tradycyjnej1.&#13;
Porzucając plan kontynuacji monografii pieśniowych, legitymowanych&#13;
wariantami z różnych regionów Polski, posunął się Kolberg dalej na drodze&#13;
ewolucji swojego programu badawczo-edytorskiego. Podjął ambitne zamierzenie cyklicznej publikacji serii monografii etnograficzno-folklorystycznych poszczególnych regionów, w których uwzględnione zostaną wszystkie&#13;
przejawy kultury ludowej – materialnej, społecznej i duchowej. W tych&#13;
ramach obok preferowanych dotąd wyłącznie pieśni i tańców przedmiotem&#13;
dokumentacji badacza stać się miały również inne gatunki folkloru, takie&#13;
jak bajka, podanie, anegdota, przysłowie, zagadka, opowieść wierzeniowa.&#13;
Drogę do konstruowania tak szerokiego planu wytyczało Kolbergowi&#13;
zarówno doświadczenie nabywane w trakcie postępujących intensywnych&#13;
badań własnych, jak i programowa dyskusja podejmowana w opiniotwórczych środowiskach literackich pierwszej połowy XIX wieku. W debacie&#13;
tej, której głosy fragmentarycznie przytaczano wyżej, obok poezji ludowej&#13;
znalazło się również miejsce dla innych rodzajów twórczości ludowej,&#13;
a także całościowo widzianego folkloru osadzonego w badaniach w szerszym kontekście kulturowym, obejmującym sferę materialną i społeczną&#13;
życia ludu. W ścisłym związku wszystkich dziedzin życia i twórczości ludu&#13;
upatrywać zaczęto stopniowo główny postulat badawczy kształtującej się&#13;
folklorystyki. Materiał do dyskusji i ewolucji poglądów przyniosły nie tylko&#13;
zbiory pieśni „gminnych”, ale także wydawane w drugim trzydziestoleciu&#13;
XIX wieku, a zawierające ludową prozę prace K.W. Wójcickiego, K. Balińskiego, L. Siemieńskiego, R. Zmorskiego, A. Glińskiego2.&#13;
1&#13;
&#13;
Zbiór ballad Kolberga stał się podstawowym materiałem, na którym J. Jagiełło zbudowała model fabularny gatunku ukazany w pracy Polska ballada ludowa (Wrocław 1975) oraz&#13;
bogatym źródłem do opracowanych przez E. Jaworską Katalogu polskiej ballady ludowej&#13;
(Wrocław 1990 ) i antologii pt. Polska ballada ludowa (Kraków 1991).&#13;
2 K.W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, T. 1–2, Warszawa 1837; K. Baliński Powieści ludu spisane z podań przez…, wyboru i wydania K. W. Wójcickiego, Warszawa 1842; L. Siemieński Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845; [R. Zmorski] R. Zamarski Podania i baśni ludu w Mazowszu, z dodatkiem kilku&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
�Geneza tych pierwszych zbierackich i edytorskich prac w zakresie&#13;
bajki – podobnie jak równolegle powstających zbiorów pieśni – wiąże&#13;
się ściśle z romantycznym zwrotem do ludu, z programem stworzenia&#13;
narodowego archiwum do dziejów naszej kultury budowanego w oparciu&#13;
o przeświadczenie o zabytkowej wartości folkloru, o zachowanych w nim&#13;
reliktach epoki przedchrześcijańskiej i możliwości odkrycia w nim pamiątek dawnego piśmiennictwa polskiego. Ten romantyczny aprioryzm&#13;
i presja historycznego paradygmatu w odniesieniu do literatury ludowej&#13;
zaciążył na charakterze pierwszych prozatorskich zbiorów. Prezentowane&#13;
w nich teksty poddawane były literackiej obróbce i stylizacji, przypisywano im, często karkołomnie, dawną metrykę, wiążąc z czasami przedchrześcijańskimi, zmieniano koloryt i realia. Choć praktyki te realizowano&#13;
w różnym stopniu, generalnie przy takich tezach programowych teksty&#13;
prezentowane przez pierwszych wydawców nie stanowiły dokumentów&#13;
indywidualnego przekazu, niepowtarzalnych wariantów konkretnych realizacji wykonawczych, ale miały być świadectwem dawnej historii, pamiątkami przeszłości narodu. Stopniowo jednak w dyskusji teoretyczno-metodologicznej tamtego czasu pojawiają się głosy krytyczne w stosunku&#13;
do takiego stanowiska. Już w 1842 roku Józef Ignacy Kraszewski, który&#13;
wcześniej zarzucił Klechdom Wójcickiego takie właśnie zacieśnienie perspektywy badawczej1, pisał:&#13;
Podania gminu stały się ważnym i prawie jedynym żywiołem dzisiejszej literatury; podania dziś mają dostarczyć tego, czego dawniej dostarczały mitologia&#13;
starożytnych, ich dzieje itp. Ale jesteśmy w epoce, w której dopiero zbierać się&#13;
one poczynają, jeszcześmy podobno charakteru ich dobrze nie poznali, ogółu&#13;
nie schwycili, a już je obrabiamy chciwie. Mnóstwo głodnych rzucili się na tę&#13;
pastwę i użyli jej, po większej części przenaturzając […]2.&#13;
&#13;
Natomiast, żeby poznać zasób podań i bajek, konieczne jest – zdaniem&#13;
Kraszewskiego – rozdzielenie kompetencji i celów poety jako twórcy i zbieracza–rejestratora, którego zadaniem powinna być rzetelna dokumentacja&#13;
szląskich i wielkopolskich, Wrocław 1852; A.J. Gliński Bajarz polski. Zbiór baśni, powieści&#13;
i gawęd ludowych, T. 1–4, Wilno 1853.&#13;
1 J. I. Kraszewski Podania gminne („Klechdy” Wójcickiego), „Tygodnik Petersburski” 1838,&#13;
nr 44.&#13;
2 J. I. Kraszewski Podania gminu, w: tegoż Studia literackie, Wilno 1842, s. 93.&#13;
&#13;
202&#13;
&#13;
�tekstów i zgromadzenie materiałów, a dopiero na dalszym etapie ich kompleksowe badania. Pisarz postulował:&#13;
Zbierający podania i ogłaszający je po raz pierwszy ograniczyć by się powinni&#13;
jedynie ścisłym, wiernym, dokładnym ich spisaniem, porównaniem naprzód&#13;
z pobratymczymi skazkami innych ludów słowiańskich, potem z różnymi podobnymi i pokrewnymi im charakterem powieściami innych krajów. Gdy zbierający obrabia natychmiast i dodaje swoje, ściśle wziąwszy, nie przedstawia nam&#13;
podania, które powinno być w rodzimej szacie oddane, jak było wzięte z ust ludu&#13;
[…] Po zbierającym nic nie wymagamy ponad ścisłość i dokładność; można by go&#13;
nawet od badań filozoficznych i naukowych uwolnić, bo te raz mając źródłowe&#13;
podania, dopełnić się dadzą łatwo1.&#13;
&#13;
Obok tej priorytetowej tezy o konieczności stworzenia bazy materiałowej dla przyszłych prac analitycznych jako zadaniu pierwszoplanowym&#13;
dla badaczy folkloru Kraszewski sformułował drugą fundamentalną o zasadności badań kompleksowych nad kulturą ludową, której folklor jest integralnym, ale i komplementarnym przejawem. W tej samej pracy z 1842&#13;
roku pisał:&#13;
[…] nie dość się nauczyć treści podania, by je upoetyzować, by z niego, jak mówią,&#13;
coś zrobić, trzeba znać miejsce, gdzie się urodziło, lud, co je powtarzał, obyczaje,&#13;
przesądy, zabobony itd. Póki w zbiorze podań nie będą się dołączać i z nimi&#13;
jednoczyć wiadomości te, póty okształtowanie artystyczne podań będzie niepodobne […] Każdy pracuje nad drobnostkami, nikt całości objąć się nie odważył&#13;
[…] Całość zaś dopiero wykaże charakter właściwy narodowości naszej2.&#13;
&#13;
Wprawdzie nie abstrahuje tu autor od opracowania literackiego podań,&#13;
jednoznacznie wskazuje jednak na wagę kontekstu kulturowego, w jakim&#13;
funkcjonują.&#13;
Te nowatorskie propozycje znajdą po latach realizatora właśnie w osobie Kolberga, jednak jako głos znaczący w dyskusji nad folklorem były&#13;
z pewnością znane już w tamtym czasie przyszłemu autorowi Ludu i niewątpliwie wpłynęły na kształtowanie się jego planów badawczych i edytorskich. Tym bardziej że stopniowo presja romantycznego historyzmu&#13;
ustępowała pod naciskiem obiektywniejszych ocen literatury ludowej.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Tamże, s. 99–100.&#13;
Tamże, s. 104 i 106.&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
�Wbrew wcześniejszym arbitralnym zapatrywaniom, zamiast szukać w niej&#13;
pomnikowych zabytków przeszłości narodowej, coraz częściej spostrzegano niejednolitość i zmienność, nawarstwianie się różnych wpływów,&#13;
przeobrażenia i adaptacje do odmiennych warunków. Stopniowo folklor&#13;
słowny przestaje być wyłączną domeną literatów, a kolejne lata przynoszą wytyczanie nowych kierunków badań usamodzielniającej się jako&#13;
odrębna dyscyplina naukowa folklorystyki. Radykalnym wyrazem nowej&#13;
postawy stała się przełomowa praca Berwińskiego pt. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki wydana w dwu tomach w Poznaniu w 1854 roku. Była to pierwsza naukowa&#13;
i udokumentowana książka o folklorze, jako pierwsza prezentowała też&#13;
metodę komparatystyczną. Sformułował w niej autor nowatorską tezę,&#13;
że nie w twórczości ludu należy szukać reliktów dawnej historii i źródeł&#13;
odrodzenia literatury, ale poprzez badanie materiałów historyczno-literackich docierać do źródeł wiedzy o ludzie. Berwiński jako pierwszy wskazał&#13;
wagę i przydatność dokumentów i świadectw pośrednich, materiałów&#13;
XVI- i XVII-wiecznych, dla badań nad folklorem i analizą jego żywotnych&#13;
form. Ocenił też krytycznie dorobek romantycznego okresu folklorystyki,&#13;
dostrzegając w nim brak kryteriów oceny literatury ludowej oraz precyzji&#13;
w określaniu jej istoty i charakteru, sprzeczności w sądach. Dał wreszcie&#13;
ramowy plan przyszłych prac nad literaturą ludową. Postulaty te były&#13;
nowe i cenne, w ich sformułowaniu leży też wartość pracy Berwińskiego.&#13;
Natomiast fałszywe okazały się uogólnienia zawarte w Studiach – krańcowym, skrajnym wnioskiem autora stało się bowiem przeświadczenie&#13;
o niesamodzielnym, jedynie reproduktywnym charakterze literatury ludowej, która według autora tylko wchłaniała w siebie tradycje kościoła&#13;
i warstw oświeconych, nie będąc zdolną do samodzielnego tworzenia.&#13;
To paradoksalne stwierdzenie przy jednoczesnym naukowym warsztacie&#13;
Berwińskiego było z jednej strony efektem przeniesienia wyników badań&#13;
nad wierzeniami, czarami i zabobonami ludu na literaturę ludową, z drugiej stanowiło rezultat załamania się poety po rabacji galicyjskiej 1846&#13;
roku, prowadząc do tak absurdalnej i pesymistycznej oceny 1. Stanowisko&#13;
to spotkało się później ze stanowczą krytyką Kolberga, do czego wypadnie&#13;
jeszcze powrócić.&#13;
1 Por. T. Brzozowska-Komorowska Ryszard Berwiński (1819–1879), w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 11–24.&#13;
&#13;
204&#13;
&#13;
�Sygnalizowany wyżej postulat Kraszewskiego dotyczący kompleksowych badań kultury ludu sformułowany został w roku 1842, kiedy to&#13;
Kolberg wydał swój pierwszy zbiorek pieśni. Równoległa refleksja nad&#13;
potrzebą porzucenia romantycznego aprioryzmu w stosunku do twórczości ludu oraz koniecznością obiektywnego jej analizowania w oparciu&#13;
o źródłową dokumentację, także na tle porównawczym, kontynuowana&#13;
była również przez następne lata, jeszcze przed publikacją stanowiska&#13;
Berwińskiego1. W roku 1859 kolejny apel o całościowe badania kultury&#13;
wsi publikuje „Biblioteka Warszawska”, ważny opiniotwórczy periodyk&#13;
popowstaniowej stolicy. Obok pieśni, podań i przysłów – postuluje redakcja – należy uwzględnić rysunki narzędzi i sprzętów rolniczych, a także&#13;
„charakterystykę każdej wydatniejszej okolicy, dołączyć rys zwyczajów,&#13;
uroczystości, kostiumów, w najwierniejszym oddaniu nie tylko właściwych ubiorów, ale fizjonomii i postaci kmiotków naszych” 2. Rok później&#13;
na łamach tego samego czasopisma opublikowany zostaje apel wzywający&#13;
do badania mowy ludu, dla dopełnienia dzieła Lindego, oczyszczenia języka z obcych naleciałości, odnowy słowotwórstwa poprzez nawiązanie&#13;
do rodzimego zasobu leksykalnego 3.&#13;
Kolberg, żywo zainteresowany tą problematyką, związany blisko z redakcją „Biblioteki Warszawskiej” i uczestniczący w życiu literacko-umysłowym Warszawy, był z pewnością szczególnie chłonnym odbiorcą tej&#13;
kampanii i postulatów nawiązujących do oświeceniowego programu Kołłątaja. Upadek powstania styczniowego w 1864 roku i narodziny pozytywizmu w polskich warunkach kraju pod zaborami przyniósł też radykalne&#13;
przewartościowanie dotychczasowych postaw, odejście od romantycznej&#13;
idealizacji ludu i jego poezji na rzecz konkretnej pracy organicznej i pracy&#13;
u podstaw dla szerzenia oświaty wśród ludu, poprawy jego bytu materialnego i podniesienia świadomości narodowej w walce z rusyfikacją i germanizacją. A cele te domagały się gruntownej i realnej wiedzy naukowej&#13;
o życiu mieszkańców wsi i ich kulturze.&#13;
1 Zob. m. in. E. Dembowski Uwagi nad źródłami do badań dziejowych, „Przegląd Naukowy” 1842, T. 3, nr 24, s. 950–951, [tenże] E.–D.– Piśmiennictwo polskie w zarysie, Poznań&#13;
1845, s. 13, 32–33, J. Majorkiewicz Historia, literatura i krytyka, Warszawa 1847, s. 39–73;&#13;
W. A Maciejowski Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku 1830, T. 1,&#13;
Warszawa 1851, s. 108 i nast.&#13;
2 Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 522.&#13;
3 S.. Mikucki Odezwa do miłujących mowę ojczystą, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 2,&#13;
s. 530–533.&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
�Przede wszystkim jednak zmianę przedmiotu badań i potrzebę całościowego widzenia kultury ludowej dyktowało Kolbergowi własne doświadczenie nabywane w trakcie wieloletnich już badań terenowych i bezpośredniego obcowania z życiem ludu i jego folklorem, praktyczna obserwacja&#13;
ścisłego związku wszystkich przejawów kultury wsi w jej zróżnicowaniu regionalnym. Reorientacja koncepcji Kolberga w tym duchu – zbieżna z programem postulowanym w ówczesnym środowisku literackim –sprawiła&#13;
więc, że jego wcześniejsze wyłączne zainteresowanie muzyką i pieśnią przyporządkowane zostało kompleksowej wizji kultury w ujęciu regionalnym,&#13;
a w niej ważne miejsce wyznaczył badacz także innym gatunkom literatury&#13;
ludowej.&#13;
Za cezurę nowego etapu uznać można rok 1865, w którym Kolberg&#13;
ogłosił w „Bibliotece Warszawskiej” list otwarty, apel do społeczeństwa&#13;
o pomoc i czynny współudział w zbieraniu materiału do planowanego według nowej koncepcji dzieła i jednocześnie zarysował jego panoramiczny&#13;
profil1. W liście tym osobne działy, które miałyby być obiektem badań&#13;
i rejestracji – obok odnoszących się do kultury materialnej i społecznej –&#13;
poświęcone są literaturze ludowej. Pod nr 6. czytamy: „Przysłowia, zdania,&#13;
bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp., o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej oddane”, dział 8. obejmuje: „Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową miejscową.&#13;
Pieśni nabożne i dziadowskie”, zaś w ramach „Zwyczajów i „Obrzędów”&#13;
wymienia Kolberg towarzyszące tym uroczystościom „piosnki”, „śpiewy&#13;
i mowy”.&#13;
W tym samym roku 1865 wydany zostaje jako tom pierwszy dzieła&#13;
pt. Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni i tańce „zarys etnograficzny” pt. Sandomierskie&#13;
(później przemianowany na tom drugi, po włączeniu do Ludu jako tomu&#13;
pierwszego Pieśni ludu polskiego z 1857 roku). Nie jest to jeszcze pełna&#13;
monografia etnograficzno-folklorystyczna, jak późniejsze w ramach Ludu,&#13;
ale jako zarys monograficzny stanowi pierwsze ogniwo monumentalnego&#13;
planu, uwidocznionego w tytule serii wydawniczej. W tomie widoczna&#13;
jest zmiana koncepcji: obok pieśni powszechnie śpiewanych, zebranych&#13;
1 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1865, T. 1, s. 306–308, przedruk w: Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105.&#13;
&#13;
206&#13;
&#13;
�w osobnym dziale (w liczbie 55) oraz wyodrębnionej grupy kilkunastu pieśni szlacheckich, dworskich i mieszczańskich, są tam opisy pięciu wesel,&#13;
dwu obchodów zwyczajów sobótkowych i czterech dożynkowych, opublikowane wraz z pieśniami wplecionymi w relację, a związanymi z odpowiednimi uroczystościami. Tom zawiera też krótkie „wiadomości topograficzno-etnograficzne”, tańce podzielone według metrum dwu- i trójdzielnego oraz&#13;
stosunkowo obszerny materiał językowy, na który składają się: „Słowniczek”, „Właściwości mowy” oraz „Próbki mowy”. W ramach tych ostatnich znalazły się m.in. trzy teksty bajkowe („legenda”, „klechda”, „gadka”),&#13;
potraktowane jednak „służebnie”, jako przykłady ilustrujące żywy język&#13;
z okolic Sandomierza. Ponadto kilka tekstów ludowych (podania, pieśni,&#13;
przysłowia) zamieścił Kolberg w przypisach. W sumie materiał pieśniowy&#13;
i taneczny dominuje (325 pozycji), ale jest już w miarę rozpoznanej funkcji&#13;
osadzony w szerzej wskazanym kontekście.&#13;
Odtąd kolejne tomy Ludu, potem Obrazów etnograficznych wydawane przez Kolberga do roku 1890, tj. do końca życia, przynosić będą&#13;
– zgodnie z wypracowanym modelem monografii etnograficzno-folklorystycznej – także dokumentację z zakresu literatury ludowej danego&#13;
regionu, potraktowanej jako integralny składnik konstytuujący kulturę&#13;
określonej wspólnoty, choć w różnym stopniu dla niej reprezentatywny,&#13;
co warunkować będą możliwości badawcze, a także ilość oraz charakter&#13;
uzyskanych materiałów.&#13;
Ewolucję tę sam badacz tak przedstawił w 1868 roku, tj. trzy lata po&#13;
wydaniu Sandomierskiego:&#13;
Z początku, idąc za ogólnym wówczas popędem w literaturze do rzeczy swojskich, ludowych, zwracałem uwagę na jego [ludu] poezję, więc na pieśni i muzykę, i znaczną zebrawszy ilość piosnek ludowych, takowe już to w osobnych&#13;
poszytach, już po różnych rozproszone czasopismach ogłaszałem. Przekonawszy&#13;
się później, że wielka pieśni tych mnogość wiąże się z pewnymi obrzędami, bez&#13;
opisania których treść ich stałaby się zagadkową, a często niezrozumiałą, że&#13;
nadto wielka ich liczba przez systematyczny dopiero układ, tj. zestawienie i porównanie z sobą licznych wariantów i wersyj, dostateczne znajdzie objaśnienie&#13;
i ocenienie, rozszerzyłem zakres prac moich, wciągając w nie także opis szczegółowy obrzędów i zwyczajów ludu. Rozpatrywanie się znowu w tych ostatnich&#13;
po ich uporządkowaniu powiodło mnie do szukania i śledzenia podań, baśni,&#13;
gadek, przysłów i zabobonów ludowych, w pośredniej i bezpośredniej z tamtymi&#13;
będących styczności, niemniej do skreślenia takowych w ludowej mowie i spo207&#13;
&#13;
�sobie wyrażania się, a to dla użytku filologów. Wszystkie te objawy życia wewnętrznego, duchowego, łącząc się w zgodną całość z zewnętrznym, fizycznym&#13;
ludu ustrojem, wymagały przedstawienia także jego postaci, szaty, mieszkania&#13;
i zajęć gospodarczych1.&#13;
&#13;
Na zmianę koncepcji wpłynęło także przeświadczenie, że prezentowany&#13;
w Pieśniach ludu polskiego obraz folkloru balladowego zakrojony był „na&#13;
zbyt rozległą skalę” i planowana kontynuacja takiej metody dla innych&#13;
gatunków pieśni okazała się zadaniem nierealnym. W przedmowie do Sandomierskiego wyjaśniał, że układ pieśni&#13;
wiążący w jednę całość mnóstwo wariantów, zebranych z najodleglejszych&#13;
[…] okolic kraju, lubo uzasadniony chęcią przedstawienia (wedle treści słów)&#13;
ogólnego całej Polski muzykalnej zarysu, jaki dać zamierzałem, […] nie dozwolił w masie nagromadzonych różnorodnych materiałów dopatrzeć i wyróżnić&#13;
szczegółów prowincjonalnych, które jedne po drugich systematycznie opisane,&#13;
nie roniąc nic w monografiach swych z właściwości i odcieni miejscowych,&#13;
wzięte razem składałyby się na niemniej rzetelny – i pochlebiam sobie – tym&#13;
ciekawszy jeszcze obraz całego kraju2.&#13;
&#13;
W kolejnych monografiach Kolberg nie zarzucił całkowicie zestawiania&#13;
wariantów, ograniczył jednak ich ilość do wybranych i znaczących, posługując się dla celów porównawczych systemem odsyłaczy do utworów&#13;
zawartych w innych monografiach czy tomach.&#13;
Konsekwentna realizacja nowego i monumentalnego programu przyniosła&#13;
w efekcie największe kompendium tekstów folklorystycznych będące dziełem jednego badacza. W nowym ujęciu folklor słowny reprezentowany przez&#13;
różne gatunki literatury ludowej – nie tylko poezję, ale i prozę: bajki, podania,&#13;
legendy, anegdoty, opowieści wierzeniowe, a także mikroformy takie jak zagadka czy przysłowie – w dużej mierze potraktowany zostaje synkretycznie,&#13;
więc osadzony w towarzyszącym mu lub organicznie przynależnym kontekście kulturowym danego regionu (muzyka i taniec, zwyczaje, obrzędy, wierzenia), a po części prezentowany jest autonomicznie w całej różnorodności&#13;
form, gatunków, ich funkcji i specyfiki oraz kolorytu lokalnego.&#13;
1 List do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 28 II 1868 r., Korespondencja…cz.&#13;
I (DWOK T. 64), s. 246.&#13;
2 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 5.&#13;
&#13;
208&#13;
&#13;
�Stosunek badacza do tekstów ludowych i ich miejsca w kulturze wsi.&#13;
Założenia teoretyczno-metodologiczne&#13;
Uznanie literatury ludowej za niezbędny, integralny element „kompletnego obrazu ludu” odzwierciedlało holistyczne spojrzenie Kolberga na kulturę&#13;
ludową i folklor. Podejście to było rezultatem przekonania, wypracowanego&#13;
empirycznie w trakcie własnych badań i wieloletniej obiektywnej obserwacji faktów kulturowych, o ścisłym związku kultury duchowej i materialnej.&#13;
Przedmiot etnografii stanowić miały obie dziedziny dopełniające i przenikające się nawzajem. Pisał:&#13;
[…] gdy jednak przedmiot, którym [etnografia] się zajmuje, tj. człowiek, obok&#13;
cech zwierzęcych, do ziemi go przykuwających, ukazuje razem całe bogactwo&#13;
swej natury duchowej, jakoby świat drugi nadzmysłowo nad światem zmysłów&#13;
rozpięty, przeto aby nauce o nim potrzebną nadać pełność, w opis objawów bytu&#13;
jego zewnętrznego wciągnąć także należy cały tak widocznie od innych istot&#13;
odróżniający go żywot moralny, skłaniający go do społeczności z współbliźnim&#13;
równie potrzebą duchową, jak materialną, który to żywot sam dopiero piętno&#13;
człowieczeństwa w najszlachetniejszym wyrazu tego znaczeniu zdolen wycisnąć&#13;
mu na czole1.&#13;
&#13;
Teksty folkloru miały ukazywać ów „żywot moralny” i jak wyrazi to Kolberg wielokrotnie gdzie indziej, „ducha ludu (narodu)”, jednakże z uwzględnieniem odbicia w nich bytu materialnego. Jednocześnie wyraźnie podkreślił w tej wypowiedzi społeczny aspekt kultury. Twórczość ludowa pojmowana więc będzie jako własność zbiorowa; przekaz utworów dokonuje się&#13;
wprawdzie przez konkretnego bajarza czy śpiewaka, który nadaje im swój&#13;
indywidualny rys, przekształca je po swojemu, stając się autorem kolejnego wariantu, ale zasadniczo pozostają przynależne do wspólnoty. Kolberg&#13;
był świadomy nieustannych przeobrażeń tekstów folkloru, ich wędrówek,&#13;
niezliczonych odmian, wpływów, „zwichnień”. Za główną cechę folkloru&#13;
słownego, podobnie jak muzycznego, uważał wariantywność, którą postrzegał przede wszystkim w kategoriach zróżnicowania regionalnego, ale&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia, rozprawy, artykuły (DWOK&#13;
T. 63), s. 7 (pierwodruk: „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876, R. 4, nr 8, s. 710–726). Zob.&#13;
też W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg.&#13;
Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak–Kozicka, K. Lesień–Płachecka,&#13;
Warszawa 1995, s. 77.&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
�także indywidualności wykonawcy, jego predyspozycji do reprodukowania&#13;
i improwizacji, warunków transmisji itd. Przyjmując za cel swoich badań&#13;
obraz kultury poprzez monografie regionalne, starał się dokumentować tę&#13;
różnorodność i dynamikę zmian folkloru, lokalne właściwości, gromadząc&#13;
jak największy zasób materiału i starając się o systematyczne zestawienie&#13;
„wszelkich różnic, odmian i drobnych odcieni i o metodyczne ich porównanie”. I wyjaśniał dalej:&#13;
Działanie takie przyczyni się do łatwiejszego wyśledzenia, co w wyobrażeniach,&#13;
pieśniach i zwyczajach jest specyficzną własnością miejscowości, powiatu, prowincji, plemienia (dajmy na to: słowiańskiego), a co i w jakiej dozie naleciałością obcego plemienia, narodu, prowincji itd., w jaki sposób układała się treść&#13;
pierwiastkowa i prosta w warianty i jak dalece wyobrażenia jednych ludów&#13;
oddziaływały na wyobrażenia drugich. Stąd też etnograf i w ogóle wszelkiego&#13;
rodzaju badacz żadnym, by najmniejszym gardzić nie powinien szczegółkiem&#13;
(byle tylko autentyczność jego nie ulegała zaprzeczeniu) […]1.&#13;
&#13;
Tak więc swoje zasadnicze zadanie upatrywał w zebraniu jak najbogatszego materiału do przyszłych wielostronnych badań i interpretacji naukowych. Jednocześnie tym tłumaczyć można szczególną powściągliwość&#13;
Kolberga w formułowaniu uogólnień i dalej idących wniosków, które na&#13;
etapie budowania bazy źródłowej uważał jako praktyk za przedwczesne.&#13;
W ukształtowaniu tak dojrzałego stanowiska obok empirycznego poznawania folkloru wspomagała badacza także oparta o rozległe studia orientacja&#13;
w dorobku polskiego i europejskiego ludoznawstwa i nauk humanistycznych.&#13;
Choć akcentował mocno potrzebę osadzania utworów ludowych w kontekście kulturowym i w praktyce realizował ten postulat w ramach zwyczajów, obrzędów, gier i zabaw oraz tańców, gdzie pieśni czy oracje i przyśpiewki stanowiły składnik uroczystości czy rozrywek utrwalony tradycją&#13;
i organicznie do nich przyporządkowany, w innych sytuacjach wykonawczych pomijał jednak na ogół informację o kontekście sytuacyjnym, rozmaitych okolicznościach transmisji bajek, zagadek, przysłów oraz pieśni&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych w Polsce i na Rusi ze szczegółowym zwrotem&#13;
do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), czytana na posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego przez…, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły&#13;
(DWOK T. 63), s. 265 (pierwodruk: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285).&#13;
&#13;
210&#13;
&#13;
�niezwiązanych z obrzędami, śpiewanych przy różnych okazjach czy zdarzeniach życia codziennego wsi. Określając pieśni takie jako „powszechne”,&#13;
funkcję ich postrzegał jako ruchliwą, zmienną, kształtowaną bardziej lub&#13;
mniej doraźnie. Podobnie folklor prozatorski i małe formy (zagadki, przysłowia), ilustrujące świat wyobrażeń i wiedzy ludu, przypisywał do określonego&#13;
regionu zgodnie z ich proweniencją, nie informując przy tym na ogół o sytuacji, okolicznościach, w jakich narrator czy informator realizował swój przekaz. Takie teksty lokował w osobnych poświęconych im rozdziałach, klasyfikując je wewnętrznie według różnych kryteriów, przeważnie jednak treści,&#13;
do czego wypadnie jeszcze powrócić. Taka praktyka prezentowała utwory&#13;
ludowe jako samodzielne, integralne, odrębne kategorie folkloru, co było&#13;
odbiciem romantyczno-filologicznego rozumienia tekstu jako obiektu sztuki,&#13;
okazu poezji czy prozy „gminnej” lub reprezentanta gatunku. Niektórym gatunkom przypisał jednak w praktyce funkcję ilustratywną, dopełniając nimi&#13;
informacje topograficzne i opis etnograficzny kraju, ludu czy tzw. świata&#13;
nadzmysłowego. Wymienić tu należy m.in. legendy, podania historyczne,&#13;
ogólnonarodowe i lokalne związane z opisywanymi miejscowościami, postaciami historycznymi, topografią terenu, zabytkami, patronami kościołów itd.,&#13;
anegdoty i przysłowia ilustrujące charakterystykę ludu danego regionu oraz&#13;
opowieści wierzeniowe o strachach, duchach, czarach, które to teksty opowiadane często jako przygody konkretnych osób i włączone w opis uprawdopodobnić miały przedstawiane wierzenia, wyobrażenia i przesądy ludowe&#13;
w danym regionie. Dotyczyło to zarówno tekstów w postaci fabularnej, jak&#13;
i streszczeń czy sygnałów, komunikatów o wątkach przypisanych do miejsc&#13;
i osób czy sytuacji społecznych oraz legitymizujących wierzenia. W sumie,&#13;
traktując folklor słowny jako składnik całościowego obrazu kultury, Kolberg okazał się prekursorem nowoczesnego antropologicznego podejścia&#13;
do twórczości ludowej, które postrzega tekst słowny nie tylko jako „wytwór&#13;
sztuki”, ale jako „działanie komunikacyjne”, „tekst kultury”, „tekst-zachowanie”, „tekst-proces”1. W praktyce jednak, choć dostrzegał uwikłanie tekstów&#13;
1 Problem niewystarczalności filologicznego traktowania tekstu folkloru wobec jego antropologiczno-kulturowego ujęcia jest jednym z wiodących zagadnień we współczesnej debacie&#13;
nad folklorem. Postulat C. Hernasa: „Wypowiedź może znaczyć co innego w zależności od sytuacji; jeżeli nie zapiszemy sytuacji, tylko sam tekst – nic nie zapisaliśmy”, określający „synkretyczność tekstu jako utworu wielotworzywowego i przede wszystkim sytuacyjnego”, w dzisiejszej folklorystyce uznawany jest za bezdyskusyjny, choć – zdaniem wielu badaczy – nie znosi&#13;
postrzegania go i badania w kategoriach „tekstocentrycznych” (według kryteriów estetycznych&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
�folkloru w sytuację wykonawczą, metodycznie i szczegółowo kontekstu nie&#13;
dokumentował. Dla tego materiału jednoznaczna rekonstrukcja funkcji, jaką&#13;
poszczególne teksty folkloru pełniły w lokalnym środowisku społeczno-kulturowym, staje się wątpliwa bądź wręcz niemożliwa, gdyż sam temat pieśni&#13;
czy fabuła wątku bajkowego i jego lokalizacja geograficzna na tę funkcję nie&#13;
wskazują, skoro brak informacji o okolicznościach transmisji konkretnego&#13;
przekazu i o jego wykonawcy1. Można tu jedynie odwoływać się do wiedzy i pamięci Kolberga jako badacza-praktyka, rejestratora przekazu, który&#13;
był świadomy sytuacji wykonawczej i jej potencjalnej powtarzalności dla&#13;
pewnych tekstów, np. pieśni dziadowskich czy żołnierskich, choć trudno&#13;
zakładać, że odtwarzał tę sytuację z pamięci jako identyczną dla wszystkich&#13;
wariantów danego wątku, gdyż poszczególne wersje pieśni czy bajki mogły&#13;
funkcjonować w różnych, zmiennych sytuacjach i być produktem różnych&#13;
wykonań. Jak się okaże w dalszych rozważaniach, przy utworach traktowanych przez Kolberga autonomicznie decydowała hierarchia oraz kryterium&#13;
tematyczne, podmiot lub przedmiot wykonywanej pieśni czy struktura treściowo-fabularna bajki.&#13;
Wychodząc z założenia, że twórczość słowną należy badać i ukazywać&#13;
wiernie w całym jej bogactwie treściowym i formalnym, autor Ludu szybko&#13;
przeciwstawił się też tak typowej dla romantyków praktyce upiększania&#13;
ludowej poezji i prozy, wybierania tekstów pod kątem ich artystyczno-estetycznych walorów. Teofilowi Lenartowiczowi, który w nawiązaniu do wydanych świeżo Pieśni ludu polskiego radził przyjacielowi, aby drukował&#13;
tylko takie teksty, „w których znajduje się coś piękniejszego”, odpowiadał&#13;
już w 1857 roku:&#13;
Wierzę ja, że zapatrując się okiem poety, mogłeś wiele tu rzeczy niesmacznych&#13;
dla siebie dojrzeć, ależ ja nie zbieram pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej.&#13;
Są i będą one skarbnicą ciekawą dla gramatyków, lingwistów, historyków, dla&#13;
ludzi kreślić mających nie tylko duchowość narodu, nie tylko całe jego moralne&#13;
i niemoralne usposobienie, jego obyczajowość, ale i zewnętrzną skorupę, wszysti kodu werbalnego). Zob. m.in. J. Bartmiński Folklorystyka, etnonauka, etnolingwistyka – sytuacja w Polsce, „Literatura Ludowa” 2005, nr 6, s. 5–13. Wyżej posłużono się określeniami&#13;
cytowanymi z tej pracy. Por. też dyskusję zainicjowaną przez C. Hernasa po wydaniu książki&#13;
J. Bartmińskiego O języku folkloru (Wrocław 1973), „Literatura Ludowa” 1976, nr 4/5, s. 3–21,&#13;
oprac. M. Łazuk pt. Co to jest język folkloru? (tam na s. 4 cytowana wyżej opinia Hernasa).&#13;
1 Por. też P. Grochowski, V. Wróblewska Materiały Kolbergowskie a metodologia badań&#13;
folklorystycznych, „Lud” T. XCVIII: 2014, s. 49–51.&#13;
&#13;
212&#13;
&#13;
�kie przypadłości słowa i dźwięku, przez jakie przechodził […] Takimi, jakimi są,&#13;
zbieracz je ma przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce&#13;
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie1.&#13;
&#13;
Kolberg miał świadomość złożoności zjawisk folkloru, jego funkcjonowania i mechanizmu przemian, nieustannych wędrówek i trudności w ustaleniu proweniencji tekstów. Akcentował to wielokrotnie w przedmowach&#13;
do swoich tomów, w korespondencji i w publicystyce. M.in. pisał jeszcze&#13;
przed rokiem 1857 w zaniechanej wersji wstępu do Pieśni ludu polskiego:&#13;
Od lat kilku przebiegałem kraj w różnych kierunkach dla zbierania pieśni. Wszędzie prawie była ich wielka obfitość i śmiało rzec mogę, że co wieś, to pieśń,&#13;
i to niejedna, ale nieprzebrane źródło. Po wyśpiewaniu melodii nie zaniedbałem&#13;
bowiem ze śpiewaka wybadać pochodzenie pieśni, jej początek, dawność i rozgałęzienie w okolicy. Częstokroć po dworach znajdowały się w służbie śpiewaczki z oddalonych stron będące, które tym samym wiele z okolic rodzinnych&#13;
i lat dawnych umiały śpiewów, lubo i w nowym siedlisku miejscowych pouczyły się pieśni, którą to okoliczność wyraźnie przy wykonaniu wymieniały. Stąd&#13;
też miejsce wyrażone obok pieśni po większej części mogłoby uchodzić za jej&#13;
właściwe gniazdo ze względu, że ją tam nasamprzód słyszano, chociaż rzecz nie&#13;
zawsze się tak ma, bo zaprzeczyć nie podobna, że i okoliczne sioła posiadają tęż&#13;
samą, podobną, bardziej oryginalną lub piękniejsze jej warianty, a to według&#13;
miejscowego usposobienia i uświęcenia. Bywa i to, że pieśń niejedna, z dalekiego zakątka kraju przywędrowawszy do stolicy lub przeniesiona w zupełnie&#13;
przeciwną stronę, dopiero tam, na kończynach kraju oparła się i upowszechniła.&#13;
Ponieważ działanie to od wieków w różnych kierunkach i na rozmaity sposób&#13;
się odbywało, przeto w tych dziwnych i chaotycznych uplotach wykryć ślady&#13;
rozlicznych melodyjnych wędrówek byłoby to samo, co chcieć szczęśliwie wyjść&#13;
z labiryntu lub rozwiązać gordyjski węzeł. Wszelako na podstawie osiągniętych&#13;
już rezultatów troskliwy badacz będzie w stanie wnioskować o pochodzeniu&#13;
i dawności wielu pieśni, potrafi zbadać koloryt miejscowy, różny wpośród różnych prowincji, tysiączne odcienia i warianty do pierwotnego sprowadzić źródła&#13;
i jakim gdzie korytem pieśń mogła płynąć, wykazać2.&#13;
&#13;
Wcześnie wyrażał przekonanie, że teksty folkloru nie egzystują w pierwotnej postaci, ale noszą ślady różnych epok i wpływów, wędrówek&#13;
1 List T. Lenartowicza z 25 III oraz odpowiedź Kolberga z 5 V 1857 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 67 i 70–71.&#13;
2 Rkp.O. Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1314, k. III.&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
�i miejsc. Daleki był jednak od arbitralnego wiązania genezy twórczości&#13;
ludowej z czasami przedhistorycznymi, doszukiwania się w niej jedynie&#13;
śladów przeszłości i uznawania za źródło do poznania historii narodu. Dostrzegał utwory i elementy starsze, zabytkowe, ale i odbicie czasów nowszych, nieodległą w czasie metrykę niektórych tekstów. Literatura ludowa,&#13;
którą dokumentował jako ciągle się „dziejącą” w kolejnych przetworzeniach, należała według badacza do jego czasu, choć wchłonęła i wchłania&#13;
różne wcześniejsze i ościenne wpływy. Dynamikę tych przemian uznawał&#13;
za nieuchronną i tym bardziej za pilne uważał systematyczne zbieranie&#13;
i porządkowanie materiałów spisanych wiernie „z ust ludu”.&#13;
Bogactwo zbieranych źródeł i obserwacji skłoniło go w 1871 roku do&#13;
znamiennej polemicznej wypowiedzi w obronie zdolności twórczych ludu,&#13;
które zakwestionował R. Berwiński we wspomnianej już głośnej pracy&#13;
z 1854 roku pt. Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej&#13;
i naukowej krytyki:&#13;
Że sąd tak bezwzględnie postawiony (a wywołany widocznie grozą wypadków&#13;
galicyjskich 1846 r.) ostać się długo jako pewnik nie mógł, tego dowodzić&#13;
tu obszernie nie potrzebuję. Zaprzeczając bowiem umysłowi naszego ludu&#13;
twórczości i na bierne, naśladowcze jedynie skazując go ducha stanowisko, ubliżałby on naturze ludzkiej w ogóle, która jakkolwiek uległą być może prądom&#13;
wypadków, czy to gwałtownie, czy mniej nagle z zewnątrz na nią napływających, nie zrywa przecież od razu wszystkich ogniw wiążących ją z przeszłością,&#13;
nie wyrzeka się jej bezwarunkowo, chociaż nie zawsze czuje wagę i pojmuje znaczenie przechowanych w swym łonie tradycyj. Jak tedy z jednej strony skutkiem&#13;
nowszych coraz wypadków i wyobrażeń mógł on w pewnych kraju miejscach&#13;
niejedno zapomnieć, uronić, to z drugiej zapamiętał także i zachował niemałą&#13;
zabytków podobnych ilość (acz je często zwichnął), tam zwłaszcza gdzie wpływy wyżej wskazane działały słabiej. Jeżeli i u innych narodów, nad którymi&#13;
niemniejsze jak nad naszym huczały dziejów nawałnice, są mnogie tego rodzaju&#13;
zabytki, to nie widzę przyczyny, dlaczego by znaleźć ich nie było można i wśród&#13;
naszego ludu umysłowo i pamięciowo wcale nieupośledzonego?1&#13;
&#13;
Opinia ta dobitnie pokazuje perspektywę badawczą Kolberga wobec&#13;
folkloru.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XV.&#13;
&#13;
214&#13;
&#13;
�Metody gromadzenia i źródła tekstów ludowych w pracach Kolberga&#13;
Teksty ludowe gromadził Kolberg równolegle z innymi materiałami etnograficznymi i folklorystycznymi i publikował je w kolejnych monografiach regionalnych wydawanych w latach 1865–1890. Zasób poszczególnych gatunków poezji i prozy ludowej układał się różnie w ramach różnych&#13;
serii, co warunkowały możliwości badań i kontaktów w danym regionie,&#13;
ilość i charakter pozyskanego materiału oraz ograniczenia finansowe związane z wysokimi kosztami druku, a zatem konieczność eliminacji części&#13;
źródeł w trakcie przygotowań do publikacji.&#13;
Literaturę ludową dokumentował Kolberg w trojaki sposób: z autopsji&#13;
w trakcie własnych badań terenowych, dzięki współpracy z innymi zbieraczami i badaczami, w wyniku studiów i kwerend bibliotecznych i archiwalnych. Pozyskany materiał układa się więc odpowiednio w trzy warstwy&#13;
źródłowe: zapisy ze słuchu sporządzane samodzielnie w trakcie bezpośredniego kontaktu ze śpiewakiem czy narratorem; teksty zanotowane przez inne&#13;
osoby, uzyskane od korespondentów i współpracowników, przeznaczone dla&#13;
Kolberga i specjalnie przygotowane dla jego potrzeb bądź też podarowane&#13;
mu, lecz pierwotnie nie dla niego spisywane; utwory zaczerpnięte z różnego&#13;
rodzaju źródeł literackich i archiwalnych. Już we wspomnianym wyżej liście&#13;
do redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, zwracając się o pomoc do „współobywateli” w gromadzeniu materiału, badacz wskazał drugą z wymienionych&#13;
dróg jako niezbędne dopełnienie własnych zbiorów wobec niemożliwości&#13;
zrealizowania swego ogromnego zamierzenia bez wsparcia życzliwych etnografów-amatorów i osób związanych z danym regionem. Zaś systematyczne&#13;
i rozległe studia nad literaturą pozwoliły zorientować się szybko w ilości materiału już publikowanego, który może poszerzyć i wzbogacić obraz własny,&#13;
dokumentując przy tym ciągłość tradycji, wędrówkę wątków, podobieństwa&#13;
i różnice, wiek i pochodzenie, rozpowszechnienie i wielość wariantów pieśni&#13;
i bajek, wreszcie ich specyfikę regionalną, „miejscową”. Materiał zbierany&#13;
tymi trzema kanałami nie jest więc jednolity źródłowo, cechuje go różnorodność formalna, językowa i treściowa w zależności od kompetencji źródła,&#13;
preferencji i celu autora, czasu, miejsca i okoliczności rejestracji tekstu, osoby informatora i zapisującego itd.&#13;
Najbogatszą ilościowo i najcenniejszą źródłowo część dorobku Kolberga&#13;
w zakresie folkloru słownego stanowią jego własne zbiory terenowe z lat&#13;
1839–1885 pozyskane na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Szybko odszedł&#13;
215&#13;
&#13;
�od młodzieńczych, romantycznych wypraw, głównie w okolice Warszawy,&#13;
na rzecz podróży i badań zaplanowanych i przemyślanych, pozwalających&#13;
skutecznie wykorzystać czas i skromne środki finansowe. Za cel obierał&#13;
miejscowości, które mogły stanowić stacje badawcze, tj. najczęściej życzliwe dwory i dworki ziemiańskie, plebanie, domy inteligencji itd. ofiarowujące gościnę. U zaprzyjaźnionych znajomych lub poleconych gospodarzy&#13;
mógł zatrzymać się dłużej, za ich pośrednictwem pozyskać informatorów,&#13;
znaleźć często pomoc merytoryczną w zakresie dziejów i kultury regionu&#13;
czy okolicy, a także w organizacji pracy. Taką metodę badań wymuszały&#13;
niejako warunki życia w kraju rozdartym przez zabory, restrykcje polityczne nasilone zwłaszcza po upadku powstania styczniowego, nieufność chłopów wobec obcych przybyszy i ich niechęć do odpowiadania na indagacje&#13;
i oczekiwania badacza. Był wprawdzie uzależniony od życzliwości gospodarzy; ci jednak ofiarowując mu gościnę i pomoc, rozumieli na ogół wagę&#13;
pracy Kolberga „na niwie narodowej”, a pobyt u nich nierzadko odejmował&#13;
mu kosztów wypraw. Sam tak o tym pisze w autobiograficznym szkicu:&#13;
[…] podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych&#13;
obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za tychże&#13;
listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam, badałem najprzód i kaptowałem&#13;
sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej byli skorsi do pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali&#13;
innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu&#13;
lub pozwalali do swojej przychodzić chaty. Ponieważ wszędzie nader gościnnie&#13;
byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone z oszczędzonych na zajęciach&#13;
lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się&#13;
jedynie na datkach [dla] włościan za pozyskane materiały1.&#13;
&#13;
Dzięki takiej organizacji badań Kolberg odwiedził wiele miejscowości na&#13;
ziemiach wszystkich trzech zaborów i pozyskał setki tekstów ludowych zapisanych z autopsji, ze słuchu, w bezpośrednim kontakcie z narratorem czy&#13;
śpiewakiem. Wśród gościnnych stacji, w których pobyt okazał się owocny,&#13;
wymienić można dla przykładu: Wysoce na Mazowszu („słomiany dworzec Norwidów”), Bodzanowo na Kujawach (u Biesiekierskich), Czeszewo&#13;
na Pałukach (u Libelta) i Morownicę (u Niegolewskich) – w Wielkopolsce,&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68.&#13;
&#13;
216&#13;
&#13;
�Tarnów w Chełmskiem (u Hemplów), Zakrzewko (u Czarlińskich) i Telkwice (u Donimirskich) – na Pomorzu, Bóbrkę (u Blizińskich) i Leszczowate (u Kraińskich) – w Sanockiem, Sanoczany (u Jaruzelskich) i Iskań&#13;
(u Załęskich) – w Przemyskiem, Żabie (u ks. Witwickiego) i Czortowiec&#13;
(u Przybysławskich) – na Pokuciu, Barysz (u Szawłowskich) i Zadwórze&#13;
(u Bochdanów) – w Lwowskiem, a przede wszystkim Modlnicę i Mogilany&#13;
pod Krakowem, gdzie u zaprzyjaźnionej rodziny Konopków przebywał wielokrotnie, od roku 1842, by zamieszkać w gościnnym dworze w Modlnicy&#13;
na kilkanaście lat (1871–1884), ciesząc się tam szczególnym zrozumieniem&#13;
i pomocą właścicieli w swoich badaniach i pracy. Inaczej było natomiast&#13;
np. na Mazurach, gdzie nie znalazł punktów oparcia, bo brakło dworów&#13;
polskiego ziemiaństwa, a próby nawiązania kontaktów z miejscową ludnością za pośrednictwem duchownych protestanckich dały znikome rezultaty.&#13;
Nie zdołał też Kolberg przeprowadzić planowanych badań na Śląsku (w zaborze pruskim), konkretny ich projekt w 1885 roku nie doszedł do skutku. Najbogatsze materiały pozyskał oczywiście tam, gdzie miał korzystne&#13;
warunki dla swoich badań terenowych, tj. przede wszystkim na Mazowszu&#13;
i w Krakowskiem, z którymi był związany długoletnim miejscem zamieszkania, a także w regionach, w których znalazł szczególne oparcie i gdzie&#13;
wracał parokrotnie, czyli na Kujawach, w Wielkopolsce, w Sanockiem czy&#13;
na Pokuciu.&#13;
Bezpośredni kontakt z informatorem podlegał jednak w tych okolicznościach pewnym ograniczeniom. Nie zawsze, dokonując notacji ze słuchu, utrwalał Kolberg wykonania spontaniczne, nieograniczane nieufnością&#13;
i skrępowaniem chłopskiego informatora wobec obcego badacza. Często&#13;
bywały to sytuacje sztuczne, zaaranżowane, organizowane we dworze,&#13;
w obecności pani lub pana, co stanowiło barierę dla swobodnej wypowiedzi czy śpiewu, onieśmielało wiejskiego wykonawcę, narzucało retuszowanie lub eliminację niektórych treści czy utworów. Stąd często w tej roli występowała bardziej obyta służba dworska. Z kolei jako gość i rezydent Kolberg niejednokrotnie musiał liczyć się też z ograniczeniami ze swojej strony&#13;
w trakcie indagacji czy w opisie sytuacji, o którą mu chodziło. Rzutowało to&#13;
również na repertuar i charakter pozyskiwanego materiału. Z jednej strony&#13;
specyficzna autocenzura śpiewaka czy narratora wobec słuchaczy dyktowała unikanie treści ich zdaniem niepożądanych, tj. np. pieśni stanowych&#13;
czy obscenicznych, rubasznych konceptów czy epizodów dwuznacznych&#13;
obyczajowo. Z drugiej strony sam Kolberg zapewne nieraz pozbawiony był&#13;
217&#13;
&#13;
�swobody w bezpośrednim kontakcie z informatorem, w zadawaniu pytań&#13;
i w obmyślanym wywiadzie, zmuszony liczyć się z pośrednikami i animatorami sytuacji dla niego zorganizowanej. Wreszcie niejednokrotnie śpiewali dla Kolberga pieśni i opowiadali bajki gospodarze znający miejscowy&#13;
folklor i gwarę, często żony i córki właścicieli, rezydentki i nauczycielki we&#13;
dworach, muzykujące i śpiewające. Wskazują na to zachowane rękopisy&#13;
oraz znajdujące się w nich notatki i liczne wzmianki rozsiane w korespondencji. Wówczas również repertuar i charakter przekazywanych tekstów&#13;
folkloru zdeterminowany był, choć w różnym stopniu, przez subiektywną&#13;
ocenę wykonawcy wybierającego opowieści i bajki „odpowiednio” reprezentatywne.&#13;
W skomplikowanej sytuacji politycznej kraju i przy ograniczonych możliwościach własnych, czasowych i finansowych, nie ograniczał się Kolberg&#13;
do dokumentacji folkloru słownego w granicach regionu, z którego pochodziły i gdzie funkcjonowały. Gromadził teksty poetyckie i prozatorskie także&#13;
poza granicami ich macierzystych regionów, korzystając z najrozmaitszych&#13;
sprzyjających po temu okazji. Znaczną ilość materiału pozyskał w Warszawie od zjeżdżających do stolicy, zwłaszcza zimą, rodzin ziemiańskich i ich&#13;
służby. Często osoby takie pochodziły z najodleglejszych zakątków dawnej&#13;
Rzeczypospolitej, np. z Kresów Wschodnich, czego potwierdzeniem są rękopisy i własne świadectwa Kolberga w rodzaju takiego z roku 1859:&#13;
[…] w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodyj z Wołynia, Podola, Ukrainy,&#13;
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie&#13;
zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych, jak&#13;
łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp. […]1.&#13;
&#13;
Także w okresie długoletniego zamieszkiwania w Modlnicy pod Krakowem spisywał utwory ludowe od gości i przyjezdnych przybywających&#13;
do dworu z różnych stron kraju; podobnie korzystał z okazji rodzinno-towarzyskich w czasie swoich dłuższych pobytów w zaprzyjaźnionych stacjach badawczych. Pozyskiwał też materiał w podróżach od przypadkowo&#13;
napotykanych na trasie informatorów, od pracowników kolejowych, robotników sezonowych wędrujących w poszukiwaniu zarobku itd. Pochodzili oni z różnych stron Polski, Kolberg zaznaczał więc wówczas na ogół&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Do redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3: 1859, nr 22, s. 193.&#13;
&#13;
218&#13;
&#13;
�proweniencję geograficzną zapisywanych w ten sposób tekstów, rzadziej&#13;
poprzestając jedynie na odnotowaniu miejsca zapisu, gdy pochodzenie nie&#13;
zostało ustalone lub było wątpliwe, zdarzało się również, że odnotowywał&#13;
i jedno, i drugie. Rękopisy dostarczają w tym zakresie bezcennego materiału, dokumentując takie sytuacje. Oto dwa wybrane przykłady ilustrujące tę metodę. Trzynaście bajek zapisanych śląską gwarą na Mazowszu od&#13;
sezonowych robotników rolnych ze Śląska opatrzył w rękopisie notatką,&#13;
w której wymienia najpierw ich nazwiska i pisze dalej: „Ludzie ci ze Szląska byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7, od r. 1860–[186]8 [!] we Woli&#13;
Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w r. 1868”1.&#13;
Przy siedmiu pieśniach zanotowanych na jednej karcie manuskryptu zamieścił notatkę: „śpiewał pastuch w Złotopolicach, z Galicji będąc” i podał lokalizację tych pieśni: „z Galicji (z Rzeszowskiego), od Leżajska”2. Pobyt w obu miejscowościach na Mazowszu, zarówno w Woli Rasztowskiej&#13;
w 1868 roku, jak i w Złotopolicach pod Płońskiem w 1864 roku potwierdza&#13;
własnoręczne itinerarium Kolberga3. Zachowane rękopisy i korespondencja&#13;
dokumentują też fakt, że chcąc pozyskać jak najwięcej materiału, skłaniał&#13;
do takiej metody zapisu także swoich współpracowników. Sugerował np.,&#13;
że niektóre pieśni czy bajki pozyskać można w miastach od przybywających&#13;
tam mieszkańców wsi czy od zatrudnionej tam służby ze wsi pochodzącej.&#13;
Zastrzegał przy tym: „[…] tylko musi być powiedziane, z której wsi lub miasta […] pochodzą”4.&#13;
Drugą warstwę źródłową tekstów folklorystycznych – obok zanotowanych przez Kolberga w trakcie własnych badań i kontaktów – stanowią zapisy uzyskane od współpracowników i korespondentów. Do takiego sposobu wzbogacania swojej dokumentacji odwoływał się autor Ludu we wspomnianym liście otwartym z 1865 roku, już wówczas świadomy, że sam nie&#13;
jest w stanie podołać wielkiemu badawczemu zamierzeniu, mimo że mu się&#13;
bez reszty poświęcił. Przez cały okres swojej 50-letniej działalności korzystał więc również z materiałów udzielonych mu przez inne osoby, wcielając&#13;
1 Rkp. Arch. PTL, teka 10, sygn.1170, k. 26; teksty bajek na k. 12–26, zob. też O. Kolberg&#13;
Śląsk (DWOK T. 43,) s. 76 i nast., opowieści nr 9–11, 13, 15–23.&#13;
2 Rkp. Arch. PTL, teka 15, sygn. 1204, k. 11, zob. też O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie&#13;
(DWOK T. 48), pieśni nr 9, 35, 67, 75, 88,107, 143.&#13;
3 Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705 i 706.&#13;
4 Zob. m.in. bruliony listów Kolberga z lat 1880–1882 do B. Moraczewskiej i do B. Jurczeńki&#13;
Korespondencja..., cz. II (DWOK T. 65), s. 320, 556, 672 (tu cytowany fragment)..&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
�je do swojego archiwum i następnie po dokonaniu selekcji w miarę potrzeby do drukowanych monografii na zasadzie równorzędnej z własnymi zasobami. Autorzy tych zapisów pochodzili z bardzo różnych środowisk, mieli&#13;
różne wykształcenie i kompetencje oraz cele, dla których notowali folklor&#13;
słowny. Niektórzy znani Kolbergowi przygotowywali swoje zbiorki czy notatki specjalnie dla niego, niekiedy przekazując je nie bezpośrednio, a za&#13;
pośrednictwem znajomych, inni kontynuowali współpracę z nim po zakończeniu podróży i pobytu u nich lub między kolejnymi odwiedzinami, jeszcze&#13;
inni pozostali nierozpoznani, a ich rękopisy dotarły do zbiorów badacza&#13;
nieznaną drogą. Wśród grona współpracowników i ofiarodawców znaleźli&#13;
się więc przedstawiciele ziemiaństwa i inteligencji, lekarze, nauczyciele,&#13;
ludoznawcy amatorzy, księża, literaci, a także naukowcy i badacze. Osobną&#13;
znaczącą grupę, jak się wydaje, w większości anonimową, stanowiły panie&#13;
z dworów i dworków, które na ogół miały muzyczne przygotowanie, by notować melodie pieśni, oraz szczególną gotowość i cierpliwość, by wspierać&#13;
Kolberga własnymi zapiskami i ułatwiać mu kontakt z miejscową ludnością. Wśród autorów rękopisów obcych znalazły się też osoby mające trudności z pisaniem, nieporadne językowo, niewprawne w posługiwaniu się&#13;
piórem. Były to postacie na ogół bliżej nieznane, co najwyżej w rękopisie&#13;
podane było tylko ich nazwisko. Zarówno zasób gatunkowy, jak i poziom&#13;
językowy oraz wartość źródłowa zanotowanych przez innych zbieraczy tekstów przedstawiały się bardzo różnie i w różnym też stopniu wzbogaciły&#13;
monografie regionalne Kolberga, gdyż nie zawsze spełniały jego oczekiwania. Wśród szczególnie wartościowych materiałów wymienić można dla&#13;
przykładu bogate zbiory folkloru pieśniowego, wierzeniowego, podaniowego i bajkowego Antoniny Konopczanki z Modlnicy, bliskiej i długoletniej&#13;
współpracownicy, materiały folklorystyczne (obok etnograficznych) Marii&#13;
Hemplówny z Tarnowa pod Chełmem, która w znacznym stopniu przyczyniła się do zbudowania monografii tego regionu, pieśni i bajki zanotowane&#13;
przez ks. Władysława Siarkowskiego z Kielc czy ponad 200 zapisów tekstów pieśni mazurskich sporządzonych przez Wojciecha Kętrzyńskiego1.&#13;
Część przekazanych Kolbergowi materiałów stanowiła większe, jednorodne gatunkowo zbiorki pieśni czy opowieści, inne zawierały różne&#13;
1&#13;
&#13;
Wkład wymienionych zbieraczy w dzieło Kolberga i pochodzący od nich materiał źródłowy omówione zostały we wstępach do tomów suplementowych do Krakowskiego, Chełmskiego i Kieleckiego i (DWOK T. 73/I, T. 82 raz aneks do tegoż i T. 76), a także do Mazur pruskich&#13;
(DWOK T. 40).&#13;
&#13;
220&#13;
&#13;
�przemieszane teksty i informacje, jeszcze inne to pojedyncze zapisy pieśni,&#13;
oracji czy bajki. Niektórzy z autorów na swoje życzenie zachowali anonimowość, ze względu na sytuację polityczną, np. udział w powstaniach i grożące im stąd represje. Inni podpisali swoje rękopisy, informowali o nich&#13;
w listach, o niektórych podał wiadomość sam Kolberg w korespondencji&#13;
lub w postaci własnej notatki na manuskryptach.&#13;
Ten niezwykle zróżnicowany autorsko, chronologicznie, merytorycznie&#13;
i formalnie zasób źródeł tekstów folkloru pochodzących od innych osób&#13;
znacznie wzbogacił kolejne monografie regionalne Kolberga, a w ramach&#13;
edycji Dzieł wszystkich także nowe tomy wydawane z rękopisów po raz&#13;
pierwszy.&#13;
Trzeci rodzaj źródeł Kolberga stanowią teksty prozatorskie i poetyckie&#13;
zaczerpnięte przez niego z literatury. Obejmuje ona najrozmaitszego typu&#13;
publikacje i materiały archiwalne. Korzystał z nich Kolberg wielostronnie przez cały okres swej działalności, od pierwszych zbiorów pieśni po&#13;
ostatnie tomy Obrazów etnograficznych. Wybierał interesujący go materiał folklorystyczny przy okazji szerokich studiów nad dorobkiem polskiej&#13;
i europejskiej etnografii i ludoznawstwa oraz nad dyscyplinami sąsiednimi, historią literatury, muzyki, kultury, filologią, lingwistyką. Sięgał do&#13;
zbiorów pieśni, bajek i przysłów poprzedników: Wacława z Oleska, K.W.&#13;
Wójcickiego, Ż. Paulego, M. Mioduszewskiego, J. Konopki, J. Lipińskiego,&#13;
L. Zejsznera, K. Balińskiego, L. Siemieńskiego, R. Zmorskiego, J. Glińskiego, A. Marcinkowskiego i innych. Szukał też materiału folklorystycznego&#13;
w literaturze pięknej, zwłaszcza staropolskiej, w utworach poetów renesansu, w starych kronikach, annałach, drukach straganowych, by wykazać&#13;
ciągłość tradycji polskiej, żywotność w niej niektórych form folkloru. Odwoływał się m.in. do utworów M. Reja, J. Kochanowskiego, S. Klonowica,&#13;
Ł. Górnickiego, P. Skargi, K. Miaskowskiego, K. Twardaskiego, H. Morsztyna, W. Kochowskiego, F. Bohomolca, niektóre z nich cytował, czasami&#13;
wtórnie, za innymi bezpośrednimi źródłami, z których czerpał. Sięgał także&#13;
szeroko do czasopism różnego profilu, od poważnych naukowych periodyków w rodzaju „Czasopisma Naukowego Zakładu Narodowego imienia&#13;
Ossolińskich”, „Biblioteki Warszawskiej” czy późniejszego „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” i „Wisły”, poprzez tygodniki kulturalne,&#13;
takie jak „Tygodnik Ilustrowany”, „Kłosy”, „Wędrowiec”, znane dzienniki&#13;
warszawskie, galicyjskie, wielkopolskie, po kalendarze regionalne i prasę&#13;
prowincjonalną. Niekiedy sporządzał Kolberg wyciągi ze źródeł, wcielając&#13;
221&#13;
&#13;
�do swoich tomów wybrane teksty pieśni czy bajek, podań i legend lub&#13;
zespoły tekstów ludowych, np. pieśni ze zbiorów Wacława z Oleska, Konopki i Lipińskiego, prac Wójcickiego i Gołębiowskiego czy bajki i podania&#13;
z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”. Nie pomijał nawet czasopism takich&#13;
jak „Pszczółka Krakowska”, „Przyjaciel Dzieci”, „Dzwonek”. Choć zdarzało&#13;
się, że bywał w doborze źródeł niedostatecznie krytyczny, wydobył jednak&#13;
w czasie tych kwerend i studiów szereg cennych tekstów i przyczynków&#13;
folklorystycznych. Niejednokrotnie ocalił je od zapomnienia, gdyż pochodziły z druków dziś zaginionych bądź nieznanych. W sumie dzięki penetracji źródeł literackich, sięgających okresu staropolskiego, poszerzył zasób&#13;
materiału folklorystycznego i odniósł go w dużej mierze do dawnej tradycji,&#13;
dokumentując jej trwałość i twórczą dynamikę. Wychodził z założenia, że&#13;
nie należy lekceważyć żadnego ze źródeł, nawet mniej znaczących, gdyż&#13;
często tytuły błahe mogą przynieść znaleziska i świadectwa istotne dla badacza poszukującego w nich materiału folklorystycznego. W odpowiedzi&#13;
Henrykowi Biegeleisenowi, który zarzucił mu w swojej recenzji Ludu brak&#13;
krytycyzmu w doborze źródeł literackich, pisał w niedrukowanej za życia&#13;
replice z roku 1886:&#13;
Skąd pewność, że materiał dziś za lichy uważany nie nabierze z czasem wagi&#13;
przy bliższym rozpoznaniu go przez uczonych? Czyja powaga ma ocenić wartość&#13;
źródeł, skoro najznakomitsi nawet uczeni zagraniczni nie są co do ich kompetencji w zgodzie? […] niemal w każdej, choćby najlichszej broszurze może się&#13;
znaleźć dla etnografa lub uprawiacza innej gałęzi wiedzy ziarno zdrowe i wielce&#13;
pożyteczne, byle je tylko chciał i umiał tam odszukać1.&#13;
&#13;
Intuicja naukowa Kolberga co do nietrafności przedwczesnej i arbitralnej oceny wartości źródeł do badań nad folklorem i przydatności takich&#13;
penetracji dla nauki także w zakamarkach literackich, ulotnych drukach,&#13;
rzadkich periodykach czy drugorzędnych publikacjach miała się po latach&#13;
doczekać uznania ze strony nestora polskiej folklorystyki, Juliana Krzyżanowskiego, który z własnego doświadczenia znał wagę drobnych nawet,&#13;
a niekiedy cennych znalezisk w takich źródłach2. W ten sposób Kolberg&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena, w: tenże Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 394–395 (cała replika s. 391–411). Recenzja H. Biegeleisena ukazała się&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” 1886, T. 4, na s. 432–441.&#13;
2 Zob. J. Krzyżanowski Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, w: tegoż&#13;
Szkice folklorystyczne T. 1, Kraków 1980, s. 278.&#13;
&#13;
222&#13;
&#13;
�znowu potwierdzał swoje główne założenie teoretyczno-metodologiczne&#13;
o pierwszoplanowej konieczności zbudowania pełnej bazy źródłowej, co&#13;
poprzedzać powinno wszelkie interpretacje i oceny krytyczne źródeł. Ponadto twórczo realizował poszukiwanie tekstów i treści folklorystycznych&#13;
nie tylko w żywej tradycji ustnej, ale i w starszych, nowszych i aktualnych świadectwach literackich, okazując się prekursorem współczesnego&#13;
stanowiska o niewystarczającej w badaniach nad twórczością słowną ludu&#13;
kategorii ustności jako folklor wyodrębniającą1.&#13;
Zasób tekstów folkloru i ich dokumentacja źródłowa w rękopisach&#13;
i w drukowanych monografiach&#13;
Prowadząc z niespotykaną pracowitością i determinacją własne wieloletnie badania na historycznych ziemiach dawnej Rzeczypospolitej i korzystając z literatury i pomocy współpracowników, zgromadził Kolberg przez&#13;
półwiecze swej działalności monumentalny, nie mający sobie równego&#13;
w skali światowej zbiór tekstów ludowych. Już w roku 1961, u początku&#13;
edycji Dzieł wszystkich J. Krzyżanowski dokonał ich wstępnego obliczenia&#13;
według gatunków w 35 tomach badacza wydanych w XIX wieku i w 3 monografiach opublikowanych w pierwszej dekadzie XX stulecia. Mimo widocznych dziś i nie zawsze zrozumiałych błędów w tych szacunkach wynik&#13;
okazał się nie tylko imponujący ilościowo, ale także reprezentatywny dla&#13;
wzajemnych proporcji między gatunkami. Wyrażają go liczby (podawane&#13;
w przybliżeniu): około 13 000 pieśni, 1250 podań, 670 bajek, 2700 przysłów,&#13;
340 zagadek, 15 widowisk i 50 innych dokumentów folkloru2.&#13;
Dobiegająca obecnie końca edycja Dzieł wszystkich, która z ogromnego archiwum Kolberga wydobyła niedrukowane materiały zamieszczane&#13;
w nowych monografiach regionalnych oraz w tomach suplementowych do&#13;
monografii wcześniejszych, pozwala ten zasób znacznie powiększyć do następujących, także przybliżonych liczb: około 27 000 pieśni, blisko 2400 podań i bajek, około 8400 przysłów, prawie 600 zagadek, ponad 20 widowisk,&#13;
1&#13;
&#13;
Por. J. Bartmiński Folklorystyka, etnonauka, etnolingwistyka…., s. 8.&#13;
J. Krzyżanowski Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej, w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XXVIII. W swojej kwerendzie badacz ten m. in.&#13;
pominął kilka publikacji Kolberga ogłoszonych za jego życia w czasopismach, a zawierających&#13;
teksty folkloru.&#13;
2&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
�około 100 innych tekstów folkloru (oracje, formuły magiczne itd.). Uderzająca jest tu przewaga pieśni; ich zasób dokumentuje fakt, że pieśń i muzyka&#13;
ludowa pozostały przez cały czas działalności Kolberga w centrum jego&#13;
zainteresowania. Respektował jednak wszystkie pozostałe gatunki folkloru&#13;
słownego, tj. podania, legendy, bajki magiczne, facecje, opowieści wierzeniowe, przysłowia, zagadki, teksty dramatyczne (widowisk), oracje, nawet&#13;
drobne formy folkloru dziecięcego (mętowanie, rymowanki) i najtrudniejsze&#13;
do uzyskania formuły magiczne. Zbierał je i wcielał do swoich zbiorów&#13;
zgodnie z potrzebami, traktując część z nich – jak wspomniano – jako samodzielne utwory ludowe, część sytuując w ramach zwyczajów, obrzędów,&#13;
wierzeń, gier i zabaw, a nawet obrazu etnograficznego ludu jako ich organiczne elementy lub jako ilustrację opisywanych treści. Ilość tekstów&#13;
i ich gatunkowe proporcje w poszczególnych monografiach kształtują się&#13;
rozmaicie w zależności od możliwości badawczych w danym terenie i charakteru pozyskanych zbiorów. Kwestia gatunków w dziele Kolberga podjęta&#13;
zostanie dalej.&#13;
Określony takimi liczbami zasób materiału folklorystycznego pochodzącego z różnych stron dawnej Rzeczypospolitej, od różnych informatorów&#13;
i z różnorodnych źródeł literackich, rejestrowanego także przez współpracowników i innych zbieraczy, przy rozmaitości regionalnej, źródłowej,&#13;
chronologicznej, merytorycznej i formalnej zgromadzonych tekstów, wymagał oczywiście od Kolberga wypracowania względnie stałego modelu&#13;
dokumentacji źródłowej dla swojego seryjnego wydawnictwa i dla tak&#13;
mocno akcentowanego celu, jakim była systematyzacja materiału do badań porównawczych. W tym zakresie bezcenny jest materiał, który przynoszą wieloletnie analizy spuścizny rękopiśmiennej, nie tylko odnoszonej&#13;
do tomów przez Kolberga wydanych, ale i publikowanej po raz pierwszy&#13;
w edycji Dzieł wszystkich. Choć zachowane manuskrypty nie są dziś kompletne i odbiegają znacznie od stanu, w jakim pozostawił je Kolberg 1, stanowią źródło niezastąpione, zwłaszcza dla rekonstrukcji metod dokumentacji&#13;
folkloru. Niezastąpione tym bardziej, że sam Kolberg nie podawał na ogół&#13;
wskazówek warsztatowych dotyczących konkretnych zapisów. Dzięki tym&#13;
analizom można obecnie zweryfikować ustalenia wcześniejsze – oparte jednak tylko na materiale drukowanym w edycji XIX-wiecznej – i określić&#13;
1 Zob. A. Skrukwa Spuścizna rękopiśmienna O. Kolberga. Jej dzieje, edycje i obecny stan,&#13;
w: O. Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).&#13;
&#13;
224&#13;
&#13;
�principia, którymi praktycznie posługiwał się Kolberg jako zbieracz (dane&#13;
z rękopisów) oraz jako wydawca (dane z tomów).&#13;
Podstawowy i stały element modelu dokumentacji tekstów, przyjęty&#13;
przez badacza zarówno w rękopisach, jak i w druku, stanowi lokalizacja&#13;
geograficzna1. Jest to naturalna konsekwencja jego całościowej wizji obrazu&#13;
kultury ludowej w ujęciu regionalnym. Pierwszoplanowe miejsce kryterium geograficznego przy rejestracji tekstów, tak jak i wszystkich innych&#13;
materiałów, określało zarazem ich przydział do konkretnej monografii regionalnej. Z reguły oznaczał więc Kolberg systematycznie miejscowości,&#13;
z których pieśni i bajki pochodziły, w których funkcjonowały bądź zostały&#13;
zanotowane. Noty te miały różnorodny charakter: od nazwy konkretnej&#13;
miejscowości, z której dany tekst folkloru pochodził, proweniencji odniesionej do większego miasta czy miasteczka, do określenia zasięgu, a nawet&#13;
powszechności występowania. Jak wskazuje analiza rękopisów – zasada&#13;
lokalizacji tekstu bywała jednak przemieszana z zasadą lokalizacji zapisu,&#13;
często nie pozwalając odróżnić jednego od drugiego. Nie zawsze bowiem&#13;
Kolberg w swoich notach wyraźnie to precyzuje, jak w przypadku wspomnianych wcześniej bajek ze Śląska czy pieśni z Rzeszowskiego zapisanych&#13;
na Mazowszu. Notując teksty nie tylko w granicach interesującego go regionu, z którego pochodziły, ale i poza jego granicami, często nie podawał&#13;
w swoich notach obu wskazówek dotyczących miejscowości, a poprzestawał na jednej z nich, w zależności od danych, które zdołał uzyskać.&#13;
Na ogół w zapisach, sporządzanych przez Kolberga ze słuchu w trakcie&#13;
bezpośredniego kontaktu z nadawcą przekazu, nazywanych w uproszczeniu, choć niezbyt precyzyjnie, zapisami terenowymi2, stosował Kolberg lokalizację generalną dla całej karty (lub strony) rękopisu mieszczącej grupę&#13;
tekstów. Dotyczyło to najczęściej pieśni notowanych w blokach po kilka,&#13;
kilkanaście, a nawet więcej utworów na jednej karcie, a także materiałów tematycznie przemieszanych, wśród których znalazły się teksty słowne (wkomponowane w opis obrzędu, gier, wierzeń itd.). Bajki jako utwory&#13;
dłuższe opatrywane były zazwyczaj notą indywidualną dla każdego tekstu.&#13;
W sporządzanych później przez Kolberga czystopisach, opracowywanych&#13;
redakcyjnie do druku, przeważnie notę lokalizacyjną otrzymywał każdy&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. też E. Miller Kolbergowskie metody zbierania i wydawania tekstów ludowych&#13;
w świetle rękopisów, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury…, s. 15–36.&#13;
2 Taki roboczy termin przyjęto w całej edycji Dzieł wszystkich dla zapisów prymarnych&#13;
Kolberga dokonanych w trakcie bezpośredniej transmisji.&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
�tekst lub zwarta źródłowo grupa, np. przysłów czy zagadek, przy czym&#13;
lokalizacje te często bywały określane inaczej niż w zapisach prymarnych,&#13;
doprecyzowywane, uogólniane czy wręcz korygowane. Z kolei w wersji&#13;
drukowanej obserwować można także różnice – niekiedy nawet znaczne&#13;
– i to zarówno w stosunku do zapisu prymarnego, jak i czystopisu. Jak&#13;
wiadomo, materiały rękopiśmienne nie dotrwały do naszych czasów nienaruszone i kompletne; wiele manuskryptów zaginęło, zostało zniszczonych&#13;
przez samego Kolberga, potem przez wydawców z lat 1891–1914 i w czasie&#13;
wojny, nie dysponujemy więc pełną bazą źródłową do porównań. W wyniku uszkodzenia manuskryptów, oderwania pojedynczych fragmentów od&#13;
macierzystych zlokalizowanych całości, przesunięć kart w zespołach archiwalnych, będących skutkiem burzliwych losów spuścizny Kolberga, często&#13;
bezpowrotnie zatarta została proweniencja geograficzna zapisów kiedyś&#13;
wyraźnie przez niego określona. Dotyczy to szczególnie braku lokalizacji&#13;
geograficznej przy pojedynczych tekstach folkloru w zachowanych rękopisach prymarnych.&#13;
Obserwowane dziś różnice w tym zakresie dotyczą braku lub obecności&#13;
noty lokalizującej w poszczególnych wersjach źródłowych lub też zmian&#13;
danych geograficznych na bardziej szczegółowe lub ogólniejsze; zdarzają&#13;
się też rozbieżności międzyregionalne. Np. w rękopisie terenowym teksty&#13;
pieśni zapisane bez melodii opatrzone są notą: „Wysoce”, „Mokrylas”, zamieszczone zaś w druku z melodiami mają m.in. lokalizacje: „od Rożana&#13;
(Mokrylas, Brzeźno) czy „od Ostrowa (Wąsew, Wysoce)”. Być może tak były&#13;
udokumentowane melodie niezachowane w rękopisie terenowym1. Albo:&#13;
teksty kilku bajek oznaczone zostały w druku w Radomskiem i Sandomierskiem notami: „od Denkowa”, „od Ostrowa, Szewna”, „od Szydłowca”, „od Ożarowa, Ćmielowa”, „od Ożarowa (Wojciechowice)”, zaś w rękopisie prymarnym lokalizacja podana jest jedynie nad dwiema ostatnimi opowieściami: dwukrotnie: „Ożarów”2. Przykłady różnic dalej idących&#13;
można by mnożyć. Ich części nie da się dzisiaj wytłumaczyć wobec braku&#13;
źródłowych przesłanek i warsztatowych wskazówek Kolberga. Niektóre&#13;
złożyć można na karb obiektywnych warunków jego badań, tj. utrudnień&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k, 36 i 37, por. O. Kolberg Pieśni ludu&#13;
polskiego (DWOK T. 1), s. 148, nr 11a i tenże Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 312, nr 330.&#13;
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 4–4a. Por. w druku odpowiednio: O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), nr 4, 6, 12, tenże Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 273 i,&#13;
274.&#13;
&#13;
226&#13;
&#13;
�w swobodnej eksploracji terenowej wobec restrykcji politycznych, nieufności wiejskich śpiewaków i bajarzy, na którą się niejednokrotnie sam&#13;
uskarżał, uzależnienia od przygotowania i dobrej woli korespondentów&#13;
i współpracowników, wreszcie ograniczeń materialnych przesądzających&#13;
często o intensywności i zakresie kontaktu z informatorami, możliwościach&#13;
powtórnej penetracji itd. Niekiedy wahania i niekonsekwencje w umiejscawianiu tekstów folkloru wynikać mogły z wspomnianego przemieszania&#13;
oznaczeń lokalizacyjnych, tj. miejsca pochodzenia z miejscem notacji, co&#13;
w trakcie opracowania redakcyjnego do druku Kolberg prostował lub uściślał. Z pewnością uznać można jednak, że część tych zmian i rozbieżności&#13;
tłumaczy późniejsza weryfikacja Kolberga, do której przykładał dużą wagę&#13;
i którą poświadczają liczne dokumenty, zwłaszcza własne notatki i korespondencja.&#13;
W listach kieruje Kolberg do współpracowników i przyjaciół częste pytania i prośby o podanie, sprawdzenie czy skorygowanie na miejscu lokalizacji geograficznej tekstów o niepewnej proweniencji, zebranych wcześniej&#13;
przez siebie lub inne osoby w tej okolicy lub pozyskanych z literatury. Ma&#13;
wówczas zdecydowanie na myśli pochodzenie geograficzne pieśni czy bajki,&#13;
ów fundamentalny element swojej dokumentacji, tak wyraźnie określony&#13;
już w 1857 roku w cytowanej wyżej niedrukowanej wersji wstępu do Pieśni&#13;
ludu polskiego. Tak np. pisze w sprawie materiałów od zbieraczki, która&#13;
prosiła o nieujawnienie jej nazwiska w druku:&#13;
Życzenie pani M[oszyńskiej], aby nazwisko jej w tajemnicy zachowanym było,&#13;
święcie uszanować potrafię i pragnąłbym jednak, aby mi dozwolono wykazać&#13;
miejsce, z którego pieśni pochodzą, bo to jest dla etnografa ważną wskazówką […] 1.&#13;
&#13;
Zaś w swojej rozprawie o pieśniach ludu litewskiego ocenia :&#13;
[…] dotkliwą wadą [omawianego zbioru pieśni Nesselmanna] jest brak wskazówki&#13;
miejsca urodzenia pieśni, jej metryki, a przynajmniej miejsca, gdzie była słyszaną i spisaną, chociaż o miejscu takowym dowiedzieć się wcale autorowi nie&#13;
było trudno. Rozszerzać się tu o ważności tego przedmiotu nie mamy potrzeby.&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do H. Szopowicza z 18 VI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 361, zob. też list tegoż z 10 V 1870 r., tamże, s. 356. Mowa o Józefie Moszyńskiej (1820–1897),&#13;
córce Piotra, działacza patriotycznego, zesłańca na Syberię, żonie J. Szembeka, właścicielce&#13;
ogromnych dóbr na Wołyniu i Podolu, zbieraczce folkloru i późniejszej autorce cennych prac&#13;
z tego zakresu publikowanych w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” od 1878 r.&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
�Każdy bowiem badacz zna dostatecznie wagę takiego rodowodu przy pracach&#13;
porównawczych, już dla samych własności i różnic lingwistycznych1.&#13;
&#13;
Indagacje badacza o sprawdzający wywiad czy uściślającą informację korespondenta z autopsji dotyczą też sytuacji, gdy znane mu miejsce zapisu sam&#13;
oznaczył, co dowodzi istotnej dla niego hierarchii obu danych źródłowych.&#13;
Podobnie postępował Kolberg z zapisami tekstów innych zbieraczy oraz&#13;
z przejętymi z literatury. Zabiegał o podanie, sprawdzenie, uzupełnienie&#13;
danych lokalizacyjnych, często pomijanych lub podawanych ogólnikowo,&#13;
okazjonalnie, z relacji, a nawet z domysłu. W listach i notatkach formułował liczne pytania o to, skąd pochodzą zapisy folkloru dokonane przez inne&#13;
osoby bądź też czy są znane w miejscu ich zamieszkania utwory przejęte&#13;
przez niego skąd inąd, głównie z literatury. I tak np. zachował się rękopis,&#13;
w którym Kolberg notował, zapewne w trakcie bezpośredniego kontaktu&#13;
z autorem, wspominane już informacje o bliższej proweniencji 34 tekstów&#13;
i 7 zespołów pieśni wypisanych ze zbioru Żegoty Paulego, a pozbawionych&#13;
tam lokalizacji2. Odnalazły się też notatki przekazane Kolbergowi przez&#13;
Józefa Blizińskiego, przyjaciela i pomocnika w badaniach na Kujawach,&#13;
o pochodzeniu kilkunastu pieśni kujawskich i mazowieckich, wcześniej&#13;
przez siebie spisanych i dostarczonych, co Kolberg wykorzystał w obu&#13;
monografiach3. Na drodze takich ustaleń weryfikował nawet miejscowości&#13;
zaszyfrowane przez autorów w druku, prawdopodobnie ze względu na cenzurę warszawską, i przedrukowując w Krakowie ich tekst po latach w swoim tomie, uzupełniał miejscowość na podstawie otrzymanych informacji.&#13;
Tak stało się np. w przypadku opisu dożynek zaczerpniętego z artykułu&#13;
L. Kunickiego w „Dzienniku Warszawskim” z roku 1854, a opublikowanego przez Kolberga w Chełmskiem pół wieku później. Kunicki wymienia w swoim artykule jako miejsce opisywanego zwyczaju „wieś nad Bugiem”, „Nadbuże”, Kolberg, przedrukowując partie z Kunickiego w swoim&#13;
tomie, podaje konkretne miejscowości: „Majdan Stuleński, Stulno, Zbercza&#13;
1 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tenże Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),&#13;
s. 310 (pierwodruk rozprawy: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. III:1879, s.167–&#13;
187. Mowa o zbiorze G.H.F. Nesselmanna Littauische Volkslieder gesammelt kritisch bearbeitet und metrisch übersetz, Berlin 1853.&#13;
2 Zob. wyżej, s. 190–191.&#13;
3 Rkp. J. Blizińskiego, Arch. PTL, teka 6, sygn. 1141, k. 24. Pieśni te zob. O. Kolberg Kujawy&#13;
cz. II (DWOK T. 4), nr 343, 204, 205 oraz Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41) nr 532, 520, 551, 519.&#13;
&#13;
228&#13;
&#13;
�[błędnie; powinno być Zbereże], pod Włodawą”. Kunicki, pisarz i rysownik,&#13;
był właścicielem Stulna i Majdanu Stuleńskiego, o czym Kolberg dowiedział się zapewne w kręgach literatów warszawskich, w których kiedyś&#13;
obaj bywali. Identycznie, drukując opis wesela III w Chełmskiem na podstawie artykułu M. Jasieńskiej, z „Księgi Świata”, podpisanego kryptonimem&#13;
M. J., w którym brak bliższej lokalizacji (jedynie informacja: „o dwie mile&#13;
od Buga”), w swoim tomie precyzuje ją: „od Włodawy (Brus)”, a także podaje tam pełne nazwisko autorki. Musiał więc także ustalić, pewnie jeszcze&#13;
przed opuszczeniem Warszawy, że dobra Bruss należały do rodziny Jasieńskich1. Te i szereg podobnych sytuacji, w których Kolberg uzupełnia lub&#13;
doprecyzowuje lokalizację, wskazują ponadto, jak utrudniona była praca&#13;
dokumentalisty w kraju podzielonym na zabory i borykającym się z represjami policji i cenzury. Dziś wobec tej ostatniej trudno ocenić, ile ważnych&#13;
wskazówek źródłowych nie ujrzało z tych powodów światła dziennego&#13;
i przepadło bezpowrotnie.&#13;
Częstą praktyką Kolberga była też weryfikacja własna w czasie badań&#13;
terenowych. Tak stało się np. w przypadku pieśni religijnych pochodzących ze zbioru Mioduszewskiego, a publikowanych także w Chełmskiem.&#13;
Mioduszewski drukuje je w zwartym bloku „Pieśni cerkiewnych w diecezji&#13;
chełmskiej”, Kolberg podaje w swoim tomie przy pieśniach sygnowanych&#13;
nazwiskiem Mioduszewskiego konkretne miejscowości (np. „od Chełma”,&#13;
„od Kodnia, Włodawy”, „od Horodła, Uhnin”) oraz informacje typu: „przez&#13;
Mazurów śpiewana”, „śpiewana przez Mazurów i Rusinów”, „u Mazurów&#13;
śpiewana (znana i Rusinom)”, a ponadto przy jednej z pieśni podaje rok&#13;
1869, tj. datę swojego jej potwierdzenia w terenie wiele lat po wydaniu&#13;
zbioru Mioduszewskiego2. Podobnie uzupełniał lub poprawiał noty proweniencyjne w sytuacjach, gdy w terenie odnalazł i zapisał konkretną&#13;
melodię do tekstów publikowanych w innych zbiorach lub zanotowanych&#13;
przez siebie czy innego zbieracza wcześniej, jak to miało zapewne miejsce&#13;
w przypadku melodii wspomnianych pieśni mazowieckich z Wysocego.&#13;
1 Zob. L. Kunicki Maryśka. Obrazek znad Buga, „Dziennik Warszawski” 1854, nr 24, M.J[asieńska] Obrzędy weselne na Rusi, „Księga Świata” 1863, cz. II, s. 113–120 oraz O. Kolberg&#13;
Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 167–169 i 219–237.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), nr 1, 13–16, 25–26[b]. Mowa o zbiorze J. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, Kraków 1838, uzupełnionego Dodatkami z lat&#13;
1842–1854. Pieśń opatrzona w tomie Kolberga z 1890 roku datą 1869 ma nr 25; Mioduszewski&#13;
opublikował ją 27 lat wcześniej w Dodatku z 1842 roku, na s. 633.&#13;
&#13;
229&#13;
&#13;
�Lokalizacja zapisu muzycznego dokumentowanego z autopsji przypisywana&#13;
była wówczas do całej pieśni, potwierdzając jednocześnie żywotność tekstu&#13;
czy wątku. Dla pieśni religijnych – odmiany względnie stabilnej – ze zbioru&#13;
Mioduszewskiego jest to szczególnie charakterystyczne.&#13;
Do innych okoliczności wyjaśniających wahania i rozbieżności w zakresie danych lokalizujących ten sam tekst w poszczególnych wersjach źródłowych (rękopis terenowy, czystopis, druk) może też należeć chęć wyjścia&#13;
poza wąskie lokalizacje konkretnych wsi i wskazania zasięgu występowania, usytuowania utworu na większym obszarze. Umożliwiać to mogła również świetna orientacja Kolberga w ogromnym materiale folklorystycznym,&#13;
wiedza o mechanizmach funkcjonowania i transmisji przekazów folkloru,&#13;
umiejętność indagacji informatora, wreszcie znakomita pamięć pozwalająca&#13;
odtwarzać okoliczności, w jakich niektóre teksty zostały zasłyszane i zanotowane. Wówczas następować mogła zmiana noty proweniencyjnej np.&#13;
w opracowywanym z rękopisu prymarnego czystopisie, wersji redakcyjnej&#13;
do druku czy nawet w korekcie tomu. Wiadomo, że po powrocie z wyprawy terenowej Kolberg na gorąco porządkował uzyskane zbiory; refleksja&#13;
nie była więc odległa w czasie. Drobiazgowa rekonstrukcja tego elementu&#13;
dokumentacji dla tekstów folkloru nie jest jednak dzisiaj możliwa.&#13;
Z tego względu, mimo widocznej w świetle rękopisów płynności not&#13;
lokalizacyjnych, właśnie analizy źródłowe skłaniają do szczególnej ostrożności w ich krytycznej ocenie, a wnioski w dużej mierze pozostają hipotetyczne. Zastrzeżenie to nie zmienia jednak faktu, że dokumentowanie geografii tekstów folklorystycznych, postrzeganych i gromadzonych&#13;
z uwzględnieniem ich wariantowości i systematyzowanych w poszczególnych monografiach, pozostaje trwałą i bezsporną zasługą Kolberga,&#13;
a wiarygodność i celowość tej podstawowej dla jego dzieła zasady nie&#13;
tylko wytrzymuje próbę czasu, ale i uwiarygadnia się we współczesnej&#13;
praktyce badawczej.&#13;
Odmiennie natomiast przedstawiają się i w rękopisach, i w druku inne&#13;
elementy dokumentacji źródłowej tekstów, takie jak dane o informatorze,&#13;
czasie czy okolicznościach zapisu tekstów ludowych. Kolberg nie podawał&#13;
na ogół nazwisk śpiewaków, narratorów, bajarzy i gawędziarzy, którzy&#13;
przekazywali mu pieśni, opowieści czy drobne formy folkloru. W jego materiałach pojawiają się one sporadycznie. Nie przywiązywał takiej wagi&#13;
do indywidualnego wykonawcy, jak do miejsca pochodzenia i występowania spisywanych utworów. Teksty ludowe funkcjonujące w ustnej tradycji&#13;
230&#13;
&#13;
�uważał za własność zbiorową wspólnoty etniczno-kulturowej, specyficzną&#13;
dla danego regionu. Przekonanie o możliwościach twórczych ludu, wyrażone tak kategorycznie w cytowanej wyżej polemice z Berwińskim, w praktyce przekładało się na gromadzenie i zestawianie jak największej liczby&#13;
wariantów i form folkloru; zdolności i talenty konkretnych śpiewaków czy&#13;
narratorów – jako drugorzędne – przyporządkowane były dokumentowaniu różnorodności i dynamiki tekstów1. Autentyczna twórczość regionalna&#13;
przejawiała się w tym rozumieniu przede wszystkim w wielości i rozmaitości wariantów i form folkloru, wyrażających ludowy pogląd na świat&#13;
(baśnie, podania, wierzenia, anegdoty), społeczne życie i obyczaje (zwyczaje&#13;
i obrzędy), sferę życia emocjonalnego (pieśni i tańce), mądrość utrwaloną w doświadczeniu pokoleń (przysłowia). Wszystkie te przejawy kultury&#13;
duchowej i społecznej, ściśle zespolone z kulturą materialną, decydowały&#13;
dopiero o poczuciu regionalnej wspólnoty i świadomości jej odrębności.&#13;
W takim ujęciu indywidualny wykonawca pozostawał reprezentantem&#13;
określonej zbiorowości, wyrazicielem jej żywotnych wyobrażeń i możliwości twórczych.&#13;
Choć Kolberg nie dokumentował informacji o wykonawcach metodycznie i nie opatrywał poszczególnych tekstów danymi o nich, w publikowanych tomach i niewydanych przez niego rękopisach odnaleźć można&#13;
pojedyncze notatki na ten temat. Z zachowanych manuskryptów udało&#13;
się wyłowić niektóre nowe i cenne wskazówki źródłowe o informatorach&#13;
autora Ludu, które rzucają dodatkowe światło na metody zbierania i zapisywania tekstów. Dane te są na ogół dość skąpe i ogólnikowe, ale tym&#13;
bardziej zasługują na uwagę. Oto kilka przykładów (najpierw z publikowanych tomów). Przy dwu bajkach z Poznańskiego zamieszczone są w druku&#13;
informacje o narratorach: „Opowiadał Walenty Babiór, 1872”, „Opowiadał&#13;
r. 1867 w Morownicy rymarz Józef Chota, pracujący po dworach w okolicy Leszna, Wschowy, Przemętu, Szmigla i Kościana”2. Jedenaście pieśni&#13;
dziadowskich z Pokucia opatrzył autor w tomie nazwiskiem wykonawcy,&#13;
podając o nim szerszą informację: „Śpiewał Dmetro Marczuk, lirnik z Siekierczyna nad Dniestrem (rodem ze Ścianki, wyuczony w Koropcu)”, przy&#13;
innych trzech, także dziadowskich, wskazał: „Śpiewał wróż z Jasienowa”3.&#13;
1&#13;
&#13;
Por. też W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii…, s. 85–87.&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 118, nr 24 i s. 162, nr 33.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30) s. 268, nr 494, zob. też noty o wykonawcy pod pieśniami nr 359, 406, 495, 496, 498, 501, 503–505, 507 (lirnik z Siekierczyna) oraz pod pieśniami nr&#13;
2&#13;
&#13;
231&#13;
&#13;
�Osobliwy przykład takiej informacji znajdujemy przy pieśni dziadowskiej&#13;
zamieszczonej w Krakowskiem: „Pieśń tę [nr 443] śpiewał w lecie 1862 r.&#13;
lirnik ze Strzelbisk w Brzeżańskiem, w Jawczu pod Rohatynem zamieszkały. Umieściliśmy ją tu dla porównania z poprzedzającą”1. Chęć zestawienia&#13;
wariantów z odległych stron sprawiła, że zakwestionowane zostało w tym&#13;
przypadku nadrzędne kryterium geograficznego rodowodu pieśni z Rusi&#13;
Czerwonej. Inna pieśń dziadowska w tomie krakowskim otrzymała notkę:&#13;
„Pieśń tę [nr 444] i nr 442 śpiewał dziad (r. 1854) spod kościoła Ks. Karmelitów na Piasku”. Czasami odnaleźć można wzmianki na ten temat w korespondencji, w której np. Kolberg ciepło wspomina Halkę i Marysię, swoje&#13;
informatorki ze służby dworskiej w Bóbrce, w Sanockiem, gdzie gościł&#13;
u przyjaciół, Pelagii i Józefa Blizińskich, czy szewca z Soliny, „opowiadacza”&#13;
bajek, spisywanych przez Pelagię Blizińską, zaś Michał Sokołowski w swoim liście z Głuszyna na Kujawach wyraża nadzieję, że podczas następnego&#13;
pobytu w jego domu „zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub&#13;
Graszkowskiego znowu coś nowego”2.&#13;
Wyjątkowo wspomina Kolberg swoich informatorów we wstępach do&#13;
monografii, jak np. do Pokucia, gdzie wymienia bajarzy z tego regionu:&#13;
włościan, włościanki, diaków i inne osoby (z różnych Pokucia pochodzące miejscowości), które nam spisane tu kazki w rodzinnej swej udzielali mowie, a jakimi&#13;
byli: pan S., nauczyciel w Kołomyi, p. Bazyli Jurczeńko z Ispasa, Iwan Nikityszyn,&#13;
diak w Horodnicy, Zofia Olejnyczka z Ispasa, Jewdocha Haraczycha, Łeś (Oleś)&#13;
Ozarko i Michajło Basarab w Czortowcu, Tymko Czuprun i Fedor Serhiniuk&#13;
w Jasienowie Polnym, i wielu innych3.&#13;
&#13;
Zaś w przedmowie do części V W. Ks. Poznańskiego dziękuje&#13;
p. T. Klonowskiemu, nauczycielowi muzyki w pozn[ańskim] seminar[ium] za&#13;
dostarczenie kilkudziesięciu pieśni miejskich i ludowych, jak również p. Stanisławowi Jurasz za kilkadziesiąt melodyj tanecznych, spisanych przezeń ze&#13;
492, 497 i 502 (wróż w Jasienowie Polnym). Charakterystyczne, że dane te dotyczą pieśni dziadowskich, gatunku, którego wykonanie stanowiło zazwyczaj indywidualny występ, swoiste autorskie przedstawienie, mające zatrzymać uwagę słuchaczy, a więc nietrudne da zapamiętania.&#13;
1 Informacje cytowane tu i niżej zob. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), przypisy&#13;
na s. 234 i 235.&#13;
2 Zob. listy do J. Blizińskiego z 28 IX 1883 r. i z 15 X 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66 ), s. 72 i 198 oraz list M. Sokołowskiego z 16 XI 1865 r., tamże, cz. I (DWOK T. 64), s. 139.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. XI.&#13;
&#13;
232&#13;
&#13;
�skrzypiec, gdy pełnił obowiązki nauczycielskie na prowincji, niemniej wszystkim obywatelom ziemskim, którzy chętną i życzliwą przy poszukiwaniach nieśli&#13;
nam zawsze pomoc1.&#13;
&#13;
Osoby z Pokucia to zatem nie tylko informatorzy chłopskiego pochodzenia, podobnie jak poznańscy nauczyciele, którym zapisywanie pieśni&#13;
i melodii tanecznych umożliwiło przygotowanie muzyczne. Bliższych&#13;
danych o okolicznościach rejestrowania przez nich folkloru nie znamy,&#13;
choć pewnych szczegółów dostarcza tu korespondencja w odniesieniu&#13;
np. do B. Jurczeńki z Ispasa, studiującego w Czerniowcach, któremu&#13;
Kolberg udzielał wskazówek dotyczących sposobu zbierania materiału,&#13;
sugerując np., że także w Czerniowcach czy w Kołomyi, tj. większych&#13;
miejscowościach, może spotkać przybyłych ze wsi potencjalnych informatorów 2.&#13;
Podobnie ogólnikowe informacje, niekiedy niewykraczające poza sygnał wyrażony nazwiskiem, ale i niekiedy bardzo istotne, odnaleźć można&#13;
w rękopisach. Często nie wykorzystał ich Kolberg w druku, gdyż dotyczyły materiałów, których sam nie zdążył wydać. Niektóre, umieszczane&#13;
na marginesach lub w narożnikach kart, nie dają pewności, że chodzi&#13;
o informatora, a nie o oderwaną od zapisów notatkę, np.: „Hania Cyniawska”, „Staszeczek Jan Walkosz” 3. Inne, w rodzaju: „Giżyńska opowiadała”, pozwalają jedynie na podstawie charakteru tekstów domyślać&#13;
się środowiska wykonawcy 4, jeszcze inne, np. „fornal”, „pastuch”, „szewc&#13;
z Dukli opowiedział”5, informują o zajęciu opowiadacza czy śpiewaka,&#13;
ale nie zawierają nazwisk. Część tych not wyraźnie wskazuje na osoby&#13;
niepochodzące z ludu, które same odtwarzały znane sobie i zapamiętane&#13;
utwory lub spisywały je z ust wiejskich informatorów, np. „śpiewała p.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. XV.&#13;
Zob. bruliony listów do B. Jurczeńki z lat 1881 i 1882, Korespondencja… cz. II (DWOK T.&#13;
65), s. 556, 652, 672, 682.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 158–160, tamże cz. II (DWOK&#13;
T. 45), nr 210.&#13;
4 Taką notą opatrzył Kolberg cztery spisane swoją ręką „gawędy” z miejscowości Kosino,&#13;
zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 490–491, 491–493, 556–558, 562–563. Postać narratorki pozostaje nieznana.&#13;
5 Zob. np. O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 202–203, nr 3 (tam bajka bez noty&#13;
o narratorze) oraz tenże Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 83/II), s. 469 (tam nota&#13;
cytowana za rękopisem: „szewc z Dukli opowiedział”).&#13;
2&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
�Kleczyńska w Zakopanem, 1882”, „pani Jenike”, „p. Marianowa Biesiekierska z Piołunowa”, „w Leszczowatem, pani Jaruzelska”, „panna Wunsch&#13;
w Sanoczanach” 1. Niekiedy lakoniczność notatki nie pozwala odróżnić&#13;
ludowego wykonawcy od zbieracza o inteligenckim czy ziemiańskim rodowodzie, który spisywał teksty lub odtwarzał je sam z pamięci dla Kolberga. Wówczas zaciera się granica między nadawcą folkloru z wiejskiego środowiska a pośrednikiem–zbieraczem z tym folklorem oswojonym,&#13;
zaś o tym nadawcy „mówi” jedynie charakter tekstu, stopień językowej&#13;
nieporadności wypowiedzi, nasycenie elementami gwarowymi, tok narracji itd.&#13;
Bardziej lub mniej dokładnych informacji o wykonawcach dostarczali&#13;
też czasami korespondenci i współpracownicy Kolberga w listach lub uwagach na rękopisach mu przekazywanych. Np. kilka mazowieckich bajek&#13;
zanotowanych w Modlnicy przez Antoninę Konopczankę opatrzyła autorka&#13;
zapisu uwagą: „mówił Józef Leśniowski” i wpisała ich lokalizację: „z Augustowskiego – Zambrów”, „Warszawa”, „z Łomży”, przy czym wskazała Modlnicę jako miejsce zapisu2. Władysław Siarkowski w swoim manuskrypcie kieleckich tekstów prozatorskich dostarczonych Kolbergowi zamieścił&#13;
uwagę, którą Kolberg opublikował wraz z bajkami:&#13;
Opowieści niniejsze głównie spisane z opowiadań Tomasza Dudały, Tomasza&#13;
Kubali, Wojciecha Hynka, Piotra Kaczmarczyka ze wsi Rembowa i Samostrzałowa w parafii Kije3.&#13;
&#13;
1 Zapewne chodzi o żony lub krewne Jana Kleczyńskiego, muzyka i kompozytora, oraz&#13;
Ludwika Jenikego, pisarza i publicysty, a także o Anielę, żonę Mariana Biesiekierskiego gospodarującego w Piołunowie na Kujawach, i Helenę Jaruzelską, żonę Józefa z Sanoczan w Przemyskiem, która pochodziła z Leszczowatego. Panna Wunsch z Sanoczan, może rezydentka&#13;
lub nauczycielka albo gość we dworze Jaruzelskich, pozostaje bliżej nieznana; z jej repertuaru&#13;
pochodzi ponad czterdzieści pieśni typowych dla środowiska dworów i dworków. Zob. odpowiednio pieśni w: O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 520; Białoruś-Polesie&#13;
(DWOK T. 52), nr 531 i 532; Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), m.in. nr 112, 114–116, 122,&#13;
123, 128, 131, 133, 134, 137–140, 142–146; Sanockie-Krośnieńskie cz. II (DWOK T. 50), nr 329;&#13;
Przemyskie. Suplement… (DWOK T. 83/II), nr 668–711.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), bajki na s. 453–455, 468–469, 485–488.&#13;
W rękopisie Konopczanki wśród opowiadań Leśniowskiego fragmenty zapisów z Modlnicy (oracje&#13;
weselne i część bajki krakowskiej) oraz ukośnie wpisana na tekście ręką autorki nota: „Modlnica”.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 218.&#13;
&#13;
234&#13;
&#13;
�Józef Riedmüller, krakowski lekarz, wysyłając Kolbergowi w roku 1857&#13;
kilka pieśni z okolic Szczawnicy, tak określił swojego pieśniarza i okoliczności zapisu:&#13;
Śpiewał je Rusnak, który przysiadł się na czółno do nas w czasie podróży po&#13;
Dunajcu, od Czerwonego Klasztoru do Szczawnicy. […] Rusnak ten był ze Szlachtowy, wsi ruskiej w obw[odzie] sandeckim […]1.&#13;
&#13;
Zofia Urbanowska, autorka powieści dla młodzieży, wysyłając Kolbergowi w 1885 roku 74 teksty pieśni góralskich, wyjaśniała:&#13;
Jest trochę z Zakopanego, nie ze wsi jednak, tylko miejscowości za lasem położonej, a zwanej Hamrami, i z Poronina. Tych i tamtych dostarczyły mi służące&#13;
Góralki, ale trochę już w służbie ucywilizowane, więc sposób ich wymawiania&#13;
zbliżony trochę do naszego stracił nieco swej pierwotnej barwy2.&#13;
&#13;
Ludwik Czarkowski, lekarz, bibliograf i bibliotekarz, mieszkający w Siemiatyczach, swój rękopis czterech opowieści wydanych dopiero w ramach&#13;
edycji Dzieł wszystkich tytułuje: „Cztery gadki spisane dosłownie z opowiadania 14-letniego chłopca we wsi Pobikry, w dawnej ziemi dobrzyń­&#13;
skiej”3. Wreszcie Izydor Kopernicki, charakteryzując materiał Kolberga&#13;
w wydanym przez siebie pośmiertnie Przemyskiem, pisze, że tom&#13;
mieści w sobie wyłącznie wiadomości autentyczne i świeże, przez samego Kolberga zebrane w tej okolicy […] r. 1883 i 1885, a w nader szczupłej tylko części&#13;
(bajek) dostarczone mu przez osoby miejscowe4.&#13;
1&#13;
&#13;
List J. Riedmüllera z 18 IX 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 78. Pieśni&#13;
przez niego przysłane zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), nr 364, tamże cz. II&#13;
(DWOK T. 45), nr 1030, 1031, 1033, 1034, 1203, 1308, 1775, 1776.&#13;
2 List Z. Urbanowskiej z 13 XI 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 295. Pieśni&#13;
(z Poronina i Zakopanego–Kuźnic) z rękopisu Urbanowskiej zob. O. Kolberg Góry i Podgórze&#13;
cz. I (DWOK T. 44), m.in. nr 222–239, 746–748, 751, 788, 789, 802–807, 811, 812.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 415–416, 446–449, 505–507, 561–562,&#13;
586–587, 579–581 (w rzeczywistości 6 opowieści). Z Kolbergiem współpracowała Melania&#13;
Czarkowska, żona Ludwika, literatka, przysyłająca mu materiały z Podlasia (opisy obrzędów,&#13;
wierzeń). O opowiadaniach spisanych przez męża brak bliższych informacji. Zob. listy z lat&#13;
1884 i 1885, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), nr 1171, 1182, 1186.&#13;
4 Dr I. K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. XVII.&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
�„Osoby miejscowe” to zapewne postacie związane z tamtejszymi dworami, które spisały przemyskie opowieści (zarówno w języku polskim, jak&#13;
i ukraińskim) z ust ludowych bajarzy lub z zapamiętanego przez siebie lokalnego repertuaru.&#13;
Przywoływane przykłady, zarówno z tomów drukowanych przez Kolberga, jak i z rękopisów, świadczą o tym, jak różni informatorzy i zbieracze&#13;
współpracowali z Kolbergiem i jak różny materiał mogli mu dostarczać.&#13;
Różnili się nie tylko pochodzeniem i wykształceniem, ale i wiekiem, i talentem twórczym i odtwórczym. Nie wszyscy byli bezpośrednimi nosicielami&#13;
folkloru, nie wszyscy też byli związani z wsią i jej kulturą. Kolberg był tego&#13;
świadomy; wykorzystywanie wszelkich sprzyjających sytuacji i chętnych do&#13;
śpiewu czy opowiadania osób stanowiło immanentny element jego metody&#13;
zbierackiej w realiach XIX-wiecznej rzeczywistości polityczno-społecznej&#13;
Polski. Zaznaczał to wielokrotnie; np. w przedmowie do części IV W. Ks.&#13;
Poznańskiego, omawiając swój zbiór pieśni z tego obszaru, pisał:&#13;
[…] niemałą pieśni liczbę (częstokroć pisanych w zeszycikach) dostarczyli nam&#13;
już to ludzie miejskiego pochodzenia, już oficjaliści wiejscy, służący, panny pokojowe, słowem ludzie na chlebie dworskim wychowani […]1.&#13;
&#13;
Najpełniejsze i najciekawsze dane o narratorach, jakie udało się w zbiorach&#13;
Kolberga odnaleźć, dotyczą wierzeń i opowieści wierzeniowych, podań i bajek&#13;
z okolic Krakowa, spisanych w 1869 roku przez Antoninę Konopczankę w Modlnicy. Zbieraczka zachowała w swoim prymarnym rękopisie, do dziś przechowanym w archiwum, formę wywiadów i utrwaliła autentyczne rozmowy&#13;
z konkretnymi, dobrze sobie znanymi osobami oraz okoliczności dnia codziennego, w jakich się toczyły. Dzięki temu z utalen­towaną bajarką, Jadwigą&#13;
Skoczkową z Modlnicy, jej córką Elżbietą Kostaśką, ogrodnikiem z Modlnicy,&#13;
Antonim Kurkiem, owczarzem z Tomaszowic, Jackiem Rogalą, można nie tylko powiązać relacje o „świecie nadzmysłowym”, czarach, lecznictwie i ziołach,&#13;
opowiadane „historyje” i bajki z Modlnicy i okolicznych wsi, ale także uchwycić rysy indywidualne, charakterystyczne dla wyrazistych rozmówców Konopczanki i ich repertuaru2. A niekiedy nawet własną, dojrzałą świadomość&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VII–VIII.&#13;
Rękopis ten opublikowano w całości pt. Raptularz Antoniny Konopczanki w tomie&#13;
Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 (DWOK T. 73/III), s. 5–105. Zob. też E. Millerowa,&#13;
A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga, w: tegoż Krakowskie. Suplement … (DWOK T.73/I),&#13;
2&#13;
&#13;
236&#13;
&#13;
�znaczenia ich świadectw i opowieści, jak np. w wypowiedzi wspomnianej&#13;
Jadwigi Skoczkowej, która zwróciła się do Konopczanki słowami: „Dobrze, że&#13;
Wielmożna Pani zapisze, choć pamiętność zostanie w pisaniu […]”1.&#13;
Jednak większość śpiewaków i narratorów przekazujących Kolbergowi&#13;
swoje pieśni czy opowieści pozostała anonimowa. Niejednokrotnie działo&#13;
się tak – jak w przypadku wykonawców niepochodzących z ludu – na ich&#13;
własne życzenie lub na prośbę goszczących Kolberga gospodarzy. Skłaniała&#13;
do tego również nieufność chłopów wobec obcych przybyszów „z miasta”,&#13;
na którą Kolberg wielokrotnie się uskarżał i którą trudno było przełamać&#13;
podczas często zbyt krótkiego spotkania. Warunki w kraju nękanym przez&#13;
restrykcyjną i policyjną politykę władz zaborczych przyczyniały się do tego&#13;
w sposób decydujący. Udzielanie nazwisk i informacji o sobie nieznajomym&#13;
lub świeżo poznanym osobom mogło oznaczać w rozumieniu indagowanego chłopa zagrożenie; śpiewanie czy opowiadanie dla obcych bywało&#13;
karane2. Ponadto nie wszyscy chłopi w tym czasie używali nazwisk; pytania o nie mogły być szczególnie podejrzane. Tak więc skąpą stosunkowo&#13;
dokumentację Kolberga w zakresie danych o informatorach należy – jak&#13;
się dziś wydaje – złożyć nie tylko na karb mniejszej wagi, jaką badacz&#13;
do tego elementu przywiązywał, ale także, a może przede wszystkim, warunków politycznych i społecznych w kraju wymazanym z mapy Europy,&#13;
który walczył o przetrwanie i zachowanie tożsamości. Ciepło, szacunek&#13;
i cierpliwość, z jakimi Kolberg traktował swoich informatorów w czasie&#13;
wywiadów, opisywane przez świadków jego badań i przyjaciół, zdają się&#13;
dodatkowo potwierdzać tę refleksję.&#13;
Nie było również systematyczną zasadą Kolberga datowanie sporządzanych zapisów słownych folkloru. W rękopisach dane takie należą do&#13;
rzadkości. Choć teoretycznie badacz przywiązywał wagę do utrwalania&#13;
s. LXIX–LXXX oraz E. Millerowa Niezwykły dokument zachowany w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9, Radom 2011, s. 233–245.&#13;
1 Zob. Raptularz Antonimy Konopczanki…(DWOK T. 73/III), s. 30.&#13;
2 Wspominał o tym m.in. poznański literat, Antoni Woykowski, który spotkał się z podobnymi trudnościami w czasie swojej wycieczki w okolice Krakowa. Towarzyszący mu chłopi,&#13;
niechętni zaśpiewaniu na jego życzenie, tłumaczyli: „Nam nie wolno śpiewać, Wielmożny Panie! […] Pan komisarz zakazał […], bo wielu z nas śpiewało piosenki takie, co tu nie wolno śpiewać! Od tego czasu każdy chłopak ze wsi dostaje 20 batów, gdy śpiewa. Niedawno znów dostało z naszej wsi aż trzech” (przypis redaktora A. Woykowskiego do zapowiedzi wydawniczej&#13;
Pieśni ludu polskiego Kolberga w dziale Doniesienia literackie, w „Tygodniku Literackim”&#13;
1842, nr 14, s. 112).&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
�informacji o czasie uzyskania przekazów folklorystycznych, a dynamikę&#13;
tekstów ludowych, ich zmienność i wielotworzywowość postrzegał nie&#13;
tylko w przestrzeni, w aspekcie geograficznym, regionalnym, ale i w czasie, w praktyce ten element dokumentacji na ogół jest nieobecny. Do&#13;
rzadkości należą sytuacje takie jak przywołana wyżej, gdy bajki śląskie&#13;
zapisane poza rdzennym ich regionem, na Mazowszu, opatrzone są w manuskrypcie datą. Częściej daty, wyłącznie roczne, pojawiają się w drukowanych tomach, co jest wynikiem późniejszej refleksji Kolberga przy&#13;
opracowaniu materiałów do druku, przy czym niejednokrotnie czas zapisu&#13;
i późniejszej publikacji dzieliło wiele lat. Daty te dotyczą wtedy przeważnie kultury społecznej lub materialnej. Na ogół podawany jest wówczas&#13;
w druku rok, w którym opis obrzędu, zwłaszcza wesela, czy występowanie regionalnego stroju lub jego elementów było obserwowane. Niekiedy&#13;
wymienia Kolberg lata swoich podróży i badań terenowych we wstępach&#13;
do monografii lub w odpowiednich przypisach, jak np. w przedmowie do&#13;
części I Chełmskiego, gdzie z wdzięcznością wspomina pobyt w Tarnowie&#13;
pod Sawinem w Chełmskiem, u goszczącej go rodziny Hemplów, u której&#13;
znalazł znakomite warunki dla swojej pracy i szczególną pomoc w zbieraniu materiału dzięki osobie Marii Hemplówny1. W samej monografii&#13;
nie wiąże jednak z wymienianymi datami konkretnych zapisów. Teksty&#13;
przejęte z literatury sygnuje na ogół notami bibliograficznymi, a więc data&#13;
publikacji jest wówczas znana; nie czyni tego jednak metodycznie, w efekcie dane takie bywają często niepełne (np. tylko nazwisko autora lub tytuł&#13;
artykułu) lub na tyle ogólnikowe, nieprecyzyjne, że wymagają żmudnej&#13;
niekiedy weryfikacji. Czasami opatruje takimi wskazówkami niedatowany&#13;
rękopis obcy pozyskany od współpracownika czy ofiarodawcy, ale również nie czyni tego systematycznie.&#13;
Sporadyczność danych datujących zapisy własne Kolberga sprawia, że&#13;
często trudno jest ustalić czas, w którym poszczególne teksty pieśni czy&#13;
1&#13;
&#13;
Kolberg pisze tam: „Poszukiwania nasze […] najobfitszy owoc przyniosły nam w okolicy&#13;
Chełma, gdzie osobliwie w gościnnym domu pp. Hemplów, w Tarnowie pod Sawinem, dzięki&#13;
umiejętnej pomocy i zamiłowaniu do rzeczy ludowych córki domu, p. Marii Hempel, zdołaliśmy (w latach 1867, 1869, 1870) nagromadzić zasób wiadomości i notatek etnograficznych rzadko kiedy w takiej przez nas w innych okolicach nabytych obfitości” (Chełmskie cz. I, DWOK&#13;
T. 33, s. X). O współpracy z M. Hemplówną i jej materiałach zob. E. Millerowa „Chełmskie”&#13;
Oskara Kolberga, w: tegoż Chełmskie. Suplement do tomów 33–34 (DWOK T. 82), s. XIV–&#13;
–XXII i LIII–LX oraz tejże autorki wstęp do aneksu do suplementu chełmskiego .&#13;
&#13;
238&#13;
&#13;
�bajek zostały przez niego zanotowane. Pewnych informacji dostarcza w tym&#13;
zakresie analiza zachowanych źródeł, zwłaszcza korespondencja i nieliczne&#13;
notatki Kolberga o jego wyprawach terenowych, zapiski autobiograficzne i rachunkowe, dotyczące wydatków. Przeważnie jednak wnioski z tych&#13;
analiz płynące nie pozwalają na ustalenie konkretnych dat zapisu poszczególnych tekstów, co najwyżej na hipotetyczne powiązanie ich z określonym&#13;
etapem badań, z trasą podróży czy miejscem pobytu wskazanym w zachowanych świadectwach lub jedynie na usytuowanie w ramach prawdopodobnych cezur czasowych&#13;
Rękopisy dostarczają natomiast cennych i odkrywczych informacji źródłowych, dotyczących autorskiego pochodzenia tekstów folkloru dokumentowanego przez innych zbieraczy, korespondentów i współpracowników&#13;
Kolberga. Jak wspomniano przy opisie poszczególnych warstw źródłowych&#13;
w zbiorach Kolberga, jego pomocnicy stanowią bogatą galerię rozmaitych&#13;
postaci. Są wśród nich profesjonaliści i entuzjaści, amatorzy i dyletanci,&#13;
sawantki i panie z dworów i dworków, ziemianie i inteligenci, nauczyciele&#13;
i studenci, księża, literaci i lekarze. Znaleźć można w ich gronie zarówno&#13;
badaczy świadomych celu i założeń Kolberga, czasami zbierających pierwotnie materiał do własnych prac przekazany później Kolbergowi, np.&#13;
Gustawa Gizewiusza, Władysława Kętrzyńskiego, Władysława Siarkowskiego czy Teobalda Klepaczewskiego1, jak i autorów z trudem posługują1 Z rękopisu pieśni mazurskich G. Gizewiusza pt. Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zebrane od 1836 do 1840 roku, przekazanego Kolbergowi przez K. Wójcickiego po śmierci badacza (w roku 1848), korzystał on częściowo już&#13;
w Pieśniach ludu polskiego z 1857 roku oraz przede wszystkim przy opracowaniu monografii&#13;
Mazury pruskie (zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury pruskie, DWOK T. 40, s. VII i nast., oraz edycja tegoż rękopisu w oprac. D. Pawlak z roku&#13;
2000). W. Kętrzyński na prośbę autora Ludu ofiarował mu swój zbiór ponad 200 tekstów pieśni&#13;
mazurskich (zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie”…., s. XIV–XVI oraz Korespondencja… cz. III,&#13;
DWOK T. 66, listy 1543 i 1545 z 1890 r.) Kolberg czerpał także z rękopisu rozprawy pt. Pogląd&#13;
historyczny na czary w Polsce T. Klepaczewskiego, którego prosił o materiały na ten temat;&#13;
fragmenty tej pracy cytował wielokrotnie przy opisie wierzeń wielkopolskich (w cz. VII W. Ks.&#13;
Poznańskiego, DWOK T. 15, zob. listy Kolberga do tego autora z lat 1880 i 1881, Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, nr 699, 720, 852; rękopis Klepaczewskiego zachował się w zbiorach&#13;
Kolberga). Z kolei W. Siarkowski, jeden z najgorliwszych współpracowników Kolberga, przesłał mu „do użytku” swój rękopis zawierający kieleckie pieśni, notatki o Sobótkach, czarach&#13;
i lekach oraz zbiór bajek, gadek i legend z tego regionu, za co Kolberg podziękował w przedmowie do cz. II Kieleckiego, wyjątkowo starannie oznaczając tam pochodzenie tego materiału&#13;
(zob. Kieleckie cz. II, DWOK. T. 19, s. III).&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
�cych się piórem i ledwie panujących nad zapisywanym tekstem (Andrzej&#13;
Wojtas, Michał Szczurek)1. Niektórzy z współpracujących z badaczem zbieraczy związani byli z wsią i bezpośrednio kontaktowali się z ludem, jak&#13;
np. mieszkańcy zaprzyjaźnionych ziemiańskich dworów (Józef Bliziński na&#13;
Kujawach, potem w Sanockiem, Maria Hemplówna w Chełmskiem, Antonina Konopczanka w Krakowskiem, Józefa Koźmianówna w Lubelskiem).&#13;
Inni stykali się z chłopskimi informatorami sporadycznie w trakcie przelotnych spotkań, czasami wywiadów organizowanych na zamówienie Kolberga (Władysław Ciesielski, Bazyli Jurczeńko)2. Materiały folklorystyczne,&#13;
zarówno zebrane przez nich dla potrzeb i według instrukcji Kolberga, jak&#13;
i przekazane z samodzielnych badań i własnych zasobów, a także do dziś&#13;
niezidentyfikowane, zapisane przez nieznanych autorów i nieznaną drogą&#13;
złożone w archiwum badacza, prezentują oczywiście różny stopień kompetencji językowych, rozmaity repertuar, odmienny poziom notacji, a nawet&#13;
zrozumienia tekstu. Po poddaniu ich selekcji badacz traktował te nabytki&#13;
równorzędnie z własnymi, wcielając je do swoich tomów zgodnie z potrzebami i układem monografii. Wkład ten w ramach poszczególnych „serii”&#13;
jest bardzo zróżnicowany, w różnym stopniu bowiem Kolberg dysponował&#13;
materiałem obcym i w różnym decydował się uzupełniać nim własny, zdobyty z autopsji.&#13;
Zapisy tekstów folkloru pochodzące od współpracowników i ofiarodawców znacznie pomnożyły jednak zasób poezji i prozy ludowej w kolejnych&#13;
monografiach regionalnych wydanych przez Kolberga, a także publikowanych współcześnie z manuskryptów po raz pierwszy. Dotyczy to szczególnie tekstów ludowych właśnie, liczniejszych w obcych zapisach od melodii,&#13;
w których notowaniu nikt nie mógł Kolbergowi dorównać.&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis pieśni zanotowanych nieporadnie (w języku polskim i ruskim) przez bliżej nieznanego A. Wojtasa, służącego z Podhorców pod Tomaszowem, opublikowany został w całości&#13;
jako dokument folkloru środowiskowego w suplemencie chełmskim (zob. DWOK T. 82, nr 76–&#13;
97). Teksty „śpiewek” i opowieści („pogadek”) zapisane przez niezidentyfikowanego M. Szczurka w Mogilanach pod Krakowem znalazły się w suplemencie krakowskim (zob. DWOK T. 73/I,&#13;
, nr 736–781 – pieśni, DWOK T. 73/II, s. 472–475, 484, 487–488, 488–489 –„pogadki”).&#13;
2 Materiał pozyskany od W. Ciesielskiego, literata i powstańca z 1863 roku, wykorzystał&#13;
Kolberg w monografii Lubelskie (DWOK T. 16 i 17), od B. Jurczeńki, studenta z Ispasa, w Pokuciu ( DWOK T. 31 i 32). Kontakty z obydwoma zbieraczami oraz z wyżej wymienionymi&#13;
osobami dokumentuje korespondencja, a ich współpraca z Kolbergiem i pozyskany od nich&#13;
materiał omówione są we wstępach wydawców do monografii publikowanych z rękopisów po&#13;
raz pierwszy w edycji DWOK oraz w odpowiednich tomach suplementowych.&#13;
&#13;
240&#13;
&#13;
�Tymczasem autorstwo innych osób jest często przemilczane na kartach drukowanych tomów, niekiedy z powodów wyżej wskazanych, tj. ze&#13;
względu na życzenie zachowania anonimowości autorów, co Kolberg rozumiał dobrze w rzeczywistości popowstaniowej kraju, sam borykając się&#13;
z barierami i przeszkodami stawianymi przez zaborcze władze. Czasami&#13;
proweniencja autorska nie została wskazana z powodów warsztatowych;&#13;
w tamtym czasie precyzyjne odniesienia źródłowe do prac drukowanych&#13;
i do rękopisów innych autorów nie były powszechnie respektowane. Tak&#13;
więc wkład innych zbieraczy w dzieło Kolberga nie zawsze jest czytelny.&#13;
Rękopisy przynoszą w tym zakresie cenny materiał źródłowy, pozwalając&#13;
ustalić cały szereg danych proweniencyjnych, których brak przy tekstach&#13;
obcych autorów drukowanych przez Kolberga i wtapianych często w opis&#13;
etnograficzny czy własną jego relację. Dzięki temu możliwa staje się identyfikacja autorska takich zapisów folkloru, o których pochodzeniu w druku&#13;
brak informacji, a po skorelowaniu wersji publikowanej przez Kolberga ze&#13;
źródłową w rękopisie obcym – ustalenie stopnia i sposobu wykorzystania&#13;
go przez Kolberga oraz jego stosunku do nie zawsze podzielanych i zgodnych z własnymi opinii zbieraczy1.&#13;
W archiwum Kolberga zachowały się większe lub mniejsze zespoły tekstów lub ich fragmenty, pojedyncze kartki z zapisami pieśni, opowieści&#13;
czy przysłów, ale i całe zbiory i zbiorki tekstów zapisanych przez innych&#13;
zbieraczy. Nie wszystkie oczywiście wykorzystał Kolberg w swoich tomach&#13;
i w różnym stopniu z nich czerpał. Po poddaniu ich ocenie i selekcji niekiedy odrzucał materiał obcy lub dokonywał potrzebnego mu wyboru. Czasami otrzymywał takie rękopisy już po wydaniu odpowiedniej monografii&#13;
regionalnej i wtedy te, które zachowały się w jego archiwum aż do czasów&#13;
obecnych, można było opublikować w suplementach do tych monografii.&#13;
Zapisy i zbiorki innych osób rzadko są skrupulatnie opisane i podpisane przez samych autorów, jak to ma miejsce w przypadku zapisów Hemplówny, Siarkowskiego czy Konopczanki, blisko współpracujących z Kolbergiem autorów, których materiały znacznie wzbogaciły jego monografie Chełmskiego, Kieleckiego i Krakowskiego. Niektóre zbiorki opatrywał&#13;
1&#13;
&#13;
Wszystkie dane na ten temat odnalezione w rękopisach zachowanych w archiwum Kolberga zostały przytoczone w części komentarzowej tomów suplementowych do monografii&#13;
wydanych przez Kolberga w XIX wieku, zawierającej przypisy źródłowe do materiału publikowanego w tych monografiach. W tomach wydawanych po raz pierwszy w edycji DWOK&#13;
odnotowano je w przypisach do poszczególnych tekstów.&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
�odpowiednią notatką proweniencyjną sam Kolberg, inne noty dopisał&#13;
Kopernicki, porządkujący po śmierci Kolberga jego materiały jako wykonawca testamentu autora Ludu, a wcześniej przyjaciel i świadek jego prac&#13;
i kontaktów. Czasami teksty ludowe zapisane przez inne osoby powiązane&#13;
były bezpośrednio z listami korespondentów, stanowiąc omawianą w nich&#13;
przesyłkę. W innych przypadkach – oderwane od listów dziś nieznanych,&#13;
doręczane osobiście lub okazjonalnie przez pośredników – nie posiadają&#13;
bliższych wskazówek źródłowych. Niektóre rękopisy są sygnowane jedynie ogólnikowymi notami typu: „od p. Kubaczka”, „od Blizińskiego”, które&#13;
wskazują nazwisko zbieracza nie zawsze bliżej znanego. Inne dane o autorach cytowanych rękopisów, w rodzaju: „Oto co jedna z literatek nam&#13;
znajomych pisze (z okolic Puchaczowa, Parczewa)”, „Inny autor powiada”,&#13;
„Piszą nam z Cycowa (pod Puchaczowem, r. 1870)”1, są wręcz zaszyfrowane i pozostają enigmatyczne. Jeszcze inne zapisy z manuskryptów obcych&#13;
cytuje Kolberg anonimowo w rozdziałach poświęconych pieśniom i prozie&#13;
ludowej. Bardzo rzadko starannie opatruje odpowiednimi notami teksty&#13;
pochodzące od innych zbieraczy. Regułą jest bardziej lub mniej ogólnikowa&#13;
wzmianka o współpracy i pozyskanym materiale i niewiązanie w publikacji&#13;
poszczególnych tekstów z nazwiskiem ich autora. Dlatego dane z rękopisów&#13;
umożliwiają identyfikację autorską szeregu zapisów folkloru i sposobu ich&#13;
wykorzystania przez Kolberga, a w tomach wydawanych po raz pierwszy&#13;
– zdyskontowanie tych informacji w przypisach.&#13;
I tak np. można ustalić na podstawie wspomnianego rękopisu raptularza&#13;
A. Konopczanki, w którym notowała swoje rozmowy z mieszkańcami Modlnicy i sąsiednich wsi, oraz sporządzanych przez zbieraczkę czystopisów&#13;
ich opowiadań i relacji, że większość tekstów bajkowych publikowanych&#13;
w częś­ci IV Krakowskiego, tj. ponad połowa ze 111 opowieści, pochodzi&#13;
z jej zbiorów, podobnie jak znaczna część opisu wierzeń i wtopionych w nie&#13;
opowieści wierzeniowych. Można też oznaczyć pochodzenie autorskie (Konopczanka i jej informator) konkretnych tekstów folkloru z tego źródła oraz&#13;
prześledzić sposób pracy zbieraczki redagującej swe zapisy prymarne, a następnie ingerencję Kolberga opracowującego te czystopisy do druku i selekcjonującego je. Wkład Konopczanki dopełnia kilkadziesiąt opowiadań&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 22, 17 i 129. Monografia tego regionu&#13;
należącego wówczas do zaboru rosyjskiego, wydawana w Krakowie, znalazła się na liście dzieł&#13;
w Królestwie Polskim zabronionych. Stąd prawdopodobnie szczególna i uprzedzająca ostrożność Kolberga przy podawaniu nazwisk współpracowników.&#13;
&#13;
242&#13;
&#13;
�niedrukowanych przez Kolberga, w tym dwadzieścia podań wydanych dopiero obecnie w suplemencie do Krakowskiego1. Podobnych ustaleń dokonać można po porównaniu tomów Chełmskiego z zachowanymi rękopisami&#13;
Hemplówny czy Kieleckiego z manuskryptami Siarkowskiego, mniej spektakularnych także w przypadkach innych zbieraczy, np. Blizińskiego, Ciesielskiego, Koźmianówny czy bliżej nieznanych autorów, kiedy przynajmniej&#13;
można ustalić proweniencję źródłową (ten sam autor i rękopis) dla tekstów&#13;
rozproszonych w monografii Kolberga bez żadnych odesłań do źródła.&#13;
Sytuację wykonawczą, okoliczności przekazu tekstów folkloru Kolberg&#13;
dokumentował tylko dla części zapisów, tj. dla pieśni związanych ze zwyczajami i obrzędami, oraz dla oracji, które lokował w ramach uroczystości opisywanych w cyklu dorocznym (od Bożego Narodzenia począwszy)&#13;
i w cyklu życia ludzkiego (chrzest, wesele, pogrzeb), wreszcie dla pieśni&#13;
towarzyszących grom i zabawom i wplatanym w ich opis. Wprawdzie&#13;
kontekst, w jakim konkretnie występowały, określany bywał dość ogólnikowo i schematycznie, nierzadko bez istotnych szczegółów, ale miejsce&#13;
w obrzędzie lub czas czy okoliczności wykonania utworu Kolberg sygnalizował (np. „przy weselu, do przepiórki”, „w niedzielę rano”, „na Zielone Świątki, przed obchodem pól”, „oddając wieniec państwu”). Po części&#13;
rekompensowały tę skąpość gromadzone przez Kolberga liczne warianty&#13;
pieśni i obrzędów z informacjami dopełniającymi się nawzajem. Natomiast pieśni autonomiczne i okolicznościowe pozbawione były informacji&#13;
o konkretnych sytuacjach wykonawczych, podlegały innym kryteriom&#13;
systematyzującym – literackim lub muzycznym, środowiskowym i społecznym – takim jak temat (miłosne), gatunek (dumy), metrum (tańce),&#13;
osoba, środowisko, zawód wykonawcy (dziadowskie, żołnierskie, pasterskie, myśliwskie, rzemieślnicze). Uwagi takie o okolicznościach wywiadu&#13;
i opowiadań poszczególnych narratorów, jak zanotowane w raptularzu&#13;
Konopczanki, np. „Rozmowa z babami przy międleniu lnu” czy „Rozmowa&#13;
z babami przy wyrywaniu konopii”, należą do wyjątków, bardziej wskazujących na formę współpracy zbieraczki z ludowym informatorem i aranżację sytuacji niż na autentyzm przekazów 2.&#13;
Metrykę zapisu tekstów folklorystycznych, bezwarunkowo konieczną w rozumieniu współczesnych badaczy, widział więc Kolberg mniej&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement…(DWOK T. 73/II), s. 405–437, 450–454, 460–462.&#13;
Zob. Raptularz Antoniny Konopczanki…(DWOK T. 73/III), s. 53–59 oraz s. 64–66 i 71–74.&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
�rygorystycznie, w czym był reprezentantem swojego czasu, gdy folklorystyka dopiero się konstytuowała, między innymi w oparciu o jego własne&#13;
dokonania. Choć teoretycznie mocno podkreślał wagę dokumentowania&#13;
proweniencji źródłowej (lokalizacja geograficzna, informator, datowanie,&#13;
inny zbieracz, sytuacja wykonawcza), w praktyce różnie traktował poszczególne elementy tej dokumentacji. Najskrupulatniej stosowane lokalizowanie tekstów (miejsce pochodzenia, występowania lub zapisania) umożliwiało realizację wielkiego planu obrazu folkloru w ujęciu regionalnym&#13;
i jego wariantowości na obszarze dawnej Polski. Natomiast brak informacji o wykonawcy i okolicznościach przekazu, uwarunkowany wprawdzie&#13;
obiektywnymi ograniczeniami ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej,&#13;
metodą badań uzależnioną od możliwości własnych i osób współpracujących sprawił, że zatracił się szereg istotnych dla dokumentacji elementów&#13;
transmisji opowiadanych bajek czy śpiewanych pieśni. W dzisiejszym rozumieniu dopiero relacja nadawca – odbiorca współtworzą aktualizującą&#13;
się w czasie konkretnego, jednostkowego wykonania wersję tekstu, najlepiej w trakcie spontanicznego kontaktu, a nie zaaranżowanego występu.&#13;
W przypadku bezpośrednich badań Kolberga często brakło warunków naturalnych dla obserwacji i wysłuchania wykonawców, a spotkania z narratorami i śpiewakami były organizowane. Ponadto przekaz ustny rządzi się&#13;
specyficznymi prawami; ma w nim udział gest, mimika, intonacja, swoista&#13;
teatralizacja komunikacji, jednoczesność wykonania i odbioru, dialogowość, a więc w sytuacji spotkania „twarzą w twarz” interakcje ze słuchaczem, którego osoba może wpływać na repertuar (pani z dworu, nieznany&#13;
przybysz z miasta, osoba wykształcona), przebieg narracji (dodatkowe wyjaśnienia czy epizody w razie niedowierzania czy znudzenia słuchającego,&#13;
powtórzenia bądź skrócenia itd.). Mimo że wiele cech dokumentujących&#13;
oralność przekazu1 i jego dialogiczność, charakter i sytuację wykonania jest&#13;
dziś nie do odtworzenia, to jednak – w oparciu o dostępne dane w świetle&#13;
zachowanych rękopisów – można się pokusić o rekonstrukcję niektórych&#13;
metod dokumentacji źródłowej i typów przekazu. Bardziej lub mniej prawdopodobne hipotezy wydają się w tym zakresie układać w pewną spójną&#13;
1&#13;
&#13;
O specyfice komunikacji ustnej i ekspresji słownej w wymiarze antropologicznym i teoretycznoliterackim pisał Walter Jackson Ong w podstawowej dla tej problematyki pracy Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii (Lublin 1992, przekład J. Japoli). Język ludowy z perspektywy etnolingwistycznej badał zwłaszcza Jerzy Bartmiński, który zastosował w&#13;
swoich pracach Lordowską koncepcję formuły przywoływaną także przez Onga.&#13;
&#13;
244&#13;
&#13;
�całość, określającą ten etap badań nad folklorem, który przecierał szlaki&#13;
przyszłej nauce, budując bezcenną bazę źródłową, zawierał więc elementy&#13;
nowatorskie obok traktowanych jeszcze zalążkowo, niekonsekwentnie lub&#13;
wręcz pomijanych.&#13;
Postać językowa tekstów ludowych zbieranych&#13;
i wydawanych przez Kolberga&#13;
Teksty folkloru spisywane przez Kolberga w trakcie własnych badań&#13;
terenowych oraz pochodzące od innych zbieraczy i przejęte z literatury&#13;
gromadzone były przez półwiecze pracy autora Ludu. Ich różnorodność&#13;
dotyczy więc nie tylko proweniencji źródłowej w szerokim rozumieniu, tj.&#13;
lokalizacji geograficznej, czasu rejestracji, osoby informatora i zbieracza,&#13;
sytuacji wykonawczej, typu wykorzystywanych źródeł drukowanych, ale&#13;
także – jako skutek niejako powyższych okoliczności – również charakteru formalnego i kształtu językowego. Dla ukazania obrazu języka tekstów&#13;
słownych warto przypomnieć pewne stosowane przez Kolberga w praktyce&#13;
zasady generalne notacji ze słuchu.&#13;
Zapisy sporządzane przez Kolberga w bezpośrednim kontakcie ze śpiewakiem czy bajarzem w trakcie badań terenowych bywały pospieszne,&#13;
choć w różnym stopniu, zależnie od warunków przekazu i notacji. Jest&#13;
w nich widoczne staranie, by nadążyć za wykonawcą, szczególnie konieczne&#13;
przy notowaniu pieśni, gdzie trzeba było dokumentować i melodię, i tekst,&#13;
uchwycić wariantowe wersje i odmianki muzyczne w kolejnych zwrotkach.&#13;
Często melodie grupowane były wtedy w bloki, a pod nimi Kolberg umieszczał rozpoznawczy incipit tekstu, zaś pełne teksty, także zblokowane, zapisywał dalej. Notę lokalizacyjną umieszczał wtedy na ogół jedną, generalną,&#13;
obowiązującą dla całej karty. Takie prymarne zapisy tekstów pieśni cechuje&#13;
skrótowość, zwłaszcza wtedy, gdy badacz utrwalał i melodię, i tekst w czasie jednego wykonania czy raczej spotkania, bo powtarzanie niektórych&#13;
partii było – jak się wydaje w świetle rękopisów – niezbędne. Fragmenty czy wyrazy są w nich niedokończone, miejscami nieczytelne, widoczne&#13;
są wahania zapisu, poprawki i nadpisane uzupełnienia czy alternatywne&#13;
wersje. Człony powtarzające się pozostają często niewypełnione; zastępuje&#13;
je oznaczenie „ditto” lub domyślna kreska. Paralelne fragmenty czy refreny pozostają nierozpisane, a jedynie zasygnalizowane. Początkowe słowa&#13;
245&#13;
&#13;
�pieśni w tych prymarnych zapisach, jeśli zostały podpisane pod nutami,&#13;
zazwyczaj nie są dzielone na sylaby. Teksty zapisywane osobno bywają&#13;
często niesegmentowane na zwrotki i wiersze. Nie zawsze pieśni notowane&#13;
są w jednorodnych grupach, zdarzają się zapisy przemieszane, w których na&#13;
gorąco notował Kolberg np. zasłyszane opisy obrzędów czy zwyczajów, lokując wśród nich pieśni niekoniecznie w porządku chronologicznym w stosunku do przebiegu uroczystości, ale według zaburzonej często kolejności&#13;
relacji i wykonań pieśni, podążając wtedy za informatorem. Niektóre zapisy,&#13;
wyraźnie okazjonalnie pozyskane, dokonane zostały na osobnych kartkach&#13;
i karteczkach, czasami na marginesach kart wypełnionych innymi treściami&#13;
lub między różnymi notatkami. Zdarza się, że ręką Kolberga zanotowane są&#13;
melodie, ewentualnie początek tekstu pod nutami, słowa dalsze spisywała&#13;
współpracująca z nim osoba, np. blisko zaprzyjaźniony z badaczem Józef&#13;
Konopka z Mogilan, Aniela Biesiekierska z Piołunowa na Kujawach czy&#13;
współpracownica Kolberga z Tarnowa pod Chełmem, Maria Hemplówna1.&#13;
W niektórych pieśniach kolejność zwrotek jest zachwiana, w czym zapewne&#13;
odbijał się tok wykonania, potem porządek był poprawiany odpowiednią&#13;
ich numeracją.&#13;
W czystopisach redagowanych do druku tekst podlegał retuszowi redakcyjnemu, opuszczenia wypełniał Kolberg tekstem lub znakiem repetycji po&#13;
skorelowaniu go z melodią, nadawał układ wersyfikacyjny odpowiadający&#13;
strukturze zapisu muzycznego, często numerował zwrotki, uzupełniał wyjaśnienia słów gwarowych lub archaizmów, niekiedy informacje o pieśni oraz&#13;
odsyłacze filiacyjne do zbiorów innych autorów lub tomów swojego Ludu.&#13;
Bajki, legendy i podania zapisywał ze słuchu na ogół na większych arkuszach, przy czym teksty te sprawiają często wrażenie notowanych mniej&#13;
pospiesznie, choć także „na żywo”, jakby narrator był przygotowany na&#13;
1 Taka bezpośrednia współpraca przy rejestracji pieśni udokumentowana jest m.in. w zachowanych rękopisach krakowskich, kujawskich i chełmskich. Wskazać można: ponad sześćdziesiąt łączonych zapisów J. Konopki (teksty) i O. Kolberga (melodie), wykonanych w Mogilanach&#13;
m.in. w 1861 roku, zapisy pieśni, których wykonawczynią, zapewne z pamięci i z własnego repertuaru, była wspomniana już A. Biesiekierska, żona Mariana, właściciela Piołunowa, która&#13;
w czasie pobytu Kolberga na Kujawach w 1865 roku zanotowała pełne teksty do melodii utrwalonych przez Kolberga ze słuchu, oraz podobne zapisy z Chełmskiego ręką Kolberga i M. Hemp­&#13;
lówny, która także samodzielnie notowała dla Kolberga i teksty, i melodie. Zob. O. Kolberg&#13;
Krakowskie. Suplement... (DWOK T. 73/I), np. nr 519 i 706 (por. też tamże, wstęp, s. XLVI–&#13;
–XLVII), Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), np. nr 112, 128, 142 (por. też tamże, wstęp, s. XVII&#13;
i LIX–LX), Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), np. nr 74 (por. też tamże, wstęp, s. XV–XIX).&#13;
&#13;
246&#13;
&#13;
�pewne spowolnienie w czasie, by słuchacz nadążył z notowaniem. Dłuższe&#13;
opowiadania, jako mniej doraźnie i spontanicznie przekazywane, wymagały&#13;
zresztą z natury odpowiedniego czasu na prezentację, wręcz „występ” narratora i udokumentowanie go przez badacza. O widniejących w zapisach&#13;
bajek poprawkach, skreśleniach, uzupełnieniach rozmaitego rodzaju – treściowych, gramatycznych, stylistycznych – nie zawsze wiadomo, czy i które&#13;
były wprowadzane doraźnie w trakcie opowiadania, czy i które później,&#13;
choć niekiedy unaocznia to sam rękopis (np. inny kolor atramentu, ołówek&#13;
zamiast pióra lub odwrotnie). Niestety prawie nie dysponujemy podwójnymi wersjami rękopiśmiennymi bajek i innych dłuższych opowiadań, tj. rękopisami prymarnymi oraz sporządzanymi z nich czystopisami przeznaczanymi do publikacji, a ponieważ poprawki, o których mowa, w różnym zakresie respektowane są w druku, uznać można, że Kolberg bądź sporządzał&#13;
kolejną redakcję, która nie wróciła z drukarni, bądź – co bardziej prawdopodobne – część poprawek i zmian wprowadzał na etapie korekty. Brak&#13;
bowiem wskazówek, że sporządzał ponowne wersje opowiadań do druku;&#13;
zachowane rękopisy wskazują, że przystosowywał do publikacji pierwotne&#13;
i jedyne zapisy. Wyjątkowo zachowane w manuskryptach obie wersje bajek i podań to materiał wspomnianej już Konopczanki, która z prymarnego&#13;
raptularza sama wypreparowała czystopisy, korygowane następnie przez&#13;
Kolberga przed drukiem1. Krótsze teksty, np. streszczenia wątków podaniowych czy wręcz niefabularne sygnały o nich, zamieszczał najczęściej już&#13;
w rękopisach partii opisowych, dotyczących kraju, ludu, wierzeń.&#13;
Drobne formy folkloru, takie jak przysłowia, zagadki, formuły magiczne (zamówień, zażegnywań, zaklęć), rymowanki, także lokował często już&#13;
w manuskryptach w ramach odpowiednio treściowo się z nimi łączących&#13;
relacji o zwyczajach (tzw. przysłowia gospodarskie i związane z dniami&#13;
świętych patronów), o wierzeniach (sposoby na czary, choroby, klęski żywiołowe), przy charakterystyce ludu (dla zilustrowania omawianych jego&#13;
cech, sposobów bycia i komunikacji), opisie gier i zabaw itd. Pojedyncze&#13;
małe formy czasami notował w wolnych miejscach zapisanych kart rękopisu, na marginesach czy obok innych zapisków etnograficznych, niezwiązanych treściowo, lub jako teksty osobne na mniejszych kartkach. Większe&#13;
1&#13;
&#13;
Na temat tych materiałów zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXIX–LXXX. Konopczanka udostępniła Kolbergowi jedynie swoje&#13;
czystopisy, nie zaś pierwotny raptularz, który do zbiorów PTL, gdzie jest przechowywany, trafił&#13;
dopiero w 1959 r.&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
�zespoły przysłów czy zagadek zachowały się w rękopisach korespondentów lub odpisach i wyciągach badacza z literatury.&#13;
Teksty folkloru w materiałach Kolberga ze względu na zróżnicowanie&#13;
ich postaci językowej można ująć w kilku grupach: zapisane gwarą (lub ją&#13;
odtwarzające) albo ze znacznymi wtrętami gwarowymi; zapisane w ogólnopolskim języku potocznym, czasami z elementami gwary lokalnej lub środowiskowej; zapisane polszczyzną literacką (przynajmniej intencjonalnie);&#13;
zapisane nieporadnie przez autora o słabej świadomości językowej.&#13;
Kolberg nie miał przygotowania filologicznego, a w czasie kiedy zaczął&#13;
rejestrować cechy gwarowe, czyli w połowie XIX wieku, badania językoznawcze nad dialektami dopiero się rozpoczynały. Przełom datuje się dopiero od 1873 roku, kiedy to Lucjan Malinowski ogłosił swoją rozprawę o dialektach śląskich1. Autor Ludu miał jednak znakomity słuch i determinację, by&#13;
wiernie oddać język wysłuchiwanych tym uważniej pieśni i opowieści. Jego&#13;
zapisy utrwaliły wiele zjawisk językowych w polskich gwarach ze starszego&#13;
stadium ich rozwoju, i to nie, jak kiedyś sądzono, wyłącznie w zakresie słownictwa, ale także fonetyki, morfologii, fleksji i składni2. Dotyczy to również&#13;
dialektów ruskich na wschodnich ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, dokumentowanych w monografiach takich jak Pokucie, Chełmskie, Przemyskie,&#13;
Wołyń, Sanockie-Krośnieńskie, Ruś Karpacka, Ruś Czerwona, Podole.&#13;
Na ogół większą wartość dla dokumentacji cech gwarowych przedstawiają dla językoznawstwa teksty prozatorskie niż wierszowane. Ich nieskrępowana forma sprawia, że język występuje tam w postaci najbardziej&#13;
naturalnej, swobodnej, a tym samym zachowuje również cechy gwarowe.&#13;
Ponadto najczęściej reprezentują one gwarę miejscowości, w której je&#13;
1&#13;
&#13;
L. Malinowski Beitrage zur slavischen Dialektologie. Über die Oppelnische Mundart in&#13;
Oberschlesien, Leipzig 1873.&#13;
2 Ocenę wartości prac Kolberga dla językoznawstwa jako przydatnych jedynie dla słownika sformułował K. Nitsch, zob. tegoż Dialekty języka polskiego, reedycja, Wrocław–Kraków 1957, s. 12. Późniejsze wnikliwe prace nad spuścizną Kolberga i edycją Dzieł wszystkich&#13;
doprowadziły jednak badaczy do innych wniosków i do wysokiej oceny wartości materiałów Kolberga dla dialektologii historycznej. Zob. m.in. M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako&#13;
gwaroznawca, w: Oskar Kolberg (1814–1890), „W Służbie Nauki” (PAU) 1998, nr 1, s. 27–34;&#13;
T. Zdancewicz [Wstęp do:] O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. XLV–LXVIII; T. Skulina [Wstęp do:] O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie (DWOK T. 49), s. XLVI–LX (gwary ruskie&#13;
regionu); M. Rak „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w ujęciu dialektologicznym, w: „Ja daję&#13;
właśnie materiał”…. O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red.&#13;
E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 225–237.&#13;
&#13;
248&#13;
&#13;
�zanotowano, gdyż w przypadku dłuższych opowiadań łatwiej zapamiętać&#13;
treść niż formę, wędrowne są więc najczęściej wątki, nie konkretny przekaz&#13;
z jego postacią formalną, językową, trudniejszy do utrwalenia w pamięci.&#13;
Chyba że wędruje sam narrator, jak w wypadku wspominanych bajek śląskich spisanych na Mazowszu.&#13;
Przykłady zapisów prozatorskich, cennych pod względem dialektologicznym, znaleźć można m.in. wśród bajek kujawskich, śląskich, mazowieckich,&#13;
wielkopolskich, a także chełmskich, przemyskich czy sanockich. Zostały&#13;
w nich poświadczone nie tylko zjawiska fonetyczne właściwe gwarom,&#13;
ale także łatwiej wychwytywalne w prozie cechy fleksyjne i składniowe,&#13;
ponadto teksty te przyniosły wartościowy materiał w zakresie morfologii&#13;
i słownictwa.&#13;
Zapisy bajek pozyskiwanych przez Kolberga bezpośrednio z ust ludowych narratorów utrwaliły też niekiedy autentyczne cechy oralnego przekazu. Szeregowe ciągi prostych zdań łączonych wieloma spójnikami, częste powtórzenia, zwłaszcza podmiotu działającego, zjawisko refundacji, tj.&#13;
nadmiaru informacji dla podtrzymania uwagi słuchacza i zyskania czasu na&#13;
namysł i przypomnienie bez przerywania wypowiedzi, charakterystyczne&#13;
dopowiedzenia z użyciem zaimków wskazujących, które mogą sugerować&#13;
towarzyszące opowiadaniu gesty bajarza, wreszcie interpunkcja retoryczno-intonacyjna, lepiej oddająca charakter oralny przekazu – takie cechy&#13;
odnaleźć można w szeregu bajkowych tekstów prymarnych, nie tylko niedrukowanych przez Kolberga, ale i publikowanych, a w druku nie zawsze&#13;
i nie wszędzie ogładzanych redakcyjnie. Trudno dziś orzec, w jakim stopniu zjawisko to wynikało ze świadomego zachowania werbalnej specyfiki&#13;
terenowego wykonania i jego głosowej realizacji, na którą ucho Kolberga&#13;
– muzyka było szczególnie wyczulone, a w jakim było skutkiem praktycznej&#13;
rezygnacji z przystosowania niektórych tekstów do norm literatury pisanej1.&#13;
W zapisach pieśni język ludowy prezentuje się inaczej. Jest on krępowany miarą wiersza, rytmem i rymem, co często powoduje zniekształcenia&#13;
wyrazów pod względem fonetycznym, słowotwórczym i fleksyjnym. Składnię ogranicza rytmika i miara. Użycie form i końcówek dłuższych lub krótszych zależy od potrzeb metrycznych wiersza, a rytmika decyduje o miejscu&#13;
1&#13;
&#13;
Na zjawisko to zwróciła uwagę w oparciu o analizę kilku bajek kujawskich Izabela Kot­&#13;
larska w pracy Próba odtworzenia cech oralności w drukowanych przez Kolberga tekstach&#13;
bajkowych, zamieszczonej w Ja daję właśnie materiał….., s. 137–144. Te same cechy wykazują&#13;
też inne zapisy terenowe bajek, np. śląskich czy sanockich (zob. DWOK T. 43 i 51).&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
�akcentu. Pieśni są łatwiejsze do zapamiętania, a ich postać formalna utrwalona przez miarę, rytm i rym w czasie wędrówek – stabilniejsza. Łatwiej&#13;
też przenieść cechy gwary udokumentowane w tekście pieśni konkretnie&#13;
zlokalizowanej w inne okolice. Z kolei w pieśniach zachowuje się znacznie&#13;
więcej form archaicznych niż w bajkach, a także cechuje je bogactwo form&#13;
słowotwórczych, zwłaszcza zdrobnień i spieszczeń. Wszystkie te cechy materiału pieśniowego jako źródła do badań dialektologicznych poświadczają&#13;
zapisy Kolberga. I choć często, zwłaszcza wobec braku lub niepewności&#13;
co do lokalizacji geograficznej pieśni, wnioski w tym zakresie muszą być&#13;
ostrożne, współcześnie zapisy Kolbergowskie oceniane są jako wartościowe.&#13;
Warto dodać, że Kolberg, kierując się swoim świetnym słuchem i – paradoksalnie – nie będąc profesjonalistą, więc notując tym skrupulatniej to, co&#13;
usłyszał, udokumentował niektóre niuanse czy trudno opisywalne zjawiska&#13;
językowe, takie jak zmiany artykulacji spółgłosek, wariantywność fonetyczną, wymowę pośrednią samogłosek itd. Odnotować tu trzeba, że dla&#13;
obu ostatnich zjawisk, tj. wymowy wariantowej lub pośredniej samogłosek,&#13;
stosował w rękopisach zapis piętrowy, potrafił je więc oddać w sposób,&#13;
w jaki posługuje się nim dialektologia współczesna. Niestety notacja Kolberga w rękopisach musiała być często korygowana w druku, ze względu&#13;
na istniejące wówczas i dostępne czcionki nietypowe. I tak zapisy piętrowe&#13;
zastępowano w druku znakami diakrytycznymi (á, é, ä, ö, ü) lub pomijano&#13;
nadpisane głoski, nie oddając tym samym niuansów zaznaczonych przez&#13;
Kolberga. W tomach drukowanych za jego życia ten walor dokumentacyjny po części umknął; można go było natomiast zarejestrować w nowych&#13;
tomach edycji dzieł Kolberga, gdzie wszystkie cechy gwarowe zapisywane&#13;
przez Kolberga na różne sposoby, z różnych etapów notacji i w różnych&#13;
okolicach, a więc i dialektach, zostały skrupulatnie oddane. Jest to niemniej&#13;
ważne dla badaczy historii i rozwoju dialektów, jak obszerny materiał leksykalny, który jako włączony do Słownika gwar polskich J. Karłowicza&#13;
został najwcześniej doceniony1.&#13;
W zapisach Kolberga zwraca również uwagę fakt, że część tekstów, a w niektórych zespołach źródłowych większość, dokumentuje&#13;
cechy gwarowe niekonsekwentnie; pojawiają się i znikają lub występują&#13;
1 Dla&#13;
&#13;
dokumentacji dialektologicznej mają również znaczenie przytaczane w rękopisach i tomach Kolberga, zwłaszcza w rozdziałach „Lud” i „ Język”, tzw. próbki żywej mowy, w których&#13;
cytuje on używane zwroty frazeologiczne, fragmenty dialogów, powiedzenia, epitety, przezwiska,&#13;
przekleństwa itd. oraz obszerne niekiedy słowniki i zestawienia toponomastyczne i onomastyczne.&#13;
&#13;
250&#13;
&#13;
�sporadycznie. Na tej podstawie zarzucano badaczowi, że jego zapisy, jako&#13;
nieskrupulatne w poświadczaniu dialektu określonego lokalizacyjnie tekstu,&#13;
nie są w pełni wiarygodne, że ich „strona językowa, ściśle biorąc fonetyczna&#13;
[…] pozostawia dużo do życzenia”1. Analiza rękopisów i wypowiedzi Kolberga pozwala jednak zarzut ten co najmniej obwarować istotnymi zastrzeżeniami. Tego typu „niekonsekwentne” zapisy były często odbiciem rzeczywistej strony językowej przekazu, z niemetodycznym w nich zachowaniem&#13;
i prezentowaniem cech gwarowych. O ówczesnej specyfice transmisji i notacji tekstów folkloru była mowa wcześniej, tu wystarczy przypomnieć, że&#13;
to informatorzy Kolberga często posługiwali się językiem „oszlifowanym”&#13;
w służbie dworskiej lub w pracy w mieście, a ich wypowiedzi miewały już&#13;
bardziej lub mniej zatarte cechy autentycznego dialektu, niekiedy nawet&#13;
„prostego wysłowienia ludowego”. Takie przekazy zdradzają rozchwiany&#13;
już system gwarowy u samego informatora, czego Kolberg świadomie nie&#13;
ujednolicał. Tak np. cytowana już Z. Urbanowska, wysyłając Kolbergowi&#13;
pieśni z Poronina i Zakopanego–Kuźnic, śpiewane przez „służące, góralki,&#13;
ale trochę już w służbie ucywilizowane”, wyjaśniała: „[…] chociaż w zapisach&#13;
usiłowałam trzymać się ich ortografii, spostrzegałam, że to jest niemal daremne, bo tam gdzie raz było tylko samo s lub samo c, drugi raz słyszałam&#13;
sz i cz”. W odpowiedzi Kolberg przyznał, że „[…] dlatego ortografia nie może&#13;
być tu stałą i jednostajną”2. Przykładów podobnych jest więcej, nie można&#13;
jednak w ocenie konsekwencji i metodyczności zapisów Kolberga abstrahować od istotnej okoliczności, jaką bywał częsty zapewne pośpiech w notacji.&#13;
Kłopoty, jakie zapewne niejednokrotnie sprawiał zapis niewprawionemu&#13;
w rejestracji gwary Kolbergowi, mogły powodować w efekcie niedokładność lub pomijanie niektórych cech w notowanych tekstach.&#13;
Nie znaczy to jednak, że nie stajemy często przed sytuacjami zagadkowymi ze względu na skalę tego zjawiska. Przykładem mogą być zapisy&#13;
tekstów pieśni z rękopisu G. Gizewiusza i W. Kętrzyńskiego, które Kolberg wykorzystał w monografii Mazury pruskie. Na ponad 500 tekstów&#13;
z tych źródeł jedynie około połowa nie wykazuje większych przekształceń&#13;
i zmian w stosunku do pierwowzorów, z kontaminacją tekstów włącznie.&#13;
Innym przykładem mogą być bajki kujawskie, zanotowane w zachowanych&#13;
1 Zob.&#13;
&#13;
J. Krzyżanowski Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej,&#13;
w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XXX.&#13;
2 Listy Z. Urbanowskiej i O. Kolberga z 13 XI i 9 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 295 i 304.&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
�rękopisach z ograniczonym poświadczaniem gwary w stosunku do wersji&#13;
drukowanej, w której cech tych jest znacznie więcej i znacznie dokładniej&#13;
ukazanych1. Być może łatwiej było zapisywać tekst językiem ogólnopolskim, a późniejsza refleksja, na podstawie osłuchania się z gwarą tamtego&#13;
regionu bądź w wyniku konsultacji z osobami ją znającymi, pozwoliła odtworzyć gwarę na potrzeby publikacji. Kolejny rękopis z poprawkami do&#13;
druku nie zachował się, a wskazówek samego Kolberga brak.&#13;
W rękopisach obcych zawarty jest również materiał ważny dla historii&#13;
języka i ówczesnego stanu dialektów. Niekiedy autorzy posługują się gwarą&#13;
czy też wprowadzają jej elementy bezwiednie, czasami z kolei próbują ją&#13;
zatrzeć i eliminować dialektyzmy i wyrażenia potoczne, podejmując nawet&#13;
dające się odczytać z rękopisów próby pseudostylizacji na gwarę. Czasami&#13;
stosują świadomie zabieg stylizacji, by „upiększyć” w swoim rozumieniu&#13;
ludowe opowiadania stylem „wysokim”, dodając treści umoralniające i dydaktyczne. Przykładów takich poczynań dostarczają niektóre bajki opracowane do druku z wspominanego parokrotnie raptularza modlnickiego przez&#13;
A. Konopczankę. Na surowej postaci językowej dokumentu prymarnego&#13;
autorka w swoich czystopiśmiennych zeszytach dokonała szeregu zabiegów&#13;
redakcyjno-stylistycznych, by „oszlifować” w taki sposób teksty opowiadane przez podkrakowskich narratorów2.&#13;
Dla dokumentacji językowej cenny materiał przynoszą również teksty zapisane polszczyzną potoczną i literacką. Pozwalają uchwyć szereg autentycznych&#13;
i dawnych cech tych odmian języka. A gdy weźmie się pod uwagę teksty folkloru, zwłaszcza pieśni starsze i bardzo stare, niekiedy zabytkowe, wydobyte&#13;
przez Kolberga z literatury staropolskiej, renesansowej i barokowej, z dawnych, rzadkich bądź efemerycznych druków, kronik i dokumentów, które&#13;
1&#13;
&#13;
O tych mazurskich tekstach zob. W. Ogrodziński „Mazury pruskie”… (DWOK T. 40),&#13;
s. XXVIII–XXXVII. Problem bajek kujawskich ilustruje specjalne opracowanie, w którym dla&#13;
porównania teksty pięciu bajek, drukowanych przez Kolberga w cz. I Kujaw (DWOK T. 3),&#13;
opublikowano w zachowanej wersji źródłowej, zob. aneks zamieszczony w suplemencie kujawskim (DWOK T. 72/II), s. 275–282 oraz tamże, wstęp A. Skrukwy, s. LI–LV.&#13;
2 Przykłady stylizacji Konopczanki w bajkach krakowskich, zebranych od ludowych narratorów w Modlnicy, prześledzić można, porównując rękopiśmienne zapisy prymarne bajek&#13;
w raptularzu (zob. Krakowskie. Suplement…, DWOK T. 73/III, s. 5–105) z wersją opublikowaną&#13;
przez Kolberga w cz. IV Krakowskiego (DWOK T. 8). Zapisy pierwotne, źródłowe, z raptularza,&#13;
opatrzone są w suplemencie odsyłaczami kierującymi do tekstów publikowanych przez Kolberga. Por. też przypisy źródłowe do tomu 8. (DWOK T. 73/III, s. 379–403) oraz wstęp do suplementu krakowskiego (DWOK T. 73/I, s. LXIX i nast.).&#13;
&#13;
252&#13;
&#13;
�przytacza w swoich tomach dla celów dokumentacyjno-porównawczych,&#13;
obraz i przekrój „języków” utrwalonych przez badacza na takim materiale&#13;
przedstawia niezwykłe spektrum. Czasami jednak w wyborze cytowanych&#13;
źródeł Kolberga zdarzają się błędy, które trudno wyjaśnić. Np. do zbioru baśni&#13;
wielkopolskich w W. Ks. Poznańskiem włączył przedruki pseudoludowych,&#13;
miernych utworów Emmy Puffke, autorki Baśni wielkopolskich dla młodzieży (Leszno 1863), oraz pisarza pomorskiego, Ignacego Danielewskiego,&#13;
przywołując wprawdzie w skróceniu oba źródła, ale nie komentując ich wiarygodności1. Podobnie postąpił z wierszowanymi tekstami Konstantego Majeranowskiego, które okazały się falsyfikatami, a zasiliły Kolbergowski opis&#13;
krakowskich zwyczajów, a po części i podań także w monografii kieleckiej2.&#13;
Innym zagadnieniem istotnym dla pracy Kolberga nad folklorem była&#13;
konieczność liczenia się z cenzurą obyczajową i polityczną. Te obiektywnie&#13;
uwarunkowane ograniczenia sprawiały, że wszystkie teksty do druku pójść&#13;
w tamtym czasie nie mogły, jeśli książki miały być zatwierdzone przez&#13;
cenzurę i dopuszczone do sprzedaży w zaborze rosyjskim. Ze względu na&#13;
obowiązujący ówcześnie konwenans obyczajowy konieczna była eliminacja&#13;
treści obscenicznch, zbyt rubasznych czy wulgarnych, wyrazów nieprzyzwoitych czy akcentów dwuznacznych moralnie. Natomiast cenzura działająca z ramienia władz zaborczych, szczególnie restrykcyjna w Królestwie&#13;
Polskim, nie dopuszczała do druku nie tylko utworów niepodległościowych,&#13;
nawiązujących do polskiej historii i narodowej pamięci, ale wymagała usunięcia pojedynczych, podejrzanych z jej punktu widzenia aluzji, akcentów&#13;
czy nawet słownictwa, tj. np. występujących nawet w kontekście neutralnym wyrazów „Moskal”, „Moskwa”, co prowadziło niekiedy do absurdalnych sytuacji. Np. choć wszystkie cztery tomy Krakowskiego dopuszczono&#13;
do druku w Krakowie, cenzura warszawska zakwestionowała fragmenty&#13;
dotyczące wierzeń krakowskich, takie jak: „Od moskiewskiej okolicy zimne&#13;
wiatry wieją, toteż jak się obrócimy ze ziemią do Moskala, to i u nas zima&#13;
tęga będzie” czy: „A tam koło Moskwy to lud co lasem chodzi, [t]o ma kudły&#13;
na piersiach, wszędy obrośniony jak niedźwiedź” lub: „[…] baba […] w końcu&#13;
1 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), nr 25 („Zaczarowane pączki”),&#13;
nr 26 („Królowa sów”), nr 29 („Czerwony pies”), nr 49 („Potępiona księżniczka”) – za zbiorem&#13;
E. Puffke oraz nr 21 („Historya o rycerzu złotoskrzydłym, o porwanej dziewicy z drogim klejnotem i o złotym zamku”) – za edycją I. Danielewskiego (Poznań 1875).&#13;
2 Zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga…(DWOK T. 73/I),&#13;
s. XXXVIII.&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
�sama drapła zapewne do Moskala (tj. za kordon, czyli granicę) albo też do&#13;
Żyda, bo jużci tam, a nie gdzie indziej […] złodzieje znoszą zawdy dla swojego przezpieceństwa syćkie skradzione rzecy”1. Kolberg zdawał sobie sprawę&#13;
ze sposobu działania carskiej cenzury; w roku 1881 pisał do Juliana Horoszkiewicza, pisarza i niegdyś więźnia politycznego, zbieracza i wydawcy&#13;
pieśni patriotycznych, który zwracał się do niego z prośbą o radę i pomoc&#13;
w kompletowaniu materiału:&#13;
Co do innych pieśni patriotycznych zgodziłbym się chętnie na udzielenie Panu&#13;
tych, których (jako zbyt drażliwych dla cenzury warszawskiej) sam użyć nie&#13;
mogę, o ile takowe nie znajdują się w Pańskich Wspomnieniach z r. 1830–1831,&#13;
które posiadam2.&#13;
&#13;
Miał własne doświadczenia związane z przeszkodami, jakie cenzura warszawska stawiała wobec dopuszczenia do zbytu w Królestwie tomów wydawanych w Krakowie. Bratu Wilhelmowi, który w Warszawie pośredniczył&#13;
w rozwiązaniu tych kłopotów, tłumaczył:&#13;
Mam zwyczaj przed oddaniem manuskryptu do druku przeglądać go jeszcze&#13;
i odkładać na bok wszystko, co tchnie patriotyzmem (gdyż wielka część drukuje&#13;
się z kartek, które czasami ktoś inny napisał, a ja tylko przejrzałem i poprawiłem). Otóż większa część wskazanych przez Ciebie (i cenzurę) miejsc była prześlepioną przeze mnie, a korektor […] nie dbał wcale o usunięcie tych kawałków,&#13;
1 Zob. O. Kolberg. Krakowskie cz. I (DWOK T. 7), s. 34 (przyp.), s. 37 (przyp.**) oraz s. 102.&#13;
Cenzura nie dozwoliła także przewożenia do Warszawy i rozpowszechniania w Królestwie cz. II&#13;
Krakowskiego (DWOK T. 6) ze względu na pieśni w dziale „Dwory. Miasta” oraz przyśpiewki w „Tańcach”, w których pojawiały się rzeczywiste lub domniemane akcenty patriotyczne&#13;
i nawiązania do historii Polski, np. wzmianki o bitwie pod Racławicami, o królu Stefanie Batorym „gromiącym moskiewskie bojary”, o wojsku polskim, o potrzebie wolności, a także, jak&#13;
w tomie 7., słowo „Moskal” (np. w nr. 749: „Z jednej strony woda, z drugiej Skała, Kije, z trzeciej strony Moskal do miasteczka bije” czy w nr 764: „Wandę naśladujcie, Polaków całujcie,&#13;
bo Moskal i Niemiec zawsze cudzoziemiec”). Listę miejsc zakazanych w Królestwie w tomach&#13;
7. i 6. przesłał Oskarowi Wilhelm w liście z 18 XI 1875 r. (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64,&#13;
s. 548). Egzemplarzy poprawionych zgodnie z tymi wymogami nie udało się odnaleźć, prawdopodobnie do rozpowszechniania w Królestwie tomów 7. i 6. nie doszło. Zob. też E. Millerowa,&#13;
A. Skrukwa „Krakowskie”Oskara Kolberga…(DWOK T. 73/I), s. X–XI.&#13;
2 Brulion listu do J. Horoszkiewicza z 20 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 499. Chodzi o zbiór J. Horoszkiewicza Wspomnienia roku 1830–31, wiersze, pieśni z muzyką, marsze wojska polskiego odnoszące się do tej epoki zebrał i wydał… , z. I Słowa, z. II&#13;
Nuty, Lipsk 1880. Zob. też list J. Horoszkiewicza z 24 IV 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 479–480.&#13;
&#13;
254&#13;
&#13;
�więc zostały wydrukowane. Choć przyznać się muszę, że parę miejsc mniej&#13;
drażliwych zostawiłem sam, nie sądząc, aby je cenzura brała na serio1.&#13;
&#13;
Gromadził jednak, choć „przed publikacją odkładał na bok”, pieśni&#13;
patriotyczne, a ich znakomita niewydana część, przechowana w osobnej&#13;
tece, wydawana jest obecnie w monografiach nowych i w suplementach&#13;
do dawnych. Znaleźć tam można pieśni związane z powstaniem kościuszkowskim, z walkami okresu napoleońskiego, z powstaniem listopadowym i styczniowym, np. kilka zapisów Pieśni legionów J. Wybickiego czy&#13;
Szlachty w roku 1831 G. Ehrenberga. Podobnie nie przeznaczał Kolberg&#13;
do druku niektórych podań historycznych i opowieści zawierających treści&#13;
„niepożądane”, jak np. nacechowanych aluzjami do „Moskali” i „Moskwy”&#13;
(w znaczeniu Rosji) opowieści podkrakowskich narratorów A. Konopczanki.&#13;
Czasami w druku, rzadziej już w rękopisie, pomijał słowa, które mogły budzić sprzeciw czy kontrowersje, i wykropkowywał takie miejsca w tekście,&#13;
pozostawiając domyślności czytelnika właściwy sens, niekiedy uciekał się&#13;
do swoistego kamuflażu i zastępował drażliwie wyrazy czy treści neutralnymi, co powodowało zatarcie właściwego sensu, stanowiło rodzaj maski&#13;
na ogół czytelnej dla ówczesnego odbiorcy, ale przy zewnętrznym oglądzie&#13;
zmieniającej właściwe znaczenie czy logikę tekstu. W rękopisach odnaleźć&#13;
można szereg przykładów takich zabiegów. Np. w dwu wariantach ballady&#13;
o panu Cybulskim (Krawczyńskim) sprzedającym żonę Moskalom (tak pierwotnie w rękopisie) wprowadził własnoręcznie w manuskrypcie poprawkę,&#13;
zamieniając w tekście kilkakrotnie „Moskali” na „Tatarów” (wariant chełmski) i na „Kozaków” (wariant mazowiecki), przystosowując obie pieśni w ten&#13;
sposób do ewentualnej publikacji, ostatecznie jednak sam ich nie wydał,&#13;
znalazły się dopiero w odpowiednich suplementach2. Część tekstów folklo1 Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 553.&#13;
Zob. dalsza korespondencja w tej sprawie z Wilhelmem z pierwszej połowy 1876 r., tamże, listy&#13;
nr 403, 407, 418, 422 oraz z księgarzem i wydawcą, Maurycym Wolffem, z okresu od 10 XI 1879 r.&#13;
do !8 III 1880 r., tamże, cz. II (DWOK T. 65), nr 667, 669, 671, 703. Pieśni patriotyczne zachowały&#13;
się głównie, choć nie wyłącznie, w tece 36 Miscellanea (w zbiorach Arch. PTL, sygn. 1317–&#13;
–1325), w której gromadził Kolberg pieśni popularne z dworów i miast. Są publikowane w tomach&#13;
wydawanych w ramach Dzieł wszystkich w odpowiednich rozdziałach monografii, np. spory&#13;
ich zasób zamieszczono w suplemencie krakowskim (DWOK T. 73/II), s. 63–118, nr 864–918.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), nr 74 oraz Mazowsze cz. VI&#13;
(DWOK T. 41), nr 1212 – w tej pieśni dodatkowo Kolberg zanotował poprawkę z: „Moskale&#13;
bestyje” na: „Kozaki tymczasem”.&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
�ru, które się jednak zabiegom podobnym nie poddawały, zmuszony był od&#13;
razu „odkładać na bok”.&#13;
Zasadniczym deklarowanym celem, jaki sobie Kolberg w dokumentacji&#13;
folkloru wyznaczył, była – jak wiadomo – wierność ludowemu przekazowi.&#13;
Potwierdzają to liczne wypowiedzi badacza w przedmowach do wydawanych tomów, w korespondencji, publicystyce, polemikach itd. W sumie owa&#13;
postulowana zasada zachowania „prostoty wysłowienia ludowego”, zgodności postaci tekstu z kształtem, jaki „wyszedł z ust ludu”, podania w „nieskażonej postaci” śpiewanej pieśni czy opowiadanej bajki, z uwzględnieniem&#13;
wszystkich „zwichnięć” i zniekształceń przekazu, podlegała w praktyce&#13;
pewnym ograniczeniom, po części obiektywnym, po części warsztatowym.&#13;
O ile w rękopisach terenowych teksty folkloru są w większym stopniu wierne i utrwalają pierwotną wersję wykonawczą, o tyle w przypadkach redagowanych do druku ludowych pieśni czy prozy obserwujemy ingerencję&#13;
redakcyjną Kolberga. Poza wskazanymi wyżej działaniami narzuconymi&#13;
przez czynniki zewnętrzne, miała ona także inne cele. Zmierzała do „uczytelnienia” tekstu (wyjaśnianie niektórych gwarowych czy starszych wyrazów, dopowiedzenia w partiach eliptycznych), nadania mu spójności i logicznego porządku (kolejność zwrotek pieśni czy epizodów opowiadania),&#13;
uładzenia postaci formalnej (oznaczanie akapitów w powieściach, układu&#13;
wersyfikacyjnego dla pieśni), prostowania rażących „zwichnień” czy uzupełniania brakujących, choć oczywistych członów. Wprawdzie wariantów&#13;
kalekich, nieudolnych, słabych nie przeznaczał Kolberg do druku, ale te,&#13;
które wybrał, poddawał redakcyjnemu opracowaniu, nie zawsze w duchu&#13;
postulowanej ścisłej wierności. W przedmowie do części IV Krakowskiego,&#13;
tomu zawierającego ponad sto wariantów bajkowych, napisał:&#13;
Powieści tu przytoczone pochodzą z dość bliskich Krakowa okolic i spisanymi zostały głównie we wsiach Modlnicy, Modlniczce i Tomaszowicach. Przy&#13;
spisywaniu staraliśmy się zachować język i sposób wyrażenia się ludowy, nie&#13;
prostując ich mimo widocznego braku porządku u opowiadacza i tylko tam,&#13;
gdzie opowiadający wyniósł ze szkoły pewną w dykcji przesadę i rozwlekłość,&#13;
a nastrzępił mowę swą i skaził obcymi jej dodatkami, na dworskim lub rządowym zaczerpniętymi chlebie, pozwoliliśmy sobie oczyścić je z tych narośli, nie&#13;
nadwerężając autentyczności myśli i wyrażeń, i oddać w toku ludowej baśni&#13;
odpowiednim1.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. XII–XIII.&#13;
&#13;
256&#13;
&#13;
�Ów „odpowiedni tok ludowej baśni” musiał w oczywisty sposób odbiegać często od autentycznego przekazu w jego naturalnej nieporadności,&#13;
powtórzeniach itd. oraz „dodatkach”, jak to określa Kolberg. Praktyka ta,&#13;
w bardzo zresztą różnym stopniu stosowana przy poszczególnych typach&#13;
materiału folklorystycznego, oznaczała jednak ingerencję redakcyjną wydawcy, w czym Kolberg szedł w pewnej mierze utartą drogą ówczesnych&#13;
folklorystów. Mimo wszelkich deklaracji inaczej rozumiał wierność przekazu; na pierwszym miejscu stała wartość tekstu treściowa i estetyczna,&#13;
nie zaś jednostkowe wykonanie w określonej sytuacji przez konkretnego&#13;
narratora, ze ścisłym odnotowaniem indywidualnych cech jego wypowiedzi, wszystkimi jej niedostatkami i brakami. Interesowała go pieśń&#13;
czy opowieść jako utwór ludowy, a nie poszczególne jego wykonania.&#13;
Dokumentował tekst folkloru w różnych wprawdzie wariantach, ale już&#13;
nie wariant w różnych wersjach śpiewaka czy narratora, w czym zresztą&#13;
niebagatelną, jeśli nie decydującą rolę odgrywał brak miejsca w drukowanych tomach wobec ogromu zgromadzonego materiału i brak czasu,&#13;
by własnymi siłami podołać takiemu zamierzeniu. Warianty publikował&#13;
często w skróceniu, co widoczne już było w Pieśniach ludu polskiego,&#13;
odsyłając do tekstu pełnego, by nie powtarzać segmentów pieśni, które jednak po sięgnięciu do rękopisów okazywały się często nietożsame&#13;
językowo. Można więc mówić o poszukiwaniu stereotypu konkretnego&#13;
ludowego tekstu, o pewnej założonej typizacji czy standaryzacji tekstów,&#13;
które miały być czytelne, zrozumiałe, a także reprezentatywne dla kultury&#13;
ludowej regionu. Zaznaczyć przy tym należy, że szansę wiernego ukazania&#13;
rozmaitych formalnych i językowych postaci tekstów folklorystycznych&#13;
dają materiały zawarte w ineditach i suplementach. Zachowane w spuściźnie Kolberga, zanotowane zarówno przez niego, jak i przez inne współpracujące z nim osoby, wydawane po raz pierwszy bez retuszu i ingerencji&#13;
redakcyjnej badacza, dokumentują całą tę ówczesną złożoność rejestracji folkloru słownego i różnorodność ich kształtu językowego. Chodzi tu&#13;
przede wszystkim o zapisy prymarne, których nie przygotował Kolberg do&#13;
druku w postaci już retuszowanych czystopisów. Są to często całe zespoły&#13;
cennych tekstów, zwłaszcza pieśni i bajek, które nie weszły do ówczesnych monografii z powodu braku miejsca, musiały być eliminowane ze&#13;
względu na swoje treści lub przekazane zostały autorowi później, już po&#13;
ukazaniu się drukiem odpowiednich tomów.&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
�Zagadnienie to wiąże się ściśle z rozważanym dalej problemem selekcji&#13;
oraz systematyzacji i klasyfikacji tekstów folkloru, a także z rozumieniem&#13;
jego gatunków w ujęciu Kolberga.&#13;
Miejsce tekstów folkloru w Ludzie i Obrazach etnograficznych.&#13;
Selekcja i systematyzacja.&#13;
Przegląd gatunków: klasyfikacja, terminologia,&#13;
specyfika genologicznego ujęcia Kolberga&#13;
Znaczną część tekstów ludowych zamieszczał Kolberg w Ludzie i Obrazach etnograficznych w rozdziałach specjalnie poświęconych poszczególnym gatunkom folkloru słownego, tj. przede wszystkim pieśniom, opowieściom ludowym, przysłowiom i zagadkom. Jednak nie wszystkie teksty&#13;
pieśniowe i prozatorskie oraz mikroformy publikował Kolberg w osobnych&#13;
rozdziałach, gdzie były systematyzowane i klasyfikowane. Jak wspomniano, część lokował w innych rozdziałach monografii, wtapiając je w tekst&#13;
opisowy, informacyjny, zatem znaczna ich ilość nie jest objęta klasyfikacją&#13;
gatunkową, pozostaje poza nią, choć czasami poszczególne teksty publikowane w ten sposób określane bywają w rękopisach zwięzłą notą gatunkową.&#13;
Zapisy takie są rozsiane w różnych rozdziałach poszczególnych monografii,&#13;
a także w przypisach zamieszczanych na końcu tomów. Dotyczy to przede&#13;
wszystkim podań i opowieści wierzeniowych, których nie publikował Kolberg w osobnych rozdziałach, lecz przy ich pomocy charakteryzował „kraj”,&#13;
czyli opis topograficzny regionu, i „świat nadzmysłowy”, tj. obraz lokalnych&#13;
wierzeń, przesądów, praktyk czarodziejskich, leczniczych itp. Pozostałe gatunki tekstów również zamieszczane są według potrzeb autora w różnych&#13;
miejscach tomów, skąd trudno je często wyłowić. I tak teksty ludowe znaleźć można nie tylko pośród informacji topograficznych (podania historyczne&#13;
i lokalne, legendy), demograficznych (przysłowia, anegdoty), poświęconych&#13;
zwyczajom i obrzędom (pieśni, oracje i przysłowia), grom i zabawom (pieśni, rymowanki), wierzeniom (podania wierzeniowe, opowieści ajtiologiczne,&#13;
formuły magiczne), ale i w przypisach, często znacznie rozbudowanych na&#13;
końcu tomów (pieśni, wszystkie gatunki prozy, drobne formy). Wiele z nich&#13;
umyka przy wertowaniu tomów, pełnią funkcję ilustracji dla opisywanych&#13;
przejawów kultury lub dopełniają zręby treściowe tomów w przypisach, lecz&#13;
giną w masie szczegółów jako „reprezentanci” gatunków ujętych w osobnych&#13;
258&#13;
&#13;
�działach. I tak np. w tomie poświęconym krakowskim wierzeniom zamieścił&#13;
Kolberg przy opisie leczniczych i czarodziejskich właściwości roślin opowieści ilustrujące magiczną moc czyściczki – „rozryw-ziela” – i kwiatu paproci,&#13;
a w rozdziale o czarach i czarownicach zabawny wariant wątku „Wyprawa&#13;
na sabat”1. Niezwykle ciekawe i rzadkie w polskim folklorze bajki ajtiologiczne ilustrują tam opisywane wyobrażenia o stworzeniu świata, żywiołów,&#13;
piekła itd., a wierzenia na temat księżyca obrazuje anegdota o św. Jerzym&#13;
na księżycu i bajka magiczna o dwu siostrach i miesiącu2. Podobnie opis&#13;
tzw. świata nadzmysłowego w monografii wielkopolskiej, tj. w części VII&#13;
W. Ks. Poznańskiego, obrazuje około sześćdziesięciu rozmaitych opowieści&#13;
wierzeniowych, a w przypisach do wszystkich prawie monografii zawarty&#13;
jest obszerny materiał pieśniowy, podaniowy i wierzeniowy. Rodzi to komplikacje przy wyszukiwaniu materiału; niejednokrotnie trudno odnaleźć&#13;
w tomach Kolberga w tym samym miejscu danej monografii, podlegającej&#13;
przecież stałemu schematowi treści, konkretne teksty, np. podania o Twardowskim z bogatego polskiego repertuaru. Podania lokalne i historyczne są&#13;
wprawdzie stałym elementem opisu kraju we wszystkich monografiach regionalnych, ale można je również odnaleźć w innych rozdziałach czy w przypisach. Przysłowia przypisywane są do różnych działów, np. opisu ludu,&#13;
jego życia i pracy, nawyków i przesądów, zwyczajów czy wierzeń. Ciekawe&#13;
warianty pieśni, np. dziadowskich, pielgrzymkowych, pogrzebowych, weselnych, religijnych czy historycznych, także starszych, wydobytych z rzadkich&#13;
dokumentów i czasopism, z literatury staropolskiej i nowszej, a także popularnej przytaczane są w przypisach, czasami luźno powiązanych z tekstem&#13;
głównym. Dla przykładu w przypisach zebranych na końcu tomów znalazły&#13;
się m.in.: w monografii kujawskiej dwie „powiastki o zbójcach, złodziejach”&#13;
– „później nadesłane” Kolbergowi, w części I W. Ks. Poznańskiego rozbudowany wariant pieśni dziadowskiej o św. Łazarzu i bogaczu, udokumentowany w „Przyjacielu Ludu” w 1836 roku, w Kieleckiem zabawna „Parodia&#13;
na dziadów” z rękopisu W. Siarkowskiego, która z repertuaru księżowskiego&#13;
przeszła prawdopodobnie do ludowego, w Kaliskiem pieśni pielgrzymkowe&#13;
z melodiami oraz kilka dawnych pieśni maryjnych, m.in. XV-wieczny zapis&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 119–123, nr 2 „Czyściczka” (tam tekst&#13;
pt. „O żołnierzu i królewiczu”), s. 123–125, nr 4 „Paproć” (dwie wersje bez tytułu) oraz s. 96–98,&#13;
nr 211 (bez tytułu) –odpowiednio: T 951A + 3105, T 3100, T 3045.&#13;
2 Zob. np. Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 5–6, nr 4 („Bunt szatanów”, T 2451) czy s. 6–7&#13;
(„Jabłko Adama”, T 2461) oraz s. 29–30, nr 44 i s. 30 –31, nr 49 (T 1150A i T 480B).&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
�Bogurodzicy1. Bardzo często przywoływane są też dla celów porównawczych&#13;
warianty pieśni lub ich fragmenty z innych regionów.&#13;
W przypisach tych odnaleźć można wszystkie gatunki prozy, zwłaszcza&#13;
znaczną ilość legend i podań lokalnych, ajtiologicznych, historycznych&#13;
i wierzeniowych, przypisanych do miejscowości i topografii terenu, do&#13;
genezy ich nazw, do postaci i wydarzeń, a także do zjawisk z tzw. świata&#13;
nadzmysłowego z miejscami tymi związanych. Są tam także teksty parodystyczne, anegdoty i fraszki, opowieści wierzeniowe o demonach, wiedźmach i czarach, „gadki” o skarbach, zbójcach, złodziejach i oszustach, ale&#13;
i legendy herbowe, oracje i modlitwy, a także opowiadania traktowane&#13;
jako „próbki mowy”. Zamieszczał tam Kolberg również rozmaite przysłowia, na ogół łączone tematycznie, np. z życiem codziennym i pracą,&#13;
z wierzeniami, przesądami, sztuką lekarską czy zwyczajami przypisanymi&#13;
do świąt i świętych patronów w cyklu kalendarzowym. Najczęściej materiał ten pochodzi ze źródeł drukowanych, z różnych periodyków czy&#13;
prac zwartych, innych zbiorów folklorystycznych czy literatury pięknej,&#13;
niekiedy także ze starodruków. Spotykamy tam również ważne informacje o zasięgu czy rozpowszechnieniu niektórych wątków, odniesienia do&#13;
pokrewnych tekstów w innych regionach, komunikaty o braku w nich&#13;
niektórych form folkloru. Zdarzają się też cenne informacje o niektórych&#13;
wątkach czy wręcz tekstach z innych regionów niż ten, któremu poświęcona jest określona tytułem monografia. W sumie jest to materiał o różnej&#13;
wartości źródłowej; obok stylizowanej na ludową, wierszowanej „dumy”&#13;
pióra Majeranowskiego, wypisanej z „Pszczółki Krakowskiej” z 1820 roku,&#13;
można tam spotkać starą pieśń żołnierską wpisaną w książce z XVI wieku oraz dwa nowsze jej warianty poświadczone około 1830 roku czy&#13;
„pieśń pożegnalną narzeczonej dotąd przez lud śpiewaną”, przejętą za&#13;
pośrednictwem Glogera z broszury z połowy XVII wieku, a obok opowiadań tworzonych dla ludu, np. przez pisarzy takich jak J.K. Gregorowicz&#13;
czy J. Chociszewski, zapisy terenowe bajek, niekiedy realizacji wątków&#13;
1 Opowieści „O dwóch chłopach i o złodziejach” oraz „Zbójecka żona”, opatrzone nr 44 i 45&#13;
opublikował Kolberg w cz. I Kujaw (DWOK T. 3), na s. 323–328. Pieśń o Łazarzu i bogaczu&#13;
pochodzącą z artykułu Żebraki w Polsce zamieszczonego w „Przyjacielu Ludu” 1836, R 2, nr 51,&#13;
przedrukował w W. Ks. Poznańskiem cz. I (DWOK T. 9), s. 269–271. „Parodia na dziadów” z rękopisu W. Siarkowskiego pt. „Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa” znalazła się w cz. II&#13;
Kieleckiego (DWOK T. 19), na s. 256–262, a pieśni pielgrzymkowe i maryjne włączone zostały&#13;
do Kaliskiego (DWOK T. 23), s. 233–246, nr 232–259 oraz s. 247–254, nr 260–269.&#13;
&#13;
260&#13;
&#13;
�rzadkich czy wręcz unikatowych1. Warto dodać, że czerpanie z innych&#13;
źródeł przeważnie nie odbywało się bezkrytycznie. Świadczą o tym komentarze w rodzaju dotyczącego pieśni przywołanej wyżej, cytowanej za&#13;
Glogerem jako „dotąd przez lud śpiewanej”: „Że śpiewano pieśni te po&#13;
dworach i dworkach nie ulega zaprzeczeniu, wątpić atoli należy, aby w tej&#13;
formie przynajmniej powstały i pierwiastkowo nucone były po chatach&#13;
wieśniaczych” 2.&#13;
W swojej odpowiedzi polemicznej na zarzut wyrażony w recenzji H. Biegeleisena, że gromadzi materiał „bez ładu i składu”, Kolberg wyjaśniał:&#13;
[…] w przypisach zaś i notkach dawaliśmy wyciągi i komentarze to dłuższe, to&#13;
krótsze z dzieł różnych, polskich i zagranicznych, z broszur, gazet, listów itd., nader rzadko wdając się w bliższą ich ocenę, bo nie było to naszej pracy zadaniem,&#13;
a chodziło tylko o wyciągi pozostające jednak w ścisłym związku z przedmiotem&#13;
w tekście, pod tą a tą stronicą lub rubryką traktowanym, a to wszystko w celu&#13;
ułatwienia badaczowi poszukiwań przy pracy porównawczej. Związku tego, jaki&#13;
istnieje między przedmiotem jako szczegół etnograficzny w tekście podanym,&#13;
a odnoszącymi się doń jako akcesoria przypisami, recenzent wcale nie uwzględnił czy też go nie dopatrzył się3.&#13;
&#13;
Z takiej perspektywy zbieracza materiał tak różnorodny wydaje się&#13;
uzupełnieniem celowym. „Szczegół etnograficzny” – według określenia&#13;
Kolberga – potwierdzony w wierszu czy opowiadaniu popularnego pisarza czy w utworach przetwarzających wątki folklorystyczne, okazywał&#13;
1&#13;
&#13;
J.K. Rzesińskiego [K. Majeranowskiego] Dumę z powieści ludu wiejskiego, Olbrom&#13;
i Nida z „Pszczółki Krakowskiej” 1820, T. III, s. 161 przedrukował Kolberg w Kieleckiem&#13;
cz. I (DWOK T. 18), s. 209–211. Pieśń z XVI wieku „Piękne jest koło rycerskie” oraz dwa&#13;
późniejsze warianty „Pieśni o żołnierzu tułaczu” („Idzie żołnierz borem lasem”) przytoczył&#13;
Kolberg za artykułem Starożytna pieśń polska z „Pamiętnika Sandomierskiego” 1830, T. 2,&#13;
s. 109–114 w Sandomierskiem (DWOK T. 2), s. 255–257. Pieśń pożegnalną, weselną z broszury [Jana z Wychylówki] pt. Kiermasz wieśniacki Abo rozgwara Kmosia z Bartoszem&#13;
na Za-Wiślu (z poł. XVII wieku) zacytował za Z. Glogerem (zob. Pruski [Z. Gloger] Obchody&#13;
weselne, Kraków 1869, s. 236–238) w cz. V Mazowsza (DWOK T. 28), s. 352–353. Tamże znalazł się fragment innej pieśni weselnej także za Glogerem jw., pochodzący również z dawnego&#13;
druku z XVII wieku pt. Dama dla uciechy młodzieńcom i pannom, w której się zamykają&#13;
pieśni, tańce i padwany rozmaite. Natomiast w Sandomierskiem (DWOK T. 2), w przypisach&#13;
(s. 273–276) opublikował Kolberg trzy opowieści („Legenda”, „Klechda”, „Gadka”) zebrane&#13;
pt. „Próbki języka”.&#13;
2 O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 353.&#13;
3 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena… (DWOK T. 63), s. 393.&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
�się interesujący ze względu na kontynuację tradycji, żywotność form i ich&#13;
twórczą dynamikę. Tyle, że dokumentował wtedy raczej zjawisko współcześnie nazywane folkloryzmem niż sam żywy folklor, mieszając obie kategorie.&#13;
Fakt, że część tekstów ludowych nie występuje w dziele Kolberga w sposób izolowany, lecz wtopiona w opis autorski służy charakterystyce różnych zjawisk kultury, oraz że znaczna część takich zapisów zebrana jest&#13;
w uzupełniających przypisach bez segregacji źródłowej, chronologicznej,&#13;
a zwłaszcza gatunkowej, znacznie utrudnia wyodrębnienie konkretnych&#13;
przekazów i ich grup gatunkowych w zebranym przez Kolberga materiale.&#13;
Z drugiej jednak strony jest w pewnym sensie naturalną konsekwencją&#13;
synkretycznego pojmowania przejawów kultury na określonym wczesnym&#13;
etapie badań nad folklorem. Niejako przy okazji źródłowe „silva rerum”&#13;
w komentarzach Kolberga przynosi szereg cennych przyczynków do dziejów folkloru słownego, pisanych świadectw ciągłości tradycji ustnej w ujęciu ogólnopolskim i regionalnym, materiału porównawczego dotyczącego&#13;
wędrówki i zmienności wątków czy przeciwnie – stabilności niektórych.&#13;
Ponadto, jak się okazuje współcześnie, dzięki takim penetracjom literackim,&#13;
choć nie ustrzegł się Kolberg błędów i mielizn w doborze źródeł, utrwalił&#13;
wiele nieznanych tekstów folkloru, nawet unikatowych przekazów ze źródeł&#13;
dziś niedostępnych, zagubionych lub zapomnianych. Otwiera to odrębne&#13;
pole dla badań nad dziejami szeregu utworów przechowanych w tradycji&#13;
ustnej.&#13;
Ogromny materiał folklorystyczny, gromadzony często wiele lat wcześniej niż autor Ludu mógł go wydać, narastający latami w jego archiwum,&#13;
przed drukiem zamierzonych monografii poddawał Kolberg selekcji. Ponad&#13;
pół wieku temu J. Krzyżanowski tak pisał o tekstach folkloru i ich doborze&#13;
u Kolberga:&#13;
Nie raził go, i słusznie, „brak porządku u opowiadacza”, stąd w zapisach jego&#13;
tekstowych, czy to będą pieśni czy bajki, jest ogromnie dużo materiału prymitywnego, zniekształconego przez pamięć lub uwagę śpiewaka czy bajarza, ale&#13;
wskutek tego właśnie autentyczność tych zapisów nie budzi żadnych zastrzeżeń.&#13;
Mało jest tu natomiast tekstów nacechowanych wyraźną nieudolnością czy brakiem inteligencji, najwidoczniej zbieracz selekcjonował je starannie i do druku&#13;
podawał to, co odpowiadało jego wymaganiom. Nosząc się kiedyś z zamiarem&#13;
wydania wyboru bajek ludowych, odnotowywałem warianty wzorowe, godne&#13;
upowszechnienia, słowem – warianty czytelne, wolne od rażących potknięć,&#13;
262&#13;
&#13;
�przekręceń i innych zniekształceń. I wśród wybranych stale występowały bajki&#13;
zapisane przez Kolberga1.&#13;
&#13;
Jest to opinia wybitnego znawcy, z którą do dziś liczą się badacze; nie&#13;
straciła też na swojej wiarygodności, choć konieczne jest zastrzeżenie. Dodać bowiem należy, że jej autor oceniał w ten sposób dostępny wówczas&#13;
dorobek Kolberga w dziedzinie literatury ludowej, drukowany w XIX wieku. Rękopisy dokumentują jednak znaczne zróżnicowanie pod tym względem, przechowały się w nich także warianty słabsze, niedokończone, niejasne czy skrócone, a nawet okaleczone. Świadczą o tym materiały wydawane&#13;
obecnie.&#13;
Aby dostarczyć jak najbogatszego materiału do badań nad pieśniami&#13;
i bajkami, nad mechanizmem ich życia i zmian w ustnym obiegu i tradycji&#13;
pisanej, Kolberg gromadził najrozmaitsze teksty o wątkach powszechnie&#13;
znanych i rzadkich, specyficznych dla regionu i całej Polski, różnych funkcją, treścią i formą, począwszy od starych pieśni obrzędowych i ballad po&#13;
ulotne przyśpiewki, od zeszycików różnych osób z zapisami pieśni patriotycznych i popularnych, od utrwalonych w tradycji podań historycznych&#13;
i dawnych bajek magicznych, po świeżo tworzone opowieści wierzeniowe&#13;
i anegdoty nawiązujące do bieżących zdarzeń. Zasób zebranych tekstów&#13;
– określony wcześniej – wymagał panowania nad ogromnym materiałem&#13;
i wyjątkowej erudycji przy wyborze, w czym pomocne oczywiście było&#13;
doświadczenie badacza nabyte w długoletnim obcowaniu z folklorem.&#13;
Zarówno wypowiedzi Kolberga, jak i rezultaty selekcji obserwowane&#13;
dzięki porównaniu materiału drukowanego z zachowanymi rękopisami&#13;
pozwalają stwierdzić, że do publikacji wybierał Kolberg przede wszystkim warianty pełne, czytelne, zrozumiałe, kierując się jednak głównie&#13;
ich reprezentatywnością dla repertuaru regionu, a więc znaczeniem dla&#13;
dokumentacji folklorystycznej, a nie wartością artystyczną, poetyckimi&#13;
czy epickimi walorami. Ze względu na znaczenie twórczości słownej dla&#13;
obrazu kultury lokalnej nie eliminował zatem często wariantów mniej&#13;
udanych; obok tekstów o walorach estetycznych zdarzały się także słabsze, toporniejsze, mniej ciekawe, ale dla badacza znaczące. O pieśniach&#13;
wielkopolskich pisał:&#13;
1 J. Krzyżanowski Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, w: tegoż Szkice&#13;
folklorystyczne T. 1, Kraków 1980, s. 271.&#13;
&#13;
263&#13;
&#13;
�Wartość tych ludu utworów historyczna, lingwistyczna, obyczajowa, wreszcie&#13;
poetyczna, jak to z samej natury rzeczy wynika, nie może być jednakową, stąd&#13;
obok nader cennych napotykamy nierzadko czcze i liche; wszystkie atoli są&#13;
wiernym odbiciem uczuć, wrażeń i zapatrywań wielkopolskiego ludu1.&#13;
&#13;
Na pierwszym miejscu nie stał więc artyzm, „poetyczność” folkloru, ale&#13;
odbicie w nim ludowej wizji świata w jej regionalnej odmianie i kulturowej&#13;
specyfice. To stanowisko było w dużej mierze nowatorskie; współcześnie&#13;
świadomość badawcza folklorystów jest bardzo zbliżona – podobną opinię&#13;
wyraził J. Krzyżanowski sto lat po Kolbergu:&#13;
[…] w przeciwieństwie do innych literackich, w zasadzie jednotekstowych, twory&#13;
folklorystyczne są wielotekstowe, a wskutek tego wszystkie teksty pieśni ludowej, bajki, podania, zagadki, przysłowia i in. mają jednakową wartość dokumentarną. Dla badacza–folklorysty tekst artystycznie lichy ma takie samo znaczenie,&#13;
jak tekst doskonały, a bywa – choć brzmi to paradoksalnie – że może mieć&#13;
znaczenie nawet większe2.&#13;
&#13;
Jak wspomniano wcześniej, musiał się też Kolberg liczyć z ograniczeniami obiektywnymi. Obok wymogów, wręcz restrykcji cenzury władz zaborczych, należała do nich także konieczność respektowania ówczesnych norm&#13;
obyczajowych. Na publikację nieprzyzwoitych tekstów i treści konwenans&#13;
obowiązujący w życiu publicznym nie pozwalał, a trzeba się było z nim&#13;
liczyć ze względu na dalszy postęp badań i druku kolejnych tomów, który&#13;
był uzależniony od dochodu ze sprzedaży książek już wydanych. Zatem&#13;
eliminował Kolberg takie utwory, w których obscenicznych wyrazów czy&#13;
konceptów nie można było zastąpić neutralnymi treściowo lub ich pominąć, pozostawiając lukę zaznaczoną wykropkowaniem. Był tu jednak znacznie liberalniejszy niż jego romantyczni poprzednicy, a zachowane rękopisy&#13;
wskazują, że w trakcie badań terenowych notował cały repertuar wykonawcy, a więc także pieśni i przyśpiewki obsceniczne, dykteryjki i anegdoty&#13;
odbiegające treścią od powszechnie obyczajowo akceptowanych. O przyśpiewkach tanecznych, w których takie „swawolne” elementy pojawiały się&#13;
najczęściej, pisał w cytowanej wyżej wypowiedzi z 1857 roku, że wprawdzie wiele z nich musiał pominąć w druku ze względu na ich nieprzyzwoitą&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VIII.&#13;
J. Krzyżanowski Tekstologia folklorystyczna, w: tegoż Szkice folklorystyczne…T. 1, s. 67.&#13;
&#13;
264&#13;
&#13;
�treść i obowiązujące kryterium obyczajowe, lecz część takich tekstów, mimo&#13;
ich mniejszej wartości artystycznej, opublikował dla pokazania różnorodności pieśniowego repertuaru ludowego1.&#13;
Kolejnym względem, z którym Kolberg musiał się liczyć przy selekcji&#13;
materiału, była limitowana przez koszty druku objętość wydawanych tomów. Wysokość tych kosztów, zwłaszcza druku nut, wobec stałych niedoborów finansowych badacza narzucała odłożenie „na bok” szeregu tekstów,&#13;
z których część przetrwała do dziś archiwum i dopiero obecnie jest publikowana. Nie ma wydanej przez autora Ludu monografii regionalnej, dla&#13;
której nie zachowały się teksty folkloru przez niego niewydane. Dotyczy to&#13;
zwłaszcza pieśni, ale po części także innych gatunków2. Kłopoty te nękały&#13;
Kolberga przez cały czas działalności wydawniczej i z pewnością zaważyły&#13;
w dużej mierze na zasobności poszczególnych monografii, choć decydowały o niej oczywiście i inne, merytoryczne względy, takie jak stan i ilość&#13;
pozyskanego materiału.&#13;
Dla doboru tekstów fundamentalne znaczenie miał dostrzeżony przez&#13;
Kolberga fakt wzajemnego przenikania się twórczości ludowej i literackiej,&#13;
płynności granicy między nimi. W czasie długoletniego obcowania z folklorem badacz zaobserwował to zjawisko jako dwustronny proces, który&#13;
sprawia, że granica między nimi bywa nieostra, że teksty folkloru, krzyżując&#13;
się z popularnymi, tworzą rozmaite nowe formy i nowe odmiany. Pieśni&#13;
i opowieści z literatury pisanej wędrują do środowiska chłopskiego, tradycyjny repertuar wsi przedostaje się do literatury popularnej i wysokiej.&#13;
Proces ten, widoczny już w pracach poprzedników, np. Wacława z Oleska&#13;
czy Żegoty Paulego, którzy włączali pieśni pochodzenia literackiego wykonywane we dworach, Kolberg starał się udokumentować w swoich zbiorach, co szczególnie wyraźnie zaobserwował w Krakowskiem i w Poznańskiem. Gromadził więc – jak już wcześniej wspomniano – teksty popularne,&#13;
pieśni śpiewane w dworach, dworkach i w miastach, tworząc dla nich&#13;
osobne rozdziały wyróżniane tytułem: Pieśni szlacheckie, mieszczańskie&#13;
lub Miasta i dwory, gdyż dopiero taki repertuar mógł w jego rozumieniu&#13;
ukazać obraz kultury narodowej. Już w Sandomierskiem, charakteryzując pieśni szlacheckie, dworskie, mieszczańskie jako przejęte z literatury&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.&#13;
Materiały te publikowane są obecnie w serii suplementowej DWOK, zawierającej uzupełnienia do monografii wydanych przez Kolberga.&#13;
2&#13;
&#13;
265&#13;
&#13;
�i teatru, z „oper, operetek, melodramatów, krotochwil, aryj cudzoziemskich&#13;
lub swojskich itp.” czy „wzięte lub wykwitłe z ludu, bardzo szczęśliwie&#13;
[…] do rzeczy zastosowane lub naśladowane”, czy wreszcie „pozostałością&#13;
starej szlachetczyzny będące”, stwierdzał, że „upowszechniły się po kraju&#13;
za pomocą podróży, jarmarków i odpustów”, że „po całym rozlegają się&#13;
kraju, tj. po bawialniach, gotowalniach, kredensach, garderobach, oficynach&#13;
dworskich i folwarcznych, po miastach, miasteczkach, oberżach (zajazdach),&#13;
ogródkach spacerowych itp.” I określał swoje stanowisko:&#13;
Obfitość ich jest tak wielką (więc i znaczenie), że umieszczając je cząstkowo pod&#13;
oddzielną rubryką, nie sądzę, abym tym sposobem uwłaczał śpiewom czysto&#13;
ludowym; owszem, oryginalność tych ostatnich w tym jaśniejszym zabłyśnie&#13;
świetle. Zresztą, gdy do ogólnego obrazu muzyki narodowej należą wszystkie&#13;
pieśni czy to ludowe, czy szlacheckie, czy oryginalne, czy naśladowane, sądzę&#13;
więc, że należycie wywiążę się z przyjętego zadania, dając wszelkie nabytki, jakie&#13;
i na tej ostatniej pozyskałem niwie1.&#13;
&#13;
Dodawał też, że przy takich pieśniach podawać będzie nazwisko autora&#13;
lub dzieło, „z którego pieśń została wyjętą, o ile tylko szczegóły te będą&#13;
mi wiadome”. Podobnie kilkanaście lat później pisał o pieśniach zamieszczonych w monografii Poznańskiego, a pochodzących z miast i dworów&#13;
szlacheckich:&#13;
Wspomnieć nam tu wypada, że jak wśród pieśni ludowej mocno się w Wielkopolsce czuć daje przymieszany do niej żywioł szlachecko-dworski i miejski&#13;
[…] jako owoc wpływu obu tych stanów na lud wiejski, tak znów na odwrót,&#13;
niektóre z pieśni szlacheckich i miejskich zdają się jakoby wprost z łona ludu&#13;
wykwitłe […]. W ogóle zastosować tu można zdanie wyrzeczone przez nas w serii II (Sandomierskie) na s. 173 o oddziaływaniu wzajemnym na siebie, jak i poetycznym usposobieniu dworów i chat. Że w Wielkopolsce wpływy te działały&#13;
silniej i wcześniej niż w Sandomierskiem, stąd też i wyrazistszą okazuje się tu&#13;
obu tych żywiołów asymilacja2.&#13;
1 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173–174. Kolberg przyznawał tam również, że&#13;
niełatwo jest „odznaczyć dokładnie granice pieśni szczerowłościańskiej od szczeroszlacheckiej&#13;
wówczas, gdy jedna i druga nosi na sobie też same cechy wspólnej im narodowości” (s. 173,&#13;
przyp.).&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. III. Kolberg podaje tam również przykłady takich pieśni nieludowych, ale – jego zdaniem – „jakoby wprost z łona ludu wykwitłych”&#13;
&#13;
266&#13;
&#13;
�W rezultacie w tomach Kolberga, zwłaszcza w części II Krakowskiego oraz części V W. Ks. Poznańskiego, odnaleźć można szereg pieśni pochodzenia literackiego do słów J. Kochanowskiego, F. Karpińskiego, F.D.&#13;
Kniaźnina, K. Brodzińskiego, A. Chodźki, W. Syrokomli, A. Mickiewicza,&#13;
B. Zaleskiego, W. Pola, J. Tetmajera i innych, mniej znanych poetów, arie&#13;
operetkowe i wodewilowe, m.in. z Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, piosenki łacińskie z repertuaru starej liryki studenckiej, waganckiej&#13;
czy żakowskiej, aryjki i śpiewy ze sceny teatralnej spopularyzowane we&#13;
dworach i w salonach. Nie zawsze jednak podany jest autor tekstu, czasami autorstwo określone jest błędnie, sporo jest też tekstów tego typu&#13;
bezimiennych. Pieśni te dokumentują proces odrywania się od kręgu ich&#13;
twórców i przenikania do repertuaru popularnego, ukazują pogranicze obu&#13;
światów. Przynoszą też ciekawy materiał dla historyka literatury, gdyż bywają świadectwem popularności poetów w określonym czasie. Natomiast&#13;
wyraźnie nieludowych tekstów prozatorskich, opowiadanych językiem literackim, a nawet stylizowanych, Kolberg nie wyodrębniał ze względu na&#13;
ich charakter w osobnych działach, tak jak czynił to z pieśniami, lecz łączył&#13;
je z innymi opowieściami.&#13;
Systematyka i kwalifikacja gatunkowa folkloru słownego w ramach monografii regionalnych stanowiła dla Kolberga istotny problem metodologiczny. By zgromadzić jak najobszerniejszy materiał źródłowy dla przyszłych&#13;
badaczy i prac komparatystycznych, musiał zadbać o uporządkowanie&#13;
i klasyfikację tekstów. Wielokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach&#13;
wagę „usystematyzowania” materiału dla dalszych prac analitycznych i interpretacyjnych. Kryterium nadrzędne, niejako wyjściowe, dla wszystkich&#13;
tekstów folkloru, tak jak i dla materiału etnograficznego, stanowił –jak wiadomo – określający profil całego przedsięwzięcia wydawniczego podział&#13;
i przydział regionalny, o którym decydowała konkretna lokalizacja geograficzna opatrywanych odpowiednimi notami tekstów. W ramach każdej&#13;
monografii wyznaczył osobne rozdziały poświęcone pieśniom, tekstom prozatorskim, przysłowiom, co wyraził już w tytule swojej serii wydawniczej:&#13;
Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy,&#13;
gusła, zabawy, muzyka i tańce. I począwszy od 1865 roku, kiedy wydał&#13;
niepełną jeszcze monografię sandomierską, aż do ostatnich tomów Kaliskiego, Mazowsza, Chełmskiego, konsekwentnie tworzył w każdej serii&#13;
(tj. nr 44, 45, 49, 54, 55 itd.).&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
�regionalnej osobne działy przeznaczone dla literatury ludowej, niezależnie&#13;
od wzmiankowanych wyżej praktyk umieszczania ich z różnych względów,&#13;
przede wszystkim synkretycznego widzenia przejawów kultury, w różnych&#13;
miejscach swoich tomów. Ilość i charakter zgromadzonego materiału warunkowały oczywiście zasób i profil zebranych tekstów, czasami bogactwo&#13;
pieśni czy opowieści skłaniało do wypełnienia nimi całych lub prawie&#13;
całych tomów przynależnych do danej monografii1. Uwzględniał przy tym&#13;
zróżnicowanie etniczne, włączając do monografii regionów południowo–&#13;
wschodnich pieśni i opowieści ukraińskie (w Pokuciu, Chełmskiem i Przemyskiem). W obrębie zaś poszczególnych rodzajów i gatunków stosował&#13;
specjalną dla nich klasyfikację, w której kryteria funkcji, treści i formy różnie się przeplatały, dopełniały lub krzyżowały.&#13;
Należy przyjrzeć się tym gatunkom kolejno, zaczynając od pieśni, najliczniej i najróżnorodniej reprezentowanych w dorobku folklorystycznym&#13;
Kolberga.&#13;
Pieśni&#13;
Systematyka pieśni, jako utworów towarzyszących wszystkim niemal&#13;
codziennym i uroczystym, radosnym i tragicznym, doraźnym i trwającym&#13;
w zbiorowej pamięci, zwykłym i niezwykłym sytuacjom i przejawom życia&#13;
wsi, stanowiła szczególne wyzwanie dla badacza. Z problemami klasyfikacji&#13;
poezji ludowej borykali się już poprzednicy Kolberga, wydawcy pierwszych&#13;
zbiorów, którzy też różnie sobie z nimi radzili. Do dziś jest to problem nierozwiązany zadowalająco i jednolicie. Choć przez lata pojawiały się i pojawiają bardziej lub mniej udane koncepcje w tym zakresie, żaden model&#13;
systematyki nie został dotąd powszechnie wdrożony2.&#13;
1 Poza monografią gatunkową Pieśni ludu polskiego (ballady i tańce) tomy zawierające&#13;
tylko pieśni z danego regionu to cz. IV i V W. Ks. Poznańskiego oraz cz. II Mazowsza (DWOK&#13;
T. 12, 13 i 25), a z przewagą bajek i opowieści – Krakowskie cz. IV, W. Ks. Poznańskie cz. VI,&#13;
Pokucie cz. IV (DWOK T. 8, 14 i 32).&#13;
2 O problemach systematyzowania pieśni pisali m.in. J. Krzyżanowski Pieśń ludowa świecka, w: tegoż Szkice folklorystyczne, T. 2, Warszawa 1980, s. 7–28; J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru, w: Literatura popularna–folklor–język, red.&#13;
W. Nawrocki, M. Waliński, T. 2, Katowice 1981, s. 7–25; J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki polskiej pieśni ludowej, w: Z problemów badania kultury ludowej, red. T.&#13;
Kłak, Katowice 1988, s. 49–75; J. Adamowski Wiedza potoczna informatorów jako podstawa&#13;
&#13;
268&#13;
&#13;
�Wacław z Oleska, autor Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego,&#13;
zbioru wzorcowego dla całego pokolenia przyszłych badaczy i wydawców,&#13;
wyrażał swoje rozterki na ten temat w przedmowie:&#13;
Mnóstwo zebranego materiału wymagało ścisłego uporządkowania, lecz jakichże trzymać się zasad w piśmiennym podziale polskich pieśni, które nigdy napisane nie były?1&#13;
&#13;
Zapoznał się wprawdzie z zasadami klasyfikacji pieśni słowiańskich, ale&#13;
te rozwiązania uznał za nieodpowiednie dla swojego materiału. Ostatecznie&#13;
jednak wybrał wersję Vuka Karadżicia i podzielił pieśni na żeńskie i męskie. Do grupy pierwszej zaliczył m.in. pieśni śpiewane w czasie obrzędów&#13;
i zabaw, pieśni miłosne, rolnicze, pasterskie, myśliwskie, flisackie, górnicze,&#13;
wojackie, do drugiej – pieśni historyczne i dotyczące pojedynczych osób.&#13;
Grupował też pieśni według obszaru zamieszkania informatorów, nie przyjmując kryterium etnicznego ze względu na wymieszanie ludności polskiej&#13;
i ruskiej w obrębie Galicji.&#13;
Inną zasadę przyjął Żegota Pauli w Pieśniach ludu polskiego w Galicji, ustalając podział hierarchiczny. Wydzielił pięć grup: 1. Pieśni obrzędowe (tu także związane ze zwyczajami dorocznymi i z grami i zabawami);&#13;
2. dumy historyczne i religijne (legendy), ballady oraz „ułomki i inne miłosnej treści”; 3. pieśni różnych stanów i przy różnych zatrudnieniach; 4. „burleszki i pieśni szydebne”; 5. pieśni do tańca. Podział ten, choć był bardziej&#13;
przejrzysty, mieszał kilka zasad. Uwzględniał jednak sytuację wykonawczą&#13;
i potrzebę zestawiania wariantów. W ocenie Jerzego Bartmińskiego:&#13;
Oba przedstawione kryteria […] stały się bardzo istotne w późniejszych próbach&#13;
systematyzacji folkloru. Całość zatem dorobku Ż. Paulego w zakresie klasyfikacji&#13;
systematyki tekstów folkloru, w: Genologia literatury ludowej. Studia folklorystyczne, red.&#13;
A. Mianecki i V. Wróblewska, Toruń 2002, s. 37–46; P. Grochowski Kolberg – „Nowy Kolberg”&#13;
– cyberkolberg. Z problemów systematyki polskich pieśni ludowych, w: „Ja daję właśnie&#13;
materiał…”. O dziele Oskara Kolberga…, s. 57–74. Zob. też A. Skrukwa Systematyka pieśni&#13;
w „Dziełach wszystkich” Oskara Kolberga w świetle źródeł rękopiśmiennych, w: Tekst ustny.&#13;
Struktura i pragmatyka, problemy systematyki, ustność w literaturze, red. M. Abramowicz, J.&#13;
Bartmiński, Wrocław 1989, s. 155–165; taż Niektóre problemy systematyki pieśni w „Dziełach&#13;
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Fascynacje folklorystyczne. Księga poświęcona pamięci&#13;
Heleny Kapełuś, red. M. Kapełuś, Warszawa 2002, s. 123–128; E. Miller, A. Skrukwa Oskar&#13;
Kolberg 1814–1890, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918, pod red. J. Krzyżanowskiego&#13;
i H. Kapełuś, Warszawa 1982, s. 25–103.&#13;
1 Wacław z Oleska [W. Zaleski] Pieśni polskie i ruskie…, s. XII.&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
�polskich pieśni ludowych należy ocenić dosyć wysoko. W tych poczynaniach można bowiem odnaleźć pierwociny naszej współczesnej genologii folklorystycznej1.&#13;
&#13;
Nawiązując z pewnością do koncepcji znanego sobie dobrze zbioru poprzednika, Kolberg rozwinął i udoskonalił w swoim dziele model systematyki pieśni, ustalając jej najpełniejszy kształt, praktycznie weryfikowany&#13;
na ogromnym materiale i korygowany w zależności od zasobu źródłowego. I na długo wyznaczył przyszłym badaczom wzorzec porządkowania&#13;
folkloru pieśniowego. Uznając za pierwszoplanowe kryterium regionalne&#13;
– inaczej niż poprzednicy – respektował, jak wspomniano, zróżnicowanie&#13;
etniczne i społeczne. Publikował w ramach odpowiednich rozdziałów monografii także pieśni ruskie, nie rozdzielając ich od polskich ze względu na&#13;
język. Grupował natomiast w osobnych działach pieśni tzw. powszechne&#13;
oraz pieśni szlacheckie i mieszczańskie.&#13;
Podstawową zasadę podziału, na najwyższym poziomie systematyzowania (porządkowania) materiału, kolejną po pierwszorzędnej dla całego&#13;
dzieła geograficznej, wyznaczało dla Kolberga kryterium synkretyczności&#13;
pieśni, w oparciu o które wydzielał dwie odmienne grupy. Do pierwszej&#13;
zaliczał utwory, które pozostawały w integralnym związku z sytuacją wykonawczą, muzyką i tańcem, do drugiej pieśni autonomiczne, powszechne,&#13;
„zwyczajne”. Pieśni związane organicznie ze zwyczajami, obrzędami oraz&#13;
grami i zabawami zamieszczane były w towarzyszącym im kontekście&#13;
opisywanych zwyczajów dorocznych w cyklu kalendarzowym, od Bożego&#13;
Narodzenia począwszy, oraz obrzędów rodzinnych w cyklu życia ludzkiego (chrzcin, wesel, pogrzebów), a także zabaw i gier, których dynamikę&#13;
inspirowały. Ich miejsce w przebiegu ceremonii czy uroczystości wyznaczała sytuacja, moment, okoliczności wykonania określone w jednostkowej&#13;
relacji o konkretnym obrzędzie czy zabawie. Układ w ramach rozdziałów&#13;
dotyczących zwyczajów i zwłaszcza obrzędów oparty był znowu o lokalizację geograficzną poszczególnych typowych dla danej miejscowości czy&#13;
okolicy uroczystości, kolejno według niej prezentowanych. W związku&#13;
z tym np. warianty pieśni plonowych czy oczepinowych nie zostają zebrane&#13;
w danej monografii razem, ale dokumentowane są w ramach poszczególnych relacji o dożynkach czy weselach, których opisy w liczbie kilku lub&#13;
kilkunastu, a czasami i więcej, jak w Poznańskiem, pochodziły z różnych&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki…, s. 54–55.&#13;
&#13;
270&#13;
&#13;
�miejscowości regionu. Odszukanie ich i zestawienie wymaga więc wertowania wszystkich publikowanych dokumentacji danego zwyczaju czy obrzędu. Częściowo rekompensuje to wiązanie wariantów odsyłaczami, nie&#13;
jest to jednak praktyka stosowana konsekwentnie. Kontekst, w którym dane&#13;
pieśni zostały wykonane, określają kwalifikatory o różnym stopniu szczegółowości: od dość ogólnego określenia części obrzędu (rozpleciny, oczepiny),&#13;
poprzez wskazanie jego momentu („gdy mają wsiadać do kościoła”, „kiedy&#13;
zasiadają do stołu”), do bardziej szczegółowych informacji, kto śpiewa, „do&#13;
kogo” i kiedy („po obiedzie śpiewają swachy do młodego”, „gospodynie do&#13;
młodej przy wyprowadzaniu do kościoła”). Bardzo często są to dokładne&#13;
i rozbudowane wskazówki, co szczególnie widoczne jest w dokumentacji&#13;
wesel, zdarza się jednak, że kontekst zasygnalizowany jest skąpo lub że&#13;
grupa następujących po sobie pieśni nie zostaje opatrzona odpowiednim&#13;
komentarzem.&#13;
Kierując się kryterium synkretyczności, zamieszczał też Kolberg teksty&#13;
przyśpiewek w rozdziale „Tańce”, przypisując je tam, zgodnie z sytuacją&#13;
wykonawczą, do melodii tanecznych, z którymi były strukturalnie, ale&#13;
niekoniecznie stabilnie, związane. Zasadę podziału wyznaczało wówczas&#13;
najpierw metrum dwu- lub trójdzielne, potem charakter tańca, wreszcie&#13;
do pewnego stopnia treść tekstu, często jednak trudna do zdefiniowania&#13;
poprzez swoją doraźność, ulotność, spontaniczność. Przyśpiewki te były&#13;
na ogół improwizowane w trakcie tańca i zabawy na potrzebę chwili, niekiedy układały się sytuacyjnie w aglutynaty luźniej lub ściślej zespolone&#13;
np. pojedynczym, przypadkowym motywem, a ich segmenty mogły być&#13;
dowolnie łączone lub rozdzielane. Słowa grały więc w tym układzie rolę&#13;
drugorzędną. Główną wyznaczał rodzaj tańca, któremu towarzyszyły, czyli&#13;
kontekst pozawerbalny, muzyczny i choreograficzny.&#13;
Specyfikę tego gatunku tekstów folkloru badacz wyjaśniał, tak pisząc&#13;
m.in. o przyśpiewkach krakowskich:&#13;
Wówczas gdy rytmy krakowiaka w jednostajnych powtarzają się odstępach,&#13;
a miara wiersza jest jednakową, śpiewak wszelkie nawijające mu się słowa,&#13;
czyli wyrazy swej śpiewki, o ile tylko do owego rytmu przystają, bez skrupułu&#13;
pod bieżącą podkłada melodię. Stąd to bywa, że słowa wielkiej krakowiaków&#13;
(jak i obertasów) liczby, na jednę i tęż samą śpiewane być mogą nutę i odwrotnie, jeden i ten sam dwuwiersz w rozmaite przyoblec się może tony. Przytoczone więc w zbiorze niniejszym słowa, pod melodię podłożone, z małym&#13;
271&#13;
&#13;
�tylko wyjątkiem (tyczącym się osobliwie pierwszych krakowiaków) uważać&#13;
należy za przypadkowo przez śpiewaka do nuconej przezeń przystosowane&#13;
melodii1.&#13;
&#13;
Podobnie uzasadniał odmienność przyśpiewek od pieśni w odniesieniu do tekstów kołomyjek, tańców charakterystycznych dla południowo-wschodnich kresów Rzeczypospolitej:&#13;
Nikomu bowiem z dawniejszych nawet zbieraczy rzeczy ludowych nie przyszło&#13;
na myśl nazwać pieśniami kołomyjek, śpiewek krótkich, przyśpiewek, piosneczek okolicznościowych, wśród tańca najczęściej improwizowanych, równie jak&#13;
krakowiaki urywkowych, nuconych już to w dwu- i czterowierszowych zwrotkach, już zbitych w kilko- lub kilkunastozwrotkowe aglomeraty […], a mogące&#13;
równie dobrze w razie potrzeby lub przepomnienia być rozbitymi, czyli (wedle&#13;
słów sz. recenzenta) „posiekanymi” w drobniejsze pojedyncze znów zwrotki, bo&#13;
każda tworzy zwykle odrębną, w sobie zamkniętą całość, a która to własność&#13;
śpiewkę taką odróżnia stanowczo od pieśni, gdzie ze względu na treść tej ostatniej wyrzucać zwrotek bez szkody dla utworu nie można […]2.&#13;
&#13;
W praktyce, przygotowując takie „śpiewki” do druku, sam zestawiał je&#13;
w różne „aglomeraty”, jak je nazywał, łącząc dość swobodnie poszczególne&#13;
teksty pod jedną melodią i oddzielając je kreskami. Rękopisy dokumentują&#13;
podobne redakcyjne zabiegi badacza w trakcie opracowywania materiału,&#13;
tj. zmiany miejsca i wędrówki pojedynczych przyśpiewek między melodiami. Kryterium wyodrębniania takich tekstów w tomach Kolberga miało&#13;
więc charakter funkcjonalno-gatunkowy. W „Tańcach” nie wydzielał też&#13;
Kolberg ludowych i nieludowych, zakładając, że skoro „zarówno szlachta,&#13;
jak i mieszczanie i chłopi […] śpiewać krakowiaki lubią”, wystarczy dla rozróżnienia jednych od drugich styl widoczny „czy to w układzie tekstu, czy&#13;
w pochodzie melodii”3.&#13;
Pieśni autonomiczne, śpiewane powszechnie, dzielił Kolberg najpierw&#13;
na ludowe i nieludowe, biorąc przy tym pod uwagę także charakter melodii. Pierwsze zamieszczał odpowiednio w działach: „Pieśni i dumy” lub&#13;
tylko „Pieśni”, drugie w rozdziałach „Dwory. Miasta” lub „Szlacheckie.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 379.&#13;
O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”, w: tegoż&#13;
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 412.&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 380.&#13;
2&#13;
&#13;
272&#13;
&#13;
�Mieszczańskie”. Jak już powiedziano, podział ten nie zawsze mógł być&#13;
jednoznaczny, przede wszystkim ze względu na nieostre, płynne granice&#13;
między tymi sferami twórczości i często odmienne procesy adaptacyjne&#13;
w różnych regionach i w różnym czasie. Kolberg był świadomy, że to co&#13;
ludowe w jednym miejscu, może takie jeszcze być lub już nie być w innym i odwrotnie1. Samo kryterium nie było też dokładnie określone; nie&#13;
zostało jasno sprecyzowane, czy o ludowości lub nieludowości decydowała geneza utworu, a więc środowisko, w którym powstał, czy środowisko&#13;
wykonawcy. W ramach pieśni szlacheckich i miejskich w zależności od&#13;
zasobu posiadanego materiału wyróżniał Kolberg podrzędne grupy tematyczne, np. „Szkoła”, „Świat”, „Cnota”, „Dom. Gość”, „Miłość”, „Naród.&#13;
Stan” itd.&#13;
Pieśni powszechne, ludowe, zebrane w przeznaczonych dla nich rozdziałach podlegały dalszemu rozczłonkowaniu, przeważnie według tematu&#13;
(miłość, wojna, karczma, „stany, rody”), choć także środowiska zawodowego (myśliwskie, rzemieślnicze), wykonawcy (dziadowskie, pasterskie) lub&#13;
odbiorcy (kołysanki). W obrębie działów najpojemniejszych, głównie pieśni&#13;
miłosnych, wprowadzał jeszcze kilka podrzędnych grup tematycznych (np.&#13;
„zaloty”, „stałość, życzliwość”, „żale, skargi”, „strata wianka”, „smutek, rozstanie”, „małżeństwo”), modyfikując te podgrupy zależnie od posiadanych&#13;
pieśni, a czasami dalej je rozczłonkowując (np. w małżeństwie: „kłótnia,&#13;
zgoda”, „żal i skarga”, „stary mąż”, „macocha”). Dla pieśni zawodowych, pasterskich, wojskowych i religijnych nie wprowadzał już dalszego podziału.&#13;
Kryterium treściowo–strukturalne, w sumie gatunkowe, przyjął Kolberg&#13;
jedynie dla „dum”, tj. ballad, o czym dalej. Wybór tych kryteriów w obrębie ludowych pieśni autonomicznych pozostawał więc w gestii badacza&#13;
folkloru, w przeciwieństwie do tekstów nieautonomicznych, lokowanych&#13;
w ramach zwyczajów i obrzędów zgodnie z decyzją i wiedzą wykonawcy&#13;
czy informatora. Był więc obciążony znacznie większym subiektywizmem&#13;
i niestabilnością decyzji, zwłaszcza wobec wariantywności form i treści ciągle przeobrażających się pieśni.&#13;
1 Zob. O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena…(DWOK T. 63), s. 403. Odpierając zarzut recenzenta w kwestii pomieszania utworów ludowych z nieludowymi, pisał tam&#13;
m.in.: „Pieśń w serii XVII, nr 9 (złodziejska), jeśli jest ludową na Mazowszu, w Wielkopolsce,&#13;
a po części i w Krakowskiem, to nie jest już nią w Lubelskiem […]; tu okazuje się sporadycznie&#13;
jedynie po niektórych miastach lub w ich pobliżu, a dowodzi tego i zamaszysto, a miastowo&#13;
prowadzona nuta, jak i obertas do jej wariantu […]”.&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
�W obrębie tak ułożonego materiału na ostatnim, najniższym etapie&#13;
podziału zestawiał Kolberg warianty, układając je od najpełniejszych do&#13;
mniej rozwiniętych oraz od najbliższych sobie do dalszych.&#13;
Podział taki, scharakteryzowany przez badaczy jako hierarchiczny&#13;
i kilkustopniowy, uwarunkowany stopniem uwikłania w sytuację wykonawczą1, nie mógł być dostatecznie przejrzysty i konsekwentny, gdyż&#13;
nakładały się na siebie i krzyżowały, choć nie zawsze wykluczały, różne&#13;
kryteria, takie jak temat i funkcja pieśni, środowisko wykonawcy, adresat&#13;
przekazu. Na ogół Kolberg nie podawał dla tych pieśni wskazówek o okolicznościach wykonania. Niektóre informacje tego typu, niekiedy bardzo&#13;
cenne, odnaleziono w trakcie prac edytorskich w rękopisach, czasami zamieszczał je Kolberg w tomach drukowanych; takie sytuacje należą jednak&#13;
do rzadkości. Systemowe niejako oderwanie pieśni powszechnych od konkretnej sytuacji wykonawczej powodowało niejasność, czy mamy do czynienia z kwalifikacją ze względu na wykonawcę, na temat czy na genezę&#13;
utworu. Jeśli Kolberg nie podał informacji, kto był wykonawcą, nie było&#13;
pewności, czy np. pieśń określona jako dziadowska to pieśń wykonana&#13;
przez dziada czy pieśń o dziadach, czy wreszcie pieśń wywodząca się genetycznie ze środowiska dziadów 2. Podobne wątpliwości (kto śpiewał czy&#13;
o czym śpiewał np. ktoś spoza środowiska?) nasuwały pieśni rzemieślnicze, żołnierskie (w dziale „Wojna. Wojsko”) czy myśliwskie. Ponadto ważną rolę w klasyfikacji pełniły też cechy muzyczne, charakter melodii (np.&#13;
ludowej lub dworskiej) i czasami to one decydowały o przydzieleniu danej&#13;
pieśni do określonego działu lub przesunięciu „w pobliże” utworu o pokrewnym wątku melodycznym. Stąd praktyczne rozwiązanie wszystkich&#13;
problemów systematyki pieśni okazało się niemożliwe. Kolberg był świadomy tych trudności. Sam zwracał np. uwagę, że pieśni o sierocie, które&#13;
opublikował w części II Pokucia w dziale „Sierota. Czużyna (Obczyzna)”,&#13;
w innych monografiach zamieszczane przez niego w dziale „Małżeństwo.&#13;
Rodzina”, to po części pieśni dziadowskie 3, wykonywane przez dziadów.&#13;
1 Zob. J. Adamowski, J. Bartmiński Z problemów systematyki polskiej pieśni ludowej…,&#13;
s. 55–56.&#13;
2 Na te specyficzne problemy pieśni dziadowskich zwrócił uwagę badacz tego gatunku,&#13;
P. Grochowski, m.in. w pracy Kolberg – Nowy Kolberg – cyberkolberg…, s. 61–62. Zob. też tegoż&#13;
monografia pt. Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach, Toruń 2009.&#13;
3 Zob. brulion listu Kolberga do C. Neymana z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 163.&#13;
&#13;
274&#13;
&#13;
�Zdawał sobie sprawę, że nie da się stosować tego podziału zbyt rygorystycznie, nie tylko z powodu zachodzących na siebie kryteriów przydziału,&#13;
ale także dlatego, że niektóre pieśni miewają zmienną funkcję w różnych&#13;
regionach i w różnych sytuacjach, że procesy przenikania gatunków, wędrówek wątków, narastania nowych, a zanikania dawnych wariantów&#13;
czynią ustabilizowanie pieśni w sztywnym gorsecie rygorów systematyki&#13;
niewykonalnym. Np. wśród tradycyjnych, często starych pieśni obrzędowych, takich jak pożegnanie z rodzicami, rodzeństwem i domem czy pieśń&#13;
o chmielu robiącym z panien niewiasty, wykonywano utwory z repertuaru pozaobrzędowego, dowolnie wplatane w tok wesela, śpiewane pod&#13;
wpływem nastroju uroczystości czy fantazji śpiewaka, improwizowane&#13;
w czasie zabawy czy tańca, a więc w różnych okolicach i w różnych weselach różne. Analiza materiału pozwala na wskazanie szeregu niekonsekwencji, które jednak w dużej mierze okazywały się nieuniknione. Np.&#13;
niekiedy ballady, nazywane przez Kolberga dumami, dla których tworzył&#13;
na ogół osobne rozdziały w ramach pieśni powszechnych, odnajdujemy&#13;
w weselu, wśród pieśni dziadowskich, a nawet przy obchodzie Sobótki&#13;
czy uroczystości Wielkiego Czwartku 1, częściej wśród pieśni miłosnych,&#13;
mieszczących się w rozdziale pod tytułem ogólnym „Pieśni i dumy” 2, przyśpiewki taneczne spotykamy także wśród pieśni powszechnych, np. w rozdziale „Zabawa. Pijatyka. Karczma”, a sporadycznie i w opisie ludu, pieśni&#13;
religijne czy historyczne wśród dziadowskich i odwrotnie. Sytuacje takie&#13;
ukazują skutki przemieszania wyznaczników funkcji, tematu i wykonawcy oraz równoległość różnych cech jednej pieśni. Brak jednak informacji&#13;
Kolberga przesądzających o wyborze kryterium decydującego ostatecznie o przydziale poszczególnych utworów. Zdarza się także, że warianty&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. np. ballady o burmistrzance i dzieciobójczyni (wątki nr 33 i 113 według Katalogu&#13;
polskiej ballady ludowej E. Jaworskiej) w DWOK odpowiednio: T. 11, nr 42, T. 26, nr 92 i 311,&#13;
T. 27, nr 50 (weselne), T. 26, nr 35 (sobótkowa, „przy rozniecaniu ogni”) – wątek nr 33 oraz&#13;
T. 4, nr 220 („duma kościelna” wśród miłosnych), T. 6, nr 447, T. 12, nr 611 i 612, T. 17, nr 17,&#13;
T. 26, nr 562, T. 21, nr 179 (dziadowskie, nabożne, legendy), T. 19, nr 658 (w Wielki Czwartek)&#13;
– wątek nr 113. Pieśni o dzieciobójczyni porwanej do piekła (nr wątku 113) Kolberg jednak&#13;
nie uważał za dumę; nie uwzględnił jej też w Pieśniach ludu polskiego. W weselach i wśród&#13;
osobno publikowanych pieśni weselnych odnaleźć można także inne ballady, zob. np. T. 16,&#13;
nr 324 („Podolanka”, nr wątku 9) czy T. 6, nr 208 („Uwodziciel”, nr wątku 18).&#13;
2 Np. ballady humorystyczne:: „U młynarza Marcina jest tam piękna dziewczyna” (wątek&#13;
nr 117) i „Chciało się pani piwa pić” (wątek nr 120), których nie zaliczał do „dum”, publikował&#13;
przeważnie w dziale pieśni miłosnych pt. „Igraszka. Swawola”.&#13;
&#13;
275&#13;
&#13;
�tej samej pieśni, przeważnie w jednej monografii regionalnej koło siebie&#13;
zestawiane, gdzie indziej zostają rozdzielone i zamieszczone w różnych&#13;
miejscach, gdyż np. jeden z wariantów powędrował do wesela, w czasie którego został wykonany, przy czym śpiewak wykazał się dodatkową&#13;
inwencją i przy pomocy modyfikacji tekstu przystosował np. popularną&#13;
balladę do sytuacji weselnej1. Wspomniana „nieuniknioność” takich sytuacji, w których kilka cech utworu jako kryteriów podziału występuje&#13;
równocześnie, polegałaby więc np. na oddaniu pierwszeństwa kategorii&#13;
funkcji owej ballady (w tym jednostkowym weselu), a nie charakterowi&#13;
treściowo-strukturalnemu pieśni. Trudności klasyfikacyjne widoczne są&#13;
również w oddzielaniu pieśni nieludowych od ludowych; w niektórych&#13;
monografiach, np. w Krakowskiem, wśród pieśni powszechnych znalazły&#13;
się utwory popularne z repertuaru miejskiego czy dworskiego, a także&#13;
pochodzenia literackiego, zaś wśród przyśpiewek w „Tańcach” teksty&#13;
zgoła „nieucinkowe”, fragmenty pieśni miłosnych czy wojskowych. Jest&#13;
jednak prawdopodobne, że funkcja notowanych pieśni czy ich pierwotna&#13;
przynależność środowiskowa często w chwili ich pozyskania były już zatarte, oderwane od pierwotnego przypisania.&#13;
Kłopoty sprawiały też pieśni o treści mieszanej i pieśni składankowe&#13;
(aglutynacyjne), których segmenty treściowe oddzielał Kolberg na ogół kreską. Potwierdzając, że główną zasadą porządkowania jest „treść pieśni, a nie&#13;
forma, bo mi chodzi głównie o ułatwienie badaczom studiów nad mitologią&#13;
i w ogóle przeszłością ludu”, przyznawał jednocześnie:&#13;
[…] są trudności, na rozwiązanie których większą powinienem był zwrócić baczność, jak np. pieśni o treści mieszanej, które zatem do różnych kwalifikowałyby&#13;
się działów, a podciągnąć je trzeba pod jeden tylko dział, nie zawsze trafnie&#13;
przez autora wybrany2.&#13;
&#13;
Ryzykowny okazywał się również niekiedy wewnętrzny układ tematyczny pieśni, wydzielanych w podrzędnych grupach, zwłaszcza w rozdziale&#13;
1 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 234–235, nr 81. Śpiewak&#13;
dodał w tej pieśni ostatni dwuwiersz: „Oj, rozpłyń się, zdrojna wodo, na stronę,/ pojmę sobie&#13;
burmistrzankę za żonę” (w weselu I, „od Rawicza, Pakosław, Golejewko, pow. krobski, 1875 r.”).&#13;
2 Brulion listu do C. Neymana z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 163.&#13;
Na trudność kwalifikacji pieśni z tekstami mieszanymi zwracał też Kolberg uwagę w recenzji&#13;
zbioru pieśni litewskich G.H.F. Nesselmanna, zob. w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły&#13;
(DWOK T. 63), s. 310.&#13;
&#13;
276&#13;
&#13;
�„Miłość”, gdy o przydziale niektórych utworów np. do „Zalotów” czy „Igraszki, swawoli” rozstrzygać trzeba było na podstawie skąpej czy niejednoznacznej treści, bez znajomości sytuacji wykonawczej, osoby i intencji śpiewaka.&#13;
Ogarniając cały system porządkowania pieśni, spotkać można w tomach&#13;
Ludu i Obrazów sporo wątpliwości i niekonsekwencji w zakresie klasyfikacji materiału pieśniowego, i to nie tylko przy porównaniu jej w różnych&#13;
monografiach, ale i w obrębie jednej. Z dzisiejszego punktu widzenia mieszanie kategorii treściowych, strukturalnych i funkcjonalnych w Kolbergowskiej systematyce pieśni sprawia, że jeszcze wyraźniej rysuje się jako&#13;
problem metodologiczny brak informacji o sytuacji wykonawczej pieśni&#13;
autonomicznych, gdyż to właśnie ona mogłaby rozstrzygnąć ostatecznie&#13;
o przynależności takich pieśni do określonej grupy.&#13;
Kłopoty te, zarówno dotyczące samego badacza, jak i późniejszych użytkowników prac Kolberga, stają się zrozumiałe przy całościowym spojrzeniu&#13;
na jego dzieło, w którym pieśni postrzegane były wprawdzie centralnie, ale&#13;
stanowiły jednak element składowy dokumentowanej kultury, rozumianej&#13;
jako integralna całość dopełniających się nawzajem i od siebie zależnych&#13;
przejawów sfery duchowej, społecznej i materialnej życia wsi. Zasadniczym celem Kolberga było osadzenie twórczości pieśniowej ludu i ukazanie&#13;
jej funkcjonowania w szerokim kontekście kulturowym. A krzyżujące się&#13;
kryteria systematyki oraz dynamika i zmienność samej materii, synkretyczny charakter życia pieśni lub odrywanie się jej od typowych okoliczności wykonania nieustannie obraz komplikowały, czego doświadczali także&#13;
późniejsi badacze poezji ludowej.&#13;
Współcześni folkloryści podważyli zasadność i celowość hierarchicznej&#13;
klasyfikacji pieśni, w której pewne kryteria są podrzędne w stosunku do&#13;
innych, wykazując ułomność takiego podejścia wobec mechanizmów funkcjonowania folkloru ustnego. Obecnie dominuje przekonanie o potrzebie&#13;
uwzględnienia w systematyce gatunkowej pieśni kilku cech równocześnie&#13;
jako wyróżnika gatunku i systematyzowania:&#13;
[…] z dwu typów porządkowania i grupowania tekstów, hierarchicznego i współrzędnego, pierwszy nie może zostać wykorzystany jako język wyszukiwawczy&#13;
i podstawa dla katalogu tekstów. Złożoności zjawisk empirycznych może podołać tylko znacznie bardziej elastyczna metoda współrzędnego traktowania&#13;
kryteriów porządkujących materiał […] –&#13;
&#13;
277&#13;
&#13;
�– pisał J. Bartmiński w 1981 roku. Wśród tych cech wyróżniających obok&#13;
tematu autor wymieniał m.in. takie jak „intencja nadawcza, uwikłanie tekstu&#13;
w sytuację i działanie wykonawcy, typ podmiotu mówiącego, adresat itd.”1&#13;
Pieśni niewydane przez Kolberga, a zachowane w jego archiwum i publikowane obecnie po raz pierwszy w ramach nowych monografii bądź&#13;
suplementów do serii XIX-wiecznych, od początku edycji Dzieł wszystkich&#13;
miały podlegać zasadom systematyki wypracowanej przez Kolberga i kontynuować jego metody porządkowania. Celem było oczywiście zachowanie&#13;
ciągłości wydawnictwa, a więc dotyczyło to również podziału całej treści&#13;
na rozdziały, stosowanej terminologii, tytulatury itd. Problem zasadniczy&#13;
stanowił jednak fakt, że setki niedrukowanych pieśni w archiwum Kolberga&#13;
nie zostały poddane systematyce, nad którą autor pracował dopiero jako&#13;
wydawca, w trakcie opracowania materiału do druku. Nadawany przez badacza układ rękopisów w tekach, nad którym on sam panował, został przez&#13;
lata zaburzony, manuskrypty uległy znacznemu przemieszaniu, po części&#13;
zagubieniu i dewastacji, oddzieleniu od macierzystych całości. Rozerwane&#13;
zostały związki genetyczne rękopisów (np. melodii i tekstu czy zespołu zapisów z określoną dla nich jednorazowo lokalizacją geograficzną), a układ&#13;
pierwotny i przynależność źródłowa części materiału uległy zatarciu. Setki&#13;
luźnych kart w 76 tekach archiwum mieszczą dziś materiał w dużej mierze&#13;
pozbawiony not kwalifikujących teksty folkloru gatunkowo czy funkcjonalnie, a nawet regionalnie.&#13;
Sporadycznie pojawiają się wprawdzie w manuskryptach – częściej&#13;
w czystopisach niż w zapisach prymarnych i częściej przy pieśniach obrzędowych i nieludowych – noty o różnym stopniu szczegółowości, np.:&#13;
„pieśń wołyńska”, „weselna”, „na zaręczyny”, „przy wsadzaniu korowaja do&#13;
pieca”, „od mieszczan włodawskich”, „na Zielone Świątki, przed obchodem&#13;
pól”, „kolęda przy szopce”, „przy kołowrotku, żale p[anny] Firlejówny”,&#13;
„naród”, „ojczyzna”, „na murarzy i innych rzemieślników” itd. Rzadziej&#13;
odnajdujemy takie wskazówki przy pieśniach ludowych powszechnych,&#13;
wówczas na ogół dotyczą sytuacji wykonawczej, tematu, wykonawcy lub&#13;
odbiorcy, np. „po żniwach”, „flisacka, na Bugu”, „na drobną szlachtę” „czumak”, „przy pasieniu”, owczarska”, „śpiewana przy tańcu podczas werbunku”, „piosnka nianiek” „śpiew więźnia” itd. Noty takie, choć nie rozwiązują problemu generalnie, pozwalają przynajmniej w podstawowym&#13;
1&#13;
&#13;
J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru…, s. 24.&#13;
&#13;
278&#13;
&#13;
�zakresie zakwalifikować niektóre pieśni; najczęściej jednak takich danych&#13;
brak. Osadzenie w kontekście sytuacyjnym posiadają natomiast przeważnie pieśni przynależne do opisywanych przez Kolberga zwyczajów, obrzędów i zabaw, czyli te, których miejsce i funkcję określił sam wykonawca.&#13;
Jest to widoczne szczególnie w czystopisach przeznaczonych do druku,&#13;
w których Kolberg porządkował materiał zgodnie z przebiegiem obrzędu.&#13;
W rękopisach prymarnych tok uroczystości bywał zakłócony, badacz rejestrował bowiem niejednokrotnie nieuporządkowane sekwencje śpiewów&#13;
i relacji informatorów. Dla większości materiału brak jednak w rękopisach&#13;
systematycznie podawanych wskazówek o sytuacji wykonawczej, które&#13;
mogłyby sugerować odpowiednią kwalifikację. Do tych dylematów wydawców Dzieł wszystkich dołączyły się wspomniane wyżej kłopoty, jakie&#13;
z klarownością systematyki pieśni miał sam Kolberg. W wyniku niezbędnych analiz źródeł rękopiśmiennych i materiału drukowanego przez niego&#13;
samego, korespondencji, nielicznych uwag we wstępach do monografii itp.&#13;
udało się jednak po części zrekonstruować szereg brakujących wyznaczników klasyfikacyjnych, połączyć rozproszone wersje w manuskryptach dla&#13;
odtworzenia ich proweniencji, określić praktyczne rozwiązania Kolberga&#13;
w zakresie systematyki i jej kryteriów, a dla pozostałych pieśni przyjąć&#13;
sugestie hipotetyczne, zaś materiał nierozpoznany pod tym względem opatrzyć odpowiednim komentarzem1.&#13;
Przy wszystkich zastrzeżeniach dotyczących praktyk Kolberga w zakresie systematyki pieśni uznać należy, że nowatorstwo koncepcji oparte na&#13;
postrzeganiu folkloru w ścisłym związku z całokształtem kultury wyznaczyło na długo wzorzec dla przyszłych badaczy i nadal stanowi paradygmat&#13;
wyjściowy dla dalszych prac na tym polu, co podnoszą publikacje nie tylko&#13;
dawniejsze, ale również najnowszych badaczy2.&#13;
1 Problematykę tę przedstawiano w szeregu wymienianych już opracowań, a także we&#13;
wstępach edytorskich do nowych monografii regionalnych i tomów suplementowych (DWOK&#13;
T. 39–57 i 70–84).&#13;
2 Ponad pół wieku temu J. Krzyżanowski pisał, że przy wszystkich obwarowaniach wynikłych z etapu badań i możliwości Kolberga „[…] to wielotomowe wydawnictwo jest do dzisiaj&#13;
i pozostanie na zawsze podstawowym i niezastąpionym źródłem wiedzy o naszej pieśni ludowej. Chodzi po prostu o to, że ogromny odsetek zapisów Kolberga stanowią unikaty, pieśni, które wygasły, tak że poza obrębem Ludu są one nieznane” ( Pieśń ludowa świecka, w: Słownik&#13;
folkloru polskiego, Warszawa 1965, s. 307). Zaś w roku 2015 P. Grochowski, omawiając „pęknięcie” metodologiczne w zakresie systematyki pieśni u Kolberga (pieśni ujęte „w kontekście&#13;
wykonawczym i kulturowym” oraz klasyfikowane hierarchicznie), ocenił jednocześnie wysoko&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
�W konkluzji podkreślić trzeba, że podstawą systematyki pieśni stał się&#13;
dla Kolberga tekst wierszowany, wyjątkowo tylko w tańcach melodia, choć&#13;
muzyka zawsze pozostawała w centrum zainteresowań autora Ludu. To&#13;
jednak przede wszystkim słowo śpiewane pozwalało wyznaczyć kategorie&#13;
funkcji, tematu i struktury pieśni.&#13;
W ścisłym związku z systematyką tekstów folkloru pozostaje terminologia gatunkowa, która jednak w dosłownym tego określenia znaczeniu&#13;
przeważnie nie operuje pojęciami genologicznymi. Jednym z nielicznych&#13;
gatunków sensu stricto, który w zakresie folkloru pieśniowego Kolberg&#13;
najwcześniej wyodrębnił genologicznie i analizował, była – jak wiadomo&#13;
– ballada ludowa, którą określał terminem „duma”. Poświęcił jej najwięcej&#13;
miejsca i badawczej uwagi w omawianym wcześniej tomie Pieśni ludu polskiego z 1857 roku, swojej jedynej monografii gatunkowej, przemianowanej&#13;
później na pierwszy tom Ludu. W następnych tomach Ludu i Obrazów&#13;
etnograficznych publikował ballady w specjalnych rozdziałach, w ramach&#13;
pieśni powszechnych, gdzie były wybrane na podstawie kryterium geograficznego. Sytuował je jednak w stosunku do pieśni bądź równorzędnie, bądź&#13;
podrzędnie („Pieśni i dumy”, „Pieśni” oraz „Dumy”, „Pieśni”, a w nich np.&#13;
„Miłość”, „Dumy”). Jak powiedziano wcześniej, Kolberg nie używał terminu&#13;
„ballada”, który dla tego gatunku ludowej poezji polskiej upowszechnił się&#13;
w Polsce dopiero pod koniec XIX wieku1. Choć nie definiował w zasadzie samego gatunku (poza kilkoma zdaniami w niedrukowanej wersji rękopiśmiennej, przytoczonymi wyżej), zbierane przez niego dumy–ballady&#13;
pozwalają stwierdzić, że trafnie odczytywał specyfikę genologiczną tego&#13;
rodzaju pieśni jako traktujących o tragicznych (na osi wina–kara) lub niezwykłych wydarzeniach, posiadających postać fabularną, z wplecionymi&#13;
w nią dialogami bohaterów. W monografiach regionów etnicznie polskich&#13;
nie stosował specyfikacji „dumy historyczne” ani też „pieśni historyczne”,&#13;
jak to czynili jego poprzednicy, wiążący dumy z wydarzeniami czy postaciami historycznymi. Pieśni nawiązujące do dawnych dziejów odnaleźć można&#13;
wprawdzie w Ludzie w innych działach, np. wśród pieśni dziadowskich&#13;
(o zdobyciu Kamieńca Podolskiego przez Turków, obronie Wiednia przez&#13;
wojska polskie pod wodzą króla Jana III Sobieskiego w Krakowskiem),&#13;
„podjętą przez Kolberga nowatorską koncepcję porządkowania materiałów folklorystycznych”&#13;
(P. Grochowski Kolberg – Nowy Kolberg – cyberkolberg…, s. 64).&#13;
1 Zagadnienie to omawia A. Skrukwa w pracy Duma–ballada. Z problemów terminologii&#13;
gatunkowej w „Dziełach wszystkich” Oskara Kolberga, „Wieś Radomska”, R 9: 2011, s. 221–231.&#13;
&#13;
280&#13;
&#13;
�są one jednak u Kolberga stosunkowo rzadkie, co jest odbiciem takiego&#13;
stanu w folklorze polskim w ogóle. Pieśń ludowa nie rejestrowała rzeczywistości historycznej bezpośrednio, ale znalazły w niej swoje odbicie ważne wydarzenia dziejowe, zwłaszcza wojny, katastrofy, wielkie zwycięstwa,&#13;
np. inwazja szwedzka, odsiecz wiedeńska, powstanie styczniowe. Jak pisał&#13;
Bystroń: „Historia Polski była w znacznej mierze historią szlachecką, która&#13;
też swój oddźwięk w literaturze szlacheckiej znalazła”1. Pieśni o wojnach&#13;
moskiewskich, szwedzkich, tureckich czy o niewoli tatarskiej, sięgające&#13;
XVII wieku, w XIX-wiecznych zbiorach nieliczne, wydawane były najczęściej jako pieśni dziadowskie, co wskazuje na środowisko nosicieli tych&#13;
tradycji, wędrownych śpiewaków, których repertuar przejęła pieśń ludowa.&#13;
Poczucie historyczności tych dawnych pieśni okazało się w folklorze nietrwałe, przechowywała je natomiast pieśń popularna, często wywodząca&#13;
się z utworów naszych poetów i kompozytorów.&#13;
Inaczej postąpił jednak badacz w Pokuciu, jedynej monografii ziem&#13;
ukraińskich, jaką sam zdążył wydać. Tam wydzielił „Dumy historyczne”&#13;
i „Dumy obyczajowe przygodne”. Spotkał się z zarzutem, że niewłaściwie używa tego terminu w odniesieniu do pieśni ukraińskich, gdyż ma&#13;
on w folklorze ukraińskim zupełnie inne znaczenie niż ballada polska2.&#13;
Są to utwory o nieregularnej budowie wersyfikacyjnej, recytowane przy&#13;
towarzyszeniu kobzy, bandury lub liry, o tematyce związanej z historią&#13;
Ukrainy. Zatem w myśl tej definicji większość pieśni, które znalazły się&#13;
w Pokuciu, nie spełniała wymogów gatunkowych. Kolberg jednak argumentował, że dla jednolitego porządku w całym wydawnictwie próbował&#13;
przystosować klasyfikację dotychczas praktykowaną do materiału ukraińskiego3.&#13;
W rękopisach Kolbergowskich wydawanych współcześnie w zasadzie&#13;
nowych wątków balladowych nie odnaleziono, zachowały się jednak zapisy takich wariantów, które uprzednio w konkretnych monografiach regionalnych Kolberga nie były wydrukowane wśród pieśni z objętego nimi&#13;
obszaru; pomnażają więc zasób repertuaru lokalnego o nowe odmiany4.&#13;
Ballady zebrane przez Kolberga odpowiadają w większości wyznacznikom&#13;
1&#13;
&#13;
J. S. Bystroń Historia w pieśni ludu polskiego, Warszawa 1925, s. 12.&#13;
Zob. C. Neymann Recenzja cz. I i II „Pokucia”, przedruk w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), aneks VII, s. 281–282.&#13;
3 Zob. A. Skrukwa Duma–ballada…, s. 226–227.&#13;
4 Por. tamże, s. 229. Nowe warianty zostały opublikowane w tomach suplementowych.&#13;
2&#13;
&#13;
281&#13;
&#13;
�gatunku sformułowanym współcześnie1. Choć nie wszystkie wątki uznane&#13;
dziś za balladowe Kolberg uważał za ballady, a niektóre teksty tego rodzaju&#13;
sytuował wśród pieśni weselnych lub powszechnych2, jego zbiór utworów&#13;
tego gatunku pozostaje największym polskim zbiorem ballad, w większości&#13;
trafnie rozpoznanych i reprezentowanych licznymi wariantami z całej Polski, co jako zbiór jednego autora jest zjawiskiem niespotykanym.&#13;
Inne terminy określające różne rodzaje pieśni, choć spełniają funkcje&#13;
nazw genologicznych, mają najczęściej charakter ponadgatunkowy. Są&#13;
opisowe, omowne, odwołują się znowu do tematu (miłosne), środowiska&#13;
społecznego (dziadowskie), zawodowego (rzemieślnicze, myśliwskie), okoliczności (kołyskowe) i oczywiście funkcji (weselne, żniwne). O ile kategoria tematu obciążona jest ryzykiem zbytniego subiektywizmu badacza&#13;
lub uproszczenia (ruchome segmenty w pieśniach składankowych kojarzone np. motywicznie, lecz różnowątkowe), o tyle kategorie środowiska&#13;
wykonawczego są niejasno określone. Jeśli Kolberg nie podał informacji&#13;
o pochodzeniu lub zawodzie wykonawcy, nie wiadomo, jaki zakres ma np.&#13;
pojęcie „pieśń dziadowska”; może bowiem chodzić o wykonawcę dziada&#13;
lub – jak to definiuje wielu badaczy – o życie i działalność dziadów, „kondycję tego zawodu”3 czy wreszcie o satyrę na dziadów jako obiekt kpin&#13;
(zob. np. w części II Krakowskiego rozdział „Pieśni dziadowskie i parodie&#13;
na dziadów”). Problem ten w odniesieniu do pieśni dziadowskiej analizował P. Grochowski w przywołanej już monografii Dziady, a ponieważ&#13;
analiza ta może stanowić przekonujący przykład kłopotów ze znaczeniem&#13;
1&#13;
&#13;
Świadczą o tym cytowane wyżej prace J. Jagiełło Polska ballada ludowa (Wrocław&#13;
1975) oraz E. Jaworskiej Katalog polskiej ballady ludowej (Wrocław 1990). Na 41 wątków balladowych, dokumentowanych przez Kolberga w tomie Pieśni ludu polskiego (1857), 33 wątki&#13;
uznawane są według badaczek za balladowe.&#13;
2 Np. nieuwzględnione w Pieśniach ludu ballady humorystyczne (teksty lub tylko ich incipity) o uwiedzeniu dziewczyny podstępem (nr wątku 117) oraz o zdradzonym mężu (wątek&#13;
nr 120) odnaleźć można w monografiach wśród pieśni powszechnych, przeważnie w rozdziale&#13;
„Igraszka, Swawola” lub „Małżeństwo” (zob. np. DWOK T. 4, nr 197–199, T. 12, nr 372–374,&#13;
T. 16, nr 460, 461, T. 21, nr 79–83, T. 25, nr 208–209b oraz T. 12, nr 458–460, T. 18, nr 293, 294,&#13;
T. 25, nr 241, T. 21, nr 112, 113), a balladę o złodziejach okradających karczmę (watek nr 121),&#13;
także humorystyczną, choć jest w Pieśniach ludu z nr 38, w tomach regionalnych znajdujemy&#13;
w rozdziale „Zabawa. Pijatyka. Karczma”, z notą „złodziejska” (zob. DWOK T. 4, nr 239, T. 12,&#13;
nr 480, T. 27, nr 365). Wydaje się, że w tym ostatnim przypadku o przydziale zdecydowały&#13;
okoliczności wykonania, podobnie jak w szeregu sytuacji, gdy popularne ballady wykonywane&#13;
były w czasie wesela.&#13;
3 Zob. P. Grochowski Dziady…, s. 192–194.&#13;
&#13;
282&#13;
&#13;
�i zakresem pojęć określających opisowo różne rodzaje pieśni bez oznaczenia ich kontekstu wykonawczego, warto jej się pokrótce przyjrzeć. Autor&#13;
poświęcił najpierw miejsce charakterystyce tego ciekawego i zróżnicowanego środowiska w ujęciu historycznym, opisowi sposobów funkcjonowania wędrownych dziadów i ich ról w społeczności oraz specyfiki „rzemiosła”, wreszcie fascynacji romantyków postacią dziada–lirnika, „strażnika&#13;
pamięci” i „poety–wieszcza”. Przedstawiając następnie w szerokim ujęciu&#13;
repertuar dziadowski od strony tematyki, obrazu świata, poetyki i funkcji wykonywanych pieśni, stwierdził, że uznanie określenia „pieśń dziadowska” za termin gatunkowy nie jest ścisłe i że nie wystarczy zawężenie&#13;
definicyjne do „wierszowanej, śpiewanej nowiny dziadowskiej o tematyce&#13;
historycznej, sensacyjno-kryminalnej, katastroficznej etc., z odpowiednią&#13;
wykładnią moralną” 1. W zasobie pieśni wykonywanych przez dziadów&#13;
mieszczą się bowiem pieśni klasyfikowane jako historyczne, sieroce, nabożne, ballady, co widoczne jest także – jak wspominano – u Kolberga, a repertuar tych śpiewaków, obliczony na przyciągniecie uwagi, wzbudzenie&#13;
strachu i litości słuchaczy, bywał w praktyce dowolnie jeszcze rozszerzany.&#13;
Na podstawie tych ustaleń opartych o wybrany materiał dokumentacyjny autor wykazuje, że stopień zróżnicowania repertuaru dziadowskiego,&#13;
mimo pewnych cech wspólnych (wizja świata, funkcje, środki stylistyczno-kompozycyjne i „aktorskie”) wykonywanych pieśni, nie pozwala na uznanie utworów tego środowiska za „odrębny gatunek folkloru”2. Ze względu&#13;
na „kulturowe uwikłanie” oraz „wyjątkowy kontekst nadawczo-odbiorczy”&#13;
tekstów śpiewanych przez dziadów określenie „pieśni dziadowskie” Grochowski proponuje traktować pomocniczo, pozagatunkowo, dla określenia&#13;
swoistego sposobu funkcjonowania tych utworów. Według autora należałby przyjąć dla tego repertuaru raczej kryterium gatunkowe (ballada)&#13;
lub tematyczne (pieśni o świętych, o dziadach), z zaznaczeniem, że pieśń&#13;
„była wykonana przez dziadów, czyli była pieśnią dziadowską”3. Przytoczone opinie, charakterystyczne dla antropologicznego stanowiska wobec&#13;
tekstów folkloru, pozwalają na sformułowanie w stosunku do zbioru pieśni dziadowskich Kolberga wniosku, że rozumiał on szeroko ten repertuar&#13;
i choć nie zawsze zaznaczał informacje o wykonawcy–dziadzie, na ogół&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 200.&#13;
Tamże, s. 293.&#13;
3 Tamże, s. 296&#13;
2&#13;
&#13;
283&#13;
&#13;
�trafnie odczytał przynależność i typowość pewnych pieśni do i dla tego&#13;
środowiska. Dowodem może być fakt, że na 58 zamieszczonych w aneksie&#13;
pracy Grochowskiego tekstów typowych pieśni, „najczęściej wykonywanych przez dziadów”, 35 legitymizowanych jest wariantami cytowanymi&#13;
za Kolbergiem. Charakterystyczne przy tym, że Kolbergowska reprezentacja&#13;
występuje prawie w każdym z 10 rodzajów takich pieśni, które wyodrębnił autor, np. w dziale „Legendy hagiograficzne” na 12 tekstów 10 pochodzi z Kolberga, a wśród 7 „Legend maryjnych” 5 to teksty z Ludu1. Można uznać, że w sumie doświadczenie badacza w obcowaniu z folklorem&#13;
i pamięć typowych sytuacji wykonawczych podyktowały Kolbergowi trafne&#13;
przypisanie środowisku dziadowskiemu większości pieśni, także z punktu&#13;
widzenia dzisiejszej folklorystyki. Mimo zastrzeżeń, że umieszczał takie pieśni w różnie tytułowanych działach (np. „Pieśni dziadowskie. Nabożne i legendy”; „Pieśni historyczne i religijne przez dziadów żebraczych śpiewane”;&#13;
„Pieśni nabożne i legendy”; „Pieśni dziadowskie”), że nie podawał systematycznie informacji o wykonawcy, co rodziło wątpliwości, czy wszystkie&#13;
„nabożne” należały do repertuaru dziadów, wreszcie, że dołączał do tej&#13;
grupy pieśni satyryczne, obśmiewające, a więc raczej tworzone przez inne&#13;
środowisko2 – udokumentował ten specyficzny i niezwykle ciekawy folklor&#13;
pieśniowy w takiej skali, że stanowi on także współcześnie podstawowe&#13;
źródło dla folklorystów. Dał także jego obraz z kilku stron, prezentując&#13;
pieśni ukazujące patriotyzm wędrownych dziadów i ich przywiązanie do&#13;
tradycji religijnej, związanej z historią narodu, skargi i żale związane z żebraczym losem i prześladowaniami przez władze zaborcze (zakaz działalności, swobodnego poruszania się po kraju, rozpowszechniania i drukowania&#13;
1&#13;
&#13;
Dalej autor publikuje następujące teksty: „Legendy apokryficzne” (na 8 pozycji – 4 z Kolberga), „Pieśni o śmierci” (na 10 – 8 z Kolberga), „Pieśni o końcu świata’ (na 4 – 2 z Kolberga),&#13;
„Pieśni o upadku obyczajów” (2 pozycje – brak Kolberga), „Pieśni nowiniarskie” (na 5 – 2 z Kolberga), „Ballady o dzieciobójczyni” (na 3 – 3 z Kolberga), „Pieśni o sierotach (3 pozycje – brak&#13;
Kolberga), „Inne” (na 4 – 1 z Kolberga).&#13;
2 Zob. np. wierszowany tekst pt. „Parodia na dziadów”, przysłany Kolbergowi przez&#13;
W. Siarkowskiego wraz z jego objaśnieniem, że upowszechniło go środowisko kościelne, w:&#13;
O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 256–262. W różnych tomach Ludu zamieszczał&#13;
też Kolberg ciekawe uwagi o sposobach funkcjonowania dziadów, stosunku słuchaczy do nich,&#13;
o zainteresowaniu ich pieśniami, ale i o kpinach, żartach i anegdotach na ich temat itd.; zob. np.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), przypisy na s. 227–228, s. 233, W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. IV (DWOK T. 12), s. 312. Znacznie też częściej niż przy innych pieśniach spotykamy w druku lakoniczne informacje Kolberga o dziadach – wykonawcach.&#13;
&#13;
284&#13;
&#13;
�pieśni nowiniarskich w zaborze rosyjskim), a także parodie ilustrujące próżniactwo i oszukańcze praktyki „zawodowe” tego kręgu wykonawców.&#13;
W mniejszym lub większym stopniu podobne niejasności terminologiczne da się zauważyć w odniesieniu do innych opisowych kategorii pieśniowego folkloru środowiskowo-zawodowego w dziele Kolberga. Brak dokumentacji dopełniającej zapisy źródłowe, czyli informacji o informatorze i od&#13;
informatora, nie pozwala np. jednoznacznie rozstrzygnąć, czy mamy do&#13;
czynienia z utworami chłopów czy rzemieślników, przedstawicieli wsi czy&#13;
miast, miasteczek, przedmieść. Tematyka pieśni związana z postacią flisaka,&#13;
młynarza, kowala, szewca czy krawca nie daje odpowiedzi na to pytanie,&#13;
gdyż nie była obca także środowisku chłopskiemu, które chętnie do niej nawiązywało. Dotyczy to również pieśni satyrycznych, kpin z poszczególnych&#13;
zawodów będących często odbiciem antagonizmów międzycechowych,&#13;
utartych stereotypów, wzajemnych uprzedzeń nie tylko między rzemieślnikami w mieście, ale także między mieszkańcami wsi i miasta ośmieszającymi się nawzajem. Nie da się orzec proweniencji środowiskowej śpiewek&#13;
typu: „Kowale – bretnale, a szewcy to dratwa, kuśnierze – szalbierze, a stelmachy – szlachta” czy: „Szewczyku kulawy, trzewiczek dziurawy, szewczyku nie lataj, trzewiczek załataj”, albo: „A komuż tak jak młynarzom, na&#13;
słoneczko nie wyłażą, jeno leżą sobie w kłodzie, rozkazują robić wodzie”1.&#13;
Pieśni w dziale „Rzemiosło” jest jednak w zapisach Kolberga stosunkowo&#13;
niewiele, większość monografii nie posiada ich wcale, być może dlatego,&#13;
że badacz postrzegał je jako własność przede wszystkim środowiska miejskiego. Pieśni związane z pracami rolnymi („Praca. Rola”), wypasem bydła&#13;
(„Pasterstwo”), myślistwem („Myślistwo”), wojną, losem żołnierza i poborem do wojska („Wojna. Wojsko”), zabawą i hulanką w karczmie („Zabawa.&#13;
Karczma”) również wyraźniej wskazują na kryterium tematu i okoliczności&#13;
niż na prawdopodobnego wykonawcę. Jeśli Kolberg go nie określił, możemy się go tylko domyślać, nie da się jednak wykluczyć sytuacji, że okazjonalnie pieśni takie wykonywane były również w środowisku szlacheckim&#13;
czy miejskim, najchętniej np. w konwencji żartobliwej lub kpiarskiej, jak&#13;
cytowane wyżej teksty.&#13;
Ogromny materiał pieśniowy zgromadzony przez Kolberga zróżnicowany jest na wielu poziomach. Kategorie klasyfikacyjne przyjęte przez badacza&#13;
1 O. Kolberg Chełmskie. Suplement… (DWOK T. 82), nr 50; Radomskie. Suplement do&#13;
tomów 20–21 (DWOK T. 77/I), nr 636; Mazury pruskie (DWOK T. 40), nr 621.&#13;
&#13;
285&#13;
&#13;
�dla pieśni w całym wydawnictwie, z modyfikacjami podyktowanymi ilością&#13;
i rodzajem pozyskanych tekstów, sprawiają, że w ramach każdej monografii regionalnej znalazł się zespół pieśni ułożonych w zasadzie zgodnie&#13;
z przyjętymi regułami systematyki. Monografie te obejmują cały obszar&#13;
dawnej Rzeczypospolitej i dokumentują pieśni nie tylko w języku polskim,&#13;
ale dla ziem Kresów Wschodnich, gdzie ludność była wymieszana, również&#13;
w białoruskim, ukraińskim, a także litewskim. Folklor wierszowany pochodzi z różnych źródeł i ma różną postać językową, od zapisu gwarowego&#13;
po przekaz literacki. Składają się na niego pieśni o najrozmaitszej treści,&#13;
funkcjach i formie, wywodzące się z różnych środowisk wykonawczych,&#13;
z różną metryką, proweniencją, zasięgiem występowania i rozpowszechnienia, miejscem w tradycji. Obok popularnych niekiedy w całej Europie lub&#13;
u naszych sąsiadów ballad legitymowanych w tomach Kolberga wieloma&#13;
wariantami z różnych okolic Polski, powszechnie śpiewanych liryków miłosnych czy setek krakowiaków od XVIII wieku zadomowionych szeroko&#13;
w polskim repertuarze odnaleźć można w zbiorach badacza także szereg&#13;
pieśni rzadkich, starych, a nawet zabytkowych czy unikatowych, które przetrwały na kartach Ludu i w rękopisach, dopiero w Dziełach wszystkich&#13;
wydawanych jako dokument trwałości i żywotności tradycji lub odwrotnie&#13;
– świadectwo, czasami jedyne, zapomnianej i utraconej ciągłości. I tak np.&#13;
pieśń o szewczyku wywodząca się z XVI wieku, o incipicie „Jechał (Jedzie)&#13;
chłop do młyna, zdechła mu kobyła” – według ustaleń J. Krzyżanowskiego&#13;
–„nasz najstarszy taniec mieszczański”, zanotował Kolberg w pięciu wariantach (krakowskim, wielkopolskim, dwu mazowieckich i radomskim). Pieśń&#13;
ta ocalała w rękopisie z 1676 roku, ale dla XIX wieku zachowała się dla niej&#13;
jedynie dokumentacja Kolberga, co świadczy o żywotności wątku jeszcze&#13;
w połowie tego stulecia. Dodatkowo potwierdza tę żywotność spowinowacona ze starym „tańcem mieszczańskim” inna drwiąca pieśń satyryczna na&#13;
szewców, „Chodzą szewcy po ulicy” (dialog szewca i psa wspólnie obdzierających padlinę ze skóry), w jednym wariancie również zapisana przez&#13;
Kolberga pod Mławą na Mazowszu i stanowiąca pewnie jakąś kontynuację&#13;
dawnego „tańca mieszczańskiego1.&#13;
1&#13;
&#13;
Warianty tej pieśni zob. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), nr 422, W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), nr 606, Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), nr 347, tamże, cz.&#13;
III (DWOK T. 26), nr 453 oraz Radomskie cz. II (DWOK T. 21), nr 176; pieśń spokrewniona&#13;
z powyższymi zob. Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), nr 429 (tam nietypowa i nieskładna inwokacja, właściwy tekst od zwrotki 2.). Zob. J. Krzyżanowski Nasz najdawniejszy „taniec&#13;
&#13;
286&#13;
&#13;
�Popularną pieśń myśliwską pochodzenia szlacheckiego „Siedzi sobie zając pod miedzą”, sięgającą połowy XVII wieku, zapisał Kolberg w licznych&#13;
wariantach z różnych regionów Polski, w znacznej części pozyskując ją&#13;
z własnych badań terenowych. Poświadczył w ten sposób, że znana w I połowie XIX wieku, przeszła w tym czasie do repertuaru ludowego i stopniowo się w nim upowszechniała, tak dalece, że włączana bywała niekiedy&#13;
nawet w obrzęd weselny1. Inna stara pieśń żołnierska „Idzie żołnierz borem, lasem”, tzw. Pieśń o żołnierzu tułaczu, występująca w tomach Kolberga w kilkudziesięciu wariantach, już w pierwszej monografii regionalnej,&#13;
tj. w Sandomierskiem, doczekała się cennego komentarza historycznego,&#13;
w którym autor przywołał za „Pamiętnikiem Sandomierskim” z 1830 roku&#13;
jej prawariant rękopiśmienny, odnaleziony w książce z 1584 roku oraz dwa&#13;
warianty wcześniejsze od własnych, z 1830 roku. Upowszechnił w ten sposób materiał z mało znanego czasopisma, który do dzisiaj wykorzystują&#13;
folkloryści zajmujący się dziejami pieśni2.&#13;
Przykłady ciekawych tekstów wierszowanych, zebranych przez Kolberga w trakcie własnych badań i zapisanych z żywej tradycji ustnej, które&#13;
przynoszą bezcenny materiał do dziejów naszej pieśni ludowej i popularnej,&#13;
można by mnożyć. To samo dotyczy utworów wydobytych przez Kolberga&#13;
z archiwaliów, przytaczanych ze starych druków, ulotnych broszur, kramarskich ulotek, efemerycznych periodyków, za badaczami „starożytności”&#13;
i pracami innych folklorystów. Często wobec przetrzebienia, zniszczenia&#13;
i zagubienia wielu z tych źródeł świadectwo Kolberga okazuje się jedynym&#13;
i ratującym ten materiał od zapomnienia. Bez pieśniowego materiału źródłowego zebranego przez Kolberga nie może się więc obyć także współczesny folklorysta badający tę dziedzinę literatury ludowej.&#13;
mieszczański”. Pieśń o szewczyku, w: tenże Paralele. Studia porównawcze z pogranicza&#13;
literatury i folkloru, Warszawa 1977, s. 291–305.&#13;
1 Zob. m.in. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), nr 27 i 111 oraz suplement sandomierski (DWOK T. 71), nr 5, Krakowskie cz. II (DWOK T. 6,) nr 406 i 407 oraz suplement krakowski (DWOK T. 73/I), nr 666 i 667, Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), nr 175, 176 i 453. Por. też&#13;
J. Krzyżanowski „Siedzi sobie zając pod miedzą”, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 375–376.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 256– 257. Zob. też S. Wasylewski Pieśń&#13;
o żołnierzu tułaczu, „Lud” T. XVI: 1910, s. 247–258. Pieśń ta posłużyła J. Bartmińskiemu&#13;
jako materiał do analizy porównawczej jej 50 wariantów (32 z Kolberga oraz 3 z „Pamiętnika&#13;
Sandomierskiego”) i wzajemnych relacji „ruchomych” segmentów tematycznych. Analiza ta&#13;
miała służyć wykazaniu otwartej struktury tekstu folklorystycznego w jego rozwojowej dynamice i stanowić argument przeciwko usztywniającej metodzie klasyfikacji hierarchicznej&#13;
pieśni. Zob. J. Bartmiński Klasyfikacje gatunkowe a systematyka tekstów folkloru…., s. 17–25.&#13;
&#13;
287&#13;
&#13;
�Bajki. Podania&#13;
Zgodnie z kompleksowym programem badań nad kulturą ludową ogłoszonym przez Kolberga w „Bibliotece Warszawskiej” w 1865 roku proza&#13;
ludowa stała się stałym składnikiem poszczególnych monografii regionalnych. W pierwszej z nich, wydanej w tym samym roku, tj. w Sandomierskiem, znalazły się jedynie trzy bajki, zamieszczone w rozdziale poświęconym językowi i potraktowane tam jako przykłady „żywej mowy”.&#13;
W przypisach na końcu tej książki opublikował Kolberg natomiast kilka&#13;
legend i podań zaczerpniętych z literatury i podanych dla dopełnienia opisu&#13;
topograficznego kraju, co stało się stałą praktyką w dalszych tomach. W kolejnych monografiach bajki zamieszczał już Kolberg w osobnych rozdziałach, traktując je tym samym jako odrębny i specyficzny rodzaj literatury&#13;
ludowej i odchodząc od ich wyłącznie ilustratywnej funkcji. Tę przypisał&#13;
natomiast – jak wspomniano wcześniej – podaniom i opowieściom wierzeniowym, lokując te pierwsze wśród informacji rozdziału „Kraj”, drugie&#13;
przytaczając jako przykłady w opisie wierzeń.&#13;
Ilość tekstów prozatorskich w poszczególnych monografiach kształtowała się różnie i na ogół była proporcjonalna do całokształtu materiałów&#13;
pozyskanych z danego regionu, stopnia jego przebadania, warunków samodzielnych eksploracji terenowych i współpracy z miejscową ludnością.&#13;
Najbogatsze zbiory bajek pozyskał Kolberg w Krakowskiem, w Wielkopolsce, na Kujawach oraz na Pokuciu i w Sanockiem, wcześniej na Mazowszu,&#13;
przy czym materiału z dwu ostatnich regionów nie zdołał wydać1. Nieco&#13;
mniejszy zasób tekstów bajkowych znalazł się w pozostałych publikowanych przez Kolberga monografiach regionalnych, a także w wydawanych&#13;
z rękopisów po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich. Pewną ilość&#13;
opowieści ludowych zawierają też suplementy; w tym zespole najbogatszy&#13;
jest zbiór krakowski, reprezentujący region, z którym badacz był związany przez niemal 20 lat swej działalności, prowadzonej tam w najbardziej&#13;
sprzyjających warunkach.&#13;
W następnej po Sandomierskiem monografii Kujaw, zawierającej ponad&#13;
40 opowiadań, podjął Kolberg próbę ich klasyfikacji, co stanowiło novum&#13;
w praktyce dotychczasowego wydawania prozy ludowej, oraz poprzedził&#13;
1 Opublikował je Kolberg w osobnych rozdziałach w cz. I Kujaw, w cz. IV Krakowskiego,&#13;
w cz. VI W. Ks. Poznańskiego, w cz. IV Pokucia, (DWOK T. 3, 8, 14, 32), bajki z Mazowsza i z Sanockiego wydano w cz. VII Mazowsza i w cz. III Sanockiego-Krośnieńskiego (DWOK T. 42 i 51).&#13;
&#13;
288&#13;
&#13;
�ten zbiór komentarzem dotyczącym bajkowego materiału1. Na tle poprzedników zarówno próba systematyki, jak i opis repertuaru wyróżniają się&#13;
nowatorskim i znacznie szerszym spojrzeniem na tę dziedzinę literatury&#13;
ludowej. Kolberg we wstępnym omówieniu zastrzega:&#13;
Pozbierawszy cząstkę owych bajek (jak je tam [tj. na Kujawach] i wszędzie niemal w naszym kraju nazywają), podaję je w prostocie wysłowienia ludowego,&#13;
nic nie ujmując ani dodając. O ile przeto tracić one z jednej strony muszą tak&#13;
na zręcznym obrobieniu i okraszeniu ustępów, jak i na gładkim całości powiązaniu, o tyle z drugiej, sądzę, zyszczą na autentyczności i wiarogodności swej&#13;
dykcji, dając zarazem poznać właściwość gwary kujawskiej, niemniej sposób&#13;
zapatrywania i wyrażenia się tego ludu. Z niewielkiego tych bajek zamieszczonego pocztu przekonamy się, że lud tutejszy nie zachował nam tylu pamiątek&#13;
odległej przeszłości, ile ich napotykamy np. w Bajarzu Glińskiego lub Klechdach Wójcickiego, a uronienie lub spaczenie wielu przypisać w części należy&#13;
bliższemu i dawniejszemu z ludami Zachodu zetknięciu. Natomiast znajdziemy&#13;
tam cechy nowe, Kujawom i ościennym jedynie właściwe powiatom, pogląd&#13;
oryginalny i żyłkę satyryczną w gawędach, raz do niezwykłego dzielności i rubaszności naprężoną stopnia, to znów lakonicznie nić przedmiotu przecinającą.&#13;
Z porównania ich z baśniami i powieściami drukiem już ogłoszonymi, których&#13;
w wielkiej części są już to wersjami, już wariantami, widzimy, że podobnie jak&#13;
i pieśni ulegają one przeróbkom i przekształceniu. Jedne z nich są jakoby zbite&#13;
w treściwą, zagadkową prawie ściśliwość, drugie zbytnie się rozciągają i rozgadują o szczegółach małej wagi. Tu pełno przyczepek i dodatków, organicznie&#13;
nie dość ściśle z sobą lub całością powiązanych, tam znów brak dopełnienia,&#13;
urywkowość lub przepomnienie. Są to nieuniknione przypadłości tradycyjnego&#13;
ich żywota; wszakże tuż obok nich znachodzą się i takie, które pod względem&#13;
treści i dykcji nic prawie do życzenia nie pozostawiają2.&#13;
&#13;
Wypowiedź ta świadczy, że wieloletnie obcowanie z ludowym przekazem dokumentowanym ze słuchu, oczywiście zwłaszcza z pieśnią, oraz tocząca się dyskusja o sposobie zbierania i wydawania literatury ludowej, np.&#13;
przytaczane wyżej opinie m.in. Kraszewskiego, pozwoliły we wczesnym&#13;
stosunkowo okresie badań Kolberga nad bajką, nowym dla niego obiektem zainteresowania i rejestracji, trafnie uchwycić najważniejsze cechy&#13;
ludowych opowieści i mechanizmu ich funkcjonowania w kulturze wsi.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 107–111.&#13;
Tamże, s. 107–108.&#13;
&#13;
289&#13;
&#13;
�Kolberg opowiada się za terminem „bajka” jako używanym przez środowisko nosicieli folkloru. Dostrzega różnorodność „barwy i natury” opowiadań,&#13;
ich zmienność w czasie i miejscu, ciągłe „przeróbki i przekształcenia”, podatność na wpływy zewnętrzne, wędrowność wątków reprezentowanych&#13;
przez rozmaite „wersje” lub „warianty”, nasycenie nowymi elementami,&#13;
lokalnymi i świeżymi. Nie szuka w nich arbitralnie i nie odnajduje – jak&#13;
jego poprzednicy – głównie reliktów dawnej przeszłości, lecz obiektywnie&#13;
rejestruje uderzające go cechy repertuaru, tj. z jednej strony oryginalny&#13;
charakter i koloryt miejscowy, kujawski, widoczny w sposobie postrzegania świata i formie „wyrażania” go, z drugiej treści, wątki i motywy powszechnie występujące na gruncie polskim, a także w bajkach słowiańskich&#13;
i europejskich. Zwraca uwagę na obecny w tej prozie żywioł satyryczny&#13;
i uwzględnia opowiadania nacechowane ludowym komizmem, dowcipem&#13;
i rubasznością, tj. anegdotę, gatunek tak jak realistyczne opowieści z życia&#13;
przez romantycznych zbieraczy często pomijany ze względu na autocenzurę obyczajową. Wreszcie podkreśla różnorodność treściową i formalną&#13;
zbieranych wariantów, od przekazów wzorowych, rozwiniętych i spójnych,&#13;
po chaotyczne, kalekie czy eliptyczne. I trafnie objaśnia te różnice jako nieunikniony rezultat „tradycyjnego ich żywota”, który określają nieustannie&#13;
przekształcające się opowieści w ustach różnych narratorów. Jednocześnie&#13;
Kolberg deklaruje wierną dokumentację języka opowieści, konieczność oddania pierwotnej ich postaci dla zachowania autentyzmu opowiadań.&#13;
Jest to więc spojrzenie na prozę ludową znacznie wnikliwsze, bezstronniejsze i bardziej realistyczne niż prezentowane przez wydawców bajek,&#13;
którzy poprzedzili Kolberga. Wcześniejsze wymieniane już zbiory prozy&#13;
ludowej K.W. Wójcickiego (1837), K. Balińskiego (1842), L. Siemieńskiego&#13;
(1845), R. Zmorskiego (1852), A.J. Glińskiego (1853) i S. Barącza (1866) wyrosły z romantycznego przekonania o historycznej, zabytkowej wartości&#13;
folkloru bajkowego, z potrzeby szukania w nim archaicznych śladów dawnej tradycji. W obliczu zagrożenia Polski przez zabory zbieracze i wydawcy&#13;
tych zbiorków zmierzali do utrwalania świadomości narodowej, pamięci&#13;
i wiedzy o przeszłości. Teksty, nie zawsze ludowe i nie zawsze spisywane&#13;
ze słuchu, lecz czerpane ze starych dokumentów, kronik i wspomnień, zapożyczane z różnych źródeł i relacji, poddawane były przez tych autorów&#13;
obróbce literackiej, często parafrazom, stylizacji, fabularyzacji, wygładzaniu&#13;
stylu i słownictwa, dzięki czemu stawały się w mniejszym lub większym&#13;
stopniu opowiadaniami autorskimi, powstającymi jedynie „pod wpływem&#13;
290&#13;
&#13;
�zasłyszanych”. Ich przekaz miał być podany czytelnie, przekonująco dla&#13;
wszystkich, językiem ogólnie dostępnym, tak by pozostawały w pamięci&#13;
jako interesujące „pamiątki przeszłości” pełniące rolę wychowawczą i formacyjną. Choć zbieracze ci na ogół byli zorientowani w twórczości ludu,&#13;
w sumie folklorem bardziej się posługiwali niż go w rozumieniu współczesnym dokumentowali. Nierzadko dochodziło przy tym do mistyfikacji,&#13;
jak np. u Wójcickiego, który wydrukował historię o Walgierzu z Tyńca&#13;
niemającą nic wspólnego z opowieściami ludu, czy u Glińskiego, w którego&#13;
Bajarzu polskim znalazły się, jak ustalił J. Krzyżanowski1, przeróbki poetyckich bajek Żukowskiego i Puszkina. Starodawność rozumiana jako udowodniony atrybut bajki ludowej, historyczny aprioryzm w jej postrzeganiu&#13;
krępowały dociekania badawcze i głębsze analizy prezentowanych opowieści. Zbiory te spełniły jednak ważną rolę, wprowadzając prozę ludową do&#13;
obiegu czytelniczego i wytyczając dalszą drogę prac nad nią kolejnym folklorystom. Szczególnie niezwykła popularność Klechd, starodawnych podań i powieści ludu, jak i samego autora tego zbioru, Wójcickiego, okazały&#13;
się znaczące w dalszym przebiegu badań. Przyniosły też cenne wskazówki dotyczące materiału starszego, zwłaszcza staropolskiego, wykorzystane&#13;
w późniejszych pracach. Charakterystyczny tytuł tego zbiorku, w którym&#13;
występuje określenie „klechdy” jako bardziej poetyczne – w rozumieniu&#13;
autora – i nobilitujące „bajkę” (w odróżnieniu od pospolitego „bajania”)&#13;
oraz programowy przymiotnik „starodawne”, trafnie oddaje zamierzenia&#13;
pokolenia romantycznych miłośników bajki.&#13;
Precyzyjniejszej systematyki tekstów bajkowych poprzednicy Kolberga&#13;
nie podejmowali, nie wykraczając poza deklaratywne i ogólnikowe propozycje ich podziału i charakterystyki, co najwyżej z próbą ich zastosowania&#13;
w układzie i kolejności opowiadań. Wójcicki, autor reprezentatywnego i inspirującego następców zbioru, podzielił 33 teksty poddane obróbce literackiej na trzy części. „Do pierwszej należą starożytne podania słowiańskich [tj.&#13;
przedchrześcijańskich] jeszcze wieków, jak powieści o powietrzu, wichrze,&#13;
wilkołaku”, albo różne podania lokalne; do drugiej zaliczał „osoby wprawdzie historyczne, ale o których kroniki nasze milczą lub małe dają objaśnienia”, wśród których znaleźli się „najstarożytniejsi bohatyrowie”: Waligóra i Wyrwidąb, „sławny rozbójnik” Madej i „czarodziej” Twardowski”;&#13;
1 Zob. J. Krzyżanowski „Bajarz polski” Glińskiego i jego źródła literackie, w: tegoż Paralele… , s. 760–772.&#13;
&#13;
291&#13;
&#13;
�do trzeciej – „powieści o czarach i czarownicach, o zaklętych królewiczach&#13;
i królewnach, o cudownych zamkach itp.” Podział ten opatrzył autor konstatacją:&#13;
We wszystkich rej wiodą bujne marzenia wyobraźni i cudowność. Cudowność ta,&#13;
zawsze upragniona, nie tylko się w samych odbija klechdach, wyobraźnia ludu&#13;
tak jest jej pełną, że można rzec, iż do żywota jego należy1.&#13;
&#13;
Uderza niekonsekwencja, wręcz absurdalność tego podziału; właściwie&#13;
wszystkie opowieści mogłyby przynależeć do ostatniej grupy. Potrzeba&#13;
dowartościowania bajki prowadziła do sprzeczności: z jednej strony podkreślał autor „cudowność” w ludowej prozie, z drugiej wierzył w zawartą&#13;
w niej „prawdę historyczną”; lokalne podania odnosił do czasów przedchrześcijańskich, a postacie bajeczne określał jako „osoby historyczne”.&#13;
W zbiorku Balińskiego, liczącym 28 opowieści, podobnym do Klechd,&#13;
zredagowanym przez Wójcickiego i pozostającym pod wyraźnym jego&#13;
wpływem, nie wprowadzono podziału materiału, a określeń: „podanie”,&#13;
„opowiadanie”, „powiastka”, „gadka”, „powieść” używał autor wymiennie.&#13;
Teksty ogładzone również literacko, choć mniej niż u Wójcickiego upoetyzowane, przynoszą nowe w stosunku do poprzednika wątki, reprezentatywne dla polskiego folkloru, niekiedy stanowiące ich przekaz najstarszy,&#13;
jedyny z pierwszej połowy XIX wieku2.&#13;
Siemieński, który w swojej pracy zawarł ponad półtorej setki opowieści,&#13;
stanowiących obok pewnej liczby przekazów ustnych głównie przedruki&#13;
z innych źródeł, streszczenia lub skróty utworów publikowanych, teoretycznie i w zasadzie trafnie odróżnił podania od bajek, pisząc :&#13;
[…] do zbioru niniejszego nie przyjąłem tak zwanych klechd, czyli bajek; ten&#13;
rodzaj bowiem utworów gminu należy do innego działu. Podanie właściwie trzyma się albo pewnego miejsca albo też nosi na sobie cechę pewnej rzeczywistości&#13;
historycznej lub pochodzenia z czasów pogańskich, gdy przeciwnie, klechda,&#13;
swobodna jak wietrzyk, jest czystą igraszką fantazji lubującej się w pewnych&#13;
obrazach i przedmiotach, a mianowicie postaciach bohaterskich. Lud do niej&#13;
1&#13;
&#13;
K.W. Wójcicki Klechdy..., Warszawa 1837, s. 13–14. Zob. też R. Wojciechowski Kazimierz&#13;
Władysław Wójcicki i jego „Klechdy”, w: K.W. Wójcicki Klechdy…, Warszawa 1972, s. 34.&#13;
2 M.in. są to opowieści Bieda i Blada panna (dwa warianty T 331A), Trupia głowa (T 366),&#13;
Diabli tanek (T 480C), Pieniądze (T 763), Twarz królewska (T 929), Kochanie (T 3115), zob.&#13;
K. Baliński Powieści ludu…, odpowiednio: s. 11 i 105, 88, 107, 51, 55, 83.&#13;
&#13;
292&#13;
&#13;
�nie przywiązuje tej religijnej wiary, jaką ma często w podanie; tym ona jest dla&#13;
niego, czym dla nas romanse rycerskie lub powieści Hoffmanna1.&#13;
&#13;
W zamyśle autor ograniczył się więc świadomie do podań miejscowych,&#13;
historycznych i wierzeniowych, w praktyce jednak w jego zbiorze znalazły&#13;
się opowieści, które dzisiaj określilibyśmy jako bajki ajtiologiczne, anegdoty, a nawet opowieści fantastyczne, opisywane w cytowanej wyżej wypowiedzi jako klechdy właśnie. Mimo to próba rozróżnienia gatunków prozy&#13;
ludowej świadczy o krytycyzmie autora.&#13;
Zbiorek podań i bajek R. Zmorskiego cechuje świadoma stylizacja literacka opowieści, do której autor otwarcie przyznał się jako do bardziej&#13;
atrakcyjnej dla czytelnika. W przedmowie pisał:&#13;
Obrabianiem, okrzesywaniem i dopełnianiem gminnej powieści podług własnych pojęć spisującego odbiera się zbiorowi wierzytelność, ze spisania znowu&#13;
samej suchej treści lub niewolniczego stenografowania słów pierwszego lepszego wiejskiego opowiadacza powstaje książka zbyt jałowa dla czytelnictwa, która&#13;
zatem na upowszechnienie przedmiotu korzystnie wpłynąć nie może. Zdaje się,&#13;
że obu tych szkopułów uniknąć można, zachowując w pisaniu tryb opowiadaczy&#13;
gminnych – i tym też trybem poszedłem2.&#13;
&#13;
Uznając tę ingerencję za uprawnioną, zadbał jednak o zachowanie ludowego charakteru swoich opowieści w znacznie większym stopniu niż&#13;
Wójcicki. Zmorski dostrzegał przemiany tekstów bajkowych mimo romantycznej tezy o ich historyzmie, a wobec tej ewolucji trudność rozpoznania&#13;
w nich reliktów dawności, których jednak nie negował. Dzielił opowieści&#13;
na podania, bajki i gadki. Za najdawniejsze zabytki kultury ludu obok pieśni&#13;
uważał Zmorski podania, które stanowiły według niego odbicie przeszłości,&#13;
dawnych dziejów i wierzeń „w świetle, jakim je lud swego czasu widział&#13;
i pojmował”. Baśnie, w jego klasyfikacji odpowiadające baśniom magicznym, uznawał za twory fantazji i wyobraźni, „wysnute z wierzeń, wyobrażeń i podań ludu”, a jako „podrzędniejszy rodzaj gminnego słowa” traktował gadki, „opowiadania przykrótsze, dla braku powieściowego wątku baś­&#13;
nią lub dla zbyt błahego przedmiotu podaniem zwać się nie zasługujące”3,&#13;
1&#13;
&#13;
Tu i niżej L. Siemieński Kilka słów o ważności podań ludowych w: tegoż Podania i legendy…, , s. XVII –XVIII.&#13;
2 R. Zamarski [R. Zmorski] Kilka słów wstępnych, w: tegoż Podania i baśni ludu…, s. XII.&#13;
3 Tamże, s. VI–VIII.&#13;
&#13;
293&#13;
&#13;
�odnoszące się do spraw i zdarzeń bieżących lub niedawnych. Podobnie jak&#13;
Siemieński ujmował więc różnicę między podaniem a baśnią, widział ją&#13;
jednak jako wynik dynamicznego procesu zacierania dawnej postaci i sensu&#13;
podania pod wpływem baśniowej fikcji. W sumie według opinii późniejszych badaczy zbiorek Zmorskiego wywodzi się sposobem ujęcia i opracowania ze szkoły Wójcickiego, lecz przewyższa Klechdy zarówno w formie&#13;
i treści, jak i w komentarzu1.&#13;
Cieszący się przez kilkadziesiąt lat niesłabnącą popularnością i tłumaczony na języki obce Bajarz polski Glińskiego przyniósł 47 opowieści – jak&#13;
wspomina autor w przedmowie – spisywanych z pamięci, a zasłyszanych&#13;
w dzieciństwie w Szczorsach i Niehniewiczach2, wsiach zamieszkiwanych&#13;
głównie przez Białorusinów. Zatem i tu autorem publikowanej wersji tekstów, narratorem opowieści jest ostatecznie wydawca zbiorku. Gliński odżegnuje się od aspiracji badacza, odsyłając jednocześnie do prac swoich&#13;
poprzedników, które najwyraźniej dobrze zna, i próbuje też przedstawić&#13;
własną propozycję podziału prozy ludowej na trzy rodzaje: baśnie „[…] na&#13;
cudownościach, czarach i fantastycznych urojeniach osnute”; powieści, których „cechą jest prawdopodobieństwo i dowcip” oraz gawędy, tj. „krótkie&#13;
opowiadania o duchach, strachach i upiorach”3. Antologia Glińskiego zawiera opowieści przeważnie pochodzenia białoruskiego, obok niewielkiej&#13;
tylko liczby bajek polskich, anegdot o „kmiotku Roztropku”, a także wspomnianych trawestacji i przekładów prozą, parafraz lub streszczeń wierszowanych bajek W. Żukowskiego i A. Puszkina. Książce, długo uchodzącej&#13;
za reprezentatywny zbiór polskich bajek, mimo ich niepolskiej i w dużej&#13;
mierze literackiej proweniencji, przypisuje się obecnie historyczne znaczenie, głównie dzięki ukazaniu wpływów rosyjsko-białorusko-polskich oraz&#13;
popularyzacji niektórych wątków bajkowych, a także rosyjskiej klasyki literackiej na gruncie polskim4.&#13;
Najpóźniejszym z wymienionych zbiorów bajek, wydanym rok przed&#13;
pierwszą częścią Kujaw Kolberga, była praca galicyjskiego dominikanina,&#13;
historyka, Sadoka Barącza, pt. Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieś­&#13;
ni na Rusi (Tarnopol 1866). Zawiera materiał ułożony alfabetycznie (bez&#13;
1&#13;
&#13;
Por. m.in. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej…, s. 136.&#13;
A. Gliński Do Czytelnika w: tegoż Bajarz polski…, T. I, s. XV–XVI.&#13;
3 Tamże, s. XI–XII.&#13;
4 Zob. J. Krzyżanowski Gliński Antoni Józef, w: Słownik folkloru polskiego… s. 122, O. Zadurska Gliński Antoni Józef, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 2, Toruń 2018, s. 39–40.&#13;
2&#13;
&#13;
294&#13;
&#13;
�klasyfikacji gatunkowej) według tytułowych haseł, opracowany literacko&#13;
podobnie jak poprzednie zbiory, lecz bardzo bogaty. Składają się na niego&#13;
anegdoty szlacheckie, lokalne i często skądinąd nieznane, pewna ilość podań i znaczna ilość kawałów i facecji o księżach unickich, w sumie ponad&#13;
150 najczęściej krótkich tekstów oraz około 80 przysłów i 25 pieśni. Opowiadania rozmaitego charakteru, głównie polskie i ukraińskie oraz nieliczne&#13;
ormiańskie i żydowskie, reprezentują folklor klasztorny Podola zachodniego, a więc przynoszą cenny materiał historyczny do poznania kresowego&#13;
repertuaru środowiskowego.&#13;
Obok wymienionych zbiorów, które Kolberg znał i cytował w swoich&#13;
tomach, śledził także publikacje w czasopismach i kalendarzach przynoszące pojedyncze teksty podań i bajek, m.in. w latach 30. i 40. w leszczyńskim&#13;
„Przyjacielu Ludu”, gdzie drukowane były np. opowieści pióra Berwińskiego i Lompy. Obserwował także z bliska toczącą się równolegle dyskusję na&#13;
temat znaczenia podań i bajek, sposobu ich zbierania, wydawania i interpretowania, jak np. przywoływane wcześniej wypowiedzi Kraszewskiego&#13;
czy apele i opinie na łamach „Biblioteki Warszawskiej”1, której wezwań&#13;
do prac zbierackich i badawczych stał się realizatorem. Poznał więc grunt&#13;
przygotowany przez poprzedników poprzez kolejne edycje i toczącą się debatę wokół tego rodzaju twórczości ludowej. Jeśli dodać do tego prawie&#13;
30-letnie własne doświadczenia terenowe i obcowanie z żywym folklorem,&#13;
uzasadniona wydaje się wnikliwsza i bardziej realistyczna postawa zbieracza i wydawcy wobec nowego przedmiotu badań, jakim stała się proza&#13;
ludowa w jej różnych odmianach. Kolberg był kontynuatorem poczynań&#13;
Wójcickiego i romantycznych zbieraczy bajek, ale jednocześnie stworzył&#13;
własną „szkołę” zbierania i wydawania ludowej prozy. Dystans, jaki cechował jego postawę, uwidoczniony w cytowanej wyżej przedmowie do&#13;
1 Artykuły zajmujące się bajkami i podaniami oraz ich podziałem gatunkowym opublikowali tam m.in. W.A. Maciejowski (Klechdy polskie i obrobienie ich, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1850, T. 1, s. 1–14) oraz J. Grajnert (Studia nad podaniami ludu naszego, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 2 s. 465–514, T. 3, s. 70–105). Maciejowski pisał także obszerniej o ludowej&#13;
prozie w trzytomowej pracy pt. Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do&#13;
roku 1830, T. 1, Warszawa 1851, s. 186–276. Wcześniej w „Athenaeum” R. III: 1843, T. 1,&#13;
s. 19–30, T. 3, s. 47–59, T. 4, s. 65–83 i T. 5, s. 61–74 ukazał się artykuł E. Izopolskiego Badania&#13;
podań ludu. Wartościowy zbiór bajek zawiera też dzieło A. Marcinkowskiego Lud ukraiński, jego pieśni, bajki, podania, klechdy, zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki,&#13;
zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory, tańce, gry itd. (T. 1–2, Wilno 1857); są to przekazy&#13;
autentyczne, pozyskane w terenie, spisane przez badacza w języku polskim.&#13;
&#13;
295&#13;
&#13;
�kujawskich opowieści, przejawił się przede wszystkim w porzuceniu historycznego aprioryzmu co do zabytkowości bajek, we wnikliwej analizie&#13;
mechanizmu ich życia obserwowanego z autopsji, w przekonaniu o konieczności dokumentowania ludowego tekstu w jego autentycznej postaci, zamiast opracowywania literackiego i stylizowania pierwotnych przekazów.&#13;
Jak dalece badacz był tu konsekwentny, zwłaszcza w stosunku do deklaracji postulatu ostatniego, miały pokazać bajki publikowane w kolejnych&#13;
monografiach.&#13;
Obok cytowanego wyżej komentarza do publikowanych bajek przedstawił Kolberg w części I Kujaw swoją próbę ich klasyfikacji. Pisał:&#13;
Gdy powieści te rozmaitej, jak powiedziałem, są natury, rozgatunkowanie ich&#13;
przeto i należyte uklasyfikowanie, zwłaszcza w surowym stanie, w jakim się nam&#13;
przedstawiają, ułatwi badaczom rozbiór i wnioski1.&#13;
&#13;
Podzielił zatem i scharakteryzował kujawską prozę „wedle treści i ducha, jaki gawędy niniejsze ożywia”, na kategorie następujące:&#13;
1. Klechdy, to jest takie, w których przemaga cudowność i rozkiełzana w różnym&#13;
stopniu wyobraźnia, do dziwactw czasami i potworności dochodząca. I one same&#13;
na różne także dałyby się jeszcze rozłożyć gatunki. W jednych bowiem martwe&#13;
i na wpół żywotne ciała odgrywają rolę istot żyjących w pełni; sprzęty, narzędzie,&#13;
budowle, kamienie, rośliny itd. mają swą wolę i gwarę; zwierzęta i ptaki mówią&#13;
i działają jak ludzie, a nawet nadludzko, a ludzie bywają półbożkami. W innych&#13;
przeciwnie, ludzie stają się igraszką woli rzeczy martwych. […] Z takich to pierwiastków i żywiołów […] składają się owe klechdy, czyli klecenia niestworzonych&#13;
rzeczy (jak lud miejscami się wyraża), owe baśni, bajki, bajdy (jak skazki na&#13;
Rusi). Niektóre z tych klechd w pierwotnej może zachowały się czystości, inne&#13;
zwichnięte lub pokaleczone, inne wreszcie upstrzone i częstokroć oszpecone przeróbkami i dodatkami dokonanymi wedle późniejszych i nowszych wyobrażeń. […]&#13;
2. Legendy, podania religijne, rozgadki moralne i obyczajowe itp., których obfitość nie mniejszą niemal jest od tamtych, a które (oprócz kronikarskich i klasztornych) rozłożyć by się dały na powieści zmieszane z pogaństwem, powieści&#13;
czysto chrześcijańskie i powieści moralne.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 108.&#13;
&#13;
296&#13;
&#13;
�3. Powiastki i gawędy o wojakach, kupcach, włóczęgach, zbójcach, złodziejach&#13;
itd. Powieści te, opuszczając krainę duchów, wkraczają już stanowczo w dziedzinę rzeczywistości, częstokroć epoką dosyć nam bliskiej. […] Zdarza się atoli&#13;
niekiedy, że i do takich powieści wchodzi jakaś cudowność, że i tu ukazuje się&#13;
i działa duch jakiś wyskakujący nagle niby deus ex machina.&#13;
4. Gadki, dykteryjki są to znów wymysły, to skromne, to rozpasane, gdzie opowieść nagina się lub przechodzi wprost w satyrę, ironię, humoreskę, karykaturę&#13;
lub kaprys. Przeważa w nich zatem strona komiczna. Bierze ona na cel rozmaite&#13;
przygody z życia potocznego […]1.&#13;
&#13;
Opowieści ostatniej grupy podzielił Kolberg na sześć mniejszych (gadki&#13;
przygodne, o duchownych, o Żydach, o diabłach, o ptakach i zwierzętach,&#13;
cudowne).&#13;
Podział ten wyraźnie nawiązuje do refleksji poprzedników, dla których&#13;
podobnie istotne było kryterium tematu i stosunku do rzeczywistości, czytelna opozycja: cudowność a realność, przy czym w praktyce Kolberga widoczniejsze okazywało się zjawisko przenikania i splatania się obu światów, zacierania ostrych granic między nimi. Zwraca uwagę użycie terminu&#13;
„klechda” wprowadzonego przez Wójcickiego w tytule omawianego zbioru&#13;
bajek i skomentowanego przez niego jako określenie „powieści, które pod&#13;
nazwą bajek z ust do ust przechodzą”2. Zaczerpnął go Wójcicki z XVI-wiecznej, nieznanej dziś tragedii, o której dowiedział się z dzieła Czackiego3.&#13;
Termin ten, który w XIX wieku nacechowany był dawnością, a którego&#13;
etymologia współcześnie uznawana jest za niejednoznaczną, nie przyjął&#13;
się mimo popularności zbiorku Wójcickiego, a Kolberg w żadnej kolejnej&#13;
monografii w druku do niego już nie powrócił, choć w rękopisach, zwłaszcza z wcześniejszego etapu badań, określeniem tym jako notą gatunkową&#13;
sygnował niektóre, zresztą genologicznie różne opowieści.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 109–110.&#13;
K .W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania…, T. 1, Warszawa 1837, s. 11.&#13;
3 Zob. T. Czacki O litewskich i polskich prawach, , T. I, Warszawa 1800, s. 12 – informacja za: J. Krzyżanowski Klechda, w: Słownik folkloru polskiego… s. 169. Tam również mowa&#13;
o innym możliwym znaczeniu wyrazu „klechda”, tj. bajka, ale również zaklęcie i formuła czarnoksięska. W źródle Czacki określa klechdy jako podania, tradycje. Choć do terminu „klechda”&#13;
nawiązali później w tytułach swych zbiorów S. Ulanowska, J. Lompa, J. Kasprowicz, B. Leś­&#13;
mian, do mowy potocznej jednak nie przeniknął. Por. też V. Wróblewska Klechda, w: Słownik&#13;
polskiej bajki ludowej… T. 2, Toruń 2018, s. 148–150 oraz tamże, s. 29–31 hasło Gadka tej&#13;
samej autorki.&#13;
2&#13;
&#13;
297&#13;
&#13;
�Z kolei terminu „gadka”, potocznego określenia opowieści ludowych,&#13;
spopularyzowanego w XIX wieku w tytułach zbiorów i rozdziałów z prozą,&#13;
a przypisanego tu przez Kolberga do opowieści komicznych, dotyczących „życia potocznego”, będzie on używał także w późniejszych monografiach. Jako&#13;
pojęcie niejednoznaczne genologicznie, odnoszące się do różnych gatunków,&#13;
zostanie także doprecyzowane wyróżnikami typu: „gadki o złych duchach,&#13;
diabłach, strachach”, „gadki o zbójcach, oszustach, głupcach, babach itp.”.&#13;
Nie zaprzeczając istnieniu w bajkach pierwotnych, „pogańskich pojęć&#13;
i obrazów”, Kolberg w kujawskim komentarzu podkreśla proces kształtowania się w ciągu dziejów nowszych „powieści chrześcijańskich”, które&#13;
bywają w różnym stopniu „osnute na tle” lub „pomieszane” z pierwszymi. Jednocześnie podkreśla żywotność w folklorze gatunków realistycznie&#13;
ukazujących codzienne życie i stosunki, zwyczaje i problemy mieszkańców wsi w różnego rodzaju „powiastkach” i „gadkach”. Po raz pierwszy&#13;
przy tym wyeksponowany zostaje tak wyraźnie nowy gatunek, anegdota&#13;
(kawał), przez romantyków na ogół pomijany ze względu na swoją dosadność, rubaszny czy nieprzyzwoity koncept, a także jako „mniej użyteczny” ze&#13;
względu na programowe poszukiwanie w folklorze starodawności. Kolberg&#13;
akcentuje jako cechę charakterystyczną komizm i humor ludowej facecjonistyki, z ich odcieniami i odmianami – „satyrą, ironią, humoreską, karykaturą i kaprysem”. Stosuje tu jednak – jak powiedziano wcześniej – świadomą&#13;
selekcję ze względu na obowiązujący konwenans obyczajowy, eliminując&#13;
teksty zbyt drastyczne językowo i treściowo. W swojej charakterystyce gatunków nie używa jako wyróżnika określenia „anegdota”1, lecz proponuje&#13;
terminy: „gadka”, „dykteryjka”. Dzieli je według tematów i głównych bohaterów opowiadań, wskutek czego ten wewnętrzny podział jest nieostry&#13;
i zaciemniający; treści poszczególnych działów „gadek” nachodzą na siebie&#13;
i nie wyczerpują bogactwa żywotnych w folklorze wątków lub też niejasno&#13;
je opisują. Charakterystyczne, że wśród opowiadań komicznych wyróżnia&#13;
Kolberg z jednej strony nawiązujące do spraw uniwersalnych, ogólnoludzkich oraz z drugiej nasycone realiami i kolorytem lokalnym, wyrosłe z codziennego doświadczenia określonej wspólnoty, co też nie zawsze daje się&#13;
wyraźnie rozgraniczyć.&#13;
1 Przywołuje jednak ten termin w tekście rozdziału „Lud”, pisząc: „Na dowód dowcipu&#13;
chłopskiego przytoczymy tu parę anegdot w obiegu w Kujawach będących, a z prawdziwych&#13;
wziętych zdarzeń” (O. Kolberg Kujawy cz. I, DWOK T. 3, s. 48).&#13;
&#13;
298&#13;
&#13;
�Klasyfikacja ta, choć nieostra i dość ogólnikowa, mieszająca kryteria&#13;
genologiczne z tematycznymi, ujmuje jednak folklor prozatorski w pewne ramy zbliżone do systematyki przyjętej współcześnie 1. Mimo braków&#13;
i nieścisłości definicyjnych, niekonsekwencji oraz niejednoznacznego do&#13;
końca klucza podziału, jest klarowniejsza niż dotychczasowe i pozwala&#13;
odróżnić zasadnicze gatunki: bajki magiczne (klechdy), legendy, anegdoty&#13;
(gadki), w oparciu o kryteria w gruncie rzeczy czytelne, choć nie zawsze&#13;
precyzyjnie opisane. Z czasem Kolberg wyróżniać będzie, choć niekonsekwentnie, także bajki (zwierzęce, w znaczeniu „fabula”) reprezentowane&#13;
jednak nielicznymi wariantami. Inaczej potraktuje też od początku podania lokalne, narodowe, historyczne i wierzeniowe, o których w kujawskiej&#13;
klasyfikacji nie ma mowy. Te opowieści, często zlokalizowane, traktowane&#13;
jako autentyczne przygody osób znanych z imienia i nazwiska, odniesione&#13;
do konkretnych zdarzeń, postaci czy czasów, uprawdopodabniające fikcję&#13;
poprzez odniesienie do niby to realnych faktów czy świadków, miejsc czy&#13;
okoliczności, znajdą swoje miejsce – jak wspomniano wcześniej – w rozdziałach monografii poświęconych opisowi kraju, ludu, wierzeń, a także jako materiał uzupełniający te rozdziały w przypisach. Wydaje się,&#13;
że przyczyna takiego przydziału podań i opowieści wierzeniowych leży&#13;
przede wszystkim w przypisaniu im funkcji legitymującej, „uwierzytelniającej” obraz etnograficzny regionu i jego świata nadzmysłowego oraz w dogodności formalnej układu, który pozwolił powiązać folklor podaniowy&#13;
odniesiony do konkretnych miejsc i wierzeń z ich opisem, a tym samym&#13;
opis ten wzbogacić.&#13;
Być może także rozwiązanie takie bywało bezpieczniejsze wobec licznych&#13;
akcentów patriotycznych, bardziej lub mniej ukrytych w podaniach&#13;
tępionych jako nośniki historii i tradycji przez carską cenzurę. Podania&#13;
wtapiane w wywód autora, zwłaszcza niefabularyzowane, a jedynie streszczane lub sygnalizowane jako wątki, łatwiej było ochronić przed okiem&#13;
cenzora w zobiektywizowanym tekście informacyjnym. Szereg podań, np.&#13;
krakowskich, ze względu na swoje wyraźne treści i aluzje patriotyczne&#13;
w rozwiniętych fabularnie opowiadaniach do druku jednak nie weszło,&#13;
1&#13;
&#13;
„Zbudowanie wreszcie systematyki międzynarodowej, dalekiej zresztą od doskonałości, dowiodło, że autor Ludu był na dobrej drodze, gdy tworzył ramy ogólne, rozmieszczenie&#13;
w nich bowiem klas pomniejszych pozwala dzisiaj na stosunkowo przejrzystą klasyfikację całego ogromnego materiału” – oceniał J. Krzyżanowski w następnym stuleciu (zob. Dorobek&#13;
Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej…, s. XXXVII).&#13;
&#13;
299&#13;
&#13;
�pozostając w rękopisach aż do wydania ich w suplemencie do monografii&#13;
krakowskiej.&#13;
Schemat klasyfikacji zaproponowany w Kujawach zastosowany został&#13;
także z pewnymi modyfikacjami w obszerniejszych monografiach z lat następnych, tj. w Krakowskiem, Poznańskiem oraz w Pokuciu1. Modyfikacje&#13;
te dotyczyły terminologii gatunkowej, a także po części wyodrębniania niektórych współrzędnych grup tekstów. I tak kujawskie „Klechdy” zastąpiły&#13;
„Gadki cudowne” (w Krakowskiem cz. IV), „Baśni cudowne” (w Poznańskiem cz. VI), „Kazki cudowne” (w Pokuciu cz. IV), rozczłonkowane na&#13;
5 podgrup kujawskie „Gadki” skomasował Kolberg w Krakowskiem do&#13;
dwu: „Gadki o złych duchach, diabłach, strachach” oraz „Gadki o zbójcach,&#13;
złodziejach, frantach, głupcach, babach itp.”. Podobnie w Poznańskiem&#13;
wyróżnił „Gadki o czarcie i diabłach” oraz „Powieści o zbójcach, oszustach,&#13;
głupcach, babach”, dodając jednakże jako osobny dział „Dykteryjki i fraszki”. Także w Pokuciu znalazły się „Kazki o złych duchach, siłaczach i strachach” oraz „Kazki przygodne i dykteryjki”. Osobny rozdzialik przeznaczył&#13;
Kolberg na „Bajki” (zwierzęce) w Poznańskiem (9 tekstów) i w Pokuciu&#13;
(3 teksty), podobnie postąpił Kopernicki w Chełmskiem (4 bajki), podczas&#13;
gdy wcześniej, w Kujawach, kilka krótkich tekstów związanych z głosami&#13;
ptaków zebrał razem i zatytułował „Gadki o ptakach”, a w Krakowskiem&#13;
zamieścił 4 opowiadania z adnotacją „Bajka” na końcu rozdziału poświęconego gadkom. W pozostałych monografiach, w których teksty prozatorskie&#13;
publikowane są w bloku bez klasyfikacji, pojedyncze bajki zwierzęce zajmują w nim przypadkowe miejsce. Rozdział „Powieści moralne, legendy”&#13;
ma tak jak w Kujawach stały tytuł także w trzech późniejszych monografiach. Jak widać – pewne grupy tekstów określa Kolberg terminami&#13;
niegenologicznymi, lecz tematycznymi, co utrudnia rozpoznanie się w materiale. W pozostałych, szczuplejszych seriach, tj. Lubelskiem, Kieleckiem,&#13;
Radomskiem, gdzie nie przeprowadzał klasyfikacji zebranych opowieści,&#13;
a gromadził je w rozdziale pod ogólnym tytułem „Powieści”, układ tekstów&#13;
odzwierciedla tylko w pewnym stopniu przyjęty porządek gatunkowy, ale&#13;
jest niekonsekwentny i w dużej mierze przypadkowy. Tam autor poprzestawał jedynie na ewentualnych, sporadycznych notach gatunkowych, na ogół&#13;
1&#13;
&#13;
W pięciotomowym Mazowszu Kolberg nie opublikował bajek zebranych w osobnym&#13;
dziale; znalazły się tam jedynie podania oraz opowieści wierzeniowe, rozproszone w innych&#13;
rozdziałach. Zbiór mazowieckich bajek wydany został dopiero w cz. VII Mazowsza (DWOK&#13;
T. 42).&#13;
&#13;
300&#13;
&#13;
�umieszczanych już w rękopisach i tylko nad pojedynczymi opowiadaniami.&#13;
Noty te nie są stosowane jednolicie, kryteria oceny są zmienne, opatrywane&#13;
są nimi niektóre tylko teksty, a terminy używane są wymiennie, często inne&#13;
dla wariantów tego samego wątku. Z kolei terminy wyrazistsze i najczęściej&#13;
używane przez Kolberga w rękopisach, takie jak „klechda”, „podanie” czy&#13;
„legenda”, odnosi badacz do różnych w dzisiejszym rozumieniu tekstów,&#13;
mimo że definiuje je prawidłowo1.&#13;
Niekonsekwencje i trudności w rozpoznawaniu i oznaczaniu gatunków&#13;
zaznaczają się także w przydziale do poszczególnych tytułowych podgrup,&#13;
na które dzielony jest rozdział poświęcony opowieściom. Wędrują między&#13;
poszczególnymi grupami wszystkie typy bajkowe, od baśni magicznych po&#13;
anegdoty. Tak więc zdarza się, że bajki, które ze względu na dominację sfery cudowności znaleźć się powinny wśród baśni magicznych, czyli „gadek&#13;
cudownych”, w jednej monografii zamieszczone są prawidłowo, w innych&#13;
rozproszone w różnych zespołach, nawet wśród wierzeń, podobnie opowiadania anegdotyczne odnaleźć można nie tylko wśród dykteryjek, ale i wśród&#13;
„gadek o zbójcach, złodziejach itp.”, a nawet w grupie legend i opowieści&#13;
moralnych. Bywa, że dotyczy to tego samego typu bajkowego, inaczej w poszczególnych monografiach przydzielonego2.&#13;
Kłopoty te wydają się zrozumiałe w tamtym okresie, gdyż systematyczne badanie struktury fabularnej i morfologii bajki ludowej, kontaminacji wątków, wędrówek motywów, ich przetwarzania i zmiany funkcji&#13;
przypadły na czas późniejszy, a rozpocząć się miały pracami Karłowicza&#13;
pod koniec XIX wieku, co Kolberg z uznaniem obserwował i odnotował3.&#13;
1 O doświadczanych przez dzisiejszych badaczy trudnościach związanych z systematyką&#13;
bajek stosowaną przez Kolberga por. też m.in. P. Grochowski, V. Wróblewska Materiały Kolbergowskie a metodologia badań…, s. 51–53. Zob. też P. Grochowski Systematyka bajek ludowych, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, , T. 3, Toruń 2018, s. 217–221.&#13;
2 Np. baśń o królewnie strzydze (T 307) w tomie 14. DWOK zamieszczona jest pod nr 16 i 17&#13;
(w dwu sąsiadujących wariantach pt. Królewna-strach) w dziale „baśni cudownych”, a w tomie 8. wariant tej opowieści opublikował Kolberg pod nr 55 wśród „gadek o złych duchach,&#13;
diabłach, strachach itp.”. Anegdota o sprytnym oszuście sprzedającym magiczne przedmioty (T&#13;
1539) w tomie 14. pod nr 104 (Chłop i trzej studenci) znajduje się w dziale „dykteryjek i fraszek”, w tomie 8. pod nr 79 (O panu, Żydzie i zuchwałym Wojtku) w zespole „gadek o zbójcach, złodziejach, frantach [… ].”, a w tomie 32. pod nr 46 (Kara łakomstwa) między „legendami&#13;
i kazkami moralnymi”. Kryterium tematyczne dla określenia niektórych poddziałów wyraźnie&#13;
zamazywało więc czytelność przydziału.&#13;
3 M.in. charakteryzując swój zbiór bajek z Pokucia, zaznaczał: „A zdarzają się wśród nich&#13;
i wielce pokaleczone, czasami niby torsy, do których brakujące części przy zbiegu szczęśliwych&#13;
&#13;
301&#13;
&#13;
�Na wcześniejszym etapie, gdy naukowy warsztat bajkoznawczy był u początków swego rozwoju, dokonania Kolberga były niewątpliwie nowatorskie, a kolejne tomy przynosiły dowody na doskonalenie się jego metody&#13;
i analizy tekstów.&#13;
Zasób i charakter źródłowy bajek publikowanych przez Kolberga w poszczególnych monografiach regionalnych jest zróżnicowany i – podobnie&#13;
jak pozostałe zapisy folkloru – w decydującej mierze uwarunkowany możliwościami własnych badań bezpośrednich w danym regionie oraz współpracy z innymi zbieraczami, częstotliwością kontaktów i dostępnością narratorów. Na zróżnicowanie to wskazać może pobieżny choćby przegląd&#13;
bajkowego zasobu w kolejnych monografiach.&#13;
Na Kujawach, gdzie mimo politycznie trudnego czasu lat sześćdziesiątych Kolberg znalazł dogodne warunki do badań w zaprzyjaźnionych&#13;
dworach i dworkach oraz życzliwych pomocników, zebrał ponad 45 tekstów opublikowanych w osobnym dziale w części I monografii (z dwoma tekstami uzupełnionymi w przypisach), ponadto zamieścił tam kilka&#13;
podań i anegdot w innych rozdziałach tomu, a w części II w przypisach&#13;
przytoczył legendy, anegdoty i opowieści wierzeniowe, głównie zaczerpnięte z literatury. Siedem opowieści (dwie niepełne) znalazło się w dopełniającym monografię suplemencie kujawskim. Zachowały się zapisy terenowe Kolberga 20 z tych opowiadań (w tym 3 fragmentaryczne), a ponieważ brak jakichkolwiek źródłowych wskazówek bibliograficznych, można&#13;
przyjąć, że cały zbiór powstał w wyniku prac terenowych, choć możliwe,&#13;
że nie tylko jako rezultat rejestracji samego Kolberga. Porównanie drukowanych tekstów z ich zachowanymi w manuskryptach wersjami prymarnymi pozwoliło ustalić, że choć Kolberg w zasadzie respektował język&#13;
ludowy przekazów źródłowych, jako wydawca dokonywał w nich jednak&#13;
poprawek i uzupełnień. Poza retuszem redakcyjnym służącym uczytelnieniu i lepszemu rozumieniu tekstu (dopowiedzenia, rozwinięcia, zmiana&#13;
szyku itp.) korygował Kolberg również po części postać językową zapisów&#13;
źródłowych; w druku znalazło się w nich więcej cech gwarowych, także&#13;
okoliczności odnajdzie może kiedyś nauka czerpiąca materiał swój w coraz dalszych świata&#13;
przestworzach”. I nawiązując do tej opinii, pisał dalej: „Do studiów porównawczych w tym&#13;
zmierzających kierunku dążą – nie bez nadziei nader pomyślnych dla nauki wyników – gruntowne, bo na zestawieniu najnowszych a źródłowych dzieł autorów zagranicznych oparte prace J. Karłowicza, w czasopiśmie warszawskim «Wisła» ogłaszane” (O. Kolberg Pokucie cz. IV,&#13;
DWOK T. 32, s. VIII).&#13;
&#13;
302&#13;
&#13;
�tam, gdzie pierwotnie w rękopisach były formy poprawnościowe. Być&#13;
może wynikło to z pośpiechu notacji i braku wprawy w zapisie osobliwości dialektu, co później doskonała pamięć i osłuchanie z gwarą pozwoliło uzupełnić1. Praktyka ta jednak, choć odosobniona, każe z dzisiejszego&#13;
punktu widzenia zrewidować deklarowane zachowanie nie tyle „prostoty wysłowienia ludowego”, ile dosłowności źródłowego przekazu, którą&#13;
w tamtym czasie rozumiano mniej restrykcyjnie, by lepiej trafić do czytelnika. Skrupulatna analiza porównawcza całokształtu praktyk Kolberga&#13;
w tym zakresie przemawia jednak generalnie za wysoką wiarygodnością&#13;
i autentyzmem jego drukowanych zapisów ze słuchu.&#13;
Krakowski zbiór bajek, podobnie jak pozostały materiał folklorystyczny z tego regionu bardzo bogaty, obejmuje 111 (wraz z podanymi w przypisach) opowieści wypełniających przeważającą część tomu czwartego&#13;
monografii i dopełniony jest w suplemencie krakowskim sześćdziesięcioma nowymi tekstami prozatorskimi, wcześniej niewydanymi2. Dodane do&#13;
tego materiału liczne podania lokalne, historyczne, narodowe i legendy&#13;
(przeważnie z literatury) oraz opowieści wierzeniowe, a także anegdoty, bajki ajtiologiczne (głownie z zapisów terenowych), a niekiedy nawet bajki magiczne rozsiane w innych częściach monografii, zwłaszcza&#13;
– zgodnie z praktyką Kolberga – w opisie kraju, ludu i wierzeń, składają się na zbiór imponujący. Jego fundamentalny zrąb stanowią zapisy&#13;
Antoniny Konopczanki. Praca zbieraczki dla Kolberga, jej liczne zapisy&#13;
bajek i opisy wierzeń ludu wsi podkrakowskich, dobrze znanych mieszkance Modlnicy i gorliwej współpracownicy autora Krakowskiego, są&#13;
dobrze udokumentowane w zachowanych materiałach rękopiśmiennych&#13;
i stanowią bezcenny materiał źródłowy, dotyczący bajek i wierzeń&#13;
krakowskich. Konopczanka prowadziła swoje badania metodą wywiadów z informatorami i narratorami, których dobrze znała. Zachowała się&#13;
znaczna, choć niekompletna, część jej manuskryptu, wspomnianego wyżej,&#13;
tzw. raptularz modlnicki, w którym notowała kolejne rozmowy z konkretnymi osobami. Ten prymarny, brulionowy rękopis stał się następnie&#13;
1 Zob. A. Skrukwa „Kujawy” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement… (DWOK&#13;
T. 72/II), s. LI– LV – tam analiza bajkowego materiału źródłowego i ingerencji redakcyjnej&#13;
Kolberga w druku.&#13;
2 Materiały bajkowe z Krakowskiego omówione są w przedmowie do suplementu krakowskiego, zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I),&#13;
s. LX–LXIII oraz s. LXIX–LXXXVI.&#13;
&#13;
303&#13;
&#13;
�podstawą sporządzanych przez Konopczankę czystopisów, w których teksty redagowała, wypreparowując je z surowej, pierwotnej postaci, a niekiedy wręcz stylizując. Dopiero w tej formie otrzymał je Kolberg i poddawał następnie redakcyjnemu retuszowi, już nieznacznemu i oszczędnemu.&#13;
Stąd teksty zebrane przez Konopczankę mają postać w znacznym stopniu&#13;
literacką, co badacz zaakceptował. Analiza zachowanych rękopisów pozwala przyjąć, że około połowa spośród 111 bajek opublikowanych przez&#13;
Kolberga pochodzi z zapisów Konopczanki, a ponieważ zapisów tekstów&#13;
dokonanych ręką Kolberga odnaleziono obecnie jedynie cztery, trudno&#13;
orzec, jaka jest proweniencja pozostałych, gdyż brak konkretnych danych&#13;
źródłowych. Prawdopodobne jest, że wkład Konopczanki był większy;&#13;
wskazuje na to sposób zdekompletowania jej rękopisów. W sumie tekstów&#13;
bajkowych w wersji literackiej jest w tomie 64, pozostałe sporządzone są&#13;
w uproszczonej wersji gwarowej lub z elementami gwarowymi, zwłaszcza&#13;
w partiach dialogowych. Podobnie spod pióra modlnickiej zbieraczki pochodzi większość opowieści wierzeniowych zamieszczonych w części III&#13;
Krakowskiego, a także 22 opowiadania opublikowane w suplemencie&#13;
krakowskim, gdzie znalazło się także kilkanaście opowiadań z rękopisów&#13;
Kolberga (po części przejętych z literatury) oraz ponad 20 kolejnych zapisanych jeszcze inną ręką (17 to odpisy Władysława Kosińskiego z zagubionych rękopisów Kolberga lub Konopczanki, 4 zanotował nieudolnie&#13;
bliżej nieznany Michał Szczurek).&#13;
W siedmiotomowym Poznańskiem bajki wypełniają całą część VI.&#13;
Wśród 111 tekstów około 1/3 stanowią przedruki z literatury, głównie&#13;
z leszczyńskiego „Przyjaciela Ludu”, pozostałe pochodzą z badań terenowych, a zapisane zostały bądź przez Kolberga, bądź przez jego wielkopolskich współpracowników. Niestety nie zachowały się rękopisy tych opowieści, w archiwum Kolberga przetrwała ich śladowa ilość, nie da się więc&#13;
ustalić autorskiej proweniencji zapisywanych opowieści. Noty lokalizacyjne, którymi opatrzył Kolberg w druku poszczególne bajki, przynajmniej&#13;
w części pozwalają hipotetycznie powiązać je z miejscowościami, które&#13;
odwiedził w Wielkopolsce i gdzie prowadził szczególnie owocne badania.&#13;
We wstępie do tomu pisał:&#13;
Poczet ich [tj. powieści ludu wielkopolskiego] niezbyt liczny skłonił nas do&#13;
przedsięwzięcia podróży i poszukiwań w celu nagromadzenia obfitszego dla&#13;
badań materiału. […] Spisywaliśmy je w różnych miejscowościach Wielkopolski&#13;
304&#13;
&#13;
�i zyskiwali materiał tym obfitszy, im bardziej do zbierania onego sprzyjały okoliczności, jak to miało miejsce np. w Morownicy pod Szmiglem, w Czeszewie&#13;
pod Gołańczą, w Pakosławiu pod Rawiczem i w Dębiczu pod Środą1.&#13;
&#13;
Zapisy z terenu mają w zasadzie jednolitą postać językową; zachowany&#13;
jest tok ludowej opowieści, rejestracja cech gwarowych, choć uproszczona,&#13;
na ogół bywa konsekwentna. Natomiast opowieści przedrukowane są ogładzonymi literacko bajkami ludowymi lub utworami literackimi osnutymi na&#13;
motywach ludowych, ich kształt językowy z pierwodruku był przez Kolberga w zasadzie respektowany. Ponadto w poprzednich częściach monografii&#13;
zamieścił Kolberg podania lokalne i historyczne, przywiązane do miejscowości, zabytków topografii regionu, a w części VII ponad 60 opowiadań&#13;
o strachach, diabłach i czarownicach ilustrujących opisywane wierzenia,&#13;
a zaczerpniętych głównie z rękopiśmiennej rozprawy Teobalda Klepaczewskiego o czarach i zabobonach2.&#13;
Bogaty i cenny materiał bajkowy zawiera też monografia Pokucia, w której opublikował Kolberg 77 opowieści wypełniających wraz z zagadkami&#13;
całą część IV. Są to teksty zapisane przez Kolberga i mieszkańców regionu&#13;
bezpośrednio w terenie, wyłącznie po rusińsku, z zachowaniem właściwości gwarowych. Najczęstsze lokalizacje publikowanych bajek to: Horodenka, Kołomyja, Ispas i okolice oraz Czortowiec. Najwięcej zapisów dostarczonych Kolbergowi pochodzi od Iwana Nikityszyna, diaka z Horodnicy, oraz&#13;
od Bazylego Jurczeńki, nauczyciela z Ispasa, potem studenta w Czerniowcach; wymienia ich Kolberg obok nazwisk pokuckich narratorów we wstępie do części IV Pokucia3, co – jak wiadomo – nie było praktyką stosowaną&#13;
przez badacza systematycznie.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. VIII. Notami: „Morownica” oraz „od&#13;
Szmigla” sygnował Kolberg w druku 21 opowieści, „od Kościana” – 9 tekstów, lokalizację „Czeszewo” zanotował przy 6 bajkach, „od Rawicza”– przy 3, „od Leszna” – przy 4, notami „Dębicz”&#13;
i „od Środy (Dębicz)” opatrzył 3 teksty, a „od Czempina (Brodnica)” – 5 opowiadań.&#13;
2 Rękopis T. Klepaczewskiego z 1861 roku pt. „Pogląd historyczny na czary w Polsce” wspomniany jest w przedmowie Kolberga do cz. VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 15) i cytowany&#13;
tam obszernie, zob. m.in. s. IX, 76, 78, 81. 82, 94–97, 102, 104, 107, 111, 117, 118, 120 itd.&#13;
3 DWOK T. 32, s. XI. Zbór ten dopełnia „Pięć kazek huculskich” z Żabia (tamże, s. 270–294)&#13;
oraz kilkanaście innych bajek huculskich opublikowanych w cz. II Rusi Karpackiej (DWOK&#13;
T. 55), a niewydanych przez Kolberga. O pokuckich materiałach źródłowych zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. XXX–&#13;
–XXXIX, zob. też tamże, s. 264.&#13;
&#13;
305&#13;
&#13;
�Pozostałe wydane za życia Kolberga monografie zawierają mniejsze zbiory tekstów bajkowych. We wstępie do części II Lubelskiego, gdzie opublikował ich 20, pisał:&#13;
Tuszymy sobie wszelako, że zamiłowany w tego rodzaju utworach nowy pracownik, znalazłszy wdzięczne do poszukiwań na ziemi lubelskiej pole, wyzyskać je zechce w pełni i zbiór nasz nierównie ciekawszym, a tym samym i cenniejszym wzbogaci materiałem. Nie podobna bowiem przypuścić, aby ziemia&#13;
tak bujna i tak we wszystkie etnograficzne właściwości obfita mniej licznie niż&#13;
wszystkie inne dzielnice Polski w powieści i bajki ludowe była uposażoną”1.&#13;
&#13;
Podobny zasób odnajdujemy Radomskiem (23 teksty, po części z zapisów Kolberga) oraz w Kieleckiem (25 opowieści spisanych przez Władysława Siarkowskiego, współpracownika Kolberga z Kielecczyzny). Tomy&#13;
wydane pośmiertnie przez Izydora Kopernickiego, tj. część II Chełmskiego&#13;
i Przemyskie oraz Wołyń w edycji Józefa Tretiaka, przynoszą odpowiednio: 30 tekstów zebranych i spisanych przez Marię Hemplównę, wartościowych ze względu na autentyzm potocznego języka Chełmszczyzny,&#13;
14 opowiadań dostarczonych przez korespondentów w opracowaniu Kopernickiego i po części jeszcze Kolberga oraz 25 bajek zapisanych około&#13;
roku 1835 przez Jana Prusinowskiego, a ofiarowanych Kolbergowi w 1862&#13;
roku w Żytomierzu2.&#13;
Spośród materiałów wydawanych po raz pierwszy w ramach Dzieł&#13;
wszystkich obfitością folkloru bajkowego wyróżnia się wspomniana już&#13;
część VII Mazowsza, zawierająca ponad 70 tekstów. Zbiór ten pochodzi&#13;
głównie z badań terenowych – przeważnie z zapisów Kolberga (ponad 40&#13;
opowiadań zanotowanych w około 20 różnych miejscowościach regionu),&#13;
a także współpracowników i korespondentów (kilkanaście bajek). Pozostałe, nieliczne, są wypisami z literatury. Wieloletni i wielostronny kontakt&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. V.&#13;
Bajki przemyskie i wołyńskie wydawcy (I. Kopernicki i J. Tretiak) opublikowali bez klasyfikacji (zob. DWOK T. 35 i 36), chełmskie natomiast ( DWOK T. 34) Kopernicki podzielił na:&#13;
podania, legendy, baśnie, czyli klechdy, gadki, bajki, fraszki i anegdoty. Materiał folklorystyczny z wymienionych tomów pośmiertnych Kolberga omówiony został przez E. Millerową we&#13;
wstępie do suplementu chełmskiego (DWOK T. 82) oraz do suplementu przemyskiego (DWOK&#13;
T. 83), a także przez A. Skrukwę we wstępie do suplementu wołyńskiego (DWOK T. 84). Materiał nowy, wydany w tych suplementowych tomach nie wnosi większego wkładu do zasobu&#13;
regionalnej prozy ludowej.&#13;
2&#13;
&#13;
306&#13;
&#13;
�z regionem w okresie zamieszkiwania w Warszawie, z zaprzyjaźnionymi lub&#13;
polecanymi mieszkańcami dworów i dworków Mazowsza, a także w samej&#13;
Warszawie zaowocowały szczególnie cenną dokumentacją folkloru bajkowego. Przedstawia on także dużą wartość dla językoznawców, gdyż poświadcza stosunkowo odległe stadium rozwoju gwar mazowieckich; część&#13;
materiału pochodzi bowiem z pierwszej połowy XIX wieku, gdy badania&#13;
nad dialektami jeszcze się nie rozpoczęły. Jest to więc źródło do poznania starszego ich stanu na Mazowszu, a także do ustalenia granic zasięgu&#13;
niektórych cech gwarowych, zwłaszcza wtedy przydatne, gdy zapisy są&#13;
zlokalizowane1.&#13;
Zasobnością i wartością źródłową wyróżnia się także zbiór bajek zebranych przez Kolberga w Sanockiem-Krośnieńskiem, a opublikowanych&#13;
w części III monografii tego regionu. Ponad sto tekstów wariantów polskich&#13;
i ukraińskich, głównie z Bóbrki, Czaszyna i Wzdowa, pochodzi w przeważającej części z badań terenowych Kolberga, prowadzonych w tym regionie&#13;
parokrotnie i systematycznie, przy współpracy życzliwych i kompetentnych&#13;
pomocników. Poza bogactwem prezentowanych wątków teksty te przynoszą&#13;
również bezcenny materiał do badań nad gwarami okolic Sanoka i Krosna,&#13;
współistnieniem i wzajemnymi wpływami folkloru polskiego i ruskiego na&#13;
terenie wschodniego pogranicza kulturowego dawnej Polski2.&#13;
Skromniej, a czasami znikomo przedstawiają się bajki w monografiach&#13;
tych regionów, z którymi kontakt był bardziej powierzchowny i gdzie nie&#13;
udało się szerzej rozwinąć badań. Widoczne to jest w tomach, takich jak&#13;
Pomorze, Śląsk, Mazury pruskie, Góry i Podgórze, Kaliskie-Sieradzkie,&#13;
Tarnowskie-Rzeszowskie, Białoruś-Polesie, Litwa. Zapisy terenowe samego Kolberga są w nich stosunkowo nieliczne, na ogół przeważają teksty&#13;
wypisane ze źródeł literackich. I wśród nich jednak znajdują się przekazy cenne, zwracające uwagę swoją wartością źródłową dla folklorystyki&#13;
i dialektologii. Wymienić tu można kilkanaście bajek śląskich zapisanych&#13;
przez Kolberga w 1868 roku w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem na&#13;
Mazowszu, gdzie przez parę lat pracowała grupa sezonowych robotników rolnych, z których jeden, nazwiskiem Koźlik, był ich narratorem. Te&#13;
1&#13;
&#13;
O wartości folklorystycznych tekstów mazowieckich dla językoznawstwa zob. T. Zdancewicz „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. XLV–&#13;
–LXVIII.&#13;
2 Zob. T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie, cz. I (DWOK T. 49), s. XLVI–LX.&#13;
&#13;
307&#13;
&#13;
�opowieści, wspomniane wcześniej przy okazji opisu metod badawczych&#13;
Kolberga, wiernie dokumentują ludowy tok narracji oraz gwarę śląską&#13;
okolic Opola1. Wartościowe zapisy Kolberga to również sześć bajek białoruskich „w części nadesłanych z Polesia, w części zaś podyktowanych&#13;
przez osobę stamtąd przybyłą w Krakowie”, a także kilkanaście opowiadań&#13;
z Kaliskiego oraz zespół tekstów z badań terenowych na Rusi Czerwonej,&#13;
głównie z Zadwórza pod Lwowem2. Specyficzny materiał przynosi też Pomorze, gdzie wprawdzie opowieści zebranych przez Kolberga jest tylko 7&#13;
(w tym 4 z literatury), ale w zamieszczonej w tym tomie w tłumaczeniu&#13;
Kolberga rozprawie A. Hilferdinga, rosyjskiego badacza, pt. Ostatki Sławian na jużnom bieriegu Baltijskogo Moria (z 1862 roku) znalazło się&#13;
około 40 opowieści kaszubskich3.&#13;
Zróżnicowanie źródłowe gromadzonych przez Kolberga opowieści pod&#13;
względem sytuacji badawczej (autopsja lub przejęcie z drugiej ręki), autorstwa notujących (zapisy terenowe Kolberga, przekazy innych zbieraczy, teksty zaczerpnięte z rozmaitych źródeł drukowanych), osobowości&#13;
i statusu narratorów, chronologii (od podań z dawnych kronik i przekazów XVI-wiecznych po zapisy współczesne Kolbergowi) 4 zadecydowały oczywiście o niejednolitym kształcie językowym tekstów bajkowych,&#13;
a także o charakterze repertuaru pod względem gatunkowym i o jego&#13;
reprezentatywności dla polskiego folkloru bajkowego. O wymienionych&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. wyżej, s. 219.&#13;
Zob. Baśni z Polesia, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889, s. 200–&#13;
207, przedruk w: O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), s. 451–461, nr 4–9 (cytowana&#13;
informacja o pochodzeniu tych bajek na s. 451). Bajki kaliskie opublikowane zostały w tomie&#13;
Kaliskie–Sieradzkie (DWOK T. 46), w dziale opowieści, zapisy z Zadwórza i inne terenowe&#13;
z tego regionu w tomie Ruś Czerwona (DWOK T. 57/II), także w rozdziale poświęconym prozie.&#13;
3 Rozprawa była rezultatem wyprawy A. Hilferdinga wraz z F. Cejnową na Kaszuby w roku&#13;
1856 i przyniosła ciekawy zarys kultury kaszubskiej wzbogacony bogatym materiałem obu&#13;
badaczy. Opowieści znajdują się w rozdziale „Wzory i próby narzecza Słowińców i Kaszubów&#13;
Pomeranii” tomu Pomorze (DWOK T. 39).&#13;
4 Dla zapisów bajkowych spisywanych z autopsji lub z pamiętanej tradycji cezura ta obejmuje półwiecze. Najwcześniejsze znane nam z daty zapisy bajek ze zbiorów Kolberga, opublikowane przez J. Tretiaka w Wołyniu (zob. DWOK T. 36, 25 opowieści na s. 412–450), pochodziły z 1835 roku; zanotował je w języku polskim (lub przetłumaczył) Jan Prusinowski, a w roku&#13;
1862 podarował Kolbergowi. Rękopis zaginął, a informacja o nim podana jest w Kopernickiego&#13;
charakterystyce tek Kolbergowskich (Arch. MEK, I 191, rkp. s. m. II 155, k. 17). Zaś najpóźniejsze zapisy można wiązać z ostatnią podróżą badawczą Kolberga w Sanockie w 1885 roku&#13;
(zob.T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga…, DWOK T. 49, s. XXII–XXIII).&#13;
2&#13;
&#13;
308&#13;
&#13;
�uwarunkowaniach oraz związanej z nimi stronie filologicznej tekstów&#13;
folklorystycznych zbieranych i wydawanych przez Kolberga, a więc także&#13;
prozatorskich, była już mowa wcześniej w tym opracowaniu. Tu podnieść&#13;
należy węzłowy dla metody Kolberga pogląd o celowości tak szeroko&#13;
zakrojonych prac zbierackich w aspekcie zbiorów bajkowych. W cytowanej wyżej Odpowiedzi na recenzję H. Biegeleisena, który zarzucał&#13;
mu bezładność i brak krytycyzmu w doborze materiałów i niejednolitość&#13;
ich opracowania, wytykając, że „raz modernizuje i zaciera gwarę ludową&#13;
zupełnie, to znów oddaje ją wiernie, jak wyszła z ust ludu”, że „zdarza&#13;
się na jednej kartce obok powiastki czysto ludowej druga w stylizacji&#13;
książkowej”1, Kolberg tłumaczył, że opowieści, podobnie jak pieśni, mają&#13;
różną formę literacką w zależności od źródła, z którego pochodzą. Jeśli&#13;
są odpisami z publikacji – „języka [ich] w niczym zmieniać nam się nie&#13;
godziło”, jeśli są zapisami terenowymi, mogą mieć rozmaitą postać w zależności od narratorów, z których „jedni wygłaszali je w mowie gminnej,&#13;
gdy inni posługiwali się już to mową ze szkolnych ław, już z garderoby&#13;
wyniesioną”; są więc&#13;
wiernie w języku ludowym oddane, o ile przez włościan i włościanki były śpiewane, boć te, które dyktowała czeladź dworska (w różnym stopniu ogłady),&#13;
należało znów spisać w mowie właściwej, a nie naciąganej do ludowej.&#13;
&#13;
I stwierdzał:&#13;
W ogóle unikaliśmy wszelkiej modernizacji, o ile nie wtrącali jej sami włościanie. Tylko tam, gdzie wiadomość lub opowieść jakaś podaną nam została w sposób nie gładki, zawiły, i to w mieszaninie językowej bez interesu dla lingwisty,&#13;
dozwalaliśmy sobie stylizacji wedle mowy ogólnej, gdyż tu już chodziło o treść&#13;
rzeczy, a nie o materiał językowy2.&#13;
&#13;
Respektując zatem w zasadzie brzmienie różnorakich przekazów bajkowych, dopuszczał Kolberg ingerencję redakcyjną, zmierzającą do nadania&#13;
tekstom większej przejrzystości, jasności i logiczności, aby czytelniejszy&#13;
był przebieg akcji i zrozumiałe motywacje i działania bohaterów. Dopowiedzenia, uzupełnienia, poprawki, zmiany szyku itp., składające się na&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Recenzja H. Biegeleisena…, s. 439.&#13;
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję H. Biegeleisena… (DWOK T. 63), s. 405–406.&#13;
&#13;
309&#13;
&#13;
�tę ingerencję – jak powiedziano – nie naruszały jednak struktury fabuły,&#13;
konstrukcji wątku, indywidualnego charakteru wariantu, nie zmieniały&#13;
kolorytu, realiów, stylu ani toku ludowej narracji, ocalając w opowiadaniach spisywanych ze słuchu większość właściwych im cech oryginalnych&#13;
i prymitywnych. Od zabiegów takich jak kontaminacje wątków bajkowych czy stylizowanie wariantów, jak to czynili romantyczni poprzednicy,&#13;
rekonstruując warianty, Kolberg był zdecydowanie daleki. W większości&#13;
tekstów notowanych przez niego od ludowych narratorów zachowany jest&#13;
ich autentyczny język potoczny, z oryginalną składnią opowiadaczy, frazeologią, fleksją, lokalnym słownictwem, a nawet specyficznym ludowym&#13;
słowotwórstwem. A szczególny pietyzm w tej kwestii – jak zauważają&#13;
współcześni językoznawcy – cechuje jego rękopiśmienne zapisy tekstów&#13;
ukraińskich, w których, nie znając dobrze języka, tym bardziej uważnie,&#13;
wręcz „mechanicznie”, notował opowiadane sobie teksty, co umożliwiał&#13;
mu doskonały słuch i pamięć 1. Tak więc analizowane rękopisy potwierdzają w pełni wysoki autentyzm tekstów prozatorskich i wierność źródłowym przekazom, choć dla ich właściwej prezentacji, inaczej niż współcześnie, uciekał się Kolberg do retuszu redakcyjnego lub na ten retusz&#13;
ze strony innych zbieraczy był skazany. Z kolei opowieści zaczerpnięte&#13;
z prac drukowanych, na ogół z drobnymi poprawkami redakcyjnymi, czasami skracane lub streszczane, „przystosowane” do włączenia do tomów&#13;
Ludu, podobnie jak przekazy osób nie pochodzących z ludu zachowywały&#13;
w druku w zasadzie język oryginału.&#13;
Zróżnicowanie gatunkowe bajkowych zbiorów Kolberga sygnalizowała&#13;
cytowana klasyfikacja opowieści kujawskich. Wymieniane tam gatunki&#13;
mają swoją mniej lub bardziej liczną reprezentację w każdej niemal monografii. Najliczniejszą stanowią bajki magiczne, fantastyczne, w terminologii Kolberga klechdy, gadki cudowne, baśnie cudowne, kazki cudowne2,&#13;
gatunek uprzywilejowany w XIX wieku. W większości monografii przeważają w stosunku do pozostałych gatunków, a niekiedy, jak np. w Kujawach, Krakowskiem, Poznańskiem, Kieleckiem czy Przemyskiem, stanowią około połowę całego repertuaru lub nawet jak w Krakowskiem&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga…(DWOK T. 49), s. XLIX–L.&#13;
Czasami spotkać można terminy lokalne, gwarowe, np. W. Siarkowski, który przekazał&#13;
Kolbergowi m.in. zbiór bajek kieleckich, opatrzył je uwagą: „W Posłowicach pod Kielcami baśni prawione przy kądzielach nazywają jurami, w Masłowie nazywają je skiełkami (O. Kolberg&#13;
Kieleckie cz. II, DWOK T. 19, s. 218, przypis).&#13;
2&#13;
&#13;
310&#13;
&#13;
�połowę tę przekraczają (54 bajki magiczne i 12 nowelistycznych na 111&#13;
tekstów w rozdziale poświęconym prozie). Bajki magiczne tworzą też&#13;
w obrębie tekstów prozatorskich najbardziej zwarty zespół, choć poza&#13;
nim trafiają również do niemal wszystkich innych, gatunkowo wydzielonych rozdziałów. Cechuje je przewaga pierwiastków fantastycznych, cudownych, czarodziejskich, działają w nich siły magiczne, nadprzyrodzeni&#13;
przeciwnicy lub pomocnicy, bohaterowie wykonują nadludzkie zadania&#13;
i wyróżniają się nadludzką wiedzą i potęgą, w akcji uczestniczą przedmioty magiczne, a tematy te wyznaczają grupy poszczególnych wątków 1.&#13;
Charakterystyczna dla gatunku jest też typizacja, tj. brak imion i cech&#13;
indywidualnych bohaterów; postacie uosabiają ideę dobra lub zła. Bajki magiczne są na ogół wariantami rozbudowanymi fabularnie, a rozwinięta fabuła dokumentuje typową także dla gatunku formuliczność, tj.&#13;
obecność stereotypowych, stabilnych połączeń leksykalnych, czyli formuł&#13;
inicjalnych („Był jeden król”), medialnych (powtarzalne dialogi, np. bohatera z magicznymi pomocnikami) i finalnych („Żyli długo i szczęśliwie”),&#13;
spajających poszczególne ogniwa fabularne 2. Jest to więc materiał nie&#13;
tylko do badań nad geografią, rozwojem i wędrówką wątków, ale i nad&#13;
ich schematem konstrukcyjnym, tradycyjnymi zasadami narracji, takimi&#13;
jak troistość, powtarzalność, gradacja czy kontrast, a także nad strukturą fabuły i funkcją charakterystycznych środków językowych. W sumie&#13;
tomy Kolberga przynoszą realizacje wariantowe około 150 wątków bajek&#13;
magicznych, zarówno popularnych w polskim, słowiańskim i europejskim&#13;
folklorze, jak i rzadkich, a nawet unikatowych.&#13;
Swoją reprezentację w dziele Kolberga mają również anegdoty i kawały&#13;
(facecje, humoreski, gadki, dykteryjki), bajki komiczne (w PBL głównie&#13;
wątki T 1000–T 2440), które w dziale prozy w poszczególnych monografiach zajmują liczebnie drugą pozycję po bajkach magicznych, a niekiedy nawet ilościowo im dorównują. Choć przefiltrowane przez sito obyczajowej autocenzury autorskiej, są jednak po raz pierwszy na taką skalę&#13;
1 Zob. J. Krzyżanowski Polska bajka ludowa w układzie systematycznym (PBL), T. 1,&#13;
Wrocław 1962, s. 81–239, wątki T 300–T 749, tenże Bajka magiczna w: Słownik folkloru&#13;
polskiego…, s. 34–35, M. Wójcicka Bajka magiczna w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 1,&#13;
Toruń 2018, s. 266–273.&#13;
2 Por. J. Ługowska Ludowa bajka magiczna jako tworzywo literatury, Wrocław 1981,&#13;
s. 86, M. Wójcicka Formuliczność, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 2, Toruń 2018,&#13;
s. 11–23.&#13;
&#13;
311&#13;
&#13;
�uwzględniane przez Kolberga w zbiorze bajek jako opowiadania dokumentujące ludowy humor i dowcip. W rękopisach zachowała się pewna&#13;
ilość tekstów niepoddanych retuszom wydawcy, a ich pierwotna, surowa&#13;
postać, nie stroniąca od konceptów i akcentów nieprzyzwoitych, wskazuje, że badacz gromadził takie opowieści bez cenzorskiego nastawienia1.&#13;
Przegląd około 100 odnotowanych przez Kolberga wątków przedstawia&#13;
repertuar typowy dla gatunku; celem jest ukazanie komicznych stron życia, krytyka i ośmieszenie, środkiem bazowanie na słabostkach, wadach,&#13;
szczegółach, igraszkach słownych, absurdzie i nonsensach, tematem są&#13;
żarty, dowcipy, drwiny i kpiny z obcości (inności) sąsiadów, nacji, stanów&#13;
i zawodów (księża, lekarze), klas (szlachta, chłopi) itp., praktycznie z każdego zjawiska i z każdej sytuacji. Występuje w nich dobroduszny humor,&#13;
ale i zjadliwa ironia, groteskowe deformacje, satyryczne karykatury, farsa, parodia, zabawny koncept. W tekstach tych odnaleźć można zarówno&#13;
komizm sytuacyjny, czasami w postaci tzw. adynata, tj. motywów i sytuacji nonsensownych, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem (np. wnoszenie&#13;
przetakiem światła do domu bez okien), jak i słowny (np. operowanie&#13;
dowcipem opartym na nieporozumieniach językowych, niespodziewanych&#13;
skojarzeniach itp.), a także komizm charakteru (postaci). Ogólną zasadą&#13;
kreowania komizmu jest ukazanie przypadków odbiegających od normy,&#13;
świata widzianego na opak. Częste w anegdocie elementy, a nawet tematy obsceniczne, przykrywane są przy pomocy aluzji i specyficznej topiki,&#13;
także pochodzącej często od samych opowiadających ze względu na osobę słuchacza. Większość bajek komicznych, nazywanych przez Kolberga&#13;
gadkami, dykteryjkami, fraszkami znalazła się w rozdziale z prozą ludową,&#13;
niektóre jednak zamieścił w innych rozdziałach, np. jako ilustracje charakterystyki społecznej i psychologicznej ludu. W obrębie tego gatunku obok&#13;
wątków pospolitych odnajdujemy także rzadkie i wyjątkowe.&#13;
Kilkadziesiąt wątków obejmują zebrane przez Kolberga warianty legend&#13;
(T 750–T 849) i bajek nowelistycznych (T 850–T 999). Legendy, opowiadania o charakterze religijnym, przedstawiające cudowne wydarzenia z życia&#13;
Chrystusa, Matki Bożej, świętych znanych z nauki kościoła lub z ich udziałem w świecie ludzkim, zamieszczał Kolberg przeważnie w grupie „Powieści&#13;
1 Wydawano je wiernie z rękopisów w Dziełach wszystkich, jeśli nie opublikował ich&#13;
Kolberg, komentowano w przypisach źródłowych (w suplementach), gdy drukował je ze zmianami w stosunku do przekazu źródłowego.&#13;
&#13;
312&#13;
&#13;
�moralne i legendy”. Ich wątki (według PBL) grupują się wokół tematów:&#13;
„Nagrody i kary”, „Prawda wychodzi na jaw”, „Bajki o diable”. Uniwersalność fabuł, bez skonkretyzowanego przypisania do miejsca i czasu, a przede&#13;
wszystkim ich czytelna dydaktyczna funkcja – wskazanie odniesionego do&#13;
Boga wzoru zachowań moralnych – pozwalały stosunkowo bezkolizyjnie&#13;
wyznaczyć tę przynależność, choć niekiedy trafiały np. do „gadek o złych&#13;
duchach, diabłach” itp. Bajki nowelistyczne (T 850–T 999), realistyczne&#13;
opowieści o niezwykłych, często sensacyjnych zdarzeniach i przygodach,&#13;
ale przedstawionych jako prawdopodobne, realne, mają także wydźwięk&#13;
moralistyczny; wskazują skutki złych czynów i są przestrogą, jak nie należy postępować. Te bajki zamieszczał Kolberg najczęściej w grupie „gadek&#13;
o zbójcach, złodziejach, oszustach” itp., czasami łączył je z anegdotami ze&#13;
względu na efekty komiczne lub z powieściami moralnymi dla wyrazistszych akcentów takiej natury.&#13;
Bajka zwierzęca, gatunek stosunkowo mało popularny w Polsce (w PBL&#13;
wątki T 1–T 299), pochodząca po części z tradycji ludowej, po części mająca rodowód literacki, wyodrębniona została przez Kolberga w osobnym&#13;
rozdziale tylko w Poznańskiem, Pokuciu i Chełmskiem, ale spośród kilku&#13;
przydzielonych tam tekstów nie wszystkie ją reprezentują (np. w ramach nr&#13;
83–91 w Poznańskiem pierwsze trzy do niej nie należą). W Krakowskiem&#13;
4 teksty (nr 98–101) trafnie określone w podtytule jako bajki zamykają&#13;
rozdział „O zbójcach, złodziejach, frantach, głupcach, babach itp.”. W Kujawach kilka wariantów wątków „Głosy ptaków” ma tytuł „Gadki o ptakach”.&#13;
W monografiach, w których opowieści Kolberg nie klasyfikował, pojedyncze teksty są rozproszone w rozdziale „Opowieści”. Ponadto w poszczególnych tomach można je sporadycznie odnaleźć również w innych partiach,&#13;
zwłaszcza wierzeniowych. Wraz z bajkami drukowanymi po raz pierwszy&#13;
w suplementach przynoszą około 60 wariantów.&#13;
Inaczej potraktował Kolberg – jak wspomniano – opowieści wierzeniowe i podania (T 3000–T 8256). Podania lokalne, historyczne i narodowe,&#13;
wiążące się z konkretnymi miejscami, osobami, zdarzeniami, nawiązujące&#13;
do historii, są zlokalizowane w czasie i przestrzeni, ale mówią o wydarzeniach tylko po części historycznych, po części zaś fantastycznych, fikcyjnych, najczęściej o prapoczątkach narodu czy społeczności lokalnych,&#13;
o czasach minionych, dawnych bohaterach i protoplastach, królach, wybitnych wodzach. Często mają charakter ajtiologiczny, tłumaczą znaczenie lokalnej nazwy miejscowości, jej pochodzenie oraz historię. Niektóre,&#13;
313&#13;
&#13;
�utrwalone przez kronikarzy i historyków oraz tradycję, otrzymują charakter narodowych 1. Wcielał je Kolberg przeważnie według kontekstu&#13;
tematycznego do opisu kraju lub wierzeń jako ich ilustrację lub zamieszczał w przypisach na końcu tomów jako uzupełnienie tego opisu. Rzadziej&#13;
pochodzą one z zapisów Kolberga, najczęściej zaczerpnięte są z literatury&#13;
rozmaitego rodzaju, począwszy od dawnych kronik i starodruków po krajoznawczą i regionalną prasę. Często nie mają rozwiniętej postaci fabularnej, są streszczeniami lub omówieniami Kolberga (niekiedy za źródłem),&#13;
prezentują szkielet fabuły lub jedynie komunikat czy sygnał o istnieniu&#13;
wątku, co także związane jest z zabiegiem wmontowywania ich w opis.&#13;
Dla Kolberga ponadto bardziej liczyła się w tym przypadku treść, owo&#13;
„ziarnko prawdy historycznej”, które z podaniem jest tradycyjnie związane, niż pełny przekaz folklorystyczny. Zdarzało się jednak w przypadku&#13;
wariantów rozwiniętych fabularnie, że trafiały do rozdziału poświęconego&#13;
opowieściom. W takiej różnorodnej postaci formalnej podania stanowią&#13;
w tomach Ludu i Obrazów etnograficznych zespół najliczniejszy, ale&#13;
trudno je wychwycić spośród najróżniejszych informacji topograficznych&#13;
i etnograficznych. Podobnie potraktował Kolberg te legendy spokrewnione z podaniem, które jako opowiadania religijne również nawiązują do&#13;
konkretnych zdarzeń z przeszłości z udziałem postaci świętych, tłumacząc&#13;
powstawanie miejscowości, kościołów, miejsc kultu itd. Włączał je także&#13;
do rozdziałów przedstawiających obraz „kraju”, wierzeń lub do przypisów&#13;
na końcu tomów.&#13;
Nie zostały również wyodrębnione gatunkowo opowieści wierzeniowe.&#13;
Spisane często jako relacje prawdziwych zdarzeń, bez schematu fabularnego, wtapiał Kolberg podobnie w katalog wierzeń jako ilustrację opisywanego świata nadzmysłowego. Dla uwiarygodnienia ich treści zawierały wówczas często odwołania do nazwisk świadków, konkretnego miejsca i czasu,&#13;
w rodzaju: „Żyła niezbyt dawno temu (około r. 1850) we wsi Osowie pod&#13;
Szamotułami kobieta nazwiskiem Czajkowa albo Czajina (żona Czajki)”2,&#13;
dzięki czemu spokrewnione są wyraźnie z podaniami. Niektóre z tych opowieści, pozbawione jednak wspomnianej indywidualizacji, a potraktowane&#13;
jako przejaw, synteza wiedzy społeczności lokalnej, odnaleźć można w również w rozdziałach z opowieściami „o czartach, złych duchach, strachach,&#13;
1&#13;
&#13;
Należą tu podania o najdawniejszych stolicach Polski, Gnieźnie (cykl wielkopolski: Popiel–Piast) z kroniki Galla oraz Krakowie (cykl małopolski: Krakus–Wanda) z kroniki Kadłubka.&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 111, nr 44.&#13;
&#13;
314&#13;
&#13;
�diabłach”. Większość jednak ulokowana została przez Kolberga wśród informacji o świecie ludowych wierzeń1.&#13;
Wśród różnych bajek w zbiorach Kolberga wymienić jeszcze należy nieliczne, lecz niezwykle oryginalne bajki ajtiologiczne oraz bajki-śpiewanki.&#13;
Te ostatnie opublikowane zostały w Pieśniach ludu polskiego ze względu&#13;
na organicznie z nimi związane pieśni, niewystępujące samodzielnie poza&#13;
danym tekstem2. Jest to dziewięć zestawionych obok siebie wariantów tekstowych i melodycznych (11 melodii), reprezentujących trzy typy bajkowe,&#13;
a pochodzących z różnych stron Polski. Bajki ajtiologiczne, wyjaśniające&#13;
powstanie kosmosu, człowieka, jego kultury, świata przyrody itd., wśród&#13;
których znajdują się też wątki legendowe, zamieszczał Kolberg prawie wyłącznie w rozdziale „Świat nadzmysłowy”, gdzie miały pełnić rolę wykładni&#13;
ludowych poglądów i wyobrażeń. Znaleźć je można np. w części II Kieleckiego, w części III Pokucia, najwięcej pochodzi jednak z Krakowskiego; są&#13;
to warianty kilkanastu wątków (na 79 wątków odnotowanych w systematyce PBL w ramach T 2441–T 2700). Kilka z nich to zapisy stanowiące jedyną&#13;
reprezentację wątku w polskim foklorze3.&#13;
Ogromny bajkowy zbiór Kolberga stał się bazą źródłową dla późniejszych badań folklorystów nad tym gatunkiem. Określony został pewien&#13;
wzorzec prezentowania gatunku, przynoszący wskazówki dla późniejszych&#13;
zbieraczy i wydawców. Bogaty i zróżnicowany repertuar zasilił znacząco&#13;
dorobek folklorystyczny w zakresie bajki, z jednej strony poświadczając&#13;
rozpowszechnienie niektórych wątków w folklorze polskim i europejskim,&#13;
z drugiej dokumentując nowe, ciekawe, a nawet nieznane warianty, więc&#13;
poszerzając zasób żyjących w tradycji polskich opowieści. Wspominano&#13;
wyżej, że występują w nim warianty wątków popularnych w całej Polsce,&#13;
a nawet Europie, lecz także bajki rzadkie, w folklorze polskim wyjątkowo spotykane lub wręcz unikatowe, reprezentowane jedynie wariantem&#13;
1 M. Wójcicka pisała: „Badacze folkloru podkreślają, że teksty te żyją nie jako autonomiczne&#13;
systemy artystyczne (jak np. bajka fantastyczna), ale są częścią składową systemów innych,&#13;
m.in. religijnych, obrzędowych” – Podanie (wierzeniowe) w: Słownik polskiej bajki ludowej…&#13;
T. 3, Toruń 2018, s. 64 (z powołaniem się na: K.D. Kadłubiec Gawędziarz cieszyński – Józef&#13;
Czechowicz, Ostrava 1973, s. 29). Z tej perspektywy praktyka Kolberga była w zasadzie trafna.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. 289–298, nr 39a, b, 40a, b, c, 41a,&#13;
b, c, d ; odpowiednio warianty wątków T 902, T 780, T 440.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 198, nr 6, Krakowskie cz. III (DWOK&#13;
T. 7), s. 7–8, nr 7, s. 57, nr 113, s. 128, nr 22, s. 130, nr 35 – tam jedyne dla wątku teksty Kolberga&#13;
odpowiednio dla T 2455A, T 2461, T 2468, T 2645.&#13;
&#13;
315&#13;
&#13;
�Kolberga. Często są to teksty najwcześniej legitymujące dany wątek. Niektóre opowiadania wyróżniają się oryginalnością, motywami potraktowanymi nieszablonowo, ciekawymi przeróbkami znanych fabuł, zamianami&#13;
epizodów, elementami humorystycznymi1. Do najpopularniejszych bajek&#13;
magicznych w zapisach Kolberga należą dla przykładu warianty rozpowszechnionego w Europie wątku Szklana góra (T 530), zanotowane w liczbie kilkunastu tekstów polskich i ruskich, czy Bracia zdradzieccy (T 301),&#13;
Salvatica, opowieść o królewnie gnębionej przez srogiego ojca (T 706), Siedem kruków (T 451), Diabeł parobkiem (T 651), poświadczone nieco mniej&#13;
licznymi, lecz oryginalnymi odmianami. Spośród anegdot do najczęściej&#13;
odnotowywanych przez Kolberga wątków należą m.in. Kobieta w skrzyni (T 1536A), Diabeł oszukany przy podziale plonów (T 1030), Głupiec&#13;
i zbóje (T 1653), Chłop i diabeł (T 1060), wśród nowel – Wyleczenie leniwej żony (T 902), Narzeczona zbójnika (T 955), wśród legend – Dziwne&#13;
sądy Boże (T 759) i Maliny (T 780), wśród podań – Mistrz Twardowski&#13;
(T 8251), Rycerze śpiący (T 8256), Zatopione dzwony (T 7070), a najliczniej&#13;
występujące opowieści wierzeniowe dotyczą wątków Czarownice (T 3040),&#13;
Wyprawa na sabat (T. 3045), Dziwożona (T 5085).&#13;
Z kolei niektóre zapisane przez Kolberga warianty są jedynymi poświadczającymi żywotność co najmniej kilkudziesięciu wątków na gruncie polskim, mają więc charakter unikatowy. Tu wymienić można (według PBL)&#13;
m.in. następujące wybrane typy bajek: T 11, T 237 (bajki zwierzęce); T 360A,&#13;
T 404, T 411, T 574, T 706A (bajki magiczne); T 766, T 769, T 826, T 832&#13;
(legendy); T 855, T 960D (nowele); T 1328, T 1366, T 1412, T 1473, T 1563,&#13;
T 1794, T 1872, T 2100 (anegdoty); T 2455A, T 2461, T 2468, T 2645 (bajki&#13;
ajtiologiczne). Do nienotowanych w polskim folklorze należą też niektóre&#13;
zapisy bajek wydanych po raz pierwszy w ramach edycji Dzieł wszystkich;&#13;
tu wymienić można zapisane na Mazowszu Nieudane leśne wesele czy&#13;
Rozum i Szczęście, a także zanotowaną w Modlnicy przez Konopczankę&#13;
opowieść pt. Krótka historyja o królu, niezarejestrowaną ani razu z przekazu ustnego, choć wątek Midasa występował w przysłowiach i wariantach&#13;
literackich, oraz podobnie nieodnotowaną w folklorze anegdotę Porada według chęci, zaczerpniętą przez Kolberga z druku sprzed roku 1828, której&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. np. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 325, nr 45 (T 956B), W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 179, nr 40 (T 506), Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 96, nr 211&#13;
(T 3045). Zob. też przykłady podane przez. J. Krzyżanowskiego w Słowniku folkloru polskiego…, m. in. na s. 270, 430, 437.&#13;
&#13;
316&#13;
&#13;
�wątek występuje poza tym źródłem tylko w jednym wariancie literackim1.&#13;
Materiał suplementowy przyniósł też warianty nowych wątków, znanych&#13;
wprawdzie w polskim folklorze, ale niepoświadczonych w drukowanych&#13;
przez Kolberga monografiach, np. bajki ajtiologicznej o grzybach (T 2636)&#13;
oraz legend o diable (T 825 i T 829)2.&#13;
Począwszy od bajek kujawskich, wprowadzał Kolberg w druku,&#13;
a w miarę czasu także w rękopisach poprzedzające bajki streszczenia lub&#13;
zestawienia węzłowych motywów. Dają one pewien pogląd na jego sposób&#13;
analizowania struktury fabuły. Nie opatrywał nimi metodycznie wszystkich tekstów, lecz praktyka ta jest zauważalna we wszystkich niemal monografiach. Niektóre z nich są lakoniczne, lapidarnie szeregujące motywy&#13;
główne, szkicujące główny kontur wątku, inne obszerniejsze, rozbudowane,&#13;
stanowią bardziej lub mniej udane próby wniknięcia w morfologię bajki, przebieg akcji, strukturę fabuły. Są wśród nich takie, które trafnie wydobywają zasadnicze motywy i dają pogląd na budowę wątku i specyfikę&#13;
wariantu, dając opis zbliżony do nowoczesnej charakterystyki bajkowego&#13;
typu3. Inne przynoszą wskazówki bardziej przypadkowe, ograniczając się&#13;
np. do wyszczególnienia rekwizytów czy postaci działających. Opracowanie takie można uznać za próbę katalogowania motywów usprawniającego&#13;
panowanie nad treścią bajek i wychwytywania pokrewieństw dla ustalenia&#13;
tożsamości wątków i identyfikacji wariantów. Próby te podejmowane przez&#13;
Kolberga już w Kujawach, czyli w 1867 roku, a doskonalone wyraźnie w latach późniejszych, np. przy gromadzeniu bajek spisywanych w Sanockiem,&#13;
można uznać za prekursorskie; współczesne narzędzia systematyki bajek&#13;
odwołują się do katalogów i analizy motywów.&#13;
Trwałym i nowatorskim osiągnięciem Kolberga jest – jak wspomniano&#13;
–zbieranie i publikowanie różnych, czasami mniej doskonałych wariantów. Wprawdzie licząc się z limitowaną objętością swoich tomów i kosztami druku, zmuszony był często do ograniczania ich liczby, zasadę te&#13;
jednak w miarę możliwości konsekwentnie realizował, a w odniesieniu&#13;
1 O. Kolberg Mazowsze cz. VII (DWOK T. 42), s. 415–416 i 562–563 oraz suplement krakowski, DWOK T. 73/III), s. 101 i DWOK T. 73/II, s. 483–484 (zob. T 1522).&#13;
2 Są to opowieści pt. Grzyby, Diabeł w arce Noego i O jednym Ojcu św., od diabła kuszonym, DWOK T. 73/II, s. 448, 448–449, 410–411.&#13;
3 Zob. np. streszczenia bajki Królewna-owca (T 404) i anegdoty Głupiec i figura (T 1643)&#13;
w PBL oraz u Kolberga opowieści O owczarzu i O bogatej wierzbie, w cz. IV Krakowskiego&#13;
(DWOK T. 8), s. 61, nr 24 i s. 201, nr 81.&#13;
&#13;
317&#13;
&#13;
�do bajek eliminacja tekstów jest stosunkowo niewielka. Celowość takiej&#13;
metody uzasadniał cierpliwie kolejny raz już pod koniec swej działalności&#13;
badawczej:&#13;
Zestawione ze sobą liczne warianty rzucają tedy niemałe światło na urabianie&#13;
się, czyli kształtowanie rzeczonych motywów, oddziaływanie ich na siebie wzajemnie, stopniowy ich rozkład i przetwór, wreszcie rozrost bujny w jednej, a zanikanie w innej okolicy. Tyczy się to zarówno pieśni, jak i baśni, guseł, wierzeń&#13;
itd. Porównywając podobieństwa i różnice te w najdrobniejszych szczegółach&#13;
i odcieniach, ma tu etnolog możność śledzenia krok za krokiem pochodu topograficznego wszelkich utworów myśli i imaginacji ludowej, zrazu w obrębie&#13;
danej miejscowości, okolicy i kraju, a następnie i na rozleglejszej geograficznej&#13;
przestrzeni. […] Z tego wychodząc założenia, widzimy się spowodowani do ogłaszania wszelkich ważniejszych, jakie nam się nasuwają wariantów, czy to pod&#13;
względem treści czy też języka lub muzyki, o ile takowe, nowe nam przywodząc&#13;
wyrażenia i rysy, istotnymi są wariantami, nie zaś tożsamością […]1.&#13;
&#13;
Do oznaczania wariantów analiza morfologiczna okazywała się więc niezbędna i w dużej mierze pozwalała, zwłaszcza w ramach jednej monografii,&#13;
trafnie zestawiać obok siebie warianty, czasami nazywane „odmianami”2.&#13;
Przysłowia&#13;
Formułując swój kompleksowy program badawczy, obejmujący różne&#13;
gatunki literatury ludowej, Kolberg uwzględniał także przysłowia. W cytowanym wyżej fragmencie listu otwartego, odezwy do społeczeństwa&#13;
opublikowanej na łamach „Biblioteki Warszawskiej”, już w 1865 roku&#13;
określał przysłowia jako odrębny przedmiot badań3 i jako taki wymienił&#13;
je też w tytule dzieła Lud, jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XI–XII.&#13;
Zob. np. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), nr 8 i 9 (T 311), Krakowskie cz. IV (DWOK&#13;
T. 8), nr 1–3 (T 530), nr 68 i 69 (T 651), nr 71 i 72 (T 794), nr 75 i 76 (T 956B i T. 955), W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), nr 16 i 17 (T 307), nr 45 i 46 (T 756B), Radomskie cz. II (DWOK&#13;
T. 21), nr 13 i 14 (T 1030), Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), nr 58 i 59 (T 1525D).&#13;
3 Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 104. Przedstawiając tam problematykę&#13;
swoich badań, w punkcie 6. Kolberg wymienił: „Przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy,&#13;
legendy, podania itp. o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej, oddane”.&#13;
2&#13;
&#13;
318&#13;
&#13;
�przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Mógł przy&#13;
tym nawiązywać do bogatej, wielowiekowej tradycji paremiograficznej,&#13;
która przysłowie jako swoisty twór językowy i zarazem gatunek literacki&#13;
z pogranicza literatury i języka potocznego wyniosła do niebywałej popularności, utrwalanej przez wieki, zarówno w przekazach ustnych, jak i literackich. Paremia, znane, tworzone i powtarzane w starożytności, zapisywane w średniowieczu, także w Polsce wraz z pojawieniem się pierwszych&#13;
druków, upowszechniały się następnie dzięki dziełom Biernata z Lublina,&#13;
M. Reja, J. Kochanowskiego czy Ł. Górnickiego. W XVII wieku doczekały&#13;
się pierwszych opracowań naukowych w postaci zbiorów Salomona Rysińskiego Proverbiorum Polonicorum a Solomone Rysino collectorum&#13;
Centuriae decem et octo (Lubcz 1618, wyd. od 1619 r. pt. Przypowieści&#13;
polskie) i Grzegorza Knapskiego (Cnapiusa) Adagia polonica, stanowiącego&#13;
tom trzeci jego monumentalnego Thesaurusa, słownika polskiego (Kraków&#13;
1632). Były chętnie wykorzystywanym tworzywem dla pisarzy baroku, takich jak W. Kochowski, W. Potocki czy A.M. Fredro, autor moralistycznego&#13;
zbioru Przysłowia mów potocznych albo przestrogi obyczajowe, radne,&#13;
wojenne (Kraków 1658). W XVIII i XIX wieku coraz liczniej występowały&#13;
w utworach pisarzy i poetów, wprowadzano je do podręczników szkolnych i opracowań słownikowych, m.in. S. Lindego, gdzie znalazło się ponad&#13;
10 tysięcy przysłów i zwrotów przysłowiowych, rozsianych pod różnymi hasłami. Stały się przedmiotem zainteresowania, studiów i publikacji&#13;
pokolenia romantyków, W. Pola, J. I. Kraszewskiego, K.W. Wójcickiego 1,&#13;
a prawdziwą ich skarbnicą okazały się poezje Mickiewicza, Słowackiego,&#13;
Norwida, komedie A. Fredry. Przysłowiami zajmowali się A. Grabowski, T.&#13;
Lipiński, J. Chociszewski, A. Bartoszewicz, A.W. Darowski2, autorzy regio1&#13;
&#13;
Zob. m.in. W. Pol Filozofia i przysłowia ludu w Polsce, „Kwartalnik Naukowy w Połączeniu Prac Miłośników Umiejętności”, Kraków 1835, T. II, s. 19–42; J.I. Kraszewski Litwa, starożytne dzieje…,Warszawa 1847 (około 400 przysłów); K.W. Wójcicki Przysłowia narodowe,&#13;
z wyjaśnieniem zrzódła początku oraz sposobu ich użycia… T. I–III, Warszawa 1830, tenże&#13;
Przysłowia polskie, czyli nauka starych a rozumnych naszych ludzi, Warszawa 1862.&#13;
2 Byli to autorzy m.in. następujących prac: A Grabowski Krótkie przypowieści dawnych&#13;
Polaków…, Kraków 1819; T. Lipiński Przysłowia i wyrażenia od miast i wsi, „Biblioteka Warszawska” 1852, T. IV, s. 236–274, tenże Przysłowia i wyrażenia od gór i rzek, tamże 1853, T. II,&#13;
s. 52–61, tenże Przysłowia i przypowieści od nazw panujących, tamże, 1856, T. I, s. 57–66;&#13;
Tworzymir [J. Chociszewski] Przysłowia ludu wielkopolskiego zawierające spostrzeżenia na&#13;
różne dni, miesiące i pory roku, z ust ludu zebrał…, „Biblioteka Warszawska” 1861, T. III,&#13;
s. 619–642, tenże Wyjaśnienie początku niektórych przysłów używanych w Wielkopolsce&#13;
&#13;
319&#13;
&#13;
�nalni, jak J. Gluziński (Lubelszczyzna), I. Łyskowski (Prusy Zachodnie), J.&#13;
Lompa (Śląsk), F. Cejnowa (Kaszuby), J. Łepkowski (Krakowskie), L. Jucewicz (Litwa)1. Prowerbia rozpowszechniały też liczne wydawnictwa popularne, druki straganowe, kalendarze, podręczniki, czasopisma ludowe, publikując pojedyncze teksty lub ich większe czy mniejsze zbiorki. Podstawę&#13;
dla nowoczesnej paremiologii stworzyła jednak dopiero Księga przysłów,&#13;
przypowieści i wyrażeń przysłowiowych polskich (Warszawa 1889–1894)&#13;
Samuela Adalberga (1868–1939), syntetyczne opracowanie dorobku polskiego, monumentalne dzieło przynoszące 30 000 przysłów i około 40 000&#13;
wariantów, a obejmujące źródła dawne i nowe, książkowe i rękopiśmienne,&#13;
literaturę i czasopiśmiennictwo do roku 1800. Praca ta utorowała drogę nauce o przysłowiach, której twórcą był Jan Stanisław Bystroń (1892–1964).&#13;
Kolberg wpisuje się w tę tradycję jako zbieracz i wydawca przysłów&#13;
traktowanych wprawdzie jako odrębny gatunek literatury ludowej, ale&#13;
stanowiących jeden z szeregu przejawów kultury duchowej, dokumentowanych w jego encyklopedycznym dziele. Dorobek autora Ludu w tym&#13;
zakresie wykracza poza dokonania poprzedników i współczesnych mu paremiografów i sytuuje go już poza kręgiem romantycznych zbieraczy przysłów w rodzaju Wójcickiego, autora Przysłów narodowych (1836), a przed&#13;
przełomowym dla paremiologii dziełem S. Adalberga, którego edycja rozpoczęła się w 1889 roku (praca nad nim podjęta została sześć lat wcześniej), a zakończyła w 1894 roku, i które dedykowane było „Pamięci Oskara&#13;
Kolberga”. W roku 1871 Kolberg pisał:&#13;
Jak przeszłość i samodzielność obyczajowa każdego narodu wyrażoną jest&#13;
w jego dziejach, zwyczajach, przesądach i języku, jak jego wyobraźnia, uczucie&#13;
podług podań ludu…, tamże, 1864, T. I, s. 263–293; A. Bartoszewicz Alfabet ze zdań i przysłów ułożony, „Kalendarz Warszawski Popularno-Naukowy na rok zwyczajny 1855” J. Ungra,&#13;
s. 102–105, tenże Zdania, myśli i przysłowia, „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na rok&#13;
zwyczajny 1861” J. Jaworskiego, s. 160–162, A.W. Darowski Przysłowia polskie odnoszące się&#13;
do nazwisk szlacheckich i miejscowości, Poznań 1874.&#13;
1 J. Gluziński Włościanie polscy uważani pod względem charakteru, zwyczajów, obyczajów i przesądów, z dołączeniem przysłów powszechnie używanych, w: K. W. Wójcicki&#13;
Archiwum domowe do dziejów i literatury krajowej, Warszawa 1856, s. 392–576; I. Łyskowski&#13;
Pieśni gminne i przysłowia ludu polskiego w Prusach Zachodnich, Brodnica 1854; J. Lompa&#13;
Przysłowia i nazwy potoczne ludu polskiego w Szląsku, Bochnia 1858; F. Cejnowa Skôrb&#13;
kaszébsko-slovjnskè móvé, Świecie 1866–1868; J. Łepkowski Przegląd krakowskich tradycyj,&#13;
legend, nabożeństw, zwyczajów, przysłów i właściwości, Kraków 1866; L. Jucewicz Przysłowia ludu litewskiego, Wilno 1840.&#13;
&#13;
320&#13;
&#13;
�i usposobienie odbija się w baśniach, muzyce, tańcach, tak znowu z jego przysłów, zdań, sentencji i zagadek wyziera praktyczne na świat i ludzi zapatrywanie&#13;
się, jego dowcip i mądrość zbiorowa1.&#13;
&#13;
Jest w tej wypowiedzi zarówno trafna kontynuacja romantycznego widzenia przysłów jako odbicia światopoglądu i mądrości ludowej, jak i ujęcie&#13;
fundamentalnych cech paremiów: ich społecznej funkcji oraz praktycznego&#13;
realizmu i dowcipu.&#13;
W całej swojej działalności zbierackiej i wydawniczej Kolberg nie&#13;
poświęcił jednak przysłowiom zainteresowania w skali podobnej do&#13;
okazanego pieśniom, a nawet prozie ludowej. W kolejnych monografiach opublikował około 2700 przysłów, w tym prawie 1000 ukraińskich&#13;
z Chełmszczyzny i Pokucia. W tomach regionalnych wydawanych z rękopisów po raz pierwszy w edycji Dzieł wszystkich znalazło się około 350&#13;
przysłów polskich, ukraińskich i białoruskich oraz 600 południowosłowiańskich. Natomiast suplementy do monografii XIX-wiecznych przyniosły kilkadziesiąt paremiów, głównie polskich. Ilość ta, sięgająca w sumie&#13;
liczby prawie 3800 przysłów i wyrażeń przysłowiowych, nie jest szczególnie reprezentatywna wobec ich niebywałej popularności, powtarzalności i stabilności gatunkowej i funkcjonalnej, nie tylko w folklorze, ale&#13;
i szerzej – w kulturze narodowej. Nie określa ona jednak pełnego zasobu&#13;
zgromadzonego przez Kolberga materiału. Znaczną jego część, stanowiącą&#13;
niemal 55% całego zbioru przysłów, badacz przeznaczył dla innego celu&#13;
niż publikacje własne, przekazując zarówno zapisy sporządzone przez siebie, jak i pozyskane od innych zbieraczy na rzecz odrębnego opracowania&#13;
monograficznego innego wydawcy, o czym będzie mowa dalej. Decyzja&#13;
ta oznaczała zatem świadomą rezygnację autora Ludu z systematycznej&#13;
paremiografii.&#13;
Wydawane przysłowia zamieszczał Kolberg bądź w osobnych poświęconych im rozdziałach i zwartych zespołach, bądź rozproszone wśród innych&#13;
materiałów etnograficznych i folklorystycznych, zgodnie ze swoim holistycznym widzeniem kultury wsi. Te drugie, rozsiane na kartach tomów,&#13;
wcielane pojedynczo lub w większej liczbie w opis kraju, ludu, zwyczajów&#13;
i wierzeń – jako dotyczące miejscowości, regionów, narodów, ich mieszkańców, trybu życia, pracy, zajęć i świętowania oraz przekonań, wiedzy&#13;
1 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły&#13;
(DWOK T. 63), s. 117.&#13;
&#13;
321&#13;
&#13;
�i wyobrażeń o świecie – stanowić miały ilustrację opisywanych zagadnień1.&#13;
Ponieważ skupiała się w nich ludowa mądrość, doświadczenia gromadzone przez wieki i przekazywane z pokolenia na pokolenie, często w ustach&#13;
wiejskich informatorów i pisarzy dokumentujących kulturę wsi najtrafniej&#13;
i najlapidarniej wyrażały ludowy obraz świata, wzajemnych relacji, pojmowania sprawiedliwości, winy i kary itd. Osadzone w kontekście opisywanych faktów kulturowych pełniły więc funkcję im przyporządkowaną&#13;
i choć nie traciły swojej wyraźnej, formalnej specyfiki, często ginęły wśród&#13;
informacji etnograficznych. Jako reprezentujące osobny gatunek gromadził&#13;
je Kolberg natomiast w specjalnie im poświęconych rozdziałach, których&#13;
jednak doczekały się tylko nieliczne monografie.&#13;
Z zasobu polskiego najbogatszy jest zwarty zbiór Kolberga opublikowany w części IV Krakowskiego, w rozdziale pt. „Przysłowia. Zdania”, liczącym prawie 1080 przysłów. Jest on przyporządkowany w spisie rzeczy&#13;
działowi poświęconemu mniejszym formom literackim, obejmującym także&#13;
zagadki; schemat taki, odpowiadający statusowi tych drobniejszych gatunków literatury ludowej łączonych pod wspólnym tytułem, jest u Kolberga powtarzalny. Przysłowia są tam podzielone wewnętrznie na pięć grup.&#13;
Pierwsza, najliczniejsza, zawierająca 768 tekstów, a nieobjęta osobnym&#13;
podtytułem, obejmuje przysłowia różne i pochodzące z różnych źródeł,&#13;
wskazanych zbiorczo odesłaniem do wcześniejszych prac polskich paremiografów, S. Rysińskiego, G. Knapskiego, K.W. Wójcickiego, T. Lipińskiego, A. Grabowskiego. Grupa druga zawiera 28 przysłów zaczerpniętych&#13;
z XVII-wiecznego druku A. Żydowskiego pt. Gorzka wolność młodzieńska…, trzecia obejmuje 219 tekstów pochodzących z pracy J. Radwańskiego&#13;
pt. Przysłowia, przypowieści i sposoby mówienia od imion, zamieszczonej&#13;
w krakowskim „Kalendarzu Powszechnym na rok 1858” J. Wildta, na grupę&#13;
czwartą składa się 58 „Przysłów i wróżb gospodarczych” ułożonych według&#13;
miesięcy, a całość zamyka 6 przysłów „dotyczących miejscowości”. Już&#13;
w samym podziale i tytulaturze Kolberga zaznacza się tu nieostrość terminów i praktyczna trudność rozgraniczenia, zwłaszcza przysłów od zwrotów przysłowiowych, a także od związków frazeologicznych. Określenia:&#13;
„przysłowia”, „zdania”, „przypowieści”, „sposoby mówienia”, „wróżby” są&#13;
1&#13;
&#13;
Taką ilustracyjną funkcję przysłów w opisie etnograficznym Kolberg wyznaczył już&#13;
w swoim programowym liście otwartym z 1865 roku, gdzie w punkcie 2 czytamy: „Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków. Jaki pod tym względem tryb życia? Przysłowia. […]”&#13;
(Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 104).&#13;
&#13;
322&#13;
&#13;
�odbiciem złożoności zjawiska dobrze znanego paremiologii, jakim jest rozmaitość rodzajów przysłów i wyrażeń przysłowiowych, trudność precyzyjnego wyróżnienia i definiowania tych tworów językowych, powinowactwo&#13;
lub tożsamość ze zwrotami frazeologicznymi, różnorodna tematyka i forma,&#13;
pochodzenie i funkcja w folklorze, wariantowość, a jednocześnie trwałość&#13;
w tradycji na przestrzeni wieków. Także współcześnie istnieją różnice&#13;
w przyznawaniu statusu przysłowia różnym jego postaciom; odmiennie&#13;
określają niektóre paremie językoznawcy i folkloryści, choć i jedni, i drudzy – niezależnie od przyjmowanego wyróżnika definicyjnego (np. „tekst&#13;
minimalny”, „tekst kliszowany”, „wyrażenie formuliczne” czy „najmniejszy&#13;
utwór literacki”, „mikroforma folkloru”) uznają prowerbia za odrębny gatunek i osobną kategorię genologiczną1. I tak np. według niektórych frazeologów i frazematyków zwroty przysłowiowe w rodzaju „Uparty jak osioł”&#13;
czy „Cisza jak makiem siał” nie należą do przysłów, są to frazeologizmy&#13;
(„powiedzenie”, „zwrot”, „wyrażenie” w języku popularnym), czyli związki&#13;
frazeologiczne w stałej i niezmiennej formie, na ogół nieprzetłumaczalne,&#13;
o charakterze idiomatycznym. W językoznawstwie przyjęte są zresztą różne&#13;
koncepcje klasyfikacji przysłów ze względu na charakter gramatyczny (gramatyczna) lub rodzaj zespolenia (funkcjonalna). Nie wdając się tu w analizę&#13;
i rozstrzygnięcia o charakterze teoretycznym, powróćmy jednak do materiału Kolbergowskiego.&#13;
W monografiach innych regionów mniejsze niż w Krakowskiem zbiory przysłów polskich, wyodrębnionych w osobnych działach w liczbie&#13;
około 100 przysłów, opublikował Kolberg jeszcze w części I Kujaw oraz&#13;
w części II Lubelskiego. W zbiorze kujawskim zatytułowanym jak w Krakowskiem „Przysłowia. Zdania. Zagadki” wyróżnił 98 przysłów o tematyce ogólnej, a w dwu podrzędnych grupach kilkanaście „tyczących się dat&#13;
1 O złożoności przysłów jako „tworów językowo-literackich o swoistej treści i formie” oraz&#13;
o potrzebie uwzględnienia w paremiologii „czynników stosowanych w badaniach językowo-literackich” pisał już przed laty w szeregu studiów J. Krzyżanowski (zob. m.in. Z zagadnień&#13;
przysłowioznawstwa, w: Studia folklorystyczne, T. III, Kraków 1980, s. 39–313; cyt. wyżej&#13;
określenie na s. 303). Dyskusje nad charakterem przysłów i różnice w definiowaniu i określaniu ich statusu pozostają nadal aktualne, o czym świadczą opinie folklorystów i filologów.&#13;
Zob. m.in. K. Wrocławski O niektórych postaciach folkloru i ich dokumentowaniu, w: Tekst.&#13;
Problemy teoretyczne, red. J.J. Bartmiński, B. Boniecka, Lublin 1998, s. 192 (całość: 187–195),&#13;
S. Wasiuta Przysłowie jako jednostka języka (w perspektywie tekstologii integralnej), „LingVaria” XI: 2016 nr 2(22), s. 112–115 (całość: 107–119). Por. też E. Popławski Oskar Kolberg jako&#13;
paremiograf. (W 200. rocznicę urodzin), w: „Ja daję właśnie materiał…”, s. 125–135.&#13;
&#13;
323&#13;
&#13;
�i pór gospodarczych” oraz „o wsiach ([tzw.] miejscowych)”. Opatrzył całość&#13;
przypisem, że wielka liczba tych przysłów ma zasięg ogólnopolski, ale przytoczone zostały „te tylko, które w Kujawach w codziennym niemal są użyciu”1. Lokalizację geograficzną poszczególnych tekstów precyzował jedynie&#13;
wyjątkowo, natomiast często podawał wyjaśnienie znaczenia i okoliczności&#13;
ich użycia oraz warianty i odsyłacze porównawcze. Dzięki zachowanym rękopisom ustalono, że większość tekstów pochodzi od korespondentów Kolberga, głównie od Michała Sokołowskiego z Głuszyna, gdzie Kolberg bawił&#13;
w czasie podróży na Kujawach w 1865 roku2. Na zasób lubelski, zawarty&#13;
w rozdziale „Przysłowia i przepowiednie ludowe”, składają się głównie&#13;
84 przysłowia „gospodarcze, czasowe (podług kalendarza)”, opatrzone wyjaśnieniami znaczenia, okoliczności użycia i związku z lokalnymi zwyczajami&#13;
i zajęciami, zaczerpnięte przez Kolberga z pracy Józefa Gluzińskiego Włoś­&#13;
cianie polscy… (z 1856 roku); kilkanaście pozostałych przysłów „ogólnych”&#13;
pozyskał badacz od współpracującego z nim Władysława Ciesielskiego.&#13;
Ponadto ponad 400 przysłów polskich pomieścił badacz w różnych&#13;
działach wydanych przez siebie monografii regionalnych, ujmując je tam&#13;
w mniejsze zespoły lub pojedynczo lokując w tekście opisowym. I tak np.&#13;
w części I Krakowskiego, w rozdziale „Kraj” znalazło się 35 tekstów związanych z „dziejami i zwyczajami Krakowa”, w części I Mazowsza kilka&#13;
przysłów dotyczących Warszawy. W części VII W. Ks. Poznańskiego, w ramach opisu świata nadzmysłowego opublikował Kolberg kilkadziesiąt przysłów i zwrotów przysłowiowych w rozdzialikach pt. „Bożyszcza w przysłowiach” i „Przysłowia do wyobrażeń i wierzeń miejscowych przywiązane”&#13;
oraz w „Przypisach”. Na uwagę zasługują tu ludowe objaśnienia przysłów&#13;
odnoszących się do miejscowości i ich mieszkańców oraz przysłów o treści&#13;
ogólnej, związanych genetycznie z przytaczanymi w druku opowieściami&#13;
ludowymi, z których się wywodzą lub do których nawiązują. Spotykamy też&#13;
przysłowia rozproszone w różnych działach i wtopione w opis, najczęściej&#13;
zwyczajów dorocznych, np. w części I Mazowsza, ale i ludu, np. w Kaliskiem i w części IV Mazowsza, czy wierzeń i przesądów, np. w Lubelskiem. Są to najczęściej przysłowia zaczerpnięte przez Kolberga z publikacji&#13;
XIX-wiecznych autorów.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 197.&#13;
M. Sokołowski przesłał spisane przez siebie przysłowia w liście z 16 XI tego samego roku,&#13;
zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139–140.&#13;
2&#13;
&#13;
324&#13;
&#13;
�Zwarte i bogatsze zbiory przysłów ukraińskich opublikował Kolberg&#13;
w części III Pokucia i części II Chełmskiego. Spośród 661 paremii z Pokucia, zebranych w rozdziale „Przysłowia (Prykazky) z okolic Kołomyi”&#13;
znaczną część zapisał sam Kolberg, co dokumentują zachowane rękopisy;&#13;
proweniencja pozostałych jest nieustalona. Około 300 przysłów z Chełmszczyzny, pomieszczonych przez wydawcę tomu, I. Kopernickiego, w rozdziale&#13;
„Przysłowia i zdania przysłowiowe”, pochodzi prawdopodobnie w znacznej&#13;
mierze z zapisów zasłużonej współpracownicy Kolberga, Marii Hemplówny. Brak jednak wskazówek źródłowych co do pochodzenia całości zbioru.&#13;
Są też monografie XIX-wieczne, takie jak Kieleckie, Łęczyckie czy Przemyskie, które nie zawierają przysłów wcale.&#13;
Spośród wydanych po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich monografii regionalnych lub ich dalszych części, gdzie zgodnie z zasadą samodzielnie zapisane przysłowia publikowane są w osobnych rozdziałach,&#13;
niektóre także nie zawierają materiału paremiograficznego, inne przynoszą&#13;
pojedyncze teksty bądź najczęściej liczą od 20 do 40 przysłów1. Większy&#13;
jest w tym zespole zbiór litewski, liczący około 70 tekstów zapisanych przez&#13;
Mikołaja Akielewicza, oraz podolski, który zawiera 82 przysłowia wypisane&#13;
z pracy Sadoka Barącza Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieśni na&#13;
Rusi… Zasobu paremiów Kolberga zebranych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej znacząco nie zmieniają natomiast nieliczne przysłowia zamieszczone w poszczególnych tomach suplementowych, dopełniających regionalne monografie wydane w XIX wieku.&#13;
W ineditach znalazło się też 600 przysłów z południowej Słowiańszczyzny, które Kolberg pozyskał ze źródeł dotyczących tamtego obszaru, dokumentując tymi zapisami swoje szersze zainteresowanie folklorem słowiańskim. 500 przysłów słoweńskich przepisał w 1880 roku w Piadykach pod&#13;
Kołomyją z odnalezionego wśród pamiątek po Emilu Korytce czasopisma&#13;
z 1832 roku2. Być może kopię tę sporządził ze względu na pamięć o tym pol1&#13;
&#13;
Mowa o tomach: Mazowsze cz. VII, Kaliskie-Sieradzkie, Tarnowskie-Rzeszowskie, Sanockie-Krośnieńskie cz. III, Białoruś-Polesie, Ruś Karpacka cz. II, Ruś Czerwona cz. II, tj. odpowiednio DWOK T. 42, 46, 48, 51, 52, 55, 57/II/2.&#13;
2 Przysłowia te pochodzą z podpisanego kryptonimem S. artykułu pt. 500 slovénskih pregovorov, Beilage zum „Illyriches Blatt” 1832, nr 11. Opublikowano je z odnalezionego w Bibliotece Jagiellońskiej rękopisu Kolberga (sygn. 6108 II, k 1–3) w cz. III Materiałów do etnografii&#13;
Słowian zachodnich i południowych pt. Słowiańszczyzna południowa (DWOK T. 59/III), na&#13;
s. 255–269. O materiale tym zob. E. Millerowa, tamże, s. XXXVII–XLI.&#13;
&#13;
325&#13;
&#13;
�skim zesłańcu do Lublany i zbieraczu pieśni słoweńskich, którym się zainteresował w czasie swojego pobytu w Lublanie w 1857 r. Ponadto w artykule&#13;
Obrazy Słowiańszczyzny południowej zamieścił Kolberg 103 przysłowia&#13;
(67 w przekładzie polskim, 36 w oryginale i w przekładzie) 1.&#13;
Jak wspomniano, o stosunkowo niepokaźnej liczebności zbioru paremiograficznego Kolberga zdecydowała przede wszystkim jego rezygnacja&#13;
z planu metodycznego gromadzenia przysłów. W latach 70. zbieraniem&#13;
i opracowaniem paremiów zajął się Józef Konopka, który w porozumieniu z Kolbergiem i z Akademią Umiejętności przygotowywał swój zbiór&#13;
do wydania. Zamysłu tego nie zdążył zrealizować; prace systematyzujące&#13;
jego ogromny i trudny do ogarnięcia materiał pozostały w stadium początkowym. Po śmierci Józefa Konopki w 1880 roku materiały te znalazły się&#13;
w rękach jego syna i spadkobiercy, Tadeusza, do ich edycji także jednak nie&#13;
doszło. W roku 1881 Kolberg pisał:&#13;
Wiadomo, że niemniej ważny jak i baśni do badań etnograficznych materiał&#13;
dostarczają i ludowe przysłowia. Wielką ich część podał niegdyś „Przyjaciel&#13;
Ludu” i inne czasopisma. My sami bardzo szczupłą zdołaliśmy zebrać liczbę.&#13;
Wszystkie one zamieszczone będą w przygotowanym do druku obszernym zbiorze przysłów, pozostałym po śp. Józefie Konopce w rękach najstarszego syna&#13;
jego i spadkobiercy2.&#13;
&#13;
Zgodnie z tym planem Kolberg, nie chcąc konkurować z przyjacielem,&#13;
przekazywał Konopce swoje materiały paremiograficzne, zarówno spisane&#13;
przez siebie, głównie z innych źródeł, jak i otrzymane i nadal napływające&#13;
od współpracowników. Niekiedy wręcz pośredniczył między swoimi korespondentami a Konopką w pozyskiwaniu materiału. Tak było np. z częścią&#13;
zbioru przysłów spisanych przez A. Jakubowskiego w okolicach Lwowa3.&#13;
1 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej…(DWOK T. 63), s. 117–120 oraz&#13;
s. 228–230. Źródłem 67 przysłów (s. 117–120) był artykuł J. Volčicia Torbica národnih prigovorov. Nabral po Istrii…, „Koledarček Slovenski za navadno leto 1855”, Ljubljana [1854], s. 63–&#13;
–64. Proweniencji pozostałych 36 przysłów badacz nie podał.&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. IX. Z „Przyjaciela Ludu” wydawanego w Lesznie w latach 1834–1849 Kolberg poczynił obszerne wyciągi z materiałem&#13;
przysłowiowym, zachowane w jego archiwum, m.in. w tece 37. Miscellanea, opatrzonej jego&#13;
oryginalnym tytułem: „Wierzenia. Czary. Przysłowia. Zdania” (Arch. PTL, sygn. 1329), gdzie&#13;
zgromadził około 400 zapisów przysłów z tego źródła.&#13;
3 Andrzej Jakubowski jest postacią bliżej nieznaną. Z korespondencji wynika, że po ukończeniu szkół utrzymywał się z korepetycji, prawdopodobnie był też pomocnikiem swojego&#13;
&#13;
326&#13;
&#13;
�Z zachowanej korespondencji wynika, że Jakubowski, który przysyłał&#13;
swoje zapisy w latach 1878–1881 na ręce Kolberga i pierwotnie z przeznaczeniem dla niego, dowiedział się od autora Ludu, że wejdą one w skład&#13;
zbioru Konopki, któremu patronuje Akademia. Mimo to lwowski zbieracz&#13;
nadal kierował przesyłki swoich materiałów głównie do Kolberga, który&#13;
je przekazywał Józefowi Konopce, później jego synowi Tadeuszowi1. Dla&#13;
autora Ludu przeznaczone były również przekazane mu nieznaną drogą&#13;
przysłowia z rękopisu Przysłowia polskie, liczącego prawie 1200 tekstów&#13;
spisanych przez bliżej nieokreślonego w źródłach Leśniewskiego, którego&#13;
nazwisko jako autora i Kolberga jako adresata odnotowane zostało w rękopisie2. Jest prawdopodobne, że za sprawą Kolberga dostały się do kolekcji&#13;
Konopki teksty zanotowane przez W. Siarkowskiego, który blisko współpracował z Kolbergiem, dostarczał mu materiały z Kieleckiego i publikował swoje prace w redagowanym przez autora Ludu dziale etnograficznym&#13;
„Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Przypuszczalnie było podobnie z kilkunastoma przysłowiami z rękopisów W. Ciesielskiego, także&#13;
współpracownika Kolberga, może i po części z prawie 300 zapisami osób&#13;
niezidentyfikowanych. W zbiorze Konopki przysłowia zanotowane i przekazane przez Kolberga mieszczą się głównie w rękopisie pt. „Przysłowia&#13;
krewnego, urzędnika policji, J. Gliniańskiego, u którego okresowo mieszkał na dworcu Karola-Ludwika we Lwowie (zob. Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 109, 296, 572, 637).&#13;
1 W liście z 16 VII 1879 r. Kolberg pisał, że redakcję „dzieła większych rozmiarów” zawierającego przysłowia Akademia „powierzyła obecnie p. Józefowi Konopce, o czym wiedząc i ja także zbiory mu swoje doręczyłem, równie jak i Pańskie listy z nadesłanymi przysłowiami, z których użytkuje on przysłowia według wskazań Akademii, nie zamilczając,&#13;
gdzie potrzeba, o Pańskim współudziale w tej pracy” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65,&#13;
s. 242–243. Zob. też tamże, listy nr 546, 552, 559, 562, 564, 565, 601, 643, 678, 812, 824, 862,&#13;
865 i 889).&#13;
2 Być może chodzi o Pawła Eustachego Leśniewskiego (1794–1855), przyrodnika, pedagoga,&#13;
pisarza i tłumacza, w latach 1842–1850 redaktora „Kmiotka”, tygodnika dla ludu, od 1843 r.&#13;
urzędnika w Wydziale Lasów i Dóbr Rządowych w Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu.&#13;
Był rolnikiem z zamiłowania i autorem wielu popularnych prac z dziedziny nauk przyrodniczych i gospodarki rolnej. W rękopisie (Arch. PTL, teka 44, sygn. 1416/ 2, k. 272–297), opatrzonym na pierwszej karcie notą: „W[ielmożny?] Leśniewski w Piaszczycach, p. Radomsk”, widnieją też: skreślona notatka: „Dla W[ielmożnego?] Strąbskiego w Warszawie”, dopisek: „Oskarowi&#13;
Kolberg” oraz pieczęć i pozwolenie cenzora na druk, datowane w Warszawie 26 grudnia/&#13;
7 stycznia 1852 r., a na końcu rkp. informacja: „Pisałem w Piaszczycach. L”. Strąbski to zapewne&#13;
Stanisław Jan (1813–1857), drukarz, od 1843 r. właściciel znanej w Warszawie drukarni, m.in.&#13;
wydawca kalendarzy. Rękopis Leśniewskiego zatwierdzony do druku przez cenzurę nie został&#13;
jednak opublikowany, lecz przekazany Kolbergowi w nieznanych okolicznościach.&#13;
&#13;
327&#13;
&#13;
�polskie, zebrał Oskar Kolberg, 1872”1. Są to przeważnie jego wypisy i wyciągi z prac drukowanych: K.W. Wójcickiego, W. Pola, A. Bartoszewicza,&#13;
S. Jachowicza, T. Lipińskiego i in., a także z kalendarzy i czasopism, m.in.&#13;
„Kalendarza Astronomiczno-Gospodarskiego” J. Jaworskiego, warszawskiego „Kuriera Codziennego”, „Tygodnika Ilustrowanego” itp. A poza innymi&#13;
zapisami autora Ludu znalazła się tam także część brulionowej wersji przysłów opublikowanych w części IV Krakowskiego.&#13;
Teka z rękopisami przysłów, przechowywana w archiwum rodzinnym&#13;
Familii Nowina Konopków w Modlnicy, odnalazła się w połowie XX wieku w jednym z antykwariatów warszawskich i zakupiona do Archiwum&#13;
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, wcielona została do archiwum&#13;
Kolberga jako teka 44. Miscellanea. Zawarty w niej zbiór przysłów polskich (Konopka spisywał także ciągi przysłów obcojęzycznych) wydano&#13;
w opracowaniu Stanisława Świrki w ramach Dzieł wszystkich w 1967&#13;
roku w tomie 60. Przysłowia, który wznowiono 10 lat później, poszerzając&#13;
go o odniesienia do Nowej Księgi przysłów i wyrażeń przysłowiowych&#13;
polskich2. W sumie wśród około 15 000 tekstów polskich składających się&#13;
na tom Przysłów ze zbioru Konopki – według obliczeń Świrki – zapisów&#13;
Kolberga jest 2600, Konopki 8287, Leśniewskiego 1173, ponad 239 pochodzi&#13;
od Siarkowskiego, 192 od Jakubowskiego i 159 od Siemieńskiego; reszta&#13;
to mniejsze zbiorki Ciesielskiego, bliżej nieznanego M. Prawdzica (autora&#13;
zbiorku drukowanego w „Tygodniku Powszechnym” 1879 nr 28) i 275 autorów nierozpoznanych3. Przeważa więc zdecydowanie materiał Konopki&#13;
i jak się wydaje obecnie, to także i pod jego nazwiskiem powinna ukazać się&#13;
książka, choć znalazł się w niej także cały zasób Kolberga z tej teki. Spośród&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 44, sygn. 1416, podteka 1b, k. 34–58. W tej podtece zachował się główny zrąb przysłów zanotowanych przez Kolberga (23 karty), inne jego zapisy&#13;
rozproszone są w podtekach 1a i 2 teki 44 oraz w niewielkiej ilości w innych tekach archiwum.&#13;
2 To podstawowe polskie kompendium przysłowioznawcze pt. Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich, w oparciu o dzieło Samuela Adalberga opracował zespół&#13;
redakcyjny pod kierunkiem J. Krzyżanowskiego, a wydano je w T. 1–4, Warszawa 1969–1978.&#13;
O materiale tomu 60. DWOK i o jego stosunku do edycji S. Adalberga oraz Nowej Księgi… zob.&#13;
tamże, wstęp S. Świrki, s. XII–XXIX oraz w edycji II S. Świrki „Wstęp do wydania pierwszego”&#13;
(z 1967 r.), s. 8–29 oraz „Wstęp do wydania drugiego”(z 1977 r.), s. 30–31.&#13;
3 Ilość tekstów pochodzących od poszczególnych zbieraczy podaje Świrko we wstępie do&#13;
tomu Przysłów (DWOK T. 60), s. XIII. Zob. też tegoż w II edycji Wstęp do wydania drugiego,&#13;
s. 15 oraz s. 30, gdzie sprostowanie błędu I edycji w zakresie tekstów przypisanych mylnie&#13;
Kopernickiemu zamiast Jakubowskiemu.&#13;
&#13;
328&#13;
&#13;
�zebranych w niej zapisów Kolberga tylko niewielka ilość została już przez&#13;
niego wcześniej opublikowana w tomach regionalnych.&#13;
Przysłowiom publikowanym w większych zwartych zespołach, w osobnych rozdziałach, nadawał Kolberg układ incipitowo-alfabetyczny. Jak&#13;
zauważył przed laty J. Krzyżanowski, badacz nie stworzył specjalnego&#13;
systemu dla swoich materiałów paremiograficznych: „W zakresie przysłów wreszcie, których spisał stosunkowo niewiele, Kolberg nie silił się na&#13;
stworzenie systemu […]”1. Zbierał i wydawał rozmaite teksty. Przeważają&#13;
wśród nich przysłowia właściwe, o treści ogólnej, przeważnie w formie&#13;
jedno- lub kilkuzdaniowej sentencji o charakterze dwojakiego rodzaju. Jedne mają charakter metaforyczny, obrazowo-alegoryczny, a zawarte w nich&#13;
obrazy słowne niosą przesłanie inne niż dosłowne (np. „Lepszy wróbel&#13;
w garcu, niż przepiórka w jarcu”; „Na złodzieju czapka gore”; „Nie dał&#13;
sobie w kaszę dmuchać”; „Słyszy jak trawa rośnie”; „Zaspał gruszki w popiele”2). Drugie pozbawione są tego pierwiastka i stanowią przekaz bezpośredni w postaci gnomicznej, tj. maksym, złotych myśli, aforyzmów, często&#13;
pochodzenia literackiego, niekiedy o długowiecznej metryce, utrwalonych&#13;
także w tradycji ludowej („Bieda rozumu uczy”; „Kto się lubi, to się czubi”&#13;
„Nie pożyczaj, zły obyczaj”3). W obu grupach podobny jest wydźwięk dydaktyczny; zawierają ostrzeżenie, przestrogę, wskazówkę, pouczenie, radę,&#13;
zakaz, promują wartości, umacniają stereotypy, przekazując jako teksty&#13;
powtarzalne, „kliszowane” zgromadzone przez wieki doświadczenie, obraz&#13;
świata, potoczną mądrość i lapidarną naukę. Niektóre zbudowane są na&#13;
zasadzie paralelizmu („Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn”), metonimii („Tadeusza śpiewać”) lub kontrastu semantycznego („Małe złodzieje&#13;
wieszają, wielkim zasie się kłaniają”; „Z wielkiej chmury mały deszcz”) czy&#13;
składniowego („Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”) 4. Czasami mają wydźwięk&#13;
kpiarski, komiczny poprzez niewspółmierne zestawienie członów w postaci obrazów czy cech, inne mają charakter prostej reprymendy, nagany, moralnego napomnienia czy wzoru. Zdarzają się przysłowia w formie&#13;
1&#13;
&#13;
J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej…, s. 277.&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 260, 262, Kujawy cz. I (DWOK T. 3),&#13;
s. 201, 202.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 250, 258, Kujawy cz. I (DWOK T. 3),&#13;
s. 200.&#13;
4 Zob. odpowiednio O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 198, Krakowskie cz. IV&#13;
(DWOK T. 8), s. 282, 261, 272, 277.&#13;
2&#13;
&#13;
329&#13;
&#13;
�apokopicznej, skróconej, niekiedy występują też teksty rymowane. Bardzo&#13;
częste są też w zbiorach Kolberga zwroty przysłowiowe, tj. wyrażenia nie&#13;
będące zdaniami i przeważnie mające charakter porównania lub przenośni&#13;
(„Głupi jak stołowe nogi”; „Ubogi jak mysz kościelna”, ale i „Dwa grzyby&#13;
w barszcz”1) traktowane przez niektórych językoznawców nie jako przysłowia, lecz frazeologizmy. Spotykamy też przysłowia łańcuszkowe z kilkoma&#13;
członami równorzędnymi i konceptem lub oceną na końcu („Gust kobiet,&#13;
łaska pańska, marcowa pogoda – zawsze niestałe”; „Polski most, niemiecki post, francuskie małżeństwo – czyste błazeństwo”). Rzadziej natomiast&#13;
trafiają się przysłowia dialogowe w formie rozmowy („Babko, dzwonią.&#13;
– Nie słyszę. Babko, grają. – Cha, cha!”) czy tzw. priamele, zestawiające&#13;
dla komicznego efektu kilka cech lub przedmiotów zaskakujących swoim&#13;
podobieństwem („Kto chowa chłopczyka, konika, mopsika, nie będzie miał&#13;
pożytku nikaj”; „Głupiemu służyć, w nocy jeździć, w karczmie gospodarować – wszystko za jedno”)2.&#13;
Wyróżniającą się ilościowo grupę stanowią w tomach Kolberga przysłowia kalendarzowe, które nawiązują do średniowieczno-kościelnego systemu&#13;
oznaczania dat imionami ich patronów, nie zaś liczbami dni i miesięcy,&#13;
a które przez niektórych paremiologów nie są zaliczane do przysłów3. Jak&#13;
wspomniano, przysłowiami kalendarzowymi bogato są ilustrowane zwyczaje przedstawiane przez Kolberga w cyklu rocznym, przypisane do pór roku,&#13;
miesięcy i dni, związanych z nimi czynności gospodarskich i prac rolnych,&#13;
zależnych od pogody, cyklu upraw i zbiorów, zjawisk przyrody („Święty&#13;
Marcin na białym koniu przyjedzie”; „Suchy marzec, chłodny kwiecień,&#13;
mokry maj – będzie żyto jako gaj”; „Święty Jan przyniesie oleju dzban”4).&#13;
Niejednokrotnie stanowią przy opisie zwyczajów jedyną wskazówkę czy&#13;
1&#13;
&#13;
197.&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 254, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 201,&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), odpowiednio: s. 285, 264, 249, 257, 254.&#13;
„[…] o przynależności artystycznie zbudowanych prognoz kalendarzowych do świata przysłów i to przynależności u nas od średniowiecza, a zarazem o ich żywotności po dzień dzisiejszy” pisał J. Krzyżanowski m.in. w pracy Paremiologia a nauki humanistyczne, w: Szkice&#13;
folklorystyczne… T. 3, Warszawa 1980, s. 80–81. Zbiór przysłów takiego rodzaju opublikował&#13;
D. Wierzbicki w artykule pt. Meteorologia ludowa, czyli zdania i przysłowia ludu naszego&#13;
służące do przepowiadania stanu pogody, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”,&#13;
T. VI: 1882, s. 159–200.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 106, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 169,&#13;
Kujawy cz. I (DWOK. T. 3), s. 202.&#13;
3&#13;
&#13;
330&#13;
&#13;
�wykładnik odnoszący się do podawanej daty. Jest to więc kontynuacja&#13;
dawnej ludowej tradycji wsi. Przysłowia takie, nazywane przez Kolberga&#13;
„gospodarczymi”, „gospodarskimi”, „czasowymi” bywają wydzielone i połączone w tytułach z przepowiedniami i wróżbami (np. w Lubelskiem) ze&#13;
względu na swój bliski, trudny do rozgraniczenia lub wręcz tożsamy charakter. Niekiedy przysłowia związane z lokalnymi wierzeniami i przesądami zamieszczane były w dziale pt. „Świat nadzmysłowy” (w Poznańskiem&#13;
i Lubelskiem), a przywiązane do miejscowości i ich mieszkańców czy grup&#13;
etnicznych lub regionów – przy opisie kraju i ludu (w Krakowskiem, Kaliskiem i Mazowszu). Te ostatnie bywają nierzadko prześmiewne, szydercze&#13;
i mają przez kpinę i deprecjację „innych”, „obcych” utwierdzać wspólnotową przynależność czy wyższość lub odwrotnie, eksponują pozytywne&#13;
cechy osób czy miejsc w sposób bezpośredni (np. „Kto posiada Kobylany&#13;
– może jadać marcypany, a kto Rząskę – siana wiązkę”; „Łazi po świecie&#13;
jak Szwedzi po Polsce”; „Stroi się jak elegant z Mosiny”; „Głuchy by od Szamotuł”; „Mówi jak Mazur”, tj. nieczysto; „Strzela jak Kurp”, tj. doskonale1).&#13;
Już z tego pobieżnego przeglądu wyłania się wniosek, że Kolberg nie preferował wprawdzie określonych rodzajów przysłów ani też nie traktował ich&#13;
systemowo, lecz świadomie eksponował ich funkcję w życiu społecznym,&#13;
ilustrując prowerbiami życie zbiorowe wsi i jej tradycje, co jest kolejnym&#13;
wyrazem synkretycznego widzenia i dokumentowania kultury.&#13;
Dla większości typowych przysłów ogólnych, wyrażających ludową&#13;
mądrość i doświadczenie, dotyczących stosunków międzyludzkich Kolberg nie podaje określeń wyróżniających. Natomiast opatruje nimi czasami tematycznie sprofilowane teksty, tj. dotyczące patronów dni w cyklu&#13;
kalendarzowym, imion, nazwisk lub miejscowości, narodów czy grup&#13;
etnicznych. Innym wyróżnikiem grupowanych tekstów bywa proweniencja autorska: źródło, z którego zaczerpnął teksty (zbiór poprzednika,&#13;
kalendarz lub czasopismo, utwór literacki, przekaz korespondenta).&#13;
Zbierając prowerbia, tak jak w wypadku wszystkich gatunków literatury&#13;
ludowej, sięgał Kolberg do wszystkich rodzajów źródeł. Tak więc znajdujemy w jego zbiorze przysłowia ludowe, wychwycone z autopsji i żywej&#13;
mowy wsi i mające postać gwarową, aż do frazeologizmów dialektologicznych włącznie, obok prowerbiów o pochodzeniu literackim, nierzadko&#13;
1 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 289, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK&#13;
T. 15), s. 166, 168, 169, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 40 i 60.&#13;
&#13;
331&#13;
&#13;
�wielowiekowym i o zasięgu międzynarodowym, ale i wywodzących się&#13;
z polskiej tradycji literackiej lub w niej utrwalonych, np. z epigramatów&#13;
i fraszek J. Kochanowskiego i M. Reja, dzieł S. Rysińskiego, G. Knapiusa,&#13;
A.M. Fredry, utworów I. Krasickiego, F. Zabłockiego i A. Fredry, słownika&#13;
S. Lindego itd.&#13;
Publikując przysłowia, badacz nie podawał metodycznie lokalizacji geograficznej przy każdym tekście zapisanym z przekazu ustnego. Nie oznaczał&#13;
też każdorazowo źródła, czyniąc to najwyżej dla całych mniejszych czy&#13;
większych zespołów. Niektóre opatrywał wyjaśnieniami znaczenia całego&#13;
tekstu czy kontekstu sytuacyjnego lub słownikowymi definicjami pojedynczych słów, zdarzało się niekiedy, że notował tekst lub wyjaśnienie za źródłem błędnie1. Podobnie jak w przypadku innych tekstów ludowych, publikował zarówno zapisy literackie, jak i gwarowe i gwarowo uproszczone. Za&#13;
drukowanym źródłami przywoływał też na ogół komentarze cytowanych&#13;
autorów, odpowiedniki obcojęzyczne, autorskie objaśnienia. Niektóre przysłowia opatrzył odsyłaczami do tekstów pokrewnych znaczeniowo lub do&#13;
wersji wariantowych.&#13;
Zapisy Kolberga przynoszą również cenny materiał do badań nad genezą&#13;
przysłów i sposobem ich funkcjonowania w tradycji, co wiąże się ściśle&#13;
z holistycznym ujęciem zjawisk kultury wsi przez autora Ludu. Wyraża się&#13;
to nie tylko w dostrzeganiu ich immanentnych związków z kontekstem kulturowym: życiem codziennym, pracą, wierzeniami i zwyczajami – o czym&#13;
już była mowa – ale także z pozostałymi gatunkami literatury ludowej 2.&#13;
Materiały Kolberga dokumentują ścisły związek niektórych prowerbiów&#13;
z podaniami, anegdotami i bajkami, a także z pieśniami ludowymi. Mowa&#13;
o związku genetycznym, gdy przysłowie pochodzi z bajki, jest jej źródłową&#13;
osią, motywem przewodnim, tytułem, lub o związku strukturalnym, gdy&#13;
1 Np. przysłowie „Faramuszki, dróżki, gruszki” zanotował i opublikował w błędnej wersji:&#13;
„Saramuszki” zamiast: „Faramuszki” (O. Kolberg Krakowskie cz. IV, DWOK T. 8, s. 266, nr 567);&#13;
błąd ten powtórzył też Adalberg.&#13;
2 Odkrywcze w tym zakresie znaczenie materiałów Kolberga dla paremiologii najgruntowniej wykazał na szeregu przykładów J. Krzyżanowski w swoich studiach poświęconych przysłowiom, a zawartych we wspomnianym wyżej trzytomowym opracowaniu Mądrej głowie&#13;
dość dwie słowie…(wyd. I 1958, wyd. II 1975). Przynosi ono cenne objaśnienia rodowodu i znaczenia ponad 500 przysłów polskich oraz ich związków z innymi tekstami literatury ludowej,&#13;
wraz z autorską dokumentacją źródłową i weryfikacją ustaleń dawnych badaczy. Zob. także&#13;
M. Wójcicka Przysłowie w bajce ludowej, w: Słownik polskiej bajki ludowej…, T. 3, Toruń&#13;
2018, s. 92–96.&#13;
&#13;
332&#13;
&#13;
�stanowi element tekstu w postaci jego fragmentu, cytatu, pointy, morału,&#13;
finalnej formuły. Przysłowie może być także bardziej lub mniej dokładnym&#13;
streszczeniem lub tylko pogłosem tekstu fabularnego, a ten z kolei aluzją&#13;
do przysłowia, jego ilustracją. Przykładem może być przysłowie „Gdzie&#13;
nie może diabeł, tam babę pośle”, które jest streszczeniem, ilustracją humoreski wielkopolskiej i lubelskiej opublikowanej przez Kolberga pod tym&#13;
samym tytułem oraz krakowskiej, która przysłowie to cytuje 1 lub opowieść&#13;
nowelistyczna, nawiązująca do motywu przysłowia „Panu Bogu świeczka,&#13;
diabłu ogarek” (lub: „Panu Bogu lichtarz, a diabłu świeczka”), zapisana pod&#13;
Krakowem2 czy mający bajkową metrykę zwrot przysłowiowy „Pleść banialuki”3. W materiałach Kolberga są też próby bezpośredniego wyjaśnienia&#13;
czy skomentowania – „podług podań ludu” – pochodzenia i sensu niektórych przysłów poprzez konkretne, przytaczane bajki i anegdoty, w tym nawet bajkę zwierzęcą i legendę, z których się wywodzą4. Innym przykładem&#13;
może być zanotowane przez Adalberga przysłowie „Zjadłbym rzepki zza&#13;
nalepki, ale krzyżyk na nich jest” potraktowane przez Kolberga jako tytuł&#13;
unikatowej w folklorze polskim opowieści, zapisanej w Tarnawie pod Turobinem, w której jest też cytowane to przysłowie, a jego sens tak tłumaczony: u pewnego gospodarza czeladź ciągle była głodna, bo diabeł wyjadał&#13;
potrawy, gdyż nikt się nie żegnał przed posiłkiem; gdy wędrowny dziadek&#13;
1 Mowa o dwu wariantach anegdoty Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle (T 1353):&#13;
w W. Ks. Poznańskiem cz. VII (DWOK T. 15), s. 175 i w Lubelskiem cz. II (DWOK T. 17),&#13;
s. 202–203, nr 14 oraz w Krakowskiem cz. IV (DWOK T. 8), s. 144–145, nr 58 (tam pt. O kusicielu i kusicielce). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, Warszawa 1875, T. I, s. 48–51.&#13;
2 Tj. wariant bajki o paleniu diabłu świeczki (T 940A) w Krakowskiem cz. IV (DWOK T. 8),&#13;
s. 150–153, nr 61 pt. „O dziadzie-królu”. Por. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I, s. 99 – 102.&#13;
3 Cytując ten zwrot przysłowiowy za swoim źródłem (artykułem J. Radwańskiego), Kolberg&#13;
odwołuje się za nim do XVII-wiecznego romansu o Banialuce (T 400D), zob. Krakowskie cz. IV&#13;
(DWOK T. 8), s. 281, przyp. 4, zob. też O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III),&#13;
s. 411–412, gdzie komentarz do tego przypisu Kolberga. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…&#13;
T. I, s. 68–71.&#13;
4 Są to m.in. używane w Wielkopolsce przysłowia: „Mędrsze jaje niż kura”; „Jak prządł, tak&#13;
miał” (por. T 902); „Pośpieszył się jak jeż z młodziami” (por. T 275B); „Zazdrosny jak św. Piotra&#13;
matka” lub: „Dla zawiści w piekle być” albo: „w niebie nie być” (por. T 804); „Kiedy Pan Bóg dopuści, to i z kija puści” (por. T 1915); „Na spółkę sam diabeł narzeka” (por. T 1030). Opowieści&#13;
tłumaczące te przysłowia przytacza Kolberg w W. Ks. Poznańskiem cz. VII (DWOK T. 15), na s.&#13;
170–175 (za artykułem Tworzymira [J. Chociszewskiego] Wyjaśnienie niektórych przysłów&#13;
używanych w Wielkopolsce podług podań ludu skreślił…, „Biblioteka Warszawska” 1864, T.&#13;
1, s. 263–293; podane przykłady tamże na s. 288–293).&#13;
&#13;
333&#13;
&#13;
�wyjaśnił przyczynę, diabeł nie mógł już zjeść nawet rzepy zwożonej z pola,&#13;
bo ją przeżegnano1.&#13;
Materiały Kolberga poświadczają też związki prowerbiów z pieśniami,&#13;
przy czym możliwe jest zarówno pochodzenie przysłowia z pieśni, której&#13;
jest ono fragmentem czy aluzją do niej, jak i odwrotnie – utworzenie pieśni&#13;
z przysłowia, na którego motywie jest osnuta lub do którego nawiązuje.&#13;
Przykładem takich przysłów (nie zawsze wyodrębnionych w rozdziale)&#13;
mogą być m.in.: „Lepsza w domu groch kapusta niż na wojnie kura tłusta”2; „Fora, Adamie, fora, z tak rozkosznego dwora”3; „I cyprysy mają swoje kaprysy”4; „Za pieniądze ksiądz się modli, za pieniądze lud się podli”5;&#13;
„Nie grab, dudku, siana”6. Warto tu zwrócić uwagę na charakterystyczny&#13;
dla literatury ludowej proces odrywania się fragmentów pieśni, zwrotów,&#13;
aforyzmów, zdań od macierzystych tekstów i funkcjonowania ich w przekazie ustnym w postaci anonimowych cytatów, podczas gdy źródło odchodzi&#13;
w niepamięć. Wyłania się więc w dorobku paremiologicznym Kolberga&#13;
osobna grupa przysłów związanych organicznie z innymi tekstami ludowymi, tj. pieśnią i bajką, czasami także z oracją7, a nie zawsze wyodrębnionych&#13;
w materiałach badacza.&#13;
1 O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 203–204, nr 15. Por. K. Krzyżanowski Mądrej&#13;
głowie… , T. III, Warszawa 1975, s. 58–59.&#13;
2 Jest to końcowy fragment pieśni ludowej „Jedzie żołnierz borem, lasem”; zob. O. Kolberg&#13;
Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 257, gdzie przytoczona została za „Pamiętnikiem Sandomierskim” T. II, 1830, s. 109–114, zob. też Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 260 (z notą Kolberga:&#13;
„Pieśń. lud.”). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, T. III, s. 230–232.&#13;
3 Jest to cytat z kolędy „Z raju, pięknego miasta”, wywodzącej się ze zbioru J. Żabczyca pt.&#13;
Symfonie anielskie z 1630 roku; zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 276 i M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy Kraków 1843, s. 220. Por. J. S. Bystroń Kilkanaście przysłowi,&#13;
„Lud” T. XXIV: 1925, s. 97–98, J. Krzyżanowski Mądrej głowie…, T. II, Warszawa 1975, s. 292.&#13;
4 Tekst jest cytatem z popularnej pieśni „ Z wysokich parnasów”; zob. m.in. O. Kolberg&#13;
Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 301–302, nr 533. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie.., T. II,&#13;
s. 292–293.&#13;
5 Jest to fragment pieśni „Teraźniejsze świata żądze”; zob. m.in. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), s. 4–5, nr 4 (wariant z Kujaw). Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie…,&#13;
T. II, s. 259–260.&#13;
6 Przysłowie to stanowi fragment komicznej pieśni wiążącej się z humoreską popularną&#13;
w XVII w;, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. 303, nr 599, Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), s. 159, nr 351. Por. J. S. Bystroń Kilkanaście przysłowi…, s. 100–101,&#13;
J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I. s. 226–229.&#13;
7 Np. przysłowie „Nie uczyłem się tego w szkole, ale przy cepach w stodole” udokumentowane jest przez Kolberga licznymi wariantami w wierszowanych oracjach weselnych, zob.&#13;
&#13;
334&#13;
&#13;
�Z kolei publikowane przez Kolberga informacje etnograficzne, opisy&#13;
zwyczajów, wierzeń, przesądów, praktyk magicznych itp. pozwalają na&#13;
zrozumienie sensu niektórych przysłów i rozpoznanie ich pochodzenia&#13;
i funkcji, często zatartych, oderwanych od pierwotnego tekstu czy kontekstu, niekiedy wręcz nieczytelnych, przy czym wyjaśnienia takie nie muszą&#13;
dotyczyć przysłów przez samego Kolberga przywoływanych. Krzyżanowski&#13;
pisze m.in.&#13;
„[…] w świetle Kolbergowskich materiałów demonologicznych garść przysłów&#13;
o czarownicach i Łysej Górze otrzymuje uzasadnienie i wyjaśnienie, same zaś&#13;
przysłowia mogą być równie dobrze odbiciem wierzeń ludowych, jak i najrozmaitszych gadek na wierzeniach tych opartych.&#13;
&#13;
I podając przykłady takich przysłów, jak m.in.: „Wygląda jak czarownica&#13;
z Łysej Góry”, „Woził nas jak diabeł swoją ciotkę po Łysej Górze”, „Tak&#13;
ciemna noc, że czarownice na Łysą Górę nie trafią”, „Jedzie jak ciota na&#13;
świni”, w których „chodzi o sabaty, schadzki, bankiety, sejmiki, zabawy czarownic przedstawiane w naszych bajkach ludowych”, badacz ten przytacza&#13;
odpowiednie opisy i opowieści wierzeniowe z tomów Kolberga1. Często sam&#13;
Kolberg tłumaczy bezpośrednio w swoich materiałach przysłowia wywodzące się ze zwyczajów lub do nich przywiązane. Np. przysłowie „Niedaremno krzyż na miodzie, przezeń wiara jest w narodzie” (lub: „Nie darmo na&#13;
miód krzyż wieszają”) objaśnione zostaje dawnym zwyczajem na Kurpiach,&#13;
kiedy to malowano czerwone krzyże na okiennicach domów, gdzie sprzedawano miód, co było „godłem i oznaką” wiary 2. Przysłowie „Na święty&#13;
Szczepan każdy sobie pan” Kolberg opatruje komentarzem: „Dzień ten jest&#13;
zupełnie wolny dla wiejskiej czeladzi i w tym dniu odbywają się z nimi&#13;
m.in. W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 229, cz. II (DWOK T. 10), s. 257, 271, 299, 304,&#13;
cz. III (DWOK T. 11), s. 56, 76, 82, 89, cz. V (DWOK T. 13), s. 202, Kaliskie (DWOK T. 23),&#13;
s. 193, Łęczyckie (DWOK T. 22), s. 45, 60, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 254, 284, Radomskie&#13;
cz. I (DWOK T. 20), s. 168, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24,) s. 278, cz. IV (DWOK T. 27), s. 175.&#13;
Por. J. S. Bystroń Przysłowia utworzone z fragmentów pieśni ludowych, „Prace i Materiały&#13;
Antropologiczno–Archeologiczne i Etnograficzne” T. II: 1921, cz. II, s. 49–50.&#13;
1 J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. I, s. 158–162; cytowane fragmenty s. 161 i 158. Polskie&#13;
warianty bajek o czarownicach zob. T 3045. Materiały z Kolberga zob. m.in. W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. VII (DWOK T. 15), s. 92, 91, 94, 107, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 92, nr 205, s. 95–96,&#13;
nr 210, s. 96–98, nr 211.&#13;
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 69.&#13;
&#13;
335&#13;
&#13;
�układy na dalszą służbę”, a w innym tomie podaje informację: „Rok dla&#13;
parobków kończy się przed Adwentem i wtedy, tj. na Gody, odchodzą oni&#13;
lub przyjmują się do służby, żonaci zaś przyjmują się i odchodzą po Nowym&#13;
Roku lub na św. Wojciecha”1. Liczne w folklorze prowerbia o św. Marcinie&#13;
i gęsiach (11 listopada) w rodzaju: „Na Marcina gęś do komina” czy „Na św.&#13;
Marcina gąska kozik przeklina” uzyskują wyjaśnienie dzięki kilku opisom&#13;
Kolberga zwyczaju pieczenia tego dnia gęsi, które są wówczas najtłustsze&#13;
i najsmaczniejsze (dawniej przynoszone jako danina) oraz wróżenia z koloru&#13;
obgryzionej kości piersiowej, jaka będzie nadchodząca zima2. Zaznaczyć&#13;
przy tym należy, że nie wszystkie objaśnienia Kolberga są dokładne i prawidłowe, wiele z nich przytaczanych jest za źródłami różnego rodzaju,&#13;
niektóre z tych komentarzy opierają się też na wiedzy potocznej. Niezależnie&#13;
od tego zastrzeżenia tomy Kolberga, ze względu na ilość i sposób ujęcia&#13;
zawartych w nich materiałów, pozostają źródłem niezastąpionym także dla&#13;
badań nad repertuarem, genezą i historią przysłów3.&#13;
1 O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 102, cz. II (DWOK T. 17), s. 177, nr 83, W. Ks.&#13;
Poznańskie cz. II (DWOK T. 10,) s. 180 oraz Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 55. Por. J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. III, s. 105–106.&#13;
2 O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 139, nr 2 i 3, Krakowskie cz. III (DWOK&#13;
T. 7), s. 110, nr 21, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 106, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 194. Por.&#13;
J. Krzyżanowski Mądrej głowie… T. II, s. 125–127.&#13;
3 W bibliografii swojej Księgi przysłów Adalberg przywołał tomy Kolberga zawierające&#13;
przysłowia, natomiast rękopisów Kolberga i Konopki nie wymienił w wykazie źródeł. O istnieniu „olbrzymiego i cennego zbioru” Józefa Konopki, pozostającego w rękach jego syna,&#13;
Tadeusza, w Mogilanach, zawiadamiał go za pośrednictwem J. Karłowicza I. Kopernicki&#13;
w liście z 27 III 1888 r., pisząc jednocześnie z wyrzutem, że środowisko Akademii, szczególnie Kolberg i Pauli, nie otrzymali arkusza próbnego i wiadomości o pracach wstępnych&#13;
dzieła (I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora i Benedykta&#13;
Dybowskiego, ,„Przegląd Antropologiczny” T. XXVI: 1960, s. 69). Według analiz S. Świrki&#13;
(Wstęp do tomu Przysłów, DWOK T. 60, s. XXVII–XXVIII) Adalberg z rękopisów Konopki&#13;
i Kolberga jednak korzystał, choć pobieżnie, natomiast znalazł się w posiadaniu manuskryptów Siarkowskiego i Jakubowskiego, które odnotował w bibliografii, a które do jego&#13;
Księgi „z teczek Kolberga i Konopki, trafiły w sposób zagadkowy” (s. XXVII). Świrko stwierdza także wyraźną analogię w przyjętym przez Konopkę i Adalberga modelu słownikowo-hasłowego systematyzowania materiału, którego wzorem było dla Konopki pomnikowe&#13;
dzieło K. F.W. Wandera Deutsches Sprichwörter Lexicon (Lipsk T. 1–5, 1867–1880); powołuje się na nie także około 10 lat później Adalberg (Wstęp do Księgi, s. XIII). Analogie te&#13;
– według Świrki – mają „posmak nieomal zagadki”, której rozwiązanie uniemożliwia zniszczenie archiwum Adalberga w czasie II wojny (s. XXVIII). Być może w dotarciu Adalberga&#13;
do materiałów ze zbioru Kolberga i Konopki pośredniczył Kopernicki, który jako wykonawca testamentu Kolberga porządkował po jego śmierci spuściznę przyjaciela i przekazał&#13;
&#13;
336&#13;
&#13;
�Pełne rozpoznanie dorobku Kolberga w zakresie paremiografii – postulują współcześni badacze – poprzedzić jednak powinny dalsze prace specjalistyczne. Zwraca się uwagę na brak praktycznego określenia&#13;
w świetle dzisiejszej paremiologii i frazeologii statusu gatunkowego poszczególnych przysłów określanych przez Kolberga różnymi terminami.&#13;
Obecnie różne konstrukcje językowe, przykłady „żywej mowy”, „zdania”&#13;
itp. w jego materiałach mogłyby uchodzić za przysłowia i odwrotnie&#13;
– za przysłowia nie uznano by różnych wyrażeń potocznych czy związków frazeologicznych. Podnosi się fakt, że nie wyodrębniono przysłów&#13;
rozsianych w poszczególnych tomach i wtopionych w opis etnograficzny&#13;
lub w utwory ludowe i nie wykazano systematycznie ich genetycznych&#13;
związków z poezją i prozą ludową. Syntezę komplikuje nie tylko przemieszanie przysłów właściwych i innych tworów językowych, niejednoznaczność terminologiczna, zróżnicowanie źródłowe materiału i jego&#13;
wielojęzyczność, ale przede wszystkim brak narzędzi wyszukiwawczych&#13;
dla materiału rozsianego w kilkudziesięciu tomach wydawnictwa. Dorobek Kolberga w dziedzinie paremiografii czeka więc na całościowe,&#13;
naukowe opracowanie, które wymagać jednak będzie specjalistycznych&#13;
analiz i weryfikacji 1.&#13;
Zagadki&#13;
Kolejnym małym formom folkloru słownego – zagadkom, które także&#13;
„należą do najprostszych zjawisk literackich stojących na pograniczu literatury i języka”2, Kolberg – podobnie jak przysłowiom – nie poświęcił&#13;
w badaniach tak dużej uwagi, jak pieśniom i bajkom. Wprawdzie nie&#13;
wymienił zagadek w swoim programowym liście otwartym z 1865 roku,&#13;
manuskrypty Siarkowskiego i Jakubowskiego Adalbergowi. Mogłyby na to wskazywać&#13;
własnoręczne notatki Kopernickiego dotyczące rękopisów Kolberga z przysłowiami: „dla&#13;
Adalberga” (rkp. w zbiorach Arch. PTL, teka 35, sygn. 1312, k. 13) oraz: „[…] mogą się przydać Adalbergowi” (rkp. Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich…, k. 27– opis&#13;
teki 37 obejmującej m.in. Przysłowia. Zdania, wypisane głównie z „Przyjaciela Ludu”).&#13;
W sumie dopiero więc edycja tomu 60. DWOK udostępniła pełny polski zasób zbioru Konopki i konfrontując go z Nową księgą przysłów…, włączyła do zespołu źródeł dostępnych&#13;
dla paremiografii i paremiologii.&#13;
1 Zob. m.in. E. Popławski Oskar Kolberg jako paremiograf…, s. 125, przyp. 2 oraz s. 134–135.&#13;
2 J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka, w: Szkice folklorystyczne… T. 3, s. 16.&#13;
&#13;
337&#13;
&#13;
�ale stosunkowo nieliczne ich zapisy opublikował w kilku monografiach,&#13;
w osobnych poświęconych im rozdziałach jako odrębny gatunek folkloru,&#13;
pewną też część niewydanych pozostawił w rękopisach. A w cytowanej&#13;
wyżej wypowiedzi z 1871 roku zagadki ludowe określał obok przysłów&#13;
jako tę dziedzinę twórczości ludu, z której „wyziera praktyczne na świat&#13;
i ludzi zapatrywanie się, jego dowcip i mądrość zbiorowa” 1. Badacz literatury ludowej nie mógł nie zauważać tych najprostszych utworów folkloru&#13;
w swojej teorii i praktyce zbieracza i wydawcy; zagadka jako twór o starożytnym rodowodzie, spotykany w kulturach ludów prymitywnych, sięga&#13;
najdawniejszych wierzeń, mitów i podań (biblijne dzieje Samsona oraz&#13;
królowej Saby i Salomona, proroctwa delfickie, słynna zagadka Sfinksa&#13;
rozwiązana przez Edypa w podaniu tebańskim). U ludów pierwotnych&#13;
pełniła rolę kultową i religijną, od wieków stanowiła też przedmiot opracowań literackich (np. u Ezopa, w Sofoklesa Edypie królu). W postaci formuły zagadka towarzyszyła obrzędom, była stosowana przy prognozach&#13;
pogody i urodzaju. Rozpowszechniana w literaturze wszystkich języków,&#13;
a także w tradycyjnym przekazie ustnym, zadomowiła się zarówno w kulturze ludowej, jak i wysokiej, stając się z czasem narzędziem edukacji&#13;
i rodzajem zabawy. Ze środowiska kościelnego, szkolnego, dworskiego&#13;
i z piśmiennictwa zagadki przenikały do tradycji wiejskiej, i odwrotnie&#13;
– z repertuaru ludowego do literatury. Pełniąc funkcje dydaktyczne i rozrywkowe, przez stulecia podlegały wędrówkom międzyśrodowiskowym;&#13;
w rezultacie tych procesów granica między ich proweniencją z tradycji&#13;
ustnej i literackiej ulegała zatarciu.&#13;
W polskiej literaturze, począwszy od średniowiecza po schyłek XVIII&#13;
wieku, zagadki (staropolskie: gadki) bywały też samodzielnymi utworami. Pisali je m.in. J. Kochanowski, który wspominał „gadki pokryte”&#13;
w XII pieśni Sobótki, Wacław Potocki, Jan Andrzej Morsztyn. Polskie&#13;
zagadki znane z tradycji ludowej spotykamy w najstarszym ich zbiorze&#13;
pt. Gadki rozmaite, którymi rozum ludzki może być naostrzon (1522),&#13;
znanym we fragmentach i przekazanym przez późniejsze uwspółcześ­&#13;
nione edycje 2.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej… (DWOK T. 63), s. 117.&#13;
Zob. J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka…, s. 16– 36, J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa, Wrocław 1983, s. 133–137, H. Kapełuś Zagadka, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, T. II, Warszawa 1985, s. 659–660.&#13;
2&#13;
&#13;
338&#13;
&#13;
�Zagadki ludowe zaczęto zbierać systematycznie w XIX wieku, ich zapisy publikowane były w czasopismach i kalendarzach, w pracach ludoznawczych o szerszej tematyce folklorystycznej oraz monograficznych.&#13;
Spośród zbieraczy i autorów II połowy XIX wieku pierwszy szczupły&#13;
zbiór 40 zagadek ukraińskich zamieścił w 1857 roku Antoni Marcinkowski w swoim Ludzie ukraińskim1, po nim kolejne zapisy przyniosły dwa&#13;
tomy Kolberga z 1867 i 1875 roku, a następnie, wraz z powstaniem „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, ukazywały się już intensywniej dalsze, przynoszące bogatsze zbiory zagadek prace Izydora Kopernickiego2, Władysława Siarkowskiego3, Aleksandra Petrowa4, Władysława&#13;
Kosińskiego5, Zygmunta Glogera6, Józefy Moszyńskiej7, Seweryna Udzieli8, Władysława Dybowskiego9 i Bronisława Gustawicza 10; ten ostatni już&#13;
po śmierci Kolberga.&#13;
Kolberg opublikował zagadki jedynie w trzech wydanych przez siebie&#13;
tomach regionalnych: w części I Kujaw, w części IV Krakowskiego oraz&#13;
w części IV Pokucia; znalazły się też w wydanej już przez Kopernickiego&#13;
1&#13;
&#13;
A. Nowosielski [A.J. Marcinkowski] Lud ukraiński, T. II, Wilno 1857, s. 262–270.&#13;
I. Kopernicki Zagadki i łamigłówki górali beskidowych, spisane w okolicach Rabki,&#13;
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. I: 1877, s. 113–129 (96 zagadek i 28 odmianek, 32 łamigłówki).&#13;
3 W. Siarkowski Zagadki zebrane ze wsi Dymin, Kostomłot, Masłowa, Sukowa, Zagórza&#13;
(w gub. kieleckiej), tamże, T. I: 1877, s. 130–136 (102 zagadki i łamigłówki), tenże Zagadki&#13;
ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, tamże, T.VI: 1882, s. 3–29 (253 zagadki&#13;
i 23 odmianki, 60 łamigłówek).&#13;
4 A. Petrow Lud ziemi dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni,&#13;
przysłowia, zagadki itp., tamże, T. II: 1878, s. 3–182 (na s. 178–182: 100 zagadek i łamigłówek);&#13;
odb. 1878.&#13;
5 W. Kosiński Materiały do etnografii górali beskidowych, tamże, T. VII: 1883, s. 3–105 (na&#13;
s. 80–98: 116 zagadek i 45 łamigłówek).&#13;
6 Z. Gloger Zagadki ludowe znad Narwi i Buga, na pograniczu Mazowsza z Podlasiem,&#13;
w latach 1865–1880 spisał…,, tamże, T. VII: 1883, s. 135–149 (146 zagadek, 30 łamigłówek),&#13;
zob. też tenże Zabawy gry, zagadki, żarty i przypowieści z ust ludu i ze starych książek,&#13;
Warszawa 1885–1886.&#13;
7 J. Moszyńska Bajki i zagadki ludu ukraińskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej”, T. IX: 1885, s. 73–172 (na s. 161–172: 156 zagadek ukraińskich).&#13;
8 S. Udziela Materiały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy, tamże, T. X:&#13;
1886, s. 75–156 (na s. 161–172: 156 zagadek ukraińskich).&#13;
9 W. Dybowski Zagadki białoruskie z guberni Mińskiej, tamże, T. X: 1886, s. 157–168&#13;
(112 zagadek).&#13;
10 B. Gustawicz Zagadki i łamigłówki ludowe, tamże, T. XVII: 1893, s. 201–260 (571 zagadek i łamigłówek, w tym 470 zagadek).&#13;
2&#13;
&#13;
339&#13;
&#13;
�części II Chełmskiego. W pierwszych dwu wymienionych monografiach&#13;
z lat 1867 i 1875 opublikowanych jest 110 zagadek polskich, w następnych&#13;
dwu z lat 1888 i 1890 – 227 ukraińskich. Ponadto w roku 1885 w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” zamieścił Kolberg 30 zagadek&#13;
z Lubelszczyzny1, których nie włączył do monografii Lubelskiego wydanej&#13;
w latach 1883–1884. Prawdopodobnie miejsce publikacji miało ułatwić&#13;
porównanie zbiorku Kolberga z zagadkami drukowanymi tam wcześniej&#13;
przez wymienianych wyżej autorów; w przypisie Kolberg odsyła do prac&#13;
Kopernickiego, Petrowa, Siarkowskiego i Glogera. Być może jednak materiał ten pozyskał już po wydaniu Lubelskiego. W sumie wydał więc&#13;
Kolberg zaledwie 367 zagadek pochodzących z pięciu regionów. W rękopisach pozostawił ponad 200 zagadek o rozmaitej lokalizacji geograficznej, które opublikowano po raz pierwszy w ramach Dzieł wszystkich,&#13;
w odpowiednich nowych monografiach regionalnych oraz w suplementach do edycji XIX-wiecznej. Po kilka lub kilkanaście zagadek znalazło się&#13;
w tomach: Mazowsze cz. VII, Góry i Podgórze cz. II, Tarnowskie-Rzeszowskie, Sanockie-Krośnieńskie cz. III, Ruś Karpacka cz. II oraz Ruś&#13;
Czerwona cz. II, a także w suplementach do KieIeckiego i do Wołynia.&#13;
Po kilkadziesiąt tekstów liczy natomiast Litwa oraz suplementy do Krakowskiego i do W. Ks. Poznańskiego.&#13;
Spośród wydanych w XIX wieku pierwszy kujawski zbiorek Kolberga&#13;
zawiera jedynie czternaście tekstów w dwu rozdzialikach pt. „Zagadki. Szarady. Zdania” (8 tekstów) oraz „Zagadki dla dzieci” (6 tekstów). Wyjątkowo&#13;
autor użył przy tym określenia „Szarada”, które nie pojawia się w innych&#13;
materiałach, oraz uwzględnił i wydzielił dziecięce zagadki – rymowanki,&#13;
czego również później nie praktykował. Źródło tych zagadek jest nieznane,&#13;
rękopis nie zachował się. Zagadki z Krakowskiego to 88 tekstów pochodzących głównie z zapisu Antoniny Konopczanki. Dla większości z nich&#13;
zachował się potwierdzający proweniencję manuskrypt zbieraczki, a ponieważ jest on niekompletny, można przypuszczać, że to ona zanotowała&#13;
także pozostałe zagadki.&#13;
Zagadki ukraińskie z Pokucia są najliczniejsze spośród drukowanych&#13;
przez Kolberga. Na 205 tekstów zawartych w części IV monografii tego&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś, Jaślików,&#13;
Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz), „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. IX:&#13;
1885, s. 300–302; przedruk w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–17 (DWOK&#13;
T. 75), s. 216–219.&#13;
&#13;
340&#13;
&#13;
�regionu 114 zostało „udzielonych nam łaskawie przez dr I. Kopernickiego i spisanych przez tegoż w Czortowcu pod Obertynem i Horodnicy nad&#13;
Dniestrem”, jak informuje Kolberg w przypisie do tego zbiorku1. Każda&#13;
z zagadek z tego zespołu ma też oznaczoną lokalizację geograficzną. Źródło&#13;
pozostałych zagadek nie jest znane, być może zapisał je Kolberg, który&#13;
na Pokuciu prowadził gruntowne badania terenowe. Ten zespół opatrzony jest w druku lokalizacją generalną: „z okolicy Kołomyi (Ispas, Myszyn,&#13;
Kluczów)”, a 8 ostatnich notą: „Z Kossowa, Kut”. Zwraca tu uwagę współudział Kopernickiego, który zajmował się zagadkami systematycznie i wypracował też własną metodę badań i pozyskiwania ciekawego materiału&#13;
poprzez wzajemne zadawanie sobie zagadek przez badacza i informatora&#13;
i zastosowanie przy tym pewnego „fortelu”, opisanego w pracy z 1877 roku.&#13;
Indagowani przez niego górale, głównie kilkunastoletni chłopcy, zachęceni&#13;
drobną opłatą, rozwiązywali najpierw łatwe, stopniowo coraz trudniejsze&#13;
zagadki, których w końcu nie potrafili rozwiązać, a wtedy zbieracz zmieniał&#13;
role i zobowiązywał się zapłacić opowiadającemu za zagadkę, której on&#13;
sam nie potrafił odgadnąć. Uzyskiwał wówczas zagadki „co najciekawsze&#13;
i najtrudniejsze, nieznane zbieraczowi”2.&#13;
W Chełmskiem znalazły się 22 teksty, w tym 18 ukraińskich i 4 polskie, zamieszczone tam przez I. Kopernickiego jako wydawcę tomu, jednak&#13;
bez wskazania źródła, którym prawdopodobnie były niezachowane zapisy&#13;
M. Hemplówny, gromadzącej dla Kolberga większość materiału folklorystycznego z tego regionu. Charakterystyczna jest tu dokumentacja zagadek&#13;
nie tylko ukraińskich, ale i polskich, co dowodzi typowego dla regionów&#13;
pogranicza przemieszania językowego tekstów folkloru, widocznego w tej&#13;
monografii wyraźniej na obszerniejszym materiale pieśniowym i prozatorskim. Warto dodać, że zarówno w Pokuciu, jak i w Chełmskiem odpowiedzi podawane są bądź w języku ukraińskim, bądź polskim.&#13;
W sumie, zestawiając materiał wydany przez Kolberga i publikowany&#13;
obecnie z rękopisów, stwierdzić można, że najliczniejszy pozostaje wspomniany zbiór zagadek z Pokucia (205 zagadek), po nim zbiór krakowski&#13;
(157 tekstów), a następnie z Wielkopolski (około 50 zagadek jeszcze niewydanych, po części z zapisów Kolberga, po części przejętych z publikacji),&#13;
1&#13;
&#13;
Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. 295, lokalizacje niżej w tekście zob. tamże, odpowiednio:&#13;
s. 306 i 314.&#13;
2 Opis tej metody przedstawił Kopernicki w tekście wstępnym do przywoływanego wyżej&#13;
zbioru Zagadek i łamigłówek górali beskidowych…, s. 113.&#13;
&#13;
341&#13;
&#13;
�wreszcie litewski (45 tekstów uzyskanych od etnografa i językoznawcy,&#13;
Mikołaja Akielewicza) i lubelski (30 zagadek zebranych przez Kolberga&#13;
i opublikowanych najpierw w „Zbiorze Wiadomości”).&#13;
Podobnie jak w przypadku przysłów, Kolberg nie wydawał zagadek według ściśle oznaczonego systemu. Obejmował je tytułowym określeniem&#13;
zbiorczym „Zagadki”, nie dzieląc na zagadki właściwe i łamigłówki, jak&#13;
to czynili Kopernicki, Kosiński czy Gustawicz. Jedynie w Pokuciu tytuł&#13;
brzmi: „Zagadki i łamigłówki”, zapewne za sprawą materiału pochodzącego&#13;
tam od Kopernickiego, który wyróżniał „zagadki właściwe od pytań zawiłych i dwuznacznych”1, nazywając je łamigłówkami i lokując je w druku&#13;
w osobnej grupie, co także praktykowali, choć niekonsekwentnie, następni&#13;
badacze. Podejmował jednak Kolberg próby wewnętrznego segregowania&#13;
zagadek według tematów odpowiedzi, trzymając się tego klucza bardziej&#13;
lub mniej konsekwentnie. Uwidacznia się to wyraźnie w zbiorze lubelskim,&#13;
wydanym w „Zbiorze Wiadomości” w 1885 roku, gdzie można wydzielić&#13;
kolejne grupy tematyczne: zagadki o ciałach niebieskich, o zjawiskach atmosferycznych, o człowieku, o zwierzętach i roślinach, o domach i ich częściach, o narzędziach gospodarskich i przyborach domowych2. W zespoły&#13;
tematyczne zbierane są podobnie zagadki z Pokucia i z Krakowskiego, gdzie&#13;
także na początku lokowane są teksty związane z wyobrażeniami o Bogu,&#13;
wszechświecie, żywiołach, czasie, wierze, życiu i śmierci, itd.&#13;
Podobnie jak wszystkie inne teksty folkloru, tak i zagadki zebrane przez&#13;
Kolberga pochodzą z różnych źródeł, przy czym przeważają tu materiały od&#13;
innych zbieraczy (A. Konopczanka z okolic Krakowa, I. Kopernicki z Pokucia, M. Hemplówna z Chełmskiego, M. Akielewicz z Litwy, bliżej nieznany&#13;
Kubaczek z Pogórza czy niezidentyfikowany autor rękopisu z okolic Tarnowa) oraz wypisane z literatury i czasopism, najczęściej bez określonej lokalizacji geograficznej, traktowane tam jako ciekawy okaz folkloru, stanowiący&#13;
własność zbiorową i przejaw mądrości ludu (np. z „Pisma dla Ludu Polskiego” z 1845 r. czy z „Przyjaciela Ludu” z lat trzydziestych i czterdziestych&#13;
XIX wieku). Zapisy własne Kolberga pozyskane bezpośrednio od wiejskich&#13;
narratorów są nieliczne i pojawiają się w rękopisach sporadycznie.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże. We wstępie do wydanej w 1975 roku cennej antologii Polskie zagadki ludowe S.&#13;
Folfasiński wyróżnił za Archerem Taylorem jako osobną grupę „podchwytliwe pytania”, unikając nieostrego – według niego – i niekonsekwentnie stosowanego przez zbieraczy terminu&#13;
„łamigłówka” (zob. wstęp tamże, s. 18–19).&#13;
2 Zob. J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 136.&#13;
&#13;
342&#13;
&#13;
�Cały zbiór zagadek autora Ludu przynosi materiał różnorodny co do wieku i pochodzenia, formy i kształtu językowego, są w nim też reprezentowane&#13;
różne typy tego gatunku. Zagadka, określana jako zadanie umysłowe, polegające na identyfikacji przedmiotu pozbawionego nazwy (przedmiot ukryty),&#13;
lecz przedstawionego za pomocą charakterystyki słownej (obraz zastępczy),&#13;
która ma wskazać odpowiedź1, składa się z dwu członów: podanego i domyślnego. Człon podany zawiera pośredni, aluzyjny opis lub zaszyfrowaną&#13;
wskazówkę ujętą peryfrastycznie lub metaforycznie i sugerującą odpowiedź,&#13;
lecz dla utrudnienia identyfikacji kryje on w sobie niekiedy pułapkę; intencją&#13;
bywa bowiem przesłonięcie rozwiązania mylnymi pozorami. Zagadki ludowe&#13;
mają za temat wszechświat, ziemię, zjawiska atmosferyczne, człowieka i jego&#13;
naturę, określone osoby, świat zwierząt i roślin, wytwory myśli i rąk ludzkich,&#13;
np. budowle, sprzęty, narzędzia, ubranie, pożywienie, cechy ludzi i przedmiotów itd. Ich człon podany ujęty jest w formie opisowej lub przenośnej i to&#13;
rozróżnienie wyznacza dwa podstawowe rodzaje zagadek. Człon domyślny,&#13;
tj. odpowiedź, niekoniecznie wynika tylko z rozumowania logicznego, lecz&#13;
także ze znajomości sytuacji, okoliczności, konwencji lokalnej, skojarzeń podobieństw lub przeciwieństw, nierzadko absurdalnych. W repertuarze zagadek zebranych przez Kolberga mieszczą się oba typowe ich rodzaje, choć&#13;
skonstruowane z różnym stopniem wymyślności czy oryginalności konceptu. Obok prostych, jednoznacznych i posługujących się bezpośrednim lub&#13;
porównawczym opisem cech lub czynności przedmiotu (zagadki opisowe)&#13;
spotykamy też bardziej skomplikowane, z przedmiotem zastępczym wyrażonym przez peryfrazę lub metaforę, np. metonimię lub synekdochę (zagadki&#13;
przenoś­ne). Te pierwsze zawierać mogą jednak opis cech oderwanych lub tak&#13;
zredukowanych, że trudnych do skojarzenia, te drugie z kolei sięgają niekiedy&#13;
po prze­nośnie zawiłe bądź czytelne sytuacyjnie. Zagadki opisowe reprezentują&#13;
np. takie teksty: „Maluśkie, czerniuśkie – duże drzewo rusza. (Robak. Pchła)”;&#13;
„Leci, leci, skrzydeł nie ma, siada, siada, zada nie ma. (Śnieg)”; „Bez nóg,&#13;
bez rąk, bez głowy i brzucha, a gdzie się obróci, wszędzie dmucha. (Wiatr)”;&#13;
„Zieleniuśkie jak łączka, brzuch ma biały jak mączka, ogonek jak u myszki.&#13;
(Rzepa)”; „Nie ma nóg, a chodzi, nie ma rąk, a bije. (Zegar)”2. Przykładami&#13;
zagadek przenośnych mogą być m.in.: „Siwy wół wypił wody pełen dół.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Por. tamże, s. 8–9.&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), odpowiednio: s. 246, 242, 241, 247, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 203.&#13;
&#13;
343&#13;
&#13;
�(Mróz)”; „Czterech braci za sobą lata i nie dogonią się do końca świata. (Cztery&#13;
koła u wozu)”; „Prześliczne drzewo, prześlicznie śpiewo, koń na baranie ogonem kiwo. (Skrzypce, basy)”; „Ociec sie rodzi, a syn po dachu chodzi. (Ogień,&#13;
dym)”; „Garbaty dziadek całe pole obleci. (Sierp)”; „Zębata ciotunia całe pole&#13;
ogryzie. (Brona)”; „Trzech strzelców strzeliło i orła zraniło, i depcą go nogą,&#13;
a zabić nie mogą; co orzeł runie, to znowu podfrunie. (Duch narodu)”1.&#13;
Obok zagadek właściwych w zbiorze Kolberga spotkać można również&#13;
– choć rzadziej i bez formalnego ich wyróżniania – „mądre pytania” czy&#13;
„podchwytliwe pytania”, zwane przez Kopernickiego i innych badaczy łamigłówkami, terminem, który obecnie używany jest niechętnie2. Np. „Jaki&#13;
jest ojciec, żeby nie miał ojca, matka, żeby nie miała matki, dziadek, co nie&#13;
może wnuków swoich porachować? (Bóg, Ziemia, Czas lat nie policzy)”; „Na&#13;
co sroce przyszło, kiéj jéj siedm lat wyszło? (Na ósmy rok jej się obróciło,&#13;
żartobliwa)”; „Czy jest taki kraj, co by nie był krajem, czy jest taki raj, żeby&#13;
nie był rajem? (Kraj, brzeg u stołu, Raj wioska i miasteczko Rajgród)”; „Jak&#13;
mozná buty nosić, zeby ich se nie zwálać? (Na kiju)”; „Kto jest nájśmielsy&#13;
w kościele? (Mucha)” 3.&#13;
Choć zagadki występują przeważnie jako utwory samodzielne, autonomiczne, często związane bywają także z innymi tekstami literatury&#13;
ludowej, zwłaszcza z bajkami i facecjami. O skali tego zjawiska mówi&#13;
fakt, że amerykański folklorysta, Stith Thompson, w opracowanym przez&#13;
siebie indeksie motywów literatury ludowej zestawił prawie 400 pozycji bibliograficznych poświęconych zagadce w „bajkach, balladach i mitach”4. Umiejętność odpowiedzi na trudne, czasami przewrotne pytania&#13;
stanowi w opowieściach ludowych kryterium mądrości i przewagi,&#13;
1 Zob. O. Kolberg Lubelskie. Suplement… (DWOK T. 75), s. 216, 218, Góry i Podgórze&#13;
(DWOK T. 45), s. 557, Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 81, Krakowskie cz. IV DWOK T. 8),&#13;
s. 247.&#13;
2 Według Kasjana (Polska zagadka ludowa…, s. 26 i 27): „Łamigłówek nie zaliczymy do&#13;
zagadek. Są one z nimi tylko spokrewnione, podobnie zresztą jak i inne jeszcze pytania, które&#13;
tworzą wraz z łamigłówkami bardzo ciekawą i bogatą grupę”. Autor uznaje za wyróżnik tej&#13;
grupy zdania pytajne, będące „sprawdzianem nie tyle wyobraźni, co mądrości” i określonej&#13;
hierarchii wartości. Opisuje je jako zespół tekstów pt. „Łamigłówki i »mądre pytania«”.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 241, 246, 247, Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/II), s. 506, 507.&#13;
4 S. Thompson Motif-Index of Folk-Literature, T. III, Copenhagen 1956, s. 423–433, informacja za: J. Krzyżanowski Zagadka i jej problematyka…, s. 22. Zob. też J. M. Kasjan Zagadka&#13;
w opowieściach ludowych, w: Polska zagadka ludowa… s. 55–106, V. Wróblewska Ludowa&#13;
bajka nowelistyczna. Źródła–wątki–konwencje, Toruń 2007, m.in. s. 66–68, 142–148, 259–&#13;
&#13;
344&#13;
&#13;
�„przepustki” do osiągnięcia celu, poświadczenia dojrzałości. Funkcje zagadek w tekstach bajkowych są różne: fabularne, konstrukcyjne, artystyczne; mogą one stanowić trzon, oś konstrukcyjną opowieści, element&#13;
fabuły, jej finał lub wprowadzenie akcji. Pełnią w ich strukturze i treści&#13;
rozmaite role: trudnego lub niewykonalnego zadania – testu postawionego przed bohaterem, sprawdzianu wiedzy, przedmiotu rywalizacji i walki&#13;
o pierwszeństwo, osłony dla zachowania tajemnicy, narzędzia konfrontacji przeciwnych sił, ośmieszenia przeciwnika. W zebranych przez siebie&#13;
tekstach bajkowych Kolberg udokumentował także i tę specyfikę gatunku.&#13;
Np. w bajce krakowskiej O mądrej dziewce, co została panią (T 875) zagadki stanowią trzon tekstu; wiejska bohaterka odpowiada panu na trudne pytania, spełnia pozornie niewykonalne polecenia i zostaje jego żoną,&#13;
podobnie w wariancie wielkopolskim Mądra dziewka i pani – córka&#13;
wypełniająca zagadkowe polecenia króla ratuje ojca przed posądzeniem&#13;
go o kradzież i poślubia króla. Zaś w wariancie śląskim tego wątku O mądrej dziewce spór dwu chłopów w sądzie na rzecz biednego rozstrzygają&#13;
podsunięte mu przez jego córkę odpowiedzi na zagadki sędziego, którego&#13;
żoną dziewczyna zostaje i którym nadal dzięki swej mądrości kieruje 1.&#13;
W innej opowieści krakowskiej O mądrym królewiczu i trzech wronach&#13;
(T 851) zalotnik odgaduje zagadkę postawioną przez ojca królewny, dzięki&#13;
czemu otrzymuje jej rękę, a w wariancie tego wątku królewna nie może&#13;
odgadnąć zagadki postawionej przez konkurenta, więc musi wyjść za niego za mąż 2. W bajce z Kujaw O pysznej i ukaranej królewnie (T 900)&#13;
zagadka zadana przez bohaterkę królewiczowi jest zawiązaniem akcji&#13;
i prowadzi do małżeństwa, w opowieści wielkopolskiej Wykradziona&#13;
(T 855) młodzi porozumiewają się zagadkowym szyfrem, by umożliwić&#13;
sobie ucieczkę, a w ruskiej bajce z Chełmskiego Dziwna rodzina (T 921)&#13;
wiejski chłopiec zapytywany, dlaczego samotnie wędruje w świat i co&#13;
robi jego rodzina, udziela zagadkowych odpowiedzi, których rozmówca&#13;
nie potrafi zrozumieć3. Na ogół związki takie miewają zagadki z bajkami&#13;
–270, M. Wójcicka Zagadka w bajce ludowej, w: Słownik polskiej bajki ludowej… T. 3,Toruń&#13;
2018, s. 360–365.&#13;
1 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 206–209, nr 84 oraz W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. VI (DWOK T. 14), s. 305–307, nr 80, Śląsk (DWOK T. 43), s. 135–138, nr 21.&#13;
2 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 204–206, nr 83 oraz s. 206, przypis.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 151–153, nr 19; W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK&#13;
T. 14), s. 265–268, nr 66; Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 127, nr 29.&#13;
&#13;
345&#13;
&#13;
�nowelistycznymi, traktującymi o niezwykłych przygodach, co potwierdzają przywołane przykłady.&#13;
Rzadziej zagadki występują w pieśniach, i to niemal wyłącznie obrzędowych: z cyklu dorocznego – kolędowych i sobótkowych oraz weselnych1.&#13;
U Kolberga też spotykamy pieśni poświadczające niektóre z tych związków,&#13;
np. w pieśni weselnej śpiewanej po oczepinach w Kieleckiem pytanie: „Co&#13;
się wije po drzewinie” oraz odpowiedź: „Wąż się wije po drzewinie” stanowi&#13;
dystych refrenowy powtarzający się po każdej zwrotce. W innej pieśni weselnej „z okolicy Białegostoku, Bielska i Sokółki” dziewczęta, zanim przyjmą&#13;
do swojego grona dziewczynę z innych stron, śpiewają pieśń, w której zadają jej „siedem zagodynków” w rodzaju: „A co biezy bez powodera?”; „A co&#13;
piece bez płomienia?”; „A co świsce bez języka?”, na co „zagadnięta” w ten&#13;
sposób dziewczyna odśpiewuje: „Woda biezy bez powodera”; „Słońce piece&#13;
bez płomienia”; „Wiater świsce bez języka”2. W starej pieśni sobótkowej&#13;
z Mazowsza („Ku Dunajowi, ku głębokiemu – leluja, ku gaikowi, ku zielonemu – leluja”) chłopak zadaje dziewczynie pokrewne zagadki o kamieniu,&#13;
paproci i cnocie: „A cóż rośnie bez korzenia?”; „A cóż kwitnie bez kwiateczka?”; „Cóż gore bez płomienia”, które ona rozwiązuje z komentarzem:&#13;
„Cóż bym ja była za krasna panna, żebym gadeczki zgadnąć nie miała?3 Te&#13;
same i podobne zagadki spotykamy w wariantach ukraińskich: w balladzie&#13;
z Ispasa o uprowadzeniu dziewczyny przez stolarzy („Hoj, u misti, na ryneczku pjut stolari horiwoczku”), gdzie szynkarka wrzucona przez nich do&#13;
morza, tonąc, zadaje im trzy zagadki: „Ta szo rodyt bez korini?”; „Ta szo horyt bez sumlini?”; „Ta szo cwyte bez cwitoczku?”, na które sama odpowiada&#13;
(„Kamiń”, „Watra”, „Lyczko”), a także w dwu innych „dumach obyczajowych&#13;
przygodnych” z Pokucia (z Czortowca i z Korszowa, Kamionki Wielkiej),&#13;
gdzie z kolei zagadki takie stawia chłopak dziewczynie4.&#13;
Z kolei typ związku zagadki z innymi tekstami literatury ludowej, tj.&#13;
jej pokrewieństwo z przysłowiem, zwłaszcza zbudowanym na metaforze,&#13;
może w materiale Kolberga obrazować tekst „Święta Urszula perły rozsuła,&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. J. M. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 41–54.&#13;
O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 70, nr 27, Mazowsze cz. V (DWOK T. 28),&#13;
s. 154, nr 90 i 91.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 349, nr 4 (w „Przypisach”, wśród 9 pieśni&#13;
sobótkowych), pieśń zanotowana wcześniej przez K.W. Wójcickiego w Pieśniach ludu… T. I,&#13;
Warszawa 1836, s. 203–204. Por. też M. J. Kasjan Polska zagadka ludowa…, s. 41–42.&#13;
4 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), s. 24, nr 25, s. 71–72, nr 102 i 103.&#13;
2&#13;
&#13;
346&#13;
&#13;
�miesiąc wiedział, nie powiedział, słońce wstało, pozbierało. (Rosa)”, zamieszczonego wśród zagadek, a także w skróconej wersji „Święta Urszula&#13;
perły rozsuła” w tym samym tomie jako przysłowie związane z datą 21 października, przy czym tu z odsyłaczem do zagadki cytowanej wcześniej1.&#13;
Zbiór zagadek Kolberga, choć raczej skromny, dokumentuje jednak&#13;
wyraźnie różnorodność okazów tego gatunku. Wyraża się w nich ludowy&#13;
dowcip, często rubaszny i obsceniczny, komizm różnego rodzaju, zmysł&#13;
absurdu i paradoksu, ale również dociekliwość i ciekawość świata, wyobraźnia obok zmysłu realistycznej obserwacji, wreszcie pytania metafizyczne. Spotykamy zagadki w postaci prostych opisów czy pytań, inne&#13;
przedstawiają mikrofabułę i mają formę krótkich opowiadań, zagadek-facecji. Rozwiązania dotyczą różnych zagadnień: od przedmiotów codziennego użytku w gospodarstwie i pracy po kwestie dotyczące wiary, kondycji&#13;
człowieka, wszechświata, zjawisk natury, pytań w rodzaju: co jest najszybsze na świecie (myśl), najsłodsze (sen), najtłustsze (ziemia), najładniejsze (wiosna), najbogatsze (jesień). Teksty te przekazywane były przez&#13;
różnych informatorów i notowane przez różnych zbieraczy, pochodziły&#13;
z bezpośredniego wywiadu lub z literatury, różnią się więc także postacią&#13;
językową – od uproszczonego zapisu gwarowego do formy ogładzonej&#13;
lite­racko. Niektóre teksty są popularne i rozpowszechnione w całej Polsce,&#13;
znane od dawna w różnych regionach i w rozmaitych wariantach, inne&#13;
mają charakter tworzonych doraźnie, sytuacyjnych, świeżych. Przeważnie&#13;
zdradzają pochodzenie ludowe, choć niejednokrotnie trudno o tym przesądzać, gdyż część z nich adaptowana była ze wzorców literackich, dworskich, szkolnych czy kościelnych i przyswajana przez wiejskie środowisko.&#13;
Można też wśród nich odnaleźć ślady wielowiekowej tradycji; jej ciągłość&#13;
wymownie ilustrować może zagadka z Lubelskiego opublikowana przez&#13;
Kolberga w 1885 roku: „Przyszło dwu godnych do jednego niegodnego,&#13;
prosili go o jeszcze lepsze jak królestwo niebieskie. – Święty Piotr i Paweł&#13;
przyszli do Żyda, który biczował Pana Jezusa, i prosili pierwsi o wydanie&#13;
im mistrza swego”. Jest to wariant zagadki uważanej za „najdawniejszą&#13;
zapisaną zagadkę polską”, a odnalezionej w rękopisie z 1406 roku w formie: „Przyszedł dobry do złego, a prosił u niego lepszego niźli Królestwa&#13;
Niebieskiego, a dał mu. – Joseph, do Pilata, corpus Christi”. Tekst stanowi nawiązanie do epizodu ewangelicznego, gdy „dobry” Józef z Arymatei,&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 242 i 287.&#13;
&#13;
347&#13;
&#13;
�któremu towarzyszył według apokryfu Nikodem, przychodzi do Piłata&#13;
i prosi o wydanie ciała ukrzyżowanego Chrystusa 1. Wersja sprzed ponad czterech wieków ma u Kolberga nieco inne rozwiązanie, ale zagadka&#13;
zanotowana także przez innych zbieraczy w XIX wieku, z rozwiązaniem&#13;
wskazującym na Józefa z Arymatei i Nikodema 2, potwierdza starodawny&#13;
rodowód tekstu wywodzącego się z Pisma Świętego i jego trwałość w tradycji ludowej.&#13;
Zagadki są gatunkiem literatury ludowej stosunkowo mało badanym;&#13;
zbiór Kolberga – podobnie jak wcześniejsze i późniejsze – wymagałby więc&#13;
również bardziej szczegółowych studiów i prac analitycznych.&#13;
Widowiska&#13;
Uwzględniając w badaniach i publikacjach wszystkie gatunki i rodzaje literatury ludowej, nie pominął Kolberg także tradycyjnych widowisk&#13;
i tekstów dramatycznych, choć nie poświęcił im szczególnej i systematycznej uwagi. Dostrzegał jednak fakt, że w świąteczne obchody ludowych&#13;
zwyczajów dorocznych, zwłaszcza związanych z rokiem liturgicznym&#13;
i kalendarzem rolniczym, wpisane były od najdawniejszych czasów całe&#13;
przedstawienia w wykonaniu ludowych „aktorów”, nawiązujące do wzorców teatru średniowiecznego, lecz przystosowane do możliwości percepcji&#13;
tłumnego odbiorcy, odtwarzane z przekazywanej pokoleniowo pamięci,&#13;
a w miarę potrzeby improwizowane, jak również stałe elementy widowiskowe, teatralne lub parateatralne, współtworzące tradycyjne uroczystości3.&#13;
1 Zob. J. Krzyżanowski Zagadka, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 454 oraz tenże Zagadka i jej problematyka…, s. 24. O tej dawnej zagadce pisał H. Łopaciński w artykule Najdawniejsza zapisana zagadka polska, „Wisła” T. X: 1896, s. 339–341 (autor powołuje się tam&#13;
na tekst zanotowany wcześniej przez Brücknera). Kolberg opublikował swój tekst w artykule&#13;
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. IX: 1885, s. 302, nr 30; przedruk tegoż&#13;
w suplemencie lubelskim (DWOK T. 75), s. 219, nr 30.&#13;
2 Zagadkę tę w Rakoszynie, w pow. jędrzejowskim, zanotował W. Siarkowski, a także&#13;
w Czorsztynie i Łapszu oraz w Iwoniczu B. Gustawicz, zob. wskazane wyżej zbiory zagadek&#13;
obu badaczy w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, odpowiednio T. VI: 1882,&#13;
s. 25, nr 271 oraz T. XVII: 1893, s. 229, nr 263 i 264.&#13;
3 C. Hernas pisał: „We wszystkich kręgach życia teatralnego widowisko nie zawsze polega na wystawianiu określonej sztuki, chętnie publiczności proponuje się udział w widowisku&#13;
parateatralnym, którego charakter i organizację określał odpowiedni scenariusz, przewidujący&#13;
często także czynny udział publiczności w realizacji widowiska” (Barok, Warszawa 1973, s. 161).&#13;
&#13;
348&#13;
&#13;
�Badacz dokumentował je więc w ramach całościowego obrazu zwyczajów&#13;
cyklu rocznego – bądź zapisując i publikując teksty nielicznych, zachowanych widowisk, co działo się bardzo rzadko, bądź też podając ich bardziej&#13;
lub mniej rozbudowane opisy czy tylko informacje o dawnych, tradycyjnych, a zanikających przedstawieniach ludowych, związanych z obrzędowością świąteczną. W rezultacie „teatr ludowy” w znaczeniu tradycyjnych&#13;
widowisk popularnych, będący przedmiotem odrębnych studiów i analiz1,&#13;
zyskał w materiałach Kolberga jedno z najważniejszych źródeł do swoich&#13;
dziejów dzięki pozostawionej przez niego literackiej dokumentacji widowisk w postaci zapisów scenariusza (lub jego fragmentów) oraz w poświadczeniu przez badacza widowiskowych elementów obrzędowości i obyczajowości ludowej.&#13;
Najwięcej uwagi autor Ludu poświęcił szopce, bardzo żywotnej i rodzimej formie teatrzyku marionetkowego, rodzajowi lalkarskich przedstawień misteryjnych, związanych z ewangeliczną i ludową tradycją Bożego Narodzenia 2. Nie ma ścisłych danych co do czasu jej powstania,&#13;
badacze przyjmują jednak, że szopka przenośna jako forma widowiska&#13;
teatralnego pojawiła się u nas nie później niż w II połowie XVII wieku.&#13;
Nazwa „szopka” jest stosunkowo późna, nie wymieniają jej najdawniejsze przekazy, nie występuje w Słowniku Lindego. Czasem była też&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. m.in. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce, Kraków 1902; A. Fischer&#13;
Polskie widowiska ludowe, „Lud” T. XIX: 1913, s. 31–70; J. S. Bystroń Wstęp do ludoznawstwa&#13;
polskiego, T. 2, Lwów 1926, s. 149–150; J. Krzyżanowski Teatr ludowy, w: Słownik folkloru&#13;
polskiego…, s. 400–402; Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego, Warszawa 1990, s. 9–56;&#13;
tenże Teatr w świecie widowisk. Dziewięćdziesiąt jeden listów o naturze teatru, Warszawa&#13;
1991, s. 35 i nast.; D. Ratajczakowa Wprowadzenie do części pierwszej, w: Galeria gatunków&#13;
widowiskowych, teatralnych i dramatycznych, Poznań 2015, s. 13–26.&#13;
2 Geneza, dzieje i przemiany szopki mają swoją bogatą literaturę. Zebrano obszerny materiał, lecz monograficznej syntezy wobec luk źródłowych ciągle brak. Zob. m.in.&#13;
S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 19–47; [Stanisław Estreicher] Szopka&#13;
krakowska. Spisał, objaśnił i opracował Jan Krupski, Kraków 1904, s. 3–15; A. Fischer&#13;
Polskie widowiska ludowe…, s. 31–47; R. Wierzbowski Kształtowanie się poglądów na&#13;
dzieje szopki, „Prace Polonistyczne”, T. 21: 1965, s. 28–52; H. Kapełuś Jasełka, w: Słownik&#13;
folkloru polskiego…, s. 149–150; J. Dürr-Durski Jak powstała polska szopka betlejemska?,&#13;
w: Literatura, komparatystyka, folklor, księga pośw. J. Krzyżanowskiemu, Warszawa 1968,&#13;
s. 792–797; H. Jurkowski Z badań nad genezą szopki, „Literatura Ludowa” 1878, nr 2,&#13;
s. 23–35, tenże Teatr lalek a folklor, „Polska Sztuka Ludowa” R. 23: 1969, nr 2, s. 109–124;&#13;
Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego…, s. 38; M. Waszkiel Szopka, w: Teatr lalek&#13;
w dawnej Polsce, Warszawa 2018, zob. www.marekwaszkiel.pl./2018/12/21szopka/ (data dostępu: 22 III 2021).&#13;
&#13;
349&#13;
&#13;
�utożsamiana mylnie z wcześniejszymi jasełkami1. Nazwa jasełka (od staropols. jasło, żłób) odnosiła się pierwotnie do zespołu nieruchomych figur,&#13;
wystawianych wokół symbolicznego żłobka w kościołach i klasztorach,&#13;
przy których śpiewano kolędy. Tradycja ta wywodzi się z XIII–wiecznego&#13;
franciszkańskiego zwyczaju adoracji żłobka; w Polsce jasełkowe figury&#13;
pojawiły się już około 1370 roku w Krakowie, w klasztorze Klarysek.&#13;
Później wprowadzano do jasełek także figury ruchome, które przy pomocy zabawnych scen miały uczynić widowisko bardziej rozrywkowym,&#13;
co przesłoniło nabożną treść żłobka, więc nakazem biskupim usunięto&#13;
je z kościołów w I połowie XVIII wieku 2. Z czasem konwencja jasełek&#13;
ukształtowała się w bardziej teatralną formę widowiska, a jasełkami nazywano też przedstawienia żywych aktorów. Proces ten przebiegał głównie&#13;
pod wpływem średniowiecznego dramatu liturgicznego, misteriów staropolskich o narodzeniu Jezusa i dialogów teatralnych, które w Polsce swój&#13;
rozkwit przeżywały w XVII wieku 3.&#13;
Stopniowo poszerzał się krąg tematyczny widowisk bożonarodzeniowych; obok kanonicznych scen i treści ewangelicznych wprowadzano do&#13;
nich teksty intermedialne w językach ludowych, codziennych, przedstawiające realistyczne epizody z życia i postacie z „repertuarem rodzajo­wym”4.&#13;
Sięgano do ludowej tradycji kolędniczej, do polskiej tradycji i historii.&#13;
Przesuwano przestrzeń widowni poza kościoły i szkoły przyklasztorne,&#13;
na place, rynki itp. Misteria stawały się własnością ludu i zabarwiały jego&#13;
obyczajem, coraz popularniejsze były też widowiska na Boże Narodzenie,&#13;
a zwłaszcza ich miniaturowa odmiana, czyli pastorałka z tematyką i scenami pasterskimi5.&#13;
1&#13;
&#13;
M.in. zwraca na to uwagę znawca teatru polskiego, Zbigniew Raszewski, w Krótkiej historii teatru polskiego…, s. 38.&#13;
2 Fakt ten poświadcza J. Kitowicz w Opisie obyczajów za panowania Augusta III, zob.&#13;
wyd. BN, ser. I, nr 88, oprac. R. Pollak, Wrocław 1951, s. 59–63. Na to świadectwo powołują się&#13;
niemal wszyscy badacze szopek.&#13;
3 Pisał o nich S. Windakiewicz w pracy Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 19 i nast. Badacz omówił w niej 17 takich utworów z XVII i XVIII wieku.&#13;
4 Zob. J. Dürr-Durski Jak powstała polska szopka betlejemska?..., s. 797.&#13;
5 Formę tę upowszechnił M. Mioduszewski; w swoim zbiorze Pastorałki i kolędy z melodyami, czyli piosnki wesołe ludu w czasie świat Bożego Narodzenia pod domach śpiewane…,&#13;
Kraków 1843: na s. 9–24 opublikował „Pastorałkę na Boże Narodzenie”, a w Dodatku do Pastorałek i kolęd, Lipsk 1853, na s. 227–244 – „Pastorałkę góralską na Boże Narodzenie, którą&#13;
kolędnicy w okolicach Krakowa, chodząc z szopką, reprezentują”.&#13;
&#13;
350&#13;
&#13;
�Szopka – jako „najmniejsza odmiana misterium”1, a jednocześnie „mały&#13;
obnośny teatrzyk z ruchomymi figurkami”2, „polski gatunek widowiska&#13;
lalkowego”3 – stanowiła kontynuację i wzbogacenie bożonarodzeniowej&#13;
tematyki jasełkowej. Tekst szopki, naśladujący dialog misteryjny, wygłaszany był przez aktorów ukrytych za zasłoną i poruszających lalki przez&#13;
szparę w podłodze małej przenośnej sceny, na której umieszczano jasełka. W scenach świeckich, pojawiały się postacie popularne i historyczne,&#13;
przedstawiciele różnych stanów, zawodów, regionów i narodowości, lokalne realia obyczajowe z życia chłopów, polskie imiona i nazwy, gwarowy&#13;
język, pieśni regionalne, fragmenty popularnych utworów, a także treści&#13;
polityczne i patriotyczne. Tematyka Bożego Narodzenia cieszyła się u ludu&#13;
szczególną popularnością; sceny tułającej się rodziny, narodzin Dzieciątka&#13;
w stajence, pokłonu Trzech Króli, ich spotkania z Herodem, chórów anielskich i adoracji pasterzy trafiały do wyobraźni ludu, a tematyczna oś tych&#13;
widowisk, jaką było ubogie macierzyństwo i los świętej rodziny, okazywały&#13;
się szczególnie mu bliskie, bo paralelne do losów rodziny chłopskiej4. Zaś&#13;
elementy rodzajowe z polskiego życia i historii nadawały ewangelicznej&#13;
historii swojską, rodzimą i bliską adresatom scenerię i wymowę, a także bawiły dzięki na ogół komicznemu i parodystycznemu charakterowi. Szopki&#13;
polskie – „jedna z najstarszych form polskiego kolędowania” 5 – miały oryginalny, unikatowy charakter ze swoją sceną nawiązującą architektonicznie&#13;
do nastawy ołtarza lub fasady kościoła, bywały jedno- lub kilkukondygnacyjne, scenę cechowała jak w dawnych misteriach symultaniczność.&#13;
Widowiska szopkowe wykazywały też wyraźne zróżnicowane regionalne,&#13;
choć były zjawiskiem ogólnopolskim. Wędrując wraz z kolędnikami po&#13;
domach jako przenośny teatrzyk marionetkowy, szopka upowszechniła się&#13;
najpierw w miastach, potem na wsiach i stała się własnością ludową. Miała&#13;
też związki, wręcz tekstowe koneksje, z równocześnie istniejącym teatrem&#13;
żywych aktorów; do takich widowisk osobowych należały tzw. „herody”,&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. Z. Raszewski Krótka historia teatru polskiego…, s. 38.&#13;
Zob. A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 34.&#13;
3 Zob. M. Waszkiel Szopka…zob. www.marek-waszkiel.pl/2018/12/21szopka/ (data dostępu:&#13;
22 III 2021).&#13;
4 „Na sposób i zakres przystosowania nauki o Bożym Narodzeniu do wyobrażeń ludowych”&#13;
zwrócił uwagę C. Hernas, zob. tegoż W kalinowym lesie T. I, Warszawa 1965, s. 120–125.&#13;
5 J. Adamowski Szopka, w: Lubelskie cz. I . Pieśni i obrzędy doroczne. Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, T. 4, pod red. J. Bartmińskiego, Lublin 2011, s. 356.&#13;
2&#13;
&#13;
351&#13;
&#13;
�gdzie w rolach głównych występowali Herod, Diabeł i Śmierć. Nasycając&#13;
się jednak realiami świeckimi i elementami obyczaju i folkloru miejscowego, szopka nadal pozostawała widowiskiem bożonarodzeniowym, choć jak&#13;
pisał Jurkowski „miała w sobie tyleż z teatru, co z obrzędu obyczajowego”1.&#13;
Spośród XIX-wiecznych autorów przed Kolbergiem o szopce, nazywanej&#13;
wówczas najczęściej wymiennie jasełkami, wspominali bądź ją opisywali&#13;
w latach 1830–1870 m.in.: Ł. Gołębiowski, który wiadomości zaczerpnął&#13;
z niewydanego jeszcze wówczas rękopisu J. Kitowicza Opis obyczajów&#13;
za panowania Augusta III, J. Konopka, M. Wiszniewski, K.W. Wójcicki,&#13;
M. Mioduszewski, J. Gluziński, W. Szymanowski, W. L. Anczyc, anonim&#13;
w „Tygodniku Ilustrowanym”, W. Chomętowski2. Z przekazów tych wynika, że przenośne szopki z teatrzykiem marionetkowym pojawiały się&#13;
w Warszawie już u progu XVIII wieku, natomiast najwcześniej zapisany&#13;
tekst szopkowy pochodzi z 1848 roku, kiedy to – według informacji Stanisława Estreichera3 – zanotował go Karol Estreicher, jego ojciec, a kilkanaście lat później udzielił go W. L. Anczycowi, który opublikował go w 1862&#13;
roku w „Tygodniku Ilustrowanym”.&#13;
Najobszerniej przedstawiona została przez Kolberga kolędowa szopka&#13;
krakowska, włączona – zgodnie z jego integralną wizją folkloru i przede&#13;
wszystkim ze swoim sezonowym charakterem – w cykl zwyczajów&#13;
1&#13;
&#13;
H. Jurkowski Teatr lalek a folklor…, „Polska Sztuka Ludowa” 1969, nr 2, s. 114.&#13;
Zob. Ł. Gołębiowski Lud polski…, s. 280, J. Konopka Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840, s. 85–102, M. Wiszniewski Historia literatury polskiej, T. II, Kraków 1841, s. 434,&#13;
K.W. Wójcicki Teatr starożytny w Polsce, Warszawa 1841, T. I, s. 16–20, tenże Jasełka, w:&#13;
Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. XIII, Warszawa 1863, s. 123, tenże Szopka,&#13;
„Kłosy” 1866, T. II, nr 30, s. 351–353, M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy…, s. 7, J. Gluziński Włościanie polscy uważani pod względem charakteru, zwyczajów, obyczajów i przesądów z dołączeniem przysłowiów powszechnie używanych…, w: Archiwum domowe do&#13;
dziejów i literatury krajowej K.W. Wójcickiego, Warszawa 1856, s. 445–446, W. Szymanowski&#13;
Szopka, „Tygodnik Ilustrowany” 1860, T. I, nr 15, s. 115–116, W. L. Anczyc Obrazy krakowskie. Szopka, czyli jasełka i gwiazdka w Krakowie, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, nr 135,&#13;
s. 166–170, [F. M. Sobieszczański ?] Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od&#13;
Bożego Narodzenia?, Tygodnik Ilustrowany” 1867, T. XV, nr 384, s. 51, w dziale „Rozmaitości”,&#13;
W. Chomętowski Dzieje teatru polskiego od najdawniejszych czasów do 1750 roku, Warszawa 1870, s. 66–70. Por. też R. Wierzbowski Kształtowanie się poglądów na dzieje szopki,&#13;
„Prace Polonistyczne” T. 21: 1965, s. 28–52 .Teksty szopek z różnych regionów publikowane do&#13;
r. 1894 (w „Wiśle” i „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”) zestawił S. Jastrzębowski&#13;
w artykule Szopka radomska. Materiały do dziejów teatru ludowego, „Wisła” T. VIII: 1894,&#13;
s. 298 i nast.).&#13;
3 Pisał o tym Stanisław Estreicher w przedmowie do Szopki krakowskiej…, na s. 8.&#13;
2&#13;
&#13;
352&#13;
&#13;
�bożonarodzeniowych i przedstawiona w części I Krakowskiego, w rozdziale&#13;
„Szopka, czyli jasełka”. Na jej obraz składa się kilka tematycznych opracowań: najpierw wstępny opis zaczerpnięty z Pieśni ludu krakowskiego J. Konopki z 1840 roku, dalej teksty szopkowe, w tym dialogi i pieśni z melodiami pt. „Szopka, czyli jasełka w Bronowicach, Modlnicy i podobne jej na&#13;
Podgórzu, Skawinie, Wieliczce i innych bliskich Krakowa miejscach”, czyli&#13;
tzw. szopka „wiejska” według określenia Konopki, wreszcie obszerna relacja&#13;
z tekstami dialogów, monologów i pieśni z melodiami oraz melodii tanecznych, tj. szopka „miejska” pt. „Szopka, czyli jasełka w Krakowie”. Źródłem&#13;
tej ostatniej był wspomniany wyżej artykuł W.L. Anczyca z nr. 135 „Tygodnika Ilustrowanego” 1862 roku, którego przedrukowany tekst dopełnił Kolberg melodiami. Dokumentację tę poszerza nieopublikowany w monografii&#13;
krakowskiej materiał suplementowy wydany w ramach Dzieł wszystkich.&#13;
Składa się na niego „Szopka w Krakowie 1887 r.” spisana przez murarza Jana&#13;
Hyłkę, prawdopodobnie szopkarza, której teksty (melodii tam brak) Kolberg&#13;
przepisał już po wydaniu Krakowskiego z niezidentyfikowanego źródła, następnie kolejna „Szopka krakowska”, niedatowana, zanotowana w rękopisie&#13;
terenowym Kolberga bez wskazania źródła, wreszcie „Fragmenty innych&#13;
szopek”, tj. pojedyncze pieśni, kolędy, przyśpiewki i melodie instrumentalne&#13;
w liczbie 14, związane z szopką, będące często wariantami utworów wcześniej drukowanych przez Kolberga1.&#13;
W szopce „wiejskiej” z części I Krakowskiego obchód chłopców z szopką rozpoczynają śpiewane przez nich kolędy, a następnie w odsłoniętej&#13;
szopce występują na scenie drewniane figurki poruszane rękoma niewidocznych osób i przedstawiające kolejno: „Polonusa w kontuszu i żupanie&#13;
przy karabeli”, Krakowiaka kopieniackiego, Górala, Kozaka z Kozaczką,&#13;
Ułana z lancą, Huzara, Madziara, Cygana z niedźwiedziem, Żyda, Diabła,&#13;
Wędrownego kupca, Żaczka, Czarownicę wyrabiającą masło, Dziadka,&#13;
Heroda, Śmierć. Postaciom tym, typowym dla dawnej szopki, towarzyszą&#13;
identyfikujące je pieśni oraz melodie instrumentalne i tańce – w sumie&#13;
16 zapisów z melodiami. Przedstawienie kończy się zbieraniem datków&#13;
i pożegnaniem chłopców: „Nacieszcie się, ludzie, matusinej budzie, oj,&#13;
bo buda, bo buda, pokazuje cuda”. Materiał ten pochodzi tylko po części&#13;
1 Zob. O Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), odpowiednio: s. 197–198, 198–207, 208–&#13;
226 i 358–361 (w „Przypisach”) oraz tegoż Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/I), s. 23–38&#13;
oraz 39–56.&#13;
&#13;
353&#13;
&#13;
�od Kolberga, jak się okazuje, większość tekstów zanotował J. Konopka,&#13;
którego rękopis przechował się w archiwum Kolberga 1. Jest on rodzajem brulionowego scenariusza, w którym spisane są kolejno występujące&#13;
postacie i teksty niektórych z nich. Natomiast zapisy muzyczne (w tym&#13;
6 instrumentalnych) sporządził Kolberg, dopełnił kilka tekstów pieśni&#13;
i zredagował całość. Teksty pióra Konopki wzbogacone zostały o melodie&#13;
z rejestracji Kolberga, zgodnie z często stosowaną przez autora Ludu praktyką dopełniania notowanych i publikowanych wcześniej tekstów folkloru o melodie, które jak nikt inny w tym czasie potrafił zapisywać. Być&#13;
może miała tu również miejsce wspominana wcześniej ścisła równoległa&#13;
współpraca tego rodzaju z zaprzyjaźnionym Konopką, badaczem folkloru&#13;
podkrakowskiego. Poprzedzający tę szopkę w tomie 5., a cytowany tam&#13;
przez Kolberga tekst Konopki z 1840 roku pt. „Szopka, czyli jasełka”, jest&#13;
jednym z najwcześniejszych spośród przekazów odnotowywanych przez&#13;
badaczy tego widowiska. Ze zbioru Konopki Pieśni ludu krakowskiego&#13;
zaczerpnął też Kolberg teksty 17 kolęd, do połowy z nich uzupełniając&#13;
melodie (pozostałe wiążąc z nimi) i do większości podając odsyłacze do&#13;
źródła, a kilka kolęd opatrzył też lokalizacją geograficzną, potwierdzoną&#13;
zapewne w trakcie zapisu melodii ze słuchu 2. Można więc stwierdzić, że&#13;
drukowany tekstowy materiał przyjaciela związany z Bożym Narodzeniem&#13;
wykorzystał skrupulatnie, sięgając nie tylko do publikacji, ale i do udzielonych mu zapewne rękopisów autora, a sam skoncentrował się głównie&#13;
na dokumentacji melodii.&#13;
Pierwszy spisany i najobszerniejszy tekst szopki w Krakowie, znanej&#13;
w Polsce jako najbogatsza i najciekawsza, opublikowany w 1862 roku we&#13;
wspomnianym artykule W.L. Anczyca, przedrukował Kolberg w całości,&#13;
wzbogacając go o melodie z własnych zbiorów. Jest on bardziej literacki&#13;
niż ludowy; tekst został ogładzony i uporządkowany, przynosi wersję raczej rekonstruowaną z żywej tradycji niż ściśle dokumentującą konkretne&#13;
przedstawienie, co wskazuje na zamiar utrwalenia typowego repertuaru&#13;
szopki krakowskiej w jej możliwie pełnym kształcie z I połowy XIX wieku3.&#13;
1&#13;
&#13;
Arch. PTL, teka 43 Miscellanea, sygn. 1352, k. 131–132.&#13;
Teksty kolęd za J. Konopką (Pieśni ludu krakowskiego…, s. 87–102, rozdział „Kolędy przy&#13;
szopce”), zob. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 230–239 (w rozdziale „Kolęda”).&#13;
3 S. Estreicher w przedmowie do Szopki krakowskiej…,(s. 9–10) pisał: „W pierwszej połowie XIX wieku doznał tekst szopki krakowskiej widocznego do dziś obrobienia i przerobienia&#13;
ze strony jakiegoś nieznanego po nazwisku poety […]. Jemu to zawdzięczać zapewne należy,&#13;
2&#13;
&#13;
354&#13;
&#13;
�Zawarte w niej elementy ludowe łączą ją z innymi szopkami, głównie&#13;
z okolic Krakowa, a więc i z szopką poprzednią, przedstawianą przez Kolberga, a pochodzącą ze wsi podkrakowskich, oraz z szopką spisaną przez&#13;
Hyłkę prawie 30 lat później. Całość szopki z artykułu Anczyca obejmuje&#13;
14 scen z 28 figurami; ich dialogi i przemowy przeplatają się ze śpiewem&#13;
i tańcem, po części z dołączonymi przez Kolberga melodiami. Na początku&#13;
ma miejsce typowy dla szopki epizod pasterski (scena I i II), w którym obudzeni przez anioła pasterze wybierają się do stajenki, po niej na widowni&#13;
pojawiają się, rozmawiają, śpiewają i tańczą kolejne postacie potraktowane&#13;
humorystycznie: Żydek, Żydówka, Twardowski, Diabeł, Krakowiak i Krakowianka, Kozak i Kozaczka, Ułan i Saper, dwaj Górale i Góralka, (scena&#13;
III–IX), po czym wraca wątek biblijny: do Heroda przychodzą Trzej Królowie z nowiną, Hetman otrzymuje rozkaz rzezi niewiniątek, zjawia się Śmierć&#13;
i ścina Heroda, którego Diabeł zabiera do piekła (scena X–XIII). W scenie&#13;
ostatniej pojawia się Dziadek i zbiera od publiczności datki z podziękowaniem „za kolędę”. Charakterystyczne i nowe są tu włączone w tekst utwory&#13;
literackie: Edmunda Wasilewskiego, Jana N. Kamieńskiego, Anny Libery,&#13;
których nazwiska, niewymienione przez Anczyca, przywołał Kolberg, a także postacie i reminiscencje żołnierskie z epoki napoleońskiej i powstania&#13;
listopadowego czy też gloryfikacja Krakowa z jego zabytkami i pamiątkami. Jak zaznaczył też Estreicher, niektóre typowe dla miejskiej szopki krakowskiej sceny czy figurki postaci, kreowanych przez ludowych szopkarzy,&#13;
u progu XX wieku zaginęły i znane są jedynie z opisów Konopki czy Kolberga lub ze wspomnień starszych osób pamiętających lata 1830–18501.&#13;
Jak trwała była tradycja szopki krakowskiej, mimo przemian w kolejnych latach, wskazuje opublikowany dopiero w tomie suplementowym&#13;
trzeci jej tekst z 1887 roku, skopiowany w nieznanych okolicznościach przez&#13;
że część liturgiczna naszej szopki jest logiczniejsza i obfitsza niż wszystkich innych jasełek na&#13;
ziemiach polskich, a część rodzajowa nie ma także równej sobie”. W swojej wersji krytycznego&#13;
wydania tekstu szopki krakowskiej, rozszerzonej o warianty, Estreicher wykorzystał po części&#13;
melodie podane przez Kolberga w Krakowskiem (zob. Szopka krakowska…, s. 14), a do jego&#13;
materiału niejednokrotnie się odnosił..&#13;
1 Tamże, s. 91–92. Estreicher mówi tam o 4 scenach przedstawiających Węgra z olejkami,&#13;
Niemca, Cygana z niedźwiedziem, Czarownicę klecącą masło. Niektórych z tych scen Anczyc&#13;
nie odnalazł już w tradycji w trakcie pracy nad szopką w Krakowie, choć pamiętał je z młodoś­&#13;
ci. Natomiast Kolberg potwierdza ich żywotność „po wielu wsiach z prawego brzegu Wisły”&#13;
(zob. Krakowskie cz. I, DWOK T. 5, s. 222 oraz przyp. 1), a w jego szopce „wiejskiej” kilka tych&#13;
postaci występuje (zob. tamże, s. 203–204 i 197).&#13;
&#13;
355&#13;
&#13;
�Kolberga z rękopisu Jana Hyłki, bliżej nieznanego murarza, sygnującego&#13;
swoim nazwiskiem zapis w oryginale. Nie wiadomo, czy był on szopkarzem, które to zajęcie było typową domeną majstrów lub terminatorów&#13;
murarskich, zimą pozostających bez pracy, czy też jedynie spisał tekst. Kopia Kolberga zdradza pewną nieporadność i nieskładność oryginalnej wersji autora; trudno jednak orzec, czy samego Hyłki zapisującego z pamięci,&#13;
czy może źródła, z którego czerpał. Tekst „przemów” i „śpiewek” w wersji&#13;
Hyłki jest miejscami niezrozumiały, przekręcany, z widocznymi lukami,&#13;
a wahania w odpisie Kolberga mogą wskazywać, że także nieczytelny, role&#13;
poszczególnych postaci zatarte lub błędnie im przypisane. Mimo tych nieporadności i niekompletności przekaz Hyłki, utrwalony po niemal 40 latach&#13;
od wersji Karola Estreichera z około 1848 roku, na której oparł się cytowany przez Kolberga Anczyc, dokumentuje trwałość istotnych elementów&#13;
szopki krakowskiej. Choć tekst jest znacznie mniej rozbudowany i uboższy,&#13;
pojawiają się w nim typowe dla niej postacie Pasterzy, Górali, Krakowiaków, Kozaka, Ułana i Sapera, Twardowskiego i Żyda, Króla Heroda i Królowej, jego Ministra, Śmierci i Diabła, Dziadka zbierającego datki. Ten sam&#13;
jest schemat treści: od sceny pasterskiej, poprzez rodzajowe – następujące&#13;
jednak w nieco innej i w zaburzonej kolejności ról – do religijnych (rozkaz&#13;
rzezi niewiniątek dany Ministrowi przez króla Heroda, rozmowa Królowej z Herodem, rozprawa Śmierci z Herodem, zabranie go do piekła) i do&#13;
żartobliwego zamknięcia przedstawienia przez rytualnego Dziadka. Wyznaczone postaciom role są takie same jak u Anczyca, niektóre imiona i partie&#13;
dialogów czy monologów wręcz identyczne, inne fragmenty zbliżone, choć&#13;
często skracane, zmienione lub przekręcone, a zdarza się także, że bardziej&#13;
lub mniej zręcznie uzupełnione i przerobione. Jak u Anczyca znajdziemy tu&#13;
także zbieżną w wymowie rozmowę zbudzonych Pasterzy, którzy udają się&#13;
do stajenki z darami, te same „śpiewki” Krakowiaków, a wśród nich wiersz&#13;
A. Libery „Nasz śliczny Kraków” i popularną pieśń „Albośmy to jacy tacy”,&#13;
charakterystyczne dialogi Żydka z Twardowskim, Ułana z Saperem, Heroda&#13;
z Ministrem, Żydem i Śmiercią itp. Są i elementy nowe, jak np. brak Anioła&#13;
budzącego Pasterzy, Góral okazuje się druciarzem spod Trenczyna oferującym drutowanie garnków, „Krakusy” śpiewają kolejnego krakowiaka „Wesół i szczęśliwy Krakowiaczek ci ja”, pojawia się postać żony Heroda i toczy&#13;
jej tragiczna rozmowa z mężem. Zwracają też uwagę akcenty patriotyczne:&#13;
w trawestacji znanej, otwierającej szopkę kolędy „Pan z nieba i łona Ojca&#13;
przychodzi”, w której obie zwrotki kończy wezwanie „a dajże nam Panie,&#13;
356&#13;
&#13;
�niech Polska powstanie”, a także w pieśni „Gdzie się podział ten wiek złoty&#13;
i te dawne czasy” kończącej opis stroju szlacheckiego słowami:&#13;
„W takim stroju dawniej sobie [w oryginale: stroju narodowym]/ każden Polak&#13;
chodził,/ w takim stroju Jan Sobieski/ Wiedeń oswobodził”.&#13;
&#13;
Obraz szopki krakowskiej dopełnia w suplemencie zachowany w rękopisie terenowym Kolberga jej kolejny fragmentaryczny tekst z 4 zapisami melodii, monologiem Kozaka „od pp. Czartoryńskich”, śpiewem do&#13;
tekstu „Nasz śliczny Kraków”, zasygnalizowanymi jedynie postaciami Ułana&#13;
i Strzelca, dialogami Żydka i Twardowskiego, Górala i Góralki, Heroda,&#13;
Ministra i Śmierci, tańcem i śpiewem „żydowskiego krakowiaka” na zakończenie. Wreszcie cały krakowski materiał zamykają pojedyncze fragmenty&#13;
szopki, na które składa się 8 zapisów pieśni (2 bez melodii) oraz 2 melodie&#13;
instrumentalne, przeważnie warianty wcześniejszych.&#13;
Poza regionem krakowskim widowisku szopkowemu poświęcił Kolberg&#13;
jeszcze uwagę w monografii Mazowsza. Opublikowana w części I „Szopka&#13;
warszawska”, obejmująca 16 scen z 22 figurami, jest pierwszym w literaturze etnograficznej pełnym opisem tego widowiska w Warszawie zaprezentowanym wraz z tekstami szopkowymi. Poprzedza ją krótki rys historyczny&#13;
pt. „Jasełka, czyli szopka” zaczerpnięty z dwu innych źródeł1. Okoliczności,&#13;
czas i źródła tekstów „Szopki warszawskiej” Kolberga, poza wskazanymi&#13;
w wiadomościach wstępnych dwoma odwołaniami do literatury, nie są&#13;
znane; źródłowa dokumentacja rękopiśmienna całości nie zachowała się.&#13;
Obok postaci typowych także dla szopki krakowskiej, a więc Górala-druciarza, Krakowiaka i Krakowianki, Kozaka, Żyda i Żydówki, Heroda, Śmierci,&#13;
Diabła i Dziada pojawiają się tutaj: Kominiarz, Piaskarz, Majtek, Olejkarz&#13;
(Niemiec, Francuz lub Węgier z olejkami), Mazur i Mazurka, Wielkopolanin,&#13;
Żołnierz, Huzar, Chłopak z Dziewczyną. Przedstawienie rozpoczyna „jedna&#13;
z pieśni kolędowych, narodziny Chrystusa opiewających, znanych z kantyczek”, dalej następują sceny rodzajowe z galerią wymienionych postaci, prezentujących się przeważnie śpiewem, potem ma miejsce rozmowa Heroda&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 78–90 („Szopka warszawska”) oraz&#13;
s. 75–78 („Jasełka, czyli szopka”) – tekst z anonimowego artykułu (może F. M. Sobieszczańskiego?) pt. Skąd powstały u nas tak zwane szopki pokazywane od Bożego Narodzenia?,&#13;
publikowanego w „Tygodniku Ilustrowanym” 1867, T. XV, nr 384, s. 51 (w dziale „Rozmaitości”)&#13;
oraz z Ł Gołębiowskiego Ludu polskiego…, s. 280.&#13;
&#13;
357&#13;
&#13;
�z Feldmarszałkiem i ze Śmiercią, ścięcie króla i porwanie go przez Diabła&#13;
do piekła, wreszcie na końcu pojawia się Dziad z prośbą „o kolędeczkę”.&#13;
Porządek przedstawienia mieści się więc w stałym schemacie szopkowym.&#13;
Całość zawiera 23 melodie, w większości wokalne (4 instrumentalne) i to&#13;
one stanowią trzon widowiska, które jest właściwie – poza dialogiem Heroda – szopkową mini-rewią muzyczną.&#13;
W części V Mazowsza Kolberg zamieścił jeszcze krótki tekst „Szopki&#13;
w Łomży”, w którym typowe postacie: Pasterzy, Wieśniaka i Wieśniaczki,&#13;
Krakowiaka, Mieszczanina i Żołnierzy, Żyda, Księdza i Dziada prezentują&#13;
się na scenie, wykonując żartobliwe pieśni (7 tekstów bez melodii)1. Poza&#13;
chóralnym wykonaniem kolędy przez Pasterzy na początku szopki, brak&#13;
w niej scen nawiązujących do ewangelii.&#13;
W innych monografiach nie publikuje Kolberg tekstów szopkowych,&#13;
ograniczając się do bardziej lub mniej rozbudowanych informacji o regionalnych szopkach, kolędowaniu z nimi itp. lub jedynie do wzmianek o utrzymującym się lub zanikającym zwyczaju chodzenia z szopką 2.&#13;
Przedstawia natomiast inne praktyki kolędnicze i parateatralne formy&#13;
obchodów okresu Bożego Narodzenia: kolędowanie z Trzema Królami,&#13;
gwiazdą, turoniem/toruniem, kozą, bocianem, kobyłką, dziadem i babą&#13;
itp., tj. z maszkarami zwierzęcymi i innymi przebierańcami (np. Tatarem,&#13;
Turkiem, Żydem, Cyganem), skupiając się na opisie ich kostiumów, zachowań i ról oraz na symbolicznych, zabawowych i rozrywkowych aspektach&#13;
tych zwyczajów3. Tylko wyjątkowo przytacza śpiewane wówczas pieśni,&#13;
a kolędy gromadzi na ogół w osobnych rozdziałach. W widowiskach tych&#13;
aktor przebrany za zwierzę często udawał własną śmierć, a jego powrót&#13;
do życia miał wyrażać odnowę i wzmożenie sił witalnych, dobrobyt,&#13;
zdrowie i płodność w nowym roku. Te przedstawienia kolędnicze mają&#13;
więc cechy dawnych widowisk obrzędowych i noszą ślady prastarych&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 66–68.&#13;
Zob. np. O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 104 i 105, Radomskie cz. I (DWOK&#13;
T. 20), s. 75, przyp. 1, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 208, W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9),&#13;
s. 117 i cz. II (DWOK T. 10), s. 60, Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 54 i 67, Białoruś-Polesie&#13;
(DWOK T. 52), s. 96–97 (tam szopka – rus. wertepa).&#13;
3 Zob. m.in. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 249–252, Lubelskie cz. I (DWOK&#13;
T. 16), s. 105 i 111, Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 45–46, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 111,&#13;
Kaliskie (DWOK T. 23), s. 66–67, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 121–124, Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 66–67, Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. 147–149,&#13;
Pomorze (DWOK T. 39), s. 63.&#13;
2&#13;
&#13;
358&#13;
&#13;
�praktyk magicznych. Ich istotą była mająca długą tradycję obrzędowa&#13;
forma składania życzeń noworocznych i wymiana darów: w zamian za&#13;
życzenia wróżące pomyślność i urodzaj (oracje i pieśni życzące, rytualne&#13;
zachowania, gesty, skoki, elementy pantomimy, symboliczne znaczenie&#13;
przebrań oznaczających sens życzeniowy) kolędnicy otrzymywali smakołyki i datki, czyli kolędę. Kolędowaniu temu, odbywającemu się najczęściej od św. Szczepana do Trzech Króli lub nawet Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego) towarzyszyło odgrywanie komicznych scenek, straszenie&#13;
widzów, wyprawianie figli, przy asyście kapeli złożonej z gęślarzy, basisty&#13;
i bębniarza z tzw. kocią muzyką, a wszystko to z elementami okazjonalnej&#13;
improwizacji i nawiązań do lokalnych realiów.&#13;
Spośród widowisk bożonarodzeniowych Kolberg opublikował jeszcze&#13;
w części IV i V Mazowsza dwa warianty tekstów popularnego w tradycji&#13;
dramatu ludowego zwanego herody, tj. przedstawienia osobowego o ewangelicznej treści, z wędrowną trupą aktorską w odpowiednich „ubiorach&#13;
charakterystycznych”, wcielającą się w role sceniczne. Jest ono bliskie teatrowi religijnemu; swoim rodowodem sięga średniowiecznych misteriów&#13;
wystawianych w kościołach i klasztorach. Pierwszy z tych tekstów pt. „Król&#13;
Heród” to odgrywane w dzień Bożego Narodzenia i Trzech Króli widowisko&#13;
kurpiowskie, „dialog […] ze wsi Dudy Puszczańskie i Krysiaki (z r. 1870)”,&#13;
podany „mimo widocznych wad wysłowienia i braków w tej formie, w jakiej został nam udzielony” – jak uściśla Kolberg1. Postacią centralną tego&#13;
„dramatu biblijnego” jest Herod („w czapce z papieru złoconego”), pozostałe osoby to Feldmarszałek otrzymujący od niego rozkaz rzezi niewiniątek,&#13;
Anioł ostrzegający Heroda, Diabeł w dialogu ze Śmiercią, Adiutant obwieszczający narodziny w Betlejem, Śmierć w rozmowie z Herodem, ostatecznie&#13;
ścinająca króla. W te ewangeliczne motywy przedstawione w formie dialogów wplecione są trzy śpiewy (bez podanych melodii): chóralnej kolędy na&#13;
początku, wesołej przyśpiewki Kozaka i Ułana w środku tekstu i zamykającej całość żartobliwej piosenki o huzarach, z pozdrowieniem „Niech będzie&#13;
pochwalony Jezus Chrystus” na końcu.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 111–114. Prawdopodobnie tekst ten&#13;
przekazał Kolbergowi dostarczający mu materiały z Kurpiowszczyzny bliżej nieznany regionalista Jahołkowski, który pozyskiwał je również od informatora terenowego z Dudów Puszczańskich (por. E. Antyborzec „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement&#13;
do tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. LI–LIII).&#13;
&#13;
359&#13;
&#13;
�Wariantowy tekst drugi pt. „Kolenda. Król Herod. Dramat” z lokalizacją: „od Mazowiecka (w[ieś] Włosty-Olszanka, parafia Dąbrowa W[ielka])”&#13;
i z dwiema melodiami przedstawia widowisko z mniej rozbudowanymi&#13;
rozmowami, lecz z dokładniejszym opisem ubiorów postaci, ich ról i zachowań1. Treść i przesłanie dramatu jest tożsame z poprzednim: sprawiedliwa&#13;
kara za wyrządzone zło i pychę, niektóre fragmenty tekstu są zbieżne, sens&#13;
identyczny. Obok Heroda występują w dialogach jego Adiutanci-żołnierze&#13;
i Marszałek, Śmierć i Diabeł; trzy „śpiewy” – dwu kolęd, otwierającej i zamykającej widowisko, oraz pieśń biadającego Heroda – dopełniają całości.&#13;
Wreszcie odnotować trzeba wyjątkowe świadectwo Kolberga o tradycji kiedyś popularnej na Zachodzie, ale i w Polsce, rzadziej jednak dokumentowanej przez naszych etnografów. Jest to krótka informacja o znanym&#13;
w polskim folklorze widowisku tzw. rajskim, nawiązującym do biblijnej&#13;
historii upadku Adama i Ewy, przedstawianym około Trzech Króli w okolicach Mielca – jak wynika z opisu Kolberga – w postaci szczątkowej. Jego&#13;
tematem jest „scena z Biblii znana”: Adam z Ewą obchodzą wieś, Ewa zrywa&#13;
jabłko umieszczone na gałęzi choiny niesionej przez Adama, oddaje mu&#13;
część owocu, „przy czym stosowny dialog”, następnie scena ta powtarza się&#13;
w kolejnym domu2. Jest to jedyny w materiałach Kolberga ślad tego widowiska jako osobnego przedstawienia i jeden z niewielu w polskiej literaturze etnograficznej. Jak zauważają badacze, wywodzi się ono z repertuaru&#13;
średniowiecznego i według A. Fischera nie było ściśle związane z okresem&#13;
Bożego Narodzenia; grywano je aż do Bożego Ciała włącznie3.&#13;
Cenny materiał w zakresie widowisk ludowych przynosi też zgromadzona przez Kolberga bogata dokumentacja zwyczajów karnawałowych (staropolska nazwa zapusty, mięsopust – pożegnanie mięsa, ostatki, kuse dni,&#13;
kusaki, tłuste dni4) oraz wielkopostnych. Oba cykle sprzężone są ściśle ze&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. 68–72.&#13;
Zob. O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 69–70. Do krótkiego opisu&#13;
dodana jest tam informacja, że czasami występuje w tym widowisku także Herod ze swoim&#13;
dworem i odgrywana jest scena jego bitwy z diabłem, który porywa go do piekła.&#13;
3 Por. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 46–47, A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 60–63.&#13;
4 Wszystkich tych terminów Kolberg używa w swoich opisach. Wymienione nazwy były&#13;
kiedyś i są nadal definiowane nieprecyzyjnie, najczęściej zapusty to okres od Nowego Roku&#13;
lub Trzech Króli do wtorku przed Środą Popielcową, rozpoczynającą Wielki Post, mięsopust,&#13;
czyli ostatki, kuse dni, kusaki to trzy ostatnie dni, a tłuste dni to 6 dni (od czwartku) przed Środą Popielcową. Według J. Krzyżanowskiego (Słownik folkloru polskiego… s. 232): „Mięsopust&#13;
2&#13;
&#13;
360&#13;
&#13;
�sobą w porządku dorocznym i dopełniają się nawzajem poprzez sąsiedztwo&#13;
czasowe, a także poprzez wyrażane w ich treściach i formach ekspresji stałe&#13;
i rytualne nawiązania: opozycję, kontrast, przeciwstawienie ludycznemu&#13;
charakterowi okresu pierwszego – samoograniczenia i umartwienia okresu drugiego, co pozostawało w zgodzie z nauczaniem i rytuałem kościoła&#13;
katolickiego. Z drugiej strony wiejskie zwyczaje karnawałowe mieszane są&#13;
często z kolędniczymi, ponieważ oba okresy nakładają się na siebie czasowo, a ich obchody są do siebie podobne w formie, w jakiej mogą się przejawiać (maszkary zwierzęce i przebierańcy, często te same i ci sami, maski&#13;
i kostiumy, komiczne epizody, prześmiewne koncepty, kpina, zabawa, figle, obchody od domu do domu). Znajdujemy tu również opisy wodzenia&#13;
niedźwiedzia, chodzenia z turoniem/toruniem/kłapaczem, konikiem, kozą,&#13;
tzw. sierotki oraz bachusy/bachuski itp., a więc występujące postacie zwierzęce i ludzkie, symbolizujące witalność, siłę, energię, płodność i urodzaj,&#13;
pożegnanie/wygnanie/zatopienie zimy i obietnicę wiosennego odrodzenia&#13;
i wegetacji.&#13;
Zapusty to kalendarzowy okres specyficznych uroczystości, zabaw, uczt,&#13;
maskarad, zwyczajów, widowisk i obrzędów (ze scenariuszem określającym akcję, aktorami i publicznością, kreacyjnym charakterem działania),&#13;
a w Polsce także kuligów. Obchody te cechuje również zróżnicowanie regionalne; mimo form powtarzalnych zawierają odrębne treści, postacie,&#13;
dekoracje, maski, przebrania, oprawę muzyczną, stanowiąc tym samym&#13;
wyraz tożsamości i spoistości lokalnej wspólnoty. Świętowanie karnawału,&#13;
którego zasadniczym powodem jest ostatnia możliwość spożywania mięsa&#13;
i jego pożegnanie, należy do najstarszych tradycji w Europie i sięga X wieku. W Polsce najdawniejsze, choć szczątkowe i pośrednie świadectwa o zachowaniach i zwyczajach tego okresu pochodzą z początku XV wieku z dokumentów kościelnych, nie jak dotąd uważano w literaturze etnograficznej,&#13;
z końca XVII stulecia1. Jednak nadal nie ma zadowalającego wyjaśnienia&#13;
– zapust, zapusty, ostatki, tj. ostatni tydzień, poczynając od tłustego czwartku, lub ostatnie 3&#13;
dni przed Środą Popielcową”; znaczenie wyrazów mięsopust i karnawał badacz ten utożsamia.&#13;
1 Por. W. Dudzik Karnawały w kulturze, Warszawa 2005, s. 14–15. W pracy tej badacz zajął&#13;
się problematyką genezy, źródeł, historii i form świętowania karnawału w Europie i w Polsce,&#13;
a także poglądów i badań na ten temat, tj. m.in. antycznej proweniencji karnawału, jego związku&#13;
z przedchrześcijańskimi kultami płodności wobec przesilenia zimowo-wiosennego, dydaktycznego wykorzystania karnawału przez kościół przed nadchodzącym postem itd., opowiadając się za&#13;
prawdopodobieństwem synkretycznego wymieszania tych okoliczności sprawczych.&#13;
&#13;
361&#13;
&#13;
�genezy karnawału, a polskie badania w tej dziedzinie pozostają skromne&#13;
i – według Wojciecha Dudzika – ciągle nawiązują głównie do dorobku Kolberga i Glogera. Już w roku 1965 J. Krzyżanowski wskazywał: „Problematyka mięsopustu w Polsce, folklorystycznie i literacko bardzo bogata, czeka&#13;
na swego badacza”. Dudzik po 40 latach komentował, że stwierdzenie to&#13;
pozostaje aktualne, gdyż nie ma dotąd zarysu dziejów karnawału w Polsce1.&#13;
Okres ten ma jednak swoją bogatą literaturę dramatyczną. Z zachowanych&#13;
druków i rękopisów, tzw. kodeksów teatralnych, znane są karnawałowe&#13;
moralitety, intermedia, komedie mięsopustne, „sztuki bachiczne”, których&#13;
liczne ślady pozostały w twórczości ludowej 2. Zyskały one największą&#13;
popularność w XVII wieku, choć wystawiane były wcześniej. Dramaty te&#13;
grywano w okresie karnawału, szczególnie w ostatki, najpierw w kościołach, później dla szerokiej publiczności także na jarmarkach, odpustach,&#13;
kiermaszach świątecznych, czasami i w karczmach. Miały charakter dydaktyczny: w perspektywie moralizatorskiej ukazywały antynomię światów&#13;
dobra i zła, grzechu i prawości, wizji zbawienia i potępienia, nieba i piekła,&#13;
walkę diabła i anioła o duszę bohatera, w satyrycznej – piętnowały i ośmieszały wady i ułomności: pychę, chciwość, pijaństwo, obżarstwo, rozpustę,&#13;
zalecając pokutę i przestrzegając przed karą wieczną. W sporze o wzorzec&#13;
życia szaleństwom czasu kończących się uciech karnawału i odwieszonych&#13;
norm, czyli „świata na opak” przeciwstawiona jest postawa powściągliwości&#13;
i sprawiedliwości, potrzeba wyrzeczeń i pokuty w nadchodzącym poście,&#13;
tj. powrotu do normy. Swoje odbicie tematyka ta znalazła w naszych popularnych komediach karnawałowych, wywodzących się z nurtu literatury sowizdrzalskiej, takich jak np. Mięsopust Abo tragicocomaedia na dni&#13;
mięsopustne, nowo dla stanów rozmaitych zabawy podana, ogłoszona&#13;
w 1622 roku.3 W tych utworach hulankom i pijatykom patronuje najczęściej – tak jak w całej Europie – Bachus, rzymski bóg wina, płodnych sił&#13;
natury i urodzaju. Typową dla sztuk bachicznych figurę rzymskiego bożka,&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 6, J. Krzyżanowski Słownik folkloru polskiego…, s. 232.&#13;
Zob. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce… s. 145–168 (autor omówił tam&#13;
kilkanaście moralitetów karnawałowych), A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 47–53,&#13;
Cz. Hernas Barok…, s. 180–184.&#13;
3 Tekst według wersji tego wydania zob. w: Polska komedia rybałtowska, oprac. K. Badecki, Lwów 1931, s. 397–463. Zob. też J. Lewański Komedia, w: Słownik literatury staropolskiej.&#13;
Średniowiecze. Renesans. Barok, pod red. T. Michałowskiej, przy udziale B. Otwinowskiej&#13;
i E. Sarnowskiej-Temeriusz, Wrocław 1990, s. 376–377.&#13;
2&#13;
&#13;
362&#13;
&#13;
�w wersji sarmackiej, „w kontuszu”1, utrwaliła też polska literatura okresu&#13;
renesansu, a zwłaszcza baroku. Nawiązania do Bachusa jako patrona staropolskich uciech biesiadnych pojawiają się w poezji K. Miaskowskiego, autora satyry Mięsopust polski, w utworach S. Klonowica, W. Kochowskiego,&#13;
W. Potockiego, J. A. Morsztyna, ale można je też znaleźć w utworach późniejszych, np. w Krakowiakach i Góralach, operze narodowej z librettem&#13;
W. Bogusławskiego, muzyką J. Stefaniego, wystawionej w 1794 roku.&#13;
Resztki dawnych świąt bachusowych, bachanaliów, odprawianych kiedyś&#13;
przez żaków krakowskich przetrwały również w zapustnych zabawach i zwyczajach ludowych, zwanych bachusami, bachuskami lub bekusami. Wiadomości o nich przekazał Kolberg, na którego powołuje się Windakiewicz:&#13;
Dziś jeszcze w Krakowskiem i Lubelskiem pojawiają po wsiach podczas karnawału kompanie chłopców nazywających się jak w XVI w. bachusami lub&#13;
bekusami. W Krakowskiem nie odgrywają już żadnej sztuki, tylko urządzają&#13;
rodzaj krzykliwej maskarady wiejskiej, natomiast w Lubelskiem ubierają jeszcze&#13;
tradycyjnego Bachusa, dając mu do ręki kwartę na kiju i sadzając go na beczce,&#13;
którą na sankach ciągną i do bogatych gospodarzy z nią zajeżdżają2.&#13;
&#13;
W materiałach niewydanych za życia Kolberga zachowało się podobne&#13;
świadectwo z podbeskidzkiego Jordanowa z połowy XIX wieku. Tam we&#13;
wstępną środę również odbywały się bachuski: przebrany za Bachusa parobek usadowiony na beczce obwożony był na saniach lub wozie ciągnionym&#13;
przez „baby, wdowy, które się jeszcze nie wydały” do karczmy w orszaku&#13;
innych przebierańców – Żydów, Cyganów, Turków3. Z kolei bachuski spod&#13;
Krakowa to w „ostatnie dni mięsopustu” obchodząca wsie charakterystyczna trójka, która śmieszy i straszy: tzw. Zapust, personifikacja polskich zapustów, w wywróconym kożuchu przepasanym powrósłem, w czapce tekturowej, ustrojonej wstążkami, papierem kolorowym i choiną, z toporkiem&#13;
drewnianym i dzwonkiem, w towarzystwie Profesora z oślą głową i Dziada&#13;
z koszykiem na podarunki. Ów Zapust przedstawia się w odwiedzanych&#13;
1 Por. G. Godlewski Bachus w kontuszu. Z dziejów motywu alkoholu w literaturze polskiej, Ciechanów 1989.&#13;
2 S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 167; zob. O. Kolberg Krakowskie&#13;
cz. I (DWOK T. 5), s. 263–264 oraz Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 113–114. Por. też M. Szyjkowski Dzieje komedii polskiej w zarysie, Warszawa 1921, s. 8–9.&#13;
3 O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 90, relacja Kolberga za „Gwiazdką&#13;
Cieszyńską” 1856, nr 2.&#13;
&#13;
363&#13;
&#13;
�domach jako „mantuański książę”, który przychodzi „z dalekiego kraju”,&#13;
opisywanego w sposób absurdalny jako „świat na opak”. Prezentacja ta ma&#13;
zadziwiać słuchaczy, podnosić rangę przybysza, a jednocześnie rozśmieszać&#13;
niedorzecznością opisu. Kolberg przedstawia bachuski w Krakowskiem&#13;
w dwu relacjach pt. „Zapust” z podkrakowskich wsi (z Modlnicy i z Nowej Wsi), przytaczając przy tym teksty komicznych oracji1. Znany także na&#13;
Kurpiach Zapust przybywa tam z kolei jako przebrany jeździec na koniu,&#13;
„osypuje popiołem głowy komornic i miotłą je wygania, obróciwszy się&#13;
zaś do gospodyni, wywraca naczynie z wódką, popiołem zasypuje jej oczy&#13;
i gasi światło. Taki to koniec zapust i początek wielkiego postu”. Wokół tego&#13;
w izbie toczy się dialog gospodyń i komornic2.&#13;
Jest to więc kolejny przykład widowiskowego charakteru zwyczaju, a zarazem zabawy karnawałowej, który uchwycił Kolberg, koncentrując się&#13;
w opisie na elementach zamierzonej teatralizacji, tj. na rolach, funkcjach, kostiumach i rekwizytach przebierańców, zachowaniach uczestników i widzów.&#13;
Na uwagę zasługują też pod tym względem opisy Kolberga przedstawiające kuligi, dawną staropolską zabawę, wprawdzie szlachecką, nie ludową,&#13;
ale należącą do polskiej, ginącej już wówczas tradycji. Mowa tu o takiej&#13;
formie kuligu, która miała swój wyraźnie steatralizowany charakter, z przyjętym z góry scenariuszem, nie zaś o innej jego postaci, tj. o hulaszczej zabawie przenoszącej się od dworu do dworu, tak jak ludowy Zapust z chaty do&#13;
chaty. Kulig, uznawany za „najbardziej oryginalną praktykę staropolskiego&#13;
karnawału”, miał interesującą stronę widowiskowo- teatralną, ważną dla&#13;
wszystkich praktyk karnawałowych, na którą składała się przede wszystkim inscenizacja wesela krakowskiego według ustalonego scenariusza. Kolberg zgromadził kilka opisów tego karnawałowego zwyczaju. O tej jego&#13;
dokumentacji na tle innych literackich opisów Wojciech Dudzik pisał:&#13;
Inaczej u Kolberga; zgromadzone przez niego materiały koncentrują się przede&#13;
wszystkim na teatralnym aspekcie kuligu i przedstawiają przebieg wesela krakowskiego z podziałem na role, a nawet z przytoczeniem tekstów i weselnych oracji3.&#13;
1 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 263–268. Źródłem opisu tego zwyczaju&#13;
i oracji z Modlnicy były J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego…, s. 66–67, zaś z Nowej Wsi –&#13;
W. L. Anczyca Obrazy krakowskie z „Tygodnika Ilustrowanego” 1862, nr 132, s. 138–139.&#13;
2 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 124–125. Zob. też „Bachusy”, Mazowsze&#13;
cz. V (DWOK T. 28), s. 78 oraz Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 92–93.&#13;
3 W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 83 (o kuligach i ich dokumentacji u Kolberga, zob.&#13;
tamże, s. 78–94).&#13;
&#13;
364&#13;
&#13;
�Pierwszą relację, w dwu dopełniających się wersjach opisów opublikował Kolberg w części I Krakowskiego1, rozpoczynając ją słowami: „Kulig&#13;
w czasie zapust odbywany po dworach szlacheckich jest, jak wiadomo,&#13;
tańcującą zabawą, przedstawiającą dramatycznie jakoby obrzęd wesela&#13;
krakowskiego”. Dwa kolejne opisy z jego zbiorów, niewydane za życia autora, pochodzą z Sądecczyzny i z Rzeszowskiego; oba zaczerpnięte zostały&#13;
z artykułów w „Czasie” z 1867 roku i wydane odpowiednio w części I monografii Góry i Podgórze oraz w Tarnowskiem-Rzeszowskiem2. W opisach&#13;
tych uwzględnione zostały poszczególne epizody wędrującego od dworu do&#13;
dworu kuligu i towarzyszące im zwyczajowe praktyki, przebieg wesela, role&#13;
jego uczestników i funkcje urzędników weselnych, ich zachowania, kostiumy, przebrania i rekwizyty, a także mowy weselników (Starosty, Organisty,&#13;
Bakałarza, Żyda), wreszcie oprawa śpiewno-taneczna, niekiedy z podaniem&#13;
tekstów krakowiaków, z wyszczególnieniem rodzajów tańców i składu kapeli. Kilka pomniejszych opisów kuligu znaleźć można jeszcze w innych&#13;
tomach regionalnych Kolberga3.&#13;
Wśród ludowych widowisk zapustnych jedno z najoryginalniejszych&#13;
i unikatowych w Polsce odgrywane było i jest do dziś w Jedlińsku pod&#13;
Radomiem. Kolberg udokumentował wtórnie jego tekst pt. „Ścięcie Śmierci w Jedlińsku w kusy wtorek”, przejmując scenopis z trudno dziś dostępnego warszawskiego kalendarza, gdzie opublikował go w 1867 roku&#13;
wieloletni, zasłużony dla historii parafii i miasta proboszcz Jedlińska, Jan&#13;
Kloczkowski4. Spisał on i zredagował ów tekst w wersji wierszowanej,&#13;
zaś kilka lat wcześniej, w 1860 roku, podał informację o tym dramacie 5.&#13;
Treścią widowiska jest pojmanie Śmierci za miastem, gdzie usnęła po&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 252–260.&#13;
Zob. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 79–89 oraz Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 74–77. Źródłem tych opisów były artykuły [F. Marszałkowicza] Kuligi&#13;
[w Sądeckiem], „Czas” 1867, nr 57–58 oraz W… Kulig szlachecki w Rzeszowskiem, tamże, nr 61.&#13;
Z tekstów wynika, że autorami wspomnianych relacji, podobnie jak krakowskiej, byli uczestnicy tych hucznych kiedyś w Polsce zabaw z ich schyłkowego okresu, tj. z I połowy XIX w.&#13;
3 Tj. w Kaliskiem (DWOK T. 23), s. 69–72 oraz w cz. I Mazowsza (DWOK T. 24), s. 118–119.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement… (DWOK T. 77/I), s. 4–14. Tekst ten odpisał Kolberg z artykułu J. Kloczkowskiego pod tym samym tytułem (z uzupełnieniem Zabawa ludowa), zamieszczonego w „Kalendarzu na rok przestępny 1868” F. Kowalskiego, Warszawa 1867,&#13;
s. 140–152. Opis tego widowiska podał Kolberg w Radomskiem cz. I (DWOK T. 20), s. 305.&#13;
Por. też E. Antyborzec „Radomskie” Oskara Kolberga, w: Radomskie. Suplement… (DWOK&#13;
T. 77/I), s. XXXII oraz tamże (DWOK T. 77/II), s. 301.&#13;
5 J. Kloczkowski Drobiazgi.[Ścięcie Śmierci w Jedlińsku], „Gazeta Codzienna” 1860, nr 50.&#13;
2&#13;
&#13;
365&#13;
&#13;
�pijatyce w kusaki i zgubiła kosę, doprowadzenie jej na rynek i sąd (w osobach Burmistrza, Wójta i Ławników) nad „wielką zbrodniarką” i „rodu&#13;
ludzkiego straszną zabójczynią” oraz wykonanie wyroku przez Kata „czerwono ubranego”, który przedtem wygłasza mowę ostrzegającą przed karą&#13;
za czynienie zła i zaleca dobre życie. Śmierć nie jest kukłą; według opisu&#13;
Kloczkowskiego jest nią mężczyzna okryty czarną płachtą, z garnkiem&#13;
popiołu na głowie i kotem pod pachą, symbolizującym duszę Śmierci. Po&#13;
ścięciu skazanej mieczem (tj. „częścią zwierzchnią międlicy, która zowie&#13;
się piórem”), trup pada na rusztowanie, z garnka wysypuje się popiół&#13;
zamiast krwi, a dusza w postaci kota ucieka. Zwłoki obwożone są następnie po wsi, odbywa się zbiórka datków na pogrzeb, a w gospodzie, gdzie&#13;
dociera pochód, chłopiec przebrany za Anioła przestrzega zebranych, „że&#13;
chociaż Śmierć ścięli, ona ich wszystkich z tego świata sprzątnie”. Akcję&#13;
kończy pochówek Śmierci: „a skoro ją pochowają, kusaki sobie sprawiają”. Tekst jest rymowany, ogładzony literacko i uporządkowany, epizody&#13;
wyraźnie wyodrębnione, co jest prawdopodobnie wynikiem adaptacji&#13;
księdza Kloczowskiego, bezpośredniego i wieloletniego świadka widowiska. Rodowód „Ścięcia Śmierci” wyjaśniany jest różnie: m.in. jako pamiątka dawnych egzekucji katowskich, tzw. prawa miecza, które Jedlińsk&#13;
posiadał, będąc miastem (do r. 1869), jako ślad teatralnych przedstawień&#13;
żakowskich z XVII w., z czasu gdy w Jedlińsku była szkoła pod patronatem Akademii Krakowskiej, i – co najbardziej prawdopodobne – jako&#13;
typowy rytuał zapustny zabijania karnawału w ostatki 1. Przedstawienie&#13;
to wyróżnia się spośród innych zwyczajów karnawałowych swoją teatralnością i ustalonym scenariuszem, z zapisem obszernego tekstu, zindywidualizowanymi rolami oraz z czynnym uczestnictwem mieszkańców wsi.&#13;
Autor Ludu utrwalił więc wyjątkową tradycję zapustną, której żywotność&#13;
do dziś tak określa przywołany wyżej autor:&#13;
Jest też obecnie [„Ścięcie Śmierci”] jedynym w Polsce karnawałowym widowiskiem obrzędowym sensu stricto, a nie jednym z przedstawień wiejskich&#13;
teatrów, odgrywanych przez zespoły amatorskie na różnych przeglądach i festiwalach (a więc naśladujących obrzędy poza ich środowiskiem naturalnym&#13;
i poza przypisanym im czasem) w celu, jak się to mówi, podtrzymania tradycji,&#13;
1 Zob. W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 95–101. Por. też J. Czajkowski Jedlińskie&#13;
kusaki, „Polska Sztuka Ludowa” R. 13: 1959, nr 3, A. Zieleziński Ścięcie śmierci w Jedlińsku,&#13;
„Rocznik Muzeum Radomskiego [za] rok 1978”, Radom 1979, s. 65–108.&#13;
&#13;
366&#13;
&#13;
�w rzeczywistości zaś oderwanych już od swych korzeni i zachowujących tylko&#13;
zewnętrzną formę dawnych praktyk1.&#13;
&#13;
Dudzik wysoko ocenił dokumentację praktyk karnawałowych zebraną&#13;
przez „niezawodnego” Kolberga, uznając, że „rejestrował je skrupulatnie”&#13;
i że materiał ten jest wiarygodny2.&#13;
W opisywanych w poszczególnych monografiach zwyczajach wielkopostnych i wielkanocnych Kolberg skupia się również na ich stronie symbolicznej i obrzędowo-widowiskowej, natomiast pełnych zapisów dramaturgicznych w tej części jego dokumentacji nie znajdujemy. Jak stwierdzają badacze, ze starego i bogatego repertuaru wielkanocnego pozostało już&#13;
wówczas w środowisku wiejskim niewiele śladów. M.in. S. Windakiewicz&#13;
pisał:&#13;
Widowiska pasyjne nie zakorzeniły się tak silnie u ludu jak misteria na Boże&#13;
Narodzenie, bo przedstawiały trudności techniczne i miały wielu nieprzyjaciół&#13;
[…] Wobec tego nieprzyjaznego usposobienia klas wpływowych nic dziwnego,&#13;
że u nas pamięć o przedstawieniach pasyjnych prawie zaginęła3.&#13;
&#13;
Kolberg nawiązuje jednak często do dawnej i bardzo bogatej tradycji&#13;
dramaturgicznej związanej z liturgią tych okresów4, informując – często&#13;
za źródłami starszymi – o dramatyzacjach na temat wydarzeń ewangelicznych Wielkiego Tygodnia i o popularnych zwłaszcza w baroku pasyjnych&#13;
i rezurekcyjnych oficjach dialogowanych, z których najtrwalsze okazały się&#13;
sceny procesji Niedzieli Kwietnej, lamentów Maryi, zdrady Judasza, zejścia&#13;
do otchłani, rezurekcyjna i zjawienia się w Emaus5. O obchodach Kwietnej&#13;
Niedzieli i wzorowanych na średniowiecznym dramacie liturgicznym procesjach na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy pisał m.in. w Krakowskiem, z komentarzem, że „dziś zwyczaju tego w Krakowskiem nie ma”,&#13;
oraz w części I Mazowsza:&#13;
1&#13;
&#13;
W. Dudzik Karnawały w kulturze…, s. 96. Autorowi temu fakt publikacji tekstu widowiska w suplemencie radomskim Kolberga (DWOK T. 77/I), który to tom ukazał się tak jak jego&#13;
praca w 2005 roku, nie był znany.&#13;
2 Tamże, s. 95 i 84..&#13;
3 S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce… s. 110.&#13;
4 Zob. tamże, s. 57–112, A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 53–57, T. Szostek Dramat&#13;
liturgiczny, w: Słownik literatury staropolskiej. Średniowiecze. Renesans. Barok…, s. 169–171.&#13;
5 A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 54.&#13;
&#13;
367&#13;
&#13;
�Dawniej […] grywane były dialogi o Męce Pańskiej. Jeden z nich, dominikański, zaczynał się od wjazdu w dniu tym Zbawiciela do Jerozolimy, a kończył&#13;
się we środę pochowaniem jego. Kraków i Częstochowa były stolicą aktorów&#13;
Męki Pańskiej, którzy z przenośnym teatrem jeździli po miastach, a nawet po&#13;
wsiach […]”1.&#13;
&#13;
Podobnie informował w Kieleckiem o dawnych procesjach Niedzieli&#13;
Palmowej i o wystawianych w Wielki Tydzień dialogach o Męce Pańskiej, przeplatanych intermediami, oraz w Poznańskiem o przedstawieniach Męki Pańskiej urządzanych na scenie klasztornej przez uczniów&#13;
Kolegium jezuitów w Poznaniu2. A o przedstawieniach wielkopiątkowych&#13;
czytamy:&#13;
Dawniej był to dzień najliczniejszych nabożnych widowisk. Słynęły długo dialogi wielkopiątkowe Mrzygłodowicza: Zdrada Judasza, Zaparcie się Piotra, Skarga&#13;
ludu, Zeznania fałszywych świadków, Sądy Kajfasza, Annasza i Piłata3.&#13;
&#13;
Utrwalił też Kolberg nie tylko wiadomości z dawnych źródeł, ale też&#13;
niektóre pozostałe jeszcze fragmenty tej najstarszej w Polsce wielkanocnej&#13;
dramatycznej twórczości popularnej, jej relikty w folklorze. Należą tu stanowiące zapewne ślad dawnych misteriów pasyjnych lamentacyjne śpiewy&#13;
wielkotygodniowe, takie jak opublikowana w Radomskiem „Smutna rozmowa Duszy z żałosną Matką nad Synem swym ubolewającą” i kilka „starodawnych” pieśni z tego okresu4, wśród pieśni wielkopostnych w Kaliskiem&#13;
np. „Rozmowa Matki Bolesnej pod krzyżem (dialog)”5, fragment XV-wiecznego tekstu przedstawiającego „boleść Matki Bożej” oraz stara pieśń śpiewana&#13;
w Czerskiem przy wiosennym obchodzie kogutka w drugie święto Wielkanocy6, a może i dialog zapisany przez Kolberga z zachowaniem cech gwarowych&#13;
w Szczawnicy pt. „Przeżegnanie w Sobotę Kwietną, jak się Maryja z Jezusem&#13;
1 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 273–274, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 130.&#13;
2 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 48, W. Ks. Poznańskie, cz. I (DWOK T. 9), s. 132.&#13;
3&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 134–135. Mowa o Krzysztofie Mrzygłodowiczu, pisarzu miejskim z Żywca, żyjącym w I połowie XVII w.&#13;
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 96–97, nr 28, s. 97–98, nr 30, s. 102–103,&#13;
nr 40. Zwrócił na to uwagę S. Windakiewicz (Teatr ludowy…, s. 74), który pisząc o dawnych&#13;
przedstawieniach w Wielki Post, stwierdzał, że te radomskie teksty „dosłownie z naszych [wielkotygodniowych] dewocji wykrojono”.&#13;
5 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 76. Por. też A. Fischer Polskie widowiska ludowe…, s. 57.&#13;
6 O. Kolberg Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. 135 i 144–145, nr 47.&#13;
&#13;
368&#13;
&#13;
�rozłącała”1. Dalekim śladem epizodu – sceny z Judaszem może też być ginący&#13;
już wówczas zwyczaj włóczenia jego kukły po ulicach i placach, znany na&#13;
Mazowszu, ale i w Krakowskiem (judaszki), a reliktem sceny złożenia do grobu – wystawianie rzeczywistej straży (np. w strojach rzymskich) przy grobach&#13;
Chrystusa w kościołach Krakowa i innych miejscowości2.&#13;
Wreszcie jako świadectwo dawnej tradycji zwyczajowo-widowiskowej&#13;
wspomniał Kolberg o tzw. gregoriankach, żakowskim święcie w dniu św.&#13;
Grzegorza (12 marca), z obchodem uczniów przebranych za biskupa, księży&#13;
i sługę kościelnego, znanym np. w Jedlni pod Kozienicami czy pod Krakowem, który był ogniskiem tej tradycji3, oraz o podkrakowskich obchodach&#13;
tzw. pucherów i koniarza w Kwietną Niedzielę4, a w drugi dzień Wielkanocy chodzeniu z „barankiem, czyli traczem”, gdzie indziej „po dyngusie”,&#13;
z przebierańcami5. Przytoczył przy tym przykładowo wygłaszane wówczas komiczne kazania i oracje, m.in. z XVII wieku, nawiązujące do starego&#13;
szkolnego folkloru żakowskiego oraz do dawnych wzorców komediowych&#13;
i konceptów retoryki sowizdrzalskiej. W cyklu powielkanocnym na widowiskowym scenariuszu opierały się też otoczone pietyzmem ze strony kościoła procesje Bożego Ciała, które badacz opisywał, odwołując się również&#13;
do świadectw wcześniejszych6.&#13;
Charakter widowiskowy i niektóre cechy ludowego teatru ulicznego&#13;
mają też – jak już wspomniano – inne zwyczaje, obrzędy i zabawy ludowe,&#13;
wiejskie i miejskie, jak np. konik zwierzyniecki, tradycyjna, dawna zabawa&#13;
cechowa włóczków (flisaków) z krakowskiego Zwierzyńca w oktawę Bożego Ciała, z harcującym na drewnianym koniku włóczkiem, przebranym&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 91–93.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 279–280, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24),&#13;
s. 131–132 i 134. Zob. S. Windakiewicz Teatr ludowy w dawnej Polsce…, s. 110–112, A. Fischer&#13;
Polskie widowiska ludowe…, s. 54.&#13;
3 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 99, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 272–273.&#13;
Zob. R. Gansiniec Gregorianki, „Pamiętnik Literacki” 1954, T. 45, nr 2, s. 385–426 (s. 407–426:&#13;
„Polskie Gregorianki”).&#13;
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 274–278 oraz s. 366–369 („Przypisy”, tam&#13;
teksty gregorianki i oracji pucherowych pochodzące z XVII w.; materiał Kolberga głównie&#13;
za J. Konopką (Pieśni ludu krakowskiego…, s. 71 –79 oraz s. 141–143).&#13;
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 283–288 (za J. Konopką i W.L. Anczycem),&#13;
W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 137.&#13;
6 Zob. m. in. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 297–301, Mazowsze cz. (I DWOK&#13;
T. 24), s. 162–166, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 132–133.&#13;
2&#13;
&#13;
369&#13;
&#13;
�za Tatara trzymającego buławę z sierści1. Ten dawny lokalny zwyczaj, jak&#13;
wiele podobnych tradycji, nie ma jednak swojego ustalonego scenariusza&#13;
rozpisanego z podziałem na zindywidualizowane role ani zaplanowanej inscenizacji, a także nie posiada dramaturgicznego zapisu.&#13;
Natomiast spełniającym te warunki obrzędowym widowiskiem lokalnym, o którym należy jeszcze wspomnieć, jest kaszubskie „Ścinanie&#13;
kani”, związane z uroczystością świętojańską, wyjątkowy dramat ludowy&#13;
o dyskusyjnej genezie. Jego tekst opublikował Kolberg wtórnie za Hilferdingiem, którego wspomnianą rozprawę Ostatki Sławian… wraz z tym&#13;
jej fragmentem przełożył, a który z kolei powołał się w swoim tekście&#13;
na relację wybitnego badacza i znawcy Kaszub, F. Cejnowę 2. W przedstawieniu tym, odbywającym się w „niektórych wsiach kaszubskich” w dniu&#13;
św. Jana Chrzciciela, biorą udział: Sołtys, Leśniczy z pochwyconą przez&#13;
siebie kanią, Kat wykonujący na ptaku rytualną egzekucję i uczestniczący w obrzędzie Lud. Po odczytaniu wyroku śmierci obwiniającego kanię&#13;
o wszelkie zło Kat wykonuje swoją powinność na skazanym ptaku, po&#13;
czym następuje uroczysty pochówek. Gwarowy tekst przemowy Sołtysa do zebranych i do skazanej kani oraz jego dialogu z Katem sprawia&#13;
wrażenie tekstu okrojonego, fragmentarycznego w stosunku do poprzedzającego opisu widowiska. Według jednych badaczy jest to zaniechany&#13;
od dawna obrzęd sobótkowy bądź odprawiany w Zielone Świątki, stanowiący „dokument prawa zwyczajowego zamierzchłych czasów, a zarazem&#13;
fragment egzekucji, która niegdyś rozgrywała się publicznie”, przy czym&#13;
kania grała tu rolą podstawioną zamiast winowajcy. Według innych opinii kanię, będącą na Kaszubach uosobieniem zła (jako ptak drapieżny&#13;
dziesiątkowała chłopom drób), należało symbolicznie unicestwić, a według jeszcze innych zwyczaj ten należał do „wielkiej rodziny związanych&#13;
z magią, a może pierwotnie i kultem, których celem było zapewnienie&#13;
wegetacji i płodności”3, właściwych dla okresu przesilenia letniego. Naj1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 301–307.&#13;
Zob. O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 371–373 (cz. II tomu zawiera przekład pracy&#13;
Hilferdinga). Cejnowa opublikował taki sam, ale polski tekst tego widowiska wraz z jego opisem w artykule pt. Świętojanki, czyli Sobótki, w „Nadwiślaninie”, Chełmno 1851, nr 19 (opis&#13;
jest tam bardziej rozbudowany i są w nim różnice w stosunku do wersji Hilferdinga).&#13;
3 L. Bielawski, A. Mioduchowska Ścinanie kani, w: tychże Kaszuby. Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, T. 2, Warszawa 1997, cz. I Pieśni obrzędowe, s. 93–94. Zob. też&#13;
J. Treder Zwyczaj i widowisko „Ścinania kani” w etnologii i literaturze, Wejherowo 2012.&#13;
2&#13;
&#13;
370&#13;
&#13;
�prawdopodobniej jednak wyrażać miał przestrogę dla widzów, że za złe&#13;
czyny mogą być też ukarani; odczytywany wyrok nawiązywał do spraw&#13;
społeczności wiejskiej.&#13;
Podkreślić należy na koniec wagę istotnych w tym materiale Kolberga&#13;
poświadczeń historycznych – niekiedy także podawanych za wcześniejszymi źródłami drukowanymi – dawnej bogatej tradycji obchodów karnawałowych, wielkopostnych i wielkanocnych, której dramatyczne, teatralne&#13;
formy zanikły. Do cytowanych wyżej przykładów dodać można jeszcze dwa&#13;
charakterystyczne: z Mazowsza – o dawniejszych zabawach zapustnych&#13;
oraz z Krakowskiego – o dawniej obchodzonych ostatkach:&#13;
Dawniej do tych zabaw zapustnych należały dialogi, które żaki szkolne wyprawiały z intermediami na teatrach ku temu wystawionych lub po domach&#13;
prywatnych, zwano je komedyja, a po łacinie od czasu zapustnego bacchanalia. Wystawiały dialogi przypadki z dziejów […] Ale najwięcej bawiły krotofilne&#13;
intermedia, które akt jeden komedii od drugiego oddzielały […].&#13;
Aby odmienić i powiększyć zabawę, przebierano się za dziadów i baby, Żydów&#13;
i Żydówki, Cyganów i Cyganki i grano komedie, przerywając je śmiesznymi&#13;
intermediami1.&#13;
&#13;
Jak już wspomniano, badacz niejednokrotnie informował też w kolejnych monografiach o powszechnie urządzanych dawniej widowiskach&#13;
w okresie Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy.&#13;
Ciekawym przyczynkiem, ilustrującym zainteresowanie Kolberga dawnymi intermediami i ciągłością tradycji teatru ludowego, poza publikowaną dokumentacją badacza w tym zakresie, może być pewien epizod. Otóż&#13;
w roku 1882 przedstawił on Akademii Umiejętności przepisane przez siebie&#13;
z dawnego rękopisu, tzw. kodeksu konopczańskiego, cztery „dialogi” (fragmenty?) z zawartych tam intermediów frantowsko-błazeńskich. Ten cenny&#13;
rękopis pt. Dyalogi starożytne z XVII wieku, będący wówczas w posiadaniu Biblioteki Nowina Konopków, tj. Tadeusza Konopki w Mogilanach,&#13;
spadkobiercy Józefa, Kolberg wykorzystał – jako wówczas łatwo dla niego&#13;
dostępny – sporządzając kopię owych „dialogów” z zamiarem zainteresowania Wydziału Filologicznego Akademii tym zabytkowym dokumentem&#13;
i – jak to uznali późniejsi badacze – jednym z naszych podstawowych&#13;
1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 120 oraz Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 262.&#13;
&#13;
371&#13;
&#13;
�i najciekawszych „zbiorowych kodeksów teatralnych”. Zapewne w ten sposób autor Ludu chciał się włączyć w prace Komisji Językowej tego Wydziału prowadzone nad gromadzeniem wypisów źródłowych do planowanego&#13;
słownika staropolskiego1.&#13;
W materiale Kolberga dotyczącym widowisk ludowych, wyrażających&#13;
i utrwalających ważne aspekty symboliczne tradycji kulturowej, można&#13;
więc wyróżnić dwie warstwy. Pierwszą – najcenniejszą – stanowi dokumentacja tekstowa, która przynosi nieliczne wprawdzie, ale konkretne, regionalnie przypisane scenariusze widowisk, na drugą składają się rozsiane&#13;
w poszczególnych monografiach różnorodne, niekiedy niezwykle cenne opisy, informacje rzeczowe, wskazówki źródłowe i historyczne, filiacje i paralele tekstowe, poświęcone tej dziedzinie ludowej literatury. Należałoby je&#13;
metodycznie zebrać i usystematyzować, by dokonać pełnej specjalistycznej&#13;
oceny znaczenia dokumentacji Kolberga jako źródła do dziejów teatru ludowego oraz jako świadectwa kulturowej sfery symbolicznej, składającej&#13;
się na tradycję regionalną i narodową.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Rękopis ten znajduje się obecnie w zbiorach Biblioteki Ossolineum we Wrocławiu (sygn.&#13;
6709 I). Pod nazwą kodeks konopczański opisał go S. Windakiewicz w pracy Teatr ludowy…&#13;
(s. 17), analizując zawarte w nim kilkanaście sztuk teatralnych w większości z roku 1627, ale&#13;
i z lat późniejszych XVII w., a wśród nich cztery intermedia (s. 190–206). Zapewne te ostatnie, nazwane „dialogami”, skopiował Kolberg z tego wówczas dostępnego rękopisu w Modlnicy i przedłożył je Akademii. Wskazuje na to fakt, że zachował się fragment kopii Kolberga&#13;
(rkp. Arch. PTL, teka 13, sygn. 1191/1, k. 4; brulion?) jednego z nich pt. Trzej stryszy i balwierz&#13;
(w rkp. Ossol. obecnie k. 69–81, u Windakiewicza omówienie dramatu na s. 191–192); por.&#13;
O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (T. 73/III), s. 215. Intermedium to opublikowane zostało&#13;
w: Literatura mieszczańska w Polsce od końca XVI do końca XVII w. Opracowali K. i H. Budzykowie i J. Lewański, T. II, Warszawa 1954, s. 373–382 (z informacją, że zapisano je w tzw.&#13;
kodeksie konopczańskim, a przejęte zostało z teatru szkolnego jezuitów poznańskich, gdzie&#13;
nosiło tytuły Wyprawa na brody, Wyprawa do Kiszkowa, o czym wcześniej pisał już S. Windakiewicz na s. 17). Przekazanie Akademii tych odpisów Kolberga odnotowane jest w sprawozdaniu z posiedzenia jej Wydziału Filologicznego w dniu 18 kwietnia 1882 r. (zob. „Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. X: 1884 [!], s. IV. Postanowiono wówczas o weryfikacji&#13;
wersji tekstu Kolberga z oryginałem, po użyczeniu go przez właściciela. O dalszych działaniach&#13;
w tym zakresie brak jednak informacji. Z kodeksu konopczańskiego pochodzą także oracje&#13;
wspomniane wyżej, a opublikowane przez Kolberga za J. Konopką w cz. I Krakowskiego (por.&#13;
też S. Windakiewicz Teatr ludowy…, s. 17).&#13;
&#13;
372&#13;
&#13;
�Oracje&#13;
Z obrzędowością rodzinną i zwyczajami dorocznymi ściśle związane są&#13;
również oracje towarzyszące ich celebracji i eksponujące rangę uroczystości. Okolicznościowe przemowy wygłaszane są bezpośrednio do członków&#13;
wspólnoty, do szerszego audytorium słuchaczy, których zgromadziła uroczystość rodzinna, świąteczna lub zwyczajowo-zabawowa, do uczestników&#13;
ceremonii obrzędowych i dorocznych, a więc skierowane są „na zewnątrz”,&#13;
ku odbiorcy zbiorowemu. Zgodnie ze swoją rolą w folklorze – pełnią także&#13;
w materiałach Kolberga funkcję przypisaną ściśle do określonej sytuacji&#13;
wykonawczej, są w jej kontekst uwikłane, nie były więc przez niego traktowane jako samodzielne obiekty badań i publikacji, lecz jako organiczny element opisywanych uroczystości. Do wyjątkowych sytuacji, nawet&#13;
w prymarnych rękopisach terenowych, należy zapis pojedynczych, osobnych mów; jest to wyraźnie wynik okazjonalnej, dodatkowej rejestracji,&#13;
a nie wyboru badacza.&#13;
Ludowe oracje weselne i pogrzebowe, kolędnicze, zapustne, kuligowe&#13;
itd. – jako integralna część obrzędów rodzinnych oraz zwyczajów i zabaw&#13;
dorocznych – mieszczą się więc zawsze w materiałach Kolberga w ramach&#13;
opisywanych obchodów ludowych uroczystości. Geneza tych tekstów prowadzi do staropolskiej obyczajowości szlacheckiej i szkolnej, skąd przeniknęły do społeczności wiejskich, odpowiednio tam zaadaptowane i przekształcone, choć często z wyraźnymi śladami dawnego rodowodu, kaznodziejskiego tonu i barokowej retoryki. Obowiązujące w dawnym kanonie&#13;
kultury szlacheckiej, rozpowszechniane były także w środowisku szkolnym;&#13;
jednym z najstarszych zbiorków takich oracji były S. Skoreckiego Deklamacje na dzień wielkanocny dla ćwiczenia pacholąt szkolnych (Kraków&#13;
1591), a szczególnie popularne stały się w XVII w. przez licznie publikowane wówczas podręczniki oratorskie w rodzaju K. Sakowicza Przedmowy&#13;
aktom weselnym i pogrzebnym służące (Jarosław 1626), A. Wosińskiego&#13;
Przemowy weselne i pogrzebne (Kraków 1625) czy wielokrotnie wznawianą M. Filipowskiego Spiżarnię aktów rozmaitych, przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach… (Kraków 1632)1.&#13;
1&#13;
&#13;
O staropolskim oratorstwie weselnym zob. M. Trębska Staropolskie szlacheckie oracje&#13;
weselne. Genologia, obrzęd, źródła, Warszawa 2008 (seria: Studia staropolskie Series Nova).&#13;
Autorka dokonuje przeglądu źródeł, charakteryzuje różne gatunki oracji weselnych, a za kryterium podziału genologicznego uznaje „okoliczność”, tj. moment wesela, w którym przemowa&#13;
&#13;
373&#13;
&#13;
�Anna Wieczorkiewicz, analizując gatunek z pozycji antropologa kultury i eksponując jego cechy charakterystyczne, proponuje na tej podstawie&#13;
definicję:&#13;
Oracja ludowa byłaby więc dłuższym tekstem monologicznym, zwróconym do&#13;
grona słuchaczy, związanym z określoną sytuacją, głównie o charakterze obrzędowym. Cechowałaby się ponadto wyodrębnieniem z całokształtu działań,&#13;
wysokim stopniem apelatywności i formulicznością”1.&#13;
&#13;
Podobnie wyjaśnia ten termin Julian Krzyżanowski i Teresa Brzozowska2 – obydwoje z naciskiem na przekaz do grona słuchaczy i związek&#13;
z „okolicznością” obrzędową; można więc te oba społeczne aspekty przemów ludowych uznać za cechy determinujące. Jan Adamowski podkreśla&#13;
z kolei charakter życzeniowy oracji obrzędowych jako rodzaju „wypowiedzi życzeniowych”:&#13;
Jednakże w tradycyjnej kulturze ludowej inny jest generalnie status wypowiedzi&#13;
życzeniowych. Nie mają one tam charakteru zewnętrznego, dekoracyjnego, a są&#13;
niezbywalnym elementem zachowań na równi z czynnościami3.&#13;
&#13;
W zbiorach Kolberga najwięcej jest oracji weselnych, które towarzyszą&#13;
rozmaitym momentom obrzędu, począwszy od starań o rękę dziewczyny do&#13;
zakończenia uroczystości przenosin. Są one ściśle powiązane nie z samym&#13;
obrzędem, lecz z symbolicznym znaczeniem poszczególnych weselnych aktów i okoliczności, z konkretną czynnością symboliczną w jego trakcie.&#13;
Pełnią więc różne funkcje w ramach ceremonii, a to z kolei warunkuje ich&#13;
inny kształt formalny i treściowy. Najczęstsze w zapisach wesel Kolberga są&#13;
przemowy przy zaprosinach na wesele (czwartkowych i sobotnich), przed&#13;
jest wygłaszana. Zob. też B. Nadolski Oratorstwo staropolskie, w: Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, T. II, red. J. Krzyżanowski, Cz. Hernas, Warszawa 1985, s. 87–88.&#13;
1 A. Wieczorkiewicz Słowo i gest. Dwa warianty weselnych zaprosin, „Etnografia Polska”&#13;
T. XXXV, 1991, z. 1, s. 87. Autorka wyróżnia zależnie od sytuacji „oracje cyklu rocznego i związane z życiem rodzinnym (weselne i pogrzebowe)”, przy czym weselne dzielą się dalej „zależnie&#13;
od miejsca w obrzędzie” (s. 87). Zob. też K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi, Biblioteka&#13;
„LingVariów” T. 29, Kraków 2020, s. 296.&#13;
2 J. Krzyżanowski Oracja, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 282–283, T. Brzozowska Oracja ludowa, w: Literatura polska. Przewodnik…, T. II, s. 87.&#13;
3 J. Adamowski Ludowe sposoby składania życzeń (słowo w kontekście kultury), „Język&#13;
a Kultura”, T. 6: Polska etykieta językowa, Wrocław 1992, s. 98.&#13;
&#13;
374&#13;
&#13;
�wyjazdem do ślubu i po powrocie z kościoła, przed i po błogosławieństwie&#13;
rodziców, a także przed obiadem i w trakcie ucztowania, przy rozdawaniu potraw, na zakończenie wesela i przed przenosinami panny młodej.&#13;
Wierszowane oracje weselne wygłasza najczęściej starosta weselny lub&#13;
starszy drużba. Ich stałym elementem, zwłaszcza przy rodzicielskim błogosławieństwie narzeczonych, są pouczenia moralne dla młodych, typowe&#13;
dla rytuałów przejścia, oraz życzenia formułowane w imieniu wspólnoty&#13;
i zarazem określające jej hierarchię wartości odniesioną do Boga i wiary,&#13;
w myśl których praca wyznacza sens życia, a zbawienie i życie wieczne&#13;
jego cel. Życzenia zdrowia, szczęścia, dostatku, pomyślności utożsamiane&#13;
są w tych przemowach ciągle z łaską i opieką Bożą. Jak podkreślił badacz&#13;
tekstów życzeniowych, Kazimierz Sikora, jest to wyraz ludowego zakorzenienia w sacrum1. Obrzęd zaślubin i życzenia dla młodych kreują więc&#13;
w ten sposób przyszłość wspólnoty zgodnie z moralną normą zbiorową&#13;
i służą jej zachowaniu. Do stałych składników oracji weselnych i zabiegów&#13;
retorycznych należy też uzasadnianie małżeństwa historią Adama i Ewy2,&#13;
następnie wyliczanie przysmaków weselnej uczty oraz wezwanie uczestników do zabawy, przypominające jednocześnie ich zadania i obowiązki.&#13;
Najwięcej takich oracji znaleźć można w monografii Wielkopolski, regionie, gdzie były bardzo rozpowszechnione3. Tam w części I–III opublikował&#13;
ich Kolberg kilkadziesiąt, jako przynależne do scenariuszy kilkunastu wesel&#13;
z różnych stron regionu i wygłaszane w czasie różnych aktów obrzędu,&#13;
niekiedy w nim rozczłonkowane i tworzące nawet część dominującą w stosunku do pieśni4. Obok akcentów religijnych, powtarzających się wezwań&#13;
i odwołań do Boga, Jezusa, Maryi i świętych pojawiają się w tych&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. K. Sikora Życzenia w gwarze i kulturze wsi…, s. 304–306. Dla przykładu autor przytacza tu oracje weselne w Sandomierskiem (DWOK T. 2), s. 29–30, Kujawach (DWOK T. 3),&#13;
s. 314–315, W. Ks. Poznańskiem cz. II (DWOK T. 10), s. 305–308, 322–324. Zob. też m.in. tamże,&#13;
s. 308–309, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 173, Pomorze (DWOK T. 39), s. 82–83, 113, Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 116–118. (O życzeniach i oracjach weselnych w pracy Sikory,&#13;
s. 289–308).&#13;
2 Zob. np. Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 252, 263, 281, 312, W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK&#13;
T. 10), s. 306, cz. III (DWOK T. 11), s. 85, 170–171, 204, Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. 276,&#13;
Pomorze (DWOK T. 39), s. 85.&#13;
3 Por. Z. Staszczak Wielkopolskie przemawianie obrzędowe, Poznań 2002 [seria:] „Wielkopolskie Zeszyty Folkoru” 1/2002.&#13;
4 Zob. np. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 67–75 (wesele z Mielżynka&#13;
z 1859 r.)&#13;
&#13;
375&#13;
&#13;
�przemowach także koncepty komiczne. I tak np. przy serwowaniu kolejnych potraw w czasie obiadu drużba „sadzi się przy tym na rozmaite przymówki i żarty” i w ten sposób zaprasza:&#13;
[…] na ten żur/, co trzy lata w dzieży gnił,/ na te leloski (flaki),/ co trzy lata w d…&#13;
nosiły jałoski,/ na ten Boski dar,/ co go Pan Bóg dał./ Jédzcie, pijcie, pozywajcie, /&#13;
po kiesonkach nie chowajcie,/ (tu dodaje żartobliwie:) bo będziemy rewidować/&#13;
i odebrane sami konsumować.&#13;
&#13;
Lub w trakcie zaprosin drużby na wesele:&#13;
[…] na tego wieprzka paśnego, miotłą potrąconego/ i na parę kuropat, co ich&#13;
jastrząb nie dopad1.&#13;
&#13;
Uroczysty, dydaktyczny ton bywa też niwelowany częstym zakończeniem formulicznym, przysłowiowym, z przeprosinami w rodzaju:&#13;
Tak, szanowni panowie ojcowie,/jeśliśmy się zmylili w téj przemowie/ albo&#13;
głupstwo powiedzieli,/ toć nam, prostakom, darujcie,/ bośmy lepiéj nie umieli./&#13;
Bośmy się tego nie uczyli w szkole,/ tylko za pługiem, przy cepach, w stodole2.&#13;
&#13;
Niekiedy zamiast tekstów przemów Kolberg sygnalizuje jedynie w odpowiednim momencie opisywanego obrzędu, że oracja jest wówczas wygłaszana lub streszcza ją, czasami podaje odsyłacz do podobnego tekstu&#13;
w innym weselu. Co charakterystyczne, można również spotkać wzmianki,&#13;
że mów już się nie wygłasza, że są już nieznane lub rzadko używane3. Poza&#13;
Wielkopolską liczniejsze teksty oracji weselnych spotykamy m.in. w tomie&#13;
Mazury pruskie, gdzie cytowane są wezwy i wyprośki z okolic Olecka,&#13;
Lecu, Ełku oraz „od Szczytna”, a także z okolic Olsztynka i z Małych Jerut,&#13;
jak również w Pomorzu, gdzie znalazły się przemowy weselne z Łaszewa,&#13;
&#13;
1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 235 i 266, zob. też Kujawy cz. I (DWOK T. 3),&#13;
s. 289–291.&#13;
2 O Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 229. Zob. też m.in. Krakowskie cz. II&#13;
(DWOK T. 6), s. 32, Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 277–278, Radomskie cz. I (DWOK T. 20),&#13;
s. 168, Pomorze (DWOK T. 39), s. 87, 111, Góry i Podgórze (DWOK T. 44), s. 124–125.&#13;
3 Zob.. m.in.. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 250, 252. cz. II ( DWOK&#13;
T. 10), s. 119.&#13;
&#13;
376&#13;
&#13;
�z powiatu toruńskiego i chełmińskiego oraz z opisu wesela bez bliższej&#13;
lokalizacji1.&#13;
Wiejskie oracje pogrzebowe, tzw. egzorty, dokumentowane stosunkowo&#13;
nielicznymi przekazami w literaturze etnograficznej, wyjątkowe są także&#13;
u Kolberga2. Określane przez Piotra Grochowskiego jako „ciekawy przykład gatunku funkcjonującego na styku tradycji ustnej i pisanej/drukowanej”3, teksty te mają literacki rodowód sięgający staropolskich kazań i mów&#13;
pogrzebowych. Układane w książkowym stylu nawiązującym do wzorów&#13;
drukowanych, najczęściej w formie prozatorskiej, mogły być zarówno czytane, jak i wygłaszane z pamięci po wyuczeniu się przez wykonawcę tekstu z odpowiedniego wzoru. Ich centralne wątki stanowiły skierowana do&#13;
uczestników ceremonii prośba oratora w imieniu zmarłego o przebaczenie&#13;
oraz słowa pożegnania i podziękowania. Obok tych składników głównych&#13;
pojawiają się także refleksje na temat nieodwracalności śmierci, ulotności&#13;
życia i nietrwałości dóbr ziemskich, niepewności pośmiertnych losów duszy&#13;
ludzkiej, konieczności naprawy życia i modlitwy za duszę zmarłego. Charakterystyczne są przy tym nawiązania do pieśni religijnych, Pisma św., kazań,&#13;
modlitwy i lamenty typowe dla obrzędu przejścia, rytualne formuły słowne,&#13;
ale i indywidualne elementy kompozycji, właściwe tekstom oralnym. Kolberg publikuje wprawdzie nieliczne teksty takich przemów, ale niejednokrotnie – podobnie jak w przypadku oracji weselnych – choć ich nie cytuje,&#13;
poświadcza, że są, były lub bywały wygłaszane, czasami je streszcza lub informuje o osobie oratora i momencie jego mowy w ceremonii pogrzebowej4.&#13;
Przemowy związane z obrzędowością doroczną i obchodami świątecznymi mają inny charakter i są bardziej zróżnicowane. Oracje kolędnicze&#13;
towarzyszą przede wszystkim steatralizowanym formom obrzędowym,&#13;
1&#13;
&#13;
Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 105–108, 114–122, 489–491 oraz Pomorze (DWOK&#13;
T. 39), s. 81–83, 85–87, 110–113.&#13;
2 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), , s. 79, 219–221, Mazowsze&#13;
cz. III (DWOK T. 26), s. 94–95, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 183, Sanockie-Krośnieńskie&#13;
cz. I (DWOK T. 49), s. 542.&#13;
3 P. Grochowski Oracje pogrzebowe na dawnej wsi polskiej, w: tenże Jarmark tradycji. Studia i szkice folklorystyczne, Toruń 2016, s. 20, cały tekst o tego rodzaju oracjach na&#13;
s. 15–35..&#13;
4 Zob. np. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 7–8, W. Ks. Poznańskie cz. II&#13;
DWOK T. 10), s. 79, przyp., s. 217, 221, 222, cz. III (DWOK T. 11), s. 164, Kieleckie cz. I (DWOK&#13;
T. 18), s. 63, przyp. 2, Łęczyckie (DWOK T. 22), s. 40, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 122, 123, Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 148–149.&#13;
&#13;
377&#13;
&#13;
�zwłaszcza takim jak tzw. „chodzenie” (z kolędą, z szopką, z gwiazdą, po&#13;
szczodrakach, z herodami, z turoniem, z niedźwiedziem, z kozą, z kobyłką, z bocianem, z kogutkiem, z gaikiem, „po pucherach”, po dyngusie itd.),&#13;
w trakcie kuligów, z okazji Popielca, Niedzieli Palmowej, Poniedziałku&#13;
Wielkanocnego, wiosennego maiku itd. Jako element zimowego, zapustnego&#13;
i wiosennego kolędowania obrzędowego teksty te, specjalnie przygotowane&#13;
na daną okazję, mają charakter życzeniowy, są oracjami przede wszystkim&#13;
życzącymi1. Sens tych życzeń sprowadza się do zapewnienia odwiedzanym&#13;
domom zdrowia, pomyślności, dostatku, potomstwa, ochrony przed siłami&#13;
zła, a więc dobra z udziałem siły wyższej. W zamian za dar słowa oratora kolędnicy oczekują podarku, datku od gospodarzy domu, co wyrażają&#13;
w „przymówkach”, często wyszukanych, w odpowiednich perswazjach czy&#13;
w próbach zawstydzenia skąpych gospodarzy. Odpowiedzią jest wylewne&#13;
podziękowanie za datek lub złorzeczenie czy wręcz groźba w razie odmowy wynagrodzenia. Sednem kolędowania jest więc symboliczna wymiana&#13;
darów. W oracjach kolędniczych, jak i w równolegle śpiewanych kolędach&#13;
życzących, odnaleźć można, zwłaszcza w topice i symbolice, ślady dalekiego&#13;
historycznego rodowodu sięgającego jeszcze czasów pogańskich, wiary, że&#13;
wegetacyjne rytuały przyczyniają się do oczekiwanych zmian w przyrodzie,&#13;
następujących wraz z przesileniem zimowym (tj. do zwycięstwa światła&#13;
i życia) i wiosennym (do ostatecznego pożegnania zimy w nadziei na nowe&#13;
zbiory i dostatek). O życzącym charakterze oracji kolędniczych decyduje&#13;
zawarta w nich intencja życząca, której towarzyszy przekonanie o sprawczej, kreatywnej mocy słowa; są one integralną częścią rytuału obrzędowego i stanowią odbicie ludowego religijno-magicznego postrzegania świata.&#13;
K. Sikora pisał, że życzenia okolicznościowe i oracje kolędnicze są&#13;
swoistym rytuałem (stwarzającym) słownym, funkcjonują jako tekst obrzędowy&#13;
w funkcji religijno-magicznej, utrwalony w lokalnej tradycji. To podstawowa&#13;
przyczyna daleko posuniętej rytualizacji i konwencjonalizacji formuł życzących&#13;
w kulturze oralnej wsi polskiej (i względnej trwałości ich relacji wobec wzorca)2.&#13;
1 Zob. K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi…, s. 145–288 (o oracjach i życzeniach&#13;
kolędniczych), J. Adamowski Ludowe sposoby składania życzeń…, s. 97–105. O obrzędzie kolędowania zob. też J. Bartmiński [Wstęp do]: Polskie kolędy ludowe. Antologia, zebrał, wstępem,&#13;
komentarzami i przypisami opatrzył…, Kraków 2002, S. Niebrzegowska-Bartmińska Wzorce&#13;
tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej, Lublin 2007.&#13;
2 K. Sikora Życzenie w gwarze i kulturze wsi…, s. 164. Por. też A. Engelking Klątwa. Rzecz&#13;
o ludowej magii słowa, wyd. 2 popr., Warszawa 2010.&#13;
&#13;
378&#13;
&#13;
�Obok pewnego powtarzalnego szablonu widoczne jest jednak w tych&#13;
tekstach szukanie sposobów indywidualnej ekspresji, pojawiają się zabiegi&#13;
i figury retoryczne, zmierzające do upiększenia i wydłużenia przemowy,&#13;
takie jak: porównania, paradoksy, anegdoty, hiperbole, zabawne skojarzenia, obrazowe listy życzeń obfitości, a przede wszystkim humor i radość. Szczególnie urozmaicone elementami komicznymi, parodystycznymi,&#13;
prześmiewczymi są oracje karnawałowe, pełne pomysłów groteskowych,&#13;
nonsensownych, absurdalnych, w których nie chodzi o sens, lecz o przyciągnięcie uwagi czy rozbawienie słuchaczy; ten rodzaj mów kończy się też&#13;
na ogół prośbą o datki.&#13;
Przemowy rozproszone w poszczególnych tomach Kolberga, w rozdziałach poświęconych dokumentacji zwyczajów – choć stosunkowo nieliczne – ilustrują tę rozmaitość środków treściowych i formalnych. I tak np.&#13;
w oracjach życzących, wygłaszanych w czasie kolędowania w drugie święto&#13;
Bożego Narodzenia, w dzień św. Szczepana i w Nowy Rok pojawiają się&#13;
nawiązania w duchu pastorałkowym do narodzin i niemowlęctwa Jezusa.&#13;
We Wzdowie w Sanockiem mali kolędnicy witają gospodarzy słowami:&#13;
[…] (w) czas radości, czas wesela, mamy witać Zbawiciela./ Gdy Jezus maluśki&#13;
wyciągnął rączki z pieluszki/ i nas pobłogosławił, na tej ziemi dłużej sie zabawił.&#13;
&#13;
A na koniec winszowania proszą o wybaczenie pomyłek, „jak sam Pan&#13;
Jezus przebaczył pastuszkom przy żłobie”1.&#13;
W Ubiniu na Rusi Czerwonej tak kończą przemowę:&#13;
[…] Pan Jezus maluśki pogubił pieluszki,/ a ja za nim chodzim, pieluszki znachodzim./ A wy, moi państwo, mile to przyjmujcie,/ a mnie za oracyję kolędę darujcie2.&#13;
&#13;
W oracji kolędujących chłopców w Sieradzkiem winszowaniom noworocznym i prośbie o datek towarzyszy motyw w podobnym duchu: małe&#13;
dzieci zbierają kwiaty i rzucają je w drodze na powitanie Jezusa3.&#13;
Istotne dla życzeń dla domu jest przy tym wyliczanie wymiernych dóbr,&#13;
jak np. pod Limanową czy w Łącku:&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. 109.&#13;
O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK T. 56), s. 65, nr 7.&#13;
3 O. Kolberg Kaliskie (DWOK T. 23), s. 65.&#13;
2&#13;
&#13;
379&#13;
&#13;
�Niek bedzie pochwálony Jezus Krystus! /Na scęście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie,/ zeby się darzyło wsystko stworzenie:/ kurki cubate,/ gęski siodłate,/&#13;
panny pękate./ Wiela pępusków, tyla cielusków,/ wiela pętlicek, tyla cielicek,&#13;
/w każdym kątku po dzieciątku/, a na piecu troje.&#13;
Na szczęście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie, /zeby sie rodziuło w komorze,/&#13;
wodziuło w oborze,/ co dej, Panie Boze./ Na kazdem miejscu, zeby stał snopek&#13;
przy snopku,/ kopa przy kopie,/ a gazda między kopami,/ jako gwiázda pomiędzy&#13;
gwiázdami1.&#13;
&#13;
Elementami komicznymi wyróżniają się oracje bachusowe, w rodzaju&#13;
wygłaszanej przez wspomnianego już Zapusta pod Krakowem, który obchodzi wieś w towarzystwie Profesora z oślą głową i Dziada z koszykiem&#13;
na datki i tak się przedstawia:&#13;
Ja jestem Zapust, mantuańskie książę, /idę z dalekiego kraju, /gdzie psy ogonami&#13;
szczekają,/ ludzie gadają łokciami,/ a jedzą uszami. /Słońce o zachodzie wschodzi,/ a o wschodzie zachodzi,/ a kurczę kokoszę rodzi,/ każdy na opak gada,/&#13;
a deszcz z ziemi do nieba pada.&#13;
&#13;
A na pytanie gospodarza o towarzyszącego mu Profesora odpowiada:&#13;
Uczony osieł, co mieszka w stodole,/ jest profesorem, uczy dzieci w szkole./ Jako&#13;
zadzwoni, zeby wnet skakały,/ a półkwaterkiem gorzałkę pijały2.&#13;
&#13;
Starszym świadectwem żartobliwych oracji mogą być dwa wierszowane&#13;
parodystyczne teksty z XVII stulecia przytoczone przez Kolberga3. Pierwszy&#13;
to cytowana za J. Konopką burleskowa „Gregorianka” żakowska, wygłaszana&#13;
w czasie dawnego szkolnego święta w dniu 12 marca, wykpiwająca szkołę&#13;
i naukę różnych rzemiosł, czyli z motywem znanym od średniowiecza. Druga jest komiczną przemową ówczesnych „pueri” (chłopców, uczniów), pucheroków, utrzymaną w duchu tzw. albertusów, humorystyczno-satyrycznych&#13;
obrazków dramatycznych popularnych od XVI wieku. Tradycja ta, odnotowana przez Kolberga, wywodzi się z dawnego zwyczaju kwestowania biednych żaków krakowskich przed kościołami i po domach, wygłaszających&#13;
przy tym śmieszne, absurdalne przemowy. Zakazana przez kurię biskupią&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 62–63 i 64&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 266–267.&#13;
3 Tamże, s. 366–369 (za J. Konopki Pieśniami ludu…, s. 141–143 i 72–75).&#13;
2&#13;
&#13;
380&#13;
&#13;
�pod koniec XVIII wieku, przeniknęła na podkrakowską wieś i utrzymuje&#13;
się do dziś, m.in. w Zielonkach, Bibicach, Tomaszowicach, Modlnicy i Modlniczce. Kolberg opisał tzw. puchery, popularny w Krakowskiem zwyczaj&#13;
wiosennego kolędowania w Kwietną Niedzielę, według badaczy sięgający rodowodem do dawnych gregorianek, przytaczając przy tym zabawne oracyjki&#13;
pucheroków, które nawiązują m.in. do prześmiewczych kazań tzw. „biskupa&#13;
żakowskiego”1. Niektóre z takich mów upowszechniły się w dziecięcym repertuarze kolędników w różnych regionach i wygłaszane bywały w czasie&#13;
różnych świątecznych obchodów, nie tylko w Kwietną Niedzielę jak pod&#13;
Krakowem. Przykładem może być w materiałach Kolberga zapisanie na Mazurach – jako „wielkanocne przypowiastki” – dwu wersji jednej z najpopularniejszych: „A ja mały zacek, laze jak robacek” oraz: „A ja mały zacek, wlaz’em&#13;
na krzacek” czy wplecenie ich wariantu w żartobliwą orację noworoczną&#13;
w Sieradzkiem2. Dla oracji komicznych tego rodzaju, stanowiących wyraźnie&#13;
obrzędową formę składania życzeń, charakterystyczne są też pogłosy literatury sowizdrzalskiej, które również odnajdujemy w mowach cytowanych&#13;
przez Kolberga. Np. w Janowcu pod Kozienicami „żaczek osmalony sadzami”,&#13;
wędrujący w Kwietną Niedzielę po wsi z kilkoma innymi chłopcami opowiada absurdalną historyjkę o kradzionych kurach, którą kończy słowami:&#13;
A bodaj ja z góry spad,/ jeżelim ci kury krad./ Nie ja krad, ojciec krad,/ matka&#13;
gotowała, a synek jad3.&#13;
&#13;
Podobne ślady wykazuje oracja pucheroków, pochodząca z okolicy Olkusza i Trzebini przywołana w czasie obchodu koniarza, jeźdźca na drewnianym koniu, którego osobliwe przygody należą do kategorii adynatów,&#13;
co ilustruje fragment:&#13;
Rznąłem babę o piec,/ wypadł z niéj żelazny chłopiec./ A z tego chłopca/ baran&#13;
i owca./ A z tego barana/ mléko i śmietana./ A z téj śmietany/ kościół murowany./ A w tym kościele nie ma świętości,/ jino końskie i kobyle kości./ A ja wam&#13;
powiedział/ taką oracyją,/ jak mi nic nie dacie,/ to was pozabijam4.&#13;
1 Tamże, s. 274–278. Zob. też R. Gansiniec Gregorianki, „Pamiętnik Literacki” 1954, T. 45,&#13;
nr 2, s. 425.&#13;
2 O. Kolberg Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 89, Kaliskie (DWOK T. 23), s. 65.&#13;
3 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 100.&#13;
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 276 (za J. Konopką Pieśniami ludu…, s. 78–&#13;
79).&#13;
&#13;
381&#13;
&#13;
�Wariantowy tekst znalazł się w części III Mazowsza; tam jest to „gadka”&#13;
chłopców-przebierańców obchodzących w Kwietną Niedzielę domy w okolicy Siennicy, Mińska1. Podobnie absurdalne koncepty zawierają mowy&#13;
dyngusowe; recytują je np. przebrani za ułanów chłopcy w czasie obchodu z drewnianym barankiem trzymającym drewnianą piłę, czyli traczem,&#13;
w drugie święto Wielkanocy pod Krakowem2.&#13;
Znajdujemy też w materiałach Kolberga rzadkie oracje kuligowe. Najczęściej jest to przemowa wygłaszana do gospodarzy przez starostę prowadzącego wesele, którego inscenizacja jest częścią zabawy. Wita on domowników, przedstawia odpowiednio przebranych weselników – uczestników&#13;
kuligu, wzywa do „staropolskiej zabawy”. W Krakowskiem w oracji takiej&#13;
przedstawia on kolejno „weselne grono”: obok państwa młodych druhny&#13;
i drużbów, Górali i Góralki, Organistę, Żyda arendarza, Wróżkę, Cyganów,&#13;
w końcu „różne stany, dzieci, panie” itd. Mowę ma też organista, „człek&#13;
duchowny i uczony, i wymowny”, który występuje w towarzystwie swoich&#13;
uczniów i tak ją zaczyna, zwracając się głównie do młodej pary:&#13;
Staję przed wami z animuszem,/ z uczonych szkołaków prezencyją/ i taką wam&#13;
palę oracyją:/ „Żyj, złączona paro, setne lata,/ niech ci sprzyjają bona fata./Niech&#13;
Twój wiek tak upływa/ jak ambrozyjska oliwa […]”3.&#13;
&#13;
Inny styl prezentuje przemowa „ociężałego organisty” z 1850 roku spod&#13;
Mszczonowa w części I Mazowsza; jest sztuczna i pompatyczna, z wtrącanymi makaronizmami, z pretensjonalnym szadzeniem dla dodania sobie&#13;
„uczoności”, lecz przerywana prośbą o kubek miodu4. Z kolei prowadzący&#13;
kulig pod Jordanowem na Podbeskidziu wygłasza orację składną, prostą,&#13;
z żartobliwą pochwałą „poćciwych Krakusów” przybyłych z kuligiem i ze&#13;
„scerymi” życzeniami dla gospodarzy, zachowując w niej konsekwentnie&#13;
mazurzenie5.&#13;
Warto na koniec wskazać na oryginalną orację wygłaszaną na Kaszubach&#13;
we wspominanym wyżej widowisku „Ścinanie kani”, którego tekst przedrukował Kolberg za Hilferdingiem. Sołtys, jeden z wybranych urzędników&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 75–76.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 286–287.&#13;
3 Tamże, s. 256–257.&#13;
1 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 118–119.&#13;
5 O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s 82–83.&#13;
2&#13;
&#13;
382&#13;
&#13;
�uczestniczących w wykonaniu wyroku, przedstawia się tam zgromadzonym&#13;
jako karczmarski syn i zachwala swoje trunki jako przynoszące bogactwo,&#13;
po czym zwraca się do kani osadzonej na kole przed ścięciem głowy z groźbą nieuniknionej kary1.&#13;
Zatem także w zakresie specyficznego typu tekstów, jakimi są oracje, materiał Kolberga okazuje się zróżnicowany zarówno pod względem formalnym, jak i treściowym, i dokumentuje łączące się w nich cechy dawnej sarmackiej i barokowej poetyki, rozwlekłej czasami i schematycznej, z chłopską prostodusznością, inwencją i humorem, wylewnymi powinszowaniami&#13;
i życzeniami, niekiedy z nadmiernym panegiryzmem w stronę adresatów&#13;
tych przemów. Obok krasomówczych popisów, często zapożyczonych z popularnych broszur, absurdalnej erudycji, w której nie chodzi o sens, ale&#13;
o oryginalność ujęcia tematu, o sposób wygłaszania i o poklask słuchaczy,&#13;
odnajdujemy w tych tekstach prostą ludową poetykę, z jej specyficznym&#13;
liryzmem i komizmem. Przemowy te odzwierciedlają też religijno-magiczny światopogląd ludowy, z jego systemem wartości i kanonem etycznym&#13;
odniesionym do wiary, w którym liczy się przede wszystkim ziemia i gospodarstwo, rodzina i praca.&#13;
Formuły magiczne&#13;
Zamówienia, zaklęcia, zażegnania, należące do tzw. okolicznościowych,&#13;
małych form folkloru, to według definicji Heleny Kapełuś „słowne formułki&#13;
towarzyszące czynnościom magicznym, mające na celu skłonienie mocy&#13;
pozaludzkich do uległości wobec osoby, która formułkę taką powtarza”2. Są&#13;
one w materiałach Kolberga bardzo rzadkie, podobnie jak w ogóle&#13;
u zbieraczy XIX wieku. Ponieważ stanowiły przeważnie integralną część&#13;
1 Na ten tekst zwrócił już uwagę J. Krzyżanowski, zob Oracja, w: Słownik folkloru polskiego…, s. 284–285, określając go jako „wysoce charakterystyczny, choć zagadkowy”.&#13;
2 H. Kapełuś Zamówienia, zaklęcia, w: Literatura polska… T. II, s. 671. Zob. też J. Krzyżanowski Zamówienie, w: Słownik folkloru polskiego… s. 459–461 – tam autor pisze: „Zamówienie – zaklęcie, zażegnanie, formuła słowna o charakterze magicznym, obliczona na wywołanie&#13;
doraźnego skutku, zapobieżenie zjawisku niepożądanemu lub wystąpienie pożądanego”. O definiowaniu tych pojęć i ich związkach w terminologii folklorystycznej zob. też m.in. A. Engelking&#13;
Klątwa. Rzecz o ludowej magii słowa, Wrocław 2000, S. Niebrzegowska-Bartmińska Wzorce&#13;
tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej, Lublin 2007. Terminy te były i są często&#13;
używane wymiennie.&#13;
&#13;
383&#13;
&#13;
�zrytualizowanych zabiegów magicznych, skrywane i chronione były jak&#13;
wszystkie przejawy magii ludowej przed „obcymi”. Zastrzeżone jedynie dla&#13;
osób wtajemniczonych: czarowników i czarownic, wróżbitów, wróżów, zielarek, znachorów i znachorek, tzw. „mądrych bab”, „ciot”, owczarzy, dziadów wędrownych itd., tj. nielicznych wybranych członków wspólnoty, stawały się dostępne jedynie w określonej relacji osobowej (np. uzdrowiciel&#13;
– pacjent). Osoby te uczyły się odpowiednich formuł w specjalny sposób&#13;
i zobowiązane były do utrzymania ich w tajemnicy; często była to wiedza&#13;
dziedziczona od rodziców i najbliższych krewnych. Przekazane profanowi&#13;
traciły swoją tajemną moc, stąd trudność w pozyskiwaniu ich przez badaczy. Były też zwalczane przez duchowieństwo i przez skierowaną przeciwko&#13;
przejawom magii racjonalną myśl oświeceniową, kontynuowaną w XIX stuleciu; nie chciano się więc do nich przyznawać. Ta cecha tajności zdecydowała o niewielkim zasobie takich tekstów w zbiorach etnograficznych XIX&#13;
wieku. Świadczą o tym często materiały i świadectwa zebrane przez Kolberga. Np. w trakcie zabiegu leczenia uporczywego bólu głowy w Głuszynie na Kujawach uzdrawiacz ustala najpierw, kto „zadał czary”, zanurzając&#13;
w szklance wody trzy kawałki węgla i trzy kawałki chleba. Jeśli najpierw&#13;
tonie węgiel, znaczy to, że sprawcą „zadania” jest mężczyzna, gdy chleb –&#13;
kobieta, po czym – czytamy dalej -– „wodę te wylewają w cztery kąty izby,&#13;
przy odmawianiu czarodziejskich pacierzy. (Jakich? – Nie można się było&#13;
dowiedzieć)”1. Komentarz ten, pochodzący od samego Kolberga lub od jego&#13;
informatora, autor pozostawił w druku. W raptularzu Antoniny Konopczanki, która notowała dla Kolberga wywiady, relacje i opowieści bezpośrednio&#13;
z ust mieszkańców Modlnicy i sąsiednich wsi, zbieraczka utrwaliła m.in.&#13;
taką wypowiedź znakomitej narratorki z Modlnicy, Jadwigi Skoczkowej:&#13;
Zażegnywacze znają sposoby lekarskie i te robiąc na żądających, odmawiają&#13;
formuły na paciorkach różańcowych. Zażegnywają oni od ukąszenia psa wściekłego, gadów jadowitych, od ognia, gradów, piorunów, chorób zaraźliwych.&#13;
Każdy zażegnywacz ma swój własny sekret, po największej części do jednego&#13;
przedmiotu. […] Nikogo zażegnywacz za nic w świecie sekretu nie nauczy, a umierając, tylko jednej osobie pod przysięgą tajemnice pozostawia. […] Gdyby jednego&#13;
słowa nie dodał do formuły odmawianej, wszystko na nic2.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 94.&#13;
O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 35. Podobnych wypowiedzi&#13;
o zachowywaniu w tajemnicy formuł zamówień (ukr.: prymowy) jest więcej, zob. m.in. także&#13;
2&#13;
&#13;
384&#13;
&#13;
�Zdarzają się też relacje z wskazaniem konkretnych miejsc i osób, jak np.&#13;
ta z Pokucia:&#13;
Umiejący przymawiać (zaklinać) tak wid urokiw, jak i od innych słabości znachor w Ispasie, Kośt´ Semetiuk (który umarł r. 1881 r., mając lat 92) żadną miarą&#13;
przymowy tej nikomu powiedzieć nie chciał, tłumacząc się tym, że gdyby powiedział, to przymowa ta od niego nikomu by już nie więcej pożytku nie przyniosła,&#13;
osobie zaś takiej, która ny znaje wid sebe, jeszcze by zaszkodziła. Nie chciał&#13;
nawet wyuczyć jej swojego wnuka dla tejże samej przyczyny1.&#13;
&#13;
W polskich wierzeniach i światopoglądzie ludowym magiczna wizja&#13;
świata splatała się z przekonaniami i praktykami chrześcijańskimi. Stąd charakterystyczny dualistyczny, synkretyczny obraz „świata nadzmysłowego”&#13;
odwołującego się do sił pozaziemskich, w którym łączyły się wierzenia, modlitwy, wezwania i prośby kierowane w potrzebie do religijnego autorytetu&#13;
Boga, Matki Bożej i świętych patronów od różnych ludzkich spraw oraz wyobrażenia i czynności magiczne, które zakładały osiągnięcie konkretnego,&#13;
pragmatycznego celu poprzez przywołanie wsparcia mocy z innego świata,&#13;
mocy bliżej nieokreślonego sacrum, niekiedy o charakterze demonicznym,&#13;
za pomocą rytualnych aktów werbalnych i działań praktycznych. Modlitwa&#13;
jako wyraz działania religijnego może, ale nie musi być wysłuchana, zależnie od zamysłu Boga, zamówienie, sedno działania magicznego, prowadzi&#13;
bez wątpliwości do osiągnięcia konkretnego skutku dzięki rytualnej funkcji&#13;
słowa2. I stąd m.in. obecne w folklorze – jak to ujął J. Bartmiński – „formuły zamówień magicznych wzbogacone fragmentami modlitw” czy jak&#13;
to określił wręcz J. Krzyżanowski, pisząc, że „[…] zamówienie otrzymywało&#13;
Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 161, nr 6 i s. 167, nr 39, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 81,&#13;
nr 166, Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 208, nr 6, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15),&#13;
s. 136, nr 5, s. 152, nr 4 (tam Kolberg pisał: „W ogólności wszystkie te sprawy (gdy o nie zapytani) w największej chowają tajemnicy. Dlatego, chcąc się dowiedzieć, jakim sposobem Mądrzy&#13;
leczą, ani jednego słowa od nikogo wyciągnąć nie można. Trzeba więc chyba zmyśleć samemu&#13;
chorobę i zażądawszy pomocy i porady Mądrej, pilnie na wszystko uwagę zwracać”).&#13;
1 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 133, nr 7. Warto tu zaznaczyć, że podawanie&#13;
nazwisk zażegnywaczy i zamawiaczy, jak w tym cytowanym tekście, pojawia się u Kolberga w takich relacjach rzadko. Wyjątkowy jest pod tym względem opis wierzeń w Pokuciu&#13;
właśnie, gdzie nazwiska osób wyspecjalizowanych w praktykach magicznych różnego rodzaju&#13;
występują częściej (zob. tamże, m.in. s. 111, 112, 114, 116–118, 121, 127, 128, 161).&#13;
2 Por. J. Rękas Zaklęcie, zamówienie, zażegnanie. Magiczna moc słów w folklorze słowiańskim, „Poznańskie Prace Slawistyczne” 2012, nr 3, s. 23–24.&#13;
&#13;
385&#13;
&#13;
�nieraz postać modlitwy do danego patrona lub aluzji do pobożnej legendy”1.&#13;
Mówią o tym także relacje Kolberga. Pisał on np., że wiejscy uzdrawiacze,&#13;
nie przyznając się do swoich praktyk, tłumaczą, że „znachor wezwany do&#13;
chorego odmawia nad nim tylko pacierze, nie zaś inne formułki […] na to,&#13;
aby obok użycia lekarstwa doktorskiego wezwanym także został i Pan Bóg&#13;
na pomoc, co przecież nikomu szkody przynieść nie może”2.&#13;
W innych miejscach czytamy komentarze w podobnym duchu:&#13;
Przydana modlitwa do każdej ceremonii Mądrych utwierdza w ludzie przekonanie, że czynność ta złą być nie może, lecz owszem, z wiedzą i wolą Boga się&#13;
dzieje, lubo często największe niedorzeczności te gusła w sobie mieszczą.&#13;
Szczególniej wiele zabobonów łączono z modlitwą, a raczej z formułą modlitwy&#13;
i dziś jeszcze przywiązują je do podobnych modlitewek i rzeczy poświęconych […]3.&#13;
&#13;
O roli samej modlitwy i praktyk religijnych w życiu codziennym wsi,&#13;
zwłaszcza w kontaktach wzajemnych i wobec zagrożeń i obaw, pisał Kolberg wielokrotnie w kolejnych tomach Ludu4.&#13;
Istotą działań magicznych była wiara w sprawczą, kreacyjną moc słowa,&#13;
które w świecie magii uznawane było za byt realny, zdolny oddziaływać&#13;
na otaczającą rzeczywistość pod warunkiem, że zostanie wypowiedziane&#13;
w koniecznej zrytualizowanej formie, we właściwym miejscu, czasie i okolicznościach, z użyciem skutecznych rekwizytów, w trakcie równorzędnych&#13;
rytualnych czynności5. Jak pisze S. Niebrzegowska-Bartmińska: „W tekście&#13;
magicznym słowo jest nie tyle odpowiednikiem myśli, co sposobem działania, zdarzeniem […]”6.&#13;
1 J. Bartmiński Folklor – język – poetyka, Wrocław 1990, s. 13, J. Krzyżanowski Zamówienie…, s. 460.&#13;
2 O. Kolberg Pokucie cz. III (DWOK T. 31), s. 161, nr 7.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 153, nr 5, s. 119, nr 74.&#13;
4 Zob. np. O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 76–77, nr 1, Chełmskie cz. I (T. 33),&#13;
s. 17–18, 21.&#13;
5 Zob. A. Engelking Rytuały słowne w kulturze ludowej. Próba klasyfikacji, „Język a Kultura”,&#13;
T, 4: Funkcje języka i wypowiedzi, Wrocław 1991, s. 75–85, S. Niebrzegowska-Bartmińska Idea&#13;
działającego słowa w tekstach polskich zamówień, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury”&#13;
T. 13: 2001, s. 101–115, M. Marczewska Performatywność polskich zamówień znachorskich, „Język a Kultura”, T. 23: Akty i gatunki mowy w perspektywie kulturowej, Wrocław 2012, s. 367–381.&#13;
6 S. Niebrzegowska-Bartmińska Idea działającego słowa…, s. 113. Podobnie ujmuje to&#13;
J. Adamowski: „››W folklorze bowiem słowo i działanie równoważą się całkowicie‹‹. Najwyraźniej widać to może w magii, gdzie tak ważną rolę odgrywa leczenie słowem” (zob. Ludowe&#13;
&#13;
386&#13;
&#13;
�Praktyki magiczne, czyli czary towarzyszyły wszystkim sytuacjom&#13;
życiowym i codziennym zajęciom mieszkańców wsi, stosowane były wobec wszelkich zagrożeń, klęsk żywiołowych i nieszczęść, szczególnie chorób, dla odegnania uroków i czarów, w przełomowych momentach cyklu&#13;
życia człowieka (chrzest, małżeństwo, śmierć) oraz cyklu świata przyrody&#13;
i jej ważnych zjawisk. Służyły jednak nie tylko zapobieganiu, unieszkodliwianiu i odwracaniu zła, ale i przeciwnie, jego sprowadzaniu na drugiego&#13;
człowieka, sąsiada, wroga. Słowo sprawcze, które – jak wierzono – miało&#13;
zapewniać kontrolę nad światem, ochronę przed wszelkimi nieszczęściami&#13;
i odwrócenie złego porządku rzeczy lub odwrotnie – mogło też stawać się&#13;
narzędziem zemsty, odwetu, kary, wymierzenia sprawiedliwości. Pełniło&#13;
zatem w tych praktykach magicznych różną funkcję1. Rytualne formuły&#13;
słowne w powiązaniu z określonymi zachowaniami i praktykami magicznymi miały więc z jednej strony przeciwdziałać złu, chronić i zabezpieczać przed nim (zażegnania) lub powodować usunięcie, odwrócenie zjawisk&#13;
złych, które już zaszły, zwłaszcza chorób (zamówienia), a z drugiej strony&#13;
wywoływać określone skutki szkodliwe bądź pożyteczne, tj. sprowadzać&#13;
nieszczęścia, „zaczarować” człowieka lub zwierzę, „rzucić urok” lub odwrotnie, przynosić dobro, np. pogodę czy urodzaj (zaklinania negatywne&#13;
lub pozytywne)2.&#13;
Kolberg od początku swych prac nad Ludem zauważał obecność zamówień i zaklinań w życiu codziennym wsi i w jej wierzeniach. Już w liście&#13;
otwartym z 1865 roku, gdy formułował swój program badań, wymieniał&#13;
sposoby składania życzeń…, s. 103, cytat wewnętrzny za: M. Mauss Zarys ogólnej teorii magii,&#13;
w: Socjologia i antropologia, Warszawa 1973, s. 72).&#13;
1 A. Engelking proponuje podział rytuałów słownych ze względu na cele, jakim służą, na&#13;
trzy kategorie: 1. rytuały stwarzające (tj. zaklinania), w których człowiek „chce, żeby coś się&#13;
stało”; 2. rytuały ochraniające, w których chodzi o to, „żeby coś się nie stało” (unikanie zła lub&#13;
zapobieganie mu poprzez zażegnania) oraz 3. rytuały odczyniające (zamawiania), gdy człowiek&#13;
chce, żeby coś, co się już stało, odwrócić, oddalić, unicestwić (zob. Rytuały słowne…, s. 77–84).&#13;
Ludowy rytuał słowny autorka definiuje zaś tak: „Rytuały słowne czy – inaczej – rytualne gatunki mowy to takie akty, w których kontakt człowieka ze sferą sacrum dokonuje się przede&#13;
wszystkim przez mówienie. Rytuały te są w istocie aktami nie wyłącznie werbalnymi, lecz całościowymi: werbalno-fizyczno-mentalnymi i mają moc kreacyjną, moc wywoływania (w przekonaniu uczestników i odbiorców rytuału) realnych skutków w rzeczywistości” (tamże, s. 75–76).&#13;
2 Z kolei J. Rękas tak określa te trzy rodzaje formuł magicznych: „Magiczne nazwanie,&#13;
przywołanie, zobowiązanie mocy – zaklęcie, zaklinanie”; „Moc lekiem na działanie mocy – zamówienie”; „Ochrona przed mocą – zażegnanie” (zob. Zaklęcie, zamówienie, zażegnanie…,&#13;
s. 18, 21, 24).&#13;
&#13;
387&#13;
&#13;
�ten rodzaj tekstów folkloru dwukrotnie. Przedstawiając jako przedmiot badań „wieś i chatę”, określał w punkcie 1. problemy szczegółowe, pisząc&#13;
m.in.: „Jakie są zwyczaje przy budowaniu lub zwaleniu chałupy, jakie zabobony (może podania lub zaklęcia w narzeczu ludowym)?”. A w punkcie&#13;
7. wymieniał: „Zabobony, gusła (zaklęcia), przesądy (lekarskie, myśliwskie,&#13;
pasterskie, o zwierzętach i ptakach, karczemne, domowe, gospodarskie itp.)&#13;
[…]”1. W swojej długiej praktyce badawczej koncentrował się, jak to zresztą&#13;
sugerują już cytowane fragmenty, przede wszystkim na funkcji tych tekstów, uwikłanych organicznie w szerszy kontekst sytuacyjny, okolicznościowy. Nie podejmował prób definiowania i wyodrębniania z konsytuacji&#13;
poszczególnych rzadko przywoływanych formuł, ale w miarę możliwości&#13;
najdokładniej opisywał ów kontekst, najczęściej dotyczący lecznictwa,&#13;
w rozdziałach pt. „Choroby i leki”, „Przesądy lekarskie” itp. Nawet wówczas, gdy w takim dziale znalazł się podrozdział pt. „Zamawiania. Zaklinania. Zażegnywania. Guślarskie praktyki”, nie stosował, niekiedy za swoim&#13;
źródłem, wyraźnych rozróżnień terminologicznych dla tych działań, lecz&#13;
opisywał „szczególne przypadki” najrozmaitszych chorób i przypadłości,&#13;
w których są one stosowane jako środki zaradcze. A ich łączną cechą był&#13;
fakt, że pod tymi określeniami – jak pisał – „niepoliczone ukrywają mieszkańcy tajemnice sposobu leczenia tak ludzi jako i bydła” oraz że stosujący&#13;
te środki „przywiązują wiarę do swojej niby tajemniczej władzy i mniemają,&#13;
że istotnie przez zaklęcia i zażegnywania albo zamawiania odwracają słabość lub jaką uporczywą chorobę”2.&#13;
Helena Kapełuś tak charakteryzowała te małe formy folkloru:&#13;
Zazwyczaj są to teksty krótkie, rytmiczne, o nieregularnym wierszu, częściowo&#13;
rymowane, zawierają kilka stałych składników, jak inwokacja do mocy niebieskich z prośbą o „szczęśliwą godzinę”, w której zamówienie będzie skuteczne,&#13;
odesłanie bólu, choroby, uroku, chmury do miejsca, skąd zło przyszło lub tam,&#13;
gdzie nie może nikomu szkodzić, a wreszcie prośba o skuteczność zabiegu3.&#13;
&#13;
Formuły te mogą jednak przybierać nie tylko formę prośby obłaskawiającej i przepraszającej, ale i żądania, polecenia, groźby, złorzeczenia&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”… (DWOK T. 64), s. 103 i 104.&#13;
O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 17), s. 155–156. Zob. też tamże, s. 157–158 (opis).&#13;
Materiał ten przytoczył Kolberg za rozprawą J. Gluzińskiego Włościanie polscy…, s. 553–557.&#13;
3 H. Kapełuś Zamówienia, zaklęcia…, s. 671.&#13;
2&#13;
&#13;
388&#13;
&#13;
�w stronę złych mocy, diabła, cioty, czarownicy itp. osób żywych i postaci&#13;
demonicznych. Mogą być wyrażane w postaci prostych pojedynczych zdań,&#13;
a także dłuższych sekwencji tekstowych, z wtrętami i zwrotami pozbawionymi sensu i niezrozumiałymi dla innych, więc mającymi pozór wiedzy&#13;
i skuteczności. W kategoriach etnolingwistycznych zamówienia, podobnie&#13;
jak inne teksty folkloru,&#13;
nie są doraźnie tworzonymi komunikatami, przeciwnie, są powtarzalne, mają&#13;
charakter klisz językowych, tzn. wykazują wysoki stopień stabilizacji w aspekcie&#13;
leksykalnym, składniowym, semiotyczno-logicznym, przedmiotowym1.&#13;
&#13;
W materiałach i monografiach Kolberga formuły magiczne pojawiały się&#13;
w różnych formach, zawsze w kulturowym, okolicznościowym kontekście,&#13;
głównie w ramach opisu świata ludowych wierzeń jako jego immanentna&#13;
część. Opis konsytuacji Kolberg traktował często bardzo dokładnie, wręcz&#13;
drobiazgowo, zwłaszcza w obszerniejszych monografiach: Krakowskiem&#13;
i Poznańskiem, gdzie wierzeniom poświęcił osobne tomy monografii, tj. 7.&#13;
i 15. Ludu. Czasami, jak w części I Kujaw, „przesądy lekarskie” lokowane były w rozdziale „Lud”, przeważnie jednak opisowi wierzeń poświęcał&#13;
badacz osobne rozdziały, niekiedy obszerne, jak np. w części III Pokucia,&#13;
wewnętrznie rozczłonowane i porządkowane tematycznie. Zdawał sobie&#13;
doskonale sprawę, że sfera magiczna w kulturze ludowej jest ściśle powiązana ze światopoglądem i wyobrażeniami ludu, które ją wręcz konstytuują.&#13;
Niekiedy w rozdziale „Lud” zamieszczał też teksty zaklinań, klątw, przekleństw, które wówczas ilustrować miały język lokalny w określonej życiowej sytuacji: gniewu, złości i urazy. Całą listę takich przekleństw w wersji&#13;
ukraińskiej odnajdujemy np. w Chełmskiem2.&#13;
Rejestrując materiał wierzeniowy i towarzyszące mu rytuały słowne,&#13;
możliwie wyczerpująco opisywał wszystkie towarzyszące zamówieniom&#13;
pozawerbalne gesty i działania magiczne, takie jak spluwanie, dmuchanie,&#13;
zlizywanie, wysysanie, ślinienie, dotykanie, pocieranie, kadzenie, kąpanie,&#13;
1 J. Bartmiński, S. Niebrzegowska-Bartmińska Tekstologia, Warszawa 2009, s. 61. Autorzy&#13;
wyjaśniają przy tym, że w określeniu „stabilność”, nie chodzi „o absolutną niezmienność, petryfikację, lecz tylko o silną tendencję do utrwalenia, o obecność pewnych schematów kompozycyjnych i stałość motywów tematycznych, także ich sekwencji (wątków) […]”, przy tym&#13;
„obiegowe klisze tekstowe” mogą być elastycznie przystosowywane do sytuacji i okoliczności,&#13;
bowiem wykonawcy „wiedzą co, kiedy i komu można powiedzieć czy zaśpiewać”.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 30–32.&#13;
&#13;
389&#13;
&#13;
�podrzucanie, taczanie, uderzanie, machanie, hałasowanie itp. 1 Wyliczał&#13;
potrzebne do tych praktyk przedmioty, atrybuty i rekwizyty, w rodzaju&#13;
rozżarzonych węgli, roztopionego wosku, roślin i ich części, sierści i kości&#13;
zwierząt, koszuli, chustki, ostrych narzędzi, np. sierpa, noża, kosy, ziół, popiołu, kamieni, piasku, kości i prochów z cmentarza itd. Określał kolejność&#13;
i wagę poszczególnych czynności, zachowań i gestów, wybrane dni i pory&#13;
dnia, miejsce „akcji”, sposób wypowiadania formuł, tj. szeptanie, mruczenie,&#13;
krzyk, błaganie, grożenie – wszelkie warunki konieczne do spełnienia, by&#13;
zamówienie było skuteczne. Nawet jeśli nie przywoływał tekstów wypowiadanych wówczas formuł, starannie opisywał wszelkie działania i cały&#13;
sztafaż towarzyszący tym zabiegom, zwłaszcza zamówieniom, które niekiedy&#13;
przeradzały się w całe rozbudowane spektakle obrzędowe, z gestami, rolami,&#13;
odpowiednią scenerią itp. Pokazuje to np. relacja dla Kolberga ze wschodniej Małopolski o zamówieniu i zdejmowaniu kołtuna2, z opisem działań&#13;
symbolicznych i magicznych: cyklu modlitw, kropienia „zażegnaną” wodą&#13;
koszuli i chustki chorego, wygłaszania formuły odsyłającej kołtun i rozpoczynającej się słowami: „Idź ode mnie z Panem Jezusem, abyś mnie więcej&#13;
nie trapił […]”, obwijania szmatką obciętego kołtuna, z grajcarem, chlebem&#13;
i solą „na odprawę” i zakopywania ich, wreszcie noszenia skropionej koszuli,&#13;
kolejnych pacierzy „do ran Pana Jezusa”, obmywania się „zażegnaną” wodą&#13;
i popijania jej, specjalnego prania „zażegnanej” koszuli. Wyjątkowo jednak&#13;
zamówienia uzyskiwały w druku postać wydzielonego segmentu treści, jak&#13;
np. cytowane wraz z polskim opisem zabiegu ukraińskie teksty zamówień,&#13;
zapisane przez Kolberga pod Włodawą, które znalazły się części II Chełmskiego, tomie wydanym pośmiertnie przez I. Kopernickiego. Wydawca zamieścił je w rozdziale „Choroby i leki” jako środki zaradcze, wyodrębnione&#13;
tytułami: „Zamawianie od wszelkiej choroby”, „Zamawianie reumatyzmu v.&#13;
goźdźca”, „Zamawianie wywichnięcia”, „Zamawianie od ukąszenia gadu”,&#13;
„Zamawianie, gdy człowiekowi lub bydlęciu wpadnie co w oko, np. ostre&#13;
źdźbło słomy, i łzy mu płyną z oka”. Co warto odnotować, w tym samym&#13;
tomie na końcu, w „Przypisach”, znalazły się „Modlitwy nie stanowiące&#13;
części zwykłego pacierza, tylko należące do szczególnych ćwiczeń pobożnych ludzi” – tj. teksty modlitw „Od nagłej i niespodziewanej śmierci”,&#13;
1&#13;
&#13;
Por. K. Moszyński o praktykach magicznych w: Kultura ludowa Słowian, T. II, Warszawa&#13;
1867, s. 269–283. Zob. też M. Marczewska Performatywność polskich zamówień ludowych…,&#13;
s. 372–375.&#13;
2 O. Kolberg Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 291–292.&#13;
&#13;
390&#13;
&#13;
�„Wieczornej lub rannej” i „Wieczornej”, przy czym pierwsza z nich zapisana&#13;
została w większej części po polsku, z końcową partią po ukraińsku1. Podobnie opublikował osobno w Łęczyckiem modlitwy wraz z przypisanymi do&#13;
nich intencjami i spodziewanymi skutkami2. Zatem w swojej refleksji nad&#13;
złożonością form folkloru słownego Kolberg, zaznaczając różnicę między&#13;
modlitwą (aktem religijnym) a zamówieniem (aktem magicznym), dostrzegał&#13;
jednocześnie mechanizm łączenia obu i dokumentował w ten sposób świadomie synkretyczny charakter ludowych wierzeń.&#13;
Wśród magicznych formuł słownych najczęstsze z publikowanych, także&#13;
przez Kolberga, ale i omawianych w literaturze przedmiotu są zamówienia&#13;
znachorskie, związane z lecznictwem ludowym 3. Mają one zróżnicowany&#13;
charakter formalny, od prostych wezwań do mocy wyższych i sił tajemnych&#13;
po skierowane do nich krasomówcze wręcz przemowy – zależnie od zdolności retorycznych autorów. Np. taka relacja spod Kostrzyna o zamówieniu&#13;
„dochtora, czyli Mądrego”:&#13;
Wezwany do starca cierpiącego na reumatyzm, stanął przed nim i wpatrując się&#13;
w chorego, wymawiał drżącym głosem rozmaite tajemnicze zaklęcia w znanych&#13;
i nieznanych językach, trzymając w lewej ręce sierp poziomo, a prawą wodząc&#13;
po jego ostrzu: „Uciekajcie Wiatry, Poświsty, Cugi, przez moc Boską i dopomoc&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. 204–207 oraz s. 261–262. Teksty zamówień&#13;
poprzedzone są tam (s. 204) informacją: „Tacy znachorzy, lekary, mają formuły zamawiania od&#13;
wścieklizny, od gorączki, od poruszenia macicy, od płaczków nasłanych na dzieci itp., a nawet&#13;
osobne modlitwy ochraniające od pewnych chorób. Powszechnie też leczą oni za pomocą zażegnywań, szeptów, warzenia ziół i zadawania ich przed wschodem słońca lub po jego zachodzie.&#13;
Stawiają oni chorego na żeleźcu kosy, noża lub na innym gołym żelazie, nakazują mu przy&#13;
tym odmawiać i powtarzać słyszane formuły zamawiań itp. ([od] Kodnia, Terespol). W innych&#13;
też miejscach znachory i znachorki zamawiają, czyli zażegnywają krew, gdy się kto skaleczy,&#13;
zamawiają od ukąszenia węża, żmii lub psa wściekłego, odganiają od dzieci lub narzucają im&#13;
płaczki itp. (od Radzynia, Parczewa)”. Zob. też zamówienie od bólu zębów (tamże, s. 183–184).&#13;
2 Zob. „Modlitwy” zamieszczone w Łęczyckiem (DWOK T. 22), s. 178–183, przejęte przez&#13;
Kolberga z artykułu W.A. Maciejowskiego Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” 1860, T. 2, s. 443–447. Jest to 10 tekstów zebranych przez autora&#13;
w Mazewie: 2 modlitwy poranne, 4 wieczorne, do Anioła Stróża, o „uskromienie (ulgę w boleści)”, do św. Barbary oraz „Powitanie miesiąca na nowiu”. Ostatnia z nich to według autora:&#13;
„bardzo stara pieśń, zabobon ludu wiernie wyrażająca”, por. też jej wariant w Kieleckiem cz. II&#13;
(T. 19), s. 209–210, gdzie zwracanie się o północy z ukłonem do księżyca na nowiu, przy pomocy bardzo podobnej wierszowanej formuły chronić ma także od bólu głowy.&#13;
3 Obszerną dokumentację analizowanych zamówień znachorskich (działań werbalnych&#13;
i pozawerbalnych, terminów itd.) z odesłaniami do tomów Kolberga dała M. Marczewska&#13;
w przywoływanej już pracy Performatywność polskich zamówień lekarskich…, s. 367–381.&#13;
&#13;
391&#13;
&#13;
�Wszystkich Świętych, i Twoją, Matko Boska, Gwiazdo Najśliczniejsza, Perło Uryjańska, Sankta Maryja”!&#13;
&#13;
Dalej następuje opis osobliwej utraty sił znachora, powtórzenie formuły&#13;
i ostrzeżenie, że „więcej powiedzieć mu nie wolno”1. Także w Wielkopolsce&#13;
na ból oczu „zażegnywaczka, czyli Mądra” dotyka lekko ostrą stroną sierpa&#13;
oczu pacjenta i prowadząc nim w dół trzy razy mówi trzykrotnie „to zaklęcie”: „Sierpiku, sierpiku, zegnałeś (z pola) oźminę, jarzynę, spędź z oka&#13;
uraz!”, a przy zażegnywaniu febry uzdrawiacz wypowiada formułę:&#13;
W imię Ojca i Syna, i Ducha św., nie męcz, nie dręcz, nie trzęś, nie ograżaj, idź&#13;
na lasy, na bory, na wody, na zimne, na pieruny, na gorące, z pomocą Boską,&#13;
z Matką Boską, ze wszystkiemi świętemi i z aniołami Bożemi! Itd.2&#13;
&#13;
Przykładem rozbudowanej, kwiecistej formuły, która jest właściwie&#13;
pseudoerudycyjną przemową z poetyckimi akcentami, może być z kolei&#13;
zamówienie (zaklatie) różnych chorób z Wyszatyc w Przemyskiem, poprzedzające podanie leków ziołowych przy jednoczesnym trzymaniu noża&#13;
z żelaznym trzonkiem, którym trzykrotnie żegnają chorego3.&#13;
Obok najczęstszych w zasobie Kolberga zamówień „leczących” rozmaite choroby dorosłych i dzieci, a także dotyczących chorób bydła i innych&#13;
zwierząt gospodarskich4, udokumentowane są też w jego materiałach&#13;
formuły „odpędzające” diabła, inne istoty demoniczne, niweczące urok,&#13;
„zczarowanie”, szkody w domu i gospodarstwie („odczynianie złego”) i na&#13;
odwrót – sprowadzające różnego rodzaju zło („zadawanie czarów”, „rzucanie uroków”). Zawsze opisywane są sytuacje, w których dochodzi do&#13;
interwencji osób mających specjalne zdolności uzdrawiania, „odczyniania”&#13;
itd. lub też przeciwnie – szkodzenia („czarowania”). Niektórym praktykom&#13;
„obronnym” towarzyszą cytowane wówczas krótkie formuły odsyłające&#13;
zło w inne miejsca, „za granicę wsi” czy przenoszące je na np. na zwierzę,&#13;
niweczące je: „W imię Matki Boskiej mocy i świętych do pomocy, idź (złe)&#13;
na bory, lasy, na wieczne czasy”; „[…] z granicyś przyszed, w granicę idź,&#13;
1 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 146, nr 23 (w rozdziale „Sztuka&#13;
lekarska”).&#13;
2 Tamże, s. 156, nr 26 i s. 158, nr 47 (w rozdziale jw.).&#13;
3 O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 239–240.&#13;
4 Zob. m.in. tamże, s. 237, 238 i 240, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 156–157, nr 2 i 3,&#13;
Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 97, nr 33, Sanockie-Krośnieńskie cz. III (DWOK T. 51), s. 24.&#13;
&#13;
392&#13;
&#13;
�z wiatruś przyszed, we wiatr idź”; „Jakeś przyszła, takeś wyszła, a na lasy,&#13;
na bory”; „Jeżeliś z wiatru, idź na wiatry, jeżeliś z wody, idź na wodę itd.”;&#13;
„Na psa urok”; „Na psa uroki, na dziada tłumoki”; „Na kota suchoty, na psa&#13;
uroki”; „Pluń na marę!”; „Sól peczyna z lichemi oczyma”1. A w przypadku&#13;
działań szkodzących pojawiają się wezwania bardziej lub mniej bezpośrednie: „Mnie na użytek, tobie na ubytek”; „Bodaj cię kołtun skręcił”; „Bodaj&#13;
mu hołowu skrutyło”2. Niejednokrotnie relacje o zamówieniu i zażegnaniu&#13;
nieszczęścia zawierają tylko wskazówki, informujące o wymawianiu „pewnych słów, których chory lub jego posłannik nie rozumie”; „sobie [tj. czarownikowi] tylko wiadomej, od diabła wyuczonej formuły oratorskiej, czyli&#13;
tajemniczego pacierza”; o odmawianiu „czarodziejskich pacierzy”, „tajemniczej modlitwy lub słów”, „wyrazów szeptanych”, „gadaniu po swojemu, po&#13;
łacinie”, „szeptaniu „niepojętych wyrazów” lub „kilkunastu słów niezrozumiałych”, „tajemniczej przemowy”, „formułek tych przymówek”3 itp.&#13;
Spośród przykładów praktyk pozaleczniczych przytoczyć można m.in.&#13;
dość rozpowszechnioną, a dotyczącą powodzenia w miłości. W Ostrzeszowskiem i na Śląsku wierzono, że dziewczyna, chcąc pozyskać zalotników, powinna w nocy szukać ziela zwanego nasięźrałem, a znalazłszy je, rozebrać&#13;
się zupełnie, uklęknąć i rwąc to ziele, powtarzać trzy razy:&#13;
Nasięźrzale,/ rwę cię śmiale,/ pięcią palcy, szóstą dłonią,/ niech się chłopcy za&#13;
mną gonią:/ karczmarze,/ owczarze,/ sołtysi,/ a potem z całej wsi.&#13;
&#13;
Potem musi „co tchu uciekać i na goniące ją straszydła ani się obejrzeć,&#13;
bo by życie postradała. Zerwane ziele zaszywa sobie w obrąbek spódnicy,&#13;
a w skutku tego chłopcy tłumami się o nią dobijają”4. Bardzo podobna&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35), s. 237, W. Ks. Poznańskie (DWOK T. 15), s. 114,&#13;
nr 51, Tarnowskie-Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 283, 287, Lubelskie (DWOK T. 17), s. 109,&#13;
nr 4, Kaliskie-Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 474, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 93, nr 206&#13;
i przyp.** oraz s. 94, przyp.*, Mazowsze cz. VII (DWOK T.42), s. 336, Sanockie-Krośnieńskie&#13;
cz. III (DWOK T. 51), s. 23.&#13;
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 102, nr 28, s. 98, nr 2, Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. 239,&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 172, nr 91, s. 83, nr 172, Kujawy cz. I (DWOK),&#13;
s. 94, nr 3, W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 159, nr 55, Lubelskie cz. II (DWOK&#13;
T. 17), s. 156, nr 2, Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 94, przyp.*, Pokucie cz. III (DWOK T.&#13;
31), s. 164, nr 20 i s. 161, nr 6.&#13;
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 65–66.&#13;
&#13;
393&#13;
&#13;
�formuła odnotowana została we wspomnianym już raptularzu Antoniny&#13;
Konopczaki z Modlnicy, gdzie wypowiadano ją w tym samym celu, ale w innych okolicznościach. Tam informatorka opisała nasięźrał, „ziele bardzo&#13;
czarowne” i miejsce gdzie rośnie, a następnie wyjaśniła:&#13;
Szukając tego ziela, trzeba iść w nowy czwartek w nocy, żeby nikt nie widział,&#13;
a już wiedząc, gdzie jest, w którym miejscu. Idąc ku niemu, obrócić się tyłem,&#13;
to jest plecami. Przybliżywszy się, rwać go, trzymając rękę za plecami i mówić&#13;
tak: „Nasiźrale, rwę cię śmiele, pięcią palcem, szóstą dłonią, niech się za mną&#13;
chłopcy gonią, duzi, mali, by mi się wszyscy zalecali”. – Jest to ziele czarowne,&#13;
sam diabeł go pilnuje. Aby diabła oszukać, idzie się tyłem po nie1.&#13;
&#13;
Innych okoliczności wymagających zastosowania praktyk magicznych&#13;
z użyciem zamówień było w wierzeniach ludu co niemiara, a dotyczą one&#13;
najrozmaitszych sfer życia wsi, by przykładowo wymienić jeszcze kilka&#13;
wskazanych przez Kolberga z przywołaniem formuł słownych, a towarzyszących np. zbieraniu przez czarownicę rosy dla „uroczenia” (pomnażania&#13;
lub zabierania) krowom mleka, unieszkodliwieniu żmii na drodze, pomyślnej zmianie zębów u dziecka, „odczynaniu” złego masła, „wypędzaniu” robaków u bydła, wypiciu kieliszka wódki, chronieniu przed bólem głowy2.&#13;
Kolberg zdawał sobie sprawę, że wobec tępienia tych praktyk i postępu&#13;
oświaty na wsi zanikają one stopniowo i szereg z nich odeszło już w niepamięć, choć skłonność do magicznego pojmowania świata i radzenia sobie&#13;
z rzeczywistością pozostała w kulturze ludowej elementem trwałym. Pisał:&#13;
Działania przeto czarowników, częstokroć bardzo proste, ale ciemną szatą tajemniczości (dziś już zaledwie strzępkiem dawnych wierzeń będącej) pokryte,&#13;
lud za bardzo mądre i skomplikowane uważa i jako nie zawsze mu zrozumiałe,&#13;
własnymi nieraz domysłami (acz w tymże samym co i tamte snać pojętymi&#13;
duchu) uzupełnia i tłumaczy3.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 32.&#13;
Zob. m.in. O. Kolberg Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 110, nr 7, Krakowskie cz III&#13;
(DWOK T. 7), s. 92, nr 204, s. 143, nr 18, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 100, nr 14, s. 91,&#13;
nr 17, s. 97, nr 33, Tarnowskie–Rzeszowskie (DWOK T. 48), s. 274, W. Ks. Poznańskie cz. VII&#13;
(DWOK T. 15), s. 113–114, nr 51, Kaliskie-Sieradzkie (DWOK T. 46), s. 483, Sanockie-Kroś­&#13;
nieńskie (DWOK T. 51), s. 43, Lubelskie cz. II (DWOK T. 17), s. 156 nr 2 i 3, Kieleckie cz. II&#13;
(DWOK T. 19), s. 209–210, nr 10.&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 81, nr 166.&#13;
2&#13;
&#13;
394&#13;
&#13;
�Dokumentując ten odchodzący w przeszłość gatunek folkloru słownego,&#13;
autor Ludu pozostawił cenny i wyjątkowy materiał z najwcześniejszego&#13;
okresu badań nad nim, wtopiony w całościowy obraz kultury duchowej&#13;
polskiej wsi tamtego czasu.&#13;
*&#13;
Dokonany tutaj u końca edycji Dzieł wszystkich przegląd dorobku Kolberga w dziedzinie literatury ludowej może tylko potwierdzać po raz kolejny ustalony w nauce fakt, że bez Kolbergowskich źródeł jako podstawowej&#13;
bazy dokumentacyjnej nie może się obyć żaden badacz folkloru, począwszy&#13;
od przełomu XIX i XX wieku aż po czas obecny. I to niezależnie od przyjmowanej perspektywy badawczej: literaturoznawczej, antropologicznej czy&#13;
etnolingwistycznej, a także niezależnie od przedmiotu badań, tj. pieśni i bajek czy małych form folkloru. Ilustruje to obszerna literatura przedmiotu&#13;
odwołująca się do materiałów autora Ludu. Niedomogi warsztatu i dokumentacji Kolberga obserwowane są wprawdzie i często podnoszone przez&#13;
dzisiejszych specjalistów – dotyczy to choćby braku metodycznej i szczegółowej informacji o kontekście sytuacyjnym przekazów folklorystycznych,&#13;
w myśl cytowanej wyżej radykalnej zasady, że jeśli nie zapisaliśmy sytuacji,&#13;
w której funkcjonował tekst słowny folkloru, to nic nie zapisaliśmy. Zastrzeżenia te nie wydają się jednak rozstrzygające wobec ogromu i zakresu&#13;
materiału zgromadzonego przez Kolberga w wyniku jego genialnej intuicji&#13;
i przeświadczenia, że zebranie źródeł to zadanie pierwszoplanowe, wreszcie&#13;
wobec faktu, że jego dziełu należy się rzetelne spojrzenie z perspektywy&#13;
historycznej. Powstawało bowiem jednoosobowo, w najtrudniejszym dla&#13;
narodu czasie niewoli, w warunkach kraju podzielonego przez zaborców&#13;
i nękanego ich restrykcjami, a ponadto bez oparcia instytucjonalnego, bez&#13;
zespołu i instrumentarium naukowego, ogólnie dostępnego współcześnie.&#13;
Może więc warto zamknąć ten tekst refleksją, dopominającą się o zachowanie takiego historycznego dystansu w ocenie dorobku Kolberga w dziedzinie&#13;
folkloru, zwłaszcza przez kolejne pokolenia ludzi nauki w zmieniającym się&#13;
świecie humanistyki. To prawda, że ludowe pieśni i opowieści, przysłowia&#13;
i zagadki zanotowane zostały w dużej mierze bez wymaganego dziś szczegółowego podania kontekstu sytuacyjnego, ale jednak zostały w niezwykłej&#13;
ilości i zróżnicowaniu przekazów utrwalone, a więc ocalone.&#13;
&#13;
��Ewa Antyborzec&#13;
&#13;
Kolberg jako badacz terenowy i autor&#13;
monografii etnograficznych&#13;
&#13;
Wprowadzenie, s. 397 – Kolberg jako badacz terenowy, s. 399 – Lud,&#13;
s. 426 – Obrazy etnograficzne, s. 483 – Materiały wydane poza seriami&#13;
Lud i Obrazy etnograficzne, s. 506 – Materiały do monografii pozostawione&#13;
w rękopisach, s. 511 – Podsumowanie, s. 527&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Pod koniec dwudziestego wieku etnografia definiowana była jako dyscyplina naukowa zajmującą się opisem i analizą kultur ludzkich (ich dziedzin&#13;
i wytworów) z uwzględnieniem ich ludowego charakteru1. Późniejsi badacze wskazali na jej podwójne znaczenie: jako produktu (teksty etnograficzne&#13;
czyli publikacje antropologów) oraz jako procesu (obserwacja uczestnicząca&#13;
lub badanie terenowe)2.&#13;
Działalność Kolberga na gruncie tej dyscypliny w większym stopniu&#13;
odpowiada zapewne definicji ludoznawstwa (przez jakiś czas stosowanej zamiennie z terminem etnografia) rozumianego jako zainteresowanie kulturą ludu i ukierunkowanego na prace zbierackie, które według&#13;
słów Józefa Burszty „nie wynikały jednak z przyjęcia określonych założeń teoretycznych i metodologicznych, stanowiących podstawę wyodrębnienia się etnografii (etnologii)” 3. Sam Kolberg, pisząc w 1865 roku list&#13;
otwarty do redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, dla określenia zebranych&#13;
przez siebie dotąd materiałów, takich między innymi jak pieśni, podania&#13;
1 J. Burszta Etnografia, w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod red. Z. Staszczak,&#13;
Warszawa-Poznań 1987, s. 89–91.&#13;
2 Zob. termin Etnografia, w: Obserwatorium Żywej Kultury – Sieć Badawcza (http://ozkultura.pl/node/167, dostęp: 9.12.2021); tam za: A. Barnard i J. Spencer Encyklopedia Antropologii&#13;
Społeczno-Kulturowej, Warszawa (2002) 2008, s. 200.&#13;
3 J. Burszta Ludoznawstwo, w: Słownik etnologiczny…, s. 212–213.&#13;
&#13;
397&#13;
&#13;
�i zwyczaje, użył terminu „szczegóły etnograficzne” 1. Te elementy kultury&#13;
były bowiem dla niego „etnografią” na równi z opisami ubiorów, sprzętów&#13;
i domostw. Choć z punktu widzenia dzisiejszej nauki monografie zawierają przede wszystkim materiały folklorystyczne (muzyczne i słowne), to&#13;
uprawnione wydaje się określenie ich mianem „etnograficzne”, tym bardziej że sam autor zamiast tytułu serii Lud dla części woluminów użył&#13;
podtytułu Obraz etnograficzny.&#13;
Omawiając monografie autorka skupia się głównie na problemach związanych z ewolucją koncepcji wydawnictwa, wprowadzaniem nowej tematyki i zagadnieniach etnograficznych wedle współczesnej wiedzy. Analiza&#13;
przeprowadzona została w kolejności publikowanych przez Kolberga tytułów, to jest od Sandomierskiego po przygotowane z jego materiałów Przemyskie. W przypadku pozostałych monografii (wydanych na podstawie&#13;
zachowanych źródeł w XX wieku) koncentrowano się tylko na zgromadzonych przez Kolberga materiałach etnograficznych w powiązaniu z jego podróżami w teren, nie odnosząc się do układu (schematu) tych tomów, który&#13;
był wzorowany na monografiach z XIX wieku, na ile pozwalały na to zachowane źródła. Pominięto w tym opracowaniu tak ważne i szeroko w Ludzie i Obrazach etnograficznych reprezentowane dziedziny jak folklor&#13;
słowny i muzyczny. Dokumentacja muzyki oraz tekstów pieśni, opowieści&#13;
ludowych, widowisk i zagadnień językowych stanowią bowiem przedmiot&#13;
odrębnych studiów zamieszczonych w tej publikacji.&#13;
Mimo że analizy monografii zawierają informacje o podróżach Kolberga&#13;
w poszczególnych regionach2, to część tę poprzedzono dodatkowo opisem&#13;
sposobu prowadzenia przez niego badań. Wedle przywołanej tu definicji&#13;
stanowią one istotny element etnografii traktowanej jako proces, a dla przyszłego autora Ludu stały się drogą do tej dyscypliny. Dlatego charakterystyka Kolberga jako badacza terenowego jest niezwykle ważna dla oceny&#13;
jego działalności, która od badań muzyki ludowej zmierzała ku etnografii&#13;
i której celem, po latach doświadczeń w terenie, stało się wydanie cyklu&#13;
monografii. Zagadnienie to jest tym bardziej istotne, że badania terenowe&#13;
1 O. Kolberg Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1865, T. 1, s. 306; przedruk: Korespondencja Oskara Kolberga cz. I (DWOK T. 64), s. 102.&#13;
2 Badania Kolberga w poszczególnych regionach i jego kontakty z osobami, które pomagały&#13;
w ich organizacji, zostały omówione we wstępach do tomów suplementowych edycji Dzieł&#13;
wszystkich (dalej DWOK), zob. T. 71–84. W dalszej części tekstu nie odwoływano się już każdorazowo do tych wstępów.&#13;
&#13;
398&#13;
&#13;
�praktycznie od początku ukształtowania się dyscypliny są podstawowym&#13;
źródłem prac etnograficznych i etnologicznych. Koncepcja wydawania etnograficznych monografii regionalnych pojawiła się, jak wiadomo, dopiero&#13;
w połowie lat sześćdziesiątych, kiedy Oskar Kolberg miał za sobą ponad&#13;
dwudziestoletnie doświadczenie związane z pracą w terenie. Zanim bowiem&#13;
ukazało się Sandomierskie, będące pierwszą, niepełną jeszcze monografią i pierwotnie pierwszym tomem Ludu1, przyszły autor odbywał przez&#13;
ćwierć wieku systematyczne podróże, skupiając się głównie na gromadzeniu materiałów. Na początku swojej działalności koncentrował się prawie&#13;
wyłącznie na folklorze muzycznym, ale rejestrując na przykład pieśni weselne, sporządzał jednocześnie notatki dotyczące okoliczności ich wykonania, a także zapisywał lokalne nazwy i wyrażenia gwarowe. To właśnie&#13;
dzięki wyjazdom w teren stopniowo poszerzał zakres swoich zainteresowań&#13;
ludoznawczych, od zapisów melodii ludowych i tekstów pieśni, poprzez&#13;
obrzędy i zwyczaje, informacje o języku, po wszelkie gatunki folkloru słownego, wierzenia, a w końcu także te aspekty życia mieszkańców wsi, które&#13;
później nazwano kulturą materialną i społeczną.&#13;
Kolberg jako badacz terenowy&#13;
Sformułowanie „badacz terenowy” wymaga kilku słów wyjaśnienia nie&#13;
tylko w odniesieniu do Kolberga, ale też i innych ludoznawców i prekursorów etnografii jemu współczesnych lub działających wcześniej. Historia&#13;
tego typu badań sięga w Polsce początków XIX wieku, jeśli za ich pierwszego reprezentanta na rodzimym gruncie uznać Zoriana Dołęgę Chodakowskiego (właśc. Adama Czarnockiego)2. W dobie romantyzmu w teren ruszyli&#13;
kolejni entuzjaści „ludowości”, pisarze, poeci, malarze, a wśród nich także&#13;
1 Sandomierskie ukazało się w Warszawie w 1865 roku i pierwotnie miało być kolejnym zbiorem pieśni (zob. charakterystykę tej monografii w dalszej części niniejszego tekstu).&#13;
W chwili wydania oznaczone było jako „seria I” (tj. tom I, Kolberg używał terminu seria w znaczeniu tom) Ludu; włączenie po paru latach do całego cyklu Pieśni ludu polskiego z 1857 roku&#13;
(dziś DWOK T. 1) i oznaczenie ich jako „seria I” spowodowało zmianę numeracji, stąd Sandomierskie nosi numer „II”, w edycji DWOK: T. 2.&#13;
2 Za prekursorskie badania terenowe uznałam działalność Zoriana Dołęgi Chodakowskiego rozpoczętą najprawdopodobniej już w 1813 roku, zob. J. Maślanka Mit o prawdziwym męczenniku starożytności słowiańskich, w: Z.D. Chodakowski Śpiewy sławiańskie pod strzechą wiejską zebrane, Warszawa 1973, s. 14.&#13;
&#13;
399&#13;
&#13;
�późniejsi zbieracze i badacze folkloru, między innymi Ryszard Berwiński,&#13;
Seweryn Goszczyński, Wincenty Pol i właśnie Oskar Kolberg. Pomijając&#13;
nawet takich późniejszych terenowców jak Julian Talko-Hryncewicz czy&#13;
Bronisław Piłsudski oraz klasyk metody, Bronisław Malinowski, którzy&#13;
działali poza Polską, pamiętać jeszcze trzeba o lokalnych badaczach. Sięgając drugiej połowy XIX wieku wymienić można choćby Zygmunta Glogera&#13;
i Michała Federowskiego1, a spośród etnografów działających w XX wieku – Kazimierza Moszyńskiego2, Eugeniusza Frankowskiego3, Kazimierza&#13;
Dobrowolskiego (socjolog i etnograf), Bożenę Stelmachowską czy w końcu Józefa Bursztę i Bronisławę Kopczyńską-Jaworską. Jednak pomimo tak&#13;
długiej tradycji badań trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem mówiącym,&#13;
że teren (tj. zdefiniowanie samego terminu „badania terenowe” oraz opisu&#13;
metod takich badań) jest „słabo obecny w polskiej literaturze”4, w piśmiennictwie dotyczącym tak współczesności, jak i przeszłości dyscypliny. Dopiero w ostatnich latach pojawiły się hasła słownikowe oraz studia i opracowania dotyczące badań terenowych i etnograficznych, ale odnoszą się one&#13;
prawie wyłącznie do czasów współczesnych5. Do nielicznych wyjątków należy opracowanie Zbigniewa Libery, który o pierwszych zbieraczach pisał:&#13;
„Ludoznawcą stawał się ten, kto z mroków gabinetów i bibliotek poszedł&#13;
na spotkanie prostych ludzi”6.&#13;
Nic zatem dziwnego, że opisując działalność badaczy XIX wieku, takich jak Chodakowski czy Kolberg, przyjmujemy zwykle określenia&#13;
1&#13;
&#13;
Michał Federowski zanim przeniósł się na Białoruś, prowadził badania na Kielecczyźnie.&#13;
O badaniach terenowych prowadzonych od 1911 roku przez Kazimierza Moszyńskiego&#13;
pisała A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa&#13;
1977, s. 83–84.&#13;
3 Oprócz prac terenowych na Półwyspie Iberyjskim, na początku kariery zawodowej,&#13;
a także po powrocie do Warszawy, prowadził badania m. in. na Polesiu, zob. A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa i jej badacze..., s. 93 i 100.&#13;
4 T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren w antropologii, w: Teren w antropologii. Praktyka&#13;
badawcza we współczesnej antropologii, pod red. T. Bulińskiego i M. Kairskiego, Poznań 2013,&#13;
s. 13.&#13;
5 Wymieniona w poprzednim przypisie publikacja Teren w antropologii… jest jedną z nielicznych dotyczących problematyki etnograficznych/antropologicznych badań terenowych.&#13;
Zob. też terminy Teren i Badania terenowe, w: Obserwatorium Żywej Kultury – Sieć Badawcza (http://ozkultura.pl/wpisy/183 i http://ozkultura.pl/node/7382 (dostęp: 9.12.2021).&#13;
6 Z. Libera Etnografia jest praktykowaniem semiotyki (przykład z polskiej etnografii XIX&#13;
wieku i później), „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne” 2021,&#13;
T. 49, z. 3, s. 191.&#13;
2&#13;
&#13;
400&#13;
&#13;
�funkcjonujące obecnie (badania terenowe, metoda badań)1, które do niedawna nie posiadały dostatecznego umocowania w literaturze przedmiotu2.&#13;
Na gruncie najnowszych opracowań pojawiło się też stwierdzenie mówiące,&#13;
że „warto pytać o teren, gdyż jest to pytanie o dyscyplinę, o jej kształt i sposób uprawiania”3. Postulat podjęcia problematyki terenu (właśnie w znaczeniu: badania terenowe, metoda badań) odnieść też należy do historii&#13;
dyscypliny, której rozwój wiązał się ściśle ze sposobem prowadzenia badań,&#13;
a tym samym z rodzajem uzyskanych materiałów.&#13;
Badania prowadzone przez prekursorów niewykształconej jeszcze nauki&#13;
miały, co oczywiste, zupełnie inny charakter, nie tylko ze względu na brak&#13;
wypracowanych metod, ale także z powodu warunków społeczno-politycznych. Podróże między zaborami wymagały wyrobienia paszportu, a przewożenie jakichkolwiek dokumentów, druków, książek, tak jak przesyłanie&#13;
listów przez granicę zaboru rosyjskiego podlegało drobiazgowej cenzurze.&#13;
Dodatkowo w Królestwie po wprowadzenie stanu wojennego w 1833 roku&#13;
na wyjazd poza rogatki Warszawy trzeba było także uzyskać paszport, który&#13;
zresztą zezwalał na pobyt tylko w określonej guberni bez prawa poruszania&#13;
się poza nią. Z kolei stosunki społeczne powodowały oczywistą trudność&#13;
w dotarciu przez badacza do nieufnej wobec obcych warstwy włościańskiej. Uwzględniając ową specyfikę czasów, w których żył i pracował Oskar&#13;
Kolberg, bez wątpienia uznać go należy za czołowego badacza terenowego&#13;
XIX wieku, choćby ze względu na liczbę odbytych podróży i odwiedzonych miejsc, a także z powodu technik zastosowanych wyłącznie w oparciu&#13;
o własne doświadczenie i intuicję.&#13;
Użyty tu termin „podróże” wydaje się być najbardziej odpowiednim&#13;
określeniem tych wypraw, a ściślej „podróże etnograficzne”, przy jednoczesnym założeniu, że w tym wypadku termin „etnograficzne” pojmujemy&#13;
tak, jak był on rozumiany przez Kolberga i jemu współczesnych. Definiując znaczenie „podróży” w XIX wieku, Janina Kamionka-Straszakowa pisze&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. np. Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011,&#13;
s. 41; E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań&#13;
2015, s. 106.&#13;
2 Jeszcze w końcu XX wieku na gruncie polskim funkcjonowała praktycznie tylko publikacja B. Kopczyńskiej-Jaworskiej Metodyka etnograficznych badań terenowych, Warszawa&#13;
1971, jako jedyny tego typu podręcznik, na co zwracają uwagę T. Buliński, M. Kairski Pytanie&#13;
o teren…, s. 12–13.&#13;
3 T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren…, s. 16.&#13;
&#13;
401&#13;
&#13;
�między innymi o badaczach okresu romantyzmu, których odkryciem były&#13;
„romantyczne pielgrzymki narodowe” oraz „podróże w głąb własnej historii i tradycji”1, a wśród „pielgrzymujących” wymienia m.in.: Lenartowicza,&#13;
Pola, Zmorskiego, Goszczyńskiego i Kolberga. W sporządzonym u schyłku&#13;
życia Szkicu autobiografii Oskar wspominał swoje wyprawy, posługując&#13;
się między innymi określeniem „podróże moje”.&#13;
Ów szkic cytowany jest w tej i w innych publikacjach wielokrotnie, gdyż&#13;
zawiera jedną z nielicznych wypowiedzi Kolberga odnoszących się do organizacji pracy w terenie. Wnosi też istotne informacje o najwcześniejszych&#13;
podróżach:&#13;
Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany r. 1839 w Wilanowie, dał mi&#13;
już spory zasób nader ciekawych motywów i popchnął do dalszych poszukiwań&#13;
na tem polu. Wszakże wycieczki najczęściej dokonywane w święta i w towarzystwie przyjaciół w lecie, na piechotę, dobywać się mogły tylko w najbliższe okolice Warszawy. Zapuszczać się dalej, zwłaszcza samemu, a choćby i we&#13;
dwójkę lub trójkę, z koszturem w ręku, nie było wówczas podobieństwem, bo&#13;
chłopi, nieufni i podejrzliwi na każdym kroku gotowi byli nieznajomych sobie&#13;
apostołów chwytać i odstawiać do powiatu jako missaryuszów narodowego&#13;
rządu. Doświadczyłem tego w r. 1841 robiąc z Konopką wycieczkę do Czerska,&#13;
gdzie oswobodzenie z ich rąk winni jedynie byliśmy rozumnej interwencji wójta&#13;
miejscowej gminy2.&#13;
&#13;
Wspomnienie Kolberga porusza jednocześnie dwie ważne kwestie.&#13;
Pierwsza z nich to data: „1839”, która wskazuje na czas pierwszych wędrówek etnograficznych, ze względu na pewne nieścisłości w zachowanej&#13;
dokumentacji określany najczęściej jako przełom lat trzydziestych i czterdziestych lub początek lat czterdziestych XIX wieku. Były to więc czasy, w których wyjście w teren było rzadkością i ograniczało się zwykle&#13;
do jednego regionu3. Pierwsze wyprawy Kolberga również ograniczały&#13;
się przede wszystkim do najbliższych okolic Warszawy, ale odwiedzał też&#13;
1&#13;
&#13;
J. Kamionka-Straszakowa Podróż, w: Słownik literatury polskiej XIX wieku, pod red.&#13;
J. Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław-Warszawa-Kraków 2002, s. 700.&#13;
2 Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183 (dawna 2184), k. 68.&#13;
3 Badania folklorystyczne na Mazowszu prowadził już przed rokiem 1830 Kazimierz Wł.&#13;
Wójcicki, który po powstaniu listopadowym, na emigracji w Galicji, podróżował też po Pokuciu. Jednym z terenowców był także mało dziś znany Ludwik Kamiński prowadzący badania etnograficzne na Podhalu w latach czterdziestych XIX. stulecia; wyniki jego badań zostały opublikowane dopiero w XX wieku, zob. L. Kamiński (vel Kamieński) O mieszkańcach&#13;
&#13;
402&#13;
&#13;
�miejsca dalej położone, jak na przykład Tretki w powiecie kutnowskim,&#13;
gdzie po raz pierwszy był być może już w 1838 roku, a potem kilkakrotnie,&#13;
m.in. w latach 1839–1841. Wkrótce rozszerzył badania na dalsze tereny&#13;
Królestwa Polskiego oraz Galicję (1842, 1843).&#13;
Pomimo dostępnej znacznej części korespondencji oraz zachowanych&#13;
notatek Kolberga, takich jak wymieniony Szkic autobiografii i szczegółowe spisy przychodów i rozchodów (w tym wydatki na podróże etnograficzne) z lat 1859–1869, nie można już dziś odtworzyć wszystkich wypraw&#13;
badacza, a tym bardziej ustalić dokładnie ich datowania. Analiza tych&#13;
dokumentów, a także dat zamieszczonych przez autora Ludu w poszczególnych monografiach wykazuje liczne niekonsekwencje 1. Ich przyczyną&#13;
może być fakt, że część notatek Kolberg sporządzał dopiero pod koniec&#13;
życia, a zatem nawet kilkadziesiąt lat po odbyciu podróży. Mógł więc mylnie odnotować rok wyprawy. Z kolei niektóre niezgodne z dokumentami&#13;
pisanymi daty pojawiające się na kartach Ludu mogą wynikać z błędów&#13;
drukarskich, o które w tamtych czasach nie było trudno. Nie można też&#13;
zupełnie pominąć „pomyłek” celowych czy nawet ukrywania pewnych&#13;
faktów, takich jak na przykład kontakty ze środowiskiem głęboko patriotycznym, byłymi powstańcami i ludźmi zaangażowanym w działalność&#13;
wymierzoną przeciw zaborcom2. Z tych właśnie przyczyn trudno niekiedy&#13;
precyzyjnie określić czas i miejsca podróży Kolberga opisywanych w tym&#13;
opracowaniu.&#13;
Drugą ważną informacją we wspomnieniu Kolberga jest wyraźna&#13;
wzmianka o braku możliwości poruszania się w pojedynkę „z kosturem&#13;
w ręku”. Przeczy ona stereotypowemu wizerunkowi Oskara, który tak&#13;
jak Roman Zmorski wędruje od wsi do wsi i od chaty do chaty, odziany&#13;
w chłopską sukmanę i wsparty o sękaty kij3. Zgodnie z tym, co sam napisał, Kolberg odbywał pierwsze wyprawy w gronie przyjaciół, tak jak on&#13;
gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna Podhala, z rękopisu opracował,&#13;
objaśnieniami opatrzył oraz podał do druku J. Kolbuszewski, Kraków 1992.&#13;
1 Szczegółowe informacje o podróżach i niezgodnościach w ich dokumentacji, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III&#13;
(DWOK T. 85/III).&#13;
2 Przykładem mogą być związki Kolberga z rodziną Hemplów, zob. E. Millerowa Chełmskie&#13;
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82),&#13;
s. XIV–XX.&#13;
3 Wizerunek wędrówek z kosturem utrwalił m.in. T. Lenartowicz w wierszu Wezwanie,&#13;
zob. tegoż Wybór poezyj, T. 2: Warszawa 1876, s. 3–4.&#13;
&#13;
403&#13;
&#13;
�zafascynowanych folklorem, a nazwiska towarzyszących mu osób wymienił&#13;
kilkadziesiąt lat później w Mazowszu: Józef Konopka, Walenty Zakrzewski&#13;
i Emil Jenike, a także Teofil Lenartowicz, Ludwik Norwid, Ignacy Komorowski, Karol Marconi i Antoni Kolberg. Nawet te pierwsze podróże Kolberga różniły się od wędrówek grona cyganerii warszawskiej (a należeli do niej&#13;
niektórzy jego współtowarzysze), która wedle słów Ryszarda Wojciechowskiego „manifestując swoje ludomaństwo strojem, wycieczkami na wieś,&#13;
przetwarzaniem gminnych motywów w poezji […], czyniła to z pobudek&#13;
ideowych”, a „symboliczne i deklamacyjne rekwizyty [ubiór i kostur] były&#13;
jedyną możliwą demonstracją poglądów”1.&#13;
Oskar nigdy nie manifestował swoich zainteresowań przy pomocy&#13;
chłopskiego ubioru, co potwierdza też wspomnienie Izydora Kopernickiego, będące jednocześnie świadectwem czasów, w jakich działał autor Ludu:&#13;
W tych ustawicznych, pracowitych wędrówkach jego po kraju, mylnie byłoby wyobrażać sobie Kolberga z kosturem w ręku, wędrującego od wsi do wsi, od karczmy&#13;
do karczmy, jak to czynił Zoryan Chodakowski o pół wieku przed nim. W owym&#13;
czasie, gdy po wsiach nakazywano śledzić i chwytać emisariuszów demokratycznych, podobnie jak dziś socjalistów, wędrowny etnograf z kosturem dostałby się&#13;
niechybnie w pierwszej wsi do aresztu, tak samo jak dzisiaj. Jakoż zdarzyło się&#13;
samemu Kolbergowi doświadczyć przygody bardzo podobnej, gdy w r. 1841, bez&#13;
kosturów nawet, wybrali się z Józefem Konopką na piechotę do Czerska2.&#13;
&#13;
Trwałym śladem pieszej wycieczki do Czerska, która potwierdziła, że&#13;
nawet krótkie wypady za miasto wymagają przygotowania, jest rękopis&#13;
zatytułowany Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna3. Manuskrypt zawiera zapisy pieśni bez melodii, a jego autorem jest Józef Konopka, na co&#13;
wskazuje ołówkowa nota sporządzona nieznaną ręką: „Ś. p. Józef Konopka&#13;
w pierwszej wycieczce etnogr[aficznej] z Kolbergiem, Jenike i Zakrzewskim&#13;
w r. 1841”. W czasie tej wyprawy Kolberg zapisywał melodie, ale jedyne&#13;
1&#13;
&#13;
R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, s. 136 i 137.&#13;
2 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. X; pierwodruk: Oskara Kolberga Przemyskie, z pośmiertnych materiałów wydał I. Kopernicki, Kraków 1891. Przedmowa… zawiera wiele cennych informacji dotyczących pracy Kolberga i będzie jeszcze cytowana.&#13;
3 Rkp. J. Konopki Pieśni ludu z okolic Czerska i Piaseczna, Arch. PTL, teka 45, sygn. 1419,&#13;
k. 1–6; w tytule słowa: „i Piaseczna” dopisane przez Kolberga.&#13;
&#13;
404&#13;
&#13;
�zachowane jego materiały są niezwykle skromne i obejmują obecnie zaledwie kilka zapisów, zredagowanych już na czysto1. Oba rękopisy są jednak&#13;
dokumentem wspólnej pracy w terenie, którą Kolberg będzie jeszcze podejmował w przyszłości między innymi z Kornelem Kozłowskim, Bogumiłem&#13;
Hoffem i prawdopodobnie z Władysławem Wierzbowskim2.&#13;
Czasy pierwszych podróży Oskar opisywał później z ogromną sympatią i nostalgią, nazywając po latach swoich towarzyszy „miłymi druhami”,&#13;
a ich zapiski – „życzliwą usługą”3. Realizowana z ogromnym zapałem pasja&#13;
zbieracza, wynikająca początkowo bez wątpienia z romantycznej fascynacji&#13;
ludowością, szybko zmieniła się w organiczną, żmudną pracę dokumentatora, a spontaniczne wypady za miasto, które zakończyć się mogły „odstawieniem do powiatu”, zastąpione zostały planowanymi z góry podróżami,&#13;
o których Kopernicki pisał jako o odbywanych „mniej efektownie, lecz&#13;
bezpieczniej i skuteczniej”4. Sam zaś Kolberg wspominał:&#13;
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za&#13;
tychże listem rekomendacyjnym)5.&#13;
&#13;
Udając się na przykład w okolice Wyszkowa na Mazowszu, w lecie 1843&#13;
roku, skorzystał ze znajomości z rodziną Norwidów i Suskich. Ludwik Norwid, wspomniany już współtowarzysz pierwszych wędrówek Kolberga, był&#13;
starszym bratem poety. Urodził się i gospodarował we wsi Strachówka&#13;
pod Radzyminem, ale Kolberg kilkakrotnie wymienia w dokumentach miejscowości Wysoce (dziś Wysocze w powiecie ostrołęckim) i Głuchy jako&#13;
miejsce swoich eskapad, kiedy to gościny udzielali mu właśnie Norwidowie oraz Suscy (Paulina, siostra Ludwika i Cypriana, była żoną Jana Suskiego). Związek rodziny z Wysocem pozostaje niewyjaśniony, natomiast&#13;
1 Zob. np. O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), s. 115, nr 261; pierwodruk: Kraków&#13;
1886. Pieśń opublikowana na podstawie rkp. O. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1349, k. 21.&#13;
2 Z Kornelem Kozłowskim Kolberg prowadził badania w okolicach Czerska na Mazowszu&#13;
w 1865 roku, z Władysławem Wierzbowskim udał się w 1858 roku w Augustowskie; w obu&#13;
przypadkach Kolberg zapisywał melodie, a jego towarzysze teksty pieśni. Podczas pobytu&#13;
w Wielkopolsce pod koniec lat sześćdziesiątych podróżował przez pewien czas z rysownikiem&#13;
Bogumiłem Hoffem.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. XI nlb; pierwodruk: Kraków 1885.&#13;
4 Dr I.K. [I. Kopernicki]. Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. X.&#13;
5 Rkp. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAN i PAN, sygn. 2183 (dawna 2184), k. 68.&#13;
&#13;
405&#13;
&#13;
�Głuchy należały do Norwidów jako dobro ich matki, Ludwiki Zdzieborskiej. W 1848 roku dwór w Głuchach kupił Jan Kanty Suski, będący już&#13;
wówczas mężem Pauliny1. Oskar odwiedził ich jeszcze raz w 1862 roku,&#13;
a w dowód wdzięczności za gościnę dedykował Paulinie skomponowane&#13;
przez siebie kujawiaki2.&#13;
Przyjaźnie i znajomości zawiązane w stolicy pozwoliły też Kolbergowi&#13;
na prowadzenie badań na ziemi dobrzyńskiej, na którą udał się w 1854 lub&#13;
1856 roku3. Przebywał wówczas w Działyniu u rodziny Dziewanowskich&#13;
i w Łążyniu u Zielińskich. Syn właściciela Działynia, Dominik (1811–1880)&#13;
był, tak jak wszyscy bracia Kolbergowie, uczniem Liceum Warszawskiego&#13;
i przyjacielem najstarszego z nich – Wilhelma. Wprawdzie sam Dominik&#13;
już w 1838 roku osiadł w Szafarni, ale z pewnością dzięki niemu Oskar&#13;
mógł gościć w dobrach rodzinnych w Działyniu. Natomiast do Łążynia trafił dzięki kontaktom z Gustawem Zielińskim (1809–1881), pisarzem i publicystą, podobnie jak Kolberg, współpracującym z „Biblioteką Warszawską”&#13;
i Encyklopedią powszechną Samuela Orgelbranda.&#13;
Również warszawskie kontakty zaprowadziły Kolberga w lecie 1859&#13;
roku do Orońska w ówczesnej guberni radomskiej, gdzie mieszkała Amalia&#13;
Pruszakowa, żona Jana Konstantego Pruszaka, w młodości ucznia Liceum&#13;
Warszawskiego. Kolberg mógł znaleźć się w Orońsku także dzięki przyjaźni&#13;
z Seweryną Pruszakową, która była szwagierką Amalii z racji swego pierwszego małżeństwa z Tomaszem, bratem Jana. W 1847 roku Seweryna otworzyła w Warszawie salon literacki, którego gościem bywał Oskar Kolberg.&#13;
Radomskie odwiedzał zresztą parokrotnie w poprzednich latach, również&#13;
wykorzystując kontakty rodzinne i towarzyskie.&#13;
Po blisko czterdziestu latach doświadczeń terenowych Kolberg użył sformułowania „stacje” dla określenia miejsc, w których prowadził badania na&#13;
1 Zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do&#13;
tomów 24–28 cz. I (DWOK T. 80/I), s. XXI.&#13;
2 Pierwodruk: Kujawiaki w stylu gminnym, Warszawa [1845]; podobnie jak inne kompozycje Kolberga, zostały wydane w ramach edycji Dzieł wszystkich, zob. O. Kolberg Kompozycje&#13;
fortepianowe (DWOK T. 69), s. 119–165, nr 21–30.&#13;
3 W Wykazie podróży Oskara Kolberga, zob. Korespondencja Oskara Kolberga cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 705 (oryginał rkp.: BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 69), podróż ta widnieje pod&#13;
datą: „1856”, natomiast w przedmowie do własnego artykułu Właściwości, pieśni i tańce ludu&#13;
Ziemi Dobrzyńskiej zamieszczonej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VI:&#13;
1882, dział III, s. 86 Kolberg podał rok 1854 jako czas prowadzenia badań; powtórzył też tę datę&#13;
przy opisie wesela w tejże publikacji na s. 98.&#13;
&#13;
406&#13;
&#13;
�Pokuciu w 1876 roku1. Rok później, zapowiadając listownie swoją wizytę&#13;
w Czortowcu u Władysława Przybysławskiego, powtórzył ten termin, pisząc o przybyciu do „stacji etnograficznej”2. W korespondencji tej wspomniał również o „użyciu własnych swoich pedałów”, co prawdopodobnie&#13;
było częstą praktyką podczas jego etnograficznych podróży. Takie piesze&#13;
wycieczki Kolberg mógł odbywać na przykład z Mazewa do pobliskiego&#13;
Jarochowa w powiecie łęczyckim, z Gończyc do wsi Sokół i Ostrożeń w powiecie garwolińskim czy podczas pobytu w dobrach Czarlińskich w Brąchnówku nieopodal Chełmży, skąd wyprawiał się do oddalonych o blisko&#13;
dziesięć kilometrów Tylic i Łysomic oraz do Turzna. Niewątpliwie jedną&#13;
z najdłuższych była wspominana już wspólna z Józefem Konopką i innymi&#13;
towarzyszami czterodniowa wyprawa do odległego o czterdzieści kilometrów od Warszawy Czerska. Ponowną podróż w te okolice, już nie pieszą,&#13;
Kolberg podjął ponad dwadzieścia lat później, udając się do rodziny Kozłowskich, do Czaplina.&#13;
Stacjonowanie w zaprzyjaźnionych dworach nie tylko dawało poczucie&#13;
bezpieczeństwa i stabilizacji, ale również ułatwiało pozyskanie informatorów. Po latach Oskar pisał:&#13;
Przybywszy tam badałem naprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy&#13;
ośmieleni w służbie dworskiej byli skorsi do pogawędki i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi iż za napitek&#13;
i wynagrodzenie udawali się w tym celu do dworu lub pozwalali do swojej&#13;
przychodzić chaty3.&#13;
&#13;
Relację podobną do wspomnień Kolberga przekazał też Izydor Kopernicki:&#13;
Wybierając się w jakąś nieznaną sobie stronę kraju, starał się on pozyskać tam&#13;
sobie zawczasu gościnne przyjęcie i chętne poparcie u kilku osób miejscowych,&#13;
znających dobrze lud okoliczny i posiadających jego zaufanie, a przez to mogących pod każdym względem ułatwić mu jego badania4.&#13;
1 Brulion listu Kolberga do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 658.&#13;
2 Brulion listu Kolberga do W. Przybysławskiego z 9 VII 1877 r., Korespondencja Oskara&#13;
Kolberga cz. II (DWOK T. 65), s. 51–52.&#13;
3 Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
4 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…(DWOK T. 35), s. X.&#13;
&#13;
407&#13;
&#13;
�Brak poparcia przez miejscowego ziemianina czy duchownego nie pozwalał wówczas na przeprowadzenie dokładniejszych badań, czego przykładem są takie regiony jak Mazury Pruskie czy Śląsk. Na Mazury pojechał&#13;
Kolberg na krótko we wrześniu 1875 roku, i to raczej nie w celach badawczych, a po to, by dopiero nawiązać odpowiednie kontakty za pośrednictwem miejscowych duchownych protestanckich, gdyż nie było tu gościnnych dworów polskich ziemian. Badacz był od lat dysponentem rękopisu&#13;
Gustawa Gizewiusza zawierającego zbiór pieśni z okolic Ostródy i Kraplewa1, ale do wypełnienia całej monografii tego terenu wciąż brakowało mu&#13;
materiałów etnograficznych i melodii. Niewykluczone też, że zdołał już&#13;
skontaktować się z Wojciechem Kętrzyńskim, którego prace miały również zostać wykorzystane w przyszłym tomie2. Na Mazurach, w ówczesnym&#13;
Lecu (dziś Giżycko), Kolberg dotarł między innymi do nauczyciela i regionalisty Marcina Giersza oraz do pastora Hermana Brauna. W Ełku spotkał&#13;
się z kolei z superintendentem Karolem Remusem i pastorem Reinholdem&#13;
Giżyckim, jednak żadne z tych spotkań nie zaowocowało ani zorganizowaniem miejsca badań, ani też pozyskaniem osoby chętnej do gromadzenia&#13;
materiałów i ich przesyłania. Stosunki narodowościowe na tych terenach&#13;
były w tym czasie szczególnie trudne, co doskonale oddaje fragment listu&#13;
superintendenta Karola Cludiusa, będący odpowiedzią na mylnie skierowaną przez Kolberga korespondencję, której adresatem miał być Fryderyk&#13;
Cludius, pastor w Kraplewie:&#13;
Pismo Pańskie z pytaniami etnograficznymi posłałem do obecnego proboszcza&#13;
Kraplewa, o którym sądzę, że melodie do pieśni Gizewiusza poleci spisać organiście […]. Natomiast nie wątpię, że w dawaniu odpowiedzi na zagadnienia&#13;
etnograficzne weźmie on pod uwagę inspiracje panslawistyczne tych zainteresowań naukowych. Podczas mojej działalności w Kraplewie od 1861–1873&#13;
odniósł element niemiecki szereg zwycięstw nad charakterem ludności polskiej […],&#13;
&#13;
pisał między innymi Cludius, dodając w dalszej części listu, że:&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840 roku, BN PAU i PAN, sygn. 2559.&#13;
2 W. Ogrodziński „Mazury Pruskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazury Pruskie&#13;
(DWOK T. 40), s. VIII–IX.&#13;
&#13;
408&#13;
&#13;
�Strona naukowa zagadnień etnograficznych interesowałaby nas – inaczej niż&#13;
proboszcza Giseviusa – gdyby ewangelia i pruski kościół narodowy wyznania&#13;
ewangelickiego Polakom stały się miłe1.&#13;
&#13;
Trudna sytuacja polityczna, a w konsekwencji brak odpowiedniego zaplecza w postaci polskich dworów, były też przyczyną pominięcia przez&#13;
Kolberga części pruskiej Śląska jako miejsca badań terenowych, mimo że&#13;
planował trzytomową monografię tego obszaru2. Wybierał się tam wprawdzie w lecie 1886 roku, o czym wiadomo z korespondencji Józefa Blizińskiego, który przestrzegał stanowczo przyjaciela przed próbą podjęcia podróży&#13;
w tym kierunku:&#13;
Co do wyjazdu na wieś, to projekt, o którym od was słyszałem, jechania gdzieś&#13;
pod Wrocław na Śląsk, czy też do samego Wrocławia, zapewne odłożony ad&#13;
feliciora tempora, jako teraz niewykonalny. Gdyby tak jeszcze chodziło o zwykłego śmiertelnika, skończyłoby się na wytransportowaniu do granicy. Ale etnograf europejskiej sławy, który już napisał tyle tomów i który obecnie w roku&#13;
1886 zbierałby dowody polskości owego Śląska, który żelazny książę chce mieć&#13;
niemieckim, na pewno padłby ofiarą na podobieństwo Kraszewskiego3.&#13;
&#13;
Zbyt pochopne lub źle przygotowane wyprawy, nawet na tereny, na&#13;
których majątki ziemskie należały w większości do Polaków, skutkowały&#13;
brakiem pozyskania materiałów, o czym przekonał się Kolberg już jako&#13;
całkiem doświadczony badacz, bo pod koniec lat sześćdziesiątych. Odbywał wówczas jedną z podróży po Wielkopolsce. Towarzyszył mu rysownik&#13;
Bogumił Hoff, który po latach opisał, być może nieco koloryzując incydent,&#13;
niefortunnie zorganizowane spotkanie z informatorami:&#13;
Pamiętam, że w pewnej wiosce, nie znalazłszy ani parafii, ani dworu, szukaliśmy&#13;
pomocy u miejscowego nauczyciela. Nie bardzo był on skłonny do zastosowania&#13;
1&#13;
&#13;
Fragmenty polskiego tłumaczenia listu K. Cludiusa do Kolberga z 20 III 1876 r., podano za:&#13;
Korespondencja…cz. I (DWOK T. 64), s. 584; niemiecki tekst tamże, s. 583–584, rkp. w zbiorach&#13;
BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 115.&#13;
2 Zob. brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r, Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 303, tam Kolberg wymienia planowane 3 części monografii Szląsk pruski.&#13;
3 Brulion listu J. Blizińskiego do Kolberga z 19 VI 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 345. Wzmianka o Kraszewskim dotyczy aresztowania tego ostatniego przez policję&#13;
saską pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Francji, zob. też brulion listu Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 27 X 1883 r., tamże, s. 82 i przyp. 1.&#13;
&#13;
409&#13;
&#13;
�się do naszej prośby; tylko tyle nam zrobił, że pozwolił u siebie w mieszkaniu&#13;
pracować. […] namówiliśmy młodego wieśniaka i wieśniaczkę, żeby przybyli do&#13;
szkoły. Kolberg jak zwykle wybadał ich pod względem zwyczajów, podań, śpiewów itd. i wydobył z nich, co tylko się dało, a ja przez ten czas naszkicowałem&#13;
ich typy i stroje. Dotąd szło to jako tako, bo za pomocą piwa i przyrzeczenia wynagrodzenia pieniężnego nie skąpili odpowiedzi i pozwolili się odrysować, lecz&#13;
od razu zmieniło się to wszystko. Matka owej dziewczyny wpadła jak wariatka&#13;
do pokoju, a za nią cała gromada kobiet i chłopów. Z krzyku bab zrozumieliśmy,&#13;
że nie tylko nie pozwalały na nasze studia, ale w dodatku poturbowały biedną zlęknioną dziewczynę i parobka i żądały, abyśmy im wydali nasze notatki&#13;
i rysunki do zniszczenia. [...]. Wobec tak rozjątrzonego pospólstwa nie pomogły&#13;
ani tłumaczenia, ani prośby: koniecznie żądały wydania im papierów, bo jak&#13;
dowodziły, spisanie ich tajemnic to zdrada, a nieszczęście dla malowanych […].&#13;
Ledwie zdołaliśmy z naszymi notatkami dostać się do kuchni, a stamtąd za&#13;
radą nauczycielki czym prędzej przebiegliśmy podwórze, ogród, przez parkan na&#13;
otwarte pole i dalej w nogi na chybił trafił. Szczęściem naszym już noc zapadła&#13;
i tylko tym sposobem udało nam się wydostać ze wsi1.&#13;
&#13;
Przygoda opisana przez Hoffa po raz kolejny potwierdza, że badacz potrzebował nie tylko wsparcia dworu, ale i sprawnych nóg zamiast przysłowiowego kostura. W trudnych czasach nieufności chłopów wobec obcych&#13;
również pośrednictwo miejscowych ziemian w wykorzystywaniu służby&#13;
dworskiej jako pierwszego, a niekiedy zapewne i jedynego źródła informacji było działaniem koniecznym. Stawiany czasem Kolbergowi zarzut, że&#13;
swoje badania prowadził niejako za biurkiem, odpytując sprowadzonego&#13;
informatora, wynikać może z nieznajomości ówczesnych realiów społecznych i politycznych. Metodą zastosowaną przez Kolberga posługiwał się też&#13;
w pewnym stopniu Bronisław Malinowski, ikona badań terenowych, który:&#13;
[...] w czasie drugiego pobytu na Boyowa, głównej wyspie archipelagu (1917–&#13;
–1918), na 41 tygodni badań mieszkał na stałe w tubylczych osadach tylko 22 tygodnie. Resztę tego okresu spędził w środowisku lokalnych kupców, misjonarzy&#13;
i administratorów. W tym czasie albo nie prowadził badań, albo polegały one&#13;
na wywiadach z umówionymi informatorami2.&#13;
1&#13;
&#13;
Wspomnienia B. Hoffa zostały opublikowane w „Wiśle” w 1904 roku; cytat podano za:&#13;
A. Skrukwa Związki Oskara Kolberga z Poznańskiem, „Wielkopolskie Zeszyty Folkloru”&#13;
1966, nr 2, s. 2–13.&#13;
2 Cytat podano za: T. Buliński, M. Kairski Pytanie o teren…, s. 10; tam za: M. Young Bronisław Malinowski. Odyseja antropologa 1884–1920, przełożył P. Szymor, Warszawa 2008.&#13;
&#13;
410&#13;
&#13;
�Wspomnienia Kopernickiego oraz przekazy samego Kolberga wskazują&#13;
jednak, że nie tylko dwór był miejscem sporządzania zapisów, ale także&#13;
karczma i wiejska izba. Pierwszy z nich wyraźnie mówi o uczestnictwie&#13;
badacza w wiejskich uroczystościach:&#13;
W wędrówkach swoich po kraju szukając z zapałem i spisując pieśni ludowe&#13;
oraz ich melodyje, musiał on dla nich już samych często brać udział w obrzędach, uroczystościach i zabawach ludu, przy których te pieśni mógł słyszeć.&#13;
Obcując z ludem, nasłuchał się on jego żywej mowy, opowieści, podań itp.&#13;
i przypatrzył się wszelkim szczegółom bytu i zwyczajów ludowych1.&#13;
&#13;
Bezpośrednie kontakty Kolberga z informatorami w terenie potwierdzał&#13;
także Lucjan Siemieński, świadek jego pobytu w Tatrach i w Pieninach&#13;
w 1857 roku. Według słów Siemieńskiego Oskar „[…] nawiedzał góralskie&#13;
chaty lub przestawał z bacami i juhasami na polanach, od których umiał&#13;
wyłudzać melodie i słowa […]”2, a sam Kolberg, relacjonując tę podróż,&#13;
wspominał o odwiedzinach szałasów i koczowaniu przy ognisku z góralami3. Mniej natomiast entuzjastycznie opisał swoje kontakty z informatorami&#13;
w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego, któremu w 1857 roku przesłał&#13;
egzemplarz swoich niedawno wydanych Pieśni ludu polskiego:&#13;
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały&#13;
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni&#13;
obcemu (tak nazywa każdego w paltocie lub surducie), w jego niecierpliwości&#13;
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,&#13;
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu&#13;
drzewa lub w polu na własnym kolanie albo na karku towarzysza wędrówki&#13;
wpisywać nuty, a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do&#13;
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania4.&#13;
1&#13;
&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. XII.&#13;
L. Siemieński Kilka rysów literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, Warszawa&#13;
1859, T. II, s. 282.&#13;
3 O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń d. 11 września 1857 w: tegoż Pisma muzyczne cz.&#13;
II (DWOK T. 62), s. 363; pierwodruk: „Ruch Muzyczny” R. 1: 1857, nr 26.&#13;
4 List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 74.&#13;
2&#13;
&#13;
411&#13;
&#13;
�Słowa Kolberga zwracają uwagę nie tylko na bezpośredni kontakt z wykonawcami, ale też na ich nieufność, która była stałym elementem towarzyszącym zawsze podczas zbierania materiałów w terenie. Mimo trudności,&#13;
dokąd wiek i zdrowie pozwalały, badacz bywał w wiejskich chałupach&#13;
i karczmach, a po latach w liście do Ludwika Kuby pisał:&#13;
[…] mam wieku lat już przeszło 70. Nie zdziwisz się Pan zatem, gdy powiem, że&#13;
od lat 20 nie postałem już w żadnej karczmie, lubo przed 30 i 40 laty, by lud&#13;
dokładnie poznać, bardzo często chodziłem1.&#13;
&#13;
Rejestrowanie przebiegu uroczystości weselnych na bieżąco, a nie na&#13;
podstawie relacji odpytywanego informatora, wydają się też potwierdzać&#13;
niektóre rękopisy terenowe Kolberga, w których między pośpiesznymi&#13;
i skrótowymi opisami poszczególnych fragmentów obrzędów znajdziemy uwagi wynikające najprawdopodobniej z bezpośredniej obserwacji.&#13;
Wśród notatek dotyczących zbierania datków dla młodych znajdują się&#13;
np. wzmianki o ich wysokości: „starsi dają po rublu, mali i druhny po 10,&#13;
5, 3 grosze”, a przy opisie rozlokowania drużyny pana młodego i panny&#13;
młodej przy stole w karczmie, na którym leży chleb z wiankiem, uwaga,&#13;
że jest tam także „ser i kiełbasa”. Pełny opis wesela, z którego zaczerpnięto&#13;
powyższe notki, został sporządzony we wsi Oleksianka w powiecie mińskim, gdzie Kolberg przebywał od 6 do 15 lipca 1862 roku2 i gdzie mógł być&#13;
świadkiem przynajmniej części trwającego kilka dni wesela. W pochodzących z tej samej miejscowości materiałach, również dotyczących przebiegu&#13;
wesela, znajdziemy z kolei zanotowane jedne pod drugimi akapity opisujące&#13;
czynności wykonywane przez starostów i drużbów na przestrzeni kilku dni,&#13;
a także wzmianki o wcześniejszych zalotach. Tego typu opis mógł zostać&#13;
rzeczywiście sporządzony na podstawie relacji informatora.&#13;
Podróże Kolberga z lat 1859–1869 zostały bardzo dobrze udokumentowane w zachowanych spisach przychodów i rozchodów z tego okresu3.&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu Kolberga do L. Kuby z 13 VII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 356.&#13;
2 Opis wesela w rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 8–9, zob. też O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 139–151; pierwodruk: Kraków 1887. Poza wymienionym manuskryptem pobyt w Oleksiance potwierdzają m.in. zapiski Kolberga, zob. Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 8.&#13;
3 Mowa o wymienionym już w poprzednim przypisie rkp. Kolberga Notatnik zawierający&#13;
rachunki….&#13;
&#13;
412&#13;
&#13;
�Wizyta w jednym miejscu trwała zwykle od kilku dni do około dwóch tygodni. Notatki badacza, które dotyczą przede wszystkim kosztów wypraw,&#13;
w tym datków dla informatorów (o czym mowa będzie dalej), pozwalają&#13;
też wskazać miejsca i stosunkowo dokładny czas jego pobytu w określonej&#13;
miejscowości. W ten sposób możliwe jest odtworzenie na przykład dwumiesięcznej podróży w Lubelskie i Radomskie, trwającej od 2 lipca do 2&#13;
września 1859 roku, podczas której Kolberg był w kilkunastu miejscowościach. O wyprawie do Mazewa w powiecie łęczyckim, pod datą 31 lipca&#13;
1860, napisał: „w Mazewie za pieśni przez 15 dni – 4, 75 rs”, ale nie można&#13;
wykluczyć, że wrócił tam jeszcze 4 sierpnia, gdyż pod taką datą widnieje&#13;
notatka: „w Mazewie na organy 1 rs.”1. Właścicielem Mazewa był znany&#13;
Kolbergowi z Warszawy Wacław Aleksander Maciejowski, historyk i słowianoznawca. Przy tak sprzyjających okolicznościach Mazew okazał się&#13;
doskonałą stacją badawczą, tym bardziej, że był też prawdopodobnie bazą&#13;
wypadową do pobliskich wsi, a znajomość z Maciejowskimi (folwarkiem&#13;
zarządzał syn Wacława – Kazimierz) umożliwiła Kolbergowi dalsze jeszcze&#13;
kontakty w celu pozyskiwania materiałów.&#13;
Podróż w Łęczyckie w lecie 1860 roku była połączona z wyprawą na&#13;
Kujawy. Z Mazewa Kolberg udał się między innymi do Bogusławic, Kłonowa, Bodzanowa i Otmianowa, gdzie zebrał prawdopodobnie jedynie&#13;
materiały dotyczące folkloru muzycznego, który w tym czasie pozostawał&#13;
jeszcze głównym przedmiotem badań i źródłem do publikacji w kolejnych&#13;
zeszytach. Zeszyty te zawierać miały określone gatunki pieśni na podobny&#13;
temat lub połączone sytuacją wykonawczą, na przykład pieśni żniwiarskie,&#13;
rzemieślnicze, kołyskowe itp. Jednak po zmianie planów wydawniczych&#13;
potrzebne były Kolbergowi także inne informacje, daleko wykraczające&#13;
poza folklor muzyczny i kulturowy kontekst wykonywanych pieśni. Być&#13;
może z tego powodu kolejna podróż na Kujawy trwała aż kilka tygodni, od&#13;
20 sierpnia do 7 października 1865 roku. Przygotowując do druku pierwszą&#13;
pełną monografię etnograficzną (w przeciwieństwie do Sandomierskiego,&#13;
które było de facto zbiorem pieśni), chciał zapewne przeprowadzić bardzo&#13;
szczegółowe badania i poświęcić im stosunkowo dużo czasu. Taki sam plan&#13;
miał też zapewne Kolberg w stosunku do innych regionów, ale rzeczywistość pokazała, że pobyt trwał niekiedy zaledwie kilka dni i ograniczał się&#13;
do jednej lub dwóch tylko miejscowości. Dłuższe penetracje danego terenu,&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, k. 23v.&#13;
&#13;
413&#13;
&#13;
�możliwość ewentualnego powrotu w latach następnych oraz nawiązanie&#13;
współpracy z miejscowym ziemiaństwem wpływały zatem na jakość pozyskanych materiałów, w tym na ich zakres tematyczny. Badania terenowe&#13;
i ich wyniki zależały więc w ogromnym stopniu od czasu, jaki mógł poświęcić Kolberg na pracę w danym regionie. W czasie pracy etatowej, to&#13;
jest w latach 1844–1859 ograniczała go możliwość uzyskania „dni wolnych”,&#13;
bowiem pojęcie urlopu wypoczynkowego było wówczas nieznane. Badacz&#13;
co najmniej dwukrotnie otrzymał urlop dla poratowania zdrowia, a raz&#13;
celem załatwienia ważnych spraw rodzinnych. Ponadto podróżowanie na&#13;
terenie zaboru rosyjskiego utrudniały zarządzenia władz, które na wyjazd&#13;
z Warszawy (kontrolowany na rogatkach miasta) wymagały paszportu. Dodatkowo paszport taki wskazywał określoną gubernię, w obrębie której&#13;
można było się poruszać.&#13;
W przypadku wspomnianych badań na Kujawach duże znaczenie miała niewątpliwie wcześniejsza znajomość terenu i jego mieszkańców właś­&#13;
nie ze względu na restrykcyjną politykę władz, dotyczącą poruszania się&#13;
w granicach zaboru rosyjskiego. Dlatego też zapewne podczas obu podróży&#13;
Kolberg skupił się na miejscowościach leżących w części regionu należącej&#13;
do Królestwa Polskiego (oprócz Bodzanowa, Bogusławic, Kłonowa i Otmianowa odwiedził też Redecz, Płowce, Głuszyn, Ruszkowo i prawdopodobnie&#13;
Więcławice), choć niewykluczone, że był także w Służewie, pozostającym&#13;
po drugim rozbiorze pod zaborem pruskim. Jednak przejazd na tereny Prus&#13;
stanowił dodatkową komplikację, szczególnie że nie była to jedyna wyprawa Kolberga w 1865 roku. Wcześniej, w czerwcu przebywał przez 5 dni&#13;
w Czaplinie, w ówczesnym powiecie grójeckim, gdzie prowadził badania&#13;
z Kornelem Kozłowskim, w lipcu był w Gałęzowie w powiecie lubelskim,&#13;
co odnotował w itinerarium1, a w drodze na Kujawy zatrzymał się jeszcze&#13;
w Mazewie.&#13;
Nie oznacza to, że mieszkając w Warszawie, odbywał podróże jedynie&#13;
po zaborze rosyjskim. Od roku 1842 bywał u zaprzyjaźnionych Konopków&#13;
w Modlnicy. Jak już wspomniano, w 1857 roku, udając się na południe&#13;
Europy, zatrzymał się między innymi na Podhalu. Dotarł tam ponownie&#13;
w 1861 roku w drodze na tereny Galicji wschodniej, gdzie kontynuował&#13;
badania także w latach późniejszych. Rok później udał się w długą podróż&#13;
etnograficzną na Wołyń, trwającą od końca lipca do początku października.&#13;
1&#13;
&#13;
Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.&#13;
&#13;
414&#13;
&#13;
�Z pewnością przebywał wówczas w Tuliczowie u znanej tylko z nazwiska&#13;
rodziny Dobrowolskich, w majątku Sierakowskich w Turyczanach, w Bilczu u Michała Sołtana, syna Adama, uczestnika powstania listopadowego.&#13;
Był też w Żytomierzu, gdzie kontaktował się z Janem Prusinowskim, adwokatem, literatem i miłośnikiem folkloru. Najprawdopodobniej odwiedził&#13;
też szereg innych miasteczek i wsi oraz gościł u innych jeszcze osób, co&#13;
potwierdzają zachowane dokumenty osobiste oraz noty lokalizacyjne w rękopisach terenowych1.&#13;
Pod koniec lat sześćdziesiątych rozpoczął też badania w Wielkim Księstwie Poznańskim. W 1867 roku przebywał w Czeszewie, w powiecie wągrowieckim, u rodziny Libeltów oraz w Siekierkach, w powiecie średzkim,&#13;
we dworze Radońskich. Podczas pobytu Oskara w Siekierkach mieszkała&#13;
również pisarka Paulina Wilkońska, siostra Anieli Radońskiej. Z Wilkońską&#13;
Kolberg przyjaźnił się jeszcze w Warszawie, gdzie bywał w prowadzonym&#13;
przez nią salonie literackim, i ona najpewniej spowodowała zaproszenie&#13;
etnografa do Siekierek. Na podstawie zachowanych dokumentów trudno&#13;
dokładnie określić, ile czasu w 1867 roku poświęcił Kolberg badaniom&#13;
w Wielkopolsce, gdyż tego samego lata udał się jeszcze w podróż po Galicji.&#13;
Wracał później na tereny Poznańskiego kilkakrotnie i zawsze przyjmowany&#13;
był bardzo życzliwie w domach Wolniewiczów w Dębiczu, u Czarneckich&#13;
w Pakosławiu, u Niegolewskich w Morownicy i w Targoszycach u Józefa&#13;
Łukaszewicza. Odwiedził też Miłosław, którego właścicielem był hrabia&#13;
Seweryn Mielżyński. Wielokrotne wizyty w Wielkopolsce przełożyły się&#13;
na stosunkowo bogate materiały etnograficzne, choć duża ich część została&#13;
zgromadzona nie podczas badań w terenie, ale dzięki współpracy z ziemiaństwem i Towarzystwem Przyjaciół Nauk2.&#13;
Organizacja badań na terenach zaboru rosyjskiego, ale także po części&#13;
w Galicji i w Wielkopolsce, uzależniona była w pewnym stopniu od warszawskich kontaktów Kolberga. Środowisko to było dość niewielkie, a jego&#13;
członkowie tworzyli społeczność, która wobec braku instytucjonalnych&#13;
ośrodków nauki spotykała się w salonach oraz w redakcji wspomnianej już&#13;
„Biblioteki Warszawskiej”. Kontakty zawiązane w Warszawie pozwalały też&#13;
na pozyskanie nowych znajomości już w terenie. W tym sensie znalezienie&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 9; szczegółowy opis badań na Wołyniu&#13;
podaje A. Skrukwa, zob. „Wołyń” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu&#13;
36 (DWOK T. 84), s. V–LIV.&#13;
2 O materiałach zgromadzonych do monografii W. Ks. Poznańskiego mowa będzie dalej.&#13;
&#13;
415&#13;
&#13;
�stacji badawczej nie było może skomplikowane, ale warunkowało jednocześnie obszar potencjalnych badań. Jednak takie postępowanie znajduje&#13;
uzasadnienie także wśród współczesnych badaczy terenowych, na co wskazywali też M. Hammersley i P. Atkinson:&#13;
Podczas wyboru środowiska badawczego nie wolno lekceważyć względów ściśle&#13;
praktycznych […]. W rezultacie kontakty z ludźmi mogącymi ułatwić dostęp, skala ewentualnych kosztów podróży oraz dostępność dokumentacji itp. stanowią&#13;
przeważnie główne argumenty podczas zawężania pola wyboru1.&#13;
&#13;
Ponadto, w przeciwieństwie do czasów współczesnych, kiedy wybór&#13;
określonych miejscowości podyktowany jest jakąś ich specyfiką, w czasach&#13;
Kolberga przedmiotem badań etnograficznych i folklorystycznych mogła&#13;
pozostawać każda wieś, zwłaszcza przed uwłaszczeniem i przed powstaniem ośrodków przemysłowych. A pozyskanie gdziekolwiek dogodnego lokum miało w przypadku Oskara niebagatelne znaczenie finansowe. Pełniona przez niego do 1859 roku „służba biurowa”2, jak określił ją Kopernicki,&#13;
pozwalała, choć nie bez ograniczeń, na odbywanie podróży badawczych,&#13;
jednak środki te były nader skromne. Po latach przyjaciel Oskara pisał:&#13;
[…] przysposabiał się on do swych upragnionych wędrówek, z najzabiegliwszą&#13;
oszczędnością ciułając sobie przez cały rok lub więcej grosz na to potrzebny, ze&#13;
swej płacy urzędniczej3.&#13;
&#13;
Wprawdzie Kolberg wspominał zarówno wyprawy, jak i swoich gospodarzy z niezwykłą sympatią:&#13;
[…] wszędzie nader gościnnie byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki&#13;
miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone&#13;
z oszczędzonych na zajęciach lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się jedynie na datkach [dla] włościan za pozyskane&#13;
materiały4,&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
M. Hammersley, P. Atkinson Metody badań terenowych, przełożył S. Dymczyk, Poznań,&#13;
2000, s. 49.&#13;
2 Dr.I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. VIII.&#13;
3 Tamże, s. IX.&#13;
4 Rkp. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
&#13;
416&#13;
&#13;
�a Kopernicki w dalszej części wspomnienia pisał o Oskarze, że:&#13;
[…] przesiadywał on w każdym domu tak długo, jak tego była potrzeba i przy&#13;
pomocy gościnnego i uczynnego gospodarza przyjaźnił się z miejscowymi grajkami i śpiewaczkami, wyszukiwał sobie starych bajarzy, doświadczone swachy&#13;
weselne, lekarki itp.1,&#13;
&#13;
to bezsprzeczne jest, że badacz zdany był na gościnę mniej lub bardziej znanych sobie osób, co niekoniecznie było sytuacją komfortową. A i warunki&#13;
nie zawsze bywały dworskie, co może poświadczać, zapewne wiarygodne,&#13;
wspomnienie Antoniny Konopczanki:&#13;
W pewnym dworze przyjęto go nadzwyczaj grzecznie, ale pomieszczono na&#13;
nocleg w nie bardzo okazałej oficynie [...]. Jednego dnia, gdy się spać położył,&#13;
nastała burza w nocy – właśnie co tylko zgasił światło i chciał zasnąć – uczuł,&#13;
że krople deszczu na twarz spadają. Wkrótce zahuczał gwałtowny wicher i zerwał połowę dachu nad budynkiem. Wtedy z niewypowiedzianym łoskotem&#13;
zleciała większa część sufitu pokojowego tak, że tylko została cząstka tegoż nad&#13;
łóżkiem Kolberga2.&#13;
&#13;
W dalszej części relacji Konopczanka opisuje i inne niedogodności&#13;
w trakcie pobytów we dworach, jak na przykład towarzystwo krzyczącej&#13;
papugi w pokoju, w którym ulokowano Kolberga. Autorka zwraca jednak&#13;
uwagę na troskę Oskara o jego zapiski, nie zaś o własną osobę oraz na jego&#13;
charakter, który nie pozwalał, by się na cokolwiek uskarżać. Niezależnie&#13;
jednak od warunków, jakie zapewniali gospodarze, należy zwrócić uwagę,&#13;
że byli to na ogół ludzie niezwykle oddani ojczyźnie, uczestnicy powstań,&#13;
działacze społeczni, jak choćby Prot Lelewel (Wola Cygowska), Ludwik&#13;
Górski (Sterdyń), Karol Libelt (Czeszewo), Władysław Niegolewski (Morownica) i wielu innych, którzy rozumieli i wspierali misję badacza.&#13;
Pomimo stosunkowo niskich kosztów wypraw każdy rubel był dla samofinansującego się Kolberga bezcenny, o czym świadczy wspomniany&#13;
spis przychodów i rozchodów, w którym wymieniał on najmniejsze nawet&#13;
kwoty wydane na przykład na atrament oraz drobne sumy przeznaczane&#13;
1&#13;
&#13;
Dr.I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…(DWOK T. 35), s. X.&#13;
&#13;
2 Wspomnienie A. Konopczanki przywołano za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek&#13;
&#13;
z Modlnicy o Oskarze Kolbergu, „Wieś Radomska” T. 11: 2018, s. 102.&#13;
&#13;
417&#13;
&#13;
�na struny dla grajków i przekazywane wykonawcom za śpiewane pieśni.&#13;
W roku 1859 szczegółowo odnotował np. datki „za śpiewy i służbę czterem&#13;
kobietom – 60 kp.” oraz „w Gałęzowie za pieśni, skrzypek – 60 kp.”1; takie&#13;
wydatki kryły się też zapewne pod ogólnym hasłem „drobne” wielokrotnie&#13;
wymienianym przy spisywaniu kosztów podróży. Notatki te dokumentują&#13;
więc jednocześnie ważny element badań terenowych, jakim była choćby&#13;
drobna zapłata dla informatora.&#13;
Dopiero współpraca z Akademią Umiejętności odciążyła w pewnym&#13;
stopniu prywatny budżet Kolberga. Ze środków tej instytucji sfinansowana&#13;
została ostatnia podróż w Poznańskie i na tereny zachodnich oraz wschodnich Prus w 1875 roku. Jej przebieg można odtworzyć dzięki szczegółowemu sprawozdaniu Kolberga przygotowanemu dla Komisji Antropologicznej&#13;
Akademii, w którym wspomina on między innymi o odwiedzeniu mało&#13;
mu znanych części Wielkopolski2, to jest Pakosławia pod Rawiczem oraz&#13;
Morownicy pod Śmiglem. O ile w Pakosławiu Kolberg był istotnie po raz&#13;
pierwszy, to w posiadłości Niegolewskich w Morownicy gościł już wcześniej. Niewykluczone więc, że chciał uzupełnić materiały albo zwyczajnie&#13;
odwiedzić zaprzyjaźniony dwór. Właśnie przy okazji wyprawy w 1875 roku&#13;
badacz próbował nawiązać wspomniane już kontakty ze środowiskiem duchownych protestanckich na Mazurach.&#13;
W roku 1876 otrzymał kolejny specjalny fundusz od Akademii przeznaczony na badania etnograficzne na Pokuciu i Podolu. O odbytej w sierpniu i wrześniu podróży „do gór huculskich i Bukowiny” Kolberg wspominał w listach do znajomych3; zrelacjonował ją także w korespondencji&#13;
do władz Akademii, tłumacząc, że udało mu się zwiedzić „Pokucie, góry&#13;
huculskie i część Bukowiny”4. Charakteryzując szczegółowo trasę i przebieg&#13;
badań pisał ponadto:&#13;
Dla dokładniejszego poznania wszelkich cech okolic, o których tu mowa, obrałem kilka punktów od siebie dosyć odległych, aby warianty i odmiany tym wy1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 23.&#13;
Brulion sprawozdania dla Akademii Umiejętności, rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2183, k. 70; całość opublikował W. Bieńkowski Oskar Kolberg w Królewcu w 1875 roku, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 1992, nr 3–4, s. 341–349.&#13;
3 Zob. m.in. bruliony listów Kolberga do W. Siarkowskiego i do L. Gumplowicza, oba z 20&#13;
X 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 651–654.&#13;
4 Brulion listu Kolberga do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 657.&#13;
2&#13;
&#13;
418&#13;
&#13;
�raźniej wpadać mogły w oko. Skreślenie cech tych w pewnych miejscowościach&#13;
za stacje poniekąd przyjętych uzupełnione nowymi szczegółami i drobniejszymi&#13;
odcieniami z miejsc pośrednich pozbieranymi i kojarząc w następstwie wiadomości wszystkie w jedną całość, przedstawią z czasem obraz etnograficzny danej&#13;
prowincji w całej pełni1.&#13;
&#13;
Koncepcja Kolberga została wprawdzie poddana krytyce przez Kazimierę Zawistowicz-Adamską, która pisała:&#13;
Długotrwały pobyt w tej samej miejscowości pozwalał na gruntowne jej zbadanie. Nic dziwnego, że takie miejscowości były pod względem zapisów etnograficznych uprzywilejowane i że w każdej z nich znajdujemy zazwyczaj materiał&#13;
do wszystkich działów obrzędowości, podczas gdy inne okolice były fragmentarycznie uwzględniane lub nawet całkowicie pomijane2.&#13;
&#13;
Z perspektywy czasu, a przede wszystkim uwzględniając warunki pracy Kolberga, wydaje się jednak, że jego intuicja terenowca skierowana&#13;
była w dobrym kierunku. Wspomniane tu punkty badawcze, czyli „stacje”&#13;
i „miejsca pośrednie” (zapewne również te, do których wyprawiał się ze&#13;
„stacji”), to po prostu rodzaj „siatki” miejscowości, która pozwalała na uzyskanie materiałów z danego regionu. Prowadzenie badań, nie tylko etnograficznych, w oparciu o taką siatkę jest do dnia dzisiejszego uznaną metodą&#13;
pozyskiwania informacji w terenie, z taką tylko różnicą, że sieć punktów&#13;
badawczych jest znacznie gęstsza3, co w przypadku jednoosobowego „zespołu” było niewykonalne, a wyznaczenie punktów badawczych zależało&#13;
od znalezienia gościnnego dworu. Udało się to między innymi na części&#13;
obszaru Mazowsza, Wielkopolski, Pomorza, Pokucia, a także w Sanockiem.&#13;
Na Pokuciu, gdzie Kolberg przebywał nie tylko w roku 1876, ale też&#13;
w latach 1877, 1878 oraz podczas organizacji Wystawy Etnograficznej&#13;
w Kołomyi w 1880, siatka punktów badawczych prezentuje się dość okazale. Dokumenty potwierdzają jego pobyt w Żabiu, Czortowcu, Horodence,&#13;
Jasienowie Polnym, Korniczu, Piadykach i właśnie w Kołomyi, przy czym&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 658.&#13;
K. Zawistowicz-Adamska, „Lud” Kolberga jako źródło do badań nad obrzędowością&#13;
ludu polskiego, „Lud” 1956, T. XLII, s. 351.&#13;
3 Metodą siatki posługiwali się m.in. twórcy Atlasu języka i kultury ludowej Wielkopolski&#13;
pod red. Z. Sobierajskiego i J. Burszty, T. 1–11 Poznań 1979–2005. O siatce etnograficznych&#13;
punktów badawczych pisał też A. Brencz Wielkopolska jako region etnograficzny, Poznań&#13;
1996, s. 47–48.&#13;
2&#13;
&#13;
419&#13;
&#13;
�w niektórych z tych miejscowości był nawet kilka razy. Mimo to jeszcze&#13;
w kwietniu 1880 roku, a więc na kilka miesięcy przed wystawą i przed&#13;
ostatnią podróżą Kolberga na Pokucie, Władysław Przybysławski, przewodniczący komitetu wystawy, miłośnik historii, archeologii i etnografii,&#13;
u którego Kolberg gościł w Czortowcu, pisał:&#13;
Co do naszego dzieła o Pokuciu, po dokładnym wyjaśnieniu z Waszej strony&#13;
i Kopernickiego, przyszedłem niestety do przekonania, że teraz przed wystawą&#13;
ani myśleć o wydrukowaniu choćby i jednego tomu; lecz rozważywszy wszystko&#13;
dokładnie z drugiej strony, to może i lepiej, bo jakkolwiek Wasze badania były&#13;
ścisłe i sumienne, to jednak za mało miejscowości osobiście zwiedziliście1.&#13;
&#13;
Wyprzedzał zatem słowa krytyki wypowiedziane przez Zawistowicz-Adamską. Sugerował Kolbergowi odłożenie druku przygotowanych już&#13;
prawie pierwszej i drugiej części Pokucia na czas po zakończeniu wystawy&#13;
i dodawał: „[…] co do strojów i narzędzi domowych niejedno nowe zrobicie&#13;
spostrzeżenie”2. I rzeczywiście, jego wiedzę zdobytą dotąd w terenie wzbogaciła w sposób istotny praca przy organizacji wystawy. Kolberg spędził&#13;
wówczas na Pokuciu cztery miesiące i miał możliwość zwrócenia uwagi&#13;
także na wiele aspektów materialnego bytu mieszkańców wsi. Po powrocie&#13;
do Krakowa, „strudzony”, ale usatysfakcjonowany nowymi doświadczeniami, pisał:&#13;
Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych]&#13;
mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać.&#13;
Toteż materiały zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony&#13;
niż wszystkie inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż&#13;
wszystkie dotychczasowe monografię tej prowincji3.&#13;
&#13;
Wydana po wystawie publikacja zawiera sporą ilość sporządzonych&#13;
w 1880 roku opisów etnograficznych i rycin, między innymi ubiorów i sprzętów domowych, choć ostatecznie pochodzą one także ze źródeł drukowanych4.&#13;
1 List W. Przybysławskiego do Kolberga z 21 IV 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 352.&#13;
2 Tamże, s. 353.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do B. Moraczewskiej z [1] XII 1880 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 427.&#13;
4 Materiały etnograficzne zamieszczone w monografii Pokucia zostały omówione w dalszej&#13;
części tekstu.&#13;
&#13;
420&#13;
&#13;
�Dla współczesnych terenowców oczywistym jest wyznaczenie obszaru&#13;
badań, wytypowanie punktów badawczych, ale także datowanie zapisów&#13;
i sporządzanie notatek dotyczących informatorów. W zachowanych manuskryptach Kolberga prawie zupełnie takich wzmianek brak. W części wydanych tomów zamieszczone zostały niekiedy daty, ale rzadko nawiązują one&#13;
bezpośrednio do podróży etnograficznych. Do wyjątków należy karta z zapisem pieśni „O trzy razy mnie brali” i z notą: „od Radomia (Prędocinek) 1843”&#13;
widniejącą w rękopisie i powtórzoną w monografii1. W rękopisie z Leszczowatego Kolberg zanotował datę „1863”2 również pokrywającą się z jego&#13;
pobytem w terenie, w Sanockiem, ale publikacji dotyczącej tego regionu nie&#13;
zdążył wydać. Z kolei nota „1862” przy opisie wesela z Oleksianki w części&#13;
III Mazowsza, czy też nie tak precyzyjne daty wydrukowane w części drugiej&#13;
W. Ks. Poznańskiego, na przykład: „Siekierki Wielkie i Małe 1867–68” i „Dębicz (1868–72)”, odpowiadają badaniom prowadzonym w tych latach na Mazowszu i w Wielkopolsce, ale nie zostały one już odnotowane w rękopisach&#13;
terenowych z tych miejscowości3. Większość zamieszczonych w drukowanej&#13;
monografii Wielkopolski dat odnosi się jednak do materiałów nadesłanych&#13;
lub przekazanych Kolbergowi do wykorzystania, jak choćby ankiety Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego, tak zwane Szematy, z których informacje zostały oznaczone każdorazowo w druku datami: 1858, 1859 i 1860.&#13;
Nie są też znani wszyscy informatorzy Kolberga. Była to zwykle służba&#13;
dworska, ale też robotnicy sezonowi przebywający poza miejscem swego stałego zamieszkania. Badacz odnotowywał niekiedy ich nazwiska, lecz&#13;
dotyczą one głównie wykonawców pieśni i grajków lub opowiadaczy bajek. Na przykład na kartach z melodiami ze Złakowa pod Kiernozią widnieje nazwisko „Mateusz Glunek”4, przy tekstach pieśni z Powsina – „Franek Nowosielski Skowyrka”5, a przy zapisach melodii instrumentalnych&#13;
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1211, k. 14. Ta sama notatka nad opublikowaną&#13;
z tego rękopisu pieśnią, zob.O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 115; pierwodruk:&#13;
Kraków 1888.&#13;
2 Rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 3196, k. 30.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 139; pierwodruk: Kraków 1887 i W. Ks.&#13;
Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 69 i 73; pierwodruk: Kraków 1875. Zamieszczone opisy&#13;
Kolberg sporządził na podstawie własnych rkp. terenowych, odpowiednio: Arch. PTL, teka 2,&#13;
sygn. 1124, k. 8–9 i Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 44 i 47–49.&#13;
4 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1156, k. 1.&#13;
5 Rkp. nieznanego autora z naniesionym przez Kolberga nazwiskiem wykonawcy, Arch.&#13;
PTL, teka 33, sygn. 1305, k. 2 i 3.&#13;
&#13;
421&#13;
&#13;
�z Tomaszowic nazwisko skrzypka – „Kaźmirz Kurek”1. Na uwagę zasługują&#13;
wzmianki zamieszczone w rękopisach dotyczących Pokucia i powtórzone&#13;
w druku: „Śpiewał lirnik ślepy Dmetro Marczuk z Siekierzyna nad Dniestrem, przysiołka do Isakowa. Był on rodem ze Ścianki i pobierał naukę&#13;
u dziada (starca) w Koropcu”2 oraz „Tomasz Czuprun, zrobił sobie instrument maleńki”3 (dalej następuje krótki opis zbudowanej przez niego „żołomyjki”). We wstępie do części IV monografii wymienieni z kolei zostali&#13;
narratorzy opowiadający „kazki”, czyli bajki, brak natomiast w druku podobnych informacji o śpiewaczkach, choć wymienione zostały w brulionie&#13;
wstępu do pierwotnej wersji Pokucia:&#13;
Nadmieniamy, że większą liczbę śpiewanych w Czortowcu pieśni, równie jak&#13;
i wiele szczegółów wesela, dostarczyły nam wiejskie tamtejsze gospodynie (częstokroć i tu, jak w górach, zwane gazdyniami): Zofia Olejniczka rodem z Żukowa&#13;
i Ilczycha (żona Ilki Hrycaniuka), ta ostatnia długi czas w służbie w sąsiedniej&#13;
wsi Harasymowie pozostająca4.&#13;
&#13;
Niewykluczone, że ta właśnie wersja wstępu prezentowana była na wystawie w Kołomyi, i ten fakt zdecydował o zamieszczeniu nazwisk wykonawczyń.&#13;
Kolberg zacytował z kolei w druku w Kieleckiem wzmiankę o informatorach zamieszczoną w rękopisie księdza Władysława Siarkowskiego&#13;
przy przesłanych przez niego opowieściach ludowych: „Opowieści niniejsze&#13;
głównie spisane z opowiadań Tomasza Dudały, Tomasza Kubali, Wojciecha&#13;
Hynka, Piotra Karczmarczyka ze wsi Rembowa i Samostrzałowa z parafii&#13;
Kije”5.&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1209, k. 31. Melodie zostały opublikowane w tomie&#13;
suplementowym, zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. II (DWOK T. 73/II).&#13;
2 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 10 i 11 i O. Kolberg Pokucie cz.&#13;
II (DWOK T. 30), s. 194; pierwodruk: Kraków 1883.&#13;
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 9 i O. Kolberg Pokucie cz. III&#13;
(DWOK T. 31), s. 9; pierwodruk: Kraków 1888.&#13;
4 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 35, sygn. 1313, k. 2. Pełny tekst tej wersji wstępu zob.&#13;
Szkic przedmowy Oskara Kolberga do cz. I „Pokucia”, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do&#13;
t. 29–32 (DWOK T. 81), s. 263–265.&#13;
5 Rkp. W. Siarkowskiego Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane w latach&#13;
od 1776–1881, Arch. PTL, teka 38, sygn. 1336, k. 73, zob. O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK&#13;
T. 19), s. 218; pierwodruk: Kraków 1886.&#13;
&#13;
422&#13;
&#13;
�Nazwiska niektórych informatorów przetrwały też w listach. O wspomnianą Ilczychę Kolberg dopytywał już po wystawie w liście do Przybysławskiego: „Czy Ilczycha przyszła już do posiadania pretendowanych przez&#13;
siebie gruntów?”1. Z kolei Michał Sokołowski, właściciel dóbr Głuszyn na&#13;
Kujawach, u którego Kolberg gościł pod koniec lata lub wczesną jesienią&#13;
1865 roku, w listopadzie tego roku pisał do Oskara:&#13;
[…] z żalem rozstawaliśmy się z sobą, z tą wszakże nadzieją, że jeżeli już nie w tym&#13;
roku, to w następnym odnowimy tu, w Głuszynie, naszą znajomość, a przy niej&#13;
zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub Graszkowskiego znowu coś&#13;
nowego2.&#13;
&#13;
Niestety nic więcej nie wiadomo ani o Graszkowskim, ani też o kobiecie&#13;
nazwiskiem Plichta, choć tę ostatnią wspomniał jeszcze Kolberg w odpowiedzi na list Sokołowskiego. Wyrażał tam szacunek lub podziękowanie&#13;
za informacje pani Sokołowskiej oraz osobie o nieczytelnie zanotowanym&#13;
nazwisku „p. Rynarzewsk[…]”, kończąc list słowami: „i wszystkim pannom&#13;
dom koch[any] uprzyjemniającym, i Plichcinie…”3. Te wzmianki o informatorach zamieszczone w listach do goszczących badacza właścicieli dworów&#13;
pozwalają twierdzić, że cenił on poznawanych w trakcie swojej pracy śpiewaków, muzyków i innych informatorów.&#13;
Jak wspomniano, źródłem informacji byli też robotnicy sezonowi. Na&#13;
Mazowszu, w Woli Rasztowskiej pod Radzyminem Kolberg zarejestrował&#13;
kilkanaście opowieści ludowych pochodzących od pracujących tam Ślązaków. Wprawdzie na jednej z kart rękopisu zanotował tylko: „Koźlik z Woli&#13;
Rasztowskiej pod Radzyminem 1868”4, ale wzmianka na innej z kart wyjaśnia, kim był opowiadający: „Koźlik ze Śląska”, a poniżej także: „Korzec,&#13;
Kawa, Kmieć, Zygmunt, Wiluń, Kujon (Ślązacy)” i dalej: „Ludzie ci ze Szlązka byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7, od r. 1860–8 w Woli Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w 1868”5. Z kolei&#13;
1&#13;
&#13;
List Kolberga do W. Przybysławskiego z 30 III 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 474.&#13;
2 List M. Sokołowskiego do Kolberga z 16 XI 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do M. Sokołowskiego z 18 grudnia 1865 r., Korespondencja… cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 143–144, tam błędnie odczytane niektóre słowa; cytat podano za rękopisem&#13;
pozostającym w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 300.&#13;
4 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 10, sygn. 1170, k. 21.&#13;
5 Tamże, k. 26.&#13;
&#13;
423&#13;
&#13;
�w podkrakowskich Mogilanach badacz zebrał krótkie informacje od górali&#13;
o uprawie gruntów w Ludźmierzu, Harklowej i Maniowach1, bez podania&#13;
imion czy nazwisk.&#13;
W XIX wieku notatki o informatorach należały do rzadkości, a opisywany przez Kolberga i innych badaczy „lud” stanowił podmiot zbiorowy.&#13;
Doskonale potwierdza to przywołana przez Oskara za austriackim lingwistą i etnologiem Friedrichem Müllerem definicja etnografii sformułowana&#13;
w opozycji do antropologii:&#13;
Etnografia, czyli etnologia, więc ludoznawstwo, jest jak to orzeka jej nazwa,&#13;
umiejętnością o człowieku, uważanym jako osobnik (indywiduum) zbiorowy.&#13;
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii,&#13;
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika&#13;
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju&#13;
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego&#13;
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka”2.&#13;
&#13;
Znacznie więcej natomiast wiadomo o osobach, które z Kolbergiem&#13;
współpracowały, pomagając mu w gromadzeniu materiałów. Nawet przy&#13;
bardzo dogodnych warunkach pracy w terenie (zaprzyjaźniony dwór, wiele punktów badawczych, chętni informatorzy) wskazane było zachowanie&#13;
kontaktu na przyszłość w celu ewentualnego uzupełnienia pozyskanych&#13;
wcześniej wiadomości. Była to praktyka często stosowana przez Kolberga,&#13;
co potwierdza zachowana korespondencja oraz wspomnienie Izydora Kopernickiego:&#13;
Wyczerpawszy wszystko, co tylko można było na jednem miejscu i zyskawszy&#13;
sobie w gospodarzu samym lub innej osobie miejscowej chętnego i stałego korespondenta na przyszłość, przenosił się on na inne miejsce, podobnież przysposobione3.&#13;
&#13;
To właśnie podczas podróży etnograficznych nawiązywał często kontakty z osobami, które albo już podczas pobytu badacza na miejscu lub też&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 11, sygn. 1176/4, k. 1, z notką: „Mogilany”.&#13;
Cytat z pracy F. Müllera Allgemeine Ethnographie O. Kolberg przywołał w artykule&#13;
Obecne stanowisko etnografii, „Przewodnik Naukowy i Literacki” 1876, T. 2, s. 710–726; przedruk: O. Kolberg Studia rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), tam cytat na s. 17.&#13;
3 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. X–XI.&#13;
2&#13;
&#13;
424&#13;
&#13;
�później, po jego wyjeździe, uczestniczyły w zbieraniu potrzebnych informacji. Byli to bardzo często mieszkańcy (a głównie mieszkanki) dworów,&#13;
w których stacjonował Kolberg, jak na przykład wielokrotnie wymieniane&#13;
w publikacjach: Maria Hemplówna z Tarnowa w powiecie chełmskim, Antonina Konopczanka z Modlnicy, Józefa Koźmianówna z Gałęzowa w powiecie lubelskim czy Władysław Przybysławski z Czortowca na Pokuciu&#13;
i Ludwik Komecki z Bogusławic na Kujawach. W pracach ukazujących się&#13;
w XX wieku i później określano ich mianem „współpracowników” Kolberga, podobnie jak osoby nadsyłające informacje z miejscowości, do których&#13;
badacz w ogóle nie dotarł. Do tego grona zaliczyć też należy wszystkich,&#13;
którzy odpowiedzieli na apel zamieszczony w 1865 roku w liście otwartym&#13;
do „Biblioteki Warszawskiej”.&#13;
Podejmując się zgromadzenia materiałów etnograficznych z terenów&#13;
całej przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, Kolberg od początku zakładał&#13;
współpracę światłego i chętnego do pomocy ziemiaństwa, nauczycieli i duchownych. Do nich kierował ów list otwarty, jednak odzew na ten apel nie&#13;
okazał się dostateczny. Wedle zachowanej korespondencji na list odpowiedział literat Władysław Ciesielski (po raz pierwszy napisał do Kolberga&#13;
z Pękosławic, dziś powiat ostrowiecki), Aleksander Osipowicz z Suwałk,&#13;
Józef Bliziński z Bodzanowa na Kujawach i Rola [Skotnicki] z Moszczanki&#13;
na Podlasiu1. Wszyscy oni w swoich listach powołują się na „Bibliotekę&#13;
Warszawską” lub inną wzmiankę podaną za tym pismem w lokalnej prasie. Niektóre z tych osób pośredniczyły też w przekazywaniu materiałów&#13;
od kolejnych zbieraczy, miłośników etnografii i folkloru. Dzięki owocnym&#13;
kontaktom ze wspomnianym Aleksandrem Osipowiczem, Kolberg pozyskał też cenne zapiski etnograficzne Romana Korbasińskiego z Porządzia&#13;
w powiecie wyszkowskim, a także notatki i fotografie od Mikołaja Akielewicza. Tego ostatniego Oskar znał już wcześniej, a otrzymane materiały&#13;
rozpoznał po charakterze pisma: „Zdaje mi się, że pismo osoby, która je&#13;
kreśliła, jest mi znanym, czy nie pochodzi ono spod pióra pana Ak[ielewicza]? Znałem go i wiem, że się etnografią zajmował”2, napisał w odpowiedzi do nadawcy.&#13;
1&#13;
&#13;
Nazwisko i inicjał imienia: „M. Skotnicki” widnieje w cz. III Mazowsza (DWOK T. 26),&#13;
s. 19; pierwodruk: Kraków 1887. Chodzi prawdopodobnie o dzierżawcę dóbr i poczmistrza&#13;
z Moszczanki, ojca działacza niepodległościowego, Antoniego Skotnickiego.&#13;
2 List Kolberga do A. Osipowicza bez miejsca i daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 234.&#13;
&#13;
425&#13;
&#13;
�Wydaje się jednak, że znaczną część współpracowników Kolberg pozyskał poprzez szerokie znajomości i „z polecenia” osób zaprzyjaźnionych&#13;
właśnie podczas prowadzenia badań w terenie 1. Spora ich grupa znana&#13;
jest z imienia i nazwiska, co badacz zapowiadał w liście otwartym: „Źródło, z którego wiadomość jakakolwiek nadesłaną mi została, to jest: nazwisko sprawę zdającej osoby, o ile takowa sprzeciwiać się temu nie zechce,&#13;
z wdzięcznością zawsze wymienione będą”2. Ich nazwiska widnieją często&#13;
w manuskryptach na nadesłanych tekstach, ale rzadziej znajdziemy je na&#13;
kartach monografii. Zapewne wielu autorów pozostało anonimowymi na&#13;
własne życzenie. Dla zawartości Kolbergowskich monografii istotne jest&#13;
jednak, że to od nich w znacznej mierze pochodzą zapisy, które współcześnie zaliczylibyśmy do materiałów etnograficznych.&#13;
Lud&#13;
W 1857 roku Kolberg opublikował Pieśni ludu polskiego, zbiór niezwykle nowatorski jak na owe czasy, zawierający melodie bez opracowania fortepianowego i ukierunkowany na ukazanie wariantowości folkloru na przykładzie ballad i tańców. Tom został przyjęty przychylnie przez recenzentów,&#13;
choć zwracali oni uwagę na „nieforemność” ludowych melodii. Świadczyło&#13;
to o sporych trudnościach w odbiorze „nuty w nieskażonej prostocie […]&#13;
tak jak wybiegła z ust ludu”3, nawet przez zaznajomionych z rodzimym&#13;
folklorem znawców muzyki, takich jak Karol Estreicher i Józef Sikorski4.&#13;
Badacz planował wydanie jeszcze kolejnych pięciu lub sześciu części Pieśni&#13;
ludu polskiego, gdyż, jak sam pisał w liście do Józefa I. Kraszewskiego:&#13;
„brak tu jeszcze pieśni obrzędowych, weselnych, wojackich, żartobliwych,&#13;
1 Udział tych osób, a także wymienionych dalej współpracowników Kolberga w gromadzeniu materiałów do poszczególnych monografii oraz charakter tych materiałów zostanie&#13;
omówiony dalej.&#13;
2 O. Kolberg Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej. List otwarty…, Korespondencja… cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 103.&#13;
3 O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V; pierwodruk: Warszawa 1857.&#13;
4 Pieśni ludu polskiego i recepcja zbioru zostały szczegółowo scharakteryzowane przez&#13;
A. Skrukwę Życie Oskara Kolberga w Warszawie 1814–1871 w: Oskar Kolberg. Człowiek&#13;
i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I) i D. Pawlak Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach&#13;
Oskara Kolberga w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
&#13;
426&#13;
&#13;
�miłosnych”1. Jednak w 1862 roku zmienił swoje plany edytorskie i zdecydował się na publikowanie zbiorów pieśni obejmujących całość repertuaru&#13;
z określonego regionu uzupełnionych o opisy obrzędów i zawierających,&#13;
w miarę możliwości, inne informacje etnograficzne. W lecie tego roku na&#13;
łamach „Biblioteki Warszawskiej” znalazła się stosowna wzmianka:&#13;
Oskar Kolberg, zasłużony zbieracz pieśni ludowych i melodii, przygotował&#13;
wysokiej wartości pracę nową do druku pn. Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach, pieśniach, muzyce i tańcach. Seria I Okolice Sandomierza.&#13;
W dziele tym daje nam szanowny badacz opisy wesel, obrzędów ludu, z głównie zwróconą uwagą na melodie; w przypisach pomieści, o ile się nadarzy,&#13;
opis guseł, gier itp., równie jak objaśni każdy obrzęd przywiedziony. Ażeby nie&#13;
powtarzać, opisze tylko te okolice, o których nie było jeszcze dotąd wzmianki.&#13;
Obejmuje w zakres swej pracy Królestwo Polskie, Galicję, Wielkopolskę, Ruś&#13;
i Litwę2.&#13;
&#13;
Sandomierskie ukazało się ostatecznie trzy lata później, prawdopodobnie w lecie 1865 roku, a na karcie tytułowej widniał rozszerzony tytuł: Lud,&#13;
jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła,&#13;
zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Seria I, co było już wynikiem włączenia&#13;
tomu do cyklu monografii etnograficznych. Jednak publikacja przygotowana została pierwotnie jako zbiór pieśni, który według słów autora „już od&#13;
dwóch lat jest pod prasą drukarską, lecz dla nieprzyjaznych okoliczności&#13;
dotąd wykończonym być nie mógł”3.&#13;
Sandomierskie to monografia niepełna, która dokumentuje pośredni&#13;
etap działalności Kolberga między publikowaniem zbiorów pieśni z określonego terenu, a edycją serii monografii regionalnych opatrzonych wspólnym tytułem Lud. Wybór niewielkiego regionu, obejmującego praktycznie&#13;
jeden powiat, odpowiadał jeszcze koncepcji wydawania materiałów dokumentujących przede wszystkim tamtejszy folklor muzyczny. Zasięgi powiatów były mu znane. Posługiwał się mapami z Atlasu Królestwa Polskiego&#13;
1&#13;
&#13;
s. 73.&#13;
&#13;
List Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1862, t. 3, s. 187.&#13;
Brulion listu Kolberga do A. Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 115. Wspomniane „nieprzyjazne okoliczności” to prawdopodobnie aluzja do czasów&#13;
powstania styczniowego.&#13;
3&#13;
&#13;
427&#13;
&#13;
�autorstwa swego ojca Juliusza Kolberga1, a także wydaną równolegle Tabellą miast, wsi, osad Królestwa Polskiego2. Oba te źródła prezentowały&#13;
podział na województwa utworzony po 1815 roku. Województwa dzieliły&#13;
się z kolei na obwody odpowiadające na ogół późniejszym powiatom, stąd&#13;
Kolbergowskie granice powiatów pokrywają się na ogół z zasięgami obwodów z 1827 roku. Być może już na wczesnym etapie prac nad folklorem&#13;
muzycznym Kolberg segregował swoje zapisy według kryterium geograficznego. Czynił tak na pewno później, umieszczając materiały w ponumerowanych tekach opisanych nazwami mniejszych lub większych regionów&#13;
(np. teka 2 Mazury Podlaskie, teka 9 Poznańskie) lub nazwami miejscowości (teka 13 Kraków i okolica, teka 15 Tarnów. Rzeszów). Wydając&#13;
Sandomierskie, Kolberg zapoznał czytelników z nową koncepcją edycji materiałów „prowincjami, to jest oddzielnemi cząstkami w sobie zamkniętemi,&#13;
bo zawierającemi wszystkie w tych prowincjach zebrane pieśni, obrzędy&#13;
i muzykę”3, ale słowa te oddają jeszcze wizję z 1862 roku, mówią bowiem&#13;
o podziale regionalnym i zbiorach pieśni uzupełnionych opisami obrzędów.&#13;
Dopiero w dalszej części wstępu poznajemy zapowiedź późniejszych działań autora:&#13;
By obraz uczynić kompletnym, należałoby dołączyć doń wszelkie przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony, gry&#13;
itp. wychodzące już za obręb muzykalności. Czuję, ile by obraz mógł zyskać na&#13;
zestawieniu takiej masy szczegółów, ale zarazem i nieudolność wykonania tyle&#13;
rozległego i rozgałęzionego planu, który przechodziłby o wiele siły pojedynczej&#13;
osoby4.&#13;
&#13;
W chwili publikacji Sandomierskiego Kolberg nie dysponował materiałami, o jakich mówił w przytoczonym fragmencie przedmowy. Badania&#13;
terenowe w guberni radomskiej zakończył w roku 1859 i nie jest pewne,&#13;
czy był wówczas w powiecie sandomierskim. Pięć lat wcześniej, w 1854&#13;
1&#13;
&#13;
J. Kolberg Atlas Królestwa Polskiego składający się z 8 map jeograficznych, z których&#13;
każda wystawia jedno województwo, jako to: Krakowskie, Sandomierskie, Kaliskie, Lubelskie, Płockie, Mazowieckie, Podlaskie i Augustowskie, Warszawa 1827.&#13;
2 Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z wyrażeniem ich położenia i ludności,&#13;
alfabetycznie ułożona w Biórze Komisyi Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policyi, T. I–II,&#13;
Warszawa 1827.&#13;
3 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6; pierwodruk: Warszawa 1865.&#13;
4 Tamże, s. 7–8.&#13;
&#13;
428&#13;
&#13;
�roku odwiedził, według własnych słów zamieszczonych we wstępie, Bilczę,&#13;
Góry Wysokie i Rytwiany. Był wówczas gościem rodziny Gregorowiczów&#13;
w Bilczy. Jana Kantego Gregorowicza, pisarza i publicystę, znał z Warszawy, gdyż pod koniec lat czterdziestych obydwaj publikowali swoje artykuły&#13;
na łamach „Biblioteki Warszawskiej”. Wprawdzie Jan Kanty w 1847 roku&#13;
przeniósł się do Zegrza nad Narwią, ale w majątku pozostali członkowie&#13;
jego rodziny – Maria i Cyprian Hennelowie. Nie wiadomo natomiast, u kogo&#13;
Kolberg zatrzymał się w Rytwianach i Górach Wysokich. Prawie wszystkie&#13;
zachowane manuskrypty zawierają zapisy melodii i tekstów pieśni (także&#13;
weselnych i na okrężne) z wymienionych trzech miejscowości, a także kilku&#13;
innych, jak na przykład Kichary, Klimontów, Chmielnik i Staszów1, dokumentują więc wyłącznie folklor muzyczny regionu. Wyjątek stanowią zarejestrowane ze słuchu opowieści ludowe opatrzone w rękopisie notą lokalizacyjną: „od Ożarowa”2 oraz notatki terenowe do słowniczka, sporządzone&#13;
w okolicach Klimontowa3. Bardzo możliwe, że opisy wesel oznaczonych&#13;
numerami od II do V zostały sporządzone na podstawie relacji informatorów Kolberga, ale obecnie dysponujemy tylko fragmentami czystopisów&#13;
zawierających kilka pieśni zamieszczonych w „weselu IV”4, a przygotowanych jeszcze do publikacji w artykule Pieśni ludu weselne5.&#13;
Ostatecznie więc tom, który po włączeniu do serii Lud także Pieśni ludu&#13;
polskiego z 1857 roku otrzymał numer „II”, zawiera niewiele materiałów&#13;
etnograficznych, zamieszczonych w krótkim rozdziale „Wiadomości topograficzno-etnograficzne” oraz w stosunkowo obszernych „Przypisach”. Dość&#13;
szczegółowe opisy ubioru, wesela I i okrężnego oraz szereg informacji uzupełniających tę tematykę, a zawartych właśnie w „Przypisach”, pochodzi&#13;
1&#13;
&#13;
O pobycie w Staszowie w 1860 roku Kolberg pisał w cz. I Radomskiego (DWOK T. 20),&#13;
s. 102; pierwodruk: Kraków 1887; chodzi jednak najpewniej o podróż z roku 1859.&#13;
2 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 4a; Kolberg opublikował te&#13;
teksty w Sandomierskiem, zob. DWOK T. 2, s. 273.&#13;
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 5; część wyrażeń opatrzona jest&#13;
notą lokalizacyjną: „Klimontów”.&#13;
4 Dotyczy to pieśni oznaczonych w Sandomierskiem numerami: 107–110 i 114, ich źródłem&#13;
są czystopisy Kolberga, Arch. PTL, sygn. 1224, k. 34–35 bez not lokalizacyjnych i Arch. PTL,&#13;
teka 15, sygn. 1204, k. 32, z lokalizacją: „od Sandomierza, Dzikowa, Tarnobrzegu, Leżajska”.&#13;
5 Pieśni ludu weselne były publikowane w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849;&#13;
przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym cz. I (DWOK&#13;
T. 67/I), s. 442–674. Zapisy z okolic Sandomierza zostały opublikowane w wymienionym&#13;
czasopiśmie w roku 1849: T. 4, s. 383–387, zob. przedruk: DWOK T. 67/I, s. 643–651.&#13;
&#13;
429&#13;
&#13;
�z literatury, a przede wszystkim z prac Jana Kantego Gregorowicza, autora&#13;
czterotomowych Obrazków wiejskich oraz kilku innych publikacji dotyczących folkloru okolic Bilczy1. Niewątpliwym natomiast atutem Sandomierskiego są ilustracje, w tym dwie barwne, przedstawiające stroje z okolic&#13;
Szydłowca i Iłży oraz spod Dzikowa, a także czarno-biały drzeworyt „Sobótka z Bilczy”. Zostały one wykonane na podstawie rysunków Wojciecha&#13;
Gersona, malarza, ale i etnografa z zamiłowania, z którym Kolberg współpracował później wielokrotnie, planując ilustracje do kolejnych monografii.&#13;
Ryciny przygotowała już w 1863 roku pracownia Maksymiliana Fajansa,&#13;
a sam drzeworyt przedstawiający sobótkę kosztował 12 i pół rubla2, co było&#13;
wydatkiem niebagatelnym dla autora, podobnie jak druk nut oraz kolorowych litografii przedstawiających ubiory. Autor nie był jednak zadowolony&#13;
ze swego dzieła i określił je we wstępie do Kujaw jako skreślone „z materiałów, na jakie mnie stać było”3. Po latach Sandomierskie stało się ponownie&#13;
przedmiotem opisu jako podregion w dwutomowym Radomskiem.&#13;
Z pierwszą monografią Kolberga wiąże się sugestia etnografia wielkopolskiego, Adama Glapy, który w krótkiej publikacji z 1956 roku próbował&#13;
udowodnić, że Sandomierskie wzorowane było na pracy Leopolda Haupta&#13;
i Jana Arnošta Smolerja Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow4,&#13;
a tezę swoją poparł słowami Mikołaja Akielewicza z 1856 roku dotyczącymi planów pracy nad pieśniami litewskimi: „Pan Kolberg będzie badał&#13;
wyłącznie charakter muzyki litewskiej. Obrobimy ten przedmiot na wzór&#13;
dzieła Volkslieder der Wenden”5. Ostateczne wnioski Adama Glapy mó1&#13;
&#13;
J.K. Gregorowicz napisał m.in. Obrazki wiejskie, T. 1–4, Warszawa 1852 i Wiejskie zarysy, T. 1–2, Warszawa 1854; obie prace były wcześniej drukowane w odcinkach w „Bibliotece Warszawskiej”, zob. Literatura cytowana i odnotowana przez Kolberga w „Sandomierskiem”, w: O. Kolberg Sandomierskie. Suplement do tomu 2, s. 174–175.&#13;
2 Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 9; tam wśród wydatków z 1863 roku&#13;
pod datą 23 stycznia wymieniona kwota 12,5 [rubla] za drzeworyt sobótki; z 9 XI 1863 roku pochodzi też list M. Fajansa do Kolberga z prośbą o opłacenie wykonanych 2 miesiące wcześniej&#13;
rycin, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 97.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 5; pierwodruk: Warszawa 1867.&#13;
4 Zob. A. Glapa Wpływ Łużyczanina Smolerja na prace Oskara Kolberga, „Lud” 1956,&#13;
t. 42, s. 421–424; A. Glapa zwrócił uwagę na pozorne podobieństwo w układzie treści i proporcji pieśni w stosunku do materiału etnograficznego Sandomierskiego i zbioru pieśni L. Hawpta,&#13;
J.A. Smolerja, Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi 1841–43; ta ostatnia była faktycznie pracą Smolerja, natomiast Hawpt (w wersji niemieckojęzycznej: Haupt)&#13;
w niewielkim tylko stopniu był jej współautorem.&#13;
5 Cytat podano za artykułem A. Glapy Wpływ Łużyczanina Smolerja…, s. 423.&#13;
&#13;
430&#13;
&#13;
�wiące, że „Za wzór pisania prac swoich obrał Kolberg dzieło Smolerja” i że&#13;
„Łużyczanin Jan Ernst Smolerj swą pracą oddziałał na O. Kolberga, a przez&#13;
niego na całe ludoznawstwo europejskie w XIX w.”1 wydają się zbyt kategoryczne. Nie ma nawet pewności, czy przed rokiem 1865 Kolberg zapoznał&#13;
się z dziełem Łużyczanina, czy też stało się to dopiero podczas pracy nad&#13;
W. Ks. Poznańskiem, to jest około roku 18742. Jeśli nawet liczne wypisy&#13;
z Pjesnicek sporządził wcześniej, to mają one raczej związek z pracami&#13;
porównawczymi nad folklorem muzycznym. Sandomierskie natomiast jest&#13;
efektem zmian w edytorskiej działalności autora i zapewne też stopniowej&#13;
ewolucji jego spojrzenia na kształtującą się etnografię. Na zmianę poglądów,&#13;
tak jak i na koncepcję monografii, wpłynąć mogła lektura innych badaczy&#13;
folkloru, jak choćby Antoniego Marcinkowskiego, autora Ludu ukraińskiego3. Tę publikację Kolberg również znał bardzo dobrze i dysponował nawet&#13;
manuskryptem trzeciego tomu, o czym wspomniał w swoim wykazie tek:&#13;
„Rękopis po śp. Nowosielskim (Marcinkowskim) pozostały jako tom 3 jego&#13;
Ukrainy (dwa pierwsze tomy wyszły z druku w Wilnie) obejmujący pieśni&#13;
i opis wesela (aneks)”4. Natomiast tom drugi, poza wspólnym dla całości&#13;
tytułem Lud ukraiński, nosił jeszcze podtytuł: Jego pieśni, bajki, podania,&#13;
klechdy, zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki, zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory, tańce, gry, co również nasuwa skojarzenia&#13;
z Kolbergowskimi monografiami.&#13;
O ile pewnych podobieństw w układzie pracy można doszukiwać się&#13;
w publikacjach poprzedników, to wydaje się pewnym, że koncepcja programu badawczego Kolberga zawartego w liście otwartym do redakcji „Biblioteki Warszawskiej” w lutym 1865 roku, a wcześniej w prywatnej korespondencji do jednego z informatorów5 mogła opierać się na prekursorskich&#13;
w dziedzinie ludoznawstwa postulatach badawczych Hugona Kołłątaja.&#13;
Wytyczne do gromadzenia materiałów Kołłątaj zawarł w liście z 15 lipca&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 424.&#13;
Problem ten omówiła A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga,&#13;
w: O. Kolberg Łużyce (DWOK T. 59/I), s. VIII–XI.&#13;
3 Zob. A. Nowosielski [właśc. A. Marcinkowski] Lud ukraiński, T. 1 i 2, Wilno 1857.&#13;
4 Wzmianka dotyczy teki 25, zob. O. Kolberg Wykaz tek rękopiśmiennych z 10 I 1886 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 747. Trzeci tom Ludu ukraińskiego nie ukazał się&#13;
drukiem, a manuskryptu nie ma obecnie w zbiorach Kolberga.&#13;
5 Brulion listu Kolberga do K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 97–99; tam w stosunku do cytowanego dalej listu otwartego skrócony&#13;
opis przedmiotu badań.&#13;
2&#13;
&#13;
431&#13;
&#13;
�1802 roku skierowanym do księgarza, Jana Maja, opublikowanym po raz&#13;
pierwszy w „Pamiętniku Warszawskim” w 1810 roku1. Program napisany&#13;
w twierdzy w Ołomuńcu wyrósł na gruncie ogólniejszej koncepcji autora,&#13;
który widział konieczność opracowania obszernego dzieła dotyczącego historii Polski. Jedna z jego części zawierać miała opis obyczajów, zwyczajów&#13;
i obrzędów narodu z odwołaniem do „tradycji początkowych”, których poznanie możliwe było tylko przez zapoznanie się z obyczajami „pospólstwa”.&#13;
Kołłątaj wymienił szczegółowo przedmioty wymagające opisu. Celem dzieła było, według jego słów, nie tylko wyjaśnienie tak zwanej historii początkowej, ale też pozostawienie rzetelnego świadectwa o obyczajach ludu.&#13;
Jako potencjalnego autora takiej pracy widział prawdopodobnie Tadeusza&#13;
Czackiego i być może dlatego pisząc do niego w 1803 roku, załączył także&#13;
list do Maja. Po opublikowaniu korespondencji obu humanistów w 1844&#13;
roku program napisany w Ołomuńcu w 1802 roku stał się powszechnie&#13;
znany i mógł być inspiracją do wielu inicjatyw badawczych2.&#13;
Porównanie tekstów Kolberga i Kołłątaja sugeruje, że przyszły autor&#13;
Ludu mógł inspirować się listem do Maja zarówno w kwestii zakresu badań&#13;
(wymienionych w kolejnych bardziej uszczegółowionych punktach i w nieco innej kolejności niż w liście Kołłątaja), ich zasięgu (tzw. prowincjami czyli powiatami), jak i częściowo metod pozyskiwania materiałów (na drodze&#13;
korespondencji). Kołłątaj postulował opisanie ubiorów, obrzędów (wesel,&#13;
pogrzebów i urodzin), zabaw i zwyczajów w cyklu rocznym, w tym pieśni,&#13;
muzyki i instrumentów, guseł i zabobonów, do których zaliczał sobótki,&#13;
fizjonomii ludu, pożywienia, mieszkań, budownictwa, sprzętów domowych&#13;
i zajęć gospodarskich, nałogów i wad ludu oraz chorób i sposobów ich&#13;
leczenia, a także różnic w mowie. Kolberg natomiast pisał3:&#13;
Do przedmiotów, na jakie wszechstronną zwrócić baczność uprasza się, należą:&#13;
1. Wieś i chata. Opis szczegółowy i nazwa w mowie ludowej (jeśli istnieje) części jej zewnętrznych i wewnętrznych, mianowicie ścian, węgłów, dachu, drzwi,&#13;
1&#13;
&#13;
List H. Kołłątaja do T. [!] M[aja], „Pamiętnik Warszawski” 1810, T. 2, s. 27–42.&#13;
List H. Kołłątaja do J. Maja, w: X. Hugona Kołłątaja korespondencja listowna z Tadeuszem Czackim, T. 1: Kraków 1844, s. 12–30.&#13;
3 Kolberg przedstawił swój program w 11 punktach w innej niż Kołłątaj kolejności, fragmenty listu Kolberga Do Redakcji Biblioteki Warszawskiej… podano za: Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105; pod każdym z wymienionych przez niego punktów zamieszczono drukiem pochylonym odpowiadające im fragmenty z programu Kołłątaja za wydaniem&#13;
z 1844 roku.&#13;
2&#13;
&#13;
432&#13;
&#13;
�okien, strzechy, sieni i przedsionka, izby, komory i znajdujących się tu części,&#13;
sprzętów i naczyń, a zarazem podwórza, studni, płotu, ogrodu, różnych budynków gospodarskich, jak: stodoły, obory, chlewa itd. z wykazaniem, z jakiego&#13;
drzewa każda rzecz się obrabia.&#13;
[u Kołłątaja to fragment punktu 7: o gatunkach pożywności i onych zaprawiania sposobie, o mieszkaniach, o sposobie budowania, o gatunkach sprzętów&#13;
do wygody w życiu]&#13;
Oczywiście, typ tu stanowić ma najdawniejszy i najpowszechniejszy niegdyś&#13;
sposób stawiania, o ile się zachował. Do opisu przydałby się i rysunek, plan lub&#13;
widok. Jakie są zwyczaje przy budowaniu lub zwaleniu chałupy; jakie zabobony? (może podania lub zaklęcia w narzeczu ludowym). Jakie są ulice wioskowe&#13;
i jakie chat rozpołożenie względem siebie i ulicy. Jakie kościoły, smentarze&#13;
i ogrodzenia?&#13;
2. Praca i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków. Jaki pod tym względem&#13;
tryb życia?&#13;
Przysłowia. Wady i nałogi (powiastki o tym). Cera ciała i barwa włosów. Charakter ludu; jego skłonności i temperament. Sposób myślenia i ruchy.&#13;
[u Kołłątaja punkt 6: o postaciach i fizjognomiach, 8: o pasterstwie i rolnictwie,&#13;
punkt 9: o rękodziełach pospólstwa, punkt 10: o nałogach i wadach]&#13;
3. Żywność. Co zwykle jadają i pijają? O jakiej porze, wiele i przy jakich ceremoniach lub zabobonach?&#13;
[u Kołłątaja fragment punktu 7: o gatunkach pożywności i onych zaprawiania&#13;
sposobie, o mieszkaniach, o sposobie budowania, o gatunkach sprzętów do&#13;
wygody w życiu]&#13;
4. Ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, odświętny i codzienny. Materia. Krój i koszt&#13;
krawiecczyzny i materiału. Ozdoby i barwa. Czy był dawniej inny ubiór i jakim&#13;
ulegał odmianom?&#13;
[u Kołłątaja punkt 2: różnice w ubiorze nie tylko co do kroju, ale nawet co do&#13;
koloru, żadnego gatunku ich okrycia nie opuszczając]&#13;
5. Mowa, czyli narzecze prowincjonalne. Jej właściwości i odmiany gramatyczne&#13;
(niezwykłe). Sposób wymawiania i wysłowienia się miejscowy. Wyrazy orygi433&#13;
&#13;
�nalne (prowincjonalizmy) tam używane lub obce przyswojone. Próbka takowej&#13;
mowy. Słowniczek miejscowych wyrazów.&#13;
[u Kołłątaja punkt 1: różnice w ich mowie albo dialektach jednej mowy]&#13;
6. Przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp., o ile możności (lubo niekoniecznie) w mowie potocznej, miejscowej, oddane.&#13;
7. Zabobony, gusła (zaklęcia), przesądy (lekarskie, myśliwskie, pasterskie, o zwierzętach i ptakach, karczemne, domowe, gospodarskie itp.), dykteryjki o czarach,&#13;
diabłach, czarownicach, wiedźmach, upiorach, strzygach, zmorach, wilkołakach,&#13;
duchach i duszach pokutujących. Przesądy odnoszące się do pór roku, klimatu,&#13;
zasiewu, zbioru, przy dożynkach, weselu, chrzcinach i pogrzebach.&#13;
[u Kołłątaja fragment punktu 5: o gusłach i zabobonach jak mówią, a w rzeczy&#13;
samej o dochowanych niektórych zwyczajach dawnej religii pogańskiej jako&#13;
to: o sobótkach podczas przesilenia dnia z nocą letniego i podobnych innych&#13;
i punkt 11: o chorobach szczególnych i sposobie ratowania chorych między&#13;
pospólstwem]&#13;
8. Pieśni, o ile możności z nutą, a choćby i bez niej, oddane mową miejscową.&#13;
Pieśni nabożne i dziadowskie.&#13;
9. Tańce. Opis tychże i nuta, jeśli można.&#13;
[u Kołłątaja punkt 4: o zabawach pospólstwa stosownie do części roku, o ich&#13;
muzyce, o instrumentach muzycznych, o godach rocznych, czyli o saturnaliach i o bachanaliach, o pieśniach wesołych, pasterskich, żałobnych, historycznych]&#13;
10. Obrzędy, mianowicie:&#13;
a) Wesela, szczegółowo ze wszystkimi opisane ceremoniami, igraszkami i żartami. Jakie przy tym stroje, przystrojenia i ozdoby (młodej pary, gości, wozów, koni, naczyń itd.), pieśni, muzyka, tańce, przygotowania młodych, druhen&#13;
i rodziców, oświadczyny, zaprosiny, zaręczyny, mowy, rozplatania warkocza,&#13;
ślub, zabawa karczmie, oczepiny, uczty, podarunki, pożegnanie; jak długo, kiedy&#13;
i u kogo co się odbywa? Posag, czyli wiano. Koszta wesela.&#13;
b) Chrzciny. Zaprosiny. Przybycie kumów i ich wzięcie się i położnicy. Uczty.&#13;
Śpiewy. Sposób postępowania z dzieckiem. Jego wychów.&#13;
&#13;
434&#13;
&#13;
�c) Pogrzeby. Ubranie ciała lub mycie. Zwyczaje (zabobony) zaraz po śmierci&#13;
nieboszczyka tak w chacie, jak i przed nią, i przy wyprowadzaniu z niej ciała&#13;
przyjęte oraz nad grobem. W jakiej asystencji, liczbie i w jaki sposób ciało prowadzą? Śpiewy i mowy. Stypy. Koszta. Z jakiego drzewa trumna?&#13;
[u Kołłątaja punkt 3: każdy ich obrządek przy godach weselnych, przy urodzinach, przy pogrzebach, dobrze roztrząsnąć; bo choć te obrządki religia nasza&#13;
zrobiła jednakiemi, wszędzie wszelako zostało coś z dawnych zwyczajów co&#13;
do wesołości, smutku itd.]&#13;
d) Sobótki, zapalane w wigilią św. Jana lub na Zielone Świątki. Pieśni sobótkowe.&#13;
Zwyczaje.&#13;
[u Kołłątaja fragment punktu 5: o gusłach i zabobonach jak mówią, a w rzeczy&#13;
samej o dochowanych niektórych zwyczajach dawnej religii pogańskiej, jako&#13;
to: o sobótkach podczas przesilenia dnia z nocą letniego i podobnych innych]&#13;
e) Obchód różnych świąt uroczystych i niedziel w ciągu roku. Kolędy, szopki,&#13;
zabawy mięsopustne, przebierania się itp. Wielkanoc. Gaik, kogutek, konik itp.,&#13;
z pieśniami. Zabawy i przesądy w dni obchodu pamiątki różnych Św. Pańskich.&#13;
f) Dożynki. Zwyczaje w czasie żniw w polu. Sposób żęcia i czas jego. Zwyczaje&#13;
w czasie ich rozpoczęcia i zakończenia. Jakiego kształtu wiją wieniec i z czego?&#13;
Kto go przynosi do dworu i przy jakich ceremoniach? Jakie przy tym koncepta&#13;
zabawy? Toż przy siewie zboża.&#13;
11. Zwyczaje i piosnki przy różnych zatrudnieniach, jak: przy lnie i przędzeniu,&#13;
kośbie, sianożęci, pasterstwie, robotach gospodarskich i rzemieślniczych (młócce, órce, bronowaniu, praniu bielizny, dojeniu, kołysaniu dzieci, przy kowalce,&#13;
ciesielce, ścinaniu drzewa, zwózce chrustu, gnoju itp.). Wieczorne pogadanki&#13;
(w zimie i w lecie), hulanki w karczmie i domu, zalecanki, zwyczaje na jarmarkach, przy targu i różnych umowach, przy stosunkach z bydlętami (wołami,&#13;
końmi, owcami, drobiem itd.).&#13;
[u Kołłątaja fragmenty punktu 4: o zabawach pospólstwa stosownie do części&#13;
roku, o ich muzyce, o instrumentach muzycznych, o godach rocznych, czyli&#13;
o saturnaliach i o bachanaliach, o pieśniach wesołych, pasterskich, żałobnych, historycznych].&#13;
&#13;
435&#13;
&#13;
�I podobnie jak Kołłątaj, Kolberg sugerował sporządzanie rysunków,&#13;
a materiały miały być, tak jak w liście do Maja, nadsyłane w listach:&#13;
Do wszystkich tego rodzaju wiadomości nader pożądanymi byłyby i rysunki&#13;
(gdzie się nadają) i o ile takowe pozyskać się dadzą […]. Sądzę, że gdy dorzucenie&#13;
cegiełki do dzieła tyle użytecznego i narodowego bardzo jest rzeczą chlubną,&#13;
a praca ta mozołu wielkiego nie wymaga, więc szanowni obywatele zechcą&#13;
zwrócić uwagę na powyższą prośbę i zasilać mnie zebranymi przez siebie materiałami, na jakich przy dobrej woli i chęci w poszukiwaniach, z pewnością&#13;
w okolicy ich zbywać nie będzie1.&#13;
[Kołłątaj: ułożyć korrespondencyą obszerną po wszystkich częściach Polski,&#13;
dla zasięgnięcia jak najdokładniejszej wiadomości o obyczajach aktualnych&#13;
ludów tego kraju, a gdyby można, dostania dobrych rysunków tych wszystkich&#13;
obiektów.]&#13;
&#13;
W marcu 1865 na apel Kolberga odpowiedział między innymi Józef Bliziński, później ceniony komediopisarz. Był rodzinnie związany z Kujawami,&#13;
w młodości bywał tam wielokrotnie, a w 1845 roku odziedziczył folwark&#13;
Choceń, gdzie zamieszkiwał do 1854 roku. Interesował się historią i kulturą&#13;
ludową regionu, gromadził przede wszystkim materiały dotyczące języka,&#13;
ale potrafił też notować melodie, był autorem kilku publikacji w „Gazecie&#13;
Codziennej” i Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda. Do Kolberga pisał z Bodzanowa, gdzie prawdopodobnie przebywał jako rezydent,&#13;
deklarując udostępnienie własnych zapisów. Ostatecznie w monografii Kujaw Oskar wykorzystał przede wszystkim jego rękopisy zawierające notatki&#13;
językowe oraz fragmenty tekstów z artykułów, ale pomoc Blizińskiego była&#13;
większa, niż wynika to z zachowanych notatek, i polegała też na dzieleniu&#13;
się wiadomościami o regionie oraz na organizacji pobytu badacza na Kujawach2. Z Józefem i jego żoną Pelagią Kolberg przyjaźnił się nadal w latach&#13;
późniejszych i bywał u nich w Bóbrce w Sanockiem. Natomiast materiały etnograficzne z Kujaw zgromadzone przez Kolberga pochodzą głównie&#13;
z jego własnych badań oraz są owocem kontaktów z innymi rodzinami.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 105.&#13;
Postać Józefa Blizińskiego, jego kontakty z Kolbergiem szczegółowo omówiła A. Skrukwa&#13;
„Kujawy” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement do tomów 3–4 cz. II (DWOK&#13;
T. 72/II), s. VI–XVIII.&#13;
2&#13;
&#13;
436&#13;
&#13;
�W sierpniu 1865 roku Oskar udał się bowiem w drugą podróż po Kujawach. Pięć lat wcześniej odwiedził Bogusławice, Redecz, Kłonowo, Bodzanowo i Otmianowo, a także prawdopodobnie Płowce i być może Służewo1.&#13;
Skupiał się głównie na zapisach melodii ludowych, a w szczególności na&#13;
tak zwanym tańcu kujawskim, którym był zafascynowany, i któremu poświęcił oddzielne studia2. Teraz musiał zebrać informacje odpowiadające&#13;
nowej koncepcji wydawniczej. Jego stacjami badawczymi stały się ponownie Bogusławice i Bodzanowo, gdzie gościł u znanych już sobie Komeckich i Biesiekierskich, a także Głuszyn, będący własnością Sokołowskich,&#13;
i Ruszkowo, dobra Antoniego Morzyckiego. Były to, jak już wspomniano,&#13;
miejscowości leżące na terenach pozostających pod zaborem rosyjskim,&#13;
jednak monografia miała na celu opis całego regionu, który dla Kolberga&#13;
był przede wszystkim krainą historyczną, podzieloną przez zaborców. Charakteryzował Kujawy słowami Józefa Blizińskiego:&#13;
Kujawy, prowincja dawnej Polski po lewym brzegu Wisły, pomiędzy tąż rzeką&#13;
a Notecią i Gopłem rozciągająca się, obejmuje w Królestwie powiat włocławski&#13;
(do r. 1848 kujawskim zwany), przytykający na północ do Wisły oraz w Prusach,&#13;
a w szczególności w W. Księstwie Poznańskiem, część regencji bydgoskiej, mianowicie powiat inowrocławski3.&#13;
&#13;
O ile więc w przypadku wielu późniejszych monografii zasięg terytorialny opisywanych w nich regionów wyznaczyły ostatecznie granice&#13;
administracyjne, to w Kujawach decydującą rolę odegrał aspekt historyczno-geograficzny. Kolberg, który zabiegał o wsparcie finansowe w różnych instytucjach, w liście do Cesarskiego Towarzystwa Geograficznego&#13;
pisał wprawdzie o zamiarze wydania tomu zawierającego opis powiatu&#13;
1 Pięć pierwszych miejscowości Kolberg wymienił w Notatniku zawierającym rachunki…, k. 14; Płowce i pobyt u Wodzińskich (mieszkających w Służewie) Kolberg wspomniał&#13;
obok innych miejscowości w brulionie listu do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 117.&#13;
2 Prace badacza związane z tańcem kujawskim dokumentują trzy zespoły rękopiśmienne&#13;
znajdujące się obecnie w dwóch tekach: Arch. PTL, teka 42, sygn. 1350, k. 139–184 oraz Arch.&#13;
PTL, teka 51, sygn. 1358, k. 1–19 i tamże, k. 21–40, a także opisy tego tańca, zob. O. Kolberg&#13;
Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199–208; tańce kujawskie zostały opublikowane w: O. Kolberg&#13;
Kujawy. Suplement do tomów 3–4 cz. I (DWOK T. 72/I).&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 15; pierwodruk: Warszawa 1867; tam za: J. Bliziński&#13;
Kujawy, w: Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, T. 16: Warszawa 1864, s. 421.&#13;
&#13;
437&#13;
&#13;
�„włocławskiego (Kujaw)”, ale już w kolejnym zdaniu wydawał się zapobiegliwie usprawiedliwiać włączenie materiałów z powiatu inowrocławskiego:&#13;
Gdy granice administracyjne nie zawsze mogą służyć za zasadę do opisów etnograficznych, przeto i opisy moje, w miarę potrzeby lub obfitości nabytych&#13;
materiałów, dla dokładności przedstawienia przekraczać nieraz będą za obręb&#13;
powiatu, a nawet niekiedy po dwa lub więcej takowych powiatów w sobie obejmować1.&#13;
&#13;
Kujawy to jednak przede wszystkim region etnograficzny (w przeciwieństwie do niektórych regionów wyznaczanych granicami guberni, takich&#13;
jak Radomskie, Kieleckie czy Lubelskie). O mieszkańcach Kolberg pisał&#13;
wprawdzie, że to „jedna z najwydatniejszych gałęzi plemienia wielkopolskiego”2, ale jednocześnie dodawał: „mają odrębny swój śpiew i taniec, jak&#13;
mają wyłączny ubiór i gwarę”3, a w rozdziale „Lud” zamieścił cytat z publikacji mówiący, że „tworzą zupełnie osobny typ naszego narodu”4. Dla&#13;
charakterystyki Kolberga jako badacza istotne jest jednak, że Kujawiakom&#13;
poświęcił oddzielną monografię, natomiast traktowanie ich jako podgrupy&#13;
Wielkopolan, bądź uznanie ich za grupę odrębną stanowiło problem także&#13;
dla późniejszych badaczy, których celem była klasyfikacja etnograficznych&#13;
grup Polski5. Kolberg zwrócił też uwagę na uzależniony od środowiska&#13;
przyrodniczego wewnętrzny podział Kujaw na polne (czyli właściwe) i borowe (czyli leśne). Mieszkańców tych drugich scharakteryzował dość szczegółowo, pisząc między innymi:&#13;
Borowiacy ci (osobliwie od Sompolna, Brdowa, Przedcza) nie uważają się niemal&#13;
za Kujawiaków i gdy mówią, że idą na Kujawy, znaczy to, że dążą do żyznych&#13;
czarnoziemów i płaszczyzn pod Radziejowem i Kruszwicą rozłożonych6.&#13;
1 Brulion listu Kolberga do Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego bez miejsca i daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 133.&#13;
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.&#13;
3 Tamże.&#13;
4 Tamże, s. 54; tę wypowiedź przywołał Kolberg za: F.S. [F.M. Sobieszczański], Obrazy wielkopolskie, „Tygodnik Ilustrowany” 1860, nr 57.&#13;
5 Adam Zakrzewski określił Kujawiaków i Łęczycan jako „grupę przejściową między wielkopolską a mazowiecką”, zob. tenże, Nasz obszar etnograficzny, Wisła 1888, T. 2, s. 186. Jan&#13;
S. Bystroń uznał Kujawiaków za odrębną grupę etnograficzną, związaną z Wielkopolską, ale&#13;
też mającą cechy wspólne z Pomorzem, zob. J.S. Bystroń Etnografia Polski, Poznań 1947, s. 29.&#13;
6 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 53.&#13;
&#13;
438&#13;
&#13;
�Być może zamieszczenie przez Kolberga w monografii regionu kilku obszernych fragmentów poświęconych Borowiakom spowodowało trwałe ich&#13;
włączenie do etnograficznej mapy Polski, co uczynił między innymi w 1925&#13;
roku Jan S. Bystroń1 i co widnieje współcześnie jako hasło w Wikipedii,&#13;
z wyraźnym ukierunkowaniem na ich miejsce zamieszkania: „w okolicach&#13;
Sompolna, Brdowa, Przedcza”2, brzmiące jak cytat z trzeciej serii Ludu.&#13;
Charakterystyce ludności, począwszy od tej monografii, poświęcony&#13;
będzie oddzielny rozdział, umiejscowiony zawsze jako drugi, po rozdziale&#13;
„Kraj”. Znajdziemy w nim opisy wyglądu zewnętrznego, cech mieszkańców,&#13;
ich wad i zalet, ubioru, pożywienia, chałup, sprzętów domowych i gospodarskich oraz zajęć włościan. W Kujawach Kolberg włączył tu jeszcze materiały dotyczące przesądów i czarów, które później znajdować się będą po&#13;
opisach obrzędów i pieśniach w rozdziale „Świat nadzmysłowy”. Istotnym&#13;
elementem tej części publikacji są wzmianki dotyczące stosunków społecznych, wypowiedziane wprost lub poprzez przytoczone anegdoty funkcjonujące wśród kujawskich włościan. Teren Kujaw to także obszar osadnictwa&#13;
niemieckiego i choć zadaniem Kolberga, jakie sam sobie stawiał, było opisanie kultury rdzennych mieszkańców, to w przypadku wielonarodowych&#13;
społeczności trudno mu było pominąć problem współegzystowania różnych nacji. Badacz wielokrotnie więc poruszał ten temat:&#13;
W całych Kujawach żyje wielka liczba osadników niemieckich. Osady ich, holendrami, olendrami zwane, zbudowane zwykle w sposób niemiecki, oczywiście nieco zmieniony wymaganiami miejscowości, zbudowane nieraz pod sznur&#13;
lub ciasno, odznaczają się porządkiem, czystością i małymi zwykle za domem&#13;
sadkami. Ludność ich lubo miejscami już od półtorasta wieku i dawniej osiedlona w kraju lub doń przez szlachtę na czynsz sprowadzona, zachowała atoli strój,&#13;
zwyczaje, obyczaje i język swój narodowy. Są po większej części ewangelikami.&#13;
Żenią się i żyją zwykle między sobą, mało się udzielając i łącząc z chłopem&#13;
kujawskim i pracowicie rolę swą uprawiają3.&#13;
&#13;
Dla cenzora w zaborze rosyjskim (Kujawy wydane zostały jeszcze&#13;
w Warszawie) nie były widocznie zbyt drażliwe słowa o germanizacji zawarte w dalszej części tego opisu:&#13;
1&#13;
&#13;
J.S. Bystroń Ugrupowania etniczne ludu polskiego, Kraków 1925, s. 20.&#13;
Zob. www.pl.wikipedia.org/wiki/Borowiacy-Kujawicy (dostęp: 30.09.2021).&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 61.&#13;
2&#13;
&#13;
439&#13;
&#13;
�W Kujawach pruskich, gdzie cała administracja posługuje się językiem niemieckim przy napływie cudzoziemców, żywioł germański daleko silniej przeniknął.&#13;
Miasta już w połowie niemieckie i cały pas nadwiślański od Torunia aż po Bydgoszcz, równie jak i to miasto, w większej części uległy germanizacji; lubo dalej&#13;
ku północy poza Fordonem, żywioł polski dość krzepko się jeszcze utrzymuje1.&#13;
&#13;
W monografii znajdziemy też spostrzeżenia dotyczące miejscowej społeczności żydowskiej:&#13;
Żydzi posiadają tu te same wady i zalety, jakiemi plemię ich wszędzie się odznacza. Powiedziałbym jednak, że kujawscy są od innych porządniejsi, czyściejsi&#13;
i rzetelniejsi w swych zobowiązaniach. W Kujawach pruskich z łatwością ulegli&#13;
zniemczeniu. I nic dziwnego; lud ten wszędzie będąc tułaczem, czepia się zwykle&#13;
narodowości panującej lub kupieckiej, tem bardziej, gdy zepsuty język niemiecki, jakim się od wieków u nas posługuje, ciągnie go łatwiej ku Germanom2.&#13;
&#13;
Mimo stosunkowo licznych tego typu wzmianek obraz wzajemnych stosunków najbardziej widoczny jest w folklorze (i tak pozostanie też w kolejnych tomach), między innymi w tekstach pieśni zamieszczanych przez&#13;
autora (oraz pozostawionych w rękopisach), których nie opatrywał przecież&#13;
żadnym komentarzem, a które bardzo trafnie oddają nastawienie poszczególnych grup etnograficznych, etnicznych i społecznych względem siebie.&#13;
Przykładem mogą być choćby fragmenty pieśni dworskich z okolic Ruszkowa odnoszące się do problemu germanizacji, których Kolberg z oczywistych&#13;
względów nie mógł opublikować i które zachowały się w jego rękopisie&#13;
terenowym:&#13;
Jeśli jesteś Polak prawy, nie znajdziesz tu względu,&#13;
bo tu tylko samych Niemców biorą do urzędu […].&#13;
Teraz Polak język łamie, Miemiec daje baty,&#13;
Niemiec sobie głowę psuje, jak pisać mandaty […].&#13;
Dziś, gdzie się ruszysz na polskiej ziemicy,&#13;
to wszędzie Moskal lub Niemiec w szlafmycy […]3,&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże.&#13;
Tamże, s. 62.&#13;
3 Są to fragmenty pieśni opublikowanych w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Kujawy. Suplement… (DWOK T. 72/II), s. 130–132; pisownia „Miemiec” za Kolbergiem, częsta&#13;
w odnotowanych przez niego tekstach.&#13;
2&#13;
&#13;
440&#13;
&#13;
�czy też ten krótki tekst z Kujaw dotyczący włościan z innych regionów&#13;
Polski:&#13;
Mazury smutne, Podlasiaki leniwe, Łęczycanie piją dobrze, Płocczanie śpiochy,&#13;
Krakowiak z Kujawiakiem to dobre chłopy; każdy 6 dni popracuje, siódmy&#13;
w karczmie przetańcuje1.&#13;
&#13;
Problematyka grup etnograficznych, stosunków społecznych i narodowościowych to tylko niektóre z zagadnień ściśle etnograficznych, które&#13;
poruszane będą także w mniejszym lub większym stopniu w późniejszych&#13;
monografiach.&#13;
Kujawy prezentują też znacznie już obszerniejsze niż Sandomierskie&#13;
materiały z zakresu kultury materialnej. Wprawdzie w świetle zachowanych rękopisów ocenić można, że tylko niewielka ich część pochodzi z zapisów własnych Kolberga, jednak wiadomo, że nie dysponujemy obecnie kompletnymi źródłami zarówno do tej2, jak i pozostałych monografii.&#13;
Niezależnie bowiem od rozproszenia archiwum Kolberga w XX wieku to&#13;
jeszcze za jego życia poszczególne karty ulegały przemieszczaniu między&#13;
tekami, a część materiałów wykorzystana do publikacji była usuwana&#13;
przez samego autora.&#13;
Badacz z pewnością poświęcił dużo uwagi ubiorowi Kujawiaków.&#13;
Świadczą o tym jego liczne notatki i rysunki terenowe dotyczące strojów&#13;
z okolic Kowala i Więcławic (dziś Więsławice; obie miejscowości niedaleko Bogusławic) oraz z Ruszkowa3. Konfrontował też własne spostrzeżenia z opisami cytowanych przez siebie autorów, między innymi opatrując&#13;
znakiem zapytania fragment wypisu z Ludu polskiego Łukasza Gołębiowskiego dotyczący koloru wstążki4 czy też zamieszczając przypis do opinii&#13;
Józefa Łepkowskiego na temat rzekomego podobieństwa ubiorów kujawskich i krakowskich:&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 57.&#13;
A. Skrukwa pisze o terenowych materiałach z Kujaw, że „zachowały się zwykle wtedy,&#13;
gdy na tej samej karcie znajdowały się także notatki z innego regionu”, zob. tejże „Kujawy”&#13;
Oskara Kolberga…, (DWOK T. 72/II), s. XLIII.&#13;
3 Rkp. i szkice terenowe Kolberga, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1353/II, k. 5 i Arch. PTL, teka&#13;
36, sygn. 1320, k. 108 i 109.&#13;
4 Mowa o cytacie z pracy Ł. Gołębiowskiego Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830, s. 37 zamieszczonym w cz. I Kujaw (DWOK T. 3), s. 69, który Kolberg opatrzył&#13;
znakiem zapytania odnoszącym się do karmazynowej wstążki.&#13;
2&#13;
&#13;
441&#13;
&#13;
�Autor więcej tu podobieństwa dopatrzył, niż go jest w istocie. Wszakże z wyjątkiem jedynie barwy, widoczna między obu temi ubiorami zachodzi różnica&#13;
w kroju, kształcie i charakterze1.&#13;
&#13;
Zainteresowania Kolberga ubiorem kujawskim znajdują odzwierciedlenie w bogatej ikonografii przygotowanej do monografii w postaci czterech&#13;
barwnych litografii i kilkunastu czarnobiałych drzeworytów. Wykonane&#13;
zostały na podstawie rysunków Wojciecha Gersona, który na początku lat&#13;
pięćdziesiątych podróżował po Kujawach i wykorzystał własne prace, ale&#13;
też oparł się na fotografiach wykonanych w zakładzie Wolfa Majera Majorkiewicza we Włocławku. W rękopisach terenowych Kolberga na tych&#13;
samych kartach co opisy strojów widnieją też zwykle jego notatki (niekiedy&#13;
ze szkicami) dotyczące sprzętów domowych i gospodarskich, wraz z ich&#13;
gwarowymi nazwami. Informacje te badacz uzupełniał także po zakończeniu podroży. Podobne zapiski (notatki dotyczące gospodarstwa, sprzętów&#13;
rybackich, zawołania na zwierzęta) widnieją bowiem na odwrocie listu&#13;
Michała Sokołowskiego z Głuszyna napisanego do Kolberga w listopadzie&#13;
1865 roku2, a więc już po jego powrocie do Warszawy. Wraz z listem Sokołowski nadesłał zresztą zebrane przez siebie materiały z zakresu folkloru słownego. Natomiast informacje dotyczące konstrukcji chaty z 1616&#13;
roku przesłał Ludwik Komecki z Bogusławic. Opracowując monografię do&#13;
druku, autor dopytywał o detale budynku, których zapewne nie zdołał&#13;
zanotować i naszkicować. Komecki odpowiedział sumiennie na zadane pytania i zamieścił stosowne rysunki. Szkice innych budynków wykonała&#13;
prawdopodobnie jego córka Ludwika3. Opisy wnętrza Kolberg uzupełnił&#13;
na postawie publikacji Józefa Blizińskiego4.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 71, przypis 1; uwaga Kolberga odnosi się do&#13;
opinii J. Łepkowskiego zamieszczonej w jego pracy O zabytkach Kruszwicy, Gniezna i Krakowa oraz Trzemeszna, Rogoźna, Kcyni, Dobieszewka, Gołańczy, Żnina, Gąsawy, Pakości,&#13;
Kościelca, Inowrocławia, Strzelna i Mogilna; sprawozdania i studia, Kraków 1866, s. 173.&#13;
2 Notatki Kolberga na odwrocie listu, zob. rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/3,&#13;
k. 146 i 147; materiały te zostały wykorzystane w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) na s. 59, 84, 89.&#13;
3 Zob. list L. Komeckiego do Kolberga z 20 I 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 146–147, por. O. Kolberg, Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 78 i 79. Na podstawie szkiców wykonanych prawdopodobnie przez Ludwikę (po mężu Kretkowską) wykonano drzeworyty zamieszczone na s. 77, 80 i 82.&#13;
4 Kolberg wykorzystał m.in. artykuł J. Blizińskiego Z Kujawskiego w końcu stycznia. Korespondencja „Gazety Codziennej”, „Gazeta Codzienna” 1861, nr 61–63.&#13;
&#13;
442&#13;
&#13;
�Monografia Kujaw nie posiada jeszcze typowego dla całego cyklu układu&#13;
rozdziałów. Po opisie „Ludu” Kolberg zamieścił ponad czterdzieści opowieści (bajek, klechd, gadek) oraz przysłowia i zagadki, a dopiero po nich rozdziały „Zwyczaje”, „Obrzędy polne” i „Obrzędy domowe”, dodając między&#13;
nimi „Gry”. W opublikowanych materiałach, poza folklorem muzycznym&#13;
i słownym, jest spora liczba opisów opatrzonych notami lokalizacyjnymi&#13;
odpowiadającymi podróżom Kolberga, na przykład opis zwyczajów związanych ze środą popielcową w Bodzanowie i Głuszynie, opis gier z Ruszkowa,&#13;
Głuszyna, Kowala (Bogusławice), fryca z Bodzanowa czy wesela z okolic&#13;
Bodzanowa i Bogusławic. Jednak wobec braku zachowanych manuskryptów (poza zapisami części pieśni) nie można stwierdzić, czy zamieszczone&#13;
teksty sporządzone zostały na podstawie własnych zapisków Kolberga, czy&#13;
też nadesłanych mu przez inne osoby informacji.&#13;
W rozdziale „Obrzędy polne” znalazły się znane powszechnie, choć funkcjonujące w różnych regionach pod różnymi nazwami zwyczaje związane&#13;
z zakończeniem żniw (wieńcowe, okrężne) i z wyzwoleniem młodego parobka (fryc, wilk,) oraz charakterystyczny dla Kujaw zwyczaj wyboru „króla&#13;
pasterzy”. Opis tego ostatniego (wraz z nazwą) zaczerpnięty został z pracy&#13;
Gry i zabawy1 Łukasza Gołębiowskiego, który z kolei przedrukował go ze&#13;
wstępu do utworu Feliksa Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie z 1827 roku. Kolberg, w przypisach do pierwszej części monografii,&#13;
zamieścił fragmenty tej sielanki przedstawiającej zarzucony już zwyczaj,&#13;
o który badacz dopytywał mieszkańców:&#13;
Obecnie wszakże obrzęd ten jest zarzuconym w miejscach nad Bachorzą, o których broszura wspomina. Od dwóch niemal generacyj nie zajmują się nim wcale,&#13;
a starzy ludzie, których o to rozpytywałem, zaledwie kilka drobnych szczegółów&#13;
powiedzieć jeszcze o nim umieli. Wszakże pochód z wołem dobrze oni zachowali&#13;
w pamięci. Toż samo tyczy się i wielu innych stron Kujaw, gdzie chyba wyjątkowo obyczaj ten się pojawia2.&#13;
&#13;
Pierwsza część Kujaw jako jedna z nielicznych monografii opracowana i wydana została praktycznie na bieżąco, dwa lata po zakończeniu badań. Część druga, poza kolejnymi przypisami do poprzedniego woluminu&#13;
1 Ł. Gołębiowski, Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincjach, Warszawa 1831, s. 119–122.&#13;
2 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 241.&#13;
&#13;
443&#13;
&#13;
�i słowniczkiem, poświęcona już była prawie wyłącznie pieśniom i folklorowi muzycznemu, a ciekawe i obszerne materiały dotyczące gwary kujawskiej autor zamieścił w przypisach. Pomimo daty „1867” na karcie tytułowej&#13;
tom ten opublikowany został dopiero w 1869 roku.&#13;
W czasie, gdy kończył się druk Kujaw, według słów Kolberga, gotowe&#13;
było trzytomowe Krakowskie1, o którego wydanie autor starał się początkowo w Ossolineum. Porozumienie z Towarzystwem Naukowym Krakowskim&#13;
spowodowało jednak, że rękopis złożony został w drukarni Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego. Monografia, składająca się ostatecznie z czterech tomów,&#13;
dotyczyła niewielkiego obszaru określonego nawet podtytułem Okolice&#13;
Krakowa. Kolberg włączył jednak do Krakowskiego także odleglejsze miejscowości należące do ówczesnego Wielkiego Księstwa Krakowskiego, które&#13;
od 1867 roku składało się z powiatów krakowskiego i chrzanowskiego.&#13;
Taki właśnie obraz regionu, opartego o granice administracyjne, ujawnia&#13;
się w krótkim opisie:&#13;
Okolica stanowiąca przedmiot moich poszukiwań, składa się prócz samego Krakowa: z ziemi b. okręgu wolnego miasta, a następnie W. Księstwa Krakowskiego,&#13;
oraz z dwóch przyległych jej wąskich pasów nadgranicznych […]2,&#13;
&#13;
a także w zamieszczonym w ostatniej części spisie miejscowości wspomnianych powiatów krakowskiego i chrzanowskiego. Odpowiada on też ówczesnym poglądom Kolberga na zasięg terenów, których dotyczyć miały&#13;
poszczególne opracowania. W 1872 roku pisał:&#13;
Polska bowiem, jak każdy kraj, składa się z cząstek, z prowincji. Nim się zatem&#13;
skutecznie zdołamy rozpatrzeć po całym jej obszarze, wypada nam z konieczności zamknąć się poprzednio w ciasnym obrębie nie tylko jednej, ale każdej&#13;
z osobna prowincji i takową obejrzeć po szczególe […]. Im mniejszą będzie przestrzeń naszych poszukiwań (np. powiatami), tym większa urośnie masa pozyskanych przez nas szczegółów […]3.&#13;
&#13;
1 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 297–298, tam dokładniej Kolberg podał zawartość tomów Krakowskiego.&#13;
2 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 4; pierwodruk: Kraków 1871.&#13;
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym&#13;
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera) czytana na&#13;
posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły&#13;
&#13;
444&#13;
&#13;
�Pierwsza część Krakowskiego zbudowana była podobnie jak Kujawy,&#13;
ale Kolberg wyłączył z niej opowieści ludowe, dla których przeznaczony&#13;
został oddzielny, czwarty tom monografii, zawierający także zagadki, przysłowia i wiadomości o języku, w tym spisy nazwisk i nazw miejscowości.&#13;
Materiały etnograficzne znalazły się więc w części pierwszej (opis kultury&#13;
materialnej i zwyczajów), drugiej (obrzędy) i trzeciej (wierzenia określone&#13;
już jako „Świat nadzmysłowy”).&#13;
Po obszernym historyczno-geograficznym opisie kraju, zawierającym&#13;
też podania i przysłowia związane z Krakowem, następuje charakterystyka ludu według poszczególnych grup etnograficznych. Kolberg, opierając&#13;
się głównie na publikacjach Józefa Mączyńskiego i Władysława Anczyca1, ale też na pracach innych autorów, opisał Ogrodników i Prądniczan&#13;
zamieszkujących lewy brzeg Wisły oraz Podgórzan na prawym brzegu,&#13;
wśród których wyróżnił jeszcze Kijaków, Skawiniaków i Świątniczan.&#13;
Wcześniej planował oddzielną monografię poświęconą Podgórzanom,&#13;
teraz jednak, podobnie jak uczynił to Mączyński, włączył ich opis do&#13;
przygotowanej publikacji:&#13;
Podgórzan tych zamieściłem dlatego w niniejszym opisie, że im także jako bliskim Krakowa sąsiadom i z miastem tem w ciągłe wchodzącym związki służy&#13;
zwykle nazwa Krakowiaków. Wreszcie piętno krakowskie na mil parę (aż poza&#13;
Mogilany i Głogoczów) nader tu jeszcze wybitne śród ludu”2.&#13;
&#13;
Dopiero charakterystyka grup określonych jako „lud dalszy z lewego&#13;
brzegu”, do których zaliczeni zostali Krakowiacy-Kopieniacy i Górnicy,&#13;
oparta jest na materiałach zgromadzonych przez Kolberga. W Krakowskiem był bowiem wielokrotnie (po raz pierwszy w 1842 roku w Modlnicy) jako przyjaciel Józefa Konopki, którego poznał rok wcześniej&#13;
w Warszawie, i z którym odbył jedną z pierwszych podróży etnograficznych. Oskar bywał więc w należących później do Józefa Mogilanach,&#13;
ale też w majątkach jego rodzeństwa w Modlnicy i w Tomaszowicach.&#13;
(DWOK T. 63), s. 262; pierwodruk całości artykułu: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3,&#13;
s. 266–285.&#13;
1 J. Mączyński Włościanie z okolic Krakowa, Kraków 1858; W. Anczyc Obrazy krakowskie,&#13;
„Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. V, nr 132, s. 136–139, nr 133, s. 143–146, nr 135, s. 166–170.&#13;
2 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 107; Kolberg miał tu na myśli mieszkańców&#13;
okolic miasteczka Podgórze w ówczesnym powiecie wielickim, dziś dzielnica Krakowa.&#13;
&#13;
445&#13;
&#13;
�Zatrzymywał się tam zapewne w trakcie wyjazdów w Tatry w 18571,&#13;
1861 i 1863 roku 2. Okresem intensywniejszych podróży w te okolice był&#13;
koniec lat sześćdziesiątych, kiedy coraz wyraźniej rysowała się wizja publikowania Ludu w Krakowie. Dłuższe pobyty u przyjaciół stały się też&#13;
wreszcie okazją do zgromadzenia odpowiednich materiałów dla nowego&#13;
typu wydawnictwa wykraczającego już dalece poza zebrany wiele lat&#13;
wcześniej folklor muzyczny. Korespondencja i notatki dotyczące wydatków Kolberga potwierdzają jego wielotygodniowy pobyt w Krakowskiem&#13;
w 1868 roku oraz podróż w te rejony w 18693, podczas których głównymi&#13;
stacjami badawczymi pozostawały Mogilany, Modlnica i Tomaszowice.&#13;
Wówczas zebrał zapewne bardzo szczegółowe wiadomości o życiu mieszkańców, ich strojach, żywności, chatach, zagrodach i zajęciach ludności,&#13;
a także materiały dotyczące podkrakowskich kapliczek i krzyży przydrożnych. Te ostatnie są w monografii tylko wzmiankowane, ale doczekały&#13;
się obszerniejszego opracowania opublikowanego wraz z drzeworytami&#13;
w artykule Figury przydrożne, który ukazał się w „Kalendarzu Warszawskim” w 1872 roku 4.&#13;
Zainteresowania Kolberga kulturą materialną potwierdzają zachowane&#13;
liczne rękopisy terenowe. Unikatowym natomiast dokumentem jest czystopis rozdziału „Lud” i części rozdziału „Zwyczaje”5. Jest to jedyne w całym archiwum prawie kompletne źródło do tak znacznej części publikacji.&#13;
Opracowując ten tekst, Kolberg wykorzystał przede wszystkim materiały&#13;
własne (w mniejszym stopniu notatki Antoniny Konopczanki, która wykonała też część drzeworytów) oraz dostępne publikacje. Analiza tych ostatnich pozwala rzucić światło na niektóre błędnie przypisywane Kolbergowi&#13;
poglądy, jak choćby ten, że „[…] stara się uchwycić odrębności regionalne,&#13;
dać ich wytłumaczenie w dość naiwny sposób historią omawianej dzielnicy (np. w Krakowskiem do purpury królów nawiązuje użycie czerwieni&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Korespondencja z Wiednia… (DWOK T. 62), s. 359.&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy… (DWOK T. 35), s. IX i X.&#13;
3 Zob. m.in. rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, tam na k. 16 także wzmianka o podróży do Krakowa w 1867 roku; list Kolberga do L. Wegnera z 22 XI 1868 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 264–265 i list B. Hoffa do Kolberga z 15 V 1869, tamże,&#13;
s. 324–325.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Figury przydrożne, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),&#13;
s. 337–341; pierwodruk: „Kalendarz Warszawski” J. Ungra na rok 1872, s. 138–142.&#13;
5 Wersja przeznaczona do druku oraz znajdujące się dziś między jej kartami zapiski&#13;
terenowe Kolberga i A. Konopczanki, zob. Arch. PTL, teka 45, sygn. 1417, k. 1–80.&#13;
2&#13;
&#13;
446&#13;
&#13;
�w ubiorze chłopskim)”1. Jednak przytoczone przez Kolberga w przypisie&#13;
słowa: „Czuć w tem [...] majestat stolicy, purpurę królewską, w którą się&#13;
nawet chłop spod Wawelu ubrał”2 pochodzą z pracy Józefa Łepkowkiego&#13;
i zostały opatrzone komentarzem Kolberga: „Przecież najbliżsi mieszkańcy&#13;
miasta w ogóle czapek czerwonych nie noszą, a purpura ukazuje się dopiero pod sukmaną na szmacie podszewki i wąskiej lamówce ubioru”3. Autor&#13;
monografii cytuje zatem fragmenty pracy Łepkowskiego, jednak nie zgadza&#13;
się z jego poglądem, dokumentując sprzeciw rzeczowymi argumentami.&#13;
Rozdział „Zwyczaje”, który badacz układał w porządku kalendarzowym,&#13;
rozpoczynając go od Wigilii Bożego Narodzenia, prezentuje się tu wyjątkowo bogato. Znajdziemy w nim nie tylko typowe dla następnych monografii opisy Bożego Narodzenia z kolędami, Nowego Roku, Trzech Króli,&#13;
Ostatków (z Tłustym Czwartkiem), Wielkiego Postu i Wielkanocy wraz&#13;
z Dyngusem i Kogutkiem, Zielonych Świąt, Bożego Ciała, Św. Jana (Sobótka), Wniebowzięcia Marii Panny, Zaduszek, uzupełniane w zależności od&#13;
zgromadzonych materiałów o zwyczaje związane z patronatem świętych&#13;
(np. św. Wawrzyńca, św. Grzegorza, św. Katarzyny, św. Mikołaja), ale też&#13;
o szereg informacji o folklorze miejskim charakterystycznym dla Krakowa&#13;
(rękawka czy konik zwierzyniecki). Jak już wspomniano, opisy własne Kolberg uzupełnił cytatami z opracowań innych autorów. Słowo drukowane&#13;
nie zawsze jednak było wiarygodnym źródłem, o czym badacz przekonał&#13;
się później nie raz. Do Krakowskiego włączył na przykład opis święconego,&#13;
falsyfikat pochodzący rzekomo z XVI wieku, opublikowany w „Pszczółce&#13;
Krakowskiej” w 1822. Opis został ostatecznie uznany za falsyfikat, przedtem&#13;
jednak przedrukowały go inne czasopisma oraz Łukasz Gołębiowski4, którego prace oparte były wyłącznie na wcześniejszych publikacjach.&#13;
1&#13;
&#13;
A. Kutrzeba-Pojnarowa Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, praca zbiorowa pod redakcją&#13;
M. Biernackiej, B. Kopczyńskiej-Jaworskiej, A. Kutrzeby-Pojnarowej, T. 1, Wrocław 1976, s. 31.&#13;
2 O. Kolberg, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 123; jest to cytat z pracy J. Łepkowskiego,&#13;
Przegląd krakowskich tradycyj, legend, nabożeństw, zwyczajów, przysłów i właściwości,&#13;
Kraków 1866, s. 31–32.&#13;
3 O. Kolberg, Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 123.&#13;
4 Chodzi o tekst zacytowany przez Kolberga w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 369–373,&#13;
który zamieszczony został przez K. Majeranowskiego w „Pszczółce Krakowskiej” w 1822 roku,&#13;
przedrukowany w tym samym roku w „Tygodniku Wileńskim” (T. 3, nr 10), następnie u Gołębiowskiego w Ludzie polskim…, s. 305–309 i w „Przyjacielu Ludu” w 1837 (T. 2, nr 39), na&#13;
wszystkie te źródła, poza „Tygodnikiem Wileńskim” powołał się Kolberg.&#13;
&#13;
447&#13;
&#13;
�Pozostałe części monografii wydane zostały już w czasie, gdy Kolberg&#13;
mieszkał na stałe w Modlnicy. Od 1871 roku miał więc niepomiernie większe możliwości obserwowania i choćby częściowego uczestniczenia w życiu&#13;
modlnickiej społeczności. Był też prawdopodobnie postacią budzącą sympatię, wyrażoną na przykład w krótkiej przyśpiewce włościan:&#13;
Ciesy się pan Kolbr, ze idziemy z pola,&#13;
ciesy się i Gacka, Maryna, Antola1.&#13;
&#13;
Owe przyśpiewki, muzyka i tańce w dalszym ciągu interesowały badacza najbardziej. W „Obrzędach” rozpoczynających kolejny wolumin dominuje folklor muzyczny i cytaty z publikacji, jedynie opis wesela II, uzupełniony tekstami ze zbioru Józefa Konopki2, pochodził z obserwacji Kolberga, poczynionych jednak prawdopodobnie jeszcze przed 1860 rokiem.&#13;
Natomiast informacje zamieszczone w części dotyczącej „Wyżynku” badacz&#13;
mógł zgromadzić później, ale dla opisu tego obyczaju żniwnego źródłem&#13;
jest dziś jedynie kopia rękopisu Kolberga sporządzona przez Władysława&#13;
Kosińskiego.&#13;
Podczas pracy nad Krakowskiem nieoceniona okazała się pomoc Antoniny Konopczanki, siostry Józefa. Poza materiałami do kultury materialnej&#13;
Antonina spisywała bajki oraz informacje o wierzeniach związanych z okolicznymi miejscami i postaciami. Jak typowy badacz terenowy odpytywała&#13;
kobiety zatrudnione we dworze, notowała szczegółowo pytania i odpowiedzi, stąd jej zapisy mają charakter dialogu, uzupełnionego często nazwiskami&#13;
odpowiadających: „Jadwiga Kazimierzowa Skoczkowa”, „Elżbieta Kostaśka”&#13;
– córka Skoczkowej, „Kaśka Pstruśka”. Zapisy te zachowały się w rękopisie&#13;
nazwanym później przez Helenę Kapełuś Modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki3. Natomiast Kolbergowi udostępniła swoje kopie tych&#13;
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, sygn. 1192/1, k. 4; zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement do&#13;
tomów 5–8 cz. I (DWOK T. 73/I), s. 433.&#13;
2 J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; Toż: Wydanie fototypiczne,&#13;
Wrocław 1974.&#13;
3 H. Kapełuś Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki.&#13;
Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s. 179–195.&#13;
Raptularz został opublikowany w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. III&#13;
(DWOK T. 73/III), s. 5–172. Postać A. Konopczanki została też scharakteryzowana przez E. Millerową, zob. Lata krakowskie w życiu Oskara Kolberga 1871–1890, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I).&#13;
&#13;
448&#13;
&#13;
�zapisów, zachowane w postaci dziś niekompletnych zeszytów opatrzonych&#13;
tytułami: Opowiadania powieści ludu krakowskiego, wieś Modlnica Wielka, 1869 i Powieści. O urokach, gusłach, zabobonach, czarach, środkach&#13;
naprzeciw tymże zebrane podług opowiadań ludu krakowskiego, wieś Modlnica Wielka 18691. Autor monografii wykorzystał teksty Antoniny, w których poczynił pewne poprawki redakcyjne, i opublikował opowieści oraz&#13;
opisy wierzeń. Te ostatnie stanowią pokaźny fragment przedostatniej części&#13;
Krakowskiego, ale teksty będące w rękopisie całością zostały podzielone i zamieszczone w odpowiednich rozdziałach tomu wśród materiałów pochodzących z innych źródeł. Kolberg pominął też nazwisko Konopczanki i prawie&#13;
wszystkich jej informatorek, wspominając tylko Kazimierzową Skoczkową&#13;
przy jej opowieści o bogienkach2. Problem braku wzmianki o informatorach&#13;
był już tu podnoszony wraz z definicją etnografii przywołaną przez Oskara za Friedrichem Müllerem, w której mowa jest o „osobniku zbiorowym”.&#13;
Odpowiada to także ogólnym poglądom panującym wśród badaczy w XIX&#13;
wieku, kiedy lud traktowano jako zbiorowego twórcę i odtwórcę folkloru,&#13;
a notowanie nazwisk należało do wyjątków.&#13;
Pozostałe materiały opublikowane w tym tomie to przeważnie fragmenty&#13;
lub ich streszczenia z publikacji takich jak O przesądach lekarskich ludu&#13;
naszego3 czy dawne zielniki i kompendia medyczne z XVI, XVII i XVIII&#13;
wieku4. Opis wierzeń został też uzupełniony obszernymi przypisami, zawierającymi cytaty z rozpraw Grimma i Hanuscha dotyczących mitologii 5. Obficie przytaczał tam Kolberg fragmenty starszych druków, takich jak Młot&#13;
na czarownice, Diabeł w swojej postaci i innych6, i chociaż cytowanie tak&#13;
obszernych partii tekstów z tych prac nie zawsze wydaje się uzasadnione,&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. A. Konopczanki, Arch. PTL, teka 13, sygn. 1192/2.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 47; pierwodruk: Kraków 1874.&#13;
3 M. Zieleniewski O przesądach lekarskich ludu naszego skreślił… w celu otrzymania&#13;
stopnia doktora medycyny w Uniwersytecie Jagiellońskim. Wyciąg z rozprawy uwieńczonej&#13;
przez Wydział Lekarski nagrodą, Kraków 1845.&#13;
4 Np. Marcina z Urzędowa Herbarz polski, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych i innych rzeczy do lekarstw należących księgi dwoje, Kraków 1595 i Marcina Plebana&#13;
z Klecka Obrona przeciwko morowemu powietrzu doświadczona. Na którą jako bogaty, tak&#13;
i ubogi snadno się zdobędzie, bo nie każdy na lekarstwa ma pieniądze, Poznań 1605.&#13;
5 J. Grimm Deutsche Mythologie, Göttingen 1835 (1844, 1854); I.J. Hanusch Die Wissenschaft des slavischen Mythus, Lemberg 1842.&#13;
6 S. Ząbkowic Młot na czarownice, Kraków 1614; F. Bohomolec Diabeł w swojej postaci&#13;
z okazyi pytania, jeśli są upiory, ukazany, cz. I, wyd. I: Warszawa 1772 i cz. II i III: Warszawa&#13;
1777.&#13;
2&#13;
&#13;
449&#13;
&#13;
�to świadczy również o intuicji Kolberga, który sięgał do bardzo różnorodnych źródeł i odnajdywał w nich informacje dotyczące folkloru i tradycji.&#13;
W Krakowskiem odnaleźć można już wszystkie elementy modelu monografii, tj. opis kraju, ludu, zwyczajów, obrzędów, rozdziały poświęcone&#13;
pieśniom i tańcom, grom, wierzeniom, opowieściom ludowym i językowi,&#13;
a zebrane materiały etnograficzne i folklorystyczne złożyły się na jedną&#13;
z najlepiej udokumentowanych monografii regionalnych autora Ludu1.&#13;
Twierdzenie to odnieść można także do Wielkiego Księstwa Poznańskiego,&#13;
które w schemacie (kraj, lud itd.) oraz w sposobie wypełnienia poszczególnych rozdziałów jest do Krakowskiego bardzo podobne.&#13;
Nad monografią Wielkopolski badacz pracował w trakcie edycji ostatniej części Krakowskiego. Pierwszy tom Poznańskiego przesłał do druku&#13;
na początku 1873 roku, ale ostatecznie opublikował go dwa lata później,&#13;
uwzględniając uwagi poczynione przez Emila Kierskiego, dotyczące historii regionu2. Obszar regionu wydzielony został zgodnie z kryterium administracyjnym. Od lat czterdziestych obowiązywała już wprawdzie nazwa&#13;
Prowincja Poznańska, ale tytułowy termin Wielkie Księstwo Poznańskie&#13;
odpowiadał wcześniej przyjętej przez zaborców nazwie, która zwyczajowo&#13;
nadal pozostawała w użyciu. Polskim czytelnikom bliższy byłaby zapewne&#13;
termin rodzimy, a nie wprowadzony przez zaborców, co Kolberg skomentował w liście do poznanej w Warszawie wielkopolskiej pisarki i działaczki niepodległościowej Bibianny Moraczewskiej. W 1877 roku, gdy z prasy&#13;
drukarskiej schodziła już trzecia część monografii, pisał:&#13;
Niektórzy mają mi za złe, żem na tytule wyraził W[ielkie] Ks[ięstwo] Poznańskie&#13;
– woleliby, żeby tam stało samo: Poznańskie albo Wielkopolska. Być może,&#13;
że to byłoby korzystniej, ale teraz już tego zmienić nie można, chyba na tytule&#13;
czwartego tomu. Utrudniłoby to jednak sprzedaż w Warszawie, gdzie cenzura&#13;
na lada wyrażenie veto kładzie3.&#13;
&#13;
1 E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Krakowskie.&#13;
Suplement... cz. I (DWOK T. 73/I), s. V.&#13;
2 Pierwszą część monografii Kolberg przekazał do druku na początku 1873 roku, ale po&#13;
otrzymaniu uwag E. Kierskiego wycofał tom z drukarni, zob. list Emila Kierskiego do Kolberga&#13;
z 16 V 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 454.&#13;
3 Brulion listu O. Kolberga do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 40.&#13;
&#13;
450&#13;
&#13;
�Ponieważ w przeciwieństwie do Sandomierskiego, Krakowskiego,&#13;
a nawet Kujaw teren, którego dotyczyć miała monografia, był ogromny,&#13;
a zróżnicowanie jego kultury ludowej bardzo wyraźne, Kolberg dla materiałów mieszczących się w czterech pierwszych rozdziałach („Kraj”, „Lud”,&#13;
„Zwyczaje” i „Obrzędy”) przyjął podział na podregiony. W części pierwszej&#13;
scharakteryzowane zostały powiaty „środkowe”: poznański, szamotulski,&#13;
obornicki, średzki i śremski. Część druga zawiera opis okolicy zachodniej&#13;
z powiatami: międzychodzkim, międzyrzeckim, babimostskim1, bukowskim,&#13;
kościańskim i wschowskim oraz okolicy południowej, na którą składał&#13;
się powiat krobski, krotoszyński, ostrzeszowski, odolanowski, pleszewski&#13;
i wrzesiński. W części trzeciej znajdziemy opis „okolicy wschodnio-północnej” z powiatami: gnieźnieńskim, mogilnickim, szubińskim, bydgoskim&#13;
i inowrocławskim oraz „okolicy zachodnio-północnej”, do której należy&#13;
powiat wągrowiecki (z Pałukami), wyrzyski (z Krajną), chodzieski i czarnkowski.&#13;
Rzecz jasna, nie wszystkie te tereny Kolberg zdołał odwiedzić, choć&#13;
Wielkopolskę poznał dość dobrze. W 1867 roku udał się do Poznania, gdzie&#13;
spotkał się z członkami Towarzystwa Przyjaciół Nauk – Emilem Kierskim,&#13;
Karolem Libeltem oraz prawdopodobnie z Leonem Wegnerem i Władysławem Nehringiem, starając się o wsparcie finansowe na wydawanie Ludu.&#13;
Utrzymujące się ze składek członków Towarzystwo nie dysponowało odpowiednimi środkami, ale udostępniło badaczowi swoje zbiory, między&#13;
innymi tak zwane Szematy, o których jako źródle do monografii będzie&#13;
jeszcze mowa. Karol Libelt udzielił też Kolbergowi gościny w Czeszewie na&#13;
Pałukach, które stało się stacją badawczą także w roku następnym. W 1867&#13;
roku Kolberg zatrzymał się też w majątku wspomnianych już Hipolita&#13;
i Anieli Radońskich w Siekierkach, w ówczesnym powiecie średzkim. Rok&#13;
później miał okazję pozyskania kolejnych materiałów z powiatu średzkiego,&#13;
prowadząc badania w Dębiczu, w dobrach Włodzimierza A. Wolniewicza.&#13;
Odwiedził też wówczas położony niedaleko, ale należący już do powiatu&#13;
wrzesińskiego Miłosław. Podróże po Wielkopolsce kontynuował jeszcze&#13;
w latach następnych. W 1869 roku udał się do Ostrowa pod Wieleniem nad&#13;
Notecią, gdzie odwiedził przebywającą tam Paulinę Wilkońską, do Kórnika2&#13;
1&#13;
&#13;
Nazwa powiatu przytoczona za Kolbergiem, zgodnie z XIX-wieczną ortografią.&#13;
Ostrowo pod Wieleniem i Kórnik wymienił Kolberg w Notatniku zawierającym&#13;
rachunki…, k. 19 i 20; pobyt w Ostrowie potwierdza też list Pauliny Wilkońskiej do Kolberga&#13;
z 23 VIII 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 224.&#13;
2&#13;
&#13;
451&#13;
&#13;
�oraz do Bojanowa1 i Morownicy pod Śmiglem w powiecie kościańskim. Morownica należała wówczas do Władysława Niegolewskiego jako majątek&#13;
wniesiony przez jego żonę, Wandę z Kwileckich. W zamieszkałym przez&#13;
Niegolewskich dworze Kolberg bywał też później, w 1871 lub 18722 oraz&#13;
1875 roku. Podobnie jak w innych miejscowościach Wielkopolski, miał tu&#13;
bardzo dobre warunki pracy i uzyskał wartościowe materiały etnograficzne. W Morownicy spotkał też prawdopodobnie po raz pierwszy Bogumiła&#13;
Hoffa, administratora majątku Niegolewskich, rysownika i autora ilustracji&#13;
do W. Ks. Poznańskiego. Hoff towarzyszył Kolbergowi podczas podróży&#13;
po południowej Wielkopolsce, a niefortunne zakończenie jednej z nich&#13;
opisał później w przytoczonym już wspomnieniu. Rysownik jeszcze przed&#13;
spotkaniem z Kolbergiem proponował mu współpracę przy tomach Ludu&#13;
dotyczących Poznańskiego, jednak jego wizja publikacji, postrzeganej raczej&#13;
jako album z dodatkiem opisów, była odmienna od koncepcji monografii&#13;
etnograficznej. Rozbieżność poglądów oraz pochopne i nierozważne decyzje&#13;
Hoffa co do dystrybucji wydawnictwa3 spowodowały, że drogi obu panów&#13;
na długo się rozeszły.&#13;
Podczas podróży w latach siedemdziesiątych Kolberg odwiedził też inne&#13;
miejscowości. Według itinerarium 4 w 1872 roku oprócz Morownicy był&#13;
też ponownie w Dębiczu i Miłosławiu oraz w Targoszycach i Poznaniu.&#13;
W Targoszycach, w powiecie krotoszyńskim był gościem Józefa Łukaszewicza, historyka, dawnego bibliotekarza w Bibliotece Raczyńskich i archiwisty&#13;
miejskiego w Poznaniu. Mógł więc zapewne liczyć na pomoc gospodarza&#13;
w poszukiwaniu materiałów dotyczących okolicy, ale i prawdopodobnie&#13;
całej Wielkopolski. Ostatnie badania w tym regionie miały miejsce w 1875&#13;
roku, podczas wspomnianej już dłuższej podroży etnograficznej w Poznańskie oraz na tereny wschodnich i zachodnich Prus, finansowanej ze środków&#13;
1&#13;
&#13;
Wyjazd do Bojanowa Kolberg wymienił w Notatniku zawierającym rachunki…, k. 20.&#13;
Datę 1872 Kolberg wymienił w cz. V W. Ks. Poznańskiego (zob. DWOK T. 13), s. IX;&#13;
pierwodruk: Kraków 1880 oraz w Wykazie podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 706. Inne dokumenty, jak np. brulion listu Kolberga do L. Merzbacha z 4 II 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 410, wskazują na pobyt w Poznańskiem w 1871 i zamiar&#13;
ponownej wizyty w roku następnym; o wizycie Kolberga w Poznaniu w dniu 14 października&#13;
1871, być może po kilkutygodniowych badaniach w Wielkopolsce, informował „Dziennik Poznański” 1871, nr 236 (z 15 października).&#13;
3 Kontakty Kolberga z B. Hoffem zostały szczegółowiej omówione przez E. Millerową, zob.&#13;
Lata krakowskie w życiu Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/I).&#13;
4 Wykaz podróży… w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.&#13;
2&#13;
&#13;
452&#13;
&#13;
�Akademii Umiejętności. Kolberg udał się wtedy raz jeszcze do Poznania&#13;
i Morownicy, a także do Pakosławia w ówczesnym powiecie krobskim, majątku hrabiego Stanisława Czarneckiego, polityka i powstańca styczniowego&#13;
oraz do Konojadu w powiecie kościańskim. Nie wiadomo u kogo zatrzymał&#13;
się w Konojadzie. Tę ostatnią miejscowość oraz wspomniany w notatkach&#13;
z 1869 roku Kórnik łączy osoba Jana Kantego Działyńskiego, powstańca,&#13;
działacza społecznego, właściciela zamku kórnickiego wraz z biblioteką,&#13;
który w połowie XIX wieku nabył też Konojad, ale znajomości Kolberga&#13;
z Działyńskim nie potwierdzają żadne dokumenty.&#13;
Maria Turczynowiczowa, w artykule dotyczącym badań Kolberga w Poznańskiem, zamieściła mapę z naniesionymi blisko 40 punktami w 16 powiatach, które oznaczają przebadane przez niego miejscowości (nie licząc&#13;
tych, których dotyczą materiały z innych źródeł)1. W świetle obecnej wiedzy wydaje się jednak, że poza wymienionymi powyżej stacjami badawczymi i ewentualnie okolicznymi wsiami Kolberg nie odbył już żadnych innych&#13;
podróży po Wielkopolsce, a wskazane w artykule Turczynowiczowej miejscowości oznaczają często miejsce pochodzenia materiałów pozyskanych&#13;
od współpracowników.&#13;
Omówione tu wyprawy etnograficzne tylko w niewielkim stopniu są&#13;
udokumentowane w rękopisach, gdyż zachowały się one częściowo. Na&#13;
przeznaczonej dla materiałów z tego regionu tece 9. jeszcze sam Kolberg&#13;
napisał: „Odpadki od materiałów z Wielkopolski, użytych w latach 1875–&#13;
1882”, a Izydor Kopernicki w roku 1890 określił ją krótko: „Doszczętnie&#13;
wyczerpana”. Autor Ludu po wydaniu monografii usunął bowiem większość wykorzystanych zapisów. Ale nawet niewielka liczba ocalałych manuskryptów badacza świadczy, że na etapie prac nad Poznańskiem starał&#13;
się on pozyskać jak najwięcej informacji wykraczających poza główny nurt&#13;
jego zainteresowań, czyli folklor muzyczny i słowny. W archiwum zachowała się między innymi znaczna część przygotowanej do druku wersji opisu&#13;
„Kraju” do dwóch pierwszych części monografii2 oraz stosunkowo liczne&#13;
notatki terenowe z opisami i rysunkami ubiorów oraz sprzętów domowych&#13;
i urządzeń gospodarskich sporządzone w Dębiczu, Siekierkach i Targoszycach3. Sądzić można, że większość informacji na temat pożywienia z okolic&#13;
1&#13;
&#13;
M. Turczynowiczowa Badania etnograficzne Oskara Kolberga, „Lud” 1956, T. XLII,&#13;
s. 211, mapa za s. 208.&#13;
2 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 9, sygn. 1166, k. 1–11.&#13;
3 Rkp. i rysunki odręczne Kolberga, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 44, 47–49, 64–66.&#13;
&#13;
453&#13;
&#13;
�Morownicy czy Konojadu Kolberg zebrał sam, choć zachował się tylko&#13;
fragment notatek na ten temat dotyczący mieszkańców Poznania1. Prawie&#13;
wszystkie jego zapisy zawierają też wyrażenia gwarowe oraz lokalne nazwy.&#13;
Gwarze wielkopolskiej poświęcił jednak oddzielny artykuł Rzecz o mowie&#13;
ludu wielkopolskiego, opublikowany w 1877 roku2.&#13;
Tak jak wcześniej rejestrował też przebieg zwyczajów i obrzędów.&#13;
W Dębiczu opisał np. przebieg chrzcin 3, a także fragment wesela, oznaczonego w pierwszej części monografii numerem VII, do którego brak dziś&#13;
źródła. Z jego badań własnych pochodzą też, przynajmniej częściowo, opisy&#13;
wesel III (Spławie, Głuszyna, dziś część Poznania), V (Górczyn koło Poznania) i VI (Siekierki, Iwno) w tym samym tomie, a także prawdopodobnie&#13;
kompletne opisy wesel w Morownicy i Konojadzie (w druku numer III) 4&#13;
oraz z okolic Pakosławia (I) i Targoszyc (II) w części drugiej, do których&#13;
również brak manuskryptów będących ich źródłem. Podobnie jest w przypadku opisów zwyczajów z wymienionych tu miejscowości czy opisów&#13;
strojów z Górczyna, Jeżyc i Rataj z 1870 roku5.&#13;
Zamieszczone przez Kolberga opisy ubiorów były przez niektórych etnografów w XX wieku komentowane jako błędne. Badaczka kultury Bambrów Maria Paradowska uznała za niewiarygodny fragment opisu spódnicy&#13;
Bamberki: „Kobiety mają na sobie 6 do 12 spódników sięgających kolan”6&#13;
i stwierdziła, że spódnice te były długie7. Po analizie dziewiętnastowiecznych źródeł problem wyjaśniła dopiero inna etnografka, znawczyni strojów, Zofia Grodecka:&#13;
1 Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 24, sygn. 1282, k. 17v.; rkp. uszkodzony, oddarta górna&#13;
część karty.&#13;
2 O. Kolberg Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK&#13;
T. 63), s. 342–388; pierwodruk w: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1877, T. 1,&#13;
s. 3–36.&#13;
3 Odpis M. Turczynowiczowej z niezachowanego rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2030/III,&#13;
k. 247.&#13;
4 W rozdziale „Obrzędy” wesele z Morownicy i Konojadu oznaczone jest wspólnym numerem III, w spisie treści jako III i IV, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), pier&#13;
wodruk: Kraków 1876..&#13;
5 Opis sporządzony na podstawie własnych obserwacji, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie&#13;
cz. I (DWOK T. 9), s. 61 i 62; pierwodruk: Kraków 1875.&#13;
6 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 62.&#13;
7 M. Paradowska Bambrzy, mieszkańcy dawnych wsi miasta Poznania, Warszawa-Poznań 1975, s. 108.&#13;
&#13;
454&#13;
&#13;
�[…] te nietypowe jak na ówczesne czasy, krótkie spódnice ratajskich Bamberek&#13;
przywędrowały z Niemiec wraz z pierwszymi osadniczkami i były reliktem&#13;
przepisów feudalnych, ustalających że długość spódnic poddanych wieśniaczek&#13;
mogła sięgać tylko do połowy łydki. Wraz z przechodzeniem dawnego ubioru&#13;
Bamberek w strój i jego polonizacją spódnice uległy wydłużeniu, dotykając&#13;
skrajem cholewek sznurowanych bucików sięgających kostki”1&#13;
&#13;
i ostatecznie stwierdziła, że „Kolberg prawidłowo przedstawił ubiory Bambrów z będących obecnie dzielnicami Poznania wsi Górczyn i Jeżyce, wizytowanych osobiście w 1870 roku”2. Nadmienić jednak należy, że o ile&#13;
badacz z pewnością widział i opisywał stroje bamberskie, to wzmianka&#13;
o krótszych spódnicach została zaczerpnięta przez niego z omówionych poniżej Szematów.&#13;
Za wiarygodne uznał też materiały Kolberga Aleksander Błachowski,&#13;
który porównał opisy męskich nakryć głowy (m.in. wykrawanki) zamieszczone w W. Ks. Poznańskiem ze sporządzonymi przez Adama Glapę, także&#13;
na podstawie dawnych źródeł, ale i własnych obserwacji. Aleksander Błachowski pisał:&#13;
Obaj badacze – Kolberg samouk, pionier badań folklorystycznych z XIX wieku,&#13;
i Glapa, profesjonalny etnograf z XX wieku, uzbrojony w fachowy kwestionariusz – starali się rzetelnie przedstawić identyczny element ubioru. Kolberg&#13;
zapewne widział wykrawanki z bliska, na pewno nie jedną, zatem jego opinia&#13;
oparta jest na dokładnej autopsji. On zobaczył wycięcie w kształcie korony,&#13;
a Glapa prymitywną rogatywkę z opuszką. Zdarza się tak, gdy nawet doświadczony badacz prezentuje konstatację opartą na jedynym dostępnym przykładzie&#13;
w przekonaniu, że ten posiada cechy formy typowej, powtarzanej w danym&#13;
środowisku3.&#13;
&#13;
Cennym materiałem dla wielu opisów etnograficznych stały się wspomniane Szematy wypożyczone w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Były to kwestionariusze opracowane przez członków tej instytucji,&#13;
wykonane w 2000 egzemplarzy i rozsyłane do ziemiaństwa, duchowieństwa&#13;
1&#13;
&#13;
Z. Grodecka Problem rekonstrukcji wielkopolskich strojów ludowych. Na przykładzie&#13;
stroju z Siekierek, „Etnografia Polska” 1991, T. XXXV, z. 1, s. 139.&#13;
2 Tamże.&#13;
3 A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy zachodniej, Toruń 2011,&#13;
s. 14.&#13;
&#13;
455&#13;
&#13;
�i nauczycieli od 1858 roku. Na karcie tytułowej widniał tytuł określający&#13;
cel tej inicjatywy: Szemat do spisywania materiałów mających służyć do&#13;
opisu statystycznego Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Każdy kwestionariusz składał się z trzech działów: topograficznego, etnograficznego i historiograficznego i zawierał łącznie ponad dwadzieścia pytań oraz rubryki&#13;
przewidziane na odpowiedzi. Odzew nie okazał się imponujący. Otrzymano&#13;
około 570 wypełnionych ankiet, przy czym tylko część zawierała odpowiedzi kompletne.&#13;
Kolberga interesował oczywiście dział etnograficzny, w którym respondenci mieli odpowiadać na pytania dotyczące między innymi narodowości&#13;
i wyznania, zatrudnienia mieszkańców, ich zamożności, ubioru, stanu zdrowia, zwyczajów przy ślubach, zaręczynach i innych uroczystościach (w tym&#13;
wygłaszanych przy tych okazjach oracji). Nie mniej interesujący był dział&#13;
historiograficzny, gdzie obok informacji o historii miejscowości i związanych z nią znanych postaci oraz wzmianek o zabytkach pytano o miejscowe&#13;
podania i legendy. Podczas jednego z pobytów w Poznaniu badacz wykonywał odpisy z Szematów, ale ostatecznie uzyskał zgodę na wypożyczenie&#13;
materiałów dotyczących 14 powiatów1. Dopiero po 17 latach właściciele&#13;
upomnieli się o ich zwrot. Kolberg nie odnalazł wtedy wszystkich zabranych z Poznania ankiet i nie zwrócił kompletu materiałów. Towarzystwo&#13;
z powodu braku środków nigdy ich nie opracowało. W latach trzydziestych&#13;
XX wieku Maria Turczynowiczowa określiła liczbę ankiet na 4572, niestety&#13;
zbiory Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk nie przetrwały drugiej&#13;
wojny światowej.&#13;
Tymczasem w tekach Kolberga ocalały fragmenty wypożyczonych Szematów. Jedna ankieta zachowała się prawie w całości, dwie we fragmentach, a ponadto w zbiorach Kolberga znajdują się dwie pojedyncze karty&#13;
dołączone prawdopodobnie jako uzupełnienia do ankiet. Najbardziej dziś&#13;
kompletny egzemplarz nadesłany został z Włoszakowic w ówczesnym&#13;
1&#13;
&#13;
Spis wypożyczonych przez Kolberga materiałów dołączony został po latach do prośby&#13;
Towarzystwa o ich zwrot, zob. list Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk do Oskara&#13;
Kolberga z 21 X 1885 r., podpisany przez Engestrőma, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 284–285.&#13;
2 M. Turczynowiczowa spisała pytania zamieszczone w ankietach, po wojnie opublikowała&#13;
artykuł Schematy Wielkiego Księstwa Poznańskiego, w: Księga Pamiątkowa ku czci Profesora Adolfa Chybińskiego. Rozprawy i artykuły z zakresu muzykologii, Warszawa 1950,&#13;
s. 339–346.&#13;
&#13;
456&#13;
&#13;
�powiecie wschowskim, a wypełnił go tamtejszy proboszcz Jan Arendt. Drugi egzemplarz pochodzi z Wronczyna w powiecie kościańskim i zawiera&#13;
wyłącznie ponumerowane odpowiedzi. Z trzeciego, z okolic Nowego Miasta&#13;
w powiecie pleszewskim, pozostała kartka z kilkoma pytaniami i częściowymi odpowiedziami1. Wspomniane pojedyncze karty pochodzą ze Zdziechowic w powiecie średzkim oraz z Mielżyna w powiecie gnieźnieńskim&#13;
i były prawdopodobnie pierwotnie dołączone do Schematów z tych miejscowości2. Zachowane partie ankiet nie dają pełnego wyobrażenia o ich&#13;
zawartości. Więcej na ich temat mówią obszerne fragmenty tekstów zamieszczone tomach W. Ks. Poznańskiego, których znakiem rozpoznawczym&#13;
jest opatrzenie ich datami rocznymi 1858, 1859 i 1860. Jednak nie wszystkie&#13;
cytaty pochodzące z Szematów są datowane3. Z tego źródła Kolberg zaczerpnął opisy ludności, stosunków społecznych, sposobu gospodarowania,&#13;
ubiorów, zwyczajów oraz kilku wesel wraz z charakterystycznymi dla regionu oracjami weselnymi. Treści zapożyczone z ankiet do monografii są dziś&#13;
jedynym świadectwem pracy kilkuset osób, autorów, którzy odpowiedzieli&#13;
na inicjatywę Towarzystwa Przyjaciół Nauk.&#13;
Omawiając wykorzystywane przez Kolberga źródła, nie sposób nie&#13;
wspomnieć o przedrukowanych w drugiej części monografii manuskryptach dwóch autorów zawierających opisy zwyczajów w powiecie odolanowskim. Jeden z nich jest anonimowy, opatrzony notą Kolberga: „po&#13;
Kucharskim”, drugi natomiast, podpisany nazwiskiem „Kociński”, zawiera&#13;
dopisek autora Ludu: „Sulmierzyce 1820”4. Prawdopodobnie materiały pochodzące ze zbiorów Kucharskiego dotyczą początku XIX wieku, ale same&#13;
opisy zostały sporządzone później. Nieznany z nazwiska autor zanotował&#13;
bowiem: „W te dni, przed około 30 laty”, a Kolberg drukując ów tekst,&#13;
opatrzył go informacją: „około r. 1800–1810”. Z kolei informację o datowaniu i lokalizacji rękopisu podpisanego: „Kociński” uzyskał zapewne od&#13;
1 Szemat z Włoszakowic przechowywany jest w zbiorach BN PAN i PAU, sygn. 2184,&#13;
k. 314–315, natomiast pozostałe znajdują się w Arch. PTL, teka 37, sygn. 1331, k. 1–5 i Arch.&#13;
PTL, teka 9, sygn. 1168, k. 3.&#13;
2 Materiały te znajdują się w Arch. PTL, teka 37, sygn. 1332, k. 1 (ze Zdziechowic) i Arch.&#13;
PTL, teka 9, sygn. 1168, k. 1–2 (z Mielżyna).&#13;
3 Wiadomo m.in., że materiały dotyczące wsi Wronczyn i okolic, Mystek i Ninina również&#13;
pochodzą z Szematów, choć nie wszędzie jest to oznaczone w druku.&#13;
4 Rkp. nieznanego autora i rkp. podpisany „Kociński”, Arch. PTL, teka 37, sygn. 1328/ I,&#13;
k. 108–110, zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie (DWOK T. 10), s. 188–189, 203–204, 222; pierwodruk: 1876.&#13;
&#13;
457&#13;
&#13;
�Kucharskiego. Slawista i filolog Andrzej Kucharski (1795–1862) interesował&#13;
się kulturą i językiem wielu krajów słowiańskich, a jego materiały czeskie&#13;
i łużyckie znalazły się później u Kolberga. Niewykluczone, że starszy od&#13;
Oskara o pokolenie Kucharski, który był przez rok nauczycielem w Kaliszu&#13;
(przed rokiem 1825), mógł posiadać w swoich zbiorach rękopisy dotyczące&#13;
Wielkopolski (w tym również terenów Kaliskiego1). Stawia go to w rzędzie&#13;
pierwszych badaczy folkloru tego regionu.&#13;
Specyfika terenu, który z powodu systematycznie prowadzonej germanizacji był tak licznie zamieszkały przez ludność niemieckojęzyczną, spowodowała, że W. Ks. Poznańskie to monografia zawierająca wiele uwag na temat stosunków społecznych i lokalnych społeczności. Problem osadników&#13;
niemieckich dotyczył też Kujaw, ale dopiero w Wielkopolsce uwidocznił&#13;
się tak wyraźnie. W tomie znajdziemy więc liczne wzmianki o zasiedlaniu&#13;
poszczególnych wsi Niemcami, wzajemnych kontaktach, a raczej ich braku,&#13;
czyli wypowiedzi o relacjach „swój – obcy”, jakby je nazwał współczesny&#13;
antropolog kultury. O stosunku do Żydów i Niemców Kolberg pisał:&#13;
Żyda ogładzonego i ubranego po niemiecku uważa [lud] prawie za Niemca. Na&#13;
Niemców osadników (Olendrów), z którymi niewiele mając styczności domowej,&#13;
żyje w zgodzie, acz bez zażyłości i przyjacielskich stosunków, wynajduje niemało&#13;
konceptów (przedrzeźniając mianowicie złą ich polszczyznę) i różne zabawne&#13;
prawi o nich dykteryjki – wszakże najczęściej bez obrazy uczuć ich narodowych&#13;
i religijnych2.&#13;
&#13;
Zamieścił więc w W. Ks. Poznańskiem przykłady anegdot ośmieszających Niemców, ale obok nich także teksty będące żartami z zamieszkujących w Chojnie, w powiecie szamotulskim tzw. Mazurów3.&#13;
W kategorii „swój – obcy” mieszczą się też stosunki z Bambrami, jednak&#13;
tych ostatnich nazwać można osadnikami „oswojonymi”, a niekiedy nawet&#13;
już w pewnym stopniu zasymilowanymi:&#13;
Lud w bliskiej okolicy Poznania osiadły jest miejscami czysto-polski (pierwotny),&#13;
miejscami niemiecki, miejscami zaś, acz górno-niemieckiego pochodzenia, jed1&#13;
&#13;
Materiały z Kaliskiego notatką Kolberga „po Kucharskim” znajdują się wśród rękopisów&#13;
terenowych Kolberga, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1160, a opublikowane zostały w: O. Kolberg&#13;
Kaliskie i Sieradzkie (DWOK T. 46), m.in. na s. 463, 469, 481.&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 54.&#13;
3 Tamże, s. 55.&#13;
&#13;
458&#13;
&#13;
�nak skutkiem ciągłego od wielu lat z krajowcami obcowania, mniej lub więcej&#13;
spolszczonym [...]. To pewna, że większość osadników, równie dobrze zwykle&#13;
obu włada językami […].&#13;
Przynieśli z sobą obyczaj i język południowo-niemiecki. Ciągłe atoli stosunki&#13;
z niższą klasą mieszczaństwa (przeważnie polskiego), jak niemniej katolicyzm,&#13;
który wyznawali, a skutkiem czego przyłączono ich do parafii miasta katolicko-polskich (ze szkółkami polskimi), wpłynęły u wielu na zmianę domowego ich&#13;
języka, a po części i obyczaju; strój tylko z przeszłości odziedziczony, zachowali&#13;
niezmiennym, udzielając go owszem w części i sąsiedniej polskiej ludności1.&#13;
&#13;
Bambrzy byli więc przez Kolberga traktowani na równi z rdzennymi&#13;
mieszkańcami Poznania i okolic, a ryciny przedstawiające ich stroje, zamieszczone w pierwszej części monografii, reprezentują ubiory charakterystyczne dla okolic Poznania.&#13;
Tak liczne uwagi Kolberga dotyczące stosunków społecznych (nie tylko&#13;
narodowościowych) wynikały z sytuacji panującej w Wielkopolsce, w której jako pierwszej z trzech zaborów dokonało się uwłaszczenie, a światłe&#13;
ziemiaństwo prowadziło pozytywistyczną wojnę z germanizacją, modernizując gospodarkę wsi. Kolberg zwrócił uwagę na zachodzące tam przemiany i idące za tym przemijanie pewnych tradycji. Charakteryzując lud&#13;
wielkopolski, pisał:&#13;
Przeobrażenia administracyjne, społeczne i inne, w nowszych czasach i przez&#13;
nowych dokonane ludzi [...], pchnęły też i lud na inne niż dotychczas tory; ale&#13;
i one nie mogły działać bezwzględnie, więc nie od razu zdołały i zdołają przygnieść cały zasób dawniejszych jego wyobrażeń ani zatrzeć do szczętu właściwości obyczajowych i nawyknień po przodkach odziedziczonych. Strona tedy&#13;
tradycjonalna dosyć tu jeszcze pozostała żywą”2.&#13;
&#13;
Wszystkie wzmianki dotyczące stosunków społecznych i narodowościowych zamieszczane były w rozdziałach „Kraj” i „Lud”, znalazły się więc&#13;
w trzech pierwszych częściach monografii zawierających opisy geograficzne, opisy ludności, a także zwyczajów i obrzędów w poszczególnych&#13;
częściach Wielkopolski. Dla pieśni, opowieści ludowych i wierzeń, tak jak&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Tamże, s. 45 i 46.&#13;
Tamże, s. 41.&#13;
&#13;
459&#13;
&#13;
�w Krakowskiem, przeznaczone zostały oddzielne woluminy zawierające&#13;
już materiały dotyczące całego regionu. Opatrzona tytułem „Świat nadzmysłowy” ostatnia, siódma część monografii dotyczy więc tematyki etnograficznej. Brak w niej materiałów zebranych przez Kolberga, a zamiast nich&#13;
znajdujemy liczne wypisy z publikacji, przede wszystkim z obszernego artykułu Emila Kierskiego Zwyczaje, zabobony i obrzędy ludu w niektórych&#13;
okolicach W. Ks. Poznańskiego1 oraz z wykorzystywanej już w poprzednich częściach pracy Józefa Łukaszewicza Obraz historyczno-statystyczny&#13;
miasta Poznania2. Kolberg wielokrotnie porównywał też poszczególne elementy wierzeń polskich do opisywanych przez Ignacego Hanuscha i Jacoba&#13;
Grimma, stąd częste odesłania do prac tych autorów.&#13;
Najważniejszym jednak źródłem dla tomu poświęconego wierzeniom&#13;
Wielkopolan był rękopis poznańskiego prawnika Teobalda Klepaczewskiego Pogląd historyczny na zabobony w Polsce z 1861 roku3, o którym Kolberg nadmienił we wstępie. Na temat rozprawy Kolberg pisał w liście do&#13;
Bibianny Moraczewskiej:&#13;
Rozprawę p. Klepaczewskiego o czarach czytałem niegdyś sam i odpisałem sobie&#13;
z niej parę ustępów. Ale chodzi mi jeszcze o kilka formułek zażegnań ludowych,&#13;
o których Szanowna Pani mogłabyś np. przez swoją służącą wywiedzieć się&#13;
nawet w samym Poznaniu. Posyłam próbkę podobnych formułek na wzór, jako&#13;
i parę definicji istot nadprzyrodzonych z zapytaniem, czy one są wiernie skreślone i nie potrzebują jakich uzupełnień4.&#13;
&#13;
Ostatecznie jednak Kolberg skontaktował się bezpośrednio z Klepaczewskim, który wysłał mu swój manuskrypt w 1881 roku, co potwierdza odpowiedź autora monografii:&#13;
Przesłane mi przy Pańskim piśmie z d[nia] 4 czer[wca] notaty tyczące się czarów&#13;
odebrałem i stokrotne za nie składam dzięki. Notaty te wybornie i w zupełności&#13;
1&#13;
&#13;
Artykuł E. Kierskiego Zwyczaje, zabobony i obrzędy ludu w niektórych okolicach W. Ks.&#13;
Poznańskiego ukazał się w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1861 roku, T. 1, nr 109.&#13;
2 J. Łukaszewicz Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych&#13;
czasach, T. 1–2, Poznań 1838.&#13;
3 T. Klepaczewski Pogląd historyczny na zabobony w Polsce, rękopis Arch. PTL, teka 37,&#13;
sygn. 1327, k. 1–59.&#13;
4 Brulion listu Kolberga do B. Moraczewskiej z 12 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 320. Zapowiedzianych określeń istot nadprzyrodzonych w brulionie listu Kolberg nie&#13;
zamieścił.&#13;
&#13;
460&#13;
&#13;
�celowi swemu odpowiadają i nie potrzebują żadnego ściślejszego opracowania.&#13;
Zaraz je też zużytkowałem w sposób właściwy, wcielając w odpowiednie rubryki swojego dzieła1.&#13;
&#13;
Tak więc, podobnie jak w przypadku rękopisu Antoniny Konopczanki,&#13;
poszczególne fragmenty rozprawy poznańskiego prawnika zostały zamieszczone w tomie w różnych rozdziałach składających się na „Świat nadzmysłowy”. I tak jak w Krakowskiem znaczną część woluminu zajmują obszerne „Przypisy”, w których znalazły się cytaty głównie z prac Adolfa Bastiana,&#13;
Kazimierza Szulca2 i ponownie Grimma, publikowane jako materiały porównawcze. Kolberg był ciągle jeszcze pod wpływem tego ostatniego autora&#13;
i jego popularnej w XIX wieku metody komparatystycznej, o czym pisał:&#13;
Dzieło jego usiłuje przy pomocy badań porównawczych skreślić ogólny bogosławia tego zarys i wytłumaczyć znaczenie mityczne wielu podań [...]. Niektóre&#13;
z wywodów jego należyte już w świecie naukowym zyskały uznanie3.&#13;
&#13;
Następne monografie nie doczekały się już tak obszernych, osobnych&#13;
tomów poświęconych wierzeniom. Badacz zgromadził wprawdzie sporo&#13;
materiałów z tego zakresu z Pokucia, ale znalazły się one w przedostatniej&#13;
części monografii tego regionu wraz tańcami i przysłowiami, natomiast&#13;
ogromnej dokumentacji o tej tematyce z terenów Mazowsza nie zdążył już&#13;
opublikować.&#13;
Ostatni tom W. Ks. Poznańskiego ukazał się w 1882 roku. W tym samym czasie wydana też została pierwsza część Pokucia, nad którym Kolberg pracował równolegle. Jednak w dalszym ciągu edycja postępowała&#13;
zbyt wolno i do opracowania pozostawały jeszcze materiały z bardzo wielu&#13;
regionów, w tym ze znacznej części Królestwa Polskiego. Przygotowane&#13;
w latach następnych monografie Lubelskiego, Kieleckiego, Radomskiego&#13;
i Kaliskiego4 dotyczyły terenów, których zasięgi w znacznym stopniu pokrywały się z granicami administracyjnymi ówczesnych guberni, a opis&#13;
1 Brulion listu Kolberga do T. Klepaczewskiego z 12 VI 1881 r., Korespondencja... cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 515.&#13;
2 Kolberg powoływał się m.in. na: A. Bastiana Reisen in Siam, Jena 1867, Reisen In Kambodja, Jena 1868; K. Szulca Mityczna historia polska i mitologia słowiańska wyłożona&#13;
i wyjaśniona, Poznań 1880.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks.Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VII; pierwodruk: Kraków 1882.&#13;
4 Omówione dalej Kaliskie Kolberg zamierzał opublikować w dwóch tomach.&#13;
&#13;
461&#13;
&#13;
�każdego z nich miał się zamknąć w dwóch tomach zbudowanych według&#13;
dotychczasowego schematu: kraj, lud, zwyczaje, obrzędy, pieśni z tańcami,&#13;
świat nadzmysłowy i opowieści ludowe.&#13;
W przypadku wydanego w latach 1883–84 Lubelskiego podział administracyjny musiał jednak ustąpić miejsca kryterium wyznaniowemu i jednocześnie językowemu. Ówczesną gubernię lubelską zamieszkiwała bowiem&#13;
katolicka ludność polska oraz Rusini, którzy byli unitami siłą zmuszonymi&#13;
do przejścia na prawosławie. We wstępie do monografii Kolberg pisał:&#13;
Gubernia lubelska posiada w zachodniej i środkowej części ludność polską obrządku łacińskiego, gdy część jej wschodnio-południową zajmuje ludność ruska,&#13;
dziś obrządku greko-wschodniego. Dzieło niniejsze podaje znamiona etnologiczne ludu pierwszej z tych dwóch części. Lud tu osiadły, nazywany (osobliwie&#13;
przez Rusinów) niewłaściwie i tylko ze względu na obrządek Mazurami […] stanowi jako Lublinianie wraz z Sandomierzanami i Krakowianami grupę ludności&#13;
Małopolskiej1.&#13;
&#13;
Wprawdzie zachowane rękopisy pozwalają wysnuć przypuszczenie, że&#13;
na pewnym etapie prac Kolberg zamierzał opracować i wydać wspólnie&#13;
materiały lubelskie i te, które zgromadził do monografii Rusi Podlaskiej&#13;
(taki tytuł miała nosić planowana publikacja dotycząca okolic Chełma i Białej2), a po wstępie, z którego pochodzi powyższy cytat, zamieścił dwustronicowy opis całej guberni lubelskiej, ale monografia faktycznie dotyczy tylko&#13;
ludności polskiej, natomiast Rusini zostali scharakteryzowani w Chełmskiem. Granica między regionami nie jest jednak ostra i tak jak często to&#13;
się zdarza u Kolberga, materiały z niektórych miejscowości znajdują się&#13;
w obu monografiach sąsiadujących terenów.&#13;
Wspomniane manuskrypty Kolberga zawierają zapisy folkloru muzycznego i taki też charakter ma zdecydowana większość jego zachowanych&#13;
rękopisów z Lubelskiego. Badacz przebywał na tych terenach kilkakrotnie, po raz pierwszy w 1848 roku, gdy odwiedził Żyrzyn, Osiny i Puławy.&#13;
Najdłuższa podróż miała miejsce w lecie 1859 roku, kiedy pojechał do&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. I; pierwodruk: Kraków 1883.&#13;
Zob. A. Skrukwa „Lubelskie” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do&#13;
t. 16–17 (DWOK T. 75); autorka powołuje się na zespół rękopisów będący prawdopodobnie&#13;
brulionem rozdziału „Tańce” przygotowanego do monografii obejmującej teren całej guberni&#13;
lubelskiej.&#13;
2&#13;
&#13;
462&#13;
&#13;
�Puław, Kurowa, Lublina i Piasków, a dalej udał się do Siedliszcza, Chojna, Bezka i Krasnego w ówczesnym powiecie chełmskim, skąd wrócił do&#13;
Lublina, a następnie do Gałęzowa, Woli Gałęzowskiej, Woli Sobieskiej&#13;
i Tarnogóry. W 1865 roku ponownie pojechał do Lublina i Gałęzowa 1.&#13;
Podczas wszystkich tych podróży (a w szczególności pierwszej) rejestrował, jak już tu zaznaczono, głównie melodie, natomiast spośród innych&#13;
materiałów wspomnieć warto o notatkach wierzeniowych znajdujących&#13;
się wśród zapisów terenowych bajek i legend z okolic Lublina, o czystopisach dotyczących tej samej tematyki oraz spisach miejscowości i parafii&#13;
z oznaczeniem wyznania ich mieszkańców 2. Od Kolberga pochodzą opisy&#13;
wesel XIV (z okolic Lublina) i XVI (Chojno), opatrzone datą „1859”, oraz&#13;
wesela XVIII (od Puław, Osiny, Żyrzyn) z datą „1850”, ale zapewne także&#13;
kilka innych, składających się głównie z pieśni (wesele III z okolic Tarnogóry, VI z Dzwoli z 1859 roku, XI z Woli Sobieskiej, być może błędnie&#13;
datowane „1860” zamiast 1859 i XIII z przedmieść Lublina). Kolberg włączył też swoje zapisy nutowe do opisu wesela XII, sporządzonego przez&#13;
Józefę Koźmianównę z Gałęzowa. Nieznane jest pochodzenie opisu wesela&#13;
V Sitarze w Biłgoraju (w r. 1868), choć wiadomo, że badacz interesował&#13;
się tą grupą zawodową. W 1867 roku opublikował artykuł Sitarze biłgorajscy, w którym przedstawił swego rodzaju analizę ekonomiczną tego&#13;
specyficznego, lokalnego rzemiosła, udział w nim Polaków i Żydów, podział zajęć męskich i kobiecych oraz wpływ sitarstwa na rozwój Biłgoraja&#13;
i okolic w latach 1860–18703. Zamieścił też informacje o ubiorze sitarzy&#13;
i wyglądzie ich domostw, a zakończył pieśnią (z melodią) „Majtek ubogi&#13;
puścił się na morze”, której zamieszczenie tak uzasadniał: „Z piosnek, których tu mnóstwo krąży nie wahamy się przytoczyć jedną, życie koczujące&#13;
sitarzy charakteryzującą, znaną zresztą przy małych odmianach, w całym&#13;
1 Te podróże dokumentuje rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 4, 13–14&#13;
i 23. Wizytę w Gałęzowie potwierdza ponadto list J. Koźmianówny do Kolberga napisany pod&#13;
koniec roku 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 142–143.&#13;
2 Materiały wierzeniowe i językowe znajdują się w rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 17, sygn.&#13;
1214, k. 1–4, tamże, sygn. 1215, k. 1–7 i tamże, sygn. 1218, k. 1–5 i 10–12; spisy parafii w rkp.&#13;
Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 16–19 i 24.&#13;
3 O. Kolberg Sitarze biłgorajscy, Jana Jaworskiego „Kalendarz Polski Ilustrowany na&#13;
rok 1867”, Warszawa [1866], s. 44–46, z ryc. Kozarskiego na s. 41. Uwagę, że artykuł dotyczy&#13;
wymienionych lat, Kolberg zamieścił przy obszernym przedruku w cz. I Lubelskiego (DWOK&#13;
T. 16) na s. 91.&#13;
&#13;
463&#13;
&#13;
�kraju”1. Tekst artykułu przedrukował po latach w Lubelskiem w rozdziale „Lud”, umieszczając jego fragmenty w odpowiednich podrozdziałach:&#13;
„Rzemiosło. Przemysł” (większość), „Ubiór”, „Mieszkanie”. Do tych części&#13;
monografii, ale też do opisu zwyczajów i „Świata nadzmysłowego” Kolbergowi najbardziej brakowało materiałów.&#13;
Cennym współpracownikiem z tego regionu okazał się Władysław Ciesielski, który jako pierwszy odpowiedział na list Kolberga zamieszczony&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej”. Ciesielski, były powstaniec, pisał początkowo&#13;
z Pękosławic w Opatowskiem, ale wkrótce został wysiedlony i przebywał&#13;
w Żółkiewce na Lubelszczyźnie pod nadzorem policji. Nadal przesyłał&#13;
stamtąd materiały, ale korespondencja z nim natrafiała na przeszkody. Listy&#13;
niekiedy przepadały, o czym współpracownik informował:&#13;
Bajdy i klechdy czy przydatne są Panu tak spisywane, jak je przesyłam; racz Pan mnie&#13;
poinformować, czego Mu potrzeba, ale proszę pisać przez pocztę Zwierzyniec, wieś i gmina Tarnawa, ponieważ więcej niż poufali przyjaciele odbierają listy moje w Żółkiewce&#13;
i odczytawszy je bez skrupułów, gubią bez odpowiedzialności2.&#13;
&#13;
Mimo ingerencji cenzury rosyjskiej Kolbergowi udało się pozyskać wiele&#13;
cennych materiałów. Na podstawie rękopisów Ciesielskiego zredagowana&#13;
została część opisu miejscowej ludności, jej charakterystycznych zabobonów, pożywienia, wykonywanych prac i prawdopodobnie ubioru, ale też&#13;
zabudowań mieszkalnych i gospodarczych wraz ze szczegółowym opisem&#13;
ogrodów i sadów, uzupełnione rysunkami. Nadesłał też materiały związane&#13;
z kolędowaniem, wykaz imion nadawanych na chrzcie, co najmniej jeden&#13;
opis wesela (oznaczonego w druku numerem XI) oraz obszerne informacje&#13;
o wierzeniach, notatki językowe i wspomniane w liście teksty opowieści&#13;
ludowych3. Język, którym posługiwał się Ciesielski (literat, publicysta), był&#13;
na tyle zawiły, że wymagał opracowania redakcyjnego i skrócenia. Kolberg zrezygnował też z publikacji jego rycin przedstawiających ubiory, budynki, plany zagród, typy ogrodzeń – były one dość nieporadne4, a autor&#13;
Ludu ograniczał już wcześniej druk ilustracji z powodu wysokich kosztów.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sitarze biłgorajscy…, s. 46.&#13;
List W. Ciesielskiego do O. Kolberga z 25 VII 1866 r., Korespondencja cz. I..., s. 173.&#13;
3 Większość rękopisów W. Ciesielskiego znajduje się w Arch. PTL, teka 17, sygn. 1219,&#13;
k. 9–19 oraz w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185 , k. 99–108.&#13;
4 Ryciny Ciesielskiego jako dokument opublikowano w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement&#13;
do tomów 16–17 (DWOK T. 75), ryc. 6–31.&#13;
2&#13;
&#13;
464&#13;
&#13;
�Ostatnie materiały z Żółkiewki pochodzą prawdopodobnie z roku 1868,&#13;
gdyż data ta widnieje przy opisie wesela X wraz z notką lokalizacyjną i nazwiskiem Ciesielskiego1. Wiadomo, że został on wydalony poza granice&#13;
Królestwa i osiadł w Galicji, a Kolberg, wydając po wielu latach Lubelskie,&#13;
mógł już powołać się na autora opisu.&#13;
Od wspomnianej już Józefy Koźmianówny, córki właścicieli Gałęzowa,&#13;
Kolberg otrzymał w grudniu 1865 i lutym 1866 rękopis zawierający prawie&#13;
kompletny opis wesela (oznaczonego w druku numerem XII), z kilkoma&#13;
tekstami pieśni bez melodii. Uzupełnił go zebranymi przez siebie pieśniami i zapisami nutowymi oraz opisem rózgi weselnej. Widniejąca w druku&#13;
data roczna „1860” odnosi się zapewne do tych własnych uzupełnień, gdyż&#13;
korespondencja z Koźmianówną pochodzi z lat późniejszych. Z kolei opis&#13;
wesela VII z Radecznicy, do którego zachował się jedynie fragment rękopisu, pochodzi prawdopodobnie w całości od Marii Hemplówny. Mieszkająca w Tarnowie pod Chełmem Hemplówna, znana przede wszystkim&#13;
jako autorka cenionych prac z zakresu botaniki, zgromadziła dla Kolberga&#13;
ogromną dokumentację wykorzystaną w Chełmskiem. Dostarczyła ona także materiały do monografii sąsiedniego regionu: poza opisem wesela zapisy&#13;
pieśni i notatki dotyczące wierzeń.&#13;
Tak jak w przypadku wszystkich innych serii Ludu, uzupełnieniem&#13;
materiałów terenowych stały się liczne publikacje. W Lubelskiem, poza&#13;
pracami dotyczącymi zwyczajów czy historii (np. Włościanie polscy Józefa&#13;
Gluzińskiego2), Kolberg stosunkowo często odwoływał się do Encyklopedii&#13;
rolnictwa3. Pięciotomowe wydawnictwo ukazało się w latach 1873–1878&#13;
i badacz wykorzystywał niewielkie jego fragmenty już w Poznańskiem,&#13;
teraz jednak w znacznie większym stopniu cytował informacje dotyczące&#13;
zajęć gospodarskich, narzędzi, pożywienia, a przede wszystkim stosunków&#13;
gospodarczych i zmian toczących się w tym zakresie na wsi.&#13;
W przywołanym wcześniej cytacie Kolberg pisał o ludności zamieszkującej Lubelskie jako „ludności małopolskiej”, jednak jego wizja Lubelszczyzny odpowiadała województwu lubelskiemu w granicach po Kongresie&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Lubelskie cz. I (DWOK T. 16)..., s. 182.&#13;
Kolberg korzystał najprawdopodobniej z pierwodruku fragmentów pracy J. Gluzińskiego&#13;
Włościanie z okolic Zamościa i Hrubieszowa (Wyjątek z rękopismu), „Dziennik Warszawski”&#13;
1853, nr 151–154.&#13;
3 Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek z niem mających, pod red. J.T. Lubomirskiego, E. Stawickiego, S. Przystańskiego, T. 1–5, Warszawa 1873–1878.&#13;
2&#13;
&#13;
465&#13;
&#13;
�Wiedeńskim. Natomiast Kieleckie, które było przedmiotem kolejnej monografii, to z kolei część województwa krakowskiego z tych samych czasów&#13;
(1816–1837). We wstępie do pierwszej części Kieleckiego, wydanej w 1885&#13;
roku, Kolberg pisał:&#13;
Podane w niniejszej Serii wiadomości etnograficzne są poniekąd dalszym ciągiem tych, które już skreśliliśmy w Seriach V–VIII. Lud bowiem kieleckiej guberni, w fizycznych i moralnych swych cechach nie o wiele różni się od Krakowskiego1,&#13;
&#13;
a rozdział „Kraj” rozpoczął od słów: „Utworzone w r. 1815 Krakowskie&#13;
Województwo” i zamieścił tam opis tegoż województwa przytoczony za&#13;
Gołębiowskim. W dalszej części rozdziału wymienione zostały podregiony, których dotyczy monografia: Kieleckie, Stopnickie, Miechowskie i Olkuskie. Były to obwody dawnego województwa krakowskiego, odpowiadające&#13;
praktycznie granicom administracyjnym guberni kieleckiej z 1867 roku2,&#13;
opisane przez Kolberga w „Kraju” na podstawie publikacji pochodzących&#13;
zarówno z początków, jak i z drugiej połowy XIX wieku. Rozdział „Lud”,&#13;
zawierający zwykle najwięcej informacji z zakresu kultury materialnej,&#13;
w Kieleckiem przedstawia się bardzo skromnie, co wyjaśniają już pierwsze&#13;
jego akapity:&#13;
Cnoty i wady tej ludności odpowiadają tym, jakie już skreślone zostały w dziele&#13;
naszém: Lud Ser. V (s. 72) przy opisaniu ludu krakowskiego. Charakterystyka&#13;
tam podana stosuje się, w ogóle biorąc, i do ludu całej guberni kieleckiej, jakkolwiek w szczegółach dałoby się wykazać pewne różnice, uwydatnione już po&#13;
części nawet i we wspomnianém dziele3.&#13;
&#13;
Jedynie wspomniane różnice i lokalne odmiany, na przykład w stroju,&#13;
stały się przedmiotem uwagi autora, o czym pisał:&#13;
W okolicy Olkusza lud używa jeszcze krakowskiego ubioru, (tj. takiego, który&#13;
się widzieć daje pod samym Krakowem), lubo odzież ta ani tak sutą jest ani&#13;
tak strojną. Na jego krój wpłynął też i ubiór mieszczański górników. Dalej ku&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. I; pierwodruk: Kraków 1885.&#13;
Gubernia kielecka istniała w latach 1841–1844 i ponownie została utworzona w 1867&#13;
roku; za: Gubernia kielecka, www.wikipedia.org (dostęp: 12.10.2020).&#13;
3 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. 31.&#13;
2&#13;
&#13;
466&#13;
&#13;
�północy, mianowicie pod Siewierzem, przemaga widocznie u obojga płci ubiór,&#13;
jaki się spostrzegać daje na Szląsku1.&#13;
&#13;
Podobnie wzmiankował tylko o cechach fizycznych i zdolnościach mieszkańców okolic Proszowic, których uznał za podgrupę Krakowiaków i którym poświęcił oddzielne akapity w opisie ludu, będące obszernymi fragmentami jego artykułu Proszowiacy, opublikowanego w 1868 roku2.&#13;
Kieleckie było terenem badań Kolberga na długo przed opracowaniem&#13;
i wydaniem monografii. Był tu już w latach czterdziestych, ale wówczas&#13;
stolica regionu stanowiła jedynie przystanek w podróży z podkrakowskich&#13;
Mogilan. We wstępie do pierwszej części wymienił lata 1852–56 i wskazał&#13;
miejscowości, w okolicach których gromadził wówczas materiały: Chmielnik, Szydłów, Stopnica, Wiślica, Koszyce, Skalbmierz, Miechów, Skała, Olkusz, Pilica, Ogrodzieniec, Siewierz i Będzin. Podróż służbową w roku 1852&#13;
do Będzina oraz późniejszą dla poratowania zdrowia w roku 1855 do Buska&#13;
i Solca potwierdzają dokumenty urzędowe3. Ponieważ urlop wypoczynkowy&#13;
był wówczas pojęciem nieznanym, oba wyjazdy służyły też niewątpliwie&#13;
celom badawczym, o czym świadczą liczne rękopisy terenowe opatrzone&#13;
notami lokalizacyjnymi odpowiadającymi nazwom miejscowości wymienionych we wstępie oraz kilku innych, takich jak Charzowice, Sędziejowice,&#13;
Mierzęcice, Sichów, Ząbkowice i Szyce. O podróży do Częstochowy, Ojcowa i Ząbkowic w 1853 roku oraz do samego Ojcowa w 1856 roku Kolberg&#13;
wspomniał też w itinerarium, natomiast do Szyc kierowała list matka Oskara4, jednak data tej korespondencji nie jest znana. Jak wynika zatem z dokumentów oraz zachowanych rękopisów sporządzonych w terenie, badacz&#13;
odwiedził znaczną liczbę miejscowości, nic jednak nie wiadomo o osobach,&#13;
u których mógł ewentualnie gościć lub które pomagały mu w nawiązaniu&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 39.&#13;
O. Kolberg Proszowiacy, Jana Jaworskiego „Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski na&#13;
rok 1869”, Warszawa [1868], s. 118–119, z ryc. na s. 117.&#13;
3 W roku 1852 Kolberg miał udać się służbowo do kopalni w Będzinie, a w 1855 do Buska&#13;
i Solca dla poratowania zdrowia; na oba wyjazdy otrzymał urzędowe pozwolenia, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży Oskara Kolberga… (DWOK T. 85/III), rok 1855.&#13;
4 Podróż w roku 1853 zob. Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz.&#13;
III (DWOK T. 66), s. 705; wspomnianego listu w archiwum brak, ale zachowała się notatka&#13;
adresowa sporządzona prawdopodobnie przez matkę Oskara, Karolinę Kolberg: „Wielmożny&#13;
Oskar Kolberg, Urzędnik Dr. Ż. w Szycach” oraz : „Gdyby Oskar wyjechał z Szyc, uprasza się&#13;
o podanie listu za nim”, Arch. PTL, teka 36, sygn. 1317d, k. 37.&#13;
2&#13;
&#13;
467&#13;
&#13;
�kontaktów z informatorami. Być może wynikało to z faktu, że na badania&#13;
wykorzystał wyjazd służbowy oraz urlop zdrowotny i miejsce kuracji solankowej1 stanowiło jednocześnie rodzaj stacji badawczej.&#13;
Materiały zgromadzone podczas tych kilku podróży dotyczyły, wedle&#13;
słów badacza, „zwyczajów, mianowicie weselnych, wraz z pieśniami i muzyką”2. Zebrane zapisy prezentują faktycznie głównie folklor muzyczny,&#13;
a ich sposób opracowania w czystopisach wskazuje, że miały zostać wykorzystane w zbiorze pieśni z regionu kieleckiego3, zapewne podobnym do&#13;
pierwotnej wersji Sandomierskiego. Znaczną ich część Kolberg zamieścił&#13;
w monografii w rozdziałach „Zwyczaje”, „Obrzędy”, „Pieśni” i „Tańce”.&#13;
Liczne zapisy pieśni (w tym kilkanaście z melodiami) pochodzą też od&#13;
księdza Władysława Siarkowskiego, ale to tylko część zbiorów tego miłośnika historii, archeologii i etnografa-amatora. Wyniki swoich badań i obserwacji Siarkowski publikował w czasopismach, przede wszystkim w lokalnej „Gazecie Kieleckiej”, w której ukazały się między innymi jego artykuły Zwyczaje ludu w wigilię św. Jana w guberni kieleckiej obchodzone&#13;
i Lud z okolic kieleckich. Wiadomość etnograficzna4. W 1871 roku wydał&#13;
też w Kielcach broszurę Wesela włościan z okolic Sobkowa i Chmielnika.&#13;
W styczniu 1876 roku Kolberg zwrócił się listownie do Siarkowskiego&#13;
z propozycją współpracy z Akademią i druku materiałów w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Duchowny dysponował wówczas&#13;
zbiorami pieśni ludowych z powiatów kieleckiego i jędrzejowskiego, spisem formuł stosowanych przez lud do zażegnywania chorób z okolic Małogoszcza i gotowym do druku opracowaniem Zwyczaje ludowe w święta&#13;
wielkanocne i początek święconego w kraju naszym. Szkic historyczno-­&#13;
-etnograficzny, które ostatecznie ukazało się kilka miesięcy później&#13;
w „Ognisku Domowym”5. Jednak już w czerwcu 1876 roku Siarkowski&#13;
1&#13;
&#13;
k. 49.&#13;
&#13;
Zachował się dokument potwierdzający jego pobyt na kuracji, BN PAU i PAN, sygn. 2183,&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), s. I.&#13;
Mowa o zespole rękopisów Kolberga, Arch. PTL, teka 14, sygn. 1198, k. 1–53, zawierających przygotowane do druku, częściowo ponumerowane pieśni. Prawdopodobnie opracowując Kieleckie, Kolberg zredagował ponownie część zapisów muzycznych i opatrzył je odsyłaczami do wariantów w innych tomach Ludu.&#13;
4 Oba artykuły W. Siarkowskiego ukazały się w „Gazecie Kieleckiej” w 1874 roku, pierwszy&#13;
w numerze 16, drugi w numerach 23, 25, 27, 29, 31, 33, 36 i 39.&#13;
5 Artykuł W. Siarkowskiego ukazał się w „Ognisku Domowym” w 1876 roku numerach&#13;
13–19.&#13;
3&#13;
&#13;
468&#13;
&#13;
�został zatwierdzony na członka korespondenta Komisji Antropologicznej1,&#13;
a w lutym 1877 donosił Kolbergowi o ukończeniu monografii Materiały do&#13;
etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, którą publikowano w „Zbiorze&#13;
Wiadomości…” w latach następnych2. Materiały… zawierały opisy ubiorów,&#13;
mieszkań, pożywienia, lokalnego rzemiosła, zwyczajów i obrzędów, informacje o języku, wierzeniach, a także zapisy pieśni. Autor włączył tu również wspomnianą już pracę Wesele włościan z okolic Sobkowa i Chmielnika. Zarówno monografia ludu z okolic Kielc, jak i późniejsze Materiały&#13;
do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa 3 opracowane były według&#13;
wymogów obowiązujących wówczas w kręgu Sekcji Etnologicznej Akademii Umiejętności i de facto w swoim układzie odpowiadały Ludowi Kolberga. Ksiądz Siarkowski przygotował też na potrzeby Akademii rękopis&#13;
Przysłowia i zdania z okolic Kielc, zawierający około 240 przysłów opatrzonych krótkim wstępem, który z nieznanych powodów nie został opublikowany4.&#13;
Wymiana listów między Kolbergiem i Siarkowskim trwała w miarę systematycznie do 1885 roku i dotyczyła nie tylko publikacji zamieszczanych&#13;
w periodyku Akademii, ale także udziału duchownego w gromadzeniu materiałów do monografii regionu. Siarkowski przesłał Oskarowi swój manuskrypt Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane przez…&#13;
w latach 1876–18815. Rękopis zawierał początkowo tylko 262 pieśni, podzielone przez autora tematycznie na rozdziały, ale z czasem wzbogacony&#13;
został o 22 bajki i uzupełnienie w tytule: „i opowieści”. Przy bajkach zanotował też nazwiska narratorów. Planował również przygotowanie rozprawy o sobótkach. W tym celu rozesłał do okolicznych księży prośbę&#13;
1 Zob. Rozprawy i sprawozdania z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego,&#13;
T. 4: Kraków 1877, s. VII.&#13;
2 W. Siarkowski Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. II: 1878, s. 209–259; T. III: 1879, s. 3–61; T. IV: 1880, 83–184.&#13;
Wcześ­niej Siarkowski opublikował Zagadki zebrane ze wsi Dymin, Kostomłót, Masłowa, Sukowa, Zagórza, „Zbiór Wiadomości…” T. I: 1877, s. 130–136.&#13;
3 W. Siarkowski Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. IX: 1885, s. 3–72. Ponadto w periodyku Akademii ukazały się&#13;
jeszcze inne jego artykuły: Zagadki ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, T. VI:&#13;
1882, s. 3–29 i Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach T. VII: 1883, s. 106–119.&#13;
4 Rkp. W. Siarkowskiego Przysłowia i zdania z okolic Kielc, Arch. PTL, teka 14, sygn.&#13;
1200, k. 1–6. Materiały te znalazły się w poszczególnych działach w tomie Przysłowia (DWOK&#13;
T. 60).&#13;
5 Wymieniony rkp. w Arch. PTL, teka 38, sygn. 1336, k. 1–98.&#13;
&#13;
469&#13;
&#13;
�o gromadzenie informacji, ale efekty okazały się skromne. Uzyskane od nich&#13;
notatki przekazał jednak Kolbergowi, który z kolei włączył je do drugiej&#13;
części Kieleckiego, a ich lektura potwierdza, że osoby duchowne nie były&#13;
właściwymi do zbierania materiałów na ten temat: „Żadnego materiału&#13;
co do sobótek przesłać nie mogę, bo takowych w parafii szkalbmierskiej&#13;
nie bywa; a nawet z rozmowy ze starszymi ludźmi, przyszedłem do przekonania, że ich, o ile pamięć żyjących sięga, nie bywało”1 – pisał ksiądz&#13;
Wincenty Gasiński, a w zamian donosił o niespotykanej w innych okolicach&#13;
rezurekcji odbywającej się w Wielką Sobotę wieczorem, na którą ludność&#13;
udaje się przy zapalonych pochodniach. Natomiast alumn Jan Strój z Brzuchani napisał wprost: „W okolicy Miechowa odbywają się sobótki w drugi&#13;
dzień Zielonych Świątek. Lecz nie można się od nikogo dowiedzieć, na co&#13;
je palą”2. Przyczynę, dla której księżom trudno było zdobyć informacje,&#13;
wyjaśnił w liście do Kolberga zapytany o przesądy Ludwik Ziętkiewicz,&#13;
proboszcz parafii w wielkopolskim Objezierzu: „[…] tym trudniej byłoby to&#13;
dla mnie dojść takowych, że jako duchowny nie pozyskałbym otwartości&#13;
w przedmiocie, przeciw któremu z kazalnicy powstaję”3.&#13;
Druga część Kieleckiego poza zespołem krakowiaków składa się prawie&#13;
wyłącznie z materiałów księdza Siarkowskiego. Oprócz notatek o sobótkach&#13;
Kolberg wykorzystał wymieniony manuskrypt zawierający pieśni i opowieści ludowe, przytaczając za autorem tego zbioru wymienione tam nazwiska&#13;
informatorów. Cytował też, w obu częściach monografii, liczne fragmenty jego artykułów zamieszczanych w „Gazecie Kieleckiej” i opracowania&#13;
o zwyczajach z „Ogniska Domowego”. Prawdopodobnie część tekstów zamieszczona w podrozdziale „Widma i strachy”4 została również przekazana&#13;
przez księdza Siarkowskiego. Kolberg docenił jego wkład w zawartość monografii, a szczególnie drugiej części, i we wstępie do niej napisał: „Nauka&#13;
zawdzięczać będzie światłemu i zasłużonemu temu mężowi nagromadzenie&#13;
znacznej ilości materiałów dla rozjaśnienia przeszłości obyczajowej ludu&#13;
nader pomocnych”5.&#13;
1 O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 193; pierwodruk: Kraków 1886. W monografii&#13;
Kolberg nie wymienił nazwiska autora opisu, zostało ono ustalone na podstawie zachowanego&#13;
rękopisu.&#13;
2 Tamże, s. 191; nazwisko autora opisu ustalono na podstawie zachowanego rękopisu.&#13;
3 List L. Ziętkiewicza do Kolberga z 3 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 432.&#13;
4 O. Kolberg Kieleckie cz. II (DWOK T. 19), s. 215.&#13;
5 Tamże, s. III–IV.&#13;
&#13;
470&#13;
&#13;
�Jeszcze przed ukazaniem się drugiej części Kieleckiego, w styczniu 1886&#13;
roku, Kolberg skierował list do Józefa Majera, prezesa Akademii Umiejętności, w którym przedstawił sposób finansowania dotąd wydanych tomów&#13;
Ludu (z udziałem wkładu własnego i Akademii) i deklarował przygotowanie kolejnych, przy dalszym wsparciu funduszami tej instytucji. Kolberg&#13;
pisał:&#13;
Pracując w podobny sposób i dalej, byłbym w możności – o ile by posłużyło&#13;
zdrowie, a Akademia mi nadal poparcia swego nie odmówiła – wydać, w ciągu&#13;
lat kilku (6–8) jeszcze około 6 do 8 tomów Ludu – które by obejmowały materiały i opracowania etnograficzne niepublikowane dotąd z kilku nieporuszonych jeszcze prowincji polskich, mianowicie z Podgórza Krakowskiego, z gór,&#13;
z Radomskiego, Kaliskiego, Szląska i Prus Zachodnich i zamknęły wydawnictwo&#13;
mające na celu stopniowe i systematyczne ogłoszenie ludowych właściwości&#13;
ziem polskich na podstawie posiadanych przeze mnie zapisków1.&#13;
&#13;
Z wyliczonych opracowań zdołał jeszcze przygotować do druku Radomskie i Kaliskie, które wraz z niewymienionym w liście Łęczyckiem&#13;
były ostatnimi wydanymi za życia autora monografiami serii opatrzonej&#13;
tytułem Lud. Radomskie ukazało się w latach 1887 i 1888. Podobnie jak&#13;
w przypadku Kieleckiego, zasięg regionu wyznaczony został przez kryterium administracyjne. Obszar, którego dotyczyły XX i XXI seria Ludu, odpowiadał granicom guberni radomskiej wyznaczonym po reformie z 1866&#13;
roku. W opisie kraju Kolberg wyodrębnił cztery podregiony: Opatowskie,&#13;
Opoczyńskie, Radomskie i Sandomierskie, których zasięgi zasadniczo odpowiadały obwodom województwa sandomierskiego z 1827 roku i granicom&#13;
guberni z końca lat sześćdziesiątych XIX wieku. Były to jednocześnie regiony, dla których wcześniej planował osobne opracowania, tak jak miało to&#13;
miejsce w przypadku Sandomierskiego. Ponowne włączenie do monografii&#13;
opisu tego ostatniego obszaru było spowodowane pojawiającą się możliwością uzupełnienia materiałów wydanych w 1865 roku, ale także zamiarem&#13;
potraktowania regionu jako całości.&#13;
Przygotowując publikację, ponownie sięgał do dokumentacji zebranej&#13;
przez siebie kilkadziesiąt lat wcześniej. W 1859 roku odbył najdłuższą podróż w Radomskie, połączoną z wyjazdem w Lubelskie. 2 lipca udał się do&#13;
1 Brulion listu Kolberga do J. Majera ze stycznia 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 311.&#13;
&#13;
471&#13;
&#13;
�Kozienic, gdzie przebywał kilka dni, a następnie do Radomia, Orońska, Bąkowca i Augustowa. W zapiskach Kolberga wspomniana jest też wieś Świerzów (dziś pisownia Świerże) oraz Jedlnia1. Wiadomo, że jedną ze stacji&#13;
badawczych stało się wymienione już wcześniej Orońsko, gdzie mieszkała&#13;
Amalia Pruszakowa, żona Tomasza, niegdyś ucznia Liceum Warszawskiego&#13;
i szwagierka Seweryny Pruszakowej, której warszawski salon gościł Kolberga. Być może stacją był też Bąkowiec, gdzie badacz przebywał dwukrotnie&#13;
przez kilka dni. Podróż po Radomskiem zakończył 29 lipca.&#13;
Wcześniejsze badania Kolberg prowadził kilkakrotnie w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, a wśród odwiedzanych miejscowości wymienił&#13;
Kozienice, Radom, Gołębiów, Skaryszew, Baszowice i Święty Krzyż (dziś&#13;
część Słupi Nowej) oraz Góry Wysokie i Bilczę, miejscowości, z których&#13;
materiały były włączone wcześniej do Sandomierskiego. Dwie ostatnie&#13;
wsie były też zapewne miejscami jego dłuższego pobytu. W Górach Wysokich mieszkała rodzina Kollatorowiczów2, której nazwisko przewija się&#13;
w korespondencji Kolberga, natomiast Bilcza należała do Jana Kantego&#13;
Gregorowicza, a następnie do jego rodziny – Marii i Cypriana Hennelów.&#13;
Oskar znał doskonale Gregorowicza, literata i publicystę zainteresowanego&#13;
folklorem sandomierskim, i odwoływał się do jego prac opartych na obserwacjach społeczności wiejskiej. Odwiedził też prawdopodobnie Bilczę&#13;
już w latach czterdziestych, kiedy mieszkał tam jeszcze Jan Kanty. Wtedy&#13;
też był między innymi w rodzinnej Przysusze i z tego czasu pochodzi opis&#13;
wesela VI opatrzony datą „1845”, będący praktycznie przedrukiem fragmentu jego artykułu Pieśni ludu weselne zamieszczonego w „Bibliotece&#13;
Warszawskiej” w roku 18473. Kolberg zamieszczając ten opis w Radomskiem, opatrzył go przypisem:&#13;
Opis ten, podany już przez nas do czasop[isma] „Biblioteka Warszawska” w r.&#13;
1847, powtarzamy tu w dokładniejszej przeróbce, tj. uzupełniając go późniejszymi nabytkami i prostując niektóre z ogłoszonych wówczas szczegółów4.&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 23.&#13;
Chodzi prawdopodobnie o dalszą rodzinę Kolbergów; Matylda Gronau, siostra Emilii Gronau, żony Wilhelma Kolberga, wyszła za mąż 21 II 1846 roku za Franciszka Kollatorowicza.&#13;
3 Kolberg odwołał się do części swojego opracowania Pieśni ludu weselne, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1847, T. 2, s. 189–206; przedruk: tegoż Pieśni i melodie ludowe… (DWOK T. 67/I),&#13;
s. 443–474.&#13;
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 165; pierwodruk: Kraków 1887.&#13;
2&#13;
&#13;
472&#13;
&#13;
�Jednak w porównaniu do Pieśni ludu weselnych badacz zamieścił&#13;
w monografii mniej pieśni, a zamiast pominiętych tekstów włączył trzy&#13;
zupełnie nowe i zamienił kilka pieśni na ich warianty zanotowane prawdopodobnie w trakcie późniejszych podróży. Na podstawie własnych materiałów Kolberg sporządził też opisy kilku innych wesel (oznaczonych numerami III, VII i XI–XIV) oraz fragmenty okrężnego z okolic Słupi Nowej,&#13;
do którego dysponował również rysunkiem wieńca żniwnego (być może&#13;
własnoręcznym)1. Ze względu na oszczędności zrezygnował z publikacji&#13;
ilustracji i zastąpił ją odsyłaczem do podobnej ryciny w Krakowskiem.&#13;
Dysponował jeszcze kilkoma zapisami opowieści ludowych (które zamieścił w druku) oraz spisami nazwisk włościan i dość fragmentarycznymi&#13;
notatkami dotyczącymi języka i strojów, choć w czasach Kolberga materiałów tych mogło być więcej, wiadomo bowiem, że część rękopisów badacz&#13;
usunął.&#13;
Niezaprzeczalnie jednak podczas wszystkich tych podróży Kolberg koncentrował się jeszcze na folklorze muzycznym i materiały o takim charakterze wypełniają większą część monografii. Ich cennym uzupełnieniem&#13;
okazały się liczne publikacje, przede wszystkim księdza Józefa Gackiego, poświęcone historii regionu i zabytkom sakralnym, ale zawierające&#13;
też wiele informacji o zwyczajach i obrzędach. Mieszkając w Warszawie,&#13;
Oskar dotarł już do kilkunastu prac tego autora, przede wszystkich do&#13;
artykułów zamieszczonych w „Pamiętniku Religijno-Moralnym”. Być może&#13;
po przeprowadzce do Krakowa miał problem z dostępem do publikacji&#13;
wydanych w zaborze rosyjskim, dlatego w marcu 1887 roku, tuż przed&#13;
ukazaniem się pierwszej części Radomskiego, zwrócił się o pomoc do Karoliny Kolberg:&#13;
Powodem głównym mojego listu jest prośba, ażebyś wyszukała i przysłała&#13;
mi, o ile można rychło (najdalej w ciągu listopada), dzieło pod tytułem Benedyktyński klasztor w Sieciechowie przez księdza J. Gackiego (wyszło drukiem&#13;
w Radomiu 1872 roku). Dzieła tego nie ma w tutejszych bibliotekach i znikąd&#13;
go dostać nie mogę2.&#13;
1&#13;
&#13;
Rysunek zachował się w Arch. PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 13, został opublikowany&#13;
w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement do tomów 20 i 21 (DWOK&#13;
T. 77/I), ryc. 2 przed s. 243.&#13;
2 Brulion listu Kolberga do K. Kolberg-Wąsowskiej z 6 III 1887 r., Korespondencja cz. III...&#13;
(DWOK T. 66), s. 422.&#13;
&#13;
473&#13;
&#13;
�Karolina dostarczyła potrzebną pracę, a być może nie tylko tę jedną, bo&#13;
wśród obszernie cytowanych i streszczanych dzieł Gackiego znalazły się&#13;
jeszcze Benedyktyński klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze oraz Jedlnia, w niej kościół i akta obelnego prawa1. Pierwsza z nich była źródłem&#13;
informacji o podaniach i wierzeniach związanych z Łysą Górą. W drugiej&#13;
publikacji łacińskie wypisy dotyczące praw bartnych stanowią tylko część&#13;
pracy. Poprzedza je szczegółowe studium dotyczące między innymi funkcjonowania poszczególnych rzemiosł, ale także związanych z nimi wierzeń&#13;
oraz niektórych zwyczajów i obrzędów (w tym sobótkowych), a nawet ubioru i pożywienia mieszkańców Jedlni i okolicznych wsi.&#13;
Zapewne jeszcze w Warszawie Kolberg dotarł też do prac innego duchownego, Jana Kloczkowskiego, który interesował się przede wszystkim&#13;
folklorem Radomszczyzny. Opis wesela XI zamieszczony w pierwszej części&#13;
monografii został sporządzony na podstawie jego artykułu Opisanie wesela&#13;
wiejskiego we wsi Piastowie. Kolberg wykorzystał większość tekstu księdza&#13;
wraz z przytoczonymi przez niego pieśniami i uzupełnił dwoma własnymi zapisami melodii2. Kloczkowski był też autorem opracowania Ścięcie&#13;
śmierci w kusy wtorek, będącego opisem zabawy ludowej, która odbywała&#13;
się w Jedlińsku w ostatki. Praca Kloczkowskiego stanowi niezwykle ciekawy dokument folkloru małomiasteczkowego, który także był przedmiotem&#13;
zainteresowań autora Ludu. Wśród rękopisów Kolberga zachował się odpis&#13;
z tej publikacji, ale z jakiegoś powodu badacz nie uwzględnił go w druku3.&#13;
Zamieścił natomiast streszczenie Ścięcia śmierci, które zostało następnie&#13;
anonimowo przedrukowane w „Gazecie Radomskiej”4.&#13;
Badacz miał też w regionie współpracowników. Wspomniany już wcześniej Władysław Ciesielski ukrywał się przez pewien czas w Pękosławicach,&#13;
1&#13;
&#13;
J. Gacki Benedyktyński klasztor Świętego Krzyża na Łysej Górze, Warszawa 1873 i tenże&#13;
Jedlnia, w niej kościół i akta obelnego prawa, Radom 1874.&#13;
2 J. Kloczkowski Opisanie wesela wiejskiego we wsi Piastowie, „Przegląd Naukowy”&#13;
R. 2: 1843, nr 26, s. 285–308; opis zamieszczony przez Kolberga, zob. O. Kolberg Radomskie&#13;
cz. I (DWOK T. 20), s. 194–204.&#13;
3 J. Kloczkowski Ścięcie śmierci w Jedlińsku w kusy wtorek, „Kalendarz na rok przestępny&#13;
1868” F. Kowalskiego, Warszawa 1867, s. 140–152; odpis Kolberga, Arch. PTL, teka 16, sygn.&#13;
1210, k. 1–5. Odpis opublikowano w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg, Radomskie. Suplement… (DWOK T. 77/I), s. 4–14.&#13;
4 Zob. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. 305, tam z odesłaniem do „Gazety Codziennej” 1860, nr 50 , w której znalazła się informacja o kusym wtorku w dziale „Drobiazgi”,&#13;
natomiast anonimowy przedruk zob.: „Gazeta Radomska” 1888, nr 13.&#13;
&#13;
474&#13;
&#13;
�w powiecie opatowskim, skąd pisał: „Już zdolniejsi zapewne lepiej opiszą&#13;
obrządki wesela etc., dlatego nie śmiem narzucać się rozwleklejszym obrobieniem tego zadania. Natomiast szczegóły, które by, przypuszczam, mogły&#13;
być całkiem pominięte, jako mniej uważne, bo mniej uderzające, nadmienię”1. Nadesłane stamtąd materiały to między innymi podanie i opowieści&#13;
wierzeniowe, opublikowane w drugiej części Radomskiego2. Do podania&#13;
Ciesielski dołączył informację: „Miasteczko, o którym tu mowa, nazywa się&#13;
Waśniów, a parobczak, co mi to opowiadał, ma nazwisko Piotr Kańczak,&#13;
a jest w Pękosławicach. Inni to samo powtarzają3”. Przy podaniu Kolberg&#13;
uwzględnił wzmiankę o jego lokalizacji, natomiast jedną z opowieści wierzeniowych opatrzył w druku notą: „od Tarłowa i Ożarowa” 4, inną zaś&#13;
określił jako „powiastkę z okolic Kunowa”5.&#13;
Zachowana korespondencja pozwala wnioskować, że materiały z okolic&#13;
Łukawy przekazała Maria Marczewska, którą badacz poznał w 1884 roku&#13;
w Krakowie. Marczewska mieszkała w Łukawie do 1888 roku i od niej&#13;
prawdopodobnie pochodzą opisy sobótki, lanego poniedziałku, ostatków,&#13;
pożywienia i wnętrza chałupy oznaczonych notami lokalizacyjnymi: Łukawa, Wilczyce, Radoszki, Sobótka i datami: 1883, 1885 i 1886. Niestety&#13;
spośród rękopisów Marczewskiej zachował się jedynie zeszyt zawierający&#13;
opis sobótki oraz pieśni obrzędowe opatrzone notą: „Łukawa, Jankowice,&#13;
Wilczyce, Dwikozy”6. Ale osób, które gromadziły materiały w Radomskiem&#13;
było więcej. Od nieznanego dziś z nazwiska współpracownika Kolberg&#13;
otrzymał opis wesela VIII, od innego – zbiór pieśni z Brudzewic, a wprawny rysownik amator wykonał szkice postaci w stroju z Opoczyńskiego7.&#13;
Z publikacji pieśni drukowanych przez innych zbieraczy badacz zrezygnował, gdyż posiadał własny pokaźny zbiór, w dodatku z zapisami nutowymi,&#13;
1&#13;
&#13;
List W. Ciesielskiego do Kolberga z 26 II 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 106.&#13;
2 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 142, s. 149–150 i 161–162; pierwodruk:&#13;
Kraków 1888.&#13;
3 Rkp. W. Ciesielskiego, Archiwum PTL, teka 16, sygn. 1213, k. 3.&#13;
4 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), s. 149.&#13;
5 Tamże, s. 162.&#13;
6 Rkp. M. Marczewskiej, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1162, k. 290–299.&#13;
7 Pieśni z Brudzewic (rkp. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 8, sygn. 1163, k. 224–227)&#13;
i ryciny strojów (rys. nieznanego autora, arch. PTL, teka 47, sygn. 1354, k. 79, 80 i 83) zostały&#13;
opublikowane w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement… (DWOK&#13;
T. 77/I), s. 375–389 i ryc. po s. 242.&#13;
&#13;
475&#13;
&#13;
�a wygląd ubioru coraz częściej w tomach Kolberga oddawały jedynie opisy,&#13;
ilustracje były bowiem bardzo kosztowne.&#13;
Autorowi Ludu ciągle brakowało dostatecznych środków finansowych,&#13;
ale też czasu, a droga do zakończenia edycji była jeszcze bardzo długa.&#13;
Mimo że równolegle pracował nad monografiami Mazowsza i Pokucia,&#13;
wydawanymi z podtytułem Obrazy etnograficzne1, to tylko dla terenów&#13;
Królestwa Polskiego, poza planowanym Kaliskiem, nadal niewypełniony&#13;
pozostawał niewielki obszar funkcjonujący do 1793 roku jako województwo łęczyckie. Na jego regionalną odrębność wskazywał Adam Zakrzewski, autor klasyfikacji etnograficzno-regionalnej z 1888 roku, który Kujawiaków i Łęczycan określił jako „grupę przejściową między wielkopolską&#13;
a mazowiecką”2, a Kolberg blisko dwadzieścia lat wcześniej planował dla&#13;
tych terenów jednotomową monografię zatytułowaną Ziemia Gostyńska&#13;
i Łęczycka, przewidzianą jako seria XXIX Ludu3. Opisał ją wówczas jako&#13;
materiały, które w krótkim czasie mogłyby zostać przygotowane do druku.&#13;
Jednak dopiero w roku 1890 udało mu się je wydać w jednym woluminie&#13;
zatytułowanym Łęczyckie.&#13;
Badania na tych terenach prowadził wiele lat wcześniej. W 1860 roku&#13;
gościł w Mazewie u Kazimierza Maciejowskiego, syna wspomnianego już&#13;
tutaj Wacława, historyka prawa i słowianoznawcy, znanego Kolbergowi&#13;
z Warszawy. Na początku tego roku w „Bibliotece Warszawskiej” ukazał&#13;
się artykuł Wacława Maciejowskiego Legendy i pieśni ludu polskiego4 zawierający teksty pieśni religijnych spisane przez Mateusza Gralewskiego,&#13;
przyszłego działacza niepodległościowego i etnografa. Niewykluczone, że&#13;
do wizyty w Mazewie skłoniło Oskara zdanie kończące artykuł: „[…] pieśni,&#13;
które do druku podaję, będąc wiernym ludu wyrazem, mają archaizmy, które przypiskami starałem się objaśnić. Nie dostaje im nuty, która sądząc po&#13;
ich wątku musi być stara i bardzo oryginalna. Warto, ażeby kto z lubowników muzyki ludowej przejechał się na miejsce i o nią wymienionych wyżej&#13;
śpiewaczek popytał”5. Możliwe, że Mazew był też jego stacją badawczą już&#13;
1&#13;
&#13;
Monografie opatrzone takim podtytułem zostaną omówione w następnym rozdziale.&#13;
A. Zakrzewski Nasz obszar etnograficzny, Wisła 1888, T. 2, s. 186.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 303.&#13;
4 W.A. Maciejowski Legendy i pieśni ludu polskiego nowo odkryte, „Biblioteka Warszawska” 1860 T. 2, s. 434–447.&#13;
5 Tamże, s. 437.&#13;
2&#13;
&#13;
476&#13;
&#13;
�wcześniej, gdyż na zachowanym rękopisie terenowym z zapisami melodii&#13;
widnieje ołówkowa nota Kolberga: „Mazew 1853”1, sporządzona być może&#13;
na bieżąco, a tym samym bardziej wiarygodna niż informacja o podróży&#13;
w 1864 roku zamieszczona po latach w Łęczyckiem i powtórzona tam trzykrotnie. Dwukrotnie wymienił ją we wstępie, w którym omówił melodie&#13;
do tekstów z artykułu Maciejowskiego: „Melodie, o których tu mowa zdobyliśmy na miejscu w r. 1864 i dołączamy je obok tekstu”2 oraz przy opisie&#13;
wesela II „od Łęczycy (Mazew, Rzętków)”, a po raz trzeci, omawiając tańce&#13;
łęczyckie. Bardziej prawdopodobne, że jeśli wrócił jeszcze do Mazewa, to&#13;
w 1865 roku, kiedy prowadził badania na sąsiednich Kujawach. Zebrane w tym czasie materiały z Łęczyckiego, poza krótkimi opisami wesela&#13;
I i II, ograniczały się wyłącznie do folkloru muzycznego. Nadzwyczaj ubogo&#13;
prezentuje się w tej monografii rozdział „Lud”, który został zredagowany&#13;
głównie na podstawie fragmentów kilku publikacji. Jedynie zamieszczone&#13;
tam liczne wyzwiska zostały prawdopodobnie zarejestrowane w terenie,&#13;
być może przez samego Kolberga. Nie jest też znane pochodzenie tekstów&#13;
zamieszczonych w podrozdziałach „Ostatki. Popielec” i „Wielki Tydzień”.&#13;
Nie można wykluczyć, że sporządził je Oskar, ale bardziej prawdopodobne,&#13;
że ich autorem była ta sama osoba, która przekazała badaczowi krótki opis&#13;
„Gaika”, zachowany do dziś w rękopisach, a ten opatrzył go notą lokalizacyjną: „od Łęczycy (Mazew)”3.&#13;
W archiwum zachowały się też ryciny nieznanego autora przedstawiające postacie mężczyzn i kobiet w strojach regionalnych z okolic Łęczycy&#13;
i Kłodawy oraz z Mazewa. Trzy z nich wykonano ołówkiem i zabarwiono&#13;
akwarelą, a na dwóch czarno-białych Kolberg zamieścił notatki o kolorach&#13;
poszczególnych części garderoby. Zrezygnował jednak z ich publikacji4, tak&#13;
jak we wszystkich ostatnich tomach Ludu, ze względu na wysokie koszty&#13;
druku rycin, które zresztą wymagały poprawek dobrego rysownika.&#13;
We wstępie Kolberg pisał o archaicznym charakterze regionu pokrytego&#13;
borami i zachowanych w nim tradycjach:&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1350, k. 185.&#13;
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. V; pierwodruk: Kraków 1889.&#13;
3 Rkp. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 7, sygn. 1156, k. 16.&#13;
4 Ryc. nieznanego autora, Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 74–76 i 78 oraz tamże, sygn.&#13;
1353/II, k. 7; zostały one opublikowane w tomie suplementowym, zob. O. Kolberg Łęczyckie.&#13;
Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), ryc. 1–5.&#13;
2&#13;
&#13;
477&#13;
&#13;
�We wszystkich tych borach i puszczach przesiadywał i dokazywał po swojemu&#13;
duch ich opiekuńczy, głośny u ludu Boruta. Duch ten potężny, aczkolwiek przy&#13;
rozroście chrystianizmu przedzierzgnięty zrazu w przemożnego, czynnego po&#13;
borach i górach diabła […] miał wszakże tutaj w Łęczyckiem, jak się zdaje, swe&#13;
rodzinne gniazdo,&#13;
&#13;
a kilka wierszy dalej dodawał:&#13;
Nie dziw przeto, że w ziemi tak niegdyś lesistej, bagnistej, a tak płodnej w tradycje, zachowały się dłużej niż gdziekolwiek – mimo wczesnego zaszczepiania&#13;
tu chrześcijaństwa – wspomnienia wielu z pogańskich czasów1.&#13;
&#13;
Warto zwrócić uwagę, że ta wypowiedź nawiązuje do istotnego dla kultury ludowej procesu zastępowania dawnych tradycji pogańskich świętami&#13;
katolickimi, o czym w przełomowej dla swoich czasów pracy O Sławiańczyźnie przed chrześcijaństwem pisał Zorian Dołęga Chodakowski. Obiecująca zapowiedź Kolberga we wstępie sugeruje, że w monografii znajdziemy liczne informacje o wierzeniach, opowieści oraz podania związane&#13;
z postacią Boruty i jego przeobrażenia – diabła. Jednak w publikacji brak&#13;
jakichkolwiek materiałów pochodzących bezpośrednio z terenu, choćby&#13;
fragmentu bajki, wierzenia czy przysłowia. Jedynie w „Przypisach” Kolberg zamieścił obszerne cytaty z artykułów Kazimierza W. Wójcickiego&#13;
i Wacława Szymanowskiego2, natomiast kilkadziesiąt stron tej niewielkiej&#13;
monografii poświęcił tańcom kujawskim, których studiowanie pozostało&#13;
jego pasją.&#13;
Uznając w 1869 roku materiały z Łęczyckiego i Gostynińskiego za prawie gotowe do druku badacz miał na myśli własną dokumentację folkloru&#13;
muzycznego, ale liczył też zapewne na pomoc współpracownika, prawdopodobnie tego samego, który sporządził opis gaika. Mógł sądzić, że u Maciejowskich zachowały się jakieś notatki Mateusza Gralewskiego, który jest&#13;
domniemanym autorem tego rękopisu zawierającego także kilka pieśni&#13;
z Mazewa3. Nie uzyskawszy już dodatkowych informacji i nie dysponując&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. III i IV.&#13;
K.Wł. [K.W. Wójcicki] Boruta, „Tygodnik Ilustrowany” 1862, T. 5, nr 120 i 130 oraz&#13;
[W. Szymanowski] Kronika tygodniowa, „Tygodnik Ilustrowany” 1863, T. 7, nr 173.&#13;
3 Domniemane autorstwo M. Gralewskiego ustalono na podstawie charakterystycznej notatki, tożsamej z notą zamieszczoną przy pieśniach opublikowanych przez W. Maciejowskiego.&#13;
2&#13;
&#13;
478&#13;
&#13;
�żadną obszerniejszą literaturą dotyczącą regionu, zdecydował się na uzupełnienie tomu tańcami z Kujaw.&#13;
Monografia doczekała się dwóch recenzji, które ukazały się już po śmierci Kolberga i były raczej hołdem złożonym badaczowi przez środowisko&#13;
naukowe. Ich autorami byli wybitni przedstawiciele świata nauki, członkowie Akademii Umiejętności, Jan Karłowicz i Hieronim Łopaciński. Pierwszy z nich, językoznawca, muzykolog, folklorysta, opublikował swój tekst&#13;
w 1891 roku w „Kwartalniku Historycznym”1. Autor krytycznie ocenił brak&#13;
bajek, zabobonów i przysłów, ale uznał ogromną wartość muzycznych zbiorów Kolberga, co wyróżniało go w gronie badaczy folkloru.&#13;
Recenzja Łopacińskiego Oskar Kolberg i ostatnia jego praca z 1890 roku,&#13;
podpisana pseudonimem Rafał Lubicz2, zawiera wspomnienie o cenionym&#13;
wówczas etnografie i jego dziele, a dopiero druga część dotyczy bezpośrednio Łęczyckiego. Publikacja Kolberga została oceniona pozytywnie,&#13;
choć z zastrzeżeniem, że zawiera ona „połowę tego, co umieścił w opisach&#13;
innych prowincyi: nie dotknął, mianowicie, wierzeń, przesądów ludu, nie&#13;
podał, oprócz pieśni, innych rodzajów twórczości ludowej”3. Łopaciński&#13;
zwrócił też uwagę na zasięg terytorialny regionu, który, jako dawne województwo łęczyckie, pokrywa się częściowo z Mazowszem. Mowa tu o Gostynińskiem, z którego materiały zostały częściowo włączone do monografii, jednak w przeciwieństwie do pierwotnych planów Kolberg pominął&#13;
w tytule nazwę tego obszaru, być może dlatego, że opisał go też wcześniej&#13;
w Mazowszu. W Łęczyckiem zamieścił też wiele pieśni z okolic Gostynina,&#13;
Sierakówka, Gąbina, a więc z miejscowości przynależnych według niego do&#13;
regionu mazowieckiego. Niektóre utwory opatrzone zostały notami lokalizacyjnymi wskazującymi na ich występowanie w obu regionach, na przykład&#13;
„od Kutna, Gostynina (Sierakówek)”.&#13;
Taka sytuacja powtarzała się Ludzie częściej, a za przykład służyć może&#13;
też Krakowskie i Kieleckie, Lubelskie i Chełmskie, W. Ks. Poznańskie&#13;
i Kujawy. Tylko granice regionów wyznaczone przez opis kraju były na&#13;
1 J. Karłowicz Kolberg Oskar: Lud, jego zwyczaje itd. Serya XXII: Łęczyckie, „Kwartalnik&#13;
Historyczny” 1891, T. V, s. 628–633; przedruk: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement… (DWOK T.&#13;
78), s. 450–454.&#13;
2 R. Lubicz [H. Łopaciński] Oskar Kolberg i ostatnia jego praca, „Ateneum” R. 15: 1890, T. III,&#13;
s. 57–74. Fragment dotyczący bezpośrednio Łęczyckiego został przedrukowany w: O. Kolberg&#13;
Łęczyckie. Suplement… (DWOK T. 78), s. 443–449.&#13;
3 Tamże, s. 73.&#13;
&#13;
479&#13;
&#13;
�ogół czytelne i często odpowiadały podziałom administracyjnym, ale analiza materiałów zamieszczonych w monografiach wskazuje, że w rzeczywistości mają one raczej charakter umowny. Stwierdzenie Kolberga dotyczące oznaczenia przez niego na mapie granic między mową wielkopolską,&#13;
mazurską i małopolską, mówiące, że „granice te oznaczyć się tylko dadzą&#13;
w przybliżeniu”1, odnieść można do wielu opisywanych przez niego zjawisk&#13;
kulturowych. Tę swoją wypowiedź badacz uzupełnił stwierdzeniem: „Podróże dopiero szczegółowe mogą wątpliwość w tym względzie usunąć”2,&#13;
co również uznać można za równoważne z opinią, że dopiero dokładne&#13;
badania etnograficzne wskażą granice regionów.&#13;
Tymczasem kolejna monografia, zgodnie z zapowiedzią badacza we&#13;
wstępie, opisywać miała „właściwości etnograficzne byłej guberni kaliskiej&#13;
z roku 1830” 3, która według jego słów „wybitniej jeszcze niż inne części&#13;
dawnej Wielkopolski jak np. Poznańskie i Gnieźnieńskie zachowała dotąd&#13;
cechy, zwyczaje itp. ludu wielkopolskiego”4. Wskazując na przynależność&#13;
tego terenu do Wielkopolski, Kolberg odwoływał się do podziałów przedrozbiorowych i dawniejszych: „Wielkopolska – czytamy dalej – składała się&#13;
z województw: Poznańskiego z ziemią wschowską, Kaliskiego, Gnieźnieńskiego, Sieradzkiego z ziemią wieluńską i Łęczyckiego”5. Gubernia powstała&#13;
faktycznie dopiero w 1837 roku, a do tego czasu istniało województwo&#13;
kaliskie, składające się pięciu obwodów: kaliskiego, konińskiego, sieradzkiego, piotrkowskiego oraz wieluńskiego; takie też podregiony znalazły się&#13;
w opisie kraju Kolberga. Wyznaczony granicami administracyjnymi obszar&#13;
objął ostatecznie część Wielkopolski, Małopolski i Śląska.&#13;
Autor, kiedy jeszcze mieszkał w Warszawie, zakładał wydrukowanie&#13;
dwóch monografii, Kaliskie i Sieradzkie oraz Ziemia Wieluńska i Piotrkowska6, co było zgodne z jego pierwotną koncepcją wydawania źródeł&#13;
„prowincjami”, które z kolei złożą się na obraz całego kraju. Dysponował wówczas własnymi materiałami dotyczącymi folkloru, gdyż podróże&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 392.&#13;
Tamże.&#13;
3 O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. III; pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
4 Tamże.&#13;
5 Tamże, s. 1; zamieszczony przez Kolberga tekst jest kompilacją różnych źródeł, por. m.in.&#13;
J. Moraczewski Dzieje Rzeczypospolitej Polskiej, Poznań 1864, s. 1.&#13;
6 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 303.&#13;
2&#13;
&#13;
480&#13;
&#13;
�badawcze po Kaliskiem odbywał w latach czterdziestych i sześćdziesiątych.&#13;
Ze względu na rozbieżne informacje w dokumentach, dokładne ich daty&#13;
są trudne do ustalenia. We wstępie do Kaliskiego Kolberg pisał: „Wszakże&#13;
krótki i dorywczy, acz kilkakrotny nasz w Kaliskiem pobyt (w latach 1843&#13;
i 1863 głównie we wsiach Rusocice, Zbiersk, Cielce, Rudlice, Łyskornie&#13;
i Krasice) nie dozwoliły nam pochwycić ani uzupełnić bogactwa całego&#13;
tego materiału […]”1. Z kolei w wykazie swoich podróży odnotował pierwszy&#13;
wyjazd pod rokiem 1845, a kolejny pod 18602. Tę ostatnią wyprawę, odbytą&#13;
w kwietniu, wymienił też wśród notatek o wydatkach3.&#13;
Po ponad ćwierćwieczu przeznaczoną dla tego regionu tekę oznaczoną&#13;
numerem 8 Kolberg opisał jako „Kaliskie (Kalisz, Konin, Sieradz, Piotrków, Wieluń, Częstochowa). Wyciągi z akt, odpisy. Pieśni, tańce, bajki,&#13;
zwyczaje, przesądy, varia. Monografia w połowie dokończona”4. Być może&#13;
miał już wówczas gotową pierwszą część Kaliskiego, co potwierdzałby też&#13;
wspomniany list do Józefa Majera, w którym wyliczał je jako jedno z sześciu planowanych na najbliższe lata opracowań.&#13;
Tom oznaczony jako seria XXIII kończy się na „Obrzędach”. Poza niezbyt obszernymi wzmiankami o narodzinach i pogrzebie Kolberg zamieścił&#13;
w nim dwanaście opisów wesel, z czego kilka, przynajmniej w znacznej&#13;
części, pochodzi z jego własnych badań (wesele I–V i VII). Uwagę zwraca&#13;
wyjątkowo rozbudowany rozdział poświęcony „Zwyczajom”. Otwiera go&#13;
opis Bożego Narodzenia sporządzony między innymi na podstawie dwóch&#13;
listów pochodzących z początku XIX wieku, które znajdowały się w zbiorach wspomnianego już Andrzeja Kucharskiego. Rozdział ten zawiera już&#13;
nie tylko opisywane zwykle w Ludzie uroczystości (Trzech Króli, Popielec,&#13;
Zapusty, Wielkanoc, Boże Ciało itd.), ale też wymienia patronów poszczególnych dni (św. Wojciech, św. Marek) i związane z tymi dniami wierzenia&#13;
czy przysłowia. Obszerne miejsce zajmują tu pieśni kościelne, w większości zaczerpnięte ze zbiorów księdza Michała Mioduszewskiego, z których&#13;
Kolberg wykonywał odpisy5. Pieśni religijne zostały zamieszczone również&#13;
w „Przypisach” w części dotyczącej pielgrzymstwa. Uważa się, że szczególne&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. III.&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.&#13;
3 Rkp. O. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, k. 3.&#13;
4 Rkp. Kolberga BN PAU i PAN, sygn. 2183 (dawniej 2184), k. 71.&#13;
5 Kolberg zamieścił w monografii około 80 zapisów pieśni kościelnych, pochodzących przeważnie ze zbiorów ks. M.M. Mioduszewskiego Śpiewnik kościelny, Kraków 1838 i Pastorałki&#13;
2&#13;
&#13;
481&#13;
&#13;
�zainteresowanie Kolberga folklorem pielgrzymkowym mogło mieć związek&#13;
z jego zamiarem skomponowania opery Pielgrzymka do Częstochowy1.&#13;
Rozdział „Lud” został przygotowany na podstawie wypisów z literatury.&#13;
Jedno z podstawowych źródeł stanowiło opracowanie Józefa Szaniawskiego&#13;
O dawnem województwie sieradzkiem z 1851 roku2, oparte o jeszcze wcześniejsze dokumenty zgromadzone przez archiwistę Antoniego Pstrokońskiego.&#13;
Z artykułu Szaniawskiego Kolberg zaczerpnął przede wszystkim fragmenty&#13;
dotyczące cech fizycznych ludności, stosunków z Niemcami, stroju, w tym&#13;
również ubioru ludności żydowskiej, pożywienia, wyglądu domostw, używanych sprzętów, ale też niektóre opisy zwyczajów i obrzędów. Odwoływał się&#13;
także do nowszych opracowań, między innymi autorstwa Ignacji Piątkowskiej i Józefa Grajnerta. Piątkowska swoje artykuły publikowała w „Wiśle”&#13;
i „Kaliszaninie”3, ale ta zasłużona skądinąd regionalistka, badaczka terenowa,&#13;
poza własnymi obserwacjami wielokrotnie powtarzała też informacje za Szaniawskim. Grajnert natomiast opracował materiały etnograficzne z okolic&#13;
Wielunia i Radomska, które po redakcji Kolberga, kierującego już od kilku&#13;
lat Sekcją Etnologiczną, zostały opublikowane w 1880 roku w periodyku&#13;
Akademii Umiejętności4, a dziesięć lat później posłużyły do uzupełnienia&#13;
Kaliskiego. Monografia zawiera też barwną litografię od Skulska i Ślesina,&#13;
wykonaną najprawdopodobniej na podstawie akwareli Wojciecha Gersona,&#13;
ale na stronie tytułowej brak wzmianki o autorze ilustracji.&#13;
Po śmierci Kolberga Izydor Kopernicki opisał tekę 8. jako „Materiały&#13;
o ile możności uporządkowane i przysposobione do druku”, a następnie&#13;
wymienił kolejne działy, w których miały się one znajdować: „Czary, przesądy, leki, wróżby, przepowiednie”, „Opowieści, przysłowia, gry i zabawy”,&#13;
i kolędy, Kraków 1843 (każdy z tych zbiorów miał jeszcze Dodatki wydane w późniejszych&#13;
latach).&#13;
1 E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska „Kaliskie” Oskara Kolberga oraz „Kaliskie&#13;
i Sieradzkie”, w: O. Kolberg Kaliskie. Suplement do T. 23 (DWOK T. 79), s. XVII–XVIII; zob.&#13;
też tamże, przyp. 1 na s. XVIII.&#13;
2 J. Szaniawski O dawnem województwie sieradzkiem, „Biblioteka Warszawska” 1851,&#13;
T. 3, s. 170–179 i 356–372, T. 4, s. 177–187, 367–372 i 564–569. Kontynuacja tego artykułu ukazywała się jeszcze w kilkudziesięciu numerach „Kaliszanina” z 1882.&#13;
3 I. Piątkowska Z życia ludu wiejskiego z ziemi sieradzkiej, „Wisła” T. 3: 1889, s. 479–530&#13;
(artykuł ten jest przedrukiem z „Kaliszanina” z 1887 roku); tejże Pogadanka. O baśniach, zwyczajach i obrzędach ludowych, przechowanych z czasów pogańszczyzny w ziemi sieradzkiej, „Kaliszanin” 1886 nr 37 i 39.&#13;
4 J. Grajnert Zapiski etnograficzne z okolic Wielunia i Radomska, „Zbiór Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej”, T. IV: 1880, s. 185–261.&#13;
&#13;
482&#13;
&#13;
�„Pieśni” i „Tańce”1. Wśród nich były między innymi odpisy z rozprawy&#13;
Szaniawskiego i innych publikacji, rękopisy z kolejnych materiałów po Kucharskim oraz własne notatki Kolberga i jego zapisy melodii, także spoza&#13;
regionu. Materiały te wraz z zapisami rozproszonymi w innych tekach, ułożone zgodnie z obowiązującym w monografiach układem, zostały wydane&#13;
w XX wieku jako Kaliskie i Sieradzkie2. Wydawcy Dzieł wszystkich sugerowali się być może pierwotnie planowanym tytułem, ale pominęli w ten&#13;
sposób inne podregiony wymienione przez Kolberga.&#13;
Obrazy etnograficzne&#13;
Na kartach trzech monografii wydanych za życia Kolberga, to jest w Pokuciu, Mazowszu i w Chełmskiem, zamiast tradycyjnie już umieszczonego&#13;
nad nazwą regionu nadtytułu Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa,&#13;
podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce&#13;
widnieje podtytuł Obraz etnograficzny. Obrazy etnograficzne nie różniły&#13;
się koncepcją od Ludu, natomiast zmiana na karcie tytułowej wynikała ze&#13;
sposobu finansowania. Dwie pierwsze części Pokucia Kolberg wydał ze&#13;
środków uzyskanych z koncertu, który zorganizowany został przez warszawskie środowisko artystyczne na rzecz jego wydawnictwa. Opatrzenie&#13;
ich formułą Lud wiązałoby się, zgodnie z wcześniejszą umową, z oddaniem&#13;
Akademii określonej liczby egzemplarzy poszczególnych woluminów, czyli&#13;
ze zmniejszeniem dochodu ze sprzedaży3. Mazowsze z kolei sfinansowane&#13;
zostało ze środków założonej w 1881 roku Kasy im. Józefa Mianowskiego&#13;
działającej w Warszawie na rzecz „osób pracujących na polu naukowym”.&#13;
1&#13;
&#13;
Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich, Arch. MEK, sygn. II/155, nr inw.&#13;
I/191/RKP.&#13;
2 O. Kolberg Kaliskie i Sieradzkie (DWOK T. 46).&#13;
3 Kolberg miał przekazywać Akademii równowartość kwoty otrzymywanej na druk w egzemplarzach liczonych taniej, co wynika z listu J. Majera do Kolberga z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 227: „Kwota wyliczona przez Towarzystwo ma mu być&#13;
zwrócona egzemplarzami dzieła liczonymi po 2/3 ceny handlowej. Według ustawy dzieła wydane z pomocą Tow[arzystwa] członkowie jego otrzymują za połowę ceny, ściśle więc biorąc&#13;
Tow. nigdy zaliczonej kwoty nie otrzyma, choćby i wszystkie egzemplarze przez członków&#13;
rozebrane były, czego wszelako zaledwie w połowie spodziewać się można. Chętnie jednak&#13;
poniesie i stratę dla podtrzymania dzieła, którego znaczenie uznaje, żałuje nawet, że środki jego&#13;
nie pozwalają na większą ofiarę”.&#13;
&#13;
483&#13;
&#13;
�Wbrew numeracji nadanej w ramach edycji Dzieł wszystkich wcześniej&#13;
zaczęło ukazywać się Pokucie (tomy 29–32 tej edycji), a dopiero po nim&#13;
Mazowsze (tomy 24–28). Sam Kolberg numery serii od I do XXIII nadał&#13;
tylko tomom Ludu.&#13;
Na Pokuciu Kolberg przebywał kilkakrotnie w latach 1876–1880, przy&#13;
czym kluczowa dla pozyskania materiałów do monografii była ostatnia, kilkumiesięczna wyprawa w 1880 roku związana z organizacją i przebiegiem&#13;
Wystawy Etnograficznej w Kołomyi, nad którą sprawował opiekę naukową.&#13;
Zakres tematyczny wystawy określała Instrukcja do badania właściwości&#13;
ludowych1, zgodnie z którą badacze mieli podjąć takie problemy jak opis&#13;
cech fizycznych i charakteru ludności, samoświadomość ich pochodzenia,&#13;
użyte dla samookreślenia nazwy własne, terytorium zamieszkiwania, gwara&#13;
(zamieszczono wskazówki odnośnie do sposobu jej zapisu), poezja, muzyka&#13;
i taniec, przysłowia oraz inne teksty folkloru, obrzędy i uroczystości. Przedmiotem zainteresowania miały być też stroje, mieszkania i ich wyposażenie,&#13;
narzędzia, układ zagród, elementy otoczenia od przydrożnych figur, kapliczek,&#13;
wiatraków i młynów, po kościoły i cerkwie, a ponadto przemysł i rzemiosło. Podjęte zagadnienia były zatem daleko bardziej „etnograficzne” niż wiele&#13;
wcześniej realizowanych programów badań, w których dominował folklor.&#13;
Charakteryzując badania terenowe Kolberga, opisano już część jego podróży na tym terenie oraz kontakty z licznymi informatorami. Wspomniano&#13;
też, jak ważna dla zapoznania się z kulturą materialną była praca Oskara&#13;
przy organizacji wystawy, na co zwrócił uwagę Władysław Przybysławski,&#13;
sugerując opóźnienie wydania monografii regionu na czas po tym wydarzeniu. Przytoczono też fragment listu Kolberga napisanego już po powrocie&#13;
z Pokucia, w grudniu 1880 roku, w którym przyznawał, że plon jego badań&#13;
przekracza efekty dotychczasowych prac na innych terenach, co pozwoli&#13;
mu na opracowanie znacznie dokładniejszej monografii. Jej pierwszą część,&#13;
uzupełnioną o materiały związane z wystawą, opublikował w 1882 roku.&#13;
Wytyczenie granic regionu objętego tytułem Pokucie sprawiało Kolbergowi pewne trudności, gdyż jak pisał, powołując się na Adama H. Kirkora2,&#13;
1 Instrukcja do badania właściwości ludowych, zob. Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 772–776; pierwodruk: druk niedatowany, nakład Komitetu Wystawy w Kołomyi, drukiem H. Zadembskiego; rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 321.&#13;
2 A.H. Kirkor Pokucie pod względem archeologicznym. Badania […] z r. 1874, „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydziału Historyczno-Filozoficznego Akademii Umiejętności”&#13;
T. V: 1876, s. 208–315.&#13;
&#13;
484&#13;
&#13;
�nie odpowiadały one ani kryteriom administracyjnym, ani etnograficznym.&#13;
W rozdziale „Kraj”, w którym po raz pierwszy zabrakło opisu poszczególnych miejscowości, Kolberg korzystał z publikacji, przede wszystkim z pracy Augusta Bielowskiego1, i za tym autorem wskazywał na charakter tego&#13;
obszaru: „Między ziemiami dawnej Polski, Pokucie ma swój odrębny typ,&#13;
jak i osobne swoje nazwanie” 2, a następnie pisał:&#13;
Dawniej rozumiano pod tem mianem (w szereszem biorąc je znaczeniu) całą&#13;
niemal ziemię halicką zadniestrzańską, a w nowszych czasach, ścieśniwszy&#13;
nieco jej granice, cyrkuły: stanisławowski (od gór począwszy aż po Dniestr)&#13;
i kołomyjski. Zaliczając do ludności Pokucia nie tylko ludność równin Nad-Prucia i podgórską Nad-Dniestrza (tj. ludność nizin), ale i górali Hucułów,&#13;
a dawniej i Bojków w Stryjskiem także – miano bardziej na względzie geograficzne ziemi tej położenie jak i jej polityczne stosunki, niż etnograficzne&#13;
mieszkańców właściwości3.&#13;
&#13;
Ale ostatecznie Kolberg skupił się na właściwościach etnograficznych&#13;
i kierując się tym kryterium wyróżnił trzy grupy mieszkańców:&#13;
Ludność tego kraju wiejska była i jest głównie ruską, trzy poniekąd przedstawiającą typy, różne szczególnie pod względem ubrania, mniej wybitnie pod&#13;
względem języka i obyczaju. Południową część zajmują górale Hucuły, północną&#13;
górale haliccy; wschodnią w cyrkule kołomyjskim Rusini pokuccy4.&#13;
&#13;
Dla Huculszczyzny planował osobną monografię w ramach Pokucia.&#13;
Jednak zgromadzenie dużej ilości materiałów dotyczących pozostałych&#13;
mieszkańców spowodowało, że wypełniły one aż cztery woluminy. Znalazły się tam wprawdzie fragmentaryczne informacje o góralach huculskich,&#13;
ale zasadnicze źródła zgromadzone do tomu Pokucie – Hucuły pozostały&#13;
niewydane5.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
A. Bielowski Pokucie, „Czas. Dodatek Miesięczny” R. 2: 1857, s. 653–734.&#13;
O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 3; pierwodruk: Kraków 1882.&#13;
3 Tamże, s. 4.&#13;
4 Tamże, s. 17.&#13;
5 Materiały dotyczące górali tego regionu znajdują się w tece 23 (w Archiwum PTL), która&#13;
w notatkach Kolberga miała tytuł: Pokucie III. Hucuły; wydane zostały w latach 1970 i 1971&#13;
w monografii Ruś Karpacka (DWOK T. 54 i 55).&#13;
2&#13;
&#13;
485&#13;
&#13;
�W obszernym opisie „Ludu” scharakteryzowane zostały cechy fizyczne,&#13;
usposobienie, ubiór, pożywienie, zajęcia gospodarskie, rzemiosło i język.&#13;
Wiele zamieszczonych w tej części monografii materiałów jest bezpośrednio związanych z wystawą. Jak pisała Agata Skrukwa: „Opisy strojów, narzędzi itd. w dużej części odnoszą się do okazów przysłanych na wystawę&#13;
z różnych wsi, w których Kolberg mógł nigdy nie być, ale właśnie dzięki&#13;
wystawie przedmioty te dokładnie poznał”1. Wszystkie materiały dotyczą&#13;
Rusinów jako rdzennej ludności wiejskiej, ale Kolberg wspomniał też o pozostałych mieszkańcach tego wielokulturowego regionu, przede wszystkim&#13;
o Polakach, nazywanych tu Mazurami, oraz o osadnikach niemieckich, Ormianach i Żydach, a także o Cyganach. Zamieścił też zabawną anegdotę&#13;
związaną z różnicami kalendarza świąt poszczególnych narodowości:&#13;
Dlaczego święta ruskie, polskie i żydowskie nie w jednym przypadają czasie? –&#13;
Zapytany o to chłopek (unikając dokładnej odpowiedzi, której zapewne dać nie&#13;
mógł), rzekł żartobliwie: Naprzód święta przypadały jednocześnie, a przyczyna&#13;
opóźnienia jednych od drugich leżała w obuwiu. I tak: Żyd obuł się w pantofle,&#13;
więc prędzej niż inni dwaj pobiegł na modlitwę do szkoły; Mazur wdziewał&#13;
buty, więc poszedł później; Rusin zaś był ostatni, gdyż długo w postoły obuwaje&#13;
sie, taj na swieta zapiznaje sie (Matijowce nad Prutem)2.&#13;
&#13;
Poświęcony świętom rozdział „Zwyczaje” zawiera opis blisko trzydziestu&#13;
uroczystości (ich nazwy Kolberg podał w języku Rusinów) i uwzględnia&#13;
między innymi odbywane przy okazji Wielkanocy zabawy i gry. W „Obrzędach” znalazło się kilka opisów chrzcin i pogrzebów oraz jedenastu wesel,&#13;
w znacznie mniejszym stopniu niż w innych monografiach zdominowanych&#13;
zapisami muzycznymi. Dużą część materiałów Kolberg mógł pozyskać przy&#13;
pomocy udzielających mu gościny – Przybysławskiego w Czortowcu czy&#13;
księdza Sofrona Witwickiego w Żabiu – ale też sam zanotował je podczas&#13;
pobytu w tych miejscowościach oraz w Jasieniowie Polnym, Korniczu,&#13;
Piadykach, Horodence. Miał też sporą grupę bezpośrednich informatorów&#13;
(wspomnianych już przy opisie badań terenowych), co było zapewne związane z organizacją wystawy, która ukazywała wartość kultury mieszkańców&#13;
wsi.&#13;
1 A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg, Pokucie. Suplement do tomów&#13;
29–32 (DWOK T. 81), s. XV–XVI. .&#13;
2 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 77.&#13;
&#13;
486&#13;
&#13;
�Wiadomo, że badacz korzystał także z rękopisów Bazylego Jurczenki zawierających pieśni i bajki, ale zapewne również z nadesłanego przez niego&#13;
na wystawę opracowania Obrzędy i zwyczaje na Rusi Pokucia. To ostatnie&#13;
nie zachowało się, jednak opis wesela VI i liczne wzmianki o zwyczajach&#13;
w Ispasie pochodzą prawdopodobnie z tego właśnie manuskryptu. O wartości tych prac Kolberg pisał w liście do Przybysławskiego:&#13;
Z materiałów przysłanych najcenniejszym jest dla mnie zawsze Jurczenko, lubo&#13;
skracać często muszę rozwlekłości, mazać powtarzania i poprawiać język, bo&#13;
choć usiłuje on widocznie dobrą wyrażać się polszczyzną, to jednak wpada&#13;
mimowolnie w ruszczyznę, nadaje zwrotom mowy tok ruski itp. Ale obfitość&#13;
i dokładność obserwacyj jest znakomita1.&#13;
&#13;
W monografii pada też nazwisko Iwana Nikitiszyna, który zgromadził&#13;
materiały z okolic Horodenki dotyczące między innymi zwyczajów noworocznych, wielkanocnych (przesłał też spis wzorów pisanek z ich rodzimymi nazwami), wigilii świętego Jana, obrzędów chrztu i pogrzebu. Od niego&#13;
pochodzi też opis wesela III oraz zamieszczone w części trzeciej wiadomości&#13;
o wierzeniach. Podobnie jak w przypadku Jurczenki, rękopis Nikitiszyna&#13;
przekazany na wystawę nie zachował się.&#13;
Po zakończeniu podróży Oskar uzupełniał materiały do Pokucia korespondencyjnie. W listach do Władysława Przybysławskiego dopytywał&#13;
jeszcze o szczegóły dotyczące m.in. zwyczajów, przesądów, gospodarstwa,&#13;
nazw własnych pożywienia, zabaw. Część odpowiedzi naniósł sam podczas&#13;
ich bezpośredniego spotkania w Krakowie. Na niektórych listach widnieją&#13;
więc notatki Kolberga, na innych odpowiedzi sporządzone przez nieznanego autora, prawdopodobnie na prośbę Przybysławskiego. Poniżej niektóre&#13;
z nich:&#13;
[Pytanie Kolberga:] Czy obok naczynia z wodą jordańską wisi przy drzwiach&#13;
w chacie (od strony ogniska?) solniczka (czy solnyczka?)?&#13;
[Odpowiedź:] Nigdy, topka soli stoi na półce, każden sobie sól z tego krysze&#13;
(struga, skrobie).&#13;
&#13;
1 List Kolberga do W. Przybysławskiego z 6 VII 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 524.&#13;
&#13;
487&#13;
&#13;
�[Pytanie Kolberga:] Jak się nazywają części we młynie po rusku? Kosz, pytel,&#13;
kamień, paprzyca itd.&#13;
[Odpowiedź ręką Kolberga:] kisz, pytel, porpłycie (paprzyca), kaniń, wereteno&#13;
(wrzeciono), paniłka (panewka), koło pałeczne, koło wodne – kołeso.&#13;
[Pytanie Kolberga:] Na żołądek dają proszek z kory bzu. Zeskrobuje się drugą&#13;
korę, czy błonę spodnią bzu […]. Jak się ta błona nazywa po rusku?&#13;
[Odpowiedź:] Plivka bzowa.&#13;
[Pytanie Kolberga:] Czermak mówi o jakiejś chorobie nabij i powiada, że gdy&#13;
noga się jątrzy i idzie ropa to wtedy prikładajut husiczok abo grisinoho kwasu&#13;
(huszci z żytnoho grisu)?&#13;
[Odpowiedź:] Nagniecenie, często na pięcie, wydające ropę, niebezpieczne, przykładają łajno gęsie albo kwas z grysu, czyli z otrąb, najczęściej z żytnich otrąb1.&#13;
&#13;
Wszystkie te informacje zostały wykorzystane w monografii, co w połączeniu z wielokrotnymi badaniami w terenie i z doświadczeniem zdobytym&#13;
podczas gromadzenia eksponatów wystawowych zaowocowało publikacją&#13;
o ogromnych walorach dokumentacyjnych. Jej trzy pierwsze części doczekały się recenzji, ale tylko w zakresie folkloru. Ich autorami byli poeta&#13;
Iwan Franko i adwokat Cesław Neymann. Franko recenzował trzecią część&#13;
zawierającą tańce i wierzenia2, ale skupił się wyłącznie na tych pierwszych oraz na pewnych niekonsekwencjach w transliteracji, które Kolberg&#13;
wyjaśniał we wstępie do ostatniego tomu. Natomiast Neymann, przybrany&#13;
członek Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności, prowadził z Kolbergiem korespondencję na temat Pokucia, a swoją recenzję opublikował&#13;
w Kijowie w 1884 roku3. Zawiera ona między innymi dość szczegółowy&#13;
i nieco wyidealizowany opis pracy terenowej Kolberga. Jedyny poważniejszy zarzut recenzenta dotyczył uwag o języku, które uważał za zbyt lakoniczne (bo mieszczące się na czterech stronach monografii) oraz niekiedy&#13;
1 Przykładowe pytania skierowane do W. Przybysławskiego podano za: O. Kolberg Pokucie.&#13;
&#13;
Suplement..., (DWOK T. 81), s. 248–249, 253.&#13;
2 Zob. I. Franko Pokucie. Obraz etnograficzny. Skreślił Oskar Kolberg. Tom III Kraków&#13;
1888, stron 240, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 286–288.&#13;
3 C. Neymann O. Kolberg Pokucie. Obraz etnograficzny T. I Kraków 1882 i T. II Kraków&#13;
1883, „Kiewskaja Starina” 1884, T. VIII, s. 482–487 i T. IX, s. 126–130; recenzję w tłumaczeniu E. Piasny-Kudyńskiej zamieszczono w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81),&#13;
s. 275–285. Wspomnianą korespondencję Cesława Neymanna z Kolbergiem przedrukowano&#13;
także w T. 81 DWOK, s. 265–275.&#13;
&#13;
488&#13;
&#13;
�błędne. Odnosząc się do opisu zwyczajów sugerował, że więcej miejsca&#13;
powinno się poświęcić sobótkom, ale uwagę tę sprowokował być może sam&#13;
Kolberg, zamieszczając przy końcu przypis o treści:&#13;
Obrzęd Kupały, tak głośny w niektórych jeszcze okolicach Rusi (np. na Ukrainie),&#13;
poszedł już w innych w mniejsze lub większe zapomnienie. Na Pokuciu, gdzie&#13;
zresztą nazwa Kupały między ludem wcale nie jest znaną nie zdołaliśmy nic&#13;
więcej wykryć nad to, co tu o zwyczajach świętojańskich przytaczamy. Prawda, że zakres naszych badań nie sięgał daleko, bo tylko do kilku ograniczał się&#13;
miejscowości1.&#13;
&#13;
Poza tymi zastrzeżeniami recenzja ma charakter bardzo pozytywny. Jej&#13;
autor podnosi ogromną wartość materiałów dotyczących obrzędowości&#13;
oraz zamieszczonych w drugiej części pieśni i ich klasyfikacji. Zainteresowania Neymanna zgodne były jeszcze z postrzeganiem kultury ludowej&#13;
przede wszystkim jako folkloru, pominął więc zupełnie w swoim tekście&#13;
niezwykle cenne wiadomości na temat jej materialnych aspektów.&#13;
Wydanie Pokucia, a w przyszłości innych monografii terenów wschodnich, miało niebagatelne znaczenie wobec panslawistycznej postawy prezentowanej w publikacjach uczonych rosyjskich. Świadomy tej sytuacji&#13;
Kolberg pisał w cytowanym już liście do Józefa Majera:&#13;
A wszakże wiek mój podeszły oraz przykład, jaki dają literaturze naszej rosyjskie, coraz gęściej (za podnietą zakładów naukowych) ukazujące się publikacje&#13;
etnologiczne, biorące za przedmiot swych badań zachodnie cesarstwa gubernie,&#13;
naglą – jak mniemam – i nas także do pośpiechu w pracy i do szybszego na polu&#13;
wydawniczym działania2.&#13;
&#13;
W tym czasie badacz pracował jeszcze nad kilkoma monografiami terenów Królestwa Polskiego, w tym nad Mazowszem wydawanym ze środków Kasy im. Józefa Mianowskiego. Kasa powstała w Warszawie w 1881&#13;
roku i miała na celu udzielanie wsparcia finansowego na badania naukowe.&#13;
Fundusze pozyskiwała ze składek członków oraz z datków społeczeństwa.&#13;
Prawdopodobnie dzięki wstawiennictwu historyka literatury Piotra Chmielowskiego oraz Izydora Kopernickiego Komitet Kasy w grudniu 1883 roku&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 353.&#13;
Brulion listu Kolberga do J. Majera z 1 I 1886, Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 311.&#13;
&#13;
489&#13;
&#13;
�przekazał Kolbergowi decyzję o przyznaniu mu zapomogi w wysokości 370&#13;
rubli srebrnych na kolejny tom1, pod warunkiem, że będzie on dotyczył&#13;
Mazowsza.&#13;
Kolberg przystał na propozycję, tym bardziej że monografia części regionu, dotycząca okolic Warszawy, była zaplanowana do wydania w oficynie&#13;
Jana Żupańskiego w Poznaniu już w 1867 roku jako seria V Ludu2. Jednak&#13;
całe „Kolbergowskie” Mazowsze to obszar obejmujący spore terytorium&#13;
i podobnie jak Wielkopolska wymagający opisu w większej liczbie woluminów, co autor w liście do potencjalnego sponsora wyjaśniał:&#13;
Życzenie Komitetu zajęcia się Mazowszem odpowiada najzupełniej i mojej także&#13;
myśli. Tu jednakże widzę się spowodowanym zrobić uwagę, że materiał do Mazowsza mieści się u mnie w czterech tekach, z których każda posiada żywiołu&#13;
na dwa przynajmniej tomy. Jedna z tych tek obejmuje Mazowsze polne, które&#13;
bym nazwał warszawskim (po lewym brzegu Wisły), druga Mazowsze leśne,&#13;
czyli podlaskie (po prawym brzegu Wisły, a lewym Bugu), trzecia Mazowsze&#13;
Stare (Płock, Pułtusk, Kurpie itd.), czwarta Mazowsze Pruskie3.&#13;
&#13;
Kolberg wydał za swego życia pięć tomów monografii. Zrezygnował&#13;
z włączenia do Mazowsza materiałów z Mazur pruskich, a woluminów zawierających opowieści ludowe i wierzenia nie zdążył już przygotować do&#13;
druku. Biorąc pod uwagę wyjątkowo obfity zespół zgromadzonych źródeł&#13;
byłaby to najobszerniejsza Kolbergowska publikacja dotycząca jednego regionu. Ale i zasięg terytorialny tego makroregionu jest ogromny. Autor podzielił&#13;
go, zgodnie z opisem w liście, na „Mazowsze polne”, „Mazowsze leśne”, „Mazowsze stare”, przy czym to ostatnie dzieli się jeszcze na „Kurpie” i „Podlasie”.&#13;
Wyznaczenie granic Mazowsza przez Kolberga i jego podział na „polne”, „leśne” i „stare” (a w pierwotnym zamiarze także „pruskie”) budziło od początku kontrowersje wśród badaczy. Tuż po wydaniu trzech&#13;
pierwszych tomów historyk Władysław Smoleński opublikował recenzję, w której zarzucał Kolbergowi brak jednorodnego kryterium podziału&#13;
Mazowsza. Twierdził, że: „Nazwy: polne i leśne są fizjograficzne; stare&#13;
1 List Komitetu Kasy im. Mianowskiego do Kolberga z 12 XII 1883 r., Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 99–100.&#13;
2 Zob. brulion listu Kolberga do J. K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 205–206.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do P. Chmielowskiego z XII 1883 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 107–108.&#13;
&#13;
490&#13;
&#13;
�i pruskie – historyczne”1. Pozostałe uwagi dotyczyły Podlasia, które według Smoleńskiego stanowiło odrębny region, u Kolberga natomiast podzielone zostało między Mazowsze leśne i Mazowsze stare oraz Chełmskie.&#13;
Krytyczną opinię wyraziła też w XX wieku Maria Trawińska, odnosząc się&#13;
do terminu „Mazowsze stare”, które według tej autorki nie stanowi zwartego regionu2. Z kolei Józef Burszta, starając się obronić tak wyznaczony&#13;
podregion, wskazywał na zasięg dialektu mazowieckiego 3, o którym sam&#13;
Kolberg pisał: „Typ i akcent mazowiecki tak jest wybitnym, że udziela się&#13;
sąsiedniemu Podlasiowi i dalszym Rusinom, przechodząc po części i do&#13;
pogranicznej Litwy” 4.&#13;
Objęcie wspólnym tytułem tak dużego obszaru było jednak podyktowane przede wszystkim względami praktycznymi. Jak wspomniano, pierwsza&#13;
część monografii była przygotowana już w 1867 roku. Dwa lata później&#13;
Kolberg pisał do Augusta Bielowskiego o planowanych ośmiu tytułach dotyczących Mazowsza5. Długotrwały proces wydawniczy Ludu, wynikający&#13;
z ciągłego niedostatku funduszy, spowodował jednak, że publikacja monografii rozpoczęła się dopiero piętnaście lat później. Mając świadomość&#13;
upływu czasu i powolnego postępu prac, część materiałów autor zawarł&#13;
w obszernym artykule Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej, opublikowanym w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”&#13;
w 1882 roku6. Z czasem śpieszył się coraz bardziej, starając się zamieścić&#13;
w jednym woluminie opis jak największego obszaru, stąd włączenie do Mazowsza starego terenów, dla których wcześniej przewidzianych było kilka&#13;
oddzielnych tomów.&#13;
Większość źródeł do monografii została zebrana na wiele lat przed jej&#13;
wydaniem, w czasach, gdy Kolberg skupiał się przede wszystkim na badaniu folkloru muzycznego. W przypadku Mazowsza polnego, wydanego&#13;
1 W. Smoleński Oskar Kolberg: Mazowsze, obraz etnograficzny, „Kwartalnik Historyczny”&#13;
R. I: 1887, s. 280–282 i tamże, s. 435–436.&#13;
2 Zob. M. Trawińska Mazowsze Stare w świetle badań O. Kolberga i badań współczesnych&#13;
tego terenu, „Lud” 1956, T. 42, s. 249–263.&#13;
3 J. Burszta „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41),&#13;
s. XVIII.&#13;
4 O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
5 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 294–305.&#13;
6 Zob. O. Kolberg Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej…, s. 86–158; przedruk ze zmianami: O. Kolberg Mazowsze cz. VI (DWOK T. 41), s. 3–150.&#13;
&#13;
491&#13;
&#13;
�ostatecznie w latach 1884–18851, brakowało mu materiałów etnograficznych do rozdziałów „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy”, które w druku zastąpił&#13;
obszernymi cytatami z prac Łukasza Gołębiowskiego Lud polski i Opis&#13;
historyczno-statystyczny miasta stołecznego Warszawy2, a także wypisami&#13;
z Kalendarza narodowego3 zawierającego liczne wzmianki i przysłowia&#13;
związane z poszczególnymi dniami roku. Odwoływał się też do dziesiątków&#13;
innych publikacji dawnych i sobie współczesnych, zarówno o charakterze&#13;
naukowym, jak i popularnym.&#13;
Wspomniany recenzent, Władysław Smoleński, poddał krytyce nie tylko&#13;
przyjęty przez Kolberga podział Mazowsza, ale także zawartość pierwszej&#13;
części, właśnie z powodu zbyt licznie cytowanych prac innych autorów. Przygotowując do druku Mazowsze polne, Kolberg nie tylko nie dysponował dostatecznymi źródłami do opisów etnograficznych, ale nie posiadał już nawet&#13;
kompletnych zapisów nutowych. W roku 1865 prowadził badania terenowe&#13;
wspólnie z Kornelem Kozłowskim w okolicach Czerska i Czaplina. Rejestrował wówczas melodie do pieśni, które udostępnił Kozłowskiemu w celu ich&#13;
opublikowania, na co ten ostatni powołał się we wstępie do swojej pracy4.&#13;
Kozłowskiemu nie udało się wydać muzykaliów, jednak musiały one pozostać w jego zbiorach, gdyż w materiałach Kolberga zachowały się jedynie&#13;
niekompletne, terenowe zapisy nutowe, które posłużyły mu za źródło do&#13;
druku, natomiast teksty, zgodnie z odsyłaczami pod pieśniami, zostały zaczerpnięte z Ludu Kozłowskiego. Być może z powodu tych niedostatków&#13;
za lepiej przygotowane niż „okolice Warszawy” Kolberg uznał później inne&#13;
części Mazowsza, jednak zgodnie z sugestią finansującej tom Kasy im. J.&#13;
Mianowskiego jako pierwsze opublikowane zostało Mazowsze polne5.&#13;
1&#13;
&#13;
Na kartach tytułowych dwóch pierwszych części Mazowsza widnieją odpowiednio daty:&#13;
1885 i 1886, jednak z zachowanych dokumentów wynika, że każda z nich była wydrukowana&#13;
już rok wcześniej, zob. E. Antyborzec Mazowsze Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazowsze.&#13;
Suplement do tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. X–XI.&#13;
2 Ł. Gołębiowski Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830; tenże Opis historyczno-statystyczny miasta stołecznego Warszawy, wyd. 2, Warszawa 1827.&#13;
3 Kalendarz narodowy, czyli zebranie pamiątek na każdy dzień roku bądź religijnych&#13;
i historycznych bądź gminnych, „Nowy Kalendarz Domowy na rok zwyczajny 1830” (druk:&#13;
A. Gałęzowski), s. 16–24.&#13;
4 K. Kozłowski Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego wraz z tańcami i melodyami. Warszawa 1867 (w zeszytach) i 1869 (całość).&#13;
5 Brulion listu Kolberga do K. Deikego z 21 XII 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 220.&#13;
&#13;
492&#13;
&#13;
�Druga część tej monografii, zawierająca pieśni, nie została dopuszczona&#13;
do sprzedaży w zaborze rosyjskim, co bardzo zaskoczyło autora. Przyczyną&#13;
było zamieszczenie pieśni, których tekst miał wydźwięk patriotyczny, choć&#13;
ich warianty były publikowane wcześniej nie tylko w zbiorze Kolberga1.&#13;
Podobny los spotkał później także część czwartą, w której jak poprzednio&#13;
cenzor zakwestionować musiał fragmenty pieśni wojackich2. Konsekwencją&#13;
tych problemów była decyzja Kasy im. Mianowskiego o usunięciu z karty&#13;
tytułowej informacji o wsparciu finansowym udzielonym przez tę instytucję&#13;
i zastąpieniu jej wzmianką „Nakładem autora”3. Kasa jednak w dalszym&#13;
ciągu, aż do ostatniego woluminu, przekazywała fundusze na wydanie Mazowsza.&#13;
Bezproblemowo przebiegła publikacja Mazowsza leśnego, do którego&#13;
badacz zebrał też stosunkowo obfite materiały etnograficzne, co zapewne było spowodowane faktem, że większość podróży na tym terenie odbył w latach sześćdziesiątych, gdy myślał już o nowym typie publikacji.&#13;
W 1862 roku stacjonował w Jasienicy pod Jadowem u rodziny Matuszewskich, w Woli Cygowskiej u Prota Lelewela, młodszego brata Joachima,&#13;
oraz w Oleksiance w dobrach rodziny Oleksińskich, gdzie zebrał też materiały z sąsiedniego Latowicza i Parysowa. W roku 1868 pojechał do Kraszewa pod Radzyminem do Komierowskich i do pobliskiej Woli Rasztowskiej, pozostającej w rękach rodu Młockich. U Młockich gościł też jeszcze&#13;
w roku następnym. Okolice położone na północny wschód od Radzymina&#13;
1&#13;
&#13;
W liście do K. Dobrskiego Kolberg pisał: „[…] domyślam się, że chyba początki pieśni na&#13;
str. 117 nr 265 lub na str. 161 nr 356, jakkolwiek warianty tych samych pieśni puszczała już&#13;
cenzura w poprzednich tomach Ludu, i to właśnie w błąd mnie wprowadziło” (brulion listu&#13;
Kolberga do K. Dobrskiego z 2 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 514–518).&#13;
Chodziło o teksty „Hej, zabujały siwe łabędzie po wodzie, i zapłakali młode rekruty w pochodzie” wraz z fragmentem refrenu „mnie/ciebie młodzieńca z ciężkiej niewoli dostaje” oraz „Polska Korono, co słychać o tobie, drogie klejnoty utraciłaś sobie”, zamieszczone w rozdziałach&#13;
„Wojsko. Łowy” i „Pieśni dziadowskie”.&#13;
2 Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach&#13;
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych&#13;
do obiegu przez carską cenzurę zagraniczną. T. 1: 1865–1889, T. 2: 1890–1904, T. 3: Indeksy, Warszawa 2006; tam w tomach 1 i 2: pozycja 5530 Mazowsze cz. II i pozycja 6664 Mazowsze cz. IV – zakwestionowane w całości, tam wymienione też: pozycja 4508 Mazowsze cz. I,&#13;
pozycja 5702 Mazowsze cz. III oraz pozycja 6888 Mazowsze cz. V – dopuszczone do obiegu&#13;
w całości.&#13;
3 Zob. list Komitetu Kasy im. Mianowskiego do Kolberga z 20 VI 1888 r. i odpowiedź tegoż&#13;
do K. Dobrskiego z 2 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 510–512 i 514–516.&#13;
&#13;
493&#13;
&#13;
�znał bardzo dobrze, gdyż w latach czterdziestych bywał tam wielokrotnie,&#13;
badając głównie muzykę ludową, co potwierdzają zarówno liczne notatki&#13;
osobiste Kolberga, jak i rękopisy między innymi z miejscowości takich jak&#13;
Jadów, Wyszków, Gończyce, Głuchy i Ostrożeń. Zachowała się też wzmianka o wizycie w Sterdyni w kwietniu 1856 roku, podczas której Kolberg gościł prawdopodobnie u działacza społecznego i politycznego Ludwika Górskiego. Nic zatem dziwnego, że właśnie z okolic Radzymina, Jadowa, ale też&#13;
Sokołowa Podlaskiego i Sterdyni pochodzą manuskrypty zawierające opisy&#13;
ubiorów, pożywienia, zabudowań, sprzętów, narzędzi i naczyń 1. Zachowały&#13;
się też szkice chałup wykonane przez Kolberga w Woli Rasztowskiej, które&#13;
ostatecznie autor dał do przerysowania Wojciechowi Gersonowi2.&#13;
Gerson był autorem ilustracji do wcześniejszych serii Ludu oraz do&#13;
wszystkich części Mazowsza. Na podstawie akwarel artysty przedstawiających stroje firma J. Rau’a wykonała pięć barwnych tablic zamieszczonych&#13;
w czterech tomach monografii. Jedynie w części czwartej znalazły się tylko&#13;
czarno-białe tablice ukazujące zabudowania i ubiór, wykonane także według&#13;
rysunków Gersona, z których część posłużyła wcześniej jako ilustracje do&#13;
znanego Kolbergowi i cytowanego przez niego obszernego artykułu Wiktora Czajewskiego Kurpie3. Kolberg przywiązywał ogromną uwagę do jakości&#13;
ilustracji i ich zgodności z realiami, które miały przedstawiać, zanim więc&#13;
znalazły się w druku, pisał do Rau’a o dostrzeżonych drobnych usterkach:&#13;
Narysowane przez Pańskiego syna tablice udały się zresztą nadzwyczajnie i podobały się wszystkim, którym je pokazywałem. Ja jednak znalazłem kilka drobnych odchyleń i zaznaczyłem ołówkiem na marginesie obrazków […]. Jest to, jak&#13;
Panowie zobaczą, kilka nieznacznych szczegółów […]. Jedynie żebrak na rycinie&#13;
jarmarku [tabl. 4] musi być całkowicie przerobiony i przedstawiony wiernie&#13;
według oryginału, ponieważ na tym terenie nie ma takich żebraków4.&#13;
1 Mowa o rkp. terenowych Kolberga: BN PAU i PAN, sygn. 2185/1, k. 161–162 oraz Arch.&#13;
PTL, teka 2, sygn. 1126, k. 2–4, które były podstawą opisów zamieszczonych w wydanej w 1887&#13;
roku cz. III Mazowsza (DWOK T. 26) na s. 28–30, 35–37, 40–44 i 50–52, przy czym w druku na&#13;
wymienionych stronach zamieszczono też materiały z innych źródeł.&#13;
2 Szkice chałup zob. Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/II, k. 67; ilustracje wykonane na podstawie prac W. Gersona znalazły się w cz. III Mazowsza (DWOK T. 26), po s. 40.&#13;
3 W. Czajewski Kurpie. Kartka etnograficzna, „Tygodnik Ilustrowany” 1881, T. XII, nr&#13;
295–298.&#13;
4 Brulion listu Kolberga do Rau’a z 1 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 123; chodzi o ilustrację „od Łowicza” zamieszczoną w cz. II Mazowsza, w pierwodruku po&#13;
s. V, w reedycji (DWOK T. 25) znalazła się przed kartą tytułową.&#13;
&#13;
494&#13;
&#13;
�Korespondencja Kolberga z Gersonem wskazuje, że w planach było zamieszczenie większej liczby barwnych rycin, jednak jej ograniczenie do&#13;
pięciu spowodowane było jak zwykle zbyt wysokimi kosztami druku.&#13;
Poza materiałami związanymi z kulturą materialną badacz dysponował&#13;
też własnymi opisami wesel do Mazowsza leśnego. Potwierdzają to zachowane zespoły rękopiśmienne będące podstawą opisu wesela III z okolic Radzymina i Jasienicy oraz V – z Oleksianki, co do którego sądzić można, że&#13;
albo pochodzi z bardzo precyzyjnej relacji informatora, albo też Kolberg&#13;
mógł być jego świadkiem1. Manuskrypt opatrzony notą lokalizacyjną „Oleksianka”, sporządzony podczas pobytu Kolberga w tamtej okolicy w lipcu&#13;
1862 roku, zawiera też opis zapustów, zatem te notatki są już na pewno „sprawozdaniem” informatorów z ich przebiegu. Z badań prowadzonych jeszcze&#13;
w latach czterdziestych pochodzą też materiały do wesela IV z przypisaną&#13;
mu w druku lokalizacją „od Jadowa” oraz wesela VII – z okolic Gończyc.&#13;
Niewykluczone też, że opis wesela IX „od Sterdyni, Sokołowa”, opatrzony&#13;
datą „1856”, pochodzi z podróży Kolberga, podczas której prawdopodobnie&#13;
informator zrelacjonował mu przebieg obrzędu, ale możliwe również, że opis&#13;
sporządził ktoś inny i przesłał go badaczowi. Tak było z pewnością w przypadku wesela VIII, do którego materiały (niewykluczone, że z częścią pieśni)&#13;
zebrała Marianna Rozalia Hemplówna, kuzynka Marii Hemplówny z Tarnowa w powiecie chełmskim. Marianna przekazała też badaczowi inne informacje z Tuchowicza pod Łukowem, między innymi dotyczące ubiorów2.&#13;
Opisy obrzędów wzbogaciły też bardzo wzmianki o związanych z nimi&#13;
przesądach. Rękopis zawierający spis zabobonów Kolberg otrzymał od „p.&#13;
Grajnertowej”3, żony Józefa Grajnerta, ale nie wiadomo, czy ona była autorką manuskryptu, czy też jedynie osobą go przekazującą. Badacz zdołał&#13;
wykorzystać tylko część zawartych tam informacji, pozostałe miały służyć&#13;
za źródło do tomu dotyczącego wierzeń.&#13;
Do monografii terenów opisanych jako Mazowsze leśne posłużyły też&#13;
między innymi materiały etnograficzne informatora o nazwisku Skotnicki,&#13;
1 Rkp. terenowe Kolberga: Arch. PTL, teka 43, sygn. 1352, k. 32–33, z lokalizacją: „Jasienica”&#13;
i Arch. PTL, teka 2, sygn. 1124, k. 8–9, z lokalizacją: „Oleksianka”.&#13;
2 Rkp. zawierający opis wesela nie zachował się, trudno zatem stwierdzić, czy były tam&#13;
pieśni z zapisami nutowymi; opis ubiorów w rkp. M. Hemplówny, Arch. PTL, teka 47, sygn.&#13;
1354/II, k. 11, z notą: „we wsi Tuchowiczu pod Łukowem”.&#13;
3 Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 34–35, z notą Kolberga: „od p. Grajnertowej”.&#13;
&#13;
495&#13;
&#13;
�posługującego się pseudonimem „Rola”. Napisał on do Kolberga z Moszczanki w kwietniu 1865 roku w odpowiedzi na list otwarty, prosząc jednocześnie o wytyczne co do sposobu gromadzenia źródeł1. Wprawdzie przesłane później materiały nie zachowały się, ale jego nazwisko „M. Skotnicki”&#13;
widnieje w części III Mazowsza (s. 19) przy opisie mieszkańców i to on&#13;
zapewne nadesłał opisy ubioru z okolic Stężycy, Moszczanki i Ryk, ale też&#13;
szereg innych informacji z tych okolic. Mazowsze leśne jest więc monografią, która w bardzo dużym stopniu opiera się na źródłach pozyskanych&#13;
w terenie przez samego badacza bądź osoby z nim współpracujące, a wypisy z literatury stanowią tylko jej uzupełnienie. Zupełnie inaczej prezentują&#13;
się dwie ostatnie części: Mazury. Kurpie i Mazury. Podlasie.&#13;
Pierwsza z nich zawiera jeszcze sporą liczbę materiałów przekazanych&#13;
przez informatorów, w tym przede wszystkim przez Romana Korbasińskiego z Porządzia. Kontakt z nim Kolberg nawiązał przez innego swego&#13;
współpracownika znanego tylko z nazwiska, Jahołkowskiego, który początkowo pośredniczył w przekazywaniu materiałów od Korbasińskiego.&#13;
W zbiorach autora Ludu zachował się ośmiostronicowy rękopis opatrzony notą Kolberga „Porządzie”, będący fragmentem obszerniejszej całości&#13;
i zredagowany w formie odpowiedzi na wcześniej przygotowane pytania&#13;
dotyczące wierzeń, zabobonów i czarów2, oraz obszerny manuskrypt Dalszy ciąg materiałów do opisu ludu z okolic wsi Porządzie i Wyszkowa.&#13;
Podania, bajki i klechdy dołączony do listu z 1871 roku3, a zawierający&#13;
teksty opowieści ludowych. Kolberg otrzymał też zapewne część pierwszą&#13;
„Materiałów” (być może poprzez Jahołkowskiego) na co wskazują zamieszczone w druku opisy obrzędów (chrzest i pogrzeb) oraz dożynek, liczne informacje o zwyczajach, a także o ubiorze, budynkach i sprzętach, wszystkie&#13;
ze wzmiankami o ich pochodzeniu z miejscowości Porządzie i Pniewo (niekiedy też dodatkowo Ochudne i Obryte) i datowane na rok 1870 lub 1871.&#13;
Zapisy samego Kolberga ograniczają się praktycznie wyłącznie do folkloru&#13;
muzycznego (melodie wraz z tekstami) ze skromnymi niekiedy notatkami&#13;
1&#13;
&#13;
List Roli do Kolberga z 19 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 118.&#13;
Rkp. R. Korbasińskiego, Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 75–78); rkp. został tylko częściowo wykorzystany w cz. III Mazowsza (DWOK T. 27); pozostałe informacje opublikowano&#13;
w cz. VII (DWOK T. 42).&#13;
3 Rkp. R. Korbasińskiego Dalszy ciąg materiałów do opisu ludu z okolic wsi Porządzie&#13;
i Wyszkowa. Podania, bajki i klechdy , Arch. PTL, teka 1, sygn. 1118, k. 64a–71a, zob. też list&#13;
R. Korbasińskiego do Kolberga z 24 XI 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 385–386.&#13;
2&#13;
&#13;
496&#13;
&#13;
�dotyczącymi okoliczności ich wykonania: „Przed wyjazdem z kościoła” czy&#13;
„przy rozplataniu”1, co znów wynikało z faktu, że opisywane rejony odwiedzał w czasach, gdy gromadził głównie pieśni. Cennym uzupełnieniem&#13;
monografii stały się zatem publikacje, których wykorzystanie zapowiadał&#13;
już we wstępie:&#13;
Wiadomości o Kurpiach […] podajemy już to z własnych wyjęte notat, już też,&#13;
i to w przeważnej części, czerpane z dzieł dawniejszych autorów, do jakich zaliczamy Gawareckiego, Wójcickiego i Połujańskiego. Spostrzeżenia przez nich&#13;
poczynione w wielu razach i dziś jeszcze mają znaczenie i znajdują zastosowanie,&#13;
jakkolwiek pole badań nowsi pracownicy wielce rozszerzyli i niejedno z błędnych dawniejszych twierdzeń sprostowali. Rozległość też krajny Kurpiów nie&#13;
jest dostatecznie określoną; podajemy ją według źródeł dawniejszych”2.&#13;
&#13;
Wspomniane przez Kolberga sprostowania dotyczą terytorium zajmowanego przez Kurpiów, omówionego w artykule Adama Zakrzewskiego&#13;
opublikowanym w 1887 i 1888 roku w „Wiśle”3. Kolberg zamieścił w przypisie do wstępu fragment tej pracy i odwołał się także do zebranych tam&#13;
wiadomości o gwarze, dając tym samym dowód znajomości nowych poglądów etnografów. Jednak przygotowana wcześniej zawartość tomu oparta&#13;
jest głównie na źródłach z pierwszej połowy XIX wieku i wcześniejszych,&#13;
a z nowszych prac – na wymienianym już artykule Wiktora Czajewskiego&#13;
Kurpie. Samo wyznaczenie terytorium zasiedlenia tej grupy nie było przedmiotem poważniejszego zainteresowania Kolberga, w przeciwieństwie do&#13;
jej kultury.&#13;
Niebagatelną rolę w konstruowaniu ostatniego tomu Mazowsza (Mazury. Podlasie) odegrały też inne dostępne publikacje. Zgodnie z powyższą wypowiedzią Kolberga, przytoczoną z części IV, kluczowa miała być&#13;
praca Aleksandra Połujańskiego Wędrówki po guberni augustowskiej4.&#13;
O jej wykorzystaniu badacz pisał już w 1869 roku, planując wydanie tomu&#13;
zatytułowanego Okolice Suwałk i Augustowa5. Teraz zaczerpnął z niej&#13;
1&#13;
&#13;
Oba przykłady podano za rkp. Kolberga, Arch. PTL, teka 42, sygn. 1351/II, k. 2.&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1888.&#13;
3 A. Zakrzewski Z Puszczy Zielonej materiały do etnografii polskiej, „Wisła” 1887, T. 1,&#13;
s. 73–78, 105–111, 149–156 i T. 2, s. 589–603.&#13;
4 A. Połujański Wędrówki po guberni augustowskiej, Warszawa 1859.&#13;
5 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 304.&#13;
2&#13;
&#13;
497&#13;
&#13;
�opisy miejscowości, mieszkańców i ich mowy, budownictwa oraz wesel&#13;
V i VIII, wraz z pieśniami. Niezwykle obszerny opis wesela I pochodzi&#13;
z kolei z napisanej pod pseudonimem Pruski 1 publikacji Zygmunta Glogera Obchody weselne, do której melodie zostały przekazane przez autora&#13;
Ludu.&#13;
Do zredagowania znacznej części rozdziału dotyczącego zwyczajów Kolberg posłużył się kolejną pracą Glogera Zwyczaje ludu z okolic Tykocina&#13;
i Bielska2, a także wieloma innymi artykułami, podobnie jak w przypadku&#13;
rozdziału „Lud”. Ważnym źródłem do monografii Mazury. Podlasie były&#13;
rękopisy regionalisty z Suwałk Aleksandra Osipowicza. Osipowicz interesował się historią, gromadził informacje na temat miejscowych zwyczajów, przesądów, a także specyficznych cech wielokulturowej społeczności&#13;
złożonej z Mazurów, Litwinów i Żydów oraz rosyjskich staroobrzędowców&#13;
– Filiponów. Przygotował też Słowniczek gwary augustowskiej, wykorzystany później w Słowniku gwar polskich3. Ten wnikliwy obserwator&#13;
zjawisk dalece wykraczających poza ówczesne zainteresowania etnografów&#13;
nie zdecydował się na opracowanie samodzielnej obszerniejszej publikacji&#13;
i poprzestał jedynie na artykułach prasowych4. W marcu 1865 roku po raz&#13;
pierwszy napisał do Kolberga, charakteryzując zebrane przez siebie materiały oraz deklarując ich udostępnienie, i prawdopodobnie w niedługim&#13;
czasie przesłał lub przekazał je badaczowi. W archiwum zachowało się&#13;
kilka manuskryptów, z których najobszerniejszy to Niektóre wiadomości&#13;
o Augustowskiem z dodatkowym podtytułem Wstęp. Ogólny pogląd na&#13;
Augustowskie5, zawierający geograficzno-historyczny opis regionu oraz&#13;
opracowania będące źródłem do rozdziału „Lud”: Nałogi i namiętności&#13;
1&#13;
&#13;
Pruski M. [Z. Gloger] Obchody weselne, Kraków 1869.&#13;
Z. Gloger Zwyczaje ludu z okolic Tykocina i Bielska, „Biblioteka Warszawska” 1868,&#13;
T. 1, s. 142–146.&#13;
3 O wykorzystaniu materiałów Osipowicza w Słowniku wspomina I. Dawidowicz Aleksander Osipowicz – etnograf i językoznawca, „Białostocczyzna” 2/1999, nr 54, s. 119, zob.&#13;
Słownik gwar polskich J. Karłowicza, Kraków 1900–1911; analiza zawartości pracy Osipowicza zob. I. Wojtkiewicz Semantyczno-kulturalny obraz świata w dziewiętnastowiecznym&#13;
„Słowniczku gwary augustowskiej” Aleksandra Osipowicza, „Białostockie Archiwum Językowe” 2005, nr 2, s. 151–180.&#13;
4 A. Osipowicz opublikował cykl artykułów Wycieczki w okolice Suwałk. Gawędy, obrazki i podania zamieszczony w „Tygodniku Ilustrowanym” 1864, T. X, nr 250–255.&#13;
5 Rkp. A. Osipowicza, Arch. PTL, sygn. 1127, k. 1–9, por. O. Kolberg Mazowsze cz. VII&#13;
(DWOK T. 42), s. 185–198.&#13;
2&#13;
&#13;
498&#13;
&#13;
�oraz Potrawy i napoje szczególne, których autorem był zapewne Osipowicz. Jego autorstwa jest też najprawdopodobniej manuskrypt Wyrażenia&#13;
obelżywe i przekleństwa oraz Augustowskie. Ubiory włościan 1. Na rękopisach, które były podstawą druku, Kolberg naniósł uwagi dotyczące&#13;
umiejscowienia poszczególnych fragmentów tekstu w monografii, a na&#13;
opracowaniu dotyczącym pożywienia Izydor Kopernicki dopisał: „Wyciśnięte w Mazowszu V”.&#13;
Materiały etnograficzne przesyłała też literatka Melania Czarkowska&#13;
mieszkająca w latach 1884–1894 w Siemiatyczach. W odpowiedzi Kolberg&#13;
pisał do niej:&#13;
Nadesłany mi rękopis obejmujący opis obrzędów weselnych, pogrzebowych,&#13;
guseł itp. odebrałem i serdecznie za doręczenie mi tej pracy składam dzięki. Szczególniej wesele jest bardzo szczegółowo przedstawione i nader cenny&#13;
stanowi materiał. Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę na to, że brak w nim&#13;
wskazania miejscowości, z której pochodzi, bo wyrażenie: z ziemi drohickiej czy&#13;
powiatu bialskiego jest zbyt ogólne2.&#13;
&#13;
W dalszej części swojego listu dopytywał się jeszcze o pieśni śpiewane&#13;
przy weselu, gdyż w nadesłanym opisie ich brakowało. Niestety rękopis&#13;
Melanii Czarkowskiej nie zachował się, ale opis wesela IV opublikowany&#13;
w ostatnim tomie Mazowsza sporządzony został z pewnością na jego podstawie, co potwierdza też brak jakiejkolwiek pieśni. Zachował się natomiast&#13;
manuskrypt Różne przesądy i gusła (zabobony) z naniesioną przez Kolberga notą lokalizacyjną: „z Drohiczyna, Brańska i Pobikrów w pow. Siemiatycze”3, być może także nadesłany przez Czarkowską, który został tylko częściowo zacytowany przy opisie obrzędu pogrzebowego. W przyszłości miał&#13;
być jeszcze wykorzystany i znalazł się wśród materiałów zachowanych&#13;
w tece oznaczonej numerem 1 i tak opisanej przez Izydora Kopernickiego:&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. A. Osipowicza, Arch. PTL, teka 4: sygn. 1128, k. 3–4 i sygn. 1131, k. 1–2; rkp. najprawdopodobniej tego samego autora: Arch. PTL, teka 2, sygn. 1130, k. 1–2, tam na rękopisie&#13;
nota: „Ostapowicz” (prawdopodobnie błędnie zamiast „Osipowicz”) oraz teka 30, sygn. 1298,&#13;
k. 42–43, z notką Kopernickiego dotyczącą tej składki: „przeniesiona z teki 4”; informacje zamieszczone w tych rękopisach Kolberg wykorzystał w cz. V Mazowsza (DWOK T. 28), s. 28–29,&#13;
30–32 i 42–45.&#13;
2 List Kolberga do M. Czarkowskiej z 18 III 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 233.&#13;
3 Rkp. prawdopodobnie M. Czarkowskiej, Arch. PTL, teka 1, sygn. 1116, k. 8–11.&#13;
&#13;
499&#13;
&#13;
�Materiały przysposobione prawdopodobnie na osobny tom, mający stanowić&#13;
zakończenie całego szeregu Mazowsza. Zawiera: 1. Demonologia i 2. Leki i choroby (Po największej części wycinki i wypisy z dzieł i pism rozmaitych, lecz&#13;
także i spostrzeżenia własne lub przez kogoś innego zebrane. Należy rozsortować i uporządkować.) 3. Opowieści ludowe wszelkiego rodzaju (bardzo bogaty&#13;
i ciekawy zbiór baśni oryginalnych, dobrze spisanych, niewiele wypisanych skąd&#13;
inąd). 4. Gry i zabawy (niewiele, lecz dobrze opisane i ciekawe). 5. Do gwary&#13;
mazowieckiej (bardzo niewiele i niedojrzałe)1.&#13;
&#13;
Mimo pośpiechu Kolberg nie zdążył opracować tych zapisów i wydać&#13;
kolejnych dwóch woluminów zawierających teksty opowieści ludowych&#13;
oraz zebrane informacje o wierzeniach i przesądach odnoszące się do całego makroregionu mazowieckiego, tak jak to było w przypadku Krakowskiego i W. Ks. Poznańskiego. Zawartość tej teki opracowano i przygotowano&#13;
do druku dopiero w XX wieku w ramach edycji Dzieł wszystkich2.&#13;
Ostatnim tomem, który ukazał się drukiem za życia Kolberga była&#13;
pierwsza część Chełmskiego. Ponad dwadzieścia lat wcześniej autor planował wydanie dwutomowej Rusi Podlaskiej, a nieco później, w 1873 roku,&#13;
pisał o zamiarze przygotowania obszernej, trzytomowej monografii Rusi&#13;
Chełmskiej:&#13;
Ruś Chełmska, czyli kraj położony wzdłuż lewego brzegu Bugu, od Drohiczyna&#13;
począwszy, w górę aż poza Hrubieszów (powiat bialski, włodawski, chełmski,&#13;
hrubieszowski), seryj, czyli tomów trzy3.&#13;
&#13;
Ostatecznie Chełmskie, scharakteryzowane przez Oskara w opisie kraju&#13;
jako obszar obejmujący Bialskie i Radzyńskie (Podlasie), Chełmskie oraz&#13;
Hrubieszowskie, odpowiadało praktycznie terenom wspomnianym wcześniej jako Ruś Chełmska i ograniczone zostało do dwóch woluminów. Regiony objęte monografiami Lubelskie i Chełmskie stanowiły w czasach&#13;
Kolberga powiaty ówczesnej guberni lubelskiej (chełmska powstała dopiero&#13;
1 Kopernickiego charakterystyka tek Kolbergowskich, Arch. MEK, sygn. II.155, nr inw.&#13;
I/191/RKP.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Mazowsze cz. VI i VII (DWOK T. 41 i 42); redaktorzy włączyli tam również wspomniany już obszerny artykuł Kolberga dotyczący ziemi dobrzyńskiej (DWOK T. 41,&#13;
s. 3–150).&#13;
3 Brulion listu Kolberga do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja… cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 442.&#13;
&#13;
500&#13;
&#13;
�w 1912 roku), ale badacz opisał je w dwóch oddzielnych monografiach,&#13;
kierując się kryterium wyznaniowym i językowym jednocześnie1. Jednak&#13;
z tego powodu zasięgi tych regionów częściowo się pokrywały, a ich granice wytyczone przez Kolberga nie były ostre. Z kolei tereny Podlasia były&#13;
krainą historyczną, dla której nie planował on odrębnej monografii, zatem&#13;
część materiałów z tego terenu znalazła się najpierw w Mazowszu, a później także w Chełmskiem.&#13;
Badania terenowe na tym terenie rozpoczął już w 1859 roku, kiedy podczas ponad dwutygodniowego pobytu odwiedził Siedliszcze, Chojno i Be­&#13;
zek. Był to jeden z etapów dwumiesięcznej wyprawy opisanej później jako&#13;
„podróż przez dwa miesiące po Sandomiersk[iem], Radomsk[iem] i Lubelski[em]”2. W Chełmskie powrócił, według własnych wspomnień, w 1867&#13;
roku, a potem jeszcze dwukrotnie w latach 1869 i 1870:&#13;
Poszukiwania nasze w kilku jedynie miejscowościach, przy sprzyjających ku&#13;
temu okolicznościach skrzętniej niż gdzie indziej dokonywane, najobfitszy owoc&#13;
przyniosły nam w okolicy Chełma, gdzie osobliwie w gościnnym domu pp.&#13;
Hemplów w Tarnowie pod Sawinem, dzięki umiejętnej pomocy i zamiłowaniu&#13;
do rzeczy ludowych córki domu, p. Marii Hempel, zdołaliśmy (w latach 1867,&#13;
1869 i 1870) nagromadzić zasób wiadomości i notatek etnograficznych, rzadko&#13;
kiedy w takiej przez nas w innych okolicach nabytych obfitości3.&#13;
&#13;
Jednak żadne inne dokumenty nie potwierdzają pobytu u Hemplów&#13;
w roku 1867, a w liście z listopada 1870 roku wspomniana już Maria Hemplówna wyraża żal z powodu nieobecności Oskara w lecie tego roku w Tarnowie4. Pewna jest natomiast jego wizyta w 1869 roku. Nie budzą też żadnych wątpliwości słowa Kolberga o gościnności i pomocy tej rodziny oraz&#13;
samej Marii, która była jedną z jego najlepszych współpracowniczek.&#13;
Hemplówna interesowała się botaniką, a znajomość z Kolbergiem spowodowała, że zajęła się także etnografią. W roku 1883 odpowiedziała na&#13;
ankietę Józefa Rostafińskiego dotyczącą jego badań nad historią roślin uprawianych w Polsce. Opracowanie botaniczki amatorki, będące odpowiedzią&#13;
na 61 pytań, obejmowało czterdzieści kart zawierających szczegółowe&#13;
1&#13;
&#13;
Problem ten omówiono już wcześniej przy opisie monografii Lubelskie.&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik zawierający rachunki…, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 4.&#13;
3 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. X; pierwodruk: Kraków 1890.&#13;
4 List M. Hempel do Kolberga z 12 XI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 368–370.&#13;
2&#13;
&#13;
501&#13;
&#13;
�nazwy roślin (także łacińskie, a niektóre również w języku rusińskim)&#13;
uprawianych przez miejscową ludność lub dziko rosnących wraz z ich&#13;
przeznaczeniem w gospodarstwie lub ludowym lecznictwie. Wysoko oceniane są prace Hemplówny o roślinach jawnokwiatowych opublikowane&#13;
w 1885 roku w „Pamiętniku Fizjograficznym”, o których Kolberg wspomniał w przypisie do przytoczonego wyżej fragmentu wstępu do Chełmskiego1. Kilkanaście lat wcześniej przygotowała dla niego „wypracowanie&#13;
o roślinach”2, ponadto szereg innych materiałów przekazywanych do 1876&#13;
roku (do czasu, gdy mieszkała w Tarnowie). Zapisywała między innymi&#13;
opowiadania, gawędy, przysłowia i powiedzenia, rejestrowała rozmowy,&#13;
a jej zamiarem było także dokumentowanie mowy potocznej mieszkańców. W rezultacie, jak pisze Elżbieta Millerowa, „teksty te dotyczą różnych,&#13;
obserwowanych przez autorkę wydarzeń i sytuacji życia codziennego wsi&#13;
podchełmskiej (np. targu i kupna krowy, kłótni kobiet, oświadczyn wdowca) i są barwną ilustracją realiów tego życia, ciekawym dokumentem dla&#13;
etnografa i folklorysty”3. Maria zredagowała też Słowniczek wyrazów ludowych ruskich liczący ponad 2000 haseł w formie pojedynczych wyrazów&#13;
lub zwrotów frazeologicznych4. Został on częściowo wykorzystany w rozdziale „Lud”. Ze Słowniczka... Kolberg zaczerpnął między innymi formuły&#13;
podziękowań za przysługę, przykłady używanych przez lud przekleństw,&#13;
obelg i przezwisk czy też nazwy sprzętów i czynności gospodarskich. Te&#13;
ostatnie były też przedmiotem innego, osobnego opracowania Hemplówny, z którego zachowała się tylko część opatrzona ręką Kolberga tytułem&#13;
„Praca. Obora”5.&#13;
Hemplówna przesłała również szereg innych cennych materiałów etnograficznych, takich jak szkice i rysunki postaci wraz z opisami ubiorów&#13;
1 M. Hempel Spis roślin jawnokwiatowych dziko rosnących w Słupii Nadbrzeżnej, „Pamiętnik Fizjograficzny” T. 5: 1885, s. 135–153 i Spis rzadszych roślin jawnokwiatowych rosnących w Teresinie, tamże, s. 154–159.&#13;
2 List M. Hempel do Kolberga z 12 XI 1870 roku, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 370.&#13;
3 E. Millerowa Chełmskie Oskara Kolberga…(DWOK T. 82), s. LIV.&#13;
4 Rkp. M. Hemplówny, Słowniczek wyrazów ludowych ruskich, z opuszczeniem jednakowych lub zbyt podobnych brzmieniem i pisownią do odpowiednich im wyrazów wykształconej mowy polskiej, w zbiorach BN PAN-PAU, sygn. 3202, k. 25–107; opublikowany&#13;
w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement... (DWOK T. 82), s. 133–219.&#13;
5 Rkp. M. Hemplówny, BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 10–11 .&#13;
&#13;
502&#13;
&#13;
�codziennych i odświętnych, naczyń i sprzętów domowych, narzędzi używanych w gospodarstwie, podczas prac polowych i w rybołówstwie; przygotowała również plany wsi Tarnowo i Wólka Tarnowska. Jej autorstwa&#13;
są też rysunki przedstawiające wzory pisanek. Wszystkie te materiały zostały częściowo wykorzystane w pierwszej części monografii, ale dopiero&#13;
przypadkowe odnalezienie w 2013 roku zespołu rękopisów przynależnych&#13;
pierwotnie do zbiorów Kolberga, wśród których znakomitą większość stanowiły ryciny Hemplówny (zidentyfikowane między innymi dzięki charakterystycznym rysunkom pisanek), pozwoliło na pełną ocenę jej wkładu&#13;
w zawartość tego tomu1. Z kolei zebrane przez nią wiadomości o wierzeniach i przesądach, świecie roślinnym i zwierzęcym oraz o ludowych lekach&#13;
znalazły się wraz z jej materiałami leksykalnymi w drugiej części monografii wydanej już przez Izydora Kopernickiego, który, doceniając ogrom pracy&#13;
Marii, napisał we wstępie:&#13;
Panna Maria Hempel, która nie tylko dopomagała mu nieodstępnie w jego badaniach podczas trzykrotnego pobytu O. Kolberga w okolicy Sawina, lecz i sama&#13;
później, wtajemniczywszy się należycie w jego zadanie, zbierała dlań ustawicznie i dostarczała mu wszelkich wiadomości i materiałów spisywanych przez&#13;
siebie aż do roku 18762,&#13;
&#13;
a następnie, po wymienieniu publikacji, z których korzystał Kolberg w monografii, dodał:&#13;
Reszta materiałów, które po jego śmierci znalazłem w tece przeznaczonej dla&#13;
Chełmskiego, po największej części spisane ręką Panny M. Hempel, złożyły się&#13;
na ten tom II-gi, który zawierając pieśni, przysłowia, zagadki, opowieści i wierzenia ludowe, przedstawia nam obraz tego ludu ze strony duchowej3.&#13;
&#13;
Wśród tej „reszty” znajdowały się wówczas rękopisy Hemplówny odnalezione w 2013 roku, ale nie mamy zupełnej pewności, czy wszystkie jej zapiski trafiły do Oskara. Korespondencja Hemplów podlegała ścisłej kontroli&#13;
cenzora, gdyż rodzina Marii, łącznie z nią samą, była mocno zaangażowana&#13;
1&#13;
&#13;
Odnalezione materiały Marii Hemplówny włączono do Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354/III&#13;
i opublikowano w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do tomów 33–34 (DWOK T. 82 Aneks).&#13;
2 Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa, w: Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), s. VIII; pierwodruk:&#13;
Kraków 1891.&#13;
3 Tamże.&#13;
&#13;
503&#13;
&#13;
�w działalność niepodległościową, dlatego część swoich opracowań Maria&#13;
przekazywała zapewne przez pośredników i nie wiadomo, czy ostatecznie&#13;
Kolberg je otrzymał.&#13;
O ile druga część monografii została opracowana prawie wyłącznie na&#13;
podstawie materiałów Hemplówny, to dla pierwszego tomu niebagatelne&#13;
znaczenie miał rękopis Pauliny Charłampowiczówny Notatki z podań ludu&#13;
wiejskiego okolicy lubelskiej wsi Cyców1. Autorka zawarła w nim liczne&#13;
informacje dotyczące charakteru miejscowej ludności, zwyczajów, obrzędu&#13;
weselnego i pogrzebowego oraz wierzeń, ale i osobiste komentarze odnoszące się przede wszystkim do braku uczuć włościan, czego jednym z przykładów miało być kierowanie się interesem ze strony kobiety lub własną&#13;
wygodą mężczyzny przy zawieraniu związku małżeńskiego. Kolberg, poza&#13;
wykorzystaniem wiadomości merytorycznych, zamieścił niektóre uwagi&#13;
autorki, ale opatrzył je własnym komentarzem:&#13;
Autorka snać bardzo mało zna świat tak zwany wyższy. Gdyby go znała lepiej,&#13;
przekonałaby się, że i tam co do uczuć, mimo oświaty, dzieje się często toż samo&#13;
prawie, lubo nie tak wyraźnie i otwarcie2.&#13;
&#13;
Informacje o zwyczajach dorocznych i obrzędach zaczerpnął też Kolberg&#13;
z rękopisu nieznanego z nazwiska duchownego zatytułowanego Opisanie&#13;
niektórych zwyczajów guberni lubelskiej i siedleckiej, opatrzonego notą:&#13;
„Kielce 7 czerwca 1876”3. Manuskrypt przesłał mu wspomniany już ksiądz&#13;
Władysław Siarkowski, na którego prośbę miał on zostać opracowany przez&#13;
wieloletniego proboszcza i dziekana wielu unickich parafii, zmuszonych&#13;
ostatecznie do przejścia na prawosławie. Terenem działalności tego księdza&#13;
były najprawdopodobniej okolice Kodnia, Piszczaca i Terespola, gdyż nazwy tych trzech miejscowości widnieją w druku jako noty lokalizacyjne do&#13;
zamieszczonych w monografii materiałów. Opisy dotyczą wprawdzie tylko&#13;
świąt i uroczystości o charakterze religijnym, ale pozwoliły Kolbergowi na&#13;
1 Rkp. P. Charłampowicz Notatki z podań ludu wiejskiego okolicy lubelskiej wsi Cyców,&#13;
BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 158–173; nazwisko autorki rękopisu zanotowane ręką M. Hemplówny; być może ta ostatnia pośredniczyła w jego przekazaniu.&#13;
2 O. Kolberg, Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 22, przyp. 1.&#13;
3 Rkp. nieznanego autora Opisanie niektórych zwyczajów guberni lubelskiej i siedleckiej,&#13;
BN PAU i PAN, sygn. 3202, k. 174–189.&#13;
&#13;
504&#13;
&#13;
�wypełnienie wiadomościami odpowiednich rozdziałów, do których sam&#13;
nie zebrał potrzebnych informacji. Mimo że badania prowadził stosunkowo&#13;
późno, bo u schyłku lat sześćdziesiątych, skupił się przede wszystkim na&#13;
rejestracji folkloru muzycznego, ufając zapewne w wielkie zaangażowanie&#13;
Marii Hemplówny. Do rozbudowanego opisu wesela IV z okolic Sawina&#13;
także zapisał jedynie melodie, a wszystkie wiadomości etnograficzne pochodzą właśnie od niej.&#13;
Pierwsza część Chełmskiego była jednocześnie ostatnim tomem w całości przygotowanym przez Kolberga. Według relacji Izydora Kopernickiego&#13;
w dniu swojej śmierci, 3 czerwca 1890 roku, autor Ludu i Obrazów etnograficznych trzymał w ręku dopiero co wydrukowany wolumin:&#13;
O godzinie pierwszej przyniesiono mu z drukarni Uniwersyteckiej kilka egzemplarzy świeżo wydanego pierwszego tomu Chełmskiego, który przeglądał z błogim wyrazem zadowolenia i czynił uwagi o podanych w nim rycinach1.&#13;
&#13;
Zgodnie ze wzmianką na karcie tytułowej ryciny, które miał komentować Kolberg, zostały wykonane na podstawie rysunków Walerego Eliasza&#13;
Radzikowskiego, ale ich pierwowzorami były w znacznej części wspomniane wcześniej szkice Hemplówny przedstawiające ubiory, sprzęty,&#13;
naczynia i pisanki. Na potrzeby wydawnictwa zostały one przerysowane&#13;
przez zawodowego malarza. Wszystkie ryciny były czarno-białe, gdyż na&#13;
barwne ilustracje nie wystarczało już środków. Koszty publikacji były&#13;
i tak wysokie ze względu na druk nut, z którego autor, badacz muzyki&#13;
ludowej, nie chciał rezygnować, a który pochłaniał wówczas znaczną&#13;
część budżetu.&#13;
W 1887 roku Kolberg złożył do Sejmu Krajowego petycję, w której prosił o przyznanie kwoty 2000 florenów na dwa tomy mające zawierać opis&#13;
terenów Galicji wschodniej. W efekcie podjęto decyzję o podwyższeniu&#13;
środków dla Akademii Umiejętności z 500 do 1000 florenów rocznie. Kwota ta przeznaczona była na jego wydawnictwo2. Borykający się najpierw&#13;
z chorobą oczu, a później coraz bardziej podupadający na zdrowiu autor&#13;
pracował więc nad kilkoma monografiami jednocześnie. Pozostawiwszy&#13;
1&#13;
&#13;
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga, „Wisła” T. 4: 1890, s. 512.&#13;
Brulion listu Kolberga do Sejmu Krajowego z 17 XI 1887 r., Korespondencja... cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 463–465 oraz list Wydziału Krajowego we Lwowie do Oskara Kolberga z 3 II&#13;
1888 r., tamże, s. 497–498, zob. też przyp. 1 do tego listu.&#13;
2&#13;
&#13;
505&#13;
&#13;
�Kopernickiemu wskazówki co do wydania drugiej części Chełmskiego i Kaliskiego oraz kolejnych tomów Mazowsza, na kilka dni przed śmiercią&#13;
zajmował się korektą drugiego arkusza Przemyskiego1.&#13;
Materiały wydane poza seriami&#13;
Lud i Obrazy etnograficzne&#13;
Zarys etnograficzny to podtytuł nadany jednej tylko monografii – Przemyskiemu. Termin „zarys” przyjęty został zapewne ze względu na niewielką objętość tej publikacji, zaplanowanej dość nieoczekiwanie przez Kolberga. Jeszcze pod koniec roku 1888 badacz zwrócił się bowiem do Kasy im.&#13;
Józefa Mianowskiego o przyznanie środków na kolejny, szósty tom Mazowsza, który miał zawierać pieśni drobnej szlachty oraz tańce2. Tymczasem w grudniu 1889 roku pojawiła się propozycja ze strony Włodzimierza&#13;
Dzieduszyckiego, kuratora Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we&#13;
Lwowie, sfinansowania jednotomowej monografii obejmującej część Rusi&#13;
Czerwonej. Kurator Muzeum także rok wcześniej był jedną z osób wspierających zabiegi Kolberga w Sejmie Krajowym na rzecz pozyskania funduszy.&#13;
Teraz jako przedstawiciel Muzeum publikującego prace naukowe deklarował kwotę 500 florenów na wydanie woluminu, który według Kolberga&#13;
pomieściłby zaledwie dwadzieścia arkuszy3.&#13;
Od początku prac nad Ludem Oskar planował dla obszaru Rusi Czerwonej kilka monografii. W roku 1869 pisał o zebranych już materiałach&#13;
do serii 17 (Złoczowskie, Brzeżańskie), wymagającej uzupełnienia serii 49&#13;
(Samborskie, Stryjskie, Bojki) i o niewielkiej liczbie źródeł do serii 59 (Przemyskie, Lwowskie, Żółkiewskie)4. Pod koniec lat osiemdziesiątych materiały przeznaczone dla monografii tego rozległego obszaru zgromadzone były&#13;
w sumie w trzech tekach, w tym jednej zawierającej zapisy z Sanockiego&#13;
1&#13;
&#13;
I Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 510. Wg relacji I. Kopernickiego 1 VI 1890 Kolberg&#13;
miał jeszcze pracować nad korektą.&#13;
2 Brulion listu Kolberga do K. Dobrskiego z 26 XI 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 644.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja... cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 648–649.&#13;
4 Brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 302, 304 i 305.&#13;
&#13;
506&#13;
&#13;
�i Przemyskiego1. W roku 1889 Kolberg podjął decyzję o wydaniu Przemyskiego.&#13;
Wybór ten mógł być podyktowany faktem, że ostatnie prowadzone przez niego badania terenowe miały miejsce właśnie w Sanockiem&#13;
i Przemyskiem. Według sporządzonego przez niego itinerarium badacz&#13;
był tam trzykrotnie w latach 1883–1885, ale w Przedmowie wydawcy&#13;
do monografii Kopernicki wymienił tylko rok 1883 i 1885 2. O ile podróże po Sanockiem, między innymi do Bóbrki, Wzdowa i Leszczowatego,&#13;
zostały dość dobrze udokumentowane, także dzięki licznym wzmiankom&#13;
w listach, to znacznie mniej wiadomo o jego pobytach w miejscowościach przemyskich. Po badaniach prowadzonych przez ponad miesiąc,&#13;
najpierw w Bóbrce, a następnie w Leszczowatem, pod koniec sierpnia&#13;
1883 roku Kolberg udał się na cztery dni do Iskani w ówczesnym powiecie dobromilskim (dziś w przemyskim). Zatrzymał się wówczas u Julii&#13;
i Gabriela Załęskich, spokrewnionych z Konopkami. W roku następnym&#13;
miał ponownie odwiedzić Iskań, a w 1885 Sanoczany, położone niedaleko Przemyśla (dziś obwód lwowski), jednak o wizytach tych, poza&#13;
wspomnianą wzmianką, nic więcej nie wiadomo. Być może były to niezbyt długie pobyty, po trwających kilka miesięcy badaniach w sąsiednim regionie, choć nie ma pewności, czy do miejscowości tych w ogóle&#13;
wówczas dotarł.&#13;
Pierwsze natomiast podróże po Sanockiem i Przemyskiem Kolberg odbywał już w roku 1861 i 1863 i z tego okresu pochodzi pewna część jego&#13;
materiałów zawierająca przede wszystkim zapisy folkloru muzycznego.&#13;
W obu regionach, zarówno w latach sześćdziesiątych, jak i w czasie ostatnich wypraw, jego stacjami badawczymi stały się domy zaprzyjaźnionych&#13;
i sprzyjających mu gospodarzy. Byli wśród nich między innymi wspomniani już Załęscy w Iskani, Helena i Józef Jaruzelscy w Sanoczanach (córka&#13;
i zięć Katarzyny i Edmunda Kraińskich z Leszczowatego), Hipolit i Amelia&#13;
z Konopków Bochdanowie w Zadwórzu, ale miejscowości i nazwisk można by wymienić znacznie więcej. Wiele tygodni Kolberg spędził u Pelagii&#13;
1 Były to teki opisane następująco: „Teka 18 Ruś Czerwona I (Jasło, Sanok, Sambor, Przemyśl) […]. Teka 19 Ruś Czerwona II (Lwów, Żółkiew, Bełz, Złoczów) […]. Teka 20 Ruś Czerwona&#13;
III (Stryj, Brzeżany, Podole galicyjskie)”, za: Wykaz tek rękopiśmiennych sporządzony przez&#13;
O. Kolberga z 10 I 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 746.&#13;
2 Wykaz podróży..., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 706 i 707 i Dr I.K.&#13;
[I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…, (DWOK T. 35), s. XVII.&#13;
&#13;
507&#13;
&#13;
�i Józefa Blizińskich, którzy od 1876 roku mieszkali w Bóbrce1, a wcześniej&#13;
związani byli z Kujawami. Pelagia pomagała później w Krakowie schorowanemu już Kolbergowi w przygotowaniu do druku niektórych partii tekstów&#13;
przeznaczonych do Przemyskiego.&#13;
Rękopisy będące podstawą druku poszczególnych fragmentów publikacji zostały zredagowane już po podjęciu decyzji o wydaniu Przemyskiego,&#13;
natomiast zapisy terenowe będące ich źródłem nie są datowane i nie zawsze&#13;
wiadomo, z którego etapu badań pochodzą2. Przypuszczać jednak można,&#13;
że podczas ostatnich podróży w latach osiemdziesiątych Kolberg skupiał&#13;
się już w większym stopniu na pozyskaniu wiadomości etnograficznych.&#13;
W roku 1889, po rozpoznaniu posiadanych materiałów, deklarował przygotowanie tomu obejmującego:&#13;
1) Ogólne notaty o tej okolicy i jej ludzie, niezbyt obszerne; 2) opis szczegółowy&#13;
zwyczajów i uroczystości porządkiem kalendarzowym (jak w Pokuciu); 3) opis&#13;
szczegółowy obrzędów tj. chrzcin, pogrzebów, dożynek i wesel z nutami, a mianowicie wesel z czterech wsi ruskich naokoło Przemyśla położonych i 4) pewną&#13;
liczbę zebranych przeze mnie pieśni wraz z nutami3,&#13;
&#13;
zaznaczając jednak, że brakuje mu zapisów baśni oraz przesądów.&#13;
Zarówno więc stosunkowo nieodległy czas badań, jak i mniejsza niż&#13;
z Sanockiego liczba materiałów opisujących miejscową ludność i jej wierzenia oraz zawierających zapisy podań i bajek zdecydowały prawdopodobnie o przeznaczeniu do wydania tej właśnie monografii4. Na niespełna&#13;
250 stronach znalazły się jednak praktycznie wszystkie rozdziały. Po opisie kraju następuje bardzo skrótowa, mieszcząca się na czterech stronach&#13;
1 Podróże po Przemyskiem i Sanockiem omówiła szczegółowo E. Millerowa „Przemyskie”&#13;
Oskara Kolberga w: Przemyskie. Suplement do tomu 35 cz. I (DWOK T. 83/I), s. XV–XXIX.&#13;
2 Jedną z nielicznych wskazówek jest zamieszczona w druku, przy opisie wesela z Iskani, data „1863”; źródłem tego opisu jest niedatowany rkp. terenowy Kolberga, BUW (dawniej&#13;
TNW) sygn. 465, k. 341–342, na jego podstawie Kolberg sporządził czystopis (tamże, k. 50–57)&#13;
i tam umieścił datę: „1863”.&#13;
3 Brulion listu Kolberga do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja... cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 648&#13;
4 Do Przemyskiego wydano w 2011 r., dwutomowy suplement zawierający przede wszystkim zapisy folkloru muzycznego; materiały etnograficzne ograniczają się do krótkich opisów&#13;
ubiorów (sporządzonych na podstawie rycin), rzemiosła, dożynek i dwóch wesel.&#13;
&#13;
508&#13;
&#13;
�charakterystyka ludu, zawierająca kilka wzmianek o budownictwie, gospodarstwie (w tym pieśń o nawoływaniu zwierząt), pożywieniu i ubiorze.&#13;
W rozdziale „Zwyczaje” znajdziemy wprawdzie jak zwykle sporo pieśni&#13;
z melodiami, ale także obszerne partie opisowe dotyczące wigilii, drugiego&#13;
dnia świąt Bożego Narodzenia, kolędy, Trzech Króli, obchodów wielkanocnych wraz z zabawami i grami. Podobnie, wśród „Obrzędów” uwagę zwracają opisy narodzin i chrztu, pogrzebu, a przede wszystkim wesel z Rakowej&#13;
i Sanoczan, w których zapisy nutowe są uzupełnieniem, a nie elementem&#13;
dominującym. Rzecz jasna osobny rozdział poświęcony został pieśniom (podzielonymi na niewieście, dziewczęce i męskie, a dopiero dalej tematycznie&#13;
jak w innych tomach) oraz tańcom z regionu. Przemyskie zamyka 14 bajek&#13;
i kilkustronicowy rozdział zatytułowany „Wierzenia. Zabobony. Gusła. Czary i Leki”. Dopełnieniem tej nieobszernej monografii, będącej rzeczywiście&#13;
zarysem etnograficznym regionu, są ryciny przedstawiające postacie w strojach z Rakowej, Iskani (dwie ryciny strojów weselnych) i Wyszatyc oraz&#13;
korowaj weselny także z Wyszatyc, z których zresztą pochodzi sporo materiałów terenowych. Była to ostatnia publikacja, na której zawartość miał&#13;
wpływ Kolberg. Ostateczny kształt nadał jej Izydor Kopernicki, najlepiej&#13;
znający zbiory Kolberga i jego koncepcję wydawniczą. Zmarł on jednak we&#13;
wrześniu 1891 roku i o dalszych pracach nad rękopisami Kolberga decydowały od tego czasu inne osoby.&#13;
W 1907 roku Józef Tretiak, historyk literatury polskiej i ukraińskiej,&#13;
profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Akademii Umiejętności,&#13;
wydał z materiałów Kolberga monografię Wołynia1. Tretiak oparł się jednak wyłącznie na części jego zapisów terenowych pochodzących z podróży&#13;
w 1862 roku. Wykorzystał też rękopis prawnika i literata Jana Prusinowskiego z 1835 roku, zawierający teksty bajek ukraińskich przetłumaczonych&#13;
już przez autora manuskryptu na polski. Prusinowski przekazał Kolbergowi&#13;
to opracowanie podczas jego pobytu w Żytomierzu w roku 1862. Wydawca&#13;
zrezygnował natomiast zupełnie z wypisów z literatury i dlatego w Wołyniu brak rozdziałów „Kraj” i „Lud”, które Oskar uzupełniłby zapewne&#13;
na podstawie dostępnych publikacji. Już planując wydanie poszczególnych&#13;
serii Ludu, zakładał on wykorzystanie prac związanych z konkretnymi&#13;
1 O. Kolberg Wołyń. Obrzędy, melodie, pieśni, z brulionów pośmiertnych przy współudziale S. Fischera i F. Szopskiego wydał J. Tretiak, Kraków 1907. Toż: DWOK T. 36.&#13;
&#13;
509&#13;
&#13;
�regionami, których fragmenty lub streszczenia pomogłyby w przyszłości&#13;
dopełnić określone rozdziały. Dotyczyło to w szczególności geografii regionu, historii miejscowości, które wymieniał w rozdziale „Kraj”, ale też często&#13;
opisu ludności i jej kultury materialnej, gdyż tych materiałów z badań własnych miał zawsze niepomiernie mniej w porównaniu do zapisów folkloru1.&#13;
Wołyń włączono później do edycji Dzieł wszystkich w wersji, w jakiej&#13;
opracował go Tretiak, a ze względu na czas wydania pierwodruku tom&#13;
często uważany jest niesłusznie za dzieło w pełni Kolbergowskie, podobnie&#13;
jak Przemyskie dokończone przez Kopernickiego. W 2002 roku opublikowano tom suplementowy do edycji Tretiaka, w którym uwzględniono też&#13;
inne poza terenowymi źródła zgromadzone przez Kolberga, składające się&#13;
na całkiem obszerne uzupełnienia do „Kraju” i „Ludu”. Wśród nich uwagę&#13;
zwraca tekst dotyczący osadnictwa czeskiego na Wołyniu2. Kolberg, choć&#13;
z założenia charakteryzujący rdzenną kulturę regionu, wzmiankował przecież często o przybyszach z innych regionów czy krajów i starał się chociaż&#13;
pokrótce opisać wzajemne stosunki przedstawicieli różnych kultur.&#13;
Tretiak, wybrawszy tylko część materiałów, wydał monografię niepełną, składającą się zaledwie z trzech opisów wesel z pieśniami i melodiami,&#13;
blisko pięciuset pieśni i dwudziestu pięciu bajek. O jej przygotowaniu pisał&#13;
we wstępie:&#13;
W istocie bruliony Wołynia niemało nastręczają trudności wydawcy. Jest to stos&#13;
papierów najrozmaitszych rozmiarów, od wielkich arkuszy do drobnych ścinków, na których ledwie parę wierszy zmieścić się może, a w tym stosie nie brak&#13;
nawet i tak ciekawych rzeczy, jak papierek z mydła z etykietą […]. Wspominam&#13;
o tym drobnym szczególe dlatego, że doskonale charakteryzuje nieocenionego&#13;
badacza, który chwytał cokolwiek miał pod ręką, aby tylko nie utracić tego, co&#13;
mu chwila przynosiła, a co z upływem chwili mogłoby zaginąć3.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Poza licznymi wypisami z publikacji i fragmentami druków zgromadzonych w tekach&#13;
związanych z poszczególnymi regionami, w spuściźnie Kolberga znajduje się teka oznaczona&#13;
numerem 31. Miscellanea (Arch. PTL, sygn. 1303–1304), w której na 62 kartach znajdują się&#13;
noty bibliograficzne zróżnicowane pod względem tematycznym i terytorialnym.&#13;
2 Mowa o artykule Koloniści czescy zaczerpniętym z „Gazety Polskiej” 1887, nr 264 i 265;&#13;
przedruk: O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. 27–33. Suplement zawiera też szereg innych uzupełnień, między innymi do opisu zwyczajów, zgodnie z układem&#13;
w roku kalendarzowym, oraz obrzędów pochodzących z rękopisów Kolberga.&#13;
3 J. Tretiak Od wydawcy, w: Wołyń… (DWOK T. 36), s. VI.&#13;
&#13;
510&#13;
&#13;
�Opis Tretiaka idealnie oddaje nie tylko zawartość ówczesnej teki „wołyńskiej”, ale całego Kolbergowskiego archiwum. Dla historyka literatury&#13;
sporządzanie notatek na przypadkowych skrawkach i fragmentach innych&#13;
dokumentów było być może zaskoczeniem, dla Kolberga – częstą praktyką&#13;
terenową, z którą zmierzyć się musieli także późniejsi wydawcy.&#13;
Materiały do monografii pozostawione w rękopisach&#13;
Decyzja o edycji Dzieł wszystkich Oskara Kolberga spowodowała, że&#13;
do wydania (poza reedycją tomów wydanych w XIX wieku) przeznaczono&#13;
całość spuścizny rękopiśmiennej, obejmującej jego studia, artykuły, korespondencję, kompozycje oraz wszystkie materiały etnograficzne i folklorystyczne, które miały zostać zamieszczone w monografiach regionalnych&#13;
zgodnie z układem rozdziałów przyjętym przez autora Ludu i Obrazów&#13;
etnograficznych. Zachowane manuskrypty były już wówczas bardzo przemieszane i w każdej z tek znajdowały się źródła dotyczące kilku regionów.&#13;
Wobec uwzględnienia w wydawanych w XX i XXI wieku monografiach&#13;
oraz w suplementach do tomów dziewiętnastowiecznych wszystkich zapisów nutowych oraz tekstów pieśni bez melodii uznanych przez wydawców za przynależne do danego regionu, w publikacjach tych w większości&#13;
dominuje folklor muzyczny. Nie wiadomo natomiast, jaką część zapisów&#13;
muzycznych i które z nich przeznaczyłby do druku Kolberg. Jednak z powodu upływu czasu i bardzo małej liczby melodii zapisanych w XIX wieku&#13;
przez innych autorów, wszystkie zanotowane przez Oskara przykłady muzyki ludowej stały się bezcennym źródłem dla etnomuzykologii. Również&#13;
co do licznych jego odpisów z publikacji włączonych do poszczególnych&#13;
tomów wydawanych w XX i XXI wieku, nie mamy pewności, czy znalazłyby miejsce w opracowanych przez niego woluminach. Trudno więc&#13;
uznać wydawane od 1965 roku monografie za w pełni zgodne z koncepcją&#13;
badacza, przynajmniej w kwestii zamieszczanych tam materiałów. Dlatego&#13;
w tym rozdziale autorka skupia się tylko na niektórych problemach podejmowanych przez Kolberga, a charakterystycznych dla danej monografii, co&#13;
do których dokumentację znajdujemy w pozostawionych przez niego notatkach terenowych, odpisach czy fragmentach druków, to jest tych, które&#13;
stanowiłyby prawdopodobnie przedmiot poszczególnych publikacji, gdyby&#13;
zdążył je wydać.&#13;
511&#13;
&#13;
�Nie wiadomo również, jakimi tytułami opatrzyłby kolejne tomy ich autor, a co za tym idzie, jak wyglądałyby zasięgi terytorialne poszczególnych&#13;
regionów opisywanych w monografiach. Jedyną wskazówką pozostaje wielokrotnie cytowany list Kolberga do Augusta Bielowskiego z 1869 roku,&#13;
w którym wymienił on tytuły planowanych wtedy tomów Ludu. Jednak&#13;
wówczas badacz miał za sobą tylko część, choć znaczną, podróży etnograficznych i trudno było przewidzieć, jakim zasobem źródeł zebranych przez&#13;
siebie lub potencjalnych współpracowników będzie dysponował w przyszłości. Sam zresztą zmieniał na przestrzeni lat swoje plany wydawnicze,&#13;
przede wszystkim ze względu na ograniczone środki finansowe. Musiał też&#13;
kierować się zawartością tek, tak by kolejne monografie przedstawiały całościowy w jego rozumieniu obraz etnograficzny regionu, a wiec opis ludu,&#13;
jego kultury materialnej, zwyczajów, obrzędów, muzyki, wierzeń, opowieści&#13;
i języka, a wiadomo, że materiały te zgromadzone były w różnym stopniu&#13;
do różnych regionów. Na ogół im późniejsze były jego podróże, tym większą uwagę zwracał na pozyskanie informacji z zakresu kultury materialnej.&#13;
W ostatnim okresie życia Kolberg koncentrował się przede wszystkim na&#13;
opracowaniach dotyczących terenów wschodnich dawnej Rzeczypospolitej&#13;
i prawdopodobnie one byłyby przedmiotem kolejnych publikacji. Z tego&#13;
powodu poniżej w pierwszej kolejności omówiono materiały dotyczące&#13;
różnych grup etnicznych Słowian wschodnich, dopiero po nich źródła do&#13;
monografii terenów polskich, a na zakończenie wspomniano o Kolbergowskich zainteresowaniach kulturą ludową, a dokładniej folklorem, Słowian&#13;
południowych oraz Słowaków, Czechów i Łużyczan.&#13;
Na podstawie rękopisów dotyczących terenów Rusi Czerwonej i częściowo Pokucia wydawcy w latach siedemdziesiątych XX wieku opublikowali&#13;
trzytomowe Sanockie-Krośnieńskie oraz dwie dwutomowe monografie&#13;
opatrzone tytułami Ruś Czerwona i Ruś Karpacka1. O badaniach Kolberga&#13;
w Sanockiem wspomniano już przy opisie Przemyskiego. Dla terenów tych&#13;
planował on opracowanie serii zatytułowanej Sanockie – Łemki, obejmującej przede wszystkim dawne powiaty leski, sanocki i brzozowski. Andrzej&#13;
Kwilecki pisał, że już poprzez samo zastosowanie terminu „Łemki” „Kolberg&#13;
dał dowód żywego reagowania na postęp dokonujący się w obserwacjach&#13;
1 O. Kolberg Sanockie-Krośnińskie cz. I–III (DWOK T. 49–51); O. Kolberg Ruś Czerwona&#13;
cz. I (DWOK T. 56) i Ruś Czerwona cz. II, z. 1–2 (DWOK T. 57/I i 57/II) oraz O. Kolberg Ruś&#13;
Karpacka cz. I i II (DWOK T. 54 i 55).&#13;
&#13;
512&#13;
&#13;
�naukowych i formowaniu pojęć. Za jego czasów określenie to nie było&#13;
bynajmniej rozpowszechnione”1. Ten sam autor twierdził również, że termin ten użyty był przypuszczalnie po raz pierwszy w latach trzydziestych,&#13;
a następnie dopiero w roku 1860 w pracy Torońskiego, wykorzystanej przez&#13;
Kolberga2. Andrzej Kwilecki sugerował więc dalej, że właśnie przy udziale&#13;
Kolberga dokonało się upowszechnienie nazwy „Łemkowie”. Nie jest jednak pewne, na ile przyjęty przez badacza tytuł byłby ostateczny. Wydany&#13;
dopiero w XX wieku tom zatytułowano Sanockie-Krośnieńskie, włączono&#13;
tam bowiem materiały pochodzące z rękopisów terenowych, a dotyczące&#13;
kultury także innych grup: Dolinian i Bojków. Uznano ponadto, że „Łemkowie żyli także poza granicami Sanockiego, a ziemia sanocka zasiedlona była&#13;
przez różne grupy etniczne”3. Monografia prezentuje ostatecznie materiały&#13;
z okolic Sanoka, Krosna, Brzozowa, Leska, Jasła oraz Gorlic i uważana jest&#13;
za jedną z najcenniejszych w całej edycji ze względu na przewagę zapisów&#13;
własnych Kolberga nad źródłami pośrednimi oraz bardzo szeroki merytorycznie zakres zachowanych notatek terenowych. Wydawcy wykorzystali&#13;
dziesiątki kart zawierających, poza melodiami i tekstami ludowymi (polskimi i ukraińskimi) zanotowanymi przez badacza, obszerne informacje o ludności, ubiorach, sprzętach gospodarskich (wraz z bardzo licznymi rysunkami), zwyczajach, obrzędach i wierzeniach oraz bajki i podania. Większość&#13;
tych materiałów pochodziła z okolic Bóbrki, Leszczowatego, Wzdowa, Rymanowa, Czaszyna, Procisnego, ale też z Soliny, Serednicy, Ustrzyk i szeregu&#13;
innych miejscowości, przy czym część z nich była stacjami badawczymi&#13;
autora Ludu.&#13;
O ile Przemyskie i Sanockie-Krośnieńskie prezentowały materiały ze&#13;
stosunkowo niewielkich obszarów, będących częścią Kolbergowskiej Rusi&#13;
Czerwonej, to pozostałe źródła opublikowano już w monografii wspólnej&#13;
dla tej historycznej krainy. „W rezultacie tego – pisała etnografka, Olga Gajkowa – monografia etnograficzna O. Kolberga obejmuje tereny: Lwowskie,&#13;
1&#13;
&#13;
A. Kwilecki „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Sanockie-Kroś­&#13;
nieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. VI.&#13;
2 A. Kwilecki, tamże, s. VII; chodzi o pracę A.I. Torońskiego Rusiny-Łemki w: Zoria galickaja (jako album na god 1860), Lwów br. A. Kwilecki wymienił też m.in. prace P.J. Szafarzyka&#13;
w Słowiańskich starożytnościach, Poznań 1844 (tłumaczenie I wydania czeskiego z 1837 roku)&#13;
oraz W. Pola Rzut oka na północne stoki Karpat, Kraków 1851, obie znane Kolbergowi; o znanych Kolbergowi poglądach Pola mowa będzie dalej.&#13;
3 T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie” Oskara Kolberga [cd.] w: O. Kolberg Sanockie-Krośnieńskie cz. I (DWOK T. 49), s. XV.&#13;
&#13;
513&#13;
&#13;
�Stryjskie (po Stanisławów), Brzeżańskie, Złoczowskie, Brodzkie i Żółkiewskie”1. Badania terenowe prowadził Oskar na dwóch pierwszych wymienionych obszarach, a głównymi ich ośrodkami były Barysz pod Buczaczem&#13;
(w ówczesnym obwodzie stanisławowskim) i Zadwórze położone niedaleko&#13;
Lwowa. W Zadwórzu miał być po raz pierwszy już w 1861 roku, natomiast&#13;
do Barysza udał się w 1867 podczas dłuższej podróży po Galicji2. W latach&#13;
siedemdziesiątych kontynuował te wyprawy, łącząc je z badaniami na terenach Pokucia3.&#13;
Z Barysza i Zadwórza pochodzą najcenniejsze rękopisy terenowe Kolberga dotyczące kultury materialnej regionu oraz liczne szkice budynków&#13;
i ubiorów. Zebrany materiał etnograficzny miał zostać uzupełniony na podstawie publikacji. Na uwagę zasługuje wykorzystanie przez Oskara pracy Ignacego Lubicz-Czerwińskiego Okolica zadniestrska między Stryjem&#13;
i Łomnicą4, którą uznać można za pierwszą monografię etnograficzną tego&#13;
regionu i prawdopodobnie jedną z pierwszych tego typu prac w dziejach&#13;
polskiej literatury etnograficznej. Czerwiński nie włączył do swego dzieła&#13;
tekstów folkloru, uznawszy je za „obrażające niewinność”. Kolberg dysponował własnymi tego typu zapisami, ale publikując teksty, poddawał je&#13;
cenzurze obyczajowej i zapewne, tak jak w przypadku wydanych przez niego monografii, wielu z nich nie podałby do druku. W XX wieku wydawcy&#13;
rękopisów Kolberga mogli opublikować całość zachowanych materiałów,&#13;
zarówno wyniki jego badań terenowych, jak i liczne wypisy z literatury.&#13;
Z kolei tytuł Ruś Karpacka przyjęto dla monografii Pokucie–Hucuły.&#13;
Uzasadnieniem dla tej nazwy był fakt uwzględnienia w monografii rękopisów dotyczących także innych niż Huculszczyzna terenów: „Materiały te, ze&#13;
1 O. Gajkowa „Ruś Czerwona” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Ruś Czewona cz. I (DWOK&#13;
T. 56), s. XV.&#13;
2 Podróże do Zadwórza pod Lwów w 1861 i do Barysza w 1867 do rodziny Szawłowskich&#13;
wymienił Kolberg w itinerarium, zob. Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 705 i 706; zob. też E. Millerowa Kalendarium podróży… (DWOK T. 85/III), tam opis&#13;
wszystkich podroży (także w latach następnych) do tych miejscowości.&#13;
3 O podróży w 1876 roku wspomniano już przy opisie badań terenowych Kolberga oraz&#13;
charakteryzując monografię Pokucia. Wizytę w Baryszu w 1876 roku wymienił Kolberg w liście do W. Przybysławskiego, zob. brulion listu z 14 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 646.&#13;
4 I. Lubicz-Czerwiński, Okolica zadniestrska między Stryjem i Łomnicą, czyli opis ziemi&#13;
i dawnych klęsk lub odmian tej okolicy, tudzież, jaki jest lud prosty dla religii i dla Pana&#13;
swego, zgoła jaki on jest w całym sposobie życia swego lub w swych zabobonach albo zwyczajach, Lwów 1811.&#13;
&#13;
514&#13;
&#13;
�względu na swój zasięg geograficzny, wykraczający na południu poza obszar Huculszczyzny i dotyczący także Rusinów bukowińskich i węgierskich,&#13;
zatytułowano początkowo Karpaty Wschodnie, później zaś, dla uściślenia&#13;
etnograficznego, nadano monografii obecny tytuł Ruś Karpacka”1. Niezwykle bogato jest tu reprezentowany rozdział „Lud”, w którym znajdziemy&#13;
obszerne informacje o gospodarce pasterskiej, wyrębie i spławianiu drewna, rękodzielnictwie i zbójnictwie, zwłaszcza dotyczące Huculszczyzny. Są&#13;
to źródła pozyskane częściowo z publikacji, ale przede wszystkim będące&#13;
wynikiem długotrwałych badań Kolberga na Pokuciu.&#13;
Ogromne obszary zamieszkiwane przez Łemków, Dolinian, Bojków,&#13;
Hucułów aż po Rusinów z Bukowiny wymagałyby od Kolberga pobieżnej&#13;
choćby charakterystyki zamieszkujących je grup etnicznych. Zarówno w tomach Pokucia, jak i w pozostawionych rękopisach opublikowanych w Rusi&#13;
Karpackiej, a także w materiałach do Rusi Czerwonej jest sporo jego uwag&#13;
na ten temat. Są one nie tylko rezultatem własnego rozeznania i doświadczeń zdobytych w terenie, ale także niewątpliwie wynikiem pewnego wpływu wcześniejszych badań i publikacji, między innymi Wincentego Pola.&#13;
Zwróciła na to uwagę Agata Skrukwa, polemizując z poglądem Olgi Gajkowej, która pisała, że „Pol – odkrywca grup etnicznych i etnograficznych&#13;
w Polsce, nie wpłynął w tym względzie na Kolberga”2. Agata Skrukwa&#13;
przytacza opinię Gajkowej i kwestionuje ją, powołując się na bezpośrednie&#13;
kontakty obu uczonych w Krakowie, wzmianki w korespondencji Kolberga&#13;
oraz wykorzystywanie w Ludzie publikacji Pola3. Potwierdzają to też Kolbergowskie materiały przygotowywane do monografii Hucułów. Zarówno&#13;
w przytoczonych przez Kolberga tekstach innych autorów, jak i w swoich własnych uwagach badacz kilkakrotnie odwoływał się do publikacji&#13;
Wincentego Pola. Przykładem może być rękopis rozdziału „Lud” dotyczący&#13;
pochodzenia Hucułów: „W. Pol – pisał Kolberg – jest zdania tych, którzy&#13;
Hucułów ze wschodu i południa wywodzą4”, a w dalszej części rękopisu&#13;
1&#13;
&#13;
O. Gajkowa „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK&#13;
T. 54), s. VII; istotnie, jak wzmiankuje Olga Gajkowa, monografia Ruś Karpacka w chwili rozpoczęcia edycji Dzieł wszystkich Kolberga została zaplanowana jako Karpaty Wschodnie.&#13;
2 O. Gajkowa „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga… (DWOK T. 54), s. XV.&#13;
3 A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. VII–VIII.&#13;
4 O. Kolberg Ruś Karpacka... (DWOK T. 54), s. 34; nota wydawcy sporządzona na podstawie pozostawionych przez autora notatek bibliograficznych informuje, że wypowiedzi Pola&#13;
pochodzą z następujących jego prac: Rzut oka na północne stoki Karpat, wydanie krakowskie&#13;
&#13;
515&#13;
&#13;
�podał argumenty potwierdzające tę tezę. W kolejnych partiach rękopisu,&#13;
w których użył określeń grup etnograficznych, wpisał w nawiasie nazwisko autora, od którego zaczerpnął tekst: „A własności odzienia, czyliż nie&#13;
charakteryzują naszych Łemków, górali znad Wisłoki i Sanu tak, że i dziś&#13;
oni od odzieży swej »czuhy« Czuchońcami (W. Pol) i od ubrania krótkiego&#13;
»Kurtakami są zwani«?”1. Kolberg znał zatem poglądy Pola na regionalizację&#13;
i na ile było mu to potrzebne, wykorzystał je w swoich opisach.&#13;
Trudno jednak wypowiedzieć się na temat ostatecznego kształtu pozostałych monografii terenów wschodnich. Podkreślić trzeba, że charakteryzowane dalej będą materiały zachowane w rękopisach, które Kolberg sam&#13;
uważał za niepełne i niewystarczające jeszcze do zredagowania planowanego tomu.&#13;
Pod wspólnym tytułem Podole opublikowano wszystkie manuskrypty&#13;
dotyczące tego terenu, mimo że Kolberg zamierzał początkowo wydać oddzielne tomy dla Podola galicyjskiego i rosyjskiego. Nie pozostawił jednak dostatecznej liczby własnych materiałów. Podole złożone jest głównie&#13;
z pieśni, zaczerpniętych w części z jego artykułu opublikowanego w 1888&#13;
roku2. Śladem własnych badań etnograficznych jest opis wesela, pogrzebu&#13;
oraz notatki dotyczące języka z okolic Kamieńca Podolskiego w rękopisie&#13;
opatrzonym notką: „Opowiadała panna Małecka”3. Skąpe rozdziały „Kraj”,&#13;
„Lud” i „Świat nadzmysłowy” zostały jednak przygotowane tylko na podstawie wypisów z literatury.&#13;
Natomiast materiały zachowane do monografii Białorusi i Polesia składają się przede wszystkim z wypisów z literatury przedmiotu. Anna Engelking, opisując wizerunek Poleszczuka na podstawie rozdziałów „Kraj”,&#13;
„Lud” „Obrzędy” i „Język” monografii Białoruś-Polesie wydanej w 1968&#13;
roku, analizowała wypowiedzi różnych autorów i stwierdziła, że wśród&#13;
nich „nie ma samego Kolberga” 4. Kolberg, który sam nie prowadził tam&#13;
badań, zgromadził jednak obszerną bibliografię obejmującą najważniejsze&#13;
z 1851 roku, Obrazy z życia i natury (bez podania wydania) i Korespondencja zamieszczona&#13;
w „Bibliotece Naukowego Zakładu im. Ossolińskich” 1847, T. 1, s. 668.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Ruś Karpacka... (DWOK T. 54), s. 37.&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu z Podola Rossyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał…, „Zbiór&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. 12: 1888, s. 235–251.&#13;
3 Rkp. terenowy Kolberga, Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1260, k. 62 i 63.&#13;
4 A. Engelking „Poleszczuk” w dyskursie ludoznawczym. Szkic do obrazu na podstawie&#13;
„Ludu” Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 197.&#13;
&#13;
516&#13;
&#13;
�prace naukowe dotyczące tych terenów. Wartość bibliograficznych zbiorów&#13;
autora Ludu docenił Mścisław Olechnowicz. Omawiając stan badań nad&#13;
kulturą ludową wymienionych obszarów, napisał we wstępie do monografii, że znajduje on „prawie pełne odbicie w materiałach rękopiśmiennych&#13;
O. Kolberga, którego dużą zasługą jest zgromadzenie publikacji dotyczących&#13;
Białorusi, zwłaszcza tych, które ukazywały się w lokalnych i trudno dostępnych czasopismach”1.&#13;
Wykorzystywanie fragmentów prac innych autorów, niekiedy bardzo&#13;
odległych czasowo, spotykało się z różnymi reakcjami późniejszych badaczy. Kazimiera Zawistowicz-Adamska dopuszczała wprawdzie możliwość&#13;
łączenia tekstów z różnych źródeł, ale warunkowała to ich chronologią.&#13;
Pisała między innymi: „[…] o ile tego rodzaju »sztukowanie« opisu mogłoby&#13;
być usprawiedliwione w wypadku jednoczesnych badań własnych Kolberga, o tyle jest niewątpliwie zawodne, gdy chodzi o sztukowanie dawnych&#13;
opisów obcych autorów materiałami własnymi i odwrotnie: uzupełnianie&#13;
własnych tekstów dawnymi materiałami. Takie opisy powinny być pod­&#13;
dane gruntownej analizie przed ich spożytkowaniem w późniejszych pra­&#13;
cach”2. Ale celem Kolbergowskich monografii było właśnie nagromadzenie&#13;
różnorodnych źródeł zarówno w celach porównawczych, jak i ze względu&#13;
na fakt występowania pewnych tradycji już w bardzo dawnych czasach.&#13;
Ten pierwszy aspekt podnosił z kolei Janusz Optołowicz, który twierdził,&#13;
że „Kolberg nie ograniczał się tylko do wypisów z literatury, starał się on&#13;
również skłonić czytelnika do zaznajomienia się z innymi źródłami etnograficznymi, a to w celu porównania ich z tekstami podawanymi przez&#13;
niego, zarówno pod względem podobieństwa, jak i różnic. Jest to sposób&#13;
niespotykany w opisach etnograficznych i wprowadzenie tej innowacji jest&#13;
jego zasługą”3.&#13;
Zarówno w publikacjach, do których odwoływał się autor Ludu, jak&#13;
i w jego własnych tekstach, także tych odnoszących się do tytułów monografii, stosowane są często terminy historyczne. Zasięg terytorialny potencjalnych monografii Podola, Białorusi, Polesia i innych terenów wschodnich rubieży Rzeczypospolitej określony był przez Kolberga według&#13;
1&#13;
&#13;
M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Białoruś-Polesie&#13;
(DWOK T. 52), s. XVI.&#13;
2 K. Zawistowicz-Adamska „Lud” Kolberga jako źródło do badań nad obrzędowością&#13;
ludu polskiego, „Lud” 1956, T. 42, s. 365.&#13;
3 J. Optołowicz „Lubelskie” O. Kolberga, „Lud” 1956, T. 42, s. 225.&#13;
&#13;
517&#13;
&#13;
�kryterium historycznego. Ten aspekt miał dla stosowanego przez Kolberga&#13;
nazewnictwa duże znaczenie, na co zwrócili uwagę badacze i wydawcy&#13;
jego prac. Maria Trawińska twierdziła, że „Kolberg w określeniu terenu&#13;
posługuje się pojęciami staropolskich podziałów administracyjnych lub&#13;
tradycyjną staropolską topografią. W myśl tego za Ruś Białą uważał tylko&#13;
wschodnie krańce tych obszarów, które później nosiły nazwę Białorusi&#13;
[…], a za Ruś Czarną tereny zachodnie. Do rzędu pojęć historycznych należy również termin Ruś Litewska, używany przez Kolberga na określenie&#13;
Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i Kowieńszczyzny. W XIX w. pojęcia&#13;
te ulegają zmianie, jednak wielu badaczy […] posługuje się terminologią&#13;
staropolską”1. Materiały zaplanowane jako Ruś Czarna, Litewska, Polesie&#13;
i Białoruś są odzwierciedleniem Kolbergowskiego postrzegania tych terenów zgodnie z historyczną tradycją, a przyjęty podział, jak pisał Olechnowicz, „odpowiadał panującym w ówczesnym społeczeństwie polskim&#13;
pojęciom terytorialnym ukształtowanym w długim procesie rozwoju ziem&#13;
W. Ks. Litewskiego i Korony” 2.&#13;
Kulturą wspomnianej Litwy Kolberg interesował się już w latach czterdziestych jako badacz folkloru muzycznego3. Dość bliskie były jego kontakty z Mikołajem Akielewiczem, tłumaczem, badaczem języka i historii Litwy. Obydwaj planowali na wiosnę 1857 roku wspólną wyprawę na Litwę&#13;
i Żmudź, która wówczas nie doszła do skutku. Kolberg wyjechał jednak&#13;
na Litwę w celach badawczych najprawdopodobniej w 1858 roku, choć&#13;
data tej podróży nie jest całkiem pewna. Odwiedził wówczas Kalwarię,&#13;
Mariampol i Sejny. Nie wiadomo, kto wtedy pomagał Kolbergowi, ale pomoc była mu potrzebna, choćby ze względów językowych. Przywieziony&#13;
materiał, który sam określił jako „plon niezbyt obfity […] bo czasu na więcej&#13;
nie starczyło”4, dał do przejrzenia i przetłumaczenia na język polski Akielewiczowi. Były to jednak prawdopodobnie głównie pieśni, opublikowane&#13;
później „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”5. Folklor litewski&#13;
1&#13;
&#13;
M. Trawińska Mazowsze Stare w świetle badań Oskara Kolberga…, s. 257.&#13;
M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie”… (DWOK T. 52), s. V.&#13;
3 O. Kolberg O pieśniach litewskich. Melodie do „Pieśni litewskich”, „Dzwon Literacki”&#13;
1847, T. 3, z. 1–2, s. 93–107; przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu&#13;
fortepianowym cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372.&#13;
4 Brulion listu Kolberga do Jana Karłowicza z 1 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 24.&#13;
5 O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” 1879,&#13;
T. III, s. 167–230.&#13;
2&#13;
&#13;
518&#13;
&#13;
�zapisywał też w okolicach Augustowa, a materiały etnograficzne zamierzał&#13;
zaczerpnąć z publikacji wymienionych w obszernej bibliografii.&#13;
Nie udało się też Kolbergowi wydać wielu monografii regionów zamieszkiwanych przez polskie grupy etniczne, w tym opracowania dotyczącego&#13;
górali polskich. Kiedy badacz w 1857 roku odbywał sześciotygodniową&#13;
podróż w Tatry, a także do Szczawnicy, Czorsztyna i Krynicy1, nie myślał&#13;
jeszcze o wydawaniu monografii etnograficznej, rejestrował więc głównie&#13;
folklor muzyczny i był tam jego pierwszym badaczem. Z okolic Szczawnicy pochodzą też inne materiały terenowe Kolberga, takie jak opis wesela&#13;
ze szkicami strojów, sobótki i zwyczaju „Przeżegnania w Sobotę Kwietną”,&#13;
opublikowane w wydanej w XX wieku monografii Góry i Podgórze2. Nie&#13;
wiadomo jednak, czy zapisy te powstały w 1857 roku przy okazji badań nad&#13;
muzyką ludową, czy też podczas kolejnej podróży Kolberga w roku 1863.&#13;
Mimo że przy opisie metod stosowanych przez Kolberga w terenie wspomniano już o jego kontaktach z bacami i juhasami, raz jeszcze warto przypomnieć bezpośredni charakter tych badań oraz ich zasięg, co podnosił też&#13;
Tadeusz Strumiłło, pisząc: „Trzeba przy tej okazji podkreślić obejmowanie&#13;
przez Kolberga zasięgiem swych badań terenów czysto pasterskich – hal&#13;
wysokogórskich do jakich nawet dziś nie docierają jego następcy, ograniczający się do zbierania repertuaru wsiowego”3. Taka sama wielotygodniowa wyprawa, podczas której badacz miał dobry kontakt z informatorami&#13;
bezpośrednio w terenie, odbyta kilkanaście lat później mogłaby więc zaowocować materiałami porównywalnymi na przykład do tych z Pokucia.&#13;
Tymczasem do uzupełnienia planowanych w 1869 roku Górali polskich&#13;
(dla Podgórzan przewidziany był osobny tom)4 posłużyć miały publikacje,&#13;
których liczba była imponująca ze względu na ogromne zainteresowanie&#13;
badaczy góralszczyzną, żeby wymienić tylko niektórych, takich jak Ludwik&#13;
Kamiński, Wincenty Pol, Ludwik Delaveaux, Seweryn Goszczyński czy&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. E. Millerowa Kalendarium podróży… (DWOK T. 85/III), tam rok 1857.&#13;
O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), Wrocław-Poznań 1968, s. 122–152 (wesele&#13;
V), s. 94 (sobótka) i s. 91–93 (kwietna sobota).&#13;
3 T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” R. V: 1954, s. 11–12.&#13;
4 W roku 1869 Kolberg planował wydanie serii 18 Podgórze Krakowskie oraz serii 19 i 20&#13;
Górale polscy, zob. brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 64), s. 302–305; w 1873 pisał o dwóch tomach Górali tatrzańskich i jednym&#13;
Podgórzan, zob. brulion listu Kolberga do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 441–442.&#13;
2&#13;
&#13;
519&#13;
&#13;
�Lucjan Siemieński. Kolberg posiadał też rękopisy innych zbieraczy, a wśród&#13;
nich opracowanie Bronisława Gustawicza z Rabki dotyczące między innymi&#13;
zwyczajów i zabobonów związanych ze świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, zawierające też pieśni obrzędowe1.&#13;
Gromadzenie zapisów innych autorów, obok bogatej bibliografii, fragmentów druków i odpisów z publikacji, było cechą charakterystyczną Kolberga-zbieracza. Większość tych opracowań przekazywali współpracownicy w celu ich wykorzystania w Ludzie, inne trafiały do Oskara „przy&#13;
okazji” i na zawsze już pozostawały w jego archiwum. Prawdopodobnie&#13;
wymieniony wyżej rękopis Gustawicza przeznaczony był ostatecznie do&#13;
publikacji w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Kolberg jako&#13;
przewodniczący Sekcji Etnologicznej Akademii Umiejętności brał udział&#13;
w przygotowaniu do druku prac etnograficznych do tego czasopisma i zapoznawał się z nimi bezpośrednio po przesłaniu przez autorów. Być może&#13;
jednak Gustawicz przekazał swoje materiały autorowi Ludu do jego użytku.&#13;
Przypomnieć też można wspomniane już manuskrypty Gustawa Gizewiusza&#13;
i Teobalda Klepaczewskiego. O otrzymaniu od Klepaczewskiego jego rękopisu Pogląd historyczny na zabobony w Polsce pisano tu przy okazji charakteryzowania monografii Wielkopolski. Natomiast Gizewiusz przekazał&#13;
swój manuskrypt Kazimierzowi Wójcickiemu z nadzieją na jego wydanie,&#13;
a ten ostatni oddał go Kolbergowi „do przeglądnięcia i redakcji”2. Autor&#13;
opracowania zawierającego około 400 pieśni z okolic Ostródy i Kraplewa&#13;
(z nazwiskami informatorów) zmarł w 1848 roku, a Kolberg rękopis zatrzymał, najpierw wykorzystując go częściowo w Pieśniach ludu polskiego&#13;
z 1857 roku, a później włączając go do przygotowanej przez siebie monografii poświęconej Mazurom3. Z opisanych już wcześniej względów na Mazurach własnych badań nie przeprowadził. Zapoznawał się z publikacjami,&#13;
1 Rkp. B. Gustawicza opisał Z. Jasiewicz „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w: Góry&#13;
i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. XV–XVI.&#13;
2 Brulion listu Kolberga do K. Cludiusa z 28 II 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 576.&#13;
3 Wymieniony już wcześniej rkp. G. Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836 do 1840 roku został częściowo włączony&#13;
do monografii Mazury pruskie (DWOK T. 40), Wrocław-Poznań 1966; jego pełne wydanie&#13;
źródłowe zob. G. Gizewiusz Pieśni ludu znad górnej Drwęcy…, z rękopisu opracowała, wstępem i komentarzami opatrzyła D. Pawlakowa, Poznań 2000. W latach 2000–2001 staraniem&#13;
Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie ukazało się wydanie rękopisu&#13;
Gizewiusza pod takim samym tytułem w opracowaniu redakcyjnym W. Ogrodzińskiego.&#13;
&#13;
520&#13;
&#13;
�w tym z dziełem Maxa Toeppena1, które w części przetłumaczył, jednak&#13;
kluczowe dla monografii miały być prace Wojciecha Kętrzyńskiego. Zebrane przez autora Ludu materiały wysoko ocenił Władysław Ogrodziński, który we wstępie do wydanej w XX wieku monografii pisał: „Kolberg&#13;
jako pierwszy w polskiej publicystyce naukowej pokusił się na przełomie&#13;
lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX stulecia o zebranie w całość&#13;
dostępnej mu wiedzy etnograficznej i najcenniejszych zabytków folkloru&#13;
muzycznego Mazur”2.&#13;
Przez lata sądzono, że Kolberg był również posiadaczem rękopisu Józefa Lompy, zawierającego zbiór pieśni śląskich. Materiały tego ostatniego zaginęły w sposób zagadkowy, przekazywane kolejno różnym osobom&#13;
w celu ich wydania. Sam autor manuskryptu uważał, że przywłaszczył je&#13;
sobie Oskar, co jednak ostatecznie okazało się nieprawdą3. Lompa byłby&#13;
zapewne dla Kolberga najlepszym pośrednikiem w pozyskaniu materiałów&#13;
ze Śląska, ale zmarł w 1863 roku, a z powodu podejrzeń o zawłaszczenie&#13;
rękopisu być może nie zechciałby współpracować z autorem Ludu. Ten&#13;
ostatni natomiast dysponował wspomnianymi wcześniej zapisami bajek,&#13;
które zarejestrował w Woli Rasztowskiej na Mazowszu, niewielką liczbą&#13;
melodii oraz wypisami z publikacji, jednak własnych badań na tym terenie&#13;
z opisanych już powodów nie zdołał przeprowadzić. Pojechał wprawdzie&#13;
na krótko w 1871 lub 1872 roku do Cieszyna4, gdzie spotkał się z pastorem&#13;
Leopoldem Otto i Bogumiłem Hoffem, ale wizyta ta miała jedynie pomóc&#13;
w nawiązaniu kontaktów na Śląsku, nie wiadomo natomiast, czy Kolbergowi&#13;
udało się wówczas zdobyć jakieś informacje etnograficzne. Do planowanej&#13;
1 M.P. Toeppen Aberglauben aus Masuren, mit einem Anhange, enthaltend masurische&#13;
Sagen und Märchen, Danzig 1867.&#13;
2 W. Ogrodziński „Mazury Pruskie” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Mazury Pruskie&#13;
(DWOK T. 40), s. V.&#13;
3 Rkp. Józefa Lompy odnaleziony został w roku 1959 w zbiorach Edmunda Bojanowskiego,&#13;
badacza Śląska; rękopis wydał B. Zakrzewski, zob. J. Lompa, Pieśni ludu śląskiego ze zbiorów&#13;
rękopiśmiennych Józefa Lompy, wydał, skomentował i zarysem monograficznym poprzedził&#13;
B. Zakrzewski, Wrocław 1970. Bezpodstawne oskarżenia wobec Kolberga omówił M. Gładysz&#13;
we wstępie „Śląsk” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Śląsk (DWOK T. 43), Wrocław-Poznań&#13;
1965, s. IX–XI.&#13;
4 W itinerarium Kolberg wymienił podróż do Cieszyna w 1872 roku, zob. Wykaz podróży…, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706, jednak analiza innych dokumentów może&#13;
wskazywać, że odbył tę podróż już rok wcześniej, zob. E. Millerowa Kalendarium podróży…&#13;
(DWOK T. 85/III), tam rok 1871 i 1872.&#13;
&#13;
521&#13;
&#13;
�w 1886 roku podróży także już nie doszło. Kolbergowi zależało jednak na&#13;
opracowaniu monografii tego regionu, którego odrębność wielokrotnie&#13;
podkreślał, ale był świadomy, że nie zdoła już dokończyć swego dzieła.&#13;
Bogumił Hoff twierdził, że według Kolberga to właśnie on ma pracować&#13;
nad materiałami śląskimi1. Hoff był autorem monografii Lud cieszyński,&#13;
wydanej w 1888 roku, której tom pierwszy nosił tytuł Początki Wisły i Wiślanie, i miał podobno przygotowane rękopisy obejmujące materiały etnograficzne z okolic wsi Brenna i Istebna wraz z rycinami i fotografiami2, ale&#13;
nie zostały one opublikowane.&#13;
Natomiast z zebranych przez Oskara skromnych materiałów Seweryn&#13;
Udziela zdecydował się na opracowanie tych fragmentów, które dotyczyły&#13;
Górnego Śląska3. Wybrał je najprawdopodobniej dlatego, że stanowiły one&#13;
stosunkowo jednorodną całość. Z kolei wydawcy Dzieł wszystkich przyjęli&#13;
ogólny tytuł Śląsk, jako najbardziej odpowiadający zawartości tomu obejmującego materiały dotyczące zarówno Górnego, jak i w skromnej liczbie&#13;
Dolnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego.&#13;
Pierwszą monografią wydaną w ramach edycji Dzieł wszystkich z materiałów pozostawionych w rękopisach było Pomorze (1965). Przyjęty&#13;
w tytule monografii termin miał obejmować wszystkie użyte przez Kolberga określenia. Józef Burszta, opierając się na jego notatkach, stwierdził: „Poza określeniem Kaszuby, które oznaczało znacznie szerszy niż dziś&#13;
teren, Kolberg używa różnorodnych i nieraz się pokrywających określeń:&#13;
Ziemia Pomorska, Tucholszczyzna, Ziemia Chełmińska, Michałowska, Toruńska itp. Powiśle zaś i Żuławy określa potocznie jako na nizinach”4.&#13;
Przywołane nazwy, podobnie jak w wielu innych wypadkach, świadczą&#13;
o stosowaniu przez Kolberga popularnych nazw historycznych. Sam podział&#13;
tych terenów nie był przedmiotem jego szczególnych studiów i miał chyba&#13;
raczej charakter przypadkowy. Istotna była etniczna odrębność Kaszubów&#13;
1&#13;
&#13;
L.S.K. Bogumił Hoff, „Wisła” T. 8: 1894, s. 206; autor przywołuje wypowiedzi Hoffa, między innymi tę o zachęcaniu go przez Kolberga do pracy nad monografią Śląska: „Zajmij się gorliwie opracowaniem właściwości ludu śląskiego, dotąd odłogiem leżącego, i staraj się wypełnić&#13;
tę lukę w etnograficznej literaturze naszej”.&#13;
2 Tamże.&#13;
3 O. Kolberg, Szląsk Górny. Materiały etnograficzne, z papierów pośmiertnych wydał&#13;
S. Udziela, „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” 1906, s. 140–212.&#13;
4 J. Burszta, „Pomorze” Oskara Kolberga w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. XX–XXI.&#13;
&#13;
522&#13;
&#13;
�i to ich dotyczy większość zgromadzonych przez niego materiałów. Jest&#13;
prawdopodobne, że na zainteresowanie się Kolberga Kaszubami wpływ&#13;
miała rozprawa Aleksandra Hilferdinga Ostatki Słowian na południowym&#13;
brzegu Bałtyckiego Morza1, którą Kolberg przełożył, i która została włączona w całości jako druga część wydanego w 1965 roku tomu. Naturalną&#13;
konsekwencją zamieszczenia w Pomorzu tekstu Hilferdinga jest fakt, że&#13;
monografia dotyczy także Słowińców (termin upowszechniony przez rosyjskiego badacza)2, nie wiadomo jednak, czy wymieniłby ich też Kolberg,&#13;
gdyby sam zdążył przygotować monografię.&#13;
Część pierwsza Pomorza zawiera materiały terenowe i wypisy Kolberga,&#13;
który badał te tereny w 1875 roku i odwiedził tam kilkanaście miejscowości na trasie od Torunia po Gdańsk i Sopot. Mimo że folklor muzyczny&#13;
nie jest przedmiotem niniejszego opracowania, należy zwrócić uwagę na&#13;
Kolbergowskie zapisy blisko 220 pieśni ludowych (w tym obrzędowych)&#13;
oraz kilkunastu pieśni szlacheckich i mieszczańskich. Stanowią one cenne&#13;
uzupełnienie dla materiałów Hilferdinga i zaprzeczenie dla przywołanych&#13;
przez autora Ostatków… słów: „Nigdy nie usłyszysz, aby Kaszuba śpiewał&#13;
cokolwiek”3. Pochodzą one z poświęconego Kaszubom rękopisu z 1820 roku,&#13;
którego autorem był protestancki duchowny Gottlieb Leberecht Lorek. Manuskrypt ten był często cytowany przez Hilferdinga. Ten ostatni z kolei&#13;
zamieścił w swoim opracowaniu około sześćdziesięciu pieśni bez melodii,&#13;
ale on również uważał Kaszubów za niemuzykalnych: „Pieśni – pisał –&#13;
śpiewają tylko nabożne (wyjęte z książeczek do nabożeństwa), oprócz tego&#13;
ślady piosenek dostrzegać się dają tylko w obrzędowych zaprosinach na&#13;
swadźbę […]. Ale przy innej okoliczności, prócz wesela, lud nie śpiewa. Nie&#13;
tańczy on także, w czym odróżnia się wielce od ludu wiejskiego polskiego&#13;
[…]. Dalej ku południowi, bliżej granicy narodowości wielkopolskiej, w kartuskim, a jeszcze bardziej kościerzyńskim powiecie, gdzie mowa kaszubska&#13;
miesza się z wielkopolską, lud z większą już śpiewa ochotą, ale pieśni jego&#13;
1&#13;
&#13;
A. Hilferding Остатки славян на южном берегу Балтийского Моря, Sankt-Petersburg&#13;
1862; tegoż Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza, przełożył Oskar&#13;
Kolberg, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 307–452.&#13;
2 Hilferdingowi przypisuje się jeśli nie wprowadzenie, to przynajmniej upowszechnienie&#13;
terminu „Słowińcy”. Obszerne studium tej grupy etnograficznej wraz z powołaniem na poglądy różnych autorów opracował M. Filip Od Kaszubów do Niemców. Tożsamość Słowińców&#13;
z perspektywy antropologii historii, Poznań 2021.&#13;
3 A. Hilferding Ostatki Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego Morza, przełożył&#13;
Oskar Kolberg, w: O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 344.&#13;
&#13;
523&#13;
&#13;
�są jeszcze urywkowe i uboższe treścią i śpiewnością od polskich”1. Twierdzeniu temu wydają się przeczyć zapisy Kolberga z północnej części Kaszub&#13;
(m.in. z Wielkiego Kacka), choć przyznać trzeba, że większość zarejestrowanych przez niego pieśni i tańców pochodzi z terenów południowych obszaru należącego do Kolbergowskiego Pomorza, będących obecnie częścią&#13;
województwa kujawsko-pomorskiego.&#13;
Niewielki obszar na mapie polskich terenów etnicznych został określony&#13;
przez wydawców Dzieł wszystkich jako Tarnowskie-Rzeszowskie. Tytuł&#13;
zgodny jest z planami Kolberga, który w swoich zbiorach miał też tekę&#13;
przeznaczoną dla tego właśnie regionu2, o którego wyodrębnieniu Józef&#13;
Burszta pisał: „Dla wydzielenia zaś regionu przyjmował zapewne kryteria&#13;
fizjograficzne i etniczne, nie kierując się podziałem na większe od powiatów&#13;
jednostki administracyjne. Nie brał też pod uwagę względów ściśle kulturowych […]. Łatwo zauważyć, że jest to teren wydzielony dość sztucznie.&#13;
Niewątpliwie znaczna część Tarnowskiego ciąży do Krakowskiego i kulturowo zlewa się z nim całkowicie. Rzeszowskie natomiast stanowi wyraźny&#13;
obszar przejściowy do terenów wschodnich, polsko-ruskich i ruskich”3. Po&#13;
raz pierwszy materiały Kolberga z tego regionu wydał Seweryn Udziela&#13;
w 1910 roku4, jednak wykorzystał on jedynie zapisy z teki Tarnów-Rzeszów, podczas gdy źródła do tej monografii były już wówczas rozproszone&#13;
w kilku innych zespołach rękopiśmiennych.&#13;
W materiałach Kolberga najlepiej udokumentowana została kultura&#13;
ludowa regionów etnicznie polskich oraz wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Ale przedmiotem zainteresowań badacza były obszary całej Słowiańszczyzny, także południowej i zachodniej (Łużyce, Czechy i Słowacja,&#13;
Słowenia oraz Chorwacja). W roku 1857 odbył podróż na południe, której&#13;
czasu trwania i przebiegu nie udało się dokładnie ustalić. Z zachowanych&#13;
dokumentów wynika, że nie mogła ona być dłuższa niż kilka tygodni. Sam&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 353–354.&#13;
Teka Tarnów-Rzeszów znajduje się w zespole rękopisów należących do Arch. PTL&#13;
i oznaczona jest numerem 15.&#13;
3 J. Burszta, „Tarnowskie-Rzeszowskie” Oskara Kolberga w: Tarnowskie-Rzeszowskie&#13;
(DWOK T. 48), s. VIII.&#13;
4 O. Kolberg Tarnów-Rzeszów. Materiały etnograficzne, wydał S. Udziela, „Materiały&#13;
Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne” T. 11: 1910, s. 116–323.&#13;
2&#13;
&#13;
524&#13;
&#13;
�Kolberg pisał: „W Lublanie (Lajbach), Trieście i Wenecji zbyt krótko bawiłem, zbyt świeżo je opuściłem, ażebym o muzykalności tych stron dokładne&#13;
dać już mógł wyobrażenie”1. Natomiast w późniejszych dokumentach oraz&#13;
w liście do młodego wówczas badacza Słowiańszczyzny Friedricha Salomona Kraussa (1859–1938) znajdujemy też wzmianki o pobycie Kolberga&#13;
w Zagrzebiu i Primoriu2. Trudno jednak precyzyjnie określić czas jego pobytu w Słowenii i Chorwacji, z pewnością jednak był on zbyt krótki, aby&#13;
przeprowadzić tam gruntowniejsze badania. Wiadomo natomiast, że podczas podróży Kolberg zatrzymał się w Wiedniu i bardzo prawdopodobne,&#13;
że tam właśnie w zbiorach bibliotecznych, a nie w terenie, pozyskał wiele&#13;
informacji. W pozostawionych przez Kolberga rękopisach i drukach, które&#13;
opublikowane zostały współcześnie w tomie Słowiańszczyzna południowa3, znalazły się głównie pieśni i melodie, pochodzące zarówno z literatury jak i z badań własnych, oraz materiały dotyczące muzyki ludowej,&#13;
a wśród nich teksty, w których badacz wspomniał o historii kształtowania&#13;
się świadomości narodowej Serbów i Słoweńców4. W dorobku Kolberga dotyczącym Słowiańszczyzny południowej niewątpliwie na uwagę zasługuje&#13;
obszerne studium etnograficzne Obrazy Słowiańszczyzny południowej&#13;
publikowane w „Gazecie Polskiej” w latach 1871–18725, a więc w okresie,&#13;
gdy realizował już on cykl monografii regionalnych i „na ich marginesie&#13;
pragnął zainteresować społeczeństwo polskie sytuacją etniczną i kulturą&#13;
południowych pobratymców”6. Jak pisał współczesny serbski badacz, Nicola Pavković, „Oskar Kolberg w Obrazach… przedstawił polskiemu czytelnikowi rozległą mozaikę narodowościową począwszy od Triestu i Boki&#13;
1 O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń d. 11 września 1857 w: tegoż Pisma muzyczne&#13;
cz. II (DWOK T. 62), s. 363; pierwodruk: „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26, s. 205.&#13;
2 Brulion listu Kolberga do F.S. Kraussa, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 361.&#13;
3 O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III. Słowiańszczyzna południowa cz. III (DWOK T. 59/III).&#13;
4 Mowa o tekście Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych, rkp. Kolberga, Arch.&#13;
PTL, teka 39, sygn. 1344, k. 20–21 i artykule Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian&#13;
południowych, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 193–196 (rękopis nie zachował się); zob. O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 586–591 i 563–567; przedruk: tegoż Materiały do&#13;
etnografii Słowian… cz. III (DWOK T. 59/III), s. 287–291 (tam bez pieśni) i s. 291–296.&#13;
5 O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny Południowej w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK&#13;
T. 63), s. 26–258; pierwodruk: „Gazeta Polska” 1871, nr 77–87; 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110,&#13;
133–136, 176–179.&#13;
6 J. Burszta „Studia, rozprawy i artykuły” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg, Studia, rozprawy..., s. XVII.&#13;
&#13;
525&#13;
&#13;
�Kotorskiej od zachodu i południa aż do Banatu na wschodzie. Z wyjątkiem&#13;
Słoweńców, większość przedstawionych przez niego grup etnicznych łączył wspólny język, którzy jedni nazywali serbskim, inni chorwackim”1.&#13;
Kolberg wymienił tam szereg grup etnicznych, podał krótkie charakterystyki ich cech fizycznych, opisy obrzędów, zwyczajów, informacje o ubiorze,&#13;
wzmianki o językach oraz niewielką liczbę pieśni z zapisami nutowymi,&#13;
które stanowią jedynie uzupełnienie pozostałych materiałów. Jego studium&#13;
ma charakter kompilacyjny i oparte jest na publikacjach historyczno-etnograficznych, do których w dużej części dotarł prawdopodobnie już podczas&#13;
swojej podróży.&#13;
Obszar Słowiańszczyzny zachodniej poza Polską to tereny, na których&#13;
Kolberg badań nie prowadził. Nie licząc jego nauczyciela muzyki w czasach wczesnej młodości, Vettera, nie miał on żadnych bezpośrednich&#13;
kontaktów z Łużycami i Łużyczanami. W swoim archiwum zgromadził&#13;
jednak pewien zasób materiałów dotyczących tego terenu 2. Są to przekłady i wypisy ze zbioru Smolerja Pjesnički hornych a delnych Łužiskich&#13;
Serbow, własne notatki językowe i bibliograficzne oraz najcenniejszy&#13;
zespół kilkunastu rękopisów z lat 1826–1827 (liczących razem 87 kart)&#13;
związanych z pobytem na Łużycach wspominanego już slawisty Andrzeja&#13;
Kucharskiego. Skromny z kolei dorobek w zakresie badań nad kulturą ludową Czech i Słowacji, na który składają się jedynie artykuły dotyczące&#13;
pieśni 3, jest wynikiem nie tylko ograniczonego kontaktu Kolberga z tymi&#13;
terenami. Powstały one w okresie, gdy głównie melodia była przedmiotem jego badań w celu „oznaczenia i wykazania charakteru muzyki&#13;
słowiańskiej” 4. W miarę upływu czasu coraz bardziej koncentrował się&#13;
na badaniach nad całą w jego rozumieniu kulturą ludową dawnej Rzeczypospolitej, ze szczególnym uwzględnieniem jej terenów wschodnich.&#13;
Ale muzyka, od której rozpoczął swoją zbieracką działalność, w dalszym&#13;
1 N. Pavković Serbski lud w opisach Słowian południowych Oskara Kolberga, w: Ja daję&#13;
właśnie materiał…, s. 213.&#13;
2 Zob. O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. I. Łużyce (DWOK T. 59/I).&#13;
3 O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284; przedruk:&#13;
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym… (DWOK T. 67/I, s. 373– 401). O melodiach słowackich Kolberg wypowiadał się w artykule Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–505; przedruk: Pisma muzyczne..., s. 583–586.&#13;
4 A.J.S. [A.J. Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”1841, T. 1,&#13;
s. 163.&#13;
&#13;
526&#13;
&#13;
�ciągu pozostawała przedmiotem jego studiów i wielkiej pasji, o czym pod&#13;
koniec życia pisał:&#13;
[…] nakazuje mi to moja muzykalna natura, która mnie do tej sztuki ciągnęła,&#13;
jak szewca do kopyta, a której się podobno już do końca życia pozbyć nie będę&#13;
mógł1.&#13;
&#13;
Podsumowanie&#13;
Kiedy Kolberg w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia zdecydował się na przedstawienie obrazu kultury ludowej z terenów całej&#13;
przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, miał już za sobą wiele lat doświadczeń&#13;
terenowca, jedynego na tak ogromną skalę badacza muzyki ludowej. Jego&#13;
pierwsze, spontaniczne piesze wycieczki w okolice Warszawy szybko musiały przekształcić się w zaplanowane podróże etnograficzne. Wymuszały&#13;
to panujące wówczas warunki polityczne, ograniczające swobodne przemieszczanie się nie tylko między zaborami, ale też w samym Królestwie.&#13;
Stosunki społeczne z kolei powodowały oczywistą trudność w dotarciu&#13;
do nieufnego chłopstwa. Kolberg odbywał więc swoje podróże do określonych miejscowości, w których mógł skorzystać z gościnności osób zaprzyjaźnionych, znajomych bądź ich rodzin. Dzięki pośrednictwu swoich&#13;
gospodarzy miał ułatwiony kontakt z miejscowymi informatorami. Stacjonowanie w poleconych domach pozwalało mu także na ograniczenie wydatków na podróże, które przez wiele lat pochodziły z jego prywatnych&#13;
środków. W planowanych przez Oskara wyprawach dużą rolę odgrywały&#13;
więc względy praktyczne, których również według współczesnych badaczy&#13;
nie należy lekceważyć, ale które powodowały jednocześnie pewne niedogodności. .&#13;
Wybór miejscowości, do których podążał Kolberg, z czasem nazwanych&#13;
przez niego stacjami badawczymi, nie był dowolny, lecz uwarunkowany&#13;
właśnie możliwością skorzystania z czyjejś gościny. Ze swojej stacji mógł docierać, niejednokrotnie pieszo, do innych pobliskich wiosek, ale liczba tych&#13;
wypraw była w danym regionie ograniczona. Mimo to na wielu obszarach&#13;
1 Brulion listu Kolberga do F.S. Kraussa z 10 XII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 392.&#13;
&#13;
527&#13;
&#13;
�udało mu się stworzyć rodzaj „siatki” punktów badawczych, z których materiały stawały się później reprezentatywne dla opisu całego regionu.&#13;
Jak wspomniano informatorzy Kolberga pozyskiwani byli często dzięki&#13;
pośrednictwu goszczących go osób. Była to więc zwykle przywoływana&#13;
do dworu miejscowa służba, zatem sporządzone przez badacza zapisy bywały często relacją z opisywanych zwyczajów i obrzędów, odtworzoną we&#13;
dworze, a nie wynikiem jego bezpośredniego uczestnictwa w konkretnych&#13;
wydarzeniach związanych z życiem wsi. Ale tak zorganizowane badania&#13;
stawały się niekiedy jedynym sposobem na uzyskanie jakichkolwiek informacji od nieufnej i podejrzliwej ludności wiejskiej. Nie można jednak&#13;
pominąć bezpośrednich kontaktów Kolberga z informatorami, jak choćby&#13;
te na halach górskich, czy wspominane przez niego wizyty „w brudnej izbie,&#13;
przy obawie o własną skórę”1, które pozwalają mówić o badaniach stricte&#13;
terenowych.&#13;
Podczas pracy w terenie badacz rzadko zapisywał nazwiska śpiewaków,&#13;
grajków, opowiadaczy, co przełożyło się (poza nielicznymi wyjątkami) na&#13;
brak takich wzmianek w monografiach. Pomijanie tych informacji nie było&#13;
wówczas niczym niezwykłym. Informatorów traktował, zgodnie z duchem&#13;
epoki, jako anonimowych twórców i odtwórców folkloru, widział w nich&#13;
przedstawicieli ludu, zbiorowego nosiciela tradycji. Nie datował też zazwyczaj swoich zapisów, natomiast dużą wagę przywiązywał do not lokalizacyjnych. W druku wykazują one czasem odstępstwa od zanotowanych&#13;
w rękopisach, wynikające przede wszystkim z różnic między miejscem pochodzenia zapisu a miejscem jego sporządzenia, skorygowanym na przykład na etapie prac redakcyjnych. Zachowane rękopisy wskazują, że nie&#13;
stosował też żadnych kwestionariuszy, lecz zapisywał informacje ad hoc.&#13;
Jedynie kontaktując się korespondencyjnie ze swoimi współpracownikami&#13;
(z Przybysławskim na Pokuciu czy Korbasińskim na Mazowszu2), przesyłał&#13;
konkretne pytania.&#13;
Współpracowników, którzy nadsyłaliby materiały do monografii poszczególnych regionów, badacz zamierzał pozyskać poprzez publikację listu&#13;
otwartego w „Bibliotece Warszawskiej”. Jednak cel ten został osiągnięty&#13;
1&#13;
&#13;
To wspomnienie Kolberga było już obszerniej cytowane przy opisie jego badań terenowych, zob. list Kolberga do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 74.&#13;
2 Materiały dostarczane przez Przybysławskiego i Korbasińskiego zostały omówione wcześ­&#13;
niej przy opisie monografii Pokucia i Mazowsza.&#13;
&#13;
528&#13;
&#13;
�głównie dzięki podróżom do stacji badawczych. Współpracownikami,&#13;
a częściej współpracowniczkami stawały się żony i córki gospodarzy, ale&#13;
także miejscowi miłośnicy folkloru. To oni pomagali często w gromadzeniu&#13;
materiałów, a po wyjeździe Kolberga nadal nadsyłali potrzebne do monografii informacje i uzupełnienia. W znacznym więc stopniu zrealizowali cel,&#13;
który badacz chciał osiągnąć, zamieszczając w czasopiśmie list zawierający&#13;
jego program badań całej kultury ludowej.&#13;
Już podczas najwcześniejszych podróży etnograficznych Kolberg zwrócił&#13;
uwagę na inne, poza folklorem muzycznym, aspekty kultury oraz fakt, że&#13;
zapisywana przez niego pieśń osadzona jest w konkretnej sytuacji wykonawczej, na przykład towarzyszy obrzędowi. Wkrótce więc także obrzędy&#13;
i zwyczaje, a z czasem wierzenia oraz elementy kultury materialnej stały&#13;
się przedmiotem jego zainteresowań. Ale publikując w 1865 roku Sandomierskie, w którym pisał o nowej koncepcji wydania swoich materiałów&#13;
„prowicjami, to jest oddzielnemi cząstkami w sobie zamkniętemi, bo zawierającemi wszystkie w tych prowincjach zebrane pieśni, obrzędy i muzykę” 1,&#13;
dysponował jeszcze głównie zapisami folkloru muzycznego, zgodnie zresztą&#13;
z cytowaną wypowiedzią. W dalszej jej części wskazywał jednak na konieczność zgromadzenia także innych informacji2.&#13;
Kolberg włączał więc kolejne elementy opisu etnograficznego do następnych monografii, posiłkując się często materiałami współpracowników&#13;
i odpisami z publikacji, ze świadomością, że zebranie przez niego pełnej&#13;
dokumentacji przekracza siły i możliwości jednego człowieka. W Kujawach, w których obok folkloru muzycznego znalazło się ponad czterdzieści&#13;
opowieści ludowych, zamieścił obszerniejszy już znacznie opis kraju i ludu,&#13;
ale dopiero zawartość Krakowskiego uznać można za w pełni zgodną z zastosowanym tytułem Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania,&#13;
przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Temu niewielkiemu obszarowi poświęcił jedną z obszerniejszych publikacji. Bogato&#13;
udokumentowana została też kultura Wielkopolski, choć obszar, którego&#13;
dotyczy siedmiotomowe opracowanie, był nieporównywalnie większy,&#13;
obejmował bowiem, jak zresztą wskazywał tytuł, całe Wielkie Księstwo&#13;
Poznańskie.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6.&#13;
Chodzi o cytowany już wcześniej fragment wstępu do Sandomierskiego: „By obraz uczynić kompletnym, należałoby dołączyć doń…”, tamże, s. 7–8.&#13;
2&#13;
&#13;
529&#13;
&#13;
�Kolejne monografie były już ograniczone objętościowo, ale też terytorialnie. Wydawane później Lubelskie, Kieleckie i Radomskie prezentowały jednak stosunkowo jednorodny układ treści i zawartość materiałową&#13;
odpowiadającą tytułowi. Podobny układ miało mieć również Kaliskie, ale&#13;
Kolbergowi udało się wydać tylko pierwszą część. Dla Łęczyckiego przeznaczył już tylko jeden wolumin.&#13;
Ogrom dokumentacji zgromadzonej (choć ostatecznie tylko częściowo&#13;
wydanej) dla terenów Mazowsza i bogate materiały etnograficzne z Pokucia&#13;
znalazły odzwierciedlenie w kolejnych obszernych monografiach wydanych w ramach Obrazów etnograficznych. W przypadku edycji Mazowsza&#13;
niebagatelne znaczenie miało też finansowe wsparcie Kasy im. Józefa Mianowskiego, która mimo problemów z cenzurą i nie bez licznych ponagleń&#13;
ze strony Kolberga sfinansowała jednak druk publikacji. Natomiast obfite materiały dotyczące różnych obszarów ukraińskich udało mu się, poza&#13;
wspomnianym Pokuciem, wydać już tylko w części w tomach Chełmskie&#13;
i Przemyskie, których opracowanie zakończono już po jego śmierci.&#13;
Jak można wnosić z przeprowadzonej wcześniej analizy poszczególnych&#13;
monografii, zawartość materiałów etnograficznych różniła się w poszczególnych publikacjach. W opisach kraju Kolberg wyliczał ważniejsze miejscowości wraz z krótkimi wzmiankami dotyczącymi ich historii, ale jeszcze&#13;
w Kujawach takich informacji brak, a zamiast nich można odnaleźć tam&#13;
między innymi charakterystykę gleb. Natomiast w Krakowskiem rozdział&#13;
ten dotyczy praktycznie tylko samej stolicy tego niewielkiego Kolbergowskiego regionu i zawiera, poza opisami historycznymi i geograficznymi,&#13;
podania, legendy i przysłowia związane z miastem. Także później, w monografiach ukształtowanych już według stałego schematu, zamieszczane&#13;
tam wiadomości mają różnorodny charakter, na przykład w Kieleckiem&#13;
znalazły się informacje o złożach naturalnych, a w Poznańskiem, podobnie&#13;
jak w Krakowskiem – podania i legendy lub wzmianki o nich. W rozdziałach „Lud” Kolberg starał się scharakteryzować cechy fizyczne oraz cechy&#13;
charakteru, zwracał uwagę na wady i zalety mieszkańców regionu, ale włączył tu także zagadnienia z zakresu kultury społecznej (stosunki społeczne,&#13;
status materialny), a przede wszystkim opis kultury materialnej (ubiór, żywność, chaty, zagrody, sprzęty, naczynia, zajęcia gospodarskie, rzemieślnicze,&#13;
służba we dworach). W tej części poza opisem rdzennych mieszkańców&#13;
wspominał też o innych grupach, na przykład narodowościowych czy wyznaniowych, zamieszkujących dany region.&#13;
530&#13;
&#13;
�Opisy zwyczajów i obrzędów także nie od razu były stałym elementem&#13;
w edycji Ludu. W pierwszej monografii (Sandomierskie) brak w ogóle rozdziału „Zwyczaje”, natomiast po „Obrzędach” (zawierających jedynie opis&#13;
wesel) Kolberg poświęcił odrębny rozdział sobótce, definiując ją jako jeden&#13;
z „najdawniejszych obrzędów” i „zwyczaj”1 jednocześnie. W następnych&#13;
monografiach zamieszczał już rozdział „Zwyczaje” (a wśród nich sobótkę)&#13;
zawsze przed „Obrzędami”. Jednak jeszcze w Kujawach opis zwyczajów&#13;
był dość ubogi i dopiero w Krakowskiem ułożony był w porządku kalendarzowym, począwszy od Wigilii Bożego Narodzenia. Osobny rozdział&#13;
poświęcony był obyczajom żniwnym, które w różnych regionach miały&#13;
różne nazwy (żniwa, wyżynek, wieniec, okrężne) i które Kolberg wyraźnie odróżniał od zwyczajów dorocznych i obrzędów rodzinnych. Te ostatnie (wesela, chrzciny i pogrzeby) od początku stanowiły jeden z najważniejszych rozdziałów Ludu, przy czym opisów chrzcin i pogrzebów jest&#13;
znacznie mniej niż opisów wesel. Wesela odgrywały specjalną rolę w życiu&#13;
mieszkańców wsi i były znacznie bogatsze w różnorodne elementy obrzędu. Dlatego opisów wesel znajdziemy w poszczególnych monografiach&#13;
od kilku do kilkunastu, co daje sumę stu szesnastu we wszystkich tomach&#13;
Ludu i Obrazów etnograficznych, włączając w to Przemyskie. Podobnie&#13;
jak w obrzędy polne, wesela były przedmiotem zainteresowań Kolberga&#13;
na długo przed podjęciem edycji monografii. Z początku uwagę badacza&#13;
zwracały głównie pieśni i melodie im towarzyszące. Jednak z czasem opisy&#13;
obrazowały przebieg całej uroczystości, począwszy od swatania młodych&#13;
i zaręczyn po ostatni dzień wesela, przenosiny młodej do domu małżonka&#13;
i wywód (błogosławieństwo w kościele) nowo zaślubionej. Nie brak też&#13;
informacji wykraczających poza sferę obrzędową. Dotyczą one na przykład&#13;
kosztów wesela, wysokości posagu lub przyszłego statusu młodych i ich&#13;
rodziców po zaślubinach.&#13;
Zebrane przez badacza materiały dotyczące sfery wierzeniowej obejmują szeroki zakres zagadnień, takich jak przesądy, gusła, wróżby, ludowa&#13;
wizja żywiołów, wyobrażenia o istotach nadprzyrodzonych, początku świata, o zwierzętach, roślinach, chorobach, wiedzę o lekach itd. Już w Sandomierskiem w „Przypisach” Kolberg zamieścił krótki podrozdział: „Przesądy, gusła, zabobony”, a w Kujawach zagadnienia te omówił dość skąpo&#13;
w opisie „Ludu”. Natomiast w następnych monografiach obowiązywał już&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 108.&#13;
&#13;
531&#13;
&#13;
�zwykle tytuł „Świat nadzmysłowy”, a materiały dotyczące tej tematyki&#13;
były niekiedy na tyle bogate, że przeznaczony był dla nich oddzielny tom&#13;
(Krakowskie, Poznańskie i niewydany za życia Kolberga wolumin Mazowsza).&#13;
Zawarte w monografiach materiały etnograficzne są zróżnicowane źródłowo i chronologicznie. Część z nich stanowią zapisy własne Kolberga,&#13;
w tym rękopisy terenowe, zawierające głównie opisy obrzędów, strojów,&#13;
sprzętów i notatki językowe, ale także liczne rysunki i szkice, sporządzone&#13;
podczas podróży odbytych niekiedy wiele lat wcześniej niż wydane drukiem tomy. Ich uzupełnieniem są materiały nadsyłane bądź przekazane&#13;
przez osoby trzecie. Składały się na nie zarówno drobne wzmianki lub zapisy jednej zaledwie lub kilku pieśni, jak i obszerne opracowania dotyczące&#13;
określonego zagadnienia, a nawet niewielkie prace monograficzne dotyczące jakiegoś obszaru. Kolberg przed drukiem dokonywał w nich niekiedy&#13;
drobnych zmian redakcyjnych, pomijał niezwiązane z tematem fragmenty,&#13;
bądź uzupełniał własnymi informacjami zdobytymi w czasie badań. Równolegle z tymi pracami badacz prowadził kwerendy biblioteczne i zapoznawał się z najróżniejszego rodzaju publikacjami, zarówno dawnymi, jak&#13;
i jemu współczesnymi. Dla not bibliograficznych przeznaczył odrębną tekę,&#13;
ale znaleźć je można także wśród materiałów regionalnych razem z odpisami z literatury i fragmentami czasopism czy kalendarzy. Wykorzystane&#13;
prace naukowe i popularne pochodzą głównie z XIX wieku, ale nie brak też&#13;
cytatów i odwołań do publikacji znacznie starszych, sięgających XVI wieku.&#13;
Dodać też trzeba, że Kolberg ogromną wagę przywiązywał do materiału&#13;
ilustracyjnego, którego wartość dokumentacyjną bardzo cenił. Z czasem&#13;
ograniczał jednak liczbę rycin w kolejnych tomach ze względu na wysokie&#13;
koszty ich druku.&#13;
Zawartość monografii była poddawana ocenie jeszcze za życia autora.&#13;
Wspomniano już recenzentów poszczególnych tomów: Smoleńskiego, Karłowicza, Łopacińskiego oraz Frankę i Neymanna. Największym krytykiem&#13;
dzieła Kolberga był jednak historyk literatury i etnograf, Henryk Biegel­&#13;
eisen. W 1886 roku zamieścił w „Bibliotece Warszawskiej” recenzję wszystkich wydanych do tego czasu serii Ludu1. Dość szczegółowo opisał zawartość poszczególnych monografii, zwrócił uwagę na stopniową ewolucję&#13;
1 H. Biegeleisen [Recenzja] w: Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne, „Biblioteka Warszawska” 1886, T. 4, s. 431–441.&#13;
&#13;
532&#13;
&#13;
�wydawnictwa i pozytywnie ocenił opisy obrzędów weselnych i ubiorów.&#13;
Zarzucił natomiast publikacjom, że „Wiadomość podana przelotnie w jakiejś niesumiennej gazecie stoi tu na równi z wynikami długoletnich badań&#13;
i obserwacji najlepszych znawców ludu”1, na co Kolberg odpowiadał:&#13;
Przytaczamy te zestawienia dlatego, że niemal w każdej, choćby najlichszej broszurze może się znaleźć dla etnografa lub uprawiacza innej gałęzi wiedzy ziarno&#13;
zdrowe i wielce pożyteczne, byle je tylko chciał i umiał tam odszukać2.&#13;
&#13;
Biegeleisen ostatecznie uznał, że: „[...] plon i zakres pracy Kolberga zyskał na wielostronności; ale do wszechstronnego objęcia i poznania ludu&#13;
jeszcze daleko”3. Wysnuł ten wniosek, porównując zawartość monografii&#13;
z kwestionariuszem Romana Zawilińskiego, choć i temu ostatniemu zarzucił zbyt małe zainteresowanie „stroną ekonomiczną i socjalną wsi”4. Warto&#13;
jednak wspomnieć, że instrukcje Zawilińskiego ukazały się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych5, po opublikowaniu osiemnastu woluminów Ludu&#13;
i czterech tomów Obrazów etnograficznych. Kolberg natomiast rozpoczynał wydawanie monografii ponad dwadzieścia lat wcześniej, nie dysponując praktycznie żadnym wzorcem i opierając się na własnym programie&#13;
przedstawionym w liście otwartym, którego inspiracją mógł być memoriał&#13;
Hugona Kołłątaja.&#13;
Kwestię braku jakiegokolwiek wzorca poruszył recenzent dzieła Kolberga, Ludwik Krzywicki, któremu w Ludzie i Obrazach etnograficznych&#13;
również nie spodobały się liczne wypisy z literatury oraz brak „antropologii&#13;
duchowej lub raczej artystycznej”. Krzywicki pisał jednak: „Kolberg zabrał&#13;
się do ludoznawstwa nie z celem z góry powziętym, lecz był wciągany zwolna różnemi okolicznościami, bez odpowiedniego przygotowania naukowo-zawodowego. Dzisiaj brak takich studiów przedwstępnych daje się mniej&#13;
odczuć, niż dawniej. Liczne kwestionariusze, wypracowane przez najlepsze&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 437.&#13;
Rkp. Kolberga w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 12–18 (druga wersja: tamże:&#13;
k. 20–21) opublikowany jako Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg&#13;
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 395.&#13;
3 H. Biegeleisen [Recenzja]…, s. 434.&#13;
4 Tamże.&#13;
5 R. Zawiliński opublikował broszurę Wskazówki do zbierania właściwości ludowych,&#13;
wydaną w Krakowie w 1886 roku, a następnie artykuł O sposobie gromadzenia materiałów&#13;
etnograficznych, „Wisła” 1887, T. 1, s. 3–8, 43–48, 83–86 i 123–126.&#13;
2&#13;
&#13;
533&#13;
&#13;
�siły naukowe w tym lub innym języku, od razu stawiają zbieracza na właściwym gruncie i powstrzymują go od manowców”1.&#13;
Nie można jednak pominąć wkładu samego Kolberga w wypracowanie&#13;
metodologii kształtującej się etnografii. Przyjęty przez niego wewnętrzny&#13;
układ monografii, złożony ze stałych rozdziałów zawierających opis kraju,&#13;
zwyczajów i obrzędów, pieśni powszechne z balladami, pieśni szlacheckie,&#13;
tańce, wierzenia, bajki oraz inne teksty ludowej literatury, opis gier i materiały dotyczące języka, spowodował, że mówić można o wykreowaniu przez&#13;
niego modelu monografii regionalnej.&#13;
Józef Burszta, analizując rożne modele monografii etnograficznej, wyróżnił model tradycyjny (antykwaryczny), złożony z elementarnych opisów&#13;
poszczególnych dziedzin kultury, bez podejmowania prób ich interpretacji2.&#13;
Odpowiada mu typ monografii prezentowany w Ludzie i w Obrazach etnograficznych, których wartość polega na uporządkowaniu „materiału źródłowego do dalszych badań typu już systematycznego czy syntetycznego”3.&#13;
Taki był zresztą cel autora, zgodny z jego poglądami na temat swojej roli&#13;
w kształtującej się wówczas etnografii. W 1865 roku pisał:&#13;
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu&#13;
swego świadomą; potrzeba do niej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc&#13;
i moja praca niczym jeszcze prawie innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków&#13;
przejść będzie mogło4.&#13;
&#13;
Stanowisko takie prezentował także w latach późniejszych, gdy jego koncepcja co do sposobu wydawania Ludu była już w pełni ukształtowana.&#13;
W roku 1886 w trakcie dyskusji nad tekstami pieśni ludowych stwierdził:&#13;
Przedmiot, którym ja się zajmuję, jest dopiero początkiem i niejako wstępem do&#13;
tego, co ma być stworzonym [...]. Ja daję właśnie materiał do tych wszystkich&#13;
prac i mam go dużo jeszcze w tece”5.&#13;
1&#13;
&#13;
L. Krzywicki Oskar Kolberg, „Prawda” R. 10: 1890, nr 24, s. 279.&#13;
J. Burszta Dwa modele etnograficznej monografii wsi, „Lud” 1969, T. 53, s. 147–163.&#13;
3 Tamże, s. 161–162.&#13;
4 List O. Kolberga do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 116.&#13;
5 O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego pt. „Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej?”, „Archiwum do Dziejów Literatury&#13;
2&#13;
&#13;
534&#13;
&#13;
�Układ i zawartość materiałów publikowanych w Ludzie i Obrazach…&#13;
wpłynęły bez wątpienia na prace innych autorów współpracujących z Akademią Umiejętności i wydawanych w jej organie – „Zbiorze Wiadomości&#13;
do Antropologii Krajowej”. Przygotowane były według wymogów obowiązujących wówczas w kręgu Sekcji Etnologicznej, której Kolberg był przewodniczącym. Wymienić tu można artykuły wspomnianego już księdza&#13;
Władysława Siarkowskiego, ale także Aleksandra Petrowa1, Stanisława&#13;
Ciszewskiego2, Seweryna Udzieli3 i innych. Elżbieta Jaworska stwierdziła&#13;
wręcz, że od samego początku działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej (w ramach której działała Sekcja Etnologiczna) odzwierciedlała&#13;
Kolbergowską koncepcję gromadzenia i wydawania materiałów i że to ona&#13;
zdecydowała o typie badań dominującym w drugiej połowie XIX wieku&#13;
i poglądach ludoznawców na rolę etnografii4.&#13;
Publikacje Kolberga wyróżniała spośród prac innych badaczy ogromna&#13;
liczba zapisów nutowych, zgodnie z głównym nurtem jego zainteresowań.&#13;
Folklor muzyczny stanowił bowiem w jego rozumieniu element etnografii,&#13;
a dopiero z czasem stał się przedmiotem badań nowej dyscypliny – etnomuzykologii. Duża liczba pieśni w monografiach sprowokowała Ludwika&#13;
Stommę do sformułowania przesadnego twierdzenia, że „[…] 80% tekstu&#13;
zajmują antologie radosnych śpiewek, nieraz z nutami”5, przy czym słowo&#13;
„nieraz” należałoby zastąpić terminem „zwykle” lub „często”. Tylko częściowo można też zgodzić się ze zdaniem Stommy na temat braku wiadomości&#13;
o stosunkach społecznych w Ludzie i w Obrazach etnograficznych, gdyż&#13;
jak z powyższych analiz monografii wynika, problemy te były podejmowane w stopniu, w jakim stawały się przedmiotem badań kształtującej się dopiero nauki. W czasach, gdy Kolberg rozpoczynał swoją działalność, a także&#13;
jeszcze długo później, zagadnienia te nie wchodziły w zakres ludoznawstwa.&#13;
i Oświaty w Polsce”, T. 5, Kraków 1886, s. 162–164; przedruk: Tegoż Studia, rozprawy i artykuły..., s. 416–418.&#13;
1 A. Petrow Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni,&#13;
przysłowia, zagadki itp., „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. II: 1878, s. 3–182.&#13;
2 S. Ciszewski Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w pow. olkuskim, ,„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. X: 1886, s. 187–336, t. 11, s. 1–129.&#13;
3 S. Udziela Materiały etnograficzne z miasta Ropczyc i okolicy, „Zbiór Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej” T. X: 1886, s. 75–156.&#13;
4 E . Jaworska, Działalność Komisji Antropologicznej AU, w: Dzieje folklorystyki polskiej&#13;
1864–1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 147–148.&#13;
5 L. Stomma Polskie złudzenie narodowe, Poznań 2006, s. 57.&#13;
&#13;
535&#13;
&#13;
�Sprawami społecznymi wsi zaczęto interesować się dopiero w dobie pozytywizmu, ale i wówczas wykraczały one poza krąg zainteresowań kształtującej się jeszcze etnografii. Jednak uważna lektura fragmentów dotyczących&#13;
pożywienia (w tym potraw weselnych), ubiorów i wnętrza chaty pokazuje&#13;
wyraźnie bardzo niski status materialny mieszkańców wsi. Natomiast zapisane w rękopisach, a nie zawsze opublikowane przez Kolberga pieśni wcale&#13;
nie ukazują jedynie wsi „spokojnej i wesołej”. Teksty o biedzie, sierotach,&#13;
żonach pobitych przez męża, synowych dręczonych przez teściową, o synach zaciągniętych do carskiego wojska i poległych, czy wreszcie pieśni&#13;
odnoszące się do innych narodowości i wyznań, w tym wyraźnie antysemickie, znaleźć można w każdej prawie monografii oraz w rękopisach.&#13;
Poza wspomnianym Józefem Bursztą czy Mieczysławem Optołowiczem&#13;
także wielu innych badaczy XX i XXI wieku doceniło wartość prac Kolberga. Jerzy Damrosz określił Lud jako „niewyczerpane źródło wiedzy o kulturze polskiej i jej korzeniach regionalno-ludowych”1. Ten sam autor zwrócił&#13;
uwagę na problem regionalizacji ziem Rzeczypospolitej, który choć nie był&#13;
bezpośrednim przedmiotem analiz Kolberga, musiał zostać przez niego podjęty. Monografie dokumentują bowiem kulturę określonego ich tytułami&#13;
terenu, który uznajemy za wyznaczony przez Kolberga region etnograficzny. Zasięgi terytorialne tych regionów są bardzo różne, gdyż monografie&#13;
obejmują zarówno stosunkowo niewielkie tereny, zasadniczo pokrywające&#13;
się z obszarem jednego lub dwóch powiatów, jak i ogromne makroregiony.&#13;
Wyodrębnione one zostały według różnych kryteriów: administracyjnego, historycznego, geograficznego i etnograficznego. Podział ten „[…] choć&#13;
bardzo prowizoryczny z naszego punktu widzenia – pisał Jerzy Damrosz&#13;
– był wówczas pierwszą w nauce polskiej próbą usystematyzowania przestrzennego polskiej kultury ludowej w dawnych granicach państwowych”2,&#13;
a w dalszej części swej wypowiedzi dodawał, że „[…] wprowadzenie przez&#13;
Kolberga różnych kryteriów wydzielania regionów, w tym kryterium geograficznego, na tak wielką skalę, było niewątpliwie novum w naszej etnografii”3. I choć regionalizacja zastosowana przez autora Ludu i Obrazów&#13;
etnograficznych oparta była najczęściej na podziałach administracyjnych,&#13;
geograficznych i historycznych, to kryterium etnograficzne było dla niego&#13;
1&#13;
&#13;
J. Damrosz, Ojczyzna i jej regiony (region, regionalizm, edukacja lokalno-regionalna&#13;
i etniczna), Płock-Warszawa 2007, s. 143.&#13;
2 Tamże, s. 138.&#13;
3 Tamże, s. 139.&#13;
&#13;
536&#13;
&#13;
�niezwykle istotne. Za jedne z najważniejszych cech regionalnych uważał&#13;
dialekt i ubiór, a także cechy fizyczne i psychiczne ludu, co stanowiło specyfikę ówczesnej etnografii, oraz obrzędy, pieśni i inne gatunki folkloru,&#13;
wierzenia, muzykę i tańce. Zdawał też sobie sprawę z faktu, że zjawisk&#13;
kulturowych nie można zamknąć w ściśle określonych granicach. Zasługa&#13;
Kolberga polega więc na samym wprowadzeniu materiału etnograficznego&#13;
jako czynnika równie istotnego w dziedzinie regionalizacji i świadczącego&#13;
o odmienności regionu oraz na próbie przestrzennego uporządkowania różnych aspektów kultury. Opisując konkretny region, Kolberg koncentrował&#13;
się na dokumentowaniu kultury rdzennych mieszkańców danego terytorium, dlatego wiadomości o mniejszościach etnicznych mają charakter marginalny. Wymienił też w monografiach wszystkie ważniejsze grupy etniczne&#13;
zamieszkujące poszczególne regiony, przyczyniając się do utrwalenia ich&#13;
nazw w piśmiennictwie etnograficznym.&#13;
Nie sposób nie wspomnieć też o dobrej znajomości i pozytywnej ocenie&#13;
działalności Kolberga przez współczesnych badaczy ukraińskich. Doceniają oni nie tylko jego materiały, ale wskazują również na ogromny wpływ&#13;
monografii Pokucie na późniejsze prace folklorystów ukraińskich, w tym&#13;
w pewnym stopniu na pięciotomowe dzieło Wołodymyra Szuchewicza Huculszczyzna, wydane we Lwowie w latach 1899–1908. Irina Zbyr stwierdziła wręcz, że „Pojawienie się Pokucia Kolberga nie tyle wpłynęło na działalność Szuchewycza, ile było świadectwem tego, że cudzoziemcy bardziej&#13;
interesują się ukraińską kulturą, folklorem, etnografią niż sami Ukraińcy,&#13;
co zmuszało do zastanowienia się, czy też zachęcało do podobnej pracy”1.&#13;
Rok 2014, w którym przypadała dwusetna rocznica urodzin badacza/&#13;
zbieracza, ogłoszono Rokiem Kolberga. Zaowocowało to miedzy innymi&#13;
kilkoma konferencjami i dość licznie pojawiającymi się publikacjami popularnymi oraz naukowymi (w tym wspomnianymi opracowaniami ukraińskimi) traktującymi o wartości dorobku Kolberga lub opartymi o zgromadzone&#13;
przez niego materiały. Niektórzy współcześni badacze zaczęli ponownie&#13;
odkrywać i wykorzystywać jego dzieła. Nim to jednak nastąpiło, w lutym&#13;
2014 roku, w miesiącu uroczystej inauguracji Roku Kolberga, Wojciech&#13;
1&#13;
&#13;
I. Zbyr Wkład Oskara Kolberga w rozwój ukraińskiej folklorystyki końca XIX i początku XX wieku (na przykładzie jego zbioru „Pokucie”, w: Ja daję właśnie materiał…,&#13;
s. 438–439. O wartości i wkładzie Kolberga oraz badaczach wykorzystujących jego dorobek pisała też I. Cerkowniak Dziedzictwo folklorystyczne Oskara Kolberga w pracach ukraińskich&#13;
badaczy w: Ja daję właśnie materiał…, s. 449–454.&#13;
&#13;
537&#13;
&#13;
�Burszta opublikował tekst, którego fragment stanowił niezwykle trafną&#13;
ocenę wiedzy o Kolbergu i jego dziele:&#13;
Dziś Kolberg jest jednocześnie znany i nieznany, a do tego często postrzegany&#13;
według upraszczającej matrycy, polegającej na narzucaniu współczesnej wiedzy&#13;
na realia sprzed dwóch stuleci, i ocenianiu jego spuścizny wyłącznie przez ten&#13;
pryzmat. Co więcej, jest w dobrym tonie „przyłożyć” Kolbergowi, wskazując na&#13;
niedostatki jego metody, brak szerszych horyzontów teoretycznych i rzekomą&#13;
skłonność do instrumentalnego traktowania chłopów w trakcie – jak sam Kolberg to określał – „połowów” w terenie. Wszystko to wynika przede wszystkim&#13;
z nieznajomości tego, czego dokonał Kolberg, oraz nieznajomości celów, które&#13;
sobie postawił1.&#13;
&#13;
1 W. J. Burszta Trzy życia Oskara Kolberga, „Wariacje Kolbergowskie” dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 2014, nr 8, s. 3; toż, wydanie z 16.02.2014; https://www.tygodnikpowszechny.pl/trzy-zycia-oskara-kolberga-21928, dostęp: 20.12. 2020).&#13;
&#13;
�Zbigniew Jasiewicz&#13;
&#13;
Etnografia Oskara Kolberga&#13;
&#13;
Droga Kolberga do etnografii, s. 541 – Stan, przedmiot, źródła, próby definiowania, miejsce wśród innych nauk i cele etnografii Kolberga, s. 561 – Podstawowe pojęcia i założenia etnografii Kolberga, s. 571 – Podstawowe pojęcia, s. 571 – Założenia etnografii Kolberga, s. 582 – Metody systematyzacji,&#13;
interpretacji i krytyki materiałów w etnografii Kolberga, s. 597 – Systematyzacja materiałów, s. 597 – Interpretacja materiałów, s. 601 – Krytyka&#13;
materiałów, s. 613&#13;
&#13;
Kolberg, choć był głównie dokumentalistą kultury ludowej (a może&#13;
właśnie dlatego), pozostaje ważną postacią w rozwoju etnografii/etnologii&#13;
polskiej. Jest także doceniany w innych etnografiach narodowych, przede&#13;
wszystkim krajów sąsiednich: Ukrainy, Białorusi i Litwy.&#13;
Etnografia – taka, o jakiej Kolberg zdobywał wiedzę, jaką sobie wyobrażał, jaką praktykował i o jakiej pisał – uwarunkowana była właściwościami jego czasów, środowiska, cechami jego osobowości i celami, które sobie&#13;
stawiał, oraz możliwościami, które tworzył dla swojej działalności. Czas,&#13;
w którym prowadził swe prace, był czasem długim. Obejmował znaczną&#13;
część XIX wieku, a w jego ramach kilka okresów w historii ziem polskich:&#13;
zmiany w sytuacji społecznej, gospodarczej i politycznej, a także w dziedzinie idei. Był to przecież czas romantyzmu i pozytywizmu, okres przed zniesieniem pańszczyzny i po nim oraz czas pojawienia się przemysłu i związanego z nim kapitalizmu, lata przed powstaniami listopadowym i – przede&#13;
wszystkim – styczniowym oraz po nich. W czasie tym etnografia z zainteresowania kulturą, mającego dawną tradycję, przekształcała się w dyscyplinę naukową. Ważne dla działalności etnograficznej Kolberga były&#13;
również zmiany w jego życiu osobistym. W roku 1861 zdecydował o rezygnacji z posady księgowego w Komisji Skarbu1 i postanowił utrzymywać&#13;
1 Rok 1861 podał Kolberg w Szkicu autobiografii, inne dane wskazują, że z pracy urzędnika zrezygnował już w roku 1859. Zob. O. Kolberg Szkic autobiografii, rkp. w zbiorach BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 2183, k. 68.&#13;
&#13;
539&#13;
&#13;
�się z publikacji; w roku 1871 przeniósł się z Warszawy w zaborze rosyjskim do Galicji w zaborze austriackim, której nadano autonomię kulturalną,&#13;
i związał się tam z instytucją naukową, jaką było Towarzystwo Naukowe&#13;
Krakowskie, przekształcone niedługo później w Akademię Umiejętności.&#13;
Uprawiana przez Kolberga etnografia obejmowała badania prowadzone&#13;
dzisiaj również w ramach folklorystyki i etnomuzykologii. Są one w tym&#13;
tomie przedstawione oddzielnie. Związek tych trzech dyscyplin, także obecnie, został jednak zachowany – wszystkie one należą do nauk etnologicznych. Jest on widoczny również w tym tekście. Wyłączone z niego i opracowane oddzielnie zostaną natomiast monografie regionalne Oskara Kolberga,&#13;
główne rezultaty jego prac w zakresie etnografii, oraz pozwalające na ich&#13;
przygotowanie badania terenowe, stanowiące podstawową procedurę zdobywania materiałów etnograficznych.&#13;
Przedstawiając etnografię, którą praktykował i o której pisał Kolberg, korzystam z dostępnych, licznych i zróżnicowanych źródeł. Ich zróżnicowanie&#13;
polega między innymi na tym, że jedna część z nich to źródła przez badacza&#13;
wywołane, a druga część to źródła zastane. Dzielą się one również ze względu na sposób ich utrwalenia i przetrwania w materiałach Kolbergowskich:&#13;
w postaci publikacji o charakterze dokumentacyjnym lub informacyjnym,&#13;
archiwaliów czy korespondencji. Opisy rzeczywistości i sądy o niej były&#13;
w nich niekiedy różnie przedstawiane, co wymaga uwagi opracowującego&#13;
je. Najważniejsze spośród owych źródeł są te, które były stworzone przez&#13;
badacza lub są bezpośrednio z nim związane. Należą do nich zgromadzone&#13;
przez niego materiały dotyczące dokumentowanej kultury, z ich wewnętrznym podziałem na dane pozyskane przez badacza bezpośrednio w terenie&#13;
i przy pomocy współpracowników oraz przejęte z publikacji lub archiwów.&#13;
Niezmiernie ważna jest szczęśliwie zachowana korespondencja, listy od i do&#13;
Kolberga, także prace omawiające i oceniające jego działalność etnograficzną. Nie unikam cytowania tekstów z zapisów badacza przekonany, że&#13;
to one najlepiej przedstawiają jego poglądy i sposób pracy, choć niektóre&#13;
z nich bywają deklaratywne lub intencjonalne. Jestem świadom ich związku z sytuacją i celami autora i konieczności ich konfrontowania z innymi&#13;
kategoriami źródeł. Są one jednakże niezastąpione, gdyż pozwalają dotrzeć&#13;
do nieobecnej w innych świadectwach wiedzy o badaczu.&#13;
O etnografii Kolberga piszę z perspektywy obecnego stanu nauk etnologicznych i obecnej o nim wiedzy. Wiedza ta pozwala na stawianie interesujących nas obecnie pytań dotyczących działalności i założeń&#13;
540&#13;
&#13;
�metodologicznych przyjmowanych przez badacza. Przyjęcie współczesnej&#13;
perspektywy w omawianiu etnografii Kolberga, przy zachowaniu kontroli&#13;
nad prezentyzmem, jest uzasadnione w badaniach z zakresu historii nauki.&#13;
Nie musi powodować braku zrozumienia dla przeszłości i jej zafałszowania.&#13;
Zajmę się drogą Kolberga do etnografii i przyjmowanymi przez niego poglądami na dyscyplinę. Omówię stan, przedmiot, źródła, próby definiowania, miejsce wśród innych nauk i cele etnografii oraz jej podstawowe pojęcia i założenia. Wskażę na obecne w jego etnografii metody systematyzacji,&#13;
interpretacji i krytyki materiałów etnograficznych. Próbę ustalenia wpływu&#13;
działalności etnograficznej Kolberga na kształtowanie się dyscypliny, nie&#13;
tylko na ziemiach polskich, pozostawiam do dalszych badań.&#13;
Droga Kolberga do etnografii&#13;
Do etnografii zbliżał się Kolberg stopniowo. Zbliżanie się do nauki, która przecież była zmienna, bez obecnych na tej drodze miejsc wyraźnie&#13;
granicznych, które można by było nazwać przełomowymi, było procesem&#13;
rozciągniętym w czasie, jednakże z kilkoma punktami ważnymi. Droga ta&#13;
jest dobrze udokumentowana wypowiedziami badacza, a przede wszystkim&#13;
jego działaniami. Po latach tłumaczył on, w liście do Salomona Kraussa,&#13;
niedostatki pierwszego tomu swych prac:&#13;
[…] musieliście dostrzec, jak nieporządnie dzieło to jest pisanym. Ale wina w tym&#13;
okoliczności, nie moja, bo pierwszy tom (seria I) z r. 1857 wydany był w czasie,&#13;
gdym ani myślał zostać etnografem i tylko dla celów ludowo-muzycznych go&#13;
ogłosiłem, będąc wtenczas muzykiem1.&#13;
&#13;
Melodie i teksty pieśni ludowych zbierał początkowo jako artysta muzyk.&#13;
Gromadził je jednak poprzez „wycieczki”2, wyjazdy na wieś i bezpośredni&#13;
kontakt z rozmówcami, a więc sposobem bliskim metodom badań terenowych etnografii. Gromadzenie materiałów dla celów artystycznych i społecznych przekształcił w program dokumentowania materiałów przydatnych nauce. Odpowiadając w roku 1857 na krytykę Teofila Lenartowicza&#13;
1 Brulion listu do S. Kraussa z 10 XII 1886 r., Korespondencja Oskara Kolberga cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 392.&#13;
2 O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
&#13;
541&#13;
&#13;
�dotyczącą publikowania tekstów pieśni, wśród nich „nędznych wierszydeł,&#13;
które się nikomu na nic nie przydadzą”1, napisał: „[…] ależ ja nie zbieram&#13;
pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej. Są i będą one skarbnicą ciekawą&#13;
dla gramatyków, lingwistów, historyków […]”2.&#13;
Znaczenie pieśni ludowych, m. in. dla nauki (nie wspominając jednak&#13;
o etnografii), podkreślał również później, omawiając pieśni wielkopolskie:&#13;
Wartość tych ludu utworów historyczna, lingwistyczna, obyczajowa, wreszcie&#13;
poetyczna, jak z samej natury rzeczy wynika, nie może być jednakową; stąd obok&#13;
nader cennych napotykamy nierzadko czcze i liche; wszystkie atoli są wiernym&#13;
odbiciem uczuć, wrażeń i zapatrywań wielkopolskiego ludu3.&#13;
&#13;
Możliwości rozwoju zainteresowań naukowych Kolberga poszerzyły się&#13;
po jego rezygnacji z pracy urzędnika. Związał się wówczas ze środowiskiem uczonych publikujących w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda, ważnej w tym czasie, przy niedostatku innych instytucji naukowych&#13;
na ziemiach polskich. Ogłaszał w niej, od I jej tomu z roku 1859, hasła&#13;
swojego autorstwa, pracował także jako korektor. To właśnie w tym środowisku zapewne znalazł inspirację do nadania swoim pracom charakteru&#13;
etnograficznego. Warto przypomnieć, że w I tomie Encyklopedii dobrze&#13;
znany Kolbergowi Fryderyk Henryk Lewestam opublikował obszerne hasło&#13;
Antropologia, określając tę dyscyplinę naukową jako całość wiedzy o człowieku, także tej gromadzonej przez etnografię, a w VIII tomie z roku 1861&#13;
zdefiniował hasło Etnografia4.&#13;
Nazwa „etnografia” i jej pochodne pojawiły się w tekstach Kolberga&#13;
w roku 1865. Nie ma ich jeszcze w liście z roku 1864, w którym Kolberg&#13;
prosi o przekazanie informacji potrzebnych do poznania „sposobu życia&#13;
1 List T. Lenartowicza do O. Kolberga z 25 III 1857 r., Korespondencja Oskara Kolberga&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 68.&#13;
2 List O. Kolberga do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r. , tamże, s. 70.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. IV (DWOK T. 12), s. VIII; pierwodruk: Kraków 1879.&#13;
4 F.H. Lewestam Antropologia, w: Encyklopedia powszechna, wyd. S. Orgelbranda, T. I,&#13;
Warszawa 1859, s. 970; tenże Etnografia, w: Encyklopedia powszechna, wyd. S. Orgelbranda,&#13;
T. VIII, Warszawa 1861, s. 464–465. Por. J. Wrońska Definicje etnografii i etnologii w polskich&#13;
encyklopediach z drugiej połowy XIX i początku XX wieku, „Etnografia Polska” T. 36: 1992,&#13;
z. 1, s. 7–20. Termin „etnografia” po raz pierwszy wystąpił w piśmiennictwie polskim w roku&#13;
1816, zresztą w tekście tłumaczonym, zob. Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku 1918), Poznań 2011, s. 95.&#13;
&#13;
542&#13;
&#13;
�włościan”1. Badacz posłużył się nimi w niedatowanym, ale powstałym&#13;
w roku 1864 lub 1865 liście do nieznanego z nazwiska „Ekscelencji”. Napisał w nim o swoich pracach: „etnografii jednej prowincji”, „badaniach&#13;
etnograficznych”, „opisie etnograficznym” i „przedsięwzięciu etnograficznym”2. W istotnym dla jego działań etnograficznych liście Do Redakcji,&#13;
opublikowanym w „Bibliotece Warszawskiej” także w roku 1865, Kolberg&#13;
informował o nagromadzeniu przez siebie wielu „nader ważnych szczegółów etnograficznych”3. W liście z tegoż roku, skierowanym do odpowiadającego na odezwę zamieszczoną w „Bibliotece Warszawskiej”, uznał siebie za&#13;
etnografa i informował, że publikuje „opis etnograficzny pow. sandom[ierskiego]”4. Opis ten, monografia Sandomierskie, wydana w tymże roku 1865,&#13;
oznaczony został wstępnym tytułem Materiały do etnografii słowiańskiej,&#13;
powtarzanym w kolejnych tomach Ludu do tomu 11 Wielkie Księstwo Poznańskie, wydanego w roku 1877. W roku 1865 ponadto Kolberg wybrany&#13;
został członkiem-korespondentem Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa&#13;
Geograficznego, a w jego ramach – Oddziału Etnografii. Wybrano go w dowód uznania dla jego działalności „poświęconej tak bliskiej i pokrewnej&#13;
nam narodowości” i prac „ważnych dla całej Słowiańszczyzny”5. Wpływowym członkom Towarzystwa znane były zarówno jego Pieśni ludu polskiego, jak i Sandomierskie. Kolberg korespondował z wybitnymi uczonymi&#13;
rosyjskimi Władimirem Łamańskim i Aleksandrem Hilferdingiem6. Fiodor&#13;
Osten-Saken, sekretarz Towarzystwa Geograficznego, informował Kolberga&#13;
o umieszczeniu w czasopiśmie Towarzystwa, „Izwiestijach”, wyjątku z jego&#13;
doniesienia o wykonanych pracach etnograficznych7. Tak częste posługi1 Brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 98.&#13;
2 Brulion listu do nieznanego adresata, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 100–101.&#13;
3 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, w: Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 102–105. Pierwodruk: „Biblioteka Warszawska” 1865, T. 2, s. 306–308.&#13;
4 Brulion listu do Aleksandra Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 115.&#13;
5 Imperatorskoje Russkoje Geograficzeskoje Obszczestwo do O. Kolberga, pismo z 20 V&#13;
1865 r.; Władimir Łamański do O. Kolberga, list z 27 V 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 122, 123.&#13;
6 Brulion listu do Władimira Łamańskiego z 1865 r.; brulion listu do Aleksandra Hilferdinga,&#13;
b.d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 130, 131.&#13;
7 Imperatorskoje Russkoje Geograficzeskoje Obszczestwo do O. Kolberga, pismo z 6 IX 1865&#13;
r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 135.&#13;
&#13;
543&#13;
&#13;
�wanie się nazwą „etnografia” w korespondencji, wydanie pierwszego tomu&#13;
Ludu, stanowiącego monografię etnograficzną, oraz powołanie na członka instytucji naukowej zajmującej się działalnością etnograficzną pozwala&#13;
uznać rok 1865 za ważny w drodze Kolberga do etnografii.&#13;
W następnej po Sandomierskiem monografii regionalnej, Kujawach&#13;
(cz. 1: 1867, cz. 2: 1869), Kolberg potwierdził i poszerzył swój program&#13;
wydawania monografii etnograficznych zapowiedziany Listem do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej” z roku 1865, a uprzednio zarysowany&#13;
w liście do ks. Kajetana Śmiechowskiego z roku poprzedniego. Materiał&#13;
etnograficzny jest w Kujawach bogatszy, przeważają informacje uzyskane w trakcie własnych badań terenowych. Część pieśni znalazła się&#13;
w opisach obrzędów. Utrzymana i rozbudowana została etnograficzna,&#13;
bo zwracająca uwagę na ludzi jako ich przedmiot i podmiot, a nie oparta na rozróżnianiu gatunków, systematyka pozostałych opublikowanych&#13;
pieśni. Agata Skrukwa stwierdziła, że systematyka ta zbudowana została&#13;
na trzech głównie kryteriach: środowisku, sytuacji, w jakiej były wykonywane, oraz temacie1. W następnych tomach Ludu i Obrazów etnograficznych systematyka pieśni była przez Kolberga rozbudowywana i stawała&#13;
się bardziej etnograficzna, sytuacje uszczegółowiane, badacz wprowadzał&#13;
nowe tematy, np. „stary”, „macocha”, „wdowa”, „sierota”, wskazywał grupy nie tylko wykonujących pieśni, ale również tworzących je, np. pieśni&#13;
dziadowskie, pasterskie 2.&#13;
Kolberg, przekonany o wartości swoich prac, prowadzonych od wielu&#13;
lat i poświadczonych publikacjami, oraz o ich znaczeniu dla nauki, podejmuje próby kontaktu z polskimi instytucjami naukowymi w celu uzyskania&#13;
wsparcia dla własnych badań i nadania etnografii statusu akademickiego. Po powstaniu styczniowym, w drugiej połowie lat 60. XIX wieku, nie&#13;
znajduje takich instytucji w zaborze rosyjskim. Zwraca się zatem w roku&#13;
1867 o pomoc do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, poprzednika&#13;
Akademii Umiejętności, w tymże roku do Towarzystwa Przyjaciół Nauk&#13;
Poznańskiego oraz w roku 1868 do Zakładu Narodowego im. Ossolińskich&#13;
we Lwowie.&#13;
1&#13;
&#13;
A. Skrukwa Kujawy Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy. Suplement do tomów 3–4&#13;
cz. II (DWOK T. 72/II), s. XXX.&#13;
2 Por. O Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), pierwodruk: Kraków 1873, s. 163 i nast.;&#13;
tenże Pokucie cz. II (DWOK T. 30), pierwodruk: Kraków 1883, s. 188 i nast.&#13;
&#13;
544&#13;
&#13;
�„Odezwę” z roku 1867 do Towarzystwa Naukowego Poznańskiego znamy jedynie ze wzmianki o niej umieszczonej w korespondencji1. W listach&#13;
do wymienionych instytucji i osób je reprezentujących, a listów tych było&#13;
wiele, Kolberg, uzasadniając prośbę o wsparcie, informuje o zakresie i rezultatach wykonanych prac oraz o planach na przyszłość.&#13;
Poważną zmianę nie tylko w życiu osobistym, ale również w pracach&#13;
etnograficznych stanowiło przeniesienie się Kolberga w roku 1871 do Galicji i zamieszkanie w domu Konopków w Modlnicy pod Krakowem, a od&#13;
roku 1884 w samym Krakowie. Uzyskał on wówczas bezpośredni kontakt&#13;
ze środowiskiem naukowym skupionym wokół Uniwersytetu Jagiellońskiego i Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, a determinacja, z jaką realizował cele etnograficzne, uzyskała wsparcie społeczne i instytucjonalne.&#13;
Prof. Józef Łepkowski, współorganizator Akademii Umiejętności stworzonej&#13;
na bazie Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w roku 1872, zaprosił&#13;
Kolberga w tymże roku „do udziału w czynnościach w kierunku studiów&#13;
etnograficznych” w ramach powołanej w Akademii Komisji Archeologicznej2. Etnografia jednakże, uznawana wówczas za pozostającą w związku&#13;
z antropologią, zaliczona została do nauk przyrodniczych. Kolberg został&#13;
tzw. „członkiem przybranym” Komisji Antropologicznej, powołanej uchwałą Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego AU w dniu 20.10.1873 roku,&#13;
której przewodniczącym obrano prof. Józefa Majera, a zastępcą sekretarza&#13;
dr. Izydora Kopernickiego, po dwóch latach desygnowanego na stanowisko&#13;
sekretarza. Na posiedzeniu Komisji w dniu 16.05.1874 roku przewodnictwo&#13;
Sekcji Etnologicznej, jednej z trzech sekcji Komisji, powierzono Kolbergowi, natomiast funkcję sekretarza – archeologowi, Janowi Nepomucenowi&#13;
Sadowskiemu. Kolberg przewodniczył Sekcji do swojej śmierci w roku&#13;
18903. Kierował Sekcją Etnologiczną, choć etnologiem nazywał się rzadko.&#13;
To w środowisku krakowskim badacz przyjął do stosowanej przez siebie&#13;
terminologii nazwę „ludoznawstwo”, traktując ją jako synonim etnografii4.&#13;
1 Brulion listu O. Kolberga do J.K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
&#13;
T. 64), s. 206.&#13;
2 List J. Łepkowskiego do O. Kolberga z 22 IV 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 450.&#13;
3 W. Bieńkowski Badania etnograficzne Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności&#13;
w Krakowie oraz Komisji Etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, „Lud” T. 51: 1967,&#13;
s. 72.&#13;
4 List do nieznanego adresata z 10 II 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 441.&#13;
&#13;
545&#13;
&#13;
�Kolberg, dotąd pracujący samotnie, stał się członkiem środowiska związanego z Akademią Umiejętności, instytucją, oraz został członkiem jej komisji – Komisji Antropologicznej – i uzyskał jej wsparcie. Komisja ta była&#13;
najwcześniejszą na ziemiach polskich jednostką z nazwą antropologii jako&#13;
dyscypliny naukowej i z tego powodu wymieniana jest w zestawieniach&#13;
światowych placówek etnologicznych i antropologicznych1.&#13;
Działalność Kolberga w Komisji Antropologicznej była wielokierunkowa, a znaczenie tej działalności dla jego badań wielorakie. Planował prace&#13;
kierowanej przez siebie Sekcji i przygotowywał warunki ich realizacji. W liście do prezesa Akademii Umiejętności informował:&#13;
Posiedzenia początkowe sekcji Etnologicznej Wydziału Antropologicznego miały&#13;
głównie na celu skreślenie planu postępowania przy rozpocząć się mających&#13;
badaniach etnologicznych, jak również obmyślenie środków zmierzających do&#13;
otrzymania potrzebnych ku temu materiałów. Sekretarz Sekcji wygotował stosowne i przyjęte przez nią instrukcje, które z polecenia JW. [ielmożnego] Prezesa&#13;
Akademii drukowane tymczasowo rozdanymi zostały wielu członkom, by od&#13;
nich jako wzory, czyli formularze, służyły im za skazówkę do zbierania i spisywania potrzebnych dla etnologa i lingwisty wiadomości2.&#13;
&#13;
Przygotowania programów i instrukcji badawczych zalecał przewodniczący Komisji Antropologicznej, a zarazem prezes Akademii prof. Józef&#13;
Majer, a tworzyli je, dla potrzeb badań etnologicznych, Jan Nepomucen&#13;
Sadowski, sekretarz Sekcji Etnologicznej, Izydor Kopernicki, sekretarz Komisji Antropologicznej oraz Roman Zawiliński, pełniący funkcję sekretarza&#13;
Komisji od roku 1891, po rezygnacji Kopernickiego3.&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. H.F. Vermeulen Stowarzyszenia antropologiczne, etnologiczne i etnograficzne.&#13;
Spojrzenie porównawcze, tłum. Z. Jasiewicz, „Lud” T. 80: 1996, s. 100.&#13;
2 Brulion listu do Akademii Umiejętności, niedatowany, pochodzący zapewne z roku 1874,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 691.&#13;
3 Potrzebę przygotowania programu i instrukcji podkreślał i program ten referował Józef&#13;
Majer na posiedzeniu Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w dniu 16.05.1874 roku.&#13;
On też zapewne lub Kopernicki, a nie Sadowski, zaproponował wprowadzenie do programu&#13;
działań etnologicznych takich nowatorskich punktów, bliskich obecnej antropologii społeczno-kulturowej, jak „Skłonność lub wstręt do nowoczesnych urządzeń i postępu oświaty” z podpunktami: „1. Stopień wyobrażeń politycznych. 2. Stopień zajęcia się uzyskanymi prawami,&#13;
bądź cywilnymi, bądź politycznymi, tudzież stopień poszanowania ustaw, a więc skłonność do&#13;
przestępstw i zbrodni”. Posiedzenie Komisji Antropologicznej z dnia 16.05.1874, „Rozprawy&#13;
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności”&#13;
&#13;
546&#13;
&#13;
�Kolberg także uczestniczył w posiedzeniach Komisji i, wspierany przez&#13;
Kopernickiego, włączany był do podejmowanych w jej ramach inicjatyw.&#13;
W protokole z posiedzenia Komisji Antropologicznej w dniu 11.11.1886&#13;
roku zapisano:&#13;
[…] przedstawia Sekretarz [Kopernicki – Z.J.] potrzebę rozpoczęcia systematycznych badań etnograficznych w kraju według planu obmyślanego i przyjętego&#13;
przez Komisję Antropologiczną, nie poprzestając na dotychczasowym ogłaszaniu&#13;
materiałów dorywczo opracowywanych, bądź przez członków Komisji, bądź&#13;
przez współpracowników postronnych […]. [Wniosek – Z.J.] poparty przez Przewodniczącego i p. O. Kolberga został przyjęty w całości i dla ułożenia planu&#13;
przyszłych badań etnograficznych w myśl tego wniosku wyznaczono komitet&#13;
z grona Komisji, złożony z pp. O. Kolberga, prof. Malinowskiego, dra Kosińskiego, Gustawicza i wnioskodawcy1.&#13;
&#13;
Kolberg z kolei wspierał Kopernickiego, który redagował „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, w jego pracach redakcyjnych, dostarczając własne artykuły, wyszukując autorów i z nimi się kontaktując, opracowując nadsyłane teksty i przeprowadzając ich korekty w druku:&#13;
Szan[owny Księże Dobrodzieju.] Niedawno pisałem do Szan[ownego] Ks[iędza]&#13;
D[obrodzieja] prosząc o przesłanie łaskawie nam obiecanych zagadek. Obecnie&#13;
zawiadamiam, że do druku są już podane zbiory Pańskie obejmujące pieśni,&#13;
zwyczaje, zabobony itd. Pragnęlibyśmy tylko, dla uzupełnienia wiadomości&#13;
o stronach kieleckich, dołączyć także opisy ubioru, mieszkań, chat, naczyń, narzędzi, żywności itp. Na wzór tych, jakie ksiądz Dobrod[ziej] znajdziesz w moich&#13;
dziełach2.&#13;
T. 1: 1874, s. LXXXII. Nie ma tych zagadnień w Instrukcji do badania właściwości ludowych,&#13;
opublikowanej tamże, s. XC–XCV, którą ułożył Sadowski przy niewątpliwej współpracy Kolberga. Następną instrukcję, przeznaczoną dla badaczy w górach, przygotował w kręgu członków&#13;
Komisji Antropologicznej Kopernicki (1876), kolejne dwie Zawiliński (1886, 1887). Zawiliński&#13;
opublikował także Program badań etnologicznych (1894). W kwestionariuszach i programie&#13;
Zawilińskiego wyraźne jest jednakże nowe podejście do badań, polegające na uwzględnieniu&#13;
spraw etnicznych oraz, nieco szerzej, społecznych w większym zakresie w porównaniu z Kolbergowską wizją badań etnograficznych.&#13;
1 Protokóły z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności, 1888–1890. Protokół z 11 listopada 1886 r., Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie,&#13;
sygn. W III, s. 79.&#13;
2 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 26 II 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 114.&#13;
&#13;
547&#13;
&#13;
�W Krakowie, współpracując z Akademią, Kolberg uzyskał możliwość&#13;
poszerzenia wiedzy, w tym etnograficznej, poprzez kontakt z uczonymi&#13;
podzielającymi jego zainteresowania. Poza wymienionymi powyżej byli to&#13;
przedstawiciele nauk przyrodniczych, medycznych oraz fizycy i matematycy wchodzący w skład Komisji Antropologicznej, a także archeologowie&#13;
Adam Honory Kirkor oraz Piotr Umiński, a spoza Komisji Zygmunt Gloger&#13;
i Wincenty Pol. Najważniejszym spośród nich był Izydor Kopernicki, dla&#13;
Kolberga nie tylko autorytet naukowy, ale także przyjaciel, a w ostatnim&#13;
roku życia opiekun. Kolberg spotykał się i wymieniał korespondencję także z uczonymi spoza Krakowa – z Królestwa Polskiego, Poznania oraz ze&#13;
Lwowa, m.in. z Janem Karłowiczem. Nawiązywał kontakty z uczonymi zagranicznymi. Odpowiedział na list i udzielił informacji o swoich pracach etnografowi węgierskiemu Antonowi Hermannowi, przekazał brakujące tomy&#13;
swoich dzieł, o które prosił go Joseph Szombathy, sekretarz Towarzystwa&#13;
Antropologicznego w Wiedniu, przesłał kilkanaście tomów „Ludu” i „Obrazów etnograficznych” wybitnemu slawiście chorwackiemu Vatroslavovi&#13;
Jagičowi. Prowadził ożywioną korespondencję z Zófimem Consiglierim Pedroso, etnografem i historykiem portugalskim i z jego rekomendacji powołany został w roku 1882 na członka Stowarzyszenia Dziennikarzy i Pisarzy&#13;
Portugalskich1. Przesłał czeskiemu etnografowi Primusowi Sobotce, na jego&#13;
prośbę, swoją fotografię i informacje o swojej działalności. Sobotka w redagowanym przez siebie czasopiśmie „Světozor” umieścił życiorys Kolberga.&#13;
Spotkał się w Krakowie z Ludwikiem Kubą, czeskim malarzem, muzykiem&#13;
i folklorystą, z którym wymienił kilkanaście listów. Najbardziej intensywną&#13;
korespondencję, dotyczącą nie tylko spraw naukowych, ale również osobistych, prowadził z młodym słoweńskim etnologiem Fryderykiem Salomonem Kraussem.&#13;
Istotnym następstwem uczestnictwa Kolberga w pracach Komisji Antropologicznej Akademii było uzyskanie wsparcia, nie tylko zresztą od niej,&#13;
lecz często za jej pośrednictwem, w etnograficznych badaniach terenowych&#13;
i działaniach wydawniczych. W protokole z posiedzenia Komisji Antropologicznej z dnia 12.11.1875 roku zapisano:&#13;
Na wniosek Sekcji …tnologicznej udzielono p. O. Kolbergowi zasiłek z funduszy Komisji w ilości 250 zł, który w dopełnieniu swego zobowiązania odbył&#13;
1 Stowarzyszenie Dziennikarzy i Pisarzy Portugalskich do O. Kolberga, 10 IV 1882 r.,&#13;
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 644.&#13;
&#13;
548&#13;
&#13;
�w ciągu 10 tygodni podróż naukową przez Wielkie Księstwo Poznańskie, Prusy&#13;
Zachodnie do Kaszubów […]. Bliższym celem tej podróży było poparcie p. Kolberga w zamiarze uzupełnienia wiadomości etnologicznych do drukującego się&#13;
obecnie przy pomocy Akademii 10-tej serii jego dzieła […]1.&#13;
&#13;
Listy kierowane do Akademii i korespondencja z Kopernickim wypełnione są prośbami o wyasygnowanie sum pieniężnych na druk kolejnych&#13;
tomów i informacji o ich przyznaniu. Informacje te potwierdzają także protokoły z kolejnych posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego AU,&#13;
np. z lat 1888–1890, zawierające adnotacje: „zasiłek na wydawnictwo p.&#13;
Kolberga”, „na wydawnictwo dzieł Kolberga”2. Wszystkie, poczynając od&#13;
wydanego przez samego Kolberga tomu 5 współczesnej serii „Dzieł wszystkich”, aż do tomu 33, drukowane były w Krakowie, z zaznaczonym w większości spośród nich wsparciem Towarzystwa Naukowego Krakowskiego&#13;
i jego następczyni, Akademii Umiejętności. Akademia nie pokrywała jednak&#13;
całości kosztów druku, dużą ich część ponosił autor, a spośród pozostałych&#13;
sponsorów najważniejsza była Kasa im. Mianowskiego w Warszawie, od&#13;
której Kolberg otrzymywał dotację na druk Mazowsza3.&#13;
Korzystając ze wsparcia Akademii, Kolberg podkreślał związek swoich&#13;
prac z tą instytucją: „Etnografia jest moim zajęciem specjalnym; użytkuję&#13;
więc z prac, które mi nadsyłają prywatni lub też daje do opracowania&#13;
Akademia […]”4. Identyfikował się z Akademią, pisał o niej „nasza Akademia”5. Występował w jej imieniu, prosząc osoby sobie znane o finansowe&#13;
dla niej wsparcie. W liście z roku 1878 prosił o wspomożenie działalności&#13;
naukowej Akademii w zakresie: „[…] prac geologicznych, antropologicznych i etnologicznych, tj. takich, które by dokładne poznanie kraju i ludu&#13;
naszego miały na celu […]”, kończąc list oświadczeniem: „[…] ośmieliłem&#13;
1 Protokół z posiedzenia Komisji Antropologicznej z 12 listopada 1875, Protokóły z posiedzeń Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii Umiejętności, Archiwum Nauki&#13;
PAN i PAU w Krakowie, sygn. W III–46a, s. 5.&#13;
2 Protokóły z posiedzeń…, s. 78 i nast.&#13;
3 Kasa Pomocy dla Osób Pracujących na Polu Naukowym im. Józefa Mianowskiego w Warszawie po raz pierwszy udzieliła Kolbergowi wsparcia na wydawanie jego dzieł w roku 1883.&#13;
Por. Komitet Kasy im. Mianowskiego do O. Kolberga, 12 XII 1883 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 99–100.&#13;
4 Brulion listu do M. Giersza z 28 II 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 574.&#13;
5 Brulion listu do ks. Władysława Siarkowskiego z 19 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 15.&#13;
&#13;
549&#13;
&#13;
�się wystąpić jako rzecznik instytucji, której od dawna mam zaszczyt być&#13;
członkiem”1.&#13;
Brał czynny udział w gromadzeniu przez Akademię rycin i informacji&#13;
o ikonografii etnograficznej. Rysunek i fotografię, jako techniki pomocne&#13;
w dokumentacji kultury ludowej, Kolberg stosował od dawna2. Początkowo wystarczał mu opis i rysunki, o które apelował w liście otwartym: „Do&#13;
wszystkich tego rodzaju wiadomości, nader pożądanemi byłyby i rysunki&#13;
(gdzie się nadają) i o ile takowe pozyskać się dadzą”3.&#13;
Potrzebne one były do utrwalania obiektów materialnych. Dla Kolberga, zajętego w pierwszych latach swojej działalności dokumentacyjnej zachowaniami kulturowymi i ich głównie niematerialnymi wytworami, były&#13;
nimi akcesoria obrzędowe, wśród nich przede wszystkim stroje i ubrane&#13;
w nie „typy”. K.W. Wójcicki, omawiając Pieśni ludu polskiego, zwrócił&#13;
uwagę na niedostrzeżoną przez innych zmianę w przedstawianiu postaci&#13;
ludu w rycinach zamieszczonych w tomie:&#13;
Przyznać musimy, że pierwszy raz dopiero ujrzeliśmy i postacie, i kostiumy&#13;
z całą ścisłością i wiernością oddane, w ogłaszanych dotąd zbiorach ubiorów&#13;
polskich mieliśmy lalki tylko wystrojone i ufryzowane 4.&#13;
&#13;
Często były to dotąd wizerunki karykaturalne, jak np. rysunek juhasa&#13;
uzupełniający opis jego ubioru w dziele S. Staszica O ziemiorodztwie Karpatów5. Przyjęcie perspektywy etnograficznej poszerzyło zakres zainteresowań Kolberga o budownictwo, sprzęty domowe, narzędzia rolnicze, a także&#13;
dzieła plastyki ludowej.&#13;
Kolberg, żyjący w Galicji i prowadzący badania na terenie zamieszkałym przez Rusinów/Ukraińców, docenił znaczenie ikonografii. Sam rysował&#13;
w terenie i domagał się rysunków od swoich współpracowników, gromadził&#13;
1 Brulion listu do Zacharkiewiczowej z 10 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 187.&#13;
2 Por. A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał…&#13;
O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, red. E. Antyborzec, Poznań&#13;
2015, s. 145 i nast.&#13;
3 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 105.&#13;
4 W. [K.W. Wójcicki] Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Biblioteka&#13;
Warszawska” 1858, T. 3, s. 471.&#13;
5 W. Goetel Znaczenie „Ziemiorodztwa Karpatów” Stanisława Staszica w historii geologii&#13;
polskiej, w: S. Staszic O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór polskich, Warszawa 1955, s. 80–81.&#13;
&#13;
550&#13;
&#13;
�również ryciny z publikacji. Uderzyła go na ziemiach Rusinów niezwykła&#13;
różnorodność ubiorów, bardziej barwnych i niekiedy archaicznych niż na&#13;
ziemiach etnicznie polskich1. W sprawozdaniu/programie badań Rusi Czerwonej, skierowanym w roku1876 do Akademii Umiejętności, pisał:&#13;
Ubiory w części kraju przeze mnie zwiedzanej są nader charakterystyczne, a swą&#13;
rozmaitością uderzające. Każda niemal włość przedstawia pewną ich odmianę,&#13;
niekiedy wielce oryginalną, osobliwie co się tyczy ubioru kobiet, i stąd do porównawczych studiów ciekawy przedstawić mogąca materiał. Że wspomnę tu&#13;
tylko o ubiorze w mieście Niżniowie i okolicy noszonym. Na całej drodze od&#13;
Stanisławowa do Buczacza spotykałem grupy ludzi z okolicznych wsi na jarmark&#13;
do Monasterzysk spieszących, a każda grupa innym prawie odznaczała się strojem […]. W Stanisławowie i Buczaczu (gdzie był fotograf przejezdny z Tarnopola)&#13;
usiłowałem zainteresować przedmiotem tym fotografistów […]. W braku artysty&#13;
sam także, acz niewprawna ręką, porobiłem wizerunki wielu chat, sprzętów,&#13;
przedmiotów ubrania itd […]2 .&#13;
&#13;
We Lwowie, w dwóch muzeach: Muzeum Przyrodniczym im. Dzieduszyckich oraz w Muzeum Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, znalazł&#13;
bogate zbiory ikonograficzne ubiorów ludowych. Sporządził „Spis akwareli&#13;
ubiorów ludowych” zarówno w jednym, jak i w drugim muzeum3. Przygotowania ilustracji do tomów Pokucia wywołały ożywioną korespondencję&#13;
między Kolbergiem a Rybkowskim. Kolberg ingerował w szczegóły rysunków:&#13;
Nadmieniam, że ten czepiec jest z mory jedwabnej i ma haftowane kwiatki.&#13;
Naczółko z wstęgami z materii jedwabnej z kokardką atłasową (pawie pióro),&#13;
wianek narzeczonej, który tu zanadto owalny, zrobić więcej okrągłym; jest on&#13;
z barwinku, sądzę więc, że liście są tu za duże i wyglądają jak laurowe, więc&#13;
należy je cokolwiek zmniejszyć, a w środku widzicie tu włóczkę czerwoną i miejscami nawtykane kawałki czosnku4.&#13;
1&#13;
&#13;
Por. A. Błachowski Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy zachodniej w ikonografii J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego, Toruń 2011, s. 16.&#13;
2 Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 659.&#13;
3 Rękopis w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, sygn. I/3051/rkp., s.m. II 226.&#13;
Kopia rękopisu została mi udostępniona w Instytucie im. Oskara Kolberga w Poznaniu.&#13;
4 Brulion listu do T. Rybkowskiego z 10 II 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 612.&#13;
&#13;
551&#13;
&#13;
�Fotografie, które w okresie życia Kolberga długo jeszcze walczyły z rysunkiem i malarstwem o miejsce w dokumentacji przejawów życia społecznego i kultury, zostały przez niego docenione jako źródło ikonograficzne&#13;
mniej i w innym zakresie narażone na niebezpieczeństwo subiektywizmu.&#13;
Nie wymienia ich jeszcze i o ich nadsyłanie nie apeluje w swoim liście&#13;
otwartym z roku 1865. Jednakże już w tymże roku zwraca się do Józefa&#13;
Blizińskiego z prośbą o „wizerunki wieśniaków” i proponuje, aby z braku&#13;
rysownika zwrócić się do „fotografisty” we Włocławku1. W dokumentacji kultury Rusinów/Ukraińców korzystanie z fotografii, wykonywanych&#13;
zawsze przez zawodowych fotografów, jest już przez Kolberga często stosowane. W roku 1876, w cytowanym już sprawozdaniu do Akademii Umiejętności, badacz informował:&#13;
W Czerniowcach widziałem u fotografa, p. Kluczeńki, całą kolekcję typów ludowych z okolic Czerniowiec zdjętych; są tam obok pojedynczych figur przedstawione i grupy charakterystyczne ludzi przy uczcie weselnej biesiadujących,&#13;
na jarmarku, w tańcu, w gronie familijnym itp., które zasługują na uwagę&#13;
i nabycie […]2.&#13;
&#13;
Postulował, aby Akademia gromadziła ryciny i fotografie „typów miejscowych” i „ludzkiego przemysłu wytworów”, ważnych dla „dzieła etnograficznego”, proponując kierunek jej działań i wskazując na podjęte już prace:&#13;
Trudność otrzymania podobnych wizerunków, których nabycie zawisło od chętnego współdziałania ludzi ołówka, pędzla i rylca obok pomocy jaką daje fotografia, jak niemniej zbyt wysokie nakładu ilustracji tego rodzaju koszta, nie&#13;
dozwalają nam dzieła naszego uzupełnić nimi w sposób, jaki by wszechstronne&#13;
rzeczy opisywanych przedstawianie wymagało. Niepłonną wszakże żywimy nadzieję, że przedmiot tej wagi znajdzie z czasem życzliwe poparcie ciała naukowego większymi rozporządzającego środkami, jakim jest Akademia Umiejętności&#13;
w Krakowie, która po nakreśleniu i ogłoszeniu programu badań i instrukcji co&#13;
do zbierania materiałów dla antropologii i etnologii, rzecz samą w zasadzie przyjąwszy, zarazem i kierunek postępowania na tej drodze wytknęła3.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 117.&#13;
Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 659.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), pierwodruk: Kraków 1875, s. III–IV.&#13;
2&#13;
&#13;
552&#13;
&#13;
�Propozycje kierowane do Akademii obejmowały również wydawnictwa etnograficzne mające stanowić element większego przedsięwzięcia naukowego:&#13;
Ilustracje, jak wiadomo, ułatwiają zrozumienie wszelkich prac tak antropologicznych, jak i etnograficznych. Osobliwie dla etnografa są one niezbędnymi […].&#13;
Z tego powodu sądzę, że wielce byłaby pożądaną publikacja podobnych typów&#13;
[postaci ludu – Z.J.] systematycznie, pod dozorem jednego z doświadczonych&#13;
prowadzona etnografów i głównie dla celów naukowych skierowana, która by&#13;
z czasem dokładny utworzyć mogła atlas etnograficzny, osobliwie ziem polskich&#13;
dotyczący1.&#13;
&#13;
Opis i przedstawienie ikonograficzne nie zastąpią jednak informacji zawartych w przedmiotach. To uczestnictwo w pracach Akademii Umiejętności spowodowało zwrócenie przez Kolberga na nie uwagi, a przez to&#13;
– poszerzenie zakresu uprawianej przez niego etnografii. Kolekcjonowanie&#13;
przedmiotów związanych z kulturą ludową zapoczątkowali w Krakowie&#13;
Wincenty Pol i Józef Łepkowski. W Akademii Umiejętności stworzono muzeum, do którego trafiały takie obiekty2, a Akademia swoją powagą przekonywała o ich wartości.&#13;
O dostarczanie eksponatów do Akademii apeluje Instrukcja do badania&#13;
właściwości ludowych wydana przez Sekcję Etnologiczną, której przewodniczącym był Kolberg, ułożona przez sekretarza Sekcji Jana Nepomucena&#13;
Sadowskiego:&#13;
Pod tym względem [ubiorów – Z.J.] najpożądańszemi są: rysunki, fotografie […],&#13;
a najlepiej całe gotowe ubiory. […] Pod tym względem [narzędzi – Z.J.] nie tylko&#13;
fotografie i dokładne rysunki, ale i nadsyłanie samych narzędzi jest pożądanem,&#13;
szczególnie jeśli się jaką osobliwą własnością odznaczają3.&#13;
&#13;
Wprost o przedmiotach, które winny znaleźć się w Muzeum Akademickim, i sposobach ich gromadzenia Kolberg napisał w liście do Akademii&#13;
Umiejętności z października 1876 roku:&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do Akademii Umiejętności, prawdopodobnie z 1874 r., Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 692.&#13;
2 Por. M. Dolińska Muzeum Etnograficzne w Krakowie – wierność tradycji, „Lud” T. 87:&#13;
2003, s. 84.&#13;
3 Instrukcja do badania właściwości ludowych…, s. XC–XCV.&#13;
&#13;
553&#13;
&#13;
�Niech mi tu wolno będzie zwrócić uwagę na przedmiot nader ważną specjalność&#13;
etnograficzną stanowiący, jakim mianowicie jest ubiór ludu i kształt jego mieszkań, narzędzi i sprzętów, gdyż przedmiot ten […] podać może materiał do zasilania okazami świeżo powstającego Muzeum Akademickiego. Akademia bowiem,&#13;
oprócz nabytków, jakie z darów prywatnych osób napłynąć mogą, a o których&#13;
nabycie nie omieszkałem w swej podróży poczynić starań (mniemam, że nie&#13;
pozostaną one bez skutku), znajdzie się niewątpliwie w położeniu zakupywania&#13;
niejednego z potrzebnych jej okazów, oczywiście środkami, jakimi w danej chwili rozporządzać będzie mogła. […] Obok wizerunków byłoby nader pożądanym&#13;
gromadzenie ubiorów w naturze lub też pojedynczych tychże części. Wszakże&#13;
cena takich ubiorów miejscami jest tak wygórowana, że o kupnie ich na teraz ani&#13;
można myśleć. Za przykład niech tu służy cena ubioru kompletnego Hucułów,&#13;
tak męskiego jak i żeńskiego; wysokość kwot tu podanych o niemałej tego ludu&#13;
góralskiego świadczy zamożności1.&#13;
&#13;
Badacz uczestniczył w posiedzeniach Akademii, na których demonstrowano m.in. obiekty etnograficzne. Informował Władysława Przybysławskiego:&#13;
Właśnie wracam z posiedzenia Akademii, na którym pan Adam [Kirkor – Z.J.]&#13;
zdał sprawę ze swej tegorocznej wycieczki podolskiej. Z wielkim zajęciem słuchali wszyscy ciekawej jego rozprawy i oglądali odnoszące się do niej głównie&#13;
okazy archeologiczne, antropologiczne […]. Wasza Pokucianka czortowiecka,&#13;
szczęśliwie rozpakowana i ubrana przez p. Adama, jaśniała na podwyższeniu&#13;
[…]. Obok niej rozłożono peremitkę i inne części ubrania, jako i wasze pisanki […]2.&#13;
&#13;
W tymże liście pisał o oglądanych we Lwowie eksponatach etnograficznych dostarczonych przez Przybysławskiego:&#13;
Tu [we Lwowie – Z.J.] w muzeum hr. Dzieduszyckiego widziałem między innymi&#13;
i Pańskie pisanki także. W ogóle zbiór pisanek i ubiorów ludowych znakomity,&#13;
równie jak i misek, garnków, dzbanków, tkanin wiejskich itp. Podobały mi się&#13;
kilimki ukraińskie i wełniane tamtejsze dywaniki3.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 658–659.&#13;
2 Brulion listu do W. Przybysławskiego z 14 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 647.&#13;
3 Tamże, s. 646.&#13;
&#13;
554&#13;
&#13;
�Zabiegał o pozyskiwanie obiektów do Muzeum Akademickiego, nie bez&#13;
rezultatów. Dziękując za nie, napisał:&#13;
Dary dla Aka[demii] […] odebrałem i takowe zaraz na miejsce przeznaczone zanieść kazałem, oddając samemu p. prezesowi Majerowi, który je w Muzeum&#13;
umieścił. […] Pisanki bardzo pięknie są wybrane z wnętrzności, a z tymi, które&#13;
mają jeszcze ośrodek, postąpimy sobie według znanych nam i praktykowanych&#13;
przepisów (zatkawszy nosy)1.&#13;
&#13;
Szczegółowy opis wysłanych Kolbergowi przedmiotów znajdujemy w liście Amelii Bochdanowej, wyrażającym także stosunek do badacza:&#13;
[…] co mogę myśleć, że Mu może sprawić przyjemność, posyłam, jako też dwa&#13;
dziecinne czypki, jeden dla dziewczynek a drugi dla chłopców – tutaj takie&#13;
dzieci noszą; także desenie, jakie baby wiejskie na płótnie porobiły, jakimi to&#13;
one upiększają swoje koszule i swoich mężów, również fartuszki haftują. Pisanki&#13;
dwie, oddzielnie zawinięte, dostałam od księdza, a pochodzą z Kołomyjskiego&#13;
o milę od Kut z wsi Kobaki. Co do ubiorów żądanych przez Pana Kolberga teraz&#13;
tych dostarczyć nie mogę, bo moja kieszeń na to nie pozwala […]2.&#13;
&#13;
Gromadzenie i porządkowanie obiektów materialnych stało się bliskie&#13;
Kolbergowi w związku z jego uczestnictwem w przygotowaniu Wystawy&#13;
Etnograficznej w Kołomyi, zorganizowanej w roku 1880. Była to pierwsza&#13;
wystawa etnograficzna na ziemiach dawnej Polski, jej poprzedniczkami&#13;
były organizowane od lat 20. XIX wieku wystawy rolniczo-przemysłowe 3.&#13;
Pomysł zaproszenia Kolberga do Komitetu Organizacyjnego Wystawy&#13;
rzucił Kopernicki, a podjął go Władysław Przybysławski, przewodniczący Komitetu. Kopernicki napisał do niego: „Dobrze, żeś go zwerbował,&#13;
bo stary odpocznie u Was i także się przyda” 4. Kolberg został zaproszony&#13;
po to, aby być „doradcą i kierownikiem w urządzeniu wystawy&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do A. Bochdanowej z 13 VII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 147.&#13;
2 List A. Bochdanowej do R. Grzybowskiej z 23 VI 1878 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 763.&#13;
3 J. Bujak Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), „Zeszyty Naukowe&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne” z. 8, Kraków 1975, s. 16 i nast.&#13;
4 Dopisek I. Kopernickiego w liście O. Kolberga do W. Przybysławskiego z 27 IV 1880 r.,&#13;
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 356.&#13;
&#13;
555&#13;
&#13;
�etnograficznej pokuckiej w Kołomyi” 1. W odezwie informującej o przygotowaniach do wystawy ogłoszono: „[…] zaszczytnie znany nasz etnograf&#13;
p. Oskar Kolberg zapewnił nam swe poparcie” 2. Kolberg znał wystawy&#13;
organizowane w Europie, odwiedził przecież wystawy w Wiedniu i Paryżu. Pracując przy wystawie, gromadził obiekty w terenie, zlecał zakup&#13;
przedmiotów uznanych przez siebie za niezbędne, systematyzował je, brał&#13;
udział w przygotowaniu ekspozycji, sporządził katalog. Żalił się Józefowi&#13;
Sikorskiemu: „[…] ustawianie i katalogowanie różnorodnych przedmiotów,&#13;
i to forsowne, niemało psuje mi głowy i zabiera czasu. Takich rzeczy&#13;
dawniej nie robiłem […]” 3.&#13;
Udział w wystawie nie wprowadził, co prawda, do etnografii uprawianej&#13;
przez Kolberga źródeł nowych, ale dowartościował niektóre z istniejących.&#13;
Były to „okazy”, „przedmioty przemysłu i pracy” – obiekty i eksponaty wystawowe. Wystawa zmieniła także perspektywę, z której Kolberg postrzegał dokumentowaną kulturę materialną, i sytuacje, w których kontaktował&#13;
się z jej użytkownikami i wytwórcami. W liście napisanym po zamknięciu&#13;
wystawy, uznając jej wielką rolę w pozyskiwaniu i opracowywaniu materiałów etnograficznych, stwierdził:&#13;
Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych]&#13;
mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać.&#13;
Toteż materiały zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony&#13;
niż wszystkie inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż&#13;
wszystkie dotychczasowe monografię tej prowincji 4.&#13;
&#13;
Kolberg, uczestnicząc w pracach Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i później Akademii, uzyskał możliwość wypowiadania się w sprawach&#13;
etnografii/etnologii i poczuł się za nie odpowiedzialny. Wygłosił wykład&#13;
opublikowany w roku 1872 jako obszerny artykuł recenzyjny Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym zwrotem do&#13;
1&#13;
&#13;
List I. Kopernickiego do O. Kolberga z 23 III 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 339.&#13;
2 Odezwa Komitetu Wystawy Etnograficznej w Kołomyi z 22 XI 1879 r., Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 771.&#13;
3 Brulion listu do J. Sikorskiego z 10 VIII 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 398.&#13;
4 Brulion listu do B. Moraczewskiej z grudnia 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 427.&#13;
&#13;
556&#13;
&#13;
�dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera)1. Artykuł&#13;
jest krytyczny w stosunku do dzieła Glogera i ta właśnie krytyczna postawa skłoniła Kolberga do przedstawienia niektórych założeń przyjmowanej&#13;
przez siebie metodologii etnografii. Kolejnym artykułem, ważnym dla poznania posiadanego przez badacza wyobrażenia etnografii, jest rozprawa&#13;
Obecne stanowisko etnografii, ogłoszona w roku 1876 w czasopiśmie naukowym, jakim był wydawany we Lwowie „Przewodnik Naukowy i Literacki” 2. Jest to tekst w piśmiennictwie Kolberga wyjątkowy, poszerzona&#13;
recenzja, sprawozdanie z książek trzech etnologów niemieckojęzycznych,&#13;
zawierający cenne dla nas informacje ujawniające stanowisko Kolberga&#13;
wobec uprawianej przez siebie dyscypliny i jej obraz, który chce przekazać&#13;
czytelnikom.&#13;
Akademia Umiejętności w Krakowie odegrała ważną rolę w drodze Kolberga do etnografii. Mimo że nie posiadał specjalistycznego wykształcenia,&#13;
Kolberg dzięki swoim pracom, w części zainspirowanym przez środowisko&#13;
akademickie, stał się bliższy wzorcowi etnografa – profesjonalisty. Broniąc&#13;
się przed zarzutem niepotrzebnego publikowania wariantów pieśni, traktuje&#13;
siebie i oczekiwanych odbiorców swego dzieła jako etnologów „z zawodu”3. Pozycję Kolberga, naukową i w kulturze narodowej, poświadczała&#13;
i umacniała jego przynależność do innych jeszcze, poza Akademią, instytucji, a mianowicie licznych stowarzyszeń naukowych i kulturalnych, na&#13;
ziemiach polskich i poza ich granicami.&#13;
Etnografia Kolberga, kształtowana przez jego zainteresowanie ludem&#13;
poznawanym w terenie oraz przez kontakty ze środowiskiem naukowym,&#13;
pozostawała również pod wpływem lektur. Literaturą, z której korzystał,&#13;
Kolberg posługiwał się w różny sposób: cytując, sporządzając wypisy, odsyłając do niej dla dopełnienia własnych materiałów i w celach porównawczych lub tylko ją odnotowując, głównie w przypisach, w trakcie przygotowywania omówienia treści przeczytanych prac i pisania artykułów informujących o uprawianej przez siebie dyscyplinie. Jego lektury obejmowały&#13;
różne rodzaje piśmiennictwa: prace naukowe (o charakterze podręczników&#13;
i monografii problemowych oraz regionalnych, sprawozdań z badań terenowych, zbiorów folklorystycznych i dokumentów historycznych), a także&#13;
1&#13;
&#13;
Pierwodruk: „Na Dziś” 1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285, przedruk w: O. Kolberg&#13;
Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 259–306.&#13;
2 Przedruk w: O. Kolberg Studia… (DWOK T. 63), s. 3–25.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), pierwodruk: Kraków 1887, s. XII.&#13;
&#13;
557&#13;
&#13;
�popularno-naukowe oraz artykuły prasowe. Były wśród nich pozycje zajmujące się zagadnieniami będącymi przedmiotem zainteresowań etnografii bez&#13;
wymieniania jej nazwy oraz te, które posługiwały się terminem „etnografia”,&#13;
„etnologia” lub „antropologia”. Nazwy „etnografia” nie stosował np. Gołębiowski, na którego prace, przede wszystkim Lud polski (1830)1, Kolberg&#13;
często się powoływał w wydawanych przez siebie monografiach i z których&#13;
wypisy pozostawił w swoim archiwum. Termin ten natomiast pojawił się&#13;
w dziełach badaczy polskich pochodzących z połowy XIX wieku, do których należeli Wincenty Pol2 i Antoni Marcinkowski (pseud. Nowosielski)3. To&#13;
wówczas także pojawiły się w Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda hasła „antropologia” i „etnografia”, o których już pisałem. Lektury te&#13;
uzupełniły liczne prace późniejsze, w tym bliskiego badaczowi Izydora Kopernickiego, który przedstawił ogólną charakterystykę etnografii i etnologii4.&#13;
Nieobca była ponadto badaczowi literatura zagraniczna, której znajomość podkreślał w korespondencji i w przypisach umieszczanych w wydawanych dziełach, pragnąc uzyskać dodatkowe materiały i wskazać na&#13;
walory naukowe swej pracy. Wykorzystywał ją również dla informowania&#13;
o stanie etnografii w Europie. Szeroko korzystał z opracowań i zbiorów&#13;
materiałów etnograficznych ukraińskich, rosyjskich, czeskich i serbskich,&#13;
często sięgając m.in. do pracy Pawła Czubińskiego5, o której uzyskanie się&#13;
starał6. Wykorzystywał również publikacje zachodnie, głównie niemieckojęzyczne, zarówno zawierające materiały europejskie, np. Jakuba Grimma7, jak i pozaeuropejskie, np. znanego etnologa Adolfa Bastiana8. Zaprote1&#13;
&#13;
Ł. Gołębiowski Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, Warszawa 1830.&#13;
W. Pol pisał: „Prace etnografa i historyka zejdą się kiedyś z sobą, objaśnią się nawzajem&#13;
i utworzą wtedy rzetelną całość, prowadząca do poznania kraju”. Tegoż Rzut oka na północne&#13;
stoki Karpat, Kraków 1851, s. 112.&#13;
3 A. Nowosielski [A. Marcinkowski] stwierdził: „Nauka etnografii stanęła w XIX wieku jako&#13;
jedna z najważniejszych pomocniczych umiejętności do dziejów powszechnych człowieka”.&#13;
Tegoż Lud ukraiński, T. I, Wilno 1857, s. 86.&#13;
4 I. Kopernicki O etnografii i etnologii, ich przedmiot, rozwój i znaczenie naukowe dla&#13;
encyklopedii wychowawczej, nadbitka z Encyklopedii wychowawczej, T. 3, Warszawa 1885.&#13;
5 P. Čubinskij Trudy etnografičesko-statističeskoj ekspedicii v zapadno-russkij kraj, snarjažennoj Imperatorskim Russkim Geografičeskim Obščestvom. Jugo-zapadnyj otdel. Materialy i izsl’edovanâ sobrannyâ…, T. 1–7, Sankt Petersburg 1872–1878.&#13;
6 Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 144.&#13;
7 J.L. Grimm Deutsche Mythologie, wyd. 3, T. 1–2, Göttingen 1854.&#13;
8 A. Bastian Die Völker des östlichen Asien. Studien und Reisen, Bd 3: Reisen in Siam;&#13;
Reisen durch Kambodja, Jena 1868–1869.&#13;
2&#13;
&#13;
558&#13;
&#13;
�stował, w recenzji z książki Zygmunta Glogera, przeciwko wzgardliwemu&#13;
traktowaniu przez tego autora niemieckich badaczy i tworzonej przez nich&#13;
literatury:&#13;
Nie jest nikomu tajnym, a i własne nasze uczy nas przekonanie, że wielu Niemców istne pisało o Słowiańszczyźnie brednie […], ale byli i tacy, którzy przełamawszy trudności i pozbywszy się uprzedzeń, wielkie mimo szczupłości nieraz&#13;
materiałów poczynili dla nauki zdobycze, a których prac lekceważyć nie będzie&#13;
żaden sumienny badacz jakiegokolwiek bądź narodu1.&#13;
&#13;
Podkreślał konieczność korzystania z prac niemieckich szczególnie wówczas, kiedy przedmiotem studiów mieli być Mazurzy: „I dlatego dokładna&#13;
dzieł tych znajomość staje się niezbędna dla każdego, kto by się zabierał do&#13;
poznania ludu mazurskiego i do porównawczych chciał przystąpić badań”2.&#13;
Z literatury anglojęzycznej korzystał rzadko, i to głównie za pośrednictwem piśmiennictwa w innych językach, powołując się np. na H.S. Maine’go,&#13;
jednego z prekursorów antropologii brytyjskiej, i jego pracę Lectures on the&#13;
early history of institutions, w próbie wyjaśnienia słowa „bojar” 3. Józef&#13;
Gajek wymienia przywołane przez Kolberga nazwiska autorów europejskich: W. Jones, E. Bournouf, F. Bopp, J. Grimm, Ch. Lassen, Kuin [błędnie;&#13;
chodzi ponownie o A. Kuhna], J. Michelet, Thiele, H. Dixon, Vuk Karadžić,&#13;
A. Kuhn, W. Manhardt, M. Toeppen i B. Naumann4. Większość spośród&#13;
nich to autorzy niemieccy, głównie filologowie, indoeuropeiści, rozwijający&#13;
językoznawstwo historyczno-porównawcze, zainteresowani mitologią, publikujący w pierwszej połowie XIX wieku. Kolberg gromadził informacje&#13;
bibliograficzne, sporządził np. bibliografię lituanistyczną „[…] dla dogodności&#13;
własnej jak i przyszłych […] badaczy”5.&#13;
Sięganie przez Kolberga do literatury zagranicznej i jego próby zrozumienia kultury poza terenem dawnej Rzeczypospolitej, a także spoza Europy, potwierdzają hasła jego autorstwa przygotowane dla Encyklopedii&#13;
powszechnej Orgelbranda. Nie stanowiły one głównego kierunku prac&#13;
1 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczególnym&#13;
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 294.&#13;
2 O. Kolberg Mazury pruskie (DWOK T. 40), s. 474–475.&#13;
3 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), pierwodruk: Kraków 1890, s. 39.&#13;
4 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf, „Lud” T. 42: 1955, s. 44.&#13;
5 W. Armon „Litwa” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53), s. XII.&#13;
&#13;
559&#13;
&#13;
�badacza. Powstawały od końca lat 50. XIX wieku, dostarczały środków&#13;
utrzymania, wybór podejmowanych w nich niektórych tematów wynikał&#13;
z podziału obowiązków w zespole współpracowników Encyklopedii oraz&#13;
potrzeb czytelników. Tylko niektóre z tych haseł dotyczących tematyki&#13;
pozaeuropejskiej mają etnograficzny lub w części etnograficzny charakter.&#13;
Kolberg powtarzał w nich za wykorzystanymi pracami błędy i nieścisłości, których najwięcej jest w tekstach dotyczących Ameryki. Aleksander&#13;
Posern-Zieliński, omawiając hasła dotyczące terenów „egzotycznych”, podkreślił wyrażane w nich, przejęte z literatury końca XVIII i pierwszej połowy XIX wieku poglądy pozwalające oceniać ludy „prymitywne”, w których&#13;
elementy „filozofii dzikości” współwystępowały z określeniami obecnymi&#13;
w teorii postępu. Nie odpowiadały już one rozwojowi myśli społecznej&#13;
w drugiej połowie XIX wieku1.&#13;
Wybrane publikacje Kolberg omawiał także w obszernych artykułach&#13;
recenzyjnych. Zrecenzował m.in. książkę Maksa Toeppena Aberglauben&#13;
aus Masuren, mit einem Anhange, enthaltend masurische Sagen und&#13;
Märchen2. Przedstawił, ze szczegółowym komentarzem pozwalającym poznać niektóre jego własne założenia przyjmowane w badaniach kultury&#13;
ludowej, pracę Zygmunta Glogera Obchody weselne3. Pragnąc zaznajomić&#13;
czytelników z etnografią jako dyscypliną naukową, zreferował dotyczące&#13;
jej podręczniki autorów niemieckojęzycznych: Maksymiliana Perthy’ego,&#13;
Friedricha Müllera i Oscara Peschla 4. Ujawnił przy tym własny stosunek do stwierdzeń w nich zawartych. Niektóre teksty, uznane przez siebie&#13;
za ważne, tłumaczył. Przetłumaczył z języka rosyjskiego pracę Hilferdinga&#13;
Ostatki Słowian na południowym brzegu morza bałtyckiego, uzupełniając&#13;
tłumaczenie uwagą, że jest ona niezbędna dla „badacza rzeczy słowiańskich”5, oraz, z ukraińskiego, pracę Józefa Łozińskiego Ruskoje wesile6 (bez&#13;
przedmowy).&#13;
1 A. Posern-Zieliński Studia, rozprawy i artykuły Oskara Kolberga, w: tegoż Studia…&#13;
(DWOK T. 63), s. XXXII i nast.&#13;
2 O Kolberg Studia… (DWOK T. 63), s. 421–424; (DWOK T. 63), s. 421–424; pierwodruk:&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1868, T. 2, z. 5..&#13;
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych w Polsce i na Rusi…, tamże, s. 259–306.&#13;
4 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, tamże, s. 3–25.&#13;
5 O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 307.&#13;
6 Tłumaczenia te zachowały się w materiałach rękopiśmiennych Kolberga i zostały opublikowane, pierwsze z nich w tomie 39 Pomorze (DWOK T. 39), drugie w tomie Przemyskie.&#13;
Suplement do t. 35 (DWOK T. 83/I).&#13;
&#13;
560&#13;
&#13;
�Pełną informację o publikacjach znanych i wykorzystywanych przez&#13;
Kolberga przynoszą monografie wydane z materiałów archiwalnych i tomy&#13;
suplementowe, zawierające zestawienia bibliograficzne oraz listy prac cytowanych i odnotowanych przez Kolberga. Choć zestaw znanych Kolbergowi&#13;
lektur był niezwykle bogaty, badacz w ostatnim okresie życia zdawał sobie sprawę, że nie panuje nad najnowszą literaturą. W odpowiedzi na list&#13;
Ceslawa Neymanna dotyczący podziału języków wschodnio-słowiańskich&#13;
tłumaczy, że jest wychowańcem „[…] dawnej szkoły, nie lingwistą z powołania, czerpiącym swą naukę z poglądów jeszcze Szafarzyka”1.&#13;
Wśród odnotowanych lektur zabrakło prac ważnych, kształtujących&#13;
światopogląd ówczesnych badaczy i problematykę badań (być może nieuwzględnionych ze względu na przekonanie, że są powszechnie znane), które nie były bezpośrednio związane z zakresem działań Kolberga. Na przykład nazwisko Johanna Gottfrieda Herdera, który swoimi dziełami, tłumaczonymi również na język polski i znanymi takim uczonym cenionym&#13;
przez Kolberga, jak Hugo Kołłątaj, Zorian Dołęga-Chodakowski, Kazimierz&#13;
Brodziński czy Wincenty Pol, zapoczątkował romantyczną orientację w badaniach nad ludami i ludem oraz ich kulturą, pojawiło się jako nazwisko&#13;
poety2.&#13;
Stan, przedmiot, źródła, próby definiowania,&#13;
miejsce wśród innych nauk i cele etnografii Kolberga&#13;
W trakcie długiego życia i działalności Kolberg uzupełniał swoją wiedzę&#13;
o etnografii, zmieniał swój na nią pogląd i sposób jej uprawiania. W ważnym dla stawania się Kolberga etnografem roku 1865 stwierdził:&#13;
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu&#13;
swego świadomą; potrzeba do niej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc&#13;
i moja praca niczym prawie jeszcze innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków&#13;
przejść będzie mogło3.&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 162.&#13;
O. Kolberg Juliusz Kolberg, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 438.&#13;
3 List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.&#13;
2&#13;
&#13;
561&#13;
&#13;
�Skarżył się na brak zrozumienia i wsparcia dla tej dyscypliny: „[…] widząc powszechną na etnograficzne badania u nas obojętność (skutek zapewne nieznajomości, więc lekceważenia tej nauki)”1. Ubolewał, że badacze&#13;
zagraniczni, w tym Oscar Peschel:&#13;
[…] nader nam mało powiedzieć jeszcze umieją o stanowisku etnograficznym&#13;
Słowian w ogólności, a w szczególności Polaków, czemu się wcale nie dziwimy,&#13;
wiedząc, że i u nas samych nauka etnografii, jak i antropologii, zaledwie kiełkować poczyna i dziś jeszcze głównie na skrzętnym zbieraniu materiałów się&#13;
ogranicza2.&#13;
&#13;
Jednocześnie, stawiając etnografię obok antropologii, stwierdzał rosnące&#13;
jej znaczenie i usamodzielnienie się:&#13;
Nowa ta nauka, nim samoistnie do działania na pole wiedzy została powołana,&#13;
czerpała pożywcze swe soki z szeroko już rozrośniętego drzewa nauk historycznych, geograficznych i filologicznych, skąd oderwawszy się wskutek obficie&#13;
przybywającego jej zewsząd żywiołu i wywiązujących się zeń nowych wyników&#13;
naukowych, wreszcie konieczność własnego, samodzielnego zaznaczyła bytu3.&#13;
&#13;
Kolberg wyróżniał wśród źródeł, z których korzystał i które tworzył,&#13;
źródła „piśmienne” i „ustne” oraz „wiadomości […] przez nas samych zbierane czy z innych źródeł wzięte” 4, czyli wywołane i zastane. Pośrednie&#13;
miejsce między źródłami wywołanymi a zastanymi zajmują teksty powstałe&#13;
bez bezpośredniego udziału badacza, lecz przez niego zainspirowane – jakże&#13;
liczne materiały dostarczone przez jego korespondentów. Obok źródeł tzw.&#13;
wywołanych Oskar Kolberg w szerokim zakresie korzystał z tekstów zastanych. Dostarczały ich literatura naukowa, popularno-naukowa, piękna oraz&#13;
publicystyka i notatki prasowe, a także dokumenty osobiste i urzędowe,&#13;
które docierały do badacza zarówno w formie publikowanej, jak i ręko­&#13;
piśmiennej. Podkreślał, pisząc o materiałach „z ziem ruskich”, znaczenie&#13;
danych przez siebie zgromadzonych:&#13;
1 Brulion listu do Augusta Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 299.&#13;
2 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 23.&#13;
3 Tamże, s. 3.&#13;
4 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392–&#13;
–393.&#13;
&#13;
562&#13;
&#13;
�Nadmienić tu winienem, że wymienione w wykazie materiałów, obok zbiorów&#13;
moich własnych, prace i rękopisy innych autorów, stanowią zaledwie dziesiątą&#13;
część całej masy mych materiałów i służyć jedynie mają, gdzie tylko tego zajdzie&#13;
potrzeba, na wzmocnienie własnych mych opisów, spostrzeżeń i wywodów1.&#13;
&#13;
Materiały uzyskane przez Kolberga w bezpośrednim kontakcie z rozmówcami są najliczniejsze i to one stanowią o wyjątkowej wartości jego&#13;
zbiorów. Ten sposób gromadzenia danych stosowany był szeroko przez&#13;
badaczy kultury ludowej. Na ziemiach polskich upowszechnił go Ignacy&#13;
Lubicz-Czerwiński, a przede wszystkim Zorian Dołęga Chodakowski. Źródła wywołane określane są dzisiaj w etnografii także mianem zapisów czy&#13;
notatek z badań terenowych i są uznawane za podstawowe w etnologii/&#13;
antropologii kulturowej. Ciągle poddaje się je dyskusjom2. „Terenowymi”&#13;
nazwane są także przez opracowujących rękopiśmienne zbiory Kolberga:&#13;
„karty terenowe”, „notatki z badań terenowych”, „zapisy terenowe”, „rękopisy terenowe”3. Wymagały one odszukania rozmówcy, wejścia z nim&#13;
w interakcję i skłonienia go do przekazania informacji o jego kulturze i środowisku. Zwykle związane były z wyjazdem badacza poza miejsce jego zamieszkania, jednak nie zawsze. Przykładem materiałów terenowych w zbiorach Kolberga, zgromadzonych w miejscu zamieszkania, bez konieczności&#13;
wyjazdu dokumentalisty poza to miejsce, są pieśni umieszczone w teczce,&#13;
na której Kopernicki zanotował:&#13;
Melodie i pieśni ukraińskie po największej części spisane przez samego O.K.&#13;
w Warszawie od służby dworskiej panów ukraińskich tam mieszkających, np.&#13;
podobno od p. Tytusa Piotrowskiego z Rozalówki w pow. kijowskim […]4.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do Stanisława Polanowskiego z 24 IX 1887 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 467.&#13;
2 O wieloznaczności terminu „teren” i „badania terenowe” w antropologii pisał m.in. James Clifford (Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące&#13;
w antropologii, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wybór&#13;
i przedmowa M. Kempny i E. Nowicka, Warszawa 2004, s. 139 i nast.). Polscy badacze zajęli się&#13;
określeniem, czym jest „teren”, i znaczeniem badań terenowych w książce Teren w antropologii. Praktyki badawcze we współczesnej antropologii, red. T. Buliński, M. Kairski, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2011.&#13;
3 Zob. wstępy wydawców, np. w tomach DWOK 49, 77/I, 81, 82.&#13;
4 Przytaczam za: A. Skrukwa „Wołyń” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Wołyń. Suplement&#13;
do t. 36 (DWOK T. 84), s. XXIX.&#13;
&#13;
563&#13;
&#13;
�Kolberg cenił także źródła ikonograficzne, ryciny i fotografie oraz obiekty&#13;
materialne, które stawały się źródłami po utrwaleniu ich w rycinach, fotografii i opisie lub znalazły się w muzeum. Kolberg był świadom znaczenia różnorodności źródeł wykorzystywanych w etnografii. Oprzeć się ona winna na:&#13;
[…] autentycznych dowodach leżących w kronikach, dokumentach, dyplomatach,&#13;
mapach, planach itd. obok zabytków, jakie przynosi dla niej archeologia – tak&#13;
i etnografia, zarówno u nas, jak i wszędzie indziej wzrost i korzyści swe zawdzięczać będzie liczbie, dokładności i wiarygodności dostarczonych jej materiałów,&#13;
typów, okazów, opisów, fotografii i rysunków szczegółowych i zbiorowych. Bez&#13;
nich ani zdolności autora, ani jego zabiegi i prace na wnioskach osobistych&#13;
i domysłach częstokroć oparte, więc nie dające niezbitej pewności i zupełnie&#13;
jasnego o rzeczy wyobrażenia, pożądanego nie odniosą skutku […]. […] dzisiejsi&#13;
etnografowie poszukują materiału przede wszystkim oryginalnego, że tak powiem z pierwszej ręki, a otrzymawszy go i nie zawsze na cudzych, a zwłaszcza&#13;
ludzi niekompetentnych, polegając relacjach, sprawdzają […]1.&#13;
&#13;
Głównym przedmiotem uprawianej przez siebie etnografii uczynił Kolberg lud wiejski ziem dawnej Rzeczypospolitej, choć wykraczał poza jej&#13;
granice. Lud jako przedmiot poznania etnograficznego nabierał znaczenia,&#13;
gdyż stanowił jednocześnie ważną część narodu. Kolberg stwierdzał, znając zasady przyjmowane w etnografii, że dla poznania „ludu własnego”&#13;
konieczna była również znajomość ludów innych:&#13;
Zbieranie typów, opisywanie i rozbiór zwyczajów, cech i właściwości ludów&#13;
różnych, prowadząc do dokładniejszego poznania własnego ludu, stało się jedną&#13;
z potrzeb naszego wieku u każdego ukształconego narodu. Przekonano się, że&#13;
ludy pojedyncze są to ogniwa jednego wielkiego łańcucha ludzkości całej […]2.&#13;
&#13;
Lud interesował Kolberga jako całość ze względu na charakteryzujące go&#13;
„cechy i właściwości”3, „znamiona materialnego bytu i umysłowego życia”&#13;
oraz „cechy fizyczne i moralne”4. W całości tej dominowały cechy społeczno-kulturowe, zresztą dokumentowane nierównomiernie. Cechy fizyczne&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 23.&#13;
Fragment projektu odezwy do prenumeratorów Ludu, brulion listu do Bogumiła Hoffa&#13;
z 23 V 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 327.&#13;
3 Por. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), pierwodruk: Kraków 1871, s. 3.&#13;
4 Por. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), pierwodruk: Kraków 1887, s. III i 43.&#13;
2&#13;
&#13;
564&#13;
&#13;
�ludu przedstawiane były w opisach umieszczanych w rozdziałach Lud oraz&#13;
na ilustracjach przedstawiających „typy”, „postacie”, które informowały także o ubiorze i postawie należących do kultury. Geograficzny zakres badań&#13;
nad ludem i ludami tworzył różnego rodzaju etnografie. Najbliższa Kolbergowi była etnografia „krajowa”, która była częścią „etnografii Słowian”1.&#13;
Szerszy zakres obejmował etnografię Europy, a najszerszy – świata.&#13;
Kolberg uprawianą przez siebie dyscyplinę najczęściej nazywał etnografią, a sam siebie określał mianem etnografa. Nazwa „etnologia” pojawiła się&#13;
w tekstach Kolberga po objęciu przez niego w roku 1874 funkcji przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Rzadko, i to nie bezpośrednio, nazywał siebie etnologiem,&#13;
choć przyjmował niekiedy lub wskazywał etnologiczny punkt widzenia: „…&#13;
zapatrując się okiem etnologa”2; „ma tu etnolog możność śledzenia”3. Etnologów traktował jako nauczycieli „zbieraczy”4. Ważnych danych o sposobie&#13;
rozumienia przez Kolberga dyscypliny, z którą się identyfikował, dostarcza&#13;
wymieniony już artykuł recenzyjny Obecne stanowisko etnografii (1876).&#13;
Odróżniając etnografię od etnologii wzorem Friedricha Müllera, autora jednej z książek omawianych w powyżej wskazanym artykule, połączył je&#13;
obie i nazwał „jedną etniczną umiejętnością”5, jedną nauką. Definiował ją&#13;
– a definiowanie jest u Kolberga rzadkie – następująco:&#13;
Jeśli bowiem etnografia miałaby za zadanie skreślić cechy zewnętrzne i wewnętrzne żywota każdego z ludów obecnie ziemię zamieszkujących, tak znowu&#13;
etnologia, cofnąwszy się w przeszłość, nierównie szerszy zakreśliłaby dla swych&#13;
prac program, szukając cech ludów dawniejszych od starego ich początku przy&#13;
pomocy archeologii i pokrewnych jej nauk, śledząc ludów tych rozrost lub przekwit, wyjaśniając wreszcie ich wzajemne na siebie czy to dodatnie, czy ujemne&#13;
oddziaływanie w pochodzie wieków aż po dzień dzisiejszy6.&#13;
&#13;
Etnografię i etnologię spaja ten sam przedmiot badań, jakim jest lud i są&#13;
ludy. Lud, warstwa społeczna w społecznościach o zróżnicowanej, silnie&#13;
1 Brulion listu do J. Lubomirskiego z 5 V 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 289.&#13;
2 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 410.&#13;
3 O Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XII.&#13;
4 Tamże, s. IX.&#13;
5 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 18.&#13;
6 Tamże.&#13;
&#13;
565&#13;
&#13;
�zarysowanej strukturze, została utożsamiona z grupą etniczną, z ludami&#13;
współcześnie występującymi lub dawnymi, które takiej struktury nie posiadają lub nie posiadały. Podział zadań między etnografię i etnologię jest tu&#13;
jasny. Etnografia bada poszczególne ludy w przestrzeni w czasie teraźniejszym, etnologia w szerokim zakresie czasu, sięgającym głęboko, doprowadzonym jednakże do teraźniejszości. Etnografia koncentruje się na opisach,&#13;
etnologia, korzystając z pomocy nauk pokrewnych i stosując m.in. metodę&#13;
porównawczą, na wyjaśnianiu. Jedność przedmiotu i perspektywy badań&#13;
pozwala jednakże na zamienne stosowanie nazw „etnografia”, „etnologia”,&#13;
a nawet „ludoznawstwo”. Kolberg powtarzał za Müllerem: „Etnografia, czyli&#13;
etnologia, więc ludoznawstwo, jest, jak to orzeka jej nazwa, umiejętnością&#13;
o człowieku uważanym jako osobnik (indywiduum) z b i o r o w y [podkr. oryginalne]”1.&#13;
Z badaniem ludu, a tym samym z etnografią, związany był nowo wprowadzany termin „folklore”, oznaczający w tym czasie głównie niepiśmienną&#13;
literaturę ludową i naukę o niej. Kolberg nie stosował tego terminu i był&#13;
mu niechętny. Pod koniec życia, w roku 1888, w liście do Jana Karłowicza&#13;
po lekturze jego artykułu, napisał:&#13;
Przyznam się otwarcie, że wyraz (neo-angielski?) „folklore” („Wisła”, II str. 84)2,&#13;
oznaczający właściwie u nas ludogadactwo, ludowiedztwo (a po dawnemu: guślarstwo), lubo w wielu krajach już przyjęty – jest mi dosyć wstrętnym, już dla&#13;
tego samego, że nie da się on gładko adaptować (przyswoić) do organizmu naszego języka, a nawet u Francuzów, Włochów, Hiszpanów itd. użyty, sprawia wrażenie jakiejś niemiłej kakofonii, jakiegoś gwałtu. Natomiast głosowałbym chętnie&#13;
za wyrazem demotyka, proponowanym przez portugalskiego autora Braga3.&#13;
&#13;
Kolberg, pozostający w środowisku naukowym krakowskim i zaznajomiony z lekturą odpowiadającą jego zainteresowaniom, był świadom&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 17.&#13;
Karłowicz informował: „Od lat kilku, skutkiem zwrotu w literaturach europejskich do poznawania rzeczy ludowych, wszedł w użycie wyraz powyższy na oznaczenie wszystkiego, co się&#13;
do tak zwanej literatury niepiśmiennej ludu odnosi. Folklorem przeto Francuzi, Niemcy, Włosi,&#13;
Hiszpanie i t.d. nazywają same pieśni, podania, zagadki, zabobony, przysłowia i t.d., a także&#13;
naukę, mająca za przedmiot zbieranie, porównywanie i wyjaśnianie rzeczy ludowych; osoby&#13;
zajmujące się ich gromadzeniem i badaniem nazywają folklorystami”. J. Karłowicz Folklore,&#13;
„Wisła” T. 2: 1888, z. 1, s. 84.&#13;
3 List do J. Karłowicza z 2 IX 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 530.&#13;
2&#13;
&#13;
566&#13;
&#13;
�stopniowego usamodzielniania się etnografii i etnologii i ich odrębności od&#13;
innych nauk. Dostrzegł trudności w zakreśleniu granic dyscypliny, podnoszone przez jej przedstawicieli także dzisiaj:&#13;
[…] niektórzy z pisarzy […] wahali się lub mało troszczyli o oznaczenie teoretyczne ostatecznych jej granic, gdy inni znowu z każdorazowej własnej wychodząc&#13;
praktyki, oznaczali je według indywidualnego swego zapatrywania1.&#13;
&#13;
Podkreślał różnicę, jaka dzieli etnografię i etnologię od antropologii,&#13;
rozumianej jako biologiczna. Przytoczył we wskazanym już kilkakrotnie&#13;
artykule Obecne stanowisko etnografii stwierdzenie Friedricha Müllera,&#13;
którego pracę Allgemeine Ethnographie (1873) omawia: „Pojęcie rasy […]&#13;
dotyczy głównie antropologii, pojęcie ludu lub narodu – etnologii”2. Za tymże autorem powtarza argumenty przemawiające za odmiennością etnografii&#13;
od antropologii:&#13;
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii&#13;
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika&#13;
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju&#13;
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego&#13;
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka3.&#13;
&#13;
Charakteryzując etnografię jako „towarzyszkę innych umiejętności”4,&#13;
dostarczającą im ważnych informacji, jednocześnie zauważył, referując poglądy J.A. Maximiliana Perthy’ego, że potrzebuje ona współpracy z innymi&#13;
dyscyplinami:&#13;
Stąd też, ku wszechstronnemu natury ludzkiej zgłębieniu i ocenieniu, nie dosyć&#13;
jest dla etnografa znać jedną tylko, ale trzeba wiele innych jeszcze posiąść nauk&#13;
[…]. Obok znajomości przede wszystkim antropologii, niezbędnymi stają się tu&#13;
wiadomości historyczne, archeologiczne, mitologiczne, lingwistyczne, statystyczne, geograficzne, geologiczne itd., których wyczerpująca znajomość przechodzi&#13;
siły pojedynczej osoby […]5.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 6.&#13;
Tamże, s. 15.&#13;
3 Tamże, s. 17.&#13;
4 Tamże, s. 5–6.&#13;
5 Tamże, s. 7–8.&#13;
2&#13;
&#13;
567&#13;
&#13;
�Dostrzegał kierunki badań powstałe na granicy etnografii z innymi&#13;
dyscyplinami. Wymienił etnopsychologię i związał z nią m.in. Theodora Waitza1. Dla długoletniej działalności Kolberga charakterystyczne jest&#13;
przesuniecie jego uwagi z nauk humanistycznych, jako współpracujących&#13;
z etnografią, ku antropologii, związanej głównie z naukami przyrodniczymi.&#13;
Kolberg podkreślał cele naukowe etnografii. We wspomnianym już, niedatowanym liście do nieznanej z nazwiska „Waszej Ekscelencji”, postaci&#13;
zapewne wysoko postawionej w administracji carskiej, licząc się z realiami&#13;
politycznymi, napisał:&#13;
Celem pracy tej będzie rzetelne, jasne i dokładne przedstawienie przedmiotu czy&#13;
faktu, więc czysta nauka, i dlatego wyłączonym z niego zostanie wszystko, co&#13;
tylko zdaje się trącić polityką lub tendencyjnością, w przekonaniu, że tym tylko&#13;
sposobem obudzi ono zaufanie badaczy i przyniesie istotny dla nauki pożytek2.&#13;
&#13;
Dostrzegał rozwój etnografii i jej międzynarodowy charakter, wymieniał&#13;
główne przyczyny tego rozwoju:&#13;
[…] nauka etnografii szybkie a wielkie swe postępy zawdzięcza głównie zabiegliwym pracom zbiorowym towarzystw geograficznych, etnograficznych i antropologicznych, mianowicie w Londynie, Paryżu, Berlinie i Petersburgu, jak również&#13;
podróżom i skrzętnym badaniom lingwistycznym, obyczajowym i innym Niemców, Francuzów, Anglików, Szwedów, Holendrów, Włochów itd.3.&#13;
&#13;
Wskazywał na znaczenie pism specjalistycznych, zjazdów i kongresów&#13;
oraz wystaw i muzeów etnograficznych, ubolewając, że w muzeum w Wilnie oraz muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego „okazy etnograficzne stanowią dotąd jedynie przedmiot dodatkowy”4. Był zadowolony, że w badaniach&#13;
na ziemiach polskich wspomagają go „już inni na polu etnograficznym&#13;
współpracownicy, jak o tym świadczą »Roczniki« Akademii Umiejętności” 5.&#13;
O celach swoich prac i ich związku z etnografią pisał Kolberg wielokrotnie. Obok ogólnego stwierdzenia, że są to „szczegółowe badania ludu&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 5.&#13;
Brulion listu do nieznanego adresata, bm. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 101;&#13;
list pochodzi najprawdopodobniej z roku 1864 lub 1865.&#13;
3 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 4.&#13;
4 Tamże, s. 25.&#13;
5 List do J.I. Kraszewskiego z 20 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 268.&#13;
2&#13;
&#13;
568&#13;
&#13;
�naszego”1, badacz informował, w jaki sposób cel ten ma zostać zrealizowany:&#13;
Tak przygotowane dzieło obejmujące poszczególne monografie ludów wszystkich&#13;
części dawnej Polski, utworzone z materiałów zebranych na całym niemal jego&#13;
obszarze, pragnąłbym kolejno w odpowiedniej jego znaczeniu wydać szacie […]2.&#13;
&#13;
Podkreślał wartość uzyskanych przez siebie materiałów nie tylko dla&#13;
nauki, ale także dla sprawy narodowej, bo to dzięki nim „[…] tym zupełniej&#13;
narysuje się wizerunek ogólny narodu”3. Dostrzegł polityczne znaczenie&#13;
prac etnograficznych. Krytykował ustalenia Pawła Bobrowskiego, oficera&#13;
armii carskiej, prowadzącego badania na Białorusi4, zaliczanego do tzw.&#13;
„etno­grafów rządowych”5. Zwracając się do Akademii Umiejętności o pomoc w wydaniu tomów dotyczących Rusi, argumentował, że będą one&#13;
miały znaczenie także polityczne: „[…] do Akademii właściwie tak ze względów politycznych, jak i naukowych należy przedsięwzięcia tego rodzaju&#13;
popierać nie tylko moralnie, ale i materialnie”6.&#13;
Przedstawiając swoje dzieło jako ważne dla poznania „stosunków ziem&#13;
ruskich”, jednocześnie określał je jednak jako „tylko w etnograficznym wyświecającego zakresie sprawę”7.&#13;
Były także inne cele, społeczne i etyczne. Należała do nich zadeklarowana już w młodości służba ludowi, pomijana zwykle przez badaczy życia&#13;
i prac Oskara Kolberga, tak ważna w kształtowaniu jego postawy wobec&#13;
ludu8. Badacz cenił ponadto bogactwo obrzędowości i artystyczne wartości&#13;
1 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 204.&#13;
2 Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 279.&#13;
3 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja… cz. I&#13;
(DWOK T. 64), s. 204.&#13;
4 M. Olechnowicz „Białoruś-Polesie” Oskara Kolberga”, w: O. Kolberg Białoruś-Polesie&#13;
(DWOK T. 52), s. XV; S. Kasperczak, tamże, s. XXV–XXVI.&#13;
5 Por. S.A. Tokarev Istorija russkoj etnografii (Dooktjabrskij period), Moskva 1966, s. 314–&#13;
–315.&#13;
6 List do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 358.&#13;
7 Brulion listu do S. Polanowskiego z 24 XI 1887, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 466.&#13;
8 W liście do Antoniego Woykowskiego z dnia 6 XII 1842 roku napisał: ”[…] nagrodzi Ci to&#13;
wdzięczność ludu, któremu również Ty, jaki ja służyć powinniśmy i służymy”. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s 18.&#13;
&#13;
569&#13;
&#13;
�wytworów ludu: literatury ludowej, muzyki, dzieł plastycznych, mogących&#13;
służyć jako inspiracja dla sztuki narodowej, a ujawnianych poprzez badania&#13;
etnograficzne.&#13;
Kolberg, obok celów realizowanych przez etnografię, określał także zadania przyjmowane przez siebie w jej ramach. Wielokrotnie powtarzał:&#13;
„Ja daję właśnie materiał do tych wszystkich prac […], daję tylko materiał”1.&#13;
Konsekwentnie realizował w swojej praktyce badawczej i wydawniczej wyznaczony sobie cel, jakim było gromadzenie, porządkowanie i utrwalanie&#13;
materiałów, które uznawał za wartościowe. Uzupełniał je niekiedy dodatkowymi informacjami, uznawanymi za potrzebne późniejszym badaczom&#13;
i innym użytkownikom tych materiałów. Wierzył, że jego pracy „[…] nie&#13;
poczytają [potomni – Z.J.] za całkiem marną zbieraninę”2. Świadomość celów i podjęcie się także systematyzacji i, choć w ograniczonym zakresie,&#13;
interpretacji i krytyki materiałów powodowało, że Kolberg wykroczył poza&#13;
granice zbieractwa, stał się dokumentalistą i badaczem. O swojej pracy&#13;
informował:&#13;
[…] starałem się materiał (nierzadko napływający mi pobieżnie, bezładnie) –&#13;
gromadzony dorywczo, acz pilnie – uporządkować i ułożyć w taki sposób (nie&#13;
tykając bynajmniej odrębnej jego właściwości i barwy miejscowej, więc bez narażenia na szwank jego autentyczności), aby ten wedle wskazówek i badań uczonych zagranicą dokonywanych (które śledziłem), z pożytkiem dla nauk mógłby&#13;
być zachowanym i służyć za podstawę do dalszych w przyszłości badań […]3.&#13;
&#13;
Bezpośrednim celem Kolberga nie było uzyskanie syntezy w postaci obrazu polskiego ludu, co przypisuje mu Domański, uznając jednocześnie,&#13;
że kultura regionu „była zawsze pierwszorzędnym przedmiotem jego ba­&#13;
dań”4. Kolberg nie zmierzał do syntezy, odsuwał ją w przyszłość:&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego, w: tegoż Studia… (DWOK&#13;
T. 63), s. 416.&#13;
2 Brulion listu do B. Moraczewskiej z 28 IV 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 435.&#13;
3 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 299.&#13;
4 W. Domański Oskar Kolberg i jego dzieło, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dodak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 64.&#13;
&#13;
570&#13;
&#13;
�Ja przynajmniej mam to przekonanie, że jeszcze lat kilkanaście a może kilkadziesiąt zbierać, i to z pospiechem, i ogłaszać będziemy musieli materiały nim&#13;
do wniosków, a wreszcie i do zadawalniającej syntezy przyjść potrafimy […]1.&#13;
&#13;
Nie czuł się przygotowany do ujęć syntetycznych, wymagających materiałów i usystematyzowanych założeń teoretycznych, i bronił się przed&#13;
nimi. W roku 1878, w odpowiedzi na propozycję napisania do Słownika&#13;
geograficznego2 etnograficznych charakterystyk grup regionalnych i etnicznych z ziem polskich, tłumacząc się porządkowaniem materiałów i przygotowywaniem ich do druku, a może także obawiając się ingerencji cenzury, wyjaśniał: „Zajęty tą pracą […] nie miałbym czasu, nie byłbym nawet&#13;
w stanie dziś już dać dokładnego, treściwego, syntetycznego obrazu tego&#13;
przedmiotu”3.&#13;
Podstawowe pojęcia i założenia etnografii Kolberga&#13;
Podstawowe pojęcia&#13;
Termin „lud”, oznaczający główny przedmiot uprawianej przez Kolberga&#13;
etnografii, nie został przez niego zdefiniowany. Oznaczał ludność wiejską&#13;
w jej warstwie, w miarę jednolitej, najniżej sytuowanej w ramach zróżnicowanego społeczeństwa feudalnego i postfeudalnego. Ludzie stanowiący&#13;
lud nazywani byli „włościanami”, „wieśniakami”, rzadziej „chłopami” 4. Lud&#13;
etnicznie polski interesował Kolberga jako fundament i istotny element&#13;
polskości, lud niepolski, zamieszkały na terenach dawnej Rzeczypospolitej – jako należący do politycznego narodu polskiego. Dla Kolberga ważny&#13;
był także lud „sam w sobie”, jako oddzielna kategoria społeczna i twórca&#13;
odrębnej kultury. Swoje zainteresowania ludem badacz rozszerzał przecież&#13;
poza granice Rzeczypospolitej. Lud charakteryzowały szczególne „cechy&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do J. Majera z 18 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 267.&#13;
Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich wydany zastał&#13;
w 15 tomach w latach 1880–1902 w Warszawie.&#13;
3 Brulion listu do F. Sulimierskiego z 15 III 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 226.&#13;
4 Por. brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 98; O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 104; O. Kolberg W. Ks.&#13;
Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.&#13;
2&#13;
&#13;
571&#13;
&#13;
�i właściwości”1, „znamiona materialnego bytu i umysłowego życia” oraz&#13;
„cechy fizyczne i moralne”2. Badacz wymienił najważniejsze dla niego spośród tych „właściwości” w podtytule tomów Ludu: „Jego zwyczaje, sposób&#13;
życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka&#13;
i tańce”. Lud odznaczał się także szczególnymi cechami fizycznymi, wartymi&#13;
odnotowania w jego opisie, oraz „umysłowymi” i „moralnymi”. Posiadał&#13;
„duszę”3, o której Kolberg pisał zapewne, jak sądzi Wojciech Domański,&#13;
stosując powszechną w jego czasach stylistykę publicystyczną4, ale przede&#13;
wszystkim nawiązując (bez wskazania źródła) do idei „Volksgeist” – „ducha&#13;
ludu” Herdera, ważnej w rozwoju zainteresowań ludoznawczych5. Kolberg&#13;
dostrzegał ponadto „charakter ludu”6 i wiązał go ze sposobem jego życia.&#13;
W sposobie życia ludu, a co za tym idzie – w jego charakterze, istotną rolę odegrała pańszczyzna – pozbawienie wolności osobistej i przymus&#13;
pracy – oraz jej następstwa. Kolberg w rękopisie pozostawił wypis z tekstu&#13;
C.F.E. Hammarda ze stwierdzeniem, że kobiety „daleko silniej odczuwały&#13;
[…] ucisk i ciężar poddaństwa niż mężczyźni”7. Przytoczył też opinię innego&#13;
niemieckiego autora:&#13;
[…] moralność ludu w stosunku stoi do jego wolności, i że taki chłop, który ma&#13;
wolność swobodnego zarobkowania jest zarazem i moralniejszym […]. […] w W.&#13;
Ks. Poznańskiem chłop, na którego pijaństwo skarżono się niegdyś powszechnie,&#13;
teraz, gdy został właścicielem czyli posiedzicielem, stał się nierównie umiarkowańszym i wstrzemięźliwszym8.&#13;
&#13;
To pańszczyzna powodowała zachowawczość na ziemiach polskich&#13;
ludu, który był pańszczyzną „nieruchomie niemal przyparty do gleby”9,&#13;
i stanowiła przeszkodę w jego działalności gospodarczej.&#13;
1&#13;
&#13;
Por. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 3.&#13;
Por. O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. III, 43.&#13;
3 Por. O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. I.&#13;
4 W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg.&#13;
Prekursor antropologii…, s. 75.&#13;
5 Por. H. Bausinger Czy zmiana paradygmatów? Uwagi o kryzysie etniczności, tłum.&#13;
W. Jasiewicz, „Lud” T. 75: 1992, s. 6.&#13;
6 Por. brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 346.&#13;
7 O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84), s. 18.&#13;
8 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.&#13;
9 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 268.&#13;
2&#13;
&#13;
572&#13;
&#13;
�Lud, mimo swej niekorzystnej sytuacji społecznej, był twórczy. Twórczość ludu Kolberg traktował jako zbiorową i dlatego anonimową. Nie zgadzał się z poglądem Ryszarda Berwińskiego o braku zdolności twórczych&#13;
u ludu1. Wskazywał przyczyny tego poglądu i wyrażał przekonanie o jego&#13;
nietrwałości:&#13;
Że sąd tak bezwzględnie postawiony (a wywołany widocznie grozą wypadków&#13;
galicyjskich 1846 r.) ostać się długo jako pewnik nie mógł, tego dowodzić tu&#13;
obszernie nie potrzebuję2.&#13;
&#13;
Określenie „lud” oznaczało w tekstach Kolberga, podobnie jak w języku&#13;
nam współczesnym, także grupę etniczną. Badacz nie stosował terminów&#13;
„grupa etniczna” lub „etnos”3. Nie ma jednak racji Joanna Tokarska-Bakir&#13;
stwierdzając, że Kolberg nie dostrzegał odrębności etnicznych i za lud polski uważał np. Tatarów, Hucułów i Bojków4. Kolberg odróżniał „Polskę”&#13;
i „Ruś”, z podróży „do gór huculskich i Bukowiny” pisał: „Lud tam, jak wiadomo, jest ruski […]” 5. Lud należący do różnych grup etnicznych obejmował&#13;
mianem „ludu naszego”6. Mieszkańcy Pokucia na Rusi to „lud bratni”7. Józef&#13;
Burszta pisał, że w przyjętym przez Kolberga modelu monografii regionalnych nie było części dotyczącej „tożsamości regionalnej i świadomości&#13;
etnicznej czy narodowej”. Dodał jednakże, że procesy interetniczne dają&#13;
się na podstawie treści jego dzieł zrekonstruować8. Do poglądów Burszty&#13;
nawiązały Ewa Antyborzec i Anna Mazurkiewicz-Szczyszek, które zauważyły, że dzieła Kolberga w czasie, kiedy były tworzone, nie mogły być&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), pierwodruk: Kraków 1874, s. XIV–XV.&#13;
Tamże, s. XV.&#13;
3 Kolberg, ostrożny w stosowaniu nowej terminologii, sięgnął dwukrotnie po przymiotnik&#13;
„etniczny”: w artykule Obecne stanowisko etnografii, pisząc o „materiałach etnicznych” i definiując etnografię i etnologię jako „umiejętność etniczną”, por. O. Kolberg Obecne stanowisko&#13;
etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 7, 18. Określenie „grupa etniczna” i rzeczownik&#13;
„etnos” pojawiły się w rozprawie I. Kopernickiego O etnografii i etnologii…, s. 1, 3 i nast.&#13;
4 J. Tokarska-Bakir Żydzi u Kolberga, w: tejże Rzeczy mgliste. Eseje i studia, Sejny 2004,&#13;
s. 51.&#13;
5 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 20 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 651.&#13;
6 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 105.&#13;
7 Brulion listu do S. Czarneckiego z 22 III 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 626.&#13;
8 J. Burszta Chłopskie źródła kultury, Warszawa 1985, s. 210 i nast.&#13;
2&#13;
&#13;
573&#13;
&#13;
�pozbawione problematyki narodowej, i zajęły się wyznacznikami tożsamości narodowej obecnymi w materiałach Kolbergowskich1. Możliwości&#13;
tkwiące w materiałach Kolbergowskich dla odtworzenia stanów i procesów&#13;
etnicznych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej omówiłem w oddzielnym&#13;
artykule2.&#13;
Obydwa znaczenia terminu „lud” – jako warstwa społeczna i grupa etniczna – nakładały się na siebie, kiedy rzecz dotyczyła ludności o odrębnych cechach etnicznych, nie posiadającej własnych warstw wyższych,&#13;
tworzącej etnoklasę w społeczeństwach o zróżnicowanej strukturze społecznej. Takim ludem, zdaniem Kolberga, był dokumentowany przez niego&#13;
lud ruski i litewski. W tej sytuacji etnonimy stawały się niekiedy oznaczeniami sytuacji społecznej. Materiały Kolbergowskie z Chełmskiego skłoniły&#13;
ich wydawcę, Izydora Kopernickiego, zapewne za przyczyną Marii Hemplówny, która je zarejestrowała w terenie3, do stwierdzenia w przypisie:&#13;
U tutejszego ludu nazwa Rusin i Polak nie oznacza plemienia, czyli narodowości,&#13;
ale różnicę stanu. W naszych stronach, gdzie ogólnie lud rolny jest tylko ruski,&#13;
a panowie, oficjaliści, rzemieślnicy, szynkarze itd. są obrządku łacińskiego, nazwa Rusin i Polak oznacza chłop i szlachcic […]4.&#13;
&#13;
Ludy jako grupy etniczne pojawiają się wówczas, kiedy Kolberg pisze&#13;
o „ludów słowiańskich etnografii” (ich przedstawicielami wówczas są jednak zawsze przedstawiciele ludności wiejskiej5) lub wtedy, kiedy zajmuje&#13;
się ludzkością.&#13;
Termin „naród” Kolberg rozumiał dwojako: jako naród etniczny, kulturowy oraz naród polityczny, wsparty państwem lub ideą własnego państwa.&#13;
Etniczny naród polski, nazywany „szczepem lechickim”6, tworzą Wielkopolanie, Małopolanie i Mazurzy, wokół których „zgromadziły się i grupują&#13;
1 E. Antyborzec, A. Mazurkiewicz-Szczyszek Tożsamość narodowa i regionalna w świetle&#13;
monografii Oskara Kolberga, 2007 [maszynopis w Instytucie im. Oskara Kolberga w Poznaniu].&#13;
2 Por. Z. Jasiewicz O narodzie i grupach etnicznych u Oskara Kolberga, w: Antropologiczne wędrówki po „miejscach” bliskich i dalekich. Księga jubileuszowa dla Profesor Iwony&#13;
Kabzińskiej, red. D. Demski, J. Derlicki, A. Woźniak, Warszawa 2020.&#13;
3 E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do t. 33&#13;
i 34 (DWOK T. 82), s. XL.&#13;
4 O. Kolberg Chełmskie cz. II (DWOK T. 34), pierwodruk: Kraków 1891, s. 58.&#13;
5 Por. brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VIII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 361.&#13;
6 O. Kolberg Polski lud, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 566.&#13;
&#13;
574&#13;
&#13;
�pomniejsze ich rozrody”1. Naród ten był podzielony społecznie, różnice&#13;
stanowe nie przekreślały jednak tworzonych przez narodowość cech wspólnych. Najczęściej jednak naród polski Kolberg widział jako naród polityczny – historycznie wytworzoną, wieloetniczną i wielokulturową wspólnotę&#13;
mieszkańców dawnej Rzeczypospolitej. Taka koncepcja narodu, odwołująca&#13;
się do tradycji państwowej i praw historycznych, podzielana w czasach&#13;
zaborów przez wielu myślących o odbudowie państwa Polaków, uznawana&#13;
była już w XIX wieku za anachroniczną, nie tylko z powodów politycznych,&#13;
ale także ze względu na zapoczątkowane procesy narodotwórcze wśród&#13;
grup etnicznych na terenach dawnej Polski2. Kolberg jednakże tych procesów nie dostrzegał, był przywiązany do idei politycznego narodu polskiego&#13;
i na niej budował swój patriotyzm i widzenie świata.&#13;
„Cechy i właściwości ludu”, które były przedmiotem badań Kolberga,&#13;
nie miały w jego tekstach zbiorczego określenia. Wskazywane były poprzez&#13;
wyliczanie umieszczane w dalszej części tytułu jego tomów Ludu: „zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”. Choć miały charakter, o czym już napisałem, głównie&#13;
kulturowy, badacz nie stosował dla ich określenia terminu „kultura”, który&#13;
pojawił się w piśmiennictwie polskim już na początku XIX wieku3. Termin&#13;
ten, w szerokim znaczeniu atrybutu ludzkości, mimo swojej niejednoznaczności przyjmowany jest do dzisiaj za najbardziej przydatny dla przedstawienia całości przedmiotu badań etnologii i antropologii społeczno-kulturowej.&#13;
Kolberg natomiast posługiwał się niekiedy terminem kultura w znaczeniu&#13;
cultura animi, przypisywanym Cyceronowi, wartościującym, wskazujący&#13;
na osiągnięty wysoki poziom, przede wszystkim w uprawach roślin: „[…]&#13;
ogród, gdzie kultura owocu do wysokiego doprowadzoną jest stopnia, równie jak i kultura pól w miejscach niskich przez dreny osuszonych”4.&#13;
W antropologicznym znaczeniu atrybutu ludzkości lub ludów rozpatrywanych w jej kontekście termin „kultura” został przez Kolberga użyty kilkakroć w odniesieniu do materiałów dotyczących dużych grup ludów lub&#13;
ludzkości. Pisząc, w związku z muzyką, o Słowianach w ramach „plemienia&#13;
kaukaskiego czyli indoeuropejskiego”, stwierdził:&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże.&#13;
A. Walicki Rosja, katolicyzm i sprawa polska, Warszawa 2002, s. 111.&#13;
3 Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 97.&#13;
4 Por. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), pierwodruk: Kraków 1876, s. 46.&#13;
2&#13;
&#13;
575&#13;
&#13;
�[…] owszem, niezawodnie sami też ościennym narodom udzielali własnych swych&#13;
pojęć i wrażeń, bo godzi się wnioskować, że nie byli pozbawieni rodowej kultury&#13;
[…]. Kultura ich, w owych pierwotnych czasach, choć własna, zbliżać się owszem&#13;
musiała do skandynawskiej, germańskiej, celtyckiej […]1.&#13;
&#13;
O „ogólnym postępie i kulturze ludzkości”, także w związku ze Słowianami, wspomniał w wymienionym już liście z końca lat 60. XIX wieku2.&#13;
W innym miejscu i w innym momencie swych prac, a mianowicie w wymienianym już wielokroć artykule Obecne stanowisko etnografii, Kolberg,&#13;
przedstawiając swą ogólną wiedzę i poglądy na etnografię, przy okazji referowania stanowiska Fryderyka Müllera3 napisał o „wpływie ziemi i klimatu&#13;
na rozkwit i upadek kultury, jej stopniach, ogniskach i warunkach istnienia”4, stosując ten termin na sposób przyjęty przez ewolucjonistów. Częściej,&#13;
w porównaniu z nazwą kultura, posługiwał się terminem ”cywilizacja”,&#13;
bardziej popularnym w jego czasach5. Użył np. określenia „cywilizacja tradycyjna, ludowa” i „cywilizacja narodu”6. Określenia „kultura ludowa” nie&#13;
stosował7.&#13;
Najbliższym terminowi „kultura” wśród określeń przedmiotu zainteresowań Kolberga, wyliczonym w tytule wielu jego dzieł, jest „sposób życia”.&#13;
Jego odpowiednikiem są także „zwyczaje” i „obyczaje”, rozumiane jako powtarzalny i ujednolicony sposób zachowań praktykowanych w ważnych&#13;
chwilach życia. W związku z nimi pojawia się określenie „tradycja”, także&#13;
ważne we współczesnej etnologii, traktowane jako przejmowanie z przeszłości dóbr kultury i jako wartość. Kolberg doceniał jej siłę oddziaływania&#13;
i trwałość, nie uważał jej jednak za niezmienną8. Wśród przyczyn zmian&#13;
w obyczajach ludu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, w tym zmian stosunku do tradycji, stawia na pierwszym miejscu zniesienie pańszczyzny. Na&#13;
podstawie przekształceń w obrzędowości weselnej na Mazowszu stwierdza:&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), pierwodruk: Warszawa 1865, s. 15.&#13;
Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
3 Friedrich Müller (1834–1898), etnolog i językoznawca, profesor Uniwersytetu w Wiedniu.&#13;
Kolberg powołuje się na książkę Müllera Allgemeine Ethnographie, Wien 1873.&#13;
4 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 11.&#13;
5 Por Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii…, s. 162–163.&#13;
6 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.&#13;
7 Por. J. Burszta Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Warszawa 1974,&#13;
s. 218.&#13;
8 O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 75.&#13;
2&#13;
&#13;
576&#13;
&#13;
�Radykalna zmiana, jakiej od pewnego czasu uległ odwieczny byt naszych włościan przez zniesienie pańszczyzny i usunięcie ich spod władzy dziedziców, nie&#13;
mogła pozostać bez ogromnego wpływu na ich zwyczaje i tradycje. Ostatecznie&#13;
zerwany został węzeł patriarchalny, który niegdyś łączył pana z chłopkiem;&#13;
pilno temu ostatniemu zakosztować nowej swobody, i ani chce wiedzieć o zwyczajach, jakich się trzymali ojcowie względem panów […]1.&#13;
&#13;
Termin „charakter” w odniesieniu do różnych grup ludzi, najczęściej&#13;
narodów, pojawił się w piśmiennictwie polskim już na początku XIX wieku2. W etnologii i antropologii stał się ważną kategorią badawczą. Studia&#13;
w tym zakresie rozwinięte zostały w nauce niemieckiej na przełomie XIX&#13;
i XX wieku, najpierw w ramach psychologii ludów (Völkerpsychologie),&#13;
a później, głównie w okresie II wojny światowej, w antropologii amerykańskiej, przez badaczy ze szkoły kultury i osobowości3. Dzisiaj rzadko się do&#13;
nich powraca ze względu na stosowane w nich nieuprawnione uogólnienia&#13;
i wartościowanie. Kolberg nie definiował terminu „charakter ludu” i stosował go w dwóch znaczeniach. Pierwszym – szerokim, wykraczającym poza&#13;
psychologię, obejmującym cechy wyróżniające daną grupę ludu, jej wizerunek, „[…] wszelkie właściwości stanowiące charakterystykę ludu”4. Badacz&#13;
informował, że od wielu lat gromadził materiały dotyczące „[…] wszystkiego,&#13;
co charakter ludu i jego życie obecne i przyszłe wystawia w najprawdziwszym świetle”5. Drugie znaczenie określenia „charakter” jest już związane&#13;
z psychologią i koncentruje się na względnie trwałym zespole cech psychicznych grupy ludu zamieszkującej określony region, ujawniającym się&#13;
poprzez zachowania jej członków. „Charakter ludu” Kolberg przedstawił&#13;
jako przedmiot godny dokumentacji już w Liście otwartym do Redakcji&#13;
Biblioteki Warszawskiej z roku 1865. W punkcie drugim Listu, „Praca&#13;
i zajęcia domowe i gospodarskie wieśniaków”, umieścił sformułowanie&#13;
„Charakter ludu; jego skłonności i temperament. Sposób myślenia i ruchy”6.&#13;
Informacji dotyczących charakteru ludu nie ma, jak zresztą nie ma rozdziału „Lud”, w pierwszym tomie monografii regionalnej, którym było&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), pierwodruk: Kraków 1885, s. 265.&#13;
Por. M. Baliński Obraz państwa Wielkiej Brytanii, wystawiający w krótkości główniejsze&#13;
szczegóły dla poznania niniejszego stanu…, „Dziennik Wileński” 1816, T. 4, nr 22, s. 301 i nast.&#13;
3 Zob. m.in. F.W. Voget A history of ethnology, New York 1975, s. 448.&#13;
4 Brulion listu do nieznanego adresata, b.d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 100.&#13;
5 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
6 O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”… , s. 104.&#13;
2&#13;
&#13;
577&#13;
&#13;
�Sandomierskie, sygnalizującym zmianę programu badawczego i wydawniczego Kolberga. Brak ten uzupełniony został z nawiązką w kolejnym tomie, w Kujawach. We wstępie do Kujaw badacz wraca do Sandomierzan&#13;
i porównuje ich z przedstawianymi w tym tomie Kujawiakami, wykorzystując możliwość odróżniania, poprzez opis charakteru, danej grupy ludzi&#13;
od innych. Łącząc opis grup z przedstawieniem ich charakteru, napisał:&#13;
Lud kujawski jest zamożniejszy od sandomierskiego, nosi się bogaciej, przykrywa&#13;
suciej a fałdzisto; barwa ciemna tu przeważa, jak tam jasna, mianowicie u kobiet.&#13;
Sandomierzak chybki i raźny do roboty i ochoty, a równie jak Kujawiak pojętny,&#13;
jest przecież od niego łagodniejszym, bardziej potulnym, dobrodusznym, chętnym&#13;
i uczynnym, lecz w chwilach wolnych, w chwilach zapomnienia, oddaje się niepowściągliwie zabawie i gorzałce […]. Równie krzepki jak tamten, a może skorszy&#13;
jednak do roboty […] podobny zawadiaka i gębacz, nie jest jednak Kujawiak tyle&#13;
zwinnym i wartkim w ruchu i pohulance, nie tyle skorym do niesienia posługi&#13;
w potrzebie i przy pracy co tamten, ale za to – co z natury rzeczy wypływa, rozważniejszym i wytrwalszym […]. Łatwo pojąć, że charakter taki, wyciska swe piętno i na&#13;
nucie obu ludów […]. Sandomierskie, nie tyle co Kujawy na obce wystawione wpływy dłużej w obrzędach zachować mogły pierwotną czy dawną swą tonalność1.&#13;
&#13;
Natomiast w rozdziale „Lud” tegoż tomu Kolberg zajął się już tylko Kujawiakami, z rzadka porównując ich z innymi grupami. Pozostając pod&#13;
wpływem modnej w jego czasach fizjonomiki i wprowadzając do opisu&#13;
określenie „usposobienie”, bliskie ważnemu we współczesnej psychologii&#13;
społecznej pojęciu „postawy”, stwierdził:&#13;
Dobry byt wpływa na fizjognomię ludu. Kujawiak jest po większej części urodziwy, wzrostu średniego, przysadkowego, silny i giętki, rysów wyrazistych,&#13;
malujących uczucie godności osobistej i spryt tryskający przy sposobności […].&#13;
Usposobienie ludu okazuje się raczej powolne, acz pewne, niż rzutkie. Przy tym&#13;
jest jednak wiele stanowczości i krewkości w ruchach. Dowcip jego, lubo nie nagły, ale gryzący i trafny […]. Kujawiacy, lubo fizycznie nie zbyt szybcy, żywego są&#13;
jednak objęcia umysłowego i prosto, ale zdrowo o rzeczach sądzą […]. Wytrwali&#13;
w pracy, nie tyle mają wstrętu, ile Mazury i Podlasianie, do zaprowadzonych&#13;
nowości w celu ulepszenia rolnictwa […]. Równie biegle pojmują i wykonywają&#13;
dane im zlecenia ekonomiczne; mają zdolności matematyczne […]2.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), pierwodruk: Warszawa 1867, s. 6–7.&#13;
Tamże, s. 45–46.&#13;
&#13;
578&#13;
&#13;
�„Usposobienie” pojmuje Kolberg jako związane z temperamentem. Przedstawiając mieszkańców Pokucia, stwierdził: „Usposobienie ludu jest żywe,&#13;
jak w ogóle temperament sangwinistyczny”1.&#13;
Kolberg, nieskrępowany doktryną w zakresie poszukiwania przyczyn&#13;
różnic w charakterze ludu różnych regionów, przedstawia ten charakter&#13;
jako zdeterminowany wieloma czynnikami. Jednym z nich było środowisko&#13;
geograficzne, korzystne dla uprawiania rolnictwa i zapewniające „dobry&#13;
byt”, jak na Kujawach: „Bogactwo przyrody i ziemi wpływa tu naturalnym&#13;
następstwem na bogactwo szaty, na bogactwo śpiewu […]2, lub niekorzystne.&#13;
Innym było oddziaływanie historii, bardzo odległej, bo sięgającej czasów&#13;
mitycznej, lecz nie kwestionowanej Lechii, jak w Wielkopolsce: „Z powodu&#13;
czysto lechickich znamion jej mieszkańców”3, lub równie mitycznej Chrobacji „znamiona chrobackie”, jak w Krakowskiem4, czy też bliższej i potwierdzonej, jak w przypadku ludu w Chełmskiem:&#13;
Charakter tego ludu jest łagodny, potulny, nawet bojaźliwy i nieufny, który nabył może skutkiem długowiekowej uległości dla dworu i jego sług. I teraz znamion tych nie pozbywa się wcale, mimo że z pod władzy dworów przeszedł pod&#13;
inną naczelników cywilno-wojennych, wójtów, straży ziemskiej i żandarmerii5.&#13;
&#13;
Znaczenie zmiany stosunków społecznych, a także przykładu ludzi wykształconych, dla charakteru ludu odnalazł w charakterze ludu krakowskiego, który to:&#13;
Lud wesoły, rączy w posłudze, ochoczy do roboty i zabawy […] lubo (z niewielkimi wyjątkami) nie ma on jeszcze dosyć zabiegłości, skrzętności, dbałości o własne dobro, pilności i wytrwałości w pracy i przemyśle, do których to cnót ciągle&#13;
się przyucza, podżegnięty do tego swobodą wcześniej tu, niż w innych stronach&#13;
Polski pozyskaną, jako i przykładem ludzi wyżej pod względem wykształcenia&#13;
umysłowego stojących6.&#13;
&#13;
Do zmiany charakteru ludu prowadziły ponadto wpływy idące spoza&#13;
regionu, jak na Kujawach: „[…] wskutek bliższego z Zachodem zetknięcia”7,&#13;
oraz sąsiedztwo z grupami odmiennymi etnicznie, na przykład osadnikami&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), pierwodruk: Kraków 1882, s. 18.&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I&#13;
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. III.&#13;
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 17.&#13;
6 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. II.&#13;
7 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 6.&#13;
2&#13;
&#13;
579&#13;
&#13;
�niemieckimi w Wielkopolsce. W wioskach pod Krakowem takim czynnikiem była bliskość i intensywne kontakty z miastem1. Ważne były działania&#13;
towarzystw wstrzemięźliwości oraz kółek rolniczych aktywizujące ludność&#13;
wiejską, dostrzeżone na Śląsku, w Wielkopolsce, na Kujawach i w Krakowskim2, a rozszerzające się na wszystkie dzielnice Polski: „Nie można zaprzeczyć, że Towarzystwa wstrzemięźliwości, za granicą zawiązywane, skuteczny także na moralność ludu tutejszego wpływ wywierały”3. Znamienne, co&#13;
zauważył Wojciech Domański, jest to, że cech psychicznych ludu Kolberg&#13;
nie łączył z problematyką duszy4, choć problematyka ta była popularna&#13;
w ówczesnej filozofii.&#13;
Celem, który stawiał sobie Kolberg, przedstawiając informacje o charakterze ludu obejmujące jego cechy psychiczne, było uzyskanie obrazu&#13;
mieszkańców terenu dawnej Polski, politycznie rozumianego narodu polskiego. Rusini i Litwini, wyróżnieni nazwą etniczną, podkreśleniem różnic&#13;
w języku i szczególnymi, przypisywanymi im przez współmieszkańców&#13;
lub badaczy cechami (np. „…uparty jak Rusin” 5), nie byli wyłączani z tego&#13;
narodu. Innym celem gromadzenia materiałów dotyczących cech psychicznych i wynikających z nich zachowań było określenie możliwości&#13;
uczestnictwa przedstawicieli ludu w rozwoju kraju. Wyżej odnotowaliśmy&#13;
uwagę Kolberga o Kujawiakach jako niemających wstrętu do wprowadzania ulepszeń w rolnictwie. Pisząc o Wielkopolanach, zauważył: „Z postępem jednak cywilizacji, tak mężczyźni jak i kobiety grzeczniejszymi się&#13;
stali […]”6. Ujawniał także te cechy ludu, które traktowane były jako ułatwiające jego współżycie z innymi warstwami społecznymi i pozwalające&#13;
nim kierować. Opublikował zdanie wyjęte z tzw. schematów, odpowiedzi&#13;
na ankietę rozesłaną przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu:&#13;
„Lud roboczy, pracowity, posłuszny, chętny i do swojego pracodawcy&#13;
p r z y w i ą z a ł y [...]”7.&#13;
Określenie ”typ”, „typy”, często stosowane przez Kolberga w jego&#13;
działaniach interpretacyjnych, tylko w pewnym znaczeniu dotyczy cech&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. VII i nast.&#13;
Tamże, s. 348; O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 28 i nast.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 74.&#13;
4 W. Domański Poglądy Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii…, s. 75.&#13;
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 16.&#13;
6 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 51.&#13;
7 Tamże, s. 48&#13;
2&#13;
&#13;
580&#13;
&#13;
�psychicznych. Ma związek z typologią, służy przede wszystkim wyróżnianiu&#13;
cech charakterystycznych pewnych grup ludzi lub przedmiotów w ramach&#13;
szerszego ich zbioru, jego porządkowaniu. Przejęte zostało z innych dyscyplin, także tych bliskich etnologii, jak antropologia fizyczna i archeologia.&#13;
„Typy ludowe” Kolberga to wizerunki (rysunki, fotografie) ludzi w strojach&#13;
właściwych dla przedstawianego regionu, wyróżnione na podstawie porównania z „typami” z innych regionów, stanowiące ikonograficzną część&#13;
dokumentacji1. „Postać ludu”, „typy ludu” to nie tylko ubiór, opisywany&#13;
i przedstawiany w rysunkach i na fotografiach, o które Kolberg zabiegał&#13;
i które publikował w swoich dziełach. To także zainteresowanie ciałem, podzielane z antropologami fizycznymi2, przede wszystkim jednak twarzą, pod&#13;
wpływem fizjonomiki, modnej w Europie w końcu XVIII wieku i przez cały&#13;
wiek XIX3. Według przekonań Kolberga i wielu mu współczesnych twarze i postawa przedstawianych postaci lepiej niż ubiór informowały o ich&#13;
cechach psychicznych. Dlatego na fotografiach pragnął on mieć przedstawioną „fizjognomię ludzi”4; stwierdził, że „rysunki ubiorów, rysy twarzy&#13;
ludu, chaty, sprzęty itd. daleko dokładniejsze dają wyobrażenie niż wszelkie opisy”5. Wojciecha Gersona poprosił o sporządzenie spisu ilustracji,&#13;
na których najważniejsze było „wierne oddanie typów […] osobliwie co do&#13;
rysów i postawy”6, przestrzegał, aby przy poprawianiu rysunku „nie psuć&#13;
typu”7. Myślenie kategorią „typu” było u Kolberga silne, był przywiązany do&#13;
fizjonomii uznanych za typowe. Świadom jednakże, że fizjonomie te mogą&#13;
podlegać zmianom wraz ze zmianą warunków życia ich posiadaczy, napisał: „Fotografia jest rzeczywiście znakomita, lubo chłopi mają na niej minę&#13;
1&#13;
&#13;
A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara Kolberga…, s. 145 i nast.&#13;
Kopernicki cechy fizyczne i psychiczne badanej ludności uznawał za przedmiot zainteresowania antropologów. Dopuszczał jednakże, wymieniając m.in. Kolberga, udział w ich&#13;
badaniu także etnografów: „Pilny wszakże etnograf […] nie pomija również tych szczegółów&#13;
i z własnych, chociaż mniej ścisłych, lecz zawsze trafnych spostrzeżeń, kreśli postać typową&#13;
opisywanej ludności z tak malowniczą charakterystyką jej rysów zewnętrznych, temperamentu&#13;
i usposobień, że z niej powstaje pierwszy wybitny obraz tej indywidualności”. I. Kopernicki&#13;
O etnografii i etnologii…, s. 2.&#13;
3 Z. Libera Lud ludoznawców. Kilka rysów do opisania fizjognomii i postaci ludu naszego czyli etnograficzna wycieczka po XIX wieku, w: Etnologia polska między ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, Poznań 1995, s. 146.&#13;
4 List do W. Rzewuskiego z 18 XII 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 371.&#13;
5 Brulion listu do B. Hoffa z 30 XII 1867 r., tamże, s. 231.&#13;
6 Brulion listu do W. Gersona z 11 XII 1874 r., tamże, s. 505.&#13;
7 Brulion listu do B. Hoffa z 21 I 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 604.&#13;
2&#13;
&#13;
581&#13;
&#13;
�dość pańską […]1. Określenie „typ” pojawia się w tekstach Kolberga często.&#13;
Odezwę, którą zamierzał zamieścić w gazetach w Poznańskiem, zaczyna od&#13;
stwierdzenia:&#13;
Zbieranie typów, opisywanie i rozbiór zwyczajów, cech i właściwości ludów&#13;
różnych, prowadząc do dokładniejszego poznania własnego ludu, stało się jedną&#13;
z potrzeb naszego wieku […]2.&#13;
&#13;
Koncentrowanie uwagi na „typach” było dla Kolberga ważne jako jeden&#13;
ze sposobów porządkowania materiałów. Materiały te zbierał, niejednokrotnie nazywał siebie zbieraczem. Duże znaczenie gromadzenia materiałów, zbieractwa, pozwoliło historykowi antropologii społeczno-kulturowej&#13;
G.W. Stockingowi wywieść badania nad kulturą ludową z tradycji antykwarstwa3.&#13;
Warte odnotowania są określenia użyte przez Kolberga, a stosowane&#13;
w terminologii etnologicznej również dzisiaj, takie jak „stacja etnograficzna”4 dla celowo wybranej do badań terenowych miejscowości oraz „atlas&#13;
etnograficzny”5 oznaczający sposób dokumentowania zgromadzonych w terenie materiałów.&#13;
Założenia etnografii Kolberga&#13;
Kolberg wyrażał sceptycyzm wobec teorii tworzonych bez solidnych&#13;
podstaw faktograficznych:&#13;
Ileż to razy zdarzało się, że na sztucznej, acz pozornie szerokiej podstawie budowano teorie kruszące się jak zamki na lodzie, gdy tymczasem taż sama nauka&#13;
zdołała oprzeć się niekiedy trwale, jak na granitowych opokach, na drobnych&#13;
ziarnkach, na pyłkach, w szczęśliwej odszukanych chwili6.&#13;
1&#13;
&#13;
List do J. Blizińskiego z 31 V 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 161.&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1869 r., tamże, s. 327.&#13;
3 G.W. Stocking Delimiting Anthropology: Historical Reflections on the Boundaries of&#13;
a Boundless Discipline, „Social Research” vol. 62, no 4 (Winter 1995), s. 936.&#13;
4 Por. brulion listu do W. Przybysławskiego z 9 VII 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 52; brulion listu do Akademii Umiejętności z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz.&#13;
I (DWOK T. 64), s. 658.&#13;
5 Brulion listu do Akademii Umiejętności, prawdopodobnie z 1874 r. , Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 692.&#13;
6 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 265.&#13;
2&#13;
&#13;
582&#13;
&#13;
�Sceptycyzm ten podważa stwierdzenie Juliana Krzyżanowskiego, dowodzącego, że badacz do planu pracy zbierackiej i wydawniczej „dołączył&#13;
ambitny zamiar interpretacji naukowej”, traktowany jako druga część planu gromadzenia materiałów, zrealizowana jednak, zdaniem autora, jedynie marginalnie1. Przyjęcie zamysłu interpretacji naukowej wymagałoby&#13;
przecież sformułowania systemu twierdzeń teoretycznych. Należy zgodzić&#13;
się z Wiktorią Juzwenko, że Kolberg, zaznajomiony z pracami słowiańskich i zachodnioeuropejskich etnografów, nie dołączył jednak do żadnej&#13;
z działających wówczas szkół – ani mitologicznej, ani antropologicznej2.&#13;
Słuszna jest opinia Józefa Gajka, osadzająca badacza nie w ramach szkoły,&#13;
a „kierunku historyczno-etnograficznego”3, dodajmy – także „geograficznego”. Koncepcje teoretyczne, niezbędne dla interpretacji naukowej, zdaniem&#13;
Gajka nie były u Kolberga, w odniesieniu do prowadzonych przez niego&#13;
badań, czymś stałym i zmieniały się z biegiem czasu, i w związku z tym&#13;
jego dzieło nie jest monolitem4. Warunkujące je założenia poznawcze5 pochodziły z różnych źródeł: lektur naukowych i wymiany poglądów w środowisku naukowym oraz własnych doświadczeń badawczych. Wpływ na&#13;
nie miał również światopogląd badacza, będący syntezą wszelkiego rodzaju&#13;
wiedzy i przekonań, w tym związanych z faktami z jego biografii: wyznaniem protestanckim, innym niż dominujący w kraju katolicyzm, niepolskim&#13;
pochodzeniem rodziny, kompensowanym podkreślaniem przynależności do&#13;
narodu polskiego, a także pozostawaniem w stanie bezżennym. Założenia te&#13;
były przyjmowane przez badacza kształtowanego, patrząc z perspektywy&#13;
dziejów nauki, również przez „formację intelektualną”, a raczej kilka formacji, tworzonych przez różną w poszczególnych okresach rozwoju jego&#13;
działalności naukowej i życia społecznego problematykę badań, odmienny&#13;
aparat pojęciowy, a także różne pola znaczeń6. O Kolbergu jako „uosobieniu&#13;
1 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek w dziedzinie literatury ludowej, „Lud”&#13;
T. 42: 1956, s. 14–15.&#13;
2 W.A. Juzwenko Ukrajins’ka narodna poeticzna tworczist’ u polskij folkloristici XIX st.,&#13;
Kijiw 1961, s. 88–89.&#13;
3 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf, „Lud” T. 42: 1956, s. 40.&#13;
4 Tamże, s. 41.&#13;
5 Rozumiem założenie jako tezę, myśl, z mniejszą stanowczością wypowiadaną na temat&#13;
rzeczywistości w porównaniu z twierdzeniem, bliską przekonaniu, należącą do różnych porządków rozpoznawania rzeczywistości, tak do wiedzy potocznej, jak i naukowej, niewymagającą&#13;
logicznie konstruowanych systemów.&#13;
6 B. Skarga Przeszłość i interpretacje, Warszawa 1987, s. 7, 24.&#13;
&#13;
583&#13;
&#13;
�kolektywnej świadomości” jego czasu pisze Joanna Tokarska-Bakir, przy&#13;
czym mowa oczywiście o świadomości określonego środowiska. Autorka ta&#13;
dostrzega także biografię badacza i jego cechy osobiste1, zapewniające mu&#13;
w tej kolektywnej świadomości szczególne miejsce.&#13;
Założenia przyjmowane przez Kolberga nie tworzyły logicznie zwartego&#13;
systemu teoretycznego. Dodajmy, że Kolberg nie przywiązywał wagi do formułowania tych założeń i prezentowania ich explicite w najważniejszych&#13;
dla jego twórczości pracach stanowiących monografie regionalne. Dlatego&#13;
dla poznania tych założeń potrzebne jest ich rekonstruowanie na podstawie&#13;
utrwalonych przez badacza materiałów i sposobu ich przedstawiania oraz&#13;
nielicznych i rozproszonych uwag ich dotyczących.&#13;
Wśród założeń przyjmowanych w etnografii Kolberga wyróżniam założenia o charakterze głównie epistemologicznym, związane z poznawaniem&#13;
i dokumentowaniem interesującej badacza rzeczywistości, oraz o charakterze bardziej ontologicznym, określające, jaka ta rzeczywistość jest. Zdaję&#13;
sobie jednocześnie sprawę, jak bardzo podział ten jest umowny, zależny&#13;
zarówno od poznawanego przedmiotu, jak i od cech i działań podmiotu&#13;
poznającego, którym jest badacz.&#13;
Nauka, w tym etnografia, zdaniem Kolberga opiera się na faktach. Badacz był przekonany o wartości metody indukcyjnej, tak ważnej w tradycji&#13;
oświeceniowej i pozytywizmie. Podkreślał konieczność dokumentowania&#13;
elementów rzeczywistości stanowiących przedmiot badań etnografii, którym był lud i jego kultura. Dlatego najważniejsze były możliwe do zapisania, opisania czy przedstawienia w postaci rysunku lub fotografii „fakty&#13;
i dokumenty”2, „szczegóły etnograficzne”3: pojedyncze pieśni, melodie, wytwory prozy ludowej, „typy”, wydarzenia ze sposobu życia i obiekty materialne. Kolberg miał świadomość, że gromadzone materiały zależne są od&#13;
okoliczności ich uzyskiwania i osoby badacza. Odróżniał opisy uzyskane od&#13;
innych od własnych: „[…] gdzieśmy obrzędu takiego naocznym byli świadkiem”4. Dokumentował cechy i właściwości ludu krakowskiego „w sposób,&#13;
jaki się one obecnie oku naszemu przedstawiają”5. Łączył w swojej dzia1&#13;
&#13;
J. Tokarska-Bakir Żydzi u Kolberga…, s. 50.&#13;
Zob. O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 16.&#13;
3 Zob. O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),&#13;
s. 393 i nast.&#13;
4 O. Kolberg Radomskie cz. I (DWOK T. 20), s. VI.&#13;
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 3.&#13;
2&#13;
&#13;
584&#13;
&#13;
�łalności etnograficznej „[…] śledzenie bytu teraźniejszego, jak i wyświecenie przeszłości słowiańskiego ludu […], jego życie obecne i przeszłe […]”1.&#13;
Zakładał, że w teraźniejszości przetrwały elementy kultury należące do&#13;
przeszłości. W ważnym dokumencie z roku 1865, pozwalającym śledzić&#13;
sposób myślenia Kolberga o etnografii, jakim był List otwarty do redakcji&#13;
„Biblioteki Warszawskiej”, „szczegóły etnograficzne” zrównywał on znaczeniowo z „zabytkami”2, stanowiącymi świadectwo dawnych epok. Nie&#13;
zmienił swego stanowiska o materiale etnograficznym jako przydatnym&#13;
do odtwarzania przeszłości, ale je zmodyfikował. W głosie wyrażonym na&#13;
Zjeździe Literacko-Historycznym w Krakowie w roku 1884 mówił:&#13;
I zdaje mi się, że jeżeli pieśni są bardzo ważnym zabytkiem starożytnym, mimo&#13;
zmian, jakie zaszły, to tym bardziej zabobony, powieści, bo tam lud nie krępowany żadnymi względami swobodnie, co czuł, wypowiadał i szedł więcej za&#13;
tradycją niż w pieśni[ach], które się zupełnie zmieniły. […] zabobony, gusła niezmienione się zachowały, jak jądro stare, któremu czas nie podołał […]3.&#13;
&#13;
Podkreślił, przekonany wynikami własnych studiów, konieczność szczegółowej analizy i krytycznego podejścia do materiałów z badań nad kulturą&#13;
ludową traktowanych jako źródło historyczne. O pieśni ludowej powiedział: „[…] nie jest to literatura ludowa dawniejsza, tylko literatura nowa,&#13;
a tylko są pewne momenta, pewne wskazówki, które […] mogą mieć w sobie&#13;
rzeczy nadzwyczaj stare, sięgające zamierzchłej przeszłości […]4. Dodał: „[…]&#13;
można by śledzić te resztki, ale dopiero po dokładnym zbadaniu wszystkich&#13;
czynników, z których się składa [pieśń ludowa – Z. J.], po zebraniu wszystkiego, co egzystuje”5.&#13;
Zbliżył się zatem do nauki nam współczesnej, która nie odrzuca możliwości rekonstrukcji przeszłości na podstawie jej elementów przekazywanych każdorazowo do teraźniejszości i w niej zaabsorbowanych, wymagającej jednak wiedzy i krytycyzmu.&#13;
Kolberg dostrzegł, wyprzedzając wielu mu współczesnych, że postrzeganie świata nie jest niezależne od obserwatora, jak sądzili wcześni&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”…, s. 102–103.&#13;
3 O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 417.&#13;
4 Tamże, s. 416–417.&#13;
5 Tamże, s. 418.&#13;
2&#13;
&#13;
585&#13;
&#13;
�pozytywiści1, a nawet od jego dostępu do przedmiotu badań, ale podlega&#13;
wpływom jego osobowości i przekonań. Pisząc o różnych opiniach formułowanych na temat ludu w Poznańskiem, zauważył:&#13;
Wyrzec tu zdanie pod każdym względem sprawiedliwe i zadawalniające jest rzeczą o tyle trudną, o ile zależną nie tylko od znajomości wszelkiego żywota ludu&#13;
szczegółów i stosunków, ale nadto i od usposobienia osobistego sprawozdawcy,&#13;
oraz od jego na lud sposobu zapatrywania się2.&#13;
&#13;
O zależności uzyskiwanego materiału od osoby zbierającej wiedział Kolberg także od swojego korespondenta, ks. Ludwika Ziętkiewicza, proboszcza z Objezierza, który, proszony o przesłanie materiałów etnograficznych,&#13;
odpowiedział:&#13;
Co do guseł i zabobonów, to trudno mi służyć, gdyż wcale mi są nieznane, a tym&#13;
trudniej byłoby to dla mnie dojść takowych, że jako duchowny nie pozyskałbym&#13;
otwartości w przedmiocie, przeciw któremu z kazalnicy powstaję3.&#13;
&#13;
Zauważył ponadto odmienny sposób opowiadania o weselu przez jego&#13;
uczestników, swoich rozmówców, „miejscowych wieśniaków i wieśniaczki”,&#13;
którzy:&#13;
[…] w opowiadaniu swem, jedni pomijali lub z lekka tylko dotykali przedmiotów, nad któremi inni szerzej się rozwodzili, czy to większą niż tamci do nich&#13;
przywiązując wagę, czy też w lepszej je zachowując pamięci. To tłomaczy niejednostajny, a stąd i niedostateczny nieraz szczegółów tych rozmiar i wykład4.&#13;
&#13;
Kolberg cenił nie tylko znajomość „żywota ludu szczegółów”, ale także zbliżenie się do doświadczeń i przeżyć ludu i patrzenia na jego kulturę oczami jej twórców i nosicieli, ustanowienie więzi między podmiotem&#13;
poznającym a przedmiotem poznania, rozwijane później w antropologii&#13;
w koncepcji współczynnika humanistycznego i ujęć emicznych. Pozostając&#13;
pod wpływem myśli romantycznej, widział potrzebę życia między ludem,&#13;
której nie zrealizował. Posługiwał się jednak kategorią epistemologiczną&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
3&#13;
&#13;
J. Szacki Historia myśli socjologicznej cz. I, Warszawa 1981, s. 260.&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47.&#13;
&#13;
List ks. L. Ziętkiewicza z 3 II 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 432.&#13;
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 96.&#13;
&#13;
586&#13;
&#13;
�„uchwycenia”, bliską „rozumieniu”, traktowanemu później, po przełomie&#13;
antypozytywistycznym w nauce, jako właściwe dla humanistyki założenie&#13;
badawcze1. We wczesnym okresie swojego życia o pieśniach słowiańskich&#13;
pisał emocjonalnie:&#13;
A więc chcąc właściwy duch takowych pieśni, jak należy, uchwycić, trzeba&#13;
żyć pomiędzy ludem, rozumieć jego mowę, słyszeć go jak śpiewa, przenieść&#13;
się w jego świat i sferę, przejąć jego humorem, co posłuży do obudzenia w nas&#13;
tychże samych uczuć, jakie towarzyszyły duchowi owemu w muzykę i przystroiły go w nutę2.&#13;
&#13;
Był jednak przekonany o możliwości dotarcia do prawdy, do rzeczy&#13;
„takich, jakimi są”, cenił „sprawozdawców” bezstronnych, pracę „specjalisty bez zastoju ducha i uprzedzeń na rzecz się zapatrującego”3, sam się do&#13;
takich zaliczał. O gromadzeniu pieśni pisał: „Takimi, jakimi są, zbieracz&#13;
ma je przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce&#13;
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie”4. Podkreślał również rolę&#13;
doświadczenia i nagromadzonych materiałów, pod wpływem których jego&#13;
„horyzont badań się rozszerzył”5.&#13;
Kolberg przyjmował założenie, zgodnie z którym badane przez niego&#13;
elementy kultury pozostają ze sobą w relacjach, stąd konieczność: „[…] wyłożyć jasno i treściwie wzajemny wielu szczegółów związek i ich pokrewieństwo”6. Dlatego „fakty” umieszczał w kontekstach, które nadawały im&#13;
szersze znaczenie i w których lepiej mogły zostać poznane. Pieśni znajdują&#13;
swój kontekst w obrzędach, cechy psychiczne ludu, takie jak np. jego bierność i brak przedsiębiorczości, w stosunkach społecznych, z obowiązującą&#13;
pańszczyzną. Wyjątkowość tego założenia – nazwijmy je kontekstualnym&#13;
– polega na tym, że zostało jasno sformułowane. Kolberg, w roku 1867, wyjaśnił, jaką drogą doszedł do przekonania o konieczności przyjęcia postawy&#13;
1&#13;
&#13;
J. Szacki Historia myśli socjologicznej cz. II, Warszawa 1981, s. 486 i in.&#13;
O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, w: tegoż Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),&#13;
s. 585.&#13;
3 O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. III.&#13;
4 List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 71.&#13;
5 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 2.&#13;
6 Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 279.&#13;
2&#13;
&#13;
587&#13;
&#13;
�kontekstualnej i porzucenia początkowo przyjmowanego minimalizmu czy&#13;
redukcjonizmu poznawczego:&#13;
Z początku zwróciłem uwagę na śpiewy […]. Widząc, że takowe wiążą się częstokroć z obrzędami, bez opisania których stałyby się niezrozumiałymi, postanowiłem rozszerzyć ramy prac moich, wciągając do nich opisy, a nadto cytując&#13;
warianty i wersje z różnych stron pozyskane dla porównania ich między sobą. Gdy&#13;
i opisy [obrzędów – Z.J.] niejedną moralną1 nicią łączą się z baśniami, gadkami&#13;
i przysłowiami ludu, więc i te ostatnie śledzić i wciągać należało do moich zbiorów&#13;
[…]. Gdy wszystkie te objawy, lubo duchowej natury, mają ścisły i z fizycznością&#13;
związek, więc opisałem ludu postać, szatę, zajęcia gospodarcze, mieszkanie itp.2.&#13;
&#13;
Kontekstualizm ten przekształcił w przekonanie o konieczności jak najszerszego ujmowania badanej sfery zjawisk. W roku 1885, zastanawiając się&#13;
nad zmianami w sposobie prowadzenia badań, badacz stwierdził:&#13;
Więc już około 1840 r., czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni&#13;
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. Wkrótce dostrzegliśmy ścisłą tych&#13;
utworów z obrzędami i zwyczajami i całym bytem ludu łączność. Wzgląd ten&#13;
nakazywał nam przy spisywaniu pieśni i ich melodii notować także i ich akcesoria (wedle ówczesnych naszych pojęć), tj. uwydatniać całą sytuację, która je&#13;
zrodziła lub do działania powołała3.&#13;
&#13;
Objęcie jednakże całości zjawisk społeczno-kulturowych uważał za&#13;
przekraczające siły jednego człowieka. Znacznie wcześniej, w r. 1863, rozważając sposób przedstawiania muzyki, napisał:&#13;
By obraz uczynić kompletnym należałoby dołączyć doń wszelkie przypowiastki,&#13;
klechdy, baśni, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony, gry itp., wychodzące już poza obręb muzykalności. Czuję, ile by obraz mógł zyskać na zestawieniu takiej masy szczegółów, ale zarazem i nieudolność wykonania tyle rozległego&#13;
i rozgałęzionego planu […]4.&#13;
1 „Moralność” w T. II, cz. 1 Słownika języka polskiego S. Lindego oznacza „obyczajność”&#13;
(Warszawa 1809, s. 139); przymiotnik „moralny” w piśmiennictwie polskim pierwszej połowy&#13;
XIX wieku zbliża się także swoim znaczeniem do przymiotnika „społeczny”.&#13;
2 List do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego z 10 X 1867 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 204.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 2.&#13;
4 O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7–8.&#13;
&#13;
588&#13;
&#13;
�Lud, dokumentowany przez Kolberga w granicach ziem dawnej Rzeczypospolitej, miał w jego pracach drugie odniesienie, jakie stanowiła&#13;
Słowiańszczyzna. Badacz pozostawał w młodości pod wpływem idei romantycznych i badaczy takich jak Chodakowski, Rakowiecki i Surowiecki,&#13;
zachował zainteresowanie studiami nad Słowiańszczyzną. Około roku 1868&#13;
pisał:&#13;
Ludy słowiańskie przechowały, w swych zwyczajach, mowie, pieśniach, muzyce, obrzędach, przesądach itd. mnóstwo cech świadczących nie tylko o dawności&#13;
i samodzielności ich bytu plemiennego, podań i odrębnych urządzeń społecznych, ale nawet o wysokim cywilizacyjnym wyrobieniu w odległych już czasach […]. Uczeni zagraniczni przyznają, że podania słowiańskie większą w ogóle&#13;
zalecają się oryginalnością, dokładnością, zatem większą tchną i świeżością, niż&#13;
pokrewne im germańskie i romańskie, a prawdę tę stwierdzają dotąd wydane&#13;
zbiory1.&#13;
&#13;
Stwierdzał również, że materiały przez niego zgromadzone doprowadzić&#13;
mogą badaczy do „[…] należytego ocenienia wielkiej zasługi i znaczenia Słowian w ogólnym postępie i kulturze ludzkości”2.&#13;
Kolberg był zainteresowany wspólnym słowiańskim rodowodem i więzami kulturowymi łączącymi ludy słowiańskie. Zainteresowania te przekształcił w program dokumentacji i badań. Kolejnym tomom Ludu, od&#13;
drugiego do jedenastego, wydawanym w latach 1865–1877, dał nadtytuł&#13;
Materiały do etnografii słowiańskiej, przyjęty zapewne także w celu ochrony przed cenzurą w zaborze rosyjskim, zaostrzoną po powstaniu styczniowym. Zainteresowania Słowiańszczyzną kontynuował, kierując uwagę na&#13;
sąsiednie ludy słowiańskie; obok Czechów i Słowaków także na Łużyczan&#13;
oraz wybrane ludy i tereny Słowiańszczyzny południowej. Wielkorusami-Rosjanami nie zajmował się jednak, materiały ich dotyczące są nieliczne&#13;
i pochodzą z drugiej ręki. Elżbieta Millerowa zauważyła, że odniesienia historyczne, filiacyjne i genetyczne do Słowiańszczyzny stanowiły stały element jego warsztatu dokumentalisty i wydawcy3. Zajmowanie się ludami&#13;
słowiańskimi, a nawet emocjonalny związek ze Słowiańszczyzną&#13;
1&#13;
&#13;
Niewydany drukiem w XIX w. Prospekt wydawnictwa dzieła O. Kolberga na akcje, b.d.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 754.&#13;
2 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
3 E. Millerowa Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych (DWOK T. 59/III), s. VIII.&#13;
&#13;
589&#13;
&#13;
�i otrzymywane dowody uznania ze strony naukowych instytucji rosyjskich,&#13;
nie przekształciły się u Kolberga w ideologię polityczną, jaką był panslawizm. Kolberg, jak napisał J. Burszta, „Nie dał się jednak porwać ani romantycznym uniesieniom idealizacyjnym, ani nie stał się później panslawistą”1.&#13;
Wśród przyjmowanych przez Kolberga założeń o charakterze ontologicznym ważne były te, które dotyczyły ludu i jego kultury. Badacz uznawał&#13;
lud za ważną część narodu, twórczą kulturowo, ostre różnice stanowe nie&#13;
przekreślały tworzonych przez narodowość cech wspólnych. Na przykładzie pieśni dowodził:&#13;
Zaiste, nie tyle jest już łatwym odznaczyć dokładnie granice pieśni szczero-włościańskiej od szczero-szlacheckiej wówczas, gdy jedna i druga nosi na sobie też&#13;
same cechy wspólnej im narodowości. Chociaż bowiem w narodzie dwa te stany&#13;
całym ogromem przywilejów dla jednego, a uległości i pracy dla drugiego, de&#13;
jure rażąco od siebie odskakiwały, to jednakże tyle między nimi było stopniowań i analogii, że różnice te de facto znacznie się łagodziły, a w części zacierały 2.&#13;
&#13;
Zwyczaje ludu są „zwyczajami narodowymi”3, podejmowane przez&#13;
Kolberga prace dotyczą „zbierania i badania rzeczy narodowych”4. Julian&#13;
Krzyżanowski przekonywał, że Kolberg był wychowankiem romantyzmu&#13;
stawiającego znak równości między wyrazami „lud” i „naród”5. Polski naród&#13;
polityczny winien obejmować również lud o niepolskim charakterze etnicznym. Postawę Kolberga wobec spraw narodowych określić można, zgodnie&#13;
z propozycją Andrzeja Walickiego, jako taką, w której idea wieloetnicznej&#13;
wspólnoty narodowej łączyła się z unitaryzmem, oddającym w tej wspólnocie główną rolę grupie kulturowo i politycznie najsilniejszej – narodowi&#13;
tytularnemu6.&#13;
Kulturę ludu Kolberg traktował jako współwystępującą z innymi kulturami środowiskowymi: szlachecką i mieszczańską. Podkreślał, pisząc&#13;
1&#13;
&#13;
J. Burszta Kultura ludowa – kultura narodowa…, s. 239.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 173.&#13;
3 Brulion listu do ks. K. Śmiechowskiego z 26 XII 1864 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 97.&#13;
4 Brulion listu do W. Niegolewskiej z 22 VII 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 534.&#13;
5 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 25.&#13;
6 A. Walicki Koncepcja tożsamości narodowej i terytorium narodowego w myśli polskiej&#13;
czasów porozbiorowych, „Archiwum Filozofii i Myśli Społecznej” 1993, nr 38, s. 221.&#13;
2&#13;
&#13;
590&#13;
&#13;
�o obyczajach, że: „lud wiejski, nieruchomie niemal przyparty do gleby,&#13;
w większej zachował je czystości”1. Jej charakter i funkcjonowanie związane było z pańszczyzną, pozbawiającą wolności osobistej i ustanawiającą&#13;
przymus pracy, likwidowaną za życia badacza. Kolberg miał zdecydowanie&#13;
negatywny stosunek do pańszczyzny, przytoczył opowieść z okolic Krakowa&#13;
o piekle, w którym „podłoga zaś z samych panów, królów, bogaczy, potomków Jabla co pańszczyznę postanowili”2. Dostrzegał, że kultura ludowa&#13;
pozostawała pod wpływem rolnictwa i cyklu rocznego z nim związanego.&#13;
Kolberg, co prawda, sprawy bezpośrednio gospodarcze stawiał na dalszym&#13;
miejscu, co zauważył Gajek3, jednakże ich nie pomijał, wiążąc je ze sposobem życia. Wskazując np. na odmienność między Kurpiami a Mazurami,&#13;
stwierdził: „Więc też i różnica, jaka się między nimi a Mazurami wyrobiła,&#13;
byłaby głównie skutkiem odmiennego ludów tych sposobu życia i zajęcia”4.&#13;
Ważne dla Kolberga w kulturze ludowej były opowieści i pieśni, a także&#13;
obrzędy, bo dzięki nim przede wszystkim poznawał wierzenia i przekonania ludu oraz wyrażające je symbole. Badacz doceniał znaczenie symboli&#13;
w kulturze, zwrócił uwagę na brak u Glogera wyjaśnienia symbolicznych&#13;
funkcji wybranych przedmiotów i zachowań, tłumacząc to koniecznością&#13;
osobnych nad nimi studiów5.&#13;
Kolberg był świadom zmienności kultury ludu: „[…] w świecie ludowym&#13;
nic nie jest tak wielkim, aby za zupełnie nieruchome było uważane, tylko&#13;
się pomalutku zmienia”6. Dostrzegał wiele czynników sprawczych zmiany&#13;
w owej kulturze, zarówno wobec niej zewnętrznych, jak i wewnętrznych.&#13;
Do zewnętrznych należały Kościół oraz państwo z jego instytucjami, wojskiem i szkołą, a przede wszystkim porządkiem prawnym ustalającym m.in.&#13;
jakże ważną pozycją społeczną chłopów:&#13;
[…] lud pod wpływem obecnych stosunków z każdym rokiem ciągłej, choć powolnej ulega zmianie i można być pewnym, że za lat kilkadziesiąt w innym już&#13;
go badacze znajdą niż dzisiaj stanie i usposobieniu7.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 268.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. 26.&#13;
3 J. Gajek Oskar Kolberg jako etnograf…, s. 35–48.&#13;
4 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 305.&#13;
5 Tamże, s. 263.&#13;
6 O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.&#13;
7 Brulion listu do S. Czarneckiego z 14 VIII 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 52.&#13;
2&#13;
&#13;
591&#13;
&#13;
�Rozważając przyczyny zmian w obrzędach na terenie Mazowsza, stwierdził: „A działają tu różne przyczyny: nowe komunikacje (koleje, drogi i. t. d.),&#13;
nowo zewsząd napływający ludzie, a stąd i nowy wciąż z zachodu nanoszony prąd wyobrażeń […]”1.&#13;
Wskazywał na rolę środowiska geograficznego. Przekonywał:&#13;
Wiadomo, że naturalnymi przegrodami i rodów, i narodów są częstokroć bory,&#13;
nieużytki, wielkie puszcze, wody i góry, a rozdział ten, utrudniając związki, jest&#13;
powodem wyrabiania się miejscowych obyczajów2.&#13;
&#13;
Wpływ środowiska geograficznego na poszczególne dziedziny kultury,&#13;
nie bezpośredni jednakże, zaobserwował na Kujawach:&#13;
Bogactwo przyrody i ziemi wpływa tu naturalnym następstwem na bogactwo&#13;
szaty, na bogactwo śpiewu, aczkolwiek błogie owe dary w grubych nieraz i nie&#13;
dosyć ściśle spojonych nałożone są na siebie warstwach3.&#13;
&#13;
Czynnik wewnętrzny kształtowania kultury ludowej dostrzegł w światopoglądzie i związanej z nim postawie badanej ludności, jej wierzeniach,&#13;
stosunku do pańszczyzny i pracy oraz w rodzących się potrzebach i aspiracjach społecznych i narodowych. Te ostatnie zauważał głównie na terenie&#13;
etnicznie polskim.&#13;
Kolberg był zwolennikiem solidaryzmu społecznego, tak ważnego w jego&#13;
idei narodu. Był jednocześnie zwolennikiem koncepcji postępu, przejętej&#13;
z myśli oświeceniowej. Stosował ją zarówno w odniesieniu do spraw ludu&#13;
na ziemiach polskich, informując na przykład, za Encyklopedią rolnictwa,&#13;
„że uwłaszczenie wprowadziło postęp obyczajowy, nie ulega żadnej kwestii”4, jak i w zakresie szerszym, pisząc o znaczeniu „Sławian w ogólnym&#13;
postępie i kulturze ludzkości” 5. Przyjmował i upowszechniał, omawiając&#13;
książki etnologów niemieckojęzycznych, myśl o stopniowym rozwoju kultury6, która była wspólna tak myśli oświeceniowej, jak i ewolucjonistycznej.&#13;
Poddawał się jednakże, choć rzadko, obecnej w jego środowisku nostalgii&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), pierwodruk: Kraków 1890, s. IX.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6–7.&#13;
3 O. Kolberg Kujawy (DWOK T. 3), s. 8.&#13;
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), pierwodruk: Kraków 1877, s. 22.&#13;
5 Brulion listu do A. Przeździeckiego, b.m. i d., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
6 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 21 i in.&#13;
2&#13;
&#13;
592&#13;
&#13;
�za mitem dawnych, dobrych czasów. Skażenie obyczajów pod koniec Rzeczypospolitej przeciwstawiał lepszemu ich stanowi w okresie Piastów1.&#13;
Przytaczał również, jako sumienny dokumentalista, opinie o negatywnych&#13;
skutkach zniesienia pańszczyzny, jakimi były wzrost buty, zuchwalstwa&#13;
i mściwości chłopów, dodając jednakże komentarz tłumaczący przyczyny&#13;
tego rodzaju zachowań2. Jako etnograf ubolewał, że dawne zwyczaje są&#13;
„zaniedbywane dziś z powodu odmiany bytu włościan warunków”3. Pisząc&#13;
o obrzędach weselnych w Chełmskiem, stwierdził: „Najsmutniejszym atoli&#13;
objawem skażenia tych obrzędów, jest poczynające się wciskać skracanie&#13;
ich dowolne i usuwanie wielu pieśni przedtem obowiązkowych”4.&#13;
Badacz nie traktował kultury ludu jako reliktu przeszłości, dokumentował daną mu jej teraźniejszość, wskazywał na dokonujące się w niej&#13;
zmiany. Korzystał z dokumentów historycznych uznanych za cenne dla&#13;
pogłębienia wiedzy o badanej przez niego teraźniejszości. Wyróżniał jednak pewne zapisywane przez siebie elementy współczesnej mu kultury ludowej jako dostarczające informacji o przeszłości. Źródło etnograficzne&#13;
stawało się wówczas źródłem historyczny. Takim źródłem były niektóre&#13;
pieśni, przede wszystkim pieśni historyczne, częściej obecne w folklorze&#13;
ukraińskim, opowiadające o odległych czasach i ich bohaterach. Dokumentował także te, które relacjonowały wydarzenia bliższe chronologicznie,&#13;
codzienne. Ich tematem często była pańszczyzna, pamięć o niej, obawa&#13;
jej powrotu, jak w pieśni oskarżającej Polaków-panów na Rusi o starania&#13;
u cesarza mające na celu przywrócenie pańszczyzny5. Dostrzegł również&#13;
wartość pamięci zbiorowej, dostarczającej źródeł do docenianej dzisiaj historii mówionej, i jej odtwarzania w życiu społecznym. Z artykułu Stefanii&#13;
Ulanowskiej wynotował:&#13;
Głównym zaś przedmiotem gawędki, gdy się w lecie zejdą gospodarze w niedzielę po południu koło której chałupy, albo gdy zasiędą nad kufelkiem piwa&#13;
w miejscowej gospodzie […], są dziś wspomnienia pańszczyźniane […]. Odgrzebują&#13;
je i rozwałkowują z wielką lubością, z całym amatorstwem krytykując niepowrotną przeszłość6.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), pierwodruk: Kraków 1889, s. 164.&#13;
Tamże, s. 10.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 29.&#13;
4 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. 292.&#13;
5 O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), pierwodruk: Kraków 1883, s. 244 i in.&#13;
6 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 27.&#13;
2&#13;
&#13;
593&#13;
&#13;
�Najważniejszym wyznacznikiem zróżnicowania kulturowego Kolberg&#13;
uczynił przestrzeń. To w przestrzeni umieszczał środowisko geograficzne,&#13;
w różny, ale znaczący sposób oddziałujące na kulturę. To w przestrzeni&#13;
osadzał badane przez siebie grupy ludzi i wytwory ich kultury, zwykle dokładnie lokalizowane, przedstawiane w wydawanych monografiach regionalnych. Przestrzeń, w zależności od przyjmowanego celu, albo poszerzał,&#13;
przyjmując granice dawnych ziem Rzeczypospolitej, albo, najczęściej, na&#13;
użytek swych badań i publikowanych monografii regionalnych – zawężał:&#13;
„Sądzę, że ścieśnienie do ram pod względem obszaru kraju, dozwoli znowu&#13;
wdać się w szczegóły miejscowe i szerzej o danej rozpisać się okolicy”1.&#13;
Kolberg był przekonany, w oparciu o materiały z własnych badań,&#13;
o wielokulturowości ludu na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Przeciwstawił się twierdzeniu Zygmunta Glogera, że w obyczajach „[…] odbija się&#13;
hierarchiczny porządek Rzplitej, bo pod jego wpływem wyrabiała się nowa&#13;
jednolitość obyczajów wszystkich ziem polskich”2. Bliski był Kolberg klasycznemu dyfuzjonizmowi, kiedy twierdził, także w oparciu o własne doświadczenia, że państwa i narody nie są izolowane, elementy kultury wędrują, przenikają przez granice:&#13;
[…] boć żaden naród ni państwo w Europie chińskim murem od sąsiedniego&#13;
odgrodzone nie jest i nie było. […] obyczaje, tradycje, mniemania, przesądy, pieśni miejscowe, będąc ruchomymi jak ludzie, przechodzą z jednego do drugiego&#13;
narodu i na odwrót […]3.&#13;
&#13;
Zwracał uwagę na rolę ludzi wędrujących: „osadników, pątników, dziadów, flisów”, gawiedzi i służby dworskiej4 w przekazie wartości kulturowych w ramach kultury ludowej. Stosował dla wzajemnych oddziaływań&#13;
kulturowych określenia „rozliczne krzyżowania się”5, „przymieszki innostronne”6, podkreślał rolę naśladownictwa w kulturze7, okazując w ten&#13;
sposób zrozumienie dla różnych form zapożyczeń i dynamiki kulturowej.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6–7.&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 267.&#13;
3 Tamże, s. 286.&#13;
4 Tamże, s. 268.&#13;
5 O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. VIII.&#13;
6 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XIV.&#13;
7 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 28.&#13;
2&#13;
&#13;
594&#13;
&#13;
�Był przeciwny przypisywaniu jednej grupie prawa własności do elementów kultury:&#13;
[…] chociaż nam się zdaje, że mamy je swojskie i że na tym gruncie możemy&#13;
powiedzieć: to jest słowiańskie i polskie – znajdujemy tymczasem w odległych&#13;
miejscach, w Ameryce np., jako coś analogicznego1.&#13;
&#13;
Uznawał jednak możliwość samodzielnej twórczości w zakresie kultury,&#13;
sądził, że zjawiska traktowane jako analogiczne nie muszą być zapożyczeniami, mogą być także wynikiem „przypadkowego zejścia się myśli i obrazów”2, co zbliżało badacza do ewolucjonizmu.&#13;
Kolberg odróżniał elementy kultury grup etnicznych od uniwersalnych,&#13;
właściwych wszystkim grupom ludzi. Zastanawiając się nad sytuacją kulturową na terenie, na którym Litwa graniczyła z Dregowiczanami, Krewiczanami i Mazurami, stwierdził, że:&#13;
[…] zadaniem etnografa i dziejopisa jest przede wszystkim wyśledzenie wzajemnych wpływów tych ludów na siebie i ukazanie wśród mieszaniny z tego działania powstałej, jakie w niej właściwie cechy i pierwiastki są pozostałością litewską, jakie krewicką, jakie mazowiecką, a jakie wspólną i odwieczną wszystkich&#13;
własnością3.&#13;
&#13;
Przekonanie o „pierwiastkach wspólnych” w kulturze ludzkości miały&#13;
oparcie w powtórzonej przez Kolberga za Oskarem Peschelem i zaakceptowanej tezie o psychicznej jedności rodu ludzkiego, kształtowanej od początków XIX wieku i wyraźnie sformułowanej w twórczości Adolfa Bastiana4.&#13;
O tym, że „ludzie wszędzie jedne żywią uczucia i jedne mają potrzeby”,&#13;
pisał Kolberg zresztą również wcześniej5. Pojawienie się tezy o psychicznej&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.&#13;
Tamże.&#13;
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.&#13;
Rozróżnienie elementów kultury etnicznej i elementów uniwersalnych zostało przez Kolberga&#13;
sformułowane na podstawie jego własnych materiałów i zapewne bez bezpośredniej inspiracji&#13;
Elementargedanken i Völkergedanken Adolfa Bastiana, choć Kolberg znał i posługiwał się&#13;
pracami tego badacza.&#13;
4 Por. A. Barnard Antropologia. Zarys teorii i historii, wstęp J. Tokarska-Bakir, tłum. S. Szymański, Warszawa 2006, s. 58; A. Gingrich Kraje niemieckojęzyczne, w: Antropologia. Jedna&#13;
dyscyplina, cztery tradycje: brytyjska, niemiecka, francuska i amerykańska, wstęp Ch. Hann,&#13;
tłum. J. Tegnerowicz, Kraków 2007, s. 103.&#13;
5 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 274.&#13;
2&#13;
&#13;
595&#13;
&#13;
�jedności rodu ludzkiego w tekstach Kolberga warto odnotować nie tylko&#13;
dlatego, że teza ta była ważna w ewolucjonizmie. Jest ono godne uwagi także z tego powodu, że wskazuje na rozwój wiedzy antropologicznej i zmianę&#13;
przekonań Kolberga, który w brulionie hasła Indianie amerykańscy, przygotowanym dla Encyklopedii powszechnej Orgelbranda pod koniec lat 50.&#13;
XIX wieku, pisał o niepodobieństwie „[…] postawienia Indianina Ameryki na&#13;
równi pod względem umysłowości i pojętności z człowiekiem np. szczepu&#13;
kaukaskiego”1. Mimo powtórzenia za Müllerem stwierdzenia, że „pojęcie&#13;
rasy dotyczy głównie antropologii, pojęcie ludu lub narodu – etnologii”2,&#13;
w omawianym artykule recenzyjnym Kolberg wiele miejsca poświecił&#13;
sprawom rasowym. Nie protestował przeciwko przyjętemu w jego czasie&#13;
i powszechnie uznawanemu, choć różnie rozumianemu związkowi etnografii/etnologii z antropologią fizyczną, w którym brakowało zdecydowanego rozdziału nauk przyrodniczych i humanistycznych oraz społecznych.&#13;
Sam w swoich monografiach regionalnych zamieszczał materiały dotyczące „cech fizycznych” omawianych grup ludzi. Powtarzał znaleziony w recenzowanych książkach schemat ustalający hierarchię ras, z najbardziej&#13;
wartościową rasą aryjską na czele, „jako najsilniej i najkształtniej według&#13;
powszechnych o piękności wyobrażeń zbudowanej, najwyżej w rozwoju&#13;
społecznym i oświacie wyniesionej”, przytaczając jedynie zapewnienie jego&#13;
autora, Oscara Perthy’ego, że nie jest stronniczy3. W innym miejscu artykułu zgłasza jednak gotowość zrezygnowania z postrzegania ścisłego związku między cechami fizycznymi a kulturowymi. Po zreferowaniu poglądów&#13;
Retziusa, wyłączającego Słowian i Litwinów z grupy ludów aryjskich na&#13;
podstawie zaliczenia ich, zgodnie z badaniami kraniologicznymi, do kategorii szerokogłowych właściwej ludom turańskim i po przypomnieniu&#13;
podobnych twierdzeń Franciszka Duchińskiego, włączającego do Turanów&#13;
już tylko Rosjan i Kozaków dońskich4, tłumaczył, że Słowian i Litwinów,&#13;
mimo szerokogłowości „[…] przewaga ducha i oświaty aryjskiej na ogólnie&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Indianie Amerykańscy, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 452.&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 15.&#13;
3 Tamże, s. 14.&#13;
4 Kolberg, będący w kontakcie z Seweryną i Franciszkiem Duchińskimi, w liście do Seweryny Duchińskiej z roku 1879, a więc późniejszym aniżeli jego omawiany powyżej artykuł,&#13;
informował o stanowisku Kopernickiego, zaliczającego do kategorii krótkogłowych (szerokogłowych) wszystkich Słowian. Sam, jako nie-antropolog, wstrzymywał się od wypowiadania&#13;
zdania w tej sprawie. Brulion listu do S. Duchińskiej b.m. z 20 II 1879 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 222.&#13;
2&#13;
&#13;
596&#13;
&#13;
�intelektualny tych ludów rozwój […] już ich dziś do Ariasów etnografowi&#13;
zaliczyć nakazuje”1.&#13;
Przyjmowanej wieloczłonowej i wieloczynnikowej koncepcji kultury&#13;
i jej zmian oraz wielu innych myśli o potencjale teoretycznym Kolberg nie&#13;
rozwinął. Było to zapewne spowodowane brakiem zainteresowania teorią&#13;
u badacza koncentrującego się na dokumentacji. Postawa taka pozwoliła&#13;
jednakże Kolbergowi uniknąć jednostronności powodowanej przyjęciem&#13;
założeń jednej tylko spośród znanych w jego czasach szkół naukowych.&#13;
Z niemających uzasadnienia koncepcji teoretycznych potrafił się pod koniec życia wycofać, tłumacząc, że mógłby przy nich pozostać, gdyby:&#13;
[…] doświadczenie przez nas nabyte w ciągu ubiegłych dotąd lat 28, a które nam&#13;
ciągle dawało nowy zewsząd materiał, nie nauczyło nas, że niektóre z podanych&#13;
tam naszych poglądów, twierdzeń i wywodów za zbyt wybujałe i rzadko z naturą zgodne nie nakazało nam uważać hipotezy2.&#13;
&#13;
Metody systematyzacji, interpretacji i krytyki materiałów&#13;
w etnografii Kolberga&#13;
Systematyzacja materiałów&#13;
Kolberg nie przywiązywał uwagi do informowania o przyjętych przez&#13;
siebie metodach porządkowania oraz interpretacji i krytyki materiałów.&#13;
Podobnie jak w przypadku założeń poznawczych, dane o nich są do odnalezienia głównie we wstępach do poszczególnych monografii regionalnych,&#13;
fragmentach tekstu zaopatrzonych w stawiane znaki zapytania i wykrzykniki oraz w przypisach, a także w korespondencji: „[…] nasze zaś własne uwagi&#13;
i poglądy, o ile takowe w toku pisania się nastręczały, zwykliśmy najczęściej mieścić w notatkach na dole strony lub w przypisach do dzieła […]”3.&#13;
Wielokrotnie jednak podkreślał, że jego zadaniem, związanym z celami właściwymi dla etnografii, jest nie tylko gromadzenie, ale i porządkowanie materiałów. W cytowanym już liście do Józefa Blizińskiego z roku&#13;
1865, ważnym, bo otwierającym wieloletnią znajomość i współpracę oraz&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 12.&#13;
O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), pierwodruk: Kraków 1890, s. IV.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. VIII–IX.&#13;
2&#13;
&#13;
597&#13;
&#13;
�zawierającym określenie, czym jest etnografia i jakie będzie jego postępowanie z nagromadzonymi materiałami, napisał: „Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się&#13;
do ich opracowania i dalszych wniosków przejść będzie mogło”1. W liście&#13;
do innego odbiorcy, już jako autor czterech wydanych tomów Ludu, podkreślił znaczenie porządku nadawanego zebranym materiałom:&#13;
[…] dbałem przede wszystkim o to, aby materiały w dziele moim zawarte, mając&#13;
służyć ku pożytkowi pracujących w różnych gałęziach wiedzy badaczy, należycie były uporządkowane, ugrupowane i podane w sposób istotnie przydatny&#13;
dla nauki2.&#13;
&#13;
Materiały systematyzował w zależności od różnych zakresów i poziomów, w jakich je umieszczał, od różnych kategorii przedmiotów, do których&#13;
je zaliczał i celów, dla jakich je przygotowywał. Głównych ram całości&#13;
dostarczał lud jako warstwa społeczna i wybrane elementy jego kultury,&#13;
a także granice dawnych ziem Rzeczypospolitej, tak ważne dla Kolberga,&#13;
rzadko przekraczane w jego działalności dokumentacyjnej. To wyróżnione&#13;
na ich obszarze regiony, wyznaczane przy pomocy różnych kryteriów, nieobejmujące jednak całego terenu dawnej Rzeczypospolitej, a więc niestanowiące jego całości, dostarczały możliwości porządkowania materiałów&#13;
przeznaczonych do planowanych tomów monografii regionalnych oznaczonych przy pomocy nazw geograficznych stosowanych w administracji&#13;
lub ukształtowanych historycznie, a także, tylko wyjątkowo, nazw grup&#13;
etnograficznych3. Materiały te następnie publikowane były w poszczególnych monografiach przedstawiających regiony wybrane spośród ziem Rzeczypospolitej4. Ten rodzaj systematyki Jan Adamowski, biorąc pod uwagę&#13;
monografie opublikowane, nazwał „podziałem na tomy”, wyróżniane przy&#13;
1&#13;
&#13;
List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.&#13;
Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 279.&#13;
3 Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 300 i nast. Tytuły tek były inne, por. A. Skrukwa Wykaz tek O. Kolberga i pozostałych&#13;
zachowanych zespołów jego rękopisów w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK&#13;
T. 85/III).&#13;
4 Por. E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja, Poznań 2015, s. 87 i nast.; K. Waszczyńska Metody pracy, zasady i praktyka podziału regionalnego w monografiach Oskara Kolberga, „Lud” T. 98: 2014, s. 17 i nast.&#13;
2&#13;
&#13;
598&#13;
&#13;
�pomocy kryterium geograficzno-kulturowego1. Innym działaniem systematyzacyjnym było porządkowanie już nie obszarów, a przedmiotów, faktów&#13;
kulturowych objętych dokumentacją: „[…] robota należytego różnorodnych&#13;
tych nabytków uklasyfikowania i przedstawienia ich w taki sposób, ażeby&#13;
ułatwienie przyniosły badaczom w rozmaitych pracujących kierunkach”2.&#13;
Owo porządkowanie dotyczyło różnych przedmiotów i odmiennego do&#13;
nich podejścia. Systematykę polegającą na zestawieniach odmiennych wariantów tego samego utworu literatury ludowej, tak ważną dla Kolberga,&#13;
uznajemy za domenę folklorystyki. Dla etnologa nie są jednak obojętne&#13;
zawarte w niej informacje dotyczące geografii oraz procesu przekształceń&#13;
utworu, a także, przy pogłębionej analizie, możliwość dotarcia do osobowości społeczno-kulturowej kolejnych wykonawców. Kolberg dostrzegł to ich&#13;
znaczenie, w odniesieniu nie tylko do pieśni, ale również baśni i wierzeń:&#13;
Porównując podobieństwa i różnice te w najdrobniejszych szczegółach i odcieniach, ma tu etnolog możność śledzenia, krok za krokiem, pochodu topograficznego wszelkich utworów myśli i imaginacji ludowej, zrazu w obrębie danej miejscowości, okolicy i kraju, a następnie i na rozleglejszej geograficznej przestrzeni.&#13;
[…] A przecież dla etnologa z zawodu, nigdy wariantów nie będzie i być nie może&#13;
za nadto. Cóż wreszcie znaczy kilkadziesiąt a nawet setka przytoczonych przez&#13;
zbieraczy odmian jednego utworu, skoro nas przysłowie znane powszechnie&#13;
uczy, że ma je wieś każda. „Co wieś, to pieśń” – ba! Moglibyśmy dowieść, że ma&#13;
je niemal każda ze śpiewających niewiast3.&#13;
&#13;
Wyłączamy natomiast z naszych rozważań systematykę należącą do genologii, obejmującą różne rodzaje i gatunki literatury i muzyki ludowej.&#13;
Systematyka pieśni stawała się jednak istotna dla etnografii, kiedy uwzględniała podział na podstawie ich tematu i funkcji, pomagający uznać pieśni&#13;
za źródło do poznania istniejącej poza nimi rzeczywistości społeczno-kulturowej. Dostrzegł to Krzyżanowski, jednak zarzucił tej systematyce brak&#13;
logiki4. Równocześnie był świadom, że „[…] wszelkie próby w tej dziedzinie&#13;
1 J. Adamowski Zagadnienia systematyzacji materiału dokumentacyjnego w „Dziełach&#13;
wszystkich” Oskara Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Oskara Kolberga&#13;
w dwusetną rocznicę Jego urodzin, red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s., s. 27.&#13;
2 List do K. Libelta z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 228.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XII.&#13;
4 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 28. Zob. także np. A. Skrukwa Kujawy&#13;
Oskara Kolberga…, s. XXX.&#13;
&#13;
599&#13;
&#13;
�muszą się liczyć z Kolbergiem, z tym, co w zakresie systematyki zrobił,&#13;
i z tym, czego zrobić nie zdołał”1.&#13;
Systematyka przyjęta przez Kolberga dla porządkowania materiałów&#13;
w wydanych przez niego tomach ma zakres szerszy, obejmuje już nie tylko pieśni. Ujawniona została ona w „spisach rzeczy”. Również ta systematyka jest zmienna w szczegółach, zależna od przyjętego zakresu badań,&#13;
posiadanych dla poszczególnych regionów materiałów i doświadczeń badawczych, wpływających na możliwości porządkowania przedstawianych&#13;
w niej materiałów. Obejmuje przede wszystkim grupy tekstów bezpośrednio związanych z przedmiotem badań, ludem, tak jak on został przez Kolberga określony, i jego kulturą, staje się jednakże przede wszystkim systematyką materiałów w etnograficznej monografii regionalnej. Jak zauważył&#13;
Adamowski, autor Ludu i Obrazów etnograficznych wpracował w tym&#13;
zakresie model powtarzany w ogólnym zarysie w wydawanych przez niego monografiach regionalnych, jedno lub wielotomowych, składający się&#13;
z części obligatoryjnych oraz fakultatywnych2. Obok wstępów mają w nim&#13;
stałe miejsce rozdziały takie jak „Kraj”, „Lud” z charakterystyką jego „właściwości” oraz informacjami określającymi jego „sposób życia”, następnie&#13;
„Zwyczaje” i „Obrzędy”, „Pieśni i dumy”, „Tańce”, „Świat nadzmysłowy”,&#13;
„Powieści” przedstawiające różne gatunki prozy ludowej oraz jakże ważne&#13;
„Przypisy”. Kolberg nie zamyka się jednak w ramach schematu, uzupełnia&#13;
tomy w zależności od posiadanych materiałów. Są to np. gry i zabawy czy&#13;
dane językowe. Systematykę właściwości i wytworów ludu, zastosowaną&#13;
w porządkowaniu materiałów w tomach publikowanych dzieł, stawiał wyżej niż zróżnicowanie źródeł, z których korzystał. Najczęściej je odróżniał&#13;
i oznaczał, korzystał z nich jednak łącznie w ramach systematyki przedmiotowej. Postacie ludzi porządkował przy pomocy wyróżnienia ich „typu”,&#13;
właściwego, jego zdaniem, mieszkańcom poszczególnych dokumentowanych przez niego regionów.&#13;
Kolberg ponadto był współtwórcą programu Wystawy Etnograficznej&#13;
w Kołomyi w roku 1880, do uczestnictwa w przygotowaniu której został zaproszony „dla nadania jej odpowiedniego układu i porządku”3. Przewidziano w nim i zrealizowano uporządkowanie eksponatów w dwóch działach:&#13;
1&#13;
&#13;
J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 28.&#13;
J. Adamowski Zagadnienia systematyzacji…, s. 29.&#13;
3 List W. Przybysławskiego do O. Kolberga z 21 IV 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 352.&#13;
2&#13;
&#13;
600&#13;
&#13;
�„A. Wyroby” i „B. Konie, bydło i płody górskie”. Pierwszy z nich dzielił się&#13;
na 21 grup przedmiotów wydzielonych przy pomocy kryteriów mających&#13;
znaczenie dla etnografii i przemysłu wiejskiego1. To jemu przypisać należy przyjęty w niej wzorzec systematyki etnograficznych obiektów wystawowych, z której korzystano później w porządkowaniu zbiorów, również&#13;
muzealnych. Systematyzowanie stosowane przez Kolberga nie było celem&#13;
samym w sobie, miało charakter instrumentalny, pomagało w porządkowaniu różnorodnych materiałów, stąd niekonsekwencje polegające m.in. na&#13;
niespełnianiu warunku rozłączności systematyzowanych kategorii przedmiotów.&#13;
Interpretacja materiałów&#13;
Jedną z podstawowych metod służących interpretacji jest porównywanie. Kolberg nie mógł obyć się bez porównań, niezbędnych w wielu&#13;
procedurach naukowych i podstawowych w etnografii, a także w myśleniu potocznym. Wiedział o ich znaczeniu i stosowaniu przede wszystkim&#13;
z lektur prac filologów indoeuropeistów, rozwijających językoznawstwo porównawcze i zakładających istnienie historycznego pokrewieństwa między&#13;
wszystkimi językami wywodzącymi się z indoeuropejskiej rodziny językowej, oraz etnologów/antropologów zainteresowanych Wschodem i Starożytnością jako terenami i okresami kulturotwórczymi. Określał je, wskazując&#13;
na warunki, jakich wymagały, aby być użyteczne. Porównania te były mu&#13;
potrzebne dla uzyskania szerszej perspektywy dla zgromadzonych przez siebie materiałów i potwierdzenia przyjmowanych założeń. Służyły ponadto&#13;
nadaniu tym materiałom znaczenia przez umieszczenie ich w kontekście&#13;
historii i kultury narodów słowiańskich, Europy i świata oraz nauk nimi&#13;
się zajmujących, miały także potwierdzić erudycję stosującego je dokumentalisty. Najczęściej jednak odniesień do porównań poszukiwał w materiale&#13;
etnograficznym, zgromadzonym przez siebie lub znanym z literatury.&#13;
Dla Kolberga istotne było ustalenie podobieństw i różnic między faktami&#13;
etnograficznymi w przestrzeni i w grupach ludzi, decydujących o bliskości&#13;
lub odrębności regionów i tych grup. Podkreślał znaczenie badania różnic&#13;
1 O. Kolberg Rękodzieło na Wystawie etnograficznej w Kołomyi 1880 r., w: O. Kolberg&#13;
Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 219.&#13;
&#13;
601&#13;
&#13;
�kulturowych, tak ważnych w powstaniu i rozwoju etnografii/etnologii jako&#13;
dyscypliny naukowej. W artykule recenzyjnym z pracy Glogera Obchody&#13;
weselne napisał:&#13;
Myli się zatem autor, gdy twierdzi (o ludzie wiejskim), że różnice obyczajów nie&#13;
były i nie są tu różnicami, ale tylko wzorzystą rozmaitością pospolitego narodowego zwyczaju […]. Mniej by się mylił, gdyby wyrzekł: powszechnego zwyczaju. Dla etnografa bowiem i uczonego, krążyć myślą pochopnego po szerokim&#13;
świecie, odmiany i odcienia bądź wyżej wspomniane, bądź jakiekolwiek inne,&#13;
są zawsze i być muszą różnicami, czy takowe w obrębie Polski, czy w szerszym&#13;
zakresie dostrzeganymi i spisywanymi będą1.&#13;
&#13;
Zastanawiał się nad określeniami przyjętymi dla podobieństw i różnic&#13;
w języku polskim, świadomy znaczenia języka w przedstawianiu świata:&#13;
Wyrobiwszy sobie przede wszystkim jasne, a choćby przybliżone tylko pojęcie&#13;
o wyrazach: tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień,&#13;
odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo itp., że już nie wspominamy o wyrazach cudzoziemskich, jakimi są: wariant, wersja, motyw itd. (sama natura&#13;
wszystkich tych nazw zakreśli bezstronnemu etnografowi właściwe, a przynajmniej przybliżone między nimi granice), zdołamy dokładniej wykazać, gdzie się&#13;
one (np. różnice czy podobieństwa) znachodzą i skąd powstały2.&#13;
&#13;
Recenzując książkę Glogera Obchody weselne Kolberg zaakceptował&#13;
zastosowane w niej porównanie, oparte na wnioskowaniu indukcyjnym,&#13;
w którym szczegóły określają charakter całości. Nie zgodził się jednak&#13;
z konkluzją wyciągniętą z tego porównania o jednolitym, narodowym charakterze obrzędów, zwyczajów i pieśni na obszarze dawnej Rzeczypospolitej. Uzasadniał, że była oparta na niedostatecznej ilości i małej reprezentatywności materiałów:&#13;
W cóż się atoli obróci pewna naszych porównań liczba i czy dojrzały zupełnie&#13;
zdoła ona wydać owoc, jeżeli rozpatrując się w posiadanych zbiorach […] dostrzeżemy niby czarne plamy liczne szczerby w opisach wielu pojedynczych&#13;
ziem, których monografii dotąd nie skreślono, które zatem do porównań materiału żadnego nie dostarczyły? Oczywiście, wówczas porównania nasze, na&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 275.&#13;
Tamże, s. 266.&#13;
&#13;
602&#13;
&#13;
�danych tylko, jakie mamy w ręku, oparte, zamiast przedstawić szereg ogniw&#13;
w zgodną wiążących się całość, przeskakiwać nieraz muszą w nader odległe&#13;
od siebie przestrzenią miejsca, dla braku materiałów ze stron pośrednich, i nie&#13;
zawsze przystając do siebie nie objaśnią dostatecznie […] przedmiotu, o który&#13;
potrącały1.&#13;
&#13;
Procedura porównawcza zastosowana przez Kolberga w kolejnych, wydawanych tomach Ludu i Obrazów etnograficznych obejmowała identyfikowanie podstawowych typów faktów kulturowych w ramach regionu&#13;
i ustalenie jego cech charakterystycznych. Kolberg świadomie podjął pracę&#13;
w tak wyznaczonym kierunku w pierwszym tomie opublikowanej przez siebie w roku 1865 monografii regionalnej, jaką było Sandomierskie. Napisał&#13;
w nim, że ograniczenie się do ram „prowincji”:&#13;
[…] skupi zebrane wiadomości w jedno ognisko, okolicę uwydatni, a stąd utoruje&#13;
łatwiejszą drogę poszukiwaniu, porównaniu, stosowaniu, badaniu, dając obok&#13;
tego możność sprawiedliwszego na nią (a przez nią w przyszłości i na całość)&#13;
poglądu i ocenku2.&#13;
&#13;
Zastanawiał się nad sposobem dokonywania porównań w odniesieniu&#13;
do materiałów z własnych badań. Doszedł do wniosku, że porównanie&#13;
jest szczególnie wartościowe, kiedy obejmuje materiały z terenów najbliższych, wówczas umożliwia lepszą charakterystykę zarówno omawianego&#13;
faktu kulturowego, jak i regionu:&#13;
Dla studiów porównawczych, dają tu obfity materiał skreślone szczegółowe opisy obrzędów weselnych. Sądzimy, że porównanie tego rodzaju wedle pewnego&#13;
należałoby dokonywać planu; więc opisy wesel z pod Płocka i Bodzanowa, zestawić najprzód należy z takimiż opisami umieszczonymi w tomie I Mazowsza;&#13;
gdy znowuż opisy z Pułtuskiego, Przasnyskiego i Ostrołęckiego pochodzące,&#13;
skłaniają się ku skreślonemu przez nas opisowi wesel z tomu III3.&#13;
&#13;
W dochodzeniu do całościowego obrazu kultury ludowej w obrębie ziem&#13;
dawnej Rzeczypospolitej Kolberg krokiem pośrednim uczynił porównania&#13;
między regionami. Jest ich wiele, dotyczą zarówno regionów sąsiadujących&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 263.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 6.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), pierwodruk: Kraków 1888, s. X–XI.&#13;
2&#13;
&#13;
603&#13;
&#13;
�z sobą, jak i odległych. Badacz dostrzegł tereny pośrednie. Pisząc o Kujawiakach, stwierdził:&#13;
W gwarze swej, obyczajach, podaniach, obrzędach i śpiewach trzymają oni środek miedzy Wielkopolanami a Mazurami, przybierając cechy właściwe jednym&#13;
lub drugim, w miarę zbliżania się do ich granic1.&#13;
&#13;
W materiałach śląskich zachowało się, w zapisie terenowym Kolberga,&#13;
zestawienie nazw części wozu z Mińska Mazowieckiego i ze Śląska, jednakże&#13;
bez wskazania na cel tego porównania2. Powszechność i znaczenie porównań regionalnych w antropologii/etnologii nam współczesnej, tak ważnych&#13;
również dla Kolberga, wymagających jednak intensywnych studiów terenowych oraz rozwiązania trudności w ustaleniu próby badawczej i definiowania jednostek porównania, spowodowało, że uznano je w tej dyscyplinie&#13;
za odrębny typ metody porównawczej3.&#13;
Kolberg porównywał także fakty kulturowe z terenów odległych. Przekonanie, że „Poszanowanie grobów wrodzonym jest u wszystkich, najdzikszych nawet ludów”, wsparł przykładem ze Szkocji, zaczerpniętym z notatki&#13;
prasowej4. Porównał chodzenia młodzieży w czasie Wielkanocy „po wykupie” na Mazowszu z bieganiem dzieci i młodzieży po wsi z zapowiedzią&#13;
wiosny w Szwajcarii5. Znalezione w publikacji podanie z Baku przypominało mu „w części powieść o Wandzie”6. Stosował zatem także porównanie&#13;
przez podanie wybranego przykładu, zwane „porównaniem ilustracyjnym”7, które wykorzystywał dla zilustrowania tezy o powszechności czy szerszym niż ograniczony do ziem polskich zasięgu fenomenów kulturowych.&#13;
Wnioskowanie przy pomocy analogii o podobieństwie form znalezionych&#13;
w kulturze europejskiej i w odległych kulturach, np. w Ameryce, wymagało&#13;
jednak, zdaniem badacza, ostrożności – formy te mogą przecież powstawać&#13;
niezależnie:&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 8.&#13;
O. Kolberg Śląsk (DWOK T. 43), s. 13–14.&#13;
3 A. Hultkrantz General ethnological concepts, w: International dictionary of regional&#13;
european ethnology and folklore, vol. 1, Copenhagen 1960, s. 50; A. Barnard Antropologia.&#13;
Zarys…, s. 96–98.&#13;
4 O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 312.&#13;
5 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 77.&#13;
6 O. Kolberg Radomskie cz. II (DWOK T. 21), pierwodruk: Kraków 1888, s. 141.&#13;
7 G. Sarana Comparative method, w: Encyclopedia of social and cultural /anthropology,&#13;
red. A. Barnard, J. Spencer, London-N. York 2002, s. 181.&#13;
2&#13;
&#13;
604&#13;
&#13;
�To nas zastanawia i każe być cierpliwym, dopóki nie znajdziemy innego materiału, który by nas oświecił, że to jest przypadkowe zejście się myśli i obrazów1.&#13;
&#13;
Podkreślał wartość, jaką informacje zaczerpnięte z publikacji miały dla&#13;
celów porównawczych:&#13;
Dla lepszego określenia znaczenia materiałów własnym nabytych staraniem, iż&#13;
niezbyt pełnych, dołączyliśmy wyjątki z prac i spostrzeżeń niektórych autorów&#13;
(n. p. Ryszarda Berwińskiego z r. 1854, Teobalda Klepaczewskiego z r. 1861,&#13;
Emila Kierskiego i.t.d.); jak i dla poparcia dowodami naszego tekstu: kopie dokumentów z rzadszych wyjęte druków. Ułatwi to prace porównawcze, zwłaszcza&#13;
gdy w zakres badań tego rodzaju wciągnięte będą materiały coraz obficiej nie&#13;
tylko z ziem słowiańskich i im przyległych, ale i z najdalszych Europy i innych&#13;
części świata napływające krańców2.&#13;
&#13;
Uzasadniał korzystanie także z kalendarzy, broniąc się przed zarzutem&#13;
głoszenia niedorzecznych poglądów:&#13;
Cytowanie to z kalendarzy mniemań ludu, choćby najdziwaczniejszych, w niezmienionej ich treści i dykcji […] przez etnologów bywa zbieraczom zalecanym,&#13;
jako nader pomocne dla studiów porównawczych nad wyobraźnią i stopniowym rozwojem i stosowaniem pojęć u ludu3.&#13;
&#13;
Na uczyniony w recenzji z III cz. Pokucia zarzut Franki dotyczący nieuzasadnionego i nieuporządkowanego umieszczania w tomie materiałów&#13;
wziętych z publikacji4 Kolberg odpowiada:&#13;
Notaty Wójcickiego, Kirkora i innych autorów, umieszczone w tekście i w przypisach, użyte zostały do porównań, jako rzucające szersze światło na opisywane&#13;
przedmioty lub popierające i dopełniające własne nasze obserwacje5.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Głos w dyskusji…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 418.&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), pierwodruk: Kraków 1882, s. IX.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. IX.&#13;
4 Recenzja cz. III „Pokucia” Iwana Franki i odpowiedź Oskara Kolberga, w: O. Kolberg&#13;
Pokucie. Suplement do t. 29–32 (DWOK T. 81), s. 286–291.&#13;
5 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia” napisaną&#13;
i podaną do „Kwartalnika” (III, 7) przez I.F, w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK&#13;
T. 81), s. 290.&#13;
2&#13;
&#13;
605&#13;
&#13;
�Rozwijane w XIX wieku studia porównawcze w zakresie językoznawstwa&#13;
indoeuropejskiego, a także w ramach wczesnego dyfuzjonizmu i ewolucjonizmu, były ważne dla Oskara Kolberga. Niekiedy uznawał wiarygodność&#13;
przyjmowanych w nich odniesień do mitologii Wschodu lub Starożytności,&#13;
często jednak podawał w wątpliwość bezkrytyczne ich stosowanie. Do swoich tekstów wprowadzał oparte na nich uwagi i komentarze dotyczące własnych materiałów: etnonimów i toponimów, wierzeń i literatury ludowej.&#13;
Powtarzając zaczerpniętą od Maciejowskiego informację o powiązaniach&#13;
„Kurpiów-Gociów” z „Germanami-Gociami”, stawia przy niej tylko znak&#13;
zapytania1. Brak zdecydowania Kolberga w ocenie porównań tego rodzaju&#13;
i uleganie autorytetom ujawniło się w jego dziełach w kilku miejscach,&#13;
w których zastanawiał się nad przyjmowanymi etymologiami etnonimu&#13;
Mazur. Podał jedynie w wątpliwość, a nie zanegował, stanowisko Naruszewicza, Maciejowskiego i Lelewela, wywodzących pochodzenie Mazurów od&#13;
Massagetów2. Odpowiadając na postawiony mu przez E.S. Świeżawskiego&#13;
zarzut, w dłuższym wywodzie napisał:&#13;
Otóż nie myśleliśmy bynajmniej stawać w obronie hipotez Naruszewicza, Bielowskiego i innych, których błąd niezupełnie zresztą dowiedziony co do pochodzenia Mazurów wykażą dopiero dalsze badania historyków i etnologów; obecne&#13;
bowiem prace (np. co do tożsamości Manimów3 i Mazowszan i t. p.), jakkolwiek&#13;
na uznanie zasługują, pomroki tej całkowicie nie rozjaśniły. Wszakże chętnie&#13;
godzimy się na to, iż hipotezy Naruszewicza i dawniejszych autorów łatwo się&#13;
dadzą obalić, już ze względów, że w starożytności, jak wiadomo, ludy wcale&#13;
z sobą nie pokrewne, nosiły podobne lub zbliżone do siebie (czasami nawet&#13;
podsunięte im) nazwy, które przez późniejszych historyków brane były za dowód ich jednoplemienności. – Mimo to, hipotezy rzeczone, jakkolwiek kruche,&#13;
nabierają pewnej siły wówczas, gdy się je zwalczyć pragnie jedynie argumentami etymologii, która właśnie do postawienia ich dała pochop. Bo dlaczegóżby&#13;
źródłosłów mas nie miał wpłynąć zarówno na utworzenie nazwy Massa-getow,&#13;
Mez-ów (Maesia, Moesia), jak i na nazwisko Mazurów, a następnie doprowadzić&#13;
do wniosku, jakoby ludy te w pewnym zostawały powinowactwie4.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 52.&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. 37.&#13;
3 Manimowie, przez Tacyta wymienieni jako jedno z pięciu najważniejszych plemion Lugiów zajmujących tereny między Odrą i Wisłą – identyfikowano ich z przeworską kulturą&#13;
grobów jamowych. H. Łowmiański umieścił Manimów na terenie Opolszczyzny, zob. tegoż&#13;
Początki Polski. Z dziejów Słowian w I tysiącleciu, Warszawa 1963, s. 235.&#13;
4 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. 349.&#13;
2&#13;
&#13;
606&#13;
&#13;
�Zdecydowanie krytycznie natomiast ocenił wywód Gołębiowskiego,&#13;
próbującego wywieść etnonim Huculi od czasownika „koczować”. Stwierdził: „Ale wykład ten, jedynie na pewnym podobieństwie dźwięków oparty,&#13;
ani historycznie, ani etymologicznie usprawiedliwić się nie da”1.&#13;
Kolberg w komentarzach dotyczących mitologii słowiańskiej wskazywał&#13;
stosujących porównania uczonych, od których czerpał inspirację. Wymienił&#13;
Z. Chodakowskiego, I. Rakowieckiego, N. Medyńskiego, W. Maciejowskiego,&#13;
A. Tyszyńskiego, K. Szajnochę, A. Marcinkowskiego (Nowosielskiego), J. Papłońskiego, A. Mierzyńskiego, A. Kirkora, J. Sienkiewicza i E. Tyszkiewicza.&#13;
Napisał:&#13;
Dodajmy, że niektórzy jak np. Skorochód Majewski, Hanusz, Borkowski i t.d.,&#13;
podżegnięci porównawczymi pracami lingwistycznymi, historycznymi i innymi&#13;
Anglików, Francuzów i Niemców (Jonesa, Burnoufa, Boppa, Grimma, Lassena,&#13;
Kuina [winno być: Kuhna] i t. d.) w oznaczeniu stanowiska mitologicznego Słowian&#13;
skłaniali się stanowczo ku Indiom wschodnim i Persji, gdy inni zwrócili badawcze&#13;
swe oko ku sąsiadującym ze Słowianami Litwinom, Skandynawom i Czudom2.&#13;
&#13;
Sam także sięgał do Indii, np. próbując znaleźć wyjaśnienie nazwy diabła&#13;
Rokity i wierzeń związanych z wężami3. Poszukiwał materiałów do porównań&#13;
również na terenach jeszcze dalszych. Materiały pozwalające interpretować&#13;
pozostałości wierzeń pogańskich w postaci kultu ciał niebieskich i żywiołów,&#13;
takich jak woda i ogień, czerpał z Birmy, Kambodży i Sumatry, posługując się&#13;
pracami Bastiana4. W ocenie porównań w zakresie mitologii, podobnie jak innych porównań, nie był konsekwentny. W liście do Jana Karłowicza napisał:&#13;
Mówiąc o Wandzie, nie wspominałeś Pan przy nazwach wody o nazwie litewskiej wody = wanda. Krok także nader ważną musiał odgrywać rolę w starożytności, stąd być może, że pochodzi odeń także nazwa Olbrzymich Gór Krko-noszy,&#13;
a może i Kr-pat (lud miejscami nazywa te góry, osobliwie Tatry – Krępak). Mimowolnie nasuwa się przy Kroku nazwa indyjskiego Kriszny, jak przy Wandzie&#13;
nazwa Gangi – nimfy Gangesu. Mówiąc to, nie myślę wcale porównywać, a tym&#13;
mniej identyfikować tych mitów z sobą5.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 38.&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XVII; błędny zapis „Kuin” powtórzył&#13;
J. Gajek, zob. s. 559.&#13;
3 Tamże, s. 13, 80.&#13;
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 179 i nast.&#13;
5 Brulion listu do J. Karłowicza z 10 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 189.&#13;
2&#13;
&#13;
607&#13;
&#13;
�W rozważaniach związanych z mitologią często powoływał się na pracę&#13;
Kazimierza Szulca Mityczna historia polska i mitologia słowiańska (Poznań 1880), którą polecał m.in. portugalskiemu uczonemu Zófimowi Consiglieriemu Pedroso1. Autor Mitycznej historii polskiej…, subskrybent Ludu&#13;
Kolberga jest przez Kolberga ceniony, także ze względu na stosowaną przez&#13;
niego komparatystykę:&#13;
Dzieło jego usiłuje przy pomocy badań porównawczych skreślić ogólny bogosłowia tego zarys i wytłumaczyć znaczenie mityczne wielu podań, niemniej&#13;
kultu i odnośnych doń obrzędów u poszczególnych słowiańskich plemion, o ile&#13;
z kronik i zebranych dotychczas materiałów uczynić się to dało. Niektóre z wywodów jego, należyte już w świecie naukowym zyskały uznanie2.&#13;
&#13;
Kolberg stosował porównania z odległymi czasami i terenami również&#13;
w stosunku do utworów literatury ludowej. Wskazywał, w przypisie dołączonym do bajki Dydak i Dziad z mosiężną brodą „od Wyrzyska, Szamocina”, na podobieństwo występującego w niej gryfa do tworów wyobraźni&#13;
obecnych w architekturze i podaniach w różnych stronach świata – w Kambodży, Chinach, na Litwie, w Ameryce, Egipcie, Grecji – i u różnych autorów, starożytnych, średniowiecznych oraz u Bastiana3. Niekiedy czynił&#13;
to ostrożnie. Umieszczając w przypisach obszerne omówienie artykułu na&#13;
temat Niniwy i Babilonu oraz tamtejszych wierzeń związanych z wieżą Babel, zaopatruje je w przypis: „Nasuwa się tu porównanie z kilkoma baśniami&#13;
w zbiorze niniejszym zamieszczonymi […]”4.&#13;
Dokonywane przez Kolberga próby porównań i śledzenie na ich podstawie zapożyczeń i wzajemnych wpływów, inspirowane głównie tradycją&#13;
filologiczną, i wynikający stąd stosunek badacza do źródeł ocenić można&#13;
dwojako. Porównania prowadzone na materiałach z sąsiadujących z sobą&#13;
lub niezbyt odległych geograficznie i kulturowo terenów uzasadniały związki między grupami ludzi i przeciwstawiały się twierdzeniom o prawach wyłączności do rozwiązań kulturowych i istnieniu kultur izolowanych. Te natomiast, które miały na celu osadzenie zebranych przez Kolberga materiałów&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do Z. Consiglieriego Pedroso z 15 VII 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 529.&#13;
2 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VII.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), pierwodruk: Kraków 1881, s. 98–99.&#13;
4 O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), pierwodruk: Kraków 1875, s. 361.&#13;
&#13;
608&#13;
&#13;
�w niekiedy nadmiernie szerokich kontekstach, nie znajdywały uzasadnienia&#13;
i krytykowane były już za życia badacza1. Władysław Smoleński zaliczył&#13;
Kolberga z wczesnego okresu jego działalności do „młodzieńców składających drużynę” zainteresowanych badaniem ludu, zainspirowanych ideami&#13;
romantyzmu, którzy „przygotowania do studiów porównawczych nie mieli&#13;
żadnego”2. Na zarzuty Biegeleisena, że sięga do mitologii różnych narodów&#13;
i niewiarygodnych autorów, Kolberg odpowiedział następująco:&#13;
Słabości tej, co do mitologii, nie myślimy wcale zaprzeczać […]. Nie obstając&#13;
bynajmniej przy twierdzeniu, jakoby wszelkie bez wyjątku wywody i tłumaczenia Hanusza i Szulca miały za sobą słuszność i uzasadnienie, mamy jednak&#13;
przekonanie, że są wśród nich i takie, którym dalsze na tej drodze badania gruntowności, a częstokroć i słuszności odmówić nie zdołają3.&#13;
&#13;
Długo później Krzyżanowski oceniał na korzyść Kolberga to, że zajmując się wyjaśnieniami zjawisk związanych z wierzeniami, „nie przesadzał&#13;
w powtarzaniu modnych objaśnień »mitologicznych«”4.&#13;
Kolberg zdawał sobie sprawę, że podobieństwo faktów kulturowych nie&#13;
zawsze świadczy o ich wspólnym pochodzeniu czy zapożyczeniu:&#13;
Dostrzeżone przez niektórych pewne (np. przez Połujańskiego) podobieństwo&#13;
charakteru Kurpiów z mieszkańcami Karpat, jest w istocie niczym więcej jak&#13;
psychologicznym wpływem swobody życia wśród gór karpackich i borów Mazowsza5.&#13;
&#13;
Szerokie stosowanie porównań świadczyło o niezwykłym u dokumentalisty kultur partykularnych, a tak bardzo charakterystycznym dla Kolberga&#13;
przekonaniu o braku izolacji kulturowej i istnieniu uniwersaliów kulturowych.&#13;
1 Biegeleisen w zbiorowej recenzji dzieł Kolberga z roku 1886 stwierdził: „Mitologia to słaba&#13;
strona Kolberga, chciałby on wierzenia ludu naszego wywieść wprost od Gangesu, przytacza&#13;
więc z Hanusza (starego) i z Szulca niestworzone rzeczy”, H. Biegeleisen O. Kolberg: „Pieśni&#13;
ludu polskiego”, Warszawa, 1857, „Lud, jego zwyczaje” i.t.d. tom 1, Warszawa, 1865: „Sandomierskie” […], „Biblioteka Warszawska” 1886, T. IV, s. 438.&#13;
2 W. Smoleński Oskar Kolberg: Mazowsze. Obraz etnograficzny, t. I–II, Kraków 1885–&#13;
–1886; „Kwartalnik Historyczny” R. 1: 1887, s. 280.&#13;
3 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 400.&#13;
4 J. Krzyżanowski Oskar Kolberg i jego dorobek…, s. 29.&#13;
5 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 67.&#13;
&#13;
609&#13;
&#13;
�Bliskość etnografii/etnologii z innymi dyscyplinami i interdyscyplinarny&#13;
charakter jej/ich studiów sprzyjały nie tylko podejmowaniu i przejmowaniu&#13;
przez Kolberga problematyki właściwej dla innych nauk i typowej dla nich&#13;
terminologii, ale także stosowaniu zapożyczonych od nich metod interpretacji materiałów. Kolberg często łączył zadania etnografa i historyka. Stosował metodę retrogresywną, jedną z podstawowych metod badawczych&#13;
historii, uznawaną za wersję chronologiczną metody porównawczej1. Zapisaną przez siebie pieśnią czy zanotowanym wyrażeniem, funkcjonującymi&#13;
w kulturze mu współczesnej, posługiwał się jako źródłem informującym&#13;
o czasie wcześniejszym. Tak postąpił, zaopatrując w komentarz pieśń oskarżającą panów-Lachów o starania u cesarza o przywrócenie pańszczyzny2,&#13;
a także umieszczając w swoim zbiorze wiele pieśni mówiących o okrucieństwie tego systemu prawnego oraz związanych z nim obciążeń, takich jak&#13;
np. tłoka3. Metodę retrogresywną, opartą zresztą na nieprawdziwych źródłach, stosował również wówczas, kiedy pragnął dotrzeć do genezy zjawisk&#13;
kulturowych, m.in. ważnego dla niego fenomenu społeczno-kulturowego,&#13;
jakim był etniczny naród polski. W procesie wyodrębniania się ze wspólnoty słowiańskiej przeszedł on, zdaniem Kolberga, okres związany z Chrobacją i Lechią, które pozostawiły wyobrażone i dostrzeżone przez badacza&#13;
w terenie, a następnie zapisane w publikacjach cechy chrobackie u ludu&#13;
krakowskiego4 oraz lechickie, nazwane „czysto-lechickimi znamionami”,&#13;
którymi miał się odznaczać lud w Wielkopolsce5.&#13;
Przestrzeń, główna kategoria geografii, została poważnie potraktowana w poglądach i pracach dokumentacyjnych Kolberga. Być może miała&#13;
na to wpływ profesja jego ojca, powołanego przez Stanisława Staszica na&#13;
profesora geodezji, miernictwa i innych nauk z zakresu topografii w Uniwersytecie Warszawskim, autora licznych prac z tego zakresu, w tym map6.&#13;
Kolberg uznawał, że dla antropologii/etnologii niezbędne są wiadomości&#13;
i czynności związane z geografią7. Badacz sumiennie lokalizował zapisywa1&#13;
&#13;
J. Topolski Metodologia historii, Warszawa 1973, s. 422.&#13;
O. Kolberg Pokucie cz. II (DWOK T. 30), s. 244 i in.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 206.&#13;
4 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. III, 73.&#13;
5 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I.&#13;
6 O Juliuszu Kolbergu zob. też: A. Skrukwa Życie Oskara Kolberga w Warszawie w: Oskar&#13;
Kolberg. Człowiek i dzieło cz. I (DWOK T. 85/I), s. 17–18 i 26–27.&#13;
7 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 8.&#13;
2&#13;
&#13;
610&#13;
&#13;
�ne i opisywane przez siebie wytwory i zachowania kulturowe. Zalecał, aby&#13;
przy publikacji pieśni „[…] wymienioną była przy każdej z nich wieś, z której&#13;
pieśń pochodzi lub gdzie słyszaną była, co dla etnografów jest rzeczą nader&#13;
ważną”1.&#13;
Interesował się granicami badanych przez siebie grup etnograficznych,&#13;
a także zasięgami wierzeń i zwyczajów. O terenie zasiedlonym przez Kurpiów, opierając się na przypisanych im obiektywnych cechach ich kultury,&#13;
a nie na samoidentyfikacji, napisał:&#13;
Rozległość tej krainy Kurpiów nie jest dostatecznie określoną […]. Tu mówi autor [A. Zakrzewski – Z.J.] o dzisiejszym rozsiedleniu Kurpiów, prostując zbyt&#13;
rozlegle rozciągnięte ich granice przez Winc. Pola i Zygm. Glogera: twierdzi,&#13;
że ludność kurpiowska tworzy obecnie dwie oddzielne, nie stykające się z sobą&#13;
wyspy etnograficzne: północną i południową […]. Druga, południowa, mieści się&#13;
na prawym brzegu Bugu […]. Tu ludność kurpiowska zatraciła w daleko znaczniejszym stopniu swoją odrębność etnograficzną i dlatego ścisłe oznaczenie jej&#13;
granic dzisiejszych nie jest rzeczą łatwą2.&#13;
&#13;
Interesując się diabłem Borutą, zauważył:&#13;
[…] miał wszakże tutaj, w Łęczyckiem, jak się zdaje, swe rodzinne gniazdo […].&#13;
Czy atoli duch ten miał w istocie ogólne, wszechświatowe, czy też tylko lokalne&#13;
jedynie […] znaczenie, wykażą dopiero dalsze a gruntowne na tym mało jeszcze&#13;
obrobionym polu podjąć się mające badania3.&#13;
&#13;
Dziękując za dostarczone informacje na temat Sobótek, stwierdził:&#13;
Są one jednak dostateczne dla potwierdzenia mniemania, iż palenie sobótek&#13;
w Zielone Święta nie przechodziło poza granice obwodów Miechowskiego i Olkuskiego, gdyż w Kieleckiem i Stopnickiem palono je zawsze w wigilię św. Jana4.&#13;
&#13;
Znajomość zasięgów występowania wytworów i zachowań kulturowych&#13;
miała pomóc w odtworzeniu procesu ich zmian:&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do J. Karłowicza z 21 X 1878 r. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 168.&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VIII.&#13;
3 O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. IV.&#13;
4 Brulion listu do ks. W. Siarkowskiego z 7 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 302.&#13;
2&#13;
&#13;
611&#13;
&#13;
�Niektóre ze zwyczajów starodawnych, po lewym brzegu Wisły sporadycznie&#13;
jeszcze zachowanych, tu już od początku bieżącego stulecia wyszły z użycia.&#13;
Ognie sobótkowe, czyli świętojańskie, pogasły wcześniej niż na lewym tej rzeki&#13;
brzegu, lubo i tutaj także, mianowicie od strony wschodniej, pewne jeszcze pozostawiły swej bytności ślady1.&#13;
&#13;
Dokumentowane fakty umieszczał Kolberg w granicach regionów, które&#13;
dostarczały jednocześnie ram dla przygotowywanych tomów Ludu i Obrazów etnograficznych. Wyznaczył plan swoich prac, który „[…] ogarnia&#13;
wszystkie ziemie dawnej Polski”2, pisał o „etnologicznych granicach Polski”3. Pozostawił itineraria podróży badawczych i poznawczych, przy czym&#13;
granice zaborów, istniejące od wielu już lat, odczuwał jako uciążliwy, ale&#13;
jednocześnie oczywisty element rzeczywistości, w odróżnieniu od autorów&#13;
żyjących w czasie bezpośrednio po dokonaniu podziału Polski, np. Juliana Ursyna Niemcewicza4. Po opuszczeniu w roku 1871 zaboru rosyjskiego&#13;
i osiedleniu się w zaborze austriackim traktował siebie jako „emigranta”5.&#13;
Kolberg nie stosował w swoich pracach metody kartograficznej (atlasowej), uznanej za ważną w etnografii6. Zdawał sobie jednak sprawę z jej&#13;
użyteczności w lokalizacji zjawisk kulturowych i w wyjaśnianiu ich dynamiki. Zainteresowany ogniami świętojańskimi, napisał:&#13;
Wielce pouczającym byłoby […] obok wskazania na mapie linii demarkacyjnej&#13;
tych miejsc, gdzie panują ognie świętojańskie i tych, gdzie je niecą w Zielone&#13;
Świątki, o ile linię taką nakreślić by się jeszcze dało przy stopniowym ich zatracaniu, wskutek rosnącego z każdym dniem u ludu do obrzędów dawnych&#13;
zobojętnienia7.&#13;
&#13;
Korzystanie z informacji statystycznych uznał Kolberg za potrzebne&#13;
w antropologii/etnologii8. Nie gromadził jednak i nie opracowywał ma1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. VII.&#13;
List do J.I. Kraszewskiego z 20 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 268.&#13;
3 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. XI.&#13;
4 M. Nalepa Granice państwowe, narodowe i kulturowe w prozie wspomnieniowej Juliana Ursyna Niemcewicza, „Wrocławskie Studia Wschodnie” 2019, T. 29, s. 9–31.&#13;
5 Brulion listu do J. Wernerowej z 17 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 415.&#13;
6 Por. M. Pokropek Metoda etnogeograficzna, w: Metody etnologii cz. 1, red. E. Z. Szulc,&#13;
Warszawa 1981, s. 61 i nast.&#13;
7 O. Kolberg Kieleckie cz. I (DWOK T. 18), pierwodruk: Kraków 1885, s. II.&#13;
8 O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 8.&#13;
2&#13;
&#13;
612&#13;
&#13;
�teriałów metodami statystycznymi. Oczekiwania wobec statystyki, przede&#13;
wszystkim etnicznej, przedstawił w przypisie:&#13;
Statystyka winna tu przyjść w pomoc etnografii. Zadaniem jej byłoby wykazać&#13;
tu cyframi gęstość osiedlenia się ludności polskiej, ruskiej i żydowskiej, czego&#13;
dotąd, jak mniemamy, dokładnie jeszcze nie spełniła1.&#13;
&#13;
Psychologia nie została wymieniona na, niezamkniętej zresztą, liście dyscyplin niezbędnych antropologii/etnologii, przytoczonej przez Kolberga za&#13;
omawianą książką Maksymiliana Perthy’ego. Przedstawiając pracę Friedricha Müllera, kolejnego recenzowanego przez siebie autora, Kolberg zauważył, iż ten uznał, że w badaniach antropologicznych „zbyt mało uwzględniano dzieje i duchowo-społeczny, więc psychiczny ludów ustrój” 2. Dostrzegł istnienie etnopsychologii i zadanie etnografii oraz etnologii w dostarczaniu materiałów tejże subdyscyplinie3. Interesujące go wierzenia ludowe&#13;
rozpatrywał z „psychologicznego jak i historycznego stanowiska”4. W swoich pracach dokumentatora kultury ludowej realizował to zadanie, wprowadzając do ich programu pojęcie psychologiczne „charakteru” i po części&#13;
psychologiczne „typu” grup ludu oraz gromadząc dane ich dotyczące.&#13;
Krytyka materiałów&#13;
Kolbergowi stawiano zarzut braku krytyki w stosunku do źródeł zastanych, które włączał do swoich tomów i tek. Nie stosował on selekcji&#13;
w dołączanych do nich materiałach znajdywanych w publikacjach, przede&#13;
wszystkim w gazetach i kalendarzach. Był przekonany o bezpośrednich&#13;
związkach niektórych przez siebie dokumentowanych faktów kulturowych&#13;
ze Słowiańszczyzną przedchrześcijańską i starożytnym Wschodem. Przykładami mało krytycznej postawy jest umieszczenie tekstów literackich, m. in.&#13;
Ignacego Danielewskiego, Emmy z Kurowskich Puffke czy Franciszka Morawskiego, wśród utworów ludowych5. Kolberg miał jednak świadomość&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Chełmskie cz. I (DWOK T. 33), s. VIII.&#13;
O. Kolberg Studia, rozprawy…, s. 15.&#13;
3 Tamże, s. 18.&#13;
4 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 109.&#13;
5 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VI (DWOK T. 14), s. 67 i nast.; s. 116 i nast. oraz s. 217 i nast.&#13;
2&#13;
&#13;
613&#13;
&#13;
�możliwości zniekształcania tekstów ludowych i wymyślania utworów za takie podawanych. Przytoczył, za „Przyjacielem Ludu”, „rozmowę o gadkach&#13;
gminnych dwóch […] panów” potwierdzającą wiedzę, że „[…] owe drogie pamiątki patriarchalnej ludu naszego przeszłości, częstokroć też tylko nazwę&#13;
takowych nosząc, niczym więcej nie są, jak wymysłami ich mniemanych&#13;
zbieraczy”1.&#13;
Niezajmowanie się krytyką Kolberg tłumaczył brakiem czasu i przenosił&#13;
odpowiedzialność za nią na specjalistów:&#13;
Autor, jako zbieracz, w nawale zatrudnień ograniczyć musiał swą czynność&#13;
krytyczną na autentycznym i sumiennym przedstawieniu choćby najdziwaczniejszych piśmiennych i ustnych źródeł, na skromnej jedynie uwadze nad ich&#13;
kompetencją i krótkim na ich znaczenie poglądem. Ocenę ich rozleglejszą i gruntowniejszą, jak i głębsze nad nimi studia pozostawia on specjalistom w każdej&#13;
z owych gałęzi wiedzy2.&#13;
&#13;
Wielokroć powtarzał, że jako zbieracz nie ma obowiązku krytycznej oceny gromadzonych materiałów:&#13;
Prawda też, żeśmy się nie zapuszczali w krytyczne każdego zdobytego szczegółu&#13;
ocenienie, gromadząc po największej części materiał surowy, bo czynność taka&#13;
należy do przeszłego mitologa, a nie do zbieracza3.&#13;
&#13;
Odpowiedzialnością za wiarygodność źródła obarczał jego autora:&#13;
Czyniąc to, nie zaniedbaliśmy cytować nazwiska autorów i pism, i w ogóle źródła, skąd szczegół dany został poczerpnięty, albo też w braku tej wiadomości&#13;
ustęp cytowany zawrzeć w nawiasie lub cudzysłowie, dając tym samym do&#13;
zrozumienia, że odpowiedzialność za podaną w nim treść spada na karb pisarza&#13;
przemawiającego w imieniu ludu; nasze zaś własne uwagi i poglądy, o ile takowe&#13;
w toku pisania się nastręczały, zwykliśmy najczęściej mieścić w notkach na dole&#13;
stronicy lub w przypisach do dzieła, o którym to postępowaniu niejednokrotnie&#13;
w dawniejszych naszych napomykaliśmy dziełach4.&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 239.&#13;
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392.&#13;
3 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK&#13;
T. 63), s. 415.&#13;
4 O. Kolberg Mazowsze cz. III (DWOK T. 26), s. VIII.&#13;
2&#13;
&#13;
614&#13;
&#13;
�Powracał do roli, jaką przeznaczył dla „przypisów” i „notek” w swoim&#13;
tekście:&#13;
[…] w przypisach zaś i notkach dawaliśmy wyciągi i komentarze to dłuższe, to&#13;
krótsze z dzieł różnych, polskich i zagranicznych, z broszur, gazet, listów itd.,&#13;
nader rzadko wdając się w bliższą ich ocenę, bo nie było to naszej pracy zadaniem […]1.&#13;
&#13;
Pragnąc wesprzeć swe stanowisko, powołuje się na opinię Berwińskiego: „o przedwczesnej krytyce i w ogóle o manii krytycyzmu i tworzenia&#13;
systematów […]” 2. Zaniedbania przez Kolberga krytyki źródeł nie można&#13;
tłumaczyć przyjętym przezeń programem gromadzenia „surowych” materiałów. Materiały gromadził przecież dla celów naukowych. Niedostatek&#13;
krytyki źródeł u Kolberga miały swe podstawy w ówczesnym poziomie&#13;
rozwoju etnografii i innych nauk społecznych, a także w braku określenia&#13;
charakteru źródeł etnograficznych oraz w niedocenieniu sprawdzania ich&#13;
wiarygodności, ponadto w nierównym przygotowaniu badacza do realizacji&#13;
różnych podejmowanych przez niego zadań.&#13;
Kolberg nie był jednak bezkrytyczny. Wskazywał niekiedy na swe wątpliwości wobec wiarygodności źródła czy też dostrzeżonego w literaturze&#13;
twierdzenia lub je dyskwalifikował. Wątpliwościom dawał wyraz, posługując się znakami zapytania, a sprzeciwom – wykrzyknikami3, pozwalającymi mu uniknąć komentarzy. Znaki zapytania stawiał m.in. w dokumentowanych bo zasłyszanych opowiadaniach dotyczących spraw bieżących&#13;
badanych społeczności, kwestionując wiarygodność ich szczegółów i,&#13;
tym samym, osób o nich opowiadających 4. Dobry przykład zawierający&#13;
krytykę w przypisie źródła zacytowanego w tekście głównym znajdujemy w części pierwszej Krakowskiego: „Błędne to twierdzenie prostujemy&#13;
w ten sposób […]”5. Uwagi krytyczne, poza przypisami, Kolberg umieszczał&#13;
również w tekście głównym. Były to m.in. sceptyczne uwagi dotyczące&#13;
fantastycznych koncepcji etnogenetycznych i niektórych porównań sięgających czasów starożytnych.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 393.&#13;
O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 392.&#13;
3 Por. O. Kolberg Mazowsze cz. II (DWOK T. 25), pierwodruk: Kraków 1886, s. 291 i nast.&#13;
4 Por. O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 95.&#13;
5 O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 112.&#13;
2&#13;
&#13;
615&#13;
&#13;
�Badacz krytycznie ustosunkowywał się także do idealizacji przeszłość&#13;
ludności wiejskiej na terenach Rzeczypospolitej. Był przeciwny, o czym napisaliśmy, pańszczyźnie. Stwierdzenie wyrażone w artykule Wiktora Czajewskiego o nasilaniu się zabobonów skomentował (znowu w przypisie):&#13;
Autor snać przypuszcza, iż dawniej nierównie mniej było tego rodzaju zabobonów, guseł i t. p., – co nam, zapatrującym się na istotę i rozwój lub zanikanie&#13;
wierzeń ludowych z psychologicznego jak i historycznego stanowiska, czystym&#13;
wydaje się niepodobieństwem1.&#13;
&#13;
Na uwagę zacytowaną z „Szematów” – odpowiedzi na ankietę rozesłaną&#13;
przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, nadesłaną w roku 1859:&#13;
„Związki małżeńskie już się nie zawierają wedle serca, ale wedle interesu”,&#13;
zareagował:&#13;
Tu zachodzi pytanie, czy i dawniej pod tym względem mogło u chłopów być&#13;
lepiej, skoro zważymy większą ich wówczas tak od woli ojcowskiej, jak i pańskiej zależność2.&#13;
&#13;
Sposób interpretowania materiałów z „Szematów” świadczy o stosowaniu&#13;
przez Kolberga zarówno zewnętrznej krytyki źródła, związanej z okolicznościami jego powstania oraz osobą autora, jak i wewnętrznej, dotyczącej jego treści:&#13;
Wśród szematów […] znaleźliśmy jeden, w którym np. o mieszkańcach Wronczyna pod Stęszewem, widocznie nader pochlebne (zapewne ręką życzliwego&#13;
kapłana miejscowego skreślone), wyczytałem zdanie […]3.&#13;
&#13;
Badacz dostrzegł małą wiarygodność w opisie rzeczywistości w książeczce ks. Symforiana Tomickiego, ogłoszonej w celach wychowawczych:&#13;
„Ks. S. Tomicki w dziełku Mądry Wach (Poznań 1866), malując nam wieś,&#13;
raczej taką, jaką by widzieć pragnął niż jaką jest w rzeczywistości […]”4. Jednocześnie zdawał sobie sprawę z pożytku, jaki korzystanie z wielu źródeł&#13;
przynosi dla pozyskania prawdziwego obrazu. Posługując się nadal opisem&#13;
Wronczyna, stwierdził:&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 109.&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 117.&#13;
3 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 47–48.&#13;
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. II (DWOK T. 10), s. 47.&#13;
2&#13;
&#13;
616&#13;
&#13;
�Relacja ta o świetnych głównie stronach charakteru ludu wrączyńskiego dałaby&#13;
się i do wielu innych wsi zastosować, gdybyśmy z innych źródeł nie wiedzieli,&#13;
że są niestety i strony ujemne, których przemilczeć sumiennemu nie godzi się&#13;
sprawozdawcy1.&#13;
&#13;
Kolberg nie poprzestał na ogólnie sformułowanych uwagach obciążających autorów odpowiedzialnością za przekazywane przez nich wiadomości, o czym informował przytoczony już przez nas cytat. Niekiedy, choć&#13;
niezbyt często, wymieniał, w różnych kontekstach i formach, tych, którym&#13;
zarzucał podawanie nieprawdziwych danych. Wykrzyknikiem opatrzył&#13;
uwagę Łukasza Gołębiowskiego, że lud na Pokuciu nie jest pochodzenia&#13;
słowiańskiego2. Kilkakrotnie protestował i podawał w wątpliwość stwierdzenia Szczęsnego Morawskiego zawarte w jego książce Pra-Słowianie&#13;
i Pra-Łotwa, dwa wydania, Petersburg 1851 i Kraków 18823. Wieloma&#13;
znakami zapytania i wykrzyknikiem oznaczył próby powiązania przez Antoniego Schneidera miejsc w Artasowie i okolicy z postaciami z mitologii&#13;
słowiańskiej4. Nie uwierzył zapewnieniom Wójcickiego, że opublikowany&#13;
przez niego obrazek wesela jest „wiernie skreślony”, dostrzegł w nim jednakże cechy pozytywne:&#13;
Mimo tego zapewnienia, opis jego, ukazując w wrażeniach pewną afektację (równie jak i podany z upiększeniami opis Hofmanowej, obacz Lud Ser. XVI. Str. 139)&#13;
nie daje gwarancji, żeby dykcja onego zupełnie była wierną. Że jednak zawiera&#13;
on mnóstwo szczegółów (osobliwie pieśni) niewątpliwie z natury wziętych, więc&#13;
pominąć go na tym miejscu, nie uważaliśmy za rzecz stosowną5.&#13;
&#13;
Jako wzięty „nie z natury” traktuje także opis Sobótek przedstawiony&#13;
przez Ignację Piątkowską:&#13;
Co się zaś tyczy wyżej wspomnianego opisu sobótek […] to powiemy, że skreślony&#13;
on tam został wprawdzie szczegółowo i nader barwnie, lecz nie z natury, tylko&#13;
z opisów wyjętych z dawnych dzieł i czasopism, z czego utworzono udatny ob1&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. 49–50.&#13;
O. Kolberg Ruś Karpacka cz. I (DWOK T. 54), s. 34.&#13;
3 Por. O. Kolberg Góry i Podgórze cz. I (DWOK T. 44), s. 5; tegoż Ruś Czerwona cz. I (DWOK&#13;
T. 56), s. 23.&#13;
4 O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK T. 56), s. 18.&#13;
5 O. Kolberg Mazowsze cz. IV (DWOK T. 27), s. 212–213.&#13;
2&#13;
&#13;
617&#13;
&#13;
�razek przypuszczalnego jego niegdyś obchodu w ziemi sieradzkiej, gdyż dziś, jak&#13;
sama pani Piątkowska przyznaje, włościanie tam już sobótek nie palą1.&#13;
&#13;
Stosunek do omawianego tekstu i autora wynikał także z poglądów społecznych i politycznych Kolberga. Zaprotestował on przeciwko ustaleniom&#13;
oficera carskiego P. Bobrowskiego na temat zróżnicowań językowych i etnicznych Słowiańszczyzny wschodniej, zawartych w dwutomowej pracy&#13;
Grodnenskaja gubernija (S. Peterburg 1863). Opatrzył je, dostrzegając&#13;
w innych swoich notatkach materiałowe wartości książki i często cytując&#13;
jej autora, obszernym komentarzem rozpoczynającym się od słów: „Cały&#13;
ten wywód językowy jest więc samowolny, dążnościowy, brany z punktu&#13;
widzenia moskiewskiego rządu”2.&#13;
Surowym krytykiem okazał się Kolberg, recenzując w obszernym artykule książkę Zygmunta Glogera Obchody weselne cz. I (Kraków 1869).&#13;
Czuł się w obowiązku zabrać głos w sprawach stanowiących przedmiot&#13;
zainteresowań dyscypliny, którą uprawiał, i działań autora, który należał do jego środowiska intelektualnego. Uwagi dotyczyły spraw metodycznych: niedostatku materiałów, ograniczenia źródeł do „cywilizacji&#13;
narodu”3, nieuprawnionych porównań. Odnosiły się także do twierdzenia Glogera, że pod wpływem hierarchicznego porządku Rzeczypospolitej&#13;
„wyrabiała się nowa jednolitość obyczajów wszystkich ziem polskich” 4,&#13;
generalnego dyskredytowania przez niego materiałów dotyczących terenów polskich gromadzonych przez uczonych niemieckich czy kulturowego zrównywaniu Litwy z Polską i Rusią 5. Gloger, zapowiadający opublikowanie tomu drugiego Obchodów, tomu tego nie wydał, być może&#13;
na skutek krytyki Kolberga. Zrezygnował także, w późniejszych swoich&#13;
pracach, z ujęć porównawczych i prób syntetyzowania 6. Kolberg znał&#13;
osobiście Glogera, uznawał za ważne jego kolekcje archeologiczną i etnograficzną, cenił jego badania, w jednym ze swoich listów nazwał go „jednym z najżarliwszych archeologii i etnologii uprawiaczy i popleczników”7.&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK T. 23), s. 97–98.&#13;
O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), s. 476.&#13;
3 O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 303.&#13;
4 Tamże, s. 267.&#13;
5 Tamże, s. 285, 293 i in.&#13;
6 Z. Jasiewicz Zygmunt Gloger (1845–1910), w: Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, T. 5, red. K. Ceklarz, A. Spiss, J. Święch, Kraków 2019, s. 51.&#13;
7 Brulion listu do Z. Glogera z 1 VI 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 438.&#13;
2&#13;
&#13;
618&#13;
&#13;
�Wiele lat później, bo w roku 1890, Kolberg powraca do oceny Obchodów&#13;
weselnych Glogera. Komplementując autora jako „światłego męża”, „wyprzedzającego innych”, o dziele napisał:&#13;
[…] było pierwszą na większe rozmiary przedsięwziętą pracą porównawczą całego tego obrzędu, a lubo dla braku potrzebnych materiałów, których liczba&#13;
wówczas jeszcze była zbyt szczupła, nie zdołało ono, jak zamierzało, ogarnąć&#13;
i powiązać wszelkich tego obrzędu szczegółów i odcieni na obszarze byłej Rzeczypospolitej, dziś, gdy materiału przybyło […] staje się ono wielce ułatwiającym&#13;
a nawet niezbędnym podręcznikiem […]1.&#13;
&#13;
W rozdziale Wesele tegoż tomu Mazowsza, podkreślając wartość dobrze&#13;
udokumentowanych materiałów zebranych przez Glogera i możliwość ich&#13;
zestawienia dla celów porównawczych z materiałami zebranymi przez siebie i innych na wyraźnie określonym terenie, stwierdził;&#13;
Z dzieła tego [Obchodów weselnych – Z.J.] pozwalam sobie wyjąć jedynie wiadomości dotyczące okolic Tykocina oraz pewnych osad Podlasia zabużańskiego&#13;
i Mazowsza północno-wschodniego, t.j. miejscowości osobiście pod względem&#13;
obchodu weselnego przez autora zbadanych2.&#13;
&#13;
Kolberg zwykle unikał krytyki autorów prac, z których korzystał, lub&#13;
posługiwał się ową krytyką ostrożnie. Zgromadziwszy materiały dotyczące pieśni i gry obrzędowej „Zelman”, dopiero w końcowym przypisie,&#13;
dołączonym do I tomu Pokucia, zaprzeczając przy pomocy wykrzyknika&#13;
znalezionej w publikacjach interpretacji genezy święta Rachmanski Wełyk-deń, dodał: „Nie większą zapewne wartość naukową ma i wywód gry&#13;
w Zelmana od Żyda Zelmana”3. Unikanie krytyki, o czym już napisałem,&#13;
nie było jednak regułą. Kolberg, będąc w przyjaźni z Seweryną i Franciszkiem Duchińskimi, w oparciu o badania Kopernickiego delikatnie podał w wątpliwość twierdzenie Duchińskiego, zaliczającego „Moskali” do&#13;
„rasy turańskiej” i wyłączającego ich z „rasy słowiańskiej” 4. Wielokrotnie&#13;
powoływał się na prace Ryszarda Berwińskiego, z tą najważniejszą, jaką&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. V (DWOK T. 28), s. IX–X.&#13;
Tamże, s. 125.&#13;
3 O. Kolberg Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 351; por. również Z. Jasiewicz Pieśń i gra obrzędowa „Zelman” u Oskara Kolberga i innych. Materiały i interpretacje, „Lud” T. 101: 2017, s. 284.&#13;
4 Brulion listu do S. Duchińskiej z 20 II 1879, Korespondencja… cz. II, (DWOK T. 65), s. 222.&#13;
2&#13;
&#13;
619&#13;
&#13;
�były Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki (Poznań 1854)1, o wyjątkowym, ze względu na podejście teoretyczne, znaczeniu w historii etnografii i folklorystyki polskiej, oraz na te,&#13;
które dokumentowały folklor Wielkopolski. Korzystał z zawartych w nich&#13;
materiałów2, polecał je swoim korespondentom 3. W części VII Wielkiego Księstwa Poznańskiego uznał za trafne rozważania Berwińskiego nad&#13;
czarami i zabobonami jako podstawą „artystycznych i etycznych kreacji&#13;
ludu”. Zrelatywizował jednakże jego stwierdzenie, że w czasach im współczesnych nie ma już możliwości odtworzenia przy pomocy zasłyszanych&#13;
wśród ludu podań i zaobserwowanych praktyk elementów kultury przedchrześcijańskiej. Dowodził, że opublikowane w tymże tomie materiały,&#13;
mimo twierdzeń Berwińskiego, będą sprzyjać rozwojowi badań wykorzystujących materiały etnograficzne do rekonstrukcji dawnej mitologii4. Dla&#13;
poparcia swego stanowiska zacytował Teobalda Klepaczewskiego, który&#13;
w swoim rękopisie napisał, że Berwiński, będący początkowo wielbicielem literatury ludowej, w Studiach popadł z jednej ostateczności w drugą, zanegował posiadanie przez lud tradycji wierzeniowych i odrzucił&#13;
jego podania jako wniesione z zewnątrz i bezwartościowe5. Z arbitralnym&#13;
stwierdzeniem Ryszarda Berwińskiego o braku zdolności twórczych ludu,&#13;
o czym już napisaliśmy, nie mógł się Kolberg zgodzić. Nie odmawiał jednak wartości dziełu Berwińskiego:&#13;
Praca wszakże Berwińskiego ściśle i sumiennie, mimo uprzedzeń jego z niedokładnej ludu znajomości pochodzących dokonana, będzie zawsze przy dalej prowadzonych w tym kierunku poszukiwaniach nader użyteczną, stawiając&#13;
obok nieuzasadnionych przypuszczeń i argumenta, którym słuszności odmówić&#13;
niepodobna6.&#13;
1&#13;
&#13;
Kolberg korzystał także z drugiego wydania tej pracy pt. Studia o gusłach, czarach,&#13;
zabobonach i przesądach ludowych, Poznań 1862, które polegało tylko na zmianie tytułu na&#13;
bardziej atrakcyjny i wymianie strony tytułowej.&#13;
2 Zob. O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. 14, 23, 24, 29 i in.; brulion&#13;
listu do T. Klepaczewskiego z 28 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 326–327;&#13;
brulion listu do T. Klepaczewskiego z 12 IV 1881 r., tamże, s. 515.&#13;
3 Brulion listu do M.W. Dębickiego z 13 IX 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 499.&#13;
4 O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. VII (DWOK T. 15), s. VIII–IX.&#13;
5 Tamże, s. 78.&#13;
6 O. Kolberg Krakowskie cz. III (DWOK T. 7), s. XVI. Stanowiska Kolberga nie przyjął Kopernicki. W swoim cennym studium wymienił Berwińskiego wyłącznie jako badacza „rzeczy&#13;
&#13;
620&#13;
&#13;
�Kolberg, tylko wyjątkowo stosujący krytykę, jednocześnie zdecydowanie&#13;
bronił znaczenia i sposobu publikowania gromadzonych przez siebie materiałów. Cierpliwie wyjaśniał Lenartowiczowi, dlaczego nie usunął spośród&#13;
zebranych pieśni przed ich publikacją „nędznych wierszydeł”1. Obszernie&#13;
odpowiedział na wspomniane już krytyczne recenzje Biegeleisena i Franki,&#13;
na pierwszą z nich tekstem pozostawionym w rękopisie 2, bo wycofanym&#13;
z redakcji „Biblioteki Warszawskiej” po wymianie listów z jej redaktorem&#13;
Józefem Plebańskim3, zaś na drugą – repliką opublikowaną w „Kwartalniku&#13;
Historycznym”4. Teksty te są szczegółowe, niepozbawione ostro wyrażonego sprzeciwu wobec ich treści oraz oceny autorów. W odpowiedzi na&#13;
recenzję Biegeleisena Kolberg napisał: „Wady, jakie cechują jego recenzję,&#13;
stara się w następstwie recenzent zrzucić na samego autora, co dla piszącego jest rzeczą nader wygodną”5.&#13;
W replice na recenzję Franki stwierdził:&#13;
[…] uczyniony przez sz. recenzenta zarzut bezkrytyczności i niesforności podanego materiału, bez podania szczegółowego, co jest w nim mylnym i nieautentycznym i w jaki sposób sprostowanym być winno, powiedziany jako frazes&#13;
gołosłowny, bo nie poparty dowodami rzecz rozjaśniającymi, żadnej wartości&#13;
naukowej ani w oczach publiczności, ani w oczach autora mieć nie może6.&#13;
&#13;
Inaczej reagował Kolberg na uwagi Ceslawa Neymanna dotyczące spraw&#13;
językowych i etnicznych, przekazane korespondencyjnie i w recenzji cz.&#13;
I i II Pokucia opublikowanej w czasopiśmie „Kiewskaja Starina”7. Był&#13;
wdzięczny za pomoc okazaną w sprawach językowych:&#13;
ludowych” z Wielkopolski i pominął jego Studia o literaturze ludowej… Por. I. Kopernicki&#13;
O etnografii i etnologii…, s. 19.&#13;
1 T. Lenartowicz do O. Kolberga z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 68&#13;
oraz list do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 70.&#13;
2 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 391–411.&#13;
3 Brulion listu do J. Plebańskiego z 12 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 411 i nast.&#13;
4 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),&#13;
s. 412–415.&#13;
5 O. Kolberg Odpowiedź na recenzję Biegeleisena, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63), s. 408.&#13;
6 O. Kolberg Krótka replika jako odpowiedź na recenzję…, w: tegoż Studia… (DWOK T. 63),&#13;
s. 415.&#13;
7 Recenzja cz. I i II Pokucia napisana przez C. Neymanna została przetłumaczona i zamieszczona w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 275–285.&#13;
&#13;
621&#13;
&#13;
�Dzięki poczynionym łaskawie przez Szan. Pana uwagom twierdzenia me będą&#13;
– jak się spodziewam – dokładniejsze i pełniejsze – gdyż w każdym wątpliwym&#13;
razie do Niego (jeśli pozwolisz) po radę udać się nie omieszkam1.&#13;
&#13;
Na uwagę poczynioną przez Neymanna, że Kolberg nie powinien do Rusi&#13;
włączać Wielkorosji, bo:&#13;
W takim określeniu tkwi i omyłka etnograficzna i dla Rusinów obraza. Rusin&#13;
bardzo się obraża, gdy go za południowego Moskala mają. Grupa wielkorosyjska&#13;
ma swoje narzecza i podnarzecza, a grupa rusińska swoje2,&#13;
&#13;
Kolberg tłumaczył się, że czerpał wiedzę z dawno już wydanej pracy&#13;
Szafarzyka3, co już odnotowaliśmy. Cenił Neymanna i przyjmował jego&#13;
uwagi, bo nawiązał z nim kontakt za pośrednictwem Kopernickiego i uznał&#13;
w nim człowieka, który potrafił być pomocny i rozumiał znaczenie jego&#13;
prac.&#13;
*&#13;
Znaczenie Kolberga i jego dzieła dla etnografii/etnologii potwierdzają&#13;
kolejne opracowania jej/ich historii przedstawiające badacza i omawiające jego prace. Obecność Kolberga, z zebranymi przez niego materiałami,&#13;
metodami ich gromadzenia, porządkowania i interpretacji, wykracza jednakże poza granice studiów z zakresu historii dyscypliny. Najważniejszą&#13;
przyczyną trwałego zainteresowania tymi pracami jest źródłowa wartość&#13;
dokumentacji kultury ludowej utrwalonej w nich przez Kolberga, wykorzystywanej przez następujące po sobie pokolenia etnografów/etnologów/antropologów, dysponujących coraz to doskonalszymi narzędziami badawczymi, sięgających po materiały Kolbergowskie dla rozwiązywania ważnych&#13;
w ich czasach problemów badawczych – etnografów/etnologów/antropologów przekonanych i przekonujących się, jak wiele w nich mogą jeszcze&#13;
odkryć i w jak różny sposób je interpretować.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK&#13;
T. 81), s. 270.&#13;
2 List C. Neymanna do O. Kolberga z 10 IV 1884 r., tamże, s. 271.&#13;
3 Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., tamże, s. 273.&#13;
&#13;
622&#13;
&#13;
�Spis rycin1&#13;
&#13;
1.&#13;
&#13;
Rkp. terenowy Kolberga z Ciepielewa i Pułtuska (Arch. PTL, teka 43&#13;
Miscellanea, sygn. 1352, k. 44v.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja&#13;
folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg.&#13;
Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II), s. 104.&#13;
Rkp. terenowy Kolberga z Walichnów (Arch. PTL, teka 43 Miscellanea,&#13;
sygn. 1352, k. 48v.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego … (DWOK T. 85/II), s. 104.&#13;
Rkp. terenowy Kolberga z Parcic (Arch. PTL teka 43 Miscellanea, sygn.&#13;
1352, k. 48r.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II), s. 104.&#13;
Rkp. terenowy Kolberga z Łomży (Arch. PTL teka 43 Miscellanea, sygn.&#13;
1352, k. 93r.), zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego&#13;
… (DWOK T. 85/II), s. 104.&#13;
„Proszowiacy”. Rycina nieznanego autora dołączona do artykułu Kolberga Proszowiacy, „Kalendarz Ilustrowany” J. Jaworskiego na rok&#13;
1869, s. 117.&#13;
„Okrężne. Mogilany pod Krakowem. Podług rysunku T. Konopki”.&#13;
Do druku przerysował W. Gerson. Rycina dołączona do artykułu&#13;
O. Kolberga Krakowiacy. Etnografia słowiańska, „Kłosy” 1871, T. XIII,&#13;
nr 318, s. 77.&#13;
„Opatkowice i Mogilany pod Krakowem. Rys. z natury T. Konopka”.&#13;
Do druku przerysował W. Gerson. Rycina dołączona do artykułu&#13;
O. Kolberga Krakowiacy. Etnografia słowiańska, „Kłosy” 1871, T. XIII,&#13;
nr 318, s. 77.&#13;
Dom z Zakrzewka. Rys. nieznanego autora (Arch. PTL, teka 47, sygn.&#13;
1354/III k. 57), nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg.&#13;
Wnętrze domu z Zakrzewka. Rys. nieznanego autora (Arch. PTL, teka&#13;
47, sygn. 1354/III, k. 56). Pod rys. notatki Kolberga: „szafa i meble ciemno­&#13;
&#13;
2.&#13;
3.&#13;
4.&#13;
5.&#13;
6.&#13;
&#13;
7.&#13;
&#13;
8.&#13;
9.&#13;
1&#13;
&#13;
Ryciny 5–12 zostały odnalezione już po wydaniu odpowiednich tomów monograficznych.&#13;
&#13;
623&#13;
&#13;
�wiśniowe”, „kołdra biała”, „poduszki i pierzyny z materyi w kratki czerwone lub niebieskie, łóżko wysuwane”.&#13;
10. Stołek i zydel. Rysunki nieznanego autora z jego podpisem (Arch. PTL,&#13;
teka 47, sygn. 1354/III, k. 55), nazwę „Zakrzewko p. Toruniem” dopisał&#13;
Kolberg.&#13;
11. Baba, ostatni snop zwożony po wygrabieniu pola. Rysunek nieznanego autora podpisany przez Kolberga, z jego notatką „Grudziądz”, niżej&#13;
uwaga Kolberga: „Okrężne dopiero po wszystkich zbiorach” (Arch. PTL,&#13;
teka 47, sygn. 1354, k. 58).&#13;
12. Kapliczka Matki Boskiej Skępskiej w Zakrzewku. Rys. nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg (Arch. PTL, teka 47, sygn. 1354,&#13;
k. 58).&#13;
&#13;
�1. Rękopis terenowy O. Kolberga z Ciepielewa i Pułtuska, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.&#13;
&#13;
�2. Rękopis terenowy O. Kolberga z Walichnów, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja&#13;
folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.&#13;
&#13;
�3. Rękopis terenowy O. Kolberga z Parcic, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.&#13;
&#13;
�4. Rękopis terenowy O. Kolberga z Łomży, zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (T. 85/II), s. 104.&#13;
&#13;
�5. „Proszowiacy”. Rycina nieznanego autora.&#13;
&#13;
�6. Okrężne. Mogilany pod Krakowem. Podług rysunku T. Konopki.&#13;
&#13;
�7. Opatkowice i Mogilany pod Krakowem. Rys. z natury T. Konopka.&#13;
&#13;
�8. Dom w Zakrzewku (pow. Toruń). Rysunek nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał&#13;
Kolberg.&#13;
&#13;
�9. Wnętrze domu w Zakrzewku (pow. Toruń). Rysunek nieznanego autora, pod rys. notatki&#13;
Kolberga: „Szafa i meble ciemnowiśniowe, kołdra biała, poduszki i pierzyny z materyi w kratki&#13;
czerwone lub niebieskie, łóżko wysuwane”.&#13;
&#13;
�10. Stołek i zydel. Rysunki nieznanego autora z jego podpisem, nazwę „Zakrzewko p. Toruniem”&#13;
dopisał Kolberg.&#13;
&#13;
�11. Baba (ostatni snop zwożony po wygrabieniu pola). Rysunek nieznanego autora podpisany przez&#13;
Kolberga z jego notatkami: „Grudziądz” i „Okrężne dopiero po wszystkich zbiorach”.&#13;
&#13;
�12. Kapliczka Matki Boskiej Skępskiej w Zakrzewku. Rysunek nieznanego autora, nazwę „Zakrzewko” dopisał Kolberg.&#13;
&#13;
��ISBN 978-83-95-9125-8-0&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154198">
                <text>Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło : część II:  studia monograficzne </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154199">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; biografie ; folklor tradycyjne ; etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154200">
                <text>Oskar Kolberg - Dzieła wszystkie, tom 85/II; 640 stron, 12 stron ilustrowanych </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154201">
                <text>Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz, Elżbieta Millerowa, Danuta Pawlakowa, Maciej Prochaska&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154203">
                <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154204">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154205">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154206">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154207">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154208">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12815" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13353">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0683edc10a1f3efbbfd6ca3e575b605b.pdf</src>
        <authentication>7d67e61b5ab4628f900e0d8b07ffe239</authentication>
        <elementSetContainer>
          <elementSet elementSetId="4">
            <name>PDF Text</name>
            <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
            <elementContainer>
              <element elementId="52">
                <name>Text</name>
                <description/>
                <elementTextContainer>
                  <elementText elementTextId="154246">
                    <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO

��OSKAR KOLBERG

DZIEŁA WSZYSTKIE

�O

S

K

A

R

K

O

L

B

E

DZIEŁA WSZYSTKIE
TOM 85/I

INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA
Pozna ń

R

G

�Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa

OSKAR KOLBERG
CZŁOWIEK I DZIEŁO
Część I

BIOGRAFIA

Poznań 2024

�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors
Poznań 2024

Rada Naukowa
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska

Recenzenci
dr Hubert Czachowski
dr hab. Violetta Wróblewska, prof. UMK

Skład i łamanie
Jacek Grześkowiak

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Edukacji i Nauki
w ramach Programu „Doskonała Nauka II”

ISBN 978-83-95-9125-7-3

Druk i oprawa
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka

�Spis treści

Od autorek
s. 13

Wykaz skrótów
s. 16

Agata Skrukwa
Życie Oskara Kolberga w Warszawie (1814–1871)
s. 17
I.

Pochodzenie rodziny Oskara Kolberga. – Rodzice i bracia. – Związki Kolbergów z Przysuchą. – Środowisko, w którym dorastał. – Pierwsze spotkania z muzyką Chopina. – Śmierć ojca. – Sytuacja w Królestwie po powstaniu listopadowym. – Studia kompozycji w Berlinie. – Praca nauczyciela
muzyki na prowincji. – Powrót do Warszawy w końcu roku 1837. . . . . . . . 17

II.

Pierwsze kompozycje Oskara Kolberga. – Początki jego zainteresowania
się folklorem około roku 1839. – Zamiar wydania drukiem zebranych
w terenie pieśni ludowych. – Życie muzyczne Warszawy w okresie międzypowstaniowym. – Badania terenowe Kolberga w okolicach Warszawy
i w innych regionach Królestwa. – Początek przyjaźni z Józefem Konopką.
– Edycja pierwszego zbioru pieśni ludowych w latach 1842–1845 w Poznaniu i w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41

III.

Podjęcie pracy w dyrekcji kolei warszawsko-wiedeńskiej. – Kompozycje:
mazury i kujawiaki. – Druk zbiorków pieśni czeskich i litewskich (1846).
– Druk Pieśni ludu weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” (1847–1849)
i Pieśni ludu obrzędowych w Album Literackim (1848). – Pierwsze spotkanie ze Stanisławem Moniuszką. – Początek pracy nad Królem pasterzy. – Wydanie Pieśni ludowych do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu
(1862). – Reakcja na śmierć Fryderyka Chopina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 74

5

�IV.

Premiera Króla pasterzy i Sceny w karczmie w prywatnym salonie muzycznym. – Następne kompozycje fortepianowe. – Badania terenowe w zaborze rosyjskim. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 98

V.

Sytuacja w Królestwie Polskim po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. – Powstanie nowego programu edytorskiego Kolberga i wydanie przez niego
Pieśni ludu polskiego w latach 1856–1857. – Oceny tego zbioru przez
współczesnych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 110

VI.

Pierwsze spotkanie z muzyką góralską w Tatrach latem 1857 r. – Podróż do
Wiednia, Lublany i Zagrzebia i jej wyniki – zapisy muzyki i zakupione druki, m.in. zbiór pieśni słoweńskich E. Korytki. – Początek pracy w zespole
autorów Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. – Rezygnacja z pracy
etatowej w Dyrekcji Dróg i Mostów. – Kompozycje. – Podróże w latach
1859–1861. – Artykuł o ludowych źródłach muzyki J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego. – Wystawienie Króla pasterzy
w operze warszawskiej. – Rozpoczęte dwa inne utwory sceniczne. . . . . . . . 129

VII.

Zmiana planu wydawniczego: oddanie do druku w 1862 r. Sandomierskiego – zbioru pieśni regionalnych prezentowanych wraz z opisami obrzędów
i zwyczajów. – Podróże w latach 1859 i 1860. – Druk artykułu Rzut oka na
pierwotne muzyki dzieje. – Wydarzenia w Warszawie poprzedzające powstanie styczniowe. – Podróż na Wołyń w 1862 r. i przywiezione stamtąd
materiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149

VIII.

Królestwo po powstaniu styczniowym. – Ostateczna zmiana zakresu badań
i publikacji Kolberga — ukształtowanie w ciągu roku 1864 programu Ludu
przedstawionego w lutym 1865 r. w liście otwartym Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169

IX.

Sandomierskie jako niepełna jeszcze monografia regionalna. – Nawiązanie kontaktów z wydziałem etnograficznym Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego. – Badania terenowe na Kujawach w roku 1865. – Druk
pierwszego tomu monografii tego regionu. – Współudział w opracowaniu
Zbioru pieśni duchownych ewangelickich.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185

X.

Zakończenie prac nad Encyklopedią powszechną (1868). Coraz trudniejsza sytuacja materialna Kolberga, zwłaszcza wobec druku Ludu na własny
koszt. – Druk drugiej części Kujaw. – Poszukiwanie instytucji i osób, które
mogłyby finansować prace nad Ludem. – Podróże w tym celu do Poznania, Lwowa i Krakowa w latach 1867–1870. – Obietnica częściowej pomocy ze strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w 1869 r. – Decyzja
o przeniesieniu się do Galicji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 208

6

�Elżbieta Millerowa
Lata krakowskie w życiu 0skara Kolberga (1871–1890)
s. 231
XI.

Warunki pracy literackiej i naukowej w Warszawie po powstaniu
styczniowym. – Cenzura carska. – Położenie materialne pisarzy
i uczonych. – Brak oparcia instytucjonalnego dla pracy badawczej.
– Wyjazd Kolberga do Krakowa (sierpień 1871). – Sytuacja w autonomicznej Galicji. – Swobody obywatelskie. – Życie umysłowe
i kulturalne Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  231

XII.

Konopkowie, zainteresowania i działalność społecznikowska i patriotyczna braci Józefa, Romana i Juliana. – Modlnica i jej gospodarze – Julian
i Antonina. – Kolberg w nowych warunkach. – Dojazdy do Krakowa, kontakty z drukarnią, bibliotekami, archiwami i przedstawicielami środowiska
naukowego, możliwość uczestnictwa w życiu kulturalnym i umysłowym
miasta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 244

XIII.

Cele i zadania działającej od 1873 roku Akademii Umiejętności i jej rola
w życiu naukowym i narodowym. – Kontynuacja dotacji na Lud Kolberga
przyznanej przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie. – Członkostwo Kolberga w strukturach Akademii i działalność w Komisjach Archeologicznej
i Antropologicznej. – Funkcja przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, udział w pracach programowych Sekcji. – Współpraca z I. Kopernickim, redaktorem „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, i własne publikacje Kolberga w tym roczniku od 1877 r.
– Wkład badacza w dorobek etnograficzny Komisji Antropologicznej. . . . . 259

XIV.

Publikacje poza Ludem z lat 1871–1872: Obrazy Słowiańszczyzny południowej, Figury przydrożne, Rzecz o obchodach weselnych. – Kontynuacja
prac nad Krakowskiem. – Śmierć matki w 1872 r. – Korespondencja z bratową, Karoliną Kolberg – łącznikiem z rodziną w Warszawie. – Krakowskie
cz. I–IV z lat 1871–1875 jako modelowa monografia Kolberga. . . . . . . . . . . . . 288

XV.

Sytuacja finansowa Kolberga w latach 1871–1875, dotacja a koszty wydania. –Korespondencja z bratem Wilhelmem. – Śmierć Wilhelma w 1877 r.
– Kontakty listowne z Karoliną Kolberg i Jadwigą Wernerową. – Spotkanie
z Karoliną i jej córkami w Modlnicy w 1877 r. – Poczucie osamotnienia
i oddalenia od rodziny wyrażane w listach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 307

XVI.

Podróże w latach 1871–1872 do Galicji Wschodniej, w Poznańskie, do Cieszyna. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Wiedniu w 1873 r. – Końcowe

7

�prace nad Krakowskiem i równoległe nad W. Ks. Poznańskiem. – Dotacja
Komisji Antropologicznej na badania w Wielkopolsce, Prusach Zachodnich i Wschodnich w 1875 r., przebieg i trasa tej podróży, kontakty, pozyskane w niej materiały i dorobek w świetle sprawozdania dla Akademii
i korespondencji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 318
XVII. Prace nad tomami W. Ks. Poznańskiego po roku 1875, przekonanie o celowości edycji także ze względu na postępującą germanizację. – Kłopoty
z cenzurą warszawską kwestionującą fragmenty cz. II i III Krakowskiego.
– Odłożenie w czasie opracowania materiałów z Mazur i Pomorza. – Życie
i praca między Modlnicą a Krakowem, punkty kontaktowe w mieście,
uciążliwości dojazdów, równoległe prace nad kolejnymi monografiami,
wstępna redakcja cz. I Pokucia.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 338
XVIII. W nurcie życia naukowego Akademii. – Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego (1876 i 1877 r.), znaczenie tej publikacji i innych materiałów
gwaroznawczych Kolberga dla dialektologii. – Rola dokumentacji języka
i słownictwa ludowego w badaniach etnograficznych Kolberga a program
prac leksykograficznych w Akademii. – Postulat gromadzenia i publikacji materiałów ikonograficznych przedstawiany przez Kolberga Komisji
Antropologicznej. – Studia nad kulturą i folklorem Łużyczan, ich związek
z podróżą 1875 r. i badaniami w Wielkopolsce. – Publikacja artykułu Obecne stanowisko etnografii w 1876 r.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 348
XIX.

Chopiniana w korespondencji z M.A. Szulcem i M. Karasowskim. – Wkład
Kolberga w prace biografistów Chopina i wydawców jego dzieł: prostowanie błędów i dopełnienia dotyczące życia i twórczości kompozytora, opinie
o charakterze, technice, stylu i ekspresji jego sztuki pianistycznej, o genezie
i edycjach utworów, zwłaszcza juweniliów, propozycje dotyczące kompletnego wydania dzieł Chopina. – Własne materiały o Chopinie i kopie jego
utworów. – Znaczenie tych materiałów i postulat zebrania w całość wiedzy Kolberga o Chopinie.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 363

XX.

Podróże na Pokucie i na Podole galicyjskie w latach 1876 i 1877. – Kontynuacja Poznańskiego i wydanie cz. II–IV (1876–1879). – Odwiedziny Karoliny z dziećmi w Modlnicy (lato 1877). – Wstępne prace nad cz. I Pokucia.
– Wyjazd na Wystawę Powszechną w Paryżu (wrzesień 1878), prezentacja tam m.in. tomów Ludu. – Przedłożenie Akademii pierwszej wersji cz.
I Pokucia (listopad 1878). – Odwiedziny Antoniego i Karoliny z dziećmi
w Modlnicy (lato 1879). – Wyjazd do Lwowa i Czortowca (wrzesień? 1879).
– Udział w obchodach jubileuszu Kraszewskiego (październik 1879). – Publikacja Pieśni ludu litewskiego, studium komparatystyczno-folklorystycz-

8

�nego, w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1879). – Uwagi
do analizy tekstu Bogurodzicy (1879). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 376
XXI.

Propozycja przyjęcia opieki naukowej nad wystawą etnograficzną w Kołomyi (marzec 1880). – Korespondencja z M. Wolffem: próba interwencji
w sprawie zakazu zbytu ocenzurowanych tomów w Królestwie Polskim
i w Rosji oraz odmowa udziału w rosyjskim wydawnictwie Żiwopisnaja
Rossija… (kwiecień 1880). – Ukończenie druku cz. V. Poznańskiego (maj
1880). – Udział w obchodach 400-lecia śmierci Długosza (maj 1880). – Wyjazd na Pokucie i współudział w organizowaniu wystawy etnograficznej
w Kołomyi (czerwiec–październik 1880), bogate zbiory z Pokucia jako wynik 4-miesięcznego pobytu w tym regionie. – Koncert warszawski na rzecz
wydawnictw Kolberga (maj 1881), dochód przeznaczony na sfinansowanie
cz. I i II Pokucia. – Wydanie cz. VI Poznańskiego i opracowanego przez
Kolberga zbioru polskich mazurków u Bretkopfa i Härtla w Lipsku (1881).
– Ukazanie się cz. I Pokucia oraz cz. VII, ostatniej, Poznańskiego (1882) – zamknięcie kolejnej monografii, jej koncepcja, współpracownicy i korespondenci z Wielkopolski. – Postawa Kolberga wobec germanizacji w świetle korespondencji z Wielkopolanami. – Śmierć brata Antoniego (grudzień 1882).
– Publikacja pracy Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1882). . . . . . . . . . . . . . . . 395

XXII. Spotkanie z J. Blizińskim i zaproszenie Kolberga do Bóbrki (maj 1883). –
Podróż w Sanockie i Przemyskie (lato 1883). – Uczestnictwo w obchodach
200-lecia zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem (wrzesień 1883). – Wydanie cz. II Pokucia i cz. I Lubelskiego (1883). – Przyznanie Kolbergowi funduszu z Kasy im. J. Mianowskiego (1883) na dalsze wydawnictwo, tj. Mazowsze cz. I–V. – Recenzja C. Neymanna cz. I–II Pokucia (1884). – Wydanie cz. II Lubelskiego i wstępne prace nad cz. I Mazowsza (1884). – Udział
Kolberga w Zjeździe Historyczno-Literackim im. J. Kochanowskiego i jego
Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego (maj 1884). – Spotkanie
w Krakowie z Karoliną i jej dziećmi (lipiec 1884). – Podróż w Sanockie
i Przemyskie (lipiec–październik 1884). – Opuszczenie Modlnicy i przeprowadzka do Krakowa (październik 1884) – zmiana warunków życia i pracy.
– Druk cz. I Mazowsza oraz publikacja opracowania pt. Zwyczaje i pieśni
ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po śp. Józefie Lipińskim
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1884). – Wydanie
cz. I Kieleckiego (1885). – Kolejna podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka”
(lipiec–listopad 1885). Bogate materiały z podróży z lat 1883–1885. – Druk
cz. II Mazowsza oraz pracy Zagadki z Lubelskiego… w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1885).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 421

9

�XXIII. Starania w Akademii o osobny fundusz na wydanie materiałów z Rusi. –
Kontakty z folklorystami słowiańskimi, F.S. Kraussem (od 1886) i z L. Kubą
(od 1885). – Kłopoty mieszkaniowe – lato 1886 r. w Krakowie. – Wydanie cz. II Kieleckiego (1886) – ukończenie kolejnej monografii. – Udział
w nowych projektach badań Komisji Antropologicznej (1886). – Recenzja
H. Biegeleisena (1886) i Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. – Życie codzienne, kontakty towarzyskie i krąg przyjaciół Kolberga
w Krakowie. – Wydanie Mazowsza cz. III (1886). – Zaproszenie do udziału w pracach Komitetu organizującego dział etnograficzny Wystawy Krajowej (marzec 1887).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 441
XXIV. Radomskie cz. I (lipiec 1887). – Długa choroba oczu (lato i jesień 1887).
– Wystawa Krajowa (wrzesień–październik 1887) i ograniczony udział
w pracach nad jej działem etnograficznym. – Starania o subwencję na
tomy poświęcone Galicji Wschodniej – petycja do Sejmu Krajowego (listopad 1887) i jej pozytywny wynik. – Uczestnictwo w pracach Komisji
Antropologicznej. – Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1888). – Wydanie trzech tomów: cz. II
Radomskiego, cz. IV Mazowsza, cz. III Pokucia (1888). – Radomskie –
kolejna ukończona monografia. – Spowodowana kłopotami z cenzurą
zmiana karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza. – Recenzja W. Smoleńskiego cz. I–III Mazowsza (1887). – Trudne warunki bytowe Kolberga
i ich obraz w oczach jego gości. – Aktywności pozawydawnicze (opinia
o nowym czasopiśmie naukowym, „Wiśle”, sprawa E. Korytki i jego materiałów).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 461
XXV. Udział w pracach Komisji Antropologicznej: ocena i opracowanie melodii litewskich Juszkiewicza (marzec 1889). – Jubileusz 50-lecia pracy Kolberga obchodzony w Krakowie (maj 1889). – Udział Kolberga w jubileuszu J. Kossaka
(czerwiec 1889). – Załamanie zdrowotne i przeprowadzka do domu Kopernickiego (lipiec 1889). – Łęczyckie i cz. IV Pokucia (1889). – Recenzja I. Franki cz.
III Pokucia (1889) i Krótka replika Kolberga (1890) oraz dwa artykuły z materiałami z Polesia w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1889).
– Propozycja W. Dzieduszyckiego wydania Przemyskiego (1889). – Choroba,
ostatnie chwile: pożegnanie przyjaciół, cz. I Chełmskiego – ostatni tom w rękach Kolberga, testament i śmierć (3 czerwca 1890) w relacji Kopernickiego.
– Pogrzeb (5 czerwca 1890). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 476
XXVI Trzy ostatnie tomy z 1890 roku: cz. V Mazowsza, cz. I Chełmskiego, Kaliskie [cz. I]. – Dwa pośmiertne tomy wydane przez Kopernickiego: cz. II
Chełmskiego – zamknięcie monografii regionu, Przemyskie. Zarys etnograficzny. – Dalsze działania Kopernickiego: zamiar druku cz. II Kaliskiego,

10

�starania w Kasie Mianowskiego o fundusz na cz. VI Mazowsza – plany
przerwane przez śmierć 24 IX 1891 roku. – Zobowiązania Kolberga wobec
drukarni. – Pamięć współczesnych Kolbergowi: nowy nagrobek wystawiony na cmentarzu Rakowickim w 1893 r. z funduszy zebranych z inicjatywy
W. Żeleńskiego, tablica epitafijna w kościele ewangelickim św. Marcina
w Krakowie.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 495

Spis ilustracji
s. 505

��Od autorek

Oddawana obecnie do rąk czytelnika trzyczęściowa publikacja Oskar
Kolberg. Człowiek i dzieło pomyślana była od początku edycji Dzieł wszystkich jako jej zwieńczenie. W zamierzeniu miała się opierać na wszystkich
dostępnych źródłach drukowanych i rękopiśmiennych, by podjąć próbę
możliwie całościowego spojrzenia na osobę i dorobek Kolberga w oparciu
o pełną zachowaną dokumentację.
Postać i dzieło Oskara Kolberga były przedmiotem zainteresowania jeszcze za życia badacza. Jego niezwykła wizja, determinacja, pracowitość
i konsekwencja z jednej strony, z drugiej zaś ogrom zgromadzonego materiału ze wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej i kolejne wydawane tomy
monografii regionalnych, stanowiące dzieło jednego człowieka w czasach
niewoli w kraju podzielonym przez zaborców, fascynowały kolejne pokolenia, począwszy od współczesnych autorowi Ludu i świętujących jubileusz
50-lecia jego prac w 1889 roku aż po obchodzone w 2014 roku dwusetlecie
jego urodzin. Ukazujące się na przestrzeni tego czasu liczne publikacje biograficzne, bądź tylko przybliżające postać wielkiego etnografia i jego dzieło,
bądź też sięgające głębiej i analizujące jego dorobek, przynosiły materiały
do portretu zbieracza, badacza, wydawcy, wykorzystując dostępne źródła
z różnym efektem i w różnym zakresie. Odnotować tu trzeba przede wszystkim cenny artykuł Izydora Kopernickiego w „Nowej Reformie” z 1889 roku
(w nr 107–109), rozwinięty we wstępie do Przemyskiego (DWOK T. 35),
tomu wydanego w roku 1891 przez tego autora już po śmierci autora Ludu.
Kopernicki był bezpośrednim świadkiem życia i pracy, a także badań terenowych Kolberga, jego relacja ma więc wyjątkowe znaczenie dokumentacyjne, jako jedno z nielicznych świadectw z autopsji. W ciągu następnych
lat powstawały okazjonalne artykuły poświęcone i osobie, i pracom Kolberga,
a także obszerniejsze opracowania wykorzystujące dostępne wówczas źródła. Do najważniejszych należy biografia autorstwa Ryszarda Górskiego,
wydana pt. Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności w 1970 roku (wyd. II:
13

�1974 r.), oraz obszerny artykuł Ludwika Bielawskiego zamieszczony w Encyklopedii muzycznej PWM (tom KLŁ, Kraków 1997, s. 136–151), a także
praca popularyzująca postać i dorobek Kolberga przygotowana przez Agatę
Skrukwę i wydana z okazji dwusetnej rocznicy urodzin badacza w 2014
roku. Publikacje te powstawały jednak bądź bez dostępu do spuścizny rękopiśmiennej Kolberga czy gruntowniejszych studiów nad nią, bądź też
abstrahowały od nich ze względu na profil skierowany do szerokiego kręgu
odbiorców, opierając się przy tym na tomach drukowanych za jego życia,
później na kolejnych, ukazujących się sukcesywnie już w ramach Dzieł
wszystkich. Siłą rzeczy przynosiły materiał bardziej lub mniej fragmentaryczny, zebrany bez pełnego rozpoznania w niespotykanym zasobie źródeł,
jakie kryje ogromne archiwum autora Ludu. A rękopisy w nim zachowane
mówią wiele o niezwykłej postaci i pracy badacza. Mówią tym więcej, że
on sam w swojej wyjątkowej skromności i świadomym samoograniczeniu
nie pozostawił szczegółowych wskazówek biograficznych i warsztatowych,
zapisów pamiętnikarskich czy notatek osobistych, a korespondencję badacza cechuje pełna dyscypliny rzeczowość i powściągliwość, z rzadko pojawiającymi się akcentami osobistymi.
Prezentowana tu część pierwsza publikacji przedstawia życie, działalność i prace Kolberga w ujęciu chronologicznym. Obejmuje ona dwa okresy
w biografii autora Ludu: życie w Warszawie do roku 1871 oraz lata krakowskie 1871–1890. Autorki wiążą bieg jego życia z ewolucją poglądów
od romantycznego zbieractwa „rzeczy” ludowych, a zwłaszcza folkloru muzycznego, do pozytywistycznej pracy nad całokształtem kultury ludowej
zgodnie z uformowanym już, dojrzałym programem jej badań, realizowanym poprzez monografie regionalne w seriach wydawniczych Lud i Obrazy etnograficzne. Konieczne było także ukazanie tła, jakie życiu i pracy
Kolberga stwarzał burzliwy w historii Polski wiek XIX, z jego powstaniami,
uporczywą refleksją nad utratą niepodległości i nadzieją na jej odzyskanie,
walką o zachowanie tożsamości i kultury narodowej poprzez świadomą
pracę na ich rzecz. Badacz był jedną z wielkich postaci tego wieku, których
dokonania w dziedzinie kultury i nauki zdecydowały o przetrwaniu polskiej
świadomości narodowej.
Część druga zawierać będzie sześć niezależnych prac kilku autorów,
sprofilowanych według dziedzin działalności i dorobku Kolberga: jako
muzykologa, muzyka-kompozytora, dokumentatora muzyki i literatury
ludowej (folkloru słownego), etnografa współtworzącego fundamenty tej
14

�nauki poprzez zgromadzenie unikatowego zasobu źródeł i ukształtowanie
modelu regionalnej monografii etnograficzno-folklorystycznej. Prace te –
jako od siebie niezależne – siłą rzeczy zawierać będą pewne powtórzenia
i nawiązania do faktów już znanych, oświetlanych jednak od różnych
stron, zależnie od tematów prac i założeń autorów.
W części ostatniej znajdą się teksty o charakterze dopełniającym dwie
poprzednie, tj. opis dziejów i edycji spuścizny Kolberga, łącznie z historią
i realizacją wydawnictwa Dzieł wszystkich oraz kilka opracowań pomocniczych. Na te ostatnie złożą się: kalendarium podróży Kolberga, bibliografia
jego prac z pełnymi notami pierwodruków i tomów Dzieł wszystkich oraz
wykaz zachowanych zespołów rękopisów składających się na jego archiwum. W tej części znajdą się także indeksy osób i nazw geograficznych
obejmujące pełny materiał trzytomowej biografii.
Tak pomyślana całość, przygotowana po latach studiów i analiz nad
zachowanymi i wydanymi materiałami Kolberga, przynosi – przynajmniej
w zamierzeniu autorów – możliwie pełny i zadowalający obraz „człowieka
i dzieła”. Jednak obraz ten jest odzwierciedleniem i efektem obecnego
etapu badań u końca edycji Dzieł wszystkich. Mamy nadzieję, że utoruje
drogę przyszłym autorom do dalszych studiów specjalistycznych nad unikatowym dziełem Oskara Kolberga i jego niezwykłą osobowością.

�Wykaz skrótów

Arch. PTL — Archiwum Naukowe Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we
Wrocławiu
Arch. MEK — Archiwum Muzeum Etnograficznego w Krakowie
BJ — Biblioteka Jagiellońska
BN PAU i PAN — Biblioteka Naukowa Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej
Akademii Nauk w Krakowie
DWOK — Dzieła wszystkie Oskara Kolberga
k. — karta
MAAE — „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne”, rocznik Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności
MEK — Muzeum Etnograficzne w Krakowie
MOK – Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze
MWR — Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu
PBL — J. Krzyżanowski Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, T. 1-2,
Wrocław 1961–1963
PTL — Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
R. — rocznik
rkp. — rękopis
sygn. — sygnatura
t. — takt
T. — tom
T – typ bajki w polskiej systematyce wątków; numer po T wskazuje kolejność
wątku w całym układzie, zob. PBL
ZWAK — „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, rocznik Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności

�Agata Skrukwa

Życie Oskara Kolberga w Warszawie
(1814–1871)
I
[Pochodzenie rodziny Oskara Kolberga. – Rodzice i bracia. – Związki Kolbergów z Przysuchą. – Środowisko, w którym dorastał. – Pierwsze spotkania z muzyką Chopina. – Śmierć ojca. – Sytuacja w Królestwie po powstaniu listopadowym. – Studia kompozycji w Berlinie. – Praca nauczyciela
muzyki na prowincji. – Powrót do Warszawy w końcu roku 1837.]

Rodzice Oskara Kolberga pochodzili z Niemiec i jak wielu innych cudzoziemców podejmujących pracę w Polsce związali swe życie z nowym krajem. Ojciec, Krzysztof Juliusz Henryk Kolberg1, urodził się 7 lipca 1776 r.
w niewielkim mieście Woldegk w Meklemburgii. Jego ojciec, Julius Daniel
Friedrich Colberg (1747–1784), żonaty z Charlottą Dorotheą, z domu Fuchs
(1759?–1818), był radcą sądowym, a jego przodkowie – pastorami w sąsiednich miejscowościach, Warbende i Vietmannsdorf. Krzysztof Juliusz –
tego drugiego imienia używał i on sam, i inni – uczył się w szkole miejskiej, następnie przez dwa lata uczęszczał do gimnazjum w Strelitz, które
ukończył w r. 1793. Mając lat siedemnaście, rozpoczął praktykę u geometry
Dresckego, autora mapy księstwa meklemburskiego, u którego nauczył
1
Informacje o Juliuszu Kolbergu, ojcu Oskara, oparte są w znacznej części na opracowa­nym
przez K. Markiewicz katalogu wystawy Juliusz (Colberg) Kołobrzeg-Kolberg (1776–1831).
Kartograf, geodeta, metrolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Przysucha 2004. Wystawę zorganizowała K. Markiewicz w Przysusze, w Muzeum im. O. Kolberga, gdzie znajdują
się w depozycie liczne dokumenty przekazane przez rodzinę Kolbergów. Cenne informacje
o przebiegu życia i pracy ojca zawiera też rękopis O. Kolberga Bieg życia z r. 1823 z jego
dopiskiem „z akt Kom. Spr. Wewn.” (rękopis w BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 331). Jest to
kopia odręcznego życiorysu Juliusza Kolberga złożonego Komisji Spraw Wewnętrznych, która
31 października 1823 r. mianowała go profesorem radnym. Oryginał tego dokumentu, zachowany w aktach uniwersytetu, przytoczył J. Bieliński w pracy Królewski Uniwersytet Warszawski (1816–1831), T. III, Warszawa 1912, s. 668–669. Dokument cytowany przez J. Bielińskiego
pisany jest w pierwszej osobie, rękopis O. Kolberga w osobie trzeciej i jest to jedyna różnica
między tymi tekstami.

17

�się miernictwa topograficznego. Od roku 1794 kontynuował naukę w Akademii Budownictwa w Berlinie, a po jej ukończeniu, mając lat dwadzieścia,
został zatrudniony jako inżynier topograf w ekipie zajmującej się pomiarami Prus Południowych. Była to prowincja utworzona przez rząd pruski
w 1795 r., po trzecim rozbiorze Polski, obejmująca tereny na lewym brzegu
Wisły oraz Warszawę z częścią Mazowsza. Pomiary triangulacyjne nowej
prowincji prowadzone były pod kierunkiem niemieckiego architekta Dawida Gillego. Na ich podstawie w latach 1802–1803 została wydana w Berlinie mapa Spezial Karte von Südpreußen w 13 sekcjach, z indeksem nazw
miejscowości. Juliusz Kolberg podczas kilku lat pracy w ekipie D. Gillego
uzyskał duże doświadczenie w zakresie geodezji i kartografii.
Po zakończeniu pomiarów Prus Południowych Juliusz Kolberg pozostał
w Warszawie i podjął pracę jako inspektor cła przy komorze na Solcu,
a 14 września 1806 r. ożenił się z Karoliną Fryderyką Mercoeur. Była ona
córką Henrietty von Arnim i Gotfrieda Mercoeura, potomka francuskich
emigrantów, którzy po zniesieniu w czasach Ludwika XIV edyktu nantejskiego (1685), zapewniającego swobody religijne, jako protestanci osiedlili
się w Prusach. Gotfried Mercoeur był inspektorem ceł w Fordonie koło
Bydgoszczy i tam w 1788 r. urodziła się Karolina. Później był zatrudniony
na podobnym stanowisku w Nieszawie i w Warszawie. W chwili ślubu
Karoliny z Juliuszem Kolbergiem już nie żył – Oskar pisze, że zmarł na
początku wieku XIX, ale dokładnej daty jego śmierci nie znamy.
O rodzinie matki Oskar Kolberg pisał w liście do redakcji „Nowej Reformy” w 1889 r., pod koniec swego życia:
Ojciec jej, a mój macierzysty dziad, Mercoeur, pochodził z tak zwanej francuskiej
kolonii, złożonej z emigracji, która jeszcze za czasów Ludwika XIV przeniosła się
do Prus i tam zamieszkawszy (przeważnie w Berlinie), rozrodziła się. Ożenił się
on w roku 1786 z panną von Arnim (z Pomeranii) i urzędował przy komorach
celnych w Fordonie blisko Torunia, w Nieszawie, a w końcu w Warszawie, gdzie
zmarł jako naczelnik komory wodnej na początku bieżącego stulecia, pozostawiając po sobie wdowę i córkę (a moją matkę). Ta ostatnia urodziła się w roku
1788 w Fordonie nad Wisłą, dzieckiem jeszcze będąc, przybyła wraz z rodzicami
do Warszawy, tu pobierała nauki i tu zaślubiła mego ojca1.
List O. Kolberga do redakcji „Nowej Reformy”, „Nowa Reforma” 1889, nr 246, opublikowany w: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (DWOK T. 66), s. 636–637. Tu i dalej w przypisach liczne odesłania do prac Kolberga w Dziełach wszystkich (DWOK) podano w wersji
skróconej, pełne noty zob. Bibliografia (DWOK T. 85/III).
1

18

�Kilka tygodni po ślubie Juliusza Kolberga z Karoliną Mercoeur, 27 listopada 1806 r., wojska Napoleona wkroczyły do Warszawy w zwycięskim
marszu po klęsce Prus pod Jeną i Auerstedt. Po pokoju w Tylży, zawartym
przez cara Aleksandra I z Napoleonem w r. 1807, z części zaboru pruskiego i rosyjskiego zostało utworzone Księstwo Warszawskie. Nowe państwo potrzebowało sprawnej administracji, w której chętnie zatrudniano
pozostałych w Warszawie urzędników, techników i innych specjalistów
niemieckich. W roku 1808 Juliusz Kolberg został inspektorem pomiarów
przy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji, jednej z agend
rządu Księstwa Warszawskiego. Na polecenie Jana Pawła Łuszczewskiego, wówczas ministra spraw wewnętrznych, opracował mapę Wielkiego
Księstwa Warszawskiego (niedrukowaną), która była podstawą podziału
administracyjnego kraju. W roku 1810 otrzymał patent na geometrę i mógł
kontynuować karierę urzędniczą w Warszawie. Jednak już na początku
tego roku rodzina zdecydowała się na opuszczenie stolicy i zamieszkanie
w Przysusze. Przeprowadzkę tę spowodowało zapewne kilka okoliczności. W biografii ojca, powstałej około roku 1864, Wilhelm i Oskar piszą:
„Opuściwszy w czasie ciągłych zmian w kraju służbę rządową, od roku
1810 poświęcił się gospodarstwu i przemysłowi, kierując kilku zakładami fabrycznymi w powiecie opoczyńskim” 1. W Księstwie nie było spokojnie — wiosną 1809 r. Austria rozpoczęła wojnę z Francją i jej wojska
w kwietniu na kilka tygodni zajęły Warszawę, ale w lipcu, po zwycięstwie
Napoleona pod Wagram nastąpiło ogólne zawieszenie broni i Austriacy
wycofali się ze stolicy. Księstwo Warszawskie zostało wtedy powiększone
o część ziem zaboru austriackiego zajętą podczas antyaustriackiej kampanii
w r. 1809 przez wojska polskie pod dowództwem Józefa Poniatowskiego.
W tym czasie obydwa rywalizujące ze sobą mocarstwa europejskie – Rosja
cara Aleksandra I i Francja Napoleona – przygotowywały się do wojny
i w Warszawie oczekiwano bliskiego wybuchu zbrojnego konfliktu rosyjsko-francuskiego. Doszło do niego w czerwcu 1812 r., jednak mieszkańcom
1
Biografia Juliusza Kolberga napisana przez Oskara z licznymi poprawkami Wilhelma zamieszczona jest w tomie Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 433–439, przytoczony tu
fragment z s. 434 napisał Wilhelm. Rękopis Wilhelma i Oskara był podstawą biogramu Juliusza Kolberga opublikowanego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda (T. 15, Warszawa
1864, s. 42–44), a podpisanego przez F.H. Lewestama. Źródłami dla Wilhelma i Oskara był
m.in. wymieniony tu już rękopis Bieg życia z r. 1823 i wspomnienie Antoniego Blanka: A.Bl.
Kilka słów o życiu śp. Juliusza Colberg. „Dziennik Powszechny” 1831, nr 324 z 28 listopada.

19

�Warszawy już wcześniej towarzyszyła uzasadniona niepewność co do losów miasta. Była to prawdopodobnie główna przyczyna przeniesienia się
rodziny Kolbergów na prowincję. Ponadto koszty życia były tam wyraźnie
niższe, co mogło też mieć znaczenie: w roku 1807 urodził się Kolbergom
syn Wilhelm, za parę miesięcy spodziewali się następnego dziecka, a mieli
pod opieką także Henriettę Mercoeur, owdowiałą matkę Karoliny. Juliusz
Kolberg poszukał więc pracy poza Warszawą i na początku roku 1810
przeniósł się wraz z rodziną do Przysuchy1, prywatnego miasta w powiecie
opoczyńskim. Dobra przysuskie były własnością Ignacego Dembińskiego
(1765–1829), do którego należały też znajdujące się w okolicy huty żelaza. Hutnictwo na tym terenie rozwijało się dzięki złożom rudy i obfitości
drewna potrzebnego do opalania pieców i choć wytop żelaza oparty na
węglu drzewnym stawał się powoli anachronizmem, to jeszcze w pierwszych latach XIX w. był opłacalny. Huty w okolicy Przysuchy dzierżawił
od Dembińskich warszawski finansista, Samuel Fraenkel (1773–1833). Juliusz Kolberg po objęciu posady zarządcy zakładów metalurgicznych 2 zamieszkał z rodziną w Przysusze, w domu przy ul. Krakowskiej 5, dziś już
nieistniejącym. Tam przyszła na świat 24 kwietnia 1810 r. jedyna córka
Kolbergów, Julia.
Cztery lata później, 22 lutego 1814 r., w Przysusze urodził się następny
syn Kolbergów, Henryk Oskar, który — podobnie jak ojciec — przez całe
życie używał drugiego imienia. W Szkicu autobiografii pisał:
Urodziłem się w miasteczku Przysusze w r. 181[4] (na rynku polskim, bo są tam
trzy rynki: polski, żydowski i niemiecki)3.

W przysuskiej parafii pod wezwaniem św. Jana Nepomucena zachował
się w księdze Akta urodzonych odpowiedni wpis o chrzcie Oskara:
1
Prawdopodobnie Juliusz i jego żona odwiedzili Przysuchę już wcześniej, w aktach parafii
przysuskiej odnotowano, że byli oni 4 lutego 1809 r. rodzicami chrzestnymi Karoliny Barbary
Machalskiej, córki Tekli i Józefa, aptekarza w Przysusze. Machalscy byli z kolei rok później rodzicami chrzestnymi Julii, córki Kolbergów. Informacje te, podobnie jak i następne pochodzące
z akt parafialnych, przekazała p. Katarzyna Markiewicz.
2
W biogramach Oskara Kolberga drukowanych około roku 1889 i opartych na jego relacjach podawana jest informacja, że Juliusz Kolberg był w Przysusze także geometrą przysięgłym, czego nie potwierdzają inne dostępne dokumenty.
3
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68. Kolberg błędnie
podał tam rok swego urodzenia (1815 zamiast 1814).

20

�W dniu 23 lutego ochrzczone było dziecię płci męskiej, któremu dano imiona
Henryk Oskar w dniu 23 lutego, o godzinie 3 po południu. Dziecię jest urodzonego Juliusza Colberg, konduktora dóbr J.W. Ignacego Dembińskiego, starosty
wolbromskiego, i Karoliny z Mercoeurów, małżonków prawych wyznania akatolickiego. Trzymali go do chrztu Jaśnie Wielmożny Ignacy Rawicz Dembiński,
dziedzic dóbr Przysuchy z przyległościami, i urodzona Markerowa 1, oboje z miasta Przysuchy. Chrzest zaś ten odbytym został z wody tylko samej, dla zbytecznej
słabości dziecięcia, przeze mnie samego, co zaświadczam. Ksiądz Wawrzyniec
Goszczyński, pleban przysuski2.

W domu Kolbergów pojawiła się wtedy Zuska (Zuzanna?) Wawrzek,
młoda kobieta z Sandomierskiego, której piosenki Oskar wspominał w szkicu autobiografii: „Pamiętam, żem miał mamkę Zuskę, wieśniaczkę, która mi
ciągle nad kołyską wyśpiewywała (a była jeszcze u nas w służbie w Warsz[awie] r. 1822)”. Według relacji3 wnuczki Antoniego Kolberga, młodszego
brata Oskara, jakiś czas po przyjeździe do Warszawy Zuska Wawrzek przeszła na służbę do Chopinów, być może dlatego, że była gorąco wierzącą
katoliczką i źle się czuła w protestanckim domu Kolbergów.
Przez krótki okres Kolbergowie mieszkali w Machorach (dziś w powiecie
koneckim), gdzie znajdowały się huty żelaza zakupione przez S. Fraenkla od
Dembińskich. W tej miejscowości w roku 1815 urodził się trzeci syn Kolbergów, Antoni Karol. Nie wiadomo, kiedy rodzina wróciła do Przysuchy,
ale akta miejscowej szkoły elementarnej informują, że w latach 1816–1817
najstarszy z synów Wilhelm był już jej uczniem, otrzymywał dobre oceny
i według miejscowego nauczyciela miał opinię ucznia pojętnego, dowcipnego, żywego temperamentu i wesołego4.
W lutym 1817 r. zmarła Julia, siedmioletnia córka Kolbergów, a w czerwcu roku następnego Henrietta Mercoeur, matka Karoliny. Obydwie zostały
pochowane na cmentarzu parafialnym w Przysusze. Kamienna tablica nagrobna zachowała się do dzisiaj, jest wmurowana w ogrodzenie cmentarza,
ale napisy na niej są już całkiem zatarte. Niegdyś, poza imionami i datami
Tj. Henrietta Mercoeur, babka Oskara.
Przytoczono za K. Markiewicz Oskar Kolberg 1814–1890, Radom–Warszawa 2014, s. 30.
3
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe, Warszawa 1989, s. 66 i 67. Autorka tej książki, Stanisława Dębicka, była córką Walentyny Kolberg, wnuczką Antoniego Kolberga, a prawnuczką
Juliusza.
4
Zob. K. Markiewicz Wilhelm Kolberg (1807–1877), kartograf, metrolog, inżynier budownictwa dróg i mostów, katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 5.
1
2

21

�życia pochowanych tam dwu osób, można było przeczytać fragment wiersza wybranego przez Karolinę i Juliusza: „Das arme Hertz, hienieden vom
Kummer tief bewegt, erlangt nur den Frieden da, wo es nicht mehr schlägt”1.
Po ostatecznej klęsce Napoleona pod Waterloo 18 VI 1815 r. sytuacja
w Księstwie Warszawskim zmieniła się całkowicie. W czerwcu 1815 r.
uczestnicy kongresu wiedeńskiego, Anglia, Rosja, Prusy, Austria i Francja,
zdecydowali o utworzeniu z części Księstwa nowego organizmu politycznego, autonomicznego Królestwa Polskiego w unii personalnej z cesarzem rosyjskim. Królem był car, a rezydujący w Warszawie brat cara, wielki książę
Konstanty, był naczelnym wodzem armii polskiej i praktycznie sprawował
władzę. Północne i wschodnie tereny zaboru rosyjskiego zostały przyłączone do cesarstwa i były rządzone bezpośrednio przez cara według praw
obowiązujących w Rosji. Polacy tę część dawnej Rzeczypospolitej nazywali
Ziemiami Zabranymi. W Królestwie zachowano pozory rządów konstytucyjnych i autonomii — istniał sejm, istniało polskie wojsko, ale politycznie
nowe państwo było całkowicie zależne od Rosji. Polska nauka miała jednak
w Królestwie przez najbliższych kilkanaście lat jeszcze dość znaczne swobody i możliwość rozwoju, a młodzież z zaboru rosyjskiego i Ziem Zabranych – dobre możliwości kształcenia się. W Warszawie w oparciu o wyższe
szkoły zawodowe w roku 1816 powstał pierwszy w tym mieście uniwersytet. W następnym roku Juliusz Kolberg został powołany przez Stanisława
Potockiego, ministra Rządowej Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia
Publicznego, na stanowisko profesora tej uczelni. Rekomendował go Stanisław Staszic, wówczas jeden z najbliższych współpracowników Potockiego
i współorganizator uniwersytetu. List komisji rządowej podpisany przez
ministra Potockiego, z datą 24 maja 1817 r., brzmiał:
Chcąc JP. Juliuszowi Kolberg podać sposobność do posług publicznych w zawodzie nauczycielskim, [Komisja] postanowiła poruczyć mu katedrę praktycznego
miernictwa i niwelacji z topograficznym rysunkiem map w oddziale sztuk pięknych Królewskiej Warszawskiej Szkoły Głównej, z pensją roczną 4 500 złp. Tym
końcem wzywa tegoż JP. Kolberga, ażeby jak może być najrychlej stanąwszy
Napis z tablicy przytacza B. Paprocki w artykule Pamiątki Kolbergowskie w Przysusze,
„Biuletyn Kwartalny Radomskiego Towarzystwa Naukowego” T. XXIX: 1992, s. 60. Jest to trawestacja fragmentu wiersza Das Grab Johanna Gaudenza von Salis-Seewis (1762–1834), zob.
tegoż Gedichte, Zurich 1800, s. 49–50; w przekładzie: Biedne serce, na tym świecie głęboko
poruszone zmartwieniem, zdobywa spokój tylko tam, gdzie już nie bije.
1

22

�na miejscu swego przeznaczenia, objął wskazane sobie obowiązki nauczycielskie
do pomienionej katedry przywiązane1.

Dla katedry, którą miał objąć, Juliusz Kolberg opracował zasady organizacji, dwuletni program nauczania miernictwa i niwelacji oraz przygotował
wykaz instrumentów, narzędzi i literatury przedmiotu, niezbędnych do teoretycznych wykładów i ćwiczeń praktycznych2.
W roku 1818, przed osiedleniem się na stałe w Warszawie, Juliusz wyjechał do Berlina, gdzie wybrał przyrządy i literaturę dla katedry ”praktycznego miernictwa i niwelacji”, odwiedził też z żoną i dziećmi swą rodzinę
w Woldegk, gdzie 11 maja przyszedł na świat czwarty syn, Juliusz Adolf
Aleksander.
Nie wiadomo dokładnie, kiedy Juliusz i Karolina ostatecznie opuścili Przysuchę. Mimo kilkuletniego tylko pobytu w tym mieście, zapisali się życzliwie
w pamięci jej mieszkańców i kontakty z nimi podtrzymywali po przeniesieniu
się do Warszawy. Juliusz jest odnotowany w aktach tamtejszej parafii św.
Jana Nepomucena dnia 1 września 1825 r. jako ojciec chrzestny Józefa, syna
Antoniego i Józefy Kamińskich, mieszkańców Przysuchy, a Karolina była
tamże w kwietniu 1841 r. matką chrzestną Juliana Żurkowskiego, z którym
rodzina Oskara utrzymywała kontakty także później.
Nominacja Juliusza Kolberga na profesora zwyczajnego uniwersytetu
nosi datę 30 stycznia 1819 r. Krótko potem, w roku 1820, został on też
wykładowcą w Szkole Wyższej Leśnej, a w roku 1828 także w Instytucie
Agronomicznym w Marymoncie3. Pierwszy adres Kolbergów w Warszawie
nie jest znany, natomiast od roku 1820 mieszkali w oficynie Pałacu Kazimierzowskiego przeznaczonej dla kadry uniwersyteckiej. Tam urodził się
w r. 1821 ich ostatni syn, Gustaw Albert, który żył tylko dwa i pół roku.
J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski..., T. III, s. 669.
J. Bieliński (tamże, T. I, Warszawa 1907, s. 592) pisze: „W tym celu podał Kolberg Komisji rządowej wykaz najpotrzebniejszych przedmiotów, podług katalogu z Berlina nadesłanego,
na ogólną sumę 1 080 talarów, którą to sumę Komisja asygnowała dnia 6 września 1817 r., z zastrzeżeniem, aby prof. Kolberg, któremu wypadała podróż do Berlina, sam wybrał potrzebne
przedmioty, zakupił i do Warszawy odesłał.”
3
Kolejne stopnie kariery Juliusza Kolberga i sprawowane przez niego funkcje są przedstawione i udokumentowane w katalogu poświęconej mu wystawy w Muzeum im. Oskara
Kolberga w Przysusze, zob. K. Markiewicz Juliusz (Colberg) Kołobrzeg-Kolberg…; autorka przytacza dokumenty zgromadzone przez nią w muzeum, a także złożone tam jako depozyt przez
potomków Juliusza.
1
2

23

�Wiele lat później Oskar wspominał:
W prawym, długim (dwupiętrowym jak i lewy) pawilonie Pałacu Kazimierowskiego, czyli kadeckich niegdyś koszar (gdzie dziś biblioteka publiczna i uniwers[ytecka], a przedtem i Liceum było), mieszkali w tych czasach rektor Linde i profesorowie: Brodziński, Jarocki, Matuszewski, Kolberg, Blank, Brodowski, Chopin,
Piwarski, a sąsiadując z sobą, odwiedzali się czasami. Chopin mieszkał na drugim
piętrze (w środkowych pawilonu apartamentach). Pawilon (jeden i drugi) miał na
dole 4 drzwi wchodowych, te schody prowadziły na pierwsze i drugie piętro. Było
więc mieszkań 12, dla rektora i 8 profesorów, murgrabi, odźwiernego i służby,
każde mieszkanie miało mniej więcej po 4 lub 5 pokoi i kuchnię1.

W dalszym ciągu tych uwag, skierowanych do Maurycego Karasowskiego po wydaniu przez niego w 1877 r. pierwszej edycji biografii Fryderyka
Chopina, wspominał Oskar także własne dzieciństwo:
Między pawilonami był plac wolny przed frontem pałacu, który obsadzono
drzewkami i w skwer później zamieniono, a za pałacem obszerny ogród na
pochyłości ku Wiśle idącej. Od tyłu pawilonów były obszerne dziedzińce, gdzie
dzieci ich [tj. mieszkańców pawilonów] i uczniowie bawili się w piłkę lub figle
stroili. Tu mogę dokończyć słowami bajek naszych: i ja tam byłem, piłką w zadki biłem i sam razy odbierałem itd.2

Spośród rodzin profesorów Liceum i Uniwersytetu mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie najsilniej w pamięci Oskara zapisali się Chopinowie,
zwłaszcza Fryderyk, ale Juliuszowi, jego ojcu, bardzo bliski był poeta Kazimierz Brodziński (1791–1835). On właśnie napisał serdeczne wspomnienie
o Juliuszu Kolbergu:
Nie znałem człowieka w życiu moim z cichszym umysłem, pełniejszym głębokiej
prostoty, jak był Juliusz Kolberg. […] Powołany do wykładania w Uniwersytecie
topografii i niwelacji żył ze mną w ścisłej przyjaźni do śmierci. Kolberg pisał
wiele poezji w języku niemieckim, największą część z przygodnych zdarzeń, na
uroczystości kościelne, rodzinne i wolnomularskie. […] W obejściu swoim miał
Rkp. O. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 338, są to uwagi do pierwszego niemieckiego wydania biografii Chopina opracowanej przez M. Karasowskiego: Friedrich Chopin.
Sein Leben, Seine Werke und Briefe, B. 1, Dresden 1877; przytoczona notatka odnosi się do
s. 14 pracy Karasowskiego.
2
Tamże.
1

24

�cierpliwość i wytrwałość, i łagodność obok najpowszechniejszego u Niemców
uczucia sprawiedliwości. Żadna obmowa, obraza i namiętność nie przylegała na
chwilę do tej czystej duszy. Miłośnik poetów, szczególniej Jean Paula [Richtera]
i Herdera, mało mógł się im oddawać, zajęty pracą nad mozolnymi mapami i rachunkami. Otoczony sześciorgiem1 dzieci, w szczupłym pomieszkaniu, między
mnóstwem kart i instrumentów mierniczych pracował cierpliwie, z najsłodszą
rezygnacją, pozbawiony poetycznej swobody widoków natury, które tak lubił2.

Własne utwory Juliusza Kolberga i dokonane przez niego przekłady wierszy poetów polskich na język niemiecki, o których wspominał Brodziński,
w większości nie dotrwały do naszych czasów. Zachowało się kilka okolicznościowych utworów3 pisanych dla loży wolnomularskiej „Zur Halle der
Beständigkeit”, której członkiem był od roku 1808. W Niemczech drukowany
był tekst hymnu Der Genius der Freudenschaft4 do muzyki Józefa Elsnera,
w Warszawie ukazała się drukiem już po śmierci autora kantata wykonana
też z muzyką Elsnera z okazji pięćdziesięciolecia poświęcenia kościoła ewangelickiego5. Elsner w spisie własnych utworów wymienia jeszcze kantatę na
obchód urodzin doktora Fryderyka Adolfa Roemera z niemieckim tekstem
Juliusza Kolberga6, a w zbiorach Oskara Kolberga przechowywany jest rękopis przekładu na język niemiecki Wiesława Brodzińskiego7.
Z sześciorga dzieci Kolbergów mieszkało w Warszawie pięciu synów, jedyna córka zmarła jeszcze przed wyjazdem rodziny z Przysuchy.
2
Wspomnienie Brodzińskiego jest przytoczone w biografii Juliusza Kolberga opublikowanej w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda (zob. przyp. 1 na s. 19). Bibliografię publikacji
Juliusza Kolberga związanych z jego pracą zawodową zamieściła K. Markiewicz (zob. przypis
1 na s. 17).
3
L. Hass w opracowaniu Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721–1821), Warszawa 1980, na rycinie 85 zamieszcza reprodukcje
stron tytułowych siedmiu takich utworów Juliusza Kolberga znajdujących się w Archiwum
Głównym Akt Dawnych w Warszawie.
4
Druk przed r. 1821, muzyka Elsnera nie zachowała się, egzemplarz tekstu w zbiorach
Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie.
5
J. Colberg Cantate zur Jubel-Feier der vor 50-Jahren stattgefundenen Einweihung der
evang. Kirche U. A. C. Warszawa 1832.
6
J. Elsner Sumariusz moich utworów muzycznych z objaśnieniami o czynnościach
i działaniach moich jako artysty muzycznego, opracowała A. Nowak-Romanowicz, Kraków
1957, s. 50. Elsner wspomina też J. Kolberga wśród innych autorów tekstów do jego pieśni:
„Do tekstu niemieckiego pisałem bardzo wiele rozmaitych pieśni […]. Wierszy dostarczali mi
pp. Zobela, Engelke, Kolberg, Schwartz”, tamże, s. 54.
7
Rkp. J. Kolberga w Arch. PTL, teka 50, sygn. 1357, z. 29, k. 6–9.
1

25

�Juliusz Kolberg opublikował wiele prac z zakresu kartografii i miernictwa1 i za nie oraz za skonstruowanie planimetru Uniwersytet Warszawski
nadał mu w roku 1820 stopień magistra sztuk pięknych i doktora filozofii.
Krótko potem, w lutym 1822 r. Juliusz Kolberg został przyjęty w poczet
członków Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a był to wyraz
wysokiej oceny jego publikacji naukowych. W październiku 1823 r. mianowano go profesorem radnym, co upoważniało do zasiadania w radzie
wydziału. Z tą nominacją wiąże się sporządzenie przez Juliusza przytaczanego tu dokumentu Bieg życia z r. 1823, zachowanego w kopii Oskara.
W sierpniu 1829 r. w uznaniu zasług pedagogicznych i prac naukowych
został nobilitowany2. Profesorowi Kolbergowi car przyznał szlachectwo
dziedziczne, a Juliusz przyjął herb Kołobrzeg3 i przybrał nazwisko Kołobrzeg-Kolberg.
Cennym opracowaniem kartograficznym Juliusza Kolberga jest Mapa
pocztowa i podróżna Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Poznańskiego, wydana w Oleśnicy już w r. 1817 i zalecona do użytku szkolnego.
O mapie tej sam pisał: „[…] w tym względzie jest pierwsza w swoim rodzaju,
że na niej wszystkie nazwiska i intytulacje w polskim języku są wyrażone”4.
Za najważniejsze dokonanie Juliusza Kolberga uważany jest Atlas Królestwa Polskiego publikowany w latach 1825–1827. Składa się on z ośmiu
litografowanych i ręcznie kolorowanych map województw (Krakowskie,
Sandomierskie, Kaliskie, Lubelskie, Płockie, Mazowieckie, Podlaskie i Augustowskie) z tabelami statystycznymi, a ich bogata treść i starannie dopracowana forma sprawiają, że zalicza się je do wybitnych osiągnięć polskiej
kartografii. Wiele lat później posiłkował się nimi Oskar w swych podróżach
M.in. w 1819 r. wydał pionierską pracę Porównanie teraźniejszych i dawniejszych
miar i wag w Królestwie Polskim używanych z dodaniem ważniejszych europejskich i innych z potrzebniejszymi tablicami zamiany jednych na drugie; w „Sylwanie” w roku 1820
ukazał się artykuł Opisanie składu i użycia planimetru…, przetłumaczony pięć lat później
przez J.P. Grüsona na język niemiecki i wydany osobno przez berlińskiego księgarza Ludwiga
Oehmigke’a.
2
Dekretem z 1817 r. car Aleksander I dla podniesienia prestiżu społecznego profesorów
i nauczycieli szkół ponadelementarnych przewidział możliwość uzyskania przez nich nobilitacji po dziesięciu latach nienagannej pracy.
3
Rysunek herbu Kołobrzeg zamieściła K. Markiewicz m.in. w pracy Oskar Kolberg 1814–
1890, Radom–Warszawa 2014, s. 21.
4
Fragment rkp. J. Kolberga Bieg życia z r. 1823, przytoczonego przez J. Bielińskiego w publikacji Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 668–669.
1

26

�etnograficznych, a w tomach Ludu także uzupełniającą atlas Tabellą miast,
wsi, osad Królestwa Polskiego1.
Synowie Juliusza i Karoliny Kolbergów, mieszkając w Warszawie, mieli
bardzo dobre warunki do zdobywania wiedzy. Najstarszy z braci Wilhelm
w roku 1820 został uczniem Liceum Warszawskiego, znakomicie przygotowującego do studiów uniwersyteckich. Program Liceum obejmował m.in.
rysunek, łacinę, grekę i, poza polskim, trzy języki nowożytne: francuski,
niemiecki i rosyjski, a w starszych klasach np. geometrię wykreślną i botanikę2. Wilhelmowi, kończącemu w 1825 r. naukę, rektor Samuel Bogumił
Linde wpisał na świadectwie następującą ocenę:
Ciągle pilny i pracowity, znacznie korzystał z nauk, szczególniejszą zaś okazał
zdolność do rysunków i matematyki. Zawsze był obyczajnym i uległym wszelkim ustawom szkolnym, jednym słowem wzorowym3.

Oskar w Szkicu autobiografii pisze wprawdzie: „W szkole przysuskiej
nauczyłem się czytać i pisać” 4, ale przed przeniesieniem się rodziny do
Warszawy miał zaledwie pięć lat, nie osiągnął więc jeszcze wieku uprawniającego do przyjęcia do szkoły elementarnej. Ponadto w Opisie biegu
życia pochodzącym z roku 1845, więc dokumencie znacznie wcześniejszym od autobiografii i bliższym wydarzeniom, o których mowa, pisał:
„Początkowe nauki pobierałem w domu rodzicielskim” 5. W roku 1823
został przyjęty do Liceum 6, a w następnym rozpoczął regularne lekcje
Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z wyrażeniem ich położenia i ludności,
alfabetycznie ułożona w Biórze Komisyi Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policyi. T. 1–2,
Warszawa 1827. W nazwach miejscowości zdarzają się tam błędy.
2
Program Liceum Warszawskiego, tj. zakres przedmiotów i liczba godzin lekcyjnych przeznaczonych na nie w kolejnych klasach, zmieniał się dosyć często, zob. A. Winiarz Szkolnictwo
Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego (1807–1831), Lublin 2002, s. 196 i nast.
3
Zob. H. Wróblewska-Straus i K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na
tle epoki. Przyjaźń. Praca. Fascynacje. Katalog wystawy zorganizowanej z okazji XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, Warszawa 2005, tam na s. 122
reprodukcja świadectwa Wilhelma.
4
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
5
Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia z r. 1845, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64. Do szkoły
elementarnej przyjmowano dzieci po ukończeniu siedmiu lat, choć czasem także sześcioletnie,
ale Oskar ukończył sześć lat dopiero w czasie pobytu w Warszawie.
6
W Opisie biegu życia z r. 1845 (rkp. tamże, k. 64) pisze: „w roku 1823 do szkół Liceum
Warszawskiego oddany, pobierałem tamże nauki do sierpnia 1830 r.”, w pisanym ponad
1

27

�muzyki. Początkowo jego nauczycielem był Głogowski 1, po roku zastąpił
go Vetter2, jak pisze Oskar w Szkicu autobiografii: „Wend łużycki z Mużakowa, który mówił łamaną polszczyzną”3. Vetter był jego nauczycielem
przez następnych pięć lat. Młodszy brat Oskara, Antoni, do Liceum przyjęty został w roku 1825, a najmłodszy z rodzeństwa Juliusz edukowany był
zapewne jeszcze przez matkę. Rozwojowi młodych Kolbergów sprzyjało
wychowanie w rodzinnym domu, nacechowanym zamiłowaniem do nauki i sztuki, zwłaszcza muzyki i poezji, a także patriotyzmem, czego świadectwem jest działalność Juliusza. Jego synowie wynieśli też ze swego
protestanckiego domu pracowitość i odpowiedzialność, charakteryzujące
całe życie Wilhelma i Oskara.
Dla uzupełnienia obrazu domu rodzinnego przywołać jeszcze trzeba
wspomnienie Oskara o matce:
[…] starannym, wszechstronnym (sztukę śpiewu posiadała w wysokim stopniu),
a zawsze narodowym wychowaniem, również jak i przymiotami serca i umysłu,
umiała sobie zjednać przychylność licznych domu naszego przyjaciół i niewygasłą pozostawić pamięć i wdzięczność w łonie synów, do których wychowania
w wielkiej przyczyniła się części i których aż do zgonu swego (w r. 1872) macierzyńską otaczała miłością i opieką4.

„Narodowe wychowanie”, które wspomina Oskar, pisząc o swej matce,
cechowało także dom Kolbergów i wynikało na pewno również z woli ojca.
We wspomnieniach o Juliuszu Kolbergu opublikowanych przez Antoniego
czterdzieści lat później Szkicu autobiografii jako początek nauki w Liceum podaje rok 1824
(rkp. tamże, k. 68).
1
Nazwisko to wymienia Kolberg w Szkicu autobiografii (rkp. tamże, k. 68). Prawdopodobnie chodzi o Tomasza Głogowskiego, pianistę i muzyka działającego w Warszawie w I poł.
XIX wieku. Nieznane są lata jego życia i szczegóły biografii, wiadomo tylko, że od 1840 roku
był członkiem Towarzystwa Wspierania Artystów Muzycznych w Warszawie. Śladami jego
działalności są publikowane w latach 1840–1860 utwory fortepianowe: mazury, walce, polki,
pieśni, polonez i galop. Zob. Wanda Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne 1. połowy XIX
wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 1­ 997, s. 86, oraz W. Tomaszewski Bibliografia warszawskich druków muzycznych 1801–1850, Warszawa 1992, s. 371. Kolberg
wymienia T. Głogowskiego w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda wśród kompozytorów
tańców, zob. O. Kolberg Pisma muzyczne, cz. II (DWOK T. 62), s. 626 i 664.
2
O Vetterze brak bliższych informacji.
3
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
4
List O. Kolberga do redakcji..., „Nowa Reforma” 1889, nr 246, także w: Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 636–637.

28

�Blanka (1785–1844), profesora malarstwa na Uniwersytecie Warszawskim,
czytamy:
[…] większą część życia, [z 55] przeszło lat 34 przebył w Polszcze, uważał ją i kochał ją jak swoją ojczyznę i nie opuścił do zgonu, choć za granicą korzystniejsze
zapewniano mu miejsce1.

W rodzinnej tradycji przechowało się wspomnienie:
W domu Niemca Kolberga zakazane było używanie mowy niemieckiej, za zagwizdanie melodii z Wolnego strzelca C.M. Webera „szło się w szpangi” lub klęczało na grochu z fasolą, za wyrwanie się z jakimś cytatem niemieckim płaciło
się do skarbonki grosz „grzywny”2.

Juliusz Kolberg nauczył się języka polskiego jako dorosły człowiek,
wykładał i egzaminował w tym języku, po polsku pisał też swoje prace
naukowe. Jednak w monografii uniwersytetu warszawskiego Józef Bieliński przytacza opinię rektora Wojciecha Anzelma Szweykowskiego z 1823 r.,
który pisał o Juliuszu: „Bardzo pracowity i biegły w swoim przedmiocie,
pomimo przeszkody z języka dość znaczną korzyść w uczniach sprawuje” 3.
Juliusz Kolberg w tym samym roku stwierdza: „Zamieszkawszy w młodym
wieku w Polsce, łatwo mi było polski język sobie przywłaszczyć” 4. Trudno dziś ocenić stopień opanowania przez niego polszczyzny, wiadomo,
że okolicznościowe wiersze i teksty pieśni związane z lożą wolnomularską
i parafią ewangelicką pisał po niemiecku, ale językiem domowym był polski, a jego synowie posługiwali się nim wyłącznie, korespondowali ze sobą
i z matką przez całe życie tylko po polsku i w tym języku publikowali swe
prace.
W życiu Oskara odegrała dużą rolę przyjaźń między rodzinami Chopinów i Kolbergów. Ich wieloletnie sąsiedztwo w Pałacu Kazimierzowskim
dało mu możliwość bezpośredniego i częstego kontaktu z grą i twórczością
młodego wówczas kompozytora, co przyczyniło się w wielkim stopniu do
ukształtowania wrażliwości muzycznej Oskara. Przyjacielem Fryderyka był
A.Bl. [Antoni Blank] Kilka słów o życiu śp. Juliusza Colberg…, nr 324. W artykule A. Blanka błędnie „większą część życia, z 60 przeszło lat” .
2
S. Dębicka W starym gnieździe…, s. 62.
3
J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 670.
4
Tamże, s. 668; Bieliński przytacza fragment tekstu J. Kolberga Bieg życia z r. 1823.
1

29

�Wilhelm, który w latach 1823–1825 uczęszczał do tej samej klasy licealnej, choć był o trzy lata starszy. Oskar, młodszy od Fryderyka i Wilhelma,
zdradzający wcześnie talent muzyczny, wykorzystywał każdą okazję, aby
słuchać gry Chopina, która fascynowała go od pierwszego z nią kontaktu.
Był świadkiem początków wykonawczej i kompozytorskiej drogi Chopina, mógł słyszeć jego utwory w jego własnym wykonaniu, a także grane
przez niego kompozycje innych muzyków, nie tylko podczas oficjalnych
koncertów. W roku 1876 w liście do Marcelego A. Szulca, autora biografii
Chopina, pisał:
Fakt, że lubił grywać o szarej godzinie, jest charakterystyczny, improwizacja wówczas dawała mu często wątek do nokturnów; a sam także pamiętam, jak parę razy
grał u moich rodziców, gdy się zmierzchało i prosząc, by świec nie było, z pamięci
uwerturę z Frejszyca i z Kopciuszka Rossiniego (na prośbę ojca mojego)1.

W roku 1879 pisał do jednego z kolegów Chopina z liceum, Tytusa
Wojciechowskiego:
A wtedy staje mi często na myśli, jakoby wspomnienie dnia wczorajszego, nasze
uczone kadeckie koszary i ów długi pawilon przy Liceum, gdzieśmy mieszkali,
i ćwiczenia Fryd[eryka] przy fortepianie, i nasze na dziedzińcu, postać starego
Chopina wołającego wieczorem z okna drugiego piętra na swoich elewów bawiących się na dole w piłkę: „Rentrez, messieurs, rentrez!”2.

Mikołaj Chopin, ojciec Fryderyka, wykładowca literatury i języka francuskiego w Liceum, prowadził pensjonat dla uczniów tej szkoły, stąd we
wspomnieniach Oskara obraz „starego Chopina” zwołującego swoich wychowanków z dziedzińca do domu. To, że Oskar był bezpośrednim świadkiem, a także uczestnikiem różnych wydarzeń w życiu młodego Fryderyka
Chopina, pozwoliło mu wiele lat później prostować nieścisłości i błędy
w wydawanych drukiem biografiach kompozytora.
Kolbergowie w roku 1825 przeprowadzili się z oficyny Pałacu Kazimierzowskiego3 do domu przy Krakowskim Przedmieściu, na rogu ul.
Brulion listu do M.A. Szulca, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 563.
Brulion listu do T. Wojciechowskiego, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 286–287.
3
Wilhelm Kolberg pisał w notatkach o Chopinie: „Od r. 1820 do 1825 mieszkałem przy
rodzicach w prawej oficynie Kazimierowskiego Pałacu na dole”. Notatki Wilhelma przytoczone
są w Pismach muzycznych O. Kolberga cz. II (DWOK T. 62), s. 461–462.
1
2

30

�Oboźnej. Chopinowie w roku 1827 również opuścili profesorski budynek
i zamieszkali w lewym pawilonie Pałacu Krasińskich przy Krakowskim
Przedmieściu. Ale Oskar nadal mógł słyszeć utwory Fryderyka w jego własnym wykonaniu w wielu innych sytuacjach, w domach obu rodzin i w czasie spotkań towarzyskich i koncertów. W Szkicu autobiografii wspomina:
[…] nieraz się przysłuchiwałem jego grze (a bywał on niekiedy i u moich rodziców) i dobrze mi utkwił w pamięci jego sposób traktowania instrumentu, lubo
za młody byłem wówczas i za wcześnie straciłem go potem z oczu, aby sobie
dokładną ze wszystkich szczegółów tej gry zdać sprawę1.

Bezpośrednie kontakty z kompozytorem przerwał dopiero jego wyjazd
do Paryża 2 listopada 1830 r. Styl gry Fryderyka Chopina zapamiętał Oskar
na zawsze, a uwielbienie dla jego muzyki, twórczości i sztuki pianistycznej
towarzyszyło mu do końca życia.
Spośród sąsiadów Oskara w pawilonie uniwersyteckim wspomnieć jeszcze trzeba dwu profesorów. Mieszkali tam także Samuel Bogumił Linde
(1771–1847) i Kazimierz Brodziński. Linde był rektorem Liceum i profesorem literatury greckiej i łacińskiej, a opracowany przez niego i wydany
w latach 1807–1814 Słownik języka polskiego należy do najwybitniejszych
osiągnięć ówczesnej nauki polskiej. Korzystał z niego Kolberg, przygotowując do druku w tomach Ludu zapisane przez siebie w terenie materiały
językowe, m.in. przy jego pomocy wyjaśniał znaczenie wyrażeń i zwrotów staropolskich. Brodziński, poeta, żołnierz napoleoński, później historyk
i teoretyk literatury, od roku 1821 wykładał w liceum, a po roku także na
uniwersytecie historię literatury polskiej i był uwielbiany przez studentów.
Do osób związanych z Liceum, których późniejsze kontakty z Oskarem są
udokumentowane, należy także Wacław Aleksander Maciejowski (1792–
1883), historyk i historyk literatury, który w Liceum Warszawskim był od
roku 1818 zastępcą profesora filologii klasycznej, a od 1819 r. wykładał
także prawo rzymskie na uniwersytecie.
Trudno dziś ocenić, jakie znaczenie dla rozwoju folklorystycznych zainteresowań Oskara i ukształtowania się jego poglądów na literaturę ludową miały kontakty z Kazimierzem Brodzińskim, bliskim przyjacielem
ojca, sąsiadem i profesorem literatury polskiej, którego wykładów słuchał
1

Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.

31

�w Liceum. Juliusz Kolberg na pewno znał rozprawę Brodzińskiego O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej, drukowaną
w „Pamiętniku Warszawskim” w roku 1818. Cenił utwory poety i – jak
już tu wspomniano – tłumaczył je na język niemiecki. W Kolbergowskim Ludzie znajdujemy potwierdzenie, że również Oskar znał twórczość
Brodzińskiego: przytoczył jego opis krakowiaka z Wiesława1 i fragmenty artykułu O tańcach narodowych 2, rozpoczął komponowanie „opery
sielskiej” z librettem opartym na Wiesławie, a w jednym z rękopisów
obok pieśni wykonanej przez mieszkankę dworku na Kujawach zanotował wydobyte z własnej pamięci nazwisko autora śpiewanego tekstu 3.
W 1857 r. we wstępie do tomu Pieśni ludu polskiego wymienił rozprawę
O klasyczności i romantyczności jako pierwszą publikację doceniającą
znaczenie pieśni ludowych. Brodziński już w roku 1821 postulował zebranie i opublikowanie polskich pieśni ludowych, a także pieśni innych
narodów słowiańskich 4, sam tłumaczył ludowe pieśni serbskie. W rozprawie O klasyczności i romantyczności... mocno akcentował potrzebę
odrodzenia literatury narodowej poprzez sięganie jej twórców do ustnej
literatury ludowej:
[...] niezawodną jest rzeczą, że pieśni ludu są źródłem najpiękniejszej poezji i że
sztuka robiąca z nich całość uwiecznia razem i charakter narodu, i jego oświecenie5.

Tak jak twórczość Brodzińskiego, tak i jego publicystykę krytyczno-literacką znał Oskar na pewno.
1
O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 373–374. Brodziński pochodził z okolic
Tarnowa i znał folklor regionu krakowskiego.
2
Tamże, s. 368. Pierwodruk artykułu K. Brodzińskiego zamieszczony był w „Melitele” 1829,
T. 1, s. 85–101, Kolberg przytacza w Krakowskiem fragment o krakowiaku za przedrukiem:
K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce
różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa 1860, s. 108–109.
3
Pieśń Pasterz do Zosi z tekstem Brodzińskiego zanotował Kolberg w Piołunowie na Kujawach, zob. O. Kolberg Kujawy. Suplement do t. 3 i 4 cz. II (DWOK T. 72/II), s. 104, nr 112,
oraz w Radomiu, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement do t. 20-21 cz. II (DWOK T. 77/II),
s. 59, nr 860.
4
Zob. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej. 1800–1863, pod
redakcją H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, s. 51–54.
5
K. Brodziński O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej, w: tegoż
Wybór pism, oprac. A. Witkowska, Wrocław 1966, s. 265. Pierwodruk w „Pamiętniku Warszawskim” w roku 1818.

32

�Około roku 1828 stan zdrowia Juliusza Kolberga uległ pogorszeniu i zdecydowano się na kurację w Marienbadzie. Oskar towarzyszył wtedy rodzicom i wiele lat później, recenzując biografię Chopina autorstwa Maurycego
Karasowskiego, wspominał podróż powrotną do Warszawy:
Byłem i ja wówczas z rodzicami w Berlinie w powrocie (na Drezno i Berlin)
z Marienbadu, dokąd pojechaliśmy wprzódy na Wrocław i Pragę. Na Kolporterze był Ch[opin] z Jarockim w krzesłach, gdy my w loży. Na Il matrimonio
segreto był z nami w loży, pamiętam, jak na odgłos dętych instrumentów zatykał
sobie parę razy uszy z wykrzyknikiem: „A bodaj was, niegodziwe trąby!1

Fryderyk Chopin wyjechał z Warszawy do Berlina 9 września 1828 r.
z Feliksem Jarockim, przyjacielem ojca. W operze berlińskiej na Kolporterze George’a Onslowa i Potajemnym małżeństwie Domenica Cimarosy był
w drugiej połowie września2 i na ten okres datować można pobyt Oskara
z rodzicami w Berlinie. Podróż tę wspomniał Oskar jeszcze raz w r. 1880
w liście do redakcji czeskiego pisma „Světozor”:
Przy tej sposobności niech mi wolno będzie odświeżyć w pamięci wspomnienie
szczęśliwych chwil młodości spędzonych w Czechach, gdym w r. 182[8] towarzyszył rodzicom moim w podróży do Marienbadu. Przejeżdżaliśmy wówczas przez
Pragę, gdzie bawiąc trzy dni, zwiedzaliśmy wszystkie ciekawsze miasta Waszego
pomniki i budowle, które mi dotąd pozostały w pamięci [...]3.

W pierwszej połowie roku 1830 Oskar uczył się jeszcze w Liceum,
a w maju przystąpił do konfirmacji. Przez całe życie, obok innych ważnych
dokumentów, przechowywał także życzenia4, jakie dla niego napisał w tym
dniu pastor Georg Tetzner (1774–1841), wówczas proboszcz warszawskiej
parafii ewangelicko-augsburskiej pod wezwaniem Św. Trójcy. W sierpniu
Oskar uzyskał promocję do szóstej, ostatniej klasy Liceum, ale nauki nie
mógł już kontynuować. W Opisie biegu życia z 1845 r. pisał:
1
O. Kolberg Uwagi [...] odnoszące się do książki M. Karasowskiego…, w: Pisma muzyczne
cz. II (DWOK T. 62), s. 473.
2
Zob. M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 35.
3
Brulion listu O. Kolberga do redakcji „Světozora”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 407. Tam Kolberg podał błędnie rok 1829.
4
Rkp. zaginiony, znajdował się w zbiorach Bibl. PAU, sygn. 2030/III, k. 202, zachowała się
kopia M. Turczynowiczowej, obecnie w zbiorach Muzeum im. O. Kolberga w Przysusze.

33

�Zaraz po wyjściu ze szkół, podczas niespokojności w kraju, dla nauczenia się
buchalterii pracowałem w kantorze domu handlowego S.A. Fraenkel przez lat
4-ry (świadectwo tegoż)1.

Ta „niespokojność w kraju”, o której pisał Oskar w przytoczonym tekś­
cie, to powstanie listopadowe. Decyzję o zakończeniu już w sierpniu 1830 r.
edukacji szkolnej Oskara wymusiły na jego rodzicach panujące w Warszawie
napięcie i niepewność co do najbliższych wydarzeń. Juliusz Kolberg był też
świadomy stanu własnego zdrowia i wiążącej się z tym konieczności zapewnienia szesnastoletniemu Oskarowi przygotowania do samodzielnego zarabiania na życie. Dwaj młodsi synowie, Antoni i Juliusz, mieli 15 i 12 lat, najstarszy
Wilhelm miał już zapewniony zawód – po ukończeniu Liceum w roku 1825
został studentem Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego, w którego ramach działała Szkoła Inżynierii Cywilnej Dróg i Mostów.
Wstąpił także do Wojskowej Szkoły Aplikacyjnej, gdzie kształcili się kandydaci
na oficerów wojska polskiego Królestwa. Jesienią 1830 r. w mieście narastało
uzasadnione przekonanie, że wybuch walk zbrojnych jest coraz bliższy. Z tego
powodu rodzice Fryderyka Chopina przyspieszyli planowany wyjazd syna do
Paryża i 2 listopada na rogatkach Warszawy żegnali go przyjaciele i bliscy.
Wilhelm, wówczas adept Korpusu Inżynierów Wojska Polskiego, brał
od początku udział w powstaniu, które rozpoczęło się w Warszawie w nocy
z 29 na 30 listopada. Po czterech miesiącach, w marcu 1831 r. został awansowany rozkazem generała Jana Skrzyneckiego, naczelnego wodza powstania, na stopień podporucznika, a w maju otrzymał awans na porucznika. Juliusz Kolberg w tym czasie był już ciężko chory i zmarł 5 września
1831 r. Dramatyczne okoliczności jego pogrzebu następnego dnia po zdobyciu przez Rosjan szańców Woli opisał Kazimierz Władysław Wójcicki
(1807–1879), również powstaniec:
Pogrzeb Kolberga odbywał się po skończonym szturmie Warszawy i zdobyciu Woli w roku 1831. Na cmentarzu ewangelickim biwakowało strudzone
wojsko cesarsko-rosyjskie, bałwaniły dymem ogniska obozowe. Z miasta wyszedł smutny korowód żałobny i karawan wiozący martwe zwłoki Kolberga,
a prawie z nim wyległy matki, siostry i żony, z płaczem szukając swoich
pomiędzy trupami. Trumnę przeniesiono wpośród trupów i krwi świeżej, niedawno przelanej, do grobu, gdzie ręce rodziny i przyjaciół rzuceniem garści
1

Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia…, k. 64.

34

�ziemi pożegnały na zawsze tego, którego kochał i wielbił nasz niezapomniany
śpiewak Wiesława1.

Po klęsce powstania car pozbawił Polaków w zaborze rosyjskim nawet
tej namiastki państwowości, jaką cieszyli się w latach 1815–1830. Nadany
zamiast konstytucji Statut Organiczny ograniczał odrębność państwową
Królestwa, zlikwidowany został sejm i polskie wojsko, atrybuty niezawisłości, namiestnikiem praktycznie rządzącym w Królestwie został feldmarszałek Iwan Paskiewicz, zdobywca Warszawy. Formalnie Królestwo nie
zostało włączone do cesarstwa rosyjskiego, nie pozwalały na to umowy
zawarte przez sojuszników w czasie kongresu wiedeńskiego, ale zawieszona
lub zlikwidowana została większość praw Polaków, a powstańców poddano
represjom. Wielu z nich musiało wybrać emigrację, ponieważ amnestia
ogłoszona przez cara nie objęła kilku kategorii uczestników powstania.
Między innymi wyłączeni z niej byli spiskowcy, którzy wszczęli powstanie, członkowie Rządu Narodowego, ochotnicy z Ziem Zabranych, tj. spoza
Królestwa, a także ci oficerowie, którzy nie ponowili przysięgi na wierność carowi. W procesach po powstaniu listopadowym sądy w Królestwie
wobec powstańców pochodzących z jego obszaru nie orzekały wprawdzie
kary śmierci, ale skazywano ich na zesłanie połączone z konfiskatą mienia, pojmani do niewoli żołnierze byli wcielani do wojska rosyjskiego na
15 lub 25 lat, zależnie od formacji, w której poprzednio służyli. Oficerom
groziła degradacja i również przymusowa wieloletnia służba w rosyjskim
wojsku. Społeczeństwo Królestwa obciążone zostało kontrybucją wynoszącą 22 miliony rubli, koniecznością utrzymywania stacjonującej w Królestwie armii i kosztami budowy twierdz i cytadeli w Warszawie. Represjom towarzyszyła stagnacja gospodarcza spowodowana m.in. nałożonymi
w listopadzie 1831 r. wysokimi cłami na towary wywożone z Królestwa
do cesarstwa. W roku 1833, po nieudanej próbie wywołania kolejnego powstania przez partyzantów pod wodzą Józefa Zaliwskiego, w Królestwie
wprowadzony został na przeciąg około dwudziestu pięciu lat stan wojenny,
przedłużający zawieszenie praw obywatelskich.
Ze szczególną siłą zemsta cara Mikołaja I po powstaniu listopadowym
dotknęła wszystkie instytucje oświatowe w Królestwie i na Ziemiach Zabranych. Liceum Warszawskie już po wybuchu powstania listopadowego
1
K.W. Wójcicki Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 3, Warszawa 1858, s. 226–227.
Śpiewakiem Wiesława nazywano Kazimierza Brodzińskiego, autora sielanki pod tym tytułem.

35

�zaprzestało działalności, a jego późniejsza likwidacja zamknęła Oskarowi ostatecznie tę drogę zdobycia wykształcenia. Zamknięte zostały obydwa uniwersytety polskie działające w zaborze rosyjskim – w Warszawie
i w Wilnie – oraz, poza warszawskim, także liceum istniejące w Krzemieńcu. Jerzy Jedlicki pisze:
Dla polskich warstw wykształconych i kształcących się była to prawdziwa katastrofa, ostateczne pogrzebanie epokowego dzieła Komisji Edukacji Narodowej
i brutalne zdławienie polskich aspiracji kulturalnych. O to też chodziło. Jeśli
zważyć, że kilka tysięcy słuchaczy i absolwentów obydwu uniwersytetów poszło
na emigrację, a trudna do oszacowania ich liczba została wcielona do carskiego
wojska lub zesłana „w głąb Rosji”, to jasno widać, że Królestwo, Litwa i gubernie
ukraińskie, ogołocone ze swych oświeconych warstw i ich warsztatów pracy,
stać się miały umysłową pustynią, uległą woli prawowitego monarchy1.

Zbiory biblioteczne i kolekcje naukowe zgromadzone przez uniwersytety w Warszawie i w Wilnie, przez Liceum Krzemienieckie i Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, a także zbiory z zamku królewskiego
i kolekcje z prywatnych pałaców, jeżeli ich właściciele byli na emigracji, wywieziono do Petersburga, a w części także do Charkowa i Kijowa,
gdzie stały się uposażeniem nowych, zakładanych tam uniwersytetów.
W Warszawie z dawnej biblioteki uniwersyteckiej pozostały tylko druki
rosyjskie, dzieła z zakresu medycyny i książki potrzebne w obserwatorium astronomicznym. Było to około 40 tysięcy druków ze 134 tysięcy
znajdujących się w zbiorach przed powstaniem, ale ponieważ Rosjanie
zabrali także katalogi, dostęp do tych dzieł był bardzo utrudniony. Wśród
wywiezionych z Warszawy zbiorów służących nauce znajdowały się instrumenty, przyrządy i mapy gromadzone i używane przez Juliusza Kolberga w latach 1817–1830 w „gabinecie instrumentów matematycznych
do wykładów miernictwa i niwelacji” 2.
Po upadku powstania Wilhelm, jak znaczna część oficerów, pozostał
w kraju i złożył przysięgę na wierność cesarzowi, co uchroniło go przed
1
J. Jedlicki Błędne koło. 1832–1864. Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918, T. II, Warszawa 2002, s. 44.
2
Wylicza je, wśród innych strat, J. Bieliński, zob. tegoż Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. I, s. 592–593. Zob. też Z. Strzyżewska Konfiskaty warszawskich zbiorów publicznych
po powstaniu listopadowym: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Materiały i dokumenty z archiwów rosyjskich, Warszawa 2000.

36

�degradacją i wysłaniem na front kaukaski. Został wtedy wcielony do Korpusu Dróg i Mostów na stanowisku inżyniera. Dopiero w r. 1838 udało się
i jemu, i jego braciom potwierdzić swoje prawo do szlachectwa dziedzicznego, co dawało ważne przywileje, m.in. uwalniało wszystkich czterech
synów Juliusza Kolberga od przymusowego poboru do wojska carskiego.
W tym samym roku Wilhelm, korzystając z przywrócenia mu statusu szlacheckiego, mógł wreszcie odejść z przymusowej służby wojskowej w Korpusie Inżynierów i podjąć pracę jako urzędnik cywilny.
Karolina Kolberg, wdowa po profesorze uniwersytetu, miała prawo do
emerytury dla siebie i synów do czasu osiągnięcia przez nich pełnoletniości1. Znając te warunki i zdając sobie sprawę z krytycznego stanu swego
zdrowia, ojciec zapewnił Oskarowi jeszcze jesienią 1830 r. zdobycie zawodu przez praktykę w kantorze bankowym Samuela Fraenkla, niegdyś
– podobnie jak Juliusz Kolberg – członka masońskiej loży „Zur Halle der
Beständigkeit”2. Według zachowanego świadectwa3 Oskar pracował tam
jako wolontariusz od 20 listopada 1830 r. do 1 maja 1833 r. Bank Samuela
Fraenkla był wówczas jedną z potęg finansowych nie tylko w Królestwie,
ale także w cesarstwie rosyjskim, a spadkobiercy zmarłego w 1833 r. założyciela rozwinęli go na skalę europejską.
Antoni, młodszy brat Oskara, po zamknięciu Liceum podjął naukę malarstwa u profesorów dawnej uniwersyteckiej Szkoły Sztuk Pięknych, Antoniego Brodowskiego i Antoniego Blanka, a także w prywatnej szkole Aleksandra Kokulara. Najwcześniejszą spośród znanych jego prac jest rysunek
piórkiem z r. 1832, przedstawiający salon w ostatnim warszawskim mieszkaniu Fryderyka Chopina. Pod rysunkiem widnieje podpis autora i jego
J. Bieliński pisze: „Wdowa po Kolbergu, Karolina z Merkerów, podała prośbę o emeryturę d. 18 stycznia 1832 r. do Rautenstraucha. Ponieważ prof. opłacał składkę emerytalną
od 8000 zł, a jako profesor leśnictwa 3 000 zł i liczył ogółem 24 lat służby i 6 miesięcy, pozostawiając żonę lat 55 [!], synów 4, z nich Wilhelm pełnoletni i pracował w dyrekcji komunikacji
lądowych i wodnych, przeto emerytura obejmowała tylko troje niepełnoletnich, Oskara lat 17,
Antoniego lat 14 i Juliusza lat 12. Kolbergowa otrzymała emeryturę d. 3 grudnia 1832 r. w sumie 4 250 zł”. J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 671. Karolina Kolberg
miała wówczas lat 44.
2
Zob. L. Hass Sekta farmazonii warszawskiej…, aneks V, s. 561–577, Juliusz Kolberg odnotowany jest przez L. Hassa jako Colberg Christian Heinrich Julius. Masoneria została w Królestwie Polskim rozwiązana dekretem cara Aleksandra I w 1822 r.
3
Rkp. nieznanego autora w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 39, zaświadczenie wystawione było w języku niemieckim z datą 27 września 1833 r. i podpisane przez S. Fraenkla.
1

37

�inicjały: „1832. Salon Chopinów w Pałacu Krasińskich, oficyna od korpusu
lewa, 2 piętro od ulicy – po wyjeździe Fryderyka – oryginał posłałem mu
do Paryża, AK.”1
W latach 1834–1840 Antoni studiował teorię malarstwa w Akademii
Sztuk Pięknych w Berlinie i pracował pod kierunkiem Karola W. Wacha,
malarza nadwornego, a później rektora Akademii. Na wystawie w Berlinie
przedstawiony był jego obraz Kazanie św. Jana na pustyni namalowany
dla jednego z kościołów berlińskich, wykonał w tym okresie także trzy
obrazy dla kościoła w Zabłudowie.
Oskar w czasie pracy w kantorze kształcił się nadal jako muzyk, najpierw w roku 1830 u Józefa Elsnera, później u Ignacego F. Dobrzyńskiego. W końcu roku 1834 lub na początku 1835 wyjechał do Berlina, gdzie
uczęszczał na kursy księgowości w akademii handlowej2, ale przede wszystkim studiował kompozycję u Carla Friedricha Girschnera i Carla Friedricha
Rungenhagena. C.F. Girschner (1794–1860) był kompozytorem, organistą
i dyrygentem, C.F. Rungenhagen (1778–1851) dyrygentem chórów, kompozytorem, a wówczas także dyrektorem berlińskiej Singakademie. Obaj
byli znanymi pedagogami, a C.F. Rungenhagen w dziejach muzyki polskiej
odnotowany jest też jako nauczyciel Stanisława Moniuszki.
W końcu roku 1836 Kolberg wrócił z Berlina do Warszawy i został przeegzaminowany przez Józefa Elsnera, który wystawił mu następującą opinię:
Odwołując się do mego zaświadczenia z roku 1834, nim J.P. Oskar Kolberg
udał się do Berlina w celu wydoskonalenia się w muzyce, do której wtenczas
już niepospolity talent i znaczne usposobienie widziałem. Zaświadczam teraz,
jako tenże po złożonym przede mną egzaminie okazał stopień celujący jako
fortepianista – generał basista i kompozytor muzyki, wskutek czego ma prawo
Przytoczono za K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882), warszawski malarz portretów, obrazów religijnych, scen rodzajowych. Katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 8, reprodukcja kopii tamże, s. 68. Katalog ten zawiera najpełniejsze obecnie informacje o twórczości
Antoniego Kolberga.
2
O nauce księgowości Kolberg wspominał tylko w brulionach Opisu biegu życia, w jednym z nich pisał: „Następnie, udawszy się w r. 1835 za pasportem do Berlina, uczęszczałem
tamże do końca r. 1836 na kursa Akademii Handlowej (dowodu na to nie posiadam)” (rkp.
O. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64). Przytoczony tu Opis biegu życia napisał Kolberg w czasie starań o przyjęcie do pracy w Zarządzie Budowy Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w r. 1844. Jako przygotowanie do pracy Kolberg wymienia tam naukę w Liceum
i praktykę w banku S.A. Fraenkla i dodaje za każdym razem, że dołącza odpowiednie świadectwo, brakowało mu jedynie świadectwa berlińskiej akademii handlowej.
1

38

�być policzonym i liczę go do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy.
Dnia 14 grudnia 18361.

Następny rok spędził Kolberg w Mitawie (dziś Jełgawa) na Łotwie
jako nauczyciel muzyki w domu Karoliny de Kreutz 2. W Szkicu autobiografii pisał: „[…] rok 1837 przebyłem na wsi jako nauczyciel muzyki
prywatny” 3. Wśród dokumentów Kolberga zachowało się pismo z 30 listopada 1836 r., z którego wynika, że starał się o „uwolnienie od zaciągu, jako artyście dotąd od poboru oszczędzonemu, ażeby mógł udać się
do Rosji” 4. Potwierdzenie szlachectwa dziedzicznego, które uwalniało od
przymusowego poboru do wojska, Oskar uzyskał tak jak Wilhelm dopiero w 1838 r. i być może deklarowany dwa lata wcześniej wyjazd do Rosji
był pretekstem do starań o zwolnienie od powołania do służby wojskowej. Również wybór odległej Mitawy w końcu roku 1836 mógł wiązać
się z tymi staraniami.
Po roku pobytu w domu pani de Kreutz Oskar postanowił wrócić do
Warszawy, co z pewnym niezadowoleniem przyjął starszy brat, głowa rodziny. W grudniu 1837 r. Wilhelm starał się wyperswadować Oskarowi tę
decyzję i pisał do niego:
Gdybyś więc powrócił, nie mógłbyś odebrać Emilowi5 lekcji, jakieś miał,
a o nowe bardzo trudno, wkrótce więc wyczerpałby się mały Twój uzbierany
zapasik i zostałbyś w położeniu przykrym. Moją więc jest radą, abyś za rekomendacją Pani Generałowej mógł dostać miejsce jakie albo w Kurlandii, albo też
w Rosji […]. Najbardziej powinieneś myśleć o tym, aby przynajmniej rok jeszcze
jeden zabawić za granicą, bo przez to utrzymałbyś tu i sławę swoją, i może
przecie wziąłbyś się cokolwiek więcej do grania, i mógłbyś wyścignąć tutejszych
miernych artystów. Bo przyznaj sam, że kompozycje mało są cenione, dlatego
że mamy tak wiele kompozycji sławnych mistrzów i że wielką ich część radzi
byśmy kilkakrotnie słyszeć, większą nam nawet sprawia przyjemność słyszeć
piękną, znajomą sztukę aniżeli zupełnie nową – mówię tu nie o artystach, lecz
Rkp. J. Elsnera w papierach osobistych O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 37.
Świadectwo K. de Kreutz zamieszczone jest w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66) jako
aneks 2 na s. 707–708, ma datę 18 stycznia 1838 r.
3
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
4
Rkp. nieznanego autora, BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 74, podpisany przez gen. Józefa
Rautenstraucha (1773–1842), wówczas zastępcę Iwana Paskiewicza w Radzie Stanu, m.in. jako
kierownika spisu i zaciągu wojskowego w Królestwie Polskim.
5
Chodzi tu o Emiliana Jenikego (1815–1852), pianistę, przyjaciela Oskara.
1
2

39

�o publiczności. Czas więc, który Ty poświęcasz na kompozycje, jest wprawdzie
dla Ciebie przyjemnym, lecz jest straconym, bo gdybyś go użył na egzercytowanie się, mógłbyś znacznej dojść biegłości, a tym sposobem większej ilości lekcji
i lepszej zapłaty, gdy zaś kompozycje nic Ci nie przyniosą. […] Matka nie wie
o tych radach, które Ci daję, Jej serce może nie zgodziłoby się z nimi. Ja mam
sobie za obowiązek udzielić Ci te uwagi, bo gdybym je zamilczał, nie kochałbym
Ciebie. Rób, jak Ci sumienie każe, i kochaj zawsze najprzywiązańszego Twojego
Wilhelma1.

Generałowa, którą Oskar miałby prosić o rekomendację, to Katarzyna Sowińska (1776–1860), wdowa po Józefie wsławionym obroną Woli
w ostatnich dniach powstania. W czasie walk prowadziła w swym domu
lazaret, potem, po śmierci męża na szańcach Woli i upadku powstania,
organizowała tajną pomoc dla rodzin zesłańców i uchodźców, za co została zmuszona do pobytu w klasztorze w Łomży w latach 1835–1837. Była
osobą bardzo popularną w Warszawie i powszechnie szanowaną za swą
patriotyczną postawę i czynne działania na rzecz powstańców. Jej pogrzeb
11 czerwca 1860 r. był wielką manifestacją ludności stolicy, od której rozpoczęły się demonstracje poprzedzające powstanie styczniowe.
Oskar nie posłuchał rady brata, wrócił do Warszawy i przez parę lat
starał się utrzymać z lekcji muzyki, a przede wszystkim komponować. Wilhelm, patrzący bardzo trzeźwo na życie, jeszcze kilka razy w następnych
latach tłumaczył Oskarowi niepraktyczność jego planów i działań. Jak się
później okazywało, nie zawsze miał rację, ale w razie potrzeby starał się
pomóc młodszemu bratu w uzyskaniu stabilizacji finansowej.

1
List Wilhelma Kolberga do Oskara z 10 XII 1837 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 2–3.

40

�II
[Pierwsze kompozycje Oskara Kolberga. – Początki jego zainteresowania się
folklorem około roku 1839.. – Zamiar wydania drukiem zebranych w terenie
pieśni ludowych.. – Życie muzyczne Warszawy w okresie międzypowstaniowym.. – Badania terenowe Kolberga w okolicach Warszawy i w innych
regionach Królestwa.. – Początek przyjaźni z Józefem Konopką.. – Edycja pierwszego zbioru pieśni ludowych w latach 1842–1845 w Poznaniu
i w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847.]

Lata 1838–1844, to jest okres między powrotem do Warszawy a podjęciem etatowej pracy księgowego, wypełniły Oskarowi Kolbergowi zajęcia
związane z muzyką. Jego publikacje z tych lat i nieliczne zachowane listy
wskazują, że zainteresowanie to było wielostronne. Komponował, uczył gry
na fortepianie, a także przeżywał pierwsze fascynacje muzyką ludową, usłyszaną i zapisywaną głównie na Mazowszu. Poza własną twórczością oraz
notowaniem ze słuchu i przygotowywaniem do druku melodii ludowych
zajmowało go ówczesne życie muzyczne w Warszawie, a także historia
muzyki polskiej i aktualne publikacje na temat folkloru.
Zarobkował wtedy lekcjami gry na fortepianie – mimo obaw Wilhelma
udało mu się znaleźć uczniów, ale praca ta męczyła go i nie dawała satysfakcji. Około roku 1841 pisał w jednym z listów: „[…] muszę na utrzymanie
życia, jak wół w jarzmie, pracować w zawodzie nauczycielskim”1. W roku
1844 złożył pierwszy egzamin na prywatnego nauczyciela muzyki i przygotowywał się do egzaminów wyższych, ale wkrótce zrezygnował z pracy
pedagoga. Kilkanaście lat później musiał wprawdzie wrócić do takiego sposobu zarabiania na życie, jednak nie polubił go nigdy.
Pierwsze utwory fortepianowe Oskara Kolberga wydane drukiem to
Six polonaises pour le pianoforte2. Kompozycje te ukazały się już w roku
1

s. 5.

Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),

2
Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 63–68, s. 296–321.
Kolberg dedykował polonezy à Monsieur Lois Oehmigke, nazwisko adresata tej dedykacji
w DWOK T. 69, s. XI (dedykacja jest przytoczona w komentarzu rewizyjnym tamże, s. 687),
zostało błędnie zinterpretowane jako „Ludwik Jenike”. Kolberg tę kompozycję ofiarował Lud­
wigowi Oehmigke (1796–1870), berlińskiemu wydawcy i księgarzowi. Nie udało się odszukać
bliższych informacji o kontaktach rodziny Oskara z Ludwigiem Oehmigke’m, wiadomo tylko,
że wydał on w Berlinie w r. 1825 przekład pracy Juliusza Kolberga o planimetrze.

41

�1835 w Berlinie. Jego debiutem w Warszawie były ballada Talizman
i Valse pour le pianoforte, drukowane w roku 1836, to jest jeszcze przed
wyjazdem na Łotwę. Następnie w roku 1841 wydał Dwa mazury na pianoforte i Mazura ułożonego na fortepian i ofiarowanego Wnej pannie
Emilii Gronau.1 Mazur był prezentem dla przyszłej bratowej — w październiku tego roku odbył się ślub Emilii Gronau (1825–1865) z Wilhelmem. Starszy brat Oskara po uwolnieniu się w r. 1838 od przymusowej
służby wojskowej przeszedł do służby cywilnej i zdobywał nowe doświadczenia zawodowe. Już poprzednio w wojskowym Korpusie Dróg
i Mostów pracował przy budowie traktu od Ryk do Kurowa, w latach
1838–1839 w czasie studiów w Austrii brał udział w pracach nad regulacją Dunaju. Nabyte wtedy umiejętności wykorzystał po powrocie do
Polski — w latach 1839–1841 należał do komitetu budowy Kanału Augustowskiego, potem był referentem technicznym w Wydziale Komunikacji
Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych.
Wilhelm dbał też o spuściznę pozostawioną przez ojca. Już w roku 1832
wydał jego mapę ścienną Królestwa Polskiego2. Miała ona bardzo pochlebne recenzje i – aktualizowana przez Wilhelma – była kilkakrotnie wznawiana. W roku 1837 przygotował drugie wydanie podręcznika Wzory rysowania map i planów3, a rok później uzupełnione Porównanie miar i wag4.
Wilhelm i Emilia po ślubie pozostali w domu na rogu Krakowskiego
Przedmieścia i Oboźnej, w mieszkaniu, które Kolbergowie zajmowali od
czasu przeprowadzki z budynku uniwersyteckiego, a matka przeniosła się
na ul. Elektoralną. Razem z nią mieszkał w tym okresie Oskar. Sytuacja rodzinna szybko się skomplikowała, ponieważ Juliusz Adolf Aleksander, najmłodszy z żyjących wówczas braci, został ojcem dwu nieślubnych córek5.
Zob. O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), s. 680.
J. Kolberg Mapa Królestwa Polskiego wraz z obwodem Wolnego Miasta Krakowa
i częścią pogranicznych państw ułożona przez …, Warszawa 1832, wznawiana w latach 1840,
1846, 1849, 1858, 1862, 1863 i 1868.
3
W. Kolberg Wzory rysowania map i planów, Warszawa 1837. Jest to rozszerzone wydanie pracy Juliusza opublikowanej w 1825 r.
4
Juliusz Kolberg Porównanie miar i wag teraźniejszych i dawniejszych w Królestwie
Polskim używanych z zagraniecznemi..., wydanie wtóre przerobił i powiększył Wilhelm Kolberg, Warszawa 1838. Pierwodruk: Warszawa 1819.
5
Dokumenty rodzinne Kolbergów, zawierające prawdopodobnie dokładniejsze informacje
o pochodzeniu córek Juliusza Adolfa Aleksandra, były przechowywane w Bibliotece Krasińskich w Warszawie i spłonęły w roku 1944 w czasie niszczenia Warszawy przez Niemców po
1
2

42

�Karolina Matylda i Julia Wanda, urodzone w roku 1841, otrzymały fikcyjne
nazwisko Gallasch (zapisywane także Gallash, Gallache i de Gallache) i dorastały pod opieką Karoliny Kolberg, ich babki. Juliusz miał niewiele ponad
dwadzieścia lat, gdy urodziły się jego córki, i żył krótko. W zachowanych
dokumentach rodzinnych brak informacji o kolejach życia najmłodszego
z braci Kolbergów. Według rodzinnych przekazów1 najpierw miał bliżej
nieokreśloną posadę w zarządzie dóbr w Nieborowie, być może był tam
praktykantem, później wyjechał z Królestwa. Zmarł w Borysowie 26 maja
1843 r., w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat. W nekrologu2 podano, że
był tam administratorem majątku. Córki Juliusza pozostawały pod opieką
babki przez wiele lat, a Karolina była jej ukochaną wnuczką i opiekunką
w ostatnich latach życia.
W domu matki zatrzymywał się też zapewne Antoni, który po studiach
w Berlinie wrócił do Warszawy w roku 1840 i brał czynny udział w życiu artystycznym miasta. W czerwcu 1841 r. prace Antoniego znalazły się
na wystawie w salach ratusza3 — opublikowany katalog wymienia pięć
jego obrazów. Znajdowała się wśród nich także scena rodzajowa Słowaki,
przedstawiająca wędrownych druciarzy zarobkujących zimą w Warszawie,
a jedno z prezentowanych dzieł, Św. Emilia, zostało nagrodzone srebrnym
medalem pierwszej klasy i rządowym stypendium, umożliwiającym wyjazd
na studia do Włoch. Pobyt Antoniego w Rzymie, Bolonii i Florencji, a następnie w Paryżu trwał ponad sześć lat. W czasie studiów we Włoszech
kopiował arcydzieła malarstwa i tworzył własne kompozycje. Obrazy te
były wystawione w Warszawie w czerwcu 1845 r., a w recenzji4 z uznaniem
pisano o prezentowanych tam portretach jego autorstwa. Dwa lata później w korespondencji prasowej z Rzymu jego malarstwo oceniano także
upadku powstania. Zachowane listy nie wyjaśniają, kim była matka dwu córek Juliusza, kiedy
i dlaczego znalazły się one pod opieką swej babki, ani czy matka brała jakiś udział w opiece
i finansowaniu ich bytu, czy też całkowite koszty utrzymania i kształcenia ponosiła od początku
tylko rodzina ich ojca.
1
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe…, s. 140–144.
2
Nekrolog zamieszczony był w „Kurierze Warszawskim” w r. 1843, nr 151, tam notatka:
„Odebrano tu wiadomość z Litwy, że 26 maja rb. w Borysowie zszedł z tego świata za wcześnie, bo licząc lat 26, Juliusz Kolberg [...]”, nekrolog podpisał „przyjaciel rodziny”. Nie udało się
ustalić, czy chodziło o Borysów, miasto powiatowe w obwodzie mińskim, nad Berezyną, czy
o miejscowość o tej samej nazwie w ówczesnym powiecie kobryńskim.
3
Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882)…, s. 8–9.
4
„Gazeta Warszawska” 1845, nr 201.

43

�wysoko. Chwalono rysunek, koloryt, doświadczoną rękę, dodając, że choć
obrał on „skromny zawód robienia portretów”1, to portrety jego pędzla
oddają doskonale nie tylko rysy modeli, ale także ich osobowość. Pod koniec długiego pobytu za granicą Antoni pojechał do Paryża. Spotkał się
tam z Fryderykiem Chopinem i malował wówczas jego portret, ale pracy
tej nie ukończył2. Po powrocie z zagranicy w roku 1848 osiadł na stałe
w Warszawie.
Oskar w latach 1839–1840 znacznie poszerzył pole swoich zainteresowań. Wiele lat później w Szkicu autobiografii pisał:
Przed r. 1830 lubiłem (jak i bracia moi) taniec namiętnie. Tańczyło się też często
lub grało do tańca na wieczorkach prywatnych, a czynił to i Szopen, improwizując mazury i walce. Ale mazur ów był to mazur salonowy, szlachecki, do
którego tylko czasami dla odmiany i urozmaicenia go dodawano jakiś ustęp
wzięty z muzyki wieśniaczej (a styl ten zachował Szopen i w następstwie także).
Więc nie rozbudziło to jeszcze u mnie chęci pogoni za melodią ludową. Dopiero
ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około r. 1834 i później,
zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego zachęta do
poszukiwania melodii (których w jego dziele jest bardzo mało), jak i zachęta
Dobrzyńskiego, wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek
i katarynek poza miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły mnie do
poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany
r. 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób nader ciekawych motywów i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu3.

„Ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym” wymieniony
przez Kolberga jako jeden z powodów skłaniających go do zwrócenia uwagi
na muzykę ludową to romantyzm. W Szkicu autobiografii Kolberg umiejscowił początki zajęcia się folklorem przez literatów i artystów w roku 1834,
ale był on przedmiotem badań i zainteresowania znacznie wcześniej. Już
działacze polityczni i uczeni epoki Oświecenia postulowali badanie kultury
Wiadomości bieżące, „Przegląd Poznański” 1847, T. 5, s. 676.
Oryginał portretu Chopina pędzla Antoniego Kolberga spłonął w 1944 r. w Bibliotece
Krasińskich. Znany jest dziś z fotografii i z kopii znajdującej się w zbiorach Muzeum Fryderyka
Chopina w Warszawie wykonanej przez Kazimierza Mordasewicza. Reprodukcje w katalogu
K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815-1882)..., s. 64 i 65 oraz w H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na tle epoki..., s. 83.
3
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
1
2

44

�ludowej, w tym także folkloru, aby opracować programy edukacyjne skierowane do ludu. Uważali, że są one konieczne, aby chłopi stali się świadomi
swej przynależności narodowej i gotowi do przyjęcia obiecywanej im wolności. Znany program zbadania kultury ludowej Hugona Kołłątaja, obejmujący także folklor, powstał jako plan jednego z czterech dzieł niezbędnych dla przedstawienia syntezy historii Polski, która miała obejmować
historię całego narodu, a nie tylko warstwy szlacheckiej. Jednak tworzone
w końcu XVIII i na początku XIX wieku programy, instrukcje i ankiety nie
doprowadziły do podjęcia kompleksowych badań kultury ludowej lub jej
części, folkloru, było to niemożliwe w ówczesnej sytuacji nauki polskiej
i społeczeństwa. Natomiast od dawna notowano1 pieśni ludowe, najczęściej
przyśpiewki do krakowiaków, których zbiorki w XVII, XVIII i na początku
XIX wieku bywały nawet wydawane (bez muzyki), często jako druki ulotne.
Z niektórych korzystał wiele lat później Kolberg2.
Romantyzm stawiał ponad wszystko wolność, tj. prawo do własnego,
indywidualnego rozwoju narodów, grup społecznych i jednostek, a wśród
nich zwłaszcza twórców. W romantycznych programach podkreślano
prawa każdego narodu do wolności, także ludów, które zostały przemocą
objęte władzą carów rosyjskich, królów pruskich, cesarzy austriackich i tureckich sułtanów. Przez cały wiek XIX, aż do kończącej go wojny światowej, trwały walki zbrojne i inne działania, które w końcu przywróciły lub
przyniosły niepodległość narodom bałkańskim, Włochom, a także narodom bałtyckim i Polakom. W działaniach na rzecz wyzwolenia niezwykle
ważna stawała się rola rodzimego folkloru. Odszukanie w folklorze mniej
lub bardziej prawdziwych zabytków własnej literatury pomagało obudzić
świadomość narodową wśród ludów od pokoleń rusyfikowanych lub germanizowanych, a dialekty ludowe stawały się podstawą dla ich języka literackiego. Romantycy „nobilitowali” folklor i nadali mu nowe znaczenie,
przekonani, że lud jest nosicielem najbardziej autentycznych składników
Zob. Cz. Hernas W kalinowym lesie, T. 1: U źródeł folklorystyki polskiej, Warszawa 1965,
m.in. rozdział „Zbieractwo pieśni ludowych w XVIII w.” (s. 143 i nast.).
2
Np. w Krakowskiem Kolberg odnotował druk Krakowiaki i inne wiersze wydany w Krakowie w latach 1820–1825, Pieśń światową (incipit „Moja dziewczyna robotna była”), wydaną
tamże, oraz inne druki ulotne publikowane tamże około roku 1820, zob. E. Millerowa i A. Skrukwa,
wstęp do: Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. I (DWOK T. 73/I), s. XLIV–XLV, (przypisy).
Druczki te (oprawione razem z innymi) mają w Bibliotece Jagiellońskiej tytuł Mieszaniny czyli
Zbiór wierszów luźnych wydawanych od roku 1820 do roku 1825 w Krakowie w drukarni
Akademickiej.
1

45

�kultury narodowej i w jego pieśniach, bajkach i podaniach przechowały
się najdawniejsze zabytki literatury i niepisanej historii lub co najmniej ich
wyraźne ślady pochodzące z epoki przedchrześcijańskiej. Tezy na temat
znaczenia literatury narodowej formułowane były przez poetów i pisarzy,
a także przez historyków i polityków, służąc ich programom literackim,
społecznym i narodowym. Poeci i pisarze romantyczni odkryli też walory
artystyczne „poezji gminnej” i innych form folkloru swego narodu i twórczo wykorzystywali je w literaturze, przenosząc do niej wybrane gatunki
(np. ballady), tematy, wątki, motywy, a także niektóre środki formalne (np.
paralelizm). Również dla muzyków folklor stał się źródłem inspiracji, a dla
malarzy coraz częściej interesującym tematem były wieś, jej mieszkańcy
i krajobraz.
Po powstaniu listopadowym, po którym na terenie zaboru rosyjskiego nasiliła się rusyfikacja, a w zaborze austriackim germanizacja, ocalenie
kultury narodowej było priorytetem polskich środowisk patriotycznych
i w ten nurt działań wpisywało się notowanie i wydawanie drukiem literatury ludowej, przede wszystkim pieśni i bajek. Fascynacja folklorem
była wówczas bardzo żywa w środowisku inteligencji, zwłaszcza literatów
i poetów, co później tak scharakteryzował Cyprian Norwid:
Czy pamiętasz te czasy, kiedy po 1830 roku całe prawie polskie piśmiennictwo
w góry i lasy poszło gminnych poszukiwać podań – kiedy wyraz b a j k a nabrał
powagi, wyraz g a w ę d a stał się między stylu rodzaje policzonym nazwiskiem,
wyraz nieznany pierwej k l e c h d a od-nie-pomniał się, kiedy p r z y s ł o w i e Salomonową nieledwie koronę filozoficzną wdziało, kiedy w kraju Wójcicki Kazimierz Władysław akcenta nieznane salonom świetnym bez fraka wprowadził
w towarzystwo, a w Paryżu Chopin grał mazurki i obertasa […]. Po listopadowego
powstania upadku, po upadku powstania, które gminnych elementów objąć
i uhistorycznić współ-udziałem nie mogło, czy nie umiało, czy nie chciało, nastąpiło przecież lat kilkanaście literatury wyłącznie gminnej […]1.

Owych kilkanaście lat mieściło się między powstaniem listopadowym
a rabacją galicyjską w 1846 r., która odegrała znaczącą rolę w zmianie stosunku do ludu i ludowości. W tym okresie widoczny jest gwałtowny rozwój
1
C. Norwid Do M… S… O „Balladynie”, w: tegoż Pisma wszystkie. Zebrał, tekst ustalił,
wstępem i uwagami krytycznymi opatrzył J.W. Gomulicki, T. 6, Pisma cz. I, Warszawa 1971,
s. 467.

46

�badań i publikacji folklorystycznych, a także dyskusji nad znaczeniem folkloru i metodami jego edycji1.
Oskar Kolberg za początek swego zainteresowania muzyką ludową uznał
zapisy melodii wykonane w roku 1839. Od czasu tych pierwszych podjętych
świadomie i celowo kontaktów z żywym folklorem w okolicach Warszawy
badania terenowe poświęcone muzyce ludowej stawały się dla niego coraz
ważniejsze. Ponieważ uważał melodie za integralny składnik pieśni, patrzył
krytycznie na wydawane dotychczas zbiory tekstów i omawiając w r. 1841
na łamach „Biblioteki Warszawskiej” publikację słowacką, pisał o pieśniach
ludowych:
Jednakże dotąd ceniono je li tylko według tekstu i niemych słów, nie zważając
bynajmniej na dźwięki i melodie, które wszakże z nie mniej obfitego płyną
źródła w narodzie; one to właśnie nadają im ruch i życie, najbardziej są zdolne
wykazać prawdziwego ducha, jaki w nich panuje. Pieśni ludu, w których rozkwita duchowe życie narodu, są wszystkie śpiewami, w których tak słowa, jak
i nuta z jednego źródła razem wytryskują i tak ściśle z sobą spojone, że jedno
bez drugiego ostać się nie może. Nawet śmiałbym twierdzić, że w większej ich
liczbie właśnie nuta stanowi istotę pieśni, a słowa są prostym tylko dodatkiem2.

Traktowanie pieśni ludowych jako nierozerwalnej całości dwu zależnych od siebie i wzajemnie się uzupełniających elementów – melodii i tekstu – charakteryzowało wszystkie badania i wypowiedzi Kolberga na ten
temat.
W publicystyce historycznoliterackiej w tym czasie podkreślana jest potrzeba szukania w ludowych pieśniach i bajkach śladów literatury najdawniejszej, pochodzącej z czasów przedchrześcijańskich, więc uważanej za
prawdziwie narodową. Podobnie w r. 1843 o muzyce ludowej jako źródle
do badania najdawniejszej historii muzyki pisał Józef Sikorski (1813–1896),
pisarz muzyczny, krytyk i kompozytor:
Zastanowiwszy się nad budową rytmiczną naszych melodii gminnych, można
z niej wysnuć prawidła ogólne, bo wprzód była sztuka niż przepisy do niej.
Zob. m.in. J. Maślanka Folklorystyka polska w latach 1831–1863, w: Literatura krajowa
w okresie romantyzmu 1831–1863, T. II, pod red. M. Janion, M. Dernałowcz i M. Maciejewskiego, Kraków 1988, s. 47–86.
2
O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–503;
przedruk: Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 583–584.
1

47

�Pole to u nas nietknięte jeszcze, a sam przedmiot znacznie by przeszedł zakres
niniejszego pisma. Idźmy raczej za geniuszem narodu i przypatrzmy się pamiątkom, jakie nam zostawił w melodiach gminnych, w tej muzyce pierwotnej, co
najmniej wpływom zewnętrznym uległa1.

Oskar Kolberg jako przyczynę zwrócenia uwagi na folklor muzyczny
podał w cytowanym wyżej Szkicu autobiografii zwiększające się zainteresowanie twórczością ludową i zachętę dwu osób: Kazimierza Władysława Wójcickiego, wydawcy przysłów, pieśni, bajek i legend2, oraz muzyka
i swego nauczyciela, Feliksa Dobrzyńskiego. W przytoczonym fragmencie autobiografii Kolberg wspomina też dokonany w r. 1839 w Wilanowie „pierwszy połów na większe rozmiary”. Następne wycieczki w okolice Warszawy znacznie wzbogaciły jego zbiory i Kolberg szybko z racji
wykształcenia, umiejętności zapisywania melodii ze słuchu i widocznego
zaangażowania w tę problematykę uznany został w środowisku literackim
i artystycznym stolicy za osobę najbardziej predestynowaną do zapisywania
i publikowania muzyki ludowej. On sam od początku swych badań nad
folklorem polskim zaznaczał chęć poszerzenia ich na muzykę ludową całej
Słowiańszczyzny, ponieważ traktował folklor nie tylko jako źródło interesujących motywów muzycznych i ważny składnik kultury narodowej, ale także jako przedmiot rozważań naukowych. W roku 1841 ówczesny redaktor
„Biblioteki Warszawskiej”, Antoni Józef Szabrański (1805–1882), w recenzji
na temat najnowszych zbiorów pieśni ludowych pisał:
U nas w Warszawie p. Oskar Kolberg, artysta muzyczny, zajmuje się zebraniem
pieśni ludu, a bardziej samych melodii, którymi pragnie oznaczyć i wykazać
charakter muzyki słowiańskiej3.

1
J. Sikorski O muzyce, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 2, s. 667–668. Sikorski w przypisie
do słów „w melodiach gminnych” dodał na s. 668: „Pod tę nazwę podciągamy także melodie
autorów do gminu nie należących, które jednak jako geniuszowi narodu odpowiadające, powszechnie są znane”.
2
O roli K.W. Wójcickiego w środowisku literackim Warszawy zob. m.in. M. Grabowska Kazimierz Władysław Wójcicki, w: Literatura krajowa w okresie romantyzmu..., T. II, s. 425–
–449, oraz R. Wojciechowski w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863. Epoka przedkolbergowska, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, m.in. s. 97–100 i 111–128.
3
A.J.S. [Antoni Józef Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”
1841, T. 1, s. 163.

48

�O tym, że Kolberg chciałby „wykazać charakter muzyki słowiańskiej”,
redaktor „Biblioteki Warszawskiej” usłyszał zapewne bezpośrednio od niego. Takie zamiary potwierdza również recenzja Melodii ludu słowiańskiego, której fragment wyżej przytoczono, zamieszczona przez Kolberga w tym
samym roku 1841 w „Bibliotece Warszawskiej”1. W tym czasie przymiotnik
„słowiańska”, dołączony w druku np. do terminu „muzyka” czy „pieśń”,
był często ustępstwem na rzecz cenzury. Używano go zamiast określenia
„muzyka polska”, uznawanego przez rosyjskich cenzorów za niedopuszczalne w druku zwłaszcza podczas trwania stanu wojennego, tj. aż do r. 1856.
Artykuły Kolberga w prasie warszawskiej i znacznie późniejsze przedmowy
do Pieśni ludu polskiego w 1857 r. i do Sandomierskiego w 1865 r. wskazują jednak, że słowa Kolberga o „muzyce słowiańskiej” nie były w tym
wypadku tylko kamuflażem. Rzeczywiście interesowały go związki ludowej
muzyki polskiej z muzyką innych narodów słowiańskich, a także geneza i charakter ludowej muzyki Słowian. Plany badań na ten temat zaczął
tworzyć już około roku 1841 – w prospekcie poprzedzającym pierwsze
wydanie zebranych przez siebie pieśni, drukowanych zresztą w Poznaniu,
poza zasięgiem cenzury rosyjskiej, pisał: „Rozpoczną dzieło pieśni polskie,
bo wśród całej Słowiańszczyzny dziś u tego plemienia muzyka najsamoistniej się rozwinęła”2. W tym samym okresie w przytaczanym już liście
do Antoniego Woykowskiego również informuje o szerszych zainteresowaniach: „Nie ograniczam zamysłów na polskie, ale później myślę ruskie
i czeskie pieśni zbierać, lecz jest to jeszcze zbyt dalekim; a potem skąd na
to funduszów”3. Adresat tych słów, Antoni Woykowski (1815–1850), utalentowany pianista, dziennikarz i pisarz, był autorem jednego z pierwszych
i znaczących wówczas artykułów o muzyce Chopina4. Kolberg poznał go
prawdopodobnie w czasie pobytu w Poznaniu w roku 1841, a później prosił
o pośrednictwo w czasie starań o wydanie swego pierwszego zbioru pieśni
ludowych. Miał go drukować Jan Konstanty Żupański (1804–1883), później
O.K. [O. Kolberg] Melodie ludu słowiańskiego…, przedruk w: Pisma muzyczne cz. II
(DWOK T. 62), s. 583–586.
2
O. Kolberg Prospekt na „Pieśni ludu polskiego”, datowany „dnia 3 grudnia 1841” i zamieszczony w dwu pismach poznańskich, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II
(DWOK T. 62), s. 576–577, tam za „Tygodnikiem Literackim” 1842, nr 21, s. 168.
3
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 6.
4
A. Woykowski Chopin, „Przyjaciel Ludu” R. 2: 1836, T. 2, nr 28, s. 223–224, nr 29, s. 230–
–231, nr 30, s. 237–239 i replika na krytykę w numerze 35, s. 278–279.
1

49

�renomowany poznański księgarz i wydawca, a wówczas właściciel świeżo
założonej firmy publikującej także nuty. Kolberg zdecydował się na druk
u niego, ponieważ w Wielkim Księstwie Poznańskim w tych latach Polacy
mieli jeszcze swobody gwarantowane przez kongres wiedeński. W policyjnie rządzonym Królestwie Polskim panowała znacznie ostrzejsza cenzura
i Kolberg nie uzyskał zgody na druk zbioru polskich pieśni ludowych. Dla
autora takiej publikacji przeszkodą w realizacji szerokich planów był wtedy
nie tylko brak pieniędzy na badania na całym interesującym go terenie,
o czym pisał do Woykowskiego, ale także decyzje rosyjskich cenzorów,
które również wspomniał w tym liście. Przekazując mu — na pewno drogą
prywatną — rękopis pierwszego zeszytu Pieśni ludu polskiego, pisał w towarzyszącym liście:
Cenzura nasza odmówiła wręcz publikacji ich u nas, proszę jednak nie wspominać o tym wydawcy, boby to mogło mieć szkodliwy wpływ na honorarium
(w Rosji jednakże – nie zaś u nas — będą dozwolone)1.

Z ograniczeniami powodowanymi przez cenzurę spotykał się Kolberg
na pewno częściej niż wskazuje zachowana dokumentacja, jednak i ona
potwierdza trudności, z jakimi liczyć się musiał wówczas każdy autor, także
piszący o folklorze. Zachował się list redaktora „Biblioteki Warszawskiej”,
Antoniego Szabrańskiego do Kolberga:
Cenzura wstrzymała Twój artykuł – chce przerobienia i wyrzucenia miejsc i wyrazów o Rzeczypospolitej, Rusi itd. Wójcicki wyjechał, Majewski Józef zastępuje
go. Bez straty czasu po odebraniu tego biletu przybądź do mnie lub do Majewskiego, który mieszka naprzeciwko mnie. Trzeba się z nim rozmówić i razem
poprawić co można, bo inaczej artykuł już złożony na nic by się nie zdał2.

Nie dopuszczano, zwłaszcza w tytułach, określeń „polski”, „narodowy”,
ale także i innych, odwołujących się do historii Polski i uczuć patriotycznych.
Dlatego np. Stanisław Moniuszko musiał użyć tytułu Śpiewnik domowy,
1

s. 5.

Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),

List A. Szabrańskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 687–688,
wiadomość dotyczy któregoś z artykułów Kolberga drukowanych w „Bibliotece Warszawskiej”, ale brak daty uniemożliwia wskazanie tytułu, być może chodziło o recenzję pt. Melodie
ludu słowiańskiego, już tu przywoływaną.
2

50

�wydając w Wilnie w roku 1843 pierwszy tom komponowanych przez siebie
pieśni, a K.W. Wójcicki swemu zbiorowi ludowych pieśni polskich wydanemu w Warszawie w roku 1836 dał tytuł Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu. Ta restrykcyjna kontrola druków była po powstaniu
listopadowym jednym ze sposobów zwalczania przez władze carskie kultury
i nauki polskiej. Dotyczyła nie tylko prac wydawanych w Królestwie, ale
podlegały jej także książki, prasa i rękopisy przywożone z zagranicy oraz
korespondencja wysyłana i odbierana przez pocztę. Działania cenzury nasiliły się zresztą nie tylko w zaborze rosyjskim, ale również w austriackim,
a we wszystkich trzech zaborach po roku 1831 wzmożone zostało tropienie
tajnych związków niepodległościowych i represje wobec emisariuszy takich
organizacji przybywających z zagranicy. Szczególny niepokój władz carskich budziło środowisko literackie i dziennikarskie stolicy, które podlegało
nasilonej kontroli. Wielu poetów, dziennikarzy i ludzi znaczących w życiu
umysłowym Królestwa było rzeczywiście zaangażowanych w działania spiskowe. Aresztowani otrzymywali surowe wyroki, zagrożeni aresztowaniem
uciekali za granicę do Poznańskiego lub do Krakowa, a potem uchodzili
dalej na zachód śladem Wielkiej Emigracji. Atmosferę, w jakiej żyli wówczas
w Warszawie młodzi twórcy i odbiorcy kultury, ukazuje Cyprian Norwid:
Współczesność albowiem jest dwojaka. Kiedy w Warszawie 183[9] r. nocą budzeni bywaliśmy przez kolegów, aby choć obecnością naszą zasłać pożegnanie
wysyłanym na Sybir, Słowacki wtedy z drugiego końca Europy Anhellego ojczyźnie przysyłał – to jest pierwsza współczesność. Tej samej zaś zimy w zacnym polskim salonie mówiła mi pewna pani domu, „że rozpowiadają coś ciągle
o zsyłkach, a przecież z nas nikogo w czwartek nigdy nie brakuje”. Oto druga
współczesność1.

Jak już wspomniano, w zaborze rosyjskim pozbawiono Polaków wszystkich instytucji mogących podtrzymać rozwój nauki, zwłaszcza w zakresie
humanistyki. W Warszawie istniały jedynie półwyższe szkoły zawodowe,
a brak wykształconych nauczycieli i prawników z dyplomem uniwersyteckim starano się uzupełnić poprzez wykłady w ostatnich klasach gimnazjów bądź skrócone kursy. Zamarły prawie całkowicie czasopisma
literackie i kulturalne, a uzyskanie koncesji na nowy tytuł było prawie
1
C. Norwid O Juliuszu Słowackim w sześciu publicznych posiedzeniach, w: tegoż Pisma
wszystkie …, T. 6, cz. I, s. 463, pierwodruk: Paryż 1861.

51

�niemożliwe. Właściwie dopiero po dziesięciu latach od upadku powstania
zauważyć można w Warszawie stopniowe ożywienie życia umysłowego.
W styczniu 1841 r. pozwolenie na druk uzyskał miesięcznik naukowo-literacki „Biblioteka Warszawska”, redagowany początkowo przez Antoniego
Józefa Szabrańskiego, następnie w latach 1843–1844 i ponownie w latach
1850–1879 przez Kazimierza Władysława Wójcickiego. Drugim ważnym
pismem naukowo-literackim był „Przegląd Naukowy”, ukazujący się od
stycznia 1842 r. do lipca 1848, redagowany przez Hipolita Skimborowicza
(1815–1880) i Edwarda Dembowskiego (1822–1846). „Przegląd Naukowy”,
pismo najpierw dosyć radykalne, później umiarkowanie liberalne, było
przeciwwagą ugodowej, konserwatywnej „Biblioteki Warszawskiej”. W latach poprzedzających Wiosnę Ludów dyskusje na temat literatury, sztuki,
nauki, a także znaczenia folkloru toczyły się na łamach tych dwu pism
i w ich redakcjach, a poprzez recenzje i artykuły programowe także w innych, zwykle efemerycznych czasopismach literackich. Miejscem dyskusji
i ścierania się poglądów były również literacko-artystyczne salony prowadzone przez zamieszkałych w Warszawie pisarzy i pisarki, uczonych i artystów. Działania takie mogły jednak tylko w pewnym stopniu wyrównać
niedostatki wynikające z zaniku instytucjonalnego życia naukowego i braku
środowiska uniwersyteckiego, w którym uprawiana byłaby fachowa krytyka, a także wymiana poglądów. Kontakty z nauką europejską stały się
prywatną sprawą profesorów zamkniętego w 1831 r. uniwersytetu warszawskiego i wykształconych jeszcze przez nich absolwentów tej uczelni.
Podobnie jak nauka, z powodu braku zaplecza instytucjonalnego cierpiało również życie muzyczne w Warszawie, co Kolberga, jako kompozytora,
wykonawcę i słuchacza, musiało dotykać szczególnie. Elżbieta Dziębowska
o sytuacji muzyki polskiej w XIX wieku pisze:
Eksterminacyjna polityka zaborców, pociągająca za sobą zacofanie gospodarcze
i hamowanie rozwoju kulturalnego polskiego społeczeństwa, odbiła się dotkliwie na życiu muzycznym. Podczas gdy w innych krajach Europy powstają liczne sale koncertowe, mnożą się orkiestry symfoniczne, rozkwita piśmiennictwo
muzyczne, z roku na rok podnosi się poziom szkolnictwa muzycznego, w Polsce
nie ma elementarnych warunków dla zaistnienia ruchu koncertowego, brak
zespołów orkiestrowych, brak sal koncertowych, brak szkół muzycznych1.
1
E. Dziębowska O polskiej szkole narodowej, w: Szkice o kulturze muzycznej, pod red.
Z. Chechlińskiej, Warszawa 1971, s. 24–25.

52

�Zamknięta była Szkoła Główna Muzyki, wchodząca w skład Uniwersytetu Warszawskiego. Opera, która do czasu wybuchu powstania listopadowego była ważnym ośrodkiem kultury muzycznej, wznowiła wprawdzie
działalność w lutym 1833 r., a Karol Kurpiński, dyrektor sceny operowej,
starał się, by była ona nadal „instytucją wychowującą publiczność w duchu
patriotycznym wbrew polityce kół rządzących” 1. Kurpiński został jednak
zmuszony do podania się do dymisji i opera, kontrolowana przez namiestników carskich, ograniczała swój repertuar do błahych utworów rozrywkowych. Życie muzyczne po roku 1831 przeniosło się do mieszkań prywatnych i kościołów, a te mogły zastąpić sale koncertowe tylko w pewnym
stopniu. Jedyne koncerty publiczne odbywały się w Resursie Kupieckiej.
Resursa Kupiecka była stowarzyszeniem i przynależność do niego wymagała spełnienia określonych statutem warunków, ale po roku 1831 była też
w Warszawie jedyną polską instytucją bez bezpośredniego nadzoru władz
rosyjskich. Już wcześniej, przed powstaniem, w Resursie odbywały się
wieczory muzyczne, m.in. w grudniu roku 1829 koncertował tam Fryderyk Chopin. Od roku 1834 Resursa wznowiła tę działalność, początkowo
występował tam tylko kwartet smyczkowy, ale organizatorzy stopniowo
poszerzali możliwości wykonawcze i repertuar, przy czym opierali się i na
zawodowych muzykach, i na udziale amatorów. Koncerty w Resursie prezentowały obok utworów klasyków wiedeńskich także nowe kompozycje
polskich muzyków, wśród nich Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. T. Strumiłło (1929-1956) pisze:
Zarząd Resursy potrafił docenić potrzebę chwili i ocenić rolę muzyki już nie
tylko jako jednej z rozrywek czy też „tła spotkań towarzyskich”, lecz jako ważnego czynnika narodowej kultury, za którą trzeba było w takiej chwili podjąć
odpowiedzialność2.

W muzycznej działalności Resursy wielką rolę odegrał Józef Cichocki (1783–1849), członek-akcjonariusz stowarzyszenia, meloman, wydawca
zabytków polskiej muzyki i biegły flecista. Miejscem spotkań wykonawców, słuchaczy i krytyków był też jego prywatny salon, gdzie występowali
T. Przybylski Znaczenie twórczości kompozytorskiej i działalności muzyczno-organizacyjnej Karola Kurpińskiego na terenie Teatru Wielkiego w Warszawie w 1. poł. XIX w.,
w: Muzyka polska w okresie zaborów, pod red. K. Bilicy, Warszawa 1997, s. 64.
2
T. Strumiłło Szkice z polskiego życia muzycznego w XIX w., Kraków 1954, s. 134.
1

53

�artyści polscy i cudzoziemcy. Salony muzyczne prowadzili również inni
melomani i muzycy. Historycy muzyki polskiej1 wymieniają m.in. domy
Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, u którego grano kwartety smyczkowe,
oraz Józefa Sikorskiego, późniejszego wydawcy „Ruchu Muzycznego”, w latach 1843–1853 współpracownika „Biblioteki Warszawskiej”, a prywatnie
szkolnego kolegę Kolberga. Koncerty odbywały się także w salonach literackich, w których wieczory wypełnione były lekturą najnowszych utworów
poetów i pisarzy miejscowych a także dzieł literatury emigracyjnej, przemycanych przez granicę, oraz dyskusjami na tematy filozoficzne, społeczne,
literackie i wiążące się z bieżącymi wydarzeniami politycznymi. Część spotkań poświęcano przedstawieniom amatorskim i koncertom, których wykonawcami byli muzycy działający w Warszawie i cudzoziemcy – wirtuozi
i kompozytorzy zatrzymujący się zwykle w stolicy Królestwa po drodze do
Petersburga. Takie prywatne koncerty odbywały się m.in. w domach Seweryny Pruszakowej, Anny i Hipolita Skimborowiczów oraz Pauliny i Augusta
Wilkońskich. Umożliwiały one debiuty młodym wykonawcom i pozwalały
usłyszeć nowe kameralne utwory miejscowych kompozytorów. Ponieważ
wykonywane kompozycje miewały charakter patriotyczny, dawały słuchaczom ważną dla nich świadomość uczestniczenia w życiu narodowym.
Koncerty maskowały też w pewnym stopniu nielegalne działania osób gromadzących się u niektórych organizatorów tych spotkań – np. salony wymienionych wyżej literatek były miejscem kontaktów uczestników tajnych
spisków2, w których brali udział ich gospodynie i gospodarze.
Pamiętniki i inne źródła z okresu międzypowstaniowego zawierają niewiele informacji o udziale Kolberga w życiu muzycznym Warszawy. Wiadomo, że komponował, część utworów drukował, były one kupowane,
recenzowane i zapewne wykonywane. Zniszczenie archiwum rodziny Kolbergów, przechowywanego w Bibliotece Krasińskich, a także wielu innych
dokumentów i świadectw z lat po powstaniu listopadowym nie pozwala
odtworzyć dokładniej jego życia, zajęć i kontaktów w tym okresie. Ważnym
powodem tego stanu jest też celowe zacieranie śladów przez autorów w publikacjach, w które ingerowała cenzura, i w prywatnej korespondencji podlegającej kontroli policji. Sam Kolberg – o ile wiadomo – nie brał udziału
Zob. m.in. T. Strumiłło Szkice z polskiego życia muzycznego..., s. 134–140, o muzycznej
działalności członków Resursy tamże, s. 134–138.
2
Zob. H. Michałowska Salony artystyczno-literackie w Warszawie 1832–1860, Warszawa 1974, s. 117 i 137–140.
1

54

�w spiskach i działaniach tajnych ugrupowań, choć angażowało się w nie
w różnym stopniu wiele osób, które znał, z którymi się przyjaźnił i u których bywał. Ci, zagrożeni aresztowaniem, niszczyli notatki i listy, a rękopisy
i druki zagarnięte przez policję w czasie rewizji i aresztowań i następnie
wykorzystywane w śledztwach ginęły w urzędowych carskich archiwach.
Z kilkunastu lat następujących po powrocie Kolberga do Warszawy
udokumentowane są tylko nieliczne fakty, świadczące – czasem pośrednio – o jego udziale w artystycznym i naukowym życiu stolicy. W tym
okresie znał na pewno Józefa i Kornelię Paszkowskich. Józef Paszkowski
(1787–1858) był postacią powszechnie w stolicy szanowaną i cenioną – odznaczony złotym krzyżem orderu Virtuti Militari po kampanii roku 1812,
walczył pod Lipskiem, od roku 1822 był wykładowcą w Szkole Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii, kształcącej przyszłych oficerów wojska polskiego. Po powstaniu listopadowym, w którym swój udział zakończył jako
pułkownik artylerii, prowadził pensję dla chłopców. Kolberg wielokrotnie
w swoich rękopisach obok pieśni patriotycznych, wojskowych lub popularnych notował: „Paszkowski”, wskazując w ten sposób ich wykonawcę.
Te notatki, licznie zachowane wśród rękopisów pieśni, pozwalają przypuszczać, że Józef Paszkowski lubił i umiał śpiewać, a Kolberg często go słuchał
i wykorzystywał spotkania z nim do powiększenia swych zbiorów. Jego
żonie, Kornelii, dedykował pierwszy zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym,
wydany w roku 1844. Nazwisko Paszkowskiego wymienia także wiele lat
później, gdy w liście do Maurycego Karasowskiego uzupełnia pewne fakty
w biografii Fryderyka Chopina wydanej przez adresata. Pisze tam m.in.:
I tak np. co do Fantazji op. 13 wiem, że pierwszy temat śpiewał mu pułkownik
Józef Paszkowski u generałowej Sowińskiej [...]1

Śladem kontaktów Kolberga z muzykami należącymi do jego pokolenia
jest rękopis utworu Michała Bergsona (1820–1898), pianisty i kompozytora, przechowywany w zbiorach Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.
1
Brulion listu do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja … cz. II (DWOK T. 65),
s. 559. Pierwszy temat Fantazji op. 13 to melodia do sielanki Franciszka Karpińskiego Laura
i Filon, a właściwie jedna z kilku melodii służących do tego tekstu. Twórcy muzyki do słów
Karpińskiego, także melodii użytej przez Chopina i do dziś wykonywanej pozostają nieznani.
W rękopisach Kolberga i w tomach Ludu znaleźć można parę zapisów tej pieśni, wszystkie są
wariantami innej melodii, nie tej, którą Chopinowi zaśpiewał Józef Paszkowski.

55

�Jest to Mazur dedykowany „przyjacielowi swemu O. de Kolberg przez
Michała Bergson”1. Rękopis pochodzi prawdopodobnie sprzed 1840 r. –
w tym roku Bergson wyjechał na studia do Paryża, a potem osiadł na stałe zagranicą. Był, tak jak wcześniej Kolberg, uczniem C.F. Rungenhagena.
Nieco więcej wiadomo o przyjaźni Oskara ze wspomnianym już Emilianem
Jenike. Obaj należeli do warszawskiej gminy ewangelickiej, obaj też w tym
samym czasie studiowali w Berlinie. Emilian Jenike, pianista i kompozytor,
zmarł w 1852 r. i Oskar opublikował wtedy w „Bibliotece Warszawskiej”
poświęcone mu wspomnienie2.
Jadwiga Łuszczewska, pisząc w Pamiętniku o wysokiej ocenie, jaką jej
rodzice przyznawali malarstwu Aleksandra Lessera, dodaje: „Nie mniej zajął ich i Oskar Kolberg […]”3. Nina Łuszczewska, matka autorki pamiętnika,
prowadziła salon literacki od roku 1834 do czasu aresztowania i zesłania jej
męża w 1862 r. Z notatki Jadwigi Łuszczewskiej wynika, że Kolberg bywał
w salonie jej matki, ale nie wiadomo dokładnie, kiedy zaczął się tam pojawiać, prawdopodobnie około roku 1848. Być może na prośbę gospodyni
grywał tam utwory różnych kompozytorów, a także swoje własne i tym
„zajął” Ninę i Wacława Łuszczewskich.
Do bliskich znajomych Kolberga należeli Anna i Kazimierz Władysław
Wójciccy. Annie, żonie K.W. Wójcickiego, a siostrze Dominika Magnuszewskiego4, dedykował drugi zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym, wydany
w roku 1845. O roli Wójcickiego w obudzeniu jego folklorystycznych zainteresowań wspominał Kolberg sam w przytaczanym tu fragmencie autobiografii, dla jego działań na tym polu ważna była też możliwość publikowania
w „Bibliotece Warszawskiej”, której Wójcicki był przez wiele lat redaktorem. Kolberg od początku istnienia pisma drukował w nim artykuły, zbiory pieśni ludowych i recenzje, a „Biblioteka” omawiała jego publikacje,
zarówno folklorystyczne, jak i wydawane drukiem kompozycje. Legalizm
„Biblioteki Warszawskiej”, rodzaj bezpiecznej bezstronności, który powodował pewną bezbarwność, pomogły jej przetrwać ponad siedemdziesiąt
1
Rękopis w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, sygn. 12093.
Informację o istnieniu tej kompozycji przekazał M. Prochaska.
2
O. K. [O. Kolberg] Emilian Jenike. Wspomnienie pośmiertne, „Biblioteka Warszawska”
1852, T. 4, s. 374–375, przedruk w Pismach muzycznych… cz. II (DWOK T. 62), s. 479-480.
3
Jadwiga Łuszczewska Pamiętnik 1834–1897, wstępem i przypisami opatrzył J.W. Gomulicki, Warszawa 1968, s. 67.
4
Dominik Magnuszewski (1809–1845), poeta, powieściopisarz i dramaturg,

56

�lat, a w okresie międzypowstaniowym odegrać bardzo ważną rolę miejsca
dyskusji nie tylko literackich, ale i naukowych, zarówno na łamach pisma,
jak i w jego redakcji1. Te otwarte spotkania, w czasie których dyskutowano
na różne tematy artystyczne i naukowe, dotyczyły także znaczenia folkloru,
jego miejsca w polskiej kulturze i w badaniach historycznoliterackich oraz
metod publikowania utworów ludowych.
Odnotowane w szkicu autobiografii pierwsze zapisy melodii ludowych,
wykonane w roku 1839 w Wilanowie, zostały przez Kolberga i późniejszych
biografów uznane za początek jego badań etnograficznych, co zostało potwierdzone obchodami jubileuszu pięćdziesięciolecia w roku 1889. Niewątpliwie badania terenowe dla zapisywania melodii prowadził początkowo
przede wszystkim w okolicach Warszawy. M.in. pod datą roczną 1841 odnotował w itinerarium wędrówkę „pieszo do Czerska (z Konopką)” 2. Ruiny
zamku w Czersku, odległe od Warszawy o około 30 kilometrów, kusiły
młodzież warszawską. Były one celem pieszej wycieczki Romana Zmorskiego (1822-1867), poety, później wydawcy bajek ludowych, i jego szkolnych
kolegów już w roku 1840, a rok po Kolbergu Zmorski wybrał się ponownie
na wycieczkę do Czerska z kilkoma przyjaciółmi, literatami, którzy nazwali
się później Cyganerią Warszawską3.
Po ponad czterdziestu latach, w roku 1885, początki swych badań terenowych i wycieczkę do Czerska wspominał Kolberg we wstępie do Mazowsza, wymieniając wszystkich jej uczestników:
Więc już około r[oku] 1840 czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. […] W roku 1840 atoli, w zaraniu prac
naszych etnograficznych, wzgląd na muzykę ludową […] przeważał i stanowił
główne dociekań naszych podścielisko. Wtedy to wychylaliśmy się często za
miasto w porze letniej, by świeżym, ożywczym na wsi odetchnąwszy powietrzem, zaczerpnąć też i świeżej melodii z tryskającego tam bezustannie narodowej muzyki źródła. A znaleźli się (zwłaszcza gdy horyzont badań się rozszerzał)
prawie zawsze do wędrówek naszych towarzysze, tymże samym ku rzeczom
sielskim ożywieni duchem, przelewający dosadnie na papier dziarskie włościan
typy i fizjognomie lub kreślący z zamiłowaniem myśli i wyrażenia poetyczne,
Zob. m.in. J.R. Błachnio Biblioteka Warszawska. Forum polskiej filozofii w latach
1841–1915, Bydgoszcz 1999, s. 7–8.
2
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 704–707.
3
Zob. W. Szymanowski i A. Niewiarowski Wspomnienia o „Cyganerii warszawskiej”,
zebrał i opracował J.W. Gomulicki, Warszawa 1964, s. 386–452.
1

57

�tak szczodrze w tych pieśniach i przysłowiach rozrzucone. Taką to wędrówkę
czterodniową z Warszawy do Czerska odbyliśmy w Zielone Świątki r[oku] 1841
w towarzystwie śp. Józefa Konopki, śp. Walentego Zakrzewskiego i śp. Emila
Jenikego1.

W dalszym ciągu wstępu do Mazowsza wspomina inne wycieczki w teren z tego wczesnego okresu:
Takie też [wędrówki odbyliśmy] i w następnych latach, zwracając się w inne
Warszawy i Pragi okolice, razem z T. Lenartowiczem, ś.p. [L.] Norwidem, ś.p. Ign.
Komorowskim, jak niemniej z malarzami: W. Gersonem, ś.p. Karolem Marconim,
ś.p. bratem moim Antonim — że już zamilczymy o wycieczkach w późniejszych
dokonywanych czasach2.

Józef Konopka (1818–1880), wędrujący z Kolbergiem w 1841 r. do Czerska, według wspomnień jego siostry Antoniny przyjechał z Modlnicy do
Warszawy w sprawach rodzinnych. Rok wcześniej wydał Pieśni ludu krakowskiego3. Kolberg poznał go prawdopodobnie u K.W. Wójcickiego, a nawiązana wówczas przyjaźń przetrwała do końca życia Józefa. Jak wynika
z późniejszej korespondencji i zachowanych rękopisów, Kolberg notował
w czasie wycieczki do Czerska głównie melodie, a Konopka teksty pieśni.
Rok później, po swej pierwszej wizycie w Modlnicy, pisał do Konopki: „pamiętaj o naszym zbiorku czerskim”4. Zachowany do dziś fragment „zbiorku
czerskiego” to wykonane przez Konopkę zapisy tekstów pieśni5, do których melodie notował Kolberg. Możliwość pracy „na cztery ręce”, taką jak
w roku 1841 w czasie wycieczki z Konopką, miał Kolberg kilkakrotnie.
W jego spuściźnie odnajdujemy także późniejsze ślady wspólnych badań,
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. VIII–IX nlb.
Tamże, s. VII nlb.
3
J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; wydanie fototypiczne pierwodruku pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, Wrocław 1974.
4
List do J. Konopki z 13 VIII 1842 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 11.
5
Rkp. J. Konopki z zapisami z Czerska i okolicy znajduje się obecnie w Archiwum PTL
w tece 45 Miscellanea, sygn. 1419, k. 1–7, na obwolucie nieznaną ręką wpisana błędna notatka: „Ułamek z rękopisu Pieśni ludu krakowskiego przez Józefa Konopkę wydanych przez
Czecha w Krakowie r. 1840”, na pierwszej stronie tytuł wpisany przez Konopkę: „Pieśni ludu
z okolic Czerska, Piaseczna” oraz późniejsza notatka innej, nieznanej osoby: „śp. Józef Konopka
w pierwszej wycieczce etnogr. z Kolbergiem, Jenike i Zakrzewskim w r. 1841”. Wykonane
przez Kolberga zapisy terenowe melodii do tych tekstów nie zachowały się.
1
2

58

�w czasie których on zapisywał melodie, a teksty notowała osoba mu towarzysząca.
Z dwu pozostałych uczestników pieszej wędrówki do Czerska poeta
i dziennikarz Walenty Zakrzewski1, zaprzyjaźniony z Teofilem Lenartowiczem i Włodzimierzem Wolskim2, nie pojawia się później w zachowanej
dokumentacji dotyczącej Oskara Kolberga, choć niewątpliwie spotykali
się w warszawskich salonach literackich, m.in. u Seweryny Pruszakowej.
Wspomniany już poprzednio muzyk, Emilian Jenike, z którym, jak pisał
sam Kolberg, łączyła go kilkunastoletnia przyjaźń, towarzyszył mu w wycieczkach na wieś raczej tylko w początkowym okresie badań terenowych
przyszłego etnografa.
Wśród towarzyszy swoich pierwszych wycieczek folklorystycznych około roku 1840 wymienia Kolberg trzech malarzy: swego brata, Antoniego,
Karola Marconiego (1826–1864) i Wojciecha Gersona (1831–1901). Antoni mógł wędrować z Oskarem w okolicach Warszawy prawdopodobnie
w krótkim okresie między studiami w Berlinie a wyjazdem na stypendium
do Rzymu, tj. w latach 1840–1841. Jego przyjaciel, Karol Marconi, zapewne
też towarzyszył Kolbergowi tylko w tym początkowym okresie, ponieważ
nieco później, w latach 1844–1850, podobnie jak Antoni studiował w Rzymie. Ich szkice terenowe wykorzystał Kolberg do ilustrowania Pieśni ludu
polskiego wydanych w latach 1856–1857. Gerson, urodzony w roku 1831,
raczej nie brał udziału w badaniach terenowych Kolberga tak wcześnie, nie
ma też potwierdzenia, że wspólnie z Kolbergiem bywał w terenie w latach
późniejszych3. Natomiast przyszły etnograf i przyszły ilustrator Ludu4 spotykali się w Warszawie, zwłaszcza po zakończeniu przez Gersona studiów
w Petersburgu, tj. w latach 1855–1856 i później, po powrocie Gersona
Walenty Zakrzewski (1822–1862), literat, tłumacz, przełożył m.in. Don Kichota Miguela
Cervantesa, w 1855 r. wyjechał do Paryża i tam zmarł.
2
Włodzimierz Wolski (1824–1882), poeta, powieściopisarz, najbardziej znanym jego utworem jest libretto Halki Moniuszki napisane w 1846 r.
3
O podróżach terenowych W. Gersona zob.: A. Vetulani Wojciech Gerson, Warszawa 1952,
tenże Ludowe zainteresowania Wojciecha Gersona, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXV: 1971,
nr 1, s. 47–51, A. Vetulani i A. Ryszkiewicz Materiały dotyczące życia i twórczości Wojciecha
Gersona, Wrocław 1951, „Źródła do Dziejów Sztuki Polskiej”, T. II.
4
W. Gerson ilustrował kilka tomów Ludu: Pieśni ludu polskiego, Sandomierskie, Kujawy,
Kaliskie, Mazowsze, częściowo Krakowskie, zob.: A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara
Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Kolberga w dwusetna rocznicę jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 148–154.
1

59

�z Paryża w r. 1858. Obaj publikowali w czasopismach warszawskich i bywali w ich redakcjach, obaj też byli czynnymi członkami gminy ewangelickiej skupionej w warszawskiej parafii pod wezwaniem św. Trójcy.
W cytowanym wyżej wstępie do Mazowsza wśród osób biorących
udział w wycieczkach w okolice Warszawy wspomina Kolberg także innych muzyków i literatów. Wymieniony w tym gronie Ignacy Komorowski
(1825–1857) był kompozytorem. Uznaniem cieszyły się jego pieśni, nawiązujące do polskiej muzyki ludowej, zwłaszcza Kalina do słów Teofila Lenartowicza. Norwid — to Ludwik (1818–1881), starszy brat Cypriana, poeta
i pisarz, mieszkający wówczas w rodzinnym dworze w Laskowo-Głuchach
(dziś w pow. wyszkowskim). W roku 1847 wyjechał za granicę i wrócił do
kraju dopiero w roku 1869. Poeta Teofil Lenartowicz (1822–1893) zaangażowany był w konspirację niepodległościową i jego wycieczki na wieś
związane były nie tylko z poszukiwaniem motywów ludowych, ale także
z nielegalną działalnością spiskową przygotowującą powstanie narodowe.
Z Kolbergiem łączyła go serdeczna przyjaźń, a także współpraca nad Królem pasterzy, pierwszym dziełem scenicznym kompozytora, przerwana
dopiero przez przymusową emigrację poety w r. 1848.
Jeszcze raz Kolberg wrócił do wycieczki odbytej w 1841 r., pisząc w szkicu autobiografii około roku 1889 o początkach badań terenowych:
Wszakże wycieczki najczęściej dokonywane w święta i w towarzystwie przyjaciół w lecie, na piechotę, odbywać się tylko mogły w najbliższe okolice Warszawy. Zapuszczać się dalej, zwłaszcza samemu, a choćby i we dwójkę lub trójkę,
z koszturem w ręku, nie było wówczas podobieństwem, bo bojaźliwi chłopi,
nieufni i podejrzliwi na każdym kroku, gotowi byli nieznajomych sobie apostołów chwytać i odstawiać do powiatu jako „missariuszów” narodowego rządu.
Doświadczyłem tego w r. 1841 robiąc z Konopką wycieczkę do Czerska, gdzie
oswobodzenie z ich rąk winni jedynie byliśmy rozumnej interwencji wójta miejscowej gminy1.

Użyty tu przez Kolberga zwrot „z koszturem w ręku” przywołuje wzorowany na Zorianie Dołędze Chodakowskim (1784–1825) obraz badacza
terenowego, który notuje folklor, wędrując od wsi do wsi w chłopskim
przebraniu. Po powstaniu listopadowym takie wędrówki w Królestwie Polskim, a tym bardziej na terenach Ziem Zabranych, były bardzo utrudnione
1

Rkp. O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.

60

�i w najlepszym wypadku kończyły się zatrzymaniem i tłumaczeniem przed
policją. Kontrola podróżnych w czasie trwającego ciągle stanu wojennego
była zaostrzona. Próby kontaktów z wiejskimi wykonawcami pieśni mogły
być bezowocne również z powodu wspomnianej przez Kolberga i trudnej
do przezwyciężenia nieufności chłopów i ich niechęci do „obcych”. O kłopotach towarzyszących kontaktom z ludowymi wykonawcami w czasie
badań terenowych pisał także K.W. Wójcicki we wstępie do swego zbioru
wydanego w roku 1836:
Przed trzynastu laty zacząłem zbierać pieśni ludu: rzecz ta nie tak łatwa, jak się
komu wydawać może. Z kosturem w ręku trzeba było każdą wieś odwiedzić,
zniżyć się pod dymiącą rolnika strzechę, badać i wymuszać niemal prośbami
i datkiem pieśń każdą, bo lud polski i ruski ma wstręt wyraźny udzielać takowych cudzemu, jako mówią, człowiekowi1.

Ale Wójcicki, który wspomina tu kurne chaty chłopskie i pieszą wędrówkę według wskazań Zoriana Dołęgi Chodakowskiego, rozpoczął poszukiwanie tekstów pieśni w Królestwie przed powstaniem listopadowym.
W epoce zwanej nocą Paskiewiczowską, po powstaniu, kiedy notowanie
pieśni i melodii ludowych podjął Kolberg, panowały inne prawa i kontakty
z wiejskimi wykonawcami były znacznie trudniejsze nie tylko z powodu
ich nieufności czy niechęci do obcych. Izydor Kopernicki, pierwszy biograf
Kolberga, o początkach jego badań terenowych pisał w roku 1891:
W owym czasie, gdy po wsiach nakazywano śledzić i chwytać emisariuszów
demokratycznych, podobnie jak dziś socjalistów, wędrowny etnograf z kosturem
dostałby się niechybnie w pierwszej wsi do aresztu, tak samo jak dzisiaj2.

Mimo wszystkich trudności towarzyszących wyprawom w teren te
pierwsze sezony wycieczek, a także starania o pozyskanie wykonawców
w Warszawie, pozwoliły Kolbergowi zapisać kilkaset melodii i część z nich
– jak już tu odnotowano – postanowił przygotować do druku. Przytaczane
1
K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1, Warszawa 1836, s. 9;
wydanie fototypiczne pierwodruku pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Wrocław 1976, s. 9.
2
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. X.

61

�wyżej fragmenty listów Kolberga wyjaśniają, dlaczego musiał opublikować je Poznaniu, a nie w Warszawie. Wydawcą miał być Jan Konstanty
Żupański, korekty obiecał wykonywać Antoni Woykowski, wówczas wydawca i redaktor „Tygodnika Literackiego”. Pismo to należało w latach
1838–1845 do najciekawszych i wysoko cenionych periodyków polskich
i swym oddziaływaniem wykraczało poza Wielkopolskę. W domu Julii
i Antoniego Woykowskich w Poznaniu spotykali się literaci, działacze narodowi i współpracujący z tygodnikiem uczeni i pisarze, m.in. filozof Karol Libelt (1807–1875), historyk Jędrzej Moraczewski (1802–1855), poeta Ryszard
Berwiński (1919–1879), a także zmuszeni do ucieczki z Warszawy Edward
Dembowski i Roman Zmorski.
Planowany przez Kolberga zbiór pod tytułem Pieśni ludu polskiego1,
mieścił głównie pieśni zapisane przez niego samego. Autor włączył jednak
do tej publikacji także kilka melodii wydanych przez poprzedników i osiemdziesiąt jeden tekstów ze źródeł drukowanych. Najczęściej były to teksty,
do których w czasie własnych badań udało mu się zapisać melodie. Całość
miała ukazać się w dziesięciu zeszytach liczących po 25 pieśni każdy, czyli
w sumie zawierałaby 250 melodii z tekstami. W zbiorach pieśni ludowych,
wydawanych jako druki zwarte, publikowano dotychczas prawie wyłącznie
teksty. Edycje pieśni ludowych z lat 1833–1842 udostępniły ponad 2000
tekstów, ale zapisów nutowych było w nich łącznie tylko 228. Do Pieśni
polskich i ruskich ludu galicyjskiego2 Wacława Zaleskiego (1799–1849),
liczących ponad tysiąc tekstów, dołączony był osobno drukowany tomik
z 160 melodiami opracowanymi przez Karola Lipińskiego (1780–1861),
kompozytora i cenionego w Europie wirtuoza gry na skrzypcach. W Pieśniach ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu Kazimierz W.
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął [...]. Oddział pierwszy poświęcony
Wacławowi Zaleskiemu, Józefowi Konopce, K. Wł. Wójcickiemu, Żegocie Paul[emu], niezmordowanym współpracownikom w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu, z. 1–5,
Poznań 1842–1845. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym, cz. I (DWOK T.67/I), s. 1–349, zakres i charakter opracowania Kolberga omawia
A. Pawlak we wstępie do tomu Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I), s. VII–IX, a także M. Prochaska w pracy Kompozycje Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło
cz. II (DWOK T. 85/II).
2
[W. Zaleski] Wacław z Oleska Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, z muzyką instrumentowaną przez Karola Lipińskiego zebrał i wydał […], Lwów 1833; K. Lipiński Muzyka
do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława
z Oleska, do śpiewu i na fortepian ułożył […], Lwów 1833.
1

62

�Wójcicki zamieścił 32 melodie opracowane przez Feliksa Dobrzyńskiego, do
pieśni z Krakowskiego opublikowanych przez Józefa Konopkę, dołączonych
było 16 zapisów nutowych, przygotowanych do druku przez osobę nieznaną, a w Piosnkach ludu wielkopolskiego1 wydanych przez Jana Józefa
Lipińskiego (1816–1864) znalazło się 20 melodii zapisanych przez nieznaną
dziś amatorkę grającą na fortepianie. Zbiór Żegoty Paulego (1814–1895)
Pieśni ludu polskiego w Galicji2, bardzo dobrze oceniany przez krytyków
współczesnych autorowi i przez dzisiejszych folklorystów, był całkowicie
pozbawiony zapisów nutowych. Wszystkie melodie wokalne w wymienionych drukach opatrzone były akompaniamentem fortepianowym. Pieśniom
zamieszczanym w czasopismach zapisy nutowe towarzyszyły sporadycznie
i tam miały też akompaniament. Najwcześniej melodie ludowe opublikował
Józef Franciszek Królikowski (1781–1839), teoretyk literatury, w obszernej
Rozprawie o śpiewach polskich3 zamieszczanej w „Pamiętniku Warszawskim” w latach 1817–1818, do której dołączył siedem zapisów nutowych.
Pisząc o potrzebie upowszechniania muzyki, postulował:
Z tego powodu sądziłbym rzeczą bardzo korzystną i celowi odpowiadającą,
ażeby wychodziły na widok publiczny śpiewy polskie historyczne, narodowe,
obyczajowe itp. z przygrywaniem klawikordu, bo ten rodzaj muzyki najprędzej
stanie się powszechnym, podoba się największej części i najłatwiej przylgnie do
serca i umysłu4.

W roku 1822 cztery melodie polskie i ukraińskie dołączone były do interesującego artykułu Karola Hüttnera Śpiewy ludu5 opublikowanego w „Pielgrzymie Lwowskim”. K. Hüttner (1793–1822), profesor prawa Uniwersytetu
J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał […], Poznań 1842.
Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; wydanie fototypiczne pod red.
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Górski, Wrocław 1973.
3
Pełny tytuł: J.F. Królikowski Rozprawa o śpiewach polskich z muzyką do rozszerzenia
tej nauki w kraju naszym bardzo użytecznych i o zastosowaniu poezji do muzyki, „Pamiętnik Warszawski” 1817, T. 9, s. 145–174, 249–267, 377–407; 1818, T. 10, s. 3–35, 145–159, 273–
–307, 433–491. Przedruk z niewielkimi zmianami w: tegoż Prozodia polska, czyli o śpiewności
i miarach języka polskiego z przykładami w nutach muzycznych, Poznań 1821.
4
J.F. Królikowski Rozprawa o śpiewach polskich z muzyką…, „Pamiętnik Warszawski”
1817, T. 9, s. 147.
5
K. Hüttner Śpiewy ludu, „Pielgrzym Lwowski” na rok 1822, s. 86–88. Cztery melodie
z akompaniamentem zamieszczone tam na osobnej wkładce opracował nieznany bliżej Moroński.
1
2

63

�Lwowskiego i współredaktor „Pielgrzyma”, pisał jeszcze ostrożnie o znaczeniu muzyki dla interpretacji pieśni ludowych:
Lud nie deklamuje pieśni swoich, jak zwykł czynić świat uczony wedle utworzonych przez siebie prawideł, lecz śpiewa z ogniem i uczuciem i mniema[m] (nie
wiem czy słusznie), że śpiewność (melodia) jest drugą główną częścią śpiewu1.

Dwadzieścia lat później Kolberg podkreślił zasadniczą wagę muzyki zdaniem: „Melodia jest duszą pieśni gminnej […]”2.
Pierwszy zeszyt Kolbergowskiego zbioru pieśni ukazał się jesienią 1842 r.
Pierwotna umowa3 wydawnicza z Żupańskim, sporządzona 28 czerwca
1842 r., a spisana przez A. Woykowskiego, zobowiązywała Kolberga między innymi do sprzedaży w Królestwie 150 egzemplarzy każdego zeszytu.
Ponieważ cenzura zabroniła rozpowszechniania tego zbioru pieśni w Królestwie, przesyłanie go z Poznania do Warszawy jako nielegalne było bardzo utrudnione. Perypetie z przekazywaniem wydrukowanych zeszytów
do Warszawy i ze sprzedażą ich przez Kolberga oraz kolejne zmiany wzajemnych zobowiązań autora i wydawcy4 trwały aż do października 1845 r.,
kiedy to ukazał się piąty zeszyt Pieśni ludu polskiego. Zapewne wtedy na
własnym egzemplarzu umowy Kolberg zapisał: „Na całym tym interesie
wyszedłem jak najgorzej, bo z kwitkiem”5. Z powodu zakazu cenzora nie
mógł swojej części nakładu rozprowadzać poprzez warszawskie księgarnie, a drogi prywatne zawodziły, nie uzyskał więc z tej publikacji żadnego
dochodu. Na druku piątego zeszytu zakończył współpracę z Żupańskim
i rękopis pozostałych pieśni przekazał bezpłatnie redakcji „Przyjaciela
Ludu”, wydawanego w Lesznie. „Przyjaciel Ludu”, konserwatywny tygodnik popularno-naukowy, zajmował się popularyzacją wiedzy, również
o historii Polski, poprzez opisy i ryciny zabytków, życiorysy i portrety
Tamże, s. 86.
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842, s. 1, zob. przedruk w: Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.
3
Rkp. A. Woykowskiego w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 83–84. Tekst umowy zamieszczony
jest jako aneks 3 w: Korespondencj … cz. III (DWOK T. 66), s. 708–710.
4
Z lat 1841–1845 zachowało się czterdzieści listów i brulionów listów wymienianych między Żupańskim, Woykowskim i Kolbergiem, które ukazują narastające trudności z wydaniem
tego zbioru i jego sprzedażą w Warszawie, zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), listy 2–5
i 7–42, s. 7–47.
5
Notatka na rkp. umowy, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 83.
1
2

64

�sławnych Polaków itp., a także propagował twórczość ludową, drukując
bajki, przysłowia i pieśni oraz informacje o życiu ludu, m.in. krótkie opisy wesel oraz ryciny strojów z różnych regionów dawnej Polski. Na jego
łamach w latach 1846–1847 co tydzień drukowano melodię i tekst jednej
pieśni ze zbiorów przekazanych przez Kolberga. W sumie Żupański wydał
w pięciu zeszytach 125 pieśni z melodiami i 11 wariantów nieliczbowanych,
a w „Przyjacielu Ludu” ukazało się 100 pieśni.
W krótkim wstępie zamieszczonym w pierwszym zeszycie zbioru Kolberg przedstawił swoją rolę jako wydawcy:
Melodia jest duszą pieśni gminnej; w niej poznasz myśl i serce jak w zwierciadle,
ona znamionuje ducha każdego pokolenia. Wiernie ją schwycić i oddać w zupełności, ozdobić i ubrać w przegrywki, przystroić w harmonią było zadaniem
pracy mojej przy zbieraniu melodii, jako i tekstu samychże pieśni. […] sądzę, że
dogodzę potrzebie czasu i współziomków, gdy tyle ważną, a może ważniejszą
jeszcze pieśni tych część, to jest muzykę, dołączę do już istniejących zbiorów1.

Ta pierwsza folklorystyczna publikacja Kolberga miała więc być uzupełnieniem dotychczas wydawanych zbiorów tekstów. Przewidywał też, że
będzie pomocą dla kompozytorów tworzących w duchu narodowym:
Muzyk bowiem, który by chciał poznać i korzystać z upowszechnionych u nas
melodii, znajdzie tu zbiór bogatych, surowych, rodzimych, ale czerstwych, silnych i pięknych piosnek, a geniusz znajdzie obfity materiał do podsycania i rozwijania własnych pomysłów2.

Ale był to druk przeznaczony nie tylko dla zainteresowanych folklorem
kompozytorów, lecz również dla amatorów domowego muzykowania, dlatego jego autor miał nadzieję, że będzie to wydanie staranne i zachęcające
wykonawców pieśni do korzystania z niego. Przesyłając do druku rękopis
pierwszego zeszytu, pisał do Woykowskiego:
Co się tycze dzieła samego, życzyłbym sobie, ażeby powierzchowność była
ozdobną […]. Każda pieśń będzie na osobnej stronicy, słowa zaś pod nią osobno
powtórzone; przy dłuższych zaś pieśniach muzyka na jednej, słowa na drugiej
1
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego…, Poznań 1842, s. 1, przedruk w: O. Kolberg Pieśni
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.
2
Tamże, s. 2.

65

�stronicy (pierwsze strofy pod muzyką znajdujące się zawsze mają być powtórzone i na drugiej stronicy, ażeby całość pieśni łatwiej ogarniętą być mogła). Uwagi
moje i cytacje proszę również pod pieśniami zamieścić1.

Jednak Żupański nie spełnił wszystkich wymagań przekazanych przez
autora w tym liście, zwłaszcza co do rozmieszczenia nut i tekstów, prawdopodobnie dla zmniejszenia kosztów druku.
Zapis nutowy dla każdej pieśni obejmował melodię wokalną i akompaniament fortepianowy2. Dla części tych pieśni w spuściźnie Kolberga zachowały się oryginalne zapisy ze słuchu, co umożliwia porównanie wersji
drukowanej z zapisem pierwotnym. Według opinii muzykologów wydane
w tym zbiorze melodie wokalne nie różnią się w strukturze muzycznej
od zapisanych w czasie bezpośredniego wykonania. Tylko akompaniament fortepianowy i instrumentalne przygrywki są dziełem kompozytora-wydawcy. Prawie wszystkie pieśni mają noty lokalizacyjne – był to od
początku badań terenowych najważniejszy dla Kolberga element dokumentacji zapisu. Teksty i nieliczne melodie wokalne pochodzące ze zbiorów innych wydawców mają wskazane źródło. Dla kilku pieśni zamieścił
warianty tekstów, a część opatrzył odsyłaczami do wariantów wydanych
przez innych autorów.
W tym pierwszym zbiorze Kolberga zauważamy zarówno repertuar ludo­
wy, jak i należący do mieszkańców dworków i miast, jednak pieśni powstałych i wykonywanych w środowisku chłopskim jest zdecydowanie więcej.
Znajdują się tu m.in. obrzędowe pieśni weselne, jak Chmiel czy „Uciekła mi
przepióreczka w proso”, kolęda o złotym kielichu, ballady, krótkie liryki, ale
także tekst szlacheckiej pieśni myśliwskiej „Pojedziemy na łów, towarzyszu
mój” i jedna z chętnie śpiewanych piosenek Jakuba Jasińskiego (1761–1794)
Jaś i Zosia („Chciało się Zosi jagódek”). Czasem Kolberg dawał im przy
tytule uwagę: „P[ieśń] mieszczańska”, „mazur szlachecki”, pieśni ludowe miewają noty określające ich funkcję: „Pieśń częstokroć przy weselu śpiewana”,
„P[ieśń] weselna”, „kolęda”, „przy szopce, czyli jasełkach jako kolęda” itp.
1
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 5. Cytacjami nazywał Kolberg odsyłacze do źródeł tekstów i do wariantów pieśni zamieszczonych w innych zbiorach.
2
Akompaniamentu nie mają melodie do wariantów tekstów opatrzone takim samym numerem jak zasadniczy tekst: nr 54A, 81A, 99A, 112A, B i D oraz 122A, wariantem melodii wokalnej jest tylko nr 112C.

66

�Opracowanie pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu spełniało postulat Królikowskiego i odpowiadało potrzebom śpiewaków amatorów, dla
których także było przeznaczone, jednak spotykało się z krytyką. Recenzje
zbioru Kolberga ukazały się już w trakcie druku kolejnych zeszytów, ale
tylko w prasie poznańskiej. Jako druk niedopuszczony przez cenzurę do
rozpowszechniania w Królestwie publikacja ta nie mogła być omawiana
w prasie warszawskiej. Bardzo dobrze edycję tę ocenił Marceli Antoni Szulc
(1818–1898), wówczas recenzent „Tygodnika Literackiego”1, traktując publikację tylko jako zbiór pieśni przeznaczonych do domowego muzykowania.
Natomiast Karol Libelt, uznając za bardzo ważny sam fakt wydania melodii
ludowych, uważał, że powinny być one drukowane bez akompaniamentu,
jako dokumentacja wykonania pieśni przez ludowego śpiewaka:
Niechby autor tylko zawsze miał na uwadze, że idzie tu tylko o to, aby śpiew
ludu jak najwierniej był oddany, że zatem wszelkie zdobywanie się na sztukę,
wszelkie dodatki na koszt wierności i prostoty w oddaniu melodii ludowej nie
są na swoim miejscu2.

Najbardziej dziś znana i najczęściej cytowana przez dwudziestowiecznych biografów Kolberga jest opinia Fryderyka Chopina, któremu Pieśni
ludu polskiego autor przesłał do Paryża. Po otrzymaniu zbioru Chopin pisał
o nim w 1847 r. w jednym z listów do rodziny:
[…] dobre chęci, za wąskie plecy. Często podobne rzeczy widząc, myślę, że lepiej
nic, bo mozół ten tylko skrzywia i trudniejszą robi pracę geniuszowi, który kiedyś tam prawdę odwikła. A aż do czasu owego wszystkie te piękności zostaną
z przyprawionymi nosami, różowane, z poobcinanymi nogami albo na szczudłach i pośmiewiskiem będą tym, co lekko na nie spojrzą3.

Tej surowej oceny, brzmiącej jak wyrok, Kolberg prawdopodobnie nigdy nie poznał, była przekazana w prywatnym liście.
1
Pierwodruk recenzji M.A. Szulca w „Tygodniku Literackim” 1842, nr 42, s. 335–336, przedruk w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 272–274.
2
Pierwodruk recenzji w „Dzienniku Domowym” 1842, nr 21, s. 174, tam anonimowo, później przedruk w: K. Libelt Pisma pomniejsze (Pisma krytyczne T. 5), Poznań 1851, s. 232–234.
Tu przytoczono za przedrukiem w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK
T. 67/II), s. 275–276.
3
Przytoczone za: M. Tomaszewski Chopin. Człowiek…, s. 111.

67

�W trakcie druku swego pierwszego zbioru pieśni ludowych Kolberg nadal komponował i niektóre utwory wydawał drukiem. W roku 1841, poza
wymienionym tu już mazurem ofiarowanym bratowej, ukazały się także
Dwa mazury na pianoforte, w roku 1843 Kujawiak ułożony na pianoforte i Kujawiak według znanego tematu gminnego, rok później Mazur
ułożony na piano-forte i Six contredanses françaises pour le pianoforte
oraz pierwszy zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym, zawierający dziesięć
utworów, w roku 1845 drugi i trzeci zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym,
w każdym też po dziesięć tańców. Na pewno nie wszystkie powstające
wówczas jego utwory były drukowane, nie wszystkie też druki wymieniane były w recenzjach czy anonsowane we wzmiankach prasowych lub
ogłoszeniach. Nie mamy więc pełnego obrazu twórczości Kolberga, tym
bardziej że nawet część wydanych kompozycji odnotowanych w prasie nie
dotrwała do naszych czasów i nie odnaleziono ich egzemplarzy1. Utworom
zachowanym w rękopisach, ale nieopublikowanym za życia Kolberga brak
dat powstania i ustalenie ich chronologii nie jest możliwe.
Wśród utworów Kolberga drukowanych w latach 1836–1854 przeważają tańce, przede wszystkim kujawiaki i mazury, ale są tam także polonezy, walc i kontredanse. W przytaczanym już szkicu autobiografii z 1889 r.
Kolberg pisał, że przed r. 1830 i on, i dwaj bracia lubili taniec „namiętnie”.
Jego utwory świadczą, że pod urokiem tańców pozostawał również jako
kompozytor. Mogła powodować nim także świadomość, że utwory takie
cieszą się popularnością i będą chętnie nabywane. Jednak wynagrodzenia
za te kompozycje miały niewielki udział w dochodach Kolberga. Wiele lat
później, w roku 1880, przesłał Sikorskiemu swego mazura z uwagą: „wydał
go w przerobieniu moim Breitkopf i zapłacił – aż 10 talarów – zawsze więcej niż nasi warszawscy edytorowie”2. Pierwodruk owego mazura ukazał się
w roku 1844, nie wiemy jednak, jakie honorarium otrzymał wtedy Kolberg.
Z roku 1842, w którym ukazał się pierwszy zeszyt Pieśni ludu polskiego,
pochodzi także pierwsza publikacja świadcząca o zainteresowaniu się Kolberga dziejami profesjonalnej muzyki polskiej. Zamieścił wtedy na łamach
1
Nie udało się odszukać m.in. Krakowiaka omówionego w recenzji Józefa Sikorskiego („Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614) i Dwóch polek anonsowanych w roku 1848 przez
„Kurier Warszawski”. Zob. D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. VIII–IX.
2
Brulion listu do J. Sikorskiego z 10 VIII 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK T. 65),
s. 399.

68

�„Biblioteki Warszawskiej” recenzję Śpiewów kościelnych dawnych kompozytorów polskich wydanych przez Józefa Cichockiego1, a rok później opublikował tamże artykuł o odkrytym przez siebie zabytku muzycznym z roku
15332. Józef Cichocki wydał swe opracowanie w dwu częściach, pierwsza
zawierała Psalmy Mikołaja Gomółki, druga Msze Grzegorza Gerwazego
Gorczyckiego3. Kolberg w recenzji zwrócił m.in. uwagę na to, że publikacja
Cichockiego nie wywołała żadnej reakcji w prasie polskiej, a jest ważna dla
historii polskiej kultury:
Celem wydawcy bowiem nie tylko jest odgrzebać dawne kompozycje i od zatraty je chronić, ale nadto za pomocą przedstawionych materiałów przyczynić się
do historii muzyki w Polsce, a obudziwszy interes bibliografów, skierować go
i ku tej gałęzi sztuki, a gałęź ta zaprawdę nie była bez owocu, niejedno szacowne
dla nas ziarno ukrywającego […]4.

Wyraził też nadzieję, że autor tego opracowania nie będzie „ustawał
w tak chwalebnych przedsięwzięciach”. Drugi artykuł to krótki tekst informujący o istnieniu w prywatnych zbiorach rękopisu łacińskiego traktatu
o muzyce z roku 1533, wtedy przypisywanego nieznanemu bliżej Maciejowi
z Warszawy5. Również w latach następnych co jakiś czas Kolberg informował czytelników „Biblioteki Warszawskiej” bądź adresatów swoich listów
o istnieniu zapomnianych lub nieznanych dzieł ważnych dla badaczy dziejów polskiej muzyki.
Przed rokiem 1845, tj. przed podjęciem stałej pracy, często wyruszał
w okolice Warszawy lub do nieco dalszych miejscowości na Mazowszu, aby
notować melodie ludowe, a dwukrotnie wyjeżdżał za granicę. W roku 1841
O.K. [O. Kolberg] Śpiewy kościelne […] zebrane i wydane przez Józefa Cichockiego […],
„Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 421–424. Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne…
cz. II (DWOK T. 62), s. 501–503, tekst nr 994.
2
O.K. [O. Kolberg] Rękopism o muzyce z r. 1533, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 642.
Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 500–501, tekst nr 993.
3
J. Cichocki Śpiewy kościelne na kilka głosów dawnych kompozytorów polskich, zebrane i wydane przez […], z. 1: 10 psalmów M. Gomółki, zeszyt 2: Dwie msze G.G. Gorczyckiego,
Warszawa–Lipsk 1838–1839. Zeszyt pierwszy Cichocki opracował razem z J. Zandmannem,
zeszyt drugi z J. Krogulskim.
4
O. Kolberg Śpiewy kościelne…, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK
T. 62), s. 501.
5
Zob. O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 500, przypis 1 i 2.
1

69

�odbył podróż „do Berlina, Lipska, Pragi (na Marienbad)”1. Wiele lat później,
pisząc przytaczany już tutaj list do redaktora czeskiego pisma „Světozor”,
wspominał tę swoją kolejną podróż do Czech:
W r[oku] 1841 byłem w Pradze po raz drugi, i choć bytność ta trwała równie
krótko jak pierwsza, to jednak cały kraj tak piękny i kwitnący, ludzie tak zacni
i gościnni na zawsze w miłej jak wprzód utkwiły mi pamięci2.

Nie znamy celu tego wyjazdu, nie zachowały się listy ani notatki na ten
temat, nie można też z nim powiązać rękopisów pieśni czeskich zachowanych w zbiorach Kolberga, lecz prawdopodobnie tylko jedną melodię drukowaną kilka lat później w artykule o pieśniach czeskich i słowackich3. Być
może Kolberg udał się do Mariańskich Łaźni na kurację. W roku następnym
pojechał do Lądka Zdroju – w itinerarium odnotował: „1842 – do Landek –
do kąpieli z matką (na Wrocław), do Johannisburga (Opawa)”4. Również ta
podróż nie pozostawiła śladów w zbiorach folklorystycznych zachowanych
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga.
Latem 1842 r. odwiedził Kraków i Modlnicę, do której został zaproszony przez Józefa Konopkę. Modlnica była wówczas własnością Tadeusza
i Antoniny Konopków, rodziców Józefa. W liście wysłanym po tej wizycie
Kolberg prosił przyjaciela m.in., by pamiętał o tekstach pieśni zapisanych
w czasie wycieczki do Czerska i o przysłanie melodii, które obiecała mu
Antonina Męcińska5, mieszkająca już wówczas w Modlnicy. Czy panna
Męcińska zanotowała wtedy melodie ludowe dla Kolberga, nie wiadomo.
On sam w czasie badań w Modlnicy skupił się na zapisywaniu muzyki,
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704.
Brulion listu do redakcji „Svetozora” z datą 22 IX 1880, Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 407.
3
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i dodatek
nutowy, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–401.
Z roku 1841 może pochodzić zapis ostatniej spośród zamieszczonych w tym artykule melodii
wokalnych.
4
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704. Wymieniony tam Johannisburg to prawdopodobnie uzdrowisko Jańskie Łaźnie, wówczas znane
pod niemiecką nazwą Johannisbad.
5
Antonina Męcińska była córką Antoniego, kompozytora i od r. 1809 organisty kościoła Mariackiego, w r. 1842, w czasie pierwszego pobytu Kolberga w Modlnicy była prawdopodobnie
towarzyszką Antoniny Konopczanki, później, po zamieszkaniu w Modlnicy trzech córek Józefa
Konopki, uczyła je muzyki i pomagała Antoninie w opiece nad nimi i w prowadzeniu domu.
1
2

70

�zwłaszcza że miał pod ręką teksty wydane drukiem przez Konopkę1. Krótki okres dzielący badania Konopki od pierwszych zapisów Kolberga w tej
miejscowości pozwala przypuszczać, że informatorami obu zbieraczy folkloru mogły być te same osoby. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że zapewne wykonawcami w obu wypadkach byli mieszkańcy Modlnicy, dobrze
znani Konopkom i pracujący w ich folwarku.
Już w czasie pobytu w Modlnicy w 1842 r. badania terenowe Kolberga przebiegały inaczej niż wycieczki po Mazowszu w latach poprzednich.
W Szkicu autobiografii, po przytoczonym tu wcześniej opisie wędrówki
do Czerska, pisał:
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za
tychże listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam, badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi
do pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do
dworu, lub pozwalali do swojej przychodzić chaty. Ponieważ wszędzie nader
gościnnie byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone z oszczędzonych na
zajęciach lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się jedynie na datkach włościanom za pozyskane materiały2.

Podobnie brzmi relacja I. Kopernickiego:
W tych ustawicznych pracowitych wędrówkach jego po kraju, mylnie byłoby
wyobrażać sobie Kolberga z kosturem w ręku, wędrującego od wsi do wsi, od
karczmy do karczmy, jak to czynił Chodakowski o pół wieku przed nim. […] Kolberg wędrówki swoje odbywał mniej efektownie, lecz bezpieczniej i skuteczniej.
Wybierając się w jakąś nieznaną sobie stronę kraju, starał się on pozyskać tam
sobie zawczasu gościnne przyjęcie i chętne poparcie u kilku osób miejscowych,
znających dobrze lud okoliczny i posiadających jego zaufanie, a przez to mogących pod każdym względem ułatwić mu jego badania3.
W Pieśniach ludu polskiego, publikowanych w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847,
co najmniej jeden tekst ze zbioru Konopki połączony jest z melodią zanotowaną przez Kolberga,
zob. w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 319, nr 192.
2
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
3
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy..., s. X.
1

71

�Tak będzie organizował swe badania terenowe np. na Kujawach czy
w Lubelskiem, ale mimo starań nie zawsze notowanie folkloru, a później
informacji etnograficznych do Ludu przebiegało bez problemów. Kilkakrotnie w późniejszych dokumentach odnajdujemy relacje o kłopotach, na
jakie w czasie pobytów na wsi narażony bywał i on sam, i towarzyszące
mu osoby.
W ciągu trzech następnych lat prowadził badania w różnych miejscowościach w zaborze rosyjskim. W itinerarium pod datą roczną 1843 zapisał „Do Jadowa, Wyszkowa, Wysocego (Suskich, Norwida), do Czepielewa
pod Rożanem (Rzechowskich)”1. W Ciepielewie gościł jeszcze kilkakrotnie,
prawdopodobnie w latach 1845 i 1847, a Zofii Rzechowskiej dedykował Kujawiaki na pianoforte2. W wycieczce do Wysocego towarzyszem Kolberga
był Teofil Lenartowicz. Po kilkunastu latach Lenartowicz, już na emigracji
w Rzymie, dziękował za przysłane przez Kolberga Pieśni ludu polskiego
wydane w 1857 r. i wspominał w liście:
Nie mogę Ci opisać radości, jaką mi sprawiłeś Twoim zbiorem pieśni gminnych,
Kochany Oskarze, zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysoce[m]
i Mokrym Lesie, Ty za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas,
porządkujemy nasze zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida3.

Oskar, odpowiadając na ten list, pisał:
Prawda, że to już dawno temu, kiedyśmy ze sobą chodzili po Mokrym Lesie, po
Wysoc[em], Wyszkowie i Głuchach. Pamiętam to jak dzisiaj4.

Byli wówczas gośćmi Pauliny Suskiej i Ludwika Norwida – starszego
rodzeństwa Cypriana, poety trwale zapisanego w literaturze polskiej. Lenartowicz, pisząc do Kolberga przytoczony list, był już od paru lat na emigracji – zaangażowany w antyrosyjskie spiski musiał w roku 1848 uciekać
z Warszawy. Paulina, siostra Cypriana i Ludwika Norwidów, wspomniana
1
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704.
Kolberg używał błędnej formy „Czepielew”, powinno być „Ciepielewo”.
2
Wydanie to zawierało sześć kujawiaków, ukazało się przed rokiem 1850, zob. w tomie
O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 31–36, komentarz rewizyjny na s. 687.
Prawdopodobnie chodzi o Zofię Rzechowską, z d. Okońską, zmarłą w lutym 1868 r.
3
List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66.
4
List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 70.

72

�w itinerarium Kolberga i w liście Lenartowicza, razem z mężem, Janem
Suskim, gospodarowała do roku 1858 w rodzinnym majątku Laskowo-Głuchy. Jej dedykował Kolberg trzeci zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym1
wydany w Warszawie w roku 1845.
W roku 1844 pojechał m.in. do Przysuchy i był tam wtedy prawdopodobnie ostatni raz. W itinerarium odnotował, że odwiedził nieznanych
bliżej Żurkowskich, z którymi Kolbergowie utrzymywali kontakty po wyjeździe do Warszawy2. W następnym roku prowadził badania w kilku miejscowościach w Kaliskiem, co później odnotował w itinerarium: „1845 – do
Cielc (Jab[ł]kowski), Brudzewa (Gorowskich), Łyskorni (Karśnickich), Stawiszyna, Zbierska (Kożuchowski)”3. Nie o wszystkich rodzinach goszczących
wówczas Kolberga można obecnie odszukać bliższe informacje, ale te, które
znajdujemy, potwierdzają, że jego pracami byli zainteresowani najczęściej
światli i patriotycznie nastawieni przedstawiciele ziemiaństwa. Pomagali
mu oni przede wszystkim przez ułatwienie kontaktów z wykonawcami
folkloru, zwykle bardzo nieufnymi wobec obcych, a także zapewniając
w swoich domach niezbędne warunki bytowe. Do takich rodzin należeli
m.in. Jabłkowscy, właściciele Cielc, gdzie zanotował wiele pieśni i melodii4.
Materiały pozyskane w tych latach w kilku miejscowościach Kaliskiego
wykorzystywał Kolberg w kolejnych swych publikacjach: w artykule Pieśni
ludu weselne, następnie w zbiorze ballad Pieśni ludu polskiego wydanym
w roku 1857 i wreszcie w Kaliskiem, monografii tego regionu, której tylko
pierwszą część zdążył wydać drukiem ponad czterdzieści lat później, pod
koniec życia, w roku 1890.

O. Kolberg Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Paulinie z Norwidów
Suskiej ułożył na piano-forte [...], Poszyt 3, Warszawa [1845]; przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 21–30, s. 119–165 i s. 682.
2
Jak już wspomniano, Karolina Kolberg, matka Oskara, była chrzestną matką Juliana
Żurkowskiego, kilkakrotnie wymienianego w korespondencji Oskara.
3
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704, zob.
też E. Antyborzec, I. Chmielewska i M. Prochaska, wstęp do tomu Kaliskie. Suplement do tomu
23 (DWOK T. 79), s. IX–XI.
4
O kontaktach Kolberga z Józefem Jabłkowskim zob. tamże, s. X.
1

73

�III
[Podjęcie pracy w dyrekcji kolei warszawsko-wiedeńskiej. – Kompozycje:
mazury i kujawiaki. – Druk zbiorków pieśni czeskich i litewskich (1846).
– Druk Pieśni ludu weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” (1847–1849)
i Pieś­ni ludu obrzędowych w Album Literackim (1848). – Pierwsze spotkanie ze Stanisławem Moniuszką. – Początek pracy nad Królem pasterzy.
– Wydanie Pieśni ludowych do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu (1862).
– Reakcja na śmierć Fryderyka Chopina.]

W marcu 1845 r. Kolberg został przyjęty na stanowisko księgowego w Dyrekcji Eksploatacji Kolei Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej1. Zachowane
dwa bruliony Opisu biegu życia2, napisane przez niego podczas starań
o tę posadę, nie są datowane, ale ich treść wskazuje, że powstały w marcu
1845 r., po zaangażowaniu jako „buchaltera przy rozpoczynającej się wówczas
eksploatacji drogi żelaznej”. Wymienia tam dokumenty potwierdzające przygotowanie do pracy w księgowości: świadectwo szkolne otrzymane po ukończeniu klasy piątej Liceum Warszawskiego, z którego wynikała także znajomość języków obcych, i zaświadczenie o praktyce w kantorze domu handlowego S.A. Fraenkla w latach 1830–1833. W papierach osobistych Kolberga
zachowały się dwa dokumenty dotyczące tej praktyki. Wspomniano tu już
pierwszy, z roku 1833, w języku niemieckim, z podpisem S. Fraenkla. Drugi,
z datą 13 lipca 1844 i podpisem jego syna, wystawiony był w języku polskim:
Zaświadczam niniejszym, że J. P. Oskar de Kolberg pracował w kantorze moim
jako wolontariusz przeszło lat trzy i obok dostatecznych wiadomości w językach, korespondencji i rachunkowości, okazywał zawsze pilność i przyzwoicie
prowadził się3.
1
W Szkicu autobiografii pochodzącym z roku 1889 Kolberg pisał: „W r. 1843 brat Wilhelm
wyrobił mi posadę przy nowo budującej się drodze żelaznej Warsz.-Wied., gdzie w r. 1845 zostałem buchalterem […]” (rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68). Jednak w Opisie biegu
życia (rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64), chronologicznie znacznie bliższym
dacie podjęcia pracy urzędnika, pisał, że w r. 1844 przygotowywał się jeszcze do egzaminów
wyższych w zawodzie nauczyciela muzyki. Posadę buchaltera objął na pewno w marcu 1845 r.,
ale prawdopodobnie był zatrudniony nieco wcześniej, dlatego już w lipcu 1844 r. kompletował
dokumenty i wtedy otrzymał przytoczone niżej zaświadczenie z firmy Fraenkla.
2
Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia…, k. 64 i 66.
3
Rkp. nieznanego autora, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 41, bez daty, z podpisem
„A. Fraenkel” i pieczątką „SA Fraenkel Varsovie”.

74

�To świadectwo firmy S.A. Fraenkel w Warszawie jest więc dziesięć lat
późniejsze niż fakty, których dotyczy i podaje okres pracy, a nie jej daty.
Autorzy biografii Kolberga czasem pisali, że zatrudniony był ponownie1
w kantorze Fraenkla w latach 1841–1844, kierując się datą przytoczonego
wyżej zaświadczenia, które jest jednak tylko powtórzeniem wcześniejszego
niemieckiego oryginału. Wystawione zostało, gdy Kolberg starał się o posadę w księgowości i potrzebne mu było potwierdzenie przygotowania zawodowego do stanowiska, na jakie aplikował. Jak sam podaje w jednym z zachowanych brulionów Opisu biegu życia, nie miał świadectwa uczestnictwa
w kursach Akademii Handlowej w Berlinie i potwierdzenia ukończenia ich.
W Opisie biegu życia przeznaczonym dla Zarządu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej pominął wykształcenie muzyczne, wspomniał tylko o nauczaniu
muzyki w domach prywatnych i przystąpieniu do egzaminu na nauczyciela
w tym zawodzie. Pismo z 19 lutego/3 marca 1845 r., potwierdzające powołanie Kolberga na posadę księgowego, skierowane jest do „pana Oskara
Kolberga, p.o. buchaltera przy Eksploatacji Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej”2, zatem pracę jako „pełniący obowiązki” podjął już wcześniej,
prawdopodobnie w drugiej połowie 1844 r. Posada ta zapewniała stabilizację finansową i większe dochody niż uczenie gry na fortepianie, ale w znacznie mniejszym stopniu mógł odtąd dysponować swoim czasem.
W uzyskaniu stałej pracy pomógł Oskarowi starszy brat, który już
w roku 1844 został członkiem zarządu budowy kolei warszawsko-wiedeńskiej, a później jej dyrekcji. Wilhelm, jeszcze jako referent techniczny
w Wydziale Komunikacji Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, odbył
w latach 1841–1844 podróże do Austrii, Włoch, Prus, Belgii i Holandii,
dla zdobycia wiedzy i doświadczenia w zakresie budowy i organizacji
pracy kolei żelaznych. Wiadomości uzyskane w czasie pobytu w tych
krajach zebrał w artykule pt. Drogi żelazne w Europie 3, zamieszczonym
1
Informację o ponownej pracy w banku po powrocie Kolberga do Warszawy podaje m.in.
R. Zawiliński w artykule Pamięci Kolberga w setną rocznicę jego urodzin, „Czas” 1914, nr 54,
a za nim następni biografowie. Zawiliński korzystał z dokumentów pozostawionych przez Kolberga, przechowywanych w Sekcji Etnograficznej Akademii Umiejętności, ale opierał się na
dacie zaświadczenia wystawionego przez bank Fraenkla w 1844 r., a nie na znajdującym się
w tym samym zbiorze dokumencie wcześniejszym.
2
Rkp. nieznanego autora, podpisany przez E. Gerstfeldta, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn.
2183, k. 43.
3
Wilhelm Kolberg Drogi żelazne w Europie, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 56–96,
257–300 i 487–536, 1844, T. 1, s. 322–338, odbitka: Warszawa 1844.

75

�w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1843–1844. Ta obszerna publikacja
przedstawia istotne problemy techniczne i ekonomiczne związane z projektowaniem, budową i przyszłą eksploatacją kolei, od wyboru szerokości
torów w różnych krajach do kosztów utrzymania tego nowego środka
transportu ludzi i towarów oraz możliwości zwrotu kapitału włożonego
w jego budowę.
Po podjęciu pracy Kolberg przeprowadził się. W Książeczce legitymacyjnej1 w roku 1845 wpisano, że zamieszkał w budynku dworca przy Alejach Jerozolimskich. Dworzec Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej wzniesiono
według projektu Henryka Marconiego w latach 1844–1846, po przejęciu
finansowania budowy linii kolejowej przez skarb państwa w r. 1843. Pierwszy odcinek kolei z Warszawy do Grodziska otworzony został w czerwcu
1845 r., jesienią tego roku przedłużono linię do Skierniewic i zbudowano
odgałęzienie do Łowicza, a w kwietniu roku 1848 kolej dotarła do stacji
Granica, powstałej na gruntach wsi Maczki, przy granicy z Austrią2. Odtąd
Warszawa miała bezpośrednie połączenie z Wiedniem.
Zatrudnienie w Zarządzie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej dawało Oskarowi Kolbergowi stałą płacę. Praca ta stwarzała też Kolbergowi
pewne nowe możliwości – ułatwiała podróż do miejscowości leżących na
trasie kolei, prawdopodobnie także wymagała służbowych wyjazdów najpierw na miejsce budowy, a później do czynnych już stacji. Mógł wtedy
spotykać pochodzących z sąsiednich wsi robotników zatrudnionych przy
budowie kolejnych odcinków torów lub pracujących przy ich utrzymaniu
i wykorzystać te kontakty do notowania pieśni i melodii.
Mimo podjęcia etatowej pracy Kolberg nie zaprzestał publikowania
swych kompozycji. Właśnie w latach 1845–1848 ukazało się drukiem dziewięć osobnych pozycji liczących najczęściej po kilka utworów, np. w Mazourkas pour le piano-forte wydanych w 1847 r. było ich dziesięć, tak
samo w każdym z dwu zeszytów Kujawiaków w stylu gminnym wydanych
w roku 1845. Kolberg był jednym z pierwszych kompozytorów zainteresowanych kujawiakami, które stały się jego ulubioną formą muzyczną. Etnomuzykolog Marian Sobieski (1908–1967) po ponad stu latach o tych utworach Kolberga pisał we wstępie do pierwszego tomu jego Dzieł wszystkich:
Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 6.
Zob. P.P. Pawlicki Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska w 50-letnim okresie swego
istnienia od r. 1845 do 1895, Warszawa 1897, reprint: Szczecin 2012, s. 33–35.
1
2

76

�Właściwa wartość sztuki kompozytorskiej Kolberga, późniejszego folklorysty,
ujawnia się za to w całej pełni w stylu jego utworów związanych z muzyką ludową. Szczególnie cenną rolę odgrywają te utwory, w których Kolberg przenosi
właściwości tańców ludowych na formy tanecznej muzyki użytkowej. Najwyższy i najbardziej czysty poziom osiągają jego kujawiaki, będące czymś wyjątkowym w ówczesnej literaturze muzycznej tego typu1.

Ludwik Bielawski w encyklopedycznej biografii Kolberga także stwierdza, że wśród jego kompozycji wyróżniają się kujawiaki, i dodaje:
To właśnie Kolberg wyraźnie wyodrębnił formę kujawiaka w pol[skiej] muzyce
komponowanej na wzorach muzyki ludowej; u Chopina kujawiaki były jeszcze
odmianą mazurków2.

Ilość zachowanych w archiwum Kolberga zapisów terenowych melodii
tanecznych z Kujaw, pochodzących z badań prowadzonych w latach 1860
i 1865, ich kilkakrotne edytorskie opracowanie i ponawiane próby wydania3
pozwalają stwierdzić, że zafascynowany był ludowymi wersjami tego tańca,
komponowanymi i wykonywanymi przez wiejskich skrzypków.
Trzeciemu zeszytowi Kujawiaków Józef Sikorski poświęcił znaczną
część artykułu Muzyka taneczna, zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” na początku roku 1846. Recenzent, zaprzyjaźniony z Kolbergiem, ale
wymagający, nie oszczędzał autorowi krytycznych uwag. Analizę zakończył
oceną:
W ogóle mówiąc, za kilka błędów jest wiele piękności, rozmaitości ile można,
zważając na trudność wynalezienia zwrotów melodyjnych, w których by było
znać ducha wieśniaczego, który wszędzie prawie serdecznie do nas przemawia4.

Rok później Sikorski na łamach „Biblioteki Warszawskiej” zrecenzował
Fantaisie sur un thème polonais, a recenzję tego utworu – jego zdaniem
M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni
ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XLIV.
2
L. Bielawski Kolberg Henryk Oskar, w: Encyklopedia muzyczna PWM, pod red.
E. Dziębowskiej, T. KLŁ Kraków 1997, s. 150.
3
Zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy.
Suplement do tomów 3–4 (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.
4
J.S. [J. Sikorski] Muzyka taneczna, „Biblioteka Warszawska” 1846, T. 1, s. 186; przedruk
w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 715.
1

77

�niezbyt udanego — zakończył krótką uwagą o świeżo wydanych przez Kolberga mazurach:
[…] dziesięć mazurów tegoż autora, nie do tańca przeznaczonych, o których powiedziawszy, że są prawie wszystkie wyborne, dodamy tylko, że duch kujawiaków bardzo silnie w nich się przebija. Ściśle rzecz biorąc mamy prawo żądać
w mazurach siły i wdzięku skocznego, w kujawiakach rubaszności i prostoty.
Jednak przeważny przykład Szopena mieszającego dwa te rodzaje, tak zresztą
blisko spowinowacone z sobą, wiele usprawiedliwia1.

Określenie mazurów jako wybornych na pewno przyniosło Kolbergowi
satysfakcję.
Dobrze ocenione przez recenzenta kujawiaki Kolberga podobały się także współczesnym mu słuchaczom. Paulina Wilkońska (1815–1875), wspominając spotkanie jesienią 1847 r. u Seweryny Pruszakowej, pisała:
Potem nastąpiła muzyka. Słuchaliśmy gry dźwięcznej na fortepianie, niezrównanej lekkości, wycieniowania i czucia, tyle zasłużonego Oskara Kolberga. I ożywiały nas jego kujawiaki ochocze, z cechą wybitnie swojską 2.

Paulina i August Wilkońscy zamieszkali w Warszawie w roku 1842 i bardzo szybko w ich salonie zaczęli gromadzić się ludzie pióra oraz artyści.
W swych Wspomnieniach… wśród warszawskich literatów i dziennikarzy
odwiedzających ich dom w latach 1842–1848 Wilkońska wymienia Oskara
Kolberga:
[…] któremu w czasie jego pierwszej wizyty kilkadziesiąt piosenek ludu poznańskiego zaśpiewać musiałam, a gorliwy badacz i rozmiłowany na tej niwie polskiej pracownik spisywał je zaraz3.

Przez cały czas pobytu Wilkońskich w Warszawie Kolberg należał do
ich stałych gości.
Często bywał też u Seweryny Pruszakowej (1816–1905), pisarki, publicystki i tłumaczki, wymienionej też w przytaczanych tu wspomnieniach
J.S. [J. Sikorski] Kompozycje na fortepian, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 1, s. 401–402,
przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 718.
2
P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie, opracowała
Z. Lewinówna, pod red. J. W. Gomulickiego, Warszawa 1959, s. 132.
3
Tamże, s. 176.
1

78

�Pauliny Wilkońskiej. Pruszakowa po separacji z mężem Tomaszem przeprowadziła się do Warszawy i prowadziła salon literacki od jesieni 1847 r. aż
do roku 1863, kiedy musiała emigrować. Julian Bartoszewicz (1821–1870),
historyk i historyk literatury, wówczas nauczyciel gimnazjalny, później kustosz biblioteki Szkoły Głównej, pisał1, że Kolberga poznał w roku 1847
właśnie u Seweryny Pruszakowej, do której wprowadzili go Wilkońscy,
a spotykał go także u Wójcickich. W tych kręgach bywała również Narcyza
Żmichowska (1819–1876), poetka i pisarka, zaangażowana w działalność
polityczną. Kolberga poznała prawdopodobnie jeszcze przed końcem roku
1849 u Anny Skimborowiczowej, żony Hipolita, czynnej działaczki konspiracji niepodległościowej, albo u Seweryny Pruszakowej. Jedno ze spotkań
z nim opisała w znacznie późniejszym liście:
Pamiętam jak raz poczciwy p. Oskar Kolberg przez całą godzinę tłomaczył mi,
że muzyka jest sztuką piękną, działającą na uczucie, że jest smutna i wesoła,
i poważna, a ja, niegodziwa, nic mu za to wdzięczną nie byłam2.

Żmichowska, która należała do organizatorów tzw. spisku rzemieślników warszawskich, została aresztowana w październiku 1849 r. i do lutego
1852 r. była więziona w Lublinie, potem aż do lata roku 1855 nie wolno jej
było opuszczać tego miasta. List jest znacznie późniejszy, z roku 1866, i rozmowa z Kolbergiem, którą Żmichowska w nim wspominała, mogła odbyć
się już po jej powrocie do Warszawy, po roku 1855, niewątpliwie jednak
spotykała go wcześniej u wspólnych znajomych.
Fortepian rozbrzmiewał też w mieszkaniu Kolberga. Bywał wtedy u niego Maurycy Karasowski (1823–1892), pisarz muzyczny i krytyk, wiolonczelista, kompozytor. Wiele lat później, w r. 1885, gdy mieszkał już w Dreźnie,
wspominał spotkania u Kolberga w okresie, gdy ten pracował w Dyrekcji
Kolei Żelaznej:
Widzę cię, jak siedzisz w swoim pokoju na dworcu kolei w[arszawsko]-w[iedeńskiej] przy fortepianie, wygrywając fugi Bacha, melodie ludowe, krakowiaki,
mazury, swoje kompozycje…3
J. Bartoszewicz Z notatnika pamiętniczego, „Przegląd Historyczny” 1912, T. 14, z. 3, s. 391.
List N. Żmichowskiej do I. Zbiegniewskiej z 18 VI 1866 r., w: N. Żmichowska Listy, T. III:
Miodogórze, do druku przygotowała i komentarzem opatrzyła M. Romankówna, Wrocław
1967, s. 9.
3
List M. Karasowskiego z 15 IV 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 242.
1
2

79

�W roku 1845, prawdopodobnie u Józefa Sikorskiego, poznał Kolberg
Stanisława Moniuszkę. Kompozytor przyjechał w lipcu do Warszawy
w związku z przygotowaniami do wystawienia w operze jego Loterii. Już
wcześniej korespondował z Sikorskim, który po wydaniu pierwszego zeszytu Śpiewnika domowego opublikował w „Bibliotece Warszawskiej” jego recenzję, bardzo pochlebną dla autora. Wracając do Wilna, Moniuszko zabrał
egzemplarze wydanych przez Kolberga w Poznaniu Pieśni ludu polskiego
i w listopadzie 1846 r. pisał do Sikorskiego:
Uśmiałem się serdecznie ze sceny z poczciwym Oskarem, któregoś tak żywo
przedstawił. Nie zawiódł się na mnie — mam dla niego cokolwiek pieniędzy, ale
to nie z prenumeraty, a za gotowe już poszyty pieśni ludu1.

W latach następnych Moniuszko w listach do Sikorskiego przekazywał
następne podobne informacje dla Kolberga lub pytał o niego i o innych muzyków warszawskich. M.in. w sierpniu 1856 r. pisał: „Kolberga pozdrawiaj
ode mnie częściej, niżeli piszę do Ciebie”2. Spotkali się ponownie dopiero
w r. 1857.
Około roku 1847 lub na początku 1848 Kolberg zainteresował się wydaną dwadzieścia lat wcześniej sielanką F.L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy3. Uznał, że opisany tam zwyczaj kujawski może być kanwą libretta
„opery sielskiej”, która ostatecznie otrzymała tytuł Król pasterzy. Libretto według fabuły sielanki pisał Teofil Lenartowicz, ale nie wiadomo, czy
zdążył je skończyć. W liście do Sikorskiego na temat genezy tego utworu
o autorze libretta Kolberg pisał: „okoliczności spowodowały wszakże jego
wyjazd za granicę”4. Te okoliczności to wzmiankowany już udział Lenartowicza w działalności spiskowej. Już w 1843 r., zagrożony aresztowaniem, razem z Romanem Zmorskim i Karolem Brzozowskim schronił się
1
S. Moniuszko Listy zebrane, przygotował do druku W. Rudziński przy współpracy M. Stokowskiej, Kraków 1969, s. 115.
2
Tamże, s. 234.
3
[F.L. Jaskólski] F.L.J. Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie, Warszawa 1827, reedycja
w opracowaniu B. Burdzieja: Włocławek 2005. F. Jaskólski był podchorążym siódmego Pułku
Liniowej Piechoty Wojska Polskiego, w czasie powstania, 24 stycznia 1831 r. awansował na
podporucznika. Lata jego życia nie są znane. Te informacje o Jaskólskim podaje B. Burdziej
w przedmowie do opracowanej przez siebie edycji sielanki Pasterze na Bachorzy.
4
Niedatowany brulion listu do Józefa Sikorskiego, prawdopodobnie z roku 1859, z okresu
poprzedzającego premierę Króla pasterzy, Korespondencja … cz. III (DWOK T. 66), s. 682.

80

�w Poznaniu. Rok później, gdy okazało się, że policja nie uzyskała dowodów
przeciwko niemu, wrócił do Warszawy, gdzie jego twórczość poetycka,
zwłaszcza liryki często drukowane w czasopismach, zdobywała coraz większą popularność. Podobnie jak Kolberg był zaprzyjaźniony z Wilkońskimi
i współredagował z nimi „Dzwon Literacki” w 1847 r. Ponownie zagrożony
aresztowaniem, wyjechał do Krakowa w roku 1848 i po wędrówkach przez
Drezno, Poznań i Paryż osiadł ostatecznie we Włoszech.
Wspomniano tu już o aresztowaniu Narcyzy Żmichowskiej i emigracji
Romana Zmorskiego. Aresztowania i wyroki sądowe dotknęły także inne
osoby, z którymi Kolberg był zaprzyjaźniony. Anna Skimborowiczowa za
działalność spiskową została w 1848 r. skazana na zesłanie do Rosji, a jej
mąż na dwa miesiące twierdzy w Zamościu i wysiedlenie z Królestwa za tolerowanie działalności żony i udzielanie mieszkania spiskowcom. Po powrocie do Warszawy w 1852 r. Skimborowiczowie nadal prowadzili swój salon
literacki, u nich kilka lat później Kolberg poznał Bibiannę Moraczewską
(1811–1887). Poznańska działaczka polityczna i oświatowa, siostra Jędrzeja,
powstańca listopadowego, historyka, w 1856 r. przyjechała na parę tygodni
do Warszawy. Później, w czasie badań terenowych Kolberga w Wielkopolsce, pomagała mu gromadzić materiały etnograficzne z tego regionu i pośredniczyła w przekazywaniu prenumeratorom kolejnych tomów Poznańskiego. Po pierwszym spotkaniu scharakteryzowała go w dzienniku z właściwym sobie zwyczajem bezpośredniego wyrażania spostrzeżeń i wrażeń:
Oskar Kolberg, zbieracz pieśni i muzyki, 40-letni kawaler na wydaniu, chudy,
z fizjognomią czysto niemiecką, był bardzo dla nas uprzejmy. Ostatniego wieczoru przed moim odjazdem grał piosnki wielkopolskie, które łączył zręcznie,
improwizując. Grał to, jak mówił, dla mnie. Muzyka chleba mu nie daje i jest
urzędnikiem przy kolei żelaznej1.

Znajomość z Kolbergiem bardzo się przydała Moraczewskiej i jej przyjaciółce, Tekli Dobrzyńskiej, w dniu wyjazdu z Warszawy. W dzienniku
zanotowała:
Dość liczne grono osób odprowadziło nas na kolej, a bez tego bodaj byśmy nie
wyjechały. Prawda, że jechało jakie 600 osób, ale też się ani z rzeczami do wagi,
1
Dziennik Bibianny Moraczewskiej, wydany przez wnuczkę dr Dobrzyńską-Rybicką,
Poznań 1911, s. 46.

81

�ani z wizowaniem paszportów, ani do pojazdu prawie docisnąć się nie było
można. Znajome i znajomi nasi zajęli się tym wszystkim, a gdyby nie zbieracz
pieśni Kolberg, urzędnik kolei, byłybyśmy pozostały. Za jego wpływem założono nowy wagon, tak nareszcie, spocone i zmęczone tymi wszystkimi zachodami,
ruszyłyśmy z Teklą, aby zatrzymać się w Częstochowie1.

We wrześniu 1848 r. w wyniku prowokacji aresztowany został August
Wilkoński. Osądzony dopiero w listopadzie roku następnego, skazany został na rok twierdzy i przewieziony do Zamościa, dokąd pojechała za nim
żona. W listopadzie 1850 r. Wilkońscy wrócili do Warszawy, ale w maju
następnego roku zostali wysiedleni z Królestwa do Prus, których oboje
byli formalnie obywatelami. Zatrzymali się wtedy u siostry Pauliny, Anieli
Radońskiej, w Siekierkach. August Wilkoński już w powstaniu listopadowym odniósł poważne, niewyleczone do końca obrażenia, a schorowany
po ponad roku spędzonym w cytadeli warszawskiej i kolejnym w twierdzy
w Zamościu zmarł w lutym w 1852 r. Paulina Wilkońska jeszcze przed
przymusowym wyjazdem z Warszawy, zabiegając o uwolnienie męża, ciężko się rozchorowała. We wspomnieniach spisanych po blisko dwudziestu
latach odnotowała, że gdy zaczęła wracać do zdrowia i mogła przyjmować
przyjaciół, jedną z pierwszych przybyłych osób był „poczciwy Oskar Kolberg”. Później, gdy już musiała opuścić Warszawę i wyjechać do Wielkiego
Księstwa Poznańskiego, korespondowała z Kolbergiem i spotykała się z nim
w Poznaniu i w Warszawie, którą udało się jej odwiedzić w roku 1855. Siekierki w powiecie średzkim, należące do Anieli i Hipolita Radońskich, gdzie
Paulina Wilkońska często bywała, stanowiły kilkanaście lat później jeden
z ważniejszych punktów badań terenowych Kolberga w Poznańskiem.
Bardzo skąpa dokumentacja zachowana z tego okresu działalności Kolberga nie pozwala odtworzyć wszystkich nazwisk jego przyjaciół i znajomych w latach międzypowstaniowych. Świadectwem czynnego udziału
w życiu umysłowym i artystycznym Warszawy, a zwłaszcza muzycznym,
są artykuły publikowane przez niego nieco później w prasie oraz dokumentacja na temat współczesnych mu muzyków polskich opracowana dla
Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda. Na pewno związany był
z kręgiem autorów i sympatyków gromadzących się w redakcji „Biblioteki
Warszawskiej”. Tam właśnie mógł poznać Ludwika Zejsznera (1807–1871),
z którym spotykał się później w Krakowie. Zejszner, geolog, w czasie badań
1

Tamże, s. 48.

82

�Tatr poświęcił też czas na zapisanie tekstów pieśni góralskich i na obserwację życia Górali. W roku 1844 na łamach „Biblioteki Warszawskiej” zamieścił obszerny artykuł Rzut oka na Podhalan1. Również w latach następnych, gdy ponownie zamieszkał w Krakowie, nadsyłał do tego miesięcznika artykuły poświecone geografii oraz ludności Podhala i Spiszu. Zejszner
gromadził też pieśni nieludowe i z jego bogatych zbiorów korzystał Kolberg
później, przygotowując do druku Krakowskie.
Drugim wydawnictwem obok „Biblioteki Warszawskiej”, w którym Kolberg wówczas zamieszczał swe prace, był „Dzwon Literacki”, nieregularnie
wydawany pod redakcją najpierw Augusta Wilkońskiego, później K.W. Wójcickiego. W almanachu tym ukazały się w roku 1846 dwa folklorystyczne
artykuły Kolberga. Pierwszy opublikowany został niewielki zbiorek pt.
O pieś­niach litewskich2. Zawierał on 15 litewskich tekstów z melodiami
i z przekładami na język polski, melodiom wokalnym towarzyszył akompaniament fortepianowy, a wszystkie pieśni miały noty lokalizacyjne. Tłumaczenia dokonali dwaj literaci – jak pisze Kolberg – „znani w przedmiotach
litewskich i żmudzkich”: Franciszek Zatorski i Kajetan Niezabitowski. Dla
trzech pieśni podał Kolberg źródła: publikacje F. Zatorskiego z 1843 r.
i K. Brzozowskiego z 1844 r.3 Pozostałe pochodziły z własnych zapisów
Kolberga, być może ich wykonawcami byli wymienieni przez niego tłumacze. Zamieszczony w następnym tomie „Dzwonu Literackiego” zbiorek pieśni słowackich i czeskich4 ma odmienne źródło. Utwory te zostały pozyskane też w Warszawie, podobnie jak pieśni litewskie, ale wykonawcami byli
na pewno przedstawiciele ludu. Zbiór jest również niewielki – zawiera
21 pieśni i jedną melodię bez tekstu. Pieśni są przygotowane do wykonania
L. Zejszner Rzut oka na Podhalan, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3, s. 113–149;
artykuł ten był później wstępem do wydanego przez niego zbioru Pieśni ludu Podhalan, czyli
Górali tatrowych polskich, Warszawa 1845.
2
O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1-2, s. 93–107 i wkładka nutowa: Melodie do pieśni litewskich zebrał i na fortepian ułożył …, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372.
3
Zbiór F. Zatorskiego Witold nad Worsklą wydany był w Warszawie w 1844 r. Zatorski
zamieścił tam swoje przekłady pieśni ze zbioru L.J. Rhesy (Berlin 1843). K.M. Brzozowski wydał
w Poznaniu w roku 1844 Pieśni ludu nadniemeńskiego z okolic Aleksoty.
4
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i wkładka
nutowa, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–
401. Pieśni te opublikowano także w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich
i południowych cz. II: Czechy, Słowacja (DWOK T. 59/II), s. 49–75, nr 89–110.
1

83

�na głos z towarzyszeniem fortepianu, a tekstom nie towarzyszą tłumaczenia
na język polski. Każda pieśń ma notę lokalizacyjną, odtworzoną zapewne na
podstawie informacji wykonawcy. We wstępie Kolberg pisał:
Tak nazwani druciarze, pochodzący z tego narodu, po większej części Górale,
a wędrujący zimą po krajach słowiańskich i niemieckich dla zarobku, z wiosną
zaś wracający pod rodzinną strzechę, odśpiewali mi tu w Warszawie kilkanaście
poniżej umieszczonych pieśni1.

Sezonowi rzemieślnicy słowaccy, zajmujący się drutowaniem pękniętych
naczyń kamionkowych, byli zapewne stałą cząstką zimowego pejzażu Warszawy. Malował ich Antoni Kolberg i obraz ten był prezentowany w 1841 r.
na wystawie w ratuszu warszawskim2. Z innego źródła pochodziła ostatnia
spośród zamieszczonych w tym artykule melodii, usłyszał ją Kolberg – jak
pisze – „[...] w przejeździe z Krolodworu do Podiebradu. Śpiewała ją jakaś
baba tonem żałosnym i przeciągłym, słów nie pomnę”3. Miejscowości te
wymienia Kolberg także w przytaczanym tu wcześniej liście do redakcji
„Světozora”, wspominając swą podróż z rodzicami do Mariańskich Łaźni
w roku 1829, ale czy już wtedy zainteresowało go wykonanie ludowej melodii czeskiej, nie wiadomo. Przed opracowaniem do druku pieśni słowackich
i czeskich był w Pradze jeszcze raz w roku 1841, jednak brak informacji
o szczegółach tej podróży. Sądzić można, że raczej wtedy, w roku 1841,
a nie w 1829, zwracał uwagę na pieśni ludowe i zapamiętał lub zapisał czeską melodię, którą pięć lat później opublikował razem z innymi zanotowanymi w Warszawie. Spośród drukowanych przez Kolberga w tym okresie
melodii ludowych jest to jedna z niewielu pozbawionych akompaniamentu
fortepianu.
Wśród pieśni słowackich wydanych w tym niewielkim zbiorku znajduje się interesujący dla polskich folklorystów wariant melodii i tekstu
towarzyszących zabawie znanej u nas jako „Kaszubskie nuty” lub „Alfabet
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie…, s. 272, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–374.
2
Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 8, obraz Słowaki zaginął. W roku 1845 wystawiony był obraz Druciarz, nadesłany przez malarza z Rzymu, również zaginiony (zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 9), nie wiadomo jednak, czy przedstawiał też scenę rodzajową
z Warszawy, tak jak wymieniony poprzednio.
3
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie…, s. 284, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 401.
1

84

�kaszubski”. Słowacki tekst „To je kratké, to je dluhé, to stolica rézacy” z lokalizacją „od Trenczyna i Hradisz[cz]a”, zapisany przez Kolberga w 1847
r. lub krótko przedtem, jest najstarszą opublikowaną wersją pieśni towarzyszącej tej zabawie, drugi wariant zapisany przez niego, a pochodzący
z Moraw, zachował się tylko w niedatowanym rękopisie 1. Polskie warianty
z Kaszub i Podhala zostały udokumentowane dopiero na początku XX
wieku, choć wiadomo, że np. na Kaszubach wykonywane były znacznie
wcześniej.
Rękopisy prymarne pieśni słowackich i czeskich zamieszczonych
w 1846 r. w „Dzwonie Literackim” nie przetrwały w całości. W notatkach
sporządzonych bezpośrednio ze słuchu zachowały się tylko dwie spośród
melodii drukowanych w tym artykule, natomiast dysponujemy rękopisem
dziewięciu tekstów. Mimo braku pełnej dokumentacji możemy być pewni,
że wszystkie melodie zapisał Kolberg, natomiast teksty notowały dwie osoby — drugą obok Kolberga był filolog Andrzej Kucharski (1795–1862). Nie
wiemy, kiedy i w jakich okolicznościach ci dwaj badacze folkloru spotkali
się po raz pierwszy. Zachowane do dziś w archiwum Kolberga rękopisy Kucharskiego mogłyby wskazywać na ich bliską znajomość. Prawdopodobne
jest, że spotkali się u Maciejowskich — obydwaj znali Wacława Aleksandra
Maciejowskiego i dzielili z nim zainteresowanie folklorem słowiańskim.
Jedynym śladem bezpośrednich ich kontaktów jest owa karta, na której
Kucharski zapisał teksty trzech pieśni, a Kolberg sześciu następnych, przy
czym bezspornie zapisy te wykonano w czasie wspólnego „odsłuchiwania”
słowackich górali.
Andrzej Kucharski był przewidziany przez władze uniwersytetu warszawskiego na wykładowcę języków słowiańskich. Aby mógł przygotować
się do objęcia tej posady, otrzymał specjalne stypendium na wyjazd2 do
Wiednia, Pragi, Zgorzelca, Drezna, Lublany i innych ośrodków naukowych,
w których rozwijała się slawistyka lub istniały zbiory druków i rękopisów
Zob. E. Millerowa Materiały czeskie i słowackie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. II: Czechy. Słowacja (DWOK T. 59/II), s. XXXII–
–XXXIII, zob. tamże pieśni nr 96 i 111. Zob. też L. Bielawski i A. Mioduchowska Kaszuby cz. III,
Pieśni powszechne i zawodowe, w serii „Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały”,
T. 2, Warszawa 1998, s. 180–181.
2
Zachowała się kopia instrukcji, którą otrzymał Kucharski przed wyjazdem, ułożył ją prawdopodobnie S.B. Linde, zob. Instrukcja dla kandydata do słowiańskich dialektów, w: T. Wierzbowski Materiały do dziejów piśmiennictwa polskiego i biografii pisarzów polskich zebrał
[...], T. II, Warszawa 1904, s. 219–221.
1

85

�interesujące badaczy z tej dziedziny. W latach 1825–1830 odbył podróż po
krajach słowiańskich, w czasie której miał nauczyć się języków, poznać
miejscowych uczonych i nawiązać z nimi współpracę, dokonać zakupu potrzebnych książek i rękopisów oraz zebrać materiały dotyczące dialektów
i kultury ludowej odwiedzanych krajów1. Wrócił do Warszawy w roku
1830, krótko przed wybuchem powstania, w grudniu otrzymał nominację
na stanowisko zastępcy profesora „dialektów słowiańskich”, ale nie zdążył
już podjąć pracy na uniwersytecie zamkniętym po upadku powstania. Później musiał przyjąć posadę nauczyciela gimnazjum. Na podstawie zebranych materiałów opublikował w prasie warszawskiej tylko kilka artykułów, ale dorobku z pięcioletnich badań nie zdołał zdyskontować w poważnych i samodzielnych publikacjach naukowych2, czym zawiódł i uczonych
polskich, i współpracujących z nim w czasie podróży naukowców z innych
krajów słowiańskich.
Znane obecnie zapisy folkloru zgromadzone przez Kucharskiego w latach 1825–1830 na Łużycach i Słowacji, w Czechach oraz krajach południowo-słowiańskich, a także w Polsce, m.in. w Kaliskiem, znajdują się
w archiwum rękopiśmiennym Kolberga. Prawdopodobnie nie jest to całość
pierwotnych zbiorów folklorystycznych tego badacza3. Nie wiadomo też,
kiedy i jaką drogą Kolberg otrzymał zapisy Kucharskiego przechowywane
1
Zapisy folklorystyczne A. Kucharskiego pochodzące z tej podróży i odnalezione w zbiorach
Kolberga zostały wydane w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych
(DWOK T. 59, cz. I–III). O badaniach Kucharskiego w Czechach i Słowacji zob. E. Millerowa
Materiały czeskie i słowackie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. II: Czechy. Słowacja, (DWOK T. 59/II), s. XXXVIII–LIII, na Łużycach zob.
A Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/I), s. XII–XXIV,
w Słowenii i Chorwacji zob. E. Millerowa Materiały południowosłowiańskie w zbiorach
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych
cz. III: Słowiańszczyzna południowa (DWOK T. 59/III), s. LIX–LXV.
2
Poza korespondencjami z podróży informującymi o przebiegu podejmowanych badań
i kilkoma artykułami o przekładach Pisma Świętego wydał jedynie pracę Najdawniejsze pomniki prawodawstw słowiańskich (Warszawa 1838), opracowaną na podstawie materiałów
W.A. Maciejowskiego, bardzo nisko ocenioną przez recenzentów. Ludów pozaeuropejskich dotyczy artykuł A. Kucharskiego: Etnografia Turków i ich pobratymców, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 3, s. 548–561, oparty na pracy H. Berghausa, zob. Z. Jasiewicz Początki polskiej
etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 129.
3
W tekach Kolberga nie ma prawdopodobnie całości notatek folklorystycznych i dialektologicznych Kucharskiego dotyczących Łużyc, zob. A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach
Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/I), s. XX.

86

�do dziś w jego zbiorach. Dostał je lub pożyczył zapewne dopiero po roku
18621.
Druk kolejnego artykułu Kolberga pt. Pieśni ludu weselne2 rozpoczął się
w „Bibliotece Warszawskiej” w kwietniu 1847 r. i z przerwami trwał do jesieni 1849 r. Nie jest to tylko antologia pieśni weselnych, jak sugerowałby
tytuł – zamieścił tam Kolberg także oracje i melodie instrumentalne oraz
krótkie informacje o przebiegu obrzędu. Sam w roku 1885 wspominał ten
okres badań następująco:
Więc już około r. 1840, czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. Wkrótce dostrzegliśmy ścisłą tych
utworów z obrzędami, zwyczajami i całym bytem ludu łączność. Wzgląd ten
nakazywał nam przy spisywaniu pieśni i ich melodii notować także i ich akcesoria (wedle ówczesnych naszych pojęć), tj. uwydatniać całą sytuacje, która je
zrodziła lub do działania powoływała3.

Ponad połowa materiałów Kolberga drukowanych przez blisko trzy lata
w „Bibliotece Warszawskiej” ukazuje folklor związany z obrzędami weselnymi w zaborze rosyjskim, w regionach, w których sam prowadził dotychczas badania. Spośród jedenastu opisów wesel sześć pierwszych opiera się
na wynikach jego własnych badań terenowych w powiecie opoczyńskim,
na Mazowszu i w Kaliskiem. Dwa następne przedstawiają przebieg wesela na Kurpiach i w powiecie łukowskim, czyli też w zaborze rosyjskim,
ale opracowane są na podstawie literatury, trzy pozostałe zawierają opisy
z Małopolski i zostały przygotowane na podstawie publikacji innych autorów. Ostatnia część Pieśni ludu weselnych w czwartym tomie „Biblioteki Warszawskiej” z roku 1849 kończy się notą zapowiadającą ciąg dalszy,
jednak następnych opisów wesel nie drukowano. Kolberg nie miał jeszcze
1
Józefa Kucharska po śmierci męża w 1862 r. wyszła ponownie za mąż za Władysława
Wierzbowskiego (1825–1876), inżyniera pracującego w dyrekcji kolei żelaznej, zaprzyjaźnionego z Kolbergiem. Być może za jego pośrednictwem Kolberg otrzymał część zapisów Kucharskiego przed sprzedaniem przez jego spadkobierców księgozbioru i archiwaliów bibliotece
uniwersytetu w Odessie.
2
O. Kolberg Pieśni ludu weselne. Z muzyką, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2, s. 188–
206 oraz 649–661, T. 3, s. 582–595, T. 4, s. 625–639, 1848, T. 3, s. 615–632, 1849, T. 1, s. 605–623
i T. 4, s. 383–403; w latach 1847–1848 do każdego odcinka artykułu dołączone były wkładki
nutowe. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–674.
3
O. Kolberg Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. X.

87

�materiałów, aby przedstawić pieśni i melodie instrumentalne towarzyszące
obrzędowi w całej Polsce. Praktycznie poza Królestwem znał tylko Poznań
oraz Kraków, Mogilany i Modlnicę, które odwiedził zaproszony przez Konopkę. Aby przedstawić pieśni towarzyszące ludowym weselom w innych
regionach, musiałby sięgać do literatury, gdzie jednak zapisy nutowe były
bardzo rzadkie1. Dlatego zapewne zrezygnował z kontynuowania tej publikacji.
Wszystkie melodie wokalne i instrumentalne zamieszczone w Pieśniach
ludu weselnych mają dołączony akompaniament fortepianowy autorstwa
Kolberga. Takie opracowanie melodii sugerowałoby, że Pieśni ludu weselne są przeznaczone do domowego muzykowania, podobnie jak pieśni
wydane w Poznaniu u Żupańskiego w latach 1842–1845. Jednak w przeciwieństwie do edytorskiej formy tamtej publikacji, nuty zamieszczone
w „Bibliotece Warszawskiej”, a także w „Dzwonie Literackim” nie były dostosowane do potrzeb śpiewaków amatorów. Wydrukowano je na wiotkim
papierze i oddzielono od tekstów jako osobne wkładki, a melodie pieśni
weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” dla oszczędzenia miejsca zamieszczono in continuo.
We wstępie Kolberg pisał, że obrzędy weselne były już wielokrotnie
przedmiotem zainteresowania zbieraczy folkloru, ale dotychczas pieśni im
towarzyszące drukowano bez zapisów nutowych. W tej publikacji zawierającej 309 pieśni znalazło się 86 melodii, prawie wszystkie w materiałach
z jego własnych badań2. Jest ich więc znacznie mniej niż tekstów, między
innymi dlatego, że w trakcie wesela ta sama melodia wykonywana jest
wielokrotnie w różnych sytuacjach i służy różnym tekstom, co Kolberg
wskazywał odsyłaczami, nie powtarzając zapisu nutowego. Część tekstów
zapisana była jednak bez właściwej dla nich melodii. Zauważyć można, że
i tym razem zaprezentował wprawdzie muzykę ludową, jej zróżnicowanie
1
Np. całkowicie pozbawiony był zapisów nutowych obszerny i szczegółowy artykuł Porządek obrzędu weselnego w Wielkim Księstwie Poznańskim opracowany przez J.J. Lipińskiego, wydawcę pieśni wielkopolskich, zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1842,
T. II, s. 285–308.
2
Osiemdziesiąt melodii zamieścił Kolberg w opisach wesel I-VI opracowanych na podstawie własnych badań, sześć włączył z własnych zapisów do wesela Kurpiów (nr VII), przytoczonego za materiałami opublikowanymi przez K.W. Wójcickiego. W przedruku w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I) dołączono jeszcze siedem weselnych melodii wokalnych i instrumentalnych pochodzących z rękopisów, gdzie były opracowane na głos
z towarzyszeniem fortepianu, są to w przedruku melodie nr 395, 397–399, 481, 490 i 491.

88

�i znaczenie w obrzędzie, ale w równej albo nawet w większej mierze przedstawił teksty i starał się ukazać ich tożsamość, podobieństwo lub całkowitą
odmienność w określonych momentach wesela w różnych regionach. Wielokrotnie więc zamieścił warianty tekstów bliskie sobie, ale pochodzące
z różnych okolic.
Opis obrzędu zwykle ograniczył Kolberg do krótkich informacji o sytuacji, w której są wykonywane przytoczone pieśni, i o tym, kto z uczestników
lub „urzędników weselnych” je śpiewa. Choć kilkakrotnie opisy są bardziej
rozbudowane, nigdy informacje te nie są tak szczegółowe, jak w drukowanych później monografiach regionalnych. Mimo tej lakoniczności pozwalają
one zauważyć i podobieństwa, i różnice między przebiegiem wesela w różnych regionach. Noty lokalizacyjne są uogólnione i wskazują dosyć rozległe
okolice, nie pojedyncze miejscowości.
Pieśni weselne pochodzące z własnych badań, zamieszczone w pierwszych sześciu opisach, przedrukował1 Kolberg później w monografiach
regionalnych Radomskie, Łęczyckie, Kaliskie i Mazowsze. Wydawał je
dopiero w latach 1885–1890 i z powodu dużego dystansu między czasem
pozyskania pieśni a rokiem ich druku w monografiach opatrywał te opisy wesel w Ludzie datami rocznymi wskazującymi, kiedy zapisał melodie
i teksty. W tomach Ludu i Obrazów etnograficznych opisy wesel opatrzone
są odsyłaczami do pierwodruków w „Bibliotece Warszawskiej”, a niektóre
także przypisami informującymi, że w obecnej wersji materiały te zostały uzupełnione, poszerzone lub poprawione. Zabiegi te polegały przede
wszystkim na usunięciu akompaniamentu oraz uzupełnieniu o pieśni
i melodie instrumentalne pominięte w pierwodruku lub później pozyskane, rozbudowane też zostały opisy przebiegu obrzędu, ponadto przedruki
w monografiach mają dokładniejsze noty lokalizacyjne2. W tych nowych
redakcjach melodia wokalna jest zwykle taka sama – sporadycznie Kolberg
korygował metrum i bardzo rzadko poprawiał zapis nutowy3. Porównanie
Wszystkie pieśni i melodie zamieszczone przez Kolberga ponownie w monografiach są zestawione w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II) w wykazie na
s. 280–305.
2
Np. dla „Wesela I” w pierwodruku w nocie wymieniony jest powiat opoczyński, a następnie nazwy 11 wsi, natomiast opis ten zamieszczony w: O. Kolberg Radomskie (DWOK T. 20,
s. 165) jako „wesele VI”, ma tam notę: „od Przysuchy, Skrzynna (Rdzuchów, Skrzyńsko), 1845”.
3
Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga w:
Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).
1

89

�tekstów w zachowanych zapisach terenowych, np. z Kaliskiego i Radomskiego z drukiem w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1848 i z późniejszymi
przedrukami w monografiach w latach 1885–1890 wskazuje, że publikując
je w Ludzie, przywrócił niektóre cechy wymowy gwarowej zaznaczone
w zapisach wykonywanych bezpośrednio ze słuchu. Dotyczy to m.in. mazurzenia charakterystycznego dla gwar tych regionów – było ono odnotowane
w rękopisach, ale nieuwzględnione w druku w latach 1847–1849.
W trakcie druku Pieśni ludu weselnych Kolberg opracował jeszcze jeden, znacznie mniejszy zbiorek: Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek. Gaik.
Okrężne1, drukowany w Album literackim, almanachu zredagowanym
przez K.W. Wójcickiego. Zamieścił tam dwadzieścia dwie pieśni z opisami obchodów wiosennych i żniwnych wskazanych tytułem. Osiemnaście
z nich ma melodie i teksty pochodzące z jego własnych zapisów, nawet jeżeli źródłem opisu była publikacja innego autora, a wszystkie melodie opatrzone są akompaniamentem fortepianowym. W części poświęconej zwyczajom związanym z okrężnym, czyli dożynkami, najpierw podał ich opis
i pieśni ze zbioru K.W. Wójcickiego oraz fragmenty anonimowego artykułu
z „Przyjaciela Ludu”2, potem przytoczył pieśni pochodzące z własnych zbiorów. Te ostatnie w druku mają bezpośrednie noty lokalizacyjne, a zapisane
były w zaborze rosyjskim — na Mazowszu, w Radomskiem i w Kaliskiem.
Ukazują one m.in. zróżnicowanie tekstów i melodii powszechnie wówczas
znanej i wykonywanej pieśni z incipitem lub refrenem „Plon niesiemy, plon,
jegomości w dom”, w której liczba i treść zwrotek limitowana była tylko
ochotą ich twórców i wykonawców do kpin i zabawy. O tekstach tych pisze:
Lud nasz, niewyczerpany w konceptach, przy lada okazji zręcznie je wtrącić
umie. Niepodobna zatem schwycić wszelkich jego wyskoków, ani można pamiętać i skreślić dowcipów co chwila w inną przybranych barwę. W każdej
prawie wsi są inne pieśni, tak jak inni ludzie i inne miejscowe okoliczności,
dające powód do ucinków szczodrze szafowanych i nieoszczędzających ani samego pana, ani urzędników i oficjalistów jego. Kto był na wsi przy podobnych
1
O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek. Gaik. Okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 i wkładka nutowa. Przedruk w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402–441.
2
K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 269–272; Mieszkańcy okolic Sandomierza i Radomia, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 25, s. 195 i 198. Cytując opis z „Przyjaciela Ludu”, Kolberg pominął zamieszczony tam tekst pieśni i zamiast niego dał własny zapis
(z melodią) z Radomskiego z lokalizacją „Rdzuchów pod Przysuchą”.

90

�okolicznościach, najlepiej osądzi znaczenie tego rodzaju pieśni, którym zapewne
niejedną winien chwilę prawdziwego zadowolenia1.

Pieśni ludu weselne i Pieśni ludu obrzędowe potwierdzają zróżnicowanie regionalne wybranych obrzędów. Mimo opracowania na głos z towarzyszeniem fortepianu, ułatwiającego ich wykonanie amatorom śpiewu, są
to zbiory prezentujące zmienność i podobieństwem określonych pieśni i ich
związki z kontekstem kulturowym – weselami i dożynkami, to jest obrzędami, które obok Godów, czyli cyklu Bożego Narodzenia, były najważniejsze
dla społeczności wiejskiej. Prezentowany materiał pochodził głównie z kilku regionów znajdujących się w zaborze rosyjskim, a przebieg obrzędów
był podany dość skrótowo, ale istotny był sam fakt zamieszczenia aż tylu
wariantów pieśni w jednej publikacji, co umożliwiało porównanie ich tekstów i miejsca w obrzędzie.
Idea prezentowania wariantów była w latach 1847–1848 nowa, wcześniej wydawcy poszukiwali nieznanych do tej pory tekstów i unikali druku
pieśni podobnych. Żegota Pauli we wstępie do Pieśni ludu polskiego w Galicji (1838) pisał, że porównał zapisane przez siebie teksty z drukowanymi
przez Wacława Zaleskiego i „wyłączył mniej odmienne”2, Kazimierzowi W.
Wójcickiemu recenzent3 wytknął druk tekstów, których warianty znajdowały się już u Zaleskiego, a Wójcicki sam o wydanych przez Jana Józefa
Lipińskiego pieśniach wielkopolskich pisał, że „mało tu takich, których by
już zbiory poprzedników p. Lipińskiego nie obejmowały”4. Kolberg, zapoznając się z muzyką ludową i tekstami pieśni coraz dokładniej, traktował je
nie tylko jako źródło inspiracji bądź skarbiec przechowujący relikty dawnej
narodowej kultury, widział w nich także przedmiot badań, interesujący
i ważny dla kultury narodowej, dlatego zwracał uwagę na ich podobieństwo lub odmienność w różnych regionach. We wstępie do Pieśni ludu
weselnych pisał:
O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe…, s. 348, w przedruku w tomie O. Kolberg Pieśni
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 439.
2
Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego…, s. 1.
3
Anonimowa recenzja w „Tygodniku Petersburskim” 1839, nr 47, s. 268.
4
Wł. [K.W. Wójcicki], recenzja w „Bibliotece Warszawskiej” 1842, T. 3, s. 631. Na tej samej
stronie do recenzji Wójcickiego dołączony został przypis Kolberga o melodiach pieśni wielko­
polskich zamieszczonych przez J.J. Lipińskiego, przedruk tego przypisu w tomie O. Kolberg
Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 578–579.
1

91

�[…] rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne z różnych, mianowicie oddalonych od siebie stron, najlepiej przez porównanie ich między sobą rozróżnić, co
w nich pierwotnego, a co było napływowego z innych pieśni lub okolic, odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość poetyczną
będziemy w możności1.

W wersji podobnej do przyjętej w Pieśniach ludu weselnych, tj. z własnym akompaniamentem, Kolberg przygotowywał do druku także inne
pieśni i melodie ludowe ze swego bogatego już zasobu zapisów terenowych. Miały to być zbiory utworów wybranych według różnych kryteriów,
m.in. takich jak temat tekstu czy sytuacja wykonawcza. Świadczą o tym
zachowane w Kolbergowskim archiwum karty, na których zestawił np.
kilka wariantów tekstowych wątku balladowego czy pieśni wojskowych 2
z melodiami opatrzonymi akompaniamentem. Zachował się także rękopis w znacznej mierze gotowy do druku, zatytułowany Zbiór mazurów
i obertasów gminnych wydany przez O. Kolberg[a]3. Na czterech kartach
sztywnego papieru nutowego wpisał Kolberg 72 melodie, z notami lokalizacyjnymi i nazwami tańców, bez tekstów przyśpiewek. Melodie te pochodzą
z różnych regionów leżących w Królestwie, co pozwala datować rękopis
na okres, w którym drukowane były Pieśni ludu weselne. Opracowanie to
pozostało niedokończone, kilkanaście końcowych zapisów nutowych ma
wpisany tylko szkic partii lewej ręki lub nie ma go wcale.
Pieśni ludu weselne były ostatnim opublikowanym przez Kolberga zbiorem pieśni dokumentującym folklor, w którym melodie ludowe badacz opatrywał swym akompaniamentem. Wprawdzie wydał jeszcze kilkanaście lat
później, w roku 1862, Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu4, ale wszystkie zawarte tam utwory są powtórzeniem melodii i tekstów
zamieszczonych w Pieśniach ludu polskiego wydanych w roku 1857. Pięć
lat po wydaniu tego tomu Kolberg wybrał z zamieszczonych tam pieśni
osiem wątków balladowych popularnych wśród ludowych wykonawców
O. Kolberg Pieśni ludu weselne, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe…
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 443.
2
Zostały one wydrukowane w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK
T. 67/II), zob. tam np. pieśni nr 607–614, 682–687, 693–694, 696–698.
3
Zbiór mazurów i obertasów gminnych opublikowany jest w tomie O. Kolberg Pieśni
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 197–268, nr 763–834.
4
Wydanie to przedrukowe zostało w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe…
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 675–700.
1

92

�i osiem melodii tanecznych z przyśpiewkami i dodał do nich akompaniament, którego w pierwodruku tych utworów z roku 1857 nie było. Partia
fortepianu tym razem zasługuje na wyższą ocenę niż opracowanie dołączone do pieśni drukowanych1 w latach 1842–1845. Aleksander Pawlak,
omawiając wydawane przez Kolberga zbiory pieśni z akompaniamentem
fortepianu, pisze: „Najwyższy poziom wykazują Pieśni ludowe do śpiewu,
ostatnia tego rodzaju publikacja Kolberga”2. Nie było to jednak wydawnictwo źródłowe, przeznaczone dla badaczy muzyki czy literatury ludowej, ale
opracowanie przygotowane wyłącznie dla amatorów domowego muzykowania, mających pewne umiejętności wykonawcze. Szesnaście wybranych
utworów Kolberg ułożył przemiennie, po każdej balladzie następuje melodia taneczna z przyśpiewką. Melodia wokalna wszystkich utworów jest taka
sama jak w pierwodruku, pozostawione są też noty lokalizacyjne, natomiast
teksty ballad nie są wiernymi przedrukami. Sądzić można, że Kolberg chciał
wykonawcom zaprezentować utwory o pełnej fabule, zawierające tyle motywów danego wątku, ile było potrzebnych, aby opowieść prezentowana
w balladzie stała się zrozumiała i dramatyczna. Dlatego teksty, które w pierwodruku nie zawsze są kompletne, w tym wydaniu mają nieco zmienione
fragmenty lub interpolacje pochodzące z jednego lub nawet z kilku innych
wariantów. Redagując teksty ballad, Kolberg zachował taką ich postać językową, jaką im nadał w pierwodruku, tj. bliską ówczesnemu językowi
ogólnopolskiemu. Natomiast teksty przyśpiewek w Pieśniach ludowych do
śpiewu w stosunku do drukowanych w Pieśniach ludu polskiego z 1857 r.
wykazują różnice tylko w warstwie językowej. W edycji z 1862 r. wprowadził w nich Kolberg najbardziej wyraziste cechy fonetyczne wykonawców
(mazurzenie, zanik nosowości w wygłosie itp.), które odnotował wprawdzie
w czasie badań terenowych, ale w większości pominął w druku w roku
1857. Tym zabiegiem chciał może podkreślić, że teksty przyśpiewek są
„nieobrobione”, autentyczne w swej „gminnej” postaci. Rozmaitość i przemienność emocjonalna i językowa tekstów miały zapewne przyczynić się
1
W zbiorze wydanym w r. 1862 powtórzył Kolberg trzy ballady zamieszczone po raz pierwszy w wydaniu z lat 1842–1845 oraz ponownie w Pieśniach ludu polskiego z roku 1857; mają
one zgodną z pierwodrukiem linię melodyczną i notę lokalizacyjną, ale nowy akompaniament,
por. w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 156 i 583, 141 i 585
oraz 75 i 597.
2
A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe” w opracowaniu fortepianowym, w: O. Kolberg
Pieśni i melodie ludowe… (DWOK T. 67/I), s. VIII.

93

�do zainteresowaniu odbiorców. Pieśni ludowe do śpiewu oddał Kolberg do
druku, licząc na uzyskanie dochodu z ich sprzedaży. Czy było to działanie
skuteczne, nie wiemy.
Zamieszczone w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849 Pieśni
ludu weselne zakończyły pewien etap w edytorskiej działalności Kolberga jako wydawcy folkloru muzycznego. Podsumowując ten okres, przypomnieć trzeba recenzje drukowane bezpośrednio po opublikowaniu omówionych tu zbiorów Kolberga, a także przytoczyć opinie chronologicznie
znacznie późniejsze. Trzy zbiory pieśni drukowane przez Kolberga w latach
1847–1849 nie zostały zauważone przez recenzentów, być może dlatego,
że zamieścił je w czasopismach i w pracach zbiorowych. Najważniejszy
z nich i najobszerniejszy, Pieśni ludu weselne, opublikowała „Biblioteka
Warszawska”, więc zrozumiałe jest, że nie był tam recenzowany. Jedynie
Pieśni ludu polskiego wydane w latach 1842–1845 u Żupańskiego w Poznaniu były oceniane w prasie, nawet jeszcze przed zakończeniem druku,
na podstawie pierwszego lub dwu początkowych zeszytów.
Dodawanie do ludowych pieśni akompaniamentu fortepianowego
spotykało się, jak już tu wspominano, z krytyką niektórych recenzentów
współczesnych Kolbergowi, choć w latach 1818–1842 było stosowane przez
wszystkich wydawców folkloru. Przytoczono tu już krótką ocenę Fryderyka
Chopina, całkowicie deprecjonującą pracę Kolberga nad popularyzacją muzyki ludowej, ale zawartą w prywatnym liście. Rozbieżne były opinie dwu
innych autorów, K. Libelta i M.A. Szulca, których recenzje też tu wspominano. Libelt uznał akompaniament i przygrywki za dodatki „nie na swoim
miejscu”, ale podkreś­lił wartość pracy Kolberga — notowanie ze słuchu
melodii i fakt ich publikacji, ponieważ muzyka ludowa była dotąd rzadko prezentowana przez zbieraczy folkloru. Działalność autora Pieśni ludu
polskiego na tym polu uznał za godną wysokiej oceny i wsparcia rodaków.
M.A. Szulc potraktował ten pierwszy wydany przez Kolberga zbiór jako
edycję przeznaczoną dla amatorów śpiewu, do domowego muzykowania,
i chwalił jego opracowanie. Podkreślić trzeba, że recenzje Pieśni ludu polskiego wydanych u Żupańskiego ukazały się tylko w prasie poznańskiej.
Czasopisma warszawskie nie mogły o nich pisać, ponieważ rozpowszechnianie tej publikacji było w Królestwie zakazane.
Bliżsi nam chronologicznie autorzy zajmujący się dorobkiem Kolberga
z tego wczesnego okresu też reprezentują odmienne stanowiska, ale w nieco
innym zakresie. W 1961 r. Marian Sobieski we wstępie do pierwszego tomu
94

�Dzieł wszystkich Kolberga, oceniając m.in. jego kompozycje fortepianowe
i opracowania muzyki ludowej z lat 1842–1849, pisał:
Podobne stanowisko Kolberga-kompozytora widzimy w jego opracowaniach
pieś­ni ludowych, gdzie dyskretny i skromny akompaniament nie zaciera i nie
przytłacza oryginalnej melodii ludowej. Dowodzi to z jednej strony szacunku kompozytora dla twórczości ludowej, z drugiej strony jest świadectwem konsekwentnej realizacji programowych założeń muzyki domowej. Dostosowanie się autora
do możliwości wykonawczych szerokich rzesz amatorów-muzyków otworzyło
drogę do popularyzacji wśród nich polskich melodii ludowych, a tym samym
do przeniknięcia w nurt muzyki domowej elementów ludowych i narodowych1.

Po dokładniejszej charakterystyce jego pierwszych folklorystycznych
publikacji dodał:
Kolberg starał się urozmaicić akompaniament w duchu ludowym przez naśladowanie basowania kapeli ludowej (buczenie kwint), czy stosowanie nuty pedałowej, imitującej brzmienie dudów. Jedno jest pewne: że mimo tych uzasadnionych rozumowo starań brakło tu rzeczywiście talentu […]2.

Jednak nie zawsze te wczesne publikacje Kolberga były właściwie rozumiane3. Etnomuzykolodzy melodie wokalne wydawane przez Kolberga
M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny..., s. XLIV–XLV.
M. Sobieski tamże , s. L–LI.
3
W roku 1988 Julian Maślanka pisał, że całość zapisu nutowego, tj. melodia wokalna i akompaniament w pierwszym zbiorze z lat 1842–1845 są autorstwa Kolberga, a „Pieśni ludu weselne
mają wprawdzie muzykę jeszcze komponowaną przez Kolberga, ale już z troską o upodobnienie jej do muzyki ludowej” (J. Maślanka Folklorystyka polska w latach 1831–1863... , s. 77).
Podobnie ocenę opracowania melodii ludowych przez Kolberga formułował nieco wcześniej
R. Górski, zob. w jego biografii Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności, wyd. 2, Warszawa 1974, s. 50 i 59. Jednak zakres edytorskiego opracowania muzyki ludowej w Pieśniach
ludu polskiego wydanych w latach 1842–1845 w Poznaniu i w Pieśniach ludu weselnych z lat
1847–1849, wbrew twierdzeniu obu autorów, jest taki sam — melodie wokalne w obu tych
zbiorach nie były komponowane, były to melodie ludowe, komponowany był tylko akompaniament fortepianowy. Pewne nieporozumienia powodował też termin „rozwijać”, używany
czasem przez Kolberga, np. w tytule pierwszej publikacji folklorystycznej z roku 1842: Pieśni
ludu polskiego zebrał i rozwinął… O następnym zbiorze, Pieśni ludu weselne, R. Górski pisze,
że Kolberg melodii tam zamieszczonych „już nie usiłował »rozwijać« i poprawiać” (R. Górski
Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności… s. 59). Jednak we wstępie do Pieśni ludu weselnych Kolberg użył również tego określenia: „[...] rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne
[...]” , co znaczyło tylko, tak samo jak w r. 1842, że przedstawia ich liczne przykłady.
1
2

95

�w latach 1842–1849 traktowali tak samo jak zamieszczane w edycjach późniejszych. Natomiast akompaniament fortepianowy spotykał się ze strony
krytyków i innych zainteresowanych z różnymi, m.in. przytoczonymi wyżej
opiniami. Zależały one od tego, czy traktowali wydawane przez Kolberga
zbiory jako dokumentację folkloru muzycznego, czy jako środek popularyzacji muzyki ludowej lub szerzej – muzyki narodowej. Analizując od strony
muzycznej wczesne zbiory folklorystyczne, wydane przez Kolberga przed
podjęciem prac nad monografiami etnograficzno-folklorystycznymi, badacze muzyki ludowej odróżniają dwa problemy: ocenę towarzyszącej melodiom oprawy w postaci akompaniamentu oraz wartość prezentowanych
tam utworów ludowych jako dokumentów ówczesnego stanu folkloru. Tę
ostatnią może wskazać konfrontacja ich z zapisami terenowymi, bezpośrednimi wynikami badań Kolberga. Możliwość oceny zgodności pierwodruków tych melodii z podstawą, to jest z notacjami ze słuchu, ograniczona
jest tylko obecnym stanem zachowania spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, a ta – jak wiadomo – nie przetrwała w całości. Poszerza tę możliwość
porównanie melodii drukowanych w tym pierwszym okresie działalności
Kolberga z materiałami zamieszczanymi później w regionalnych tomach
Ludu, w których wykorzystał te same zapisy prymarne. Porównanie licznych zapisów nutowych zamieszczonych w publikacjach z lat 1842–1849
z zachowanymi rękopisami wykonanymi ze słuchu wskazuje, że melodia
wokalna jest taka sama, a niewielkie korekty w niektórych nielicznych
przypadkach nie dotyczą zasadniczego jej przebiegu 1. Również zgodność
melodii wokalnych i instrumentalnych wydanych w latach 1842–1849
z późniejszymi ich przedrukami w Ludzie i Obrazach etnograficznych
może wskazywać na autentyczność muzyki prezentowanej w tych wczesnych zbiorach, nawet jeżeli nie dysponujemy dziś zapisami terenowymi
Kolberga, wykonanymi bezpośrednio w czasie badań, ponieważ monografie regionalne przygotowywał Kolberg do druku — jeżeli chodzi o muzykę przede wszystkim — na podstawie zapisów ze słuchu sporządzanych
w czasie badań terenowych.
W roku 1849 Kolberg opublikował także tekst całkowicie odmienny
od dotychczasowych. Dnia 17 października tamtego roku w Paryżu zmarł
Fryderyk Chopin. Na wiadomość o zgonie kompozytora Kolberg napisał
1

Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II).

96

�krótki, nacechowany emocjonalnie nekrolog Szopen umarł!1. W latach następnych starał się gromadzić informacje o życiu Chopina, prostował błędy
w wychodzących drukiem biografiach kompozytora, poszukiwał utworów,
które pamiętał z warszawskiego okresu jego życia i publikował odnalezione
juwenilia, ale wtedy, jesienią 1849 r., jedna stroniczka w „Bibliotece Warszawskiej” musiała zmieścić jego refleksje wywołane bezpośrednio przez
tę wiadomość. Dał tam wyraz swemu bólowi, ale także wierze, że muzyka
Chopina jest nieśmiertelna i zawsze będzie towarzyszyć ludziom szukającym pocieszenia.
Tak spontaniczną i silną reakcję Kolberga odnajdujemy potem zaledwie
kilka razy w listach związanych z wydarzeniami w rodzinie. Retoryka tekstu napisanego w chwili otrzymania wiadomości o śmierci kompozytora
i wyraźnie widoczne w nim emocjonalne zaangażowanie odbiegają od charakterystycznej dla Kolberga powściągliwości. Następne jego publikacje,
listy i notatki na temat dzieł i życia Chopina mają zawsze bardzo rzeczowy
charakter, nawet wtedy gdy są to jego osobiste wspomnienia dotyczące
wykonywania przez kompozytora własnych utworów. Uwielbienie dla
twórczości Chopina, a także świadomość, że słuchając go, obcuje z czymś
niezwykłym, towarzyszyły Kolbergowi przez całe życie, od pierwszego kontaktu w profesorskim domu w Warszawie, jednak raz tylko, właśnie w tym
nekrologu, odsłonił tak bardzo swe uczucia.
W listach z lat późniejszych wspominał niekiedy, że grywa utwory Chopina dla własnej przyjemności, z innych źródeł wynika, że czasem także dla
niewielkiego grona słuchaczy. Niewiele znamy relacji o Kolbergu–pianiście
i są to wypowiedzi amatorów, nie zawodowych krytyków muzycznych, ale
świadczą one, że osoby słyszące kompozycje Chopina w jego wykonaniu
były wyraźnie wzruszone, a jego gra podobała się. Paulina Wilkońska, opowiadając o spotkaniu u Seweryny Pruszakowej w styczniu 1851 r., kończy relację: „Potem Oskar Kolberg uproszony zagrał nam mazury Szopena
— i całe zachwycił zebranie”2. Przypuszczać można, że dzięki znakomitej
pamięci muzycznej żywy był w jego wykonawstwie sposób „traktowania
instrumentu” przez kompozytora.

1
O. Kolberg Szopen umarł! „Biblioteka Warszawska” 1849, T. 4, s. 436, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 460, tekst nr 979.
2
P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim…, s. 134.

97

�IV
[Premiera Króla pasterzy i Sceny w karczmie w prywatnym salonie muzycznym. – Następne kompozycje fortepianowe. – Badania terenowe w zaborze
rosyjskim.]

W roku 1848 lub 1849 powstał pierwszy znany portret1 Oskara Kolberga, mającego wówczas około trzydziestu pięciu lat. Oryginał obrazu zaginął
w czasie powstania warszawskiego w roku 1944, zachowała się tylko jego
fotografia. Namalował go Antoni, który wrócił wtedy do Warszawy po długim pobycie w Rzymie i Paryżu.
Spośród dotychczasowego dorobku Antoniego najwyżej ceniono właśnie portrety – przysłane z Włoch chwalono już w recenzjach z wystawy
w salach Szkoły Malarstwa w czerwcu roku 1845. Nieco później, prawdopodobnie w roku 1850, Antoni wykonał portrety rodziców. Ojca, nieżyjącego
od kilkunastu lat, malował według litografii wykonanej w latach dwudziestych XIX w. w Berlinie lub według miniatury, matka do swego porteru
mogła mu pozować osobiście2. Wkrótce potem, w roku 1852, Antoni ożenił
się z Eleonorą Marconi (1832–1883), była ona siostrą jego przyjaciela, też
malarza, Karola Marconiego, z którym w latach następnych kilkakrotnie
współpracował przy wykonywaniu fresków w kościołach i gmachach publicznych Warszawy. Antoni nadal cieszył się renomą także jako autor obrazów religijnych – już w roku 1840 jego obraz Św. Trójca umieszczony
był w ołtarzu katedry Św. Jana w Warszawie, w roku 1854 wystawiony był
w salach Towarzystwa Dobroczynności obraz Matki Boskiej Szkaplerznej
przeznaczony dla kościoła w Żbikowie3.
W tym okresie, tj. w latach 1848–1849, bliski ukończenia był wspomniany już tutaj Król pasterzy, najbardziej znany utwór sceniczny Oskara
Kolberga, z librettem Lenartowicza. Fabuła jednoaktowej „opery sielskiej”,
zaczerpnięta z utworu F.L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy4, opowiada o kujawskim zwyczaju wybierania króla spośród dziewcząt i chłopców
Zob. ryc. 3 w tym tomie.
Zob. ryc. 1 i 2 w tym tomie.
3
Donosiła o tym prasa warszawska, dodając: „Tym bardziej obraz ten godzien zastanowienia, iż obstalowany został przez żonę włościanina w wypełnieniu ostatniej woli jej męża,
co stosunkowo do jej możności bardzo wielki wydatek stanowi. Obraz ten przynosi zaszczyt
artyście […]”, „Dziennik Warszawski” 1854, nr 217 z 21 sierpnia.
4
Zob. przypis 3 na s. 80.
1
2

98

�wypasających bydło na rozległych bagnistych łąkach nazywanych Bachorzą.
Królem zostawał ten, kto pierwszy przypędził swe stado na Bachorzę rano
w dzień Zielonych Świąt. Według libretta jeden z pasterzy, Maciuś Ciemięga, postanowił przechytrzyć towarzyszy i w przeddzień konkursu zagrzebał
się w stogu siana, aby spędzić w nim noc i rano pojawić się jako pierwszy.
Zbudził się jednak za późno, gdy inni byli już na miejscu, a pierwsi przybyli
Rózia i Wojtek, którym gromada przyznała wieńce. Maciuś został wyśmiany,
a Rózia i Wojtek wyznali sobie miłość i królowali przez cały dzień.
Według listu Kolberga do Sikorskiego, libretto pozostawione w rękopisie
przez Lenartowicza przed jego nagłym wyjazdem w roku 1848 wymagało
uzupełnienia. Porównanie znanego libretta1 z jego wersją podpisaną pod
nutami w partyturze wskazuje, że różnice między tymi dwoma tekstami
(poza arią Rózi z III sceny) są niewielkie i wynikają prawdopodobnie z konieczności dostosowywania tekstu do śpiewu.
Prywatna premiera odbyła się 4 kwietnia 1853 r. w salonie Faustyna
Żylińskiego (1796–1867), tenora, dyrygenta i kompozytora. To pierwsze
przedstawienie Króla pasterzy miało formę koncertu z towarzyszeniem
fortepianu, a wykonawcami partii wokalnych byli amatorzy. Recenzji po tej
premierze nie opublikowano, wzmianki o niej pojawiły się tylko w „Dzienniku Warszawskim”2 i w Pamiętnikach miasta Warszawy Karola Kucza
(1815–1892), dziennikarza, komediopisarza i wydawcy:
Co zaś do prywatnych tego rodzaju wieczorów, jednym z znaczniejszych był
wieczór w domu znanego muzyka p. Żylińskiego, gdzie zebrani Amatorowie
i Amatorki wykonali pod przewodnictwem p. Kolberga dwie opery własnego
jego utworu, to jest Król pasterzy i Powrót Janka. Z tych pierwsza, na samych
ludowych motywach oparta, odznacza się nadzwyczajną melodią i znaczną liczbą wzniosłych ustępów i godną byłaby publicznego przedstawienia3.

Publiczna premiera Króla pasterzy na scenie opery warszawskiej odbyła
się parę lat później, w marcu 1859 r. Tu odnotować jednak trzeba, że w roku
1853 w „Dzienniku Warszawskim” nie podano nazwiska autora libretta,
1
T. Lenartowicz Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego, napisany w 1 akcie,
Warszawa 1859. Libretto zostało wydane równocześnie z wyciągiem fortepianowym utworu
Kolberga i prawdopodobnie jego tekst nie był konsultowany z autorem, który był już wtedy
od ponad dziesięciu lat na emigracji.
2
„Dziennik Warszawski” 1853, nr 92, notatka w dziale Wiadomości krajowe.
3
K. Kucz Pamiętniki miasta Warszawy z roku 1853, T. 1, Warszawa 1854, s. 235.

99

�informując tylko, że jest nim „jeden z poetów naszych” — wymienianie nazwiska Lenartowicza, zbiegłego za granicę, było wtedy zakazane. Ponadto
w krótkim artykuliku liczącym kilkanaście wierszy, choć zaznaczono, że Kolberg „znany jest tak zaszczytnie z wielu utworów muzycznych”, dwukrotnie
przypomniano, że jest on „sumiennym zbieraczem melodii ludowych”. W literackim i artystycznym świecie Warszawy miał wówczas ustaloną pozycję
przede wszystkim jako muzyk notujący w terenie i wydający drukiem folklor.
W tym samym dniu, tj. 4 kwietnia 1853 r. wykonany został w salonie
Żylińskiego drugi utwór sceniczny Kolberga: Scena w karczmie, czyli Powrót Janka1, napisany do tekstu Jana Kantego Gregorowicza (1818–1890).
Gregorowicz po śmierci ojca gospodarował w Bilczy, w pow. sandomierskim,
a około roku 1850, po próbach życia na wsi, zamieszkał w Warszawie i pracował jako dziennikarz i literat. Dosyć szybko stał się cenionym pisarzem dla
ludu i autorem książek dla dzieci. Kolberg poznał go zapewne u Wójcickich
lub w redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, w której w roku 1850 zamieszczony
był literacki debiut Gregorowicza Obrazki wiejskie. W zbiorach Kolberga zachował się rękopis pt. Scena w karczmie, czyli Powrót Janka2 bez podpisu
autora — jest to prawdopodobnie oryginał libretta pióra Gregorowicza. Widnieją na nim poprawki i dopiski ręką Kolberga, m.in. w tytule, który pierwotnie był krótszy: Scena w karczmie, czyli Powrót. Fabuła utworu jest bardzo
prosta: zgromadzeni w karczmie wieśniacy bawią się po pracy, tylko Basia
jest smutna, tęskni za Jankiem, który ze swym panem pojechał do Warszawy. Jednak tego wieczoru Janek, również stęskniony za Basią i swą rodzinną wsią, szczęśliwie wraca ze stolicy, jego zdaniem zbyt ludnej i hałaśliwej;
wśród zgromadzonych w karczmie osób, pary zakochanych i ich krewnych
i przyjaciół, może znowu zapanować radość. Bardzo podobną treść ma też
„obrazek wiejski ze śpiewami” Janek spod Ojcowa Gregorowicza 3. Wpraw1
Utwór Scena w karczmie zachował się w postaci głosów wokalnych i niepełnej wersji
fortepianowej, opublikowany jest w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne,
zebrała i opracowała D. Idaszak (DWOK T. 68), s. 489–599. 		
2
Rękopis w tece 51 Miscellanea, Arch. PTL, sygn. 1358, k. 44–50.
3
K. Michałowski w katalogu Opery polskie, Kraków 1954, s. 61, jak wszyscy z Kolbergiem
włącznie, myląc Scenę w karczmie z utworem Gregorowicza Janek spod Ojcowa, podaje,
że premiera „obrazka wiejskiego” odbyła się w Warszawie 26 XII 1853 r. (5 stycznia 1854 r.),
a tekst opublikował Gregorowicz pod tym samym tytułem w roku 1862. Krótką recenzję
przedstawienia utworu Gregorowicza zamieściła „Gazeta Codzienna” w nr 14 z 16 stycznia
1854 r., ale nie ma tam wzmianki o muzyce do Janka spod Ojcowa, a trudno przypuszczać,
aby w dzienniku, którego Gregorowicz był wówczas współredaktorem, pominięto nazwisko

100

�dzie nie wiadomo dokładnie ani kiedy Kolberg rozpoczął i zakończył prace
nad Sceną w karczmie, ani kiedy Gregorowicz napisał Janka spod Ojcowa,
ale jest bardziej prawdopodobne, że libretto, krótsze i mniej rozbudowane,
powstało wcześniej niż „obrazek wiejski ze śpiewami”. Utwór Kolberga musiał być napisany najpóźniej na przełomie lat 1852 i 1853, ponieważ zespół
amatorów potrzebował czasu na przygotowanie premiery, która odbyła się
razem z Królem pasterzy, tj. 4 kwietnia 1853 r. Sztuka Gregorowicza wystawiona była dziewięć miesięcy później, w styczniu 1854 r., dlatego sądzić
można, że Gregorowicz najpierw napisał na prośbę Kolberga libretto Sceny
w karczmie, a dopiero potem Janka spod Ojcowa. W tym utworze przeniósł
akcję przed karczmę, na wolne powietrze, dodał dwie postacie i zmienił nieco przebieg wydarzeń, a także użył innego tytułu, aby odróżnić swój utwór
od kompozycji Kolberga, tym bardziej że nie była to już „scena w karczmie”.
Tylko dwa fragmenty tekstu: śpiewka Janka (nr 4) i chór kończący sztukę
(nr 8) są prawie identyczne z odpowiednimi tekstami Sceny w karczmie, ale
wszystkie inne partie śpiewane, pozostały tekst prozą i znana muzyka1 do
Janka spod Ojcowa są zupełnie inne.
Kolberg miał prawdopodobnie pewien udział w pierwotnym opracowaniu muzyki do Janka spod Ojcowa, sam pod koniec życia w Szkicu
autobiografii pisał:
Janek spod Ojcowa Gregorowicza był to tylko wodewil ze śpiewkami, do którego napisałem tylko śpiewkę Janka z chórem i duet. Miał być rozszerzony, ale
wypadki r. 1861 przeszkodziły2.
Kolberga, jeżeli by wykorzystano jego kompozycję. K. Michałowski informuje też, że w Poznaniu w 1857 r. wystawiono Janka spod Ojcowa z muzyką Adama Tarnowskiego (1816–1890),
wówczas kapelmistrza Teatru Rozmaitości w Warszawie, w którym odbyła się premiera. Sztukę Gregorowicza grano znowu w Warszawie w 1862 r., przedstawienie to wymienia „Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” (1862, nr 52, s. 827) w zestawieniu utworów granych na scenach
warszawskich w dziale „Tragedie, dramaty i komedie”, a nie wśród oper i innych utworów
muzycznych, ale nazwisk autorów w zestawieniu nie podawano.
1
Jednoaktówka Janek spod Ojcowa wydana została w Warszawie w 1862 r. bez nazwiska
autora, następnie z nazwiskiem Gregorowicza w Poznaniu w r. 1903 z muzyką Adama Tarnowskiego i ponownie w Poznaniu z muzyką tego samego autora w r. 1912. W dostępnym egzemplarzu wydania Janka spod Ojcowa z 1862 r. nie było zapisów nutowych. Dla porównania
(wykonał je Ł. Smoluch) muzyki Tarnowskiego do Janka spod Ojcowa i Kolberga do Sceny
w karczmie wykorzystano wydanie z 1912 r.
2
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68. Wspomniane tu przez Kolberga „wypadki
roku 1861” to tzw. rewolucja lutowa poprzedzająca powstanie styczniowe, zob. też s. 162.

101

�Te zdania mogą się odnosić wyłącznie do jednoaktówki Gregorowicza,
nie do Kolbergowskiej Sceny w karczmie, która jest w całości utworem
muzycznym. Sądzić więc można, że Kolberg po ponad trzydziestu latach
sam zapomniał o swej kompozycji, wystawionej tylko ten jeden raz w warszawskim salonie w kwietniu 1853 r. i niewydanej drukiem za życia autora. Wspominał tylko krótki moment współpracy z Gregorowiczem nad
nową wersją sceniczną jego obrazka. Późniejsi bibliografowie i biografowie
Kolberga i Gregorowicza utożsamiali kompozycję Kolberga z drukowanym
i grywanym „obrazkiem wiejskim” tego drugiego autora, choć są to dwa odmienne dziełka sceniczne. Dla Kolbergowskiej Sceny w karczmie używano
też wielokrotnie tytułu jednoaktówki Gregorowicza1. W przeciwieństwie do
Króla pasterzy, „opery sielskiej” Kolberga granej w operze warszawskiej
w 1859 r., której wyciąg fortepianowy został wydany drukiem w latach
1859–1860, drugi jego utwór teatralny, Scena w karczmie, niedrukowany
i niewystawiany publicznie w XIX wieku, popadł w niepamięć. Wydany
został dopiero w roku 1990 razem z innymi kompozycjami Kolberga w jego
Dziełach wszystkich, a ponownej prezentacji przed publicznością doczekał
się po ponad stu sześćdziesięciu latach, w roku 20142.
Lata 1849–1857, poza pracą zawodową w Dyrekcji Kolei Żelaznej, komponowaniem utworów scenicznych i przygotowywaniem ich koncertowej
premiery, wypełniały Kolbergowi także inne zajęcia związane z muzyką.
Kontynuował badania terenowe i przygotowywał ich wyniki do wydania
drukiem, tworzył kompozycje fortepianowe i wokalne i współpracował
K. Kucz w Pamiętnikach miasta Warszawy z roku 1853…, s. 235, w notatce sporządzonej bezpośrednio po premierze odnotował tytuł Powrót Janka. Tytuł Janek spod Ojcowa
dla utworu Kolberga pojawia się jednak już w poświęconym Kolbergowi artykule w tomie 15
Encyklopedii powszechnej Orgelbranda z roku 1864, którego treść znał on na pewno. Na podstawie Szkicu autobiografii tytuł Janek spod Ojcowa podał I. Kopernicki w artykule Oskar
Kolberg („Nowa Reforma” 1889, nr 108) i później w biografii Kolberga zamieszczonej we wstępie do Przemyskiego (zob. T. 35, s. IX). Za Kopernickim tytuł jednoaktówki Gregorowicza
zamiast tytułu Scena w karczmie, czyli Powrót Janka przytaczali kolejni autorzy biografii
Kolberga i bibliografowie. Zob. m.in. katalog K. Michałowskiego Opery polskie (Kraków 1954)
i Bibliografia literatury polskiej „Nowy Korbut” (T. 8: Wrocław 1969, s. 46).
2
Scenę w karczmie, czyli Powrót Janka wystawiono w roku 2014 w Poznaniu w reżyserii
Artura Romańskiego z okazji Roku Kolberga. Dla tego przedstawienia kompozycja Kolberga
została zinstrumentowana przez Macieja Prochaskę, a libretto zredagowane przez Ewę Antyborzec. Zob. też M. Prochaska Kompozycje Oskara Kolberga... (DWOK T. 85/II), oraz tenże
„Scena w karczmie”, nieznana opera Oskara Kolberga, „Przegląd Wielkopolski” R. 29: 2015,
nr 1, s. 38–41.
1

102

�z Józefem Sikorskim przy poszukiwaniu archiwaliów muzycznych potrzebnych do badania historii muzyki polskiej.
Józef Sikorski w roku 1849 zwrócił się listem otwartym1 do władz kościelnych z apelem o udostępnienie badaczom zabytków związanych z muzyką, znajdujących się w należących do nich świątyniach, archiwach i bibliotekach. Przedstawiony tam program badań był bardzo rozległy i zarazem konkretny, obejmował nie tylko nuty, informacje o organach, ich budowniczych
itp., ale także dzieła sztuki, malarstwo i rzeźbę, prezentujące np. instrumenty. W poszukiwaniach zabytków polskiej kultury muzycznej prowadzonych
przez Sikorskiego brał wówczas udział Kolberg. Zachował się brulion ich
wspólnego listu do Kapituły Łowickiej, w którym proszą o wypożyczenie
rękopisu „z XIV czy XV wieku […] dla bliższego rozpatrzenia się w nim”2.
Nie wiadomo, czy Kolberg towarzyszył Sikorskiemu także w innych ośrodkach poza biblioteką kolegiaty łowickiej, którą odwiedzili razem w 1851 r.
Podjęta wtedy akcja odniosła skutek. Sikorski zgromadził wiele materiałów,
na podstawie których pisał artykuły do „Ruchu Muzycznego” i później do
innych czasopism. Jego notatki wykorzystali następni autorzy opracowań
o historii polskiej muzyki, m.in. Aleksander Poliński i Adolf Chybiński.
Nadal ukazywały się kompozycje fortepianowe Kolberga, w roku 1850 były
to Dwa mazury na pianoforte oraz Sześć kujawiaków na fortepian, te ostatnie dedykowane Teofili Gregorowiczowej, żonie Jana Kantego. W roku 1853
do publikacji charytatywnej3 przekazał Romans Rózi, fragment Króla pasterzy,
a lata następne przyniosły druk innych jego kompozycji wokalnych: Pod twym
okienkiem…4, do słów zapomnianego dziś poety Juliusza Heppena (1828–1898)
i Trzy pieśni J. B. Zaleskiego5 dedykowane Karolinie Fryben (1823–?) śpie1
Tekst tego apelu przytacza K. Morawska w artykule Badania nad muzyką dawną w Polsce w XIX w., w: Szkice o kulturze muzycznej XIX w. Studia i materiały, T. 3, pod red.
Z. Chechlińskiej, Warszawa 1976, s. 43–45.
2
Brulion listu do Kapituły Łowickiej z 15 V 1851 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 48.
3
Romans Rózi drukowany był w pracy zbiorowej: Album muzyczne wydane przez
Komitet na korzyść Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki tudzież pozostałych po nich
Wdów i Sierot, Lipsk [1853].
4
Pieśń była zamieszczona w serii Skarbiec salonowych śpiewów No 4, Warszawa 1855,
s. 3; przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68),
s. 7–12, nr 2.
5
Pełny tytuł: Rojenia wiosenne. Młodo zaswatana. Śpiew poety. Trzy pieśni J. B. Zales­
kiego ułożył do śpiewu […] Warszawa 1857; przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 13–27, nr 3–5.

103

�waczce, która w latach 1856–1857 występowała w Warszawie. Trzy pieśni
zrecenzował Sikorski w „Ruchu Muzycznym”. Jak wszyscy piszący w tym czasie o Kolbergu, niezależnie od omówienia utworów, które były przedmiotem
recenzji, przypomniał, że od wielu lat zbiera on i wydaje pieśni ludu. Pieśniom
do słów J.B. Zaleskiego nie odmówił pewnych walorów, ale ocenił je niezbyt
wysoko, natomiast wspominając poprzednie kompozycje, dodał:
Wyjątek stanowią dziarskie mazury i mistrzowskie obertasy (powtarzamy to
przy każdej sposobności), tak jędrne, tak skończone, tak ludowe, a jednak oryginalne, że najlepsze innych autorów z daleka za nimi zostają1.

Po sześcioletniej przerwie, w roku 1856, wydał Kolberg nowy utwór
fortepianowy: Grande marche, dedykowany „À son ami Mr Costantin Wolicki”2. Konstanty Wolicki (1805–1863), Kujawianin, muzyk wykształcony
w konserwatorium paryskim, za pomoc uczestnikom wyprawy Zaliwskiego został w 1834 r. skazany na utratę majątku i zesłanie na Syberię z nakazem stałego tam zamieszkania po odbyciu kary. W Tobolsku, później
w Omsku był dyrygentem i nauczycielem muzyki i sam wtedy komponował. W 1840 r. uzyskał zgodę na powrót do Królestwa Polskiego i pracował
w latach 1846–1856 w Dyrekcji Ubezpieczeń w Warszawie. Poświęconą
Wolickiemu kompozycję Kolberga krótko omówił Maurycy Karasowski,
który od roku 1854 zamieszczał recenzje w prasie warszawskiej, a o marszu
pisał na łamach „Biblioteki Warszawskiej”:
Jest to utwór większych rozmiarów, odznaczający się dobrym pomysłem i piękną harmonią, może za mało w nim melodii. Lecz nie wdając się w szczegółowy rozbiór, który bez użytku zabrałby nam wiele miejsca, śmiało go polecamy
wszystkim grającym na fortepianie jako dzieło rzeczywiście niemałej wartości3.

W zachowanej korespondencji znajdujemy informację o komponowaniu w tym okresie utworów zamówionych przez prywatnych odbiorców.
[J. Sikorski] Przegląd kompozycji. Trzy pieśni J. B. Zaleskiego ułożył do śpiewu O. Kolberg, „Ruch Muzyczny” 1858, nr 36, s. 283. Przedruk recenzji w tomie O. Kolberg Kompozycje
wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 659.
2
O. Kolberg Grande marche pour piano par […] à son ami Mr Constantin Wolicki, Varsovie [1856]. Przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), nr 76,
s. 377–393, nota tamże, s. 683.
3
M. Karasowski Przegląd muzykalny, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 389. Przedruk
w tomie O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), s. 724–725.
1

104

�W liście ze stycznia 1853 r. nieznany bliżej Aszperger przypominał o terminie odebrania nut i prosił o drobne zmiany w tekście, do którego melodię
miał napisać Kolberg. Pieśń miała być wykonana na urodzinach jego teścia,
Matuszewskiego, o którym też nie udało się odszukać bliższych danych.
Kolberg w itinerarium odnotował pobyt w roku 1856 i 1858 u Matuszewskich w Mąkolinie, w powiecie płockim, oraz w 1862 r. u Matuszewskiego
w Jasienicy, być może adresat komponowanej kantaty i mieszkaniec Mąkolina lub Jasienicy goszczący zbieracza pieśni był tą samą osobą. Szkic
tego utworu znajduje się wśród Kolbergianów przechowywanych w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym1. W tym samym liście Aszperger pisał
o terminie próby Króla pasterzy, więc prawdopodobnie należał do grona
amatorów biorących udział w prywatnej premierze u Faustyna Żylińskiego. Prośbę o skomponowanie muzyki napisał też nieznany autor w maju
1856 r., dołączając tekst wiersza2.
Jednak coraz więcej miejsca w pracach Kolberga zajmowała muzyka ludowa. Kontynuowanie przez niego badań nad folklorem po roku 1846 wymaga podkreślenia. Rabacja galicyjska zimą 1846 roku, tragiczna dla wielu
rodzin szlacheckich wymordowanych przez chłopów, nieudane powstanie
krakowskie, później przebieg Wiosny Ludów w Poznańskiem i w Galicji
i wynikające z tych wydarzeń wnioski spowodowały m.in. zmianę nastawienia do twórczości ludowej. Wielu z niedawnych apologetów literatury
ludowej przestało się nią w ogóle zajmować, uznając, że romantyczna teoria o inspirującej roli folkloru i o jego wielowiekowej tradycji jest błędna.
Formułowano też nowe tezy na temat folkloru, jego źródeł, stopnia zachowania w nim śladów dawnej literatury ustnej i przenikania do niego wątków i motywów z innych kręgów kulturowych – kościoła, dworów i miast,
a za ich pośrednictwem z całej literatury europejskiej i poza­europejskiej.
1
Faksymile szkicu tego utworu opublikowano w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 138–139, nr 34. W rękopisie nad nutami Kolberg zapisał:
„Matuszewska do Matuszewskiego”, a na końcu: „Powinszowania w dniu urodzin sędziwemu
mężowi od żony, z którą kilkadziesiąt lat przeżył”.
2
List nieznanego autora z 26 V 1856 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 60. Zachował się rękopis tej pieśni, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK
T. 68), s. 46–47, nr 10, w rkp. nad nutami notatka Kolberga: „Krakowiak posłany Frybenowi”
przytoczona w komentarzu rewizyjnym D. Idaszak, s. 151 tamże. Wydane w 1857 r. Trzy pieśni
J.B. Zaleskiego Kolberg dedykował Karolinie Fryben, śpiewaczce, która w latach 1856–1857
występowała w Warszawie. Nieznany bliżej Fryben, któremu Kolberg wysłał Krakowiaka, był
prawdopodobnie autorem listu, a także krewnym śpiewaczki.

105

�Krańcowe stanowisko w tej kwestii zajął Ryszard Berwiński (1819–1879),
przedtem rewolucyjny poeta romantyczny, parę lat wcześniej zbieracz bajek w Wielkopolsce. Osadzony w więzieniu w Berlinie za udział w spiskach w 1846 r., wstrząśnięty wypadkami w Galicji i załamaniem się Wios­
ny Ludów, zajął się studiami nad folklorem, a zwłaszcza nad wierzeniami.
Jeszcze w berlińskim Moabicie zebrał materiały, a że – jak ironicznie pisał
we wstępie – miał tam „obok dogodnego wczasu do pracy”, także dostęp
do literatury, głównie niemieckiej, przygotował pracę Studia o literaturze
ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, wydaną w dwu
tomach w roku 1854. Poznański wydawca parę lat później dał książce
nową kartę tytułową, bliższą jej treści: Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych. Zasadniczą tezę studium sam autor streścił
następująco:
Lud nie ma nawet samodzielnej twórczości ducha, a jeśli ją ma, to w takiej tylko
mierze mutatis mutandis jak dziecko. Siła jego ducha, a raczej wyobraźni, jest
tylko raczej reproduktywną1.

Teza ta była przedmiotem polemik, w których brał udział także Kolberg
w okresie pracy nad Krakowskiem, do czego trzeba będzie jeszcze wrócić.
Kolberg nie zaprzestał prowadzenia badań terenowych i przygotowywania do druku melodii ludowych, jego przekonanie o wysokiej wartości samodzielnej twórczości ludu i jego fascynacja wykonawstwem nieuczonych
instrumentalistów, śpiewaczek i śpiewaków były ugruntowane i pozostały
niezmienne. Równie ważne było dla niego archiwizowanie muzyki ludowej
na potrzeby przyszłych prac naukowych. W pierwotnej redakcji wstępu do
Pieśni ludu polskiego, powstałej prawdopodobnie około roku 1849, pisał:
Starannie wyświetlić początek, wpływ i ważność tych melodii będzie skutkiem
obecnych około zachowania ich zabiegów i popchnie naprzód wszelkie badania
historyczno-muzyczne2.

Dlatego w dalszym ciągu gromadził pieśni i melodie i przygotowywał
nowe ich edycje. Po zakończeniu druku Pieśni ludu weselnych, a przed
R.W. Berwiński Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej
krytyki, T. 2, Poznań 1854, s. 216.
2
Rękopis tej pierwotnej wersji wstępu przytoczony jest w tomie O. Kolberg Pieśni ludu
polskiego. Suplement do t. 1 (DWOK T. 70), s. 3–5, przytoczone zdanie na s. 4.
1

106

�wydaniem nowego zbioru pieśni, tj. w latach 1849–1856, przeprowadził
badania terenowe w wielu regionach Królestwa i znacznie powiększył
swoje zbiory. Około czterdzieści lat później w itinerarium, spisując swe
wycieczki z tych lat, wymienił przede wszystkim miejscowości z Mazowsza, ale także z Radomskiego, Kieleckiego, Kaliskiego i z tej części Krakowskiego, która znajdowała się w granicach zaboru rosyjskiego, m.in. z okolic
Ojcowa. Były to podróże raczej krótkie, na niedzielę i święta, gdyż z powodu pracy zawodowej rzadko miał możliwość wyjazdu na dłużej. Nie znano
wówczas urlopów wypoczynkowych, a zwolnienie z pracy przysługiwało
tylko w bardzo ważnych sprawach rodzinnych i zdrowotnych, z czego co
najmniej trzykrotnie skorzystał Kolberg w latach 1855, 1857 i 1858. W jego
papierach osobistych zachowało się pismo z 23 sierpnia 1855 r. „Urlop dla
J.P. Oskara Kolberg, buchaltera Dyrekcji Drogi Żelaznej” o następującej
treści:
Wskutek prośby p. Kolberg na dniu wczorajszym wniesionej, Dyrekcja udziela
mu niniejszym urlop na dni 28 w celu udania się w gubernią radomską do Buska
i Solca dla poratowania zdrowia1 .

Każdy wyjazd poza rogatki warszawskie wymagał paszportu pozwalającego na pobyt tylko na określonym w nim terenie, a wydawanego po odpowiednim uzasadnieniu. Takim paszportem był przytoczony wyżej dokument,
który równocześnie umożliwiał poruszanie się po wyznaczonej w nim guberni radomskiej. Na jego odwrocie odnotowano powrót do Warszawy dnia
19 września, a wyżej widnieje kilka potwierdzeń pobytu, m.in. notatka:
Widziano w urzędzie wójta gminy Łubnice, gdzie W-y Oskar Kolberg kurację
solanką odbywał. Obecnie służy do powrotu do Warszawy, Sichów, dnia 28/9
września 18552.

Następny raz z urlopu dla poratowania zdrowia skorzystał dopiero po
zakończeniu druku Pieśni ludu polskiego, w połowie roku 1857. Wyjechał
wtedy na dłużej, m.in. był w Krakowie, w Zakopanem i Szczawnicy, a potem za granicą.

1
2

Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 49.
Tamże.

107

�Swe badania terenowe i kontakty z ludowymi wykonawcami w latach
poprzedzających wydanie Pieśni ludu polskiego opisał w liście do Józefa
Ignacego Kraszewskiego, któremu tom ten wysłał w czerwcu 1857 r.:
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni
obcemu (tak nazywa każdego w paletocie lub surducie), w jego niecierpliwości
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu
drzewa lub w polu na własnym kolanie albo na karku towarzysza wędrówki
wpisywać nuty — a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania itd.1

Tak trudne warunki zapisywania melodii i tekstów były częstsze
w pierwszych latach folklorystycznych wycieczek Kolberga, ale zdarzały się
także później, jeżeli prowadząc badania terenowe, nie miał oparcia w osobach mieszkających w danej okolicy, rozumiejących ich cel i znaczenie
i ułatwiających mu kontakty z ludowymi wykonawcami.
Jak już tu zaznaczono, Pieśni ludu weselne były ostatnią publikacją
folkloru, w której Kolberg wokalne melodie ludowe opatrywał własnym
akompaniamentem. Nie wiadomo dokładnie, kiedy zdecydował o zaniechaniu dotychczas stosowanej metody opracowywania melodii ludowych.
Stało się to na przestrzeni lat dzielących druk ostatnich fragmentów artykułu z pieśniami weselnymi w „Bibliotece Warszawskiej” i pierwszych anonsów prasowych o przygotowaniu nowego tomu, czyli między rokiem 1849
a początkiem 1854. W pracach o Kolbergu rezygnację z akompaniamentu
tłumaczono zwykle niskimi ocenami, dotyczącymi nie tylko opracowań pieśni ludowych, ale także jego własnych utworów. Dołączanie do oryginalnej melodii wokalnej akompaniamentu instrumentalnego, stosowane przez
Kolberga w latach 1842–1849, było przyjęte powszechnie wobec pieśni ludowych przez jego poprzedników, często znakomitych muzyków, i aprobowane przez zbieraczy tekstów. Ten sposób wydawania polskiego folkloru
sprzyjał jego popularyzacji w środowiskach uprawiających „muzykowanie
1

List do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 74.

108

�domowe”. Zaniechanie przez Kolberga oddawania do druku opracowania
służącego równocześnie i dokumentacji, i popularyzacji twórczości ludowej
wynikało raczej z własnej refleksji na temat zadania, jakie przed nim stoi,
niż z reakcji na recenzje, i wiązało się z dochodzeniem do głosu nowych
nurtów w poglądach na folklor i metody jego wydawania drukiem. Jakkolwiek oceniany jest akompaniament dodawany przez Kolberga do ludowych
melodii wokalnych, dziś stwierdzić możemy, że początkująca folklorystyka
około roku 1850 wyczerpała model opracowywania do druku pieśni ludowych przyjęty od czasu rozprawy Józefa Królikowskiego z roku 1818
i wydania przez Karola Lipińskiego melodii do Pieśni polskich i ruskich…
Wacława Zaleskiego w roku 1833. Zbiory pieśni nie mogły już pełnić dwu
różnych funkcji, innego opracowania wymagały publikacje potrzebne do
badań naukowych, a innego służące popularyzacji ludowej muzyki.
W połowie wieku XIX w wypowiedziach o folklorze w prasie i innych publikacjach nasiliły się głosy najpierw o zmianach w obserwowanej prawie od
początku wieku twórczości ludowej, a później wręcz o jej zanikaniu. Z naturalną zmiennością folkloru zbiegły się wtedy procesy gospodarcze i społeczne
wynikające ze stopniowej likwidacji pańszczyzny oraz z uprzemysłowienia
niektórych regionów, co powodowało przemieszczanie się ludności wiejskiej
do ośrodków fabrycznych. Pańszczyzna, a z nią przywiązanie chłopa do ziemi,
zostały zniesione w zaborze rosyjskim najpóźniej, dopiero w marcu 1864 r.
Jednak już likwidacja granicy celnej między Królestwem a Rosją w październiku 1850 r. przyczyniła się do szybkiego rozwoju przemysłu w Warszawie
i powstawania fabryk także w innych miastach, z czym wiązało się gwałtowne zapotrzebowanie na robotników. Najbardziej znanym skutkiem otwarcia
nowych rozległych rynków zbytu jest rozwój włókiennictwa w Łodzi.
Głosy o zanikaniu pieśni ludowych i potrzebie ich utrwalania pojawiały
się już wcześniej. M.in. poeta Stefan Witwicki (1802–1847) pisząc w r. 1830
o muzyce ludowej jako tworzywie dla kompozytorów opery narodowej,
stwierdzał: „[...] życzyć bardzo należy, aby nuty naszych śpiewów gminnych,
podobnież jak i same pieśni, zostały zebrane i ogłoszone, [...] gdy śpiewy
krajowe znacznie się już między ludem przytłumiają”1. J. Lipiński, opisując
w roku 1842 wesele w Wielkopolsce, dodał: „[...] ale pieśni przy tym obrzędzie używane giną powoli”2. W okresie szybkiej industrializacji Królestwa
1
2

S. Witwicki Piosnki sielskie, Warszawa 1830, s. XIX–XX.
J.J. Lipiński Porządek obrzędu weselnego ..., s. 285.

109

�wypowiedzi takie stają się alarmistyczne, np. w „Bibliotece Warszawskiej”
w roku 1859 czytamy:
Jak wszystko wokoło nas nagle się zmienia i przeistacza, tak i lud nasz ulega tym
zmianom. W pobliżu Warszawy i innych miast większych polskich traci właściwą charakterystykę, zrzuca ubiór dawny, zapomina melodii i piosnek swoich1.

Kolberg zauważał zjawisko zmienności folkloru związane z procesami
gospodarczymi i społecznymi, a także jego naturalną skłonność do tworzenia wariantów. We wstępie do Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 r.
pisał m.in.:
W jednej i tej samej wsi zdarzało mi się niekiedy słyszeć po parę odmian jednejże
pieśni; w sąsiedniej wsi już inaczej śpiewano, gdy tymczasem o kilkanaście mil
dalej pierwsza melodia znów wypływała. Bywały przypadki, że taż sama osoba po
kilku latach zmieniała nieco tok melodii, co już (choć nie ze wszystkim) zacierało
pierwotny jej wyraz; a cóż dopiero gdyby ją przyszło usłyszeć po latach kilku lub
kilkudziesięciu. Pieśń jest po większej części tradycyjną; więc czas, stosunki ludzi
zobopólne, zmiana trybu życia, moda, która z dworca szlacheckiego zaczyna już do
chaty wieśniaczej zaglądać, wreszcie osobistość śpiewaka (jego muzyczne usposobienie) i mnóstwo innych okoliczności wciąż na nią wpływają w nieskończonych
odcieniach. Ruch tu, jak wszędzie gdzie życie, nieustanny [...]2.

Pisał więc o zmienności pieśni, wskazywał niektóre przyczyny powstawania wariantów, stopniowego zapominania niektórych pieśni i pojawiania
się nowych, ale nie sugerował zanikania folkloru.
V
[Sytuacja w Królestwie Polskim po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. – Powstanie nowego programu edytorskiego Kolberga i wydanie przez niego Pieśni ludu
polskiego w latach 1856–1857. – Oceny tego zbioru przez współczesnych.]

W marcu 1855 r. zmarł car Mikołaj I, po nim rosyjski tron objął Aleksander II (1818–1881). Z tymi faktami i Rosjanie, i Polacy wiązali nadzieje
na zmiany. W roku następnym, 30 marca, zawarty został w Paryżu pokój po
1
2

Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 260.
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1 ), s. VI.

110

�przegranej przez Rosjan wojnie krymskiej toczonej z Turcją, Anglią, Francją i Sardynią od 1853 r. W rosyjskiej polityce wewnętrznej, także wobec
Polaków, nastąpiła „odwilż posewastopolska”, nazwana tak w związku ze
zdobyciem Sewastopola przez wojska koalicji antyrosyjskiej po blisko rocznej obronie twierdzy. Dla Polaków ważne było ogłoszenie amnestii, dzięki
czemu stopniowo zwalniano tysiące skazańców wywiezionych wcześniej na
Syberię lub wcielonych karnie do wojska rosyjskiego.
W Królestwie po objęciu władzy przez nowego panującego spodziewano się liberalizacji prawa. Doszło rzeczywiście do pewnego złagodzenia
cenzury, ułatwienia podróży zagranicznych, zawieszenia na kilka lat poboru do wojska i powstania w Warszawie pierwszej od wielu lat wyższej
uczelni – Akademii Medyko-Chirurgicznej. Zniesiony został stan wojenny
trwający w Królestwie od roku 1833. Większość nadziei przekreśliło słynne
zdanie Aleksandra II skierowane do przedstawicieli szlachty w czasie jego
wizyty w maju 1856 r. w Warszawie: „Żadnych marzeń, panowie! Szczęście
Polaków zamyka się tylko w zupełnym zlaniu się z Rosją”. Poszerzenie wolności słowa przez zniesienie części zapisów cenzury sprzyjało pewnemu
ożywieniu intelektualnemu, ale od wielu już lat brakowało w Warszawie
i w całym zaborze rosyjskim polskich instytucji naukowych, które mogłyby
finansować i koordynować badania.
Jerzy Jedlicki w drugim tomie Dziejów inteligencji polskiej dotyczącym
lat 1832–1864 pisze:
Kultura polska w połowie tak dumnego ze swych osiągnięć XIX wieku stawała się z wolna domeną cierpliwych, pracowitych, lecz niedokształconych
samouków. To dla nich i przez nich wymyślony został ideowy projekt prac
organicznych, jedyny, jaki mógł dać im poczucie użyteczności obliczonej na
daleką wprawdzie, ale, zdawało się, realną przyszłość. Jeśli patrzeć, co trwałego pozostawiło po sobie to pokolenie inteligencji, to wypadnie wskazać przede
wszystkim na zainicjowanie pomnikowych wydawnictw źródłowych1.

Nowe edycje źródeł i prac już znanych, lecz trudno dostępnych, a także pierwsze wydania ważnych zbiorów dokumentów i innych rękopisów
były konieczne dla kontynuowania badań nad historią Polski i jej kulturą
1
J. Jedlicki Błędne koło..., s. 179–180. J. Jedlicki dodaje: „Zasady sztuki edytorskiej dopiero
się ustalały i mierzyć tych publikacji dzisiejszą miarą niepodobna. Myślą, jaka im przyświecała,
było ocalenie przeszłości dla potomnych”.

111

�i niezbędne dla istnienia polskiej humanistyki. We Lwowie działania takie podjął historyk August Bielowski (1806–1876), dyrektor Ossolineum,
poddanego wprawdzie kurateli rządu austriackiego, ale jedynego wówczas
w zaborze austriackim polskiego ośrodka naukowego, niezależnego, ponieważ finansowanego z zapisów prywatnych. W roku 1852 opublikował
Program wydania pomników historycznych Polski, potem dwa początkowe tomy wielkiej edycji źródłowej Monumenta Poloniae historica (wyd.
1864 i 1872), kontynuowanej przez Akademię Umiejętności pod kierunkiem Wojciecha Kętrzyńskiego. Bielowski opracował też drugie wydanie
Słownika języka polskiego Samuela B. Lindego (wyd. 1854–1861), uzupełnione na podstawie rękopisów autora. W Wielkopolsce Tytus Działyński (1796–1861), założyciel Biblioteki Kórnickiej, udostępniał do publikacji
źródła historyczne ze swoich zbiorów i zapoczątkował Acta Tomiciana
(8 tomów w latach 1852–1860). J. Jedlicki, pisząc o wymienionych wyżej
pracach edytorskich, wskazuje także wydanie w Warszawie w r. 1853 oryginału łacińskiego O obrotach ciał niebieskich Mikołaja Kopernika razem
z pierwszym polskim przekładem tego dzieła autorstwa Jana Baranowskiego (1800–1879), dyrektora obserwatorium astronomicznego w Warszawie.
Do inicjatyw takich należała wydawana przez Samuela Orgelbranda Encyklopedia powszechna, opracowywana przy udziale przedstawicieli całego
polskiego środowiska naukowego (28 tomów w latach 1859–1868). Pewne
znaczenie dla popularyzacji dziejów Polski i jej literatury miała wydawana od roku 1855 przez Józefa Kazimierza Turowskiego w Sanoku seria
„Biblioteka Polska”. Były to tomiki zawierające głównie dzieła klasyków
staropolskich, w tym także kroniki, drukowane szybko i niedbale, ale tanie,
rozprowadzane w całej Galicji i przenikające do zaboru rosyjskiego i pruskiego. Działania te w większości miały charakter misji patriotycznych,
a nie dochodowych inicjatyw księgarskich. Do takich ambitnych przedsięwzięć edytorskich J. Jedlicki zalicza także Pieśni ludu polskiego Kolberga
z roku 1857 – „jakby zapowiedź monumentalnego dzieła, które należy już
do epoki postyczniowej”1.
Potrzeba badania i publikowania twórczości ludowej nie tylko jako materiału dla artystów piszących lub komponujących „w duchu narodowym”
czy świadectw zapomnianej pierwotnej kultury przedchrześcijańskiej, ale
jako jednego z elementów współczesnej kultury narodowej, stawała się
1

J. Jedlicki Błędne koło…, s. 180.

112

�coraz bardziej oczywista. Kolberg, należący wtedy do niewielkiego w Warszawie grona ludzi czynnie zainteresowanych folklorem, nie tylko zdawał
sobie sprawę z potrzeby naukowego badania muzyki ludowej, ale też był
twórcą i realizatorem nowego i nowoczesnego programu edytorskiego
w tym zakresie, czego pierwszym etapem był wydany w latach 1856–1857
tom Pieśni ludu polskiego. W czasie odwilży posewastopolskiej mógł pojawić się w tytule przymiotnik „polski”.
Kolberg w ciągu kilkunastu lat, które upłynęły od początku jego badań
terenowych i pierwszych wypowiedzi publicznych na temat muzyki ludowej, odczuwać musiał coraz silniejszą presję warszawskiego środowiska
– pisarzy, dziennikarzy i artystów, aby kontynuować gromadzenie i publikowanie folkloru muzycznego. Był uznawany za szczególnie uzdolnionego
w tym kierunku i dlatego zobowiązanego do utrwalenia muzyki ludowej,
tym bardziej że nikt inny nie zajmował się wówczas jej badaniem w terenie.
W roku 1856 rozpoczął edycję nowatorskiego zbioru pieśni i we wstępie
do niego pisał:
Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru. Do każdej pieśni dołączam właściwą jej nutę. Uderzony wcześniej oryginalnością i krzepkością pieśni ludowych, od lat kilkunastu robiłem wycieczki po kraju w celu skrzętnego
i wiernego ich spisywania; toteż pochlebiam sobie, że w nieprzebranym u nas
źródle melodyj zaczerpnąłem najciekawszy jej zapas; taki przynajmniej, jaki
już potrafi dokładnie oznaczyć muzykalność ludu naszego. Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających), tak jak
wybiegła z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego, bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym niezmąconej czystości, jak ją
natura natchnęła. […] Śledzenie szczegółowe rozwoju melodyj, je[go] przyczyn
i następstw, należy do historii i filozofii muzycznej i może mieć miejsce dopiero
po jak najdokładniejszym zebraniu melodyj nie już jednego ludu, ale wszystkich
innych ludów. Nim to nastąpi, rozpatrzenie się w tym, co się pozyskało, do nader
ciekawych doprowadzić nas może wniosków rozszerzających wiedzę i estetykę
muzyczną1.

Pieśni ludu polskiego wydane w sześciu zeszytach w latach 1856–1857
miały być pierwszym tomem zespołu źródeł służących do „oznaczenia muzykalności ludu naszego”. Rozpoczęty wówczas przez Kolberga program
1

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V–VI.

113

�edytorski miał służyć udokumentowaniu aktualnego stanu folkloru pieśniowego i muzycznego poprzez wydanie wielu wariantów wszystkich gatunków pieśni i melodii z całej Polski, z różnych regionów, a nawet z różnych
ich okolic, w odrębnych, specjalnie im poświęconych tomach. Nie zawsze
wówczas rozumiano ten zamysł, nie zawsze też był on aprobowany, ponieważ wydawanie drukiem tak licznych utworów ludowych i traktowanie
ich wariantów jako pełnoprawnych cząstek kultury narodowej nie było
oczywiste dla wszystkich krytyków, muzyków i literatów.
Plan nowej wielotomowej serii edytorskiej powstał zapewne około roku
1849, tj. w trakcie druku ostatniej części Pieśni ludu weselnych. Nie wiadomo, czy już wtedy Kolberg postanowił zaniechać opracowywania akompaniamentu do wydawanych melodii wokalnych, jest to jednak bardzo
prawdopodobne. W styczniu 1854 r. „Biblioteka Warszawska” donosiła, że
książka jest gotowa1. Zezwolenie cenzury, drukowane w tym czasie na odwrotach stron tytułowych, ma datę 14 lipca roku następnego, ale druk rozpoczął się dopiero w połowie roku 1856, ponieważ ponad dwa lata zajęły
Kolbergowi starania o nakładcę. Nie znalazł w tym czasie ani profesjonalnego wydawcy, ani innej osoby skłonnej zaryzykować pieniądze potrzebne
na druk. Rozpisał wprawdzie subskrypcję, nie zebrał jednak dostatecznej
sumy od przyszłych nabywców i w końcu sfinansował ten tom w znacznej mierze z własnych oszczędności. A w porównaniu do wydawanych
dotąd zbiorów pieśni ludowych koszt był duży, na co wpłynęło dziesięć
barwnych litografii i blisko 900 zapisów nutowych.
Tom Pieśni ludu polskiego, określony przez Kolberga jako „seria pierwsza” planowanego wielotomowego wydawnictwa, składa się z dwu odmiennych części. Pierwsza ma tytuł „Dumy i pieśni” i zawiera utwory z całej
Polski, tu podstawą wyboru był tekst, nie melodia. W drugiej, zatytułowanej „Tańce”, zamieszczone są melodie instrumentalne i wokalne z okolic
Warszawy, często z przyśpiewkami. Termin „duma” był wtedy stosowany
przez wydawców pieśni ludowych głównie dla ballad, a Kolberg dla tekstów w części pierwszej użył we wstępie określenia „dumy i pieśni dłuższe”.
Dumami nazywał pieśni fabularne, przede wszystkim te, które dziś nazywamy balladami. W pierwotnej wersji wstępu określił krótko ich specyfikę2,
Notatka w Doniesieniach literackich, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 1, s. 184, autorem
był prawdopodobnie K.W. Wójciki. Podobne informacje w „Dzienniku Warszawskim” 1854,
nr 27.
2
Zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement... (DWOK T. 70), s. 3.
1

114

�ale pominął tę próbę zdefiniowania gatunku w ostatecznie drukowanym
wstępie. Zawarł w nim jednak inne ważne uwagi o muzyce i pieśniach
ludowych. Wskazał na ich zmienność, zależnie od okolicy i upływu czasu dzielącego wykonania tej samej pieśni, scharakteryzował śpiew i głos
ludowych wykonawców, rytm, tempo i akcentuację ich śpiewu, omówił
tańce, podając kilkanaście nazw stosowanych dla nich na wsiach, lecz nie
zajmując się choreografią, wymienił także najczęściej używane instrumenty
i opisał sposób gry na nich.
W części poświęconej balladom i „pieśniom dłuższym” prawie wszystkie
teksty opatrzone są zapisem nutowym, tylko 29 na 444 pozbawionych jest
melodii. O ważności muzyki i jej braku w zbiorach swoich poprzedników
pisał we wstępie:
A tak, prawie bez muzyki, rzec można, że zbiory ich objawiły się tylko w pół-życiu, w połowie swojej istoty, bo treść i melodia uzupełniają się, podnoszą
wzajemnie, jedną wspólną stanowiąc całość, a często melodia, ta część mniej
określona, mniej materialna, stanowi całą piękność pieśni1.

W pierwszej części Pieśni ludu polskiego opublikowane są warianty
czterdziestu jeden wątków, spośród których trzydzieści trzy są dziś klasyfikowane jako ballady2. Bogaty zasób zapisów terenowych i staranne wykorzystanie dostępnej literatury pozwoliły Kolbergowi przedstawić pieśni
balladowe w zróżnicowanych wersjach z terenu prawie całej Polski. Ponad
połowa z nich jest reprezentowana przez kilka lub kilkanaście wariantów,
a najbardziej znane mają ich po kilkadziesiąt, np. ballada „Stała się nam
nowina” ma 29 wariantów, „Wyjechał pan z chartami na pole” – 30 wariantów, a „Jasio konie poił” – aż 54. Najliczniejsze są warianty z regionów leżących w Królestwie, pochodzące zwykle z własnych materiałów
Kolberga. Spoza zaboru rosyjskiego, z okolic, w których bywał krótko lub
w których nie zdążył jeszcze sam przeprowadzić badań, zamieścił znacznie
mniej pieśni.
Wśród utworów zawartych w pierwszej części tomu znajdują się zapisy unikatowe, nienotowane przez poprzedników Kolberga i również później w badaniach innych folklorystów potwierdzone tylko sporadycznymi
1
2

O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V.
Zob. E. Jaworska Katalog polskiej ballady ludowej, Wrocław 1990, m.in. s. 17.

115

�przykładami1. Poza właściwymi balladami uwagę Kolberga zwróciły teksty
nazwane przez Juliana Krzyżanowskiego bajkami-śpiewankami, to jest bajki, w których istotną funkcję pełnią pieśni nie występujące samodzielnie,
a znane jedynie z tych utworów. W Pieśniach ludu polskiego zamieścił
kilka przykładów takich „śpiewanek”. Należą do nich trzy warianty melodii i tekstu pochodzące z bajki „Maliny”, wykorzystanej przez Słowackiego
w Balladynie, a także cztery warianty z bajki „Wąż-narzeczony”. Zainteresował go też folklor złodziejski, zapisał aż dwanaście wariantów pieśni „Nasza
karczmareczka dobrze sobie żyje”.
Spośród kilkuset tekstów w części pierwszej tylko 85 pochodzi ze zbiorów wydanych drukiem wcześniej lub z badań innych osób. Zwraca przy
tym uwagę stosunkowo duża liczba ballad z Mazur. Zapisane one zostały
w latach 1836–1840 przez Gustawa Gizewiusza (1810–1848), protestanckiego kaznodzieję z Kraplewa. Jego rękopis pt. Pieśni ludu znad górnej
Drwęcy dotarł do zbiorów Kolberga za pośrednictwem Kazimierza W. Wójcickiego2.
Zauważyć trzeba, że do zapisów pieśni czerpanych z publikacji Kolberg
dodawał czasem zanotowane przez siebie melodie, jeżeli w wykorzystanym
źródle był tylko tekst. Sam o takiej praktyce pisał: „[…] nie omieszkałem
wcielić do mego zbioru i tego, co inni skrzętni badacze różnymi czasy nagromadzili, o ile mi się tylko właściwa melodia nawinęła”3. W nocie loka1
Do unikatów należy np. ballada „Gnała pastereczka doliną” (nr 21, s. 224 w DWOK T. 1)
opublikowana przez Kolberga na podstawie własnego zapisu terenowego, a także dwie ballady,
których teksty pochodzą z rękopisu G. Gizewiusza: „Był tam stołarz mieszkający” (nr 23, s. 235
w T. 1) i „Wszystkim ludziom jest świadomo” (nr 29, s. 255 w T. 1); zob. E. Jaworska Katalog
polskiej ballady ludowej…, tam wątki nr 11, 32 i 65.
2
K.W. Wójcicki manuskrypt ten dostał od G. Gizewiusza prawdopodobnie około roku
1844, ale nie wiadomo, kiedy przekazał go Kolbergowi. Zbiór Gizewiusza wykorzystał Kolberg w Pieśniach ludu polskiego, zamieszczając tam 35 tekstów i 8 melodii pochodzących
z tego źródła. We wstępie do Pieśni ludu polskiego pisał, że rękopis Gizewiusza wzbogacił
jego tom „trzydziestu kilku melodiami i znaczną ilością tekstu”, jednak Gizewiusz zapisał
melodie tylko do 32 pieśni z blisko 400 znajdujących się w jego rękopisie, w tym 8 do ballad. Zob. w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. XXXI–XXXII.
Pozostałe zapisy wykorzystał Kolberg w monografii Mazury pruskie, pozostawionej w rękopisie, a wydanej w r. 1966 (T. 40 DWOK). Rękopis Gizewiusza, którego pełny tytuł brzmi:
Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836
do 1840 roku, został wydany w Poznaniu w 2000 r. w opracowaniu i ze wstępem Danuty
Pawlak.
3
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XI.

116

�lizacyjnej podawał wtedy zwykle nazwę miejscowości, z której pochodziła
muzyka. Łączenie melodii pochodzącej z własnych badań z tekstem zapisanym przez innych, tj. kontaminacje zapisów różnych osób wykonanych
w różnym czasie, zastosował Kolberg do niektórych tylko spośród pieśni
przejętych ze źródeł drukowanych lub z rękopisu Gizewiusza, jeśli tam
pozbawione były zapisu nutowego.
Innym zabiegiem redakcyjnym, przyjętym w tej części tomu dla pewnej
liczby pieśni, jest zamieszczanie w druku zamiast ich pełnego tekstu tylko
pierwszej zwrotki wpisanej pod melodią i opuszczanie zwrotek następnych
lub niektórych środkowych, podobnych do znajdujących się w wariantach
poprzedzających. Wtedy pominięte fragmenty zastępował odsyłaczami do
odpowiedniego pełnego tekstu. Dotyczy to częściej tych pieśni, które w tomie znalazły się w licznych odmianach1, przy czym – jak wskazują zapisy
terenowe – opuszczenia te często powstały już w trakcie notowania pieśni
podczas badań.
Jeżeli brać pod uwagę tylko część tomu poświęconą balladom, to uznać
trzeba, że zdanie ze wstępu: „Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru” nie oddaje w pełni jej zawartości. Równorzędny przedmiot stanowią tam teksty, wprawdzie prawie wszystkim towarzyszy zapis nutowy,
ale porządku materiałów nie wyznaczają melodie, a teksty — ich warianty
są grupowane razem pod wspólnym numerem, niezależnie od tego, jak
bardzo różnią się ich melodie.
Druga część ma tytuł „Tańce” i podtytuł: „Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce” i zawiera 466 melodii, większość z tekstami przyśpiewek. Wśród nich tylko dwie mają podane metrum 44, wszystkie pozostałe są w metrach nieparzystych. Pochodzą z okolic Warszawy i były
zapisane w miejscowościach, które dziś często są dzielnicami tego miasta.
Nie wszystkie melodie i zamieszczone pod nutami przyśpiewki wykonywano w czasie tańca, o czym Kolberg pisał we wstępie:
Śpiewki takie nie zawsze lud w tańcu lub w karczmie przy kieliszku nuci, owszem słyszeć one się często dają przy robocie w domu i na polu, podczas żniw,
sianożęci, w ogrodzie, na paszy za bydłem, także przy dojeniu krów, w czasie jazdy, przy kołysce. Nieprzebrana ich mnogość jest owocem chwilowego
1
O ile zachował się rękopis pełnego tekstu takiej pieśni (np. dla nr 3l, 14i, 25h), brakujące
fragmenty przytaczano w przypisach źródłowych w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego.
Suplement… (DWOK T. 70).

117

�natchnienia podnieconego trunkiem i miejscowymi okolicznościami, do czego
lada codzienna przygoda dać może pochop; inne wszakże są znane i śpiewane
powszechnie na równi z dłuższymi pieśniami i dumami, zwłaszcza gdy w sobie
zawierają pewną sentencją. Niektóre są odłamkami większych dum1.

Teksty przyśpiewek musiał Kolberg poddać przed drukiem selekcji, odrzucając zbyt rubaszne, niecenzuralne, ponieważ „mimo rozlanego w nich
humoru i czucia nie zawsze godzą się z przyzwoitością i dobrym smakiem”2.
Poza ludowymi zanotował Kolberg i zamieścił wśród tańców także kilka utworów kompozytorów działających w Polsce w pierwszej połowie
XIX wieku, podając ich nazwiska nad melodiami. Są to kompozycje Józefa
Elsnera, Jana Stefaniego3, Józefa Damsego i Adama Tarnowskiego, pochodzące z ich utworów scenicznych. Trudno dziś w każdym z tych wypadków ocenić, czy kompozytorzy ci wykorzystali motywy ludowe, czy też ich
utwory stały się tak popularne, że zostały przeniesione przez publiczność
teatralną do folkloru podmiejskiego. Pewien wpływ na upowszechnianie się
utworów pochodzących ze sceny teatrów warszawskich mógł mieć repertuar katarynek, bardzo wówczas popularnych, których właściciele szybko
reagowali na nowości4.
Tom zamknął Kolberg obszerną „Tabellą miast i osad miejskich, o których uczyniono wzmiankę w niniejszym zbiorze z wykazaniem ich położenia geograficznego”. Była to odpowiedź na postulat Sikorskiego przedstawiony w recenzji dwu pierwszych zeszytów Pieśni ludu polskiego, więc
jeszcze przed zakończeniem druku książki, a dotyczący not lokalizacyjnych
zamieszczanych nad melodiami i określających geograficzne pochodzenie
pieśni. Kolberg formułował je najczęściej dwuczłonowo, np. „od Żychlina
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.
Tamże.
3
O Janie Stefanim, kompozytorze muzyki do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, pisał K.W. Wójcicki: „[…] przejęty potrzebą poznania muzyki polskiej ludowej, co niedziela
i święto wyjeżdżał na wieś, aby się nasłuchał pieśni, napatrzył tańców ochoczego ludu naszego.
Wracał do miasta, a mając świeżo w pamięci sielską melodię, zasiadał i podkładał pod libretto
Bogusławskiego.” Zob. K.W. Wójcicki Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 1, Warszawa 1855, s. 67.
4
J. Sikorski w artykule Muzyka i katarynka („Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski”
J. Jaworskiego na rok 1854, s. 102) pisze: „A i tak słyszeć można odwieczne piosnki na deskach
teatralnych posiwiałe, wygrywane po tysiączny raz na katarynce [...]”, katarynki wspomina też
Kolberg we wstępie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX oraz w przytaczanym już
szkicu autobiografii.
1
2

118

�(Chochołów)”, „od Wyszkowa (Głuchy, Niegów)”, „od Osterode (Kraplewo)”,
„od Łagowa (Paprocice, Lechówek)”. Pierwsza nazwa w intencji Kolberga
informowała o okolicy, w której pieśń czy melodia jest znana i popularna,
druga o miejscu zapisu lub miejscowości, z której pochodził wykonawca.
Sikorski w recenzji pisał:
Oznaczenie miejscowości, skąd pieśń i melodia wzięte, także wyraźniejsze by
się zdało. Mało to objaśnia, gdy przeczytamy, że te pieśni od Dzikowa, Łagowa,
Kowalewa itd., bo któż wie, o jakim Dzikowie, Łagowie i Kowalewie mowa. Nawet małe miasteczka wymienione niewiele pomogą, bo o wielu z nich mało kto
słyszał, mianowicie jeśli trochę odleglej od środka kraju leżą. Miasta powiatowe,
okręgowe, gubernialne, prowincja wreszcie wymieniona, lepiej sobie pomagają
w oznaczeniu miejscowości. Nastaję na ten szczegół, bo on tylko dla korzystniejszego użycia zbioru w mowie będącego posłuży, mianowicie pod względem
badania charakterystyki prowincji i miejscowości1.

Kolberg, syn kartografa, od lat podróżujący często po prowincji i mający do dyspozycji mapy ojca, nie miał kłopotów z ustaleniem położenia
małych nawet miasteczek i wsi. Jednak rozumiejąc kłopoty czytelników,
zgodnie z sugestią Sikorskiego w trakcie druku książki zestawił alfabetycznie w osobnej tabeli nazwy miejscowości określających okolice, dodając
nazwę powiatu i państwa, w którym leżały. Zaznaczyć trzeba, że podawał
nazwy trzech państw zaborczych i Królestwa Polskiego, czym podkreślał
istotne dla mieszkańców Królestwa przekonanie o jego odrębności od carskiej Rosji. Większość wymienionych w tabeli miejscowości nie występuje
w notach lokalizacyjnych w Pieśniach ludu polskiego, była więc ona pomyślana jako pomocniczy klucz do całej planowanej kilkutomowej serii
wydawniczej.
Ważnym elementem Pieśni ludu polskiego były barwne litografie
przedstawiające rysowanych z natury mieszkańców wsi w strojach regionalnych. Kolberg zamieścił je „dla dopełnienia charakterystyki naszych
wieśniaków”, a było to też do pewnego stopnia działanie marketingowe
– kolorowe ilustracje, nie tak częste w ówczesnych drukach, zachęcały do kupienia książki. Nazwiska autorów rysunków odnotował Kolberg
1
J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219. Przedruk tej części recenzji J. Sikorskiego w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego.
Suplement… (DWOK T. 70), s. 134.

119

�dopiero na nowej karcie tytułowej 1 dodrukowanej w r. 1867, gdy postanowił Pieśni ludu polskiego włączyć do Ludu jako tom pierwszy tej serii
wydawniczej. Wymienił tam Antoniego, swego brata, i Karola Marconiego, przyjaciela Antoniego, malarzy wspomnianych już wcześniej jako
uczestników wycieczek Kolberga w pierwszych sezonach jego badań terenowych. Zachowały się wszystkie bezpośrednie pierwowzory litografii2,
nie są to jednak rysunki powstałe podczas wędrówek po Mazowszu, lecz
późniejsze ich kopie sporządzone na potrzeby druku. Oryginalne szkice
terenowe Antoniego Kolberga i Karola Marconiego potrzebne do Pieśni
ludu polskiego skopiował Wojciech Gerson i jego rysunki wykonane piórkiem i barwione akwarelą były podstawą litografii3. Prymarne rysunki
dwu malarzy, Antoniego i Marconiego, nie zachowały się, brak też innych
informacji na ten temat, nie mamy więc możliwości przypisania bezspornie którejkolwiek ryciny jednemu z dwu wymienionych przez Kolberga
autorów4. Wykonanie litografii zlecił Kolberg firmie J.H.G. Rau w Dreźnie, z którą współpracował także później.
Zaraz po rozpoczęciu druku ukazała się w „Bibliotece Warszawskiej”
krótka informacja o nowym zbiorze pieśni, której autor, najpewniej ówczesny redaktor miesięcznika, K.W. Wójcicki, pisał o litografiach:
Jest ona reprodukowana we wstępie J. Gajka do O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK
T. 1) po s. VIII.
2
Przechowywane są w zbiorach Muzeum Etnograficznego im. F. Kotuli w Rzeszowie. Reprodukowała je K. Markiewicz w przywoływanym już tu katalogu wystawy malarstwa Antoniego
Kolberga, cztery są też reprodukowane w tomie O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement…
(DWOK T. 70). Na każdym rysunku, mimo zaznaczenia kolorów akwarelą, zamieszczony jest
też krótki opis ręką Gersona, podający barwy części ubrania i noty lokalizacyjne, powtórzone
przez Kolberga w podpisach i w opisie rycin na końcu książki.
3
W liście do firmy J.H.G. Rau u. Sohn w Dreźnie, która drukowała te litografie w 1856 r.,
Kolberg pisał, że ryciny strojów ludowych przesyła za pośrednictwem ich autora, Wojciecha
Gersona. Zob. brulion listu Kolberga z końca listopada 1856 r., Korespondencja... cz. I (DWOK
T. 64), s. 63–64.
4
Śladem wskazującym na autorstwo pierwowzorów dwu rycin mogą być informacje w Katalogu wystawy retrospektywnej nieżyjących malarzy polskich w salach redutowych w Warszawie (Warszawa 1898). Tam pod numerami 512–514 na s. 49 wymienione są trzy akwarele
Karola Marconiego: „Kobieta, wieś Czerniaków”, „Od Piaseczna” i „Od Warszawy”, wszystkie były
wtedy własnością syna Karola, Władysława Marconiego, i zaginęły w czasie powstania warszawskiego. Być może były to pierwowzory litografii zamieszczonych przez Kolberga w Pieśniach
ludu polskiego, tj. rycin nr 1 „od Warszawy (Czerniaków)” i nr 10 „od Piaseczna (Obory)”, trzecią
wymienioną w katalogu rycinę, „Od Warszawy”, trudno przypisać do którejś z litografii.
1

120

�Nie masz tu żadnej elegancji wymuskanej, jaką mamy we wszystkich dotąd
wydanych kostiumach ludu naszego, nie wyjmując i Gersona1, ani urojonych
fizjonomii, oblicza portretowane przedstawiają nam wiernie chłopków naszych,
równie jak cały ubiór z najsumienniejszą ścisłością wykonane2.

Wszyscy autorzy recenzji ukazujących się w latach 1856–1857 podkreślali dokumentacyjną wartość rycin dołączonych do Pieśni ludu polskiego,
niezależnie od oceny całej zawartości tej antologii ballad i tańców3. Sam
Kolberg miał zastrzeżenia do odwzorowania rysów dwu postaci, o czym pisał do firmy drezdeńskiej po odbiorze gotowych litografii4, ale poza tym był
zadowolony z jej pracy. W „Objaśnieniu rycin”, zamieszczonym na końcu
tomu, opisał stroje, podając ich kolory, wiele lokalnych nazw poszczególnych części ubiorów, a w dwu wypadkach także informacje pozwalające
zidentyfikować rzeczywiste, przedstawione na rysunkach osoby – karczmarkę z Raszyna i sołtysa z Czerniakowa.
Pieśni ludu polskiego zostały bardzo życzliwie przyjęte przez recenzentów i cieszyły się ich dużym zainteresowaniem — porównywalnej liczby
recenzji i wzmianek w prasie wszystkich trzech zaborów doczekały się
tylko pierwsze monografie wydawane w ramach Ludu. Omawiano przede
wszystkim zakres publikacji i jej układ, a zawsze podkreślano ogrom pracy
wykonanej przez Kolberga, od zapisywania ze słuchu melodii i tekstów
bezpośrednio w terenie, poprzez wybór utworów przeznaczonych do druku,
uporządkowanie ich według wątków tekstowych, wreszcie opracowanie redakcyjne. Nie wszystkie walory tej publikacji, istotne dziś dla folklorystów,
1
Wójcicki wspomina tu album: W. Gerson Ubiory ludu polskiego, Warszawa [1855], wersja
francuska: Costumes polonais dessinés d’aprés nature…, litogaphiés par E. Desmaisons. Publié
par Daziaro á Varsovie, Paris, Moscou et St. Petersbourg [1855]. Zob. też A. Jacher-Tyszkowa
Grafika polska XIX wieku jako źródło do badań nad strojem ludowym, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXIX: 1975, nr 4, s. 220.
2
[K.W. Wójcicki] Doniesienia literackie, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 422.
3
Tylko raz, kilka lat później, przy okazji wzmianki w prasie warszawskiej o podróży Kolberga na Kujawy, ryciny z Pieśni ludu polskiego spotkały się z pewnymi zarzutami: „Wiemy,
iż te postacie zdejmowano z natury z fotograficzną niejako dokładnością, lecz nam nie trzeba
wyłączności miejscowych, jak zyzowatego sołtysa z Czerniakowa, skrzywionego rakowskiego
chłopa, my prosimy o te ogólniejsze, że tak powiem zbiorowe oblicza i postawy, które właśnie
typują okolicę”, T.S…ki Wiadomości bieżące, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1860, nr 195.
4
Zob. brulion listu do A. Karsta z 20 XI 1856, w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 62–63. Za odbiegające od przekazanych oryginałów uważał twarze postaci na rycinach nr 1 i 6.

121

�były zauważone i docenione przez współczesnych Kolbergowi, nie zawsze
też właściwie interpretowano zamiary i program wydawcy.
Już w marcu 1857 r. napisał do Kolberga przebywający na emigracji
Teofil Lenartowicz. Dziękował za książkę przypominającą mu młodość
spędzoną na Mazowszu, ale prosił, aby wydając wszystkie zapisane melodie, wybierał do druku tylko teksty zasługujące na rozpowszechnianie.
Wspomina „entuzjazm dla pieśni gminnych”, nadmierny i bezkrytyczny,
towarzyszący wypowiedziom o folklorze jeszcze kilkanaście lat wcześniej,
gdy obaj byli młodzi. Prosił więc Kolberga:
[…] nie zimnym rozsądkiem przeto, ale wyrobionym uczuciem piękności i wartości rzeczy trzeba sądzić utwory poetyczne, a co nas ujmie niewyszukanym
wdziękiem, to niezawodnie będzie miało dłuższą wartość i drukować to należy
na pociechę wspólną. Owoż daruj, Drogi Oskarze, ale nie trzymałeś się tej zasady, wydając swój nowy zbiór, znajduję w nim bowiem mnóstwo nędznych
wierszydeł, które się nikomu na nic nie przydadzą, trzeba to było pominąć, dla
muzyki jedynie po parę wierszy przytaczając, zresztą zostawiam to Twojemu
wyrozumieniu, jeśli myślisz, że się to przyda, drukuj […]1.

Lenartowicz – jak stwierdzał w liście – nie umiał sam odtworzyć melodii drukowanych w otrzymanym zbiorze i pisał z Rzymu do przyjaciela,
nazywając go zakochanym w wiejskich śpiewach Mazurem:
[…] jakże żałuję, że się nie znam na nutach, żeby sobie choć na cygańskiej drumli zadzwonić piosenkę od Mokrego Lasu, ani rusz, jak hieroglify egipskie pałeczki wyskakują mi przed oczami, jedne wyżej, drugie niżej, ale co one tam sobie śpiewają, nie
takiemu jak ja wiedzieć o tym, oj, doloż moja – Oskarze! Czemu Ciebie tu nie ma?2

Odpisując Lenartowiczowi, Kolberg wspominał też ze wzruszeniem
wspólne wędrówki, ale nie zgadzał się z oceną tekstów przyśpiewek, bo to
pewnie one, nie ballady, spowodowały krytyczne uwagi poety. Na zarzut
braku krytycyzmu wobec estetycznych walorów niektórych „wierszydeł”
odpowiedział:
[…] zapatrując się okiem poety, mogłeś wiele tu rzeczy niesmacznych dla siebie
dojrzeć, ależ ja nie zbieram pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej. Są i będą
1
2

List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 67–68.
Tamże, s. 68.

122

�one skarbnicą ciekawą dla gramatyków, lingwistów, historyków, dla ludzi kreślić
mających nie tylko duchowość narodu, nie tylko całe jego moralne i niemoralne
usposobienie, jego obyczajowość, ale i zewnętrzną skorupę, wszystkie przypadłości słowa i dźwięku, przez jakie przechodził, a ci szukają prawdy, która jak
brzydkie obok pięknego w pieśniach każdego narodu leży. Takimi, jakimi są,
zbieracz ma je przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie1.

Maurycy Karasowski, któremu Kolberg udostępnił rękopis jeszcze przed
drukiem, podkreślił wartość zapisów muzyki, których tak wielką liczbę prezentować będzie wydane dzieło, i zdał sprawę z jego zawartości, zwracając
specjalnie uwagę na pieśni złodziejskie i wspomniane tu już bajki-śpiewanki. Przedstawienie wyników analizy zebranych przez Kolberga melodii
odłożył na czas po wydaniu całości2.
Karol Estreicher (1827–1908) w lwowskim „Dzienniku Literackim”
scharakteryzował nowy tom na tle skrótowego przeglądu dotychczasowych badań i publikacji folkloru polskiego, litewskiego i ukraińskiego 3.
Potem podsumował pracę Kolberga, stwierdzając, że autorem kierowały
dwie myśli: „zestawienie wariantów melodii i tekstu” oraz wierne podanie
melodii „w jej surowym odłamie, tak jak ją lud wygłasza, bez względu na
to, że może razić nieforemnością”. Chwalił zamysł autora, ale wstrzymał
się od głębszej jego oceny do czasu wydania wszystkich planowanych
tomów i zalecał przeprowadzenie badań w Galicji, tj. w zaborze austriackim, zwłaszcza w górach. Estreicher docenił druk licznych wariantów
tekstów i melodii ukazujących regionalne zróżnicowanie folkloru, przede
wszystkim jednak podkreślał, i to kilkakrotnie, znaczenie publikacji Kolberga jako źródła dla muzyków pragnących komponować w duchu narodowym.
Józef Ignacy Kraszewski wielokrotnie w latach czterdziestych XIX w.
zabierał głos w toczącej się dyskusji na temat wartości folkloru, zwłaszcza
List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., tamże s. 70.
M.K. [M. Karasowski] Kilka słów o dziele Oskara Kolberga pod tytułem „Pieśni ludu
polskiego” z melodiami i rycinami, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856,
nr 55. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 124–128.
Zapowiadanej analizy melodii M. Karasowski nie opublikował.
3
Gędźba [K. Estreicher] Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Dziennik
Literacki” 1857, nr 94–96. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 138–145.
1
2

123

�bajek, i metod jego wydawania drukiem. Przy zapisywaniu tekstów ludowych domagał się przede wszystkim wierności: „Inna cale rzecz zbierać,
inna obrabiać”1. W korespondencji z Żytomierza zamieszczonej w „Gazecie
Warszawskiej”2, której znaczną część poświęcił Pieśniom ludu polskiego,
kilkakrotnie wskazywał na złożoność pracy Kolberga, jego dokładność, staranność i determinację, aby przedstawić tak wielki zasób melodii ludowych.
Pisał, że „[...] namiętnemu tylko i obdarzonemu jak p. Kolberg zbieraczowi
mogło się udać pochwycić wszystkie te maluczkie zmiany, warianty, rozmaitości jednego i tegoż samego niemal motywu, które go coraz nowym
i świeżym czynią”3. Docenił to, że nowy zbiór pieśni ukazał się bez akompaniamentu fortepianu i melodie ludowe podane są z całą ich „pierwiastkową
prostotą i czystością”, co stanowiło kontrast z dotychczas drukowanymi
melodiami ludowymi, „wyjaśnianymi” przez dodanie harmonizacji zacierającej ich cechy pierwotne. Kraszewski podkreślił też, że ważna jest w tej publikacji Kolberga nie tylko muzyka, ale także zestawienie bezpośrednio koło
siebie wariantów tekstów z różnych okolic, nawet jeżeli znanych, to jednak
rozproszonych w dotychczas wydanych książkach i artykułach. Podkreślił
wartość rycin, które są nie tylko „wielką ozdobą wydania, uskutecznionego
bardzo starannie i wytwornie”, ale także prezentacją żywo nakreślonych
strojów z okolic Warszawy. Zauważył jak inni recenzenci, że zbiór Kolberga jest „dla muzyków skarbnicą niewyczerpanego natchnienia”, jednak
najważniejsza była konstatacja:
Dla historii muzyki naszej, a raczej dla poznania jej charakteru, jest to materiał
nieoszacowany i niewyczerpany, a wartość jego tym większa, że ścisłość była
głównym zadaniem autora4.

Tym wnioskiem Kraszewski potwierdził, że publikacja spełnia zasadniczy cel postawiony sobie przez Kolberga, tj. zebranie materiału do badań
nad muzyką polską, a zwłaszcza nad muzyką ludową.
Opublikowanie przez Kolberga muzyki ludowej bez harmonizacji, zauważone z aprobatą przez Kraszewskiego, nie znalazło uznania u wszystkich.
J. I. Kraszewski Podania gminne, w: tegoż Studia literackie, Wilno 1842, s. 99.
J.I. Kraszewski Listy do redakcji „Gazety Warszawskiej”, „Gazeta Warszawska” 1857,
nr 206–207. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 134–138.
3
Tamże, s. 135.
4
Tamże, s. 135.
1
2

124

�Anonimowy recenzent „Gazety W. Ks. Poznańskiego” 1 potraktował nową
pracę Kolberga jak kolejne wydanie pieśni dla amatorów muzykowania.
Pisał, że rozumie „szacunek dla czystości pieśni”, ale brak akompaniamentu
fortepianu sprawi kłopot mniej wprawnym odbiorcom, którzy nie potrafią
sami go opracować. Recenzent innego wielkopolskiego pisma, „Przeglądu
Poznańskiego”, stwierdza, że jest to zbiór „bardzo ważny i ciekawy”2, podanie melodii „tylko w szkicu” uważa za zaletę, dodaje jednak, że zebranie
tak wielkiej liczby wariantów było zbyteczne. Drobiazgowa praca zbieracza
i wydawcy dowodzi wprawdzie sumienności, ale nie przynosi pożytku i niepotrzebnie powiększa objętość ponieważ: „Charakterystyczne tylko prawdziwie, wybitne różnicą warianty należało autorowi podać, nie rozszerzać
za wiele objętości dzieła”3.
Dla pełniejszego ukazania atmosfery towarzyszącej badaniom i publikacjom Kolberga w okresie opracowywania przez niego nowych Pieśni
ludu polskiego można przytoczyć jeszcze wypowiedź Lucjana Siemieńskiego (1809–1877). Ten poeta i dziennikarz, niegdyś radykalny demokrata,
od paru już lat współredagował konserwatywny krakowski „Czas”. Sam
w roku 1845 wydał bajki i legendy4 ludowe, tłumaczył pieśni bretońskie
i skandynawskie, ale podobnie jak Berwiński, którego Studia o literaturze
ludowej już tu wymieniano, w późniejszym okresie życia walory tekstów
pieśni oceniał z większym sceptycyzmem:
Pojawienie się nowego zbioru pieśni ludu dokonanego przez p. Kolberga byłoby
niekonieczną nowością, gdyby nie przyniosło nic więcej, jak oklepane wyrzekanie Maćka na niestateczność Maryny, lub żale Kaśki za utraconym panieńskim
wiankiem, lecz prawdziwie rozmiłowany w swoim przedmiocie autor zbioru
i pojmujący pieśń gminną od strony jeszcze niezużytej i niewyzyskanej, nie poprzestał na samych słowach pieśni, ale co daleko trudniejsze i mozolniejsze,
zebrał do nich muzykę, tak jak mu ją lud śpiewał5.
B. Pieśni ludu polskiego…, „Gazeta W. Ks. Poznańskiego” 1857, nr 140, przedruk w: O. Kolberg
Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 145–147.
2
Anonimowa recenzja w „Przeglądzie Poznańskim” 1857, T. 24, z. 1, s. 53–54, przedruk w:
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 148–149.
3
Tamże, w przedruku w T. 70, s. 148.
4
L. Siemieński Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845; wydanie krytyczne: wybór, wstęp i opracowanie K. Pamuły, słowo wstępne J. Krzyżanowski, Warszawa 1975.
5
L. Siemieński Kilka rysów z literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, T. II,
Warszawa 1859, s. 280.
1

125

�Siemieński w następnych zdaniach swej dosyć zdawkowej recenzji zbioru wydanego przez Kolberga również stwierdzał, że zamieszczone tam melodie będą „prawdziwym skarbem dla każdego kompozytora muzycznego”,
nie zauważając zasadniczej idei autora. Podobnie jak muzykę potraktował
litografie zamieszczone w tomie, oceniając je wysoko jako dające „rzetelne
wyobrażenie” strojów ludowych i stanowiące wartościowy materiał dla
malarzy.
Dla Kolberga musiała być szczególnie istotna opinia Sikorskiego1, najwybitniejszego wówczas w Warszawie krytyka muzycznego, surowego
w swych sądach i zwykle bezkompromisowego. Pierwszą część artykułu
poświęconego Pieśniom ludu polskiego Sikorski drukował po ukazaniu się
dwu początkowych zeszytów. Podkreślił rozległość planu Kolberga i wyraził przekonanie, że publikowany przez niego materiał będzie dostateczny
do analizy „strony muzycznej” pieśni ludu, choćby dzięki wielkiej liczbie
melodii, przewyższając pod tym względem wszystkie dotychczas wydane
zbiory. Tak jak Kolberg uważał, że muzyka jest najważniejszą częścią pieśni
ludowych:
Bo gdy tekst rozsypuje się niekiedy na suche szczegółki w licznych czasem
pomieszczone zwrotkach, to muzyka treściwie przedstawia całość uczucia lub
dramatu, umiejąc równie dosadnie i szczegóły odtworzyć, ale tylko te, które do
głównych należą2.

Według Sikorskiego muzyka w nowym zbiorze Kolberga stanowi rzecz
główną, nie tylko dlatego, że pomaga poznać „ducha naszej muzyki domowej, jak dotąd jedynej prawie bezwarunkowo na to nazwisko zasługującej”,
ułatwia zrozumienie tekstu i zwraca uwagę słuchacza na przejawiające się
w niej uczucia ludu, ale ponadto:
[…] uczy nas poznawać charakter pojedynczych ludzi, których za twórców muzyki uważamy, jakkolwiek są nam nieznani i nieznanymi na zawsze pozostaną,
a co ważniejsze jeszcze, daje nam charakterystykę całej okolicy, której twórca
Recenzja J. Sikorskiego ukazała się w „Gazecie Codziennej” 1856, nr 219 i 297. Część
pierwsza z nr 219 przedrukowana w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 128–134.
2
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement... (DWOK
T. 70), s. 130.
1

126

�muzyki musiał być reprezentantem duchowo-artystycznym choćby do jednej
pieśni, skoro ją przyjęto i przechowano w podaniu1.

Sikorski zauważył więc rolę anonimowych ludowych muzyków, których
twórczość jest przechowywana w regionalnej tradycji.
Po zapoznaniu się z dwoma zeszytami nowego tomu Sikorski oczekiwał,
że jego autor, od tak dawna notujący, poddający pewnej systematyce i publikujący muzykę ludową, dołączy do tomu rozprawę na jej temat, wnioski
wynikające z wieloletniego obcowania i pracy nad nią:
Bez tego przedsięwzięcie jego nie byłoby niejednemu tak korzystne i nauczające,
jak być może. Któż zresztą z materiałem tym tyle, co p. K[olberg] oznajmiony?
Kto tak dobrze jak on usprawiedliwi niektóre dziwactwa muzyczne ludu, kto
jego sposób śpiewania tak dobrze pojął, kto ważność podobnej publikacji tak
dosadnie okaże, jak sam wydawca, skoro przygotowaniu do niej tyle lat poświęcił, tyle trudu i kosztów?2

W imieniu nabywców książki stawiał wydawcy pytania o plan całości,
niezupełnie dla niego czytelny w dwu początkowych zeszytach, a przynajmniej nie taki, jakiego się spodziewał. Przedmowa Kolberga, spełniająca
w pewnym stopniu postulaty recenzenta, przekazana była odbiorcom dopiero razem z ostatnim zeszytem, więc pisząc tę recenzję, Sikorski jeszcze
jej nie znał. Pytał także o zasadniczy cel publikacji – czy jest nim pokazanie
wariantów tekstów, czy muzyki? Sam uważał, że wariantów, czasem mało
różniących się między sobą, jest zbyt wiele, a dotyczy to także melodii.
Następnie stwierdzał, że jeżeli zamiarem wydawcy była dokumentacja
wariabilności muzyki ludowej, to powinien zestawiać obok siebie melodie
zbliżone „podobnym sobie tokiem lub rodzajem taktu” i podawać je w tej
samej tonacji dla ułatwienia porównań, a tonacje dobierać tak, „jak tego
ogólna i zwyczajnie najdogodniejsza rozciągłość głosu ludzkiego żąda”. Dodał też, że „zawiłe harmonicznie miejsca” dobrze byłoby objaśniać „cyframi
i dodanym basem”. Spełnienie tych postulatów Sikorskiego zaprzeczałoby
idei Kolberga, tj. prezentacji źródeł do badań nad polską muzyką ludową.
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 131.
2
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK
T. 70), s. 133.
1

127

�Zapisy ze słuchu, sporządzane w czasie bezpośredniego kontaktu z ludowymi wykonawcami, znormalizowane i „poprawione” według tych wskazówek przestałyby być wiarogodnymi źródłami.
Po ukazaniu się następnych zeszytów zbioru Sikorski opublikował drugą
część recenzji. Analiza dalszych przykładów muzyki ludowej pozwoliła mu
głębiej zapoznać się ze specyficznymi cechami melodii notowanych przez
Kolberga w terenie, a refleksja kończąca tę kwestię ujmuje szczerością:
W przeglądanych troskliwie tych zeszytach spotykamy, jakkolwiek w nielicznych jeszcze pieśniach, liczne dowody wielkiego ich znaczenia, o którym opowiadaliśmy obszerniej niedawno, przy wyjściu zeszytu pierwszego. Najwięcej
dają do myślenia dziwne niekiedy zwroty melodyjne, pełne siły i znaczenia,
a takiego charakteru i tak odrębnej faktury od wszystkiego, co dzisiejsi piszą
kompozytorowie, że nie podobna nie dojrzeć tam cech muzyki starodawnej, albo
– jeśli kto woli i co na jedno prawie wychodzi – dowodu pojęć inną zupełnie
drogą wyrabiających się u ludu wiejskiego, niż się one wyrabiają u obtartych
więcej o cywilizację mieszczan lub szlachty. Niekiedy zdaje się, czytając te melodie, że na innym zupełnie żyje się świecie, którego tajemnice czuć umie serce,
odgaduje [wyobraźnia1], ale usta z trudnością wypowiedzieć się odważą2.

Tańcom opublikowanym przez Kolberga w tym tomie Sikorski poświęcił
tylko kilka zdań, dziwiąc się zamieszczeniu wśród rodzimych polonezów,
mazurów i kujawiaków także walców pochodzących z Niemiec. Przy okazji
przypomniał czytelnikom obertasy i mazury autorstwa Kolberga, które zawsze uważał za świetne kompozycje.
W tej części recenzji Sikorski ponowił apel do wydawcy, aby przekazał
odbiorcom dzieła swe przemyślenia na temat muzyki ludowej, a także zapoznał ich z metodami rozwiązywania problemów pojawiających się w trakcie notowania ze słuchu i przygotowywaniu melodii do druku. Informacje
takie pozwoliłyby lepiej zrozumieć muzykę ludową, tak inną od tej, której
się uczyli i do której przywykli. Na pytania postawione w końcowej części
recenzji Kolberg dał częściową odpowiedź we wstępie, choć zapewne nie
zadowolił Sikorskiego.
Dziś w recenzjach Kraszewskiego, Estreichera i Sikorskiego zwracają uwagę określenia: „dziwactwo pieśni”, „dziwactwa muzyczne ludu”,
1
2

W druku w „Gazecie Codziennej”: „wyobrażenia”.
Recenzja J. Sikorskiego, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 297.

128

�„dziwne niekiedy zwroty melodyjne”, „coś niepojęte wedle zwyczajnych
muzykalnych pojęć”, a także zdanie, że melodia ludowa „może razić nieforemnością”. Świadczą one, że odbiór tradycyjnej muzyki ludowej, takiej
jaką wykonywali wiejscy grajkowie i śpiewaczki dla swoich słuchaczy lub
dla własnej satysfakcji, zaprezentowanej przez Kolberga w nowym tomie,
był wówczas dla nabywców Pieśni ludu polskiego trudny i napotykał na
bariery.
VI
[Pierwsze spotkanie z muzyką góralską w Tatrach latem 1857 r. – Podróż
do Wiednia, Lublany i Zagrzebia i jej wyniki – zapisy muzyki i zakupione
druki, m.in. zbiór pieśni słoweńskich E. Korytki. – Początek pracy w zespole
autorów Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. – Rezygnacja z pracy
etatowej w Dyrekcji Dróg i Mostów. – Kompozycje. – Podróże w latach 1859–
–1861. – Artykuł o ludowych źródłach muzyki J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego. – Wystawienie Króla pasterzy w operze
warszawskiej. – Rozpoczęte dwa inne utwory sceniczne.]

Lata następujące bezpośrednio po wydaniu Pieśni ludu polskiego wypełniały Kolbergowi, obok prac zarobkowych, intensywne zajęcia związane z muzyką – ludową oraz komponowaną przez niego i przez innych
twórców. Podróżował i prowadził badania terenowe, które dały mu obfite
i interesujące wyniki w postaci licznych zapisów pieśni i melodii nie tylko
polskich, przygotowywał do premiery Króla pasterzy, swój jedyny wykonany publicznie utwór sceniczny, ponadto działał jako pisarz muzyczny
– w roku 1858 podjął wieloletnią pracę nad zespołem haseł dotyczących
muzyki w Encyklopedii powszechnej wydawanej przez Samuela Orgelbranda, a także publikował inne prace, spośród których na uwagę zasługuje
zwłaszcza analiza muzyki Jana Stefaniego do Cudu mniemanego, czyli
Krakowiaków i Górali.
Druk Pieśni ludu polskiego zakończył się w marcu 1857 roku, a latem
Kolberg wyruszył w długą podróż do nieznanych mu do tej pory regionów w Małopolsce, a także do Wiednia oraz Słowenii i Chorwacji, potem
do Triestu i Wenecji. Zachowana dokumentacja pozwala odtworzyć tylko
przybliżony przebieg i czas trwania tej podróży. Pismo przyznające mu
urlop, datowane na 3 lipca 1857 r. brzmi następująco:
129

�Na zasadzie decyzji Rady Administracyjnej Królestwa z dnia 14/26 czerwca rb.
No 20 955, objawionej reskryptem Komitetu Drogi Żelaznej z dnia 21 czerwca/3
lipca rb. No 476 Dyrekcja udziela p. Oskarowi Kolberg urlop na miesięcy trzy za
granicę do wód w Ems i kąpieli w Trieście z zasiłkiem pieniężnym w stosunku
trzechmiesięcznej płacy jego, tj. rsr. 150 […]1.

Jest mało prawdopodobne, aby Kolberg zamierzał jechać do Ems,
uzdrowiska w Nadrenii-Palatynacie, cieszącego się od dawna dużą sławą.
Otrzymał wprawdzie jeszcze jedno pismo z datą 9 lipca 1857 r., w którym
warszawska dyrekcja prosi zarząd kolei niemieckich o życzliwą pomoc
dla swego pracownika, ale nie korzystał z tej rekomendacji, ponieważ nie
planował wyjazdu do Niemiec. Wybrał całkiem inny kierunek podróży, której trasę znamy w ogólnym zarysie z Korespondencji2 drukowanej
w „Ruchu Muzycznym” i z paru wzmianek w itinerarium i listach. Z listu
do redaktora „Ruchu Muzycznego” wiadomo, że był w Tatrach i w Pieninach, potem w Krakowie, Modlnicy i Mogilanach, a następnie w Wiedniu,
Lublanie, Trieście i Wenecji. Na podstawie dostępnych źródeł nie da się
ustalić dokładnych dat pobytu w każdej z wymienionych miejscowości
czy okolicy, a czasem nawet kolejności, w jakiej je odwiedzał. Wyjechał
najpóźniej 10 lipca, po otrzymaniu pisma skierowanego do zarządu kolei niemieckich, zapisy pieśni wykonane w Modlnicy wspólnie z Józefem
Konopką3 mają datę 21 sierpnia 1857 r., list z Wiednia datowany jest na
11 września, a musiał wrócić do Warszawy po trzech miesiącach urlopu,
czyli nie później niż 10 października. Tylko te daty wynikają z zachowanych dokumentów.
Najpierw pojechał do Krakowa, potem podobnie jak wszyscy ówcześni
turyści góralską furmanką do Zakopanego i Szczawnicy. W górach spędził
prawie sześć tygodni i – jak pisze – krajobraz Tatr zrobił na nim wielkie
wrażenie:
Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 51. Z podanej kwoty zasiłku wynika,
że Kolberg w 1857 r. zarabiał 600 rubli rocznie, sprzeczne z tym wyliczeniem jest zaświadczenie
(rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 45) o podwyżce do 750 rubli od 1 stycznia 1847 r.
2
O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń, d. 11 września 1857, „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26,
s. 203–206, przedruk: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 357–363. Tam tytuł:
Korespondencja z Wiednia.
3
Taką datę ma rękopis J. Konopki z zapisami tekstów skorelowany z niedatowanymi zapisami melodii w rkp. Kolberga. Rkp. J. Konopki w Arch. PTL, teka 43 Miscellanea, sygn. 1352,
k. 133–134, rkp. Kolberga tamże, k. 148.
1

130

�Szczawnica nie zawiodła moich oczekiwań, Morskie Oko i Kościeliska Dolina
przeszły je; Czorsztyn, Gąsienicowe Stawy, Biały Dunajec i Gewont pełne dzikiego są uroku; dolina Roztoka z wodospadem Siklawy i Pięcią Stawami może
najwspanialsze w Tatrach, a Łomnica, Krywań i Murań groźne, ponure, ogromne, często chmurami zalane1.

Następnie scharakteryzował Górali, zaprzeczając stereotypowym opiniom:
A wśród tego snują się arcytwory Boże: ludzie łagodni, dobrzy, uprzejmi, chętni, uczciwi, nie tak jak ich malowano, dzicy i szorstcy. Ale też równie naiwni,
natrętni, chciwi na grajcary (bo ubodzy) i lubiący się napić (choć to na szczęście
dzięki towarzystwom wstrzemięźliwości ustaje)2.

W Korespondencji z Wiednia drukowanej w „Ruchu Muzycznym”
poświęcił wiele uwagi muzyce góralskiej: charakteryzował śpiew, tańce,
instrumenty, wreszcie gwarę. Spośród poznanych w Zakopanem osób wymienił tylko rodzinę Homolaczów, ówczesnych właścicieli dóbr zakopiańskich mieszkających w Kuźnicach, których odwiedził wtedy pierwszy raz.
Następnie wrócił na kilka dni do Krakowa, co kwituje w Korespondencji...
czterema zdaniami. Wspomina tam krótki pobyt w Modlnicy, gdzie – jak
wiemy z datowanego rękopisu – wspólnie z Konopką 21 sierpnia zapisał
kilkanaście pieśni. Odnotował też spotkanie w Krakowie z Żegotą Paulim
(1814–1895). Osobisty kontakt z tym autorem wysoko cenionych zbiorów
pieśni był dla Kolberga bardzo ważny. Pisał w Korespondencji z Wiednia,
że nie omieszka korzystać z uwag co do „zbierania i spisywania pieśni”,
jakimi go wsparł autor Pieśni ludu polskiego w Galicji. Mógł wtedy od
niego otrzymać także informacje o proweniencji geograficznej niektórych
tekstów zamieszczonych w tym zbiorze wydanym w 1838 r. W druku Pauli
lokalizował zespoły krakowiaków, określając tylko obwody administracyjne, z których pochodzą, a nieliczne inne noty w przypisach, dotyczące miejsca zapisu pojedynczych tekstów, są też ogólnikowe 3. Zachowała
się notatka Kolberga – spis miejscowości z których pochodzi czterdzieści
O. Kolberg Korespondencja… , przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK
T. 62), s. 357.
2
Tamże.
3
Takich określeń miejsca zapisu w zbiorze Paulego jest zaledwie kilka, zob. Pieśni ludu
polskiego w Galicji..., s. 63, 87–88 i 172.
1

131

�pieśni spośród wydanych przez Paulego1. Teksty zawarte w Pieśniach ludu
polskiego w Galicji Kolberg przytaczał we własnych publikacjach i dokładniejsze niż w druku informacje o miejscu ich pochodzenia były mu
bardzo potrzebne, ponieważ w jego edycjach folkloru był to najważniejszy
i stały element dokumentacji. Jeżeli któreś z tych czterdziestu pieśni przepisał i włączył do własnych publikacji, dawał im noty lokalizacyjne zgodne
z przywołaną tu notatką. Być może te dokładniejsze dane Kolberg uzyskał
właśnie w trakcie pierwszego spotkania z Paulim w Krakowie w 1857 r.
W Pieninach i Tatrach Kolberg wzbogacił swoje zbiory wieloma pieśniami, przyśpiewkami i melodiami instrumentalnymi, które zanotował,
jak sam podaje, „koczując parę razy przy ognisku z Góralami”. Pozyskał też
nowych znajomych i współpracowników w Krakowie i na Podhalu a także
odwiedził ludzi dawniej sobie znanych. M.in. bezpośrednio po powrocie
do Warszawy dostał od Józefa Riedmüllera, krakowskiego lekarza, teksty
pieśni wykonywanych przez górala z okolic Czerwonego Klasztoru, „Rus­
naka”, jak nazywano Rusinów. Mógł też spotkać się ponownie z Ludwikiem Zejsznerem, który w latach 1848–1857 wrócił do Krakowa i wykładał
na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym czasie był w górach także Lucjan
Siemieński, który wspominał spotkanie z Kolbergiem, intensywność jego
badań terenowych, widoczną dla obserwatora umiejętność nawiązywania
kontaktu z wykonawcami i okazywaną im uwagę:
Niedawno widziałem zacnego zbieracza pieśni i melodii u stóp czarujących
Pionin i w Tatrach, jak naprawiając słabe zdrowie powietrzem gór i leczącym
zdrojem, nie tracił ani jednej chwili i nawiedzał góralskie chaty, lub przestawał
z bacami i juhasami na polanach, od których umiał wyłudzać melodie i słowa,
zdaniem jego nie ustępujące pierwszeństwa innym. Wierny swemu zadaniu,
z dziwną cierpliwością i wytrwaniem prowadzi podjętą pracę, godną powszechnego uznania2.

Kolberg był w Tatrach jeszcze kilkakrotnie, na pewno w roku 1861
i 1863, a ponieważ prawie nigdy nie datował swoich rękopisów, trudno
dziś stwierdzić, które spośród jego licznych zapisów muzyki góralskiej powstały właśnie w roku 1857. W zachowanych rękopisach prymarnych nad
1
Rkp. O. Kolberga, Arch. PTL, teka 12a, sygn. 1190, k. 1. Spis dotyczy wybranych pieśni
z początkowej partii zbioru Paulego, s. 3–116.
2
L. Siemieński Kilka rysów z literatury i społeczeństwa…, s. 282.

132

�melodiami i pieśniami zanotował np.: „szałasy na Królowej koło Stawów
Gąsienicowych”, „Zakopane”, „Olcza”, „Szaflary”. Ponieważ jednak nie znamy tras jego wycieczek w góry z Zakopanego czy Szczawnicy i nazw pobliskich miejscowości, w których był w roku 1857, nie można dziś ustalić,
które z rękopisów wiążą się z tą pierwszą podróżą w Karpaty.
Kolbergowskie zbiory muzyki góralskiej analizował w 1954 r. Tadeusz
Strumiłło. Zauważył wtedy, że choć w rękopisach Kolberga najliczniejsze
są melodie wokalne i skrzypcowe, spotkać tam można także interesujące zapisy muzyki wykonywanej na trombicie i na dudach1. Podkreślił
przy tym, że Kolberg notował muzykę ludową na Podhalu stosunkowo
wcześnie, bo od 1857 r., i to nie tylko we wsiach, ale również wysoko w górach, wśród pasterzy, gdzie nawet później nie zawsze docierali
etnomuzykolodzy. Strumiłło w swoim artykule zamieścił kilka melodii
góralskich z rękopisów Kolberga i z nimi związana jest hipoteza Witolda
Rudzińskiego co do pochodzenia tańców góralskich w drugim akcie Halki Moniuszki. Rudziński po zapoznaniu się z przykładami przytoczonymi
przez Strumiłłę, wiedząc, że obu muzyków łączyła przyjaźń, wyraził przekonanie, że „od Kolberga otrzymał Moniuszko interesujące go materiały”2.
Niewątpliwie czas pierwszych badań terenowych Kolberga na Podhalu
zbiega się z okresem, w którym Moniuszko komponował tańce góralskie.
Jednak możliwe obecnie ustalenie dokładniejszych dat dla wielu faktów
1
T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” 1954, nr 3–4, s. 8–12. Zapisy te,
podobnie jak inne z Podhala, zostały wydane dopiero w roku 1968 w tomach: O. Kolberg Góry
i Podgórze, cz. I–II (DWOK T. 44–45).
2
W. Rudziński Stanisław Moniuszko, w: Z dziejów polskiej kultury muzycznej, T. II,
Kraków 1966, s. 245–246. W partyturze opery wystawionej w Wilnie w 1854 r. tańców tych
jeszcze nie było, dopiero przed premierą w Warszawie Moniuszko uznał za konieczne dodanie
paru nowych fragmentów, w tym także tańców w drugim akcie. Z biografii Moniuszki wynika, że nie znał on z autopsji folkloru góralskiego, a ponieważ melodie z Podhala praktycznie
nie były drukowane przed warszawską premierą Halki, źródło pozwalające Moniuszce na
znakomite odtworzenie charakteru muzyki góralskiej pozostawało nieznane. Po zapoznaniu
się z artykułem Tadeusza Strumiłły o tece podhalańskiej Kolberga, w którym autor przytacza
kilka zapisów nutowych ze zbiorów Kolberga, Witold Rudziński stwierdził, że Moniuszko mógł
znać notatki terenowe Kolberga z pobytu w 1857 w Tatrach. Jednak Kolberg wrócił z podróży
koło 10 października, a Moniuszko był w Warszawie od 16 do 28 listopada i dopiero wtedy
mógł spotkać się z Kolbergiem i poznać jego zapisy z Tatr, zaś z korespondencji Moniuszki
wynika, że tańce góralskie do drugiego aktu Halki wysłał z Wilna do Warszawy we wrześniu,
a już 8 października Roman Turczynowicz, dyrektor baletu opery warszawskiej, kierował ich
próbami (zob. S. Moniuszko Listy zebrane…, m.in. s. 258, 270 i 276).

133

�z tego okresu życia obydwu muzyków nie potwierdza hipotezy Rudzińskiego o możliwości skorzystania przez autora Halki z zapisów Kolberga
wykonanych w 1857 r.
Fragment Korespondencji... dotyczący Wiednia jest w większości poświęcony życiu muzycznemu w stolicy Austrii i w tej kwestii Kolberg odnotował swe wyraźne rozczarowanie. Sam stwierdza, że być może trafił na
zły okres, bo istotnie sezon teatralny i koncertowy jeszcze się nie rozpoczął.
Zwiedzał kościoły, muzea, bibliotekę cesarską, gdzie życzliwy kustosz udostępniał do kopiowania stare muzykalia, był w księgarniach muzycznych
i w Kärntnerthor Theater na operze Charlesa L. Thomasa, słuchał koncertów orkiestry Johanna Straussa. Odwiedził cmentarze, na których pochowano Mozarta, Beethovena i Schuberta.
Z Wiednia Kolberg pojechał na południe, do krajów południowosłowiańskich1 znajdujących się wówczas w granicach Austro-Węgier. Opublikowaną w „Ruchu Muzycznym” relację kończy kilkoma zdaniami o pobycie
w Lublanie, Trieście i Wenecji. Nie można dziś uściślić ani czasu trwania,
ani trasy tej części podróży, tym bardziej że nie znamy dokładnej daty powrotu Kolberga do Warszawy. Skąpe wyniki badań wskazują, że w Słowenii i Chorwacji był raczej krótko. W drukowanej w „Ruchu Muzycznym” korespondencji podaje tylko, że był w Lublanie, wiele lat później, w roku 1881
w przypisku do jednego z listów2 wymienia poza Lublaną także Zagrzeb,
a w 1886 r. wspomina, że był w Lublanie, Zagrzebiu, Trieście i Primorju3,
przy czym dodaje, że był to pobyt krótki, bo zaledwie kilkutygodniowy. Czy
z Wenecji wrócił do Wiednia, skąd wysłał list do redakcji „Ruchu Muzycznego” datowany na 11 września, a potem jeszcze raz pojechał na południe,
czy też Lublanę i Zagrzeb zwiedzał tylko na przełomie sierpnia i września,
między 21 sierpnia a kilkudniowym pobytem w Wiedniu przed 11 września, nie wiadomo. Z tego etapu podróży pochodzą zapisy ze słuchu, na które składają się 42 melodie słoweńskie i chorwackie zanotowane na jednej
karcie, jedynej zachowanej karcie terenowej związanej z pobytem Kolberga
1
Ten fragment podróży Kolberga z roku 1857 oraz zachowane na jej temat źródła, zebrane wtedy materiały i kontakty z badaczami Słowian południowych omawia E. Millerowa we
wstępie pt. Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/
III), s. V–LXVIII, a teksty pieśni i ich źródła także M. Jakóbiec-Semkowowa, tamże, s. LXVIII-LXXXVII. Pieśni i melodie zapisane przez Kolberga w 1857 r. zostały opublikowane tamże.
2
Brulion listu do L. Jenikego z 31 I 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 462.
3
Brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VIII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 361.

134

�w tych krajach słowiańskich. Ponadto w archiwum Kolberga znajdują się
zapisy tekstów, częściowo skorelowane z wymienionymi melodiami, a wykonane przez niego i dwie inne, nieznane osoby. Kolberg przechowywał
też zakupione w Lublanie druki: zbiór pieśni słoweńskich zanotowanych
i przygotowanych do druku przez Emila Korytkę, dwa tomiki kalendarza
słoweńskiego na lata 1855 i 1856, a prawdopodobnie także kilka innych
książek i czasopism wydanych w Lublanie i zawierających pieśni i melodie
ludowe oraz utwory miejscowych kompozytorów.
Pieśniom słoweńskim zapisanym przez Korytkę poświęcił Kolberg wiele
uwagi. Emil Korytko (1813–1839)1, student filozofii uniwersytetu lwowskiego, za kolportaż tajnych druków Ossolineum i przynależność do również
tajnej organizacji studenckiej został w roku 1834 aresztowany i po długim
śledztwie skazany w 1836 r. na internowanie w Słowenii. W Lublanie, poddawanej germanizacji jak cała Słowenia, nawiązał kontakty z działaczami
słoweńskiego ruchu na rzecz odrodzenia narodowego i – kierując się świeżymi osiągnięciami ośrodka lwowskiego – zajął się notowaniem tekstów
pieśni ludowych i tworzeniem zbioru rycin strojów regionalnych. W roku
1838 opublikował w czasopiśmie „Illyrisches Blatt”2 odezwę zachęcającą do
badania kultury ludowej, anonsował tam także przygotowywany przez siebie zbiór Slovénske pésmi krajnskiga naróda. Sam zdążył wydać drukiem
pierwszy z przygotowanych tomików, cztery następne wydał Jožef Blaznik,
księgarz i drukarz. Cenzura zezwoliła na druk tekstów pieśni, usunęła jednak motto zaczerpnięte z Mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda i napisany przez Korytkę wstęp, którego rękopis nie zachował się. W końcu roku
1838 Korytko był już ciężko chory, z tego zapewne powodu 10 stycznia 1839
r. uzyskał ułaskawienie i zgodę na powrót do Lwowa, lecz nie zdążył z nich
skorzystać. Zmarł 31 stycznia i został pochowany w Lublanie.
Pięć tomików pieśni słoweńskich Korytki zakupionych przez Kolberga
w Lublanie znajduje się dziś w Bibliotece Jagiellońskiej i jest to zapewne
jedyny pełny egzemplarz tego druku w polskich bibliotekach. Na karcie
tytułowej pierwszego tomiku Kolberg dopisał nazwisko autora: „zebrał Korytko Emil”, bo edycja była anonimowa, a na wklejce przed stroną tytułową
widnieją dwie notatki, u góry dyrektora biblioteki: „1887. A. 444. Poczciwy
1
Zob. E. Millerowa, wstęp pt. Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/III), s. XIX-XXIV.
2
W numerach z 25 i 30 z czerwca i lipca 1838 r.

135

�O. Kolberg darował d. 7 maja 1887. Estreicher” i niżej: „Pieśni słoweńskie
zebrane przez Emila Korytko – nabyłem w Lublanie w r. 1857. O. Kolberg”. Na końcu piątego tomiku doklejona jest karta z życiorysem Korytki
i notatkami o nim spisanymi przez Kolberga1. Większość książek i innych
druków zgromadzonych przez Kolberga w tekach regionalnych bądź przechowywanych osobno przekazał Bibliotece Jagiellońskiej Izydor Kopernicki, wykonawca testamentu autora Ludu. Zbiór Emila Korytki, zmarłego na
wygnaniu Polaka, który należał do inicjatorów badania folkloru Słowenii,
cenił Kolberg tak bardzo, że pod koniec życia, gdy był już pewien, że nie
zrealizuje żadnych planów związanych ze swymi materiałami południowosłowiańskimi, zabezpieczył los Slovénskich pésmi…, przekazując je Bibliotece Jagiellońskiej.
W Bibliotece Jagiellońskiej znajdują się obecnie także dwa inne druki na
pewno zakupione przez Kolberga w Lublanie. Pierwszy z zachowaną kartą
tytułową: Koledarček Slovenski za navadno leto 1855 wydany był w Lublanie przez Janeza Bleiweisa, a drukowany przez Jožefa Blaznika, drugi,
wydany na rok 1856, pozbawiony jest okładki i strony tytułowej. Obydwa
kalendarze noszą ślady pracy Kolberga, ale jego ołówkowe notatki i glosy
są dziś częściowo zatarte, częściowo zniszczone przez obcięcie kart przy
oprawie. Niektóre artykuły zamieszczone w kalendarzach wykorzystał Kolberg później w obszernym studium Obrazy Słowiańszczyzny południowej
zamieszczonym w latach 1871–1872 w „Gazecie Polskiej”2.
W Słowenii i Chorwacji Kolberg zakupił lub dostał również inne druki,
których tytuły znamy z notatki Kopernickiego3, ale egzemplarze ich nie zachowały się w archiwum Kolberga. Powoływał się na nie w artykule Ruch

Teksty te przytacza E. Millerowa we wstępie Materiały południowosłowiańskie… (DWOK
T. 59/III), s. XXIII–XXIV.
2
O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej z rozmaitych źródeł skreślił […],
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87, 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110, 133–136, 176–179. Przedruk
w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 26–258.
3
I. Kopernicki po śmierci Kolberga, jako wykonawca jego testamentu, przeglądał teki z rękopisami i na osobnych kartkach notował zawartość, tytuły i przeznaczenie poszczególnych
zespołów rękopisów i druków znajdujących się w spuściźnie autora Ludu. Część notatek Kopernickiego znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, część pozostała
w tekach. Do tych ostatnich należy sporządzony przez Kopernickiego spis druków przywiezionych w r. 1857 i znajdujących się niegdyś w zbiorach Kolberga. Przytacza go E. Millerowa we
wstępie: Materiały południowosłowiańskie… (DWOK T. 59/III), s. XXVII.
1

136

�muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych1, drukowanym
blisko trzy lata po powrocie z podróży do Lublany i Zagrzebia, gdzie odnotował także publikacje poetów, muzyków, zbieraczy folkloru i działaczy na
rzecz słoweńskiego odrodzenia narodowego. Część tych prac wykorzystał
lub wymienił także w niedokończonym szkicu poświęconym pieśniom ludowym, a wydanym dopiero w Pismach muzycznych pt. Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych2.
Przed podróżą mógł Kolberg otrzymać listy polecające od osób z Warszawy czy Krakowa znających środowisko naukowe Lublany. Nie mamy
informacji na ten temat, a jedynym śladem kontaktów Kolberga z miejscową inteligencją jest dwuwiersz3 otrzymany od Lovro Tomana (1827–1870),
poety, a także prawnika i polityka, założyciela pisma „Slovenska Matica”:
Ak smo ravno ločeni po kraju, času,
tak smo vonder snidjeni po duhu, glasu!

Autograf z tym utworem datowany jest: „V Ljubljani, 1. Septembra 1857”,
lecz nie wiadomo, czy Lovro Toman wręczył go Kolbergowi tego dnia na
miejscu, czy przysłał później.
W tym czasie zapoznał się, prawdopodobnie w Wiedniu, ze zbiorem
wydanym przez Alojzego Kalauza4. Teksty pieśni serbskich dzięki pracom
Vuka Karadżicia były znane w Europie, a także w Polsce wcześniej niż inne
południowosłowiańskie. Ale do wydanych przez Karadżicia pieśni dołączonych było tylko sześć melodii, zapisanych zresztą przez polskiego muzyka,
wówczas sekretarza Maksymiliana Ossolińskiego, Franciszka Mireckiego5
1
O. Kolberg Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 193–196, przedruk w O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK
T. 62), s. 563–567 oraz w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. III (T. 59/III),
s. 291–296.
2
Szkic ten zamieszczony jest w O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 586–
–581 i w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. III (DWOK T. 59/III), s. 287–296.
3
Zamieszczony w Korespondencji… cz. I (DWOK T. 64), s. 76.
4
A. Kalauz Srbski napjevi. Sbirka serbski pjesama za fortepijano, sv. I, Wien [1850], sv. II,
Wien [1852].
5
Zob. D. Živanović Vuk Karadžić i jego polski współpracownik, Franciszek Mirecki,
w: Literatura, komparatystyka, folklor. Księga poświęcona Julianowi Krzyżanowskiemu,
pod red. M. Bokszczanin, S. Frybesa i E. Jankowskiego, Warszawa 1968, s. 815–823. Melodie
dołączone były przez V. Karadżicia do drugiego tomu pt. Narodna srbska pjesnarica wydanego w r. 1815. 		

137

�(1791–1862), który w Wiedniu studiował kompozycję i grę na fortepianie.
Zbiór Kalauza zainteresował zapewne Kolberga właśnie dlatego, że w dwu
zeszytach zawierał 43 pieśni serbskie z melodiami. Naszkicowany początek
recenzji tego wydawnictwa pozostał wśród prac niedokończonych i niedrukowanych1.
Krótki pobyt w Słowenii i zebrane tam wiadomości o życiu muzycznym
w Lublanie, słoweńskich kompozytorach i ich twórczości, a także usłyszana wtedy i zanotowana muzyka ludowa były inspiracją do napisania dwu
wspomnianych już tekstów: artykułu Ruch muzykalny…, drukowanego
w r. 1860 w „Ruchu Muzycznym”, i nieukończonego szkicu o muzyce ludowej. Kilkanaście lat później zajął się znowu krajami słowiańskimi znajdującymi się pod panowaniem Austro-Węgier i na podstawie literatury, w części
przynajmniej zakupionej podczas podróży w 1857 r., napisał wspomniane
już obszerne studium Obrazy Słowiańszczyzny południowej.
Jesienią 1857 r., po powrocie do Warszawy Kolberg zmienił miejsce
pracy — śladem swego brata Wilhelma zrezygnował z zatrudnienia w zarządzie kolei żelaznej. Kolej Warszawsko-Wiedeńska we wrześniu 1857 r.
przeszła w ręce prywatne z kapitałem niemieckim, na ważniejsze stanowiska angażowano Niemców. Wilhelm, który mógł odczuwać niepokój
co do swej przyszłości w firmie kierowanej przez nowy zarząd, przeniósł
się do Dyrekcji Dróg i Mostów w Komisji Skarbu. Tam znalazł nowa posadę także Oskar. Wilhelm został inspektorem w Zarządzie Komunikacji
i w trakcie pracy w nowym miejscu zajmował się m.in. pomiarami Wisły
w związku z planami jej regulacji i często podróżował, doglądając prac
w terenie. Przygotowywał do druku obszerne dzieło poświęcone Wiśle, ale
ukazała2 się tylko jego część druga i skorowidz do szczegółowych map tej
rzeki. Natomiast wielokrotnie wydawany był opracowany przez Wilhelma plan Warszawy z roku 1846, aktualizowany ukazał się m.in. w 1868,
1870 i 1873 r. Zainteresowany dziejami swego miasta Wilhelm poszukiwał
w różnych archiwach dawnych materiałów kartograficznych i przypominał

Szkic recenzji opublikowano w O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 591–593.
W. Kolberg Wisła, jej bieg, własności i spławność przez […], cz. II z 10 tablicami, Warszawa 1861, część pierwsza nie została wydana. Wcześniej ukazał się Skorowidz do planów rzeki
Wisły. Wykaz gmin odpowiedzialnych za słupy nadbrzeżne warstwowe. Położenie geograficzne i wykreślenie niektórych punktów wzdłuż rzeki Wisły. Wykaz miast, wsi i osad
położonych nad Wisłą. Warszawa 1860.
1
2

138

�o kwerendach na ten temat Oskarowi, gdy ten miał zamiar odwiedzić
w Krakowie i we Lwowie miejscowe biblioteki.
Przejście przez Oskara z prywatnego teraz przedsiębiorstwa do administracji rządowej powodowało konieczność zmiany mieszkania. Jak
wspomniano, Kolberg po podjęciu pracy w Zarządzie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w 1845 r. zamieszkał w budynku należącym do tego
zarządu i w listach jako adres zwrotny podawał dworzec przy ul. Marszałkowskiej. W połowie roku 1858 pisał1, że nie jest już urzędnikiem, ale
pracuje jako dietariusz2 w biurze gen. Jana Smolikowskiego. Czy tę formę
pracy podjął Kolberg bezpośrednio po powrocie z długiego urlopu, czy parę
miesięcy później, nie wiadomo.
Biografie Kolberga pisane z okazji jubileuszu jego badań obchodzonego
w Krakowie w roku 1889, a także późniejsze, podają, że jako księgowy
w Dyrekcji Dróg i Mostów pracował przez cztery lata, do połowy roku
1861. Sam Kolberg w Szkicu autobiografii pisał:
[…] w roku 1845 zostałem buchalterem i urząd ten piastowałem aż do roku 1857,
gdy droga żel[azna] przeszła w ręce spółki prywatnej. Odtąd pracowałem jeszcze
lat kilka w Komisji Skarbu i Dyrekcji Dróg i Mostów, gdzie złożone zostały akta
dawniejszej kolei rządowej. Od roku 1863 oddałem się już stale pracy literackiej,
pisząc do dzienników, pism ilustr., Encyklopedii itd. i porządkując nagromadzone
nabytki etnograficzne3.

Jednak możemy mieć dziś wątpliwości, czy dopiero w roku 1861, a tym
bardziej 1863, zaprzestał pracy jako księgowy. Wśród jego dokumentów
osobistych zachował się notatnik4, w którym na bieżąco zapisywał dochody i wydatki w latach 1859–1869. Są tam odnotowane honoraria autorskie
i inne dochody od 1 stycznia 1859 r., ale nie ma wpisów o wynagrodzeniach
1
Niedatowany brulion listu, odpowiedź na list Mikołaja Akielewicza (1829–1887) z 12 maja
1858 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 89.
2
Dietariusz to urzędnik pobierający płacę dzienną, niemający etatu. Wymieniony przez
Kolberga Jan Smolikowski (1796–1869) był wtedy dyrektorem XIII okręgu komunikacyjnego,
podlegała mu Dyrekcja Dróg i Mostów.
3
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.
4
Rkp. O. Kolberga Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 3210. Jest to jedyny taki dokument
w papierach osobistych Kolberga, prawdopodobnie w innych okresach prowadził podobne
notatki, ale zachowała się tylko jeden taki notes.

139

�za pracę w Dyrekcji Dróg i Mostów. Jeszcze w pierwszym półroczu
1959 r. Kolberg zanotował czterokrotnie przy różnych kwotach „od Wilhelma à conto roboty” lub „od Wilhelma za robotę”. Mogły to być wypłaty
za prace na rzecz rachuby w Dyrekcji Dróg i Mostów zlecane mu za pośrednictwem brata, jednak ostatnia taka notatka pochodzi z początku lipca
1859 r. Natomiast od kwietnia tego roku pojawiają się zapiski o honorariach
za artykuły drukowane w Encyklopedii, a od września – o otrzymywaniu
zapłaty za lekcje. Prawdopodobne jest zatem, że właśnie w 1859 r. przestał
pracować jako księgowy1 i zaczął znowu utrzymywać się z honorariów autorskich i z wynagrodzeń za lekcje muzyki. Na rezygnację ze stałej pracy
wskazują też podróże podejmowane przez niego w roku 1859 i w latach następnych, trwające od pięciu tygodni do trzech miesięcy. Te długie wyjazdy
przeznaczone na notowanie folkloru potwierdzają, że już wcześniej, przed
rokiem 1863, przestał być krępowany stałą pracą w biurze.
Przytoczone poprzednio pismo z lipca 1857 r. o udzieleniu Kolbergowi
urlopu informuje o przyznaniu mu 150 rubli jako zapomogi na wyjazd,
co stanowiło równowartość trzymiesięcznej pensji. Zatem rocznie zarabiał
wtedy 600 rubli, tyle samo ile otrzymywał w chwili przyjęcia do pracy dwanaście lat wcześniej. Pensja taka, jak pisze Ryszarda Czepulis-Rastenis, pozwalała urzędnikowi zatrudnionemu w służbie państwowej na skromne życie, o ile był samotny, ale nie wystarczała na utrzymanie rodziny2. Z notatek
w zeszycie z lat 1859–1869 dowiadujemy się, że w porównaniu z okresem
stałej pracy księgowego dochody Kolberga, składające się wtedy głównie
z honorariów autorskich i z opłat za lekcje muzyki, których udzielał w kilku domach, znacznie się zmniejszyły. Dodatkiem, ale nieregularnym, były
kwoty przekazywane przez księgarzy lub bezpośrednich nabywców Pieśni
ludu polskiego, tych z lat 1842–1845 i tych ostatnich, z roku 1857. Notował
też Kolberg wpływy za sprzedaż wydanych przez niego własnych kompozycji i znacznie mniejsze za artykuły publikowane w prasie. W 1863 r. zapisał
wynagrodzenie nie tylko za opracowania autorskie dla Encyklopedii, lecz
także niewielką sumę za korekty tego wydawnictwa. Z zapisków wiadomo, że kolejne tomy encyklopedii musiał kupować, dla autorów ceny były
W roku 1869 pisał w liście do A. Bielowskiego: „[…] przez lat trzynaście byłem buchalterem
przy kolei żelaz[nej]”, co wskazywałoby także na zakończenie pracy księgowego około roku
1858, zob. brulion listu z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 299.
2
Zob. R. Czepulis-Rastenis „Klassa umysłowa”. Inteligencja Królestwa Polskiego 1832–
–1862, Warszawa 1973, s. 293–324.
1

140

�jednak znacznie zniżone. Niekiedy odnotowane są w zeszycie skomplikowane transakcje związane ze sprzedażą listów zastawnych lub zamianą ich na
weksle, wpływy z procentów od nich, pożyczki udzielane Antoniemu i znajomym, a potem ich zwroty. Kilkakrotnie zapisał prowizje – np. 29 czerwca
1859 r.: „z muzyki (sprzed. fortepianu) 15,– [rubli]”, 23 lutego 1860 r. „od
Krala za fortepianu sprzedaż 30,– [rubli]”, a 5 sierpnia 1864 „od Krala za
sprzedaż fortepianu Blumengartnerowi (38) i szlachcicowi z Kielc (15)”. Instrumenty wytwarzane w latach 1830–1896 przez warszawską firmę Krall
i Seidler ceniono i wielokrotnie nagradzano na wystawach fortepianów,
m.in. w Paryżu, Wiedniu, Moskwie i Petersburgu, a sporadycznie otrzymywane przez Kolberga prowizje od tej firmy były wyższe niż honoraria za
artykuły, jakie płacono mu w tym samym czasie.
Dodatkowym „kapitałem” Kolberga był pierścień z brylantem otrzymany od cara Aleksandra II w roku 1857 po przesłaniu do Petersburga Pieś­ni
ludu polskiego1. Była to zwyczajowa gratyfikacja przyznawana przez władze w podobnych okolicznościach autorom i artystom. Przeprowadzając
się z Warszawy do Modlnicy, Oskar zdeponował ten pierścień u Wilhelma,
wiedząc, że w razie potrzeby brat sprzeda go za możliwie wysoką cenę.
Spisy dochodów i wydatków, a Kolberg notował nawet bardzo drobne
sumy, pokazują, że w latach 1859–1869 bilansował obydwie strony swej
„księgi”, choć dochody miał znacznie niższe od poprzedniej stałej pensji.
Sumując przychody z różnych źródeł w tych latach, stwierdzić można, że
płacone przez Orgelbranda honoraria za artykuły i za inne prace dla Encyklopedii powszechnej stanowiły coraz większą część rocznego budżetu
Kolberga, a w latach 1861–1866 nawet nieco ponad połowę. Właśnie zaproszenie do zespołu autorów tego wydawnictwa, zaplanowanego pierwotnie
na kilka lat, umożliwiło Kolbergowi rezygnację z pracy w Dyrekcji Dróg
i Mostów.
Inicjatywa Samuela Orgelbranda (1810–1868), aby wydać w Warszawie
wielotomową encyklopedię powszechną, była ryzykowna z kilku powodów.
Sensowność takiej publikacji warunkowana była istnieniem szerokiego grona autorów i odpowiednio licznych odbiorców. Ten ostatni warunek wobec
materialnego ubóstwa inteligencji był trudny do osiągnięcia. Nieco wcześ­
niej, w latach 1836–1840, podobne wydawnictwo rozpoczęli w Warszawie
1
Donosił o tym „Tygodnik Petersburski. Gazeta Urzędowa Królestwa Polskiego” w roku
1857, nr 94.

141

�i w Wilnie Glücksbergowie, ale po ukazaniu się czterech tomów (tylko litery A–Czy) musieli je przerwać z braku nabywców. Sytuacja nauki polskiej
w tym czasie była bardzo trudna, we wszystkich zaborach władze nie tylko
nie wspierały instytucji wspomagających jej rozwój, ale uniemożliwiały powstawanie nowych i działanie już istniejących. W Poznaniu dawna Akademia Lubrańskiego, połączona w 1780 r. z kolegium jezuickim, natychmiast
po zajęciu miasta przez Prusaków w r. 1793 r. została zamknięta, a rząd
pruski nie zgadzał się na utworzenie nowej wyższej uczelni. Uniwersytety
w Krakowie i we Lwowie były zgermanizowane, wykładano w nich w języku niemieckim, ich absolwenci mieli tworzyć kadry austriackich urzędników, nie polskich naukowców. W Warszawie od czasu zamknięcia uniwersytetu po powstaniu listopadowym nie było wyższej uczelni, a dopiero za
czasów Aleksandra Wielopolskiego (1803–1877), od marca 1861 r. dyrektora
Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, otworzono kursy
przygotowujące do studiów i rok później Szkołę Główną. Tylko w zaborze
austriackim wiosną 1860 r. rozpoczęły się zmiany polityczne, które miały
później decydujące znaczenie dla rozwoju nauki i kultury polskiej przede
wszystkim w ośrodku krakowskim i lwowskim. Ale mimo braku finansowania ze strony państw zaborczych i restrykcji cenzury i policji nauka polska
istniała. Bogdan Suchodolski pisze:
Gdy Samuel Orgelbrand przystąpił w 1859 r. do wydawania Encyklopedii powszechnej, zmobilizował bez trudu 115 specjalistów z różnych dziedzin wiedzy. W warunkach, w których nie istniało polskie szkolnictwo wyższe, było to
wydarzenie niezwykłe, świadczące o wielkiej intensywności życia umysłowego
w kraju, którego rozwój był na każdym kroku hamowany1.

Samuel Orgelbrand rozpoczął prace przygotowawcze już w roku 1856,
zapraszając do współpracy uczonych ze wszystkich ziem dawnej Polski,
a także autorów spośród emigrantów. We wrześniu tego roku pisał o swoim
zamiarze w liście do Karola Szajnochy, proponując mu udział w pracach
nad encyklopedią:
Gdy inne narody nas pod tym względem daleko wyprzedziły, możemy więc
w wydaniu podobnego dzieła z ich prac korzystać, co nam robotę wielce ułatwi;
jakoż artykuły wiedzy powszechnej lub tyczące się różnych innonarodowych
miejscowości możemy z stosownymi zmianami z niemieckich, francuskich, ro1

B. Suchodolski Dzieje kultury polskiej, Warszawa 1980, s. 385.

142

�syjskich i angielskich encyklopedyj przyswoić; przedmioty zaś tyczące się nas
samych w szczególności, a w ogólności całej Słowiańszczyzny przez obcych
uczonych prawie nie tknięte, a jeżeli z potrzeby zaczepione, to z taką niedbałością, lekkością i grubą niewiadomością, że mimowolnie powstaje domysł, że
tylko niechętnie lub ironicznie traktują o naszych rzeczach. Te więc przedmioty
tak dla nas samych, jak i dla obcych o nas wiedzieć ciekawych, z dopiero [co]
wyłuszczonych powodów powinny i muszą być oryginalnie wypracowane1.

Pierwsza sesja komitetu redakcyjnego odbyła się w maju 1858 r. W prospekcie Orgelbrand pisał: „Przy całej swej obszerności Encyklopedia nie
przejdzie liczby dwudziestu tomów”2, ale w trakcie prac haseł przybywało,
a autorzy nie zawsze utrzymywali dyscyplinę, przekraczając przewidywaną
objętość artykułów. W rezultacie wydawnictwo składa się z 28 tomów wydanych w latach 1859–1868. Terminowe ukazywanie się zeszytów Orgelbrand
zapewnił przez wydrukowanie kilkunastu początkowych, zanim ogłosił ukazanie się pierwszego, przekazanego do rąk odbiorców na początku października 1859 r. Miał więc pewien zapas na wypadek opóźnień autorów bądź
przestojów w druku, a dotrzymywanie terminów wobec nabywców potwierdzało renomę wydawcy i było konieczne dla zapewnienia stałych wpływów
finansowych — Orgelbrand nie pobierał przedpłat, zeszyty encyklopedii były
płatne dopiero przy odbiorze. Zachwianie regularnego ukazywania się kolejnych zeszytów encyklopedii nastąpiło dopiero w latach 1863–1865.
W poświęconym Kolbergowi artykule w Encyklopedii czytamy:
[…] jest on jednym z bardzo czynnych współpracowników niniejszej Encyklopedii, która zawdzięcza mu zwłaszcza różne życiorysy znakomitych muzyków
i artykuły teoretyczne o wszystkich tej sztuki gałęziach3.

Autorski udział Kolberga w tomach Encyklopedii powszechnej w zakresie teorii i historii muzyki przedstawił Mieczysław Tomaszewski we wstępie4 do tomu Pisma muzyczne. Przypuszcza on, że współpraca Kolberga
Korespondencja Karola Szajnochy, zebrał, wstępem i przypisami opatrzył H. Barycz,
T. II, Wrocław 1959, s. 87, list z 3 IX 1856 r.
2
Prospekt zamieszczony był m.in. w pierwszym tomie encyklopedii po karcie tytułowej.
3
F.H.L. [F.H. Lewestam] Oskar Kolberg, w: Encyklopedia powszechna, T. XV, Warszawa
1864, s. 45.
4
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne…
cz. I (DWOK T. 61), s. XIII–XIV, XXXII–LIV. Zob. też P. Dahlig Oskar Kolberg jako muzykolog
i etnomuzykolog w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).
1

143

�w powstawaniu encyklopedii Orgelbranda rozpoczęła się już przy tworzeniu spisu haseł, tj. w roku 1858, ponieważ był on jedynym muzykiem
w zespole jej autorów. Wprawdzie za ten etap prac w zakresie nauk humanistycznych i sztuki odpowiedzialny był Fryderyk Henryk Lewestam (1817–
1876)1, historyk literatury, krytyk i dziennikarz, członek ścisłego kolegium
redakcyjnego, ale jest mało prawdopodobne, aby mógł on samodzielnie
zająć się problematyką muzyczną encyklopedii.
Publikowanie w tych latach artykułów w prasie nie przynosiło Kolbergowi znaczących dochodów, ale też nie honoraria były w tym wypadku
głównym celem. Bezpośredni kontakt z muzyką góralską w roku 1857 pozwolił mu zająć się analizą wykorzystania melodii ludowych przez Jana
Stefaniego w Krakowiakach i Góralach. W latach 1858–1859 w „Bibliotece Warszawskiej” ukazał się artykuł Maurycego Karasowskiego Rys historyczny opery polskiej, w którym autor podjął między innymi także ten
temat2. Kolberg, udostępniając własne zbiory terenowe z 1857 r., pomagał
Karasowskiemu w trakcie porównywania motywów z partytury Stefaniego
z muzyką ludową i obaj doszli wtedy do wniosku, że Jan Stefani wysnuł
te melodie „[...] z własnego natchnienia, że starał się tylko o naśladowanie
treścią i formą muzyki ludowej, lecz że główny tok i skład melodii jest
jego niezaprzeczoną własnością”3. Zainteresowanie związkami między operą polską a muzyką ludową kazało Kolbergowi wrócić do tego problemu
i jeszcze raz zabrał się — jak pisze — „do starannego przejrzenia” partytury Jana Stefaniego i przewertowania własnych zbiorów, czego wynikiem
jest artykuł Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego... zamieszczony
w „Ruchu Muzycznym”4. Uważał, że ustalenie zależności dzieła Stefaniego
od folkloru jest istotne, ponieważ jest to pierwsza opera polska sięgająca do
motywów ludowych. Porównując własne zapisy z partyturą Krakowiaków
i Górali, wskazywał kolejno, które melodie Stefaniego są „szczero ludowe”,
1
Zob. K.W.Wł. Lewestam F.H., w: Encyklopedia powszechna, T. 16, Warszawa 1864,
s. 953–955.
2
M. Karasowski Rys historyczny opery polskiej, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 2, s. 94–122,
całość opracowania Karasowskiego drukowana była w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1857, T. 2–4
i 1858, T. 2, osobne wydanie pt. Rys historyczny opery polskiej poprzedzony szczegółowym poglądem na dzieje muzyki dramatycznej powszechnej ukazało się w Warszawie w 1859 r.
3
M. Karasowski Rys historyczny…, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 2, s. 100.
4
O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”..., „Ruch
Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK
T. 62), s. 546–554.

144

�które „mają powinowactwo z ludowymi”, a które „należą do oryginalnych
pomysłów” kompozytora. Nie kwestionował wniosków podanych przez Karasowskiego w wyniku poprzedniej wspólnej analizy partytury Stefaniego
i własnych zapisów terenowych, ale uzasadniał je dokładniej, m.in. przytoczył melodię „od Babiej Góry” jako pierwowzór piosenki „Próżno Kaśka
od nas stroni”. Zastrzegał przy tym:
Zbiór mój pieśni i tańców ludowych, jakkolwiek liczny, nie może jednak obejmować wszystkich, jakie istnieją, tym bardziej że bezustannie tworzą się nowe,
a stare przetwarzają. Stąd też niepodobna wyrzec co do przytoczonych motywów,
czy Stefani brał je żywcem z ludu, czy tylko korzystał z nich po swojemu. […]
Przytoczone tu przykłady dość jasno wskazują stosunek motywów ludowych do
tych, jakie nam partycja Stefaniego przedstawia. Jeżeli przypuścimy, że charakter
pierwszych wiernie przez niego został schwycony i oddany, to przyznać trzeba,
że krakowiak ludowy od owego czasu wielce zyskał, nabrawszy mocy i dosadności tak w rytmie, jak i w konturze melodyjnym, co nie o wszystkich pieśniach
ludowych powiedzieć można, na które czas nieraz i ujemny wpływ wywierał1.

Wspominano już, że Kolberg zwracał uwagę na naturalną zmienność
folkloru, którą obserwował w czasie badań terenowych. Pozwoliło mu to
na konieczną refleksję przy porównywaniu utworów przedzielonych ponad
półwiekowym odstępem czasu, w tym wypadku partytury Stefaniego z roku
1794 i własnych zapisów melodii ludowych wykonanych latem 1857 r.
Artykuł o muzyce J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali pokazuje też rolę
Kolberga w rozwoju badań muzykologicznych w Polsce. M. Tomaszewski
pisze:
Rozprawka o ludowych źródłach melodii Krakowiaków i Górali Stefaniego
stanowi pierwszą w polskim piśmiennictwie muzycznym udokumentowaną
źródłowo pracę porównawczą (chciałoby się rzec, iż w tym momencie rodzi się
polska muzykologia przeduniwersytecka)”2.

W tym samym okresie, w którym Kolberg pisał o melodiach ludowych
w kompozycji J. Stefaniego, jesienią 1858 roku, zarysowała się możliwość
O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale..., przedruk
w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 553–554.
2
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne... cz. I (DWOK T. 61), s. XI.
1

145

�wystawienia w teatrze Króla pasterzy. Autor libretta, Teofil Lenartowicz
był od dawna na emigracji, jednak można już było w druku, np. w recenzjach, wymienić jego nazwisko. Zachowana w zbiorach Warszawskiego
Towarzystwa Muzycznego kompletna partytura Króla pasterzy nosi adnotacje J. Quattriniego, ówczesnego dyrektora opery i dyrygenta, który ocenił
utwór Kolberga pozytywnie i przewidywał sukces przedstawienia. Podobne
zdanie na rękopisie partytury wyraził S. Moniuszko1. Te dwie opinie spowodowały decyzję prezesa Warszawskich Teatrów Rządowych, generała
Ignacego Abramowicza, który na początku października 1858 r. polecił rozpocząć próby utworu Kolberga. Przed kompozytorem otworzyła się scena
publiczna.
Przypuszczać można, że dużą rolę we wprowadzeniu Króla pasterzy
na scenę opery warszawskiej odegrał Moniuszko, który po sukcesie Halki
w styczniu 1858 r. został dyrygentem oper polskich tej sceny. Z Kolbergiem łączyła go przyjaźń, a w repertuarze brakowało utworów polskich,
zwłaszcza związanych z muzyką ludową i tematami wiejskimi. Prawdopodobnie części poprawek widocznych w partyturze dokonał Kolberg
za radą Moniuszki, który może być autorem innych korekt, wpisanych
nierozpoznaną ręką. Pod datą 19 lutego 1859 r. w zachowanym spisie
wydatków z tego roku Kolberg zapisał: „pałeczka dyr. dla Quattriniego
6 [rubli]”2 — ale utwory kompozytorów polskich w tym okresie prowadził
Moniuszko i on prawdopodobnie dyrygował Królem pasterzy. „Opera sielska” Kolberga miała premierę 2 marca 1859 r. Wśród wydatków Kolberg
odnotował pod tą datą: „kolacja u Zakrzewskiej 3,75 [rubla]”3, co zapewne
oznacza, że ugościł śpiewaczki i śpiewaków biorących udział w przedstawieniu. Utwór Kolberga był grany jeszcze pięciokrotnie w marcu i raz
w maju, po czym zszedł ze sceny. Król pasterzy podobał się przynajmniej
części publiczności – jeden z recenzentów, bardzo krytyczny wobec tej
kompozycji, wspomniał o aplauzie widzów z „jaskółki”, czyli z miejsc najtańszych:

1
Tę i wymienione poprzednio adnotacje przytacza D. Idaszak we wstępie do tomu O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. XIX–XX, zob. też M. Prochaska
Kompozycje Oskara Kolberga... (DWOK T. 85/II), s. 0000.
2
Rkp. Kolberga, Notatnik… (BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 3); pałeczka była zwyczajowym
prezentem dla dyrygenta.
3
Tamże.

146

�Powodowani miłością sztuki ojczystej, nie chcemy zostawiać w błędzie muzyka
zasłużonego, który popchnięty niedorzecznym przywołaniem z paradyżu może
wejść na mylną drogę1.

Widocznie ktoś z najwyższego balkonu opery, zwanego wtedy paradyżem, wznosił okrzyki pochlebne dla autora. Aleksander Różnicki, autor przytoczonego zdania, nie znalazł w Królu pasterzy niczego godnego pochwały.
Ocenił, że jest to dzieło „mniej niż mierne” i zalecał autorowi zaprzestanie
prób komponowania na scenę. Bezpośrednio po premierze ukazały się także
dwie inne recenzje: M. Karasowskiego w prasie codziennej i J. Sikorskiego
w „Ruchu Muzycznym”2. Recenzenci wyrażali istotne zastrzeżenia, przede
wszystkim wskazywali błędy w instrumentacji, nieoryginalność niektórych
arii, stwierdzali także, że utwór jest zbyt krótki dla teatru i właściwie pozbawiony dramatycznej akcji. Sikorski chwalił arię Rózi „Skąd ten niepokój…”
i piosenkę Ciemięgi „Już się słonko w blasku toczy…”. Podobały mu się też
tańce i pisząc, że aria Rózi „jest prześliczna”, dodał:
Polonez na chór ubiega się z [nią] o pierwszeństwo, duch poloneza istotnie ludowego dobrze się w nim odbija i wypracowanie co do formy równie staranne,
jak w romansie poprzednim. Że mazur i kujawiak, gdzie się zdarzył, musi być
udany, domyśla się każdy, kto poznał dawniej, jaki p. K[olberg] majster na takie
rzeczy3.

Sikorski tłumaczył niedostatki utworu Kolberga, m.in. niedojrzałą instrumentację, tym, że utwór powstał dawno, bez nadziei na przestawienie
w teatrze, stąd jest też zbyt krótki i nie wykorzystuje możliwości, jakie dałoby np. rozszerzenie komicznej roli Maciusia. Wyrażał jednak nadzieję, że
Kolberg nie poprzestanie na tej pierwszej próbie; widział potrzebę istnienia
w repertuarze sceny operowej utworów „przedstawiających życie ludu”,
które autor Króla pasterzy zna tak dobrze i zdolny jest zobrazować muzyką.
A.R. [A. Różnicki] Król pasterzy – Małżeństwo przy latarniach, „Gazeta Codzienna” 1859,
nr 84. Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68 ), s. 664.
2
M. Karasowski Koncerta – Król pasterzy – Małżeństwo przy latarniach, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81; J. Sikorski Król pasterzy. Obrazek z życia
ludu wiejskiego, „Ruch Muzyczny” 1859, nr 10, s. 81–82. Recenzje te są przedrukowane w tomie
O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68 ), s. 660–663.
3
[J. Sikorski] Król pasterzy…, s. 82, w przedruku w O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68) s. 661.
1

147

�M. Karasowski również uważał instrumentację Króla pasterzy za całkowicie nieudaną, ale chwalił niektóre arie i poloneza, a o całości pisał:
Rzecz sama z siebie nie zajmująca wcale, pozbawiona wszelkiej sceniczności,
okraszona jednak skromną, często właściwą sielskiej prostocie muzyką, może
być słuchaną, szczególnie przez miłujących rzeczy miejscowe, z przyjemnością 1.

Zakończył swe uwagi zapewnieniem o szczerej życzliwości wobec kompozytora i przekonaniem, że wyrażona w recenzji krytyka pomoże w dalszej
jego pracy nad utworami scenicznymi. Kolberg opinie o swym utworze
potraktował bardzo poważnie, na zachowanym do dziś egzemplarzu czasopisma z recenzją Karasowskiego napisał na marginesie:
Co do instrumentacji ma rację i dlatego lepiej się to wydaje przy fortepianie, aria
Wojtka istotnie kiepska, bo niepotrzebnie ma włoski zakrój2.

Poza Królem pasterzy i wspominaną tu wcześniej Sceną w karczmie
znane są we fragmentach jeszcze dwa inne utwory sceniczne Kolberga:
Pielgrzymka do Częstochowy i Wiesław. Pierwszy z nich, planowany jako
dwuaktowy „obrazek sceniczny”, zachował się w postaci pozbawionych
tytułu szkiców kompozycji i libretta napisanego też przez Kolberga. Danuta
Idaszak, przygotowując te szkice do wydania drukiem, porównała libretto
w rękopisie Kolberga z utworem Seweryny Pruszakowej Pielgrzymka do
Częstochowy, wydanym w jej Obrazkach dramatycznych3. Po stwierdzeniu bezpośredniej zależności tekstu Kolberga od „obrazka” Pruszakowej
przyjęła dla tego utworu taki sam tytuł. Nie wiadomo, kiedy Kolberg podjął pracę nad Pielgrzymką do Częstochowy. Seweryna Pruszakowa wydała
swój tomik w roku 1857, ale nie można wykluczyć, że Kolberg poznał tekst
wcześniej w rękopisie. Bywał u autorki przez cały okres, w którym prowadziła salon literacki w Warszawie, tj. od jesieni 1847 r. do listopada 1863
r., kiedy jako osobie zaangażowanej w opiekę nad rodzinami powstańców
1
M. Karasowski Koncerta…, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859,
nr 81, w przedruku (DWOK T. 68) s. 663.
2
Notatka Kolberga na egzemplarzu „Kroniki Wiadomości…”, w BN PAU i PAN, sygn. 2184,
k. 360.
3
Zob. wstęp D. Idaszak w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK
T. 68), s. XXVII–XXVIII, zob. też S. Pruszakowa Pielgrzymka do Częstochowy, w: tejże Obrazki
dramatyczne, Warszawa 1857, s. 51–111.

148

�i zagrożonej aresztowaniem Rząd Narodowy polecił emigrować. Zachowane opracowanie fortepianowe i libretto Pielgrzymki do Częstochowy
z wyraźnie zarysowaną intrygą wskazują, że mógł to być utwór i scenicznie,
i kompozytorsko znacznie dojrzalszy od dwu poprzednich1.
Z planowanej opery Wiesław znamy tylko jedną niedokończoną pieśń2
z podpisanym incipitem „Niechże ja lepiej nie żyję”. W Szkicu autobiografii
Kolberg pisze o skomponowaniu „kilku ustępów”, być może inne fragmenty zaginęły lub wydane zostały w Dziełach wszystkich jako faksymilia,
ale bez podpisanego tekstu, i nieokreślone w rękopisie jako należące do
tej opery pozostały nierozpoznane. O pracy nad Wiesławem informowała
prasa warszawska3, podtrzymując zainteresowanie twórczością muzyczną
Kolberga, jednak po powstaniu styczniowym nie wrócił on już do utworów
scenicznych. Sam pisał w Szkicu autobiografii:
Wiesław, opera Pruszakowej, zacząłem ją pisać i naszkicowałem już kilka ustępów, ale wypadki r. 1863 znów przeszkodziły dalszej na tym polu pracy i rzecz
nie została odtąd wcale już podjętą. Są to zatem jedynie słabe okruchy czegoś,
co być miało, ale do skutku wcale nie przyszło i nie przyjdzie4.

VII
[Zmiana planu wydawniczego: oddanie do druku w 1862 r. Sandomierskiego
– zbioru pieśni regionalnych prezentowanych wraz z opisami obrzędów i zwyczajów. – Podróże w latach 1859 i 1860. – Druk artykułu Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje. – Wydarzenia w Warszawie poprzedzające powstanie
styczniowe.vPodróż na Wołyń w 1862 r. i przywiezione stamtąd materiały.]

Równolegle z pracami nad artykułami do Encyklopedii powszechnej Kolberg zajęty był przygotowywaniem następnych zbiorów pieśni i melodii
poświęconych, podobnie jak Pieśni ludu polskiego, wybranemu gatunkowi,
1
Szkice fortepianowe Pielgrzymki do Częstochowy wydane zostały jako faksymilia w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 601–626, libretto, które
porządkuje fragmenty muzyczne i informuje o akcji tamże, s. 666–677.
2
Faksymile w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68),
nr 27, s. 131–132.
3
Zob. „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 205 oraz „Gazeta Codzienna” 1861, nr 20.
4
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii..., k. 68.

149

�tematowi lub utworom wykonywanym w czasie określonych obrzędów
rodzinnych czy dorocznych. Podczas badań terenowych gromadził nowe
materiały, a w posiadanych już zasobach wyszukiwał zapisy odpowiednich
wątków tekstowych razem z należącymi do nich melodiami i redagował je
do druku. Zaprojektowana w latach 1849–1856 seria wydawnicza miała
złożyć się na pełny obraz polskich pieśni ludowych.
W liście do Kraszewskiego, którego fragment już tu przytaczano, pisał
o świeżo wydanej książce:
Jest to tylko cząstka tego, co posiadam w tece, bo brak tu jeszcze pieśni obrzędowych, weselnych, wojackich, żartobliwych, miłosnych itp., a które zespolone
w jedno, stanowiłyby dopiero całość wykazującą dosadnie ducha muzyki ludowej.
Całość taka zapełniłaby z jakie 5 lub 6 tomów, a każdy objętości książki, którą
masz Pan przed sobą, gdyby tylko do wydania onych dostateczne były środki1.

Zamiar wydania przez Kolberga następnych zbiorów pieśni znany był
powszechnie. W „Bibliotece Warszawskiej” recenzent, zapewne K.W. Wójcicki, po otrzymaniu ostatniego zeszytu Pieśni ludu polskiego pisał:
O ile wiemy, szanowny wydawca ma się bezzwłocznie zająć wydaniem drugiej
serii tych pieśni ludowych z melodiami. Gdy to dzieło dojdzie braci naszych Słowian, nabiorą przekonania, że lud nasz pod względem melodii najwyżej w całej
Słowiańszczyźnie stoi2.

Żaden z planowanych tomów nie był jednak na tyle gotowy, aby Kolberg
mógł oddać go do druku bezpośrednio po wydaniu pierwszego. Wprawdzie we wstępie do Pieśni ludu polskiego pisał o następnych „seriach” już
przygotowanych, o ich zaawansowaniu świadczą też zachowane rękopisy
prezentujące po kilka lub kilkanaście wariantów pieśni, ale żaden tom nie
był jeszcze do końca zredagowany3. Ponadto sprzedaż wydanego własnym
nakładem zbioru bardzo powoli zwracała mu poniesione koszty i na razie
nie miał pieniędzy potrzebnych na druk następnego.
List do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 73.
„Biblioteka Warszawska” 1857, T. 2, s. 913, notatka w dziale „Doniesienia literackie”.
3
Już w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1) spotykamy wskazówki o planowanych
i redagowanych tomach następnych, są to odsyłacze ogólne: „patrz seria II” lub kierujące do
konkretnej melodii lub do tekstu w następnym tomie, zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego
(DWOK T. 1), np. s. 19, 149, 161, 163, 165 i in.
1
2

150

�Pewien dochód, choć niewielki, przynosiły Kolbergowi kompozycje,
które kupowali księgarze i osoby prywatne. W latach 1859–1860 ukazał
się w ośmiu zeszytach wyciąg fortepianowy Króla pasterzy, z opracowaną
przez Gersona stroną tytułową i z podtytułem „Obrazek z życia ludu wiejskiego w Kujawach”. W winiecie Gerson narysował postacie w kujawskich
strojach ludowych. Sikorski wydanie kompozycji w tej postaci potraktował
życzliwiej niż wersję sceniczną. W krótkiej recenzji zalecał to opracowanie amatorom, jako utwór stosunkowo łatwy do wykonania w warunkach
domowych:
Brak takich rzeczy zbyt wielki u nas, praca, o której mówimy zbyt wiele warta,
byśmy nie mogli powiedzieć, że p. Kolberg, wydając swego Króla pasterzy,
szczęśliwą myśl powziął i dobrze się z powziętej wywiązał1.

W roku 1861 ukazały się Nasze sioła, trzy zeszyty kujawiaków Kolberga zawierające dziesięć utworów wybranych z drukowanych piętnaście
lat wcześniej Kujawiaków w stylu gminnym i opracowanych na nowo.
Sikorski, który wykorzystywał każdą okazję, aby chwalić kujawiaki Kolberga, tym razem także poświęcił im kilka zdań w „Ruchu Muzycznym”2.
Inne kompozycje wydane drukiem w tym okresie nie były recenzowane.
Ukazały się też wtedy Pieśni ludowe do śpiewu, których treść i sposób
opracowania już tu przedstawiono.
Porzucenie stałej posady pozwoliło Kolbergowi przeznaczyć więcej czasu na badania terenowe. Jeszcze w roku 1858, w trakcie pracy w Dyrekcji
Dróg i Mostów uzyskał w sierpniu kolejny urlop, tym razem tylko na 20 dni
na wyjazd „w gubernię i powiat płocki dla załatwienia interesów familijnych”3. W itinerarium pod datą tego roku odnotował podróż nieco dalszą:
„1858 – do Ostrołęki, Łomży, Augustowa, Suwałk”, przekroczył więc znacznie granice guberni płockiej. Oczywiste jest, że owe „interesy familijne”
były tylko pretekstem koniecznym do uzyskania zgody na wyjazd. W papierach osobistych Kolberga brak pism o udzielaniu mu urlopu w latach
następnych, mogłoby to potwierdzać zakończenie w połowie 1859 r. pracy
[J. Sikorski] Król pasterzy…, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 45, s. 731, przedruk w: O. Kolberg
Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 665.
2
[J. Sikorski] Przegląd kompozycji…, „Ruch Muzyczny” 1861, nr 19, szpalta 296–297,
przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 725.
3
Dokument w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 53.
1

151

�w Dyrekcji Dróg i Mostów, podobnie jak następujące potem długie wyjazdy
na badania terenowe: w roku 1859 po stronie rozchodów zanotował koszt
dwumiesięcznego pobytu w Radomskiem, Sandomierskiem i Lubelskiem,
a w następnym był przez pięć tygodni w Łęczyckiem i na Kujawach.
Wyjątkowo trasę dwu podróży z lat 1859 i 1860 oraz inne ich okoliczności znamy stosunkowo dokładnie, ponieważ Kolberg codzienne wydatki
notował na luźnej kartce, a podsumował je dopiero po powrocie do Warszawy i wtedy wynik jako ogólny koszt wyprawy wpisywał do cytowanego
tu już notatnika. Prawdopodobnie postępował tak przy każdym wyjeździe,
ale tylko z tych dwu podróży zachowały się osobne szczegółowe notatki,
dzięki czemu możemy dokładniej odtworzyć ich przebieg. W wykazie wydatków w roku 1859 zanotował: „1 lipca – dorożka z rzeczami do statku”,
a następnie: „3 września – podróż przez 2 miesiące po Radom[skiem], Sandomiersk[iem] i Lubelsk[iem]”1. Z notatek na oddzielnej kartce2 wiemy, że
trasa tej podróży prowadziła przez przystań w Świerżach Górnych, dokąd
dopłynął statkiem żeglugi wiślanej, dalej przez Kozienice, Jedlnię, Radom,
Orońsk, gdzie był gościem Amalii Pruszakowej, ponownie przez Radom
i Jedlnię do Kozienic, stamtąd do Bąkowca, Augustowa, następnie ponownie
przez Bąkowiec do Puław, Kurowa i do Lublina, potem do Piasków, Siedliszcza, Chojna, Bezka i Krasnego, ponownie do Chojna, znowu do Lublina,
stamtąd do Gałęzowa, do Woli Gałęzowskiej, Woli Sobieskiej i Tarnogóry,
skąd 1 września rozpoczął powrotną podróż do Warszawy. W ciągu tych
dwu miesięcy, poza niewieloma wydatkami na przejazd statkiem i pocztą,
na herbatę czy rzadziej na obiad, w każdej miejscowości, w której się zatrzymywał, notował osobno „tryngeldy”, czyli napiwki, a osobno kwoty „za
pieśni”, „na struny”, „skrzypkowi”, „za śpiewy”. Wykonawcy otrzymywali
po 15 lub 30 kopiejek, skrzypek w Chojnie dostał kopiejek 60 – przypuszczalnie wysokość tych opłat zależała od czasu, jaki poświęcili Kolbergowi
śpiewacy i instrumentaliś­ci. Podobnie dokładny spis zachował się z pobytu
w 1860 r. w Łęczyckiem i na Kujawach, gdzie był od 20 lipca do 24 sierpnia. Pojechał wtedy pociągiem do Łowicza, stamtąd przez Krośniewice do
Mazewa, potem do Bogusławic, Redcza, Kłonowa, Bodzanowa, Otmianowa i przez Kłodawę znów do Łowicza, skąd wrócił koleją do Warszawy.
Rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 4.
Rkp. Kolberga, tamże, k. 23. Jest to luźna kartka włożona między strony notesu ze spisem
wydatków i dochodów. Na tej samej karcie szczegółowy spis wydatków poniesionych w podróży po Kujawach w 1860 r.
1
2

152

�I tym razem w notatkach znajdujemy zapiski o opłatach dla wykonawców,
np. „w Mazewie za pieśni przez dni 15” śpiewaczki i śpiewacy otrzymali
w sumie 4 ruble i 75 kopiejek.
W następnym roku 1861 odnotował 3 lipca zapłatę za paszport i stemple, opłaty u konsula austriackiego, a potem pod datą 25 września: „Podróż
od 8 lipca do 24 września po Galicji (do Krakowa, Tatrów, Lwowa i Wę­
gier)”1. W itinerarium podał dodatkowe szczegóły: „do Tatrów i Bardiowa,
do Iskani, Leszczowatego, Zadwórza pod Lwów (u Załęskich, Kraińskich,
Bochdana)”2.
Do miejscowości w Królestwie i w Galicji wymienionych w przytoczonych tu notatkach wracał Kolberg jeszcze kilkakrotnie i zawsze w czasie
badań znajdował oparcie u gospodarzy tamtejszych dworów. Ci, znając
dobrze mieszkańców wsi i ludzi pracujących w ich folwarkach, mogli
znacznie ułatwić lub wręcz umożliwić nawiązanie kontaktów z najlepszymi miejscowymi wykonawcami i informatorami: znanymi w okolicy instrumentalistami, znawczyniami obrzędów weselnych czy cenionymi śpiewaczkami. Przytaczane tu wspomnienia Kolberga z pierwszych lat badań
terenowych, w czasie których nie miał takiego wsparcia, potwierdzają, jak
ważna była rekomendacja właścicieli dworu dla uzyskania zaufania i chęci współpracy ze strony mieszkańców wiejskich chat. W miejscowościach
z przewagą ludności ukraińskiej taka pomoc była jeszcze ważniejsza, ponieważ Kolberg był tam podwójnie obcy – jako nieznany we wsi przybysz „w surducie” i jako Polak, do tego wówczas nie rozumiejący jeszcze
dobrze dialektów ukraińskich. Ponadto zamieszkanie u zaprzyjaźnionej
rodziny we dworze zapewniało przyzwoite warunki bytowe, a ponieważ
alternatywą były brudne i zatłoczone karczmy, także ta forma pomocy
była bardzo cenna.
W itinerarium Kolberg wymienia trzy rodziny goszczące go w roku 1861:
Kraińskich, Załęskich i Bochdanów. Byli oni spokrewnieni lub spowinowaceni między sobą, a także z Konopkami, i to mogło przyczynić się do
zaproszenia etnografa. Takie rodzinne koneksje często pomagały Kolbergowi nawiązać kolejne kontakty, a od kilku już lat o jego badaniach pisała
prasa, co też przygotowywało w pewnym stopniu jego pobyt w terenie.
Ludzie goszczący Kolberga bywali działaczami społecznymi i badaczami
1
2

Rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 7.
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.

153

�historii regionu lub kultury ludowej swej najbliższej okolicy i pisywali na te
tematy1. Do takich postaci należał np. Adolf Biesiekierski2 (1831–1881) z Bodzanowa na Kujawach, u którego Kolberg zatrzymał się w roku 1860 i 1865,
a także Edmund Kraiński3 (1804–1887), który zaprosił Kolberga w roku 1861
do Leszczowatego. Edmund Kraiński był inżynierem, absolwentem akademii wojskowej w Wiedniu, brał udział w powstaniu listopadowym i został
wtedy odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Po powstaniu wrócił
do rodzinnego Leszczowatego, a o zaufaniu, jakim cieszył się u chłopów,
najlepiej świadczy fakt, że obronili oni jego dwór w czasie rabacji 1846 r.
i nie dopuścili tam do zabójstw ani do grabieży. Kolberg był u Kraińskich
ponownie w roku 1863 i, po dłuższej przerwie, w latach 1883–1885; materiały zanotowane w należącym do nich Leszczowatem znacznie wzbogaciły
jego zbiory4.
W roku 1861, w czasie tej blisko trzymiesięcznej podróży po Galicji,
Kolberg po raz pierwszy prowadził badania wśród ludności ukraińskiej
w jej własnym środowisku. Poprzednio notował pieśni ukraińskie głównie w Warszawie, gdzie były wykonywane przez mieszkańców kresów
wschodnich odwiedzających stolicę. W 1861 r. zetknął się bezpośrednio
w terenie z ukraińskimi melodiami obrzędowymi o metrum swobodnym.
O problemach nastręczających się przy zapisywaniu takich melodii pisał
już we wstępie do Pieśni ludu polskiego5 w 1857 r. Szerzej poruszył ten
problem, recenzując w 1864 r. zbiór pieśni protestanckich wydany kilka
lat wcześniej przez pastora Fryderyka Wilhelma Altmanna (1824–1889)
w Odolanowie 6. Kolberg docenił tam walory melodii wydanych przez
Altmanna, ale nie uważał za słuszne stosowania zapisu ametrycznego
1
Być może właśnie spotkanie z Kolbergiem budziło zainteresowania, które później owocowały np. artykułami w miejscowej prasie, lub gromadzeniem eksponatów sztuki ludowej.
2
A. Biesiekierski opublikował w r. 1863 w „Tygodniku Ilustrowanym” (T. 7, nr 177) artykuł
pt. Typy włościan kujawskich oraz tamże (nr 189) artykuł o Płowcach, obydwa z własnymi
rycinami.
3
E. Kraiński opublikował artykuł o osadnictwie w Karpatach: Wołochy, pierwsi osadnicy
wsi zwanych wołoskiemi na północnych stokach Karpat, „Ruch Literacki” 1878, nr 22. Był też
autorem pracy O nędzy w Galicji i jej powodach, Przemyśl 1883.
4
Zapisy z Leszczowatego wydane zostały dopiero w ramach Dzieł wszystkich Kolberga
w monografii pt. Sanockie-Krosnieńskie (DWOK T. 49–51).
5
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.
6
F.W. Altmann Zbiór II [drugi] melodyj chóralnych ułożony przez [...], Erfurt i Lipsk 1856.
Recenzja Kolberga zamieszczona była w „Zwiastunie Ewangelicznym”, dwutygodniku ewangelików warszawskich redagowanym przez pastora L. Otto, w r. 1864, nr 8, s. 125–127.

154

�przyjętego przez autora zbioru. Z problemem zanotowania i później zredagowania do druku ludowych melodii o metrum swobodnym borykał
się wielokrotnie, zwłaszcza przygotowując monografie regionów wschodniosłowiańskich1.
Nie możemy wskazać dziś w Kolbergowskim archiwum tych zapisów
folkloru, które powstały w czasie pierwszych badań np. w Leszczowatem
czy Zadwórzu, ponieważ badacz niezwykle rzadko notował na rękopisach
terenowych daty ich powstania, a w wymienionych miejscowościach był
wielokrotnie. Natomiast sądzić można, że w roku 1861 we Lwowie zapoznał
się z kilkoma drukami wydanymi wtedy przez Ukraińców. Wśród rękopisów Kolberga zachował się przekład pracy wydanej właśnie w roku 1861
przez Teodora Biełousa: Narodnyj prazdnyk kupała2. Rok wcześniej ukazała się we Lwowie obszerna praca zbiorowa Zorja Hałyckaja jako album
na hod 1860, w której poza tekstami literackimi i artykułami na tematy
historyczne zamieszczono kilka opracowań folklorystycznych o obrzędach
i zwyczajach. W archiwum Kolberga i w opracowanej przez niego wiele lat
później monografii Pokucia znajdujemy liczne wypisy z tego almanachu.
Wydawnictwa te, podobnie jak inne drukowane wówczas we Lwowie, służyły odrodzeniu się świadomości narodowej Ukraińców i ich literatury,
nad czym pracę w Galicji podjęli Jakow F. Hołowacki (1814–1888), Iwan
D. Wahylewycz (1811–1866) i Markijan R. Szaszkewicz (1811–1843), autorzy
almanachu pt. Rusałka dnistrowaja3 zawierającego pieśni ludowe i inne
utwory w języku ukraińskim.
Po powrocie do Warszawy Kolberg porządkował pozyskane w czasie
badań zapisy i przygotowywał do druku nowe tomy, z których każdy miał
Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II), s. 111. Zob.
także B. Linette „Ruś Czerwona” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK
T. 56), s. LX–LXI, tenże „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Ruś Karpacka
cz. I (DWOK T. 54), s. XLVII–XLIX oraz M. Prochaska „Przemyskie” Oskara Kolbera, w: O.
Kolberg Przemyskie. Suplement do t. 35 cz. I (DWOK T. 83/I), s. LXXXIX–XC.
2
Rkp. O. Kolberga w Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1259, k. 1–4, jest to w części przekład,
w części transkrypcja pracy pt.: Narodnyj prazdnyk kupała, opysannyj i objasnennyj wedla sochraniwszychsia predanij i powierij naroda; praca ukazała się we Lwowie w 1861 r.
nakładem Teodora (Fiodora) Biełousa (1828–1892), działacza narodowego i pedagoga, który
zapewne był jej autorem. Przekład przeznaczony jest do druku w tomie O. Kolberg Materiały
do etnografii Słowian wschodnich (DWOK T. 58).
3
Rusałka dnistrowaja. Almanach, u Budime 1837 (właśc. 1836), teksty pieśni tam zamieszczone Kolberg przedrukował m.in. w Pokuciu.
1

155

�być poświęcony określonemu gatunkowi pieśni. Jednak już na początku
roku 1862 zmienił program edytorski – postanowił wydawać w kolejnych
tomach materiały pochodzące z określonego regionu, prezentujące wykonywane tam gatunki pieśni i muzyki instrumentalnej wraz z informacjami
o tych obrzędach i zwyczajach, którym one towarzyszą. Uznał, że dla dalszych badań i dla ukazania „ogólnego całej Polski muzykalnej zarysu”1 właściwsze będzie publikowanie zbiorów regionalnych. We wstępie do przygotowywanego wtedy tomu stwierdził, że układ pieśni przyjęty w zbiorze
z roku 1857, „wiążący w jedną całość mnóstwo wariantów zebranych z najodleglejszych (sprzecznych nawet formą z sobą) okolic kraju”2, nie pozwala
„wyróżnić szczegółów prowincjonalnych”. Natomiast poświęcenie każdemu
regionowi osobnego tomu, zawierającego „wszystkie w tych prowincjach
zebrane pieśni, obrzędy i muzykę, bez względu na rodzaj, treść i barwę”3,
ukaże ich muzykę dokładniej, pozwoli ocenić specyficzne cechy danej okolicy i ułatwi badania porównawcze.
Ponadto, chociaż w okresie następującym po wydaniu Pieśni ludu polskiego znacznie poszerzył zasięg geograficzny swoich badań terenowych,
wiedział, że nie zdoła w najbliższych latach poznać folkloru muzycznego
wielu regionów tak dokładnie, aby przygotować do druku zbiory naprawdę
reprezentatywne, zawierające pieśni określonego gatunku z całego interesującego go obszaru, tj. z przedrozbiorowej Rzeczypospolitej:
Obszerność bowiem przyjętego dawniej planu, według którego każda seria
obejmować miała jednego tylko rodzaju pieśni, np. same miłosne, weselne itp.,
nie dozwoliłaby mi może doczekać w ciągu długiego nawet życia szczęśliwego
końca w ten sposób przedsięwziętej publikacji4.

Nie znał jeszcze z autopsji, m.in. Wielkopolski, Śląska czy Pomorza i nie
mógł pozyskać potrzebnych zapisów nutowych inną drogą niż przez osobisty kontakt z żyjącymi tam muzykami i śpiewakami, czyli w trakcie przyszłych badań terenowych.

O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 5.
Tamże.
3
Tamże, s. 6.
4
Tamże, s. 5–6.
1
2

156

�W lipcu 1862 r. „Biblioteka Warszawska” informowała swych czytelników:
Oskar Kolberg, zasłużony zbieracz pieśni ludowych i melodii, przygotował
do druku wysokiej wartości pracę nową p.n. Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach, pieśniach, muzyce i tańcach. Seria I: Okolice Sandomierza.
W dziele tym daje nam szanowny badacz opisy wesel i obrzędów ludu, z głównie zwróconą uwagą na melodie; w przypisach pomieści, o ile się nadarzy,
opis guseł, gier itp., równie jak objaśni każdy obrzęd przywiedziony. Ażeby nie
powtarzać, opisze tylko te okolice, o których nie było jeszcze dotąd wzmianki.
Obejmuje w zakres swej pracy Królestwo Polskie, Galicję, Wielkopolskę, Ruś
i Litwę1.

Okolice Sandomierza, które wybrał na początek, znał z kilku już wycieczek, a nowym tytułem Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach,
pieśniach, muzyce i tańcach zapowiedział, że w publikacji przedstawi
muzykę i pieśni wraz z ich szerszym kontekstem kulturowym. Opisy wesel
i niektórych zwyczajów dorocznych publikował już wcześniej, ale w nowej
serii wydawniczej chciał zająć się folklorem muzycznym i wiążącymi się
z nim wybranymi przejawami kultury ludowej, przedstawiając je w tomach
osobnych dla każdego regionu. Zróżnicowanie regionalne folkloru obserwował od początku badań, notując pieśni i melodie na Mazowszu, w Krakowskiem, Kaliskiem i Kieleckiem, teraz chciał je pokazać wyraźniej. Ponieważ
lokalizacja geograficzna zapisywanych utworów była dla niego od początku
najważniejszym i konsekwentnie stosowanym elementem w dokumentacji
badań terenowych, mógł w tomach regionalnych wykorzystać wszystkie
zgromadzone poprzednio materiały. Podana w „Bibliotece Warszawskiej”
treść nowej książki Kolberga wpisywała się w postulaty wyrażone przez to
pismo nieco wcześniej. W 1859 r. można było tam przeczytać:
Są zakątki w samym Królestwie Polskim zupełnie nie zbadane. Tu tylko gorliwość obywatelska naszych ziemian mogłaby podać skuteczną pomoc, gdyby
każdy w swojej okolicy zajął się zbieraniem tak pieśni, jak melodii do nich, przysłów, podań, zwyczajów i charakterystyki. Do tego uwagę należałoby zwrócić na
rozmaitość ubiorów, zabudowań, narzędzi i sprzętów rolniczych i te w rysunku
przechować. Zebrane z różnych okolic tego rodzaju drogocenne materiały mogłyby dzielnie posłużyć do wydania najzupełniejszego zbioru pieśni ludowych,
1

[K. W. Wójcicki] Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1862, T. 3, s. 187.

157

�na którym nam zbywa dotąd. W księdze tej objąć by należało charakterystykę
każdej wydatniejszej okolicy, dołączyć rys zwyczajów, uroczystości, kostiumów,
w najwierniejszym oddaniu nie tylko właściwych ubiorów, ale fizjonomii i postaci kmiotków naszych1.

Kolberg należał od wielu lat do czynnych współpracowników „Biblioteki Warszawskiej” i był także w pewnym stopniu jej protegowanym. Rolę
Wójcickiego, członka redakcji i w latach 1850–1879 redaktora naczelnego „Biblioteki”, jako inspiratora swych badań terenowych zaznaczył sam
w przytaczanym tu wcześniej szkicu autobiografii. Trudno dziś ocenić,
w jakim stopniu na początku drugiej połowy wieku Wójcicki i inne osoby
skupione w redakcji miesięcznika i biorące udział w nieformalnych redakcyjnych spotkaniach oddziaływali na plany Kolberga, a w jakim on sam,
coraz lepiej znający folklor i życie chłopów, współtworzył formułowane
w tym piśmie postulaty. Sądzić można, że wpływy te działały w obydwu
kierunkach. Jednak w roku 1859, gdy Wójcicki pisał przytoczony wyżej
apel, Kolberg, choć notował i publikował opisy obrzędów, czuł się jeszcze przede wszystkim muzykiem i badaczem muzyki, odległym w swych
zainteresowaniach od kultury materialnej. Był też ciągle w środowisku
warszawskich artystów i literatów jedynym muzykiem notującym w terenie melodie ludowe.
Prace nad Sandomierskiem trwały długo, od początku roku 1862 do
wiosny roku 1865, m.in. dlatego, że Kolberg znowu sam finansował druk
i szybko zabrakło mu pieniędzy. Ze spisu wydatków, w którym odnotowywał także koszty tego tomu, wynika m.in., że w maju 1862 r. płacił
Gersonowi za akwarele do litografii, w czerwcu tego roku za wykonanie
drzeworytów, potem zanotował zakup papieru potrzebnego „do mego dzieła Lud”, wreszcie w grudniu 1863 r. zapisał opłacenie druku dwudziestego
piątego arkusza książki w zakładzie J. Jaworskiego i barwnych litografii
w firmie Maksymiliana Fajansa2. Praktycznie książka była już wtedy gotowa. W ciągu całego roku 1864, aż do marca roku następnego brak notatek
o wydatkach na ten tom.
[K.W. Wójcicki] Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3. s. 522.
Maksymilian Fajans (1825–1890), malarz, rysownik i litograf, po nauce i praktykach w Paryżu od r. 1851 prowadził w Warszawie zakład litograficzny. Był cenionym wydawcą licznych
prac z reprodukcjami dzieł sztuki, a w jego pracowni wykształciło się wielu samodzielnych
później litografów.
1
2

158

�Oddane do druku Sandomierskie zawierało opisy obrzędów (wesel, sobótki i okrężnego) z pieśniami i melodiami, informacje o dwu grach, pieśni
„powszechne”, tj. nie wiążące się z obrzędami, pieśni nieludowe, wykonywane przez mieszkańców dworków i miasteczek, i melodie tańców z przyśpiewkami. We wstępie do nowego tomu Kolberg zaznaczył, że regionalne
zbiory będą przydatniejsze dla nabywców interesujących się tylko jedną
okolicą, wskazał na rolę naturalnych granic dla różnicowania się folkloru,
ale także na oczywiste podobieństwa tam, gdzie granice te były przeprowadzone sztucznie, podając przykład współczesnego mu podzielenia granicami państwowymi Kujaw oraz Krakowskiego. Znaczną część wstępu przeznaczył na przedstawienie swych przemyśleń na temat muzyki, bo nadal
za swoje pierwszoplanowe zadanie uważał notowanie, wydawanie drukiem
i badanie folkloru muzycznego:
Do wydania następnych seryj prac moich w przywiedziony tu sposób, skłania
mnie nadto wzgląd na systematyczne i porządne, o ile być może, przedstawienie
wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości, zwichnień nawet, więc całego
nastroju i piętna muzyki naszej ludowej, której pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich zadaniem1.

W przytoczonym fragmencie wstępu Kolberg wyróżnił w druku słowa
„muzyki naszej ludowej”, a całym tym zdaniem podkreślił ciągłość swych
zainteresowań i prac od czasu pierwszych kontaktów z folklorem, gdy pragnął „oznaczyć i wykazać charakter muzyki słowiańskiej”. Potwierdził więc,
że rozwój muzyki ludowej jest nadal głównym przedmiotem jego badań,
dodał też, że aby obraz kultury ludowej uczynić kompletnym, należałoby
poza opisami obrzędów i zwyczajów dołączyć także „wszelkie przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony,
gry itp., wychodzące już poza obręb muzykalności”. Jednak tak rozległy
plan „przechodziłoby o wiele siły pojedynczej osoby”2.
Redagowanie do druku melodii z Sandomierskiego i ich analizy w trakcie tej pracy dostarczyły Kolbergowi materiału do próby rozważenia genezy tonalności polskiej muzyki ludowej i problemowi temu poświęcił
wiele miejsca i we wstępie, i dwukrotnie w innych miejscach książki3, nieO. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7.
Tamże, s. 7–8.
3
Zob. tamże s. 8–16, 96–107 i 173–174.
1
2

159

�współmiernie więcej niż w pracach poprzednich i w tomach następnych.
Przedstawienie problematyki tak ściśle muzycznej uważał za celowe już na
tym etapie badań, choć zastrzegał, że pozyskane później materiały mogą
dotychczasowe wnioski zmodyfikować. Zaznaczył też wagę pieśni obrzędowych, zwłaszcza weselnych, które dostarczyły mu wiele materiału do
analiz:
Uwagi te dotyczą składu, budowy i piętna czyli charakteru melodii, nie mniej jej
miary i rytmu; rzucają obok tego i myśli co do jej pochodzenia, starości i rozrostu. Najwięcej podobnych myśli nastręczają nam pieśni obrzędowe, mianowicie
weselne1.

Z częścią wstępu do Sandomierskiego poświęconą „charakterowi muzyki słowiańskiej” wiąże się obszerny artykuł Kolberga Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”2 opublikowany w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w marcu 1862 r., jeszcze przed oddaniem do druku Sandomierskiego. Po zapoznaniu się z poglądami Gottfrieda
Wilhelma Finka (1783–1846) na temat genezy muzyki europejskiej 3 Kolberg
spróbował teorię niemieckiego uczonego dotyczącą migracyjnej dystrybucji
kultur przenieść na znaną sobie ludową muzykę polską, szukając jej źródeł
w odległych geograficznie i historycznie kulturach Azji i starożytnej Grecji4.
Sikorski, redaktor i wydawca „Pamiętnika”, kontynuacji „Ruchu Muzycznego”, przyjął do druku tekst Kolberga, ale prawdopodobnie był krytyczny wobec przedstawionej tam tezy. Śladem dyskusji toczącej się między
autorem i redaktorem na temat genezy muzyki polskiej jest zakończenie
artykułu, skierowane do Sikorskiego, redaktora pisma, pominięte w druku,
a znane nam z rękopisu:
Tamże, s. 8
Artykuł drukowany był w nr 12 i 13 „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” w 1862 r.,
przedruk w O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), tekst nr 1021a, s. 536–544.
Wzmianki na temat tonalności polskiej muzyki ludowej i pieśni Bogurodzica zamieszczał Kolberg jeszcze kilkakrotnie, gdy wiązały się one z innymi informacjami o regionie, zob. m.in.
O. Kolberg Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 4 (przypis) i O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK
T. 23), s. IV–V.
3
O. Kolberg powołuje się na pracę G.W. Finka Erste Wanderung der ältesten Tonkunst,
als Vorgeschichte der Musik oder als Erste Periode derselben, Essen 1831.
4
Zob. wstęp M. Tomaszewskiego w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61),
s. XI–XII i XXX–XXXI. Zob. także: P. Dahlig Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog...
(DWOK T. 85/II).
1
2

160

�Myślę więc, że twierdzenia mojego nie będziesz uważał za hipotezę tylko lub —
co gorsza — za fantazję, ale za fakt prawdopodobny, równie jak i badania Finka,
za którymi niezawodnie wiele przemawia1.

Zachowany rękopis artykułu, a właściwie rozprawy o początkach muzyki, jest brulionem z licznymi poprawkami i dopiskami Kolberga w tekście
i na marginesach, charakterystycznymi dla większości wstępnych wersji
jego prac. Tekst ostatecznie Kolberg znacznie skrócił, zapewne na życzenie
Sikorskiego, ale drukowana wersja artykułu i tak zdominowała dwa zeszyty czasopisma. W całości tekst opublikowany został dopiero w Pismach
muzycznych2.
W tym samym roku w jednym z ostatnich numerów „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” Sikorski zamieścił krótki tekst Kolberga: Korespondencja w sprawie „Agatki” J.D. Hollanda3. O kompozycji Johanna Davida
Hollanda (1746 – ok. 1825) dowiedział się od bibliografa, bibliofila i kolekcjonera gromadzącego polonica, Cypriana Walewskiego (1820–1873).
Zainteresowała ona Kolberga z dwu powodów: jako wczesna zapomniana
opera polska i jako opera wykorzystująca tematy ludowe. Agatka czyli
przyjazd pana z librettem Macieja Radziwiłła była wystawiona w 1784 r.
w Nieświeżu z okazji odwiedzin Stanisława Augusta Poniatowskiego, a później w Warszawie i we Lwowie.
Po zredagowaniu i oddaniu do druku Sandomierskiego, latem 1862 roku,
Kolberg wyruszył w kolejną długą podróż, choć w Warszawie od dwu lat
narastał niepokój i można było przewidywać zbliżającą się konfrontację
1
Rkp. O. Kolberga Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje…, Arch. PTL, teka 39, sygn. 1342
B, k. 3.
2
Rękopis rozprawy znajduje się w Archiwum PTL, teka 39, sygn. 1342 B, k. 1-3, ponadto
zachował się brulion (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 4–9) zawierający wstęp, redakcyjnie nieco
odmienny od ostatecznie opublikowanego w „Pamiętniku”, oraz obszerne omówienie muzyki
chińskiej, brak tam ostatniej części dotyczącej Bogurodzicy. Te rękopisy były podstawą dla
dwu tekstów: O początkach rozwoju muzyki oraz O muzyce chińskiej, w: O. Kolberg Pisma
muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 5-31, teksty nr 619 i 620, zob. też tamże przypis 1 na s. 5.
W Pismach muzycznych w informacji o źródle tekstów 619 i 620 podawana jest dla rękopisu
ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN sygnatura 2183, k. 4-9, sygnaturę tę zmieniono
w r. 1964, obecnie rękopisy tu wymienione mają sygnaturę 2184, numeracja kart pozostała bez
zmian.
3
Korespondencja w sprawie Agatki… była drukowana w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w r. 1862, nr 50, s. 798, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),
tekst 996, s. 504-505.

161

�zbrojną. Do pierwszych manifestacji patriotycznych doszło już w czerwcu
1860 r. podczas pogrzebu generałowej Katarzyny Sowińskiej. Uczestnicy
uroczystości udali się później na Wolę, na miejsce zgonu jej męża, Józefa
Sowińskiego, bohatera powstania listopadowego. Wtedy właśnie w Warszawie w czasie mszy odprawianych w intencji pomyślności ojczyzny modlitwę Alojzego Felińskiego „Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki…” zaczęto śpiewać z refrenem „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”, w wersji
wykonywanej wcześniej na emigracji. Następne manifestacje odbyły się
w końcu listopada z okazji rocznicy wybuchu powstania w 1830 r. Schorowany i mało energiczny namiestnik, Michaił Gorczakow (1793–1861),
nie reagował na te wydarzenia i policja początkowo pozostawała bierna.
Do poważnych rozruchów doszło w końcu lutego 1861, gdy od salwy wojska zginęło pięciu demonstrantów, a wielu zostało rannych. Wydarzenia te
nazwano „rewolucją lutową”. W czasie uroczystego pogrzebu ofiar, który
stał się manifestacją narodową, wojsko i policję pozostawiono tym razem
w koszarach, aby nie prowokować wielotysięcznych tłumów. W kwietniu
została jednak brutalnie spacyfikowana kolejna manifestacja. Imienna lista
ofiar śmiertelnych podawała blisko sto nazwisk, ale było ich prawdopodobnie dwukrotnie więcej. Po tej masakrze kobiety zaczęły nosić żałobę
narodową. Zabronione zostało odprawianie mszy w intencji ojczyzny,
a nieprzestrzeganie tego zakazu powodowało represje policji. Nabożeństwa
patriotyczne organizował także pastor zboru ewangelicko-augsburskiego
Leopold Otto (1819–1882), aresztowany w październiku 1861 r. za udział
w pogrzebie arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego – jednej z ostatnich
manifestacji patriotycznych w Warszawie w tamtym roku. Demonstracje,
nabożeństwa za ojczyznę i rozruchy antyrosyjskie rozlały się także na prowincję. 14 października 1861 r. nowy namiestnik carski, Karol Lambert
(1815–1865), wprowadził w Królestwie stan wojenny. Zamknęło to okres
jawnych manifestacji ludności.
W zachowanych dokumentach, listach i notatkach Kolberga jedynym
śladem tych wydarzeń jest przytoczona tu poprzednio wzmianka 1 ze Szkicu autobiografii, gdzie wspomniał „wypadki r. 1861”. Szkic autobiografii urywa się właśnie na tym okresie życia, lecz w przeciwieństwie do
krótkiego wprawdzie, ale bogatego w realia opisu młodości nie zawiera
żadnych szczegółów ani refleksji na temat lat 1861–1863. Podobnie jak
1

Zob. s. 101 i 149.

162

�rok 1861, również cały okres powstania styczniowego w szkicu tym wspomniany jest tylko w jednym zdaniu, w którym Kolberg pisze, że porzucił
wtedy plan skomponowania utworu scenicznego z librettem opartym na
Wiesławie Kazimierza Brodzińskiego. Na tym zdaniu rękopis autobiografii
kończy się, a poniżej ręką Izydora Kopernickiego wpisane są daty i kierunki niektórych podróży badawczych Kolberga. Szkic autobiografii pisał
Kolberg zapewne w roku 1889, gdy jego danych biograficznych potrzebował Kopernicki do artykułu z okazji obchodów jubileuszu pięćdziesięciolecia badań terenowych autora Ludu, prawdopodobnie dlatego skupił
się tam na informacjach związanych z rozwojem swoich zainteresowań
etnograficznych. Jak już tu wspominano, z okresu, w którym Kolberg
jeszcze mieszkał w Warszawie, zachowało się bardzo mało listów i innych
dotyczących go dokumentów.
W roku 1862, jeszcze w trakcie prac nad Sandomierskiem i później, po
oddaniu tomu do drukarni, Kolberg kilkakrotnie wyjeżdżał z Warszawy.
W czerwcu odnotował koszt „paszportu krajowego”, ponieważ po ponownym wprowadzeniu stanu wojennego taki dokument był konieczny do wyjazdu poza rogatki Warszawy i do przekraczania granic między guberniami.
Wtedy potrzebny był Kolbergowi na pięciodniową wycieczkę w okolice
Radzymina, do Jasienicy i do Woli Cygowskiej, gdzie gościł u Adama Prota
Lelewela (1790–1884), brata historyka Joachima i inżyniera Jana Pawła.
W pierwszej połowie lipca Kolberg przez dziesięć dni był w Oleksiance, Parysowie i Latowiczu (wówczas w pow. mińskim), a w końcu lipca wyruszył
na ponad dwa miesiące na Wołyń. Był to jego pierwszy pobyt na Ziemiach
Zabranych, to jest terytoriach Rzeczypospolitej włączonych bezpośrednio
do cesarstwa rosyjskiego, odciętych granicą państwową od Królestwa.
19 lipca zanotował koszt paszportu, parę dni później cenę reperacji kuferka
podróżnego, po tygodniu zakupił „kapciuch podróżny skórzany” i wreszcie 30 lipca wydał drobną sumę na „tryngeldy na poczcie przy wyjeździe
na Wołyń”1. Wybór kierunku dyktowany mógł być kilkoma względami.
Narastające represje wobec obywateli Królestwa, w tym także ponowne
ogłoszenie stanu wojennego, i trudności w uzyskiwaniu paszportu mogły
szybko uniemożliwić podróżowanie, a dla Polaków w Królestwie, zwłaszcza w Warszawie, wyraźna była możliwość wybuchu działań zbrojnych.
Kolberg, zdając sobie sprawę z nastrojów panujących w całym zaborze
1

Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 8.

163

�rosyjskim, mógł przypuszczać, że jeżeli nie pojedzie na Wołyń teraz, to
badania na terenach Ziem Zabranych będzie musiał odłożyć na długo. Nie
mamy pewności, czy wyjeżdżając dysponował zaproszeniami od mieszkających tam przedstawicieli miejscowej inteligencji i ziemian, jest to jednak
bardzo prawdopodobne. Wiadomo na przykład, że w Warszawie w roku
1862 w naradach przygotowujących powstanie pełnomocnikiem szlachty
wołyńskiej w komitecie białych był Michał Sołtan (1830–1892) z Bilcza,
u którego Kolberg był w tymże roku w sierpniu. Nie mamy jednak potwierdzenia, że poznał M. Sołtana lub innych mieszkańców Wołynia już
wcześniej w Warszawie.
Wybór Wołynia jako kolejnego terenu badań zapewne wiązał się przede
wszystkim z potrzebą dokładniejszego poznania folkloru ukraińskiego. Po
pobycie rok wcześniej na Podkarpaciu i w okolicach Lwowa Kolberg posiadał już pewną orientację w ludowej muzyce ukraińskiej, ale dla jej pełniejszego obrazu musiał usłyszeć ją i zapisać także w innych regionach
Ukrainy. Późniejsze plany wydawnicze wskazują, że tak jak wielu współczesnych mu Polaków, uważał wszystkie tereny dawnej przedrozbiorowej Rzeczypospolitej za jej niezbywalne części. Ludowa muzyka Ziem Zabranych,
tj. regionów leżących na Litwie, Białorusi i Ukrainie, należała do całości,
którą pragnął ogarnąć badaniami i publikacjami.
Przed rokiem 1861, przed pierwszym wyjazdem w okolice Lwowa, pieśni ukraińskie – jak już wspominano – zapisywał w Warszawie, a czasem
w innych miejscowościach zaboru rosyjskiego. W r. 1859 „Ruch Muzyczny”
zamieścił jego list, w którym czytamy:
[…] w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodii z Wołynia, Podola, Ukrainy,
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych, jak łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp., więc nieposzlakowanej
autentyczności. Stosunkowo do liczby tych pieśni żyjących między ludem zbiór
mój zbyt jest szczupły, mianowicie by dał dokładne wyobrażenie o różnicach
prowincjonalnych i pomniejszych cechach powiatowych. Dla dopełnienia braków czuję, ile pożądanym byłoby zwiedzenie osobiście stron tamtych. Podróży
wszakże w tym celu ani czas, ani środki jakimi dysponować mogłem i mogę,
dotąd odbyć mi nie pozwoliły1.
1
Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3:1859, nr 22, s. 193. Przedruk w:
O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 524 w przypisie.

164

�Istotnie, w archiwum Kolberga odnajdujemy dziś rękopisy pieśni ukraińskich wykonanych np. przez mieszkańców Rozalówki (wówczas pow.
wasilkowski), ale niewątpliwie zapisanych w Warszawie. Wiele lat później,
w roku 1888, zamieścił w roczniku Akademii Umiejętności niewielki artykuł pt. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał […]1,
w którym znalazło się czterdzieści pieśni i melodii zapisanych przez niego poza Podolem, głównie w Warszawie. Dopiero dwa lata po ogłoszeniu
przez „Ruch Muzyczny” przytoczonego wyżej listu, choć środki finansowe nadal miał ograniczone, nie krępowany etatem urzędnika mógł odbyć
wspomnianą już tutaj pierwszą swą podróż w okolice Lwowa, a rok później
pojechał na Wołyń. Skrótowo trasę tej wyprawy odnotował w itinerarium:
„na Wołyń, do Tuliczowa (Dobrowolskich), do Turyczan (Sierakowskich),
Bilcza (Sołtanów), Wysoc[ka] nad Bugiem, Żytomierza”2.
Plon podróży po Wołyniu był bardzo bogaty3. W archiwum Kolberga
zachowało się kilkaset pieśni i melodii zanotowanych przez niego na Wołyniu w czasie wówczas przeprowadzonych badań, a także kilka opisów wesel
z pieśniami i melodiami z Tuliczowa, Bilcza, Bokujma, spod Łucka i z Wysocka oraz niewielka ilość notatek na temat innych obrzędów i zwyczajów.
Ponieważ był to jego jedyny pobyt na Wołyniu, możemy przyjąć, że zapisy
ze słuchu pochodzące z miejscowości wymienionych w itinerarium zostały
wykonane właśnie w sierpniu i wrześniu roku 1862. Treść zapisów terenowych w pełni oddaje zainteresowania Kolberga z tego okresu – gromadził
materiały potrzebne do regionalnego zbioru pieśni i muzyki z opisami obrzędów i zwyczajów, takiego jak pozostawione w drukarni Sandomierskie.
Jednak wśród materiałów z Wołynia zauważamy dziś kilka ołówkowych
szkiców stroju oraz chat, szczegółów ich wnętrza i sprzętów z wpisanymi
O. Kolberg Pieśni ludu z Podola rosyjskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej” T. 12: 1888, s. 235–251. Przedruk w: O. Kolberg Podole (DWOK T. 47).
2
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.
3
Materiałów zebranych na Wołyniu Kolberg nie zdążył sam opracować do druku. Znaczną
ich część wydał w 1907 r. Józef Tretiak. To wydanie zostało w Dziełach wszystkich Kolberga
powtórzone w reedycji fotooffsetowej jako tom 36. Pozostałe zapisy tekstów i melodii wydano
w tomie O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84). We wstępie do tomu suplementowego scharakteryzowane są zachowane rękopisy Kolberga, jego kontakty z osobami
mieszkającymi na Wołyniu i inne okoliczności badań w tym regionie w roku 1862, a także
edycja J. Tretiaka i zasady edycji tomu suplementowego. Zob. A. Skrukwa „Wołyń” Oskara
Kolberga w O. Kolberg Wołyń. Suplement… (DWOK T. 84), s. V–XXXVI i XLV–LIV, o zapisach
muzyki zob. tamże wstęp A. Rudej, s. XXXVI–XLV.
1

165

�ukraińskimi nazwami. Niewielką ich część niewątpliwie wykonał Kolberg,
on też wszystkie podpisał i odnotował, że pochodzą z Tuliczowa w powiecie kowelskim1. W jego planach badawczych zainteresowanie kulturą materialną pojawia się pierwszy raz dopiero dwa lata później, w liście2
z grudnia 1864 r., ale widocznie już wcześniej zwracał uwagę na pewne
jej przejawy, być może zauważywszy ich odmienność od znanych sobie
z regionów etnicznie polskich. Natomiast nieliczne zapiski na temat kultury
materialnej w notatkach powstałych w czasie tej podróży uznać trzeba raczej za wyjaśnienia słownikowe na marginesie tekstów pieśni niż za notatki
etnograficzne.
Jadąc na Wołyń, Kolberg nie znał języka ukraińskiego. Sam stwierdził
to wiele lat później w liście do Cesława Neymanna, po opublikowaniu monografii Pokucia, choć zamieszczone tam zapisy gwary oceniano bardzo
wysoko. Zaznaczył wtedy, że „spisywał mechanicznie” wszystko co słyszał,
„starając się o jak najwierniejsze oddanie dźwięków pisownią polską” 3. Starania o oddanie dźwięków języka ukraińskiego literami alfabetu polskiego
widoczne są już w zapisach z Wołynia z 1862 r. Kolberg zastosował wtedy
w swych notatkach terenowych tzw. pisownię piętrową, tj. nadpisywanie say
e
ó
mogłosek, gdy chciał wskazać wymowę pośrednią, np. ide, wyrad’, tatojku,
e
ó
e
a o
u
drobnyje ślozkie łyty, hołuwo czka, zaznaczał miękkość spółgłosek, a także akcenty, choć te niekonsekwentnie. Niektóre, nieliczne zresztą błędy
w rękopisach z Wołynia (niewłaściwy podział śpiewanej frazy na słowa)
potwierdzają, że Kolberg wówczas nie zawsze jeszcze dobrze rozumiał tekst
i czasem rzeczywiście „spisywał mechanicznie” to, co słyszał.
W podróży po Wołyniu spotkał Kolberg osoby, które bezpośrednio pomogły mu gromadzić materiały lub przekazały własne zapisy sporządzone
wcześniej, jednak nie zawsze znamy ich nazwiska. Wspomniany już Michał
Sołtan po powrocie Kolberga do Warszawy jesienią 1862 r. przysłał mu kilka notatek z Bilcza. W Żytomierzu Kolberg spotkał się z Janem Prusinowskim (1818–1892), adwokatem, a z zamiłowania literatem, który przekazał
mu swój młodzieńczy rękopis bajek. Prusinowski należał do najbliższych
1

1–7.

Opublikowane zostały w tomie O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), tam ryciny

Zob. brulion listu do ks. Kajetana Śmiechowskiego z 26 grudnia 1864 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 97–99.
3
Brulion listu do Cesława Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 142.
2

166

�współpracowników J.I. Kraszewskiego do czasu przeniesienia się pisarza
do Warszawy, a później kontynuował jego działania społecznikowskie, polegające także na animowaniu życia kulturalnego Polaków mieszkających
w Żytomierzu. Publikował swe utwory i artykuły w prasie warszawskiej
i zapewne bywał w Warszawie, z Kolbergiem poznał się jednak raczej na
miejscu, w Żytomierzu. Śladem ich kontaktów jest wiersz1 z datą „Żytomierz, 27 sierp./8 września 1862” oraz rękopis dwudziestu pięciu bajek,
facecji i anegdot w przekładzie na język polski pt.: Skazki ludu ruskiego
zebrane na Wołyniu w 1835 r. Rękopisu tego nie znajdujemy dziś w archiwum Kolberga, lecz miał go jeszcze w ręku Józef Tretiak, który teksty te
zamieścił w swojej edycji2 materiałów z Wołynia w 1907 r.
Nie wiadomo natomiast, komu Kolberg zawdzięcza zachowany w jego
zbiorach rękopis pt. Ukraińskie śpiewy i tańce3. Zawiera on ponad 100 teks­
tów pieśni i 74 melodie wokalne i instrumentalne. Autorem (autorką?) była
osoba mieszkająca w okolicy Kowla, a na podstawie nielicznych notatek
towarzyszących tekstom i nutom wnioskować można, że sporządzony został dla Kolberga i przekazany mu w czasie jego podróży po Wołyniu albo
krótko potem. Tak obszerny rękopis z zapisami melodii sporządzony przez
współpracownika jest unikatem w jego zbiorach.
Na Wołyniu przebywał Kolberg od 30 lipca do 3 października, następnie przez kilka dni w Lublinie, a 10 października był już znowu
w Warszawie. Po powrocie kontynuował prace nad Sandomierskiem,
nad artykułami dla Encyklopedii i nadal uczył gry na fortepianie. Na
początku roku 1863 oddał do druku w „Bibliotece Warszawskiej” recenzję 4 zbioru pieśni ludowych ze Śląska wydanych przez Juliusza Rogera
1
List Prusinowskiego z tym wierszem zamieszczono w cz. I Korespondencji… (DWOK
T. 64), s. 94–95.
2
J. Tretiak nie odczytał wtedy nazwiska ofiarodawcy, ale odnotował wpisaną przez niego
dedykację i datę: „Panu Oskarowi Kolbergowi jako nieudolny upominek (tu nieczytelny podpis) 25 sierpnia (6 września) 1862, Żytomierz”. Nazwisko autora znamy dzięki notatce Izydora
Kopernickiego, której Tretiak nie zauważył wśród rękopisów.
3
Rękopis znajduje się w tece z materiałami z Wołynia (BN PAU i PAN, sygn. 3206, k. 170–
186), dokładniej został scharakteryzowany we wstępie do tomu O. Kolberg Wołyń. Suplement…
(DWOK T. 84), s. XXXI–XXXII, pieśni tam zapisane w wyborze wydał J. Tretiak w tomie Wołyń (DWOK T. 36), a w całości rękopis ten, jako dokument w tej postaci cenny dla badaczy folkloru, został zamieszczony w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian wschodnich
(DWOK T. 58, w opracowaniu).
4
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku z muzyką zebrał i wydał Juliusz
Roger, doktor medycyny. Wrocław 1863, „Biblioteka Warszawska” 1863, T. 1, s. 153–156.

167

�(1819–1865). Pochodzący z Bawarii J. Roger od 1847 r. był nadwornym
lekarzem księcia raciborskiego, a życzliwość i charytatywna działalność
zjednały mu zaufanie chłopów. Przygotowany przez niego zbiór ponad
500 tekstów, zawierający także około 300 melodii, zyskał wysoką ocenę
Kolberga, który pisał, że jest on „dokładnym i zaokrąglonym”. Wspomniał
krótko o opublikowanych przez Rogera melodiach oraz ich powinowactwie z mazowieckimi i wielkopolskimi, zapowiadając, że melodie te muszą „pozostać przedmiotem obszerniejszego kiedyś rozbioru” 1 i zajął się
nieco szerzej problemem klasyfikacji pieśni, zwłaszcza koniecznym jego
zdaniem w publikacji tego rodzaju rozróżnieniem pieśni i przyśpiewek,
tj. „pios­nek tanecznych i ucinkowych” 2.
Jesienią, po powrocie Kolberga do Warszawy, wybuch powstania był
już oczywisty, planowano je na wiosnę, jednak wznowiony pobór do wojska wymusił rozpoczęcie w styczniu. Parę lat wcześniej, po klęsce w wojnie krymskiej, władze carskie zaniechały poboru, ale 6 października 1862
r. zapowiedziano jego przywrócenie. W Królestwie miał się on odbyć nie
w drodze losowania, jak dotąd, tylko przez powołanie młodych mężczyzn,
głównie z Warszawy, wskazanych przez policję. Tym razem od poboru mieli być zwolnieni chłopi, a branką miano objąć nieprawomyślną
politycznie młodzież miejską. Przyspieszyło to decyzję tajnego Komitetu
Centralnego Narodowego o rozpoczęciu wojny partyzanckiej. Do pierwszych walk doszło parę dni po brance przeprowadzonej w Warszawie
nocą z 14 na 15 stycznia 1863 r. W samej Warszawie nie dochodziło do
działań zbrojnych.
Pierwsze miesiące powstania spędził Kolberg w Warszawie, wyjechał
dopiero na początku lipca 1863 r. i przez ponad trzy miesiące podróżował
po Galicji. W spisie wydatków odnotował koszt pobytu w Szczawnicy, Krynicy, w Sanockiem, w Samborze, Lwowie i Olesku. Do Warszawy wrócił
około 26 października.

Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 579–583, tekst nr 1030.
1
Tamże, w przedruku s. 580. Zapowiedzianego „rozbioru” melodii wydanych przez J. Rogera Kolberg nie napisał.
2
Tamże, s. 582.		

168

�VIII
[Królestwo po powstaniu styczniowym. – Ostateczna zmiana zakresu badań
i publikacji Kolberga — ukształtowanie w ciągu roku 1864 programu Ludu
przedstawionego w lutym 1865 r. w liście otwartym Do Redakcji „Biblioteki
Warszawskiej”.]

Powstanie upadło wiosną 1864 r., ale przez następne pięćdziesiąt lat jego
skutki w różny sposób i w różnych dziedzinach życia z olbrzymią siłą oddziaływały na mieszkańców Królestwa i Ziem Zabranych. Bezpośrednio po
klęsce powstania nastąpiły aresztowania, publiczne egzekucje, zsyłki na Sybir na katorgę i na przymusowe osiedlenie, wcielanie do rot aresztanckich,
konfiskaty majątków i represje nie tylko wobec pojmanych uczestników
walk, ale także wobec rodzin, które pomagały powstańcom. Z największą
surowością karano księży katolickich, nie tylko za udział w powstaniu lub
podejrzenie o taki udział, lecz nawet za oddanie ostatniej posługi śmiertelnie rannym powstańcom. Również na Ziemiach Zabranych najostrzej
traktowano księży katolickich, oszczędzano tam jednak chłopów. Część
czynnych uczestników powstania zdołała emigrować. Podobnie jak po powstaniu listopadowym, społeczeństwo Królestwa i pozostałych ziem zaboru
rosyjskiego przez zsyłki i emigrację pozbawiane było ludzi młodych, często
studiujących w otwartej niedawno Szkole Głównej lub wykształconych
na rosyjskich uniwersytetach w Petersburgu, Moskwie i Kijowie. Ponownie zaostrzone zostały zarządzenia cenzury, która stała się wszechwładna
i wszechobecna. Dla ruchu wydawniczego w Królestwie Polskim powstanie styczniowe nie stało się taką katastrofą, jaką przyniosło powstanie listopadowe. Istniała nadal polska prasa, ukazywały się polskie książki, ale
restrykcje Warszawskiego Komitetu Cenzury i samowola cenzorów, którzy poza urzędowymi wskazaniami kierowali się własnymi uprzedzeniami
i upodobaniami, niezwykle utrudniały pracę wydawców i autorów i wpływały na ostateczną treść publikowanych utworów.
Do zaprowadzenia „porządku” w Królestwie powołany został w roku
1864 Komitet Urządzający. Miał on za zadanie wprowadzenie reformy
uwłaszczeniowej i całkowite dostosowanie administracji i innych instytucji Królestwa do modelu rosyjskiego, a w rezultacie zniesienie dotychczasowej, już i tak niewielkiej ich odrębności w stosunku do cesarstwa.
Przeprowadzono likwidację odrębnych dotąd instytucji, na których miejsce
169

�ustanowiono w ciągu kilku lat takie same jak w carskiej Rosji. Przedłużono
stan wojenny, ograniczając możliwość podróżowania. Wprowadzono nowy
podział na gubernie, zwiększając ich liczbę i zmniejszając powierzchnię,
a poza ich granice można było wyjeżdżać tylko na podstawie paszportu. Ponadto nasiliła się rusyfikacja wielu dziedzin życia, przede wszystkim szkolnictwa i administracji przez wprowadzanie do nich języka rosyjskiego jako
obowiązkowego i zastępowanie Rosjanami pracujących tam dotychczas
Polaków, zwłaszcza na wyższych stanowiskach. W ciągu ośmiu lat działalności Komitet pod kierunkiem Nikołaja Milutina (1818–1872) osiągnął
założony cel. Widocznym etapem utraty pozornej nawet samodzielności
było wprowadzenie w roku 1867 nazwy Kraj Przywiślański, najpierw obok
dotychczas używanej nazwy Królestwo Polskie, a później zamiast niej.
Klęska powstania, a przedtem przygotowania do niego i jego przebieg
spowodowały wśród części społeczeństwa polskiego zmianę w postrzeganiu roli chłopów w życiu narodu. Nowy status prawny starały się nadać im
już konspiracyjne władze polskie przygotowujące powstanie. W czerwcu
1862 r. Komitet Centralny Narodowy w Programie organizacji narodowej
zapowiadał m.in. uwłaszczenie w zakresie szerszym niż stanowił wcześniejszy ukaz carski dla cesarstwa, w tym i dla Ziem Zabranych, pomijający
Królestwo. Dałoby to wolność osobistą chłopom stanowiącym ponad 70%
społeczeństwa. W styczniu 1863 r. w manifeście Tymczasowego Rządu Narodowego ogłoszono dekret o uwłaszczeniu, ale powstańcy nie mieli władzy i środków, aby treść dekretu wcielić w życie na całym terenie zaboru
rosyjskiego. Ponieważ Rosjanie obawiali się odebrania chłopom przyznanych, choć w większości niezrealizowanych praw, w marcu 1864 r., gdy
bliska była klęska powstania, wydany został carski ukaz uwłaszczeniowy.
Był znacznie korzystniejszy dla chłopów niż wcześniejsze podobne reformy
w zaborach austriackim i pruskim, co podsycało nieustający konflikt między dworem a wsią. Był też w pewnym stopniu nagrodą za nikłe uczestnictwo chłopów w powstańczej partyzantce antyrosyjskiej – miał im wskazać
prawdziwego obrońcę ich interesów.
Po powstaniu styczniowym w Królestwie nasiliły się procesy społeczne
i ekonomiczne widoczne już wcześniej, ale nie w takim natężeniu. Znacznemu przyspieszeniu uległy przemiany wsi, przeobrażając nie tylko jej gospodarkę, a z nią i kulturę materialną, ale także wszystkie inne aspekty
życia chłopów. Po upadku powstania oczywiste stało się, że odzyskanie
niepodległości będzie niemożliwe bez pozyskania dla tej idei chłopów,
170

�najliczniejszej warstwy narodu. Konieczne stało się przeciwdziałanie ich
wynarodowieniu i zapewnienie im możliwości realizacji praw i aspiracji.
Programy społeczne, a także naukowe i literackie musiały ulec zmianom,
a ich twórcy w trosce o dalszy los narodu podejmowali nowe metody działania. Idea pracy organicznej, powstała około roku 1848 w germanizowanym zaborze pruskim, a polegająca – określając ją w największym skrócie
– na pracy na rzecz reform cywilizacyjnych, została w części przyjęta przez
warszawskich pozytywistów. Bardzo ważne stało się zatem lepsze niż dotąd
poznanie obecnej sytuacji chłopów i ich kultury w całym znaczeniu tego
słowa. Było to potrzebne do budowania programów edukacyjnych, które miały z pańszczyźnianych do niedawna chłopów uczynić świadomych
członków polskiego społeczeństwa. Wynarodowienie groziło ludności polskiej we wszystkich trzech zaborach, jednak wówczas najgroźniejsza sytuacja była w zaborze rosyjskim. Znowu stawały się aktualne oświeceniowe
postulaty Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i program badań
ludoznawczych sformułowany na początku wieku przez Hugona Kołłątaja1
i przypominany co jakiś czas przez różne środowiska naukowe i polityczne.
Prowadzenie potrzebnych prac na tym polu mogła zapewnić etnografia2.
W tym okresie, tj. po powstaniu styczniowym, nauce polskiej, zwłaszcza w zaborze pruskim i rosyjskim, nadal brakowało oparcia w instytucjach tworzących warunki do pracy badawczej i finansujących tę ważną dla
przyszłości narodu dziedzinę życia. Tylko w zaborze austriackim po klęsce
w wojnie z Włochami wiosną 1860 r. rozpoczęło się stopniowe łagodzenie
polityki rządu wiedeńskiego wobec Polaków, co dotyczyło także wyższych
uczelni, cenzury i możliwości badań. W zaborze pruskim dopiero w 1857
r. władze zgodziły się na utworzenie w Poznaniu Towarzystwa Przyjaciół
Nauk, jednak odmówiły mu finansowania. Członkowie założyciele przyjęli
dla Towarzystwa dewizę „unguibus et rostro” (pazurami i dziobem), która
postulowała działania na rzecz obrony i rozwoju polskiej kultury i polskiej
Zob. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863. Epoka
przedkolbergowska, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, s. 77–78. Pełny
tekst listu został udostępniony pierwszy raz w: Ks. Hugona Kołłątaja korespondencja listowna
z Tadeuszem Czackim..., T. 1, Kraków 1844, s. 12–30.
2
O stanie i sytuacji etnografii w Polsce w połowie wieku XIX zob. A. Posern-Zieliński
Kształtowanie się etnografii polskiej jako samodzielnej dyscypliny naukowej (do 1939 r.),
w: Historia etnografii polskiej, pod red. M. Terleckiej, Wrocław 1973, s. 61 i nast. oraz Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku
1918), Poznań 2011, s. 104–145.
1

171

�nauki coraz bardziej zagrożonych przez germanizację. Towarzystwo, mające
ograniczony budżet pochodzący tylko ze składek, nie mogło zastąpić wyższej
uczelni, której w Poznaniu brakowało już od dziesiątków lat. W zaborze
rosyjskim sytuacja zmieniła się nieco w roku 1862, gdy w Warszawie powstała Szkoła Główna z polskim językiem wykładowym. Była to pierwsza
w Królestwie od czasu likwidacji uniwersytetu uczelnia wyższa z szerokim
programem nauk humanistycznych. Na początku swego istnienia borykała
się z brakiem kadry naukowej, a już w r. 1869 została zamieniona na uniwersytet rosyjski. Mimo tylko siedmiu lat istnienia Szkoła Główna miała duże
znaczenie dla dalszych dziejów myśli naukowej oraz kultury polskiej – jej
wykładowcy i absolwenci kształtowali i realizowali idee pozytywizmu. Jednak badania etnograficzne we wszystkich trzech zaborach zdane były, tak
jak poprzednio, na inicjatywy prywatne. Dlatego K.W. Wójcicki w roku 1859
w przytaczanym tu apelu o zbieranie materiałów ludoznawczych odwoływał się do „gorliwości obywatelskiej naszych ziemian”. Również Kolberg,
podejmując kilka lat później program badań etnograficznych, zwracał się
o pomoc do współobywateli, licząc na ich patriotyczne zaangażowanie.
W Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda w tomie wydanym w roku
1861 miejsce etnografii w systemie nauki zostało określone następująco:
Etnografia (z greckiego ethnos, lud i graphein, pisać), właściwie opis ludów; tak
nazywano dotąd zbiór wiadomości o obyczajach i zwyczajach, ubiorach, religii
oraz o formie rządu u obcych, mniej zwłaszcza cywilizowanych narodów, który
to zbiór uważano zwykle za część dodatkową geografii. Szybkie jednak postępy
i zmiany, jakim podlegały w ostatnich czasach nauki przyrodzone, mianowicie
fizjologia oraz badania historyczne i filologiczne, dały także początek wielostronniejszemu i dokładniejszemu poglądowi naukowemu na człowieka, równie pod
względem fizycznym jak społecznym, a dwa te względy stały się podstawowymi
dwóch nowych nauk: antropogeografii i etnografii, które w ostatnich dopiero
dziesiątkach lat doszły do zupełnej samoistności. […] Antropogeografia, czyli (jak
ją nazywają niektórzy badacze angielscy) etnologia, zapatruje się na plemiona
i ludy jedynie jako na odmiany i dalsze odcienia ras, na te zaś rasy jako na gatunki zoologicznego rodzaju człowieka; przeciwnie etnografia, rozwijająca się
obecnie w gałąź nauki historycznej, uważa ludzi w narodach, a więc jako społeczności związane wspólnie węzłami duchowymi1.
1
F. H. L. [F.H. Lewestam] Etnografia, w: Encyklopedia powszechna, T. 8, Warszawa 1861,
s. 464.

172

�Już wcześniej, w latach 1850–1852, etnografia dzięki wykładom Wincentego Pola1 na Uniwersytecie Jagiellońskim stała się w Polsce na krótko
dyscypliną akademicką, wtedy umiejscowioną wśród nauk przyrodniczych
jako wykładana w ramach geografii powszechnej. Kolberg, należący do
grona „encyklopedystów” tworzącego w latach 1858–1868 najważniejsze
wówczas w Warszawie wydawnictwo, Encyklopedię powszechną, etnografię widział — tak jak autor przytoczonego artykułu — wśród nauk historycznych. Dla ustalenia takiego miejsca etnografii w systemie nauki w Polsce
największe znaczenie miała wspomniana już zmiana postrzegania sytuacji
ludu a także jego roli w społeczeństwie i w życiu narodu oraz przeobrażenia
widoczne w jego kulturze. Dyskusje na te tematy prowadzone były między
innymi w środowisku naukowym i literackim, ukształtowanym wokół „Bi­
b­lioteki Warszawskiej” i Encyklopedii powszechnej.
Kolberg był wówczas wysoko cenionym badaczem i uznanym autorem
interesujących i nowatorskich publikacji prezentujących folklor, zwłaszcza
muzyczny, jako ważną część kultury polskiej i przedmiot opracowań naukowych. Od paru lat przygotowywał zbiory pieśni regionalnych i w roku 1862
oddał do druku Sandomierskie, pierwszy tom tej serii edytorskiej, krótko
już tu scharakteryzowany. Jednak druk książki trwał blisko trzy lata, w ciągu których społeczeństwo Królestwa przeżyło wstrząs — przebieg i upadek
powstania przewartościowały wiele programów, także dotychczasowe plany badawcze i wydawnicze Kolberga. Dotychczas swe badania poświęcał najpierw muzyce, później także obrzędom i zwyczajom, a obserwacje
prowadzone w czasie podróży pozwoliły mu poznać życie mieszkańców
wsi w różnych odmiennych regionach. W naukowo-artystycznym środowisku warszawskim był wtedy niewątpliwie najbardziej doświadczonym
badaczem terenowym. Potrzeba czasu – konieczność zebrania źródeł dla
kształtującej się etnografii – spowodowała kolejną, tym razem jeszcze głębszą zmianę zakresu jego badań i publikacji. Za podstawowe swe zadanie
uznał wówczas zgromadzenie dokumentacji na temat całości kultury ludowej i udostępnienie jej nauce w wielotomowej serii, której dał tytuł Lud.
Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła,
zabawy, pieśni, muzyka i tańce, planując poświęcenie każdemu regionowi
Wincenty Pol (1807–1872), poeta, geograf, uczestnik powstania listopadowego (odznaczony orderem Virtuti Militari). Współcześni cenili przede wszystkim jego twórczość literacką, działalność naukowa Pola jako geografa, a zwłaszcza etnografa została doceniona dopiero
w drugiej połowie XX wieku.
1

173

�dawnej Rzeczypospolitej osobną monografię. Ta zasadnicza zmiana wynikała z głębokiego zrozumienia zadań, jakie stanęły przed społeczeństwem
polskim po powstaniu styczniowym. Jego klęska, a później analiza przyczyn takiego biegu wydarzeń miały decydujący wpływ na biografie nie
tylko powstańców i Kolberg nie jest tu wyjątkiem, jednak w jego wypadku
zmiana była znaczna, konsekwentnie przeprowadzona i istotna dla rozwoju
etnografii w ciągu prawie pięćdziesięciu następnych lat.
Kolberg interesował się ludową muzyką wokalną i instrumentalną i jej
kulturowym kontekstem już od dwudziestu pięciu lat. W czasie badań
w terenie zauważał zmienność, powstawanie nowych utworów i zanikanie
dawnych, a także charakterystyczną dla folkloru właściwość tworzenia wariantów. W marcu 1865 r. pisał w jednym z listów: „[...] pieśń jest niewyczerpaną, sama się wciąż mnoży i odradza, i w liczne kształci warianty, tak pod
wglądem muzycznym, jak i opisowym”1. Ciągły kontakt z kulturą ludową
utwierdzał go w przekonaniu, że procesy te dotyczą jej jako całości i że
potrzeba systematycznych badań etnograficznych jest oczywista. Obserwowanie wsi wskazywało też, że w tym właśnie czasie, tj. na początku drugiej
połowy wieku, zwłaszcza po uwłaszczeniu chłopów, zmiany w kulturze ludowej następują szybciej niż dawniej i są radykalniejsze. Zbadanie i utrwalenie w druku wszystkich jej przejawów stało się już pilną koniecznością.
W niektórych opracowaniach na temat genezy Ludu można przeczytać,
że Kolberg podjął w roku 1865 nowy, znacznie szerszy program badawczy
i edytorski, ponieważ przekonał się, że jako kompozytor nie osiągnie wymarzonego sukcesu, że decyzja o opracowywaniu etnograficznych monografii
regionalnych była wynikiem jego rezygnacji z ambicji twórczych. Jest to
jednak ocena niepełna. Wprawdzie w przytaczanym już końcowym fragmencie Szkicu autobiografii sam pisał, że w dalszej pracy nad utworami
scenicznymi przeszkodziły mu „wypadki roku 1863”. Te zdania, napisane
dopiero około 1889 r., potwierdzają, że na zaniechanie pracy nad kompozycjami dla teatru bezpośredni wpływ miał przebieg i skutki powstania
styczniowego. Jednak w ciągu kilku poprzednich lat Kolberg przygotował
dla Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda dziesiątki tekstów na różne
tematy z historii i teorii muzyki, a przede wszystkim opublikował dwa ważne,
wymienione już tu artykuły: w r. 1857 o związkach kompozycji J. Stefaniego
z muzyką ludową oraz w r. 1862 dotyczący źródeł muzyki polskiej Rzut oka
1

Brulion listu do A. Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 114.

174

�na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”1. M. Tomaszewski tekst ten nazywa „największą przygodą naukową twórcy Ludu”2.
Genezy polskiej muzyki dotyczyły też obszerne rozważania w przekazanym
do druku w 1862 r. Sandomierskim, we wstępie do którego Kolberg stwierdzał, że badanie muzyki ludowej, jej „pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich zamiarem”. Jak
się dziś wydaje, ogłoszenie artykułu Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje... i szerokie przedstawienie tego problemu we wstępie do Sandomierskiego dało Kolbergowi pewną satysfakcję, było częściową realizacją planów
naukowych budowanych od roku 1841. Zatem podjęcie w 1865 r. programu kompleksowych badań etnograficznych, programu Ludu, spowodowało
usunięcie z bieżących zadań, „odłożenie na bok” – później okazało się, że na
zawsze – nie tylko ambicji twórcy muzyki, ale przede wszystkim jej badacza. Wprawdzie dopiero w 1868 r. zakończyła się edycja Encyklopedii powszechnej i Kolberg wtedy właśnie zaprzestał działalności jako pisarz muzyczny, jednak podjęcie prac nad programem Ludu opracowanym w końcu
1864 r. i ogłoszonym w lutym 1865 r. spowodowało rezygnację z dalszych
badań nad genezą polskiej muzyki ludowej na rzecz tworzenia podstaw dla
etnografii, w której mieścił także folklor muzyczny. Czasem w późniejszych
tomach Ludu i w innych publikacjach nawiązywał do tematów przedstawionych we wstępie do Sandomierskiego, ale nie podejmował dalszych
badań nad problemami tam poruszonymi. Rozważania Kolberga na temat
genezy tonalności muzyki ludowej zawarte we wstępie do Sandomierskiego
nie miały kontynuacji, stały się w działalności naukowej Kolberga etapem
zamkniętym. Badacza muzyki zastąpił etnograf gromadzący, porządkujący
i publikujący dokumentację kultury ludu.
Planowaną tematykę Ludu Kolberg przedstawił, ogłaszając w lutym
1865 r. w „Bibliotece Warszawskiej” List otwarty3. Zamieścił go na łamach
liczącego się i popularnego czasopisma naukowego, aby zaapelować do
społeczeństwa o pomoc w gromadzeniu materiałów:
Zob. przypisy na s. 144–145 i 160–161.
M. Tomaszewski Pisma muzyczne..., w: O. Kolberg Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XI.
3
O Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”
1865, T. 1, s. 306–308, przedruk w: Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 102–106. Rękopis
Listu oddał Kolberg do druku zapewne w połowie grudnia, pozwolenie cenzury dotyczące
tego tomu „Biblioteki Warszawskiej” ma datę 19/31 XII 1864, zgodę na druk cenzura wydawała
dopiero po otrzymaniu gotowego składu tekstów.
1
2

175

�Zajmując się od lat wielu zbieraniem pieśni, podań i zwyczajów, robiłem w tym
celu nie bezowocne po kraju podróże, gdyż podróże te nagromadziły już do mojej teki mnóstwo nader ważnych szczegółów etnograficznych. [...] Pragnienie uzupełnienia podjętych już w tym przedmiocie wiadomości nabytkami pozyskać się
jeszcze mogącymi, ażeby je wszystkie później uporządkowane w stosownym zamieścić dziele i przedłożyć do użytku i dla nauki powszechnej, niepłonną budzi
we mnie ufność, że wezwanie moje poniżej skreślone, nie pozostanie bez skutku
i nakłoni szan. obywateli i obywatelki do zwracania na lud uwagi, do spisywania
swych spostrzeżeń, a następnie do udzielenie mi takowych listownie [...]1.

Problemy, na które przyszli współpracownicy mieliby zwrócić uwagę,
zestawił w jedenastu punktach: 1. wieś i chata, 2. praca i zajęcia domowe
i gospodarskie, 3. żywność, 4. ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, 5. mowa,
6. przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp.,
7. zabobony, gusła, przesądy, 8. pieśni, 9. tańce, 10. obrzędy, 11. zwyczaje
„i piosnki przy różnych zatrudnieniach”. Większość tych tematów jest rozwinięta i wskazuje dokładniej, jakich informacji o życiu mieszkańców wsi
oczekiwał od swych korespondentów2.
Patrząc na kulturę ludową jako na organiczną całość, Kolberg chciał
udokumentować także związki łączące wszystkie jej dziedziny, nie zawsze
zauważane w dotychczasowych publikacjach. Dlatego pisząc np. o budowie chaty, pytał o zwyczaje, przesądy i zaklęcia towarzyszące tej pracy,
a w następnych punktach o inne wierzenia i zabobony związane z obrzędami i z codziennym życiem oraz o formuły zaklęć używanych w trakcie
różnych działań. Prosił o pieśni wykonywane przy uroczystościach i przy
wszystkich zajęciach domowych i gospodarskich. Kładł też nacisk na notowanie lokalnych nazw wytworów materialnych, od budynków i ich części
do sprzętów, narzędzi i naczyń, oraz na określanie stosowanych surowców.
Zwracał uwagę na rozróżnienie strojów codziennych i świątecznych, ich
krój i użyte tkaniny i ozdoby. Zalecał zapisywanie bajek, legend, podań itp.
„o ile możności (lubo nie koniecznie) w mowie potocznej, miejscowej”, prosił też o oddanie pieśni „mową miejscową”, choć osobny punkt poświęcił
„narzeczu prowincjonalnemu”. Pytał o koszt wesela czy pogrzebu, a przy
strojach także o cenę „krawiecczyzny”. W późniejszych tomach Ludu widać
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”... w przedruku s. 102–103.
Program z Listu otwartego przytoczony jest przez E. Antyborzec w: Oskar Kolberg jako
badacz terenowy... w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II), s. 432–436.
1

2

176

�starania o obserwacje zmian zachodzących w kulturze ludowej, w Liście
otwartym zaznaczył to w punkcie dotyczącym wsi i chaty, dodając „typ
tu stanowić ma najdawniejszy i najpowszechniejszy niegdyś sposób stawiania, o ile się zachował” oraz pytając, czy ubiór dawniej był inny i „jakim
ulegał odmianom”. Na końcu apelu dodał, że do wielu informacji przydatnym uzupełnieniem byłyby rysunki, „o ile takowe pozyskać się dadzą”.
List otwarty pokazuje, że pole badań etnografów widział wtedy Kolberg
bardzo szeroko: od kultury materialnej, poprzez folklor (teksty i muzykę),
obrzędy i zwyczaje, wierzenia, aż do gwary, wspominając nawet elementy
antropologii fizycznej (barwa cery i kolor włosów). Obejmował więc problematykę, której częścią dziś zajmują się odrębne dziedziny nauki. W ciągu
kilkudziesięciu lat od czasu ogłoszenia Listu otwartego, w wypadku np. dialektologii zaledwie kilkunastu, wykształciły one własne metody badań i własną terminologię, a antropologia fizyczna była już wówczas osobną nauką,
uprawianą przede wszystkim przez przedstawicieli medycyny. Zauważyć
też można, że termin „zwyczaje” miał wtedy dla niego nieco inne znaczenie
niż później w tomach Ludu. W Liście otwartym obejmował on: „zwyczaje
i piosnki przy różnych zatrudnieniach”, które wyliczył dosyć szczegółowo,
a chodziło mu o różne czynności gospodarskie, domowe i o zachowania poza
domem, na jarmarku, w karczmie itp. Natomiast w monografiach w rozdziale „Zwyczaje” znajdują się opisy, teksty i melodie związane z obrzędami
dorocznymi od Adwentu do Zaduszek, czyli to, co w liście otwartym zamieścił jako kolejny punkt podporządkowany obrzędom, obok wesel, chrzcin
i pogrzebów. Nieco szerszy zakres miał z początku w tomach regionalnych
rozdział poświęcony językowi. W Liście otwartym Kolberg prosił o próbki
mowy, prowincjonalizmy i słowniczek miejscowych wyrazów. W pierwszych monografiach (Kujawy i Krakowskie) zamieszczał obok słowników
także obszerne wykazy toponomastyczne, ale w następnych rezygnował
z tych materiałów, ograniczając też coraz bardziej rozdziały poświęcone
„mowie prowincjonalnej”, ponieważ zajmowała się nią dialektologia.
Zestawienie tematów podane przez Kolberga w Liście otwartym było
orientacyjnym wykazem dla osób, które zechcą podjąć z nim współpracę,
nie był to spis treści przewidywany dla tomów Ludu, co pokazuje porównanie z oddanymi do druku dwa lata później Kujawami, a także z następnymi
monografiami. Ostateczna zawartość kolejnych tomów ma inny porządek,
jest także zależna od specyfiki danego regionu — w każdej z nich pojawiają
się opisy zwyczajów, informacje o zatrudnieniach, obchodzonych świętach,
177

�strojach, potrawach itp., charakterystycznych tylko dla określonej okolicy,
nieznanych lub nieużywanych gdzie indziej.
Swój nowy program i sposób jego realizacji zaprezentował Kolberg
w roku 1865 także w artykule Polski lud zamieszczonym w Encyklopedii
powszechnej. Tam, po krótkiej charakterystyce najważniejszych grup etnicznych „lechickiego szczepu”, pisał:
Każden z tych ludów i ich odmian, mimo pewnej całego pokolenia wspólności,
ma właściwe sobie cechy duchowe i moralne, zawarte w miejscowych zwyczajach, gwarze, podaniach, przysłowiach, pieśniach, obrzędach, tańcach i muzyce,
nadto cechy fizyczne w cerze, usposobieniu, ruchach, ubiorze, sposobie życia,
mieszkaniu i rodzaju pracy leżące. Różnice te raz ukazują się wybitniejsze, to znów
słabsze, w wielu nawet razach ścierają się ze sobą, mieszają i krzyżują. Dokładniejsze o nich wiadomości, zebrane w jedno ognisko, wydobywając na jaśnią
wszelkie różnorodne owe szczegóły narodowego bytu, dadzą dopiero możność
powiązania ich z sobą w jedną całość, wykazania wzajemnego na siebie wpływu,
i tym samym skreślenia w ten sposób dokładnej kraju etnografii. Poprzedzić ją
zatem winny monografie, czyli opisy szczegółowe pojedynczych miejscowości1.

Lud miał być serią takich etnograficznych monografii niewielkich regionów.
Publikacje krajoznawczo-historyczne poświęcone jednemu regionowi
i zawierające mniej lub więcej informacji etnograficznych pojawiały się
od początku XIX w. Jedną z ważniejszych był tom Okolica zadniestrska…
Ignacego Lubicz-Czerwińskiego2 z 1811 r., uznawany za pierwszą monografię etnograficzną. Ze współczesnych Kolbergowi, już ściśle etnograficznych,
wymienić trzeba przede wszystkim Lud ukraiński Antoniego Marcinkowskiego3 i Lud Kornela Kozłowskiego4. Obydwa opracowania Kolberg oce1
O. Kolberg Polski lud, w: Encyklopedia powszechna, T. 21, Warszawa 1865, s. 217,
przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 567.
2
Pełny tytuł pracy I. Lubicz-Czerwińskiego: Okolica zadniestrska między Stryjem i Łomnicą, czyli opis ziemi i dawnych klęsk lub odmian tej okolicy, tudzież jaki jest lud prosty
dla religii i dla pana swego? Zgoła jaki ón jest w całym sposobie życia swego, lub w swoich
zabobonach albo zwyczajach, Lwów 1811.
3
[A. Marcinkowski] A. Nowosielski Lud ukraiński, jego pieśni, bajki, podania, klechdy,
zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki, zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory,
tańce, gry itd., zebrał i stosownemi uwagami objaśnił […], T. 1–2, Wilno 1857.
4
K. Kozłowski Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego
wraz z tańcami i melodiami zebrał […], z. 1–4, Warszawa 1867–1868, całość: Warszawa 1869.

178

�niał wysoko. Nie wiadomo, czy znał osobiście Antoniego Marcinkowskiego
(1823–1880), jednak jest to bardzo prawdopodobne. W jednej ze swych tek
regionalnych przechowywał rękopis trzeciego tomu Ludu ukraińskiego1
poświęcony pieśniom, niewydany drukiem, a dwa pierwsze tomy i liczne artykuły tego autora wykorzystywał jako materiał porównawczy m.in.
w Krakowskiem i Pokuciu. Z Kornelem Kozłowskim (1834–1904) prowadził wspólnie badania terenowe w okolicy Czerska w czasie pobytu w Czaplinie w czerwcu 1865 r. i zapisy muzyczne wykonane podczas tych badań
przekazał Kozłowskiemu do druku w jego publikacji. Kozłowski w tytule
wymienił melodie jako część składową monografii i we wstępie dziękował
za nie Kolbergowi, ale ostatecznie ich nie zamieścił, być może z powodu
wysokiego kosztu druku nut. Przyglądając się pracom poprzedników Kolberga, a także niektórym jemu współczesnym, zauważyć można, że przed
podjęciem przez niego planu realizowanego w postaci tomów Ludu zbieranie i opracowywanie materiałów etnograficznych ograniczało się najczęściej do okolicy dobrze znanej autorowi, w której mieszkał i w której
najłatwiej było mu przeprowadzić potrzebne badania. Drukowane w prasie
lub czasem jako ozdobne albumy2, zwykle nie wyczerpywały tematyki etnograficznej, nawet ograniczonej do podstawowego wówczas jej zakresu,
i najczęściej nie zawierały zapisów nutowych do zamieszczanych tekstów
pieśni. Nie miewały też kontynuacji. Natomiast ideą Kolberga było opracowanie materiałów etnograficznych według wspólnego dla wszystkich regionów schematu, tak aby kolejne tomy złożyły się na dzieło o stanie kultury
ludowej na obszarze dawnej Polski.
Wykaz regionów, którym chciał poświęcić osobne tomy, poznajemy dopiero ze spisu3 o cztery lata późniejszego od Listu otwartego – sporządził
go w roku 1869, starając się w Zakładzie im. Ossolińskich o dotację na
podróże terenowe i druk. W liście tym podał tytuły wszystkich przewidywanych wtedy monografii. Już z poprzednich wypowiedzi Kolberga na
W spisie tek z r. 1886 odnotował, że rękopis ten znajduje się w tece 25 Ukraina, ale dziś
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga nie znajdujemy go. Trzeci tom monografii A. Marcinkowskiego wspomina Kolberg już wcześniej w brulionie listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r.,
zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 305.
2
Np. W. Zawadzkiego Obrazy Rusi Czerwonej, Poznań 1869, z rys. J. Kossaka; pierwodruk
rozdziałów I–IV „Tygodnik Ilustrowany” 1864, T. IX, nr 223–232.
3
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.
294–308.
1

179

�temat zbiorów pieśni wiadomo, że planował zbadanie muzyki ludowej na
całym terytorium przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Taki zasięg geograficzny przewidywał też dla badań etnograficznych, których wyniki w roku
1869 chciał pomieścić w sześćdziesięciu dwu tomach Ludu. Cztery pierwsze z nich to wydrukowane już wówczas „serie”: 1. Pieśni ludu polskiego,
2. Sandomierskie1, 3–4. Kujawy cz. I i II. Następne tytuły w tym spisie
uporządkował według stanu posiadanych do nich źródeł, od monografii,
które potrzebowały jeszcze zredagowania i pewnych uzupełnień, np. skompletowania rycin, do poświęconych regionom, z których miał materiały
„w małej dotąd zebrane liczbie”.
Na końcu spisu wysłanego do Ossolineum dodał uwagę: „Oczywiście porządek wszystkich serii w miarę nowych nabytków, dopełnień i opracowania ciągłej ulegać będzie zmianie”2. Tak też się działo, kolejność druku materiałów z określonego regionu (a stąd i numer tomu) zależała od wielu okoliczności, przede wszystkim od tego, kiedy były one na tyle kompletne, aby
Kolberg mógł podjąć redakcję monografii. Ponadto o ile pierwsze wydane
tytuły, jak Sandomierskie, Kujawy i Krakowskie, obejmowały niewielkie
regiony, ograniczone do jednego lub dwu powiatów, następne monografie
zawierały materiały ze znacznie większych terenów, np. z kilku powiatów,
jak dwutomowe Lubelskie. Dla Wielkopolski w granicach zaboru pruskiego przeznaczył pierwotnie siedem osobnych tomów i tyle jej ostatecznie
poświęcił, jednak pod wspólnym tytułem Wielkie Księstwo Poznańskie.
Zauważyć też trzeba, że Kolberg jako planowanych tytułów używał nazw
dawnych jednostek administracyjnych oraz nazw krain historycznych i geograficznych. Etnonimy jako tytuł pojawiają się tylko raz w odniesieniu do
mieszkańców Tatr i Beskidów (Górale), a trzykrotnie (Łemki, Hucuły, Bojki) jako uzupełnienia innych określeń. Musiał też respektować polityczne
granice wyznaczone przez zabory, np. osobne tomy poświęcone miały być
Podolu rosyjskiemu i galicyjskiemu, Śląskowi austriackiemu i pruskiemu,
rozdzielone zostało też Krakowskie, którego część po lewej stronie Wisły
1
Na karcie tytułowej Sandomierskiego widnieje nota „seria I”, dopiero wydając w roku
1867 część pierwszą Kujaw jako serię (tj. tom) III Ludu, Kolberg uznał Pieśni ludu polskiego
z 1857 r. za serię pierwszą, a Sandomierskie za drugą. Dodrukował wtedy nową kartę tytułową
dla Pieśni ludu polskiego, włączając ten tom ex post do cyklu wydawanego z tytułem Lud.
Jego zwyczaje, sposób życia, mowa itd.
2
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 305.

180

�miała być opisana jako Kieleckie. Kolberg zmuszony był do podporządkowania się realiom politycznym, zwłaszcza ze względu na cenzurą rosyjską,
tym bardziej że uściślenie granic regionów etnograficznych było możliwe
dopiero po dokładnych badaniach terenowych i ustaleniu kryteriów wskazujących istnienie odrębnej grupy etnicznej. Kolbergowski Lud miał służyć
zbadaniu także tych problemów.
Podkreślić też trzeba, że Kolberg zakładał od początku wyłącznie dokumentacyjny charakter planowanego wydawnictwa. W kwietniu 1865 r.
pisał w liście do Józefa Blizińskiego:
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu
swego świadomą; potrzeba do jej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc
i moja praca niczym prawie jeszcze innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków
przejść będzie mogło1.

Lud nie mógł być obciążony próbami przedwczesnych wniosków, syntezami tworzonymi na podstawie niepełnych materiałów. Zatem Kolberg
programowo rezygnował z zamieszczania tam rozważań na temat np. wzajemnych związków kultury różnych regionów i różnych grup etnicznych
czy genezy wierzeń lub praktyk leczniczych. Stosował jedynie odsyłacze
łączące warianty melodii, pieśni i bajek jako wskazówki do późniejszych
badań porównawczych. Wyraźnie i wielokrotnie stwierdzał, że wydawnictwo to stanie się podstawą dla dalszych prac, dokumentacją dla badaczy różnych dziedzin życia ludu i jego kultury, zebraną i uporządkowaną
według jednolitego planu. Dopiero po wydaniu drukiem całości stanie się
możliwe podjęcie analiz oraz prac porównawczych i formułowanie teorii
na tematy, do których Lud dostarczy źródeł.
Publikując List otwarty, Kolberg liczył na współpracę osób, które zechcą
notować w swej okolicy i przesyłać mu informacje na wskazane tam tematy.
Zapewniał przyszłych współpracowników, że nie omieszka podać nazwiska „sprawę zdającej osoby, o ile takowa sprzeciwić się temu nie zechce”2.
Ogłoszenie planu badań i prośba o pomoc w gromadzeniu materiałów do
List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”..., w przedruku w Korespondencji…
cz. I (DWOK T. 64) s. 103.
1
2

181

�monografii nie wywołały wielu deklaracji współpracy – ważne jednak
było przedstawienie problematyki Ludu. Kierowało ono zainteresowanie
ewentualnych korespondentów na zagadnienia nowe w porównaniu z zawartymi w dotychczasowych apelach zwracających uwagę najczęściej na
pieśni i bajki. Ponadto List otwarty nadał pracy Kolberga pewien rozgłos,
co pomagało mu w nawiązywaniu kontaktów w czasie badań terenowych,
które nadal musiały być zasadniczą metodą pozyskiwania materiałów.
Zachowały się listy tylko czterech osób powołujących się bezpośrednio na apel ogłoszony przez Kolberga w „Bibliotece Warszawskiej”. Byli
to: Aleksander Osipowicz (zm. 1893) z Suwałk, M. Skotnicki z Moszczanki
w Lubelskiem, Józef Bliziński (1827–1893) z Kujaw i Władysław Ciesielski
(1844–1893?), młody powstaniec, wówczas przebywający w okolicy Opatowa. Przysyłali oni Kolbergowi swoje notatki bądź współpracowali w czasie
jego pobytów w terenie. W okresie późniejszym podobną pomoc w gromadzeniu materiałów kolejne osoby okazywały Kolbergowi bądź bezpośrednio w czasie badań, bądź przez nadsyłanie własnych opisów strojów,
obrzędów czy zapisów pieśni, bajek lub przysłów. Część takich notatek
pozostaje dla nas anonimowa, m.in. dlatego że zachowana korespondencja
Kolberga sprzed roku 1871 jest bardzo uboga i często nie możemy zapisów
wykonanych obcą, nieznaną ręką połączyć z listem, który wskazałby autora. Notatki takie były zresztą często przekazywane przez „okazje”, drogą
prywatną, gdyż przesyłanie pocztą narażało je na konfiskatę i zniszczenie.
Listy były wtedy kontrolowane przez policję i nie zawsze docierały do adresata. Ciesielski, po wysiedleniu z Opatowskiego mieszkający w Żółkiewce,
pisał do Kolberga:
[…] ale proszę pisać przez pocztę Zwierzyniec, powiat zamojski, wieś i gmina Tarnawa, ponieważ więcej niż poufali przyjaciele odbierają listy moje w Żółkiewce
i odczytawszy je bez skrupułów, gubią bez odpowiedzialności1.

Ciesielski przebywał w Żółkiewce pod nadzorem policji jako uczestnik
powstania, kontrolowana była jednak poczta nie tylko osób poddanych
takiemu rygorowi, ale także innych mieszkańców zaboru rosyjskiego, pozornie nie podejrzewanych przez władze. Dlatego współpracownicy Kolberga
starali się przekazywać notatki, często bez podpisu, pomijając pocztę lub
oddając je w czasie swego pobytu w Warszawie.
1

List W. Ciesielskiego z 25 VII 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 173.

182

�Prawdopodobnie w okresie między ogłoszeniem Listu otwartego a przygotowaniem dla Ossolineum spisu planowanych monografii Kolberg uporządkował posiadane już materiały, zakładając osobne teki „regionalne”, które
w pewnej mierze przetrwały do naszych czasów1. Nie wiadomo, jaki porządek nadawał wcześniej swoim notatkom terenowym i innym rękopisom. Według wykazów sporządzanych przez niego pod koniec życia tek regionalnych
było trzydzieści i niektóre z nich miały tytuły takie same jak przewidywane
tomy, np. Górale, Ruś Czerwona, Podgórze Krakowskie, Lubelskie. Jednak
nie wszystkie planowane w 1869 r. monografie otrzymały osobne teki, być
może dlatego, że do niektórych miał wtedy jeszcze bardzo mało materiałów.
Uzupełniał też swoją podręczną bibliotekę. Pełnego spisu składających się na
nią książek nie udało się odtworzyć, zachowane notatki na ten temat są raczej przypadkowe i wskazują tylko niektóre tytuły. Na przykład z rachunku2
księgarni Gebethner i Wolff wiadomo, że w listopadzie 1865 r. kupił zbiory
bajek Karola Balińskiego (1812 – po 1850?) i Antoniego Józefa Glińskiego
(1817–1866)3, Klechdy wydane przez K.W. Wójcickiego4 miał już zapewne
wcześniej. Wykorzystał te zbiory już w roku 1867 w pierwszej części Kujaw,
wskazując zamieszczone w nich warianty drukowanych przez siebie bajek
kujawskich, tak jak we wcześniejszych publikacjach odsyłał do wariantów
pieśni w zbiorach swoich poprzedników.
Zakres badań przedstawiony w Liście otwartym, tak jak cały plan edytorski Ludu, przekraczał siły jednego człowieka. Kolberg przewidywał
opracowanie ponad sześćdziesięciu tomów, a z nieco późniejszych listów
wynika, że zakładał możliwość zebrania materiałów i przygotowanie do
druku jednego lub dwu tomów rocznie. Wydanie całego Ludu wymagałoby ponad trzydziestu lat przy doskonałej organizacji zarówno badań
terenowych, jak i późniejszej pracy przy biurku, a więc posiadania odpowiednich środków materialnych. Kolberg wiedział, że dla wykonania
1
Istniejące obecnie zespoły rękopisów Kolberga, w tym teki regionalne i Miscellanea,
zestawione są w Wykazie tek i innych zachowanych zespołów rękopisów O. Kolberga, w:
Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 83/III).
2
Rachunek księgarni w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 103.
3
K. Baliński Powieści ludu spisane z podań. Wyboru i wydania K. Wł. Wójcickiego,
Warszawa1842; A.J. Gliński Bajarz polski. Zbiór baśni, powieści i gawęd ludowych opowiedział […], wyd. 2, T. 1–4, Wilno 1862.
4
K.W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, T. 1–2,
Warszawa1837; na podstawie wyd. III z 1876 r. kolejne wydanie: Warszawa 1972, wybór
i opracowanie R. Wojciechowskiego, słowo wstępne J. Krzyżanowskiego.

183

�tego planu konieczne jest poświęcenie się tylko temu zadaniu. Zbieranie
materiałów w terenie, ich opracowywanie i wydawanie co roku jednego
albo dwu nowych tomów Ludu nie pozostawiłoby już czasu na inną pracę,
a dotychczas z konieczności musiał godzić podróże i działalność badawczą,
naukową, a także wydawniczą, z zarabianiem na codzienny byt. Miał wtedy
już pięćdziesiąt lat — podjęcie tak rozległego i czasochłonnego programu
badawczego i wydawniczego świadczy o wielkiej determinacji. Wiedział,
jak cenne są gromadzone przez niego od roku 1839 zapisy folkloru i opisy
obrzędów i jak bardzo potrzebne są nowe, szersze niż dotąd badania etnograficzne w okresie coraz gwałtowniejszych przemian w życiu mieszkańców wsi i zanikania niektórych jego elementów. Wiedział też, że oparciem
będą mu doświadczenia zdobyte w czasie pobytów w terenie, kontakty nawiązane w różnych okolicach kraju, znajomość literatury przedmiotu oraz
duża praktyka edytorska w zakresie źródeł folklorystycznych. Miał także
zgromadzone już bogate materiały — zapisy muzyczne i opisy zwyczajów
i obrzędów z wielu regionów. Dlatego w latach 1865–1870 poświęcał wiele czasu i energii na starania we wszystkich trzech zaborach o dotację na
badania i druk.
Podjęcie przez Kolberga pracy nad tak szeroko zakrojonym planem badań etnograficznych i prac edytorskich oraz determinacja, z jaką plan ten
realizował w postaci wielotomowej serii wydawniczej, wynikały — jak już
tu wspomniano — z głębokiego przeświadczenia o potrzebie wszechstronnego poznania życia ludu właśnie teraz, po powstaniu styczniowym, gdy
wobec nasilającej się rusyfikacji i germanizacji wzrastała waga wszystkich
„szczegółów narodowego bytu”. Istotne znaczenie miała także osobowość
Kolberga, której kształtowanie się w latach młodzieńczych następująco
scharakteryzował Izydor Kopernicki:
Całe otoczenie, w jakim się on od dzieciństwa znajdował w Warszawie, a które
szczęśliwym trafem utworzyło się dlań pod jednym dachem z mieszkaniem jego
rodziców, łączyło się skutecznie do tej zbawiennej atmosfery rodzinnej, wśród
której bujnie rozwijały się: wrodzony artystyczny nastrój jego duszy, badawczość jego umysłu i głębokie narodowe poczucie1.

1

I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 107.

184

�IX
[Sandomierskie jako niepełna jeszcze monografia regionalna. – Nawiązanie
kontaktów z wydziałem etnograficznym Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. – Badania terenowe na Kujawach w roku 1865. – Druk pierwszego
tomu monografii tego regionu. – Współudział w opracowaniu Zbioru pieśni
duchownych ewangelickich.]

Sandomierskie, które ostatecznie trafiło do rąk czytelników w roku 1865,
nie odbiegało zasadniczo treścią od tomu złożonego w drukarni w 1862 r.,
tj. zbioru pieśni regionalnych prezentowanych z opisem zwyczajów i obrzędów charakterystycznych dla okolicy objętej tytułem1. Jednak w ciągu
pierwszych miesięcy 1865 r. Kolberg starał się ten drukowany już od trzech
lat zbiór pieśni regionalnych dostosować do założeń etnograficznej monografii regionalnej2. Tom otrzymał wtedy nowy tytuł: Lud. Jego zwyczaje,
sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni,
muzyka i tańce i stał się pierwszą częścią zaplanowanej serii wydawniczej
poświęconej źródłom etnograficznym. Uzyskał też tytuł nadrzędny Materiały do etnografii słowiańskiej, co było koniecznym trybutem złożonym
rosyjskiej cenzurze. Kolorowe litografie mające za przedmiot stroje ludowe
różnią się od rycin w Pieśniach ludu polskiego, gdzie na każdej z nich
przedstawione były pojedyncze postaci. W Sandomierskiem Gerson, podobnie jak we własnym albumie3, zaprezentował na tle widoków wsi scenki rodzajowe z dwiema co najmniej osobami. Nie wiadomo, czy o tej zmianie decydował malarz, czy Kolberg, dla którego ryciny takie wzbogacały
dokumentację, nie zwiększając kosztu wydania książki.
Tak jak w wersji oddanej do druku w 1862 r. i zgodnie z jej pierwotnym
tytułem zasadniczą treść tomu stanowią rozdziały poświęcone obrzędom,
zwyczajom, pieśniom i muzyce. W sumie opublikował w tym tomie 325
Badania terenowe Kolberga w Sandomierskiem, materiały zamieszczone w monografii,
a także pozostałe notatki z tego regionu zachowane w zbiorach Kolberga oraz metody opracowania ich do druku przez Kolberga i przez współczesnych wydawców scharakteryzowane są
we wstępie do tomu O. Kolberg Sandomierskie. Suplement do tomu 2 (DWOK T. 71), zob. tam:
E. Antyborzec, A. Sawicka „Sandomierskie” Oskara Kolberga, s. V–XXXIV.
2
Na termin ten wskazują notatki Kolberga o wydatkach, gdzie po przerwie trwającej
od 17 grudnia 1863 r. zaczął znowu od 22 marca do 26 czerwca 1865 r. wpisywać sumy płacone
za druk Sandomierskiego (rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 13).
3
Zob. przyp. 1 na s. 121.
1

185

�pieśni i melodii. Uzupełnienia dodane do Sandomierskiego na początku
roku 1865 w niewielkim stopniu przystosowały do potrzeb programu Ludu
tekst powstały wcześniej i już wydrukowany. Nie miał wtedy jeszcze materiałów koniecznych do innych rozdziałów monografii etnograficznej,
zwłaszcza z zakresu kultury materialnej i wierzeń. Ponadto tom ten wydawał na własny koszt i nie mógł sobie pozwolić na stratę kapitału dotychczas wyłożonego na papier i druk oraz na dalsze przetrzymywanie książki
w drukarni. Zmieniając Sandomierskie w tom Ludu, Kolberg w marcu
1865 r. przedrukował drugi arkusz książki, dodając tam cztery strony „Wiadomości topograficzno-etnograficznych” i dał do składania zamykające
tom przypisy, „które za dopełnienie wiadomości krótko na s. 17–20 podanych i innych w dalszym ciągu dzieła rozrzuconych, uważane być mają”1.
W pierwszej części przypisów znalazły się przedruki z współczesnej prasy
oraz z Obrazków wiejskich i Zarysów J.K. Gregorowicza, a także fragmenty
dwu druków wcześniejszych, z roku 1830 i 1751. W drugiej, zatytułowanej
„Język”, autor zawarł słowniczek oparty na różnych źródłach, informacje
o gwarze, spisy toponomastyczne (nazwy miejscowości, rzek i jezior) oraz
kilkadziesiąt nazwisk rodowych i najczęściej używanych imion. Uzupełnieniem materiałów językowych są trzy bajki zamieszczone jako „Próbki języka”, z których dwie zachowały się w zapisach terenowych Kolberga, więc
pochodzą z jego badań. Mimo tych starań Sandomierskie tomem Ludu
zostało nazwane zdecydowanie na wyrost. Według Listu otwartego opracowanie takie, poza pieśniami i muzyką, powinno mieścić opisy kultury
materialnej i społecznej, informacje o świecie wierzeń i związanych z nim
praktykach oraz zapisy literatury ludowej i charakterystykę lokalnych gwar.
Warunki te spełniały dopiero oddane do druku dwa lata później Kujawy.
Wstęp do Sandomierskiego, poświęcony głównie rozważaniom o muzyce,
nie nawiązywał jeszcze do problemów przedstawionych w Liście otwartym,
pozostał w pierwotnej postaci z roku 1862. Kierunek swych badań określił
tam Kolberg wyraźnie, zgodnie jednak z planami z lat 1856–1862, stwierdzając, że muzyka ludowa „nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń
moim zdaniem”2. Jak sam pisał we wstępie do następnej monografii, Sandomierskie skreślił „z materiałów na jakie mnie stać było”3.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 237. Dodatki te obejmują około 20% ostatecznej objętości tomu.
2
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7.
3
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 5.
1

186

�Sandomierskie spotkało się z mniejszym zainteresowaniem recenzentów
niż Pieśni ludu polskiego. Bezpośrednio po ukazaniu się książki omówił ją
w „Gazecie Warszawskiej” J. Papłoński, później w „Bluszczu” J. Sikorski
i na początku następnego roku K.W. Wójcicki w „Bibliotece Warszawskiej”.
Jan Papłoński (1819–1885), historyk i filolog, przedstawił w skrócie dotychczasowe zainteresowania pieśniami słowiańskimi, zaznaczając, że muzykę
im towarzyszącą przed Kolbergiem najpełniej zaprezentował Jan Arnošt
Smoleŕ (1816–1884) w zbiorze pieśni Łużyczan1. Papłoński porównał zalety
i wady wydawania pieśni jako zbiorów poświęcanych kolejno określonemu
gatunkowi z całej Polski lub jako zbiorów regionalnych, uznając obydwie
metody za właściwe, jeżeli edycja zostanie doprowadzona do końca i przedstawi pełny zasób polskich pieśni ludowych. Podkreślał wartość tekstów
dla badań językoznawczych, ale ostrzegał, że ani teksty, ani melodie opublikowane przez Kolberga nie oddają charakteru ludu:
Zdawałoby się, że lud ten tylko się kocha lub hula, tak w nim mało religijności,
wspomnień historycznych prawie żadnych, mało nawet uczciwości małżeńskiej,
o miłości bliźniego, o otarciu łez sierocie wzmianki prawie nie ma. Tymczasem
w rzeczywistości jakże różnym jest ten lud od własnej pieśni2.

Wójcicki polemizował z Papłońskim, m.in. przypomniał, że wydawcy pieśni ludowych publikują „pieśni światowe”, a religijne znajdują się
w edycjach kantyczek i innych podobnych śpiewnikach. Miał jednak także
zastrzeżenia do planu wydawniczego Kolberga i pisząc o Sandomierskiem,
wrócił do zawartości tomu Pieśni ludu polskiego. Jego zdaniem Kolberg
podawał tam za dużo wariantów, które dzieło „bez potrzeby powiększyły”3.
Dalsze rozważania na temat treści Sandomierskiego zakończył oceną programu edytorskiego przyjętego przez Kolberga:
Dalsze serie, utrzymując plan obecnej, obejmą dumy i pieśni też same prawie,
które są w Sandomierskiem, bo tego rodzaju utwory są wspólne wszystkim okolicom. Owoż radzimy, ażeby nie powtarzał ich dla małych zmian i wariantów,
L. Haupt, J.E. Smoleŕ Pjesnički hornych a deľnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi
1841–1843.
2 J. Papłoński Lud, jego zwyczaje, sposób życia…, „Gazeta Warszawska” 1865, nr 183.
3
K.W. Wójcicki Lud, jego zwyczaje, sposób życia..., „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1,
s. 117.
1

187

�które rzeczy samej i treści nie zmieniają, ale podał nowe dumy i pieśni, nie znane
Sandomierskiemu, które niewątpliwie przy pilnym badaniu wyśledzi1.

Wójcicki, podobnie jak przedtem niektórzy recenzenci Pieśni ludu
polskiego, podważał sens publikowania wariantów, poza zdecydowanie
odmiennymi, nie rozumiejąc argumentów Kolberga, przedstawionych już
wcześniej we wstępie do Pieśni ludu polskiego z roku 1857 i jeszcze raz
sprecyzowanych w Sandomierskiem. Uprzedzając bowiem uwagi na ten
temat, Kolberg już w przypisie do pieśni obrzędowych zamieścił wyjaśnienie przyczyn, dla których tak postępuje:
Czuję, że spotkać może mnie tu zarzut, jakobym przytoczone parę melodii głównych zbyt często powtarzał, gdy różnice między wariantami bardzo są małe,
nieznaczące prawie, by je osobno i po szczególe wypisywać warto było, skoro
za pomocą znaku odsyłacza z łatwością do pierwotnej (raczej pierwszej) nuty
odnieść się można. Wszakże skłonił mnie do tego wzgląd tak na samą ważność
tych różnic, jak na dokładność oznaczenia ich w nutach. Ważność ta polega
według mnie na przekonaniu, że tylko większa liczba choćby drobniejszych
odmian i odcieni (które mimo to bynajmniej nie są i nie mogą być wyczerpane,
gdy lud coraz to nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub
użytkowania, daje wyobrażenie o stopniowym (czy to dodatnim, czy ujemnym)
kształtowaniu czyli urabianiu się pieśni pod względem formy, rytmu i spójności
z tekstem, a urabianie to ma niewątpliwą swą logikę psychologiczną, którą tylko
szereg szczegółów tłumaczy, a na którą pragnę zwrócić uwagę2.

Folklorystyczne publikacje Kolberga miały służyć także badaniom, którymi dziś w ramach etnomuzykologii zajmuje się melogeografia, to jest
ustalaniu zasięgu i stopnia rozprzestrzenienia się poszczególnych wątków
muzycznych pieśni i tańców. Dokonywanie przed drukiem tak znacznej
selekcji, jaką proponował Wójcicki, uniemożliwiłoby używanie wydanych
przez Kolberga zbiorów do badań nad geograficznym zasięgiem melodii
i tekstów. Rygorystyczna redukcja materiału ograniczyłaby także źródła
potrzebne do analizy specyfiki repertuaru danego regionu i możliwości porównania go, jako niepełnego, z repertuarem sąsiednich lub odleglejszych
grup etnicznych.
1
2

Tamże, s. 117–118.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 70.

188

�Józef Sikorski, recenzując Sandomierskie w drukowanym w „Bluszczu”
artykule Ruch muzyczny1, zgodnie ze swymi zainteresowaniami zajął się
tylko stroną muzyczną nowej publikacji. Podkreślił wielką wartość zebranych przez Kolberga przykładów muzyki ludowej: „rzec się godzi skarbów”.
Przemyślenia Kolberga na temat genezy tonalności polskiej muzyki ludowej2
uznał za zbyt specjalistyczne i zbyt trudne „jak gdyby mówił o przedmiocie
najpopularniejszym w świecie”3, a do tego w książce rozproszone. Rozważania te były rzeczywiście zamieszczone w kilku miejscach tomu, a były też
zbyt hermetyczne dla większości czytelników nie znających teorii muzyki
i prac na temat jej historii. Sikorski podkreślił też, że w wydawanych przez
Kolberga zbiorach pieśni, a tak traktuje także Sandomierskie, zastosowany
układ materiałów narzucony jest przez teksty, nie muzykę, a „można było
obmyślić plan muzyczny po utworzeniu sobie jasnego poglądu na całość”4.
Żaden z trzech recenzentów nie powiązał nowej publikacji Kolberga
z treścią Listu otwartego zamieszczonego niedawno w czołowym naukowym miesięczniku warszawskim. Do repliki skłoniła autora Ludu tylko
opinia Sikorskiego. Był z nim zaprzyjaźniony od wielu lat i cenił go jako
krytyka surowego, ale sprawiedliwego. Tym razem Sikorski do oceny
edycji dodał uwagi dotyczące osoby, a nie tylko dzieła. Wspomniał roztargnienie autora Sandomierskiego, a całej recenzji nadał ton nieco protekcjonalny. Uraził tym Kolberga, co ochłodziło na pewien czas ich przyjaźń
trwającą od czasów szkolnych. W reakcji na opinię Sikorskiego Kolberg
napisał odpowiedź5, co było zdecydowanie wyjątkiem w jego dotychczasowej praktyce. Replika ta nie była drukowana w prasie XIX-wiecznej
i nie dotarła do czytelników znających tekst recenzji, nie wiadomo też,
czy poznał ją Sikorski.
Część uwag Sikorskiego mogła być echem nie do końca rozstrzygniętej
dyskusji między nim i Kolbergiem, rozpoczętej artykułem o Bogurodzicy
zamieszczonym w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w roku 1862,
J. Sikorski Ruch muzyczny, „Bluszcz” 1865, nr 5, s. 20.
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 8–16 i 97–107, uwagi o muzyce ludowej
i problemach edytorskich związanych z jej publikowaniem zamieścił Kolberg także na s. 70
w przytoczonym wyżej przypisie.
3
J. Sikorski Ruch muzyczny…, s. 20.
4
Tamże.
5
Brulion odpowiedzi przeznaczonej dla redakcji „Kłosów”, przytoczony w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66), s. 683–684. Inna, znacznie obszerniejsza wersja repliki Kolberga
zachowała się w rękopisie w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 322.
1

2

189

�o czym już tu wspominano. Kolberg mógł być zaskoczony także tym, że
Sikorski domagał się porządkowania zebranych materiałów etnograficznych według kryteriów muzycznych. Tymczasem w Liście otwartym,
drukowanym zaledwie przed paru miesiącami, wyraźnie zapowiadał, że
planuje wydawanie monografii etnograficznych, co potwierdzał także tytuł świeżo wydanego tomu. Według deklaracji w Liście otwartym muzyka miała być ważnym, ale nie głównym przedmiotem opracowania.
Recenzenci mogli jednak potraktować nową publikację jako kolejny zbiór
pieśni i melodii, ponieważ mimo zmiany tytułu dzieła Kolberg nie wspominał w Sandomierskiem o nowym programie edytorskim, nie przeredagował choćby początkowej części wstępu. Dla środowiska literackiego
i muzycznego Warszawy Kolberg był nadal zbieraczem i wydawcą pieśni
ludowych.
W okresie, gdy kończył się druk Sandomierskiego, tj. w pierwszej
połowie roku 1865, Kolberga absorbowało przede wszystkim szukanie wsparcia materialnego, koniecznego do realizacji programu Ludu.
W Królestwie nie było instytucji finansujących polską naukę, a brak zainteresowania księgarzy publikacjami takimi jak Pieśni ludu polskiego
i Sandomierskie tłumaczyć trzeba w dużej mierze ogólnym zubożeniem
społeczeństwa borykającego się m.in. z rekwizycjami i kontrybucjami nałożonymi przez władze carskie. Inteligencja skazana była w większości na
niskopłatne posady urzędnicze. Trudności finansowe miały wydawnictwa istniejące od wielu lat i cieszące się znakomitą opinią: po powstaniu
styczniowym liczba prenumeratorów „Biblioteki Warszawskiej” spadła
do trzystu1, a Encyklopedii Orgelbranda z początkowych trzech tysięcy
w roku 1859 do mniej niż pięciuset w 1864. Sytuacja ta skłoniła Kolberga
do nawiązania kontaktu z etnografami rosyjskimi działającymi w Cesarskim Rosyjskim Towarzystwie Geograficznym. W wykazie wydatków pod
datą 12 lutego 1865 r. odnotował: „List do Petersburga (kop. 40)” 2. Być
może notatka dotyczyła zachowanego tylko w brulionie listu3 do któregoś
z wysokich urzędników rosyjskich. Pisał tam o zbieraniu „pieśni ludowych
1
Pisał o tym K.W. Wójcicki w liście do K. Szajnochy z 24 V 1864 r., dodając: „ale utrzymujemy pismo, jakkolwiek z pracą i trudem”, Korespondencja Karola Szajnochy…, T. II, s. 287.
2
Rkp. O. Kolberga Notatnik…, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 13.
3
Zob. brulion listu O. Kolberga do nieznanego adresata, bez daty, opublikowany w cz. I Korespondencji… (DWOK T. 64), s. 99–102. Podobną treść mają inne bruliony tego listu zachowane w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 381–384.

190

�słowiańskich”, wspomniał drukowane i jeszcze nieukończone Sandomierskie oraz zamiar publikowania dalszych prac, które przedstawiałyby
„życie i stan włościan słowiańskich”. Następnie przedstawił kosztorys,
na który złożyłby się fundusz w wysokości około 1300 rubli rocznie na
wydanie w Warszawie dwu tomów z rycinami, drzeworytami i nutami
oraz osobny fundusz dla autora na redagowanie tomów i coroczne podróże dla uzupełniania materiałów. W rękopisie zauważyć można kilka
poprawek ręką Wilhelma, być może starszy brat popierał podjęte przez
Oskara poszukiwania protekcji u rosyjskich etnografów i kierowanie do
władz carskich listu w sprawie finansowania Ludu. Kolberg wspomina
tam, że Sandomierskie oddane było do druku przed „trzema już blisko
laty”, wiec brulion powstał w pierwszej połowie roku 1865. Odpowiedzią
na te starania był datowany na 20 maja 1865 r. list Fiodora Osten-Sakena
(1832–1916), geografa, sekretarza Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa
Geograficznego, zawiadamiający Kolberga, że wybrano go członkiem-korespondentem towarzystwa. Datę o dwa dni późniejszą ma list Władymira
Łamańskiego (1833–1914), slawisty, wówczas przewodniczącego Wydziału Etnografii tego towarzystwa. Łamański pisał, że w dowód szacunku dla
prac Kolberga „ważnych dla całej Słowiańszczyzny” został on przyjęty
do grona członków-współpracowników wydziału 1. Kolberg podziękował
za ten wybór, przesłał Łamańskiemu egzemplarz Pieśni ludu polskiego
i świeżo wydanego Sandomierskiego oraz memoriał. Ten ostatni tekst nie
zachował się, ale sądzić możemy, że dotyczył starań o dotację na opracowanie i druk Ludu i treścią był zbliżony do omówionego wyżej listu.
Listy i dyplomy członkowskie Towarzystwa Geograficznego latem
1865 r. przywiózł do Warszawy Aleksander Hilferding (1831–1872), rosyjski
slawista, nie jest jednak pewne, czy spotkał się wtedy z polskim etnografem. W zachowanym brulionie listu Kolberg pisał do Hilferdinga: „Przykro mi bardzo, żem przed wyjazdem Pańskim nie mógł się z Nim widzieć
i pożegnać, sam bowiem wyjechałem także do Lublina […]”2. A. Hilferding
był znany w Polsce – w 1862 r. ukazała się jego książka Ostatki Słowian
1
Listy F. Osten-Sakena i W. Łamańskiego zamieszczone są w Korespondencji… cz. I (DWOK
T. 64), s. 122–124.
2
Brulion listu do A. Hilferdinga, bez daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 131; Kolberg wspomina w nim pobyt w Lublinie, w r. 1865 był tam dwa razy, pierwszy raz w kwietniu,
ale tu chodzi raczej o drugi pobyt, w lipcu, z którego do Warszawy wrócił 5 sierpnia, wtedy
prawdopodobnie napisał list do A. Hilferdinga.

191

�na południowym brzegu Bałtyckiego Morza1, wynik badań terenowych
prowadzonych w roku 1856 na Pomorzu, przede wszystkim na terenach
zamieszkałych przez Kaszubów i Słowińców. Kolberg ofiarował Hilferdingowi nowo wydane Sandomierskie i pisał o swych planach:
W podobny sposób i to systematyczniejszy jeszcze, życzyłbym sobie opracować
inne kraju prowincje. Wiadome już Panu Radcy są środki, jakimi by najprędzej
i najskuteczniej dojść można do zamierzonego celu2.

Jednak starania o uzyskanie dotacji na badania terenowe i druk tomów
Ludu przy poparciu Towarzystwa Geograficznego i jego Wydziału Etnografii
nie przyniosły rezultatu. Próby uzyskania pomocy finansowej od władz rosyjskich skończyły się jedynie uwikłaniem Kolberga we współudział w przygotowywaniu eksponatów na wystawę etnograficzną w Moskwie. Pomysł
zorganizowania takiej wystawy, obejmującej całe cesarstwo rosyjskie, od
Finlandii i Estonii do Kaukazu i od Królestwa Polskiego do wschodnich krańców Azji, powstał w roku 1864 w gronie „towarzystwa zwolenników nauk
naturalnych”, a po przyjęciu przez organizatorów poparcia rządu poszerzono
projekt o „oddział słowiański”. Oddział ten, dołączony do wystawy prezentującej ludy żyjące na terenie imperium carskiego, przedstawiał stroje i inne
elementy kultury ludowej Słowian zamieszkujących kraje Austro-Węgier.
Wśród dokumentów zachowanych w archiwum Kolberga jest brulion
pisma skierowanego do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych w Warszawie, pochodzący sprzed maja 1866 r.:
Zawezwani na poufną naradę etnograficzną do Wydziału Przemysłu i Kunsztów w Kom. Rząd. Spraw Wewn. przez JW. Dyrektora tegoż wydziału, badacze
i artyści celem udzielenia zdania swego co do przedmiotów kwalifikujących się
do wysłania z Król. Polskiego na wystawę etnograficzną w Moskwie w r. 1867
1
Takiego tytułu użył Kolberg w swym przekładzie pracy Hilferdinga, tłumaczenie to zostało wydane w roku 1965 w tomie O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 305–457; w roku
1989 ukazał się w Gdańsku nowy przekład pt. Resztki Słowian na południowym wybrzeżu
Morza Bałtyckiego, tłum. N. Perczyńska, oprac. J. Treder. Praca Hilferdinga była wysoko ceniona przez jemu współczesnych, zob. np. R.Z. [R. Zmorski] O Kaszubach, „Przegląd Europejski
Naukowy, Literacki i Artystyczny” R. I: 1862, T. II, s. 213–240. Obecnie samodzielność i dokładność badań i opracowania Hilferdinga jest przez językoznawców i historyków oceniana różnie,
zob. Z. Szultka Wokół książki Aleksandra Hilferdinga o Kaszubach, „Zapiski Historyczne”
T. LXXVIII: 2013, z. 1, s. 147–167.
2
Brulion listu do A. Hilferdinga, bez daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 131.

192

�otworzyć się mającą […] następujące poczynili spostrzeżenia tyczące się ubiorów
krajowych polskich1.

Znani z podejrzliwości urzędnicy carscy nawet naradzie w sprawie wyboru eksponatów na wystawę etnograficzną nadali charakter poufny. Napisany przez Kolberga brulion, którego początek tu przytoczono, podpisany
jest przez trzy osoby, podpis pierwszej jest nieczytelny, dwie następne to
Aleksander Lesser i Franciszek Kostrzewski. Lesser (1814–1884), malarz
i krytyk sztuki, jest m.in. autorem obrazu Pogrzeb pięciu poległych w Warszawie 2 marca 1861 na Cmentarzu Powązkowskim, niezwykłego portretu zbiorowego przedstawicieli inteligenckiego środowiska warszawskiego
i duchownych różnych wyznań, świadków i uczestników tego pogrzebu2.
Kostrzewski (1826–1911), malarz, najbardziej jest znany jako ilustrator prasy warszawskiej i karykaturzysta. Podpisu Kolberga w zachowanym brulionie nie ma, ale nie ulega wątpliwości, że jest on jego autorem i zapewne on
proponował, które grupy etniczne z terenu Królestwa należy zaprezentować
na wystawie. W omawianym tu brulionie wskazanych jest ich dziewięć:
Krakowiacy z okolic Skalbmierza i Działoszyc, Kaliszanie, Kujawiacy, Mazury: a) z okolic Warszawy, b) Kurpie znad Narwi, Podlasianie znad Bugu,
Lublinianie z okolic Biłgoraja, włościanie unici spod Hrubieszowa, Litwini
z pow. mariampolskiego. Następnie przedstawiony jest orientacyjny cennik
strojów i kosztorys wyjazdów w teren etnografa i rysownika, koniecznych
dla pozyskania eksponatów. Rola Kolberga w organizowaniu rosyjskiej wystawy etnograficznej skończyła się na wskazaniu przedstawicieli różnych
regionów Królestwa, których stroje powinny być na niej pokazane. Prawdopodobnie wezwany też został do oceny fotografii zebranych przez Komisję
Spraw Wewnętrznych – w liście do Blizińskiego pisał w maju 1866 r., że
oglądał razem z Gersonem fotografie, które mają być wysłane do Moskwy3.
Wystawa została otwarta w Moskwie w maju 1867 r. Jej program spotkał
się z oburzeniem w Galicji i w Austrii, o czym informował m.in. krakowski
„Czas”4. Powody były dwa – wśród eksponatów w oddziale słowiańskim
1
Rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 320–321, drugi brulion, zapewne nieco
wcześniejszy, tamże, k. 322.
2
Zob. s. 162.
3
List do J. Blizińskiego z 31 maja 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.161–162.
4
„Czas” w korespondencji ze Lwowa (w nr 120 z 1867 r.) i w artykule Rosja (nr 123 z 1867 r.)
przytoczył za prasą wiedeńską opinie, że wystawa uznana jest za antyaustriacką; o reakcji prasy

193

�znalazły się stroje ludowe wszystkich narodów słowiańskich mieszkających na terenie Austro-Węgier, a ponadto warszawski Komitet Urządzający
zorganizował na swój koszt wyjazd na wystawę dla grupy 60 działaczy,
głównie z Czech i Słowacji, nazwany „pielgrzymką słowiańską”. Objęcie
rosyjską wystawą etnograficzną Słowian z Austro-Węgier było tym bardziej
bulwersujące, że etnografowie z Moskwy starannie ominęli Słowian z Prus
– Polaków (Ślązaków, Wielkopolan, Kaszubów) i Łużyczan.
W archiwum Kolberga nie zachowały się inne dokumenty dotyczące
wystawy moskiewskiej, ale podany w prasie w 1867 r. szczegółowy opis 1
prezentowanych eksponatów potwierdza, że przedstawiono tam te grupy
etniczne, które wskazane były przez niego w przywoływanym tu brulionie.
Jednak w sprawozdaniu z wystawy przedrukowanym z prasy rosyjskiej
przez „Dziennik Warszawski” możemy przeczytać, że mieszkańców Lublina
i Hrubieszowa, sitarzy biłgorajskich i Podlasianina organizatorzy wystawy
zaliczyli do „oddziału ruskiego”2, nie do polskiego, a Kurpiów określono
jako „plemię mieszane”. Wskazuje to, w jakim kierunku musiałyby pójść
koncesje Kolberga w razie otrzymania pomocy finansowej władz rosyjskich.
Korzystając z dotacji rządu, musiałby uwzględniać głębokie ingerencje w zakres i treść swych publikacji. Już dotychczas, wydając swe prace
w Warszawie na własny koszt, cały czas liczyć się musiał z wymaganiami
cenzury, dlatego nie drukował pieśni patriotycznych, często używał określenia „słowiański” zamiast „polski” i dał Ludowi tytuł nadrzędny Materiały do etnografii słowiańskiej. Konsekwencją uzyskania dotacji od moskiewskiego towarzystwa byłoby znaczne zmniejszenie wartości źródłowej
Ludu, a także ostracyzm ze strony środowiska naukowego i literackiego
Warszawy.
Odnotowany w korespondencji z Aleksandrem Hilferdingiem wyjazd
w 1865 r. do Lublina wiązał się z badaniami etnograficznymi, ale prawdopodobnie także ze sprawami rodzinnymi. Mieszkała tam Julia, wspomniana już tutaj jedna z dwu córek Juliusza, nieżyjącego najmłodszego brata
austriackiej i polskiej z Galicji pisał też „Dziennik Warszawski” (nr 106 z 1867 r.). Zob. też [E. Kołodziejczyk] Zza kulis panslawizmu w r. 1867 (Przyczynek do genezy „pielgrzymki słowiańskiej”
na wystawę etnograficzną w Moskwie 1867 r.), „Świat Słowiański” 1912, nr 92–93, s. 598–610.
1
W „Dzienniku Warszawskim” (nr 106–108 z maja 1867 r.) zamieszczono tłumaczenie artykułu z prasy moskiewskiej opisującego większość eksponatów, a przedrukowano je w krakowskim „Czasie” (nr 120–123 z maja 1867 r.).
2
Wystawa etnograficzna w Moskwie, „Dziennik Warszawski” 1867, nr 108.

194

�Oskara. Julia wyszła za mąż za Seweryna Illukiewicza, urzędnika 1, i przeniosła się razem z nim do Lublina. W swoim spisie wydatków pod datą 20
stycznia 1861 r. zapisał Kolberg „prezent dla Julki”; ofiarował go zapewne z okazji ślubu bratanicy. W latach 1864 i 1865 odnotował kilkakrotnie
krótkie wyjazdy do Lublina, swoje i matki, która była bardzo związana
z wychowywanymi przez siebie wnuczkami.
Badania etnograficzne w okolicach Lublina prowadził już wcześniej,
w roku 1859, podczas dwumiesięcznej podróży zatrzymał się m.in. w Gałęzowie u Józefy i Henryka Koźmianów. W roku 1865 był w Lublinie kilka
dni w kwietniu i w lipcu i w czasie jednego z tych wyjazdów odwiedził
Koźmianów ponownie. Po tej wizycie Józefa Koźmianówna (1847–1874?),
córka właścicieli Gałęzowa, przysłała Kolbergowi opis wesela z tej wsi, do
którego później w osobnym liście dołączyła jeszcze kilka pieśni2.
Jako następną monografię planował Kolberg Kujawy, a ponieważ
z tego regionu brakowało mu wielu materiałów etnograficznych, musiał
pojechać tam ponownie. Badania na Kujawach 3 prowadził pierwszy raz
w sierpniu 1860 r., odwiedzając po drodze Mazew. Wieś tę dzierżawił
od roku 1846 Wacław Aleksander Maciejowski, który mieszkał na stałe w Warszawie, ale latem bywał w zarządzanym przez syna folwarku.
W Mazewie spędził wtedy Kolberg dwa tygodnie i pozyskał zapewne
wiele melodii, ponieważ w zachowanym spisie wydatków 4 poniesionych
w tej podróży czytamy, że w Mazewie „za pieśni” wykonawcy dostali 4,75 rubla. Materiały te wykorzystał wiele lat później w monografii
Łęczyckie. Z Mazewa pojechał na Kujawy, gdzie spędził 18 dni, zatrzymując się w Bogusławicach, Redczu, Kłonowie, Bodzanowie i Otmianowie. Pięć lat później, w roku 1865 pojechał tam na dłużej – przebywał
wtedy na Kujawach od 20 sierpnia do 7 października w wymienionych
już wsiach u poznanych wcześniej rodzin, a także w Głuszynie i w Ruszkowie. Z tych miejscowości lub z ich okolicy pochodzi znaczna część
O S. Illukiewiczu brak bliższych informacji, wiadomo tylko, że brał udział w pracach
Wilhelma przy pomiarach Wisły.
2
Zob. list J. Koźmianówny z końca roku 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 142–
–143.
3
Badania Kolberga na Kujawach, ich wyniki i opracowanie w postaci dwutomowej monografii są omówione dokładniej we wstępie D. Pawlakowej i A. Skrukwy do tomu Kujawy.
Suplement do t. 3-4 cz. II (DWOK T. 72/II), s. V–XCIX, a zbiór kujawiaków został scharakteryzowany przez D. Pawlakową w cz. I suplementu (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.
4
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 23.
1

195

�materiałów zamieszczonych w Kujawach. Badał wtedy kulturę ludową
w powiatach włocławskim i radziejowskim (później nazwanym nieszawskim) należących do zaboru rosyjskiego. Pozostała część regionu, powiat
inowrocławski, po trzecim rozbiorze znalazła się w Prusach. Z problemem podziału regionów etnograficznych i historycznych granicami politycznymi zaborów spotykał się także później – dotyczył on też Krakowskiego i południowej Wielkopolski.
Drugi pobyt na Kujawach przygotował mu w pewnym stopniu List
otwarty. Jedną z niewielu wspomnianych już osób, które bezpośrednio
odpowiedziały na apel ogłoszony w „Bibliotece Warszawskiej”, był Józef
Bliziński (1827–1893), wówczas początkujący literat, później ceniony komediopisarz. Bliziński był już autorem kilku artykułów na temat Kujaw
zamieszczonych w Encyklopedii powszechnej1 i w prasie, notował też
i przekazał do druku zapisy gwary kujawskiej2, gdy „Biblioteka Warszawska” apelowała o przysyłanie uzupełnień w związku z podjętą nową edycją
Słownika języka polskiego Lindego.
Józef Bliziński brał udział w powstaniu styczniowym, w którym zginął
jego brat. On sam po klęsce był uwięziony, ale dosyć szybko odzyskał
wolność. Prawdopodobnie należał do tych aresztowanych, których nie
schwytano z bronią w ręku i dlatego dzięki „okupowi” u odpowiednich
władz mogli uniknąć surowszej kary. Później bywał rezydentem w dworach krewnych i przyjaciół na Kujawach. Korespondencja nawiązana
z Kolbergiem po ogłoszeniu Listu otwartego zapoczątkowała ich wieloletnią współpracę i przyjaźń. Pierwszy raz spotkali się latem 1865 r., potem,
po powrocie Kolberga do Warszawy, Bliziński pośredniczył w pozyskiwaniu prenumeratorów na nowy tom Ludu i przesyłał zapisane przez siebie
materiały, a Kolberg pomagał mu załatwić różne sprawy, głównie druk
utworów w warszawskich czasopismach. W pierwszym liście, jeszcze przed
spotkaniem, Bliziński upoważnił Kolberga do odebrania z redakcji „Biblioteki Warszawskiej” przysłanych przed kilku laty dwudziestu pięciu melodii tańców kujawskich, których tam nie opublikowano, a także przekazał
ich prymarne zapisy. Był wśród znajomych i korespondentów Kolberga
jednym z nielicznych umiejących zapisać melodie i autorem unikatowego
W Encyklopedii powszechnej zamieszczone były trzy jego artykuły: Kujawiacy, Kujawiak
i Kujawy (T. XVI z 1864 r.).
2
M. Albiński i J. Bliziński Abecadłowy spis wyrazów języka ludowego w Kujawach
i Galicji zachodniej, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 4, s. 619–633.
1

196

�w archiwum etnografa zapisu kapeli1. Latem i wczesną jesienią 1865 roku
towarzyszył Kolbergowi w badaniach terenowych, później na jego prośbę
szukał fotografii Kujawian w strojach regionalnych potrzebnych jako wzory rycin do monografii. Bliziński był dobrym obserwatorem: jedna z rycin
związanych z Kujawami, ale ostatecznie tam nie zamieszczona, wywołała
jego żywiołową reakcję. Kolberg w 1866 r. dał do druku w „Tygodniku
Ilustrowanym” artykuł pt. Śródpoście na Kujawach2. O towarzyszącej tekstowi rycinie Kostrzewskiego Bliziński natychmiast napisał do Kolberga:
Ale! Całe Kujawy zgorszone, że w „Tygodniku”, obok Pańskiego artykułu o śródpościu, znalazła się rycina wystawiająca Kujawiaków tak nie po kujawsku. Rzeczywiście, nie ma tam ani jednego typu, ani jednej figury kujawskiej, począwszy
od włosów i czapek u chłopów i chustki u dziewki aż do butów. Wyborny układ,
rycina doskonała, gdyby rzecz działa się gdzieś na Mazurach. Wszystkim, komu
się dało, tłomaczyłem, żeś Pan ryciny nie widział — i tak też było zapewne3.

Prawdopodobnie Bliziński miał rację co do tego, że Kolberg nie widział
przed drukiem ryciny Kostrzewskiego, a ilustrator po otrzymaniu zlecenia
narysował znanych sobie chłopów z Mazowsza, nie biorąc pod uwagę wymagań dokumentacji etnograficznej.
Bliziński, przyszły komediopisarz, towarzysząc Kolbergowi w czasie badań terenowych na Kujawach, obserwował nie tylko stroje ludowe, ale
także etnografa, co miało po kilku latach niespodziewany efekt. W komedii
Marcowy kawaler Bliziński sportretował go jako Heliodora goszczącego na
wsi u pana Ignacego, głównego bohatera sztuki. Heliodor, przedstawiony
z sympatią i z humorem, to zapamiętały zbieracz przysłów i wyrażeń gwarowych. Jednoaktówka wystawiona w Warszawie w Teatrze Rozmaitości
w maju 1873 r. była debiutem scenicznym Blizińskiego, a grający Heliodora
Jan Chęciński (1824–1874), ceniony wówczas aktor, według współczesnych
świadków „z upoważnienia poczciwego pana Oskara nawet się na niego
Danuta Pawlak, która opracowała do druku Kolbergowskie zapisy muzyczne z Kujaw,
pisze o Blizińskim, że był on „o ile pozwalają to stwierdzić zachowane rękopisy, jedynym znajomym z Kujaw, który posiadał wiarygodną według Kolberga i zaakceptowaną przez niego umiejętność notowania melodii ludowych”. Zob. D. Pawlak „Kujawy” Oskara Kolberga, w: Kujawy.
Suplement… cz. II (DWOK T.72/II), s. LXXXV. Wspomniany zapis kapeli zob. w suplemencie do
Kujaw (DWOK T. 72/II), s. 147, nr 157.
2
O. Kolberg Śródpoście na Kujawach, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. 13, nr 337, s. 115–116.
3
List J. Blizińskiego z 10–13 IV 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 150.
1

197

�zupełnie charakteryzował na scenie”1. Kolberg jednak nie widział tej inscenizacji, wyjechał z Warszawy na stałe w roku 1871.
Zachowana do dziś stosunkowo obfita korespondencja Kolberga z Blizińskim pozwala docenić jego udział w pozyskiwaniu materiałów do monografii Kujaw. Równie ważne były kontakty etnografa także z innymi przedstawicielami rodzin ziemiańskich. Trudno dziś określić dokładniej ich rolę
w gromadzeniu różnych wiadomości czy tekstów i nie zawsze można wskazać konkretne zapisy przez nich przekazane, ale niewątpliwie w wielkim
stopniu od nich zależał kontakt Kolberga z informatorami i wykonawcami
rekrutującymi się spośród mieszkańców wsi. Niektórych wspomina Michał
Sokołowski, właściciel Głuszyna, w liście do Kolberga pisanym jesienią
1865 r.:
[…] z żalem rozstawaliśmy się z sobą, z tą wszakże nadzieją, że jeżeli już nie w tym
roku, to w następnym odnowimy tu, w Głuszynie, naszą znajomość, a przy niej
zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub Graszkowskiego znowu coś
nowego2.

Odpowiadając Michałowi Sokołowskiemu, w końcowych zdaniach listu
Kolberg również wymienia Plichcinę, ale nie wiemy, czy była ona śpiewaczką, czy może opowiadała bajki lub relacjonowała przebieg wesela. Plichcina
była mieszkanką Głuszyna – wśród nazwisk rodowych z tej miejscowości,
zamieszczonych przez Kolberga w drugiej części Kujaw, wymienione jest
nazwisko „Plichta”. Nie wiemy również, jakie utwory lub wiadomości przekazał wymieniony w tym liście Graszkowski. Natomiast odnotowane w jednym z rękopisów terenowych nazwisko Jana Maślonki dotyczy na pewno
skrzypka. Kolberg zapisał jego imię i nazwisko nad melodiami, a w cz. II
Kujaw, opisując grę kujawskich muzyków, poświęcił mu kilka zdań:
[…] między wielu innymi był w jednym dworze parobczak nazwiskiem Maślonka,
który będąc szmają (mańkutem, [lewo]rękim), wyuczył się grać na skrzypcach
na szmajndę, tj. lewą ręką smykował (wodził smyczek po strunach), palcami
zaś prawej ręki przebierał na strunach, które stosownie do tego działania, miał
nawiązane na opak3.
K. Zalewski Józef Bliziński, „Kurier Warszawski” 1893, nr 119.
List M. Sokołowskiego z 16 listopada 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139.
3
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209 (wyróżnienia w tekście od Kolberga), zob. też
w cz. I suplementu do Kujaw (DWOK T. 72/I) s. XIII i 270, przypis.
1
2

198

�Większość innych wiejskich informatorów i wykonawców pozostaje
anonimowa. Z zachowanych listów i paru notatek w rękopisach znamy jedynie nazwiska wykonawczyń pieśni zamieszczanych przez Kolberga w rozdziale „Dwory i miasta” i osób z tego kręgu, które przekazały potrzebne
informacje lub zanotowały np. przysłowia1.
Z tego drugiego sezonu badań terenowych na Kujawach pochodzą zapewne teksty bajek, facecji, anegdot i „gadki” naśladujące głosy ptaków
oraz kilkanaście opisów gier i zapiski dotyczące gwary, ale także nowe
pieśni i melodie. Uzupełnił więc Kolberg notatki przywiezione przed pięciu
laty, poszerzył je o nowe tematy i pozyskał kilku współpracowników, którzy w czasie jego pobytu sporządzali potrzebne szkice chat, ofiarowywali
prywatne fotografie, a potem przysyłali odpowiedzi na zadawane listownie
pytania lub przekazywali je w czasie spotkań w Warszawie. Zgromadził
też inne materiały ikonograficzne przygotowane później do druku przez
Wojciecha Gersona. Do dziś w archiwum Kolberga zachowały się fotografie
kujawskich piastunek, których nakrycia głowy były wzorami do drzeworytów ilustrujących stroje ludowe w Kujawach.
Zredagowanie do druku Kujaw wymagało od Kolberga rozwiązania
paru nowych problemów edytorskich, m.in. systematyki różnych gatunków
prozy, a także ustalenia metody zapisu gwary w tekstach folkloru, zwłaszcza
w bajkach i w materiałach dotyczących języka. Osobnym zadaniem był
wybór do druku melodii tańców, których w rękopisach miał liczbę trudną
dziś do oszacowania, na pewno przekraczającą tysiąc.
Dwutomowe Kujawy były pierwszym opracowaniem, w którym Kolberg
zrealizował plan etnograficznej monografii regionalnej. Złożyły się na nią
kolejno następujące rozdziały: w pierwszej części „Kraj”, „Lud”, poświęcony kulturze materialnej i charakterystyce cech fizycznych i psychicznych
Kujawian, a także wierzeniom, „Powieści” zawierające różne gatunki prozy, „Przysłowia. Zdania. Zagadki”, czyli małe formy folkloru, „Zwyczaje”,
ułożone w porządku kalendarzowym od Bożego Narodzenia do przesilenia
letniego, „Gry”, których opisał kilkanaście, następnie „Obrzędy polne”, zawsze w monografiach charakteryzowane oddzielnie, „Obrzędy domowe”
Zob. we wstępie do O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK T. 72/II) s. XLII–
–XLIII, XLVI–XLVII, LV–LXI, LXXXVI. Prawdopodobnie w tym środowisku zapisał też Kolberg
duży zespół kolęd i pastorałek z notą lokalizacyjną „Ruszkowo”, które opublikowano dopiero
w suplemencie do Kujaw. Zob. wstęp do O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK T. 72/
II), s. XXVI i XLVII oraz s. 3–42.
1

199

�związane z urodzinami, pogrzebem i weselem. W części drugiej zamieścił
„Pieśni i dumy”, „Tańce” z osobnym wstępem i „Język”, który znalazł się
dopiero po przypisach do rozdziałów poprzednich. Kolejność materiałów
w następnych monografiach bywała nieco zmieniona w porównaniu do
Kujaw, ponadto później zamieszczał Kolberg zapisy dotyczące wierzeń
w osobnym rozdziale lub nawet osobnym tomie. Natomiast proza ludowa,
zwłaszcza bajki, ale także inne jej gatunki, doczekała się w Kujawach obfitej reprezentacji dorównującej późniejszym monografiom — wydrukował
tam ponad 40 takich tekstów. Bogaty jest także rozdział „Język”, zawierający słowniczek, „Właściwości mowy”, tj. uwagi z zakresu fonetyki i zwroty charakterystyczne dla Kujawian, obszerny spis onomastyczny, szeroko
uwzględniający poza nazwami osad także hydronimy, nazwy pól, łąk, pastwisk itp. oraz osobno nazwiska i imiona włościan. „Właściwości mowy”
rozpoczął ważnymi obserwacjami dotyczącymi ogólnie gwary kujawskiej
i specyfiki języka pieśni:
Mowa Kujawiaków jest w ogóle czysta. Różni się głównie od sąsiedniej gwary
mazurskiej dobrym i wyraźnym wymawianiem spółgłosek szypiących (gardł.
zmiękcz.) cz, sz, ż, bez tak zwanego mazurzenia. Jeśli w mowie potocznej nieraz
wyrzucają oni lub dodają pewne głoski do wyrazów, to w pieśni zwykli tego
unikać i poprawniejszym odzywają się językiem1.

Te zdania i następujące po nich szczegółowe uwagi o wymowie, fleksji
i charakterystycznych zwrotach wskazują, że Kolberg zauważył i starał
się utrwalić w notatkach odmienność gwary Kujawian od innych znanych
mu już dialektów i od języka ogólnopolskiego, a także dostrzegał różnice między ich mową potoczną a artystycznym językiem pieśni. Gwarę
kujawską Kolberg opisał w rozdziałach poświęconych językowi, a zachowane rękopisy terenowe bajek z tego regionu wskazują, że w czasie
wywiadów starał się odnotować nie tylko treść tych tekstów, ale także
ich brzmienie.
W monografii Kujaw zwraca uwagę zespół ilustracji dokumentujących
stroje i budownictwo. Akwarele, podstawę barwnych litografii, namalował Wojciech Gerson, częściowo przerysowując fotografie wykonane we
włocławskim atelier W.M. Majorkiewicza, częściowo wykorzystując własne szkice z podróży studenckich w latach 1851 i 1853. Był on też autorem
1

O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 280, wyróżnienia od Kolberga.

200

�wielu rysunków reprodukowanych w tomie jako drzeworyty, te powstały
głównie na podstawie fotografii zgromadzonych przez Kolberga. Na stronach tytułowych Kolberg podał tylko nazwisko Gersona, choć nie wszystkie ilustracje były wykonane przez tego malarza. Trzy chaty z Bogusławic
i ich wnętrza1 oraz dworek w Bogusławicach narysowała prawdopodobnie
Ludwika Kretkowska (1843–1906), córka Ludwika Komeckiego, właściciela
tej wsi, u którego etnograf gościł w roku 1860 i 1865.
Omówieniu muzyki tego regionu poświęcił Kolberg osobne miejsce, najpierw we wstępie do monografii, potem w specjalnym wprowadzeniu do
rozdziału „Tańce”2. Problemy poruszane we wstępie do Sandomierskiego
wspomniał tylko w kilku zdaniach, natomiast uwagę skupił na opisie tańców i charakterystyce gry kujawskich instrumentalistów, przede wszystkim
skrzypków, ale także pastuszków grających na fujarkach. Wspomniał też
inne instrumenty i wymienił nazwy tańców. Wyraźnie w folklorze Kujaw
zafascynowały go usłyszane w czasie badań terenowych melodie kujawiaków i umiejętności miejscowych skrzypków. Fascynację tę czuje się, czyta­jąc
charakterystykę ich kompozycji i samej gry we wstępie, w którym Kolberg
oddaje swe bardzo osobiste wrażenia3. Kontrastuje ona z rzeczową uwagą
o jednym z wykonawców:
Skrzypek grający mi jedną z podobnych melodii zawieszonych na dominancie, gdym mu wskazywał w jaki sposób ma znowu przejść do toniki i na niej
zakończyć, po kilku z rozmaitym powodzeniem odbytych próbach, wracał do
dawnego trybu, w którym mu daleko gładziej szło, i w końcu zniecierpliwiony
rzekł: Eh! Jużcić to ta panowie musita lepij wiedziéć jak mo być, bo się uczyta
w szkole; a u nas, chłopstwa, to tylko się tak gro zwyczajnie, po prostu, jak Bóg
przykazoł!4

Kolberg z kujawiakami zetknął się bardzo wcześnie, wiele lat przed
pierwszą podróżą do regionu, od którego wzięły swoją nazwę. W uwagach
do biografii Fryderyka Chopina wydanej przez Marcelego Antoniego Szulca
pisał o melodii tego tańca użytej w Fantazji na tematy polskie op. 13:
Zob. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 77 i 80–81, a także ryciny w cz. II suplementu
(DWOK T. 72/II) i wstęp tamże, s. LXXII. 		
2
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 7–11 i Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199–212.
3
O. Kolberg Kujawy, cz. I (DWOK T. 3), s. 9.
4
Tamże, s. 9, przypis.
1

201

�Nie ma najmniejszej wątpliwości, że motyw ten jest ludowy. Nucił go Chopinowi
młody Wodzyński w mojej obecności w Warszawie i ja sam często go później
w Kujawach słyszałem […]1.

Kujawiaki miały też spośród wszystkich jego utworów najlepsze recenzje współczesnych krytyków, a dobrze oceniane były również później.
Melodie tych właśnie tańców zapisane w roku 1860 i 1865 były przedmiotem równie wielkiej troski Kolberga, jak jego własne kompozycje.
W drugiej części Kujaw zmieścił ich zaledwie dziewięćdziesiąt. Później
włożył wiele pracy w przygotowanie do wydania kolejnych wersji zgromadzonego materiału i w próby jego publikacji jako trzeciej części monografii.
Cenił wysoko miejscowych skrzypków i wiedział, że bez ich kompozycji
obraz muzyki tego regionu będzie zubożony. Opracował trzy kolejne redakcje zbioru tańców kujawskich, z których jedna pt. Chodzone, kujawiaki,
obertasy, mazury, najbliższa prymarnym zapisom terenowym i prawdopodobnie najwcześniejsza, została w całości opublikowana w tomie suplementowym dopiero 150 lat później. Zawartych jest tam 712 osobno numerowanych tańców, a większość z nich składa się z dwu lub trzech melodii,
stanowiących cykl, nazwany przez Kolberga „tańcem kujawskim”, na który
składają się: chodzony, czyli polski, kujawiak właściwy i mazur lub obertas. Sam Kolberg po wydaniu Kujaw nadal starał się udostępnić te melodie
i zamieścił niektóre z nich w roku 1880 w piątej części monografii Wielkopolski, gdzie zostały one rozproszone wśród innych zapisów tańców, a następnie w roku 1889 w Łęczyckiem, w osobnym rozdziale pt. „Kujawy”2.
Rękopis pierwszej części Kujaw miał Kolberg gotowy w ciągu roku 1866
i oddał go znowu do drukarni Jaworskiego, która miała wówczas opinię
najlepszej spośród takich zakładów w Warszawie i mogła drukować nuty.
Pierwsza część Kujaw ukazała się w roku 1867, część druga dwa lata później3. W okresie druku tych dwu tomów zasoby Kolberga były wyczerO. Kolberg Uwagi […] odnoszące się do książki M. A. Szulca „Fryderyk Chopin i utwory
jego muzyczne, Poznań 1873, w: Pisma muzyczne, cz. II (DWOK T. 62), s. 463–464. Zob. też
wstęp D. Pawlak w tomie suplementowym do Kujaw, cz. II (DWOK T. 72/II), s. XCV–XCVI.
2
Zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga (DWOK T. 72/I), s. VI i nast.
Zob. też O. Kolberg Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), m.in. s. 154–167, oraz Łęczyckie (DWOK
T. 22), s. 211–254.
3
Część II Kujaw ma na karcie tytułowej rok wydania 1867, ale jej druk zakończył się dwa
lata później. Właściwa data podana była na papierowej okładce, zwykle usuwanej w czasie
oprawy książki, ale czasem naklejanej na twardą okładkę introligatorską.
1

202

�pane i musiał szukać instytucji lub osób, które mogłyby sfinansować publikację Ludu. Jeszcze w październiku 1865 r. wydrukował 400 „biletów
prenumeracyjnych”, które rozprowadzali na Kujawach wśród swoich znajomych zaprzyjaźnieni mieszkańcy regionu, Józef Bliziński i Antoni Morzycki
(1801–1882) z Ruszkowa, a w Warszawie zapewne księgarze. Jednak nie
udało się tą drogą zebrać potrzebnego funduszu. Morzycki, który z trzydziestu pięciu powierzonych mu biletów zdołał sprzedać tylko część, za
pozostałe zapłacił sam i przysyłając należną kwotę, pisał do Kolberga:
Każdy rodak miłujący narodowe zabytki uznać musi w usiłowaniach Jego znakomitą zasługę, zwłaszcza przy względzie na środki, którymi rozporządzasz.
Z wydawnictwem pieśni i podań ludowych Kujawian trafiłeś na złe czasy, których opisywać nie potrzebuję, bo są, nie wątpię, dostatecznie Szan[ownemu]
Panu znane; zaręczyć tylko mogę o dobrych chęciach moich współobywateli,
które paraliżuje ciężka niedola1.

Istotnie, właściciele ziemscy na Kujawach, tak jak w całym Królestwie,
zostali w czasie powstania i w ciągu następnych lat obciążeni najpierw
daniną narodową na rzecz powstańców, potem przemarszami i rabunkami
wojsk rosyjskich, a po zakończeniu walk zbrojnych — kontrybucjami narzuconymi przez władze carskie i koniecznością opłacania urzędników rosyjskich, przyzwyczajonych do łapówek. Dodatkowym czynnikiem powodującym zubożenie części właścicieli folwarków były zmiany ekonomiczne – po uwłaszczeniu ogłoszonym w marcu 1864 r. nie wszyscy potrafili
szybko przystosować się do nowych warunków prowadzenia gospodarstw
rolnych.
Kolberg nie tylko nie miał pieniędzy na wydanie ogromnego zbioru tańców kujawskich, ale od roku 1865 zalegał Jaworskiemu za druk Sandomierskiego, a zadłużenie powiększało się w trakcie prac nad Kujawami.
Spłacał je stopniowo w ratach przez cały rok 1865 i dwa lata następne,
zwykle po 50 rubli co dwa – trzy miesiące. Jednak od lipca roku 1867
wpłaty takie są coraz rzadsze, a później, od połowy roku 1868 w spisie
wydatków nie ma już notatek o kwotach przekazanych Jaworskiemu. Przypomnieć tu trzeba, że w czerwcu 1868 r. zakończyły się prace nad Encyklopedią powszechną i dochody Kolberga nie tylko zmniejszyły się, ale stały
się też bardzo niepewne. Z późniejszej korespondencji wynika, że wtedy
1

List A. Morzyckiego z 28 XI 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 217–218.

203

�nie wyrównał jeszcze zaległości u Jaworskiego za część pierwszą Kujaw,
a trwał druk części drugiej monografii. Aby zaoszczędzić na kosztach, postanowił w tym tomie wydać nuty tańszą techniką. W pierwszym zbiorze,
opublikowanym przez Żupańskiego w latach 1842–1845, nuty były litografowane. Nieco później nuty można było już drukować i tak zostały wydane
melodie w Pieśniach ludu polskiego, które ukazały się w roku 1857. K.W.
Wójcicki, recenzując pierwszą część Kujaw, pisał: „Wprowadzenie do naszej typografii nut drukowanych ułatwiło wielce wydanie w formie książki”1. Dzięki temu melodie z podpisaną pierwszą zwrotką tekstu znajdowały
się bezpośrednio nad pełnym tekstem. W pierwszej części Kujaw, gdzie
znalazło się tylko 101 zapisów nutowych zamieszczonych w opisach obrzędów, nuty były drukowane. W drugiej części monografii melodie, których
tam jest 346, były litografowane oddzielnie na całostronicowych planszach
zamieszczonych zbiorowo na końcu rozdziału zawierającego pełne teksty.
Zmniejszyło to koszt publikacji, ale utrudniało korzystanie z książki i dawało gorszy estetycznie efekt. W 1869 r., gdy kończył się druk drugiej części
Kujaw, starając się o subwencję w Ossolineum, Kolberg ocenił technikę
druku zastosowaną w tym tomie dosyć nisko: „Seria IV wydanego przez
mnie dzieła Lud ukazuje już w ten sposób litografowane dla taniości nuty;
pięknością się one nie zalecają […]”2. Podobnie pisał Wójcicki, recenzując
drugą część Kujaw: „Jest to oszczędność co do kosztów znaczna, lubo na
oko mniej powabna”3.
Recenzje zamieszczone w prasie po ukazaniu się Kujaw nie były tak wnikliwe, jak poświęcone Pieśniom ludu polskiego w 1857 r. Wtedy nowy tom
Kolberga oceniali przede wszystkim muzycy, a także pisarze zainteresowani
folklorem. Dziesięć lat później publikacje etnograficzne nie miały jeszcze
nie tylko wyrobionego kręgu odbiorców, ale także fachowych krytyków.
Recenzje, które ukazały się w „Bibliotece Warszawskiej” i w popularnych
tygodnikach miały na celu raczej zachęcenie czytelników do nabycia książki niż rzeczową ocenę jej zawartości. Podkreślano trudności w uzyskaniu
informacji od mieszkańców wsi i ponoszone przez Kolberga koszty badań
i druku. Taki charakter miały też omówienia Kujaw zamieszczone w prasie
K.W. Wójcicki Kronika literacka, „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1, s. 116.
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 296.
3
Recenzja K.W. Wójcickiego na temat cz. II Kujaw zamieszczona była w „Bibliotece Warszawskiej” 1869, T. 3, s. 451–453, przytoczony fragment na s. 452.
1
2

204

�wielkopolskiej krótko po pobycie Kolberga w Poznaniu1. Wspomnieć trzeba
jednak o paru problemach poruszanych przez recenzentów. W warszawskim „Przeglądzie Tygodniowym”, nowo założonym tygodniku społeczno-kulturalnym, odgrywającym dużą rolę jako organ pozytywistów warszawskich, o Kujawach pisał literat Mścisław Kamiński (1839–1868). Porównał
świeżo wydany tom trzeci Ludu z Sandomierskiem i zbyt optymistycznie
podkreślił wyczerpanie tematu przez Kolberga:
[…] część trzecia tak jest w nie [tj. materiały] obfitą, że przyszły po panu Kolbergu
etnograf wątpim, czy potrafi co nowego o Kujawach powiedzieć2.

Uważał jednak, że Kolberg, opisując kulturę ludową Kujaw, zamieścił
zbyt dużo szczegółów, w tym wariantów melodii, których starczyłaby połowa. W pierwszej części Kujaw jest jednak tylko 101 zapisów nutowych,
z czego 87 to melodie wokalne i instrumentalne zamieszczone w sześciu
opisach wesel. Z twierdzeniem, że Kolberg zamieszcza za dużo melodii, polemizował Zygmunt Gloger (1845–1910), wówczas student Szkoły Głównej.
W recenzji Kujaw pisał:
Niesłusznym jest zarzut, że p. Kolberg za wiele podał w swym dziele odmian
muzyki ludowej. Autor, sam będący muzykiem, a specjalnie poświęcający się
badaniu ludowych melodii, powinien jak najwięcej podawać nam tego, co niełatwo przyjść może komu innemu i czym podobno nikt więcej tak gorliwie u nas
się nie zajmuje3.

Wójcicki po opublikowaniu pierwszej części monografii przedstawił
szeroko jej treść w „Bibliotece Warszawskiej” i dodał, że Kolberg spełnia gorące życzenie Hugona Kołłątaja. Po ukazaniu się w 1869 r. części
drugiej Wójcicki podkreślał dokładność „etnograficznych opisów okolic
krajowych” i dokumentację muzyki ludowej. Jednak nawiązując do recenzji J. Papłońskiego na temat Sandomierskiego, przychylił się do jego zdania, że w monografii Kolberga brak charakterystyki religijnego życia ludu:
„Nie godzi się i nie można opuszczać licznych pieśni pobożnych, które są
[E. Kierski], „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 288–289; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222.
2
M. Kamiński, „Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52.
3
Z. Gloger Kujawiacy, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 16. Artykuł Glogera jest
ilustrowany dwoma drzeworytami według fotografii W.M. Majorkiewicza.
1

205

�w ustach ludu, ani też zaniedbywać bliższego rozpatrzenia się co do jego
gorącej wiary i praktyk z nią połączonych”1. Wójcicki poświęcił też sporo
miejsca folklorowi dziadowskiemu, którego brak zauważył w monografii.
Pieśni żebraczych dziadów uważał za bardzo dawne „pomniki odległych
wieków”, przechowujące „zabytki poezji pobożnej”. Kolberg jednak, choć
notował pieśni dziadowskie i pieśni religijne, w Kujawach zamieścił ich
tylko kilka2. Nie chciał powtarzać utworów już wydanych przez innych
i w odpowiednim rozdziale monografii opublikował np. tylko cztery kolędy,
poprzedzając je uwagą, że przytacza tylko kilka, „nieco odmienne mających
melodie”3, ponieważ na Kujawach krążą prawie takie same jak znajdujące
się w drukowanych zbiorach i śpiewnikach. Z tych powodów pominął Kolberg w druku kolędy z Ruszkowa, a także kilka pieśni religijnych z tej samej
miejscowości. W rękopisie większość z nich ma odsyłacze do zbiorów pastorałek i kolęd wskazanych przez Kolberga lub do Śpiewnika kościelnego
Mioduszewskiego4.
Mimo zastrzeżeń niektórych recenzentów Kolberg w latach następnych
poświęcał nadal muzyce dużo uwagi w trakcie badań terenowych i odpowiednie miejsce w tomach Ludu, a we wstępach do kolejnych monografii
tłumaczył to obecnością muzyki i pieśni we wszystkich obrzędach i w całym życiu ludu. Możemy dodać, że o ile badania etnograficzne w miarę
upływu czasu zaczynało prowadzić coraz więcej osób, to umiejętność zapisywania muzyki ze słuchu była dostępna dla niewielu i Kolberg był tego
świadomy. Dlatego uważał za swój obowiązek nadal notować w terenie
utwory instrumentalne i wokalne ludowych twórców.
1
K.W. Wójcicki Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne, „Biblioteka Warszawska” 1869,
T. 1, s. 137.
2
Zob. w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) kolędy na s. 208–210 i w cz. II (DWOK T. 4) s. 68,
w suplemencie do Kujaw (DWOK T. 72/II), s. 3–42 i 99–102, zob. też w suplemencie (DWOK
T. 72/II) przypis 1 na s. 3.
3
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 208; Kolberg odsyła tu do zbiorów:
M.M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy z melodyjami, czyli piosnki wesołe ludu w czasie
świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane, Kraków 1843, tegoż Dodatek do „Pastorałek
i kolęd z melodyjami”, Lipsk 1853, K. Antoniewicz Żłóbek. Kolęda dla dzieci, Poznań 1857.
4
M.M. Mioduszewski Śpiewnik kościelny, czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele katolickim używane, a dla wygody kościołów parafialnych przez […] zebrane. Kraków
1838; tegoż Dodatek do „Śpiewnika kościelnego z melodyjami”, Kraków 1842. Wspomniane
tu kolędy i pieśni religijne zostały opublikowane w tomie Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK
T. 72/II).		

206

�W trakcie redagowania do druku materiałów do pierwszej części monografii Kujaw zajęty był Kolberg także innym opracowaniem muzycznym. Razem z Augustem Freyerem (1803–1868), wówczas organistą parafii
ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie, przygotował Zbiór
pieśni duchownych ewangelickich i modlitw wydany nakładem Gebethnera i Wolffa w 1866 r. Służył on wiernym aż do roku 1899, do czasu wydania zbioru nowego, obszerniejszego. Opracowanie z roku 1866 powstało
z inicjatywy pastora Leopolda Otto. Wprawdzie cenzura zakwestionowała wiele tekstów i z 300 ostatecznie wydrukowano tylko 160, co bardzo
zubożyło publikację, jednak anonimowy recenzent „Zwiastuna Ewangelicznego” pisał, że Zbiór pieśni duchownych ewangelickich zasługuje
na „wszelkie uznanie” i że „chwalebnie postąpił Komitet, iż przed każdą
pieśnią wydrukowano melodię z nutami […]”1. Swój związek z warszawską
parafią ewangelicko-augsburską Św. Trójcy zaznaczył Kolberg nie tylko
udziałem w przygotowaniu strony muzycznej nowego kancjonału. Nie
znamy wprawdzie daty powstania utworu Psalm 85 „Nakłoń ucha Twego, Panie”2 do przekładu Franciszka Karpińskiego i nic nie wskazuje, aby
można było go łączyć bezpośrednio z przygotowaniem do druku melodii
do kancjonału, jednak zarówno kompozycja ta, jak i praca nad śpiewnikiem potwierdzają, że tak jak ojciec i Wilhelm, także Oskar był związany
ze swoją parafią.

Anonimowa recenzja w „Zwiastunie Ewangelicznym” 1866, nr 12, s. 192.
Utwór nie był drukowany za życia Kolberga, pierwodruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 108–126. Autorstwo tekstu wybranego przez Kolberga
ustaliła A. Nawrocka-Wysocka, zob. jej artykuł: Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików — twórczość, krytyka, dokumentacja, w: Oskar Kolberg – Polak z wyboru, seminarium
[Warszawa 2014], s. 17, zeszyt z materiałami z sesji popularno-naukowej wydany w Roku Kolberga staraniem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie. A. Nawrocka-Wysocka wskazuje tam źródło tekstu: F. Karpiński Psałterz Dawida nowo przetłumaczony
cz. II, Warszawa 1786, s. 55–58. Nieco węższa wersja tego artykułu pt. Nurt ewangelicki w dokumentacji Oskara Kolberga ukazała się w „Polskim Roczniku Muzykologicznym”, T. XII:
2014, s. 81–95, autorka pominęła tam informacje o Psalmie.
1
2

207

�X
[Zakończenie prac nad Encyklopedią powszechną (1868). – Coraz trudniejsza sytuacja materialna Kolberga, zwłaszcza wobec druku Ludu na własny
koszt. – Druk drugiej części Kujaw. – Poszukiwanie instytucji i osób, które
mogłyby finansować prace nad Ludem. – Podróże w tym celu do Poznania,
Lwowa i Krakowa w latach 1867–1870. – Obietnica częściowej pomocy ze
strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w 1869 r. – Decyzja o przeniesieniu się do Galicji.]

W połowie roku 1868 wydany został ostatni tom Encyklopedii powszechnej Orgelbranda. K.W. Wójcicki w artykule 1 zamieszczonym
w „Kłosach” z okazji zakończenia druku ostatniego zeszytu encyklopedii
wspomina, że autorów było łącznie stu piętnastu. Podsumowując dziesięć lat pracy nad wydaniem tego dzieła, Wójcicki pisał na ten temat na
łamach „Kłosów”:
Dwudziestu więc sześciu współpracowników spoczęło w mogiłach, prócz tego
znaczna część pozostałych przy życiu nie mogła dalej wspierać tego wydawnictwa. Komitet redakcyjny musiał nowe siły zdobywać, nowych współpracowników powoływać, ażeby chociaż w części zapełnić szczerby w poważnym pierwotnym ich zastępie, teraz znacznie zmalałym, to ciosami śmierci, to usunięciem
się wielu w bezczynne zacisze. […] Nie wszyscy dotrwali do końca, ale nie ich
było winą, ani redakcji, ani wydawcy, że wcześniej odstąpili od współpracownictwa Encyklopedii powszechnej2.

Tylko tak oględnie mógł wówczas dziennikarz i współautor Encyklopedii wspomnieć autorów represjonowanych lub przebywających na emigracji z powodu udziału w powstaniu styczniowym, ponieważ cenzura nie dopuszczała do wymienienia ich nazwisk w druku. Wójcicki pisał, że oprócz
czterech członków komitetu redakcyjnego jedynie dwanaście osób było
czynnych od początku pracy nad Encyklopedią do jej końca. Należał do
nich Oskar Kolberg, który był autorem prawie wszystkich haseł z zakresu
muzyki, zarówno osobowych, jak i rzeczowych. Hasła podpisane przez innych autorów zwykle dotyczą pogranicza nauk, np. muzyki i literatury, fizyki czy religioznawstwa. Znaczna część artykułów dotyczących muzyki nie
1
2

R. [K.W. Wójcicki] Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, „Kłosy” 1868, T. 6, nr 151.
Tamże.

208

�jest podpisana, ale domniemanie autorstwa Kolberga jest w ich wypadku
uzasadnione, co precyzyjnie wykazał Mieczysław Tomaszewski1. Omówił
on pracę Kolberga nad stroną muzyczną Encyklopedii, analizując autorstwo
haseł, źródła wykorzystane w trakcie ich opracowywania, a także ścisłość
informacji, którą ocenia wysoko, zwłaszcza w odniesieniu do kompozytorów i muzyków polskich:
Mocną stronę Kolbergowskich biografii stanowi niepomiernie wyższa niż u Sowińskiego2 wiarogodność danych. Większe niż w innych działach zagęszczenie
haseł podpisanych. Najcenniejsze — poświęcone Elsnerowi, Kurpińskiemu, Dobrzyńskiemu, Komorowskiemu, Chopinowi i Moniuszce — pochodzą z autopsji3.

Charakteryzując te biografie, M. Tomaszewski pisze:
W życiorysach ludzi, których znał, wyczuwa się autopsję (Chopin, Kurpiński,
Elsner), jednakże w nie narzucający się sposób. I właśnie spięcie tych trzech
elementów: możliwie maksymalnie zweryfikowanej faktografii, trafnie dobranej
anegdoty i własnej refleksji estetycznej i moralnej — daje swoistość Kolbergowskich życiorysów4.

W sumie bardziej lub mniej ważnych, dłuższych i krótszych artykułów
z zakresu muzyki opublikowanych przez Kolberga w Encyklopedii jest nieco ponad tysiąc5.
Jest też Kolberg autorem niewielkiej liczby drukowanych w Encyklopedii artykułów z innych dziedzin: etnografii, mitologii, historii starożytnej i współczesnej oraz geografii6. Spośród nich dla pełniejszego poznania poglądów Kolberga na zadania etnografii i jego późniejszych planów
Zob. M. Tomaszewski „Pisma muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK
T. 61), s. XXXII–XXXV.
2
Chodzi tu o pierwsze, francuskie wydanie: A. Sowiński Les musiciens polonais et slaves…,
Paris 1857.
3
M. Tomaszewski „Pisma Muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK
T. 61), s. LI.
4
Tamże, s. XLI.
5
Wszystkie opublikowane są w układzie rzeczowym nadanym przez M. Tomaszewskiego
w Pismach muzycznych (DWOK T. 61 i 62), zob. też A. Skrukwa Bibliografia prac O. Kolberga
w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III) s. 190–200.
6
Opublikowano je w tomie O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 449–
–588.
1

209

�badawczych i edytorskich istotny jest przytaczany już tutaj artykuł Polski
lud1, bowiem należy do niewielu nieco szerszych wypowiedzi programowych autora Ludu. Drukowany były w tomie Encyklopedii wydanym
w drugiej połowie roku 1865, czyli po ogłoszeniu przez niego własnego
planu badań etnograficznych.
Ponadto Kolberg pozostawił w rękopisach kilka tekstów prawdopodobnie przeznaczonych pierwotnie dla Encyklopedii, ale zamieszczonych tam
w postaci nadanej przez innego autora lub w ogóle niedrukowanych. Są
one poświęcone kulturom i krajom dla Polaków egzotycznym: Oceanii i obu
Amerykom2. Dziś stanowią tylko dowód rozległości zainteresowań i lektur
Kolberga, a także — podobnie jak niektóre drukowane, np. z zakresu mitologii greckiej — mogą być wynikiem konieczności podejmowania pewnych
tematów, gdy naglił czas, a zawiedli inni autorzy, mogły też być pisane dla
zarobku.
Podsumowując autorski udział Kolberga w Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda, znów należy przytoczyć wnioski M. Tomaszewskiego, wynikające z wielostronnych analiz, jakim poddał on zespół tekstów stanowiących trzon tomu Pisma muzyczne. O całości tego zbioru artykułów
Kolberga pisał:
Pisma ukazują go jako kronikarza, recenzenta i popularyzatora, niekiedy jako
krytyka, edytora, historyka (i nawet teoretyka) muzyki, przede wszystkim jednak jako encyklopedystę muzycznego. Dzięki Kolbergowi przyswojona została
kulturze polskiej — zebrana, przemyślana co do potrzeb, zaadaptowana terminologicznie, usystematyzowana i zaprezentowana jako pewien całokształt — wiedza o muzyce, w rozmiarze przekraczającym wszystko, co dotychczas w języku
polskim na ten temat istniało3.

Po zakończeniu druku Encyklopedii sytuacja materialna Kolberga stała
się bardzo trudna, ponieważ honoraria od Orgelbranda były w ostatnich
latach największą i stałą częścią jego dochodów. Ostatnią wpłatę z tego
Zob. przypis 1 na s. 178.
Teksty te, ich źródła i wartość dla XIX-wiecznego czytelnika, a także inne artykuły
Kolberga dotyczące kultury krajów i ludów pozaeuropejskich scharakteryzował A. Posern-Zieliński we wstępie do tomu O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. XXIV–
–XXXVIII.
3
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK
T. 61), s. LIV.
1
2

210

�źródła odnotował pierwszego czerwca 1868 r. Później w notatkach po stronie dochodów wpisywał opłaty za lekcje muzyki, sumy wpływające od
księgarzy za wydane zbiory pieśni, tomy Ludu i kompozycje oraz nieliczne
honoraria za artykuły w prasie. Po zamknięciu przez Sikorskiego „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” w grudniu 1862 r. Kolberg publikował kilkakrotnie w latach 1865–1870 w „Kłosach” i w „Tygodniku Ilustrowanym”
okazjonalne życiorysy muzyków, rzadziej recenzje dotyczące współczesnych wydarzeń muzycznych1. W „Tygodniku Ilustrowanym” ukazały się
w latach 1867–1868 jedne z ostatnich drukowanych kompozycji Kolberga:
Mazur, Polka na fortepian i pieśń Do dziewczyny, nie wiadomo jednak,
kiedy były napisane.
Inne publikacje prasowe Kolberga z tych lat dotyczą w większości etnografii. W „Tygodniku Ilustrowanym” zamieszczone było w 1866 r. wspomniane już Śródpoście na Kujawach, a w „Kalendarzu Ilustrowanym” J. Jaworskiego na rok 1868 ukazał się artykuł Kujawiacy. Obydwa były oparte
na materiałach zawartych w drukującej się właśnie pierwszej części monografii Kujawy — dostarczały informacji o kulturze ludowej regionu i służyły
jako reklama tej książki. W „Kalendarzu Polskim Ilustrowanym” na rok
1867 J. Jaworski opublikował artykuł Sitarze biłgorajscy, przedrukowany
później w monografii Lubelskie. W tymże kalendarzu na rok 1869 zamieszczony został artykuł Proszowiacy, a w „Kalendarzu Warszawskim” Józefa
Ungra Opis wesela wiejskiego pod Poznaniem. Obydwa przedrukował
potem Kolberg odpowiednio w monografiach Kieleckiego i Poznańskiego.
„Biblioteka Warszawska” opublikowała recenzję kupionej przez Kolberga
w 1867 r. pracy Maxa Toeppena Abergluben aus Masuren2. Honoraria za
te artykuły były niewysokie, ale przypominały czytelnikom o pracach Kolberga i jednak oznaczały niewielki dochód, choć drukowanie w kalendarzu
Jaworskiego nie przynosiło zysku, a tylko redukowało dług; 15 stycznia
1867 r. odnotował Kolberg: „od Jaworskiego za 2 artykuły do kalendarza

1
Artykuły te są przedrukowane w części II Pism muzycznych Kolberga (DWOK T. 62),
s. 480–499, 505–511.
2
M. Toepen Aberglauben aus Masuren mit einem Anhange enthaltend: Masurische Sagen und Mährchen, Danzig 1867. Recenzja była drukowana w „Bibliotece Warszawskiej” 1868,
T. 2, s. 330–332, przedruk w tomie O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),
s. 421–424.

211

�18 [rubli]” i tegoż dnia tę samą kwotę po stronie wydatków: „Jaworskiemu
à conto Lud”1.
Po zakończeniu prac nad Encyklopedią powszechną Kolberg ratował
czasem swój budżet, pisząc na tematy odległe od jego prawdziwych zainteresowań. W „Kalendarzu Warszawskim” J. Ungra na rok 1870 znalazły
się artykuły o poławianiu pereł w Japonii i o wydobywaniu oraz obróbce
koralowców, a rok później Balet rumaków, na temat hiszpańskiej szkoły
jazdy konnej i jej pokazów w Wiedniu. W spisie dochodów z roku 1869
znajdujemy dwukrotnie notatkę o otrzymaniu wynagrodzenia „od Kucza
z Kuriera”2. Nie udało się ustalić, czy dotyczą one zamieszczonego artykułu
Kolberga, czy innej transakcji — w redagowanym przez K. Kucza „Kurierze Warszawskim” z tego roku nie odnaleziono tekstów, których autorstwo
można przypisać Kolbergowi. Natomiast odnotowane rok wcześniej honorarium „od Gregorowicza za art. rolnicze” dotyczyło niewątpliwie publikacji. J. Gregorowicz w tym czasie redagował „Przyjaciela Dzieci”, cenione
pismo dla młodych czytelników, i „Tygodnik Mód i Powieści”. W „Przyjacielu Dzieci” już w roku 1861 wydrukowany był anonimowo obszerny tekst
Kolberga pt. Elektryczność powietrza, ale „artykuły rolnicze”, drukowane
w roku 1868, zapewne też bez podpisu autora, pozostały niezidentyfikowane3. W wypadku tych publikacji liczyły się tylko honoraria, uzupełniające
inne niewielkie dochody.
W latach następujących po opublikowaniu Listu otwartego Kolberg
nieustannie szukał środków na finansowanie Ludu. Korespondencja kierowana od roku 1865 do różnych osób i instytucji we wszystkich trzech
zaborach pokazuje, zapewne tylko w części, szamotaninę autora starającego
się o pieniądze na realizację swojego wielkiego programu badań i publikacji
etnograficznych. Z listów tych wiadomo, że przedstawiał go kilku osobom
prywatnym w Poznańskiem i w Galicji, znanym ze wspomagania inicjatyw
obywatelskich, ale nie uzyskał ani obietnicy stałego wsparcia, ani dotacji
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 15 i 16.
Rkp. O. Kolberga, tamże, k. 17.
3
Artykuł Elektryczność powietrza zamieszczony był anonimowo w numerach 1–7 „Przyjaciela Dzieci” w roku 1861, na autorstwo wskazał Kolberg sam w Notatniku… (rkp. w BN PAU
i PAN, sygn. 3210, k. 7). Jednym z „artykułów rolniczych” był może tekst pt. Zbiór siana opublikowany anonimowo w numarze 324 „Przyjaciela Dzieci” w końcu roku 1867. W drugim
czasopiśmie redagowanym przez J. Gregorowicza, „Tygodniku Mód i Powieści” z tego okresu
nie zidentyfikowano tekstu, którego Kolberg mógłby być autorem.
1
2

212

�na zakończenie druku Kujaw. Znalezienie źródła finansowania Ludu w zaborze rosyjskim nie było możliwe, gdyż – jak już tu wspominano — od
czasu powstania listopadowego nie było tam polskiej instytucji wspierającej
badania i publikacje naukowe, a społeczeństwo było znacznie zubożone.
Potencjalnymi nabywcami książek byli przedstawiciele inteligencji miejskiej i rodziny ziemiańskie, kontynuujące tradycję wzbogacania domowej
biblioteki. Te dwie grupy obywateli Królestwa były wówczas tak ubogie,
że kupno książki dla wielu ich przedstawicieli stawało się nieosiągalnym
luksusem. Jakakolwiek pomoc ze strony władz lub instytucji rosyjskich
mogłaby być udzielona tylko za cenę koncesji, które zagroziłyby bardzo
poważnie wartości źródłowej Kolbergowskiego Ludu i które były dla Kolberga nie do przyjęcia. Ukazuje to w pewnym stopniu zachowany brulion
pt. Prospekt wydawnictwa dzieła pod tytułem „Lud. Jego zwyczaje” na
akcje1, pochodzący prawdopodobnie z połowy roku 1868. Pisał w nim Kolberg o „ludach słowiańskich”, o „podaniach słowiańskich”, o materiałach
zebranych „w naszym kraju”, co poprawił na: „w nadwiślańskim kraju”
— w Warszawie nie mógł wtedy publicznie użyć nazwy swego własnego
kraju ani nazwać jego mieszkańców „polskim ludem”2. Pomysł zebrania
pieniędzy poprzez sprzedaż akcji w Królestwie nie wyszedł poza ten projekt. Już wcześniej rozpisanie subskrypcji na Kujawy wśród mieszkańców
tego regionu przyniosło niewielkie sumy, nie mające znaczącego wpływu
na pokrycie długu w drukarni. Kolberg widział, że musi szukać pomocy
poza zaborem rosyjskim.
W tym okresie, tj. po powstaniu styczniowym, jedynie w zaborze austriackim nauka polska miała szanse na samodzielne istnienie. Po przegranych wojnach, najpierw we Włoszech, potem z Prusami, rząd austriacki
musiał poprzez reformy rozładować narastające w całym cesarstwie napięcia społeczne i polityczne i Austro-Węgry stopniowo przekształcane były
w federację krajów autonomicznych. Galicja była cywilizacyjnie zacofana
i gospodarczo zaniedbywana przez rząd austriacki tak bardzo, że później
przysłowiowa stała się „nędza galicyjska”, ale po otrzymaniu przez ten region autonomii Polacy mieli tam znaczące swobody w życiu narodowym.
W roku 1861 wprowadzono na Uniwersytecie Jagiellońskim język polski
Tekst zamieszczony jako aneks w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 754.
Użycie określeń „polski lud”, „polska muzyka”, „wojsko polskie”, itp. było możliwe jeszcze
w r. 1865 czy 1867 w tytułach haseł w Encyklopedii, ale już nie w roku 1868 w publikacjach
skierowanych do szerszego grona odbiorców, zwłaszcza w prasie.
1
2

213

�jako wykładowy dla większości zajęć, a w roku 1869 powołano katedrę
historii Polski, co zakończyło proces jego repolonizacji. We Lwowie językami wykładowymi na uniwersytecie zostały polski i ukraiński. W tych dwu
ośrodkach nauka polska uzyskiwała stopniowo coraz większe możliwości
rozwoju, zwłaszcza że została znacznie złagodzona cenzura.
O pomoc finansową Kolberg zwrócił się do dwu polskich towarzystw
naukowych działających poza zaborem rosyjskim – do Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego i do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego
– oraz do biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie,
której dokument fundacyjny przewidywał wydawanie dzieł naukowych.
Starania w tych trzech instytucjach prowadził równolegle w ciągu lat 1867–
1870 listownie i osobiście, wyjeżdżając z Warszawy co roku do Krakowa,
Lwowa i Poznania.
Na przełomie lipca i sierpnia 1867 r. pojechał na ponad dwa miesiące najpierw w Poznańskie, a później do Galicji. Już 16 lipca odnotował
w spisie wydatków „passport 1 rs. i łapowe”, co wskazuje, iż wydanie
paszportu musiał dodatkowo „opłacić”. W Poznaniu spotkał się z przedstawicielami Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Poznał wtedy
Emila Kierskiego (1810–1874), historyka, sekretarza wydziału historycznego Towarzystwa i redaktora „Przeglądu Wielkopolskiego”, oraz Karola Libelta, który w następnym roku został prezesem Towarzystwa. Prawdopodobnie spotkał się też z Władysławem Nehringiem (1830–1909), slawistą,
historykiem literatury i języka, wówczas wykładowcą w gimnazjum Marii
Magdaleny, i Leonem Wegnerem (1824–1873), prawnikiem, pierwszym sekretarzem generalnym Towarzystwa1. Starania Kolberga o wsparcie Ludu
przez Towarzystwo nie mogły odnieść skutku, ponieważ utrzymywało się
ono tylko z niewielkich składek członkowskich i mimo wielu starań nie
otrzymywało żadnej dotacji od władz pruskich; nie mogło wtedy finansować prac badawczych nawet swoich członków. Próby uzyskania dotacji
od poznańskiego Towarzystwa i od osób z Wielkopolski Kolberg ponawiał
także w latach następnych, ale były one bezskuteczne. Natomiast w czasie
pobytu w Poznaniu w r. 1867 nawiązał znowu współpracę z Żupańskim,
któremu chciał oddać do druku następny tom Ludu. Przewidywał wtedy,
Osobiste kontakty Kolberga z E. Kierskim i K. Libeltem dokumentuje ich późniejsza korespondencja, na W. Nehringa i L. Wegnera powołuje się, przypominając w liście do J.K. Żupańskiego swoje starania o pomoc materialną Towarzystwa, zob. brulion listu do J.K. Żupańskiego
z 9 XI 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 209.
1

214

�że będzie to monografia okolic Warszawy, część Mazowsza1, do której
zamówił już akwarele u Wojciecha Gersona. Poznański księgarz podjął się
nakładu tego tomu i zgodził się na niewielkie honorarium dla autora po
ukazaniu się pracy drukiem.
Pobyt w Wielkopolsce w roku 1867 Kolberg wykorzystał przede wszystkim na badania terenowe. Prowadził je najpierw w Czeszewie na Pałukach, zaproszony tam przez Karola Libelta, potem w Siekierkach w pow.
średzkim, gdzie zatrzymał się u Anieli i Hipolita Radońskich. Odżyła wtedy
znajomość z Pauliną Wilkońską, siostrą Anieli, u której pisarka często przebywała. Różnorodne materiały z Siekierek i okolicy zamieszczone w tomach
W. Ks. Poznańskiego wskazują, że miał tam dobre warunki do wzbogacenia
swoich zbiorów. Również badania w Czeszewie, powtórzone w następnym
roku, dostarczyły wiele materiału do planowanej monografii Wielkopolski.
W spuściźnie Kolberga wśród niewielu zachowanych rękopisów z Poznańskiego stosunkowo liczne są właśnie zapisy terenowe z Siekierek i Czeszewa
oraz nieco późniejsze z Dębicza.
Z Wielkopolski Kolberg pojechał do Krakowa i Lwowa, aby tam również
prowadzić starania o finansowanie badań etnograficznych i druku Ludu.
Na początku października 1867 r. zwrócił się do Towarzystwa Naukowego
Krakowskiego z propozycją zobowiązania jego członków do zakupu wydawanych monografii. Taka forma pomocy nie obciążałaby budżetu Towarzystwa, a jemu pomogłaby opłacać druk kolejnych tomów. Towarzystwo
Naukowe Krakowskie istniało od roku 1818 i przez wiele lat było formalnie
oraz personalnie związane z Uniwersytetem Jagiellońskim; członkami byli
profesorowie, a prezesem zostawał każdorazowy rektor. Możliwości jego
działania były wtedy bardzo ograniczone przez germanizację polskich instytucji, trwającą w zaborze austriackim aż do roku 1860, a także przez brak
funduszy i niektóre zapisy w statucie. Dopiero w roku 1856 Towarzystwo
uzyskało samodzielność i w ciągu kilkunastu lat stało się jedną z najważniejszych polskich instytucji naukowych, a działaniami swymi wykraczało
poza granice zaboru austriackiego. Jego duża niezależność wynikała też
stąd, że swą działalność wydawniczą i badania naukowe w znacznej mierze
W brulionie listu do J.K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 205, pisał m.in. „[…] przygotowanie dla Pana pierwszych arkuszy wydać się mającej serii V
Ludu. Ma ona zawierać opis okolic Warszawy […]”. Zob. też projekt umowy z J.K. Żupańskim,
podpisany przez autora i wydawcę w Poznaniu 28 VIII 1867 r., aneks w: Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 710.
1

215

�finansowało z dotacji osób prywatnych. Od roku 1860 prezesem odnowionego Towarzystwa był Józef Majer (1808–1899), lekarz, antropolog, którego Kolberg poznał prawdopodobnie w czasie pobytu w Krakowie jesienią
1867 r. W grudniu tegoż roku w odpowiedzi na pismo Kolberga prezes przekazał listownie decyzję zarządu: Towarzystwo, doceniając wartość Ludu,
zobowiązywało się do zapewnienia sumy 300 florenów (1200 zł pol.) po
ukazaniu się następnego tomu, w zamian za otrzymanie odpowiedniej ilości
wydrukowanych książek:
Kwota wyliczona przez Towarzystwo ma mu być zwrócona egzemplarzami dzieła liczonymi po 2/3 ceny handlowej. Według ustawy dzieła wydane z pomocą
Tow[arzystwa] członkowie jego otrzymują za połowę ceny, ściśle więc biorąc
Tow. nigdy zaliczonej kwoty nie otrzyma, choćby i wszystkie egzemplarze przez
członków rozebrane były, czego wszelako zaledwie w połowie spodziewać się
można. Chętnie jednak poniesie i stratę dla podtrzymania dzieła, którego znaczenie uznaje, żałuje nawet, że środki jego nie pozwalają na większą ofiarę1.

Wysoka ocena wartości Ludu przejawiła się także tym, że rok później,
14 listopada 1868 r. na plenarnym posiedzeniu Kolberg został przyjęty do
grona członków Towarzystwa2. Rekomendowali go Józef Łepkowski (1826–
1894), archeolog, i Władysław Łuszczkiewicz (1828–1900), malarz i historyk sztuki. Propozycja przekazania dotacji na druk, przedstawiona w liście
prezesa Majera, zawierała dwa dodatkowe warunki: objętość następnego
tomu miała być taka jak tomów poprzednich, a ponadto według statutu
Towarzystwa na karcie tytułowej znaleźć się powinna nota informująca,
że praca została wydana z jego pomocą. Suma przeznaczona ostatecznie
na wydanie Krakowskiego pochodziła z funduszu ks. J. Lubomirskiego,
członka Towarzystwa, wspierającego jego działania finansowo. Poniżej listu
Majera zanotował Kolberg obliczenia, z których wynikało, że po odjęciu
rabatu od ceny obowiązującej w warszawskich księgarniach Towarzystwo
dostawałoby 110 egzemplarzy książki, a dochód ze sprzedaży reszty nakładu należałby do autora. Kolberg natychmiast przystał na propozycję i poprosił o przysłanie zaliczki. Potrzebował pieniędzy, aby uregulować dług
u Jaworskiego, któremu w połowie roku 1867 przestał spłacać należność,
List J. Majera z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 227.
Protokół z posiedzenia zarządu TNK zob. Inwentarz TNK, sygn. TNK-12, k. 57, http://
inwentarz.tnk.krakow.pl/#/unit/TNK-12 (dostęp: 28.10.2020).
1
2

216

�a drukował wtedy u niego dwa tomy Kujaw. Jednak cenzura rosyjska
sprzeciwiła się zamieszczeniu noty o pomocy TNK na karcie tytułowej drugiej części Kujaw i Kolberg nie mógł przeznaczyć proponowanej dotacji na
bieżące wyrównanie długu. Wyjściem było przeniesienie tej sumy na inny
tom Ludu drukowany poza zaborem rosyjskim:
W celu przyjścia w pomoc naukowym usiłowaniom p. Oskara Kolberga Zarząd
przeznaczył na wydanie III serii pisma tego autora pod tytułem Lud 300 zł w.a.
[waluty austriackiej], pod warunkiem, aby na tytule tejże serii III wyrażono, iż
książka ta wydana została z pomocą Towarzystwa Naukowego Krakowskiego.
Gdy atoli zamieszczenie tych wyrazów w książce wydawanej w Warszawie miało swoje trudności, przeto zasiłek ów przeniesiono na IV serię tegoż pisma we
Lwowie lub Poznaniu wyjść mającego1.

Pomoc finansowa Towarzystwa Naukowego Krakowskiego obiecana
przez prezesa Majera pomogłaby rozwiązać niektóre problemy Kolberga
– pokrywałaby część kosztów drukarni, a sprzedaż reszty nakładu, wprawdzie powoli, uzupełniałaby pozostałą część. Jednak w dalszym ciągu etnograf nie miałby pieniędzy na badania terenowe i na codzienne potrzeby,
a podjęcie pracy biurowej lub powiększenie liczby uczniów gry na fortepianie odbierałoby czas konieczny na opracowanie kolejnego tomu i na podróże, poniważ mimo skąpych środków finansowych nie zaprzestał badań
terenowych.
Dłuższe wyjazdy poza Warszawę Kolberg planował w tym okresie zwykle na lato i jesień. W maju 1868 r. pisał do Blizińskiego: „Wybieram się bowiem po św. Janie w podróż jak zwykle”2. Planowany blisko trzymiesięczny
pobyt poza zaborem rosyjskim poprzedził krótkimi wyjazdami do Woli
Rasztowskiej pod Radzyminem. Był tam dwukrotnie — w spisie wydatków
odnotował 3 czerwca 1868 wyjazd do Woli Rasztowskiej i Kraszewa, prawdopodobnie na jeden lub dwa dni, a miesiąc później, 10 lipca zapisał ponowny pobyt w Woli Rasztowskiej, tym razem pięciodniowy. Sądzić można,
że w czerwcu po raz pierwszy spotkał tam Koźlika, Ślązaka dysponującego
bogatym repertuarem bajkowym, i w lipcu pojechał na dłużej, aby wykorzystać obecność tego obiecującego narratora. Zapisał wtedy trzynaście
1
Fragment pisma J. Majera do członków zarządu z dnia 18 stycznia 1868 r., zob. tamże,
TNK-77, akta bieżące z roku 1868, k. 25.
2
List do J. Blizińskiego z 30 maja 1868 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 255.

217

�długich bajek, które w rękopisie mają lokalizacje „od Opola” albo „Śląsk”1.
Na ostatniej karcie tego rękopisu zanotował kilka nazwisk innych Ślązaków
i informację:
Ludzie ci ze Szląska byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7 od r. 1860–8 we
Woli Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w r. 18682.

Koźlik spod Opola pozostał nieznany z imienia, ale jest jednym z niewielu wykonawców, których nazwisko Kolberg odnotował w zapisach terenowych. Świadczy to o docenieniu przez etnografa jego talentu gawędziarskiego i ciekawego repertuaru.
Zapisując teksty opowiadane w gwarze śląskiej, z którą zetknął się wtedy pierwszy raz, starał się możliwie precyzyjnie oddać brzmienie tej gwary, stosując m.in. nadpisywanie samogłosek dla wskazania ich wymowy
pośredniej oraz inne oznaczenia dla zjawisk fonetycznych odmiennych od
mowy ogólnopolskiej. Taką metodę zapisu gwary stosował już w latach
1862 i 1865 w czasie badań na Wołyniu i na Kujawach, ale w bajkach
śląskich jest ona zastosowana ze znacznie większą konsekwencją. Monika
Gruchmanowa porównała Kolbergowski sposób zapisywania śląskich tekstów gwarowych z grafiką stosowaną współcześnie i dała wysoką ocenę
jego notacji bajek opowiadanych przez Koźlika:
Jak widać z powyższych zestawień, Kolberg nie tylko dostrzegł gwarowe niuanse fonetyczne, lecz potrafił je także oddać właściwym zapisem (piętrowym),
jakim posługuje się współczesna dialektologia przy szczegółowych opracowaniach systemów fonetyczno-fonologicznych3.

W tym samym roku 1868 około 10 sierpnia Kolberg wyjechał z Warszawy na trzy miesiące do Krakowa, potem do Poznania i do Lwowa, a głównym celem podróży było, jak poprzednio, znalezienie źródła finansowania
Teksty te pierwszy raz wydane były przez S. Udzielę w opracowaniu: Śląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga, z papierów pośmiertnych wydał […] ,
„MAAE” T. VIII: 1906, s. 140–212 i odbitka: Kraków 1906. Udziela nie wprowadził tam zapisu
gwarowego widocznego w rękopisach. W Dziełach wszystkich bajki śląskie wydano ponownie, respektując notację Kolberga, zob. Śląsk (DWOK T. 43), s. 76–86, 89–93 i 98–147.
2
Notatka na końcu rękopisu bajek w tece 10 Szląsk, Arch. PTL, sygn. 1170, k. 42.
3
M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar Kolberg 1814–1890,
Seria „W Służbie Nauki” nr 1, Kraków 1998, s. 33.
1

218

�badań i druku Ludu. Jeszcze 28 lutego wysłał w tej sprawie list do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, proponując zakup przez towarzystwo
lub jego członków po zniżonej cenie 200 egzemplarzy już wydanych czterech tomów1. Pobyt w Poznaniu i rozmowy z przedstawicielami zarządu nie
przyniosły oczekiwanego rezultatu, ale pozwoliły Kolbergowi zapoznać się
z wynikami specjalnej akcji prowadzonej nieco wcześniej przez Towarzystwo. W roku 1858 i w ciągu kilku lat następnych wydrukowało ono i rozesłało do różnych osób (ziemian, księży, nauczycieli) ze wszystkich praktycznie miejscowości Wielkopolski dwa tysiące starannie opracowanych
ankiet pt. Szemat do opisywania materiałów, mających służyć do opisu
statystycznego Wielkiego Księstwa Poznańskiego2. Szematy zawierały 22
pytania w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. W dziale etnograficznym pytano m.in. o ubiór, zwyczaje, oracje
towarzyszące zaręczynom i ślubom, a także o umiejętność czytania i pisania
mieszkańców danej wsi. W ciągu paru lat Towarzystwo otrzymało z powrotem ogółem 570 ankiet, w których dosyć często wpisano odpowiedzi
na pytania w dziale etnograficznym. Opracowanie zebranych materiałów
i wydanie ich drukiem przekraczało ówczesne możliwości Towarzystwa,
ale Kolberg, przeglądając ankiety w roku 1868, znalazł tam wiele potrzebnych mu informacji z zakresu kultury materialnej oraz opisów obrzędów.
W roku 1885 przynaglony do zwrotu wypożyczonych egzemplarzy, pisał do
ówczesnego sekretarza PTPN:
Przy zwiedzaniu zbiorów Towarzystwa w r. 1868 oglądałem też i nadesłane tam
z prowincji szemata. Widząc, że w nich jest niemało dla moich prac etnograficznych żywiołu, oświadczyłem to śp. Kierskiemu, uzyskałem od niego (wskutek
rekomendacji śp. Libelta) pozwolenie odpisu z nich wszystkich tych szczegółów,
które uznam za przydatne do moich wydawnictw. Chodziłem więc przez cały
tydzień do Muzeum Towarzystwa i robiłem kopie. Znaglony do wyjazdu, otrzymałem za pokwitowaniem skrypta rzeczone wyżej, których skopiować wtedy
nie zdążyłem3.
Czwarty tom Ludu (druga część Kujaw) był jeszcze w drukarni.
Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk
Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017 (Szreniawa 2017), s. 97–105.
3
List do Poznańskiego Towarzystwa Naukowego z 18 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 307. List był odpowiedzią na monit Towarzystwa, dotyczący zwrotu ankiet.
Kolberg pożyczył części etnograficzne lub całość trzydziestu ankiet, o których w liście pisze
„skrypta rzeczone wyżej”, zob. spisy w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66), s. 285 i 308–309.
1

2

219

�Siedmiotomowa monografia W. Ks. Poznańskie (tomy 9–15 Ludu) zawdzięcza Szematom wiele materiałów, sygnowanych w druku datami rocznymi 1858–1859. Kolberg zwrócił Towarzystwu prawie wszystkie wypożyczone niegdyś Szematy, ale prawdopodobnie przypadkiem w jego zbiorach
pozostała jedna pełna ankieta oraz fragmenty dwu innych i są to jedyne
zachowane oryginalne egzemplarze. Poza jednym artykułem opracowanym na podstawie tych ankiet przez Kierskiego1, przetrwało z nich tylko
to, co Kolberg odpisał i wydał lub zachował w swoich zbiorach. Wykorzystanie przez Kolberga ocaliło przynajmniej część wiadomości zawartych
w Szematach, bowiem ankiety zostały spalone przez Niemców w 1939 r.
razem z innymi archiwaliami i dokumentami Towarzystwa2.
W czasie pobytu w Wielkopolsce w 1868 r. Kolberg prowadził badania
terenowe w Dębiczu (pow. średzki), zaproszony przez Włodzimierza Wolniewicza (1814–1884), uczestnika powstań narodowych, wielkopolskiego
działacza społecznego i gospodarczego. Był także ponownie w Czeszewie
u Libelta i w Miłosławiu, gdzie prawdopodobnie poznał Seweryna Mielżyńskiego (1804–1872)3. W odwiedzanych wtedy miejscowościach pozyskał bogate materiały etnograficzne, wykorzystane kilka lat później w monografii Wielkopolski. Na początku roku następnego, wspominając pobyt
w Dębiczu, prosił Włodzimierza Wolniewicza o pośrednictwo w staraniach
o dotację u Seweryna Mielżyńskiego i przewidując, że list ten może być
pomocny adresatowi w bezpośredniej rozmowie, przedstawił kolejny raz
cel i charakter swojej pracy:
Wzbogacony doświadczeniem nabytym w ciągu blisko trzydziestoletniej po
kraju i wśród ludu naszego podróży, nieobcy także postępom, jakie nauka
etnografii w ogóle poczyniła za granicą, jak niemniej dalszym jej wymaga1
E. Kierski Opis statystyczno-historyczny obwodu boreckiego, „Roczniki Towarzystwa
Przyjaciół Nauk Poznańskiego” T. 3: 1865, s. 87–157.
2
Według ustnej relacji M. Turczynowiczowej, której bliska osoba obserwowała ten akt
wandalizmu, zbiory te spalono jesienią 1939 r. na dziedzińcu Towarzystwa.
3
W cytowanym niżej liście do W. Wolniewicza pisał Kolberg: „Między innymi wymieniono
i osobę Seweryna hr. Mielżyńskiego, którego miałem zaszczyt poznać w r.z.”, Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 279. S. Mielżyński, działacz narodowy, uczestnik powstania listopadowego, do 1842 przebywał na emigracji, brał wtedy udział w wyprawie sabaudzkiej G. Mazziniego
(1834). W czasie powstania 1848 r. w Wielkopolsce wspierał je organizacyjnie i finansowo.
Łożył duże sumy na kulturę i naukę w Wielkopolsce, m.in. ufundował gmach Poznańskiego
Towarzystwa Przyjaciół Nauk, w którym od 1879 r. do dziś mieści się jego siedziba i biblioteka.

220

�niom, rozwojowi i zastosowaniu, dbałem przede wszystkim o to, aby materiały
w dziele moim zawarte, mając służyć ku pożytkowi pracujących w różnych
gałęziach wiedzy badaczy, należycie były uporządkowane, ugrupowane i podane w sposób istotnie przydatny dla nauki, nie samej już specjalnie etnografii,
ale zarazem i lingwistyki, poetyki, rytmiki ojczystej itd. Porządek w ten sposób
zachowany, dozwolił mi lepiej w nabytym rozpatrzeć się materiale, podawać
rzeczy istotnie ważne, unikać powtarzania kilkakrotnego tychże samych szczegółów (o ile takowe nie są wariantami miejscowość wyraźnie odróżniającymi)
i wyłożyć jasno i treściwie wzajemny wielu szczegółów związek i ich pokrewieństwo1.

Podobnej treści listy kierował w latach 1868–1869 do kilku innych osób
w zaborze pruskim i w Galicji, ale nadal nie dawały one pożądanego rezultatu.
Z Poznania w roku 1868 Kolberg wrócił do Krakowa i wtedy prawdopodobnie spotkał się z Wincentym Polem, który po dłuższym pobycie we
Lwowie i okolicy wrócił do Krakowa we wrześniu 1867 r. Tracił wtedy
wzrok, co utrudniało mu pracę, jednak brał czynny udział w życiu środowiska naukowego tego miasta. Kolberg mógł poznać go już w roku poprzednim albo wcześniej we Lwowie, ale pierwsza chronologicznie wzmianka
o ich osobistym spotkaniu: „[…] Winc. Pol przyobiecał zasilać mnie swymi
uwagami”2 odnosi się do roku 1868. Kolberg cenił zwłaszcza publikacje
Pola dotyczące Górali zamieszkujących Karpaty, a także jego metody ustalania zasięgu grup etnicznych.
W czasie tego pobytu w Krakowie Kolberg wyjechał na pewien czas do
Lwowa, aby starać się o finansowanie druku przez Zakład Narodowy im.
Ossolińskich, którego dyrektor, August Bielowski, oceniał program Ludu
bardzo życzliwie. Jednak zgoda na udział Ossolineum w wydawaniu Ludu
zależała od kuratora zakładu, Jerzego Lubomirskiego (1817–1872). Możliwość finansowania wydawnictwa przez Ossolineum traktował Kolberg
na tyle poważnie, że rozważał osiedlenie się pod Lwowem w charakterze nauczyciela muzyki w domu zaprzyjaźnionej rodziny, Amelii i Hipolita
Bochdanów z Zadwórza3. Pertraktacje z Ossolineum przeciągnęły się na
1

279.

2
3

Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.
Brulion listu do A. Młockiego z 26 II 1869 r., tamże, s. 283.
Zob. list H. Bochdana z 2 XII 1868 r., tamże, s. 268.

221

�rok następny i w marcu 1869 r. Bielowski poprosił o przysłanie kosztorysu
wydania jednego tomu, pytał też, czy Kolberg ma gotowy rękopis i jakiego
regionu on dotyczy. Ostrzegł także, że kurator zakładu, choć o projekcie publikowania Ludu wyrażał się życzliwie, nie podjął jeszcze wiążącej decyzji,
a ponieważ dociera do niego wiele podobnych petycji, nie wiadomo, jaki
będzie ostateczny skutek starań1. Kolberg natychmiast napisał do J. Lubomirskiego, podając konieczne informacje, a parę dni później wystosował
osobny list do Bielowskiego. Zamieścił tam szczegółową kalkulację druku
w Warszawie, a przede wszystkim przedstawił stan prac i tytuły tomów
przygotowanych już do druku i tomów planowanych2. Jako gotową wskazał pierwszą część Krakowskiego i tę proponował Zakładowi do wydania
zaraz, a jej rękopis przekazał Lubomirskiemu. O dwu następnych częściach
pisał, że wymagają jeszcze „pewnego uzupełnienia” i mogłyby być oddane
do drukarni za pół roku. W październiku tegoż roku Lubomirski zwrócił
Kolbergowi rękopis Krakowskiego i proponował spotkanie dla uzgodnienia
warunków druku, ale w sprawie Ludu zamierzał przyjść „[…] w pomoc co
do nakładu tej części, która się tycze Rusi [….]”3. Jednak Kolberg nie miał
jeszcze z żadnego regionu Rusi całości materiałów etnograficznych i folklorystycznych potrzebnych do skonstruowania monografii. Starania o pomoc
Ossolineum na tym się skończyły.
Tymczasem stan finansów Kolberga był coraz gorszy, już w pierwszych
miesiącach 1869 r. pisał w jednym z listów:
O bytności mojej w Krakowie nic stanowczego powiedzieć nie mogę. Położenie
moje obecne zmusza mnie do szukania posady lub stałej jakiej roboty i, jeżeli
bym takowe otrzymał, to byłbym zmuszonym pilnować mojej roboty i nie mógłbym się stąd (przynajmniej w tym roku) oddalić4.

W tym trudnym okresie zapewne dużą odskocznią od codziennych kłopotów były dla Kolberga wizyty w Tarnowie, w pow. chełmskim, u Marii
i Aleksandra Hemplów. Ich córka, Maria Hemplówna (1834–1904), pomagała Kolbergowi w badaniach w rodzinnej miejscowości i w okolicy,
Zob. list A. Bielowskiego z 2 III 1869 r., tamże, s. 288.
Zestawienie tytułów monografii planowanych w r. 1869 wysłane do Ossolineum, zob.
brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., tamże, s. 301–305.
3
List J. Lubomirskiego z 27 X 1869 r., Korespondencja … cz. I (DWOK T. 64), s. 337.
4
Brulion listu do B. Hoffa z 29 IV 1869 r., tamże, s. 323.
1
2

222

�a także przez kilka lat następnych dostarczała materiały na interesujące
Kolberga tematy i liczne rysunki 1. Zachowane do dziś rękopisy pokazują
też, że w czasie pobytu w Tarnowie Kolberg razem z Hemplówną zapisywał niektóre pieśni „na cztery ręce” — ona notowała teksty, on melodie.
Zachowały się tylko cztery listy Hemplówny do Kolberga i nie wiadomo,
czy są to wszystkie przez nią wysłane. Jej korespondencja z Kolbergiem
napotykała przeszkody — rodzina Hemplów była zaangażowana w konspirację niepodległościową, w której Maria brała czynny udział, także
jako kurierka w czasie powstania styczniowego. W pierwszym z zachowanych listów pisała do Kolberga: „Adresować trzeba przez Warszawę,
Lublin, Urszulin (Tarnowa w adresie nie trzeba wspominać), to pewnie
dojdzie”2. Rodzina Hemplów była przedmiotem szczególnego zainteresowania policji carskiej kontrolującej także listy i prawdopodobnie zarówno
korespondencja, jak i przesyłki z notatkami etnograficznymi przekazywane były Kolbergowi przez krewnych lub przyjaciół, nie oficjalną pocztą.
Dzięki temu materiały zapisane przez Hemplównę i jej siostry, które wciągnęła do współpracy, docierały w całości do etnografa. Sam Kolberg był
w Tarnowie w roku 1869 na pewno dwukrotnie, od 13 do 20 maja i od 15
do 27 czerwca, i zgromadził w tym czasie wiele notatek etnograficznych
oraz zapisów pieśni i melodii. Jednak bez współpracy Marii Hemplówny
przy gromadzeniu materiałów z Chełmskiego monografia ta byłaby znacznie uboższa. O tym, ile Chełmskie zawdzięcza staraniom Hemplówny,
pisał Kolberg we wstępie do pierwszej części monografii tego regionu,
ostatniego tomu przygotowanego przez niego do druku. Jednak dopiero
analiza wszystkich zachowanych rękopisów pokazuje, jak wielką część
materiałów do tej publikacji przysłała Hemplówna 3. Kopernicki, znający
dobrze warunki i metody badań terenowych Kolberga, zwłaszcza z drugiej
połowy życia etnografa, w 1889 r. pisał:
Wyczerpawszy wszystko, co tylko można było na jednym miejscu i zyskawszy
sobie w gospodarzu samym lub innej osobie miejscowej chętnego i stałego ko1
Ryciny M. Hemplówny i przesłane przez nią rysunki innych autorów i fotografie zostały
odnaleziona dopiero we wrześniu w roku 2015, zob. O. Kolberg Chełmskie. Suplement do
tomów 33-34. Aneks (DWOK T. 82 Aneks).
2
List M. Hemplówny z 12 XI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 370.
3
Zob. E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do
tomów 33 i 34 (DWOK T. 82), a także aneks do tego suplementu.

223

�respondenta na przyszłość, przenosił się on na inne miejsce, podobnież przysposobione1.

Kopernicki opisał sytuację idealną, w praktyce zdarzającą się nieczęsto,
stan rękopisów i korespondencja etnografa wskazują, że takich „chętnych
i stałych korespondentów” nie było wielu. Wśród nich wyróżnia się Maria
Hemplówna, dobrze rozumiejąca pracę Kolberga i umiejąca ją skutecznie
kontynuować podczas jego nieobecności. Spośród współpracowników Kolberga należy do kilku osób najbardziej zasłużonych dla realizacji Ludu.
Bezpośrednio w czasie pobytu Kolberga w Tarnowie pomoc Marii
Hemplówny nie ograniczała się do notowaniu tekstów. Hemplówna ułatwiała mu także nawiązywanie kontaktów z miejscowymi wykonawcami.
W Chełmskiem do naturalnej wszędzie nieufności chłopów w stosunku do
obcych dołączyły się problemy wynikające z likwidacji kościoła unickiego
przez władze carskie po powstaniu styczniowym. Z cerkwi usuwano ślady
obrządku unickiego (ołtarze w bocznych kaplicach, konfesjonały), a miejscową ludność zmuszano do przejścia na prawosławie, używając w razie
oporu wojska i policji. W roku 1874 doszło do krwawych starć wiernych
z wojskiem, ale już w latach poprzednich we wsiach unickich istniało silne napięcie. W takiej sytuacji bezcenna była pomoc osoby, która tak jak
Hemplówna znała mieszkańców wsi w Tarnowie i okolicy, cieszyła się ich
sympatią, znała też dobrze miejscowy dialekt i umożliwiała dotarcie do
właściwych informatorów i muzyków. Dla Kolberga, który wtedy pobytowi
w Chełmskiem mógł poświęcić tylko niespełna trzy tygodnie, a do tego nie
znał jeszcze dobrze języka ukraińskiego, współudział Hemplówny w badaniach był tym ważniejszy.
Latem 1869, mimo wyrażanych poprzednio zastrzeżeń, Kolberg udał się
kolejny raz do Krakowa, Lwowa i Poznania. Tej podróży dotyczy ostatni
zapis2 w zachowanym notesie z wykazem dochodów i wydatków, z którego wynika, że wyjechał z Warszawy 8 sierpnia, a wrócił do niej dopiero
20 stycznia 1870 r. W czasie pobytu w Poznaniu zarząd Towarzystwa Przyjaciół Nauk zawiadomił go, że zalecił członkom podjęcie prenumeraty na
wydany w przyszłości tom Ludu. Ta pomoc dotyczyć miała planowanej
monografii Wielkopolski, była więc bardzo odległa w czasie i niepewna co
1
Dr I. K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. X–XI.
2
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 19.

224

�do skutku. Kolberg pilnie potrzebował wtedy pieniędzy na zapłacenie Jaworskiemu za część drugą Kujaw, którą powinien był przesłać abonentom.
W czasie tego pobytu w Wielkopolsce odwiedził m.in. Ostrowo pod
Wieleniem, gdzie spotkał się z Pauliną Wilkońską, oraz Morownicę należącą do Władysława Niegolewskiego (1818–1885). Prowadził wtedy także
badania terenowe w południowej Wielkopolsce wspólnie z Bogumiłem
Hoffem (1829–1894), który pracował w administracji majątków ziemskich
w Szołdrach, później w Morownicy. Hoff o pracach Kolberga dowiedział się
z recenzji pierwszej części Kujaw i ogłoszenia Żupańskiego zamieszczonego
w prasie poznańskiej w roku 1867 o możliwości nabycia w jego księgarni
tomów Ludu. Hoff, z zamiłowania rysownik, jeszcze w grudniu 1867 r. zaproponował Kolbergowi listownie współpracę przy zbieraniu materiałów
z Poznańskiego. Do planowanej monografii Wielkopolski Kolberg potrzebował rysunków i mimo starań nie znalazł nikogo chętnego do przygotowania rycin do czasu otrzymania listu Hoffa1, podjął wiec korespondencję
ze zgłaszającym się rysownikiem-amatorem. Hoff miał zamiar przygotować
i wydać album z rycinami strojów ludowych i pierwotnie sądził, że uda się
połączyć planowaną przez niego edycję licznych rycin w dużym formacie
z krótkim opisem etnograficznym pióra Kolberga.
W marcu następnego roku Kolberg przedstawił Hoffowi dotychczasowe
trudności z uzyskaniem poparcia finansowego i wspomniał, że rozwiązaniem mogłoby być rozpisanie subskrypcji na następny tom Ludu, obejmujący jeden z regionów Wielkopolski. Hoff, który tymczasem wyjechał do
Krakowa uczyć się fotografii, podjął rozmowy z tamtejszymi drukarniami
na temat odbicia „Kartek przedpłaty”, zamieszczenia odpowiednich ogłoszeń w prasie, cen papieru i druku itp. Zaskoczył tym Kolberga, który miał
wątpliwości, czy z przedpłat zgromadzą sumę konieczną do podjęcia druku,
zwłaszcza że nie można było zbierać pieniędzy w ten sposób w Królestwie.
Cenzura rosyjska nie pozwalała ogłaszać subskrypcji, zanim dzieło nie
uzyskało jej aprobaty, konieczny byłby zatem gotowy czystopis z rycinami
i nutami, a opracowanie Poznańskiego było wtedy ledwo rozpoczęte.
Współpraca z Hoffem była dla autora Ludu trudna. Hoff szybko podejmował decyzje i natychmiast zaczynał je realizować. Kolberg w swych
odpowiedziach starannie wyliczał koszty druku i czas potrzebny na
1
O rycinach do Poznańskiego pisał Kolberg obszerniej w odpowiedzi na pierwszy list
B. Hoffa, zob. brulion z 30 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 230–233.

225

�przygotowanie rękopisu nowego tomu, wspominał też wielokrotnie doznane zawody, które nauczyły go ostrożności i dużej rozwagi w kontaktach z drukarzami i księgarzami oraz w podejmowaniu zobowiązań wobec
subskrybentów. Różnili się także wizją opracowywanych wspólnie tomów.
Hoff pisał m.in.: „Format nie da się inaczej urządzić jak in 4o, bo obrazy nie
mogą być tak ścieśnione, jak w formacie dotąd przez Pana używa[nym]”.
Kolberg nie miał jednak zamiaru rezygnować z druku monografii etnograficznych jako kolejnych tomów Ludu, o ustalonym dla nich formacie i zakresie rzeczowym, z czym Hoff musiał się pogodzić. Ponadto Kolberg chciał
wstrzymać się na jakiś czas z ogłoszeniem prenumeraty, bo wymagałoby to
szybkiego druku książki. Miał świeże doświadczenia z prenumeratą Kujaw,
która rozpisana została w październiku 1865 r., a dopiero po blisko czterech
latach mógł wysłać odbiorcom drugą część tej monografii. Hoff jednak
wydrukował w Krakowie kartki przedpłaty (jak się później okazało, nie
zapłacił za nie drukarni „Czasu”1) i Kolberg, choć wątpił w tak duży sukces
finansowy, jaki zapowiadał współpracownik, odpowiedział: „Ale cóż robić?
Kiedyś Pan odważny, to próbujmy”2.
Osobiście poznali się prawdopodobnie3 dopiero w sierpniu lub wrześniu
w 1869 r., kiedy Kolberg odwiedził kolejny raz Poznańskie. Wprawdzie był
w Wielkopolsce rok wcześniej, ale do planowanego przez Hoffa spotkania
w Morownicy wtedy nie doszło. W roku 1869 prowadzili badania w południowej Wielkopolsce, nie znamy jednak dokładnie trasy tej wędrówki,
a jedynie jeden z epizodów przypomniany wiele lat później przez Hoffa
w autobiografii4. Z relacji Hoffa wynika, że w którejś z odwiedzanych wsi
w trakcie wywiadu z parą młodych ludzi do izby szkolnej wpadli wrogo nastawieni inni mieszkańcy tej miejscowości, żądając wydania notatek i szkiców, jako szkodliwych „dla malowanych”. Hoff nie podał nazwy miejscowości, w której prowadził wtedy z Kolbergiem badania terenowe, nie podał
też dokładniejszej daty. Jego relacja wskazuje jednak, że tak jak trzydzieści
Zob. list F. Szlachtowskiego z 19 V 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 489.
Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1868 r., tamże, s. 326.
3
Z listów Hoffa z września 1868 r. wynika, że w r. 1868 nie spotkali się.
4
L.S.K. Bogumił Hoff, „Wisła” T. VIII: 1894, s. 204–205. Autor artykułu cytuje fragmenty
rękopisu autobiografii B. Hoffa napisanej w 1891 r. Hoff nie podał tam roku, w którym towarzyszył Kolbergowi, ale ponieważ pisze dalej, że Kolberg następnie pojechał do Libelta do Czeszewa, sądzić można, że chodzi o rok 1868, choć z korespondencji wynika, że z Hoffem spotkał
się dopiero w 1869.
1
2

226

�lat wcześniej, tak i w 1869 r. bezpośrednie kontakty etnografa z ludnością
wiejską wymagały uprzedniego wprowadzenia w to środowisko przez osobę cieszącą się autorytetem – miejscowego dziedzica lub proboszcza.
W drugiej połowie roku 1869 Hoff zamieszkał w Poznaniu i założył tam
zakład fotograficzny. Na początku następnego roku planował znowu wspólne badania terenowe, proponował Kolbergowi objęcie posady dyrektora
muzyki w poznańskim teatrze, a już wcześniej myślał o wynajęciu domu
z ogrodem pod miastem, aby mogli tam razem pracować. O tych nierealnych planach musiał zapomnieć po wybuchu wojny francusko–pruskiej
w lipcu 1870 r. We wrześniu Hoff, już bardzo zaniepokojony, skarżył się
w liście Kolbergowi, że dostał nakaz wyjazdu z Prus. Pisał wtedy:
Rozdrażnienie między ludnością niemiecką i polską rośnie co dzień, już nie tylko
po polsku ubrany[m] nie można się pokazać na ulicy bez indultów [tj. zniewag],
ale i mówiący[ch] po polsku na ulicy może spotkać złość i grubiaństwo. Jak
długo tu zostanę, nie wiem, ale to wiem, że w razie wydalenia, co lada dzień
nastąpić może, nie mam żadnego przytułku zagranic[ą]. […] funduszu żadnego na
taką niespodziankę nie posiadam, a tu familia! Bóg niech się zlutuje!1.

Hoff jako syn pastora z Radomia, urodzony w Królestwie, uznany był
za obywatela rosyjskiego, dlatego został deportowany z Prus i na początku
października znalazł się w Cieszynie. Pieniądze zebrane za prenumeratę
od kilkunastu osób w Wielkopolsce przeznaczył na utrzymanie rodziny
w pierwszym okresie po wysiedleniu i nigdy ich Kolbergowi nie zwrócił.
W latach 1869 i 1870, mimo narastającego niepokoju co do przyszłości planowanej serii wydawniczej, Kolberg przygotowywał do druku dwie
monografie: Krakowskie i Poznańskie. Pomysł wydania pierwszej części
Mazowsza, podjęty w 1867 r. i przypieczętowany wtedy umową z Żupańskim, zarzucił dosyć szybko. Krakowskie miało największe szanse na druk
we Lwowie lub Krakowie i było już przygotowane na tyle, że pierwszą
część – jak wspomniano – przedstawił J. Lubomirskiemu, kuratorowi Ossolineum, w połowie roku 1869. Czuł się też zobowiązany do możliwie szybkiego wydania Poznańskiego, ponieważ czekali na nie nabywcy „biletów
przedpłaty”. Monografię Wielkopolski, która ostatecznie otrzymała tytuł
Wielkie Księstwo Poznańskie, miał zamiar wydać w Poznaniu. O druku
pierwszej jej części wiosną 1870 r. z poznańskim księgarzem i wydawcą,
1

List B. Hoffa z 16 IX 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 363.

227

�Ludwikiem Merzbachem, rozmawiał Bogumił Hoff. Proponowane przez
Merzbacha ceny były nieco wyższe niż w Warszawie, ale po wybuchu wojny francusko-pruskiej dalsze pertraktacje z poznańskim wydawcą stały się
i tak bezprzedmiotowe. Hoff został wyrzucony z Poznania, a Kolberg, który
musiałby czuwać choćby tylko nad drukiem nut, jako obywatel rosyjski nie
byłby wpuszczony do Prus w czasie trwania wojny.
Pod koniec roku 1869 jedynie druk w Krakowie rysował się jako realny.
Tam książka mogłaby mieć na karcie tytułowej notę o pomocy finansowej
Towarzystwa Naukowego, a to spełniałoby warunki wynikające z jego statutu i Kolberg mógłby otrzymać dotację pokrywającą część kosztów wydania tomu. W październiku Lubomirski zwrócił rękopis pierwszej części
Krakowskiego i Kolberg przekazał go drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego, a sam około 20 stycznia 1870 r. wrócił do Warszawy. Druku nowego
tomu Ludu pilnował na miejscu Zygmunt Gloger, który Kolberga poznał
jeszcze w Warszawie. Wiele lat później, wspominając początki swych zainteresowań folklorem i chaotyczne wówczas próby zbierania przysłów, pisał:
„W r. 1865, zaprzyjaźniwszy się z Kolbergiem i po wstąpieniu do Szkoły
Głównej, zacząłem jaśniej pojmować zadania prac naukowych” 1. Gloger
po trzech latach studiów w Warszawie przeniósł się w 1868 r. na Uniwersytet Jagielloński, gdzie do roku 1872 studiował historię i archeologię. Zainteresowany etnografią, opracowywał wtedy Obchody weselne2, obszerne
i ambitne studium porównawcze, do którego zapisy nutowe otrzymał od
Kolberga. W pierwszej połowie roku 1870 kontrolował korekty Krakowskiego i pośredniczył między autorem a drukarnią. Wprowadzanie w ten
sposób poprawek w druku nie zdawało jednak egzaminu i w kwietniu 1870
r. pisał do Kolberga:
Korekty ostatnie robię ściśle, aby wszystko, co Pan zaznaczy, było dokładnie
poprawionym, ale uważałem, że pierwszą moją korektę poprawiają niedbale
i odsyłają do Warszawy z wieloma błędami, które ja już poprawiłem3.

Gloger w końcu czerwca wyjeżdżał na okres wakacji do Jeżewa, do
swego rodzinnego domu. Był to jeden z powodów, dla których Kolberg
w 1870 r. przyjechał kolejny raz do Krakowa, aby osobiście czuwać nad
Z. Gloger Przysłowia ludu z okolic Tykocina, „Wisła” 1896, z. 2, s. 349.
Pruski [Z. Gloger] Obchody weselne cz. I, Kraków 1869.
3
List Z. Glogera z 1 IV 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 351.
1
2

228

�drukiem i kończyć redakcję następnych tomów monografii. Nie wiemy dokładnie, kiedy wyjechał z Warszawy — z zachowanych listów wynika, że
stało się to między końcem czerwca a połową września i przebywał w samym Krakowie lub w Modlnicy do końca stycznia roku 1871. Do Warszawy
wrócił wtedy tylko na pół roku. Już wyjeżdżając z Modlnicy wiedział, że
niedługo przybędzie tam na dłużej — we dworze Konopków zostawił rękopis następnych części Krakowskiego, a o ich wydaniu miał rozmawiać
w sierpniu z kierownikiem drukarni. Prawdopodobnie w czasie pobytu
Kolberga w Modlnicy lub w Mogilanach na przełomie lat 1870 i 1871 Józef
Konopka zaprosił go na dłużej i zapewne w ciągu roku 1871 Kolberg podjął
decyzję o skorzystaniu z tego zaproszenia.

��Elżbieta Millerowa

Lata krakowskie w życiu Kolberga
(1871–1890)

XI
[Warunki pracy literackiej i naukowej w Warszawie po powstaniu styczniowym. – Cenzura carska. – Położenie materialne pisarzy i uczonych. – Brak
oparcia instytucjonalnego dla pracy badawczej. – Wyjazd Kolberga do Krakowa (sierpień 1871). – Sytuacja w autonomicznej Galicji. – Swobody obywatelskie. – Życie umysłowe i kulturalne Krakowa.]

Propozycja zamieszkania pod Krakowem oraz oferowana przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie dotacja na Lud otwierały przed Kolbergiem zupełnie nowe perspektywy. Coraz bardziej doskwierający mu
kryzys materialny i brak możliwości kontynuacji zaplanowanego wydawnictwa, związane z zarysowaną wcześniej sytuacją w popowstaniowej Warszawie pod rządami władz carskich, skłaniały do radykalnego
rozwiązania, jakim było opuszczenie zaboru rosyjskiego. Nie był w tym
zresztą Kolberg odosobniony; wielu mieszkańców Królestwa udawało się
wówczas na dobrowolną emigrację za granicę, a także do Galicji, gdzie
wraz z uzyskaniem autonomii i swobód obywatelskich warunki pracy naukowej i literackiej stały się znacznie bardziej sprzyjające. Po powstaniu
styczniowym w Królestwie Polskim działał cały wspominany już system
represji i zniewolenia, zaprowadzono stałe rządy wojskowo-policyjne.
Obok prześladowań, aresztowań i surowych wyroków dla powstańców
i konspiratorów, obok konfiskat majątków, karnych wcieleń do wojska,
masowej zsyłki na Syberię i przymusowych przesiedleń w głąb Rosji,
poddano społeczeństwo bezwzględnej rusyfikacji. Po nieudanym zamachu
na cara Aleksandra II w 1866 roku represje jeszcze się nasiliły, obejmując
wszystkie formy życia zbiorowego. Zwalczane były wszelkie przejawy
polskości i narodowego stanowienia na rzecz całkowitej integracji z cesarstwem rosyjskim poprzez zmianę ustroju, administracji i prawa na wzór
obowiązujących w Rosji carskiej. Począwszy od 1866 roku, likwidowano
231

�kolejne instytucje świadczące o odrębności Królestwa, znosząc stopniowo jego autonomię. Wszystkie urzędy poddano depolonizacji, usuwając
Polaków, zwłaszcza z wyższych stanowisk, i obsadzając je Rosjanami oraz
wprowadzając język rosyjski jako obowiązujący w całej administracji.
Bezwzględnie zwalczano przejawy świadomości narodowej, która miała
zostać wymazana. Szczególne restrykcje dotknęły więc szkolnictwo, język,
kulturę. Zakazano działalności wszystkich towarzystw oświatowych i kulturalnych. Zamkniętą w roku 1869 Szkołę Główną zastąpił uniwersytet carski
z językiem wykładowym rosyjskim. Od roku 1866 stopniowo rugowano
język polski ze szkół; nadzór nad edukacją miał stanowić główne narzędzie
wynaradawiania Polaków. Obowiązywała cenzura prewencyjna, czasopisma i książki musiały być przedstawiane w urzędach cenzury w rękopisach,
a następnie w odbitkach korektorskich, które porównywano z pierwotną,
dozwoloną wersją rękopiśmienną. Mnożyły się zakazy publikacji, gotowe
wydawnictwa nie zawsze dopuszczano do rozpowszechniania.
Choć w Królestwie pozostała polska prasa, wydawnictwa, teatry rządowe z polskim repertuarem i ukazywały się polskie książki, cenzura carska
krępowała swobodę wypowiedzi i wolną myśl nie tylko poprzez urzędnicze
zakazy i restrykcje, ale także poprzez autocenzurę autorów, którzy kontrolowali sami siebie, oraz poprzez podobne uprzedzające działania redaktorów i wydawców. Mechanizm paraliżowania swobody wypowiedzi objął
całe pokolenie ludzi pióra i wycisnął swoje piętno na ich twórczości i jej
społecznym odbiorze. Świadek tego czasu, historyk S. Krzemiński, opisując
narzucony przez zaborcę system polityczny, stwierdzał z goryczą:
Ale to jeszcze nie całe jarzmo; przybywa do niego niewola myśli, straszna, potworna, okrutna, jakiej już w wieku XIX żaden naród na świecie nie doznaje,
prócz Polaków w zaborze rosyjskim. W Europie cenzura należy już do rzędu
muzealnych zabytków przeszłości; u nas jest czynną, niestrudzoną, nieustającą
torturą, mającą swoich oprawców, swoich sędziów i swoje prawa. […] Myśl do
ciemnego lochu wtrącona – to stan dzisiejszy umysłowości polskiej w Królestwie wyrażającej się w druku. Cenzor jest wszechwładnym, nieodpowiedzialnym stróżem jej i katem. Za to, co pozwolił wydrukować, nie na nim ciąży
odpowiedzialność, ale na tym, kto z jego pozwolenia skorzystał1.

1
[S. Krzemiński] Dwadzieścia pięć lat Rosji w Polsce (1863–1888). Zarys historyczny,
Lwów 1892, s. 189.

232

�Trudne warunki życia umysłowego i kulturalnego w popowstaniowej
Warszawie dotykały także Kolberga; przyjęty do Towarzystwa Naukowego
Krakowskiego jako „literat z Warszawy” był przecież tego życia czynnym
uczestnikiem. Warto więc pokrótce przypomnieć ówczesną sytuację ludzi
pióra.
Położenie materialne twórców było bardzo ciężkie. Pisarze byli źle opłacani lub nie otrzymywali honorariów wcale, gdyż nie było jeszcze praktyką
powszechną wynagradzanie prac literackich lub też brakło na honoraria
pieniędzy. Redaktorzy czasopism, szczególnie naukowych, nie płacili regularnie honorariów, zwykle z powodu niskich nakładów, a więc braku dochodów. Autorzy zmuszeni byli do innych prac zarobkowych, by utrzymać
siebie i rodziny, a swoje publikacje musieli traktować jako wyraz poświęcenia dla dobra ogółu. Prasa codzienna stwarzała wprawdzie możliwość
zarobkowania, nie było to jednak wynagrodzenie wystarczające i regularne,
powstała więc praktyka brania zaliczek, często na teksty czy utwory jeszcze nienapisane, co oznaczało zależność finansową od wydawcy. Ponadto
opłacano autorów „od wiersza”, przy czym liczba wierszy na ogół zależała
od wydawcy, który licząc się z upodobaniami czytelników lub uprzedzając
cenzurę, mógł według uznania decydować o objętości tekstów i dokonywać
w nich zmian, często wbrew intencjom twórców. Nierzadkim zjawiskiem
była bieda zmuszająca pisarzy do zarobkowania na dodatkowych posadach,
do pracy ponad siły, często i tak prowadzącej do skrajnego ubóstwa. W sytuacji, gdy życie umysłowe nie miało żadnego instytucjonalnego oparcia,
funkcję integrującą środowisko literackie i naukowe pełniły w pewnym
stopniu jedynie nieformalne zebrania towarzyskie o charakterze „półkonspiracyjnym”, odbywające się w domach prywatnych i w redakcjach periodyków, np. „Kuriera Warszawskiego” czy „Biblioteki Warszawskiej”. Jednak
wobec wszechobecnej kontroli i zakazów zgromadzeń nie było już możliwości kontynuowania takich spotkań i bogatej tradycji salonów w skali
sprzed powstania.
W warunkach bezwzględnej rusyfikacji kolejnych dziedzin życia zbiorowego strefą polskości pozostawały dwie dziedziny: literatura i teatr. Polskie
słowo pisane stało się w okresie popowstaniowym ostoją narodowego trwania, narzędziem oporu i walki o zachowanie świadomości narodowej. Piś­
miennictwo, podobnie jak sami autorzy, poddane było jednak bezustannemu
dozorowi władz zaborczych, wszędzie dopatrujących się podstępu, ukrytych
intencji, aluzji, niesubordynacji. Kontrolę tę, której celem miała być całkowita
233

�neutralność treści, sprawowali nie tylko cenzorzy, ale i urzędnicy poczty,
policjanci, celnicy, dodatkowo sprawdzający się wzajemnie. Obowiązującą w
Imperium Ustawę o cenzurze i druku z roku 1857, wielokrotnie nowelizowaną w późniejszych latach, uzupełniały liczne jawne i tajne okólniki, wytyczne
i zarządzenia, a przepisy interpretowano zależnie od aktualnych okoliczności,
w których miała się ukazać publikacja, od wskazań politycznych władz centralnych, od warunków miejscowych czy indywidualnych ocen cenzora. Dotychczasowe formy działania cenzury ujednolicono i scentralizowano poprzez
utworzenie w roku 1869 Warszawskiego Komitetu Cenzury, który podlegał
władzom w Petersburgu. Sam system ulegał zresztą zmianom; bywały okresy
względnego liberalizmu i absurdalnej surowości. Jak pisze Maria Prussak w
pracy poświęconej temu zagadnieniu:
Cenzorzy rosyjscy często bywali niemal współautorami dzieł drukowanych
w Królestwie Kongresowym i granych w tutejszych teatrach […]. Ostateczny
kształt utworu literackiego zależał więc od postanowienia cenzora1.

Surowe rygory aktów ustawodawczych obok chwiejnych i nieprzewidywalnych decyzji urzędników stwarzały bariery trudne do pokonania dla
samych twórców, redaktorów i wydawców, uzależnionych materialnie od
kapitału i od sprzedaży swych wydawnictw. Obok cenzury wewnętrznej,
decydującej o zgodzie na druk w kraju, istniała też cenzura zewnętrzna, rozstrzygająca o dopuszczeniu do księgarń i prenumeratorów czasopism i książek opublikowanych za granicą, a także o przywiezieniu do kraju powstałych tam rękopisów. Z kolei obok bezwzględnego i często ograniczonego
urzędnika działała wspomniana już ingerencja redaktora i wydawcy, którzy
usuwali z tekstów wszystko, co mogło wzbudzić jakiekolwiek podejrzenia
cenzora. Praca twórcza stawała się często w takich warunkach męczącym
wyrobnictwem, zmuszając do rewizji pierwotnych pomysłów, używania
masek, aluzji, niedomówień, najrozmaitszych szyfrów i zabiegów skrywających prawdziwy sens. I tak np. naturalną konsekwencją tych warunków
była zauważana przez historyków „letniość” warszawskiej prasy, gdyż jak
pisze Kulczycka–Saloni:
M. Prussak Świat pod kontrolą, „Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja”
1991, nr 6 (12), s. 39–40. Por. też Świat pod kontrolą. Wybór materiałów z Archiwum Cenzury
Rosyjskiej w Warszawie, wybór, przekład i opracowanie M. Prussak, Warszawa 1994; R. Nycz
Literatura polska w cieniu cenzury, „Teksty Drugie…” 1998, nr 3 (51), s. 5–27.
1

234

�[…] unikano jasnego formułowania własnych postaw i jasnego stawiania zarzutów […]. Trzeba było bowiem nie tylko powiedzieć to, co się miało do powiedzenia i co powiedzieć się chciało, ale także powiedzieć w sposób tylko dla
pewnych adresatów zrozumiały. Inni powinni byli zatrzymać się na słowach,
nie docierając do sensu1.

W roku, w którym Kolberg opuszczał Warszawę, lwowski dziennik informował w anonimowej korespondencji:
Z Warszawy donoszą nam, że cenzura od niejakiego czasu stała się niezmiernie
ostrą. Petersburg sypie koncesje na nasze pisma, a Warszawa tępi każdy wyraz,
każdą myśl – już nie powiem, naszą, ale europejską. Od czasu Komuny Paryskiej
nie wolno w Warszawie pisać o sprawach społecznych, spółkach, stowarzyszeniach. Dzienniki są w kłopocie, czym zapełnić mają swoje kolumny. Dziwić się
przeto nie wypada, że „Gazeta Polska” we wstępnym artykule zajmuje się ospą2.

Pisarstwo i język pod cenzorską kontrolą określane były przez samych
pisarzy i dziennikarzy jako „styl więzienny”, „kajdany po piórze”. Niektóre poczynania cenzury stawały się wręcz absurdalne, granicząc niekiedy
z groteską, o czym świadczyć może przykład nakazu wykreślenia przymiotnika „polska” w botanicznej nazwie „pszenica polska (Triticulum polonicum)” i zastąpienia go przymiotnikiem „krajowa”, od czego ostatecznie cenzor jednak odstąpił3. Powszechnie narzucano używanie określeń:
„u nas”, „w kraju”, „naszej”, „krajowej”, zamiast niedozwolonych: „Polska”,
„polskiej”, choć czasami te ostatnie wykreślano jedynie z kart tytułowych,
pozostawiając w tekście książek. Usuwano z rękopisów do druku nazwy
godności narodowych, elementów stroju, muzyki, obyczaju polskiego (karabela, kontusz, konfederatka), „króla” zamieniano na „księcia”, bohatera
komedii przebierano z kontusza w surdut, okresami nie dopuszczano też
rzeczownika „ojczyzna” itd. Jeszcze surowsze kryteria obowiązywały w teatrach, gdzie wobec licznej widowni słowa i obrazy, np. strojów i rekwizytów historycznych, słyszane i pokazywane ze sceny stawały się groźniejsze niż w lekturze. W odpowiedzi pisarze uznali pokonanie barier cenzury
za swój patriotyczny obowiązek i szukali różnych sposobów walki z nią.
J. Kulczycka-Saloni Życie literackie Warszawy w latach 1864–1892, Warszawa 1970,
s. 201.
2
Ziemie polskie. Z Warszawy, „Dziennik Polski” 1871, nr 187, s. 1.
3
S. Górski Z dziejów cenzury w Polsce, „Biblioteka Warszawska” 1905, T. IV, s. 478.
1

235

�Powszechnie uciekano się do języka czy stylu ezopowego, który przy pomocy metafor, alegorii, symbolu, peryfrazy, wieloznaczności lub przemilczeń
wyrażał myśli nie wprost, maskował prawdziwy sens, który czytelny był
dla odbiorcy, a zmylić miał czujność cenzora. Pisano więc zastępczo: „ziemia rodzinna”, „kraj” zamiast: „Polska”; „burza” zamiast: „walka o wolność”;
„pożar”, „ów czas”, „wypadki”, „wydarzenia” zamiast: „powstanie” itp. Walka
pisarzy z dyktatem cenzury przybierała różne formy, stosowano najrozmaitsze wybiegi, by w wyniku cichej umowy z czytelnikiem kamuflować
rzeczywisty sens tekstów, domyślny jednak dla polskiego odbiorcy. Strategia języka ezopowego była kultywowana przez całe ówczesne pokolenie
pisarzy i uczonych, pozostające pod despotyczną władzą zaborców1.
Praca naukowa w takich warunkach stawała się bardziej bezinteresownym powołaniem niż pragmatycznie uprawianym zawodem. Dla młodych
naukowców ze wszystkich prawie dziedzin brakowało perspektyw pracy
i rozwoju, a także stypendiów, które przydzielano przybyszom z Rosji. Dzieła naukowe oryginalne należały do rzadkości z powodu braku warunków
dla swobodnych dociekań badawczych i trudności wydawniczych. Pierwszeństwo dawali wydawcy beletrystyce jako dostępniejszej dla ogółu. Po
zamknięciu Szkoły Głównej w 1869 r., z wyjątkiem Towarzystwa Lekarskiego działającego od 1820 r., nie było w Warszawie przez szereg lat żadnej instytucji popierającej polską naukę. Indywidualny wysiłek intelektualny i samouctwo zastępowały zorganizowane formy kształcenia, studiów
i kariery naukowej. Wybitny historyk, przedstawiciel szkoły warszawskiej,
Władysław Smoleński pisał:
Uniedostępniono Polakom katedry w Uniwersytecie Warszawskim, rugowano
ich nawet ze stanowisk nauczycieli gimnazjalnych. Uczeni pozbawieni pola pracy na terenie Królestwa odpływali do zaboru austriackiego, do wszechnic i gimnazjów galicyjskich. Dokonywał się w ten sposób proces emigracji najlepszych
sił naukowych pociągający za sobą zubożenie umysłowe społeczeństwa. Adepci
nauki zasiedziali w kraju, pozbawieni warsztatów pracy zawodowej i środków
1
Zob. m.in. A. Martuszewska Ezopowy język, w: Słownik literatury polskiej XIX wieku,
pod red. J Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław 2002, s. 249–251; Z.J. Adamczyk Cenzura,
tamże, s. 125–131; B. Szyndler Dzieje cenzury w Polsce do 1918 roku, Kraków 1993; M. Prussak Świat pod kontrolą…, s. 39–49; W. Caban Cenzura w Królestwie Polskim w latach 1815–
1915, w: Granice wolności słowa. Materiały konferencji naukowej, Kielce, 4–5 maja 1995 r.,
red. naukowa G. Miernik, Kielce–Warszawa 1999, s. 9–18.

236

�jej uprawy, wyczerpywali swe siły udzielaniem lekcyj w szkołach i domach
prywatnych lub też zarobkowaniem w biurach kolejowych, bankowych i w kantorach przemysłowo-handlowych […] Uprawiano naukę dorywczo, poświęcając
jej niedospane godziny nocy i dni wypoczynków świątecznych. Oddawano się
jej bezinteresownie, bez widoków na jakiekolwiek korzyści materialne, w przeświadczeniu, że się spełnia obowiązek służby narodowej1.

Kolberg jako przedstawiciel tej generacji, pozostający w nurcie ówczesnego życia umysłowego Warszawy – tak jak całe społeczeństwo – boleśnie doświadczał traumy klęski i skutków powstania. I tym ostrzej rysował
mu się w Warszawie brak perspektyw realizacji zamierzeń badawczych
i wydawniczych o tak szeroko zakrojonym programie, kontynuacji edycji
planowanej jako seryjna na lata i jako taka wymagającej stałego funduszu.
Wcześniej przedstawiono jego borykanie się z trudnościami przy wydaniu
czterech pierwszych tomów, a także uciążliwe i bezowocne starania o pozyskanie środków na publikację dalszych. Zachowane źródła nie przekazują
nam bezpośrednich wypowiedzi Kolberga na temat aktualnej sytuacji politycznej w Królestwie i w Polsce, warunków życia i pracy w Warszawie lat
popowstaniowych. Na zachowanej korespondencji z tych lat, stosunkowo
nielicznej, ciąży w tych kwestiach przemilczenie zadekretowane kneblem
cenzury, szczelnie kontrolujące słowa. Zapewne zdecydowała o tym także
charakterystyczna dla Kolberga powściągliwość w słowie pisanym, która –
jak możemy się jedynie domyślać – w ówczesnej atmosferze powszechnego
poczucia zagrożenia dyktowała raczej nieodsłanianie osobistych kłopotów
i przeżyć traktowanych jako oczywiste dla ogółu. Mimo to w listach z tego
okresu daje się odczytać znużenie, zniechęcenie, a nawet zawód i gorycz badacza zmagającego się z przeciwnościami. Autocenzura wyziera też z nich
niejednokrotnie, mimo że ich część, jeśli nie większość, gdy tylko było to
możliwe, przekazywana była nie pocztą, lecz do rąk adresatów przez zaufanych pośredników. A tam, gdzie przemilczenie okazywało się niemożliwe,
pojawiał się charakterystyczny język ezopowy. Określenia czy zdania użyte
przez Kolberga w jednym z listów pod koniec lat sześćdziesiątych w rodzaju: „kraj, który zamieszkuję”, „ostatnie przeobrażenia w kraju”, „zwiedziłem
W. Smoleński Warunki pracy naukowej w b[yłym] Królestwie Polskim w okresie odwetu
rosyjskiego za powstanie styczniowe, „Nauka Polska. Jej potrzeby, organizacja i rozwój”
1923, R. IV, s. 358–359. Zob. też M. Micińska Inteligencja na rozdrożach 1864–1918. Dzieje
inteligencji polskiej do roku 1918, T. 3, Warszawa 2008, s. 63.
1

237

�dotąd małą tylko część krajów słowiańskich”, cel pracy określony jako „wyświecenie przeszłości słowiańskiego ludu”1, wydają się wyraźnie świadczyć
o zasłanianiu prawdziwego sensu. Wymowy nabiera wspomniany już fakt, że
i w tytule całej serii jego dzieła Lud, jego zwyczaje… zabrakło przymiotnika
polski, a nadtytuł brzmi „pojednawczo” z punktu widzenia władz: Materiały
do etnografii słowiańskiej. Żadne konkretne perypetie Kolberga z cenzurą
w okresie warszawskim, gdy wydawał pierwsze 4 tomy dzieła, nie są jednak
znane; możliwe, że zapobiegła temu przezorna refleksja samego autora.
Tak więc w ostateczności Kolberg uciekł się do rozwiązania radykalnego
i podjął decyzję o przeniesieniu się do Galicji. Z pewnością nie był to krok
łatwy; opuszczał Warszawę, w której pozostawiał rodzinę i przyjaciół, miasto młodości, z którym był związany od dzieciństwa. Jednak zaproponowana mu dotacja z Towarzystwa Naukowego Krakowskiego oraz zaproszenie
przez przyjaciela do własnego domu pod Krakowem okazały się w tych
warunkach optymalne i nie do odrzucenia. Definitywnie opuścił Warszawę latem 1871 roku, między 5 sierpnia, którą to datę sugeruje wzmianka
w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera, a 16 sierpnia, kiedy
to Wilhelm potwierdza odbiór listu brata z informacją o odbytej podróży2.
Najpierw zatrzymał się w Mogilanach, gdzie gospodarował Józef Konopka,
później w Modlnicy, gdzie mieszkało rodzeństwo Józefa, Julian i Antonina,
i gdzie spędził następne 13 lat, nim przeniósł się do Krakowa w 1884 roku.
Wyjeżdżając z Warszawy, planował najprawdopodobniej długi pobyt
w Krakowie i Modlnicy. Sądzić tak można, ponieważ zabrał wtedy wszystkie materiały do Ludu – własne zapisy terenowe, inne rękopisy i ryciny,
a także książki, nuty, korespondencję, tj. otrzymane listy i bruliony własnych, oraz dokumenty osobiste. Pozostały w Warszawie niesprzedane do
tej pory egzemplarze czterech tomów wydanych u Jaworskiego i wcześ­
niejsze publikacje utworów muzycznych. W latach następnych będzie Kolberg korespondował z Wilhelmem, potem z bratową Karoliną na temat
Z niedatowanego brulionu listu Kolberga, prawdopodobnie do A. Przeździeckiego z 1869
roku, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.
2
W liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera z 5 sierpnia 1871 roku czytamy: „Piszę na prędce parę słów przez odjeżdżającego do Was Oskara Kolberga […]” (Korespondencja
Karola Estreichera z Marią i Felicjanem Faleńskimi (1867–1903), z autografu wydała i komentarzem opatrzyła J. Rudnicka, „Archiwum Literackie”, pod red. K. Budzyka, T. Mikulskiego
i S. Pigonia, T. III, Wrocław 1957, s. 99). Zob. też list Wilhelma Kolberga, Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 383–384.
1

238

�egzemplarzy Ludu, nut i innych druków przechowywanych u Gebethnera,
a także fortepianu i mebli. Chyba jednak latem 1871 roku nie przewidywał,
że już do Warszawy nie wróci. To, że wyjazd w sierpniu tego roku będzie
ostateczny, okazało się znacznie później. Dopiero w itinerarium, w którym
w pierwszej połowie 1889 roku spisał swoje podróże, pod rokiem 1871
zanotował: „Do Krakowa, Mogilan i Modlnicy – na stałe […]”1.
Już wcześniej, przebywając często w Krakowie pod koniec lat sześćdziesiątych, Kolberg zetknął się z zupełnie innymi warunkami życia i działalności naukowej w zaborze austriackim i mógł się przekonać, że miasto oddychało nieznanymi w Warszawie swobodami obywatelskimi, które przyniosła doba autonomii. Sytuacja w zaborze austriackim wyglądała w tamtym
okresie rzeczywiście diametralnie inaczej niż w Królestwie. Stefan Kieniewicz tak pisał o różnych losach narodu w każdym z trzech zaborów:
[…] sytuacja ziem polskich pod panowaniem Rosji, Prus i Austrii różniła się zdecydowanie we wszystkich płaszczyznach rozwoju: demograficznego, gospodarczego (rolnictwo, przemysł, transport, handel), politycznego i kulturalnego. Różnice
te pogłębiały się w miarę przedłużania okresu niewoli; nie tylko dlatego, że każdy z trzech rządów zaborczych prowadził w poddanych sobie ziemiach polskich
odmienną politykę, lecz bardziej jeszcze dlatego, że stosunki w każdej z tych
dzielnic coraz wyraźniej upodabniały się do stosunków rosyjskich, niemieckich
lub austro–węgierskich. Warstwy społecznie świadome swej polskości – coraz
liczniejsze z upływem dziesięcioleci – czuły się oczywiście jednym narodem
pomimo kordonów; jednym zarówno w sensie kulturalnym, jak i moralno–politycznym. Tym dotkliwiej jednak odczuwały pogłębiające się kontrasty między
rozwojem gospodarczym, perspektywami politycznego bytu, a nawet stylem życia Polaków z Kongresówki, z Galicji, z Poznańskiego czy też z Górnego Śląska2.

W monarchii austriackiej zaszły w II połowie XIX wieku ważne przemiany
polityczne. Jak wspomniano wcześniej, po przegranej wojnie we Włoszech
w 1859 roku i po jej kolejnej całkowitej klęsce w wojnie z Prusami w 1866
roku ujawniła się ostatecznie wewnętrzna słabość Austrii. Rząd wiedeński zmuszony był do reform, by zapobiec rosnącym napięciom społecznym i politycznym i uniknąć rozpadu państwa. Na mocy konstytucji grudniowej z 1867 roku
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.
S. Kieniewicz Przedmowa, w: Polska XIX wieku. Państwo. Kultura. Społeczeństwo, pod.
red. tegoż, Warszawa 1986, s. 7. Zob. też A. Chwalba Historia Polski 1795–1918, Kraków 2000,
s. 491–527 oraz M. Micińska Inteligencja na rozdrożach 1864–1918…, s. 1–25.
1
2

239

�przekształcono je w monarchię dualistyczną Austro-Węgry, dwa równorzędne człony połączone osobą cesarza. Franciszek Józef koronował się na króla
Węgier i oficjalnie 14 listopada 1868 roku wprowadzono nazwę Monarchia
Austro-Węgierska. Otworzyły się perspektywy reform w całej monarchii habsburskiej, co poprowadziło do stopniowego przyznawania autonomii poszczególnym krajom wchodzącym w jej skład.
W wyniku tych politycznych zmian i reform Polacy w Galicji uzyskali
na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych daleko idącą autonomię i znaczne swobody obywatelskie. Na terenie Galicji władzę rządową
sprawował powoływany przez cesarza namiestnik; do roku 1915 funkcję
tę sprawowali wyłącznie Polacy. Powstały autonomiczne instytucje: Sejm
Krajowy – główny organ władz samorządowych, Wydział Krajowy – odpowiedzialny za sprawy gospodarcze i kulturalne organ wykonawczy Sejmu
Krajowego oraz Rada Szkolna Krajowa, nadzorująca szkolnictwo podstawowe i średnie. W roku 1869 wprowadzono język polski do szkół, urzędów
i sądownictwa (obok ukraińskiego), przywrócono w Krakowie samorząd,
którego miasto było pozbawione od 1853 roku. Administracja i władza polityczna znalazły się w przeważającej części w rękach Polaków.
Sytuacja gospodarcza w Galicji u progu autonomii była katastrofalna,
zaistniały jednak sprzyjające warunki dla rozkwitu życia politycznego, kulturalnego i naukowego, odżyło polskie szkolnictwo i inicjatywy społeczne,
działały legalne stowarzyszenia polityczne, rozwijała się działalność czasopiśmiennicza i edytorska. Kraków II połowy XIX wieku, przekształcony
przez Austriaków w nadgraniczną twierdzę, peryferyjnie położony i pozbawiony możliwości ekonomicznego rozwoju, posiadał jednak potężny atut
w postaci materialnego i duchowego dziedzictwa kulturowego. Rozumiano
powszechnie jego symboliczną rolę, wręcz misję, która nabrała nowego
znaczenia wobec tragedii powstania styczniowego, popowstaniowych represji i żałoby na ziemiach zaboru rosyjskiego, a także postępującej germanizacji Polaków w zaborze pruskim. Kraków stał się ważnym ośrodkiem
polskiego życia ponadrozbiorowego, rozwijającej się kultury i nauki, pątnictwa narodowego i religijnego, miejscem obchodów i celebracji rocznic i uroczystości patriotycznych, zabronionych w pozostałych zaborach,
a będących manifestacją woli przetrwania narodu we wspólnocie1. Dzięki
1
Zob. S. Estreicher Znaczenie Krakowa dla życia narodowego polskiego w ciągu wieku XIX, Kraków 1931, s. 20 i nast. Por. też J. Purchla Matecznik polski. Pozaekonomiczne

240

�autonomii i swojemu wyjątkowemu położeniu politycznemu miasto pamiątek narodowych, pomników dziejowych, koronacji królów i ich nekropolii, sanktuariów i grobów świętych pełniło w drugiej połowie XIX wieku
funkcję „duchowej stolicy narodu”, „matecznika Polski”, „serca Polski”, „relikwiarza narodowych pamiątek”, „polskiej Jerozolimy” – jak rolę tę określali
badacze historii Krakowa1. Pod Wawel jako do centrum zbiorowej edukacji
narodowej peregrynowano ze wszystkich trzech zaborów, by w atmosferze
miasta, wśród jego zabytków i skarbów kultury umacniać ducha polskości
i kształtować pamięć historyczną. Krótkie lub dłuższe pobyty przybyszów
z Królestwa, Ziem Zabranych i z zaboru pruskiego w „polskim Rzymie”
dawały szansę na spotkanie z historią i tradycją, utrwalały poczucie tożsamości i dumę z polskości. Miasto było wówczas także najważniejszym obok
Jasnej Góry ośrodkiem życia religijnego w kraju, czego wyrazem był m.in.
pielęgnowany tu kult świętych – Stanisława, Floriana, Jana Kantego, Jacka
Odrowąża, Salomei, Jadwigi – stanowiący ważną sferę dziedzictwa historycznego w polskiej kulturze. W Krakowie wreszcie kultywowano zwyczaje
mieszczańskie i ludowe, właściwe tylko temu miastu, takie jak ożywione
w II połowie XIX wieku staropolskie chodzenie z szopką obnoszoną po
domach z towarzyszącymi temu przedstawieniami jasełkowymi, emaus,
rękawka, wianki, konik zwierzyniecki. Obchody te utrwalały poczucie ciągłości tradycji i były czynnikiem konsolidującym społeczność. W swojej
monografii Krakowskiego Kolberg poświęci tym faktom kulturowym i historycznym pamiątkom miasta ważne miejsce.
Na kształt życia politycznego Polaków w Galicji okresu autonomii
decydujący wpływ miały poglądy i działalność konserwatystów krakowskich, tzw. stańczyków (od pamfletu politycznego pt. Teka Stańczyka, publikowanego w 1869 r. w „Przeglądzie Polskim”). Choć często
sami uczestniczyli w powstaniu styczniowym, po jego upadku stali się
czynniki rozwoju Krakowa w okresie autonomii galicyjskiej, Kraków 1992, F. Ziejka „Tu
wszystko jest Polską…” (O roli Krakowa w życiu duchowym Polaków w wieku XIX), „Rocznik
Krakowski” T. LXII: 1996, s. 31–52, B. Wilk Autonomiczny Kraków skarbnicą narodowych
pamiątek, „Folia Historica Cracoviensia”, T. 10: 2004, s. 420–430.
1
Zob. m.in. J. Purchla Matecznik polski…, s. 38 i 47, tenże Kraków i Lwów: zmienność
relacji w XIX i XX wieku, w: Kraków i Lwów w cywilizacji europejskiej. Materiały międzynarodowej konferencji zorganizowanej w dniach 15–16 listopada 2002 r., red. J. Purchla, Kraków
2002, s. 82 i 84, F. Ziejka „Tu wszystko jest Polską”…, s. 35–50. „Relikwiarzem na piersiach Polski” nazwał Kraków J.I. Kraszewski w artykule Wycieczka do Krakowa („Tydzień Polityczny,
Naukowy, Literacki i Artystyczny” 1871, nr 14).

241

�krytykami i przeciwnikami polskich konspiracji i insurekcji. Nie wyrzekając się aspiracji narodowych, w duchu realizmu politycznego i pragmatyzmu przedkładali nad zbrojne zrywy i spiski niepodległościowe
rzetelną pracę dla dobra narodu, kultywację polskości i zabiegi o rozszerzenie praw narodowych Polaków, przy zachowaniu jednak lojalności wobec Austrii. Dominowali w Kole Polskim w austriackiej Radzie
Państwa i przyczynili się rzeczywiście do uzyskania szeregu koncesji
dla Polaków i poprawy ich sytuacji w zaborze austriackim. Czołowi
działacze obozu stańczyków: W. Kalinka, S. Tarnowski, J. Szujski, S. Koźmian, L. Wodzicki i M. Bobrzyński byli jednocześnie najwybitniejszymi
przedstawicielami naukowej i artystycznej elity Krakowa. Mając przygotowanie historyczne i głosząc swoje poglądy także w historiografii, filozofii, publicystyce, krytyce literackiej i teatralnej, wpłynęli inspirująco
– wbrew utartym poglądom – na rozkwit życia umysłowego w Galicji,
na kształtowanie się zmysłu państwowości, na integrację ponadzaborową wokół Krakowa – „duchowej stolicy Polski”. Z tymi osobistościami,
kształtującymi intelektualny pejzaż Krakowa, i z ich myślą polityczną
Kolberg zetknie się w ciągu swojej działalności, m.in. w Akademii.
Ośrodkiem życia naukowego pod Wawelem były Uniwersytet Jagielloński i Towarzystwo Naukowe Krakowskie. Na uniwersytecie stopniowo
dokonała się pełna repolonizacja, która trwała do roku akademickiego
1870/1871. W 1869 r. ustanowiono w nim na podstawie nominacji cesarskiej (z 28 września) pierwszą na ziemiach polskich Katedrę Historii Polski,
którą objął Józef Szujski (1835–1883), współtwórca krakowskiej szkoły historycznej, a proces ten całkowicie zakończyło uznanie 30 kwietnia 1870
roku języka polskiego jako wyłącznie obowiązującego języka wykładowego. Wielu profesorów podejmowało ogromny wysiłek, kumulując pracę
w kilku katedrach, znaczna ich część była wychowankami uniwersytetów
zachodnich, co umożliwiało polskiej nauce przyswajanie zdobyczy europejskich. Pracę naukową wiązano z życiem kulturalnym i z potrzebami kraju,
dzięki czemu rosła rola społeczna uczelni. Pełna repolonizacja uniwersytetu
krakowskiego spowodowała dalszy żywiołowy rozwój zarówno dyscyplin
matematyczno-przyrodniczych, jak i humanistycznych, a także uzyskanie
rangi ogólnonarodowej. Profesorowie polscy po reformie senatu w 1874
roku otrzymali znaczne uprawnienia do samodzielnej działalności i organizacji życia naukowego. Z kolei we Lwowie na Uniwersytecie Jana Kazimierza od 1871 roku obowiązywały dwa języki wykładowe: polski i ruski
242

�(ukraiński). Obie uczelnie mogły więc stanowić centra polskiego życia naukowego, promieniującego na cały kraj.
Działalność naukowo-oświatową prowadziło też Towarzystwo Naukowe Krakowskie, które posiadało duży dorobek i zasługi dla nauki polskiej,
wykraczając swoim oddziaływaniem poza Kraków i Galicję i wspierając
inicjatywy i osoby prywatne z zaboru pruskiego i rosyjskiego, czego przykładem jest członkostwo i dotacja przyznane Kolbergowi. Wkrótce prace Towarzystwa kontynuować będzie przekształcona z niego, a powstała
w roku 1872 w oparciu o tradycje i potencjał naukowy uniwersytetu Akademia Umiejętności. Stanie się ona naczelną polską instytucją naukową
w okresie zaborów i w latach międzywojennych, a jej zasługi dla rozwoju
i integracji działalności naukowej między trzema zaborami są nie do przecenienia. Promieniując na cały kraj, Akademia konsolidowała rozproszone
w trzech zaborach wysiłki na rzecz rozwoju nauki i podtrzymania ducha
narodowego. Jak wcześniej Towarzystwu Naukowemu Krakowskiemu, tak
i później Akademii Kolberg będzie zawdzięczać kontynuację swojego dzieła.
Warunki życia i pracy twórczej różniły się więc zasadniczo od panujących w Królestwie i opisanych wyżej. Kiedy Kolberg zamieszkał pod
Krakowem i stał się stałym bywalcem miasta, znalazł tu zupełnie inne
możliwości działania, pracy badawczej i kontaktów naukowych. W Krakowie i Lwowie chroniło się nie tylko wielu uciekinierów z Królestwa czy
z Ziem Zabranych, tam również powracali zesłańcy, wygnańcy, emigranci
z Zachodu. W latach 1867–1871 do Krakowa powrócili lub osiedlili się
w nim w poszukiwaniu możliwości pracy i rozwoju przedstawiciele świata
kultury i nauki, których Kolberg poznał już wcześniej lub z którymi będzie
się wkrótce spotykał i współpracował. Należeli do nich m.in. Józef Zejszner (1805–1871), geograf i geolog, Wincenty Pol (1807–1872), poeta i geograf, Karol Estreicher (1827–1908), historyk literatury i teatru, bibliograf
i wieloletni dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej, Władysław Ludwik Anczyc
(1823–1883), poeta, dramatopisarz i wydawca, Adrian Baraniecki (1828–
1891), lekarz, działacz społeczny, założyciel i dyrektor Muzeum Techniczno-Przemysłowego w Krakowie, Juliusz Kossak (1824–1899), malarz, rysownik
i ilustrator, Jan Nepomucen Sadowski (1814–1897), archeolog i etnograf,
Adam Honory Kirkor (1818–1886), archeolog i wydawca, Izydor Kopernicki (1825–1891), lekarz, antropolog i etnograf. Wszyscy oni – podobnie jak
Kolberg – wiązali z Krakowem nadzieje na pomyślniejsze warunki pracy
i rozwoju, podejmując podobne decyzje wobec perspektyw otwierających
243

�się w Galicji, w większości znaleźli się też wkrótce w kręgu osób współpracujących i kontaktujących się z Kolbergiem, przeważnie w Akademii. Dla
autora Ludu otworzyła się także perspektywa stabilizacji upragnionej dla
realizacji dzieła, szansa wyrwania się z dusznej atmosfery Warszawy, choć
zmiana ta oznaczała zarazem porzucenie rodzinnego miasta, miasta młodości, rodziny, bliskich i przyjaciół, zerwanie więzów ze światem, w którym
ukształtował swój dojrzały program badawczy i rozpoczął jego realizację.
Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że miało to być rozstanie na zawsze; Kolberg nigdy już nie przekroczył granicy zaboru rosyjskiego i nie odwiedził
Warszawy.
XII
[Konopkowie, zainteresowania i działalność społecznikowska i patriotyczna
braci Józefa, Romana i Juliana. – Modlnica i jej gospodarze – Julian i Antonina. – Kolberg w nowych warunkach. – Dojazdy do Krakowa, kontakty
z drukarnią, bibliotekami, archiwami i przedstawicielami środowiska naukowego, możliwość uczestnictwa w życiu kulturalnym i umysłowym miasta.]

Zaproszenie Konopki z serdeczną zachętą, by Kolberg „dom nasz uważał
za własny”, oznaczało przyjęcie do rodzinnego grona i odnalezienie w nim
uznania i zrozumienia dla jego pracy, a także wymiernej pomocy. Przyjaźń
z Józefem datująca się od 1841 roku, kiedy to poznali się w Warszawie,
rozwijana przez lata kolejnych odwiedzin Kolberga w dworach Konopków
w Mogilanach i Modlnicy, ugruntowała się także poprzez wspomniane
wcześniej wspólne zainteresowania, a okresami nawet terenową współpracę autora Ludu i autora Pieśni ludu krakowskiego.
Józef Konopka pochodził z zamożnej ziemiańskiej rodziny o żywych
i starannie kultywowanych tradycjach niepodległościowych i patriotycznych, a także społecznikowskich. Konopkowie herbu Nowina, z przydomkiem z Jałbrzykowskiego Stoku, osiedleni w Małopolsce w XVIII wieku,
pochodzili ze szlachty mazowieckiej, z ziemi łomżyńskiej1. Protoplasta tej
Informacje o Konopkach zob. m.in. Polski słownik biograficzny, T. XIII: 1867–1868 (hasła: Konopka Józef, Konopka Julian, Konopka Franciszek Ksawery); Archiwum Konopków
z Modlnicy i Mogilan, https://szukajwarchiwach.pl; E. Jaworska Posłowie, w: J. K[onopka]
Pieś­ni ludu krakowskiego, Wrocław 1974, wyd. fototypiczne pierwodruku z 1840 r. pod red.
1

244

�linii, dziad Józefa, Wojciech Józef Konopka (1733–1811), ożeniony z Teresą
Skotnicką, był marszałkiem dworu ks. Augusta Czartoryskiego, łowczym
sanockim, właścicielem zakupionych przez siebie wsi – Modlnicy i Mogilan
pod Krakowem oraz Zaleszan w powiecie tarnobrzeskim, które były wianem żony. Trzej jego synowie, Michał (1781–1833), Stanisław (1786–1850)
oraz Tadeusz (1782–1864), uczestniczyli w kampaniach napoleońskich. Po
powrocie bracia osiedlili się w rodzinnych majątkach: najstarszy Michał
odziedziczył wniesione w posagu matki i wykupione przez ojca z długów Zaleszany, Stanisław otrzymał Mogilany leżące między Myślenicami
a Krakowem, a Tadeusz – podkrakowską Modlnicę Wielką. Michał z Zaleszan, ożeniony z Balbiną Białobrzeską, miał syna Franciszka Ksawerego
(1828–1898), który udzielał się społecznie jako prezes Towarzystwa Pomocy
Weteranom Powstania Listopadowego. Stanisław z Mogilan, żonaty z Zofią
Kraińską, uzdolniony plastycznie autor obrazów i grafik, miłośnik sztuki
i literatury, gromadził dokumenty i notatki dotyczące dziejów rodziny. Był
ojcem Stefanii, późniejszej żony swego bratanka Józefa, oraz Julii, żony
Gabriela Załęskiego z Iskani pod Dobromilem, i Amelii, żony Hipolita Bochdana z Zadwórza pod Lwowem. Tadeusz sprawował funkcje wójta gminy,
sędziego pokoju w Krakowie i reprezentanta na sejm w czasach Rzeczypospolitej Krakowskiej. W rodzinnej wsi Konopków, Modlnicy, gospodarował
z zamiłowaniem, przeprowadzając renowację dworu, a także podejmując
budowę wodociągu dla browaru, gorzelni, dworu i części wsi. Ożenił się
z Antoniną Podlewską. Pisał ciekawe wspomnienia i pamiętniki oparte m.in.
na materiałach zebranych przez brata Stanisława. Pielęgnował tradycje
powstania kościuszkowskiego i epoki napoleońskiej oraz zainteresowanie
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, s. III i nast.; M. Konopka Konopkowie herbu
Nowina. Z dziejów rodziny, „Strzyżowski Rocznik Muzealny” T. III: 2017, s. 205–231; O. Kolberg Józef Konopka, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s 443–448 (pierwodruk: „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792); P. Strzelichowski Mowy żałobne wypowiedziane
podczas pogrzebów śp. Józefa Konopki […] i śp. Romana Konopki […], Kraków 1891; H. Jost
Julian Konopka. Zapomniany technik polski, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1959,
T. 4, nr 3, s. 521–527. O Konopkach, ich kontaktach z Kolbergiem, jego podróżach w Krakowskie, badaniach i współpracy z Konopkami zob. omówienie E. Millerowej i A. Skrukwy
„Krakowskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 (DWOK
T. 73/I), s. XVI i nast. Cenne informacje o rodzinie i pobycie Kolberga w Modlnicy przynoszą
także opublikowane przez K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze
Kolbergu, tj. Antoniny Konopczanki, siostry Józefa, oraz jego córek – Justyny Konopczanki
(1862–1957) i Michaliny z Konopków Paszkiewiczowej (ur. 1860), zob. „Wieś Radomska”, T. 11:
2018, s. 89–120. Dostępne źródła podają różne daty biograficzne Konopków.

245

�dla spraw publicznych, a pietyzm dla historii i patriotyzm przekazał czwórce swoich dzieci, urodzonych już po utracie niepodległości przez Polskę:
Romanowi (1813–1891), Julianowi (1814–1899), Józefowi (1818–1880) oraz
Antoninie (1828–1904). Z tym właśnie pokoleniem Konopków połączyła
Kolberga głęboka i wieloletnia przyjaźń.
Józef oraz jego dwaj bracia, Julian i Roman, otrzymali staranne wykształcenie. Uczyli się w krakowskich gimnazjach św. Anny i św. Barbary, potem
studiowali prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a Józef jeszcze dodatkowo filozofię1. Roman i Julian przez dwa lata dopełniali edukację w Paryżu,
pierwszy w zakresie prawa na Sorbonie, drugi w szkole górniczej, po której
ukończeniu uzyskał tytuł inżyniera górnictwa i odbywał praktykę w angielskich kopalniach. Po studiach wszyscy trzej Konopkowie osiedli na wsi,
gdzie pozostali do końca życia. Najstarszy Roman objął sąsiadujące z Modlnicą Tomaszowice i Podskalany, które ojciec dla niego zakupił, Julian z siostrą Antoniną – Modlnicę, Józef – Mogilany, które otrzymał jako wiano żony
po zawarciu związku małżeńskiego w 1843 roku ze Stefanią, córką swojego
stryja Stanisława, a także dokupiony Głogoczów. Wszyscy bracia obok działalności zmierzającej do unowocześnienia gospodarki na roli i uprzemysłowienia oraz podniesienia oświaty wsi sprawowali różne funkcje publiczne:
Roman jako sędzia pokoju, od roku 1848 członek Rady Administracyjnej dla
byłego Okręgu Wolnego Miasta Krakowa, od roku 1867 autonomicznej Rady
Powiatowej Krakowskiej, Julian był członkiem komitetu Towarzystwa Rolniczego Krakowskiego, a Józef współzałożycielem tego Towarzystwa (1845)
i wieloletnim członkiem jego zarządu, współzałożycielem i kuratorem szkoły
rolniczej w Czernichowie, członkiem Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego.
W roku 1849 wybrany został do sejmu austriackiego w Wiedniu, parę lat
przed śmiercią w 1877 roku – do Sejmu Krajowego Galicji. Roman zajmował
się z powodzeniem budową lokalnych dróg, Józef w swoim majątku w Mogilanach wprowadził racjonalną gospodarkę rolną, która stała się wzorem dla
okolicznych gospodarstw, i założył we wsi urząd pocztowy, wyróżnił się też
osobistym wkładem finansowym i rzeczowym (narzędzia rolnicze) dla szkoły
rolniczej w Czernichowie, która powstała ze składek i darów ziemiaństwa
tego regionu. Wspólnie z uzdolnionym technicznie bratem Julianem założyli
1
Według niektórych źródeł Julian studiował nie prawo, lecz matematykę na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (zob. m.in. J. Samujłło Julian Konopka,
w: Polski słownik biograficzny, T. XIII: 1967–1968, s. 569).

246

�w 1849 roku w Modlnicy fabrykę maszyn i narzędzi rolniczych, przeniesioną potem do Mogilan i funkcjonującą tam do 1879 roku. Po 1863 roku
w Tomaszowicach i w Modlnicy znaleźli schronienie powstańcy; w pierwszej
posiadłości mieścił się szpital, w drugiej zatrzymał się uciekający z Krakowa
Władysław Jabłonowski, adiutant Langiewicza, a także bracia Rzewuscy,
Lesław i Walery (1837–1888), który później jako właściciel nowoczesnego
zakładu fotograficznego w Krakowie wykonywał także zdjęcia dla Ludu, oraz
Wincenty Konieczko, ukrywający się pod nazwiskiem Puchała i przyjęty na
stanowisko rządcy w Modlnicy.
Prospołeczna postawa Konopków, ich praca u podstaw i konkretne zaangażowanie dla dobra wspólnego w ówczesnych warunkach politycznych
były wyrazem głębokiego patriotyzmu, a zarazem świadomego wyboru tak
pojmowanego obowiązku służby narodowi, o którego przetrwanie walczyli na tej drodze. Kolberg ze swoim wykrystalizowanym programem badawczym, realizowanym poprzez pozytywistyczną pracę nad udokumentowaniem polskiej kultury ludowej, znalazł więc w rodzinie Konopków
zrozumienie i wsparcie dla swojego zamierzenia, które pojmowane było
zapewne nie tylko jako przyjacielska przysługa, ale rodzaj obywatelskiego
obowiązku pomocy dla niezamożnego badacza. Atmosfera domu, w którym
zaangażowanie społeczne i aspiracje kulturalne gospodarzy harmonizowały
z życiowym planem Kolberga, była więc szczególnie sprzyjająca. Znalazł
tu warunki do życia i pracy, życzliwą i konkretną pomoc gospodarzy w organizacji badań i kontaktach z ludnością wiejską, a także w gromadzeniu
materiału do monografii Krakowskiego, w czym zasłużyła się szczególnie
Antonina Konopczanka. Umożliwiali mu – zwłaszcza Roman Konopka –
wyjazdy do Krakowa, gdzie na miejscu doglądał druku, prowadził studia
w bibliotece i archiwach, nawiązywał kontakty i brał udział w pracach
Akademii i w życiu umysłowym miasta. Justyna Konopczanka wspominała:
Stryj Roman jako wiceprezes Rady Powiatu musiał jeździć dwa razy w tygodniu
na posiedzenia do Krakowa. Zwykle wstępował po Kolberga, który do Akademii
Umiejętności dla swoich wydawnictw pospieszał1.

Życie codzienne i działalność publiczną wzbogacały też inne zainteresowania braci Konopków. Julian gromadził materiały do pracy o historii
1

Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109.

247

�przemysłu w Polsce, projektował maszyny rolnicze i zbierał stare, zabytkowe przedmioty i meble, Roman i Józef gromadzili pamiątki narodowe i rodzinne, stare książki i dokumenty, z których korzystał też Kolberg. Roman
pisał wiersze okolicznościowe, religijne i patriotyczne, Józef był autorem
prac o owadach szkodliwych dla zbóż oraz obszernej rozprawy o gospodarstwie góralskim z obszaru Karpat w Encyklopedii rolnictwa, opracował
też w 1878 r. monografię wsi Mogilany, wydaną przez jego syna, Tadeusza,
dopiero 5 lat po śmierci ojca1. Pozostawił ogromny zbiór przysłów, które
gromadził z zamiarem opracowania ich do druku. Znalazły się w nim także przekazane mu zapisy Kolberga, który z czasem mniej uwagi poświęcał
temu gatunkowi literackiemu, właśnie ze względu na plany wydawnicze
Józefa; te jednak nie doszły do skutku2. Antonina, osoba światła, o zdecydowanych poglądach i gustach, miała zdolności literackie i plastyczne,
które objawiły się m.in. w spisywanych dla Kolberga bajkach i wierzeniach
oraz w wykonywanych dla jego Ludu drzeworytach, dzięki czemu znacznie
wzbogaciła krakowską monografię Kolberga rycinami oraz swoimi zapisami folkloru, które sporządzała na dobrze sobie znanej wsi podkrakowskiej
od miejscowych narratorów i informatorów.
Gdy w 1871 roku Kolberg osiadł w Modlnicy na stałe, miał już za sobą
wcześniejsze wielokrotne pobyty u Konopków. Do Modlnicy został zaproszony po raz pierwszy już w 1842 roku. Jak wspomniano wcześniej, poznał
wtedy rodzinę Józefa, żyjących jeszcze rodziców, Antoninę z Podlewskich
i Tadeusza Konopków, braci i siostrę Józefa, Antoninę, oraz rezydentkę
i nauczycielkę, Antoninę Męcińską, córkę organisty kościoła Panny Marii w Krakowie, z którą już wtedy łączył oczekiwanie, że spisze dla niego
„muzyki modlnickie”. W świetle zachowanych dokumentów odnotować
możemy jako daty krótszego lub dłuższego pobytu (szczegółowych relacji
brak) lata 1843 i 1857, w którym to roku odwiedził również Zakopane,
Lublanę i Zagrzeb, później 1861 i 1863, gdy podróżował w Tatry i na kresy
południowo-wschodnie. Bliżej udokumentowane, zwłaszcza w listach, są
1
J. Konopka Gospodarstwo górskie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek
z nim mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 812–846, tenże Wieś Mogilany. Monografia, Kraków
1885, zob. też tenże O owadach szkodliwych zasiewom, a w szczególności o niezmiarce, Kraków 1867 oraz Wyciąg ze sprawozdań o szkodach przez owady w roku 1870 zrządzonych.
Napisał […], Kraków 1870 (odb. ze „Sprawozdań Komisji Fizjograficznej” za r. 1870).
2
Materiał ten został częściowo wydany w tomie 60 Dzieł wszystkich Oskara Kolberga pt.
Przysłowia. Omawia go we wstępie do tomu S. Świrko, autor opracowania.

248

�podróże z lat 1867–1871, kiedy starał się o dotację na druk w Krakowie
i we Lwowie, gdy sfinalizowała się pomoc Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i toczyły się już prace w drukarni nad Krakowskiem, a Antonina
Konopczanka intensywnie gromadziła dla Kolberga materiał do dalszych
tomów monografii. Lata stałego pobytu Kolberga w Modlnicy znalazły swój
oddźwięk w korespondencji, zwłaszcza z bratową, Karoliną Kolberg.
Gniazdo Konopków, Modlnica, duża, stara wieś o historii sięgającej XIII
wieku, oddalona o kilka kilometrów na północny zachód od Krakowa, była
usytuowana na granicy zaborów, między Galicją a Królestwem Polskim.
Miała rosyjską i austriacką komorę celną, dwór na wzgórzu, który po kolejnych renowacjach uzyskał klasycystyczny charakter, a obok niego rozległy
park ukształtowany w stylu barokowym w XVIII wieku. Niedaleko dworu,
po drugiej stronie drogi znajdował się drewniany kościółek św. Wojciecha
z XVI wieku, z zabytkowym obrazem łaskami słynącej Matki Bożej z Dzieciątkiem, wykonanym na lipowej desce przez nieznanego autora. Z nazwą
wsi związana jest ciągle żywa legenda o św. Wojciechu, który opuszczając
Kraków w drodze do Prus, zatrzymał się we wsi Zagórze, gdzie modlił się
z odprowadzającą go miejscową ludnością. Uchronił wieś od plagi żmij,
klęski gradu i posuchy, odnajdując dwa źródła wody: w Modlnicy i w sąsiednich Szycach. Odchodząc, wbił w ziemię w miejscu pożegnania swoją
laskę, z której wyrosła lipa1. Dziewiętnastowieczny opis tak podkreśla malownicze położenie wsi:
Modlnica albo Modlnica Wielka z Modlniczką […] mieszczą się na południowych
stokach wyżyny olkuskiej, stromo tutaj opadającej do doliny Wisły […] Ze wzgórzy modlnickich piękny widok na okolicę krakowską, dolinę nadwiślańską aż
po Tatry, które w dni pogodne zarysowują się na horyzoncie2.

Długą historią jako jedna z najdawniejszych osad polskich oraz pięknym
położeniem wyróżniały się też Mogilany, położone w ówczesnym powiecie
Wiadomość o tej tradycji zamieścił Kolberg w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 36–37
i 355–356 oraz w cz. III (DWOK T. 7), s. 59–60. Pisze też o niej Justyna Konopczanka (za:
K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 108). Odpust w Modlnicy na św. Wojciecha
wspomina też Kolberg w brulionie listu do Karoliny Kolberg z 28 IV 1889 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 358. Zob. też M. Bernasikowa Dwór w Modlnicy, „Zeszyty Naukowe
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Historii Sztuki” 1965, T. 2, z. 2, s. 165–197.
2
B[ronisław] G[ustawicz] Modlnica, w: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych
krajów słowiańskich, T. VI, Warszawa 1885, s. 568.
1

249

�wielickim, siedziba Józefa Konopki, w której Kolberg po opuszczeniu Warszawy zatrzymał się najpierw:
Mogilany, szczególnie dwór i kościół, mają wspaniały widok. W dzień pogodny,
zwłaszcza przed zachodem słońca, można gołym okiem przejrzeć dolinę Wisły.
Na sinym paśmie wzgórz olkuskiej wyżyny w Królestwie Kongresowym rysują
się jasno w promieniach słońca Bielany, Tyniec, Trenczyn, Kopiec Kościuszki,
Krakusa, wieże i baszty Wawelu i kościołów krakowskich aż po Mogiłę; jeżeli
zaś zwrócimy się ku południowi, to znowu na ciemnym tle szczerbatych Tatrów
i Babiej Góry rysują się białe szczyty Kalwarii i Lanckorony1.

Głównym ośrodkiem życia rodzinnego dla wszystkich Konopków była
Modlnica, i to nie tylko jako gniazdo rodowe. Gospodarował tu Julian,
kawaler podobnie jak Roman z Tomaszowic, a gospodarstwem kobiecym
zarządzała bardzo energicznie i sprawnie Antonina Konopczanka przy pomocy Antoniny Męcińskiej, zwanej „Melą”, „Melusią”. Mieszkały tu również
pod opieką ciotki trzy młodsze córki Józefa i Stefanii, Michalina, Justyna
i Seweryna, przyjęte na wychowanie dla odciążenia rodziców, którzy mieli
dwadzieścioro dwoje dzieci. Dziewczynki uczyły się muzyki, okresowo także pod kierunkiem Kolberga, który miewał również udział w ich domowej
edukacji. Bliskie sąsiedztwo dworów braci w Modlnicy, Tomaszowicach
i Mogilanach sprzyjało żywym kontaktom rodzinnym. Na codzienne obiady przyjeżdżał do Modlnicy z Tomaszowic Roman, w niedziele spędzał tu
z rodziną cały dzień. Dom wypełniała muzyka, dyskutowano na najróżniejsze tematy. Kolberg grywał sam lub na cztery ręce z Antoniną Męcińską, a koncerty te należały do ulubionych chwil w modlnickim dworze,
wspominanych po latach także przez najmłodszych domowników. Justyna
Konopczanka pisała:
Kolberg znał muzykę nie tylko teoretycznie, ale grał też biegle i pięknie, a nieraz,
gdy był do tego usposobionym, ślicznie improwizował. Panna Męcińska, czyli
Melusia, grała znakomicie. Więc Modlnica wtedy rozbrzmiewała koncertami.
Grali pojedynczo lub na cztery ręce. Z całą przyjemnością wsłuchiwałyśmy się
w cudne tony Haydna, Mozarta, Beethovena, Mendelssohna, a nade wszystko
Chopina. Ale i polityka nie próżnowała. Ileż to dyskusji poważnych się słysza-

1

[ M. Maciszewski] Mac. Mogilany, tamże, s. 579.

250

�ło – ile wróżb, nieledwie proroctw, odnośnie do przyszłości i wolnej Ojczyzny
ciotka moja, niezwykła patriotka, wypowiadała w przeczuciu1.

W dworach Konopków spotykała się też rodzina z dalszych stron; w Mogilanach Kolberg poznał w latach wcześniejszych Amelię i Hipolita Bochdanów z Zadwórza pod Lwowem, Julię i Gabriela Załęskich z Iskani pod
Dobromilem, prawdopodobnie też Maurycego i Władysława Kraińskich
z Wyszatyc pod Przemyślem2. U dwu pierwszych rodzin gościł, począwszy
od roku 1861, a gospodarze, znając jego prace i plany, ułatwiali mu chętnie
kontakty z wiejskimi informatorami i stwarzali warunki do badań terenowych, dzięki którym pozyskiwał cenny materiał przeznaczony do następnych monografii regionalnych. Wiadomo też, że niektóre notatki czy teksty
folkloru i melodie spisywał badacz w samej Modlnicy od zjeżdżających do
niej krewnych i ich służby. Zapewne kontaktów nawiązanych przy okazji
spotkań rodzinnych i towarzyskich w Modlnicy i Mogilanach było więcej
przez cały czas pobytu Kolberga u Konopków, co nie zostało jednak konkretnie udokumentowane, choć liczne wzmianki w listach na możliwość
taką zdają się wskazywać. Poza rodziną do Modlnicy i Mogilan przyjeżdżali
na przestrzeni lat liczni goście z Krakowa, ze środowiska artystycznego
i inteligenckiego, m.in. Artur Grottger, Zygmunt Gloger, Walery Eljasz–Radzikowski, Tadeusz Rybkowski, Józef Łepkowski, Kazimierz Chłędowski,
Izydor Kopernicki. Organizowano też wspólne wyjazdy do Krakowa, gdzie
Konopkowie i Kolberg uczestniczyli w różnego typu uroczystościach, jubileuszach, wydarzeniach kulturalnych:
A że Kraków był tak blisko, więc żyło się jego życiem, sztuką, uczonymi osobistościami i znakomitościami, a nie było obchodów, tak patriotycznych, jak
i religijnych, jubileuszów itp., aby się Modlnica w całości, wraz z Kolbergiem
nie znajdowała3.

Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 108–109.
W Wyszatycach pod Przemyślem gospodarował brat Zofii z Kraińskich Konopkowej,
Maurycy Kraiński, a od 1877 roku jego bratanek Władysław. O kontaktach i badaniach na
tych terenach zob. korespondencja Kolberga oraz wstępy M. Tarki do cz. I Rusi Czerwonej
i E. Miller do suplementu przemyskiego (odpowiednio DWOK T. 56 i 83/I). O poznaniu w Mogilanach Bochdanów i Załęskich wzmiankuje także Justyna Konopczanka (za: K. Markiewicz
Wspomnienia Konopczanek..., s. 107).
3
Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109.
1
2

251

�W latach późniejszych oparciem dla przyjezdnych był dom Ksawerego Konopki, który gospodarował najpierw w Zaleszanach odziedziczonych
po ojcu, Michale, a na początku lat osiemdziesiątych osiadł w Krakowie,
żywo uczestniczył w jego życiu kulturalnym i towarzyskim i bywał częstym gościem w Modlnicy. Konopkowie, a wraz z nimi Kolberg, brali też
udział w świętowaniu na wsi, w obchodach świąt religijnych, w obrzędach
ludowych. Wiele uroczystości rodzinnych i związanych z kalendarzem obrzędowym modlniccy włościanie wręcz rozpoczynali we dworze, co dla
badacza stanowiło oczywiście znakomitą okazję do obserwacji i zapisu
dokonywanego ze słuchu. Z czasem jego obecność w Modlnicy stała się
oczywistym elementem życia mieszkańców wsi, co z pewnością skracało
dystans między nimi a badaczem.
Kolberg uczestniczył w życiu rodzinnym i towarzyskim Modlnicy, przede
wszystkim jednak, korzystając z dogodnych dla siebie warunków, zajmował się pracą badawczą. Mając zapewniony byt, otoczony troską i dbałością Antoniny o jego zdrowie i wygody, mimo pewnych ograniczeń, jak
rezydowanie w ciemnym, przejściowym pokoju czy kłopotliwe niekiedy
jazdy z Romanem do Krakowa, mógł poświęcić się wypadom terenowym,
gromadzeniu materiału w bibliotekach i archiwach Krakowa, opracowaniu
kolejnych tomów, a skromny fundusz własny1 przeznaczyć głównie na cele
naukowe, zwłaszcza kolejne podróże. Podejmował je latem i wczesną jesienią, by w pozostałym czasie zająć się porządkowaniem i redagowaniem
zbiorów. W pracy tej, zwłaszcza nad Krakowskiem, pomagali mu gospodarze, współuczestnicząc w badaniach, pozyskując informatorów i sami
notując dla niego teksty ludowe i informacje etnograficzne.
Szczególną rolę w tej współpracy odegrała Antonina Konopczanka, gospodyni Modlnicy. Zbieranie materiałów krakowskich dla Kolberga podjęła
1
E. Jaworska w Posłowiu do J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego…, s. XVII podaje informację, że Kolberg pobierał rentę z Komisji Skarbu, gdzie w latach 1857–1861 (prawdopodobnie: do r. 1859, zob. wyżej, s. 139–140) był zatrudniony w Dyrekcji Dróg i Mostów. O „emeryturze otrzymywanej z Warszawy” z tytułu kilkunastoletniej prowadzonej tam do roku 1861 pracy
urzędniczej wspomina też W. Bieńkowski w pracy Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności
w Krakowie, zob. „Prace Komisji Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie”
1999, nr 1, s. 15. W świetle danych o emeryturach w Królestwie Polskim wiadomości te można
uznać za mało prawdopodobne, nie udało się ich potwierdzić w zachowanych dokumentach
Kolberga, a sam badacz nigdy i nigdzie o tym nie wspomina. Wiadomo jedynie o dochodzie,
jaki przynosiła niewielka kwota ulokowana w „papierach procentowych”, przekazywanym mu
co jakiś czas z Warszawy przez Wilhelma.

252

�jeszcze przed jego przeprowadzką z Warszawy; już od 1868 roku spisywała
dla niego pieśni, bajki, informacje i opowieści o wierzeniach, wiadomości
etnograficzne o kulturze materialnej i o zwyczajach, później także wykonywała rysunki i drzeworyty do Krakowskiego1. Jej materiały znacznie zasiliły tę monografię Kolberga, a rękopisy zbieraczki, które zachowały się częściowo w jego archiwum, zostały wykorzystane w ramach Dzieł Wszystkich do prac komentatorskich lub – jako nieuwzględnione przez Kolberga
w czterech XIX-wiecznych tomach Krakowskiego – opublikowane zostały
w trzyczęściowym suplemencie do tej monografii, dopełniając ją. Na uwagę
zasługuje tu szczególnie wydany tam w całości unikatowy rękopis nazwany
„modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki” 2, pochodzący z 1868 lub
1869 roku. Zbieraczka notowała w nim na gorąco swoje wywiady z wiejskimi narratorami z Modlnicy i sąsiednich wsi, którzy opowiadali jej bajki
i lokalne podania, „historyje” o stworzeniu świata, przyrodzie i żywiołach,
o zmorach, bogienkach, diabłach, duchach itp., o przesądach i praktykach
leczniczych. W formie dialogów z wymienionymi z nazwiska i utalentowanymi bajarzami, których zbieraczka znała i zapewne dlatego wybrała, udokumentowany został ówczesny żywy folklor wsi podkrakowskiej, poglądy
jej mieszkańców na świat, a nawet ich świadomość historyczna. Bratanica
Antoniny, Justyna, wspominała też szczególne przedsięwzięcia ciotki w celu
pozyskiwania materiału ikonograficznego:
[…] korzystając ze znajomości z zakładem fotograficznym W. Rzewuskiego, znajdującym się przy ulicy Wesołej w Krakowie, zorganizowała kilkakrotnie fotografowanie całych scen obrzędowych, gospodarskich i weselnych, a co najpiękniejsze dziewczęta, kobiety, parobcy wybierani byli. Było to mniej więcej w 1870–2
roku. Rzewuskiemu zawieziono do jego atelier przeróżne sprzęty i dekoracje.
Zob. m.in. listy Z. Glogera z 17 XII 1868 r. i z 1 IV 1870 r. oraz A. Konopczanki do Kolberga
z I połowy 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), odpowiednio s. 272 i 351 oraz s. 372
i 378–379. Listy Antoniny Konopczanki ilustrują także stopień zażyłości rodziny i domowników
z Modlnicy i Mogilan z Kolbergiem.
2
Raptularz Konopczanki opublikowany został w suplemencie krakowskim (DWOK T. 73/III),
na s. 5–105. Autorką tytułu i pierwszego omówienia tego rękopisu (manuskrypt nie ma karty
lub kart początkowych i końcowych) była H. Kapełuś, zob. tejże Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s.179–195. Zob. też E. Miller Niezwykły dokument
zachowany w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9: 2011, s. 233–245.
O współpracy Antoniny Konopczanki z Kolbergiem i jej wkładzie pracy w Krakowskie zob.
E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXIX–LXXXII.
1

253

�Wykopano starą, rosochatą wierzbę, kilka pni brzozowych, [zabrano] kosy, sierpy, kądziele, ławy, misy, dzbany itp. W pogodne dni zimowe p. Puchała wyjeżdżał kilkoma wozami pełnymi ludzi. Były to całe wesela – z basami, klarnetami, skrzypkami, z drużbami, druhnami iskrzącymi się od wieńców, świecideł
i wstążek, chust bajecznie kolorowych i korali prawdziwych. […] Do wydawnictw
Kolberga drzeworyty z tych fotografii nie były dobre, a kolorowało się je w Modlnicy akwarelowymi farbami; kto żył, wtedy kolorować musiał. Ciotka, Freulein
Maria i nawet niżej podpisana z siostrami1.

Zaangażowani w pomoc bywali nie tylko domownicy z Modlnicy, ale
i z Mogilan. Tadeusz (1844–1903), syn Józefa, niedoszły, choć utalentowany malarz, wykonywał rysunki, z których część weszła do Krakowskiego,
a kontakty z mieszkańcami wsi ułatwiała tam Kolbergowi dobrze ich znająca Malwina Jastrzębska, nauczycielka starszych córek Józefa. Współdziałano też w późniejszym okresie w przygotowaniu ilustracji do Pokucia;
Tadeusz Konopka wykonywał też rysunki „paru typów z tamtych stron”2.
Kilkunastoletni pobyt Kolberga w Modlnicy w miarę upływu czasu
i kłopotów jej starzejących się mieszkańców, zwłaszcza po śmierci Józefa
w czerwcu 1880 roku, a także udarze, który dotknął Juliana w tym samym
czasie, miał swoje różne oblicza w codziennym bytowaniu. Niezależnie jednak od później narosłych trudności i konfliktów, wspomnienia o Oskarze
Kolbergu spisane przez Antoninę Konopczankę i przez jej bratanicę Justynę
wskazują, że jego osoba i praca cieszyły się nie tylko uznaniem i szacunkiem rodziny, ale także podziwem i przyjacielskim przywiązaniem. Po latach, u kresu życia, gdy wygasły już wcześniejsze emocje, Antonina pisała:
Do Krakowa z braćmi Konopkami wyjeżdżał dwa razy tygodniowo za korektą; zresztą po całych dniach siedząc w domu, pisał niezmordowanie. Nikomu
nie przeszkadzał w zatrudnieniach, był słodkim w pożyciu z drugimi osobami.
Wszyscy go też kochali i szanowali. Dnie świąteczne przepędzał na uczonych
rozmowach z Romanem Konopką, a wieczory z Julianem, obok którego mieszkał
w drugim pokoju. […] ze swej strony przedstawiał żyjącą encyklopedię. Jeżeli
czytając książkę, kto jakiego znaczenia wyrazów nie rozumiał, szedł do KolCyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109–110. Jedna z takich fotografii
wykonanych w zakładzie W. Rzewuskiego reprodukowana jest w albumie K. Markiewicz
Oskar Kolberg (1814–1890), Radom 2014, s. 117.
2
Brulion listu do T. Rybkowskiego z 27 XI 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 577.
1

254

�berga po wytłumaczenie i wykład obszerny otrzymał. Nie tylko zacnym co do
charakteru, ale i umiejętnym był bardzo. Znał historię, literaturę, język łaciński,
niemiecki, francuski, włoski, angielski wybornie, a nawet i rosyjski. Obdarzony
z natury niepospolitymi zdolnościami, cokolwiek umiał, to nie dla blagi, ale
naprawdę umiał teoretycznie. Potrafił pisać obcymi językami tak dobrze jak
własnym. Tak samo w rozmowie, jak w pisaniu miał głęboki pogląd logiczny,
zdrowy rozsądek i zdanie głębokiego myśliciela. […] Miły, skromny, cichy, łagodny jak dziecko, w ciemnym pokoju, przez który domownicy, nie mogąc go jako
między sobą pomieścić, musieli w czynnościach gospodarskich przechodzić, on
siedział skurczony nad stolikiem, pisał długie godziny (od rana do południa,
od obiadu do wieczora). Wieczor[em] zaś do późna czytywał książki. Nie było
nikogo w domu, ktoby go nie [czcił] i nie kochał. […] Każdego wieczora czynił
niespokojne zapytania paniom domowym, czy nie brakło nafty, bo tego braku
nadzwyczaj się obawiał. Mógł nic już nie pić, o to się nie troszczył, ale tylko
myślał o tym, żeby było przy czym pisać. Otóż więc jedną słabością jego była
nafta, a drugą atrament. Nikt mu niczym humoru nie zepsuł – nawet by po
papierach pozwolił dziatwie plądrować – aby tylko kałamarz jego w należytym
pozostawał szacunku. Przeto do sławnej, jesionowej, o jednym zawiasie szafy
chował go zapalczywie jak do fortecy przed swawolą wszelką1.

Obie panie Konopczanki, Antonina z pozycji gospodyni dworu, Justyna, patrząca z perspektywy dziecka i młodej dziewczyny, wspominają też
Kolberga jako ciekawego rozmówcę i uczestnika dysput i „dyskusji poważnych”, a przede wszystkim jako świetnego muzyka, który „grał biegle i pięknie”, sam lub na cztery ręce z Antoniną Męcińską, a nawet improwizował,
urozmaicając modlnickie życie swoimi koncertami. Według Justyny nie
miał specjalnego talentu pedagogicznego jako zbyt pedantyczny; zapamiętała jednak jego „ciekawe historyjki”, życzliwość i pogodę w obcowaniu
z ludźmi, chętne przebywanie z gośćmi. Przede wszystkim jednak to, że on
„wiecznie pisał i grał” i że „grał chętnie na każde zaproszenie i lubił, i grał
świetnie do tańca”2. Nie przeszkadzało mu to jednak interesować się także
edukacją panien, córek Józefa; sekundował im w nauce muzyki, akompaniował do śpiewu, poświęcał czas na wspólne spacery i rozmowy o sztuce,
literaturze, historii, a nawet towarzyszył w wyjazdach do Krakowa. Odbiciem ciepłych uczuć, jakie mieszkańcy Modlnicy i Mogilan dla niego żywili,
a także autorytetu, którym się cieszył wśród dorastających dziewcząt, mogą
1
2

Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 104 i przyp. 32.
Tamże, s. 109, 108, 107, 109.

255

�być listy pisane w okresie nieobecności Oskara w Modlnicy i dopiski tych
ostatnich dla „kochanego pana Oskara”1. Zaś wzruszające ślady stosunku
do badacza wiejskich mieszkańców, i to nie tylko Modlnicy, odnajdujemy
w jego rękopisach, gdzie zanotował miedzy setkami innych dwie następujące przyśpiewki:
Ciesy się pan Kolbr,		
ze idziemy z pola,		
ciesy się i Gacka,		
Maryna, Antola. 		

A jak ci ja umrę,
moja dusza wstanie,
jak ona usłyszy
pana Kolbra granie2

Obok spotkań z przedstawicielami świata umysłowego w samej Modlnicy, miał Kolberg możliwość rozleglejszych kontaktów z tym środowiskiem
w Krakowie, gdzie dojeżdżał z Konopkami, uzależniony jednak od dostępu
do środka transportu. Bliskość Krakowa była wielkim atutem Modlnicy;
dzięki niej „żyło się jego życiem” – jak to ujęła cytowana wyżej Justyna Konopczanka – i możliwe było uczestnictwo mieszkańców Modlnicy
w wydarzeniach kulturalnych, życiu umysłowym i artystycznym miasta,
obchodach świątecznych i jubileuszowych, spotkaniach i zjazdach Polaków spoza zaboru austriackiego. Dla Kolberga możliwość bywania w pobliskim Krakowie miała jednak pierwszorzędne znaczenie przede wszystkim
ze względu na postęp jego prac i zakres studiów. Mógł wtedy osobiście
doglądać druku i korekt, korzystać ze zbiorów bibliotecznych i archiwalnych, a także włączać się w życie intelektualne miasta i kontaktować się ze
środowiskiem naukowym skupionym wokół Uniwersytetu i Towarzystwa,
potem Akademii3. Stykał się z wybitnymi jego przedstawicielami – zarówno profesorami uczelni, jak i członkami Towarzystwa, którzy przeważnie
zostali później członkami Akademii Umiejętności. Do grona tego należeli
1
Zob. np. dopisek Justyny Konopczanki do listu Antoniny Konopczanki z 12 II 1871 r. oraz
list Józefy Konopczanki (z Mogilan) z 14 I 1878 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 376
i Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 101.
2
Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/I), s. 433, nr 633 i tenże Mazowsze
cz. VI (DWOK T. 41) s. 248, nr 465 (z okolic Kutna).
3
O kontaktach i współpracy Kolberga ze środowiskiem naukowym Krakowa zob. też
W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie, „Rocznik Krakowski” T. XXXIX: 1968, s. 107–118, tenże
i A. Gruca Krakowskie koneksje Oskara Kolberga, „Rocznik Krakowski”, T. LIX: 1993, s. 63–76,
tenże Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie, „Prace Komisji Historii Nauki
Polskiej Akademii Umiejętności” T. 1: 1999, s. 7–21.

256

�m.in. wymieniani wcześniej reprezentanci świata naukowego: Józef Majer, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1861 roku prezes
Towarzystwa, potem do roku 1890 Akademii; Józef Łepkowski, konserwator zabytków sztuki dla miasta Krakowa, pierwszy profesor archeologii na
pierwszej w Polsce katedrze archeologii na Uniwersytecie (od 1875 roku),
członek Towarzystwa, potem Akademii; Józef Szujski, historyk, profesor
Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek i sekretarz Akademii Umiejętności
w latach 1872–1883; Władysław Łuszczkiewicz, sekretarz i przewodniczący Komisji Historii Sztuki Akademii Umiejętności, profesor Szkoły Sztuk
Pięknych; Lucjan Siemieński, poeta, publicysta i krytyk literacki, członek
Towarzystwa i Akademii.
Z częścią osób z tego kręgu naukowego Kolberg zetknął się bezpośrednio
w Krakowie jeszcze jako członek Towarzystwa; kontakty te kontynuować
będzie wkrótce w Akademii. Niektórych przedstawicieli życia umysłowego
miasta poznał jeszcze w Warszawie, z jeszcze innymi połączyły go dopiero później relacje ściślejsze. Niektóre kontakty przybliża korespondencja,
o innych niestety brak informacji i możemy się tylko domyślać, że współpraca z Akademią, penetracje w bibliotekach i archiwach, otwartość dworu
w Modlnicy odwiedzanego przez artystów i uczonych sprzyjały poszerzaniu
kręgu znajomych. I tak np. z kilkunastu zachowanych listów pisanych do
Kolberga w latach 1868–1884 przez Józefa Łepkowskiego wynika, że obaj
badacze niezależnie od profesjonalnej współpracy w jednej instytucji kontaktowali się często bezpośrednio (także w Modlnicy), że łączyły ich zażyłe
stosunki i że chętnie dzielili się wskazówkami i informacjami naukowymi.
Być może znajomość zawiązana została w Warszawie – Łepkowski należał
także do grona współpracowników Encyklopedii Orgelbranda. Kolberg
spotykał się również z Karolem Estreicherem, od 17 września 1868 roku
nieprzerwanie do roku 1905 dyrektorem Biblioteki Jagiellońskiej, z której
zbiorów autor Ludu systematycznie korzystał1. Poznał go jeszcze w Warszawie, gdzie w latach 1862–1868 Estreicher był bibliotekarzem w Szkole
Głównej, a do Krakowa wrócił, by kontynuować swoją Bibliografię polską. Obaj byli w tamtym czasie współautorami Encyklopedii powszechnej
S. Orgelbranda. Estreicher opublikował recenzję Kolbergowskich Pieśni
Do dziś w jej zbiorach odnaleźć można egzemplarze, które kiedyś były własnością Kolberga, z jego podpisem i z własnoręcznymi notatkami. O osobistych kontaktach Kolberga z uczonymi Krakowa zob. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK
T. 73/I), s. XXVI–XXX.
1

257

�ludu polskiego z 1857 roku, w której wysoko ocenił dorobek Kolberga1.
Z Żegotą Paulim, który przebywał w Krakowie od 1842 roku, współpracując z wydawnictwami naukowymi, zetknął się tam Kolberg już w roku
1857, w czasie podróży do Wiednia, Triestu, Zagrzebia i Lublany i – jak
wspomniano wcześniej – służył mu wówczas „swą pomocą i swymi uwagami co do zbierania i spisywania pieśni”2. Pauli od roku 1871 pracował
w Bibliotece Jagiellońskiej, opiekując się głównie starodrukami i archiwaliami, których był znawcą. Jako wybitny erudyta, obdarzony niezwykłą
pamięcią, bibliofil i wydawca z tytułem „historiografa Uniwersytetu Jagiellońskiego”, nazywany był „chodzącą biblioteką”. Zapewne obaj, Pauli i Estreicher, ułatwiali Kolbergowi dostęp do źródeł i służyli cennymi
informacjami bibliograficznymi. Wiadomo także, że wcześniej spotkał się
Kolberg w Krakowie z Wincentym Polem, który „przyobiecał zasilać [go]
swymi uwagami”3. Badacz ten po paru latach powrócił w 1868 roku do Krakowa, gdzie jednak zmarł 2 grudnia 1872 roku. Prawdopodobnie wcześniej,
może jeszcze w Warszawie, poznał Kolberg Ludwika Zejsznera, profesora
geologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, z którego materiałów (m.in. z obszernej rozprawy Wiadomość o Podhalanach poprzedzającej Pieśni ludu
Podhalan… z 1845 r.), a przede wszystkim ze zbiorów pieśni drukowanych
i rękopiśmiennych korzystał. Zejszner zmarł w Krakowie 3 stycznia 1871
roku, jeszcze przed przeniesieniem się tam autora Ludu na stałe, ale w czasie jego pobytu w mieście. W części II Krakowskiego Kolberg wykorzystał
pozostałe po nim materiały, co odnotowuje we wstępie do tego tomu, sygnując odpowiednią informacją pochodzenie wybranych pieśni. Wątpliwość, czy doszło do osobistego spotkania, dotyczy osoby zmarłego w 1868
roku księdza M. Mioduszewskiego, profesora prawa kanonicznego w seminarium duchownym w Krakowie, autora cenionego Śpiewnika kościelnego
(wydanego w Krakowie w roku 1838 i uzupełnionego Dodatkami z lat 1842
i 1853) oraz Pastorałek i kolęd (Kraków 1843 oraz Dodatek, Lipsk 1853).
Także i z pozostałego po nim archiwum zaczerpnął Kolberg niektóre zapisy
pieśni opublikowane w tym tomie z odpowiednią adnotacją i z informacją
1
Recenzję tę pod pseudonimem „Gędźba” opublikował K. Estreicher w „Dzienniku Literackim” 1857, nr 94–96, przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1
(DWOK T. 70), s. 138–145.
2
O. Kolberg Korespondencja z Wiednia [z 11 IX 1857], w: tegoż Pisma muzyczne cz. II
(DWOK T. 62), s. 360.
3
Brulion listu do A. Młockiego z 26 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 283.

258

�we wstępie. W jakiej formie – oryginałów czy kopii – oraz jaką drogą dotarły do Kolberga materiały obu badaczy, nie wiadomo. Jeszcze z Warszawy
znał też Kolberg pisarza, redaktora i wydawcę, również współpracownika
Encyklopedii Orgelbranda, Władysława Ludwika Anczyca, prowadzącego
od 1875 roku drukarnię w Krakowie, odkupioną od Ludwika Gumplowicza,
w której wydana została w tym samym roku ostatnia, czwarta część Krakowskiego, czyli ósmy tom Ludu.
W Krakowie mógł mieć Kolberg także dostęp do innych niż Biblioteka
Jagiellońska zbiorów bibliotecznych i archiwalnych, takich jak biblioteka
kapitulna na Wawelu, biblioteka Czartoryskich czy archiwum Uniwersytetu
Jagiellońskiego, a także księgozbiory prywatne, np. Żegoty Paulego czy Teofila Żebrawskiego (1800–1887), matematyka, bibliofila, archeologa i architekta, z którym stykał się w Akademii. Na zapisy tekstów pieśni z Krakowa
lub z Krakowskiego otrzymane od tego ostatniego powołuje się także w cz.
II Krakowskiego (na s. IV). Możliwość czerpania ze zbiorów bibliotecznych
dawały też pobyty we Lwowie, gdzie w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich Kolberg niejednokrotnie przeprowadzał kwerendy źródłowe, prawdopodobnie kontaktując się przy okazji z cenionymi historykami, badaczami
i wydawcami źródeł, a także kolejnymi dyrektorami tej instytucji, Augustem
Bielowskim (w latach 1869–1876) i Wojciechem Kętrzyńskim (1876–1918).

XIII
[Cele i zadania działającej od 1873 roku Akademii Umiejętności i jej rola
w życiu naukowym i narodowym. – Kontynuacja dotacji na Lud Kolberga
przyznanej przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie. – Członkostwo Kolberga w strukturach Akademii i działalność w Komisjach Archeologicznej
i Antropologicznej. – Funkcja przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, udział w pracach programowych Sekcji. – Współpraca z I. Kopernickim, redaktorem „Zbioru Wiadomości do Antropologii
Krajowej”, i własne publikacje Kolberga w tym roczniku od 1877 r. – Wkład
badacza w dorobek etnograficzny Komisji Antropologicznej.]

Zacieśnienie związków Kolberga z życiem naukowym Krakowa związane
jest bezpośrednio z Akademią Umiejętności, w działalność której trwale się
włączył i której testamentem przekazał swoją spuściznę rękopiśmienną.
259

�Przekształcenie Towarzystwa w Akademię nie tylko nie wpłynęło na zmianę stosunku nowej instytucji do Kolberga, lecz bardziej go z nią związało.
Tam zresztą kontynuowała pracę naukową większość uczonych znanych
Kolbergowi jeszcze z Towarzystwa. To w ramach Akademii badacz najściślej współpracował po roku 1872 z osobistościami życia umysłowego
Krakowa. Na czoło tych relacji wysuwają się tu: Józef Majer, Józef Szujski, Józef Łepkowski, Karol Estreicher, a głównie wspominani już późniejsi przybysze do Krakowa: Jan Sadowski i Adam Honory Kirkor, przede
wszystkim zaś najbliżej zaprzyjaźniony Izydor Kopernicki.
Akademia zainicjowała swoją działalność w 1873 roku. Powołana już
w roku 1872 dzięki staraniom galicyjskich uczonych i polityków, w oparciu o prężne i przygotowane środowisko umysłowe Krakowa i dorobek
Towarzystwa Naukowego, stała się instytucją naukową o znaczeniu ogólnopolskim. Przekraczając granice zaborów, współorganizowała i wspomagała
finansowo prace i publikacje naukowe z obszaru całego kraju, odgrywając
przez długie, jeszcze międzywojenne lata integrującą rolę najważniejszego
polskiego ośrodka naukowego. W powszechnej opinii wyznaczyła rolę, jaką
nauka odegrać miała i odegrała dla zachowania „samoistnego bytu narodowego”. Jej pierwszym prezesem został bardzo przychylny Kolbergowi
Józef Majer, sekretarzem zasłużony dla organizacji i działalności instytucji
i równie mu życzliwy Józef Szujski. Statut zakładał powołanie trzech Wydziałów akademickich: I. Filologicznego, II. Historyczno-Filozoficznego i III.
Matematyczno-Przyrodniczego. W ramach tych Wydziałów ukonstytuowały się komisje o dużych uprawnieniach autonomicznych1. Wszystkie skupiały uczonych, także spoza ścisłego kręgu Akademii, i były głównymi
Statut Akademii, jej struktura wewnętrzna, fundusze i skład osobowy itd. zob. „Rocznik
Zarządu Akademii Umiejętności w Krakowie. Rok 1873”, Kraków 1874, s. 37 i nast. W obrębie Wydziału Filologicznego utworzono komisje: Bibliograficzną, Dla Historii Sztuki, Językową
i Dla Badań w Zakresie Literatury i Oświaty w Polsce. W Wydziale Historyczno-Filozoficznym
powstały: Komisja Historyczna, Prawnicza, Archeologiczna oraz Dla Filozofii, a w Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym – Komisja Fizjograficzna, Antropologiczna i Balneologiczna. O działalności Akademii zob. m.in. Pamiętnik piętnastoletniej działalności Akademii Umiejętności
w Krakowie 1873–1888, Kraków 1889 (tam także statut AU w cz. II, s. 170–179); S. Smolka
Akademia Umiejętności w Krakowie 1873–1893, Kraków 1894; S. Kutrzeba Polska Akademia Umiejętności 1872–1938, Kraków 1939; J. Hulewicz Akademia Umiejętności w Krakowie
1873–1918. Zarys dziejów, Wrocław 1958 i 2013; Materiały do powstania Akademii Umiejętności w Krakowie w roku 1873, oprac. i przygot. do druku D. Rederowa i K. Stachowska,
Wrocław 1958, J. Dybiec Polska Akademia Umiejętności 1872–1952, Kraków 1993.
1

260

�ogniskami prac badawczych. Członkowie wybierani byli większością głosów, a dla członków zagranicznych wymagane było dodatkowo zatwierdzenie cesarza. Charakterystyczna przewaga reprezentacji humanistyki
(Wydziały I i II) nad naukami ścisłymi i przyrodniczymi (Wydział III) wiązała się z przeświadczeniem kierownictwa Akademii, zwłaszcza Szujskiego
i Majera, o prymacie tej pierwszej w sytuacji porozbiorowej Polski. Sytuacja
ta nakładała na jedyną tego rodzaju instytucję naukową w kraju szczególny
obowiązek dbałości o zachowanie tożsamości narodowej, o znajomość dawnej historii i piśmiennictwa, wiedzę o dziejach kultury, pietyzm dla języka,
tradycji, zabytków i pamiątek, ale także „przyrodoznawstwa krajowego”.
Obowiązek służby publicznej, związek prac Akademii z potrzebami i życiem
społeczeństwa był nie tylko eksponowany, ale i skutecznie praktykowany
przez cały czas jej działalności. Na corocznych otwartych dla publiczności
posiedzeniach Akademii systematycznie ponawiano apele o włączanie się
społeczeństwa w nurt jej działalności, m.in. poprzez nadsyłanie własnych
prac i obserwacji, udział w konkursach, dostarczanie informacji i materiałów potrzebnych dla rozwoju badań w różnych dziedzinach. Zabiegano
konsekwentnie o ponadzaborową integrację, koordynowanie rozproszonych wysiłków naukowych i pielęgnowanie kontaktów z nauką europejską poprzez wymianę publikacji i osobiste kontakty uczonych oraz udział
w kongresach międzynarodowych. Za pierwszorzędne zadanie organizatorzy życia naukowego Akademii uważali współdziałanie społeczeństwa
z „instytucją obdarzoną wolnością swobodnego rozwoju nauki w języku
narodowym – dla potrzeb i czci narodowej”. A powołując się na doświadczenie „w dziejach narodu polskiego”, przestrzegali:
[…] nakazuje ono, aby korzystać z sposobności podanej przez Opatrzność, aby
chwytać złotego ptaka sprzyjających okoliczności, aby nie odkładać na jutro pełnego rozwoju życia, bo korzystaniem z tego, co dzisiaj danym jest i dozwolonym,
żyją i mocnieją zdrowe społeczeństwa1.

Na publicznym otwartym posiedzeniu w maju 1874 roku prezes Majer,
mówiąc o kierunkach badań działającej już Akademii, wyjaśniał:
1
[J. Szujski] Zdanie sprawy z ruchu naukowego Akademii Umiejętności od 4 maja 1874 r.
podane przez sekretarza jeneralnego, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1874”,
Kraków 1875, s. 191 oraz 189–190.

261

�Do nich to należeć musi wszystko, co dotyczy duchowych i fizycznych kraju
naszego właściwości, a zatem badanie jego dziejów politycznych i społecznych,
literatury, sztuki i języka, jak niemniej jego właściwości geograficznych i fizjograficznych w najobszerniejszym rozumieniu, nie wyłączającym badań antropologiczno-etnologicznych. […] Naród dawno poczuwał, że trzeba mu regulatora,
który by przyodziany należytą powagą, poruszał sprężyny pracy naukowej, niósł
jej zachętę i pomoc, a luźne prace zbierał, prowadził i skupiał dla uwydatnienia
ich skutku1.

Obok prac naukowo-badawczych i wydawniczych Akademia prowadziła działalność muzealną, biblioteczną i archiwalną, a także szeroko zakrojoną wymianę publikacji z dziesiątkami instytucji, towarzystw i ośrodków
naukowych w całej Polsce i w Europie. Według statutu działalność ta miała
się opierać na uposażeniu ze skarbu państwa (rządu austriackiego i sejmu galicyjskiego), w praktyce jednak głównym źródłem finansowym stał
się mecenat prywatny, który rozwinął się na niespotykaną dotąd w Polsce
skalę. Darowizny przekazywano ze wszystkich trzech zaborów, głównie
z Królestwa Polskiego, a także z emigracji. Pozwoliło to nie tylko na finansowanie działalności naukowo-badawczej, ale także na ufundowanie
stypendiów i nagród.
Kolberg –„literat w Krakowie, b[yły] członek Towarzystwa Naukowego
[Krakowskiego]” – został jednym z pierwszych członków korespondentów
Wydziału I Filologicznego dzięki staraniom Karola Mecherzyńskiego, dyrektora tego Wydziału, i Karola Estreichera, sekretarza, którzy 8 kwietnia
1873 roku pisemnie zgłosili jego kandydaturę. Wybory w ramach Wydziału odbyły się 6 maja tego roku z wynikiem pozytywnym, a kandydaturę
Kolberga na członka korespondenta i kandydatury innych osób pretendujących do członkostwa ogłoszono publicznie już na otwartym dla publiczności posiedzeniu inauguracyjnym Akademii Umiejętności w dniu 7 maja
1873 roku2. Wybór ten został ostatecznie zatwierdzony 7 lipca 1873 roku
Głos Józefa Majera, prezesa Akademii miany na publicznym posiedzeniu tejże, dnia
4 maja 1874 r. Pogląd ogólny na jej stan w r. 1873, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.
Rok 1873”, Kraków 1874, s. 132 i 135.
2
Zob. Dwa pierwsze publiczne posiedzenia Akademii Umiejętności w Krakowie. I. Posiedzenie w przeddzień czterechsetnej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika d. 18 lutego
1873 r. II. Posiedzenie inauguracyjne d. 7 maja 1873 r., Kraków 1873, s. 76. Zob. też „Rocznik
Zarządu Akademii... Rok 1873”, s. 31, gdzie nazwisko Kolberga figuruje na liście „proponowanych do najwyższego zatwierdzenia” członków zagranicznych, korespondentów. Relację z tego
1

262

�na posiedzeniu walnym Akademii. Ponieważ autor Ludu nie posiadał obywatelstwa austriackiego, mógł w rzeczywistości zostać jedynie członkiem
korespondentem zagranicznym. Zgodnie ze statutem wybór ten powinien
zatwierdzić cesarz, sankcji cesarskiej Kolberg jednak nigdy nie otrzymał1.
Nie wiadomo, dlaczego takiego zatwierdzenia nie przyznano i jakie względy na tym zaważyły. Brak zgody w przypadku innych uczonych wiązał
się z działalnością patriotyczną, udziałem w powstaniu czy emigracją polityczną, a odpowiednie opinie w tej kwestii przysyłały do Wiednia władze pruskie lub rosyjskie. Nie prolongując ważności paszportu i pozostając
formalnie obywatelem rosyjskim, Kolberg skazywał się na nieokreślony
status i po kilku latach sam tak opisywał swoją sytuację, pisząc do bratowej
Karoliny: „[...] teraz jestem tu poniekąd jakoby emigrantem”2. Dlaczego nie
przedłużał paszportu mimo przypomnień Wilhelma3 ani też nie ubiegał się
o obywatelstwo austriackie, nie wiadomo.
Akademia nie brała jednak tego braku urzędowego zatwierdzenia pod
uwagę i doceniając prace Kolberga, od początku włączała go w swoją działalność. Członkami Wydziału Filologicznego byli wówczas tacy uczeni i literaci jak historycy literatury – Stanisław Tarnowski i Karol Mecherzyński,
dyrektor Teatru Krakowskiego – Stanisław Koźmian, pisarze – Ignacy Kraszewski, Aleksander Fredro oraz wcześniej wymieniani: Władysław Łuszczkiewicz, Karol Estreicher, Lucjan Siemieński i Józef Łepkowski, w większości znający dorobek Kolberga i wspierający jego cele. O pracy autora Ludu
w ramach tego Wydziału brak jednak informacji, dostępne dokumenty nie
potwierdzają też jego członkostwa w żadnej z Komisji Wydziału Filologicznego. Poświadczona jest jedynie jego współpraca w 1876 roku z Komisją
Językową ukonstytuowaną w ramach tego Wydziału w marcu 1874 roku.
posiedzenia oraz nazwiska kandydatów, m.in. na członków korespondentów, a wśród nich
i Kolberga, podał też L. Siemieński (pseud.: Gerwazy) w Korespondencji czasopisna „Kłosy”.
Z Krakowa, 9 maja, zamieszczonej w „Kłosach” 1873, T. XVI, nr 411, s. 319. Zob. też W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 110.
1
Zob. Pamiętnik piętnastoletniej działalności… cz. II, s. 128 –130; tam w wykazie członków, w grupie członków korespondentów zagranicznych Akademii, „dla których najwyższe
zatwierdzenie nie nadeszło”, zapisano: „Oskar Kolberg, literat w Krakowie, b[yły] członek Towarzystwa Naukowego, wybrany d. 7 lipca 1873 r. członkiem Wydziału Filologicznego, od
r. 1873 członek Komisji Archeologicznej, zaś od r. 1874 także Komisji Antropologicznej”.
2
Brulion listu do Karoliny Kolberg z 15 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 14.
3
Zob. m.in. list Wilhelma z 14 I 1873 r., tamże, s. 437.

263

�Wiązała się ona z pracą Kolberga o gwarze wielkopolskiej oraz z debatą
o publikacji materiałów etnograficznych i dialektologicznych, o czym jeszcze będzie mowa.
Bezpośrednio po ukonstytuowaniu się władz Akademii Kolberg rozpoczął starania o kontynuację mecenatu finansowego nad swoim dziełem,
tj. o pozyskanie funduszu na druk II części Krakowskiego. W liście z 14
stycznia 1873 roku, powołując się na pomoc finansową udzieloną mu
przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie na druk I części tej monografii,
zwracał się do Akademii jako „spadkobierczyni moralnej tak opieki naukowej, jak i szafunków b. Towarzystwa Naukowego”, wyrażając nadzieję,
że Akademia „nie zechce uchylić szczodrobliwej swej ręki od popierania
i dalszych prac moich na polu etnografii krajowej”. Dołączał jednocześnie
rachunek za dotychczasowy druk części II Krakowskiego, informując, że
przewidywany koszt całego tomu będzie znacznie wyższy od poprzednich
z powodu „druku mnóstwa w niej zawartych nut muzycznych, których złożenie nierównie od tekstu jest kosztowniejszym”1. Przedkładając Akademii
w październiku 1873 roku egzemplarz „świeżo wydanego dzieła pt. Lud,
seria VI”, o objętości dwukrotnie większej od wcześniejszych tomów, raz
jeszcze wyjaśniał tę specyfikę książki i ponawiał swoją prośbę o dotację
na nią „w nadziei życzliwej pomocy instytucji skorej zawsze do popierania
wszelkiego rodzaju usiłowań naukowych”2. Prośba Kolberga spotkała się
ze zrozumieniem i akceptacją i odtąd Akademia systematycznie udzielała mu subwencji w wysokości 300–500 florenów za tom, zwiększając ją
dopiero w dwu ostatnich latach jego życia do 1000 florenów. Do spraw
1
List do Akademii Umiejętności z 14 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 435.
Rachunek ten, zachowany jako alegat do cytowanego listu (Arch. Nauki PAN i PAU, rkp. PAU
I – 12, nr 46), wymienia sumę 580 zł reń. za druk części tomu w nakładzie 800 egzemplarzy oraz
200 zł reń. 30 centów za papier. W. Bieńkowski mylnie podaje te kwoty jako całkowity koszt
tomu (w pracy Kolberg w Krakowie…, s. 111). W rzeczywistości wyniósł on za całą książkę we
wspomnianym nakładzie 1390 fl. (zob. notatki Kolberga w sporządzonym przez niego Wykazie
tek rękopiśmiennych, w: Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, aneks 12, s. 749, przypis *14;
Kolberg zakładał w cytowanym liście, że koszt może wynieść około 1200 fl. za druk i papier).
Złoty reński to srebrna moneta cesarstwa austriackiego tożsama z florenem (i guldenem).
2
List do Akademii Umiejętności z [22] X 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 464. Taką datę dzienną nosi brulion tego listu (BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 1) i nota na oryginale wpisana nieznaną ręką: „Otrzymano dnia 22 paźdz. 1873”. Ponadto oryginał opatrzony
jest adnotacją prezesa Majera: „Do zasiłku w ilości 400 [!] do 500 fl. zobowiązywało Akad[emię]
jeszcze zobowiązanie Tow[arzystwa] Nauk[owego], d. 23 paźdz. 1873. J. Majer”.

264

�finansowych badacza i jego kłopotów z materialnym podołaniem swojemu
przedsięwzięciu trzeba będzie jeszcze wracać.
Już w trakcie wyboru na członka korespondenta Wydziału Filologicznego Akademii otrzymał Kolberg propozycję włączenia się w skład Komisji Archeologicznej, powołanej w Wydziale II Historyczno-Filozoficznym
na wniosek Józefa Łepkowskiego uchwałą z dnia 5 kwietnia 1873 roku.
O zaproszeniu do grona członków Komisji zawiadomił go oficjalnie Józef
Łepkowski w liście z 22 kwietnia 1873 roku, informując, że dotyczy ono
„udziału w czynnościach w kierunku studiów etnograficznych”1. Komisja
powstała w wyniku rozdzielenia zadań i prac Oddziału Archeologii i Sztuk
Pięknych działającego w Towarzystwie Naukowym od 1851 roku na dwa
kierunki: badania archeologiczne i studia nad zabytkami sztuki oraz odpowiadające im dwie Komisje: Komisję Sztuki (w Wydziale I Filologicznym)
i Komisję Archeologiczną (w Wydziale II Historyczno-Filozoficznym). O tej
drugiej orzeczono:
[…] w wydziale 2-gim istnieć powinna Komisja Archeologiczna w celu badań
archeologii kościelnej i domowej, wykopalisk, sfragistyki, numizmatyki, runografii itd., także w sprawie udzielania orzeczeń, jakich by wymagało krytyczne
roztrząsanie wychodzących w tym zakresie dzieł, oraz w myśli opiekowania się
istniejącym muzeum. Pierwszą czynnością owej Komisji byłoby już to pokończenie, już to dalsze prowadzenie spraw i prac przez b[yły] Oddział Archeologii i Sztuk Pięknych w Towarzystwie Naukowym przedsiębranych, a następnie
podjęcie w tym kierunku nowych […]2.

Na posiedzeniu w dniu 24 kwietnia 1873 roku, konstytuującym Komisję
z przewodniczącym Józefem Łepkowskim i określającym jej główne zdania,
poświadczono członkostwo Kolberga, które zgodnie ze statutem wcześniej
zatwierdził Wydział3. Obok niego w grupie wówczas przyjętych w skład
Komisji Archeologicznej członków przybranych znaleźli się także badacze
List J. Łepkowskiego z 22 IV 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 450; tam
mowa o uchwale Komisji w sprawie członkostwa, m.in. Kolberga, podjętej 19 kwietnia i zatwierdzonej przez Wydział 21 kwietnia.
2
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Hist.-Filozof.”, T. I, Kraków 1874, s. IV–V
[XII–XIII] (Posiedzenie Wydziału dnia 5 IV 1873 r.).
3
Zob. tamże, s. VII [XV] (Posiedzenie Komisji Archeologicznej dnia 24 IV 1873 r.) oraz „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1873”, s. 122–123, a także Pamiętnik piętnastoletniej
działalności Akademii…, cz. II, s. 138.
1

265

�wkrótce blisko współpracujący z Kolbergiem: Jan N. Sadowski, Izydor Kopernicki, Michał Sołtan i wybrany równocześnie na sekretarza Komisji Piotr
Umiński (1830­–1906), numizmatyk i kolekcjoner, także sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Członkami Komisji byli też Adam Honory
Kirkor, Władysław Łuszczkiewicz, Aleksander Kremer i Józef Friedlein.
Do najważniejszych zadań Komisji miało należeć systematyczne rejestrowanie znalezisk archeologicznych, a następnie przygotowanie cyklicznego wydawnictwa obejmującego wykaz zabytków przedhistorycznych na
ziemiach polskich (zwany roboczo „spisem wykopalisk”), w którym miały
być publikowane zebrane dotąd materiały do mapy archeologicznej ziem
polskich. Program badań obejmował też różnorodne prace wykopaliskowe
(m.in. Kirkora, Umińskiego i Sadowskiego w najbliższej okolicy Krakowa
i na Rusi Czerwonej, Kirkora na Podolu galicyjskim i na Pokuciu) oraz
omawianie ich przebiegu i wyników na kolejnych posiedzeniach. Kolejnym
zadaniem miało być uporządkowanie i skatalogowanie zbiorów archeologicznych Akademii oraz rozbiór i omawianie publikacji naukowych dotyczących tej dziedziny1. Później Komisja miała zająć się także zbieraniem
i badaniem materiału epigraficznego, tj. oryginalnych dawnych napisów
wyrytych lub wymalowanych na twardym materiale (kamieniu, metalu, glinie), zwłaszcza starszych, począwszy od średniowiecza poprzez renesans do
XVII wieku, gdyż te były najbardziej zagrożone zniszczeniem i zatarciem2.
Epigrafika, zainicjowana jeszcze w krakowskim Towarzystwie jako nowa
dyscyplina badawcza, miała być przydatna m.in. dla uchwycenia procesów
i zmian językowych, geografii dialektów, znajomości pisma i jego typów.
Komisja Archeologiczna kontynuowała program i w zasadzie przejęła
do realizacji zadania nakreślone w Oddziale Archeologii i Sztuk Pięknych
Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. W jej działalności, podobnie jak
w Towarzystwie, podnoszona była wysoka ranga archeologii jako nauki
1
Zob. też Pamiętnik piętnastoletniej działalności…, cz. I, s. 110–116, gdzie omówienie
programu badań Komisji.
2
Sekcja Epigrafiki Polskiej pod kierunkiem I. Polkowskiego wymieniana jest w źródłach
dopiero w roku 1877 (zob. m.in. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1877”, Kraków
1878, s. 51; w dwu rocznikach poprzednich z lat 1875 i 1876 figuruje z adnotacją: „obecnie
organizująca się”, zob. odpowiednio s. 62 i 68). Od roku 1874, kiedy to Komisja Archeologiczna
podzieliła się na sekcje, funkcjonowały w jej ramach trzy inne: Sekcja Wykopalisk pod kierunkiem A.H. Kirkora, Encyklopedii Starożytności Polskich z przewodniczącym A. Kremerem
i Muzealna pod kierunkiem W. Seredyńskiego (zob. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.
Rok 1874”, Kraków 1875, s. 114).

266

�i jej ważna rola w podtrzymywaniu poczucia tożsamości narodowej. Zainteresowanie materialnymi „starożytnościami”, potrzeba i postulat badania
dawnej przeszłości, korzeni i przedpiśmiennej historii narodu nabierały
szczególnego znaczenia wobec jego zagrożonego bytu. Obok prac starożytników–specjalistów na dużą skalę upowszechniło się kolekcjonerstwo
prywatne amatorów i koneserów zabytków przeszłości, a kolejne znaleziska
skłaniały do fachowego dyskursu o ich dawności, o przedhistorycznej przeszłości i metodach jej badania. Formułowano zasady metodycznego gromadzenia i porządkowania znalezisk, ich ochrony i inwentaryzacji, określania
wieku i interpretacji historycznej, naukowego rozpoznawania starożytności
człowieka i jego kultury. Z czasem już nie tylko romantyczny kult dawnego
rodowodu i postawa patriotyczna były inspiracją dla archeologii, stopniowo wdrażano ją w ramy i metody procedur naukowych, wyznaczających
rzetelne badania w duchu pozytywizmu. Stała się też dyscypliną uniwersytecką wraz z utworzeniem w 1866 roku poświęconej jej pierwszej katedry na Uniwersytecie Jagiellońskim, wtedy jeszcze tymczasowej, od 1874
roku stałej, kierowanej przez Józefa Łepkowskiego, także przewodniczącego
Komisji Archeologicznej. Przedmiot badań kontynuowanych w Akademii
pojmowano bardzo szeroko i traktowano interdyscyplinarnie, dostrzegając
ścisłe związki między archeologią, antropologią, historią sztuki i historią
kultury1. Dla wszechstronnego podejmowania tej problematyki w prace Komisji Archeologicznej zaangażowani byli nie tylko specjaliści w dziedzinie
archeologii (jak J. Łepkowski, A.H. Kirkor, J.N. Sadowski) i antropologii (J.
Majer, I. Kopernicki), ale i koneserzy–zbieracze zabytków starożytniczych
(P. Umiński), historycy sztuki (W. Łuszczkiewicz i J. Kremer), architekci (T.
Żebrawski, F. Pokutyński), artyści i jednocześnie znawcy kultury materialnej (J. Kossak), bibliotekarze i bibliofile (K. Estreicher, W. Seredyński)2.
Kolberg, uprawiający działalność „w kierunku studiów etnograficznych”,
jak to określił Łepkowski w cytowanym wyżej liście, był więc pożądanym
członkiem w tym gronie, gdyż jego ludoznawcze zainteresowania i prace
wiązały się z bliskimi także archeologii naukami historycznymi. Prowadząc
1
Zob. J. Chochorowski Między archeologią, antropologią i prehistorią – krakowskie środowisko naukowe w początkach działania Akademii Umiejętności (1873–1893) wobec problemu pochodzenia człowieka i jego kultury, „Historyka. Studia metodologiczne” 2016, T. 46,
s. 304–325. W artykule tym (s. 304–343) autor omawia stan, zadania i cele oraz związki ówczesnej
archeologii i antropologii w początkowych pracach obu Komisji poświęconych tym dyscyplinom.
2
Por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 67.

267

�systematyczne badania terenowe i studia nad kulturą ludową różnych regionów Polski, stykał się także z tymi zagadnieniami i mógł żywo włączać
się w prace Komisji. Jego warsztat badawczy również od strony praktycznej
okazywał się przydatny dla nauk pokrewnych, m.in. dla archeologii. Z drugiej strony uczestnictwo w pracach Komisji Archeologicznej umożliwiało
mu bezpośredni kontakt z uczonymi i wgląd w ich prace, orientację w literaturze przedmiotu i bieżącym ruchu wydawniczym, udział w toczących
się dysputach, wymianę informacji i opinii. A to z kolei przyczyniło się do
wykorzystania wiadomości i wyników badań archeologicznych w kolejnych tomach Ludu.
Już na drugim posiedzeniu Komisji w dniu 23 maja 1873 roku powierzono Kolbergowi zadanie specjalne, o którym w sprawozdaniu z tego posiedzenia zapisano:
Przewodniczący Komisji [tj. Łepkowski] ze względu na coraz częściej powtarzające się po różnych pismach zarzuty o podrabianie i fałszowanie podań i legend
o Krakowie oraz o jego uroczystościach wzywa członka Kolberga do rozczytania
się w takowych i zbadania, a następnie orzeczenia, o ile te są autentycznymi lub
też bezzasadnymi”1.

Problematyka ta była Kolbergowi dobrze znana i świeża; w części I Krakowskiego wydanej w 1871 roku zamieścił w opisie kraju szereg podań
i legend związanych z Krakowem i jego bliską okolicą, a także obszernie
opisywał doroczne zwyczaje zarówno ludu wiejskiego spod Krakowa,
jak i mieszczańskie, właściwe tylko dla mieszkańców tego miasta, jak np.
emaus, rękawka, konik zwierzyniecki. W swoich rozległych kwerendach
sam natrafiał na różnego typu źródła dotyczące dawnych tradycji podaniowych i uroczystości obchodzonych w cyklu rocznym. Zachowały się
liczne materiały, notatki i wskazówki bibliograficzne z tego zakresu wykorzystane w różnym stopniu w monografii. W Krakowskiem przywołuje
Kolberg zarówno źródła sobie współczesne, jak i dawniejsze, cytując je lub
w różnej formie odwołując się do nich. I tak przytacza podania i legendy
z prac Józefa Mączyńskiego, Ambrożego Grabowskiego, Józefa Łepkowskiego, z dawnych kronik i druków ulotnych, z kalendarzy krakowskich,
czasopism systematycznie publikujących opisy ważnych dla tradycji miejsc
1
Posiedzenie Komisji Archeologicznej dnia 23 V 1873 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Hist.-Filozof.”, T. I, Kraków 1874, s. XXI–XXII.

268

�i sławnych czy legendarnych postaci oraz przywiązanych do nich podań
i legend1. W trakcie tej pracy, gromadząc bogaty i cenny materiał z literatury, sam nie ustrzegł się potknięć. Jednym z nich było np. było potraktowanie jako dokumentu falsyfikatu Konstantego Majeranowskiego, tj. tekstu
o święconem w zamożnym mieszczańskim domu przedstawionego jako list
z XVI wieku2. Wątpliwa wiarygodność tworów Majeranowskiego i innych
podobnych fabrykatów dała początek dyskusjom na temat autentyczności
powszechnie publikowanych, często bez należytego krytycyzmu, materiałów. I tak np. toczyła się wówczas dysputa na temat wieku i genezy konika
zwierzynieckiego (Lajkonika), prowadzona m.in. w krakowskim „Czasie”
i warszawskich „Kłosach” w 1872 roku3. Kolberg żywo się tym zagadnieniem interesował, gromadził notatki na ten temat z prasy, a także sam poszukiwał informacji źródłowych, m.in. w dokumentach cechu włóczków,
tj. flisaków, uczestników tego dawnego zwyczaju, oraz w relacjach wspomnieniowych krakowian. Relację taką przekazał mu w liście 27 czerwca
1873 roku, a więc już po powierzeniu Kolbergowi zajęcia się podaniami
i zwyczajami krakowskimi w Komisji Archeologicznej, Karol Mecherzyński,
sekretarz Wydziału Filologicznego Akademii (od 21 XII 1872 roku), filolog
związany od urodzenia z Krakowem4. Tak więc własne zainteresowania
i prace Kolberga spotykały się z prowadzonymi w ramach Komisji i na
odwrót, a przeplatając się, służyły zarówno autorowi Ludu, poszerzając
jego bazę źródłową, jak i badaniom Akademii, wzbogacając je o materiał
pozyskany w eksploracjach terenowych i studiach własnych Kolberga.
Przegląd wykorzystanych przez Kolberga w tym zakresie prac przynoszą przypisy źródłowe dotyczące głównie rozdziałów „Kraj” i „Zwyczaje”, zamieszczone w tomie 73/III DWOK
na s. 107–125 i 138–165. Zob. też obszerną bibliografię Kolberga przywoływaną w siedmiu
tomach Krakowskiego (T. 5–8 i T. 73/I–73/III DWOK), a zebraną w tomie 73/III.
2
[K. Majeranowski, pseud.:] Pielgrzym z Tenczyna Święcone wielkanocne, „Pszczółka Krakowska” 1822, T. 2, s. 8–16 (przedruki, m.in. w: Ł. Gołębiowskiego Ludzie polskim…, s. 305–309
oraz w „Przyjacielu Ludu” 1837, R. 3, T. 2, nr 39). Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK
T. 5), s. 369–373 i odpowiedni przypis źródłowy w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement…
(DWOK T. 73/III), s. 170–171 oraz E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga…,
(DWOK T. 73/I), s. XXXVIII.
3
Rekapitulacja koncepcji na temat genezy Lajkonika por. też F. Gawełek Konik zwierzyniecki, „Rocznik Krakowski” T. XVIII: [1919], s. 144–154 (cały art. s. 129–181). Zob. też Ł. Olszewski Lajkonik. Legenda i tradycja, Kraków 2009.
4
Zob. list K. Mecherzyńskiego z 27 VI 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 422–
–423. Zob. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/1),
s. XXXVIII.
1

269

�Do innych działań Kolberga w ramach Komisji należał udział w re­
jestracji miejscowości, w których odkryto zabytki wykopaliskowe, pro­
wadzonej na potrzeby mapy archeologicznej, której koncepcja była autorstwa Łepkowskiego. Współpracował w tym zakresie z Kirkorem, Łepkowskim, Kopernickim i Sadowskim 1. Ze wszystkimi czterema badaczami był blisko zaprzyjaźniony i spotykał się z nimi często; tym bardziej
więc praktyką naturalną była wymiana informacji na temat znalezisk
archeologicznych, obserwowanych w trakcie własnych podróży, i wiadomości pozyskanych w Komisji, tak przecież uprawniona w pracach
naukowych. Uczestniczył też Kolberg w dyskusjach nad sprawozdaniami
z badań oraz nad omawianymi dziełami archeologicznymi i z dziedzin
pokrewnych, w czym także w naturalny sposób dzielił się swoją erudycją i wynikami ciągłych penetracji i studiów w Bibliotece Jagiellońskiej i lwowskim Ossolineum. Według Bieńkowskiego brał także udział
w zbieraniu zabytków epigrafiki polskiej od czasów najdawniejszych do
końca XVIII wieku, a także przekazał Komisji swoje materiały dotyczące
mitologii 2.
Zainteresowanie autora Ludu archeologią i kontakt z bieżącym dorobkiem badawczym tej dyscypliny znalazły swoje odbicie w kolejnych mono­
grafiach regionalnych3. Obok materiałów etnograficznych i folklorystycznych, które stanowią zawsze zrąb źródłowy tomów Ludu, zamieścił w nich
szereg wiadomości o ówczesnych pracach wykopaliskowych i znaleziskach
archeologicznych, a nawet niekiedy i własne wywody czy komentarze do­
tyczące tych zagadnień. Podobnie jak informacje historyczne i fizjograficzne
podawał je przeważnie przy charakterystyce ogólnej omawianego obszaru,
1
Zob. W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 68 oraz W. Bieńkowski Oskar
Kolberg a Akademia…, s. 13. Zob. też B. Schnaydrowa Mapa archeologiczna Józefa Łepkowskiego, geneza i okoliczności jej powstania, „Rocznik Biblioteki PAN w Krakowie”, R. 25: 1980,
s. 198–202.
2
Zob. W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 68 oraz W. Bieńkowski Oskar
Kolberg a Akademia…, s. 13. Przekazane Komisji materiały mitologiczne to prawdopodobnie
rękopis Kolberga pt. Potęgi nadprzyrodzone w wyobraźni Mazurów Pruskich. Studium
mytologiczne według [Maxa Polluxa] Toeppena skreślił […] (BN PAU i PAN, sygn. 3572),
stanowiący dokonany przez niego przekład fragmentu pracy Toeppena pt. Aberglauben aus
Masuren…, której recenzję opublikował w 1868 roku (zob. wyżej, s. 211, przyp. 2). Przekład
ten włączył Kolberg po niewielkim przeredagowaniu do swojego rękopisu Mazur pruskich
(DWOK T. 40, s. 52–82).
3
Jako pierwszy poruszył ten problem T. Malinowski w artykule Archeologia w dziełach
Oskara Kolberga, „Lud” T. XLII: 1956, s. 446–453.

270

�tj. w rozdziale „Kraj”, wiążąc je z opisywanymi miejscowościami i konkretnymi obiektami czy zabytkami z tego terenu. Szereg danych z zakresu archeologii odnajdujemy także w przypisach do tekstu, zwłaszcza zebranych
na końcu książki. Powołuje się w nich Kolberg (lub w różnym zakresie
cytuje) na prace Józefa Łepkowskiego, Franciszka M. Sobieszczańskiego,
Aleksandra Przeździeckiego, Adama H. Kirkora, artykuły, doniesienia i wiadomości z czasopism („Wiadomości Archeologicznych”, „Czasu”, „Biblioteki
Warszawskiej”, „Kłosów” itd.). Badający to zagadnienie Tadeusz Malinowski
stwierdzał:
Dużą zasługą Kolberga jest zinwentaryzowanie wielkiej liczby stanowisk archeologicznych rozsianych po wielu dzielnicach Polski i Rusi. […] Drugą wielką
zasługą Kolberga jest fakt zebrania w swych pracach ogromnego materiału bibliograficznego, odnoszącego się do odkryć archeologicznych, a zagubionego
często w rozmaitych zapomnianych, trudno dostępnych publikacjach i czasopismach. Śmiało rzec można, że prace Kolberga są niezastąpionym źródłem materiałowym dla wszelkiego rodzaju monografii powiatowych archeologicznych,
przygotowanych w wielu ośrodkach naukowych w Polsce1.

Autor uważał, że ten niewykorzystany przez archeologów materiał nie
tylko może stanowić źródło dla różnego rodzaju monografii lokalnych, ale
także przynosi nieznane późniejszym badaczom, cenne przyczynki do dziejów archeologii polskiej, a niejednokrotnie nawet informacje o dawnych
odkryciach ocalałe jedynie na kartach tomów Kolberga. Dla przykładu ilustrującego zainteresowanie Kolberga odkryciami archeologicznymi można
przywołać fakt, że w Krakowskiem sięgnął on nie tylko do prac J. Łepkowskiego, K. Rogawskiego czy A.H. Kirkora, do wiadomości z publikacji
Towarzystwa Naukowego czy Akademii lub rozsianych w prasie2, ale podjął próbę krótkiego omówienia aktualnych badań i ich wyników w okolicy Krakowa. Dokonał także wręcz wątpliwego merytorycznie zabiegu,
zamieszczając w przypisie do części IV monografii krakowskiej obszerny
wyciąg, prawdopodobnie we własnym przekładzie, z artykułu francuskiego
archeologa, L.F.A. Maury’ego, zamieszczonego w „Revue des Deux Monde”
z 1868 roku, a poświęconego dziejom badań archeologicznych w Babilonie
T. Malinowski Archeologia …, s. 451.
Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 441–481 (Bibliografia.
Prace cytowane i odnotowane przez Kolberga).
1
2

271

�i Niniwie1. Sięgając w swoich ludoznawczych pracach po informacje z zakresu archeologii, wyrażał własne stanowisko wobec przydatności dla nich
dziedzin pokrewnych etnografii, a jednocześnie nawiązywał do idei badaczy starożytników skupionych w kręgu Akademii, według której badając
teraźniejszość kultury, nie można pominąć jej przeszłości, także najodleglejszej, utrwalonej m.in. w zachowanych śladach materialnego dziedzictwa
epoki przedchrześcijańskiej2.
Znaczniejszy niż w Komisji Archeologicznej był udział Kolberga
w działalności Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności3. O jej
powołaniu postanowiono na wniosek złożony przez A. Biesiadeckiego na
posiedzeniu Wydziału III Matematyczno-Przyrodniczego w październiku
1873 roku. Jako osobna Komisja w ramach tego Wydziału ukonstytuowała się później, bo dopiero 23 marca 1874 roku oraz w trakcie następnych posiedzeń 16 maja i 27 czerwca tego roku, kiedy też zarysowany
został ogólny program jej prac 4. Zwłoka wynikała z potrzeby porozumienia się z Komisją Archeologiczną co do zakresu badań, w dużej mierze
pokrywających się ze sobą. Głównym inicjatorem wyłonienia Komisji
Antropologicznej w ramach Wydziału III był obok Józefa Majera Izydor
Kopernicki. Pierwszy z badaczy pełnił funkcję jej prezesa od początku do
1894 roku, drugi sekretarzował Komisji od 1875 do 1891 roku, formułując
dla niej naukowy program badań. Dzięki rozległej wiedzy i swoim szerokim i wszechstronnym zainteresowaniom Kopernicki stał się niezwykle

Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 352 oraz 355–362, a także przypisy
źródłowe do tych tekstów w tomie 73/III DWOK, s. 436–437. Przytaczając tekst Maury’ego,
Kolberg błędnie podał tytuł czasopisma: „Revue Contemporaine”.
2
Pisał o tym m.in. we wstępach do swoich monografii, np. do cz. IV Krakowskiego (DWOK
T. 8), na s. XI w 1875 r. i do cz. II Radomskiego (DWOK T. 21), na s. V w 1888 r.
3
O działalności Komisji Antropologicznej zob. Pamiętnik piętnastoletniej działalności…
cz. I, s. 197–209, Materiały do powstania Akademii…, s. 89–91, W. Bieńkowski Badania etnograficzne Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie oraz Komisji etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, „Lud” T. 51: 1967, s. 71–75, E. Jaworska
Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie,
w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864-1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 140–226, J. Chochorowski Między archeologią, antropologią i prehistorią…,
s. 328–333.
4
Zob. Posiedzenie Wydziału dnia 20 X oraz Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia
23 III, 16 V i 27 VI 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. I,
s. XXVIII oraz s. LIV–LVI, LXVI–LXXXIV, LXXXVIII–XCV.
1

272

�zasłużonym, aktywnym i twórczym organizatorem i uczestnikiem prac
Komisji, nadając jej rangę instytucji o zasięgu europejskim 1.
Kolberg znalazł się od początku w gronie członków przybranych Komisji Antropologicznej (razem z J. Sadowskim i P. Umińskim), której skład
podany został już na pierwszym posiedzeniu, 23 marca 1874 roku2. Wśród
członków Komisji znalazło się też wielu wymienianych już uczonych,
z którymi zetknął się Kolberg wcześniej, m.in. J. Szujski, J. Łepkowski, W.
Łuszczkiewicz, A.H. Kirkor, T. Żebrawski. W gronie tym byli także przedstawiciele medycyny, fizyki, nauk przyrodniczych (lekarze: A. Baraniecki i L.
Teichmann, fizyk i meteorolog S. Kuczyński). W organizującej się Komisji
dokonano podziału na trzy (pierwotnie dwie) Sekcje: 1. Archeologiczno-Antropologiczną, 2. Antropologiczną „w ściślejszym rozumieniu” (tj. antropologii fizycznej) i 3. Etnologiczną, z wyznaczonym dla nich zakresem
badań. Zaraz po ukonstytuowaniu się Komisja ogłosiła Program badań
antropologicznych, w którym znalazła się też problematyka etnograficzna.
Opracowanie programu uznano od początku za zadanie pierwszoplanowe,
„ażeby zarysowały się wyraźniej granice działania każdej Sekcji, w wielu
razach zachodzące na siebie, żeby prócz tego uwidocznił się stosunek do
Komisji Archeologicznej, spotykającej się z Antropologiczną w przedmiocie
badań przedhistorycznych”. W programie wyznaczono trzy podstawowe
kierunki prac odpowiadające zakresowi wydzielonych Sekcji:
1
Izydor Kopernicki (1825–1891), lekarz, antropolog, etnograf, po studiach w zakresie medycyny na uniwersytecie kijowskim pracował jako lekarz wojskowy, m.in. w czasie wojny
krymskiej. Brał udział w powstaniu styczniowym i był więziony przez Austriaków w Ołomuńcu. Po uwolnieniu, w czasie wieloletniej tułaczki emigracyjnej przebywał m.in. w Paryżu,
gdzie studiował antropologię, anatomię i fizjologię. Następnie na uniwersytecie w Bukareszcie
zorganizował nauczanie anatomii i stworzył Muzeum Anatomiczne. W roku 1871 powrócił do
kraju i osiadł w Krakowie na zaproszenie Józefa Majera, lecz status emigranta i uczestnika powstania utrudniały mu znalezienie odpowiedniej posady. Do roku 1888 pracował w półroczu
letnim zarobkowo jako lekarz zdrojowy w Rabce, potem w Marienbadzie, a w półroczu zimowym zajmował się pracą naukową. W roku 1876 nostryfikował na UJ swój dyplom w zakresie
nauk lekarskich, w 1878 uzyskał tam habilitację z antropologii, a w 1886 roku jako pierwszy
na ziemiach polskich otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego antropologii. Poza nauczaniem
działał w kilku komisjach Akademii, której był członkiem korespondentem od 1877 roku,
członkiem czynnym od 1887 roku. Jako sekretarz Komisji Antropologicznej przyczynił się do
intensyfikacji jej prac i ich wysokiego poziomu naukowego. Był autorem wielu publikacji z zakresu antropologii i archeologii w języku polskim i w językach obcych, zajmował się także
badaniami ludoznawczymi, m.in. nad folklorem Górali karpackich i Cyganów polskich. Był
uczonym o europejskiej sławie; uważany jest za twórcę podstaw antropologii polskiej.
2
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. 1, s. LV – LVI.

273

�Badać nam należy człowieka: I. pod względem najdawniejszych śladów jego
pobytu w naszym kraju; II. pod względem jego cech fizycznych, odznaczających
właściwość szczepową, plemienną i narodową; III. pod względem właściwości
jego duchowych, stosunków społecznych, zwyczajów i obyczajów. Pod I-szym
względem badania odnosić się muszą do czasów przedhistorycznych; pod II-gim wiadomości zbierać wypadnie z fizycznych poszukiwań właściwości ludów obecnie zamieszkałych lub zabytków pozostałych z czasów historycznych
w całym obszarze kraju; pod III-im – ich właściwości duchowych, zwyczajów
i obyczajów1.

Już w tym zarysie programu widoczne jest odbicie ówczesnego poglądu
o bliskim związku wiedzy o człowieku z przyrodoznawstwem. Antropologię traktowano wtedy bardzo szeroko, jako naukę o człowieku w ogóle,
lokując ją jako dziedzinę na pograniczu nauk humanistycznych i przyrodniczych. Mieściła się wówczas w tym ujęciu antropologii także etnografia.
Pod wpływem nauki europejskiej, m.in. prac przedstawiciela ewolucjonizmu, E.B. Tylora, i w duchu pozytywizmu próbowano wówczas przenieść
metody badań przyrodniczych do nauk humanistycznych. Stąd usytuowanie
etnologii w Komisji Antropologicznej Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii. Z kolei częste pokrywanie się przedmiotu badań w obu
Komisjach – Antropologicznej i Archeologicznej – prowadziło w praktyce
do tego, że szereg prac realizowano i finansowano wspólnie; szczególnie
dotyczyło to badań wykopaliskowych i związanej z nimi inwentaryzacji
stanowisk archeologicznych. Tak też organizowane były niektóre wyprawy
naukowe, podejmowane „w kierunku badań przedhistorycznych” w latach
siedemdziesiątych2.
W podzielonej na Sekcje Komisji Antropologicznej przewodniczącym
Sekcji I został geolog A. Alth, sekretarzem – archeolog A.H. Kirkor, Sekcji
II przewodniczył anatomopatolog L. Teichmann, sekretarzował I. Kopernicki. Kierowanie Sekcją III – Etnologiczną powierzono w maju 1874 roku
Tamże, s. LXVI–LXVII. Przedstawiony przez J. Majera Program badań antropologicznych
opublikowany jest tamże, s. LXVII–LXXXIII.
2
Zob. J. Szujski Zdanie sprawy z ruchu naukowego Akademii Umiejętności od 3 maja
1877 roku, podane przez sekretarza jeneralnego, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.
Rok 1877”, Kraków 1878, s. 124. W sprawozdaniu tym zapisano: „W kierunku badań przed­
historycznych Komisja Antropologiczna jednoczy się z Archeologiczną; spólnym też staraniem
zarządzone były wycieczki naukowe odbyte przez pp. Przybysławskiego, Kirkora tudzież Kopernickiego”.
1

274

�Kolbergowi, sekretarzem został J.N. Sadowski1. Już w czerwcu tego samego
roku w Sekcji Etnologicznej gotowa była jako jedna z pierwszych jej inicjatyw opracowana przez Sadowskiego Instrukcja do badania właściwości
ludowych2. Obejmowała ona osiem działów głównych:
A. Nazwa badanej ludności, jej charakter i granice rozsiedlenia, B. Gwara, C. Poe­
zja, muzyka, taniec, D. Przysłowia, gadki (klechdy), zagadki, oracje, podania,
E. Obrzędy i uroczystości, F. Ubiór i stroje, G. Mieszkania, H. Narzędzia.

W każdym dziale znalazły się zwięzłe wyliczenia wyznaczonych do obserwacji i opisu problemów, zjawisk, zachowań, obiektów, przy czym zwraca uwagę nacisk, z jakim zaleca się „wierne spisanie wszystkich pieśni bez
najmniejszej zmiany i ogładzenia” oraz zapis dosłowny opowieści i oracji,
a także relacji o obrzędach i zwyczajach, „choćby to było nie tylko dziwacznym, ale nawet zupełnie niezrozumiałym” i bez względu na powtarzanie się
treści. Program ten, opracowany przez archeologa Sadowskiego, zbliżony
jest wyraźnie do Kolbergowskiego, przedstawionego w Liście otwartym
z 1865 roku i realizowanego w Ludzie. Wspólne jest przede wszystkim
założenie główne, tj. opis etnograficzny określonego obszaru, regionu jako
składowej obrazu całego kraju w ujęciu panoramicznym. Wpływ idei
i wzoru monografii Kolberga na środowisko Komisji Antropologicznej,
wręcz na całe pokolenie badaczy, okazał się trwały i miał dominować do
końca XIX wieku.
Do programu badań ujętego w Instrukcji dokładał Kolberg swoje dalsze
istotne postulaty. Wkrótce po jej ogłoszeniu, na styczniowym posiedzeniu
Komisji Antropologicznej w 1875 roku, na jego wniosek jako przewodniczącego Sekcji Etnologicznej zatwierdzono uchwałę „dotyczącą wydawania częściowo badań etnograficznych popartych dołączeniem wizerunków
typów ludowych, strojów, sprzętów itd., o ile można najstaranniejszych,
a w każdym razie najwierniejszych”. Przychylono się też do propozycji Kolberga, by dla realizacji tego zdania, odpowiadającej „ścisłym wymogom
nauki”, zwrócić się do znanych w kraju osób posiadających zbiory ikonograficzne z prośbą o ich użyczenie „czasowo do naukowego użytku”. Umożliwiłoby to wydawanie zeszytów obejmujących „umiejętny opis pewnej
1
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 16 V 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. I, s. LXVI.
2
Tamże, na s. XC–XCV oraz w osobnej odbitce: Kraków 1874.

275

�grupy etnograficznej, z dołączeniem wizerunków w drzeworytach, litografiach, chromolitografiach, a w razie potrzeby i nut muzycznych”. Przenosił
Kolberg w ten sposób na grunt Akademii swoją programową koncepcję,
w myśl której od początku działalności doceniane było dla etnografii znaczenie źródłowe dokumentacji ikonograficznej i muzycznej. Jednocześnie
była to próba wykorzystania rycin ze zbiorów prywatnych i muzealnych za
pośrednictwem Akademii do prac etnograficznych. Na tym samym posiedzeniu zobowiązywał się Kolberg konkretnie do porozumienia się w sprawie rycin z W. Dzieduszyckim, dyrektorem Muzeum Przyrodniczego we
Lwowie, i z J. Kossakiem1, mieszkającym w Krakowie. Rok później w liście do Akademii, zdając sprawę ze swojej podróży na Pokucie i Bukowinę, informował, że w Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie sporządził
listę „wszelkich posiadanych przezeń akwarel, rycin i obrazów olejnych
przedstawiających typy i sceny ludowe” i że podobny spis przygotował
w muzeum Zakładu Ossolińskich2. Dołączył oba do swojego listu, wyrażając przeświadczenie, że „dostarczą one […] wątku do wygotowania obszernego i systematycznie ułożonego katalogu ubiorów na całym obszarze
Polski”. Zawiadamiał też, że oba muzea posiadają znaczny zbiór fotografii
„przedstawiających ubiory ludu, widoki wsi i cerkwi itp., których kopii na
żądanie Akademii jak najchętniej udzielą na użytek etnografii”. Gromadzeniem ikonografii był więc żywo zainteresowany nie tylko ze względu na jej
znaczenie dokumentacyjne dla monografii regionalnych własnych i innych
autorów z Akademii, ale także w związku z dalekosiężnym planem opracowania albumu polskich strojów ludowych.
Instrukcja przygotowana przez Sadowskiego w 1874 roku pomyślana była jako przewodnik w badaniach terenowych dla współpracowników i korespondentów, często amatorów w dziedzinie etnografii, którzy
1
Zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 13 I 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, Kraków 1875, s. VIII–IX. Już na kolejnym posiedzeniu
Kolberg mógł przekazać informację, że Kossak obiecał udostępnienie swoich zbiorów Komisji,
która wkrótce powołała go na swojego członka (Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia
13 III 1875 r., tamże, s. LIII).
2
Brulion listu do Akademii z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 659–660
(rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 2–3), dołączony spis akwarel z Muzeum im.
Dzieduszyckich obejmuje 105 pozycji (tamże, k. 4–5). Inna wersja redakcyjna sprawozdania
i tegoż spisu akwarel zachowała się w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (Arch. MEK, sygn.
II/226, nr inw. I/3051 RKP). Brulion spisu rycin z Ossolineum w zbiorach BN PAU i PAN, sygn.
2184, k. 300 (21 pozycji).

276

�wspomagać mieli prace Sekcji swoimi materiałami opracowanymi według
wskazanego wzoru. Taką siatkę pomocników zamierzano utworzyć we
wszystkich trzech zaborach. Dzięki operatywności Kopernickiego kwestionariusz Sadowskiego został już w 1875 roku rozesłany do wskazanych osób.
Każdy z członków został też zobowiązany do pozyskiwania chętnych do
współpracy, bowiem przez cały okres swojej działalności Sekcja Etnologiczna opierała swoje badania na korespondentach. W pracach terenowych
spodziewano się udziału „przede wszystkim światłych duchownych wszelkiego obrządku, lekarzy i nauczycieli”, przy czym zaznaczano: „wszakże
i każdy obywatel ziemski miałby tu łatwą sposobność przysłużenia się publicznej sprawie tą naukową pomocą”1. Odzew społeczny na apel Komisji
i przebieg akcji zbierackiej okazały się zadowalające. Dzięki aktywności
korespondentów i napływowi licznych materiałów można było podjąć ich
planową publikację w wydawnictwie Akademii. Liczba nadsyłanych prac
etnograficznych dwukrotnie przewyższała ilość materiałów pozyskanych
przez dwie pozostałe sekcje Komisji, można więc sądzić, że impuls nadany
przez Sekcję Etnologiczną decydująco wpłynął na ożywienie ruchu ludoznawczego, zwłaszcza w Galicji.
Dorobek Komisji Antropologicznej znalazł swoje stałe miejsce publikacji
w wydawanym jej staraniem od roku 1877 (do 1895) roczniku pt. „Zbiór
Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Był on podzielony na trzy części
odpowiadające profilem trzem sekcjom Komisji. W każdym roczniku sąsiadowała więc problematyka z trzech dziedzin wiedzy, które wówczas ściślej
wiązano ze sobą jako skupione na wspólnym przedmiocie badań, tj. na
człowieku, jego życiu i kulturze. Dział III przeznaczony był na materiały
etnograficzne; zamieszczano w nim napływające z terenu prace, uprzednio
ocenione i odpowiednio zredagowane. Zakres badań obejmował wprawdzie wszystkie ziemie dawnej Rzeczypospolitej, szczególną uwagę zamierzano jednak poświęcić jej Kresom Wschodnim. W niepodpisanym wstępie do pierwszego rocznika jego autor, Józef Majer, powtórzył w skrócie
główne tezy programowe Komisji, zaznaczając przy tym, że prace „zmierzać mają do badania ludności ziem polskich, a zwłaszcza północnych
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 5 III 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, s. XXXV. Część korespondentów zostawała członkami
przybranymi Komisji, choć nie posiadali oni stopni naukowych i członkostwa Akademii.
Wybierani byli na posiedzeniach Komisji, a następnie zatwierdzani przez Wydział.
1

277

�i północno-wschodnich stoków Karpat”1. Nie bez znaczenia było tu z pewnością świadome podkreślenie przynależności tych ziem do Polski, mimo
utraty niepodległości. Z czasem, gdy materiałów ruskich napłynęło sporo, Sekcja Etnologiczna zwróciła swoje apele w stronę Wielkopolski i Śląska, skąd w latach wcześniejszych nie było ich wiele2. „Zbiór Wiadomości
do Antropologii Krajowej” był pierwszym polskim czasopismem naukowym, w którym etnografia i folklorystyka znalazły swoje stałe miejsce.
Redaktorem rocznika został Izydor Kopernicki, sekretarz Komisji. Kolberg jako przewodniczący Sekcji Etnologicznej miał decydujący udział
w przygotowaniu do druku materiałów etnograficznych, przeznaczonych
do działu III, i ściśle współpracował w tym zakresie z Kopernickim. Odpowiadając za ten blok tematyczny czasopisma, miał stały wgląd w prace
etnograficzne napływające do Komisji. Recenzował artykuły przeznaczone do druku, wprowadzał poprawki redakcyjne, propozycje zmian i uzupełnień, wskazywał niedostatki i mocniejsze strony opracowania, wyrażał
swoją wiążącą opinię, oceniając studia innych autorów, najczęściej amatorów, rekrutujących się spośród księży, nauczycieli, lekarzy, urzędników
i ziemian. Udzielał wskazówek, zachęcał ich do pracy i dalszych badań,
podpowiadając problematykę, dzieląc się swoim doświadczeniem badacza
terenowego i promując w ten sposób chętnych do pracy i wzorujących się
na nim zbieraczy. Służył im radą i zachętą, a autorów prac pozytywnie
ocenianych rekomendował niejednokrotnie na członków przybranych
Komisji Antropologicznej. Obok działań programowych dotyczących badań etnograficznych Komisji podejmował także działania werbunkowe,
wykorzystując swoje rozległe kontakty i znajomości z podróży. W efekcie
zawiązywała się często współpraca naukowa, owocna nie tylko dla prac
Komisji, ale także dla Kolbergowskiego dzieła. Pozyskany członek Komisji
i autor zasilał swoimi pracami dział etnograficzny „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, a Kolberg korzystał z materiałów autora, przysyłanych niekiedy specjalnie dla jego Ludu, nieprzeznaczonych
do publikacji w roczniku. Charakter takiej opieki naukowej Kolberga
1
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. I: 1877, s. VIII. Badania te miały dotyczyć ludności „I. pod względem śladów ich najdawniejszego pobytu i życia w czasach przedhistorycznych; II. pod względem cech fizycznych, odznaczających obecnie właściwość szczepową, plemienną i narodową; III. pod względem właściwości duchowych, stosunków społecznych, zwyczajów i obrzędów”.
2
Por. E. Jaworska Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 154.

278

�i współpracy w dostarczaniu materiału dla niego dokumentuje korespondencja z lat 1876–1886 z kieleckim etnografem i historykiem, księdzem
Władysławem Siarkowskim (1840–1902), stanowiąca znakomity przykład
obustronnego zaangażowania 1. Mieszkający w Kielcach od 1866 roku autor prac poświęconych Kielecczyźnie znalazł się w gronie kandydatów
na współpracowników Sekcji Etnologicznej. W styczniu 1876 roku Kolberg skierował do niego list z propozycją współpracy z Komisją Antropologiczną, poszukującą korespondentów terenowych, którzy zbieraliby
materiały zgodnie ze wspomnianą instrukcją Sekcji. Oryginał tego listu
zaginął, lecz zachował się fragment końcowy brulionu, w którym Kolberg
przedstawił adresatowi warunki publikacji w wydawnictwach Akademii. Siarkowski propozycję przyjął z wdzięcznością i zobowiązał się do
współpracy. W dalszej korespondencji mowa o planowanych badaniach,
posiadanych materiałach i przygotowaniu prac Siarkowskiego do druku
w rocznikach Akademii oraz o zamiarze włączenia autora w krąg jej
współpracowników. Po zapoznaniu się z pierwszymi materiałami Kolberg wraz z Kopernickim rekomendowali kieleckiego badacza na członka korespondenta Akademii i już wiosną tego roku Siarkowski został
członkiem przybranym Komisji Antropologicznej 2. Kolberg pomagał mu
w opracowaniu materiałów etnograficznych z okolic Kielc, wydanych
później w „Zbiorze Wiadomości” w latach 1878–1885 3. Siarkowski informował o swoich planach, zbiorach i postępie prac, Kolberg podawał
wskazówki dotyczące sposobu ich opracowania redakcyjnego, radził położyć nacisk na zbieranie informacji szczegółowych bez ich interpretacji
1
Zob. A. Skrukwa Władysław Siarkowski – współpracownik Oskara Kolberga, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław
1969, s. 247–257. Współpracę tę oraz rękopiśmienny materiał Siarkowskiego zachowany w archiwum Kolberga omawia także E. Antyborzec we wstępie do tomu Kieleckie. Suplement do tomów 18–19 (DWOK T. 76), s. XII–XVII. Zob. też listy Kolberga i Siarkowskiego z lat 1876–1886,
Korespondencja… cz. I, II i III (DWOK T. 64–66).
2
Zob. brulion listu do W. Siarkowskiego z 20 I 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK
T. 64), s. 557. Siarkowski został wybrany na posiedzeniu Komisji Antropologicznej dnia 31 maja
1876 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. III, 1876, s. XLVI
i L–LI).
3
W „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (w dziale III, etnologicznym) ukazały się trzy prace Siarkowskiego: najobszerniejsza pt. Materiały do etnografii ludu polskiego
z okolic Kielc, T. II: 1878, s. 209–259,, T. III: 1879, s. 3–61, T. IV: 1880, s. 83–184 oraz Zagadki
ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, T. VI: 1882, s. 3–29 i Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, T. IX: 1885, s. 3–72.

279

�i analiz, pośredniczył w przekazywaniu materiałów Akademii. M.in. pisał
w 1877 roku, że odebrał pracę Siarkowskiego przedstawioną następnie
Akademii,
[…] która, jak to zwykle bywa w takich razach, udzieliła mi ją na powrót do przejrzenia i porobienia uwag, jakie uznam za stosowne. Wybacz zatem, Szan[owny]
Ks[ięże] Dobr[odzieju], że znając wymagania i formę publikacji naszej Akademii,
pozwoliłem sobie w manuskrypcie Jego zmienić porządek niektórych rozdziałów, dać odpowiednią temu numerację i intytulację przedmiotów, wykreślić
kilka pieśni (zwłaszcza drobniejszych rozmiarów i mniejszego znaczenia), które
pomieszczone już były bez żadnej zmiany w dawniejszych zbiorach, skrócić
niektóre Pańskie uwagi dobrze już skądinąd znane i pododawać odpowiednie
cytacje z moich dzieł i z Kozłowskiego, Wójcickiego i innych. Sądzę, że za złe
mi tego Jegomość nie weźmiesz, gdy ujrzysz rzecz w druku1.

A rok później Kopernicki przypominał Kolbergowi: „Tymczasem potrzebna tu koniecznie bytność Pańska dla ostatecznego przygotowania rękopimu ks. Siarkowskiego do druku”2. Z kolei Siarkowski dostarczał Kolbergowi materiały folklorystyczne do monografii Kieleckiego (teksty pieśni,
opowieści, przysłowia, modlitwy, opisy sobótek), które ten w niej skwapliwie wykorzystał jako wiarygodne. Zachowane w archiwum autora Ludu
rękopisy kieleckiego badacza wskazują, że udział Siarkowskiego w zakresie
dokumentacji folkloru był w monografii Kolberga znaczny.
Rekomendacji udzielił badacz także Józefowi Grajnertowi (1831–1910),
literatowi i etnografowi, znanemu sobie jeszcze z okresu warszawskiego.
Przysłane przez niego do Akademii w 1879 roku z inicjatywy i zachęty
Kolberga materiały etnograficzne z Kaliskiego zostały bardzo pozytywnie
ocenione przez Kopernickiego, a także przez Kolberga, który wsparł propozycję przyjęcia autora na członka Komisji Antropologicznej. Jako redaktor
wprowadził potrzebne poprawki, zmienił tytuł i układ treści oraz uzupełnił pracę Grajnerta o niezbędny komentarz rzeczowy i odsyłacze do wariantów. Już w roku następnym Zapiski etnograficzne z okolic Wielunia
i Radomska ukazały się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, a Grajnert na wniosek Kolberga i Kopernickiego został przybranym
1

s. 15.
2

Brulion listu do W. Siarkowskiego z 19 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
List Kopernickiego z 1878 roku, tamże, s. 193.

280

�członkiem Komisji1. W późniejszych latach, opracowując Kaliskie, Kolberg
odwoływał się do tej pracy, zwłaszcza przy charakterystyce ludu.
Przychylna opinia Kolberga przyczyniła się również do pozyskania dla
Komisji nowych członków przybranych w osobach: Sofrona Witwickiego
(1809–1879) z Żabiego na Huculszczyźnie, księdza grekokatolickiego i etnografa2; Władysława Przybysławskiego (1830­–1908), ziemianina, właściciela Czortowca i Uniża na Pokuciu, archeologa, etnografa i kolekcjonera
zabytków sztuki3; Władysława Kosińskiego z Wadowic (1844–1914), językoznawcy i etnografa4; Bronisława Gustawicza (1852–1915), krajoznawcy,
przyrodnika i etnografa z Krakowa5; Michała Greima (1828–1911), fotografa
i kolekcjonera starożytności z Kamieńca Podolskiego6. Wszyscy oni zbierali
materiały etnograficzne ze swoich stron, przeważnie publikowane potem
w postaci rozpraw czy studiów opisowych w wydawnictwach Akademii.
Często przekazywali też dla Komisji dary podchodzące z badań terenowych,
wykopaliskowych czy z kolekcji prywatnych. Przybysławski i Witwicki,
1
Zob. list J. Grajnerta z 14 XI 1879 r. oraz brulion listu Kolberga do Grajnerta z lutego
1880 r., tamże, s. 280–281 i s. 327–328. Zapiski ukazały się w tomie IV „Zbioru Wiadomości”
z 1880 r., na s. 285–361, a Grajnerta wybrano na członka w lutym 1880 r. (zob. „Rozprawy
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. VII, 1880, s. XVII i XXI).
2
Witwicki był autorem Rysu historycznego Hucułów (Lwów 1863), pracy wznowionej
w 1873 roku pt. O Hucułach. Rys historyczny. W 1875 roku należał do inicjatorów Oddziału Czarnohorskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Członkiem Komisji Antropologicznej został
w lis­topadzie 1875 roku (zob. „Rozprawy…” jw., T. II, 1875, s. LXXXIII i LXXIX).
3
Władysław Przybysławski wybrany został na członka Komisji w kwietniu 1877 roku
(zob. tamże, T. IV, 1877, s. LXII i LVI ). Był jednym z najaktywniejszych badaczy w Komisji Antropologicznej, jednocześnie równie owocnie działał w Komisji Archeologicznej, której
członkiem został wcześniej.
4
Władysława Kosińskiego wybrano na członka przybranego Komisji Antropologicznej
wiosną 1876 roku, równocześnie z Siarkowskim (zob. tamże, T. III, 1876, s. XLVI i L–LI).
5
Bronisław Gustawicz został członkiem przybranym Komisji Antropologicznej w styczniu
1882 roku (zob. tamże, T. X, 1883, s. XIX i XXV). Kolberg współredagował m.in. jego rozprawę
pt. Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe z dziedziny przyrody opublikowaną w „Zbiorze Wiadomości.” T. V: 1881, s. 102–186; zob. listy Kopernickiego, w których dziękuje Kolbergowi za „uwagi, notatki i uporządkowanie” rękopisu Gustawicza, deklarując, że do tych uwag
„zastosuje się w wydaniu” (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 696).
6
Michał Greim był twórcą fotografii przedstawiających Podole i Besarabię (widoki Kamieńca Podolskiego i innych miast, sceny rodzajowe, typy ludności). W latach 1875–1902 część
zbiorów ofiarowywał w darze Komisji Antropologicznej, której członkiem był od 1876 roku.
Zob. J.M. Dziewulska Świat Podola i Besarabii w obiektywie Michała Greima. Dary fotografii
dla Polskiej Akademii Umiejętności, „Rocznik Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie”
R. 56: 2011, s. 378–420.

281

�podobnie jak Siarkowski, wspomagali także dzieło samego Kolberga, dostarczając mu notatek i informacji z własnych badań i wywiadów, które
wykorzystywał potem w Ludzie, i obaj gościli go u siebie, stwarzając odpowiednie warunki do pracy i wspierając jego badania i zbieranie materiałów
do monografii Pokucia, co zwłaszcza w przypadku Przybysławskiego dokumentuje obszernie korespondencja1. Brak natomiast informacji o bliższych
kontaktach Kolberga z Gustawiczem czy Kosińskim, badaczami młodszymi,
z którymi stykał się w Komisji i do których prac się odwoływał. Jest prawdopodobne, że bezpośrednio współpracował z Greimem w sprawie jego
fotografii z Podola przekazywanych Akademii, a przeznaczonych do zbiorów etnologicznych Komisji, jak np. kolekcja 39 fotografii „bardzo starannie
dokonanych ludowych typów z Podola rosyjskiego w formacie zwanym
gabinetowym oraz 3-ech widoków tamecznych miejscowości w większym
jeszcze formacie”, przedstawionych na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 12 listopada 1875 roku2. Zapewne zbiór ten przesyłany do Akademii
oddany został w ręce Kolberga jako przewodniczącego Sekcji Etnologicznej,
podobnie jak następne z kolekcji tego autora. W kolejnych latach Greim
niejednokrotnie jeszcze ofiarowywał Akademii swoje fotografie.
Niezależnie od patronatu nad pracami Sekcji Etnologicznej, od zajęć
organizacyjnych i redakcyjnych, Kolberg sam publikował swoje artykuły
w „Zbiorze Wiadomości”, począwszy od pierwszego rocznika, gdzie drukowana była jego rozprawa poświęcona gwarze wielkopolskiej3. Przy okazji
planowanych przez Akademię edycji materiałów dialektologicznych wyłonił się wówczas problem rozdziału kompetencji Komisji Antropologicznej
i Komisji Językowej. Obu dostarczano materiały językowe, zwłaszcza zbiory
tzw. prowincjonalizmów: Antropologicznej – na podstawie wskazywanego w instrukcjach działu poświęconego mowie ludu, Językowej zaś – jako
z założenia zajmującej się dokumentacją języka. Wywiązała się dyskusja,
która z Komisji powinna zajmować się publikacją dialektyzmów, skoro
Zob. korespondencja z Witwickim z lat 1876–1878 oraz z Przybysławskim z lat 1876–
–1883, Korespondencja… cz. I–III (DWOK T. 64–66). O związanej z Pokuciem współpracy obu
badaczy z Kolbergiem zob. też wstęp A. Skrukwy w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów
29–32 (DWOK T. 81), s. X i nast.
2
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, 1875, s. XXXII.
3
O. Kolberg Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii
Krajowej”, T. I: 1877, w III dziale etnologicznym: s. 3– 36; przedruk w: O. Kolberg Studia,
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 342–388. O wydaniu tegoż w innej wersji redakcyjnej, z datą
1876 r. oraz o następnych pracach w „Zbiorze Wiadomości” będzie mowa dalej.
1

282

�przedmiotem obu od początku była „mowa ludu”. Dla ludoznawców były
to kwestie równie ważne, co znajdowało swoje odbicie w kwestionariuszach
etnograficznych i, w następstwie, w nadsyłanych pracach. Prowincjonalizmy, leksykalne materiały gwarowe, nazewnictwo, opis cech gramatycznych
i fonetycznych dialektów miejscowych, słowem, język regionu był stałym
elementem badań i dokumentacji etnograficznej. Rozprawa Kolberga o gwarze wielkopolskiej znalazła się najpierw na początku roku 1876 w Komisji
Językowej Wydziału Filologicznego, gdzie przekazano ją do oceny Władysławowi Wisłockiemu, który zakwalifikował tekst do druku1. Stamtąd przesłano ją jednak wkrótce do Komisji Antropologicznej. Tymczasem bowiem
na posiedzeniu pod koniec lutego 1876 roku swoje stanowisko w kwestii
wydawania leksykalizmów gwarowych określiła Komisja Antropologiczna.
W wyniku debaty, w której opinię swoją wyraził także Kolberg, ustalono:
[…] po uwagach wypowiedzianych w tym przedmiocie przez pp. Sadowskiego,
Teichmanna, Majera i Kopernickiego oraz pośrednio objawionym w tej mierze
zdaniu p. Kolberga stanęło na tym, że spostrzeżenia nad miejscowymi właściwościami mowy polskiej, ruskiej i litewskiej, o ile nie będą miały charakteru
wyraźnie teoretyczno-lingwistycznego, który by je tym samym kwalifikował do
Komisji Językowej, powinny być uważane jako jeden z bardzo ważnych materiałów etnograficznych i jako takie ogłaszane w dziale etnologicznym „Sprawozdań
Komisji Antropologicznej2.

Dopuszczono jednak możliwość wydawania takich materiałów w osobnych odbitkach jako publikacji należącej do obu Komisji. Ostatecznie pod
koniec maja, po wzajemnym porozumieniu się postanowiono, że mimo
nadsyłania prowincjonalizmów do obu Komisji materiały te złożą się na
publikację pt. Materiały do słownika prowincjonalnej mowy polskiej
wydawane staraniem Komisji Językowej i Sekcji Etnologicznej Komisji
Antropologicznej”3. W takiej też formie, z trzema innymi pracami ukazał
Posiedzenie Wydziału Filologicznego dnia 4 I 1876 r. oraz Posiedzenia Komisji Językowej
dnia 15 I i z 16 II 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. VI, 1878
(dopiero w tym roczniku sprawozdania z 1876 roku!), s. I, VI i VII.
2
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 25 II 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. III, 1876, s. VIII. W tym samym sprawozdaniu odnotowano,
że praca Kolberga znalazła się już w Komisji Antropologicznej, tamże, s. IX. Por. E. Jaworska
Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 164–165 i nast.
3
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 31 V 1876 r., „Rozprawy...” jw., s. XLV.
1

283

�się pierwodruk pracy Kolberga1. W innym układzie i w zmienionej wersji
redakcyjnej Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego weszła do tomu pierwszego „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”2, gdzie znalazły się
także te same trzy prace, które opublikowane zostały poprzednio w Materiałach do słownika prowincjonalizmów.
Z czasem powracała na nowo dyskusja i toczył się dalszy istotny spór
między folklorystami i językoznawcami; dotyczył on jednak przede wszystkim sposobu zapisywania tekstów ludowych, do czego wypadnie jeszcze
powrócić.
Nadmienić tu jeszcze należy, że w tym samym czasie – według sprawozdania Komisji Językowej – złożona w niej została inna praca Kolberga pt.
Zabytki piśmienne miasta Miłosławia w Wielkopolsce3. Ani sam tekst, ani
jego temat, geneza i późniejsze losy nie są jednak znane. Przewodniczący
Fryderyk Skobel (1806–1876), składając ją Komisji, nie wskazał referenta,
brak też informacji, co stało się z nią dalej, a nawet wzmianki, czy zgodnie
z procedurą była oceniana.
Kolberg należał również w Komisji Antropologicznej do grona jej członków – ofiarodawców. Do zbiorów etnologicznych przekazywał w formie
darów przedmioty użytkowe i akcesoria obrzędowe, a nawet teksty ludowe,
pozyskane w czasie swoich wypraw terenowych. I tak np. w 1876 roku
z podróży na Pokucie przywiózł:
a) ozdoby stroju i godła weselne (wieńce z barwinku z pozłotką, powismo, okazy
kwiatów używanych do ozdabiania korowaju); b) części stroju kobiet świątecznego; c) kilkanaście narzędzi i sprzętów domowych używanych na Pokuciu.
1
Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego Kolberga zamieszczona została w zeszycie pt. Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich wydawane staraniem Komisji Językowej
i Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej w Akademii Umiejętności w Krakowie, z. I,
Kraków 1876, na s. 3–36; tam znalazły się też prace pióra W. Kosińskiego i P. Parylaka (prowincjonalizmy), obie także przekazane z Komisji Językowej, oraz Z. Glogera (nazwy weselne).
2
W niektórych egzemplarzach rocznika 1. „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”
z 1877 r. tekst Kolberga wydrukowano w wersji identycznej jak w Materiałach, bez sygnalizowanych wyżej zmian, co było zapewne skutkiem prawie równoległych prac wydawniczych;
w połowie października 1876 r. materiały etnologiczne do „Zbioru Wiadomości” znajdowały
się już w druku (zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 14 X 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.- Przyr.”, T. IV, 1877, s. VII).
3
Zob. Posiedzenie Komisji Językowej dnia 23 III 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. VI, 1878, s. VII. Informował o tym również „Czas” 1876 (z 28 III)
w nr. 71, na s. 3. Pracy tej nie odnotowują bibliografie wydawnictw Akademii.

284

�A w roku 1877 przysłał do zbiorów Komisji „5 gadek ludowych huculskich spisanych przez niego z ust ludu w narzeczu miejscowym ruskim”
w Żabiu, też podczas podróży w 1876 roku1.
Cenną formą pomocy realizowanej przez Komisję było wspieranie badań terenowych Kolberga; z jej funduszy odbywał od roku 1875 podróże
naukowe, z których potem składał Akademii sprawozdania, o czym jeszcze
będzie mowa. Były to kwoty niezależne od dotacji Akademii przydzielanej
na druk kolejnych tomów Ludu.
Udział Kolberga w pracach Komisji Antropologicznej miał duże i wymierne znaczenie dla jego własnych studiów i opracowań kolejnych monografii. Usprawniał przepływ informacji i orientację w bieżącym ruchu naukowym, zbierackim i wydawniczym oraz aktualnej problematyce badawczej, stwarzał możliwość bezpośrednich kontaktów i dyskusji z autorami
i członkami Komisji. Z kolei ze zdaniem Kolberga liczono się powszechnie
w środowisku naukowym, a on sam dzielił się chętnie wiedzą i doświadczeniem z innymi badaczami, często amatorami i entuzjastami etnografii2,
dla których był przewodnikiem. Obustronna korzyść z tej wymiany była
bezsporna: uczestnictwo Kolberga w pracach Komisji okazało się istotne dla
jej funkcjonowania i kształtowania modelu badań na długie lata, zaś bezpośrednia styczność z ówczesnym dorobkiem naukowym Akademii przydatna
była dla jego własnej działalności badawczej i wydawniczej.
Zasadniczy kierunek ówczesnych działań Sekcji Etnologicznej, który wyznaczały prace zbierackie, gromadzenie materiału, miał swój ugruntowany cel. Podzielano tu mianowicie pogląd autora Ludu, że dopiero szeroka
i możliwie najpełniejsza dokumentacja może stworzyć bazę źródłową do
poważnych studiów analitycznych i porównawczych, a wtedy etnografia
od rzetelnego opisu, będącego jej aktualnym zadaniem, przejść będzie mogła do interpretacji. Zmiany warunków cywilizacyjnych i widoczny proces zanikania tradycyjnych form kultury utwierdzały zresztą ówczesnych
Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 21 XII 1876 i 1 VI 1877 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. IV, 1877, s. XXVII i LXXII. Opowieści te opublikował Kolberg w roku 1889 w części IV Pokucia (DWOK T. 32) na s. 271–294, opatrując je
tam przypisem: „Spisaliśmy je w obecności ks. Sofr. Witwickiego w roku 1876. Cztery z nich
opowiadał Hucuł Jura Skirczuk, piątą zaś fornal plebański”.
2
Zob. m.in. list do W. Dawida, nauczyciela i publicysty, z 10 IV 1883 r., Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 42–43, w którym na prośbę adresata Kolberg podaje listę 16 badaczy
i autorów publikujących prace etnograficzne w wydawnictwach Akademii.
1

285

�badaczy, podobnie jak Kolberga, który wielokrotnie o tym zjawisku pisał,
w wysiłkach tym pilniejszej rejestracji ginącego świata. Stąd sama koncepcja gromadzenia materiału długo nie podlegała w Komisji zmianom,
a kolejne jej inicjatywy zmierzały przede wszystkim do opracowania systematycznego programu badań, jego korekt i sprawniejszej ich organizacji.
I tak np. do późniejszych koncepcji i działań należały: przyjęcie wniosku
Kopernickiego z 1879 roku o potrzebie zebrania materiału do projektu
mapy etnograficznej Galicji, ostatecznie niezrealizowanego, decyzja z 1884
roku o niedrukowaniu w „Zbiorze Wiadomości” tekstów o treści rażąco
obscenicznej i pochodzenia wyraźnie nieludowego, ale ich gromadzenie do
naukowego wykorzystania, czy uchwalony w 1886 roku projekt, poparty
przez Kolberga, podjęcia systematycznych badań w całym kraju, zamiast
ogłaszania materiałów „dorywczo opracowanych” i preferujących pieśni
kosztem obrzędów, bajek czy wierzeń oraz nierównomiernie reprezentujących poszczególne regiony. Przygotowaniem takiego planu miał zająć się
komitet złożony z Kolberga, L. Malinowskiego, W. Kosińskiego, B. Gustawicza i I. Kopernickiego1.
W Komisji rozumiano też etnografię – podobnie jak Kolberg – jako
naukę nową, stopniowo się usamodzielniającą i autonomiczną, lecz także
bezpośrednio związaną z historią i lingwistyką i przydatną głównie dla
nich, a także dla archeologii i psychologii2. Postulowano jednak badania
nad ludem w duchu pozytywistycznego obiektywizmu, bez romantycznego aprioryzmu w doszukiwaniu się w jego kulturze śladów archaicznej
przeszłości narodu. Przedmiotem badań etnograficznych miała być rzeczywistość teraźniejsza, a ich celem – zebranie jak najbogatszego autentycznego materiału współczesnego. Kolekcjonowanie materiałów w głównej
mierze przez amatorów i entuzjastów twórczości ludowej praktykowane
było coraz powszechniej, a metody badawcze Kolberga stały się wzorem
dla ówczesnych ludoznawców. Jego koncepcje i przykład działalności
Zob. Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 6 VI 1879 r., 8 III 1884 r. i 11 XI 1886 r.,
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, odpowiednio: T. VI, 1880, s. LXXXII;
T. XI, 1884, s. CIV–CV; T. XV, 1887, s. LXXIV.
2
Pogląd ten podzielał i uzasadniał także J. Karłowicz. W swoim Poradniku dla zbierających rzeczy ludowe (Warszawa 1871) pisał: „Językoznawstwo (filologia porównawcza, lingwistyka), mitologia (wiaroznawstwo) i ludoznawstwo (etnografia) czerpią bezpośrednio i żyją
prawie wyłącznie ze źródła rzeczy ludowych; dzieje, starożytnictwo (archeologia), dzieje prawodawstw, estetyka, poezja i muzyka bardzo z niego korzystają”. Opinię tę rozwijał w ciągu
dalszym Poradnika (s. 4–7).
1

286

�zbieracko–wydawniczej odcisnęły się na wiele lat na dorobku Komisji i ówczesnego ludoznawstwa. Elżbieta Jaworska pisze:
Dorobek Komisji tworzą badacze terenowi, którzy cel swój widzą w gromadzeniu materiałów ludoznawczych, a nie w ich interpretacji. Ten typ badań,
dominujący w drugiej połowie XIX wieku, ukształtowany został pod wpływem Kolberga. Jego poglądy na zadania i metody badawcze etnografii stały
się własnością ogółu ludoznawców i są reprezentatywne także dla środowiska
krakowskiego. W koncepcjach Kolbergowskich mieści się od początku działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej. O aprobacie Akademii dla badań
Kolberga świadczy przyznawanie zasiłków na wydawanie Ludu i wybór uczonego na członka Akademii Umiejętności oraz powierzenie mu funkcji pierwszego
przewodniczącego Sekcji Etnologicznej1.

Szczególne znaczenie miała dla Kolberga ścisła współpraca z Kopernickim, zwłaszcza w Komisji Antropologicznej. Ten wybitny uczony krakowski, lekarz z wykształcenia, współtwórca wraz z Majerem podstaw polskiej
antropologii i ośrodka badań w Krakowie o znaczeniu europejskim, a ponadto etnograf, zbieracz i wydawca tekstów ludowych, badacz ludności Galicji i Górali wschodniokarpackich, wysoko oceniał prace autora Ludu i był
z nim zaprzyjaźniony. Więzy te zacieśniły się, gdy Kopernicki został sekretarzem Komisji w 1875 roku i od początku bardzo zaangażował się w prace
Sekcji Etnologicznej, którą kierował Kolberg. Wspierając go, pozyskiwał
korespondentów terenowych, na których opierała się działalność Sekcji,
rozsyłał kwestionariusze, zgłaszał ważne postulaty badawcze, dotyczące
np. wspomnianej mapy etnograficznej Galicji czy sposobu wydawania tekstów ludowych. Jako sekretarz Komisji Antropologicznej opiekował się też
wydawnictwami wszystkich trzech Sekcji, więc i działem etnograficznym
„Zbioru Wiadomości”. Jego ogromny wkład w porządkowanie i opracowanie do druku materiałów ludoznawczych, często przygotowanych przez korespondentów niestarannie lub po dyletancku, był przeważnie anonimowy2.
Kolberg miał więc w osobie Kopernickiego niezastąpionego pomocnika,
doradcę i zastępcę w sprawach merytorycznych, wydawniczych i organizacyjnych. Udzielał on autorowi Ludu wsparcia dla jego własnych prac,
E. Jaworska Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 147–148.
O pracach Kopernickiego w Komisji Antropologicznej zob. m.in. E. Jaworska, tamże,
s. 172–181.
1
2

287

�w razie potrzeby pośredniczył między Modlnicą a drukarnią czy Akademią,
był powiernikiem w trudnych sprawach, a miało się okazać, że także oddanym opiekunem pod koniec życia. W zachowanej korespondencji datującej się od 1876 roku udokumentowana jest serdeczna osobista relacja obu
badaczy, ich ścisła współpraca i głębokie wzajemne zrozumienie. Było to
tym cenniejsze, że Kolberg stopniowo zmniejszać musiał swoje zaangażowanie w działalność Sekcji, gdyż coraz bardziej pochłaniały go prace nad
Ludem, które wymagały wielotorowych działań zbieracza, dokumentatora,
redaktora, wydawcy i kolportera. Ponadto w latach późniejszych toczyły się
one równolegle nad kilkoma monografiami. Badacz musiał podołać tym
wyzwaniom sam, mimo życzliwości i pomocy otoczenia, działając właściwie jak rozbudowana instytucja. Funkcję przewodniczącego Sekcji Etnologicznej i członka Komisji Archeologicznej sprawował jednak dożywotnio.
XIV
[Publikacje poza Ludem z lat 1871–1872: Obrazy Słowiańszczyzny południowej, Figury przydrożne, Rzecz o obchodach weselnych. – Kontynuacja prac
nad Krakowskiem. – Śmierć matki w 1872 r. – Korespondencja z bratową,
Karoliną Kolberg – łącznikiem z rodziną w Warszawie. – Krakowskie cz. I–
–IV z lat 1871–1875 jako modelowa monografia Kolberga.]

Pracując intensywnie nad Krakowskiem na początku lat siedemdziesią­
tych, przygotowywał Kolberg równolegle inne publikacje. Krótko przed
opuszczeniem Warszawy opracował obszerne studium etnograficzne pt. Obrazy Słowiańszczyzny południowej, które ukazało się w warszawskiej
„Gazecie Polskiej” w latach 1871–18721. Jego geneza jest dość zagadkowa.
Kolberg nie tylko nie wspomina nigdzie o zamiarze napisania obszernej
pracy o takiej tematyce, ale też nie wymienia jej w swoich notatkach autobiograficznych, bibliograficznych, opisie materiałów. W korespondencji
odnajdujemy jedynie dwie odnoszące się do niej formalne wzmianki, kierowane do Kolberga już do Krakowa: informację Wilhelma Kolberga pośredniczącego po wyjeździe Oskara w jego interesach warszawskich
1
O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej. Z rozmaitych źródeł skreślił…,
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87; 1872, nr 1–7, 42– 43, 109–110, 133–136, 176–179. Przedruk
w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 26–258.

288

�o obiecanej przez redaktora „Gazety Polskiej”, Józefa Sikorskiego, sukcesywnej przesyłce egzemplarzy artykułu drukowanego przez niego w tym
czasopiśmie oraz zapowiedź Sikorskiego o przekazaniu Kolbergowi pozostałej części należnego honorarium za jego pracę1. W czasie swojej podróży
do Słowenii i Chorwacji, odbytej w 1857 roku, badacz zainteresowany był
przede wszystkim folklorem muzycznym; nic nie wskazuje na tak szeroki
plan obrazu etnograficznego różnych grup etnicznych Słowian południowych, jaki przynosi praca. Może wówczas trafił na niektóre przywoływane
w niej dzieła, brak jednak na ten temat informacji. Być może publikacja
była wynikiem poszukiwania środków materialnych w bardzo trudnym
okresie po zakończeniu prac nad Encyklopedią powszechną, gdy zabrakło
honorariów autorskich od S. Orgelbranda, a zaprzyjaźniony Józef Sikorski
wystąpił z propozycją druku jako formą pomocy finansowej. Nie jest też
wykluczone, że Kolberg zamierzał poprzez tę publikację zdyskontować zebrane materiały.
Studium, opatrzone podtytułem: Z rozmaitych źródeł skreślił…, ma
charakter kompilacyjny, przy czym status źródłowy tekstu jest bardzo
skomplikowany. Kolberg oparł się na drugiej edycji pracy węgierskiego
autora Johanna Schustera Illyrien und Dalmatien oder Sitten, Gebräuche und Trachten der Illyrier und Dalmatier, und ihrer Nachbarn. Aus
dem Französischen des Herrn Breton übersetzt von […] wydanej w Lipsku w 1830 roku pod pseudonimem Janus Pannonius. Jest to przekład na
niemiecki dzieła francuskiego autora, J.B. Bretona de la Martinière, które
zostało wydane w Paryżu w roku 1815 i które jest z kolei uzupełnionym
o nowe informacje przekładem pracy B. Hacqueta (1777–1852), lekarza,
przyrodnika i podróżnika, pt. Abbildung und besschreibung der Sudwestund Ostlischen, Wenden, Illyrer und Slaven…, opublikowanej w Lipsku
w 1801 roku. Tak więc prymarnym źródłem jest dzieło Hacqueta, kolejnym
– rozszerzone tłumaczenie francuskie Bretona, następnym dopiero, a bezpośrednim dla Kolberga, niemiecki przekład z francuskiego opracowany
przez Schustera (Pannoniusa). Kolberg dokonał bardziej lub mniej dokładnego przekładu prawie całego tekstu Schustera, za którym odwoływał się
do Bretona i Hacqueta, oraz uzupełnił ten podstawowy materiał (z końca
XVIII wieku) o opisy, informacje i pieśni z XIX-wiecznej (z lat 1830–1870)
1
Zob. list Wilhelma Kolberga z 15 II 1872 r. oraz Józefa Sikorskiego z 17–18 IV 1873 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 414 i 448–449.

289

�literatury zachodnioeuropejskiej, słowiańskiej i polskiej, którą wykorzystał
w rozmaity sposób, w formie cytatów, komentarzy lub tylko wzmianek
czy not bibliograficznych. Przywołał w ten sposób prawie 70 publikacji
z około stuletniego okresu badań, przy czym blisko połowa z nich stanowi
odesłania wtórne za źródłem cytowanym. Do tekstu dołączył też pewną
ilość pieśni ze słowiańskiego południa w przekładzie polskim oraz kilka
z zapisów własnych. Cykl „obrazów” jest więc studium panoramicznym,
erudycyjnym, które wymagało z pewnością sporego nakładu pracy i jako
próba opisu tamtejszych grup etnicznych ma znaczenie historyczne, choć
nie zostało dostrzeżone przez ówczesnych badaczy. Publikacja ta dokumentuje też żywotność zainteresowań Kolberga kulturą Słowian południowych.
Wyjątkowej tematyce – kapliczkom i krzyżom stawianym przy drogach
– poświęcony jest artykuł Kolberga z 1872 roku pt. Figury przydrożne1,
który stanowi rezultat rozpoznawania topografii i historii okolic Modlnicy,
zapewne nie bez udziału Konopków. Rysunki do pięciu dołączonych do
tekstu drzeworytów wykonał prawdopodobnie Tadeusz Konopka. Artykuł
o tych rzeźbach był jedną z pierwszych polskich publikacji z dziedziny
sztuki ludowej.
Już w Krakowie w roku 1872 ukazała się Rzecz o obchodach weselnych… – pierwsza publikacja Kolberga, w której szerzej wykłada on swoje stanowisko teoretyczno-metodologiczne na temat etnografii i jej zadań2.
W rozprawie tej, dokonując analizy pracy Glogera, Kolberg podkreśla
przedwczesność uogólniającej tezy autora, który stwierdza, że „na całej
przestrzeni Polski […] obrzędy, zwyczaje, pieśni i charakter ich narodowy
stanowią odrębną, obyczajową i historyczną całość”. Gloger przyznaje
Opublikował go Kolberg w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra
na rok zwyczajny 1872, na s. 138–142, przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK
T. 63), s. 337–341 i ryc. 6 i 7 tamże.
2
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczegółowym
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), czytana na
posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego przez…, „Na Dziś, pismo zbiorowe,
poświęcone literaturze, naukom, sztuce, gospodarstwu krajowemu, handlowi i przemysłowi”
1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285, przedruk w: tenże Studia, rozprawy… (DWOK T. 63),
s. 259–306. Część pierwsza pracy Glogera ukazała się w Krakowie w 1869 roku, planowana
część druga nie została wydana, lecz materiały do niej autor wykorzystywał w artykułach
poświęconych obrzędowi weselnemu (m.in. w tekście pt. Weselnicy we dworze, drukowanym w J. Jaworskiego „Kalendarzu Ilustrowanym na Rok Przestępny 1876”, Warszawa [1875],
na s. 94–98, jako „wyjątek z nieogłoszonego drugiego tomu”).
1

290

�wprawdzie, że dla całościowego obrazu potrzebne są opisy „szczegółowe”,
ale wobec stwierdzenia kulturowej jednorodności na całym obszarze Polski
stopień szczegółowości badań praktycznie nie ma już dla niego decydującego znaczenia. Nie negując poglądu Glogera o „odrębnej całości”, Kolberg
przede wszystkim wskazuje, że materiał źródłowy, na którym ten się oparł,
jest niewystarczający. Rozumie, że autor nie był w stanie „wywiązać się
w całej obszerności z położonego w ten sposób przez siebie zadania”, jakim
było syntetyczne ukazanie obrzędów weselnych w Polsce i na Rusi. Pisze, że
w jego pracy „brak wielu nawet ważniejszych (wedle naszego mniemania)
szczegółów i odmian, spowodowany, jak to zaraz wykażemy, niedostatecznością materiałów, z których korzystał”1. Wskazując kolejno te niedostatki, sprzeciwia się przedwczesności generalizujących sądów i interpretacji,
które poprzedzić winny wszechstronne, cząstkowe i systematyczne badania
o charakterze dokumentacyjnym. Dopiero na ich podstawie powinna nauka
formułować wnioski. Pisze:
Polska bowiem, jak każdy kraj, składała się z cząstek, z prowincji. Nim się zatem
skutecznie zdołamy rozpatrzeć po całym jej obszarze, wypada nam z konieczności zamknąć się poprzednio w ciasnym obrębie nie tylko jednej, ale każdej
z osobna prowincji i takową obejrzeć po szczególe, nie pomijając i drobniejszych cech, a tym mniej cech większego rozmiaru i znaczenia. Im mniejszą
będzie przestrzeń naszych poszukiwań (np. powiatami), tym większa urośnie
masa pozyskanych przez nas szczegółów i tym łatwiej, dokładniej i bezpieczniej dadzą się owe zbite w jedno wiadomości obejrzeć i opracować. Zbiorowe
dopiero a systematyczne części tak opracowanych zestawienie i porównanie
ukaże całość bez skazy i doprowadzić będzie mogło do wniosków ogółowych
i do pożądanego badań wypadku2.

Zdaniem Kolberga dostrzegane „niby czarne plamy liczne szczerby
w opisach pojedynczych ziem, których monografii dotąd nie skreślono”3,
uniemożliwiają wiarygodne prace porównawcze, a tym samym naukowy
obraz całości. Recenzent docenia wkład pracy i dociekliwość Glogera, zauważa jednak, że wbrew zakładanej przez autora tożsamości i jednolitości
omawianych zjawisk kulturowych zebrany przez niego samego materiał
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… (DWOK T. 63), s. 262.
Tamże, s. 262–263.
3
Tamże, s. 263.
1
2

291

�porównawczy wskazuje często nie podobieństwa, lecz różnice istotne dla
etnografa. W badaniach etnograficznych postuluje jako podstawę zgromadzenie odpowiedniego materiału:
Nim atoli do zadowalniających rezultatów dojść będzie można, starać się
potrzeba (zdaniem naszym), obok prac przygotowawczych, o nagromadzenie jak największej ilości zasobów, mianowicie z okolic etnograficznie mniej
znanych, o zestawienie systematyczne wszelkich różnic, odmian i drobnych
odcieni i o metodyczne ich porównanie. Działanie takie przyczyni się do łatwiejszego wyśledzenia, co w wyobrażeniach, pieśniach i zwyczajach jest
specyficzną własnością miejscowości, powiatu, prowincji, plemienia (dajmy
na to: słowiańskiego), a co i w jakiej dozie naleciałością obcego plemienia,
narodu, prowincji itd. […] Stąd też etnograf i w ogóle wszelkiego rodzaju badacz żadnym, by najmniejszym, gardzić nie powinien szczegółkiem (byle tylko autentyczność jego nie ulegała zaprzeczeniu) […]. Ileż to razy zdarzało się,
że na sztucznej, acz pozornie szerokiej podstawie budowano teorie, od powiewu gruntownej nauki kruszące się jak zamki na lodzie, gdy tymczasem
taż sama nauka zdołała oprzeć się niekiedy trwale, jak na granitowych opokach, na drobnych ziarenkach, na pyłkach w szczęśliwej odszukanych chwili1.

W dalszym ciągu Kolberg wyraża przekonanie o konieczności przygotowania teoretycznego, poprzedzającego wnioski porównawcze, tj. przyswojenia sobie terminologii, wyrobienia orientacji w pojęciach takich jak
„tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień, odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo itp. […], wariant, wersja, motyw itd. […]”2. W obszernym materiale analitycznym podaje przykłady ich
zastosowania w opisie sytuacji obrzędowych oraz analizie tekstów im towarzyszących, które zestawia pod względem zbieżności lub zróżnicowania w zakresie funkcji, treści i formy, występujących realiów, rekwizytów,
symboliki (np. kołacz i korowaj, kosa i warkocz, sadowienie na posadzie
i na dzieży, czepek i zawój, czyli namitka). Wskazuje znaczenie symboliczne roślin (ruty, barwinku, mięty, lilii, kaliny, jabłoni), ptaków, wianków,
chleba, pieniądza, pierścienia, wieńca, ręcznika lub chustki itd. Zwraca uwagę na wędrowność i zmienność form i elementów obrzędowości
weselnej, pieśni czy obchodów za sprawą m.in. migracji wewnętrznych
szlachty, a także ludu, np. osadników, pątników, dziadów, flisów, służby
1
2

Tamże, s. 265.
Tamże, s. 266.

292

�dworskiej itd., czego efektem są dostrzegane czasami w badaniach i materiale podobieństwa w oddalonych od siebie wsiach, a różnice w blisko
siebie położonych. Podkreśla wpływ Kościoła na obrzędowość weselną,
ale i obecność niektórych reliktów pogańskich, które pozostały jako nietępione przez duchownych, bo niepozostające w sprzeczności doktrynalnej.
Stwierdza, że zmienna pozostaje również funkcja, np. jedne pieśni śpiewane są powszechnie przy weselu i ściśle z nim związane, inne nie należą do
stałego repertuaru obrzędowego. Podobnie elementy stanowiące rezultat
wpływów obcych, tak jak i rodzime, samorodne, w ustach ludu ulegają
„przeróbkom, kalectwu, zepsuciu”, „bo gdzież jest prawo, które by rzeczy
ustnej, a tak ruchliwej stanowczość sakramentalną nadać i trwałość zapewnić bez skazy było w stanie?”1
Dokładny przegląd treści według rozdziałów recenzowanej pracy osadza Kolberg na szerokim tle etnograficznym i historycznym dawnej Rzeczypospolitej, odwołując się przy tym do literatury polskiej i europejskiej. Rozprawa znakomicie dokumentuje wyniki trzydziestoletniej pracy badawczej
Kolberga jako zbieracza i źródłoznawcy, pozyskane przez niego ogromne
doświadczenie i wiedzę w zakresie obrzędowości weselnej, którą interesował się szczególnie. Ukazuje też horyzonty naukowej refleksji Kolberga,
który w swoich pracach wyznaczył dalekosiężne perspektywy dla etnografii
jako „nauki nowej”, jak ją określił w 1865 roku2, a jednocześnie z pokorą
badacza określił dla siebie i swojego pokolenia zadanie wtedy pierwszorzędne, jakim było zebranie odpowiedniego zasobu źródeł dla późniejszych
analiz i syntez.
Formułując i uzasadniając na podstawie analizy pracy Glogera swoje
stanowisko badawcze, jest już Kolberg w trakcie pracy nad Krakowskiem,
monografią, która wyznaczy dalszy zaawansowany etap kształtowania się
jego metody pracy i wzorca monografii regionalnej. Ma za sobą lata pracy
terenowej, bezpośredniego obcowania z folklorem, studiów i doświadczeń
zbieracza i wydawcy, które pozwalają mu na własne oceny i wnioski.
Już krótko po przeniesieniu się w okolice Krakowa Kolberg dotkliwie
uprzytomnił sobie cenę emigracji z Warszawy i rozstania z najbliższymi.
8 stycznia 1872 roku zmarła matka Oskara, z którą zarówno on, jak i jego
Tamże, s. 305.
W cytowanym wyżej liście do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korepondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 116.
1
2

293

�bracia, Wilhelm i Antoni, byli bardzo związani. Kolberg nie pojechał na
pogrzeb, który odbył się 10 stycznia; nie zdążyłby na czas, ponadto nie
miał ważnego paszportu, koniecznego do przekroczenia granicy zaboru
rosyjskiego. W listach rodzinnych postać matki wspominana jest zawsze
z ciepłem i czułością jako osoby opiekuńczej, troskliwej, bez reszty oddanej
rodzinie, dzielącej jej wszystkie zmartwienia i kłopoty, scalającej bliskich
we wspólnym kręgu. Po otrzymaniu od Wilhelma wiadomości o jej śmierci
Kolberg napisał do brata:
Straty matki, mimo od dawna przewidywanej jej śmierci, nic nam wynagrodzić
nie zdoła, tym bardziej takiej matki, jaką była nasza, a wielki po niej żal pozostałych jest rzeczą bardzo prostą. Chciałbym Cię pocieszać, a czuję dobrze, ile
sam potrzebuję tej pociechy. Po takim ciosie blednąć musi wszelki inny, jaki
kogokolwiek spotkać może1.

Ostatnie chwile życia zmarłej opisała mu obszerniej wspomniana już
jej wychowanica i bratanica Oskara, Karolina Gallasch, wtedy już także
bratowa Oskara2. Antoni Kolberg rozwiódł się z pierwszą żoną Eleonorą
w 1868 roku, a trzy lata później, w październiku 1871 roku ożenił się z Karoliną. Ślub był pospieszny i utrzymany w tajemnicy, ponieważ ich pierwsza
córka, Antonina, urodziła się w kwietniu 1872 roku 3. Ta skomplikowana
sprawa rodzinna, napomykana jedynie lub pokrywana milczeniem w korespondencji, była – jak wynika z lakonicznych wzmianek w listach Wilhelma i Karoliny z tych lat – obok innych kłopotów rodzinnych, poważnym
zmartwieniem dla zmarłej matki i babki, poczuwającej się do odpowiedzialności zarówno za syna Antoniego, jak i swoją wychowankę Karolinę. Obszerne listy tej ostatniej, wskazujące na głębokie przywiązanie do Oskara,
odwzajemniane zresztą w równie serdecznych odpowiedziach do bratowej,
przynoszą mu przez lata krakowskie najobszerniejsze relacje o warszawskiej rodzinie, znajomych, czasem także o kulturalnym życiu miasta. Był
to najżywszy kontakt Kolberga z warszawską rodziną także w następnych
1
Zob. listy Wilhelma Kolberga z 8 i 21 I 1872 r. oraz brulion listu Oskara do Wilhelma z 4 II
1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 400–401 i 408.
2
List Karoliny z 21 I 1872 r., tamże, s. 403–404. Zob. też list Antoniego Kolberga z 23 I 1872 r.,
tamże, s. 406.
3
Jako datę urodzin Antoniny Kolberg przyjęto 2 kwietnia 1872 r. W sprzeczności z nią pozostaje wypowiedź Wilhelma Kolberga w liście do Oskara, z 12 grudnia 1871 roku, która wskazuje na wcześniejsze narodziny Antoniny jeszcze przed ślubem rodziców (tamże, s. 398–399).

294

�latach, zwłaszcza po śmierci Wilhelma w 1877 roku. Przetrwał z różnym
natężeniem do końca życia autora Ludu.
Na ten trudny okres przypada intensywna praca Kolberga nad edycją
czterotomowego Krakowskiego, która zamknęła się w pięciu latach: część
pierwsza ukazała się w 1871, część druga w 1873, dwie kolejne odpowiednio w 1874 i 1875 roku. Dopełniają je wydane współcześnie trzytomowe
suplementy, w których zebrano zachowany krakowski materiał rękopiśmienny, nieopublikowany przez Kolberga. Krakowskie było trzecią po
Sandomierskiem i Kujawach monografią regionalną, zaplanowaną w ramach całościowego panoramicznego programu wydawniczego Kolberga,
najpierw jako tomy 5–7 Ludu, ostatecznie jako tomy 5–8. Ukazała ona kolejny, dojrzały już etap dokumentacji kultury ludowej wybranego regionu
w opracowaniu Kolberga. Była monografią modelową, zarówno ze względu
na bogactwo materiału, zakres tematyczny przedstawianych zagadnień, jak
i metody wykorzystania źródeł, warsztat zbieracza i wydawcy oraz miejsce folkloru w ogólnym obrazie regionu. Prezentowała najpełniej przyjęte
przez Kolberga założenia teoretyczno–metodologiczne i egzemplifikowała
je na obszernym własnym materiale pozyskanym podczas bezpośrednich
eksploracji terenowych oraz na bogatej, wielostronnie wykorzystywanej
literaturze przedmiotu. Stanowiła też odbicie korzystnych możliwości pracy
badawczej Kolberga w terenie oraz rozległości studiów źródłoznawczych,
które umożliwił mu stały pobyt pod Krakowem.
Zasięg regionu omawianego w tej monografii odpowiadał założeniom
Kolberga, postulującego, m.in. w przywoływanej wyżej recenzji pracy Glogera, przyjęcie „mniejszej przestrzeni badań” dla śledzenia zjawisk kulturowych jako gwaranta ich szczegółowości i dokładności. Krakowskie obejmuje bowiem praktycznie obszar niewielki w stosunku do całego regionu,
tj. najbliższe okolice Krakowa. Podobnie postąpił badacz w poprzednich
monografiach, obejmujących w Sandomierskiem i Kujawach nieduże
stosunkowo „prowincje”. Dalsze połacie regionu krakowskiego planował
Kolberg przedstawić w osobnych monografiach1. Skoncentrowanie się na
terenach podkrakowskich w jednej monografii uznał za celowe ze względu
na reprezentatywność materiału z nich pozyskanego dla obrazu regionu,
1
Por. brulion listu do Augusta Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK
T. 64), s. 302–304. Por. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK
T. 73/I), s. XIII–XIV.

295

�którą oceniał na podstawie niezwykle bogatej zebranej w trakcie badań
dokumentacji źródłowej. Rozpoczynając rozdział „Kraj” w części I, pisał:
Okolica stanowiąca przedmiot moich poszukiwań składa się, prócz samego
Krakowa, z ziemi b. okręgu wolnego miasta, a następnie W. Ks. Krakowskiego
oraz z dwóch przyległych jej wąskich pasów nadgranicznych, z których jeden
ciągnie się długim szlakiem od północy w Królestwie Kongresowym, drugi zaś
od południa prawym brzegiem Wisły (w Galicji)1.

Szerokość owych „pasów nadgranicznych” nie jest jednak wyraźnie wykreślona. Ostra jest jedynie granica zachodnia biegnąca historycznie między
Małopolską i Śląskiem, a wówczas oddzielająca ziemie zaboru austriackiego
od pruskiego. Nieostrość pozostałych linii granicznych wynika zresztą nie
tylko z faktu przenikania się kultur na pograniczach etnograficznych i płynności pewnych zjawisk czy cech ujawniających się niejako ponad czy mimo
granic historycznych, politycznych, administracyjnych. Przyczyna chwiejności granic leży również w tym, że Kolberg sam wykraczał poza określone
przez siebie terytorium „wąskich pasów” wzdłuż Wisły2.
Najwięcej materiału zebrał Kolberg w Modlnicy, Tomaszowicach i w samym Krakowie, a także w okolicy Wieliczki. Zapisy melodii i tekstów folkloru (pieśni, bajek, zagadek) oraz informacje i opisy etnograficzne dokonane
zostały głównie w tych ośrodkach badań. Choć noty lokalizacyjne wskazują
szereg innych miejscowości z regionu, nie zawsze muszą oznaczać pobyt
w nich Kolberga i notację na miejscu, sam zapis mógł się dokonać gdzie indziej, a owe noty informują o pochodzeniu lub miejscu zamieszkania informatorów czy śpiewaków. Znając wielokrotnie wyrażaną przez samego badacza zasadę wykorzystywania każdej nadarzającej się okazji, by zapisywać
ludowe teksty i melodie także poza miejscem ich funkcjonowania, przyjąć
można z dużym prawdopodobieństwem, że nie we wszystkich wskazanych
w notach miejscowościach sam bywał, lecz że np. w Krakowie lub w często i chętnie odwiedzanej przez gości Modlnicy czy w Tomaszowicach pozyskał materiał z innych wsi. Obok miejscowości w dawnym powiecie
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 4.
Zob. wypowiedź samego Kolberga na temat przyczyn takiego „przekraczania” granic,
tj. dla pokazania cech „Krakowiaków w najściślejszym wyrazu tego znaczeniu”, w części I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 107 i 115, por. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara
Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. XVI.
1
2

296

�krakowskim badacz wymienia w swojej monografii także położone w powiatach wielickim, chrzanowskim i bocheńskim, a nawet w ówczesnej guberni kieleckiej, w powiecie olkuskim i miechowskim. Brak niestety wskazówek Kolberga określających trasy podróży oraz wszystkie miejscowości,
w których prowadził badania i sporządzał notatki ze słuchu. Dokładnych
danych w tym zakresie nie da się dziś ustalić. Wiadomo jednak, że warunki
zamieszkiwania w Modlnicy, bliskość zaprzyjaźnionego dworu w Tomaszowicach, ścisłe kontakty rodzinne z mieszkańcami Mogilan, towarzyskie,
artystyczne, naukowe z Krakowem i z okolicznym ziemiaństwem służyły
budowaniu i rozgałęzianiu swoistej siatki badań i pozyskiwaniu narratorów,
śpiewaków, informatorów i gawędziarzy. Bez życzliwości i pomocy zaprzyjaźnionych lub polecanych „obywateli”, wobec nieufności chłopów i ich
niechęci do obcych, obwarowanej urzędowymi zakazami i restrykcjami za
nawiązywanie z przybyszami kontaktów, dokumentowanie folkloru na taką
skalę nie byłoby możliwe. Nierzadko też pomocnicy Kolberga uczestniczyli
w badaniach i rejestracji żywych przekazów z ust chłopskich wykonawców
i znacznie je ułatwiali. Pozyskiwali przecież dla niego dobrze sobie znanych
mieszkańców wsi, osoby nieprzypadkowe, często utalentowane i wyjątkowe. Niekiedy współpraca ta szła jeszcze dalej, jak np. z Józefem Konopką, z którym to podczas pobytu w Modlnicy w 1857 roku i w Mogilanach
w 1861 roku notowali razem pieśni – Kolberg melodie, Konopka teksty 1,
czy z Antoniną Konopczanką, która spisywała dla Kolberga wspomniane
teksty folkloru. Od przyjezdnych i gości przybywających do Krakowa i do
podmiejskich wsi zbierał Kolberg zresztą materiały nie tylko z Krakowskiego i z ziem ówczesnej Galicji Wschodniej, ale także z regionów od wyjazdu
z Warszawy już przez siebie nieodwiedzanych, a należących wówczas do
Królestwa Polskiego2. Ponadto stosunki między podkrakowskimi dworami
Konopków a wsią były tradycyjnie dobre, jak wspominają ich mieszkańcy i bywalcy. Kolberg zaś ze swoją cierpliwością i łagodnością, a przede
Zob. np. zapisywane w ten sposób pieśni nr 129, 383 i 399 oraz 519 i 734 w tomie Krakowskie, Suplement… (DWOK T. 73/I) oraz tamże ryc. nr 2 (przed s. 243), przedstawiająca
zapis terenowy melodii z incipitem tekstu „Wędrowała Kasia” sporządzony przez Kolberga oraz
tekstu tej pieśni ręką Konopki.
2
O takich nabytkach mówią również rękopisy, np. zachowane manuskrypty Antoniny Konopczanki, która w Modlnicy, co odnotowane jest w rkp., sporządziła zapisy kilku bajek mazowieckich z okolic Łomży i Augustowa, z ust tamtejszego narratora, oznaczając ich proweniencję
geograficzną (rkp. Arch. PTL, teka 1, sygn. 1118, k. 73–77), zob. bajki w cz. VII Mazowsza
(DWOK T. 42), s. 450–452, 453–455, 468–469, 485–488.
1

297

�wszystkim z żywym i powszechnie znanym zainteresowaniem dla życia
wsi cieszył się sympatią miejscowej ludności i traktowany był życzliwie
i ciepło jako ważna i charakterystyczna postać modlnickiego pejzażu, czego
trwałym śladem mogą być odnalezione w jego rękopiśmiennych zbiorach
cytowane wcześniej, improwizowane przyśpiewki.
Poza istotnym wkładem Konopków niezidentyfikowani są pozostali
współpracownicy Kolberga z Krakowskiego w zakresie organizacji badań
i zasilania monografii własnymi materiałami. Ich zapisy pozostają anonimowe. Nieznani są także w większości informatorzy i wykonawcy ludowi
z tego regionu. Nieliczne i w skali całego dorobku Kolberga unikatowe
informacje uzyskujemy jedynie o kilku z tych ostatnich dzięki Antoninie Konopczance, która utrwaliła nazwiska swoich narratorów z Modlnicy i okolicznych wsi na kartach własnych zapisków1. W rękopisach odnotowane
są też nazwiska dwu bliżej nieznanych i wyjątkowych autorów: Michała
Szczurka z Mogilan, który niewprawnie, nienawykłą do pisania ręką zanotował kilkadziesiąt „śpiewek” i kilka opowiadań, oraz Jana Hyłki, autora
obszernego tekstu szopki2.
W czterotomowej monografii materiał podzielony jest na rozdziały:
„Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje”, „Gry i zabawy” (część pierwsza); „Obrzędy”, „Pieśni i dumy”, „Tańce” (część druga); „Świat nadzmysłowy” (część trzecia); „Powieści”, „Zagadki. Przysłowia. Zdania”, „Język” (część czwarta). Każdy z tomów zamykają przypisy, zawierające uzupełnienia do podstawowego zrębu 3.
Układ ten, w zasadzie w swoich ramach głównych przyjęty już w Kujawach,
zastosował tu Kolberg dla znacznie bogatszego i zróżnicowanego tematycznie
i źródłowo materiału, co odzwierciedla układ wewnętrzny w obrębie działów głównych. Dzięki temu Krakowskie reprezentatywnie określa ustalony
schemat treściowy pełnej Kolbergowskiej monografii regionalnej, w której
badacz na obszernym materiale zweryfikował praktycznie swoje założenia
teoretyczno-metodologiczne i zaprezentował jej modelowy kształt. Schemat
Zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXX–
LXXII.
2
Zob. tamże, s. L i LXXXIII. Zapisy Szczurka opublikowane są w tomach 73/I DWOK,
s. 499–515, i 73/II DWOK, s. 472–475, 484, 487–489; zapis szopki Hyłki w tomie 73/I DWOK,
s. 23–38.
3
Charakterystyka zawartości poszczególnych rozdziałów monografii przedstawiona jest
obszerniej w przywołanym wyżej wstępie E. Millerowej i A. Skrukwy „Krakowskie” Oskara
Kolberga… (DWOK T. 73/I), zob. s. XXXI i nast.
1

298

�ten będzie się powtarzał w zasadniczej postaci we wszystkich późniejszych
monografiach regionalnych; jego modyfikacje podyktowane będą jedynie
specyfiką regionu, a także ilością i charakterem pozyskanego materiału,
którego wewnętrzne proporcje i wartość źródłowa pozostawały zależne od
możliwości i zakresu własnych penetracji terenowych i literackich. Warto
więc na przykładzie Krakowskiego przyjrzeć się pokrótce typowym wyróżniającym cechom i metodom dokumentacji właściwym dla monografii Kolberga z jednej strony, z drugiej zaś specyfice obrazu regionu okolic Krakowa.
W Krakowskiem zrealizował Kolberg wzorcowo swój programowy postulat wielotorowości wykorzystanych źródeł. Monografię zbudował z materiałów pozyskanych trzema drogami: z własnych obserwacji i przekazów
spisanych od ludowych informatorów i wykonawców; z różnorodnych źródeł pośrednich, wśród których wymienić należy przede wszystkim materiały pochodzące od współpracowników, a spisane specjalnie dla Kolberga
bądź przekazane mu do użytku z własnych zasobów; z zastanej literatury
i archiwaliów. Zgromadził i wyselekcjonował w ten sposób bogatą i różnorodną bazę źródłową dla obrazu etnograficzno-folklorystycznego okolic
Krakowa. Umożliwiły to wcześniejsze wielokrotne kontakty z tym terenem
i jego mieszkańcami, potem stały w nim pobyt, a także studia i kwerendy w bibliotekach i archiwach krakowskich oraz zbiorach prywatnych,
dworskich i kościelnych. Wyniki tych poszukiwań Kolberga wykorzystane w monografii są imponujące, zarówno w zakresie ilości, jak i profilu,
charakteru i chronologii cytowanych i przywołanych źródeł drukowanych
i rękopiśmiennych. Pogląd na skalę prac wykorzystanych przez Kolberga
w czterech tomach Krakowskiego oraz w trzyczęściowym suplemencie krakowskim przynosi bibliografia zestawiona w ostatnim z nich (DWOK T. 73/
III, s. 441–481). Wśród ponad 700 pozycji znalazły się kompendia i dzieła
autorów polskich i obcych, prace historyczne i etnograficzne, zbiory folkloru wydane przez poprzedników, publikacje krajoznawcze i podróżnicze,
dawne kroniki, utwory literatury pięknej polskiej i europejskiej, artykuły
z prasy współczesnej i starszej różnego profilu, od tytułów naukowych do
niskonakładowych kalendarzy, druki ulotne i efemeryczne, rękopisy często
dziś zagubione, zniszczone lub niedostępne. Chronologicznie sięga Kolberg
do dorobku kilku epok, począwszy od piśmiennictwa staropolskiego, aż po
czasy mu współczesne. Tak szeroka penetracja źródeł jest zaletą monografii i jest cenna dla obrazu etnograficznego regionu, gdyż z jednej strony
pozwoliła uchwycić w wielu kwestiach ciągłość oraz żywotność tradycji,
299

�np. trwałość i wiek niektórych wątków czy utworów folkloru pieśniowego,
podaniowego itp., a z drugiej ocalić od zapomnienia szereg świadectw dziś
niedostępnych, bo zaginionych, wydobyć informacje i teksty z rozmaitych
zakamarków literackich, niekiedy kryjących nieznane, a istotne wiadomości
dla historii, etnografii i dziejów folkloru. Ten aparat źródłowy przy wszystkich swoich zaletach sprawił jednak, że w praktyce nie ustrzegł się Kolberg
błędów, nieporozumień i mielizn. Jednak nie przekreślają one trafności
intuicji badacza, który okazał się prekursorem nowoczesnego stanowiska
w etnografii i folklorystyce, uwzględniającego wagę wszystkich, choćby pozornie błahych i drugorzędnych świadectw.
Z tym zagadnieniem łączy się kolejna istotna cecha warsztatu Kolberga
jako folklorysty, mianowicie dokumentowanie zjawiska przenikania i wędrówki folkloru do kultury wysokiej i na odwrót – utworów muzyki i literatury pięknej z kręgów ogólnopolskich do kultury wiejskiej, a także wzajemnych infiltracji twórczości wiejskiej i mieszczańskiej, środowiska chłopskiego i dworskiego. Świadomość ciągłych wędrówek ustnej i muzycznej
tradycji, płynności tego zjawiska i nieostrości granicy między twórczością
różnych nurtów i środowisk, uchwycona przez badacza w praktyce zbierackiej, znalazła odbicie w drukowanej monografii krakowskiej, a później
w następnych, zwłaszcza obszerniejszych, jak Poznańskie oraz Mazowsze.
Znajdujemy więc w części II Krakowskiego, w rozdziale poświęconym pieśniom, wyodrębniony dział pt. „Dwory i Miasta. Szkoła”, gdzie zamieszczone są również popularne arie, śpiewy teatralne, fragmenty znanych wodewilów, pieśni żakowskie, utwory znanych poetów, np. Kniaźnina, Karpińskiego, Pola, do których skomponowano melodie. Często pieśni te stały się
szerszą własnością; upowszechniły się, odrywając się od swojej scenicznej
i literackiej proweniencji. Również przedstawiając zwyczaje związane z cyklem rocznym, choć skupia się Kolberg głównie na wiejskich, uwzględnia
też uroczystości miejskie, charakterystyczne tylko dla Krakowa, takie jak
rękawka czy konik zwierzyniecki, a także popularne obchody i zabawy
mieszczan i ziemiaństwa, np. wybór króla kurkowego czy kuligi w czasie
karnawału. Z kolei w rozdziale „Kraj” sporo miejsca poświęca także historii
i zabytkom Krakowa, ilustrując opis przeglądem podań lokalnych, a także
ogólnonarodowych, słusznie doceniając promieniowanie miasta jako centrum polskiej kultury i historii na kraj, a więc i na podkrakowską wieś.
Dowodem takiego zjawiska w tomach krakowskich może być m.in. repertuar podaniowy znany ludowym narratorom w Modlnicy; zawiera on teksty
300

�i wątki upowszechniane dzięki kontaktom z miastem i dworem 1. Także
więc i w uchwyceniu zjawiska płynności granic kulturowych można uznać
trafność intuicji Kolberga praktyka, gdyż proces przenikania się twórczości
różnych społecznych i zawodowych środowisk jest obserwowany w folklorystyce współczesnej jako jedno ze zjawisk podstawowych i typowych.
Monografia krakowska prezentuje rozwinięty program dokumentacji
wszystkich przejawów kultury ludowej – materialnej, społecznej i duchowej – w jej integralnym, holistycznym ujęciu i z uwzględnieniem funkcji
folkloru w życiu codziennym i świątecznym. Pieśni obrzędowe i związane
ze zwyczajami publikowane są w ramach opisywanej uroczystości, zgodnie
z jej przebiegiem, w odpowiednim jej miejscu, podania i legendy (często bez
rozwiniętej fabuły, jedynie w postaci komunikatu o wątku) przypisane są
do miast i miasteczek opisywanych w rozdziale „Kraj” jako ilustracja żywej
tradycji lokalnej i historycznej, przysłowia i gwarowe wyrażenia, wkomponowane w charakterystykę ludu jako przykłady żywej mowy, mają obrazować cechy ludu, jego codzienne życie, pracę, miejscowe stosunki, opowieści
wierzeniowe o duchach, strachach, upiorach i diabłach zamieszczane są
w rozdziale poświęconym światu nadzmysłowemu, by – zgodnie z intencją
narratorów – uwiarygodnić opisywane wierzenia opowiadaniami niby to
„z życia” wziętymi, realnymi. Zatem w ujęciu Kolberga nie wszystkie teksty folkloru zostały przydzielone do działów poświęconych poszczególnym
gatunkom poezji i prozy ludowej; część z nich przypisana jest do obrazu
kultury społecznej i materialnej zgodnie z ich funkcją strukturalną (pieśni
obrzędowe) lub ilustratywną, niekiedy nadaną przez badacza (podania i legendy, przysłowia). Natomiast w osobnych rozdziałach monograficznych
zebrane są pieśni tzw. powszechne, tj. autonomiczne, śpiewane przy różnych okazjach, niezwiązane z obrzędami, a więc nieposiadające ściśle do
nich przypisanej funkcji, a także bajki o mniej lub bardziej rozwiniętym
kształcie fabularnym, przysłowia bez wyraźnie sprecyzowanych konotacji
okolicznościowych. Te pieśni i bajki klasyfikowane są wewnątrz rozdziałów
na mniejsze grupy. Pieśni porządkował Kolberg według kilku kryteriów:
gatunku (ballady, przyśpiewki taneczne), treści, tematu (miłosne, sieroce),
Mowa o kilkunastu podaniach, zapisanych w Modlnicy przez Antoninę Konopczanke
z ust miejscowych narratorów, np. „O panu Twardzickim”, „Wojsko św. Jadwigi śpiące
w Babiej Górze”, „O grenaterach polskich pod Krzysztoforami” itd. W Krakowskiem Kolberg
ich nie opublikował, po części zapewne ze względu na treści patriotyczne i wymogi cenzury;
wydrukowane zostały w suplementowym tomie 73/II DWOK, na s. 405 i nast.
1

301

�osoby wykonawcy (dziadowskie), środowiska, którego dotyczą (pasterskie,
rzemieślnicze, myśliwskie). Układ bajek jest ramowy i w swych działach
głównych w zasadzie zbliżony do podziału współcześnie stosowanego.
Obejmuje „gadki cudowne” (tj. bajki magiczne), „powieści moralne i legendy”, gadki różnego typu (o diabłach, strachach, złodziejach, głupcach,
tj. głównie anegdoty). Systematyka zarówno pieśni, jak i bajek nie jest jednak konsekwentna. Szczególnie w przypadku pieśni o jej niespójnościach
i sprzecznościach wewnętrznych zdecydowały takie czynniki, jak: krzyżujące się kryteria i ich niepewna hierarchia, zmienność sytuacji wykonawczej i funkcji (np. oderwanie się pieśni weselnej od sytuacji obrzędowej
lub przeciwnie), niejednoznaczność granicy miedzy utworami ludowymi
i nieludowymi wobec ich ciągłej międzyśrodowiskowej wędrówki, złożoność tematyczna niektórych tekstów, tworzących tzw. aglomeraty, a także
imperatyw uwzględnienia podobnych cech muzycznych niektórych utworów. Z kolei dla układu bajek zasadniczy kłopot stanowiła nieostrość wyznaczników podziału i kategoryzowania opowieści, mimo prób zestawiania
motywów dla poglądu na rozwój akcji i kształt fabuły. Trudności te, do
dziś zresztą w przypadku klasyfikacji pieśni nierozwiązane zadowalająco,
sprawiły, że te same wątki ludowej poezji i prozy odnaleźć można w różnych grupach. Kolberg, który dopiero przecierał drogę przyszłym pracom
w tym zakresie, był świadomy niedoskonałości swojego systemu klasyfikacji w praktyce, czemu niejednokrotnie, także w omawianym tomie, dawał
wyraz1. Cenne są jednak podjęte przez niego próby analizy morfologicznej
utworów prozatorskich i zestawianie motywów wyznaczających akcję dla
rozpoznania wątków. Zaznaczyć też należy, że w przeciwieństwie do poprzedników Kolberg w swoich bajkowych zapisach nie pomijał anegdot
i humoresek, nacechowanych często rubasznym humorem i dosadnym
słownictwem, co uzasadniał troską, „by […] żadnego z umysłowością ludu
związanego nie pominąć przedmiotu, owszem, zwrócić uwagę badaczy na
płody fantazji ludowej i na tym także objawiające się polu […]”2. Podobnie
postępował, spisując pieśni; wiele wśród nich zawiera akcenty obsceniczne, cechuje się dwuznacznym i niekiedy ciężkim dowcipem. Ze względu
na cenzurę obyczajową nie zawsze je publikował, niekiedy wykropkowywał opuszczane wyrazy lub podmieniał drastyczne na neutralne. Notował
1
2

Zob. Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 244 i 378–379.
Zob. Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 226.

302

�jednak wszystkie, a współcześnie wydawane suplementy zawierają i takie
pomijane zazwyczaj w edycji XIX-wiecznej teksty.
Za jedno z najważniejszych osiągnięć Kolberga uznać trzeba zasadę zestawiania i wskazywania wariantów, traktowaną jako stały element opracowania tekstów folkloru. Warianty pieśni i bajek bywały wprawdzie nie
zawsze trafnie identyfikowane, ale praktyka ich rozpoznawania wdrożona
została trwale przez Kolberga już od Pieśni ludu polskiego. W Krakowskiem, a potem w następnych monografiach, wskazaniu wariantów, obok
sąsiedztwa w drukowanych tomach, służy system odsyłaczy filiacyjnych.
Kierują one nie tylko do wcześniejszych tomów Ludu, ale i do zbiorów
poprzedników, wiążąc w ten sposób zapisywane przez Kolberga teksty folkloru z dorobkiem innych zbieraczy i wydawców. Choć nie wszystkie odsyłacze są trafne – niekiedy bywają mechaniczne i wskazują na zbieżności
przypadkowe lub drugorzędne, a czasami są wręcz błędne – wielokrotnie
wskazują jednak istotne warianty pieśni, bajek, dokumentując mechanizm
funkcjonowania folkloru w jego ciągłej twórczej zmienności, wędrówkach
i przekształceniach.
Dla Krakowskiego, podobnie jak dla Kujaw, charakterystyczna jest także
uwaga, jaką Kolberg poświęcił językowi, tj. głównie słownictwu, onomastyce i toponomastyce. Poza gwarowym materiałem leksykalnym rozsianym
w całej monografii, zwłaszcza w opisie ludu, konstruuje Kolberg osobny
słownik, a charakteryzując podkrakowską wieś, podaje nazwy własne
zwierząt gospodarskich, nazwy młynów, karczem, pól, łąk i gajów, sięgając tu m.in. do dawnych inwentarzy dworskich i świadectw nawet z XVI
wieku. Wreszcie w rozbudowanym osobnym rozdziale znalazły się obszerne wykazy „nazw rodowych” chłopów z wsi podkrakowskich i mieszczan
z Krakowa, zebrane z różnych źródeł pisanych, a także z własnych badań.
Docenienie w takim stopniu języka jako integralnego aspektu kultury ludowej, wyrażane już wcześniej przez Kolberga w jego programie Ludu, jest
także odpowiedzią na postulat naukowy, wskazywany jako jeden z najważniejszych w badaniach ludoznawczych II połowy XIX wieku przez krąg
badaczy Akademii Umiejętności i krakowskiego uniwersytetu. To w tym
gronie realizowano utrwalone już przekonanie o potrzebie całościowego
spojrzenia na wszystkie aspekty życia i kultury ludu i praktyczny program
takich badań. Znalazło to odbicie m.in. we wspomnianej już, opracowanej przez J. Sadowskiego Instrukcji do badania właściwości ludowych
i w pracach Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, której od 1874
303

�roku Kolberg przewodniczył. Język ludowy stanowił tam istotny przedmiot
badań jako element kultury wsi. Natomiast w Komisji Językowej od początku jej ukonstytuowania w marcu 1874 roku głównym przedmiotem prac
było programowe gromadzenie materiałów do słownika polskiego jako
dopełnienie Słownika Lindego i badanie w tym celu zasobów „z najdawniejszych zabytków piśmiennych, z zabytków literatury XVI, XVII i XVIII
wieku, pominiętych przez Lindego i z literatury najnowszej, po Lindem” 1.
Jak wspomniano, kompetencje Komisji Antropologicznej i Językowej trzeba było w pewnym momencie rozgraniczyć, ale w zakresie dokumentacji
języka współczesnego ich styczność okazywała się w praktyce nieunikniona. Postulat badania polszczyzny i jej dialektów był więc w ówczesnym
środowisku naukowym doceniany, choć z czasem przynależał głównie do
kompetencji językoznawców.
Ważnym i cennym elementem omawianej monografii jest jej dokumentacja ikonograficzna, której miejsce w Ludzie i znaczenie dla opisu etnograficznego doceniał Kolberg od początku swoich prac. W Krakowskiem
szczególnie bogato ilustrowany jest rozdział „Lud” w części I. Na zbiór rycin
składają się tam niewielkie drzeworyty wykonane przez Antoninę Konopczankę, ukazujące omawiane przez Kolberga stroje i ich elementy, zabudowania, wnętrza i plany izb mieszkalnych oraz sprzęty, a także ilustracje
wykonane według rysunków malarzy: Wojciecha Gersona, Tadeusza Konopki oraz według fotografii Walerego Rzewuskiego, przedstawiające wieś
i ubiory.
Krakowskie jako pełna monografia jest też reprezentatywne dla stosowanej przez Kolberga metody dokumentowania proweniencji źródeł. Sposób
opracowania potwierdza, że zgodnie z jego założeniem podstawowy i stały
element dokumentacji poszczególnych melodii i tekstów folkloru stanowią
noty informujące o lokalizacji geograficznej. Natomiast na ogół nie podaje
Kolberg informacji o wykonawcach i datach pozyskanych zapisów; takie
dane zdarzają się sporadycznie. W ówczesnym rozumieniu folklor był własnością zbiorową, przynależał do wspólnoty, w której funkcjonował i którą
twórczo określał. Wagę indywidualnego przekazu, osobowości narratora
Tak określono główne zadanie mającej powstać Komisji Językowej na posiedzeniu Wydziału Filologicznego, dnia 2 III 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”,
T. I, 1874, s. XXVIII. Zob. też Posiedzenie Komisji Językowej dnia 29 III 1874 r., tamże, s. XXXIV,
inicjujące jej wieloletnią pracę w tym zakresie i dyskusję nad profilem słownika oraz sposobem
gromadzenia i opracowania materiału leksykalnego.
1

304

�i śpiewaka, specyficznych uwarunkowań i okoliczności konkretnej transmisji uwzględniali jako normę dopiero badacze późniejsi. Nie praktykował
Kolberg również systematycznego oznaczania autorskiego pochodzenia zapisów obcych, przekazanych mu specjalnie przez współpracowników czy
korespondentów, a także badaczy pracujących niezależnie. Niekiedy odnotowywał nazwiska tych osób we wstępach do monografii, nie sygnując jednak metodycznie w swoim tomie partii ich materiału, nierzadko dzielonego
tematycznie na cząstki w różnych miejscach. W Krakowskiem wdzięczność
swoją wobec Konopków pomocnych w opracowaniu monografii wyraził
dedykacją umieszczoną w I części, ale konkretnego wkładu np. Antoniny
Konopczanki, a także innych zbieraczy w drukowanych tomach nie dokumentował. W tym zakresie cenne informacje przynoszą zachowane rękopisy i korespondencja Kolberga, dzięki którym niejednokrotnie udaje się odtworzyć proweniencję autorską materiału, a nawet okoliczności i charakter
współpracy z autorem Ludu.
I tak analiza źródeł pozwoliła stwierdzić nie tylko sygnalizowany wyżej
znaczny wkład Antoniny Konopczanki w opis ludu, świata nadzmysłowego
i wierzeń, w zasób pieśni i bajek. Pozwoliła też z jednej strony prześledzić metodę i zakres pracy zbieraczki działającej ściśle według wskazań
Kolberga, z drugiej zaś docenić wyjątkowość tej współpracy w świetle
niezwykłego dokumentu przez nią pozostawionego i znajdującego się dziś
w archwum Kolberga. Jest nim wspomniany już obszerny rękopis, nazwany
współcześnie Modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki, w którym
zbieraczka notowała przeprowadzone przez siebie wywiady z miejscowymi, dobrze sobie znanymi informatorami i narratorami z Modlnicy i jej
najbliższej okolicy. Niespotykana ówcześnie, a utrwalona kolokwialna forma wywiadu, zapis dialogu z narratorami z pewnością wybranymi przez
znającą ich zbieraczkę, określenie okoliczności prowadzonych rozmów,
np. przy przędzeniu lnu, rwaniu konopii, kopaniu ziemniaków, wreszcie
nazwiska bajarzy i rozmówców badaczki oraz autentyzm prymarnego notatnika Konopczanki składają się na wyjątkowość tego dokumentu nie tylko w skali zbiorów Kolberga, ale i etapu badań nad folklorem. Pozwala
on ustalić, że większość przedstawianych przez Kolberga w części III i IV
monografii ludowych wierzeń i wyobrażeń o świecie realnym i nadzmysłowym oraz bajkowych opowieści prozatorskich pochodzi z tych zapisów
Konopczanki, sporządzonych bezpośrednio z przekazów znanych z nazwiska i profesji konkretnych informatorów. Zbieraczka redagowała później
305

�swój brulionowy rękopis z myślą o wykorzystaniu go przez Kolberga, a on
otrzymał te właśnie poprawiane przez nią czystopisy, w których zatarta
została forma dialogowa i po części autentyzm języka pierwowzoru. Szczęśliwie jednak prymarny manuskrypt zachował się do dziś i ze względu na
unikatowy walor źródłowy Raptularza opublikowano go w formie aneksu
w suplemencie, a niezależnie od tego ustalono – zgodnie z zasadami edytorskimi opracowania suplementów – zależność materiału drukowanego
w Krakowskiem od oryginału zbieraczki1.
Krakowskie doczekało się kilku recenzji, przeważnie ogłaszanych sukcesywnie po wydaniu kolejnych czterech części. Całość omówił Gloger 2,
podkreślając wartość pracy Kolberga dla kultury narodowej, bogactwo
zebranego materiału, szczególnie muzycznego, znaczenie źródłowe monografii dla dalszych badań, rzetelność i szczegółowość dokumentacji etnograficznej, celowość całościowego potraktowania rozmaitych przejawów
kultury materialnej, społecznej i duchowej. Za zbędne natomiast uznał opis
historyczno-topograficzny Krakowa i jego okolic oraz przedruki niektórych
publikacji niebędących „rzadkością bibliograficzną”.
Krakowskie Kolberga, a także kolejne tomy regionalne wydawane pod
patronatem Akademii wpisują się nie tylko w jej dorobek, ale także w wypracowany przez nią kierunek naukowy i model badań. Choć autor Ludu
ukształtował już wcześniej własny, oryginalny kształt monografii regionalnej, to jednak swoją koncepcję wydawniczą kontynuował i rozwijał
w kręgu krakowskiej instytucji, wnosząc w jej prace swój wzorcowy wkład.
Omawiając dokonania naukowego środowiska krakowskiego i prac Akademii po roku 1870, Stanisław Estreicher, syn Karola, pisał po latach, już
z perspektywy czasu:
Uczeni krakowscy zaczynają teraz stosować naukowe metody wyrobione od dawna na Zachodzie, ale dotychczas niemal nieznane w Polsce […], szerzą pracami
swymi dążność do docierania do źródeł, umiejętność krytycznego ich wydawania,
rozbijania problemów naukowych na monografie i stronienia od zbyt szybkich,
choć efektownych uogólnień. Rolę, jaką w naukach historycznych grają „źródła”,
gra w naukach przyrodniczych „eksperyment”, kryterium prawdy. Typ monoPor. też przypisy źródłowe do cz. III i IV Krakowskiego, w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 309–403, w których materiał drukowany odniesiony jest do zapisów rękopiśmiennych zbieraczki.
2
Recenzja Z. Glogera ukazała się w „Przeglądzie Krytycznym” 1876, nr 3, na s. 87–91.
1

306

�grafii opracowującej wyniki oparte na źródłach lub na eksperymentach – i to
monografii możliwie szczegółowej – zaczyna odgrywać odtąd w nauce polskiej
pierwszorzędną rolę. Oczywiście byłoby przesadą twierdzić, że poza Krakowem
i przed r. 1870 metoda monograficzna w Polsce nie była znana, owszem, monografie zjawiały się, ale sporadycznie. Uznanie monografii jako równowartościowej z pracami o ogólnej treści i rozpowszechnianie typu monografii naukowej
jest pierwszorzędną zasługą uczonych krakowskich, a także Akademii skupiającej
elitę uczonych polskich. Nie osłabia tego wcale fakt, że ukazują się w Krakowie
także i dzieła syntetyczne, starające się ująć w całość wiedzę w pewnej dziedzinie
oraz liczne podręczniki naukowe, ale gruntowne monografie i krytyczne wydawnictwa źródłowe są mimo to najcharakterystyczniejszym składnikiem tego
dorobku, jaki do skarbnicy naukowej ogólnopolskiej dorzucił Kraków1.

Wydaje się, że dzieło Kolberga można umieścić w tym nurcie intelektualnym jako jego znaczące i specyficzne osiągnięcie.
XV
[Sytuacja finansowa Kolberga w latach 1871–1875, dotacja a koszty wydania. –Korespondencja z bratem Wilhelmem. – Śmierć Wilhelma w 1877 r.
– Kontakty listowne z Karoliną Kolberg i Jadwigą Wernerową. – Spotkanie
z Karoliną i jej córkami w Modlnicy w 1877 r. – Poczucie osamotnienia i oddalenia od rodziny wyrażane w listach.]

Jak wspomniano, dotację przyznaną Kolbergowi przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie w wysokości 300, potem 400–500 florenów w zamian
za 100 egzemplarzy książki kontynuowała w dalszych latach Akademia
Umiejętności. Towarzystwo udzieliło funduszu na część I Krakowskiego (tom
5), wydaną w końcu 1871 roku, natomiast części II–IV tej monografii, które
wyszły odpowiednio w październiku 1873 roku (tom 6), w kwietniu 1874 roku
(tom 7) oraz w końcu 1874 lub na początku 1875 roku (tom 8)2, współfinansowała już Akademia, podtrzymując wcześniejsze zobowiązanie. Koszty wydania poszczególnych tomów znacznie jednak przewyższały wysokość dotacji.
S. Estreicher Znaczenie Krakowa dla życia narodowego polskiego w ciągu wieku XIX…,
s. 41–42.
2
Zob. listy do Akademii z [22] X 1873 r., z 14 IV i z 24 X 1874 r., Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 464, 485–486 i 495–496.
1

307

�Znamy je dzięki wspominanym już notatkom, poczynionym przez Kolberga
w brulionowej wersji jego Wykazu tek rękopiśmiennych z 10 stycznia 1886
roku. I tak przyznany zasiłek na cztery tomy Krakowskiego wynosił odpowiednio: 300 fl., 500 fl., 400 fl., 400 fl., natomiast koszt wydania: 700 fl., 1390
fl., 612 fl., 640 fl.1 Szczególnie drogi był druk nut, stąd taka dysproporcja
kwot w przypadku części II Krakowskiego, która zawierała bogaty materiał
muzyczny, co Kolberg uzasadniał w cytowanym wyżej liście, składając ten
tom Akademii w październiku 1873 roku. Jak wspomniano wyżej, na liście
tym widnieje notatka prezesa Majera, stwierdzająca, że Akademia przejęła
po Towarzystwie Naukowym zobowiązanie udzielania zasiłku dla Kolberga
w wysokości od 400 do 500 fl.2 Dalsze subwencje nie schodziły więc niżej niż
400 fl., by od 1883 roku uzyskać stałą wysokość 500 fl., a w ostatnich latach
życia Kolberga ulec podwojeniu, o czym będzie mowa dalej.
Mimo dobrej woli i konsekwencji władz Akademii w udzielaniu pomocy
finansowej dla Kolberga oznaczało to jednak tylko partycypację instytucji
w kosztach druku, nie zaś ich pełne pokrycie, gdyż – jak widać – były
one znacznie wyższe; niekiedy dotacja nie obejmowała nawet połowy ceny
wydania książki. Dla przykładu, w przypadku 4-tomowego Krakowskiego
dotacja wynosiła w sumie 1600 fl., natomiast łączny koszt druku – 3342 fl.,
co oznacza, że własna dopłata Kolberga do rzeczywistych kosztów druku
– według jego wyżej przytoczonych danych – wyniosła 1742 fl. Był więc
zmuszony pokrywać różnicę z dochodu pochodzącego ze sprzedaży tomu
poprzedniego. Ponieważ jednak nigdy nie udawało się sprzedać całego nakładu, uzyskana suma nie pokrywała różnicy między rachunkiem drukarni
a zasiłkiem Akademii; i tak np. dochód ze sprzedaży czterech tomów Krakowskiego uzyskany do 1879 roku wyniósł zaledwie 579, 50 fl.3 Pozostawała więc ciągła presja finansowego braku, konieczność maksymalnego
1
Zob. Wykaz tek rękopiśmiennych…, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks 12,
s. 749, przyp. *14. W tym brulionie Kolberg dopisał później ołówkiem kwoty dotacji i kosztów
druku tomów wydanych z materiałów z odpowiednich, wyszczególnianych tam tek. Oryginał
tego wykazu dołączył do swojego listu do J. Majera z 10 I 1886 r. (zob. tamże, s. 310–313). Identyczne dane dotyczące tomów Krakowskiego podał też w innych zapiskach rachunkowych (BN
PAU i PAN, sygn. 2183, k. nlb. po k. 140).
2
Zob. wyżej, s. 264, przyp. 2.
3
Zachowały się kolejne notatki rachunkowe Kolberga datowane 19 X 1879 r. (BN PAU
i PAN, sygn. 2183, k. 140), w których podał sumy dotacji Akademii na 8 tomów Ludu (od 5.
do 12.), koszty ich druku i papieru oraz wpływy ze sprzedaży. Kwoty subwencji na 4 tomy
Krakowskiego oraz suma wpływów z ich sprzedaży są w tym zestawieniu zgodne z cytowanymi

308

�oszczędzania i osobistych wyrzeczeń, by pokryć pełne koszty tomów z własnych ubogich zasobów. Te zaś nie są dokładnie znane, gdyż brak dokumentów, które jednoznacznie pozwoliłyby je określić, nie ma też spójnych
osobistych notatek rachunkowych Kolberga z tego okresu – poza zapiskami
kwot dotacji i kosztów druku, przy czym te ostatnie są po części sprzeczne.
Bieńkowski wprawdzie pisze: „Żył skromnie z renty otrzymywanej z Komisji Skarbu w Warszawie”1, jednak – jak wspomniano – nawet ta informacja
nie uzyskuje potwierdzenia w świetle zachowanych dokumentów. Nie znamy też szczegółów o materialnym bycie Kolberga w Modlnicy. Z pewnością zamieszkanie u Konopków odjęło mu większość wydatków związanych
z życiem codziennym, natomiast z własnej kieszeni opłacał papier do notatek, atrament, pocztę, przejazdy kolejowe, ewentualne książki, niezbędny
ubiór itp. Wiadomo z listów, że miał do dyspozycji złożony w Warszawie
pod pieczą Wilhelma niewielki kapitalik z uciułanych zarobków i z „papierów” po zmarłej matce, o którego zadysponowaniu mowa była w korespondencji braci na początku 1872 roku2. W miarę swoich potrzeb i możliwości
Wilhelma operowania tym funduszem uzyskiwał pewne sumy z tego depozytu3, przeznaczając je m.in. na wyrównanie pełnego pokrycia kosztów
Krakowskiego oraz na wyjazd w 1873 roku na wystawę w Wiedniu.
Izydor Kopernicki, powiernik i świadek późnej starości i śmierci Kolberga, odpowiadając na pytanie, skąd autor Ludu „zdobył się na środki tak
znaczne, ażeby nas zasypać tylu tomami dzieł swoich”, tak pisał już pod
koniec życia przyjaciela o jego finansowej strategii:
Przez bardzo drogie dla mnie, najserdeczniejsze stosunki przyjacielskie, które mię
łączą z O. Kolbergiem od lat kilkunastu, wtajemniczony w jego skarby naukowe,
wyżej, natomiast koszty druku tych tomów i papieru różnią się od tam przytoczonych i wynoszą
łącznie 2960,31 fl. (tam 3342. fl).
1
W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 111. Zob. też wyżej, s. 252, przyp. 1.
2
Zob. listy braci ze stycznia i lutego 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 402,
409, 412–413.
3
Pod tekstem listu Wilhelma z 2 I 1874 r. Kolberg poczynił notatki dotyczące rozliczeń
z bratem, zgodnie z jego życzeniem, by rachunek „do porządku doprowadzić” (tamże, s. 467–
–468). W notatkach tych figurują kwoty przekazywane Oskarowi przez Wilhelma za pośrednictwem księgarni Friedleina w latach 1872 i 1873, wynoszące w sumie 330 rub. sr. Według
Bieńkowskiego Kolberg przywiózł do Krakowa „skromny kapitał wynoszący ok. 400 rubli,
który przeznaczył na dopłatę do kosztów wydania wcześniejszych tomów Ludu”. Brak jednak dokumentów, które potwierdzałyby tę informację i wysokość kwoty (zob. W. Bieńkowski
Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie…, s. 15).

309

�a nawet w jego operacje finansowe, mam możność odpowiedzieć […]. Otóż cały
sekret jego zadziwiającej operacji wydawniczej zasadza się na tym, że w dodatku
do zapomogi rocznej, którą otrzymuje, a która mu nigdy nie wystarcza na pokrycie
każdorazowego nakładu, poświęca on na to cały przychód ze sprzedaży swoich
dzieł, dla siebie zaś samego skąpi we wszystkim, skąpi zaś dlatego, że musi1.

Wniosek ten poprzedził Kopernicki zwięzłym rachunkiem kosztów własnych Kolberga, dokonanym w oparciu o uzyskane od niego dane. Wyjaśniał
on, że otrzymane od Akademii subwencje w wysokości 300–600 zł reń.
nie wystarczały na pokrycie nakładów, więc dopłacać musiał do każdego tomu
po 60–890 zł reń. z tego, co mu przybywało ze sprzedaży uprzednio wydanych
tomów. Tym sposobem do 8 tys. zł reń. otrzymanych od Akademii w ciągu lat
17 dopłacił on przeszło 4 tys. własnych2.

Nawet jeśli dane Kopernickiego i samego Kolberga nie są ścisłe, cytowane informacje dają pogląd na skalę wydatków i potrzeb.
Mimo tej ciągłej finansowej presji warunki pracy i kontynuacji dzieła
okazały się pod Krakowem zdecydowanie sprzyjające. Opieka Akademii
była stała, możliwości badań i studiów wobec zaplecza naukowego Krakowa najlepsze z ówcześnie dostępnych, życzliwy dom Konopków stanowił
oparcie materialne, a przywiązanie jego mieszkańców łagodziło smutek
rozstania z rodziną w Warszawie i tęsknotę za rodzinnym miastem. Mimo
to pierwsze lata po przeniesieniu się Kolberga do Krakowa nie były łatwe
dla „przymusowego emigranta”, jak określał siebie on sam, a świadomość
utraty i swoistego wygnania towarzyszyła mu właściwie do końca życia.
Wobec poczucia oderwania od najbliższych i przyjaciół, szczególnie boleśnie doświadczonego wobec śmierci matki w 1872 roku i nieobecności
na jej pogrzebie, wielkie znaczenie w życiu Kolberga odegrała wówczas
korespondencja z bratem i bardzo mu oddaną Karoliną, żoną Antoniego. Po
śmierci Wilhelma w 1877 roku ta ostatnia pozostanie właściwie jedynym
pomostem łączącym Oskara z rodziną w Warszawie.
I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 109.
Tamże. Podane przez Kopernickiego kwoty dotyczące tomów Ludu pokrywają się ze spisanymi przez Kolberga w brulionie Wykazu tek rękopiśmiennych… (DWOK T. 66, s. 748–749),
gdzie także te same sumy łączne dotacji i dopłat własnych Kolberga do tomów wydanych
w ciągu 17 lat przy pomocy Akademii (1871–1887). O finansowaniu z innych źródeł edycji
Obrazów etnograficznych, tj. cz. I–II Pokucia i cz. I–V Mazowsza (DWOK T. 29 i 30 oraz
T. 24-28), będzie mowa dalej.
1

2

310

�Wilhelm jako najstarszy z braci troszczył się o Kolberga i jego sprawy,
jak w ogóle o sprawy rodzinne, z zaangażowaniem i poczuciem odpowiedzialności, ale nie bez pewnego ojcowskiego mentorstwa, które, jak się wydaje, Oskar rozumiał i przyjmował. Bracia wcześnie stracili ojca i Wilhelm
w jakimś stopniu go zastępował. Od dawna niepokoił się o przyszłość brata, także zaraz po wyjeździe do Krakowa, świadomy jego trudności z wydawaniem i zbytem książek, doradzał mu i przestrzegał:
Życząc Ci pomyślnego skutku w krzątaniu się około wydawnictwa pism Twoich,
nie mogę przecież pominąć przestrogi, ażebyś też już raz przecież zwrócił uwagę
szczególną na jakąśkolwiek materialną dla siebie korzyść, bo brniesz tylko coraz
bardziej w zamęt interesów, trzymając się dotychczasowej drogi i koniecznie Ci
potrzeba wyjść z tego kółka na nowe jakieś szlaki, pracując więcej dla pism periodycznych. Jakąkolwiek stąd osiągnąłbyś korzyść, to przynajmniej miałbyś ją
pewną i natychmiastową, kiedy wszystkie korzyści na książkach są tylko ułudne
i dla zasobnych przedsiębiorców stosowne1.

Nie doceniał jednak determinacji Oskara, który nie zamierzał w imię stabilizacji zrezygnować z realizacji swojego wielkiego planu badawczo-edytorskiego. W listach Wilhelma docierały do Kolberga wiadomości o ostatnich chwilach i pogrzebie matki, o życiu rodziny, o bratankach i krewnych,
o Karolinie, Antonim, ich małżeństwie i kłopotach materialnych, o kontaktach i spotkaniach ze wspólnymi znajomymi i przyjaciółmi, o ich zainteresowaniu Oskarem w Krakowie. Rysuje się w nich trudne, pełne kłopotów
i trosk życie ojca obarczonego licznym potomstwem i wdowca od 1865
roku, uwikłanego w niełatwe sprawy rodzinne, obciążonego zawodowymi
obowiązkami, a przy tym lojalnego i oddanego brata. Wilhelm opiekował
się też kapitalikiem Kolberga, starannie przedstawiał bratu jego stan i rozliczenia, zarządzając przekazami kierowanymi do Krakowa. Nie omieszkał
także występować z propozycjami zarobkowymi dla Oskara, przedstawiając
mu zaproszenie do współpracy z wydawaną w Warszawie Encyklopedią
rolnictwa, której sam był współautorem2. Oferta ta jednak nie została przyList Wilhelma Kolberga z 16 VIII 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 383–384.
List Wilhelma z 1 IV 1872 r., tamże, s. 417. Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek
z nim mających wychodziła w Warszawie w latach 1873–1877 (5 tomów), jej współredaktorem
był fizyk, encyklopedysta, m.in. współautor Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, Stanisław
Przystański (1820–1887), którego zaproszenie dla Oskara przekazywał Wilhelm.
1
2

311

�jęta. Nie brak w listach także akcentów innych, ukazujących pasję zawodową Wilhelma, jak np. jego żywe zainteresowanie projektem wodociągów
i kanalizacji w Krakowie, problemem bliskim mu jako członkowi komitetu
budowy wodociągów warszawskich, czy prośba do Oskara o wyszukanie
mu w krakowskich bibliotekach planów dawnej Warszawy1. Pojawiają się
też wyrazy żalu, pewnej goryczy, ale i troski o wzajemną relację: „Wprawdzie nawykliśmy już do tego, że się mało z rodziną komunikujesz, zwłaszcza
teraz, gdy nie żyje matka, ale boję się, ażebyśmy przez ten brak stosunków
nie stali się jakby zupełnie sobie obcymi” – pisał Wilhelm w 1873 roku2.
W następnych latach załatwiał w imieniu Oskara sprawę długu i zalegających tomów w drukarni Jaworskiego oraz zbytu pozostałego nakładu,
zabiegał w jego interesie o pozytywne rozliczenia z sukcesorami Jaworskiego, interweniował w rozwiązaniu problemu z cenzurą warszawską, która
zakwestionowała niektóre fragmenty w Krakowskiem3. Był rzecznikiem
interesów brata i skutecznym łącznikiem z Warszawą. Stąpając mocno po
ziemi, konkretnie wspierał go w kłopotach, nie odmawiał pomocy w żadnej z jego spraw. Z listów wynika, że Wilhelm parokrotnie przyjeżdżał do
Krakowa i widział się z Oskarem, brak jednak bliższych informacji o tych
spotkaniach.
Kolberg odpowiadał bratu serdecznie i z atencją, także w poczuciu głębokiej więzi. Interesował się sprawami rodziny i dzieci Wilhelma, odnosił
się do ich aktualnej sytuacji i problemów. Z całkowitym zaufaniem powierzał mu swoje sprawy, których w Warszawie nie mógł załatwić osobiście,
i prosił o pośrednictwo i pomoc. Zwracał się nie tylko bezpośrednio we
własnym interesie, ale także odwoływał się do wspólnych przeżyć i pasji młodości, oczekując np. od brata potrzebnych wiadomości i notatek
na temat warszawskiej młodości Chopina. Zdawał sobie sprawę, że często
nadmiernie obciąża Wilhelma, nie mając jednak wyjścia, pisał m.in.: „Bardzo mi przykro, że Ci odbiór tych książek po Jaworskim, ich umieszczenie
Zob. listy Wilhelma z 28 III 1872 r. i z 4 VIII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 415–416 i 459. O pracach i zainteresowaniach Wilhelma zob. też K. Markiewicz Wilhelm
Kolberg (1807–1877), kartograf, metrolog, inżynier budownictwa dróg i mostów, Przysucha
2006 oraz H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie…,
s. 117–121.
2
List Wilhelma z 14 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 436.
3
Zob. tamże, listy braci z okresu od 18 XII 1874 r. do 17 IV 1876 r., dotyczące m.in. sprawy
z Jaworskim, oraz listy od 18 XI 1875 r. do 18 X 1876 r., w których mowa o kłopocie z cenzurą.
1

312

�i przesyłka tyle sprawia ambarasu. Ale któż to dla mnie zrobi, jeżeli się Ty
do tego dzieła nie weźmiesz”?1 Wreszcie zwierzył się bratu w 1874 roku:
Mój Drogi, pisałem już do Karoliny o powodach, jakie mnie trzymają i zapewnie
niemały jeszcze czas trzymać będą w Galicji. Stosunek jednak do Konopków, jakkolwiek szczery i przyjacielski, nie jest przecież familijnym, więc na jego trwałości do końca mego życia polegać bezwzględnie nie jest politycznie i dlatego ja,
nie myśląc bynajmniej na teraz o ich opuszczeniu, mam się zawsze na baczności
i zawiązuję wiele innych stosunków, i tak się urządzę, żebym miał furtkę otwartą
[…], bym na niczyjej łasce bezwarunkowo znajdować [się] nie potrzebował2.

Niestety wspomniany list do Karoliny nie zachował się; być może powiedziałby o powodach opuszczenia Warszawy i zamieszkania w Krakowie więcej, niż możemy wnioskować z zachowanych świadectw. A może
i o nadziei na powrót do Warszawy? W liście Kolberga uderza gorzka świadomość ciężaru bycia rezydentem, nawet w tak przyjacielskim domu jak
u Konopków. Po latach miało się okazać, że nie pozostał on rzeczywiście
jego domem do końca życia.
Kiedy Wilhelm zmarł 4 czerwca 1877 roku, zdesperowany Kolberg wyruszył wbrew formalnym przeciwnościom w drogę do Warszawy. Został
jednak zatrzymany przez policję na stacji granicznej obu zaborów w Granicy, ponieważ nie posiadał paszportu. Na pogrzeb brata nie mógł więc
pojechać. Była to jedna z najbardziej bolesnych i dramatycznych sytuacji
w życiu dobrowolnego wygnańca. Opisując to wydarzenie w liście do drugiego brata, Antoniego, wyznawał wtedy:
Możesz sobie wyobrazić, jak dalece byłem przerażony śmiercią Wilhelma, nie
wiedząc ani słówka o poprzedzającej jego śmierć chorobie. Dotąd jeszcze zaledwo ochłonąć mogę z przerażenia. Był on bowiem dla nas więcej niż bratem, bo
jak wiesz, częstokroć i ojca zastępował3.

Łączność z rodziną w Warszawie podtrzymywała odtąd przede
wszystkim korespondencja Karoliny, primo voto Kolberg, secundo voto
Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., tamże, s. 552.
Brulion listu do Wilhelma z 12 VI 1874 r., tamże, s. 490–491. W rkp. po słowach: „furtkę
otwartą” wyraz nieczytelny.
3
Brulion listu do Antoniego Kolberga z 8 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 29–30. Granica, stacja kolejowa na terenie osiedla Maczki, dziś stacja Sosnowiec-Maczki.
1
2

313

�Wąsowskiej. Zainicjowana przez nią pod koniec 1870 roku, jeszcze w okresie panieńskim, trwała nieprzerwanie do końca jego życia; ostatni list bratowa wysłała do niego na dwa tygodnie przed śmiercią, zaalarmowana
prasowymi doniesieniami o nagłym pogorszeniu się zdrowia stryja1. Po
śmierci Wilhelma ich wzajemna wymiana listów jeszcze się zintensyfikowała; w sumie zachowało się 61 listów bratowej do Kolberga i 36 jego
brulionów do Karoliny pisanych w ciągu 20 lat. Karolina pisze z łatwością,
chętnie przelewa na papier swoje emocje i nastroje, swobodnie i szczerze dzieli się swoimi uczuciami i przywiązaniem do Oskara, nie pomija
szczegółów z życia rodzinnego, których na ogół unikał Wilhelm, sugerując,
że „drobiazgi familijne” przekaże Karolina. Z listów tych przebija ciepło
i troska o stryja, ale też łatwość w wylewaniu żalów i udręk codzienności,
których autorce nie brakowało. Pisze o kłopotach materialnych i zdrowotnych swoich, Antoniego i ich dzieci, a także dzieci Antoniego z pierwszego małżeństwa z Eleonorą Marconi, o ustawicznych zabiegach o finanse
i uciążliwym zarobkowaniu lekcjami, o trudnościach bytowania z niezbyt
zapobiegliwym Antonim, o dodatkowych obowiązkach opieki nad dwójką
swoich osieroconych siostrzeńców, Władysławem i Karoliną Illukiewiczami. Przekazuje mu relacje o ostatnich chwilach matki Oskara i Antoniego,
a swojej ukochanej babki, o śmierci swojej siostry, Julii Illukiewiczowej,
potem o odejściu swojej kilkunastomiesięcznej córki Julci oraz o śmierci
Wilhelma i związanym z nią zamieszaniem w rodzinie2. Przesyła wiadomości w sprawie sprzedaży fortepianu i przechowywania mebli Oskara
pozostawionych w Warszawie, interesuje się jego zdrowiem i sytuacją. Pisząc w konwencji rozmowy, „pogawędki listownej” ze stryjem, ciągnącej
się czasami w odstępach kilku miesięcy, nawiązuje do znanych mu spraw,
miejsc i ludzi, przybliża mu klimat rodzinnego miasta, koleje losu znajomych i przyjaciół, odejścia i narodziny, śluby i jubileusze. Choć dominującym rysem jej korespondencji są zmartwienia, uginanie się pod ciężarem
kłopotów finansowych i odpowiedzialności za rodzinę, to jednak dzięki
1
Pierwszy list Karoliny Gallasch pochodzi z 1 XI 1870 r., ostatni, pisany przez Karolinę
Wąsowską, z 21 V 1890 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 367–368 oraz cz. III (DWOK
T. 66), s. 676.
2
Listy Karoliny z 21 I i z 17 X–22 XII 1872 r. oraz z 14 V 1876 r., tamże, cz. I (DWOK T. 64),
s. 403–404, 427–428 i 615 oraz z 14 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 32–33.
Siostra Karoliny, Julia Illukiewiczowa, zmarła 8 X 1872 r., córka Karoliny i Antoniego Kolberga,
Julia (ur. 17 XII 1874 r.) zmarła 3 IV 1876 r.

314

�bezpośredniości i swobodzie pióra, inteligencji i ciekawości świata Karolina
potrafi barwnie odmalować zwykłe dni w ówczesnej Warszawie. Niekiedy
odrywa się od wątków rodzinnych i osobistych, przekazując informacje
o niecodziennych uroczystościach i wydarzeniach w stolicy, takich jak np.
śmierć uwielbianego „muzyka i przyjaciela” Oskara, Moniuszki 4 czerwca
1872 roku, rocznicowe obchody 400-lecia urodzin Kopernika 19 lutego 1873
roku, bytność w teatrze latem tego samego roku na przedstawieniu komedii Blizińskiego, Marcowy kawaler, w której, jak wspomniano, w postaci
Heliodora sportretował autor zaprzyjaźnionego z nim Oskara Kolberga1.
Listy te były dla Kolberga z pewnością uczuciowym wparciem w jego
życiu z dala od rodziny i oderwaniem od natłoku własnych bieżących obowiązków, ale przynosiły też smutne wiadomości i wciągały w zmartwienia
i kłopoty bliskich mu osób. Sam wielokrotnie pocieszał i wspierał upadającą na duchu Karolinę, udzielał jej dyskretnie i po ojcowsku życiowych
rad, a niejednokrotnie sięgał też do swojej płytkiej sakiewki, żeby wspomóc
bratową finansowo, choćby skromnym darem, przeznaczonym np. na leczenie jej chorej córki Antoniny2. Zdarzało się i tak, że musiał dość stanowczo
powściągać jej desperację i zbyt natarczywe dopominanie się pomocy, na
którą nie miał przecież odpowiednich środków, choć nie odmawiał jej nigdy w zakresie dla siebie możliwym.
Latem w roku 1877 doszło do spotkania Oskara z Karoliną i z jej córkami, Antoniną i Walentyną, w Modlnicy. Na zaproszenie Antoniny i Juliana
Konopków rodzina zjechała tam na wakacyjny pobyt, który ułatwił i zorganizował stryj, m.in. zadbawszy o odpowiednie formalności, umożliwiające zmniejszenie kosztów paszportowych3. Z pewnością osobiste spotkanie
miało duże znaczenie dla obu stron; bezpośredni kontakt eliminował barierę, którą mimo wylewności Karoliny stanowił fakt, że jak to sama ujęła
wcześniej, „nie wszystko bowiem można powierzyć papierowi”4. Korespondencja Oskara z bratową będzie towarzyszyła losom obojga przez następne
kilkanaście lat.

1
Zob. listy Karoliny z 1 VI 1872 r., z 19 II i z 30 VII 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T.
64), s. 419–420, 444 i 463. Marcowy kawaler wystawiany był w Warszawie od 15 maja 1873 r.
2
Zob. listy Karoliny ze stycznia oraz z 8 II 1874 r., tamże, s. 469 i 477.
3
List Karoliny z 14 VI i brulion listu Kolberga do Karoliny z 26 VI 1877 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 33 i 47.
4
List Karoliny z 29 X 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 391.

315

�Listowne kontakty z innymi osobami z rodziny, bratem Antonim, który
czasem dopisywał się jedynie do listów Karoliny, z jego córką z pierwszego
małżeństwa, Marią Elżbietą, później Królikiewiczową, z synami Wilhelma,
Bronisławem i Stanisławem, jego córką Marią Eleonorą, później Jasińską,
były sporadyczne i okazjonalne. Najczęściej pisywała do Oskara i najbliżej
się nim interesowała najstarsza z żyjących córek Wilhelma, Jadwiga Karolina, od r. 1871 żona Emila Wernera. To ona po śmierci ojca przechowała
tradycję pielęgnowania w rodzinie więzi starszego i młodszego pokolenia,
podtrzymywaną potem przez córki Karoliny i Antoniego, Antoninę (Tonię) i Walentynę (Walcię). Jadwiga i Emil Wernerowie pośredniczyli też
po śmierci Wilhelma w dysponowaniu złożonym na jego ręce kapitalikiem
Kolberga. W czerwcu 1877 roku Oskar pisał w tej sprawie do bratanicy:
[…] wyjeżdżając z Warszawy w r. 1871, pozostawiłem w jego [tj. Wilhelma] ręku
jako depozyt w listach zastawnych sumę rub. sr. 1200 uzbieraną z oszczędności
całego mego życia, którą mi miał wypłacać cząstkowo nadesłanymi kwotami
co rok lub w miarę potrzeby. Pozostawiłem zaś na jego własną prośbę, gdyż
sam wówczas potrzebował pieniędzy. Jakoż z sumy tej odbierałem kwoty, które
niniejszy rachunek wykazuje i w ogóle w wielu jego listach posiadam skreślony
dokładny stan całego interesu. Sadzę, że i w papierach po Twym Ojcu pozostałych musi o tym być jakaś wzmianka. Proszę Cię, moja Jadwiniu, przekonać
się o stanie rzeczy. Nie chodzi o to, aby rzecz tę w tej chwili uregulować, ale
przyznasz, że sam porządek tego wymaga, aby suma ta w wiadomej wysokości jako wierzytelność moja na masie była zapisaną. Czy z niej będę korzystał
i w jakiej części, tego dziś przewidzieć nie mogę. Pragnąłbym jej wcale nie tykać,
zostawiając dla moich naturalnych sukcesorów, gdyby własny często mój niedostatek na to pozwalał. Wiadomo Ci, że mieszkam u rodziny, która mi gościnnie
wszelkich użycza wygód i starań, jakoby we własnym domu. Niedelikatnie by
zatem było żądać od niej i jeszcze pieniędzy, których i tak nie ma zanadto. To,
co mi daje Akademia (a i tego niewiele), służy na wydawnictwo dzieł i podróże,
tak że na sprawunki i drobne a konieczne wydatki bardzo mała tylko sumka
się okroi. Pojmujesz więc, że w razie nagłej potrzeby, co się parę razy zdarzyło,
uciekam się zawsze do mego kapitaliku i Wilhelm mi chętnie, wiele żądałem
(kiedy mógł), przysyłał1.

Kolberg dołączył do tego listu rachunek z rozliczeniem kolejnych
sum przysyłanych mu do Krakowa lub wydatkowanych na jego życzenie
1

Brulion listu do J. Wernerowej z 23 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 35.

316

�w Warszawie w latach 1871–1875 i z określeniem pozostałej kwoty kapitału
w wysokości 875 rub. sr.1 Wernerowie zaś w następnych latach wywiązywali się z pośredniczenia w tej sprawie na rzecz Kolberga.
W listach rodzinnych powraca co jakiś czas naturalna nuta żalu, tęsknoty za Warszawą i bliskimi, a nawet pewien ton goryczy i zawodu. Wspominając w liście do Jadwigi Wernerowej letni pobyt Karoliny w Modlnicy
i późniejsze spotkanie we Lwowie z przyjacielem z czasów warszawskich,
Karolem Minterem, jego żoną i córką Zofią, Kolberg pisał:
Wyszedłszy już tak dawno ze stosunków z Warszawą, widzenie się osobiste w tym
roku z Karoliną i Zosią uważam za prawdziwe szczęście, bo ich ukazanie się przypomniało mi dni mej młodości, nim się tam później różnych doznało przeciwności
i zawodów, i rozczarowań, które mnie później do emigracji skłoniły.

Nawiązując zaś do spotkania z Minterem, zwierzał mu się: „Warszawa,
dawna znajoma, wabi mnie jak prawdziwa syrena. Czy jednak będę miał
łatwość i środki pojechania do niej, tego mimo najszczerszych chęci przewidzieć dziś jeszcze nie mogę”2.
Wiadomo, że opuszczenie Warszawy podyktowane było przede wszystkim niemożnością publikowania w niej Ludu; o sytuacji Kolberga i warunkach pracy naukowej i kulturalnej w Królestwie była wcześniej mowa.
Nieznane są inne osobiste „zawody i rozczarowania”, które mogły skłonić
Kolberga do porzucenia Warszawy. Nie ma o nich mowy w zachowanych
listach, nie pojawiają się też w nich żadne aluzje czy niedomówienia, które
wskazywałyby na osobiste powody emigracji3.
Powściągane przez charakterystyczną dla Kolberga dyscyplinę emocjonalną uczucia nostalgii i żalu będą powracać także w następnych latach,
zwłaszcza w korespondencji z rodziną i przyjaciółmi. Wydaje się, że czas
Zob. tamże, s. 36–37.
Bruliony listów do J. Wernerowej z 19 XI 1877 r. oraz do K. Mintera z 20 XI 1877 r., tamże,
s. 77 i 80.
3
Jednak W. Bieńkowski, pisząc o przyczynach przenosin do Krakowa, wymienia m.in. „niezbyt fortunnie kierowane afekty” (Kolberg w Krakowie…, s. 107), a w korespondencji Kolberga
odnajduje nie tylko „głęboką niechęć do politycznej atmosfery Warszawy w dobie popowstaniowych represji i ograniczeń (choćby tylko wymogami cenzury) stawianych przez rządy rosyjskie polskiemu życiu kulturalnemu”, ale także „ślady goryczy niezrealizowanych osobistych
planów życiowych (konkretniej: zawiedzionych uczuć)” – W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 63–64. Analiza zachowanych listów i innych znanych obecnie przekazów
źródłowych nie podsuwa jednak najmniejszej nawet sugestii na temat osobistego zawodu Kolberga. Nie wiadomo więc, na czym Bieńkowski oparł tę informację.
1
2

317

�i warunki, sprzyjające – mimo trudów i przeciwności – sukcesom wydawniczym, nie łagodziły poczucia osamotnienia i oddalenia od bliskich i środowiska, w którym wyrastał i żył ponad 50 lat.
XVI
[Podróże w latach 1871–1872 do Galicji Wschodniej, w Poznańskie, do Cieszyna. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Wiedniu w 1873 r. – Końcowe
prace nad Krakowskiem i równoległe nad W. Ks. Poznańskiem. – Dotacja
Komisji Antropologicznej na badania w Wielkopolsce, Prusach Zachodnich
i Wschodnich w 1875 r., przebieg i trasa tej podróży, kontakty, pozyskane
w niej materiały i dorobek w świetle sprawozdania dla Akademii i korespondencji.]

Po przeniesieniu się Kolberga pod Kraków przekroczenie granicy z Królestwem Polskim bez uregulowanych formalności paszportowych okazało
się, jak wiadomo, niemożliwe. Badacz podejmował jednak coroczne podróże w inne strony, podobnie jak poprzednio znajdując oparcie u zaprzyjaźnionych lub polecanych rodzin. Nie zawsze znamy szczegóły tych wypraw,
ich przebieg i wszystkie miejsca pobytu1. Zachowana dokumentacja na temat podróży i badań terenowych Kolberga po jego przeniesieniu się pod
Kraków nadal nie jest pełna, choć o wiele dokładniejsza niż dotycząca lat
warszawskich.
Według itinerarium w roku 1871, kiedy to przeniósł się do Krakowa, odwiedził Kolberg jeszcze Lwów i dwie miejscowości w Galicji Wschodniej,
Bołszowce i Barysz2. We Lwowie, wówczas już dogodnie połączonym linią
kolejową z Krakowem, często bywał wcześniej; korzystał wówczas ze zbiorów Biblioteki Ossolińskich, gdzie prowadził niezbędne kwerendy i studia,
Jak wiadomo, część listów i innych przekazów źródłowych nie zachowała się. Ponadto
można przypuszczać, że niektórych podróży, miejsc pobytu czy kontaktów Kolberg nie ujawniał,
m.in. ze względu na konotacje polityczne goszczących badacza rodzin, często uczestniczących
w działalności konspiracyjno-niepodległościowej lub goszczących u siebie emigrantów
i uciekinierów, dawnych powstańców i spiskowców. Stąd być może – dla uniknięcia inwigilacji
czy restrykcji ze strony władz zaborczych – zdarzały się niekiedy w listach bądź zapiskach
przemilczenia lub jedynie skąpe wzmianki o niektórych odwiedzanych miejscowościach
i osobach.
2
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.
1

318

�a także kontaktował się z mieszkającymi i działającymi tam uczonymi, Augustem Bielowskim i Wojciechem Kętrzyńskim. Prawdopodobnie odwiedził
Kolberg Lwów już po zainstalowaniu się w sierpniu w Mogilanach, gdyż
w takiej kolejności wymienia swoje podróże z 1871 roku w itinerarium. Nie
wiemy jednak, czy, gdzie i jak długo zatrzymał się w mieście. Nie znamy
też dat, czasu i okoliczności pobytu w tym roku w Bołszowcach położonych
na południowy wschód od Lwowa, w dawnym powiecie rohatyńskim1.
W itinerarium miejscowość ta pojawia się tylko raz, pod datą 1871. Brak
też bliższych wiadomości o pobycie Kolberga w tym roku w Baryszu, miasteczku w powiecie buczackim, którego właścicielem był Tytus Szawłowski
(ur. 1819) i w którym gospodarowali jego syn Stanisław (ur. 1844) z żoną
Różą. Szawłowscy byli spokrewnieni z Bochdanami, których tu już wspomniano; żona Tytusa, Eleonora (ur. 1823), była siostrą Hipolita Bochdana
(1826–1911) z Zadwórza, gdzie Kolberg gościł kilkakrotnie już od początku
lat sześćdziesiątych. W Baryszu był już Kolberg w 1867 roku, potem odwiedził dom Szawłowskich w latach 1876 i 1877. W korespondencji Kolberga z gościnnymi mieszkańcami Zadwórza i Barysza widoczne są zażyłe
i serdeczne relacje, co z pewnością przyczyniło się do owocnych badań
i bogatych zbiorów pozyskanych w obu miejscowościach.
Późną jesienią 1871 roku Kolberg odbył jeszcze podróż w Poznańskie,
której wprawdzie sam nie wspomina w itinerarium, ale wskazuje na nią
korespondencja z rodziną, notatka prasowa w „Dzienniku Poznańskim” informująca o jego przybyciu do Poznania 14 października2, a przede wszystkim list z 4 lutego 1872 roku pisany już z Krakowa do Ludwika Merzbacha,
wydawcy poznańskiego, z którym uzgodnił druk pierwszej części Poznańskiego. Powołuje się tam Kolberg bezpośrednio na spotkanie z nim w Poznaniu w 1871 roku: „Za ostatnim naszym widzeniem się w październiku
1
Właścicielem tego miasteczka był wówczas Kornel Krzeczunowicz (1815–1881), polityk,
ziemianin, działacz społeczny, z wykształcenia prawnik i ekonomista, poseł na Sejm Krajowy
galicyjski i deputowany do wiedeńskiej Rady Państwa. Krzeczunowicz był postacią bardzo
szanowaną we Lwowie jako autor wielu publikacji prawniczych, specjalista od spraw
podatkowych, publicznie broniący polskich interesów. Być może Kolberg zetknął się z nim we
Lwowie lub Krakowie i na jego zaproszenie odwiedził Bołszowce.
2
Anons ten ukazał się w „Dzienniku Poznańskim” 1871, nr 236 (z 15 X) w rubryce „Przybyli
do Poznania”. Zob. też wzmianki w listach K. Mintera, Wilhelma i Karoliny z końca października
i początku listopada 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 387, 388 i 390, a także
w pierwszym liście M. Szulca z 16 XI 1871 r. (tamże, s. 394), który wskazuje na wcześniej
zainicjowany kontakt z Kolbergiem w Poznaniu.

319

�obiecałem Panu przesłać w krótkim czasie pierwsze arkusze dzieła mego
o Wielkopolsce […]”1. Rękopis Poznańskiego wysyłany był sukcesywnie,
a Merzbach przekazywał go, zgodnie z życzeniem Kolberga, Emilowi Kierskiemu, poznańskiemu historykowi, którego autor Ludu poznał wcześniej.
Kierski przeglądał i recenzował tekst przed drukiem, opracowując uwagi,
sprostowania i uzupełnienia do całej książki w okresie od grudnia 1872
roku do początku lutego 1873. Jego rzetelne i wnikliwe notatki wraz z rękopisem części I monografii powróciły do Kolberga w lutym 1873 roku,
gdy zrezygnował z wydania książki u Merzbacha. Na uwagi Kierskiego
odpowiedział listownie, a wykorzystał je w tomie wydanym ostatecznie
w Krakowie w 1875 roku2.
Jak wynika z cytowanego wyżej listu do Merzbacha, Kolberg z Poznania
nie wrócił bezpośrednio do Krakowa:
Po wyjeździe moim z Poznania bawiłem parę tygodni na wsi, po czym wracając
na Oderberg [tj. Bogumin] do Krakowa, wstąpiłem do Cieszyna, gdzie mieszka
i pracuje u fotografisty p. Hoff, który jak Panu wiadomo, miał dzieło moje ilustrować i posiadał potrzebne do tego rysunki3.

Wynikałoby z tej relacji, że w Wielkopolsce przebywał Kolberg od października 1871 do stycznia 1872 roku, a powrót przez Cieszyn nastąpił dopiero na początku lutego, kiedy to pewnie świeżo po powrocie pisał jeszcze
z Krakowa 4 lutego do Wilhelma i do Merzbacha. Datę 1872 jako rok podróży do Wielkopolski wymienia zarówno w itinerarium i w swoich notatkach
biograficznych, jak i w jednym z tomów W. Ks. Poznańskiego4. Podróż ta
obok Poznania objęła według itinerarium Dębicz, Miłosław, Morownicę
i Targoszyce.
1 Brulion listu do L. Merzbacha z [4 II 1872 r.], tamże, s. 410. Zob. też wyjaśnienie datowania
tego brulionu w metryce listu, tamże, s. 412.
2
Zob. listy L. Merzbacha w tej sprawie z 13 XII 1872 r. oraz z 13 I, 3 II i 14 V 1873 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 426, 434, 440 i 452, a także listy E. Kierskiego z 3 II
i z 16 V 1873 r., tamże, s. 439–440 i 454. Uwagi E. Kierskiego o cz. I „W. Ks. Poznańskiego”
O. Kolberga oraz Odpowiedź O. Kolberga na uwagi Kierskiego o cz. I „W. Ks. Poznańskiego”…
opublikowane zostały w: Korespondencja… cz.III (DWOK T. 66), s. 712–723 (aneks 6A i 6B).
3
Brulion listu do L. Merzbacha z [4 II 1872 r.], Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 410–
411.
4
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 706, a także notatka w brulionie listu z 22 IX
1880 r. do redakcji „Světozora”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 407 oraz datowana
obserwacja w Kościańskiem, odnotowana w cz. V W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 13), s. IX.

320

�W Dębiczu, miejscowości w powiecie średzkim, majątku Włodzimierza
Wolniewicza, gościł Kolberg już wcześniej, w 1868 roku, kiedy to zabiegał
o pomoc finansową i mecenat dla swojego wydawnictwa również u znanych i przychylnych działalności narodowej i społecznej Wielkopolan.
Wspomniany już Włodziemierz Wolniewicz był jednym z nich. Odwiedzając w 1871 lub 1872 roku ponownie Dębicz, miał Kolberg w pamięci
„uprzejme i gościnne jego progi i wywiezione stamtąd zbiory, tyle – jak
pisał – dla mnie jak i dla postępu etnografii krajowej przydatne”1.
O odwiedzinach Miłosławia, posiadłości w powiecie wrzesińskim, należącej do Mielżyńskich od początku XIX wieku, wzmiankuje Kolberg tylko
raz w itinerarium pod rokiem 1872. Zdążył jeszcze prawdopodobnie być
gościem Seweryna Mielżyńskiego, który zmarł w Miłosławiu 17 grudnia
1872 roku. Wcześniej wspomniano już o tym zasłużonym Wielkopolaninie,
którego Kolberg poznał w 1868 roku w trakcie starań o mecenat dla swojego dzieła w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Malarz, kolekcjoner
i mecenas sztuki, fundator gmachu Towarzystwa i jego honorowy prezes
w latach 1865–1872, zgromadził w pałacu w Miłosławiu galerię obrazów,
bibliotekę i zbiór zabytków archeologicznych i przekazał je Towarzystwu
testamentem, by nie uległy rozproszeniu. Ofiarował też Towarzystwu wykupioną przez siebie ogromną kolekcję sztuki Edwarda Rastawieckiego, która stała się potem podstawą publicznego Muzeum im. Mielżyńskich. Zbiory te są do dziś zasadniczym zasobem Muzeum Narodowego w Poznaniu.
W Miłosławiu Mielżyński zorganizował ważny ośrodek życia kulturalnego.
Po śmierci Seweryna, fundatora i mecenasa Towarzystwa, finanse instytucji znacznie się skurczyły. Dwa lata później Libelt pisał do Kolberga: „Po
śmierci śp. Seweryna Mielżyńskiego, naszego dobrodzieja i mecenasa, który
nam nie tylko dom kupił, ale i podatki, i inne koszta opłacał, położenie
nasze na gorsze się zmieniło”2. Z sukcesorem Seweryna i kuratorem Towarzystwa, jego bratankiem, Józefem Mielżyńskim (1824–1900), nie miał już
Kolberg osobistych kontaktów.
Do Morownicy w powiecie kościańskim należącej do Władysława
i Wandy Niegolewskich przyjeżdżał Kolberg już wcześniej, w latach 1868
Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 278.
W latach późniejszych po sprzedaży Dębicza Wolniewicz gospodarował w Źrenicy, majątku
w powiecie średzkim. O ostatnich latach Wolniewicza (zm. w 1884 r.) pisała B. Moraczewska
w liście do Kolberga z 16 VII 1884 r., zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 180, przyp. 1.
2
List K. Libelta z 15 X 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 494.
1

321

�i 1869, a będzie ich gościem także później, w roku 1875. Były to pobyty
szczególnie owocne dla jego badań w Wielkopolsce, a zażyłość z gospodarzami i ich życzliwość dla Kolberga znalazła swój wyraz w korespondencji
z Wandą Niegolewską1. Niestety brak bliższych informacji o kolejnych pobytach w Morownicy, ich datach i okolicznościach, nie możemy też powiązać z nimi konkretnych pozyskanych tam przez Kolberga materiałów.
W Targoszycach w powiecie krotoszyńskim odwiedził Kolberg Józefa
Łukaszewicza, jak to zaznaczył w itinerarium. Łukaszewicz (1799–1873),
historyk, publicysta, bibliotekarz i wydawca, wcześniej pracował w bibliotece Raczyńskich w Poznaniu jako jej pierwszy bibliotekarz, potem jako
archiwista miejski i nauczyciel w gimnazjum Fryderyka Wilhelma. Był
autorem pierwszej monografii miasta Poznania 2, często przywoływanej
przez Kolberga w Poznańskiem. Przez wiele lat związany z Poznaniem,
w 1852 roku osiadł wraz z żoną Seweryną w Targoszycach, majątku przez
nią odziedziczonym. W sumie zetknął się Kolberg w tej podróży z wybitnymi przedstawicielami nauki, kultury i życia umysłowego Wielkopolski, co
przyniosło wymierne korzyści dla dokumentacji zebranej w jego tomach
poświęconych temu regionowi.
Wracając z Wielkopolski przez Bogumin, zatrzymał się w Cieszynie,
gdzie odwiedził Bogumiła Hoffa, od którego odebrał rysunki potrzebne mu
do monografii wielkopolskiej, wspominane w cytowanym wyżej liście do L.
Merzbacha. Odwiedził też pastora Leopolda Otto, którego znał doskonale
z czasów warszawskich i o którym była już mowa wcześniej. Leopoldowi
Otto po ponownym aresztowaniu i osadzeniu w Cytadeli groziło wywiezienie do Rosji za sprzeciw wobec władz rosyjskich i za walkę o nabożeństwa w języku polskim zamiast w niemieckim. Zwolniony w 1862 roku za
wstawiennictwem Wielopolskiego wrócił na dawne stanowisko, ale wobec
niechęci i nacisków władz carskich wyjechał w roku 1866 z Warszawy
do Cieszyna, gdzie przebywał dziesięć lat. Do Warszawy wrócił w roku 1875.
Listy wymieniane z Niegolewską w latach 1874–1889, choć nieliczne, wskazują na wyjątkowe zrozumienie i uznanie właścicieli Morownicy dla prac Kolberga. Wynika z nich także,
że Niegolewska pomagała w kolportażu tomów Ludu wśród swoich znajomych.
2
Mowa o pracy Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych
czasach (T. 1–2, Poznań 1838, reedycja: 1998 r.), z której Kolberg korzystał w swojej monografii
Poznańskiego. Łukaszewicz należał też do założycieli i współpracowników „Przyjaciela Ludu”,
w latach 1839–1845 pełnił funkcję głównego redaktora czasopisma. Był współredaktorem
„Tygodnika Literackiego”, współzałożycielem w 1840 r. „Orędownika Naukowego”, w 1841 r.
założył własną drukarnię i księgarnię pn. „Nowa”.
1

322

�Był wydawcą „Zwiastuna Ewangelickiego”, wybitnym kaznodzieją, autorem pism religijnych, zyskał opinię ojca ewangelizmu polskiego. Pamięć
Kolberga o odważnym warszawskim pastorze świadczy o szacunku, jakim
darzył jego bezkompromisową, patriotyczną postawę. Przechował też zapewne wspomnienie swoich osobistych kontaktów i współpracy z pastorem w parafii ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie; to z jego
inicjatywy Kolberg opracował wspólnie z Augustem Freyerem kancjonał
pt. Zbiór pieśni duchownych ewangelickich, wydany w Warszawie w 1866
roku i popularny przez wiele lat.
W roku 1873 Kolberg wyjechał do Wiednia na Wystawę Powszechną (światową), która trwała od 1 maja do 2 listopada i zgromadziła wiele
eksponatów z rozmaitych dziedzin: przemysłu, rolnictwa i hodowli, techniki i rzemiosła oraz sztuk pięknych. Plan zwiedzenia Wystawy powziął
wcześniej, o czym świadczy wzmianka Hemplówny w jej liście z kwietnia
1873 roku, nawiązująca do informacji Kolberga o „zamierzonej przejażdżce
do Wiednia”. Zamiar ten skonkretyzował się dopiero po 4 sierpnia, kiedy
to Wilhelm na prośbę Oskara przysłał mu z jego depozytu odpowiednią
„asygnację na 70 rubli”, co rozwiązało sprawę funduszu na tę podróż. Nie
znamy jednak dat wyjazdu i pobytu w Wiedniu ani powrotu do Krakowa.
Luka w korespondencji aż do 22 października, kiedy doręczony został Akademii list Kolberga wysłany z Krakowa, wskazuje, że w Wiedniu mógł on
przebywać w okresie między pierwszą dekadą sierpnia a trzecią października1. Jak wynika z listu do Wilhelma z 1 sierpnia, z tym pobytem Oskar
wiązał pewne nadzieje, zarysowała się bowiem możliwość zaprezentowania
tam za pośrednictwem muzyków polskich jego kompozycji fortepianowych,
co mogłoby przyczynić się do wydania ich w Wiedniu2. Liczył także na
nawiązanie kontaktów z miejscowymi etnografami. W korespondencji brak
jednak opisów pobytu w Wiedniu, wrażeń z wystawy i z całej podróży,
informacji o jej przebiegu, trasie i kontaktach. Nie wiadomo, czy doszło
Zob. listy M. Hemplówny z 30 IV 1873 r. i Wilhelma Kolberga z 4 VIII 1873 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 451 i 459, a także Oskara do Wilhelma z 1 VIII 1873 r.
i pisany już z Krakowa [22] X 1873 r. do Akademii, tamże, s. 457–458 i 464.
2
Z tymi nadziejami może się wiązać lakoniczna wzmianka o odwiedzinach „pianisty
Kolberga” w salonie Eleonory z Milieskich Elkanowej, żony wiedeńskiego bankiera, Leopolda,
chętnie goszczącej Polaków. Prawdopodobnie Kolberg wówczas grał swoje kompozycje i dał
się poznać jako pianista. Zob. [H. Dąbczańska-Budzynowska] Pamiętnik, oprac. J. Fijałek,
„Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie”, R. 9: 1963 (druk 1964), s. 316.
1

323

�wtedy do spotkania obu braci; o takiej możliwości wspominał Wilhelm
w listach. Wynika z nich natomiast, że widzieli się latem w Krakowie, przed
wyjazdem do Wiednia. Było to ostatnie spotkanie Oskara z Wilhelmem1.
W roku 1874 Kolberg nie wyjeżdżał poza Modlnicę i Kraków. Prawdopodobnie zdecydowała o tym konieczność dopilnowania na miejscu druku
i korekt IV części Krakowskiego, która miała się ukazać pod koniec 1874
roku2, a także równoległa praca nad pierwszymi tomami W. Ks. Poznańskiego, którego część I wydana została w 1875 roku. Znaczenie miał tu
także brak środków na podróże, o czym świadczy ponawiana prośba do
Wilhelma „o przysłanie mi na rachunek mego kapitału, jeśli możesz, 300
rub. sr., a przynajmniej 200 rub. sr., bo mi te pieniądze są gwałtownie potrzebne”3.
W roku następnym 1875 Kolberg otrzymał dotację Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności na terenowe badania naukowe. Podróż objęła Poznańskie, Prusy Zachodnie i Wschodnie. Cel tej wyprawy określony
został w notatce sprawozdawczej z posiedzenia Komisji następująco:
Na wniosek Sekcji Etnologicznej udzielono P. Oskarowi Kolbergowi zasiłek
z funduszu Komisji w ilości 250 zł. a. [tj. fl.], który w dopełnieniu swojego zobowiązania odbył w ciągu 10 tygodni podróż naukową przez W. Ks. Poznańskie,
Prusy Zachodnie, do Kaszubów, z wycieczkami do Wejherowa, W[ielkie]go Kacu
i Pucka, a z powrotem przez Warmię i Ziemię Michałowską. Bliższym celem
tej podróży było poparcie P. Kolberga w zamiarze uzupełnienia wiadomości
etnologicznych do drukującego się obecnie przy pomocy Akademii 10-tej serii
jego dzieła [tj. cz. II W. Ks. Poznańskiego]; odnośnie zaś do samej Komisji zdanie
sprawy naukowej dla zamieszczenia go w materiałach publikować się mających,
zasilenie jej zbiorów okazami etnologicznymi w ciągu podróży uzyskać się mogącymi, wskazanie wreszcie osób, do których w tamtych stronach celem uzyskania
światłych i gorliwych spółpracowników komisja zgłosić by się mogła4.
1
Zob. m.in. brulion listu do Karoliny z 26 VII 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 455.
2
W liście do Akademii z 24 X 1874 r. Kolberg informuje o kończącym się druku książki
i zapowiada jej przedłożenie „z początkiem listopada”, tamże s. 495–496. Data wydania podana
na karcie tytułowej to rok 1875.
3
Brulion listu do Wilhelma z 18 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 511,
a także wcześniejszy list do brata z 12 VI 1874 r., tamże, s. 491.
4
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, 1875, s. LXXXI (Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 12 XI 1875 r.). Wniosek Sekcji Etnologicznej, zatwierdzony jednomyślnie, skierowany został pisemnie 5 VI 1875 r. przez Kopernickiego do władz

324

�Kolberg otrzymał od Zarządu Akademii odpowiednie dokumenty poręczające, co ułatwiało swobodne poruszanie się i nawiązywanie kontaktów
oraz pozwalało uniknąć przeszkód, trudności i podejrzeń ze strony pruskich władz administracyjnych i policyjnych. Z kolei regulamin Akademii
zobowiązywał go do złożenia po powrocie szczegółowego sprawozdania
z podróży i jej wyników naukowych.
Przebieg tej podróży Kolberga, jedynej odbytej przez niego na Pomorze i Mazury, należy do najlepiej udokumentowanych spośród wszystkich,
podejmowanych przez niego w ciągu niemal pięćdziesięciolecia. Do roku
1992 znany był jednak tylko niepełny brulion sprawozdania z niej, obejmujący etap poświęcony Wielkopolsce i Pomorzu1. Brulion ten urywa się
na wiadomości o dotarciu na Powiśle, w Malborskie. Natomiast informacje o dalszym przebiegu wyprawy uzupełniały jedynie listy. Tymczasem
w 1992 roku Wiesław Bieńkowski opublikował odnaleziony w archiwum
PAU nieznany oryginał pełnego sprawozdania Kolberga skierowanego do
Zarządu Komisji Antropologicznej i na jego ręce złożonym2. Nosi ono datę
4 listopada 1875 r. i zawiera opis całej podróży Kolberga, nakierowanej
jednak nie tyle na planowe badania terenowe, ile na kontakty ze znawcami regionu i zbieraczami miejscowego folkloru. Sprawozdanie rozpoczyna
Kolberg następująco:
Wskutek łaskawego Akademii Umiejętności wezwania, wybrawszy się r. b.
w podróż, miałem zamiar poznać bliżej Prusy Wschodnie i Zachodnie oraz
części Wielkopolski mało mi jeszcze dotąd znane. Ponieważ obszar kraju, który przebiec w różnych kierunkach postanowiłem, jest znaczny, przeto podróż
moja, trwająca zaledwie trzy miesiące, nie dozwoliła mi do każdego etnograficznie ważnego dotrzeć punktu (których jest mnóstwo) ani długo na jednym
zatrzymywać się miejscu, by w nim w szczegółowe, rzecz wyczerpujące zapuszczać się badania. I dlatego w miejscowościach, gdzie zabawić przydłużej
Komisji Antropologicznej, która zaakceptowała go i z kolei zwróciła się do Zarządu Akademii
„o potrzebne poparcie moralne i urzędowe” (zob. W. Bieńkowski Oskar Kolberg a Akademia
Umiejętności w Krakowie…, s. 17–18).
1
Rkp. BN PAU i PAN w Krakowie, sygn. 2184, k. 70. Trasę tej wyprawy przedstawił Kolberg
skrótowo w Wykazie podróży… (DWOK T. 66), s. 706.
2
Pismo Oskara Kolberga z 4 listopada 1875 roku do Zarządu Komisji Antropologicznej
Akademii Umiejętności w Krakowie, w: W. Bieńkowski Oskar Kolberg w Królewcu w 1875
roku, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 1992, nr 3–4, s. 346–349. Cytaty z tego sprawozdania
Kolberga przywoływane są dalej za publikacją Bieńkowskiego.

325

�dla braku czasu nie mogłem, starałem się przynajmniej takie pozawiązywać
z ludźmi stosunki, aby te, pobudzając ich doświadczenie, światło i dobrą wolę,
o ile się do przedmiotu naszych prac odnoszą, z korzyścią dla nauki użyć się
w przyszłości dały1.

Podróż rozpoczęła się od odwiedzenia kilku miejscowości w Wielkopolsce południowej. Bawił tam „cokolwiek dłużej w Pakosławiu pod Rawiczem, u hr. Czarneckich oraz w Morownicy pod Szmiglem, u pp. Niegolewskich”. 22 lipca Kolberg zapowiada w liście do Wandy Niegolewskiej swój
przyjazd do Starego Bojanowa „w środę” (tj. 28 lipca), skąd wyruszy do Morownicy, siedziby Niegolewskich. Na swojej trasie wielkopolskiej wymienił
także Konojad w powiecie kościańskim, miejscowość należącą do Izabeli
z Działyńskich Czartoryskiej. Potem odwiedził Poznań, gdzie spotkał się
z Kazimierzem Szulcem (1825–1887), historykiem i etnografem, zasłużonym
działaczem narodowym w walce z germanizacją, sekretarzem Wydziału
Historycznego Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego2.
Następnie pojechał do Torunia, skąd udał się „na zwiedzenie Prus Zachodnich”3. Dłużej przebywał w Zakrzewku i Brąchnówku pod Chełmżą u braci Czarlińskich – w Zakrzewku u Leona i jego żony Bronisławy,
w Brąchnówku u jego starszego brata, Emila, i Hortensji. Bracia Czarlińscy,
Leon (1835–1918) i Emil (1833–1913), byli uczestnikami powstania styczniowego, działaczami narodowymi, społecznymi i gospodarczymi, posłami
na sejm pruski, przedstawicielami rodziny walczącej o utrzymanie polskości Pomorza i o jego gospodarczy rozwój. Z tych miejscowości odbywał
Kolberg „wycieczki do Tylic, gdzie są ślady zamczyska, do Łysomic i do
Tamże, s. 346. „Mało znane części Wielkopolski” to powiaty południowe i zachodnie.
Siedmioczęściową monografię W. Ks. Poznańskie wydał Kolberg w latach 1875–1882 jako
tomy 9–15 Ludu.
2
Zob. Pismo Oskara Kolberga z 4 listopada 1875 roku…, s. 347, brulion listu do W. Niegolewskiej z 22 VII 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 534 oraz Wykaz podróży…
(DWOK T. 66), s. 706.
3
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347. Pomorskie materiały Kolberga opublikowane zostały
w tomie Pomorze (DWOK T. 39). Omówienie tych materiałów, wyprawy, kontaktów i badań
Kolberga na Pomorzu w roku 1875 przedstawił w świetle znanych wówczas dokumentów
(a więc wspomnianego fragmentu brulionu sprawozdania i listów) J. Burszta we wstępie do
tego tomu pt. „Pomorze” Oskara Kolberga, na s XX–XXXIV. O badaczach folkloru na Pomorzu
w XIX wieku zob. też A. Bukowski Pomorze Gdańskie (od Ceynowy do „Gryfa”), w: Dzieje
folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 391–415.
1

326

�Turzna”1. Następnie pojechał do Nawry, gdzie zatrzymał się u Sczanieckich, Bogusławy z Kruszyńskich i Michała (1838–1920), również znanego
z działalności narodowej i społecznej, jednego z założycieli Towarzystwa
Naukowego w Toruniu2. Sczaniecki interesował się archeologią i antropologią, brał także udział w pracach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności od 1875 roku3. Dalej Kolberg udał się przez Trzebcz4 do Chełmna,
gdzie spotkał się z pochodzącym z Kaszub ks. Juliuszem Pobłockim (1835–
–1916), miejscowym proboszczem, piszącym o Kaszubach. Brat Juliusza,
Gustaw Pobłocki (1840–1915), także ksiądz, badacz historii, folkloru i dialektów Pomorza, był autorem Słowniczka kaszubskiego5, którym Kolberg
się zainteresował i który wykorzystał w swoich pomorskich materiałach.
Z Łaszewa w powiecie Świecie, gdzie zatrzymał się u Leopolda i Olimpii
Mieczkowskich, podejmował „wycieczki na Tucholszczyznę i do Bukowca pod Terespolem”, gdzie spotkał się z Florianem Ceynową (1817–1881),
urzędującym w Bukowcu lekarzem i jednocześnie badaczem kultury, historii i języka Kaszubów, folklorystą i dialektologiem z zamiłowania. Kontakt
z tym najwybitniejszym w XIX wieku badaczem folkloru nie tylko Kaszub,
1
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347. Właścicielami Tylic byli wówczas Honorata z Mazowieckich i January Wybicki (ok. 1830–1876), Łysomice należały do Edwarda Donimirskiego
(1844–1907), działacza społecznego i narodowego, uczestnika powstania styczniowego, od 1876
roku posła na sejm pruski, także zasłużonego w staraniach o utrzymanie polskości Pomorza.
Natomiast Turzno było wtedy własnością Łucji z Działowskich (1839–1899) i Józefa Gajewskiego (ok. 1830–1889); oboje udzielali się w polskich stowarzyszeniach, m.in. w Towarzystwie
Naukowym w Toruniu, w Turznie założyli kolekcję obrazów i bogatą bibliotekę. W Turznie
w 1827 r. w drodze do Gdańska zatrzymał się na kilka dni Chopin.
2
Zob. J. Dygdała i Sz. Wierzchosławski Nawra Kruszyńskich i Sczanieckich. Studium
z dziejów szlachty i ziemiaństwa ziemi chełmińskiej, Toruń, 1990, s. 127–158 (rozdział
Nawra w posiadaniu Sczanieckich 1865–1939). Autorzy wspominają na s. 156 pobyt Kolberga
w Nawrze w sierpniu 1875 roku oraz przytaczają pozyskane tam przez niego informacje
etnograficzne, opublikowane w Pomorzu (DWOK T. 39), s. 43, 51 i 57.
3
Gotowość współpracy wyraził w marcu 1875 roku, co zostało odnotowane w sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 31 III 1875 r., zob. „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. II, 1875, s. LIII.
4
W Trzebczu gospodarował Ludwik Ślaski (1818–1898), społecznik i działacz na rzecz
polskości Pomorza, udzielał finansowej pomocy i schronienia powstańcom 1863 roku, był
członkiem pruskiej Izby Panów i posłem Koła Polskiego w sejmie pruskim, a także jednym
z inicjatorów muzeum polskiego w Toruniu.
5
Praca ta opublikowana została w wydawanym przez Ludwika Rzepeckiego poznańskim
tygodniku „Warta” w R. 3: 1876, nr 87–92 (i odb.) Toż w wersji obszerniejszej pt. Słownik
kaszubski z dodatkiem idiotyzmów [tj. idiomów] chełmińskich i kociewskich, Chełmno 1887.

327

�ale całego Pomorza, świetnie zorientowanym w ówczesnym ruchu słowianoznawczym, skomentował Kolberg potem w sprawozdaniu dla Akademii:
„[…] poznawszy się ze znanym kaszubskim literatem, p. Ceynową, ze wskazówek i informacji odeń powziętych wielce w następstwie korzystałem”1.
W drugiej połowie sierpnia odwiedził Kolberg Pelplin, gdzie spotkał
się z Franciszkiem Rąbcą (1845–1904), długoletnim prefektem tamtejszego
Collegium Marianum, który mu opowiadał „pouczające szczegóły o życiu
Kaszubów i Koczewiaków (z okolic Gniewa i Tczewa)”. Nie zastał wówczas
wykładających także w Collegium Marianum „światłych księży zajmujących się ludem”, Ignacego Ograbiszewskiego (1841–1913) i Stanisława Kujota (1845–1914), wybitnego historyka Pomorza. Następnie z Gdańska przez
Oliwę udał się do „Zopotów” (Sopotu), gdzie mieszkał przez dwanaście dni
u Donimirskich, zażywając morskich kąpieli, i skąd odbywał wycieczki
„w głąb Kaszub, mianowicie do Wielkiego Kacu [Kacka], Oksywia, Pucka, Wejherowa itd., najczęściej w towarzystwie ks. Masłowskiego, dobrze
z obyczajami tamtejszego ludu obeznanego”2. W Wejherowie jego przewodnikiem był Ludwik Jakowicki (1819–1900), nauczyciel języków klasycznych
w Poznaniu i Trzemesznie, w 1873 roku karnie przesiedlony przez władze
pruskie do Wejherowa, gdzie także uczył greki i łaciny do roku 1886 i skąd
potem powrócił do Poznania.
Już z Królewca pisał Kolberg we wrześniu do Romana Konopki o tym
etapie podróży:
Następnie udałem się do Gdańska, skąd parę razy powałęsałem się i po morzu także, a zawsze w celach etnograficznych (by marynarzy poznać). Wreszcie
zwiedziwszy w najdrobniejszych szczegółach zamek krzyżacki w Malborku,
pojechałem do hr. Sierakowskich do Waplewa, gdzie mnie odwiózł czekający
już na mnie na dworcu hr. Sołtan, brat p. Sierakowskiej. Tu spędziłem jak
najprzyjemniej tydzień cały, a drugi równie przyjemnie u pp. Donimirskich
w sąsiedztwie mieszkających3.
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347.
Tamże, s. 348. Ksiądz Leon Masłowski (1843–1886) był wikariuszem w Pelplinie, potem
w Brusach i Polskim Brzoziu (pow. Brodnica), gdzie w 1875 roku został proboszczem. Interesował się pieśniami ludowymi i obyczajami ludu pomorskiego. (Zob. H. Mross Leon Masłowski, w: Słownik biograficzny kapłanów diecezji chełmińskiej wyświęconych w latach
1821–1920, Pelplin 1995, s. 202).
3
List do R. Konopki z 19 IX 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 537. Wspomniany brat Marii Sierakowskiej to Adam Lew Sołtan (1824–1901), starszy brat Michała, powstaniec
1
2

328

�Waplewo w powiecie sztumskim należało do Alfonsa Sierakowskiego
(1816–1886). Jego żona, Maria, była siostrą wspomnianego tu wcześniej
Michała Sołtana, u którego gościł Kolberg w Bilczach na Wołyniu w 1862
roku. Obaj spotykali się później w Krakowie, w Komisji Archeologicznej
i Antropologicznej Akademii Umiejętności, których Michał Sołtan także
był członkiem. Obie rodziny, Sołtanów i Sierakowskich, poza związkami
rodzinnymi łączyły ugruntowane tradycje patriotyczne i społecznikowskie.
Ziemiańska rodzina Sierakowskich należała do najbardziej zasłużonych na
Pomorzu dla podtrzymywania polskiej kultury i ducha narodowego w czasach nasilonej germanizacji. W Waplewie, które Alfons Sierakowski objął
w 1842 roku, po śmierci ojca, Antoniego, a w roku 1876 przekazał synowi, Adamowi, kontynuowano kolekcjonowanie dzieł sztuki i gromadzenie
książek, pielęgnowano zwyczaje, język i ducha polskości i tworzono w pałacu centrum życia kulturalnego Pomorza. Uporządkowany i skatalogowany przez Adama Lwa Sołtana tamtejszy księgozbiór, gromadzony od XVIII
wieku, należał do najbogatszych prywatnych na tym terenie; za czasów
Sołtanów liczył ponad 10 tys. tomów. Ponadto zebrana w pałacu cenna
kolekcja dzieł sztuki obejmowała obrazy różnych szkół malarskich, m.in.
Tycjana, Rubensa, Dürera, grafiki i rzeźby oraz przedmioty rzemiosła artystycznego, m.in. meble, wyroby z porcelany, brązu, kości słoniowej, dawne
stroje, wykopaliska, militaria. To właśnie Adam Lew Sołtan „ze zbiorami
waplewskimi zapoznawał goszczących tam Oskara Kolberga (we wrześniu
1875 r.), Jana Matejkę, Stanisława Tarnowskiego i in.”1 W sprawozdaniu
Kolberg zapisał: „W Malborskiem przebywałem głównie w Waplewie u hr.
Sierakowskich, gdzie wielce w poszukiwaniach byli mi pomocnymi hr. Sołtan i p. Szremowicz, podobnie jak w Telkwicach i Buchwałdzie pp. Donimirscy”2.
1863 roku, podobnie jak Michał, bibliofil. Mieszkał wówczas u siostry w Waplewie, opiekując się
tamtejszą ogromną biblioteką i zbiorami sztuki. Przyjaźnił się z J.I. Kraszewskim, z którym prowadził rozległą korespondencję i którego zainteresował problematyką Pomorza Nadwiślańskiego.
Działał na rzecz propagowania w tym regionie oświaty i świadomości narodowej (zob. E. Orman-Michta Sołtan Adam Lew, w: Polski słownik biograficzny, T. XL, 2000–2001, s. 346–348).
1
E. Orman-Michta Sołtan Adam Lew …, s. 347. O pobycie Kolberga w Waplewie zob. też
A. Bukowski Waplewo. Zapomniana placówka kultury polskiej na Pomorzu Nadwiślańskim,
Wrocław 1989, s. 117–127.
2
Pismo Oskara Kolberga…, s. 348. Władysław Szremowicz był pełnomocnikiem dóbr hr.
Sierakowskiego w Waplewie (zob. W. Rutkowski Towarzystwa Rolnicze polskie w Prusach
zachodnich, Poznań 1895, s. 16).

329

�Pobyt u Donimirskich w Telkwicach i w Buchwałdzie (dzisiaj Bukowo),
wsiach w powiecie sztumskim, należących od 1804 roku do tej kolejnej zasłużonej dla Pomorza rodziny, wymienił Kolberg również w itinerarium. Teodor
Donimirski (1805–1884), tak jak poprzedni goszczący autora Ludu przedstawiciele tamtejszego ziemiaństwa, był działaczem społecznym i narodowym,
pomagał powstańcom 1863 roku. Jego syn, Jan Donimirski (1847–1929),
działał podobnie jak ojciec, m.in. jako członek Towarzystwa Pomocy Naukowej dla Młodzieży Prus Zachodnich i Towarzystwa Ekonomiczno-Rolniczego
w Prusach Zachodnich. Tygodniowy pobyt u Donimirskich w Buchwałdzie
i w Telkwicach uznał Kolberg za owocny i spędzony „równie przyjemnie”
jak wcześniejszy w Waplewie u Sierakowskich. Według relacji w cytowanym
liście do Romana Konopki oba poprzedziła bytność w Malborku, gdzie – jak
pisze – zwiedził „w „najdrobniejszych szczegółach” zamek krzyżacki, a także
tamtejsze muzeum archeologiczne. Następnie odwiedził Kolberg Elbląg, gdzie
ze zbiorami Elbląskiego Towarzystwa Starożytności zapoznał go współtwórca i pierwszy prezes tegoż w latach 1874–1876, prawnik, radca sądu okręgowego, Ferdinand Jacob Kaminski (zm. po 1879 r.).
W Królewcu, kolejnej stacji swojej podróży, znalazł się Kolberg krótko
przed 19 września; taką datę nosi list do Romana Konopki, w którym pisze:
Królewiec wcale duże miasto, ma pyszne gmachy, jak np. zamek królewski,
kościoły, uniwersytet, teatr, a mianowicie giełda. Na Pregli [Pregole] mnóstwo
okrętów uwija się mniejszego kalibru. Kobiety bardzo ładne; szkoda, że tak mało
mam czasu poznać je bliżej, gdyż jutro odjeżdżam na Mazury pruskie. Wczoraj
znakomicie przedstawiono w tutejszym teatrze Żydówkę Halévy’ego; śpiewacy,
a osobliwie tancerze byli wyborni. Jest tu także i kościół polski, ewangelicki,
a również i litewski. Poznałem się z pastorami: ks. Pełką i Kurschatem, a ci mi
kilka udzielili pieśni polskich i litewskich1.

Zatem 20 września lub nieco później udał się Kolberg z Królewca na
Mazury pruskie2. W sprawozdaniu dla Akademii pisał:
Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 537–538. Hermann Pełka (1831–1900), polski duchowny ewangelicki, pedagog, badacz mazurskiego folkloru, w latach 1864–1873 proboszcz parafii polskiej w Królewcu, od roku 1866 dyrektor i wykładowca języka polskiego w seminarium
polskim w Królewcu. Friedrich Kurschat (1806–1884), litewski duchowny ewangelicki, językoznawca i teolog, profesor uniwersytetu w Królewcu, wydał m.in. Wörterbuch der littauischen
Sprache (Th. 1–2, Halle 1870 i 1883) oraz Grammatik der littauischen Sprache (Halle 1876).
2
Podróż Kolberga na Mazury pruskie, jego zainteresowanie tym regionem, kontakty
i materiały omawiał w roku 1966 W. Ogrodziński we wstępie do tomu Kolberga Mazury pruskie
1

330

�W Lecu [dziś Giżycku] poznałem się z p. M. Gierszem1, prawnikiem, wydawcą
„Gazety Leckiej”, człowiekiem znającym dobrze miejscową gwarę i lud. W Ełku
ks. superintendent Remus2, rodem Poznańczyk, udzielił mi wiadomości o niektórych zwyczajach mazurskich i podał adresa do kilku księży na prowincji, zajmujących się poszukiwaniami etnograficznymi. Do ich liczby należy ks. Brzoska3
w Ostródzie (następca znanego w piśmiennictwie ks. Gizewiusza), lecz tego przy
przejeździe przez to miasto nie zastałem w domu. Oprócz tego podano mi jeszcze
w różnych miejscach adresa kilku księży katolickich i protestanckich oraz osób
świeckich obojej płci po Warmii i Ziemi Michałowskiej mieszkających, których
współudział w pracy, a przynajmniej wskazówki i zebrane szczegóły, nader byłyby pożądane i użyteczne. Przyszłość pokaże, o ile adresa te były trafne i skuteczne4.

Informacje o pobycie i kontaktach nawiązanych na Mazurach, zawarte
w sprawozdaniu, są krótkie i rzeczowe. Lakoniczna jest też relacja w liście
do Wilhelma, do którego pisał po powrocie o całej wyprawie:
Podróż moja odbyta po Wielkopolsce, Prusach Wschodnich i Zachodnich, z której dopiero onegdaj powróciłem, nie tylko znakomicie tekę moją zasiliła, ale nadto i na zdrowie jak najszczęśliwiej oddziaływała. Bardzo mi posłużyły kapiele
morskie przez 12 dni w Zoppot używane, skąd robiłem wycieczki i na Kaszuby.
[…] Z Królewca podług wskazań gen. superintendenta ks. Pełki zwiedziłem Mazury Pruskie, a w Ełku obiadowałem w superintendenta Remusa. Stąd na Osterode
[Ostródę], Toruń i Poznań wróciłem zdrów do Krakowa, zatrzymując się jeszcze
po drodze w różnych miejscach”5.

Wiadomości te uzupełniają listy Kolberga pisane już po powrocie z podróży, zimą i wiosną 1876 roku. Warto więc wybiec w przód i odwołać się
do nich, gdyż po części tłumaczą ową lakoniczność Kolberga. Z tej korespondencji dowiadujemy się, że w czasie krótkiego pobytu w Lecu – poza
(DWOK T. 40) pt. „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, s. V–XLIV. Zob. też T. Oracki Mazury
i Warmia w okresie 1800–1914, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 443–447.
1
Marcin Giersz (także Gerss) (1808–1895), mazurski nauczyciel, pisarz, redaktor i wydawca,
działacz protestancki i regionalista. Zob. Marcin Giersz (Gerss). Człowiek z pogranicza, praca
zbior. pod red. Z. Chojnowskiego, Gołdap 2009.
2
Karol Remus (1817–1880), pastor i superintendent od 1861 roku w Ostrowie Wielkopolskim, w latach 1868–1876 był wicegeneralnym superintendentem w Ełku.
3
Gustaw Otto Brzoska (1834–1899), od 1868 roku pastor w Ostródzie, od 1877 super­
intendent.
4
Pismo Oskara Kolberga…, s. 349.
5
Brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 542.

331

�Marcinem Gierszem – odwiedził Kolberg także tamtejszego pastora Hermana Brauna, którego żona śpiewała mu „kilka bardzo ładnych piosenek”1.
Znajdujemy też potwierdzenie odwiedzin w Ełku u superintendenta Karla
Remusa, a także nową informację o spotkaniu niewymienianego w sprawozdaniu pastora Reinholda Giżyckiego2.
Na Prusy Wschodnie i Mazury pruskie w całej podróży Kolberga przypadł w sumie niespełna tydzień w ostatniej dekadzie września, podczas
gdy na wcześniejsze jej etapy niemal dwa miesiące, od końca lipca 3. Nie
tylko jednak tak krótki czas rzutował na znikome efekty, po części był
on bowiem wynikiem tamtejszych realiów. Na Mazurach nie było tak
sprzyjających warunków jak na Pomorzu, w ziemiańskich dworach Donimirskich, Sierakowskich, Czarlińskich i Sczanieckich, gdzie znalazł Kolberg życzliwą gościnę i pomoc w badaniach i nawiązywaniu szerszych
kontaktów. Bez takiego zaplecza, zdany wyłącznie na własne siły i inicjatywę, nie zdołał uzyskać spodziewanych efektów. O dalece niekorzystnej
dla ówczesnego polskiego badacza sytuacji na Mazurach Tadeusz Oracki
w 1982 roku pisał:
Folklorystyka miała na tym terenie wyjątkowo niesprzyjające warunki dla swego rozwoju. Nie istniały tu polskie instytucje i organizacje, nie było polskich
ośrodków naukowych i czasopism specjalistycznych ani form kulturalnego
mecenatu, jak np. w Poznańskiem i Galicji. […] sprawą najważniejszą dla folklorystów polskich tego regionu było ratowanie zabytków rodzimej literatury
i kultury w związku z germanizacją oraz kształtowanie ludowego patriotyzmu
[…]. Określenia „ludowy” i „polski” były na tym terenie niemal równoznaczne4.

Zob. bruliony listów do M. Giersza i do H. Brauna z 28 II 1876 r., tamże, s. 573–575
oraz 577–579. Herman Braun (1845–1931) był pastorem w Lecu (Lötzen, tj. Giżycku) w latach
1872–1881.
2
Zob. bruliony listów do K. Remusa oraz do R. Giżyckiego z 1 III 1876 r., tamże, s. 581–583.
Reinhold Giżycki (1836–1889) był pastorem w Ełku w latach 1872–1889.
3
Według W. Ogrodzińskiego na Mazury poświęcił Kolberg „niewiele więcej niż 10 dni”
(zob. tenże „Mazury pruskie”…, DWOK T. 40, s. IX). Korespondencja wskazuje jednak na niespełna tydzień, skoro 19 września 1875 r. Kolberg pisał do Romana Konopki, że „jutro odjeżdża
na Mazury prus­kie”, a z kolejnego listu do tego samego adresata wynika, że już 25 września był
na uroczystym otwarciu nowej sceny polskiej w Poznaniu, o czym donosi z Morownicy 3 października (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 537 i 540).
4
T. Oracki Mazury i Warmia…, s. 423–424. W tej pracy obszerne omówienie stanu
i rozwoju folklorystyki tego regionu (s. 420–489).
1

332

�Kontakt z duchownymi ewangelickimi i nauczycielami na Mazurach okazał się przelotny i nie przyniósł rezultatów. Już po powrocie Kolberg zwracał się do kilku poznanych osób z prośbą o dostarczenie wiadomości i materiałów etnograficznych, skrupulatnie dziękując za pozyskane na miejscu
informacje i uwagi1. Listownych odpowiedzi i konkretnej pomocy jednak
nie otrzymał. Jak się okazuje, zdecydowało o tym niechętne nastawienie
ewangelickich duchownych do polskiego badacza Mazur, wysłannika czołowej polskiej instytucji naukowej. W lutym 1876 roku starał się nawiązać
kontakt z pastorem w Kraplewie, gdzie wcześniej działał Gustaw Gizewiusz,
by pozyskać melodie do pieśni spisanych przez tego wysoko przez siebie
cenionego zbieracza. Jak wspomniano wcześniej, od dawna był Kolberg
w posiadaniu rękopisu Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy, w którym 32 zaledwie pieśni na kilkaset zawartych w zbiorze miało zanotowane
melodie. W przekonaniu, że zwraca się do aktualnego pastora w Kraplewie,
Karola Cludiusa, wystosował więc list ze starannie umotywowaną prośbą:
Z uwagi na to, że od wielu lat zajmuję się etnografią i w tym zakresie już sporą
ilość opublikowałem w języku polskim, przeto wymienione pieśni [ze zbioru
Gizewiusza] mają dla mnie niepospolitą wartość i mam zatem mocną wolę opublikowania ich (oczywiście jako pracy Gizewiusza) jako załącznika do obszerniejszej rozprawy o Mazurach, którą mam zamiar w bliskiej przyszłości napisać.

W dalszym ciągu, prosząc o zapis choćby części melodii w kluczu wiolinowym i podając incipity wybranych tekstów, wyrażał przekonanie, że
można je jeszcze usłyszeć, i argumentował:
Śpiewaczki wśród ludu (jeśli już nie te stare) dadzą się z pewnością jeszcze
odszukać w tej miejscowości, gdyż lud, przeważnie konserwatywny, nie jest
skorym do łatwego zapomnienia i zaniechania dawnych obyczajów i pieśni […],
chociaż i nowe pieśni, i tańce, jeśliby były wykonywane i nosiły cechę narodową, byłyby dla mnie wielce pożądane2.

1
Zob. przywoływane wyżej w przypisach bruliony listów do M. Giersza i H. Brauna oraz
K. Remusa i R. Giżyckiego.
2
Brulion listu do K. Cludiusa z 28 II 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 576
i 577 (tłum. z niem.) Karol Cludius (1826–1889) był proboszczem w Kraplewie i Durągu w latach
1861–1873, potem w latach 1874–1876 w Węgorzewie. Pomyłkę Kolberga co do osoby adresata
wyjaśnił W. Ogrodziński we wstępie „Mazury pruskie”…, (DWOK T. 40), s. XI–XII.

333

�Zwracał się też do adresata o ewentualne wiadomości etnograficzne.
Karol Cludius, wówczas już superintendent w Węgorzewie, a wcześniej proboszcz w Kraplewie, któremu list przesłano, odpisał Kolbergowi 20 marca
1876 r., informując, że odesłał jego list do aktualnie urzędującego proboszcza w Kraplewie, Gustawa Koba, który – jak przypuszczał – zapewne poleci
spisać melodie swojemu organiście. Karol Cludius, gorliwy germanizator,
wyraził przy tym swoje własne stanowisko, które musiało być dla Kolberga
szokujące:
Natomiast nie wątpię, że w dawaniu odpowiedzi na pytanie etnograficzne weźmie on [ów proboszcz, G. Krob] pod uwagę inspiracje panslawistyczne tych zainteresowań naukowych. Podczas mojej działalności w Kraplewie od 1861–1873
odniósł element niemiecki szereg zwycięstw nad charakterem ludności polskiej,
był to przecież okres 1864, 1866, 1870/1, a stare obyczaje ulotniły się wraz ze
zmianą właścicieli gospodarstw wiejskich i ze stopniowym zanikaniem polskiej
mowy. Strona naukowa zagadnień etnograficznych interesowałaby nas – inaczej
niż proboszcza Giseviusa – gdyby ewangelia i pruski kościół narodowy wyznania ewangelickiego Polakom stały się miłe1.

Szowinistyczny wydźwięk listu, odwołanie się do pruskich zwycięstw
nad Austrią, Danią i Francją oraz wyzywające podkreślenie skutków germanizacji dla żywiołu polskiego na Mazurach, a także mentorski i pełen satysfakcji wobec polskiego badacza ton listu spotkały się z obszerną, stanowczą,
choć wyważoną reakcją Kolberga. W konkluzji listu napisał:
Jakkolwiek sprawa się przedstawia i jakikolwiek los ofiaruje przyszłość temu
pruskiemu ludowi mazurskiemu, to jednak na dzisiaj jest on jeszcze słowiańskim
i stanowi jako taki dla badacza bogaty i wdzięczny przedmiot dla jego studiów.
Chodzi w tej dziedzinie o możliwie wyczerpujące wyzyskanie skarbów etnograficznych i lingwistycznych, które tak w okolicach Ostródy, jak i w okolicach
Węgorzewa i gdzie indziej leżą jeszcze przeważnie odłogiem i na razie nastręczają więcej materiału badaczowi polskiemu i słowiańskiemu niż niemieckiemu,
chociaż i ten ostatni znajduje tu niejedne, dla niego cenne osobliwości. […] moją
opinię (jako Polak ewangelik) wyrażam z taką samą szczerością i bez stawania po
czyjejkolwiek stronie, jaką i Pan zaszczycił mnie ze swej strony w swym liście2.

1
2

List K. Cludiusa z 20 III 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 584 (tłum. z niem.).
Brulion listu do K. Cludiusa z 29 IV 1876 r., tamże, s. 606–607 (tłum. z niem.).

334

�Cytowany tekst jasno wyraża pogląd Kolberga na sprawę Mazur pruskich z jednej strony, z drugiej ilustruje jego bezstronne i niezależne stanowisko badawczo-naukowe, niewarunkowane względami politycznymi
i wyznaniowymi. Nieco później Kolberg zwrócił się jeszcze do kraplewskiego organisty, Maleskiego1, o którym wspominał Cludius, z prośbą o zapisy
melodii do tekstów Gizewiusza, ale list ten pozostał bez echa.
Ostatni etap podróży przypadł w drodze powrotnej przez Ostródę
i Toruń znowu na Wielkopolskę. Odwiedził Kolberg ponownie Poznań
i Morownicę; 3 października pisze właśnie z Morownicy do Romana Konopki: „W Poznaniu bawiłem kilka dni i byłem na otwarciu teatru nowego
i pierwszym przedstawieniu w sobotę, jako i drugi raz w niedzielę”. Zapowiada też swój powrót do Modlnicy „za tydzień, a najdalej za dni dziesięć”2. Przedstawienia te miały miejsce w sobotę i niedzielę 25 i 26 września. W sobotę, w dniu otwarcia stałej sceny polskiej w Poznaniu, obok
koncertu i deklamacji wystawiono Zemstę za mur graniczny A. Fredry,
w dniu następnym grano komedię V. Sardou Poczciwi wieśniacy3. Zatem
Kolberg przyjechał do Poznania najpóźniej 25 września. 20 października
jest już z Modlnicy, skąd pisze do brata Wilhelma 4. W sprawozdaniu czytamy jedynie: „Wracając, miałem zamiar udać się z Poznania do Zakrzewa zachęcony odezwą Albina Węsierskiego, czemu jednak przeszkodziła
śmierć zacnego tego obywatela” 5.
Sprawozdanie Kolberga przyjęto na przywoływanym wyżej posiedzeniu
Komisji Antropologicznej z 12 listopada 1875 r., a w relacji z tego posiedzenia zanotowano:
Brulion listu do […] Maleskiego z 17 V 1876 r., tamże, s. 618–619 (tłum z niem.).
List do Romana Konopki z 3 X 1875 r., tamże, s. 540.
3
Informował o tym m.in. anons w „Dzienniku Poznańskim” 1875, nr 220 oraz artykuł
Otwarcie stałej sceny w Poznaniu, tamże, nr 221 (z omówieniem programu uroczystości
otwarcia teatru).
4
Brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 541–543.
5
Pismo Oskara Kolberga…, s. 349. Albin Węsierski (1812–1875), właściciel ziemski, uczestnik powstania listopadowego, podróżnik, miłośnik archeologii i historii. W swojej posiadłości
w Zakrzewie (w pow. gnieźnieńskim) gromadził znaleziska i pamiątki archeologiczne. W roku
1856 wykupił od rządu pruskiego wystawiony na licytację Ostrów Lednicki, ratując go przed
dewastacją i ocalając dla narodu. Dzięki jego staraniom uczeni z PTPN i AU podjęli tam prace
badawcze, na jego zaproszenie gościli w Zakrzewie najwybitniejsi ówcześni historycy i archeolodzy, a w rezultacie zainicjowano pierwsze publikacje naukowe na temat tego ważnego dla
dziejów Polski miejsca. Węsierski zmarł nagle 22 września 1875 roku.
1
2

335

�[…] sprawozdanie złożone przez p. Kolberga zaraz po jego powrocie zaznajamia
Komisję jedynie o miejscach przezeń zwiedzonych; więcej wyczerpujące wymaga uporządkowania dorywczo w ciągu podróży zebranego materiału. Co do
osób mogących być przydatnymi spółpracownikami przedstawia ich P. Kolberg
jedenaście. Zarząd, przeprowadziwszy z nimi korespondencję, zawiadomi o jej
skutku w swoim czasie Komisję1.

I tak jako kandydatów na przyszłych współpracowników z Pomorza
i Mazur rekomendował Kolberg: ks. Gustawa Pobłockiego z Chełmna,
Floriana Cejnowę z Bukowca pod Terespolem, księży Franciszką Rąbcę,
Ignacego Ograbiszewskiego i Stanisława Kujota z Pelplina, ks. Leona Masłowskiego w Sopocie, prof. Ludwika Jakowickiego w Wejherowie oraz
dr Friedriecha Kurschata z Królewca, Marcina Giersza z Lecu (Giżycka),
pastorów Karola Remusa z Ełku i Gustawa Ottona Brzoskę z Ostródy”2.
Nie wiadomo, czy i jak ułożyły się dalsze ewentualne kontakty z Akademią
wskazanych przez Kolberga osób z Pomorza i Mazur pruskich; dostępne źródła
nie potwierdzają ich członkostwa ani współpracy z instytucją. Jak wiadomo, sam Kolberg dla potrzeb swojego wydawnictwa nie uzyskał większych
rezultatów. Wspomógł go jedynie ks. Rąbca, z którym jakiś czas po powrocie korespondował. Przysłał mu dzieło W.J.A. Tettaua i I.D.H. Temmego
Die Volkssagen Ostpreussens, Lithauens u. Westpreussens, gesammelt von
[…] (Berlin 1837) oraz wybrane egzemplarze wychodzącego w Pelplinie czasopisma „Pielgrzym” z lat 1869–1875, z artykułami o historii i folklorze
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 12 XI 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. II,1875, s. LXXXII.
2
Nazwiska tych osób odnajdujemy w zachowanym w archiwum Kolberga końcowym fragmencie oryginalnego protokołu pisanego ręką sekretarza Komisji Antropologicznej, Izydora
Kopernickiego (rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 380, punkt 6). Nazwisko Pobłockiego opatrzone jest tam dopiskiem: „Słownik wyrazów kaszubskich dał do „Warty” Rzepeckiemu [tj. wydawcy czasopisma]”. Ponadto w rkp. tym znajduje się pod punktem 9 notatka: „P. Sadowski
uczynił wniosek, by Komisja zgłosiła się do spadkobiercy śp. Węsierskiego w W. Ks. Poznańskiem z prośbą o przekazanie czaszek pochodzących z zamku na wyspie Lednickiej. Wniosek
przyjęto i do uskutecznienia polecono”. Jest to przyczynek do kontaktów naukowych Akademii
z badaczami spoza Krakowa i do sposobu pomnażania jej zbiorów. Zachowały się też niedatowane notatki adresowe z wykazem kilkunastu osób z Pomorza i Mazur sporządzone przez
Kolberga i po części obcą ręką (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 381), związane prawdopodobnie
z jego podróżą i wspomniane w cytowanym wyżej sprawozdaniu. Obok osób znanych z innych
przekazów wymienione są tam nowe nazwiska działaczy narodowych, posłów na sejm, ziemian, księży i nauczycieli. Część tych nazwisk przytoczył W. Ogrodziński (zob. „Mazury pruskie”…, DWOK T. 40, s. XV–XVI), a także W. Bieńkowski (Oskar Kolberg w Królewcu…, s. 345).
1

336

�Pomorza. Podarował też niezwykle bogaty Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego (Pelplin 1871, 1886) wydany
przez Szczepana Kellera (1827–1872), także pochodzącego z Kaszub redaktora „Pielgrzyma”. Za pośrednictwem Rąbcy otrzymał też Kolberg od dwu
innych księży drobne materiały: od ks. Jana Zielińskiego (1843–1927), wykładowcy w Collegium Marianum w Pelplinie kilka pieśni, od ks. Kloki
z Nowego Miasta podanie o sielawach (marenkach)1. Od Juliusza Pobłockiego zaś uzyskał zachętę do wykorzystania drukującego się w Poznaniu
Słowniczka kaszubskiego autorstwa jego brata, Gustawa Pobłockiego,
którą to pracę po powrocie przepisał, a od Jakowickiego fotografię Kaszubki, pieśń żniwną i krótki opis kilku zwyczajów2.
Wśród materiałów pozyskanych z badań własnych Kolberga najcenniejsze są sporządzone przez niego na Pomorzu zapisy melodii ludowych,
stanowiące najwcześniejszą „utrwaloną w piśmie nutowym” dokumentację
folkloru muzycznego tego regionu3. Obok bezpośredniego plonu z podróży na Pomorze i znacznie uboższego z Mazur uzyskał Kolberg niezbędną
wiedzę o aktualnej sytuacji tych regionów, zwłaszcza Pomorza, w okresie
nasilonej germanizacji, otrzymał od regionalistów cenne wskazówki i wiadomości o ich historii, kulturze, folklorze i literaturze przedmiotu, poczynił
własne obserwacje w zakresie, o jakim zdecydowały warunki, czas i możliwości. Podróż Kolberga stanowi też ważne świadectwo daleko poza Kraków i Galicję sięgających zainteresowań Akademii i niewątpliwie jej troski
o stan ducha narodowego i kultury na tych ziemiach, germanizowanych
pod zaborem pruskim.

1
Zob. listy Kolberga i F. Rąbcy z okresu od września 1875 r. do marca 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s 539, 543–544, 549–550 i 586–587, a także list J. Kloki do F. Rąbcy
(bez daty), Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 734–736 (aneks 9).
2
Zob. listy J. Pobłockiego z 28 X 1875 r. i L. Jakowickiego z 14 II 1876 r. oraz brulion listu
Kolberga do L. Jakowickiego z 8 IV 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 545, 571
i 595–596.
3
Zob. L. Bielawski, A. Mioduchowska Historia badań, w: Kaszuby cz. I, Pieśni obrzędowe,
w serii Polska pieśń i muzyka ludowa, T. II, Warszawa 1997, s. 19. O materiale muzycznym
Kol­berga z Pomorza pisała D. Pawlakowa we wstępie „Pomorze” Oskara Kolberga… (DWOK
T. 39), s. XXXVI–XXXIX.

337

�XVII
[Prace nad tomami W. Ks. Poznańskiego po roku 1875, przekonanie o celowości edycji także ze względu na postępującą germanizację. – Kłopoty z cenzurą
warszawską kwestionującą fragmenty cz. II i III Krakowskiego. – Odłożenie
w czasie opracowania materiałów z Mazur i Pomorza. – Życie i praca między
Modlnicą a Krakowem, punkty kontaktowe w mieście, uciążliwości dojazdów,
równoległe prace nad kolejnymi monografiami, wstępna redakcja cz. I Pokucia.]

Po powrocie, który nastąpił około połowy października 1875 roku,
czekała Kolberga intensywna praca nad uporządkowaniem pozyskanych
w podróży materiałów oraz nad opracowaniem kolejnych tomów W. Ks.
Poznańskiego, siedmioczęściowej monografii, najobszerniejszej w całym
wydawnictwie. W pierwszej kolejności segregacji, selekcji i zredagowania
wymagały nabytki z Wielkopolski przeznaczone do tomu drugiego. Tom
pierwszy ukazał się wkrótce po powrocie do Modlnicy jesienią 1875 roku.
Druk tomu drugiego planował Kolberg rozpocząć już w grudniu. W listopadzie pisał do Leona Czarlińskiego z Zakrzewka, u którego gościł latem:
Zdrów, dzięki Bogu, wróciwszy do Krakowa i nie tracąc czasu, zająłem się uporządkowaniem zebranych w czasie mojej podróży materiałów, jako i przygotowaniem do druku nowego tomu, tj. dalszej części Poznańskiego, i mam nadzieję
druk ten w ciągu przyszłego miesiąca rozpocząć1.

W rzeczywistości druk części II został podjęty na początku roku 1876,
a tom ukazał się latem; w końcu czerwca Kolberg jeszcze czekał na ukończenie druku, zaś na początku sierpnia już wysyłał wydany „świeżutko
nowy tomik moich badań etnograficznych”2.
Charakterystyczna jest motywacja, jaką Kolberg wyraził na temat wydania monografii Poznańskiego kilka lat wcześniej. W liście do Hoffa tak ją
przedstawiał w 1869 roku w odniesieniu do części I:
Tom pierwszy zajmie się południowo-zachodnią częścią W. Ks. Poznańskiego
i będzie miał głównie na względzie przedstawienie właściwości pow[iatów]
Brulion listu do L. Czarlińskiego z listopada 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 550.
2
Zob. bruliony listów do W. Siarkowskiego z 30 VI i do W. Niegolewskiej z 7 VIII 1876 r.,
tamże, s. 628 i 631.
1

338

�wschowskiego, kościańskiego, bukowskiego i kilku im przyległych. Strona ta
Wielkopolski najmniej była znaną, a wydanie jej tym bardziej powinno być pożądanym, że germanizm, wciskając się we wszelkie żywota tamtejszego stosunki,
zaciera powoli wszystko”1.

Na problem germanizacji był uwrażliwiony szczególnie, zwłaszcza po
powrocie ze swojej podróży w 1875 r., dając temu wyraz w licznych wypowiedziach w listach do zaprzyjaźnionych Wielkopolan, zwłaszcza Bibianny
Moraczewskiej i Wandy Niegolewskiej, a także mieszkańców Pomorza, np.
Leona Czarlińskiego. Nasilenie tego procesu w latach siedemdziesiątych,
w okresie rządów Bismarcka i zainicjowanego przez niego Kulturkampfu
obserwował w czasie swoich ówczesnych podróży, bezpośrednio zetknął
się z jego eskalacją w czasie kilkakrotnych pobytów w Wielkopolsce i ostatniego na Pomorzu. Znane mu więc były kolejne etapy i przejawy polityki
germanizacyjnej w Poznańskiem, ściśle połączonej z walką z kościołem katolickim: stopniowe rugowanie języka polskiego ze szkół, wprowadzenie
rozporządzeniem z 13 października 1873 roku języka niemieckiego jako wykładowego na wszystkich szczeblach nauczania, spychające język polski do
roli pomocniczej, uchwalenie przez sejm pruski 19 czerwca 1876 roku ustawy ostatecznie uznającej język niemiecki jako wyłączny urzędowy w administracji i sądownictwie, przemianowywanie historycznych nazw polskich
na niemieckie, usuwanie Polaków ze służby rządowej, uzależnienie kościoła od państwa itd. Restrykcje te budziły silny opór środowisk polskich,
a sprzeciwy polskich posłów wyrażane w debatach na forum parlamentarnym, jedynym formalnie dostępnym dla Polaków polu wyrażenia niezgody,
były na porządku dziennym. Jak wiadomo, Kolberg stykał się z wieloma patriotycznie nastawionymi przedstawicielami społeczeństwa wielkopolskiego
z zaboru pruskiego i jak wynika z nawiązań w korespondencji, te żywotne
problemy były omawiane w czasie jego pobytów w odwiedzanych domach.
Z pewnością podejmowano je m.in. w goszczących Kolberga dworach Niegolewskich w Morownicy czy Czarlińskich w Zakrzewku; obaj gospodarze
byli posłami na sejm pruski, a Niegolewski należał do najznakomitszych
i najodważniejszych obrońców polskości w parlamencie niemieckim. Podobnie działo się zapewne w czasie spotkań z Bibianną Moraczewską czy
Marcelim Szulcem w Poznaniu, co dokumentuje korespondencja, w której
1

Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1869 r., tamże, s. 328.

339

�przewijają się aktualne wątki i problemy polityczne. Wiadomości na ten
temat dostarczała też prasa krakowska. Żywo reagując na kolejne przejawy
wypierania polskości w szkolnictwie, administracji, kulturze w Wielkopolsce i na Pomorzu, Kolberg pisał np. do Czarlińskiego:
Cieszyliśmy się tu bardzo, żeście panowie posłowie tak dzielnie bronili naszych
praw, osobliwie sprawy językowej na sejmie berlińskim. Winszujemy Wam
talentu oratorskiego i cenić umiemy wysoko Wasz zapał i poświęcenie, lubo
znając zawziętość Waszych przeciwników z góry o bezskuteczności tych mów
i usiłowań byliśmy przekonani1.

Lub nieco później:
Nie uwierzysz Pan, jak nam tu wszystkim przykro, że wybory tegoroczne do sejmu wypadły dla nas tak niepomyślnie. Wiemy dobrze, że nieprzyjaciel posiada
daleko potężniejsze niż my środki kontrminowania wszelkich naszych usiłowań
publicznych, ale i to pewna, że w pracy przy domowym ognisku podjętej niewiele on nam zaszkodzić może2.

Warto podkreślić jasność postawy Kolberga, który wprost mówi o „przeciwnikach”, o „nieprzyjacielu” z jednej strony, z drugiej zaś o wartości pracy
„przy domowym ognisku” z pozytywistycznego stanowiska. Świadomość
postępującej germanizacji – o czym będzie jeszcze mowa – z pewnością
umacniała jego determinację, by z wydaniem monografii wielkopolskiej
nie zwlekać. Kolejne jej części ukazywały się co roku, w latach 1875–1882,
z przerwą jedynie w roku 1878.
1
Brulion listu do L. Czarlińskiego z 8 VIII 1876 r., tamże, s. 633. Mowa o obradach sejmu pruskiego nad wspomnianą uchwałą o języku niemieckim jako jedynym urzędowym
na wszystkich szczeblach administracji i sądownictwa, zatwierdzoną 19 czerwca 1876 roku.
O obradach tych pisała także prasa galicyjska. Kolberg znał zapewne przebieg procedowania
z bieżących doniesień krakowskiego „Czasu” z 1876 r. (zob. m.in. Korespondencja z Poznania,
6 kwietnia w nr. 82, z 9 IV), a wspomniane przez niego mowy posłów polskich w obronie języka polskiego, wygłoszone 19 czerwca na posiedzeniu Izby Wyższej, która uchwałę zatwierdziła
– z artykułu Ziemie polskie. Mowy hr. Józefa Mielżyńskiego i hr. Mieczysława Kwileckiego
w „Czasie” 1876, nr 141 (z 23 VI), gdzie zostały przytoczone.
2
Brulion listu do L. Czarlińskiego z listopada 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),
s. 668–669. Wybory do sejmu pruskiego odbyły się 27 października 1876 roku. Obszerną
relację i analizę wyników pt. Rezultat wyborów podawał „Dziennik Poznański” 1876, nr 248
(z 29 X) i nr 251– 253 (z 3–5 XI). O wyniku wyborów informował także „Czas” 1876, nr 256,
w Korespondencji „Czasu” z Poznania, 2 Listopada.

340

�Tymczasem krótko po powrocie z podróży w 1875 roku wyłonił się
nowy kłopot. Jesienią Wilhelm, pośredniczący we wszystkich warszawskich sprawach Oskara, nie tylko rodzinnych, ale i wydawniczych, zawiadomił brata, że cenzura zakwestionowała niektóre fragmenty i miejsca w częś­ci
II i III Krakowskiego, tj. tomach 6 i 7 Ludu, uniemożliwiając tym samym
zbyt tych książek w Królestwie Polskim i Rosji. Wilhelm pisał: „[…] przez
nierozwagę utrudniłeś sobie odbyt w Królestwie i w Rosji tego, co wydajesz w Krakowie”, wyszczególniał też niedozwolone passusy w obu tomach,
obwarowane klauzulą: „pozwolono/dopuszczono z wyjątkami”, zwracając
uwagę na absurdalność niektórych zastrzeżeń. Nie mając zaś tomu 6., prosił
ze względu na trudność z wwiezieniem go: „Potrzeba, abyś co rychło znalazł
jakąś okazję do Warszawy i przesłał mi serię VI, którą przecież może kto
przywieźć w kieszeni”1. Zakwestionowane fragmenty dotyczyły w tomie 6.
pieśni w rozdziale Dwory i miasta, w których pojawiały się aluzje czy akcenty dotyczące wojska polskiego, bitwy pod Racławicami itp., a w tomie 7.
wyobrażeń ludu krakowskiego o kraju i ludach w okolicach Moskwy oraz
wszelkich fragmentów w opisie wierzeń, gdzie pojawia się słowo „Moskal”.
Stosowanym w takich sytuacjach zabiegiem pozwalającym ominąć zakaz
cenzora było przedrukowywanie kartek książki z kwestionowanymi partiami tekstu. Kolberg odpowiedział bratu szybko, tłumacząc się z „nierozwagi”
– jak to określił Wilhelm – i godząc na przedruk niektórych kart:
Mam zwyczaj przed oddaniem manuskryptu do druku przeglądać go jeszcze
i odkładać na bok wszystko, co tchnie patriotyzmem (gdyż wielka część drukuje
się z kartek, które czasami ktoś inny napisał, a ja tylko przejrzałem i poprawiłem). Otóż większa część wskazanych przez Ciebie (i cenzurę) miejsc była
prześlepioną przeze mnie, a korektor (gdyż prócz nut, nie zawsze dla krótko[ści]
czasu sam wszystko w Krakowie korygowałem) nie dbał wcale o usunięcie tych
kawałków, więc zostały wydrukowane. Choć przyznać się muszę, że parę miejsc
mniej drażliwych zostawiłem sam, nie sądząc, aby je cenzura brała na serio.
Masz rację, że dla tych kilku kartek nie należałoby tamować odbytu całemu
dziełu u Was i w Rosji, więc je trzeba będzie przedrukować. Uczyniwszy to,
nie omieszkam przesłać tak poprawionych egzemplarzy i spodziewam się, że
cenzura cofnie swój zakaz2.

1
2

List Wilhelma Kolberga z 18 XI 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 547 i 548.
Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., tamże, s. 553.

341

�Wspominana już wcześniej opresja nękająca autorów ze strony cenzury, często absurdalnie uznaniowej i groteskowej w swoich praktykach,
towarzyszyła Kolbergowi także przy kolejnych tomach przeznaczonych do
kolportażu i sprzedaży w zaborze rosyjskim 1. Owo nieszczęsne „odkładanie na bok wszystkiego, co tchnie patriotyzmem” było ceną, jaką płacili
pisarze polscy XIX wieku i z jaką musieli liczyć się również dokumentaliści pokroju Kolberga, dla których naukowym zadaniem była wierność
faktom.
Wyprawa na Pomorze, Powiśle i Mazury utrwaliła zainteresowanie
Kolberga tymi regionami. Choć ich już nigdy nie odwiedził, nie zaniedbał dalszych starań o opracowanie pozyskanych źródeł i o nowe nabytki stamtąd pochodzące i ich dotyczące. Choć za życia nie zdołał ich
wydać, wagi zebranych źródeł był jednak od początku świadomy, także ze
względu na systemowe wypieranie żywiołu polskiego z tych ziem i pilną
potrzebę zgromadzenia dokumentacji etnograficznej dla nich. Dokładnie
nie znamy jednak przebiegu dalszych prac nad materiałami do przyszłych
monografii tych regionów. Wiadomo, że po powrocie z podróży na Pomorze i Mazury nadal się nimi interesował, gromadził bibliografię i wiedzę z literatury, poszukiwał materiałów i kontaktów ze znawcami historii
i folkloru tych regionów. Zafascynowany szczególnie Kaszubami, około
roku 1877 przetłumaczył rozprawę Hilferdinga z 1862 roku, którą – jak
wspomniano – znał już wcześniej 2. Zachęcony przez Juliusza Pobłockiego sporządził też odpis wydanego w 1876 roku przez jego brata Gustawa
Słowniczka kaszubskiego. Obie prace pozostały w archiwum Kolberga wraz z dotyczącymi Pomorza notatkami bibliograficznymi i wypisami
z literatury, pochodzącymi głównie sprzed roku 1875. W archiwum tym
przechowały się także najcenniejsze i najbogatsze materiały Kolberga
z tego obszaru, tj. jego własne zapisy pieśni z melodiami, sporządzone
1
Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych do obiegu przez carską cenzurę zagraniczną, T. 1, 1865–1889, Warszawa 2006 (indeks
w T. 3). Spośród pierwszych dwu monografii wydawanych w Krakowie w całości dopuszczono
do obiegu cz. I Krakowskiego oraz cz. I–VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 5 i 9–15); zastrzeżenia co do cz. II–IV Krakowskiego (DWOK T. 6–8) oraz wydanych w 1874 roku Krakowiaków
i mazurków z okolic Krakowa (przedruk rozdziału Tańce z tomu 6.) wskazane zostały w tej
publikacji przez podanie stron i w razie potrzeby wierszy.
2
Zob. wyżej, s. 191–192. Przekład Kolberga pt. Ostatki Słowian na południowym brzegu
Bałtyckiego Morza został opublikowany w jego tomie Pomorze (DWOK T. 39).

342

�z autopsji w trakcie badań terenowych. Jest to pierwsza – jak powiedziano wyżej – planowa dokumentacja folkloru muzycznego Pomorza i to
w okresie – jak pisze Józef Burszta – „gdy panowała ugruntowana przez
pastora Lorka z Cecenowa opinia, że Pomerania non cantat”1. Kolberg
nie podjął jednak opracowania swych rękopisów pomorskich do druku,
pozostały w jego spuściźnie aż do 1965 roku, kiedy to wydano je po 90
latach w ramach Dzieł wszystkich jako tom 39.
Natomiast przygotował do publikacji materiały z Mazur. Korzystał przy
tym przede wszystkim z pomocy i dorobku naukowego wybitnego historyka i znawcy regionu, W. Kętrzyńskiego, oraz z przechowywanego w swoim
archiwum rękopisu Gizewiusza, a także z prac M. Toeppena, J.J. Ossowskiego i K. Sembrzyckiego. Skompletowanie i opracowanie rękopisu Mazur
pruskich przypadło prawdopodobnie na czas późniejszy, od 1881 r., a zwrot
w postępie prac przyniosła konkretna pomoc Wojciecha Kętrzyńskiego,
który od 1883 r. przekazywał Kolbergowi własne materiały źródłowe,
zwłaszcza zapisy pieśni, zapewne także i literaturę i informacje o niej2. Obaj
badacze spotykali się we Lwowie, gdzie Kętrzyński pracował w Zakładzie
Narodowym im. Ossolińskich, najpierw jako sekretarz naukowy od 1870
roku, potem od 1874 jako kustosz, a od 1 listopada 1876 roku jako długoletni dyrektor. Był wydawcą źródeł, autorem pierwszej etnograficznej pracy
O Mazurach3, zasłużonym badaczem nie tylko historii Prus, ale i folkloru
mazurskiego. Mazur pruskich Kolberg jednak nie wydał; ukazały się dopiero w ramach Dzieł wszystkich jako tom 40.
W miarę upływu lat, przybywających materiałów, rosnących wysiłków, by podołać wielotorowym działaniom, a także narastającego zmęczenia nadmiarem pracy, ślęczeniem za biurkiem, wreszcie eksploatującym
siły podróżowaniem, Kolberg coraz silniej odczuwał presję czasu, ogromu
zadań i obaw o realizację swojego wielkiego planu. Mimo ustabilizowanej
sytuacji bytowej w Modlnicy nie był pozbawiony uciążliwości i kłopotów,
J. Burszta „Pomorze”… (DWOK T. 39), s. XXVII–XXVIII.
O współpracy tej oraz o przygotowanych przez Kolberga materiałach do druku zob.
W. Ogrodziński „Mazury pruskie”… (DWOK T. 40),, s. XIV i nast. W 1886 r. w Wykazie tek
rękopiśmiennych… (DWOK T. 66, aneks 12, s. 744) Kolberg wymienia Mazury pruskie jako
monografię „w znacznej części gotową do druku”.
3
Praca ta ukazała się w Poznaniu w 1872 roku, wcześniej drukowana była w odcinkach
w „Tygodniku Wielkopolskim” 1872, nr 90–91, 101–102, 113–114, 129–130, 141–143. Omówienie
działalności Kętrzyńskiego w tym zakresie zob. m.in. T. Oracki Mazury i Warmia…, s. 447–450.
1
2

343

�jakie poza ciągłą troską o finanse stanowiła konieczność przemieszczania
się do Krakowa i związane z tym uzależnienie od możliwości wyjazdu.
Podróże mimo niewielkiej odległości były męczące, drogi jesienią i zimą
często nieprzejezdne, konie z furką nie zawsze mogły być podstawiane.
Niejednokrotnie Kolberg nocował w Krakowie, korzystając z gościny
przyjaciół. W drodze powrotnej z Mazur pisał z Morownicy do Romana
Konopki:
Spodziewać się zatem mojego powrotu możesz mniej więcej za tydzień, a najdalej za dni dziesięć. Przyjadę wprost do Krakowa, bo mi to będzie najdogodniej,
o ile możności w dzień poniedziałkowy lub czwartkowy, i jeżeli koni od Was nie
zastanę, przenocuję u Kirkora lub Rybkowskiego1.

Z wspominanym już wcześniej Adamem Honorym Kirkorem Kolberg
stykał się i współpracował blisko w Akademii; nocleg w jego mieszkaniu
przy Małym Rynku był, jak wynika z listu, możliwością już sprawdzoną.
Tadeusz Rybkowski (1848–1926), malarz i ilustrator, w latach 1872–1875
studiował w Krakowie w Szkole Sztuk Pięknych i często bywał w Modlnicy,
gdzie mieszkała jego ciotka, Antonina Męcińska, rezydentka u Konopków
i wychowawczyni dzieci2, i gdzie poznał się z Kolbergiem. Z upodobaniem
podejmował wtedy wycieczki artystyczne, uprawiając malarskie studia
z natury, których tematem było życie ludu wiejskiego. Z Kolbergiem łączyło go więc wspólne zainteresowanie ludem i wsią. W 1875 roku sportretował autora Ludu3, a później przygotowywał dla niego ryciny przeznaczone do monografii Pokucia. Na dalsze studia wyjechał do Wiednia, gdzie
był uczniem L. Loefflera, potem H. Makarta i gdzie w latach 1878–1893
miał własną pracownię i niezwykle intensywnie pracował, uprawiając
malarstwo rodzajowe i historyczno-rodzajowe4. Zażyłość jednak pozostała;
w kwietniu 1876 roku Rybkowski pisał z Wiednia do Kolberga, uprzedzając
„zaproszenie do przesyłania artykułów z etnografii słowiańskiej, a głównie
List z 3 X 1875 r., Korespondencja cz. I (DWOK T. 64), s. 540.
Matka Tadeusza, Karolina Rybkowska, i Antonina Męcińska były córkami Antoniego
Męcińskiego, kompozytora i organisty w Kościele Mariackim w Krakowie.
3
Portret ten (miniatura, gwasz, akwarela) znajduje się w Muzeum im. Oskara Kolberga
w Przysusze. Reprodukcję opublikowała K. Markiewicz w albumie Oskar Kolberg 1814–1890,
Radom 2014, s. 116.
4
Zob. R. Biernacka Rybkowski Tadeusz, w: Polski słownik biograficzny, T. XXXIII, 1991–
1992, s. 357–359.
1
2

344

�Galicji i Krakowskiego” z redakcji tamtejszego czasopisma „Heimat”, gdzie
rekomendował go „jako członka Akademii Umiejętności i jedynego etnografa w całej Polsce”1.
W Krakowie miał Kolberg wypróbowane punkty kontaktowe, w których pozostawiał i odbierał wiadomości i listy w sprawach swoich krakowskich interesów i spotkań, a także dla i od przyjezdnych członków rodziny
i przyjaciół. W czasie zamieszkiwania w Modlnicy był to poza księgarnią
Friedleina sklep galanteryjny w Rynku Głównym Józefa Zaplatalskiego,
kupca, u którego zaopatrywał się modlnicki dwór. Za jego pośrednictwem
przekazywane były do Kolberga i od niego informacje o przyjazdach, zakwaterowaniu w Krakowie, propozycjach i terminach spotkań, a także wędrujące w obie strony przesyłki i listy. Liczne wskazówki w korespondencji
Kolberga do roku 1883, kierujące pod ten adres, wskazują na dogodność
sprawdzonego pośrednictwa Zaplatalskiego.
Wyjazdy z Modlnicy do Krakowa, uzależnione od pogody, zdrowia, kondycji i gotowości do męczącej jazdy do miasta, a przede wszystkim od
możliwości korzystania w razie potrzeby z oferowanych mu przez gospodarzy koni i furmanki, sprawiały, że podróże te stawały się z czasem rzadsze. Z kolei pobyt w Krakowie też bywał czasowo limitowany, zapewne ze
względu na transport. W listach częściej pojawiają się też wzmianki o tych
trudnościach. Już w lutym 1875 roku pisał o przyjazdach do Krakowa raz
w tygodniu:
Zajęcia moje etnograficzne dokonywane na wsi […], druk dzieł moich, stosunki
z Akademią, biblioteką, drobne sprawunki etc. powołują mnie prawie co tydzień
do Krakowa, gdzie zawsze kilka spędzam godzin dla załatwienia tych i tym podobnych interesów.

W liście do Siarkowskiego z maja 1876 roku, w którym wyjaśniał powody swojego milczenia i braku wiadomości, czytamy:
Przyczyny znów tego braku są te, że mieszkam o 1 1/2 mili od Krakowa, w Modlnicy i bywam zwykle tylko raz na tydzień w tym mieście dla interesów, sprawunków, korekty dzieła itp. Ostatnimi czasy bytność ta jeszcze stała się rzadszą
dla słabości zdrowia, niepogody, braku furmanki na zawołanie itd. Otóż tym
sposobem ani z prezesem, ani z sekretarzem Akad[emii] nie widziałem się od
1

List T. Rybkowskiego z 20 IV 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 601.

345

�marca, a to tym mniej, że byli oni we Lwowie, skąd wrócili na parę dni na święta,
a ostatecznie dopiero na walne zebranie Akademii w d. 3 maja, na którym mnie
znów nie było dla słabości.

Do Władysława Wierzbowskiego krótko potem pisał w podobnym duchu, tłumacząc niemożność spotkania:
Bywam bowiem w Krakowie ledwie raz na tydzień i to na kilka godzin (jak to
wiesz) dla załatwienia interesów w drukarni, księgarni, bibliotece itd. i ledwie
czasami kilka chwil wolnych, [by] odwiedzić przyjaciół, mi pozostaje1.

Zimą wyjazdy te były jeszcze rzadsze, nieprzejezdne z powodu śniegów
lub roztopów drogi, zimno i niepogoda zmuszały do ich ograniczania i wyjaśnień w rodzaju: „[…] z powodu zasp śnieżnych rzadko teraz w Krakowie
bywam” lub:
Zimno, częste niepogody, złe drogi, trudność o konie w danym razie, a oraz
wiek i niezupełnie dobry stan mego zdrowia trzymają mnie na uwięzi w domu
i zapewne czas jakiś stale jeszcze trzymać będą. Nie gniewam się jednak o to,
bo mam spokój i zyskuję trochę czasu potrzebnego mi do wykończenia Pokucia,
które, jak sądzę, w początkach marca będzie gotowe2.

Ostatnia przytoczona wypowiedź z listu do Kopernickiego, o dwa lata
późniejsza, pochodzi już z okresu, kiedy w osobie adresata znalazł Kolberg
oddanego przyjaciela i pomocnika. Zawiązana w Krakowie bliska relacja
znajduje swoje odbicie w korespondencji zainicjowanej pod koniec 1876
roku, a ożywionej od 1878 roku. Widoczne jest w niej pogłębiające się zaufanie i wzajemny szacunek, gotowość pomocy i obustronne zrozumienie.
Jak już wspominano, Kopernicki z niezwykłą ofiarnością i operatywnością
wspomagał Kolberga w jego wszystkich sprawach, pośrednicząc między
nim a władzami Akademii, drukarnią i księgarnią Friedleina, ułatwiając
1
Zob. odpowiednio bruliony listów do M.A. Szulca z 26 II 1875 r., do W. Siarkowskiego z 23
V 1876 r., do W. Wierzbowskiego z 20 VI 1876 r., tamże, s. 520, 621 i 626.
2
Bruliony listów do B. Moraczewskiej z 30 I 1876 r. oraz do I. Kopernickiego prawdopodobnie
ze stycznia 1878 r., tamże, s. 559 oraz Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 94. Wersja wstępna
cz. I Pokucia (DWOK T. 29) przedstawiona została na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 27
XI 1878 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania z posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. CVIII),
tom ukazał się ostatecznie w 1882 roku, o czym mowa będzie dalej.

346

�kontakty z badaczami krakowskimi i terenowymi, niejednokrotnie zastępując go też w Sekcji Etnologicznej. Sam niezmordowany w pracy badawczej i w organizacji życia naukowego i łączący obie sfery działania,
rozumiał jak mało kto ze współczesnych dylemat Kolberga, uwikłanego
w ustawiczną sprzeczność między potrzebą spokojnej, mrówczej pracy
i skupienia nad kolejnymi tomami a innymi wyzwaniami, które go od tego
żywotnego zadania odrywały. Starał się też maksymalnie pomóc przyjacielowi nie tylko w obowiązkach związanych z Akademią, ale i w drobnych życiowych sprawach. Często dzięki temu Kolberg nie musiał wybierać się do Krakowa, zyskując spokój i czas na pracę w Modlnicy. Chętnie
użyczał też przyjacielowi noclegu i gościny w razie potrzeby, czasami
dłuższej. Niejednokrotnie Kolberg odwoływał się też do pośrednictwa
Kopernickiego w kontaktach z osobami odwiedzającymi Kraków. Liczne
przejawy i gesty takiej bezinteresownej troski i wsparcia dokumentuje
zachowana korespondencja 1. Przy niewiarygodnym tempie, jakie dla siebie w pracy autor Ludu wyznaczył, była to pomoc bezcennna. A tempo
to – jak się okaże – nie słabło już do końca, jeszcze nie było ukończone
W. Ks. Poznańskie, zamknięte dopiero VII częścią w roku 1882, a już
toczyły się równolegle prace nad kolejnymi monografiami; począwszy
od tego właśnie roku, ukazywać się będą systematycznie po dwa tomy
rocznie. Jednocześnie – poza nieprzerwanym gromadzeniem materiałów
drogą własnych i korespondencyjnych poszukiwań, korektami kolejnych
tomów, redakcją tekstów przeznaczonych do druku w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” – Kolberg publikował także osobne artykuły, niezwiązane z Ludem.

1
Zob. np. niedatowany list Kopernickiego, najprawdopodobniej z 1878 roku, w którym
obiecuje załatwienie w Krakowie kilku spraw ważnych dla Kolberga, a jednocześnie zaprasza
go na kilkudniowy pobyt w swoim domu przy ulicy Sławkowskiej. Zob. też m.in. list Kolberga do J. Brandta z 20 II 1879 r., w którym informuje malarza, że wiadomość o nim mógłby
w Krakowie otrzymać u księgarza Friedleina, kupca Zaplatalskiego „albo też najdokładniej […]
u dr Kopernickiego na Sławkowskiej ulicy nr [29], w własnym jego domu niedaleko Akademii”
(Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 193 i 220).

347

�XVIII
[W nurcie życia naukowego Akademii. – Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego
(1876 i 1877 r.), znaczenie tej publikacji i innych materiałów gwaroznawczych
Kolberga dla dialektologii. – Rola dokumentacji języka i słownictwa ludowego
w badaniach etnograficznych Kolberga a program prac leksykograficznych
w Akademii. – Postulat gromadzenia i publikacji materiałów ikonograficznych
przedstawiany przez Kolberga Komisji Antropologicznej. – Studia nad kulturą
i folklorem Łużyczan, ich związek z podróżą 1875 r. i badaniami w Wielkopolsce. – Publikacja artykułu Obecne stanowisko etnografii w 1876 r.]

Jak wspominano poprzednio przy omawianiu udziału Kolberga w pracach Akademii, już w styczniu 1876 roku w Komisji Językowej Akademii
znalazła się i została zakwalifikowana do druku jego praca Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. Przekazana następnie Komisji Antropologicznej
i wydana najpierw z trzema innymi artykułami w zeszycie pod wspólnym
tytułem Materiały do słownika prowincjonalizmów polskich w 1876 roku,
a ponownie, choć w zmienionej wersji redakcyjnej, opublikowana w dziale etnologicznym „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877
roku1, stanowi pozycję wyjątkową nie tylko w dorobku Kolberga, ale także w dziedzinie dialektologii. Jest to pierwsza próba zebrania, systemowego ujęcia i interpretacji materiału gwarowego z ówczesnego Wielkiego
Księs­twa Poznańskiego i choć dokonana została nie przez profesjonalistę
językoznawcę, ma znaczenie historyczne. We wstępie Kolberg stwierdzał,
że w czasie swoich podróży dostrzegł „pewne odrębności w wymawianiu,
składni itd.”, właściwe „środkowym, zachodnim, południowym oraz północno-wschodnim” powiatom tego regionu.
Że jednak pozyskany tu materiał – pisał – nie jest dość obfitym, by na podstawie danych różnic dozwolił zadawalniającą ustanowić klasyfikację, a tym
mniej oznaczyć granice i stopień powinowactwa sąsiednich sobie gwar prowincjonalnych, przeto ograniczam się obecnie na podaniu ogółowym spostrzeżeń
tyczących się głosowni (fonetyki), jak i form gramatycznych w obrębie całego
Wielkiego Księstwa Poznańskiego używanych, z oznaczeniem szczegółowym
miejsc i okolic, gdzie takowe zasłyszanymi były2.
Zob. wyżej, s. 282, przyp. 3 i s. 284, przyp. 1.
O. Kolberg Rzecz o mowie ludu…, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 342.
W edycji Materiały do słownika… z r. 1876 podział geograficzny na cztery wymienione
1
2

348

�Przyjęta przez Kolberga formuła analizy językowej zgodna jest z ówczesnym modelem stosowanym dla prac językoznawczych; w obrębie
głosowni omawiane są kolejno samogłoski i spółgłoski, dalej w zakresie
morfologii wydziela autor poszczególne części mowy, po nich następują
przykłady wypowiedzi gwarowych, zapożyczenia (germanizmy), wreszcie
słowniczek, obejmujący około 800 haseł ułożonych w czterech osobnych
spisach (według wymienionych wyżej czterech grup powiatów), a na końcu każdego podane „wyrazy cudzoziemskie”. Opisywane zjawiska językowe odnosi autor do notowanych w innych regionach, niekiedy przy tym
typowe wielkopolskie cechy morfologiczne traktuje jako fonetyczne, nie
wszystkie zaobserwowane fakty wyjaśnia też prawidłowo w kategoriach
lingwistycznych. Materiał zebrany przez Kolberga w tej pracy został wykorzystany jedynie w zakresie zasobu leksykalnego; słownictwo weszło do
Słownika gwar polskich Karłowicza. Nie doceniono natomiast pierwszej
próby opisu wielkopolskich zjawisk językowych. Wybitny językoznawca,
Kazimierz Nitsch, przywołując tę pracę Kolberga, w 1915 roku zarzucał jej
niefachowość i pisał, że „ma ona wartość tylko dla słownika”1. Za sprawą
m.in. tej jego opinii stanowisko to utrwaliło się w nauce. Dopiero późniejsza specjalistyczna analiza językoznawcza rozprawy Kolberga, podjęta około roku 1970, przed jej wydaniem w Dziełach wszystkich przez
Monikę Gruchmanową wykazała pełniej wartość naukową i przydatność
obserwacji Kolberga dla dialektologii. Aby je właściwie ocenić, badaczka
zestawiła najistotniejsze cechy wyselekcjonowane z opracowania Kolberga
z potwierdzonymi przez późniejszych autorów zajmujących się dialektami
wielkopolskimi2. Analiza ta pozwoliła autorce stwierdzić, że „O. Kolberg zagrupy powiatów przyjął Kolberg także dla opisu cech fonetycznych i gramatycznych języka.
O rozprawie Kolberga zob. też analiza M. Gruchmanowej w: O. Kolberg Studia, rozprawy…
(DWOK T. 63), s. XXXVIII–XLIV oraz tejże autorki Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar
Kolberg 1814–1890, w serii: „W Służbie Nauki”, Kraków 1998, nr 1 (Materiały z sesji naukowej
w Krakowie 26 listopada 1994), s. 27–34. Przedruk w: M. Gruchmanowa Gwary w ojczyźnie
i na obczyźnie, Poznań 2003, s. 176–185.
1
K. Nitsch Dialekty języka polskiego, Wrocław–Kraków 1957 (reedycja, I wyd. 1915), s. 12.
2
Pierwsza dialektologiczna praca z obszaru Wielkopolski w XIX wieku to J. Leciejewskiego
Gwara Miejskiej Górki i okolicy, „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. IX:
1882, s. 108–148. Główne cechy gwar wielkopolskich scharakteryzował K. Nitsch w pracach
Mowa ludu polskiego, Kraków 1911 oraz Dialekty języka polskiego, w: Encyklopedia Polska,
T. 3, Kraków 1915, s. 238–343 (i reedycje). Pierwsze opracowanie poświęcone wyłącznie gwarom wielkopolskim, a zawierające też dane z prac Nitscha wydał A. Tomaszewski pt. Mowa

349

�uważył i zanotował bezbłędnie wiele cech typowych ogólnowielkopolskich
lub charakterystycznych tylko dla części Wielkopolski, wykazywanych także później przez dialektologów […]”1. Ustalenie to badaczka potwierdziła
niemal 30 lat później, formułując jednocześnie dalej idący wniosek udokumentowany konkretnymi przykładami:
Ze szczegółowego zestawienia wynika, że mimo niepełnego materiału gwarowego i nie zawsze podanej geografii Kolberg zapisał i opisał zdecydowaną większość cech typowych dla Wielkopolski. Interpretacja językoznawcza w dużej
części jest trafna […]. Oprócz cech potwierdzonych w pracach dialektologicznych
K. Nitscha i A. Tomaszewskiego Kolberg zapisał takie, których brak u wymienionych dialektologów, a na które zwrócono uwagę dopiero we współczesnych
badaniach2.

Wartość pracy Kolberga podsumowuje w konkluzji:
W sumie Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, mimo różnego rodzaju niedociągnięć, stanowi pierwszą próbę usystematyzowania i charakterystyki wielkopolskich zjawisk gwarowych. […] Niesłusznie zlekceważono wymienione opracowanie, jako dokumentację zebranych w terenie systemowych faktów dialektologicznych z drugiej połowy XIX wieku, ze stratą dla późniejszych badań terenowych […].

Podkreślając „dociekliwość językoznawczą” Kolberga, stwierdza wreszcie w oparciu o analizę także innych jego materiałów gwarowych: „Oskara
Kolberga ceniono dotychczas jako muzyka, etnografa, folklorystę, etnomuzykologa. Do wymienionych określeń należałoby dodać: gwaroznawca
– dokumentalista faktów językowych, przydatnych dla dialektologii historycznej”3. Warto może jeszcze pokusić się o przypuszczenie, że dla owej
dociekliwości Kolberga na tym przednaukowym etapie gwaroznawstwa
pierwszorzędne znaczenie miał jego doskonały słuch i związane z nim wyczulenie na odmianki lokalnej wymowy. Paradoksalnie brak wykształcenia
ludu wielkopolskiego, Poznań 1934. Gruchmanowa odnosi materiał Kolberga do publikacji
Leciejewskiego i Tomaszewskiego.
1
M. Gruchmanowa, wstęp do tomu 63 DWOK, s. XLIII–XLIV.
2
M. Gruchmanowa Kolberg jako gwaroznawca…, s. 28–29 oraz 29. W tej pracy autorka
analizuje też dwa inne opracowania gwaroznawcze Kolberga i ocenia ich wartość dla dialektologii: przekład wspomnianej rozprawy Hilferdinga oraz zbiór bajek śląskich spisanych własnoręcznie z ust ludowego narratora (zob. DWOK T. 39 i 43).
3
M. Gruchmanowa Kolberg jako gwaroznawca…, s. 31 i 34.

350

�językoznawczego mógł sprzyjać maksymalnej staranności w oddaniu tych
niuansów, np. cech wymowy sporadycznych czy zmiennych i niekonsekwentnych nawet w jednym przekazie. Z drugiej strony bliska współpraca
z członkami Komisji Językowej Akademii i orientacja w jej publikacjach
pozwoliła mu prawdopodobnie poznać podstawowe problemy warsztatu
kształtującej się dopiero dialektologii polskiej.
Przekonanie o wartości dla nauki zapisów „mowy ludowej” dokonanych
przez Kolberga potwierdziły i ugruntowały badania i prace językoznawców
analizujących jego przygotowywane do wydania materiały z tego zakresu,
pochodzące także z innych regionów Rzeczypospolitej, również z pogranicza
polsko–ukraińskiego na Kresach Wschodnich, do czego wypadnie jeszcze
powrócić. Późniejsi badacze materiałów Kolberga poszli już tym tropem.
W roku 2015 językoznawca Maciej Rak, analizując materiały podhalańskie
Kolberga pod kątem ich przydatności dla dialektologii, tak oceniał kwestionujące ją stanowisko Nitscha:
Po pierwsze Nitsch, nazywając prace Kolberga „niefachowymi zbiorami”, z pewnością miał na uwadze zapis, który nie oddaje cech fonetycznych gwary. Kolberg nie mógł jednak sprostać takim oczekiwaniom, gdyż w jego czasach nie
praktykowano fonetycznego zapisu materiałów pozyskiwanych u ludu. […] Po
drugie Nitsch ocenił dorobek Kolberga, przyjmując perspektywę naukowej dialektologii, która w XIX wieku dopiero się rodziła. Po trzecie Nitsch nie wziął pod
uwagę tego, że teksty folkloru (w szczególności pieśni) zgromadzone w Ludzie
reprezentują interdialekt, a nie taką gwarę, z którą mają i chcieliby mieć do
czynienia dialektolodzy1.

Opinia ta niezwykle celnie ujmuje istotę nienowego sporu językoznawców i folklorystów o zapis tekstu ludowego, który będzie się toczył
w Akademii od lat osiemdziesiątych, kiedy to powstał w Krakowie pierwszy naukowy ośrodek badań dialektologicznych z wybitnym językoznawcą, Lucjanem Malinowskim na czele. Twórca i jego uczniowie preferowali
znormalizowaną notację fonetyczną tekstów żywej mowy, badacze folkloru
– zapis gwarowy uproszczony, wystarczający dla ich potrzeb i praktycznie
M. Rak „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w ujęciu dialektologicznym, w: „Ja daję
właśnie materiał…”. O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red.
E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 234–235. Zob. też m.in. H. Karaś Polska leksykografia gwarowa,
Warszawa 2011, s. 62–65, H. Skoczylas-Stawska Cechy gwar wieluńskich w dziele Oskara
Kolberga, „Prace Filologiczne”, T. XL: 1995, s. 385–395.
1

351

�dostępny niewykwalifikowanym lingwistycznie zbieraczom, korespondentom i współpracownikom Akademii. W spór ten włączona też zostanie
Komisja Antropologiczna wraz z jej Sekcją Etnologiczną.
Jak wspomniano wcześniej, w tym samym czasie co rozprawa o dialektach wielkopolskich w Komisji Językowej Akademii znalazła się inna praca
Kolberga pt. Zabytki piśmienne miasta Miłosławia w Wielkopolsce. Ten
nieznany dziś tekst, ani przez samego Kolberga, ani w pracach Komisji Językowej czy Antropologicznej później nie odnotowany, przemilczany także
w literaturze poświęconej dawnemu piśmiennictwu i jego zabytkom, wiąże
się zapewne z niedawnym pobytem w Poznańskiem. W zachowanych przekazach źródłowych dotyczących podróży Miłosław jest wprawdzie wymieniany
jedynie w 1872 roku, ale nie wszystkie odwiedzane miejscowości Kolberg
zawsze wymieniał, a ponadto odpowiednie informacje i materiał mógł pozyskać w Poznaniu, gdzie spotykał się z przedstawicielami środowiska naukowego i literackiego, członkami tamtejszego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.
Podkreślić należy, że zainteresowanie Kolberga tzw. prowincjonalizmami
i szerzej – zróżnicowaniem regionalnym języka jako przedmiotem badań
etnografia akcentowane było od początku wyraźnie w skrystalizowanym
około roku 1865 programie wydawniczym autora Ludu. Dziesięć lat później
we wstępie do części I Poznańskiego pisał:
Do najważniejszych cech bytu i rozwoju każdego ludu należy niewątpliwie
jego język jako główny wszelkich potrzeb i całej działalności tłumacz. Stąd
też do oddania w pełni ludu każdego charakterystyki lingwistyka za niezbędną
u wszystkich etnografów służyła zawsze pomocnicę. W seriach też dzieła przez
nas wydawanego dbaliśmy wielce i dbać będziemy o uwydatnienie prowincjonalizmów wszędzie, gdzie tego znajdziemy potrzebę, czy to wyrażając w mowie
miejscowej zdania, czy dając w niej przykłady i nazwy przedmiotów. Artykuły
zaś językoznawcze obszerniejszego zakroju, nomenklatury nazw i imion własnych i pospolitych […], jak i słowniczki wyrazów i wyrażeń prowincjonalnych
(w obecnym razie wielkopolskich) nie omieszkamy przygotować i przedłożyć
Akademii […]1.

Jego ustalony pogląd, że jest to istotny, wyróżniający tożsamościowo
aspekt kultury poszczególnych regionów, a w sumie także narodu, zagrożonego poprzez zabory w swoim bycie i tożsamości, współgrał ściśle
1

O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. IV.

352

�z założeniami i zadaniami naukowymi wytyczonymi w Wydziale Filologicznym Akademii, a szczególnie w działającej w jego ramach od 1874 roku
Komisji Językowej. Przyjęła ona od początku za główny przedmiot swych
prac zbieranie materiałów do słownika języka polskiego stanowiących dopełnienie słownika Lindego. Celem było „wciągnąć do słownika język całej
naszej literatury od najdawniejszych także czasów aż po chwilę obecną”.
Materiał miał objąć zatem również staropolski zasób leksykalny, pozyskany
na drodze analiz dawnych zabytków języka, a także słownictwo gwarowe,
co zapisano w programie:
Prowincjonalizmy […] powinny wejść także w skład słownika, można je bowiem
uważać za źródło język odżywiające i w istocie wiele wyrazów dziś w piśmiennej
mowie używanych przedtem było prowincjonalizmami; trudno także jest często
rozróżnić, co jest prowincjonalizmem, a co literackim wyrazem”1.

Kolberg, podzielający ten pogląd i wcześniej już dokumentujący „prowincjonalizmy”2, utożsamiał się z tym kierunkiem prac, sam w nich uczestniczył, a także zabierał niejednokrotnie głos w sprawie organizacji badań
nad językiem ludowym i prezentacji wyników. Zorientowany w dyskusji
dotyczącej profilu słownika i planu prac nad nim3, wyrażał aprobatę dla
programu równoległego zbierania leksykalizmów gwarowych i zamiaru,
by „takowe, nim użyte zostaną na karm dla tegoż słownika, w osobnym
zebrać dziele”.
Uznając właściwość tego kroku – pisał – poważam się wnieść, aby z nadsyłanych Sekcji [tj. Komisji Językowej] materiałów ogłaszać ona chciała bulletyny
objętości przynajmniej półarkuszowej, wymieniając skąd, kiedy i od kogo matePosiedzenie Komisji Językowej dnia 12 VI 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń
Wydz. Filolog.” T. III, 1875, s. XVII i XVIII. Cytowane fragmenty pochodzą z programu słownika,
opublikowanego w sprawozdaniu z tego posiedzenia tamże, s. XVI–XXIII.
2
Słowniczki gwarowe, opublikowane przez Kolberga w Sandomierskiem, Kujawach,
Krakowskiem (zob. DWOK T. 2, 3 i 8) i z Wielkopolski w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej”, H. Karaś uznała w 2011 roku „za najważniejsze słowniki najwcześniejszego etapu
dziejów polskiej leksykografii gwarowej” (Polska leksykografia gwarowa…, s. 62).
3
Dyskusja nad programem i strukturą słownika oraz metodami i organizacją prac nad nim
toczyła się nadal w następnych latach. Równolegle pozyskiwano nowych współpracowników
i do Komisji Językowej spływały materiały staropolskie i gwarowe, które postanowiono
gromadzić w pierwszej kolejności. O przebiegu tych prac informowano w sprawozdaniach
z posiedzeń Komisji Językowej zamieszczanych w „Rozprawach i Sprawozdaniach z Posiedzeń
Wydz. Filolog.” (zob. głównie T. I–VI, 1874–1878).
1

353

�riały otrzymała. Działanie to przedstawi tę korzyść, że poda wcześnie do wiadomości publicznej nabytki z różnych okolic kraju pozyskane, a stąd da możność
rychłego sprostowania uchybień i dopełnienia braków […]1.

Opinia Kolberga, zmierzająca do integrowania wysiłków badawczych,
nieodosobniona zresztą, z pewnością miała wpływ na decyzję o wydawaniu
zeszytami Materiałów do słownika prowincjonalizmów, gdzie ukazała się
najpierw Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. Jak powiedziano wyżej,
w latach następnych materiały takie, jeśli nie miały charakteru ściśle „teoretyczno-dialektologicznego”, przekazywane były Komisji Antropologicznej
i publikowane w jej „Sprawozdaniach” oraz w „Zbiorze do Antropologii
Krajowej”. Znamienne, że w tym samym czasie, gdy Kolberg składał w Akademii swoją rozprawę o gwarze wielkopolskiej z cennym materiałem leksykalnym, ukazał się obszerny tekst Jana Karłowicza o charakterze metodologicznym, dotyczący projektu wielkiego słownika języka polskiego, gdzie
jeszcze raz autor podkreślał wagę zbierania prowincjonalizów2. Projekt ten,
ujmujący całość zagadnień dotyczących struktury słownika, zreferowany
na posiedzeniu Komisji w lipcu 1876 roku przez jej przewodniczącego, F.
Skobla3, zakładał objęcie całego słownictwa polskiego do czasów najnowszych; jego urzeczywistnienie w postaci edycji przypadło już na pierwsze
dziesięciolecia następnego wieku. Wśród szeregu prac dokumentujących
słownictwo gwarowe i sukcesywnie spływających do Komisji prace Kolberga, wcześniejsze i późniejsze, okazały się jednymi z najwartościowszych
materiałów źródłowych dla tego wielkiego projektu ówczesnej polskiej humanistyki.
1
Brulion niedatowanego listu do Akademii Umiejętności, Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 690–691. Być może stanowi on szkic stanowiska Kolberga „pośrednio objawionego
w tej mierze”, na które powołano się na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 25 lutego 1876
r. (zob. wyżej, s. 283, gdzie cytowany odpowiedni fragment sprawozdania z tego posiedzenia).
2
Ta obszerna praca pt. Przyczynki do projektu wielkiego słownika języka polskiego
zamieszczona została jako Dodatek w tomie IV „Rozpraw i Sprawozdań z Posiedzeń Wydz.
Filolog.” z r. 1876, s. XIV–CXVII (i osobna odbitka z r. 1876). Tam o potrzebie gromadzenia
dialektyzmów na. s. XVII.
3
Posiedzenie Komisji Językowej dnia 19 VII 1876 r., tamże. T. VI, 1878, s. VIII. Słownik
języka polskiego, pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego, T. 1–8, wydany
został w Warszawie w latach 1900–1927. O działalności Komisji Językowej w latach 1874
–1898 zob. też S. Urbańczyk Językoznawstwo i slawistyka, w: Polska Akademia Umiejęt­ności
1872–1952. Nauki humanistyczne i społeczne. Materiały z sesji jublileuszowej, Kraków
3–4 V 1973, Wrocław 1974, s. 257–265.

354

�Innym, poruszanym też wyżej, ale ciągle żywotnym dla Kolberga problemem, z którym występował na posiedzeniach Komisji Antropologicznej,
był postulat gromadzenia materiałów ikonograficznych jako ważnych źródeł dla antropologii i etnografii. W niedatowanym brulionie, kierowanym
zapewne do Komisji i jej przedłożonym, pisał w tej sprawie jako przewodniczący Sekcji Etnologicznej, już po ogłoszeniu instrukcji Sadowskiego
w 1874 roku i po rozesłaniu ankiet do przyszłych współpracowników:
Ilustracje, jak wiadomo, ułatwiają zrozumienie wszelkich prac tak antropologicznych, jak i etnograficznych. Osobliwie dla etnografa są one niezbędnymi.
Tutaj dokładne oddanie typów ludu i jego ubioru, przedstawienie jego mieszkań,
sprzętów itd. jaśniejsze o wszystkim tym da wyobrażenie niż gołe jedynie opisy, choćby nawet drobiazgowo i wyczerpująco rzecz określiły. Z tego powodu
sądzę, że wielce byłaby pożądaną publikacja podobnych typów systematycznie,
pod dozorem jednego z doświadczonych prowadzona etnografów i głównie do
celów naukowych skierowana, która by z czasem dokładny utworzyć mogła
atlas etnograficzny, osobliwie ziem polskich dotyczący. Posiadając w tece mojej
dość znaczną rzeczonych typów kolekcję, już to ołówkiem, już wodną wykonanych farbą przez znakomitych artystów […], a nadto zbiór fotografii w tym
rodzaju, gotów jestem z kolekcji tej w miarę potrzeby na cel wspomniony ofiarować żądane ryciny, jeżeli Akademia, uznając korzyści podobnego wydawnictwa,
zgodzić się na nie zechce1.

Dodawał też, że do listu dołącza spis posiadanych rycin „z różnych prowincyj Polski”. Sprawa ilustracji, zabiegów o nie i podnoszenia ich wagi
jako materiału źródłowego będzie powracała do końca działalności Kolberga.
Prawdopodobnie z zainteresowaniami Kolberga polskimi ziemiami
zachodnimi i północnymi oraz z podróżami do Wielkopolski, zwłaszcza
podjętą w 1875 roku, a przede wszystkim z jego pracami nad W. Ks. Poznańskiem wiąże się zainteresowanie kulturą, językiem i folklorem Łużyc.
Podobna sytuacja Wielkopolan i Łużyczan, pozostających pod panowaniem niemieckim i poddanych restrykcyjnej germanizacji, stwarzała poczucie swoistej więzi i warunki do obustronnych kontaktów naukowych
Brulion niedatowanego listu Kolberga do Akademii Umiejętności, Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 692. Zagadnienie to poruszył Kolberg m.in. także na posiedzeniu Komisji
Antropologicznej 13 I 1875 r. (por. wyżej, s. 275-276). Spis rycin będących wówczas w jego
posiadaniu nie zachował się, zaginęła też większość rycin z jego kolekcji.
1

355

�i kulturalnych. Ponadto Kolberg jako etnograf obserwował podobieństwa
dotyczące obrzędowości i wierzeń Wielkopolski i Łużyc, zwłaszcza Dolnych, dawniej z nią graniczących. Mogły go szczególnie uderzyć przy pracy nad wydaną w 1877 roku częścią II („serią” X) W. Ks. Poznańskiego
poświęconą m.in. „okolicy Księstwa zachodniej”. Dostrzegł też być może
pewne pokrewne cechy dialektów zachodniej Wielkopolski z dialektami
Dolnych Łużyc. W każdym razie wyrazistym przejawem zainteresowania
Kolberga Łużycami było przede wszystkim wykorzystanie – prawdopodobnie w tym czasie – w formie notatek, odpisów, wyciągów i przekładu
fragmentów wysoko cenionej pracy L. Haupta i J.A. Smolerja Pjesnički
hornych a deľnych Łužiskich Serbow, podstawowego do dziś zbioru pieśni górno- i dolnołużyckich, wydanego w Grymi w latach 1841–1843 1.
Dwutomowa książka zawierała ponad 500 pieśni z Górnych (w części I)
i Dolnych (w części II) Łużyc, z melodiami dla około połowy z nich, a ponadto materiały do opisu ludu, języka, wierzeń, zwyczajów i obrzędów,
bajki, legendy i przysłowia. Nie znamy czasu i okoliczności podjęcia przez
Kolberga studiów nad tą pracą i tłumaczenia wybranych partii. Analiza jego rękopisów i przytaczanej w nich literatury wskazuje, że najprawdopodobniej nie mogło to nastąpić przed rokiem 18742. Tomy wydane
przez Kolberga wcześniej, przed monografią Wielkopolski, nie zawierają
żadnych odniesień czy wzmianek bibliograficznych kierujących do zbioru
Smolerja. Nic nie wskazuje na to, że planował osobną pracę poświęconą
Łużyczanom. Możliwe, że informację o tym autorze i jego dziele uzyskał już
wcześniej w Warszawie, a inspirację do konkretnego zainteresowania się
nimi przyniósł pobyt w Wielkopolsce czy na Pomorzu, np. dzięki kontaktowi z Florianem Ceynową, z którym spotkał się w Bukowcu pod Świeciem.
Badacz ten osobiście kontaktował się z Łużyczanami, przede wszystkim
właśnie z Arnoštem Smolerjem, jako członek Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego we Wrocławiu. Do tego Towarzystwa należał też m.in.
Ignacy Łyskowski (1820–1886), wybitny pisarz, publicysta i poseł, pierwszy prezes Towarzystwa Naukowego w Toruniu, założonego w 1875 roku.
1
Autor tego podstawowego zbioru pieśni górno- i dolnołużyckich, Jan Arnošt (Ernst) Smoleŕ (1816–1884), to łużycki pisarz i zbieracz pieśni, zasłużony dla ruchu narodowego Łużyczan.
2
Zob. A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. I Łużyce (DWOK T. 59/I),
s. IX–XII. Autorka opracowania tych materiałów do druku przedstawia tam ich charakterystykę
i historię (s. V–XXV), a Frido Michałk analizę językoznawczą (s. XXVI–XXXIV).

356

�Bliższe kontakty Kolberga z nim nie są udokumentowane, lecz ich śladem
jest zachowany bilet wizytowy Łyskowskiego, niedatowany, lecz zapewne
wiążący się z podróżą na Pomorze, Powiśle i Mazury w 1875 roku, ze skierowanym do Kolberga apelem: „W etnografii polskiej racz Pan pamiętać
o Prusach polskich i powetować to, co W. Pol zaniedbał w Pieśni o ziemi
naszej”1. Wiedza o życiu naukowym i publikacjach naszych słowiańskich
sąsiadów była w środowisku uczonych i pisarzy Wielkopolski i Pomorza
propagowana i doceniana, tam więc mógł Kolberg konkretnie zainteresować się pracą Łużyczanina, być może dla celów porównawczych. Zebranych materiałów łużyckich autor Ludu nie opublikował; wydane dopiero
w ramach edycji Dzieł wszystkich składają się na tom, który obejmuje
poza wypisami i przekładami z Pjesniček, w tym tłumaczeniem całości
wesela najstaranniej zredagowanym przez Kolberga, jego własne nieliczne
notatki słownikowe i bibliograficzne oraz dział najobszerniejszy – materiały z archiwum wspomnianego wcześniej Andrzeja Kucharskiego, filologa,
który w latach 1826–1827 prowadził badania na Łużycach w ramach szerszej podróży naukowej po krajach zachodnio- i południowosłowiańskich.
Nie wiadomo, jaką drogą źródła te – w postaci około 230 tekstów pieśni
i notatek językowych, m.in. toponomastycznych – dotarły do rąk Kolberga,
a zachowane podobnie jak czeskie i słowackie w jego spuściźnie i uznawane za zaginione, zyskały swoje miejsce w edycji Kolbergowskiej 2.
Na rok 1876 przypada jeszcze jedna ważna publikacja Kolberga związana
z nurtem życia naukowego w Akademii, a także istotna dla samookreślenia
się autora Ludu jako etnografa. Mowa o artykule pt. Obecne stanowisko
etnografii ogłoszonym w lwowskim „Przewodniku Naukowym i Literackim”3. Tekst ten powstał jako rezultat studiów nad literaturą europejską
poświęconą antropologii i etnografii, a także jako odzwierciedlenie żywych
w Akademii debat na temat przedmiotu, zakresu i miejsca tych dyscyplin w całościowej nauce o człowieku. Jest też bardzo prawdopodobne,
Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 554.
O A. Kucharskim i jego materiałach zob. wyżej, s. 85–87.
3
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, „Przewodnik Naukowy i Literacki”. Dodatek
miesięczny do „Gazety Lwowskiej” 1876, R. 4, nr 8, s. 710–726. Przedruk w: O. Kolberg Studia,
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 3–25, zob. też tamże, wstęp J. Burszty, s. IX–XV oraz Z. Jasiewicz
Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 172 i W. Domański Poglądy
Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii
kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 73–92.
1
2

357

�że sięgnął Kolberg po ten temat nie bez inspiracji Kopernickiego, którego szczególnie żywo obchodziły teoretyczne i praktyczne założenia tych
kierunków badawczych. Genezy tej publikacji nie znamy, a sam Kolberg
nigdzie nie wspomina o tym tekście i nie odwołuje się do niego. Nie tyle podejmuje w nim sugerowaną tytułem próbę ujęcia teoretycznego stanowiska
ówczesnej etnografii, ile referuje w formie rozszerzonej recenzji poglądy na
jej przedmiot i zakres, przedstawione w trzech pracach niemieckojęzycznych autorów, tj. Maximiliana Perthy’ego Grundzüge der Ethnographie
(Leipzig, Heidelberg 1859), Friedricha Müllera Allgemeine Ethnographie
(Wien 1873) i Oskara Peschla Völkerkunde (Leipzig 1874)1, a przy okazji tego omówienia wyraża swoje spostrzeżenia i opinie, będące wynikiem
długoletniego doświadczenia i refleksji nad przedmiotem badań ludoznawczych. Już na wstępie tego studium określa własne stanowisko względem
etnografii, „nauki w bieżącym dopiero stuleciu obok antropologii do należytego podniesionej znaczenia”. Pisze:
Nowa ta nauka, nim samoistnie do działania na pole wiedzy została powołaną,
czerpała pożywcze swe soki z szeroko już rozrośniętego drzewa nauk historycznych, geograficznych i filologicznych, skąd oderwawszy się wskutek obficie
przybywającego jej zewsząd żywiołu i wywiązujących się zeń nowych wyników
naukowych, wreszcie konieczność własnego, samodzielnego zaznaczyła bytu.
Wyniki wspomnione, porównane z wynikami równie bogato pozyskanymi i dla
innych także, dziś dla niej pomocniczych nauk, dadzą nam możność ścisłego jej
odgraniczenia, stosownego uklasyfikowania, a skutkiem tego i poznania właściwych podstaw, na jakich oprzeć się nadal winny wszelkie prace i badania
ludoznawcze, aby odpowiednio znakomitemu stanowisku zasilać ją mogły2.

Dokonując krótkiego przeglądu „postępów” etnografii, zatrzymuje się
Kolberg na wymienionych wyżej trzech pracach: Perthy’ego (1804–1884),
niemieckiego przyrodnika, profesora uniwersytetu w Bernie, Müllera
Jeden z egzemplarzy drugiego wydania pracy Peschla, które ukazało się w Lipsku w 1875
roku, przechowywany w Bibliotece Jagiellońskiej (sygn. 2392 Geograph.) był darem I. Kopernickiego, który przekazał bibliotece książki należące kiedyś do Kolberga; prawdopodobnie także ta należała do jego zbiorów. Praca Peschla była więc w kręgu zainteresowania obu uczonych.
Ukazała się też po polsku w Warszawie w 1876 roku pt. Nauka o ludach (Ethnologia) Oskara
Peschel’a przełożona z niemieckiego i pomnożona przez prof. dr. T. Wis­łockiego, Warszawa
1876. Być może przekład ten dał bezpośredni impuls do recenzyjnego artykułu Kolberga.
2
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 3.
1

358

�(1834–1898), austriackiego lingwisty i etnografa, profesora językoznawstwa porównawczego w Wiedniu oraz Peschla (1826–1875), niemieckiego
geografa i etnografa. Wybiera je jako reprezentatywne dla swojego wywodu, ponieważ w badaniach nad rasami ludzkimi uwzględniają zarówno
pierwiastek fizyczny, jak i psychiczny, próbując „odnośnie do wymagań
etnografii uklasyfikować rasy ludzkie pod obustronnym, wyżej wykazanym względem fizycznym i psychicznym, czym się dziś w Niemczech więcej niż gdziekolwiek zajmują” 1. Choć Kolberg nie akceptuje nadmiernego
psychologizmu i ingerencji teorii psychologicznych czy przyrodniczych
w badaniach etnograficznych, opowiada się wyraźnie za koniecznością
zrównoważonego potraktowania obu sfer życia człowieka, a więc także
psychicznej, duchowej. W nawiązaniu do takiego założenia wyrażonego
w pracy Perthy’ego pisze:
Perthy […] mówi, że jakkolwiek etnografia ma za zadanie stawić charakterystykę
ras i ludów wedle cech tychże fizycznych, przez co praca jej spotyka się na tym
polu z antropologią, gdy jednak przedmiot, którym się zajmuje, tj. człowiek, obok
cech zwierzęcych, do ziemi go przykuwających, ukazuje razem i całe bogactwo
swej natury duchowej, jakoby świat drugi nadzmysłowo nad światem zmysłów
rozpięty, przeto aby nauce o nim potrzebną nadać pełność, w opis objawów bytu
jego zewnętrznego wciągnąć także należy cały tak widocznie od innych istot
odróżniający go żywot moralny, skłaniający go do społeczności z współbliźnim
równie potrzebą duchową, jak materialną […]”2.

Wojciech Domański, omawiając pracę Kolberga, trafnie zwraca uwagę
na podkreślony tu trzeci – społeczny – aspekt życia człowieka:
Wyróżniający człowieka „żywot moralny” – jak się wyraził Kolberg – „skłania go
do społeczności z współbliźnim”, a więc z natury człowiek jest istotą społeczną,
a potrzeby duchowe i materialne mogą być zaspokajane tylko w zbiorowości.
Z kontekstu całej wypowiedzi wynika, że społeczny charakter ludzkiego życia
jest zasadniczym źródłem kultury. Poglądy Kolberga w omawianym artykule należą do końcowego okresu samookreślenia naukowego. Świadczą o jego
szerokich horyzontach naukowych, o świadomej dążności do uwzględnienia
szerokiego zakresu problematyki, od psycho-fizjologicznej do społecznej3.
Tamże, s. 6.
Tamże, s. 7.
3
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 77.
1
2

359

�Tak szerokie i pełne widzenie kultury realizował praktycznie i konsekwentnie poprzez kolejne tomy Ludu, dostrzegając i dokumentując wzajemne wpływy i zależności między bytem materialnym, środowiskiem i pracą,
a zwyczajami, obrzędami, wierzeniami i twórczością mieszkańców wsi,
a także związki między kulturą wiejską, szlachecką i miejską.
Koncepcja etnografii oparta na programie pozyskania jak najbogatszej
i najwszechstronniejszej dokumentacji faktograficznej narzucała wyraźnie określony przez Kolberga postulat posiłkowania się dorobkiem innych
nauk, odpowiednio do ich kompetencji dotyczących różnorodnych aspektów natury i życia człowieka:
Stąd też ku wszechstronnemu natury ludzkiej zgłębieniu i ocenieniu nie dosyć
jest dla etnografa znać jednę tylko, ale trzeba wiele innych jeszcze posiąść nauk
[…] Obok znajomości przede wszystkim antropologii niezbędnymi stają się tu
wiadomości historyczne, archeologiczne, mitologiczne, lingwistyczne, statystyczne, geograficzne, geologiczne itd., których wyczerpująca znajomość przechodzi
siły pojedynczej osoby, tym bardziej gdy każda z tych umiejętności, rozprzestrzeniając się w miarę przyrostu zasiłków naukowych, ukazujących nierzadko
różnorodności do przyjętych już klasyfikacyj nieprzystające, zmuszoną jest rozgałęziać się w coraz to liczniejsze naukowe działy1.

Zatem oczywista jest konieczność odwołania się do wyników badań
interdyscyplinarnych, wspomagających i poszerzających prace etnograficzne, niezbędna okazuje się potrzeba wyjścia poza krąg własnej specjalizacji
i korzystania z dorobku innych dziedzin wiedzy o człowieku. Te zaś miały
pełnić funkcje pomocnicze wobec etnografii i etnologii, bo to do tych ostatnich w pierwszym rzędzie należeć powinno badanie kultury materialnej
i duchowej ludu. Domański, stwierdzając, że Kolberg był „zawsze ostrożny
w interpretacjach, nigdy nie wykraczał poza fakty, trzymając się materiału
empirycznego”, zauważał jednocześnie, że obawiał się „dysproporcji w zakresie badanych zjawisk i jednostronności w dokumentacji faktograficznej”2.
Nie akceptował więc nadmiernej ingerencji teorii psychologicznych czy
przyrodniczych w etnografię, ale też nie przekreślał ich pożytecznej roli pomocniczej, a zwłaszcza późniejszych badań przedstawicieli tych dyscyplin,
1
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 7–8. Por. W. Domański
Poglądy Kolberga…, s. 78.
2
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 76.

360

�gdy materiał etnograficzny będzie obejmował jak najwięcej bezstronnie,
skrupulatnie i rzetelnie pozyskanych przez etnografa faktów.
Rezultatem tych rozważań staje się próba określenia kompetencji poszczególnych nauk jako dotyczących różnych aspektów ludzkiej natury.
Omawiając pracę Müllera, przytacza Kolberg jego propozycję rozróżnienia
tych kompetencji dla antropologii i etnografii:
Etnografia, czyli etnologia, więc ludoznawstwo, jest, jak to orzeka jej nazwa,
umiejętnością o człowieku uważanym jako osobnik (indywiduum) zbiorowy.
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka1.

Czyli – przywołując tu komentarz Domańskiego: „[…] antropologia powinna badać cechy gatunkowe człowieka, etnografia zaś zająć się jego życiem społecznym. […] Ludzkie cechy gatunkowe przysługują bowiem każdemu człowiekowi. Etnografii natomiast przypada w udziale badanie kultury, podstawy więzi społecznej”2. Badanie to dokonuje się w konkretnym
środowisku wiejskim poprzez metodyczną obserwację właściwych mu,
powszechnie uznawanych i aktualnie praktykowanych przejawów kultury,
wypracowanych w życiu zbiorowym. Etnografia zajmuje się więc badaniem
żywej, aktualnej kultury poszczególnych grup etnicznych. Zaś „śledzenie
genezy ewolucyjno-historycznej”3 tej kultury – jak to określa Domański – to
już przedmiot etnologii. W ten sposób Kolberg wyodrębnił dwie perspektywy i kierunki badań:
Jak bowiem etnografia miałaby za zadanie skreślić cechy zewnętrzne i wewnętrzne żywota każdego z ludów obecnie ziemię zamieszkujących, tak znowu
etnologia, cofnąwszy się w przeszłość, nierównie szerszy zakreśliłaby dla swych
prac program, szukając cech ludów dawniejszych od starego ich początku przy
pomocy archeologii i pokrewnych jej nauk, śledząc ludów tych rozrost lub przekwit, wyjaśniając wreszcie ich wzajemne na siebie czy to dodatnie, czy ujemne
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 17.
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 78–79.
3
Tamże, s. 79.
1
2

361

�oddziaływanie w pochodzie wieków aż po dzień dzisiejszy. Nie potrzebuję dowodzić, ile przy podobnym rozdziale pracy przysporzyłoby się także cennego
materiału ludoznawczego tak dla etnopsychologii, jak i etnofizjologii1.

Można zakładać, że rozgraniczenie dwu specjalności: etnopsychologii
i etnofizjologii, raczej robocze, służyć miało usprawnieniu prac porównawczych.
Stwierdzając dalej, że „u nas samych nauka etnografii, jak i antropologii
zaledwie kiełkować poczyna i dziś jeszcze głównie na skrzętnym zbieraniu
materiałów się ogranicza”, Kolberg wyłuszcza swój pogląd na ich przyszły
rozwój:
Jak każda umiejętność, a osobliwie historii i geografii dotycząca, oprzeć się winna na autentycznych dowodach leżących w kronikach, dokumentach, dyplomatach, mapach, planach itd., obok zabytków, jakie przynosi dla niej archeologia
– tak i etnografia, zarówno u nas, jak i wszędzie indziej, wzrost i korzyści swe
zawdzięczać będzie liczbie, dokładności i wiarogodności dostarczonych jej materiałów, typów, okazów, opisów, fotografij i rysunków szczegółowych i zbiorowych. Bez nich ani zdolności autora, ani jego zabiegi i prace na wnioskach
osobistych i domysłach częstokroć oparte, więc nie dające niezbitej pewności
i zupełnie jasnego o rzeczy wyobrażenia, pożądanego nie odniosą skutku2.

Artykuł kończy badacz zwięzłym przypomnieniem, że dla postępu etnografii i integracji jej naukowych dokonań, obok pism poświęconych jej
i dyscyplinom pokrewnym oraz publikacji ikonograficznych, duże znaczenie mają także kongresy i zjazdy krajowe i międzynarodowe, gromadzące
uczonych z różnych dziedzin, jak również wystawy okolicznościowe i stałe
oraz muzea prezentujące m.in. także okazy etnograficzne. Wymienia tu Muzeum Techniczno-Przemysłowe założone w 1868 w Krakowie przez Adriana
Baranieckiego. Wreszcie wspomina o Akademii Umiejętności, która „zwróciwszy równie baczną na tę naukę, jak i na inne uwagę, wygotowała instrukcję w przedmiocie zbierania i nadsyłania jej materiałów dla etnografii
i rozesłała ją po kraju, obecnie zaś gromadzi zasoby i okazy, które stanowić
mają zawiązek własnego jej muzeum”3.
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 18.
Tamże, s. 23.
3
Tamże, s. 25. Wspomniana przez Kolberga Instrukcja do badania właściwości ludowych
opublikowana została w roku 1874, zob. też wyżej, s. 275.
1
2

362

�Obecne stanowisko etnografii potwierdza, że u podstaw poglądów
autora Ludu leżała niezmiennie przez niego preferowana „faktograficzna
koncepcja etnografii”. Zgodnie z nią głównym przedmiotem etnografii jest
badanie „aktualnego życia grup etnicznych”, etnologia miałaby ją dopełniać
poprzez „bliższą interpretację materiału archaicznego”, a ten „mógłby być
jeszcze szczegółowiej analizowany przez etnopsychologię i etnofizjologię”.
Domański pisze:
Tego rodzaju przydział materiału etnograficznego innym naukom należy do metod badawczych reprezentowanych przez tradycyjny pozytywizm, który wszelkie
szersze uogólnienia rozumiał jako sumę wyników badań nauk szczegółowych1.

Nie znaczy to, że Kolberg, upatrując swoje zadanie na tym etapie rozwoju nauki w zbieraniu i systematyzowaniu materiału dla niej, nie widział
maksymalistycznych perspektyw dla etnografii w przyszłości, tj. szansy
wszechstronnej interpretacji, dopełnienia jej o wyniki badań dyscyplin pokrewnych i w rezultacie pożądanej syntezy.
XIX
[Chopiniana w korespondencji z M.A. Szulcem i M. Karasowskim. – Wkład
Kolberga w prace biografistów Chopina i wydawców jego dzieł: prostowanie błędów i dopełnienia dotyczące życia i twórczości kompozytora, opinie
o charakterze, technice, stylu i ekspresji jego sztuki pianistycznej, o genezie
i edycjach utworów, zwłaszcza juweniliów, propozycje dotyczące kompletnego wydania dzieł Chopina. – Własne materiały o Chopinie i kopie jego
utworów. – Znaczenie tych materiałów i postulat zebrania w całość wiedzy
Kolberga o Chopinie.]

Choć główny nurt życia Kolberga wyznaczała ustawiczna codzienna praca nad zebraniem, opracowaniem i wydaniem materiałów etnograficznych
i folklorystycznych oraz udział w działalności Akademii, znalazła się w nim
jednak przestrzeń na powrót w latach siedemdziesiątych do dawnej niegasnącej pasji, jaką był fenomen osobowości i twórczości Chopina. Zaangażowanie Kolberga w tę tematykę bogato dokumentuje jego korespondencja
1

W. Domański Poglądy Kolberga…, 79–80.

363

�z okresu pobytu w Krakowie, prowadzona przede wszystkim z biografami
Chopina, Marcelim Antonim Szulcem i Maurycym Karasowskim, przynosząc
jednocześnie cenny materiał źródłowy dla chopinologii. Czytelny impuls
dla ożywienia wcześniejszych zainteresowań Kolberga Chopinem stanowił
najpierw bezpośredni kontakt, potem korespondencja z Marcelim Antonim
Szulcem, poznańskim nauczycielem, autorem pierwszej polskiej biografii
Chopina wydanej w 1873 roku1. Korespondencja ta została zainicjowana
listem Szulca już w 1871 roku, lecz rozwinęła się kilka lat później, po wydaniu jego książki i nieprzerwanie, choć w różnych odstępach czasu, trwała
do roku 18882. Kolberg poznał Szulca najprawdopodobniej jesienią 1871
roku, kiedy to odwiedził Poznań w nieodnotowanej przez siebie w itinerarium podróży, potwierdzonej jednak w późniejszych listach i w „Dzienniku
Poznańskim”3. Od początku połączyły ich wspólne żywe zainteresowania
muzyczne, zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. Szulc podobnie jak Kolberg grał na fortepianie, ponadto na skrzypcach i organach. Obaj śledzili
aktualne życie muzyczne, wydarzenia koncertowe, nowości bibliograficzne
i edytorskie, literaturę z dziedziny historii muzyki. Przede wszystkim jednak obaj zafascynowani byli postacią i twórczością Chopina. Kolberg jako
wykształcony muzyk, uzdolniony kompozytor i pianista, a także bezpośredni świadek młodzieńczych lat artysty z okresu wspólnego zamieszkiwania
obu rodzin w Pałacu Kazimierzowskim w latach 1820–1825, a potem słuchacz jego gry i obserwator niezwykłej drogi muzycznej Chopina w latach
warszawskich, okazał się dla Szulca biografisty bezcennym informatorem
i konsultantem. Z kolei on sam znalazł w poznańskim nauczycielu podobnego sobie pasjonata muzyki i możliwość porozumiewania się na jej temat wspólnym językiem. Już w pierwszym liście z 16 listopada 1871 roku
Szulc, nawiązując do osobistego spotkania, formułuje swoje oczekiwania:
„Ufny i w uczynność, i w obietnicę Pańską, śmiem udać się do WPana
1
M.A. Szulc (1818–1898), pedagog, z wykształcenia filolog klasyczny, autor podręczników
do nauki języka francuskiego, był do roku 1884 wieloletnim nauczycielem w gimnazjum św.
Marii Magdaleny w Poznaniu. Z tradycji rodzinnych i zamiłowania muzyk, wydał w Poznaniu
w 1873 roku cenioną pracę Fryderyk Chopin i utwory jego muzyczne. Przyczynek do życiorysu
i oceny kompozycji artysty. Pracę Szulca wznowiono w edycji PWM w Krakowie w 1986
roku, z wstępem Danuty Idaszak poświęconym sylwetce autora (s. 7–38) oraz z dodatkiem
późniejszych uzupełnień Szulca do swojej książki (s. 266–294).
2
W sumie zachowało się 46 listów wymienionych między Kolbergiem a Szulcem w latach
1871–1888; opublikowane zostały w Korespondencji… cz. I–III (DWOK T. 64–66).
3
Zob. wyżej, s. 319-320.

364

�Dobrodzieja z prośbą o łaskawe poparcie mnie swym współdziałaniem
w mej pracy o Chopinie”1. Kolberg świeżo po przeprowadzce, organizujący
wówczas swoje życie pod Krakowem, odpowiedział jednak dopiero trzy lata
później, 13 listopada 1874 roku, już po ukazaniu się biografii Chopina. Odpowiedział jednak konkretnie na prośbę adresata, dołączając do listu obok
wyrazów uznania dla autora swoje szczegółowe uwagi, sprostowania i uzupełnienia dotyczące książki. Miały one służyć do planowanej drugiej edycji
pracy Szulca. Do odpowiedzi tej był starannie przygotowany, ponieważ już
od kilkunastu lat, a szczególnie gorliwie od 1871 roku, gromadził materiały
o Chopinie, odwołując się przy tym również do informacji, pamięci i własnych zbiorów brata Wilhelma, który uczęszczając z Fryderykiem do jednej
klasy w Liceum Warszawskim, pozostawał z nim w bliskiej bezpośredniej
relacji i przyjaźni. Swoje notatki dla Szulca oparł więc Kolberg nie tylko
o własne wiadomości i obserwacje, ale uzupełniał je i weryfikował przy
pomocy Wilhelma2. Bracia spotkali się w 1873 roku w Krakowie i wówczas
Wilhelm przekazał Oskarowi zapamiętane fakty i szczegóły dotyczące życia i twórczości Chopina. Jednak Oskar nadal prosił brata o wiadomości
i o wszystkie posiadane materiały. Pisał:
Pan Szulc pisał do mnie z prośbą o udzielenie mu szczegółów i sprostowania
o Chopinie, o jakich mi wiadomo […], a które będą mu potrzebne do drugiej
edycji wyjść mającej za rok czy dwa. Więc mu posłałem wszystkie te uwagi,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 394.
Niedatowana brulionowa wersja Uwag O. Kolberga odnoszących się do pracy Szulca
o Chopinie, a przesłanych mu w listopadzie 1874 r. (zob. brulion listu do M.A. Szulca z 13 XI
1874 r., Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 498–499), opublikowana została w III części
Korespondencji… (DWOK T. 66), na s. 724–729 jako ankes 7. Zachowały się też: inna wersja
Uwag Kolberga, mniej pełna niż poprzednia (rkp. w Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie, nr inw. M/66, s. 1–4) oraz rękopis notatek o Chopinie spisanych przez Wilhelma Kolberga
(tamże, nr inw. M/81, s. 1–4), której autorstwo przypisywane było Oskarowi. Pierwodruk dwu
ostatnich rękopisów w artykule K. Kobylańskiej Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg, w: Studia
Hieronymo Feicht septuagenario dedicata, Kraków 1967, s. 386–389; tam (s. 388) jako autor
drugiego rkp. błędnie podany: Oskar Kolberg. Wszystkie trzy dokumenty zostały przedrukowane w tomie Kolberga Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), odpowiednio pod nr 982, 981
i 980. Tamże w przypisie do tekstu 982 (s. 461) M. Tomaszewski, autor opracowania, wyjaśnił
kwestię autorstwa Wilhelma. Do II edycji pracy Szulca nie doszło, natomiast później opublikował on w warszawskim „Echu Muzycznym” z r. 1880, w nr. 17 (s. 133–134), 18 (s. 144–146),
20 (s. 159–160) i 24 (s. 189–192) Zbiór wiadomości i uzupełnień dotyczących życia i utworów
Fryderyka Szopena, gdzie wykorzystał częściowo materiał pozyskany od Kolberga (przedruk
tegoż w edycji pracy Szulca z 1986 r., s. 273–294).
1

2

365

�które zanotowałem jeszcze za Twej bytności zeszłorocznej, obiecując pomnożyć je notatkami, jakie od Ciebie lub kogo innego uzyskam. Podziękował mi
i prosi szczególniej o przysłanie mu kopij tych listów czy liścików Ch[opin]a,
które do Ciebie pisał z Reinertz i Antonina, jako i o opis szczegółowy i wizerunek (fotogr[afię]) tablicy Twojej marmurowej u św. Krzyża. Wszystko to bądź
łaskaw przygotować i przysłać mi wkrótce, a może znajdzie się u Ciebie jeszcze
coś z jego kompozycji. Prosiłbym także i o owego Poloneza skomponowanego
przez znakomitego artystę zmarłego niedawno w Paryżu (bo pod tym tytułem
wyszedł u Kaufmana), a który był pomiędzy Twymi nutami na fortepianie1.

Gromadząc wiadomości o Chopinie i zabiegając przez wiele lat o jego
wiarygodną biografię i poprawne edycje utworów, Kolberg – jako kompetentny muzyk i świadek warszawskiego okresu życia i twórczości mistrza,
zafascynowany jednocześnie jego talentem i sztuką – miał w konsekwencji
przyczynić się znacząco do wzbogacenia wiedzy o wielkim kompozytorze2.
Począwszy od odpowiedzi Kolberga przesłanej Szulcowi w 1874 roku
z dołączonymi Uwagami, wymiana listów coraz bliższych sobie korespondentów stała się bardziej ożywiona; obaj skupiali się przede wszystkim
wokół problemów chopinowskich. Szulc z wdzięcznością przyjął przysłane
mu notatki Kolberga, wskazane w nich braki, błędy, nieścisłości. Kolberg
zaś nadal pracowicie zbierał informacje, przeprowadzał kwerendy, analizował ukazujące się na temat Chopina artykuły, prostował powstałe wokół jego osoby i twórczości dowolne interpretacje, narosłe mity i legendy.
Zarówno w zebranych przez siebie Uwagach dotyczących edycji Szulca,
jak i w dalszych listach spektrum poruszanych zagadnień jest bardzo szerokie. Dotyczą sztuki pianistycznej Chopina, indywidualnego charakteru jego
gry, okoliczności i sposobów improwizacji, pomysłów twórczych i źródeł
muzycznych, chronologii i genezy utworów, autorstwa i edytorstwa dzieł,
szczególnie juweniliów, kolejnych edycji pojedynczych kompozycji i wydań
zbiorowych, wydawców i autorów piszących o Chopinie, mniej lub bardziej
istotnych szczegółów biograficznych, takich jak próby ustalenia pochodzenia rodziny Fryderyka ze strony ojca czy informacji dotyczących przyjaciół,
Brulion listu do Wilhelma z 18 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 510.
Zob. M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. XVIII–XXII, K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg...,
s. 378–390 oraz E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondencji Oskara Kolberga, „Polski Rocznik Muzykologiczny” 2014, T. XII pt. Oskar Kolberg – prekursor europejskiej folklorystyki, s. 65–79.
1

2

366

�uczniów, spotkań, zdarzeń, upodobań kompozytora, wreszcie pamiątek po
nim. Czyni to Kolberg z wielkim zaangażowaniem, wnikliwością i widoczną pasją; u ich źródła jest nie tylko osobista fascynacja, ale i pietyzm dla
autentycznego portretu Chopina jako człowieka i twórcy, nie mitologizowanego, lecz prawdziwego w życiu i w swojej genialnej twórczości, oraz
odpowiedzialność świadka odznaczającego się doskonałą pamięcią zdarzeń,
muzyki, sposobu ekspresji artystycznej. Te rozproszone w listach i notatkach informacje i opinie najróżniejszego rodzaju składają się na bezcenne
dopełnienie biografii kompozytora, po części tylko wykorzystane przez badaczy jego dorobku i ciągle czekające na systematyczne i drobiazgowe ich
zanalizowanie przez specjalistów.
Działania Kolberga dotyczyły także edycji utworów Chopina. Autor
Ludu zbierał od wielu lat juwenilia oraz bezprawne, tzw. dzikie wydania pośmiertne. Wydawał opinie o praktykach różnych wydawców, np.
krytycznie oceniał w edycji Fontany celowość jego własnego pośmiertnego opusowania młodzieńczych i nienumerowanych utworów Chopina,
co powodowało, że wcześniejsze kompozycje miały numery wyższe od
dojrzałych. Proponował natomiast ułożenie tych utworów „w kolejności
rzeczowej i chronologicznej”. Tę swoją opinię przedstawiał późniejszym
wydawcom, odradzając stanowczo kontynuację tego zabiegu Fontany jako
niezgodnego z wolą i zapatrywaniami samego Chopina:
Znałem aż nazbyt dobrze usposobienie Chopina, abym nie był przekonany, że
nawet w wypadku, gdyby pozwolił opublikować te drobnostki za życia, nie
zniósłby, aby jego utwory młodzieńcze – zdając sobie sprawę z ich słabości –
zostały wydrukowane później […] po utworach najwyższej doskonałości. Różnica
jest zbyt jaskrawa, aby zaraz nie rzuciła się każdemu w oczy i uszy. Dlatego oznaczenia Fontany jako nieautoryzowane przez samego Chopina nie mają żadnego
uzasadnienia. Jest zatem nie tylko pożądane, ale nawet konieczne dla poznania
rozwoju ducha Chopina, zaniechanie oznaczeń Fontany – jako wyniku osobistego zapatrywania, a w żadnym razie woli Chopina […]1.
1
Brulion listu do Breitkopfa i Härtla z 3 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 181 (tłum. z niem.). Zob. też inne wypowiedzi Kolberga na ten temat, tamże, s. 291 (brulion
listu do R. Wolffa z 1879 r.) oraz Korespondencja…, cz. I (DWOK T. 64), s. 562–563 i 664 (bruliony listów do M. Szulca z 1876 r.). Julian Fontana (1810–1869), pianista, kompozytor, jeden z najbliższych przyjaciół Chopina, jego uczeń, powiernik, kopista i edytor Oeuvres posthumes pour
de piano de Fréd. Chopin. Publiés sur manuscrits originaux avec autorisation de sa famille
par […] op. 66–74, Berlin [1855 i 1859]. O opinii Kolberga na temat opusowania przyjętego przez

367

�Kolberg zabiegał też sam o wydanie chopinowskich ineditów. Już
w grudniu 1874 roku na ręce Szulca przesłał „drobiazgi chopinowskie”, tj.
kopie kilku utworów, m.in. trzech młodzieńczych mazurków Chopina oraz
Adagia, z życzeniem przekazania ich Leitgeberowi do publikacji1. O tych
mazurkach pisał w liście:
Co do kawałków Chopina, które oczywiście noszą na sobie piętno dorywczości
(lubo ducha jego cechujące niewątpliwie), nadmieniam, że trzy te mazury [tj.
Mazurek G-dur, B-dur i D-dur] były improwizowane wśród większej jeszcze
liczby innych […] na jakimś wieczorze tańcującym (zdaje się u rektora Lindego
w roku 1826 czy 7), gdzie Ch. w dobrym będąc humorze, sam siadał do fortepianu (nigdy go bowiem o to przy tańcach, szanując jego talent, nie proszono)
i puszczał wodze swojemu wesołemu usposobieniu. Mazurów takich krocie sypały się wówczas spod jego ręki jak z rogu obfitości, lecz tylko te trzy na żądanie
brata mego nazajutrz spisanymi być mogły, że jeszcze z pamięci nie uleciały.
Trzeci z nich (G-dur) nazwany został kulawym, dlatego że go grał, gdy tancerz
w obertasie na lewo (na kseb) przysiadał się czasami jedną nogą czy kolanem
do ziemi, udając niby kulawego czy pijanego lub chcącego upaść, lecz wnet się
podnosił, co mają oznaczać mocniej naciskane oktawy wiolinu i basu w drugim
takcie każdej części […]. Dwa te mazury: B-dur i G-dur mój brat następnie za
pozwoleniem jego litografował; na świstkach bez tytułu, w 30 tylko egzemplarzach odbite, rozdane one zostały znajomym (jeden egzemplarz mam u siebie).

W dalszym ciągu wyjaśniał Szulcowi, z jakim zamiarem Chopin skomponował Adagio dedykowane siostrze Ludwice, i informował:
Adagio to zamieszczone było drobnym pismem na ćwiartce listowej, w liście do
rodziców pisanym, a który zapewnie wraz z innymi zaginął w pamiętnym 1864
r. napadzie żołdactwa. Szczęściem, że ja już miałem kopię jego u siebie w teczce,
z której nową kopię Panu przesyłam2.
Fontanę, uznanej współcześnie za cenną, pisał Jan Ekier we Wstępie do wydania narodowego
„Dzieł” Fryderyka Chopina (Warszawa 1974), przytaczając w aneksie II (s. 161–163) odpowiednie cytaty z listów Kolberga.
1
Utwory te pt. Trzy mazury i Adagio, utwory młodości Chopina wyszły staraniem Szulca
u Leitgebera w Poznaniu w 1875 roku. Adagio tj. Lento con gran espressione (Nokturn cis-moll); Kolbergowską kopię tego utworu odnotowują bibliografie chopinowskie.
2
Brulion listu do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 507
i 508. Mowa o spustoszeniu 19 września 1863 roku (nie w 1864, jak pisze Kolberg) przez Rosjan
pałacu Zamoyskich na Krakowskim Przedmieściu w odwecie za nieudany zamach powstańców
na gen. Fiodora Berga, namiestnika Królestwa Polskiego. Demolując budynek pałacu, carscy

368

�Przy okazji do tego listu obok utworów Chopina dołączył też Kolberg
kilka „własnych polnych bławatków”, tj. „mazurów i obertasów”, które po
dłuższych perypetiach z wydawcą Leitgeberem ukazały się w Poznaniu
w 1876 roku pt. Mazurkas et autres danses polonaises pour le piano1.
Wyjaśniał Szulcowi ten pomysł z sentymentem i jednocześnie dystansem
jako formę powrotu do młodości:
[…] stanęły mi na myśli błogie chwile mojej takowej młodości około 1830–40,
kiedy się to na świat innym niż dzisiaj zapatrywało okiem, a w gronie życzliwych przyjaciół oddawało zabawie i wesołości, hasając nieraz do białego dnia.
Wtedy to pisywało się owe obertasy, kujawiaki i mazury i bez należytego opracowania i wykończenia na żądanie przyjaciół dawało czasami w 100 lub 200
egz. do druku na szarej, warszawskiej bibule, nie troszcząc się nawet wcale naówczas o porządną korektę. Ale młodość i myśl dobra krasiła wszystko. Ludzie
w najlepszej wierze wmawiali w człowieka, że jest kompozytorem i człowiek
nawzajem temu wierzył, zapominając, że to ziarko dobrego, jakie się w jego
utworach znaleźć może, bardzo często nie jego, ale poczciwego ludu jest własnością. Próbki, jakie Panu (z liczby całej setki w mojej tece) posyłam jedynie
dlatego tylko, że się sposobność do tego nadarza, powiedzą Panu więcej o tym
wszystkim, gdy je muzykalnie, pobłażliwie o to raczysz zapytać, niż wszelkie
tłumaczenia i komentarze2.

Jak wynika z listów, w roku 1875, podczas wspomnianego wyżej dwukrotnego pobytu w Poznaniu, Kolberg ponownie spotkał się z Szulcem.
Z pewnością dzielili się wówczas nowymi ustaleniami, wiadomościami
i uwagami, uzgadniali wątpliwości i potrzebę weryfikacji niepewnych faktów, a także cieszyli nawzajem swoją grą utworów Chopina. Kolberg, dziękując za to spotkanie, pisał:
[…] pospieszam jednak podzielić się z Panem wiadomośc[iami], jakie się jeszcze
dadzą zebrać o Chop[inie], z Panem, któryś mi tyle dał dowodów życzliwości
w ostatniej mojej podróży, że nie wiem, jakimi słowy za nią mam podziękować.
żołnierze obok sprzętów Izabeli, siostry Chopina, i Antoniego Barcińskich wyrzucili także na
bruk fortepian Fryderyka, który po śmierci rodziców pozostawał w posiadaniu Barcińskiej,
oraz zniszczyli część jego listów do rodziny.
1
Przedruk tychże w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 189–193, nr 37,
s. 225–226, nr 43, s. 294–295, nr 62.
2
Brulion listu do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 506–507.

369

�O niektórych szczegółach napomknąłem już ustnie. Powtórzę je tu, ażebyś Pan
wiedział, o ile będziesz mógł lub chciał użytkować z nich przy drugiej edycji1.

Dalej następuje cała lista informacji bardziej lub mniej szczegółowych,
ilustrujących wielość wątków chopinowskich poruszanych w tej korespondencji.
Niewątpliwą zasługą Kolberga było również sporządzanie kopii utworów Chopina oraz gromadzenie niskonakładowych amatorskich druków
jego kompozycji wykonywanych dla przyjaciół i dla pamięci, a nie do
rozpowszechniania. Niektóre z wykonanych przez Kolberga kopii długo
uważane były nawet przez specjalistów za autografy Chopina 2. Dzięki
jednej z nich, odpisowi Poloneza b-moll (Les Adieux) z 1826 roku, dedykowanego Wilhelmowi, utwór ten jest znany, gdyż autograf Chopina
zaginął3. Odpisy Kolberga służyły też niejednokrotnie wydawcom dzieł
Chopina, u których zabiegał o ich kompletne wydanie i którym chętnie
udostępniał własne materiały, dzieląc się swoją wiedzą i profesjonalnymi
opiniami. Propozycja pomocy w tym zakresie złożona w styczniu 1878
roku lipskiemu wydawcy, Breitkopfowi i Härtlowi, okazała się jednak
spóźniona. Firma miała już innych współpracowników do realizowanego
właśnie pełnego wydania dzieł Chopina i mimo argumentu, że przydałby
się w tym gronie również Polak, oferta nie została formalnie przyjęta 4.
Kolberg mimo to okazał się pomocny przy kwerendzie źródeł, ustalaniu
Brulion listu do M. A.Szulca z 1 II 1876 r., tamże, s. 561.
Krystyna Kobylańska, badając autentyczność rękopisów Chopina, ustaliła np., że cztery
rękopisy uważane za jego autografy to kopie Kolberga. Są to: Lento con gran espressione
(Nokturn cis-moll); Piosenka litewska op. 74 nr 16, Ecossaise G-dur op. 72 nr 4, Ecossaise Des-dur op. 72 nr 5 (numery dwu ostatnich według edycji Fontany z 1855 roku). Zob. tejże Fryderyk
Chopin i Oskar Kolberg…, s. 379.
3
Swój odpis tego poloneza przesłał Kolberg w grudniu 1878 r. Bretkopfowi i Härtlowi,
z komentarzem, że utworu tego nie udało mu się odnaleźć po śmierci Wilhelma w 1877 r.
w jego papierach, choć pamięta jego dwie chopinowskie wersje w zbiorach brata, a kopię
z wersji staranniejszej sporządził „przed około 18 laty”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 182 (tłum. z niem.). O utworze tym pisał także do J. Kleczyńskiego w liście z 23 V 1881 r.
(tamże, s. 501–502; tam w przypisie 2 do tego listu podano błędnie, że rękopis tego poloneza
znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej).
4
Zob. w tej sprawie brulion listu do Breitkopfa i Härtla z 5 I 1878 r. oraz odpowiedź wydawcy z 8 I 1878 r. i kolejny brulion listu Kolberga z 20 II 1878 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 95–96, 98–100, 110–113. Ta lipska edycja pt. Friedrich Chopin’s Werke. Erste
kritisch durchgesehene Gesamtausgabe herausgegeben von. W. Bargiel, J. Brahms, A. Franchomme, F. Liszt, C. Reinecke, E. Rudorff ukazała się w 14 tomach w latach 1878–1880.
1
2

370

�losów rękopisów i pojedynczych wydań, udzielał wydawcom cennych
informacji, m.in. o stylu gry Chopina, błędach poprzednich edycji, redakcji utworów, przesyłał kopie niektórych młodzieńczych kompozycji.
Już w grudniu 1878 roku przekazał do Lipska sporządzony przez siebie
Spis utworów Chopina z datami ich powstania (także z wątpliwościami
w tym zakresie) oraz z uwagami o ich wydaniach 1. Dalsza korespondencja w tej sprawie dokumentuje podobnie jak listy do Szulca niezwykłe
i bezinteresowne zaangażowanie Kolberga w szeroko rozumianą pomoc
przy nowej edycji, a także skwapliwość, z jaką lipscy wydawcy z cennych
uwag Kolberga korzystali, zgłaszając kolejne pytania i prośby. Swoistą
gratyfikację miał zapewne stanowić wydany przez nich w roku 1881 zbiór
50 polskich mazurków z lat 1817–1850, zebranych i opracowanych przez
Kolberga w układzie chronologicznym i opatrzonych jego przedmową2.
Swoje propozycje i poprawki co do koncepcji, układu i porządku w nowej
pełnej edycji dzieł Chopina przesłał Kolberg także Robertowi Wolffowi około roku 1879, uprzedzając inicjatywę warszawskich wydawców
i z góry proponując swoją pomoc przy korekcie. Przygotował też osobną
listę nutowych korekt uchybień zauważonych w poprzedniej edycji. Odpowiedzi udzielonej Kolbergowi nie znamy; firma Gebethnera i Wolffa,
publikując pełne wydanie dzieł Chopina, skorzystała jednak z pomocy
J. Kleczyńskiego3.
1
Dwie brulionowe wersje takiej listy (rkp. zaginiony, znany z odpisu M. Turczynowiczowej
sprzed 1839 r.) opublikowane zostały w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66), na s.730–734
jako aneks 8 pt. Spis utworów Chopina sporządzony przez O. Kolberga. Zestawienie utworów
Chopina dołączył Kolberg do listu do lipskiego wydawcy z 3 XII 1878 r. (zob. Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 181 (tłum. z niem.) i s. 182, przyp. 1.
2
Zbiór ten ukazał się pt. Polnische Tänze. Sammlung des beliebtesten Polnischen Mazurkas
für das Pianoforte, Leipzig [1881]. Współpracę Kolberga i wydawcy nad przygotowaniem go
do druku dokumentuje koresponedencja z lat 1880–1881.
3
Zob. niedatowany brulion listu do Roberta Wolffa (prawdopodobnie z roku 1879), Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 290–292. Nowa edycja Gebethnera i Wolffa, o której przyszłym kształcie pisze Kolberg, ukazała się w 1882 roku w Warszawie w 10 tomach pt. Frédéric
Chopin Oeuvres de Piano. Édition nouvelle revue, corrigée et doigtée par Jean Kleczyński,
avec variantes provenant de l’auteur lui-même et communiquées par ses meilleurs élèves.
Obok uczniów Chopina odnotowany jest tam także udział w opracowaniu Kolberga i Fontany. Wcześniejsze wydania dzieł Chopina przez Gebethnera i Wolffa ukazały się w Warszawie
w 1863 i 1877 roku. Zachowała się brulionowa wersja wspomnianej erraty nutowej Kolberga
do wcześniejszego wydania, dawniej uważana za zaginioną (rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2184,
k. 183–184).

371

�Kolberg pozostawił też cenne, choć rozproszone w listach i notatkach wskazówki i informacje o grze Chopina i sposobie wykonywania jego utworów.
Jeden z najciekawszych opisów zawarł w liście do Szulca z wiosny 1879 roku:
Ja znajduję, że wszyscy grają go za prędko, a biorąc szalone tempo w allegrach,
gubią tym samym mnóstwo szczegółów, które właśnie u kompozytora, tyle
w piękne szczegóły obfitego jak Ch[opin], uwydatnione w grze być by powinny. Przy tym prawie każdy wpada w afektację, niestosowną przesadę albo też
inaczej cieniuje te dzieła (oprócz miejsc wyraźnie do wzmocnienia i osłabienia
wskazanych), każdy chce naśladować (a naśladuje według własnego pojęcia,
więc najczęściej bardzo nietrafnie) owe ociągania się, ową niezależność obu rąk
od siebie, które autor oznaczał wyrazem tempo rubato […]. Ja może dlatego tak
jestem wymagającym, żem słyszał samego Ch[opina] bardzo często bądź prywatnie, bądź i publicznie grajacego w czasie jego dojrzałości w latach 1827–1830,
a wrażenie tej gry (jakkolwiek byłem wówczas prawie dzieckiem jeszcze) niezatarte aż do dnia dzisiejszego pozostawiło na moim umyśle ślady, nie dozwalające
wcale porównań z nowszymi wykonawcami1.

W korespondencji Kolberga częstym tematem były też pamiątki pozostałe po Chopinie lub z nim związane. Wymienić tu można dla przykładu poświęconą Chopinowi tablicę epitafijną w kościele św. Krzyża w Warszawie,
wykonaną według projektu (szkicu) Wilhelma przez Leonarda Marconiego,
a upamiętniającą złożone tam serce kompozytora2. Losy pamiątek będących
w posiadaniu Wilhelma nie są do końca znane. Nie wszystkie przekazane
zostały Oskarowi, który wielokrotnie o nie prosił. Gdy się dowiedział, że
przed śmiercią w 1877 roku Wilhelm odnalazł i przekazał kilka takich pamiątek siostrze Fryderyka, Izabeli Barcińskiej, pisał do Karoliny z żalem:
„[…] czy to były listy, nuty lub co innego, nie wiem […]. Dziwi mnie mocno,
dlaczego mnie takowych nie przysłał do Krakowa, wiedząc, że ja zbieram
tego rodzaju rzeczy, zamyślam studium o Chopinie napisać”3. Sam Wilhelm
wcześniej utwierdzał zresztą Kolberga w tym zamiarze; obiecując, że przyśle
Brulion z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 234.
Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 510, 513, 517 i 521 oraz cz. II (DWOK T. 65),
s. 209. Epitafium wmurowane w filar kościoła ufundowano w 1879 r., uroczyste poświęcenie
nastąpiło 5 marca 1880 r., wkrótce po złożeniu w tym miejscu urny z sercem Chopina (zob.
„Kłosy” 1879, T. XXVIII, nr 708 (z 11 I) i 1880, T. XXX, nr 766 (z 4 III) oraz „Biblioteka Warszawska” 1880, T. 2, s. 179–180).
3
Brulion listu do Karoliny Kolberg z 22 X 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 171.
1
2

372

�mu informacje o Chopinie, zastrzegał: „Szczegółów też o życiu Chopina
niewiele się zebrało, a jak się zbierze, to Ci je przeszlę dla ogłoszenia, a nie
dla odstąpienia Szulcowi”1.
Konsekwentne gromadzenie przez Kolberga materiałów o Chopinie,
wyniki jego wieloletnich kwerend, ustalenia, konsultacje, zebrana wiedza
o biografii i twórczości kompozytora w gruncie rzeczy posłużyły innym
biografom i badaczom. Wyżej przytoczona wypowiedź i inne mniej lub
bardziej wyraźne wzmianki pozwalają jednak wnioskować, że celem było
nie tylko udzielenie ich innym, ale zamysł samodzielnego studium poświęconego Chopinowi, powracający jako wyraz pielęgnowanych długie lata
osobistych uczuć dla mistrza. Kolejny ślad takiego zamiaru przynosi późniejszy list do Tytusa Wojciechowskiego, przyjaciela Chopina. Kolberg odnosi się w nim do wcześniejszych prac o Chopinie, prosi adresata o nowe
wiadomości i o kopie niektórych młodzieńczych utworów, których odpisów nie posiada, wykazując przy tym znakomitą orientację w twórczości
kompozytora. List jest brulionem; widnieje w nim skreślony ręką Kolberga
fragment, a w nim zdanie: „Być zatem może, że ja sam, mimo zajęć, jakie
mnie przygniatają, będę w konieczności podać niektóre wiadomości, by
zatraceniu nie uległy, do jakiego czasopisma, np. «Przeglądu Lwowskiego»,
«Echa» itd.”2. Wypowiedź ta, pochodząca z brulionu, być może nie znalazła się w wysłanym liście, ale ujawnia, jak żywotna była potrzeba pisania
i świadczenia o Chopinie, mimo ogromu innych pierwszoplanowych prac.
Kolberg korespondował także w latach 1876–1886 z innym biografem
Chopina, wspominanym już wcześniej Maurycym Karasowskim, muzykiem,
krytykiem i pisarzem muzycznym, którego znał z okresu warszawskiego
i z którym wówczas – jak wynika z listów – łączyły go przyjazne stosunki3.
Pracę Karasowskiego wydaną w Dreźnie w roku 1877 w języku niemieckim
(w tłumaczeniu autora) pt. Friedrych Chopin. Seine Leben, Seine Werke
und Briefe (Bd. 1–2) Kolberg znał i sporządzał na jej temat swoje uwagi,
sprostowania i uzupełnienia4. Książka ta była też omawiana wielokrotnie
List Wilhelma Kolberga z 31 I 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 517.
Brulion listu do T. Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 285–286.
3
Zachowana korespondencja Kolberga z Karasowskim obejmuje 18 listów (zob. DWOK
T. 64–66).
4
Notatki te zachowały się w archiwum Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 338–340).
Drugie wydanie pracy, Karasowskiego, znacznie skrócone i poprawione, ukazało się tamże
1
2

373

�w korespondencji z Szulcem, który oceniał ją krytycznie, zarzucając autorowi brak podania źródeł i nieład w przedstawianiu faktów. Kolberg nie polemizował z nim w tej sprawie, raczej przychylając się do tego stanowiska.
Z czasem jednak pozytywniej oceniał tę pracę. Początek listownego kontaktu z Karasowskim przypada na listopad 1876 roku, kiedy to Kolberg przesłał
mu melodię Chmiela potrzebną do przygotowywanej biografii Chopina 1.
Korespondencja urwała się potem na kilka lat, dopiero we wrześniu 1881
roku nawiązana została na nowo, koncentrując się odtąd wokół spraw chopinowskich. Kolberg w poczuciu wspólnego podziwu i uznania dla Chopina
chętnie dzielił się z Karasowskim – podobnie jak z Szulcem – swoimi przemyśleniami i informacjami; w listach podejmowane więc były najróżniejsze
wątki z życia i twórczości „naszego uwielbianego mistrza”. I podobnie jak
pierwszemu biografowi przesłał Kolberg Karasowskiemu po ukazaniu się
polskiej dwutomowej edycji jego biografii Chopina w 1882 roku swoje sprostowania i uwagi, dołączone do listu z 2 września 1882 roku2.
Chopinowskie realia pojawiają się także, choć sporadycznie, w korespondencji z lat 1880–1881 z innym zaprzyjaźnionym muzykiem i krytykiem
muzycznym z Warszawy – Janem Kleczyńskim. Ten ostatni zaprosił Kolberga pod koniec 1879 roku do współpracy z warszawskim dwutygodnikiem,
„Echem Muzycznym”, którego redakcję objął z początkiem 1880 roku Kolberg okazał zainteresowanie tą inicjatywą, docenił plany redaktora, który
– jak to określił – zamierzał nadać swemu pismu „kierunek poważny i o ile
możności narodowy”, ale z braku czasu konkretnego udziału jako autor odmówił. W roku 1880 poruszana była w listach sprawa interesujących Kleczyńskiego wiadomości na temat przodków ojca Fryderyka, Mikołaja Chopina, pozyskanych przez Kolberga w Nancy, gdzie zatrzymał się na krótko
w drodze na wystawę w Paryżu w 1878 r. Rok później Kleczyński należał do
grona organizatorów warszawskiego koncertu na rzecz Kolberga, przesłał
w 1878 roku, trzecie w 1881 roku i to ono stało się podstawą wersji polskiej wydanej w 1882
roku w Krakowie pt. Fryderyk Chopin. Życie. Listy. Dzieła. Wcześniej Karasowski opublikował
artykuł pt. Młodość Fryderyka Szopena w „Bibliotece Warszawskiej” 1862, T. 4, s. 1–40 oraz
Uzupełnienie, tamże, 1869, T. 1, s. 161–179 i 383–418.
1
Zob. brulion listu do Karasowskiego z 9 XI i odpowiedź adresata z 17 XI 1876 r.,
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 661–662 i 665–666.
2
Zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 689. Rękopis Uwag O. Kolberga odnoszących się do pracy Karasowskiego o Chopinie opublikowany został w cz. III Korespondencji
(DWOK T. 66), na s. 738–743 jako aneks 11; przedruk tegoż w: O. Kolberg Pisma muzyczne
cz. II (DWOK T. 62), s. 472–476, nr 983.

374

�też badaczowi na jego prośbę kopię jednego z młodzieńczych polonezów
Chopina (Ges-dur), drukowanego w wyczerpanej już wówczas edycji Kaufmanna z 1870 roku. Odpisu z tego wydania poszukiwał Kolberg w Warszawie od 1877 roku, wielokrotnie kierując prośby w tej sprawie do znanych sobie muzyków. Sam z kolei objaśniał Kleczyńskiemu okoliczności powstania
dedykowanego Wilhelmowi poloneza pożegnalnego b-moll (Les Adieux)1.
Omawiając wkład Kolberga w biografię i edycję dzieł Chopina, warto
zatrzymać się jeszcze na ocenach analizujących go muzykologów i oddać
im głos. Mieczysław Tomaszewski, autor opracowania i wstępu do Pism
muzycznych Kolberga, potwierdzając wagę zebranej przez niego faktografii
chopinowskiej, niewykorzystanej we własnych publikacjach, pisał w 1975
roku:
Poza tym miał sam doskonałą pamięć zdarzeń i muzyki, sposobu, w jaki ją Chopin wykonywał. Opis gry kompozytora, przesłany Szulcowi w liście z 20 maja
1979 roku, należy do najbardziej precyzyjnych i autentycznych, jakie nam przekazał wiek XIX, i zaświadcza, jak bardzo Kolberg predestynowany był do zadania, co do którego wykonania stale się wahał.

A dalej, oceniając wiedzę Kolberga przekazaną wydawcom dzieł Chopina, stwierdzał: „Był więc Kolberg bardziej edytorem in spe, ale edytorem
wysokiej klasy, uczulonym na problem autentyczności przekazu, właściwego odczytania intencji kompozytora, trafnego uchwycenia stylu, wiernego
przekazu tradycji wykonawczej”2.
W 2014 roku Ewa Sławińska-Dahlig podobnie podsumowała wkład Kolberga w tej dziedzinie:
Oskar Kolberg wniósł nieocenioną wiedzę faktograficzną (wzbogaconą o znakomite interpretacje) w pierwszym okresie badań nad Chopinem. Listy i teksty
Kolberga odnoszące się do kompozytora dowodzą jego kompetencji, szerokości
zainteresowań i dociekliwości. Są szczególnie cenne jako źródło z pierwszej ręki
1
O wspomnianych kwestiach chopinowskich zob. listy Kleczyńskiego i Kolberga nr 698
i 704; 729, 758 i 770; 837 i 840 w cz II Korespondencji (DWOK T. 65). Cytowane określenie
Kolberga dotyczące profilu „Echa” tamże, s. 309. O poszukiwanej przez Kolberga kopii poloneza
Ges-dur mowa też w korespondencji z J. Sikorskim, zob. tamże, s. 257, 396 i 398–399.
2
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, (DWOK T. 61), s. XX i XXII. List,
na który się autor powołuje, zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 233–236. Fragment
tego listu opisujący grę Chopina, zacytowano wyżej, zob. s. 372.

375

�– źródło pozostawione przez świadka warszawskiego okresu życia Fryderyka
Chopina, a także sumiennego obserwatora jego późniejszych emigracyjnych
dziejów1.

Postulat autorki: „W dalszych badaniach warto usystematyzować wszystkie wzmianki o kompozytorze zawarte w całym dziedzictwie kolbergowskim i dokonać syntezy dotychczasowych prac na ten temat […]” pozostaje
aktualny i czeka na zrealizowanie go przez specjalistów.
XX
[Podróże na Pokucie i na Podole galicyjskie w latach 1876 i 1877. – Kontynuacja Poznańskiego i wydanie cz. II–IV (1876–1879). – Odwiedziny Karoliny
z dziećmi w Modlnicy (lato 1877). – Wstępne prace nad cz. I Pokucia. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Paryżu (wrzesień 1878), prezentacja tam
m.in. tomów Ludu. – Przedłożenie Akademii pierwszej wersji cz. I Pokucia
(listopad 1878). – Odwiedziny Antoniego i Karoliny z dziećmi w Modlnicy
(lato 1879). – Wyjazd do Lwowa i Czortowca (wrzesień? 1879). – Udział
w obchodach jubileuszu Kraszewskiego (październik 1879). – Publikacja Pieśni ludu litewskiego, studium komparatystyczno-folklorystycznego, w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1879). – Uwagi do analizy tekstu
Bogurodzicy (1879).]

Po wyprawie odbytej w roku 1875 na Pomorze i Mazury oraz w Poznańskie kolejnym obszarem eksploracji Kolberga stały się ziemie na południowo-wschodnich kresach Rzeczypospolitej. W dwu następnych latach,
1876 i 1877, odbył podróże badawcze na Pokucie i na Podole galicyjskie,
a obie wyprawy, podobnie jak poprzednia na północ, finansowane były
przez Akademię, która przeznaczyła na ten cel zasiłek z funduszu Komisji
Antropologicznej. Był to także okres intensywnej pracy nad monografią
Poznańskiego: w roku 1876 ukazała się jej część II, w następnym część III,
1
E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondecji Oskara Kolberga…, s. 78
i 77. Z informacji Kolberga o Chopinie korzystały kolejne pokolenia biografów i wydawców
dzieł kompozytora aż do czasów najnowszych, jest to jednak materiał rozproszony. Zob. m.in.
J. Ekier Wstęp do wydania narodowego „Dzieł” Fryderyka Chopina…, M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło rezonans, Poznań 1998, Korespondencja Fryderyka Chopina 1816–
–1831, T. 1, oprac. Z. Helman, Z. Skowron, H. Wróblewska-Straus, Warszawa 2009.

376

�dwa lata później, tj. w 1879 roku część IV (odpowiednio tomy 10–12 Ludu).
Plan badań etnograficznych na ziemiach wschodnich w obrębie ówczesnego zaboru austriackiego uważał Kolberg jednak za zadanie naukowe na
tyle pilne, że podjął je równolegle z zaabsorbowaniem innymi pracami nad
tomami Ludu i działalnością w ramach Akademii. Było to zresztą zgodne
ze wspomnianym wcześniej programem badawczym Akademii, który jako
priorytet wskazywał głównie ziemie „północnych i północno-wschodnich
stoków Karpat”1.
Podróż Kolberga w 1876 roku do Galicji Wschodniej, pierwsza dłuższa
na Pokucie i Podole galicyjskie, jest stosunkowo dobrze udokumentowana
w korespondencji i w materiałach sponsorującej ją Akademii. Pierwotne
projekty wyjazdu w czerwcu, potem w lipcu nie zostały zrealizowane; termin przesunął się w związku z koniecznością dopilnowania kończącego
się druku II części W. Ks. Poznańskiego, która ukazała się na początku
sierpnia 2. Ostatecznie Kolberg wyjechał po 10 sierpnia – taką datę nosi
ostatni zachowany list pisany jeszcze w Krakowie – a powrócił przed
12 października, po dwumiesięcznej wyprawie, zatrzymując się jeszcze w Krakowie 3. O swojej podróży wzmiankuje w listach, pisząc m.in.:
„W tym roku jeździłem na Pokucie, na Bukowinę, i byłem w Karpatach,
mianowicie miedzy Hucułami pod Czarną Górą [Czarnohorą]”, wspomina pobyt w Czortowcu u Przybysławskich, w Baryszu u Szawłowskich,
zwiedzanie okolic Lwowa i tygodniowy pobyt w samym mieście, gdzie
odwiedził muzea oraz Ossolineum 4. Najobszerniejszą relację przynosi
jednak złożone Akademii sprawozdanie z tej podróży z 30 października
1876 roku, omówione przez przewodniczącego, J. Majera, na posiedzeniu
Komisji Antropologicznej w listopadzie 1876 roku 5. Relacja ta wskazuje,
że główne stacje badawcze Kolberga stanowiły „w okolicy
Zob. wyżej, s. 277–278..
Zob. bruliony listów do W. Siarkowskiego z 30 VI oraz do W. Niegolewskiej z 7 VIII
1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 628 i 631.
3
Zob. bruliony listów do J. Florkiewicza z 10 VIII oraz do S. Czarneckiego z 12 X 1876 r.,
tamże, s. 633 i 645. Z Modlnicy pisał Kolberg dopiero 4 XI 1876 r., zob. tamże, s. 660.
4
Brulion listu do Czarneckiego tamże, s. 645. Zob. też brulion listu do W. Przybysławskiego
z 14 X 1876 r., tamże, s. 646.
5
Brulion sprawozdania skierowanego do Akademii z 30 X 1876 r. zob. Korespondencja…
cz. I (DWOK T. 64), s. 657–660. Zob. też omówienie sprawozdania na posiedzeniu Komisji z 16
XI 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. IV, 1877, s. XVIII oraz
informacje o tej podróży Kolberga i jej plonach, tamże, s. IX, XXVII.
1
2

377

�naddniestrzańskiej Barysz pod Buczaczem i Czortowiec pod Obertynem,
w górach zaś Żabie pod Czarnogórą, położone w pobliżu granicy Bukowiny i Kossowa” oraz że krótko przebywał też w miastach: Stanisławowie,
Kołomyi, Czerniowcach i Buczaczu, dłużej zaś we Lwowie, gdzie m.in.
sporządził w Muzeum Przyrodniczym im. Dzieduszyckich spis „akwarel, rycin i obrazów olejnych przedstawiających typy i sceny ludowe”,
a w Ossolineum spis akwarel 1. Temu ostatniemu zagadnieniu, tj. ikonografii, poświęcił Kolberg w sprawozdaniu szczególną uwagę – zgodnie
ze swoim utrwalonym i często na forum Akademii wyrażanym przekonaniem o szczególnej wartości dla etnografii tego rodzaju dokumentacji.
Pisał:
Niech mi tu wolno będzie zwrócić uwagę na przedmiot nader ważną specjalność etnograficzną stanowiący, jakim mianowicie jest ubiór ludu i kształt jego
mieszkań, narzędzi i sprzętów, gdyż przedmiot ten, wiążąc się z projektowanym
wydawnictwem wyrozumowanym kostiumów i budowli krajowych, w przyszłości dokonać się mającym, podać może materiał do zasilania okazami świeżo
powstającego Muzeum Akademickiego.

Zwracał następnie uwagę na wielkie zróżnicowanie strojów charakterystycznych dla zwiedzanych terenów, informował o swoich kontaktach
z fotografikami tamtych stron podejmowanych w celu zainteresowania ich
tematyką etnograficzną, informował, że sam, „acz niewprawną ręką”, sporządzał „wizerunki wielu chat, sprzętów, przedmiotów ubrania itd.”, które zamierzał przekazać do opracowania Kossakowi. Wreszcie postulował:
„Obok wizerunków [tj. szkiców, fotografii itp.] byłoby nader pożądanym
gromadzenie ubiorów w naturze lub też pojedynczych tychże części”2, zastrzegając jednak, że cena tych ostatnich jest tak wygórowana, że uniemożliwia kupno. Warto tu przypomnieć przywoływany wcześniej fakt, że
Kolberg przywiózł też z tej podróży i złożył Komisji do jej zbiorów etnograficznych rekwizyty weselne, części stroju, kilkanaście narzędzi i sprzętów
domowych z Pokucia, a także pięć „gadek huculskich”3. W swojej relacji dla
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658, 659 i 660. Oba spisy zachowały się w zbiorach
archiwalnych, zob. wyżej, s. 276
2
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658 i 659.
3
Odnotowano to w sprawozdaniach z posiedzeń Komisji Antropologicznej z dnia 21 XII
1876 r. i z 1 VI 1877 r., zob. wyżej, s. 285.
1

378

�Akademii zwracał też uwagę na problematykę i okoliczności swoich badań.
W cytowanym brulionie pisał:
Przedmiotem zbiorów były głównie zwyczaje, obrzędy, pieśni, muzyka, język itd.
Wszakże pobyt mój w pomienionych stronach pomimo obfitości dostarczonego
materiału bynajmniej go jeszcze nie wyczerpał. Stosunki więc pozawiązywane
z kilku obywatelami naukę miłującymi, a głównie z W. [Władysławem] Przybysławskim w Czortowcu, z W. [Stanisławem] Szawłowskim w Baryszu i z ks.
Sofronem Witwickim w Żabiu, i kilku innymi osobami, każą się spodziewać, że
odnośny materiał etnograficzny, jaki by się dał pozyskać, znacznie w następstwie będzie pomnożony na drodze korespondencji1.

Osoby te, wcześniej już tutaj przywołane, jako żywo zainteresowane
lokalnym folklorem, historią i kulturą ludową swojego regionu znacznie
przyczyniły się do pomnożenia zbiorów Kolberga z Pokucia oraz z okolic
Buczacza, goszcząc go w swoich domach, stwarzając warunki do pracy
badawczej i zasilając przyszłe monografie nowymi materiałami, wiadomościami i konsultacjami. Owocna współpraca i żywe kontakty z nimi udokumentowane są w korespondencji, szczególnie bogatej z Władysławem
Przybysławskim w latach 1876–18832.
W roku następnym 1877 Kolberg odbył również podróż do Galicji
Wschodniej, a jej koszty, podobnie jak rok wcześniej, pokrył fundusz Komisji Antropologicznej. Wcześniej jednak, w połowie lipca, przyjechała
do Modlnicy na wakacje Karolina z dwiema córkami, starszą Tonią i kilkumiesięczną Walentyną, oraz z siostrzenicą Lolą, osieroconą przez Julię
Illukiewiczową. Ich pobyt trwał do 19 sierpnia. To rodzinne spotkanie
miało dla Oskara i jego bratowej szczególne znaczenie wobec niedawnej
śmierci Wilhelma 4 czerwca tego roku. Dla Karoliny i jej dzieci były
to również wymarzone wakacje w życzliwym i zorganizowanym domu
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658.
Badania Kolberga na Pokuciu, pozyskane tam zbiory, m.in. z Czortowca, oraz jego współpracę z Przybysławskim i Witwickim omawia A. Skrukwa we wstępie do suplementu do Pokucia (DWOK T. 81), s. V–XLIX. Materiały z Huculszczyzny opublikowane zostały dopiero
w ramach DWOK w dwuczęściowej Rusi Karpackiej (DWOK T. 54–55); tam scharakteryzowali je we wstępie, w tomie 54 O. Gajkowa (s. V–XXVII), M. Tarko (s. XXVIII–XLIV), B. Linette (s.
XLV–LII) i A. Demartin (s. LIII–LXXII). Bogate materiały z Barysza znalazły się także dopiero
w nowej edycji, w trzech tomach Rusi Czerwonej (DWOK T. 56, 57/I i 57/II), zob. też wstęp
M. Tarki do tej monografii (w tomie 56, s. XXX–XXXIII).
1
2

379

�na wsi, w oderwaniu od miejskiej, uciążliwej codzienności, w bliskości
z kochanym stryjem. W Modlnicy odbył się wówczas chrzest urodzonej
26 lutego 1877 roku Walentyny, przy współudziale trzech par chrzestnych: Oskara i Antoniny Konopczanki, Juliana Konopki i Meli Męcińskiej
oraz Michaliny Konopczanki, córki Józefa, i jej kuzyna, Michała, syna
Ksawerego Konopki1.
Na wyprawę etnograficzną na Pokucie i Podole galicyjskie i w okolice
Lwowa Kolberg wyjechał więc dopiero 23 sierpnia, udając się przez Lwów
do Czortowca, gdzie spędził prawie miesiąc, serdecznie przyjmowany przez
Przybysławskich, i skąd planował odwiedzić jeszcze Barysz. W drodze powrotnej zatrzymał się także u Bochdanów w Zadwórzu oraz we Lwowie.
Wrócił do Krakowa w trzeciej dekadzie października. O tej dwumiesięcznej
podróży wzmiankował w listach2, szczególnie wspominając długi i owocny
pobyt w Czortowcu, jednej z najbardziej sprzyjających jego pracom stacji
badawczej, gdzie w atmosferze przyjacielskiej współpracy z gospodarzami,
Władysławem i Heleną Przybysławskimi, nie tylko pomnażał swoje zbiory
z Pokucia, ale cieszył się wspólnotą zainteresowań i pasji naukowej goszczącego go właściciela. Przybysławski jako badacz zabytków archeologicznych
w Galicji Wschodniej, m.in. w Horodnicy nad Dniestrem, miłośnik historii,
kolekcjoner książek, dokumentów, wykopalisk, przedmiotów użytkowych
i rzemieślniczych itp., członek Komisji Archeologicznej i Antropologicznej
Akademii i zamiłowany regionalista okazał się znakomitym towarzyszem
w badaniach, współpracownikiem i konsultantem Kolberga. O zrozumieniu
dla działalności autora Ludu, gotowości pomocy i stopniu zażyłości obu
badaczy świadczy korespondencja. Zapraszając Kolberga w czerwcu 1877
roku, Przybysławski przypominał „[…] w zeszłym roku daną nam obietnicę
odwiedzenia w tym roku Pokucia, a przy tym obrania sobie Czortowca za
główny punkt, z którego robiłbyś Szanowny Pan wycieczki we wszystkich
kierunkach, jakie za stosowne uznasz”. I deklarował dalej:
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe: z sagi rodu Kolbergów, Warszawa 1989, s. 185–186 i 189.
Zob. m.in. bruliony listów do W. Przybysławskiego z 8 i 19 VIII 1877 r. (w sprawie daty
wyjazdu) oraz do B. Moraczewskiej z 27 X, do Akademii z 1 XI, do Jadwigi Wernerowej z 19
XI i do Karoliny z 10 XII 1877 r. (po powrocie), Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 54, 56,
67, 72, 76 i 84. W liście do Jadwigi wspomniał, że Helena Przybysławska to córka Kazimierza
Wessla zaprzyjaźnionego z Wilhelmem, któremu przekazywał tę informację rok wcześniej
(Korespondencja…, cz. II, DWOK T. 65, s. 76 oraz cz. I, DWOK T. 64, s. 649). U Wesslów
w Żyrzynie, w Lubelskiem, Kolberg gościł w 1848 r.
1
2

380

�Pisał do mnie dr Kopernicki, że Szanowny Pan masz myśl ułożenia monografii
etnograficznej Czortowca, cieszę się tym projektem bardzo i z mej strony dołożę
usilnych starań, ażeby Szanowny Pan wszelkie potrzebne do tego opisu materiały, czy żywe, czy też martwe, miał pod ręką, a tym samym mam przekonanie, że
tego rodzaju opis wyjdzie spod pióra Pańskiego kompletnym1.

W roku następnym – 1878 – Kolberg nie wyjeżdżał na badania terenowe, lecz wziął udział z ramienia Akademii w Wystawie Powszechnej
w Paryżu, która trwała od 1 maja do 20 października. Prezentował swoje
tomy Ludu oraz zbiór rysunków, szkiców i fotografii w części antropologiczno-etnologicznej działu austriackiego wystawy, w którego ramach
„urzędowo” uczestniczyła Akademia. Do eksponatów tejże należały fotografie zabytków archeologicznych z różnych stron Polski, okazy etnograficzne i antropologiczne wybrane z zasobów muzeum Akademii, a przygotowane przez Komisję Antropologiczną i Archeologiczną pod kierunkiem
Izydora Kopernickiego, który był także głównym organizatorem ekspedycji materiałów2. Według katalogu wystawy Kopernicki „jako członek Akademii” wystawiał w sekcji antropologicznej działu austriackiego „różne
czaszki”, a w jego sekcji etnologicznej album fotografii typów i strojów
Polaków, Rusinów i Żydów. Tamże odnotowano też – jednak bez konkretów – udział dwu „interesujących osób”: Oskara Kolberga „z zabytkami
etnograficznymi i z takimiż Władysława Przybysławskiego”3. W części
austriackiej wystawy znalazły się również eksponaty archeologiczne i etnograficzne pochodzące ze zbiorów Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie i z Muzeum Techniczno-Przemysłowego Adriana Baranieckiego
List W. Przybysławskiego z 24 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 39.
Eksponaty ze zbiorów Akademii obejmowały „oprócz niektórych starożytności i ich fotografij” m.in. „czaszek sześć z czasów przedhistorycznych z różnych okolic kraju, zbiór 60 typowych tak zwanych pisanek, zbiór okazów włosów ludności polskiej, ruskiej i żydowskiej,
album fotografij typów ludności podolskiej” (zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej z 27 IV
1878 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. LIV). Zob.
też list I. Kopernickiego z 2 III 1878 r., w którym informuje Kolberga o ustalonej przez Komisję w Wiedniu konieczności wcześniejszej przesyłki deklarowanych materiałów na wystawę
i obiecuje mu swoją pomoc w ich przygotowaniu, oraz kolejny list Kopernickiego, niedatowany
(Korespondencja... cz. II, DWOK T. 65, s. 117-118 i 119).
3
Cyt. za: A. Abramowicz Wystawa w Paryżu w 1878 roku, w: tegoż Dalecy i bliscy:
studia z dziejów archeologii, „Acta Archaeologica Lodziensia” 1974, nr 23, s. 103. Autor oparł
swój opis na oficjalnym katalogu wystawy pt. Exposition universelle internationale de 1878
à Paris. Catalogue spécial de l’exposition des sciences anthropologiques, Paris 1878.
1
2

381

�w Krakowie. Według korespondentki z Paryża, Seweryny Duchińskiej:
„Dzięki zbiorom hr. Dzieduszyckiego i p. Baranieckiego ten dział austriacki zachował przeważnie polski charakter” 1. Komisarzem wystawy
austriackiej na wystawie paryskiej był Włodzimierz Dzieduszycki, pasjonat muzealnictwa i mecenas naukowy różnych przedsięwzięć wystawienniczych w Galicji i w Europie.
Choć wystawcy polscy uczestniczyć mogli w wystawach światowych
w ramach ekspozycji kraju zaborców, co niejednokrotnie stwarzało dylematy moralne i stawiało Polaków przed alternatywą niewystawiania wcale, na wystawie paryskiej udało się dzięki pewnemu wybiegowi stworzyć
odrębną ekspozycję polską. Warto o niej wspomnieć, gdyż to zapewne był
dodatkowy powód szczególnej determinacji Kolberga, który deklarował nie
tylko chęć, ale wręcz koniczność odwiedzenia wystawy, i do wyjazdu przygotowywał się dużo wcześniej, organizując w tym celu fundusz wydzielony
ze swojego kapitału zdeponowanego w Warszawie i umawiając się na spotkanie z rodziną w Paryżu2.
Za urządzenie Wystawy Nauk Antropologicznych stanowiącej część
wystawy powszechnej w 1878 r. odpowiedzialne było paryskie Towarzystwo Antropologiczne, którego członkami było również wielu Polaków,
emigrantów, m.in. od 1867 r. Izydor Kopernicki. Środowisko to wraz ze
swoimi licznymi sympatykami założyło krótko przed wystawą i specjalnie w celu reprezentowania na niej Polski Towarzystwo Antropologiczne
i Etnograficzne Polskie w Paryżu, ukonstytuowane na wzór francuskiego
i stanowiące rodzaj jego oddziału3. Prezesem został Franciszek Duchiński
(1816–1893), etnograf i historyk, działacz emigracyjny, członek paryskiego Towarzystwa Antropologicznego od 1865 r. i główny inicjator przedsięwzięcia. W krótkim czasie wykonano olbrzymią pracę organizacyjną
1
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej, „Biblioteka Warszawska” 1878, T. 3, s. 114. Autorka
wymienia wśród eksponatów z tych zbiorów naczynia, kilimy, pisanki, hafty na płótnie, modele
chat i zagród wieśniaczych, znaleziska z wykopalisk.
2
Zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 129, 132–133, 135, 136, 141–142, 149, 151
i 160, listy wymieniane w tej sprawie z Jadwigą i Emilem Wernerami w okresie od kwietnia
do sierpnia 1878 r. Kolberg pisał tam m.in., że paryską wystawę „koniecznie dla zbioru
etnograficznych tam okazów zwiedzić […] wypada, na który to cel nie mam i nie mogę mieć
innego funduszu jak wiadomą Ci sumkę u Was […]” (tamże, s. 135).
3
Zob. A. Abramowicz Société d’Anthropologie et d’Ethnographie Polonaise de Paris (1878
– ?), „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1975, T. 20, nr 1, s. 79–88. Według autora dalsze
losy i ślady działalności towarzystwa po wystawie 1878 r. nie są znane.

382

�i na Wystawie Nauk Antropologicznych pod szyldem nowo utworzonego
towarzystwa polskiego udało się zgromadzić wystawców polskich z emigracji i wszystkich zaborów, zarówno instytucje, jak osoby prywatne.
Zorganizowany udział Polaków w ekspozycji nauk antropologicznych był
wydarzeniem bez precedensu, gdyż polski dorobek naukowy zaprezentowano międzynarodowej rzeszy zwiedzających pod własnym, narodowym
szyldem. Wydarzenie to miało charakter manifestacji nie tylko naukowej,
ale i politycznej, tożsamościowej. W odezwie towarzystwa wydanej 1 marca 1878 roku z powodu wystawy, stanowiącej rodzaj kwestionariusza czy
ankiety badawczej napisano m.in.:
Pierwszy to raz od dawnych czasów kraj nasz na zewnątrz czynnie pod swym
własnym wystąpi mianem. Niechże to miano, które tak żywym przez dziesięć
wieków błyszczało światłem, na polu wiedzy zajaśnieje. Okażmy światu i goś­
cinnym a szlachetnym gospodarzom Wystawy, że Ojczyzna Kopernika i Śniadeckich gościnności tej godna – że istniejemy1.

Prawie sto lat później polski badacz, Andrzej Abramowicz, upomniał się
o przywrócenie naukowego znaczenia wystawie:
Chyba nie było w ciągu całego XIX w. większej zagranicznej manifestacji nauki
polskiej niż wystawa antropologiczna związana z międzynarodową wystawą
powszechną w 1878 r. w Paryżu. Mimo doniosłości wydarzenia nie znalazło ono
szerszego odbicia w historii nauki polskiej. Jest prawie zapomniane2.

Według katalogu w ramach nowo powstałego towarzystwa polskiego
swoje muzealne zbiory zaprezentowały w oddziale polskim: Poznańskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, Muzeum
Narodowe w Rapperswilu, Jan Zawisza z Warszawy, właściciel kolekcji
archeologicznej, oraz cała galeria wystawców prywatnych, m.in. Franciszek
Duchiński, Cyprian Godebski, Władysław Mickiewicz3. Tu także – niezależnie od udziału w części austriackiej wystawy – prezentował eksponaty
Cyt. za artykułem Abramowicza jw., s. 80.
A. Abramowicz Wystawa w Paryżu w 1878 roku…, s. 91.
3
Opis ekspozycji polskiej oparty na francuskim katalogu wystawy nauk antropologicznych
(w tłumaczeniu autora) podaje. A. Abramowicz w pracy Wystawa w Paryżu w 1878 roku…,
s. 91–107. Nie wiadomo, czy lista wystawców jest pełna, gdyż jak zauważa autor, zarówno
w katalogu, jak i w podpisach eksponatów stosowano swoisty kamuflaż (tamże, s. 107), oraz
1
2

383

�archeologiczne i etnograficzne ze zbiorów swego prywatnego muzeum we
Lwowie Włodzimierz Dzieduszycki; spośród nich szczególną uwagę zwracały 32 stroje ludowe z Galicji. W stoisku specjalnym towarzystwa spotykamy ponownie nazwisko Kopernickiego, który opracował przedstawiane
tam pomiary i tabele kraniometryczne, a w obszernym zestawie bibliograficznym publikacji polskich wymieniono Kolberga jako autora tomów 2–4
Ludu, tj. Sandomierskiego i Kujaw części I i II. Oddział polski zawierał
bogatą kolekcję strojów ludowych z różnych regionów Polski, zbiory rysunków i rycin, mapy, m.in. Chrzanowskiego z kilkudziesięcioma tablicami,
albumy przedstawiające typy i ubiory polskie, a także fotografie znalezisk
przedhistorycznych, liczne okazy archeologiczne z wykopalisk w całym kraju, różne obiekty etnograficzne, m.in. z zakresu rzemiosła, budownictwa itp.
Bogaty zbiór poloniców zgromadziła też osobna ekspozycja polskiej „sztuki
historycznej” zorganizowana na wystawie starożytności pod patronatem
Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu, w specjalnie wydzielonej sali w pałacu Trocadéro. Znalazły się tam cenne pamiątki historyczne i narodowe, arcydzieła dawnej sztuki i rzemiosła, portrety i medaliony
zasłużonych Polaków, kolekcje miniatur, monet, broni itd., zgromadzone
w imponującej ilości, z czytelnym zamysłem ukazania bogactwa i starożytności polskiej historii i kultury, stanowiące – według słów Duchińskiej
– „drugie ognisko polskie przedstawione samoistnie pod opieką Francji”1.
Eksponaty pochodziły m.in. ze zbiorów Władysława Czartoryskiego oraz
Jana Działyńskiego z Kórnika.
Oddział polski na wystawie antropologiczno-etnograficznej został
wysoko oceniony w prasie francuskiej, opisywała go też prasa polska,
m.in. piórem stałej korespondentki z Paryża, Duchińskiej, w „Bibliotece Warszawskiej” i przebywającego wówczas w stolicy Francji Henryka
Sienkiewicza w „Nowinach”2. Ze względu na wymowę polityczną polskiej
ekspozycji nie o wszystkim jednak można było pisać, może dlatego
czy jest dokładny spis niektórych nazwisk powtarzających się (np. Kopernicki, Dzieduszycki)
w oddziałach pod patronatem zaborców i w ekspozycji polskiej.
1
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej…, s. 443.
2
Tamże, s. 115–118 (o wystawie antropologicznej) oraz s. 442–449 (o wystawie „sztuki
historycznej”); całość relacji autorki s. 111–133 , 305–331 oraz 434–458; H. Sienkiewicz Z wystawy antropologicznej w Paryżu, „Nowiny” 1878 nr 42 i 44. Pisarz uznał wystawę antropologiczną za niewątpliwy sukces polskiej nauki i pokreślał w swojej obszernej relacji powszechne
uznanie, z jakim się spotkała. Zob. także opis oddziału polskiego w: A. Abramowicz Wystawa
paryska w 1878 roku…

384

�niektóre krajowe instytucje i osoby przemilczały swój udział lub powściągliwie o nim wspominały. Duchińska opisała wprawdzie „zbiory
nasze”, ale samo istnienie oddziału polskiego skwitowała oględną informacją, że w osobnym gmachu, który „nosi ogólny tytuł sekcji antropologicznej […], zajmuje znaczną przestrzeń oddział antropologii i etnografii
polskiej wystawiony przez nowo utworzone Towarzystwo pod prezydencją Duchińskiego” 1. Akademia jako wystawca w oddziale austriackim w sprawozdaniu Komisji Antropologicznej podała ogólną, cytowaną
wyżej notatkę o wysłanych eksponatach, nie wspominając o oddziale
polskim 2. Sam Kolberg nie dzielił się w listach merytorycznymi opiniami na temat wystawy, choć jako etnograf pozyskał z niej zapewne sporo ciekawych materiałów i obserwacji, a rozmach i charakter tej wyjątkowej polskiej ekspozycji dostarczyły mu niezapomnianych przeżyć.
W korespondencji ograniczył się do wzmianek i ogólnych informacji
o zwiedzaniu wystawy 3, więcej miejsca poświęcając relacjom o podróży
i o sposobie spędzania czasu w Paryżu, co stanowi odbicie powszechnie
przyjętego, oszczędnego tonu recepcji polskiej wystawy. Czy odczuwał
zawód i rozgoryczenie, że zabrakło jego materiałów w oddziale polskim,
możemy tylko przypuszczać.
Z Krakowa wyjechał Kolberg po 6 września, w Paryżu spędził około
miesiąca, w drogę powrotną udał się 6 października, by 17 tego miesiąca
dotrzeć do Krakowa. Po powrocie do Modlnicy pisał do rodziny i przyjaciół o swojej podróży, jej trasie, zwiedzanych miastach, pobycie w Paryżu,
kontaktach itd. M.in. w liście do Karoliny czytamy:
Jechałem na Wiedeń, Münich, Zurych, stąd jeziorem do Rapperswyl, [na] Lucernę (byłem na górze Rigi), Bazyleę, Strasburg, Nancy, do Paryża. A wracałem
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej…, s. 112.
Ogólnikową informację, że na wystawę powszechną w Paryżu w 1878 r. „Komisja Antropologiczna wspólnie z Archeologiczną przygotowały i wysłały ciekawsze okazy archeologiczne
i etnograficzne ze zbiorów Akademii, które tam na siebie powszechną ściągały uwagę znawców
i zyskały ich uznanie” zamieszczono też w Pamiętniku piętnastoletniej działalności Akademii… w cz. I, na s. 209.
3
Wskazówka w liście do E. Wernera z 17 VII 1878 r. podana przed wyjazdem: „W Paryżu
dowiedzieć się o mnie będzie można na wystawie w austriackim oddziale, mianowicie w Ősterreichisch Antropologisch-Ethnographische Ausstelung […] lub w polskiej wystawie etnograficznej prof. Duchińskiego” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 149) wydaje się świadczyć,
że Kolberg był doskonale zorientowany w sytuacji i w programie ekspozycji.
1
2

385

�na Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię, stąd Renem do Bonn i Moguncji, dalej
do Wiesbaden, potem na Frankfurt, Eisenach, Lipsk, Berlin, Poznań i Wrocław
do Krakowa. W każdym z miast znaczniejszych zatrzymywałem się dzień jeden
lub dwa, by zwiedzić muzea i co było ciekawszego1.

W Paryżu spotkał się m.in. z Jadwigą Wernerową, z którą wcześniej
się umówił, oraz z Józefą Konopczanką z Mogilan, córką Józefa. Odwiedzał wystawę, muzea i biblioteki, bywał w teatrach i polskich domach
emigrantów, m.in. w domu Duchińskich, gdzie spotkał się z „prawdziwie
staropolskim przyjęciem”. Sewerynę Duchińską, primo voto Pruszakową,
znał doskonale z czasów warszawskich; jak wspomniano wyżej, spotykali się często w prowadzonym przez nią w Warszawie salonie literackim, nim w 1863 roku wyemigrowała do Paryża. A ponieważ jej drugi
mąż, Franciszek, opiekował się działem polskim wystawy, był Kolberg
u samego źródła informacji, zdarzeń, spotkań i opinii. W innych listach
wspomniał swoją bytność w operze wiedeńskiej w drodze do Paryża,
a przedstawiając trasę powrotną, wymienił także Lipsk. Z korespondencji
dowiadujemy się też, że w Lipsku odwiedził firmę Breitkopfa i Härtla,
gdzie omawiał koncepcję wydania młodzieńczych utworów Chopina,
w Monachium spotkał się z malarzem Józefem Brandtem, z którym „poruszył kwestię wydawnictwa kostiumów i typów narodowych z wizerunków i fotografii”, a w Nancy, mieście, z którego pochodził ojciec
Fryderyka, Mikołaj Chopin, usiłował zebrać wiadomości o przodkach
i rodzinie kompozytora 2.
Paryska wyprawa stanowiła ponadmiesięczną przerwę w intensywnej pracy nad materiałami pozyskanymi z Pokucia w czasie obu podróży
w 1876 i 1877 roku. Zbiory te były już wówczas na tyle bogate, choć później zostały jeszcze pomnożone, że Kolberg mógł planować stosunkowo
szybkie opracowanie pełnej monografii. Już 1 listopada 1877 roku pisał do
Akademii:
Ograniczając się obecnie jedynie na doniesieniu o pozyskaniu i w roku bieżącym
tamże równie obfitych nabytków, mam zaszczyt zawiadomić Akademię, że tak
z notatek zeszłorocznych, jak i z tegorocznych układam obszerniejszą monograBrulion listu do Karoliny z 22 X 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 170.
Zob. informacje, relacje i wrażenia z tej podróży w brulionach późniejszych listów do innych adresatów, tamże, m.in. s. 173, 179, 183–184, 200–202, 219, 332–334.
1
2

386

�fię etnograficzną Pokucia (tyczącą się głównie włościan), którą to pracę wraz
z brulionami notatek nie omieszkam przedłożyć Akademii najdalej w pierwszych dniach kwietnia r[oku] p[rzyszłego]1.

Rzeczywiście, jeszcze przed wyjazdem do Paryża w sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej z 27 kwietnia 1878 roku, tym samym,
w którym odnotowano wysyłkę materiałów na wystawę, znalazła się informacja Kolberga, który „zawiadamia, że ma na ukończeniu obszerną
monografię etnograficzną Pokucia jako owoc dwukrotnej wycieczki przedsięwziętej tamże z poleceniem Akad[emii] i z zasiłkiem Kom[isji] Antr[opologicznej]”2. Już w marcu 1878 roku otrzymał Kolberg od Antoniego Małeckiego (1821–1913), językoznawcy, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego
i członka Akademii Umiejętności, pozytywną opinię na temat swojego opracowania o dialekcie Pokucia. Małecki zaakceptował nie tylko przyjęte przez
Kolberga zasady pisowni, ale i inne jego uwagi i spostrzeżenia dotyczące
miejscowej gwary jako zgodne z jego własnymi zapatrywaniami, a także
ocenił, że „wystarczają zupełnie w dziele etnograficznym”3. W czerwcu tego
roku Kolberg informował S. Witwickiego z Żabia, że ma już wykończoną
I część Pokucia, „dość gruby tom obejmujący okolice dolne, czyli podgórskie”, i zapowiadał: „Część II poświęcona będzie góralom Hucułom, do
czego zbieram i porządkuję obecnie materiały”4. Pierwszą część Pokucia
złożył w Akademii w listopadzie 1878 roku, co potwierdza sprawozdanie
z posiedzenia Komisji Antropologicznej z dnia 27 listopada 1878 roku5. Jednak na rychłą edycję nowej monografii brak było środków finansowych.
Akademia pokrywała wówczas jedynie koszty jednego tomu Kolberga rocznie, tj. wydawaną w latach 1875–1882 siedmiotomową monografię Wielkopolski, druk Pokucia musiał być zatem odłożony w czasie. Przedłożona
Akademii w 1878 r. pierwsza część Pokucia została po paru latach znacznie
poszerzona, a materiał do monografii rozrósł się na tyle, że wydana została
ostatecznie w czterech tomach w latach 1882 i 1883 (cz. I i II) oraz 1888
i 1889 (cz. III i IV). Przysłużyły się temu sprzyjające Kolbergowi okoliczności, zaistniałe w latach 1880 i 1881, które nie tylko pozwoliły mu znacznie
Tamże, s. 72.
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. LV.
3
List A. Małeckiego z 17 III 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 122.
4
Brulion listu do S. Witwickiego z 15 VI 1878 r., tamże, s. 143.
5
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. CVIII.
1
2

387

�wzbogacić wcześniejszy zasób źródłowy, ale także umożliwiły rozpoczęcie
edycji Pokucia i wydanie dwu pierwszych części, o czym będzie jeszcze
mowa.
Na Pokucie wybrał się Kolberg jeszcze w 1879 roku, na co wskazuje
jedynie wzmianka w itinerarium: „Do Lwowa, Czortowca”1. Brak jednak
bliższych informacji o tej podróży. Latem od 20 lipca do około 20 sierpnia
Kolberg nie wyjeżdżał, gdyż w tym czasie gościł w Modlnicy jego brat Antoni z żoną Karoliną i z dziećmi. Spotkanie z rodziną było dla Oskara radosnym przeżyciem i potrzebnym wytchnieniem w codziennych obowiązkach.
Pisał o tym do Kopernickiego:
Czuję, że potrzebuję wypoczynku i pokrzepienia sił. Otóż prawdziwą dla mnie
rozrywką stał się przyjazd brata mego, Antoniego, niewidzianego od lat ośmiu.
Razem więc z nim spędzam czas na przechadzkach, zwiedzaniu okolic i na rozmowie o domu i o swoich, a wspomnień jest bez liku2.

Prawdopodobnie Lwów i Czortowiec odwiedził Kolberg w drugiej połowie września i był to wyjazd krótki3.
Z początkiem października był już w Modlnicy i wziął udział w jubileuszowym obchodzie 50-lecia pracy literackiej Józefa Ignacego Kraszewskiego, który odbył się w Krakowie w dniach 2–7 października 1879 roku.
Obchody te zorganizowano z niezwykłym rozmachem i wystawnością. Połączone były z uroczystym podpisaniem 3 października aktu restauracji
świeżo odnowionych i przebudowanych Sukiennic, do których jako pierwszego wprowadzono jubilata w asyście władz miejskich i z towarzyszeniem kantaty na jego cześć, skomponowanej przez W. Żeleńskiego do słów
A. Asnyka. Po przemówieniu prezydenta Zyblikiewicza, wręczeniu Kraszewskiemu darów i adresów oraz jego mowie odbyła się w Sukiennicach
jubileuszowa uczta, w której wzięło udział ponad 800 osób. Dla uczczenia
obu faktów Henryk Siemiradzki ofiarował do otwartych dla publiczności
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 706.
Brulion z 1 VIII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 248. Zob. też list Antoniego
Kolberga do Oskara z 18 VII 1879 r., tamże, s. 246.
3
W korespondencji brak wprawdzie jakichkolwiek wzmianek o tym pobycie we Lwowie
i w Czortowcu, ale bieg zdarzeń w 1879 r. wydaje się wskazywać jedynie na ten okres. Po wyjeździe rodziny z Modlnicy, pod koniec sierpnia spotkał się z Kolberg z Jadwigą Wernerową
w Krakowie, gdzie wyprawiał się jeszcze kilkakrotnie w pierwszej połowie września; na wyprawę na Pokucie zabrakłoby więc wcześniej czasu.
1
2

388

�5 października Sukiennic swój obraz Pochodnie Nerona, przeznaczony dla
tworzącej się właśnie galerii Muzeum Narodowego w Krakowie. Spotkało
się to z wielkim uznaniem i entuzjazmem społecznym, których wyrazem był
zaimprowizowany pochód z pochodniami w dniu 6 października. Uroczystości zgromadziły ogromną liczbę uczestników przybyłych ze wszystkich
trzech zaborów, a także z zagranicy; Kraków świętował jubileusz cenionego
pisarza jako święto narodowe, okazję do patriotycznej manifestacji, a opisywała je cała polska prasa1. Kolberg brał udział w obchodach w ciągu
dwu pierwszych dni. Jednak wysiłek dojazdów do Krakowa i powrotów
do Modlnicy, tłumy i skala tej fety dały mu się zdrowotnie we znaki i z dalszego świętowania musiał zrezygnować. W liście do Karoliny w połowie
października pisał m.in.:
Nie będę Ci opisywał, co się tu działo w czasie jubileuszu Kraszew[skiego], bo
się dokładniej o tym wszystkim dowiesz z gazet lub z relacji jakiego naocznego
świadka, których mnóstwo tu było z Warszawy, jak i z innych stron kraju. Istotnie zjazd i uroczystości były wspaniałe. Konopkowie przez cztery dni jeździli
jak zapamiętali do miasta i siedzieli tam od rana do nocy […], by ceremonie dnia
pierwszego, jubilata i zgiełk ten zobaczyć […], a do zapału tego przyłączył się
potem i zapał dla Siemiradzkiego, fakelcugi itd. […] Co do mnie tyle tylko powiem, że po dwóch dniach takiej jazdy (bo w Krak[owie] przepełnionym ludźmi
nocować nie było podobieństwem) tak mi się słabemu już roztrzęsły kości,
żem […] cały następny tydzień przesiedzieć musiał w domu […], co po prawdzie
mówiąc, a po widzeniu rzeczy głównej, tj. przyjęcia, wcale mi przykrości nie
sprawiło; też o tym wiesz dobrze, że zabaw hałaśliwych i hucznych nie lubię
i tylko żałowałem, że nie mogłem powitać osób, z którymi widzieć się pragnąłem, a najbardziej z samym Kraszewskim […]2.

Obok wspomnianej w liście kiepskiej kondycji zdrowotnej charakterystyczna jest tu niechęć Kolberga do szumnych celebracji, głośnych
wystąpień i zgromadzeń. Jego uczestnictwo w obchodach zaznaczyło się
Zob. m.in. sprawozdanie pt. Obchód w Krakowie pięćdziesięcioletniej pracy literackiej
J. I. Kraszewskiego, „Czas” 1879, nr 228–231, Poświęcenie i otwarcie Sukiennic, tamże, nr 228
i 229 oraz artykuł podpisany inicjałami Z.C. Józef Ignacy Kraszewski i pięćdziesięcioletni
Jego jubileusz, tamże, nr 228–234. Uchwałę o utworzeniu Muzeum Narodowego w Krakowie,
pierwszego narodowego muzeum na ziemiach polskich, Rada Miejska podjęła 7 października
1879 r., otwarcie Muzeum dla zwiedzających w pierwszej siedzibie, w Sukiennicach, nastąpiło
11 września 1883 r., z okazji 200-lecia odsieczy wiedeńskiej.
2
Brulion listu do Karoliny z 16 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 263.
1

389

�skromnie, bez wysuwania się na widok publiczny. Na uczcie ku czci Kraszewskiego nie był, swój hołd dla jubilata współwyraził natomiast jako
redaktor trzeciego tomu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”,
dedykowanego pisarzowi – członkowi Akademii, oraz w liście osobiście
do niego skierowanym z serdecznymi gratulacjami i z darem z „własnych
zapisków etnograficznych” 1.
Obok postępu prac nad Pokuciem oraz nad dalszymi tomami monografii o Wielkopolsce i edycją jej części IV (tom 12 Ludu), rok 1879
przynosi jeszcze ważną publikację Kolberga, tj. Pieśni ludu litewskiego zamieszczoną w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, we
wspomnianym tomie dedykowanym właśnie Kraszewskiemu 2. Tematyka
tej pracy Kolberga chyba nieprzypadkowo zbiega się z litewskimi zainteresowaniami, badaniami i publikacjami pisarza poświęconymi historii
i kulturze Litwy 3.
Ta największa lituanistyczna praca Kolberga składa się z obszernego
studium o pieśniach litewskich oraz ze zbioru 76 pieśni (67 z melodiami) pochodzących głównie z własnych zapisów oraz z kilkunastu pieśni
udzielonych mu przez innych zbieraczy. Sam autor informuje, że spisał
je w czasie podróży odbytej w Augustowskie w roku 1860, choć jak się
wydaje, po latach tę datę roczną podał błędnie, gdyż inne świadectwa
wskazują, że podróż w Augustowskie odbył w roku 1858 i ta data jest
bardziej prawdopodobna 4. Litewskimi pieśniami zainteresował się Kolberg dużo wcześniej; jego pierwsza publikacja, przynosząca kilkanaście
takich utworów, a zamieszczona w „Dzwonie Literackim”, pochodzi z roku
1
List do Kraszewskiego z 20 X 1879 r., tamże, s. 267–269. Nie wiadomo, jaki tom lub tomy
swojego Ludu wysłał Kolberg adresatowi, prawdopodobnie był to świeżo wydany tom 12,
tj. cz. IV W. Ks. Poznańskiego. Jak wynika z listu Kolberga, który stwierdza, że „część ich [tych
zapisków] już Mu [Kraszewskiemu] była znaną”, wcześniejsze tomy jubilat otrzymywał.
2
Tj. w tomie III z 1879 roku, na s. 167–230 (s. 167–187 – rozprawa, s. 188–230 – pieśni
z melodiami) oraz odbitka, Kraków 1879. Przedruk rozprawy w: O. Kolberg Studia, rozprawy…
(DWOK T. 63), s. 307–336, pieśni ponownie opublikowano w tomie Litwa (DWOK T. 53).
O badaniach, materiałach i kontaktach litewskich Kolberga zob. W. Armon „Litwa” Oskara
Kolberga, tamże, s. V–XV.
3
Należą tu m.in. monograficzne opracowania Kraszewskiego Wilno od początków jego
do roku 1750 (T. I–IV, Wilno 1838–1842) oraz Litwa. Starożytne dzieje, ustawy, język, wiara,
obyczaje, pieśni, przysłowia, podania itd. (T. 1–2, Wilno 1847–1850).
4
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 705, por. też W. Armon „Litwa”… (DWOK T. 53),
s. VIII–IX.

390

�1846 1. Zarówno wówczas, jak i później w przypadku litewskich pieśni
planowanych do wydania przez Akademię barierę stanowiły jednak trudności filologiczne. Kolberg nie znał języka litewskiego, potrzebował więc
fachowej pomocy, zwłaszcza w zakresie pisowni. W połowie roku 1877
zwrócił się więc do Jana Karłowicza, uznanego autorytetu lituanistycznego, autora pracy O języku litewskim wydanej w 1875 roku2. Karłowicz
obiecał współpracę, ale okazało się, że sam potrzebuje merytorycznej pomocy w kwestiach istotnych dla Kolberga. Ostatecznie udzielił jej chętnie
Jan Juszkiewicz, który wówczas przygotowywał do druku pieśni zebrane
przez swojego brata, Antoniego Juszkiewicza3. Rękopis Kolberga, wysłany
do Juszkiewicza za pośrednictwem Karłowicza we wrześniu 1878 roku,
wrócił tą samą drogą po dwu miesiącach z poprawioną i ujednoliconą pisownią4, po czym przez księgarnię Gebethnera i Wolffa przekazany został
Kolbergowi, a w następnym roku praca ukazała się w druku. W styczniu
1880 roku Kolberg wysłał Janowi Karłowiczowi i Janowi Juszkiewiczowi
odbitki Pieśni litewskich z podziękowaniem za pomoc przy ich opracowaniu5. A przy okazji ustaleń na temat pisowni tekstów litewskich Kolberg,
Opublikował tam Kolberg 15 pieśni (melodie z akompaniamentem, teksty oryginalne
z przekładem polskim), które znalazły się ponownie w artykule w „Zbiorze Wiadomości do
Antropologii Krajowej”. Zob. wyżej, s. 83.
2
Zob. brulion listu do Karłowicza z 1 VI 1877 r. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 24–26. Jan Karłowicz (1836–1903), filolog i etnograf, autor prac z zakresu językoznawstwa,
etnografii, folklorystyki, archeologii, lituanistyki, redaktor „Wisły” w latach 1888–1889, wydał Słownik gwar polskich (Warszawa 1900–1911) oraz wydawał Słownik języka polskiego
z A. Kryńskim i W. Niedźwiedzkim (1900–1926, 8 tomów). Jego praca O języku litewskim
ukazała się w „Rozprawach i Sprawozdaniach z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. II, Kraków 1875,
s.135–376. Jako uzupełnienie do tej pracy Kolberg przygotował obszerne zestawienie bibliograficzne, które świadczy o jego żywym zainteresowaniu językiem i kulturą Litwy (opublikowano
je w tomie Litwa, DWOK T. 53, na s. 483–511).
3
Jan Juszkiewicz (1815–1886), nauczyciel gimnazjalny w Kazaniu, filolog litewski. Dokonał
pierwszej klasyfikacji dialektów litewskich i próby reformy pisowni, przygotował do druku
i wydał pieśni zapisane przez brata, Antoniego. Antoni Juszkiewicz (1819–1880), ksiądz, zbieracz folkloru litewskiego, zgromadził około 7 tys. pieśni. W latach 1880–1882 w Kazaniu wydany został największy, trzytomowy ich zbiór, zawierający teksty pieśni pt. Lietuviškos dainos.
Niewielka ich część ukazała się wcześniej.
4
Współpracę tę, zainicjowaną przez Kolberga w czerwcu 1877 roku, dokumentuje dwanaście listów wymienianych z Karłowiczem do grudnia 1878 r., zob. Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), listy 485, 491, 516, 520, 581, 590–592, 596, 600, 603, 609. Zob. też list J. Juszkiewicza do J. Karłowicza z 23 X 1878 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 765–766.
5
Zob. bruliony listów do J. Karłowicza i J. Juszkiewicza z 27 III 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK T. 65), s. 341–342. Egzemplarz odbitki Pieśni litewskich wysłany do
1

391

�akceptując notację przyjętą przez Juszkiewicza i dobrze ocenioną przez
Karłowicza, nie zaś stosowaną przez badaczy niemieckich, napisał do tego
ostatniego:
P[an] Juszkiewicz, nie wiedząc, że jam się rodził w Polsce, więc biorąc mnie za
Niemca (a wszakże i moje nazwisko jest tylko pozornie niemieckie, gdyż rodzina
pochodzi z Pomorza Bałtyckiego, pierwotnie słowiańskiego, gdzie dotąd jeszcze
mieszka wielu ludzi koło brzegów morskich) wnioskuje, że nie przyjmę jego
pisowni […]1.

Niejedyna to tak charakterystyczna wypowiedź Kolberga na temat swojego rodowodu.
Studium ma charakter komparatystyczny i ściśle folklorystyczny. Jego
przedmiotem jest analiza porównawcza tekstów pieśni litewskich i polskich. Poprzedza ją krótkie omówienie zbiorów tych pierwszych, głównie najobszerniejszego z nich, gromadzącego dotychczas wydane pieśni
litewskie, tj. pracy Nesselmanna z 1853 roku 2. Uznając sumienność tego
opracowania, Kolberg kwestionuje jednak niekonsekwentną klasyfikację
pieśni, kilkakrotnie powtarzany zabieg łączenia kilku wariantów niepełnych lub kalekich w jeden całkowity, a przede wszystkim wytyka autorowi „niemniej dotkliwą wadę”, jaką jest „brak wskazówki miejsca urodzenia pieśni, jej metryki, a przynajmniej miejsca, gdzie była słyszaną
i spisaną”. –„Każdy bowiem badacz – dodaje – zna dostatecznie wagę takiego rodowodu przy pracach porównawczych, już dla samych własności
i różnic lingwistycznych” 3. Na ten ostatni brak Kolberg uwrażliwiony był
szczególnie, gdyż – jak wiadomo – określanie proweniencji geograficznej
utworów folkloru uczynił od początku pierwszoplanowym elementem ich
dokumentacji źródłowej.
Dokonując analizy porównawczej, Kolberg zestawia typowe i charakterystyczne – jego zdaniem – motywy pieśni litewskich z paralelnymi w pieśniach polskich, przede wszystkim pochodzących z dotąd wydanych tomów
Karłowicza zakwestionowała cenzura rosyjska i zwróciła go do Krakowa, Kolberg zatem
wysłał odbitkę ponownie do Kazania, by za pośrednictwem Juszkiewicza trafiła do Warszawy do Karło­wicza.
1
Brulion listu do J. Karłowicza z 21 X 1878 r., Korespondencja…cz. II (DWOK T. 65), s. 167.
2
G.H.F. Nesselmann Littauische Volkslieder gesammelt kritisch bearbeitet und metrisch
übersetzt von […] Mit einer Musikbeilage, Berlin 1853.
3
O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 310.

392

�Ludu. Wskazuje różnice i podobieństwa funkcji, w jakich te wybrane motywy występują, charakter ich eksponowania w pieśni i znaczenie symboliczne. Zwraca uwagę na ich zmienne lub identyczne cechy w strukturze
pieśni i w sytuacjach lirycznych, na rozmaite relacje między nimi tradycyjnie utrwalone, a także porównuje ich popularność lub rzadkość w pieśniowym folklorze litewskim i polskim. Opierając się na jak największej ilości
reprezentatywnych wariantów, śledzi motywy takie jak np. słońce, księżyc,
woda, koń, kukułka, lipa, dąb, jawor, kalina, ruta, lilie, wianek, pierścień,
kołyska itd., występujące w bliskich lub odmiennych kontekstach treściowych, analizuje ich rolę w obrazowaniu, w odmalowaniu uczuć i nastrojów.
Wychwytując w ten sposób podobieństwa i różnice między pieśniami litewskimi i polskimi, zmierza Kolberg poprzez wyodrębnienie charakterystycznych motywów i wątków do uchwycenia specyfiki pieśni litewskich.
Sugeruje w końcu, że to jedynie zarys problemów zasługujących na głębsze
studia i analizy porównawcze, co tak uzasadnia:
Badania takie, obok tych, jakie lingwiści poczynili w kierunku językoznawczym,
odsłonią niewątpliwie całe znaczenie dziejowe i cywilizacyjne ludu, który aczkolwiek jako samodzielny działacz polityczny krótką tylko (przecież świetną)
zapełnił w historii kartę, jednakże ze względu na niepoślednie swe stanowisko w dziedzinie ludów rasy aryjskiej, której jednym z najwybitniejszych jest
przedstawicielem, na najwyższe zasługuje zajęcie i do usilnych a wdzięcznych
w każdym kierunku dla badacza zachęca studiów1.

Ta najobszerniejsza praca komparatystyczna Kolberga odzwierciedla
zatem po raz kolejny jego ugruntowane przekonanie, że w pieśniach odbijają się dzieje, kultura i tradycja, a także cechy umysłowe i psychiczne
tworzącego je ludu.
W roku 1879 Kolberg wypowiedział się jeszcze raz na interesujący go
od lat temat Bogurodzicy2. Skłoniła go do tego rozprawa Romana Pilata
(1846–1906), lwowskiego historyka literatury, pt. Pieśń „Bogarodzica. I. Restytucja tekstu pieśni wydana w Krakowie w 1879 roku. Kolberg spisał
uwagi na temat tej pracy, niedrukowany za życia rękopis podpisał i datował: „Modlnica, 30 kwietnia 1879 r. Oskar Kolberg” 3. Rozprawa Pilata
Tamże, s. 335.
Zob. wyżej, s. 160-161.
3
Opublikowano go pt. Uwagi na temat restytucji tekstu pierwotnego pieśni „Bogarodzica” w tomie Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 544–546, nr 1021b. Na końcu tego
1
2

393

�złożona została przez autora w Akademii już na początku listopada 1878
roku1, być może Kolberg tam zapoznał się z nią jeszcze przed ukazaniem się
w druku i zanotował swoje uwagi, mając zamiar zabrać głos na jej temat
na jednym z posiedzeń Komisji Językowej lub przekazać jej swój rękopis
do odczytania. W sprawozdaniach z posiedzeń Wydziału Filologicznego
i Komisji Językowej brak jednak informacji o dyskusji nad tym opracowaniem. Wypowiedź Kolberga ma przyczynkarski charakter, jest rodzajem
głosu w dyskusji, dopowiedzeniem kilku szczegółów odnoszących się do
tekstu. Dotyczy trzech form składniowych występujących w pieśni, których rozumienie, znaczenie oraz restytucję widzi i uzasadnia inaczej niż
autor. Charakterystyczne, że zdanie Kolberga co do rozumienia zapisu tych
dawnych form i poprawnej rekonstrukcji ich brzmienia zgodne są z wersją
kanoniczną, współcześnie przyjętą dla tej pierwszej polskiej pieśni religijnej. Niezależnie jednak od słuszności opinii Kolberga na uwagę zasługuje
tu jego językowa dociekliwość i zainteresowanie zabytkiem dawnej polszczyzny także od strony filologicznej.
Mimo wypełnionego tak intensywną pracą trybu życia Kolberg nie zarzucił swojej pianistycznej pasji i w miarę możliwości wracał do ulubionego muzykowania. W liście do warszawskiego przyjaciela, J. Sikorskiego,
pisał na ten temat we wrześniu 1879 roku:
Ja, chociaż już od dawna zajmuję się nią [muzyką] tylko pośrednio, jestem w tyle
szczęśliwym położeniu, że mam sposobność niekiedy, w chwilach wolnych, grywać na 4 ręce z zacną p. Męcińską, przyjaciółką pp. Kon[opków], która zarządzając tu domem od lat 30, lubi tę sztukę i jest wcale dobrą muzyczką, równie jak
i dwie z tutejszych panien, jej uczennice2.

tekstu Kolberg wskazuje swoją wcześniejszą pracę na temat tonalności Bogurodzicy (zob. tamże, s. 536–544, nr 1021a).
1
Informację o nadesłaniu Akademii rozprawy R. Pilata, członka Komisji Językowej, zamieszczono w sprawozdaniu z posiedzenia Wydziału Filologicznego w dniu 5 listopada 1878 r.,
zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. VII, 1880, s. VII. Praca Pilata
drukowana była w „Pamiętniku Akademii Umiejętności. Wydziały: Filologiczny i Historyczno-Filologiczny”, T. IV, 1880, s. 1–114 (i odbitka: Kraków 1879).
2
Brulion listu do J. Sikorskiego z 27 IX 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 257.

394

�XXI
[Propozycja przyjęcia opieki naukowej nad wystawą etnograficzną w Kołomyi (marzec 1880). – Korespondencja z M. Wolffem: próba interwencji
w sprawie zakazu zbytu ocenzurowanych tomów w Królestwie Polskim
i w Rosji oraz odmowa udziału w rosyjskim wydawnictwie Żiwopisnaja
Rossija… (kwiecień 1880). – Ukończenie druku cz. V. Poznańskiego (maj
1880). – Udział w obchodach 400-lecia śmierci Długosza (maj 1880). –
Wyjazd na Pokucie i współudział w organizowaniu wystawy etnograficznej w Kołomyi (czerwiec–październik 1880), bogate zbiory z Pokucia jako
wynik 4-miesięcznego pobytu w tym regionie. – Koncert warszawski na
rzecz wydawnictw Kolberga (maj 1881), dochód przeznaczony na sfinansowanie cz. I i II Pokucia. – Wydanie cz. VI Poznańskiego i opracowanego
przez Kolberga zbioru polskich mazurków u Bretkopfa i Härtla w Lipsku
(1881). – Ukazanie się cz. I Pokucia oraz cz. VII, ostatniej, Poznańskiego
(1882) – zamknięcie kolejnej monografii, jej koncepcja, współpracownicy
i korespondenci z Wielkopolski. – Postawa Kolberga wobec germanizacji
w świetle korespondencji z Wielkopolanami. – Śmierć brata Antoniego
(grudzień 1882). – Publikacja pracy Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi
Dobrzyńskiej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1882).]

Rok 1880 przyniósł ważne wydarzenie w życiu Kolberga, a zarazem
nowe doświadczenie, istotne dla postępu jego badań i prac nad Pokuciem.
Autor Ludu został zaproszony do udziału w organizowaniu wystawy etnograficznej w Kołomyi jako opiekun naukowy czuwający nad pozyskiwaniem i doborem eksponatów. Inicjatorami przedsięwzięcia byli przedstawiciele miejscowej inteligencji skupieni w Czarnohorskim Oddziale Towarzystwa Tatrzańskiego, który to Oddział ukonstytuował się w lutym 1878 roku.
Do grona tego należeli m.in. Jan Gregorowicz, zarządca dóbr hr. Skarbka
w Żabiu, Leopold Wajgel, nauczyciel gimnazjum w Kołomyi, oraz dobrze
znany Kolbergowi Władysław Przybysławski z Czortowca. Wszyscy oni
byli zamiłowanymi regionalistami, autorami prac poświęconych Pokuciu
i Huculszczyźnie1. Wystawa, otwarta od 15 do 30 września 1880 roku, zorganizowana przez Czarnohorski Oddział Towarzystwa Tatrzańskiego pod
protektoratem W. Dzieduszyckiego, była pierwszą polską wystawą etnograficzną, bowiem „wyodrębniała – jak to ujmuje autor jej opisu – z „dotychczasowego wystawiennictwa przemysłowo-gospodarczego element
1

Zob. też A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XII–XIV.

395

�etnograficzny i nadawała mu samodzielny kierunek rozwojowy” 1. Miała
za zadanie jak najszerzej promować region, stąd obok eksponatów ściśle
etnograficznych, takich jak m.in. ubiory i wyroby tradycyjnego rzemiosła
z tkanin, drewna, skóry itd., narzędzia i sprzęty gospodarskie, przetwory
spożywcze, przedmioty artystyczne, ozdoby itd., wystawiane były także płody górskie, konie, owce i było huculskie, surowce naturalne (drewno, ropa
naftowa, węgiel, sól i inne kopaliny), a także narzędzia do ich pozyskiwania.
Zgromadzone eksponaty pochodziły z powiatów: kołomyjskiego, kossowskiego, horodeńskiego, śniatyńskiego, zaleszczyckiego i borszczowskiego,
czyli głównie z Pokucia, ale po części także z Podola. Komitet organizacyjny, któremu przewodniczył Władysław Przybysławski, wydał już w końcu
roku 1879 program planowanej wystawy, instrukcję do badania właściwości ludowych, formularz zgłoszenia okazów na wystawę oraz odezwę
z prośbą o udział w pozyskiwaniu eksponatów i o pomoc finansową2. Na
uwagę zasługuje w tych materiałach programowy rozmach projektu; obok
eksponatów z zakresu kultury materialnej uwzględniono też „rysunki, obrazy i fotografie okolic i typów ludowych” oraz mapy. Z kolei w „Instrukcji
do badania właściwości ludowych” wymienione były jako przedmiot dokumentacji: muzyka, pieśni i taniec, obrzędy i zwyczaje, przysłowia, gadki,
podania, przysłowia, zagadki, gwara, czyli wszystkie gatunki folkloru i jego
język. W rezultacie na wystawie znalazły się też rękopisy 3, a wśród nich
manuskrypt cz. I i II Pokucia w pierwotnej wersji, znacznie poszerzonej
po wystawie.
Inicjatywa powierzenia Kolbergowi opieki naukowej nad częścią etnograficzną wystawy wyszła od Władysława Przybysławskiego, który
najpierw przedstawił ten pomysł Kopernickiemu, najbliższemu współpracownikowi etnografa, oraz uzgodnił go zapewne z pozostałymi organizatorami wystawy. Już w marcu 1880 roku Kopernicki w imieniu Przybysławskiego informował Kolberga o tej propozycji i o planie zaproszenia
R. Brykowski O pierwszej polskiej wystawie etnograficznej, „Spotkania z Zabytkami”
1982, nr 6, s. 75. O wystawie pisała obszernie galicyjska i warszawska prasa, zob. m.in. W. Zawadzki Wystawa etnograficzna w Kołomyi, „Dziennik Polski” 1880, nr 230–231, M. Turkawski
Wystawa etnograficzna Pokucia w Kołomyi, „Czas” 1880, nr 266, tenże Wspomnienie wystawy etnograficznej w Kołomyi, „Kłosy” 1881, T. XXXII, nr 831–835.
2
Druki te opublikowane zostały ponownie w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66) jako
aneksy nr 23–26, na s. 767–777.
3
Wymienia je A. Skrukwa, zob. „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XIV.
1

396

�go na całe lato do Czortowca oraz pokrycia kosztów podróży i pobytu.
Sugerował też przysyłanie korekt do Czortowca i uprzedzając niepokoje
Kolberga co do ich przebiegu, stwierdzał: „Zwłoka z druku nie byłaby
z tego powodu większa jak teraz, gdy korekta chodzi piechotą do Modlnicy lub czeka przybycia Pańskiego w drukarni” 1. Kolberg propozycję patronatu nad wystawą przyjął, a w kwietniu Przybysławski, dziękując mu
za gotowość współpracy, zasugerował termin jego pobytu w Czortowcu
już od maja. Kolberg jednak uznał tak wczesny przyjazd za nierealny ze
względu na konieczność przypilnowania prac nad kończącym się właśnie
w maju drukiem tomu 13. i rozpoczęciem druku tomu 14., tj. odpowiednio
cz. V i VI W. Ks. Poznańskiego2.
Wiosną 1880 roku Kolberg podjął jeszcze jedną decyzję wartą odnotowania. Była nią odmowa współudziału w rosyjskim wydawnictwie
Żiwopisnaja Rossija… i opracowania w nim opisu Królestwa Polskiego3.
Propozycję taką złożył Maurycy Wolff, księgarz i nakładca dzieł polskich
w Petersburgu, do którego Kolberg zwrócił się pod koniec 1879 r. o pomoc
w zabiegach o zniesienie zakazu cenzury i umożliwienie zbytu swoich tomów w Królestwie i w Rosji. Wolff starania takie obiecał podjąć, Kolberg
musiał więc przekazać odmowę dyplomatycznie ze względu na swój żywotny „interes cenzuralny”. Powołał się zatem na brak czasu i obciążenie pracą nad własnym wydawnictwem oraz na oddalenie od Królestwa, a także
uprzedzając wcześniej, że pisałby jedynie w języku polskim4. Wymowną
motywację odmowy publikacji o Królestwie Polskim z pozycji rosyjskiego
zaborcy ujawniają listy wymienione w tej sprawie z Kopernickim, który
rozumiejąc delikatną sytuację Kolberga, pisał jednak:
List I. Kopernickiego z 23 III 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 339.
Zob. listy do W. Przybysławskiego z 30 III i 27 IV oraz list W. Przybysławskiego z 21 IV
1880 r, tamże, s. 345, 355 i 352.
3
Chodzi o publikację Żiwopisnaja Rossija, otieczestwo nasze w jego ziemielnom, istoriczeskom, plemiennom, ekonomiczeskom i bytowom znaczenii. Pod obszczej red. P.P. Siemionowa, T. 1–8, Petersburg 1863–1901. Królestwu Polskiemu poświęcony był w tej edycji tom
czwarty, Ukrainie, Wołyniowi i Podolu tom piąty – oba wydane w roku 1896 (Moskwa–Petersburg). Tom czwarty przygotowany został w części przez Polaków, m.in. A. Kirkora, po części
Rosjan, tom piąty prawie wyłącznie przez Rosjan.
4
Zob. listy Kolberga i M. Wolffa z końca 1879 roku oraz z marca i kwietnia 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), nr 667 (z wykazem miejsc zastrzeżonych przez cenzurę w tomach 6 i 7 Ludu), 669, 671, 703 i 715. O kłopotach z cenzurą, która kwestionowała fragmenty
lub całe tomy Ludu, zob. też wyżej, s. 341-342.
1
2

397

�Inaczej nigdy bym Panu po przyjacielsku nie doradzał przyjęcia udziału w tej publikacji. – Czemu? Dla dwóch przyczyn: najprzód dlatego, że Polska nie jest „europejską Rosją”; jeżeli więc koniecznie chcą ją gwałtem tam wpakować, niech się do
tego posługują niepolskimi piórami. Po wtóre dlatego, że jestem zazdrosny o takie
poczciwe i takie zasłużone nauce i literaturze naszej imiona jak Pańskie; nie chcę
więc ich pożyczyć nawet Moskalom. Niech się sobie cieszą takimi amfibiami jak Kirkor, Juszkiewicz, Mierzyński itp. Kolberga pragnę, aby wyłącznie naszym pozostał.

Autor Ludu odpowiedział, że nie wahał się z odmową, ale w trosce o interes własny zmuszony był udzielić jej oględnie, po czym stwierdzał kategorycznie, dziękując jednocześnie za radę i moralne wsparcie:
Jużcić rzecz prosta, że wcale nie mam zamiaru dla jego [Wolffa] pięknych oczu,
kieszeni i choćby kilkunastu rzuconych rubli psuć na starość swej reputacji,
skoro w Warszawie, gdzie miałem większe do zwalczania pokusy, zbłaźnić mnie
i sprowadzić z prawej drogi nie zdołano. Wiem dobrze, że dając na 15 do 20
arkuszach druku w Petersburgu opis Królestwa nie tylko pod względem etnograficznym i geograficznym, ale historycznym i ekonomicznym […], musiałbym
nieodzownie diabłu palić kadzidła i świeczkę. […] Dziękuję Panu jak najserdeczniej za słowa wielkiej zacności i dobre rady w Jego zawarte liście. Dodają mi
one otuchy, umacniają w raz powziętym postanowieniu i nowy składają dowód,
że są jeszcze u nas ludzie niezłomni (w czym zresztą co do Pańskiej osoby ani
chwili nie wątpiłem), którzy jednemu tylko służąc Bogu, mają energię na cztery
wiatry wszelkie, nie tylko czartowskie, od siebie odegnać majaki i mamidła, ale
i życzliwie chronić od nich i drugich także1.

O ile wiadomo, interwencja M. Wolffa w Głównym Zarządzie Cenzury
nie przyniosła rezultatu.
Druk tomu 13., czyli cz. V Poznańskiego, ukończony został rzeczywiście
zgodnie z planem w maju 1880 roku, a w tym samym miesiącu Kolberg uczestniczył w obchodach 400 rocznicy śmierci Jana Długosza. Z tej okazji Komisja Historyczna Akademii Umiejętności zorganizowała w dniach 19–21 maja
w Krakowie Pierwszy Zjazd Historyczny Polski im. Jana Długosza2. Posiedze1
List I. Kopernickiego i brulion odpowiedzi Kolberga z 10 i 12 IV 1880 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 347 i 348. W 1882 r. Wolff ponowił swoją propozycję opracowania
o Królestwie Polskim, Kolberg jednak znowu odmówił (zob. tamże, s. 710–711 i 718).
2
Odezwa z programem zjazdu oraz imienne zaproszenie Kolberga do czynnego udziału w obradach zachowały się w jego spuściźnie (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 324–326).
O obchodach rocznicy Długosza informował m.in. „Czas” 1880, w nr. 112 i 113, szczegółowe

398

�nia naukowe Zjazdu poprzedziło doroczne, publiczne posiedzenie Akademii 18
maja w Sukiennicach, z referatem J. Szujskiego o Długoszu na tle historiografii
europejskiej. 19 maja odbył się ponowny, uroczysty pochówek Jana Długosza
w nowo powstałej z inicjatywy Łepkowskiego Krypcie Zasłużonych kościoła św. Stanisława na Skałce, przebudowanej w Panteon Narodowy dawnej
krypty zakonnej, w której dotąd spoczywały szczątki kronikarza, fundatora
skałecznego klasztoru paulinów. Rozpoczęte tego samego dnia obrady Zjazdu
miały na celu „porozumienie się w sprawach poszukiwania, gromadzenia,
obrobienia i wydawania materiałów historycznych tak do dziejów politycznych, jak i do dziejów oświaty, literatur i sztuki w Polsce”. Końcowe wnioski
i postulaty dotyczyły przede wszystkim potrzeby dokładniejszych penetracji
i rozbiorów materiałów z archiwów; objęcia poszukiwaniami i pracami nie
tylko „terytorium, w którym żywioł polski etnograficznie przeważa i panuje”,
ale i obszaru, „który albo siłą cywilizacji zdołaliśmy utrzymać, albo z którego
ustąpiliśmy wprawdzie, ale po bardzo długiej walce”; decentralizacji badań
historycznych i pozyskania współpracowników w całym kraju; ożywienia
zaniedbanych kierunków prac, m.in. publikacji źródeł do dziejów oświaty
i materiałów ekonomicznych1. Kolberg figuruje w spisie uczestników Zjazdu,
podobnie jak m.in. Kopernicki i Przybysławski2, który wcześniej planował
wspólny wyjazd z Kolbergiem bezpośrednio z Krakowa do Czortowca3.
Ostatecznie na Pokucie wyjechał Kolberg w połowie czerwca, najpierw
do Lwowa, potem do Czortowca, gdzie był już w końcu miesiąca i gdzie
dotarła do niego wiadomość o śmierci przyjaciela, Józefa Konopki, który
zmarł w Mogilanach w dniu 22 czerwca 1880 roku po długiej nieuleczalnej chorobie serca. Wiadomość tę przesłała do Czortowca Antonina Konopczanka, Kolberg przyjął ją z wielkim żalem i głęboko poruszony pisał
w odpowiedzi:
[…] nie mogę się jednak powstrzymać od łez – równie jak i Wasze, Szanowni Państwo, gorących po stracie nie tylko jednego z najdawniejszych i najżyczliwszych
sprawozdanie podał J. Kraszewski w „Bibliotece Warszawskiej” 1880, T. 4, s. 438–466. Dokładne omówienie uroczystości i przebiegu posiedzeń naukowych zjazdu (w oparciu o protokoły)
opublikowała Komisja Historyczna AU, zob. Pamiętnik Pierwszego Zjazdu Historycznego Polskiego, w tomie VI Scriptores Rerum Polonicarum, Kraków 1881. Z materiałów tych wynika,
że Kolberg głosu w dyskusjach nie zabierał.
1
Pamiętnik Pierwszego Zjazdu…, s. 7 (cel zjazdu) oraz s. 144–146 (postulaty końcowe).
2
Tamże, s. 153 i 154.
3
List W. Przybysławskiego z 21 IV 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 352.

399

�mi zawsze przyjaciół, ale i po stracie człowieka, który i w życiu publicznym także tyle istotnych, niezapomnianych położył dla ojczyzny, obywatelstwa i nauki
zasług, a których pomnożyć śmierć mu już nie dozwoliła1.

Pamięć przyjaciela uczcił artykułem biograficznym opublikowanym
w warszawskich „Kłosach”2. Równolegle dotarła do Kolberga druga smutna
wiadomość o rozległym udarze, który dotknął w Krakowie Juliana Konopkę, z którym Oskar był bardzo zżyty przez wspólne lata spędzone w Modlnicy. Wobec swoich zobowiązań związanych z wystawą w Kołomyi nie
mógł jednak wrócić pod Kraków, swoje współczucie i bliskość, a także
zainteresowanie stanem zdrowia Juliana wyrażał więc w listach pisanych
wówczas do rodziny Konopków.
W Czortowcu, u Przybysławskich spędził Kolberg prawdopodobnie lipiec i większą część sierpnia, odwiedzając stamtąd inne miejscowości Pokucia. W końcu sierpnia, trzy tygodnie przed otwarciem wystawy wyjechał
wraz z Przybysławskim do Kołomyi, gdzie zamieszkał, współpracując przy
urządzeniu ekspozycji. Pobyt w Kołomyi przeciągnął się do października,
po czym Kolberg pojechał jeszcze do Czortowca, skąd dopiero w połowie
listopada wrócił do Modlnicy3. Tak więc jego wyprawa na Pokucie trwała
ponad 4 miesiące, co stanowiło najdłuższy okres ciągłego kontaktu z jednym, pozakrakowskim regionem. Z innych miejscowości Pokucia odwiedził wówczas jeszcze Horodenkę, Kornicz, Piadyki, Okno, Jasienów Polny,
wszędzie nawiązując z mieszkańcami przyjazne i owocne dla swoich prac
kontakty, które dokumentuje korespondencja. Tak długi pobyt na Pokuciu
dał możliwość gruntowniejszych i szerszych badań, lepszej, bezpośredniej
orientacji w ich życiu społecznym, języku i folklorze, a bogaty zasób eksponatów na wystawie umożliwił bliższe zapoznanie się z kulturą materialną regionu, co przysłużyło się monografii. Ponadto Kolberg wykorzystał
w Pokuciu niektóre prezentowane na wystawie materiały rękopiśmienne,
część pozyskał także dzięki pomocy poznanych w tym czasie i życzliwych
mu osób4. Okoliczności te znacząco wpłynęły na zasób ilościowy i wartość
List do Antoniny Konopczanki z 27 VI 1880 r., tamże, s. 375.
O. Kolberg Józef Konopka, „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792. Przedruk w: tegoż Studia,
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 443–448.
3
Zob. m.in. relacja Kolberga w brulionie listu do Karoliny z 3 XII 1880 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 432–433.
4
Zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XIV–XV oraz XXX–XXXIV.
1
2

400

�źródłową czterotomowej ostatecznie monografii tego regionu; przynosi ona
bogatą dokumentację kultury ludowej Pokucia1. Sam Kolberg w liście do
Bibianny Moraczewskiej tak oceniał ten dorobek już po powrocie do Krakowa, w końcu 1880 roku:
Wystawa nadspodziewanie świetnie nam wypadła […]. Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych] mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać. Toteż materiały
zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony niż wszystkie
inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż wszystkie
dotychczasowe monografię tej prowincji2.

A na początku swojego pobytu na Pokuciu pisał m.in.:
[…] w domu pp. Przybysławskich znajduję staropolską gościnność, uprzejmość
i nader wdzięczne do swoich studiów i zajęć pole. Wystawa etnograficzna w Kołomyi, do której robimy przygotowania, obiecuje nader obfity plon dla nauki;
krzątamy się też około jej urządzenia z całym zapałem, jaki przedmiot sam (nie
zaś wiek nasz, bo i Przybysławski nie jest już młodym) obudzić jeszcze może3.

Sprzyjające warunki dla własnych obserwacji i badań, oparcie w osobie
oddanego mu gospodarza Czortowca, ciekawy etnograficznie region, rozległe kontakty z jego mieszkańcami i miłośnikami, wreszcie współpraca
z regionalistami przy wystawie – wszystko to złożyło się na niezwykle pozytywny, a nawet entuzjastyczny obraz tych miesięcy i dokonań Kolberga
w tym czasie. Nie zabrakło też momentów emocjonujących, jakim były
odwiedziny cesarza Franciszka Józefa, który zwiedzał wystawę w dniu jej
otwarcia, tj. 15 września, w czasie swojej podróży po Galicji. Cesarzowi,
oprowadzanemu przez protektora wystawy, hr. Włodzimierza Dzieduszyckiego, oraz Władysława Przybysławskiego, przedstawiono cały Komitet
organizacyjny w liczbie 16 osób i gość – jak pisze Kolberg – „z każdym z nas
Są to tomy 29-32 DWOK. Niewydane przez Kolberga, a pozostawione w rękopisach materiały z Pokucia wraz z pochodzącymi z Huculszczyzny opublikowano w dwu tomach pt. Ruś
Karpacka (DWOK T. 54 i 55). Ponadto uzupełnienia do tych sześciu tomów wraz z omówieniem materiałów, komentarzami, bibliografią i indeksami zawiera przywoływany wyżej tom
suplementowy do Pokucia (DWOK T. 81).
2
Brulion listu do B. Moraczewskiej z XII 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 427.
3
Brulion listu do A. Konopczanki z 27 VI 1880 r., tamże, s. 376.
1

401

�po parę słów przemówić raczył, dopytując się o Kołomyję, jej przemysł,
szkoły, ludność itd., na co jak zwykle jedni odpowiadali, jak się należy, drudzy byle co”. Gdy cesarz pochwalił wystawę, Dzieduszycki przedstawił mu
Kolberga jako jej organizatora, Franciszek Józef złożył Kolbergowi gratulacje i „mówił o ważności etnografii, jak i industrii wieśniaczej, miejscowej
i zachęcał do dalszych pożytecznych prac na tej drodze”1.
Wkrótce po powrocie z Pokucia, już pod koniec listopada, Kolberg przeniósł swoją uwagę z kresów południowo-wschodnich na ziemie północne
i przedstawił Akademii projekt wydania „rękopisu obejmującego wiadomości etnograficzne i lingwistyczne o Kaszubach”. Na materiał ten składać się
miały spostrzeżenia i notatki własne z Pomorza, a przede wszystkim opracowanie podstawowe, tj. własny przekład wspomnianej wcześniej obszernej rozprawy A. Hilferdinga Ostatki Słowian…2. Jak to się zdarzało coraz
częściej, z powodu trudności z dojazdem do Krakowa, kłopotów zdrowotnych i natłoku prac nie uczynił tego osobiście, lecz korespondencyjnie i za
pośrednictwem sekretarza Sekcji Etnograficznej Komisji Antropologicznej,
J.N. Sadowskiego, któremu przekazał rękopis. W tym samym liście do Akademii z końca listopada 1880 r., tłumacząc niemożność osobistego uczestnictwa w posiedzeniach Wydziałów i Komisji kłopotami komunikacyjnymi
„jak i wielu innymi przyczynami”, pisał jednocześnie:
[…] niech mi wolno będzie od czasu do czasu, choć na piśmie, udzielić Akademii
swych uwag i spostrzeżeń, które by (wnoszone przez uproszonych a łaskawych
kolegów na posiedzeniach antropologicznych, archeologicznych i lingwistycznych) przedstawiały zapatrywania moje w rzeczach etnografii i lingwistyki dotyczących.

Projekt wydania pomorskich materiałów nie został jednak zrealizowany,
co odnotował sam Kolberg w rękopisie cytowanego brulionu: „Akademia
się nie przychyliła, dlatego że to przekład”. Być może nie bez znaczenia
dla tej odmowy był też rusocentryczny panslawizm Hilferdinga i fakt jego
udziału w tzw. „eksperymencie słowianofilskim” z roku 1865, mającym
Brulion listu do A. Konopczanki z 24 IX 1880 r., tamże, s. 408 i 409. W liście tym Kolberg
barwnie opowiada m.in. o odwiedzinach cesarza, a także arcyksięcia Karola Ludwika. Zob. też
Podróż Najjaśniejszego Pana, „Czas” 1880, nr 214–215.
2
Zob. brulion listu do Akademii z 25 XI 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 423.
1

402

�służyć rozwiązaniu „kwestii polskiej” poprzez włączenie polskich chłopów
do kulturowej i politycznej „wspólnoty słowiańskiej”1.
Także w listopadzie dotarła do Kolberga wiadomość z Warszawy, że
grono zaprzyjaźnionych z nim osób, głównie muzyków, zamierza urządzić
koncert na rzecz jego wydawnictw. Pomysłodawcą tego projektu był Bogumił Hoff, który od 1877 roku przebywał w Warszawie i pracował jako
urzędnik Drogi Żelaznej Warszawsko–Terespolskiej. Przekazał tę informację Kolbergowi w liście z 10 listopada 1880 r.2 Do grona przychylnych
przedsięwzięciu i jego organizatorów należeli znani Kolbergowi muzycy:
Jan Kleczyński, korespondujący z autorem Ludu na temat chopinianów redaktor „Echa Muzycznego”, Adam Müncheimer, kompozytor, ówczesny dyrektor opery warszawskiej, a także Władysław Wiślicki, pedagog i krytyk
muzyczny, Zygmunt Noskowski, dyrektor Towarzystwa Muzycznego, oraz
Ludwik Jenike, redaktor „Tygodnika Ilustrowanego”. O planach koncertu
informowała prasa warszawska, a grunt przygotowały artykuły publikowane w warszawskich tygodnikach: entuzjastyczna ocena wartości dzieła Kolberga pióra Józefa Kraszewskiego, wyrażona po zapoznaniu się pisarza ze
świeżo wydanym i ofiarowanym mu tomem 13. Ludu, oraz artykuł biograficzny o Kolbergu Zygmunta Glogera, w którym autor podał jego obszerny
życiorys, omówił stan prac i możliwości wydawniczych, informując opinię
publiczną o trudnościach finansowych, z jakimi zmaga się badacz3. Pierwot1
Choć Hilferding był zasłużonym badaczem ginącej kultury Słowińców, nie cieszył się
dobrą sławą wśród Polaków jako współtwórca tzw. „eksperymentu słowianofilskiego”. Wraz
z dwoma uczonymi polskimi opracował transliterację polskiej wersji łacinki na grażdankę
(nowszą wersję cyrylicy) w celu wprowadzenia tej pisowni do edukacji elementarnej, co miało
odciągnąć zwłaszcza chłopów od wpływów kultury Zachodu, reprezentowanego przez kościół, szlachtę i alfabet łaciński. Przyznawał wprawdzie narodom, jak i inni słowianofile, prawo
do ich języka, nauka miała się więc odbywać po polsku, ale obowiązywać miał zapis grażdanką. W latach 1865–1867 wydano w Petersburgu taką pisownią kilka podręczników, m.in.
elementarz dla szkół wiejskich, ale „słowianofilski eksperyment” carski, trwający kilka lat, nie
powiódł się jako zbyt utopijny.
2
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 418–419.
3
Tekst J. Kraszewskiego w jego cyklicznym artykule Listy… pt. Lud i j jego zwyczaje, tom
XIII ukazał się w „Kłosach” 1880, T. XXXI, w nr. 784, Z. Glogera pt. Oskar Kolberg – w „Tygodniku Ilustrowanym” 1881, w nr. 273. Wcześniej Gloger też pisał o Kolbergu w artykule Oskar
Kolberg i jego prace, publikowanym w „Kłosach” 1880, nr 789–790. Doniesienie o koncercie
podały m.in. „Kłosy” 1880, w nr. 802, w rubryce Pokłosie oraz „Echo Muzyczne” 1881 w nr. 4,
w Kronice. O autorze Ludu pisał też J. Kleczyński w „Echu Muzycznym” 1881, w nr. 8, w artykule Oskar Kolberg, podpisanym inicjałami J.K.

403

�nie planowano koncert na 27 marca 1881 roku, ale obowiązująca żałoba po
śmierci cara Aleksandra II w zamachu, dokonanym w Petersburgu 1 marca,
wymusiła przesunięcie terminu. Koncert odbył się 6 maja w sali Resursy Obywatelskiej przy Krakowskim Przedmieściu, a ponieważ był dużym
sukcesem frekwencyjnym i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności, powtórzono go 14 maja. Program, konsultowany z Kolbergiem,
obejmował muzykę polską w ujęciu historycznym: Bogurodzicę, utwory
Wacława z Szamotuł, Mikołaja Gomółki, Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, Macieja Kamieńskiego, Jana Stefaniego, Józefa Elsnera, Karola Kurpińskiego, Fryderyka Chopina, Ignacego Dobrzyńskiego, Stanisława Moniuszki
oraz polonez z Króla pasterzy Kolberga1. Przed zakończeniem drugiego koncertu, z 14 maja, bratanica Kolberga, córka Antoniego i Karoliny, podziękowała Müncheimerowi w imieniu Oskara, wręczając mu na estradzie bukiet
kwiatów. Koncerty przybrały formę uroczystości patriotycznej, wypadły
świetnie i zostały wysoko ocenione ze względu na poziom wykonawstwa
muzycznego2. Przyniosły też wymierny dochód; 20 maja Müncheimer mógł
donieść Kolbergowi: „Victoria! Udało nam się z koncertem historycznym;
oba koncerty przyniosły netto 2036 rubli 92 kop[iejki] według obrachunku,
który wraz z kwitami przedstawiłem W[ielmożnemu] Jenikemu”3, w tym
„czysty dochód” z pierwszego koncertu wyniósł 900 rubli, o czym informował Jenike4. Ujęty i wzruszony Kolberg podziękował listownie przyjacio1
Program ten został znacznie zmieniony w stosunku do pierwotnie sugerowanego, zob. list
A. Müncheimera z 2 II 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 464–465. Drugi koncert
wykonano z niewielkimi zmianami utworów Chopina i Moniuszki, a fragment kompozycji
Kolberga zastąpiono utworem Wieniawskiego. Zob. tamże, s. 493, przyp. 2.
2
Sprawozdania z koncertu zamieściła cała warszawska prasa z 1881 r., m.in. „Gazeta Polska” w nr. 93 i 101, „Gazeta Warszawska” w nr. 106, „Echo Muzyczne” w nr. 10, w dziale
Zamiast „Kroniki”, „Kłosy” w nr. 828, w Pokłosiu, „Tygodnik Ilustrowany” w nr. 281 i 282,
w Kronice tygodniowej. Podziękowanie Kolberga organizatorom i wykonawcom opublikował
„Tygodnik Ilustrowany” w nr. 282, w Kronice tygodniowej, zob. brulion listu do L. Jenikego
z 13 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 487–488.
3
Zob. tamże, s. 500. Dyrekcja Teatrów zażądała wprawdzie 6% procent od dochodu, mimo
wcześniejszej obietnicy rezygnacji z tej sumy, Müncheimer pisał jednak do Kolberga, że ma
zamiar nie dopuścić do tej płatności i ograniczyć ją co najmniej do połowy.
4
List L. Jenikego z 9 V 1881 r., tamże, s. 486. Kolberg odpowiedział po pierwszym koncercie: „Biorąc okrągło 900 rubli, dostanę za nie według lichego kursu dzisiejszego po 1.20 fl. za
rubla – fl. 1080” – i wyjaśniał: „[…] wydanie jednego tomu (najczęściej z nutami) kosztuje mnie
przeciętnie fl. 700” (brulion listu do L. Jenikego z 13 V 1881 r., tamże, s. 488). Zysk z obu koncertów w wysokości ponad 2000 rubli oznaczał zatem sumę około 2400 fl.

404

�łom, organizatorom i wykonawcom za okazaną mu życzliwość i ofiarność
na rzecz dalszej edycji Ludu, co wobec ciągłych tarapatów materialnych
było dla niego również wielkim wsparciem psychicznym. Do sukcesu
przyczyniły się inne poza artystami środowiska i osoby z Warszawy, które bezinteresownie zajęły się sprzedażą biletów i programów, pełnieniem
służby honorowej podczas koncertu, wydrukowaniem afiszy i biletów, wypożyczeniem fortepianu, popieraniem przedsięwzięcia w prasie. Dochód
z obu koncertów pozwolił na sfinansowanie druku dwu pierwszych części
Pokucia, na których wydanie Kolberg nie miał środków, gdyż – jak wspomniano – Akademia finansowała wówczas jeden tom rocznie, tj. drukujące
się wówczas siedmioczęściowe Poznańskie.
W tym okresie, nieco wcześniej, spotkał Kolberga jeszcze inny wyraz
uznania dla jego pracy. Wydział Krajowy we Lwowie zawiadomił go listem z marca 1881 roku, podpisanym przez ówczesnego namiestnika Galicji, Alfreda Potockiego, że otrzymał pamiątkowy medal i dyplom z francuskiego ministerstwa handlu za uczestnictwo w Wystawie paryskiej z 1878
roku1.
Po powrocie z Kołomyi w listopadzie 1880 roku zimę, wiosnę i dalsze
miesiące następnego 1881 roku spędził Kolberg w Modlnicy, skąd dalej nie
wyjeżdżał, intensywnie pracując nad Pokuciem i Poznańskiem, którego
część VI ukazała się w maju, a którego część VII, ostatnią, planował oddać
do druku wkrótce2. Uskarżał się jednak na kiepską kondycję zdrowotną
i bez pilnej konieczności nie odwiedzał nawet Krakowa. W marcu 1881
roku pisał do Müncheimera:
Co do mnie samego to tyle tylko powiem, że zdrowie moje w nienajlepszym
znajduje się stanie, lubo od pracy spokojnej przy biurku bynajmniej mnie słabość moja nie odrywa. Że zaś od Nowego Roku kwękam na katar, częsty zawrót
głowy, kaszel, że cierpię na nogę, osłabienie i tym podobne piękne rzeczy, więc
też postanowiłem (wedle rady doktora) przesiedzieć całą zimę w ciepłym pokoju i nie wytykać nosa z domu. […] interesa moje, aby się nie trząść na wózku,
odbywam przez posłańca3.
Zob. list Wydziału Krajowego we Lwowie z 19 III 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK
T. 65), s. 471. Dyplom, jak wynika z listu, przyznawany był tylko „w pewnych wypadkach”.
2
Informował o tym w brulionach listów z 15 V 1881 r. do T. Klepaczewskiego i do B. Moraczewskiej, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 493 i 495.
3
Brulion listu do A. Müncheimera z 4 III 1881 r., tamże, s. 467.
1

405

�Mimo tych kłopotów równoległe prace prowadził Kolberg z właściwą
sobie konsekwencją i gorliwością. Jeszcze w maju 1881 roku – zgodnie
z wcześniejszymi ustaleniami – przedłożył firmie Breitkopfa i Härtla opracowany przez siebie zbiór polskich mazurków1. Dołączył też krótkie omówienie rozwoju tego tańca i uzasadniał celowość wydania jego antologii:
Uważne przejrzenie całego zbioru wykaże, że taniec ten (a więc i jego muzyka) ze
skromnych, prawie nikłych początków (podobnie jak to było z walcem), dzięki
swemu rytmowi i sprzyjającym okolicznościom osiągnął powoli pewien stopień
rozwoju i rozkwitu. Wykazuje on prócz tego, jak górujący w nim duch narodowy
wywarł wpływ na Chopina, aby potem ze swej strony dzięki twórczości mistrza
spowodować pewne wtórne oddziaływanie w kraju. Sądzę, że ogólnonarodowe
cechy, które tak się uwydatniają w tych tańcach, niewątpliwie wywołają u publiczności żywe zainteresowanie zbiorem2.

Następnie zgodnie z życzeniem wydawców proponowaną przez siebie
listę utworów skrócił, skreślając dziesięć spośród sześćdziesięciu wskazanych pierwotnie utworów, dokonał też przekładu swojej przedmowy na
język niemiecki. Określił brak przeszkód druku co do prawa własności
innych nakładców, a w korekcie wprowadził jeszcze istotne poprawki
i zamianę jednego z mazurków, przykładając się starannie do wzorowego
opracowania zbioru, który ukazał się w grudniu 1881 roku i z którego edycji był bardzo zadowolony. Wcześniej, w połowie 1880 roku lipska firma
wydała też skomponowany przez Kolberga mazurek dedykowany Helenie
Przybysławskiej. Kolberg otrzymał wydrukowane egzemplarze tego utworu
w czerwcu, przed wyjazdem na Pokucie, był to zatem gest uprzedzający
„staropolskie przyjęcie” i serdeczną opiekę gospodyni dworu w czasie jego
pobytu w Czortowcu3.
1
Zob. wyżej, s. 371. Brulionowy spis 60 mazurków sporządzony przez Kolberga do tego zbioru opublikowany został w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66), jako aneks 10, na s. 736–738.
2
List do Bretkopfa i Härtla z 26 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 503
(tłum. z niem).
3
Mazurka d’après un thème populaire composée pour le piano par […] à Madame Hélène
de Przybysławska née de Wessel, Leipzig [1880]. Była to kompozycja wcześniej dedykowana
Annie Czerniawskiej i – wbrew informacji Kolberga w liście do wydawców – w pierwotnej
wersji drukowana w 1844 roku. Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe, (DWOK
T. 69), s. 238–241, nr 46, zob. też tamże, s. XIII. Por. listy do i od Breitkopfa i Härtla, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 338 i 373 (tłum. z niem.), gdzie mowa o wydaniu tego utworu.

406

�Już w sierpniu 1881 roku Kolberg rozpoczął druk pierwszej części Pokucia wzbogaconej o materiał pozyskany dzięki wystawie w Kołomyi
i długiemu, owocnemu pobytowi w tym regionie. Jednocześnie prowadził
ożywioną korespondencję, m.in. z Władysławem Przybysławskim, który
nadal pomagał mu w uzupełnieniu potrzebnych materiałów, wiadomości1
i fotografii dotyczących Pokucia, oraz z malarzem Tadeuszem Rybkowskim,
który w Wiedniu przygotowywał ryciny do tej monografii. W listach z tego
okresu wracał również temat życia i twórczości Chopina poruszany z Szulcem, Karasowskim i Kleczyńskim.
Część I Pokucia, dedykowana Przybysławskiemu, ukazała się w marcu
1882 roku z nowym podtytułem Obraz etnograficzny, którym opatrzone
zostaną także trzy następne części tej monografii. Rezygnacja z dotychczasowego tytułu serii Lud, jego zwyczaje… i przyjęcie nowego podtytułu podyktowana była względami formalnymi, dla zaznaczenia różnicy w sposobie
finansowania w stosunku do równolegle wydawanych i dotowanych przez
Akademię tomów Ludu. Dwie pierwsze części Pokucia wydane zostały
z funduszów własnych Kolberga – bez wymaganej formuły o instytucji finansującej, a z notą: „nakładem autora”2, co zwalniało autora ze zobowiązania oddawania Akademii 100 egzemplarzy nakładu. Część trzecia i czwarta
W archiwum Kolberga zachowały się m.in. jego notatki z lat 1878 i 1881 z pytaniami
dotyczącymi zagadnień etnograficznych, skierowanymi do Przybysławskiego; opublikowano je
w suplemencie do Pokucia (DWOK T. 81), na s. 247–261 jako aneksy I–III.
2
Potwierdzają to również inne świadectwa Kolberga. M.in. w Wykazie tek rękopiśmiennych z 1886 r., wymieniając tekę 21 pt. Pokucie I, badacz zanotował, że materiały w niej zawarte posłużyły „do monografii, którą z własnych funduszów wydałem w latach 1882 i 1883 pt.
Pokucie, tom 1 i 2”, a w brulionowej wersji wykazu dopisał jeszcze notę o kosztach obu tomów:
„włas., fl. 867 + 632 (DWOK T. 66, s. 746 i 749, przyp. *18). Natomiast Kopernicki w artykule
o Kolbergu podaje wprawdzie te same sumy, ale jako uzyskane ze sprzedaży dzieł, a ponadto
informuje o sumie 500 zł reń. (=fl.), pozostałej z przychodu wystawy w Kołomyi w 1880 r.
i ofiarowanej na wydanie cz. I Pokucia („Nowa Reforma” 1889, nr 109). Nie wspomina przy
tym o koncercie warszawskim, z którego podany wyżej dochód około 2400 fl. pokrył koszt
obu tomów (1499 fl. według danych Kolberga), pozostawiając mu do dyspozycji około 900 fl.
na spłatę długów, broszurowanie poprzednich tomów, wydatki osobiste i dopłatę do drukujących się tomów. Sam Kolberg stwierdzał w październiku 1880 r., po zamknięciu obrachunku
z wystawy, że z jej przychodu funduszu na druk Pokucia zabrakło (Korespondencja… cz. II,
DWOK T. 65, s. 415). Trudno jednoznacznie wyjaśnić te rozbieżności w świetle dostępnych
danych. Może zdecydowała ostrożność wobec działań cenzury warszawskiej. W tym artykule
Kopernicki nie wymienia też z nazwy Kasy Pomocy im. K. Mianowskiego, sponsorującej kilka
lat później wydanie Mazowsza, pisząc jedynie o „skąd inąd zapewnionej sobie subwencji”.
Wobec kłopotów z cenzurą, Kasa Mianowskiego skłoniła Kolberga w 1886 r. do wycofania
1

407

�Pokucia były już finansowane przez Akademię, lecz i dla nich pozostał
dla ciągłości ten sam podtytuł, z dodaniem jedynie informacji o udziale
instytucji. Tomy Obrazów etnograficznych nie różniły się jednak profilem,
układem i metodą opracowania od kontynuowanej serii edytorskiej Ludu,
stąd w ramach edycji Dzieł wszystkich przyjęto dla czterech części Pokucia
kolejne numery tomów 29–32.
W tym samym czasie co część I Pokucia została też wydana część VII
W. Ks. Poznańskiego; już pod koniec marcu oba tomy wysyłał Kolberg
przyjaciołom i subskrybentom.
Ostatnia, siódma część W. Ks. Poznańskiego, czyli tom 15. Ludu, zamyka
monografię Wielkopolski, wydawaną od 1875 roku. Jest to najobszerniejsza
z monografii regionalnych, jakie ukazały się za życia Kolberga. Obejmuje
jednak znacznie większy obszar niż poprzednie Sandomierskie, dwutomowe Kujawy i czterotomowe Krakowskie. Wobec zbyt powolnego postępu prac wydawniczych i niedoboru środków materialnych, a także wobec
nierównomiernego napływu materiałów i pozyskiwanych źródeł, Kolberg
musiał bowiem rezygnować z zakładanej wcześniej szczegółowości dokumentacji, która dotyczyć miała mniejszych terytoriów, najpierw wręcz miejscowości, potem powiatów, co postulował jeszcze w 1872 roku1. Zamiar taki
zmuszony był z czasem uznać za zbyt kosztowny i rozciągnięty w czasie,
a więc nierealny. Zdając sobie jednak sprawę ze zróżnicowania wewnętrznego tego regionu, w monografii wielkopolskiej opisy kultury materialnej
i społecznej (rozdziały „Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy” – z przynależnymi do nich pieśniami) przedstawił kolejno w obrębie pięciu wydzielonych podregionów, grupujących po kilka powiatów, tj.: obejmującego
powiaty środkowe, w centrum regionu, z powiatem poznańskim (tom 9.);
„okolicę zachodnią” i „okolicę południową” (tom 10.) oraz „okolicę wschodnio–północną” i „okolicę zachodnio–północną” (tom 11.)2. Natomiast folklor
i wierzenia potraktował łącznie, zbierając utwory ludowe i wiadomości
o świecie nadzmysłowym z całego regionu (tomy 12. i 13. – pieśni i tańce,
tom 14. – opowieści, tom 15. – wierzenia). Było to novum w stosunku do
poprzednich monografii o znacznie skromniejszym zasięgu geograficznym;
z karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza (DWOK T. 27 i 28) formuły o zapomodze Kasy, o czym
będzie mowa dalej. Powody przemilczenia koncertu przez Kopernickiego mogły być te same.
1
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… (DWOK T. 63), s. 262.
2
Por. E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja,
Poznań 2015, s. 174–176.

408

�stanowiło jednak konieczny kompromis wobec obiektywnych możliwości
badawczych i edytorskich. Natomiast inne zasady ogólne wypracowane
w trakcie przygotowywania Kujaw i Krakowskiego nie uległy zasadniczej
zmianie. Jak już wspominano, różnice między poszczególnymi monografiami wynikały z odmiennego zasięgu i warunków badań na danym obszarze,
możliwości i stopnia przebadania terenu, zasobu i charakteru pozyskanych
materiałów, które to okoliczności kształtowały się różnie w różnych regionach na przestrzeni pięćdziesięciolecia badań Kolberga. W Wielkopolsce
badacz bywał parokrotnie od 1867 do 1875 roku, znajdował tam oparcie,
zrozumienie i pomoc w odwiedzanych dworach ziemiańskich i wśród miejscowej inteligencji, a także dostęp do zbiorów bibliotecznych. W tomach
poświęconych Wielkopolsce metoda wykorzystywania trójwarstwowych
źródeł: z literatury zastanej, z własnych zapisów pozyskanych w trakcie
bezpośrednich badań oraz z materiałów pochodzących od innych zbieraczy,
a także sposób opracowania utworów folklorystycznych, ich klasyfikacji,
komentarza i odsyłaczy filiacyjnych pozostają co do zasad głównych takie
same jak w Krakowskiem. Dyskusyjny już wówczas tytuł Wielkie Księstwo
Poznańskie przyjął Kolberg ze względów praktycznych; to powszechnie
używane od czasu Kongresu Wiedeńskiego określenie nie budziło zastrzeżeń cenzury, także w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim. W liście
do Moraczewskiej, już po wydaniu części III (tj. tomu 11.), Kolberg przyznawał, że może „byłoby korzystniej” użyć tytułu Wielkopolska lub Poznańskie, ale – jak tłumaczył – „utrudniłoby to jednak sprzedaż w Warszawie,
gdzie cenzura na lada wyrażenie veto kładzie”1. W tekście kolejnych tomów
używał natomiast określenia „Wielkopolska”, począwszy od pierwszego zdania wstępu do części I monografii, gdzie pisał: „Za jedną z najciekawszych
dla etnografa prowincyj uważać niewątpliwie należy Wielkopolskę […]”2.
Do szczególnie oddanych Kolbergowi pomocników w pracy nad Poznańskiem należała Bibianna Moraczewska, wspominana już literatka,
działaczka społeczna i niepodległościowa, zasłużona w obronie i propagowaniu polskości. Kolberg poznał ją w pierwszych dniach czerwca 1856
roku w Warszawie, spotykał się z nią później w latach sześćdziesiątych.
w Poznaniu, gdzie od 1842 roku wspólnie z bratem Jędrzejem prowadziła
1

s. 40.
2

Brulion listu do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I.

409

�salon literacko-intelektualny, który był ośrodkiem życia umysłowego miasta. Rodzeństwo zaprzyjaźnione było m.in. z Karolem Libeltem, Sewerynem
Mielżyńskim, Władysławem Bentkowskim, uczestnikami dysput i spotkań
bywali Ryszard Berwiński, Lucjan Siemieński, Roman Zmorski, Edward
Dembowski, Narcyza Żmichowska. Zawiązana w roku 1868 korespondencja Kolberga z Moraczewską, trwająca do końca życia tej zasłużonej Wielkopolanki1, dokumentuje jej niezwykle konsekwentne zainteresowanie dla
prac badacza, konkretną pomoc własną oraz pośrednictwo w organizowaniu i dostarczaniu materiału, pozyskiwaniu informatorów i współpracowników, wreszcie solidną obsługę kolportażu tomów Kolberga w Wielkopolsce, z ich wysyłką do prenumeratorów i rozliczaniem się z nimi oraz
z pozyskiwaniem nowych nabywców. Osoba niezwykle żywa intelektualnie,
działaczka o wszechstronnych zainteresowaniach, rozległych kontaktach
i znajomościach, uważna obserwatorka życia publicznego i politycznego,
w swoich barwnie i nie bez ironii, a nawet z sardonicznym dowcipem
pisanych listach przedstawia Kolbergowi obok stanu wspólnych interesów
związanych ze sprzedażą Ludu także poznańskie życie i stosunki, walkę
z germanizacją, losy miejscowej inteligencji i ziemian, których Kolberg znał
osobiście, bieżące wydarzenia polityczne, kulturalne i literackie, ścieranie
się opinii na ich temat. Pisze ze swobodą i swadą, nie unikając ostrych sądów i sformułowań, a Kolberg odpowiadając, odsłania też niejednokrotnie
swoje poglądy i refleksje na tematy polityczne i narodowe, rzadziej i mniej
swobodnie wyrażane wobec innych adresatów. Solidaryzuje się z jej zaangażowaniem patriotycznym, z troską o interesy polskie zagrożone germanizacją, o ziemię przejmowaną z polskich rąk przez Niemców, z postawą
oporu poprzez upartą pracę na rzecz dobra narodowego. Zwraca się też do
Moraczewskiej ze wszystkimi sprawami, dotyczącymi zarówno rozprowadzania i rozliczeń ze sprzedaży kolejnych tomów, za które należność przesyłała regularnie do księgarni Friedleina, jak i kompletowania materiałów.
I tak np., przygotowując tom 15. poświęcony wierzeniom i czarom, pisał
w roku 1880:
Ale chodzi mi jeszcze o kilka formułek zażegnań ludowych, o których Szanowna
Pani mogłabyś np. przez swoją służącą wywiedzieć się nawet w samym Pozna1
Pierwszy list pochodzi z 21 IX 1868 r., ostatni z 11 lipca 1887 r. (listy 192 w cz. I i nr 1336
w cz. III Korespondencji…, DWOK T. 64 i 66)); pisała go Moraczewska trzy miesiące przed
śmiercią, która nastąpiła 6 października. Zachowana korespondencja obejmuje 43 listy.

410

�niu. Posyłam próbkę podobnych formułek na wzór, jako i parę definicji istot
nadprzyrodzonych z zapytaniem, czy one są wiernie skreślone i nie potrzebują
jakich uzupełnień? A nadto może by się dały odszukać w jakiej księgarni, a raczej antykwarni u Żydów, broszurki, kalendarzyki, świstki itp. (bo większe dzieła
posiadam), obejmujące rady lecznicze, przestrogi, przepowiednie, skazówki dla
tak zwanych mądrych bab, inne zabobony itp. Wszystko to byłoby nader cennym i pożądanym dla mnie materiałem1.

Jest to jednocześnie przyczynek ilustrujący metody zbierackie Kolberga,
który wykorzystywał także świadectwa pozornie nieistotne, ulotne i zapomniane, ujawniając w ten sposób trafną intuicję badawczą, docenioną przez
współczesną folklorystykę.
To właśnie za radą Moraczewskiej Kolberg skontaktował się z prawnikiem poznańskim, Teobaldem Klepaczewskim (1822–1903), radcą konsystorza arcybiskupiego w Gnieźnie, który zajmował się badaniem i opisem
wierzeń, czarów i przesądów w Wielkopolsce2. Kolberg uzyskał od niego
w czerwcu 1881 roku oczekiwane materiały dotyczące wierzeń, a obszerny
rękopis Klepaczewskiego pt. Pogląd historyczny na zabobony w Polsce
z 1861 roku, stanowiący cenne opracowanie monograficzne, skwapliwie
wykorzystał następnie w części VII Poznańskiego3. Warto dodać, że czekając na materiały od Klepaczewskiego, przestawił nawet pierwotnie planowaną kolejność tomów i wydał najpierw opowieści ludowe w części VI,
a dopiero w VII zamieścił opis tzw. „świata nadzmysłowego” ludu wielkopolskiego.
Do innych osób zasłużonych dla Kolbergowskiej monografii Wielkopolski należy wspomniany wcześniej Emil Kierski, a także goszczący Kolberga w swoich dworach wymieniani już przy opisie podróży etnografa
po Wielkopolsce ziemianie, tj. przede wszystkim Władysław i Wanda Niegolewscy z Morownicy, Stanisław Czarnecki z Pakosławia, Karol Libelt
Brulion listu do B. Moraczewskiej z 12 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 320–321.
2
Zob. listy z początku 1880 r.: B. Moraczewskiej do O. Kolberga z 7 I oraz dwa bruliony
O. Kolberga – do B. Moraczewskiej z 12 II oraz do T. Klepaczewskiego z 28 II, tamże,
odpowiednio: s. 299, 320 i 325–327.
3
Zob. brulion listu do T. Klepczewskiego z 12 VI 1881 r., tamże, s. 515. Rękopis rozprawy
Klepaczewskiego, z roboczymi notatkami na marginesach sporządzanymi ręką Kolberga, zachował się jego archiwum (Arch. PTL, teka 37, sygn. 1327). i w znacznym stopniu został przez
niego wykorzystany w cz. VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 15)
1

411

�z Czeszewa, Seweryn Mielżyński z Miłosławia, Włodzimierz Wolniewicz
z Dębicza, Aniela Radońska z Siekierek, Józef Łukaszewicz z Targoszyc.
Dzięki nim mógł etnograf prowadzić własne badania terenowe i pozyskiwać bezpośredni materiał z autopsji. Emil Kierski współpracował
z Kolbergiem jeszcze na etapie druku pierwszego tomu monografii u poznańskiego wydawcy Merzbacha, które to przedsięwzięcie edytorskie nie
doszło ostatecznie do skutku. Jako znawca historii regionu Kierski na życzenie Kolberga przeprowadzał na przełomie lat 1872 i 1873 korektę merytoryczną ówczesnej wersji części pierwszej W. Ks. Poznańskiego. Spisał
też swoje uwagi dotyczące tego tomu, które Kolberg wykorzystał w dalszej
pracy nad nim i na które odpowiedział Kierskiemu 1. Z tym wcześniejszym
etapem pracy nad Poznańskiem wiąże się też omawiane wyżej współdziałanie Hoffa, autora rysunków ubiorów i „typów ludowych” z Poznańskiego. Ogłoszona z jego inicjatywy, także w imieniu Kolberga – mimo
wątpliwości badacza – przedpłata na prenumeratę przyszłej monografii
zaowocowała sprzedażą w Wielkopolsce części wydrukowanych przez
Hoffa „biletów prenumeracyjnych” i pewnym zebranym na ten cel funduszem od pozyskanych subskrybentów. Hoff w roku 1870 zmuszony był
opuścić Wielkopolskę; pieniądze znajdujące się w jego rękach nigdy nie
dotarły do Kolberga2. W późniejszych latach, gdy Hoff upominał się u autora Ludu o swoje rysunki, ten nie bez goryczy zmuszony był przypomnieć nigdy nieuiszczony, choć darowany dług, który w swoim mniemaniu Hoff uznał za spłacony poprzez inicjatywę warszawskiego koncertu 3.
Sprawa ta stanowiła zresztą jedną z przyczyn, dla których Poznańskie
z braku środków finansowych było niezwykle ubogie w ilustracje, nad
czym Kolberg ubolewał:
Czujemy mocno, ile by dzieło etnograficznym poświęcone badaniom zyskało
na przedstawieniu w dokładnych rysunkach typów miejscowych, tak samychże
postaci ludzkich, jak i wszelkich ludzkiego przemysłu wytworów i wyrobów, jak
np. mieszkań, narzędzi, sprzętów, naczyń itp. Trudność otrzymania podobnych
wizerunków, których nabycie zawisło od chętnego współdziałania ludzi ołówka, pędzla i rylca, obok pomocy, jaką daje fotografia, jak niemniej zbyt wysokie
Zob. wyżej, s. 320.
O współpracy Kolberga z Hoffem zob. wyżej, s. 225–227.
3
List B. Hoffa z 19 I oraz brulion odpowiedzi Kolberga z 21 I 1882 r., Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65),, listy 916 i 917.
1
2

412

�nakładu ilustracyj tego rodzaju koszta nie dozwalają nam dzieła naszego uzupełnić nimi w sposób, jaki by wszechstronne rzeczy opisywanych przedstawienie
wymagało1.

Specyficznym zespołem źródeł wykorzystanych w tej monografii są
wspominane już ankiety Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu, przygotowane i rozesłane do „obywateli świeckich i duchownych” Wielkopolski
w roku 1858 i kilku następnych latach. Ankiety te pt. Szemat do spisywania
materiałów mających służyć do opisu statystycznego W. Ks. Poznańskiego
obejmowały 22 pytania zebrane w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. Choć oddźwięk społeczny nie był wielki,
a odpowiedzi często zbyt ogólnikowe, Kolberg, który zapoznał się z tymi
materiałami w Poznaniu w Towarzystwie i częściowo je wypożyczył, zaczerpnął z nich niektóre wiadomości i opisy etnograficzne, zwłaszcza dotyczące ubiorów. Pisał:
[…] szemata wspomnione, które Towarzystwo łaskawie przejrzeć nam dozwoliło,
nie pomału przyczyniły się, obok wiadomości zaczerpniętych już dawniej z pism
czasowych […], do wzbogacenia i uzupełnienia własnych naszych spostrzeżeń
i notat w ciągu kilkakrotnych po Wielkopolsce podróży zdobytych, a kreślonych
i porządkowanych podług stale przez nas przyjętego planu i do wydania na
widok publiczny przeznaczonych2.

Choć Kolberg był zadowolony, że region tak bogaty i zróżnicowany
kulturowo zdołał scharakteryzować w siedmiu tomach i zadośćuczynić
wymogom objętościowym i finansowym sponsorującej dzieło Akademii,
zdawał sobie sprawę, że Wielkopolska, dzielnica będąca kolebką Polski,
zasługiwałaby na znacznie pełniejszą dokumentację. Wysyłając Stanisławowi Czarneckiemu do Pakosławia ostatni tom monografii, tak komentował ten fakt:
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. III–IV. Siedmiotomowa monografia
zawiera jedynie trzy ilustracje „podług rysunków Hoffa”: dwie w cz. I, jedną w cz. III. Wcześniej
ryciny przeznaczone do Poznańskiego drukowane były w artykule Kolberga pt. Lud z okolic
Poznania. (Wyjątek z drukującego się obecnie w Poznaniu dzieła O. Kolberga pt. Lud, jego
zwyczaje itd.), w „Kłosach” 1872, T. XIV (w nr. 358 s. 323–324 i nr 359 s. 335–336), gdzie zamieszczono cztery ryciny. Czwarta – niepublikowana w monografii – znajdzie się w suplemencie do W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 74 – w przygotowaniu do druku).
2
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. II–III. Zob. też wyżej, s. 219–220.
1

413

�Druk jego pozostawia mi tę satysfakcje, żem opis tej prowincji pod względem
etnograficznym nareszcie do szczęśliwego doprowadził końca, co nie każdego
autora, pracującego nad dziełem większego rozmiaru i przy ograniczonych środkach bywa udziałem. Nie do mnie należy sąd, czym się wywiązał, jak należy,
z zadania i czym odpowiedział w zupełności oczekiwaniom czytelników, kreśląc
właściwości wielkopolskiego ludu ze strony przez innych nie tykanej prawie.
Czuję bowiem sam, że dzieło mogłoby być pełniejsze, dokładniejsze, pomnożone
wielu jeszcze ciekaw[sz]ymi dla uczonych szczegółami niż te, które podaję, gdyby
wiek i stargane już siły moje dozwoliły mi nowe po Księstwie odbywać podróże
i nowe zbierać plony1.

Przymusowa minimalizacja zakresu badań terenowych i prac pod presją obiektywnych warunków i osobistych ograniczeń stawała się wyraźnie
coraz bardziej doskwierająca.
Korespondencja z poznańskimi współpracownikami i przyjaciółmi,
szczególnie z Moraczewską i Szulcem, a także po części z mieszkańcami Pomorza i Mazur, odsłania – chyba najwyraziściej w jego epistolografii – patriotyczną postawę Kolberga i jego ugruntowane poczucie narodowej tożsamości. Warto więc uczynić tu istotne dopełnienie, ilustrując to stanowisko
badacza jego wybranymi wypowiedziami. Określając się jednoznacznie jako
Polak i protestant, autor Ludu nie waha się wyrażać swojego sprzeciwu
i smutku wobec postępującej germanizacji, wobec restrykcji i prześladowań
zaborczych władz pruskich w stosunku do wszelkich przejawów polskości
w życiu publicznym, kulturalnym, w szkolnictwie, urzędach, kościele katolickim, kręgach ziemiaństwa i inteligencji. Odpowiadając na doniesienia
o kolejnych akcjach Kulturkampfu w zaborze pruskim, zorientowany w bieżącej pruskiej polityce wobec Polaków, m.in. w stosunku do duchownych
katolickich, wyraża swoją solidarność i ubolewanie: „Jakkolwiek protestant,
wielce ubolewam jako Polak nad wszystkim, co się tam u Was dzieje, nad
całą tą samowolą biurokracji niem[ieckiej] […]”. Dowiadując się, że kłopoty
ma teatr poznański, pisze: „A jednak szkoda, bo ta instytucja, byle tylko
mieć warunki egzystencji, mogłaby istotnie przynieść korzyści podtrzymywania podkopywanej systematycznie narodowości”. W liście do S. Czarneckiego stwierdza: „Wiem, z jakimi przeszkodami szanowni Państwo wraz
z całym Księstwem walczyć musicie, by zachować narodowość naszą i na
1
Brulion listu do S. Czarneckiego z 22 III 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 626.

414

�korzystniejszym niż dotąd utrzymać się stanowisku ekonomicznym wobec
nieprzyjaciela”1. Niejednokrotnie zabiera głos w sprawie kłopotów ziemian
wielkopolskich z utrzymaniem ziemi i majątków:
Wszystko, co Pani piszesz o pp. Niegolewskich i całym obywatelstwie, zasmuca
mnie mocno, jak niemniej i to, co dokazują z nami Prusacy. Cóż bo na to dziś
kto poradzi? Może Pan Bóg w jakikolwiek sposób złe odwróci, a tymczasem
pracować nam trzeba w ciszy i wyrabiać siłę.

Jest przekonany, że słuszną drogą w tej tragicznej dla Polaków sytuacji jest „[…] prosty gościniec cywilizacyjny, na którym jedynie można było
równą bronią i z korzyścią walczyć z Niemcami i ich kulturą […]”. Wyraża
nadzieję, że słabnąca podaż polskich książek w Poznańskiem, m.in. Ludu,
ożywi się jednak na rzecz ich kupowania „z patriotyzmu”, tak jak w Galicji,
Królestwie i na Litwie, gdzie przedstawia się to lepiej, „by literatura nasza
nie stanęła à sec”. Uznaje za groźne dla bytu narodowego „pozbywanie się
ojcowizny na korzyść obcych” i „nieustanną emigrację naszych włościan
do Ameryki”, którą komentuje: ‘”Ubytek tej ludności jest tą prawdziwą dla
całej prowincji klęską, której atoli zapobiec skutecznie nikt widać dziś już
nie jest w możności”2. Gdy Moraczewska pisze: „Ze spraw publicznych nic
nie donoszę, czytasz Pan w dziennikach o ucisku naszym aż do znudzenia.
Najgorsze ze strony naszej, że ziemię w ręce niemieckie oddajemy i to tysiącami morgów naraz” – z goryczą odpowiada:
Ze spraw publicznych widzę, że nasi posłowie dzielnie się potykają z Niemcami
i biją ich w Sejmie na każdym kroku. Ale co to pomoże? […] Walka to baranka
z wilkiem. Jedyną realną dla nas zdobyczą byłoby coraz większe skarbienie sobie wyborców między chłopami i trzymanie się oburącz ziemi, a nie wyzuwanie
się z niej co chwila dla Niemców i Żydów. Ale i na to ostatnie, jak widzę niestety
z listów Pani, skutecznego już nie ma lekarstwa.

1
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 521, 560, cytaty z brulionów listów (odpowiednio):
do M. Szulca z 26 II 1875 r. i do B. Moraczewskiej z 30 I 1876 r. oraz Korespondencja… cz. II
(DWOK T. 65), s. 262, brulion do S. Czarneckiego z 16 X 1879 r. Zob. też wyżej fragmenty listów
do L. Czarlińskiego, s. 340.
2
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 41, 321, 426, i 494, cytaty z brulionów listów
(odpowiednio): do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., z 12 II i z XII 1880 r. oraz do S. Czarneckiego
z 15 V 1881 r.

415

�W tym samym liście z 1882 roku dodaje:
Niemcy chcą mnie koniecznie zrobić Niemcem. Dowiodłem im jednakże, że
skoro rodzina moja pochodzi z Pomeranii (dawnego lechickiego Pomorza), więc
też i nazwisko jej łączność ma z nazwą słowiańską pomorskiego Kołobrzega. Ja
zaś urodziłem się w Sandom[ierskiem].

Na co Moraczewska odpowiada:
Bardzoś Pan jasno dowiódł Niemcom, żeś Polakiem; gdyby pojedynczy ludzie
w narodach odwoływali się do protoplastów, to by wcale narodowości nie było.
A w dodatku słuszne twierdzenie Pana, że Jego rodzina pochodzi z krainy słowiańskiej, niewątpliwie z Pomorza. Czy bez tej tradycji duchowej wytrwałbyś
Pan przy swej znakomitej a tak mozolnej pracy w tyle utrudzonych warunkach?

Także w 1882 roku w liście do Szulca czytamy:
Piszesz i Pan także o swojej domowej niedoli, jak w ogóle o smutnym położeniu
całego Waszego Poznańskiego, nie rokując mu bynajmniej w przyszłości (jeśli
Polska powstanie lub utworzoną będzie) bytu narodowego – tak dalece warunki,
jakie by byt ten zapewnić mogły, są tam podkopane. […] Jest to skutkiem owego
fatalnego dla nas, a nieuniknionego niemieckiego Drang nach Osten, któremu
się à la longue oprzeć trudno przy tak mało sprzyjających [warunkach]. Wszakże
już i zachodnie powiaty Królestwa są tam zagrożone. Łódź mająca 100 000 mieszkańców jest już jakoby miastem czysto niemieckim, a Moskale mimo szalonej
zawiści do Niemców, nie tylko niemczeniu temu nie stawiają tamy, ale owszem,
dopomagają mu bezrozumnym swym uciskiem polonizmu1.

Gdy w innym miejscu Szulc skarży się:
U nas germanizowanie i wywłaszczanie szlachty idzie na potęgę. Oczy się dobrowolnie zamykają, nie chcąc patrzeć na to, co się dzieje. W Królestwie nielepiej.
[…] Jedna Galicja oddycha swobodnie. Oby tylko umiała rozsądnie korzystać
ze swych swobód i wolności, szerząc dobrobyt i oświatę.

1
Tamże, s. 543, 627, 642, 704–705, cytaty z listów (odpowiednio): B. Moraczewskiej z 1 IX
1881 r., brulionu Kolberga do B. Moraczewskiej z 22 III i tejże do Kolberga z 6 IV 1882 r. oraz
z brulionu do M. Szulca z października 1882 r.

416

�Kolberg w odpowiedzi podziela jego ubolewanie nad losem „naszego
nieszczęśliwego, skrępowanego narodu” i przyznaje, „[…] że nam tu w Krakowie stosunkowo wolniejszym nieco dano oddychać powietrzem”, lecz
trzeźwo komentuje politykę Austriaków, stwierdzając, że „[…] nasi protektorzy, równie niemal jak i Was tam w Wielkopolsce Prusacy, materialnym
obezwładniają uciskiem”1. Wybiegając naprzód, można jeszcze przytoczyć opinię z 1886 roku, kiedy to wobec zapowiedzi w sejmie pruskim
kolejnych działań germanizacyjnych Kolberg napisze do Moraczewskiej:
„Aż zgroza bierze czytać wszystkie te polakożercze elukubracje”. Mimo to
dodaje:
Mam jednak nadzieję, że sprężystość i siła odporna naszego ludu dosyć jeszcze
będzie wielką, aby tę zagrażającą mu z góry zmorę–dusicielkę, jeśli nie od razu,
to choć powolnym, ale ciągłym działaniem i nękaniem przeciwnika skutecznie
zrzucić ze swoich piersi.

I kończy zdaniem J.J. Rousseau na temat Polski „za czasów pierwszego
rozbioru”: „Pożarli Was sąsiedzi, starajcież się, by Was nie mogli strawić” 2.
Ten z konieczności krótki przegląd wypowiedzi Kolberga na temat sytuacji ówczesnej Polski można zamknąć zdaniem z jego listu do Seweryny
Duchińskiej, w której emigranckim domu w Paryżu bywał w 1878 roku,
w czasie swojego pobytu na Wystawie Powszechnej, i gdzie zapewne niejednokrotnie brał udział w toczących się tam rozmowach na temat sytuacji
kraju. Przesyłając jej kolejne dwa tomy (Lubelskie cz. I i Pokucie cz. II),
„w których nie ma nic pochodzącego z prowincji, gdzie stała Pani kolebka”,
napisał:

1
List M. Szulca z 30 I 1883 r. oraz brulion odpowiedzi Kolberga do M. Szulca z 20 II 1883 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), cytaty (odpowiednio): s. 20–21 oraz s. 28.
2
Brulion listu do B. Moraczewskiej z 23 II 1886 r., tamże, s. 319. Przywołane zdanie J.J. Rousseau pochodzi z pracy Considérations sur le gouvernement de Pologne et sur sa réformation
projetée (wyd. 1782, pierwszy polski przekład M.F. Karpia w 1789 r.), zob. Uwagi o rządzie
polskim i jego projektowanej naprawie, w: J.J. Rousseau Umowa społeczna. Uwagi o rządzie
polskim…, tłum. M. Starzewski, Warszawa 1966, s. 193. Cytat ten w wersji: „Nie możecie przeszkodzić, aby sąsiedzi was nie połknęli, sprawcież przynajmniej, aby was strawić nie mogli”
przytacza W. Kalinka w artykule Jan Jakub Rousseau i jego wpływ w Polsce, zamieszczonym
w „Przeglądzie Polskim”, R. 20, T. 79: 1886, z. 235, s. 1–16. Może za tym artykułem przypomina
go Kolberg.

417

�Że jednak wspólna nam myśl całej niepodzielnej Polski każdy jej zakątek równą
każe nam ogarniać miłością, więc nie wątpię, że gdy zajrzysz Pani do tych zbiorów, to i Ruś zainteresuje Panią w tej samej co Korona mierze […]1.

Bez poczucia takiego związku z polskością rzeczywiście trudno byłoby
sobie wyobrazić determinację i wytrwałość w realizacji wydawniczego celu
Kolberga.
Po wydaniu Poznańskiego i części I Pokucia rozsyłanych w marcu, latem
i jesienią 1882 roku Kolberg, podobnie jak w roku poprzednim, nie wyjeżdżał na badania terenowe. Wcześniejsze plany wyjazdu na kilka tygodni
w okolice Lwowa nie zostały zrealizowane z powodu niepogody, względów
zdrowotnych i natłoku prac wymagających „bezustannego przeglądu, obróbki i ślęczenia” nad pozyskanymi materiałami. Odpowiadając na zaproszenie Glogera do jego rodzinnego Jeżewa, tłumaczył: „[…] nie wahałbym
się ani chwili pospieszyć do Was, gdyby nie to wątłe zdrowie i wiek, który
mi każe dobrze obliczać się z każdym uczynić się mającym krokiem”. Nie
skorzystał też z kilku innych zaproszeń. A jesienią pisał żartobliwie do Szulca: „[…] wycieczki tego roku wcale w świat nie robiłem, bo wtedy, gdy ją
rozpocząć miałem, lunęły deszcze, a gdy wreszcie zawitało słońce, już mnie
chęć do podróży ominęła”2.
Na początku czerwca 1882 roku dotarła do Modlnicy wiadomość od Karoliny o przebytym przez Antoniego nagłym, groźnym załamaniu się zdrowia. Był to prawdopodobnie rozległy udar i częściowe porażenie. Według
bratowej przyczyną były kłopoty zawodowe: utrata posady nauczyciela
w gimnazjum męskim i wymuszona dymisja w gimnazjum żeńskim. Z właściwą sobie wylewnością Karolina opisywała Oskarowi walkę o życie męża
i zażegnanie bezpośredniego niebezpieczeństwa oraz beznadziejną sytuację
materialną rodziny, która zawsze trudna, pogorszyła się skrajnie w związku
z tą chorobą i związanymi z nią wydatkami oraz z utratą części jej lekcji
podczas opieki nad chorym. Kolberg zmartwiony i bezradny, sam w kłopotach, próbował taktownie tłumaczyć swoją niemożność pomocy, ale wobec
uporczywych próśb Karoliny, jej rozpaczliwych utyskiwań i skarg na brak
wsparcia ze strony warszawskiej rodziny, zwrócił się z prośbą o pomoc
w tej sprawie do swojej bratanicy, Jadwigi Wernerowej, a sam przekazał
Brulion listu do S. Duchińskiej z 27 X 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 80.
Bruliony listów do Z. Glogera z 10 IX 1882 r. i do M. Szulca z X 1882 r., Korespondencja…
cz. II (DWOK T. 65), s. 694 i 705.
1
2

418

�Karolinie za pośrednictwem Gebethnera sumę 60 rubli i próbował serdecznie wesprzeć, pocieszyć i uspokoić bratową. Stan chorego pogorszył się
jednak jesienią i 19 grudnia Antoni zmarł1. Oskar stracił kolejnego brata
i pozostał sam, bez rodzeństwa. A strapiona i rozgoryczona Karolina, świadoma dobroci i wyrozumiałej troski Oskara, wkrótce po pogrzebie napisała
do niego: „[…] rodziną Ty już tylko jesteś, bo inni Kolbergowie – to są inni
ludzie”2.
Zachowane świadectwa rodzinne wskazują na to, że zmarły był postacią
trudną. Utalentowany malarz, autor cenionych prac, pozostający w wiecznych kłopotach materialnych i długach, niedotrzymujący terminów i zobowiązań, niestabilny w pracy i zamiarach artystycznych – taki portret
wyłania się w zarysach z rodzinnej korespondencji, zresztą enigmatycznej
i aluzyjnej w tej kwestii. We wspomnieniu poświęconym Antoniemu Kolbergowi jego autor, zaprzyjaźniony z rodziną Wojciech Gerson, nie szczędzi
słów uznania sztuce zmarłego. Przedstawiając jego biografię i twórczość
malarską, złożoną z obrazów religijnych, portretów i scen rodzajowych,
pisze m.in.:
Szczególną właściwością uzdolnień Kolberga jako malarza była wielka wytrawność. Produkował mało, ale ze starannością posuniętą do przesady w wymaganiu zgodzenia z sobą różnorodnych zalet. Syn inżyniera i matematyka, z matematyczną zwrotnością i ścisłością rozwiązywał dylemata tworzenia plastycznego,
skąd płynęło niezadowolenie, zniechęcenie do pracy spowodowane brakiem
decyzji. Nie był w stanie częstokroć dokończyć zaczętej pracy, zmieniając co raz
pogląd na stopień i rodzaj obrobienia. A działo się to z wielką dla sztuki polskiej
i dla samego artysty szkodą, zwłaszcza że od pierwszej już młodości okazywał
talent bardzo wybitny3.
1
Zob. listy Karoliny i Oskara z czerwca i lipca 1882 r. (tamże, listy 968, 972, 974, 982
i 985). Dalsze wiadomości o sytuacji rodzinnej przekazywał Kolbergowi zaprzyjaźniony z nim
Władysław Podlewski, mieszkający w Warszawie krewny Konopków (tamże, listy 999, 1007,
1008), zob. też odpowiedź Kolberga z 27 XII 1882 r. (list 1011).
2
List Karoliny z 27 XII 1882 r., tamże, s. 722.
3
W. Gerson Antoni Kolberg. Artysta malarz, w: Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa
Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim za rok 1882, s. 60. W końcu 1882 roku Towarzystwo to zakupiło obraz Kolberga Głowa starca (zob. listy J. Wernerowej z 15 XII 1882 r., Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 714 oraz W. Podlewskiego z 5 I 1883 r., Korespondencja…
cz. III, DWOK T. 66, s. 3). Obecnie własność Muzeum Narodowego w Warszawie (tam tytuł:
Starzec), reprodukcja w katalogu K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 37.

419

�Na spuściznę malarską po Antonim składało się kilkanaście obrazów
olejnych, w większości niewykończonych lub wymagających restauracji,
oraz około 40 kartonów z projektami fresków, które artysta wykonał kiedyś
wspólnie z Karolem Marconim dla sali posiedzeń Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego oraz dla sali głównej Hotelu Europejskiego w Warszawie.
Karolina miała zamiar urządzić wystawę prac męża, by je następnie sprzedać, ale przeszkodą była konieczność kosztownej renowacji obrazów. Oskar
postanowił pomóc Karolinie i jej dzieciom i w kwietniu 1883 roku poprosił
Ludwika Jenikego, redaktora „Tygodnika Ilustrowanego”, w imię „przyjaźni
dawnej”, o „zwrócenie na ten przedmiot uwagi” i opublikowanie na łamach
pisma informacji o spuściźnie malarskiej Antoniego, a także o potrzebie ich
bezinteresownej restauracji, by sprzedaż mogła przynieść dochód na rzecz
wdowy i dzieci. Notatka taka ukazała się w „Tygodniku”; mowa w niej
o dorobku malarza, projekcie wystawy jego prac i przeznaczenia dochodu
z niej na korzyść jego bliskich. Zawiera także apel o społeczne poparcie
tego pomysłu oraz o podjęcie się wykończenia i odnowienia obrazów, skierowany do artystów i przyjaciół zmarłego1. Jednak z inicjatywy tej nic nie
wyszło; chętnych do renowacji obrazów nie było, do planowanej ekspozycji
nie doszło.
Także w roku 1882 ukazała się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej” kolejna praca Kolberga pt. Właściwości, pieśni i tańce ludu
Ziemi Dobrzyńskiej, oparta o materiały zebrane jeszcze w latach pięćdziesiątych.2 Ten obszerny artykuł pomyślany był jako uzupełnienie rozprawy
A. Petrowa Lud Ziemi Dobrzyńskiej z 1878 roku3; w informacji wstępnej
Kolberg podkreśla znaczenie swoich materiałów jako wcześniejszych od
publikowanych przez Petrowa, choć „pomnożonych jeszcze następnie
Brulion listu do L. Jenikego z 13 IV 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 47.
Notatkę tę zamieszczono w Kronice tygodniowej „Tygodnika Ilustrowanego” 1883, w nr. 17
(z 28 IV).
2
Opublikowano ją w tomie VI z 1882 roku, na s. 86–158 oraz w postaci osobnej odbitki
w tym samym roku. We wstępie Kolberg podaje tam rok 1854 jako datę pozyskania zawartych
w pracy materiałów; jednak znane dokumenty wymieniają jego pobyt na Ziemi Dobrzyńskiej
w 1856, a nie 1854 roku. Materiał ten, dopełniony o zapisy z Ziemi Dobrzyńskiej z innych manuskryptów, znalazł się ponownie w ramach Dzieł wszystkich, w cz. VI Mazowsza (DWOK
T. 41), s. 1–150 (tam błędnie: „Wesele II” na s. 3; jest to cd. „Wesela I”).
3
Rozprawa A. Petrowa pt. Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje,
obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki zamieszczona została także w „Zbiorze Wiadomości do
Antropologii Krajowej”, T. II: 1878, s. 3–182.
1

420

�wiadomościami z gazet lub opowiadań ustnych”. Praca zawiera krótki opis
kraju, ludu, ubioru, mowy, wesela z Działynia z 22 pieśniami (i z datą: 1854
[!]) oraz najobszerniejszy dział, obejmujący 87 pieśni powszechnych i ponad
50 „śpiewek i tańców”. Zaletą publikacji są zapisy nutowe części melodii
wokalnych i instrumentalnych, co było praktyką wyjątkową dla tego rocznika, na ogół niedrukującego materiału muzycznego.

XXII
[Spotkanie z J. Blizińskim i zaproszenie Kolberga do Bóbrki (maj 1883). –
Podróż w Sanockie i Przemyskie (lato 1883). – Uczestnictwo w obchodach
200-lecia zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem (wrzesień 1883). – Wydanie cz. II Pokucia i cz. I Lubelskiego (1883). – Przyznanie Kolbergowi funduszu z Kasy im. J. Mianowskiego (1883) na dalsze wydawnictwo, tj. Mazowsze
cz. I–V. – Recenzja C. Neymanna cz. I–II Pokucia (1884). – Wydanie cz. II
Lubelskiego i wstępne prace nad cz. I Mazowsza (1884). – Udział Kolberga w Zjeździe Historyczno-Literackim im. J. Kochanowskiego i jego Głos
w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego (maj 1884). – Spotkanie w Krakowie z Karoliną i jej dziećmi (lipiec 1884). – Podróż w Sanockie i Przemyskie (lipiec–październik 1884). – Opuszczenie Modlnicy i przeprowadzka
do Krakowa (październik 1884) – zmiana warunków życia i pracy. – Druk
cz. I Mazowsza oraz publikacja opracowania pt. Zwyczaje i pieśni ludu
wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po śp. Józefie Lipińskim w „Zbiorze
Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1884). – Wydanie cz. I Kieleckiego (1885). – Kolejna podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka” (lipiec–listopad
1885). Bogate materiały z podróży z lat 1883–1885. – Druk cz. II Mazowsza
oraz pracy Zagadki z Lubelskiego… w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej” (1885).]

Wiosną 1883 roku doszło do nieoczekiwanego spotkania Kolberga z Józefem Blizińskim. Ich żywy i przyjacielski kontakt osobisty i korespondencyjny, zwłaszcza w okresie badań i prac Kolberga nad Kujawami,
urwał się w 1869 roku na kilkanaście lat z bliżej nieznanych przyczyn.
Być może zdecydowała po prostu przeprowadzka Kolberga do Krakowa, a Blizińskiego w 1873 roku z Kujaw do Warszawy i rozminięcie się
życiowych dróg. W Krakowie spotkali się znów w maju na publicznym
posiedzeniu Akademii, otwierającym jej roczną działalność. Bliziński wraz
421

�z żoną Pelagią mieszkali od 1876 roku w ówczesnym powiecie leskim, nad
Sanem, w Bóbrce Górnej, czyli Nowej, tzw. Damazówce, gdzie nabyli założony tam wcześniej folwark i dworek. Bliziński był już wówczas uznanym
komediopisarzem, Kolberg autorem cenionych tomów Ludu. W czerwcu
Kolberg pisał:
Szczęśliwe nasze spotkanie się na ostatnim tegorocznym otwarciu Akademii1
rozbudziło dawne wspomnienia i umocniło we mnie wiadomy Wam zamiar,
nie od dziś zresztą już powzięty, odwiedzenia Was kiedykolwiek w Waszej na
wpół górskiej rezydencji i pogadania o tym i o owym, a materii do pogadanki po
upływie lat 20 naszej rozłąki zapewne by nam wcale nie zabrakło. Nie odkładając tedy zamiaru tak pięknego ad calendas graecas, bo nie wiemy, co nas czeka
jutro, sądzę, że najlepiej by może było jeszcze w tym roku zjechać do Waszego
gościnnego domu, w którym, jak to już słyszałem z ust Waszych, chętnie i życzliwie będę przyjętym, bylebym tylko zgłosił się wśród lata2.

Plan został zrealizowany i pod koniec lipca Kolberg wyjechał do Bóbrki,
by letni sezon 1883 roku oraz dwa kolejne w następnych latach 1884 i 1885
spędzić z doskonałym dla swojego dzieła rezultatem w Sanockiem i Przemyskiem, dopełniając wcześniejsze badania podejmowane tam w latach
sześćdziesiątych. Wszystkie trzy podróże na te ziemie, ostatnie w swoim
życiu, odbył własnym kosztem. Dlatego też szczególne znaczenie dla efektywności jego prac miały bliskie więzi, a także relacje rodzinne i sąsiedzkie
między mieszkańcami zaprzyjaźnionych dworów, którzy badacza gościli
i ułatwiali mu penetrację obu sąsiadujących ze sobą regionów.
Wyprawa z roku 1883 jest stosunkowo dobrze udokumentowana w korespondencji. Wyjazd nastąpił prawdopodobnie 24 lipca pociągiem z Krakowa do Przemyśla, skąd dalej podróżował Kolberg koleją do Ustrzyk,
gdzie oczekiwał gościa Bliziński. W Bóbrce spędził badacz około miesiąca
w przyjacielskiej i serdecznej atmosferze i w dogodnych dla swych prac
warunkach. Stamtąd po 20 sierpnia wybrał się do Leszczowatego, do Edmunda i Katarzyny Kraińskich, u których gościł już w latach 1861 i 1863.
1
Uroczyste publiczne posiedzenie Akademii Umiejętności odbyło się w Krakowie 5 maja
1883 r. Zob. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1882 [!]”, Kraków 1883, s. 85–108
oraz artykuł w „Czasie” 1883, w nr. 102 (z 6 V), na s. 3 pt. Posiedzenie publiczne Akademii
Umiejętności. W tym samym numerze „Czasu”, na s. 2 ukazało się doniesienie o pobycie w Krakowie Blizińskiego, „autora Pana Damazego i Rozbitków”.
2
List do J. Blizińskiego z 15 VI 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 48.

422

�Edmund Kraiński – jak wspomniano – żywo interesował się etnografią,
prowadził własne obserwacje i studia ludoznawcze Był więc także świetnym partnerem dla Kolberga. Po dziesięciu dniach pobytu w Leszczowatem,
30 sierpnia, Kolberg przyjechał do odwiedzanej również 20 lat wcześniej
Iskani, gdzie gościli go związani też rodzinnie z Konopkami i już wymieniani
Gabriel i Julia Załęscy. 31 sierpnia pisał do Juliana Konopki: „Od wczorajszego dnia jestem w Iskani, dokąd przybyłem z Leszczowatego, gdzie jak
najprzyjemniej dni 10 spędziłem. Pp. Edmundowie Kr[aińscy] najserdeczniejsze ukłony zasyłają całemu domowi w Modlnicy i p. Romanowi. Toż
samo i p. Załęski”1. Do Krakowa wrócił Kolberg na początku września,
skąd po paru dniach dotarł do Modlnicy2. Plon z tej wyprawy był bogaty
we własne zapisy terenowe melodii i tekstów folkloru, opisy obrzędów
i zwyczajów, wiadomości etnograficzne, zwłaszcza pozyskane w Bóbrce, co
z wdzięcznością wyrażał w liście do Blizińskiego:
Pobyt wszakże u Was, przyznać to muszę, najobfitszego i najcenniejszego dostarczył mi materiału etnograficznego, do zebrania którego przyczyniła się i niezmordowana Wasza małżonka, a jej łaskawe zabiegi i pomoc, jak i gościnne
nader przyjęcie (mimo częstej migreny), obok wspomnień dawniejszych czasów
z Warszawy i z Kujaw, obok względów szanownej Waszej matki, kazały mi uważać dom Wasz jakoby mój własny, rodzinny i dlatego drogą mi zawsze zostanie
jego pamięć. A i zdrowie moje znacznie się wśród Was polepszyło3.

Dalsze cenne materiały z tego regionu gromadził Kolberg w czasie następnych dwu sezonów badawczych, kiedy przebywał także w tych miejscowościach w latach 1884 i 1885. Materiały te nie zostały wydane za życia
badacza. Wykorzystał je po części Kopernicki w drukowanym w 1890 r.,
już po śmierci Kolberga, niewielkim objętościowo Przemyskiem. Dopiero
w ramach Dzieł wszystkich opublikowano je w trzytomowym Sanockiem-Krośnieńskiem oraz w obszernym suplemencie do XIX-wiecznego Przemyskiego4.
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 61.
Informacje o planach, przebiegu i szczegółach tej podróży zob. tamże, listy z okresu od 26
czerwca do 7 września 1883 r., nr 1045–1048 i 1051–1054.
3
List do J. Blizińskiego z 7 IX 1883 r., tamże, s. 63.
4
Tj. w tomach 49–51 DWOK (Sanockie-Krośnieńskie cz. I–III) oraz 83/I i 83/II DWOK
(Przemyskie. Suplement do tomu 35). Zob. tamże omówienie tych materiałów we wstępnych
opracowaniach T. Skuliny (w tomie 49 DWOK) oraz E. Millerowej (w tomie 83/I DWOK).
1
2

423

�Z podróży na południowy wschód Kolberg wracał już na początku września, „by – jak pisał do Karoliny – być obecnym na następnych uroczystościach jubileuszowych Sobieskiego […].” 1 Obchody dwusetnej rocznicy
zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem, połączone z jubileuszem 25-lecia
pracy artystycznej Jana Matejki oraz ze Zjazdem Artystów i Literatów ze
wszystkich trzech zaborów, zorganizowane zostały w Krakowie z wielkim
rozmachem w dniach od 11 do 16 września. Na program składały się m.in.:
tzw. „uroczystość ludowa” w dniu 11 września, tj. zjazd delegacji wiejskich
i pielgrzymek ludowych ze wszystkich trzech zaborów, ich pochód na Wawel i dalej na Błonia oraz przyjęcie w ogrodach ks. Karmelitów, uroczysta
procesja ulicami miasta z udziałem wszystkich stanów, władz miejskich,
stowarzyszeń i instytucji w dniu 12 września, obchód jubileuszu Matejki
i odsłonięcie pomnika Jana III w Ogrodzie Strzeleckim – 13 września oraz
Zjazd Artystów i Literatów w dniach 13–16 września, zakończony wycieczką galarami przez Bielany do Tyńca i z powrotem Wisłą2. Kolberg brał
udział w uroczystościach w dwu pierwszych dniach. W liście do Blizińskiego z 28 września opisuje swoje wrażenia, rozpoczynając od zaprawionego
dystansem komentarza:
Otóż i przeminęły wszystkie uroczystości. Było jak zwykle i jak to wiecie z gazet,
wiele szumu i tłumu, huku i puku, i na tym koniec. Ja figurowałem 13 września
[pomyłka, chodzi o 12-go] na procesji – relacjonuje dalej – jako akademik nadzwyczajny między aspirantami Glogerem a Ossowskim (a przyłączył się do nas
i zacny Baraniecki), tuż za Majerem i Kuczyńskim, bo inni, zwyczajni akademicy porozpraszani byli po swoich Wydziałach jako profesorowie (w togach) lub
urzędnicy. Najbardziej jednak zajmującym był dla mnie dzień 12-go [pomyłka,
powinno być 11-go] września, gdym ujrzał chłopów z rozmaitych okolic Polski
w świątecznych swych szatach i miał przyjemność z tym i owym z nich wdać się
w pogawędkę. Do studiów jednak głębszych nad nimi ani było czasu ani sposobności, bo wciąż byli w ruchu. Żałuję tylko, że nie pomyślano (do kogo to należało)
o zdjęciu z nich fotografij, do czego byliby się, jak to uważałem, chętnie skłonili3.

Ta ostatnia uwaga – charakterystyczna dla praktycznego zmysłu badacza pasjonata – wiązała się z „uroczystością ludową”. Zmęczony tłumem
List z 23 IX 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 68.
Szczegółowy program uroczystości opublikował m.in. „Czas” 1883, w nr. 204, obszerne
sprawozdanie z ich przebiegu podawał w nr. 206–212. Relacje zamieszczała cała polska prasa.
3
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 71–72.
1

2

424

�i codziennymi dojazdami z Konopkami do Krakowa, nie wziął już udziału
w Zjeździe Artystów i Literatów, a o swoim powrocie do codzienności pisał
w tym samym liście z taką refleksją:
O zjeździe literatów nic Wam nie piszę, bo na nim nie byłem, trochę słaby
i zmęczony już poprzednimi przejażdżkami uroczystościowymi, na które wraz
z Konopkami dzień w dzień jeździłem do Krakowa. Zresztą ja już stary i pragnę
spokoju; mam też od dawna swój zawód wytknięty i stałą regularną robotę,
jak i umowę z księgarzami. Więc w tym punkcie nic się już podobno u mnie,
a zapewne także i u nich, nie zmieni. Byłbym jednakże z miłą chęcią przejechał
się z towarzystwem literackim do Tyńca, ale się za późno o wycieczce tej dowiedziałem.

Wreszcie wyraził tam po raz kolejny swoje zadowolenie z pobytu w Bóbrce i wdzięczność za gościnę, opiekę i stworzone mu znakomite warunki do
pracy:
Jakże się ma przezacna Wasza małżonka, pani Pelagia? Czy bóle głowy ustały?
Nigdy mi nie wyjdzie z pamięci Jej dobroć dla mnie i pragnienie przysłużenia się
szczerego mojej mrówczej (jak mi to mówią drudzy) pracy i krzątaninie. Zdaje
mi się, że jeszcze siedzę przy Waszym długim stole bibliotecznym, nastroszonym
papierami i piszę, a pani mi dyktuje lub objaśnia wyrażenia Halki, opowiadającej
dziwy o czarach lub nucącej po raz dziesiąty swą sanocką piosenkę. Jakże ze
zdrowiem sędziwej Waszej pani matki? Co porabia Marysia (czy sobie przypomniała jeszcze jaki szczegół weselny) i wszyscy domownicy?

Sanocki dom przyjaciela, jego rodzina, pomocnice w gospodarstwie i zarazem informatorki, Halka i Marysia, pozostały w żywej pamięci Kolberga,
a dawna zażyłość z Blizińskim pogłębiła się i umocniła na tyle, że wizyta
u niego miała się jeszcze dwukrotnie powtórzyć. Sam Bliziński okazywał
zresztą nie mniejszą serdeczność, jeszcze w sierpniu wyrzucając Kolbergowi
za wczesny wyjazd z Bóbrki i pisząc:
U mnie w domu pustki po Waszym wyjeździe, żona i matka lamentują, cieszą
się tylko nadzieją, że za rok wizyta się powtórzy. Halka uciekła, widocznie tylko
dla Was przyszła do służby na dni kilka. Żona brzdąka na fortepianie te sonaty
Beethovena, które Was przypominają, a ja błądzę po parku, nie wiedząc sam,
który zakątek nazwać Waszym imieniem1.
1

List J. Blizińskiego z 26 VIII 1883 r., tamże, s. 60.

425

�Po powrocie do zwykłego trybu pracy Kolberg zajął się dalszym opracowaniem Pokucia i Lubelskiego. We wrześniu ukończony został druk części
II Pokucia, sfinansowany z dochodu z koncertu, podobnie jak część I. Równolegle dobiegały końca prace nad wydaniem na koszt Akademii części
I Lubelskiego, która ukazała się również w 1883 roku. Materiały z Sanockiego i Przemyskiego musiał więc Kolberg na razie odłożyć. A w grudniu
tego roku miały się znaleźć nowe środki na wydawnictwo Kolberga, co
w kolejnych latach wymagało od niego jeszcze bardziej wytężonej pracy.
Pierwsze dwa wydane w 1882 i 1883 roku tomy Pokucia stanowiły część
czteroczęściowej monografii tego regionu; kolejne dwa ukazały się dopiero
w latach 1888 i 1889 (cz. III i IV). Była to jedyna wydana za życia Kolberga
pełna monografia regionalna zawierająca materiały ukraińskie. Jak wspomniano, wszystkie jej części nosiły podtytuł Obraz etnograficzny, inny ze
względów formalnych, całkowicie jednak zgodny koncepcją monografii Kolberga. Część pierwsza obejmowała zgodnie z ustalonym porządkiem tematycznym rozdziały „Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy”, część druga – „Pieśni
i dumy”, w dwu późniejszych tomach znalazły się rozdziały: „Taniec”, „Świat
nadzmysłowy”, „Przysłowia” oraz opowieści ludowe i zagadki. Opublikowane
w Pokuciu materiały1, zarówno etnograficzne, jak i folklorystyczne, należą
do najcenniejszych w dorobku Kolberga ze względu na ich proweniencję,
bowiem w większości pochodzą z własnych badań Kolberga, z jego obserwacji, wywiadów, bezpośredniej rejestracji oraz z zapisów znawców i nosicieli
miejscowego języka i folkloru. Już pierwsze dwa tomy doczekały się żywego
oddźwięku komentatorów i recenzentów. Ich obszerną i wnikliwą recenzję
opublikował kijowski adwokat, Cesław Neymann (1852–1906), zajmujący się
etnografią i folklorem i publikujący artykuły z tego zakresu w czasopismach
ukraińskich i polskich2. Bardzo pozytywnie oceniając tę „interesującą pracę
znakomitego polskiego etnografa-zbieracza, Oskara Kolberga” i omawiając
jej zawartość, Neymann podnosił trafność i szczegółowość informacji etnograficznych, „dostrzeżonych przez doświadczonego obserwatora”, szczególnie jednak wskazywał na wartość pieśni obrzędowych z rzadko przedtem
1
Jak wspomniano wcześniej, dopełnia je dwutomowa Ruś Karpacka oraz tom suplementowy (DWOK T. 54 i 55 oraz 81).
2
Recenzję opublikowała „Kijewskaja Starina” z 1884 r., T. VIII, s. 482–487 i T. IX, s. 126–130
(tam podpis: C. Nejman). Jej tekst w tłumaczeniu polskim E. Piasny-Kudyńskiej zob. w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 275–285, aneks VII. Cytowane
dalej fragmenty recenzji tamże, s. 275, 278. 281–282.

426

�notowanymi melodiami oraz dokumentacji zwyczajów, zabaw i obrzędów
przedstawianych w wariantach z różnych miejscowości. Zastrzeżenia autora
wzbudziły natomiast zamieszczone w części I uwagi Kolberga o języku mieszkańców Pokucia1, jako „zbyt pobieżne i krótkie” i „nie zawsze słuszne” oraz
w części II klasyfikacja pieśni „dość chwiejna, nie w pełni precyzyjna i zawiła”, wreszcie inne niż w folklorze ukraińskim rozumienie terminu „duma”,
w efekcie czego dział o takim tytule u Kolberga zawiera utwory wykraczające
poza znaczenie tego pojęcia przyjęte dla pieśni z tamtego obszaru. Warto podkreślić, że krytyka nie dotyczyła postaci fonetycznej zapisów gwarowych, ale
interpretacji zjawisk językowych, prób ich wyjaśniania, oceny form, ich genezy, zasięgu geograficznego itp. W nawiązanej z Kolbergiem korespondencji
Neymann przywołał następującą opinię wspartą autorytetem Konstantyna P.
Mychalczuka, badacza dialektów ukraińskich:
Pan Mychalczuk, dobry lingwista słowiański, tak się odezwał: teksty materiałów
znakomicie pod względem fonetycznym zostały oddane i to zupełnie jest dostatecznym dla takiego zbioru; artykuł zaś o właściwościach językowych, oprócz
kilku błędów ma tę wadę, że nie jest pełnym, gdyż zupełnie omija nawet bardzo
ważne dialektowe odcienia, lecz taka praca należy do lingwistów, a nie do etnografów, ich rzeczą tylko jest wiernie odtworzyć mowę, co też p. Kolberg wykonał
tak szczęśliwie jak dotąd nikt2.

Taką ocenę podzielają współcześni językoznawcy, uznając wiarygodność i dokładność notacji oddającej niuanse brzmienia jako walor główny
zapisów gwarowych Kolberga3. Odpowiadając na kwestie poruszone przez
recenzenta, Kolberg listownie wyjaśniał swoje założenia i praktyki edytorskie, a o językowym opracowaniu pisał m.in.:
Ja sam gruntownie języka ruskiego nie znam, robiłem wprawdzie wycieczki
w różne okolice Rusi i spisywałem mechanicznie wszystko, com zasłyszał, staW rozdzialiku „Język”, Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 31–34.
List C. Neymanna z 11 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 128–129.
Zob. też tamże, brulion odpowiedzi Kolberga z 7 IV oraz kolejny list C. Neymanna z 10 IV
i brulion Kolberga z 9 VI 1884 r., odpowiednio listy 1097, 1105, 1108 i 1120. Przedruk tychże
w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 265–275, aneks VI.
3
O dokumentacji dialektologicznej Kolberga z ziem ukraińskich pisali A. Demartin we
wstępie do Rusi Karpackiej, w tomie 54 DWOK, na s. LIII–LXXII, W. Kuraszkiewicz we wstępie do Rusi Czerwonej, w tomie 56 DWOK, na s. LXIII–LXXXI oraz T. Skulina we wstępie do
Sanockiego-Kroś­nieńskiego, w tomie 49 DWOK, na s. XLVI–LX.
1
2

427

�rając się o jak najwierniejsze oddanie dźwięków pisownią polską, lecz w studia
głębsze językowe nie wdawałem się wcale dla braku czasu. Stąd usterki, które
zatrzeć w przyszłości będzie usilnym mym staraniem, przy łaskawym i chętnym
współdziałaniu osób tak światłych jak Szan[owny] Pan1.

W dalszym ciągu tłumaczył, że jego uwagi nie były przeznaczone dla
filologa i lingwisty, ale miały służyć jedynie jako objaśnienia dla czytelników. W kwestii systematyki pieśni, którą sam uznawał za dyskusyjną i problematyczną, dając temu wyraz w swoich wcześniejszych wypowiedziach,
stwierdzał, że w zasadzie jest ona zgodna z układem przyjętym w tomach
Ludu, zatem „dla jednostajności” porządek taki został utrzymany, „o ile takowy do Rusi dał się zastosować”. Jednak świadomy trudności klasyfikacyjnych, zwłaszcza jeśli chodzi o pieśni o treści mieszanej i o krzyżujące się
kryteria przydziału (m.in. temat tekstu, wykonawca), dodawał: „Nie przeczę
bynajmniej, że niejedna rzecz dałaby się w niej poprawić […]”2.
Wiosną 1884 roku ukazał się też tom 17. Ludu, który wraz z wydanym
w roku poprzednim tomem 16. składa się na kolejną monografię – Lubelskie, obejmującą część zachodnią i środkową dawnej guberni lubelskiej.
O wydzieleniu tego regionu zdecydowało jednak nie kryterium administracyjne czy ściśle geograficzne, ale wyznaniowe i językowe. Obszar ten
zamieszkiwała bowiem w większości ludność polska i katolicka, w przeciwieństwie do części wschodniej guberni lubelskiej zasiedlonej przez Rusinów – unitów zmuszanych przez władze carskie do przejścia na prawosławie. Sam Kolberg uzasadniał w ten sposób zasięg swojego Lubelskiego we
wstępie do tej monografii3.
Jednocześnie Kolberg podjął wstępne prace nad kolejną monografią,
która miała być poświęcona Mazowszu. Jeszcze w grudniu 1883 roku otrzymał wiadomość z Warszawy o przyznaniu mu przez Kasę Pomocy dla Osób
Pracujących na Polu Naukowym im. Józefa Mianowskiego bezzwrotnej zapomogi na dalsze tomy swojego wydawnictwa4. Z wnioskiem takim wystąpił na posiedzeniu Komitetu Kasy w dniu 8 grudnia 1883 roku Piotr
Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 142.
Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., tamże, s. 163.
3
Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 1 i 2. Por też E. Antyborzec Monografie regionalne…,
s. 176–177.
4
Zob. list Komitetu Kasy im. J. Mianowskiego z 12 XII 1883 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 99–101. Józef Mianowski (1804–1879), lekarz, profesor, społecznik, był rektorem Szkoły Głównej Warszawskiej w latach 1862–1869.
1
2

428

�Chmielowski (1848–1904), historyk literatury, krytyk, wydawca pisarzy
polskich, jeden z członków Komitetu Kasy. „Kasa Pomocy im. Mianowskiego dla osób pracujących na polu naukowym” działała od roku 1881
jako fundacja popierająca naukę dzięki zapisom i datkom społeczeństwa
i składkom członków. Była najważniejszą polską organizacją naukową
w zaborze rosyjskim. Jej pierwszym prezesem (do roku 1886) był wybitny lekarz i przyrodnik, współtwórca Towarzystwa Tatrzańskiego, jeden
z prekursorów i propagatorów turystyki w Tatrach, Tytus Chałubiński
(1820–1889), sekretarzem – Konrad Dobrski (1849–1915), lekarz i społecznik, skarbnikiem – Karol Deike (1845–1906), finansista, dyrektor Banku
Handlowego w Warszawie. Kolberg otrzymał zasiłek z procentów od funduszu wieczystego Jana Nepomucena Jaśkowskiego (1807–1882), pisarza
i poety. Fundusz ten, uruchomiony w postaci pierwszej raty równocześnie
z decyzją o przyznaniu go, przeznaczył Kolberg na edycję 5 tomów Mazowsza wydanych w latach 1885–1890 z podtytułem Obraz etnograficzny,
dla odróżnienia – podobnie jak w wypadku cz. I i II Pokucia – innego niż
Akademia sponsora edycji. Nowa dotacja przyspieszyła znacznie postępy
prac edytorskich, ale też postawiła Kolberga wobec konieczności jeszcze
większej mobilizacji sił i intensyfikacji wielotorowych prac. Już w kwietniu
1884 roku donosił Pelagii Blizińskiej:
Na warsztacie moim literackim mam teraz rozłożone materiały do trzech dzieł
jednocześnie się napisać mających. Jedno z nich: Lud, wspierane przez Akademię, postępuje naprzód zwykłym swoim trybem; drugie: Pokucie stanowi dalszy
ciąg wydanych już dotąd dwóch tomów o tej prowincji i ma wkrótce pójść pod
prasę; trzecie: Mazowsze jest również dziełem, którego tom pierwszy w tym
jeszcze roku ma być wydanym, bo na to dano fundusz z Warszawy. Robi się
też to wszystko naraz, więc trzeba tak rzeczy kombinować, żeby i drukarnia nie
próżnowała, i w domu szła ciągle robota […]”1.

Odtąd przez ostatnie lata życia Kolberg będzie wydawał dwa, a nawet
trzy tomy rocznie.
W maju 1884 roku Kolberg brał udział w Zjeździe Historyczno-Literackim im. Jana Kochanowskiego, który w dniach 28–30 maja zorganizowała
1
List do P. Blizińskiej z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 145. Część
I Mazowsza (DWOK T. 24) nosi w druku datę wydania: 1885, ale z listów wynika, że tom ukazał
się już w listopadzie 1884 r., zob. bruliony z grudnia 1884 r. do K. Deikego, tamże, s. 217 i 220.

429

�w Krakowie Akademia Umiejętności z okazji trzysetnej rocznicy śmierci
poety. Zabrał głos w dyskusji „przyjęty hucznymi oklaskami” – jak odnotowano w stenogramie – nad referatem wygłoszonym przez Piotra Chmielowskiego pt. Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej1. Podzielając opinię referenta o metryce poezji ludowej, mówił:
Rzeczywiście nie jest to literatura ludowa dawniejsza, tylko literatura nowa,
a tylko są pewne momenta, pewne wskazówki, które […] mogą mieć w sobie rzeczy nadzwyczaj stare, sięgające zamierzchłej przeszłości, które dopiero stamtąd
wydobyć należy, ale to należy nie tyle do literatury nadobnej, do poezji, jak do
literatury ściśle naukowej, historycznej.

Podkreślał, że pieśni podlegają ciągłym zmianom i przeobrażeniom,
kształtują się pod wpływem czasu, miejsca, warunków, wędrówek, a „forma ich zmieniła się, nie została taką, jaka była”. Przyznawał, że można
w nich odnaleźć elementy historyczne, pochodzące z dawnej przeszłości,
ale analiza pod tym kątem jest zadaniem nauki i musi być krytyczna, oparta na jak największym materiale, by uniknąć wniosków przedwczesnych.
Natomiast w literaturze pieśni „muszą być traktowane jako tylko dzisiaj
nabyte, a nie jako literatura ludowa przedchrześcijańska”. Powoływał się
przy tym na własne doświadczenie badacza i przeciwstawiał obserwowaną
zmienność pieśni znacznie mniej na nią podatnym wierzeniom, bardziej
zakorzenionym w tradycji: „Ja sam byłem świadkiem nieraz, jak te same
pieśni po upływie 10 lat w ustach tych samych brzmiały inaczej – nie każda, ale mniej więcej – gdy tymczasem zabobony, gusła niezmienione się
zachowały, jak jądro stare, któremu czas nie podołał, i zapewne długo się
jeszcze będą zachowywać […]”. Jednocześnie z właściwą sobie przenikliwością i perspektywą badawczą podkreślał konieczność systematycznego gromadzenia materiału, na podstawie którego dokonywać się dopiero powinny
przyszłe prace interpretacyjne i analityczne. Kolejny raz przedstawił swoje
Głos Kolberga w tej dyskusji został opublikowany na podstawie stenogramu debaty dwa
lata później w „Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce” (wydawnictwo Komisji dla
Badań w Zakresie Historii Literatury i Oświaty w Polsce, działającej w Wydziale Filologicznym
Akademii Umiejętności), w tomie V, obejmującym Pamiętnik Zjazdu Historyczno-Literackiego im. Jana Kochanowskiego (Kraków 1886), na s. 162–164; tekst referatu Chmielowskiego
tamże, s. 36–40. Przedruk Głosu w dyskusji… w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63),
s. 416–418; poniższe cytaty z tego wydania, odpowiednio s. 416–417, 417, 416, 418. Sprawozdanie ze Zjazdu drukował „Czas” 1884 w nr. 124 (z 30 V), referat Chmielowskiego i dyskusja nad
nim miały miejsce na posiedzeniu II sekcji historyczno-literackiej w dniu 29 maja.
1

430

�fundamentalne założenie, że najpierw stworzona musi być odpowiednia
baza dokumentacyjna, by naukowa analiza była uprawniona i prawidłowa,
oraz że w miarę postępu prac zbieracko-wydawniczych poglądy i oceny na
temat pozyskanego materiału mogą ulegać zmianom:
Ja właśnie daję materiał do tych wszystkich prac i mam go dużo jeszcze w tece.
W miarę zaś postępu tego wydawnictwa, być może, że i poglądy w wielu razach
się zmienią […]. Ale w miarę postępu tych robót i przybytku materiału także
zmienić się może i pogląd cały w ogóle.

Dopiero przyszłe badania, oparte o wystarczający materiał źródłowy, będą
więc mogły zweryfikować aktualne stanowisko w zakresie „poznania rzeczy
ludowych”, a na obecnym etapie wiedzy „ostatecznego słowa żadną miarą powiedzieć nie można”. Zwraca uwagę zgodna opinia obu badaczy – referenta
Chmielowskiego jako historyka literatury i przedstawiciela warszawskiego
środowiska naukowego oraz dyskutanta Kolberga jako zbieracza i wydawcy
pieśni ludowych, reprezentanta krakowskiego kręgu uczonych. Wspólne jest
im obu pozytywistyczne stanowisko badawcze wobec poezji ludowej.
Mimo natłoku prac latem 1884 roku Kolberg wybrał się znowu w Sanockie i Przemyskie. Przedtem jednak spotkał się z Karoliną i z dziećmi 11 lipca
w Krakowie, gdyż pobyt rodziny w Modlnicy okazał się tamtego lata niemożliwy. Jednodniowe widzenie się i rozmowa z bratową i bratanicami
dwa lata po śmierci Antoniego i wobec nowych planów jej zamążpójścia
była dla obojga ważnym wydarzeniem rodzinnym1.
W podróż na południowy wschód wyjechał Kolberg około 20 lipca,
wracał 3 października. Zatrzymywał się w dobrze sobie znanych miejscach
u zaprzyjaźnionych i życzliwych gospodarzy, którzy ułatwiali mu kontakty
z miejscowymi informatorami, a także organizowali przejazdy i komunikację z kolejnymi „stacjami” badawczymi, wręcz przekazując sobie pożądanego gościa. Jeszcze w czerwcu 1884 roku, przedstawiając Blizińskiemu swoje
plany na lato, pisał: „[…] od Waszej odpowiedzi zależeć będzie postanowienie moje jazdy w pierwszym rzędzie do Was, do Bóbrki, by tam przepędzić
parę tygodni jak w roku zeszłym […]”. Jednocześnie dodawał: „[…] winienem
zwiedzić także i Leszczowate, dokąd mnie z całą staropolską szczerością
zaprasza jak najserdeczniej Kraiński, obiecując nawet zawieźć lub odesłać
1
Zob. listy Karoliny z 4 i 15 VII 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 174–175
i 178–179.

431

�w okolice, gdzie by się bogatego etnograficznego spodziewać wypadało
plonu”1, na co Bliziński odpowiedział: „W dniu 20 lipca, tj. w niedzielę (czemu nie wcześniej?) czekam na Was w Ustrzykach, trzymając się tego, coście napisali, że w «pierwszym rzędzie do nas», nastrójcie się odpowiednio,
żeby nie przyszło do awantury z Kraińskim”2. Przebywał więc w Iskani
u Załęskich, w Leszczowatem u Kraińskich i kilkakrotnie w Bóbrce u Blizińskich, odwiedził też Czaszyn i Bukowsko w powiecie sanockim oraz
Procisne w powiecie leskim, gdzie zatrzymał się dwukrotnie w sierpniu
u bliżej nieznanych właścicieli tej wsi, Zduniów3. Aleksandrę Zduniową
wspominał po powrocie szczególnie ciepło i z wdzięcznością, dziękując
jej w liście „za wszystko dobro, jakiegom doznał w Ich gościnnym domu”
oraz za przysyłane później materiały z Procisnego. Pisał z żalem, że już nie
może być dla niej „przewodnikiem w oddaniu należytym dzieł Chopina”,
choć pewno sama odkryje „sposób prawdziwy oddania tych piękności”.
Wcześniej adresatka z sentymentem wspominała pobyt Kolberga i wspólne
muzykowanie, wyrażała też „nieograniczoną wdzięczność za poznajomienie
[jej] z utworami Chopina”, co zapewne stworzyło dodatkową płaszczyznę
porozumienia4. Wszędzie równie intensywnie jak w roku poprzednim badacz gromadził kolejne materiały, pracował też nad przysyłaną mu z Krakowa korektą części I Mazowsza5.
Po powrocie z tej wyprawy, na początku października 1884 roku dotknęło Kolberga bolesne doświadczenie, która miało spowodować radykalną
zmianę w jego życiu. Dowiedział się tuż po przyjeździe, że jego dalszy pobyt
w Modlnicy jest niemożliwy. Należało zatem szybko podjąć decyzję co do
przyszłego lokum. Przyczyny tej zmiany nastawienia ze strony Antoniny Konopczanki, od której wyszła ta inicjatywa, nie są znane. Można wprawdzie
przypuszczać, że w sytuacji, gdy dorosłe już modlnickie panny, córki Józefa,
powróciły do matki do Mogilan, Julian Konopka niedomagał, a starzejąca
się Antonina z coraz większym trudem radziła sobie z domem i gospodarstwem, opieka nad 70-letnim Kolbergiem stawała się coraz większym ciężarem. Jednak okoliczności i sposób, w jakich „prawie domownikowi” wypowiedziano dom, w którym spędził czternaście najbardziej ustabilizowanych
List do J. Blizińskiego z 17 VI 1884 r., tamże, s. 165 i 166.
List J. Blizińskiego z 29 VI 1884 r., tamże, s. 172.
3
Zob. też listy do i od J. Blizińskiego z sierpnia i września, tamże, s. 184 i nast.
4
Brulion listu do A. Zduniowej z 18 X i list adresatki z 10 X 1884 r., tamże, s. 201 i 196.
5
Zob. listy Kolberga i J. Blizińskiego z 11 VIII i 19 VIII 1884 r., tamże, s. 184 i 185.
1
2

432

�lat swojego życia, były co najmniej niezrozumiałe. Z goryczą i zażenowaniem pisał 15 października do Blizińskiego:
Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że już od paru dni nie zamieszkuję więcej Modlnicy, którą z powodu nietaktownego postępowania zaraz na wstępie do Krakowa
panny Antoniny Konopczanki, wszechwładnej domu modlnickiego gospodyni,
opuścić byłem zmuszony. Rzucony tedy okolicznościami na bruk krakowski, ulokowałem się w tym grodzie tak, jak na to pozwalały moje stosunki i fundusze1.

W brulionie listu do Karoliny pisanym dwa dni później wspomina
wprawdzie, że nosił się już wcześniej z zamiarem przeniesienia się do Krakowa, zapewne obserwując zmiany zachodzące w życiu modlnickiego dworu, jednak samo rozstanie tak komentuje:
[…] nietaktowne i ubliżające postępowanie ze mną panny Antoniny (i to przez
trzecią osobę) zaraz na wstępie do Krakowa sprawiło, iż do Modlnicy na to tylko
wróciłem, ażeby stamtąd zabrać wszystkie swoje manatki i rekwizyta i z nimi
podążyć do miasta. Naturalnie, że przebywszy lat kilkanaście w domu, w którym mimo pewnych przykrości doznawałem też i oznak przyjaźni, i istotnych
dobrodziejstw, niepodobna mi było zupełnie chłodno się z nimi rozstać – a i oni
także, jak uważałem, żegnając się, byli wzruszeni. Więc też stosunki niby to nie
zostały zerwane, ja przyrzekłem bywać czasami w Modlnicy i ich też do siebie
zaprosiłem. Ale częstym gościem oczywiście dla braku czasu nie będę, tym mniej
że już w maju wszystkie trzy panienki stamtąd wyemigrowały do matki i to, jak
się zdaje, już na stałe2.

Zamieszkał Kolberg na stancji u przybyłych z Poznańskiego i osiadłych
w Krakowie Jasińskich (Jasieńskich?), przy ulicy Floriańskiej 53. W opłacie w wysokości 45 zł reń. miesięcznie mieściło się wyżywienie, pranie,
wygody – „słowem całe utrzymanie”. O swoich gospodarzach wyrażał się
z uznaniem jako o ludziach „bardzo zacnych i uprzejmych dla mnie”, o gospodyni zwłaszcza pisał jako o „troskliwej opiekunce”3.
Warunki te i koszty zainstalowania się w Krakowie okazały się dość
umiarkowane, dla Kolberga jednak zdobycie co miesiąc dodatkowej
sumy na pokrycie podstawowych życiowych wydatków stanowiło trudne
Tamże, s. 197.
Tamże, s. 200.
3
Tamże, s. 197 i 214.
1
2

433

�wyzwanie. Odtąd musiał się z nim borykać do końca życia. W liście do
Sikorskiego zwierzał się z goryczą:
Jakiś Ty szczęśliwy, że żyjącą i zacną rodziną pochwalić się możesz, gdy ja
tu żyję samotny i tylko garstkę papierów po sobie pozostawię. Bo trzeba Ci
wiedzieć, że moja własna rodzina (prócz Karoliny Antoniowej i Wernerowej)
prawie już o mnie zapomniała, a tej przybranej w Modlnicy (o której z sympatią
wspominasz) już się naprzykrzyłem. Więc doznawszy więcej w życiu zawodów
i przeciwności niż pomyślności, mieszkam po Sanockiem znów od paru miesięcy
sam, pozostawiony własnej pracy i przemysłowi w Krakowie, jak to niegdyś
było w Warszawie, z tą tylko różnicą, że tu nie ma już Matki-Opiekinki i lat
moich młodszych. Mutantur tempora et nos mutamur in illis – mówił niegdyś
niebosz[czyk] Linde w 5-ej klasie. Ale dosyć już o tym, o czym bym bez goryczy
pisać nie mógł. To tylko powiem, że pobyt w Krakowie, lubo utrudnia życie,
ułatwia mi znów pod pewnym względem wydawnictwo prac moich, stawiając
w bliskości bibliotek i drukarni, co zapewne potrwa tak długo, póki nie dopcham
ciężkiej tej taczki żywota do końca1.

Mimo zawodu i rozczarowania dostrzegał jednak korzyści płynące
z zamieszkania w Krakowie, tj. bliskość bibliotek, drukarni i Akademii.
Z późniejszych listów wyłania się też więcej kłopotliwych szczegółów
dotyczących ostatnich lat życia w Modlnicy, choć nie wiadomo, w jakim
stopniu wzmianki o nich powodował uraz Kolberga: skąpstwo i despotyzm Antoniny Konopczanki, „trzęsące jazdy” do Krakowa, prośby o konie,
których mu „prawie zawsze żałowano i tylko przyczepić się do jadących
(jeśli było miejsce) dozwalano”, choć dodawał: „Jeden tylko Roman jadący
z Tomaszowic, zawsze dla mnie grzeczny, wstępował i zabierając z sobą,
ułatwiał mi te jazdy czasami”. Nie rozumiał „wszystkich motywów niegrzecznego zerwania”, podejrzewał rodzaj czyjejś intrygi, doświadczał poczucia upokorzenia i „moralnej przykrości”, gdyż zaproszenie do Modlnicy
do końca jego życia i deklaracja, by uważał ich dom za własny wyszły od
samych Konopków. Nie zamierzał jednak kontestować tej nowej sytuacji
i już w styczniu 1885 roku stwierdzał: „Mimo tej separacji staramy się, by
najlepsza między nami panowała zgoda, chociaż oczywiście bywać już tam
ani mogę, ani chcę”2.
1
2

Brulion listu do J. Sikorskiego z 14 I 1885 r., tamże, s. 227–228.
Brulion listu do J. Wernerowej z 16 I 1885 r., tamże s. 229.

434

�Mimo wszystkich kłopotów i uciążliwości życia codziennego, które
wcześniej były mu odjęte, kontynuował wielotorowe prace z właściwą
sobie determinacją. Jak wspomniano, w końcu 1884 roku wyszła pierwsza
część Mazowsza, dedykowana Józefowi Majerowi, równolegle na ukończeniu było przygotowanie kolejnej monografii, tj. Kieleckiego, której część
pierwsza w kwietniu 1885 roku była w druku, a na początku czerwca
wydany już tom Kolberg rekomendował i wysyłał przyjaciołom1. Także w roku 1884 ukazała się następna praca w „Zbiorze Wiadomości do
Antropologii Krajowej”: opracowany przez Kolberga rękopis ze spuścizny
po Józefie Lipińskim, autorze Piosnek ludu wielkopolskiego wydanych
w Poznaniu w 1842 roku, który wdowa po zmarłym przekazała Akademii2.
Pracę opatrzył Kolberg komentarzem informującym, że do druku przeznaczył tylko materiał niepublikowany przez autora rękopisu, podkreślił, że
„wyprzedził on o lat 30 jego własne już ogłoszone drukiem poszukiwania”
oraz że dla porównania podał w przypisach odsyłacze do Ludu, głównie
do Poznańskiego. Obok krótkich opisów niektórych zwyczajów (kolędowania, podkoziołka, maika, dyngusu, wieńca) na treść tej pracy składają
się głównie pieśni (ponad 180 tekstów bez melodii), ułożone w zasadzie
zgodnie z planem podziału przyjętym przez Kolberga w jego Ludzie, oraz
około 120 przyśpiewek tanecznych.
Pod koniec roku 1884 w życiu warszawskiej rodziny Kolberga zaszła
zmiana od jakiegoś czasu przewidywana. Karolina zawarła związek małżeński z Antonim Wąsowskim, budowniczym gubernialnym z Radomia,
wdowcem z dorosłymi już córkami, znajomym z dawnych lat. Kolberg
wtajemniczany w listach w jej wahania i nadzieje wiązane z upragnioną
życiową stabilizacją odpowiadał bratowej z troską i zaangażowaniem; ten
temat był też zapewne jednym z ważniejszych w czasie ich spotkania latem
tego roku w Krakowie. Uderzające jest w korespondencji zaufanie Karoliny
1
Zob. bruliony listów do B. Moraczewskiej z 2 IV i do W. Siarkowskiego z 5 VI 1885 r.,
tamże, s. 235 i 263.
2
O. Kolberg Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego. Z rękopisu pozostałego po śp.
Józefie Lipińskim podał do druku…, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VIII:
1884, s. 62–114. W sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej w dniu 26 listopada
1883 r. odnotowano m.in. nadesłanie „do użytku Komisji” rękopisu po J. Lipińskim, który
Oskar Kolberg opracował, tj. „przejrzawszy, wybrał, uporządkował i uwagami swoimi objaśnił
rzeczy zasługujące na wydanie i takowe do druku należycie przygotował” (zob. „Rozprawy
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XI, 1884, s. LV, zob. także doniesienie tej
treści w nr. 272 „Czasu” z 1883 r.).

435

�okazywane stryjowi, a ze strony Kolberga ton opiekuńczy, cierpliwa perswazja i pełne serdeczności poczucie odpowiedzialności, z jakim jako jedyny żyjący stryj traktuje bratanicę, kiedyś ulubioną wychowanicę swojej
matki. W tym czasie Karolina próbuje też za pomocą Oskara sprzedać obraz
Antoniego Kolberga Portret Chopina malowany z natury w Paryżu około
1848 roku, lecz niedokończony. Nie znalazł on nabywcy w Warszawie i zawędrował do Krakowa. Portret ten, prawdopodobnie ostatni wykonany za
życia kompozytora, wystawiany był w Muzeum Narodowym w Sukiennicach w latach 1884–1888. Karolina prosiła Kolberga o złożenie propozycji
kupna Marcelinie Czartoryskiej, transakcja nie doszła jednak do skutku,
gdyż – jak donosił Kolberg – obraz nie został wykończony1. Pierwszy list
bratowej pisany już z Radomia 25 października 1885 roku przynosił wiadomości o jej nowej sytuacji rodzinnej w tym mieście2 i odtąd wieści z samej
Warszawy – siłą rzeczy pośrednie – są skąpe, czego nie rekompensują bardzo rzadkie listy Jadwigi Wernerowej.
Stopniowo Kolberg oswajał się z nową sytuacją w Krakowie. W miarę
czasu coraz bardziej doceniał bliskość instytucji, z którymi kontaktować się
wcześniej musiał, dojeżdżając z Modlnicy. Z drugiej strony znacznie trudniej było o oszczędności, by dokładać z nich – jak wcześniej – do kosztów
druku. W maju 1885 roku pisał do Blizińskiego:
Ja tu całą zimę spędziłem przy cichym stoliku, w najętym pokoiku. Warsztat
mój nie próżnuje, a praca o tyle jest wygodniejszą, że się obywa bez jazdy na
trzęsącym wózku i ma pod ręką na zawołanie bibliotekę, drukarnię, księgarnie
i Akademię. Wszystko to rzeczy nader dla mnie pożądane obok zdrowia, które
mi dosyć jeszcze dopisuje. Ale za to wydawnictwo trochę postępuje leniwiej, bo
funduszu ani nawet kredytu na zawołanie mieć nie można, a żyjąc z gotowego,
1
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 216. Obraz kupił od Karoliny Wąsowskiej
około roku 1894–1895 Henryk Dobrzycki (1841–1914), członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, któremu w 1912 r. dzieło to podarował. Dobrzycki opisywał portret
Chopina Antoniego Kolberga i jego historię z uznaniem dla artystycznej wartości dzieła malarza
jako „niepospolitego portrecisty” (zob. Kilka słów o portretach Chopina, „Tygodnik Ilustrowany” 1894, nr 7, s. 97, 103 i nr 8, s. 123–124, z portretem rytowanym przez J. Holewińskiego na
s. 97 oraz tegoż Portrety Chopina, tamże 1896, nr 8, s. 153–154). Jak już wspomniano, w 1944
roku oryginał spłonął w Bibliotece Krasińskich. Znany jest z fotografii oraz z kopii wykonanej
w 1900 r. lub nieco wcześniej przez Kazimierza Mordasewicza (1859–1923), znajdującej się
w Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie. Zob. też wyżej, s. 44, przyp. 2.
2
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 286–287.

436

�jakie się nasunie, nie podobna odkładać na druki, choćby tyle tylko co dawniej.
I dlatego to w tym roku zapewne jeden tylko tom (akademicki) się ukaże1.

Rzeczywiście, w 1885 roku wydana została tylko część pierwsza Kieleckiego; tom ukazał się na początku czerwca2. Kwatera u Jasińskich okazała się początkowo dobrym wyborem; wielokrotnie Kolberg wspominał
w listach o ich życzliwości, opiece, dbałości o jego wygody, zwłaszcza ze
strony Jasińskiej. Wprawdzie w niedalekiej przyszłości wraz ze swoimi
gospodarzami zmuszony był niejednokrotnie zmieniać adres, ale czuł się
z nimi związany ze względu na przyjacielskie stosunki, zażyłość i stosunkowo niewysoki koszt wynajmu i opieki.
Wiosną 1885 roku planował w porozumieniu z Hoffem dwumiesięczną
podróż w połowie lipca na Śląsk Cieszyński, do Cieszyna i do Wisły i Ustronia, gdzie mieli się spotkać i gdzie Hoff planował wspólne badania. Projekt
był aktualny jeszcze w czerwcu, lecz został zarzucony na rzecz kolejnej
wyprawy Kolberga na południowy wschód. Pisząc do Hoffa o konieczności zmiany kierunku podróży na Przemyśl i Lwów, dyktowanej „interesem
wydawnictwa”, tak uzasadniał jej cel:
Pojmujesz, że jest to kwestia największej dla mnie wagi, kwestia żywotna, która
stawia wszelkie inne na drugim planie, osobliwie co do materiałów dotyczących
Rusi, których mam wielki zapas, a do których wydania dopomóc ma ktoś z osób
wpływowych3.

O takiej jego decyzji przesądziła więc przede wszystkim waga, jaką
przywiązywał do wydania materiałów ruskich oraz konkretna możliwość
pomnożenia zbiorów z tamtych ziem i nadzieja zyskania sponsora dla ich
edycji. Nie bez znaczenia była zapewne rysująca się perspektywa opuszczenia Bóbrki przez Blizińskich wobec niepowodzenia w tamtejszych interesach i możliwość skorzystania przy okazji raz jeszcze z wypróbowanych
wcześniej warunków pobytu i pracy w Sanockiem.
Podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka” podjęta w lipcu trwała prawie
cztery miesiące, do początku listopada. Odwiedził Kolberg oczywiście
List do J. Blizińskiego z 9 V 1885 r., tamże, s. 247.
Zob. brulion listu do W. Siarkowskiego z 5 VI 1885 r., tamże, s. 263.
3
Brulion listu do B. Hoffa z 9 VII 1885 r., tamże, s. 276. Zob. też list do J. Blizińskiego z 21
VI, tamże, s. 268.
1
2

437

�Bóbrkę, tym razem bawiąc tam krócej ze względu na rozpoczętą już przeprowadzkę gospodarzy i ich wyjazd pod Sanok do rodziny. Przebywał
dłużej w Leszczowatem u Kraińskich oraz we Wzdowie w powiecie brzozowskim, skąd urządzał wycieczki do okolicznych miejscowości, odwiedził
też Sanoczany w powiecie przemyskim. Lakoniczne informacje źródłowe
wskazują jeszcze na: „Rymanów (Potockiej)” oraz „kilka dni w Iwoniczu”1.
We Wzdowie gościł u Teofila i Emmy Ostaszewskich, w Sanoczanach u Józefa i Heleny Jaruzelskich. Czy w Rymanowie był gościem Anny z Działyńskich Potockiej, nie wiadomo; bezpośredni kontakt z nią nie jest wprawdzie
pewny, ale z dalszej korespondencji wynika, że starał się przez Potocką
o fundusz na wydanie Rusi, jednak bezskutecznie 2. U kogo zatrzymał się
w Iwoniczu, również nie wiemy. Teofil Ostaszewski (1807–1889), właściciel
Wzdowa, ziemianin i pisarz, należał do zasłużonych działaczy społecznych
i gospodarczych, pracujących na rzecz rozwoju rolnictwa w Galicji, podniesienia oświaty i czytelnictwa dla chłopów. Był autorem programu zniesienia
pańszczyzny jako warunku odzyskania niepodległości oraz całościowego
projektu zmiany stosunków na wsi, a także twórcą wierszowanych zbiorów
bajek przeznaczonych głównie dla włościan. Działał w kierunku wzmacniania aspiracji polskich w zaborze austriackim. Właścicielami Rymanowa
byli zaś od 1872 roku Anna i Stanisław Potoccy; w roku 1885 już tylko
wdowa po Stanisławie zmarłym w 1884 roku. Anna z Działyńskich Potocka
(1846–1926), córka Tytusa, urodzona w Kórniku, współzałożycielka z mężem uzdrowiska w Rymanowie, prowadziła także działalność oświatową
i społeczną i wspomagała finansowo różne inicjatywy regionalne, m.in.
była założycielką szkoły rzeźbiarskiej dla chłopców i koronkarskiej dla
dziewcząt. Sąsiedzkie stosunki mieszkańców Wzdowa i Rymanowa przyczyniły się zapewne do rozszerzenia zasięgu penetracji terenowych Kolberga
oraz odwiedzin w Rymanowie i w pobliskim Iwoniczu. W swoim pamiętniku Anna Potocka wspomina: „Od strony Brzozowa sąsiadowali z nami państwo Ostaszewscy. Było tam przepiękne gospodarstwo we Wzdowie, śliczne inwentarze nagradzane wieloma nagrodami na wystawach krajowych
1
Zob. Wykaz podróży…, tamże, s. 707 i brulion listu do Z. Urbanowskiej z 9 XII 1885 r.,
tamże, s. 304.
2
W liście do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r. (tamże, s. 358) Kolberg pisze: „Do bied prywatnych, które mnie dręczą, przybywa i etnograficzna, tj. że nie wiadomo, kiedy i czy mi się uda
wyjednać od kogo jakiś fundusik roczny na wydanie Rusi, a przy tym naturalnie i Sanockiego.
Potocka tego dotąd dokazać nie potrafiła”.

438

�i zagranicznych. Pani, Załuska z domu, cudownie grała Chopina. Mieli kilka
prześlicznych majątków, Grabownica i najbliższa nam Klimkówka do nich
należała”1. Dwie ostatnie posiadłości Ostaszewskiego wymienione są także
w zapisach Kolberga, w przeważającej jednak części rękopisy pochodzące
z tej okolicy sporządzone zostały we Wzdowie, skąd 8 sierpnia 1885 roku
Kolberg pisał do Blizińskiego: „Ja tu siedzę od 10 dni i zbieram wciąż materiały, których liczba rośnie z dniem każdym; a zresztą jest mi tu jak u p[ana]
Boga za piecem”2. Przyjazną stację badawczą stanowiło też dobrze już znane
Kolbergowi z poprzednich lat sanockie Leszczowate, którego właściciele
więzami rodzinnymi połączeni byli z gospodarzami Kolberga w przemyskich Sanoczanach. Związki były tak ścisłe, że w obu dworach mógł zapisywać Kolberg folklor z obu sąsiadujących ze sobą regionów, jak o tym
świadczy notatka nad jedną z pieśni: „w Leszczowatem – pani Jaruzelska”3.
Mowa o Helenie Jaruzelskiej, żonie Józefa z Sanoczan, do której pomocy badacz przywiązywał szczególną wagę, a która zapewne przekazała Kolbergowi tę pieśń, bawiąc w Leszczowatem, w domu ojca, Edmunda Kraińskiego.
W czasie poprzedniej podróży w 1884 roku Kolberg pisał na ten temat do
Blizińskiego: „Do Sanoczan jednak już nie pojadę, gdyż pani Jaruzelska jest
w Leszczowatem, gdzie jeszcze parę dni (może do czwartku lub piątku) chce
u ojca zabawić, a bez niej nie byłoby w Sanoczanach rzeczy”4. W trakcie tej
podróży, podobnie jak poprzednio, zajął się też przysłaną z Krakowa pod
koniec lipca pilną korektą części II Mazowsza, która latem była w druku,
a w połowie listopada wydany tom już Kolberg rozsyłał. Zaś w grudniu
1885 roku składana już była część II Kieleckiego5.
Materiały z Sanockiego i Przemyskiego6, zebrane głównie w czasie trzykrotnych podróży w latach 1883–1885, należą do najcenniejszych
Anna Stanisławowa Potocka z Rymanowa, z Działyńskich ostatnia Mój pamiętnik, Kraków
1927, s. 327. Mowa o żonie Teofila, Emmie Ostaszewskiej, z domu Załuskiej.
2
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 279.
3
Jest to pieśń „Buło ne kopaty pod porohom jamy…”, zob. Sanockie–Krośnieńskie cz. II
(DWOK T. 50), s. 169–170, nr 329.
4
List z 21 IX 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 193–194.
5
O korekcie wędrującej za Kolbergiem z Krakowa w Sanockie mowa w listach od i do
Blizińskiego z lipca i sierpnia, zob. tamże, s. 278, 279 i 282. Na wysyłkę cz. II Mazowsza (DWOK
T. 25) w listopadzie wskazują notatki Kolberga w brulionie listu do S. Duchińskiej z 10 XI
1885 r., a o drukującej się w grudniu cz. II Kieleckiego (DWOK T. 19) – wzmianka w brulionie
do W. Siarkowskiego z 7 XII 1885 r., zob. tamże, s. 293 i 303.
6
Informacja o ich wydaniu, zob. wyżej, s. 423.
1

439

�w zbiorach Kolberga, zarówno ze względu na bogactwo i różnorodność
tematyczną i formalną, jak i na proweniencję źródłową oraz na autentyczność zapisów tekstów folkloru rusińskiego. Zdecydowana większość tych
materiałów, zwłaszcza sanockich, pochodzi z własnych badań i rejestracji
Kolberga w trakcie nieodległych od siebie etapów eksploracji terenowych.
Są to liczne zapisy pieśni z melodiami, duży, ponad 100 tekstów obejmujący
zbiór opowieści ludowych, inne drobne formy literatury ludowej (zagadki,
przysłowia), cenne opisy obrzędów, zwłaszcza weselnych, i zwyczajów dorocznych, wiadomości etnograficzne i bibliograficzne. W okresie tym Kolberg był już znacznie bardziej osłuchany z językiem ukraińskim, z którym
zetknął się praktycznie jeszcze w roku 1861. Wyczulone ucho muzyka z doskonałym słuchem, studia własne i konsultacje u znawców ukraińszczyzny,
m.in. Izydora Kopernickiego, sprawiły, że w dzisiejszej ocenie naukowej
dialektologów – jak to już wspomniano wcześniej – zapisy Kolberga przedstawiają dużą wartość jako wiarygodne, zwłaszcza w zakresie dokumentacji
prawidłowego brzmienia gwar lokalnych i charakterystycznych dla nich
zjawisk fonetycznych. W rezultacie Sanockie przynosi poza wartościowym materiałem etnograficznym, m.in. dotyczącym ubiorów, pożywienia,
budownictwa i gospodarki rolnej, poza oryginalnymi opisami zwyczajów,
obrzędów i wierzeń oraz bogatym zespołem najrozmaitszych pieśni powszechnych także „szczególnie cenny dla dialektologii zbiór autentycznych
tekstów gwarowych z XIX wieku” 1, który tworzą zebrane przez badacza
opowiadania, bajki i anegdoty.
W roku 1885, rok po wydaniu monografii Lubelszczyzny, ukazała się też
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” niewielka publikacja
Kolberga poświęcona zagadkom z Lubelskiego2. Przynosi ona trzydzieści
tekstów z lokalizacją generalną określoną w tytule pracy, z odniesieniem
ogólnym autora do zbiorów zagadek wcześniej opublikowanych w tym periodyku przez Kopernickiego, Petrowa, Siarkowskiego i Glogera. Nie wiadomo, czy pozyskał Kolberg zapisy tych drobnych form folkloru już po
ukazaniu się monografii regionu, czy też dysponował nimi wcześniej.
T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie”… (DWOK T. 49), s. XXXIII.
O. Kolberg Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś, Jaślików, Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz), „Zbiór Wiadomości do Antopologii Krajowej” T. IX:
1885, s. 300–302 i odbitka 1885. Przedruk w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–
17 (DWOK T. 75), s. 216–219.
1
2

440

�XXIII
[Starania w Akademii o osobny fundusz na wydanie materiałów z Rusi. –
Kontakty z folklorystami słowiańskimi, F.S. Kraussem (od 1886) i z L. Kubą
(od 1885). – Kłopoty mieszkaniowe – lato 1886 r. w Krakowie. – Wydanie
cz. II Kieleckiego (1886) – ukończenie kolejnej monografii. – Udział w nowych projektach badań Komisji Antropologicznej (1886). – Recenzja H. Biegeleisena (1886) i Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. – Życie
codzienne, kontakty towarzyskie i krąg przyjaciół Kolberga w Krakowie. –
Wydanie Mazowsza cz. III (1886). – Zaproszenie do udziału w pracach Komitetu organizującego dział etnograficzny Wystawy Krajowej (marzec 1887).]

Troska o edycję zebranych materiałów, szczególnie ruskich z Galicji
Wschodniej, których wartości był świadomy, oraz obawa, że nie zdoła ich
wydać, skłaniały Kolberga do ponawiania zabiegów o pozyskanie dodatkowych funduszy. W styczniu 1886 roku wystosował do prezesa Akademii
petycję w tej sprawie z dołączonym do niej wykazem materiałów ręko­
piśmiennych, w której przedstawił stan dotychczasowych prac wydawniczych oraz możliwość ich ukończenia w zakresie monografii ziem polskich
przy dotychczasowym patronacie finansowym instytucji. Jednocześnie p
­ isał:
Ale w tekach moich znajdują się nadto, i to w nierównie znaczniejszej liczbie, materiały z Rusi (a w części i z Litwy) pozyskane, których publikacja – według mego
zdania – równie ważne, jeśli nie ważniejsze jeszcze niż dotychczas wydane, przyniosłaby dla nauki plony. O ważności tej przekonać mogą drukowane już przed kilku
laty 2 tomy Pokucia. – Na publikację atoli takową, a która by jednocześnie z wyżej
cytowaną (Lud) dokonywać się mogła, żadnych nie posiadam środków. A wszakże
wiek mój podeszły oraz przykład, jaki dają literaturze naszej rosyjskie, coraz gęściej
(za podnietą zakładów naukowych) ukazujące się publikacje etnologiczne, biorące
za przedmiot swych badań zachodnie cesarstwa gubernie, naglą – jak mniemam –
i nas także do pośpiechu w pracy i do szybszego na polu wydawniczym działania.

Wnioskował więc o osobny fundusz roczny, „[…] iżby dotyczące Rusi wydawnictwo, o ile możności za mego jeszcze żywota i pod moim okiem (więc
wedle programu, jaki dotąd moim pracom przewodniczy) dokonywane być
mogło w sposób, jak się to dzieje co do rzeczy polskich”1. Osobnego funduszu
1
Niedatowany brulion listu do J. Majera, prawdopodobnie z 10 I 1886 r., Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), s. 311 i 312. Do oryginału dołączony został spis materiałów, którego

441

�Kolberg jednak wtedy nie otrzymał, dopiero w 1888 roku Akademia będzie
mogła zwiększyć swoją subwencję na rzecz jego wydawnictwa do 1000 zł.
reń. rocznie, z przyznawanych mu od 1878 roku 500 zł reń., o czym będzie
mowa dalej.
Dla orientacji autora Ludu w zakresie dokonań humanistyki słowiańskiej i europejskiej ważne znaczenie miał jego udział w pracach Akademii,
utrzymującej rozległe kontakty z instytucjami i ośrodkami zagranicznymi.
Szczególną rolę odegrało tu pośrednictwo i doradztwo Izydora Kopernickiego, który prowadził niezwykle żywą i szeroką działalność w tym zakresie jako aktywny członek wielu towarzystw europejskich, autor bogatej
korespondencji z przedstawicielami nauki w kraju i za granicą 1. Niejednokrotnie podejmował on bezpośrednią inicjatywę włączania Kolberga,
nadmiernie zaabsorbowanego swoją mrówczą pracą, w krąg tych kontaktów, także w obrębie pozapolskiego życia naukowego. I tak np. za pośrednictwem Kopernickiego nawiązał Kolberg kontakt z dużo młodszym
słoweńskim folklorystą i etnologiem, zajmującym się głównie Słowiańszczyzną południową, Fryderykiem Salomonem Kraussem (ur. w 1859 roku).
Ożywiona korespondencja obu badaczy, zainicjowana w kwietniu 1886
roku podziękowaniem Kolberga za przysłaną publikację Kraussa, trwała
do 1889 roku2. Kopernicki znał i cenił publikacje słoweńskiego naukowca,
poznał go osobiście w Wiedniu, sam pomagał Kolbergowi jako tłumacz
z serbskiego studiować niektóre jego prace przysyłane do Krakowa i pisał o nich. Krauss wspomina go zresztą w swoich listach wielokrotnie
jako wybitnie przez siebie cenionego człowieka i autora3. Korespondencja
brulion z 10 I 1886 r., zachowany w archiwum Kolberga, opublikowano jako aneks 12 tamże,
na s. 743–749.
1
Wydawca listów Kopernickiego, A. Wrzosek pisał: „W papierach po nim pozostałych
znalazły się setki listów doń w latach 1862–1891 od 380 osób i instytucji. […] W czasach Kopernickiego nie było ani jednego, cokolwiek wybitniejszego pracownika na niwie antropologii, etnografii, etnologii i archeologii przedhistorycznej w Polsce, który by nie korespondował z nim”.
(A. Wrzosek [wstęp do:] I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora
i Benedykta Dybowskiego wydał i wstępem opatrzył…, „Przegląd Antropologiczny” T. XXVI:
1960, s. 59 i 60).
2
Zob. brulion listu do F.S. Kraussa z 12 IV 1886 r. oraz list tegoż z 28 XII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 328–329 i 653.
3
Zob. m.in. brulion listu do F.S. Kraussa z 14 V oraz list od tegoż z 8 VI 1886 r., tamże, s. 338
i 344. Kopernicki z uznaniem wspominał o zainteresowaniu Kraussa folklorem Serbów bośniackich w artykule O najnowszych zdobyczach pieśni ludowych serbskich, zamieszczonym
w „Ateneum” 1886, T. 3, s. 536–541.

442

�Kraussa i Kolberga poświęcona jest głównie omawianiu przekazywanych
sobie nawzajem publikacji, obaj wyrażają wzajemną satysfakcję, jaką
daje wymiana prac, możliwość bliższego poznawania folkloru i kultury
obu słowiańskich narodów, perspektywa badań porównawczych. Krauss
z zachwytem przyjmuje kolejne tomy Kolberga, pisze z pewną afektacją,
wręcz uwielbieniem dla „przybranego ojca”, czasami zadaje mu konkretne pytania i prosi o wskazówki dotyczące polskiego folkloru. Kolberg
odpowiada serdecznie, z taktem i z ciepłym zainteresowaniem dla kolejnych prac Kraussa, zachęca go do dalszych badań, inspiruje wskazówkami i przekazuje mu oczekiwane informacje, a także udziela nowych 1, ale
zastrzega jednocześnie, że wiek i ogrom własnych zadań nie pozwalają
mu na drobiazgowe kwerendy i analizy. Po latach Kolberg napisze w serdecznym tonie w jednym z ostatnich listów do Kraussa:
Przysyłane mi przez Was łaskawie książki odbieram regularnie […] Z nich to uczę
się coraz lepiej poznawać i pokochać lud południowosłowiański, nieodrodny
pod wielu względami od naszego. A mam nadzieje, że i Wy z dzieł moich coraz
lepiej poznacie i pokochacie nasz lud polski2.

W roku 1886 Kolberg kontynuował też wcześniej nawiązany kontakt
korespondencyjny z Ludwikiem Kubą (1863–1956), czeskim folklorystą
muzycznym, dotyczący przede wszystkim wzajemnej wymiany informacji
i publikacji. Ludwik Kuba, także malarz, pisarz i podróżnik, autor antologii liczącej ponad 1500 słowiańskich pieśni ludowych 3, kontaktował się
również z Kopernickim. Korespondencję z Kolbergiem nawiązał w maju
1
M.in. posyła Kraussowi przywieziony w 1857 r. z Lublany tomik Emila Korytki Slovénske pésmi…, informacje o autorze, polskim zesłańcu, który w Lublanie zajął się spisywaniem
pieśni słoweńskich, oraz własnoręczny odpis przysłów słoweńskich z druku odnalezionego
w pamiątkach po zmarłym Korytce u jego rodziny w Piadykach pod Kołomyją w 1880 r. (por.
listy F.S.Kraussa i bruliony Kolberga z listopada i grudnia 1886 r.., Korespondencja… cz. III,
DWOK T. 66, nr 1292, 1293 i 1298). O zainteresowaniu Kolberga Korytką i o materiałach Korytki w jego zbiorach por. też E. Millerowa, wstęp do tomu Słowiańszczyzna południowa.
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III (DWOK T. 59/III), s. XIX–
XXIV oraz XXXVII–XLI. Zob. też wyżej, s. 135–136.
2
Brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VI 1889 r., Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 609.
3
Praca pt. Slovanstvo ve svých zpěvech. Sbornik národnich a znarodnělných (vyznamných) pisni všech slovanských národou (Pardubice 1884–1895–1929) obejmowała pieśni
czeskie, słowackie, polskie, serbołużyckie, ukraińskie, rosyjskie, białoruskie, i południowosłowiańskie, zebrane w 15 księgach dzielących się na zeszyty. Była to część zbiorów Kuby

443

�1885 roku, przysyłając mu jedenaście pierwszych zeszytów swojego dzieła;
do roku 1889 objęła ona 16 wzajemnie wymienianych listów. Kuba darzył
Kolberga wyjątkową atencją i podziwem; w swoich pełnych uznania i szacunku listach zwracał się do niego jako do mistrza i naukowego autorytetu.
Przesyłał mu kolejne zeszyty swojej monumentalnej pracy, opowiadał o jej
przebiegu, dalszych planach i podróżach. Kolberg odwzajemniał się z serdecznością i uwagą, także wysyłał Kubie kolejne wydane tomy, z których
adresat korzystał w swojej pracy. Latem 1886 roku Kuba zatrzymał się
w Krakowie w przejeździe na Ukrainę i odwiedził Kolberga. Chciał usłyszeć polskie ludowe pieśni i „polskie skrzypki”, poznać niektóre obyczaje,
tańce i ubiory1. Efektem tych kontaktów i spotkania jest dużo późniejsza
osobista relacja Kuby, przejmująco ukazująca ówczesną sytuację bytową
autora Ludu, jego ascetyczne warunki życia i niepokój o losy niewydanych
materiałów2.
W kwietniu 1886 roku Kolberg wraz z Jasińskimi przeprowadził się
pod nowy adres na ulicę Warszawską 4. Przyczyną przenosin była sytuacja
materialna opiekujących się Kolbergiem Jasińskich. Mimo wyprowadzki
właścicielka dawnego domu zgłaszała wobec nich roszczenia finansowe
i sprawa miała swój finał w procesie sądowym, wygranym jednak po dwu
latach przez Jasińskich3. Kłopoty te były też powodem rezygnacji Kolberga
z letniej podróży. Wcześniej zamierzał odwiedzić Śląsk „w celach etnograficznych”, o czym informował Ludwika Kubę, Wernerową, Karolinę i Blizińskiego, co ten ostatni mu odradzał jako pomysł niebezpieczny, sądząc,
że Kolberg wybiera się w okolice Wrocławia i pisząc:
Gdyby tak jeszcze chodziło o zwykłego śmiertelnika, skończyłoby się na wytransportowaniu do granicy. Ale etnograf europejskiej sławy, który już napisał
tyle tomów i który obecnie w roku 1886 zbierałby dowody polskości owego

liczących około 4000 zapisów pieśni i muzyki ludowej (zob. list L. Kuby z 18 V 1885 r., Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 255–256).
1
O swoich planach informował Kolberga w liście z 25 VI 1886 r., tamże, s. 347–348. O spotkaniu latem 1886 roku świadczą wzmianki w liście L. Kuby z 29 III 1887 r., tamże, s. 429–430
oraz w listach następnych.
2
Wspomnienie Kuby w artykule pt. Moje styky s Oskarem Kolbergem ukazało się w „Ludzie” T. XXIX: 1930, na s. 73–77.
3
Zob. list do A. Teichmannowej z 15 VI 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 510 oraz przyp. 1 do listu J. Blizińskiego z 19 VI 1886 r., tamże, s. 346.

444

�Śląska, który żelazny książę chce mieć niemieckim, na pewno padłby ofiarą na
podobieństwo Kraszewskiego1.

Kolberg wprawdzie odpowiedział, że miał w planie Śląsk austriacki, tj.
Cieszyński, gdzie nie spodziewałby się takich kłopotów, ale wyjaśniał, że
o zaniechaniu podróży w ogóle zdecydowały inne okoliczności. Pisał do
Blizińskiego:
Co do mojej własnej figury, muszą Wam oznajmić, że kłopoty i niepokoje, które
spowodowały przeprowadzkę moją w kwietniu, teraz zaczynają się ponawiać
i zapewne wkrótce przyjdzie się znów gdzieś wyprowadzić. Ci państwo Jasińscy,
u których mieszkam, są niewypłacalni i tylko żyją z lokatorów, dając im stancję
i wikt, a tych w lecie, gdy wszystko wyjeżdża, ściągnąć z niskąd nie mogą. Więc
gospodarz ich dusi, a i mnie razem z nimi; pieniędzy nie ma, a więc znów meble
jak wprzódy są w niebezpieczeństwie. Jest to powodem, że się zdecydować nie
mogę na wyjazd na prowincję, chyba by się okoliczności zmieniły na korzyść
Jasińskich, którym dałem słowo trzymać ich się, póki tylko będzie można2.

Rok 1886 przyniósł dwa nowe tomy Kolberga; w połowie roku wyszła
część II Kieleckiego, tj. tom 19. Ludu, pod koniec roku kończył się druk części III Mazowsza rozsyłanego odbiorcom z początkiem następnego, 1887
roku3.
Kolejna monografia regionalna, dwuczęściowe Kieleckie4, obejmowała część szeroko rozumianego Krakowskiego, tj. Stopnickie, Miechowskie,
Olkuskie i Kieleckie, co administracyjnie pokrywało się z obszarem dawnej
guberni kieleckiej. W ujęciu Kolberga granice Krakowskiego i Kieleckiego
1
Tamże, s. 345. Aluzja w cytowanym tekście dotyczy aresztowania Kraszewskiego w czerwcu 1882 r. w Berlinie i uwięzienia go w Moabicie do sierpnia 1883 r., za zbieranie dla rządu francuskiego tajnych wiadomości o wojsku i wojskowości pruskiej (por. Korespondencja… cz. III,
DWOK T. 66, s. 82–83, przyp. 1). Wzmianki o zamiarach podróży na Śląsk zob. też tamże, s. 330,
347 i 349.
2
List do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r., tamże, s. 357–358.
3
W brulionie listu do R. Wolffa z 20 X 1886 r. Kolberg informuje, że cz III Mazowsza
(DWOK T. 26) „jest już pod prasą” (tamże, s. 374), a już 17 I 1887 r. przesyła ten tom Komitetowi
Kasy im. Mianowskiego wraz z rozliczeniem za trzy wydane tomy Mazowsza, podając m.in.
koszty druku i ilustracji (tamże, s. 406–407). Zob. też notatka Kolberga o wysyłanych tomach
datowana 27 II 1887 r. w brulionie listu do L. Kuby z 13 VII 1886 r. (tamże, s. 356).
4
Zob. E. Antyborzec „Kieleckie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kieleckie. Suplement do
tomów 18–19 (DWOK T. 76), s. V–XXIII, por. tejże Monografie regionalne Oskara Kolberga…,
s. 177–178.

445

�pozostawały więc nieostre i miejscowości takie jak Olkusz, Ojców, Pieskowa Skała, Skalmierz powtarzają się w obu monografiach. Materiały
z tego regionu zbierane przez samego Kolberga pochodzą z lat czterdziestych i pięćdziesiątych, czyli z wczesnego etapu badań, dopełnia je jednak
w sposób znaczący dla wartości tomów bogaty materiał pozyskany w latach 1876–1886 od Władysława Siarkowskiego, o którym była już mowa.
Kolberg wysoko cenił etnograficzne prace i zbiory tego kieleckiego regionalisty; jak wyżej wspomniano – rekomendował go na członka Komisji
Antropologicznej, promował do druku i redagował jego prace w „Zbiorze
Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Z kolei Siarkowski, korzystający
także z pomocy współpracowników, odwoływał się do autorytetu Kolberga,
chętnie przyjmował jego wskazówki i opinie przy gromadzeniu i publikacji
swoich materiałów. W Kieleckiem Kolberg korzystał z wydanych już prac
Siarkowskiego, a także z przekazanych mu przez tego autora „do użytku”
opracowań rękopiśmiennych, takich jak obszerny manuskrypt przysłany
około 1885 roku pt. Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane przez… w latach od 1876–1881 czy dostarczone wcześniej Przysłowia
i zdania z okolic Kielc, a także zaproponowane Kolbergowi do wykorzystania w 1885 roku materiały dotyczące sobótek, które Siarkowski pozyskał
w postaci listów od miejscowych duchownych. Kieleckie Kolberga, obejmujące obszar pierwotnie planowany dla dwu monografii, mimo wartościowych materiałów źródłowych jest odbiciem jego nasilających się obaw
o kurczący się czas pozostały na wydanie całej spuścizny oraz ograniczeń
finansowych trapiących go w latach osiemdziesiątych. Wyrazem tych ostatnich jest m.in. brak ilustracji, do których, jak wiadomo, przykładał Kolberg
wielką wagę. Coraz boleśniej i widoczniej odczuwał konieczność redukowania zamierzeń pod presją rzeczywistych możliwości, a świadomość ta przewija się jako motyw przewodni całej jego korespondencji z tamtego okresu.
Pod koniec roku 1886 zaznaczył się też udział Kolberga w aktualnych
pracach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności. Na posiedzeniu
Komisji w dniu 11 listopada przyjęto wzmiankowany już wniosek zgłoszony
przez sekretarza Izydora Kopernickiego, a „poparty przez przewodniczącego
Majera i p. Oskara Kolberga”, w którym postulowano „potrzebę rozpoczęcia
systematycznych badań etnograficznych w kraju według planu obmyślanego i przyjętego przez Komisję Antropologiczną, nie poprzestając na dotychczasowym ogłaszaniu materiałów dorywczo opracowywanych przez członków Komisji bądź przez współpracowników postronnych”, a „dla ułożenia
446

�planu przyszłych badań etnograficznych wyznaczono Komitet z grona Komisji, złożony z pp. O. Kolberga, prof. Malinowskiego, dr Kosińskiego, Gustawicza i wnioskodawcy”, tj. Kopernickiego1. Kolberg nie figuruje w spisie
obecnych na tym posiedzeniu, z pewnością miał jednak swój istotny, jeśli
nie decydujący udział w tej sprawie i uzgodnił z Kopernickim swoje stanowisko, skoro ten powołał się na poparcie autora Ludu i skoro Kolberg
znalazł się w składzie Komitetu. Taki kierunek badań wytyczany w Akademii zbieżny był z jego poglądami i doświadczeniami i odzwierciedlał troskę
o całościowe, systematyczne i planowe badanie polskiej kultury ludowej,
a co za tym idzie, równie konsekwentne ich finansowanie. Warto też zauważyć kolejny przejaw niezmiennie przyjacielskiej i solidarnościowej wobec
Kolberga postawy Kopernickiego, który zawsze, także mimo nieobecności
przyjaciela, występował w jego imieniu i w jego interesie.
Także ku końcowi roku 1886, w grudniowym zeszycie „Biblioteki Warszawskiej”, ukazała się obszerna recenzja 22 wydanych tomów Kolberga
autorstwa Henryka Biegeleisena, historyka literatury i ludoznawcy2. Miała charakter zdecydowanie krytyczny w stosunku do dzieła Kolberga, do
przyjętych przez niego założeń i metod. Jak się wydaje, na negatywną i jednostronną opinię Biegeleisena wpływ miała pewna uraza, u której podłoża leżała odmowa Kolberga, do którego zwrócił się jeszcze w 1884 roku
z prośbą o wskazówki potrzebne mu do pracy o balladzie Mickiewicza
Ucieczka. Prośba „do najznakomitszego badacza ludu” podbudowana była
wyrazami „uwielbienia dla Jego pracy i nauki”. Tym bardziej dziwi wręcz
napastliwy ton recenzji, gdyż Kolberg odpowiedział z szacunkiem, podał
kilka informacji, ale kwerendy i studiów na wskazany temat taktownie odmówił z powodu braku czasu3. W swojej recenzji Biegeleisen zarzucił autorowi Ludu brak krytycyzmu w doborze i ocenie źródeł, selekcji materiału
i sposobie opracowania, „manię kolekcjonowania”, chaotyczność i brak
1
Zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej w dniu 11 XI 1886 r., „Rozprawy i Sprawozdania Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XV, Kraków 1887, s. LXXIV. Informację tę podał także „Czas” 1886,
w nr. 264. Zob. też wyżej, s. 286].
2
Opublikowała ją „Biblioteka Warszawska” z 1886 r., w tomie 4, na s. 431–441, w dziale
Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne. Dotyczyła tomów 1–19 Ludu, cz. I i II Pokucia (DWOK
T. 29 i 30) oraz cz. I Mazowsza (DWOK T. 24).
3
Zob. niedatowane listy H. Biegeleisena z 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 110–111 i 132–133 oraz odpowiedź Kolberga z 24 III 1884 r., tamże, s. 134–135. Biegeleisen
przygotowywał wtedy pracę Tło ludowe ballady Adama Mickiewicza pt. „Ucieczka” opublikowaną w czasopiśmie „Świt” w 1885 r., T. 2, nr 50–56.

447

�planu, niekonsekwencje i błędy w traktowaniu tekstów folkloru, „eklektyzm
i kompilatywność”, brak jednolitych zasad opracowania merytorycznego
i językowego, właściwie brak kompetencji. Kolberg odpowiedział bardzo
szybko, przygotowując rzetelną, udokumentowaną replikę, w której metodycznie odniósł się do kolejnych zarzutów recenzenta. Już 12 lutego 1887
roku wysłał ją do ówczesnego redaktora „Biblioteki Warszawskiej”, Józefa
Plebańskiego, z prośbą o zamieszczenie swojej odpowiedzi na łamach „najbliższego zeszytu” czasopisma1. Jednak Plebański nie zaakceptował formuły
repliki z obszerną argumentacją Kolberga, nie pomijającą żadnego z krytykowanych aspektów jego dzieła. Nie odmówił publikacji wprost, lecz uznał,
że tekst jest za długi, w sposób pokrętny uzasadniał, że musiałby jednocześnie przytaczać „contre-replikę” Biegeleisena, któremu wysłał przekazany mu tekst, zwlekał mimo kilkakrotnych upomnień Kolberga. W końcu
po ośmiu miesiącach Kolberg zniecierpliwiony i zdegustowany sposobem
załatwiania sprawy, uznając polemikę za spóźnioną, a sugestię jej przeredagowania za niemożliwą do przyjęcia, wycofał się z zamiaru publikacji,
co Plebański skwapliwie przyjął, uważając problem za rozwiązany i dając
do zrozumienia, że z zadowoleniem przyjął wycofanie się z kłopotliwej dla
siebie riposty2. Niepublikowany rękopis Kolberga, zwrócony mu w październiku 1887 roku, bardzo istotny jako obszerna wypowiedź autora Ludu
na temat założeń, zasad i metod pracy badawczej i edytorskiej, zachował
się w jego spuściźnie i wydany został dopiero w ramach Dzieł wszystkich3.
Odpowiadając na zasadniczy zarzut Biegeleisena, że poza własnymi zapisami autora jego dzieło jest bezkrytyczną i chaotyczną „zbieraniną różnorodnych wiadomości”, Kolberg przypominał swoją fundamentalną zasadę:
Snać nie dostrzega on [autor recenzji] planu w jego układzie, gdzie materiał podany bezwzględnie ma dostarczać karmi i żywiołu naukowego różnym gałęziom
wiedzy z etnografią spowinowaconym do dalszego zużytkowania go i oczyszczenia. Autor jako zbieracz w nawale zatrudnień ograniczyć musiał swą czynność
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 411–412.
Zob. korespondencja w tej sprawie J.K. Plebańskiego i Kolberga z okresu od marca do października 1887 r., tamże, listy 1319, 1321, 1322, 1325, 1330, 1346 i 1350.
3
Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg Studia, rozprawy…
(DWOK T. 63), s. 391–411 (publikowana na podstawie rkp w BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 12–
–18; tamże na k. 20–21 inna wersja początku odpowiedzi, druga pełna wersja rkp. z niewielkimi różnicami, zachowana w zespole rękopisów później odnalezionych, obecnie w Arch. PTL,
w tece 47, sygn. 1354/III, k. 68–75).
1
2

448

�krytyczną na autentycznym i sumiennym przedstawieniu choćby najdziwaczniejszych piśmiennych i ustnych źródeł, na skromnej jedynie uwadze nad ich
kompetencją i krótkim na ich znaczenie poglądem. Ocenę ich rozleglejszą i gruntowniejszą, jak i głębsze nad nimi studia pozostawia on specjalistom w każdej
z owych gałęzi wiedzy1.

Wyjaśniał dalej, że wartościowanie źródeł w przypadku materiału
folklorystycznego i etnograficznego jest co najmniej problematyczne, gdyż
niejednokrotnie publikacje ulotne, peryferyjne, rzadkie czy mniej ambitne
i znane lub z drugiej strony przede wszystkim popularne przynoszą ważne
dla badacza szczegóły dotyczące życia i kultury ludu, jego tradycji i twórczości, a nawet konkretne przekazy tekstów folkloru. Etnograf i folklorysta
nie może kierować się tylko określoną wartością ideową i artystyczną źródeł jak historyk literatury, lecz wybierać musi takie, które przynoszą najwięcej konkretnych interesujących jego dyscyplinę informacji i przekazów.
Skąd pewność, że materiał dziś za lichy uważany – pyta Kolberg – nie nabierze
z czasem wagi przy bliższym rozpoznaniu go przez uczonych? Czyja powaga ma
ocenić wartość źródeł, skoro najznakomitsi nawet uczeni zagraniczni nie są co
do ich kompetencji w zgodzie? Dlaczego wiadomość przelotna ogłoszona w jakiejś gazecie niesumiennej (na czym polega ta niesumienność?) nie ma służyć za
materiał, jeśli zawiera jakiś szczegół dla etnografii przydatny, choćby wątpliwej
na razie wartości? Dlaczego szczegół ów etnograficzny nie ma być zanotowany, mimo że czyjś uśmiech wywołuje? Gdzież są owi wielcy pisarze i ludowi
znawcy, których by relacje (zapewne książkowe, czyli teoretyczne) uznane już
były przez wszystkich za najlepsze, więc lepszymi były od powziętych gdzieś
ze słuchu?2

W takim sensie dla etnografia kompetencja nie zawsze należy do „wielkich pisarzy i znawców ludu”; dla niego ważniejszym źródłem wiedzy może
być np. utwór o zwyczaju sobótkowym mniej znanego poety z XVII wieku,
Kaspra Twardowskiego, niż poemat na ten temat „najznakomitszego u nas
poety szesnastego wieku”, Jana Kochanowskiego, gdyż pierwszy przynosi
„nieco więcej o tym obrzędzie wiadomości”3. Kolberg wykazuje, że treści foOdpowiedź Kolberga… (DWOK T. 63), s. 392.
Tamże, s. 394; podkreślenia w tekście za wyróżnieniami Kolberga w rkp.
3
Tamże, s. 395. Mowa o utworze Twardowskiego Bylica świętojańska (Lwów 1630) oraz
o cyklu 12 pieśni J. Kochanowskiego pt. Pieśń świętojańska o Sobótce (pierwodruk: Kraków
1
2

449

�klorystyczne, np. wątki podaniowe czy legendowe, przysłowia, pieśni, badacz może wydobywać z rozmaitych źródeł: zarówno czerpać je z bezpośrednich relacji informatorów i śpiewaków, z literatury pięknej, z publikowanych opisów historycznych i geograficznych kraju czy poszczególnych
miejscowości, jak i z ulotnych kalendarzy, jarmarcznych druków, okolicznościowych broszur, lokalnych czasopism. Oponuje też Kolberg przeciwko
zarzutowi nieumiejętnego rozdzielania „rzeczy” ludowych od nieludowych,
mieszania ich ze sobą, wykazując nieostrość granicy między nimi, zmiany
przynależności i nieustające przenikanie się obu nurtów między środowiskami twórczymi i wykonawczymi, adaptacyjne procesy oraz przekształcenia
w ich obrębie. Krytyce recenzenta, dotyczącej niejednolitej postaci językowej
tekstów folkloru – zacierania cech gwarowych lub wiernego ich oddawania
– przeciwstawia fakt rozmaitego charakteru dokumentowanych przez badacza przekazów ludowych, z których jedne podawane były konsekwentną
gwarą, w innych cechy dialektologiczne są sporadyczne lub zatarte, jeszcze
inne mają kształt literacki aż do stylizacji włącznie, „których zatem języka
w niczym zmieniać się nam nie godziło”, gdyż są „spisane tak, jak je słyszeliśmy z ust opowiadaczy – wyjaśnia Kolberg. I dodaje: „Prawda, iż jedni
wygłaszali je w mowie gminnej, gdy inni posługiwali się już to mową ze
szkolnych ław, już z garderoby wyniesioną”. Tak więc w kolejnych tomach
[…] są pieśni wiernie w języku ludowym oddane, o ile przez włościan i włościanki były śpiewane, boć te, które dyktowała czeladź dworska (w różnym będące
stopniu ogłady) należało znów spisać w mowie jej właściwej, a nie naciąganej
do ludowej. W ogóle unikaliśmy wszelkiej modernizacji, o ile nie wtrącali jej
sami włościanie. Tam tylko, gdzie wiadomość lub opowieść jakaś podaną nam
została w sposób niegładki, zawiły, i to w mieszaninie językowej bez interesu dla
lingwisty, dozwalaliśmy sobie stylizacji wedle mowy ogólnej, gdyż tu chodziło
już o treść rzeczy, a nie o materiał językowy.

Tłumaczy także, że kwestionowana przez Biegeleisena chwiejna pisownia tych samych wyrazów jest wynikiem niekonsekwentnej wymowy narratorów, często nawet w obrębie jednego przekazu i że stanowi odbicie
wahań i niuansów fonetycznych żywej mowy. Na zarzut, że na takim zapisie
„filolog polegać nie może”, Kolberg replikuje:
1586). Fragmenty pierwszego utworu z opisem Sobótki cytuje Kolberg w cz. I Mazowsza
(DWOK T. 24), na s. 347.

450

�Na to odpowiadamy, że spisywaliśmy wyrazy tak, jak je słyszeliśmy wymawiane,
a nie sądzimy, aby nas zmysł słuchu bardzo oszukiwał; uderzyło nas to nawet
samych, gdy opowiadający pięciokrotnie zmieniał wymowę[…], tu zatem raczej
to jego wymowa była chwiejną, a nie nasza pisownia, która iść była powinna za
tą nieprawidłowością, nie zaś samowolnie na prawidłowość jakąś zamieniać1.

Replika Kolberga, poruszająca szereg drobniejszych jeszcze kwestii
warsztatu zbieracza i wydawcy, potwierdza z jednej strony wypracowaną
i sprawdzoną koncepcję jego dzieła jako zbioru źródeł, który to zbiór wyprzedzać powinien ich interpretację i dalsze badania, przy czym ukazuje
docenioną przez współczesną naukę trafną perspektywę i intuicję zbieracza
nie stroniącego od najróżniejszych przekazów źródłowych, respektującego
ich wieloraki kształt formalny. Z drugiej strony ilustruje ówczesne, a także
późniejsze niezrozumienie jego założeń i metod, nowatorstwa i dalekosiężnej perspektywy zbieracza pracującego dla przyszłych dokonań naukowych. Krytyka Biegeleisena, podjęta ze stanowiska historyka literatury i filologa, dysponującego odmiennym warsztatem, metodologią i stawiającego
sobie inne cele badawcze, okazała się całkowicie zawodna wobec encyklopedycznego zamierzenia Kolberga i jego panoramicznego obrazu kultury ludowej w ujęciu regionalnym. Można ubolewać, że odpowiedź autora Ludu
– jedyna tak obszerna w jego dorobku, analityczna i syntetyczna zarazem
– nie ukazała się drukiem wkrótce po recenzji Biegeleisena; może wyeliminowałaby szereg nieporozumień, jakie narosły wokół dzieła Kolberga i po
części przetrwały długo w postaci sztywnych, upraszczających stereotypów,
jak choćby przede wszystkim powtarzający się zarzut ograniczenia się do
bezkrytycznego zbieractwa.
W styczniu 1887 roku Kolberg otrzymał propozycję udziału w pracach
specjalnego Komitetu, powołanego do zorganizowania wystawy etnograficznej, która miała odbyć się w ramach Wystawy Krajowej (galicyjskiej)
zorganizowanej we wrześniu tego roku w Krakowie, a obejmującej działy
poświęcone rolnictwu, przemysłowi i rzemiosłu2. Wystawa otwarta od 1 do
Odpowiedź Kolberga… (DWOK T. 63), s. 405–406.
List Komitetu Wystawy Krajowej z 31 I 1887 r., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s.
407–408. Prezesami Komitetu Wystawy byli: hr. Artur Potocki (1850–1890), działacz gospodarczy, prezes Towarzystwa Rolniczego w Krakowie w latach 1887–1889, oraz Feliks Szlachtowski
(1820–1896), prawnik, prezydent Krakowa w latach 1884–1893, funkcję dyrektora Wystawy
pełnił Faustyn Jakubowski (1837–1898), adwokat, członek Krajowej Komisji Przemysłowej.
W skład Komitetu do zorganizowania wystawy etnograficznej wchodziło poza Kolbergiem
1
2

451

�12 września połączona była także z ekspozycją dzieł sztuki w Sukiennicach
(do 15 września). Kolberg uczestniczył w pracach związanych z wystawą
etnograficzną i w ich trakcie stykał się z wielu naukowcami i działaczami galicyjskimi, co znalazło wkrótce odbicie w jego dalszych staraniach
o wsparcie materialne dla swojego dzieła.
Życie codzienne Kolberga w tym okresie w Krakowie skąpo ilustrują
rzadsze wówczas listy do Karoliny, która wraz z mężem i rodziną przeprowadziła się do Sandomierza, oraz sporadyczne do Jadwigi Wernerowej.
Zawsze żywo zainteresowany sprawami rodzinnymi, edukacją bratanków
i bratanic, ich pracą i losami zawodowymi, o sobie pisze Kolberg z pewną
rezygnacją i niepokojem, a także z poczuciem osamotnienia i z tęsknotą za
rodzinną Warszawą, miastem swojej młodości. W lutym 1887 roku w liście
do Jadwigi wręcz skarży się:
Wszelki zarobek coraz trudniejszy, a życie coraz droższe i wiek coraz podeszlejszy,
i nie wiem, jak to dalej pójdzie. Przy takich danych trudno mi marzyć o tym, abym
kiedykolwiek ujrzał jeszcze ukochaną Warszawę. A pragnąłbym tego szczerze
z całej duszy. W Krakowie mimo wszelkich starań nie zdołałem się jeszcze zaaklimatyzować tak, jakby należało i jak tego położenie moje wymaga. Bo jakkolwiek
zawiodłem się na Konopkach (a raczej na Modlnicy tylko), to mam tu jeszcze
mnóstwo życzliwych mi osób, bywam na zebraniach literackich i muzycznych
(np. u prezesa Majera, u pp. Przezdzieckich, Cieszkowskiego, Tarnowskich itd.),
z kilku profesorami w ścisłej żyję przyjaźni, jak np. z Kopernickim, Sadowskim.
Ale wszystkie te stosunki, z wyjątkiem tylko Kopernickiego, więcej mi ukazują
zaszczytów i uznania itd., aniżeli dają chleba, zadośćuczynienia i pomocy w moich
pracach etnograficznych, które dość ciężko wywalczać sobie muszę, bo Kraków
jest ubogi i samolub. Towarzystwa te mimo grzeczności są zimne i nie zastąpią
nigdy owych niezapomnianych serdecznych związków (czy to rodzinnych, czy
przyjacielskich), jakie mnie łączyły niegdyś z naszą stolicą. Ale dosyć już o tym;
trzeba się poddać woli wyższej od naszych życzeń, skoro już inaczej być nie może1.

Wąski krąg wymienionych przez Kolberga osób to postacie, które odcisnęły swój wyrazisty ślad na życiu kulturalnym i naukowym Krakowa.
dziesięciu członków, działaczy kulturalnych i uczonych z Krakowa (wymienionych w liście,
przeważnie związanych z Akademią Umiejętności i znanych Kolbergowi; należeli do niej m.in.:
A. Baraniecki, W. Dzieduszycki, I. Kopernicki, K. Rogawski, P. Umiński).
1
Brulion listu do J. Wernerowej z 17 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 416. Fragment z nazwiskami osób, z którymi Kolberg kontaktował się bliżej, w rkp. skreślony.

452

�Pierwszy prezes Akademii, Józef Majer, wraz żoną, Karoliną z Friedlei­
nów, mieszkali przez wiele lat na Wiślnej, „Pod Zającem”, gdzie prowadzili salon artystyczny, a dwukrotnie w roku podejmowali szersze grono
członków Akademii. Majer, także miłośnik muzyki, chętnie grywający na
fortepianie, był postacią bardzo popularną w Krakowie; Józef Rostafiński
pisał, że „znał go ówczesny cały Kraków: od przekupki na Małym Rynku do
wszystkich dygnitarzy królewskiego miasta”1. Uczęszczany salon przy ulicy
Wolskiej, w którym bywał Kolberg, prowadzili też Konstanty Przezdziecki
(1846–1897), ziemianin, amator i mecenas sztuk i nauk, wraz z żoną Elżbietą
(Izabelą) Plater-Zyberk. Przezdziecki był postacią podobnie jak Majer zasłużoną dla Krakowa, m.in. przyczynił się do zbadania grobów królewskich na
Wawelu i współpracował z Józefem Łepkowskim przy ich odrestaurowaniu, był współwydawcą pomnikowej edycji Dzieł wszystkich Jana Kochanowskiego, kontynuatorem po ojcu Aleksandrze wydania dzieł Długosza,
pisał w „Czasie” felietony o wystawach malarstwa w Wiedniu. Własny
salon muzyczny prowadził też w Krakowie wymieniony przez Kolberga
Zygmunt Cieszkowski (1845–ok. 1914), publicysta, wiolonczelista, organizator życia muzycznego w mieście, sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Sztuk
Pięknych w latach 1887–18942. Wreszcie we wspomnianym przez Kolberga
domu Tarnowskich, Stanisława i Róży Marii z Branickich, zwanym popularnie pałacem na Szlaku (tj. przy ulicy Szlak 71), funkcjonował jeden
z ważniejszych ośrodków życia towarzyskiego, intelektualnego i politycznego Krakowa3. Stanisław Tarnowski, historyk literatury, krytyk literacki,
profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, polityk, jedna z najważniejszych postaci galicyjskiego życia politycznego i naukowego przełomu XIX
i XX wieku, był bardzo życzliwy Kolbergowi i dobrze mu znany z kręgów
Akademii, której drugim prezesem został po Majerze. Łączyły go też z Kolbergiem wspólne zainteresowania postacią i twórczością Chopina.
O kontaktach towarzyskich Kolberga – poza jego własnymi skąpymi wypowiedziami – niewiele wiadomo z innych źródeł. Z innych zachowanych
1
J. Rostafiński Józef Majer. Szkic biograficzny, Kraków 1899, s. 3. Zob. też A. Gabryś Salony krakowskie, Kraków 2006, s. 68 oraz M. Dziadek Polskie salony muzyczne od początku
XIX wieku do 1939 roku, w: Władysław Żeleński i krakowski salon muzyczny: tożsamość
kulturowa w czasach braku państwowości, red. naukowa G. Mania, P. Różański, Kraków
2017, s. 76.
2
Zob. M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 75 i 76.
3
Zob. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 90–91 i 228.

453

�świadectw wynika, że bywał domu Władysława i Wandy Żeleńskich
i przyjaźnił się z gospodarzami. Żeleński (1837–1921), kompozytor, pianista
i pedagog, twórca oper, pieśni i muzyki instrumentalnej, osiadł w 1881
roku w Krakowie, gdzie był profesorem harmonii i kontrapunktu w Szkole
Towarzystwa Muzycznego. W 1888 roku doprowadził do jej przekształcenia w konserwatorium muzyczne i pełnił w nim funkcję dyrektora oraz
nauczyciela teorii, gry na organach i wyższego kursu fortepianu. Żeleńscy
mieszkali najpierw przy ulicy Gołębiej, potem w willi z ogrodem przy ulicy
św. Sebastiana i podejmowali gości w niedziele tradycyjnym proszonym
obiadem i słynną herbatą. „Salon państwa Żeleńskich nie pretendował do
roli salonu literackiego – pisała w roku 2017 Magdalena Dziadek – i nie
był salonem kobiecym, królował w nim pan domu i pod jego zapewne
dyktando dobierano gości – głównie spośród muzyków, aby oddawać się
wieczorami wspólnemu muzykowaniu” 1. Żeleński wspominał później, że
Oskar Kolberg był „upragnionym gościem” na owych niedzielnych obiadach, które „dały nam sposobność zbliżenia się i wymiany myśli”. Kompozytor niezwykle cenił i podziwiał wytrwałą, niezmordowaną pracę Kolberga, jego skromność i prostotę bycia, życzliwość i wyrozumiałość dla
ludzi. Rozumiał i podzielał pasję Kolberga dla muzyki, „która go zawsze
zajmowała w najwyższym stopniu”. Zażyłość z domem Żeleńskich musiała
być duża, skoro muzyk pisał:
Zdarzało się dawniej, że niekiedy powracając do domu, zastawałem go u siebie
przy fortepianie, próbował dawnych swoich utworów, a i rzecz sama, i sposób grania robiły wrażenie typowe czegoś przechowywanego wiernie z dalekiej
przeszłości2.

Jest to jedno z nielicznych świadectw powracania Kolberga w późnych
latach do instrumentu i jego trwałej potrzeby obcowania z muzyką. Żeleński będzie towarzyszył Kolbergowi w ostatnim okresie życia, stanie się
świadkiem jego ostatnich dni, a po jego śmierci – inicjatorem budowy pomnika nagrobnego ku jego pamięci.
Uczniem Żeleńskiego był m.in. Ferdynand Hoesick (1867–1941), pisarz, wydawca i księgarz, historyk literatury i muzykograf, który w latach
1
M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 76. Zob. też A. Gabryś Salony krakowskie…,
s. 68 i 229.
2
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga, „Czas” 1892, nr 261 (z 13 XI).

454

�1888–1890 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim i bywał u Władysława Żeleńskiego. W swoim pamiętniku Hoesick wspominał niedzielne
odwiedziny w domu nauczyciela:
[…] czułem się tam jak w domu, a przy wybornej herbacie z samowaru, słynnej
u Żeleńskich, aż nadto miałem okazji do kształcących rozmów z panią Żeleńską o literaturze, z „dyrektorem”, który wtedy komponował Goplanę, o muzyce.
Do tej herbaty często zasiadał również sędziwy Oskar Kolberg, znany zbieracz
pieśni ludu polskiego, u którego „dyrektor” jako u specjalnego znawcy melodii
ludowych nieraz przy mnie zasięgał rad co do niektórych pieśni i arii w Goplanie. Stary Kolberg jako kolega szkolny Chopina interesował mnie podwójnie,
zwłaszcza, że kiedym w salonie zasiadał do którego z dwóch fortepianów, przy
czym najczęściej grałem rzeczy Chopina, chwalił moją grę, dziwiąc się, skąd
miałem takie szopenowskie uderzenie. Wiem, że nieraz o tym rozmawiał z panią
Żeleńską, siedząc z nią w przyległym pokoju stołowym1.

Żeleński wspomina zainteresowanie Kolberga swoim uzdolnionym
uczniem, późniejszym wybitnym pianistą i kompozytorem o światowej sławie, bywającym w domu nauczyciela, Zygmuntem Stojowskim, którego
Kolberg często i chętnie słuchał, „znał od dziecka, zajmował się niemal do
chwil ostatnich, rozpytując się o rozwój jego talentu”2. Tak więc w domu
Żeleńskich, wypełnionym dobrą muzyką, także Chopina, i rozmowami o życiu muzycznym, przysłuchując się koncertom, mając dostęp do fortepianu i niekiedy grając samemu, z pewnością czuł się znakomicie. Bliższych
jednak okoliczności tych spotkań Kolberga i jego konsultacji związanych
z muzyką do Goplany3 z relacji samego badacza nie znamy. Koresponden1
F. Hoesick Powieść mojego życia (Dom rodzicielski). Pamiętniki, T. 1, Wrocław 1959,
s. 430 (pierwodruk: 1935 pt. Dom rodzicielski, w 4 tomach). Wspomniana przez Hoesicka
opera Goplana, z librettem Ludomiła Germana na podstawie Balladyny Juliusza Słowackiego,
miała premierę w Krakowie 23 lipca 1896 roku.
2
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga…, nr 261. Zygmunt Stojowski
(1869 lub 1870–1946) uczył się od 1881 roku harmonii, kontrapunktu i gry fortepianowej u Żeleńskiego, jednocześnie uczęszczając do gimnazjum św. Anny. Wybitnie utalentowany, już jako
trzynastolatek występował publicznie ma koncertach Towarzystwa Muzycznego i w salonie
muzycznym Marceliny Czartoryskiej. W roku 1887 wyjechał na studia do Paryża, potem do
Nowego Jorku, gdzie zyskał międzynarodową sławę jako pianista, kompozytor i pedagog.
3
Konsultacje te potwierdza też muzykolog krakowski, Maciej Negrey, w artykule Władysław Żeleński 1837–1921, zmieszczonym w pracy Władysław Żeleński i krakowski salon
muzyczny…, s. 102, gdzie omawiając operę Goplana, stwierdza: „Konstruując sceny ludowe,
[Żeleński] konsultował się z Oskarem Kolbergiem”; nie podaje jednak źródła tej informacji, więc

455

�cji z kompozytorem brak, natomiast bliskie przyjacielskie stosunki także
z Wandą Żeleńską, żywo uczestniczącą w życiu kulturalno-literackim Krakowa, skąpo potwierdzają trzy późne listy. W związku z jubileuszem Kolberga w 1889 roku Żeleńska prosi go o informacje biograficzne potrzebne
dla prasy, a w ostatnich dniach życia chory już Kolberg wystosowuje do
niej 4 maja i 1 czerwca 1890 roku, tj. na dwa dni przed śmiercią, dwa lakoniczne i enigmatyczne listowne komunikaty, których treść ma charakter
sytuacyjny i jest po części niezrozumiała, lecz świadczy o zaufaniu wobec
adresatki i o jej opiece nad chorym1.
Ze wspomnień Żeleńskiego wyłania się też skład „ograniczonego koła
przyjaciół [Kolberga] w ostatnich czasach”. Jako należący wraz z żoną do
tego kręgu wymienia on Ksawerego i Tadeusza Konopków, prezesa Majera, Kopernickich, Blizińskich, którzy po sprzedaży Bóbrki w połowie 1888
roku przeprowadzili się do Krakowa, Tomasza Mączkę, lekarza, który opiekował się Kolbergiem w ostatnich miesiącach życia, pastora Jerzego Gabrysia, proboszcza parafii ewangelickiej św. Marcina w Krakowie, a także
Alfreda i Marię Stojowskich. Matka wspomnianego wyżej Zygmunta, Maria
z Bogdańskich Stojowska, była pianistką, osobą ustosunkowaną w sferach
towarzysko-artystycznych i naukowych, i w okresie, gdy rodzina mieszkała w Krakowie, prowadziła salon muzyczny2, w którym bywali artyści
o międzynarodowej sławie. M.in. w 1884 roku odwiedził go Józef Ignacy Paderewski, którego poznał wtedy kilkunastoletni Zygmunt Stojowski
i z którym zawiązał potem przyjaźń na całe życie. Poza tą wzmianką Żeleńskiego, który zaprzyjaźniony był z rodziną Stojowskich, brak informacji
o odwiedzinach Kolberga w ich domu.
Jako charakterystyczną postać Krakowa wspomina też Kolberga syn
Władysława, znany pisarz i publicysta, Tadeusz Boy-Żeleński. W jednym
być może przytacza ją za świadectwem Hoesicka. Podobnie W. Poźniak, który pisze: „Mało kto
wie, że kompozytor przyjaźnił się z Oskarem Kolbergiem i że właśnie w czasie komponowania
Goplany często zasięgał u niego porad. Rezultat tych konsultacji zasługuje na wielkie uznanie,
bo chyba żaden poważniejszy kompozytor operowy przed Żeleńskim – oczywiście z wyjątkiem
Moniuszki – nie podchodził tak trafnie do naszej muzyki ludowej jak twórca Goplany” (Opera
po Moniuszce, w: „Z dziejów polskiej kultury muzycznej, T. II, Kraków 1966, s. 287).
1
Zob. listy 1444, 1546 i 1548 w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66). Bliskość Żeleńskiej
przy Kolbergu w ostatnich chwilach życia potwierdzają również wspomnienia pośmiertne mu
poświęcone (zob. m.in. artykuł Oskar Kolberg, „Czas” 1890, nr 127 (z 7 VI)). O kontaktach towarzyskich Kolberga por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 73.
2
Zob. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 68 i 69.

456

�z esejów ze zbioru Znasz-li ten kraj?... pisze: „W owym czasie osiadł w Krakowie sędziwy Oskar Kolberg. Przyjmowano go Pod Baranami i Na Szlaku”.
Dalej Boy przytacza zabawną anegdotę. Pewna dama pyta półgłosem drugą,
wskazując Kolberga: „Qui est-ce, ce vieux (Kto to jest, ten stary?) – C’est le
Loude (To jest Lud). – Qu’est ce que c’est le Loude?...(Kto to jest Lud?)”1.
Wspomniany pałac Potockich Pod Baranami, zakupiony w 1822 roku
przez Artura Potockiego i Zofię z Branickich, stał się „pierwszym salonem
Krakowa i jednym z najważniejszych opiniotwórczych ośrodków arystokratycznych w Galicji”2. Sam Kolberg nigdzie jednak nie wspomina o swoich
odwiedzinach w siedzibie Potockich przy Rynku Głównym, stanowiącej
centrum życia towarzyskiego i kulturalnego Krakowa. Podobnie brak jego
informacji o bywaniu w sławnym wówczas salonie muzycznym Marceliny Czartoryskiej, który w zimie mieścił się w centrum miasta, przy ulicy
Sławkowskiej, a latem w willi Decjusza w Woli Justowskiej. Marcelina
Czartoryska, pianistka i działaczka charytatywna, wróciła na stałe do Polski w 1867 roku, po okresie swojego bujnego życia towarzyskiego w Paryżu, gdzie spotykała się z wybitnymi muzykami, m.in. z Chopinem jako
jego uczennica, protektorka i opiekunka. W Krakowie od 1869 roku prowadziła dom otwarty, który wkrótce stał się pierwszym salonem muzycznym w mieście. Organizowała dwa rodzaje przyjęć: wielkie, otwarte dla
wszystkich, podczas których sama grywała często na fortepianie, i małe,
zamknięte wieczory muzyczne. Była zasłużoną animatorką życia muzycznego w mieście, protektorką krakowskiego Towarzystwa Muzycznego. Dzięki
swoim zabiegom dyplomatycznym u władz w Wiedniu przyczyniła się do
powstania w 1888 roku Konserwatorium Muzycznego. W jej eleganckiej
rezydencji wypełnionej dziełami sztuki i pamiątkami historycznymi bywali najwybitniejsi przedstawiciele życia kulturalnego i artystycznego miasta
i przyjezdni goście ze świata sztuki. Swój salon muzyczny prowadziła do
1886 roku, do śmierci męża Aleksandra. Jest bardzo prawdopodobne, że
T. Boy-Żeleński Znasz-li ten kraj?... Pisma T. II, Warszawa 1956, s. 402 (pierwodruk: 1932).
Encyklopedia Krakowa, red. D. Kalisiewicz i in., Kraków 2000, s. 723. Zob. też A. Gabryś
Salony krakowskie…, s. 26–31 i 228. Być może, Kolberg bywał też gościem Potockich w ich rezydencji w Krzeszowicach pod Krakowem. Wskazywałaby na to wzmianka M.A. Szulca w liście
z 30 VI 1875 r., nigdzie jednak niepotwierdzona (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 531),
a także zapisy terenowe Kolberga melodii do tekstów pieśni z Krzeszowic zanotowanych w zbiorku nieznanego autora oraz okolicznościowe pieśni związane z życiem rodzinnym Potockich (zob.
np. O. Kolberg Krakowskie cz. II, DWOK T. 6, s. 276–277, nr 495 i przyp. źródłowy do tej pieśni
w suplemencie krakowskim, DWOK T. 73/III, s. 223–224 oraz w T. 73/II DWOK, s. 119, nr 919).
1
2

457

�Kolberg, przynajmniej sporadycznie, bywał na muzycznych spotkaniach
u Czartoryskich, tym bardziej że Marcelina była uczennicą Chopina, miłośniczką jego gry i propagatorką kanonu interpretacyjnego utworów mistrza, oraz że gromadzili się tam dobrze mu znani krakowscy muzycy, m.in.
Władysław Żeleński i Zygmunt Cieszkowski, a także inne wybitne postacie,
jak np. Stanisław Tarnowski i Jan Matejko1. W korespondencji Kolberga
nazwisko Czartoryskiej przewija się wprawdzie kilkanaście razy, przeważnie przy okazji omawiania z Szulcem i Karasowskim biografii Chopina,
a także w okresie krakowskim w listach do Karoliny mowa o Czartoryskiej
jako o potencjalnej nabywczyni portretu Chopina pędzla Antoniego. Brak
tam jednak wyraźnych informacji o bezpośrednich kontaktach Kolberga
z Marceliną Czartoryską.
Ważnym dla Kolberga punktem Krakowa była księgarnia Friedleina
prowadzona po śmierci Daniela w 1855 roku przez jego syna Józefa, który
przejął rodzinną działalność po ojcu. Józef Friedlein (1831–1917), członek
Komisji Archeologicznej Akademii, był bibliofilem i kolekcjonerem, znawcą
i zbieraczem rzadkich druków i wydawcą cennych faksymiliów. Księgarnię
odrestaurował i uruchomił w kamienicy Hetmańskiej w Rynku Głównym
pod numerem 11. Rozwinął dział antykwaryczny, gromadził ryciny, mapy
i numizmaty, wydawał dzieła naukowe i literackie, podręczniki, albumy,
mapy i nuty. W roku 1884 został wiceprezydentem Krakowa, w roku 1893
prezydentem. Jego księgarnia rozprowadzała publikacje Akademii, wcześniej Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, zajmowała się też powierzonym sobie kolportażem dzieła Kolberga. Była ważnym miejscem spotkań
Krakowian i przyjezdnych, ośrodkiem dyskusji i wymiany książek. Autor
Ludu bywał tam często, spotykając się z przyjaciółmi i znajomymi, mając okazję do rozmów i kontaktów, a także do rozpoznawania się w ruchu
wydawniczym i naukowym. Na adres księgarni Friedleina przychodziła
też do niego korespondencja krajowa i zagraniczna, a także książki i przesyłki pieniężne. Niedaleko, również w Rynku Głównym, pod numerem 23,
mieściła się filia krakowska księgarni Gebethnera i Wolffa, która z kolei
pośredniczyła w kolportażu Ludu na teren Królestwa Polskiego. Było to
również miejsce wizyt i spotkań Kolberga2.
Zob. M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 75 oraz A. Gabryś Salony krakowskie…,
s. 59–64 i 225.
2
Por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 72–73. Tam mowa także (bez podania źródła informacji) o „bliskich kontaktach Kolberga z księdzem Józefem Pelczarem, profesorem
1

458

�Choć brakło badaczowi bliskich relacji rodzinnych, które były jego
udziałem w latach warszawskich, nie był zupełnie osamotniony w Krakowie; miał grono oddanych przyjaciół i był osobą rozpoznawaną w mieście.
Natomiast jego kontakty z Modlnicą urwały się prawie zupełnie. Informował o tym Karolinę w czerwcu 1886 roku:
Z Modlnicą stosunki są nader słabe jak zawsze, zapomnieli o mnie niemal zupełnie, więc i ja też nie mam powodów pamiętania o nich. Częściej już, lubo
także rzadko, spotykam się z Mogilanami (tj. z matką i pannami) u Ksawerego
lub Tadeusza K[onopki]1.

Podobnie pisał do bratowej w marcu 1887 roku:
Siedząc najczęściej przy pracy w domu, zwłaszcza wieczorem, rzadko kiedy wychodzę na herbatę, nawet do tych kilku, jakich mam, przyjaciół. Z Konopkami,
o ile nie spotkam czasami kogoś z ich rodu na ulicy, nie mam żadnych stosunków
i nie wiem, czy te się kiedy znów nawiążą. Bo ja, nie widząc z ich strony zbliżenia,
narzucać im się nie myślę2.

Czując coraz dotkliwiej ubytek sił i zdrowia, lecz pochłonięty bez reszty
wytężoną pracą, zmuszony był w miarę czasu ograniczać nawet skąpe kontakty z przyjaciółmi. Pozbawionemu troskliwej codziennej opieki doskwierała coraz bardziej samotnicza egzystencja. Żeleński wspomina, że zapytany
kiedyś o nią odpowiedział:
Mówią mi, że gdybym się był ożenił, byłbym mniej samotnym na starość. Zapewne. Ale czy ja wiem, czy mógłbym się tak w zupełności oddać pracy, czy
życie domowe nie odrywałoby mnie od niej? Czy towarzyszka zrozumiałaby
i lubiła moja pracę tak, żeby mi była pomocą? A może Bóg tak chciał, bym mojej
robocie już wyłącznie ślubował?3

Pod koniec marca 1887 roku otrzymał Kolberg oficjalne zaproszenie do
udziału w pracach Komitetu „Wystawy Krajowej Rolniczo-Przemysłowej
teologii i byłym rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego” oraz o „wspólnych zainteresowaniach muzycznych łączących Kolberga z organistą wawelskim, Wincentym Rychlingiem Bartoszewskim”
(tamże, s. 73); jednak brak potwierdzenia tych kontaktów w dostępnych świadectwach źródłowych.
1
Brulion listu do Karoliny z 27 VI 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 350.
Matka to Stefania Konopkowa, wdowa po Józefie, panny to ich córki, które jako dorosłe opuściły Modlnicę, gdzie wcześniej przebywały pod opieką ciotki Antoniny. Ksawery Konopka, syn
Michała, a kuzyn Józefa, oraz Tadeusz, najstarszy syn Józefa, mieszkali w Krakowie.
2
Brulion listu do Karoliny z 6 III 1887 r., tamże, s. 421.
3
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga…, nr 261.

459

�i Maszyn Pomocniczych dla Rolnictwa i Przemysłu oraz Wystawy Sztuki
Polskiej w Krakowie r. 1887”. Zaproszenie to przyjął1. Jednak początkowo
napięta sytuacja polityczna i groźba wybuchu wojny, a także przygotowania
wojenne m.in. w Austrii i we Francji podawały w wątpliwość celowość
realizacji tego przedsięwzięcia2. Ostatecznie jednak po uspokojeniu się sytuacji Komitet zdecydował na posiedzeniu 27 marca, że wystawa odbędzie się
zgodnie z planem w roku 18873. Kolberg podobnie jak inni członkowie Komitetu podjął działania zmierzające do pozyskania osób wspomagających
wystawę oraz eksponatów gromadzonych według określonego programu.
Nie wiadomo dokładnie, w jakiej zdołał to uczynić skali, gdyż zachowały
się jedynie nieliczne ślady jego korespondencyjnych zabiegów o zasilenie
działu etnograficznego wystawy4 oraz sporządzony przez niego niedatowany brulion odezwy ponawiającej z ramienia Komitetu wystawy apel wystosowany „do władz i publiczności krajowej” z prośbą „o łaskawe nadsyłanie
zgłoszeń w duchu programu, które przyjmowane będą w tutejszym magistracie do 15 lipca”5. Dalsze poczynania Kolberga nie są znane, nie wspomina o nich konkretnie w listach, ograniczając się do informacji o udziale
w przygotowaniu wystawy etnograficznej. Jednak większe zaangażowanie
w tym zakresie uniemożliwiły mu kłopoty mieszkaniowe i zdrowotne,
które dotknęły go wiosną i latem 1887 roku, co wynika z korespondencji.
Pisząc do F.S. Kraussa 16 kwietnia 1887 roku, Kolberg wyjaśnia opóźnienie swojej odpowiedzi niedawną przeprowadzką, o której brak bliższych
informacji, a w późniejszym liście do B. Hoffa z 19 grudnia tego samego
roku, prosząc o adresowanie następnych przesyłek dla niego do „księgarni
Friedleina w Rynku”, dodaje: „nie na ulicę Warszawską […], gdziem mieszkał
1
List Komitetu Wystawy Krajowej z 21 III 1887 r. i odpowiedź Kolberga z 25 III 1887 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 426 i 428.
2
Zob. wzmianki o groźbie wojny w listach Kolberga z lutego i marca, tamże, s. 415 i 421.
Zaostrzający się konflikt niemiecko-rosyjski i rozruchy polityczne w Bułgarii groziły do połowy
marca interwencją zbrojną Rosji, a w konsekwencji wystąpieniem innych mocarstw Europy.
Ostatecznie konflikt zażegnany został na drodze rokowań dyplomatycznych Rosji oraz jej
porozumienia w sprawie bułgarskiej z Turcją.
3
O przebiegu tego posiedzenia, dyskusji i decyzji o terminie, przygotowaniach do wystawy
i jej budżecie pisał „Czas” 1887, w nr. 71 (z 29 III), w artykule Wystawa Krajowa.
4
Zob. brulion listu do Z. Glogera z 1 VI oraz oryginał listu do J. Blizińskiego z 6 VII 1887 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 438 i 440–441.
5
Jest to rękopis z licznymi skreśleniami, poprawkami i dopiskami zachowany w zespole
manuskryptów odnalezionych dopiero w 2014 roku, obecnie w Arch. PTL, w tece 47, sygn.
1354/III, k. 66.

460

�przed rokiem i od tego czasu dwa razy już zmienił mieszkanie”1. Poza tymi
wzmiankami nic więcej o tych przeprowadzkach nie wiemy. Były one
zapewne wynikiem dalszych kłopotów gospodarzy Kolberga, Jasińskich,
z niewypłacalnością i brakiem wystarczających środków materialnych uzyskiwanych od lokatorów. W następnych latach nadal Kolberg zmuszony był
zmieniać mieszkanie, co w oczywisty sposób komplikowało jego niezwykle
pracowite i wypełnione obowiązkami życie.
XXIV
[Radomskie cz. I (lipiec 1887). – Długa choroba oczu (lato i jesień 1887). – Wystawa Krajowa (wrzesień–październik 1887) i ograniczony udział w pracach
nad jej działem etnograficznym. – Starania o subwencję na tomy poświęcone
Galicji Wschodniej – petycja do Sejmu Krajowego (listopad 1887) i jej pozytywny wynik. – Uczestnictwo w pracach Komisji Antropologicznej. – Pieśni
ludu z Podola rosyjskiego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”
(1888). – Wydanie trzech tomów: cz. II Radomskiego, cz. IV Mazowsza, cz. III
Pokucia (1888). – Radomskie – kolejna ukończona monografia. – Spowodowana kłopotami z cenzurą zmiana karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza. – Recenzja
W. Smoleńskiego cz. I–III Mazowsza (1887). – Trudne warunki bytowe Kolberga i ich obraz w oczach jego gości. – Aktywności pozawydawnicze (opinia o nowym czasopiśmie naukowym, „Wiśle”, sprawa E. Korytki i jego materiałów).]

Na początku lipca badacz dysponował kolejnym gotowym tomem Ludu,
częścią I Radomskiego. Tę – według jego określenia – „nowo ukutą serię”
wysłał wtedy m.in. do Blizińskiego, którego informował też przy okazji
o niemożności wyjazdu latem z powodu tych samych kłopotów mieszkaniowych i obowiązków związanych z wystawą2. W tym czasie dopadła go
też poważna choroba oczu, o której wspomina później w listach do bliskich
i przyjaciół. W listopadzie pisał do B. Hoffa:
[…] w ciągu lata mocno cierpiałem na oczy, że oka prawego o mało nie straciłem
i przez parę miesięcy ani lekturą, ani pisaniem zajmować mi się wcale nie było
wolno. Leczyłem się w klinice. Teraz jest trochę lepiej, ale oszczędzać się muszę,
1
2

Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 431 i 432 (przyp. 2) oraz s. 477.
Zob. list do J. Blizińskiego z 6 VII 1887 r., tamże, s. 440–441.

461

�choć zajęcia bynajmniej mi nie brakuje, zaniechać też robót mego zawodu – już
z samej konieczności – w żaden sposób nie mogę1.

Obszerniej relacjonuje ten problem Jadwidze Wernerowej:
Co do mojej choroby oczu, o której wspominasz, to Ci tyle tylko powiem, że mocne zapalenie trapiło mnie przez całe lato i jesień, trzymając jak na uwięzi w Krakowie, minęło wreszcie – dzięki ciągłej i trafnej (w końcu) kuracji w tutejszym
Instytucie oftalmicznym dra Marcisiewicza; jemu to zawdzięczam, iż prawe oko
(które już za stracone uważałem) ocalonym zostało. Możesz sobie wyobrazić, ile
cierpieć musiałem, skazany na 4-miesięczną bezczynność, często na bezsenność
z bólem oka połączoną, siedzenie przeważnie w ciemnym pokoju przez parę miesięcy itd. Do tego wszystkiego ciągła obawa o stratę chorego oka, na którym się
i wrzód zrobił, oraz nadwerężenie drugiego, które już się mocno łzawić poczęło.
Wszystko to najczarniejsze przynosiło mi myśli do głowy, bo w moim położeniu
literata strata oczu równałaby się niemal śmierci – o chłodzie i głodzie. A tu
jeszcze na domiar poruczono mi pewne czynności przy tutejszej Wystawie Rolniczo-Przemysłowej, których naturalnie spełnić nie byłem w możności. Dzięki
Bogu, wszystko to przeszło i już od miesiąca prawie wolno mi się zajmować
pracą po dawnemu, ale zalecono mi oszczędzać się (przynajmniej w ciągu zimy)
i nie narażać zbytnio oczu – więc pracować mam tylko przy świetle dziennym,
przy lampie zaś tylko w razie koniecznym, i to nie dłużej nad parę godzin2.

Tak więc obowiązków związanych z Wystawą nie mógł Kolberg w oczekiwanym zakresie kontynuować, opóźnieniu uległy też jego terminowe prace nad częścią IV Mazowsza3, która ukazała się dopiero w roku następnym.
Tymczasem Wystawa Rolniczo-Przemysłowa, otwarta od 1 września do
12 października na miejskich Błoniach i urządzona z rozmachem, spotkała
się z żywym zainteresowaniem uczestników i odwiedzających. Skupiała
ponad 800 wystawców i połączona była z wystawą etnograficzną, wysoko ocenianą merytorycznie; recenzent „Czasu” pisał o niej: „Zdumiewa
Brulion listu do B. Hoffa z 14 XI 1887 r., tamże, s. 461.
Brulion listu do J. Wernerowej z 12 I 1888 r., tamże, s. 488–489. Pod użytą przez Kolberga nazwą „Instytut oftalmiczny” funkcjonował szpital okulistyczny w Warszawie; w Krakowie
jedynym specjalistycznym zakładem chorób oczu była wówczas Klinika Okulistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Feliks Marcisiewicz (1857–1923), lekarz okulista, studiował na Wydziale
Lekarskim UJ (1878–1883), w r. 1887 pełnił w tej klinice funkcję stałego asystenta.
3
Pisał o tym w brulionie listu do K. Dobrskiego z 7 XII 1887 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 473.
1
2

462

�bogactwem materiału, poucza przejrzystym i wzorowym układem”1. Największym zainteresowaniem cieszyły się stroje ludowe z różnych ziem
Rzeczypospolitej (34 kompletne ubiory na manekinach umieszczonych
w osobnych szafach) oraz fragmenty innych, m.in. znad Czeremoszu, z Podola galicyjskiego, z Wielkopolski, Krakowskiego i Litwy, oryginalne hafty
z Kresów Wschodnich, fotografie typów ludowych, kolekcja pisanek, zbiory
ceramiczne i koszykarskie, instrumenty ludowe, jak lira ukraińska, dudki
i piszczałki, skrzypce góralskie (gęśliki). Ważnym kulturalnym wydarzeniem
była też towarzysząca powyższej Wystawa Sztuki Polskiej, otwarta w Sukiennicach, w której skład weszły w całości zbiory Muzeum Narodowego.
Starannie opracowany Katalog ilustrowany pierwszej wielkiej Wystawy
Sztuki Polskiej (wydany w Krakowie w 1887 roku) obejmował ponad 500
pozycji reprezentujących około 200 artystów z dziedziny malarstwa, rzeźby, sztuki graficznej i architektury. Ponadto na wystawie znalazły się także
eksponaty z zakresu „sztuki zastosowanej do przemysłu i rękodzielnictwa
artystycznego” oraz „okazy przemysłu artystycznego dawnego (starożytnictwo) i pamiątki historyczne”2.
Jeszcze w czasie trwania wystawy, która gromadziła w Krakowie ważne i wpływowe osobistości Galicji, Kolberg – mimo poważnych kłopotów zdrowotnych w lecie i jesienią, a raczej wbrew nim – z determinacją
podejmuje kolejne próby pozyskania funduszy na kontynuację swojego
wydawnictwa, tj. na edycję bogatych materiałów z Rusi. Spieszy się, by
wykorzystać ważne dla swoich starań rozmowy, spotkania i świeże kontakty, nawiązane przy okazji wystawy. Zabiega o przychylność i poparcie
dla planowanej inicjatywy wniesienia pod obrady Sejmu podstawowej dla
swego dzieła sprawy funduszu3. Uzyskuje życzliwą opinię dla tego projektu
Wystawa krajowa. Wystawa etnograficzna, „Czas” 1887, nr 208 (z 13 IX).
H. Struve Pierwsza Wystawa Sztuki Polskiej w Krakowie. Przegląd krytyczny przez…,
„Kłosy” 1887, T. XLV, nr 1161 (z 17 IX) i 1162 (z 24 IX). Relacje o Wystawie przynosiły cykliczne
sprawozdania i wiadomości organizacyjne w specjalnej rubryce pt. Wystawa Krajowa, „Czas”
1887, nr 199 (z 1 X) – nr 214 (z 20 IX) i 232 (z 11 X) – 240 (z 20 X); tam w nr. 208 (z 13 X) omówienie Wystawy Etnograficznej. Zob. też sprawozdanie z otwarcia ekspozycji Wystawa krajowa
w Krakowie, „Kłosy” 1887, nr 1160 (z 10 IX).
3
Zob. bruliony listów do W. Rebczyńskiego z 3 X i do L. Wierzbickiego z 6 X 1887 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 453–457. Władysław Rebczyński (1836–1911), muzealnik, uczestnik powstania styczniowego, od 1878 roku był sekretarzem, zastępcą kustosza, od
1886 r. kustoszem, od 1904 roku wieloletnim dyrektorem Muzeum Przemysłowego we Lwowie, należał także do lwowskiego grona członków Komisji do Badania Historii Sztuki w Polsce
1
2

463

�ze strony Włodzimierza Dzieduszyckiego i prezesa Józefa Majera i 17 listopada wystosowuje petycję do Sejmu Krajowego z prośbą o subwencję na
wydawnictwo tych materiałów. Przedstawia najpierw pokrótce stan swojego wydawnictwa, sposób dotychczasowego finansowania przez Akademię
(około 500 fl. rocznie) oraz Kasę Mianowskiego (750 rub. sr. rocznie) i określa dalsze potrzeby w związku z ogromem posiadanego a jeszcze niewydanego materiału ruskiego:
Ale zbiory moje obejmują prócz wskazanych tu zasobów równie cenny, a niemniej obfity (bo na kilkanaście tomów obliczony, jak tego dowodzi załączony
przy niniejszym piśmie wykaz) materiał etnograficzny z Rusi, a osobliwie Rusi
halickiej pozyskany, na wydawnictwo którego Akademia Umiejętności, do której
się o poparcie na ten cel udałem, przy rozgałęzionych a licznych obecnie swych
wydatkach odpowiedniego funduszu nie posiada.

Wniosek ten Kolberg motywuje koniecznością przyspieszenia prac
w związku ze swoim podeszłym wiekiem i słabnącą kondycją fizyczną. Pisze:
Gdyby wiek mój nie był, tak jak jest, podeszły, gdybym więc mógł mieć nadzieję, że robiąc użytek z rękopisów mych w tak powolnym tempie, jak to dotąd
jedynie być mogło, zdołam zużytkować mozolnie zebrany materiał przy pomocy
rzeczonych korporacyj naukowych, to wstrzymałbym się od prośby, którą obecnie zanoszę do Wysokiego Sejmu. Że zaś lata mego życia nie dozwalają łudzić się
tym błogim widokiem, nie chcąc więc, żeby praca mego życia po mojej śmierci
zmarniała, upraszam, ażeby Wysoki Sejm wyznaczyć raczył łaskawie sumę fl.
2000 rocznie na wydanie dwóch tomów dzieła obejmującego opisy etnograficzne Galicji wschodniej; tom każdy po 20–23 arkuszy druku wraz z ilustracjami
i muzyką1.

Do petycji tej dołącza wykaz materiałów rękopiśmiennych złożonych w 30 tekach, a sporządzony wcześniej, bo z datą 26 września 1887
roku2. Przekazuje te dokumenty na ręce Michała Bobrzyńskiego, z prośbą
w Akademii Umiejętności. Ludwik Wierzbicki (1834–1912), inżynier, budowniczy i dyrektor
kolei żelaznych, współzałożyciel i współorganizator Muzeum Przemysłowego we Lwowie, był
docentem Politechniki Lwowskiej, radnym miasta Lwowa i posłem na Sejm Krajowy.
1
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 463–465, cytowane fragmenty na s. 464.
2
Rękopis tego wykazu znajduje się podobnie jak list w zbiorach Biblioteki Narodowej,
(sygn. 3442, k. 47–48, list – k. 46). W archiwum Kolberga zachowały się także dwie identyczne
jak powyższa wersje spisu zawartości 30 tek, datowane 25 września 1887 r. (rkp. BN PAU i PAN,

464

�„o wniesienie i zalecenie” jego wniosku Sejmowi1, co jako posła i jednocześnie członka Akademii szczególnie go do tego uprawnia. Stara się dalej
o poparcie innych posłów i zwraca się prośbą o nie m.in. do Stanisława
Polanowskiego, przekazuje też swoje tomy dla księgozbioru Wydziału Krajowego we Lwowie, z prośbą o ich udostępnienie w czasie obrad sejmowych2. W sumie zabiega usilnie o właściwe postawienie sprawy na forum
sejmowym. Nad wnioskiem Kolberga obradowano w sejmie na posiedzeniu
20 stycznia 1888 roku, a o wyniku zawiadomił Kolberga Wydział Krajowy
pismem z 3 lutego. Petycję rozważono pozytywnie, rozwiązując problem
dodatkowej subwencji w ten sposób, że drogą uchwały podwyższono dotację Sejmu dla Akademii na wydawnictwa, „a przeto i na wydanie tego
dzieła, jeżeli Akademia uzna to za stosowne”3. Kolberg otrzymywał odtąd
od Akademii zasiłek w wysokości 1000 fl. rocznie – jak już wspominano –
podwojony w stosunku do dotychczasowych 500 fl.
Zimą, na przełomie roku 1887 i 1888, Kolberg znowu chorował, choć
stan oczu poprawił się, umożliwiając mu normalną pracę, o czym pod koniec stycznia donosił Blizińskiemu4. Narzuciwszy sobie plan jeszcze większej intensyfikacji prac wydawniczych, zobowiązany do ich przyspieszenia
przez podwyższoną dotację, wszystkie siły i czas poświęcał teraz swojemu
dziełu, redukując maksymalnie inne zajęcia i działania, a także ograniczając korespondencję. W styczniu 1888 roku pisał do Jadwigi Wernerowej
o swojej sytuacji życiowej, z goryczą powracając do zerwania z Modlnicą
i dając wyraz, jak bardzo je odczuł po spokojnych latach u Konopków:
Zresztą nic się w moim cichym trybie życia nie zmieniło, wyjąwszy to, że jako
coraz starszy, coraz bardziej dbać muszę o swą wygodę, lubo skromne moje
sygn. 2183, k. 77–78 i 79–80). Wcześniejszy, przywoływany już wykaz tek z 10 I 1886 r. zob.
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks 12.
1
Zob. brulion listu do M. Bobrzyńskiego z 21 XI 1887 r, Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 465–466. Michał Bobrzyński (1849–1935), prawnik, historyk, polityk, od 1877 r. profesor historii prawa polskiego i niemieckiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1878 r. członek
Akademii, współtwórca krakowskiej szkoły historycznej, był jednocześnie posłem na Sejm
Krajowy i do Rady Państwa w Wiedniu, a w l. 1908–1913 namiestnikem Galicji.
2
Zob. bruliony listów z 24 XI 1887 r. do S. Polanowskiego i do Wydziału Krajowego, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 466–468. Stanisław Polanowski (1826–1898), ziemianin,
działacz gospodarczy, zajmujący się głównie rolnictwem, członek Izby Panów, poseł na Sejm
Krajowy.
3
Zob. Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 497–498.
4
Zob. list do J. Blizińskiego z 29 I 1888 r., tamże, s. 494.

465

�potrzeby muszą się zastosować do przychodów. Toteż od trzech lat, jak jestem
lokatorem pp. Jasińskich, zubożałych, jak wiesz, obywateli z Wielkopolski, trzymam ich się stale, bo za tanie pieniądze mam tu wszystko, czego mi potrzeba,
ona zwłaszcza stała się prawdziwą przyjaciółką i opiekunką dla mnie, czego
dowiodła podczas ostatniej mojej choroby. Na miasto wychodzę przeważnie
tylko za interesami moich wydawnictw, a lubo mam tu mnóstwo życzliwych mi
znajomych, w ściślejszych jednak stosunkach żyję tylko z domem prezesa Majera
i domem dra Kopernickiego. Z Konopkami spotykam się czasami na ulicy, po
przywitaniu się atoli i pożegnaniu nader grzecznym rozchodzimy się. Do Tadeusza wszakże zachodzę niekiedy, a i on do mnie. Inni członkowie rodziny od
3 lat, jak mieszkam w Krakowie, wcale odwiedzić mnie nie raczyli. Odwiedziła
mnie tylko parę razy i odwiedza p. Antonina, cytowana sprawczyni zerwania,
racząc zasięgnąć wiadomości o moim zdrowiu, powodzeniu, niby to z wielkiej
troskliwości, lecz unikając przy tym starannie zapraszania mnie choćby na krótkie tylko odwiedziny na wieś do Modlnicy. A przecież było to miejsce, gdziem
w ich kółku wskutek ich własnej woli i chęci najspokojniej (choć niezbyt wygodnie) spędził lat 121.

Mimo ograniczeń nadal jednak brał udział w pracach Komisji Antropologicznej. W lutym 1888 roku na jej posiedzeniu przedstawił swoją opinię
o powierzonym mu do oceny rękopisie Kleczyńskiego „zawierającym zbiór
melodii pieśni i tańców Górali-Podhalan wraz z uwagami o właściwościach
muzycznych tychże”, który autor przesłał Akademii do publikacji. „Przyznając wysoką wartość etnograficzną” tej rozprawie, poinformował jednocześnie, że była już ogłoszona w „Echu Muzycznym”, co przesądziło o odmowie ponownego wydania, gdyż Akademia z zasady nie robiła przedruków.
Kolberg przyczynił się jednak swoją rekomendacją do publikacji pracy
Kleczyńskiego w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego” w 1888 roku2.
Na tym samym posiedzeniu wziął też udział w ważnej dyskusji nad wyborem do druku rodzaju pisowni tekstów białoruskich i ukraińskich, która
się wywiązała z powodu przysłanego Komisji przez Karłowicza rękopisu
Brulion listu do J. Wernerowej z 12 I 1888 r., tamże, s. 489–490.
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 3 II 1888 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. X. W „Echu Muzycznym” z 1884 r. opublikowana
została m.in. praca Kleczyńskiego pt. Zakopane i jego pieśni (nr 41, 42, 44, 46), a w „Pamiętniku
Towarzystwa Tatrzańskiego” z 1888 r. Melodie zakopiańskie i podhalskie (s. 39–102), przedruk w: O. Kolberg Góry i Podgórze cz. II (DWOK T. 45), s. 447–493. Zob. też w tej sprawie
brulion listu Kolberga do J. Kleczyńskiego z 7 II 1888 r., Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66),
s. 498–500.
1
2

466

�bajek białoruskich w skomplikowanej transkrypcji. Kopernicki jako sekretarz Komisji dokonał porównania wyrozumowanej pisowni Karłowicza
z uproszczoną, używaną dotychczas w 11. tomach „Zbioru Wiadomości”,
którą Karłowicz wcześniej ostro krytykował. Wykazał, że ta druga „oddaje
każde bez wyjątku brzmienie tych języków równie dobrze jak pierwsza”
i zwrócił uwagę, że pisownia Karłowicza niedostępna byłaby dla osób bez
przygotowania lingwistycznego, mających spisywać teksty ludowe, stwarzałaby trudności w druku i korektach i stanowiła „odstręczającą” barierę
dla czytelników. Po dyskusji z udziałem Malinowskiego, Kolberga i Majera
jednogłośnie uchwalono, „aby przy wydawaniu utworów ludowych spisanych w języku ruskim i białoruskim trzymać się pisowni polskiej używanej
dotychczas w «Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej»”, tj. pozostać
przy transkrypcji uproszczonej1. Nieco później, na posiedzeniu w kwietniu
Kolberg zaproponował odstąpienie Komisji do druku swoich wybranych
materiałów, nieprzeznaczonych do wydania we własnych monografiach.
Propozycja ta wiązała się z sygnalizowanym na posiedzeniu brakiem około
3 arkuszy do zapełnienia w dziale etnograficznym tomu XII „Zbioru Wiadomości” z 1888 roku, lecz miała także dotyczyć dalszych tomów wydawnictwa. Zostało to pozytywnie przyjęte i już w tym tomie periodyku ukazał
się artykuł Kolberga pt. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858
i 1862 zebrał…2. Zawiera on 40 pieśni i melodii instrumentalnych oraz
informacje o zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą.
Rok 1888 wypełniała jednak przede wszystkim praca nad trzema wydanymi wówczas tomami: częścią II Radomskiego, częścią IV Mazowsza
i częścią III Pokucia. Pierwszy z nich finansowany był jak dotychczasowe
tomy Ludu z dotacji Akademii, drugi z zasiłku Kasy Mianowskiego, trzeci
dzięki świeżo podwojonej przez Wydział Krajowy subwencji Akademii. Już
14 października Kolberg w brulionie listu do L. Kuby notuje informację
o wysyłce tych tomów do adresata3.
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Mat.-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. X–XI. O dyskusji
nad pisownią por. też E. Jaworska Działalność Komisji Antropologicznej…, s. 168.
2
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 11 IV 1888 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. XXXVII–XXXVIII. Praca Kolberga zamieszczona
została w tomie XII z 1888 r., na s. 235–251 (odb. Kraków 1888); przedruk w: O. Kolberg Podole
(DWOK T. 47).
3
Pod tekstem w brulionie listu do L. Kuby figuruje notatka: „Posyłam Lud XXI, Mazowsze
IV, Pokucie III [zob. DWOK T. 21, 27 i 31], arię z Króla pasterzy i mazur (d-moll)”, a w liście
1

467

�Materiały własne w dwuczęściowym Radomskiem, podobnie jak wcześ­
niej w Lubelskiem i Kieleckiem, pochodziły z badań Kolberga prowadzonych w czasie wielokrotnych podróży w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, po rok 18601. Jak wiadomo, autor po przenosinach do Krakowa nigdy
już nie przekroczył granic zaboru rosyjskiego, tj. Królestwa Polskiego. Choć
większość publikacji, z których korzystał przy opracowaniu monografii, ma
wcześniejszą metrykę z tamtego okresu, sięgał także i później po wiadomości
i teksty folkloru od korespondentów, po nowszą literaturę. Obszar, któremu
poświęcona jest monografia, obejmuje Opatowskie, Opoczyńskie, Sandomierskie i Radomskie, tj. tereny, dla których wcześniej planował osobne
opracowania, pragnąc uzyskać bardziej szczegółowy obraz kultury regionalnej. Konieczność takiego komasowania obrazu etnograficznego mniejszych
obszarów, mikroregionów, w większy region, prezentujący w tym przypadku historyczną ziemię sandomierską, stała się praktyką stosowaną w miarę
upływu lat coraz częściej. Wymuszała to presja czasu, możliwości realizacji
ogromnego programu przez jednego człowieka, a przede wszystkim koszty
ograniczające bezwzględnie ilość planowanych wcześniej tomów. Radomskie
zawiera zgodnie ze stałym schematem treściowym monografii wiadomości
dotyczące kraju i ludu, opisy zwyczajów i obrzędów, tzw. „świata nadzmysłowego”, czyli wierzeń, opowieści, materiały słownikowe, przede wszystkim jednak pieśni i melodie bez tekstu, których jest – łącznie z zawartymi
w dwuczęściowym suplemencie – ponad tysiąc dziewięćset. Jak zauważyła
Ewa Antyborzec, omawiając radomskie materiały Kolberga: „Taki stan rzeczy odzwierciedla zarówno zainteresowania Kolberga, jak i jego kompetencje
w zapisywaniu melodii poparte gruntownym wykształceniem muzycznym”2.
Dodać jeszcze można, wzmacniając tę opinię, że jest również odbiciem niesłabnącej pasji muzycznej Kolberga, dla którego żywioł muzyczny pozostawał zawsze najważniejszy, nawet z perspektywy badacza kultury. Warto
także zaznaczyć, że zasób ten oddaje – być może w niezamierzony przez
Kolberga sposób – szczególny sentyment dla ziemi, w której się urodził.
Kolberg pisze: „[…] nowy dziś Panu posyłam materiał do obróbki […]”, Korespondencja... cz. III
(DWOK T. 66), s. 543 i 542.
1
Omówienie zasięgu geograficznego monografii, materiałów w niej opublikowanych przez
Kolberga oraz wydanych współcześnie w suplemencie, a także badań Kolberga w tym regionie
zob. E. Antyborzec „Radomskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Radomskie. Suplement do
tomów 20 i 21 (DWOK T. 77/I), s. V–XXXIX oraz A. Sawicka, tamże, s. XXXIX–LXII.
2
Tamże, s. XV.

468

�Czwarta już część Mazowsza, także wydana w 1888 roku, obejmuje kolejny podregion wydzielony przez Kolberga, tj. Mazowsze stare. Mazury.
Kurpie. Podobnie jak w Poznańskiem Kolberg podzielił całe Mazowsze,
ten największy terytorialnie i najliczniejszy ludnościowo region polski, na
cztery mniejsze, zróżnicowane geograficznie i kulturowo obszary, „podregiony”, poświęcając każdemu jeden, wyjątkowo dwa z pięciu tomów. I tak
części I i II obejmują tzw. Mazowsze polne, przy czym część I zawiera
opis kraju i ludu, zwyczajów i obrzędów, część druga – pieśni i tańce,
część III przedstawia według nomenklatury Kolberga Mazowsze leśne,
część IV – jak wspomniano – Mazowsze stare. Mazury. Kurpie, część V,
która wydana zostanie dopiero w roku 1890 – Mazowsze stare. Mazury.
Podlasie. W takim ujęciu badacz scharakteryzował w częściach I–V kraj,
lud, zwyczaje i obrzędy oraz zebrał pieśni, natomiast opis wierzeń i prozę
ludową z całego Mazowsza planował opublikować łącznie w następnych
osobnych tomach1.
Już dużo wcześniej, w lipcu 1886 roku, Kolberg dowiedział się od Roberta Wolffa spotkanego „w przejeździe”, że cenzura warszawska zakwestionowała część II Mazowsza i sprzedaż książki w Królestwie została zabroniona. Przypuszczając, że chodzi jedynie o kilka fragmentów w pieśniach, prosił Wolffa o przedrukowanie karty lub kart z zakazanymi tekstami, co było
praktyką w takich sytuacjach stosowaną, także przez Kolberga. Tymczasem
książka zakwestionowana została w całości2. W czerwcu 1888, przed ukończeniem druku Mazowsza IV, a już po wydaniu części III, Kolberg otrzymał
wiadomość od sekretarza Kasy Mianowskiego, Konrada Dobrskiego, że ze
względu na zakaz cenzury wycofano tom II z katalogu książek wydawanych z zapomogi Kasy, a jednocześnie poproszono, by na dalszych tomach
Mazowsza nie podawał informacji o subwencji Kasy i funduszu Jaśkowskiego, gdyż mogłoby się to negatywnie odbić na działalności instytucji
jako nakładcy. Kolberg ze zrozumieniem odniósł się do tej wymuszonej
Opracowanie poświęcone Kolbergowskiej monografii Mazowsza, zawartym w niej materiałom wydanym w pięciu tomach (cz. I–V, DWOK T. 24–28) w XIX wieku oraz współcześnie
w dwu (cz. VI i VI, DWOK T. 41 i 42), a także w trzyczęściowym suplemencie (DWOK T. 80/I–
–III) oraz badaniom Kolberga na tym obszarze, kontaktom, współpracownikom itd., zob. E. Antyborzec i H. Pawlak „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do
tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. V–LXXXI.
2
Zob. bruliony listów do R. Wolffa z 6 i 20 X oraz z 20 XI 1886 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 373–374 i 388–389. Zob. też J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa
w zaborze rosyjskim… T. 1 (1865–1889), Warszawa 2006, poz. 5530.
1

469

�obiektywnymi okolicznościami sugestii i kolejne części IV i V Mazowsza
nie zawierają informacji o zapomodze Kasy ani na kartach tytułowych, ani
we wstępach. Jednak ze względu na wymogi cenzury austriackiej, która
nakazywała umieszczenie w książce nazwiska lub nazwy nakładcy, tomy
te na odwrocie karty tyłowej opatrzone są adnotacją „Nakładem autora”1.
Jak się później okazało, także część IV Mazowsza zakwestionowano w zaborze rosyjskim „w całości”, natomiast część II Radomskiego dopuszczono
do obiegu warunkowo, wskazując kilkanaście zakazanych stron. Podobnym
całościowym zakazem objęto też dwie inne wymienione wyżej prace Kolberga zamieszczone w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”:
Pieśni ludu litewskiego wraz z całym rocznikiem trzecim (1879) periodyku
oraz Pieśni ludu z Podola rosyjskiego z rocznika dwunastego (1888)2.
Mazowsze było regionem, który Kolberg miał okazję penetrować najdłużej i najszerzej podczas ponad 30-letnich badań w okresie zamieszkiwania
w Warszawie do roku 1871 i związanych z tym licznych, bardzo rozgałęzionych kontaktów oraz pomocy udzielanej badaczowi w życzliwych i gościnnych dworach mazowieckich w czasie jego podróży. Efektem jest bogactwo
materiałów zebranych samodzielnie w różnych stronach regionu, a także
pozyskanych dzięki współpracy korespondentów. Monografia Mazowsza
jest najobszerniejszą w całym jego wydawnictwie; składają się na nią, poza
pięcioma tomami wydanymi przez samego Kolberga, dwa tomy kolejne
opublikowane z pozostałych rękopisów w ramach Dzieł wszystkich, tj.
tomy 41–42 oraz trzyczęściowy suplement (T. 80/I–III). Okoliczności życiowe sprawiły jednak, że do wydania pierwszych pięciu części autor przystąpił dopiero po kilkunastu latach od opuszczenia Warszawy i zarówno
rodzinnego miasta, jak i Mazowsza już nie odwiedził.
Pierwsze trzy części Mazowsza zrecenzował w „Kwartalniku Historycznym”, nowym periodyku lwowskim, warszawski historyk, Władysław
Smoleński3. Stwierdzając, że „odznaczył się p. Oskar Kolberg nie zdolnościami szczególnymi lub wiedzą, lecz mrówczą w gromadzeniu rzeczy

1
Zob. list Komitetu Kasy Mianowskiego z 20 VI i brulion odpowiedzi Kolberga z 2 VII 1888
r. oraz list Komitetu z 15 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 511, 514–515
i 521.
2
Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa…, T. 1, poz. 6664, 6189, 2963 i 6665.
3
Recenzja Mazowsza cz. I i II, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280–282, Mazowsza
cz. III – tamże, s. 435–436.

470

�ludowych skrzętnością, przez co żniwo zebrał obfitsze niż inni”1, docenił
wprawdzie bogactwo i „ogrom” materiału, a nawet zawarte w jego dziele „nieocenione skarby”, lecz surowej krytyce poddał niektóre założenia
i metodę dokumentacji. Zarzucił autorowi brak precyzji i jednolitego kryterium przy podziale Mazowsza na podregiony, „nieokreśloność zasady”
podziału, tj. przyjęcie „nie wytrzymujących krytyki”, nieadekwatnych nazw
fizjograficznych (Mazowsze polne i leśne) obok historycznych (Mazowsze
stare i pruskie; to ostatnie w planach), podczas gdy podział powinien być
oparty „na dostrzeżonych odrębnościach etnograficznych”. Wytknął błędne
potraktowanie Podlasia, które stanowi pod względem historycznym i etnograficznym „jednostkę odrębną”, a jest przydzielone częściowo do Mazowsza leśnego, częściowo do starego, bo w całości rozciąga się po prawej
i lewej stronie Bugu. Skrytykował profil materiałów zawartych w części
I Mazowsza, w rozdziale „Kraj”, tj. opis Warszawy oraz innych miast i osad,
komentując:
Nie jest to więc ani geografia, ani historia i nie rozumiemy, z jakiej racji w dziele etnograficznym tego rodzaju wiadomości znalazły miejsce. Żadnego zgoła
z etnografią nie mają związku, najmniejszego bowiem nie dają pojęcia nawet
o własnościach topograficznych obszaru, gatunku gleby, sieci wód itp., nie potrącają również o właściwą historię2.

Podobnie w części III monografii, w opisie kraju – według recenzenta –
autor nie wyróżnił etnograficznie obszaru, nie uzasadnił nazwy Mazowsze
„leśne”, nie podał „cech znamiennych, odróżniających tę część kraju od
Mazowsza «polnego»”3. Niepochlebnie ocenił też Smoleński rozdział „Lud”,
gdzie znalazł się – jego zdaniem – pozbawiony krytycyzmu i bezładny zbiór
„nie zawsze wiążących się z sobą” wypisów z prac innych autorów, zamiast
opisu etnograficznego, jednolicie i spójnie skonstruowanego z materiałów
z własnej obserwacji, co sprawia, że materiał ten „nie daje obrazu, lecz
strzępy tylko i to wartości niepewnej, skoro autor, zawierzywszy korespondentom i kolaboratorom gazet, całymi garściami bez wyboru z nich czerpie”4. W efekcie nie wiadomo, jaki jest w rzeczywistości lud zamieszkujący
Tamże, s. 281.
Tamże, s. 282.
3
Tamże, s. 435.
4
Tamże, s. 282.
1
2

471

�Mazowsze polne i leśne i czym się różni. Natomiast za materiał, któremu
„wartości odmówić nie można”, uznaje recenzent pieśni i tańce, zarówno
pomieszczone w ramach zwyczajów i obrzędów, jak i autonomiczne w części II, „dość dobrze usystematyzowane”. Podkreśla wielką wartość źródłową
i bogactwo zapisów muzycznych Kolberga, stanowiących „materiał nader
szacowny”, bo pochodzący w własnych jego badań i rejestracji. W pewnym
sensie Smoleński sam skorygował swój dość bezwzględny sąd na temat
monografii mazowieckiej, a pośrednio i metody Kolberga, pisząc:
P. Kolberg nie jest pisarzem, lecz wybornym zbieraczem. Uchybił w tomie
pierwszym pod względem ogarnięcia przedmiotu, konstrukcji i krytyki, dobrze
wywiązał w drugim, surowy podając materiał. Nieudolność pisarska nie może
uwłaczać sławie, na którą jako zbieracz wytrwały i umiejętny niezaprzeczenie
zasłużył1.

Dodajmy, że owa „nieudolność pisarska” to nie tyle sprawa pióra Kolberga, ile eklektycznego doboru źródeł, a w efekcie nie zawsze fortunnego i spójnego w percepcji opisu, w którym przytaczane są różnego typu
przekazy, rozmaitej wagi relacje i wiadomości, a więc i „języki” cytowanych autorów. Inaczej niż chciałby to widzieć recenzent, który oczekiwałby własnego, obiektywnego i krytycznego opisu odautorskiego zagadnień
etnograficznych. Była już o tym mowa, że o ile wartość źródłowa i wybór
materiału w zakresie tych ostatnich mogły już wówczas bywać dyskusyjne,
o tyle w dziedzinie folkloru także współczesna nauka przyznała Kolbergowi
rację, doceniając wagę świadectw pozornie błahych, peryferyjnych i efemerycznych, ale niekiedy istotnych dla poznania zasobu i charakteru folkloru,
mechanizmu jego życia i funkcjonowania. Dopiero z dystansu wyraźniej
widoczna jest wyjątkowa perspektywa badawcza Kolberga, zwróconego
ku przyszłym pracom, interpretacjom i syntezom naukowym, dla których
dopiero gromadził on materiał. Autor Ludu wielokrotnie i przy różnych
okazjach, jak choćby w przywoływanej wyżej polemice z Biegeleisenem,
takie swoje stanowisko określał, będąc jednocześnie świadomym ograniczeń własnego warsztatu.
Jesienią 1888 roku w korespondencji Kolberga pojawia się nowy adres:
Pędzichów 3, co oznaczało kolejną przeprowadzkę, o której jednak brak
1

Tamże, s. 436 i 282.

472

�bliższych informacji1. Mieszkanie to, a raczej skromny pokój na Kleparzu, wspomina przyszły filolog, Franciszek Krček (1869–1916), wówczas
student Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Lwowskiego i bibliotekarz
Czytelni Akademickiej, który odwiedził tam Kolberga w 1889 roku. Młody
gość autora Ludu pisał: „Ubóstwo wyziera tu z każdego kąta. Szuflady
u biurka nie domykają się”, kanapa obita zieloną skórą „służy swemu
właścicielowi zarazem za łóżko […], obok zaś stoi szafa nieróżniąca się
od zwykłej spiżarki ani materiałem, ani wykończeniem. Zamku jej brak
nawet, choć kryje w sobie tyle skarbów wiedzy, nauki”. […] W tej szafie
„cztery czy pięć półek przedzielonych pionową ścianką na dwa razy tyle
przegródek, w których liczne, a ledwo zamykające się teki […]”2. W pamięci autora pozostała rozmowa ze zmęczonym, bardzo już wycieńczonym,
ale życzliwym Kolbergiem o jego dziele, o pracy i trosce o dalsze losy
wydawnictwa wobec świadomości skąpego czasu, jaki mu pozostał na
jego kontynuację. A także wyrażona bezpośrednio świadomość niedomogów edycji i po raz kolejny powtarzane przekonanie, że stanowi ona tylko
materiał dla przyszłych badaczy.
Podobnie jak w dwu latach poprzednich Kolberg nie wyjeżdżał latem
1888 roku z Krakowa. Jego położenie materialne ucierpiało jeszcze dodatkowo z powodu choroby; wiek i wyczerpanie przekreślało jakiekolwiek
plany podróży. Już w marcu pisał do Karoliny:
Co do mego położenia materialnego to ono się – zwłaszcza skutkiem choroby – polepszyć wcale nie mogło. Więc przy szczupłym zarobku ani marzyć mogę o podróżach gdziekolwiek (tym więcej, że już i wiek mój na to nie pozwala), ani o jakichś
wydatkach, które przechodzą miarę najskromniejszych nawet wymagań3.

Nie ustaje jednak w pracy nad dalszymi tomami, ale choć ogranicza
coraz bardziej inne zajęcia, żywo interesuje się bieżącą literaturą, zwłaszcza w zakresie etnografii. Z radością przyjmuje informację o założeniu
Taki adres widnieje na kartce pocztowej wysłanej do Kolberga przez Józefa Sikorskiego
2 X 1888 r., zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 541.
2
F. Krček U Kolberga (Notatka z zeszłorocznych wspomnień), „Gazeta Narodowa” 1890,
nr 133 (z 12 VI). W roku 1889 i 1890 na prośbę Krčeka Kolberg przekazał bibliotece Czytelni
Akademickiej tomy Ludu i Obrazów etnograficznych za pół ceny. Zob. Korespondencja…
cz. III (DWOK T. 66), listy 1438, 1497, 1526, 1527, 1532 i 1536.
3
Brulion listu do Karoliny Wąsowskiej z 18 III 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 502.
1

473

�i programie nowego czasopisma, wychodzącej od 1887 roku w Warszawie
„Wisły”, „miesięcznika geograficzno–etnograficznego” pod redakcją najpierw Artura Gruszeckiego (do 1888 roku), potem, do 1899 roku, niestrudzonego Jana Karłowicza. Cieszy się, że etnografia znalazła nowe łamy
w specjalistycznym, wzorowo kierowanym periodyku i od początku skupiać
będzie prace wybitnych badaczy współpracujących z pismem, publikując
rozprawy etnograficzne, antropologiczne i folklorystyczne, sprawozdania,
recenzje, przekłady, bibliografię polską i obcą, ale także w dziale korespondencji materiały etnografów amatorów. Warto zauważyć, że pierwszy
rocznik „Wisły” otwiera kwestionariusz opracowany przez Romana Zawilińskiego O sposobie gromadzenia materiałów etnograficznych, w swoich
tezach głównych pokrywający się w dużej mierze z założeniami i praktykami badawczymi autora Ludu i stanowiący ich kontynuację1. W liście
skierowanym do Karłowicza we wrześniu 1888 roku Kolberg wysoko ocenia przysłane mu zeszyty drugiego rocznika, znajdując w nich „artykuły
pierwszorzędnej dla nauki wagi”. Pochwala „postanowienie umieszczania
na szpaltach „Wisły” wycinków z gazet, czasopism, broszur itp. w jakimkolwiek z etnografią pozostających związku – a to w celu skupienia w jedno
ognisko materiałów rozproszonych po tylu różnorodnych pismach, gdzie
nierzadko one dla nauki marnieją”. Odwołuje się przy tym do takiej samej
własnej i wypróbowanej praktyki. Nawiązując do treści niektórych artykułów i podając kilka swoich uwag i propozycji, zastrzega jednocześnie „[…]
żałować mi tylko przychodzi, że sam czynnej do rozwoju pisma przyłożyć
nie mogę ręki. Prace bowiem nad własnym zbiorów uporządkowaniem
i wydawnictwem, a zbiorów tych jest jeszcze pod dostatkiem, tak dalece
mój czas pochłaniają, że go dla innych pism już nie starczy”. Wreszcie
wypowiada się na temat terminu „folklore”, który uważa za obcy duchowi
języka polskiego i dodaje, że „głosowałby chętnie za wyrazem «demotyka»,
proponowanym przez portugalskiego autora Braga”2.
„Wisła” R. I: 1887, s. 3–8, 43–48, 83–86, 123–127. Zawiliński postuluje przede wszystkim (s.
3–4) zbieranie materiału na obszarze jak najmniejszym, z uwzględnieniem wszystkich warstw
społecznych, wierny opis i zapis tekstów folkloru (spisywać, „nic nie dodając ani ujmując”, nie
eliminować faktów i utworów znanych skądinąd), położenie większego nacisku w badaniach
na zagadnienia kultury materialnej. Por. też H. Kapełuś „Wisła” (1887–1905), w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 266–267.
2
List do J. Karłowicza z 2 IX 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 529–531.
Zob. też list Karłowicza z 8 IX i brulion odpowiedzi Kolberga z 23 IX 1888 r., tamże, s. 535–537
i 539–541.Teófilo Braga (1843–1924), portugalski poeta i krytyk literacki, profesor literatury na
1

474

�Inny przykład aktywności pozawydawniczej może stanowić list do
Maksymiliana Gumplowicza, słowianoznawcy, syna Ludwika, na temat
życia i dorobku Emila Korytki, którym – jak wiadomo – Kolberg interesował się od dawna, zbierając o nim wiadomości w czasie pobytu w 1857
roku w Lublanie i później. Odpowiada na skierowane do niego zapytanie
Gumplowicza o spuściznę po tym polskim zesłańcu i zbieraczu pieśni
słoweńskich, dzieląc się wiadomościami pozyskanymi w trakcie swoich
poszukiwań, i informuje o scedowaniu przez siebie Bibliotece Jagiellońskiej zbiorku pieśni Korytki oraz przepisanych własnoręcznie przysłów
ze słoweńskiego druku zachowanego w pamiątkach po zmarłym, na który natrafił w 1880 roku w Piadykach pod Kołomyją u rodziny Korytki1. Mimo że wyraźnie ogranicza korespondencję, podtrzymuje listowny
kontakt z Kraussem i Kubą, z aprobatą śledząc ich kolejne, często mu
przekazywane prace, i w zamian posyła tomy swojego dzieła, odbierając
za nie wyrazy uznania i podziwu. Konkretnym ich przejawem jest przysłana w październiku 1888 roku przez Kubę odbitka z jego artykułem
biograficznym o Kolbergu zamieszczonym w czeskim piśmie „Osvěta” 2. Na
przełomie 1888 i 1889 roku prowadzi też korespondencję ze spotkanym
w Krakowie w 1887 roku Gersonem w sprawie ilustracji do będącej na
ukończeniu części V Mazowsza oraz Kaliskiego, a także do planowanej
części VI Mazowsza, która miała być poświęcona Mazowszu pruskiemu,
a której Kolberg nie zdążył już wydać3. Sporo czasu pod koniec 1888 roku
pochłania też sprawa rozliczeń z Kasą Mianowskiego i regulaminowych
zabiegów o dalszą dotację, którą na rok 1889 otrzymuje.

uniwersytecie w Lizbonie, zamianę terminu „folklore” na „demotyka” zaproponował w pracy O Povo Portugues nos seus Costumes, Crenças e Tradiçoes (Lizbona 1886). Informacja ta
odnotowana została w „Wiśle” R. II: 1888, na s. 400, w artykule W. Lutosławskiego Folklore
w Hiszpanii i Portugalii, zamieszczonym w dziale Przegląd czasopism.
1
Zob. list M. Gumplowicza i brulion listu Kolberga do M. Gumplowicza z 5 i z 20 IX 1888 r.,
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 532–534 i 538–539.
2
Artykuł L. Kuby pt. Oskar Kolberg – národopisec polský opublikowała „Osvěta” w 1888 r.,
z. 8, s. 733–740. Kolberg dziękuje Kubie za przesłany mu zeszyt czasopisma z artykułem i dodaje kilka sprostowań w brulionie listu z 14 X 1888 r., Korespondencja… cz. III, (DWOK T. 66),
s. 541–542.
3
Zob. listy do i od W. Gersona, tamże, nr 1416, 1421, 1428, 1432, 1441.

475

�XXV
[Udział w pracach Komisji Antropologicznej: ocena i opracowanie melodii
litewskich Juszkiewicza (marzec 1889). – Jubileusz 50-lecia pracy Kolberga
obchodzony w Krakowie (maj 1889). – Udział Kolberga w jubileuszu J. Kossaka (czerwiec 1889). – Załamanie zdrowotne i przeprowadzka do domu
Kopernickiego (lipiec 1889). – Łęczyckie i cz. IV Pokucia (1889). – Recenzja
I. Franki cz. III Pokucia (1889) i Krótka replika Kolberga (1890) oraz dwa
artykuły z materiałami z Polesia w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej” (1889). – Propozycja W. Dzieduszyckiego wydania Przemyskiego
(1889). – Choroba, ostatnie chwile: pożegnanie przyjaciół, cz. I Chełmskiego
– ostatni tom w rękach Kolberga, testament i śmierć (3 czerwca 1890) w relacji Kopernickiego. – Pogrzeb (5 czerwca 1890).]

W styczniu 1889 roku, dziękując Jadwidze Wernerowej za tradycyjnie
wysyłane mu na Boże Narodzenie życzenia, Kolberg pisze do niej w duchu
utrwalonej od jakiegoś czasu rezygnacji, ale i z dystansem, które cechują
trudne dla niego ostatnie lata:
[…] siedzę już od kilku lat jak zaklęty na krakowskim bruku i na wieś nawet w lecie wcale się nie wymykam. Przyczyną tego jest nie tylko wiek mój podeszły, do
wycieczek już nie tak skory jak dawniej, ale i brak czasu, bo wydawnictw opóźnić nie mogę, a z powodu osłabionego wzroku i dla oszczędzania jego nie mogę
pracy mojej dokonywać i załatwiać tak szybko, jak ona tego wymaga i jak bym
sam tego pragnął, a nadto stosunek mój do pp. Jasińskich (zrujnowanych obywateli, jak wiesz) jest tego rodzaju, że oddalenie moje kilkomiesięczne uszczupliłoby i im nieco dochodu z mej miesięcznej płacy pochodzącego – wreszcie
i moja własna bieda, na chleb codzienny pracować mi nakazująca1.

Prawdopodobnie to owa „bieda”, ciężar starości i trud codzienności wypełnionej nadmierną pracą skłoniły Kolberga do determinacji i ryzykownego kroku, jakim była próba powrotu pod dach Konopków w pierwszych
miesiącach 1889 roku. Nie zostało mu jednak oszczędzone kolejne gorzkie
rozczarowanie. W odpowiedzi na niezachowany list lub ustną, pośrednio
złożoną propozycję przyjęcia go na stały pobyt w Mogilanach, otrzymuje od
Stefanii Konopkowej, wdowy po Józefie, uprzejmą odmowę zamieszkania
u niej, umotywowaną brakiem warunków niezbędnych dla zapewnienia mu
1

Brulion listu do J. Wernerowej z 29 I 1889 r., tamże, s. 569.

476

�spokoju i wygody. Kłopoty w licznej rodzinie, letnie zjazdy jej członków,
konieczność sprowadzenia na stałe owdowiałej córki z wnuczką, „trudy codziennego mozolnego gospodarowania”, to realne powody, wyjaśniające odmowę. Jak się wydaje, Kolberg je zrozumiał, jednak pod listem zanotował:
Wszystko to piękne – brak tylko tych kilku wyrazów: „Z tych powodów i wielu
jeszcze innych, nie mogąc Pana przyjąć do siebie na stałe, miło by mi jednak
było ze względu na dawną naszą przyjaźń widzieć Pana od czasu do czasu
w mym domu, czy to w święto, czy w niedzielę jaką, o ile byś przybyć zechciał,
i chętnie bym wówczas przysłała syna po Sz. Pana”1.

W marcu 1889 roku Kolberg rozpoczął druk ostatniej, piątej części Mazowsza; ukończenie tego tomu przewidywał w styczniu 1890 roku2.
W tym czasie wypłynęła też w kręgach Akademii sprawa publikacji
melodii litewskich zebranych przez Antoniego Juszkiewicza. Po śmierci
w 1886 roku Jana Juszkiewicza, który wydał wcześniej teksty pieśni litewskich zgromadzone przez brata, Antoniego, rękopis melodii odnoszących się
do tych tekstów za pośrednictwem Jana Baudouina de Courtenay znalazł
się w gestii Jana Karłowicza, który zainteresował nim Izydora Kopernickiego, przysyłając mu „okaz”, tj. prawdopodobnie fragment rękopisu. Kopernicki z kolei, odpowiadając Karłowiczowi, uznał wysoką wartość zapisów
Juszkiewicza i celowość ich odrębnej publikacji przez Akademię, a także
wskazał Kolberga – za jego zgodą – jako potencjalnego autora muzycznego opracowania tych melodii do druku i przytoczył pozytywną opinię
autora Ludu: „Kolberg, obaczywszy okaz przez Pana przysłany, oświadczył,
że melodia jest umiejętnie i doskonale spisaną”3. Na posiedzeniu Komisji
Antropologicznej w marcu 1889 roku Kopernicki przedstawił w imieniu
Karłowicza i za zgodą rekomendującego rękopis Jana Baudouina de Courtenay zbiór 1740 melodii pieśni litewskich spisanych przez Juszkiewicza
jako kwalifikujący się do wydania „ze względu na nadzwyczajną doniosłość
naukową tego jedynego zbioru dla etnologii powszechnej”. Jednocześnie na
1
List Stefanii Konopkowej z 1 III 1889 r. oraz notatka Kolberga pod tym listem, tamże,
572–573.
2
Zob. informacje na ten temat w brulionach listów do K. Dobrskiego z 28 V i 26 XI 1889 r.,
tamże, s. 582 i 644.
3
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 76–77 i 78, listy z 1 i 5 II 1889 r. (cytowane
zdanie na s. 78). Z pomocy J. Juszkiewicza Kolberg korzystał w 1878 r., opracowując swój artykuł poświęcony pieśniom litewskim, zob. wyżej, s. 390–391.

477

�wniosek Kopernickiego przewodniczącemu Komisji, Majerowi, oraz Kolbergowi powierzono rozpatrzenie się w tym materiale i przygotowanie planu
jego edycji1. Kolberg zdołał jednak opracować jedynie 119 melodii, pracę
kontynuował Kopernicki, a całość opublikowana została dopiero w 1900
roku jako wydawnictwo Akademii2.
Także w marcu otrzymał wiadomość od Ksawerego Konopki – tym razem radosną i satysfakcjonującą – o inicjatywie obchodu jubileuszu 50-lecia jego działalności badawczej, który w dowód uznania dla zasług autora
Ludu i wdzięczności za jego pracę i dorobek postanowili zorganizować
w Krakowie przyjaciele3. Zasłużyli się tu szczególnie obaj Konopkowie:
Ksawery, prezes Komitetu organizacyjnego, oraz Tadeusz, podobno autor
pomysłu, a także Izydor Kopernicki, Józef Majer, Władysław Żeleński, Zygmunt Cieszkowski, tj. pozostali członkowie Komitetu jubileuszowego. Jako
formę obchodu 50-lecia pracy badawczej Kolberga (od pierwszych poszukiwań pieśni ludowych w okolicach Wilanowa) wybrano „wieczór deklamacyjno-muzyczny”, z którego dochód miał być przeznaczony na wsparcie
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 29 III 1889 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XIX, 1889, s. XLVI–XLVII, punkt 10 (na posiedzeniu tym Kolberg
był obecny). Zob. też I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 80, list z 3 IV 1889 r., z informacją na temat rezultatu tego posiedzenia. Tam również (s. 80–81) opinia i kolejna rekomendacja autora listu dotycząca Kolberga: „Tymczasem przysposobieniem tych materiałów do
wydania zajmie się najchętniej nasz Kolberg stary. Stary on jest, to prawda, ale wyobrazić Pan
sobie nie może jego niezmordowanej pracowitości i ruchawości w przedmiocie tak przez siebie
umiłowanym. Co się tyczy jego znajomości rzeczy, to nie wiem, czy jest na świecie człowiek
znający się z własnego doświadczenia na muzyce ludowej w takim stopniu jak on, który całe
życie temu poświęcał się i zęby zjadł na tym. Doświadczenie jego i pamięć olbrzymia całego
materiału muzycznego jest rzadką. Tak sądzą o nim nie tylko nasi muzykalni koryfeusze, jak
np. Żeleński, który go wysoce ceni z tego względu i ciągle go się radzi w swoich pracach kompozytorskich, ale proszę przeczytać sąd sławnego muzyka–etnologa Kuby, Czecha, w artykule
jego o Kolbergu w zesz. 8 „Osvěty” za r. 1888. – Na tej podstawie mogę zapewnić Szanownego
Pana, że Kolberg znający jak mało kto muzykę ludową, nie tylko polską, ale i innych narodów,
a także litewską (bo przecież on pierwszy wydał największą dotąd liczbę melodii litewskich)
jest osobą najzupełniej ukwalifikowaną do podjęcia się tego zadania”.
2
Melodie ludowe litewskie zebrane przez św. pamięci Antoniego Juszkiewicza. Opracowane przez śp. Oskara Kolberga i śp. Izydora Kopernickiego, a ostatecznie opracowane, zredagowane i wydane przez Zygmunta Noskowskiego i Jana Baudouina de Courtenay, Kraków
1900. Przedruk 119 melodii opracowanych przez Kolberga w: O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53).
3
List K. Konopki z 20 III 1889 r., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 575–576. Pierwsze informacje o planowanych obchodach podały dzienniki galicyjskie: „Czas” 1889, nr 84 (z 11
IV), w Kronice miejscowej i zagranicznej oraz „Gazeta Lwowska” 1889, nr 84 (z 12 IV), w dziale Kronika.
1

478

�dalszego wydawnictwa. Przewidziano ceny biletów w wysokości 1 oraz 2
zł. reń. i 50 centów za wstęp. Przedsprzedażą biletów zajęły się księgarnie
Krzyżanowskiego, Gebethnera i Friedleina. Jubileuszowy koncert, który
odbył się w dniu 31 maja w sali Towarzystwa Strzeleckiego (Bractwa Kurkowego), zgromadził tłumnie publiczność. Sprawozdawca „Czasu” pisał:
Widzieliśmy tam zgromadzenie prawdziwie doborowe: przedstawiciele wszystkich warstw społecznych, korporacyj naukowych, od prezesa Akademii, rektora
Uniwersytetu, aż do uczniów szkół niższych, piękne grono pań, zastęp artystów,
prezes Koła Literacko-Artystycznego i dziennikarstwo nasze w komplecie; nie
skończylibyśmy, chcąc wyliczać ten długi szereg osób, które należałoby wymienić1.

Zgromadziły się delegacje i przedstawiciele instytucji i towarzystw naukowych, artyści, profesorowie, dziennikarze z Krakowa, Lwowa, Warszawy i Poznania. Obecni byli m.in. Józef Majer, Stanisław Tarnowski, Jan
Matejko, Juliusz Kossak, Michał Bałucki, Mieczysław Pawlikowski. W uroczystości uczestniczyła Karolina ze starszą córką Antoniną, a także Justyna
Konopczanka z rodziną, serdecznie witani przez Kolberga. Koncert poprzedziła uroczystość wręczenia wieńców pamiątkowych i medali honorowych
od szeregu towarzystw naukowych oraz od delegacji chłopskiej z Modlnicy, a także odczytanie licznych pism, telegramów gratulacyjnych i adresów
okolicznościowych nadesłanych z całego kraju i z zagranicy. Ich nadawcami były redakcje pism warszawskich, lwowskich i poznańskich, towarzystwa naukowe, organizacje studenckie, towarzystwa i zespoły muzyczne
Poznania, Warszawy, Lwowa, organizacje Polaków na obczyźnie, wiele osób
prywatnych z całego kraju i zagranicy. Kolberga wprowadzono uroczyście
na scenę, gdzie otoczyło go grono członków Komitetu, rodzina i delegacja
chłopska. Pierwszy przemówił przewodniczący Komitetu, Ksawery Konopka, podkreślając, że Kolberg „obrał za przedmiot pracy to, co stanowi podwalinę narodu, zdrowy i pełen sił żywotnych lud polski”. – „Szczęśliwyś,
1
Jubileusz Kolberga, „Czas” 1889, nr 126 (z 2 VI). Dokładne sprawozdanie pt. Uczczenie zasług Oskara Kolberga, podpisane inicjałami A.K., zamieściła też m.in. „Nowa Reforma” 1889, nr
126 (z 2 VI). Ponadto z okazji jubileuszu ukazały się w 1889 roku artykuły biograficzne poświęcone
Kolbergowi, m.in. pióra J. Karłowicza w „Wiśle” T. III: 1889, s. 468–473, W. Korotyńskiego w „Tygodniku Ilustrowanym”, nr 332 (z 11 V) oraz I. Kopernickiego w „Nowej Reformie”, nr 107 (z 10
V) – 109 (z 12 V). Ten ostatni tekst, obszerny i bogaty faktograficznie, nie skrywa przyjaźni, która
łączyła autora z Kolbergiem. Cytowane dalej fragmenty pochodzą z relacji w nr. 126 „Czasu”.

479

�Jubilacie – mówił – bo dzieło Twoje nie zna podziału Ojczyzny, ale obejmuje cały lud obszar jej ziemi zamieszkujący”1. Z życzeniem ukończenia
rozpoczętej pracy „ku chlubie narodu” wręczył srebrny wieniec w imieniu
Komitetu, rodziny Konopków i wszystkich uczestników uroczystości. Żeleński, przekazując wieniec w imieniu Towarzystwa Muzycznego, zwrócił
uwagę „na muzyczną stronę wydawnictw Kolberga, z której i sam mówca,
i inni muzycy niejednokrotnie czerpali natchnienie do swoich kompozycji”.
Przyjęta z owacją delegacja chłopska z Modlnicy w osobach: Mikołaja Kozienia, Tomasza Janeckiego i Tadeusza Wyzgi wystąpiła z wieńcem „uwitym z polnych naszych kwiatów i zbóż”, a pierwszy z wymienionych wyraził
„wdzięczność ludu polskiego temu, który życie swe poświecił jego zbadaniu
i opisaniu”. Wzruszony Kolberg dziękował każdemu z mówców, wyrażając
nadzieję na kontynuację dzieła. Po wręczeniu jubilatowi wieńców i dyplomów odczytano liczne telegramy gratulacyjne i adresy okolicznościowe od
instytucji i osób prywatnych, towarzystw naukowych i artystycznych, profesorów, artystów, pisarzy z Krakowa, Lwowa i Warszawy, „prawie wszystkich redakcji polskich dzienników”, stowarzyszeń akademickich, osób publicznych i prywatnych, działaczy społecznych, przyjaciół, rodziny itd.2.
Następnie Kolberg zasiadł w gronie rodzinnym i rozpoczął się koncert. Na
program złożyły się następujące utwory: Polonez Żeleńskiego na orkiestrę
pod kierunkiem kompozytora, Romans Rózi z Króla pasterzy Kolberga,
pieśni: Niedziela Moniuszki oraz Posyłka Żeleńskiego odśpiewane przez
Rytę Andrzejkowiczównę, Baśń tęczowa Asnyka i Jagódka Lenartowicza
w recytacji Wandy Siemaszkowej, Fantazja na temata polskie Chopina
w wykonaniu Franciszka Bylickiego, z towarzyszeniem orkiestry 13 pułku
pod kierunkiem kapitana Hocka, kilka utworów wykonanych przez włościański chór mieszany z Bieżanowa, kierowany przez założyciela, ks. proboszcza Józefa Kufla i organistę Jakuba Jamka, Rondo à la Mazur Chopina
odegrane na fortepianie także przez Bylickiego. Zrezygnowano z ostatniego
Ten fragment mowy Konopki, przytoczony tu za artykułem Jubileusz Kolberga w „Czasie” 1889, nr 126, w sprawozdaniu A.K. Uczczenie zasług Oskara Kolberga w „Nowej Reformie” 1889, nr 126 podano w wersji: „Szczęśliwy jesteś, bo Twoje dzieło nie zna zbrodni
dokonanej na naszej kochanej matce Ojczyźnie, nie zna rozbioru Polski! Tyś ją opisał, jej ludy
dał poznać, jak to mówią, od morza do morza, Koronę i Litwę!”.
2
Telegramy te i adresy w większości zachowały się w spuściźnie Kolberga i publikowane
są w cz. III Korespondencji (DWOK T. 66). Ponadto ich spis podaje „Czas” w nr. 126, a pełne
teksty publikuje „Nowa Reforma” także w nr. 126; tam również cytowane są przemowy wygłoszone na uroczystości.
1

480

�punktu programu, czyli utworu Dobrzyńskiego Finale z symfonii, z powodu
spóźnionej pory i „niesłychanego upału” w sali1. Zakończenie uroczystości
stanowił pokaz ogni bengalskich.
Relacje z koncertu opublikowały liczne pisma wszystkich trzech zaborów. Opinia wszystkich co do podniosłości celu i wspaniałego rezultatu
była zgodna. Uroczystość okazała się wielkim i spontanicznym hołdem dla
osoby i dzieła Kolberga, dla jego pracy, trudu, wyrzeczeń i osobistej skromności. Dostarczyła mu też wielu wzruszeń i satysfakcji, choć ten publiczny
aplauz onieśmielał nienawykłego do takich wyróżnień, zawsze skromnego
jubilata. Jeszcze przez kilka tygodni Kolberg odbierał gratulacje, listy i dyplomy honorowego członkostwa z kraju i z zagranicy. Następnego dnia po
koncercie informował Kraussa: „Otóż koncert wczorajszy wypadł dla mnie
(jak na Kraków) wcale pomyślnie i świetnie”.
A pod koniec czerwca pisał do Kuby:
Dary, wieńce, adresy i telegramy, jakie przy tej sposobności otrzymałem, wzruszyły mnie do głębi, bo były wymownym dowodem uznanych mych dobrych
chęci i zajęć; najwspanialszym z tych darów był wieniec srebrny, od literatów
warszawskich mi nadesłany, najrzewniejszym – w[ieniec] z kwiatów polnych
od wieśniaków2.

Zaledwie trzy dni po koncercie wziął Kolberg udział w jubileuszowej
uroczystości z okazji 65-lecia urodzin Juliusza Kossaka, która odbyła się
3 czerwca w salach Towarzystwa Sztuk Pięknych w Sukiennicach. Obecność „jubilata Oskara Kolberga” w gronie szacownych osób: prezydenta
Szlachtowskiego, biskupa Krasińskiego i kanonika Pelczara, które obok rodziny zasiadły „najbliżej estrady”, odnotował „Czas”3. Jego obecność na
W 2015 roku w Krakowie odbył się koncert „pamięci Kolberga”, stanowiący replikę jubileuszowego koncertu z 1889 roku, zorganizowany w tym samym dniu, tj. 31 maja, w tym
samym miejscu (dawna Sala Strzelecka) i z tym samym programem (utwory Kolberga, Chopina, Moniuszki, Żeleńskiego, pieśni ludowe, wiersz Asnyka) przez Instytut Muzyki i Tańca oraz
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Zob. K. Markiewicz Koncert pamięci Oskara Kolberga
– replika koncertu z 1889 roku, https//www.muzeum-radom.pl/muzeum-o-kolberga/koncert-pamięci-oskara-kolberga-replika-koncertu z 1889 roku (dostęp: 26.08.2020).
2
Bruliony listów do F.S. Kraussa z 1 VI i do L. Kuby z 25 VI 1889 r., Korespondencja… cz. III
(DWOK T. 66), s. 609 i 621.
3
Informację tę podał „Czas” 1889, nr 127 (z 4 VI), w sprawozdaniu pt. Jubileusz Juliusza
Kossaka. Zob. też ciąg dalszy sprawozdania, tamże, nr 128 (z 5 VI) oraz odrębny tekst biograficzny poświęcony artyście w nr. 127.
1

481

�głównej uroczystości w Sukiennicach podczas skierowanych do jubilata
mów oraz wręczania upominków, adresów i wieńców z całej Polski była
z pewnością wyrazem zażyłości i przyjacielskich relacji, jakie od dawna
łączyły go z Kossakiem. Ugruntowało je wspólne zamiłowanie do pamiątek
przeszłości, historii narodu i jej świadectw, do ikonografii dokumentującej kulturę polską, a także wspomniana wyżej współpraca nad tą ostatnią
dziedziną w ramach programu badań i prac w Komisji Antropologicznej.
Wzmianki w korespondencji Kolberga na ten temat świadczące o wzajemnych kontaktach i konsultacjach, a także serdeczny ton w zachowanym
liście Kolberga do Kossaka w odpowiedzi na zaproszenie na założycielskie
zebranie kierowanego przez malarza Koła Artystyczno-Literackiego w Krakowie1 są wyrazem zażyłości i wzajemnego zrozumienia. Brak jednak informacji, czy Kolberg bywał w otwartym domu artysty, w willi „Wygoda”,
nazwanej także „Kossakówką”, gdzie od 1869 roku, kiedy to Kossak osiadł
wraz z rodziną w Krakowie, odbywały się słynne spotkania towarzyskie
inteligencji, sfer artystycznych i arystokratycznych. Salon w neogotyckim
dworku Kossaków, prowadzony później przez syna i wnuki Juliusza, Wojciecha i jego dzieci – Jerzego, Marię i Magdalenę, trwał aż do II wojny
i gromadził najwybitniejszych przedstawicieli świata sztuki i kultury2.
Majowe uroczystości jubileuszowe, choć radośnie i głęboko przeżyte
przez Kolberga, były jednak dla niego z pewnością męczące, gdyż coraz
trudniej znosił tłumne zgromadzenia i niemożność pozostawania w cieniu.
Jego zdrowie i kondycja nadal były kiepskie. W kilka tygodni po majowych
uroczystościach zasłabł, coraz trudniej było mu pracować tak intensywnie
i wysiłek ten godzić z codziennymi niezbędnymi działaniami. Najbliżsi mu
przyjaciele dostrzegali tę sytuację od pewnego czasu i choć z pewnością jedną z odpowiedzi była inicjatywa uczczenia jubileuszu Kolberga, problemów
samodzielnego bytowania nie rozwiązywała. Potrzeba stałej opieki stawała
się coraz pilniejszą koniecznością. Wyjście znalazł niezawodny w staraniach
o Kolberga Izydor Kopernicki; zaprosił go na stałe do swojego domu, który
zresztą od początku był zawsze dla niego gościnnie otwarty. Na początku
1
Zob. brulion listu do J. Kossaka z 29 VI 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),
s. 379. Drukowane zaproszenie na zebranie założycieli Koła Artystyczno-Literackiego, któremu
przewodniczył Kossak, z jego podpisem, przesłane Kolbergowi do Czortowca, gdzie przebywał
w związku z wystawą w Kołomyi, zachowało się w jego zbiorach (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3,
k. 312–313).
2
Por. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 218 i 226.

482

�lipca autor Ludu przeprowadził się do domu przyjaciela przy ulicy Sławkowskiej 29, „trzeciego domu, idąc od plantów ku miastu”1. Ten wspaniałomyślny gest Kopernickiego zapewnił Kolbergowi w ostatnim roku życia
stałą troskę, opiekę i upragnione poczucie bezpieczeństwa. Gospodarz mógł
towarzyszyć mu teraz bezpośrednio w codziennej pracy, wciągnięty był
w jego zobowiązania, terminy, kontakty, wspomagał radą i dostarczanymi
lekturami, jeszcze intensywniej uczestniczył w jego życiu. Zawsze świadomy wartości i znaczenia prac Kolberga, nadal propagował jego dzieło, pośredniczył i orędował w jego sprawach w Akademii. Kolberg powierzał mu
też wszystkie swoje sprawy, wtajemniczał w konkretne problemy swojego
warsztatu, finanse, najbliższe i dalsze plany wydawnicze, życzenia co do losów swojego archiwum. Jako znakomity uczony był dla Kolberga nie tylko
opiekunem i lekarzem, oddanym przyjacielem i doradcą, ale i partnerem do
dyskusji i wymiany poglądów, konsultantem i recenzentem. Jego szacunek
i uznanie dla autora Ludu jako badacza i człowieka, a także niezwykle delikatnie okazywaną pomoc dokumentuje m.in. korespondencja prowadzona
przez Kopernickiego w latach 1887–1891 z Karłowiczem2. Świadczy o tym
choćby przytoczona wyżej rekomendacja Kopernickiego dotycząca kompetencji muzykologicznych Kolberga przekazana Karłowiczowi w związku z melodiami pieśni litewskich. Inny przykład stanowić może sugestia
elegancko wyrażona w liście do młodszego badacza, któremu Kopernicki
patronował, Seweryna Udzieli, by zwrócił się do Kolberga z prośbą „bardzo gorącą i serdeczną” o przysłanie mu tomów Ludu i Mazowsza dla
Zob. brulion listu do W. Wiślickiego z 2 VII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK
T. 66), s. 626.
2
Zob. I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza… s. 61–100. Za przykład, w jakim stylu
Kopernicki podkreślał rolę i miejsce Kolberga w etnografii, niech posłuży fragment wcześniejszego listu do Karłowicza z 4 kwietnia 1888 roku: „Łaskawie mi przysłany zeszyt „Wisły”, przeczytawszy z największym zajęciem, udzieliłem go Kolbergowi, który również oddaje Waszemu
pismu wielkie pochwały i szczerze się cieszy tym pismem. Z wyrażonego przezeń bardzo szczerego zadowolenia wnoszę, że lubo jest wielce zajęty i nad wiek swój przeciążony wydawnictwem swoich dzieł własnych, to mógłby i chętnie udzieliłby od czasu do czasu Pańskiej „Wiśle”
jaki kąsek pożądany ze swoich bogatych zasobów. Dlatego radziłbym Szanownemu Panu udać
się do niego z tą propozycją, ofiarując mu jeden egzemplarz „Wisły”, której współpracownik
taki doda niewątpliwie nie tylko splendoru, lecz i strawy dobrej” (tamże, s. 70). Jak wspomniano, Kolberg otrzymał od Karłowicza zeszyty „Wisły”, odpowiedział na propozycję współpracy
z pismem i życząc „najobfitszych plonów i jak najszerszego upowszechnienia”, wyraził przy
okazji kilka swoich uwag na temat jego profilu i zawartości (Korespondencja… cz. III, DWOK
T. 66, s. 529–531).
1

483

�tworzącego się pod jego kierunkiem Kółka Etnograficznego w Gorlicach,
gdyż on [Kolberg] „niezawodnie mi powie o Waszej odezwie, więc ja Waszą
prośbę poprę tak, że może bezpłatnie lub przynajmniej za pół ceny dostaniecie”1. Krótko potem Kopernicki informuje Udzielę, że został obrany
członkiem Komisji Antropologicznej „na przedstawienie moje i nieobecnego
na posiedzeniu O. Kolberga”. W ten sposób Kopernicki często eksponował
rolę Kolberga, którego skromność skłaniała raczej do pozostawania w cieniu. W jego listach, zwłaszcza pisanych do Karłowicza, osobie i dziełu Kolberga poświęconych jest szereg wzmianek i opinii. Poświadczają one także
pracę Kopernickiego nad spuścizną przyjaciela podjętą natychmiast po jego
śmierci oraz gorliwość i sumienność, z jaką realizował ostatnią wolę autora
Ludu jako wykonawca jego testamentu.
Po jubileuszu i przeprowadzce rygor pracy Kolberga, niezmiennie wytężonej i coraz pospieszniejszej, nie tylko nie uległ zmianie, ale jeszcze się
zaostrzył. Można to śmiało określić jako walkę z czasem człowieka świadomego w pełni, że czasu tego pozostało mu mało i że z każdym dniem jest
go mniej.
W roku 1889 ukazało się Łęczyckie oraz czwarty i ostatni tom Pokucia,
a na warsztacie Kolberga była piąta część Mazowsza, Kaliskie i pierwsza
część Chełmskiego.
Jednotomowa monografia Łęczyckiego (tom 22 Ludu) obejmuje niewielki obszar między Mazowszem, Kaliskiem i Kujawami; zgodnie z pierwotnymi planami Kolberga ziemię łęczycką i „gostyńską” [tj.gostynińską]2.
Zob. M. Rak Listy Izydora Kopernickiego do Seweryna Udzieli z lat 1887–1891, „Ling­
Varia” R. VIII: 2013, nr 1(15), s. 242 i 242–243 (listy z 24 XI i z 12 XII 1889 r.). Seweryn Udziela
(1857–1937), nauczyciel, zasłużony etnograf amator i badacz kultury ludowej Małopolski, w latach 1888–1893 był inspektorem szkolnym w powiecie gorlickim i grybowskim, a wyjazdy
łączył z badaniami i nawiązywaniem kontaktów z współpracownikami z kręgu nauczycieli
i uczniów. Kółko Etnograficzne skupiające nauczycieli założył 22 V 1889 r. Za radą Kopernickiego Udziela zwrócił się do Kolberga, a ten spełnił jego prośbę (zob. listy z 30 XI 1889 r. i z 20
I 1890 r., Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 645 i 658). Na członka Komisji Antropologicznej Udziela wybrany został na posiedzeniu 11 XII 1889 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XX, 1890, s. XLIII). Z materiałów Kolberga wydał Śląsk
Górny (1906) i Tarnów-Rzeszów (1910), był współzałożycielem powstałego w 1895 r. we Lwowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, twórcą i dyrektorem Muzeum Etnograficznego
w Krakowie.
2
Charakterystyka Łęczyckiego, materiałów źródłowych oraz badań Kolberga w tym regionie itd. przedstawione zostały przez E. Antyborzec we wstępie pt. „Łęczyckie” Oskara Kolberga
w: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), s. VII–XXXI.
1

484

�Ta ostatnia, jako należąca do historycznego Mazowsza, uwzględniona jest
także po części w tomie pierwszym Mazowsza, tzw. Mazowszu polnym,
co wskazuje, jak skomplikowany był podział na regiony według nieostrych
i krzyżujących się kryteriów, o czym tu już wspominano. Tom zawiera stosunkowo skromny materiał etnograficzny w postaci szczupłych zapisków
dotyczących kraju i ludu, a także skąpy zasób wierzeniowy oraz folklorystyczny w zakresie prozy ludowej, tj. bajek i podań, mimo że sam Kolberg
określa we wstępie Łęczyckie jako „ziemię tak płodną w tradycje”1. Zdecydowanie przeważają pieśni związane ze zwyczajami i obrzędami oraz „powszechne”, czyli autonomiczne. Osobliwością monografii jest dołączenie do
niej zbioru tańców kujawskich, które były przedmiotem szczególnego zainteresowania i analiz autora. W rozdziale zatytułowanym Kujawy pomieścił
więc w Łęczyckiem 147 melodii tanecznych, po części z przyśpiewkami,
traktując je jako kontynuację tańców opublikowanych w 1867 roku w monografii Kujaw, gdzie nie zdołał opublikować wszystkich „z powodów od
nas niezależnych”. Zabieg ten tłumaczył „łącznością ich z łęczyckimi, już
z samego obu tych prowincyj położenia, ułatwiającego ich wzajemne na
siebie wpływy, wynikającą”2, co jednak według muzykologów badających
ten materiał nie wyjaśnia wszystkiego, gdyż widoczna w rękopisach Kolberga pasja, z jaką pracował nad tańcami kujawskimi, nad ich specyficzną
trzyczęściową strukturą, oraz szczególne zainteresowanie, jakie okazywał
kujawiakom, przemawiają raczej za potrzebą ukazania całego zbioru, jakim
dysponował3.
Na czwartą część Pokucia, wydaną podobnie jak trzecia dzięki podwojonej dotacji Akademii, składa się zbiór „kazek”, w którym znalazły się baśnie
magiczne, legendy, anegdoty i opowieści wierzeniowe, bajki zwierzęce oraz
zagadki i łamigłówki. Wyjątkowo, gdyż na ogół badacz tego nie praktykował, wymienia we wstępie do tego tomu nazwiska „opowiadaczy: włościan,
włościanek, diaków i inne osoby (z różnych Pokucia pochodzące miejscowości), które nam spisane tu kazki w rodzinnej swej udzielali mowie […]”4.
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. IV.
Tamże, s. 211, rozdział „Kujawy”, przyp. 1.
3
Zob. D. Pawlakowa Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy.
Suplement do tomów 3 i 4 (DWOK T. 72/I), s. VI–XXIII oraz Ł. Smoluch Zapisy muzyczne
w „Łęczyckiem”, w: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), s. XXXVII–
XLIII.
4
Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. XI.
1
2

485

�Wśród wskazanych narratorów (osiem nazwiskiem, jedna inicjałem nazwiska), reprezentujących Kołomyję, Ispas, Horodnicę, Czortowiec i Jasienów
Polny, znalazł się nauczyciel, student, diak, a także ludowi wykonawcy1.
Jak wspomniano, na Pokuciu Kolberg miał bardzo sprzyjające warunki dla
swoich badań i kontaktów z informatorami dzięki pobytom u zaprzyjaźnionych rodzin, z Przybysławskimi z Czortowca na czele, oraz dzięki wystawie w Kołomyi. Stąd pozyskane materiały etnograficzne i folklorystyczne
wyróżniają się autentycznością i wiarygodnością. Wśród wymienionych
w cytowanym wstępie osób szczególnie cennym dla Kolberga współpracownikiem był Bazyli Jurczeńko, nauczyciel z Ispasa, potem student prawa
w Czerniowcach, którego materiały obejmowały nie tylko teksty bajkowe,
zamieszczone w części IV monografii, ale i pieśni, a także dotyczyły zwyczajów, obrzędów i wierzeń. Tym ostatnim poświęcona jest część III Pokucia
wydana rok wcześniej, która zawiera poza opisem „świata nadzmysłowego”
także rozdział „Tańce” oraz „Przysłowia”. Charakter materiałów do tej czterotomowej monografii, przeważnie pozyskanych z autopsji, z bezpośrednich
relacji i w dużej mierze dzięki wystawie oraz dodatkowo weryfikowanych
w trakcie szczegółowych konsultacji2, sytuuje Pokucie wysoko wśród Kolbergowskich monografii pod względem wartości źródłowej.
Trzecią część Pokucia zrecenzował w 1889 roku Iwan Franko (1856–
1916), ukraiński pisarz, poeta i slawista3. Z uznaniem wyraził się o zawartej w tomie rozprawie o tańcach ludowych na Pokuciu, zakwestionował
jednak sposób opracowania samych przyśpiewek, zarzucając ich zbiorowi
chaotyczność, brak metody w podziale materiału na zapisany oryginalnie
i przejęty z innych źródeł oraz „rozsiekanie” poszczególnych pieśni na kawałki, tj. rozerwanie zwrotek logicznie układających się w całość. Za wielką zaletę uznał transkrypcję tekstów rusińskich, która „u p. Kolberga jest
w ogóle bardzo trafną i świadczy o wysoce rozwiniętym u autora słuchu
i odczuciu właściwości danego dialektu”, co tak skomentował dalej: „Można
1 W materiałach do monografii Pokucia odnaleźć można więcej nazwisk i informacji
o wykonawcach i mieszkańcach wsi niż w źródłach Kolberga dotyczących innych regionów.
Pisze o tym A. Skrukwa, zob. „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XXXVI–XXXIX.
2
Cennym przykładem charakteru, zakresu i szczegółowości tych konsultacji są spisane
przez Kolberga Pytania skierowane do W. Przybysławskiego z lat 1878 i 1881, opublikowane
w suplemencie do Pokucia (DWOK T. 81) jako aneksy I–III, na s. 247–261.
3
Tekst Franki ukazał się w „Kwartalniku Historycznym” R. III: 1889, na s. 740–741, przedruk w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 286–288.

486

�śmiało powiedzieć, że dopiero od pojawienia się Pokucia Rusini otrzymali
sposobność poznania prawdziwej fonetyki tego wielce charakterystycznego
dialektu […]”1. Jednak i w tym zakresie wytknął autorowi niekonsekwencję zapisu gwarowego. Materiał w rozdziale „Świat nadzmysłowy” Franko
uznał za cenny, zwłaszcza w zakresie medycyny ludowej, wierzeń o roślinach i zwierzętach, ale zarzucił mu brak krytycyzmu wobec wykorzystanych źródeł i błędną ocenę ich autentyczności.
Kolberg odpowiedział recenzentowi na tych samych łamach2 z wyraźnym zniecierpliwieniem; po raz kolejny taka ocena jego dzieła wynikła bowiem, przynajmniej po części, z niezrozumienia założeń i metod jego pracy.
Zarzut „rozrywania” pieśni na pojedyncze zwrotki Kolberg odpiera najpierw kategorycznym stwierdzeniem, że ich w tym tomie nie ma, co następnie tak wyjaśnia:
Nikomu bowiem z dawniejszych nawet zbieraczy rzeczy ludowych nie przyszło
na myśl nazywać pieśniami kołomyjek, śpiewek krótkich, przyśpiewek, piosneczek okolicznościowych, wśród tańca najczęściej improwizowanych, równie jak krakowiaki urywkowych, nuconych już to w dwu- i czterowierszowych
zwrotkach, już zbitych w kilko- lub kilkunastozwrotkowe aglomeraty (odznaczone w naszej książce kreskami), a mogące równie dobrze w razie potrzeby
lub przypomnienia być rozbitymi, czyli (wedle słów sz. recenzenta) „posiekanymi” w drobniejsze, pojedyncze znów zwrotki, bo każda tworzy zwykle odrębną,
w sobie zamkniętą całość, a która to własność śpiewkę taką odróżnia stanowczo
od pieśni, gdzie ze względu na treść tej ostatniej wyrzucać zwrotek bez szkody
dla utworu nie można […]3.

O ruchliwości autonomicznych przyśpiewek i tworzeniu z nich różnych
konglomeratów decyduje więc sytuacja wykonawcza i inwencja śpiewającego, a zestawianie w tomie „przypadkowo spojonych w jedno dla zbliżonej
treści lub podobieństwa obrazów” ma dokumentować mechanizm funkcjonowania tych tekstów, a nie sztywną, ustaloną formę takiej okazjonalnej całości. W odpowiedzi na zarzut Franki, że brak przy tańcach wskazówek źródłowych, odpowiada, że podaje je dla tekstów przejętych z innych zbiorów
Tamże, aneks VIII, s. 287.
Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”…, „Kwartalnik Historyczny” R. IV: 1890, s. 221–223. Przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s.
412–415 oraz w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 288–291.
3
Tamże, aneks VIII, s. 288.
1
2

487

�w formie odsyłaczy pod tekstami kołomyjek, a spisane przez siebie opatruje notą o lokalizacji geograficznej. Do zarzutu „niejednostajnej w dziele
pisowni” rozumianej przez recenzenta jako niekonsekwencja transkrypcji,
generalnie ocenianej przez niego bardzo pozytywnie, odnosi się, kierując
do swojego wstępu do części IV Pokucia, gdzie tłumaczy ich przyczyny1.
Pisze tam:
Pragnąc zebrane tu kazki wiernie oddać w narzeczu miejscowego ludu, trzymaliśmy się przy spisywaniu ich metody fonetycznej i dlatego wsłuchiwaliśmy się
pilnie w brzmienie każdej niemal przez opowiadacza wymówionej głoski.

Praktyka taka prowadzi go do wniosku, że „odmiany” wymowy właściwe są nie tylko różnym częściom regionu, lecz że bywają odbiciem wahań
wymowy lokalnej lub użycia dźwięku pośredniego, złożonego, nie dającego
się oznaczyć graficznie, a także mogą oddawać chwiejność wymowy jednego nawet narratora, i to w tej samej opowieści czy relacji. Wyczulone ucho
Kolberga obdarzonego znakomitym słuchem pozwalało na wychwytywanie
niuansów, a także na dokumentację żywego, konkretnego przekazu gwarowego, z wszystkimi jego odchyleniami i niekonsekwencjami, a nie ustabilizowanego, dialektologicznie poprawnego tekstu i „jednostajnej pisowni”. Te
walory dokumentacji Kolberga doceniła dopiero współczesna dialektologia,
o czym była już mowa wcześniej. Na zarzut braku krytycyzmu wobec źródeł ilustrujących świat wierzeń autor Ludu odpowiedział:
Prawda, żeśmy się starali o zdobycie jak największej liczby szczegółów, bo zasób
ich im obfitszy, tym się staje pożądańszym dla przyszłego rzeczy tych badacza.
Prawda też, żeśmy się nie zapuszczali w krytyczne każdego zdobytego szczegółu
ocenianie, gromadząc po największej części materiał surowy, bo czynność taka
należy do przyszłego mitologa, a nie do zbieracza, który – owszem – przedwczesnej krytyki jak najmocniej wystrzegać się powinien2.

Kolberg wytknął też France, że „zarzut bezkrytyczności i niesforności podanego materiału” nie powinien być gołosłowny, lecz wsparty konkretnymi
dowodami, bo bez nich nie posiada wartości naukowej.
1
Tamże, aneks VIII, s. 290–291; Kolberg kieruje do przedmowy do cz. IV Pokucia (DWOK
T. 32), zob. s. X–XI.
2
O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 290.

488

�Ta replika Kolberga była jego ostatnim głosem polemicznym. Świadczy
ona z jednej strony o niezmienności principiów, z drugiej o nierzadkim
ówcześnie braku zrozumienia dla jego perspektywicznego planu, opartego
na poprzedzającej naukowe wnioski pracy zbieracza, na skrzętnym gromadzeniu odpowiedniej bazy źródłowej, by dopiero później możliwa była interpretacja i krytyka materiału, a także kompetentne badania porównawcze.
Także w roku 1889 ukazały się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii
Krajowej” dwa artykuły Kolberga poświęcone baśniom, zwyczajom i obrzędom weselnym z Polesia1. Ich publikacja związana była ze wspomnianą
wyżej propozycją Kolberga z 1888 roku odstąpienia Komisji Antropologicznej do druku swoich materiałów, których już nie zamierzał wykorzystać
w monografiach. O genezie tych prac brak bliższych danych, wiadomo
jedynie z noty Kolberga, że są to materiały po części nadesłane, po części
przekazane przez osobę przybyłą z Polesia do Krakowa. Sześć tekstów bajkowych z artykułu pierwszego, pochodzących z okolic Pińska i Lubieszowa,
Kolberg określa jako dyktowane przez tę nieznaną osobę. Trzy opisy wesel
wraz z 90 tekstami pieśni (i jedną melodią) w artykule drugim dopełnia
kilka informacji o zwyczajach z ponad 30 tekstami pieśni (i jedną melodią),
31 zdań i przysłów oraz kilka przyczynków do wierzeń i języka.
W grudniu 1889 roku do licznych i pilnych prac Kolberga dołączone
zostało nowe wyzwanie. Od Włodzimierza Dzieduszyckiego, kuratora Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie, badacz otrzymał
w darze jubileuszowym propozycję sfinansowania nakładu jednotomowej
„monografii części Rusi Czerwonej” o objętości około 20 arkuszy, za sumę
500 fl. reń. Odpowiadając darczyńcy, Kolberg poinformował sponsora, że
„do monografii w podobnych rozmiarach kwalifikuje się jedynie okolica
Przemyśla, lecz i ta wyczerpującą być nie może z powodu braku pewnych
szczegółów […]” i przedstawił zarys treści tomu2. Po zaakceptowaniu tego
planu przystąpił natychmiast do pracy nad materiałami przemyskimi, jednak nie zdążył tej monografii ukończyć.
Tymczasem bowiem coraz bardziej opuszczały go siły fizyczne. Kopernicki, w którego domu zamieszkał na początku lipca 1889 roku, miesiąc
O. Kolberg Baśni z Polesia, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889,
s. 200–207 oraz Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia, tamże, s. 208–245. Przedruk w: O. Kolberg Białoruś–Polesie (DWOK T. 52).
2
List do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),
s. 648–649.
1

489

�po uroczystościach jubileuszowych, najbliższy świadek ostatniego okresu
życia przyjaciela, tak pisał bezpośrednio po jego śmierci o tych wspólnych
miesiącach:
Przeszło od półtora roku coraz bardziej upadającego już na siłach na czas krótki
tylko pokrzepiły go i ożywiły owe powszechne wyrazy uznania. Od lipca roku
prz. [tj. 1889], gdy w moim domu zamieszkał, nieustannie zajęty wydawaniem
trzech dzieł naraz (Mazowsze T. V, Chełmskie T. 1, Kaliskie T. 1), użalał się
on nieraz, że go siły fizyczne coraz widoczniej opuszczają, tak iż nie mogąc jak
dawniej po kilkanaście godzin z rzędu pracować przy biurku, bywał coraz to
częściej zmuszony odrabiać to, co się dawało, leżąc w łóżku. Pomimo to wszakże
aż do później jesieni zwykł on był każdej niedzieli odwiedzać swoich znajomych,
a niekiedy i w dnie powszednie wychodził na parę godzin do miasta. Po tych
wycieczkach jednak powracał każdy raz wielce znużony i skutkiem tego z początkiem zimy wychodził już nader rzadko, a od Nowego Roku aż do wiosny nie
opuszczał wcale swego mieszkania. Do tego też zmuszało go dostrzeżone po raz
pierwszy już w styczniu [1890] znaczniejsze obrzęknięcie nóg, którym się słusznie
zaniepokoił, gdyż było to pierwszym zwiastunem ostatecznego osłabienia organizmu i wyczerpującej się u starca czynności serca i krwi krążenia. To obrzękniecie nóg wraz z osłabieniem ogólnym, przy dość zadawalniającym skądinąd
stanie zdrowia, powiększało się u niego powolnie do tego stopnia, iż śp. O. Kolberg był zmuszony coraz to dłużej przebywać w łóżku, którego na koniec od
początku kwietnia nie opuszczał już wcale. Widząc w tym zbliżający się już kres
życia swojego, coraz częściej odtąd zwykł on był mówić ze mną o tym, co się
stać ma z jego puścizną naukową i materialną. Co do pierwszej – wtajemniczał
on mnie ponownie w swoje dawne zamiary i wynurzał obecne życzenia, a co
do ostatniej – na kilka tygodni przed śmiercią upełnomocnił jednego ze swych
najszczerszych czcicieli, p. mecenasa dra Stan. Abłamowicza do zlikwidowania
swego jedynego mienia, tj. wszystkich swych nakładów zostających na składzie
w drukarniach i w komisie u księgarzy. Przy tym wszystkim, z umysłem po
dawnemu spokojnym, jasnym i czynnym zachował on do ostatniej chwili pamięć zadziwiającą, dokładną i pewną o wszystkich szczegółach tyczących swego
przedmiotu oraz prac przez siebie rozpoczętych lub zamierzonych i materiałów
do nich przysposobionych. […] Z tych zaś najbardziej zajmowała go monografia
Przemyskiego, którą w darze jublileuszowym dla O. Kolberga wspaniałomyślnie
ofiarował się wydać kosztem własnym szczery wielbiciel prac jego i zasług,
hrabia Wł. Dzieduszycki. Toteż porządkowaniem materiałów do tego dzieła
zajmował się on aż do ostatniej chwili niemal, a pomagała mu w tym najgorliwiej zacna przyjaciółka jego, pani Józefowa [Pelagia] Blizińska, przesiadując przy

490

�jego łożu po kilka godzin codziennie, które spędzała na przepisywaniu pod jego
kierunkiem i układaniu zebranych do tego dzieła materiałów i notatek1.

Ostatecznie, według świadectwa Kopernickiego, „[…] I-szy arkusz tylko
był przez samego O. Kolberga do druku podany”, a „dwa pierwsze arkusze
Przemyskiego miał zaś jeszcze sam w ręku i korektę sam zrobił”2. Kopernicki pisze, że jeszcze 1 czerwca wieczorem zastał Kolberga nad korektą
drugiego arkusza monografii i wspomina dalej:
Podczas parogodzinnej bytności mej u niego o niczym innym on już nie mówił,
tylko o tekach swoich i o dziełach przygotowanych do wydania i dawał mi tym
razem szczegółowe objaśnienia i wskazówki co do wydania Chełmskiego (T.
II i III), Mazowsza (T. VI i VII) i Kaliskiego [T. II], opowiadając dokładnie, co
i gdzie mam znaleźć po jego śmierci. Zapisawszy sobie to wszystko, odszedłem,
pocieszając jego i siebie nadzieją, że do spełnienia tych zleceń przyjdzie mi
jeszcze nierychło3.

Śmierć w dniu 3 czerwca 1890 roku przerwała tę prowadzoną do ostatnich chwil życia pracę. Przygotowanie Przemyskiego do wydania kontynuował Kopernicki i opublikował je w rok po śmierci przyjaciela, opatrując
tom przedmową zawierającą obszerny i rzetelny, najdokładniejszy z dotychczasowych „obraz życia, działalności i zasług naukowych Kolberga” i składając tym samym kolejny, już pośmiertny, hołd autorowi Ludu4. Kopernicki
zdążył jeszcze w tym samym 1891 roku wydać część II Chełmskiego. Jego
intensywne prace nad spuścizną Kolberga przerwała śmierć 25 września
1891 roku.

I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga, „Wisła” T. IV: 1890, s. 509–510.
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),
s. XX oraz słowo wstępne Od nakładcy, tamże, s. III.
3
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 510. Z relacji tej wynika, że w planach Kolberga
były jeszcze dwa tomy Mazowsza (cz. VI i VII), dwa tomy Chełmskiego (cz. II i III) oraz cz. II
Kaliskiego. Kopernicki zdołał wydać obok Przemyskiego jedynie cz. II Chełmskiego (DWOK
T. 34), gdyż niespełna półtora roku po Kolbergu zmarł. Części VI i VII Mazowsza oraz Mazury
pruskie ukazały się w ramach DWOK jako tomy 41, 42, 40, ponadto części I–VII Mazowsza dopełnione zostały trzema woluminami suplementowymi (DWOK T. 80/I–III). Natomiast niedrukowane materiały chełmskie znalazły się w suplementowym tomie 82 DWOK. Cz. I Kaliskiego
ukazała się w roku 1890, materiał tam niewydany pomieszczono w tomach 46 i 79 DWOK..
4
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy... (DWOK T. 35), s. V.
1
2

491

�Według cytowanej wyżej relacji Kopernickiego o ostatnich chwilach życia przyjaciela 2 czerwca gasnący już, ale całkowicie przytomny i pogodny
Kolberg wezwał zaprzyjaźnionego z nim pastora Jerzego Gabrysia, zdołał
pożegnać się z licznie odwiedzającymi go przyjaciółmi, a po ich odejściu,
wieczorem, w obecności pastora Gabrysia przekazywał Kopernickiemu
[…] ostatnie swe rozporządzenia i życzenia przedśmiertne, które z pogodą zazdrości godną zakończył tymi słowy: „Umieram, Bogu dzięki, z tą pociechą, że
według sił moich zrobiłem za życia, co mogłem, że nikt mię za próżniaka nie
ma i mieć nie będzie, a to, co po sobie zostawiam, przyda się ludziom na długo1.

Trzeciego czerwca około godziny 10 wobec pastora Gabrysia i Tadeusza Konopki oraz Kopernickiego spisany został przez mecenasa Stanisława
Abłamowicza testament. Oto jego pełny tekst:
Moja ostatnia wola
Książki, rękopisma w tekach, rysunki, nuty itp. materiały oddaję do dyspozycji
memu przyjacielowi, dr Izydorowi Kopernickiemu. Odda on Akademii, co za stosowne uzna. – Co do wydawnictw pod swoją opieką i kierunkiem porozumie się
z Akademią Umiejętności i z Kasą Mianowskiego, a nikt dr. Izydora Kopernickiego pod tym względem krępować ani kontrolować nie ma prawa. – Z pozostałej
gotówki wynoszącej około dwa tysiące pięćset zł reń. przeznaczam na pogrzeb
mój 200 zł reń., a nadto 300 zł reń., czyli razem 500 zł reń. do rąk pastora Gabrysia, który kwotę 300 zł reń. użyje według danych mu wskazówek na cele
dobroczynne i na potrzeby kościoła, na pomnik lub tablicę pamiątkową itd., na
co dodaję jeszcze dwieście zł reń., czyli razem z kosztami pogrzebu siedemset
zł reń do rąk p[asto]ra Gabrysia. – Drukarzowi [Franciszkowi] Łysakowskiemu
z Drukarni Uniwersyteckiej sto zł reń., drukarzom z tejże drukarni, Blaszkiemu
[Jan Blaschka] i Garsteckiemu [Ludwik Garsztecki], każdemu po pięćdziesiąt
zł reń. Resztę gotówki po opędzeniu wydatków ostatnich dni życia mego i po
moim pogrzebie oddaję do rozporządzenia Dra Izydora Kopernickiego na koszta
wydawnictwa Rusi Chełmskiej i innych materiałów.
Książki wydane moim nakładem, a znajdujące się w drukarniach i w księgarniach w Krakowie i Warszawie mój pełnomocnik, adw[okat] Dr Stanisław Abłamowicz, sprzeda której bądź firmie w Krakowie lub Lwowie czy Warszawie, a po
opłaceniu długów i rachunków z drukarniami, kosztów przeprowadzenia tego
1

I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 511.

492

�interesu, pozostałą resztę wyda mojej synowicy, Karolinie Wąsowskiej w Sandomierzu na potrzeby jej córek z Kolberga spłodzonych. – Wieniec srebrny i medal
z wystawy paryskiej oraz korespondencje odda P. dr Kopernicki Bibliotece Jagiellońskiej. – Odzież, bieliznę i pościel do dyspozycji p[asto]ra Gabrysia.– Wykonawcą mojej ostatniej woli naznaczam dra Izydora Kopernickiego i p[asto]ra
Gabrysia. Przy czym oświadczam, że o ile w tej mojej ostatnie woli specjalnych
nie poczyniłem zapisów, mianuję moim uniwersalnym spadkobiercą tegoż mojego przyjaciela, dra Izydora Kopernickiego.
Taka jest moja ostatnia wola, którą własnoręcznie wobec trzech uproszonych
świadków podpisuję – Kraków, dnia 3 czerwca 1890 – Oskar Kolberg1.

Dla prawnego zabezpieczenia testamentu wymagane było wyznaczenie
w nim obywatela państwa austriackiego jako uniwersalnego spadkobiercy
tego, co nie zostało objęte zapisami.
O godzinie pierwszej – wspomina Kopernicki – przyniesiono mu z drukarni
Uniwersyteckiej kilka egzemplarzy świeżo wydanego tomu pierwszego Chełmskiego, który przeglądał z błogim wyrazem zadowolenia i czynił uwagi o podanych w nim rycinach, a na jednym egzemplarzu ofiarowanym obecnemu p. Tadeuszowi Konopce, synowi najdawniejszego swego współpracownika i przyjaciela, śp. Józefa, na pamiątkę własną ręką kilka wyrazów, ostatnich w swym
życiu, bardzo wyraźnie napisał. Odtąd bez żadnych cierpień gasnął powolnie
i cicho; o kwadrans przed 5-tą ostatek sił go opuścił, tak iż mówić już przestał,
a o samej 5-ej po pd., wraz z otaczającymi go panią Blizińską i drem Abłamowiczem odebraliśmy ostatnie, wdzięczne jego spojrzenie pożegnalne i ze czcią mu
oczy zamknęliśmy na spoczynek wieczny. Tak oto umierał, jak żył – cicho i pogodnie – czczony powszechnie nasz śp. Oskar Kolberg2.

Rękopiśmienna kopia Mojej ostatniej woli Kolberga, sporządzona ręką Kopernickiego dla
Karoliny Wąsowskiej (w zbiorach Biblioteki Narodowej, sygn. II 6487). Kopernicki potwierdził
w niej – obok Kolbergowskiego – podpisy trzech świadków: Tadeusza Nowiny Konopki, pastora Jerzego Gabrysia, „proboszcza ewang. Ś. Marcina” i dr. Stanisława Abłamowicza, a na
końcu dokumentu zamieścił notatkę: „Dla W-ej Pani Karoliny Wąsowskiej z oryginału najwierniej przepisane przez Dr. IKopernickiego”. Zapisy testamentu Kolberga omówił też Kopernicki
w artykule Śmierć O. Kolberga…, s. 511–512.
2
Tamże, s. 512. Według relacji „Czasu”: „Do ostatnich chwil otaczali umierającego pp. Ksawery Konopka, Bliziński, tudzież panie [Pelagia] Blizińska i [Wanda] Żeleńska” (Oskar Kolberg,
„Czas” 1890, nr 127, z 5 VI). Ten dziennik zamieścił także w Kronice nr 130 (z 10 VI) nadesłany
do redakcji list Ksawerego Konopki ze wspomnieniem o należącym również do grona bliskich
przyjaciół zmarłego lekarzu, Tomaszu Mączce, „który przez szereg lat całkiem bezinteresownie
1

493

�Był to wtorek 3 czerwca 1890 roku.
Pogrzeb Kolberga na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbył się
w czwartek, 5 czerwca, o godzinie 17. Zgromadził licznie społeczność krakowską, zwłaszcza przedstawicieli inteligencji – według słów Kopernickiego: „począwszy od sędziwego prezesa Akademii Um[iejętności] i wszystkich
jej członków aż do najcichszego pracownika z drukarni”1. Obecni byli m.in.
obok prezesa Akademii, Józefa Majera i jej sekretarza, Stanisława Tarnowskiego, rektor Edward Korczyński i liczne grono profesorów uniwersytetu,
prezydent miasta Feliks Szlachtowski, wielu przedstawicieli świata nauki,
sztuki i literatury. Przybyło kilku członków najbliższej rodziny z Warszawy i z Sandomierza, zabrakło jednak liczniejszej reprezentacji chłopów
z Modlnicy i podkrakowskich wsi okolicznych, co tłumaczono faktem,
że ponieważ tego dnia przypadało święto Bożego Ciała, brali oni udział
w popołudniowych procesjach. Przy wynoszeniu trumny w bramie domu
pożegnał zmarłego Ksawery Konopka, dziękując jednocześnie Kopernickiemu za troskę i opiekę nad Kolbergiem w ostatnim okresie jego życia, a od
bram cmentarza trumnę poniosła młodzież akademicka. Prowadzący pogrzeb pastor Gabryś, żegnając zmarłego, nazwał go „człowiekiem pokoju”
i zwracał uwagę na jego miłość do kraju i ludzi, a zwłaszcza do wiejskiego
ludu. W imieniu Akademii Umiejętności przemawiał prof. Rostafiński, który
przyznał wprawdzie Kolbergowi wielkie zasługi za jego prace etnograficzne
i stwierdził, że cała Słowiańszczyzna nie ma równego Kolbergowi badacza
w dziedzinie krajoznawstwa, ale – jak to skomentował sprawozdawca „Nowej Reformy” – „zapuścił się wszakże w analizę krytyczną, odpowiednią
na katedrze prelekcyjnej, zakończoną pozytywnym orzeczeniem, iż dzieła
Kolberga nie są doskonałymi”. Uznano to za oczywisty nietakt i poważny

trafną kuracją utrzymywał go [Kolberga] przy życiu, osładzał mu chwile smutku i boleści, całe
dnie, w końcu i noce bezsenne mu poświęcał”.
1
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 512, tam jedynie krótka informacja o pogrzebie.
Obszerniejsze sprawozdanie zamieściła m.in. „Nowa Reforma” 1890, w nr. 128 (z 7 VI), w dziale Kronika, Kraków, 6 czerwca, krótsze podał także „Czas” 1890, w nr. 128 (z 7 VI), w dziale
Z miasta i kraju. O śmierci i pogrzebie Kolberga informowały oba czasopisma w nr. 126
(z 4 VI) i 127 (z 5 VI), w obu zamieszczono też w nr. 127 obszerniejsze nekrologi. Nekrolog
i zwięzłą relację Pogrzeb śp. Oskara Kolberga opublikowała też m.in. „Gazeta Lwowska” 1890,
nr 127 (z 5 VI) i 129 (z 8 VI), w dziale Kronika, doniesienie o śmierci, nekrolog i relację z pogrzebu – „Dziennik Poznański” 1890, nr 127 (z 5 VI) i 129 (z 8 VI).

494

�dysonans „nad niezasypaną jeszcze mogiłą”1. Przemawiali jeszcze student
Józef Kazimierz Ehrenberg w imieniu „Czytelni Akademickiej” oraz po
ukraińsku Iwan Nawrocki, przewodniczący stowarzyszenia „Akademiczna
Hromada”. Wśród wieńców znalazły się m.in. przekazane przez Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, warszawską „Lutnię”, Akademię Umiejętności,
krakowskie Towarzystwo Muzyczne, Akademiczną Hromadę, Koło Literacko-Artystyczne, drukarzy z Drukarni Uniwersyteckiej składających dzieła
Kolberga, włościan z Modlnicy, rodziny Konopków i Blizińskich. Kolberg
został pochowany w grobie, który na jego wyraźne życzenie przygotowano
obok grobowca śp. Józefa Szujskiego.
XXVI
[Trzy ostatnie tomy z 1890 roku: cz. V Mazowsza, cz. I Chełmskiego, Kaliskie [cz. I]. – Dwa pośmiertne tomy wydane przez Kopernickiego: cz. II
Chełmskiego – zamknięcie monografii regionu, Przemyskie. Zarys etnograficzny. – Dalsze działania Kopernickiego: zamiar druku cz. II Kaliskiego, starania w Kasie Mianowskiego o fundusz na cz. VI Mazowsza – plany
przerwane przez śmierć 24 IX 1891 roku. – Zobowiązania Kolberga wobec
drukarni. – Pamięć współczesnych Kolbergowi: nowy nagrobek wystawiony na cmentarzu Rakowickim w 1893 r. z funduszy zebranych z inicjatywy W. Żeleńskiego, tablica epitafijna w kościele ewangelickim św. Marcina
w Krakowie.]

Ogromny dorobek badawczy i wydawniczy opublikowany staraniem
samego Kolberga zamykają wspomniane już wyżej, a wydane w roku jego
odejścia, tj. 1890, trzy tomy: Mazowsze cz. V, Chełmskie cz. I oraz Kaliskie
[cz. I]. Te z kolei dopełniają dwa tomy ukończone i wydane pośmiertnie
w 1891 roku przez Izydora Kopernickiego, lecz zaplanowane i rozpoczęte
jeszcze przez samego Kolberga: Chełmskie cz. II oraz Przemyskie. Spośród wymienionych była już mowa o monografii Mazowsza. Natomiast
1
„Nowa Reforma” 1890, nr 128. Satyryczno-humorystyczne pismo krakowskie „Diabeł”
w swoim dodatku do nr. 12 (z 19 VI) 1890 r., w rubryce Kronika diabelska zamieściło zjadliwy
komentarz dotyczący nietaktu profesora Rostafińskiego, który w swojej mowie nad grobem,
mimo uznania zasług Kolberga, wyraził opinię o niedokładności jego prac, kwestionując z pozycji autorytetu profesora botaniki określenie „kwiat śląski” występujące w przytoczonej przez
Kolberga pieśni z okolic Cieszyna.

495

�dwutomowe Chełmskie, podobnie jak Pokucie i Mazowsze wydane z podtytułem Obraz etnograficzny, zasługuje na nieco dokładniejsze omówienie
ze względu na cenny materiał folklorystyczny, dialektologiczny i etnograficzny, zgromadzony po części w trakcie własnych badań terenowych Kolberga, a w przeważającej mierze przez Marię Hemplównę z Tarnowa pod
Chełmem. Była to jedna z najsumienniejszych współpracowniczek Kolberga; jej materiały cechuje staranność, kompetencja i wiarygodność1. Zbieraczka przekazywała Kolbergowi liczne zapisy tekstów ludowych: pieśni,
bajek, przysłów i dialogów chłopskich, wiadomości etnograficzne o kulturze materialnej, m.in. o gospodarstwie chłopskim, ubiorach, sprzętach,
zajęciach, narzędziach, wsparte jej licznymi rysunkami i szkicami, także
opisy zwyczajów i obrzędów, wierzeń i przesądów, a ponadto wysoko oceniane współcześnie zapisy gwarowe z okolic Tarnowa, gawędy chłopskie
stanowiące tzw. próbki żywej mowy oraz opracowany według samodzielnie
ustalonego systemu obszerny słownik miejscowych gwar wraz z charakterystyką form i zjawisk gramatycznych. Materiał ten znacznie wzbogacił
obraz regionu chełmskiego w ujęciu Kolberga i decydująco zaważył na
wartości jego monografii. Dopełniają ją niewydane w XIX wieku zapisy ujęte we współczesnym tomie suplementowym, na które składają się głównie
nowe pieśni i materiał leksykograficzny w postaci wspomnianego słownika.
Chełmskie przynosi również materiał ukazujący wzajemne przenikanie się
wpływów ruskich i polskich na obszarze etnicznego pogranicza, a także
Na wysoką wartość materiałów Hemplówny i ich decydujące znaczenie dla Chełmskiego
Kolberga zwrócili już uwagę ówcześni badacze: Izydor Kopernicki oraz Jan Karłowicz. Wydawca cz. II Chełmskiego określił zbieraczkę jako „nieocenioną współpracowniczkę i przyjaciółkę”, która „usuwała wszelkie trudności” w obcowaniu Kolberga ze słabo jeszcze w latach
sześćdziesiątych znanym mu językiem i folklorem rusińskim i „która nie tylko dopomagała
mu nieodstępnie w jego badaniach podczas trzykrotnego pobytu Kolberga w okolicy Sawina,
lecz i sama później, wtajemniczywszy się należycie w jego zadanie, zbierała dlań ustawicznie
i dostarczała mu wszelkich wiadomości i materiałów, spisywanych przez siebie aż do roku
1876” (Przedmowa wydawcy..., DWOK T. 35, s. VII–VIII). Podobna była ocena Karłowicza,
który recenzując ten tom („Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 112–118) jako należący „do
najciekawszych i najbardziej pouczających z szeregu ogromnego zbioru ludoznawczego, który
zawdzięczmy Kolbergowi”, pisał: „Przekonywa on nas także, iż p. Hemplówna, gdyby chciała,
mogłaby nas jeszcze obdarzyć pięknymi i ważnymi przyczynkami do etnografii krajowej, bo
to, co spod pióra jej wyszło, ma pierwszorzędną wartość jako materiał, a przypuszczamy, iż
nie wyczerpuje niezmiernego skarbu rzeczy ludowych tej okolicy” (tamże, s. 113). Zob. też
Karłowicza recenzja cz. I Chełmskiego (tamże, s. 109–112), gdzie autor podkreśla m.in. wagę
dokumentacji wzajemnych wpływów języka i folkloru rusińskiego i polskiego.
1

496

�dokumentuje przejściowy etap rozwoju gwar ukraińskich Chełmszczyzny,
szczególnie cenny dla dialektologii historycznej ze względu na brak źródłowych przekazów z tego zakresu1.
Kaliskie, ostatni, 23. tom wydany w ramach Ludu, prezentuje tylko część
materiału do planowanej przez Kolberga dwutomowej monografii, obejmującej stosunkowo duży obszar po obu stronach Warty, „sięgający terenów
na północ od Konina i Słupcy i na południe od Częstochowy”, sztucznie
wyodrębniony ze względu na ówczesne granice zaborów pruskiego i rosyjskiego2. Książka jest tomem skromnym; zawiera opis kraju i ludu oraz dwa
bardziej rozbudowane rozdziały „Zwyczaje” (z pieśniami głównie religijnymi) i „Obrzędy”, oba przedzielone relacją o „Wyżynku”. Na uwagę zasługuje
tu folklor pielgrzymkowy z zapisami muzycznymi zaprezentowany przez
Kolberga w „Przypisach” na końcu tomu. Pozostały materiał przynależny
według planu Kolberga każdej jego monografii, tj. przede wszystkim pieśni
w liczbie ponad 600 i prawie 240 tańców i melodii bez tekstu, opis świata
nadzmysłowego oraz opowieści i bajki, wydane zostały dopiero w ramach
Dzieł wszystkich i dopełnione osobnym tomem suplementowym. Stosunkowo nieliczne poza zapisami pieśniowo-muzycznymi, materiały własne,
terenowe Kolberga, składające się na ten tom, pochodzą sprzed 1871 roku,
sięgając początku lat czterdziestych; uzupełnione zostały przejętymi z literatury, także późniejszej i najnowszej, m.in. z prac badaczy tego regionu,
Ignacji Piątkowskiej, Józefa Grajnerta, Stanisława Ciszewskiego.
Przemyskie, tylko częściowo uporządkowane do druku przez Kolberga – jak wspomniano – opracował do końca, zredagował i wydał Kopernicki, nakładem Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie.
Książka, obwarowana przez mecenasa limitem około 20-arkuszowej objętości, dotyczyła stosunkowo niewielkiego obszaru okolic Przemyśla jako
1
Zob. E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement
do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82), s. V–LXVI i LXXVI–LXXXVI oraz B. Linette, tamże, s. LXVI–
LXXVI. Tam omówienie badań w regionie, pozyskanych zbiorów, zachowanych rękopisów oraz
współpracy z Hemplówną i działań Kopernickiego jako wydawcy części drugiej monografii.
2
Zob. E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska „Kaliskie” Oskara Kolberga oraz „Kaliskie–Sieradzkie”, w: O. Kolberg Kaliskie. Suplement do tomu 23 (DWOK T. 79), s. VII. Tam (s. V–
–XXXIII) omówienie badań Kolberga, planów wydania i materiałów zawartych w tomie 23
oraz w dopełniającym go tomie 46 DWOK pt. Kaliskie–Sieradzkie. Karłowicz w recenzji
Kaliskiego („Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 586–589) określa tom 23 jako należący
„do najmniej samodzielnych” i postuluje „dopełnienie tego tomu I. następnymi z papierów po
O. Kolbergu […]” (tamże, s. 586 i 587), czego realizacją jest wspomniany tom 46.

497

�„części Rusi Czerwonej” i nie jest monografią pełną, co uwidacznia podtytuł
nadany przez wydawcę Zarys etnograficzny1. Najwięcej miejsca przypadło
w niej pieśniom i opisom czterech wesel wraz z towarzyszącymi im pieśniami. Dokumentacja obrzędu weselnego pochodzi tu w całości z własnych
badań Kolberga, a związanych z nimi około 160 pieśni spisanych zostało
przez badacza ze słuchu. Jest to najcenniejszy materiał źródłowy tomu
obok pieśni autonomicznych w liczbie ponad stu, także zanotowanych przez
Kolberga w czasie badań terenowych. Znacznie skromniej przedstawia się
opis kultury materialnej, wierzeń i zasób innych tekstów folkloru reprezentowanych przez czternaście bajek. Podobnie jak w przypadku Chełmskiego
widoczne jest tu w materiale folklorystycznym zjawisko charakterystyczne
dla kultury ludowej pogranicza etnicznego, tj. przenikanie się ukraińskich
i polskich pierwiastków językowych i kulturowych, czasami wręcz żywotność utworów o charakterze mieszanym językowo. Z drugiej strony udokumentowane zostały elementy, realia i zwyczaje polskiemu ludowi nieznane,
często archaiczne, niknące lub już wówczas zanikłe2.
Śmierć Kolberga, która nastąpiła zaledwie rok po uroczystym krakowskim jubileuszu, odbiła się echem w środowiskach naukowych i literackich nie tylko Krakowa, ale i całego kraju. Szereg artykułów wspomnieniowych, biograficznych, rozbudowanych nekrologów opublikowały wzmiankowane wyżej pisma galicyjskie, a także warszawskie i poznańskie 3. We
wszystkich, obok świadomości zasług Kolberga dla kultury narodowej,
wyrazów wdzięczności i uznania dla uczonego i jego dzieła, przewija się
szacunek i podziw dla niezwykłego człowieka, jakim był, dla jego skromności, łagodności, cichej i niezmordowanej pracowitości, a jednocześnie
1
O przebiegu prac nad tomem, badaniach Kolberga i materiałach pozyskanych z Przemyskiego oraz o wkładzie I. Kopernickiego jako wydawcy zob. E. Millerowa „Przemyskie” Oskara
Kolberga, w: O. Kolberg Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 82), s. V–LXXXI oraz
M. Prochaska, tamże, s. LXXXI–XCV. W dwu woluminach tego suplementu znalazły się wszystkie niewydane w XIX wieku materiały Kolberga.
2
Zwrócił na to uwagę i poparł tę opinię przykładami kompetentny i wnikliwy recenzent ostatnich tomów Kolberga Jan Karłowicz w swojej recenzji Przemyskiego opublikowanej
w „Kwartalniku Historycznym” R. VI: 1892, na s. 352–357.
3
O Kolbergu pisali w 1890 roku w obszerniejszych artykułach m.in.: W. Korotyński (Oskar
Kolberg, „Tygodnik Ilustrowany” 1890, T. I, nr 24, z. 14 VI), R. Lubicz [H. Łopaciński] (Oskar
Kolberg i ostatnia jego praca, „Ateneum” R. 15: 1890, T. III, s. 57– 74), L. Krzywicki (Oskar Kolberg [cz.] I, „Prawda” 1890, nr 24, s. 279–280 oraz H.B. [Henryk Biegeleisen?] [cz.] II i III, tamże,
nr 24, s. 280–281 i nr 25, s. 292–293). Spośród wymienionych artykułów najbardziej krytyczny
wobec metod pracy Kolberga i jej walorów naukowych jest tekst Krzywickiego.

498

�pogody, życzliwości, wyrozumiałości i uczynności wobec ludzi. Zaznaczył
on swoją obecność nie tylko w nauce, ale w sercach i pamięci tych, którzy
go znali, współpracowali i przyjaźnili się z nim lub po prostu przez lata
widywali go w Krakowie. Taki portret wyjątkowego badacza i pasjonata,
a także zwyczajnego przechodnia i mieszkańca miasta, wyróżniającego się
jednak z tłumu, odmalował Izydor Kopernicki; jemu więc oddajmy głos
raz jeszcze:
Jedną z takich postaci, które od lat kilkunastu spotykać się zwykło w Krakowie,
dawniej parę razy na tydzień, a od lat kilku codziennie, jest mężczyzna odziany
zawsze nader skromnie, a nawet ubogo, przygarbiony wiekiem i nałogową pracą
przy biurku. Pomimo tej powierzchowności, zacierającej jego osobistość wśród
snujących się ludzi, zastanawia on każdego niepospolitym wyrazem swej myślącej fizjonomii i właściwym jej wzrokiem, rzucanym przez okulary ze strudzonych
oczu, do którego dołączywszy również właściwą postawę głowy, wyciągniętej
na przód i niby w coś się wsłuchującej – mamy przed sobą typową, niezmiernie
wyrazistą postać badacza i szperacza naukowego. Przed tym szanownym staruszkiem, znanym niewątpliwie połowie krakowskiej inteligencji, każdy znający
go przechodzi z cichym uszanowaniem, żaden zaś znajomy nie pominie go przy
spotkaniu bez serdecznego powitania i pokłonu, należnego cichej a wielkiej jego
zasłudze. Czcigodną tą osobą w Krakowie jest Oskar Kolberg, szeroko w świecie
naukowym znany badacz i autor, członek naszej Akademii Umiejętności i wielu
towarzystw uczonych zagranicznych1.

A w znamiennym podsumowaniu dorobku autora Ludu czytamy:
Dotychczasowe tedy prace Kolberga razem wzięte stanowią niezmiernie bogatą
skarbnicę materiałów etnograficznych i są tak świetnym nabytkiem do etnologii
ojczystej, słowiańskiej i powszechnej, jakim jeszcze w żadnym kraju i w żadnym
narodzie nie obdarzyła nauki praca jednego człowieka2.

Do porządkowania materiałów Kolberga powierzonych testamentem
swojej opiece Kopernicki przystąpił prawie natychmiast po śmierci i pogrzebie przyjaciela z właściwym sobie zaangażowaniem. Już 10 czerwca
1890 roku pisał do Karłowicza: „Od czterech dni pogrążony jestem w przeglądaniu i porządkowaniu spuścizny po śp. Kolbergu. Od 6. z rana do
1
2

I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 107.
Tamże, nr 109.

499

�zmroku przesiaduję nad tym w jego pokoiku”1. Jednocześnie pracował nad
cz. II Chełmskiego i Przemyskiem. W marcu 1891 roku informował Karłowicza, precyzując jednocześnie swoje plany: „O. Kolberga Przemyskie
już ukończone wyjdzie po Świętach Wielkanocnych. Chełmskiego t. 2 jest
w druku i wyjdzie w lipcu. Kaliskiego t. 2 dam wkrótce do druku. O Mazowsze układam się z Kasą Mianowskiego”2. Nie będąc pewnym, czy Kasa
dalej finansować będzie Mazowsze, monitował w Warszawie u Chmielowskiego o dalszy fundusz na część VI monografii. Mimo choroby w kwietniu
pilnował druku Przemyskiego i Chełmskiego, a na początku maja pisał do
Karłowicza:
Pierwsze już mam gotowe i skoro tylko zdobędę się na napisanie jeszcze jednego
życiorysu Kolberga, którego wbrew memu usposobieniu napiera się hr. Włodz.
Dzieduszycki i skoro wizerunek Kolberga w medalionie, ilustrowanym przez Stachiewicza, będę miał gotów, to na rocznicę zgonu Kolberga wypuszczę w świat
ten tomik jako pierwszy nagrobek zmarłemu ze spuścizny jego zbudowany3.

Przemyskie, pomyślane jako dar jubileuszowy składany za życia Kolberga, lecz wydawane już po śmierci autora, zostało więc wzbogacone jego
biografią i portretem. Mimo kryzysu zdrowotnego Kopernicki nie tylko do
końca dopilnowywał korekt obu tomów Kolberga i kontynuował dalsze,
ale także nie ustawał w swych pracach autorskich i w systematycznych
studiach naukowych, o czym zdawał sprawę Karłowiczowi. Spracowany
i coraz ciężej chory, około 10 lipca wyjechał w końcu na kurację do Gleichenbergu w Austrii, skąd jeszcze 24 lipca donosił Karłowiczowi „o mających się zjawić niebawem Przemyskiem i Chełmskiem (t[om] drugi)”4 i skąd
przewieziono go już w krytycznym stanie do Krakowa, gdzie zmarł 24 września 1891 roku, podobnie jak Kolberg oddany pracy do końca, przeżywszy
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 89–90.
List I. Kopernickiego z 14 III 1891 r., tamże, s. 94.
3
List I. Kopernickiego z 2 V 1891 r., tamże, s. 94–95. Rycina, o której mowa, wykonana na
podstawie nieznanej fotografii, z ozdobną medalionową ramą, autorstwa Piotra Stachiewicza
(1858–1938), opublikowana została w Przemyskiem (DWOK T. 35), przed kartą tytułową. Litografia tego portretu przechowywana jest w Muzeum Wsi Radomskiej w Przysusze. Stachiewicz
wykonał też specjalnie zamówiony portret Kolberga do drzeworytu opublikowanego w związku z jubileuszem badacza w „Tygodniku Ilustrowanym” 1889, nr 332. Biografia Kolberga pióra
Kopernickiego, zamieszczona w Przedmowie wydawcy do Przemyskiego (DWOK T. 35, s. V–
–XX), podpisana inicjałami Dr. I.K., nosi w druku datę: „Kraków, 30 czerwca 1891 r.”
4
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 100.
1
2

500

�przyjaciela zaledwie o rok i kwartał. Z notatki prasowej wiadomo, że nie
doczekał wydania części II Chełmskiego, pierwsze „zbroszurowane” egzemplarze dostarczono Akademii Umiejętności 25 września, w kilkanaście
godzin po śmierci wydawcy1.
Po jego odejściu Karłowicz na zakończenie swojej recenzji Przemyskiego
pytał: „Kto i kiedy dostarczy nam reszty puścizny po Kolbergu? Przyjazną rękę Kopernickiego niestety śmierć już obezwładniła”2. Ten sam autor
wcześniej, przy okazji jubileuszu Kolberga w 1889 roku, nie zawahał się
wytknąć środowisku warszawskiemu:
I jeszcze jedna, gorzka niestety uwaga. Faktem jest, że kompletnych egzemplarzy
pism Kolberga jest w Warszawie najwyżej dwa. Czy tak się płaci za poświęcenie
i trud całego żywota sumiennemu pracownikowi? Czy takim sposobem daje się
dowód przywiązania do rzeczy krajowych? Postarajmy się, żeby było lepiej, dopóki żyje jeszcze Kolberg; a niech żyje jak najdłużej, na cześć i sławę plemienia
naszego!3

Śmierć Kopernickiego zaważyła na losach dzieła Kolberga; zabrakło
­bowiem starań ich największego rzecznika. Pozostawiony Kopernickiemu legat 1600 zł reń. w gotówce nie pokrywał wynoszących 2400 zł reń.
roszczeń Drukarni Uniwersyteckiej; na jej składzie i w komisie księgarni
Friedleina zalegały w ogromnej ilości ponad 11 tysięcy egzemplarzy rozchodzące się słabo tomy Ludu. Dopiero w 1905 roku cały ten zasób, liczący
nawet około połowy nakładu niektórych tomów, zakupiła Akademia Umiejętności, spłacając dług drukarni, a pozostałą sumę przeznaczając dla bratanic Kolberga: Antoniny z Kolbergów Brzozowskiej i Walentyny Kolberg.
Wiadomość tę, wraz z doniesieniem o śmierci Kopernickiego i wspomnieniem biograficznym, podał „Czas” 1891 w nr. 219 (z 26 IX), w dziale Kronika, Kraków 25 września. Tamże,
w nr. 220 i 221 (z 27 i z 29 IX), w Kronice, informacje o pogrzebie, na którym zgodnie z życzeniem zmarłego nie było wieńców na trumnie i mów pogrzebowych nad grobem. Nekrolog
opublikowała też „Nowa Reforma” 1891, w nr. 219 (z 26 IX), w Kronice. Obszerny artykuł pióra
Karłowicza ze wspomnieniem dorobku, zasług i osobowości zmarłego, biografią i bibliografią
prac oraz z fragmentami jego listów zamieściła „Wisła” T. V: 1891, s. 1001–1025 (odb. Kraków
1892), a w „Tygodniku Ilustrowanym” z 1891 r., w nr. 94 (z 17 X) ukazał się tekst tego samego
autora pt. Śp. Izydor Kopernicki. Wspomnienie pozgonne. Zob. też A. Wrześniowski Izydor
Kopernicki. Wspomnienie pośmiertne, „Gazeta Lekarska” 1891, nr 45 (z 7 XI) i odb.
2
„Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 357 (recenzja na s. 352–357).
3
Jan Karłowicz Oskar Kolberg, „Wisła”, T. III: 1889, s. 473.
1

501

�Archiwum Kolberga porządkowano i zabezpieczono w osobnym pomieszczeniu1. Dalsze burzliwe losy spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, której nie
oszczędziła II wojna światowa, a przedtem niefrasobliwe działania niektórych penetrujących ją badaczy oraz nie zawsze kompetentnych wydawców
jej fragmentów, aż do decyzji i realizacji edycji Dzieł wszystkich, to już
przedmiot osobnego opracowania2.
Po dwu latach od śmierci Kolberga doczekał się też interwencji zaniedbany grób autora Ludu. W 1892 roku Władysław Żeleński podjął inicjatywę budowy pomnika nagrobnego ku czci Oskara Kolberga. Swój apel do
Krakowian o społeczną zbiórkę funduszy na ten cel, ogłoszony na łamach
„Czasu”, wsparł przypomnieniem zasług Kolberga dla nauki i kultury narodowej oraz długu pamięci, jaki ma do spłacenia wobec niego społeczność
miasta, z którym był związany. Podzielił się tam również osobistymi wspomnieniami, związanymi z zaprzyjaźnionym z nim autorem Ludu3. Na rzecz
budowy pomnika zorganizował Żeleński dwa koncerty, które odbyły się 16
listopada 1892 roku i 7 grudnia 1893 roku w sali Hotelu Saskiego4. Prezesem Komitetu organizującego tę akcję został Łepkowski. Pomnik nagrobny
przedstawiający popiersie Kolberga wykonał w brązie wybitny rzeźbiarz
i kostiumolog krakowski, Tadeusz Błotnicki (1858–1928). Dzięki mieszkańcom Krakowa, ze środków uzyskanych z koncertów, nowy nagrobek wystawiono na cmentarzu Rakowickim w 1893 roku. Na froncie obelisku wyryto
napis: „Oskar Kolberg 1814–1890 – Zasłużonemu Ojczyźnie – rodacy”, a na
bokach: „Polskę całą przeszedł, lud poznał i ukochał, zwyczaje jego i pieśni
w księgi złożył”5. Ponadto w kościele ewangelickim św. Marcina przy ulicy
Grodzkiej w Krakowie wmurowano, zapewne z inicjatywy pastora Gabrysia,
Zob. W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 116 i 117.
Zagadnienia te omawia A. Skrukwa w pracy Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.
Jej dzieje, edycje i stan obecny w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).
3
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga, „Czas” 1892, nr 261 (z 13 XI) i 262
(z 15 XI).
4
Informacje o koncertach oraz sprawozdania z nich zamieszczał „Czas”. Doniesienie o koncercie z 16 XI 1892 r. zob. Kronika, „Czas”, 1892, nr 263 (z 16 XI), sprawozdanie zob. Ruch artystyczny i umysłowy, tamże, nr 265 (z 18 XI) i Kronika, nr 268 (z 22 XI). Zapowiedzi koncertu
z 7 grudnia 1893 r. zob. Kronika, „Czas” 1893, nr 271 (z 26 XI), Ruch artystyczny i umysłowy,
tamże, nr 274 (z 30 XI), Kronika, tamże, nr 275 (z 1 XII) i nr 279 (z 6 XII), sprawozdanie zob.
Ruch artystyczny i umysłowy, tamże, nr 281 (z 8 XII).
5
3 czerwca w 2014 roku, ogłoszonym w dwusetną rocznicę urodzin „Rokiem Kolberga”,
uroczyście odsłonięto na cmentarzu Rakowickim ten nagrobek badacza po renowacji.
1
2

502

�tablicę pamiątkową poświęconą Kolbergowi, „etnografowi, miłośnikowi
i znawcy ludu”. W czasie wojny została jednak usunięta i zniszczona przez
hitlerowców. Dopiero w 2012 roku odnaleziono jej dwa roztrzaskane fragmenty i zaplanowano rekonstrukcję. Ponowne odsłonięcie odtworzonej
tablicy epitafijnej w kościele św. Marcina nastąpiło 12 października 2014
roku1. Najtrwalszym pomnikiem Oskara Kolberga dla kultury i nauki polskiej pozostaje jednak ogromny dorobek badacza zawarty w jego dziele –
nasze cenne dziedzictwo narodowe.

Tj. także w „Roku Kolberga”. Zob. Oskar Kolberg w Krakowie-Rok Kolberga; www.kolberg2014.org.pl/pl/2014/aktualności/oskar-kolberg-w-krakowie [wiadomość o odnalezieniu
fragmentów tablicy i planie jej odtworzenia] oraz https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/8366/1/A-Rataj-Kolberg-i-Gloger.pdf [informacja o uroczystości odsłonięcia tablicy,
s. 332]; dostęp: 7 września 2020.
1

�Spis ilustracji

1. Portret Juliusza Kolberga, malował Antoni Kolberg około roku 1850 według
wcześniejszej litografii. Ze zbiorów prywatnych. Fot. Barbara Polakowska.
2. Portret Karoliny Kolberg, matki, malował Antoni Kolberg około roku 1850. Ze
zbiorów prywatnych. Fot. Barbara Polakowska.
3. Portret Oskara Kolberga, fotografia zaginionego portretu malowanego przez Antoniego Kolberga około roku 1848. Ze zbiorów Muzeum im. Oskara Kolberga
w Przysusze.
4. Widok dworca kolei żelaznej warszawsko-wiedeńskiej w Warszawie, litografia
J. Ceglińskiego. Ze zbiorów Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze.
5. Szkic autobiografii Oskara Kolberga, rkp. w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU
i PAN w Krakowie, sygn. 2183, k. 68, fragment.
6. Wykaz dochodów Oskara Kolberga z początku roku 1861, rkp. Oskara Kolberga
w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, sygn. 3210, k. 5, fragment.
7. Wykaz wydatków Oskara Kolberga z początku roku 1861, rkp. Oskara Kolberga
w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, sygn. 3210, k. 6, fragment.
8. Autoportret Antoniego Kolberga wykonany około r. 1850. Ze zbiorów prywatnych. Fot. Ryszard Petrajtis.
9. Józef Konopka, fotografia Walerego Rzewuskiego. Ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie.
10. Antonina Konopczanka, fotografia Walerego Rzewuskiego. Ze zbiorów prywatnych.
11. Widok dworu Konopków w Modlnicy, akwarela Tadeusza Rybkowskiego
z r. 1874. Ze zbiorów prywatnych.
12. Izydor Kopernicki. Fotografia ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie.
13. Józef Majer, drzeworyt Aleksandra Regulskiego według fotografii Walerego Rzewuskiego reprodukowany w „Tygodniku Ilustrowanym” 1878, T. 5, nr 110, s. 1.
14. Karolina Kolberg, żona Antoniego. Fotografia ze zbiorów Muzeum im. Oskara
Kolberga w Przysusze.
15. Portret Oskara Kolberga, malował Tadeusz Rybkowski w r. 1875, w zbiorach
Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze. Fot. Barbara Polakowska.
16. Wilhelm Kolberg, drzeworyt Józefa Holewińskiego według rys. Franciszka Tegazzo reprodukowany w „Kłosach” 1877, T. 25, nr 627, s. 1.
Dziękujemy pani Katarzynie Markiewicz za pomoc w doborze ilustracji i ustaleniu
ich źródeł.

�505

��1. Juliusz Kolberg, mal. Antoni Kolberg

�2. Karolina Kolberg, matka, mal. Antoni Kolberg

�3. Oskar Kolberg, mal. Antoni Kolberg

�4. Dworzec kolei żelaznej warszawsko-wiedeńskiej w Warszawie,
litografia J. Ceglińskiego

�5. Szkic autobiografii, rękopis Oskara Kolberga

�6. Wykaz dochodów Oskara Kolberga z początku roku 1861,
rękopis Oskara Kolberga

�7. Wykaz wydatków Oskara Kolberga z początku roku 1861,
rękopis Oskara Kolberga

�8. Autoportret Antoniego Kolberga

�9. Józef Konopka, fotografia W. Rzewuskiego

�10. Antonina Konopczanka, fotografia W. Rzewuskiego

�11. Dwór Konopków w Modlnicy, mal. T. Rybkowski

�12. Izydor Kopernicki, fotografia A. Szuberta

�13. Józef Majer, drzeworyt A. Regulskiego według fot. W. Rzewuskiego

�14. Karolina Kolberg, żona Antoniego, fotografia nieznanego autora

�15. Oskar Kolberg, mal. T. Rybkowski

�16. Wilhelm Kolberg, drzeworyt J. Holewińskiego według rys. F. Tegazzo

��ISBN 978-83-95-9125-7-3

�</text>
                  </elementText>
                </elementTextContainer>
              </element>
            </elementContainer>
          </elementSet>
        </elementSetContainer>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="14">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154178">
                  <text>Oskar Kolberg.  Dzieła wszystkie </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154179">
                  <text>etnografia ; kultura tradycyjna ; folklor ;</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154180">
                  <text>Kolberg, Oskar (1916-1890)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154181">
                  <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154182">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154183">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154184">
                  <text>książka </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154185">
                <text>OSKAR KOLBERG. CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
&#13;
��OSKAR KOLBERG&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
&#13;
�O&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
O&#13;
&#13;
L&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
E&#13;
&#13;
DZIEŁA WSZYSTKIE&#13;
TOM 85/I&#13;
&#13;
INSTYTUT im. OSKARA KOLBERGA&#13;
Pozna ń&#13;
&#13;
R&#13;
&#13;
G&#13;
&#13;
�Elżbieta Millerowa i Agata Skrukwa&#13;
&#13;
OSKAR KOLBERG&#13;
CZŁOWIEK I DZIEŁO&#13;
Część I&#13;
&#13;
BIOGRAFIA&#13;
&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
�Copyright © by: Instytut im. Oskara Kolberga &amp; authors&#13;
Poznań 2024&#13;
&#13;
Rada Naukowa&#13;
Aleksander Posern-Zieliński – przewodniczący&#13;
Jan Adamowski, Ewa Antyborzec, Piotr Dahlig, Zbigniew Jasiewicz,&#13;
Jolanta Ługowska, Teresa Smolińska, Katarzyna Smyk, Violetta Wróblewska&#13;
&#13;
Recenzenci&#13;
dr Hubert Czachowski&#13;
dr hab. Violetta Wróblewska, prof. UMK&#13;
&#13;
Skład i łamanie&#13;
Jacek Grześkowiak&#13;
&#13;
Wydano ze środków Ministra Edukacji i Nauki&#13;
&#13;
ISBN 978-83-95-9125-7-3&#13;
&#13;
Druk i oprawa&#13;
Zakład Poligraficzny Moś &amp; Łuczka&#13;
&#13;
�Spis treści&#13;
&#13;
Od autorek&#13;
s. 13&#13;
&#13;
Wykaz skrótów&#13;
s. 16&#13;
&#13;
Agata Skrukwa&#13;
Życie Oskara Kolberga w Warszawie (1814–1871)&#13;
s. 17&#13;
I.&#13;
&#13;
Pochodzenie rodziny Oskara Kolberga. – Rodzice i bracia. – Związki Kolbergów z Przysuchą. – Środowisko, w którym dorastał. – Pierwsze spotkania z muzyką Chopina. – Śmierć ojca. – Sytuacja w Królestwie po powstaniu listopadowym. – Studia kompozycji w Berlinie. – Praca nauczyciela&#13;
muzyki na prowincji. – Powrót do Warszawy w końcu roku 1837. . . . . . . . 17&#13;
&#13;
II.&#13;
&#13;
Pierwsze kompozycje Oskara Kolberga. – Początki jego zainteresowania&#13;
się folklorem około roku 1839. – Zamiar wydania drukiem zebranych&#13;
w terenie pieśni ludowych. – Życie muzyczne Warszawy w okresie międzypowstaniowym. – Badania terenowe Kolberga w okolicach Warszawy&#13;
i w innych regionach Królestwa. – Początek przyjaźni z Józefem Konopką.&#13;
– Edycja pierwszego zbioru pieśni ludowych w latach 1842–1845 w Poznaniu i w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41&#13;
&#13;
III.&#13;
&#13;
Podjęcie pracy w dyrekcji kolei warszawsko-wiedeńskiej. – Kompozycje:&#13;
mazury i kujawiaki. – Druk zbiorków pieśni czeskich i litewskich (1846).&#13;
– Druk Pieśni ludu weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” (1847–1849)&#13;
i Pieśni ludu obrzędowych w Album Literackim (1848). – Pierwsze spotkanie ze Stanisławem Moniuszką. – Początek pracy nad Królem pasterzy. – Wydanie Pieśni ludowych do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu&#13;
(1862). – Reakcja na śmierć Fryderyka Chopina. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 74&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
�IV.&#13;
&#13;
Premiera Króla pasterzy i Sceny w karczmie w prywatnym salonie muzycznym. – Następne kompozycje fortepianowe. – Badania terenowe w zaborze rosyjskim. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 98&#13;
&#13;
V.&#13;
&#13;
Sytuacja w Królestwie Polskim po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. – Powstanie nowego programu edytorskiego Kolberga i wydanie przez niego&#13;
Pieśni ludu polskiego w latach 1856–1857. – Oceny tego zbioru przez&#13;
współczesnych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 110&#13;
&#13;
VI.&#13;
&#13;
Pierwsze spotkanie z muzyką góralską w Tatrach latem 1857 r. – Podróż do&#13;
Wiednia, Lublany i Zagrzebia i jej wyniki – zapisy muzyki i zakupione druki, m.in. zbiór pieśni słoweńskich E. Korytki. – Początek pracy w zespole&#13;
autorów Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. – Rezygnacja z pracy&#13;
etatowej w Dyrekcji Dróg i Mostów. – Kompozycje. – Podróże w latach&#13;
1859–1861. – Artykuł o ludowych źródłach muzyki J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego. – Wystawienie Króla pasterzy&#13;
w operze warszawskiej. – Rozpoczęte dwa inne utwory sceniczne. . . . . . . . 129&#13;
&#13;
VII.&#13;
&#13;
Zmiana planu wydawniczego: oddanie do druku w 1862 r. Sandomierskiego – zbioru pieśni regionalnych prezentowanych wraz z opisami obrzędów&#13;
i zwyczajów. – Podróże w latach 1859 i 1860. – Druk artykułu Rzut oka na&#13;
pierwotne muzyki dzieje. – Wydarzenia w Warszawie poprzedzające powstanie styczniowe. – Podróż na Wołyń w 1862 r. i przywiezione stamtąd&#13;
materiały. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 149&#13;
&#13;
VIII.&#13;
&#13;
Królestwo po powstaniu styczniowym. – Ostateczna zmiana zakresu badań&#13;
i publikacji Kolberga — ukształtowanie w ciągu roku 1864 programu Ludu&#13;
przedstawionego w lutym 1865 r. w liście otwartym Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169&#13;
&#13;
IX.&#13;
&#13;
Sandomierskie jako niepełna jeszcze monografia regionalna. – Nawiązanie kontaktów z wydziałem etnograficznym Rosyjskiego Towarzystwa&#13;
Geograficznego. – Badania terenowe na Kujawach w roku 1865. – Druk&#13;
pierwszego tomu monografii tego regionu. – Współudział w opracowaniu&#13;
Zbioru pieśni duchownych ewangelickich.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185&#13;
&#13;
X.&#13;
&#13;
Zakończenie prac nad Encyklopedią powszechną (1868). Coraz trudniejsza sytuacja materialna Kolberga, zwłaszcza wobec druku Ludu na własny&#13;
koszt. – Druk drugiej części Kujaw. – Poszukiwanie instytucji i osób, które&#13;
mogłyby finansować prace nad Ludem. – Podróże w tym celu do Poznania, Lwowa i Krakowa w latach 1867–1870. – Obietnica częściowej pomocy ze strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w 1869 r. – Decyzja&#13;
o przeniesieniu się do Galicji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 208&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
�Elżbieta Millerowa&#13;
Lata krakowskie w życiu 0skara Kolberga (1871–1890)&#13;
s. 231&#13;
XI.&#13;
&#13;
Warunki pracy literackiej i naukowej w Warszawie po powstaniu&#13;
styczniowym. – Cenzura carska. – Położenie materialne pisarzy&#13;
i uczonych. – Brak oparcia instytucjonalnego dla pracy badawczej.&#13;
– Wyjazd Kolberga do Krakowa (sierpień 1871). – Sytuacja w autonomicznej Galicji. – Swobody obywatelskie. – Życie umysłowe&#13;
i kulturalne Krakowa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  231&#13;
&#13;
XII.&#13;
&#13;
Konopkowie, zainteresowania i działalność społecznikowska i patriotyczna braci Józefa, Romana i Juliana. – Modlnica i jej gospodarze – Julian&#13;
i Antonina. – Kolberg w nowych warunkach. – Dojazdy do Krakowa, kontakty z drukarnią, bibliotekami, archiwami i przedstawicielami środowiska&#13;
naukowego, możliwość uczestnictwa w życiu kulturalnym i umysłowym&#13;
miasta. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 244&#13;
&#13;
XIII.&#13;
&#13;
Cele i zadania działającej od 1873 roku Akademii Umiejętności i jej rola&#13;
w życiu naukowym i narodowym. – Kontynuacja dotacji na Lud Kolberga&#13;
przyznanej przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie. – Członkostwo Kolberga w strukturach Akademii i działalność w Komisjach Archeologicznej&#13;
i Antropologicznej. – Funkcja przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, udział w pracach programowych Sekcji. – Współpraca z I. Kopernickim, redaktorem „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, i własne publikacje Kolberga w tym roczniku od 1877 r.&#13;
– Wkład badacza w dorobek etnograficzny Komisji Antropologicznej. . . . . 259&#13;
&#13;
XIV.&#13;
&#13;
Publikacje poza Ludem z lat 1871–1872: Obrazy Słowiańszczyzny południowej, Figury przydrożne, Rzecz o obchodach weselnych. – Kontynuacja&#13;
prac nad Krakowskiem. – Śmierć matki w 1872 r. – Korespondencja z bratową, Karoliną Kolberg – łącznikiem z rodziną w Warszawie. – Krakowskie&#13;
cz. I–IV z lat 1871–1875 jako modelowa monografia Kolberga. . . . . . . . . . . . . 288&#13;
&#13;
XV.&#13;
&#13;
Sytuacja finansowa Kolberga w latach 1871–1875, dotacja a koszty wydania. –Korespondencja z bratem Wilhelmem. – Śmierć Wilhelma w 1877 r.&#13;
– Kontakty listowne z Karoliną Kolberg i Jadwigą Wernerową. – Spotkanie&#13;
z Karoliną i jej córkami w Modlnicy w 1877 r. – Poczucie osamotnienia&#13;
i oddalenia od rodziny wyrażane w listach. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 307&#13;
&#13;
XVI.&#13;
&#13;
Podróże w latach 1871–1872 do Galicji Wschodniej, w Poznańskie, do Cieszyna. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Wiedniu w 1873 r. – Końcowe&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�prace nad Krakowskiem i równoległe nad W. Ks. Poznańskiem. – Dotacja&#13;
Komisji Antropologicznej na badania w Wielkopolsce, Prusach Zachodnich i Wschodnich w 1875 r., przebieg i trasa tej podróży, kontakty, pozyskane w niej materiały i dorobek w świetle sprawozdania dla Akademii&#13;
i korespondencji. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 318&#13;
XVII. Prace nad tomami W. Ks. Poznańskiego po roku 1875, przekonanie o celowości edycji także ze względu na postępującą germanizację. – Kłopoty&#13;
z cenzurą warszawską kwestionującą fragmenty cz. II i III Krakowskiego.&#13;
– Odłożenie w czasie opracowania materiałów z Mazur i Pomorza. – Życie&#13;
i praca między Modlnicą a Krakowem, punkty kontaktowe w mieście,&#13;
uciążliwości dojazdów, równoległe prace nad kolejnymi monografiami,&#13;
wstępna redakcja cz. I Pokucia.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 338&#13;
XVIII. W nurcie życia naukowego Akademii. – Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego (1876 i 1877 r.), znaczenie tej publikacji i innych materiałów&#13;
gwaroznawczych Kolberga dla dialektologii. – Rola dokumentacji języka&#13;
i słownictwa ludowego w badaniach etnograficznych Kolberga a program&#13;
prac leksykograficznych w Akademii. – Postulat gromadzenia i publikacji materiałów ikonograficznych przedstawiany przez Kolberga Komisji&#13;
Antropologicznej. – Studia nad kulturą i folklorem Łużyczan, ich związek&#13;
z podróżą 1875 r. i badaniami w Wielkopolsce. – Publikacja artykułu Obecne stanowisko etnografii w 1876 r.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 348&#13;
XIX.&#13;
&#13;
Chopiniana w korespondencji z M.A. Szulcem i M. Karasowskim. – Wkład&#13;
Kolberga w prace biografistów Chopina i wydawców jego dzieł: prostowanie błędów i dopełnienia dotyczące życia i twórczości kompozytora, opinie&#13;
o charakterze, technice, stylu i ekspresji jego sztuki pianistycznej, o genezie&#13;
i edycjach utworów, zwłaszcza juweniliów, propozycje dotyczące kompletnego wydania dzieł Chopina. – Własne materiały o Chopinie i kopie jego&#13;
utworów. – Znaczenie tych materiałów i postulat zebrania w całość wiedzy Kolberga o Chopinie.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 363&#13;
&#13;
XX.&#13;
&#13;
Podróże na Pokucie i na Podole galicyjskie w latach 1876 i 1877. – Kontynuacja Poznańskiego i wydanie cz. II–IV (1876–1879). – Odwiedziny Karoliny z dziećmi w Modlnicy (lato 1877). – Wstępne prace nad cz. I Pokucia.&#13;
– Wyjazd na Wystawę Powszechną w Paryżu (wrzesień 1878), prezentacja tam m.in. tomów Ludu. – Przedłożenie Akademii pierwszej wersji cz.&#13;
I Pokucia (listopad 1878). – Odwiedziny Antoniego i Karoliny z dziećmi&#13;
w Modlnicy (lato 1879). – Wyjazd do Lwowa i Czortowca (wrzesień? 1879).&#13;
– Udział w obchodach jubileuszu Kraszewskiego (październik 1879). – Publikacja Pieśni ludu litewskiego, studium komparatystyczno-folklorystycz-&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
�nego, w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1879). – Uwagi&#13;
do analizy tekstu Bogurodzicy (1879). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 376&#13;
XXI.&#13;
&#13;
Propozycja przyjęcia opieki naukowej nad wystawą etnograficzną w Kołomyi (marzec 1880). – Korespondencja z M. Wolffem: próba interwencji&#13;
w sprawie zakazu zbytu ocenzurowanych tomów w Królestwie Polskim&#13;
i w Rosji oraz odmowa udziału w rosyjskim wydawnictwie Żiwopisnaja&#13;
Rossija… (kwiecień 1880). – Ukończenie druku cz. V. Poznańskiego (maj&#13;
1880). – Udział w obchodach 400-lecia śmierci Długosza (maj 1880). – Wyjazd na Pokucie i współudział w organizowaniu wystawy etnograficznej&#13;
w Kołomyi (czerwiec–październik 1880), bogate zbiory z Pokucia jako wynik 4-miesięcznego pobytu w tym regionie. – Koncert warszawski na rzecz&#13;
wydawnictw Kolberga (maj 1881), dochód przeznaczony na sfinansowanie&#13;
cz. I i II Pokucia. – Wydanie cz. VI Poznańskiego i opracowanego przez&#13;
Kolberga zbioru polskich mazurków u Bretkopfa i Härtla w Lipsku (1881).&#13;
– Ukazanie się cz. I Pokucia oraz cz. VII, ostatniej, Poznańskiego (1882) – zamknięcie kolejnej monografii, jej koncepcja, współpracownicy i korespondenci z Wielkopolski. – Postawa Kolberga wobec germanizacji w świetle korespondencji z Wielkopolanami. – Śmierć brata Antoniego (grudzień 1882).&#13;
– Publikacja pracy Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi Dobrzyńskiej&#13;
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1882). . . . . . . . . . . . . . . . 395&#13;
&#13;
XXII. Spotkanie z J. Blizińskim i zaproszenie Kolberga do Bóbrki (maj 1883). –&#13;
Podróż w Sanockie i Przemyskie (lato 1883). – Uczestnictwo w obchodach&#13;
200-lecia zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem (wrzesień 1883). – Wydanie cz. II Pokucia i cz. I Lubelskiego (1883). – Przyznanie Kolbergowi funduszu z Kasy im. J. Mianowskiego (1883) na dalsze wydawnictwo, tj. Mazowsze cz. I–V. – Recenzja C. Neymanna cz. I–II Pokucia (1884). – Wydanie cz. II Lubelskiego i wstępne prace nad cz. I Mazowsza (1884). – Udział&#13;
Kolberga w Zjeździe Historyczno-Literackim im. J. Kochanowskiego i jego&#13;
Głos w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego (maj 1884). – Spotkanie&#13;
w Krakowie z Karoliną i jej dziećmi (lipiec 1884). – Podróż w Sanockie&#13;
i Przemyskie (lipiec–październik 1884). – Opuszczenie Modlnicy i przeprowadzka do Krakowa (październik 1884) – zmiana warunków życia i pracy.&#13;
– Druk cz. I Mazowsza oraz publikacja opracowania pt. Zwyczaje i pieśni&#13;
ludu wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po śp. Józefie Lipińskim&#13;
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1884). – Wydanie&#13;
cz. I Kieleckiego (1885). – Kolejna podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka”&#13;
(lipiec–listopad 1885). Bogate materiały z podróży z lat 1883–1885. – Druk&#13;
cz. II Mazowsza oraz pracy Zagadki z Lubelskiego… w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1885).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 421&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
�XXIII. Starania w Akademii o osobny fundusz na wydanie materiałów z Rusi. –&#13;
Kontakty z folklorystami słowiańskimi, F.S. Kraussem (od 1886) i z L. Kubą&#13;
(od 1885). – Kłopoty mieszkaniowe – lato 1886 r. w Krakowie. – Wydanie cz. II Kieleckiego (1886) – ukończenie kolejnej monografii. – Udział&#13;
w nowych projektach badań Komisji Antropologicznej (1886). – Recenzja&#13;
H. Biegeleisena (1886) i Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. – Życie codzienne, kontakty towarzyskie i krąg przyjaciół Kolberga&#13;
w Krakowie. – Wydanie Mazowsza cz. III (1886). – Zaproszenie do udziału w pracach Komitetu organizującego dział etnograficzny Wystawy Krajowej (marzec 1887).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 441&#13;
XXIV. Radomskie cz. I (lipiec 1887). – Długa choroba oczu (lato i jesień 1887).&#13;
– Wystawa Krajowa (wrzesień–październik 1887) i ograniczony udział&#13;
w pracach nad jej działem etnograficznym. – Starania o subwencję na&#13;
tomy poświęcone Galicji Wschodniej – petycja do Sejmu Krajowego (listopad 1887) i jej pozytywny wynik. – Uczestnictwo w pracach Komisji&#13;
Antropologicznej. – Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1888). – Wydanie trzech tomów: cz. II&#13;
Radomskiego, cz. IV Mazowsza, cz. III Pokucia (1888). – Radomskie –&#13;
kolejna ukończona monografia. – Spowodowana kłopotami z cenzurą&#13;
zmiana karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza. – Recenzja W. Smoleńskiego cz. I–III Mazowsza (1887). – Trudne warunki bytowe Kolberga&#13;
i ich obraz w oczach jego gości. – Aktywności pozawydawnicze (opinia&#13;
o nowym czasopiśmie naukowym, „Wiśle”, sprawa E. Korytki i jego materiałów).. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 461&#13;
XXV. Udział w pracach Komisji Antropologicznej: ocena i opracowanie melodii litewskich Juszkiewicza (marzec 1889). – Jubileusz 50-lecia pracy Kolberga obchodzony w Krakowie (maj 1889). – Udział Kolberga w jubileuszu J. Kossaka&#13;
(czerwiec 1889). – Załamanie zdrowotne i przeprowadzka do domu Kopernickiego (lipiec 1889). – Łęczyckie i cz. IV Pokucia (1889). – Recenzja I. Franki cz.&#13;
III Pokucia (1889) i Krótka replika Kolberga (1890) oraz dwa artykuły z materiałami z Polesia w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1889).&#13;
– Propozycja W. Dzieduszyckiego wydania Przemyskiego (1889). – Choroba,&#13;
ostatnie chwile: pożegnanie przyjaciół, cz. I Chełmskiego – ostatni tom w rękach Kolberga, testament i śmierć (3 czerwca 1890) w relacji Kopernickiego.&#13;
– Pogrzeb (5 czerwca 1890). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 476&#13;
XXVI Trzy ostatnie tomy z 1890 roku: cz. V Mazowsza, cz. I Chełmskiego, Kaliskie [cz. I]. – Dwa pośmiertne tomy wydane przez Kopernickiego: cz. II&#13;
Chełmskiego – zamknięcie monografii regionu, Przemyskie. Zarys etnograficzny. – Dalsze działania Kopernickiego: zamiar druku cz. II Kaliskiego,&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
�starania w Kasie Mianowskiego o fundusz na cz. VI Mazowsza – plany&#13;
przerwane przez śmierć 24 IX 1891 roku. – Zobowiązania Kolberga wobec&#13;
drukarni. – Pamięć współczesnych Kolbergowi: nowy nagrobek wystawiony na cmentarzu Rakowickim w 1893 r. z funduszy zebranych z inicjatywy&#13;
W. Żeleńskiego, tablica epitafijna w kościele ewangelickim św. Marcina&#13;
w Krakowie.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 495&#13;
&#13;
Spis ilustracji&#13;
s. 505&#13;
&#13;
��Od autorek&#13;
&#13;
Oddawana obecnie do rąk czytelnika trzyczęściowa publikacja Oskar&#13;
Kolberg. Człowiek i dzieło pomyślana była od początku edycji Dzieł wszystkich jako jej zwieńczenie. W zamierzeniu miała się opierać na wszystkich&#13;
dostępnych źródłach drukowanych i rękopiśmiennych, by podjąć próbę&#13;
możliwie całościowego spojrzenia na osobę i dorobek Kolberga w oparciu&#13;
o pełną zachowaną dokumentację.&#13;
Postać i dzieło Oskara Kolberga były przedmiotem zainteresowania jeszcze za życia badacza. Jego niezwykła wizja, determinacja, pracowitość&#13;
i konsekwencja z jednej strony, z drugiej zaś ogrom zgromadzonego materiału ze wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej i kolejne wydawane tomy&#13;
monografii regionalnych, stanowiące dzieło jednego człowieka w czasach&#13;
niewoli w kraju podzielonym przez zaborców, fascynowały kolejne pokolenia, począwszy od współczesnych autorowi Ludu i świętujących jubileusz&#13;
50-lecia jego prac w 1889 roku aż po obchodzone w 2014 roku dwusetlecie&#13;
jego urodzin. Ukazujące się na przestrzeni tego czasu liczne publikacje biograficzne, bądź tylko przybliżające postać wielkiego etnografia i jego dzieło,&#13;
bądź też sięgające głębiej i analizujące jego dorobek, przynosiły materiały&#13;
do portretu zbieracza, badacza, wydawcy, wykorzystując dostępne źródła&#13;
z różnym efektem i w różnym zakresie. Odnotować tu trzeba przede wszystkim cenny artykuł Izydora Kopernickiego w „Nowej Reformie” z 1889 roku&#13;
(w nr 107–109), rozwinięty we wstępie do Przemyskiego (DWOK T. 35),&#13;
tomu wydanego w roku 1891 przez tego autora już po śmierci autora Ludu.&#13;
Kopernicki był bezpośrednim świadkiem życia i pracy, a także badań terenowych Kolberga, jego relacja ma więc wyjątkowe znaczenie dokumentacyjne, jako jedno z nielicznych świadectw z autopsji. W ciągu następnych&#13;
lat powstawały okazjonalne artykuły poświęcone i osobie, i pracom Kolberga,&#13;
a także obszerniejsze opracowania wykorzystujące dostępne wówczas źródła. Do najważniejszych należy biografia autorstwa Ryszarda Górskiego,&#13;
wydana pt. Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności w 1970 roku (wyd. II:&#13;
13&#13;
&#13;
�1974 r.), oraz obszerny artykuł Ludwika Bielawskiego zamieszczony w Encyklopedii muzycznej PWM (tom KLŁ, Kraków 1997, s. 136–151), a także&#13;
praca popularyzująca postać i dorobek Kolberga przygotowana przez Agatę&#13;
Skrukwę i wydana z okazji dwusetnej rocznicy urodzin badacza w 2014&#13;
roku. Publikacje te powstawały jednak bądź bez dostępu do spuścizny rękopiśmiennej Kolberga czy gruntowniejszych studiów nad nią, bądź też&#13;
abstrahowały od nich ze względu na profil skierowany do szerokiego kręgu&#13;
odbiorców, opierając się przy tym na tomach drukowanych za jego życia,&#13;
później na kolejnych, ukazujących się sukcesywnie już w ramach Dzieł&#13;
wszystkich. Siłą rzeczy przynosiły materiał bardziej lub mniej fragmentaryczny, zebrany bez pełnego rozpoznania w niespotykanym zasobie źródeł,&#13;
jakie kryje ogromne archiwum autora Ludu. A rękopisy w nim zachowane&#13;
mówią wiele o niezwykłej postaci i pracy badacza. Mówią tym więcej, że&#13;
on sam w swojej wyjątkowej skromności i świadomym samoograniczeniu&#13;
nie pozostawił szczegółowych wskazówek biograficznych i warsztatowych,&#13;
zapisów pamiętnikarskich czy notatek osobistych, a korespondencję badacza cechuje pełna dyscypliny rzeczowość i powściągliwość, z rzadko pojawiającymi się akcentami osobistymi.&#13;
Prezentowana tu część pierwsza publikacji przedstawia życie, działalność i prace Kolberga w ujęciu chronologicznym. Obejmuje ona dwa okresy&#13;
w biografii autora Ludu: życie w Warszawie do roku 1871 oraz lata krakowskie 1871–1890. Autorki wiążą bieg jego życia z ewolucją poglądów&#13;
od romantycznego zbieractwa „rzeczy” ludowych, a zwłaszcza folkloru muzycznego, do pozytywistycznej pracy nad całokształtem kultury ludowej&#13;
zgodnie z uformowanym już, dojrzałym programem jej badań, realizowanym poprzez monografie regionalne w seriach wydawniczych Lud i Obrazy etnograficzne. Konieczne było także ukazanie tła, jakie życiu i pracy&#13;
Kolberga stwarzał burzliwy w historii Polski wiek XIX, z jego powstaniami,&#13;
uporczywą refleksją nad utratą niepodległości i nadzieją na jej odzyskanie,&#13;
walką o zachowanie tożsamości i kultury narodowej poprzez świadomą&#13;
pracę na ich rzecz. Badacz był jedną z wielkich postaci tego wieku, których&#13;
dokonania w dziedzinie kultury i nauki zdecydowały o przetrwaniu polskiej&#13;
świadomości narodowej.&#13;
Część druga zawierać będzie sześć niezależnych prac kilku autorów,&#13;
sprofilowanych według dziedzin działalności i dorobku Kolberga: jako&#13;
muzykologa, muzyka-kompozytora, dokumentatora muzyki i literatury&#13;
ludowej (folkloru słownego), etnografa współtworzącego fundamenty tej&#13;
14&#13;
&#13;
�nauki poprzez zgromadzenie unikatowego zasobu źródeł i ukształtowanie&#13;
modelu regionalnej monografii etnograficzno-folklorystycznej. Prace te –&#13;
jako od siebie niezależne – siłą rzeczy zawierać będą pewne powtórzenia&#13;
i nawiązania do faktów już znanych, oświetlanych jednak od różnych&#13;
stron, zależnie od tematów prac i założeń autorów.&#13;
W części ostatniej znajdą się teksty o charakterze dopełniającym dwie&#13;
poprzednie, tj. opis dziejów i edycji spuścizny Kolberga, łącznie z historią&#13;
i realizacją wydawnictwa Dzieł wszystkich oraz kilka opracowań pomocniczych. Na te ostatnie złożą się: kalendarium podróży Kolberga, bibliografia&#13;
jego prac z pełnymi notami pierwodruków i tomów Dzieł wszystkich oraz&#13;
wykaz zachowanych zespołów rękopisów składających się na jego archiwum. W tej części znajdą się także indeksy osób i nazw geograficznych&#13;
obejmujące pełny materiał trzytomowej biografii.&#13;
Tak pomyślana całość, przygotowana po latach studiów i analiz nad&#13;
zachowanymi i wydanymi materiałami Kolberga, przynosi – przynajmniej&#13;
w zamierzeniu autorów – możliwie pełny i zadowalający obraz „człowieka&#13;
i dzieła”. Jednak obraz ten jest odzwierciedleniem i efektem obecnego&#13;
etapu badań u końca edycji Dzieł wszystkich. Mamy nadzieję, że utoruje&#13;
drogę przyszłym autorom do dalszych studiów specjalistycznych nad unikatowym dziełem Oskara Kolberga i jego niezwykłą osobowością.&#13;
&#13;
�Wykaz skrótów&#13;
&#13;
Arch. PTL — Archiwum Naukowe Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we&#13;
Wrocławiu&#13;
Arch. MEK — Archiwum Muzeum Etnograficznego w Krakowie&#13;
BJ — Biblioteka Jagiellońska&#13;
BN PAU i PAN — Biblioteka Naukowa Polskiej Akademii Umiejętności i Polskiej&#13;
Akademii Nauk w Krakowie&#13;
DWOK — Dzieła wszystkie Oskara Kolberga&#13;
k. — karta&#13;
MAAE — „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne”, rocznik Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności&#13;
MEK — Muzeum Etnograficzne w Krakowie&#13;
MOK – Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze&#13;
MWR — Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu&#13;
PBL — J. Krzyżanowski Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, T. 1-2,&#13;
Wrocław 1961–1963&#13;
PTL — Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
R. — rocznik&#13;
rkp. — rękopis&#13;
sygn. — sygnatura&#13;
t. — takt&#13;
T. — tom&#13;
T – typ bajki w polskiej systematyce wątków; numer po T wskazuje kolejność&#13;
wątku w całym układzie, zob. PBL&#13;
ZWAK — „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, rocznik Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności&#13;
&#13;
�Agata Skrukwa&#13;
&#13;
Życie Oskara Kolberga w Warszawie&#13;
(1814–1871)&#13;
I&#13;
[Pochodzenie rodziny Oskara Kolberga. – Rodzice i bracia. – Związki Kolbergów z Przysuchą. – Środowisko, w którym dorastał. – Pierwsze spotkania z muzyką Chopina. – Śmierć ojca. – Sytuacja w Królestwie po powstaniu listopadowym. – Studia kompozycji w Berlinie. – Praca nauczyciela&#13;
muzyki na prowincji. – Powrót do Warszawy w końcu roku 1837.]&#13;
&#13;
Rodzice Oskara Kolberga pochodzili z Niemiec i jak wielu innych cudzoziemców podejmujących pracę w Polsce związali swe życie z nowym krajem. Ojciec, Krzysztof Juliusz Henryk Kolberg1, urodził się 7 lipca 1776 r.&#13;
w niewielkim mieście Woldegk w Meklemburgii. Jego ojciec, Julius Daniel&#13;
Friedrich Colberg (1747–1784), żonaty z Charlottą Dorotheą, z domu Fuchs&#13;
(1759?–1818), był radcą sądowym, a jego przodkowie – pastorami w sąsiednich miejscowościach, Warbende i Vietmannsdorf. Krzysztof Juliusz –&#13;
tego drugiego imienia używał i on sam, i inni – uczył się w szkole miejskiej, następnie przez dwa lata uczęszczał do gimnazjum w Strelitz, które&#13;
ukończył w r. 1793. Mając lat siedemnaście, rozpoczął praktykę u geometry&#13;
Dresckego, autora mapy księstwa meklemburskiego, u którego nauczył&#13;
1&#13;
Informacje o Juliuszu Kolbergu, ojcu Oskara, oparte są w znacznej części na opracowa­nym&#13;
przez K. Markiewicz katalogu wystawy Juliusz (Colberg) Kołobrzeg-Kolberg (1776–1831).&#13;
Kartograf, geodeta, metrolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Przysucha 2004. Wystawę zorganizowała K. Markiewicz w Przysusze, w Muzeum im. O. Kolberga, gdzie znajdują&#13;
się w depozycie liczne dokumenty przekazane przez rodzinę Kolbergów. Cenne informacje&#13;
o przebiegu życia i pracy ojca zawiera też rękopis O. Kolberga Bieg życia z r. 1823 z jego&#13;
dopiskiem „z akt Kom. Spr. Wewn.” (rękopis w BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 331). Jest to&#13;
kopia odręcznego życiorysu Juliusza Kolberga złożonego Komisji Spraw Wewnętrznych, która&#13;
31 października 1823 r. mianowała go profesorem radnym. Oryginał tego dokumentu, zachowany w aktach uniwersytetu, przytoczył J. Bieliński w pracy Królewski Uniwersytet Warszawski (1816–1831), T. III, Warszawa 1912, s. 668–669. Dokument cytowany przez J. Bielińskiego&#13;
pisany jest w pierwszej osobie, rękopis O. Kolberga w osobie trzeciej i jest to jedyna różnica&#13;
między tymi tekstami.&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
�się miernictwa topograficznego. Od roku 1794 kontynuował naukę w Akademii Budownictwa w Berlinie, a po jej ukończeniu, mając lat dwadzieścia,&#13;
został zatrudniony jako inżynier topograf w ekipie zajmującej się pomiarami Prus Południowych. Była to prowincja utworzona przez rząd pruski&#13;
w 1795 r., po trzecim rozbiorze Polski, obejmująca tereny na lewym brzegu&#13;
Wisły oraz Warszawę z częścią Mazowsza. Pomiary triangulacyjne nowej&#13;
prowincji prowadzone były pod kierunkiem niemieckiego architekta Dawida Gillego. Na ich podstawie w latach 1802–1803 została wydana w Berlinie mapa Spezial Karte von Südpreußen w 13 sekcjach, z indeksem nazw&#13;
miejscowości. Juliusz Kolberg podczas kilku lat pracy w ekipie D. Gillego&#13;
uzyskał duże doświadczenie w zakresie geodezji i kartografii.&#13;
Po zakończeniu pomiarów Prus Południowych Juliusz Kolberg pozostał&#13;
w Warszawie i podjął pracę jako inspektor cła przy komorze na Solcu,&#13;
a 14 września 1806 r. ożenił się z Karoliną Fryderyką Mercoeur. Była ona&#13;
córką Henrietty von Arnim i Gotfrieda Mercoeura, potomka francuskich&#13;
emigrantów, którzy po zniesieniu w czasach Ludwika XIV edyktu nantejskiego (1685), zapewniającego swobody religijne, jako protestanci osiedlili&#13;
się w Prusach. Gotfried Mercoeur był inspektorem ceł w Fordonie koło&#13;
Bydgoszczy i tam w 1788 r. urodziła się Karolina. Później był zatrudniony&#13;
na podobnym stanowisku w Nieszawie i w Warszawie. W chwili ślubu&#13;
Karoliny z Juliuszem Kolbergiem już nie żył – Oskar pisze, że zmarł na&#13;
początku wieku XIX, ale dokładnej daty jego śmierci nie znamy.&#13;
O rodzinie matki Oskar Kolberg pisał w liście do redakcji „Nowej Reformy” w 1889 r., pod koniec swego życia:&#13;
Ojciec jej, a mój macierzysty dziad, Mercoeur, pochodził z tak zwanej francuskiej&#13;
kolonii, złożonej z emigracji, która jeszcze za czasów Ludwika XIV przeniosła się&#13;
do Prus i tam zamieszkawszy (przeważnie w Berlinie), rozrodziła się. Ożenił się&#13;
on w roku 1786 z panną von Arnim (z Pomeranii) i urzędował przy komorach&#13;
celnych w Fordonie blisko Torunia, w Nieszawie, a w końcu w Warszawie, gdzie&#13;
zmarł jako naczelnik komory wodnej na początku bieżącego stulecia, pozostawiając po sobie wdowę i córkę (a moją matkę). Ta ostatnia urodziła się w roku&#13;
1788 w Fordonie nad Wisłą, dzieckiem jeszcze będąc, przybyła wraz z rodzicami&#13;
do Warszawy, tu pobierała nauki i tu zaślubiła mego ojca1.&#13;
List O. Kolberga do redakcji „Nowej Reformy”, „Nowa Reforma” 1889, nr 246, opublikowany w: Korespondencja Oskara Kolberga cz. III (DWOK T. 66), s. 636–637. Tu i dalej w przypisach liczne odesłania do prac Kolberga w Dziełach wszystkich (DWOK) podano w wersji&#13;
skróconej, pełne noty zob. Bibliografia (DWOK T. 85/III).&#13;
1&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
�Kilka tygodni po ślubie Juliusza Kolberga z Karoliną Mercoeur, 27 listopada 1806 r., wojska Napoleona wkroczyły do Warszawy w zwycięskim&#13;
marszu po klęsce Prus pod Jeną i Auerstedt. Po pokoju w Tylży, zawartym&#13;
przez cara Aleksandra I z Napoleonem w r. 1807, z części zaboru pruskiego i rosyjskiego zostało utworzone Księstwo Warszawskie. Nowe państwo potrzebowało sprawnej administracji, w której chętnie zatrudniano&#13;
pozostałych w Warszawie urzędników, techników i innych specjalistów&#13;
niemieckich. W roku 1808 Juliusz Kolberg został inspektorem pomiarów&#13;
przy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji, jednej z agend&#13;
rządu Księstwa Warszawskiego. Na polecenie Jana Pawła Łuszczewskiego, wówczas ministra spraw wewnętrznych, opracował mapę Wielkiego&#13;
Księstwa Warszawskiego (niedrukowaną), która była podstawą podziału&#13;
administracyjnego kraju. W roku 1810 otrzymał patent na geometrę i mógł&#13;
kontynuować karierę urzędniczą w Warszawie. Jednak już na początku&#13;
tego roku rodzina zdecydowała się na opuszczenie stolicy i zamieszkanie&#13;
w Przysusze. Przeprowadzkę tę spowodowało zapewne kilka okoliczności. W biografii ojca, powstałej około roku 1864, Wilhelm i Oskar piszą:&#13;
„Opuściwszy w czasie ciągłych zmian w kraju służbę rządową, od roku&#13;
1810 poświęcił się gospodarstwu i przemysłowi, kierując kilku zakładami fabrycznymi w powiecie opoczyńskim” 1. W Księstwie nie było spokojnie — wiosną 1809 r. Austria rozpoczęła wojnę z Francją i jej wojska&#13;
w kwietniu na kilka tygodni zajęły Warszawę, ale w lipcu, po zwycięstwie&#13;
Napoleona pod Wagram nastąpiło ogólne zawieszenie broni i Austriacy&#13;
wycofali się ze stolicy. Księstwo Warszawskie zostało wtedy powiększone&#13;
o część ziem zaboru austriackiego zajętą podczas antyaustriackiej kampanii&#13;
w r. 1809 przez wojska polskie pod dowództwem Józefa Poniatowskiego.&#13;
W tym czasie obydwa rywalizujące ze sobą mocarstwa europejskie – Rosja&#13;
cara Aleksandra I i Francja Napoleona – przygotowywały się do wojny&#13;
i w Warszawie oczekiwano bliskiego wybuchu zbrojnego konfliktu rosyjsko-francuskiego. Doszło do niego w czerwcu 1812 r., jednak mieszkańcom&#13;
1&#13;
Biografia Juliusza Kolberga napisana przez Oskara z licznymi poprawkami Wilhelma zamieszczona jest w tomie Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 433–439, przytoczony tu&#13;
fragment z s. 434 napisał Wilhelm. Rękopis Wilhelma i Oskara był podstawą biogramu Juliusza Kolberga opublikowanego w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda (T. 15, Warszawa&#13;
1864, s. 42–44), a podpisanego przez F.H. Lewestama. Źródłami dla Wilhelma i Oskara był&#13;
m.in. wymieniony tu już rękopis Bieg życia z r. 1823 i wspomnienie Antoniego Blanka: A.Bl.&#13;
Kilka słów o życiu śp. Juliusza Colberg. „Dziennik Powszechny” 1831, nr 324 z 28 listopada.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�Warszawy już wcześniej towarzyszyła uzasadniona niepewność co do losów miasta. Była to prawdopodobnie główna przyczyna przeniesienia się&#13;
rodziny Kolbergów na prowincję. Ponadto koszty życia były tam wyraźnie&#13;
niższe, co mogło też mieć znaczenie: w roku 1807 urodził się Kolbergom&#13;
syn Wilhelm, za parę miesięcy spodziewali się następnego dziecka, a mieli&#13;
pod opieką także Henriettę Mercoeur, owdowiałą matkę Karoliny. Juliusz&#13;
Kolberg poszukał więc pracy poza Warszawą i na początku roku 1810&#13;
przeniósł się wraz z rodziną do Przysuchy1, prywatnego miasta w powiecie&#13;
opoczyńskim. Dobra przysuskie były własnością Ignacego Dembińskiego&#13;
(1765–1829), do którego należały też znajdujące się w okolicy huty żelaza. Hutnictwo na tym terenie rozwijało się dzięki złożom rudy i obfitości&#13;
drewna potrzebnego do opalania pieców i choć wytop żelaza oparty na&#13;
węglu drzewnym stawał się powoli anachronizmem, to jeszcze w pierwszych latach XIX w. był opłacalny. Huty w okolicy Przysuchy dzierżawił&#13;
od Dembińskich warszawski finansista, Samuel Fraenkel (1773–1833). Juliusz Kolberg po objęciu posady zarządcy zakładów metalurgicznych 2 zamieszkał z rodziną w Przysusze, w domu przy ul. Krakowskiej 5, dziś już&#13;
nieistniejącym. Tam przyszła na świat 24 kwietnia 1810 r. jedyna córka&#13;
Kolbergów, Julia.&#13;
Cztery lata później, 22 lutego 1814 r., w Przysusze urodził się następny&#13;
syn Kolbergów, Henryk Oskar, który — podobnie jak ojciec — przez całe&#13;
życie używał drugiego imienia. W Szkicu autobiografii pisał:&#13;
Urodziłem się w miasteczku Przysusze w r. 181[4] (na rynku polskim, bo są tam&#13;
trzy rynki: polski, żydowski i niemiecki)3.&#13;
&#13;
W przysuskiej parafii pod wezwaniem św. Jana Nepomucena zachował&#13;
się w księdze Akta urodzonych odpowiedni wpis o chrzcie Oskara:&#13;
1&#13;
Prawdopodobnie Juliusz i jego żona odwiedzili Przysuchę już wcześniej, w aktach parafii&#13;
przysuskiej odnotowano, że byli oni 4 lutego 1809 r. rodzicami chrzestnymi Karoliny Barbary&#13;
Machalskiej, córki Tekli i Józefa, aptekarza w Przysusze. Machalscy byli z kolei rok później rodzicami chrzestnymi Julii, córki Kolbergów. Informacje te, podobnie jak i następne pochodzące&#13;
z akt parafialnych, przekazała p. Katarzyna Markiewicz.&#13;
2&#13;
W biogramach Oskara Kolberga drukowanych około roku 1889 i opartych na jego relacjach podawana jest informacja, że Juliusz Kolberg był w Przysusze także geometrą przysięgłym, czego nie potwierdzają inne dostępne dokumenty.&#13;
3&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 68. Kolberg błędnie&#13;
podał tam rok swego urodzenia (1815 zamiast 1814).&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
�W dniu 23 lutego ochrzczone było dziecię płci męskiej, któremu dano imiona&#13;
Henryk Oskar w dniu 23 lutego, o godzinie 3 po południu. Dziecię jest urodzonego Juliusza Colberg, konduktora dóbr J.W. Ignacego Dembińskiego, starosty&#13;
wolbromskiego, i Karoliny z Mercoeurów, małżonków prawych wyznania akatolickiego. Trzymali go do chrztu Jaśnie Wielmożny Ignacy Rawicz Dembiński,&#13;
dziedzic dóbr Przysuchy z przyległościami, i urodzona Markerowa 1, oboje z miasta Przysuchy. Chrzest zaś ten odbytym został z wody tylko samej, dla zbytecznej&#13;
słabości dziecięcia, przeze mnie samego, co zaświadczam. Ksiądz Wawrzyniec&#13;
Goszczyński, pleban przysuski2.&#13;
&#13;
W domu Kolbergów pojawiła się wtedy Zuska (Zuzanna?) Wawrzek,&#13;
młoda kobieta z Sandomierskiego, której piosenki Oskar wspominał w szkicu autobiografii: „Pamiętam, żem miał mamkę Zuskę, wieśniaczkę, która mi&#13;
ciągle nad kołyską wyśpiewywała (a była jeszcze u nas w służbie w Warsz[awie] r. 1822)”. Według relacji3 wnuczki Antoniego Kolberga, młodszego&#13;
brata Oskara, jakiś czas po przyjeździe do Warszawy Zuska Wawrzek przeszła na służbę do Chopinów, być może dlatego, że była gorąco wierzącą&#13;
katoliczką i źle się czuła w protestanckim domu Kolbergów.&#13;
Przez krótki okres Kolbergowie mieszkali w Machorach (dziś w powiecie&#13;
koneckim), gdzie znajdowały się huty żelaza zakupione przez S. Fraenkla od&#13;
Dembińskich. W tej miejscowości w roku 1815 urodził się trzeci syn Kolbergów, Antoni Karol. Nie wiadomo, kiedy rodzina wróciła do Przysuchy,&#13;
ale akta miejscowej szkoły elementarnej informują, że w latach 1816–1817&#13;
najstarszy z synów Wilhelm był już jej uczniem, otrzymywał dobre oceny&#13;
i według miejscowego nauczyciela miał opinię ucznia pojętnego, dowcipnego, żywego temperamentu i wesołego4.&#13;
W lutym 1817 r. zmarła Julia, siedmioletnia córka Kolbergów, a w czerwcu roku następnego Henrietta Mercoeur, matka Karoliny. Obydwie zostały&#13;
pochowane na cmentarzu parafialnym w Przysusze. Kamienna tablica nagrobna zachowała się do dzisiaj, jest wmurowana w ogrodzenie cmentarza,&#13;
ale napisy na niej są już całkiem zatarte. Niegdyś, poza imionami i datami&#13;
Tj. Henrietta Mercoeur, babka Oskara.&#13;
Przytoczono za K. Markiewicz Oskar Kolberg 1814–1890, Radom–Warszawa 2014, s. 30.&#13;
3&#13;
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe, Warszawa 1989, s. 66 i 67. Autorka tej książki, Stanisława Dębicka, była córką Walentyny Kolberg, wnuczką Antoniego Kolberga, a prawnuczką&#13;
Juliusza.&#13;
4&#13;
Zob. K. Markiewicz Wilhelm Kolberg (1807–1877), kartograf, metrolog, inżynier budownictwa dróg i mostów, katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 5.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
�życia pochowanych tam dwu osób, można było przeczytać fragment wiersza wybranego przez Karolinę i Juliusza: „Das arme Hertz, hienieden vom&#13;
Kummer tief bewegt, erlangt nur den Frieden da, wo es nicht mehr schlägt”1.&#13;
Po ostatecznej klęsce Napoleona pod Waterloo 18 VI 1815 r. sytuacja&#13;
w Księstwie Warszawskim zmieniła się całkowicie. W czerwcu 1815 r.&#13;
uczestnicy kongresu wiedeńskiego, Anglia, Rosja, Prusy, Austria i Francja,&#13;
zdecydowali o utworzeniu z części Księstwa nowego organizmu politycznego, autonomicznego Królestwa Polskiego w unii personalnej z cesarzem rosyjskim. Królem był car, a rezydujący w Warszawie brat cara, wielki książę&#13;
Konstanty, był naczelnym wodzem armii polskiej i praktycznie sprawował&#13;
władzę. Północne i wschodnie tereny zaboru rosyjskiego zostały przyłączone do cesarstwa i były rządzone bezpośrednio przez cara według praw&#13;
obowiązujących w Rosji. Polacy tę część dawnej Rzeczypospolitej nazywali&#13;
Ziemiami Zabranymi. W Królestwie zachowano pozory rządów konstytucyjnych i autonomii — istniał sejm, istniało polskie wojsko, ale politycznie&#13;
nowe państwo było całkowicie zależne od Rosji. Polska nauka miała jednak&#13;
w Królestwie przez najbliższych kilkanaście lat jeszcze dość znaczne swobody i możliwość rozwoju, a młodzież z zaboru rosyjskiego i Ziem Zabranych – dobre możliwości kształcenia się. W Warszawie w oparciu o wyższe&#13;
szkoły zawodowe w roku 1816 powstał pierwszy w tym mieście uniwersytet. W następnym roku Juliusz Kolberg został powołany przez Stanisława&#13;
Potockiego, ministra Rządowej Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia&#13;
Publicznego, na stanowisko profesora tej uczelni. Rekomendował go Stanisław Staszic, wówczas jeden z najbliższych współpracowników Potockiego&#13;
i współorganizator uniwersytetu. List komisji rządowej podpisany przez&#13;
ministra Potockiego, z datą 24 maja 1817 r., brzmiał:&#13;
Chcąc JP. Juliuszowi Kolberg podać sposobność do posług publicznych w zawodzie nauczycielskim, [Komisja] postanowiła poruczyć mu katedrę praktycznego&#13;
miernictwa i niwelacji z topograficznym rysunkiem map w oddziale sztuk pięknych Królewskiej Warszawskiej Szkoły Głównej, z pensją roczną 4 500 złp. Tym&#13;
końcem wzywa tegoż JP. Kolberga, ażeby jak może być najrychlej stanąwszy&#13;
Napis z tablicy przytacza B. Paprocki w artykule Pamiątki Kolbergowskie w Przysusze,&#13;
„Biuletyn Kwartalny Radomskiego Towarzystwa Naukowego” T. XXIX: 1992, s. 60. Jest to trawestacja fragmentu wiersza Das Grab Johanna Gaudenza von Salis-Seewis (1762–1834), zob.&#13;
tegoż Gedichte, Zurich 1800, s. 49–50; w przekładzie: Biedne serce, na tym świecie głęboko&#13;
poruszone zmartwieniem, zdobywa spokój tylko tam, gdzie już nie bije.&#13;
1&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
�na miejscu swego przeznaczenia, objął wskazane sobie obowiązki nauczycielskie&#13;
do pomienionej katedry przywiązane1.&#13;
&#13;
Dla katedry, którą miał objąć, Juliusz Kolberg opracował zasady organizacji, dwuletni program nauczania miernictwa i niwelacji oraz przygotował&#13;
wykaz instrumentów, narzędzi i literatury przedmiotu, niezbędnych do teoretycznych wykładów i ćwiczeń praktycznych2.&#13;
W roku 1818, przed osiedleniem się na stałe w Warszawie, Juliusz wyjechał do Berlina, gdzie wybrał przyrządy i literaturę dla katedry ”praktycznego miernictwa i niwelacji”, odwiedził też z żoną i dziećmi swą rodzinę&#13;
w Woldegk, gdzie 11 maja przyszedł na świat czwarty syn, Juliusz Adolf&#13;
Aleksander.&#13;
Nie wiadomo dokładnie, kiedy Juliusz i Karolina ostatecznie opuścili Przysuchę. Mimo kilkuletniego tylko pobytu w tym mieście, zapisali się życzliwie&#13;
w pamięci jej mieszkańców i kontakty z nimi podtrzymywali po przeniesieniu&#13;
się do Warszawy. Juliusz jest odnotowany w aktach tamtejszej parafii św.&#13;
Jana Nepomucena dnia 1 września 1825 r. jako ojciec chrzestny Józefa, syna&#13;
Antoniego i Józefy Kamińskich, mieszkańców Przysuchy, a Karolina była&#13;
tamże w kwietniu 1841 r. matką chrzestną Juliana Żurkowskiego, z którym&#13;
rodzina Oskara utrzymywała kontakty także później.&#13;
Nominacja Juliusza Kolberga na profesora zwyczajnego uniwersytetu&#13;
nosi datę 30 stycznia 1819 r. Krótko potem, w roku 1820, został on też&#13;
wykładowcą w Szkole Wyższej Leśnej, a w roku 1828 także w Instytucie&#13;
Agronomicznym w Marymoncie3. Pierwszy adres Kolbergów w Warszawie&#13;
nie jest znany, natomiast od roku 1820 mieszkali w oficynie Pałacu Kazimierzowskiego przeznaczonej dla kadry uniwersyteckiej. Tam urodził się&#13;
w r. 1821 ich ostatni syn, Gustaw Albert, który żył tylko dwa i pół roku.&#13;
J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski..., T. III, s. 669.&#13;
J. Bieliński (tamże, T. I, Warszawa 1907, s. 592) pisze: „W tym celu podał Kolberg Komisji rządowej wykaz najpotrzebniejszych przedmiotów, podług katalogu z Berlina nadesłanego,&#13;
na ogólną sumę 1 080 talarów, którą to sumę Komisja asygnowała dnia 6 września 1817 r., z zastrzeżeniem, aby prof. Kolberg, któremu wypadała podróż do Berlina, sam wybrał potrzebne&#13;
przedmioty, zakupił i do Warszawy odesłał.”&#13;
3&#13;
Kolejne stopnie kariery Juliusza Kolberga i sprawowane przez niego funkcje są przedstawione i udokumentowane w katalogu poświęconej mu wystawy w Muzeum im. Oskara&#13;
Kolberga w Przysusze, zob. K. Markiewicz Juliusz (Colberg) Kołobrzeg-Kolberg…; autorka przytacza dokumenty zgromadzone przez nią w muzeum, a także złożone tam jako depozyt przez&#13;
potomków Juliusza.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�Wiele lat później Oskar wspominał:&#13;
W prawym, długim (dwupiętrowym jak i lewy) pawilonie Pałacu Kazimierowskiego, czyli kadeckich niegdyś koszar (gdzie dziś biblioteka publiczna i uniwers[ytecka], a przedtem i Liceum było), mieszkali w tych czasach rektor Linde i profesorowie: Brodziński, Jarocki, Matuszewski, Kolberg, Blank, Brodowski, Chopin,&#13;
Piwarski, a sąsiadując z sobą, odwiedzali się czasami. Chopin mieszkał na drugim&#13;
piętrze (w środkowych pawilonu apartamentach). Pawilon (jeden i drugi) miał na&#13;
dole 4 drzwi wchodowych, te schody prowadziły na pierwsze i drugie piętro. Było&#13;
więc mieszkań 12, dla rektora i 8 profesorów, murgrabi, odźwiernego i służby,&#13;
każde mieszkanie miało mniej więcej po 4 lub 5 pokoi i kuchnię1.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu tych uwag, skierowanych do Maurycego Karasowskiego po wydaniu przez niego w 1877 r. pierwszej edycji biografii Fryderyka&#13;
Chopina, wspominał Oskar także własne dzieciństwo:&#13;
Między pawilonami był plac wolny przed frontem pałacu, który obsadzono&#13;
drzewkami i w skwer później zamieniono, a za pałacem obszerny ogród na&#13;
pochyłości ku Wiśle idącej. Od tyłu pawilonów były obszerne dziedzińce, gdzie&#13;
dzieci ich [tj. mieszkańców pawilonów] i uczniowie bawili się w piłkę lub figle&#13;
stroili. Tu mogę dokończyć słowami bajek naszych: i ja tam byłem, piłką w zadki biłem i sam razy odbierałem itd.2&#13;
&#13;
Spośród rodzin profesorów Liceum i Uniwersytetu mieszkających w bezpośrednim sąsiedztwie najsilniej w pamięci Oskara zapisali się Chopinowie,&#13;
zwłaszcza Fryderyk, ale Juliuszowi, jego ojcu, bardzo bliski był poeta Kazimierz Brodziński (1791–1835). On właśnie napisał serdeczne wspomnienie&#13;
o Juliuszu Kolbergu:&#13;
Nie znałem człowieka w życiu moim z cichszym umysłem, pełniejszym głębokiej&#13;
prostoty, jak był Juliusz Kolberg. […] Powołany do wykładania w Uniwersytecie&#13;
topografii i niwelacji żył ze mną w ścisłej przyjaźni do śmierci. Kolberg pisał&#13;
wiele poezji w języku niemieckim, największą część z przygodnych zdarzeń, na&#13;
uroczystości kościelne, rodzinne i wolnomularskie. […] W obejściu swoim miał&#13;
Rkp. O. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 338, są to uwagi do pierwszego niemieckiego wydania biografii Chopina opracowanej przez M. Karasowskiego: Friedrich Chopin.&#13;
Sein Leben, Seine Werke und Briefe, B. 1, Dresden 1877; przytoczona notatka odnosi się do&#13;
s. 14 pracy Karasowskiego.&#13;
2&#13;
Tamże.&#13;
1&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
�cierpliwość i wytrwałość, i łagodność obok najpowszechniejszego u Niemców&#13;
uczucia sprawiedliwości. Żadna obmowa, obraza i namiętność nie przylegała na&#13;
chwilę do tej czystej duszy. Miłośnik poetów, szczególniej Jean Paula [Richtera]&#13;
i Herdera, mało mógł się im oddawać, zajęty pracą nad mozolnymi mapami i rachunkami. Otoczony sześciorgiem1 dzieci, w szczupłym pomieszkaniu, między&#13;
mnóstwem kart i instrumentów mierniczych pracował cierpliwie, z najsłodszą&#13;
rezygnacją, pozbawiony poetycznej swobody widoków natury, które tak lubił2.&#13;
&#13;
Własne utwory Juliusza Kolberga i dokonane przez niego przekłady wierszy poetów polskich na język niemiecki, o których wspominał Brodziński,&#13;
w większości nie dotrwały do naszych czasów. Zachowało się kilka okolicznościowych utworów3 pisanych dla loży wolnomularskiej „Zur Halle der&#13;
Beständigkeit”, której członkiem był od roku 1808. W Niemczech drukowany&#13;
był tekst hymnu Der Genius der Freudenschaft4 do muzyki Józefa Elsnera,&#13;
w Warszawie ukazała się drukiem już po śmierci autora kantata wykonana&#13;
też z muzyką Elsnera z okazji pięćdziesięciolecia poświęcenia kościoła ewangelickiego5. Elsner w spisie własnych utworów wymienia jeszcze kantatę na&#13;
obchód urodzin doktora Fryderyka Adolfa Roemera z niemieckim tekstem&#13;
Juliusza Kolberga6, a w zbiorach Oskara Kolberga przechowywany jest rękopis przekładu na język niemiecki Wiesława Brodzińskiego7.&#13;
Z sześciorga dzieci Kolbergów mieszkało w Warszawie pięciu synów, jedyna córka zmarła jeszcze przed wyjazdem rodziny z Przysuchy.&#13;
2&#13;
Wspomnienie Brodzińskiego jest przytoczone w biografii Juliusza Kolberga opublikowanej w Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda (zob. przyp. 1 na s. 19). Bibliografię publikacji&#13;
Juliusza Kolberga związanych z jego pracą zawodową zamieściła K. Markiewicz (zob. przypis&#13;
1 na s. 17).&#13;
3&#13;
L. Hass w opracowaniu Sekta farmazonii warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721–1821), Warszawa 1980, na rycinie 85 zamieszcza reprodukcje&#13;
stron tytułowych siedmiu takich utworów Juliusza Kolberga znajdujących się w Archiwum&#13;
Głównym Akt Dawnych w Warszawie.&#13;
4&#13;
Druk przed r. 1821, muzyka Elsnera nie zachowała się, egzemplarz tekstu w zbiorach&#13;
Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie.&#13;
5&#13;
J. Colberg Cantate zur Jubel-Feier der vor 50-Jahren stattgefundenen Einweihung der&#13;
evang. Kirche U. A. C. Warszawa 1832.&#13;
6&#13;
J. Elsner Sumariusz moich utworów muzycznych z objaśnieniami o czynnościach&#13;
i działaniach moich jako artysty muzycznego, opracowała A. Nowak-Romanowicz, Kraków&#13;
1957, s. 50. Elsner wspomina też J. Kolberga wśród innych autorów tekstów do jego pieśni:&#13;
„Do tekstu niemieckiego pisałem bardzo wiele rozmaitych pieśni […]. Wierszy dostarczali mi&#13;
pp. Zobela, Engelke, Kolberg, Schwartz”, tamże, s. 54.&#13;
7&#13;
Rkp. J. Kolberga w Arch. PTL, teka 50, sygn. 1357, z. 29, k. 6–9.&#13;
1&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�Juliusz Kolberg opublikował wiele prac z zakresu kartografii i miernictwa1 i za nie oraz za skonstruowanie planimetru Uniwersytet Warszawski&#13;
nadał mu w roku 1820 stopień magistra sztuk pięknych i doktora filozofii.&#13;
Krótko potem, w lutym 1822 r. Juliusz Kolberg został przyjęty w poczet&#13;
członków Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a był to wyraz&#13;
wysokiej oceny jego publikacji naukowych. W październiku 1823 r. mianowano go profesorem radnym, co upoważniało do zasiadania w radzie&#13;
wydziału. Z tą nominacją wiąże się sporządzenie przez Juliusza przytaczanego tu dokumentu Bieg życia z r. 1823, zachowanego w kopii Oskara.&#13;
W sierpniu 1829 r. w uznaniu zasług pedagogicznych i prac naukowych&#13;
został nobilitowany2. Profesorowi Kolbergowi car przyznał szlachectwo&#13;
dziedziczne, a Juliusz przyjął herb Kołobrzeg3 i przybrał nazwisko Kołobrzeg-Kolberg.&#13;
Cennym opracowaniem kartograficznym Juliusza Kolberga jest Mapa&#13;
pocztowa i podróżna Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Poznańskiego, wydana w Oleśnicy już w r. 1817 i zalecona do użytku szkolnego.&#13;
O mapie tej sam pisał: „[…] w tym względzie jest pierwsza w swoim rodzaju,&#13;
że na niej wszystkie nazwiska i intytulacje w polskim języku są wyrażone”4.&#13;
Za najważniejsze dokonanie Juliusza Kolberga uważany jest Atlas Królestwa Polskiego publikowany w latach 1825–1827. Składa się on z ośmiu&#13;
litografowanych i ręcznie kolorowanych map województw (Krakowskie,&#13;
Sandomierskie, Kaliskie, Lubelskie, Płockie, Mazowieckie, Podlaskie i Augustowskie) z tabelami statystycznymi, a ich bogata treść i starannie dopracowana forma sprawiają, że zalicza się je do wybitnych osiągnięć polskiej&#13;
kartografii. Wiele lat później posiłkował się nimi Oskar w swych podróżach&#13;
M.in. w 1819 r. wydał pionierską pracę Porównanie teraźniejszych i dawniejszych&#13;
miar i wag w Królestwie Polskim używanych z dodaniem ważniejszych europejskich i innych z potrzebniejszymi tablicami zamiany jednych na drugie; w „Sylwanie” w roku 1820&#13;
ukazał się artykuł Opisanie składu i użycia planimetru…, przetłumaczony pięć lat później&#13;
przez J.P. Grüsona na język niemiecki i wydany osobno przez berlińskiego księgarza Ludwiga&#13;
Oehmigke’a.&#13;
2&#13;
Dekretem z 1817 r. car Aleksander I dla podniesienia prestiżu społecznego profesorów&#13;
i nauczycieli szkół ponadelementarnych przewidział możliwość uzyskania przez nich nobilitacji po dziesięciu latach nienagannej pracy.&#13;
3&#13;
Rysunek herbu Kołobrzeg zamieściła K. Markiewicz m.in. w pracy Oskar Kolberg 1814–&#13;
1890, Radom–Warszawa 2014, s. 21.&#13;
4&#13;
Fragment rkp. J. Kolberga Bieg życia z r. 1823, przytoczonego przez J. Bielińskiego w publikacji Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 668–669.&#13;
1&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
�etnograficznych, a w tomach Ludu także uzupełniającą atlas Tabellą miast,&#13;
wsi, osad Królestwa Polskiego1.&#13;
Synowie Juliusza i Karoliny Kolbergów, mieszkając w Warszawie, mieli&#13;
bardzo dobre warunki do zdobywania wiedzy. Najstarszy z braci Wilhelm&#13;
w roku 1820 został uczniem Liceum Warszawskiego, znakomicie przygotowującego do studiów uniwersyteckich. Program Liceum obejmował m.in.&#13;
rysunek, łacinę, grekę i, poza polskim, trzy języki nowożytne: francuski,&#13;
niemiecki i rosyjski, a w starszych klasach np. geometrię wykreślną i botanikę2. Wilhelmowi, kończącemu w 1825 r. naukę, rektor Samuel Bogumił&#13;
Linde wpisał na świadectwie następującą ocenę:&#13;
Ciągle pilny i pracowity, znacznie korzystał z nauk, szczególniejszą zaś okazał&#13;
zdolność do rysunków i matematyki. Zawsze był obyczajnym i uległym wszelkim ustawom szkolnym, jednym słowem wzorowym3.&#13;
&#13;
Oskar w Szkicu autobiografii pisze wprawdzie: „W szkole przysuskiej&#13;
nauczyłem się czytać i pisać” 4, ale przed przeniesieniem się rodziny do&#13;
Warszawy miał zaledwie pięć lat, nie osiągnął więc jeszcze wieku uprawniającego do przyjęcia do szkoły elementarnej. Ponadto w Opisie biegu&#13;
życia pochodzącym z roku 1845, więc dokumencie znacznie wcześniejszym od autobiografii i bliższym wydarzeniom, o których mowa, pisał:&#13;
„Początkowe nauki pobierałem w domu rodzicielskim” 5. W roku 1823&#13;
został przyjęty do Liceum 6, a w następnym rozpoczął regularne lekcje&#13;
Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego z wyrażeniem ich położenia i ludności,&#13;
alfabetycznie ułożona w Biórze Komisyi Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policyi. T. 1–2,&#13;
Warszawa 1827. W nazwach miejscowości zdarzają się tam błędy.&#13;
2&#13;
Program Liceum Warszawskiego, tj. zakres przedmiotów i liczba godzin lekcyjnych przeznaczonych na nie w kolejnych klasach, zmieniał się dosyć często, zob. A. Winiarz Szkolnictwo&#13;
Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego (1807–1831), Lublin 2002, s. 196 i nast.&#13;
3&#13;
Zob. H. Wróblewska-Straus i K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na&#13;
tle epoki. Przyjaźń. Praca. Fascynacje. Katalog wystawy zorganizowanej z okazji XV Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina, Warszawa 2005, tam na s. 122&#13;
reprodukcja świadectwa Wilhelma.&#13;
4&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
5&#13;
Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia z r. 1845, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64. Do szkoły&#13;
elementarnej przyjmowano dzieci po ukończeniu siedmiu lat, choć czasem także sześcioletnie,&#13;
ale Oskar ukończył sześć lat dopiero w czasie pobytu w Warszawie.&#13;
6&#13;
W Opisie biegu życia z r. 1845 (rkp. tamże, k. 64) pisze: „w roku 1823 do szkół Liceum&#13;
Warszawskiego oddany, pobierałem tamże nauki do sierpnia 1830 r.”, w pisanym ponad&#13;
1&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�muzyki. Początkowo jego nauczycielem był Głogowski 1, po roku zastąpił&#13;
go Vetter2, jak pisze Oskar w Szkicu autobiografii: „Wend łużycki z Mużakowa, który mówił łamaną polszczyzną”3. Vetter był jego nauczycielem&#13;
przez następnych pięć lat. Młodszy brat Oskara, Antoni, do Liceum przyjęty został w roku 1825, a najmłodszy z rodzeństwa Juliusz edukowany był&#13;
zapewne jeszcze przez matkę. Rozwojowi młodych Kolbergów sprzyjało&#13;
wychowanie w rodzinnym domu, nacechowanym zamiłowaniem do nauki i sztuki, zwłaszcza muzyki i poezji, a także patriotyzmem, czego świadectwem jest działalność Juliusza. Jego synowie wynieśli też ze swego&#13;
protestanckiego domu pracowitość i odpowiedzialność, charakteryzujące&#13;
całe życie Wilhelma i Oskara.&#13;
Dla uzupełnienia obrazu domu rodzinnego przywołać jeszcze trzeba&#13;
wspomnienie Oskara o matce:&#13;
[…] starannym, wszechstronnym (sztukę śpiewu posiadała w wysokim stopniu),&#13;
a zawsze narodowym wychowaniem, również jak i przymiotami serca i umysłu,&#13;
umiała sobie zjednać przychylność licznych domu naszego przyjaciół i niewygasłą pozostawić pamięć i wdzięczność w łonie synów, do których wychowania&#13;
w wielkiej przyczyniła się części i których aż do zgonu swego (w r. 1872) macierzyńską otaczała miłością i opieką4.&#13;
&#13;
„Narodowe wychowanie”, które wspomina Oskar, pisząc o swej matce,&#13;
cechowało także dom Kolbergów i wynikało na pewno również z woli ojca.&#13;
We wspomnieniach o Juliuszu Kolbergu opublikowanych przez Antoniego&#13;
czterdzieści lat później Szkicu autobiografii jako początek nauki w Liceum podaje rok 1824&#13;
(rkp. tamże, k. 68).&#13;
1&#13;
Nazwisko to wymienia Kolberg w Szkicu autobiografii (rkp. tamże, k. 68). Prawdopodobnie chodzi o Tomasza Głogowskiego, pianistę i muzyka działającego w Warszawie w I poł.&#13;
XIX wieku. Nieznane są lata jego życia i szczegóły biografii, wiadomo tylko, że od 1840 roku&#13;
był członkiem Towarzystwa Wspierania Artystów Muzycznych w Warszawie. Śladami jego&#13;
działalności są publikowane w latach 1840–1860 utwory fortepianowe: mazury, walce, polki,&#13;
pieśni, polonez i galop. Zob. Wanda Bogdany-Popielowa Rękopisy muzyczne 1. połowy XIX&#13;
wieku ze zbiorów Biblioteki Narodowej, Warszawa 1­ 997, s. 86, oraz W. Tomaszewski Bibliografia warszawskich druków muzycznych 1801–1850, Warszawa 1992, s. 371. Kolberg&#13;
wymienia T. Głogowskiego w Encyklopedii powszechnej Orgelbranda wśród kompozytorów&#13;
tańców, zob. O. Kolberg Pisma muzyczne, cz. II (DWOK T. 62), s. 626 i 664.&#13;
2&#13;
O Vetterze brak bliższych informacji.&#13;
3&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
4&#13;
List O. Kolberga do redakcji..., „Nowa Reforma” 1889, nr 246, także w: Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 636–637.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
�Blanka (1785–1844), profesora malarstwa na Uniwersytecie Warszawskim,&#13;
czytamy:&#13;
[…] większą część życia, [z 55] przeszło lat 34 przebył w Polszcze, uważał ją i kochał ją jak swoją ojczyznę i nie opuścił do zgonu, choć za granicą korzystniejsze&#13;
zapewniano mu miejsce1.&#13;
&#13;
W rodzinnej tradycji przechowało się wspomnienie:&#13;
W domu Niemca Kolberga zakazane było używanie mowy niemieckiej, za zagwizdanie melodii z Wolnego strzelca C.M. Webera „szło się w szpangi” lub klęczało na grochu z fasolą, za wyrwanie się z jakimś cytatem niemieckim płaciło&#13;
się do skarbonki grosz „grzywny”2.&#13;
&#13;
Juliusz Kolberg nauczył się języka polskiego jako dorosły człowiek,&#13;
wykładał i egzaminował w tym języku, po polsku pisał też swoje prace&#13;
naukowe. Jednak w monografii uniwersytetu warszawskiego Józef Bieliński przytacza opinię rektora Wojciecha Anzelma Szweykowskiego z 1823 r.,&#13;
który pisał o Juliuszu: „Bardzo pracowity i biegły w swoim przedmiocie,&#13;
pomimo przeszkody z języka dość znaczną korzyść w uczniach sprawuje” 3.&#13;
Juliusz Kolberg w tym samym roku stwierdza: „Zamieszkawszy w młodym&#13;
wieku w Polsce, łatwo mi było polski język sobie przywłaszczyć” 4. Trudno dziś ocenić stopień opanowania przez niego polszczyzny, wiadomo,&#13;
że okolicznościowe wiersze i teksty pieśni związane z lożą wolnomularską&#13;
i parafią ewangelicką pisał po niemiecku, ale językiem domowym był polski, a jego synowie posługiwali się nim wyłącznie, korespondowali ze sobą&#13;
i z matką przez całe życie tylko po polsku i w tym języku publikowali swe&#13;
prace.&#13;
W życiu Oskara odegrała dużą rolę przyjaźń między rodzinami Chopinów i Kolbergów. Ich wieloletnie sąsiedztwo w Pałacu Kazimierzowskim&#13;
dało mu możliwość bezpośredniego i częstego kontaktu z grą i twórczością&#13;
młodego wówczas kompozytora, co przyczyniło się w wielkim stopniu do&#13;
ukształtowania wrażliwości muzycznej Oskara. Przyjacielem Fryderyka był&#13;
A.Bl. [Antoni Blank] Kilka słów o życiu śp. Juliusza Colberg…, nr 324. W artykule A. Blanka błędnie „większą część życia, z 60 przeszło lat” .&#13;
2&#13;
S. Dębicka W starym gnieździe…, s. 62.&#13;
3&#13;
J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 670.&#13;
4&#13;
Tamże, s. 668; Bieliński przytacza fragment tekstu J. Kolberga Bieg życia z r. 1823.&#13;
1&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�Wilhelm, który w latach 1823–1825 uczęszczał do tej samej klasy licealnej, choć był o trzy lata starszy. Oskar, młodszy od Fryderyka i Wilhelma,&#13;
zdradzający wcześnie talent muzyczny, wykorzystywał każdą okazję, aby&#13;
słuchać gry Chopina, która fascynowała go od pierwszego z nią kontaktu.&#13;
Był świadkiem początków wykonawczej i kompozytorskiej drogi Chopina, mógł słyszeć jego utwory w jego własnym wykonaniu, a także grane&#13;
przez niego kompozycje innych muzyków, nie tylko podczas oficjalnych&#13;
koncertów. W roku 1876 w liście do Marcelego A. Szulca, autora biografii&#13;
Chopina, pisał:&#13;
Fakt, że lubił grywać o szarej godzinie, jest charakterystyczny, improwizacja wówczas dawała mu często wątek do nokturnów; a sam także pamiętam, jak parę razy&#13;
grał u moich rodziców, gdy się zmierzchało i prosząc, by świec nie było, z pamięci&#13;
uwerturę z Frejszyca i z Kopciuszka Rossiniego (na prośbę ojca mojego)1.&#13;
&#13;
W roku 1879 pisał do jednego z kolegów Chopina z liceum, Tytusa&#13;
Wojciechowskiego:&#13;
A wtedy staje mi często na myśli, jakoby wspomnienie dnia wczorajszego, nasze&#13;
uczone kadeckie koszary i ów długi pawilon przy Liceum, gdzieśmy mieszkali,&#13;
i ćwiczenia Fryd[eryka] przy fortepianie, i nasze na dziedzińcu, postać starego&#13;
Chopina wołającego wieczorem z okna drugiego piętra na swoich elewów bawiących się na dole w piłkę: „Rentrez, messieurs, rentrez!”2.&#13;
&#13;
Mikołaj Chopin, ojciec Fryderyka, wykładowca literatury i języka francuskiego w Liceum, prowadził pensjonat dla uczniów tej szkoły, stąd we&#13;
wspomnieniach Oskara obraz „starego Chopina” zwołującego swoich wychowanków z dziedzińca do domu. To, że Oskar był bezpośrednim świadkiem, a także uczestnikiem różnych wydarzeń w życiu młodego Fryderyka&#13;
Chopina, pozwoliło mu wiele lat później prostować nieścisłości i błędy&#13;
w wydawanych drukiem biografiach kompozytora.&#13;
Kolbergowie w roku 1825 przeprowadzili się z oficyny Pałacu Kazimierzowskiego3 do domu przy Krakowskim Przedmieściu, na rogu ul.&#13;
Brulion listu do M.A. Szulca, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 563.&#13;
Brulion listu do T. Wojciechowskiego, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 286–287.&#13;
3&#13;
Wilhelm Kolberg pisał w notatkach o Chopinie: „Od r. 1820 do 1825 mieszkałem przy&#13;
rodzicach w prawej oficynie Kazimierowskiego Pałacu na dole”. Notatki Wilhelma przytoczone&#13;
są w Pismach muzycznych O. Kolberga cz. II (DWOK T. 62), s. 461–462.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
�Oboźnej. Chopinowie w roku 1827 również opuścili profesorski budynek&#13;
i zamieszkali w lewym pawilonie Pałacu Krasińskich przy Krakowskim&#13;
Przedmieściu. Ale Oskar nadal mógł słyszeć utwory Fryderyka w jego własnym wykonaniu w wielu innych sytuacjach, w domach obu rodzin i w czasie spotkań towarzyskich i koncertów. W Szkicu autobiografii wspomina:&#13;
[…] nieraz się przysłuchiwałem jego grze (a bywał on niekiedy i u moich rodziców) i dobrze mi utkwił w pamięci jego sposób traktowania instrumentu, lubo&#13;
za młody byłem wówczas i za wcześnie straciłem go potem z oczu, aby sobie&#13;
dokładną ze wszystkich szczegółów tej gry zdać sprawę1.&#13;
&#13;
Bezpośrednie kontakty z kompozytorem przerwał dopiero jego wyjazd&#13;
do Paryża 2 listopada 1830 r. Styl gry Fryderyka Chopina zapamiętał Oskar&#13;
na zawsze, a uwielbienie dla jego muzyki, twórczości i sztuki pianistycznej&#13;
towarzyszyło mu do końca życia.&#13;
Spośród sąsiadów Oskara w pawilonie uniwersyteckim wspomnieć jeszcze trzeba dwu profesorów. Mieszkali tam także Samuel Bogumił Linde&#13;
(1771–1847) i Kazimierz Brodziński. Linde był rektorem Liceum i profesorem literatury greckiej i łacińskiej, a opracowany przez niego i wydany&#13;
w latach 1807–1814 Słownik języka polskiego należy do najwybitniejszych&#13;
osiągnięć ówczesnej nauki polskiej. Korzystał z niego Kolberg, przygotowując do druku w tomach Ludu zapisane przez siebie w terenie materiały&#13;
językowe, m.in. przy jego pomocy wyjaśniał znaczenie wyrażeń i zwrotów staropolskich. Brodziński, poeta, żołnierz napoleoński, później historyk&#13;
i teoretyk literatury, od roku 1821 wykładał w liceum, a po roku także na&#13;
uniwersytecie historię literatury polskiej i był uwielbiany przez studentów.&#13;
Do osób związanych z Liceum, których późniejsze kontakty z Oskarem są&#13;
udokumentowane, należy także Wacław Aleksander Maciejowski (1792–&#13;
1883), historyk i historyk literatury, który w Liceum Warszawskim był od&#13;
roku 1818 zastępcą profesora filologii klasycznej, a od 1819 r. wykładał&#13;
także prawo rzymskie na uniwersytecie.&#13;
Trudno dziś ocenić, jakie znaczenie dla rozwoju folklorystycznych zainteresowań Oskara i ukształtowania się jego poglądów na literaturę ludową miały kontakty z Kazimierzem Brodzińskim, bliskim przyjacielem&#13;
ojca, sąsiadem i profesorem literatury polskiej, którego wykładów słuchał&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�w Liceum. Juliusz Kolberg na pewno znał rozprawę Brodzińskiego O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej, drukowaną&#13;
w „Pamiętniku Warszawskim” w roku 1818. Cenił utwory poety i – jak&#13;
już tu wspomniano – tłumaczył je na język niemiecki. W Kolbergowskim Ludzie znajdujemy potwierdzenie, że również Oskar znał twórczość&#13;
Brodzińskiego: przytoczył jego opis krakowiaka z Wiesława1 i fragmenty artykułu O tańcach narodowych 2, rozpoczął komponowanie „opery&#13;
sielskiej” z librettem opartym na Wiesławie, a w jednym z rękopisów&#13;
obok pieśni wykonanej przez mieszkankę dworku na Kujawach zanotował wydobyte z własnej pamięci nazwisko autora śpiewanego tekstu 3.&#13;
W 1857 r. we wstępie do tomu Pieśni ludu polskiego wymienił rozprawę&#13;
O klasyczności i romantyczności jako pierwszą publikację doceniającą&#13;
znaczenie pieśni ludowych. Brodziński już w roku 1821 postulował zebranie i opublikowanie polskich pieśni ludowych, a także pieśni innych&#13;
narodów słowiańskich 4, sam tłumaczył ludowe pieśni serbskie. W rozprawie O klasyczności i romantyczności... mocno akcentował potrzebę&#13;
odrodzenia literatury narodowej poprzez sięganie jej twórców do ustnej&#13;
literatury ludowej:&#13;
[...] niezawodną jest rzeczą, że pieśni ludu są źródłem najpiękniejszej poezji i że&#13;
sztuka robiąca z nich całość uwiecznia razem i charakter narodu, i jego oświecenie5.&#13;
&#13;
Tak jak twórczość Brodzińskiego, tak i jego publicystykę krytyczno-literacką znał Oskar na pewno.&#13;
1&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 373–374. Brodziński pochodził z okolic&#13;
Tarnowa i znał folklor regionu krakowskiego.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 368. Pierwodruk artykułu K. Brodzińskiego zamieszczony był w „Melitele” 1829,&#13;
T. 1, s. 85–101, Kolberg przytacza w Krakowskiem fragment o krakowiaku za przedrukiem:&#13;
K. Czerniawski O tańcach narodowych z poglądem historycznym i estetycznym na tańce&#13;
różnych narodów, a w szczególności na tańce polskie, Warszawa 1860, s. 108–109.&#13;
3&#13;
Pieśń Pasterz do Zosi z tekstem Brodzińskiego zanotował Kolberg w Piołunowie na Kujawach, zob. O. Kolberg Kujawy. Suplement do t. 3 i 4 cz. II (DWOK T. 72/II), s. 104, nr 112,&#13;
oraz w Radomiu, zob. O. Kolberg Radomskie. Suplement do t. 20-21 cz. II (DWOK T. 77/II),&#13;
s. 59, nr 860.&#13;
4&#13;
Zob. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej. 1800–1863, pod&#13;
redakcją H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, s. 51–54.&#13;
5&#13;
K. Brodziński O klasyczności i romantyczności, tudzież o duchu poezji polskiej, w: tegoż&#13;
Wybór pism, oprac. A. Witkowska, Wrocław 1966, s. 265. Pierwodruk w „Pamiętniku Warszawskim” w roku 1818.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
�Około roku 1828 stan zdrowia Juliusza Kolberga uległ pogorszeniu i zdecydowano się na kurację w Marienbadzie. Oskar towarzyszył wtedy rodzicom i wiele lat później, recenzując biografię Chopina autorstwa Maurycego&#13;
Karasowskiego, wspominał podróż powrotną do Warszawy:&#13;
Byłem i ja wówczas z rodzicami w Berlinie w powrocie (na Drezno i Berlin)&#13;
z Marienbadu, dokąd pojechaliśmy wprzódy na Wrocław i Pragę. Na Kolporterze był Ch[opin] z Jarockim w krzesłach, gdy my w loży. Na Il matrimonio&#13;
segreto był z nami w loży, pamiętam, jak na odgłos dętych instrumentów zatykał&#13;
sobie parę razy uszy z wykrzyknikiem: „A bodaj was, niegodziwe trąby!1&#13;
&#13;
Fryderyk Chopin wyjechał z Warszawy do Berlina 9 września 1828 r.&#13;
z Feliksem Jarockim, przyjacielem ojca. W operze berlińskiej na Kolporterze George’a Onslowa i Potajemnym małżeństwie Domenica Cimarosy był&#13;
w drugiej połowie września2 i na ten okres datować można pobyt Oskara&#13;
z rodzicami w Berlinie. Podróż tę wspomniał Oskar jeszcze raz w r. 1880&#13;
w liście do redakcji czeskiego pisma „Světozor”:&#13;
Przy tej sposobności niech mi wolno będzie odświeżyć w pamięci wspomnienie&#13;
szczęśliwych chwil młodości spędzonych w Czechach, gdym w r. 182[8] towarzyszył rodzicom moim w podróży do Marienbadu. Przejeżdżaliśmy wówczas przez&#13;
Pragę, gdzie bawiąc trzy dni, zwiedzaliśmy wszystkie ciekawsze miasta Waszego&#13;
pomniki i budowle, które mi dotąd pozostały w pamięci [...]3.&#13;
&#13;
W pierwszej połowie roku 1830 Oskar uczył się jeszcze w Liceum,&#13;
a w maju przystąpił do konfirmacji. Przez całe życie, obok innych ważnych&#13;
dokumentów, przechowywał także życzenia4, jakie dla niego napisał w tym&#13;
dniu pastor Georg Tetzner (1774–1841), wówczas proboszcz warszawskiej&#13;
parafii ewangelicko-augsburskiej pod wezwaniem Św. Trójcy. W sierpniu&#13;
Oskar uzyskał promocję do szóstej, ostatniej klasy Liceum, ale nauki nie&#13;
mógł już kontynuować. W Opisie biegu życia z 1845 r. pisał:&#13;
1&#13;
O. Kolberg Uwagi [...] odnoszące się do książki M. Karasowskiego…, w: Pisma muzyczne&#13;
cz. II (DWOK T. 62), s. 473.&#13;
2&#13;
Zob. M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło, rezonans, Poznań 1998, s. 35.&#13;
3&#13;
Brulion listu O. Kolberga do redakcji „Světozora”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 407. Tam Kolberg podał błędnie rok 1829.&#13;
4&#13;
Rkp. zaginiony, znajdował się w zbiorach Bibl. PAU, sygn. 2030/III, k. 202, zachowała się&#13;
kopia M. Turczynowiczowej, obecnie w zbiorach Muzeum im. O. Kolberga w Przysusze.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
�Zaraz po wyjściu ze szkół, podczas niespokojności w kraju, dla nauczenia się&#13;
buchalterii pracowałem w kantorze domu handlowego S.A. Fraenkel przez lat&#13;
4-ry (świadectwo tegoż)1.&#13;
&#13;
Ta „niespokojność w kraju”, o której pisał Oskar w przytoczonym tekś­&#13;
cie, to powstanie listopadowe. Decyzję o zakończeniu już w sierpniu 1830 r.&#13;
edukacji szkolnej Oskara wymusiły na jego rodzicach panujące w Warszawie&#13;
napięcie i niepewność co do najbliższych wydarzeń. Juliusz Kolberg był też&#13;
świadomy stanu własnego zdrowia i wiążącej się z tym konieczności zapewnienia szesnastoletniemu Oskarowi przygotowania do samodzielnego zarabiania na życie. Dwaj młodsi synowie, Antoni i Juliusz, mieli 15 i 12 lat, najstarszy&#13;
Wilhelm miał już zapewniony zawód – po ukończeniu Liceum w roku 1825&#13;
został studentem Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego, w którego ramach działała Szkoła Inżynierii Cywilnej Dróg i Mostów.&#13;
Wstąpił także do Wojskowej Szkoły Aplikacyjnej, gdzie kształcili się kandydaci&#13;
na oficerów wojska polskiego Królestwa. Jesienią 1830 r. w mieście narastało&#13;
uzasadnione przekonanie, że wybuch walk zbrojnych jest coraz bliższy. Z tego&#13;
powodu rodzice Fryderyka Chopina przyspieszyli planowany wyjazd syna do&#13;
Paryża i 2 listopada na rogatkach Warszawy żegnali go przyjaciele i bliscy.&#13;
Wilhelm, wówczas adept Korpusu Inżynierów Wojska Polskiego, brał&#13;
od początku udział w powstaniu, które rozpoczęło się w Warszawie w nocy&#13;
z 29 na 30 listopada. Po czterech miesiącach, w marcu 1831 r. został awansowany rozkazem generała Jana Skrzyneckiego, naczelnego wodza powstania, na stopień podporucznika, a w maju otrzymał awans na porucznika. Juliusz Kolberg w tym czasie był już ciężko chory i zmarł 5 września&#13;
1831 r. Dramatyczne okoliczności jego pogrzebu następnego dnia po zdobyciu przez Rosjan szańców Woli opisał Kazimierz Władysław Wójcicki&#13;
(1807–1879), również powstaniec:&#13;
Pogrzeb Kolberga odbywał się po skończonym szturmie Warszawy i zdobyciu Woli w roku 1831. Na cmentarzu ewangelickim biwakowało strudzone&#13;
wojsko cesarsko-rosyjskie, bałwaniły dymem ogniska obozowe. Z miasta wyszedł smutny korowód żałobny i karawan wiozący martwe zwłoki Kolberga,&#13;
a prawie z nim wyległy matki, siostry i żony, z płaczem szukając swoich&#13;
pomiędzy trupami. Trumnę przeniesiono wpośród trupów i krwi świeżej, niedawno przelanej, do grobu, gdzie ręce rodziny i przyjaciół rzuceniem garści&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia…, k. 64.&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
�ziemi pożegnały na zawsze tego, którego kochał i wielbił nasz niezapomniany&#13;
śpiewak Wiesława1.&#13;
&#13;
Po klęsce powstania car pozbawił Polaków w zaborze rosyjskim nawet&#13;
tej namiastki państwowości, jaką cieszyli się w latach 1815–1830. Nadany&#13;
zamiast konstytucji Statut Organiczny ograniczał odrębność państwową&#13;
Królestwa, zlikwidowany został sejm i polskie wojsko, atrybuty niezawisłości, namiestnikiem praktycznie rządzącym w Królestwie został feldmarszałek Iwan Paskiewicz, zdobywca Warszawy. Formalnie Królestwo nie&#13;
zostało włączone do cesarstwa rosyjskiego, nie pozwalały na to umowy&#13;
zawarte przez sojuszników w czasie kongresu wiedeńskiego, ale zawieszona&#13;
lub zlikwidowana została większość praw Polaków, a powstańców poddano&#13;
represjom. Wielu z nich musiało wybrać emigrację, ponieważ amnestia&#13;
ogłoszona przez cara nie objęła kilku kategorii uczestników powstania.&#13;
Między innymi wyłączeni z niej byli spiskowcy, którzy wszczęli powstanie, członkowie Rządu Narodowego, ochotnicy z Ziem Zabranych, tj. spoza&#13;
Królestwa, a także ci oficerowie, którzy nie ponowili przysięgi na wierność carowi. W procesach po powstaniu listopadowym sądy w Królestwie&#13;
wobec powstańców pochodzących z jego obszaru nie orzekały wprawdzie&#13;
kary śmierci, ale skazywano ich na zesłanie połączone z konfiskatą mienia, pojmani do niewoli żołnierze byli wcielani do wojska rosyjskiego na&#13;
15 lub 25 lat, zależnie od formacji, w której poprzednio służyli. Oficerom&#13;
groziła degradacja i również przymusowa wieloletnia służba w rosyjskim&#13;
wojsku. Społeczeństwo Królestwa obciążone zostało kontrybucją wynoszącą 22 miliony rubli, koniecznością utrzymywania stacjonującej w Królestwie armii i kosztami budowy twierdz i cytadeli w Warszawie. Represjom towarzyszyła stagnacja gospodarcza spowodowana m.in. nałożonymi&#13;
w listopadzie 1831 r. wysokimi cłami na towary wywożone z Królestwa&#13;
do cesarstwa. W roku 1833, po nieudanej próbie wywołania kolejnego powstania przez partyzantów pod wodzą Józefa Zaliwskiego, w Królestwie&#13;
wprowadzony został na przeciąg około dwudziestu pięciu lat stan wojenny,&#13;
przedłużający zawieszenie praw obywatelskich.&#13;
Ze szczególną siłą zemsta cara Mikołaja I po powstaniu listopadowym&#13;
dotknęła wszystkie instytucje oświatowe w Królestwie i na Ziemiach Zabranych. Liceum Warszawskie już po wybuchu powstania listopadowego&#13;
1&#13;
K.W. Wójcicki Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 3, Warszawa 1858, s. 226–227.&#13;
Śpiewakiem Wiesława nazywano Kazimierza Brodzińskiego, autora sielanki pod tym tytułem.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�zaprzestało działalności, a jego późniejsza likwidacja zamknęła Oskarowi ostatecznie tę drogę zdobycia wykształcenia. Zamknięte zostały obydwa uniwersytety polskie działające w zaborze rosyjskim – w Warszawie&#13;
i w Wilnie – oraz, poza warszawskim, także liceum istniejące w Krzemieńcu. Jerzy Jedlicki pisze:&#13;
Dla polskich warstw wykształconych i kształcących się była to prawdziwa katastrofa, ostateczne pogrzebanie epokowego dzieła Komisji Edukacji Narodowej&#13;
i brutalne zdławienie polskich aspiracji kulturalnych. O to też chodziło. Jeśli&#13;
zważyć, że kilka tysięcy słuchaczy i absolwentów obydwu uniwersytetów poszło&#13;
na emigrację, a trudna do oszacowania ich liczba została wcielona do carskiego&#13;
wojska lub zesłana „w głąb Rosji”, to jasno widać, że Królestwo, Litwa i gubernie&#13;
ukraińskie, ogołocone ze swych oświeconych warstw i ich warsztatów pracy,&#13;
stać się miały umysłową pustynią, uległą woli prawowitego monarchy1.&#13;
&#13;
Zbiory biblioteczne i kolekcje naukowe zgromadzone przez uniwersytety w Warszawie i w Wilnie, przez Liceum Krzemienieckie i Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, a także zbiory z zamku królewskiego&#13;
i kolekcje z prywatnych pałaców, jeżeli ich właściciele byli na emigracji, wywieziono do Petersburga, a w części także do Charkowa i Kijowa,&#13;
gdzie stały się uposażeniem nowych, zakładanych tam uniwersytetów.&#13;
W Warszawie z dawnej biblioteki uniwersyteckiej pozostały tylko druki&#13;
rosyjskie, dzieła z zakresu medycyny i książki potrzebne w obserwatorium astronomicznym. Było to około 40 tysięcy druków ze 134 tysięcy&#13;
znajdujących się w zbiorach przed powstaniem, ale ponieważ Rosjanie&#13;
zabrali także katalogi, dostęp do tych dzieł był bardzo utrudniony. Wśród&#13;
wywiezionych z Warszawy zbiorów służących nauce znajdowały się instrumenty, przyrządy i mapy gromadzone i używane przez Juliusza Kolberga w latach 1817–1830 w „gabinecie instrumentów matematycznych&#13;
do wykładów miernictwa i niwelacji” 2.&#13;
Po upadku powstania Wilhelm, jak znaczna część oficerów, pozostał&#13;
w kraju i złożył przysięgę na wierność cesarzowi, co uchroniło go przed&#13;
1&#13;
J. Jedlicki Błędne koło. 1832–1864. Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918, T. II, Warszawa 2002, s. 44.&#13;
2&#13;
Wylicza je, wśród innych strat, J. Bieliński, zob. tegoż Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. I, s. 592–593. Zob. też Z. Strzyżewska Konfiskaty warszawskich zbiorów publicznych&#13;
po powstaniu listopadowym: Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Materiały i dokumenty z archiwów rosyjskich, Warszawa 2000.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
�degradacją i wysłaniem na front kaukaski. Został wtedy wcielony do Korpusu Dróg i Mostów na stanowisku inżyniera. Dopiero w r. 1838 udało się&#13;
i jemu, i jego braciom potwierdzić swoje prawo do szlachectwa dziedzicznego, co dawało ważne przywileje, m.in. uwalniało wszystkich czterech&#13;
synów Juliusza Kolberga od przymusowego poboru do wojska carskiego.&#13;
W tym samym roku Wilhelm, korzystając z przywrócenia mu statusu szlacheckiego, mógł wreszcie odejść z przymusowej służby wojskowej w Korpusie Inżynierów i podjąć pracę jako urzędnik cywilny.&#13;
Karolina Kolberg, wdowa po profesorze uniwersytetu, miała prawo do&#13;
emerytury dla siebie i synów do czasu osiągnięcia przez nich pełnoletniości1. Znając te warunki i zdając sobie sprawę z krytycznego stanu swego&#13;
zdrowia, ojciec zapewnił Oskarowi jeszcze jesienią 1830 r. zdobycie zawodu przez praktykę w kantorze bankowym Samuela Fraenkla, niegdyś&#13;
– podobnie jak Juliusz Kolberg – członka masońskiej loży „Zur Halle der&#13;
Beständigkeit”2. Według zachowanego świadectwa3 Oskar pracował tam&#13;
jako wolontariusz od 20 listopada 1830 r. do 1 maja 1833 r. Bank Samuela&#13;
Fraenkla był wówczas jedną z potęg finansowych nie tylko w Królestwie,&#13;
ale także w cesarstwie rosyjskim, a spadkobiercy zmarłego w 1833 r. założyciela rozwinęli go na skalę europejską.&#13;
Antoni, młodszy brat Oskara, po zamknięciu Liceum podjął naukę malarstwa u profesorów dawnej uniwersyteckiej Szkoły Sztuk Pięknych, Antoniego Brodowskiego i Antoniego Blanka, a także w prywatnej szkole Aleksandra Kokulara. Najwcześniejszą spośród znanych jego prac jest rysunek&#13;
piórkiem z r. 1832, przedstawiający salon w ostatnim warszawskim mieszkaniu Fryderyka Chopina. Pod rysunkiem widnieje podpis autora i jego&#13;
J. Bieliński pisze: „Wdowa po Kolbergu, Karolina z Merkerów, podała prośbę o emeryturę d. 18 stycznia 1832 r. do Rautenstraucha. Ponieważ prof. opłacał składkę emerytalną&#13;
od 8000 zł, a jako profesor leśnictwa 3 000 zł i liczył ogółem 24 lat służby i 6 miesięcy, pozostawiając żonę lat 55 [!], synów 4, z nich Wilhelm pełnoletni i pracował w dyrekcji komunikacji&#13;
lądowych i wodnych, przeto emerytura obejmowała tylko troje niepełnoletnich, Oskara lat 17,&#13;
Antoniego lat 14 i Juliusza lat 12. Kolbergowa otrzymała emeryturę d. 3 grudnia 1832 r. w sumie 4 250 zł”. J. Bieliński Królewski Uniwersytet Warszawski…, T. III, s. 671. Karolina Kolberg&#13;
miała wówczas lat 44.&#13;
2&#13;
Zob. L. Hass Sekta farmazonii warszawskiej…, aneks V, s. 561–577, Juliusz Kolberg odnotowany jest przez L. Hassa jako Colberg Christian Heinrich Julius. Masoneria została w Królestwie Polskim rozwiązana dekretem cara Aleksandra I w 1822 r.&#13;
3&#13;
Rkp. nieznanego autora w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 39, zaświadczenie wystawione było w języku niemieckim z datą 27 września 1833 r. i podpisane przez S. Fraenkla.&#13;
1&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�inicjały: „1832. Salon Chopinów w Pałacu Krasińskich, oficyna od korpusu&#13;
lewa, 2 piętro od ulicy – po wyjeździe Fryderyka – oryginał posłałem mu&#13;
do Paryża, AK.”1&#13;
W latach 1834–1840 Antoni studiował teorię malarstwa w Akademii&#13;
Sztuk Pięknych w Berlinie i pracował pod kierunkiem Karola W. Wacha,&#13;
malarza nadwornego, a później rektora Akademii. Na wystawie w Berlinie&#13;
przedstawiony był jego obraz Kazanie św. Jana na pustyni namalowany&#13;
dla jednego z kościołów berlińskich, wykonał w tym okresie także trzy&#13;
obrazy dla kościoła w Zabłudowie.&#13;
Oskar w czasie pracy w kantorze kształcił się nadal jako muzyk, najpierw w roku 1830 u Józefa Elsnera, później u Ignacego F. Dobrzyńskiego. W końcu roku 1834 lub na początku 1835 wyjechał do Berlina, gdzie&#13;
uczęszczał na kursy księgowości w akademii handlowej2, ale przede wszystkim studiował kompozycję u Carla Friedricha Girschnera i Carla Friedricha&#13;
Rungenhagena. C.F. Girschner (1794–1860) był kompozytorem, organistą&#13;
i dyrygentem, C.F. Rungenhagen (1778–1851) dyrygentem chórów, kompozytorem, a wówczas także dyrektorem berlińskiej Singakademie. Obaj&#13;
byli znanymi pedagogami, a C.F. Rungenhagen w dziejach muzyki polskiej&#13;
odnotowany jest też jako nauczyciel Stanisława Moniuszki.&#13;
W końcu roku 1836 Kolberg wrócił z Berlina do Warszawy i został przeegzaminowany przez Józefa Elsnera, który wystawił mu następującą opinię:&#13;
Odwołując się do mego zaświadczenia z roku 1834, nim J.P. Oskar Kolberg&#13;
udał się do Berlina w celu wydoskonalenia się w muzyce, do której wtenczas&#13;
już niepospolity talent i znaczne usposobienie widziałem. Zaświadczam teraz,&#13;
jako tenże po złożonym przede mną egzaminie okazał stopień celujący jako&#13;
fortepianista – generał basista i kompozytor muzyki, wskutek czego ma prawo&#13;
Przytoczono za K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882), warszawski malarz portretów, obrazów religijnych, scen rodzajowych. Katalog wystawy, Przysucha 2006, s. 8, reprodukcja kopii tamże, s. 68. Katalog ten zawiera najpełniejsze obecnie informacje o twórczości&#13;
Antoniego Kolberga.&#13;
2&#13;
O nauce księgowości Kolberg wspominał tylko w brulionach Opisu biegu życia, w jednym z nich pisał: „Następnie, udawszy się w r. 1835 za pasportem do Berlina, uczęszczałem&#13;
tamże do końca r. 1836 na kursa Akademii Handlowej (dowodu na to nie posiadam)” (rkp.&#13;
O. Kolberga w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64). Przytoczony tu Opis biegu życia napisał Kolberg w czasie starań o przyjęcie do pracy w Zarządzie Budowy Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w r. 1844. Jako przygotowanie do pracy Kolberg wymienia tam naukę w Liceum&#13;
i praktykę w banku S.A. Fraenkla i dodaje za każdym razem, że dołącza odpowiednie świadectwo, brakowało mu jedynie świadectwa berlińskiej akademii handlowej.&#13;
1&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
�być policzonym i liczę go do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy.&#13;
Dnia 14 grudnia 18361.&#13;
&#13;
Następny rok spędził Kolberg w Mitawie (dziś Jełgawa) na Łotwie&#13;
jako nauczyciel muzyki w domu Karoliny de Kreutz 2. W Szkicu autobiografii pisał: „[…] rok 1837 przebyłem na wsi jako nauczyciel muzyki&#13;
prywatny” 3. Wśród dokumentów Kolberga zachowało się pismo z 30 listopada 1836 r., z którego wynika, że starał się o „uwolnienie od zaciągu, jako artyście dotąd od poboru oszczędzonemu, ażeby mógł udać się&#13;
do Rosji” 4. Potwierdzenie szlachectwa dziedzicznego, które uwalniało od&#13;
przymusowego poboru do wojska, Oskar uzyskał tak jak Wilhelm dopiero w 1838 r. i być może deklarowany dwa lata wcześniej wyjazd do Rosji&#13;
był pretekstem do starań o zwolnienie od powołania do służby wojskowej. Również wybór odległej Mitawy w końcu roku 1836 mógł wiązać&#13;
się z tymi staraniami.&#13;
Po roku pobytu w domu pani de Kreutz Oskar postanowił wrócić do&#13;
Warszawy, co z pewnym niezadowoleniem przyjął starszy brat, głowa rodziny. W grudniu 1837 r. Wilhelm starał się wyperswadować Oskarowi tę&#13;
decyzję i pisał do niego:&#13;
Gdybyś więc powrócił, nie mógłbyś odebrać Emilowi5 lekcji, jakieś miał,&#13;
a o nowe bardzo trudno, wkrótce więc wyczerpałby się mały Twój uzbierany&#13;
zapasik i zostałbyś w położeniu przykrym. Moją więc jest radą, abyś za rekomendacją Pani Generałowej mógł dostać miejsce jakie albo w Kurlandii, albo też&#13;
w Rosji […]. Najbardziej powinieneś myśleć o tym, aby przynajmniej rok jeszcze&#13;
jeden zabawić za granicą, bo przez to utrzymałbyś tu i sławę swoją, i może&#13;
przecie wziąłbyś się cokolwiek więcej do grania, i mógłbyś wyścignąć tutejszych&#13;
miernych artystów. Bo przyznaj sam, że kompozycje mało są cenione, dlatego&#13;
że mamy tak wiele kompozycji sławnych mistrzów i że wielką ich część radzi&#13;
byśmy kilkakrotnie słyszeć, większą nam nawet sprawia przyjemność słyszeć&#13;
piękną, znajomą sztukę aniżeli zupełnie nową – mówię tu nie o artystach, lecz&#13;
Rkp. J. Elsnera w papierach osobistych O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 37.&#13;
Świadectwo K. de Kreutz zamieszczone jest w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66) jako&#13;
aneks 2 na s. 707–708, ma datę 18 stycznia 1838 r.&#13;
3&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
4&#13;
Rkp. nieznanego autora, BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 74, podpisany przez gen. Józefa&#13;
Rautenstraucha (1773–1842), wówczas zastępcę Iwana Paskiewicza w Radzie Stanu, m.in. jako&#13;
kierownika spisu i zaciągu wojskowego w Królestwie Polskim.&#13;
5&#13;
Chodzi tu o Emiliana Jenikego (1815–1852), pianistę, przyjaciela Oskara.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�o publiczności. Czas więc, który Ty poświęcasz na kompozycje, jest wprawdzie&#13;
dla Ciebie przyjemnym, lecz jest straconym, bo gdybyś go użył na egzercytowanie się, mógłbyś znacznej dojść biegłości, a tym sposobem większej ilości lekcji&#13;
i lepszej zapłaty, gdy zaś kompozycje nic Ci nie przyniosą. […] Matka nie wie&#13;
o tych radach, które Ci daję, Jej serce może nie zgodziłoby się z nimi. Ja mam&#13;
sobie za obowiązek udzielić Ci te uwagi, bo gdybym je zamilczał, nie kochałbym&#13;
Ciebie. Rób, jak Ci sumienie każe, i kochaj zawsze najprzywiązańszego Twojego&#13;
Wilhelma1.&#13;
&#13;
Generałowa, którą Oskar miałby prosić o rekomendację, to Katarzyna Sowińska (1776–1860), wdowa po Józefie wsławionym obroną Woli&#13;
w ostatnich dniach powstania. W czasie walk prowadziła w swym domu&#13;
lazaret, potem, po śmierci męża na szańcach Woli i upadku powstania,&#13;
organizowała tajną pomoc dla rodzin zesłańców i uchodźców, za co została zmuszona do pobytu w klasztorze w Łomży w latach 1835–1837. Była&#13;
osobą bardzo popularną w Warszawie i powszechnie szanowaną za swą&#13;
patriotyczną postawę i czynne działania na rzecz powstańców. Jej pogrzeb&#13;
11 czerwca 1860 r. był wielką manifestacją ludności stolicy, od której rozpoczęły się demonstracje poprzedzające powstanie styczniowe.&#13;
Oskar nie posłuchał rady brata, wrócił do Warszawy i przez parę lat&#13;
starał się utrzymać z lekcji muzyki, a przede wszystkim komponować. Wilhelm, patrzący bardzo trzeźwo na życie, jeszcze kilka razy w następnych&#13;
latach tłumaczył Oskarowi niepraktyczność jego planów i działań. Jak się&#13;
później okazywało, nie zawsze miał rację, ale w razie potrzeby starał się&#13;
pomóc młodszemu bratu w uzyskaniu stabilizacji finansowej.&#13;
&#13;
1&#13;
List Wilhelma Kolberga do Oskara z 10 XII 1837 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 2–3.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�II&#13;
[Pierwsze kompozycje Oskara Kolberga. – Początki jego zainteresowania się&#13;
folklorem około roku 1839.. – Zamiar wydania drukiem zebranych w terenie&#13;
pieśni ludowych.. – Życie muzyczne Warszawy w okresie międzypowstaniowym.. – Badania terenowe Kolberga w okolicach Warszawy i w innych&#13;
regionach Królestwa.. – Początek przyjaźni z Józefem Konopką.. – Edycja pierwszego zbioru pieśni ludowych w latach 1842–1845 w Poznaniu&#13;
i w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847.]&#13;
&#13;
Lata 1838–1844, to jest okres między powrotem do Warszawy a podjęciem etatowej pracy księgowego, wypełniły Oskarowi Kolbergowi zajęcia&#13;
związane z muzyką. Jego publikacje z tych lat i nieliczne zachowane listy&#13;
wskazują, że zainteresowanie to było wielostronne. Komponował, uczył gry&#13;
na fortepianie, a także przeżywał pierwsze fascynacje muzyką ludową, usłyszaną i zapisywaną głównie na Mazowszu. Poza własną twórczością oraz&#13;
notowaniem ze słuchu i przygotowywaniem do druku melodii ludowych&#13;
zajmowało go ówczesne życie muzyczne w Warszawie, a także historia&#13;
muzyki polskiej i aktualne publikacje na temat folkloru.&#13;
Zarobkował wtedy lekcjami gry na fortepianie – mimo obaw Wilhelma&#13;
udało mu się znaleźć uczniów, ale praca ta męczyła go i nie dawała satysfakcji. Około roku 1841 pisał w jednym z listów: „[…] muszę na utrzymanie&#13;
życia, jak wół w jarzmie, pracować w zawodzie nauczycielskim”1. W roku&#13;
1844 złożył pierwszy egzamin na prywatnego nauczyciela muzyki i przygotowywał się do egzaminów wyższych, ale wkrótce zrezygnował z pracy&#13;
pedagoga. Kilkanaście lat później musiał wprawdzie wrócić do takiego sposobu zarabiania na życie, jednak nie polubił go nigdy.&#13;
Pierwsze utwory fortepianowe Oskara Kolberga wydane drukiem to&#13;
Six polonaises pour le pianoforte2. Kompozycje te ukazały się już w roku&#13;
1&#13;
&#13;
s. 5.&#13;
&#13;
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
&#13;
2&#13;
Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 63–68, s. 296–321.&#13;
Kolberg dedykował polonezy à Monsieur Lois Oehmigke, nazwisko adresata tej dedykacji&#13;
w DWOK T. 69, s. XI (dedykacja jest przytoczona w komentarzu rewizyjnym tamże, s. 687),&#13;
zostało błędnie zinterpretowane jako „Ludwik Jenike”. Kolberg tę kompozycję ofiarował Lud­&#13;
wigowi Oehmigke (1796–1870), berlińskiemu wydawcy i księgarzowi. Nie udało się odszukać&#13;
bliższych informacji o kontaktach rodziny Oskara z Ludwigiem Oehmigke’m, wiadomo tylko,&#13;
że wydał on w Berlinie w r. 1825 przekład pracy Juliusza Kolberga o planimetrze.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�1835 w Berlinie. Jego debiutem w Warszawie były ballada Talizman&#13;
i Valse pour le pianoforte, drukowane w roku 1836, to jest jeszcze przed&#13;
wyjazdem na Łotwę. Następnie w roku 1841 wydał Dwa mazury na pianoforte i Mazura ułożonego na fortepian i ofiarowanego Wnej pannie&#13;
Emilii Gronau.1 Mazur był prezentem dla przyszłej bratowej — w październiku tego roku odbył się ślub Emilii Gronau (1825–1865) z Wilhelmem. Starszy brat Oskara po uwolnieniu się w r. 1838 od przymusowej&#13;
służby wojskowej przeszedł do służby cywilnej i zdobywał nowe doświadczenia zawodowe. Już poprzednio w wojskowym Korpusie Dróg&#13;
i Mostów pracował przy budowie traktu od Ryk do Kurowa, w latach&#13;
1838–1839 w czasie studiów w Austrii brał udział w pracach nad regulacją Dunaju. Nabyte wtedy umiejętności wykorzystał po powrocie do&#13;
Polski — w latach 1839–1841 należał do komitetu budowy Kanału Augustowskiego, potem był referentem technicznym w Wydziale Komunikacji&#13;
Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych.&#13;
Wilhelm dbał też o spuściznę pozostawioną przez ojca. Już w roku 1832&#13;
wydał jego mapę ścienną Królestwa Polskiego2. Miała ona bardzo pochlebne recenzje i – aktualizowana przez Wilhelma – była kilkakrotnie wznawiana. W roku 1837 przygotował drugie wydanie podręcznika Wzory rysowania map i planów3, a rok później uzupełnione Porównanie miar i wag4.&#13;
Wilhelm i Emilia po ślubie pozostali w domu na rogu Krakowskiego&#13;
Przedmieścia i Oboźnej, w mieszkaniu, które Kolbergowie zajmowali od&#13;
czasu przeprowadzki z budynku uniwersyteckiego, a matka przeniosła się&#13;
na ul. Elektoralną. Razem z nią mieszkał w tym okresie Oskar. Sytuacja rodzinna szybko się skomplikowała, ponieważ Juliusz Adolf Aleksander, najmłodszy z żyjących wówczas braci, został ojcem dwu nieślubnych córek5.&#13;
Zob. O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), s. 680.&#13;
J. Kolberg Mapa Królestwa Polskiego wraz z obwodem Wolnego Miasta Krakowa&#13;
i częścią pogranicznych państw ułożona przez …, Warszawa 1832, wznawiana w latach 1840,&#13;
1846, 1849, 1858, 1862, 1863 i 1868.&#13;
3&#13;
W. Kolberg Wzory rysowania map i planów, Warszawa 1837. Jest to rozszerzone wydanie pracy Juliusza opublikowanej w 1825 r.&#13;
4&#13;
Juliusz Kolberg Porównanie miar i wag teraźniejszych i dawniejszych w Królestwie&#13;
Polskim używanych z zagraniecznemi..., wydanie wtóre przerobił i powiększył Wilhelm Kolberg, Warszawa 1838. Pierwodruk: Warszawa 1819.&#13;
5&#13;
Dokumenty rodzinne Kolbergów, zawierające prawdopodobnie dokładniejsze informacje&#13;
o pochodzeniu córek Juliusza Adolfa Aleksandra, były przechowywane w Bibliotece Krasińskich w Warszawie i spłonęły w roku 1944 w czasie niszczenia Warszawy przez Niemców po&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
�Karolina Matylda i Julia Wanda, urodzone w roku 1841, otrzymały fikcyjne&#13;
nazwisko Gallasch (zapisywane także Gallash, Gallache i de Gallache) i dorastały pod opieką Karoliny Kolberg, ich babki. Juliusz miał niewiele ponad&#13;
dwadzieścia lat, gdy urodziły się jego córki, i żył krótko. W zachowanych&#13;
dokumentach rodzinnych brak informacji o kolejach życia najmłodszego&#13;
z braci Kolbergów. Według rodzinnych przekazów1 najpierw miał bliżej&#13;
nieokreśloną posadę w zarządzie dóbr w Nieborowie, być może był tam&#13;
praktykantem, później wyjechał z Królestwa. Zmarł w Borysowie 26 maja&#13;
1843 r., w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat. W nekrologu2 podano, że&#13;
był tam administratorem majątku. Córki Juliusza pozostawały pod opieką&#13;
babki przez wiele lat, a Karolina była jej ukochaną wnuczką i opiekunką&#13;
w ostatnich latach życia.&#13;
W domu matki zatrzymywał się też zapewne Antoni, który po studiach&#13;
w Berlinie wrócił do Warszawy w roku 1840 i brał czynny udział w życiu artystycznym miasta. W czerwcu 1841 r. prace Antoniego znalazły się&#13;
na wystawie w salach ratusza3 — opublikowany katalog wymienia pięć&#13;
jego obrazów. Znajdowała się wśród nich także scena rodzajowa Słowaki,&#13;
przedstawiająca wędrownych druciarzy zarobkujących zimą w Warszawie,&#13;
a jedno z prezentowanych dzieł, Św. Emilia, zostało nagrodzone srebrnym&#13;
medalem pierwszej klasy i rządowym stypendium, umożliwiającym wyjazd&#13;
na studia do Włoch. Pobyt Antoniego w Rzymie, Bolonii i Florencji, a następnie w Paryżu trwał ponad sześć lat. W czasie studiów we Włoszech&#13;
kopiował arcydzieła malarstwa i tworzył własne kompozycje. Obrazy te&#13;
były wystawione w Warszawie w czerwcu 1845 r., a w recenzji4 z uznaniem&#13;
pisano o prezentowanych tam portretach jego autorstwa. Dwa lata później w korespondencji prasowej z Rzymu jego malarstwo oceniano także&#13;
upadku powstania. Zachowane listy nie wyjaśniają, kim była matka dwu córek Juliusza, kiedy&#13;
i dlaczego znalazły się one pod opieką swej babki, ani czy matka brała jakiś udział w opiece&#13;
i finansowaniu ich bytu, czy też całkowite koszty utrzymania i kształcenia ponosiła od początku&#13;
tylko rodzina ich ojca.&#13;
1&#13;
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe…, s. 140–144.&#13;
2&#13;
Nekrolog zamieszczony był w „Kurierze Warszawskim” w r. 1843, nr 151, tam notatka:&#13;
„Odebrano tu wiadomość z Litwy, że 26 maja rb. w Borysowie zszedł z tego świata za wcześnie, bo licząc lat 26, Juliusz Kolberg [...]”, nekrolog podpisał „przyjaciel rodziny”. Nie udało się&#13;
ustalić, czy chodziło o Borysów, miasto powiatowe w obwodzie mińskim, nad Berezyną, czy&#13;
o miejscowość o tej samej nazwie w ówczesnym powiecie kobryńskim.&#13;
3&#13;
Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815–1882)…, s. 8–9.&#13;
4&#13;
„Gazeta Warszawska” 1845, nr 201.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�wysoko. Chwalono rysunek, koloryt, doświadczoną rękę, dodając, że choć&#13;
obrał on „skromny zawód robienia portretów”1, to portrety jego pędzla&#13;
oddają doskonale nie tylko rysy modeli, ale także ich osobowość. Pod koniec długiego pobytu za granicą Antoni pojechał do Paryża. Spotkał się&#13;
tam z Fryderykiem Chopinem i malował wówczas jego portret, ale pracy&#13;
tej nie ukończył2. Po powrocie z zagranicy w roku 1848 osiadł na stałe&#13;
w Warszawie.&#13;
Oskar w latach 1839–1840 znacznie poszerzył pole swoich zainteresowań. Wiele lat później w Szkicu autobiografii pisał:&#13;
Przed r. 1830 lubiłem (jak i bracia moi) taniec namiętnie. Tańczyło się też często&#13;
lub grało do tańca na wieczorkach prywatnych, a czynił to i Szopen, improwizując mazury i walce. Ale mazur ów był to mazur salonowy, szlachecki, do&#13;
którego tylko czasami dla odmiany i urozmaicenia go dodawano jakiś ustęp&#13;
wzięty z muzyki wieśniaczej (a styl ten zachował Szopen i w następstwie także).&#13;
Więc nie rozbudziło to jeszcze u mnie chęci pogoni za melodią ludową. Dopiero&#13;
ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym około r. 1834 i później,&#13;
zbiory Wacława z Oleska i Wójcickiego i osobista tego ostatniego zachęta do&#13;
poszukiwania melodii (których w jego dziele jest bardzo mało), jak i zachęta&#13;
Dobrzyńskiego, wreszcie słyszane oryginalne odgłosy piszczałek, skrzypeczek&#13;
i katarynek poza miastem (w Czerniakowie, Wilanowie itd.) skłoniły mnie do&#13;
poszukiwań w tym kierunku. Pierwszy połów na większe rozmiary dokonany&#13;
r. 1839 w Wilanowie dał mi już spory zasób nader ciekawych motywów i popchnął do dalszych poszukiwań na tym polu3.&#13;
&#13;
„Ogólny prąd literatury skierowany ku rzeczom ludowym” wymieniony&#13;
przez Kolberga jako jeden z powodów skłaniających go do zwrócenia uwagi&#13;
na muzykę ludową to romantyzm. W Szkicu autobiografii Kolberg umiejscowił początki zajęcia się folklorem przez literatów i artystów w roku 1834,&#13;
ale był on przedmiotem badań i zainteresowania znacznie wcześniej. Już&#13;
działacze polityczni i uczeni epoki Oświecenia postulowali badanie kultury&#13;
Wiadomości bieżące, „Przegląd Poznański” 1847, T. 5, s. 676.&#13;
Oryginał portretu Chopina pędzla Antoniego Kolberga spłonął w 1944 r. w Bibliotece&#13;
Krasińskich. Znany jest dziś z fotografii i z kopii znajdującej się w zbiorach Muzeum Fryderyka&#13;
Chopina w Warszawie wykonanej przez Kazimierza Mordasewicza. Reprodukcje w katalogu&#13;
K. Markiewicz Antoni Kolberg (1815-1882)..., s. 64 i 65 oraz w H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie na tle epoki..., s. 83.&#13;
3&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
�ludowej, w tym także folkloru, aby opracować programy edukacyjne skierowane do ludu. Uważali, że są one konieczne, aby chłopi stali się świadomi&#13;
swej przynależności narodowej i gotowi do przyjęcia obiecywanej im wolności. Znany program zbadania kultury ludowej Hugona Kołłątaja, obejmujący także folklor, powstał jako plan jednego z czterech dzieł niezbędnych dla przedstawienia syntezy historii Polski, która miała obejmować&#13;
historię całego narodu, a nie tylko warstwy szlacheckiej. Jednak tworzone&#13;
w końcu XVIII i na początku XIX wieku programy, instrukcje i ankiety nie&#13;
doprowadziły do podjęcia kompleksowych badań kultury ludowej lub jej&#13;
części, folkloru, było to niemożliwe w ówczesnej sytuacji nauki polskiej&#13;
i społeczeństwa. Natomiast od dawna notowano1 pieśni ludowe, najczęściej&#13;
przyśpiewki do krakowiaków, których zbiorki w XVII, XVIII i na początku&#13;
XIX wieku bywały nawet wydawane (bez muzyki), często jako druki ulotne.&#13;
Z niektórych korzystał wiele lat później Kolberg2.&#13;
Romantyzm stawiał ponad wszystko wolność, tj. prawo do własnego,&#13;
indywidualnego rozwoju narodów, grup społecznych i jednostek, a wśród&#13;
nich zwłaszcza twórców. W romantycznych programach podkreślano&#13;
prawa każdego narodu do wolności, także ludów, które zostały przemocą&#13;
objęte władzą carów rosyjskich, królów pruskich, cesarzy austriackich i tureckich sułtanów. Przez cały wiek XIX, aż do kończącej go wojny światowej, trwały walki zbrojne i inne działania, które w końcu przywróciły lub&#13;
przyniosły niepodległość narodom bałkańskim, Włochom, a także narodom bałtyckim i Polakom. W działaniach na rzecz wyzwolenia niezwykle&#13;
ważna stawała się rola rodzimego folkloru. Odszukanie w folklorze mniej&#13;
lub bardziej prawdziwych zabytków własnej literatury pomagało obudzić&#13;
świadomość narodową wśród ludów od pokoleń rusyfikowanych lub germanizowanych, a dialekty ludowe stawały się podstawą dla ich języka literackiego. Romantycy „nobilitowali” folklor i nadali mu nowe znaczenie,&#13;
przekonani, że lud jest nosicielem najbardziej autentycznych składników&#13;
Zob. Cz. Hernas W kalinowym lesie, T. 1: U źródeł folklorystyki polskiej, Warszawa 1965,&#13;
m.in. rozdział „Zbieractwo pieśni ludowych w XVIII w.” (s. 143 i nast.).&#13;
2&#13;
Np. w Krakowskiem Kolberg odnotował druk Krakowiaki i inne wiersze wydany w Krakowie w latach 1820–1825, Pieśń światową (incipit „Moja dziewczyna robotna była”), wydaną&#13;
tamże, oraz inne druki ulotne publikowane tamże około roku 1820, zob. E. Millerowa i A. Skrukwa,&#13;
wstęp do: Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 cz. I (DWOK T. 73/I), s. XLIV–XLV, (przypisy).&#13;
Druczki te (oprawione razem z innymi) mają w Bibliotece Jagiellońskiej tytuł Mieszaniny czyli&#13;
Zbiór wierszów luźnych wydawanych od roku 1820 do roku 1825 w Krakowie w drukarni&#13;
Akademickiej.&#13;
1&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�kultury narodowej i w jego pieśniach, bajkach i podaniach przechowały&#13;
się najdawniejsze zabytki literatury i niepisanej historii lub co najmniej ich&#13;
wyraźne ślady pochodzące z epoki przedchrześcijańskiej. Tezy na temat&#13;
znaczenia literatury narodowej formułowane były przez poetów i pisarzy,&#13;
a także przez historyków i polityków, służąc ich programom literackim,&#13;
społecznym i narodowym. Poeci i pisarze romantyczni odkryli też walory&#13;
artystyczne „poezji gminnej” i innych form folkloru swego narodu i twórczo wykorzystywali je w literaturze, przenosząc do niej wybrane gatunki&#13;
(np. ballady), tematy, wątki, motywy, a także niektóre środki formalne (np.&#13;
paralelizm). Również dla muzyków folklor stał się źródłem inspiracji, a dla&#13;
malarzy coraz częściej interesującym tematem były wieś, jej mieszkańcy&#13;
i krajobraz.&#13;
Po powstaniu listopadowym, po którym na terenie zaboru rosyjskiego nasiliła się rusyfikacja, a w zaborze austriackim germanizacja, ocalenie&#13;
kultury narodowej było priorytetem polskich środowisk patriotycznych&#13;
i w ten nurt działań wpisywało się notowanie i wydawanie drukiem literatury ludowej, przede wszystkim pieśni i bajek. Fascynacja folklorem&#13;
była wówczas bardzo żywa w środowisku inteligencji, zwłaszcza literatów&#13;
i poetów, co później tak scharakteryzował Cyprian Norwid:&#13;
Czy pamiętasz te czasy, kiedy po 1830 roku całe prawie polskie piśmiennictwo&#13;
w góry i lasy poszło gminnych poszukiwać podań – kiedy wyraz b a j k a nabrał&#13;
powagi, wyraz g a w ę d a stał się między stylu rodzaje policzonym nazwiskiem,&#13;
wyraz nieznany pierwej k l e c h d a od-nie-pomniał się, kiedy p r z y s ł o w i e Salomonową nieledwie koronę filozoficzną wdziało, kiedy w kraju Wójcicki Kazimierz Władysław akcenta nieznane salonom świetnym bez fraka wprowadził&#13;
w towarzystwo, a w Paryżu Chopin grał mazurki i obertasa […]. Po listopadowego&#13;
powstania upadku, po upadku powstania, które gminnych elementów objąć&#13;
i uhistorycznić współ-udziałem nie mogło, czy nie umiało, czy nie chciało, nastąpiło przecież lat kilkanaście literatury wyłącznie gminnej […]1.&#13;
&#13;
Owych kilkanaście lat mieściło się między powstaniem listopadowym&#13;
a rabacją galicyjską w 1846 r., która odegrała znaczącą rolę w zmianie stosunku do ludu i ludowości. W tym okresie widoczny jest gwałtowny rozwój&#13;
1&#13;
C. Norwid Do M… S… O „Balladynie”, w: tegoż Pisma wszystkie. Zebrał, tekst ustalił,&#13;
wstępem i uwagami krytycznymi opatrzył J.W. Gomulicki, T. 6, Pisma cz. I, Warszawa 1971,&#13;
s. 467.&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
�badań i publikacji folklorystycznych, a także dyskusji nad znaczeniem folkloru i metodami jego edycji1.&#13;
Oskar Kolberg za początek swego zainteresowania muzyką ludową uznał&#13;
zapisy melodii wykonane w roku 1839. Od czasu tych pierwszych podjętych&#13;
świadomie i celowo kontaktów z żywym folklorem w okolicach Warszawy&#13;
badania terenowe poświęcone muzyce ludowej stawały się dla niego coraz&#13;
ważniejsze. Ponieważ uważał melodie za integralny składnik pieśni, patrzył&#13;
krytycznie na wydawane dotychczas zbiory tekstów i omawiając w r. 1841&#13;
na łamach „Biblioteki Warszawskiej” publikację słowacką, pisał o pieśniach&#13;
ludowych:&#13;
Jednakże dotąd ceniono je li tylko według tekstu i niemych słów, nie zważając&#13;
bynajmniej na dźwięki i melodie, które wszakże z nie mniej obfitego płyną&#13;
źródła w narodzie; one to właśnie nadają im ruch i życie, najbardziej są zdolne&#13;
wykazać prawdziwego ducha, jaki w nich panuje. Pieśni ludu, w których rozkwita duchowe życie narodu, są wszystkie śpiewami, w których tak słowa, jak&#13;
i nuta z jednego źródła razem wytryskują i tak ściśle z sobą spojone, że jedno&#13;
bez drugiego ostać się nie może. Nawet śmiałbym twierdzić, że w większej ich&#13;
liczbie właśnie nuta stanowi istotę pieśni, a słowa są prostym tylko dodatkiem2.&#13;
&#13;
Traktowanie pieśni ludowych jako nierozerwalnej całości dwu zależnych od siebie i wzajemnie się uzupełniających elementów – melodii i tekstu – charakteryzowało wszystkie badania i wypowiedzi Kolberga na ten&#13;
temat.&#13;
W publicystyce historycznoliterackiej w tym czasie podkreślana jest potrzeba szukania w ludowych pieśniach i bajkach śladów literatury najdawniejszej, pochodzącej z czasów przedchrześcijańskich, więc uważanej za&#13;
prawdziwie narodową. Podobnie w r. 1843 o muzyce ludowej jako źródle&#13;
do badania najdawniejszej historii muzyki pisał Józef Sikorski (1813–1896),&#13;
pisarz muzyczny, krytyk i kompozytor:&#13;
Zastanowiwszy się nad budową rytmiczną naszych melodii gminnych, można&#13;
z niej wysnuć prawidła ogólne, bo wprzód była sztuka niż przepisy do niej.&#13;
Zob. m.in. J. Maślanka Folklorystyka polska w latach 1831–1863, w: Literatura krajowa&#13;
w okresie romantyzmu 1831–1863, T. II, pod red. M. Janion, M. Dernałowcz i M. Maciejewskiego, Kraków 1988, s. 47–86.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Melodie ludu słowiańskiego, „Biblioteka Warszawska” 1841, T. 3, s. 502–503;&#13;
przedruk: Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 583–584.&#13;
1&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�Pole to u nas nietknięte jeszcze, a sam przedmiot znacznie by przeszedł zakres&#13;
niniejszego pisma. Idźmy raczej za geniuszem narodu i przypatrzmy się pamiątkom, jakie nam zostawił w melodiach gminnych, w tej muzyce pierwotnej, co&#13;
najmniej wpływom zewnętrznym uległa1.&#13;
&#13;
Oskar Kolberg jako przyczynę zwrócenia uwagi na folklor muzyczny&#13;
podał w cytowanym wyżej Szkicu autobiografii zwiększające się zainteresowanie twórczością ludową i zachętę dwu osób: Kazimierza Władysława Wójcickiego, wydawcy przysłów, pieśni, bajek i legend2, oraz muzyka&#13;
i swego nauczyciela, Feliksa Dobrzyńskiego. W przytoczonym fragmencie autobiografii Kolberg wspomina też dokonany w r. 1839 w Wilanowie „pierwszy połów na większe rozmiary”. Następne wycieczki w okolice Warszawy znacznie wzbogaciły jego zbiory i Kolberg szybko z racji&#13;
wykształcenia, umiejętności zapisywania melodii ze słuchu i widocznego&#13;
zaangażowania w tę problematykę uznany został w środowisku literackim&#13;
i artystycznym stolicy za osobę najbardziej predestynowaną do zapisywania&#13;
i publikowania muzyki ludowej. On sam od początku swych badań nad&#13;
folklorem polskim zaznaczał chęć poszerzenia ich na muzykę ludową całej&#13;
Słowiańszczyzny, ponieważ traktował folklor nie tylko jako źródło interesujących motywów muzycznych i ważny składnik kultury narodowej, ale także jako przedmiot rozważań naukowych. W roku 1841 ówczesny redaktor&#13;
„Biblioteki Warszawskiej”, Antoni Józef Szabrański (1805–1882), w recenzji&#13;
na temat najnowszych zbiorów pieśni ludowych pisał:&#13;
U nas w Warszawie p. Oskar Kolberg, artysta muzyczny, zajmuje się zebraniem&#13;
pieśni ludu, a bardziej samych melodii, którymi pragnie oznaczyć i wykazać&#13;
charakter muzyki słowiańskiej3.&#13;
&#13;
1&#13;
J. Sikorski O muzyce, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 2, s. 667–668. Sikorski w przypisie&#13;
do słów „w melodiach gminnych” dodał na s. 668: „Pod tę nazwę podciągamy także melodie&#13;
autorów do gminu nie należących, które jednak jako geniuszowi narodu odpowiadające, powszechnie są znane”.&#13;
2&#13;
O roli K.W. Wójcickiego w środowisku literackim Warszawy zob. m.in. M. Grabowska Kazimierz Władysław Wójcicki, w: Literatura krajowa w okresie romantyzmu..., T. II, s. 425–&#13;
–449, oraz R. Wojciechowski w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863. Epoka przedkolbergowska, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, m.in. s. 97–100 i 111–128.&#13;
3&#13;
A.J.S. [Antoni Józef Szabrański] Zbiory pieśni ludu z r. 1840, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1841, T. 1, s. 163.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
�O tym, że Kolberg chciałby „wykazać charakter muzyki słowiańskiej”,&#13;
redaktor „Biblioteki Warszawskiej” usłyszał zapewne bezpośrednio od niego. Takie zamiary potwierdza również recenzja Melodii ludu słowiańskiego, której fragment wyżej przytoczono, zamieszczona przez Kolberga w tym&#13;
samym roku 1841 w „Bibliotece Warszawskiej”1. W tym czasie przymiotnik&#13;
„słowiańska”, dołączony w druku np. do terminu „muzyka” czy „pieśń”,&#13;
był często ustępstwem na rzecz cenzury. Używano go zamiast określenia&#13;
„muzyka polska”, uznawanego przez rosyjskich cenzorów za niedopuszczalne w druku zwłaszcza podczas trwania stanu wojennego, tj. aż do r. 1856.&#13;
Artykuły Kolberga w prasie warszawskiej i znacznie późniejsze przedmowy&#13;
do Pieśni ludu polskiego w 1857 r. i do Sandomierskiego w 1865 r. wskazują jednak, że słowa Kolberga o „muzyce słowiańskiej” nie były w tym&#13;
wypadku tylko kamuflażem. Rzeczywiście interesowały go związki ludowej&#13;
muzyki polskiej z muzyką innych narodów słowiańskich, a także geneza i charakter ludowej muzyki Słowian. Plany badań na ten temat zaczął&#13;
tworzyć już około roku 1841 – w prospekcie poprzedzającym pierwsze&#13;
wydanie zebranych przez siebie pieśni, drukowanych zresztą w Poznaniu,&#13;
poza zasięgiem cenzury rosyjskiej, pisał: „Rozpoczną dzieło pieśni polskie,&#13;
bo wśród całej Słowiańszczyzny dziś u tego plemienia muzyka najsamoistniej się rozwinęła”2. W tym samym okresie w przytaczanym już liście&#13;
do Antoniego Woykowskiego również informuje o szerszych zainteresowaniach: „Nie ograniczam zamysłów na polskie, ale później myślę ruskie&#13;
i czeskie pieśni zbierać, lecz jest to jeszcze zbyt dalekim; a potem skąd na&#13;
to funduszów”3. Adresat tych słów, Antoni Woykowski (1815–1850), utalentowany pianista, dziennikarz i pisarz, był autorem jednego z pierwszych&#13;
i znaczących wówczas artykułów o muzyce Chopina4. Kolberg poznał go&#13;
prawdopodobnie w czasie pobytu w Poznaniu w roku 1841, a później prosił&#13;
o pośrednictwo w czasie starań o wydanie swego pierwszego zbioru pieśni&#13;
ludowych. Miał go drukować Jan Konstanty Żupański (1804–1883), później&#13;
O.K. [O. Kolberg] Melodie ludu słowiańskiego…, przedruk w: Pisma muzyczne cz. II&#13;
(DWOK T. 62), s. 583–586.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Prospekt na „Pieśni ludu polskiego”, datowany „dnia 3 grudnia 1841” i zamieszczony w dwu pismach poznańskich, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II&#13;
(DWOK T. 62), s. 576–577, tam za „Tygodnikiem Literackim” 1842, nr 21, s. 168.&#13;
3&#13;
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 6.&#13;
4&#13;
A. Woykowski Chopin, „Przyjaciel Ludu” R. 2: 1836, T. 2, nr 28, s. 223–224, nr 29, s. 230–&#13;
–231, nr 30, s. 237–239 i replika na krytykę w numerze 35, s. 278–279.&#13;
1&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
�renomowany poznański księgarz i wydawca, a wówczas właściciel świeżo&#13;
założonej firmy publikującej także nuty. Kolberg zdecydował się na druk&#13;
u niego, ponieważ w Wielkim Księstwie Poznańskim w tych latach Polacy&#13;
mieli jeszcze swobody gwarantowane przez kongres wiedeński. W policyjnie rządzonym Królestwie Polskim panowała znacznie ostrzejsza cenzura&#13;
i Kolberg nie uzyskał zgody na druk zbioru polskich pieśni ludowych. Dla&#13;
autora takiej publikacji przeszkodą w realizacji szerokich planów był wtedy&#13;
nie tylko brak pieniędzy na badania na całym interesującym go terenie,&#13;
o czym pisał do Woykowskiego, ale także decyzje rosyjskich cenzorów,&#13;
które również wspomniał w tym liście. Przekazując mu — na pewno drogą&#13;
prywatną — rękopis pierwszego zeszytu Pieśni ludu polskiego, pisał w towarzyszącym liście:&#13;
Cenzura nasza odmówiła wręcz publikacji ich u nas, proszę jednak nie wspominać o tym wydawcy, boby to mogło mieć szkodliwy wpływ na honorarium&#13;
(w Rosji jednakże – nie zaś u nas — będą dozwolone)1.&#13;
&#13;
Z ograniczeniami powodowanymi przez cenzurę spotykał się Kolberg&#13;
na pewno częściej niż wskazuje zachowana dokumentacja, jednak i ona&#13;
potwierdza trudności, z jakimi liczyć się musiał wówczas każdy autor, także&#13;
piszący o folklorze. Zachował się list redaktora „Biblioteki Warszawskiej”,&#13;
Antoniego Szabrańskiego do Kolberga:&#13;
Cenzura wstrzymała Twój artykuł – chce przerobienia i wyrzucenia miejsc i wyrazów o Rzeczypospolitej, Rusi itd. Wójcicki wyjechał, Majewski Józef zastępuje&#13;
go. Bez straty czasu po odebraniu tego biletu przybądź do mnie lub do Majewskiego, który mieszka naprzeciwko mnie. Trzeba się z nim rozmówić i razem&#13;
poprawić co można, bo inaczej artykuł już złożony na nic by się nie zdał2.&#13;
&#13;
Nie dopuszczano, zwłaszcza w tytułach, określeń „polski”, „narodowy”,&#13;
ale także i innych, odwołujących się do historii Polski i uczuć patriotycznych.&#13;
Dlatego np. Stanisław Moniuszko musiał użyć tytułu Śpiewnik domowy,&#13;
1&#13;
&#13;
s. 5.&#13;
&#13;
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
&#13;
List A. Szabrańskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 687–688,&#13;
wiadomość dotyczy któregoś z artykułów Kolberga drukowanych w „Bibliotece Warszawskiej”, ale brak daty uniemożliwia wskazanie tytułu, być może chodziło o recenzję pt. Melodie&#13;
ludu słowiańskiego, już tu przywoływaną.&#13;
2&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
�wydając w Wilnie w roku 1843 pierwszy tom komponowanych przez siebie&#13;
pieśni, a K.W. Wójcicki swemu zbiorowi ludowych pieśni polskich wydanemu w Warszawie w roku 1836 dał tytuł Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu. Ta restrykcyjna kontrola druków była po powstaniu&#13;
listopadowym jednym ze sposobów zwalczania przez władze carskie kultury&#13;
i nauki polskiej. Dotyczyła nie tylko prac wydawanych w Królestwie, ale&#13;
podlegały jej także książki, prasa i rękopisy przywożone z zagranicy oraz&#13;
korespondencja wysyłana i odbierana przez pocztę. Działania cenzury nasiliły się zresztą nie tylko w zaborze rosyjskim, ale również w austriackim,&#13;
a we wszystkich trzech zaborach po roku 1831 wzmożone zostało tropienie&#13;
tajnych związków niepodległościowych i represje wobec emisariuszy takich&#13;
organizacji przybywających z zagranicy. Szczególny niepokój władz carskich budziło środowisko literackie i dziennikarskie stolicy, które podlegało&#13;
nasilonej kontroli. Wielu poetów, dziennikarzy i ludzi znaczących w życiu&#13;
umysłowym Królestwa było rzeczywiście zaangażowanych w działania spiskowe. Aresztowani otrzymywali surowe wyroki, zagrożeni aresztowaniem&#13;
uciekali za granicę do Poznańskiego lub do Krakowa, a potem uchodzili&#13;
dalej na zachód śladem Wielkiej Emigracji. Atmosferę, w jakiej żyli wówczas&#13;
w Warszawie młodzi twórcy i odbiorcy kultury, ukazuje Cyprian Norwid:&#13;
Współczesność albowiem jest dwojaka. Kiedy w Warszawie 183[9] r. nocą budzeni bywaliśmy przez kolegów, aby choć obecnością naszą zasłać pożegnanie&#13;
wysyłanym na Sybir, Słowacki wtedy z drugiego końca Europy Anhellego ojczyźnie przysyłał – to jest pierwsza współczesność. Tej samej zaś zimy w zacnym polskim salonie mówiła mi pewna pani domu, „że rozpowiadają coś ciągle&#13;
o zsyłkach, a przecież z nas nikogo w czwartek nigdy nie brakuje”. Oto druga&#13;
współczesność1.&#13;
&#13;
Jak już wspomniano, w zaborze rosyjskim pozbawiono Polaków wszystkich instytucji mogących podtrzymać rozwój nauki, zwłaszcza w zakresie&#13;
humanistyki. W Warszawie istniały jedynie półwyższe szkoły zawodowe,&#13;
a brak wykształconych nauczycieli i prawników z dyplomem uniwersyteckim starano się uzupełnić poprzez wykłady w ostatnich klasach gimnazjów bądź skrócone kursy. Zamarły prawie całkowicie czasopisma&#13;
literackie i kulturalne, a uzyskanie koncesji na nowy tytuł było prawie&#13;
1&#13;
C. Norwid O Juliuszu Słowackim w sześciu publicznych posiedzeniach, w: tegoż Pisma&#13;
wszystkie …, T. 6, cz. I, s. 463, pierwodruk: Paryż 1861.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�niemożliwe. Właściwie dopiero po dziesięciu latach od upadku powstania&#13;
zauważyć można w Warszawie stopniowe ożywienie życia umysłowego.&#13;
W styczniu 1841 r. pozwolenie na druk uzyskał miesięcznik naukowo-literacki „Biblioteka Warszawska”, redagowany początkowo przez Antoniego&#13;
Józefa Szabrańskiego, następnie w latach 1843–1844 i ponownie w latach&#13;
1850–1879 przez Kazimierza Władysława Wójcickiego. Drugim ważnym&#13;
pismem naukowo-literackim był „Przegląd Naukowy”, ukazujący się od&#13;
stycznia 1842 r. do lipca 1848, redagowany przez Hipolita Skimborowicza&#13;
(1815–1880) i Edwarda Dembowskiego (1822–1846). „Przegląd Naukowy”,&#13;
pismo najpierw dosyć radykalne, później umiarkowanie liberalne, było&#13;
przeciwwagą ugodowej, konserwatywnej „Biblioteki Warszawskiej”. W latach poprzedzających Wiosnę Ludów dyskusje na temat literatury, sztuki,&#13;
nauki, a także znaczenia folkloru toczyły się na łamach tych dwu pism&#13;
i w ich redakcjach, a poprzez recenzje i artykuły programowe także w innych, zwykle efemerycznych czasopismach literackich. Miejscem dyskusji&#13;
i ścierania się poglądów były również literacko-artystyczne salony prowadzone przez zamieszkałych w Warszawie pisarzy i pisarki, uczonych i artystów. Działania takie mogły jednak tylko w pewnym stopniu wyrównać&#13;
niedostatki wynikające z zaniku instytucjonalnego życia naukowego i braku&#13;
środowiska uniwersyteckiego, w którym uprawiana byłaby fachowa krytyka, a także wymiana poglądów. Kontakty z nauką europejską stały się&#13;
prywatną sprawą profesorów zamkniętego w 1831 r. uniwersytetu warszawskiego i wykształconych jeszcze przez nich absolwentów tej uczelni.&#13;
Podobnie jak nauka, z powodu braku zaplecza instytucjonalnego cierpiało również życie muzyczne w Warszawie, co Kolberga, jako kompozytora,&#13;
wykonawcę i słuchacza, musiało dotykać szczególnie. Elżbieta Dziębowska&#13;
o sytuacji muzyki polskiej w XIX wieku pisze:&#13;
Eksterminacyjna polityka zaborców, pociągająca za sobą zacofanie gospodarcze&#13;
i hamowanie rozwoju kulturalnego polskiego społeczeństwa, odbiła się dotkliwie na życiu muzycznym. Podczas gdy w innych krajach Europy powstają liczne sale koncertowe, mnożą się orkiestry symfoniczne, rozkwita piśmiennictwo&#13;
muzyczne, z roku na rok podnosi się poziom szkolnictwa muzycznego, w Polsce&#13;
nie ma elementarnych warunków dla zaistnienia ruchu koncertowego, brak&#13;
zespołów orkiestrowych, brak sal koncertowych, brak szkół muzycznych1.&#13;
1&#13;
E. Dziębowska O polskiej szkole narodowej, w: Szkice o kulturze muzycznej, pod red.&#13;
Z. Chechlińskiej, Warszawa 1971, s. 24–25.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
�Zamknięta była Szkoła Główna Muzyki, wchodząca w skład Uniwersytetu Warszawskiego. Opera, która do czasu wybuchu powstania listopadowego była ważnym ośrodkiem kultury muzycznej, wznowiła wprawdzie&#13;
działalność w lutym 1833 r., a Karol Kurpiński, dyrektor sceny operowej,&#13;
starał się, by była ona nadal „instytucją wychowującą publiczność w duchu&#13;
patriotycznym wbrew polityce kół rządzących” 1. Kurpiński został jednak&#13;
zmuszony do podania się do dymisji i opera, kontrolowana przez namiestników carskich, ograniczała swój repertuar do błahych utworów rozrywkowych. Życie muzyczne po roku 1831 przeniosło się do mieszkań prywatnych i kościołów, a te mogły zastąpić sale koncertowe tylko w pewnym&#13;
stopniu. Jedyne koncerty publiczne odbywały się w Resursie Kupieckiej.&#13;
Resursa Kupiecka była stowarzyszeniem i przynależność do niego wymagała spełnienia określonych statutem warunków, ale po roku 1831 była też&#13;
w Warszawie jedyną polską instytucją bez bezpośredniego nadzoru władz&#13;
rosyjskich. Już wcześniej, przed powstaniem, w Resursie odbywały się&#13;
wieczory muzyczne, m.in. w grudniu roku 1829 koncertował tam Fryderyk Chopin. Od roku 1834 Resursa wznowiła tę działalność, początkowo&#13;
występował tam tylko kwartet smyczkowy, ale organizatorzy stopniowo&#13;
poszerzali możliwości wykonawcze i repertuar, przy czym opierali się i na&#13;
zawodowych muzykach, i na udziale amatorów. Koncerty w Resursie prezentowały obok utworów klasyków wiedeńskich także nowe kompozycje&#13;
polskich muzyków, wśród nich Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. T. Strumiłło (1929-1956) pisze:&#13;
Zarząd Resursy potrafił docenić potrzebę chwili i ocenić rolę muzyki już nie&#13;
tylko jako jednej z rozrywek czy też „tła spotkań towarzyskich”, lecz jako ważnego czynnika narodowej kultury, za którą trzeba było w takiej chwili podjąć&#13;
odpowiedzialność2.&#13;
&#13;
W muzycznej działalności Resursy wielką rolę odegrał Józef Cichocki (1783–1849), członek-akcjonariusz stowarzyszenia, meloman, wydawca&#13;
zabytków polskiej muzyki i biegły flecista. Miejscem spotkań wykonawców, słuchaczy i krytyków był też jego prywatny salon, gdzie występowali&#13;
T. Przybylski Znaczenie twórczości kompozytorskiej i działalności muzyczno-organizacyjnej Karola Kurpińskiego na terenie Teatru Wielkiego w Warszawie w 1. poł. XIX w.,&#13;
w: Muzyka polska w okresie zaborów, pod red. K. Bilicy, Warszawa 1997, s. 64.&#13;
2&#13;
T. Strumiłło Szkice z polskiego życia muzycznego w XIX w., Kraków 1954, s. 134.&#13;
1&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
�artyści polscy i cudzoziemcy. Salony muzyczne prowadzili również inni&#13;
melomani i muzycy. Historycy muzyki polskiej1 wymieniają m.in. domy&#13;
Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, u którego grano kwartety smyczkowe,&#13;
oraz Józefa Sikorskiego, późniejszego wydawcy „Ruchu Muzycznego”, w latach 1843–1853 współpracownika „Biblioteki Warszawskiej”, a prywatnie&#13;
szkolnego kolegę Kolberga. Koncerty odbywały się także w salonach literackich, w których wieczory wypełnione były lekturą najnowszych utworów&#13;
poetów i pisarzy miejscowych a także dzieł literatury emigracyjnej, przemycanych przez granicę, oraz dyskusjami na tematy filozoficzne, społeczne,&#13;
literackie i wiążące się z bieżącymi wydarzeniami politycznymi. Część spotkań poświęcano przedstawieniom amatorskim i koncertom, których wykonawcami byli muzycy działający w Warszawie i cudzoziemcy – wirtuozi&#13;
i kompozytorzy zatrzymujący się zwykle w stolicy Królestwa po drodze do&#13;
Petersburga. Takie prywatne koncerty odbywały się m.in. w domach Seweryny Pruszakowej, Anny i Hipolita Skimborowiczów oraz Pauliny i Augusta&#13;
Wilkońskich. Umożliwiały one debiuty młodym wykonawcom i pozwalały&#13;
usłyszeć nowe kameralne utwory miejscowych kompozytorów. Ponieważ&#13;
wykonywane kompozycje miewały charakter patriotyczny, dawały słuchaczom ważną dla nich świadomość uczestniczenia w życiu narodowym.&#13;
Koncerty maskowały też w pewnym stopniu nielegalne działania osób gromadzących się u niektórych organizatorów tych spotkań – np. salony wymienionych wyżej literatek były miejscem kontaktów uczestników tajnych&#13;
spisków2, w których brali udział ich gospodynie i gospodarze.&#13;
Pamiętniki i inne źródła z okresu międzypowstaniowego zawierają niewiele informacji o udziale Kolberga w życiu muzycznym Warszawy. Wiadomo, że komponował, część utworów drukował, były one kupowane,&#13;
recenzowane i zapewne wykonywane. Zniszczenie archiwum rodziny Kolbergów, przechowywanego w Bibliotece Krasińskich, a także wielu innych&#13;
dokumentów i świadectw z lat po powstaniu listopadowym nie pozwala&#13;
odtworzyć dokładniej jego życia, zajęć i kontaktów w tym okresie. Ważnym&#13;
powodem tego stanu jest też celowe zacieranie śladów przez autorów w publikacjach, w które ingerowała cenzura, i w prywatnej korespondencji podlegającej kontroli policji. Sam Kolberg – o ile wiadomo – nie brał udziału&#13;
Zob. m.in. T. Strumiłło Szkice z polskiego życia muzycznego..., s. 134–140, o muzycznej&#13;
działalności członków Resursy tamże, s. 134–138.&#13;
2&#13;
Zob. H. Michałowska Salony artystyczno-literackie w Warszawie 1832–1860, Warszawa 1974, s. 117 i 137–140.&#13;
1&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
�w spiskach i działaniach tajnych ugrupowań, choć angażowało się w nie&#13;
w różnym stopniu wiele osób, które znał, z którymi się przyjaźnił i u których bywał. Ci, zagrożeni aresztowaniem, niszczyli notatki i listy, a rękopisy&#13;
i druki zagarnięte przez policję w czasie rewizji i aresztowań i następnie&#13;
wykorzystywane w śledztwach ginęły w urzędowych carskich archiwach.&#13;
Z kilkunastu lat następujących po powrocie Kolberga do Warszawy&#13;
udokumentowane są tylko nieliczne fakty, świadczące – czasem pośrednio – o jego udziale w artystycznym i naukowym życiu stolicy. W tym&#13;
okresie znał na pewno Józefa i Kornelię Paszkowskich. Józef Paszkowski&#13;
(1787–1858) był postacią powszechnie w stolicy szanowaną i cenioną – odznaczony złotym krzyżem orderu Virtuti Militari po kampanii roku 1812,&#13;
walczył pod Lipskiem, od roku 1822 był wykładowcą w Szkole Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii, kształcącej przyszłych oficerów wojska polskiego. Po powstaniu listopadowym, w którym swój udział zakończył jako&#13;
pułkownik artylerii, prowadził pensję dla chłopców. Kolberg wielokrotnie&#13;
w swoich rękopisach obok pieśni patriotycznych, wojskowych lub popularnych notował: „Paszkowski”, wskazując w ten sposób ich wykonawcę.&#13;
Te notatki, licznie zachowane wśród rękopisów pieśni, pozwalają przypuszczać, że Józef Paszkowski lubił i umiał śpiewać, a Kolberg często go słuchał&#13;
i wykorzystywał spotkania z nim do powiększenia swych zbiorów. Jego&#13;
żonie, Kornelii, dedykował pierwszy zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym,&#13;
wydany w roku 1844. Nazwisko Paszkowskiego wymienia także wiele lat&#13;
później, gdy w liście do Maurycego Karasowskiego uzupełnia pewne fakty&#13;
w biografii Fryderyka Chopina wydanej przez adresata. Pisze tam m.in.:&#13;
I tak np. co do Fantazji op. 13 wiem, że pierwszy temat śpiewał mu pułkownik&#13;
Józef Paszkowski u generałowej Sowińskiej [...]1&#13;
&#13;
Śladem kontaktów Kolberga z muzykami należącymi do jego pokolenia&#13;
jest rękopis utworu Michała Bergsona (1820–1898), pianisty i kompozytora, przechowywany w zbiorach Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego.&#13;
1&#13;
Brulion listu do M. Karasowskiego z 30 X 1881 r., Korespondencja … cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 559. Pierwszy temat Fantazji op. 13 to melodia do sielanki Franciszka Karpińskiego Laura&#13;
i Filon, a właściwie jedna z kilku melodii służących do tego tekstu. Twórcy muzyki do słów&#13;
Karpińskiego, także melodii użytej przez Chopina i do dziś wykonywanej pozostają nieznani.&#13;
W rękopisach Kolberga i w tomach Ludu znaleźć można parę zapisów tej pieśni, wszystkie są&#13;
wariantami innej melodii, nie tej, którą Chopinowi zaśpiewał Józef Paszkowski.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
�Jest to Mazur dedykowany „przyjacielowi swemu O. de Kolberg przez&#13;
Michała Bergson”1. Rękopis pochodzi prawdopodobnie sprzed 1840 r. –&#13;
w tym roku Bergson wyjechał na studia do Paryża, a potem osiadł na stałe zagranicą. Był, tak jak wcześniej Kolberg, uczniem C.F. Rungenhagena.&#13;
Nieco więcej wiadomo o przyjaźni Oskara ze wspomnianym już Emilianem&#13;
Jenike. Obaj należeli do warszawskiej gminy ewangelickiej, obaj też w tym&#13;
samym czasie studiowali w Berlinie. Emilian Jenike, pianista i kompozytor,&#13;
zmarł w 1852 r. i Oskar opublikował wtedy w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
poświęcone mu wspomnienie2.&#13;
Jadwiga Łuszczewska, pisząc w Pamiętniku o wysokiej ocenie, jaką jej&#13;
rodzice przyznawali malarstwu Aleksandra Lessera, dodaje: „Nie mniej zajął ich i Oskar Kolberg […]”3. Nina Łuszczewska, matka autorki pamiętnika,&#13;
prowadziła salon literacki od roku 1834 do czasu aresztowania i zesłania jej&#13;
męża w 1862 r. Z notatki Jadwigi Łuszczewskiej wynika, że Kolberg bywał&#13;
w salonie jej matki, ale nie wiadomo dokładnie, kiedy zaczął się tam pojawiać, prawdopodobnie około roku 1848. Być może na prośbę gospodyni&#13;
grywał tam utwory różnych kompozytorów, a także swoje własne i tym&#13;
„zajął” Ninę i Wacława Łuszczewskich.&#13;
Do bliskich znajomych Kolberga należeli Anna i Kazimierz Władysław&#13;
Wójciccy. Annie, żonie K.W. Wójcickiego, a siostrze Dominika Magnuszewskiego4, dedykował drugi zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym, wydany&#13;
w roku 1845. O roli Wójcickiego w obudzeniu jego folklorystycznych zainteresowań wspominał Kolberg sam w przytaczanym tu fragmencie autobiografii, dla jego działań na tym polu ważna była też możliwość publikowania&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej”, której Wójcicki był przez wiele lat redaktorem. Kolberg od początku istnienia pisma drukował w nim artykuły, zbiory pieśni ludowych i recenzje, a „Biblioteka” omawiała jego publikacje,&#13;
zarówno folklorystyczne, jak i wydawane drukiem kompozycje. Legalizm&#13;
„Biblioteki Warszawskiej”, rodzaj bezpiecznej bezstronności, który powodował pewną bezbarwność, pomogły jej przetrwać ponad siedemdziesiąt&#13;
1&#13;
Rękopis w zbiorach Biblioteki Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, sygn. 12093.&#13;
Informację o istnieniu tej kompozycji przekazał M. Prochaska.&#13;
2&#13;
O. K. [O. Kolberg] Emilian Jenike. Wspomnienie pośmiertne, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1852, T. 4, s. 374–375, przedruk w Pismach muzycznych… cz. II (DWOK T. 62), s. 479-480.&#13;
3&#13;
Jadwiga Łuszczewska Pamiętnik 1834–1897, wstępem i przypisami opatrzył J.W. Gomulicki, Warszawa 1968, s. 67.&#13;
4&#13;
Dominik Magnuszewski (1809–1845), poeta, powieściopisarz i dramaturg,&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
�lat, a w okresie międzypowstaniowym odegrać bardzo ważną rolę miejsca&#13;
dyskusji nie tylko literackich, ale i naukowych, zarówno na łamach pisma,&#13;
jak i w jego redakcji1. Te otwarte spotkania, w czasie których dyskutowano&#13;
na różne tematy artystyczne i naukowe, dotyczyły także znaczenia folkloru,&#13;
jego miejsca w polskiej kulturze i w badaniach historycznoliterackich oraz&#13;
metod publikowania utworów ludowych.&#13;
Odnotowane w szkicu autobiografii pierwsze zapisy melodii ludowych,&#13;
wykonane w roku 1839 w Wilanowie, zostały przez Kolberga i późniejszych&#13;
biografów uznane za początek jego badań etnograficznych, co zostało potwierdzone obchodami jubileuszu pięćdziesięciolecia w roku 1889. Niewątpliwie badania terenowe dla zapisywania melodii prowadził początkowo&#13;
przede wszystkim w okolicach Warszawy. M.in. pod datą roczną 1841 odnotował w itinerarium wędrówkę „pieszo do Czerska (z Konopką)” 2. Ruiny&#13;
zamku w Czersku, odległe od Warszawy o około 30 kilometrów, kusiły&#13;
młodzież warszawską. Były one celem pieszej wycieczki Romana Zmorskiego (1822-1867), poety, później wydawcy bajek ludowych, i jego szkolnych&#13;
kolegów już w roku 1840, a rok po Kolbergu Zmorski wybrał się ponownie&#13;
na wycieczkę do Czerska z kilkoma przyjaciółmi, literatami, którzy nazwali&#13;
się później Cyganerią Warszawską3.&#13;
Po ponad czterdziestu latach, w roku 1885, początki swych badań terenowych i wycieczkę do Czerska wspominał Kolberg we wstępie do Mazowsza, wymieniając wszystkich jej uczestników:&#13;
Więc już około r[oku] 1840 czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni&#13;
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. […] W roku 1840 atoli, w zaraniu prac&#13;
naszych etnograficznych, wzgląd na muzykę ludową […] przeważał i stanowił&#13;
główne dociekań naszych podścielisko. Wtedy to wychylaliśmy się często za&#13;
miasto w porze letniej, by świeżym, ożywczym na wsi odetchnąwszy powietrzem, zaczerpnąć też i świeżej melodii z tryskającego tam bezustannie narodowej muzyki źródła. A znaleźli się (zwłaszcza gdy horyzont badań się rozszerzał)&#13;
prawie zawsze do wędrówek naszych towarzysze, tymże samym ku rzeczom&#13;
sielskim ożywieni duchem, przelewający dosadnie na papier dziarskie włościan&#13;
typy i fizjognomie lub kreślący z zamiłowaniem myśli i wyrażenia poetyczne,&#13;
Zob. m.in. J.R. Błachnio Biblioteka Warszawska. Forum polskiej filozofii w latach&#13;
1841–1915, Bydgoszcz 1999, s. 7–8.&#13;
2&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 704–707.&#13;
3&#13;
Zob. W. Szymanowski i A. Niewiarowski Wspomnienia o „Cyganerii warszawskiej”,&#13;
zebrał i opracował J.W. Gomulicki, Warszawa 1964, s. 386–452.&#13;
1&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�tak szczodrze w tych pieśniach i przysłowiach rozrzucone. Taką to wędrówkę&#13;
czterodniową z Warszawy do Czerska odbyliśmy w Zielone Świątki r[oku] 1841&#13;
w towarzystwie śp. Józefa Konopki, śp. Walentego Zakrzewskiego i śp. Emila&#13;
Jenikego1.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu wstępu do Mazowsza wspomina inne wycieczki w teren z tego wczesnego okresu:&#13;
Takie też [wędrówki odbyliśmy] i w następnych latach, zwracając się w inne&#13;
Warszawy i Pragi okolice, razem z T. Lenartowiczem, ś.p. [L.] Norwidem, ś.p. Ign.&#13;
Komorowskim, jak niemniej z malarzami: W. Gersonem, ś.p. Karolem Marconim,&#13;
ś.p. bratem moim Antonim — że już zamilczymy o wycieczkach w późniejszych&#13;
dokonywanych czasach2.&#13;
&#13;
Józef Konopka (1818–1880), wędrujący z Kolbergiem w 1841 r. do Czerska, według wspomnień jego siostry Antoniny przyjechał z Modlnicy do&#13;
Warszawy w sprawach rodzinnych. Rok wcześniej wydał Pieśni ludu krakowskiego3. Kolberg poznał go prawdopodobnie u K.W. Wójcickiego, a nawiązana wówczas przyjaźń przetrwała do końca życia Józefa. Jak wynika&#13;
z późniejszej korespondencji i zachowanych rękopisów, Kolberg notował&#13;
w czasie wycieczki do Czerska głównie melodie, a Konopka teksty pieśni.&#13;
Rok później, po swej pierwszej wizycie w Modlnicy, pisał do Konopki: „pamiętaj o naszym zbiorku czerskim”4. Zachowany do dziś fragment „zbiorku&#13;
czerskiego” to wykonane przez Konopkę zapisy tekstów pieśni5, do których melodie notował Kolberg. Możliwość pracy „na cztery ręce”, taką jak&#13;
w roku 1841 w czasie wycieczki z Konopką, miał Kolberg kilkakrotnie.&#13;
W jego spuściźnie odnajdujemy także późniejsze ślady wspólnych badań,&#13;
O. Kolberg Mazowsze cz. I (DWOK T. 24), s. VIII–IX nlb.&#13;
Tamże, s. VII nlb.&#13;
3&#13;
J.K. [J. Konopka] Pieśni ludu krakowskiego, Kraków 1840; wydanie fototypiczne pierwodruku pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, Wrocław 1974.&#13;
4&#13;
List do J. Konopki z 13 VIII 1842 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 11.&#13;
5&#13;
Rkp. J. Konopki z zapisami z Czerska i okolicy znajduje się obecnie w Archiwum PTL&#13;
w tece 45 Miscellanea, sygn. 1419, k. 1–7, na obwolucie nieznaną ręką wpisana błędna notatka: „Ułamek z rękopisu Pieśni ludu krakowskiego przez Józefa Konopkę wydanych przez&#13;
Czecha w Krakowie r. 1840”, na pierwszej stronie tytuł wpisany przez Konopkę: „Pieśni ludu&#13;
z okolic Czerska, Piaseczna” oraz późniejsza notatka innej, nieznanej osoby: „śp. Józef Konopka&#13;
w pierwszej wycieczce etnogr. z Kolbergiem, Jenike i Zakrzewskim w r. 1841”. Wykonane&#13;
przez Kolberga zapisy terenowe melodii do tych tekstów nie zachowały się.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
�w czasie których on zapisywał melodie, a teksty notowała osoba mu towarzysząca.&#13;
Z dwu pozostałych uczestników pieszej wędrówki do Czerska poeta&#13;
i dziennikarz Walenty Zakrzewski1, zaprzyjaźniony z Teofilem Lenartowiczem i Włodzimierzem Wolskim2, nie pojawia się później w zachowanej&#13;
dokumentacji dotyczącej Oskara Kolberga, choć niewątpliwie spotykali&#13;
się w warszawskich salonach literackich, m.in. u Seweryny Pruszakowej.&#13;
Wspomniany już poprzednio muzyk, Emilian Jenike, z którym, jak pisał&#13;
sam Kolberg, łączyła go kilkunastoletnia przyjaźń, towarzyszył mu w wycieczkach na wieś raczej tylko w początkowym okresie badań terenowych&#13;
przyszłego etnografa.&#13;
Wśród towarzyszy swoich pierwszych wycieczek folklorystycznych około roku 1840 wymienia Kolberg trzech malarzy: swego brata, Antoniego,&#13;
Karola Marconiego (1826–1864) i Wojciecha Gersona (1831–1901). Antoni mógł wędrować z Oskarem w okolicach Warszawy prawdopodobnie&#13;
w krótkim okresie między studiami w Berlinie a wyjazdem na stypendium&#13;
do Rzymu, tj. w latach 1840–1841. Jego przyjaciel, Karol Marconi, zapewne&#13;
też towarzyszył Kolbergowi tylko w tym początkowym okresie, ponieważ&#13;
nieco później, w latach 1844–1850, podobnie jak Antoni studiował w Rzymie. Ich szkice terenowe wykorzystał Kolberg do ilustrowania Pieśni ludu&#13;
polskiego wydanych w latach 1856–1857. Gerson, urodzony w roku 1831,&#13;
raczej nie brał udziału w badaniach terenowych Kolberga tak wcześnie, nie&#13;
ma też potwierdzenia, że wspólnie z Kolbergiem bywał w terenie w latach&#13;
późniejszych3. Natomiast przyszły etnograf i przyszły ilustrator Ludu4 spotykali się w Warszawie, zwłaszcza po zakończeniu przez Gersona studiów&#13;
w Petersburgu, tj. w latach 1855–1856 i później, po powrocie Gersona&#13;
Walenty Zakrzewski (1822–1862), literat, tłumacz, przełożył m.in. Don Kichota Miguela&#13;
Cervantesa, w 1855 r. wyjechał do Paryża i tam zmarł.&#13;
2&#13;
Włodzimierz Wolski (1824–1882), poeta, powieściopisarz, najbardziej znanym jego utworem jest libretto Halki Moniuszki napisane w 1846 r.&#13;
3&#13;
O podróżach terenowych W. Gersona zob.: A. Vetulani Wojciech Gerson, Warszawa 1952,&#13;
tenże Ludowe zainteresowania Wojciecha Gersona, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXV: 1971,&#13;
nr 1, s. 47–51, A. Vetulani i A. Ryszkiewicz Materiały dotyczące życia i twórczości Wojciecha&#13;
Gersona, Wrocław 1951, „Źródła do Dziejów Sztuki Polskiej”, T. II.&#13;
4&#13;
W. Gerson ilustrował kilka tomów Ludu: Pieśni ludu polskiego, Sandomierskie, Kujawy,&#13;
Kaliskie, Mazowsze, częściowo Krakowskie, zob.: A. Skrukwa Ikonografia w pracach Oskara&#13;
Kolberga, w: Ja daję właśnie materiał… O dziele Kolberga w dwusetna rocznicę jego urodzin, pod red. E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 148–154.&#13;
1&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�z Paryża w r. 1858. Obaj publikowali w czasopismach warszawskich i bywali w ich redakcjach, obaj też byli czynnymi członkami gminy ewangelickiej skupionej w warszawskiej parafii pod wezwaniem św. Trójcy.&#13;
W cytowanym wyżej wstępie do Mazowsza wśród osób biorących&#13;
udział w wycieczkach w okolice Warszawy wspomina Kolberg także innych muzyków i literatów. Wymieniony w tym gronie Ignacy Komorowski&#13;
(1825–1857) był kompozytorem. Uznaniem cieszyły się jego pieśni, nawiązujące do polskiej muzyki ludowej, zwłaszcza Kalina do słów Teofila Lenartowicza. Norwid — to Ludwik (1818–1881), starszy brat Cypriana, poeta&#13;
i pisarz, mieszkający wówczas w rodzinnym dworze w Laskowo-Głuchach&#13;
(dziś w pow. wyszkowskim). W roku 1847 wyjechał za granicę i wrócił do&#13;
kraju dopiero w roku 1869. Poeta Teofil Lenartowicz (1822–1893) zaangażowany był w konspirację niepodległościową i jego wycieczki na wieś&#13;
związane były nie tylko z poszukiwaniem motywów ludowych, ale także&#13;
z nielegalną działalnością spiskową przygotowującą powstanie narodowe.&#13;
Z Kolbergiem łączyła go serdeczna przyjaźń, a także współpraca nad Królem pasterzy, pierwszym dziełem scenicznym kompozytora, przerwana&#13;
dopiero przez przymusową emigrację poety w r. 1848.&#13;
Jeszcze raz Kolberg wrócił do wycieczki odbytej w 1841 r., pisząc w szkicu autobiografii około roku 1889 o początkach badań terenowych:&#13;
Wszakże wycieczki najczęściej dokonywane w święta i w towarzystwie przyjaciół w lecie, na piechotę, odbywać się tylko mogły w najbliższe okolice Warszawy. Zapuszczać się dalej, zwłaszcza samemu, a choćby i we dwójkę lub trójkę,&#13;
z koszturem w ręku, nie było wówczas podobieństwem, bo bojaźliwi chłopi,&#13;
nieufni i podejrzliwi na każdym kroku, gotowi byli nieznajomych sobie apostołów chwytać i odstawiać do powiatu jako „missariuszów” narodowego rządu.&#13;
Doświadczyłem tego w r. 1841 robiąc z Konopką wycieczkę do Czerska, gdzie&#13;
oswobodzenie z ich rąk winni jedynie byliśmy rozumnej interwencji wójta miejscowej gminy1.&#13;
&#13;
Użyty tu przez Kolberga zwrot „z koszturem w ręku” przywołuje wzorowany na Zorianie Dołędze Chodakowskim (1784–1825) obraz badacza&#13;
terenowego, który notuje folklor, wędrując od wsi do wsi w chłopskim&#13;
przebraniu. Po powstaniu listopadowym takie wędrówki w Królestwie Polskim, a tym bardziej na terenach Ziem Zabranych, były bardzo utrudnione&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. O. Kolberg Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
�i w najlepszym wypadku kończyły się zatrzymaniem i tłumaczeniem przed&#13;
policją. Kontrola podróżnych w czasie trwającego ciągle stanu wojennego&#13;
była zaostrzona. Próby kontaktów z wiejskimi wykonawcami pieśni mogły&#13;
być bezowocne również z powodu wspomnianej przez Kolberga i trudnej&#13;
do przezwyciężenia nieufności chłopów i ich niechęci do „obcych”. O kłopotach towarzyszących kontaktom z ludowymi wykonawcami w czasie&#13;
badań terenowych pisał także K.W. Wójcicki we wstępie do swego zbioru&#13;
wydanego w roku 1836:&#13;
Przed trzynastu laty zacząłem zbierać pieśni ludu: rzecz ta nie tak łatwa, jak się&#13;
komu wydawać może. Z kosturem w ręku trzeba było każdą wieś odwiedzić,&#13;
zniżyć się pod dymiącą rolnika strzechę, badać i wymuszać niemal prośbami&#13;
i datkiem pieśń każdą, bo lud polski i ruski ma wstręt wyraźny udzielać takowych cudzemu, jako mówią, człowiekowi1.&#13;
&#13;
Ale Wójcicki, który wspomina tu kurne chaty chłopskie i pieszą wędrówkę według wskazań Zoriana Dołęgi Chodakowskiego, rozpoczął poszukiwanie tekstów pieśni w Królestwie przed powstaniem listopadowym.&#13;
W epoce zwanej nocą Paskiewiczowską, po powstaniu, kiedy notowanie&#13;
pieśni i melodii ludowych podjął Kolberg, panowały inne prawa i kontakty&#13;
z wiejskimi wykonawcami były znacznie trudniejsze nie tylko z powodu&#13;
ich nieufności czy niechęci do obcych. Izydor Kopernicki, pierwszy biograf&#13;
Kolberga, o początkach jego badań terenowych pisał w roku 1891:&#13;
W owym czasie, gdy po wsiach nakazywano śledzić i chwytać emisariuszów&#13;
demokratycznych, podobnie jak dziś socjalistów, wędrowny etnograf z kosturem&#13;
dostałby się niechybnie w pierwszej wsi do aresztu, tak samo jak dzisiaj2.&#13;
&#13;
Mimo wszystkich trudności towarzyszących wyprawom w teren te&#13;
pierwsze sezony wycieczek, a także starania o pozyskanie wykonawców&#13;
w Warszawie, pozwoliły Kolbergowi zapisać kilkaset melodii i część z nich&#13;
– jak już tu odnotowano – postanowił przygotować do druku. Przytaczane&#13;
1&#13;
K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu z dołączeniem&#13;
odpowiednich pieśni ruskich, serbskich, czeskich i słowiańskich, T. 1, Warszawa 1836, s. 9;&#13;
wydanie fototypiczne pierwodruku pod red. H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Wojciechowski, Wrocław 1976, s. 9.&#13;
2&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. X.&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�wyżej fragmenty listów Kolberga wyjaśniają, dlaczego musiał opublikować je Poznaniu, a nie w Warszawie. Wydawcą miał być Jan Konstanty&#13;
Żupański, korekty obiecał wykonywać Antoni Woykowski, wówczas wydawca i redaktor „Tygodnika Literackiego”. Pismo to należało w latach&#13;
1838–1845 do najciekawszych i wysoko cenionych periodyków polskich&#13;
i swym oddziaływaniem wykraczało poza Wielkopolskę. W domu Julii&#13;
i Antoniego Woykowskich w Poznaniu spotykali się literaci, działacze narodowi i współpracujący z tygodnikiem uczeni i pisarze, m.in. filozof Karol Libelt (1807–1875), historyk Jędrzej Moraczewski (1802–1855), poeta Ryszard&#13;
Berwiński (1919–1879), a także zmuszeni do ucieczki z Warszawy Edward&#13;
Dembowski i Roman Zmorski.&#13;
Planowany przez Kolberga zbiór pod tytułem Pieśni ludu polskiego1,&#13;
mieścił głównie pieśni zapisane przez niego samego. Autor włączył jednak&#13;
do tej publikacji także kilka melodii wydanych przez poprzedników i osiemdziesiąt jeden tekstów ze źródeł drukowanych. Najczęściej były to teksty,&#13;
do których w czasie własnych badań udało mu się zapisać melodie. Całość&#13;
miała ukazać się w dziesięciu zeszytach liczących po 25 pieśni każdy, czyli&#13;
w sumie zawierałaby 250 melodii z tekstami. W zbiorach pieśni ludowych,&#13;
wydawanych jako druki zwarte, publikowano dotychczas prawie wyłącznie&#13;
teksty. Edycje pieśni ludowych z lat 1833–1842 udostępniły ponad 2000&#13;
tekstów, ale zapisów nutowych było w nich łącznie tylko 228. Do Pieśni&#13;
polskich i ruskich ludu galicyjskiego2 Wacława Zaleskiego (1799–1849),&#13;
liczących ponad tysiąc tekstów, dołączony był osobno drukowany tomik&#13;
z 160 melodiami opracowanymi przez Karola Lipińskiego (1780–1861),&#13;
kompozytora i cenionego w Europie wirtuoza gry na skrzypcach. W Pieśniach ludu Białochrobatów, Mazurów i Rusi znad Bugu Kazimierz W.&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego zebrał i rozwinął [...]. Oddział pierwszy poświęcony&#13;
Wacławowi Zaleskiemu, Józefowi Konopce, K. Wł. Wójcickiemu, Żegocie Paul[emu], niezmordowanym współpracownikom w odgrzebywaniu skarbów umysłowych ludu, z. 1–5,&#13;
Poznań 1842–1845. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym, cz. I (DWOK T.67/I), s. 1–349, zakres i charakter opracowania Kolberga omawia&#13;
A. Pawlak we wstępie do tomu Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I), s. VII–IX, a także M. Prochaska w pracy Kompozycje Oskara Kolberga, w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło&#13;
cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
2&#13;
[W. Zaleski] Wacław z Oleska Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego, z muzyką instrumentowaną przez Karola Lipińskiego zebrał i wydał […], Lwów 1833; K. Lipiński Muzyka&#13;
do „Pieśni polskich i ruskich ludu galicyjskiego” zebranych i wydanych przez Wacława&#13;
z Oleska, do śpiewu i na fortepian ułożył […], Lwów 1833.&#13;
1&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
�Wójcicki zamieścił 32 melodie opracowane przez Feliksa Dobrzyńskiego, do&#13;
pieśni z Krakowskiego opublikowanych przez Józefa Konopkę, dołączonych&#13;
było 16 zapisów nutowych, przygotowanych do druku przez osobę nieznaną, a w Piosnkach ludu wielkopolskiego1 wydanych przez Jana Józefa&#13;
Lipińskiego (1816–1864) znalazło się 20 melodii zapisanych przez nieznaną&#13;
dziś amatorkę grającą na fortepianie. Zbiór Żegoty Paulego (1814–1895)&#13;
Pieśni ludu polskiego w Galicji2, bardzo dobrze oceniany przez krytyków&#13;
współczesnych autorowi i przez dzisiejszych folklorystów, był całkowicie&#13;
pozbawiony zapisów nutowych. Wszystkie melodie wokalne w wymienionych drukach opatrzone były akompaniamentem fortepianowym. Pieśniom&#13;
zamieszczanym w czasopismach zapisy nutowe towarzyszyły sporadycznie&#13;
i tam miały też akompaniament. Najwcześniej melodie ludowe opublikował&#13;
Józef Franciszek Królikowski (1781–1839), teoretyk literatury, w obszernej&#13;
Rozprawie o śpiewach polskich3 zamieszczanej w „Pamiętniku Warszawskim” w latach 1817–1818, do której dołączył siedem zapisów nutowych.&#13;
Pisząc o potrzebie upowszechniania muzyki, postulował:&#13;
Z tego powodu sądziłbym rzeczą bardzo korzystną i celowi odpowiadającą,&#13;
ażeby wychodziły na widok publiczny śpiewy polskie historyczne, narodowe,&#13;
obyczajowe itp. z przygrywaniem klawikordu, bo ten rodzaj muzyki najprędzej&#13;
stanie się powszechnym, podoba się największej części i najłatwiej przylgnie do&#13;
serca i umysłu4.&#13;
&#13;
W roku 1822 cztery melodie polskie i ukraińskie dołączone były do interesującego artykułu Karola Hüttnera Śpiewy ludu5 opublikowanego w „Pielgrzymie Lwowskim”. K. Hüttner (1793–1822), profesor prawa Uniwersytetu&#13;
J.J. Lipiński Piosnki ludu wielkopolskiego zebrał i wydał […], Poznań 1842.&#13;
Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego w Galicji, Lwów 1838; wydanie fototypiczne pod red.&#13;
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie R. Górski, Wrocław 1973.&#13;
3&#13;
Pełny tytuł: J.F. Królikowski Rozprawa o śpiewach polskich z muzyką do rozszerzenia&#13;
tej nauki w kraju naszym bardzo użytecznych i o zastosowaniu poezji do muzyki, „Pamiętnik Warszawski” 1817, T. 9, s. 145–174, 249–267, 377–407; 1818, T. 10, s. 3–35, 145–159, 273–&#13;
–307, 433–491. Przedruk z niewielkimi zmianami w: tegoż Prozodia polska, czyli o śpiewności&#13;
i miarach języka polskiego z przykładami w nutach muzycznych, Poznań 1821.&#13;
4&#13;
J.F. Królikowski Rozprawa o śpiewach polskich z muzyką…, „Pamiętnik Warszawski”&#13;
1817, T. 9, s. 147.&#13;
5&#13;
K. Hüttner Śpiewy ludu, „Pielgrzym Lwowski” na rok 1822, s. 86–88. Cztery melodie&#13;
z akompaniamentem zamieszczone tam na osobnej wkładce opracował nieznany bliżej Moroński.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�Lwowskiego i współredaktor „Pielgrzyma”, pisał jeszcze ostrożnie o znaczeniu muzyki dla interpretacji pieśni ludowych:&#13;
Lud nie deklamuje pieśni swoich, jak zwykł czynić świat uczony wedle utworzonych przez siebie prawideł, lecz śpiewa z ogniem i uczuciem i mniema[m] (nie&#13;
wiem czy słusznie), że śpiewność (melodia) jest drugą główną częścią śpiewu1.&#13;
&#13;
Dwadzieścia lat później Kolberg podkreślił zasadniczą wagę muzyki zdaniem: „Melodia jest duszą pieśni gminnej […]”2.&#13;
Pierwszy zeszyt Kolbergowskiego zbioru pieśni ukazał się jesienią 1842 r.&#13;
Pierwotna umowa3 wydawnicza z Żupańskim, sporządzona 28 czerwca&#13;
1842 r., a spisana przez A. Woykowskiego, zobowiązywała Kolberga między innymi do sprzedaży w Królestwie 150 egzemplarzy każdego zeszytu.&#13;
Ponieważ cenzura zabroniła rozpowszechniania tego zbioru pieśni w Królestwie, przesyłanie go z Poznania do Warszawy jako nielegalne było bardzo utrudnione. Perypetie z przekazywaniem wydrukowanych zeszytów&#13;
do Warszawy i ze sprzedażą ich przez Kolberga oraz kolejne zmiany wzajemnych zobowiązań autora i wydawcy4 trwały aż do października 1845 r.,&#13;
kiedy to ukazał się piąty zeszyt Pieśni ludu polskiego. Zapewne wtedy na&#13;
własnym egzemplarzu umowy Kolberg zapisał: „Na całym tym interesie&#13;
wyszedłem jak najgorzej, bo z kwitkiem”5. Z powodu zakazu cenzora nie&#13;
mógł swojej części nakładu rozprowadzać poprzez warszawskie księgarnie, a drogi prywatne zawodziły, nie uzyskał więc z tej publikacji żadnego&#13;
dochodu. Na druku piątego zeszytu zakończył współpracę z Żupańskim&#13;
i rękopis pozostałych pieśni przekazał bezpłatnie redakcji „Przyjaciela&#13;
Ludu”, wydawanego w Lesznie. „Przyjaciel Ludu”, konserwatywny tygodnik popularno-naukowy, zajmował się popularyzacją wiedzy, również&#13;
o historii Polski, poprzez opisy i ryciny zabytków, życiorysy i portrety&#13;
Tamże, s. 86.&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego, Poznań 1842, s. 1, zob. przedruk w: Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.&#13;
3&#13;
Rkp. A. Woykowskiego w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 83–84. Tekst umowy zamieszczony&#13;
jest jako aneks 3 w: Korespondencj … cz. III (DWOK T. 66), s. 708–710.&#13;
4&#13;
Z lat 1841–1845 zachowało się czterdzieści listów i brulionów listów wymienianych między Żupańskim, Woykowskim i Kolbergiem, które ukazują narastające trudności z wydaniem&#13;
tego zbioru i jego sprzedażą w Warszawie, zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), listy 2–5&#13;
i 7–42, s. 7–47.&#13;
5&#13;
Notatka na rkp. umowy, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 83.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
�sławnych Polaków itp., a także propagował twórczość ludową, drukując&#13;
bajki, przysłowia i pieśni oraz informacje o życiu ludu, m.in. krótkie opisy wesel oraz ryciny strojów z różnych regionów dawnej Polski. Na jego&#13;
łamach w latach 1846–1847 co tydzień drukowano melodię i tekst jednej&#13;
pieśni ze zbiorów przekazanych przez Kolberga. W sumie Żupański wydał&#13;
w pięciu zeszytach 125 pieśni z melodiami i 11 wariantów nieliczbowanych,&#13;
a w „Przyjacielu Ludu” ukazało się 100 pieśni.&#13;
W krótkim wstępie zamieszczonym w pierwszym zeszycie zbioru Kolberg przedstawił swoją rolę jako wydawcy:&#13;
Melodia jest duszą pieśni gminnej; w niej poznasz myśl i serce jak w zwierciadle,&#13;
ona znamionuje ducha każdego pokolenia. Wiernie ją schwycić i oddać w zupełności, ozdobić i ubrać w przegrywki, przystroić w harmonią było zadaniem&#13;
pracy mojej przy zbieraniu melodii, jako i tekstu samychże pieśni. […] sądzę, że&#13;
dogodzę potrzebie czasu i współziomków, gdy tyle ważną, a może ważniejszą&#13;
jeszcze pieśni tych część, to jest muzykę, dołączę do już istniejących zbiorów1.&#13;
&#13;
Ta pierwsza folklorystyczna publikacja Kolberga miała więc być uzupełnieniem dotychczas wydawanych zbiorów tekstów. Przewidywał też, że&#13;
będzie pomocą dla kompozytorów tworzących w duchu narodowym:&#13;
Muzyk bowiem, który by chciał poznać i korzystać z upowszechnionych u nas&#13;
melodii, znajdzie tu zbiór bogatych, surowych, rodzimych, ale czerstwych, silnych i pięknych piosnek, a geniusz znajdzie obfity materiał do podsycania i rozwijania własnych pomysłów2.&#13;
&#13;
Ale był to druk przeznaczony nie tylko dla zainteresowanych folklorem&#13;
kompozytorów, lecz również dla amatorów domowego muzykowania, dlatego jego autor miał nadzieję, że będzie to wydanie staranne i zachęcające&#13;
wykonawców pieśni do korzystania z niego. Przesyłając do druku rękopis&#13;
pierwszego zeszytu, pisał do Woykowskiego:&#13;
Co się tycze dzieła samego, życzyłbym sobie, ażeby powierzchowność była&#13;
ozdobną […]. Każda pieśń będzie na osobnej stronicy, słowa zaś pod nią osobno&#13;
powtórzone; przy dłuższych zaś pieśniach muzyka na jednej, słowa na drugiej&#13;
1&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego…, Poznań 1842, s. 1, przedruk w: O. Kolberg Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 1.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 2.&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�stronicy (pierwsze strofy pod muzyką znajdujące się zawsze mają być powtórzone i na drugiej stronicy, ażeby całość pieśni łatwiej ogarniętą być mogła). Uwagi&#13;
moje i cytacje proszę również pod pieśniami zamieścić1.&#13;
&#13;
Jednak Żupański nie spełnił wszystkich wymagań przekazanych przez&#13;
autora w tym liście, zwłaszcza co do rozmieszczenia nut i tekstów, prawdopodobnie dla zmniejszenia kosztów druku.&#13;
Zapis nutowy dla każdej pieśni obejmował melodię wokalną i akompaniament fortepianowy2. Dla części tych pieśni w spuściźnie Kolberga zachowały się oryginalne zapisy ze słuchu, co umożliwia porównanie wersji&#13;
drukowanej z zapisem pierwotnym. Według opinii muzykologów wydane&#13;
w tym zbiorze melodie wokalne nie różnią się w strukturze muzycznej&#13;
od zapisanych w czasie bezpośredniego wykonania. Tylko akompaniament fortepianowy i instrumentalne przygrywki są dziełem kompozytora-wydawcy. Prawie wszystkie pieśni mają noty lokalizacyjne – był to od&#13;
początku badań terenowych najważniejszy dla Kolberga element dokumentacji zapisu. Teksty i nieliczne melodie wokalne pochodzące ze zbiorów innych wydawców mają wskazane źródło. Dla kilku pieśni zamieścił&#13;
warianty tekstów, a część opatrzył odsyłaczami do wariantów wydanych&#13;
przez innych autorów.&#13;
W tym pierwszym zbiorze Kolberga zauważamy zarówno repertuar ludo­&#13;
wy, jak i należący do mieszkańców dworków i miast, jednak pieśni powstałych i wykonywanych w środowisku chłopskim jest zdecydowanie więcej.&#13;
Znajdują się tu m.in. obrzędowe pieśni weselne, jak Chmiel czy „Uciekła mi&#13;
przepióreczka w proso”, kolęda o złotym kielichu, ballady, krótkie liryki, ale&#13;
także tekst szlacheckiej pieśni myśliwskiej „Pojedziemy na łów, towarzyszu&#13;
mój” i jedna z chętnie śpiewanych piosenek Jakuba Jasińskiego (1761–1794)&#13;
Jaś i Zosia („Chciało się Zosi jagódek”). Czasem Kolberg dawał im przy&#13;
tytule uwagę: „P[ieśń] mieszczańska”, „mazur szlachecki”, pieśni ludowe miewają noty określające ich funkcję: „Pieśń częstokroć przy weselu śpiewana”,&#13;
„P[ieśń] weselna”, „kolęda”, „przy szopce, czyli jasełkach jako kolęda” itp.&#13;
1&#13;
Brulion listu do A. Woykowskiego, niedatowany, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 5. Cytacjami nazywał Kolberg odsyłacze do źródeł tekstów i do wariantów pieśni zamieszczonych w innych zbiorach.&#13;
2&#13;
Akompaniamentu nie mają melodie do wariantów tekstów opatrzone takim samym numerem jak zasadniczy tekst: nr 54A, 81A, 99A, 112A, B i D oraz 122A, wariantem melodii wokalnej jest tylko nr 112C.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
�Opracowanie pieśni na głos z towarzyszeniem fortepianu spełniało postulat Królikowskiego i odpowiadało potrzebom śpiewaków amatorów, dla&#13;
których także było przeznaczone, jednak spotykało się z krytyką. Recenzje&#13;
zbioru Kolberga ukazały się już w trakcie druku kolejnych zeszytów, ale&#13;
tylko w prasie poznańskiej. Jako druk niedopuszczony przez cenzurę do&#13;
rozpowszechniania w Królestwie publikacja ta nie mogła być omawiana&#13;
w prasie warszawskiej. Bardzo dobrze edycję tę ocenił Marceli Antoni Szulc&#13;
(1818–1898), wówczas recenzent „Tygodnika Literackiego”1, traktując publikację tylko jako zbiór pieśni przeznaczonych do domowego muzykowania.&#13;
Natomiast Karol Libelt, uznając za bardzo ważny sam fakt wydania melodii&#13;
ludowych, uważał, że powinny być one drukowane bez akompaniamentu,&#13;
jako dokumentacja wykonania pieśni przez ludowego śpiewaka:&#13;
Niechby autor tylko zawsze miał na uwadze, że idzie tu tylko o to, aby śpiew&#13;
ludu jak najwierniej był oddany, że zatem wszelkie zdobywanie się na sztukę,&#13;
wszelkie dodatki na koszt wierności i prostoty w oddaniu melodii ludowej nie&#13;
są na swoim miejscu2.&#13;
&#13;
Najbardziej dziś znana i najczęściej cytowana przez dwudziestowiecznych biografów Kolberga jest opinia Fryderyka Chopina, któremu Pieśni&#13;
ludu polskiego autor przesłał do Paryża. Po otrzymaniu zbioru Chopin pisał&#13;
o nim w 1847 r. w jednym z listów do rodziny:&#13;
[…] dobre chęci, za wąskie plecy. Często podobne rzeczy widząc, myślę, że lepiej&#13;
nic, bo mozół ten tylko skrzywia i trudniejszą robi pracę geniuszowi, który kiedyś tam prawdę odwikła. A aż do czasu owego wszystkie te piękności zostaną&#13;
z przyprawionymi nosami, różowane, z poobcinanymi nogami albo na szczudłach i pośmiewiskiem będą tym, co lekko na nie spojrzą3.&#13;
&#13;
Tej surowej oceny, brzmiącej jak wyrok, Kolberg prawdopodobnie nigdy nie poznał, była przekazana w prywatnym liście.&#13;
1&#13;
Pierwodruk recenzji M.A. Szulca w „Tygodniku Literackim” 1842, nr 42, s. 335–336, przedruk w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 272–274.&#13;
2&#13;
Pierwodruk recenzji w „Dzienniku Domowym” 1842, nr 21, s. 174, tam anonimowo, później przedruk w: K. Libelt Pisma pomniejsze (Pisma krytyczne T. 5), Poznań 1851, s. 232–234.&#13;
Tu przytoczono za przedrukiem w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK&#13;
T. 67/II), s. 275–276.&#13;
3&#13;
Przytoczone za: M. Tomaszewski Chopin. Człowiek…, s. 111.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�W trakcie druku swego pierwszego zbioru pieśni ludowych Kolberg nadal komponował i niektóre utwory wydawał drukiem. W roku 1841, poza&#13;
wymienionym tu już mazurem ofiarowanym bratowej, ukazały się także&#13;
Dwa mazury na pianoforte, w roku 1843 Kujawiak ułożony na pianoforte i Kujawiak według znanego tematu gminnego, rok później Mazur&#13;
ułożony na piano-forte i Six contredanses françaises pour le pianoforte&#13;
oraz pierwszy zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym, zawierający dziesięć&#13;
utworów, w roku 1845 drugi i trzeci zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym,&#13;
w każdym też po dziesięć tańców. Na pewno nie wszystkie powstające&#13;
wówczas jego utwory były drukowane, nie wszystkie też druki wymieniane były w recenzjach czy anonsowane we wzmiankach prasowych lub&#13;
ogłoszeniach. Nie mamy więc pełnego obrazu twórczości Kolberga, tym&#13;
bardziej że nawet część wydanych kompozycji odnotowanych w prasie nie&#13;
dotrwała do naszych czasów i nie odnaleziono ich egzemplarzy1. Utworom&#13;
zachowanym w rękopisach, ale nieopublikowanym za życia Kolberga brak&#13;
dat powstania i ustalenie ich chronologii nie jest możliwe.&#13;
Wśród utworów Kolberga drukowanych w latach 1836–1854 przeważają tańce, przede wszystkim kujawiaki i mazury, ale są tam także polonezy, walc i kontredanse. W przytaczanym już szkicu autobiografii z 1889 r.&#13;
Kolberg pisał, że przed r. 1830 i on, i dwaj bracia lubili taniec „namiętnie”.&#13;
Jego utwory świadczą, że pod urokiem tańców pozostawał również jako&#13;
kompozytor. Mogła powodować nim także świadomość, że utwory takie&#13;
cieszą się popularnością i będą chętnie nabywane. Jednak wynagrodzenia&#13;
za te kompozycje miały niewielki udział w dochodach Kolberga. Wiele lat&#13;
później, w roku 1880, przesłał Sikorskiemu swego mazura z uwagą: „wydał&#13;
go w przerobieniu moim Breitkopf i zapłacił – aż 10 talarów – zawsze więcej niż nasi warszawscy edytorowie”2. Pierwodruk owego mazura ukazał się&#13;
w roku 1844, nie wiemy jednak, jakie honorarium otrzymał wtedy Kolberg.&#13;
Z roku 1842, w którym ukazał się pierwszy zeszyt Pieśni ludu polskiego,&#13;
pochodzi także pierwsza publikacja świadcząca o zainteresowaniu się Kolberga dziejami profesjonalnej muzyki polskiej. Zamieścił wtedy na łamach&#13;
1&#13;
Nie udało się odszukać m.in. Krakowiaka omówionego w recenzji Józefa Sikorskiego („Biblioteka Warszawska” 1848, T. 3, s. 607–614) i Dwóch polek anonsowanych w roku 1848 przez&#13;
„Kurier Warszawski”. Zob. D. Idaszak Twórczość fortepianowa Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. VIII–IX.&#13;
2&#13;
Brulion listu do J. Sikorskiego z 10 VIII 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 399.&#13;
&#13;
68&#13;
&#13;
�„Biblioteki Warszawskiej” recenzję Śpiewów kościelnych dawnych kompozytorów polskich wydanych przez Józefa Cichockiego1, a rok później opublikował tamże artykuł o odkrytym przez siebie zabytku muzycznym z roku&#13;
15332. Józef Cichocki wydał swe opracowanie w dwu częściach, pierwsza&#13;
zawierała Psalmy Mikołaja Gomółki, druga Msze Grzegorza Gerwazego&#13;
Gorczyckiego3. Kolberg w recenzji zwrócił m.in. uwagę na to, że publikacja&#13;
Cichockiego nie wywołała żadnej reakcji w prasie polskiej, a jest ważna dla&#13;
historii polskiej kultury:&#13;
Celem wydawcy bowiem nie tylko jest odgrzebać dawne kompozycje i od zatraty je chronić, ale nadto za pomocą przedstawionych materiałów przyczynić się&#13;
do historii muzyki w Polsce, a obudziwszy interes bibliografów, skierować go&#13;
i ku tej gałęzi sztuki, a gałęź ta zaprawdę nie była bez owocu, niejedno szacowne&#13;
dla nas ziarno ukrywającego […]4.&#13;
&#13;
Wyraził też nadzieję, że autor tego opracowania nie będzie „ustawał&#13;
w tak chwalebnych przedsięwzięciach”. Drugi artykuł to krótki tekst informujący o istnieniu w prywatnych zbiorach rękopisu łacińskiego traktatu&#13;
o muzyce z roku 1533, wtedy przypisywanego nieznanemu bliżej Maciejowi&#13;
z Warszawy5. Również w latach następnych co jakiś czas Kolberg informował czytelników „Biblioteki Warszawskiej” bądź adresatów swoich listów&#13;
o istnieniu zapomnianych lub nieznanych dzieł ważnych dla badaczy dziejów polskiej muzyki.&#13;
Przed rokiem 1845, tj. przed podjęciem stałej pracy, często wyruszał&#13;
w okolice Warszawy lub do nieco dalszych miejscowości na Mazowszu, aby&#13;
notować melodie ludowe, a dwukrotnie wyjeżdżał za granicę. W roku 1841&#13;
O.K. [O. Kolberg] Śpiewy kościelne […] zebrane i wydane przez Józefa Cichockiego […],&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1842, T. 4, s. 421–424. Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne…&#13;
cz. II (DWOK T. 62), s. 501–503, tekst nr 994.&#13;
2&#13;
O.K. [O. Kolberg] Rękopism o muzyce z r. 1533, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 642.&#13;
Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 500–501, tekst nr 993.&#13;
3&#13;
J. Cichocki Śpiewy kościelne na kilka głosów dawnych kompozytorów polskich, zebrane i wydane przez […], z. 1: 10 psalmów M. Gomółki, zeszyt 2: Dwie msze G.G. Gorczyckiego,&#13;
Warszawa–Lipsk 1838–1839. Zeszyt pierwszy Cichocki opracował razem z J. Zandmannem,&#13;
zeszyt drugi z J. Krogulskim.&#13;
4&#13;
O. Kolberg Śpiewy kościelne…, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK&#13;
T. 62), s. 501.&#13;
5&#13;
Zob. O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 500, przypis 1 i 2.&#13;
1&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�odbył podróż „do Berlina, Lipska, Pragi (na Marienbad)”1. Wiele lat później,&#13;
pisząc przytaczany już tutaj list do redaktora czeskiego pisma „Světozor”,&#13;
wspominał tę swoją kolejną podróż do Czech:&#13;
W r[oku] 1841 byłem w Pradze po raz drugi, i choć bytność ta trwała równie&#13;
krótko jak pierwsza, to jednak cały kraj tak piękny i kwitnący, ludzie tak zacni&#13;
i gościnni na zawsze w miłej jak wprzód utkwiły mi pamięci2.&#13;
&#13;
Nie znamy celu tego wyjazdu, nie zachowały się listy ani notatki na ten&#13;
temat, nie można też z nim powiązać rękopisów pieśni czeskich zachowanych w zbiorach Kolberga, lecz prawdopodobnie tylko jedną melodię drukowaną kilka lat później w artykule o pieśniach czeskich i słowackich3. Być&#13;
może Kolberg udał się do Mariańskich Łaźni na kurację. W roku następnym&#13;
pojechał do Lądka Zdroju – w itinerarium odnotował: „1842 – do Landek –&#13;
do kąpieli z matką (na Wrocław), do Johannisburga (Opawa)”4. Również ta&#13;
podróż nie pozostawiła śladów w zbiorach folklorystycznych zachowanych&#13;
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga.&#13;
Latem 1842 r. odwiedził Kraków i Modlnicę, do której został zaproszony przez Józefa Konopkę. Modlnica była wówczas własnością Tadeusza&#13;
i Antoniny Konopków, rodziców Józefa. W liście wysłanym po tej wizycie&#13;
Kolberg prosił przyjaciela m.in., by pamiętał o tekstach pieśni zapisanych&#13;
w czasie wycieczki do Czerska i o przysłanie melodii, które obiecała mu&#13;
Antonina Męcińska5, mieszkająca już wówczas w Modlnicy. Czy panna&#13;
Męcińska zanotowała wtedy melodie ludowe dla Kolberga, nie wiadomo.&#13;
On sam w czasie badań w Modlnicy skupił się na zapisywaniu muzyki,&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704.&#13;
Brulion listu do redakcji „Svetozora” z datą 22 IX 1880, Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 407.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i dodatek&#13;
nutowy, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–401.&#13;
Z roku 1841 może pochodzić zapis ostatniej spośród zamieszczonych w tym artykule melodii&#13;
wokalnych.&#13;
4&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704. Wymieniony tam Johannisburg to prawdopodobnie uzdrowisko Jańskie Łaźnie, wówczas znane&#13;
pod niemiecką nazwą Johannisbad.&#13;
5&#13;
Antonina Męcińska była córką Antoniego, kompozytora i od r. 1809 organisty kościoła Mariackiego, w r. 1842, w czasie pierwszego pobytu Kolberga w Modlnicy była prawdopodobnie&#13;
towarzyszką Antoniny Konopczanki, później, po zamieszkaniu w Modlnicy trzech córek Józefa&#13;
Konopki, uczyła je muzyki i pomagała Antoninie w opiece nad nimi i w prowadzeniu domu.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
�zwłaszcza że miał pod ręką teksty wydane drukiem przez Konopkę1. Krótki okres dzielący badania Konopki od pierwszych zapisów Kolberga w tej&#13;
miejscowości pozwala przypuszczać, że informatorami obu zbieraczy folkloru mogły być te same osoby. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że zapewne wykonawcami w obu wypadkach byli mieszkańcy Modlnicy, dobrze&#13;
znani Konopkom i pracujący w ich folwarku.&#13;
Już w czasie pobytu w Modlnicy w 1842 r. badania terenowe Kolberga przebiegały inaczej niż wycieczki po Mazowszu w latach poprzednich.&#13;
W Szkicu autobiografii, po przytoczonym tu wcześniej opisie wędrówki&#13;
do Czerska, pisał:&#13;
Więc podróże moje były obmyślane i uplanowane z góry, do przyjaciół i znajomych obywateli kraju w różnych mieszkających okolicach (lub do innych, za&#13;
tychże listem rekomendacyjnym). Przybywszy tam, badałem najprzód i kaptowałem sobie ludzi dworskich, którzy ośmieleni w służbie dworskiej, byli skorsi&#13;
do pogawędy i śpiewu, a zrozumiawszy, o co rzecz chodzi, namawiali i sprowadzali innych ze wsi, iż za napitek i wynagrodzenie udawali się w tym celu do&#13;
dworu, lub pozwalali do swojej przychodzić chaty. Ponieważ wszędzie nader&#13;
gościnnie byłem przyjmowany i konie do dalszej wycieczki miałem prawie zawsze na pogotowiu, przeto koszta takich podróży (ponoszone z oszczędzonych na&#13;
zajęciach lub pracach moich pieniędzy) nie były zbyt wielkie, a czasami ograniczały się jedynie na datkach włościanom za pozyskane materiały2.&#13;
&#13;
Podobnie brzmi relacja I. Kopernickiego:&#13;
W tych ustawicznych pracowitych wędrówkach jego po kraju, mylnie byłoby&#13;
wyobrażać sobie Kolberga z kosturem w ręku, wędrującego od wsi do wsi, od&#13;
karczmy do karczmy, jak to czynił Chodakowski o pół wieku przed nim. […] Kolberg wędrówki swoje odbywał mniej efektownie, lecz bezpieczniej i skuteczniej.&#13;
Wybierając się w jakąś nieznaną sobie stronę kraju, starał się on pozyskać tam&#13;
sobie zawczasu gościnne przyjęcie i chętne poparcie u kilku osób miejscowych,&#13;
znających dobrze lud okoliczny i posiadających jego zaufanie, a przez to mogących pod każdym względem ułatwić mu jego badania3.&#13;
W Pieśniach ludu polskiego, publikowanych w „Przyjacielu Ludu” w latach 1846–1847,&#13;
co najmniej jeden tekst ze zbioru Konopki połączony jest z melodią zanotowaną przez Kolberga,&#13;
zob. w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 319, nr 192.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
3&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy..., s. X.&#13;
1&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�Tak będzie organizował swe badania terenowe np. na Kujawach czy&#13;
w Lubelskiem, ale mimo starań nie zawsze notowanie folkloru, a później&#13;
informacji etnograficznych do Ludu przebiegało bez problemów. Kilkakrotnie w późniejszych dokumentach odnajdujemy relacje o kłopotach, na&#13;
jakie w czasie pobytów na wsi narażony bywał i on sam, i towarzyszące&#13;
mu osoby.&#13;
W ciągu trzech następnych lat prowadził badania w różnych miejscowościach w zaborze rosyjskim. W itinerarium pod datą roczną 1843 zapisał „Do Jadowa, Wyszkowa, Wysocego (Suskich, Norwida), do Czepielewa&#13;
pod Rożanem (Rzechowskich)”1. W Ciepielewie gościł jeszcze kilkakrotnie,&#13;
prawdopodobnie w latach 1845 i 1847, a Zofii Rzechowskiej dedykował Kujawiaki na pianoforte2. W wycieczce do Wysocego towarzyszem Kolberga&#13;
był Teofil Lenartowicz. Po kilkunastu latach Lenartowicz, już na emigracji&#13;
w Rzymie, dziękował za przysłane przez Kolberga Pieśni ludu polskiego&#13;
wydane w 1857 r. i wspominał w liście:&#13;
Nie mogę Ci opisać radości, jaką mi sprawiłeś Twoim zbiorem pieśni gminnych,&#13;
Kochany Oskarze, zdawało mi się, że jeszcze chodzimy razem po Wysoce[m]&#13;
i Mokrym Lesie, Ty za nutami, a ja za słowami, i że wieczorem, jak wówczas,&#13;
porządkujemy nasze zbiory w słomianym dworcu p. Ludwika Norwida3.&#13;
&#13;
Oskar, odpowiadając na ten list, pisał:&#13;
Prawda, że to już dawno temu, kiedyśmy ze sobą chodzili po Mokrym Lesie, po&#13;
Wysoc[em], Wyszkowie i Głuchach. Pamiętam to jak dzisiaj4.&#13;
&#13;
Byli wówczas gośćmi Pauliny Suskiej i Ludwika Norwida – starszego&#13;
rodzeństwa Cypriana, poety trwale zapisanego w literaturze polskiej. Lenartowicz, pisząc do Kolberga przytoczony list, był już od paru lat na emigracji – zaangażowany w antyrosyjskie spiski musiał w roku 1848 uciekać&#13;
z Warszawy. Paulina, siostra Cypriana i Ludwika Norwidów, wspomniana&#13;
1&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704.&#13;
Kolberg używał błędnej formy „Czepielew”, powinno być „Ciepielewo”.&#13;
2&#13;
Wydanie to zawierało sześć kujawiaków, ukazało się przed rokiem 1850, zob. w tomie&#13;
O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 31–36, komentarz rewizyjny na s. 687.&#13;
Prawdopodobnie chodzi o Zofię Rzechowską, z d. Okońską, zmarłą w lutym 1868 r.&#13;
3&#13;
List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 66.&#13;
4&#13;
List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 70.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
�w itinerarium Kolberga i w liście Lenartowicza, razem z mężem, Janem&#13;
Suskim, gospodarowała do roku 1858 w rodzinnym majątku Laskowo-Głuchy. Jej dedykował Kolberg trzeci zeszyt Kujawiaków w stylu gminnym1&#13;
wydany w Warszawie w roku 1845.&#13;
W roku 1844 pojechał m.in. do Przysuchy i był tam wtedy prawdopodobnie ostatni raz. W itinerarium odnotował, że odwiedził nieznanych&#13;
bliżej Żurkowskich, z którymi Kolbergowie utrzymywali kontakty po wyjeździe do Warszawy2. W następnym roku prowadził badania w kilku miejscowościach w Kaliskiem, co później odnotował w itinerarium: „1845 – do&#13;
Cielc (Jab[ł]kowski), Brudzewa (Gorowskich), Łyskorni (Karśnickich), Stawiszyna, Zbierska (Kożuchowski)”3. Nie o wszystkich rodzinach goszczących&#13;
wówczas Kolberga można obecnie odszukać bliższe informacje, ale te, które&#13;
znajdujemy, potwierdzają, że jego pracami byli zainteresowani najczęściej&#13;
światli i patriotycznie nastawieni przedstawiciele ziemiaństwa. Pomagali&#13;
mu oni przede wszystkim przez ułatwienie kontaktów z wykonawcami&#13;
folkloru, zwykle bardzo nieufnymi wobec obcych, a także zapewniając&#13;
w swoich domach niezbędne warunki bytowe. Do takich rodzin należeli&#13;
m.in. Jabłkowscy, właściciele Cielc, gdzie zanotował wiele pieśni i melodii4.&#13;
Materiały pozyskane w tych latach w kilku miejscowościach Kaliskiego&#13;
wykorzystywał Kolberg w kolejnych swych publikacjach: w artykule Pieśni&#13;
ludu weselne, następnie w zbiorze ballad Pieśni ludu polskiego wydanym&#13;
w roku 1857 i wreszcie w Kaliskiem, monografii tego regionu, której tylko&#13;
pierwszą część zdążył wydać drukiem ponad czterdzieści lat później, pod&#13;
koniec życia, w roku 1890.&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawiaki w stylu gminnym ofiarowane W-nej Pani Paulinie z Norwidów&#13;
Suskiej ułożył na piano-forte [...], Poszyt 3, Warszawa [1845]; przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), nr 21–30, s. 119–165 i s. 682.&#13;
2&#13;
Jak już wspomniano, Karolina Kolberg, matka Oskara, była chrzestną matką Juliana&#13;
Żurkowskiego, kilkakrotnie wymienianego w korespondencji Oskara.&#13;
3&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 704, zob.&#13;
też E. Antyborzec, I. Chmielewska i M. Prochaska, wstęp do tomu Kaliskie. Suplement do tomu&#13;
23 (DWOK T. 79), s. IX–XI.&#13;
4&#13;
O kontaktach Kolberga z Józefem Jabłkowskim zob. tamże, s. X.&#13;
1&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�III&#13;
[Podjęcie pracy w dyrekcji kolei warszawsko-wiedeńskiej. – Kompozycje:&#13;
mazury i kujawiaki. – Druk zbiorków pieśni czeskich i litewskich (1846).&#13;
– Druk Pieśni ludu weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” (1847–1849)&#13;
i Pieś­ni ludu obrzędowych w Album Literackim (1848). – Pierwsze spotkanie ze Stanisławem Moniuszką. – Początek pracy nad Królem pasterzy.&#13;
– Wydanie Pieśni ludowych do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu (1862).&#13;
– Reakcja na śmierć Fryderyka Chopina.]&#13;
&#13;
W marcu 1845 r. Kolberg został przyjęty na stanowisko księgowego w Dyrekcji Eksploatacji Kolei Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej1. Zachowane&#13;
dwa bruliony Opisu biegu życia2, napisane przez niego podczas starań&#13;
o tę posadę, nie są datowane, ale ich treść wskazuje, że powstały w marcu&#13;
1845 r., po zaangażowaniu jako „buchaltera przy rozpoczynającej się wówczas&#13;
eksploatacji drogi żelaznej”. Wymienia tam dokumenty potwierdzające przygotowanie do pracy w księgowości: świadectwo szkolne otrzymane po ukończeniu klasy piątej Liceum Warszawskiego, z którego wynikała także znajomość języków obcych, i zaświadczenie o praktyce w kantorze domu handlowego S.A. Fraenkla w latach 1830–1833. W papierach osobistych Kolberga&#13;
zachowały się dwa dokumenty dotyczące tej praktyki. Wspomniano tu już&#13;
pierwszy, z roku 1833, w języku niemieckim, z podpisem S. Fraenkla. Drugi,&#13;
z datą 13 lipca 1844 i podpisem jego syna, wystawiony był w języku polskim:&#13;
Zaświadczam niniejszym, że J. P. Oskar de Kolberg pracował w kantorze moim&#13;
jako wolontariusz przeszło lat trzy i obok dostatecznych wiadomości w językach, korespondencji i rachunkowości, okazywał zawsze pilność i przyzwoicie&#13;
prowadził się3.&#13;
1&#13;
W Szkicu autobiografii pochodzącym z roku 1889 Kolberg pisał: „W r. 1843 brat Wilhelm&#13;
wyrobił mi posadę przy nowo budującej się drodze żelaznej Warsz.-Wied., gdzie w r. 1845 zostałem buchalterem […]” (rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68). Jednak w Opisie biegu&#13;
życia (rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 64), chronologicznie znacznie bliższym&#13;
dacie podjęcia pracy urzędnika, pisał, że w r. 1844 przygotowywał się jeszcze do egzaminów&#13;
wyższych w zawodzie nauczyciela muzyki. Posadę buchaltera objął na pewno w marcu 1845 r.,&#13;
ale prawdopodobnie był zatrudniony nieco wcześniej, dlatego już w lipcu 1844 r. kompletował&#13;
dokumenty i wtedy otrzymał przytoczone niżej zaświadczenie z firmy Fraenkla.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga Opis biegu życia…, k. 64 i 66.&#13;
3&#13;
Rkp. nieznanego autora, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 41, bez daty, z podpisem&#13;
„A. Fraenkel” i pieczątką „SA Fraenkel Varsovie”.&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
�To świadectwo firmy S.A. Fraenkel w Warszawie jest więc dziesięć lat&#13;
późniejsze niż fakty, których dotyczy i podaje okres pracy, a nie jej daty.&#13;
Autorzy biografii Kolberga czasem pisali, że zatrudniony był ponownie1&#13;
w kantorze Fraenkla w latach 1841–1844, kierując się datą przytoczonego&#13;
wyżej zaświadczenia, które jest jednak tylko powtórzeniem wcześniejszego&#13;
niemieckiego oryginału. Wystawione zostało, gdy Kolberg starał się o posadę w księgowości i potrzebne mu było potwierdzenie przygotowania zawodowego do stanowiska, na jakie aplikował. Jak sam podaje w jednym z zachowanych brulionów Opisu biegu życia, nie miał świadectwa uczestnictwa&#13;
w kursach Akademii Handlowej w Berlinie i potwierdzenia ukończenia ich.&#13;
W Opisie biegu życia przeznaczonym dla Zarządu Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej pominął wykształcenie muzyczne, wspomniał tylko o nauczaniu&#13;
muzyki w domach prywatnych i przystąpieniu do egzaminu na nauczyciela&#13;
w tym zawodzie. Pismo z 19 lutego/3 marca 1845 r., potwierdzające powołanie Kolberga na posadę księgowego, skierowane jest do „pana Oskara&#13;
Kolberga, p.o. buchaltera przy Eksploatacji Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej”2, zatem pracę jako „pełniący obowiązki” podjął już wcześniej,&#13;
prawdopodobnie w drugiej połowie 1844 r. Posada ta zapewniała stabilizację finansową i większe dochody niż uczenie gry na fortepianie, ale w znacznie mniejszym stopniu mógł odtąd dysponować swoim czasem.&#13;
W uzyskaniu stałej pracy pomógł Oskarowi starszy brat, który już&#13;
w roku 1844 został członkiem zarządu budowy kolei warszawsko-wiedeńskiej, a później jej dyrekcji. Wilhelm, jeszcze jako referent techniczny&#13;
w Wydziale Komunikacji Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych, odbył&#13;
w latach 1841–1844 podróże do Austrii, Włoch, Prus, Belgii i Holandii,&#13;
dla zdobycia wiedzy i doświadczenia w zakresie budowy i organizacji&#13;
pracy kolei żelaznych. Wiadomości uzyskane w czasie pobytu w tych&#13;
krajach zebrał w artykule pt. Drogi żelazne w Europie 3, zamieszczonym&#13;
1&#13;
Informację o ponownej pracy w banku po powrocie Kolberga do Warszawy podaje m.in.&#13;
R. Zawiliński w artykule Pamięci Kolberga w setną rocznicę jego urodzin, „Czas” 1914, nr 54,&#13;
a za nim następni biografowie. Zawiliński korzystał z dokumentów pozostawionych przez Kolberga, przechowywanych w Sekcji Etnograficznej Akademii Umiejętności, ale opierał się na&#13;
dacie zaświadczenia wystawionego przez bank Fraenkla w 1844 r., a nie na znajdującym się&#13;
w tym samym zbiorze dokumencie wcześniejszym.&#13;
2&#13;
Rkp. nieznanego autora, podpisany przez E. Gerstfeldta, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2183, k. 43.&#13;
3&#13;
Wilhelm Kolberg Drogi żelazne w Europie, „Biblioteka Warszawska” 1843, T. 1, s. 56–96,&#13;
257–300 i 487–536, 1844, T. 1, s. 322–338, odbitka: Warszawa 1844.&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
�w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1843–1844. Ta obszerna publikacja&#13;
przedstawia istotne problemy techniczne i ekonomiczne związane z projektowaniem, budową i przyszłą eksploatacją kolei, od wyboru szerokości&#13;
torów w różnych krajach do kosztów utrzymania tego nowego środka&#13;
transportu ludzi i towarów oraz możliwości zwrotu kapitału włożonego&#13;
w jego budowę.&#13;
Po podjęciu pracy Kolberg przeprowadził się. W Książeczce legitymacyjnej1 w roku 1845 wpisano, że zamieszkał w budynku dworca przy Alejach Jerozolimskich. Dworzec Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej wzniesiono&#13;
według projektu Henryka Marconiego w latach 1844–1846, po przejęciu&#13;
finansowania budowy linii kolejowej przez skarb państwa w r. 1843. Pierwszy odcinek kolei z Warszawy do Grodziska otworzony został w czerwcu&#13;
1845 r., jesienią tego roku przedłużono linię do Skierniewic i zbudowano&#13;
odgałęzienie do Łowicza, a w kwietniu roku 1848 kolej dotarła do stacji&#13;
Granica, powstałej na gruntach wsi Maczki, przy granicy z Austrią2. Odtąd&#13;
Warszawa miała bezpośrednie połączenie z Wiedniem.&#13;
Zatrudnienie w Zarządzie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej dawało Oskarowi Kolbergowi stałą płacę. Praca ta stwarzała też Kolbergowi&#13;
pewne nowe możliwości – ułatwiała podróż do miejscowości leżących na&#13;
trasie kolei, prawdopodobnie także wymagała służbowych wyjazdów najpierw na miejsce budowy, a później do czynnych już stacji. Mógł wtedy&#13;
spotykać pochodzących z sąsiednich wsi robotników zatrudnionych przy&#13;
budowie kolejnych odcinków torów lub pracujących przy ich utrzymaniu&#13;
i wykorzystać te kontakty do notowania pieśni i melodii.&#13;
Mimo podjęcia etatowej pracy Kolberg nie zaprzestał publikowania&#13;
swych kompozycji. Właśnie w latach 1845–1848 ukazało się drukiem dziewięć osobnych pozycji liczących najczęściej po kilka utworów, np. w Mazourkas pour le piano-forte wydanych w 1847 r. było ich dziesięć, tak&#13;
samo w każdym z dwu zeszytów Kujawiaków w stylu gminnym wydanych&#13;
w roku 1845. Kolberg był jednym z pierwszych kompozytorów zainteresowanych kujawiakami, które stały się jego ulubioną formą muzyczną. Etnomuzykolog Marian Sobieski (1908–1967) po ponad stu latach o tych utworach Kolberga pisał we wstępie do pierwszego tomu jego Dzieł wszystkich:&#13;
Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 6.&#13;
Zob. P.P. Pawlicki Droga Żelazna Warszawsko-Wiedeńska w 50-letnim okresie swego&#13;
istnienia od r. 1845 do 1895, Warszawa 1897, reprint: Szczecin 2012, s. 33–35.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
�Właściwa wartość sztuki kompozytorskiej Kolberga, późniejszego folklorysty,&#13;
ujawnia się za to w całej pełni w stylu jego utworów związanych z muzyką ludową. Szczególnie cenną rolę odgrywają te utwory, w których Kolberg przenosi&#13;
właściwości tańców ludowych na formy tanecznej muzyki użytkowej. Najwyższy i najbardziej czysty poziom osiągają jego kujawiaki, będące czymś wyjątkowym w ówczesnej literaturze muzycznej tego typu1.&#13;
&#13;
Ludwik Bielawski w encyklopedycznej biografii Kolberga także stwierdza, że wśród jego kompozycji wyróżniają się kujawiaki, i dodaje:&#13;
To właśnie Kolberg wyraźnie wyodrębnił formę kujawiaka w pol[skiej] muzyce&#13;
komponowanej na wzorach muzyki ludowej; u Chopina kujawiaki były jeszcze&#13;
odmianą mazurków2.&#13;
&#13;
Ilość zachowanych w archiwum Kolberga zapisów terenowych melodii&#13;
tanecznych z Kujaw, pochodzących z badań prowadzonych w latach 1860&#13;
i 1865, ich kilkakrotne edytorskie opracowanie i ponawiane próby wydania3&#13;
pozwalają stwierdzić, że zafascynowany był ludowymi wersjami tego tańca,&#13;
komponowanymi i wykonywanymi przez wiejskich skrzypków.&#13;
Trzeciemu zeszytowi Kujawiaków Józef Sikorski poświęcił znaczną&#13;
część artykułu Muzyka taneczna, zamieszczonego w „Bibliotece Warszawskiej” na początku roku 1846. Recenzent, zaprzyjaźniony z Kolbergiem, ale&#13;
wymagający, nie oszczędzał autorowi krytycznych uwag. Analizę zakończył&#13;
oceną:&#13;
W ogóle mówiąc, za kilka błędów jest wiele piękności, rozmaitości ile można,&#13;
zważając na trudność wynalezienia zwrotów melodyjnych, w których by było&#13;
znać ducha wieśniaczego, który wszędzie prawie serdecznie do nas przemawia4.&#13;
&#13;
Rok później Sikorski na łamach „Biblioteki Warszawskiej” zrecenzował&#13;
Fantaisie sur un thème polonais, a recenzję tego utworu – jego zdaniem&#13;
M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny, w: O. Kolberg Pieśni&#13;
ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XLIV.&#13;
2&#13;
L. Bielawski Kolberg Henryk Oskar, w: Encyklopedia muzyczna PWM, pod red.&#13;
E. Dziębowskiej, T. KLŁ Kraków 1997, s. 150.&#13;
3&#13;
Zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy.&#13;
Suplement do tomów 3–4 (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.&#13;
4&#13;
J.S. [J. Sikorski] Muzyka taneczna, „Biblioteka Warszawska” 1846, T. 1, s. 186; przedruk&#13;
w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 715.&#13;
1&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�niezbyt udanego — zakończył krótką uwagą o świeżo wydanych przez Kolberga mazurach:&#13;
[…] dziesięć mazurów tegoż autora, nie do tańca przeznaczonych, o których powiedziawszy, że są prawie wszystkie wyborne, dodamy tylko, że duch kujawiaków bardzo silnie w nich się przebija. Ściśle rzecz biorąc mamy prawo żądać&#13;
w mazurach siły i wdzięku skocznego, w kujawiakach rubaszności i prostoty.&#13;
Jednak przeważny przykład Szopena mieszającego dwa te rodzaje, tak zresztą&#13;
blisko spowinowacone z sobą, wiele usprawiedliwia1.&#13;
&#13;
Określenie mazurów jako wybornych na pewno przyniosło Kolbergowi&#13;
satysfakcję.&#13;
Dobrze ocenione przez recenzenta kujawiaki Kolberga podobały się także współczesnym mu słuchaczom. Paulina Wilkońska (1815–1875), wspominając spotkanie jesienią 1847 r. u Seweryny Pruszakowej, pisała:&#13;
Potem nastąpiła muzyka. Słuchaliśmy gry dźwięcznej na fortepianie, niezrównanej lekkości, wycieniowania i czucia, tyle zasłużonego Oskara Kolberga. I ożywiały nas jego kujawiaki ochocze, z cechą wybitnie swojską 2.&#13;
&#13;
Paulina i August Wilkońscy zamieszkali w Warszawie w roku 1842 i bardzo szybko w ich salonie zaczęli gromadzić się ludzie pióra oraz artyści.&#13;
W swych Wspomnieniach… wśród warszawskich literatów i dziennikarzy&#13;
odwiedzających ich dom w latach 1842–1848 Wilkońska wymienia Oskara&#13;
Kolberga:&#13;
[…] któremu w czasie jego pierwszej wizyty kilkadziesiąt piosenek ludu poznańskiego zaśpiewać musiałam, a gorliwy badacz i rozmiłowany na tej niwie polskiej pracownik spisywał je zaraz3.&#13;
&#13;
Przez cały czas pobytu Wilkońskich w Warszawie Kolberg należał do&#13;
ich stałych gości.&#13;
Często bywał też u Seweryny Pruszakowej (1816–1905), pisarki, publicystki i tłumaczki, wymienionej też w przytaczanych tu wspomnieniach&#13;
J.S. [J. Sikorski] Kompozycje na fortepian, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 1, s. 401–402,&#13;
przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 718.&#13;
2&#13;
P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie, opracowała&#13;
Z. Lewinówna, pod red. J. W. Gomulickiego, Warszawa 1959, s. 132.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 176.&#13;
1&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
�Pauliny Wilkońskiej. Pruszakowa po separacji z mężem Tomaszem przeprowadziła się do Warszawy i prowadziła salon literacki od jesieni 1847 r. aż&#13;
do roku 1863, kiedy musiała emigrować. Julian Bartoszewicz (1821–1870),&#13;
historyk i historyk literatury, wówczas nauczyciel gimnazjalny, później kustosz biblioteki Szkoły Głównej, pisał1, że Kolberga poznał w roku 1847&#13;
właśnie u Seweryny Pruszakowej, do której wprowadzili go Wilkońscy,&#13;
a spotykał go także u Wójcickich. W tych kręgach bywała również Narcyza&#13;
Żmichowska (1819–1876), poetka i pisarka, zaangażowana w działalność&#13;
polityczną. Kolberga poznała prawdopodobnie jeszcze przed końcem roku&#13;
1849 u Anny Skimborowiczowej, żony Hipolita, czynnej działaczki konspiracji niepodległościowej, albo u Seweryny Pruszakowej. Jedno ze spotkań&#13;
z nim opisała w znacznie późniejszym liście:&#13;
Pamiętam jak raz poczciwy p. Oskar Kolberg przez całą godzinę tłomaczył mi,&#13;
że muzyka jest sztuką piękną, działającą na uczucie, że jest smutna i wesoła,&#13;
i poważna, a ja, niegodziwa, nic mu za to wdzięczną nie byłam2.&#13;
&#13;
Żmichowska, która należała do organizatorów tzw. spisku rzemieślników warszawskich, została aresztowana w październiku 1849 r. i do lutego&#13;
1852 r. była więziona w Lublinie, potem aż do lata roku 1855 nie wolno jej&#13;
było opuszczać tego miasta. List jest znacznie późniejszy, z roku 1866, i rozmowa z Kolbergiem, którą Żmichowska w nim wspominała, mogła odbyć&#13;
się już po jej powrocie do Warszawy, po roku 1855, niewątpliwie jednak&#13;
spotykała go wcześniej u wspólnych znajomych.&#13;
Fortepian rozbrzmiewał też w mieszkaniu Kolberga. Bywał wtedy u niego Maurycy Karasowski (1823–1892), pisarz muzyczny i krytyk, wiolonczelista, kompozytor. Wiele lat później, w r. 1885, gdy mieszkał już w Dreźnie,&#13;
wspominał spotkania u Kolberga w okresie, gdy ten pracował w Dyrekcji&#13;
Kolei Żelaznej:&#13;
Widzę cię, jak siedzisz w swoim pokoju na dworcu kolei w[arszawsko]-w[iedeńskiej] przy fortepianie, wygrywając fugi Bacha, melodie ludowe, krakowiaki,&#13;
mazury, swoje kompozycje…3&#13;
J. Bartoszewicz Z notatnika pamiętniczego, „Przegląd Historyczny” 1912, T. 14, z. 3, s. 391.&#13;
List N. Żmichowskiej do I. Zbiegniewskiej z 18 VI 1866 r., w: N. Żmichowska Listy, T. III:&#13;
Miodogórze, do druku przygotowała i komentarzem opatrzyła M. Romankówna, Wrocław&#13;
1967, s. 9.&#13;
3&#13;
List M. Karasowskiego z 15 IV 1885 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 242.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�W roku 1845, prawdopodobnie u Józefa Sikorskiego, poznał Kolberg&#13;
Stanisława Moniuszkę. Kompozytor przyjechał w lipcu do Warszawy&#13;
w związku z przygotowaniami do wystawienia w operze jego Loterii. Już&#13;
wcześniej korespondował z Sikorskim, który po wydaniu pierwszego zeszytu Śpiewnika domowego opublikował w „Bibliotece Warszawskiej” jego recenzję, bardzo pochlebną dla autora. Wracając do Wilna, Moniuszko zabrał&#13;
egzemplarze wydanych przez Kolberga w Poznaniu Pieśni ludu polskiego&#13;
i w listopadzie 1846 r. pisał do Sikorskiego:&#13;
Uśmiałem się serdecznie ze sceny z poczciwym Oskarem, któregoś tak żywo&#13;
przedstawił. Nie zawiódł się na mnie — mam dla niego cokolwiek pieniędzy, ale&#13;
to nie z prenumeraty, a za gotowe już poszyty pieśni ludu1.&#13;
&#13;
W latach następnych Moniuszko w listach do Sikorskiego przekazywał&#13;
następne podobne informacje dla Kolberga lub pytał o niego i o innych muzyków warszawskich. M.in. w sierpniu 1856 r. pisał: „Kolberga pozdrawiaj&#13;
ode mnie częściej, niżeli piszę do Ciebie”2. Spotkali się ponownie dopiero&#13;
w r. 1857.&#13;
Około roku 1847 lub na początku 1848 Kolberg zainteresował się wydaną dwadzieścia lat wcześniej sielanką F.L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy3. Uznał, że opisany tam zwyczaj kujawski może być kanwą libretta&#13;
„opery sielskiej”, która ostatecznie otrzymała tytuł Król pasterzy. Libretto według fabuły sielanki pisał Teofil Lenartowicz, ale nie wiadomo, czy&#13;
zdążył je skończyć. W liście do Sikorskiego na temat genezy tego utworu&#13;
o autorze libretta Kolberg pisał: „okoliczności spowodowały wszakże jego&#13;
wyjazd za granicę”4. Te okoliczności to wzmiankowany już udział Lenartowicza w działalności spiskowej. Już w 1843 r., zagrożony aresztowaniem, razem z Romanem Zmorskim i Karolem Brzozowskim schronił się&#13;
1&#13;
S. Moniuszko Listy zebrane, przygotował do druku W. Rudziński przy współpracy M. Stokowskiej, Kraków 1969, s. 115.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 234.&#13;
3&#13;
[F.L. Jaskólski] F.L.J. Pasterze na Bachorzy. Sielanki kujawskie, Warszawa 1827, reedycja&#13;
w opracowaniu B. Burdzieja: Włocławek 2005. F. Jaskólski był podchorążym siódmego Pułku&#13;
Liniowej Piechoty Wojska Polskiego, w czasie powstania, 24 stycznia 1831 r. awansował na&#13;
podporucznika. Lata jego życia nie są znane. Te informacje o Jaskólskim podaje B. Burdziej&#13;
w przedmowie do opracowanej przez siebie edycji sielanki Pasterze na Bachorzy.&#13;
4&#13;
Niedatowany brulion listu do Józefa Sikorskiego, prawdopodobnie z roku 1859, z okresu&#13;
poprzedzającego premierę Króla pasterzy, Korespondencja … cz. III (DWOK T. 66), s. 682.&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
�w Poznaniu. Rok później, gdy okazało się, że policja nie uzyskała dowodów&#13;
przeciwko niemu, wrócił do Warszawy, gdzie jego twórczość poetycka,&#13;
zwłaszcza liryki często drukowane w czasopismach, zdobywała coraz większą popularność. Podobnie jak Kolberg był zaprzyjaźniony z Wilkońskimi&#13;
i współredagował z nimi „Dzwon Literacki” w 1847 r. Ponownie zagrożony&#13;
aresztowaniem, wyjechał do Krakowa w roku 1848 i po wędrówkach przez&#13;
Drezno, Poznań i Paryż osiadł ostatecznie we Włoszech.&#13;
Wspomniano tu już o aresztowaniu Narcyzy Żmichowskiej i emigracji&#13;
Romana Zmorskiego. Aresztowania i wyroki sądowe dotknęły także inne&#13;
osoby, z którymi Kolberg był zaprzyjaźniony. Anna Skimborowiczowa za&#13;
działalność spiskową została w 1848 r. skazana na zesłanie do Rosji, a jej&#13;
mąż na dwa miesiące twierdzy w Zamościu i wysiedlenie z Królestwa za tolerowanie działalności żony i udzielanie mieszkania spiskowcom. Po powrocie do Warszawy w 1852 r. Skimborowiczowie nadal prowadzili swój salon&#13;
literacki, u nich kilka lat później Kolberg poznał Bibiannę Moraczewską&#13;
(1811–1887). Poznańska działaczka polityczna i oświatowa, siostra Jędrzeja,&#13;
powstańca listopadowego, historyka, w 1856 r. przyjechała na parę tygodni&#13;
do Warszawy. Później, w czasie badań terenowych Kolberga w Wielkopolsce, pomagała mu gromadzić materiały etnograficzne z tego regionu i pośredniczyła w przekazywaniu prenumeratorom kolejnych tomów Poznańskiego. Po pierwszym spotkaniu scharakteryzowała go w dzienniku z właściwym sobie zwyczajem bezpośredniego wyrażania spostrzeżeń i wrażeń:&#13;
Oskar Kolberg, zbieracz pieśni i muzyki, 40-letni kawaler na wydaniu, chudy,&#13;
z fizjognomią czysto niemiecką, był bardzo dla nas uprzejmy. Ostatniego wieczoru przed moim odjazdem grał piosnki wielkopolskie, które łączył zręcznie,&#13;
improwizując. Grał to, jak mówił, dla mnie. Muzyka chleba mu nie daje i jest&#13;
urzędnikiem przy kolei żelaznej1.&#13;
&#13;
Znajomość z Kolbergiem bardzo się przydała Moraczewskiej i jej przyjaciółce, Tekli Dobrzyńskiej, w dniu wyjazdu z Warszawy. W dzienniku&#13;
zanotowała:&#13;
Dość liczne grono osób odprowadziło nas na kolej, a bez tego bodaj byśmy nie&#13;
wyjechały. Prawda, że jechało jakie 600 osób, ale też się ani z rzeczami do wagi,&#13;
1&#13;
Dziennik Bibianny Moraczewskiej, wydany przez wnuczkę dr Dobrzyńską-Rybicką,&#13;
Poznań 1911, s. 46.&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�ani z wizowaniem paszportów, ani do pojazdu prawie docisnąć się nie było&#13;
można. Znajome i znajomi nasi zajęli się tym wszystkim, a gdyby nie zbieracz&#13;
pieśni Kolberg, urzędnik kolei, byłybyśmy pozostały. Za jego wpływem założono nowy wagon, tak nareszcie, spocone i zmęczone tymi wszystkimi zachodami,&#13;
ruszyłyśmy z Teklą, aby zatrzymać się w Częstochowie1.&#13;
&#13;
We wrześniu 1848 r. w wyniku prowokacji aresztowany został August&#13;
Wilkoński. Osądzony dopiero w listopadzie roku następnego, skazany został na rok twierdzy i przewieziony do Zamościa, dokąd pojechała za nim&#13;
żona. W listopadzie 1850 r. Wilkońscy wrócili do Warszawy, ale w maju&#13;
następnego roku zostali wysiedleni z Królestwa do Prus, których oboje&#13;
byli formalnie obywatelami. Zatrzymali się wtedy u siostry Pauliny, Anieli&#13;
Radońskiej, w Siekierkach. August Wilkoński już w powstaniu listopadowym odniósł poważne, niewyleczone do końca obrażenia, a schorowany&#13;
po ponad roku spędzonym w cytadeli warszawskiej i kolejnym w twierdzy&#13;
w Zamościu zmarł w lutym w 1852 r. Paulina Wilkońska jeszcze przed&#13;
przymusowym wyjazdem z Warszawy, zabiegając o uwolnienie męża, ciężko się rozchorowała. We wspomnieniach spisanych po blisko dwudziestu&#13;
latach odnotowała, że gdy zaczęła wracać do zdrowia i mogła przyjmować&#13;
przyjaciół, jedną z pierwszych przybyłych osób był „poczciwy Oskar Kolberg”. Później, gdy już musiała opuścić Warszawę i wyjechać do Wielkiego&#13;
Księstwa Poznańskiego, korespondowała z Kolbergiem i spotykała się z nim&#13;
w Poznaniu i w Warszawie, którą udało się jej odwiedzić w roku 1855. Siekierki w powiecie średzkim, należące do Anieli i Hipolita Radońskich, gdzie&#13;
Paulina Wilkońska często bywała, stanowiły kilkanaście lat później jeden&#13;
z ważniejszych punktów badań terenowych Kolberga w Poznańskiem.&#13;
Bardzo skąpa dokumentacja zachowana z tego okresu działalności Kolberga nie pozwala odtworzyć wszystkich nazwisk jego przyjaciół i znajomych w latach międzypowstaniowych. Świadectwem czynnego udziału&#13;
w życiu umysłowym i artystycznym Warszawy, a zwłaszcza muzycznym,&#13;
są artykuły publikowane przez niego nieco później w prasie oraz dokumentacja na temat współczesnych mu muzyków polskich opracowana dla&#13;
Encyklopedii powszechnej Samuela Orgelbranda. Na pewno związany był&#13;
z kręgiem autorów i sympatyków gromadzących się w redakcji „Biblioteki&#13;
Warszawskiej”. Tam właśnie mógł poznać Ludwika Zejsznera (1807–1871),&#13;
z którym spotykał się później w Krakowie. Zejszner, geolog, w czasie badań&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 48.&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
�Tatr poświęcił też czas na zapisanie tekstów pieśni góralskich i na obserwację życia Górali. W roku 1844 na łamach „Biblioteki Warszawskiej” zamieścił obszerny artykuł Rzut oka na Podhalan1. Również w latach następnych, gdy ponownie zamieszkał w Krakowie, nadsyłał do tego miesięcznika artykuły poświecone geografii oraz ludności Podhala i Spiszu. Zejszner&#13;
gromadził też pieśni nieludowe i z jego bogatych zbiorów korzystał Kolberg&#13;
później, przygotowując do druku Krakowskie.&#13;
Drugim wydawnictwem obok „Biblioteki Warszawskiej”, w którym Kolberg wówczas zamieszczał swe prace, był „Dzwon Literacki”, nieregularnie&#13;
wydawany pod redakcją najpierw Augusta Wilkońskiego, później K.W. Wójcickiego. W almanachu tym ukazały się w roku 1846 dwa folklorystyczne&#13;
artykuły Kolberga. Pierwszy opublikowany został niewielki zbiorek pt.&#13;
O pieś­niach litewskich2. Zawierał on 15 litewskich tekstów z melodiami&#13;
i z przekładami na język polski, melodiom wokalnym towarzyszył akompaniament fortepianowy, a wszystkie pieśni miały noty lokalizacyjne. Tłumaczenia dokonali dwaj literaci – jak pisze Kolberg – „znani w przedmiotach&#13;
litewskich i żmudzkich”: Franciszek Zatorski i Kajetan Niezabitowski. Dla&#13;
trzech pieśni podał Kolberg źródła: publikacje F. Zatorskiego z 1843 r.&#13;
i K. Brzozowskiego z 1844 r.3 Pozostałe pochodziły z własnych zapisów&#13;
Kolberga, być może ich wykonawcami byli wymienieni przez niego tłumacze. Zamieszczony w następnym tomie „Dzwonu Literackiego” zbiorek pieśni słowackich i czeskich4 ma odmienne źródło. Utwory te zostały pozyskane też w Warszawie, podobnie jak pieśni litewskie, ale wykonawcami byli&#13;
na pewno przedstawiciele ludu. Zbiór jest również niewielki – zawiera&#13;
21 pieśni i jedną melodię bez tekstu. Pieśni są przygotowane do wykonania&#13;
L. Zejszner Rzut oka na Podhalan, „Biblioteka Warszawska” 1844, T. 3, s. 113–149;&#13;
artykuł ten był później wstępem do wydanego przez niego zbioru Pieśni ludu Podhalan, czyli&#13;
Górali tatrowych polskich, Warszawa 1845.&#13;
2&#13;
O. Kolberg O pieśniach litewskich, „Dzwon Literacki” 1846, T. 3, z. 1-2, s. 93–107 i wkładka nutowa: Melodie do pieśni litewskich zebrał i na fortepian ułożył …, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 350–372.&#13;
3&#13;
Zbiór F. Zatorskiego Witold nad Worsklą wydany był w Warszawie w 1844 r. Zatorski&#13;
zamieścił tam swoje przekłady pieśni ze zbioru L.J. Rhesy (Berlin 1843). K.M. Brzozowski wydał&#13;
w Poznaniu w roku 1844 Pieśni ludu nadniemeńskiego z okolic Aleksoty.&#13;
4&#13;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie, „Dzwon Literacki” 1846, T. 4, s. 272–284 i wkładka&#13;
nutowa, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–&#13;
401. Pieśni te opublikowano także w tomie Materiały do etnografii Słowian zachodnich&#13;
i południowych cz. II: Czechy, Słowacja (DWOK T. 59/II), s. 49–75, nr 89–110.&#13;
1&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�na głos z towarzyszeniem fortepianu, a tekstom nie towarzyszą tłumaczenia&#13;
na język polski. Każda pieśń ma notę lokalizacyjną, odtworzoną zapewne na&#13;
podstawie informacji wykonawcy. We wstępie Kolberg pisał:&#13;
Tak nazwani druciarze, pochodzący z tego narodu, po większej części Górale,&#13;
a wędrujący zimą po krajach słowiańskich i niemieckich dla zarobku, z wiosną&#13;
zaś wracający pod rodzinną strzechę, odśpiewali mi tu w Warszawie kilkanaście&#13;
poniżej umieszczonych pieśni1.&#13;
&#13;
Sezonowi rzemieślnicy słowaccy, zajmujący się drutowaniem pękniętych&#13;
naczyń kamionkowych, byli zapewne stałą cząstką zimowego pejzażu Warszawy. Malował ich Antoni Kolberg i obraz ten był prezentowany w 1841 r.&#13;
na wystawie w ratuszu warszawskim2. Z innego źródła pochodziła ostatnia&#13;
spośród zamieszczonych w tym artykule melodii, usłyszał ją Kolberg – jak&#13;
pisze – „[...] w przejeździe z Krolodworu do Podiebradu. Śpiewała ją jakaś&#13;
baba tonem żałosnym i przeciągłym, słów nie pomnę”3. Miejscowości te&#13;
wymienia Kolberg także w przytaczanym tu wcześniej liście do redakcji&#13;
„Světozora”, wspominając swą podróż z rodzicami do Mariańskich Łaźni&#13;
w roku 1829, ale czy już wtedy zainteresowało go wykonanie ludowej melodii czeskiej, nie wiadomo. Przed opracowaniem do druku pieśni słowackich&#13;
i czeskich był w Pradze jeszcze raz w roku 1841, jednak brak informacji&#13;
o szczegółach tej podróży. Sądzić można, że raczej wtedy, w roku 1841,&#13;
a nie w 1829, zwracał uwagę na pieśni ludowe i zapamiętał lub zapisał czeską melodię, którą pięć lat później opublikował razem z innymi zanotowanymi w Warszawie. Spośród drukowanych przez Kolberga w tym okresie&#13;
melodii ludowych jest to jedna z niewielu pozbawionych akompaniamentu&#13;
fortepianu.&#13;
Wśród pieśni słowackich wydanych w tym niewielkim zbiorku znajduje się interesujący dla polskich folklorystów wariant melodii i tekstu&#13;
towarzyszących zabawie znanej u nas jako „Kaszubskie nuty” lub „Alfabet&#13;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie…, s. 272, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 373–374.&#13;
2&#13;
Zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 8, obraz Słowaki zaginął. W roku 1845 wystawiony był obraz Druciarz, nadesłany przez malarza z Rzymu, również zaginiony (zob. K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 9), nie wiadomo jednak, czy przedstawiał też scenę rodzajową&#13;
z Warszawy, tak jak wymieniony poprzednio.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Pieśni czeskie i słowackie…, s. 284, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 401.&#13;
1&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
�kaszubski”. Słowacki tekst „To je kratké, to je dluhé, to stolica rézacy” z lokalizacją „od Trenczyna i Hradisz[cz]a”, zapisany przez Kolberga w 1847&#13;
r. lub krótko przedtem, jest najstarszą opublikowaną wersją pieśni towarzyszącej tej zabawie, drugi wariant zapisany przez niego, a pochodzący&#13;
z Moraw, zachował się tylko w niedatowanym rękopisie 1. Polskie warianty&#13;
z Kaszub i Podhala zostały udokumentowane dopiero na początku XX&#13;
wieku, choć wiadomo, że np. na Kaszubach wykonywane były znacznie&#13;
wcześniej.&#13;
Rękopisy prymarne pieśni słowackich i czeskich zamieszczonych&#13;
w 1846 r. w „Dzwonie Literackim” nie przetrwały w całości. W notatkach&#13;
sporządzonych bezpośrednio ze słuchu zachowały się tylko dwie spośród&#13;
melodii drukowanych w tym artykule, natomiast dysponujemy rękopisem&#13;
dziewięciu tekstów. Mimo braku pełnej dokumentacji możemy być pewni,&#13;
że wszystkie melodie zapisał Kolberg, natomiast teksty notowały dwie osoby — drugą obok Kolberga był filolog Andrzej Kucharski (1795–1862). Nie&#13;
wiemy, kiedy i w jakich okolicznościach ci dwaj badacze folkloru spotkali&#13;
się po raz pierwszy. Zachowane do dziś w archiwum Kolberga rękopisy Kucharskiego mogłyby wskazywać na ich bliską znajomość. Prawdopodobne&#13;
jest, że spotkali się u Maciejowskich — obydwaj znali Wacława Aleksandra&#13;
Maciejowskiego i dzielili z nim zainteresowanie folklorem słowiańskim.&#13;
Jedynym śladem bezpośrednich ich kontaktów jest owa karta, na której&#13;
Kucharski zapisał teksty trzech pieśni, a Kolberg sześciu następnych, przy&#13;
czym bezspornie zapisy te wykonano w czasie wspólnego „odsłuchiwania”&#13;
słowackich górali.&#13;
Andrzej Kucharski był przewidziany przez władze uniwersytetu warszawskiego na wykładowcę języków słowiańskich. Aby mógł przygotować&#13;
się do objęcia tej posady, otrzymał specjalne stypendium na wyjazd2 do&#13;
Wiednia, Pragi, Zgorzelca, Drezna, Lublany i innych ośrodków naukowych,&#13;
w których rozwijała się slawistyka lub istniały zbiory druków i rękopisów&#13;
Zob. E. Millerowa Materiały czeskie i słowackie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. II: Czechy. Słowacja (DWOK T. 59/II), s. XXXII–&#13;
–XXXIII, zob. tamże pieśni nr 96 i 111. Zob. też L. Bielawski i A. Mioduchowska Kaszuby cz. III,&#13;
Pieśni powszechne i zawodowe, w serii „Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały”,&#13;
T. 2, Warszawa 1998, s. 180–181.&#13;
2&#13;
Zachowała się kopia instrukcji, którą otrzymał Kucharski przed wyjazdem, ułożył ją prawdopodobnie S.B. Linde, zob. Instrukcja dla kandydata do słowiańskich dialektów, w: T. Wierzbowski Materiały do dziejów piśmiennictwa polskiego i biografii pisarzów polskich zebrał&#13;
[...], T. II, Warszawa 1904, s. 219–221.&#13;
1&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�interesujące badaczy z tej dziedziny. W latach 1825–1830 odbył podróż po&#13;
krajach słowiańskich, w czasie której miał nauczyć się języków, poznać&#13;
miejscowych uczonych i nawiązać z nimi współpracę, dokonać zakupu potrzebnych książek i rękopisów oraz zebrać materiały dotyczące dialektów&#13;
i kultury ludowej odwiedzanych krajów1. Wrócił do Warszawy w roku&#13;
1830, krótko przed wybuchem powstania, w grudniu otrzymał nominację&#13;
na stanowisko zastępcy profesora „dialektów słowiańskich”, ale nie zdążył&#13;
już podjąć pracy na uniwersytecie zamkniętym po upadku powstania. Później musiał przyjąć posadę nauczyciela gimnazjum. Na podstawie zebranych materiałów opublikował w prasie warszawskiej tylko kilka artykułów, ale dorobku z pięcioletnich badań nie zdołał zdyskontować w poważnych i samodzielnych publikacjach naukowych2, czym zawiódł i uczonych&#13;
polskich, i współpracujących z nim w czasie podróży naukowców z innych&#13;
krajów słowiańskich.&#13;
Znane obecnie zapisy folkloru zgromadzone przez Kucharskiego w latach 1825–1830 na Łużycach i Słowacji, w Czechach oraz krajach południowo-słowiańskich, a także w Polsce, m.in. w Kaliskiem, znajdują się&#13;
w archiwum rękopiśmiennym Kolberga. Prawdopodobnie nie jest to całość&#13;
pierwotnych zbiorów folklorystycznych tego badacza3. Nie wiadomo też,&#13;
kiedy i jaką drogą Kolberg otrzymał zapisy Kucharskiego przechowywane&#13;
1&#13;
Zapisy folklorystyczne A. Kucharskiego pochodzące z tej podróży i odnalezione w zbiorach&#13;
Kolberga zostały wydane w Materiałach do etnografii Słowian zachodnich i południowych&#13;
(DWOK T. 59, cz. I–III). O badaniach Kucharskiego w Czechach i Słowacji zob. E. Millerowa&#13;
Materiały czeskie i słowackie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. II: Czechy. Słowacja, (DWOK T. 59/II), s. XXXVIII–LIII, na Łużycach zob.&#13;
A Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/I), s. XII–XXIV,&#13;
w Słowenii i Chorwacji zob. E. Millerowa Materiały południowosłowiańskie w zbiorach&#13;
Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych&#13;
cz. III: Słowiańszczyzna południowa (DWOK T. 59/III), s. LIX–LXV.&#13;
2&#13;
Poza korespondencjami z podróży informującymi o przebiegu podejmowanych badań&#13;
i kilkoma artykułami o przekładach Pisma Świętego wydał jedynie pracę Najdawniejsze pomniki prawodawstw słowiańskich (Warszawa 1838), opracowaną na podstawie materiałów&#13;
W.A. Maciejowskiego, bardzo nisko ocenioną przez recenzentów. Ludów pozaeuropejskich dotyczy artykuł A. Kucharskiego: Etnografia Turków i ich pobratymców, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 3, s. 548–561, oparty na pracy H. Berghausa, zob. Z. Jasiewicz Początki polskiej&#13;
etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 129.&#13;
3&#13;
W tekach Kolberga nie ma prawdopodobnie całości notatek folklorystycznych i dialektologicznych Kucharskiego dotyczących Łużyc, zob. A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach&#13;
Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/I), s. XX.&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
�do dziś w jego zbiorach. Dostał je lub pożyczył zapewne dopiero po roku&#13;
18621.&#13;
Druk kolejnego artykułu Kolberga pt. Pieśni ludu weselne2 rozpoczął się&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” w kwietniu 1847 r. i z przerwami trwał do jesieni 1849 r. Nie jest to tylko antologia pieśni weselnych, jak sugerowałby&#13;
tytuł – zamieścił tam Kolberg także oracje i melodie instrumentalne oraz&#13;
krótkie informacje o przebiegu obrzędu. Sam w roku 1885 wspominał ten&#13;
okres badań następująco:&#13;
Więc już około r. 1840, czy też rokiem wcześniej, poczęliśmy zbierać pieśni&#13;
i muzykę ludową w okolicach Warszawy. Wkrótce dostrzegliśmy ścisłą tych&#13;
utworów z obrzędami, zwyczajami i całym bytem ludu łączność. Wzgląd ten&#13;
nakazywał nam przy spisywaniu pieśni i ich melodii notować także i ich akcesoria (wedle ówczesnych naszych pojęć), tj. uwydatniać całą sytuacje, która je&#13;
zrodziła lub do działania powoływała3.&#13;
&#13;
Ponad połowa materiałów Kolberga drukowanych przez blisko trzy lata&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej” ukazuje folklor związany z obrzędami weselnymi w zaborze rosyjskim, w regionach, w których sam prowadził dotychczas badania. Spośród jedenastu opisów wesel sześć pierwszych opiera się&#13;
na wynikach jego własnych badań terenowych w powiecie opoczyńskim,&#13;
na Mazowszu i w Kaliskiem. Dwa następne przedstawiają przebieg wesela na Kurpiach i w powiecie łukowskim, czyli też w zaborze rosyjskim,&#13;
ale opracowane są na podstawie literatury, trzy pozostałe zawierają opisy&#13;
z Małopolski i zostały przygotowane na podstawie publikacji innych autorów. Ostatnia część Pieśni ludu weselnych w czwartym tomie „Biblioteki Warszawskiej” z roku 1849 kończy się notą zapowiadającą ciąg dalszy,&#13;
jednak następnych opisów wesel nie drukowano. Kolberg nie miał jeszcze&#13;
1&#13;
Józefa Kucharska po śmierci męża w 1862 r. wyszła ponownie za mąż za Władysława&#13;
Wierzbowskiego (1825–1876), inżyniera pracującego w dyrekcji kolei żelaznej, zaprzyjaźnionego z Kolbergiem. Być może za jego pośrednictwem Kolberg otrzymał część zapisów Kucharskiego przed sprzedaniem przez jego spadkobierców księgozbioru i archiwaliów bibliotece&#13;
uniwersytetu w Odessie.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu weselne. Z muzyką, „Biblioteka Warszawska” 1847, T. 2, s. 188–&#13;
206 oraz 649–661, T. 3, s. 582–595, T. 4, s. 625–639, 1848, T. 3, s. 615–632, 1849, T. 1, s. 605–623&#13;
i T. 4, s. 383–403; w latach 1847–1848 do każdego odcinka artykułu dołączone były wkładki&#13;
nutowe. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 442–674.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Mazowsze, cz. I (DWOK T. 24), s. X.&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�materiałów, aby przedstawić pieśni i melodie instrumentalne towarzyszące&#13;
obrzędowi w całej Polsce. Praktycznie poza Królestwem znał tylko Poznań&#13;
oraz Kraków, Mogilany i Modlnicę, które odwiedził zaproszony przez Konopkę. Aby przedstawić pieśni towarzyszące ludowym weselom w innych&#13;
regionach, musiałby sięgać do literatury, gdzie jednak zapisy nutowe były&#13;
bardzo rzadkie1. Dlatego zapewne zrezygnował z kontynuowania tej publikacji.&#13;
Wszystkie melodie wokalne i instrumentalne zamieszczone w Pieśniach&#13;
ludu weselnych mają dołączony akompaniament fortepianowy autorstwa&#13;
Kolberga. Takie opracowanie melodii sugerowałoby, że Pieśni ludu weselne są przeznaczone do domowego muzykowania, podobnie jak pieśni&#13;
wydane w Poznaniu u Żupańskiego w latach 1842–1845. Jednak w przeciwieństwie do edytorskiej formy tamtej publikacji, nuty zamieszczone&#13;
w „Bibliotece Warszawskiej”, a także w „Dzwonie Literackim” nie były dostosowane do potrzeb śpiewaków amatorów. Wydrukowano je na wiotkim&#13;
papierze i oddzielono od tekstów jako osobne wkładki, a melodie pieśni&#13;
weselnych w „Bibliotece Warszawskiej” dla oszczędzenia miejsca zamieszczono in continuo.&#13;
We wstępie Kolberg pisał, że obrzędy weselne były już wielokrotnie&#13;
przedmiotem zainteresowania zbieraczy folkloru, ale dotychczas pieśni im&#13;
towarzyszące drukowano bez zapisów nutowych. W tej publikacji zawierającej 309 pieśni znalazło się 86 melodii, prawie wszystkie w materiałach&#13;
z jego własnych badań2. Jest ich więc znacznie mniej niż tekstów, między&#13;
innymi dlatego, że w trakcie wesela ta sama melodia wykonywana jest&#13;
wielokrotnie w różnych sytuacjach i służy różnym tekstom, co Kolberg&#13;
wskazywał odsyłaczami, nie powtarzając zapisu nutowego. Część tekstów&#13;
zapisana była jednak bez właściwej dla nich melodii. Zauważyć można, że&#13;
i tym razem zaprezentował wprawdzie muzykę ludową, jej zróżnicowanie&#13;
1&#13;
Np. całkowicie pozbawiony był zapisów nutowych obszerny i szczegółowy artykuł Porządek obrzędu weselnego w Wielkim Księstwie Poznańskim opracowany przez J.J. Lipińskiego, wydawcę pieśni wielkopolskich, zamieszczony w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1842,&#13;
T. II, s. 285–308.&#13;
2&#13;
Osiemdziesiąt melodii zamieścił Kolberg w opisach wesel I-VI opracowanych na podstawie własnych badań, sześć włączył z własnych zapisów do wesela Kurpiów (nr VII), przytoczonego za materiałami opublikowanymi przez K.W. Wójcickiego. W przedruku w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. I (DWOK T. 67/I) dołączono jeszcze siedem weselnych melodii wokalnych i instrumentalnych pochodzących z rękopisów, gdzie były opracowane na głos&#13;
z towarzyszeniem fortepianu, są to w przedruku melodie nr 395, 397–399, 481, 490 i 491.&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�i znaczenie w obrzędzie, ale w równej albo nawet w większej mierze przedstawił teksty i starał się ukazać ich tożsamość, podobieństwo lub całkowitą&#13;
odmienność w określonych momentach wesela w różnych regionach. Wielokrotnie więc zamieścił warianty tekstów bliskie sobie, ale pochodzące&#13;
z różnych okolic.&#13;
Opis obrzędu zwykle ograniczył Kolberg do krótkich informacji o sytuacji, w której są wykonywane przytoczone pieśni, i o tym, kto z uczestników&#13;
lub „urzędników weselnych” je śpiewa. Choć kilkakrotnie opisy są bardziej&#13;
rozbudowane, nigdy informacje te nie są tak szczegółowe, jak w drukowanych później monografiach regionalnych. Mimo tej lakoniczności pozwalają&#13;
one zauważyć i podobieństwa, i różnice między przebiegiem wesela w różnych regionach. Noty lokalizacyjne są uogólnione i wskazują dosyć rozległe&#13;
okolice, nie pojedyncze miejscowości.&#13;
Pieśni weselne pochodzące z własnych badań, zamieszczone w pierwszych sześciu opisach, przedrukował1 Kolberg później w monografiach&#13;
regionalnych Radomskie, Łęczyckie, Kaliskie i Mazowsze. Wydawał je&#13;
dopiero w latach 1885–1890 i z powodu dużego dystansu między czasem&#13;
pozyskania pieśni a rokiem ich druku w monografiach opatrywał te opisy wesel w Ludzie datami rocznymi wskazującymi, kiedy zapisał melodie&#13;
i teksty. W tomach Ludu i Obrazów etnograficznych opisy wesel opatrzone&#13;
są odsyłaczami do pierwodruków w „Bibliotece Warszawskiej”, a niektóre&#13;
także przypisami informującymi, że w obecnej wersji materiały te zostały uzupełnione, poszerzone lub poprawione. Zabiegi te polegały przede&#13;
wszystkim na usunięciu akompaniamentu oraz uzupełnieniu o pieśni&#13;
i melodie instrumentalne pominięte w pierwodruku lub później pozyskane, rozbudowane też zostały opisy przebiegu obrzędu, ponadto przedruki&#13;
w monografiach mają dokładniejsze noty lokalizacyjne2. W tych nowych&#13;
redakcjach melodia wokalna jest zwykle taka sama – sporadycznie Kolberg&#13;
korygował metrum i bardzo rzadko poprawiał zapis nutowy3. Porównanie&#13;
Wszystkie pieśni i melodie zamieszczone przez Kolberga ponownie w monografiach są zestawione w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II) w wykazie na&#13;
s. 280–305.&#13;
2&#13;
Np. dla „Wesela I” w pierwodruku w nocie wymieniony jest powiat opoczyński, a następnie nazwy 11 wsi, natomiast opis ten zamieszczony w: O. Kolberg Radomskie (DWOK T. 20,&#13;
s. 165) jako „wesele VI”, ma tam notę: „od Przysuchy, Skrzynna (Rdzuchów, Skrzyńsko), 1845”.&#13;
3&#13;
Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego w pracach Oskara Kolberga w:&#13;
Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
1&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�tekstów w zachowanych zapisach terenowych, np. z Kaliskiego i Radomskiego z drukiem w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1848 i z późniejszymi&#13;
przedrukami w monografiach w latach 1885–1890 wskazuje, że publikując&#13;
je w Ludzie, przywrócił niektóre cechy wymowy gwarowej zaznaczone&#13;
w zapisach wykonywanych bezpośrednio ze słuchu. Dotyczy to m.in. mazurzenia charakterystycznego dla gwar tych regionów – było ono odnotowane&#13;
w rękopisach, ale nieuwzględnione w druku w latach 1847–1849.&#13;
W trakcie druku Pieśni ludu weselnych Kolberg opracował jeszcze jeden, znacznie mniejszy zbiorek: Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek. Gaik.&#13;
Okrężne1, drukowany w Album literackim, almanachu zredagowanym&#13;
przez K.W. Wójcickiego. Zamieścił tam dwadzieścia dwie pieśni z opisami obchodów wiosennych i żniwnych wskazanych tytułem. Osiemnaście&#13;
z nich ma melodie i teksty pochodzące z jego własnych zapisów, nawet jeżeli źródłem opisu była publikacja innego autora, a wszystkie melodie opatrzone są akompaniamentem fortepianowym. W części poświęconej zwyczajom związanym z okrężnym, czyli dożynkami, najpierw podał ich opis&#13;
i pieśni ze zbioru K.W. Wójcickiego oraz fragmenty anonimowego artykułu&#13;
z „Przyjaciela Ludu”2, potem przytoczył pieśni pochodzące z własnych zbiorów. Te ostatnie w druku mają bezpośrednie noty lokalizacyjne, a zapisane&#13;
były w zaborze rosyjskim — na Mazowszu, w Radomskiem i w Kaliskiem.&#13;
Ukazują one m.in. zróżnicowanie tekstów i melodii powszechnie wówczas&#13;
znanej i wykonywanej pieśni z incipitem lub refrenem „Plon niesiemy, plon,&#13;
jegomości w dom”, w której liczba i treść zwrotek limitowana była tylko&#13;
ochotą ich twórców i wykonawców do kpin i zabawy. O tekstach tych pisze:&#13;
Lud nasz, niewyczerpany w konceptach, przy lada okazji zręcznie je wtrącić&#13;
umie. Niepodobna zatem schwycić wszelkich jego wyskoków, ani można pamiętać i skreślić dowcipów co chwila w inną przybranych barwę. W każdej&#13;
prawie wsi są inne pieśni, tak jak inni ludzie i inne miejscowe okoliczności,&#13;
dające powód do ucinków szczodrze szafowanych i nieoszczędzających ani samego pana, ani urzędników i oficjalistów jego. Kto był na wsi przy podobnych&#13;
1&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe. Kogutek. Gaik. Okrężne, w: Album literackie, Warszawa 1848, s. 331–350 i wkładka nutowa. Przedruk w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie&#13;
ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 402–441.&#13;
2&#13;
K.W. Wójcicki Pieśni ludu Białochrobatów…, T. 1, s. 269–272; Mieszkańcy okolic Sandomierza i Radomia, „Przyjaciel Ludu” R. 13: 1846, T. 1, nr 25, s. 195 i 198. Cytując opis z „Przyjaciela Ludu”, Kolberg pominął zamieszczony tam tekst pieśni i zamiast niego dał własny zapis&#13;
(z melodią) z Radomskiego z lokalizacją „Rdzuchów pod Przysuchą”.&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�okolicznościach, najlepiej osądzi znaczenie tego rodzaju pieśni, którym zapewne&#13;
niejedną winien chwilę prawdziwego zadowolenia1.&#13;
&#13;
Pieśni ludu weselne i Pieśni ludu obrzędowe potwierdzają zróżnicowanie regionalne wybranych obrzędów. Mimo opracowania na głos z towarzyszeniem fortepianu, ułatwiającego ich wykonanie amatorom śpiewu, są&#13;
to zbiory prezentujące zmienność i podobieństwem określonych pieśni i ich&#13;
związki z kontekstem kulturowym – weselami i dożynkami, to jest obrzędami, które obok Godów, czyli cyklu Bożego Narodzenia, były najważniejsze&#13;
dla społeczności wiejskiej. Prezentowany materiał pochodził głównie z kilku regionów znajdujących się w zaborze rosyjskim, a przebieg obrzędów&#13;
był podany dość skrótowo, ale istotny był sam fakt zamieszczenia aż tylu&#13;
wariantów pieśni w jednej publikacji, co umożliwiało porównanie ich tekstów i miejsca w obrzędzie.&#13;
Idea prezentowania wariantów była w latach 1847–1848 nowa, wcześniej wydawcy poszukiwali nieznanych do tej pory tekstów i unikali druku&#13;
pieśni podobnych. Żegota Pauli we wstępie do Pieśni ludu polskiego w Galicji (1838) pisał, że porównał zapisane przez siebie teksty z drukowanymi&#13;
przez Wacława Zaleskiego i „wyłączył mniej odmienne”2, Kazimierzowi W.&#13;
Wójcickiemu recenzent3 wytknął druk tekstów, których warianty znajdowały się już u Zaleskiego, a Wójcicki sam o wydanych przez Jana Józefa&#13;
Lipińskiego pieśniach wielkopolskich pisał, że „mało tu takich, których by&#13;
już zbiory poprzedników p. Lipińskiego nie obejmowały”4. Kolberg, zapoznając się z muzyką ludową i tekstami pieśni coraz dokładniej, traktował je&#13;
nie tylko jako źródło inspiracji bądź skarbiec przechowujący relikty dawnej&#13;
narodowej kultury, widział w nich także przedmiot badań, interesujący&#13;
i ważny dla kultury narodowej, dlatego zwracał uwagę na ich podobieństwo lub odmienność w różnych regionach. We wstępie do Pieśni ludu&#13;
weselnych pisał:&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu obrzędowe…, s. 348, w przedruku w tomie O. Kolberg Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), s. 439.&#13;
2&#13;
Ż. Pauli Pieśni ludu polskiego…, s. 1.&#13;
3&#13;
Anonimowa recenzja w „Tygodniku Petersburskim” 1839, nr 47, s. 268.&#13;
4&#13;
Wł. [K.W. Wójcicki], recenzja w „Bibliotece Warszawskiej” 1842, T. 3, s. 631. Na tej samej&#13;
stronie do recenzji Wójcickiego dołączony został przypis Kolberga o melodiach pieśni wielko­&#13;
polskich zamieszczonych przez J.J. Lipińskiego, przedruk tego przypisu w tomie O. Kolberg&#13;
Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 578–579.&#13;
1&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�[…] rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne z różnych, mianowicie oddalonych od siebie stron, najlepiej przez porównanie ich między sobą rozróżnić, co&#13;
w nich pierwotnego, a co było napływowego z innych pieśni lub okolic, odgadnąć wzajemny wpływ, jaki na siebie wywierały, i ocenić ich wartość poetyczną&#13;
będziemy w możności1.&#13;
&#13;
W wersji podobnej do przyjętej w Pieśniach ludu weselnych, tj. z własnym akompaniamentem, Kolberg przygotowywał do druku także inne&#13;
pieśni i melodie ludowe ze swego bogatego już zasobu zapisów terenowych. Miały to być zbiory utworów wybranych według różnych kryteriów,&#13;
m.in. takich jak temat tekstu czy sytuacja wykonawcza. Świadczą o tym&#13;
zachowane w Kolbergowskim archiwum karty, na których zestawił np.&#13;
kilka wariantów tekstowych wątku balladowego czy pieśni wojskowych 2&#13;
z melodiami opatrzonymi akompaniamentem. Zachował się także rękopis w znacznej mierze gotowy do druku, zatytułowany Zbiór mazurów&#13;
i obertasów gminnych wydany przez O. Kolberg[a]3. Na czterech kartach&#13;
sztywnego papieru nutowego wpisał Kolberg 72 melodie, z notami lokalizacyjnymi i nazwami tańców, bez tekstów przyśpiewek. Melodie te pochodzą&#13;
z różnych regionów leżących w Królestwie, co pozwala datować rękopis&#13;
na okres, w którym drukowane były Pieśni ludu weselne. Opracowanie to&#13;
pozostało niedokończone, kilkanaście końcowych zapisów nutowych ma&#13;
wpisany tylko szkic partii lewej ręki lub nie ma go wcale.&#13;
Pieśni ludu weselne były ostatnim opublikowanym przez Kolberga zbiorem pieśni dokumentującym folklor, w którym melodie ludowe badacz opatrywał swym akompaniamentem. Wprawdzie wydał jeszcze kilkanaście lat&#13;
później, w roku 1862, Pieśni ludowe do śpiewu z towarzyszeniem fortepianu4, ale wszystkie zawarte tam utwory są powtórzeniem melodii i tekstów&#13;
zamieszczonych w Pieśniach ludu polskiego wydanych w roku 1857. Pięć&#13;
lat po wydaniu tego tomu Kolberg wybrał z zamieszczonych tam pieśni&#13;
osiem wątków balladowych popularnych wśród ludowych wykonawców&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu weselne, przedruk w: O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe…&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 443.&#13;
2&#13;
Zostały one wydrukowane w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe... cz. II (DWOK&#13;
T. 67/II), zob. tam np. pieśni nr 607–614, 682–687, 693–694, 696–698.&#13;
3&#13;
Zbiór mazurów i obertasów gminnych opublikowany jest w tomie O. Kolberg Pieśni&#13;
i melodie ludowe… cz. II (DWOK T. 67/II), s. 197–268, nr 763–834.&#13;
4&#13;
Wydanie to przedrukowe zostało w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe…&#13;
cz. I (DWOK T. 67/I), s. 675–700.&#13;
1&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
�i osiem melodii tanecznych z przyśpiewkami i dodał do nich akompaniament, którego w pierwodruku tych utworów z roku 1857 nie było. Partia&#13;
fortepianu tym razem zasługuje na wyższą ocenę niż opracowanie dołączone do pieśni drukowanych1 w latach 1842–1845. Aleksander Pawlak,&#13;
omawiając wydawane przez Kolberga zbiory pieśni z akompaniamentem&#13;
fortepianu, pisze: „Najwyższy poziom wykazują Pieśni ludowe do śpiewu,&#13;
ostatnia tego rodzaju publikacja Kolberga”2. Nie było to jednak wydawnictwo źródłowe, przeznaczone dla badaczy muzyki czy literatury ludowej, ale&#13;
opracowanie przygotowane wyłącznie dla amatorów domowego muzykowania, mających pewne umiejętności wykonawcze. Szesnaście wybranych&#13;
utworów Kolberg ułożył przemiennie, po każdej balladzie następuje melodia taneczna z przyśpiewką. Melodia wokalna wszystkich utworów jest taka&#13;
sama jak w pierwodruku, pozostawione są też noty lokalizacyjne, natomiast&#13;
teksty ballad nie są wiernymi przedrukami. Sądzić można, że Kolberg chciał&#13;
wykonawcom zaprezentować utwory o pełnej fabule, zawierające tyle motywów danego wątku, ile było potrzebnych, aby opowieść prezentowana&#13;
w balladzie stała się zrozumiała i dramatyczna. Dlatego teksty, które w pierwodruku nie zawsze są kompletne, w tym wydaniu mają nieco zmienione&#13;
fragmenty lub interpolacje pochodzące z jednego lub nawet z kilku innych&#13;
wariantów. Redagując teksty ballad, Kolberg zachował taką ich postać językową, jaką im nadał w pierwodruku, tj. bliską ówczesnemu językowi&#13;
ogólnopolskiemu. Natomiast teksty przyśpiewek w Pieśniach ludowych do&#13;
śpiewu w stosunku do drukowanych w Pieśniach ludu polskiego z 1857 r.&#13;
wykazują różnice tylko w warstwie językowej. W edycji z 1862 r. wprowadził w nich Kolberg najbardziej wyraziste cechy fonetyczne wykonawców&#13;
(mazurzenie, zanik nosowości w wygłosie itp.), które odnotował wprawdzie&#13;
w czasie badań terenowych, ale w większości pominął w druku w roku&#13;
1857. Tym zabiegiem chciał może podkreślić, że teksty przyśpiewek są&#13;
„nieobrobione”, autentyczne w swej „gminnej” postaci. Rozmaitość i przemienność emocjonalna i językowa tekstów miały zapewne przyczynić się&#13;
1&#13;
W zbiorze wydanym w r. 1862 powtórzył Kolberg trzy ballady zamieszczone po raz pierwszy w wydaniu z lat 1842–1845 oraz ponownie w Pieśniach ludu polskiego z roku 1857; mają&#13;
one zgodną z pierwodrukiem linię melodyczną i notę lokalizacyjną, ale nowy akompaniament,&#13;
por. w tomie O. Kolberg Pieśni i melodie ludowe… cz. I (DWOK T. 67/I), nr 156 i 583, 141 i 585&#13;
oraz 75 i 597.&#13;
2&#13;
A. Pawlak „Pieśni i melodie ludowe” w opracowaniu fortepianowym, w: O. Kolberg&#13;
Pieśni i melodie ludowe… (DWOK T. 67/I), s. VIII.&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�do zainteresowaniu odbiorców. Pieśni ludowe do śpiewu oddał Kolberg do&#13;
druku, licząc na uzyskanie dochodu z ich sprzedaży. Czy było to działanie&#13;
skuteczne, nie wiemy.&#13;
Zamieszczone w „Bibliotece Warszawskiej” w latach 1847–1849 Pieśni&#13;
ludu weselne zakończyły pewien etap w edytorskiej działalności Kolberga jako wydawcy folkloru muzycznego. Podsumowując ten okres, przypomnieć trzeba recenzje drukowane bezpośrednio po opublikowaniu omówionych tu zbiorów Kolberga, a także przytoczyć opinie chronologicznie&#13;
znacznie późniejsze. Trzy zbiory pieśni drukowane przez Kolberga w latach&#13;
1847–1849 nie zostały zauważone przez recenzentów, być może dlatego,&#13;
że zamieścił je w czasopismach i w pracach zbiorowych. Najważniejszy&#13;
z nich i najobszerniejszy, Pieśni ludu weselne, opublikowała „Biblioteka&#13;
Warszawska”, więc zrozumiałe jest, że nie był tam recenzowany. Jedynie&#13;
Pieśni ludu polskiego wydane w latach 1842–1845 u Żupańskiego w Poznaniu były oceniane w prasie, nawet jeszcze przed zakończeniem druku,&#13;
na podstawie pierwszego lub dwu początkowych zeszytów.&#13;
Dodawanie do ludowych pieśni akompaniamentu fortepianowego&#13;
spotykało się, jak już tu wspominano, z krytyką niektórych recenzentów&#13;
współczesnych Kolbergowi, choć w latach 1818–1842 było stosowane przez&#13;
wszystkich wydawców folkloru. Przytoczono tu już krótką ocenę Fryderyka&#13;
Chopina, całkowicie deprecjonującą pracę Kolberga nad popularyzacją muzyki ludowej, ale zawartą w prywatnym liście. Rozbieżne były opinie dwu&#13;
innych autorów, K. Libelta i M.A. Szulca, których recenzje też tu wspominano. Libelt uznał akompaniament i przygrywki za dodatki „nie na swoim&#13;
miejscu”, ale podkreś­lił wartość pracy Kolberga — notowanie ze słuchu&#13;
melodii i fakt ich publikacji, ponieważ muzyka ludowa była dotąd rzadko prezentowana przez zbieraczy folkloru. Działalność autora Pieśni ludu&#13;
polskiego na tym polu uznał za godną wysokiej oceny i wsparcia rodaków.&#13;
M.A. Szulc potraktował ten pierwszy wydany przez Kolberga zbiór jako&#13;
edycję przeznaczoną dla amatorów śpiewu, do domowego muzykowania,&#13;
i chwalił jego opracowanie. Podkreślić trzeba, że recenzje Pieśni ludu polskiego wydanych u Żupańskiego ukazały się tylko w prasie poznańskiej.&#13;
Czasopisma warszawskie nie mogły o nich pisać, ponieważ rozpowszechnianie tej publikacji było w Królestwie zakazane.&#13;
Bliżsi nam chronologicznie autorzy zajmujący się dorobkiem Kolberga&#13;
z tego wczesnego okresu też reprezentują odmienne stanowiska, ale w nieco&#13;
innym zakresie. W 1961 r. Marian Sobieski we wstępie do pierwszego tomu&#13;
94&#13;
&#13;
�Dzieł wszystkich Kolberga, oceniając m.in. jego kompozycje fortepianowe&#13;
i opracowania muzyki ludowej z lat 1842–1849, pisał:&#13;
Podobne stanowisko Kolberga-kompozytora widzimy w jego opracowaniach&#13;
pieś­ni ludowych, gdzie dyskretny i skromny akompaniament nie zaciera i nie&#13;
przytłacza oryginalnej melodii ludowej. Dowodzi to z jednej strony szacunku kompozytora dla twórczości ludowej, z drugiej strony jest świadectwem konsekwentnej realizacji programowych założeń muzyki domowej. Dostosowanie się autora&#13;
do możliwości wykonawczych szerokich rzesz amatorów-muzyków otworzyło&#13;
drogę do popularyzacji wśród nich polskich melodii ludowych, a tym samym&#13;
do przeniknięcia w nurt muzyki domowej elementów ludowych i narodowych1.&#13;
&#13;
Po dokładniejszej charakterystyce jego pierwszych folklorystycznych&#13;
publikacji dodał:&#13;
Kolberg starał się urozmaicić akompaniament w duchu ludowym przez naśladowanie basowania kapeli ludowej (buczenie kwint), czy stosowanie nuty pedałowej, imitującej brzmienie dudów. Jedno jest pewne: że mimo tych uzasadnionych rozumowo starań brakło tu rzeczywiście talentu […]2.&#13;
&#13;
Jednak nie zawsze te wczesne publikacje Kolberga były właściwie rozumiane3. Etnomuzykolodzy melodie wokalne wydawane przez Kolberga&#13;
M. Sobieski Oskar Kolberg jako kompozytor i folklorysta muzyczny..., s. XLIV–XLV.&#13;
M. Sobieski tamże , s. L–LI.&#13;
3&#13;
W roku 1988 Julian Maślanka pisał, że całość zapisu nutowego, tj. melodia wokalna i akompaniament w pierwszym zbiorze z lat 1842–1845 są autorstwa Kolberga, a „Pieśni ludu weselne&#13;
mają wprawdzie muzykę jeszcze komponowaną przez Kolberga, ale już z troską o upodobnienie jej do muzyki ludowej” (J. Maślanka Folklorystyka polska w latach 1831–1863... , s. 77).&#13;
Podobnie ocenę opracowania melodii ludowych przez Kolberga formułował nieco wcześniej&#13;
R. Górski, zob. w jego biografii Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności, wyd. 2, Warszawa 1974, s. 50 i 59. Jednak zakres edytorskiego opracowania muzyki ludowej w Pieśniach&#13;
ludu polskiego wydanych w latach 1842–1845 w Poznaniu i w Pieśniach ludu weselnych z lat&#13;
1847–1849, wbrew twierdzeniu obu autorów, jest taki sam — melodie wokalne w obu tych&#13;
zbiorach nie były komponowane, były to melodie ludowe, komponowany był tylko akompaniament fortepianowy. Pewne nieporozumienia powodował też termin „rozwijać”, używany&#13;
czasem przez Kolberga, np. w tytule pierwszej publikacji folklorystycznej z roku 1842: Pieśni&#13;
ludu polskiego zebrał i rozwinął… O następnym zbiorze, Pieśni ludu weselne, R. Górski pisze,&#13;
że Kolberg melodii tam zamieszczonych „już nie usiłował »rozwijać« i poprawiać” (R. Górski&#13;
Oskar Kolberg. Zarys życia i działalności… s. 59). Jednak we wstępie do Pieśni ludu weselnych Kolberg użył również tego określenia: „[...] rozwijając jedne po drugich obrzędy weselne&#13;
[...]” , co znaczyło tylko, tak samo jak w r. 1842, że przedstawia ich liczne przykłady.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
�w latach 1842–1849 traktowali tak samo jak zamieszczane w edycjach późniejszych. Natomiast akompaniament fortepianowy spotykał się ze strony&#13;
krytyków i innych zainteresowanych z różnymi, m.in. przytoczonymi wyżej&#13;
opiniami. Zależały one od tego, czy traktowali wydawane przez Kolberga&#13;
zbiory jako dokumentację folkloru muzycznego, czy jako środek popularyzacji muzyki ludowej lub szerzej – muzyki narodowej. Analizując od strony&#13;
muzycznej wczesne zbiory folklorystyczne, wydane przez Kolberga przed&#13;
podjęciem prac nad monografiami etnograficzno-folklorystycznymi, badacze muzyki ludowej odróżniają dwa problemy: ocenę towarzyszącej melodiom oprawy w postaci akompaniamentu oraz wartość prezentowanych&#13;
tam utworów ludowych jako dokumentów ówczesnego stanu folkloru. Tę&#13;
ostatnią może wskazać konfrontacja ich z zapisami terenowymi, bezpośrednimi wynikami badań Kolberga. Możliwość oceny zgodności pierwodruków tych melodii z podstawą, to jest z notacjami ze słuchu, ograniczona&#13;
jest tylko obecnym stanem zachowania spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, a ta – jak wiadomo – nie przetrwała w całości. Poszerza tę możliwość&#13;
porównanie melodii drukowanych w tym pierwszym okresie działalności&#13;
Kolberga z materiałami zamieszczanymi później w regionalnych tomach&#13;
Ludu, w których wykorzystał te same zapisy prymarne. Porównanie licznych zapisów nutowych zamieszczonych w publikacjach z lat 1842–1849&#13;
z zachowanymi rękopisami wykonanymi ze słuchu wskazuje, że melodia&#13;
wokalna jest taka sama, a niewielkie korekty w niektórych nielicznych&#13;
przypadkach nie dotyczą zasadniczego jej przebiegu 1. Również zgodność&#13;
melodii wokalnych i instrumentalnych wydanych w latach 1842–1849&#13;
z późniejszymi ich przedrukami w Ludzie i Obrazach etnograficznych&#13;
może wskazywać na autentyczność muzyki prezentowanej w tych wczesnych zbiorach, nawet jeżeli nie dysponujemy dziś zapisami terenowymi&#13;
Kolberga, wykonanymi bezpośrednio w czasie badań, ponieważ monografie regionalne przygotowywał Kolberg do druku — jeżeli chodzi o muzykę przede wszystkim — na podstawie zapisów ze słuchu sporządzanych&#13;
w czasie badań terenowych.&#13;
W roku 1849 Kolberg opublikował także tekst całkowicie odmienny&#13;
od dotychczasowych. Dnia 17 października tamtego roku w Paryżu zmarł&#13;
Fryderyk Chopin. Na wiadomość o zgonie kompozytora Kolberg napisał&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II).&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
�krótki, nacechowany emocjonalnie nekrolog Szopen umarł!1. W latach następnych starał się gromadzić informacje o życiu Chopina, prostował błędy&#13;
w wychodzących drukiem biografiach kompozytora, poszukiwał utworów,&#13;
które pamiętał z warszawskiego okresu jego życia i publikował odnalezione&#13;
juwenilia, ale wtedy, jesienią 1849 r., jedna stroniczka w „Bibliotece Warszawskiej” musiała zmieścić jego refleksje wywołane bezpośrednio przez&#13;
tę wiadomość. Dał tam wyraz swemu bólowi, ale także wierze, że muzyka&#13;
Chopina jest nieśmiertelna i zawsze będzie towarzyszyć ludziom szukającym pocieszenia.&#13;
Tak spontaniczną i silną reakcję Kolberga odnajdujemy potem zaledwie&#13;
kilka razy w listach związanych z wydarzeniami w rodzinie. Retoryka tekstu napisanego w chwili otrzymania wiadomości o śmierci kompozytora&#13;
i wyraźnie widoczne w nim emocjonalne zaangażowanie odbiegają od charakterystycznej dla Kolberga powściągliwości. Następne jego publikacje,&#13;
listy i notatki na temat dzieł i życia Chopina mają zawsze bardzo rzeczowy&#13;
charakter, nawet wtedy gdy są to jego osobiste wspomnienia dotyczące&#13;
wykonywania przez kompozytora własnych utworów. Uwielbienie dla&#13;
twórczości Chopina, a także świadomość, że słuchając go, obcuje z czymś&#13;
niezwykłym, towarzyszyły Kolbergowi przez całe życie, od pierwszego kontaktu w profesorskim domu w Warszawie, jednak raz tylko, właśnie w tym&#13;
nekrologu, odsłonił tak bardzo swe uczucia.&#13;
W listach z lat późniejszych wspominał niekiedy, że grywa utwory Chopina dla własnej przyjemności, z innych źródeł wynika, że czasem także dla&#13;
niewielkiego grona słuchaczy. Niewiele znamy relacji o Kolbergu–pianiście&#13;
i są to wypowiedzi amatorów, nie zawodowych krytyków muzycznych, ale&#13;
świadczą one, że osoby słyszące kompozycje Chopina w jego wykonaniu&#13;
były wyraźnie wzruszone, a jego gra podobała się. Paulina Wilkońska, opowiadając o spotkaniu u Seweryny Pruszakowej w styczniu 1851 r., kończy relację: „Potem Oskar Kolberg uproszony zagrał nam mazury Szopena&#13;
— i całe zachwycił zebranie”2. Przypuszczać można, że dzięki znakomitej&#13;
pamięci muzycznej żywy był w jego wykonawstwie sposób „traktowania&#13;
instrumentu” przez kompozytora.&#13;
&#13;
1&#13;
O. Kolberg Szopen umarł! „Biblioteka Warszawska” 1849, T. 4, s. 436, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 460, tekst nr 979.&#13;
2&#13;
P. Wilkońska Moje wspomnienia o życiu towarzyskim…, s. 134.&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�IV&#13;
[Premiera Króla pasterzy i Sceny w karczmie w prywatnym salonie muzycznym. – Następne kompozycje fortepianowe. – Badania terenowe w zaborze&#13;
rosyjskim.]&#13;
&#13;
W roku 1848 lub 1849 powstał pierwszy znany portret1 Oskara Kolberga, mającego wówczas około trzydziestu pięciu lat. Oryginał obrazu zaginął&#13;
w czasie powstania warszawskiego w roku 1944, zachowała się tylko jego&#13;
fotografia. Namalował go Antoni, który wrócił wtedy do Warszawy po długim pobycie w Rzymie i Paryżu.&#13;
Spośród dotychczasowego dorobku Antoniego najwyżej ceniono właśnie portrety – przysłane z Włoch chwalono już w recenzjach z wystawy&#13;
w salach Szkoły Malarstwa w czerwcu roku 1845. Nieco później, prawdopodobnie w roku 1850, Antoni wykonał portrety rodziców. Ojca, nieżyjącego&#13;
od kilkunastu lat, malował według litografii wykonanej w latach dwudziestych XIX w. w Berlinie lub według miniatury, matka do swego porteru&#13;
mogła mu pozować osobiście2. Wkrótce potem, w roku 1852, Antoni ożenił&#13;
się z Eleonorą Marconi (1832–1883), była ona siostrą jego przyjaciela, też&#13;
malarza, Karola Marconiego, z którym w latach następnych kilkakrotnie&#13;
współpracował przy wykonywaniu fresków w kościołach i gmachach publicznych Warszawy. Antoni nadal cieszył się renomą także jako autor obrazów religijnych – już w roku 1840 jego obraz Św. Trójca umieszczony&#13;
był w ołtarzu katedry Św. Jana w Warszawie, w roku 1854 wystawiony był&#13;
w salach Towarzystwa Dobroczynności obraz Matki Boskiej Szkaplerznej&#13;
przeznaczony dla kościoła w Żbikowie3.&#13;
W tym okresie, tj. w latach 1848–1849, bliski ukończenia był wspomniany już tutaj Król pasterzy, najbardziej znany utwór sceniczny Oskara&#13;
Kolberga, z librettem Lenartowicza. Fabuła jednoaktowej „opery sielskiej”,&#13;
zaczerpnięta z utworu F.L. Jaskólskiego Pasterze na Bachorzy4, opowiada o kujawskim zwyczaju wybierania króla spośród dziewcząt i chłopców&#13;
Zob. ryc. 3 w tym tomie.&#13;
Zob. ryc. 1 i 2 w tym tomie.&#13;
3&#13;
Donosiła o tym prasa warszawska, dodając: „Tym bardziej obraz ten godzien zastanowienia, iż obstalowany został przez żonę włościanina w wypełnieniu ostatniej woli jej męża,&#13;
co stosunkowo do jej możności bardzo wielki wydatek stanowi. Obraz ten przynosi zaszczyt&#13;
artyście […]”, „Dziennik Warszawski” 1854, nr 217 z 21 sierpnia.&#13;
4&#13;
Zob. przypis 3 na s. 80.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
�wypasających bydło na rozległych bagnistych łąkach nazywanych Bachorzą.&#13;
Królem zostawał ten, kto pierwszy przypędził swe stado na Bachorzę rano&#13;
w dzień Zielonych Świąt. Według libretta jeden z pasterzy, Maciuś Ciemięga, postanowił przechytrzyć towarzyszy i w przeddzień konkursu zagrzebał&#13;
się w stogu siana, aby spędzić w nim noc i rano pojawić się jako pierwszy.&#13;
Zbudził się jednak za późno, gdy inni byli już na miejscu, a pierwsi przybyli&#13;
Rózia i Wojtek, którym gromada przyznała wieńce. Maciuś został wyśmiany,&#13;
a Rózia i Wojtek wyznali sobie miłość i królowali przez cały dzień.&#13;
Według listu Kolberga do Sikorskiego, libretto pozostawione w rękopisie&#13;
przez Lenartowicza przed jego nagłym wyjazdem w roku 1848 wymagało&#13;
uzupełnienia. Porównanie znanego libretta1 z jego wersją podpisaną pod&#13;
nutami w partyturze wskazuje, że różnice między tymi dwoma tekstami&#13;
(poza arią Rózi z III sceny) są niewielkie i wynikają prawdopodobnie z konieczności dostosowywania tekstu do śpiewu.&#13;
Prywatna premiera odbyła się 4 kwietnia 1853 r. w salonie Faustyna&#13;
Żylińskiego (1796–1867), tenora, dyrygenta i kompozytora. To pierwsze&#13;
przedstawienie Króla pasterzy miało formę koncertu z towarzyszeniem&#13;
fortepianu, a wykonawcami partii wokalnych byli amatorzy. Recenzji po tej&#13;
premierze nie opublikowano, wzmianki o niej pojawiły się tylko w „Dzienniku Warszawskim”2 i w Pamiętnikach miasta Warszawy Karola Kucza&#13;
(1815–1892), dziennikarza, komediopisarza i wydawcy:&#13;
Co zaś do prywatnych tego rodzaju wieczorów, jednym z znaczniejszych był&#13;
wieczór w domu znanego muzyka p. Żylińskiego, gdzie zebrani Amatorowie&#13;
i Amatorki wykonali pod przewodnictwem p. Kolberga dwie opery własnego&#13;
jego utworu, to jest Król pasterzy i Powrót Janka. Z tych pierwsza, na samych&#13;
ludowych motywach oparta, odznacza się nadzwyczajną melodią i znaczną liczbą wzniosłych ustępów i godną byłaby publicznego przedstawienia3.&#13;
&#13;
Publiczna premiera Króla pasterzy na scenie opery warszawskiej odbyła&#13;
się parę lat później, w marcu 1859 r. Tu odnotować jednak trzeba, że w roku&#13;
1853 w „Dzienniku Warszawskim” nie podano nazwiska autora libretta,&#13;
1&#13;
T. Lenartowicz Król pasterzy. Obrazek z życia ludu wiejskiego, napisany w 1 akcie,&#13;
Warszawa 1859. Libretto zostało wydane równocześnie z wyciągiem fortepianowym utworu&#13;
Kolberga i prawdopodobnie jego tekst nie był konsultowany z autorem, który był już wtedy&#13;
od ponad dziesięciu lat na emigracji.&#13;
2&#13;
„Dziennik Warszawski” 1853, nr 92, notatka w dziale Wiadomości krajowe.&#13;
3&#13;
K. Kucz Pamiętniki miasta Warszawy z roku 1853, T. 1, Warszawa 1854, s. 235.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�informując tylko, że jest nim „jeden z poetów naszych” — wymienianie nazwiska Lenartowicza, zbiegłego za granicę, było wtedy zakazane. Ponadto&#13;
w krótkim artykuliku liczącym kilkanaście wierszy, choć zaznaczono, że Kolberg „znany jest tak zaszczytnie z wielu utworów muzycznych”, dwukrotnie&#13;
przypomniano, że jest on „sumiennym zbieraczem melodii ludowych”. W literackim i artystycznym świecie Warszawy miał wówczas ustaloną pozycję&#13;
przede wszystkim jako muzyk notujący w terenie i wydający drukiem folklor.&#13;
W tym samym dniu, tj. 4 kwietnia 1853 r. wykonany został w salonie&#13;
Żylińskiego drugi utwór sceniczny Kolberga: Scena w karczmie, czyli Powrót Janka1, napisany do tekstu Jana Kantego Gregorowicza (1818–1890).&#13;
Gregorowicz po śmierci ojca gospodarował w Bilczy, w pow. sandomierskim,&#13;
a około roku 1850, po próbach życia na wsi, zamieszkał w Warszawie i pracował jako dziennikarz i literat. Dosyć szybko stał się cenionym pisarzem dla&#13;
ludu i autorem książek dla dzieci. Kolberg poznał go zapewne u Wójcickich&#13;
lub w redakcji „Biblioteki Warszawskiej”, w której w roku 1850 zamieszczony&#13;
był literacki debiut Gregorowicza Obrazki wiejskie. W zbiorach Kolberga zachował się rękopis pt. Scena w karczmie, czyli Powrót Janka2 bez podpisu&#13;
autora — jest to prawdopodobnie oryginał libretta pióra Gregorowicza. Widnieją na nim poprawki i dopiski ręką Kolberga, m.in. w tytule, który pierwotnie był krótszy: Scena w karczmie, czyli Powrót. Fabuła utworu jest bardzo&#13;
prosta: zgromadzeni w karczmie wieśniacy bawią się po pracy, tylko Basia&#13;
jest smutna, tęskni za Jankiem, który ze swym panem pojechał do Warszawy. Jednak tego wieczoru Janek, również stęskniony za Basią i swą rodzinną wsią, szczęśliwie wraca ze stolicy, jego zdaniem zbyt ludnej i hałaśliwej;&#13;
wśród zgromadzonych w karczmie osób, pary zakochanych i ich krewnych&#13;
i przyjaciół, może znowu zapanować radość. Bardzo podobną treść ma też&#13;
„obrazek wiejski ze śpiewami” Janek spod Ojcowa Gregorowicza 3. Wpraw1&#13;
Utwór Scena w karczmie zachował się w postaci głosów wokalnych i niepełnej wersji&#13;
fortepianowej, opublikowany jest w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne,&#13;
zebrała i opracowała D. Idaszak (DWOK T. 68), s. 489–599. 		&#13;
2&#13;
Rękopis w tece 51 Miscellanea, Arch. PTL, sygn. 1358, k. 44–50.&#13;
3&#13;
K. Michałowski w katalogu Opery polskie, Kraków 1954, s. 61, jak wszyscy z Kolbergiem&#13;
włącznie, myląc Scenę w karczmie z utworem Gregorowicza Janek spod Ojcowa, podaje,&#13;
że premiera „obrazka wiejskiego” odbyła się w Warszawie 26 XII 1853 r. (5 stycznia 1854 r.),&#13;
a tekst opublikował Gregorowicz pod tym samym tytułem w roku 1862. Krótką recenzję&#13;
przedstawienia utworu Gregorowicza zamieściła „Gazeta Codzienna” w nr 14 z 16 stycznia&#13;
1854 r., ale nie ma tam wzmianki o muzyce do Janka spod Ojcowa, a trudno przypuszczać,&#13;
aby w dzienniku, którego Gregorowicz był wówczas współredaktorem, pominięto nazwisko&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
�dzie nie wiadomo dokładnie ani kiedy Kolberg rozpoczął i zakończył prace&#13;
nad Sceną w karczmie, ani kiedy Gregorowicz napisał Janka spod Ojcowa,&#13;
ale jest bardziej prawdopodobne, że libretto, krótsze i mniej rozbudowane,&#13;
powstało wcześniej niż „obrazek wiejski ze śpiewami”. Utwór Kolberga musiał być napisany najpóźniej na przełomie lat 1852 i 1853, ponieważ zespół&#13;
amatorów potrzebował czasu na przygotowanie premiery, która odbyła się&#13;
razem z Królem pasterzy, tj. 4 kwietnia 1853 r. Sztuka Gregorowicza wystawiona była dziewięć miesięcy później, w styczniu 1854 r., dlatego sądzić&#13;
można, że Gregorowicz najpierw napisał na prośbę Kolberga libretto Sceny&#13;
w karczmie, a dopiero potem Janka spod Ojcowa. W tym utworze przeniósł&#13;
akcję przed karczmę, na wolne powietrze, dodał dwie postacie i zmienił nieco przebieg wydarzeń, a także użył innego tytułu, aby odróżnić swój utwór&#13;
od kompozycji Kolberga, tym bardziej że nie była to już „scena w karczmie”.&#13;
Tylko dwa fragmenty tekstu: śpiewka Janka (nr 4) i chór kończący sztukę&#13;
(nr 8) są prawie identyczne z odpowiednimi tekstami Sceny w karczmie, ale&#13;
wszystkie inne partie śpiewane, pozostały tekst prozą i znana muzyka1 do&#13;
Janka spod Ojcowa są zupełnie inne.&#13;
Kolberg miał prawdopodobnie pewien udział w pierwotnym opracowaniu muzyki do Janka spod Ojcowa, sam pod koniec życia w Szkicu&#13;
autobiografii pisał:&#13;
Janek spod Ojcowa Gregorowicza był to tylko wodewil ze śpiewkami, do którego napisałem tylko śpiewkę Janka z chórem i duet. Miał być rozszerzony, ale&#13;
wypadki r. 1861 przeszkodziły2.&#13;
Kolberga, jeżeli by wykorzystano jego kompozycję. K. Michałowski informuje też, że w Poznaniu w 1857 r. wystawiono Janka spod Ojcowa z muzyką Adama Tarnowskiego (1816–1890),&#13;
wówczas kapelmistrza Teatru Rozmaitości w Warszawie, w którym odbyła się premiera. Sztukę Gregorowicza grano znowu w Warszawie w 1862 r., przedstawienie to wymienia „Pamiętnik Muzyczny i Teatralny” (1862, nr 52, s. 827) w zestawieniu utworów granych na scenach&#13;
warszawskich w dziale „Tragedie, dramaty i komedie”, a nie wśród oper i innych utworów&#13;
muzycznych, ale nazwisk autorów w zestawieniu nie podawano.&#13;
1&#13;
Jednoaktówka Janek spod Ojcowa wydana została w Warszawie w 1862 r. bez nazwiska&#13;
autora, następnie z nazwiskiem Gregorowicza w Poznaniu w r. 1903 z muzyką Adama Tarnowskiego i ponownie w Poznaniu z muzyką tego samego autora w r. 1912. W dostępnym egzemplarzu wydania Janka spod Ojcowa z 1862 r. nie było zapisów nutowych. Dla porównania&#13;
(wykonał je Ł. Smoluch) muzyki Tarnowskiego do Janka spod Ojcowa i Kolberga do Sceny&#13;
w karczmie wykorzystano wydanie z 1912 r.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68. Wspomniane tu przez Kolberga „wypadki&#13;
roku 1861” to tzw. rewolucja lutowa poprzedzająca powstanie styczniowe, zob. też s. 162.&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�Te zdania mogą się odnosić wyłącznie do jednoaktówki Gregorowicza,&#13;
nie do Kolbergowskiej Sceny w karczmie, która jest w całości utworem&#13;
muzycznym. Sądzić więc można, że Kolberg po ponad trzydziestu latach&#13;
sam zapomniał o swej kompozycji, wystawionej tylko ten jeden raz w warszawskim salonie w kwietniu 1853 r. i niewydanej drukiem za życia autora. Wspominał tylko krótki moment współpracy z Gregorowiczem nad&#13;
nową wersją sceniczną jego obrazka. Późniejsi bibliografowie i biografowie&#13;
Kolberga i Gregorowicza utożsamiali kompozycję Kolberga z drukowanym&#13;
i grywanym „obrazkiem wiejskim” tego drugiego autora, choć są to dwa odmienne dziełka sceniczne. Dla Kolbergowskiej Sceny w karczmie używano&#13;
też wielokrotnie tytułu jednoaktówki Gregorowicza1. W przeciwieństwie do&#13;
Króla pasterzy, „opery sielskiej” Kolberga granej w operze warszawskiej&#13;
w 1859 r., której wyciąg fortepianowy został wydany drukiem w latach&#13;
1859–1860, drugi jego utwór teatralny, Scena w karczmie, niedrukowany&#13;
i niewystawiany publicznie w XIX wieku, popadł w niepamięć. Wydany&#13;
został dopiero w roku 1990 razem z innymi kompozycjami Kolberga w jego&#13;
Dziełach wszystkich, a ponownej prezentacji przed publicznością doczekał&#13;
się po ponad stu sześćdziesięciu latach, w roku 20142.&#13;
Lata 1849–1857, poza pracą zawodową w Dyrekcji Kolei Żelaznej, komponowaniem utworów scenicznych i przygotowywaniem ich koncertowej&#13;
premiery, wypełniały Kolbergowi także inne zajęcia związane z muzyką.&#13;
Kontynuował badania terenowe i przygotowywał ich wyniki do wydania&#13;
drukiem, tworzył kompozycje fortepianowe i wokalne i współpracował&#13;
K. Kucz w Pamiętnikach miasta Warszawy z roku 1853…, s. 235, w notatce sporządzonej bezpośrednio po premierze odnotował tytuł Powrót Janka. Tytuł Janek spod Ojcowa&#13;
dla utworu Kolberga pojawia się jednak już w poświęconym Kolbergowi artykule w tomie 15&#13;
Encyklopedii powszechnej Orgelbranda z roku 1864, którego treść znał on na pewno. Na podstawie Szkicu autobiografii tytuł Janek spod Ojcowa podał I. Kopernicki w artykule Oskar&#13;
Kolberg („Nowa Reforma” 1889, nr 108) i później w biografii Kolberga zamieszczonej we wstępie do Przemyskiego (zob. T. 35, s. IX). Za Kopernickim tytuł jednoaktówki Gregorowicza&#13;
zamiast tytułu Scena w karczmie, czyli Powrót Janka przytaczali kolejni autorzy biografii&#13;
Kolberga i bibliografowie. Zob. m.in. katalog K. Michałowskiego Opery polskie (Kraków 1954)&#13;
i Bibliografia literatury polskiej „Nowy Korbut” (T. 8: Wrocław 1969, s. 46).&#13;
2&#13;
Scenę w karczmie, czyli Powrót Janka wystawiono w roku 2014 w Poznaniu w reżyserii&#13;
Artura Romańskiego z okazji Roku Kolberga. Dla tego przedstawienia kompozycja Kolberga&#13;
została zinstrumentowana przez Macieja Prochaskę, a libretto zredagowane przez Ewę Antyborzec. Zob. też M. Prochaska Kompozycje Oskara Kolberga... (DWOK T. 85/II), oraz tenże&#13;
„Scena w karczmie”, nieznana opera Oskara Kolberga, „Przegląd Wielkopolski” R. 29: 2015,&#13;
nr 1, s. 38–41.&#13;
1&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
�z Józefem Sikorskim przy poszukiwaniu archiwaliów muzycznych potrzebnych do badania historii muzyki polskiej.&#13;
Józef Sikorski w roku 1849 zwrócił się listem otwartym1 do władz kościelnych z apelem o udostępnienie badaczom zabytków związanych z muzyką, znajdujących się w należących do nich świątyniach, archiwach i bibliotekach. Przedstawiony tam program badań był bardzo rozległy i zarazem konkretny, obejmował nie tylko nuty, informacje o organach, ich budowniczych&#13;
itp., ale także dzieła sztuki, malarstwo i rzeźbę, prezentujące np. instrumenty. W poszukiwaniach zabytków polskiej kultury muzycznej prowadzonych&#13;
przez Sikorskiego brał wówczas udział Kolberg. Zachował się brulion ich&#13;
wspólnego listu do Kapituły Łowickiej, w którym proszą o wypożyczenie&#13;
rękopisu „z XIV czy XV wieku […] dla bliższego rozpatrzenia się w nim”2.&#13;
Nie wiadomo, czy Kolberg towarzyszył Sikorskiemu także w innych ośrodkach poza biblioteką kolegiaty łowickiej, którą odwiedzili razem w 1851 r.&#13;
Podjęta wtedy akcja odniosła skutek. Sikorski zgromadził wiele materiałów,&#13;
na podstawie których pisał artykuły do „Ruchu Muzycznego” i później do&#13;
innych czasopism. Jego notatki wykorzystali następni autorzy opracowań&#13;
o historii polskiej muzyki, m.in. Aleksander Poliński i Adolf Chybiński.&#13;
Nadal ukazywały się kompozycje fortepianowe Kolberga, w roku 1850 były&#13;
to Dwa mazury na pianoforte oraz Sześć kujawiaków na fortepian, te ostatnie dedykowane Teofili Gregorowiczowej, żonie Jana Kantego. W roku 1853&#13;
do publikacji charytatywnej3 przekazał Romans Rózi, fragment Króla pasterzy,&#13;
a lata następne przyniosły druk innych jego kompozycji wokalnych: Pod twym&#13;
okienkiem…4, do słów zapomnianego dziś poety Juliusza Heppena (1828–1898)&#13;
i Trzy pieśni J. B. Zaleskiego5 dedykowane Karolinie Fryben (1823–?) śpie1&#13;
Tekst tego apelu przytacza K. Morawska w artykule Badania nad muzyką dawną w Polsce w XIX w., w: Szkice o kulturze muzycznej XIX w. Studia i materiały, T. 3, pod red.&#13;
Z. Chechlińskiej, Warszawa 1976, s. 43–45.&#13;
2&#13;
Brulion listu do Kapituły Łowickiej z 15 V 1851 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 48.&#13;
3&#13;
Romans Rózi drukowany był w pracy zbiorowej: Album muzyczne wydane przez&#13;
Komitet na korzyść Towarzystwa Wsparcia Artystów Muzyki tudzież pozostałych po nich&#13;
Wdów i Sierot, Lipsk [1853].&#13;
4&#13;
Pieśń była zamieszczona w serii Skarbiec salonowych śpiewów No 4, Warszawa 1855,&#13;
s. 3; przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68),&#13;
s. 7–12, nr 2.&#13;
5&#13;
Pełny tytuł: Rojenia wiosenne. Młodo zaswatana. Śpiew poety. Trzy pieśni J. B. Zales­&#13;
kiego ułożył do śpiewu […] Warszawa 1857; przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 13–27, nr 3–5.&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�waczce, która w latach 1856–1857 występowała w Warszawie. Trzy pieśni&#13;
zrecenzował Sikorski w „Ruchu Muzycznym”. Jak wszyscy piszący w tym czasie o Kolbergu, niezależnie od omówienia utworów, które były przedmiotem&#13;
recenzji, przypomniał, że od wielu lat zbiera on i wydaje pieśni ludu. Pieśniom&#13;
do słów J.B. Zaleskiego nie odmówił pewnych walorów, ale ocenił je niezbyt&#13;
wysoko, natomiast wspominając poprzednie kompozycje, dodał:&#13;
Wyjątek stanowią dziarskie mazury i mistrzowskie obertasy (powtarzamy to&#13;
przy każdej sposobności), tak jędrne, tak skończone, tak ludowe, a jednak oryginalne, że najlepsze innych autorów z daleka za nimi zostają1.&#13;
&#13;
Po sześcioletniej przerwie, w roku 1856, wydał Kolberg nowy utwór&#13;
fortepianowy: Grande marche, dedykowany „À son ami Mr Costantin Wolicki”2. Konstanty Wolicki (1805–1863), Kujawianin, muzyk wykształcony&#13;
w konserwatorium paryskim, za pomoc uczestnikom wyprawy Zaliwskiego został w 1834 r. skazany na utratę majątku i zesłanie na Syberię z nakazem stałego tam zamieszkania po odbyciu kary. W Tobolsku, później&#13;
w Omsku był dyrygentem i nauczycielem muzyki i sam wtedy komponował. W 1840 r. uzyskał zgodę na powrót do Królestwa Polskiego i pracował&#13;
w latach 1846–1856 w Dyrekcji Ubezpieczeń w Warszawie. Poświęconą&#13;
Wolickiemu kompozycję Kolberga krótko omówił Maurycy Karasowski,&#13;
który od roku 1854 zamieszczał recenzje w prasie warszawskiej, a o marszu&#13;
pisał na łamach „Biblioteki Warszawskiej”:&#13;
Jest to utwór większych rozmiarów, odznaczający się dobrym pomysłem i piękną harmonią, może za mało w nim melodii. Lecz nie wdając się w szczegółowy rozbiór, który bez użytku zabrałby nam wiele miejsca, śmiało go polecamy&#13;
wszystkim grającym na fortepianie jako dzieło rzeczywiście niemałej wartości3.&#13;
&#13;
W zachowanej korespondencji znajdujemy informację o komponowaniu w tym okresie utworów zamówionych przez prywatnych odbiorców.&#13;
[J. Sikorski] Przegląd kompozycji. Trzy pieśni J. B. Zaleskiego ułożył do śpiewu O. Kolberg, „Ruch Muzyczny” 1858, nr 36, s. 283. Przedruk recenzji w tomie O. Kolberg Kompozycje&#13;
wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 659.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Grande marche pour piano par […] à son ami Mr Constantin Wolicki, Varsovie [1856]. Przedruk w tomie O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), nr 76,&#13;
s. 377–393, nota tamże, s. 683.&#13;
3&#13;
M. Karasowski Przegląd muzykalny, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 389. Przedruk&#13;
w tomie O. Kolberg Kompozycje fortepianowe… (DWOK T. 69), s. 724–725.&#13;
1&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
�W liście ze stycznia 1853 r. nieznany bliżej Aszperger przypominał o terminie odebrania nut i prosił o drobne zmiany w tekście, do którego melodię&#13;
miał napisać Kolberg. Pieśń miała być wykonana na urodzinach jego teścia,&#13;
Matuszewskiego, o którym też nie udało się odszukać bliższych danych.&#13;
Kolberg w itinerarium odnotował pobyt w roku 1856 i 1858 u Matuszewskich w Mąkolinie, w powiecie płockim, oraz w 1862 r. u Matuszewskiego&#13;
w Jasienicy, być może adresat komponowanej kantaty i mieszkaniec Mąkolina lub Jasienicy goszczący zbieracza pieśni był tą samą osobą. Szkic&#13;
tego utworu znajduje się wśród Kolbergianów przechowywanych w Warszawskim Towarzystwie Muzycznym1. W tym samym liście Aszperger pisał&#13;
o terminie próby Króla pasterzy, więc prawdopodobnie należał do grona&#13;
amatorów biorących udział w prywatnej premierze u Faustyna Żylińskiego. Prośbę o skomponowanie muzyki napisał też nieznany autor w maju&#13;
1856 r., dołączając tekst wiersza2.&#13;
Jednak coraz więcej miejsca w pracach Kolberga zajmowała muzyka ludowa. Kontynuowanie przez niego badań nad folklorem po roku 1846 wymaga podkreślenia. Rabacja galicyjska zimą 1846 roku, tragiczna dla wielu&#13;
rodzin szlacheckich wymordowanych przez chłopów, nieudane powstanie&#13;
krakowskie, później przebieg Wiosny Ludów w Poznańskiem i w Galicji&#13;
i wynikające z tych wydarzeń wnioski spowodowały m.in. zmianę nastawienia do twórczości ludowej. Wielu z niedawnych apologetów literatury&#13;
ludowej przestało się nią w ogóle zajmować, uznając, że romantyczna teoria o inspirującej roli folkloru i o jego wielowiekowej tradycji jest błędna.&#13;
Formułowano też nowe tezy na temat folkloru, jego źródeł, stopnia zachowania w nim śladów dawnej literatury ustnej i przenikania do niego wątków i motywów z innych kręgów kulturowych – kościoła, dworów i miast,&#13;
a za ich pośrednictwem z całej literatury europejskiej i poza­europejskiej.&#13;
1&#13;
Faksymile szkicu tego utworu opublikowano w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne… (DWOK T. 68), s. 138–139, nr 34. W rękopisie nad nutami Kolberg zapisał:&#13;
„Matuszewska do Matuszewskiego”, a na końcu: „Powinszowania w dniu urodzin sędziwemu&#13;
mężowi od żony, z którą kilkadziesiąt lat przeżył”.&#13;
2&#13;
List nieznanego autora z 26 V 1856 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 60. Zachował się rękopis tej pieśni, zob. O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK&#13;
T. 68), s. 46–47, nr 10, w rkp. nad nutami notatka Kolberga: „Krakowiak posłany Frybenowi”&#13;
przytoczona w komentarzu rewizyjnym D. Idaszak, s. 151 tamże. Wydane w 1857 r. Trzy pieśni&#13;
J.B. Zaleskiego Kolberg dedykował Karolinie Fryben, śpiewaczce, która w latach 1856–1857&#13;
występowała w Warszawie. Nieznany bliżej Fryben, któremu Kolberg wysłał Krakowiaka, był&#13;
prawdopodobnie autorem listu, a także krewnym śpiewaczki.&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
�Krańcowe stanowisko w tej kwestii zajął Ryszard Berwiński (1819–1879),&#13;
przedtem rewolucyjny poeta romantyczny, parę lat wcześniej zbieracz bajek w Wielkopolsce. Osadzony w więzieniu w Berlinie za udział w spiskach w 1846 r., wstrząśnięty wypadkami w Galicji i załamaniem się Wios­&#13;
ny Ludów, zajął się studiami nad folklorem, a zwłaszcza nad wierzeniami.&#13;
Jeszcze w berlińskim Moabicie zebrał materiały, a że – jak ironicznie pisał&#13;
we wstępie – miał tam „obok dogodnego wczasu do pracy”, także dostęp&#13;
do literatury, głównie niemieckiej, przygotował pracę Studia o literaturze&#13;
ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej krytyki, wydaną w dwu&#13;
tomach w roku 1854. Poznański wydawca parę lat później dał książce&#13;
nową kartę tytułową, bliższą jej treści: Studia o gusłach, czarach, zabobonach i przesądach ludowych. Zasadniczą tezę studium sam autor streścił&#13;
następująco:&#13;
Lud nie ma nawet samodzielnej twórczości ducha, a jeśli ją ma, to w takiej tylko&#13;
mierze mutatis mutandis jak dziecko. Siła jego ducha, a raczej wyobraźni, jest&#13;
tylko raczej reproduktywną1.&#13;
&#13;
Teza ta była przedmiotem polemik, w których brał udział także Kolberg&#13;
w okresie pracy nad Krakowskiem, do czego trzeba będzie jeszcze wrócić.&#13;
Kolberg nie zaprzestał prowadzenia badań terenowych i przygotowywania do druku melodii ludowych, jego przekonanie o wysokiej wartości samodzielnej twórczości ludu i jego fascynacja wykonawstwem nieuczonych&#13;
instrumentalistów, śpiewaczek i śpiewaków były ugruntowane i pozostały&#13;
niezmienne. Równie ważne było dla niego archiwizowanie muzyki ludowej&#13;
na potrzeby przyszłych prac naukowych. W pierwotnej redakcji wstępu do&#13;
Pieśni ludu polskiego, powstałej prawdopodobnie około roku 1849, pisał:&#13;
Starannie wyświetlić początek, wpływ i ważność tych melodii będzie skutkiem&#13;
obecnych około zachowania ich zabiegów i popchnie naprzód wszelkie badania&#13;
historyczno-muzyczne2.&#13;
&#13;
Dlatego w dalszym ciągu gromadził pieśni i melodie i przygotowywał&#13;
nowe ich edycje. Po zakończeniu druku Pieśni ludu weselnych, a przed&#13;
R.W. Berwiński Studia o literaturze ludowej ze stanowiska historycznej i naukowej&#13;
krytyki, T. 2, Poznań 1854, s. 216.&#13;
2&#13;
Rękopis tej pierwotnej wersji wstępu przytoczony jest w tomie O. Kolberg Pieśni ludu&#13;
polskiego. Suplement do t. 1 (DWOK T. 70), s. 3–5, przytoczone zdanie na s. 4.&#13;
1&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
�wydaniem nowego zbioru pieśni, tj. w latach 1849–1856, przeprowadził&#13;
badania terenowe w wielu regionach Królestwa i znacznie powiększył&#13;
swoje zbiory. Około czterdzieści lat później w itinerarium, spisując swe&#13;
wycieczki z tych lat, wymienił przede wszystkim miejscowości z Mazowsza, ale także z Radomskiego, Kieleckiego, Kaliskiego i z tej części Krakowskiego, która znajdowała się w granicach zaboru rosyjskiego, m.in. z okolic&#13;
Ojcowa. Były to podróże raczej krótkie, na niedzielę i święta, gdyż z powodu pracy zawodowej rzadko miał możliwość wyjazdu na dłużej. Nie znano&#13;
wówczas urlopów wypoczynkowych, a zwolnienie z pracy przysługiwało&#13;
tylko w bardzo ważnych sprawach rodzinnych i zdrowotnych, z czego co&#13;
najmniej trzykrotnie skorzystał Kolberg w latach 1855, 1857 i 1858. W jego&#13;
papierach osobistych zachowało się pismo z 23 sierpnia 1855 r. „Urlop dla&#13;
J.P. Oskara Kolberg, buchaltera Dyrekcji Drogi Żelaznej” o następującej&#13;
treści:&#13;
Wskutek prośby p. Kolberg na dniu wczorajszym wniesionej, Dyrekcja udziela&#13;
mu niniejszym urlop na dni 28 w celu udania się w gubernią radomską do Buska&#13;
i Solca dla poratowania zdrowia1 .&#13;
&#13;
Każdy wyjazd poza rogatki warszawskie wymagał paszportu pozwalającego na pobyt tylko na określonym w nim terenie, a wydawanego po odpowiednim uzasadnieniu. Takim paszportem był przytoczony wyżej dokument,&#13;
który równocześnie umożliwiał poruszanie się po wyznaczonej w nim guberni radomskiej. Na jego odwrocie odnotowano powrót do Warszawy dnia&#13;
19 września, a wyżej widnieje kilka potwierdzeń pobytu, m.in. notatka:&#13;
Widziano w urzędzie wójta gminy Łubnice, gdzie W-y Oskar Kolberg kurację&#13;
solanką odbywał. Obecnie służy do powrotu do Warszawy, Sichów, dnia 28/9&#13;
września 18552.&#13;
&#13;
Następny raz z urlopu dla poratowania zdrowia skorzystał dopiero po&#13;
zakończeniu druku Pieśni ludu polskiego, w połowie roku 1857. Wyjechał&#13;
wtedy na dłużej, m.in. był w Krakowie, w Zakopanem i Szczawnicy, a potem za granicą.&#13;
&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 49.&#13;
Tamże.&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Swe badania terenowe i kontakty z ludowymi wykonawcami w latach&#13;
poprzedzających wydanie Pieśni ludu polskiego opisał w liście do Józefa&#13;
Ignacego Kraszewskiego, któremu tom ten wysłał w czerwcu 1857 r.:&#13;
Co do sposobów zbierania i zdobywania tych pieśni, tyle tylko powiem, że niemało przy tym zaznałem trudności, a nawet i przykrości. Trudności te leżały&#13;
w nieufności naszego ludu, w niechęci, jaką ma do powierzania swoich pieśni&#13;
obcemu (tak nazywa każdego w paletocie lub surducie), w jego niecierpliwości&#13;
okazywanej przy powtarzaniu kilkakrotnym jednejże zwrotki itp. Nieraz przyszło mi w brudnej izbie, przy obawie o własną skórę, wśród duszącego dymu,&#13;
wyziewów i gwaru tłumnie zgromadzonego i cisnącego mnie ludu, bez światła prawie stenografować ulatujące dźwięki skrzypka i nieraz w lesie na pniu&#13;
drzewa lub w polu na własnym kolanie albo na karku towarzysza wędrówki&#13;
wpisywać nuty — a przy tym usuwać podejrzenia nastręczające się często co do&#13;
szkodliwych niby celów lub skutków mego zbierania itd.1&#13;
&#13;
Tak trudne warunki zapisywania melodii i tekstów były częstsze&#13;
w pierwszych latach folklorystycznych wycieczek Kolberga, ale zdarzały się&#13;
także później, jeżeli prowadząc badania terenowe, nie miał oparcia w osobach mieszkających w danej okolicy, rozumiejących ich cel i znaczenie&#13;
i ułatwiających mu kontakty z ludowymi wykonawcami.&#13;
Jak już tu zaznaczono, Pieśni ludu weselne były ostatnią publikacją&#13;
folkloru, w której Kolberg wokalne melodie ludowe opatrywał własnym&#13;
akompaniamentem. Nie wiadomo dokładnie, kiedy zdecydował o zaniechaniu dotychczas stosowanej metody opracowywania melodii ludowych.&#13;
Stało się to na przestrzeni lat dzielących druk ostatnich fragmentów artykułu z pieśniami weselnymi w „Bibliotece Warszawskiej” i pierwszych anonsów prasowych o przygotowaniu nowego tomu, czyli między rokiem 1849&#13;
a początkiem 1854. W pracach o Kolbergu rezygnację z akompaniamentu&#13;
tłumaczono zwykle niskimi ocenami, dotyczącymi nie tylko opracowań pieśni ludowych, ale także jego własnych utworów. Dołączanie do oryginalnej melodii wokalnej akompaniamentu instrumentalnego, stosowane przez&#13;
Kolberga w latach 1842–1849, było przyjęte powszechnie wobec pieśni ludowych przez jego poprzedników, często znakomitych muzyków, i aprobowane przez zbieraczy tekstów. Ten sposób wydawania polskiego folkloru&#13;
sprzyjał jego popularyzacji w środowiskach uprawiających „muzykowanie&#13;
1&#13;
&#13;
List do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 74.&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
�domowe”. Zaniechanie przez Kolberga oddawania do druku opracowania&#13;
służącego równocześnie i dokumentacji, i popularyzacji twórczości ludowej&#13;
wynikało raczej z własnej refleksji na temat zadania, jakie przed nim stoi,&#13;
niż z reakcji na recenzje, i wiązało się z dochodzeniem do głosu nowych&#13;
nurtów w poglądach na folklor i metody jego wydawania drukiem. Jakkolwiek oceniany jest akompaniament dodawany przez Kolberga do ludowych&#13;
melodii wokalnych, dziś stwierdzić możemy, że początkująca folklorystyka&#13;
około roku 1850 wyczerpała model opracowywania do druku pieśni ludowych przyjęty od czasu rozprawy Józefa Królikowskiego z roku 1818&#13;
i wydania przez Karola Lipińskiego melodii do Pieśni polskich i ruskich…&#13;
Wacława Zaleskiego w roku 1833. Zbiory pieśni nie mogły już pełnić dwu&#13;
różnych funkcji, innego opracowania wymagały publikacje potrzebne do&#13;
badań naukowych, a innego służące popularyzacji ludowej muzyki.&#13;
W połowie wieku XIX w wypowiedziach o folklorze w prasie i innych publikacjach nasiliły się głosy najpierw o zmianach w obserwowanej prawie od&#13;
początku wieku twórczości ludowej, a później wręcz o jej zanikaniu. Z naturalną zmiennością folkloru zbiegły się wtedy procesy gospodarcze i społeczne&#13;
wynikające ze stopniowej likwidacji pańszczyzny oraz z uprzemysłowienia&#13;
niektórych regionów, co powodowało przemieszczanie się ludności wiejskiej&#13;
do ośrodków fabrycznych. Pańszczyzna, a z nią przywiązanie chłopa do ziemi,&#13;
zostały zniesione w zaborze rosyjskim najpóźniej, dopiero w marcu 1864 r.&#13;
Jednak już likwidacja granicy celnej między Królestwem a Rosją w październiku 1850 r. przyczyniła się do szybkiego rozwoju przemysłu w Warszawie&#13;
i powstawania fabryk także w innych miastach, z czym wiązało się gwałtowne zapotrzebowanie na robotników. Najbardziej znanym skutkiem otwarcia&#13;
nowych rozległych rynków zbytu jest rozwój włókiennictwa w Łodzi.&#13;
Głosy o zanikaniu pieśni ludowych i potrzebie ich utrwalania pojawiały&#13;
się już wcześniej. M.in. poeta Stefan Witwicki (1802–1847) pisząc w r. 1830&#13;
o muzyce ludowej jako tworzywie dla kompozytorów opery narodowej,&#13;
stwierdzał: „[...] życzyć bardzo należy, aby nuty naszych śpiewów gminnych,&#13;
podobnież jak i same pieśni, zostały zebrane i ogłoszone, [...] gdy śpiewy&#13;
krajowe znacznie się już między ludem przytłumiają”1. J. Lipiński, opisując&#13;
w roku 1842 wesele w Wielkopolsce, dodał: „[...] ale pieśni przy tym obrzędzie używane giną powoli”2. W okresie szybkiej industrializacji Królestwa&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
S. Witwicki Piosnki sielskie, Warszawa 1830, s. XIX–XX.&#13;
J.J. Lipiński Porządek obrzędu weselnego ..., s. 285.&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�wypowiedzi takie stają się alarmistyczne, np. w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
w roku 1859 czytamy:&#13;
Jak wszystko wokoło nas nagle się zmienia i przeistacza, tak i lud nasz ulega tym&#13;
zmianom. W pobliżu Warszawy i innych miast większych polskich traci właściwą charakterystykę, zrzuca ubiór dawny, zapomina melodii i piosnek swoich1.&#13;
&#13;
Kolberg zauważał zjawisko zmienności folkloru związane z procesami&#13;
gospodarczymi i społecznymi, a także jego naturalną skłonność do tworzenia wariantów. We wstępie do Pieśni ludu polskiego wydanych w 1857 r.&#13;
pisał m.in.:&#13;
W jednej i tej samej wsi zdarzało mi się niekiedy słyszeć po parę odmian jednejże&#13;
pieśni; w sąsiedniej wsi już inaczej śpiewano, gdy tymczasem o kilkanaście mil&#13;
dalej pierwsza melodia znów wypływała. Bywały przypadki, że taż sama osoba po&#13;
kilku latach zmieniała nieco tok melodii, co już (choć nie ze wszystkim) zacierało&#13;
pierwotny jej wyraz; a cóż dopiero gdyby ją przyszło usłyszeć po latach kilku lub&#13;
kilkudziesięciu. Pieśń jest po większej części tradycyjną; więc czas, stosunki ludzi&#13;
zobopólne, zmiana trybu życia, moda, która z dworca szlacheckiego zaczyna już do&#13;
chaty wieśniaczej zaglądać, wreszcie osobistość śpiewaka (jego muzyczne usposobienie) i mnóstwo innych okoliczności wciąż na nią wpływają w nieskończonych&#13;
odcieniach. Ruch tu, jak wszędzie gdzie życie, nieustanny [...]2.&#13;
&#13;
Pisał więc o zmienności pieśni, wskazywał niektóre przyczyny powstawania wariantów, stopniowego zapominania niektórych pieśni i pojawiania&#13;
się nowych, ale nie sugerował zanikania folkloru.&#13;
V&#13;
[Sytuacja w Królestwie Polskim po klęsce Rosji w wojnie krymskiej. – Powstanie nowego programu edytorskiego Kolberga i wydanie przez niego Pieśni ludu&#13;
polskiego w latach 1856–1857. – Oceny tego zbioru przez współczesnych.]&#13;
&#13;
W marcu 1855 r. zmarł car Mikołaj I, po nim rosyjski tron objął Aleksander II (1818–1881). Z tymi faktami i Rosjanie, i Polacy wiązali nadzieje&#13;
na zmiany. W roku następnym, 30 marca, zawarty został w Paryżu pokój po&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3, s. 260.&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1 ), s. VI.&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
�przegranej przez Rosjan wojnie krymskiej toczonej z Turcją, Anglią, Francją i Sardynią od 1853 r. W rosyjskiej polityce wewnętrznej, także wobec&#13;
Polaków, nastąpiła „odwilż posewastopolska”, nazwana tak w związku ze&#13;
zdobyciem Sewastopola przez wojska koalicji antyrosyjskiej po blisko rocznej obronie twierdzy. Dla Polaków ważne było ogłoszenie amnestii, dzięki&#13;
czemu stopniowo zwalniano tysiące skazańców wywiezionych wcześniej na&#13;
Syberię lub wcielonych karnie do wojska rosyjskiego.&#13;
W Królestwie po objęciu władzy przez nowego panującego spodziewano się liberalizacji prawa. Doszło rzeczywiście do pewnego złagodzenia&#13;
cenzury, ułatwienia podróży zagranicznych, zawieszenia na kilka lat poboru do wojska i powstania w Warszawie pierwszej od wielu lat wyższej&#13;
uczelni – Akademii Medyko-Chirurgicznej. Zniesiony został stan wojenny&#13;
trwający w Królestwie od roku 1833. Większość nadziei przekreśliło słynne&#13;
zdanie Aleksandra II skierowane do przedstawicieli szlachty w czasie jego&#13;
wizyty w maju 1856 r. w Warszawie: „Żadnych marzeń, panowie! Szczęście&#13;
Polaków zamyka się tylko w zupełnym zlaniu się z Rosją”. Poszerzenie wolności słowa przez zniesienie części zapisów cenzury sprzyjało pewnemu&#13;
ożywieniu intelektualnemu, ale od wielu już lat brakowało w Warszawie&#13;
i w całym zaborze rosyjskim polskich instytucji naukowych, które mogłyby&#13;
finansować i koordynować badania.&#13;
Jerzy Jedlicki w drugim tomie Dziejów inteligencji polskiej dotyczącym&#13;
lat 1832–1864 pisze:&#13;
Kultura polska w połowie tak dumnego ze swych osiągnięć XIX wieku stawała się z wolna domeną cierpliwych, pracowitych, lecz niedokształconych&#13;
samouków. To dla nich i przez nich wymyślony został ideowy projekt prac&#13;
organicznych, jedyny, jaki mógł dać im poczucie użyteczności obliczonej na&#13;
daleką wprawdzie, ale, zdawało się, realną przyszłość. Jeśli patrzeć, co trwałego pozostawiło po sobie to pokolenie inteligencji, to wypadnie wskazać przede&#13;
wszystkim na zainicjowanie pomnikowych wydawnictw źródłowych1.&#13;
&#13;
Nowe edycje źródeł i prac już znanych, lecz trudno dostępnych, a także pierwsze wydania ważnych zbiorów dokumentów i innych rękopisów&#13;
były konieczne dla kontynuowania badań nad historią Polski i jej kulturą&#13;
1&#13;
J. Jedlicki Błędne koło..., s. 179–180. J. Jedlicki dodaje: „Zasady sztuki edytorskiej dopiero&#13;
się ustalały i mierzyć tych publikacji dzisiejszą miarą niepodobna. Myślą, jaka im przyświecała,&#13;
było ocalenie przeszłości dla potomnych”.&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�i niezbędne dla istnienia polskiej humanistyki. We Lwowie działania takie podjął historyk August Bielowski (1806–1876), dyrektor Ossolineum,&#13;
poddanego wprawdzie kurateli rządu austriackiego, ale jedynego wówczas&#13;
w zaborze austriackim polskiego ośrodka naukowego, niezależnego, ponieważ finansowanego z zapisów prywatnych. W roku 1852 opublikował&#13;
Program wydania pomników historycznych Polski, potem dwa początkowe tomy wielkiej edycji źródłowej Monumenta Poloniae historica (wyd.&#13;
1864 i 1872), kontynuowanej przez Akademię Umiejętności pod kierunkiem Wojciecha Kętrzyńskiego. Bielowski opracował też drugie wydanie&#13;
Słownika języka polskiego Samuela B. Lindego (wyd. 1854–1861), uzupełnione na podstawie rękopisów autora. W Wielkopolsce Tytus Działyński (1796–1861), założyciel Biblioteki Kórnickiej, udostępniał do publikacji&#13;
źródła historyczne ze swoich zbiorów i zapoczątkował Acta Tomiciana&#13;
(8 tomów w latach 1852–1860). J. Jedlicki, pisząc o wymienionych wyżej&#13;
pracach edytorskich, wskazuje także wydanie w Warszawie w r. 1853 oryginału łacińskiego O obrotach ciał niebieskich Mikołaja Kopernika razem&#13;
z pierwszym polskim przekładem tego dzieła autorstwa Jana Baranowskiego (1800–1879), dyrektora obserwatorium astronomicznego w Warszawie.&#13;
Do inicjatyw takich należała wydawana przez Samuela Orgelbranda Encyklopedia powszechna, opracowywana przy udziale przedstawicieli całego&#13;
polskiego środowiska naukowego (28 tomów w latach 1859–1868). Pewne&#13;
znaczenie dla popularyzacji dziejów Polski i jej literatury miała wydawana od roku 1855 przez Józefa Kazimierza Turowskiego w Sanoku seria&#13;
„Biblioteka Polska”. Były to tomiki zawierające głównie dzieła klasyków&#13;
staropolskich, w tym także kroniki, drukowane szybko i niedbale, ale tanie,&#13;
rozprowadzane w całej Galicji i przenikające do zaboru rosyjskiego i pruskiego. Działania te w większości miały charakter misji patriotycznych,&#13;
a nie dochodowych inicjatyw księgarskich. Do takich ambitnych przedsięwzięć edytorskich J. Jedlicki zalicza także Pieśni ludu polskiego Kolberga&#13;
z roku 1857 – „jakby zapowiedź monumentalnego dzieła, które należy już&#13;
do epoki postyczniowej”1.&#13;
Potrzeba badania i publikowania twórczości ludowej nie tylko jako materiału dla artystów piszących lub komponujących „w duchu narodowym”&#13;
czy świadectw zapomnianej pierwotnej kultury przedchrześcijańskiej, ale&#13;
jako jednego z elementów współczesnej kultury narodowej, stawała się&#13;
1&#13;
&#13;
J. Jedlicki Błędne koło…, s. 180.&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
�coraz bardziej oczywista. Kolberg, należący wtedy do niewielkiego w Warszawie grona ludzi czynnie zainteresowanych folklorem, nie tylko zdawał&#13;
sobie sprawę z potrzeby naukowego badania muzyki ludowej, ale też był&#13;
twórcą i realizatorem nowego i nowoczesnego programu edytorskiego&#13;
w tym zakresie, czego pierwszym etapem był wydany w latach 1856–1857&#13;
tom Pieśni ludu polskiego. W czasie odwilży posewastopolskiej mógł pojawić się w tytule przymiotnik „polski”.&#13;
Kolberg w ciągu kilkunastu lat, które upłynęły od początku jego badań&#13;
terenowych i pierwszych wypowiedzi publicznych na temat muzyki ludowej, odczuwać musiał coraz silniejszą presję warszawskiego środowiska&#13;
– pisarzy, dziennikarzy i artystów, aby kontynuować gromadzenie i publikowanie folkloru muzycznego. Był uznawany za szczególnie uzdolnionego&#13;
w tym kierunku i dlatego zobowiązanego do utrwalenia muzyki ludowej,&#13;
tym bardziej że nikt inny nie zajmował się wówczas jej badaniem w terenie.&#13;
W roku 1856 rozpoczął edycję nowatorskiego zbioru pieśni i we wstępie&#13;
do niego pisał:&#13;
Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru. Do każdej pieśni dołączam właściwą jej nutę. Uderzony wcześniej oryginalnością i krzepkością pieśni ludowych, od lat kilkunastu robiłem wycieczki po kraju w celu skrzętnego&#13;
i wiernego ich spisywania; toteż pochlebiam sobie, że w nieprzebranym u nas&#13;
źródle melodyj zaczerpnąłem najciekawszy jej zapas; taki przynajmniej, jaki&#13;
już potrafi dokładnie oznaczyć muzykalność ludu naszego. Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi z winy śpiewających), tak jak&#13;
wybiegła z ust ludu, bez żadnego przystroju harmonijnego, bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczym niezmąconej czystości, jak ją&#13;
natura natchnęła. […] Śledzenie szczegółowe rozwoju melodyj, je[go] przyczyn&#13;
i następstw, należy do historii i filozofii muzycznej i może mieć miejsce dopiero&#13;
po jak najdokładniejszym zebraniu melodyj nie już jednego ludu, ale wszystkich&#13;
innych ludów. Nim to nastąpi, rozpatrzenie się w tym, co się pozyskało, do nader&#13;
ciekawych doprowadzić nas może wniosków rozszerzających wiedzę i estetykę&#13;
muzyczną1.&#13;
&#13;
Pieśni ludu polskiego wydane w sześciu zeszytach w latach 1856–1857&#13;
miały być pierwszym tomem zespołu źródeł służących do „oznaczenia muzykalności ludu naszego”. Rozpoczęty wówczas przez Kolberga program&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V–VI.&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
�edytorski miał służyć udokumentowaniu aktualnego stanu folkloru pieśniowego i muzycznego poprzez wydanie wielu wariantów wszystkich gatunków pieśni i melodii z całej Polski, z różnych regionów, a nawet z różnych&#13;
ich okolic, w odrębnych, specjalnie im poświęconych tomach. Nie zawsze&#13;
wówczas rozumiano ten zamysł, nie zawsze też był on aprobowany, ponieważ wydawanie drukiem tak licznych utworów ludowych i traktowanie&#13;
ich wariantów jako pełnoprawnych cząstek kultury narodowej nie było&#13;
oczywiste dla wszystkich krytyków, muzyków i literatów.&#13;
Plan nowej wielotomowej serii edytorskiej powstał zapewne około roku&#13;
1849, tj. w trakcie druku ostatniej części Pieśni ludu weselnych. Nie wiadomo, czy już wtedy Kolberg postanowił zaniechać opracowywania akompaniamentu do wydawanych melodii wokalnych, jest to jednak bardzo&#13;
prawdopodobne. W styczniu 1854 r. „Biblioteka Warszawska” donosiła, że&#13;
książka jest gotowa1. Zezwolenie cenzury, drukowane w tym czasie na odwrotach stron tytułowych, ma datę 14 lipca roku następnego, ale druk rozpoczął się dopiero w połowie roku 1856, ponieważ ponad dwa lata zajęły&#13;
Kolbergowi starania o nakładcę. Nie znalazł w tym czasie ani profesjonalnego wydawcy, ani innej osoby skłonnej zaryzykować pieniądze potrzebne&#13;
na druk. Rozpisał wprawdzie subskrypcję, nie zebrał jednak dostatecznej&#13;
sumy od przyszłych nabywców i w końcu sfinansował ten tom w znacznej mierze z własnych oszczędności. A w porównaniu do wydawanych&#13;
dotąd zbiorów pieśni ludowych koszt był duży, na co wpłynęło dziesięć&#13;
barwnych litografii i blisko 900 zapisów nutowych.&#13;
Tom Pieśni ludu polskiego, określony przez Kolberga jako „seria pierwsza” planowanego wielotomowego wydawnictwa, składa się z dwu odmiennych części. Pierwsza ma tytuł „Dumy i pieśni” i zawiera utwory z całej&#13;
Polski, tu podstawą wyboru był tekst, nie melodia. W drugiej, zatytułowanej „Tańce”, zamieszczone są melodie instrumentalne i wokalne z okolic&#13;
Warszawy, często z przyśpiewkami. Termin „duma” był wtedy stosowany&#13;
przez wydawców pieśni ludowych głównie dla ballad, a Kolberg dla tekstów w części pierwszej użył we wstępie określenia „dumy i pieśni dłuższe”.&#13;
Dumami nazywał pieśni fabularne, przede wszystkim te, które dziś nazywamy balladami. W pierwotnej wersji wstępu określił krótko ich specyfikę2,&#13;
Notatka w Doniesieniach literackich, „Biblioteka Warszawska” 1854, T. 1, s. 184, autorem&#13;
był prawdopodobnie K.W. Wójciki. Podobne informacje w „Dzienniku Warszawskim” 1854,&#13;
nr 27.&#13;
2&#13;
Zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement... (DWOK T. 70), s. 3.&#13;
1&#13;
&#13;
114&#13;
&#13;
�ale pominął tę próbę zdefiniowania gatunku w ostatecznie drukowanym&#13;
wstępie. Zawarł w nim jednak inne ważne uwagi o muzyce i pieśniach&#13;
ludowych. Wskazał na ich zmienność, zależnie od okolicy i upływu czasu dzielącego wykonania tej samej pieśni, scharakteryzował śpiew i głos&#13;
ludowych wykonawców, rytm, tempo i akcentuację ich śpiewu, omówił&#13;
tańce, podając kilkanaście nazw stosowanych dla nich na wsiach, lecz nie&#13;
zajmując się choreografią, wymienił także najczęściej używane instrumenty&#13;
i opisał sposób gry na nich.&#13;
W części poświęconej balladom i „pieśniom dłuższym” prawie wszystkie&#13;
teksty opatrzone są zapisem nutowym, tylko 29 na 444 pozbawionych jest&#13;
melodii. O ważności muzyki i jej braku w zbiorach swoich poprzedników&#13;
pisał we wstępie:&#13;
A tak, prawie bez muzyki, rzec można, że zbiory ich objawiły się tylko w pół-życiu, w połowie swojej istoty, bo treść i melodia uzupełniają się, podnoszą&#13;
wzajemnie, jedną wspólną stanowiąc całość, a często melodia, ta część mniej&#13;
określona, mniej materialna, stanowi całą piękność pieśni1.&#13;
&#13;
W pierwszej części Pieśni ludu polskiego opublikowane są warianty&#13;
czterdziestu jeden wątków, spośród których trzydzieści trzy są dziś klasyfikowane jako ballady2. Bogaty zasób zapisów terenowych i staranne wykorzystanie dostępnej literatury pozwoliły Kolbergowi przedstawić pieśni&#13;
balladowe w zróżnicowanych wersjach z terenu prawie całej Polski. Ponad&#13;
połowa z nich jest reprezentowana przez kilka lub kilkanaście wariantów,&#13;
a najbardziej znane mają ich po kilkadziesiąt, np. ballada „Stała się nam&#13;
nowina” ma 29 wariantów, „Wyjechał pan z chartami na pole” – 30 wariantów, a „Jasio konie poił” – aż 54. Najliczniejsze są warianty z regionów leżących w Królestwie, pochodzące zwykle z własnych materiałów&#13;
Kolberga. Spoza zaboru rosyjskiego, z okolic, w których bywał krótko lub&#13;
w których nie zdążył jeszcze sam przeprowadzić badań, zamieścił znacznie&#13;
mniej pieśni.&#13;
Wśród utworów zawartych w pierwszej części tomu znajdują się zapisy unikatowe, nienotowane przez poprzedników Kolberga i również później w badaniach innych folklorystów potwierdzone tylko sporadycznymi&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. V.&#13;
Zob. E. Jaworska Katalog polskiej ballady ludowej, Wrocław 1990, m.in. s. 17.&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�przykładami1. Poza właściwymi balladami uwagę Kolberga zwróciły teksty&#13;
nazwane przez Juliana Krzyżanowskiego bajkami-śpiewankami, to jest bajki, w których istotną funkcję pełnią pieśni nie występujące samodzielnie,&#13;
a znane jedynie z tych utworów. W Pieśniach ludu polskiego zamieścił&#13;
kilka przykładów takich „śpiewanek”. Należą do nich trzy warianty melodii i tekstu pochodzące z bajki „Maliny”, wykorzystanej przez Słowackiego&#13;
w Balladynie, a także cztery warianty z bajki „Wąż-narzeczony”. Zainteresował go też folklor złodziejski, zapisał aż dwanaście wariantów pieśni „Nasza&#13;
karczmareczka dobrze sobie żyje”.&#13;
Spośród kilkuset tekstów w części pierwszej tylko 85 pochodzi ze zbiorów wydanych drukiem wcześniej lub z badań innych osób. Zwraca przy&#13;
tym uwagę stosunkowo duża liczba ballad z Mazur. Zapisane one zostały&#13;
w latach 1836–1840 przez Gustawa Gizewiusza (1810–1848), protestanckiego kaznodzieję z Kraplewa. Jego rękopis pt. Pieśni ludu znad górnej&#13;
Drwęcy dotarł do zbiorów Kolberga za pośrednictwem Kazimierza W. Wójcickiego2.&#13;
Zauważyć trzeba, że do zapisów pieśni czerpanych z publikacji Kolberg&#13;
dodawał czasem zanotowane przez siebie melodie, jeżeli w wykorzystanym&#13;
źródle był tylko tekst. Sam o takiej praktyce pisał: „[…] nie omieszkałem&#13;
wcielić do mego zbioru i tego, co inni skrzętni badacze różnymi czasy nagromadzili, o ile mi się tylko właściwa melodia nawinęła”3. W nocie loka1&#13;
Do unikatów należy np. ballada „Gnała pastereczka doliną” (nr 21, s. 224 w DWOK T. 1)&#13;
opublikowana przez Kolberga na podstawie własnego zapisu terenowego, a także dwie ballady,&#13;
których teksty pochodzą z rękopisu G. Gizewiusza: „Był tam stołarz mieszkający” (nr 23, s. 235&#13;
w T. 1) i „Wszystkim ludziom jest świadomo” (nr 29, s. 255 w T. 1); zob. E. Jaworska Katalog&#13;
polskiej ballady ludowej…, tam wątki nr 11, 32 i 65.&#13;
2&#13;
K.W. Wójcicki manuskrypt ten dostał od G. Gizewiusza prawdopodobnie około roku&#13;
1844, ale nie wiadomo, kiedy przekazał go Kolbergowi. Zbiór Gizewiusza wykorzystał Kolberg w Pieśniach ludu polskiego, zamieszczając tam 35 tekstów i 8 melodii pochodzących&#13;
z tego źródła. We wstępie do Pieśni ludu polskiego pisał, że rękopis Gizewiusza wzbogacił&#13;
jego tom „trzydziestu kilku melodiami i znaczną ilością tekstu”, jednak Gizewiusz zapisał&#13;
melodie tylko do 32 pieśni z blisko 400 znajdujących się w jego rękopisie, w tym 8 do ballad. Zob. w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. XXXI–XXXII.&#13;
Pozostałe zapisy wykorzystał Kolberg w monografii Mazury pruskie, pozostawionej w rękopisie, a wydanej w r. 1966 (T. 40 DWOK). Rękopis Gizewiusza, którego pełny tytuł brzmi:&#13;
Pieśni ludu znad górnej Drwęcy w parafiach ostródzkiej i kraplewskiej zbierane od 1836&#13;
do 1840 roku, został wydany w Poznaniu w 2000 r. w opracowaniu i ze wstępem Danuty&#13;
Pawlak.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. XI.&#13;
&#13;
116&#13;
&#13;
�lizacyjnej podawał wtedy zwykle nazwę miejscowości, z której pochodziła&#13;
muzyka. Łączenie melodii pochodzącej z własnych badań z tekstem zapisanym przez innych, tj. kontaminacje zapisów różnych osób wykonanych&#13;
w różnym czasie, zastosował Kolberg do niektórych tylko spośród pieśni&#13;
przejętych ze źródeł drukowanych lub z rękopisu Gizewiusza, jeśli tam&#13;
pozbawione były zapisu nutowego.&#13;
Innym zabiegiem redakcyjnym, przyjętym w tej części tomu dla pewnej&#13;
liczby pieśni, jest zamieszczanie w druku zamiast ich pełnego tekstu tylko&#13;
pierwszej zwrotki wpisanej pod melodią i opuszczanie zwrotek następnych&#13;
lub niektórych środkowych, podobnych do znajdujących się w wariantach&#13;
poprzedzających. Wtedy pominięte fragmenty zastępował odsyłaczami do&#13;
odpowiedniego pełnego tekstu. Dotyczy to częściej tych pieśni, które w tomie znalazły się w licznych odmianach1, przy czym – jak wskazują zapisy&#13;
terenowe – opuszczenia te często powstały już w trakcie notowania pieśni&#13;
podczas badań.&#13;
Jeżeli brać pod uwagę tylko część tomu poświęconą balladom, to uznać&#13;
trzeba, że zdanie ze wstępu: „Muzyka jest głównym przedmiotem niniejszego zbioru” nie oddaje w pełni jej zawartości. Równorzędny przedmiot stanowią tam teksty, wprawdzie prawie wszystkim towarzyszy zapis nutowy,&#13;
ale porządku materiałów nie wyznaczają melodie, a teksty — ich warianty&#13;
są grupowane razem pod wspólnym numerem, niezależnie od tego, jak&#13;
bardzo różnią się ich melodie.&#13;
Druga część ma tytuł „Tańce” i podtytuł: „Polskie tańce, mazury, kujawiaki (obertasy), walce” i zawiera 466 melodii, większość z tekstami przyśpiewek. Wśród nich tylko dwie mają podane metrum 44, wszystkie pozostałe są w metrach nieparzystych. Pochodzą z okolic Warszawy i były&#13;
zapisane w miejscowościach, które dziś często są dzielnicami tego miasta.&#13;
Nie wszystkie melodie i zamieszczone pod nutami przyśpiewki wykonywano w czasie tańca, o czym Kolberg pisał we wstępie:&#13;
Śpiewki takie nie zawsze lud w tańcu lub w karczmie przy kieliszku nuci, owszem słyszeć one się często dają przy robocie w domu i na polu, podczas żniw,&#13;
sianożęci, w ogrodzie, na paszy za bydłem, także przy dojeniu krów, w czasie jazdy, przy kołysce. Nieprzebrana ich mnogość jest owocem chwilowego&#13;
1&#13;
O ile zachował się rękopis pełnego tekstu takiej pieśni (np. dla nr 3l, 14i, 25h), brakujące&#13;
fragmenty przytaczano w przypisach źródłowych w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego.&#13;
Suplement… (DWOK T. 70).&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�natchnienia podnieconego trunkiem i miejscowymi okolicznościami, do czego&#13;
lada codzienna przygoda dać może pochop; inne wszakże są znane i śpiewane&#13;
powszechnie na równi z dłuższymi pieśniami i dumami, zwłaszcza gdy w sobie&#13;
zawierają pewną sentencją. Niektóre są odłamkami większych dum1.&#13;
&#13;
Teksty przyśpiewek musiał Kolberg poddać przed drukiem selekcji, odrzucając zbyt rubaszne, niecenzuralne, ponieważ „mimo rozlanego w nich&#13;
humoru i czucia nie zawsze godzą się z przyzwoitością i dobrym smakiem”2.&#13;
Poza ludowymi zanotował Kolberg i zamieścił wśród tańców także kilka utworów kompozytorów działających w Polsce w pierwszej połowie&#13;
XIX wieku, podając ich nazwiska nad melodiami. Są to kompozycje Józefa&#13;
Elsnera, Jana Stefaniego3, Józefa Damsego i Adama Tarnowskiego, pochodzące z ich utworów scenicznych. Trudno dziś w każdym z tych wypadków ocenić, czy kompozytorzy ci wykorzystali motywy ludowe, czy też ich&#13;
utwory stały się tak popularne, że zostały przeniesione przez publiczność&#13;
teatralną do folkloru podmiejskiego. Pewien wpływ na upowszechnianie się&#13;
utworów pochodzących ze sceny teatrów warszawskich mógł mieć repertuar katarynek, bardzo wówczas popularnych, których właściciele szybko&#13;
reagowali na nowości4.&#13;
Tom zamknął Kolberg obszerną „Tabellą miast i osad miejskich, o których uczyniono wzmiankę w niniejszym zbiorze z wykazaniem ich położenia geograficznego”. Była to odpowiedź na postulat Sikorskiego przedstawiony w recenzji dwu pierwszych zeszytów Pieśni ludu polskiego, więc&#13;
jeszcze przed zakończeniem druku książki, a dotyczący not lokalizacyjnych&#13;
zamieszczanych nad melodiami i określających geograficzne pochodzenie&#13;
pieśni. Kolberg formułował je najczęściej dwuczłonowo, np. „od Żychlina&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. X.&#13;
Tamże.&#13;
3&#13;
O Janie Stefanim, kompozytorze muzyki do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego, pisał K.W. Wójcicki: „[…] przejęty potrzebą poznania muzyki polskiej ludowej, co niedziela&#13;
i święto wyjeżdżał na wieś, aby się nasłuchał pieśni, napatrzył tańców ochoczego ludu naszego.&#13;
Wracał do miasta, a mając świeżo w pamięci sielską melodię, zasiadał i podkładał pod libretto&#13;
Bogusławskiego.” Zob. K.W. Wójcicki Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, T. 1, Warszawa 1855, s. 67.&#13;
4&#13;
J. Sikorski w artykule Muzyka i katarynka („Kalendarz Astronomiczno-Gospodarski”&#13;
J. Jaworskiego na rok 1854, s. 102) pisze: „A i tak słyszeć można odwieczne piosnki na deskach&#13;
teatralnych posiwiałe, wygrywane po tysiączny raz na katarynce [...]”, katarynki wspomina też&#13;
Kolberg we wstępie do Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. IX oraz w przytaczanym już&#13;
szkicu autobiografii.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
118&#13;
&#13;
�(Chochołów)”, „od Wyszkowa (Głuchy, Niegów)”, „od Osterode (Kraplewo)”,&#13;
„od Łagowa (Paprocice, Lechówek)”. Pierwsza nazwa w intencji Kolberga&#13;
informowała o okolicy, w której pieśń czy melodia jest znana i popularna,&#13;
druga o miejscu zapisu lub miejscowości, z której pochodził wykonawca.&#13;
Sikorski w recenzji pisał:&#13;
Oznaczenie miejscowości, skąd pieśń i melodia wzięte, także wyraźniejsze by&#13;
się zdało. Mało to objaśnia, gdy przeczytamy, że te pieśni od Dzikowa, Łagowa,&#13;
Kowalewa itd., bo któż wie, o jakim Dzikowie, Łagowie i Kowalewie mowa. Nawet małe miasteczka wymienione niewiele pomogą, bo o wielu z nich mało kto&#13;
słyszał, mianowicie jeśli trochę odleglej od środka kraju leżą. Miasta powiatowe,&#13;
okręgowe, gubernialne, prowincja wreszcie wymieniona, lepiej sobie pomagają&#13;
w oznaczeniu miejscowości. Nastaję na ten szczegół, bo on tylko dla korzystniejszego użycia zbioru w mowie będącego posłuży, mianowicie pod względem&#13;
badania charakterystyki prowincji i miejscowości1.&#13;
&#13;
Kolberg, syn kartografa, od lat podróżujący często po prowincji i mający do dyspozycji mapy ojca, nie miał kłopotów z ustaleniem położenia&#13;
małych nawet miasteczek i wsi. Jednak rozumiejąc kłopoty czytelników,&#13;
zgodnie z sugestią Sikorskiego w trakcie druku książki zestawił alfabetycznie w osobnej tabeli nazwy miejscowości określających okolice, dodając&#13;
nazwę powiatu i państwa, w którym leżały. Zaznaczyć trzeba, że podawał&#13;
nazwy trzech państw zaborczych i Królestwa Polskiego, czym podkreślał&#13;
istotne dla mieszkańców Królestwa przekonanie o jego odrębności od carskiej Rosji. Większość wymienionych w tabeli miejscowości nie występuje&#13;
w notach lokalizacyjnych w Pieśniach ludu polskiego, była więc ona pomyślana jako pomocniczy klucz do całej planowanej kilkutomowej serii&#13;
wydawniczej.&#13;
Ważnym elementem Pieśni ludu polskiego były barwne litografie&#13;
przedstawiające rysowanych z natury mieszkańców wsi w strojach regionalnych. Kolberg zamieścił je „dla dopełnienia charakterystyki naszych&#13;
wieśniaków”, a było to też do pewnego stopnia działanie marketingowe&#13;
– kolorowe ilustracje, nie tak częste w ówczesnych drukach, zachęcały do kupienia książki. Nazwiska autorów rysunków odnotował Kolberg&#13;
1&#13;
J. Sikorski Ruch muzyczny. Pieśni ludu wydawane przez O. Kolberga, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 219. Przedruk tej części recenzji J. Sikorskiego w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego.&#13;
Suplement… (DWOK T. 70), s. 134.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�dopiero na nowej karcie tytułowej 1 dodrukowanej w r. 1867, gdy postanowił Pieśni ludu polskiego włączyć do Ludu jako tom pierwszy tej serii&#13;
wydawniczej. Wymienił tam Antoniego, swego brata, i Karola Marconiego, przyjaciela Antoniego, malarzy wspomnianych już wcześniej jako&#13;
uczestników wycieczek Kolberga w pierwszych sezonach jego badań terenowych. Zachowały się wszystkie bezpośrednie pierwowzory litografii2,&#13;
nie są to jednak rysunki powstałe podczas wędrówek po Mazowszu, lecz&#13;
późniejsze ich kopie sporządzone na potrzeby druku. Oryginalne szkice&#13;
terenowe Antoniego Kolberga i Karola Marconiego potrzebne do Pieśni&#13;
ludu polskiego skopiował Wojciech Gerson i jego rysunki wykonane piórkiem i barwione akwarelą były podstawą litografii3. Prymarne rysunki&#13;
dwu malarzy, Antoniego i Marconiego, nie zachowały się, brak też innych&#13;
informacji na ten temat, nie mamy więc możliwości przypisania bezspornie którejkolwiek ryciny jednemu z dwu wymienionych przez Kolberga&#13;
autorów4. Wykonanie litografii zlecił Kolberg firmie J.H.G. Rau w Dreźnie, z którą współpracował także później.&#13;
Zaraz po rozpoczęciu druku ukazała się w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
krótka informacja o nowym zbiorze pieśni, której autor, najpewniej ówczesny redaktor miesięcznika, K.W. Wójcicki, pisał o litografiach:&#13;
Jest ona reprodukowana we wstępie J. Gajka do O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK&#13;
T. 1) po s. VIII.&#13;
2&#13;
Przechowywane są w zbiorach Muzeum Etnograficznego im. F. Kotuli w Rzeszowie. Reprodukowała je K. Markiewicz w przywoływanym już tu katalogu wystawy malarstwa Antoniego&#13;
Kolberga, cztery są też reprodukowane w tomie O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement…&#13;
(DWOK T. 70). Na każdym rysunku, mimo zaznaczenia kolorów akwarelą, zamieszczony jest&#13;
też krótki opis ręką Gersona, podający barwy części ubrania i noty lokalizacyjne, powtórzone&#13;
przez Kolberga w podpisach i w opisie rycin na końcu książki.&#13;
3&#13;
W liście do firmy J.H.G. Rau u. Sohn w Dreźnie, która drukowała te litografie w 1856 r.,&#13;
Kolberg pisał, że ryciny strojów ludowych przesyła za pośrednictwem ich autora, Wojciecha&#13;
Gersona. Zob. brulion listu Kolberga z końca listopada 1856 r., Korespondencja... cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 63–64.&#13;
4&#13;
Śladem wskazującym na autorstwo pierwowzorów dwu rycin mogą być informacje w Katalogu wystawy retrospektywnej nieżyjących malarzy polskich w salach redutowych w Warszawie (Warszawa 1898). Tam pod numerami 512–514 na s. 49 wymienione są trzy akwarele&#13;
Karola Marconiego: „Kobieta, wieś Czerniaków”, „Od Piaseczna” i „Od Warszawy”, wszystkie były&#13;
wtedy własnością syna Karola, Władysława Marconiego, i zaginęły w czasie powstania warszawskiego. Być może były to pierwowzory litografii zamieszczonych przez Kolberga w Pieśniach&#13;
ludu polskiego, tj. rycin nr 1 „od Warszawy (Czerniaków)” i nr 10 „od Piaseczna (Obory)”, trzecią&#13;
wymienioną w katalogu rycinę, „Od Warszawy”, trudno przypisać do którejś z litografii.&#13;
1&#13;
&#13;
120&#13;
&#13;
�Nie masz tu żadnej elegancji wymuskanej, jaką mamy we wszystkich dotąd&#13;
wydanych kostiumach ludu naszego, nie wyjmując i Gersona1, ani urojonych&#13;
fizjonomii, oblicza portretowane przedstawiają nam wiernie chłopków naszych,&#13;
równie jak cały ubiór z najsumienniejszą ścisłością wykonane2.&#13;
&#13;
Wszyscy autorzy recenzji ukazujących się w latach 1856–1857 podkreślali dokumentacyjną wartość rycin dołączonych do Pieśni ludu polskiego,&#13;
niezależnie od oceny całej zawartości tej antologii ballad i tańców3. Sam&#13;
Kolberg miał zastrzeżenia do odwzorowania rysów dwu postaci, o czym pisał do firmy drezdeńskiej po odbiorze gotowych litografii4, ale poza tym był&#13;
zadowolony z jej pracy. W „Objaśnieniu rycin”, zamieszczonym na końcu&#13;
tomu, opisał stroje, podając ich kolory, wiele lokalnych nazw poszczególnych części ubiorów, a w dwu wypadkach także informacje pozwalające&#13;
zidentyfikować rzeczywiste, przedstawione na rysunkach osoby – karczmarkę z Raszyna i sołtysa z Czerniakowa.&#13;
Pieśni ludu polskiego zostały bardzo życzliwie przyjęte przez recenzentów i cieszyły się ich dużym zainteresowaniem — porównywalnej liczby&#13;
recenzji i wzmianek w prasie wszystkich trzech zaborów doczekały się&#13;
tylko pierwsze monografie wydawane w ramach Ludu. Omawiano przede&#13;
wszystkim zakres publikacji i jej układ, a zawsze podkreślano ogrom pracy&#13;
wykonanej przez Kolberga, od zapisywania ze słuchu melodii i tekstów&#13;
bezpośrednio w terenie, poprzez wybór utworów przeznaczonych do druku,&#13;
uporządkowanie ich według wątków tekstowych, wreszcie opracowanie redakcyjne. Nie wszystkie walory tej publikacji, istotne dziś dla folklorystów,&#13;
1&#13;
Wójcicki wspomina tu album: W. Gerson Ubiory ludu polskiego, Warszawa [1855], wersja&#13;
francuska: Costumes polonais dessinés d’aprés nature…, litogaphiés par E. Desmaisons. Publié&#13;
par Daziaro á Varsovie, Paris, Moscou et St. Petersbourg [1855]. Zob. też A. Jacher-Tyszkowa&#13;
Grafika polska XIX wieku jako źródło do badań nad strojem ludowym, „Polska Sztuka Ludowa” R. XXIX: 1975, nr 4, s. 220.&#13;
2&#13;
[K.W. Wójcicki] Doniesienia literackie, „Biblioteka Warszawska” 1856, T. 3, s. 422.&#13;
3&#13;
Tylko raz, kilka lat później, przy okazji wzmianki w prasie warszawskiej o podróży Kolberga na Kujawy, ryciny z Pieśni ludu polskiego spotkały się z pewnymi zarzutami: „Wiemy,&#13;
iż te postacie zdejmowano z natury z fotograficzną niejako dokładnością, lecz nam nie trzeba&#13;
wyłączności miejscowych, jak zyzowatego sołtysa z Czerniakowa, skrzywionego rakowskiego&#13;
chłopa, my prosimy o te ogólniejsze, że tak powiem zbiorowe oblicza i postawy, które właśnie&#13;
typują okolicę”, T.S…ki Wiadomości bieżące, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1860, nr 195.&#13;
4&#13;
Zob. brulion listu do A. Karsta z 20 XI 1856, w: Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 62–63. Za odbiegające od przekazanych oryginałów uważał twarze postaci na rycinach nr 1 i 6.&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�były zauważone i docenione przez współczesnych Kolbergowi, nie zawsze&#13;
też właściwie interpretowano zamiary i program wydawcy.&#13;
Już w marcu 1857 r. napisał do Kolberga przebywający na emigracji&#13;
Teofil Lenartowicz. Dziękował za książkę przypominającą mu młodość&#13;
spędzoną na Mazowszu, ale prosił, aby wydając wszystkie zapisane melodie, wybierał do druku tylko teksty zasługujące na rozpowszechnianie.&#13;
Wspomina „entuzjazm dla pieśni gminnych”, nadmierny i bezkrytyczny,&#13;
towarzyszący wypowiedziom o folklorze jeszcze kilkanaście lat wcześniej,&#13;
gdy obaj byli młodzi. Prosił więc Kolberga:&#13;
[…] nie zimnym rozsądkiem przeto, ale wyrobionym uczuciem piękności i wartości rzeczy trzeba sądzić utwory poetyczne, a co nas ujmie niewyszukanym&#13;
wdziękiem, to niezawodnie będzie miało dłuższą wartość i drukować to należy&#13;
na pociechę wspólną. Owoż daruj, Drogi Oskarze, ale nie trzymałeś się tej zasady, wydając swój nowy zbiór, znajduję w nim bowiem mnóstwo nędznych&#13;
wierszydeł, które się nikomu na nic nie przydadzą, trzeba to było pominąć, dla&#13;
muzyki jedynie po parę wierszy przytaczając, zresztą zostawiam to Twojemu&#13;
wyrozumieniu, jeśli myślisz, że się to przyda, drukuj […]1.&#13;
&#13;
Lenartowicz – jak stwierdzał w liście – nie umiał sam odtworzyć melodii drukowanych w otrzymanym zbiorze i pisał z Rzymu do przyjaciela,&#13;
nazywając go zakochanym w wiejskich śpiewach Mazurem:&#13;
[…] jakże żałuję, że się nie znam na nutach, żeby sobie choć na cygańskiej drumli zadzwonić piosenkę od Mokrego Lasu, ani rusz, jak hieroglify egipskie pałeczki wyskakują mi przed oczami, jedne wyżej, drugie niżej, ale co one tam sobie śpiewają, nie&#13;
takiemu jak ja wiedzieć o tym, oj, doloż moja – Oskarze! Czemu Ciebie tu nie ma?2&#13;
&#13;
Odpisując Lenartowiczowi, Kolberg wspominał też ze wzruszeniem&#13;
wspólne wędrówki, ale nie zgadzał się z oceną tekstów przyśpiewek, bo to&#13;
pewnie one, nie ballady, spowodowały krytyczne uwagi poety. Na zarzut&#13;
braku krytycyzmu wobec estetycznych walorów niektórych „wierszydeł”&#13;
odpowiedział:&#13;
[…] zapatrując się okiem poety, mogłeś wiele tu rzeczy niesmacznych dla siebie&#13;
dojrzeć, ależ ja nie zbieram pieśni li tylko dla poezji w nich zawartej. Są i będą&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
List T. Lenartowicza z 25 III 1857 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 67–68.&#13;
Tamże, s. 68.&#13;
&#13;
122&#13;
&#13;
�one skarbnicą ciekawą dla gramatyków, lingwistów, historyków, dla ludzi kreślić&#13;
mających nie tylko duchowość narodu, nie tylko całe jego moralne i niemoralne&#13;
usposobienie, jego obyczajowość, ale i zewnętrzną skorupę, wszystkie przypadłości słowa i dźwięku, przez jakie przechodził, a ci szukają prawdy, która jak&#13;
brzydkie obok pięknego w pieśniach każdego narodu leży. Takimi, jakimi są,&#13;
zbieracz ma je przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce&#13;
być wiernym swemu zadaniu i zyskać zaufanie1.&#13;
&#13;
Maurycy Karasowski, któremu Kolberg udostępnił rękopis jeszcze przed&#13;
drukiem, podkreślił wartość zapisów muzyki, których tak wielką liczbę prezentować będzie wydane dzieło, i zdał sprawę z jego zawartości, zwracając&#13;
specjalnie uwagę na pieśni złodziejskie i wspomniane tu już bajki-śpiewanki. Przedstawienie wyników analizy zebranych przez Kolberga melodii&#13;
odłożył na czas po wydaniu całości2.&#13;
Karol Estreicher (1827–1908) w lwowskim „Dzienniku Literackim”&#13;
scharakteryzował nowy tom na tle skrótowego przeglądu dotychczasowych badań i publikacji folkloru polskiego, litewskiego i ukraińskiego 3.&#13;
Potem podsumował pracę Kolberga, stwierdzając, że autorem kierowały&#13;
dwie myśli: „zestawienie wariantów melodii i tekstu” oraz wierne podanie&#13;
melodii „w jej surowym odłamie, tak jak ją lud wygłasza, bez względu na&#13;
to, że może razić nieforemnością”. Chwalił zamysł autora, ale wstrzymał&#13;
się od głębszej jego oceny do czasu wydania wszystkich planowanych&#13;
tomów i zalecał przeprowadzenie badań w Galicji, tj. w zaborze austriackim, zwłaszcza w górach. Estreicher docenił druk licznych wariantów&#13;
tekstów i melodii ukazujących regionalne zróżnicowanie folkloru, przede&#13;
wszystkim jednak podkreślał, i to kilkakrotnie, znaczenie publikacji Kolberga jako źródła dla muzyków pragnących komponować w duchu narodowym.&#13;
Józef Ignacy Kraszewski wielokrotnie w latach czterdziestych XIX w.&#13;
zabierał głos w toczącej się dyskusji na temat wartości folkloru, zwłaszcza&#13;
List do T. Lenartowicza z 5 V 1857 r., tamże s. 70.&#13;
M.K. [M. Karasowski] Kilka słów o dziele Oskara Kolberga pod tytułem „Pieśni ludu&#13;
polskiego” z melodiami i rycinami, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1856,&#13;
nr 55. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 124–128.&#13;
Zapowiadanej analizy melodii M. Karasowski nie opublikował.&#13;
3&#13;
Gędźba [K. Estreicher] Pieśni ludu polskiego zebrał i wydał Oskar Kolberg, „Dziennik&#13;
Literacki” 1857, nr 94–96. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 138–145.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
�bajek, i metod jego wydawania drukiem. Przy zapisywaniu tekstów ludowych domagał się przede wszystkim wierności: „Inna cale rzecz zbierać,&#13;
inna obrabiać”1. W korespondencji z Żytomierza zamieszczonej w „Gazecie&#13;
Warszawskiej”2, której znaczną część poświęcił Pieśniom ludu polskiego,&#13;
kilkakrotnie wskazywał na złożoność pracy Kolberga, jego dokładność, staranność i determinację, aby przedstawić tak wielki zasób melodii ludowych.&#13;
Pisał, że „[...] namiętnemu tylko i obdarzonemu jak p. Kolberg zbieraczowi&#13;
mogło się udać pochwycić wszystkie te maluczkie zmiany, warianty, rozmaitości jednego i tegoż samego niemal motywu, które go coraz nowym&#13;
i świeżym czynią”3. Docenił to, że nowy zbiór pieśni ukazał się bez akompaniamentu fortepianu i melodie ludowe podane są z całą ich „pierwiastkową&#13;
prostotą i czystością”, co stanowiło kontrast z dotychczas drukowanymi&#13;
melodiami ludowymi, „wyjaśnianymi” przez dodanie harmonizacji zacierającej ich cechy pierwotne. Kraszewski podkreślił też, że ważna jest w tej publikacji Kolberga nie tylko muzyka, ale także zestawienie bezpośrednio koło&#13;
siebie wariantów tekstów z różnych okolic, nawet jeżeli znanych, to jednak&#13;
rozproszonych w dotychczas wydanych książkach i artykułach. Podkreślił&#13;
wartość rycin, które są nie tylko „wielką ozdobą wydania, uskutecznionego&#13;
bardzo starannie i wytwornie”, ale także prezentacją żywo nakreślonych&#13;
strojów z okolic Warszawy. Zauważył jak inni recenzenci, że zbiór Kolberga jest „dla muzyków skarbnicą niewyczerpanego natchnienia”, jednak&#13;
najważniejsza była konstatacja:&#13;
Dla historii muzyki naszej, a raczej dla poznania jej charakteru, jest to materiał&#13;
nieoszacowany i niewyczerpany, a wartość jego tym większa, że ścisłość była&#13;
głównym zadaniem autora4.&#13;
&#13;
Tym wnioskiem Kraszewski potwierdził, że publikacja spełnia zasadniczy cel postawiony sobie przez Kolberga, tj. zebranie materiału do badań&#13;
nad muzyką polską, a zwłaszcza nad muzyką ludową.&#13;
Opublikowanie przez Kolberga muzyki ludowej bez harmonizacji, zauważone z aprobatą przez Kraszewskiego, nie znalazło uznania u wszystkich.&#13;
J. I. Kraszewski Podania gminne, w: tegoż Studia literackie, Wilno 1842, s. 99.&#13;
J.I. Kraszewski Listy do redakcji „Gazety Warszawskiej”, „Gazeta Warszawska” 1857,&#13;
nr 206–207. Przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 134–138.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 135.&#13;
4&#13;
Tamże, s. 135.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
124&#13;
&#13;
�Anonimowy recenzent „Gazety W. Ks. Poznańskiego” 1 potraktował nową&#13;
pracę Kolberga jak kolejne wydanie pieśni dla amatorów muzykowania.&#13;
Pisał, że rozumie „szacunek dla czystości pieśni”, ale brak akompaniamentu&#13;
fortepianu sprawi kłopot mniej wprawnym odbiorcom, którzy nie potrafią&#13;
sami go opracować. Recenzent innego wielkopolskiego pisma, „Przeglądu&#13;
Poznańskiego”, stwierdza, że jest to zbiór „bardzo ważny i ciekawy”2, podanie melodii „tylko w szkicu” uważa za zaletę, dodaje jednak, że zebranie&#13;
tak wielkiej liczby wariantów było zbyteczne. Drobiazgowa praca zbieracza&#13;
i wydawcy dowodzi wprawdzie sumienności, ale nie przynosi pożytku i niepotrzebnie powiększa objętość ponieważ: „Charakterystyczne tylko prawdziwie, wybitne różnicą warianty należało autorowi podać, nie rozszerzać&#13;
za wiele objętości dzieła”3.&#13;
Dla pełniejszego ukazania atmosfery towarzyszącej badaniom i publikacjom Kolberga w okresie opracowywania przez niego nowych Pieśni&#13;
ludu polskiego można przytoczyć jeszcze wypowiedź Lucjana Siemieńskiego (1809–1877). Ten poeta i dziennikarz, niegdyś radykalny demokrata,&#13;
od paru już lat współredagował konserwatywny krakowski „Czas”. Sam&#13;
w roku 1845 wydał bajki i legendy4 ludowe, tłumaczył pieśni bretońskie&#13;
i skandynawskie, ale podobnie jak Berwiński, którego Studia o literaturze&#13;
ludowej już tu wymieniano, w późniejszym okresie życia walory tekstów&#13;
pieśni oceniał z większym sceptycyzmem:&#13;
Pojawienie się nowego zbioru pieśni ludu dokonanego przez p. Kolberga byłoby&#13;
niekonieczną nowością, gdyby nie przyniosło nic więcej, jak oklepane wyrzekanie Maćka na niestateczność Maryny, lub żale Kaśki za utraconym panieńskim&#13;
wiankiem, lecz prawdziwie rozmiłowany w swoim przedmiocie autor zbioru&#13;
i pojmujący pieśń gminną od strony jeszcze niezużytej i niewyzyskanej, nie poprzestał na samych słowach pieśni, ale co daleko trudniejsze i mozolniejsze,&#13;
zebrał do nich muzykę, tak jak mu ją lud śpiewał5.&#13;
B. Pieśni ludu polskiego…, „Gazeta W. Ks. Poznańskiego” 1857, nr 140, przedruk w: O. Kolberg&#13;
Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 145–147.&#13;
2&#13;
Anonimowa recenzja w „Przeglądzie Poznańskim” 1857, T. 24, z. 1, s. 53–54, przedruk w:&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK T. 70), s. 148–149.&#13;
3&#13;
Tamże, w przedruku w T. 70, s. 148.&#13;
4&#13;
L. Siemieński Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie, Poznań 1845; wydanie krytyczne: wybór, wstęp i opracowanie K. Pamuły, słowo wstępne J. Krzyżanowski, Warszawa 1975.&#13;
5&#13;
L. Siemieński Kilka rysów z literatury i społeczeństwa od roku 1848–1858, T. II,&#13;
Warszawa 1859, s. 280.&#13;
1&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�Siemieński w następnych zdaniach swej dosyć zdawkowej recenzji zbioru wydanego przez Kolberga również stwierdzał, że zamieszczone tam melodie będą „prawdziwym skarbem dla każdego kompozytora muzycznego”,&#13;
nie zauważając zasadniczej idei autora. Podobnie jak muzykę potraktował&#13;
litografie zamieszczone w tomie, oceniając je wysoko jako dające „rzetelne&#13;
wyobrażenie” strojów ludowych i stanowiące wartościowy materiał dla&#13;
malarzy.&#13;
Dla Kolberga musiała być szczególnie istotna opinia Sikorskiego1, najwybitniejszego wówczas w Warszawie krytyka muzycznego, surowego&#13;
w swych sądach i zwykle bezkompromisowego. Pierwszą część artykułu&#13;
poświęconego Pieśniom ludu polskiego Sikorski drukował po ukazaniu się&#13;
dwu początkowych zeszytów. Podkreślił rozległość planu Kolberga i wyraził przekonanie, że publikowany przez niego materiał będzie dostateczny&#13;
do analizy „strony muzycznej” pieśni ludu, choćby dzięki wielkiej liczbie&#13;
melodii, przewyższając pod tym względem wszystkie dotychczas wydane&#13;
zbiory. Tak jak Kolberg uważał, że muzyka jest najważniejszą częścią pieśni&#13;
ludowych:&#13;
Bo gdy tekst rozsypuje się niekiedy na suche szczegółki w licznych czasem&#13;
pomieszczone zwrotkach, to muzyka treściwie przedstawia całość uczucia lub&#13;
dramatu, umiejąc równie dosadnie i szczegóły odtworzyć, ale tylko te, które do&#13;
głównych należą2.&#13;
&#13;
Według Sikorskiego muzyka w nowym zbiorze Kolberga stanowi rzecz&#13;
główną, nie tylko dlatego, że pomaga poznać „ducha naszej muzyki domowej, jak dotąd jedynej prawie bezwarunkowo na to nazwisko zasługującej”,&#13;
ułatwia zrozumienie tekstu i zwraca uwagę słuchacza na przejawiające się&#13;
w niej uczucia ludu, ale ponadto:&#13;
[…] uczy nas poznawać charakter pojedynczych ludzi, których za twórców muzyki uważamy, jakkolwiek są nam nieznani i nieznanymi na zawsze pozostaną,&#13;
a co ważniejsze jeszcze, daje nam charakterystykę całej okolicy, której twórca&#13;
Recenzja J. Sikorskiego ukazała się w „Gazecie Codziennej” 1856, nr 219 i 297. Część&#13;
pierwsza z nr 219 przedrukowana w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 128–134.&#13;
2&#13;
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement... (DWOK&#13;
T. 70), s. 130.&#13;
1&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
�muzyki musiał być reprezentantem duchowo-artystycznym choćby do jednej&#13;
pieśni, skoro ją przyjęto i przechowano w podaniu1.&#13;
&#13;
Sikorski zauważył więc rolę anonimowych ludowych muzyków, których&#13;
twórczość jest przechowywana w regionalnej tradycji.&#13;
Po zapoznaniu się z dwoma zeszytami nowego tomu Sikorski oczekiwał,&#13;
że jego autor, od tak dawna notujący, poddający pewnej systematyce i publikujący muzykę ludową, dołączy do tomu rozprawę na jej temat, wnioski&#13;
wynikające z wieloletniego obcowania i pracy nad nią:&#13;
Bez tego przedsięwzięcie jego nie byłoby niejednemu tak korzystne i nauczające,&#13;
jak być może. Któż zresztą z materiałem tym tyle, co p. K[olberg] oznajmiony?&#13;
Kto tak dobrze jak on usprawiedliwi niektóre dziwactwa muzyczne ludu, kto&#13;
jego sposób śpiewania tak dobrze pojął, kto ważność podobnej publikacji tak&#13;
dosadnie okaże, jak sam wydawca, skoro przygotowaniu do niej tyle lat poświęcił, tyle trudu i kosztów?2&#13;
&#13;
W imieniu nabywców książki stawiał wydawcy pytania o plan całości,&#13;
niezupełnie dla niego czytelny w dwu początkowych zeszytach, a przynajmniej nie taki, jakiego się spodziewał. Przedmowa Kolberga, spełniająca&#13;
w pewnym stopniu postulaty recenzenta, przekazana była odbiorcom dopiero razem z ostatnim zeszytem, więc pisząc tę recenzję, Sikorski jeszcze&#13;
jej nie znał. Pytał także o zasadniczy cel publikacji – czy jest nim pokazanie&#13;
wariantów tekstów, czy muzyki? Sam uważał, że wariantów, czasem mało&#13;
różniących się między sobą, jest zbyt wiele, a dotyczy to także melodii.&#13;
Następnie stwierdzał, że jeżeli zamiarem wydawcy była dokumentacja&#13;
wariabilności muzyki ludowej, to powinien zestawiać obok siebie melodie&#13;
zbliżone „podobnym sobie tokiem lub rodzajem taktu” i podawać je w tej&#13;
samej tonacji dla ułatwienia porównań, a tonacje dobierać tak, „jak tego&#13;
ogólna i zwyczajnie najdogodniejsza rozciągłość głosu ludzkiego żąda”. Dodał też, że „zawiłe harmonicznie miejsca” dobrze byłoby objaśniać „cyframi&#13;
i dodanym basem”. Spełnienie tych postulatów Sikorskiego zaprzeczałoby&#13;
idei Kolberga, tj. prezentacji źródeł do badań nad polską muzyką ludową.&#13;
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 131.&#13;
2&#13;
Tamże, nr 219, w przedruku w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement… (DWOK&#13;
T. 70), s. 133.&#13;
1&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�Zapisy ze słuchu, sporządzane w czasie bezpośredniego kontaktu z ludowymi wykonawcami, znormalizowane i „poprawione” według tych wskazówek przestałyby być wiarogodnymi źródłami.&#13;
Po ukazaniu się następnych zeszytów zbioru Sikorski opublikował drugą&#13;
część recenzji. Analiza dalszych przykładów muzyki ludowej pozwoliła mu&#13;
głębiej zapoznać się ze specyficznymi cechami melodii notowanych przez&#13;
Kolberga w terenie, a refleksja kończąca tę kwestię ujmuje szczerością:&#13;
W przeglądanych troskliwie tych zeszytach spotykamy, jakkolwiek w nielicznych jeszcze pieśniach, liczne dowody wielkiego ich znaczenia, o którym opowiadaliśmy obszerniej niedawno, przy wyjściu zeszytu pierwszego. Najwięcej&#13;
dają do myślenia dziwne niekiedy zwroty melodyjne, pełne siły i znaczenia,&#13;
a takiego charakteru i tak odrębnej faktury od wszystkiego, co dzisiejsi piszą&#13;
kompozytorowie, że nie podobna nie dojrzeć tam cech muzyki starodawnej, albo&#13;
– jeśli kto woli i co na jedno prawie wychodzi – dowodu pojęć inną zupełnie&#13;
drogą wyrabiających się u ludu wiejskiego, niż się one wyrabiają u obtartych&#13;
więcej o cywilizację mieszczan lub szlachty. Niekiedy zdaje się, czytając te melodie, że na innym zupełnie żyje się świecie, którego tajemnice czuć umie serce,&#13;
odgaduje [wyobraźnia1], ale usta z trudnością wypowiedzieć się odważą2.&#13;
&#13;
Tańcom opublikowanym przez Kolberga w tym tomie Sikorski poświęcił&#13;
tylko kilka zdań, dziwiąc się zamieszczeniu wśród rodzimych polonezów,&#13;
mazurów i kujawiaków także walców pochodzących z Niemiec. Przy okazji&#13;
przypomniał czytelnikom obertasy i mazury autorstwa Kolberga, które zawsze uważał za świetne kompozycje.&#13;
W tej części recenzji Sikorski ponowił apel do wydawcy, aby przekazał&#13;
odbiorcom dzieła swe przemyślenia na temat muzyki ludowej, a także zapoznał ich z metodami rozwiązywania problemów pojawiających się w trakcie notowania ze słuchu i przygotowywaniu melodii do druku. Informacje&#13;
takie pozwoliłyby lepiej zrozumieć muzykę ludową, tak inną od tej, której&#13;
się uczyli i do której przywykli. Na pytania postawione w końcowej części&#13;
recenzji Kolberg dał częściową odpowiedź we wstępie, choć zapewne nie&#13;
zadowolił Sikorskiego.&#13;
Dziś w recenzjach Kraszewskiego, Estreichera i Sikorskiego zwracają uwagę określenia: „dziwactwo pieśni”, „dziwactwa muzyczne ludu”,&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
W druku w „Gazecie Codziennej”: „wyobrażenia”.&#13;
Recenzja J. Sikorskiego, „Gazeta Codzienna” 1856, nr 297.&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
�„dziwne niekiedy zwroty melodyjne”, „coś niepojęte wedle zwyczajnych&#13;
muzykalnych pojęć”, a także zdanie, że melodia ludowa „może razić nieforemnością”. Świadczą one, że odbiór tradycyjnej muzyki ludowej, takiej&#13;
jaką wykonywali wiejscy grajkowie i śpiewaczki dla swoich słuchaczy lub&#13;
dla własnej satysfakcji, zaprezentowanej przez Kolberga w nowym tomie,&#13;
był wówczas dla nabywców Pieśni ludu polskiego trudny i napotykał na&#13;
bariery.&#13;
VI&#13;
[Pierwsze spotkanie z muzyką góralską w Tatrach latem 1857 r. – Podróż&#13;
do Wiednia, Lublany i Zagrzebia i jej wyniki – zapisy muzyki i zakupione&#13;
druki, m.in. zbiór pieśni słoweńskich E. Korytki. – Początek pracy w zespole&#13;
autorów Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda. – Rezygnacja z pracy&#13;
etatowej w Dyrekcji Dróg i Mostów. – Kompozycje. – Podróże w latach 1859–&#13;
–1861. – Artykuł o ludowych źródłach muzyki J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali W. Bogusławskiego. – Wystawienie Króla pasterzy w operze&#13;
warszawskiej. – Rozpoczęte dwa inne utwory sceniczne.]&#13;
&#13;
Lata następujące bezpośrednio po wydaniu Pieśni ludu polskiego wypełniały Kolbergowi, obok prac zarobkowych, intensywne zajęcia związane z muzyką – ludową oraz komponowaną przez niego i przez innych&#13;
twórców. Podróżował i prowadził badania terenowe, które dały mu obfite&#13;
i interesujące wyniki w postaci licznych zapisów pieśni i melodii nie tylko&#13;
polskich, przygotowywał do premiery Króla pasterzy, swój jedyny wykonany publicznie utwór sceniczny, ponadto działał jako pisarz muzyczny&#13;
– w roku 1858 podjął wieloletnią pracę nad zespołem haseł dotyczących&#13;
muzyki w Encyklopedii powszechnej wydawanej przez Samuela Orgelbranda, a także publikował inne prace, spośród których na uwagę zasługuje&#13;
zwłaszcza analiza muzyki Jana Stefaniego do Cudu mniemanego, czyli&#13;
Krakowiaków i Górali.&#13;
Druk Pieśni ludu polskiego zakończył się w marcu 1857 roku, a latem&#13;
Kolberg wyruszył w długą podróż do nieznanych mu do tej pory regionów w Małopolsce, a także do Wiednia oraz Słowenii i Chorwacji, potem&#13;
do Triestu i Wenecji. Zachowana dokumentacja pozwala odtworzyć tylko&#13;
przybliżony przebieg i czas trwania tej podróży. Pismo przyznające mu&#13;
urlop, datowane na 3 lipca 1857 r. brzmi następująco:&#13;
129&#13;
&#13;
�Na zasadzie decyzji Rady Administracyjnej Królestwa z dnia 14/26 czerwca rb.&#13;
No 20 955, objawionej reskryptem Komitetu Drogi Żelaznej z dnia 21 czerwca/3&#13;
lipca rb. No 476 Dyrekcja udziela p. Oskarowi Kolberg urlop na miesięcy trzy za&#13;
granicę do wód w Ems i kąpieli w Trieście z zasiłkiem pieniężnym w stosunku&#13;
trzechmiesięcznej płacy jego, tj. rsr. 150 […]1.&#13;
&#13;
Jest mało prawdopodobne, aby Kolberg zamierzał jechać do Ems,&#13;
uzdrowiska w Nadrenii-Palatynacie, cieszącego się od dawna dużą sławą.&#13;
Otrzymał wprawdzie jeszcze jedno pismo z datą 9 lipca 1857 r., w którym&#13;
warszawska dyrekcja prosi zarząd kolei niemieckich o życzliwą pomoc&#13;
dla swego pracownika, ale nie korzystał z tej rekomendacji, ponieważ nie&#13;
planował wyjazdu do Niemiec. Wybrał całkiem inny kierunek podróży, której trasę znamy w ogólnym zarysie z Korespondencji2 drukowanej&#13;
w „Ruchu Muzycznym” i z paru wzmianek w itinerarium i listach. Z listu&#13;
do redaktora „Ruchu Muzycznego” wiadomo, że był w Tatrach i w Pieninach, potem w Krakowie, Modlnicy i Mogilanach, a następnie w Wiedniu,&#13;
Lublanie, Trieście i Wenecji. Na podstawie dostępnych źródeł nie da się&#13;
ustalić dokładnych dat pobytu w każdej z wymienionych miejscowości&#13;
czy okolicy, a czasem nawet kolejności, w jakiej je odwiedzał. Wyjechał&#13;
najpóźniej 10 lipca, po otrzymaniu pisma skierowanego do zarządu kolei niemieckich, zapisy pieśni wykonane w Modlnicy wspólnie z Józefem&#13;
Konopką3 mają datę 21 sierpnia 1857 r., list z Wiednia datowany jest na&#13;
11 września, a musiał wrócić do Warszawy po trzech miesiącach urlopu,&#13;
czyli nie później niż 10 października. Tylko te daty wynikają z zachowanych dokumentów.&#13;
Najpierw pojechał do Krakowa, potem podobnie jak wszyscy ówcześni&#13;
turyści góralską furmanką do Zakopanego i Szczawnicy. W górach spędził&#13;
prawie sześć tygodni i – jak pisze – krajobraz Tatr zrobił na nim wielkie&#13;
wrażenie:&#13;
Dokument w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 51. Z podanej kwoty zasiłku wynika,&#13;
że Kolberg w 1857 r. zarabiał 600 rubli rocznie, sprzeczne z tym wyliczeniem jest zaświadczenie&#13;
(rkp. w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 45) o podwyżce do 750 rubli od 1 stycznia 1847 r.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Korespondencja. Wiedeń, d. 11 września 1857, „Ruch Muzyczny” 1857, nr 26,&#13;
s. 203–206, przedruk: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 357–363. Tam tytuł:&#13;
Korespondencja z Wiednia.&#13;
3&#13;
Taką datę ma rękopis J. Konopki z zapisami tekstów skorelowany z niedatowanymi zapisami melodii w rkp. Kolberga. Rkp. J. Konopki w Arch. PTL, teka 43 Miscellanea, sygn. 1352,&#13;
k. 133–134, rkp. Kolberga tamże, k. 148.&#13;
1&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
�Szczawnica nie zawiodła moich oczekiwań, Morskie Oko i Kościeliska Dolina&#13;
przeszły je; Czorsztyn, Gąsienicowe Stawy, Biały Dunajec i Gewont pełne dzikiego są uroku; dolina Roztoka z wodospadem Siklawy i Pięcią Stawami może&#13;
najwspanialsze w Tatrach, a Łomnica, Krywań i Murań groźne, ponure, ogromne, często chmurami zalane1.&#13;
&#13;
Następnie scharakteryzował Górali, zaprzeczając stereotypowym opiniom:&#13;
A wśród tego snują się arcytwory Boże: ludzie łagodni, dobrzy, uprzejmi, chętni, uczciwi, nie tak jak ich malowano, dzicy i szorstcy. Ale też równie naiwni,&#13;
natrętni, chciwi na grajcary (bo ubodzy) i lubiący się napić (choć to na szczęście&#13;
dzięki towarzystwom wstrzemięźliwości ustaje)2.&#13;
&#13;
W Korespondencji z Wiednia drukowanej w „Ruchu Muzycznym”&#13;
poświęcił wiele uwagi muzyce góralskiej: charakteryzował śpiew, tańce,&#13;
instrumenty, wreszcie gwarę. Spośród poznanych w Zakopanem osób wymienił tylko rodzinę Homolaczów, ówczesnych właścicieli dóbr zakopiańskich mieszkających w Kuźnicach, których odwiedził wtedy pierwszy raz.&#13;
Następnie wrócił na kilka dni do Krakowa, co kwituje w Korespondencji...&#13;
czterema zdaniami. Wspomina tam krótki pobyt w Modlnicy, gdzie – jak&#13;
wiemy z datowanego rękopisu – wspólnie z Konopką 21 sierpnia zapisał&#13;
kilkanaście pieśni. Odnotował też spotkanie w Krakowie z Żegotą Paulim&#13;
(1814–1895). Osobisty kontakt z tym autorem wysoko cenionych zbiorów&#13;
pieśni był dla Kolberga bardzo ważny. Pisał w Korespondencji z Wiednia,&#13;
że nie omieszka korzystać z uwag co do „zbierania i spisywania pieśni”,&#13;
jakimi go wsparł autor Pieśni ludu polskiego w Galicji. Mógł wtedy od&#13;
niego otrzymać także informacje o proweniencji geograficznej niektórych&#13;
tekstów zamieszczonych w tym zbiorze wydanym w 1838 r. W druku Pauli&#13;
lokalizował zespoły krakowiaków, określając tylko obwody administracyjne, z których pochodzą, a nieliczne inne noty w przypisach, dotyczące miejsca zapisu pojedynczych tekstów, są też ogólnikowe 3. Zachowała&#13;
się notatka Kolberga – spis miejscowości z których pochodzi czterdzieści&#13;
O. Kolberg Korespondencja… , przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK&#13;
T. 62), s. 357.&#13;
2&#13;
Tamże.&#13;
3&#13;
Takich określeń miejsca zapisu w zbiorze Paulego jest zaledwie kilka, zob. Pieśni ludu&#13;
polskiego w Galicji..., s. 63, 87–88 i 172.&#13;
1&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�pieśni spośród wydanych przez Paulego1. Teksty zawarte w Pieśniach ludu&#13;
polskiego w Galicji Kolberg przytaczał we własnych publikacjach i dokładniejsze niż w druku informacje o miejscu ich pochodzenia były mu&#13;
bardzo potrzebne, ponieważ w jego edycjach folkloru był to najważniejszy&#13;
i stały element dokumentacji. Jeżeli któreś z tych czterdziestu pieśni przepisał i włączył do własnych publikacji, dawał im noty lokalizacyjne zgodne&#13;
z przywołaną tu notatką. Być może te dokładniejsze dane Kolberg uzyskał&#13;
właśnie w trakcie pierwszego spotkania z Paulim w Krakowie w 1857 r.&#13;
W Pieninach i Tatrach Kolberg wzbogacił swoje zbiory wieloma pieśniami, przyśpiewkami i melodiami instrumentalnymi, które zanotował,&#13;
jak sam podaje, „koczując parę razy przy ognisku z Góralami”. Pozyskał też&#13;
nowych znajomych i współpracowników w Krakowie i na Podhalu a także&#13;
odwiedził ludzi dawniej sobie znanych. M.in. bezpośrednio po powrocie&#13;
do Warszawy dostał od Józefa Riedmüllera, krakowskiego lekarza, teksty&#13;
pieśni wykonywanych przez górala z okolic Czerwonego Klasztoru, „Rus­&#13;
naka”, jak nazywano Rusinów. Mógł też spotkać się ponownie z Ludwikiem Zejsznerem, który w latach 1848–1857 wrócił do Krakowa i wykładał&#13;
na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym czasie był w górach także Lucjan&#13;
Siemieński, który wspominał spotkanie z Kolbergiem, intensywność jego&#13;
badań terenowych, widoczną dla obserwatora umiejętność nawiązywania&#13;
kontaktu z wykonawcami i okazywaną im uwagę:&#13;
Niedawno widziałem zacnego zbieracza pieśni i melodii u stóp czarujących&#13;
Pionin i w Tatrach, jak naprawiając słabe zdrowie powietrzem gór i leczącym&#13;
zdrojem, nie tracił ani jednej chwili i nawiedzał góralskie chaty, lub przestawał&#13;
z bacami i juhasami na polanach, od których umiał wyłudzać melodie i słowa,&#13;
zdaniem jego nie ustępujące pierwszeństwa innym. Wierny swemu zadaniu,&#13;
z dziwną cierpliwością i wytrwaniem prowadzi podjętą pracę, godną powszechnego uznania2.&#13;
&#13;
Kolberg był w Tatrach jeszcze kilkakrotnie, na pewno w roku 1861&#13;
i 1863, a ponieważ prawie nigdy nie datował swoich rękopisów, trudno&#13;
dziś stwierdzić, które spośród jego licznych zapisów muzyki góralskiej powstały właśnie w roku 1857. W zachowanych rękopisach prymarnych nad&#13;
1&#13;
Rkp. O. Kolberga, Arch. PTL, teka 12a, sygn. 1190, k. 1. Spis dotyczy wybranych pieśni&#13;
z początkowej partii zbioru Paulego, s. 3–116.&#13;
2&#13;
L. Siemieński Kilka rysów z literatury i społeczeństwa…, s. 282.&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
�melodiami i pieśniami zanotował np.: „szałasy na Królowej koło Stawów&#13;
Gąsienicowych”, „Zakopane”, „Olcza”, „Szaflary”. Ponieważ jednak nie znamy tras jego wycieczek w góry z Zakopanego czy Szczawnicy i nazw pobliskich miejscowości, w których był w roku 1857, nie można dziś ustalić,&#13;
które z rękopisów wiążą się z tą pierwszą podróżą w Karpaty.&#13;
Kolbergowskie zbiory muzyki góralskiej analizował w 1954 r. Tadeusz&#13;
Strumiłło. Zauważył wtedy, że choć w rękopisach Kolberga najliczniejsze&#13;
są melodie wokalne i skrzypcowe, spotkać tam można także interesujące zapisy muzyki wykonywanej na trombicie i na dudach1. Podkreślił&#13;
przy tym, że Kolberg notował muzykę ludową na Podhalu stosunkowo&#13;
wcześnie, bo od 1857 r., i to nie tylko we wsiach, ale również wysoko w górach, wśród pasterzy, gdzie nawet później nie zawsze docierali&#13;
etnomuzykolodzy. Strumiłło w swoim artykule zamieścił kilka melodii&#13;
góralskich z rękopisów Kolberga i z nimi związana jest hipoteza Witolda&#13;
Rudzińskiego co do pochodzenia tańców góralskich w drugim akcie Halki Moniuszki. Rudziński po zapoznaniu się z przykładami przytoczonymi&#13;
przez Strumiłłę, wiedząc, że obu muzyków łączyła przyjaźń, wyraził przekonanie, że „od Kolberga otrzymał Moniuszko interesujące go materiały”2.&#13;
Niewątpliwie czas pierwszych badań terenowych Kolberga na Podhalu&#13;
zbiega się z okresem, w którym Moniuszko komponował tańce góralskie.&#13;
Jednak możliwe obecnie ustalenie dokładniejszych dat dla wielu faktów&#13;
1&#13;
T. Strumiłło Muzyka podhalańska u Kolberga, „Muzyka” 1954, nr 3–4, s. 8–12. Zapisy te,&#13;
podobnie jak inne z Podhala, zostały wydane dopiero w roku 1968 w tomach: O. Kolberg Góry&#13;
i Podgórze, cz. I–II (DWOK T. 44–45).&#13;
2&#13;
W. Rudziński Stanisław Moniuszko, w: Z dziejów polskiej kultury muzycznej, T. II,&#13;
Kraków 1966, s. 245–246. W partyturze opery wystawionej w Wilnie w 1854 r. tańców tych&#13;
jeszcze nie było, dopiero przed premierą w Warszawie Moniuszko uznał za konieczne dodanie&#13;
paru nowych fragmentów, w tym także tańców w drugim akcie. Z biografii Moniuszki wynika, że nie znał on z autopsji folkloru góralskiego, a ponieważ melodie z Podhala praktycznie&#13;
nie były drukowane przed warszawską premierą Halki, źródło pozwalające Moniuszce na&#13;
znakomite odtworzenie charakteru muzyki góralskiej pozostawało nieznane. Po zapoznaniu&#13;
się z artykułem Tadeusza Strumiłły o tece podhalańskiej Kolberga, w którym autor przytacza&#13;
kilka zapisów nutowych ze zbiorów Kolberga, Witold Rudziński stwierdził, że Moniuszko mógł&#13;
znać notatki terenowe Kolberga z pobytu w 1857 w Tatrach. Jednak Kolberg wrócił z podróży&#13;
koło 10 października, a Moniuszko był w Warszawie od 16 do 28 listopada i dopiero wtedy&#13;
mógł spotkać się z Kolbergiem i poznać jego zapisy z Tatr, zaś z korespondencji Moniuszki&#13;
wynika, że tańce góralskie do drugiego aktu Halki wysłał z Wilna do Warszawy we wrześniu,&#13;
a już 8 października Roman Turczynowicz, dyrektor baletu opery warszawskiej, kierował ich&#13;
próbami (zob. S. Moniuszko Listy zebrane…, m.in. s. 258, 270 i 276).&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�z tego okresu życia obydwu muzyków nie potwierdza hipotezy Rudzińskiego o możliwości skorzystania przez autora Halki z zapisów Kolberga&#13;
wykonanych w 1857 r.&#13;
Fragment Korespondencji... dotyczący Wiednia jest w większości poświęcony życiu muzycznemu w stolicy Austrii i w tej kwestii Kolberg odnotował swe wyraźne rozczarowanie. Sam stwierdza, że być może trafił na&#13;
zły okres, bo istotnie sezon teatralny i koncertowy jeszcze się nie rozpoczął.&#13;
Zwiedzał kościoły, muzea, bibliotekę cesarską, gdzie życzliwy kustosz udostępniał do kopiowania stare muzykalia, był w księgarniach muzycznych&#13;
i w Kärntnerthor Theater na operze Charlesa L. Thomasa, słuchał koncertów orkiestry Johanna Straussa. Odwiedził cmentarze, na których pochowano Mozarta, Beethovena i Schuberta.&#13;
Z Wiednia Kolberg pojechał na południe, do krajów południowosłowiańskich1 znajdujących się wówczas w granicach Austro-Węgier. Opublikowaną w „Ruchu Muzycznym” relację kończy kilkoma zdaniami o pobycie&#13;
w Lublanie, Trieście i Wenecji. Nie można dziś uściślić ani czasu trwania,&#13;
ani trasy tej części podróży, tym bardziej że nie znamy dokładnej daty powrotu Kolberga do Warszawy. Skąpe wyniki badań wskazują, że w Słowenii i Chorwacji był raczej krótko. W drukowanej w „Ruchu Muzycznym” korespondencji podaje tylko, że był w Lublanie, wiele lat później, w roku 1881&#13;
w przypisku do jednego z listów2 wymienia poza Lublaną także Zagrzeb,&#13;
a w 1886 r. wspomina, że był w Lublanie, Zagrzebiu, Trieście i Primorju3,&#13;
przy czym dodaje, że był to pobyt krótki, bo zaledwie kilkutygodniowy. Czy&#13;
z Wenecji wrócił do Wiednia, skąd wysłał list do redakcji „Ruchu Muzycznego” datowany na 11 września, a potem jeszcze raz pojechał na południe,&#13;
czy też Lublanę i Zagrzeb zwiedzał tylko na przełomie sierpnia i września,&#13;
między 21 sierpnia a kilkudniowym pobytem w Wiedniu przed 11 września, nie wiadomo. Z tego etapu podróży pochodzą zapisy ze słuchu, na które składają się 42 melodie słoweńskie i chorwackie zanotowane na jednej&#13;
karcie, jedynej zachowanej karcie terenowej związanej z pobytem Kolberga&#13;
1&#13;
Ten fragment podróży Kolberga z roku 1857 oraz zachowane na jej temat źródła, zebrane wtedy materiały i kontakty z badaczami Słowian południowych omawia E. Millerowa we&#13;
wstępie pt. Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/&#13;
III), s. V–LXVIII, a teksty pieśni i ich źródła także M. Jakóbiec-Semkowowa, tamże, s. LXVIII-LXXXVII. Pieśni i melodie zapisane przez Kolberga w 1857 r. zostały opublikowane tamże.&#13;
2&#13;
Brulion listu do L. Jenikego z 31 I 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 462.&#13;
3&#13;
Brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VIII 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 361.&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
�w tych krajach słowiańskich. Ponadto w archiwum Kolberga znajdują się&#13;
zapisy tekstów, częściowo skorelowane z wymienionymi melodiami, a wykonane przez niego i dwie inne, nieznane osoby. Kolberg przechowywał&#13;
też zakupione w Lublanie druki: zbiór pieśni słoweńskich zanotowanych&#13;
i przygotowanych do druku przez Emila Korytkę, dwa tomiki kalendarza&#13;
słoweńskiego na lata 1855 i 1856, a prawdopodobnie także kilka innych&#13;
książek i czasopism wydanych w Lublanie i zawierających pieśni i melodie&#13;
ludowe oraz utwory miejscowych kompozytorów.&#13;
Pieśniom słoweńskim zapisanym przez Korytkę poświęcił Kolberg wiele&#13;
uwagi. Emil Korytko (1813–1839)1, student filozofii uniwersytetu lwowskiego, za kolportaż tajnych druków Ossolineum i przynależność do również&#13;
tajnej organizacji studenckiej został w roku 1834 aresztowany i po długim&#13;
śledztwie skazany w 1836 r. na internowanie w Słowenii. W Lublanie, poddawanej germanizacji jak cała Słowenia, nawiązał kontakty z działaczami&#13;
słoweńskiego ruchu na rzecz odrodzenia narodowego i – kierując się świeżymi osiągnięciami ośrodka lwowskiego – zajął się notowaniem tekstów&#13;
pieśni ludowych i tworzeniem zbioru rycin strojów regionalnych. W roku&#13;
1838 opublikował w czasopiśmie „Illyrisches Blatt”2 odezwę zachęcającą do&#13;
badania kultury ludowej, anonsował tam także przygotowywany przez siebie zbiór Slovénske pésmi krajnskiga naróda. Sam zdążył wydać drukiem&#13;
pierwszy z przygotowanych tomików, cztery następne wydał Jožef Blaznik,&#13;
księgarz i drukarz. Cenzura zezwoliła na druk tekstów pieśni, usunęła jednak motto zaczerpnięte z Mickiewiczowskiego Konrada Wallenroda i napisany przez Korytkę wstęp, którego rękopis nie zachował się. W końcu roku&#13;
1838 Korytko był już ciężko chory, z tego zapewne powodu 10 stycznia 1839&#13;
r. uzyskał ułaskawienie i zgodę na powrót do Lwowa, lecz nie zdążył z nich&#13;
skorzystać. Zmarł 31 stycznia i został pochowany w Lublanie.&#13;
Pięć tomików pieśni słoweńskich Korytki zakupionych przez Kolberga&#13;
w Lublanie znajduje się dziś w Bibliotece Jagiellońskiej i jest to zapewne&#13;
jedyny pełny egzemplarz tego druku w polskich bibliotekach. Na karcie&#13;
tytułowej pierwszego tomiku Kolberg dopisał nazwisko autora: „zebrał Korytko Emil”, bo edycja była anonimowa, a na wklejce przed stroną tytułową&#13;
widnieją dwie notatki, u góry dyrektora biblioteki: „1887. A. 444. Poczciwy&#13;
1&#13;
Zob. E. Millerowa, wstęp pt. Materiały południowosłowiańskie w zbiorach Oskara Kolberga... (DWOK T. 59/III), s. XIX-XXIV.&#13;
2&#13;
W numerach z 25 i 30 z czerwca i lipca 1838 r.&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
�O. Kolberg darował d. 7 maja 1887. Estreicher” i niżej: „Pieśni słoweńskie&#13;
zebrane przez Emila Korytko – nabyłem w Lublanie w r. 1857. O. Kolberg”. Na końcu piątego tomiku doklejona jest karta z życiorysem Korytki&#13;
i notatkami o nim spisanymi przez Kolberga1. Większość książek i innych&#13;
druków zgromadzonych przez Kolberga w tekach regionalnych bądź przechowywanych osobno przekazał Bibliotece Jagiellońskiej Izydor Kopernicki, wykonawca testamentu autora Ludu. Zbiór Emila Korytki, zmarłego na&#13;
wygnaniu Polaka, który należał do inicjatorów badania folkloru Słowenii,&#13;
cenił Kolberg tak bardzo, że pod koniec życia, gdy był już pewien, że nie&#13;
zrealizuje żadnych planów związanych ze swymi materiałami południowosłowiańskimi, zabezpieczył los Slovénskich pésmi…, przekazując je Bibliotece Jagiellońskiej.&#13;
W Bibliotece Jagiellońskiej znajdują się obecnie także dwa inne druki na&#13;
pewno zakupione przez Kolberga w Lublanie. Pierwszy z zachowaną kartą&#13;
tytułową: Koledarček Slovenski za navadno leto 1855 wydany był w Lublanie przez Janeza Bleiweisa, a drukowany przez Jožefa Blaznika, drugi,&#13;
wydany na rok 1856, pozbawiony jest okładki i strony tytułowej. Obydwa&#13;
kalendarze noszą ślady pracy Kolberga, ale jego ołówkowe notatki i glosy&#13;
są dziś częściowo zatarte, częściowo zniszczone przez obcięcie kart przy&#13;
oprawie. Niektóre artykuły zamieszczone w kalendarzach wykorzystał Kolberg później w obszernym studium Obrazy Słowiańszczyzny południowej&#13;
zamieszczonym w latach 1871–1872 w „Gazecie Polskiej”2.&#13;
W Słowenii i Chorwacji Kolberg zakupił lub dostał również inne druki,&#13;
których tytuły znamy z notatki Kopernickiego3, ale egzemplarze ich nie zachowały się w archiwum Kolberga. Powoływał się na nie w artykule Ruch&#13;
&#13;
Teksty te przytacza E. Millerowa we wstępie Materiały południowosłowiańskie… (DWOK&#13;
T. 59/III), s. XXIII–XXIV.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej z rozmaitych źródeł skreślił […],&#13;
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87, 1872, nr 1–7, 42–43, 109–110, 133–136, 176–179. Przedruk&#13;
w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 26–258.&#13;
3&#13;
I. Kopernicki po śmierci Kolberga, jako wykonawca jego testamentu, przeglądał teki z rękopisami i na osobnych kartkach notował zawartość, tytuły i przeznaczenie poszczególnych&#13;
zespołów rękopisów i druków znajdujących się w spuściźnie autora Ludu. Część notatek Kopernickiego znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, część pozostała&#13;
w tekach. Do tych ostatnich należy sporządzony przez Kopernickiego spis druków przywiezionych w r. 1857 i znajdujących się niegdyś w zbiorach Kolberga. Przytacza go E. Millerowa we&#13;
wstępie: Materiały południowosłowiańskie… (DWOK T. 59/III), s. XXVII.&#13;
1&#13;
&#13;
136&#13;
&#13;
�muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych1, drukowanym&#13;
blisko trzy lata po powrocie z podróży do Lublany i Zagrzebia, gdzie odnotował także publikacje poetów, muzyków, zbieraczy folkloru i działaczy na&#13;
rzecz słoweńskiego odrodzenia narodowego. Część tych prac wykorzystał&#13;
lub wymienił także w niedokończonym szkicu poświęconym pieśniom ludowym, a wydanym dopiero w Pismach muzycznych pt. Z notatek o zbiorach pieśni Słowian południowych2.&#13;
Przed podróżą mógł Kolberg otrzymać listy polecające od osób z Warszawy czy Krakowa znających środowisko naukowe Lublany. Nie mamy&#13;
informacji na ten temat, a jedynym śladem kontaktów Kolberga z miejscową inteligencją jest dwuwiersz3 otrzymany od Lovro Tomana (1827–1870),&#13;
poety, a także prawnika i polityka, założyciela pisma „Slovenska Matica”:&#13;
Ak smo ravno ločeni po kraju, času,&#13;
tak smo vonder snidjeni po duhu, glasu!&#13;
&#13;
Autograf z tym utworem datowany jest: „V Ljubljani, 1. Septembra 1857”,&#13;
lecz nie wiadomo, czy Lovro Toman wręczył go Kolbergowi tego dnia na&#13;
miejscu, czy przysłał później.&#13;
W tym czasie zapoznał się, prawdopodobnie w Wiedniu, ze zbiorem&#13;
wydanym przez Alojzego Kalauza4. Teksty pieśni serbskich dzięki pracom&#13;
Vuka Karadżicia były znane w Europie, a także w Polsce wcześniej niż inne&#13;
południowosłowiańskie. Ale do wydanych przez Karadżicia pieśni dołączonych było tylko sześć melodii, zapisanych zresztą przez polskiego muzyka,&#13;
wówczas sekretarza Maksymiliana Ossolińskiego, Franciszka Mireckiego5&#13;
1&#13;
O. Kolberg Ruch muzykalny u niektórych plemion Słowian południowych, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 193–196, przedruk w O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK&#13;
T. 62), s. 563–567 oraz w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. III (T. 59/III),&#13;
s. 291–296.&#13;
2&#13;
Szkic ten zamieszczony jest w O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 586–&#13;
–581 i w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian… cz. III (DWOK T. 59/III), s. 287–296.&#13;
3&#13;
Zamieszczony w Korespondencji… cz. I (DWOK T. 64), s. 76.&#13;
4&#13;
A. Kalauz Srbski napjevi. Sbirka serbski pjesama za fortepijano, sv. I, Wien [1850], sv. II,&#13;
Wien [1852].&#13;
5&#13;
Zob. D. Živanović Vuk Karadžić i jego polski współpracownik, Franciszek Mirecki,&#13;
w: Literatura, komparatystyka, folklor. Księga poświęcona Julianowi Krzyżanowskiemu,&#13;
pod red. M. Bokszczanin, S. Frybesa i E. Jankowskiego, Warszawa 1968, s. 815–823. Melodie&#13;
dołączone były przez V. Karadżicia do drugiego tomu pt. Narodna srbska pjesnarica wydanego w r. 1815. 		&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�(1791–1862), który w Wiedniu studiował kompozycję i grę na fortepianie.&#13;
Zbiór Kalauza zainteresował zapewne Kolberga właśnie dlatego, że w dwu&#13;
zeszytach zawierał 43 pieśni serbskie z melodiami. Naszkicowany początek&#13;
recenzji tego wydawnictwa pozostał wśród prac niedokończonych i niedrukowanych1.&#13;
Krótki pobyt w Słowenii i zebrane tam wiadomości o życiu muzycznym&#13;
w Lublanie, słoweńskich kompozytorach i ich twórczości, a także usłyszana wtedy i zanotowana muzyka ludowa były inspiracją do napisania dwu&#13;
wspomnianych już tekstów: artykułu Ruch muzykalny…, drukowanego&#13;
w r. 1860 w „Ruchu Muzycznym”, i nieukończonego szkicu o muzyce ludowej. Kilkanaście lat później zajął się znowu krajami słowiańskimi znajdującymi się pod panowaniem Austro-Węgier i na podstawie literatury, w części&#13;
przynajmniej zakupionej podczas podróży w 1857 r., napisał wspomniane&#13;
już obszerne studium Obrazy Słowiańszczyzny południowej.&#13;
Jesienią 1857 r., po powrocie do Warszawy Kolberg zmienił miejsce&#13;
pracy — śladem swego brata Wilhelma zrezygnował z zatrudnienia w zarządzie kolei żelaznej. Kolej Warszawsko-Wiedeńska we wrześniu 1857 r.&#13;
przeszła w ręce prywatne z kapitałem niemieckim, na ważniejsze stanowiska angażowano Niemców. Wilhelm, który mógł odczuwać niepokój&#13;
co do swej przyszłości w firmie kierowanej przez nowy zarząd, przeniósł&#13;
się do Dyrekcji Dróg i Mostów w Komisji Skarbu. Tam znalazł nowa posadę także Oskar. Wilhelm został inspektorem w Zarządzie Komunikacji&#13;
i w trakcie pracy w nowym miejscu zajmował się m.in. pomiarami Wisły&#13;
w związku z planami jej regulacji i często podróżował, doglądając prac&#13;
w terenie. Przygotowywał do druku obszerne dzieło poświęcone Wiśle, ale&#13;
ukazała2 się tylko jego część druga i skorowidz do szczegółowych map tej&#13;
rzeki. Natomiast wielokrotnie wydawany był opracowany przez Wilhelma plan Warszawy z roku 1846, aktualizowany ukazał się m.in. w 1868,&#13;
1870 i 1873 r. Zainteresowany dziejami swego miasta Wilhelm poszukiwał&#13;
w różnych archiwach dawnych materiałów kartograficznych i przypominał&#13;
&#13;
Szkic recenzji opublikowano w O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 591–593.&#13;
W. Kolberg Wisła, jej bieg, własności i spławność przez […], cz. II z 10 tablicami, Warszawa 1861, część pierwsza nie została wydana. Wcześniej ukazał się Skorowidz do planów rzeki&#13;
Wisły. Wykaz gmin odpowiedzialnych za słupy nadbrzeżne warstwowe. Położenie geograficzne i wykreślenie niektórych punktów wzdłuż rzeki Wisły. Wykaz miast, wsi i osad&#13;
położonych nad Wisłą. Warszawa 1860.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
�o kwerendach na ten temat Oskarowi, gdy ten miał zamiar odwiedzić&#13;
w Krakowie i we Lwowie miejscowe biblioteki.&#13;
Przejście przez Oskara z prywatnego teraz przedsiębiorstwa do administracji rządowej powodowało konieczność zmiany mieszkania. Jak&#13;
wspomniano, Kolberg po podjęciu pracy w Zarządzie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w 1845 r. zamieszkał w budynku należącym do tego&#13;
zarządu i w listach jako adres zwrotny podawał dworzec przy ul. Marszałkowskiej. W połowie roku 1858 pisał1, że nie jest już urzędnikiem, ale&#13;
pracuje jako dietariusz2 w biurze gen. Jana Smolikowskiego. Czy tę formę&#13;
pracy podjął Kolberg bezpośrednio po powrocie z długiego urlopu, czy parę&#13;
miesięcy później, nie wiadomo.&#13;
Biografie Kolberga pisane z okazji jubileuszu jego badań obchodzonego&#13;
w Krakowie w roku 1889, a także późniejsze, podają, że jako księgowy&#13;
w Dyrekcji Dróg i Mostów pracował przez cztery lata, do połowy roku&#13;
1861. Sam Kolberg w Szkicu autobiografii pisał:&#13;
[…] w roku 1845 zostałem buchalterem i urząd ten piastowałem aż do roku 1857,&#13;
gdy droga żel[azna] przeszła w ręce spółki prywatnej. Odtąd pracowałem jeszcze&#13;
lat kilka w Komisji Skarbu i Dyrekcji Dróg i Mostów, gdzie złożone zostały akta&#13;
dawniejszej kolei rządowej. Od roku 1863 oddałem się już stale pracy literackiej,&#13;
pisząc do dzienników, pism ilustr., Encyklopedii itd. i porządkując nagromadzone&#13;
nabytki etnograficzne3.&#13;
&#13;
Jednak możemy mieć dziś wątpliwości, czy dopiero w roku 1861, a tym&#13;
bardziej 1863, zaprzestał pracy jako księgowy. Wśród jego dokumentów&#13;
osobistych zachował się notatnik4, w którym na bieżąco zapisywał dochody i wydatki w latach 1859–1869. Są tam odnotowane honoraria autorskie&#13;
i inne dochody od 1 stycznia 1859 r., ale nie ma wpisów o wynagrodzeniach&#13;
1&#13;
Niedatowany brulion listu, odpowiedź na list Mikołaja Akielewicza (1829–1887) z 12 maja&#13;
1858 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 89.&#13;
2&#13;
Dietariusz to urzędnik pobierający płacę dzienną, niemający etatu. Wymieniony przez&#13;
Kolberga Jan Smolikowski (1796–1869) był wtedy dyrektorem XIII okręgu komunikacyjnego,&#13;
podlegała mu Dyrekcja Dróg i Mostów.&#13;
3&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii…, k. 68.&#13;
4&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik zawierający rachunki osobistych wydatków Oskara Kolberga za lata 1859–1869, w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 3210. Jest to jedyny taki dokument&#13;
w papierach osobistych Kolberga, prawdopodobnie w innych okresach prowadził podobne&#13;
notatki, ale zachowała się tylko jeden taki notes.&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
�za pracę w Dyrekcji Dróg i Mostów. Jeszcze w pierwszym półroczu&#13;
1959 r. Kolberg zanotował czterokrotnie przy różnych kwotach „od Wilhelma à conto roboty” lub „od Wilhelma za robotę”. Mogły to być wypłaty&#13;
za prace na rzecz rachuby w Dyrekcji Dróg i Mostów zlecane mu za pośrednictwem brata, jednak ostatnia taka notatka pochodzi z początku lipca&#13;
1859 r. Natomiast od kwietnia tego roku pojawiają się zapiski o honorariach&#13;
za artykuły drukowane w Encyklopedii, a od września – o otrzymywaniu&#13;
zapłaty za lekcje. Prawdopodobne jest zatem, że właśnie w 1859 r. przestał&#13;
pracować jako księgowy1 i zaczął znowu utrzymywać się z honorariów autorskich i z wynagrodzeń za lekcje muzyki. Na rezygnację ze stałej pracy&#13;
wskazują też podróże podejmowane przez niego w roku 1859 i w latach następnych, trwające od pięciu tygodni do trzech miesięcy. Te długie wyjazdy&#13;
przeznaczone na notowanie folkloru potwierdzają, że już wcześniej, przed&#13;
rokiem 1863, przestał być krępowany stałą pracą w biurze.&#13;
Przytoczone poprzednio pismo z lipca 1857 r. o udzieleniu Kolbergowi&#13;
urlopu informuje o przyznaniu mu 150 rubli jako zapomogi na wyjazd,&#13;
co stanowiło równowartość trzymiesięcznej pensji. Zatem rocznie zarabiał&#13;
wtedy 600 rubli, tyle samo ile otrzymywał w chwili przyjęcia do pracy dwanaście lat wcześniej. Pensja taka, jak pisze Ryszarda Czepulis-Rastenis, pozwalała urzędnikowi zatrudnionemu w służbie państwowej na skromne życie, o ile był samotny, ale nie wystarczała na utrzymanie rodziny2. Z notatek&#13;
w zeszycie z lat 1859–1869 dowiadujemy się, że w porównaniu z okresem&#13;
stałej pracy księgowego dochody Kolberga, składające się wtedy głównie&#13;
z honorariów autorskich i z opłat za lekcje muzyki, których udzielał w kilku domach, znacznie się zmniejszyły. Dodatkiem, ale nieregularnym, były&#13;
kwoty przekazywane przez księgarzy lub bezpośrednich nabywców Pieśni&#13;
ludu polskiego, tych z lat 1842–1845 i tych ostatnich, z roku 1857. Notował&#13;
też Kolberg wpływy za sprzedaż wydanych przez niego własnych kompozycji i znacznie mniejsze za artykuły publikowane w prasie. W 1863 r. zapisał&#13;
wynagrodzenie nie tylko za opracowania autorskie dla Encyklopedii, lecz&#13;
także niewielką sumę za korekty tego wydawnictwa. Z zapisków wiadomo, że kolejne tomy encyklopedii musiał kupować, dla autorów ceny były&#13;
W roku 1869 pisał w liście do A. Bielowskiego: „[…] przez lat trzynaście byłem buchalterem&#13;
przy kolei żelaz[nej]”, co wskazywałoby także na zakończenie pracy księgowego około roku&#13;
1858, zob. brulion listu z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 299.&#13;
2&#13;
Zob. R. Czepulis-Rastenis „Klassa umysłowa”. Inteligencja Królestwa Polskiego 1832–&#13;
–1862, Warszawa 1973, s. 293–324.&#13;
1&#13;
&#13;
140&#13;
&#13;
�jednak znacznie zniżone. Niekiedy odnotowane są w zeszycie skomplikowane transakcje związane ze sprzedażą listów zastawnych lub zamianą ich na&#13;
weksle, wpływy z procentów od nich, pożyczki udzielane Antoniemu i znajomym, a potem ich zwroty. Kilkakrotnie zapisał prowizje – np. 29 czerwca&#13;
1859 r.: „z muzyki (sprzed. fortepianu) 15,– [rubli]”, 23 lutego 1860 r. „od&#13;
Krala za fortepianu sprzedaż 30,– [rubli]”, a 5 sierpnia 1864 „od Krala za&#13;
sprzedaż fortepianu Blumengartnerowi (38) i szlachcicowi z Kielc (15)”. Instrumenty wytwarzane w latach 1830–1896 przez warszawską firmę Krall&#13;
i Seidler ceniono i wielokrotnie nagradzano na wystawach fortepianów,&#13;
m.in. w Paryżu, Wiedniu, Moskwie i Petersburgu, a sporadycznie otrzymywane przez Kolberga prowizje od tej firmy były wyższe niż honoraria za&#13;
artykuły, jakie płacono mu w tym samym czasie.&#13;
Dodatkowym „kapitałem” Kolberga był pierścień z brylantem otrzymany od cara Aleksandra II w roku 1857 po przesłaniu do Petersburga Pieś­ni&#13;
ludu polskiego1. Była to zwyczajowa gratyfikacja przyznawana przez władze w podobnych okolicznościach autorom i artystom. Przeprowadzając&#13;
się z Warszawy do Modlnicy, Oskar zdeponował ten pierścień u Wilhelma,&#13;
wiedząc, że w razie potrzeby brat sprzeda go za możliwie wysoką cenę.&#13;
Spisy dochodów i wydatków, a Kolberg notował nawet bardzo drobne&#13;
sumy, pokazują, że w latach 1859–1869 bilansował obydwie strony swej&#13;
„księgi”, choć dochody miał znacznie niższe od poprzedniej stałej pensji.&#13;
Sumując przychody z różnych źródeł w tych latach, stwierdzić można, że&#13;
płacone przez Orgelbranda honoraria za artykuły i za inne prace dla Encyklopedii powszechnej stanowiły coraz większą część rocznego budżetu&#13;
Kolberga, a w latach 1861–1866 nawet nieco ponad połowę. Właśnie zaproszenie do zespołu autorów tego wydawnictwa, zaplanowanego pierwotnie&#13;
na kilka lat, umożliwiło Kolbergowi rezygnację z pracy w Dyrekcji Dróg&#13;
i Mostów.&#13;
Inicjatywa Samuela Orgelbranda (1810–1868), aby wydać w Warszawie&#13;
wielotomową encyklopedię powszechną, była ryzykowna z kilku powodów.&#13;
Sensowność takiej publikacji warunkowana była istnieniem szerokiego grona autorów i odpowiednio licznych odbiorców. Ten ostatni warunek wobec&#13;
materialnego ubóstwa inteligencji był trudny do osiągnięcia. Nieco wcześ­&#13;
niej, w latach 1836–1840, podobne wydawnictwo rozpoczęli w Warszawie&#13;
1&#13;
Donosił o tym „Tygodnik Petersburski. Gazeta Urzędowa Królestwa Polskiego” w roku&#13;
1857, nr 94.&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
�i w Wilnie Glücksbergowie, ale po ukazaniu się czterech tomów (tylko litery A–Czy) musieli je przerwać z braku nabywców. Sytuacja nauki polskiej&#13;
w tym czasie była bardzo trudna, we wszystkich zaborach władze nie tylko&#13;
nie wspierały instytucji wspomagających jej rozwój, ale uniemożliwiały powstawanie nowych i działanie już istniejących. W Poznaniu dawna Akademia Lubrańskiego, połączona w 1780 r. z kolegium jezuickim, natychmiast&#13;
po zajęciu miasta przez Prusaków w r. 1793 r. została zamknięta, a rząd&#13;
pruski nie zgadzał się na utworzenie nowej wyższej uczelni. Uniwersytety&#13;
w Krakowie i we Lwowie były zgermanizowane, wykładano w nich w języku niemieckim, ich absolwenci mieli tworzyć kadry austriackich urzędników, nie polskich naukowców. W Warszawie od czasu zamknięcia uniwersytetu po powstaniu listopadowym nie było wyższej uczelni, a dopiero za&#13;
czasów Aleksandra Wielopolskiego (1803–1877), od marca 1861 r. dyrektora&#13;
Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, otworzono kursy&#13;
przygotowujące do studiów i rok później Szkołę Główną. Tylko w zaborze&#13;
austriackim wiosną 1860 r. rozpoczęły się zmiany polityczne, które miały&#13;
później decydujące znaczenie dla rozwoju nauki i kultury polskiej przede&#13;
wszystkim w ośrodku krakowskim i lwowskim. Ale mimo braku finansowania ze strony państw zaborczych i restrykcji cenzury i policji nauka polska&#13;
istniała. Bogdan Suchodolski pisze:&#13;
Gdy Samuel Orgelbrand przystąpił w 1859 r. do wydawania Encyklopedii powszechnej, zmobilizował bez trudu 115 specjalistów z różnych dziedzin wiedzy. W warunkach, w których nie istniało polskie szkolnictwo wyższe, było to&#13;
wydarzenie niezwykłe, świadczące o wielkiej intensywności życia umysłowego&#13;
w kraju, którego rozwój był na każdym kroku hamowany1.&#13;
&#13;
Samuel Orgelbrand rozpoczął prace przygotowawcze już w roku 1856,&#13;
zapraszając do współpracy uczonych ze wszystkich ziem dawnej Polski,&#13;
a także autorów spośród emigrantów. We wrześniu tego roku pisał o swoim&#13;
zamiarze w liście do Karola Szajnochy, proponując mu udział w pracach&#13;
nad encyklopedią:&#13;
Gdy inne narody nas pod tym względem daleko wyprzedziły, możemy więc&#13;
w wydaniu podobnego dzieła z ich prac korzystać, co nam robotę wielce ułatwi;&#13;
jakoż artykuły wiedzy powszechnej lub tyczące się różnych innonarodowych&#13;
miejscowości możemy z stosownymi zmianami z niemieckich, francuskich, ro1&#13;
&#13;
B. Suchodolski Dzieje kultury polskiej, Warszawa 1980, s. 385.&#13;
&#13;
142&#13;
&#13;
�syjskich i angielskich encyklopedyj przyswoić; przedmioty zaś tyczące się nas&#13;
samych w szczególności, a w ogólności całej Słowiańszczyzny przez obcych&#13;
uczonych prawie nie tknięte, a jeżeli z potrzeby zaczepione, to z taką niedbałością, lekkością i grubą niewiadomością, że mimowolnie powstaje domysł, że&#13;
tylko niechętnie lub ironicznie traktują o naszych rzeczach. Te więc przedmioty&#13;
tak dla nas samych, jak i dla obcych o nas wiedzieć ciekawych, z dopiero [co]&#13;
wyłuszczonych powodów powinny i muszą być oryginalnie wypracowane1.&#13;
&#13;
Pierwsza sesja komitetu redakcyjnego odbyła się w maju 1858 r. W prospekcie Orgelbrand pisał: „Przy całej swej obszerności Encyklopedia nie&#13;
przejdzie liczby dwudziestu tomów”2, ale w trakcie prac haseł przybywało,&#13;
a autorzy nie zawsze utrzymywali dyscyplinę, przekraczając przewidywaną&#13;
objętość artykułów. W rezultacie wydawnictwo składa się z 28 tomów wydanych w latach 1859–1868. Terminowe ukazywanie się zeszytów Orgelbrand&#13;
zapewnił przez wydrukowanie kilkunastu początkowych, zanim ogłosił ukazanie się pierwszego, przekazanego do rąk odbiorców na początku października 1859 r. Miał więc pewien zapas na wypadek opóźnień autorów bądź&#13;
przestojów w druku, a dotrzymywanie terminów wobec nabywców potwierdzało renomę wydawcy i było konieczne dla zapewnienia stałych wpływów&#13;
finansowych — Orgelbrand nie pobierał przedpłat, zeszyty encyklopedii były&#13;
płatne dopiero przy odbiorze. Zachwianie regularnego ukazywania się kolejnych zeszytów encyklopedii nastąpiło dopiero w latach 1863–1865.&#13;
W poświęconym Kolbergowi artykule w Encyklopedii czytamy:&#13;
[…] jest on jednym z bardzo czynnych współpracowników niniejszej Encyklopedii, która zawdzięcza mu zwłaszcza różne życiorysy znakomitych muzyków&#13;
i artykuły teoretyczne o wszystkich tej sztuki gałęziach3.&#13;
&#13;
Autorski udział Kolberga w tomach Encyklopedii powszechnej w zakresie teorii i historii muzyki przedstawił Mieczysław Tomaszewski we wstępie4 do tomu Pisma muzyczne. Przypuszcza on, że współpraca Kolberga&#13;
Korespondencja Karola Szajnochy, zebrał, wstępem i przypisami opatrzył H. Barycz,&#13;
T. II, Wrocław 1959, s. 87, list z 3 IX 1856 r.&#13;
2&#13;
Prospekt zamieszczony był m.in. w pierwszym tomie encyklopedii po karcie tytułowej.&#13;
3&#13;
F.H.L. [F.H. Lewestam] Oskar Kolberg, w: Encyklopedia powszechna, T. XV, Warszawa&#13;
1864, s. 45.&#13;
4&#13;
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne…&#13;
cz. I (DWOK T. 61), s. XIII–XIV, XXXII–LIV. Zob. też P. Dahlig Oskar Kolberg jako muzykolog&#13;
i etnomuzykolog w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II).&#13;
1&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
�w powstawaniu encyklopedii Orgelbranda rozpoczęła się już przy tworzeniu spisu haseł, tj. w roku 1858, ponieważ był on jedynym muzykiem&#13;
w zespole jej autorów. Wprawdzie za ten etap prac w zakresie nauk humanistycznych i sztuki odpowiedzialny był Fryderyk Henryk Lewestam (1817–&#13;
1876)1, historyk literatury, krytyk i dziennikarz, członek ścisłego kolegium&#13;
redakcyjnego, ale jest mało prawdopodobne, aby mógł on samodzielnie&#13;
zająć się problematyką muzyczną encyklopedii.&#13;
Publikowanie w tych latach artykułów w prasie nie przynosiło Kolbergowi znaczących dochodów, ale też nie honoraria były w tym wypadku&#13;
głównym celem. Bezpośredni kontakt z muzyką góralską w roku 1857 pozwolił mu zająć się analizą wykorzystania melodii ludowych przez Jana&#13;
Stefaniego w Krakowiakach i Góralach. W latach 1858–1859 w „Bibliotece Warszawskiej” ukazał się artykuł Maurycego Karasowskiego Rys historyczny opery polskiej, w którym autor podjął między innymi także ten&#13;
temat2. Kolberg, udostępniając własne zbiory terenowe z 1857 r., pomagał&#13;
Karasowskiemu w trakcie porównywania motywów z partytury Stefaniego&#13;
z muzyką ludową i obaj doszli wtedy do wniosku, że Jan Stefani wysnuł&#13;
te melodie „[...] z własnego natchnienia, że starał się tylko o naśladowanie&#13;
treścią i formą muzyki ludowej, lecz że główny tok i skład melodii jest&#13;
jego niezaprzeczoną własnością”3. Zainteresowanie związkami między operą polską a muzyką ludową kazało Kolbergowi wrócić do tego problemu&#13;
i jeszcze raz zabrał się — jak pisze — „do starannego przejrzenia” partytury Jana Stefaniego i przewertowania własnych zbiorów, czego wynikiem&#13;
jest artykuł Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego... zamieszczony&#13;
w „Ruchu Muzycznym”4. Uważał, że ustalenie zależności dzieła Stefaniego&#13;
od folkloru jest istotne, ponieważ jest to pierwsza opera polska sięgająca do&#13;
motywów ludowych. Porównując własne zapisy z partyturą Krakowiaków&#13;
i Górali, wskazywał kolejno, które melodie Stefaniego są „szczero ludowe”,&#13;
1&#13;
Zob. K.W.Wł. Lewestam F.H., w: Encyklopedia powszechna, T. 16, Warszawa 1864,&#13;
s. 953–955.&#13;
2&#13;
M. Karasowski Rys historyczny opery polskiej, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 2, s. 94–122,&#13;
całość opracowania Karasowskiego drukowana była w „Bibliotece Warszawskiej” w r. 1857, T. 2–4&#13;
i 1858, T. 2, osobne wydanie pt. Rys historyczny opery polskiej poprzedzony szczegółowym poglądem na dzieje muzyki dramatycznej powszechnej ukazało się w Warszawie w 1859 r.&#13;
3&#13;
M. Karasowski Rys historyczny…, „Biblioteka Warszawska” 1858, T. 2, s. 100.&#13;
4&#13;
O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale”..., „Ruch&#13;
Muzyczny” 1858, nr 46, s. 361–363, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK&#13;
T. 62), s. 546–554.&#13;
&#13;
144&#13;
&#13;
�które „mają powinowactwo z ludowymi”, a które „należą do oryginalnych&#13;
pomysłów” kompozytora. Nie kwestionował wniosków podanych przez Karasowskiego w wyniku poprzedniej wspólnej analizy partytury Stefaniego&#13;
i własnych zapisów terenowych, ale uzasadniał je dokładniej, m.in. przytoczył melodię „od Babiej Góry” jako pierwowzór piosenki „Próżno Kaśka&#13;
od nas stroni”. Zastrzegał przy tym:&#13;
Zbiór mój pieśni i tańców ludowych, jakkolwiek liczny, nie może jednak obejmować wszystkich, jakie istnieją, tym bardziej że bezustannie tworzą się nowe,&#13;
a stare przetwarzają. Stąd też niepodobna wyrzec co do przytoczonych motywów,&#13;
czy Stefani brał je żywcem z ludu, czy tylko korzystał z nich po swojemu. […]&#13;
Przytoczone tu przykłady dość jasno wskazują stosunek motywów ludowych do&#13;
tych, jakie nam partycja Stefaniego przedstawia. Jeżeli przypuścimy, że charakter&#13;
pierwszych wiernie przez niego został schwycony i oddany, to przyznać trzeba,&#13;
że krakowiak ludowy od owego czasu wielce zyskał, nabrawszy mocy i dosadności tak w rytmie, jak i w konturze melodyjnym, co nie o wszystkich pieśniach&#13;
ludowych powiedzieć można, na które czas nieraz i ujemny wpływ wywierał1.&#13;
&#13;
Wspominano już, że Kolberg zwracał uwagę na naturalną zmienność&#13;
folkloru, którą obserwował w czasie badań terenowych. Pozwoliło mu to&#13;
na konieczną refleksję przy porównywaniu utworów przedzielonych ponad&#13;
półwiekowym odstępem czasu, w tym wypadku partytury Stefaniego z roku&#13;
1794 i własnych zapisów melodii ludowych wykonanych latem 1857 r.&#13;
Artykuł o muzyce J. Stefaniego do Krakowiaków i Górali pokazuje też rolę&#13;
Kolberga w rozwoju badań muzykologicznych w Polsce. M. Tomaszewski&#13;
pisze:&#13;
Rozprawka o ludowych źródłach melodii Krakowiaków i Górali Stefaniego&#13;
stanowi pierwszą w polskim piśmiennictwie muzycznym udokumentowaną&#13;
źródłowo pracę porównawczą (chciałoby się rzec, iż w tym momencie rodzi się&#13;
polska muzykologia przeduniwersytecka)”2.&#13;
&#13;
W tym samym okresie, w którym Kolberg pisał o melodiach ludowych&#13;
w kompozycji J. Stefaniego, jesienią 1858 roku, zarysowała się możliwość&#13;
O. Kolberg Melodie ludowe w operze Jana Stefaniego „Krakowiacy i Górale..., przedruk&#13;
w: O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), s. 553–554.&#13;
2&#13;
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne... cz. I (DWOK T. 61), s. XI.&#13;
1&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
�wystawienia w teatrze Króla pasterzy. Autor libretta, Teofil Lenartowicz&#13;
był od dawna na emigracji, jednak można już było w druku, np. w recenzjach, wymienić jego nazwisko. Zachowana w zbiorach Warszawskiego&#13;
Towarzystwa Muzycznego kompletna partytura Króla pasterzy nosi adnotacje J. Quattriniego, ówczesnego dyrektora opery i dyrygenta, który ocenił&#13;
utwór Kolberga pozytywnie i przewidywał sukces przedstawienia. Podobne&#13;
zdanie na rękopisie partytury wyraził S. Moniuszko1. Te dwie opinie spowodowały decyzję prezesa Warszawskich Teatrów Rządowych, generała&#13;
Ignacego Abramowicza, który na początku października 1858 r. polecił rozpocząć próby utworu Kolberga. Przed kompozytorem otworzyła się scena&#13;
publiczna.&#13;
Przypuszczać można, że dużą rolę we wprowadzeniu Króla pasterzy&#13;
na scenę opery warszawskiej odegrał Moniuszko, który po sukcesie Halki&#13;
w styczniu 1858 r. został dyrygentem oper polskich tej sceny. Z Kolbergiem łączyła go przyjaźń, a w repertuarze brakowało utworów polskich,&#13;
zwłaszcza związanych z muzyką ludową i tematami wiejskimi. Prawdopodobnie części poprawek widocznych w partyturze dokonał Kolberg&#13;
za radą Moniuszki, który może być autorem innych korekt, wpisanych&#13;
nierozpoznaną ręką. Pod datą 19 lutego 1859 r. w zachowanym spisie&#13;
wydatków z tego roku Kolberg zapisał: „pałeczka dyr. dla Quattriniego&#13;
6 [rubli]”2 — ale utwory kompozytorów polskich w tym okresie prowadził&#13;
Moniuszko i on prawdopodobnie dyrygował Królem pasterzy. „Opera sielska” Kolberga miała premierę 2 marca 1859 r. Wśród wydatków Kolberg&#13;
odnotował pod tą datą: „kolacja u Zakrzewskiej 3,75 [rubla]”3, co zapewne&#13;
oznacza, że ugościł śpiewaczki i śpiewaków biorących udział w przedstawieniu. Utwór Kolberga był grany jeszcze pięciokrotnie w marcu i raz&#13;
w maju, po czym zszedł ze sceny. Król pasterzy podobał się przynajmniej&#13;
części publiczności – jeden z recenzentów, bardzo krytyczny wobec tej&#13;
kompozycji, wspomniał o aplauzie widzów z „jaskółki”, czyli z miejsc najtańszych:&#13;
&#13;
1&#13;
Tę i wymienione poprzednio adnotacje przytacza D. Idaszak we wstępie do tomu O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. XIX–XX, zob. też M. Prochaska&#13;
Kompozycje Oskara Kolberga... (DWOK T. 85/II), s. 0000.&#13;
2&#13;
Rkp. Kolberga, Notatnik… (BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 3); pałeczka była zwyczajowym&#13;
prezentem dla dyrygenta.&#13;
3&#13;
Tamże.&#13;
&#13;
146&#13;
&#13;
�Powodowani miłością sztuki ojczystej, nie chcemy zostawiać w błędzie muzyka&#13;
zasłużonego, który popchnięty niedorzecznym przywołaniem z paradyżu może&#13;
wejść na mylną drogę1.&#13;
&#13;
Widocznie ktoś z najwyższego balkonu opery, zwanego wtedy paradyżem, wznosił okrzyki pochlebne dla autora. Aleksander Różnicki, autor przytoczonego zdania, nie znalazł w Królu pasterzy niczego godnego pochwały.&#13;
Ocenił, że jest to dzieło „mniej niż mierne” i zalecał autorowi zaprzestanie&#13;
prób komponowania na scenę. Bezpośrednio po premierze ukazały się także&#13;
dwie inne recenzje: M. Karasowskiego w prasie codziennej i J. Sikorskiego&#13;
w „Ruchu Muzycznym”2. Recenzenci wyrażali istotne zastrzeżenia, przede&#13;
wszystkim wskazywali błędy w instrumentacji, nieoryginalność niektórych&#13;
arii, stwierdzali także, że utwór jest zbyt krótki dla teatru i właściwie pozbawiony dramatycznej akcji. Sikorski chwalił arię Rózi „Skąd ten niepokój…”&#13;
i piosenkę Ciemięgi „Już się słonko w blasku toczy…”. Podobały mu się też&#13;
tańce i pisząc, że aria Rózi „jest prześliczna”, dodał:&#13;
Polonez na chór ubiega się z [nią] o pierwszeństwo, duch poloneza istotnie ludowego dobrze się w nim odbija i wypracowanie co do formy równie staranne,&#13;
jak w romansie poprzednim. Że mazur i kujawiak, gdzie się zdarzył, musi być&#13;
udany, domyśla się każdy, kto poznał dawniej, jaki p. K[olberg] majster na takie&#13;
rzeczy3.&#13;
&#13;
Sikorski tłumaczył niedostatki utworu Kolberga, m.in. niedojrzałą instrumentację, tym, że utwór powstał dawno, bez nadziei na przestawienie&#13;
w teatrze, stąd jest też zbyt krótki i nie wykorzystuje możliwości, jakie dałoby np. rozszerzenie komicznej roli Maciusia. Wyrażał jednak nadzieję, że&#13;
Kolberg nie poprzestanie na tej pierwszej próbie; widział potrzebę istnienia&#13;
w repertuarze sceny operowej utworów „przedstawiających życie ludu”,&#13;
które autor Króla pasterzy zna tak dobrze i zdolny jest zobrazować muzyką.&#13;
A.R. [A. Różnicki] Król pasterzy – Małżeństwo przy latarniach, „Gazeta Codzienna” 1859,&#13;
nr 84. Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68 ), s. 664.&#13;
2&#13;
M. Karasowski Koncerta – Król pasterzy – Małżeństwo przy latarniach, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859, nr 81; J. Sikorski Król pasterzy. Obrazek z życia&#13;
ludu wiejskiego, „Ruch Muzyczny” 1859, nr 10, s. 81–82. Recenzje te są przedrukowane w tomie&#13;
O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68 ), s. 660–663.&#13;
3&#13;
[J. Sikorski] Król pasterzy…, s. 82, w przedruku w O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68) s. 661.&#13;
1&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
�M. Karasowski również uważał instrumentację Króla pasterzy za całkowicie nieudaną, ale chwalił niektóre arie i poloneza, a o całości pisał:&#13;
Rzecz sama z siebie nie zajmująca wcale, pozbawiona wszelkiej sceniczności,&#13;
okraszona jednak skromną, często właściwą sielskiej prostocie muzyką, może&#13;
być słuchaną, szczególnie przez miłujących rzeczy miejscowe, z przyjemnością 1.&#13;
&#13;
Zakończył swe uwagi zapewnieniem o szczerej życzliwości wobec kompozytora i przekonaniem, że wyrażona w recenzji krytyka pomoże w dalszej&#13;
jego pracy nad utworami scenicznymi. Kolberg opinie o swym utworze&#13;
potraktował bardzo poważnie, na zachowanym do dziś egzemplarzu czasopisma z recenzją Karasowskiego napisał na marginesie:&#13;
Co do instrumentacji ma rację i dlatego lepiej się to wydaje przy fortepianie, aria&#13;
Wojtka istotnie kiepska, bo niepotrzebnie ma włoski zakrój2.&#13;
&#13;
Poza Królem pasterzy i wspominaną tu wcześniej Sceną w karczmie&#13;
znane są we fragmentach jeszcze dwa inne utwory sceniczne Kolberga:&#13;
Pielgrzymka do Częstochowy i Wiesław. Pierwszy z nich, planowany jako&#13;
dwuaktowy „obrazek sceniczny”, zachował się w postaci pozbawionych&#13;
tytułu szkiców kompozycji i libretta napisanego też przez Kolberga. Danuta&#13;
Idaszak, przygotowując te szkice do wydania drukiem, porównała libretto&#13;
w rękopisie Kolberga z utworem Seweryny Pruszakowej Pielgrzymka do&#13;
Częstochowy, wydanym w jej Obrazkach dramatycznych3. Po stwierdzeniu bezpośredniej zależności tekstu Kolberga od „obrazka” Pruszakowej&#13;
przyjęła dla tego utworu taki sam tytuł. Nie wiadomo, kiedy Kolberg podjął pracę nad Pielgrzymką do Częstochowy. Seweryna Pruszakowa wydała&#13;
swój tomik w roku 1857, ale nie można wykluczyć, że Kolberg poznał tekst&#13;
wcześniej w rękopisie. Bywał u autorki przez cały okres, w którym prowadziła salon literacki w Warszawie, tj. od jesieni 1847 r. do listopada 1863&#13;
r., kiedy jako osobie zaangażowanej w opiekę nad rodzinami powstańców&#13;
1&#13;
M. Karasowski Koncerta…, „Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych” 1859,&#13;
nr 81, w przedruku (DWOK T. 68) s. 663.&#13;
2&#13;
Notatka Kolberga na egzemplarzu „Kroniki Wiadomości…”, w BN PAU i PAN, sygn. 2184,&#13;
k. 360.&#13;
3&#13;
Zob. wstęp D. Idaszak w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK&#13;
T. 68), s. XXVII–XXVIII, zob. też S. Pruszakowa Pielgrzymka do Częstochowy, w: tejże Obrazki&#13;
dramatyczne, Warszawa 1857, s. 51–111.&#13;
&#13;
148&#13;
&#13;
�i zagrożonej aresztowaniem Rząd Narodowy polecił emigrować. Zachowane opracowanie fortepianowe i libretto Pielgrzymki do Częstochowy&#13;
z wyraźnie zarysowaną intrygą wskazują, że mógł to być utwór i scenicznie,&#13;
i kompozytorsko znacznie dojrzalszy od dwu poprzednich1.&#13;
Z planowanej opery Wiesław znamy tylko jedną niedokończoną pieśń2&#13;
z podpisanym incipitem „Niechże ja lepiej nie żyję”. W Szkicu autobiografii&#13;
Kolberg pisze o skomponowaniu „kilku ustępów”, być może inne fragmenty zaginęły lub wydane zostały w Dziełach wszystkich jako faksymilia,&#13;
ale bez podpisanego tekstu, i nieokreślone w rękopisie jako należące do&#13;
tej opery pozostały nierozpoznane. O pracy nad Wiesławem informowała&#13;
prasa warszawska3, podtrzymując zainteresowanie twórczością muzyczną&#13;
Kolberga, jednak po powstaniu styczniowym nie wrócił on już do utworów&#13;
scenicznych. Sam pisał w Szkicu autobiografii:&#13;
Wiesław, opera Pruszakowej, zacząłem ją pisać i naszkicowałem już kilka ustępów, ale wypadki r. 1863 znów przeszkodziły dalszej na tym polu pracy i rzecz&#13;
nie została odtąd wcale już podjętą. Są to zatem jedynie słabe okruchy czegoś,&#13;
co być miało, ale do skutku wcale nie przyszło i nie przyjdzie4.&#13;
&#13;
VII&#13;
[Zmiana planu wydawniczego: oddanie do druku w 1862 r. Sandomierskiego&#13;
– zbioru pieśni regionalnych prezentowanych wraz z opisami obrzędów i zwyczajów. – Podróże w latach 1859 i 1860. – Druk artykułu Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje. – Wydarzenia w Warszawie poprzedzające powstanie&#13;
styczniowe.vPodróż na Wołyń w 1862 r. i przywiezione stamtąd materiały.]&#13;
&#13;
Równolegle z pracami nad artykułami do Encyklopedii powszechnej Kolberg zajęty był przygotowywaniem następnych zbiorów pieśni i melodii&#13;
poświęconych, podobnie jak Pieśni ludu polskiego, wybranemu gatunkowi,&#13;
1&#13;
Szkice fortepianowe Pielgrzymki do Częstochowy wydane zostały jako faksymilia w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 601–626, libretto, które&#13;
porządkuje fragmenty muzyczne i informuje o akcji tamże, s. 666–677.&#13;
2&#13;
Faksymile w tomie O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68),&#13;
nr 27, s. 131–132.&#13;
3&#13;
Zob. „Ruch Muzyczny” 1860, nr 12, s. 205 oraz „Gazeta Codzienna” 1861, nr 20.&#13;
4&#13;
Rkp. O. Kolberga Szkic autobiografii..., k. 68.&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
�tematowi lub utworom wykonywanym w czasie określonych obrzędów&#13;
rodzinnych czy dorocznych. Podczas badań terenowych gromadził nowe&#13;
materiały, a w posiadanych już zasobach wyszukiwał zapisy odpowiednich&#13;
wątków tekstowych razem z należącymi do nich melodiami i redagował je&#13;
do druku. Zaprojektowana w latach 1849–1856 seria wydawnicza miała&#13;
złożyć się na pełny obraz polskich pieśni ludowych.&#13;
W liście do Kraszewskiego, którego fragment już tu przytaczano, pisał&#13;
o świeżo wydanej książce:&#13;
Jest to tylko cząstka tego, co posiadam w tece, bo brak tu jeszcze pieśni obrzędowych, weselnych, wojackich, żartobliwych, miłosnych itp., a które zespolone&#13;
w jedno, stanowiłyby dopiero całość wykazującą dosadnie ducha muzyki ludowej.&#13;
Całość taka zapełniłaby z jakie 5 lub 6 tomów, a każdy objętości książki, którą&#13;
masz Pan przed sobą, gdyby tylko do wydania onych dostateczne były środki1.&#13;
&#13;
Zamiar wydania przez Kolberga następnych zbiorów pieśni znany był&#13;
powszechnie. W „Bibliotece Warszawskiej” recenzent, zapewne K.W. Wójcicki, po otrzymaniu ostatniego zeszytu Pieśni ludu polskiego pisał:&#13;
O ile wiemy, szanowny wydawca ma się bezzwłocznie zająć wydaniem drugiej&#13;
serii tych pieśni ludowych z melodiami. Gdy to dzieło dojdzie braci naszych Słowian, nabiorą przekonania, że lud nasz pod względem melodii najwyżej w całej&#13;
Słowiańszczyźnie stoi2.&#13;
&#13;
Żaden z planowanych tomów nie był jednak na tyle gotowy, aby Kolberg&#13;
mógł oddać go do druku bezpośrednio po wydaniu pierwszego. Wprawdzie we wstępie do Pieśni ludu polskiego pisał o następnych „seriach” już&#13;
przygotowanych, o ich zaawansowaniu świadczą też zachowane rękopisy&#13;
prezentujące po kilka lub kilkanaście wariantów pieśni, ale żaden tom nie&#13;
był jeszcze do końca zredagowany3. Ponadto sprzedaż wydanego własnym&#13;
nakładem zbioru bardzo powoli zwracała mu poniesione koszty i na razie&#13;
nie miał pieniędzy potrzebnych na druk następnego.&#13;
List do J.I. Kraszewskiego z 6 VI 1857, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 73.&#13;
„Biblioteka Warszawska” 1857, T. 2, s. 913, notatka w dziale „Doniesienia literackie”.&#13;
3&#13;
Już w Pieśniach ludu polskiego (DWOK T. 1) spotykamy wskazówki o planowanych&#13;
i redagowanych tomach następnych, są to odsyłacze ogólne: „patrz seria II” lub kierujące do&#13;
konkretnej melodii lub do tekstu w następnym tomie, zob. O. Kolberg Pieśni ludu polskiego&#13;
(DWOK T. 1), np. s. 19, 149, 161, 163, 165 i in.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
�Pewien dochód, choć niewielki, przynosiły Kolbergowi kompozycje,&#13;
które kupowali księgarze i osoby prywatne. W latach 1859–1860 ukazał&#13;
się w ośmiu zeszytach wyciąg fortepianowy Króla pasterzy, z opracowaną&#13;
przez Gersona stroną tytułową i z podtytułem „Obrazek z życia ludu wiejskiego w Kujawach”. W winiecie Gerson narysował postacie w kujawskich&#13;
strojach ludowych. Sikorski wydanie kompozycji w tej postaci potraktował&#13;
życzliwiej niż wersję sceniczną. W krótkiej recenzji zalecał to opracowanie amatorom, jako utwór stosunkowo łatwy do wykonania w warunkach&#13;
domowych:&#13;
Brak takich rzeczy zbyt wielki u nas, praca, o której mówimy zbyt wiele warta,&#13;
byśmy nie mogli powiedzieć, że p. Kolberg, wydając swego Króla pasterzy,&#13;
szczęśliwą myśl powziął i dobrze się z powziętej wywiązał1.&#13;
&#13;
W roku 1861 ukazały się Nasze sioła, trzy zeszyty kujawiaków Kolberga zawierające dziesięć utworów wybranych z drukowanych piętnaście&#13;
lat wcześniej Kujawiaków w stylu gminnym i opracowanych na nowo.&#13;
Sikorski, który wykorzystywał każdą okazję, aby chwalić kujawiaki Kolberga, tym razem także poświęcił im kilka zdań w „Ruchu Muzycznym”2.&#13;
Inne kompozycje wydane drukiem w tym okresie nie były recenzowane.&#13;
Ukazały się też wtedy Pieśni ludowe do śpiewu, których treść i sposób&#13;
opracowania już tu przedstawiono.&#13;
Porzucenie stałej posady pozwoliło Kolbergowi przeznaczyć więcej czasu na badania terenowe. Jeszcze w roku 1858, w trakcie pracy w Dyrekcji&#13;
Dróg i Mostów uzyskał w sierpniu kolejny urlop, tym razem tylko na 20 dni&#13;
na wyjazd „w gubernię i powiat płocki dla załatwienia interesów familijnych”3. W itinerarium pod datą tego roku odnotował podróż nieco dalszą:&#13;
„1858 – do Ostrołęki, Łomży, Augustowa, Suwałk”, przekroczył więc znacznie granice guberni płockiej. Oczywiste jest, że owe „interesy familijne”&#13;
były tylko pretekstem koniecznym do uzyskania zgody na wyjazd. W papierach osobistych Kolberga brak pism o udzielaniu mu urlopu w latach&#13;
następnych, mogłoby to potwierdzać zakończenie w połowie 1859 r. pracy&#13;
[J. Sikorski] Król pasterzy…, „Ruch Muzyczny” 1860, nr 45, s. 731, przedruk w: O. Kolberg&#13;
Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 665.&#13;
2&#13;
[J. Sikorski] Przegląd kompozycji…, „Ruch Muzyczny” 1861, nr 19, szpalta 296–297,&#13;
przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 725.&#13;
3&#13;
Dokument w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 53.&#13;
1&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
�w Dyrekcji Dróg i Mostów, podobnie jak następujące potem długie wyjazdy&#13;
na badania terenowe: w roku 1859 po stronie rozchodów zanotował koszt&#13;
dwumiesięcznego pobytu w Radomskiem, Sandomierskiem i Lubelskiem,&#13;
a w następnym był przez pięć tygodni w Łęczyckiem i na Kujawach.&#13;
Wyjątkowo trasę dwu podróży z lat 1859 i 1860 oraz inne ich okoliczności znamy stosunkowo dokładnie, ponieważ Kolberg codzienne wydatki&#13;
notował na luźnej kartce, a podsumował je dopiero po powrocie do Warszawy i wtedy wynik jako ogólny koszt wyprawy wpisywał do cytowanego&#13;
tu już notatnika. Prawdopodobnie postępował tak przy każdym wyjeździe,&#13;
ale tylko z tych dwu podróży zachowały się osobne szczegółowe notatki,&#13;
dzięki czemu możemy dokładniej odtworzyć ich przebieg. W wykazie wydatków w roku 1859 zanotował: „1 lipca – dorożka z rzeczami do statku”,&#13;
a następnie: „3 września – podróż przez 2 miesiące po Radom[skiem], Sandomiersk[iem] i Lubelsk[iem]”1. Z notatek na oddzielnej kartce2 wiemy, że&#13;
trasa tej podróży prowadziła przez przystań w Świerżach Górnych, dokąd&#13;
dopłynął statkiem żeglugi wiślanej, dalej przez Kozienice, Jedlnię, Radom,&#13;
Orońsk, gdzie był gościem Amalii Pruszakowej, ponownie przez Radom&#13;
i Jedlnię do Kozienic, stamtąd do Bąkowca, Augustowa, następnie ponownie&#13;
przez Bąkowiec do Puław, Kurowa i do Lublina, potem do Piasków, Siedliszcza, Chojna, Bezka i Krasnego, ponownie do Chojna, znowu do Lublina,&#13;
stamtąd do Gałęzowa, do Woli Gałęzowskiej, Woli Sobieskiej i Tarnogóry,&#13;
skąd 1 września rozpoczął powrotną podróż do Warszawy. W ciągu tych&#13;
dwu miesięcy, poza niewieloma wydatkami na przejazd statkiem i pocztą,&#13;
na herbatę czy rzadziej na obiad, w każdej miejscowości, w której się zatrzymywał, notował osobno „tryngeldy”, czyli napiwki, a osobno kwoty „za&#13;
pieśni”, „na struny”, „skrzypkowi”, „za śpiewy”. Wykonawcy otrzymywali&#13;
po 15 lub 30 kopiejek, skrzypek w Chojnie dostał kopiejek 60 – przypuszczalnie wysokość tych opłat zależała od czasu, jaki poświęcili Kolbergowi&#13;
śpiewacy i instrumentaliś­ci. Podobnie dokładny spis zachował się z pobytu&#13;
w 1860 r. w Łęczyckiem i na Kujawach, gdzie był od 20 lipca do 24 sierpnia. Pojechał wtedy pociągiem do Łowicza, stamtąd przez Krośniewice do&#13;
Mazewa, potem do Bogusławic, Redcza, Kłonowa, Bodzanowa, Otmianowa i przez Kłodawę znów do Łowicza, skąd wrócił koleją do Warszawy.&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 4.&#13;
Rkp. Kolberga, tamże, k. 23. Jest to luźna kartka włożona między strony notesu ze spisem&#13;
wydatków i dochodów. Na tej samej karcie szczegółowy spis wydatków poniesionych w podróży po Kujawach w 1860 r.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
152&#13;
&#13;
�I tym razem w notatkach znajdujemy zapiski o opłatach dla wykonawców,&#13;
np. „w Mazewie za pieśni przez dni 15” śpiewaczki i śpiewacy otrzymali&#13;
w sumie 4 ruble i 75 kopiejek.&#13;
W następnym roku 1861 odnotował 3 lipca zapłatę za paszport i stemple, opłaty u konsula austriackiego, a potem pod datą 25 września: „Podróż&#13;
od 8 lipca do 24 września po Galicji (do Krakowa, Tatrów, Lwowa i Wę­&#13;
gier)”1. W itinerarium podał dodatkowe szczegóły: „do Tatrów i Bardiowa,&#13;
do Iskani, Leszczowatego, Zadwórza pod Lwów (u Załęskich, Kraińskich,&#13;
Bochdana)”2.&#13;
Do miejscowości w Królestwie i w Galicji wymienionych w przytoczonych tu notatkach wracał Kolberg jeszcze kilkakrotnie i zawsze w czasie&#13;
badań znajdował oparcie u gospodarzy tamtejszych dworów. Ci, znając&#13;
dobrze mieszkańców wsi i ludzi pracujących w ich folwarkach, mogli&#13;
znacznie ułatwić lub wręcz umożliwić nawiązanie kontaktów z najlepszymi miejscowymi wykonawcami i informatorami: znanymi w okolicy instrumentalistami, znawczyniami obrzędów weselnych czy cenionymi śpiewaczkami. Przytaczane tu wspomnienia Kolberga z pierwszych lat badań&#13;
terenowych, w czasie których nie miał takiego wsparcia, potwierdzają, jak&#13;
ważna była rekomendacja właścicieli dworu dla uzyskania zaufania i chęci współpracy ze strony mieszkańców wiejskich chat. W miejscowościach&#13;
z przewagą ludności ukraińskiej taka pomoc była jeszcze ważniejsza, ponieważ Kolberg był tam podwójnie obcy – jako nieznany we wsi przybysz „w surducie” i jako Polak, do tego wówczas nie rozumiejący jeszcze&#13;
dobrze dialektów ukraińskich. Ponadto zamieszkanie u zaprzyjaźnionej&#13;
rodziny we dworze zapewniało przyzwoite warunki bytowe, a ponieważ&#13;
alternatywą były brudne i zatłoczone karczmy, także ta forma pomocy&#13;
była bardzo cenna.&#13;
W itinerarium Kolberg wymienia trzy rodziny goszczące go w roku 1861:&#13;
Kraińskich, Załęskich i Bochdanów. Byli oni spokrewnieni lub spowinowaceni między sobą, a także z Konopkami, i to mogło przyczynić się do&#13;
zaproszenia etnografa. Takie rodzinne koneksje często pomagały Kolbergowi nawiązać kolejne kontakty, a od kilku już lat o jego badaniach pisała&#13;
prasa, co też przygotowywało w pewnym stopniu jego pobyt w terenie.&#13;
Ludzie goszczący Kolberga bywali działaczami społecznymi i badaczami&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 7.&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
�historii regionu lub kultury ludowej swej najbliższej okolicy i pisywali na te&#13;
tematy1. Do takich postaci należał np. Adolf Biesiekierski2 (1831–1881) z Bodzanowa na Kujawach, u którego Kolberg zatrzymał się w roku 1860 i 1865,&#13;
a także Edmund Kraiński3 (1804–1887), który zaprosił Kolberga w roku 1861&#13;
do Leszczowatego. Edmund Kraiński był inżynierem, absolwentem akademii wojskowej w Wiedniu, brał udział w powstaniu listopadowym i został&#13;
wtedy odznaczony Złotym Krzyżem Virtuti Militari. Po powstaniu wrócił&#13;
do rodzinnego Leszczowatego, a o zaufaniu, jakim cieszył się u chłopów,&#13;
najlepiej świadczy fakt, że obronili oni jego dwór w czasie rabacji 1846 r.&#13;
i nie dopuścili tam do zabójstw ani do grabieży. Kolberg był u Kraińskich&#13;
ponownie w roku 1863 i, po dłuższej przerwie, w latach 1883–1885; materiały zanotowane w należącym do nich Leszczowatem znacznie wzbogaciły&#13;
jego zbiory4.&#13;
W roku 1861, w czasie tej blisko trzymiesięcznej podróży po Galicji,&#13;
Kolberg po raz pierwszy prowadził badania wśród ludności ukraińskiej&#13;
w jej własnym środowisku. Poprzednio notował pieśni ukraińskie głównie w Warszawie, gdzie były wykonywane przez mieszkańców kresów&#13;
wschodnich odwiedzających stolicę. W 1861 r. zetknął się bezpośrednio&#13;
w terenie z ukraińskimi melodiami obrzędowymi o metrum swobodnym.&#13;
O problemach nastręczających się przy zapisywaniu takich melodii pisał&#13;
już we wstępie do Pieśni ludu polskiego5 w 1857 r. Szerzej poruszył ten&#13;
problem, recenzując w 1864 r. zbiór pieśni protestanckich wydany kilka&#13;
lat wcześniej przez pastora Fryderyka Wilhelma Altmanna (1824–1889)&#13;
w Odolanowie 6. Kolberg docenił tam walory melodii wydanych przez&#13;
Altmanna, ale nie uważał za słuszne stosowania zapisu ametrycznego&#13;
1&#13;
Być może właśnie spotkanie z Kolbergiem budziło zainteresowania, które później owocowały np. artykułami w miejscowej prasie, lub gromadzeniem eksponatów sztuki ludowej.&#13;
2&#13;
A. Biesiekierski opublikował w r. 1863 w „Tygodniku Ilustrowanym” (T. 7, nr 177) artykuł&#13;
pt. Typy włościan kujawskich oraz tamże (nr 189) artykuł o Płowcach, obydwa z własnymi&#13;
rycinami.&#13;
3&#13;
E. Kraiński opublikował artykuł o osadnictwie w Karpatach: Wołochy, pierwsi osadnicy&#13;
wsi zwanych wołoskiemi na północnych stokach Karpat, „Ruch Literacki” 1878, nr 22. Był też&#13;
autorem pracy O nędzy w Galicji i jej powodach, Przemyśl 1883.&#13;
4&#13;
Zapisy z Leszczowatego wydane zostały dopiero w ramach Dzieł wszystkich Kolberga&#13;
w monografii pt. Sanockie-Krosnieńskie (DWOK T. 49–51).&#13;
5&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego (DWOK T. 1), s. VIII.&#13;
6&#13;
F.W. Altmann Zbiór II [drugi] melodyj chóralnych ułożony przez [...], Erfurt i Lipsk 1856.&#13;
Recenzja Kolberga zamieszczona była w „Zwiastunie Ewangelicznym”, dwutygodniku ewangelików warszawskich redagowanym przez pastora L. Otto, w r. 1864, nr 8, s. 125–127.&#13;
&#13;
154&#13;
&#13;
�przyjętego przez autora zbioru. Z problemem zanotowania i później zredagowania do druku ludowych melodii o metrum swobodnym borykał&#13;
się wielokrotnie, zwłaszcza przygotowując monografie regionów wschodniosłowiańskich1.&#13;
Nie możemy wskazać dziś w Kolbergowskim archiwum tych zapisów&#13;
folkloru, które powstały w czasie pierwszych badań np. w Leszczowatem&#13;
czy Zadwórzu, ponieważ badacz niezwykle rzadko notował na rękopisach&#13;
terenowych daty ich powstania, a w wymienionych miejscowościach był&#13;
wielokrotnie. Natomiast sądzić można, że w roku 1861 we Lwowie zapoznał&#13;
się z kilkoma drukami wydanymi wtedy przez Ukraińców. Wśród rękopisów Kolberga zachował się przekład pracy wydanej właśnie w roku 1861&#13;
przez Teodora Biełousa: Narodnyj prazdnyk kupała2. Rok wcześniej ukazała się we Lwowie obszerna praca zbiorowa Zorja Hałyckaja jako album&#13;
na hod 1860, w której poza tekstami literackimi i artykułami na tematy&#13;
historyczne zamieszczono kilka opracowań folklorystycznych o obrzędach&#13;
i zwyczajach. W archiwum Kolberga i w opracowanej przez niego wiele lat&#13;
później monografii Pokucia znajdujemy liczne wypisy z tego almanachu.&#13;
Wydawnictwa te, podobnie jak inne drukowane wówczas we Lwowie, służyły odrodzeniu się świadomości narodowej Ukraińców i ich literatury,&#13;
nad czym pracę w Galicji podjęli Jakow F. Hołowacki (1814–1888), Iwan&#13;
D. Wahylewycz (1811–1866) i Markijan R. Szaszkewicz (1811–1843), autorzy&#13;
almanachu pt. Rusałka dnistrowaja3 zawierającego pieśni ludowe i inne&#13;
utwory w języku ukraińskim.&#13;
Po powrocie do Warszawy Kolberg porządkował pozyskane w czasie&#13;
badań zapisy i przygotowywał do druku nowe tomy, z których każdy miał&#13;
Zob. D. Pawlakowa Dokumentacja folkloru muzycznego… (DWOK T. 85/II), s. 111. Zob.&#13;
także B. Linette „Ruś Czerwona” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Ruś Czerwona cz. I (DWOK&#13;
T. 56), s. LX–LXI, tenże „Ruś Karpacka” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Ruś Karpacka&#13;
cz. I (DWOK T. 54), s. XLVII–XLIX oraz M. Prochaska „Przemyskie” Oskara Kolbera, w: O.&#13;
Kolberg Przemyskie. Suplement do t. 35 cz. I (DWOK T. 83/I), s. LXXXIX–XC.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga w Arch. PTL, teka 21/22, sygn. 1259, k. 1–4, jest to w części przekład,&#13;
w części transkrypcja pracy pt.: Narodnyj prazdnyk kupała, opysannyj i objasnennyj wedla sochraniwszychsia predanij i powierij naroda; praca ukazała się we Lwowie w 1861 r.&#13;
nakładem Teodora (Fiodora) Biełousa (1828–1892), działacza narodowego i pedagoga, który&#13;
zapewne był jej autorem. Przekład przeznaczony jest do druku w tomie O. Kolberg Materiały&#13;
do etnografii Słowian wschodnich (DWOK T. 58).&#13;
3&#13;
Rusałka dnistrowaja. Almanach, u Budime 1837 (właśc. 1836), teksty pieśni tam zamieszczone Kolberg przedrukował m.in. w Pokuciu.&#13;
1&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
�być poświęcony określonemu gatunkowi pieśni. Jednak już na początku&#13;
roku 1862 zmienił program edytorski – postanowił wydawać w kolejnych&#13;
tomach materiały pochodzące z określonego regionu, prezentujące wykonywane tam gatunki pieśni i muzyki instrumentalnej wraz z informacjami&#13;
o tych obrzędach i zwyczajach, którym one towarzyszą. Uznał, że dla dalszych badań i dla ukazania „ogólnego całej Polski muzykalnej zarysu”1 właściwsze będzie publikowanie zbiorów regionalnych. We wstępie do przygotowywanego wtedy tomu stwierdził, że układ pieśni przyjęty w zbiorze&#13;
z roku 1857, „wiążący w jedną całość mnóstwo wariantów zebranych z najodleglejszych (sprzecznych nawet formą z sobą) okolic kraju”2, nie pozwala&#13;
„wyróżnić szczegółów prowincjonalnych”. Natomiast poświęcenie każdemu&#13;
regionowi osobnego tomu, zawierającego „wszystkie w tych prowincjach&#13;
zebrane pieśni, obrzędy i muzykę, bez względu na rodzaj, treść i barwę”3,&#13;
ukaże ich muzykę dokładniej, pozwoli ocenić specyficzne cechy danej okolicy i ułatwi badania porównawcze.&#13;
Ponadto, chociaż w okresie następującym po wydaniu Pieśni ludu polskiego znacznie poszerzył zasięg geograficzny swoich badań terenowych,&#13;
wiedział, że nie zdoła w najbliższych latach poznać folkloru muzycznego&#13;
wielu regionów tak dokładnie, aby przygotować do druku zbiory naprawdę&#13;
reprezentatywne, zawierające pieśni określonego gatunku z całego interesującego go obszaru, tj. z przedrozbiorowej Rzeczypospolitej:&#13;
Obszerność bowiem przyjętego dawniej planu, według którego każda seria&#13;
obejmować miała jednego tylko rodzaju pieśni, np. same miłosne, weselne itp.,&#13;
nie dozwoliłaby mi może doczekać w ciągu długiego nawet życia szczęśliwego&#13;
końca w ten sposób przedsięwziętej publikacji4.&#13;
&#13;
Nie znał jeszcze z autopsji, m.in. Wielkopolski, Śląska czy Pomorza i nie&#13;
mógł pozyskać potrzebnych zapisów nutowych inną drogą niż przez osobisty kontakt z żyjącymi tam muzykami i śpiewakami, czyli w trakcie przyszłych badań terenowych.&#13;
&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 5.&#13;
Tamże.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 6.&#13;
4&#13;
Tamże, s. 5–6.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
156&#13;
&#13;
�W lipcu 1862 r. „Biblioteka Warszawska” informowała swych czytelników:&#13;
Oskar Kolberg, zasłużony zbieracz pieśni ludowych i melodii, przygotował&#13;
do druku wysokiej wartości pracę nową p.n. Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach, pieśniach, muzyce i tańcach. Seria I: Okolice Sandomierza.&#13;
W dziele tym daje nam szanowny badacz opisy wesel i obrzędów ludu, z głównie zwróconą uwagą na melodie; w przypisach pomieści, o ile się nadarzy,&#13;
opis guseł, gier itp., równie jak objaśni każdy obrzęd przywiedziony. Ażeby nie&#13;
powtarzać, opisze tylko te okolice, o których nie było jeszcze dotąd wzmianki.&#13;
Obejmuje w zakres swej pracy Królestwo Polskie, Galicję, Wielkopolskę, Ruś&#13;
i Litwę1.&#13;
&#13;
Okolice Sandomierza, które wybrał na początek, znał z kilku już wycieczek, a nowym tytułem Lud w jego zwyczajach, obrzędach, zabawach,&#13;
pieśniach, muzyce i tańcach zapowiedział, że w publikacji przedstawi&#13;
muzykę i pieśni wraz z ich szerszym kontekstem kulturowym. Opisy wesel&#13;
i niektórych zwyczajów dorocznych publikował już wcześniej, ale w nowej&#13;
serii wydawniczej chciał zająć się folklorem muzycznym i wiążącymi się&#13;
z nim wybranymi przejawami kultury ludowej, przedstawiając je w tomach&#13;
osobnych dla każdego regionu. Zróżnicowanie regionalne folkloru obserwował od początku badań, notując pieśni i melodie na Mazowszu, w Krakowskiem, Kaliskiem i Kieleckiem, teraz chciał je pokazać wyraźniej. Ponieważ&#13;
lokalizacja geograficzna zapisywanych utworów była dla niego od początku&#13;
najważniejszym i konsekwentnie stosowanym elementem w dokumentacji&#13;
badań terenowych, mógł w tomach regionalnych wykorzystać wszystkie&#13;
zgromadzone poprzednio materiały. Podana w „Bibliotece Warszawskiej”&#13;
treść nowej książki Kolberga wpisywała się w postulaty wyrażone przez to&#13;
pismo nieco wcześniej. W 1859 r. można było tam przeczytać:&#13;
Są zakątki w samym Królestwie Polskim zupełnie nie zbadane. Tu tylko gorliwość obywatelska naszych ziemian mogłaby podać skuteczną pomoc, gdyby&#13;
każdy w swojej okolicy zajął się zbieraniem tak pieśni, jak melodii do nich, przysłów, podań, zwyczajów i charakterystyki. Do tego uwagę należałoby zwrócić na&#13;
rozmaitość ubiorów, zabudowań, narzędzi i sprzętów rolniczych i te w rysunku&#13;
przechować. Zebrane z różnych okolic tego rodzaju drogocenne materiały mogłyby dzielnie posłużyć do wydania najzupełniejszego zbioru pieśni ludowych,&#13;
1&#13;
&#13;
[K. W. Wójcicki] Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1862, T. 3, s. 187.&#13;
&#13;
157&#13;
&#13;
�na którym nam zbywa dotąd. W księdze tej objąć by należało charakterystykę&#13;
każdej wydatniejszej okolicy, dołączyć rys zwyczajów, uroczystości, kostiumów,&#13;
w najwierniejszym oddaniu nie tylko właściwych ubiorów, ale fizjonomii i postaci kmiotków naszych1.&#13;
&#13;
Kolberg należał od wielu lat do czynnych współpracowników „Biblioteki Warszawskiej” i był także w pewnym stopniu jej protegowanym. Rolę&#13;
Wójcickiego, członka redakcji i w latach 1850–1879 redaktora naczelnego „Biblioteki”, jako inspiratora swych badań terenowych zaznaczył sam&#13;
w przytaczanym tu wcześniej szkicu autobiografii. Trudno dziś ocenić,&#13;
w jakim stopniu na początku drugiej połowy wieku Wójcicki i inne osoby&#13;
skupione w redakcji miesięcznika i biorące udział w nieformalnych redakcyjnych spotkaniach oddziaływali na plany Kolberga, a w jakim on sam,&#13;
coraz lepiej znający folklor i życie chłopów, współtworzył formułowane&#13;
w tym piśmie postulaty. Sądzić można, że wpływy te działały w obydwu&#13;
kierunkach. Jednak w roku 1859, gdy Wójcicki pisał przytoczony wyżej&#13;
apel, Kolberg, choć notował i publikował opisy obrzędów, czuł się jeszcze przede wszystkim muzykiem i badaczem muzyki, odległym w swych&#13;
zainteresowaniach od kultury materialnej. Był też ciągle w środowisku&#13;
warszawskich artystów i literatów jedynym muzykiem notującym w terenie melodie ludowe.&#13;
Prace nad Sandomierskiem trwały długo, od początku roku 1862 do&#13;
wiosny roku 1865, m.in. dlatego, że Kolberg znowu sam finansował druk&#13;
i szybko zabrakło mu pieniędzy. Ze spisu wydatków, w którym odnotowywał także koszty tego tomu, wynika m.in., że w maju 1862 r. płacił&#13;
Gersonowi za akwarele do litografii, w czerwcu tego roku za wykonanie&#13;
drzeworytów, potem zanotował zakup papieru potrzebnego „do mego dzieła Lud”, wreszcie w grudniu 1863 r. zapisał opłacenie druku dwudziestego&#13;
piątego arkusza książki w zakładzie J. Jaworskiego i barwnych litografii&#13;
w firmie Maksymiliana Fajansa2. Praktycznie książka była już wtedy gotowa. W ciągu całego roku 1864, aż do marca roku następnego brak notatek&#13;
o wydatkach na ten tom.&#13;
[K.W. Wójcicki] Wiadomości literackie, „Biblioteka Warszawska” 1859, T. 3. s. 522.&#13;
Maksymilian Fajans (1825–1890), malarz, rysownik i litograf, po nauce i praktykach w Paryżu od r. 1851 prowadził w Warszawie zakład litograficzny. Był cenionym wydawcą licznych&#13;
prac z reprodukcjami dzieł sztuki, a w jego pracowni wykształciło się wielu samodzielnych&#13;
później litografów.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
�Oddane do druku Sandomierskie zawierało opisy obrzędów (wesel, sobótki i okrężnego) z pieśniami i melodiami, informacje o dwu grach, pieśni&#13;
„powszechne”, tj. nie wiążące się z obrzędami, pieśni nieludowe, wykonywane przez mieszkańców dworków i miasteczek, i melodie tańców z przyśpiewkami. We wstępie do nowego tomu Kolberg zaznaczył, że regionalne&#13;
zbiory będą przydatniejsze dla nabywców interesujących się tylko jedną&#13;
okolicą, wskazał na rolę naturalnych granic dla różnicowania się folkloru,&#13;
ale także na oczywiste podobieństwa tam, gdzie granice te były przeprowadzone sztucznie, podając przykład współczesnego mu podzielenia granicami państwowymi Kujaw oraz Krakowskiego. Znaczną część wstępu przeznaczył na przedstawienie swych przemyśleń na temat muzyki, bo nadal&#13;
za swoje pierwszoplanowe zadanie uważał notowanie, wydawanie drukiem&#13;
i badanie folkloru muzycznego:&#13;
Do wydania następnych seryj prac moich w przywiedziony tu sposób, skłania&#13;
mnie nadto wzgląd na systematyczne i porządne, o ile być może, przedstawienie&#13;
wszelkich odmian, odcieni, ruchów, właściwości, zwichnień nawet, więc całego&#13;
nastroju i piętna muzyki naszej ludowej, której pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich zadaniem1.&#13;
&#13;
W przytoczonym fragmencie wstępu Kolberg wyróżnił w druku słowa&#13;
„muzyki naszej ludowej”, a całym tym zdaniem podkreślił ciągłość swych&#13;
zainteresowań i prac od czasu pierwszych kontaktów z folklorem, gdy pragnął „oznaczyć i wykazać charakter muzyki słowiańskiej”. Potwierdził więc,&#13;
że rozwój muzyki ludowej jest nadal głównym przedmiotem jego badań,&#13;
dodał też, że aby obraz kultury ludowej uczynić kompletnym, należałoby&#13;
poza opisami obrzędów i zwyczajów dołączyć także „wszelkie przypowiastki, klechdy, baśni, gadki, zagadki, przysłowia, sentencje, gusła, zabobony,&#13;
gry itp., wychodzące już poza obręb muzykalności”. Jednak tak rozległy&#13;
plan „przechodziłoby o wiele siły pojedynczej osoby”2.&#13;
Redagowanie do druku melodii z Sandomierskiego i ich analizy w trakcie tej pracy dostarczyły Kolbergowi materiału do próby rozważenia genezy tonalności polskiej muzyki ludowej i problemowi temu poświęcił&#13;
wiele miejsca i we wstępie, i dwukrotnie w innych miejscach książki3, nieO. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7.&#13;
Tamże, s. 7–8.&#13;
3&#13;
Zob. tamże s. 8–16, 96–107 i 173–174.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
�współmiernie więcej niż w pracach poprzednich i w tomach następnych.&#13;
Przedstawienie problematyki tak ściśle muzycznej uważał za celowe już na&#13;
tym etapie badań, choć zastrzegał, że pozyskane później materiały mogą&#13;
dotychczasowe wnioski zmodyfikować. Zaznaczył też wagę pieśni obrzędowych, zwłaszcza weselnych, które dostarczyły mu wiele materiału do&#13;
analiz:&#13;
Uwagi te dotyczą składu, budowy i piętna czyli charakteru melodii, nie mniej jej&#13;
miary i rytmu; rzucają obok tego i myśli co do jej pochodzenia, starości i rozrostu. Najwięcej podobnych myśli nastręczają nam pieśni obrzędowe, mianowicie&#13;
weselne1.&#13;
&#13;
Z częścią wstępu do Sandomierskiego poświęconą „charakterowi muzyki słowiańskiej” wiąże się obszerny artykuł Kolberga Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”2 opublikowany w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w marcu 1862 r., jeszcze przed oddaniem do druku Sandomierskiego. Po zapoznaniu się z poglądami Gottfrieda&#13;
Wilhelma Finka (1783–1846) na temat genezy muzyki europejskiej 3 Kolberg&#13;
spróbował teorię niemieckiego uczonego dotyczącą migracyjnej dystrybucji&#13;
kultur przenieść na znaną sobie ludową muzykę polską, szukając jej źródeł&#13;
w odległych geograficznie i historycznie kulturach Azji i starożytnej Grecji4.&#13;
Sikorski, redaktor i wydawca „Pamiętnika”, kontynuacji „Ruchu Muzycznego”, przyjął do druku tekst Kolberga, ale prawdopodobnie był krytyczny wobec przedstawionej tam tezy. Śladem dyskusji toczącej się między&#13;
autorem i redaktorem na temat genezy muzyki polskiej jest zakończenie&#13;
artykułu, skierowane do Sikorskiego, redaktora pisma, pominięte w druku,&#13;
a znane nam z rękopisu:&#13;
Tamże, s. 8&#13;
Artykuł drukowany był w nr 12 i 13 „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” w 1862 r.,&#13;
przedruk w O. Kolberg Pisma muzyczne… cz. II (DWOK T. 62), tekst nr 1021a, s. 536–544.&#13;
Wzmianki na temat tonalności polskiej muzyki ludowej i pieśni Bogurodzica zamieszczał Kolberg jeszcze kilkakrotnie, gdy wiązały się one z innymi informacjami o regionie, zob. m.in.&#13;
O. Kolberg Poznańskie cz. III (DWOK T. 11), s. 4 (przypis) i O. Kolberg Kaliskie cz. I (DWOK&#13;
T. 23), s. IV–V.&#13;
3&#13;
O. Kolberg powołuje się na pracę G.W. Finka Erste Wanderung der ältesten Tonkunst,&#13;
als Vorgeschichte der Musik oder als Erste Periode derselben, Essen 1831.&#13;
4&#13;
Zob. wstęp M. Tomaszewskiego w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61),&#13;
s. XI–XII i XXX–XXXI. Zob. także: P. Dahlig Oskar Kolberg jako muzykolog i etnomuzykolog...&#13;
(DWOK T. 85/II).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
160&#13;
&#13;
�Myślę więc, że twierdzenia mojego nie będziesz uważał za hipotezę tylko lub —&#13;
co gorsza — za fantazję, ale za fakt prawdopodobny, równie jak i badania Finka,&#13;
za którymi niezawodnie wiele przemawia1.&#13;
&#13;
Zachowany rękopis artykułu, a właściwie rozprawy o początkach muzyki, jest brulionem z licznymi poprawkami i dopiskami Kolberga w tekście&#13;
i na marginesach, charakterystycznymi dla większości wstępnych wersji&#13;
jego prac. Tekst ostatecznie Kolberg znacznie skrócił, zapewne na życzenie&#13;
Sikorskiego, ale drukowana wersja artykułu i tak zdominowała dwa zeszyty czasopisma. W całości tekst opublikowany został dopiero w Pismach&#13;
muzycznych2.&#13;
W tym samym roku w jednym z ostatnich numerów „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” Sikorski zamieścił krótki tekst Kolberga: Korespondencja w sprawie „Agatki” J.D. Hollanda3. O kompozycji Johanna Davida&#13;
Hollanda (1746 – ok. 1825) dowiedział się od bibliografa, bibliofila i kolekcjonera gromadzącego polonica, Cypriana Walewskiego (1820–1873).&#13;
Zainteresowała ona Kolberga z dwu powodów: jako wczesna zapomniana&#13;
opera polska i jako opera wykorzystująca tematy ludowe. Agatka czyli&#13;
przyjazd pana z librettem Macieja Radziwiłła była wystawiona w 1784 r.&#13;
w Nieświeżu z okazji odwiedzin Stanisława Augusta Poniatowskiego, a później w Warszawie i we Lwowie.&#13;
Po zredagowaniu i oddaniu do druku Sandomierskiego, latem 1862 roku,&#13;
Kolberg wyruszył w kolejną długą podróż, choć w Warszawie od dwu lat&#13;
narastał niepokój i można było przewidywać zbliżającą się konfrontację&#13;
1&#13;
Rkp. O. Kolberga Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje…, Arch. PTL, teka 39, sygn. 1342&#13;
B, k. 3.&#13;
2&#13;
Rękopis rozprawy znajduje się w Archiwum PTL, teka 39, sygn. 1342 B, k. 1-3, ponadto&#13;
zachował się brulion (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 4–9) zawierający wstęp, redakcyjnie nieco&#13;
odmienny od ostatecznie opublikowanego w „Pamiętniku”, oraz obszerne omówienie muzyki&#13;
chińskiej, brak tam ostatniej części dotyczącej Bogurodzicy. Te rękopisy były podstawą dla&#13;
dwu tekstów: O początkach rozwoju muzyki oraz O muzyce chińskiej, w: O. Kolberg Pisma&#13;
muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 5-31, teksty nr 619 i 620, zob. też tamże przypis 1 na s. 5.&#13;
W Pismach muzycznych w informacji o źródle tekstów 619 i 620 podawana jest dla rękopisu&#13;
ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN sygnatura 2183, k. 4-9, sygnaturę tę zmieniono&#13;
w r. 1964, obecnie rękopisy tu wymienione mają sygnaturę 2184, numeracja kart pozostała bez&#13;
zmian.&#13;
3&#13;
Korespondencja w sprawie Agatki… była drukowana w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w r. 1862, nr 50, s. 798, przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62),&#13;
tekst 996, s. 504-505.&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
�zbrojną. Do pierwszych manifestacji patriotycznych doszło już w czerwcu&#13;
1860 r. podczas pogrzebu generałowej Katarzyny Sowińskiej. Uczestnicy&#13;
uroczystości udali się później na Wolę, na miejsce zgonu jej męża, Józefa&#13;
Sowińskiego, bohatera powstania listopadowego. Wtedy właśnie w Warszawie w czasie mszy odprawianych w intencji pomyślności ojczyzny modlitwę Alojzego Felińskiego „Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki…” zaczęto śpiewać z refrenem „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”, w wersji&#13;
wykonywanej wcześniej na emigracji. Następne manifestacje odbyły się&#13;
w końcu listopada z okazji rocznicy wybuchu powstania w 1830 r. Schorowany i mało energiczny namiestnik, Michaił Gorczakow (1793–1861),&#13;
nie reagował na te wydarzenia i policja początkowo pozostawała bierna.&#13;
Do poważnych rozruchów doszło w końcu lutego 1861, gdy od salwy wojska zginęło pięciu demonstrantów, a wielu zostało rannych. Wydarzenia te&#13;
nazwano „rewolucją lutową”. W czasie uroczystego pogrzebu ofiar, który&#13;
stał się manifestacją narodową, wojsko i policję pozostawiono tym razem&#13;
w koszarach, aby nie prowokować wielotysięcznych tłumów. W kwietniu&#13;
została jednak brutalnie spacyfikowana kolejna manifestacja. Imienna lista&#13;
ofiar śmiertelnych podawała blisko sto nazwisk, ale było ich prawdopodobnie dwukrotnie więcej. Po tej masakrze kobiety zaczęły nosić żałobę&#13;
narodową. Zabronione zostało odprawianie mszy w intencji ojczyzny,&#13;
a nieprzestrzeganie tego zakazu powodowało represje policji. Nabożeństwa&#13;
patriotyczne organizował także pastor zboru ewangelicko-augsburskiego&#13;
Leopold Otto (1819–1882), aresztowany w październiku 1861 r. za udział&#13;
w pogrzebie arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego – jednej z ostatnich&#13;
manifestacji patriotycznych w Warszawie w tamtym roku. Demonstracje,&#13;
nabożeństwa za ojczyznę i rozruchy antyrosyjskie rozlały się także na prowincję. 14 października 1861 r. nowy namiestnik carski, Karol Lambert&#13;
(1815–1865), wprowadził w Królestwie stan wojenny. Zamknęło to okres&#13;
jawnych manifestacji ludności.&#13;
W zachowanych dokumentach, listach i notatkach Kolberga jedynym&#13;
śladem tych wydarzeń jest przytoczona tu poprzednio wzmianka 1 ze Szkicu autobiografii, gdzie wspomniał „wypadki r. 1861”. Szkic autobiografii urywa się właśnie na tym okresie życia, lecz w przeciwieństwie do&#13;
krótkiego wprawdzie, ale bogatego w realia opisu młodości nie zawiera&#13;
żadnych szczegółów ani refleksji na temat lat 1861–1863. Podobnie jak&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. s. 101 i 149.&#13;
&#13;
162&#13;
&#13;
�rok 1861, również cały okres powstania styczniowego w szkicu tym wspomniany jest tylko w jednym zdaniu, w którym Kolberg pisze, że porzucił&#13;
wtedy plan skomponowania utworu scenicznego z librettem opartym na&#13;
Wiesławie Kazimierza Brodzińskiego. Na tym zdaniu rękopis autobiografii&#13;
kończy się, a poniżej ręką Izydora Kopernickiego wpisane są daty i kierunki niektórych podróży badawczych Kolberga. Szkic autobiografii pisał&#13;
Kolberg zapewne w roku 1889, gdy jego danych biograficznych potrzebował Kopernicki do artykułu z okazji obchodów jubileuszu pięćdziesięciolecia badań terenowych autora Ludu, prawdopodobnie dlatego skupił&#13;
się tam na informacjach związanych z rozwojem swoich zainteresowań&#13;
etnograficznych. Jak już tu wspominano, z okresu, w którym Kolberg&#13;
jeszcze mieszkał w Warszawie, zachowało się bardzo mało listów i innych&#13;
dotyczących go dokumentów.&#13;
W roku 1862, jeszcze w trakcie prac nad Sandomierskiem i później, po&#13;
oddaniu tomu do drukarni, Kolberg kilkakrotnie wyjeżdżał z Warszawy.&#13;
W czerwcu odnotował koszt „paszportu krajowego”, ponieważ po ponownym wprowadzeniu stanu wojennego taki dokument był konieczny do wyjazdu poza rogatki Warszawy i do przekraczania granic między guberniami.&#13;
Wtedy potrzebny był Kolbergowi na pięciodniową wycieczkę w okolice&#13;
Radzymina, do Jasienicy i do Woli Cygowskiej, gdzie gościł u Adama Prota&#13;
Lelewela (1790–1884), brata historyka Joachima i inżyniera Jana Pawła.&#13;
W pierwszej połowie lipca Kolberg przez dziesięć dni był w Oleksiance, Parysowie i Latowiczu (wówczas w pow. mińskim), a w końcu lipca wyruszył&#13;
na ponad dwa miesiące na Wołyń. Był to jego pierwszy pobyt na Ziemiach&#13;
Zabranych, to jest terytoriach Rzeczypospolitej włączonych bezpośrednio&#13;
do cesarstwa rosyjskiego, odciętych granicą państwową od Królestwa.&#13;
19 lipca zanotował koszt paszportu, parę dni później cenę reperacji kuferka&#13;
podróżnego, po tygodniu zakupił „kapciuch podróżny skórzany” i wreszcie 30 lipca wydał drobną sumę na „tryngeldy na poczcie przy wyjeździe&#13;
na Wołyń”1. Wybór kierunku dyktowany mógł być kilkoma względami.&#13;
Narastające represje wobec obywateli Królestwa, w tym także ponowne&#13;
ogłoszenie stanu wojennego, i trudności w uzyskiwaniu paszportu mogły&#13;
szybko uniemożliwić podróżowanie, a dla Polaków w Królestwie, zwłaszcza w Warszawie, wyraźna była możliwość wybuchu działań zbrojnych.&#13;
Kolberg, zdając sobie sprawę z nastrojów panujących w całym zaborze&#13;
1&#13;
&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 8.&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
�rosyjskim, mógł przypuszczać, że jeżeli nie pojedzie na Wołyń teraz, to&#13;
badania na terenach Ziem Zabranych będzie musiał odłożyć na długo. Nie&#13;
mamy pewności, czy wyjeżdżając dysponował zaproszeniami od mieszkających tam przedstawicieli miejscowej inteligencji i ziemian, jest to jednak&#13;
bardzo prawdopodobne. Wiadomo na przykład, że w Warszawie w roku&#13;
1862 w naradach przygotowujących powstanie pełnomocnikiem szlachty&#13;
wołyńskiej w komitecie białych był Michał Sołtan (1830–1892) z Bilcza,&#13;
u którego Kolberg był w tymże roku w sierpniu. Nie mamy jednak potwierdzenia, że poznał M. Sołtana lub innych mieszkańców Wołynia już&#13;
wcześniej w Warszawie.&#13;
Wybór Wołynia jako kolejnego terenu badań zapewne wiązał się przede&#13;
wszystkim z potrzebą dokładniejszego poznania folkloru ukraińskiego. Po&#13;
pobycie rok wcześniej na Podkarpaciu i w okolicach Lwowa Kolberg posiadał już pewną orientację w ludowej muzyce ukraińskiej, ale dla jej pełniejszego obrazu musiał usłyszeć ją i zapisać także w innych regionach&#13;
Ukrainy. Późniejsze plany wydawnicze wskazują, że tak jak wielu współczesnych mu Polaków, uważał wszystkie tereny dawnej przedrozbiorowej Rzeczypospolitej za jej niezbywalne części. Ludowa muzyka Ziem Zabranych,&#13;
tj. regionów leżących na Litwie, Białorusi i Ukrainie, należała do całości,&#13;
którą pragnął ogarnąć badaniami i publikacjami.&#13;
Przed rokiem 1861, przed pierwszym wyjazdem w okolice Lwowa, pieśni ukraińskie – jak już wspominano – zapisywał w Warszawie, a czasem&#13;
w innych miejscowościach zaboru rosyjskiego. W r. 1859 „Ruch Muzyczny”&#13;
zamieścił jego list, w którym czytamy:&#13;
[…] w tece mojej posiadam z jakie tysiąc melodii z Wołynia, Podola, Ukrainy,&#13;
Białorusi i Pokucia (w Galicji) pochodzących, które w Warszawie i Królestwie zebrałem i spisałem od przybyłych tu wychowańców stron tamtejszych, jak łaskawych obywateli i obywatelek, żołnierzy, służących itp., więc nieposzlakowanej&#13;
autentyczności. Stosunkowo do liczby tych pieśni żyjących między ludem zbiór&#13;
mój zbyt jest szczupły, mianowicie by dał dokładne wyobrażenie o różnicach&#13;
prowincjonalnych i pomniejszych cechach powiatowych. Dla dopełnienia braków czuję, ile pożądanym byłoby zwiedzenie osobiście stron tamtych. Podróży&#13;
wszakże w tym celu ani czas, ani środki jakimi dysponować mogłem i mogę,&#13;
dotąd odbyć mi nie pozwoliły1.&#13;
1&#13;
Do Redakcji „Ruchu Muzycznego”, „Ruch Muzyczny” R. 3:1859, nr 22, s. 193. Przedruk w:&#13;
O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 524 w przypisie.&#13;
&#13;
164&#13;
&#13;
�Istotnie, w archiwum Kolberga odnajdujemy dziś rękopisy pieśni ukraińskich wykonanych np. przez mieszkańców Rozalówki (wówczas pow.&#13;
wasilkowski), ale niewątpliwie zapisanych w Warszawie. Wiele lat później,&#13;
w roku 1888, zamieścił w roczniku Akademii Umiejętności niewielki artykuł pt. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858 i 1862 zebrał […]1,&#13;
w którym znalazło się czterdzieści pieśni i melodii zapisanych przez niego poza Podolem, głównie w Warszawie. Dopiero dwa lata po ogłoszeniu&#13;
przez „Ruch Muzyczny” przytoczonego wyżej listu, choć środki finansowe nadal miał ograniczone, nie krępowany etatem urzędnika mógł odbyć&#13;
wspomnianą już tutaj pierwszą swą podróż w okolice Lwowa, a rok później&#13;
pojechał na Wołyń. Skrótowo trasę tej wyprawy odnotował w itinerarium:&#13;
„na Wołyń, do Tuliczowa (Dobrowolskich), do Turyczan (Sierakowskich),&#13;
Bilcza (Sołtanów), Wysoc[ka] nad Bugiem, Żytomierza”2.&#13;
Plon podróży po Wołyniu był bardzo bogaty3. W archiwum Kolberga&#13;
zachowało się kilkaset pieśni i melodii zanotowanych przez niego na Wołyniu w czasie wówczas przeprowadzonych badań, a także kilka opisów wesel&#13;
z pieśniami i melodiami z Tuliczowa, Bilcza, Bokujma, spod Łucka i z Wysocka oraz niewielka ilość notatek na temat innych obrzędów i zwyczajów.&#13;
Ponieważ był to jego jedyny pobyt na Wołyniu, możemy przyjąć, że zapisy&#13;
ze słuchu pochodzące z miejscowości wymienionych w itinerarium zostały&#13;
wykonane właśnie w sierpniu i wrześniu roku 1862. Treść zapisów terenowych w pełni oddaje zainteresowania Kolberga z tego okresu – gromadził&#13;
materiały potrzebne do regionalnego zbioru pieśni i muzyki z opisami obrzędów i zwyczajów, takiego jak pozostawione w drukarni Sandomierskie.&#13;
Jednak wśród materiałów z Wołynia zauważamy dziś kilka ołówkowych&#13;
szkiców stroju oraz chat, szczegółów ich wnętrza i sprzętów z wpisanymi&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu z Podola rosyjskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” T. 12: 1888, s. 235–251. Przedruk w: O. Kolberg Podole (DWOK T. 47).&#13;
2&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 705.&#13;
3&#13;
Materiałów zebranych na Wołyniu Kolberg nie zdążył sam opracować do druku. Znaczną&#13;
ich część wydał w 1907 r. Józef Tretiak. To wydanie zostało w Dziełach wszystkich Kolberga&#13;
powtórzone w reedycji fotooffsetowej jako tom 36. Pozostałe zapisy tekstów i melodii wydano&#13;
w tomie O. Kolberg Wołyń. Suplement do tomu 36 (DWOK T. 84). We wstępie do tomu suplementowego scharakteryzowane są zachowane rękopisy Kolberga, jego kontakty z osobami&#13;
mieszkającymi na Wołyniu i inne okoliczności badań w tym regionie w roku 1862, a także&#13;
edycja J. Tretiaka i zasady edycji tomu suplementowego. Zob. A. Skrukwa „Wołyń” Oskara&#13;
Kolberga w O. Kolberg Wołyń. Suplement… (DWOK T. 84), s. V–XXXVI i XLV–LIV, o zapisach&#13;
muzyki zob. tamże wstęp A. Rudej, s. XXXVI–XLV.&#13;
1&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
�ukraińskimi nazwami. Niewielką ich część niewątpliwie wykonał Kolberg,&#13;
on też wszystkie podpisał i odnotował, że pochodzą z Tuliczowa w powiecie kowelskim1. W jego planach badawczych zainteresowanie kulturą materialną pojawia się pierwszy raz dopiero dwa lata później, w liście2&#13;
z grudnia 1864 r., ale widocznie już wcześniej zwracał uwagę na pewne&#13;
jej przejawy, być może zauważywszy ich odmienność od znanych sobie&#13;
z regionów etnicznie polskich. Natomiast nieliczne zapiski na temat kultury&#13;
materialnej w notatkach powstałych w czasie tej podróży uznać trzeba raczej za wyjaśnienia słownikowe na marginesie tekstów pieśni niż za notatki&#13;
etnograficzne.&#13;
Jadąc na Wołyń, Kolberg nie znał języka ukraińskiego. Sam stwierdził&#13;
to wiele lat później w liście do Cesława Neymanna, po opublikowaniu monografii Pokucia, choć zamieszczone tam zapisy gwary oceniano bardzo&#13;
wysoko. Zaznaczył wtedy, że „spisywał mechanicznie” wszystko co słyszał,&#13;
„starając się o jak najwierniejsze oddanie dźwięków pisownią polską” 3. Starania o oddanie dźwięków języka ukraińskiego literami alfabetu polskiego&#13;
widoczne są już w zapisach z Wołynia z 1862 r. Kolberg zastosował wtedy&#13;
w swych notatkach terenowych tzw. pisownię piętrową, tj. nadpisywanie say&#13;
e&#13;
ó&#13;
mogłosek, gdy chciał wskazać wymowę pośrednią, np. ide, wyrad’, tatojku,&#13;
e&#13;
ó&#13;
e&#13;
a o&#13;
u&#13;
drobnyje ślozkie łyty, hołuwo czka, zaznaczał miękkość spółgłosek, a także akcenty, choć te niekonsekwentnie. Niektóre, nieliczne zresztą błędy&#13;
w rękopisach z Wołynia (niewłaściwy podział śpiewanej frazy na słowa)&#13;
potwierdzają, że Kolberg wówczas nie zawsze jeszcze dobrze rozumiał tekst&#13;
i czasem rzeczywiście „spisywał mechanicznie” to, co słyszał.&#13;
W podróży po Wołyniu spotkał Kolberg osoby, które bezpośrednio pomogły mu gromadzić materiały lub przekazały własne zapisy sporządzone&#13;
wcześniej, jednak nie zawsze znamy ich nazwiska. Wspomniany już Michał&#13;
Sołtan po powrocie Kolberga do Warszawy jesienią 1862 r. przysłał mu kilka notatek z Bilcza. W Żytomierzu Kolberg spotkał się z Janem Prusinowskim (1818–1892), adwokatem, a z zamiłowania literatem, który przekazał&#13;
mu swój młodzieńczy rękopis bajek. Prusinowski należał do najbliższych&#13;
1&#13;
&#13;
1–7.&#13;
&#13;
Opublikowane zostały w tomie O. Kolberg Białoruś-Polesie (DWOK T. 52), tam ryciny&#13;
&#13;
Zob. brulion listu do ks. Kajetana Śmiechowskiego z 26 grudnia 1864 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 97–99.&#13;
3&#13;
Brulion listu do Cesława Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 142.&#13;
2&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
�współpracowników J.I. Kraszewskiego do czasu przeniesienia się pisarza&#13;
do Warszawy, a później kontynuował jego działania społecznikowskie, polegające także na animowaniu życia kulturalnego Polaków mieszkających&#13;
w Żytomierzu. Publikował swe utwory i artykuły w prasie warszawskiej&#13;
i zapewne bywał w Warszawie, z Kolbergiem poznał się jednak raczej na&#13;
miejscu, w Żytomierzu. Śladem ich kontaktów jest wiersz1 z datą „Żytomierz, 27 sierp./8 września 1862” oraz rękopis dwudziestu pięciu bajek,&#13;
facecji i anegdot w przekładzie na język polski pt.: Skazki ludu ruskiego&#13;
zebrane na Wołyniu w 1835 r. Rękopisu tego nie znajdujemy dziś w archiwum Kolberga, lecz miał go jeszcze w ręku Józef Tretiak, który teksty te&#13;
zamieścił w swojej edycji2 materiałów z Wołynia w 1907 r.&#13;
Nie wiadomo natomiast, komu Kolberg zawdzięcza zachowany w jego&#13;
zbiorach rękopis pt. Ukraińskie śpiewy i tańce3. Zawiera on ponad 100 teks­&#13;
tów pieśni i 74 melodie wokalne i instrumentalne. Autorem (autorką?) była&#13;
osoba mieszkająca w okolicy Kowla, a na podstawie nielicznych notatek&#13;
towarzyszących tekstom i nutom wnioskować można, że sporządzony został dla Kolberga i przekazany mu w czasie jego podróży po Wołyniu albo&#13;
krótko potem. Tak obszerny rękopis z zapisami melodii sporządzony przez&#13;
współpracownika jest unikatem w jego zbiorach.&#13;
Na Wołyniu przebywał Kolberg od 30 lipca do 3 października, następnie przez kilka dni w Lublinie, a 10 października był już znowu&#13;
w Warszawie. Po powrocie kontynuował prace nad Sandomierskiem,&#13;
nad artykułami dla Encyklopedii i nadal uczył gry na fortepianie. Na&#13;
początku roku 1863 oddał do druku w „Bibliotece Warszawskiej” recenzję 4 zbioru pieśni ludowych ze Śląska wydanych przez Juliusza Rogera&#13;
1&#13;
List Prusinowskiego z tym wierszem zamieszczono w cz. I Korespondencji… (DWOK&#13;
T. 64), s. 94–95.&#13;
2&#13;
J. Tretiak nie odczytał wtedy nazwiska ofiarodawcy, ale odnotował wpisaną przez niego&#13;
dedykację i datę: „Panu Oskarowi Kolbergowi jako nieudolny upominek (tu nieczytelny podpis) 25 sierpnia (6 września) 1862, Żytomierz”. Nazwisko autora znamy dzięki notatce Izydora&#13;
Kopernickiego, której Tretiak nie zauważył wśród rękopisów.&#13;
3&#13;
Rękopis znajduje się w tece z materiałami z Wołynia (BN PAU i PAN, sygn. 3206, k. 170–&#13;
186), dokładniej został scharakteryzowany we wstępie do tomu O. Kolberg Wołyń. Suplement…&#13;
(DWOK T. 84), s. XXXI–XXXII, pieśni tam zapisane w wyborze wydał J. Tretiak w tomie Wołyń (DWOK T. 36), a w całości rękopis ten, jako dokument w tej postaci cenny dla badaczy folkloru, został zamieszczony w tomie O. Kolberg Materiały do etnografii Słowian wschodnich&#13;
(DWOK T. 58, w opracowaniu).&#13;
4&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku z muzyką zebrał i wydał Juliusz&#13;
Roger, doktor medycyny. Wrocław 1863, „Biblioteka Warszawska” 1863, T. 1, s. 153–156.&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
�(1819–1865). Pochodzący z Bawarii J. Roger od 1847 r. był nadwornym&#13;
lekarzem księcia raciborskiego, a życzliwość i charytatywna działalność&#13;
zjednały mu zaufanie chłopów. Przygotowany przez niego zbiór ponad&#13;
500 tekstów, zawierający także około 300 melodii, zyskał wysoką ocenę&#13;
Kolberga, który pisał, że jest on „dokładnym i zaokrąglonym”. Wspomniał&#13;
krótko o opublikowanych przez Rogera melodiach oraz ich powinowactwie z mazowieckimi i wielkopolskimi, zapowiadając, że melodie te muszą „pozostać przedmiotem obszerniejszego kiedyś rozbioru” 1 i zajął się&#13;
nieco szerzej problemem klasyfikacji pieśni, zwłaszcza koniecznym jego&#13;
zdaniem w publikacji tego rodzaju rozróżnieniem pieśni i przyśpiewek,&#13;
tj. „pios­nek tanecznych i ucinkowych” 2.&#13;
Jesienią, po powrocie Kolberga do Warszawy, wybuch powstania był&#13;
już oczywisty, planowano je na wiosnę, jednak wznowiony pobór do wojska wymusił rozpoczęcie w styczniu. Parę lat wcześniej, po klęsce w wojnie krymskiej, władze carskie zaniechały poboru, ale 6 października 1862&#13;
r. zapowiedziano jego przywrócenie. W Królestwie miał się on odbyć nie&#13;
w drodze losowania, jak dotąd, tylko przez powołanie młodych mężczyzn,&#13;
głównie z Warszawy, wskazanych przez policję. Tym razem od poboru mieli być zwolnieni chłopi, a branką miano objąć nieprawomyślną&#13;
politycznie młodzież miejską. Przyspieszyło to decyzję tajnego Komitetu&#13;
Centralnego Narodowego o rozpoczęciu wojny partyzanckiej. Do pierwszych walk doszło parę dni po brance przeprowadzonej w Warszawie&#13;
nocą z 14 na 15 stycznia 1863 r. W samej Warszawie nie dochodziło do&#13;
działań zbrojnych.&#13;
Pierwsze miesiące powstania spędził Kolberg w Warszawie, wyjechał&#13;
dopiero na początku lipca 1863 r. i przez ponad trzy miesiące podróżował&#13;
po Galicji. W spisie wydatków odnotował koszt pobytu w Szczawnicy, Krynicy, w Sanockiem, w Samborze, Lwowie i Olesku. Do Warszawy wrócił&#13;
około 26 października.&#13;
&#13;
Przedruk w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 579–583, tekst nr 1030.&#13;
1&#13;
Tamże, w przedruku s. 580. Zapowiedzianego „rozbioru” melodii wydanych przez J. Rogera Kolberg nie napisał.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 582.		&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
�VIII&#13;
[Królestwo po powstaniu styczniowym. – Ostateczna zmiana zakresu badań&#13;
i publikacji Kolberga — ukształtowanie w ciągu roku 1864 programu Ludu&#13;
przedstawionego w lutym 1865 r. w liście otwartym Do Redakcji „Biblioteki&#13;
Warszawskiej”.]&#13;
&#13;
Powstanie upadło wiosną 1864 r., ale przez następne pięćdziesiąt lat jego&#13;
skutki w różny sposób i w różnych dziedzinach życia z olbrzymią siłą oddziaływały na mieszkańców Królestwa i Ziem Zabranych. Bezpośrednio po&#13;
klęsce powstania nastąpiły aresztowania, publiczne egzekucje, zsyłki na Sybir na katorgę i na przymusowe osiedlenie, wcielanie do rot aresztanckich,&#13;
konfiskaty majątków i represje nie tylko wobec pojmanych uczestników&#13;
walk, ale także wobec rodzin, które pomagały powstańcom. Z największą&#13;
surowością karano księży katolickich, nie tylko za udział w powstaniu lub&#13;
podejrzenie o taki udział, lecz nawet za oddanie ostatniej posługi śmiertelnie rannym powstańcom. Również na Ziemiach Zabranych najostrzej&#13;
traktowano księży katolickich, oszczędzano tam jednak chłopów. Część&#13;
czynnych uczestników powstania zdołała emigrować. Podobnie jak po powstaniu listopadowym, społeczeństwo Królestwa i pozostałych ziem zaboru&#13;
rosyjskiego przez zsyłki i emigrację pozbawiane było ludzi młodych, często&#13;
studiujących w otwartej niedawno Szkole Głównej lub wykształconych&#13;
na rosyjskich uniwersytetach w Petersburgu, Moskwie i Kijowie. Ponownie zaostrzone zostały zarządzenia cenzury, która stała się wszechwładna&#13;
i wszechobecna. Dla ruchu wydawniczego w Królestwie Polskim powstanie styczniowe nie stało się taką katastrofą, jaką przyniosło powstanie listopadowe. Istniała nadal polska prasa, ukazywały się polskie książki, ale&#13;
restrykcje Warszawskiego Komitetu Cenzury i samowola cenzorów, którzy poza urzędowymi wskazaniami kierowali się własnymi uprzedzeniami&#13;
i upodobaniami, niezwykle utrudniały pracę wydawców i autorów i wpływały na ostateczną treść publikowanych utworów.&#13;
Do zaprowadzenia „porządku” w Królestwie powołany został w roku&#13;
1864 Komitet Urządzający. Miał on za zadanie wprowadzenie reformy&#13;
uwłaszczeniowej i całkowite dostosowanie administracji i innych instytucji Królestwa do modelu rosyjskiego, a w rezultacie zniesienie dotychczasowej, już i tak niewielkiej ich odrębności w stosunku do cesarstwa.&#13;
Przeprowadzono likwidację odrębnych dotąd instytucji, na których miejsce&#13;
169&#13;
&#13;
�ustanowiono w ciągu kilku lat takie same jak w carskiej Rosji. Przedłużono&#13;
stan wojenny, ograniczając możliwość podróżowania. Wprowadzono nowy&#13;
podział na gubernie, zwiększając ich liczbę i zmniejszając powierzchnię,&#13;
a poza ich granice można było wyjeżdżać tylko na podstawie paszportu. Ponadto nasiliła się rusyfikacja wielu dziedzin życia, przede wszystkim szkolnictwa i administracji przez wprowadzanie do nich języka rosyjskiego jako&#13;
obowiązkowego i zastępowanie Rosjanami pracujących tam dotychczas&#13;
Polaków, zwłaszcza na wyższych stanowiskach. W ciągu ośmiu lat działalności Komitet pod kierunkiem Nikołaja Milutina (1818–1872) osiągnął&#13;
założony cel. Widocznym etapem utraty pozornej nawet samodzielności&#13;
było wprowadzenie w roku 1867 nazwy Kraj Przywiślański, najpierw obok&#13;
dotychczas używanej nazwy Królestwo Polskie, a później zamiast niej.&#13;
Klęska powstania, a przedtem przygotowania do niego i jego przebieg&#13;
spowodowały wśród części społeczeństwa polskiego zmianę w postrzeganiu roli chłopów w życiu narodu. Nowy status prawny starały się nadać im&#13;
już konspiracyjne władze polskie przygotowujące powstanie. W czerwcu&#13;
1862 r. Komitet Centralny Narodowy w Programie organizacji narodowej&#13;
zapowiadał m.in. uwłaszczenie w zakresie szerszym niż stanowił wcześniejszy ukaz carski dla cesarstwa, w tym i dla Ziem Zabranych, pomijający&#13;
Królestwo. Dałoby to wolność osobistą chłopom stanowiącym ponad 70%&#13;
społeczeństwa. W styczniu 1863 r. w manifeście Tymczasowego Rządu Narodowego ogłoszono dekret o uwłaszczeniu, ale powstańcy nie mieli władzy i środków, aby treść dekretu wcielić w życie na całym terenie zaboru&#13;
rosyjskiego. Ponieważ Rosjanie obawiali się odebrania chłopom przyznanych, choć w większości niezrealizowanych praw, w marcu 1864 r., gdy&#13;
bliska była klęska powstania, wydany został carski ukaz uwłaszczeniowy.&#13;
Był znacznie korzystniejszy dla chłopów niż wcześniejsze podobne reformy&#13;
w zaborach austriackim i pruskim, co podsycało nieustający konflikt między dworem a wsią. Był też w pewnym stopniu nagrodą za nikłe uczestnictwo chłopów w powstańczej partyzantce antyrosyjskiej – miał im wskazać&#13;
prawdziwego obrońcę ich interesów.&#13;
Po powstaniu styczniowym w Królestwie nasiliły się procesy społeczne&#13;
i ekonomiczne widoczne już wcześniej, ale nie w takim natężeniu. Znacznemu przyspieszeniu uległy przemiany wsi, przeobrażając nie tylko jej gospodarkę, a z nią i kulturę materialną, ale także wszystkie inne aspekty&#13;
życia chłopów. Po upadku powstania oczywiste stało się, że odzyskanie&#13;
niepodległości będzie niemożliwe bez pozyskania dla tej idei chłopów,&#13;
170&#13;
&#13;
�najliczniejszej warstwy narodu. Konieczne stało się przeciwdziałanie ich&#13;
wynarodowieniu i zapewnienie im możliwości realizacji praw i aspiracji.&#13;
Programy społeczne, a także naukowe i literackie musiały ulec zmianom,&#13;
a ich twórcy w trosce o dalszy los narodu podejmowali nowe metody działania. Idea pracy organicznej, powstała około roku 1848 w germanizowanym zaborze pruskim, a polegająca – określając ją w największym skrócie&#13;
– na pracy na rzecz reform cywilizacyjnych, została w części przyjęta przez&#13;
warszawskich pozytywistów. Bardzo ważne stało się zatem lepsze niż dotąd&#13;
poznanie obecnej sytuacji chłopów i ich kultury w całym znaczeniu tego&#13;
słowa. Było to potrzebne do budowania programów edukacyjnych, które miały z pańszczyźnianych do niedawna chłopów uczynić świadomych&#13;
członków polskiego społeczeństwa. Wynarodowienie groziło ludności polskiej we wszystkich trzech zaborach, jednak wówczas najgroźniejsza sytuacja była w zaborze rosyjskim. Znowu stawały się aktualne oświeceniowe&#13;
postulaty Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i program badań&#13;
ludoznawczych sformułowany na początku wieku przez Hugona Kołłątaja1&#13;
i przypominany co jakiś czas przez różne środowiska naukowe i polityczne.&#13;
Prowadzenie potrzebnych prac na tym polu mogła zapewnić etnografia2.&#13;
W tym okresie, tj. po powstaniu styczniowym, nauce polskiej, zwłaszcza w zaborze pruskim i rosyjskim, nadal brakowało oparcia w instytucjach tworzących warunki do pracy badawczej i finansujących tę ważną dla&#13;
przyszłości narodu dziedzinę życia. Tylko w zaborze austriackim po klęsce&#13;
w wojnie z Włochami wiosną 1860 r. rozpoczęło się stopniowe łagodzenie&#13;
polityki rządu wiedeńskiego wobec Polaków, co dotyczyło także wyższych&#13;
uczelni, cenzury i możliwości badań. W zaborze pruskim dopiero w 1857&#13;
r. władze zgodziły się na utworzenie w Poznaniu Towarzystwa Przyjaciół&#13;
Nauk, jednak odmówiły mu finansowania. Członkowie założyciele przyjęli&#13;
dla Towarzystwa dewizę „unguibus et rostro” (pazurami i dziobem), która&#13;
postulowała działania na rzecz obrony i rozwoju polskiej kultury i polskiej&#13;
Zob. R. Wojciechowski Warszawskie, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1800–1863. Epoka&#13;
przedkolbergowska, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1970, s. 77–78. Pełny&#13;
tekst listu został udostępniony pierwszy raz w: Ks. Hugona Kołłątaja korespondencja listowna&#13;
z Tadeuszem Czackim..., T. 1, Kraków 1844, s. 12–30.&#13;
2&#13;
O stanie i sytuacji etnografii w Polsce w połowie wieku XIX zob. A. Posern-Zieliński&#13;
Kształtowanie się etnografii polskiej jako samodzielnej dyscypliny naukowej (do 1939 r.),&#13;
w: Historia etnografii polskiej, pod red. M. Terleckiej, Wrocław 1973, s. 61 i nast. oraz Z. Jasiewicz Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej (od końca XVIII wieku do roku&#13;
1918), Poznań 2011, s. 104–145.&#13;
1&#13;
&#13;
171&#13;
&#13;
�nauki coraz bardziej zagrożonych przez germanizację. Towarzystwo, mające&#13;
ograniczony budżet pochodzący tylko ze składek, nie mogło zastąpić wyższej&#13;
uczelni, której w Poznaniu brakowało już od dziesiątków lat. W zaborze&#13;
rosyjskim sytuacja zmieniła się nieco w roku 1862, gdy w Warszawie powstała Szkoła Główna z polskim językiem wykładowym. Była to pierwsza&#13;
w Królestwie od czasu likwidacji uniwersytetu uczelnia wyższa z szerokim&#13;
programem nauk humanistycznych. Na początku swego istnienia borykała&#13;
się z brakiem kadry naukowej, a już w r. 1869 została zamieniona na uniwersytet rosyjski. Mimo tylko siedmiu lat istnienia Szkoła Główna miała duże&#13;
znaczenie dla dalszych dziejów myśli naukowej oraz kultury polskiej – jej&#13;
wykładowcy i absolwenci kształtowali i realizowali idee pozytywizmu. Jednak badania etnograficzne we wszystkich trzech zaborach zdane były, tak&#13;
jak poprzednio, na inicjatywy prywatne. Dlatego K.W. Wójcicki w roku 1859&#13;
w przytaczanym tu apelu o zbieranie materiałów ludoznawczych odwoływał się do „gorliwości obywatelskiej naszych ziemian”. Również Kolberg,&#13;
podejmując kilka lat później program badań etnograficznych, zwracał się&#13;
o pomoc do współobywateli, licząc na ich patriotyczne zaangażowanie.&#13;
W Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda w tomie wydanym w roku&#13;
1861 miejsce etnografii w systemie nauki zostało określone następująco:&#13;
Etnografia (z greckiego ethnos, lud i graphein, pisać), właściwie opis ludów; tak&#13;
nazywano dotąd zbiór wiadomości o obyczajach i zwyczajach, ubiorach, religii&#13;
oraz o formie rządu u obcych, mniej zwłaszcza cywilizowanych narodów, który&#13;
to zbiór uważano zwykle za część dodatkową geografii. Szybkie jednak postępy&#13;
i zmiany, jakim podlegały w ostatnich czasach nauki przyrodzone, mianowicie&#13;
fizjologia oraz badania historyczne i filologiczne, dały także początek wielostronniejszemu i dokładniejszemu poglądowi naukowemu na człowieka, równie pod&#13;
względem fizycznym jak społecznym, a dwa te względy stały się podstawowymi&#13;
dwóch nowych nauk: antropogeografii i etnografii, które w ostatnich dopiero&#13;
dziesiątkach lat doszły do zupełnej samoistności. […] Antropogeografia, czyli (jak&#13;
ją nazywają niektórzy badacze angielscy) etnologia, zapatruje się na plemiona&#13;
i ludy jedynie jako na odmiany i dalsze odcienia ras, na te zaś rasy jako na gatunki zoologicznego rodzaju człowieka; przeciwnie etnografia, rozwijająca się&#13;
obecnie w gałąź nauki historycznej, uważa ludzi w narodach, a więc jako społeczności związane wspólnie węzłami duchowymi1.&#13;
1&#13;
F. H. L. [F.H. Lewestam] Etnografia, w: Encyklopedia powszechna, T. 8, Warszawa 1861,&#13;
s. 464.&#13;
&#13;
172&#13;
&#13;
�Już wcześniej, w latach 1850–1852, etnografia dzięki wykładom Wincentego Pola1 na Uniwersytecie Jagiellońskim stała się w Polsce na krótko&#13;
dyscypliną akademicką, wtedy umiejscowioną wśród nauk przyrodniczych&#13;
jako wykładana w ramach geografii powszechnej. Kolberg, należący do&#13;
grona „encyklopedystów” tworzącego w latach 1858–1868 najważniejsze&#13;
wówczas w Warszawie wydawnictwo, Encyklopedię powszechną, etnografię widział — tak jak autor przytoczonego artykułu — wśród nauk historycznych. Dla ustalenia takiego miejsca etnografii w systemie nauki w Polsce&#13;
największe znaczenie miała wspomniana już zmiana postrzegania sytuacji&#13;
ludu a także jego roli w społeczeństwie i w życiu narodu oraz przeobrażenia&#13;
widoczne w jego kulturze. Dyskusje na te tematy prowadzone były między&#13;
innymi w środowisku naukowym i literackim, ukształtowanym wokół „Bi­&#13;
b­lioteki Warszawskiej” i Encyklopedii powszechnej.&#13;
Kolberg był wówczas wysoko cenionym badaczem i uznanym autorem&#13;
interesujących i nowatorskich publikacji prezentujących folklor, zwłaszcza&#13;
muzyczny, jako ważną część kultury polskiej i przedmiot opracowań naukowych. Od paru lat przygotowywał zbiory pieśni regionalnych i w roku 1862&#13;
oddał do druku Sandomierskie, pierwszy tom tej serii edytorskiej, krótko&#13;
już tu scharakteryzowany. Jednak druk książki trwał blisko trzy lata, w ciągu których społeczeństwo Królestwa przeżyło wstrząs — przebieg i upadek&#13;
powstania przewartościowały wiele programów, także dotychczasowe plany badawcze i wydawnicze Kolberga. Dotychczas swe badania poświęcał najpierw muzyce, później także obrzędom i zwyczajom, a obserwacje&#13;
prowadzone w czasie podróży pozwoliły mu poznać życie mieszkańców&#13;
wsi w różnych odmiennych regionach. W naukowo-artystycznym środowisku warszawskim był wtedy niewątpliwie najbardziej doświadczonym&#13;
badaczem terenowym. Potrzeba czasu – konieczność zebrania źródeł dla&#13;
kształtującej się etnografii – spowodowała kolejną, tym razem jeszcze głębszą zmianę zakresu jego badań i publikacji. Za podstawowe swe zadanie&#13;
uznał wówczas zgromadzenie dokumentacji na temat całości kultury ludowej i udostępnienie jej nauce w wielotomowej serii, której dał tytuł Lud.&#13;
Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła,&#13;
zabawy, pieśni, muzyka i tańce, planując poświęcenie każdemu regionowi&#13;
Wincenty Pol (1807–1872), poeta, geograf, uczestnik powstania listopadowego (odznaczony orderem Virtuti Militari). Współcześni cenili przede wszystkim jego twórczość literacką, działalność naukowa Pola jako geografa, a zwłaszcza etnografa została doceniona dopiero&#13;
w drugiej połowie XX wieku.&#13;
1&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
�dawnej Rzeczypospolitej osobną monografię. Ta zasadnicza zmiana wynikała z głębokiego zrozumienia zadań, jakie stanęły przed społeczeństwem&#13;
polskim po powstaniu styczniowym. Jego klęska, a później analiza przyczyn takiego biegu wydarzeń miały decydujący wpływ na biografie nie&#13;
tylko powstańców i Kolberg nie jest tu wyjątkiem, jednak w jego wypadku&#13;
zmiana była znaczna, konsekwentnie przeprowadzona i istotna dla rozwoju&#13;
etnografii w ciągu prawie pięćdziesięciu następnych lat.&#13;
Kolberg interesował się ludową muzyką wokalną i instrumentalną i jej&#13;
kulturowym kontekstem już od dwudziestu pięciu lat. W czasie badań&#13;
w terenie zauważał zmienność, powstawanie nowych utworów i zanikanie&#13;
dawnych, a także charakterystyczną dla folkloru właściwość tworzenia wariantów. W marcu 1865 r. pisał w jednym z listów: „[...] pieśń jest niewyczerpaną, sama się wciąż mnoży i odradza, i w liczne kształci warianty, tak pod&#13;
wglądem muzycznym, jak i opisowym”1. Ciągły kontakt z kulturą ludową&#13;
utwierdzał go w przekonaniu, że procesy te dotyczą jej jako całości i że&#13;
potrzeba systematycznych badań etnograficznych jest oczywista. Obserwowanie wsi wskazywało też, że w tym właśnie czasie, tj. na początku drugiej&#13;
połowy wieku, zwłaszcza po uwłaszczeniu chłopów, zmiany w kulturze ludowej następują szybciej niż dawniej i są radykalniejsze. Zbadanie i utrwalenie w druku wszystkich jej przejawów stało się już pilną koniecznością.&#13;
W niektórych opracowaniach na temat genezy Ludu można przeczytać,&#13;
że Kolberg podjął w roku 1865 nowy, znacznie szerszy program badawczy&#13;
i edytorski, ponieważ przekonał się, że jako kompozytor nie osiągnie wymarzonego sukcesu, że decyzja o opracowywaniu etnograficznych monografii&#13;
regionalnych była wynikiem jego rezygnacji z ambicji twórczych. Jest to&#13;
jednak ocena niepełna. Wprawdzie w przytaczanym już końcowym fragmencie Szkicu autobiografii sam pisał, że w dalszej pracy nad utworami&#13;
scenicznymi przeszkodziły mu „wypadki roku 1863”. Te zdania, napisane&#13;
dopiero około 1889 r., potwierdzają, że na zaniechanie pracy nad kompozycjami dla teatru bezpośredni wpływ miał przebieg i skutki powstania&#13;
styczniowego. Jednak w ciągu kilku poprzednich lat Kolberg przygotował&#13;
dla Encyklopedii powszechnej S. Orgelbranda dziesiątki tekstów na różne&#13;
tematy z historii i teorii muzyki, a przede wszystkim opublikował dwa ważne,&#13;
wymienione już tu artykuły: w r. 1857 o związkach kompozycji J. Stefaniego&#13;
z muzyką ludową oraz w r. 1862 dotyczący źródeł muzyki polskiej Rzut oka&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do A. Osipowicza z 30 III 1865 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 114.&#13;
&#13;
174&#13;
&#13;
�na pierwotne muzyki dzieje z powodu pieśni „Bogarodzicy”1. M. Tomaszewski tekst ten nazywa „największą przygodą naukową twórcy Ludu”2.&#13;
Genezy polskiej muzyki dotyczyły też obszerne rozważania w przekazanym&#13;
do druku w 1862 r. Sandomierskim, we wstępie do którego Kolberg stwierdzał, że badanie muzyki ludowej, jej „pochód i rozwój historyczno-obyczajowy nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń moich zamiarem”. Jak&#13;
się dziś wydaje, ogłoszenie artykułu Rzut oka na pierwotne muzyki dzieje... i szerokie przedstawienie tego problemu we wstępie do Sandomierskiego dało Kolbergowi pewną satysfakcję, było częściową realizacją planów&#13;
naukowych budowanych od roku 1841. Zatem podjęcie w 1865 r. programu kompleksowych badań etnograficznych, programu Ludu, spowodowało&#13;
usunięcie z bieżących zadań, „odłożenie na bok” – później okazało się, że na&#13;
zawsze – nie tylko ambicji twórcy muzyki, ale przede wszystkim jej badacza. Wprawdzie dopiero w 1868 r. zakończyła się edycja Encyklopedii powszechnej i Kolberg wtedy właśnie zaprzestał działalności jako pisarz muzyczny, jednak podjęcie prac nad programem Ludu opracowanym w końcu&#13;
1864 r. i ogłoszonym w lutym 1865 r. spowodowało rezygnację z dalszych&#13;
badań nad genezą polskiej muzyki ludowej na rzecz tworzenia podstaw dla&#13;
etnografii, w której mieścił także folklor muzyczny. Czasem w późniejszych&#13;
tomach Ludu i w innych publikacjach nawiązywał do tematów przedstawionych we wstępie do Sandomierskiego, ale nie podejmował dalszych&#13;
badań nad problemami tam poruszonymi. Rozważania Kolberga na temat&#13;
genezy tonalności muzyki ludowej zawarte we wstępie do Sandomierskiego&#13;
nie miały kontynuacji, stały się w działalności naukowej Kolberga etapem&#13;
zamkniętym. Badacza muzyki zastąpił etnograf gromadzący, porządkujący&#13;
i publikujący dokumentację kultury ludu.&#13;
Planowaną tematykę Ludu Kolberg przedstawił, ogłaszając w lutym&#13;
1865 r. w „Bibliotece Warszawskiej” List otwarty3. Zamieścił go na łamach&#13;
liczącego się i popularnego czasopisma naukowego, aby zaapelować do&#13;
społeczeństwa o pomoc w gromadzeniu materiałów:&#13;
Zob. przypisy na s. 144–145 i 160–161.&#13;
M. Tomaszewski Pisma muzyczne..., w: O. Kolberg Pisma muzyczne (DWOK T. 61), s. XI.&#13;
3&#13;
O Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”. List otwarty, „Biblioteka Warszawska”&#13;
1865, T. 1, s. 306–308, przedruk w: Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 102–106. Rękopis&#13;
Listu oddał Kolberg do druku zapewne w połowie grudnia, pozwolenie cenzury dotyczące&#13;
tego tomu „Biblioteki Warszawskiej” ma datę 19/31 XII 1864, zgodę na druk cenzura wydawała&#13;
dopiero po otrzymaniu gotowego składu tekstów.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
�Zajmując się od lat wielu zbieraniem pieśni, podań i zwyczajów, robiłem w tym&#13;
celu nie bezowocne po kraju podróże, gdyż podróże te nagromadziły już do mojej teki mnóstwo nader ważnych szczegółów etnograficznych. [...] Pragnienie uzupełnienia podjętych już w tym przedmiocie wiadomości nabytkami pozyskać się&#13;
jeszcze mogącymi, ażeby je wszystkie później uporządkowane w stosownym zamieścić dziele i przedłożyć do użytku i dla nauki powszechnej, niepłonną budzi&#13;
we mnie ufność, że wezwanie moje poniżej skreślone, nie pozostanie bez skutku&#13;
i nakłoni szan. obywateli i obywatelki do zwracania na lud uwagi, do spisywania&#13;
swych spostrzeżeń, a następnie do udzielenie mi takowych listownie [...]1.&#13;
&#13;
Problemy, na które przyszli współpracownicy mieliby zwrócić uwagę,&#13;
zestawił w jedenastu punktach: 1. wieś i chata, 2. praca i zajęcia domowe&#13;
i gospodarskie, 3. żywność, 4. ubiór mężczyzn, kobiet i dzieci, 5. mowa,&#13;
6. przysłowia, zdania, bajki, powiastki, klechdy, legendy, podania itp.,&#13;
7. zabobony, gusła, przesądy, 8. pieśni, 9. tańce, 10. obrzędy, 11. zwyczaje&#13;
„i piosnki przy różnych zatrudnieniach”. Większość tych tematów jest rozwinięta i wskazuje dokładniej, jakich informacji o życiu mieszkańców wsi&#13;
oczekiwał od swych korespondentów2.&#13;
Patrząc na kulturę ludową jako na organiczną całość, Kolberg chciał&#13;
udokumentować także związki łączące wszystkie jej dziedziny, nie zawsze&#13;
zauważane w dotychczasowych publikacjach. Dlatego pisząc np. o budowie chaty, pytał o zwyczaje, przesądy i zaklęcia towarzyszące tej pracy,&#13;
a w następnych punktach o inne wierzenia i zabobony związane z obrzędami i z codziennym życiem oraz o formuły zaklęć używanych w trakcie&#13;
różnych działań. Prosił o pieśni wykonywane przy uroczystościach i przy&#13;
wszystkich zajęciach domowych i gospodarskich. Kładł też nacisk na notowanie lokalnych nazw wytworów materialnych, od budynków i ich części&#13;
do sprzętów, narzędzi i naczyń, oraz na określanie stosowanych surowców.&#13;
Zwracał uwagę na rozróżnienie strojów codziennych i świątecznych, ich&#13;
krój i użyte tkaniny i ozdoby. Zalecał zapisywanie bajek, legend, podań itp.&#13;
„o ile możności (lubo nie koniecznie) w mowie potocznej, miejscowej”, prosił też o oddanie pieśni „mową miejscową”, choć osobny punkt poświęcił&#13;
„narzeczu prowincjonalnemu”. Pytał o koszt wesela czy pogrzebu, a przy&#13;
strojach także o cenę „krawiecczyzny”. W późniejszych tomach Ludu widać&#13;
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”... w przedruku s. 102–103.&#13;
Program z Listu otwartego przytoczony jest przez E. Antyborzec w: Oskar Kolberg jako&#13;
badacz terenowy... w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. II (DWOK T. 85/II), s. 432–436.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
176&#13;
&#13;
�starania o obserwacje zmian zachodzących w kulturze ludowej, w Liście&#13;
otwartym zaznaczył to w punkcie dotyczącym wsi i chaty, dodając „typ&#13;
tu stanowić ma najdawniejszy i najpowszechniejszy niegdyś sposób stawiania, o ile się zachował” oraz pytając, czy ubiór dawniej był inny i „jakim&#13;
ulegał odmianom”. Na końcu apelu dodał, że do wielu informacji przydatnym uzupełnieniem byłyby rysunki, „o ile takowe pozyskać się dadzą”.&#13;
List otwarty pokazuje, że pole badań etnografów widział wtedy Kolberg&#13;
bardzo szeroko: od kultury materialnej, poprzez folklor (teksty i muzykę),&#13;
obrzędy i zwyczaje, wierzenia, aż do gwary, wspominając nawet elementy&#13;
antropologii fizycznej (barwa cery i kolor włosów). Obejmował więc problematykę, której częścią dziś zajmują się odrębne dziedziny nauki. W ciągu&#13;
kilkudziesięciu lat od czasu ogłoszenia Listu otwartego, w wypadku np. dialektologii zaledwie kilkunastu, wykształciły one własne metody badań i własną terminologię, a antropologia fizyczna była już wówczas osobną nauką,&#13;
uprawianą przede wszystkim przez przedstawicieli medycyny. Zauważyć&#13;
też można, że termin „zwyczaje” miał wtedy dla niego nieco inne znaczenie&#13;
niż później w tomach Ludu. W Liście otwartym obejmował on: „zwyczaje&#13;
i piosnki przy różnych zatrudnieniach”, które wyliczył dosyć szczegółowo,&#13;
a chodziło mu o różne czynności gospodarskie, domowe i o zachowania poza&#13;
domem, na jarmarku, w karczmie itp. Natomiast w monografiach w rozdziale „Zwyczaje” znajdują się opisy, teksty i melodie związane z obrzędami&#13;
dorocznymi od Adwentu do Zaduszek, czyli to, co w liście otwartym zamieścił jako kolejny punkt podporządkowany obrzędom, obok wesel, chrzcin&#13;
i pogrzebów. Nieco szerszy zakres miał z początku w tomach regionalnych&#13;
rozdział poświęcony językowi. W Liście otwartym Kolberg prosił o próbki&#13;
mowy, prowincjonalizmy i słowniczek miejscowych wyrazów. W pierwszych monografiach (Kujawy i Krakowskie) zamieszczał obok słowników&#13;
także obszerne wykazy toponomastyczne, ale w następnych rezygnował&#13;
z tych materiałów, ograniczając też coraz bardziej rozdziały poświęcone&#13;
„mowie prowincjonalnej”, ponieważ zajmowała się nią dialektologia.&#13;
Zestawienie tematów podane przez Kolberga w Liście otwartym było&#13;
orientacyjnym wykazem dla osób, które zechcą podjąć z nim współpracę,&#13;
nie był to spis treści przewidywany dla tomów Ludu, co pokazuje porównanie z oddanymi do druku dwa lata później Kujawami, a także z następnymi&#13;
monografiami. Ostateczna zawartość kolejnych tomów ma inny porządek,&#13;
jest także zależna od specyfiki danego regionu — w każdej z nich pojawiają&#13;
się opisy zwyczajów, informacje o zatrudnieniach, obchodzonych świętach,&#13;
177&#13;
&#13;
�strojach, potrawach itp., charakterystycznych tylko dla określonej okolicy,&#13;
nieznanych lub nieużywanych gdzie indziej.&#13;
Swój nowy program i sposób jego realizacji zaprezentował Kolberg&#13;
w roku 1865 także w artykule Polski lud zamieszczonym w Encyklopedii&#13;
powszechnej. Tam, po krótkiej charakterystyce najważniejszych grup etnicznych „lechickiego szczepu”, pisał:&#13;
Każden z tych ludów i ich odmian, mimo pewnej całego pokolenia wspólności,&#13;
ma właściwe sobie cechy duchowe i moralne, zawarte w miejscowych zwyczajach, gwarze, podaniach, przysłowiach, pieśniach, obrzędach, tańcach i muzyce,&#13;
nadto cechy fizyczne w cerze, usposobieniu, ruchach, ubiorze, sposobie życia,&#13;
mieszkaniu i rodzaju pracy leżące. Różnice te raz ukazują się wybitniejsze, to znów&#13;
słabsze, w wielu nawet razach ścierają się ze sobą, mieszają i krzyżują. Dokładniejsze o nich wiadomości, zebrane w jedno ognisko, wydobywając na jaśnią&#13;
wszelkie różnorodne owe szczegóły narodowego bytu, dadzą dopiero możność&#13;
powiązania ich z sobą w jedną całość, wykazania wzajemnego na siebie wpływu,&#13;
i tym samym skreślenia w ten sposób dokładnej kraju etnografii. Poprzedzić ją&#13;
zatem winny monografie, czyli opisy szczegółowe pojedynczych miejscowości1.&#13;
&#13;
Lud miał być serią takich etnograficznych monografii niewielkich regionów.&#13;
Publikacje krajoznawczo-historyczne poświęcone jednemu regionowi&#13;
i zawierające mniej lub więcej informacji etnograficznych pojawiały się&#13;
od początku XIX w. Jedną z ważniejszych był tom Okolica zadniestrska…&#13;
Ignacego Lubicz-Czerwińskiego2 z 1811 r., uznawany za pierwszą monografię etnograficzną. Ze współczesnych Kolbergowi, już ściśle etnograficznych,&#13;
wymienić trzeba przede wszystkim Lud ukraiński Antoniego Marcinkowskiego3 i Lud Kornela Kozłowskiego4. Obydwa opracowania Kolberg oce1&#13;
O. Kolberg Polski lud, w: Encyklopedia powszechna, T. 21, Warszawa 1865, s. 217,&#13;
przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 567.&#13;
2&#13;
Pełny tytuł pracy I. Lubicz-Czerwińskiego: Okolica zadniestrska między Stryjem i Łomnicą, czyli opis ziemi i dawnych klęsk lub odmian tej okolicy, tudzież jaki jest lud prosty&#13;
dla religii i dla pana swego? Zgoła jaki ón jest w całym sposobie życia swego, lub w swoich&#13;
zabobonach albo zwyczajach, Lwów 1811.&#13;
3&#13;
[A. Marcinkowski] A. Nowosielski Lud ukraiński, jego pieśni, bajki, podania, klechdy,&#13;
zabobony, obrzędy, zwyczaje, przysłowia, zagadki, zamawiania, sekreta lekarskie, ubiory,&#13;
tańce, gry itd., zebrał i stosownemi uwagami objaśnił […], T. 1–2, Wilno 1857.&#13;
4&#13;
K. Kozłowski Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego&#13;
wraz z tańcami i melodiami zebrał […], z. 1–4, Warszawa 1867–1868, całość: Warszawa 1869.&#13;
&#13;
178&#13;
&#13;
�niał wysoko. Nie wiadomo, czy znał osobiście Antoniego Marcinkowskiego&#13;
(1823–1880), jednak jest to bardzo prawdopodobne. W jednej ze swych tek&#13;
regionalnych przechowywał rękopis trzeciego tomu Ludu ukraińskiego1&#13;
poświęcony pieśniom, niewydany drukiem, a dwa pierwsze tomy i liczne artykuły tego autora wykorzystywał jako materiał porównawczy m.in.&#13;
w Krakowskiem i Pokuciu. Z Kornelem Kozłowskim (1834–1904) prowadził wspólnie badania terenowe w okolicy Czerska w czasie pobytu w Czaplinie w czerwcu 1865 r. i zapisy muzyczne wykonane podczas tych badań&#13;
przekazał Kozłowskiemu do druku w jego publikacji. Kozłowski w tytule&#13;
wymienił melodie jako część składową monografii i we wstępie dziękował&#13;
za nie Kolbergowi, ale ostatecznie ich nie zamieścił, być może z powodu&#13;
wysokiego kosztu druku nut. Przyglądając się pracom poprzedników Kolberga, a także niektórym jemu współczesnym, zauważyć można, że przed&#13;
podjęciem przez niego planu realizowanego w postaci tomów Ludu zbieranie i opracowywanie materiałów etnograficznych ograniczało się najczęściej do okolicy dobrze znanej autorowi, w której mieszkał i w której&#13;
najłatwiej było mu przeprowadzić potrzebne badania. Drukowane w prasie&#13;
lub czasem jako ozdobne albumy2, zwykle nie wyczerpywały tematyki etnograficznej, nawet ograniczonej do podstawowego wówczas jej zakresu,&#13;
i najczęściej nie zawierały zapisów nutowych do zamieszczanych tekstów&#13;
pieśni. Nie miewały też kontynuacji. Natomiast ideą Kolberga było opracowanie materiałów etnograficznych według wspólnego dla wszystkich regionów schematu, tak aby kolejne tomy złożyły się na dzieło o stanie kultury&#13;
ludowej na obszarze dawnej Polski.&#13;
Wykaz regionów, którym chciał poświęcić osobne tomy, poznajemy dopiero ze spisu3 o cztery lata późniejszego od Listu otwartego – sporządził&#13;
go w roku 1869, starając się w Zakładzie im. Ossolińskich o dotację na&#13;
podróże terenowe i druk. W liście tym podał tytuły wszystkich przewidywanych wtedy monografii. Już z poprzednich wypowiedzi Kolberga na&#13;
W spisie tek z r. 1886 odnotował, że rękopis ten znajduje się w tece 25 Ukraina, ale dziś&#13;
w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga nie znajdujemy go. Trzeci tom monografii A. Marcinkowskiego wspomina Kolberg już wcześniej w brulionie listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r.,&#13;
zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 305.&#13;
2&#13;
Np. W. Zawadzkiego Obrazy Rusi Czerwonej, Poznań 1869, z rys. J. Kossaka; pierwodruk&#13;
rozdziałów I–IV „Tygodnik Ilustrowany” 1864, T. IX, nr 223–232.&#13;
3&#13;
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.&#13;
294–308.&#13;
1&#13;
&#13;
179&#13;
&#13;
�temat zbiorów pieśni wiadomo, że planował zbadanie muzyki ludowej na&#13;
całym terytorium przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Taki zasięg geograficzny przewidywał też dla badań etnograficznych, których wyniki w roku&#13;
1869 chciał pomieścić w sześćdziesięciu dwu tomach Ludu. Cztery pierwsze z nich to wydrukowane już wówczas „serie”: 1. Pieśni ludu polskiego,&#13;
2. Sandomierskie1, 3–4. Kujawy cz. I i II. Następne tytuły w tym spisie&#13;
uporządkował według stanu posiadanych do nich źródeł, od monografii,&#13;
które potrzebowały jeszcze zredagowania i pewnych uzupełnień, np. skompletowania rycin, do poświęconych regionom, z których miał materiały&#13;
„w małej dotąd zebrane liczbie”.&#13;
Na końcu spisu wysłanego do Ossolineum dodał uwagę: „Oczywiście porządek wszystkich serii w miarę nowych nabytków, dopełnień i opracowania ciągłej ulegać będzie zmianie”2. Tak też się działo, kolejność druku materiałów z określonego regionu (a stąd i numer tomu) zależała od wielu okoliczności, przede wszystkim od tego, kiedy były one na tyle kompletne, aby&#13;
Kolberg mógł podjąć redakcję monografii. Ponadto o ile pierwsze wydane&#13;
tytuły, jak Sandomierskie, Kujawy i Krakowskie, obejmowały niewielkie&#13;
regiony, ograniczone do jednego lub dwu powiatów, następne monografie&#13;
zawierały materiały ze znacznie większych terenów, np. z kilku powiatów,&#13;
jak dwutomowe Lubelskie. Dla Wielkopolski w granicach zaboru pruskiego przeznaczył pierwotnie siedem osobnych tomów i tyle jej ostatecznie&#13;
poświęcił, jednak pod wspólnym tytułem Wielkie Księstwo Poznańskie.&#13;
Zauważyć też trzeba, że Kolberg jako planowanych tytułów używał nazw&#13;
dawnych jednostek administracyjnych oraz nazw krain historycznych i geograficznych. Etnonimy jako tytuł pojawiają się tylko raz w odniesieniu do&#13;
mieszkańców Tatr i Beskidów (Górale), a trzykrotnie (Łemki, Hucuły, Bojki) jako uzupełnienia innych określeń. Musiał też respektować polityczne&#13;
granice wyznaczone przez zabory, np. osobne tomy poświęcone miały być&#13;
Podolu rosyjskiemu i galicyjskiemu, Śląskowi austriackiemu i pruskiemu,&#13;
rozdzielone zostało też Krakowskie, którego część po lewej stronie Wisły&#13;
1&#13;
Na karcie tytułowej Sandomierskiego widnieje nota „seria I”, dopiero wydając w roku&#13;
1867 część pierwszą Kujaw jako serię (tj. tom) III Ludu, Kolberg uznał Pieśni ludu polskiego&#13;
z 1857 r. za serię pierwszą, a Sandomierskie za drugą. Dodrukował wtedy nową kartę tytułową&#13;
dla Pieśni ludu polskiego, włączając ten tom ex post do cyklu wydawanego z tytułem Lud.&#13;
Jego zwyczaje, sposób życia, mowa itd.&#13;
2&#13;
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 305.&#13;
&#13;
180&#13;
&#13;
�miała być opisana jako Kieleckie. Kolberg zmuszony był do podporządkowania się realiom politycznym, zwłaszcza ze względu na cenzurą rosyjską,&#13;
tym bardziej że uściślenie granic regionów etnograficznych było możliwe&#13;
dopiero po dokładnych badaniach terenowych i ustaleniu kryteriów wskazujących istnienie odrębnej grupy etnicznej. Kolbergowski Lud miał służyć&#13;
zbadaniu także tych problemów.&#13;
Podkreślić też trzeba, że Kolberg zakładał od początku wyłącznie dokumentacyjny charakter planowanego wydawnictwa. W kwietniu 1865 r.&#13;
pisał w liście do Józefa Blizińskiego:&#13;
Etnografia jest nauką nową, nie wytrawną jeszcze, nie wyrobioną, lubo celu&#13;
swego świadomą; potrzeba do jej rozwinięcia materiałów jak do historii, więc&#13;
i moja praca niczym prawie jeszcze innym nie będzie, jak skrzętnym ich nagromadzeniem. Przede wszystkim postanowiłem sobie takowe nabytki uporządkować i usystematyzować, nim się do ich opracowania i dalszych wniosków&#13;
przejść będzie mogło1.&#13;
&#13;
Lud nie mógł być obciążony próbami przedwczesnych wniosków, syntezami tworzonymi na podstawie niepełnych materiałów. Zatem Kolberg&#13;
programowo rezygnował z zamieszczania tam rozważań na temat np. wzajemnych związków kultury różnych regionów i różnych grup etnicznych&#13;
czy genezy wierzeń lub praktyk leczniczych. Stosował jedynie odsyłacze&#13;
łączące warianty melodii, pieśni i bajek jako wskazówki do późniejszych&#13;
badań porównawczych. Wyraźnie i wielokrotnie stwierdzał, że wydawnictwo to stanie się podstawą dla dalszych prac, dokumentacją dla badaczy różnych dziedzin życia ludu i jego kultury, zebraną i uporządkowaną&#13;
według jednolitego planu. Dopiero po wydaniu drukiem całości stanie się&#13;
możliwe podjęcie analiz oraz prac porównawczych i formułowanie teorii&#13;
na tematy, do których Lud dostarczy źródeł.&#13;
Publikując List otwarty, Kolberg liczył na współpracę osób, które zechcą&#13;
notować w swej okolicy i przesyłać mu informacje na wskazane tam tematy.&#13;
Zapewniał przyszłych współpracowników, że nie omieszka podać nazwiska „sprawę zdającej osoby, o ile takowa sprzeciwić się temu nie zechce”2.&#13;
Ogłoszenie planu badań i prośba o pomoc w gromadzeniu materiałów do&#13;
List do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 116.&#13;
O. Kolberg Do Redakcji „Biblioteki Warszawskiej”..., w przedruku w Korespondencji…&#13;
cz. I (DWOK T. 64) s. 103.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
�monografii nie wywołały wielu deklaracji współpracy – ważne jednak&#13;
było przedstawienie problematyki Ludu. Kierowało ono zainteresowanie&#13;
ewentualnych korespondentów na zagadnienia nowe w porównaniu z zawartymi w dotychczasowych apelach zwracających uwagę najczęściej na&#13;
pieśni i bajki. Ponadto List otwarty nadał pracy Kolberga pewien rozgłos,&#13;
co pomagało mu w nawiązywaniu kontaktów w czasie badań terenowych,&#13;
które nadal musiały być zasadniczą metodą pozyskiwania materiałów.&#13;
Zachowały się listy tylko czterech osób powołujących się bezpośrednio na apel ogłoszony przez Kolberga w „Bibliotece Warszawskiej”. Byli&#13;
to: Aleksander Osipowicz (zm. 1893) z Suwałk, M. Skotnicki z Moszczanki&#13;
w Lubelskiem, Józef Bliziński (1827–1893) z Kujaw i Władysław Ciesielski&#13;
(1844–1893?), młody powstaniec, wówczas przebywający w okolicy Opatowa. Przysyłali oni Kolbergowi swoje notatki bądź współpracowali w czasie&#13;
jego pobytów w terenie. W okresie późniejszym podobną pomoc w gromadzeniu materiałów kolejne osoby okazywały Kolbergowi bądź bezpośrednio w czasie badań, bądź przez nadsyłanie własnych opisów strojów,&#13;
obrzędów czy zapisów pieśni, bajek lub przysłów. Część takich notatek&#13;
pozostaje dla nas anonimowa, m.in. dlatego że zachowana korespondencja&#13;
Kolberga sprzed roku 1871 jest bardzo uboga i często nie możemy zapisów&#13;
wykonanych obcą, nieznaną ręką połączyć z listem, który wskazałby autora. Notatki takie były zresztą często przekazywane przez „okazje”, drogą&#13;
prywatną, gdyż przesyłanie pocztą narażało je na konfiskatę i zniszczenie.&#13;
Listy były wtedy kontrolowane przez policję i nie zawsze docierały do adresata. Ciesielski, po wysiedleniu z Opatowskiego mieszkający w Żółkiewce,&#13;
pisał do Kolberga:&#13;
[…] ale proszę pisać przez pocztę Zwierzyniec, powiat zamojski, wieś i gmina Tarnawa, ponieważ więcej niż poufali przyjaciele odbierają listy moje w Żółkiewce&#13;
i odczytawszy je bez skrupułów, gubią bez odpowiedzialności1.&#13;
&#13;
Ciesielski przebywał w Żółkiewce pod nadzorem policji jako uczestnik&#13;
powstania, kontrolowana była jednak poczta nie tylko osób poddanych&#13;
takiemu rygorowi, ale także innych mieszkańców zaboru rosyjskiego, pozornie nie podejrzewanych przez władze. Dlatego współpracownicy Kolberga&#13;
starali się przekazywać notatki, często bez podpisu, pomijając pocztę lub&#13;
oddając je w czasie swego pobytu w Warszawie.&#13;
1&#13;
&#13;
List W. Ciesielskiego z 25 VII 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 173.&#13;
&#13;
182&#13;
&#13;
�Prawdopodobnie w okresie między ogłoszeniem Listu otwartego a przygotowaniem dla Ossolineum spisu planowanych monografii Kolberg uporządkował posiadane już materiały, zakładając osobne teki „regionalne”, które&#13;
w pewnej mierze przetrwały do naszych czasów1. Nie wiadomo, jaki porządek nadawał wcześniej swoim notatkom terenowym i innym rękopisom. Według wykazów sporządzanych przez niego pod koniec życia tek regionalnych&#13;
było trzydzieści i niektóre z nich miały tytuły takie same jak przewidywane&#13;
tomy, np. Górale, Ruś Czerwona, Podgórze Krakowskie, Lubelskie. Jednak&#13;
nie wszystkie planowane w 1869 r. monografie otrzymały osobne teki, być&#13;
może dlatego, że do niektórych miał wtedy jeszcze bardzo mało materiałów.&#13;
Uzupełniał też swoją podręczną bibliotekę. Pełnego spisu składających się na&#13;
nią książek nie udało się odtworzyć, zachowane notatki na ten temat są raczej przypadkowe i wskazują tylko niektóre tytuły. Na przykład z rachunku2&#13;
księgarni Gebethner i Wolff wiadomo, że w listopadzie 1865 r. kupił zbiory&#13;
bajek Karola Balińskiego (1812 – po 1850?) i Antoniego Józefa Glińskiego&#13;
(1817–1866)3, Klechdy wydane przez K.W. Wójcickiego4 miał już zapewne&#13;
wcześniej. Wykorzystał te zbiory już w roku 1867 w pierwszej części Kujaw,&#13;
wskazując zamieszczone w nich warianty drukowanych przez siebie bajek&#13;
kujawskich, tak jak we wcześniejszych publikacjach odsyłał do wariantów&#13;
pieśni w zbiorach swoich poprzedników.&#13;
Zakres badań przedstawiony w Liście otwartym, tak jak cały plan edytorski Ludu, przekraczał siły jednego człowieka. Kolberg przewidywał&#13;
opracowanie ponad sześćdziesięciu tomów, a z nieco późniejszych listów&#13;
wynika, że zakładał możliwość zebrania materiałów i przygotowanie do&#13;
druku jednego lub dwu tomów rocznie. Wydanie całego Ludu wymagałoby ponad trzydziestu lat przy doskonałej organizacji zarówno badań&#13;
terenowych, jak i późniejszej pracy przy biurku, a więc posiadania odpowiednich środków materialnych. Kolberg wiedział, że dla wykonania&#13;
1&#13;
Istniejące obecnie zespoły rękopisów Kolberga, w tym teki regionalne i Miscellanea,&#13;
zestawione są w Wykazie tek i innych zachowanych zespołów rękopisów O. Kolberga, w:&#13;
Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 83/III).&#13;
2&#13;
Rachunek księgarni w BN PAU i PAN, sygn. 2183, k. 103.&#13;
3&#13;
K. Baliński Powieści ludu spisane z podań. Wyboru i wydania K. Wł. Wójcickiego,&#13;
Warszawa1842; A.J. Gliński Bajarz polski. Zbiór baśni, powieści i gawęd ludowych opowiedział […], wyd. 2, T. 1–4, Wilno 1862.&#13;
4&#13;
K.W. Wójcicki Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, T. 1–2,&#13;
Warszawa1837; na podstawie wyd. III z 1876 r. kolejne wydanie: Warszawa 1972, wybór&#13;
i opracowanie R. Wojciechowskiego, słowo wstępne J. Krzyżanowskiego.&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
�tego planu konieczne jest poświęcenie się tylko temu zadaniu. Zbieranie&#13;
materiałów w terenie, ich opracowywanie i wydawanie co roku jednego&#13;
albo dwu nowych tomów Ludu nie pozostawiłoby już czasu na inną pracę,&#13;
a dotychczas z konieczności musiał godzić podróże i działalność badawczą,&#13;
naukową, a także wydawniczą, z zarabianiem na codzienny byt. Miał wtedy&#13;
już pięćdziesiąt lat — podjęcie tak rozległego i czasochłonnego programu&#13;
badawczego i wydawniczego świadczy o wielkiej determinacji. Wiedział,&#13;
jak cenne są gromadzone przez niego od roku 1839 zapisy folkloru i opisy&#13;
obrzędów i jak bardzo potrzebne są nowe, szersze niż dotąd badania etnograficzne w okresie coraz gwałtowniejszych przemian w życiu mieszkańców wsi i zanikania niektórych jego elementów. Wiedział też, że oparciem&#13;
będą mu doświadczenia zdobyte w czasie pobytów w terenie, kontakty nawiązane w różnych okolicach kraju, znajomość literatury przedmiotu oraz&#13;
duża praktyka edytorska w zakresie źródeł folklorystycznych. Miał także&#13;
zgromadzone już bogate materiały — zapisy muzyczne i opisy zwyczajów&#13;
i obrzędów z wielu regionów. Dlatego w latach 1865–1870 poświęcał wiele czasu i energii na starania we wszystkich trzech zaborach o dotację na&#13;
badania i druk.&#13;
Podjęcie przez Kolberga pracy nad tak szeroko zakrojonym planem badań etnograficznych i prac edytorskich oraz determinacja, z jaką plan ten&#13;
realizował w postaci wielotomowej serii wydawniczej, wynikały — jak już&#13;
tu wspomniano — z głębokiego przeświadczenia o potrzebie wszechstronnego poznania życia ludu właśnie teraz, po powstaniu styczniowym, gdy&#13;
wobec nasilającej się rusyfikacji i germanizacji wzrastała waga wszystkich&#13;
„szczegółów narodowego bytu”. Istotne znaczenie miała także osobowość&#13;
Kolberga, której kształtowanie się w latach młodzieńczych następująco&#13;
scharakteryzował Izydor Kopernicki:&#13;
Całe otoczenie, w jakim się on od dzieciństwa znajdował w Warszawie, a które&#13;
szczęśliwym trafem utworzyło się dlań pod jednym dachem z mieszkaniem jego&#13;
rodziców, łączyło się skutecznie do tej zbawiennej atmosfery rodzinnej, wśród&#13;
której bujnie rozwijały się: wrodzony artystyczny nastrój jego duszy, badawczość jego umysłu i głębokie narodowe poczucie1.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 107.&#13;
&#13;
184&#13;
&#13;
�IX&#13;
[Sandomierskie jako niepełna jeszcze monografia regionalna. – Nawiązanie&#13;
kontaktów z wydziałem etnograficznym Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego. – Badania terenowe na Kujawach w roku 1865. – Druk pierwszego&#13;
tomu monografii tego regionu. – Współudział w opracowaniu Zbioru pieśni&#13;
duchownych ewangelickich.]&#13;
&#13;
Sandomierskie, które ostatecznie trafiło do rąk czytelników w roku 1865,&#13;
nie odbiegało zasadniczo treścią od tomu złożonego w drukarni w 1862 r.,&#13;
tj. zbioru pieśni regionalnych prezentowanych z opisem zwyczajów i obrzędów charakterystycznych dla okolicy objętej tytułem1. Jednak w ciągu&#13;
pierwszych miesięcy 1865 r. Kolberg starał się ten drukowany już od trzech&#13;
lat zbiór pieśni regionalnych dostosować do założeń etnograficznej monografii regionalnej2. Tom otrzymał wtedy nowy tytuł: Lud. Jego zwyczaje,&#13;
sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni,&#13;
muzyka i tańce i stał się pierwszą częścią zaplanowanej serii wydawniczej&#13;
poświęconej źródłom etnograficznym. Uzyskał też tytuł nadrzędny Materiały do etnografii słowiańskiej, co było koniecznym trybutem złożonym&#13;
rosyjskiej cenzurze. Kolorowe litografie mające za przedmiot stroje ludowe&#13;
różnią się od rycin w Pieśniach ludu polskiego, gdzie na każdej z nich&#13;
przedstawione były pojedyncze postaci. W Sandomierskiem Gerson, podobnie jak we własnym albumie3, zaprezentował na tle widoków wsi scenki rodzajowe z dwiema co najmniej osobami. Nie wiadomo, czy o tej zmianie decydował malarz, czy Kolberg, dla którego ryciny takie wzbogacały&#13;
dokumentację, nie zwiększając kosztu wydania książki.&#13;
Tak jak w wersji oddanej do druku w 1862 r. i zgodnie z jej pierwotnym&#13;
tytułem zasadniczą treść tomu stanowią rozdziały poświęcone obrzędom,&#13;
zwyczajom, pieśniom i muzyce. W sumie opublikował w tym tomie 325&#13;
Badania terenowe Kolberga w Sandomierskiem, materiały zamieszczone w monografii,&#13;
a także pozostałe notatki z tego regionu zachowane w zbiorach Kolberga oraz metody opracowania ich do druku przez Kolberga i przez współczesnych wydawców scharakteryzowane są&#13;
we wstępie do tomu O. Kolberg Sandomierskie. Suplement do tomu 2 (DWOK T. 71), zob. tam:&#13;
E. Antyborzec, A. Sawicka „Sandomierskie” Oskara Kolberga, s. V–XXXIV.&#13;
2&#13;
Na termin ten wskazują notatki Kolberga o wydatkach, gdzie po przerwie trwającej&#13;
od 17 grudnia 1863 r. zaczął znowu od 22 marca do 26 czerwca 1865 r. wpisywać sumy płacone&#13;
za druk Sandomierskiego (rkp. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 13).&#13;
3&#13;
Zob. przyp. 1 na s. 121.&#13;
1&#13;
&#13;
185&#13;
&#13;
�pieśni i melodii. Uzupełnienia dodane do Sandomierskiego na początku&#13;
roku 1865 w niewielkim stopniu przystosowały do potrzeb programu Ludu&#13;
tekst powstały wcześniej i już wydrukowany. Nie miał wtedy jeszcze materiałów koniecznych do innych rozdziałów monografii etnograficznej,&#13;
zwłaszcza z zakresu kultury materialnej i wierzeń. Ponadto tom ten wydawał na własny koszt i nie mógł sobie pozwolić na stratę kapitału dotychczas wyłożonego na papier i druk oraz na dalsze przetrzymywanie książki&#13;
w drukarni. Zmieniając Sandomierskie w tom Ludu, Kolberg w marcu&#13;
1865 r. przedrukował drugi arkusz książki, dodając tam cztery strony „Wiadomości topograficzno-etnograficznych” i dał do składania zamykające&#13;
tom przypisy, „które za dopełnienie wiadomości krótko na s. 17–20 podanych i innych w dalszym ciągu dzieła rozrzuconych, uważane być mają”1.&#13;
W pierwszej części przypisów znalazły się przedruki z współczesnej prasy&#13;
oraz z Obrazków wiejskich i Zarysów J.K. Gregorowicza, a także fragmenty&#13;
dwu druków wcześniejszych, z roku 1830 i 1751. W drugiej, zatytułowanej&#13;
„Język”, autor zawarł słowniczek oparty na różnych źródłach, informacje&#13;
o gwarze, spisy toponomastyczne (nazwy miejscowości, rzek i jezior) oraz&#13;
kilkadziesiąt nazwisk rodowych i najczęściej używanych imion. Uzupełnieniem materiałów językowych są trzy bajki zamieszczone jako „Próbki języka”, z których dwie zachowały się w zapisach terenowych Kolberga, więc&#13;
pochodzą z jego badań. Mimo tych starań Sandomierskie tomem Ludu&#13;
zostało nazwane zdecydowanie na wyrost. Według Listu otwartego opracowanie takie, poza pieśniami i muzyką, powinno mieścić opisy kultury&#13;
materialnej i społecznej, informacje o świecie wierzeń i związanych z nim&#13;
praktykach oraz zapisy literatury ludowej i charakterystykę lokalnych gwar.&#13;
Warunki te spełniały dopiero oddane do druku dwa lata później Kujawy.&#13;
Wstęp do Sandomierskiego, poświęcony głównie rozważaniom o muzyce,&#13;
nie nawiązywał jeszcze do problemów przedstawionych w Liście otwartym,&#13;
pozostał w pierwotnej postaci z roku 1862. Kierunek swych badań określił&#13;
tam Kolberg wyraźnie, zgodnie jednak z planami z lat 1856–1862, stwierdzając, że muzyka ludowa „nie przestaje być głównym usiłowań i śledzeń&#13;
moim zdaniem”2. Jak sam pisał we wstępie do następnej monografii, Sandomierskie skreślił „z materiałów na jakie mnie stać było”3.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 237. Dodatki te obejmują około 20% ostatecznej objętości tomu.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 7.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 5.&#13;
1&#13;
&#13;
186&#13;
&#13;
�Sandomierskie spotkało się z mniejszym zainteresowaniem recenzentów&#13;
niż Pieśni ludu polskiego. Bezpośrednio po ukazaniu się książki omówił ją&#13;
w „Gazecie Warszawskiej” J. Papłoński, później w „Bluszczu” J. Sikorski&#13;
i na początku następnego roku K.W. Wójcicki w „Bibliotece Warszawskiej”.&#13;
Jan Papłoński (1819–1885), historyk i filolog, przedstawił w skrócie dotychczasowe zainteresowania pieśniami słowiańskimi, zaznaczając, że muzykę&#13;
im towarzyszącą przed Kolbergiem najpełniej zaprezentował Jan Arnošt&#13;
Smoleŕ (1816–1884) w zbiorze pieśni Łużyczan1. Papłoński porównał zalety&#13;
i wady wydawania pieśni jako zbiorów poświęcanych kolejno określonemu&#13;
gatunkowi z całej Polski lub jako zbiorów regionalnych, uznając obydwie&#13;
metody za właściwe, jeżeli edycja zostanie doprowadzona do końca i przedstawi pełny zasób polskich pieśni ludowych. Podkreślał wartość tekstów&#13;
dla badań językoznawczych, ale ostrzegał, że ani teksty, ani melodie opublikowane przez Kolberga nie oddają charakteru ludu:&#13;
Zdawałoby się, że lud ten tylko się kocha lub hula, tak w nim mało religijności,&#13;
wspomnień historycznych prawie żadnych, mało nawet uczciwości małżeńskiej,&#13;
o miłości bliźniego, o otarciu łez sierocie wzmianki prawie nie ma. Tymczasem&#13;
w rzeczywistości jakże różnym jest ten lud od własnej pieśni2.&#13;
&#13;
Wójcicki polemizował z Papłońskim, m.in. przypomniał, że wydawcy pieśni ludowych publikują „pieśni światowe”, a religijne znajdują się&#13;
w edycjach kantyczek i innych podobnych śpiewnikach. Miał jednak także&#13;
zastrzeżenia do planu wydawniczego Kolberga i pisząc o Sandomierskiem,&#13;
wrócił do zawartości tomu Pieśni ludu polskiego. Jego zdaniem Kolberg&#13;
podawał tam za dużo wariantów, które dzieło „bez potrzeby powiększyły”3.&#13;
Dalsze rozważania na temat treści Sandomierskiego zakończył oceną programu edytorskiego przyjętego przez Kolberga:&#13;
Dalsze serie, utrzymując plan obecnej, obejmą dumy i pieśni też same prawie,&#13;
które są w Sandomierskiem, bo tego rodzaju utwory są wspólne wszystkim okolicom. Owoż radzimy, ażeby nie powtarzał ich dla małych zmian i wariantów,&#13;
L. Haupt, J.E. Smoleŕ Pjesnički hornych a deľnych Łužiskich Serbow, T. 1–2, Grymi&#13;
1841–1843.&#13;
2 J. Papłoński Lud, jego zwyczaje, sposób życia…, „Gazeta Warszawska” 1865, nr 183.&#13;
3&#13;
K.W. Wójcicki Lud, jego zwyczaje, sposób życia..., „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1,&#13;
s. 117.&#13;
1&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
�które rzeczy samej i treści nie zmieniają, ale podał nowe dumy i pieśni, nie znane&#13;
Sandomierskiemu, które niewątpliwie przy pilnym badaniu wyśledzi1.&#13;
&#13;
Wójcicki, podobnie jak przedtem niektórzy recenzenci Pieśni ludu&#13;
polskiego, podważał sens publikowania wariantów, poza zdecydowanie&#13;
odmiennymi, nie rozumiejąc argumentów Kolberga, przedstawionych już&#13;
wcześniej we wstępie do Pieśni ludu polskiego z roku 1857 i jeszcze raz&#13;
sprecyzowanych w Sandomierskiem. Uprzedzając bowiem uwagi na ten&#13;
temat, Kolberg już w przypisie do pieśni obrzędowych zamieścił wyjaśnienie przyczyn, dla których tak postępuje:&#13;
Czuję, że spotkać może mnie tu zarzut, jakobym przytoczone parę melodii głównych zbyt często powtarzał, gdy różnice między wariantami bardzo są małe,&#13;
nieznaczące prawie, by je osobno i po szczególe wypisywać warto było, skoro&#13;
za pomocą znaku odsyłacza z łatwością do pierwotnej (raczej pierwszej) nuty&#13;
odnieść się można. Wszakże skłonił mnie do tego wzgląd tak na samą ważność&#13;
tych różnic, jak na dokładność oznaczenia ich w nutach. Ważność ta polega&#13;
według mnie na przekonaniu, że tylko większa liczba choćby drobniejszych&#13;
odmian i odcieni (które mimo to bynajmniej nie są i nie mogą być wyczerpane,&#13;
gdy lud coraz to nowe tworzy) obok wymienienia miejsca ich powstania lub&#13;
użytkowania, daje wyobrażenie o stopniowym (czy to dodatnim, czy ujemnym)&#13;
kształtowaniu czyli urabianiu się pieśni pod względem formy, rytmu i spójności&#13;
z tekstem, a urabianie to ma niewątpliwą swą logikę psychologiczną, którą tylko&#13;
szereg szczegółów tłumaczy, a na którą pragnę zwrócić uwagę2.&#13;
&#13;
Folklorystyczne publikacje Kolberga miały służyć także badaniom, którymi dziś w ramach etnomuzykologii zajmuje się melogeografia, to jest&#13;
ustalaniu zasięgu i stopnia rozprzestrzenienia się poszczególnych wątków&#13;
muzycznych pieśni i tańców. Dokonywanie przed drukiem tak znacznej&#13;
selekcji, jaką proponował Wójcicki, uniemożliwiłoby używanie wydanych&#13;
przez Kolberga zbiorów do badań nad geograficznym zasięgiem melodii&#13;
i tekstów. Rygorystyczna redukcja materiału ograniczyłaby także źródła&#13;
potrzebne do analizy specyfiki repertuaru danego regionu i możliwości porównania go, jako niepełnego, z repertuarem sąsiednich lub odleglejszych&#13;
grup etnicznych.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Tamże, s. 117–118.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 70.&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
�Józef Sikorski, recenzując Sandomierskie w drukowanym w „Bluszczu”&#13;
artykule Ruch muzyczny1, zgodnie ze swymi zainteresowaniami zajął się&#13;
tylko stroną muzyczną nowej publikacji. Podkreślił wielką wartość zebranych przez Kolberga przykładów muzyki ludowej: „rzec się godzi skarbów”.&#13;
Przemyślenia Kolberga na temat genezy tonalności polskiej muzyki ludowej2&#13;
uznał za zbyt specjalistyczne i zbyt trudne „jak gdyby mówił o przedmiocie&#13;
najpopularniejszym w świecie”3, a do tego w książce rozproszone. Rozważania te były rzeczywiście zamieszczone w kilku miejscach tomu, a były też&#13;
zbyt hermetyczne dla większości czytelników nie znających teorii muzyki&#13;
i prac na temat jej historii. Sikorski podkreślił też, że w wydawanych przez&#13;
Kolberga zbiorach pieśni, a tak traktuje także Sandomierskie, zastosowany&#13;
układ materiałów narzucony jest przez teksty, nie muzykę, a „można było&#13;
obmyślić plan muzyczny po utworzeniu sobie jasnego poglądu na całość”4.&#13;
Żaden z trzech recenzentów nie powiązał nowej publikacji Kolberga&#13;
z treścią Listu otwartego zamieszczonego niedawno w czołowym naukowym miesięczniku warszawskim. Do repliki skłoniła autora Ludu tylko&#13;
opinia Sikorskiego. Był z nim zaprzyjaźniony od wielu lat i cenił go jako&#13;
krytyka surowego, ale sprawiedliwego. Tym razem Sikorski do oceny&#13;
edycji dodał uwagi dotyczące osoby, a nie tylko dzieła. Wspomniał roztargnienie autora Sandomierskiego, a całej recenzji nadał ton nieco protekcjonalny. Uraził tym Kolberga, co ochłodziło na pewien czas ich przyjaźń&#13;
trwającą od czasów szkolnych. W reakcji na opinię Sikorskiego Kolberg&#13;
napisał odpowiedź5, co było zdecydowanie wyjątkiem w jego dotychczasowej praktyce. Replika ta nie była drukowana w prasie XIX-wiecznej&#13;
i nie dotarła do czytelników znających tekst recenzji, nie wiadomo też,&#13;
czy poznał ją Sikorski.&#13;
Część uwag Sikorskiego mogła być echem nie do końca rozstrzygniętej&#13;
dyskusji między nim i Kolbergiem, rozpoczętej artykułem o Bogurodzicy&#13;
zamieszczonym w „Pamiętniku Muzycznym i Teatralnym” w roku 1862,&#13;
J. Sikorski Ruch muzyczny, „Bluszcz” 1865, nr 5, s. 20.&#13;
O. Kolberg Sandomierskie (DWOK T. 2), s. 8–16 i 97–107, uwagi o muzyce ludowej&#13;
i problemach edytorskich związanych z jej publikowaniem zamieścił Kolberg także na s. 70&#13;
w przytoczonym wyżej przypisie.&#13;
3&#13;
J. Sikorski Ruch muzyczny…, s. 20.&#13;
4&#13;
Tamże.&#13;
5&#13;
Brulion odpowiedzi przeznaczonej dla redakcji „Kłosów”, przytoczony w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66), s. 683–684. Inna, znacznie obszerniejsza wersja repliki Kolberga&#13;
zachowała się w rękopisie w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 322.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
�o czym już tu wspominano. Kolberg mógł być zaskoczony także tym, że&#13;
Sikorski domagał się porządkowania zebranych materiałów etnograficznych według kryteriów muzycznych. Tymczasem w Liście otwartym,&#13;
drukowanym zaledwie przed paru miesiącami, wyraźnie zapowiadał, że&#13;
planuje wydawanie monografii etnograficznych, co potwierdzał także tytuł świeżo wydanego tomu. Według deklaracji w Liście otwartym muzyka miała być ważnym, ale nie głównym przedmiotem opracowania.&#13;
Recenzenci mogli jednak potraktować nową publikację jako kolejny zbiór&#13;
pieśni i melodii, ponieważ mimo zmiany tytułu dzieła Kolberg nie wspominał w Sandomierskiem o nowym programie edytorskim, nie przeredagował choćby początkowej części wstępu. Dla środowiska literackiego&#13;
i muzycznego Warszawy Kolberg był nadal zbieraczem i wydawcą pieśni&#13;
ludowych.&#13;
W okresie, gdy kończył się druk Sandomierskiego, tj. w pierwszej&#13;
połowie roku 1865, Kolberga absorbowało przede wszystkim szukanie wsparcia materialnego, koniecznego do realizacji programu Ludu.&#13;
W Królestwie nie było instytucji finansujących polską naukę, a brak zainteresowania księgarzy publikacjami takimi jak Pieśni ludu polskiego&#13;
i Sandomierskie tłumaczyć trzeba w dużej mierze ogólnym zubożeniem&#13;
społeczeństwa borykającego się m.in. z rekwizycjami i kontrybucjami nałożonymi przez władze carskie. Inteligencja skazana była w większości na&#13;
niskopłatne posady urzędnicze. Trudności finansowe miały wydawnictwa istniejące od wielu lat i cieszące się znakomitą opinią: po powstaniu&#13;
styczniowym liczba prenumeratorów „Biblioteki Warszawskiej” spadła&#13;
do trzystu1, a Encyklopedii Orgelbranda z początkowych trzech tysięcy&#13;
w roku 1859 do mniej niż pięciuset w 1864. Sytuacja ta skłoniła Kolberga&#13;
do nawiązania kontaktu z etnografami rosyjskimi działającymi w Cesarskim Rosyjskim Towarzystwie Geograficznym. W wykazie wydatków pod&#13;
datą 12 lutego 1865 r. odnotował: „List do Petersburga (kop. 40)” 2. Być&#13;
może notatka dotyczyła zachowanego tylko w brulionie listu3 do któregoś&#13;
z wysokich urzędników rosyjskich. Pisał tam o zbieraniu „pieśni ludowych&#13;
1&#13;
Pisał o tym K.W. Wójcicki w liście do K. Szajnochy z 24 V 1864 r., dodając: „ale utrzymujemy pismo, jakkolwiek z pracą i trudem”, Korespondencja Karola Szajnochy…, T. II, s. 287.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik…, BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 13.&#13;
3&#13;
Zob. brulion listu O. Kolberga do nieznanego adresata, bez daty, opublikowany w cz. I Korespondencji… (DWOK T. 64), s. 99–102. Podobną treść mają inne bruliony tego listu zachowane w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 381–384.&#13;
&#13;
190&#13;
&#13;
�słowiańskich”, wspomniał drukowane i jeszcze nieukończone Sandomierskie oraz zamiar publikowania dalszych prac, które przedstawiałyby&#13;
„życie i stan włościan słowiańskich”. Następnie przedstawił kosztorys,&#13;
na który złożyłby się fundusz w wysokości około 1300 rubli rocznie na&#13;
wydanie w Warszawie dwu tomów z rycinami, drzeworytami i nutami&#13;
oraz osobny fundusz dla autora na redagowanie tomów i coroczne podróże dla uzupełniania materiałów. W rękopisie zauważyć można kilka&#13;
poprawek ręką Wilhelma, być może starszy brat popierał podjęte przez&#13;
Oskara poszukiwania protekcji u rosyjskich etnografów i kierowanie do&#13;
władz carskich listu w sprawie finansowania Ludu. Kolberg wspomina&#13;
tam, że Sandomierskie oddane było do druku przed „trzema już blisko&#13;
laty”, wiec brulion powstał w pierwszej połowie roku 1865. Odpowiedzią&#13;
na te starania był datowany na 20 maja 1865 r. list Fiodora Osten-Sakena&#13;
(1832–1916), geografa, sekretarza Cesarskiego Rosyjskiego Towarzystwa&#13;
Geograficznego, zawiadamiający Kolberga, że wybrano go członkiem-korespondentem towarzystwa. Datę o dwa dni późniejszą ma list Władymira&#13;
Łamańskiego (1833–1914), slawisty, wówczas przewodniczącego Wydziału Etnografii tego towarzystwa. Łamański pisał, że w dowód szacunku dla&#13;
prac Kolberga „ważnych dla całej Słowiańszczyzny” został on przyjęty&#13;
do grona członków-współpracowników wydziału 1. Kolberg podziękował&#13;
za ten wybór, przesłał Łamańskiemu egzemplarz Pieśni ludu polskiego&#13;
i świeżo wydanego Sandomierskiego oraz memoriał. Ten ostatni tekst nie&#13;
zachował się, ale sądzić możemy, że dotyczył starań o dotację na opracowanie i druk Ludu i treścią był zbliżony do omówionego wyżej listu.&#13;
Listy i dyplomy członkowskie Towarzystwa Geograficznego latem&#13;
1865 r. przywiózł do Warszawy Aleksander Hilferding (1831–1872), rosyjski&#13;
slawista, nie jest jednak pewne, czy spotkał się wtedy z polskim etnografem. W zachowanym brulionie listu Kolberg pisał do Hilferdinga: „Przykro mi bardzo, żem przed wyjazdem Pańskim nie mógł się z Nim widzieć&#13;
i pożegnać, sam bowiem wyjechałem także do Lublina […]”2. A. Hilferding&#13;
był znany w Polsce – w 1862 r. ukazała się jego książka Ostatki Słowian&#13;
1&#13;
Listy F. Osten-Sakena i W. Łamańskiego zamieszczone są w Korespondencji… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 122–124.&#13;
2&#13;
Brulion listu do A. Hilferdinga, bez daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 131; Kolberg wspomina w nim pobyt w Lublinie, w r. 1865 był tam dwa razy, pierwszy raz w kwietniu,&#13;
ale tu chodzi raczej o drugi pobyt, w lipcu, z którego do Warszawy wrócił 5 sierpnia, wtedy&#13;
prawdopodobnie napisał list do A. Hilferdinga.&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
�na południowym brzegu Bałtyckiego Morza1, wynik badań terenowych&#13;
prowadzonych w roku 1856 na Pomorzu, przede wszystkim na terenach&#13;
zamieszkałych przez Kaszubów i Słowińców. Kolberg ofiarował Hilferdingowi nowo wydane Sandomierskie i pisał o swych planach:&#13;
W podobny sposób i to systematyczniejszy jeszcze, życzyłbym sobie opracować&#13;
inne kraju prowincje. Wiadome już Panu Radcy są środki, jakimi by najprędzej&#13;
i najskuteczniej dojść można do zamierzonego celu2.&#13;
&#13;
Jednak starania o uzyskanie dotacji na badania terenowe i druk tomów&#13;
Ludu przy poparciu Towarzystwa Geograficznego i jego Wydziału Etnografii&#13;
nie przyniosły rezultatu. Próby uzyskania pomocy finansowej od władz rosyjskich skończyły się jedynie uwikłaniem Kolberga we współudział w przygotowywaniu eksponatów na wystawę etnograficzną w Moskwie. Pomysł&#13;
zorganizowania takiej wystawy, obejmującej całe cesarstwo rosyjskie, od&#13;
Finlandii i Estonii do Kaukazu i od Królestwa Polskiego do wschodnich krańców Azji, powstał w roku 1864 w gronie „towarzystwa zwolenników nauk&#13;
naturalnych”, a po przyjęciu przez organizatorów poparcia rządu poszerzono&#13;
projekt o „oddział słowiański”. Oddział ten, dołączony do wystawy prezentującej ludy żyjące na terenie imperium carskiego, przedstawiał stroje i inne&#13;
elementy kultury ludowej Słowian zamieszkujących kraje Austro-Węgier.&#13;
Wśród dokumentów zachowanych w archiwum Kolberga jest brulion&#13;
pisma skierowanego do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych w Warszawie, pochodzący sprzed maja 1866 r.:&#13;
Zawezwani na poufną naradę etnograficzną do Wydziału Przemysłu i Kunsztów w Kom. Rząd. Spraw Wewn. przez JW. Dyrektora tegoż wydziału, badacze&#13;
i artyści celem udzielenia zdania swego co do przedmiotów kwalifikujących się&#13;
do wysłania z Król. Polskiego na wystawę etnograficzną w Moskwie w r. 1867&#13;
1&#13;
Takiego tytułu użył Kolberg w swym przekładzie pracy Hilferdinga, tłumaczenie to zostało wydane w roku 1965 w tomie O. Kolberg Pomorze (DWOK T. 39), s. 305–457; w roku&#13;
1989 ukazał się w Gdańsku nowy przekład pt. Resztki Słowian na południowym wybrzeżu&#13;
Morza Bałtyckiego, tłum. N. Perczyńska, oprac. J. Treder. Praca Hilferdinga była wysoko ceniona przez jemu współczesnych, zob. np. R.Z. [R. Zmorski] O Kaszubach, „Przegląd Europejski&#13;
Naukowy, Literacki i Artystyczny” R. I: 1862, T. II, s. 213–240. Obecnie samodzielność i dokładność badań i opracowania Hilferdinga jest przez językoznawców i historyków oceniana różnie,&#13;
zob. Z. Szultka Wokół książki Aleksandra Hilferdinga o Kaszubach, „Zapiski Historyczne”&#13;
T. LXXVIII: 2013, z. 1, s. 147–167.&#13;
2&#13;
Brulion listu do A. Hilferdinga, bez daty, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 131.&#13;
&#13;
192&#13;
&#13;
�otworzyć się mającą […] następujące poczynili spostrzeżenia tyczące się ubiorów&#13;
krajowych polskich1.&#13;
&#13;
Znani z podejrzliwości urzędnicy carscy nawet naradzie w sprawie wyboru eksponatów na wystawę etnograficzną nadali charakter poufny. Napisany przez Kolberga brulion, którego początek tu przytoczono, podpisany&#13;
jest przez trzy osoby, podpis pierwszej jest nieczytelny, dwie następne to&#13;
Aleksander Lesser i Franciszek Kostrzewski. Lesser (1814–1884), malarz&#13;
i krytyk sztuki, jest m.in. autorem obrazu Pogrzeb pięciu poległych w Warszawie 2 marca 1861 na Cmentarzu Powązkowskim, niezwykłego portretu zbiorowego przedstawicieli inteligenckiego środowiska warszawskiego&#13;
i duchownych różnych wyznań, świadków i uczestników tego pogrzebu2.&#13;
Kostrzewski (1826–1911), malarz, najbardziej jest znany jako ilustrator prasy warszawskiej i karykaturzysta. Podpisu Kolberga w zachowanym brulionie nie ma, ale nie ulega wątpliwości, że jest on jego autorem i zapewne on&#13;
proponował, które grupy etniczne z terenu Królestwa należy zaprezentować&#13;
na wystawie. W omawianym tu brulionie wskazanych jest ich dziewięć:&#13;
Krakowiacy z okolic Skalbmierza i Działoszyc, Kaliszanie, Kujawiacy, Mazury: a) z okolic Warszawy, b) Kurpie znad Narwi, Podlasianie znad Bugu,&#13;
Lublinianie z okolic Biłgoraja, włościanie unici spod Hrubieszowa, Litwini&#13;
z pow. mariampolskiego. Następnie przedstawiony jest orientacyjny cennik&#13;
strojów i kosztorys wyjazdów w teren etnografa i rysownika, koniecznych&#13;
dla pozyskania eksponatów. Rola Kolberga w organizowaniu rosyjskiej wystawy etnograficznej skończyła się na wskazaniu przedstawicieli różnych&#13;
regionów Królestwa, których stroje powinny być na niej pokazane. Prawdopodobnie wezwany też został do oceny fotografii zebranych przez Komisję&#13;
Spraw Wewnętrznych – w liście do Blizińskiego pisał w maju 1866 r., że&#13;
oglądał razem z Gersonem fotografie, które mają być wysłane do Moskwy3.&#13;
Wystawa została otwarta w Moskwie w maju 1867 r. Jej program spotkał&#13;
się z oburzeniem w Galicji i w Austrii, o czym informował m.in. krakowski&#13;
„Czas”4. Powody były dwa – wśród eksponatów w oddziale słowiańskim&#13;
1&#13;
Rkp. O. Kolberga, BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 320–321, drugi brulion, zapewne nieco&#13;
wcześniejszy, tamże, k. 322.&#13;
2&#13;
Zob. s. 162.&#13;
3&#13;
List do J. Blizińskiego z 31 maja 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.161–162.&#13;
4&#13;
„Czas” w korespondencji ze Lwowa (w nr 120 z 1867 r.) i w artykule Rosja (nr 123 z 1867 r.)&#13;
przytoczył za prasą wiedeńską opinie, że wystawa uznana jest za antyaustriacką; o reakcji prasy&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
�znalazły się stroje ludowe wszystkich narodów słowiańskich mieszkających na terenie Austro-Węgier, a ponadto warszawski Komitet Urządzający&#13;
zorganizował na swój koszt wyjazd na wystawę dla grupy 60 działaczy,&#13;
głównie z Czech i Słowacji, nazwany „pielgrzymką słowiańską”. Objęcie&#13;
rosyjską wystawą etnograficzną Słowian z Austro-Węgier było tym bardziej&#13;
bulwersujące, że etnografowie z Moskwy starannie ominęli Słowian z Prus&#13;
– Polaków (Ślązaków, Wielkopolan, Kaszubów) i Łużyczan.&#13;
W archiwum Kolberga nie zachowały się inne dokumenty dotyczące&#13;
wystawy moskiewskiej, ale podany w prasie w 1867 r. szczegółowy opis 1&#13;
prezentowanych eksponatów potwierdza, że przedstawiono tam te grupy&#13;
etniczne, które wskazane były przez niego w przywoływanym tu brulionie.&#13;
Jednak w sprawozdaniu z wystawy przedrukowanym z prasy rosyjskiej&#13;
przez „Dziennik Warszawski” możemy przeczytać, że mieszkańców Lublina&#13;
i Hrubieszowa, sitarzy biłgorajskich i Podlasianina organizatorzy wystawy&#13;
zaliczyli do „oddziału ruskiego”2, nie do polskiego, a Kurpiów określono&#13;
jako „plemię mieszane”. Wskazuje to, w jakim kierunku musiałyby pójść&#13;
koncesje Kolberga w razie otrzymania pomocy finansowej władz rosyjskich.&#13;
Korzystając z dotacji rządu, musiałby uwzględniać głębokie ingerencje w zakres i treść swych publikacji. Już dotychczas, wydając swe prace&#13;
w Warszawie na własny koszt, cały czas liczyć się musiał z wymaganiami&#13;
cenzury, dlatego nie drukował pieśni patriotycznych, często używał określenia „słowiański” zamiast „polski” i dał Ludowi tytuł nadrzędny Materiały do etnografii słowiańskiej. Konsekwencją uzyskania dotacji od moskiewskiego towarzystwa byłoby znaczne zmniejszenie wartości źródłowej&#13;
Ludu, a także ostracyzm ze strony środowiska naukowego i literackiego&#13;
Warszawy.&#13;
Odnotowany w korespondencji z Aleksandrem Hilferdingiem wyjazd&#13;
w 1865 r. do Lublina wiązał się z badaniami etnograficznymi, ale prawdopodobnie także ze sprawami rodzinnymi. Mieszkała tam Julia, wspomniana już tutaj jedna z dwu córek Juliusza, nieżyjącego najmłodszego brata&#13;
austriackiej i polskiej z Galicji pisał też „Dziennik Warszawski” (nr 106 z 1867 r.). Zob. też [E. Kołodziejczyk] Zza kulis panslawizmu w r. 1867 (Przyczynek do genezy „pielgrzymki słowiańskiej”&#13;
na wystawę etnograficzną w Moskwie 1867 r.), „Świat Słowiański” 1912, nr 92–93, s. 598–610.&#13;
1&#13;
W „Dzienniku Warszawskim” (nr 106–108 z maja 1867 r.) zamieszczono tłumaczenie artykułu z prasy moskiewskiej opisującego większość eksponatów, a przedrukowano je w krakowskim „Czasie” (nr 120–123 z maja 1867 r.).&#13;
2&#13;
Wystawa etnograficzna w Moskwie, „Dziennik Warszawski” 1867, nr 108.&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
�Oskara. Julia wyszła za mąż za Seweryna Illukiewicza, urzędnika 1, i przeniosła się razem z nim do Lublina. W swoim spisie wydatków pod datą 20&#13;
stycznia 1861 r. zapisał Kolberg „prezent dla Julki”; ofiarował go zapewne z okazji ślubu bratanicy. W latach 1864 i 1865 odnotował kilkakrotnie&#13;
krótkie wyjazdy do Lublina, swoje i matki, która była bardzo związana&#13;
z wychowywanymi przez siebie wnuczkami.&#13;
Badania etnograficzne w okolicach Lublina prowadził już wcześniej,&#13;
w roku 1859, podczas dwumiesięcznej podróży zatrzymał się m.in. w Gałęzowie u Józefy i Henryka Koźmianów. W roku 1865 był w Lublinie kilka&#13;
dni w kwietniu i w lipcu i w czasie jednego z tych wyjazdów odwiedził&#13;
Koźmianów ponownie. Po tej wizycie Józefa Koźmianówna (1847–1874?),&#13;
córka właścicieli Gałęzowa, przysłała Kolbergowi opis wesela z tej wsi, do&#13;
którego później w osobnym liście dołączyła jeszcze kilka pieśni2.&#13;
Jako następną monografię planował Kolberg Kujawy, a ponieważ&#13;
z tego regionu brakowało mu wielu materiałów etnograficznych, musiał&#13;
pojechać tam ponownie. Badania na Kujawach 3 prowadził pierwszy raz&#13;
w sierpniu 1860 r., odwiedzając po drodze Mazew. Wieś tę dzierżawił&#13;
od roku 1846 Wacław Aleksander Maciejowski, który mieszkał na stałe w Warszawie, ale latem bywał w zarządzanym przez syna folwarku.&#13;
W Mazewie spędził wtedy Kolberg dwa tygodnie i pozyskał zapewne&#13;
wiele melodii, ponieważ w zachowanym spisie wydatków 4 poniesionych&#13;
w tej podróży czytamy, że w Mazewie „za pieśni” wykonawcy dostali 4,75 rubla. Materiały te wykorzystał wiele lat później w monografii&#13;
Łęczyckie. Z Mazewa pojechał na Kujawy, gdzie spędził 18 dni, zatrzymując się w Bogusławicach, Redczu, Kłonowie, Bodzanowie i Otmianowie. Pięć lat później, w roku 1865 pojechał tam na dłużej – przebywał&#13;
wtedy na Kujawach od 20 sierpnia do 7 października w wymienionych&#13;
już wsiach u poznanych wcześniej rodzin, a także w Głuszynie i w Ruszkowie. Z tych miejscowości lub z ich okolicy pochodzi znaczna część&#13;
O S. Illukiewiczu brak bliższych informacji, wiadomo tylko, że brał udział w pracach&#13;
Wilhelma przy pomiarach Wisły.&#13;
2&#13;
Zob. list J. Koźmianówny z końca roku 1865, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 142–&#13;
–143.&#13;
3&#13;
Badania Kolberga na Kujawach, ich wyniki i opracowanie w postaci dwutomowej monografii są omówione dokładniej we wstępie D. Pawlakowej i A. Skrukwy do tomu Kujawy.&#13;
Suplement do t. 3-4 cz. II (DWOK T. 72/II), s. V–XCIX, a zbiór kujawiaków został scharakteryzowany przez D. Pawlakową w cz. I suplementu (DWOK T. 72/I), s. V–XXIII.&#13;
4&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 23.&#13;
1&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
�materiałów zamieszczonych w Kujawach. Badał wtedy kulturę ludową&#13;
w powiatach włocławskim i radziejowskim (później nazwanym nieszawskim) należących do zaboru rosyjskiego. Pozostała część regionu, powiat&#13;
inowrocławski, po trzecim rozbiorze znalazła się w Prusach. Z problemem podziału regionów etnograficznych i historycznych granicami politycznymi zaborów spotykał się także później – dotyczył on też Krakowskiego i południowej Wielkopolski.&#13;
Drugi pobyt na Kujawach przygotował mu w pewnym stopniu List&#13;
otwarty. Jedną z niewielu wspomnianych już osób, które bezpośrednio&#13;
odpowiedziały na apel ogłoszony w „Bibliotece Warszawskiej”, był Józef&#13;
Bliziński (1827–1893), wówczas początkujący literat, później ceniony komediopisarz. Bliziński był już autorem kilku artykułów na temat Kujaw&#13;
zamieszczonych w Encyklopedii powszechnej1 i w prasie, notował też&#13;
i przekazał do druku zapisy gwary kujawskiej2, gdy „Biblioteka Warszawska” apelowała o przysyłanie uzupełnień w związku z podjętą nową edycją&#13;
Słownika języka polskiego Lindego.&#13;
Józef Bliziński brał udział w powstaniu styczniowym, w którym zginął&#13;
jego brat. On sam po klęsce był uwięziony, ale dosyć szybko odzyskał&#13;
wolność. Prawdopodobnie należał do tych aresztowanych, których nie&#13;
schwytano z bronią w ręku i dlatego dzięki „okupowi” u odpowiednich&#13;
władz mogli uniknąć surowszej kary. Później bywał rezydentem w dworach krewnych i przyjaciół na Kujawach. Korespondencja nawiązana&#13;
z Kolbergiem po ogłoszeniu Listu otwartego zapoczątkowała ich wieloletnią współpracę i przyjaźń. Pierwszy raz spotkali się latem 1865 r., potem,&#13;
po powrocie Kolberga do Warszawy, Bliziński pośredniczył w pozyskiwaniu prenumeratorów na nowy tom Ludu i przesyłał zapisane przez siebie&#13;
materiały, a Kolberg pomagał mu załatwić różne sprawy, głównie druk&#13;
utworów w warszawskich czasopismach. W pierwszym liście, jeszcze przed&#13;
spotkaniem, Bliziński upoważnił Kolberga do odebrania z redakcji „Biblioteki Warszawskiej” przysłanych przed kilku laty dwudziestu pięciu melodii tańców kujawskich, których tam nie opublikowano, a także przekazał&#13;
ich prymarne zapisy. Był wśród znajomych i korespondentów Kolberga&#13;
jednym z nielicznych umiejących zapisać melodie i autorem unikatowego&#13;
W Encyklopedii powszechnej zamieszczone były trzy jego artykuły: Kujawiacy, Kujawiak&#13;
i Kujawy (T. XVI z 1864 r.).&#13;
2&#13;
M. Albiński i J. Bliziński Abecadłowy spis wyrazów języka ludowego w Kujawach&#13;
i Galicji zachodniej, „Biblioteka Warszawska” 1860, T. 4, s. 619–633.&#13;
1&#13;
&#13;
196&#13;
&#13;
�w archiwum etnografa zapisu kapeli1. Latem i wczesną jesienią 1865 roku&#13;
towarzyszył Kolbergowi w badaniach terenowych, później na jego prośbę&#13;
szukał fotografii Kujawian w strojach regionalnych potrzebnych jako wzory rycin do monografii. Bliziński był dobrym obserwatorem: jedna z rycin&#13;
związanych z Kujawami, ale ostatecznie tam nie zamieszczona, wywołała&#13;
jego żywiołową reakcję. Kolberg w 1866 r. dał do druku w „Tygodniku&#13;
Ilustrowanym” artykuł pt. Śródpoście na Kujawach2. O towarzyszącej tekstowi rycinie Kostrzewskiego Bliziński natychmiast napisał do Kolberga:&#13;
Ale! Całe Kujawy zgorszone, że w „Tygodniku”, obok Pańskiego artykułu o śródpościu, znalazła się rycina wystawiająca Kujawiaków tak nie po kujawsku. Rzeczywiście, nie ma tam ani jednego typu, ani jednej figury kujawskiej, począwszy&#13;
od włosów i czapek u chłopów i chustki u dziewki aż do butów. Wyborny układ,&#13;
rycina doskonała, gdyby rzecz działa się gdzieś na Mazurach. Wszystkim, komu&#13;
się dało, tłomaczyłem, żeś Pan ryciny nie widział — i tak też było zapewne3.&#13;
&#13;
Prawdopodobnie Bliziński miał rację co do tego, że Kolberg nie widział&#13;
przed drukiem ryciny Kostrzewskiego, a ilustrator po otrzymaniu zlecenia&#13;
narysował znanych sobie chłopów z Mazowsza, nie biorąc pod uwagę wymagań dokumentacji etnograficznej.&#13;
Bliziński, przyszły komediopisarz, towarzysząc Kolbergowi w czasie badań terenowych na Kujawach, obserwował nie tylko stroje ludowe, ale&#13;
także etnografa, co miało po kilku latach niespodziewany efekt. W komedii&#13;
Marcowy kawaler Bliziński sportretował go jako Heliodora goszczącego na&#13;
wsi u pana Ignacego, głównego bohatera sztuki. Heliodor, przedstawiony&#13;
z sympatią i z humorem, to zapamiętały zbieracz przysłów i wyrażeń gwarowych. Jednoaktówka wystawiona w Warszawie w Teatrze Rozmaitości&#13;
w maju 1873 r. była debiutem scenicznym Blizińskiego, a grający Heliodora&#13;
Jan Chęciński (1824–1874), ceniony wówczas aktor, według współczesnych&#13;
świadków „z upoważnienia poczciwego pana Oskara nawet się na niego&#13;
Danuta Pawlak, która opracowała do druku Kolbergowskie zapisy muzyczne z Kujaw,&#13;
pisze o Blizińskim, że był on „o ile pozwalają to stwierdzić zachowane rękopisy, jedynym znajomym z Kujaw, który posiadał wiarygodną według Kolberga i zaakceptowaną przez niego umiejętność notowania melodii ludowych”. Zob. D. Pawlak „Kujawy” Oskara Kolberga, w: Kujawy.&#13;
Suplement… cz. II (DWOK T.72/II), s. LXXXV. Wspomniany zapis kapeli zob. w suplemencie do&#13;
Kujaw (DWOK T. 72/II), s. 147, nr 157.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Śródpoście na Kujawach, „Tygodnik Ilustrowany” 1866, T. 13, nr 337, s. 115–116.&#13;
3&#13;
List J. Blizińskiego z 10–13 IV 1866 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 150.&#13;
1&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
�zupełnie charakteryzował na scenie”1. Kolberg jednak nie widział tej inscenizacji, wyjechał z Warszawy na stałe w roku 1871.&#13;
Zachowana do dziś stosunkowo obfita korespondencja Kolberga z Blizińskim pozwala docenić jego udział w pozyskiwaniu materiałów do monografii Kujaw. Równie ważne były kontakty etnografa także z innymi przedstawicielami rodzin ziemiańskich. Trudno dziś określić dokładniej ich rolę&#13;
w gromadzeniu różnych wiadomości czy tekstów i nie zawsze można wskazać konkretne zapisy przez nich przekazane, ale niewątpliwie w wielkim&#13;
stopniu od nich zależał kontakt Kolberga z informatorami i wykonawcami&#13;
rekrutującymi się spośród mieszkańców wsi. Niektórych wspomina Michał&#13;
Sokołowski, właściciel Głuszyna, w liście do Kolberga pisanym jesienią&#13;
1865 r.:&#13;
[…] z żalem rozstawaliśmy się z sobą, z tą wszakże nadzieją, że jeżeli już nie w tym&#13;
roku, to w następnym odnowimy tu, w Głuszynie, naszą znajomość, a przy niej&#13;
zbierzemy od niewyczerpanej naszej Plichciny lub Graszkowskiego znowu coś&#13;
nowego2.&#13;
&#13;
Odpowiadając Michałowi Sokołowskiemu, w końcowych zdaniach listu&#13;
Kolberg również wymienia Plichcinę, ale nie wiemy, czy była ona śpiewaczką, czy może opowiadała bajki lub relacjonowała przebieg wesela. Plichcina&#13;
była mieszkanką Głuszyna – wśród nazwisk rodowych z tej miejscowości,&#13;
zamieszczonych przez Kolberga w drugiej części Kujaw, wymienione jest&#13;
nazwisko „Plichta”. Nie wiemy również, jakie utwory lub wiadomości przekazał wymieniony w tym liście Graszkowski. Natomiast odnotowane w jednym z rękopisów terenowych nazwisko Jana Maślonki dotyczy na pewno&#13;
skrzypka. Kolberg zapisał jego imię i nazwisko nad melodiami, a w cz. II&#13;
Kujaw, opisując grę kujawskich muzyków, poświęcił mu kilka zdań:&#13;
[…] między wielu innymi był w jednym dworze parobczak nazwiskiem Maślonka,&#13;
który będąc szmają (mańkutem, [lewo]rękim), wyuczył się grać na skrzypcach&#13;
na szmajndę, tj. lewą ręką smykował (wodził smyczek po strunach), palcami&#13;
zaś prawej ręki przebierał na strunach, które stosownie do tego działania, miał&#13;
nawiązane na opak3.&#13;
K. Zalewski Józef Bliziński, „Kurier Warszawski” 1893, nr 119.&#13;
List M. Sokołowskiego z 16 listopada 1865 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 139.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 209 (wyróżnienia w tekście od Kolberga), zob. też&#13;
w cz. I suplementu do Kujaw (DWOK T. 72/I) s. XIII i 270, przypis.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
198&#13;
&#13;
�Większość innych wiejskich informatorów i wykonawców pozostaje&#13;
anonimowa. Z zachowanych listów i paru notatek w rękopisach znamy jedynie nazwiska wykonawczyń pieśni zamieszczanych przez Kolberga w rozdziale „Dwory i miasta” i osób z tego kręgu, które przekazały potrzebne&#13;
informacje lub zanotowały np. przysłowia1.&#13;
Z tego drugiego sezonu badań terenowych na Kujawach pochodzą zapewne teksty bajek, facecji, anegdot i „gadki” naśladujące głosy ptaków&#13;
oraz kilkanaście opisów gier i zapiski dotyczące gwary, ale także nowe&#13;
pieśni i melodie. Uzupełnił więc Kolberg notatki przywiezione przed pięciu&#13;
laty, poszerzył je o nowe tematy i pozyskał kilku współpracowników, którzy w czasie jego pobytu sporządzali potrzebne szkice chat, ofiarowywali&#13;
prywatne fotografie, a potem przysyłali odpowiedzi na zadawane listownie&#13;
pytania lub przekazywali je w czasie spotkań w Warszawie. Zgromadził&#13;
też inne materiały ikonograficzne przygotowane później do druku przez&#13;
Wojciecha Gersona. Do dziś w archiwum Kolberga zachowały się fotografie&#13;
kujawskich piastunek, których nakrycia głowy były wzorami do drzeworytów ilustrujących stroje ludowe w Kujawach.&#13;
Zredagowanie do druku Kujaw wymagało od Kolberga rozwiązania&#13;
paru nowych problemów edytorskich, m.in. systematyki różnych gatunków&#13;
prozy, a także ustalenia metody zapisu gwary w tekstach folkloru, zwłaszcza&#13;
w bajkach i w materiałach dotyczących języka. Osobnym zadaniem był&#13;
wybór do druku melodii tańców, których w rękopisach miał liczbę trudną&#13;
dziś do oszacowania, na pewno przekraczającą tysiąc.&#13;
Dwutomowe Kujawy były pierwszym opracowaniem, w którym Kolberg&#13;
zrealizował plan etnograficznej monografii regionalnej. Złożyły się na nią&#13;
kolejno następujące rozdziały: w pierwszej części „Kraj”, „Lud”, poświęcony kulturze materialnej i charakterystyce cech fizycznych i psychicznych&#13;
Kujawian, a także wierzeniom, „Powieści” zawierające różne gatunki prozy, „Przysłowia. Zdania. Zagadki”, czyli małe formy folkloru, „Zwyczaje”,&#13;
ułożone w porządku kalendarzowym od Bożego Narodzenia do przesilenia&#13;
letniego, „Gry”, których opisał kilkanaście, następnie „Obrzędy polne”, zawsze w monografiach charakteryzowane oddzielnie, „Obrzędy domowe”&#13;
Zob. we wstępie do O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK T. 72/II) s. XLII–&#13;
–XLIII, XLVI–XLVII, LV–LXI, LXXXVI. Prawdopodobnie w tym środowisku zapisał też Kolberg&#13;
duży zespół kolęd i pastorałek z notą lokalizacyjną „Ruszkowo”, które opublikowano dopiero&#13;
w suplemencie do Kujaw. Zob. wstęp do O. Kolberg Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK T. 72/&#13;
II), s. XXVI i XLVII oraz s. 3–42.&#13;
1&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
�związane z urodzinami, pogrzebem i weselem. W części drugiej zamieścił&#13;
„Pieśni i dumy”, „Tańce” z osobnym wstępem i „Język”, który znalazł się&#13;
dopiero po przypisach do rozdziałów poprzednich. Kolejność materiałów&#13;
w następnych monografiach bywała nieco zmieniona w porównaniu do&#13;
Kujaw, ponadto później zamieszczał Kolberg zapisy dotyczące wierzeń&#13;
w osobnym rozdziale lub nawet osobnym tomie. Natomiast proza ludowa,&#13;
zwłaszcza bajki, ale także inne jej gatunki, doczekała się w Kujawach obfitej reprezentacji dorównującej późniejszym monografiom — wydrukował&#13;
tam ponad 40 takich tekstów. Bogaty jest także rozdział „Język”, zawierający słowniczek, „Właściwości mowy”, tj. uwagi z zakresu fonetyki i zwroty charakterystyczne dla Kujawian, obszerny spis onomastyczny, szeroko&#13;
uwzględniający poza nazwami osad także hydronimy, nazwy pól, łąk, pastwisk itp. oraz osobno nazwiska i imiona włościan. „Właściwości mowy”&#13;
rozpoczął ważnymi obserwacjami dotyczącymi ogólnie gwary kujawskiej&#13;
i specyfiki języka pieśni:&#13;
Mowa Kujawiaków jest w ogóle czysta. Różni się głównie od sąsiedniej gwary&#13;
mazurskiej dobrym i wyraźnym wymawianiem spółgłosek szypiących (gardł.&#13;
zmiękcz.) cz, sz, ż, bez tak zwanego mazurzenia. Jeśli w mowie potocznej nieraz&#13;
wyrzucają oni lub dodają pewne głoski do wyrazów, to w pieśni zwykli tego&#13;
unikać i poprawniejszym odzywają się językiem1.&#13;
&#13;
Te zdania i następujące po nich szczegółowe uwagi o wymowie, fleksji&#13;
i charakterystycznych zwrotach wskazują, że Kolberg zauważył i starał&#13;
się utrwalić w notatkach odmienność gwary Kujawian od innych znanych&#13;
mu już dialektów i od języka ogólnopolskiego, a także dostrzegał różnice między ich mową potoczną a artystycznym językiem pieśni. Gwarę&#13;
kujawską Kolberg opisał w rozdziałach poświęconych językowi, a zachowane rękopisy terenowe bajek z tego regionu wskazują, że w czasie&#13;
wywiadów starał się odnotować nie tylko treść tych tekstów, ale także&#13;
ich brzmienie.&#13;
W monografii Kujaw zwraca uwagę zespół ilustracji dokumentujących&#13;
stroje i budownictwo. Akwarele, podstawę barwnych litografii, namalował Wojciech Gerson, częściowo przerysowując fotografie wykonane we&#13;
włocławskim atelier W.M. Majorkiewicza, częściowo wykorzystując własne szkice z podróży studenckich w latach 1851 i 1853. Był on też autorem&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 280, wyróżnienia od Kolberga.&#13;
&#13;
200&#13;
&#13;
�wielu rysunków reprodukowanych w tomie jako drzeworyty, te powstały&#13;
głównie na podstawie fotografii zgromadzonych przez Kolberga. Na stronach tytułowych Kolberg podał tylko nazwisko Gersona, choć nie wszystkie ilustracje były wykonane przez tego malarza. Trzy chaty z Bogusławic&#13;
i ich wnętrza1 oraz dworek w Bogusławicach narysowała prawdopodobnie&#13;
Ludwika Kretkowska (1843–1906), córka Ludwika Komeckiego, właściciela&#13;
tej wsi, u którego etnograf gościł w roku 1860 i 1865.&#13;
Omówieniu muzyki tego regionu poświęcił Kolberg osobne miejsce, najpierw we wstępie do monografii, potem w specjalnym wprowadzeniu do&#13;
rozdziału „Tańce”2. Problemy poruszane we wstępie do Sandomierskiego&#13;
wspomniał tylko w kilku zdaniach, natomiast uwagę skupił na opisie tańców i charakterystyce gry kujawskich instrumentalistów, przede wszystkim&#13;
skrzypków, ale także pastuszków grających na fujarkach. Wspomniał też&#13;
inne instrumenty i wymienił nazwy tańców. Wyraźnie w folklorze Kujaw&#13;
zafascynowały go usłyszane w czasie badań terenowych melodie kujawiaków i umiejętności miejscowych skrzypków. Fascynację tę czuje się, czyta­jąc&#13;
charakterystykę ich kompozycji i samej gry we wstępie, w którym Kolberg&#13;
oddaje swe bardzo osobiste wrażenia3. Kontrastuje ona z rzeczową uwagą&#13;
o jednym z wykonawców:&#13;
Skrzypek grający mi jedną z podobnych melodii zawieszonych na dominancie, gdym mu wskazywał w jaki sposób ma znowu przejść do toniki i na niej&#13;
zakończyć, po kilku z rozmaitym powodzeniem odbytych próbach, wracał do&#13;
dawnego trybu, w którym mu daleko gładziej szło, i w końcu zniecierpliwiony&#13;
rzekł: Eh! Jużcić to ta panowie musita lepij wiedziéć jak mo być, bo się uczyta&#13;
w szkole; a u nas, chłopstwa, to tylko się tak gro zwyczajnie, po prostu, jak Bóg&#13;
przykazoł!4&#13;
&#13;
Kolberg z kujawiakami zetknął się bardzo wcześnie, wiele lat przed&#13;
pierwszą podróżą do regionu, od którego wzięły swoją nazwę. W uwagach&#13;
do biografii Fryderyka Chopina wydanej przez Marcelego Antoniego Szulca&#13;
pisał o melodii tego tańca użytej w Fantazji na tematy polskie op. 13:&#13;
Zob. O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 77 i 80–81, a także ryciny w cz. II suplementu&#13;
(DWOK T. 72/II) i wstęp tamże, s. LXXII. 		&#13;
2&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 7–11 i Kujawy cz. II (DWOK T. 4), s. 199–212.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Kujawy, cz. I (DWOK T. 3), s. 9.&#13;
4&#13;
Tamże, s. 9, przypis.&#13;
1&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
�Nie ma najmniejszej wątpliwości, że motyw ten jest ludowy. Nucił go Chopinowi&#13;
młody Wodzyński w mojej obecności w Warszawie i ja sam często go później&#13;
w Kujawach słyszałem […]1.&#13;
&#13;
Kujawiaki miały też spośród wszystkich jego utworów najlepsze recenzje współczesnych krytyków, a dobrze oceniane były również później.&#13;
Melodie tych właśnie tańców zapisane w roku 1860 i 1865 były przedmiotem równie wielkiej troski Kolberga, jak jego własne kompozycje.&#13;
W drugiej części Kujaw zmieścił ich zaledwie dziewięćdziesiąt. Później&#13;
włożył wiele pracy w przygotowanie do wydania kolejnych wersji zgromadzonego materiału i w próby jego publikacji jako trzeciej części monografii.&#13;
Cenił wysoko miejscowych skrzypków i wiedział, że bez ich kompozycji&#13;
obraz muzyki tego regionu będzie zubożony. Opracował trzy kolejne redakcje zbioru tańców kujawskich, z których jedna pt. Chodzone, kujawiaki,&#13;
obertasy, mazury, najbliższa prymarnym zapisom terenowym i prawdopodobnie najwcześniejsza, została w całości opublikowana w tomie suplementowym dopiero 150 lat później. Zawartych jest tam 712 osobno numerowanych tańców, a większość z nich składa się z dwu lub trzech melodii,&#13;
stanowiących cykl, nazwany przez Kolberga „tańcem kujawskim”, na który&#13;
składają się: chodzony, czyli polski, kujawiak właściwy i mazur lub obertas. Sam Kolberg po wydaniu Kujaw nadal starał się udostępnić te melodie&#13;
i zamieścił niektóre z nich w roku 1880 w piątej części monografii Wielkopolski, gdzie zostały one rozproszone wśród innych zapisów tańców, a następnie w roku 1889 w Łęczyckiem, w osobnym rozdziale pt. „Kujawy”2.&#13;
Rękopis pierwszej części Kujaw miał Kolberg gotowy w ciągu roku 1866&#13;
i oddał go znowu do drukarni Jaworskiego, która miała wówczas opinię&#13;
najlepszej spośród takich zakładów w Warszawie i mogła drukować nuty.&#13;
Pierwsza część Kujaw ukazała się w roku 1867, część druga dwa lata później3. W okresie druku tych dwu tomów zasoby Kolberga były wyczerO. Kolberg Uwagi […] odnoszące się do książki M. A. Szulca „Fryderyk Chopin i utwory&#13;
jego muzyczne, Poznań 1873, w: Pisma muzyczne, cz. II (DWOK T. 62), s. 463–464. Zob. też&#13;
wstęp D. Pawlak w tomie suplementowym do Kujaw, cz. II (DWOK T. 72/II), s. XCV–XCVI.&#13;
2&#13;
Zob. D. Pawlak Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga (DWOK T. 72/I), s. VI i nast.&#13;
Zob. też O. Kolberg Poznańskie cz. V (DWOK T. 13), m.in. s. 154–167, oraz Łęczyckie (DWOK&#13;
T. 22), s. 211–254.&#13;
3&#13;
Część II Kujaw ma na karcie tytułowej rok wydania 1867, ale jej druk zakończył się dwa&#13;
lata później. Właściwa data podana była na papierowej okładce, zwykle usuwanej w czasie&#13;
oprawy książki, ale czasem naklejanej na twardą okładkę introligatorską.&#13;
1&#13;
&#13;
202&#13;
&#13;
�pane i musiał szukać instytucji lub osób, które mogłyby sfinansować publikację Ludu. Jeszcze w październiku 1865 r. wydrukował 400 „biletów&#13;
prenumeracyjnych”, które rozprowadzali na Kujawach wśród swoich znajomych zaprzyjaźnieni mieszkańcy regionu, Józef Bliziński i Antoni Morzycki&#13;
(1801–1882) z Ruszkowa, a w Warszawie zapewne księgarze. Jednak nie&#13;
udało się tą drogą zebrać potrzebnego funduszu. Morzycki, który z trzydziestu pięciu powierzonych mu biletów zdołał sprzedać tylko część, za&#13;
pozostałe zapłacił sam i przysyłając należną kwotę, pisał do Kolberga:&#13;
Każdy rodak miłujący narodowe zabytki uznać musi w usiłowaniach Jego znakomitą zasługę, zwłaszcza przy względzie na środki, którymi rozporządzasz.&#13;
Z wydawnictwem pieśni i podań ludowych Kujawian trafiłeś na złe czasy, których opisywać nie potrzebuję, bo są, nie wątpię, dostatecznie Szan[ownemu]&#13;
Panu znane; zaręczyć tylko mogę o dobrych chęciach moich współobywateli,&#13;
które paraliżuje ciężka niedola1.&#13;
&#13;
Istotnie, właściciele ziemscy na Kujawach, tak jak w całym Królestwie,&#13;
zostali w czasie powstania i w ciągu następnych lat obciążeni najpierw&#13;
daniną narodową na rzecz powstańców, potem przemarszami i rabunkami&#13;
wojsk rosyjskich, a po zakończeniu walk zbrojnych — kontrybucjami narzuconymi przez władze carskie i koniecznością opłacania urzędników rosyjskich, przyzwyczajonych do łapówek. Dodatkowym czynnikiem powodującym zubożenie części właścicieli folwarków były zmiany ekonomiczne – po uwłaszczeniu ogłoszonym w marcu 1864 r. nie wszyscy potrafili&#13;
szybko przystosować się do nowych warunków prowadzenia gospodarstw&#13;
rolnych.&#13;
Kolberg nie tylko nie miał pieniędzy na wydanie ogromnego zbioru tańców kujawskich, ale od roku 1865 zalegał Jaworskiemu za druk Sandomierskiego, a zadłużenie powiększało się w trakcie prac nad Kujawami.&#13;
Spłacał je stopniowo w ratach przez cały rok 1865 i dwa lata następne,&#13;
zwykle po 50 rubli co dwa – trzy miesiące. Jednak od lipca roku 1867&#13;
wpłaty takie są coraz rzadsze, a później, od połowy roku 1868 w spisie&#13;
wydatków nie ma już notatek o kwotach przekazanych Jaworskiemu. Przypomnieć tu trzeba, że w czerwcu 1868 r. zakończyły się prace nad Encyklopedią powszechną i dochody Kolberga nie tylko zmniejszyły się, ale stały&#13;
się też bardzo niepewne. Z późniejszej korespondencji wynika, że wtedy&#13;
1&#13;
&#13;
List A. Morzyckiego z 28 XI 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 217–218.&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
�nie wyrównał jeszcze zaległości u Jaworskiego za część pierwszą Kujaw,&#13;
a trwał druk części drugiej monografii. Aby zaoszczędzić na kosztach, postanowił w tym tomie wydać nuty tańszą techniką. W pierwszym zbiorze,&#13;
opublikowanym przez Żupańskiego w latach 1842–1845, nuty były litografowane. Nieco później nuty można było już drukować i tak zostały wydane&#13;
melodie w Pieśniach ludu polskiego, które ukazały się w roku 1857. K.W.&#13;
Wójcicki, recenzując pierwszą część Kujaw, pisał: „Wprowadzenie do naszej typografii nut drukowanych ułatwiło wielce wydanie w formie książki”1. Dzięki temu melodie z podpisaną pierwszą zwrotką tekstu znajdowały&#13;
się bezpośrednio nad pełnym tekstem. W pierwszej części Kujaw, gdzie&#13;
znalazło się tylko 101 zapisów nutowych zamieszczonych w opisach obrzędów, nuty były drukowane. W drugiej części monografii melodie, których&#13;
tam jest 346, były litografowane oddzielnie na całostronicowych planszach&#13;
zamieszczonych zbiorowo na końcu rozdziału zawierającego pełne teksty.&#13;
Zmniejszyło to koszt publikacji, ale utrudniało korzystanie z książki i dawało gorszy estetycznie efekt. W 1869 r., gdy kończył się druk drugiej części&#13;
Kujaw, starając się o subwencję w Ossolineum, Kolberg ocenił technikę&#13;
druku zastosowaną w tym tomie dosyć nisko: „Seria IV wydanego przez&#13;
mnie dzieła Lud ukazuje już w ten sposób litografowane dla taniości nuty;&#13;
pięknością się one nie zalecają […]”2. Podobnie pisał Wójcicki, recenzując&#13;
drugą część Kujaw: „Jest to oszczędność co do kosztów znaczna, lubo na&#13;
oko mniej powabna”3.&#13;
Recenzje zamieszczone w prasie po ukazaniu się Kujaw nie były tak wnikliwe, jak poświęcone Pieśniom ludu polskiego w 1857 r. Wtedy nowy tom&#13;
Kolberga oceniali przede wszystkim muzycy, a także pisarze zainteresowani&#13;
folklorem. Dziesięć lat później publikacje etnograficzne nie miały jeszcze&#13;
nie tylko wyrobionego kręgu odbiorców, ale także fachowych krytyków.&#13;
Recenzje, które ukazały się w „Bibliotece Warszawskiej” i w popularnych&#13;
tygodnikach miały na celu raczej zachęcenie czytelników do nabycia książki niż rzeczową ocenę jej zawartości. Podkreślano trudności w uzyskaniu&#13;
informacji od mieszkańców wsi i ponoszone przez Kolberga koszty badań&#13;
i druku. Taki charakter miały też omówienia Kujaw zamieszczone w prasie&#13;
K.W. Wójcicki Kronika literacka, „Biblioteka Warszawska” 1866, T. 1, s. 116.&#13;
Brulion listu do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 296.&#13;
3&#13;
Recenzja K.W. Wójcickiego na temat cz. II Kujaw zamieszczona była w „Bibliotece Warszawskiej” 1869, T. 3, s. 451–453, przytoczony fragment na s. 452.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
204&#13;
&#13;
�wielkopolskiej krótko po pobycie Kolberga w Poznaniu1. Wspomnieć trzeba&#13;
jednak o paru problemach poruszanych przez recenzentów. W warszawskim „Przeglądzie Tygodniowym”, nowo założonym tygodniku społeczno-kulturalnym, odgrywającym dużą rolę jako organ pozytywistów warszawskich, o Kujawach pisał literat Mścisław Kamiński (1839–1868). Porównał&#13;
świeżo wydany tom trzeci Ludu z Sandomierskiem i zbyt optymistycznie&#13;
podkreślił wyczerpanie tematu przez Kolberga:&#13;
[…] część trzecia tak jest w nie [tj. materiały] obfitą, że przyszły po panu Kolbergu&#13;
etnograf wątpim, czy potrafi co nowego o Kujawach powiedzieć2.&#13;
&#13;
Uważał jednak, że Kolberg, opisując kulturę ludową Kujaw, zamieścił&#13;
zbyt dużo szczegółów, w tym wariantów melodii, których starczyłaby połowa. W pierwszej części Kujaw jest jednak tylko 101 zapisów nutowych,&#13;
z czego 87 to melodie wokalne i instrumentalne zamieszczone w sześciu&#13;
opisach wesel. Z twierdzeniem, że Kolberg zamieszcza za dużo melodii, polemizował Zygmunt Gloger (1845–1910), wówczas student Szkoły Głównej.&#13;
W recenzji Kujaw pisał:&#13;
Niesłusznym jest zarzut, że p. Kolberg za wiele podał w swym dziele odmian&#13;
muzyki ludowej. Autor, sam będący muzykiem, a specjalnie poświęcający się&#13;
badaniu ludowych melodii, powinien jak najwięcej podawać nam tego, co niełatwo przyjść może komu innemu i czym podobno nikt więcej tak gorliwie u nas&#13;
się nie zajmuje3.&#13;
&#13;
Wójcicki po opublikowaniu pierwszej części monografii przedstawił&#13;
szeroko jej treść w „Bibliotece Warszawskiej” i dodał, że Kolberg spełnia gorące życzenie Hugona Kołłątaja. Po ukazaniu się w 1869 r. części&#13;
drugiej Wójcicki podkreślał dokładność „etnograficznych opisów okolic&#13;
krajowych” i dokumentację muzyki ludowej. Jednak nawiązując do recenzji J. Papłońskiego na temat Sandomierskiego, przychylił się do jego zdania, że w monografii Kolberga brak charakterystyki religijnego życia ludu:&#13;
„Nie godzi się i nie można opuszczać licznych pieśni pobożnych, które są&#13;
[E. Kierski], „Przegląd Wielkopolski” 1867, s. 288–289; H. Feldmanowski, „Dziennik Poznański” 1868, nr 222.&#13;
2&#13;
M. Kamiński, „Przegląd Tygodniowy” 1867, nr 52.&#13;
3&#13;
Z. Gloger Kujawiacy, „Tygodnik Ilustrowany” 1868, T. II, nr 28, s. 16. Artykuł Glogera jest&#13;
ilustrowany dwoma drzeworytami według fotografii W.M. Majorkiewicza.&#13;
1&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
�w ustach ludu, ani też zaniedbywać bliższego rozpatrzenia się co do jego&#13;
gorącej wiary i praktyk z nią połączonych”1. Wójcicki poświęcił też sporo&#13;
miejsca folklorowi dziadowskiemu, którego brak zauważył w monografii.&#13;
Pieśni żebraczych dziadów uważał za bardzo dawne „pomniki odległych&#13;
wieków”, przechowujące „zabytki poezji pobożnej”. Kolberg jednak, choć&#13;
notował pieśni dziadowskie i pieśni religijne, w Kujawach zamieścił ich&#13;
tylko kilka2. Nie chciał powtarzać utworów już wydanych przez innych&#13;
i w odpowiednim rozdziale monografii opublikował np. tylko cztery kolędy,&#13;
poprzedzając je uwagą, że przytacza tylko kilka, „nieco odmienne mających&#13;
melodie”3, ponieważ na Kujawach krążą prawie takie same jak znajdujące&#13;
się w drukowanych zbiorach i śpiewnikach. Z tych powodów pominął Kolberg w druku kolędy z Ruszkowa, a także kilka pieśni religijnych z tej samej&#13;
miejscowości. W rękopisie większość z nich ma odsyłacze do zbiorów pastorałek i kolęd wskazanych przez Kolberga lub do Śpiewnika kościelnego&#13;
Mioduszewskiego4.&#13;
Mimo zastrzeżeń niektórych recenzentów Kolberg w latach następnych&#13;
poświęcał nadal muzyce dużo uwagi w trakcie badań terenowych i odpowiednie miejsce w tomach Ludu, a we wstępach do kolejnych monografii&#13;
tłumaczył to obecnością muzyki i pieśni we wszystkich obrzędach i w całym życiu ludu. Możemy dodać, że o ile badania etnograficzne w miarę&#13;
upływu czasu zaczynało prowadzić coraz więcej osób, to umiejętność zapisywania muzyki ze słuchu była dostępna dla niewielu i Kolberg był tego&#13;
świadomy. Dlatego uważał za swój obowiązek nadal notować w terenie&#13;
utwory instrumentalne i wokalne ludowych twórców.&#13;
1&#13;
K.W. Wójcicki Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne, „Biblioteka Warszawska” 1869,&#13;
T. 1, s. 137.&#13;
2&#13;
Zob. w cz. I Kujaw (DWOK T. 3) kolędy na s. 208–210 i w cz. II (DWOK T. 4) s. 68,&#13;
w suplemencie do Kujaw (DWOK T. 72/II), s. 3–42 i 99–102, zob. też w suplemencie (DWOK&#13;
T. 72/II) przypis 1 na s. 3.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Kujawy cz. I (DWOK T. 3), s. 208; Kolberg odsyła tu do zbiorów:&#13;
M.M. Mioduszewski Pastorałki i kolędy z melodyjami, czyli piosnki wesołe ludu w czasie&#13;
świąt Bożego Narodzenia po domach śpiewane, Kraków 1843, tegoż Dodatek do „Pastorałek&#13;
i kolęd z melodyjami”, Lipsk 1853, K. Antoniewicz Żłóbek. Kolęda dla dzieci, Poznań 1857.&#13;
4&#13;
M.M. Mioduszewski Śpiewnik kościelny, czyli pieśni nabożne z melodyjami w kościele katolickim używane, a dla wygody kościołów parafialnych przez […] zebrane. Kraków&#13;
1838; tegoż Dodatek do „Śpiewnika kościelnego z melodyjami”, Kraków 1842. Wspomniane&#13;
tu kolędy i pieśni religijne zostały opublikowane w tomie Kujawy. Suplement… cz. II (DWOK&#13;
T. 72/II).		&#13;
&#13;
206&#13;
&#13;
�W trakcie redagowania do druku materiałów do pierwszej części monografii Kujaw zajęty był Kolberg także innym opracowaniem muzycznym. Razem z Augustem Freyerem (1803–1868), wówczas organistą parafii&#13;
ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie, przygotował Zbiór&#13;
pieśni duchownych ewangelickich i modlitw wydany nakładem Gebethnera i Wolffa w 1866 r. Służył on wiernym aż do roku 1899, do czasu wydania zbioru nowego, obszerniejszego. Opracowanie z roku 1866 powstało&#13;
z inicjatywy pastora Leopolda Otto. Wprawdzie cenzura zakwestionowała wiele tekstów i z 300 ostatecznie wydrukowano tylko 160, co bardzo&#13;
zubożyło publikację, jednak anonimowy recenzent „Zwiastuna Ewangelicznego” pisał, że Zbiór pieśni duchownych ewangelickich zasługuje&#13;
na „wszelkie uznanie” i że „chwalebnie postąpił Komitet, iż przed każdą&#13;
pieśnią wydrukowano melodię z nutami […]”1. Swój związek z warszawską&#13;
parafią ewangelicko-augsburską Św. Trójcy zaznaczył Kolberg nie tylko&#13;
udziałem w przygotowaniu strony muzycznej nowego kancjonału. Nie&#13;
znamy wprawdzie daty powstania utworu Psalm 85 „Nakłoń ucha Twego, Panie”2 do przekładu Franciszka Karpińskiego i nic nie wskazuje, aby&#13;
można było go łączyć bezpośrednio z przygotowaniem do druku melodii&#13;
do kancjonału, jednak zarówno kompozycja ta, jak i praca nad śpiewnikiem potwierdzają, że tak jak ojciec i Wilhelm, także Oskar był związany&#13;
ze swoją parafią.&#13;
&#13;
Anonimowa recenzja w „Zwiastunie Ewangelicznym” 1866, nr 12, s. 192.&#13;
Utwór nie był drukowany za życia Kolberga, pierwodruk w: O. Kolberg Kompozycje wokalno-instrumentalne (DWOK T. 68), s. 108–126. Autorstwo tekstu wybranego przez Kolberga&#13;
ustaliła A. Nawrocka-Wysocka, zob. jej artykuł: Oskar Kolberg a tradycje polskich ewangelików — twórczość, krytyka, dokumentacja, w: Oskar Kolberg – Polak z wyboru, seminarium&#13;
[Warszawa 2014], s. 17, zeszyt z materiałami z sesji popularno-naukowej wydany w Roku Kolberga staraniem Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Świętej Trójcy w Warszawie. A. Nawrocka-Wysocka wskazuje tam źródło tekstu: F. Karpiński Psałterz Dawida nowo przetłumaczony&#13;
cz. II, Warszawa 1786, s. 55–58. Nieco węższa wersja tego artykułu pt. Nurt ewangelicki w dokumentacji Oskara Kolberga ukazała się w „Polskim Roczniku Muzykologicznym”, T. XII:&#13;
2014, s. 81–95, autorka pominęła tam informacje o Psalmie.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
�X&#13;
[Zakończenie prac nad Encyklopedią powszechną (1868). – Coraz trudniejsza sytuacja materialna Kolberga, zwłaszcza wobec druku Ludu na własny&#13;
koszt. – Druk drugiej części Kujaw. – Poszukiwanie instytucji i osób, które&#13;
mogłyby finansować prace nad Ludem. – Podróże w tym celu do Poznania,&#13;
Lwowa i Krakowa w latach 1867–1870. – Obietnica częściowej pomocy ze&#13;
strony Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w 1869 r. – Decyzja o przeniesieniu się do Galicji.]&#13;
&#13;
W połowie roku 1868 wydany został ostatni tom Encyklopedii powszechnej Orgelbranda. K.W. Wójcicki w artykule 1 zamieszczonym&#13;
w „Kłosach” z okazji zakończenia druku ostatniego zeszytu encyklopedii&#13;
wspomina, że autorów było łącznie stu piętnastu. Podsumowując dziesięć lat pracy nad wydaniem tego dzieła, Wójcicki pisał na ten temat na&#13;
łamach „Kłosów”:&#13;
Dwudziestu więc sześciu współpracowników spoczęło w mogiłach, prócz tego&#13;
znaczna część pozostałych przy życiu nie mogła dalej wspierać tego wydawnictwa. Komitet redakcyjny musiał nowe siły zdobywać, nowych współpracowników powoływać, ażeby chociaż w części zapełnić szczerby w poważnym pierwotnym ich zastępie, teraz znacznie zmalałym, to ciosami śmierci, to usunięciem&#13;
się wielu w bezczynne zacisze. […] Nie wszyscy dotrwali do końca, ale nie ich&#13;
było winą, ani redakcji, ani wydawcy, że wcześniej odstąpili od współpracownictwa Encyklopedii powszechnej2.&#13;
&#13;
Tylko tak oględnie mógł wówczas dziennikarz i współautor Encyklopedii wspomnieć autorów represjonowanych lub przebywających na emigracji z powodu udziału w powstaniu styczniowym, ponieważ cenzura nie dopuszczała do wymienienia ich nazwisk w druku. Wójcicki pisał, że oprócz&#13;
czterech członków komitetu redakcyjnego jedynie dwanaście osób było&#13;
czynnych od początku pracy nad Encyklopedią do jej końca. Należał do&#13;
nich Oskar Kolberg, który był autorem prawie wszystkich haseł z zakresu&#13;
muzyki, zarówno osobowych, jak i rzeczowych. Hasła podpisane przez innych autorów zwykle dotyczą pogranicza nauk, np. muzyki i literatury, fizyki czy religioznawstwa. Znaczna część artykułów dotyczących muzyki nie&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
R. [K.W. Wójcicki] Encyklopedia powszechna S. Orgelbranda, „Kłosy” 1868, T. 6, nr 151.&#13;
Tamże.&#13;
&#13;
208&#13;
&#13;
�jest podpisana, ale domniemanie autorstwa Kolberga jest w ich wypadku&#13;
uzasadnione, co precyzyjnie wykazał Mieczysław Tomaszewski1. Omówił&#13;
on pracę Kolberga nad stroną muzyczną Encyklopedii, analizując autorstwo&#13;
haseł, źródła wykorzystane w trakcie ich opracowywania, a także ścisłość&#13;
informacji, którą ocenia wysoko, zwłaszcza w odniesieniu do kompozytorów i muzyków polskich:&#13;
Mocną stronę Kolbergowskich biografii stanowi niepomiernie wyższa niż u Sowińskiego2 wiarogodność danych. Większe niż w innych działach zagęszczenie&#13;
haseł podpisanych. Najcenniejsze — poświęcone Elsnerowi, Kurpińskiemu, Dobrzyńskiemu, Komorowskiemu, Chopinowi i Moniuszce — pochodzą z autopsji3.&#13;
&#13;
Charakteryzując te biografie, M. Tomaszewski pisze:&#13;
W życiorysach ludzi, których znał, wyczuwa się autopsję (Chopin, Kurpiński,&#13;
Elsner), jednakże w nie narzucający się sposób. I właśnie spięcie tych trzech&#13;
elementów: możliwie maksymalnie zweryfikowanej faktografii, trafnie dobranej&#13;
anegdoty i własnej refleksji estetycznej i moralnej — daje swoistość Kolbergowskich życiorysów4.&#13;
&#13;
W sumie bardziej lub mniej ważnych, dłuższych i krótszych artykułów&#13;
z zakresu muzyki opublikowanych przez Kolberga w Encyklopedii jest nieco ponad tysiąc5.&#13;
Jest też Kolberg autorem niewielkiej liczby drukowanych w Encyklopedii artykułów z innych dziedzin: etnografii, mitologii, historii starożytnej i współczesnej oraz geografii6. Spośród nich dla pełniejszego poznania poglądów Kolberga na zadania etnografii i jego późniejszych planów&#13;
Zob. M. Tomaszewski „Pisma muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK&#13;
T. 61), s. XXXII–XXXV.&#13;
2&#13;
Chodzi tu o pierwsze, francuskie wydanie: A. Sowiński Les musiciens polonais et slaves…,&#13;
Paris 1857.&#13;
3&#13;
M. Tomaszewski „Pisma Muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK&#13;
T. 61), s. LI.&#13;
4&#13;
Tamże, s. XLI.&#13;
5&#13;
Wszystkie opublikowane są w układzie rzeczowym nadanym przez M. Tomaszewskiego&#13;
w Pismach muzycznych (DWOK T. 61 i 62), zob. też A. Skrukwa Bibliografia prac O. Kolberga&#13;
w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III) s. 190–200.&#13;
6&#13;
Opublikowano je w tomie O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. 449–&#13;
–588.&#13;
1&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
�badawczych i edytorskich istotny jest przytaczany już tutaj artykuł Polski&#13;
lud1, bowiem należy do niewielu nieco szerszych wypowiedzi programowych autora Ludu. Drukowany były w tomie Encyklopedii wydanym&#13;
w drugiej połowie roku 1865, czyli po ogłoszeniu przez niego własnego&#13;
planu badań etnograficznych.&#13;
Ponadto Kolberg pozostawił w rękopisach kilka tekstów prawdopodobnie przeznaczonych pierwotnie dla Encyklopedii, ale zamieszczonych tam&#13;
w postaci nadanej przez innego autora lub w ogóle niedrukowanych. Są&#13;
one poświęcone kulturom i krajom dla Polaków egzotycznym: Oceanii i obu&#13;
Amerykom2. Dziś stanowią tylko dowód rozległości zainteresowań i lektur&#13;
Kolberga, a także — podobnie jak niektóre drukowane, np. z zakresu mitologii greckiej — mogą być wynikiem konieczności podejmowania pewnych&#13;
tematów, gdy naglił czas, a zawiedli inni autorzy, mogły też być pisane dla&#13;
zarobku.&#13;
Podsumowując autorski udział Kolberga w Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda, znów należy przytoczyć wnioski M. Tomaszewskiego, wynikające z wielostronnych analiz, jakim poddał on zespół tekstów stanowiących trzon tomu Pisma muzyczne. O całości tego zbioru artykułów&#13;
Kolberga pisał:&#13;
Pisma ukazują go jako kronikarza, recenzenta i popularyzatora, niekiedy jako&#13;
krytyka, edytora, historyka (i nawet teoretyka) muzyki, przede wszystkim jednak jako encyklopedystę muzycznego. Dzięki Kolbergowi przyswojona została&#13;
kulturze polskiej — zebrana, przemyślana co do potrzeb, zaadaptowana terminologicznie, usystematyzowana i zaprezentowana jako pewien całokształt — wiedza o muzyce, w rozmiarze przekraczającym wszystko, co dotychczas w języku&#13;
polskim na ten temat istniało3.&#13;
&#13;
Po zakończeniu druku Encyklopedii sytuacja materialna Kolberga stała&#13;
się bardzo trudna, ponieważ honoraria od Orgelbranda były w ostatnich&#13;
latach największą i stałą częścią jego dochodów. Ostatnią wpłatę z tego&#13;
Zob. przypis 1 na s. 178.&#13;
Teksty te, ich źródła i wartość dla XIX-wiecznego czytelnika, a także inne artykuły&#13;
Kolberga dotyczące kultury krajów i ludów pozaeuropejskich scharakteryzował A. Posern-Zieliński we wstępie do tomu O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s. XXIV–&#13;
–XXXVIII.&#13;
3&#13;
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne”…, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK&#13;
T. 61), s. LIV.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
210&#13;
&#13;
�źródła odnotował pierwszego czerwca 1868 r. Później w notatkach po stronie dochodów wpisywał opłaty za lekcje muzyki, sumy wpływające od&#13;
księgarzy za wydane zbiory pieśni, tomy Ludu i kompozycje oraz nieliczne&#13;
honoraria za artykuły w prasie. Po zamknięciu przez Sikorskiego „Pamiętnika Muzycznego i Teatralnego” w grudniu 1862 r. Kolberg publikował kilkakrotnie w latach 1865–1870 w „Kłosach” i w „Tygodniku Ilustrowanym”&#13;
okazjonalne życiorysy muzyków, rzadziej recenzje dotyczące współczesnych wydarzeń muzycznych1. W „Tygodniku Ilustrowanym” ukazały się&#13;
w latach 1867–1868 jedne z ostatnich drukowanych kompozycji Kolberga:&#13;
Mazur, Polka na fortepian i pieśń Do dziewczyny, nie wiadomo jednak,&#13;
kiedy były napisane.&#13;
Inne publikacje prasowe Kolberga z tych lat dotyczą w większości etnografii. W „Tygodniku Ilustrowanym” zamieszczone było w 1866 r. wspomniane już Śródpoście na Kujawach, a w „Kalendarzu Ilustrowanym” J. Jaworskiego na rok 1868 ukazał się artykuł Kujawiacy. Obydwa były oparte&#13;
na materiałach zawartych w drukującej się właśnie pierwszej części monografii Kujawy — dostarczały informacji o kulturze ludowej regionu i służyły&#13;
jako reklama tej książki. W „Kalendarzu Polskim Ilustrowanym” na rok&#13;
1867 J. Jaworski opublikował artykuł Sitarze biłgorajscy, przedrukowany&#13;
później w monografii Lubelskie. W tymże kalendarzu na rok 1869 zamieszczony został artykuł Proszowiacy, a w „Kalendarzu Warszawskim” Józefa&#13;
Ungra Opis wesela wiejskiego pod Poznaniem. Obydwa przedrukował&#13;
potem Kolberg odpowiednio w monografiach Kieleckiego i Poznańskiego.&#13;
„Biblioteka Warszawska” opublikowała recenzję kupionej przez Kolberga&#13;
w 1867 r. pracy Maxa Toeppena Abergluben aus Masuren2. Honoraria za&#13;
te artykuły były niewysokie, ale przypominały czytelnikom o pracach Kolberga i jednak oznaczały niewielki dochód, choć drukowanie w kalendarzu&#13;
Jaworskiego nie przynosiło zysku, a tylko redukowało dług; 15 stycznia&#13;
1867 r. odnotował Kolberg: „od Jaworskiego za 2 artykuły do kalendarza&#13;
&#13;
1&#13;
Artykuły te są przedrukowane w części II Pism muzycznych Kolberga (DWOK T. 62),&#13;
s. 480–499, 505–511.&#13;
2&#13;
M. Toepen Aberglauben aus Masuren mit einem Anhange enthaltend: Masurische Sagen und Mährchen, Danzig 1867. Recenzja była drukowana w „Bibliotece Warszawskiej” 1868,&#13;
T. 2, s. 330–332, przedruk w tomie O. Kolberg Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63),&#13;
s. 421–424.&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
�18 [rubli]” i tegoż dnia tę samą kwotę po stronie wydatków: „Jaworskiemu&#13;
à conto Lud”1.&#13;
Po zakończeniu prac nad Encyklopedią powszechną Kolberg ratował&#13;
czasem swój budżet, pisząc na tematy odległe od jego prawdziwych zainteresowań. W „Kalendarzu Warszawskim” J. Ungra na rok 1870 znalazły&#13;
się artykuły o poławianiu pereł w Japonii i o wydobywaniu oraz obróbce&#13;
koralowców, a rok później Balet rumaków, na temat hiszpańskiej szkoły&#13;
jazdy konnej i jej pokazów w Wiedniu. W spisie dochodów z roku 1869&#13;
znajdujemy dwukrotnie notatkę o otrzymaniu wynagrodzenia „od Kucza&#13;
z Kuriera”2. Nie udało się ustalić, czy dotyczą one zamieszczonego artykułu&#13;
Kolberga, czy innej transakcji — w redagowanym przez K. Kucza „Kurierze Warszawskim” z tego roku nie odnaleziono tekstów, których autorstwo&#13;
można przypisać Kolbergowi. Natomiast odnotowane rok wcześniej honorarium „od Gregorowicza za art. rolnicze” dotyczyło niewątpliwie publikacji. J. Gregorowicz w tym czasie redagował „Przyjaciela Dzieci”, cenione&#13;
pismo dla młodych czytelników, i „Tygodnik Mód i Powieści”. W „Przyjacielu Dzieci” już w roku 1861 wydrukowany był anonimowo obszerny tekst&#13;
Kolberga pt. Elektryczność powietrza, ale „artykuły rolnicze”, drukowane&#13;
w roku 1868, zapewne też bez podpisu autora, pozostały niezidentyfikowane3. W wypadku tych publikacji liczyły się tylko honoraria, uzupełniające&#13;
inne niewielkie dochody.&#13;
W latach następujących po opublikowaniu Listu otwartego Kolberg&#13;
nieustannie szukał środków na finansowanie Ludu. Korespondencja kierowana od roku 1865 do różnych osób i instytucji we wszystkich trzech&#13;
zaborach pokazuje, zapewne tylko w części, szamotaninę autora starającego&#13;
się o pieniądze na realizację swojego wielkiego programu badań i publikacji&#13;
etnograficznych. Z listów tych wiadomo, że przedstawiał go kilku osobom&#13;
prywatnym w Poznańskiem i w Galicji, znanym ze wspomagania inicjatyw&#13;
obywatelskich, ale nie uzyskał ani obietnicy stałego wsparcia, ani dotacji&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 15 i 16.&#13;
Rkp. O. Kolberga, tamże, k. 17.&#13;
3&#13;
Artykuł Elektryczność powietrza zamieszczony był anonimowo w numerach 1–7 „Przyjaciela Dzieci” w roku 1861, na autorstwo wskazał Kolberg sam w Notatniku… (rkp. w BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 3210, k. 7). Jednym z „artykułów rolniczych” był może tekst pt. Zbiór siana opublikowany anonimowo w numarze 324 „Przyjaciela Dzieci” w końcu roku 1867. W drugim&#13;
czasopiśmie redagowanym przez J. Gregorowicza, „Tygodniku Mód i Powieści” z tego okresu&#13;
nie zidentyfikowano tekstu, którego Kolberg mógłby być autorem.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
212&#13;
&#13;
�na zakończenie druku Kujaw. Znalezienie źródła finansowania Ludu w zaborze rosyjskim nie było możliwe, gdyż – jak już tu wspominano — od&#13;
czasu powstania listopadowego nie było tam polskiej instytucji wspierającej&#13;
badania i publikacje naukowe, a społeczeństwo było znacznie zubożone.&#13;
Potencjalnymi nabywcami książek byli przedstawiciele inteligencji miejskiej i rodziny ziemiańskie, kontynuujące tradycję wzbogacania domowej&#13;
biblioteki. Te dwie grupy obywateli Królestwa były wówczas tak ubogie,&#13;
że kupno książki dla wielu ich przedstawicieli stawało się nieosiągalnym&#13;
luksusem. Jakakolwiek pomoc ze strony władz lub instytucji rosyjskich&#13;
mogłaby być udzielona tylko za cenę koncesji, które zagroziłyby bardzo&#13;
poważnie wartości źródłowej Kolbergowskiego Ludu i które były dla Kolberga nie do przyjęcia. Ukazuje to w pewnym stopniu zachowany brulion&#13;
pt. Prospekt wydawnictwa dzieła pod tytułem „Lud. Jego zwyczaje” na&#13;
akcje1, pochodzący prawdopodobnie z połowy roku 1868. Pisał w nim Kolberg o „ludach słowiańskich”, o „podaniach słowiańskich”, o materiałach&#13;
zebranych „w naszym kraju”, co poprawił na: „w nadwiślańskim kraju”&#13;
— w Warszawie nie mógł wtedy publicznie użyć nazwy swego własnego&#13;
kraju ani nazwać jego mieszkańców „polskim ludem”2. Pomysł zebrania&#13;
pieniędzy poprzez sprzedaż akcji w Królestwie nie wyszedł poza ten projekt. Już wcześniej rozpisanie subskrypcji na Kujawy wśród mieszkańców&#13;
tego regionu przyniosło niewielkie sumy, nie mające znaczącego wpływu&#13;
na pokrycie długu w drukarni. Kolberg widział, że musi szukać pomocy&#13;
poza zaborem rosyjskim.&#13;
W tym okresie, tj. po powstaniu styczniowym, jedynie w zaborze austriackim nauka polska miała szanse na samodzielne istnienie. Po przegranych wojnach, najpierw we Włoszech, potem z Prusami, rząd austriacki&#13;
musiał poprzez reformy rozładować narastające w całym cesarstwie napięcia społeczne i polityczne i Austro-Węgry stopniowo przekształcane były&#13;
w federację krajów autonomicznych. Galicja była cywilizacyjnie zacofana&#13;
i gospodarczo zaniedbywana przez rząd austriacki tak bardzo, że później&#13;
przysłowiowa stała się „nędza galicyjska”, ale po otrzymaniu przez ten region autonomii Polacy mieli tam znaczące swobody w życiu narodowym.&#13;
W roku 1861 wprowadzono na Uniwersytecie Jagiellońskim język polski&#13;
Tekst zamieszczony jako aneks w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 754.&#13;
Użycie określeń „polski lud”, „polska muzyka”, „wojsko polskie”, itp. było możliwe jeszcze&#13;
w r. 1865 czy 1867 w tytułach haseł w Encyklopedii, ale już nie w roku 1868 w publikacjach&#13;
skierowanych do szerszego grona odbiorców, zwłaszcza w prasie.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
�jako wykładowy dla większości zajęć, a w roku 1869 powołano katedrę&#13;
historii Polski, co zakończyło proces jego repolonizacji. We Lwowie językami wykładowymi na uniwersytecie zostały polski i ukraiński. W tych dwu&#13;
ośrodkach nauka polska uzyskiwała stopniowo coraz większe możliwości&#13;
rozwoju, zwłaszcza że została znacznie złagodzona cenzura.&#13;
O pomoc finansową Kolberg zwrócił się do dwu polskich towarzystw&#13;
naukowych działających poza zaborem rosyjskim – do Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego i do Towarzystwa Naukowego Krakowskiego&#13;
– oraz do biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie,&#13;
której dokument fundacyjny przewidywał wydawanie dzieł naukowych.&#13;
Starania w tych trzech instytucjach prowadził równolegle w ciągu lat 1867–&#13;
1870 listownie i osobiście, wyjeżdżając z Warszawy co roku do Krakowa,&#13;
Lwowa i Poznania.&#13;
Na przełomie lipca i sierpnia 1867 r. pojechał na ponad dwa miesiące najpierw w Poznańskie, a później do Galicji. Już 16 lipca odnotował&#13;
w spisie wydatków „passport 1 rs. i łapowe”, co wskazuje, iż wydanie&#13;
paszportu musiał dodatkowo „opłacić”. W Poznaniu spotkał się z przedstawicielami Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Poznał wtedy&#13;
Emila Kierskiego (1810–1874), historyka, sekretarza wydziału historycznego Towarzystwa i redaktora „Przeglądu Wielkopolskiego”, oraz Karola Libelta, który w następnym roku został prezesem Towarzystwa. Prawdopodobnie spotkał się też z Władysławem Nehringiem (1830–1909), slawistą,&#13;
historykiem literatury i języka, wówczas wykładowcą w gimnazjum Marii&#13;
Magdaleny, i Leonem Wegnerem (1824–1873), prawnikiem, pierwszym sekretarzem generalnym Towarzystwa1. Starania Kolberga o wsparcie Ludu&#13;
przez Towarzystwo nie mogły odnieść skutku, ponieważ utrzymywało się&#13;
ono tylko z niewielkich składek członkowskich i mimo wielu starań nie&#13;
otrzymywało żadnej dotacji od władz pruskich; nie mogło wtedy finansować prac badawczych nawet swoich członków. Próby uzyskania dotacji&#13;
od poznańskiego Towarzystwa i od osób z Wielkopolski Kolberg ponawiał&#13;
także w latach następnych, ale były one bezskuteczne. Natomiast w czasie&#13;
pobytu w Poznaniu w r. 1867 nawiązał znowu współpracę z Żupańskim,&#13;
któremu chciał oddać do druku następny tom Ludu. Przewidywał wtedy,&#13;
Osobiste kontakty Kolberga z E. Kierskim i K. Libeltem dokumentuje ich późniejsza korespondencja, na W. Nehringa i L. Wegnera powołuje się, przypominając w liście do J.K. Żupańskiego swoje starania o pomoc materialną Towarzystwa, zob. brulion listu do J.K. Żupańskiego&#13;
z 9 XI 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 209.&#13;
1&#13;
&#13;
214&#13;
&#13;
�że będzie to monografia okolic Warszawy, część Mazowsza1, do której&#13;
zamówił już akwarele u Wojciecha Gersona. Poznański księgarz podjął się&#13;
nakładu tego tomu i zgodził się na niewielkie honorarium dla autora po&#13;
ukazaniu się pracy drukiem.&#13;
Pobyt w Wielkopolsce w roku 1867 Kolberg wykorzystał przede wszystkim na badania terenowe. Prowadził je najpierw w Czeszewie na Pałukach, zaproszony tam przez Karola Libelta, potem w Siekierkach w pow.&#13;
średzkim, gdzie zatrzymał się u Anieli i Hipolita Radońskich. Odżyła wtedy&#13;
znajomość z Pauliną Wilkońską, siostrą Anieli, u której pisarka często przebywała. Różnorodne materiały z Siekierek i okolicy zamieszczone w tomach&#13;
W. Ks. Poznańskiego wskazują, że miał tam dobre warunki do wzbogacenia&#13;
swoich zbiorów. Również badania w Czeszewie, powtórzone w następnym&#13;
roku, dostarczyły wiele materiału do planowanej monografii Wielkopolski.&#13;
W spuściźnie Kolberga wśród niewielu zachowanych rękopisów z Poznańskiego stosunkowo liczne są właśnie zapisy terenowe z Siekierek i Czeszewa&#13;
oraz nieco późniejsze z Dębicza.&#13;
Z Wielkopolski Kolberg pojechał do Krakowa i Lwowa, aby tam również&#13;
prowadzić starania o finansowanie badań etnograficznych i druku Ludu.&#13;
Na początku października 1867 r. zwrócił się do Towarzystwa Naukowego&#13;
Krakowskiego z propozycją zobowiązania jego członków do zakupu wydawanych monografii. Taka forma pomocy nie obciążałaby budżetu Towarzystwa, a jemu pomogłaby opłacać druk kolejnych tomów. Towarzystwo&#13;
Naukowe Krakowskie istniało od roku 1818 i przez wiele lat było formalnie&#13;
oraz personalnie związane z Uniwersytetem Jagiellońskim; członkami byli&#13;
profesorowie, a prezesem zostawał każdorazowy rektor. Możliwości jego&#13;
działania były wtedy bardzo ograniczone przez germanizację polskich instytucji, trwającą w zaborze austriackim aż do roku 1860, a także przez brak&#13;
funduszy i niektóre zapisy w statucie. Dopiero w roku 1856 Towarzystwo&#13;
uzyskało samodzielność i w ciągu kilkunastu lat stało się jedną z najważniejszych polskich instytucji naukowych, a działaniami swymi wykraczało&#13;
poza granice zaboru austriackiego. Jego duża niezależność wynikała też&#13;
stąd, że swą działalność wydawniczą i badania naukowe w znacznej mierze&#13;
W brulionie listu do J.K. Żupańskiego z 20 X 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 205, pisał m.in. „[…] przygotowanie dla Pana pierwszych arkuszy wydać się mającej serii V&#13;
Ludu. Ma ona zawierać opis okolic Warszawy […]”. Zob. też projekt umowy z J.K. Żupańskim,&#13;
podpisany przez autora i wydawcę w Poznaniu 28 VIII 1867 r., aneks w: Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 710.&#13;
1&#13;
&#13;
215&#13;
&#13;
�finansowało z dotacji osób prywatnych. Od roku 1860 prezesem odnowionego Towarzystwa był Józef Majer (1808–1899), lekarz, antropolog, którego Kolberg poznał prawdopodobnie w czasie pobytu w Krakowie jesienią&#13;
1867 r. W grudniu tegoż roku w odpowiedzi na pismo Kolberga prezes przekazał listownie decyzję zarządu: Towarzystwo, doceniając wartość Ludu,&#13;
zobowiązywało się do zapewnienia sumy 300 florenów (1200 zł pol.) po&#13;
ukazaniu się następnego tomu, w zamian za otrzymanie odpowiedniej ilości&#13;
wydrukowanych książek:&#13;
Kwota wyliczona przez Towarzystwo ma mu być zwrócona egzemplarzami dzieła liczonymi po 2/3 ceny handlowej. Według ustawy dzieła wydane z pomocą&#13;
Tow[arzystwa] członkowie jego otrzymują za połowę ceny, ściśle więc biorąc&#13;
Tow. nigdy zaliczonej kwoty nie otrzyma, choćby i wszystkie egzemplarze przez&#13;
członków rozebrane były, czego wszelako zaledwie w połowie spodziewać się&#13;
można. Chętnie jednak poniesie i stratę dla podtrzymania dzieła, którego znaczenie uznaje, żałuje nawet, że środki jego nie pozwalają na większą ofiarę1.&#13;
&#13;
Wysoka ocena wartości Ludu przejawiła się także tym, że rok później,&#13;
14 listopada 1868 r. na plenarnym posiedzeniu Kolberg został przyjęty do&#13;
grona członków Towarzystwa2. Rekomendowali go Józef Łepkowski (1826–&#13;
1894), archeolog, i Władysław Łuszczkiewicz (1828–1900), malarz i historyk sztuki. Propozycja przekazania dotacji na druk, przedstawiona w liście&#13;
prezesa Majera, zawierała dwa dodatkowe warunki: objętość następnego&#13;
tomu miała być taka jak tomów poprzednich, a ponadto według statutu&#13;
Towarzystwa na karcie tytułowej znaleźć się powinna nota informująca,&#13;
że praca została wydana z jego pomocą. Suma przeznaczona ostatecznie&#13;
na wydanie Krakowskiego pochodziła z funduszu ks. J. Lubomirskiego,&#13;
członka Towarzystwa, wspierającego jego działania finansowo. Poniżej listu&#13;
Majera zanotował Kolberg obliczenia, z których wynikało, że po odjęciu&#13;
rabatu od ceny obowiązującej w warszawskich księgarniach Towarzystwo&#13;
dostawałoby 110 egzemplarzy książki, a dochód ze sprzedaży reszty nakładu należałby do autora. Kolberg natychmiast przystał na propozycję i poprosił o przysłanie zaliczki. Potrzebował pieniędzy, aby uregulować dług&#13;
u Jaworskiego, któremu w połowie roku 1867 przestał spłacać należność,&#13;
List J. Majera z 20 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 227.&#13;
Protokół z posiedzenia zarządu TNK zob. Inwentarz TNK, sygn. TNK-12, k. 57, http://&#13;
inwentarz.tnk.krakow.pl/#/unit/TNK-12 (dostęp: 28.10.2020).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
216&#13;
&#13;
�a drukował wtedy u niego dwa tomy Kujaw. Jednak cenzura rosyjska&#13;
sprzeciwiła się zamieszczeniu noty o pomocy TNK na karcie tytułowej drugiej części Kujaw i Kolberg nie mógł przeznaczyć proponowanej dotacji na&#13;
bieżące wyrównanie długu. Wyjściem było przeniesienie tej sumy na inny&#13;
tom Ludu drukowany poza zaborem rosyjskim:&#13;
W celu przyjścia w pomoc naukowym usiłowaniom p. Oskara Kolberga Zarząd&#13;
przeznaczył na wydanie III serii pisma tego autora pod tytułem Lud 300 zł w.a.&#13;
[waluty austriackiej], pod warunkiem, aby na tytule tejże serii III wyrażono, iż&#13;
książka ta wydana została z pomocą Towarzystwa Naukowego Krakowskiego.&#13;
Gdy atoli zamieszczenie tych wyrazów w książce wydawanej w Warszawie miało swoje trudności, przeto zasiłek ów przeniesiono na IV serię tegoż pisma we&#13;
Lwowie lub Poznaniu wyjść mającego1.&#13;
&#13;
Pomoc finansowa Towarzystwa Naukowego Krakowskiego obiecana&#13;
przez prezesa Majera pomogłaby rozwiązać niektóre problemy Kolberga&#13;
– pokrywałaby część kosztów drukarni, a sprzedaż reszty nakładu, wprawdzie powoli, uzupełniałaby pozostałą część. Jednak w dalszym ciągu etnograf nie miałby pieniędzy na badania terenowe i na codzienne potrzeby,&#13;
a podjęcie pracy biurowej lub powiększenie liczby uczniów gry na fortepianie odbierałoby czas konieczny na opracowanie kolejnego tomu i na podróże, poniważ mimo skąpych środków finansowych nie zaprzestał badań&#13;
terenowych.&#13;
Dłuższe wyjazdy poza Warszawę Kolberg planował w tym okresie zwykle na lato i jesień. W maju 1868 r. pisał do Blizińskiego: „Wybieram się bowiem po św. Janie w podróż jak zwykle”2. Planowany blisko trzymiesięczny&#13;
pobyt poza zaborem rosyjskim poprzedził krótkimi wyjazdami do Woli&#13;
Rasztowskiej pod Radzyminem. Był tam dwukrotnie — w spisie wydatków&#13;
odnotował 3 czerwca 1868 wyjazd do Woli Rasztowskiej i Kraszewa, prawdopodobnie na jeden lub dwa dni, a miesiąc później, 10 lipca zapisał ponowny pobyt w Woli Rasztowskiej, tym razem pięciodniowy. Sądzić można,&#13;
że w czerwcu po raz pierwszy spotkał tam Koźlika, Ślązaka dysponującego&#13;
bogatym repertuarem bajkowym, i w lipcu pojechał na dłużej, aby wykorzystać obecność tego obiecującego narratora. Zapisał wtedy trzynaście&#13;
1&#13;
Fragment pisma J. Majera do członków zarządu z dnia 18 stycznia 1868 r., zob. tamże,&#13;
TNK-77, akta bieżące z roku 1868, k. 25.&#13;
2&#13;
List do J. Blizińskiego z 30 maja 1868 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 255.&#13;
&#13;
217&#13;
&#13;
�długich bajek, które w rękopisie mają lokalizacje „od Opola” albo „Śląsk”1.&#13;
Na ostatniej karcie tego rękopisu zanotował kilka nazwisk innych Ślązaków&#13;
i informację:&#13;
Ludzie ci ze Szląska byli w służbie u p. Młockiej przez lat 6–7 od r. 1860–8 we&#13;
Woli Rasztowskiej (pod Radzyminem) i tu opowiadał te bajki Koźlik w r. 18682.&#13;
&#13;
Koźlik spod Opola pozostał nieznany z imienia, ale jest jednym z niewielu wykonawców, których nazwisko Kolberg odnotował w zapisach terenowych. Świadczy to o docenieniu przez etnografa jego talentu gawędziarskiego i ciekawego repertuaru.&#13;
Zapisując teksty opowiadane w gwarze śląskiej, z którą zetknął się wtedy pierwszy raz, starał się możliwie precyzyjnie oddać brzmienie tej gwary, stosując m.in. nadpisywanie samogłosek dla wskazania ich wymowy&#13;
pośredniej oraz inne oznaczenia dla zjawisk fonetycznych odmiennych od&#13;
mowy ogólnopolskiej. Taką metodę zapisu gwary stosował już w latach&#13;
1862 i 1865 w czasie badań na Wołyniu i na Kujawach, ale w bajkach&#13;
śląskich jest ona zastosowana ze znacznie większą konsekwencją. Monika&#13;
Gruchmanowa porównała Kolbergowski sposób zapisywania śląskich tekstów gwarowych z grafiką stosowaną współcześnie i dała wysoką ocenę&#13;
jego notacji bajek opowiadanych przez Koźlika:&#13;
Jak widać z powyższych zestawień, Kolberg nie tylko dostrzegł gwarowe niuanse fonetyczne, lecz potrafił je także oddać właściwym zapisem (piętrowym),&#13;
jakim posługuje się współczesna dialektologia przy szczegółowych opracowaniach systemów fonetyczno-fonologicznych3.&#13;
&#13;
W tym samym roku 1868 około 10 sierpnia Kolberg wyjechał z Warszawy na trzy miesiące do Krakowa, potem do Poznania i do Lwowa, a głównym celem podróży było, jak poprzednio, znalezienie źródła finansowania&#13;
Teksty te pierwszy raz wydane były przez S. Udzielę w opracowaniu: Śląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga, z papierów pośmiertnych wydał […] ,&#13;
„MAAE” T. VIII: 1906, s. 140–212 i odbitka: Kraków 1906. Udziela nie wprowadził tam zapisu&#13;
gwarowego widocznego w rękopisach. W Dziełach wszystkich bajki śląskie wydano ponownie, respektując notację Kolberga, zob. Śląsk (DWOK T. 43), s. 76–86, 89–93 i 98–147.&#13;
2&#13;
Notatka na końcu rękopisu bajek w tece 10 Szląsk, Arch. PTL, sygn. 1170, k. 42.&#13;
3&#13;
M. Gruchmanowa Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar Kolberg 1814–1890,&#13;
Seria „W Służbie Nauki” nr 1, Kraków 1998, s. 33.&#13;
1&#13;
&#13;
218&#13;
&#13;
�badań i druku Ludu. Jeszcze 28 lutego wysłał w tej sprawie list do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, proponując zakup przez towarzystwo&#13;
lub jego członków po zniżonej cenie 200 egzemplarzy już wydanych czterech tomów1. Pobyt w Poznaniu i rozmowy z przedstawicielami zarządu nie&#13;
przyniosły oczekiwanego rezultatu, ale pozwoliły Kolbergowi zapoznać się&#13;
z wynikami specjalnej akcji prowadzonej nieco wcześniej przez Towarzystwo. W roku 1858 i w ciągu kilku lat następnych wydrukowało ono i rozesłało do różnych osób (ziemian, księży, nauczycieli) ze wszystkich praktycznie miejscowości Wielkopolski dwa tysiące starannie opracowanych&#13;
ankiet pt. Szemat do opisywania materiałów, mających służyć do opisu&#13;
statystycznego Wielkiego Księstwa Poznańskiego2. Szematy zawierały 22&#13;
pytania w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. W dziale etnograficznym pytano m.in. o ubiór, zwyczaje, oracje&#13;
towarzyszące zaręczynom i ślubom, a także o umiejętność czytania i pisania&#13;
mieszkańców danej wsi. W ciągu paru lat Towarzystwo otrzymało z powrotem ogółem 570 ankiet, w których dosyć często wpisano odpowiedzi&#13;
na pytania w dziale etnograficznym. Opracowanie zebranych materiałów&#13;
i wydanie ich drukiem przekraczało ówczesne możliwości Towarzystwa,&#13;
ale Kolberg, przeglądając ankiety w roku 1868, znalazł tam wiele potrzebnych mu informacji z zakresu kultury materialnej oraz opisów obrzędów.&#13;
W roku 1885 przynaglony do zwrotu wypożyczonych egzemplarzy, pisał do&#13;
ówczesnego sekretarza PTPN:&#13;
Przy zwiedzaniu zbiorów Towarzystwa w r. 1868 oglądałem też i nadesłane tam&#13;
z prowincji szemata. Widząc, że w nich jest niemało dla moich prac etnograficznych żywiołu, oświadczyłem to śp. Kierskiemu, uzyskałem od niego (wskutek&#13;
rekomendacji śp. Libelta) pozwolenie odpisu z nich wszystkich tych szczegółów,&#13;
które uznam za przydatne do moich wydawnictw. Chodziłem więc przez cały&#13;
tydzień do Muzeum Towarzystwa i robiłem kopie. Znaglony do wyjazdu, otrzymałem za pokwitowaniem skrypta rzeczone wyżej, których skopiować wtedy&#13;
nie zdążyłem3.&#13;
Czwarty tom Ludu (druga część Kujaw) był jeszcze w drukarni.&#13;
Zob. E. Antyborzec Dzieje „Szematów”, czyli ankiet Towarzystwa Przyjaciół Nauk&#13;
Poznańskiego, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” T. 1: 2017 (Szreniawa 2017), s. 97–105.&#13;
3&#13;
List do Poznańskiego Towarzystwa Naukowego z 18 XII 1885 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 307. List był odpowiedzią na monit Towarzystwa, dotyczący zwrotu ankiet.&#13;
Kolberg pożyczył części etnograficzne lub całość trzydziestu ankiet, o których w liście pisze&#13;
„skrypta rzeczone wyżej”, zob. spisy w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66), s. 285 i 308–309.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
�Siedmiotomowa monografia W. Ks. Poznańskie (tomy 9–15 Ludu) zawdzięcza Szematom wiele materiałów, sygnowanych w druku datami rocznymi 1858–1859. Kolberg zwrócił Towarzystwu prawie wszystkie wypożyczone niegdyś Szematy, ale prawdopodobnie przypadkiem w jego zbiorach&#13;
pozostała jedna pełna ankieta oraz fragmenty dwu innych i są to jedyne&#13;
zachowane oryginalne egzemplarze. Poza jednym artykułem opracowanym na podstawie tych ankiet przez Kierskiego1, przetrwało z nich tylko&#13;
to, co Kolberg odpisał i wydał lub zachował w swoich zbiorach. Wykorzystanie przez Kolberga ocaliło przynajmniej część wiadomości zawartych&#13;
w Szematach, bowiem ankiety zostały spalone przez Niemców w 1939 r.&#13;
razem z innymi archiwaliami i dokumentami Towarzystwa2.&#13;
W czasie pobytu w Wielkopolsce w 1868 r. Kolberg prowadził badania&#13;
terenowe w Dębiczu (pow. średzki), zaproszony przez Włodzimierza Wolniewicza (1814–1884), uczestnika powstań narodowych, wielkopolskiego&#13;
działacza społecznego i gospodarczego. Był także ponownie w Czeszewie&#13;
u Libelta i w Miłosławiu, gdzie prawdopodobnie poznał Seweryna Mielżyńskiego (1804–1872)3. W odwiedzanych wtedy miejscowościach pozyskał bogate materiały etnograficzne, wykorzystane kilka lat później w monografii Wielkopolski. Na początku roku następnego, wspominając pobyt&#13;
w Dębiczu, prosił Włodzimierza Wolniewicza o pośrednictwo w staraniach&#13;
o dotację u Seweryna Mielżyńskiego i przewidując, że list ten może być&#13;
pomocny adresatowi w bezpośredniej rozmowie, przedstawił kolejny raz&#13;
cel i charakter swojej pracy:&#13;
Wzbogacony doświadczeniem nabytym w ciągu blisko trzydziestoletniej po&#13;
kraju i wśród ludu naszego podróży, nieobcy także postępom, jakie nauka&#13;
etnografii w ogóle poczyniła za granicą, jak niemniej dalszym jej wymaga1&#13;
E. Kierski Opis statystyczno-historyczny obwodu boreckiego, „Roczniki Towarzystwa&#13;
Przyjaciół Nauk Poznańskiego” T. 3: 1865, s. 87–157.&#13;
2&#13;
Według ustnej relacji M. Turczynowiczowej, której bliska osoba obserwowała ten akt&#13;
wandalizmu, zbiory te spalono jesienią 1939 r. na dziedzińcu Towarzystwa.&#13;
3&#13;
W cytowanym niżej liście do W. Wolniewicza pisał Kolberg: „Między innymi wymieniono&#13;
i osobę Seweryna hr. Mielżyńskiego, którego miałem zaszczyt poznać w r.z.”, Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 279. S. Mielżyński, działacz narodowy, uczestnik powstania listopadowego, do 1842 przebywał na emigracji, brał wtedy udział w wyprawie sabaudzkiej G. Mazziniego&#13;
(1834). W czasie powstania 1848 r. w Wielkopolsce wspierał je organizacyjnie i finansowo.&#13;
Łożył duże sumy na kulturę i naukę w Wielkopolsce, m.in. ufundował gmach Poznańskiego&#13;
Towarzystwa Przyjaciół Nauk, w którym od 1879 r. do dziś mieści się jego siedziba i biblioteka.&#13;
&#13;
220&#13;
&#13;
�niom, rozwojowi i zastosowaniu, dbałem przede wszystkim o to, aby materiały&#13;
w dziele moim zawarte, mając służyć ku pożytkowi pracujących w różnych&#13;
gałęziach wiedzy badaczy, należycie były uporządkowane, ugrupowane i podane w sposób istotnie przydatny dla nauki, nie samej już specjalnie etnografii,&#13;
ale zarazem i lingwistyki, poetyki, rytmiki ojczystej itd. Porządek w ten sposób&#13;
zachowany, dozwolił mi lepiej w nabytym rozpatrzeć się materiale, podawać&#13;
rzeczy istotnie ważne, unikać powtarzania kilkakrotnego tychże samych szczegółów (o ile takowe nie są wariantami miejscowość wyraźnie odróżniającymi)&#13;
i wyłożyć jasno i treściwie wzajemny wielu szczegółów związek i ich pokrewieństwo1.&#13;
&#13;
Podobnej treści listy kierował w latach 1868–1869 do kilku innych osób&#13;
w zaborze pruskim i w Galicji, ale nadal nie dawały one pożądanego rezultatu.&#13;
Z Poznania w roku 1868 Kolberg wrócił do Krakowa i wtedy prawdopodobnie spotkał się z Wincentym Polem, który po dłuższym pobycie we&#13;
Lwowie i okolicy wrócił do Krakowa we wrześniu 1867 r. Tracił wtedy&#13;
wzrok, co utrudniało mu pracę, jednak brał czynny udział w życiu środowiska naukowego tego miasta. Kolberg mógł poznać go już w roku poprzednim albo wcześniej we Lwowie, ale pierwsza chronologicznie wzmianka&#13;
o ich osobistym spotkaniu: „[…] Winc. Pol przyobiecał zasilać mnie swymi&#13;
uwagami”2 odnosi się do roku 1868. Kolberg cenił zwłaszcza publikacje&#13;
Pola dotyczące Górali zamieszkujących Karpaty, a także jego metody ustalania zasięgu grup etnicznych.&#13;
W czasie tego pobytu w Krakowie Kolberg wyjechał na pewien czas do&#13;
Lwowa, aby starać się o finansowanie druku przez Zakład Narodowy im.&#13;
Ossolińskich, którego dyrektor, August Bielowski, oceniał program Ludu&#13;
bardzo życzliwie. Jednak zgoda na udział Ossolineum w wydawaniu Ludu&#13;
zależała od kuratora zakładu, Jerzego Lubomirskiego (1817–1872). Możliwość finansowania wydawnictwa przez Ossolineum traktował Kolberg&#13;
na tyle poważnie, że rozważał osiedlenie się pod Lwowem w charakterze nauczyciela muzyki w domu zaprzyjaźnionej rodziny, Amelii i Hipolita&#13;
Bochdanów z Zadwórza3. Pertraktacje z Ossolineum przeciągnęły się na&#13;
1&#13;
&#13;
279.&#13;
&#13;
2&#13;
3&#13;
&#13;
Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s.&#13;
Brulion listu do A. Młockiego z 26 II 1869 r., tamże, s. 283.&#13;
Zob. list H. Bochdana z 2 XII 1868 r., tamże, s. 268.&#13;
&#13;
221&#13;
&#13;
�rok następny i w marcu 1869 r. Bielowski poprosił o przysłanie kosztorysu&#13;
wydania jednego tomu, pytał też, czy Kolberg ma gotowy rękopis i jakiego&#13;
regionu on dotyczy. Ostrzegł także, że kurator zakładu, choć o projekcie publikowania Ludu wyrażał się życzliwie, nie podjął jeszcze wiążącej decyzji,&#13;
a ponieważ dociera do niego wiele podobnych petycji, nie wiadomo, jaki&#13;
będzie ostateczny skutek starań1. Kolberg natychmiast napisał do J. Lubomirskiego, podając konieczne informacje, a parę dni później wystosował&#13;
osobny list do Bielowskiego. Zamieścił tam szczegółową kalkulację druku&#13;
w Warszawie, a przede wszystkim przedstawił stan prac i tytuły tomów&#13;
przygotowanych już do druku i tomów planowanych2. Jako gotową wskazał pierwszą część Krakowskiego i tę proponował Zakładowi do wydania&#13;
zaraz, a jej rękopis przekazał Lubomirskiemu. O dwu następnych częściach&#13;
pisał, że wymagają jeszcze „pewnego uzupełnienia” i mogłyby być oddane&#13;
do drukarni za pół roku. W październiku tegoż roku Lubomirski zwrócił&#13;
Kolbergowi rękopis Krakowskiego i proponował spotkanie dla uzgodnienia&#13;
warunków druku, ale w sprawie Ludu zamierzał przyjść „[…] w pomoc co&#13;
do nakładu tej części, która się tycze Rusi [….]”3. Jednak Kolberg nie miał&#13;
jeszcze z żadnego regionu Rusi całości materiałów etnograficznych i folklorystycznych potrzebnych do skonstruowania monografii. Starania o pomoc&#13;
Ossolineum na tym się skończyły.&#13;
Tymczasem stan finansów Kolberga był coraz gorszy, już w pierwszych&#13;
miesiącach 1869 r. pisał w jednym z listów:&#13;
O bytności mojej w Krakowie nic stanowczego powiedzieć nie mogę. Położenie&#13;
moje obecne zmusza mnie do szukania posady lub stałej jakiej roboty i, jeżeli&#13;
bym takowe otrzymał, to byłbym zmuszonym pilnować mojej roboty i nie mógłbym się stąd (przynajmniej w tym roku) oddalić4.&#13;
&#13;
W tym trudnym okresie zapewne dużą odskocznią od codziennych kłopotów były dla Kolberga wizyty w Tarnowie, w pow. chełmskim, u Marii&#13;
i Aleksandra Hemplów. Ich córka, Maria Hemplówna (1834–1904), pomagała Kolbergowi w badaniach w rodzinnej miejscowości i w okolicy,&#13;
Zob. list A. Bielowskiego z 2 III 1869 r., tamże, s. 288.&#13;
Zestawienie tytułów monografii planowanych w r. 1869 wysłane do Ossolineum, zob.&#13;
brulion listu Kolberga do A. Bielowskiego z 15 III 1869 r., tamże, s. 301–305.&#13;
3&#13;
List J. Lubomirskiego z 27 X 1869 r., Korespondencja … cz. I (DWOK T. 64), s. 337.&#13;
4&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 29 IV 1869 r., tamże, s. 323.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
222&#13;
&#13;
�a także przez kilka lat następnych dostarczała materiały na interesujące&#13;
Kolberga tematy i liczne rysunki 1. Zachowane do dziś rękopisy pokazują&#13;
też, że w czasie pobytu w Tarnowie Kolberg razem z Hemplówną zapisywał niektóre pieśni „na cztery ręce” — ona notowała teksty, on melodie.&#13;
Zachowały się tylko cztery listy Hemplówny do Kolberga i nie wiadomo,&#13;
czy są to wszystkie przez nią wysłane. Jej korespondencja z Kolbergiem&#13;
napotykała przeszkody — rodzina Hemplów była zaangażowana w konspirację niepodległościową, w której Maria brała czynny udział, także&#13;
jako kurierka w czasie powstania styczniowego. W pierwszym z zachowanych listów pisała do Kolberga: „Adresować trzeba przez Warszawę,&#13;
Lublin, Urszulin (Tarnowa w adresie nie trzeba wspominać), to pewnie&#13;
dojdzie”2. Rodzina Hemplów była przedmiotem szczególnego zainteresowania policji carskiej kontrolującej także listy i prawdopodobnie zarówno&#13;
korespondencja, jak i przesyłki z notatkami etnograficznymi przekazywane były Kolbergowi przez krewnych lub przyjaciół, nie oficjalną pocztą.&#13;
Dzięki temu materiały zapisane przez Hemplównę i jej siostry, które wciągnęła do współpracy, docierały w całości do etnografa. Sam Kolberg był&#13;
w Tarnowie w roku 1869 na pewno dwukrotnie, od 13 do 20 maja i od 15&#13;
do 27 czerwca, i zgromadził w tym czasie wiele notatek etnograficznych&#13;
oraz zapisów pieśni i melodii. Jednak bez współpracy Marii Hemplówny&#13;
przy gromadzeniu materiałów z Chełmskiego monografia ta byłaby znacznie uboższa. O tym, ile Chełmskie zawdzięcza staraniom Hemplówny,&#13;
pisał Kolberg we wstępie do pierwszej części monografii tego regionu,&#13;
ostatniego tomu przygotowanego przez niego do druku. Jednak dopiero&#13;
analiza wszystkich zachowanych rękopisów pokazuje, jak wielką część&#13;
materiałów do tej publikacji przysłała Hemplówna 3. Kopernicki, znający&#13;
dobrze warunki i metody badań terenowych Kolberga, zwłaszcza z drugiej&#13;
połowy życia etnografa, w 1889 r. pisał:&#13;
Wyczerpawszy wszystko, co tylko można było na jednym miejscu i zyskawszy&#13;
sobie w gospodarzu samym lub innej osobie miejscowej chętnego i stałego ko1&#13;
Ryciny M. Hemplówny i przesłane przez nią rysunki innych autorów i fotografie zostały&#13;
odnaleziona dopiero we wrześniu w roku 2015, zob. O. Kolberg Chełmskie. Suplement do&#13;
tomów 33-34. Aneks (DWOK T. 82 Aneks).&#13;
2&#13;
List M. Hemplówny z 12 XI 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 370.&#13;
3&#13;
Zob. E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement do&#13;
tomów 33 i 34 (DWOK T. 82), a także aneks do tego suplementu.&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
�respondenta na przyszłość, przenosił się on na inne miejsce, podobnież przysposobione1.&#13;
&#13;
Kopernicki opisał sytuację idealną, w praktyce zdarzającą się nieczęsto,&#13;
stan rękopisów i korespondencja etnografa wskazują, że takich „chętnych&#13;
i stałych korespondentów” nie było wielu. Wśród nich wyróżnia się Maria&#13;
Hemplówna, dobrze rozumiejąca pracę Kolberga i umiejąca ją skutecznie&#13;
kontynuować podczas jego nieobecności. Spośród współpracowników Kolberga należy do kilku osób najbardziej zasłużonych dla realizacji Ludu.&#13;
Bezpośrednio w czasie pobytu Kolberga w Tarnowie pomoc Marii&#13;
Hemplówny nie ograniczała się do notowaniu tekstów. Hemplówna ułatwiała mu także nawiązywanie kontaktów z miejscowymi wykonawcami.&#13;
W Chełmskiem do naturalnej wszędzie nieufności chłopów w stosunku do&#13;
obcych dołączyły się problemy wynikające z likwidacji kościoła unickiego&#13;
przez władze carskie po powstaniu styczniowym. Z cerkwi usuwano ślady&#13;
obrządku unickiego (ołtarze w bocznych kaplicach, konfesjonały), a miejscową ludność zmuszano do przejścia na prawosławie, używając w razie&#13;
oporu wojska i policji. W roku 1874 doszło do krwawych starć wiernych&#13;
z wojskiem, ale już w latach poprzednich we wsiach unickich istniało silne napięcie. W takiej sytuacji bezcenna była pomoc osoby, która tak jak&#13;
Hemplówna znała mieszkańców wsi w Tarnowie i okolicy, cieszyła się ich&#13;
sympatią, znała też dobrze miejscowy dialekt i umożliwiała dotarcie do&#13;
właściwych informatorów i muzyków. Dla Kolberga, który wtedy pobytowi&#13;
w Chełmskiem mógł poświęcić tylko niespełna trzy tygodnie, a do tego nie&#13;
znał jeszcze dobrze języka ukraińskiego, współudział Hemplówny w badaniach był tym ważniejszy.&#13;
Latem 1869, mimo wyrażanych poprzednio zastrzeżeń, Kolberg udał się&#13;
kolejny raz do Krakowa, Lwowa i Poznania. Tej podróży dotyczy ostatni&#13;
zapis2 w zachowanym notesie z wykazem dochodów i wydatków, z którego wynika, że wyjechał z Warszawy 8 sierpnia, a wrócił do niej dopiero&#13;
20 stycznia 1870 r. W czasie pobytu w Poznaniu zarząd Towarzystwa Przyjaciół Nauk zawiadomił go, że zalecił członkom podjęcie prenumeraty na&#13;
wydany w przyszłości tom Ludu. Ta pomoc dotyczyć miała planowanej&#13;
monografii Wielkopolski, była więc bardzo odległa w czasie i niepewna co&#13;
1&#13;
Dr I. K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy…, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. X–XI.&#13;
2&#13;
Rkp. O. Kolberga Notatnik..., BN PAU i PAN, sygn. 3210, k. 19.&#13;
&#13;
224&#13;
&#13;
�do skutku. Kolberg pilnie potrzebował wtedy pieniędzy na zapłacenie Jaworskiemu za część drugą Kujaw, którą powinien był przesłać abonentom.&#13;
W czasie tego pobytu w Wielkopolsce odwiedził m.in. Ostrowo pod&#13;
Wieleniem, gdzie spotkał się z Pauliną Wilkońską, oraz Morownicę należącą do Władysława Niegolewskiego (1818–1885). Prowadził wtedy także&#13;
badania terenowe w południowej Wielkopolsce wspólnie z Bogumiłem&#13;
Hoffem (1829–1894), który pracował w administracji majątków ziemskich&#13;
w Szołdrach, później w Morownicy. Hoff o pracach Kolberga dowiedział się&#13;
z recenzji pierwszej części Kujaw i ogłoszenia Żupańskiego zamieszczonego&#13;
w prasie poznańskiej w roku 1867 o możliwości nabycia w jego księgarni&#13;
tomów Ludu. Hoff, z zamiłowania rysownik, jeszcze w grudniu 1867 r. zaproponował Kolbergowi listownie współpracę przy zbieraniu materiałów&#13;
z Poznańskiego. Do planowanej monografii Wielkopolski Kolberg potrzebował rysunków i mimo starań nie znalazł nikogo chętnego do przygotowania rycin do czasu otrzymania listu Hoffa1, podjął wiec korespondencję&#13;
ze zgłaszającym się rysownikiem-amatorem. Hoff miał zamiar przygotować&#13;
i wydać album z rycinami strojów ludowych i pierwotnie sądził, że uda się&#13;
połączyć planowaną przez niego edycję licznych rycin w dużym formacie&#13;
z krótkim opisem etnograficznym pióra Kolberga.&#13;
W marcu następnego roku Kolberg przedstawił Hoffowi dotychczasowe&#13;
trudności z uzyskaniem poparcia finansowego i wspomniał, że rozwiązaniem mogłoby być rozpisanie subskrypcji na następny tom Ludu, obejmujący jeden z regionów Wielkopolski. Hoff, który tymczasem wyjechał do&#13;
Krakowa uczyć się fotografii, podjął rozmowy z tamtejszymi drukarniami&#13;
na temat odbicia „Kartek przedpłaty”, zamieszczenia odpowiednich ogłoszeń w prasie, cen papieru i druku itp. Zaskoczył tym Kolberga, który miał&#13;
wątpliwości, czy z przedpłat zgromadzą sumę konieczną do podjęcia druku,&#13;
zwłaszcza że nie można było zbierać pieniędzy w ten sposób w Królestwie.&#13;
Cenzura rosyjska nie pozwalała ogłaszać subskrypcji, zanim dzieło nie&#13;
uzyskało jej aprobaty, konieczny byłby zatem gotowy czystopis z rycinami&#13;
i nutami, a opracowanie Poznańskiego było wtedy ledwo rozpoczęte.&#13;
Współpraca z Hoffem była dla autora Ludu trudna. Hoff szybko podejmował decyzje i natychmiast zaczynał je realizować. Kolberg w swych&#13;
odpowiedziach starannie wyliczał koszty druku i czas potrzebny na&#13;
1&#13;
O rycinach do Poznańskiego pisał Kolberg obszerniej w odpowiedzi na pierwszy list&#13;
B. Hoffa, zob. brulion z 30 XII 1867 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 230–233.&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
�przygotowanie rękopisu nowego tomu, wspominał też wielokrotnie doznane zawody, które nauczyły go ostrożności i dużej rozwagi w kontaktach z drukarzami i księgarzami oraz w podejmowaniu zobowiązań wobec&#13;
subskrybentów. Różnili się także wizją opracowywanych wspólnie tomów.&#13;
Hoff pisał m.in.: „Format nie da się inaczej urządzić jak in 4o, bo obrazy nie&#13;
mogą być tak ścieśnione, jak w formacie dotąd przez Pana używa[nym]”.&#13;
Kolberg nie miał jednak zamiaru rezygnować z druku monografii etnograficznych jako kolejnych tomów Ludu, o ustalonym dla nich formacie i zakresie rzeczowym, z czym Hoff musiał się pogodzić. Ponadto Kolberg chciał&#13;
wstrzymać się na jakiś czas z ogłoszeniem prenumeraty, bo wymagałoby to&#13;
szybkiego druku książki. Miał świeże doświadczenia z prenumeratą Kujaw,&#13;
która rozpisana została w październiku 1865 r., a dopiero po blisko czterech&#13;
latach mógł wysłać odbiorcom drugą część tej monografii. Hoff jednak&#13;
wydrukował w Krakowie kartki przedpłaty (jak się później okazało, nie&#13;
zapłacił za nie drukarni „Czasu”1) i Kolberg, choć wątpił w tak duży sukces&#13;
finansowy, jaki zapowiadał współpracownik, odpowiedział: „Ale cóż robić?&#13;
Kiedyś Pan odważny, to próbujmy”2.&#13;
Osobiście poznali się prawdopodobnie3 dopiero w sierpniu lub wrześniu&#13;
w 1869 r., kiedy Kolberg odwiedził kolejny raz Poznańskie. Wprawdzie był&#13;
w Wielkopolsce rok wcześniej, ale do planowanego przez Hoffa spotkania&#13;
w Morownicy wtedy nie doszło. W roku 1869 prowadzili badania w południowej Wielkopolsce, nie znamy jednak dokładnie trasy tej wędrówki,&#13;
a jedynie jeden z epizodów przypomniany wiele lat później przez Hoffa&#13;
w autobiografii4. Z relacji Hoffa wynika, że w którejś z odwiedzanych wsi&#13;
w trakcie wywiadu z parą młodych ludzi do izby szkolnej wpadli wrogo nastawieni inni mieszkańcy tej miejscowości, żądając wydania notatek i szkiców, jako szkodliwych „dla malowanych”. Hoff nie podał nazwy miejscowości, w której prowadził wtedy z Kolbergiem badania terenowe, nie podał&#13;
też dokładniejszej daty. Jego relacja wskazuje jednak, że tak jak trzydzieści&#13;
Zob. list F. Szlachtowskiego z 19 V 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 489.&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1868 r., tamże, s. 326.&#13;
3&#13;
Z listów Hoffa z września 1868 r. wynika, że w r. 1868 nie spotkali się.&#13;
4&#13;
L.S.K. Bogumił Hoff, „Wisła” T. VIII: 1894, s. 204–205. Autor artykułu cytuje fragmenty&#13;
rękopisu autobiografii B. Hoffa napisanej w 1891 r. Hoff nie podał tam roku, w którym towarzyszył Kolbergowi, ale ponieważ pisze dalej, że Kolberg następnie pojechał do Libelta do Czeszewa, sądzić można, że chodzi o rok 1868, choć z korespondencji wynika, że z Hoffem spotkał&#13;
się dopiero w 1869.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
226&#13;
&#13;
�lat wcześniej, tak i w 1869 r. bezpośrednie kontakty etnografa z ludnością&#13;
wiejską wymagały uprzedniego wprowadzenia w to środowisko przez osobę cieszącą się autorytetem – miejscowego dziedzica lub proboszcza.&#13;
W drugiej połowie roku 1869 Hoff zamieszkał w Poznaniu i założył tam&#13;
zakład fotograficzny. Na początku następnego roku planował znowu wspólne badania terenowe, proponował Kolbergowi objęcie posady dyrektora&#13;
muzyki w poznańskim teatrze, a już wcześniej myślał o wynajęciu domu&#13;
z ogrodem pod miastem, aby mogli tam razem pracować. O tych nierealnych planach musiał zapomnieć po wybuchu wojny francusko–pruskiej&#13;
w lipcu 1870 r. We wrześniu Hoff, już bardzo zaniepokojony, skarżył się&#13;
w liście Kolbergowi, że dostał nakaz wyjazdu z Prus. Pisał wtedy:&#13;
Rozdrażnienie między ludnością niemiecką i polską rośnie co dzień, już nie tylko&#13;
po polsku ubrany[m] nie można się pokazać na ulicy bez indultów [tj. zniewag],&#13;
ale i mówiący[ch] po polsku na ulicy może spotkać złość i grubiaństwo. Jak&#13;
długo tu zostanę, nie wiem, ale to wiem, że w razie wydalenia, co lada dzień&#13;
nastąpić może, nie mam żadnego przytułku zagranic[ą]. […] funduszu żadnego na&#13;
taką niespodziankę nie posiadam, a tu familia! Bóg niech się zlutuje!1.&#13;
&#13;
Hoff jako syn pastora z Radomia, urodzony w Królestwie, uznany był&#13;
za obywatela rosyjskiego, dlatego został deportowany z Prus i na początku&#13;
października znalazł się w Cieszynie. Pieniądze zebrane za prenumeratę&#13;
od kilkunastu osób w Wielkopolsce przeznaczył na utrzymanie rodziny&#13;
w pierwszym okresie po wysiedleniu i nigdy ich Kolbergowi nie zwrócił.&#13;
W latach 1869 i 1870, mimo narastającego niepokoju co do przyszłości planowanej serii wydawniczej, Kolberg przygotowywał do druku dwie&#13;
monografie: Krakowskie i Poznańskie. Pomysł wydania pierwszej części&#13;
Mazowsza, podjęty w 1867 r. i przypieczętowany wtedy umową z Żupańskim, zarzucił dosyć szybko. Krakowskie miało największe szanse na druk&#13;
we Lwowie lub Krakowie i było już przygotowane na tyle, że pierwszą&#13;
część – jak wspomniano – przedstawił J. Lubomirskiemu, kuratorowi Ossolineum, w połowie roku 1869. Czuł się też zobowiązany do możliwie szybkiego wydania Poznańskiego, ponieważ czekali na nie nabywcy „biletów&#13;
przedpłaty”. Monografię Wielkopolski, która ostatecznie otrzymała tytuł&#13;
Wielkie Księstwo Poznańskie, miał zamiar wydać w Poznaniu. O druku&#13;
pierwszej jej części wiosną 1870 r. z poznańskim księgarzem i wydawcą,&#13;
1&#13;
&#13;
List B. Hoffa z 16 IX 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 363.&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
�Ludwikiem Merzbachem, rozmawiał Bogumił Hoff. Proponowane przez&#13;
Merzbacha ceny były nieco wyższe niż w Warszawie, ale po wybuchu wojny francusko-pruskiej dalsze pertraktacje z poznańskim wydawcą stały się&#13;
i tak bezprzedmiotowe. Hoff został wyrzucony z Poznania, a Kolberg, który&#13;
musiałby czuwać choćby tylko nad drukiem nut, jako obywatel rosyjski nie&#13;
byłby wpuszczony do Prus w czasie trwania wojny.&#13;
Pod koniec roku 1869 jedynie druk w Krakowie rysował się jako realny.&#13;
Tam książka mogłaby mieć na karcie tytułowej notę o pomocy finansowej&#13;
Towarzystwa Naukowego, a to spełniałoby warunki wynikające z jego statutu i Kolberg mógłby otrzymać dotację pokrywającą część kosztów wydania tomu. W październiku Lubomirski zwrócił rękopis pierwszej części&#13;
Krakowskiego i Kolberg przekazał go drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego, a sam około 20 stycznia 1870 r. wrócił do Warszawy. Druku nowego&#13;
tomu Ludu pilnował na miejscu Zygmunt Gloger, który Kolberga poznał&#13;
jeszcze w Warszawie. Wiele lat później, wspominając początki swych zainteresowań folklorem i chaotyczne wówczas próby zbierania przysłów, pisał:&#13;
„W r. 1865, zaprzyjaźniwszy się z Kolbergiem i po wstąpieniu do Szkoły&#13;
Głównej, zacząłem jaśniej pojmować zadania prac naukowych” 1. Gloger&#13;
po trzech latach studiów w Warszawie przeniósł się w 1868 r. na Uniwersytet Jagielloński, gdzie do roku 1872 studiował historię i archeologię. Zainteresowany etnografią, opracowywał wtedy Obchody weselne2, obszerne&#13;
i ambitne studium porównawcze, do którego zapisy nutowe otrzymał od&#13;
Kolberga. W pierwszej połowie roku 1870 kontrolował korekty Krakowskiego i pośredniczył między autorem a drukarnią. Wprowadzanie w ten&#13;
sposób poprawek w druku nie zdawało jednak egzaminu i w kwietniu 1870&#13;
r. pisał do Kolberga:&#13;
Korekty ostatnie robię ściśle, aby wszystko, co Pan zaznaczy, było dokładnie&#13;
poprawionym, ale uważałem, że pierwszą moją korektę poprawiają niedbale&#13;
i odsyłają do Warszawy z wieloma błędami, które ja już poprawiłem3.&#13;
&#13;
Gloger w końcu czerwca wyjeżdżał na okres wakacji do Jeżewa, do&#13;
swego rodzinnego domu. Był to jeden z powodów, dla których Kolberg&#13;
w 1870 r. przyjechał kolejny raz do Krakowa, aby osobiście czuwać nad&#13;
Z. Gloger Przysłowia ludu z okolic Tykocina, „Wisła” 1896, z. 2, s. 349.&#13;
Pruski [Z. Gloger] Obchody weselne cz. I, Kraków 1869.&#13;
3&#13;
List Z. Glogera z 1 IV 1870 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 351.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
228&#13;
&#13;
�drukiem i kończyć redakcję następnych tomów monografii. Nie wiemy dokładnie, kiedy wyjechał z Warszawy — z zachowanych listów wynika, że&#13;
stało się to między końcem czerwca a połową września i przebywał w samym Krakowie lub w Modlnicy do końca stycznia roku 1871. Do Warszawy&#13;
wrócił wtedy tylko na pół roku. Już wyjeżdżając z Modlnicy wiedział, że&#13;
niedługo przybędzie tam na dłużej — we dworze Konopków zostawił rękopis następnych części Krakowskiego, a o ich wydaniu miał rozmawiać&#13;
w sierpniu z kierownikiem drukarni. Prawdopodobnie w czasie pobytu&#13;
Kolberga w Modlnicy lub w Mogilanach na przełomie lat 1870 i 1871 Józef&#13;
Konopka zaprosił go na dłużej i zapewne w ciągu roku 1871 Kolberg podjął&#13;
decyzję o skorzystaniu z tego zaproszenia.&#13;
&#13;
��Elżbieta Millerowa&#13;
&#13;
Lata krakowskie w życiu Kolberga&#13;
(1871–1890)&#13;
&#13;
XI&#13;
[Warunki pracy literackiej i naukowej w Warszawie po powstaniu styczniowym. – Cenzura carska. – Położenie materialne pisarzy i uczonych. – Brak&#13;
oparcia instytucjonalnego dla pracy badawczej. – Wyjazd Kolberga do Krakowa (sierpień 1871). – Sytuacja w autonomicznej Galicji. – Swobody obywatelskie. – Życie umysłowe i kulturalne Krakowa.]&#13;
&#13;
Propozycja zamieszkania pod Krakowem oraz oferowana przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie dotacja na Lud otwierały przed Kolbergiem zupełnie nowe perspektywy. Coraz bardziej doskwierający mu&#13;
kryzys materialny i brak możliwości kontynuacji zaplanowanego wydawnictwa, związane z zarysowaną wcześniej sytuacją w popowstaniowej Warszawie pod rządami władz carskich, skłaniały do radykalnego&#13;
rozwiązania, jakim było opuszczenie zaboru rosyjskiego. Nie był w tym&#13;
zresztą Kolberg odosobniony; wielu mieszkańców Królestwa udawało się&#13;
wówczas na dobrowolną emigrację za granicę, a także do Galicji, gdzie&#13;
wraz z uzyskaniem autonomii i swobód obywatelskich warunki pracy naukowej i literackiej stały się znacznie bardziej sprzyjające. Po powstaniu&#13;
styczniowym w Królestwie Polskim działał cały wspominany już system&#13;
represji i zniewolenia, zaprowadzono stałe rządy wojskowo-policyjne.&#13;
Obok prześladowań, aresztowań i surowych wyroków dla powstańców&#13;
i konspiratorów, obok konfiskat majątków, karnych wcieleń do wojska,&#13;
masowej zsyłki na Syberię i przymusowych przesiedleń w głąb Rosji,&#13;
poddano społeczeństwo bezwzględnej rusyfikacji. Po nieudanym zamachu&#13;
na cara Aleksandra II w 1866 roku represje jeszcze się nasiliły, obejmując&#13;
wszystkie formy życia zbiorowego. Zwalczane były wszelkie przejawy&#13;
polskości i narodowego stanowienia na rzecz całkowitej integracji z cesarstwem rosyjskim poprzez zmianę ustroju, administracji i prawa na wzór&#13;
obowiązujących w Rosji carskiej. Począwszy od 1866 roku, likwidowano&#13;
231&#13;
&#13;
�kolejne instytucje świadczące o odrębności Królestwa, znosząc stopniowo jego autonomię. Wszystkie urzędy poddano depolonizacji, usuwając&#13;
Polaków, zwłaszcza z wyższych stanowisk, i obsadzając je Rosjanami oraz&#13;
wprowadzając język rosyjski jako obowiązujący w całej administracji.&#13;
Bezwzględnie zwalczano przejawy świadomości narodowej, która miała&#13;
zostać wymazana. Szczególne restrykcje dotknęły więc szkolnictwo, język,&#13;
kulturę. Zakazano działalności wszystkich towarzystw oświatowych i kulturalnych. Zamkniętą w roku 1869 Szkołę Główną zastąpił uniwersytet carski&#13;
z językiem wykładowym rosyjskim. Od roku 1866 stopniowo rugowano&#13;
język polski ze szkół; nadzór nad edukacją miał stanowić główne narzędzie&#13;
wynaradawiania Polaków. Obowiązywała cenzura prewencyjna, czasopisma i książki musiały być przedstawiane w urzędach cenzury w rękopisach,&#13;
a następnie w odbitkach korektorskich, które porównywano z pierwotną,&#13;
dozwoloną wersją rękopiśmienną. Mnożyły się zakazy publikacji, gotowe&#13;
wydawnictwa nie zawsze dopuszczano do rozpowszechniania.&#13;
Choć w Królestwie pozostała polska prasa, wydawnictwa, teatry rządowe z polskim repertuarem i ukazywały się polskie książki, cenzura carska&#13;
krępowała swobodę wypowiedzi i wolną myśl nie tylko poprzez urzędnicze&#13;
zakazy i restrykcje, ale także poprzez autocenzurę autorów, którzy kontrolowali sami siebie, oraz poprzez podobne uprzedzające działania redaktorów i wydawców. Mechanizm paraliżowania swobody wypowiedzi objął&#13;
całe pokolenie ludzi pióra i wycisnął swoje piętno na ich twórczości i jej&#13;
społecznym odbiorze. Świadek tego czasu, historyk S. Krzemiński, opisując&#13;
narzucony przez zaborcę system polityczny, stwierdzał z goryczą:&#13;
Ale to jeszcze nie całe jarzmo; przybywa do niego niewola myśli, straszna, potworna, okrutna, jakiej już w wieku XIX żaden naród na świecie nie doznaje,&#13;
prócz Polaków w zaborze rosyjskim. W Europie cenzura należy już do rzędu&#13;
muzealnych zabytków przeszłości; u nas jest czynną, niestrudzoną, nieustającą&#13;
torturą, mającą swoich oprawców, swoich sędziów i swoje prawa. […] Myśl do&#13;
ciemnego lochu wtrącona – to stan dzisiejszy umysłowości polskiej w Królestwie wyrażającej się w druku. Cenzor jest wszechwładnym, nieodpowiedzialnym stróżem jej i katem. Za to, co pozwolił wydrukować, nie na nim ciąży&#13;
odpowiedzialność, ale na tym, kto z jego pozwolenia skorzystał1.&#13;
&#13;
1&#13;
[S. Krzemiński] Dwadzieścia pięć lat Rosji w Polsce (1863–1888). Zarys historyczny,&#13;
Lwów 1892, s. 189.&#13;
&#13;
232&#13;
&#13;
�Trudne warunki życia umysłowego i kulturalnego w popowstaniowej&#13;
Warszawie dotykały także Kolberga; przyjęty do Towarzystwa Naukowego&#13;
Krakowskiego jako „literat z Warszawy” był przecież tego życia czynnym&#13;
uczestnikiem. Warto więc pokrótce przypomnieć ówczesną sytuację ludzi&#13;
pióra.&#13;
Położenie materialne twórców było bardzo ciężkie. Pisarze byli źle opłacani lub nie otrzymywali honorariów wcale, gdyż nie było jeszcze praktyką&#13;
powszechną wynagradzanie prac literackich lub też brakło na honoraria&#13;
pieniędzy. Redaktorzy czasopism, szczególnie naukowych, nie płacili regularnie honorariów, zwykle z powodu niskich nakładów, a więc braku dochodów. Autorzy zmuszeni byli do innych prac zarobkowych, by utrzymać&#13;
siebie i rodziny, a swoje publikacje musieli traktować jako wyraz poświęcenia dla dobra ogółu. Prasa codzienna stwarzała wprawdzie możliwość&#13;
zarobkowania, nie było to jednak wynagrodzenie wystarczające i regularne,&#13;
powstała więc praktyka brania zaliczek, często na teksty czy utwory jeszcze nienapisane, co oznaczało zależność finansową od wydawcy. Ponadto&#13;
opłacano autorów „od wiersza”, przy czym liczba wierszy na ogół zależała&#13;
od wydawcy, który licząc się z upodobaniami czytelników lub uprzedzając&#13;
cenzurę, mógł według uznania decydować o objętości tekstów i dokonywać&#13;
w nich zmian, często wbrew intencjom twórców. Nierzadkim zjawiskiem&#13;
była bieda zmuszająca pisarzy do zarobkowania na dodatkowych posadach,&#13;
do pracy ponad siły, często i tak prowadzącej do skrajnego ubóstwa. W sytuacji, gdy życie umysłowe nie miało żadnego instytucjonalnego oparcia,&#13;
funkcję integrującą środowisko literackie i naukowe pełniły w pewnym&#13;
stopniu jedynie nieformalne zebrania towarzyskie o charakterze „półkonspiracyjnym”, odbywające się w domach prywatnych i w redakcjach periodyków, np. „Kuriera Warszawskiego” czy „Biblioteki Warszawskiej”. Jednak&#13;
wobec wszechobecnej kontroli i zakazów zgromadzeń nie było już możliwości kontynuowania takich spotkań i bogatej tradycji salonów w skali&#13;
sprzed powstania.&#13;
W warunkach bezwzględnej rusyfikacji kolejnych dziedzin życia zbiorowego strefą polskości pozostawały dwie dziedziny: literatura i teatr. Polskie&#13;
słowo pisane stało się w okresie popowstaniowym ostoją narodowego trwania, narzędziem oporu i walki o zachowanie świadomości narodowej. Piś­&#13;
miennictwo, podobnie jak sami autorzy, poddane było jednak bezustannemu&#13;
dozorowi władz zaborczych, wszędzie dopatrujących się podstępu, ukrytych&#13;
intencji, aluzji, niesubordynacji. Kontrolę tę, której celem miała być całkowita&#13;
233&#13;
&#13;
�neutralność treści, sprawowali nie tylko cenzorzy, ale i urzędnicy poczty,&#13;
policjanci, celnicy, dodatkowo sprawdzający się wzajemnie. Obowiązującą w&#13;
Imperium Ustawę o cenzurze i druku z roku 1857, wielokrotnie nowelizowaną w późniejszych latach, uzupełniały liczne jawne i tajne okólniki, wytyczne&#13;
i zarządzenia, a przepisy interpretowano zależnie od aktualnych okoliczności,&#13;
w których miała się ukazać publikacja, od wskazań politycznych władz centralnych, od warunków miejscowych czy indywidualnych ocen cenzora. Dotychczasowe formy działania cenzury ujednolicono i scentralizowano poprzez&#13;
utworzenie w roku 1869 Warszawskiego Komitetu Cenzury, który podlegał&#13;
władzom w Petersburgu. Sam system ulegał zresztą zmianom; bywały okresy&#13;
względnego liberalizmu i absurdalnej surowości. Jak pisze Maria Prussak w&#13;
pracy poświęconej temu zagadnieniu:&#13;
Cenzorzy rosyjscy często bywali niemal współautorami dzieł drukowanych&#13;
w Królestwie Kongresowym i granych w tutejszych teatrach […]. Ostateczny&#13;
kształt utworu literackiego zależał więc od postanowienia cenzora1.&#13;
&#13;
Surowe rygory aktów ustawodawczych obok chwiejnych i nieprzewidywalnych decyzji urzędników stwarzały bariery trudne do pokonania dla&#13;
samych twórców, redaktorów i wydawców, uzależnionych materialnie od&#13;
kapitału i od sprzedaży swych wydawnictw. Obok cenzury wewnętrznej,&#13;
decydującej o zgodzie na druk w kraju, istniała też cenzura zewnętrzna, rozstrzygająca o dopuszczeniu do księgarń i prenumeratorów czasopism i książek opublikowanych za granicą, a także o przywiezieniu do kraju powstałych tam rękopisów. Z kolei obok bezwzględnego i często ograniczonego&#13;
urzędnika działała wspomniana już ingerencja redaktora i wydawcy, którzy&#13;
usuwali z tekstów wszystko, co mogło wzbudzić jakiekolwiek podejrzenia&#13;
cenzora. Praca twórcza stawała się często w takich warunkach męczącym&#13;
wyrobnictwem, zmuszając do rewizji pierwotnych pomysłów, używania&#13;
masek, aluzji, niedomówień, najrozmaitszych szyfrów i zabiegów skrywających prawdziwy sens. I tak np. naturalną konsekwencją tych warunków&#13;
była zauważana przez historyków „letniość” warszawskiej prasy, gdyż jak&#13;
pisze Kulczycka–Saloni:&#13;
M. Prussak Świat pod kontrolą, „Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja”&#13;
1991, nr 6 (12), s. 39–40. Por. też Świat pod kontrolą. Wybór materiałów z Archiwum Cenzury&#13;
Rosyjskiej w Warszawie, wybór, przekład i opracowanie M. Prussak, Warszawa 1994; R. Nycz&#13;
Literatura polska w cieniu cenzury, „Teksty Drugie…” 1998, nr 3 (51), s. 5–27.&#13;
1&#13;
&#13;
234&#13;
&#13;
�[…] unikano jasnego formułowania własnych postaw i jasnego stawiania zarzutów […]. Trzeba było bowiem nie tylko powiedzieć to, co się miało do powiedzenia i co powiedzieć się chciało, ale także powiedzieć w sposób tylko dla&#13;
pewnych adresatów zrozumiały. Inni powinni byli zatrzymać się na słowach,&#13;
nie docierając do sensu1.&#13;
&#13;
W roku, w którym Kolberg opuszczał Warszawę, lwowski dziennik informował w anonimowej korespondencji:&#13;
Z Warszawy donoszą nam, że cenzura od niejakiego czasu stała się niezmiernie&#13;
ostrą. Petersburg sypie koncesje na nasze pisma, a Warszawa tępi każdy wyraz,&#13;
każdą myśl – już nie powiem, naszą, ale europejską. Od czasu Komuny Paryskiej&#13;
nie wolno w Warszawie pisać o sprawach społecznych, spółkach, stowarzyszeniach. Dzienniki są w kłopocie, czym zapełnić mają swoje kolumny. Dziwić się&#13;
przeto nie wypada, że „Gazeta Polska” we wstępnym artykule zajmuje się ospą2.&#13;
&#13;
Pisarstwo i język pod cenzorską kontrolą określane były przez samych&#13;
pisarzy i dziennikarzy jako „styl więzienny”, „kajdany po piórze”. Niektóre poczynania cenzury stawały się wręcz absurdalne, granicząc niekiedy&#13;
z groteską, o czym świadczyć może przykład nakazu wykreślenia przymiotnika „polska” w botanicznej nazwie „pszenica polska (Triticulum polonicum)” i zastąpienia go przymiotnikiem „krajowa”, od czego ostatecznie cenzor jednak odstąpił3. Powszechnie narzucano używanie określeń:&#13;
„u nas”, „w kraju”, „naszej”, „krajowej”, zamiast niedozwolonych: „Polska”,&#13;
„polskiej”, choć czasami te ostatnie wykreślano jedynie z kart tytułowych,&#13;
pozostawiając w tekście książek. Usuwano z rękopisów do druku nazwy&#13;
godności narodowych, elementów stroju, muzyki, obyczaju polskiego (karabela, kontusz, konfederatka), „króla” zamieniano na „księcia”, bohatera&#13;
komedii przebierano z kontusza w surdut, okresami nie dopuszczano też&#13;
rzeczownika „ojczyzna” itd. Jeszcze surowsze kryteria obowiązywały w teatrach, gdzie wobec licznej widowni słowa i obrazy, np. strojów i rekwizytów historycznych, słyszane i pokazywane ze sceny stawały się groźniejsze niż w lekturze. W odpowiedzi pisarze uznali pokonanie barier cenzury&#13;
za swój patriotyczny obowiązek i szukali różnych sposobów walki z nią.&#13;
J. Kulczycka-Saloni Życie literackie Warszawy w latach 1864–1892, Warszawa 1970,&#13;
s. 201.&#13;
2&#13;
Ziemie polskie. Z Warszawy, „Dziennik Polski” 1871, nr 187, s. 1.&#13;
3&#13;
S. Górski Z dziejów cenzury w Polsce, „Biblioteka Warszawska” 1905, T. IV, s. 478.&#13;
1&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
�Powszechnie uciekano się do języka czy stylu ezopowego, który przy pomocy metafor, alegorii, symbolu, peryfrazy, wieloznaczności lub przemilczeń&#13;
wyrażał myśli nie wprost, maskował prawdziwy sens, który czytelny był&#13;
dla odbiorcy, a zmylić miał czujność cenzora. Pisano więc zastępczo: „ziemia rodzinna”, „kraj” zamiast: „Polska”; „burza” zamiast: „walka o wolność”;&#13;
„pożar”, „ów czas”, „wypadki”, „wydarzenia” zamiast: „powstanie” itp. Walka&#13;
pisarzy z dyktatem cenzury przybierała różne formy, stosowano najrozmaitsze wybiegi, by w wyniku cichej umowy z czytelnikiem kamuflować&#13;
rzeczywisty sens tekstów, domyślny jednak dla polskiego odbiorcy. Strategia języka ezopowego była kultywowana przez całe ówczesne pokolenie&#13;
pisarzy i uczonych, pozostające pod despotyczną władzą zaborców1.&#13;
Praca naukowa w takich warunkach stawała się bardziej bezinteresownym powołaniem niż pragmatycznie uprawianym zawodem. Dla młodych&#13;
naukowców ze wszystkich prawie dziedzin brakowało perspektyw pracy&#13;
i rozwoju, a także stypendiów, które przydzielano przybyszom z Rosji. Dzieła naukowe oryginalne należały do rzadkości z powodu braku warunków&#13;
dla swobodnych dociekań badawczych i trudności wydawniczych. Pierwszeństwo dawali wydawcy beletrystyce jako dostępniejszej dla ogółu. Po&#13;
zamknięciu Szkoły Głównej w 1869 r., z wyjątkiem Towarzystwa Lekarskiego działającego od 1820 r., nie było w Warszawie przez szereg lat żadnej instytucji popierającej polską naukę. Indywidualny wysiłek intelektualny i samouctwo zastępowały zorganizowane formy kształcenia, studiów&#13;
i kariery naukowej. Wybitny historyk, przedstawiciel szkoły warszawskiej,&#13;
Władysław Smoleński pisał:&#13;
Uniedostępniono Polakom katedry w Uniwersytecie Warszawskim, rugowano&#13;
ich nawet ze stanowisk nauczycieli gimnazjalnych. Uczeni pozbawieni pola pracy na terenie Królestwa odpływali do zaboru austriackiego, do wszechnic i gimnazjów galicyjskich. Dokonywał się w ten sposób proces emigracji najlepszych&#13;
sił naukowych pociągający za sobą zubożenie umysłowe społeczeństwa. Adepci&#13;
nauki zasiedziali w kraju, pozbawieni warsztatów pracy zawodowej i środków&#13;
1&#13;
Zob. m.in. A. Martuszewska Ezopowy język, w: Słownik literatury polskiej XIX wieku,&#13;
pod red. J Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław 2002, s. 249–251; Z.J. Adamczyk Cenzura,&#13;
tamże, s. 125–131; B. Szyndler Dzieje cenzury w Polsce do 1918 roku, Kraków 1993; M. Prussak Świat pod kontrolą…, s. 39–49; W. Caban Cenzura w Królestwie Polskim w latach 1815–&#13;
1915, w: Granice wolności słowa. Materiały konferencji naukowej, Kielce, 4–5 maja 1995 r.,&#13;
red. naukowa G. Miernik, Kielce–Warszawa 1999, s. 9–18.&#13;
&#13;
236&#13;
&#13;
�jej uprawy, wyczerpywali swe siły udzielaniem lekcyj w szkołach i domach&#13;
prywatnych lub też zarobkowaniem w biurach kolejowych, bankowych i w kantorach przemysłowo-handlowych […] Uprawiano naukę dorywczo, poświęcając&#13;
jej niedospane godziny nocy i dni wypoczynków świątecznych. Oddawano się&#13;
jej bezinteresownie, bez widoków na jakiekolwiek korzyści materialne, w przeświadczeniu, że się spełnia obowiązek służby narodowej1.&#13;
&#13;
Kolberg jako przedstawiciel tej generacji, pozostający w nurcie ówczesnego życia umysłowego Warszawy – tak jak całe społeczeństwo – boleśnie doświadczał traumy klęski i skutków powstania. I tym ostrzej rysował&#13;
mu się w Warszawie brak perspektyw realizacji zamierzeń badawczych&#13;
i wydawniczych o tak szeroko zakrojonym programie, kontynuacji edycji&#13;
planowanej jako seryjna na lata i jako taka wymagającej stałego funduszu.&#13;
Wcześniej przedstawiono jego borykanie się z trudnościami przy wydaniu&#13;
czterech pierwszych tomów, a także uciążliwe i bezowocne starania o pozyskanie środków na publikację dalszych. Zachowane źródła nie przekazują&#13;
nam bezpośrednich wypowiedzi Kolberga na temat aktualnej sytuacji politycznej w Królestwie i w Polsce, warunków życia i pracy w Warszawie lat&#13;
popowstaniowych. Na zachowanej korespondencji z tych lat, stosunkowo&#13;
nielicznej, ciąży w tych kwestiach przemilczenie zadekretowane kneblem&#13;
cenzury, szczelnie kontrolujące słowa. Zapewne zdecydowała o tym także&#13;
charakterystyczna dla Kolberga powściągliwość w słowie pisanym, która –&#13;
jak możemy się jedynie domyślać – w ówczesnej atmosferze powszechnego&#13;
poczucia zagrożenia dyktowała raczej nieodsłanianie osobistych kłopotów&#13;
i przeżyć traktowanych jako oczywiste dla ogółu. Mimo to w listach z tego&#13;
okresu daje się odczytać znużenie, zniechęcenie, a nawet zawód i gorycz badacza zmagającego się z przeciwnościami. Autocenzura wyziera też z nich&#13;
niejednokrotnie, mimo że ich część, jeśli nie większość, gdy tylko było to&#13;
możliwe, przekazywana była nie pocztą, lecz do rąk adresatów przez zaufanych pośredników. A tam, gdzie przemilczenie okazywało się niemożliwe,&#13;
pojawiał się charakterystyczny język ezopowy. Określenia czy zdania użyte&#13;
przez Kolberga w jednym z listów pod koniec lat sześćdziesiątych w rodzaju: „kraj, który zamieszkuję”, „ostatnie przeobrażenia w kraju”, „zwiedziłem&#13;
W. Smoleński Warunki pracy naukowej w b[yłym] Królestwie Polskim w okresie odwetu&#13;
rosyjskiego za powstanie styczniowe, „Nauka Polska. Jej potrzeby, organizacja i rozwój”&#13;
1923, R. IV, s. 358–359. Zob. też M. Micińska Inteligencja na rozdrożach 1864–1918. Dzieje&#13;
inteligencji polskiej do roku 1918, T. 3, Warszawa 2008, s. 63.&#13;
1&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
�dotąd małą tylko część krajów słowiańskich”, cel pracy określony jako „wyświecenie przeszłości słowiańskiego ludu”1, wydają się wyraźnie świadczyć&#13;
o zasłanianiu prawdziwego sensu. Wymowy nabiera wspomniany już fakt, że&#13;
i w tytule całej serii jego dzieła Lud, jego zwyczaje… zabrakło przymiotnika&#13;
polski, a nadtytuł brzmi „pojednawczo” z punktu widzenia władz: Materiały&#13;
do etnografii słowiańskiej. Żadne konkretne perypetie Kolberga z cenzurą&#13;
w okresie warszawskim, gdy wydawał pierwsze 4 tomy dzieła, nie są jednak&#13;
znane; możliwe, że zapobiegła temu przezorna refleksja samego autora.&#13;
Tak więc w ostateczności Kolberg uciekł się do rozwiązania radykalnego&#13;
i podjął decyzję o przeniesieniu się do Galicji. Z pewnością nie był to krok&#13;
łatwy; opuszczał Warszawę, w której pozostawiał rodzinę i przyjaciół, miasto młodości, z którym był związany od dzieciństwa. Jednak zaproponowana mu dotacja z Towarzystwa Naukowego Krakowskiego oraz zaproszenie&#13;
przez przyjaciela do własnego domu pod Krakowem okazały się w tych&#13;
warunkach optymalne i nie do odrzucenia. Definitywnie opuścił Warszawę latem 1871 roku, między 5 sierpnia, którą to datę sugeruje wzmianka&#13;
w liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera, a 16 sierpnia, kiedy&#13;
to Wilhelm potwierdza odbiór listu brata z informacją o odbytej podróży2.&#13;
Najpierw zatrzymał się w Mogilanach, gdzie gospodarował Józef Konopka,&#13;
później w Modlnicy, gdzie mieszkało rodzeństwo Józefa, Julian i Antonina,&#13;
i gdzie spędził następne 13 lat, nim przeniósł się do Krakowa w 1884 roku.&#13;
Wyjeżdżając z Warszawy, planował najprawdopodobniej długi pobyt&#13;
w Krakowie i Modlnicy. Sądzić tak można, ponieważ zabrał wtedy wszystkie materiały do Ludu – własne zapisy terenowe, inne rękopisy i ryciny,&#13;
a także książki, nuty, korespondencję, tj. otrzymane listy i bruliony własnych, oraz dokumenty osobiste. Pozostały w Warszawie niesprzedane do&#13;
tej pory egzemplarze czterech tomów wydanych u Jaworskiego i wcześ­&#13;
niejsze publikacje utworów muzycznych. W latach następnych będzie Kolberg korespondował z Wilhelmem, potem z bratową Karoliną na temat&#13;
Z niedatowanego brulionu listu Kolberga, prawdopodobnie do A. Przeździeckiego z 1869&#13;
roku, Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 346.&#13;
2&#13;
W liście Felicjana Faleńskiego do Karola Estreichera z 5 sierpnia 1871 roku czytamy: „Piszę na prędce parę słów przez odjeżdżającego do Was Oskara Kolberga […]” (Korespondencja&#13;
Karola Estreichera z Marią i Felicjanem Faleńskimi (1867–1903), z autografu wydała i komentarzem opatrzyła J. Rudnicka, „Archiwum Literackie”, pod red. K. Budzyka, T. Mikulskiego&#13;
i S. Pigonia, T. III, Wrocław 1957, s. 99). Zob. też list Wilhelma Kolberga, Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 383–384.&#13;
1&#13;
&#13;
238&#13;
&#13;
�egzemplarzy Ludu, nut i innych druków przechowywanych u Gebethnera,&#13;
a także fortepianu i mebli. Chyba jednak latem 1871 roku nie przewidywał,&#13;
że już do Warszawy nie wróci. To, że wyjazd w sierpniu tego roku będzie&#13;
ostateczny, okazało się znacznie później. Dopiero w itinerarium, w którym&#13;
w pierwszej połowie 1889 roku spisał swoje podróże, pod rokiem 1871&#13;
zanotował: „Do Krakowa, Mogilan i Modlnicy – na stałe […]”1.&#13;
Już wcześniej, przebywając często w Krakowie pod koniec lat sześćdziesiątych, Kolberg zetknął się z zupełnie innymi warunkami życia i działalności naukowej w zaborze austriackim i mógł się przekonać, że miasto oddychało nieznanymi w Warszawie swobodami obywatelskimi, które przyniosła doba autonomii. Sytuacja w zaborze austriackim wyglądała w tamtym&#13;
okresie rzeczywiście diametralnie inaczej niż w Królestwie. Stefan Kieniewicz tak pisał o różnych losach narodu w każdym z trzech zaborów:&#13;
[…] sytuacja ziem polskich pod panowaniem Rosji, Prus i Austrii różniła się zdecydowanie we wszystkich płaszczyznach rozwoju: demograficznego, gospodarczego (rolnictwo, przemysł, transport, handel), politycznego i kulturalnego. Różnice&#13;
te pogłębiały się w miarę przedłużania okresu niewoli; nie tylko dlatego, że każdy z trzech rządów zaborczych prowadził w poddanych sobie ziemiach polskich&#13;
odmienną politykę, lecz bardziej jeszcze dlatego, że stosunki w każdej z tych&#13;
dzielnic coraz wyraźniej upodabniały się do stosunków rosyjskich, niemieckich&#13;
lub austro–węgierskich. Warstwy społecznie świadome swej polskości – coraz&#13;
liczniejsze z upływem dziesięcioleci – czuły się oczywiście jednym narodem&#13;
pomimo kordonów; jednym zarówno w sensie kulturalnym, jak i moralno–politycznym. Tym dotkliwiej jednak odczuwały pogłębiające się kontrasty między&#13;
rozwojem gospodarczym, perspektywami politycznego bytu, a nawet stylem życia Polaków z Kongresówki, z Galicji, z Poznańskiego czy też z Górnego Śląska2.&#13;
&#13;
W monarchii austriackiej zaszły w II połowie XIX wieku ważne przemiany&#13;
polityczne. Jak wspomniano wcześniej, po przegranej wojnie we Włoszech&#13;
w 1859 roku i po jej kolejnej całkowitej klęsce w wojnie z Prusami w 1866&#13;
roku ujawniła się ostatecznie wewnętrzna słabość Austrii. Rząd wiedeński zmuszony był do reform, by zapobiec rosnącym napięciom społecznym i politycznym i uniknąć rozpadu państwa. Na mocy konstytucji grudniowej z 1867 roku&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.&#13;
S. Kieniewicz Przedmowa, w: Polska XIX wieku. Państwo. Kultura. Społeczeństwo, pod.&#13;
red. tegoż, Warszawa 1986, s. 7. Zob. też A. Chwalba Historia Polski 1795–1918, Kraków 2000,&#13;
s. 491–527 oraz M. Micińska Inteligencja na rozdrożach 1864–1918…, s. 1–25.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
�przekształcono je w monarchię dualistyczną Austro-Węgry, dwa równorzędne człony połączone osobą cesarza. Franciszek Józef koronował się na króla&#13;
Węgier i oficjalnie 14 listopada 1868 roku wprowadzono nazwę Monarchia&#13;
Austro-Węgierska. Otworzyły się perspektywy reform w całej monarchii habsburskiej, co poprowadziło do stopniowego przyznawania autonomii poszczególnym krajom wchodzącym w jej skład.&#13;
W wyniku tych politycznych zmian i reform Polacy w Galicji uzyskali&#13;
na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych daleko idącą autonomię i znaczne swobody obywatelskie. Na terenie Galicji władzę rządową&#13;
sprawował powoływany przez cesarza namiestnik; do roku 1915 funkcję&#13;
tę sprawowali wyłącznie Polacy. Powstały autonomiczne instytucje: Sejm&#13;
Krajowy – główny organ władz samorządowych, Wydział Krajowy – odpowiedzialny za sprawy gospodarcze i kulturalne organ wykonawczy Sejmu&#13;
Krajowego oraz Rada Szkolna Krajowa, nadzorująca szkolnictwo podstawowe i średnie. W roku 1869 wprowadzono język polski do szkół, urzędów&#13;
i sądownictwa (obok ukraińskiego), przywrócono w Krakowie samorząd,&#13;
którego miasto było pozbawione od 1853 roku. Administracja i władza polityczna znalazły się w przeważającej części w rękach Polaków.&#13;
Sytuacja gospodarcza w Galicji u progu autonomii była katastrofalna,&#13;
zaistniały jednak sprzyjające warunki dla rozkwitu życia politycznego, kulturalnego i naukowego, odżyło polskie szkolnictwo i inicjatywy społeczne,&#13;
działały legalne stowarzyszenia polityczne, rozwijała się działalność czasopiśmiennicza i edytorska. Kraków II połowy XIX wieku, przekształcony&#13;
przez Austriaków w nadgraniczną twierdzę, peryferyjnie położony i pozbawiony możliwości ekonomicznego rozwoju, posiadał jednak potężny atut&#13;
w postaci materialnego i duchowego dziedzictwa kulturowego. Rozumiano&#13;
powszechnie jego symboliczną rolę, wręcz misję, która nabrała nowego&#13;
znaczenia wobec tragedii powstania styczniowego, popowstaniowych represji i żałoby na ziemiach zaboru rosyjskiego, a także postępującej germanizacji Polaków w zaborze pruskim. Kraków stał się ważnym ośrodkiem&#13;
polskiego życia ponadrozbiorowego, rozwijającej się kultury i nauki, pątnictwa narodowego i religijnego, miejscem obchodów i celebracji rocznic i uroczystości patriotycznych, zabronionych w pozostałych zaborach,&#13;
a będących manifestacją woli przetrwania narodu we wspólnocie1. Dzięki&#13;
1&#13;
Zob. S. Estreicher Znaczenie Krakowa dla życia narodowego polskiego w ciągu wieku XIX, Kraków 1931, s. 20 i nast. Por. też J. Purchla Matecznik polski. Pozaekonomiczne&#13;
&#13;
240&#13;
&#13;
�autonomii i swojemu wyjątkowemu położeniu politycznemu miasto pamiątek narodowych, pomników dziejowych, koronacji królów i ich nekropolii, sanktuariów i grobów świętych pełniło w drugiej połowie XIX wieku&#13;
funkcję „duchowej stolicy narodu”, „matecznika Polski”, „serca Polski”, „relikwiarza narodowych pamiątek”, „polskiej Jerozolimy” – jak rolę tę określali&#13;
badacze historii Krakowa1. Pod Wawel jako do centrum zbiorowej edukacji&#13;
narodowej peregrynowano ze wszystkich trzech zaborów, by w atmosferze&#13;
miasta, wśród jego zabytków i skarbów kultury umacniać ducha polskości&#13;
i kształtować pamięć historyczną. Krótkie lub dłuższe pobyty przybyszów&#13;
z Królestwa, Ziem Zabranych i z zaboru pruskiego w „polskim Rzymie”&#13;
dawały szansę na spotkanie z historią i tradycją, utrwalały poczucie tożsamości i dumę z polskości. Miasto było wówczas także najważniejszym obok&#13;
Jasnej Góry ośrodkiem życia religijnego w kraju, czego wyrazem był m.in.&#13;
pielęgnowany tu kult świętych – Stanisława, Floriana, Jana Kantego, Jacka&#13;
Odrowąża, Salomei, Jadwigi – stanowiący ważną sferę dziedzictwa historycznego w polskiej kulturze. W Krakowie wreszcie kultywowano zwyczaje&#13;
mieszczańskie i ludowe, właściwe tylko temu miastu, takie jak ożywione&#13;
w II połowie XIX wieku staropolskie chodzenie z szopką obnoszoną po&#13;
domach z towarzyszącymi temu przedstawieniami jasełkowymi, emaus,&#13;
rękawka, wianki, konik zwierzyniecki. Obchody te utrwalały poczucie ciągłości tradycji i były czynnikiem konsolidującym społeczność. W swojej&#13;
monografii Krakowskiego Kolberg poświęci tym faktom kulturowym i historycznym pamiątkom miasta ważne miejsce.&#13;
Na kształt życia politycznego Polaków w Galicji okresu autonomii&#13;
decydujący wpływ miały poglądy i działalność konserwatystów krakowskich, tzw. stańczyków (od pamfletu politycznego pt. Teka Stańczyka, publikowanego w 1869 r. w „Przeglądzie Polskim”). Choć często&#13;
sami uczestniczyli w powstaniu styczniowym, po jego upadku stali się&#13;
czynniki rozwoju Krakowa w okresie autonomii galicyjskiej, Kraków 1992, F. Ziejka „Tu&#13;
wszystko jest Polską…” (O roli Krakowa w życiu duchowym Polaków w wieku XIX), „Rocznik&#13;
Krakowski” T. LXII: 1996, s. 31–52, B. Wilk Autonomiczny Kraków skarbnicą narodowych&#13;
pamiątek, „Folia Historica Cracoviensia”, T. 10: 2004, s. 420–430.&#13;
1&#13;
Zob. m.in. J. Purchla Matecznik polski…, s. 38 i 47, tenże Kraków i Lwów: zmienność&#13;
relacji w XIX i XX wieku, w: Kraków i Lwów w cywilizacji europejskiej. Materiały międzynarodowej konferencji zorganizowanej w dniach 15–16 listopada 2002 r., red. J. Purchla, Kraków&#13;
2002, s. 82 i 84, F. Ziejka „Tu wszystko jest Polską”…, s. 35–50. „Relikwiarzem na piersiach Polski” nazwał Kraków J.I. Kraszewski w artykule Wycieczka do Krakowa („Tydzień Polityczny,&#13;
Naukowy, Literacki i Artystyczny” 1871, nr 14).&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
�krytykami i przeciwnikami polskich konspiracji i insurekcji. Nie wyrzekając się aspiracji narodowych, w duchu realizmu politycznego i pragmatyzmu przedkładali nad zbrojne zrywy i spiski niepodległościowe&#13;
rzetelną pracę dla dobra narodu, kultywację polskości i zabiegi o rozszerzenie praw narodowych Polaków, przy zachowaniu jednak lojalności wobec Austrii. Dominowali w Kole Polskim w austriackiej Radzie&#13;
Państwa i przyczynili się rzeczywiście do uzyskania szeregu koncesji&#13;
dla Polaków i poprawy ich sytuacji w zaborze austriackim. Czołowi&#13;
działacze obozu stańczyków: W. Kalinka, S. Tarnowski, J. Szujski, S. Koźmian, L. Wodzicki i M. Bobrzyński byli jednocześnie najwybitniejszymi&#13;
przedstawicielami naukowej i artystycznej elity Krakowa. Mając przygotowanie historyczne i głosząc swoje poglądy także w historiografii, filozofii, publicystyce, krytyce literackiej i teatralnej, wpłynęli inspirująco&#13;
– wbrew utartym poglądom – na rozkwit życia umysłowego w Galicji,&#13;
na kształtowanie się zmysłu państwowości, na integrację ponadzaborową wokół Krakowa – „duchowej stolicy Polski”. Z tymi osobistościami,&#13;
kształtującymi intelektualny pejzaż Krakowa, i z ich myślą polityczną&#13;
Kolberg zetknie się w ciągu swojej działalności, m.in. w Akademii.&#13;
Ośrodkiem życia naukowego pod Wawelem były Uniwersytet Jagielloński i Towarzystwo Naukowe Krakowskie. Na uniwersytecie stopniowo&#13;
dokonała się pełna repolonizacja, która trwała do roku akademickiego&#13;
1870/1871. W 1869 r. ustanowiono w nim na podstawie nominacji cesarskiej (z 28 września) pierwszą na ziemiach polskich Katedrę Historii Polski,&#13;
którą objął Józef Szujski (1835–1883), współtwórca krakowskiej szkoły historycznej, a proces ten całkowicie zakończyło uznanie 30 kwietnia 1870&#13;
roku języka polskiego jako wyłącznie obowiązującego języka wykładowego. Wielu profesorów podejmowało ogromny wysiłek, kumulując pracę&#13;
w kilku katedrach, znaczna ich część była wychowankami uniwersytetów&#13;
zachodnich, co umożliwiało polskiej nauce przyswajanie zdobyczy europejskich. Pracę naukową wiązano z życiem kulturalnym i z potrzebami kraju,&#13;
dzięki czemu rosła rola społeczna uczelni. Pełna repolonizacja uniwersytetu&#13;
krakowskiego spowodowała dalszy żywiołowy rozwój zarówno dyscyplin&#13;
matematyczno-przyrodniczych, jak i humanistycznych, a także uzyskanie&#13;
rangi ogólnonarodowej. Profesorowie polscy po reformie senatu w 1874&#13;
roku otrzymali znaczne uprawnienia do samodzielnej działalności i organizacji życia naukowego. Z kolei we Lwowie na Uniwersytecie Jana Kazimierza od 1871 roku obowiązywały dwa języki wykładowe: polski i ruski&#13;
242&#13;
&#13;
�(ukraiński). Obie uczelnie mogły więc stanowić centra polskiego życia naukowego, promieniującego na cały kraj.&#13;
Działalność naukowo-oświatową prowadziło też Towarzystwo Naukowe Krakowskie, które posiadało duży dorobek i zasługi dla nauki polskiej,&#13;
wykraczając swoim oddziaływaniem poza Kraków i Galicję i wspierając&#13;
inicjatywy i osoby prywatne z zaboru pruskiego i rosyjskiego, czego przykładem jest członkostwo i dotacja przyznane Kolbergowi. Wkrótce prace Towarzystwa kontynuować będzie przekształcona z niego, a powstała&#13;
w roku 1872 w oparciu o tradycje i potencjał naukowy uniwersytetu Akademia Umiejętności. Stanie się ona naczelną polską instytucją naukową&#13;
w okresie zaborów i w latach międzywojennych, a jej zasługi dla rozwoju&#13;
i integracji działalności naukowej między trzema zaborami są nie do przecenienia. Promieniując na cały kraj, Akademia konsolidowała rozproszone&#13;
w trzech zaborach wysiłki na rzecz rozwoju nauki i podtrzymania ducha&#13;
narodowego. Jak wcześniej Towarzystwu Naukowemu Krakowskiemu, tak&#13;
i później Akademii Kolberg będzie zawdzięczać kontynuację swojego dzieła.&#13;
Warunki życia i pracy twórczej różniły się więc zasadniczo od panujących w Królestwie i opisanych wyżej. Kiedy Kolberg zamieszkał pod&#13;
Krakowem i stał się stałym bywalcem miasta, znalazł tu zupełnie inne&#13;
możliwości działania, pracy badawczej i kontaktów naukowych. W Krakowie i Lwowie chroniło się nie tylko wielu uciekinierów z Królestwa czy&#13;
z Ziem Zabranych, tam również powracali zesłańcy, wygnańcy, emigranci&#13;
z Zachodu. W latach 1867–1871 do Krakowa powrócili lub osiedlili się&#13;
w nim w poszukiwaniu możliwości pracy i rozwoju przedstawiciele świata&#13;
kultury i nauki, których Kolberg poznał już wcześniej lub z którymi będzie&#13;
się wkrótce spotykał i współpracował. Należeli do nich m.in. Józef Zejszner (1805–1871), geograf i geolog, Wincenty Pol (1807–1872), poeta i geograf, Karol Estreicher (1827–1908), historyk literatury i teatru, bibliograf&#13;
i wieloletni dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej, Władysław Ludwik Anczyc&#13;
(1823–1883), poeta, dramatopisarz i wydawca, Adrian Baraniecki (1828–&#13;
1891), lekarz, działacz społeczny, założyciel i dyrektor Muzeum Techniczno-Przemysłowego w Krakowie, Juliusz Kossak (1824–1899), malarz, rysownik&#13;
i ilustrator, Jan Nepomucen Sadowski (1814–1897), archeolog i etnograf,&#13;
Adam Honory Kirkor (1818–1886), archeolog i wydawca, Izydor Kopernicki (1825–1891), lekarz, antropolog i etnograf. Wszyscy oni – podobnie jak&#13;
Kolberg – wiązali z Krakowem nadzieje na pomyślniejsze warunki pracy&#13;
i rozwoju, podejmując podobne decyzje wobec perspektyw otwierających&#13;
243&#13;
&#13;
�się w Galicji, w większości znaleźli się też wkrótce w kręgu osób współpracujących i kontaktujących się z Kolbergiem, przeważnie w Akademii. Dla&#13;
autora Ludu otworzyła się także perspektywa stabilizacji upragnionej dla&#13;
realizacji dzieła, szansa wyrwania się z dusznej atmosfery Warszawy, choć&#13;
zmiana ta oznaczała zarazem porzucenie rodzinnego miasta, miasta młodości, rodziny, bliskich i przyjaciół, zerwanie więzów ze światem, w którym&#13;
ukształtował swój dojrzały program badawczy i rozpoczął jego realizację.&#13;
Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że miało to być rozstanie na zawsze; Kolberg nigdy już nie przekroczył granicy zaboru rosyjskiego i nie odwiedził&#13;
Warszawy.&#13;
XII&#13;
[Konopkowie, zainteresowania i działalność społecznikowska i patriotyczna&#13;
braci Józefa, Romana i Juliana. – Modlnica i jej gospodarze – Julian i Antonina. – Kolberg w nowych warunkach. – Dojazdy do Krakowa, kontakty&#13;
z drukarnią, bibliotekami, archiwami i przedstawicielami środowiska naukowego, możliwość uczestnictwa w życiu kulturalnym i umysłowym miasta.]&#13;
&#13;
Zaproszenie Konopki z serdeczną zachętą, by Kolberg „dom nasz uważał&#13;
za własny”, oznaczało przyjęcie do rodzinnego grona i odnalezienie w nim&#13;
uznania i zrozumienia dla jego pracy, a także wymiernej pomocy. Przyjaźń&#13;
z Józefem datująca się od 1841 roku, kiedy to poznali się w Warszawie,&#13;
rozwijana przez lata kolejnych odwiedzin Kolberga w dworach Konopków&#13;
w Mogilanach i Modlnicy, ugruntowała się także poprzez wspomniane&#13;
wcześniej wspólne zainteresowania, a okresami nawet terenową współpracę autora Ludu i autora Pieśni ludu krakowskiego.&#13;
Józef Konopka pochodził z zamożnej ziemiańskiej rodziny o żywych&#13;
i starannie kultywowanych tradycjach niepodległościowych i patriotycznych, a także społecznikowskich. Konopkowie herbu Nowina, z przydomkiem z Jałbrzykowskiego Stoku, osiedleni w Małopolsce w XVIII wieku,&#13;
pochodzili ze szlachty mazowieckiej, z ziemi łomżyńskiej1. Protoplasta tej&#13;
Informacje o Konopkach zob. m.in. Polski słownik biograficzny, T. XIII: 1867–1868 (hasła: Konopka Józef, Konopka Julian, Konopka Franciszek Ksawery); Archiwum Konopków&#13;
z Modlnicy i Mogilan, https://szukajwarchiwach.pl; E. Jaworska Posłowie, w: J. K[onopka]&#13;
Pieś­ni ludu krakowskiego, Wrocław 1974, wyd. fototypiczne pierwodruku z 1840 r. pod red.&#13;
1&#13;
&#13;
244&#13;
&#13;
�linii, dziad Józefa, Wojciech Józef Konopka (1733–1811), ożeniony z Teresą&#13;
Skotnicką, był marszałkiem dworu ks. Augusta Czartoryskiego, łowczym&#13;
sanockim, właścicielem zakupionych przez siebie wsi – Modlnicy i Mogilan&#13;
pod Krakowem oraz Zaleszan w powiecie tarnobrzeskim, które były wianem żony. Trzej jego synowie, Michał (1781–1833), Stanisław (1786–1850)&#13;
oraz Tadeusz (1782–1864), uczestniczyli w kampaniach napoleońskich. Po&#13;
powrocie bracia osiedlili się w rodzinnych majątkach: najstarszy Michał&#13;
odziedziczył wniesione w posagu matki i wykupione przez ojca z długów Zaleszany, Stanisław otrzymał Mogilany leżące między Myślenicami&#13;
a Krakowem, a Tadeusz – podkrakowską Modlnicę Wielką. Michał z Zaleszan, ożeniony z Balbiną Białobrzeską, miał syna Franciszka Ksawerego&#13;
(1828–1898), który udzielał się społecznie jako prezes Towarzystwa Pomocy&#13;
Weteranom Powstania Listopadowego. Stanisław z Mogilan, żonaty z Zofią&#13;
Kraińską, uzdolniony plastycznie autor obrazów i grafik, miłośnik sztuki&#13;
i literatury, gromadził dokumenty i notatki dotyczące dziejów rodziny. Był&#13;
ojcem Stefanii, późniejszej żony swego bratanka Józefa, oraz Julii, żony&#13;
Gabriela Załęskiego z Iskani pod Dobromilem, i Amelii, żony Hipolita Bochdana z Zadwórza pod Lwowem. Tadeusz sprawował funkcje wójta gminy,&#13;
sędziego pokoju w Krakowie i reprezentanta na sejm w czasach Rzeczypospolitej Krakowskiej. W rodzinnej wsi Konopków, Modlnicy, gospodarował&#13;
z zamiłowaniem, przeprowadzając renowację dworu, a także podejmując&#13;
budowę wodociągu dla browaru, gorzelni, dworu i części wsi. Ożenił się&#13;
z Antoniną Podlewską. Pisał ciekawe wspomnienia i pamiętniki oparte m.in.&#13;
na materiałach zebranych przez brata Stanisława. Pielęgnował tradycje&#13;
powstania kościuszkowskiego i epoki napoleońskiej oraz zainteresowanie&#13;
H. Kapełuś, posłowie i opracowanie E. Jaworska, s. III i nast.; M. Konopka Konopkowie herbu&#13;
Nowina. Z dziejów rodziny, „Strzyżowski Rocznik Muzealny” T. III: 2017, s. 205–231; O. Kolberg Józef Konopka, w: tegoż Studia, rozprawy i artykuły (DWOK T. 63), s 443–448 (pierwodruk: „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792); P. Strzelichowski Mowy żałobne wypowiedziane&#13;
podczas pogrzebów śp. Józefa Konopki […] i śp. Romana Konopki […], Kraków 1891; H. Jost&#13;
Julian Konopka. Zapomniany technik polski, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1959,&#13;
T. 4, nr 3, s. 521–527. O Konopkach, ich kontaktach z Kolbergiem, jego podróżach w Krakowskie, badaniach i współpracy z Konopkami zob. omówienie E. Millerowej i A. Skrukwy&#13;
„Krakowskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement do tomów 5–8 (DWOK&#13;
T. 73/I), s. XVI i nast. Cenne informacje o rodzinie i pobycie Kolberga w Modlnicy przynoszą&#13;
także opublikowane przez K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek z Modlnicy o Oskarze&#13;
Kolbergu, tj. Antoniny Konopczanki, siostry Józefa, oraz jego córek – Justyny Konopczanki&#13;
(1862–1957) i Michaliny z Konopków Paszkiewiczowej (ur. 1860), zob. „Wieś Radomska”, T. 11:&#13;
2018, s. 89–120. Dostępne źródła podają różne daty biograficzne Konopków.&#13;
&#13;
245&#13;
&#13;
�dla spraw publicznych, a pietyzm dla historii i patriotyzm przekazał czwórce swoich dzieci, urodzonych już po utracie niepodległości przez Polskę:&#13;
Romanowi (1813–1891), Julianowi (1814–1899), Józefowi (1818–1880) oraz&#13;
Antoninie (1828–1904). Z tym właśnie pokoleniem Konopków połączyła&#13;
Kolberga głęboka i wieloletnia przyjaźń.&#13;
Józef oraz jego dwaj bracia, Julian i Roman, otrzymali staranne wykształcenie. Uczyli się w krakowskich gimnazjach św. Anny i św. Barbary, potem&#13;
studiowali prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a Józef jeszcze dodatkowo filozofię1. Roman i Julian przez dwa lata dopełniali edukację w Paryżu,&#13;
pierwszy w zakresie prawa na Sorbonie, drugi w szkole górniczej, po której&#13;
ukończeniu uzyskał tytuł inżyniera górnictwa i odbywał praktykę w angielskich kopalniach. Po studiach wszyscy trzej Konopkowie osiedli na wsi,&#13;
gdzie pozostali do końca życia. Najstarszy Roman objął sąsiadujące z Modlnicą Tomaszowice i Podskalany, które ojciec dla niego zakupił, Julian z siostrą Antoniną – Modlnicę, Józef – Mogilany, które otrzymał jako wiano żony&#13;
po zawarciu związku małżeńskiego w 1843 roku ze Stefanią, córką swojego&#13;
stryja Stanisława, a także dokupiony Głogoczów. Wszyscy bracia obok działalności zmierzającej do unowocześnienia gospodarki na roli i uprzemysłowienia oraz podniesienia oświaty wsi sprawowali różne funkcje publiczne:&#13;
Roman jako sędzia pokoju, od roku 1848 członek Rady Administracyjnej dla&#13;
byłego Okręgu Wolnego Miasta Krakowa, od roku 1867 autonomicznej Rady&#13;
Powiatowej Krakowskiej, Julian był członkiem komitetu Towarzystwa Rolniczego Krakowskiego, a Józef współzałożycielem tego Towarzystwa (1845)&#13;
i wieloletnim członkiem jego zarządu, współzałożycielem i kuratorem szkoły&#13;
rolniczej w Czernichowie, członkiem Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego.&#13;
W roku 1849 wybrany został do sejmu austriackiego w Wiedniu, parę lat&#13;
przed śmiercią w 1877 roku – do Sejmu Krajowego Galicji. Roman zajmował&#13;
się z powodzeniem budową lokalnych dróg, Józef w swoim majątku w Mogilanach wprowadził racjonalną gospodarkę rolną, która stała się wzorem dla&#13;
okolicznych gospodarstw, i założył we wsi urząd pocztowy, wyróżnił się też&#13;
osobistym wkładem finansowym i rzeczowym (narzędzia rolnicze) dla szkoły&#13;
rolniczej w Czernichowie, która powstała ze składek i darów ziemiaństwa&#13;
tego regionu. Wspólnie z uzdolnionym technicznie bratem Julianem założyli&#13;
1&#13;
Według niektórych źródeł Julian studiował nie prawo, lecz matematykę na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego (zob. m.in. J. Samujłło Julian Konopka,&#13;
w: Polski słownik biograficzny, T. XIII: 1967–1968, s. 569).&#13;
&#13;
246&#13;
&#13;
�w 1849 roku w Modlnicy fabrykę maszyn i narzędzi rolniczych, przeniesioną potem do Mogilan i funkcjonującą tam do 1879 roku. Po 1863 roku&#13;
w Tomaszowicach i w Modlnicy znaleźli schronienie powstańcy; w pierwszej&#13;
posiadłości mieścił się szpital, w drugiej zatrzymał się uciekający z Krakowa&#13;
Władysław Jabłonowski, adiutant Langiewicza, a także bracia Rzewuscy,&#13;
Lesław i Walery (1837–1888), który później jako właściciel nowoczesnego&#13;
zakładu fotograficznego w Krakowie wykonywał także zdjęcia dla Ludu, oraz&#13;
Wincenty Konieczko, ukrywający się pod nazwiskiem Puchała i przyjęty na&#13;
stanowisko rządcy w Modlnicy.&#13;
Prospołeczna postawa Konopków, ich praca u podstaw i konkretne zaangażowanie dla dobra wspólnego w ówczesnych warunkach politycznych&#13;
były wyrazem głębokiego patriotyzmu, a zarazem świadomego wyboru tak&#13;
pojmowanego obowiązku służby narodowi, o którego przetrwanie walczyli na tej drodze. Kolberg ze swoim wykrystalizowanym programem badawczym, realizowanym poprzez pozytywistyczną pracę nad udokumentowaniem polskiej kultury ludowej, znalazł więc w rodzinie Konopków&#13;
zrozumienie i wsparcie dla swojego zamierzenia, które pojmowane było&#13;
zapewne nie tylko jako przyjacielska przysługa, ale rodzaj obywatelskiego&#13;
obowiązku pomocy dla niezamożnego badacza. Atmosfera domu, w którym&#13;
zaangażowanie społeczne i aspiracje kulturalne gospodarzy harmonizowały&#13;
z życiowym planem Kolberga, była więc szczególnie sprzyjająca. Znalazł&#13;
tu warunki do życia i pracy, życzliwą i konkretną pomoc gospodarzy w organizacji badań i kontaktach z ludnością wiejską, a także w gromadzeniu&#13;
materiału do monografii Krakowskiego, w czym zasłużyła się szczególnie&#13;
Antonina Konopczanka. Umożliwiali mu – zwłaszcza Roman Konopka –&#13;
wyjazdy do Krakowa, gdzie na miejscu doglądał druku, prowadził studia&#13;
w bibliotece i archiwach, nawiązywał kontakty i brał udział w pracach&#13;
Akademii i w życiu umysłowym miasta. Justyna Konopczanka wspominała:&#13;
Stryj Roman jako wiceprezes Rady Powiatu musiał jeździć dwa razy w tygodniu&#13;
na posiedzenia do Krakowa. Zwykle wstępował po Kolberga, który do Akademii&#13;
Umiejętności dla swoich wydawnictw pospieszał1.&#13;
&#13;
Życie codzienne i działalność publiczną wzbogacały też inne zainteresowania braci Konopków. Julian gromadził materiały do pracy o historii&#13;
1&#13;
&#13;
Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109.&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
�przemysłu w Polsce, projektował maszyny rolnicze i zbierał stare, zabytkowe przedmioty i meble, Roman i Józef gromadzili pamiątki narodowe i rodzinne, stare książki i dokumenty, z których korzystał też Kolberg. Roman&#13;
pisał wiersze okolicznościowe, religijne i patriotyczne, Józef był autorem&#13;
prac o owadach szkodliwych dla zbóż oraz obszernej rozprawy o gospodarstwie góralskim z obszaru Karpat w Encyklopedii rolnictwa, opracował&#13;
też w 1878 r. monografię wsi Mogilany, wydaną przez jego syna, Tadeusza,&#13;
dopiero 5 lat po śmierci ojca1. Pozostawił ogromny zbiór przysłów, które&#13;
gromadził z zamiarem opracowania ich do druku. Znalazły się w nim także przekazane mu zapisy Kolberga, który z czasem mniej uwagi poświęcał&#13;
temu gatunkowi literackiemu, właśnie ze względu na plany wydawnicze&#13;
Józefa; te jednak nie doszły do skutku2. Antonina, osoba światła, o zdecydowanych poglądach i gustach, miała zdolności literackie i plastyczne,&#13;
które objawiły się m.in. w spisywanych dla Kolberga bajkach i wierzeniach&#13;
oraz w wykonywanych dla jego Ludu drzeworytach, dzięki czemu znacznie&#13;
wzbogaciła krakowską monografię Kolberga rycinami oraz swoimi zapisami folkloru, które sporządzała na dobrze sobie znanej wsi podkrakowskiej&#13;
od miejscowych narratorów i informatorów.&#13;
Gdy w 1871 roku Kolberg osiadł w Modlnicy na stałe, miał już za sobą&#13;
wcześniejsze wielokrotne pobyty u Konopków. Do Modlnicy został zaproszony po raz pierwszy już w 1842 roku. Jak wspomniano wcześniej, poznał&#13;
wtedy rodzinę Józefa, żyjących jeszcze rodziców, Antoninę z Podlewskich&#13;
i Tadeusza Konopków, braci i siostrę Józefa, Antoninę, oraz rezydentkę&#13;
i nauczycielkę, Antoninę Męcińską, córkę organisty kościoła Panny Marii w Krakowie, z którą już wtedy łączył oczekiwanie, że spisze dla niego&#13;
„muzyki modlnickie”. W świetle zachowanych dokumentów odnotować&#13;
możemy jako daty krótszego lub dłuższego pobytu (szczegółowych relacji&#13;
brak) lata 1843 i 1857, w którym to roku odwiedził również Zakopane,&#13;
Lublanę i Zagrzeb, później 1861 i 1863, gdy podróżował w Tatry i na kresy&#13;
południowo-wschodnie. Bliżej udokumentowane, zwłaszcza w listach, są&#13;
1&#13;
J. Konopka Gospodarstwo górskie, w: Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek&#13;
z nim mających, T. 2, Warszawa 1874, s. 812–846, tenże Wieś Mogilany. Monografia, Kraków&#13;
1885, zob. też tenże O owadach szkodliwych zasiewom, a w szczególności o niezmiarce, Kraków 1867 oraz Wyciąg ze sprawozdań o szkodach przez owady w roku 1870 zrządzonych.&#13;
Napisał […], Kraków 1870 (odb. ze „Sprawozdań Komisji Fizjograficznej” za r. 1870).&#13;
2&#13;
Materiał ten został częściowo wydany w tomie 60 Dzieł wszystkich Oskara Kolberga pt.&#13;
Przysłowia. Omawia go we wstępie do tomu S. Świrko, autor opracowania.&#13;
&#13;
248&#13;
&#13;
�podróże z lat 1867–1871, kiedy starał się o dotację na druk w Krakowie&#13;
i we Lwowie, gdy sfinalizowała się pomoc Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i toczyły się już prace w drukarni nad Krakowskiem, a Antonina&#13;
Konopczanka intensywnie gromadziła dla Kolberga materiał do dalszych&#13;
tomów monografii. Lata stałego pobytu Kolberga w Modlnicy znalazły swój&#13;
oddźwięk w korespondencji, zwłaszcza z bratową, Karoliną Kolberg.&#13;
Gniazdo Konopków, Modlnica, duża, stara wieś o historii sięgającej XIII&#13;
wieku, oddalona o kilka kilometrów na północny zachód od Krakowa, była&#13;
usytuowana na granicy zaborów, między Galicją a Królestwem Polskim.&#13;
Miała rosyjską i austriacką komorę celną, dwór na wzgórzu, który po kolejnych renowacjach uzyskał klasycystyczny charakter, a obok niego rozległy&#13;
park ukształtowany w stylu barokowym w XVIII wieku. Niedaleko dworu,&#13;
po drugiej stronie drogi znajdował się drewniany kościółek św. Wojciecha&#13;
z XVI wieku, z zabytkowym obrazem łaskami słynącej Matki Bożej z Dzieciątkiem, wykonanym na lipowej desce przez nieznanego autora. Z nazwą&#13;
wsi związana jest ciągle żywa legenda o św. Wojciechu, który opuszczając&#13;
Kraków w drodze do Prus, zatrzymał się we wsi Zagórze, gdzie modlił się&#13;
z odprowadzającą go miejscową ludnością. Uchronił wieś od plagi żmij,&#13;
klęski gradu i posuchy, odnajdując dwa źródła wody: w Modlnicy i w sąsiednich Szycach. Odchodząc, wbił w ziemię w miejscu pożegnania swoją&#13;
laskę, z której wyrosła lipa1. Dziewiętnastowieczny opis tak podkreśla malownicze położenie wsi:&#13;
Modlnica albo Modlnica Wielka z Modlniczką […] mieszczą się na południowych&#13;
stokach wyżyny olkuskiej, stromo tutaj opadającej do doliny Wisły […] Ze wzgórzy modlnickich piękny widok na okolicę krakowską, dolinę nadwiślańską aż&#13;
po Tatry, które w dni pogodne zarysowują się na horyzoncie2.&#13;
&#13;
Długą historią jako jedna z najdawniejszych osad polskich oraz pięknym&#13;
położeniem wyróżniały się też Mogilany, położone w ówczesnym powiecie&#13;
Wiadomość o tej tradycji zamieścił Kolberg w cz. I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 36–37&#13;
i 355–356 oraz w cz. III (DWOK T. 7), s. 59–60. Pisze też o niej Justyna Konopczanka (za:&#13;
K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 108). Odpust w Modlnicy na św. Wojciecha&#13;
wspomina też Kolberg w brulionie listu do Karoliny Kolberg z 28 IV 1889 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 358. Zob. też M. Bernasikowa Dwór w Modlnicy, „Zeszyty Naukowe&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Historii Sztuki” 1965, T. 2, z. 2, s. 165–197.&#13;
2&#13;
B[ronisław] G[ustawicz] Modlnica, w: Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych&#13;
krajów słowiańskich, T. VI, Warszawa 1885, s. 568.&#13;
1&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
�wielickim, siedziba Józefa Konopki, w której Kolberg po opuszczeniu Warszawy zatrzymał się najpierw:&#13;
Mogilany, szczególnie dwór i kościół, mają wspaniały widok. W dzień pogodny,&#13;
zwłaszcza przed zachodem słońca, można gołym okiem przejrzeć dolinę Wisły.&#13;
Na sinym paśmie wzgórz olkuskiej wyżyny w Królestwie Kongresowym rysują&#13;
się jasno w promieniach słońca Bielany, Tyniec, Trenczyn, Kopiec Kościuszki,&#13;
Krakusa, wieże i baszty Wawelu i kościołów krakowskich aż po Mogiłę; jeżeli&#13;
zaś zwrócimy się ku południowi, to znowu na ciemnym tle szczerbatych Tatrów&#13;
i Babiej Góry rysują się białe szczyty Kalwarii i Lanckorony1.&#13;
&#13;
Głównym ośrodkiem życia rodzinnego dla wszystkich Konopków była&#13;
Modlnica, i to nie tylko jako gniazdo rodowe. Gospodarował tu Julian,&#13;
kawaler podobnie jak Roman z Tomaszowic, a gospodarstwem kobiecym&#13;
zarządzała bardzo energicznie i sprawnie Antonina Konopczanka przy pomocy Antoniny Męcińskiej, zwanej „Melą”, „Melusią”. Mieszkały tu również&#13;
pod opieką ciotki trzy młodsze córki Józefa i Stefanii, Michalina, Justyna&#13;
i Seweryna, przyjęte na wychowanie dla odciążenia rodziców, którzy mieli&#13;
dwadzieścioro dwoje dzieci. Dziewczynki uczyły się muzyki, okresowo także pod kierunkiem Kolberga, który miewał również udział w ich domowej&#13;
edukacji. Bliskie sąsiedztwo dworów braci w Modlnicy, Tomaszowicach&#13;
i Mogilanach sprzyjało żywym kontaktom rodzinnym. Na codzienne obiady przyjeżdżał do Modlnicy z Tomaszowic Roman, w niedziele spędzał tu&#13;
z rodziną cały dzień. Dom wypełniała muzyka, dyskutowano na najróżniejsze tematy. Kolberg grywał sam lub na cztery ręce z Antoniną Męcińską, a koncerty te należały do ulubionych chwil w modlnickim dworze,&#13;
wspominanych po latach także przez najmłodszych domowników. Justyna&#13;
Konopczanka pisała:&#13;
Kolberg znał muzykę nie tylko teoretycznie, ale grał też biegle i pięknie, a nieraz,&#13;
gdy był do tego usposobionym, ślicznie improwizował. Panna Męcińska, czyli&#13;
Melusia, grała znakomicie. Więc Modlnica wtedy rozbrzmiewała koncertami.&#13;
Grali pojedynczo lub na cztery ręce. Z całą przyjemnością wsłuchiwałyśmy się&#13;
w cudne tony Haydna, Mozarta, Beethovena, Mendelssohna, a nade wszystko&#13;
Chopina. Ale i polityka nie próżnowała. Ileż to dyskusji poważnych się słysza-&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
[ M. Maciszewski] Mac. Mogilany, tamże, s. 579.&#13;
&#13;
250&#13;
&#13;
�ło – ile wróżb, nieledwie proroctw, odnośnie do przyszłości i wolnej Ojczyzny&#13;
ciotka moja, niezwykła patriotka, wypowiadała w przeczuciu1.&#13;
&#13;
W dworach Konopków spotykała się też rodzina z dalszych stron; w Mogilanach Kolberg poznał w latach wcześniejszych Amelię i Hipolita Bochdanów z Zadwórza pod Lwowem, Julię i Gabriela Załęskich z Iskani pod&#13;
Dobromilem, prawdopodobnie też Maurycego i Władysława Kraińskich&#13;
z Wyszatyc pod Przemyślem2. U dwu pierwszych rodzin gościł, począwszy&#13;
od roku 1861, a gospodarze, znając jego prace i plany, ułatwiali mu chętnie&#13;
kontakty z wiejskimi informatorami i stwarzali warunki do badań terenowych, dzięki którym pozyskiwał cenny materiał przeznaczony do następnych monografii regionalnych. Wiadomo też, że niektóre notatki czy teksty&#13;
folkloru i melodie spisywał badacz w samej Modlnicy od zjeżdżających do&#13;
niej krewnych i ich służby. Zapewne kontaktów nawiązanych przy okazji&#13;
spotkań rodzinnych i towarzyskich w Modlnicy i Mogilanach było więcej&#13;
przez cały czas pobytu Kolberga u Konopków, co nie zostało jednak konkretnie udokumentowane, choć liczne wzmianki w listach na możliwość&#13;
taką zdają się wskazywać. Poza rodziną do Modlnicy i Mogilan przyjeżdżali&#13;
na przestrzeni lat liczni goście z Krakowa, ze środowiska artystycznego&#13;
i inteligenckiego, m.in. Artur Grottger, Zygmunt Gloger, Walery Eljasz–Radzikowski, Tadeusz Rybkowski, Józef Łepkowski, Kazimierz Chłędowski,&#13;
Izydor Kopernicki. Organizowano też wspólne wyjazdy do Krakowa, gdzie&#13;
Konopkowie i Kolberg uczestniczyli w różnego typu uroczystościach, jubileuszach, wydarzeniach kulturalnych:&#13;
A że Kraków był tak blisko, więc żyło się jego życiem, sztuką, uczonymi osobistościami i znakomitościami, a nie było obchodów, tak patriotycznych, jak&#13;
i religijnych, jubileuszów itp., aby się Modlnica w całości, wraz z Kolbergiem&#13;
nie znajdowała3.&#13;
&#13;
Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 108–109.&#13;
W Wyszatycach pod Przemyślem gospodarował brat Zofii z Kraińskich Konopkowej,&#13;
Maurycy Kraiński, a od 1877 roku jego bratanek Władysław. O kontaktach i badaniach na&#13;
tych terenach zob. korespondencja Kolberga oraz wstępy M. Tarki do cz. I Rusi Czerwonej&#13;
i E. Miller do suplementu przemyskiego (odpowiednio DWOK T. 56 i 83/I). O poznaniu w Mogilanach Bochdanów i Załęskich wzmiankuje także Justyna Konopczanka (za: K. Markiewicz&#13;
Wspomnienia Konopczanek..., s. 107).&#13;
3&#13;
Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
�W latach późniejszych oparciem dla przyjezdnych był dom Ksawerego Konopki, który gospodarował najpierw w Zaleszanach odziedziczonych&#13;
po ojcu, Michale, a na początku lat osiemdziesiątych osiadł w Krakowie,&#13;
żywo uczestniczył w jego życiu kulturalnym i towarzyskim i bywał częstym gościem w Modlnicy. Konopkowie, a wraz z nimi Kolberg, brali też&#13;
udział w świętowaniu na wsi, w obchodach świąt religijnych, w obrzędach&#13;
ludowych. Wiele uroczystości rodzinnych i związanych z kalendarzem obrzędowym modlniccy włościanie wręcz rozpoczynali we dworze, co dla&#13;
badacza stanowiło oczywiście znakomitą okazję do obserwacji i zapisu&#13;
dokonywanego ze słuchu. Z czasem jego obecność w Modlnicy stała się&#13;
oczywistym elementem życia mieszkańców wsi, co z pewnością skracało&#13;
dystans między nimi a badaczem.&#13;
Kolberg uczestniczył w życiu rodzinnym i towarzyskim Modlnicy, przede&#13;
wszystkim jednak, korzystając z dogodnych dla siebie warunków, zajmował się pracą badawczą. Mając zapewniony byt, otoczony troską i dbałością Antoniny o jego zdrowie i wygody, mimo pewnych ograniczeń, jak&#13;
rezydowanie w ciemnym, przejściowym pokoju czy kłopotliwe niekiedy&#13;
jazdy z Romanem do Krakowa, mógł poświęcić się wypadom terenowym,&#13;
gromadzeniu materiału w bibliotekach i archiwach Krakowa, opracowaniu&#13;
kolejnych tomów, a skromny fundusz własny1 przeznaczyć głównie na cele&#13;
naukowe, zwłaszcza kolejne podróże. Podejmował je latem i wczesną jesienią, by w pozostałym czasie zająć się porządkowaniem i redagowaniem&#13;
zbiorów. W pracy tej, zwłaszcza nad Krakowskiem, pomagali mu gospodarze, współuczestnicząc w badaniach, pozyskując informatorów i sami&#13;
notując dla niego teksty ludowe i informacje etnograficzne.&#13;
Szczególną rolę w tej współpracy odegrała Antonina Konopczanka, gospodyni Modlnicy. Zbieranie materiałów krakowskich dla Kolberga podjęła&#13;
1&#13;
E. Jaworska w Posłowiu do J. Konopki Pieśni ludu krakowskiego…, s. XVII podaje informację, że Kolberg pobierał rentę z Komisji Skarbu, gdzie w latach 1857–1861 (prawdopodobnie: do r. 1859, zob. wyżej, s. 139–140) był zatrudniony w Dyrekcji Dróg i Mostów. O „emeryturze otrzymywanej z Warszawy” z tytułu kilkunastoletniej prowadzonej tam do roku 1861 pracy&#13;
urzędniczej wspomina też W. Bieńkowski w pracy Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności&#13;
w Krakowie, zob. „Prace Komisji Historii Nauki Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie”&#13;
1999, nr 1, s. 15. W świetle danych o emeryturach w Królestwie Polskim wiadomości te można&#13;
uznać za mało prawdopodobne, nie udało się ich potwierdzić w zachowanych dokumentach&#13;
Kolberga, a sam badacz nigdy i nigdzie o tym nie wspomina. Wiadomo jedynie o dochodzie,&#13;
jaki przynosiła niewielka kwota ulokowana w „papierach procentowych”, przekazywanym mu&#13;
co jakiś czas z Warszawy przez Wilhelma.&#13;
&#13;
252&#13;
&#13;
�jeszcze przed jego przeprowadzką z Warszawy; już od 1868 roku spisywała&#13;
dla niego pieśni, bajki, informacje i opowieści o wierzeniach, wiadomości&#13;
etnograficzne o kulturze materialnej i o zwyczajach, później także wykonywała rysunki i drzeworyty do Krakowskiego1. Jej materiały znacznie zasiliły tę monografię Kolberga, a rękopisy zbieraczki, które zachowały się częściowo w jego archiwum, zostały wykorzystane w ramach Dzieł Wszystkich do prac komentatorskich lub – jako nieuwzględnione przez Kolberga&#13;
w czterech XIX-wiecznych tomach Krakowskiego – opublikowane zostały&#13;
w trzyczęściowym suplemencie do tej monografii, dopełniając ją. Na uwagę&#13;
zasługuje tu szczególnie wydany tam w całości unikatowy rękopis nazwany&#13;
„modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki” 2, pochodzący z 1868 lub&#13;
1869 roku. Zbieraczka notowała w nim na gorąco swoje wywiady z wiejskimi narratorami z Modlnicy i sąsiednich wsi, którzy opowiadali jej bajki&#13;
i lokalne podania, „historyje” o stworzeniu świata, przyrodzie i żywiołach,&#13;
o zmorach, bogienkach, diabłach, duchach itp., o przesądach i praktykach&#13;
leczniczych. W formie dialogów z wymienionymi z nazwiska i utalentowanymi bajarzami, których zbieraczka znała i zapewne dlatego wybrała, udokumentowany został ówczesny żywy folklor wsi podkrakowskiej, poglądy&#13;
jej mieszkańców na świat, a nawet ich świadomość historyczna. Bratanica&#13;
Antoniny, Justyna, wspominała też szczególne przedsięwzięcia ciotki w celu&#13;
pozyskiwania materiału ikonograficznego:&#13;
[…] korzystając ze znajomości z zakładem fotograficznym W. Rzewuskiego, znajdującym się przy ulicy Wesołej w Krakowie, zorganizowała kilkakrotnie fotografowanie całych scen obrzędowych, gospodarskich i weselnych, a co najpiękniejsze dziewczęta, kobiety, parobcy wybierani byli. Było to mniej więcej w 1870–2&#13;
roku. Rzewuskiemu zawieziono do jego atelier przeróżne sprzęty i dekoracje.&#13;
Zob. m.in. listy Z. Glogera z 17 XII 1868 r. i z 1 IV 1870 r. oraz A. Konopczanki do Kolberga&#13;
z I połowy 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), odpowiednio s. 272 i 351 oraz s. 372&#13;
i 378–379. Listy Antoniny Konopczanki ilustrują także stopień zażyłości rodziny i domowników&#13;
z Modlnicy i Mogilan z Kolbergiem.&#13;
2&#13;
Raptularz Konopczanki opublikowany został w suplemencie krakowskim (DWOK T. 73/III),&#13;
na s. 5–105. Autorką tytułu i pierwszego omówienia tego rękopisu (manuskrypt nie ma karty&#13;
lub kart początkowych i końcowych) była H. Kapełuś, zob. tejże Modlnicki raptularz Antoniny Konopczanki, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław 1969, s.179–195. Zob. też E. Miller Niezwykły dokument&#13;
zachowany w spuściźnie rękopiśmiennej Kolberga, „Wieś Radomska” T. 9: 2011, s. 233–245.&#13;
O współpracy Antoniny Konopczanki z Kolbergiem i jej wkładzie pracy w Krakowskie zob.&#13;
E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXIX–LXXXII.&#13;
1&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
�Wykopano starą, rosochatą wierzbę, kilka pni brzozowych, [zabrano] kosy, sierpy, kądziele, ławy, misy, dzbany itp. W pogodne dni zimowe p. Puchała wyjeżdżał kilkoma wozami pełnymi ludzi. Były to całe wesela – z basami, klarnetami, skrzypkami, z drużbami, druhnami iskrzącymi się od wieńców, świecideł&#13;
i wstążek, chust bajecznie kolorowych i korali prawdziwych. […] Do wydawnictw&#13;
Kolberga drzeworyty z tych fotografii nie były dobre, a kolorowało się je w Modlnicy akwarelowymi farbami; kto żył, wtedy kolorować musiał. Ciotka, Freulein&#13;
Maria i nawet niżej podpisana z siostrami1.&#13;
&#13;
Zaangażowani w pomoc bywali nie tylko domownicy z Modlnicy, ale&#13;
i z Mogilan. Tadeusz (1844–1903), syn Józefa, niedoszły, choć utalentowany malarz, wykonywał rysunki, z których część weszła do Krakowskiego,&#13;
a kontakty z mieszkańcami wsi ułatwiała tam Kolbergowi dobrze ich znająca Malwina Jastrzębska, nauczycielka starszych córek Józefa. Współdziałano też w późniejszym okresie w przygotowaniu ilustracji do Pokucia;&#13;
Tadeusz Konopka wykonywał też rysunki „paru typów z tamtych stron”2.&#13;
Kilkunastoletni pobyt Kolberga w Modlnicy w miarę upływu czasu&#13;
i kłopotów jej starzejących się mieszkańców, zwłaszcza po śmierci Józefa&#13;
w czerwcu 1880 roku, a także udarze, który dotknął Juliana w tym samym&#13;
czasie, miał swoje różne oblicza w codziennym bytowaniu. Niezależnie jednak od później narosłych trudności i konfliktów, wspomnienia o Oskarze&#13;
Kolbergu spisane przez Antoninę Konopczankę i przez jej bratanicę Justynę&#13;
wskazują, że jego osoba i praca cieszyły się nie tylko uznaniem i szacunkiem rodziny, ale także podziwem i przyjacielskim przywiązaniem. Po latach, u kresu życia, gdy wygasły już wcześniejsze emocje, Antonina pisała:&#13;
Do Krakowa z braćmi Konopkami wyjeżdżał dwa razy tygodniowo za korektą; zresztą po całych dniach siedząc w domu, pisał niezmordowanie. Nikomu&#13;
nie przeszkadzał w zatrudnieniach, był słodkim w pożyciu z drugimi osobami.&#13;
Wszyscy go też kochali i szanowali. Dnie świąteczne przepędzał na uczonych&#13;
rozmowach z Romanem Konopką, a wieczory z Julianem, obok którego mieszkał&#13;
w drugim pokoju. […] ze swej strony przedstawiał żyjącą encyklopedię. Jeżeli&#13;
czytając książkę, kto jakiego znaczenia wyrazów nie rozumiał, szedł do KolCyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 109–110. Jedna z takich fotografii&#13;
wykonanych w zakładzie W. Rzewuskiego reprodukowana jest w albumie K. Markiewicz&#13;
Oskar Kolberg (1814–1890), Radom 2014, s. 117.&#13;
2&#13;
Brulion listu do T. Rybkowskiego z 27 XI 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 577.&#13;
1&#13;
&#13;
254&#13;
&#13;
�berga po wytłumaczenie i wykład obszerny otrzymał. Nie tylko zacnym co do&#13;
charakteru, ale i umiejętnym był bardzo. Znał historię, literaturę, język łaciński,&#13;
niemiecki, francuski, włoski, angielski wybornie, a nawet i rosyjski. Obdarzony&#13;
z natury niepospolitymi zdolnościami, cokolwiek umiał, to nie dla blagi, ale&#13;
naprawdę umiał teoretycznie. Potrafił pisać obcymi językami tak dobrze jak&#13;
własnym. Tak samo w rozmowie, jak w pisaniu miał głęboki pogląd logiczny,&#13;
zdrowy rozsądek i zdanie głębokiego myśliciela. […] Miły, skromny, cichy, łagodny jak dziecko, w ciemnym pokoju, przez który domownicy, nie mogąc go jako&#13;
między sobą pomieścić, musieli w czynnościach gospodarskich przechodzić, on&#13;
siedział skurczony nad stolikiem, pisał długie godziny (od rana do południa,&#13;
od obiadu do wieczora). Wieczor[em] zaś do późna czytywał książki. Nie było&#13;
nikogo w domu, ktoby go nie [czcił] i nie kochał. […] Każdego wieczora czynił&#13;
niespokojne zapytania paniom domowym, czy nie brakło nafty, bo tego braku&#13;
nadzwyczaj się obawiał. Mógł nic już nie pić, o to się nie troszczył, ale tylko&#13;
myślał o tym, żeby było przy czym pisać. Otóż więc jedną słabością jego była&#13;
nafta, a drugą atrament. Nikt mu niczym humoru nie zepsuł – nawet by po&#13;
papierach pozwolił dziatwie plądrować – aby tylko kałamarz jego w należytym&#13;
pozostawał szacunku. Przeto do sławnej, jesionowej, o jednym zawiasie szafy&#13;
chował go zapalczywie jak do fortecy przed swawolą wszelką1.&#13;
&#13;
Obie panie Konopczanki, Antonina z pozycji gospodyni dworu, Justyna, patrząca z perspektywy dziecka i młodej dziewczyny, wspominają też&#13;
Kolberga jako ciekawego rozmówcę i uczestnika dysput i „dyskusji poważnych”, a przede wszystkim jako świetnego muzyka, który „grał biegle i pięknie”, sam lub na cztery ręce z Antoniną Męcińską, a nawet improwizował,&#13;
urozmaicając modlnickie życie swoimi koncertami. Według Justyny nie&#13;
miał specjalnego talentu pedagogicznego jako zbyt pedantyczny; zapamiętała jednak jego „ciekawe historyjki”, życzliwość i pogodę w obcowaniu&#13;
z ludźmi, chętne przebywanie z gośćmi. Przede wszystkim jednak to, że on&#13;
„wiecznie pisał i grał” i że „grał chętnie na każde zaproszenie i lubił, i grał&#13;
świetnie do tańca”2. Nie przeszkadzało mu to jednak interesować się także&#13;
edukacją panien, córek Józefa; sekundował im w nauce muzyki, akompaniował do śpiewu, poświęcał czas na wspólne spacery i rozmowy o sztuce,&#13;
literaturze, historii, a nawet towarzyszył w wyjazdach do Krakowa. Odbiciem ciepłych uczuć, jakie mieszkańcy Modlnicy i Mogilan dla niego żywili,&#13;
a także autorytetu, którym się cieszył wśród dorastających dziewcząt, mogą&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Cyt. za: K. Markiewicz Wspomnienia Konopczanek…, s. 104 i przyp. 32.&#13;
Tamże, s. 109, 108, 107, 109.&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
�być listy pisane w okresie nieobecności Oskara w Modlnicy i dopiski tych&#13;
ostatnich dla „kochanego pana Oskara”1. Zaś wzruszające ślady stosunku&#13;
do badacza wiejskich mieszkańców, i to nie tylko Modlnicy, odnajdujemy&#13;
w jego rękopisach, gdzie zanotował miedzy setkami innych dwie następujące przyśpiewki:&#13;
Ciesy się pan Kolbr,		&#13;
ze idziemy z pola,		&#13;
ciesy się i Gacka,		&#13;
Maryna, Antola. 		&#13;
&#13;
A jak ci ja umrę,&#13;
moja dusza wstanie,&#13;
jak ona usłyszy&#13;
pana Kolbra granie2&#13;
&#13;
Obok spotkań z przedstawicielami świata umysłowego w samej Modlnicy, miał Kolberg możliwość rozleglejszych kontaktów z tym środowiskiem&#13;
w Krakowie, gdzie dojeżdżał z Konopkami, uzależniony jednak od dostępu&#13;
do środka transportu. Bliskość Krakowa była wielkim atutem Modlnicy;&#13;
dzięki niej „żyło się jego życiem” – jak to ujęła cytowana wyżej Justyna Konopczanka – i możliwe było uczestnictwo mieszkańców Modlnicy&#13;
w wydarzeniach kulturalnych, życiu umysłowym i artystycznym miasta,&#13;
obchodach świątecznych i jubileuszowych, spotkaniach i zjazdach Polaków spoza zaboru austriackiego. Dla Kolberga możliwość bywania w pobliskim Krakowie miała jednak pierwszorzędne znaczenie przede wszystkim&#13;
ze względu na postęp jego prac i zakres studiów. Mógł wtedy osobiście&#13;
doglądać druku i korekt, korzystać ze zbiorów bibliotecznych i archiwalnych, a także włączać się w życie intelektualne miasta i kontaktować się ze&#13;
środowiskiem naukowym skupionym wokół Uniwersytetu i Towarzystwa,&#13;
potem Akademii3. Stykał się z wybitnymi jego przedstawicielami – zarówno profesorami uczelni, jak i członkami Towarzystwa, którzy przeważnie&#13;
zostali później członkami Akademii Umiejętności. Do grona tego należeli&#13;
1&#13;
Zob. np. dopisek Justyny Konopczanki do listu Antoniny Konopczanki z 12 II 1871 r. oraz&#13;
list Józefy Konopczanki (z Mogilan) z 14 I 1878 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 376&#13;
i Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 101.&#13;
2&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/I), s. 433, nr 633 i tenże Mazowsze&#13;
cz. VI (DWOK T. 41) s. 248, nr 465 (z okolic Kutna).&#13;
3&#13;
O kontaktach i współpracy Kolberga ze środowiskiem naukowym Krakowa zob. też&#13;
W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie, „Rocznik Krakowski” T. XXXIX: 1968, s. 107–118, tenże&#13;
i A. Gruca Krakowskie koneksje Oskara Kolberga, „Rocznik Krakowski”, T. LIX: 1993, s. 63–76,&#13;
tenże Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie, „Prace Komisji Historii Nauki&#13;
Polskiej Akademii Umiejętności” T. 1: 1999, s. 7–21.&#13;
&#13;
256&#13;
&#13;
�m.in. wymieniani wcześniej reprezentanci świata naukowego: Józef Majer, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1861 roku prezes&#13;
Towarzystwa, potem do roku 1890 Akademii; Józef Łepkowski, konserwator zabytków sztuki dla miasta Krakowa, pierwszy profesor archeologii na&#13;
pierwszej w Polsce katedrze archeologii na Uniwersytecie (od 1875 roku),&#13;
członek Towarzystwa, potem Akademii; Józef Szujski, historyk, profesor&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek i sekretarz Akademii Umiejętności&#13;
w latach 1872–1883; Władysław Łuszczkiewicz, sekretarz i przewodniczący Komisji Historii Sztuki Akademii Umiejętności, profesor Szkoły Sztuk&#13;
Pięknych; Lucjan Siemieński, poeta, publicysta i krytyk literacki, członek&#13;
Towarzystwa i Akademii.&#13;
Z częścią osób z tego kręgu naukowego Kolberg zetknął się bezpośrednio&#13;
w Krakowie jeszcze jako członek Towarzystwa; kontakty te kontynuować&#13;
będzie wkrótce w Akademii. Niektórych przedstawicieli życia umysłowego&#13;
miasta poznał jeszcze w Warszawie, z jeszcze innymi połączyły go dopiero później relacje ściślejsze. Niektóre kontakty przybliża korespondencja,&#13;
o innych niestety brak informacji i możemy się tylko domyślać, że współpraca z Akademią, penetracje w bibliotekach i archiwach, otwartość dworu&#13;
w Modlnicy odwiedzanego przez artystów i uczonych sprzyjały poszerzaniu&#13;
kręgu znajomych. I tak np. z kilkunastu zachowanych listów pisanych do&#13;
Kolberga w latach 1868–1884 przez Józefa Łepkowskiego wynika, że obaj&#13;
badacze niezależnie od profesjonalnej współpracy w jednej instytucji kontaktowali się często bezpośrednio (także w Modlnicy), że łączyły ich zażyłe&#13;
stosunki i że chętnie dzielili się wskazówkami i informacjami naukowymi.&#13;
Być może znajomość zawiązana została w Warszawie – Łepkowski należał&#13;
także do grona współpracowników Encyklopedii Orgelbranda. Kolberg&#13;
spotykał się również z Karolem Estreicherem, od 17 września 1868 roku&#13;
nieprzerwanie do roku 1905 dyrektorem Biblioteki Jagiellońskiej, z której&#13;
zbiorów autor Ludu systematycznie korzystał1. Poznał go jeszcze w Warszawie, gdzie w latach 1862–1868 Estreicher był bibliotekarzem w Szkole&#13;
Głównej, a do Krakowa wrócił, by kontynuować swoją Bibliografię polską. Obaj byli w tamtym czasie współautorami Encyklopedii powszechnej&#13;
S. Orgelbranda. Estreicher opublikował recenzję Kolbergowskich Pieśni&#13;
Do dziś w jej zbiorach odnaleźć można egzemplarze, które kiedyś były własnością Kolberga, z jego podpisem i z własnoręcznymi notatkami. O osobistych kontaktach Kolberga z uczonymi Krakowa zob. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK&#13;
T. 73/I), s. XXVI–XXX.&#13;
1&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
�ludu polskiego z 1857 roku, w której wysoko ocenił dorobek Kolberga1.&#13;
Z Żegotą Paulim, który przebywał w Krakowie od 1842 roku, współpracując z wydawnictwami naukowymi, zetknął się tam Kolberg już w roku&#13;
1857, w czasie podróży do Wiednia, Triestu, Zagrzebia i Lublany i – jak&#13;
wspomniano wcześniej – służył mu wówczas „swą pomocą i swymi uwagami co do zbierania i spisywania pieśni”2. Pauli od roku 1871 pracował&#13;
w Bibliotece Jagiellońskiej, opiekując się głównie starodrukami i archiwaliami, których był znawcą. Jako wybitny erudyta, obdarzony niezwykłą&#13;
pamięcią, bibliofil i wydawca z tytułem „historiografa Uniwersytetu Jagiellońskiego”, nazywany był „chodzącą biblioteką”. Zapewne obaj, Pauli i Estreicher, ułatwiali Kolbergowi dostęp do źródeł i służyli cennymi&#13;
informacjami bibliograficznymi. Wiadomo także, że wcześniej spotkał się&#13;
Kolberg w Krakowie z Wincentym Polem, który „przyobiecał zasilać [go]&#13;
swymi uwagami”3. Badacz ten po paru latach powrócił w 1868 roku do Krakowa, gdzie jednak zmarł 2 grudnia 1872 roku. Prawdopodobnie wcześniej,&#13;
może jeszcze w Warszawie, poznał Kolberg Ludwika Zejsznera, profesora&#13;
geologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, z którego materiałów (m.in. z obszernej rozprawy Wiadomość o Podhalanach poprzedzającej Pieśni ludu&#13;
Podhalan… z 1845 r.), a przede wszystkim ze zbiorów pieśni drukowanych&#13;
i rękopiśmiennych korzystał. Zejszner zmarł w Krakowie 3 stycznia 1871&#13;
roku, jeszcze przed przeniesieniem się tam autora Ludu na stałe, ale w czasie jego pobytu w mieście. W części II Krakowskiego Kolberg wykorzystał&#13;
pozostałe po nim materiały, co odnotowuje we wstępie do tego tomu, sygnując odpowiednią informacją pochodzenie wybranych pieśni. Wątpliwość, czy doszło do osobistego spotkania, dotyczy osoby zmarłego w 1868&#13;
roku księdza M. Mioduszewskiego, profesora prawa kanonicznego w seminarium duchownym w Krakowie, autora cenionego Śpiewnika kościelnego&#13;
(wydanego w Krakowie w roku 1838 i uzupełnionego Dodatkami z lat 1842&#13;
i 1853) oraz Pastorałek i kolęd (Kraków 1843 oraz Dodatek, Lipsk 1853).&#13;
Także i z pozostałego po nim archiwum zaczerpnął Kolberg niektóre zapisy&#13;
pieśni opublikowane w tym tomie z odpowiednią adnotacją i z informacją&#13;
1&#13;
Recenzję tę pod pseudonimem „Gędźba” opublikował K. Estreicher w „Dzienniku Literackim” 1857, nr 94–96, przedruk w: O. Kolberg Pieśni ludu polskiego. Suplement do tomu 1&#13;
(DWOK T. 70), s. 138–145.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Korespondencja z Wiednia [z 11 IX 1857], w: tegoż Pisma muzyczne cz. II&#13;
(DWOK T. 62), s. 360.&#13;
3&#13;
Brulion listu do A. Młockiego z 26 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 283.&#13;
&#13;
258&#13;
&#13;
�we wstępie. W jakiej formie – oryginałów czy kopii – oraz jaką drogą dotarły do Kolberga materiały obu badaczy, nie wiadomo. Jeszcze z Warszawy&#13;
znał też Kolberg pisarza, redaktora i wydawcę, również współpracownika&#13;
Encyklopedii Orgelbranda, Władysława Ludwika Anczyca, prowadzącego&#13;
od 1875 roku drukarnię w Krakowie, odkupioną od Ludwika Gumplowicza,&#13;
w której wydana została w tym samym roku ostatnia, czwarta część Krakowskiego, czyli ósmy tom Ludu.&#13;
W Krakowie mógł mieć Kolberg także dostęp do innych niż Biblioteka&#13;
Jagiellońska zbiorów bibliotecznych i archiwalnych, takich jak biblioteka&#13;
kapitulna na Wawelu, biblioteka Czartoryskich czy archiwum Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego, a także księgozbiory prywatne, np. Żegoty Paulego czy Teofila Żebrawskiego (1800–1887), matematyka, bibliofila, archeologa i architekta, z którym stykał się w Akademii. Na zapisy tekstów pieśni z Krakowa&#13;
lub z Krakowskiego otrzymane od tego ostatniego powołuje się także w cz.&#13;
II Krakowskiego (na s. IV). Możliwość czerpania ze zbiorów bibliotecznych&#13;
dawały też pobyty we Lwowie, gdzie w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich Kolberg niejednokrotnie przeprowadzał kwerendy źródłowe, prawdopodobnie kontaktując się przy okazji z cenionymi historykami, badaczami&#13;
i wydawcami źródeł, a także kolejnymi dyrektorami tej instytucji, Augustem&#13;
Bielowskim (w latach 1869–1876) i Wojciechem Kętrzyńskim (1876–1918).&#13;
&#13;
XIII&#13;
[Cele i zadania działającej od 1873 roku Akademii Umiejętności i jej rola&#13;
w życiu naukowym i narodowym. – Kontynuacja dotacji na Lud Kolberga&#13;
przyznanej przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie. – Członkostwo Kolberga w strukturach Akademii i działalność w Komisjach Archeologicznej&#13;
i Antropologicznej. – Funkcja przewodniczącego Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, udział w pracach programowych Sekcji. – Współpraca z I. Kopernickim, redaktorem „Zbioru Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej”, i własne publikacje Kolberga w tym roczniku od 1877 r. – Wkład&#13;
badacza w dorobek etnograficzny Komisji Antropologicznej.]&#13;
&#13;
Zacieśnienie związków Kolberga z życiem naukowym Krakowa związane&#13;
jest bezpośrednio z Akademią Umiejętności, w działalność której trwale się&#13;
włączył i której testamentem przekazał swoją spuściznę rękopiśmienną.&#13;
259&#13;
&#13;
�Przekształcenie Towarzystwa w Akademię nie tylko nie wpłynęło na zmianę stosunku nowej instytucji do Kolberga, lecz bardziej go z nią związało.&#13;
Tam zresztą kontynuowała pracę naukową większość uczonych znanych&#13;
Kolbergowi jeszcze z Towarzystwa. To w ramach Akademii badacz najściślej współpracował po roku 1872 z osobistościami życia umysłowego&#13;
Krakowa. Na czoło tych relacji wysuwają się tu: Józef Majer, Józef Szujski, Józef Łepkowski, Karol Estreicher, a głównie wspominani już późniejsi przybysze do Krakowa: Jan Sadowski i Adam Honory Kirkor, przede&#13;
wszystkim zaś najbliżej zaprzyjaźniony Izydor Kopernicki.&#13;
Akademia zainicjowała swoją działalność w 1873 roku. Powołana już&#13;
w roku 1872 dzięki staraniom galicyjskich uczonych i polityków, w oparciu o prężne i przygotowane środowisko umysłowe Krakowa i dorobek&#13;
Towarzystwa Naukowego, stała się instytucją naukową o znaczeniu ogólnopolskim. Przekraczając granice zaborów, współorganizowała i wspomagała&#13;
finansowo prace i publikacje naukowe z obszaru całego kraju, odgrywając&#13;
przez długie, jeszcze międzywojenne lata integrującą rolę najważniejszego&#13;
polskiego ośrodka naukowego. W powszechnej opinii wyznaczyła rolę, jaką&#13;
nauka odegrać miała i odegrała dla zachowania „samoistnego bytu narodowego”. Jej pierwszym prezesem został bardzo przychylny Kolbergowi&#13;
Józef Majer, sekretarzem zasłużony dla organizacji i działalności instytucji&#13;
i równie mu życzliwy Józef Szujski. Statut zakładał powołanie trzech Wydziałów akademickich: I. Filologicznego, II. Historyczno-Filozoficznego i III.&#13;
Matematyczno-Przyrodniczego. W ramach tych Wydziałów ukonstytuowały się komisje o dużych uprawnieniach autonomicznych1. Wszystkie skupiały uczonych, także spoza ścisłego kręgu Akademii, i były głównymi&#13;
Statut Akademii, jej struktura wewnętrzna, fundusze i skład osobowy itd. zob. „Rocznik&#13;
Zarządu Akademii Umiejętności w Krakowie. Rok 1873”, Kraków 1874, s. 37 i nast. W obrębie Wydziału Filologicznego utworzono komisje: Bibliograficzną, Dla Historii Sztuki, Językową&#13;
i Dla Badań w Zakresie Literatury i Oświaty w Polsce. W Wydziale Historyczno-Filozoficznym&#13;
powstały: Komisja Historyczna, Prawnicza, Archeologiczna oraz Dla Filozofii, a w Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym – Komisja Fizjograficzna, Antropologiczna i Balneologiczna. O działalności Akademii zob. m.in. Pamiętnik piętnastoletniej działalności Akademii Umiejętności&#13;
w Krakowie 1873–1888, Kraków 1889 (tam także statut AU w cz. II, s. 170–179); S. Smolka&#13;
Akademia Umiejętności w Krakowie 1873–1893, Kraków 1894; S. Kutrzeba Polska Akademia Umiejętności 1872–1938, Kraków 1939; J. Hulewicz Akademia Umiejętności w Krakowie&#13;
1873–1918. Zarys dziejów, Wrocław 1958 i 2013; Materiały do powstania Akademii Umiejętności w Krakowie w roku 1873, oprac. i przygot. do druku D. Rederowa i K. Stachowska,&#13;
Wrocław 1958, J. Dybiec Polska Akademia Umiejętności 1872–1952, Kraków 1993.&#13;
1&#13;
&#13;
260&#13;
&#13;
�ogniskami prac badawczych. Członkowie wybierani byli większością głosów, a dla członków zagranicznych wymagane było dodatkowo zatwierdzenie cesarza. Charakterystyczna przewaga reprezentacji humanistyki&#13;
(Wydziały I i II) nad naukami ścisłymi i przyrodniczymi (Wydział III) wiązała się z przeświadczeniem kierownictwa Akademii, zwłaszcza Szujskiego&#13;
i Majera, o prymacie tej pierwszej w sytuacji porozbiorowej Polski. Sytuacja&#13;
ta nakładała na jedyną tego rodzaju instytucję naukową w kraju szczególny&#13;
obowiązek dbałości o zachowanie tożsamości narodowej, o znajomość dawnej historii i piśmiennictwa, wiedzę o dziejach kultury, pietyzm dla języka,&#13;
tradycji, zabytków i pamiątek, ale także „przyrodoznawstwa krajowego”.&#13;
Obowiązek służby publicznej, związek prac Akademii z potrzebami i życiem&#13;
społeczeństwa był nie tylko eksponowany, ale i skutecznie praktykowany&#13;
przez cały czas jej działalności. Na corocznych otwartych dla publiczności&#13;
posiedzeniach Akademii systematycznie ponawiano apele o włączanie się&#13;
społeczeństwa w nurt jej działalności, m.in. poprzez nadsyłanie własnych&#13;
prac i obserwacji, udział w konkursach, dostarczanie informacji i materiałów potrzebnych dla rozwoju badań w różnych dziedzinach. Zabiegano&#13;
konsekwentnie o ponadzaborową integrację, koordynowanie rozproszonych wysiłków naukowych i pielęgnowanie kontaktów z nauką europejską poprzez wymianę publikacji i osobiste kontakty uczonych oraz udział&#13;
w kongresach międzynarodowych. Za pierwszorzędne zadanie organizatorzy życia naukowego Akademii uważali współdziałanie społeczeństwa&#13;
z „instytucją obdarzoną wolnością swobodnego rozwoju nauki w języku&#13;
narodowym – dla potrzeb i czci narodowej”. A powołując się na doświadczenie „w dziejach narodu polskiego”, przestrzegali:&#13;
[…] nakazuje ono, aby korzystać z sposobności podanej przez Opatrzność, aby&#13;
chwytać złotego ptaka sprzyjających okoliczności, aby nie odkładać na jutro pełnego rozwoju życia, bo korzystaniem z tego, co dzisiaj danym jest i dozwolonym,&#13;
żyją i mocnieją zdrowe społeczeństwa1.&#13;
&#13;
Na publicznym otwartym posiedzeniu w maju 1874 roku prezes Majer,&#13;
mówiąc o kierunkach badań działającej już Akademii, wyjaśniał:&#13;
1&#13;
[J. Szujski] Zdanie sprawy z ruchu naukowego Akademii Umiejętności od 4 maja 1874 r.&#13;
podane przez sekretarza jeneralnego, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1874”,&#13;
Kraków 1875, s. 191 oraz 189–190.&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
�Do nich to należeć musi wszystko, co dotyczy duchowych i fizycznych kraju&#13;
naszego właściwości, a zatem badanie jego dziejów politycznych i społecznych,&#13;
literatury, sztuki i języka, jak niemniej jego właściwości geograficznych i fizjograficznych w najobszerniejszym rozumieniu, nie wyłączającym badań antropologiczno-etnologicznych. […] Naród dawno poczuwał, że trzeba mu regulatora,&#13;
który by przyodziany należytą powagą, poruszał sprężyny pracy naukowej, niósł&#13;
jej zachętę i pomoc, a luźne prace zbierał, prowadził i skupiał dla uwydatnienia&#13;
ich skutku1.&#13;
&#13;
Obok prac naukowo-badawczych i wydawniczych Akademia prowadziła działalność muzealną, biblioteczną i archiwalną, a także szeroko zakrojoną wymianę publikacji z dziesiątkami instytucji, towarzystw i ośrodków&#13;
naukowych w całej Polsce i w Europie. Według statutu działalność ta miała&#13;
się opierać na uposażeniu ze skarbu państwa (rządu austriackiego i sejmu galicyjskiego), w praktyce jednak głównym źródłem finansowym stał&#13;
się mecenat prywatny, który rozwinął się na niespotykaną dotąd w Polsce&#13;
skalę. Darowizny przekazywano ze wszystkich trzech zaborów, głównie&#13;
z Królestwa Polskiego, a także z emigracji. Pozwoliło to nie tylko na finansowanie działalności naukowo-badawczej, ale także na ufundowanie&#13;
stypendiów i nagród.&#13;
Kolberg –„literat w Krakowie, b[yły] członek Towarzystwa Naukowego&#13;
[Krakowskiego]” – został jednym z pierwszych członków korespondentów&#13;
Wydziału I Filologicznego dzięki staraniom Karola Mecherzyńskiego, dyrektora tego Wydziału, i Karola Estreichera, sekretarza, którzy 8 kwietnia&#13;
1873 roku pisemnie zgłosili jego kandydaturę. Wybory w ramach Wydziału odbyły się 6 maja tego roku z wynikiem pozytywnym, a kandydaturę&#13;
Kolberga na członka korespondenta i kandydatury innych osób pretendujących do członkostwa ogłoszono publicznie już na otwartym dla publiczności posiedzeniu inauguracyjnym Akademii Umiejętności w dniu 7 maja&#13;
1873 roku2. Wybór ten został ostatecznie zatwierdzony 7 lipca 1873 roku&#13;
Głos Józefa Majera, prezesa Akademii miany na publicznym posiedzeniu tejże, dnia&#13;
4 maja 1874 r. Pogląd ogólny na jej stan w r. 1873, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.&#13;
Rok 1873”, Kraków 1874, s. 132 i 135.&#13;
2&#13;
Zob. Dwa pierwsze publiczne posiedzenia Akademii Umiejętności w Krakowie. I. Posiedzenie w przeddzień czterechsetnej rocznicy urodzin Mikołaja Kopernika d. 18 lutego&#13;
1873 r. II. Posiedzenie inauguracyjne d. 7 maja 1873 r., Kraków 1873, s. 76. Zob. też „Rocznik&#13;
Zarządu Akademii... Rok 1873”, s. 31, gdzie nazwisko Kolberga figuruje na liście „proponowanych do najwyższego zatwierdzenia” członków zagranicznych, korespondentów. Relację z tego&#13;
1&#13;
&#13;
262&#13;
&#13;
�na posiedzeniu walnym Akademii. Ponieważ autor Ludu nie posiadał obywatelstwa austriackiego, mógł w rzeczywistości zostać jedynie członkiem&#13;
korespondentem zagranicznym. Zgodnie ze statutem wybór ten powinien&#13;
zatwierdzić cesarz, sankcji cesarskiej Kolberg jednak nigdy nie otrzymał1.&#13;
Nie wiadomo, dlaczego takiego zatwierdzenia nie przyznano i jakie względy na tym zaważyły. Brak zgody w przypadku innych uczonych wiązał&#13;
się z działalnością patriotyczną, udziałem w powstaniu czy emigracją polityczną, a odpowiednie opinie w tej kwestii przysyłały do Wiednia władze pruskie lub rosyjskie. Nie prolongując ważności paszportu i pozostając&#13;
formalnie obywatelem rosyjskim, Kolberg skazywał się na nieokreślony&#13;
status i po kilku latach sam tak opisywał swoją sytuację, pisząc do bratowej&#13;
Karoliny: „[...] teraz jestem tu poniekąd jakoby emigrantem”2. Dlaczego nie&#13;
przedłużał paszportu mimo przypomnień Wilhelma3 ani też nie ubiegał się&#13;
o obywatelstwo austriackie, nie wiadomo.&#13;
Akademia nie brała jednak tego braku urzędowego zatwierdzenia pod&#13;
uwagę i doceniając prace Kolberga, od początku włączała go w swoją działalność. Członkami Wydziału Filologicznego byli wówczas tacy uczeni i literaci jak historycy literatury – Stanisław Tarnowski i Karol Mecherzyński,&#13;
dyrektor Teatru Krakowskiego – Stanisław Koźmian, pisarze – Ignacy Kraszewski, Aleksander Fredro oraz wcześniej wymieniani: Władysław Łuszczkiewicz, Karol Estreicher, Lucjan Siemieński i Józef Łepkowski, w większości znający dorobek Kolberga i wspierający jego cele. O pracy autora Ludu&#13;
w ramach tego Wydziału brak jednak informacji, dostępne dokumenty nie&#13;
potwierdzają też jego członkostwa w żadnej z Komisji Wydziału Filologicznego. Poświadczona jest jedynie jego współpraca w 1876 roku z Komisją&#13;
Językową ukonstytuowaną w ramach tego Wydziału w marcu 1874 roku.&#13;
posiedzenia oraz nazwiska kandydatów, m.in. na członków korespondentów, a wśród nich&#13;
i Kolberga, podał też L. Siemieński (pseud.: Gerwazy) w Korespondencji czasopisna „Kłosy”.&#13;
Z Krakowa, 9 maja, zamieszczonej w „Kłosach” 1873, T. XVI, nr 411, s. 319. Zob. też W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 110.&#13;
1&#13;
Zob. Pamiętnik piętnastoletniej działalności… cz. II, s. 128 –130; tam w wykazie członków, w grupie członków korespondentów zagranicznych Akademii, „dla których najwyższe&#13;
zatwierdzenie nie nadeszło”, zapisano: „Oskar Kolberg, literat w Krakowie, b[yły] członek Towarzystwa Naukowego, wybrany d. 7 lipca 1873 r. członkiem Wydziału Filologicznego, od&#13;
r. 1873 członek Komisji Archeologicznej, zaś od r. 1874 także Komisji Antropologicznej”.&#13;
2&#13;
Brulion listu do Karoliny Kolberg z 15 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 14.&#13;
3&#13;
Zob. m.in. list Wilhelma z 14 I 1873 r., tamże, s. 437.&#13;
&#13;
263&#13;
&#13;
�Wiązała się ona z pracą Kolberga o gwarze wielkopolskiej oraz z debatą&#13;
o publikacji materiałów etnograficznych i dialektologicznych, o czym jeszcze będzie mowa.&#13;
Bezpośrednio po ukonstytuowaniu się władz Akademii Kolberg rozpoczął starania o kontynuację mecenatu finansowego nad swoim dziełem,&#13;
tj. o pozyskanie funduszu na druk II części Krakowskiego. W liście z 14&#13;
stycznia 1873 roku, powołując się na pomoc finansową udzieloną mu&#13;
przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie na druk I części tej monografii,&#13;
zwracał się do Akademii jako „spadkobierczyni moralnej tak opieki naukowej, jak i szafunków b. Towarzystwa Naukowego”, wyrażając nadzieję,&#13;
że Akademia „nie zechce uchylić szczodrobliwej swej ręki od popierania&#13;
i dalszych prac moich na polu etnografii krajowej”. Dołączał jednocześnie&#13;
rachunek za dotychczasowy druk części II Krakowskiego, informując, że&#13;
przewidywany koszt całego tomu będzie znacznie wyższy od poprzednich&#13;
z powodu „druku mnóstwa w niej zawartych nut muzycznych, których złożenie nierównie od tekstu jest kosztowniejszym”1. Przedkładając Akademii&#13;
w październiku 1873 roku egzemplarz „świeżo wydanego dzieła pt. Lud,&#13;
seria VI”, o objętości dwukrotnie większej od wcześniejszych tomów, raz&#13;
jeszcze wyjaśniał tę specyfikę książki i ponawiał swoją prośbę o dotację&#13;
na nią „w nadziei życzliwej pomocy instytucji skorej zawsze do popierania&#13;
wszelkiego rodzaju usiłowań naukowych”2. Prośba Kolberga spotkała się&#13;
ze zrozumieniem i akceptacją i odtąd Akademia systematycznie udzielała mu subwencji w wysokości 300–500 florenów za tom, zwiększając ją&#13;
dopiero w dwu ostatnich latach jego życia do 1000 florenów. Do spraw&#13;
1&#13;
List do Akademii Umiejętności z 14 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 435.&#13;
Rachunek ten, zachowany jako alegat do cytowanego listu (Arch. Nauki PAN i PAU, rkp. PAU&#13;
I – 12, nr 46), wymienia sumę 580 zł reń. za druk części tomu w nakładzie 800 egzemplarzy oraz&#13;
200 zł reń. 30 centów za papier. W. Bieńkowski mylnie podaje te kwoty jako całkowity koszt&#13;
tomu (w pracy Kolberg w Krakowie…, s. 111). W rzeczywistości wyniósł on za całą książkę we&#13;
wspomnianym nakładzie 1390 fl. (zob. notatki Kolberga w sporządzonym przez niego Wykazie&#13;
tek rękopiśmiennych, w: Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, aneks 12, s. 749, przypis *14;&#13;
Kolberg zakładał w cytowanym liście, że koszt może wynieść około 1200 fl. za druk i papier).&#13;
Złoty reński to srebrna moneta cesarstwa austriackiego tożsama z florenem (i guldenem).&#13;
2&#13;
List do Akademii Umiejętności z [22] X 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 464. Taką datę dzienną nosi brulion tego listu (BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 1) i nota na oryginale wpisana nieznaną ręką: „Otrzymano dnia 22 paźdz. 1873”. Ponadto oryginał opatrzony&#13;
jest adnotacją prezesa Majera: „Do zasiłku w ilości 400 [!] do 500 fl. zobowiązywało Akad[emię]&#13;
jeszcze zobowiązanie Tow[arzystwa] Nauk[owego], d. 23 paźdz. 1873. J. Majer”.&#13;
&#13;
264&#13;
&#13;
�finansowych badacza i jego kłopotów z materialnym podołaniem swojemu&#13;
przedsięwzięciu trzeba będzie jeszcze wracać.&#13;
Już w trakcie wyboru na członka korespondenta Wydziału Filologicznego Akademii otrzymał Kolberg propozycję włączenia się w skład Komisji Archeologicznej, powołanej w Wydziale II Historyczno-Filozoficznym&#13;
na wniosek Józefa Łepkowskiego uchwałą z dnia 5 kwietnia 1873 roku.&#13;
O zaproszeniu do grona członków Komisji zawiadomił go oficjalnie Józef&#13;
Łepkowski w liście z 22 kwietnia 1873 roku, informując, że dotyczy ono&#13;
„udziału w czynnościach w kierunku studiów etnograficznych”1. Komisja&#13;
powstała w wyniku rozdzielenia zadań i prac Oddziału Archeologii i Sztuk&#13;
Pięknych działającego w Towarzystwie Naukowym od 1851 roku na dwa&#13;
kierunki: badania archeologiczne i studia nad zabytkami sztuki oraz odpowiadające im dwie Komisje: Komisję Sztuki (w Wydziale I Filologicznym)&#13;
i Komisję Archeologiczną (w Wydziale II Historyczno-Filozoficznym). O tej&#13;
drugiej orzeczono:&#13;
[…] w wydziale 2-gim istnieć powinna Komisja Archeologiczna w celu badań&#13;
archeologii kościelnej i domowej, wykopalisk, sfragistyki, numizmatyki, runografii itd., także w sprawie udzielania orzeczeń, jakich by wymagało krytyczne&#13;
roztrząsanie wychodzących w tym zakresie dzieł, oraz w myśli opiekowania się&#13;
istniejącym muzeum. Pierwszą czynnością owej Komisji byłoby już to pokończenie, już to dalsze prowadzenie spraw i prac przez b[yły] Oddział Archeologii i Sztuk Pięknych w Towarzystwie Naukowym przedsiębranych, a następnie&#13;
podjęcie w tym kierunku nowych […]2.&#13;
&#13;
Na posiedzeniu w dniu 24 kwietnia 1873 roku, konstytuującym Komisję&#13;
z przewodniczącym Józefem Łepkowskim i określającym jej główne zdania,&#13;
poświadczono członkostwo Kolberga, które zgodnie ze statutem wcześniej&#13;
zatwierdził Wydział3. Obok niego w grupie wówczas przyjętych w skład&#13;
Komisji Archeologicznej członków przybranych znaleźli się także badacze&#13;
List J. Łepkowskiego z 22 IV 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 450; tam&#13;
mowa o uchwale Komisji w sprawie członkostwa, m.in. Kolberga, podjętej 19 kwietnia i zatwierdzonej przez Wydział 21 kwietnia.&#13;
2&#13;
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Hist.-Filozof.”, T. I, Kraków 1874, s. IV–V&#13;
[XII–XIII] (Posiedzenie Wydziału dnia 5 IV 1873 r.).&#13;
3&#13;
Zob. tamże, s. VII [XV] (Posiedzenie Komisji Archeologicznej dnia 24 IV 1873 r.) oraz „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1873”, s. 122–123, a także Pamiętnik piętnastoletniej&#13;
działalności Akademii…, cz. II, s. 138.&#13;
1&#13;
&#13;
265&#13;
&#13;
�wkrótce blisko współpracujący z Kolbergiem: Jan N. Sadowski, Izydor Kopernicki, Michał Sołtan i wybrany równocześnie na sekretarza Komisji Piotr&#13;
Umiński (1830­–1906), numizmatyk i kolekcjoner, także sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Członkami Komisji byli też Adam Honory&#13;
Kirkor, Władysław Łuszczkiewicz, Aleksander Kremer i Józef Friedlein.&#13;
Do najważniejszych zadań Komisji miało należeć systematyczne rejestrowanie znalezisk archeologicznych, a następnie przygotowanie cyklicznego wydawnictwa obejmującego wykaz zabytków przedhistorycznych na&#13;
ziemiach polskich (zwany roboczo „spisem wykopalisk”), w którym miały&#13;
być publikowane zebrane dotąd materiały do mapy archeologicznej ziem&#13;
polskich. Program badań obejmował też różnorodne prace wykopaliskowe&#13;
(m.in. Kirkora, Umińskiego i Sadowskiego w najbliższej okolicy Krakowa&#13;
i na Rusi Czerwonej, Kirkora na Podolu galicyjskim i na Pokuciu) oraz&#13;
omawianie ich przebiegu i wyników na kolejnych posiedzeniach. Kolejnym&#13;
zadaniem miało być uporządkowanie i skatalogowanie zbiorów archeologicznych Akademii oraz rozbiór i omawianie publikacji naukowych dotyczących tej dziedziny1. Później Komisja miała zająć się także zbieraniem&#13;
i badaniem materiału epigraficznego, tj. oryginalnych dawnych napisów&#13;
wyrytych lub wymalowanych na twardym materiale (kamieniu, metalu, glinie), zwłaszcza starszych, począwszy od średniowiecza poprzez renesans do&#13;
XVII wieku, gdyż te były najbardziej zagrożone zniszczeniem i zatarciem2.&#13;
Epigrafika, zainicjowana jeszcze w krakowskim Towarzystwie jako nowa&#13;
dyscyplina badawcza, miała być przydatna m.in. dla uchwycenia procesów&#13;
i zmian językowych, geografii dialektów, znajomości pisma i jego typów.&#13;
Komisja Archeologiczna kontynuowała program i w zasadzie przejęła&#13;
do realizacji zadania nakreślone w Oddziale Archeologii i Sztuk Pięknych&#13;
Towarzystwa Naukowego Krakowskiego. W jej działalności, podobnie jak&#13;
w Towarzystwie, podnoszona była wysoka ranga archeologii jako nauki&#13;
1&#13;
Zob. też Pamiętnik piętnastoletniej działalności…, cz. I, s. 110–116, gdzie omówienie&#13;
programu badań Komisji.&#13;
2&#13;
Sekcja Epigrafiki Polskiej pod kierunkiem I. Polkowskiego wymieniana jest w źródłach&#13;
dopiero w roku 1877 (zob. m.in. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1877”, Kraków&#13;
1878, s. 51; w dwu rocznikach poprzednich z lat 1875 i 1876 figuruje z adnotacją: „obecnie&#13;
organizująca się”, zob. odpowiednio s. 62 i 68). Od roku 1874, kiedy to Komisja Archeologiczna&#13;
podzieliła się na sekcje, funkcjonowały w jej ramach trzy inne: Sekcja Wykopalisk pod kierunkiem A.H. Kirkora, Encyklopedii Starożytności Polskich z przewodniczącym A. Kremerem&#13;
i Muzealna pod kierunkiem W. Seredyńskiego (zob. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.&#13;
Rok 1874”, Kraków 1875, s. 114).&#13;
&#13;
266&#13;
&#13;
�i jej ważna rola w podtrzymywaniu poczucia tożsamości narodowej. Zainteresowanie materialnymi „starożytnościami”, potrzeba i postulat badania&#13;
dawnej przeszłości, korzeni i przedpiśmiennej historii narodu nabierały&#13;
szczególnego znaczenia wobec jego zagrożonego bytu. Obok prac starożytników–specjalistów na dużą skalę upowszechniło się kolekcjonerstwo&#13;
prywatne amatorów i koneserów zabytków przeszłości, a kolejne znaleziska&#13;
skłaniały do fachowego dyskursu o ich dawności, o przedhistorycznej przeszłości i metodach jej badania. Formułowano zasady metodycznego gromadzenia i porządkowania znalezisk, ich ochrony i inwentaryzacji, określania&#13;
wieku i interpretacji historycznej, naukowego rozpoznawania starożytności&#13;
człowieka i jego kultury. Z czasem już nie tylko romantyczny kult dawnego&#13;
rodowodu i postawa patriotyczna były inspiracją dla archeologii, stopniowo wdrażano ją w ramy i metody procedur naukowych, wyznaczających&#13;
rzetelne badania w duchu pozytywizmu. Stała się też dyscypliną uniwersytecką wraz z utworzeniem w 1866 roku poświęconej jej pierwszej katedry na Uniwersytecie Jagiellońskim, wtedy jeszcze tymczasowej, od 1874&#13;
roku stałej, kierowanej przez Józefa Łepkowskiego, także przewodniczącego&#13;
Komisji Archeologicznej. Przedmiot badań kontynuowanych w Akademii&#13;
pojmowano bardzo szeroko i traktowano interdyscyplinarnie, dostrzegając&#13;
ścisłe związki między archeologią, antropologią, historią sztuki i historią&#13;
kultury1. Dla wszechstronnego podejmowania tej problematyki w prace Komisji Archeologicznej zaangażowani byli nie tylko specjaliści w dziedzinie&#13;
archeologii (jak J. Łepkowski, A.H. Kirkor, J.N. Sadowski) i antropologii (J.&#13;
Majer, I. Kopernicki), ale i koneserzy–zbieracze zabytków starożytniczych&#13;
(P. Umiński), historycy sztuki (W. Łuszczkiewicz i J. Kremer), architekci (T.&#13;
Żebrawski, F. Pokutyński), artyści i jednocześnie znawcy kultury materialnej (J. Kossak), bibliotekarze i bibliofile (K. Estreicher, W. Seredyński)2.&#13;
Kolberg, uprawiający działalność „w kierunku studiów etnograficznych”,&#13;
jak to określił Łepkowski w cytowanym wyżej liście, był więc pożądanym&#13;
członkiem w tym gronie, gdyż jego ludoznawcze zainteresowania i prace&#13;
wiązały się z bliskimi także archeologii naukami historycznymi. Prowadząc&#13;
1&#13;
Zob. J. Chochorowski Między archeologią, antropologią i prehistorią – krakowskie środowisko naukowe w początkach działania Akademii Umiejętności (1873–1893) wobec problemu pochodzenia człowieka i jego kultury, „Historyka. Studia metodologiczne” 2016, T. 46,&#13;
s. 304–325. W artykule tym (s. 304–343) autor omawia stan, zadania i cele oraz związki ówczesnej&#13;
archeologii i antropologii w początkowych pracach obu Komisji poświęconych tym dyscyplinom.&#13;
2&#13;
Por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 67.&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
�systematyczne badania terenowe i studia nad kulturą ludową różnych regionów Polski, stykał się także z tymi zagadnieniami i mógł żywo włączać&#13;
się w prace Komisji. Jego warsztat badawczy również od strony praktycznej&#13;
okazywał się przydatny dla nauk pokrewnych, m.in. dla archeologii. Z drugiej strony uczestnictwo w pracach Komisji Archeologicznej umożliwiało&#13;
mu bezpośredni kontakt z uczonymi i wgląd w ich prace, orientację w literaturze przedmiotu i bieżącym ruchu wydawniczym, udział w toczących&#13;
się dysputach, wymianę informacji i opinii. A to z kolei przyczyniło się do&#13;
wykorzystania wiadomości i wyników badań archeologicznych w kolejnych tomach Ludu.&#13;
Już na drugim posiedzeniu Komisji w dniu 23 maja 1873 roku powierzono Kolbergowi zadanie specjalne, o którym w sprawozdaniu z tego posiedzenia zapisano:&#13;
Przewodniczący Komisji [tj. Łepkowski] ze względu na coraz częściej powtarzające się po różnych pismach zarzuty o podrabianie i fałszowanie podań i legend&#13;
o Krakowie oraz o jego uroczystościach wzywa członka Kolberga do rozczytania&#13;
się w takowych i zbadania, a następnie orzeczenia, o ile te są autentycznymi lub&#13;
też bezzasadnymi”1.&#13;
&#13;
Problematyka ta była Kolbergowi dobrze znana i świeża; w części I Krakowskiego wydanej w 1871 roku zamieścił w opisie kraju szereg podań&#13;
i legend związanych z Krakowem i jego bliską okolicą, a także obszernie&#13;
opisywał doroczne zwyczaje zarówno ludu wiejskiego spod Krakowa,&#13;
jak i mieszczańskie, właściwe tylko dla mieszkańców tego miasta, jak np.&#13;
emaus, rękawka, konik zwierzyniecki. W swoich rozległych kwerendach&#13;
sam natrafiał na różnego typu źródła dotyczące dawnych tradycji podaniowych i uroczystości obchodzonych w cyklu rocznym. Zachowały się&#13;
liczne materiały, notatki i wskazówki bibliograficzne z tego zakresu wykorzystane w różnym stopniu w monografii. W Krakowskiem przywołuje&#13;
Kolberg zarówno źródła sobie współczesne, jak i dawniejsze, cytując je lub&#13;
w różnej formie odwołując się do nich. I tak przytacza podania i legendy&#13;
z prac Józefa Mączyńskiego, Ambrożego Grabowskiego, Józefa Łepkowskiego, z dawnych kronik i druków ulotnych, z kalendarzy krakowskich,&#13;
czasopism systematycznie publikujących opisy ważnych dla tradycji miejsc&#13;
1&#13;
Posiedzenie Komisji Archeologicznej dnia 23 V 1873 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Hist.-Filozof.”, T. I, Kraków 1874, s. XXI–XXII.&#13;
&#13;
268&#13;
&#13;
�i sławnych czy legendarnych postaci oraz przywiązanych do nich podań&#13;
i legend1. W trakcie tej pracy, gromadząc bogaty i cenny materiał z literatury, sam nie ustrzegł się potknięć. Jednym z nich było np. było potraktowanie jako dokumentu falsyfikatu Konstantego Majeranowskiego, tj. tekstu&#13;
o święconem w zamożnym mieszczańskim domu przedstawionego jako list&#13;
z XVI wieku2. Wątpliwa wiarygodność tworów Majeranowskiego i innych&#13;
podobnych fabrykatów dała początek dyskusjom na temat autentyczności&#13;
powszechnie publikowanych, często bez należytego krytycyzmu, materiałów. I tak np. toczyła się wówczas dysputa na temat wieku i genezy konika&#13;
zwierzynieckiego (Lajkonika), prowadzona m.in. w krakowskim „Czasie”&#13;
i warszawskich „Kłosach” w 1872 roku3. Kolberg żywo się tym zagadnieniem interesował, gromadził notatki na ten temat z prasy, a także sam poszukiwał informacji źródłowych, m.in. w dokumentach cechu włóczków,&#13;
tj. flisaków, uczestników tego dawnego zwyczaju, oraz w relacjach wspomnieniowych krakowian. Relację taką przekazał mu w liście 27 czerwca&#13;
1873 roku, a więc już po powierzeniu Kolbergowi zajęcia się podaniami&#13;
i zwyczajami krakowskimi w Komisji Archeologicznej, Karol Mecherzyński,&#13;
sekretarz Wydziału Filologicznego Akademii (od 21 XII 1872 roku), filolog&#13;
związany od urodzenia z Krakowem4. Tak więc własne zainteresowania&#13;
i prace Kolberga spotykały się z prowadzonymi w ramach Komisji i na&#13;
odwrót, a przeplatając się, służyły zarówno autorowi Ludu, poszerzając&#13;
jego bazę źródłową, jak i badaniom Akademii, wzbogacając je o materiał&#13;
pozyskany w eksploracjach terenowych i studiach własnych Kolberga.&#13;
Przegląd wykorzystanych przez Kolberga w tym zakresie prac przynoszą przypisy źródłowe dotyczące głównie rozdziałów „Kraj” i „Zwyczaje”, zamieszczone w tomie 73/III DWOK&#13;
na s. 107–125 i 138–165. Zob. też obszerną bibliografię Kolberga przywoływaną w siedmiu&#13;
tomach Krakowskiego (T. 5–8 i T. 73/I–73/III DWOK), a zebraną w tomie 73/III.&#13;
2&#13;
[K. Majeranowski, pseud.:] Pielgrzym z Tenczyna Święcone wielkanocne, „Pszczółka Krakowska” 1822, T. 2, s. 8–16 (przedruki, m.in. w: Ł. Gołębiowskiego Ludzie polskim…, s. 305–309&#13;
oraz w „Przyjacielu Ludu” 1837, R. 3, T. 2, nr 39). Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK&#13;
T. 5), s. 369–373 i odpowiedni przypis źródłowy w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement…&#13;
(DWOK T. 73/III), s. 170–171 oraz E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga…,&#13;
(DWOK T. 73/I), s. XXXVIII.&#13;
3&#13;
Rekapitulacja koncepcji na temat genezy Lajkonika por. też F. Gawełek Konik zwierzyniecki, „Rocznik Krakowski” T. XVIII: [1919], s. 144–154 (cały art. s. 129–181). Zob. też Ł. Olszewski Lajkonik. Legenda i tradycja, Kraków 2009.&#13;
4&#13;
Zob. list K. Mecherzyńskiego z 27 VI 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 422–&#13;
–423. Zob. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/1),&#13;
s. XXXVIII.&#13;
1&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
�Do innych działań Kolberga w ramach Komisji należał udział w re­&#13;
jestracji miejscowości, w których odkryto zabytki wykopaliskowe, pro­&#13;
wadzonej na potrzeby mapy archeologicznej, której koncepcja była autorstwa Łepkowskiego. Współpracował w tym zakresie z Kirkorem, Łepkowskim, Kopernickim i Sadowskim 1. Ze wszystkimi czterema badaczami był blisko zaprzyjaźniony i spotykał się z nimi często; tym bardziej&#13;
więc praktyką naturalną była wymiana informacji na temat znalezisk&#13;
archeologicznych, obserwowanych w trakcie własnych podróży, i wiadomości pozyskanych w Komisji, tak przecież uprawniona w pracach&#13;
naukowych. Uczestniczył też Kolberg w dyskusjach nad sprawozdaniami&#13;
z badań oraz nad omawianymi dziełami archeologicznymi i z dziedzin&#13;
pokrewnych, w czym także w naturalny sposób dzielił się swoją erudycją i wynikami ciągłych penetracji i studiów w Bibliotece Jagiellońskiej i lwowskim Ossolineum. Według Bieńkowskiego brał także udział&#13;
w zbieraniu zabytków epigrafiki polskiej od czasów najdawniejszych do&#13;
końca XVIII wieku, a także przekazał Komisji swoje materiały dotyczące&#13;
mitologii 2.&#13;
Zainteresowanie autora Ludu archeologią i kontakt z bieżącym dorobkiem badawczym tej dyscypliny znalazły swoje odbicie w kolejnych mono­&#13;
grafiach regionalnych3. Obok materiałów etnograficznych i folklorystycznych, które stanowią zawsze zrąb źródłowy tomów Ludu, zamieścił w nich&#13;
szereg wiadomości o ówczesnych pracach wykopaliskowych i znaleziskach&#13;
archeologicznych, a nawet niekiedy i własne wywody czy komentarze do­&#13;
tyczące tych zagadnień. Podobnie jak informacje historyczne i fizjograficzne&#13;
podawał je przeważnie przy charakterystyce ogólnej omawianego obszaru,&#13;
1&#13;
Zob. W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 68 oraz W. Bieńkowski Oskar&#13;
Kolberg a Akademia…, s. 13. Zob. też B. Schnaydrowa Mapa archeologiczna Józefa Łepkowskiego, geneza i okoliczności jej powstania, „Rocznik Biblioteki PAN w Krakowie”, R. 25: 1980,&#13;
s. 198–202.&#13;
2&#13;
Zob. W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 68 oraz W. Bieńkowski Oskar&#13;
Kolberg a Akademia…, s. 13. Przekazane Komisji materiały mitologiczne to prawdopodobnie&#13;
rękopis Kolberga pt. Potęgi nadprzyrodzone w wyobraźni Mazurów Pruskich. Studium&#13;
mytologiczne według [Maxa Polluxa] Toeppena skreślił […] (BN PAU i PAN, sygn. 3572),&#13;
stanowiący dokonany przez niego przekład fragmentu pracy Toeppena pt. Aberglauben aus&#13;
Masuren…, której recenzję opublikował w 1868 roku (zob. wyżej, s. 211, przyp. 2). Przekład&#13;
ten włączył Kolberg po niewielkim przeredagowaniu do swojego rękopisu Mazur pruskich&#13;
(DWOK T. 40, s. 52–82).&#13;
3&#13;
Jako pierwszy poruszył ten problem T. Malinowski w artykule Archeologia w dziełach&#13;
Oskara Kolberga, „Lud” T. XLII: 1956, s. 446–453.&#13;
&#13;
270&#13;
&#13;
�tj. w rozdziale „Kraj”, wiążąc je z opisywanymi miejscowościami i konkretnymi obiektami czy zabytkami z tego terenu. Szereg danych z zakresu archeologii odnajdujemy także w przypisach do tekstu, zwłaszcza zebranych&#13;
na końcu książki. Powołuje się w nich Kolberg (lub w różnym zakresie&#13;
cytuje) na prace Józefa Łepkowskiego, Franciszka M. Sobieszczańskiego,&#13;
Aleksandra Przeździeckiego, Adama H. Kirkora, artykuły, doniesienia i wiadomości z czasopism („Wiadomości Archeologicznych”, „Czasu”, „Biblioteki&#13;
Warszawskiej”, „Kłosów” itd.). Badający to zagadnienie Tadeusz Malinowski&#13;
stwierdzał:&#13;
Dużą zasługą Kolberga jest zinwentaryzowanie wielkiej liczby stanowisk archeologicznych rozsianych po wielu dzielnicach Polski i Rusi. […] Drugą wielką&#13;
zasługą Kolberga jest fakt zebrania w swych pracach ogromnego materiału bibliograficznego, odnoszącego się do odkryć archeologicznych, a zagubionego&#13;
często w rozmaitych zapomnianych, trudno dostępnych publikacjach i czasopismach. Śmiało rzec można, że prace Kolberga są niezastąpionym źródłem materiałowym dla wszelkiego rodzaju monografii powiatowych archeologicznych,&#13;
przygotowanych w wielu ośrodkach naukowych w Polsce1.&#13;
&#13;
Autor uważał, że ten niewykorzystany przez archeologów materiał nie&#13;
tylko może stanowić źródło dla różnego rodzaju monografii lokalnych, ale&#13;
także przynosi nieznane późniejszym badaczom, cenne przyczynki do dziejów archeologii polskiej, a niejednokrotnie nawet informacje o dawnych&#13;
odkryciach ocalałe jedynie na kartach tomów Kolberga. Dla przykładu ilustrującego zainteresowanie Kolberga odkryciami archeologicznymi można&#13;
przywołać fakt, że w Krakowskiem sięgnął on nie tylko do prac J. Łepkowskiego, K. Rogawskiego czy A.H. Kirkora, do wiadomości z publikacji&#13;
Towarzystwa Naukowego czy Akademii lub rozsianych w prasie2, ale podjął próbę krótkiego omówienia aktualnych badań i ich wyników w okolicy Krakowa. Dokonał także wręcz wątpliwego merytorycznie zabiegu,&#13;
zamieszczając w przypisie do części IV monografii krakowskiej obszerny&#13;
wyciąg, prawdopodobnie we własnym przekładzie, z artykułu francuskiego&#13;
archeologa, L.F.A. Maury’ego, zamieszczonego w „Revue des Deux Monde”&#13;
z 1868 roku, a poświęconego dziejom badań archeologicznych w Babilonie&#13;
T. Malinowski Archeologia …, s. 451.&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 441–481 (Bibliografia.&#13;
Prace cytowane i odnotowane przez Kolberga).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
271&#13;
&#13;
�i Niniwie1. Sięgając w swoich ludoznawczych pracach po informacje z zakresu archeologii, wyrażał własne stanowisko wobec przydatności dla nich&#13;
dziedzin pokrewnych etnografii, a jednocześnie nawiązywał do idei badaczy starożytników skupionych w kręgu Akademii, według której badając&#13;
teraźniejszość kultury, nie można pominąć jej przeszłości, także najodleglejszej, utrwalonej m.in. w zachowanych śladach materialnego dziedzictwa&#13;
epoki przedchrześcijańskiej2.&#13;
Znaczniejszy niż w Komisji Archeologicznej był udział Kolberga&#13;
w działalności Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności3. O jej&#13;
powołaniu postanowiono na wniosek złożony przez A. Biesiadeckiego na&#13;
posiedzeniu Wydziału III Matematyczno-Przyrodniczego w październiku&#13;
1873 roku. Jako osobna Komisja w ramach tego Wydziału ukonstytuowała się później, bo dopiero 23 marca 1874 roku oraz w trakcie następnych posiedzeń 16 maja i 27 czerwca tego roku, kiedy też zarysowany&#13;
został ogólny program jej prac 4. Zwłoka wynikała z potrzeby porozumienia się z Komisją Archeologiczną co do zakresu badań, w dużej mierze&#13;
pokrywających się ze sobą. Głównym inicjatorem wyłonienia Komisji&#13;
Antropologicznej w ramach Wydziału III był obok Józefa Majera Izydor&#13;
Kopernicki. Pierwszy z badaczy pełnił funkcję jej prezesa od początku do&#13;
1894 roku, drugi sekretarzował Komisji od 1875 do 1891 roku, formułując&#13;
dla niej naukowy program badań. Dzięki rozległej wiedzy i swoim szerokim i wszechstronnym zainteresowaniom Kopernicki stał się niezwykle&#13;
&#13;
Zob. O. Kolberg Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 352 oraz 355–362, a także przypisy&#13;
źródłowe do tych tekstów w tomie 73/III DWOK, s. 436–437. Przytaczając tekst Maury’ego,&#13;
Kolberg błędnie podał tytuł czasopisma: „Revue Contemporaine”.&#13;
2&#13;
Pisał o tym m.in. we wstępach do swoich monografii, np. do cz. IV Krakowskiego (DWOK&#13;
T. 8), na s. XI w 1875 r. i do cz. II Radomskiego (DWOK T. 21), na s. V w 1888 r.&#13;
3&#13;
O działalności Komisji Antropologicznej zob. Pamiętnik piętnastoletniej działalności…&#13;
cz. I, s. 197–209, Materiały do powstania Akademii…, s. 89–91, W. Bieńkowski Badania etnograficzne Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie oraz Komisji etnograficznej Polskiej Akademii Umiejętności, „Lud” T. 51: 1967, s. 71–75, E. Jaworska&#13;
Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie,&#13;
w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864-1918, pod red. H. Kapełuś i J. Krzyżanowskiego, Warszawa 1982, s. 140–226, J. Chochorowski Między archeologią, antropologią i prehistorią…,&#13;
s. 328–333.&#13;
4&#13;
Zob. Posiedzenie Wydziału dnia 20 X oraz Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia&#13;
23 III, 16 V i 27 VI 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. I,&#13;
s. XXVIII oraz s. LIV–LVI, LXVI–LXXXIV, LXXXVIII–XCV.&#13;
1&#13;
&#13;
272&#13;
&#13;
�zasłużonym, aktywnym i twórczym organizatorem i uczestnikiem prac&#13;
Komisji, nadając jej rangę instytucji o zasięgu europejskim 1.&#13;
Kolberg znalazł się od początku w gronie członków przybranych Komisji Antropologicznej (razem z J. Sadowskim i P. Umińskim), której skład&#13;
podany został już na pierwszym posiedzeniu, 23 marca 1874 roku2. Wśród&#13;
członków Komisji znalazło się też wielu wymienianych już uczonych,&#13;
z którymi zetknął się Kolberg wcześniej, m.in. J. Szujski, J. Łepkowski, W.&#13;
Łuszczkiewicz, A.H. Kirkor, T. Żebrawski. W gronie tym byli także przedstawiciele medycyny, fizyki, nauk przyrodniczych (lekarze: A. Baraniecki i L.&#13;
Teichmann, fizyk i meteorolog S. Kuczyński). W organizującej się Komisji&#13;
dokonano podziału na trzy (pierwotnie dwie) Sekcje: 1. Archeologiczno-Antropologiczną, 2. Antropologiczną „w ściślejszym rozumieniu” (tj. antropologii fizycznej) i 3. Etnologiczną, z wyznaczonym dla nich zakresem&#13;
badań. Zaraz po ukonstytuowaniu się Komisja ogłosiła Program badań&#13;
antropologicznych, w którym znalazła się też problematyka etnograficzna.&#13;
Opracowanie programu uznano od początku za zadanie pierwszoplanowe,&#13;
„ażeby zarysowały się wyraźniej granice działania każdej Sekcji, w wielu&#13;
razach zachodzące na siebie, żeby prócz tego uwidocznił się stosunek do&#13;
Komisji Archeologicznej, spotykającej się z Antropologiczną w przedmiocie&#13;
badań przedhistorycznych”. W programie wyznaczono trzy podstawowe&#13;
kierunki prac odpowiadające zakresowi wydzielonych Sekcji:&#13;
1&#13;
Izydor Kopernicki (1825–1891), lekarz, antropolog, etnograf, po studiach w zakresie medycyny na uniwersytecie kijowskim pracował jako lekarz wojskowy, m.in. w czasie wojny&#13;
krymskiej. Brał udział w powstaniu styczniowym i był więziony przez Austriaków w Ołomuńcu. Po uwolnieniu, w czasie wieloletniej tułaczki emigracyjnej przebywał m.in. w Paryżu,&#13;
gdzie studiował antropologię, anatomię i fizjologię. Następnie na uniwersytecie w Bukareszcie&#13;
zorganizował nauczanie anatomii i stworzył Muzeum Anatomiczne. W roku 1871 powrócił do&#13;
kraju i osiadł w Krakowie na zaproszenie Józefa Majera, lecz status emigranta i uczestnika powstania utrudniały mu znalezienie odpowiedniej posady. Do roku 1888 pracował w półroczu&#13;
letnim zarobkowo jako lekarz zdrojowy w Rabce, potem w Marienbadzie, a w półroczu zimowym zajmował się pracą naukową. W roku 1876 nostryfikował na UJ swój dyplom w zakresie&#13;
nauk lekarskich, w 1878 uzyskał tam habilitację z antropologii, a w 1886 roku jako pierwszy&#13;
na ziemiach polskich otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego antropologii. Poza nauczaniem&#13;
działał w kilku komisjach Akademii, której był członkiem korespondentem od 1877 roku,&#13;
członkiem czynnym od 1887 roku. Jako sekretarz Komisji Antropologicznej przyczynił się do&#13;
intensyfikacji jej prac i ich wysokiego poziomu naukowego. Był autorem wielu publikacji z zakresu antropologii i archeologii w języku polskim i w językach obcych, zajmował się także&#13;
badaniami ludoznawczymi, m.in. nad folklorem Górali karpackich i Cyganów polskich. Był&#13;
uczonym o europejskiej sławie; uważany jest za twórcę podstaw antropologii polskiej.&#13;
2&#13;
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. 1, s. LV – LVI.&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
�Badać nam należy człowieka: I. pod względem najdawniejszych śladów jego&#13;
pobytu w naszym kraju; II. pod względem jego cech fizycznych, odznaczających&#13;
właściwość szczepową, plemienną i narodową; III. pod względem właściwości&#13;
jego duchowych, stosunków społecznych, zwyczajów i obyczajów. Pod I-szym&#13;
względem badania odnosić się muszą do czasów przedhistorycznych; pod II-gim wiadomości zbierać wypadnie z fizycznych poszukiwań właściwości ludów obecnie zamieszkałych lub zabytków pozostałych z czasów historycznych&#13;
w całym obszarze kraju; pod III-im – ich właściwości duchowych, zwyczajów&#13;
i obyczajów1.&#13;
&#13;
Już w tym zarysie programu widoczne jest odbicie ówczesnego poglądu&#13;
o bliskim związku wiedzy o człowieku z przyrodoznawstwem. Antropologię traktowano wtedy bardzo szeroko, jako naukę o człowieku w ogóle,&#13;
lokując ją jako dziedzinę na pograniczu nauk humanistycznych i przyrodniczych. Mieściła się wówczas w tym ujęciu antropologii także etnografia.&#13;
Pod wpływem nauki europejskiej, m.in. prac przedstawiciela ewolucjonizmu, E.B. Tylora, i w duchu pozytywizmu próbowano wówczas przenieść&#13;
metody badań przyrodniczych do nauk humanistycznych. Stąd usytuowanie&#13;
etnologii w Komisji Antropologicznej Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Akademii. Z kolei częste pokrywanie się przedmiotu badań w obu&#13;
Komisjach – Antropologicznej i Archeologicznej – prowadziło w praktyce&#13;
do tego, że szereg prac realizowano i finansowano wspólnie; szczególnie&#13;
dotyczyło to badań wykopaliskowych i związanej z nimi inwentaryzacji&#13;
stanowisk archeologicznych. Tak też organizowane były niektóre wyprawy&#13;
naukowe, podejmowane „w kierunku badań przedhistorycznych” w latach&#13;
siedemdziesiątych2.&#13;
W podzielonej na Sekcje Komisji Antropologicznej przewodniczącym&#13;
Sekcji I został geolog A. Alth, sekretarzem – archeolog A.H. Kirkor, Sekcji&#13;
II przewodniczył anatomopatolog L. Teichmann, sekretarzował I. Kopernicki. Kierowanie Sekcją III – Etnologiczną powierzono w maju 1874 roku&#13;
Tamże, s. LXVI–LXVII. Przedstawiony przez J. Majera Program badań antropologicznych&#13;
opublikowany jest tamże, s. LXVII–LXXXIII.&#13;
2&#13;
Zob. J. Szujski Zdanie sprawy z ruchu naukowego Akademii Umiejętności od 3 maja&#13;
1877 roku, podane przez sekretarza jeneralnego, „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności.&#13;
Rok 1877”, Kraków 1878, s. 124. W sprawozdaniu tym zapisano: „W kierunku badań przed­&#13;
historycznych Komisja Antropologiczna jednoczy się z Archeologiczną; spólnym też staraniem&#13;
zarządzone były wycieczki naukowe odbyte przez pp. Przybysławskiego, Kirkora tudzież Kopernickiego”.&#13;
1&#13;
&#13;
274&#13;
&#13;
�Kolbergowi, sekretarzem został J.N. Sadowski1. Już w czerwcu tego samego&#13;
roku w Sekcji Etnologicznej gotowa była jako jedna z pierwszych jej inicjatyw opracowana przez Sadowskiego Instrukcja do badania właściwości&#13;
ludowych2. Obejmowała ona osiem działów głównych:&#13;
A. Nazwa badanej ludności, jej charakter i granice rozsiedlenia, B. Gwara, C. Poe­&#13;
zja, muzyka, taniec, D. Przysłowia, gadki (klechdy), zagadki, oracje, podania,&#13;
E. Obrzędy i uroczystości, F. Ubiór i stroje, G. Mieszkania, H. Narzędzia.&#13;
&#13;
W każdym dziale znalazły się zwięzłe wyliczenia wyznaczonych do obserwacji i opisu problemów, zjawisk, zachowań, obiektów, przy czym zwraca uwagę nacisk, z jakim zaleca się „wierne spisanie wszystkich pieśni bez&#13;
najmniejszej zmiany i ogładzenia” oraz zapis dosłowny opowieści i oracji,&#13;
a także relacji o obrzędach i zwyczajach, „choćby to było nie tylko dziwacznym, ale nawet zupełnie niezrozumiałym” i bez względu na powtarzanie się&#13;
treści. Program ten, opracowany przez archeologa Sadowskiego, zbliżony&#13;
jest wyraźnie do Kolbergowskiego, przedstawionego w Liście otwartym&#13;
z 1865 roku i realizowanego w Ludzie. Wspólne jest przede wszystkim&#13;
założenie główne, tj. opis etnograficzny określonego obszaru, regionu jako&#13;
składowej obrazu całego kraju w ujęciu panoramicznym. Wpływ idei&#13;
i wzoru monografii Kolberga na środowisko Komisji Antropologicznej,&#13;
wręcz na całe pokolenie badaczy, okazał się trwały i miał dominować do&#13;
końca XIX wieku.&#13;
Do programu badań ujętego w Instrukcji dokładał Kolberg swoje dalsze&#13;
istotne postulaty. Wkrótce po jej ogłoszeniu, na styczniowym posiedzeniu&#13;
Komisji Antropologicznej w 1875 roku, na jego wniosek jako przewodniczącego Sekcji Etnologicznej zatwierdzono uchwałę „dotyczącą wydawania częściowo badań etnograficznych popartych dołączeniem wizerunków&#13;
typów ludowych, strojów, sprzętów itd., o ile można najstaranniejszych,&#13;
a w każdym razie najwierniejszych”. Przychylono się też do propozycji Kolberga, by dla realizacji tego zdania, odpowiadającej „ścisłym wymogom&#13;
nauki”, zwrócić się do znanych w kraju osób posiadających zbiory ikonograficzne z prośbą o ich użyczenie „czasowo do naukowego użytku”. Umożliwiłoby to wydawanie zeszytów obejmujących „umiejętny opis pewnej&#13;
1&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 16 V 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. I, s. LXVI.&#13;
2&#13;
Tamże, na s. XC–XCV oraz w osobnej odbitce: Kraków 1874.&#13;
&#13;
275&#13;
&#13;
�grupy etnograficznej, z dołączeniem wizerunków w drzeworytach, litografiach, chromolitografiach, a w razie potrzeby i nut muzycznych”. Przenosił&#13;
Kolberg w ten sposób na grunt Akademii swoją programową koncepcję,&#13;
w myśl której od początku działalności doceniane było dla etnografii znaczenie źródłowe dokumentacji ikonograficznej i muzycznej. Jednocześnie&#13;
była to próba wykorzystania rycin ze zbiorów prywatnych i muzealnych za&#13;
pośrednictwem Akademii do prac etnograficznych. Na tym samym posiedzeniu zobowiązywał się Kolberg konkretnie do porozumienia się w sprawie rycin z W. Dzieduszyckim, dyrektorem Muzeum Przyrodniczego we&#13;
Lwowie, i z J. Kossakiem1, mieszkającym w Krakowie. Rok później w liście do Akademii, zdając sprawę ze swojej podróży na Pokucie i Bukowinę, informował, że w Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie sporządził&#13;
listę „wszelkich posiadanych przezeń akwarel, rycin i obrazów olejnych&#13;
przedstawiających typy i sceny ludowe” i że podobny spis przygotował&#13;
w muzeum Zakładu Ossolińskich2. Dołączył oba do swojego listu, wyrażając przeświadczenie, że „dostarczą one […] wątku do wygotowania obszernego i systematycznie ułożonego katalogu ubiorów na całym obszarze&#13;
Polski”. Zawiadamiał też, że oba muzea posiadają znaczny zbiór fotografii&#13;
„przedstawiających ubiory ludu, widoki wsi i cerkwi itp., których kopii na&#13;
żądanie Akademii jak najchętniej udzielą na użytek etnografii”. Gromadzeniem ikonografii był więc żywo zainteresowany nie tylko ze względu na jej&#13;
znaczenie dokumentacyjne dla monografii regionalnych własnych i innych&#13;
autorów z Akademii, ale także w związku z dalekosiężnym planem opracowania albumu polskich strojów ludowych.&#13;
Instrukcja przygotowana przez Sadowskiego w 1874 roku pomyślana była jako przewodnik w badaniach terenowych dla współpracowników i korespondentów, często amatorów w dziedzinie etnografii, którzy&#13;
1&#13;
Zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 13 I 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, Kraków 1875, s. VIII–IX. Już na kolejnym posiedzeniu&#13;
Kolberg mógł przekazać informację, że Kossak obiecał udostępnienie swoich zbiorów Komisji,&#13;
która wkrótce powołała go na swojego członka (Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia&#13;
13 III 1875 r., tamże, s. LIII).&#13;
2&#13;
Brulion listu do Akademii z 30 X 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 659–660&#13;
(rkp. w zbiorach BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 2–3), dołączony spis akwarel z Muzeum im.&#13;
Dzieduszyckich obejmuje 105 pozycji (tamże, k. 4–5). Inna wersja redakcyjna sprawozdania&#13;
i tegoż spisu akwarel zachowała się w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (Arch. MEK, sygn.&#13;
II/226, nr inw. I/3051 RKP). Brulion spisu rycin z Ossolineum w zbiorach BN PAU i PAN, sygn.&#13;
2184, k. 300 (21 pozycji).&#13;
&#13;
276&#13;
&#13;
�wspomagać mieli prace Sekcji swoimi materiałami opracowanymi według&#13;
wskazanego wzoru. Taką siatkę pomocników zamierzano utworzyć we&#13;
wszystkich trzech zaborach. Dzięki operatywności Kopernickiego kwestionariusz Sadowskiego został już w 1875 roku rozesłany do wskazanych osób.&#13;
Każdy z członków został też zobowiązany do pozyskiwania chętnych do&#13;
współpracy, bowiem przez cały okres swojej działalności Sekcja Etnologiczna opierała swoje badania na korespondentach. W pracach terenowych&#13;
spodziewano się udziału „przede wszystkim światłych duchownych wszelkiego obrządku, lekarzy i nauczycieli”, przy czym zaznaczano: „wszakże&#13;
i każdy obywatel ziemski miałby tu łatwą sposobność przysłużenia się publicznej sprawie tą naukową pomocą”1. Odzew społeczny na apel Komisji&#13;
i przebieg akcji zbierackiej okazały się zadowalające. Dzięki aktywności&#13;
korespondentów i napływowi licznych materiałów można było podjąć ich&#13;
planową publikację w wydawnictwie Akademii. Liczba nadsyłanych prac&#13;
etnograficznych dwukrotnie przewyższała ilość materiałów pozyskanych&#13;
przez dwie pozostałe sekcje Komisji, można więc sądzić, że impuls nadany&#13;
przez Sekcję Etnologiczną decydująco wpłynął na ożywienie ruchu ludoznawczego, zwłaszcza w Galicji.&#13;
Dorobek Komisji Antropologicznej znalazł swoje stałe miejsce publikacji&#13;
w wydawanym jej staraniem od roku 1877 (do 1895) roczniku pt. „Zbiór&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Był on podzielony na trzy części&#13;
odpowiadające profilem trzem sekcjom Komisji. W każdym roczniku sąsiadowała więc problematyka z trzech dziedzin wiedzy, które wówczas ściślej&#13;
wiązano ze sobą jako skupione na wspólnym przedmiocie badań, tj. na&#13;
człowieku, jego życiu i kulturze. Dział III przeznaczony był na materiały&#13;
etnograficzne; zamieszczano w nim napływające z terenu prace, uprzednio&#13;
ocenione i odpowiednio zredagowane. Zakres badań obejmował wprawdzie wszystkie ziemie dawnej Rzeczypospolitej, szczególną uwagę zamierzano jednak poświęcić jej Kresom Wschodnim. W niepodpisanym wstępie do pierwszego rocznika jego autor, Józef Majer, powtórzył w skrócie&#13;
główne tezy programowe Komisji, zaznaczając przy tym, że prace „zmierzać mają do badania ludności ziem polskich, a zwłaszcza północnych&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 5 III 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, s. XXXV. Część korespondentów zostawała członkami&#13;
przybranymi Komisji, choć nie posiadali oni stopni naukowych i członkostwa Akademii.&#13;
Wybierani byli na posiedzeniach Komisji, a następnie zatwierdzani przez Wydział.&#13;
1&#13;
&#13;
277&#13;
&#13;
�i północno-wschodnich stoków Karpat”1. Nie bez znaczenia było tu z pewnością świadome podkreślenie przynależności tych ziem do Polski, mimo&#13;
utraty niepodległości. Z czasem, gdy materiałów ruskich napłynęło sporo, Sekcja Etnologiczna zwróciła swoje apele w stronę Wielkopolski i Śląska, skąd w latach wcześniejszych nie było ich wiele2. „Zbiór Wiadomości&#13;
do Antropologii Krajowej” był pierwszym polskim czasopismem naukowym, w którym etnografia i folklorystyka znalazły swoje stałe miejsce.&#13;
Redaktorem rocznika został Izydor Kopernicki, sekretarz Komisji. Kolberg jako przewodniczący Sekcji Etnologicznej miał decydujący udział&#13;
w przygotowaniu do druku materiałów etnograficznych, przeznaczonych&#13;
do działu III, i ściśle współpracował w tym zakresie z Kopernickim. Odpowiadając za ten blok tematyczny czasopisma, miał stały wgląd w prace&#13;
etnograficzne napływające do Komisji. Recenzował artykuły przeznaczone do druku, wprowadzał poprawki redakcyjne, propozycje zmian i uzupełnień, wskazywał niedostatki i mocniejsze strony opracowania, wyrażał&#13;
swoją wiążącą opinię, oceniając studia innych autorów, najczęściej amatorów, rekrutujących się spośród księży, nauczycieli, lekarzy, urzędników&#13;
i ziemian. Udzielał wskazówek, zachęcał ich do pracy i dalszych badań,&#13;
podpowiadając problematykę, dzieląc się swoim doświadczeniem badacza&#13;
terenowego i promując w ten sposób chętnych do pracy i wzorujących się&#13;
na nim zbieraczy. Służył im radą i zachętą, a autorów prac pozytywnie&#13;
ocenianych rekomendował niejednokrotnie na członków przybranych&#13;
Komisji Antropologicznej. Obok działań programowych dotyczących badań etnograficznych Komisji podejmował także działania werbunkowe,&#13;
wykorzystując swoje rozległe kontakty i znajomości z podróży. W efekcie&#13;
zawiązywała się często współpraca naukowa, owocna nie tylko dla prac&#13;
Komisji, ale także dla Kolbergowskiego dzieła. Pozyskany członek Komisji&#13;
i autor zasilał swoimi pracami dział etnograficzny „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”, a Kolberg korzystał z materiałów autora, przysyłanych niekiedy specjalnie dla jego Ludu, nieprzeznaczonych&#13;
do publikacji w roczniku. Charakter takiej opieki naukowej Kolberga&#13;
1&#13;
„Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, T. I: 1877, s. VIII. Badania te miały dotyczyć ludności „I. pod względem śladów ich najdawniejszego pobytu i życia w czasach przedhistorycznych; II. pod względem cech fizycznych, odznaczających obecnie właściwość szczepową, plemienną i narodową; III. pod względem właściwości duchowych, stosunków społecznych, zwyczajów i obrzędów”.&#13;
2&#13;
Por. E. Jaworska Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 154.&#13;
&#13;
278&#13;
&#13;
�i współpracy w dostarczaniu materiału dla niego dokumentuje korespondencja z lat 1876–1886 z kieleckim etnografem i historykiem, księdzem&#13;
Władysławem Siarkowskim (1840–1902), stanowiąca znakomity przykład&#13;
obustronnego zaangażowania 1. Mieszkający w Kielcach od 1866 roku autor prac poświęconych Kielecczyźnie znalazł się w gronie kandydatów&#13;
na współpracowników Sekcji Etnologicznej. W styczniu 1876 roku Kolberg skierował do niego list z propozycją współpracy z Komisją Antropologiczną, poszukującą korespondentów terenowych, którzy zbieraliby&#13;
materiały zgodnie ze wspomnianą instrukcją Sekcji. Oryginał tego listu&#13;
zaginął, lecz zachował się fragment końcowy brulionu, w którym Kolberg&#13;
przedstawił adresatowi warunki publikacji w wydawnictwach Akademii. Siarkowski propozycję przyjął z wdzięcznością i zobowiązał się do&#13;
współpracy. W dalszej korespondencji mowa o planowanych badaniach,&#13;
posiadanych materiałach i przygotowaniu prac Siarkowskiego do druku&#13;
w rocznikach Akademii oraz o zamiarze włączenia autora w krąg jej&#13;
współpracowników. Po zapoznaniu się z pierwszymi materiałami Kolberg wraz z Kopernickim rekomendowali kieleckiego badacza na członka korespondenta Akademii i już wiosną tego roku Siarkowski został&#13;
członkiem przybranym Komisji Antropologicznej 2. Kolberg pomagał mu&#13;
w opracowaniu materiałów etnograficznych z okolic Kielc, wydanych&#13;
później w „Zbiorze Wiadomości” w latach 1878–1885 3. Siarkowski informował o swoich planach, zbiorach i postępie prac, Kolberg podawał&#13;
wskazówki dotyczące sposobu ich opracowania redakcyjnego, radził położyć nacisk na zbieranie informacji szczegółowych bez ich interpretacji&#13;
1&#13;
Zob. A. Skrukwa Władysław Siarkowski – współpracownik Oskara Kolberga, w: W świecie pieśni i bajki. Studia folklorystyczne, pod red. R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, Wrocław&#13;
1969, s. 247–257. Współpracę tę oraz rękopiśmienny materiał Siarkowskiego zachowany w archiwum Kolberga omawia także E. Antyborzec we wstępie do tomu Kieleckie. Suplement do tomów 18–19 (DWOK T. 76), s. XII–XVII. Zob. też listy Kolberga i Siarkowskiego z lat 1876–1886,&#13;
Korespondencja… cz. I, II i III (DWOK T. 64–66).&#13;
2&#13;
Zob. brulion listu do W. Siarkowskiego z 20 I 1876 r., Korespondencja... cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 557. Siarkowski został wybrany na posiedzeniu Komisji Antropologicznej dnia 31 maja&#13;
1876 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. III, 1876, s. XLVI&#13;
i L–LI).&#13;
3&#13;
W „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (w dziale III, etnologicznym) ukazały się trzy prace Siarkowskiego: najobszerniejsza pt. Materiały do etnografii ludu polskiego&#13;
z okolic Kielc, T. II: 1878, s. 209–259,, T. III: 1879, s. 3–61, T. IV: 1880, s. 83–184 oraz Zagadki&#13;
ludowe z różnych miejscowości guberni kieleckiej, T. VI: 1882, s. 3–29 i Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, T. IX: 1885, s. 3–72.&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
�i analiz, pośredniczył w przekazywaniu materiałów Akademii. M.in. pisał&#13;
w 1877 roku, że odebrał pracę Siarkowskiego przedstawioną następnie&#13;
Akademii,&#13;
[…] która, jak to zwykle bywa w takich razach, udzieliła mi ją na powrót do przejrzenia i porobienia uwag, jakie uznam za stosowne. Wybacz zatem, Szan[owny]&#13;
Ks[ięże] Dobr[odzieju], że znając wymagania i formę publikacji naszej Akademii,&#13;
pozwoliłem sobie w manuskrypcie Jego zmienić porządek niektórych rozdziałów, dać odpowiednią temu numerację i intytulację przedmiotów, wykreślić&#13;
kilka pieśni (zwłaszcza drobniejszych rozmiarów i mniejszego znaczenia), które&#13;
pomieszczone już były bez żadnej zmiany w dawniejszych zbiorach, skrócić&#13;
niektóre Pańskie uwagi dobrze już skądinąd znane i pododawać odpowiednie&#13;
cytacje z moich dzieł i z Kozłowskiego, Wójcickiego i innych. Sądzę, że za złe&#13;
mi tego Jegomość nie weźmiesz, gdy ujrzysz rzecz w druku1.&#13;
&#13;
A rok później Kopernicki przypominał Kolbergowi: „Tymczasem potrzebna tu koniecznie bytność Pańska dla ostatecznego przygotowania rękopimu ks. Siarkowskiego do druku”2. Z kolei Siarkowski dostarczał Kolbergowi materiały folklorystyczne do monografii Kieleckiego (teksty pieśni,&#13;
opowieści, przysłowia, modlitwy, opisy sobótek), które ten w niej skwapliwie wykorzystał jako wiarygodne. Zachowane w archiwum autora Ludu&#13;
rękopisy kieleckiego badacza wskazują, że udział Siarkowskiego w zakresie&#13;
dokumentacji folkloru był w monografii Kolberga znaczny.&#13;
Rekomendacji udzielił badacz także Józefowi Grajnertowi (1831–1910),&#13;
literatowi i etnografowi, znanemu sobie jeszcze z okresu warszawskiego.&#13;
Przysłane przez niego do Akademii w 1879 roku z inicjatywy i zachęty&#13;
Kolberga materiały etnograficzne z Kaliskiego zostały bardzo pozytywnie&#13;
ocenione przez Kopernickiego, a także przez Kolberga, który wsparł propozycję przyjęcia autora na członka Komisji Antropologicznej. Jako redaktor&#13;
wprowadził potrzebne poprawki, zmienił tytuł i układ treści oraz uzupełnił pracę Grajnerta o niezbędny komentarz rzeczowy i odsyłacze do wariantów. Już w roku następnym Zapiski etnograficzne z okolic Wielunia&#13;
i Radomska ukazały się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, a Grajnert na wniosek Kolberga i Kopernickiego został przybranym&#13;
1&#13;
&#13;
s. 15.&#13;
2&#13;
&#13;
Brulion listu do W. Siarkowskiego z 19 IV 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
List Kopernickiego z 1878 roku, tamże, s. 193.&#13;
&#13;
280&#13;
&#13;
�członkiem Komisji1. W późniejszych latach, opracowując Kaliskie, Kolberg&#13;
odwoływał się do tej pracy, zwłaszcza przy charakterystyce ludu.&#13;
Przychylna opinia Kolberga przyczyniła się również do pozyskania dla&#13;
Komisji nowych członków przybranych w osobach: Sofrona Witwickiego&#13;
(1809–1879) z Żabiego na Huculszczyźnie, księdza grekokatolickiego i etnografa2; Władysława Przybysławskiego (1830­–1908), ziemianina, właściciela Czortowca i Uniża na Pokuciu, archeologa, etnografa i kolekcjonera&#13;
zabytków sztuki3; Władysława Kosińskiego z Wadowic (1844–1914), językoznawcy i etnografa4; Bronisława Gustawicza (1852–1915), krajoznawcy,&#13;
przyrodnika i etnografa z Krakowa5; Michała Greima (1828–1911), fotografa&#13;
i kolekcjonera starożytności z Kamieńca Podolskiego6. Wszyscy oni zbierali&#13;
materiały etnograficzne ze swoich stron, przeważnie publikowane potem&#13;
w postaci rozpraw czy studiów opisowych w wydawnictwach Akademii.&#13;
Często przekazywali też dla Komisji dary podchodzące z badań terenowych,&#13;
wykopaliskowych czy z kolekcji prywatnych. Przybysławski i Witwicki,&#13;
1&#13;
Zob. list J. Grajnerta z 14 XI 1879 r. oraz brulion listu Kolberga do Grajnerta z lutego&#13;
1880 r., tamże, s. 280–281 i s. 327–328. Zapiski ukazały się w tomie IV „Zbioru Wiadomości”&#13;
z 1880 r., na s. 285–361, a Grajnerta wybrano na członka w lutym 1880 r. (zob. „Rozprawy&#13;
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. VII, 1880, s. XVII i XXI).&#13;
2&#13;
Witwicki był autorem Rysu historycznego Hucułów (Lwów 1863), pracy wznowionej&#13;
w 1873 roku pt. O Hucułach. Rys historyczny. W 1875 roku należał do inicjatorów Oddziału Czarnohorskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Członkiem Komisji Antropologicznej został&#13;
w lis­topadzie 1875 roku (zob. „Rozprawy…” jw., T. II, 1875, s. LXXXIII i LXXIX).&#13;
3&#13;
Władysław Przybysławski wybrany został na członka Komisji w kwietniu 1877 roku&#13;
(zob. tamże, T. IV, 1877, s. LXII i LVI ). Był jednym z najaktywniejszych badaczy w Komisji Antropologicznej, jednocześnie równie owocnie działał w Komisji Archeologicznej, której&#13;
członkiem został wcześniej.&#13;
4&#13;
Władysława Kosińskiego wybrano na członka przybranego Komisji Antropologicznej&#13;
wiosną 1876 roku, równocześnie z Siarkowskim (zob. tamże, T. III, 1876, s. XLVI i L–LI).&#13;
5&#13;
Bronisław Gustawicz został członkiem przybranym Komisji Antropologicznej w styczniu&#13;
1882 roku (zob. tamże, T. X, 1883, s. XIX i XXV). Kolberg współredagował m.in. jego rozprawę&#13;
pt. Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe z dziedziny przyrody opublikowaną w „Zbiorze Wiadomości.” T. V: 1881, s. 102–186; zob. listy Kopernickiego, w których dziękuje Kolbergowi za „uwagi, notatki i uporządkowanie” rękopisu Gustawicza, deklarując, że do tych uwag&#13;
„zastosuje się w wydaniu” (Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 696).&#13;
6&#13;
Michał Greim był twórcą fotografii przedstawiających Podole i Besarabię (widoki Kamieńca Podolskiego i innych miast, sceny rodzajowe, typy ludności). W latach 1875–1902 część&#13;
zbiorów ofiarowywał w darze Komisji Antropologicznej, której członkiem był od 1876 roku.&#13;
Zob. J.M. Dziewulska Świat Podola i Besarabii w obiektywie Michała Greima. Dary fotografii&#13;
dla Polskiej Akademii Umiejętności, „Rocznik Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie”&#13;
R. 56: 2011, s. 378–420.&#13;
&#13;
281&#13;
&#13;
�podobnie jak Siarkowski, wspomagali także dzieło samego Kolberga, dostarczając mu notatek i informacji z własnych badań i wywiadów, które&#13;
wykorzystywał potem w Ludzie, i obaj gościli go u siebie, stwarzając odpowiednie warunki do pracy i wspierając jego badania i zbieranie materiałów&#13;
do monografii Pokucia, co zwłaszcza w przypadku Przybysławskiego dokumentuje obszernie korespondencja1. Brak natomiast informacji o bliższych&#13;
kontaktach Kolberga z Gustawiczem czy Kosińskim, badaczami młodszymi,&#13;
z którymi stykał się w Komisji i do których prac się odwoływał. Jest prawdopodobne, że bezpośrednio współpracował z Greimem w sprawie jego&#13;
fotografii z Podola przekazywanych Akademii, a przeznaczonych do zbiorów etnologicznych Komisji, jak np. kolekcja 39 fotografii „bardzo starannie&#13;
dokonanych ludowych typów z Podola rosyjskiego w formacie zwanym&#13;
gabinetowym oraz 3-ech widoków tamecznych miejscowości w większym&#13;
jeszcze formacie”, przedstawionych na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 12 listopada 1875 roku2. Zapewne zbiór ten przesyłany do Akademii&#13;
oddany został w ręce Kolberga jako przewodniczącego Sekcji Etnologicznej,&#13;
podobnie jak następne z kolekcji tego autora. W kolejnych latach Greim&#13;
niejednokrotnie jeszcze ofiarowywał Akademii swoje fotografie.&#13;
Niezależnie od patronatu nad pracami Sekcji Etnologicznej, od zajęć&#13;
organizacyjnych i redakcyjnych, Kolberg sam publikował swoje artykuły&#13;
w „Zbiorze Wiadomości”, począwszy od pierwszego rocznika, gdzie drukowana była jego rozprawa poświęcona gwarze wielkopolskiej3. Przy okazji&#13;
planowanych przez Akademię edycji materiałów dialektologicznych wyłonił się wówczas problem rozdziału kompetencji Komisji Antropologicznej&#13;
i Komisji Językowej. Obu dostarczano materiały językowe, zwłaszcza zbiory&#13;
tzw. prowincjonalizmów: Antropologicznej – na podstawie wskazywanego w instrukcjach działu poświęconego mowie ludu, Językowej zaś – jako&#13;
z założenia zajmującej się dokumentacją języka. Wywiązała się dyskusja,&#13;
która z Komisji powinna zajmować się publikacją dialektyzmów, skoro&#13;
Zob. korespondencja z Witwickim z lat 1876–1878 oraz z Przybysławskim z lat 1876–&#13;
–1883, Korespondencja… cz. I–III (DWOK T. 64–66). O związanej z Pokuciem współpracy obu&#13;
badaczy z Kolbergiem zob. też wstęp A. Skrukwy w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów&#13;
29–32 (DWOK T. 81), s. X i nast.&#13;
2&#13;
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, 1875, s. XXXII.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, „Zbiór Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej”, T. I: 1877, w III dziale etnologicznym: s. 3– 36; przedruk w: O. Kolberg Studia,&#13;
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 342–388. O wydaniu tegoż w innej wersji redakcyjnej, z datą&#13;
1876 r. oraz o następnych pracach w „Zbiorze Wiadomości” będzie mowa dalej.&#13;
1&#13;
&#13;
282&#13;
&#13;
�przedmiotem obu od początku była „mowa ludu”. Dla ludoznawców były&#13;
to kwestie równie ważne, co znajdowało swoje odbicie w kwestionariuszach&#13;
etnograficznych i, w następstwie, w nadsyłanych pracach. Prowincjonalizmy, leksykalne materiały gwarowe, nazewnictwo, opis cech gramatycznych&#13;
i fonetycznych dialektów miejscowych, słowem, język regionu był stałym&#13;
elementem badań i dokumentacji etnograficznej. Rozprawa Kolberga o gwarze wielkopolskiej znalazła się najpierw na początku roku 1876 w Komisji&#13;
Językowej Wydziału Filologicznego, gdzie przekazano ją do oceny Władysławowi Wisłockiemu, który zakwalifikował tekst do druku1. Stamtąd przesłano ją jednak wkrótce do Komisji Antropologicznej. Tymczasem bowiem&#13;
na posiedzeniu pod koniec lutego 1876 roku swoje stanowisko w kwestii&#13;
wydawania leksykalizmów gwarowych określiła Komisja Antropologiczna.&#13;
W wyniku debaty, w której opinię swoją wyraził także Kolberg, ustalono:&#13;
[…] po uwagach wypowiedzianych w tym przedmiocie przez pp. Sadowskiego,&#13;
Teichmanna, Majera i Kopernickiego oraz pośrednio objawionym w tej mierze&#13;
zdaniu p. Kolberga stanęło na tym, że spostrzeżenia nad miejscowymi właściwościami mowy polskiej, ruskiej i litewskiej, o ile nie będą miały charakteru&#13;
wyraźnie teoretyczno-lingwistycznego, który by je tym samym kwalifikował do&#13;
Komisji Językowej, powinny być uważane jako jeden z bardzo ważnych materiałów etnograficznych i jako takie ogłaszane w dziale etnologicznym „Sprawozdań&#13;
Komisji Antropologicznej2.&#13;
&#13;
Dopuszczono jednak możliwość wydawania takich materiałów w osobnych odbitkach jako publikacji należącej do obu Komisji. Ostatecznie pod&#13;
koniec maja, po wzajemnym porozumieniu się postanowiono, że mimo&#13;
nadsyłania prowincjonalizmów do obu Komisji materiały te złożą się na&#13;
publikację pt. Materiały do słownika prowincjonalnej mowy polskiej&#13;
wydawane staraniem Komisji Językowej i Sekcji Etnologicznej Komisji&#13;
Antropologicznej”3. W takiej też formie, z trzema innymi pracami ukazał&#13;
Posiedzenie Wydziału Filologicznego dnia 4 I 1876 r. oraz Posiedzenia Komisji Językowej&#13;
dnia 15 I i z 16 II 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. VI, 1878&#13;
(dopiero w tym roczniku sprawozdania z 1876 roku!), s. I, VI i VII.&#13;
2&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 25 II 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. III, 1876, s. VIII. W tym samym sprawozdaniu odnotowano,&#13;
że praca Kolberga znalazła się już w Komisji Antropologicznej, tamże, s. IX. Por. E. Jaworska&#13;
Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 164–165 i nast.&#13;
3&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 31 V 1876 r., „Rozprawy...” jw., s. XLV.&#13;
1&#13;
&#13;
283&#13;
&#13;
�się pierwodruk pracy Kolberga1. W innym układzie i w zmienionej wersji&#13;
redakcyjnej Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego weszła do tomu pierwszego „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”2, gdzie znalazły się&#13;
także te same trzy prace, które opublikowane zostały poprzednio w Materiałach do słownika prowincjonalizmów.&#13;
Z czasem powracała na nowo dyskusja i toczył się dalszy istotny spór&#13;
między folklorystami i językoznawcami; dotyczył on jednak przede wszystkim sposobu zapisywania tekstów ludowych, do czego wypadnie jeszcze&#13;
powrócić.&#13;
Nadmienić tu jeszcze należy, że w tym samym czasie – według sprawozdania Komisji Językowej – złożona w niej została inna praca Kolberga pt.&#13;
Zabytki piśmienne miasta Miłosławia w Wielkopolsce3. Ani sam tekst, ani&#13;
jego temat, geneza i późniejsze losy nie są jednak znane. Przewodniczący&#13;
Fryderyk Skobel (1806–1876), składając ją Komisji, nie wskazał referenta,&#13;
brak też informacji, co stało się z nią dalej, a nawet wzmianki, czy zgodnie&#13;
z procedurą była oceniana.&#13;
Kolberg należał również w Komisji Antropologicznej do grona jej członków – ofiarodawców. Do zbiorów etnologicznych przekazywał w formie&#13;
darów przedmioty użytkowe i akcesoria obrzędowe, a nawet teksty ludowe,&#13;
pozyskane w czasie swoich wypraw terenowych. I tak np. w 1876 roku&#13;
z podróży na Pokucie przywiózł:&#13;
a) ozdoby stroju i godła weselne (wieńce z barwinku z pozłotką, powismo, okazy&#13;
kwiatów używanych do ozdabiania korowaju); b) części stroju kobiet świątecznego; c) kilkanaście narzędzi i sprzętów domowych używanych na Pokuciu.&#13;
1&#13;
Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego Kolberga zamieszczona została w zeszycie pt. Materiały do Słownika prowincjonalizmów polskich wydawane staraniem Komisji Językowej&#13;
i Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej w Akademii Umiejętności w Krakowie, z. I,&#13;
Kraków 1876, na s. 3–36; tam znalazły się też prace pióra W. Kosińskiego i P. Parylaka (prowincjonalizmy), obie także przekazane z Komisji Językowej, oraz Z. Glogera (nazwy weselne).&#13;
2&#13;
W niektórych egzemplarzach rocznika 1. „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”&#13;
z 1877 r. tekst Kolberga wydrukowano w wersji identycznej jak w Materiałach, bez sygnalizowanych wyżej zmian, co było zapewne skutkiem prawie równoległych prac wydawniczych;&#13;
w połowie października 1876 r. materiały etnologiczne do „Zbioru Wiadomości” znajdowały&#13;
się już w druku (zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 14 X 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.- Przyr.”, T. IV, 1877, s. VII).&#13;
3&#13;
Zob. Posiedzenie Komisji Językowej dnia 23 III 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. VI, 1878, s. VII. Informował o tym również „Czas” 1876 (z 28 III)&#13;
w nr. 71, na s. 3. Pracy tej nie odnotowują bibliografie wydawnictw Akademii.&#13;
&#13;
284&#13;
&#13;
�A w roku 1877 przysłał do zbiorów Komisji „5 gadek ludowych huculskich spisanych przez niego z ust ludu w narzeczu miejscowym ruskim”&#13;
w Żabiu, też podczas podróży w 1876 roku1.&#13;
Cenną formą pomocy realizowanej przez Komisję było wspieranie badań terenowych Kolberga; z jej funduszy odbywał od roku 1875 podróże&#13;
naukowe, z których potem składał Akademii sprawozdania, o czym jeszcze&#13;
będzie mowa. Były to kwoty niezależne od dotacji Akademii przydzielanej&#13;
na druk kolejnych tomów Ludu.&#13;
Udział Kolberga w pracach Komisji Antropologicznej miał duże i wymierne znaczenie dla jego własnych studiów i opracowań kolejnych monografii. Usprawniał przepływ informacji i orientację w bieżącym ruchu naukowym, zbierackim i wydawniczym oraz aktualnej problematyce badawczej, stwarzał możliwość bezpośrednich kontaktów i dyskusji z autorami&#13;
i członkami Komisji. Z kolei ze zdaniem Kolberga liczono się powszechnie&#13;
w środowisku naukowym, a on sam dzielił się chętnie wiedzą i doświadczeniem z innymi badaczami, często amatorami i entuzjastami etnografii2,&#13;
dla których był przewodnikiem. Obustronna korzyść z tej wymiany była&#13;
bezsporna: uczestnictwo Kolberga w pracach Komisji okazało się istotne dla&#13;
jej funkcjonowania i kształtowania modelu badań na długie lata, zaś bezpośrednia styczność z ówczesnym dorobkiem naukowym Akademii przydatna&#13;
była dla jego własnej działalności badawczej i wydawniczej.&#13;
Zasadniczy kierunek ówczesnych działań Sekcji Etnologicznej, który wyznaczały prace zbierackie, gromadzenie materiału, miał swój ugruntowany cel. Podzielano tu mianowicie pogląd autora Ludu, że dopiero szeroka&#13;
i możliwie najpełniejsza dokumentacja może stworzyć bazę źródłową do&#13;
poważnych studiów analitycznych i porównawczych, a wtedy etnografia&#13;
od rzetelnego opisu, będącego jej aktualnym zadaniem, przejść będzie mogła do interpretacji. Zmiany warunków cywilizacyjnych i widoczny proces zanikania tradycyjnych form kultury utwierdzały zresztą ówczesnych&#13;
Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 21 XII 1876 i 1 VI 1877 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. IV, 1877, s. XXVII i LXXII. Opowieści te opublikował Kolberg w roku 1889 w części IV Pokucia (DWOK T. 32) na s. 271–294, opatrując je&#13;
tam przypisem: „Spisaliśmy je w obecności ks. Sofr. Witwickiego w roku 1876. Cztery z nich&#13;
opowiadał Hucuł Jura Skirczuk, piątą zaś fornal plebański”.&#13;
2&#13;
Zob. m.in. list do W. Dawida, nauczyciela i publicysty, z 10 IV 1883 r., Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 42–43, w którym na prośbę adresata Kolberg podaje listę 16 badaczy&#13;
i autorów publikujących prace etnograficzne w wydawnictwach Akademii.&#13;
1&#13;
&#13;
285&#13;
&#13;
�badaczy, podobnie jak Kolberga, który wielokrotnie o tym zjawisku pisał,&#13;
w wysiłkach tym pilniejszej rejestracji ginącego świata. Stąd sama koncepcja gromadzenia materiału długo nie podlegała w Komisji zmianom,&#13;
a kolejne jej inicjatywy zmierzały przede wszystkim do opracowania systematycznego programu badań, jego korekt i sprawniejszej ich organizacji.&#13;
I tak np. do późniejszych koncepcji i działań należały: przyjęcie wniosku&#13;
Kopernickiego z 1879 roku o potrzebie zebrania materiału do projektu&#13;
mapy etnograficznej Galicji, ostatecznie niezrealizowanego, decyzja z 1884&#13;
roku o niedrukowaniu w „Zbiorze Wiadomości” tekstów o treści rażąco&#13;
obscenicznej i pochodzenia wyraźnie nieludowego, ale ich gromadzenie do&#13;
naukowego wykorzystania, czy uchwalony w 1886 roku projekt, poparty&#13;
przez Kolberga, podjęcia systematycznych badań w całym kraju, zamiast&#13;
ogłaszania materiałów „dorywczo opracowanych” i preferujących pieśni&#13;
kosztem obrzędów, bajek czy wierzeń oraz nierównomiernie reprezentujących poszczególne regiony. Przygotowaniem takiego planu miał zająć się&#13;
komitet złożony z Kolberga, L. Malinowskiego, W. Kosińskiego, B. Gustawicza i I. Kopernickiego1.&#13;
W Komisji rozumiano też etnografię – podobnie jak Kolberg – jako&#13;
naukę nową, stopniowo się usamodzielniającą i autonomiczną, lecz także&#13;
bezpośrednio związaną z historią i lingwistyką i przydatną głównie dla&#13;
nich, a także dla archeologii i psychologii2. Postulowano jednak badania&#13;
nad ludem w duchu pozytywistycznego obiektywizmu, bez romantycznego aprioryzmu w doszukiwaniu się w jego kulturze śladów archaicznej&#13;
przeszłości narodu. Przedmiotem badań etnograficznych miała być rzeczywistość teraźniejsza, a ich celem – zebranie jak najbogatszego autentycznego materiału współczesnego. Kolekcjonowanie materiałów w głównej&#13;
mierze przez amatorów i entuzjastów twórczości ludowej praktykowane&#13;
było coraz powszechniej, a metody badawcze Kolberga stały się wzorem&#13;
dla ówczesnych ludoznawców. Jego koncepcje i przykład działalności&#13;
Zob. Posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 6 VI 1879 r., 8 III 1884 r. i 11 XI 1886 r.,&#13;
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, odpowiednio: T. VI, 1880, s. LXXXII;&#13;
T. XI, 1884, s. CIV–CV; T. XV, 1887, s. LXXIV.&#13;
2&#13;
Pogląd ten podzielał i uzasadniał także J. Karłowicz. W swoim Poradniku dla zbierających rzeczy ludowe (Warszawa 1871) pisał: „Językoznawstwo (filologia porównawcza, lingwistyka), mitologia (wiaroznawstwo) i ludoznawstwo (etnografia) czerpią bezpośrednio i żyją&#13;
prawie wyłącznie ze źródła rzeczy ludowych; dzieje, starożytnictwo (archeologia), dzieje prawodawstw, estetyka, poezja i muzyka bardzo z niego korzystają”. Opinię tę rozwijał w ciągu&#13;
dalszym Poradnika (s. 4–7).&#13;
1&#13;
&#13;
286&#13;
&#13;
�zbieracko–wydawniczej odcisnęły się na wiele lat na dorobku Komisji i ówczesnego ludoznawstwa. Elżbieta Jaworska pisze:&#13;
Dorobek Komisji tworzą badacze terenowi, którzy cel swój widzą w gromadzeniu materiałów ludoznawczych, a nie w ich interpretacji. Ten typ badań,&#13;
dominujący w drugiej połowie XIX wieku, ukształtowany został pod wpływem Kolberga. Jego poglądy na zadania i metody badawcze etnografii stały&#13;
się własnością ogółu ludoznawców i są reprezentatywne także dla środowiska&#13;
krakowskiego. W koncepcjach Kolbergowskich mieści się od początku działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej. O aprobacie Akademii dla badań&#13;
Kolberga świadczy przyznawanie zasiłków na wydawanie Ludu i wybór uczonego na członka Akademii Umiejętności oraz powierzenie mu funkcji pierwszego&#13;
przewodniczącego Sekcji Etnologicznej1.&#13;
&#13;
Szczególne znaczenie miała dla Kolberga ścisła współpraca z Kopernickim, zwłaszcza w Komisji Antropologicznej. Ten wybitny uczony krakowski, lekarz z wykształcenia, współtwórca wraz z Majerem podstaw polskiej&#13;
antropologii i ośrodka badań w Krakowie o znaczeniu europejskim, a ponadto etnograf, zbieracz i wydawca tekstów ludowych, badacz ludności Galicji i Górali wschodniokarpackich, wysoko oceniał prace autora Ludu i był&#13;
z nim zaprzyjaźniony. Więzy te zacieśniły się, gdy Kopernicki został sekretarzem Komisji w 1875 roku i od początku bardzo zaangażował się w prace&#13;
Sekcji Etnologicznej, którą kierował Kolberg. Wspierając go, pozyskiwał&#13;
korespondentów terenowych, na których opierała się działalność Sekcji,&#13;
rozsyłał kwestionariusze, zgłaszał ważne postulaty badawcze, dotyczące&#13;
np. wspomnianej mapy etnograficznej Galicji czy sposobu wydawania tekstów ludowych. Jako sekretarz Komisji Antropologicznej opiekował się też&#13;
wydawnictwami wszystkich trzech Sekcji, więc i działem etnograficznym&#13;
„Zbioru Wiadomości”. Jego ogromny wkład w porządkowanie i opracowanie do druku materiałów ludoznawczych, często przygotowanych przez korespondentów niestarannie lub po dyletancku, był przeważnie anonimowy2.&#13;
Kolberg miał więc w osobie Kopernickiego niezastąpionego pomocnika,&#13;
doradcę i zastępcę w sprawach merytorycznych, wydawniczych i organizacyjnych. Udzielał on autorowi Ludu wsparcia dla jego własnych prac,&#13;
E. Jaworska Działalność folklorystyczna Komisji Antropologicznej…, s. 147–148.&#13;
O pracach Kopernickiego w Komisji Antropologicznej zob. m.in. E. Jaworska, tamże,&#13;
s. 172–181.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
287&#13;
&#13;
�w razie potrzeby pośredniczył między Modlnicą a drukarnią czy Akademią,&#13;
był powiernikiem w trudnych sprawach, a miało się okazać, że także oddanym opiekunem pod koniec życia. W zachowanej korespondencji datującej się od 1876 roku udokumentowana jest serdeczna osobista relacja obu&#13;
badaczy, ich ścisła współpraca i głębokie wzajemne zrozumienie. Było to&#13;
tym cenniejsze, że Kolberg stopniowo zmniejszać musiał swoje zaangażowanie w działalność Sekcji, gdyż coraz bardziej pochłaniały go prace nad&#13;
Ludem, które wymagały wielotorowych działań zbieracza, dokumentatora,&#13;
redaktora, wydawcy i kolportera. Ponadto w latach późniejszych toczyły się&#13;
one równolegle nad kilkoma monografiami. Badacz musiał podołać tym&#13;
wyzwaniom sam, mimo życzliwości i pomocy otoczenia, działając właściwie jak rozbudowana instytucja. Funkcję przewodniczącego Sekcji Etnologicznej i członka Komisji Archeologicznej sprawował jednak dożywotnio.&#13;
XIV&#13;
[Publikacje poza Ludem z lat 1871–1872: Obrazy Słowiańszczyzny południowej, Figury przydrożne, Rzecz o obchodach weselnych. – Kontynuacja prac&#13;
nad Krakowskiem. – Śmierć matki w 1872 r. – Korespondencja z bratową,&#13;
Karoliną Kolberg – łącznikiem z rodziną w Warszawie. – Krakowskie cz. I–&#13;
–IV z lat 1871–1875 jako modelowa monografia Kolberga.]&#13;
&#13;
Pracując intensywnie nad Krakowskiem na początku lat siedemdziesią­&#13;
tych, przygotowywał Kolberg równolegle inne publikacje. Krótko przed&#13;
opuszczeniem Warszawy opracował obszerne studium etnograficzne pt. Obrazy Słowiańszczyzny południowej, które ukazało się w warszawskiej&#13;
„Gazecie Polskiej” w latach 1871–18721. Jego geneza jest dość zagadkowa.&#13;
Kolberg nie tylko nie wspomina nigdzie o zamiarze napisania obszernej&#13;
pracy o takiej tematyce, ale też nie wymienia jej w swoich notatkach autobiograficznych, bibliograficznych, opisie materiałów. W korespondencji&#13;
odnajdujemy jedynie dwie odnoszące się do niej formalne wzmianki, kierowane do Kolberga już do Krakowa: informację Wilhelma Kolberga pośredniczącego po wyjeździe Oskara w jego interesach warszawskich&#13;
1&#13;
O. Kolberg Obrazy Słowiańszczyzny południowej. Z rozmaitych źródeł skreślił…,&#13;
„Gazeta Polska” 1871, nr 77–87; 1872, nr 1–7, 42– 43, 109–110, 133–136, 176–179. Przedruk&#13;
w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 26–258.&#13;
&#13;
288&#13;
&#13;
�o obiecanej przez redaktora „Gazety Polskiej”, Józefa Sikorskiego, sukcesywnej przesyłce egzemplarzy artykułu drukowanego przez niego w tym&#13;
czasopiśmie oraz zapowiedź Sikorskiego o przekazaniu Kolbergowi pozostałej części należnego honorarium za jego pracę1. W czasie swojej podróży&#13;
do Słowenii i Chorwacji, odbytej w 1857 roku, badacz zainteresowany był&#13;
przede wszystkim folklorem muzycznym; nic nie wskazuje na tak szeroki&#13;
plan obrazu etnograficznego różnych grup etnicznych Słowian południowych, jaki przynosi praca. Może wówczas trafił na niektóre przywoływane&#13;
w niej dzieła, brak jednak na ten temat informacji. Być może publikacja&#13;
była wynikiem poszukiwania środków materialnych w bardzo trudnym&#13;
okresie po zakończeniu prac nad Encyklopedią powszechną, gdy zabrakło&#13;
honorariów autorskich od S. Orgelbranda, a zaprzyjaźniony Józef Sikorski&#13;
wystąpił z propozycją druku jako formą pomocy finansowej. Nie jest też&#13;
wykluczone, że Kolberg zamierzał poprzez tę publikację zdyskontować zebrane materiały.&#13;
Studium, opatrzone podtytułem: Z rozmaitych źródeł skreślił…, ma&#13;
charakter kompilacyjny, przy czym status źródłowy tekstu jest bardzo&#13;
skomplikowany. Kolberg oparł się na drugiej edycji pracy węgierskiego&#13;
autora Johanna Schustera Illyrien und Dalmatien oder Sitten, Gebräuche und Trachten der Illyrier und Dalmatier, und ihrer Nachbarn. Aus&#13;
dem Französischen des Herrn Breton übersetzt von […] wydanej w Lipsku w 1830 roku pod pseudonimem Janus Pannonius. Jest to przekład na&#13;
niemiecki dzieła francuskiego autora, J.B. Bretona de la Martinière, które&#13;
zostało wydane w Paryżu w roku 1815 i które jest z kolei uzupełnionym&#13;
o nowe informacje przekładem pracy B. Hacqueta (1777–1852), lekarza,&#13;
przyrodnika i podróżnika, pt. Abbildung und besschreibung der Sudwestund Ostlischen, Wenden, Illyrer und Slaven…, opublikowanej w Lipsku&#13;
w 1801 roku. Tak więc prymarnym źródłem jest dzieło Hacqueta, kolejnym&#13;
– rozszerzone tłumaczenie francuskie Bretona, następnym dopiero, a bezpośrednim dla Kolberga, niemiecki przekład z francuskiego opracowany&#13;
przez Schustera (Pannoniusa). Kolberg dokonał bardziej lub mniej dokładnego przekładu prawie całego tekstu Schustera, za którym odwoływał się&#13;
do Bretona i Hacqueta, oraz uzupełnił ten podstawowy materiał (z końca&#13;
XVIII wieku) o opisy, informacje i pieśni z XIX-wiecznej (z lat 1830–1870)&#13;
1&#13;
Zob. list Wilhelma Kolberga z 15 II 1872 r. oraz Józefa Sikorskiego z 17–18 IV 1873 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 414 i 448–449.&#13;
&#13;
289&#13;
&#13;
�literatury zachodnioeuropejskiej, słowiańskiej i polskiej, którą wykorzystał&#13;
w rozmaity sposób, w formie cytatów, komentarzy lub tylko wzmianek&#13;
czy not bibliograficznych. Przywołał w ten sposób prawie 70 publikacji&#13;
z około stuletniego okresu badań, przy czym blisko połowa z nich stanowi&#13;
odesłania wtórne za źródłem cytowanym. Do tekstu dołączył też pewną&#13;
ilość pieśni ze słowiańskiego południa w przekładzie polskim oraz kilka&#13;
z zapisów własnych. Cykl „obrazów” jest więc studium panoramicznym,&#13;
erudycyjnym, które wymagało z pewnością sporego nakładu pracy i jako&#13;
próba opisu tamtejszych grup etnicznych ma znaczenie historyczne, choć&#13;
nie zostało dostrzeżone przez ówczesnych badaczy. Publikacja ta dokumentuje też żywotność zainteresowań Kolberga kulturą Słowian południowych.&#13;
Wyjątkowej tematyce – kapliczkom i krzyżom stawianym przy drogach&#13;
– poświęcony jest artykuł Kolberga z 1872 roku pt. Figury przydrożne1,&#13;
który stanowi rezultat rozpoznawania topografii i historii okolic Modlnicy,&#13;
zapewne nie bez udziału Konopków. Rysunki do pięciu dołączonych do&#13;
tekstu drzeworytów wykonał prawdopodobnie Tadeusz Konopka. Artykuł&#13;
o tych rzeźbach był jedną z pierwszych polskich publikacji z dziedziny&#13;
sztuki ludowej.&#13;
Już w Krakowie w roku 1872 ukazała się Rzecz o obchodach weselnych… – pierwsza publikacja Kolberga, w której szerzej wykłada on swoje stanowisko teoretyczno-metodologiczne na temat etnografii i jej zadań2.&#13;
W rozprawie tej, dokonując analizy pracy Glogera, Kolberg podkreśla&#13;
przedwczesność uogólniającej tezy autora, który stwierdza, że „na całej&#13;
przestrzeni Polski […] obrzędy, zwyczaje, pieśni i charakter ich narodowy&#13;
stanowią odrębną, obyczajową i historyczną całość”. Gloger przyznaje&#13;
Opublikował go Kolberg w „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym” J. Ungra&#13;
na rok zwyczajny 1872, na s. 138–142, przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK&#13;
T. 63), s. 337–341 i ryc. 6 i 7 tamże.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych ludu w Polsce i na Rusi, ze szczegółowym&#13;
zwrotem do dzieła „Obchody weselne” przez Pruskiego (Zygmunta Glogera), czytana na&#13;
posiedzeniu Towarzystwa Naukowego Krakowskiego przez…, „Na Dziś, pismo zbiorowe,&#13;
poświęcone literaturze, naukom, sztuce, gospodarstwu krajowemu, handlowi i przemysłowi”&#13;
1872, T. 2, s. 235–255, T. 3, s. 266–285, przedruk w: tenże Studia, rozprawy… (DWOK T. 63),&#13;
s. 259–306. Część pierwsza pracy Glogera ukazała się w Krakowie w 1869 roku, planowana&#13;
część druga nie została wydana, lecz materiały do niej autor wykorzystywał w artykułach&#13;
poświęconych obrzędowi weselnemu (m.in. w tekście pt. Weselnicy we dworze, drukowanym w J. Jaworskiego „Kalendarzu Ilustrowanym na Rok Przestępny 1876”, Warszawa [1875],&#13;
na s. 94–98, jako „wyjątek z nieogłoszonego drugiego tomu”).&#13;
1&#13;
&#13;
290&#13;
&#13;
�wprawdzie, że dla całościowego obrazu potrzebne są opisy „szczegółowe”,&#13;
ale wobec stwierdzenia kulturowej jednorodności na całym obszarze Polski&#13;
stopień szczegółowości badań praktycznie nie ma już dla niego decydującego znaczenia. Nie negując poglądu Glogera o „odrębnej całości”, Kolberg&#13;
przede wszystkim wskazuje, że materiał źródłowy, na którym ten się oparł,&#13;
jest niewystarczający. Rozumie, że autor nie był w stanie „wywiązać się&#13;
w całej obszerności z położonego w ten sposób przez siebie zadania”, jakim&#13;
było syntetyczne ukazanie obrzędów weselnych w Polsce i na Rusi. Pisze, że&#13;
w jego pracy „brak wielu nawet ważniejszych (wedle naszego mniemania)&#13;
szczegółów i odmian, spowodowany, jak to zaraz wykażemy, niedostatecznością materiałów, z których korzystał”1. Wskazując kolejno te niedostatki, sprzeciwia się przedwczesności generalizujących sądów i interpretacji,&#13;
które poprzedzić winny wszechstronne, cząstkowe i systematyczne badania&#13;
o charakterze dokumentacyjnym. Dopiero na ich podstawie powinna nauka&#13;
formułować wnioski. Pisze:&#13;
Polska bowiem, jak każdy kraj, składała się z cząstek, z prowincji. Nim się zatem&#13;
skutecznie zdołamy rozpatrzeć po całym jej obszarze, wypada nam z konieczności zamknąć się poprzednio w ciasnym obrębie nie tylko jednej, ale każdej&#13;
z osobna prowincji i takową obejrzeć po szczególe, nie pomijając i drobniejszych cech, a tym mniej cech większego rozmiaru i znaczenia. Im mniejszą&#13;
będzie przestrzeń naszych poszukiwań (np. powiatami), tym większa urośnie&#13;
masa pozyskanych przez nas szczegółów i tym łatwiej, dokładniej i bezpieczniej dadzą się owe zbite w jedno wiadomości obejrzeć i opracować. Zbiorowe&#13;
dopiero a systematyczne części tak opracowanych zestawienie i porównanie&#13;
ukaże całość bez skazy i doprowadzić będzie mogło do wniosków ogółowych&#13;
i do pożądanego badań wypadku2.&#13;
&#13;
Zdaniem Kolberga dostrzegane „niby czarne plamy liczne szczerby&#13;
w opisach pojedynczych ziem, których monografii dotąd nie skreślono”3,&#13;
uniemożliwiają wiarygodne prace porównawcze, a tym samym naukowy&#13;
obraz całości. Recenzent docenia wkład pracy i dociekliwość Glogera, zauważa jednak, że wbrew zakładanej przez autora tożsamości i jednolitości&#13;
omawianych zjawisk kulturowych zebrany przez niego samego materiał&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… (DWOK T. 63), s. 262.&#13;
Tamże, s. 262–263.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 263.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
291&#13;
&#13;
�porównawczy wskazuje często nie podobieństwa, lecz różnice istotne dla&#13;
etnografa. W badaniach etnograficznych postuluje jako podstawę zgromadzenie odpowiedniego materiału:&#13;
Nim atoli do zadowalniających rezultatów dojść będzie można, starać się&#13;
potrzeba (zdaniem naszym), obok prac przygotowawczych, o nagromadzenie jak największej ilości zasobów, mianowicie z okolic etnograficznie mniej&#13;
znanych, o zestawienie systematyczne wszelkich różnic, odmian i drobnych&#13;
odcieni i o metodyczne ich porównanie. Działanie takie przyczyni się do łatwiejszego wyśledzenia, co w wyobrażeniach, pieśniach i zwyczajach jest&#13;
specyficzną własnością miejscowości, powiatu, prowincji, plemienia (dajmy&#13;
na to: słowiańskiego), a co i w jakiej dozie naleciałością obcego plemienia,&#13;
narodu, prowincji itd. […] Stąd też etnograf i w ogóle wszelkiego rodzaju badacz żadnym, by najmniejszym, gardzić nie powinien szczegółkiem (byle tylko autentyczność jego nie ulegała zaprzeczeniu) […]. Ileż to razy zdarzało się,&#13;
że na sztucznej, acz pozornie szerokiej podstawie budowano teorie, od powiewu gruntownej nauki kruszące się jak zamki na lodzie, gdy tymczasem&#13;
taż sama nauka zdołała oprzeć się niekiedy trwale, jak na granitowych opokach, na drobnych ziarenkach, na pyłkach w szczęśliwej odszukanych chwili1.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu Kolberg wyraża przekonanie o konieczności przygotowania teoretycznego, poprzedzającego wnioski porównawcze, tj. przyswojenia sobie terminologii, wyrobienia orientacji w pojęciach takich jak&#13;
„tożsamość, wspólność, jednolitość, bliskość, podobieństwo, odcień, odmiana, różnica, odrębność, przeciwieństwo itp. […], wariant, wersja, motyw itd. […]”2. W obszernym materiale analitycznym podaje przykłady ich&#13;
zastosowania w opisie sytuacji obrzędowych oraz analizie tekstów im towarzyszących, które zestawia pod względem zbieżności lub zróżnicowania w zakresie funkcji, treści i formy, występujących realiów, rekwizytów,&#13;
symboliki (np. kołacz i korowaj, kosa i warkocz, sadowienie na posadzie&#13;
i na dzieży, czepek i zawój, czyli namitka). Wskazuje znaczenie symboliczne roślin (ruty, barwinku, mięty, lilii, kaliny, jabłoni), ptaków, wianków,&#13;
chleba, pieniądza, pierścienia, wieńca, ręcznika lub chustki itd. Zwraca uwagę na wędrowność i zmienność form i elementów obrzędowości&#13;
weselnej, pieśni czy obchodów za sprawą m.in. migracji wewnętrznych&#13;
szlachty, a także ludu, np. osadników, pątników, dziadów, flisów, służby&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Tamże, s. 265.&#13;
Tamże, s. 266.&#13;
&#13;
292&#13;
&#13;
�dworskiej itd., czego efektem są dostrzegane czasami w badaniach i materiale podobieństwa w oddalonych od siebie wsiach, a różnice w blisko&#13;
siebie położonych. Podkreśla wpływ Kościoła na obrzędowość weselną,&#13;
ale i obecność niektórych reliktów pogańskich, które pozostały jako nietępione przez duchownych, bo niepozostające w sprzeczności doktrynalnej.&#13;
Stwierdza, że zmienna pozostaje również funkcja, np. jedne pieśni śpiewane są powszechnie przy weselu i ściśle z nim związane, inne nie należą do&#13;
stałego repertuaru obrzędowego. Podobnie elementy stanowiące rezultat&#13;
wpływów obcych, tak jak i rodzime, samorodne, w ustach ludu ulegają&#13;
„przeróbkom, kalectwu, zepsuciu”, „bo gdzież jest prawo, które by rzeczy&#13;
ustnej, a tak ruchliwej stanowczość sakramentalną nadać i trwałość zapewnić bez skazy było w stanie?”1&#13;
Dokładny przegląd treści według rozdziałów recenzowanej pracy osadza Kolberg na szerokim tle etnograficznym i historycznym dawnej Rzeczypospolitej, odwołując się przy tym do literatury polskiej i europejskiej. Rozprawa znakomicie dokumentuje wyniki trzydziestoletniej pracy badawczej&#13;
Kolberga jako zbieracza i źródłoznawcy, pozyskane przez niego ogromne&#13;
doświadczenie i wiedzę w zakresie obrzędowości weselnej, którą interesował się szczególnie. Ukazuje też horyzonty naukowej refleksji Kolberga,&#13;
który w swoich pracach wyznaczył dalekosiężne perspektywy dla etnografii&#13;
jako „nauki nowej”, jak ją określił w 1865 roku2, a jednocześnie z pokorą&#13;
badacza określił dla siebie i swojego pokolenia zadanie wtedy pierwszorzędne, jakim było zebranie odpowiedniego zasobu źródeł dla późniejszych&#13;
analiz i syntez.&#13;
Formułując i uzasadniając na podstawie analizy pracy Glogera swoje&#13;
stanowisko badawcze, jest już Kolberg w trakcie pracy nad Krakowskiem,&#13;
monografią, która wyznaczy dalszy zaawansowany etap kształtowania się&#13;
jego metody pracy i wzorca monografii regionalnej. Ma za sobą lata pracy&#13;
terenowej, bezpośredniego obcowania z folklorem, studiów i doświadczeń&#13;
zbieracza i wydawcy, które pozwalają mu na własne oceny i wnioski.&#13;
Już krótko po przeniesieniu się w okolice Krakowa Kolberg dotkliwie&#13;
uprzytomnił sobie cenę emigracji z Warszawy i rozstania z najbliższymi.&#13;
8 stycznia 1872 roku zmarła matka Oskara, z którą zarówno on, jak i jego&#13;
Tamże, s. 305.&#13;
W cytowanym wyżej liście do J. Blizińskiego z 13 IV 1865 r., Korepondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 116.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
293&#13;
&#13;
�bracia, Wilhelm i Antoni, byli bardzo związani. Kolberg nie pojechał na&#13;
pogrzeb, który odbył się 10 stycznia; nie zdążyłby na czas, ponadto nie&#13;
miał ważnego paszportu, koniecznego do przekroczenia granicy zaboru&#13;
rosyjskiego. W listach rodzinnych postać matki wspominana jest zawsze&#13;
z ciepłem i czułością jako osoby opiekuńczej, troskliwej, bez reszty oddanej&#13;
rodzinie, dzielącej jej wszystkie zmartwienia i kłopoty, scalającej bliskich&#13;
we wspólnym kręgu. Po otrzymaniu od Wilhelma wiadomości o jej śmierci&#13;
Kolberg napisał do brata:&#13;
Straty matki, mimo od dawna przewidywanej jej śmierci, nic nam wynagrodzić&#13;
nie zdoła, tym bardziej takiej matki, jaką była nasza, a wielki po niej żal pozostałych jest rzeczą bardzo prostą. Chciałbym Cię pocieszać, a czuję dobrze, ile&#13;
sam potrzebuję tej pociechy. Po takim ciosie blednąć musi wszelki inny, jaki&#13;
kogokolwiek spotkać może1.&#13;
&#13;
Ostatnie chwile życia zmarłej opisała mu obszerniej wspomniana już&#13;
jej wychowanica i bratanica Oskara, Karolina Gallasch, wtedy już także&#13;
bratowa Oskara2. Antoni Kolberg rozwiódł się z pierwszą żoną Eleonorą&#13;
w 1868 roku, a trzy lata później, w październiku 1871 roku ożenił się z Karoliną. Ślub był pospieszny i utrzymany w tajemnicy, ponieważ ich pierwsza&#13;
córka, Antonina, urodziła się w kwietniu 1872 roku 3. Ta skomplikowana&#13;
sprawa rodzinna, napomykana jedynie lub pokrywana milczeniem w korespondencji, była – jak wynika z lakonicznych wzmianek w listach Wilhelma i Karoliny z tych lat – obok innych kłopotów rodzinnych, poważnym&#13;
zmartwieniem dla zmarłej matki i babki, poczuwającej się do odpowiedzialności zarówno za syna Antoniego, jak i swoją wychowankę Karolinę. Obszerne listy tej ostatniej, wskazujące na głębokie przywiązanie do Oskara,&#13;
odwzajemniane zresztą w równie serdecznych odpowiedziach do bratowej,&#13;
przynoszą mu przez lata krakowskie najobszerniejsze relacje o warszawskiej rodzinie, znajomych, czasem także o kulturalnym życiu miasta. Był&#13;
to najżywszy kontakt Kolberga z warszawską rodziną także w następnych&#13;
1&#13;
Zob. listy Wilhelma Kolberga z 8 i 21 I 1872 r. oraz brulion listu Oskara do Wilhelma z 4 II&#13;
1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 400–401 i 408.&#13;
2&#13;
List Karoliny z 21 I 1872 r., tamże, s. 403–404. Zob. też list Antoniego Kolberga z 23 I 1872 r.,&#13;
tamże, s. 406.&#13;
3&#13;
Jako datę urodzin Antoniny Kolberg przyjęto 2 kwietnia 1872 r. W sprzeczności z nią pozostaje wypowiedź Wilhelma Kolberga w liście do Oskara, z 12 grudnia 1871 roku, która wskazuje na wcześniejsze narodziny Antoniny jeszcze przed ślubem rodziców (tamże, s. 398–399).&#13;
&#13;
294&#13;
&#13;
�latach, zwłaszcza po śmierci Wilhelma w 1877 roku. Przetrwał z różnym&#13;
natężeniem do końca życia autora Ludu.&#13;
Na ten trudny okres przypada intensywna praca Kolberga nad edycją&#13;
czterotomowego Krakowskiego, która zamknęła się w pięciu latach: część&#13;
pierwsza ukazała się w 1871, część druga w 1873, dwie kolejne odpowiednio w 1874 i 1875 roku. Dopełniają je wydane współcześnie trzytomowe&#13;
suplementy, w których zebrano zachowany krakowski materiał rękopiśmienny, nieopublikowany przez Kolberga. Krakowskie było trzecią po&#13;
Sandomierskiem i Kujawach monografią regionalną, zaplanowaną w ramach całościowego panoramicznego programu wydawniczego Kolberga,&#13;
najpierw jako tomy 5–7 Ludu, ostatecznie jako tomy 5–8. Ukazała ona kolejny, dojrzały już etap dokumentacji kultury ludowej wybranego regionu&#13;
w opracowaniu Kolberga. Była monografią modelową, zarówno ze względu&#13;
na bogactwo materiału, zakres tematyczny przedstawianych zagadnień, jak&#13;
i metody wykorzystania źródeł, warsztat zbieracza i wydawcy oraz miejsce folkloru w ogólnym obrazie regionu. Prezentowała najpełniej przyjęte&#13;
przez Kolberga założenia teoretyczno–metodologiczne i egzemplifikowała&#13;
je na obszernym własnym materiale pozyskanym podczas bezpośrednich&#13;
eksploracji terenowych oraz na bogatej, wielostronnie wykorzystywanej&#13;
literaturze przedmiotu. Stanowiła też odbicie korzystnych możliwości pracy&#13;
badawczej Kolberga w terenie oraz rozległości studiów źródłoznawczych,&#13;
które umożliwił mu stały pobyt pod Krakowem.&#13;
Zasięg regionu omawianego w tej monografii odpowiadał założeniom&#13;
Kolberga, postulującego, m.in. w przywoływanej wyżej recenzji pracy Glogera, przyjęcie „mniejszej przestrzeni badań” dla śledzenia zjawisk kulturowych jako gwaranta ich szczegółowości i dokładności. Krakowskie obejmuje bowiem praktycznie obszar niewielki w stosunku do całego regionu,&#13;
tj. najbliższe okolice Krakowa. Podobnie postąpił badacz w poprzednich&#13;
monografiach, obejmujących w Sandomierskiem i Kujawach nieduże&#13;
stosunkowo „prowincje”. Dalsze połacie regionu krakowskiego planował&#13;
Kolberg przedstawić w osobnych monografiach1. Skoncentrowanie się na&#13;
terenach podkrakowskich w jednej monografii uznał za celowe ze względu&#13;
na reprezentatywność materiału z nich pozyskanego dla obrazu regionu,&#13;
1&#13;
Por. brulion listu do Augusta Bielowskiego z 15 III 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK&#13;
T. 64), s. 302–304. Por. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK&#13;
T. 73/I), s. XIII–XIV.&#13;
&#13;
295&#13;
&#13;
�którą oceniał na podstawie niezwykle bogatej zebranej w trakcie badań&#13;
dokumentacji źródłowej. Rozpoczynając rozdział „Kraj” w części I, pisał:&#13;
Okolica stanowiąca przedmiot moich poszukiwań składa się, prócz samego&#13;
Krakowa, z ziemi b. okręgu wolnego miasta, a następnie W. Ks. Krakowskiego&#13;
oraz z dwóch przyległych jej wąskich pasów nadgranicznych, z których jeden&#13;
ciągnie się długim szlakiem od północy w Królestwie Kongresowym, drugi zaś&#13;
od południa prawym brzegiem Wisły (w Galicji)1.&#13;
&#13;
Szerokość owych „pasów nadgranicznych” nie jest jednak wyraźnie wykreślona. Ostra jest jedynie granica zachodnia biegnąca historycznie między&#13;
Małopolską i Śląskiem, a wówczas oddzielająca ziemie zaboru austriackiego&#13;
od pruskiego. Nieostrość pozostałych linii granicznych wynika zresztą nie&#13;
tylko z faktu przenikania się kultur na pograniczach etnograficznych i płynności pewnych zjawisk czy cech ujawniających się niejako ponad czy mimo&#13;
granic historycznych, politycznych, administracyjnych. Przyczyna chwiejności granic leży również w tym, że Kolberg sam wykraczał poza określone&#13;
przez siebie terytorium „wąskich pasów” wzdłuż Wisły2.&#13;
Najwięcej materiału zebrał Kolberg w Modlnicy, Tomaszowicach i w samym Krakowie, a także w okolicy Wieliczki. Zapisy melodii i tekstów folkloru (pieśni, bajek, zagadek) oraz informacje i opisy etnograficzne dokonane&#13;
zostały głównie w tych ośrodkach badań. Choć noty lokalizacyjne wskazują&#13;
szereg innych miejscowości z regionu, nie zawsze muszą oznaczać pobyt&#13;
w nich Kolberga i notację na miejscu, sam zapis mógł się dokonać gdzie indziej, a owe noty informują o pochodzeniu lub miejscu zamieszkania informatorów czy śpiewaków. Znając wielokrotnie wyrażaną przez samego badacza zasadę wykorzystywania każdej nadarzającej się okazji, by zapisywać&#13;
ludowe teksty i melodie także poza miejscem ich funkcjonowania, przyjąć&#13;
można z dużym prawdopodobieństwem, że nie we wszystkich wskazanych&#13;
w notach miejscowościach sam bywał, lecz że np. w Krakowie lub w często i chętnie odwiedzanej przez gości Modlnicy czy w Tomaszowicach pozyskał materiał z innych wsi. Obok miejscowości w dawnym powiecie&#13;
O. Kolberg Krakowskie cz. I (DWOK T. 5), s. 4.&#13;
Zob. wypowiedź samego Kolberga na temat przyczyn takiego „przekraczania” granic,&#13;
tj. dla pokazania cech „Krakowiaków w najściślejszym wyrazu tego znaczeniu”, w części I Krakowskiego (DWOK T. 5), s. 107 i 115, por. też E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara&#13;
Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. XVI.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
296&#13;
&#13;
�krakowskim badacz wymienia w swojej monografii także położone w powiatach wielickim, chrzanowskim i bocheńskim, a nawet w ówczesnej guberni kieleckiej, w powiecie olkuskim i miechowskim. Brak niestety wskazówek Kolberga określających trasy podróży oraz wszystkie miejscowości,&#13;
w których prowadził badania i sporządzał notatki ze słuchu. Dokładnych&#13;
danych w tym zakresie nie da się dziś ustalić. Wiadomo jednak, że warunki&#13;
zamieszkiwania w Modlnicy, bliskość zaprzyjaźnionego dworu w Tomaszowicach, ścisłe kontakty rodzinne z mieszkańcami Mogilan, towarzyskie,&#13;
artystyczne, naukowe z Krakowem i z okolicznym ziemiaństwem służyły&#13;
budowaniu i rozgałęzianiu swoistej siatki badań i pozyskiwaniu narratorów,&#13;
śpiewaków, informatorów i gawędziarzy. Bez życzliwości i pomocy zaprzyjaźnionych lub polecanych „obywateli”, wobec nieufności chłopów i ich&#13;
niechęci do obcych, obwarowanej urzędowymi zakazami i restrykcjami za&#13;
nawiązywanie z przybyszami kontaktów, dokumentowanie folkloru na taką&#13;
skalę nie byłoby możliwe. Nierzadko też pomocnicy Kolberga uczestniczyli&#13;
w badaniach i rejestracji żywych przekazów z ust chłopskich wykonawców&#13;
i znacznie je ułatwiali. Pozyskiwali przecież dla niego dobrze sobie znanych&#13;
mieszkańców wsi, osoby nieprzypadkowe, często utalentowane i wyjątkowe. Niekiedy współpraca ta szła jeszcze dalej, jak np. z Józefem Konopką, z którym to podczas pobytu w Modlnicy w 1857 roku i w Mogilanach&#13;
w 1861 roku notowali razem pieśni – Kolberg melodie, Konopka teksty 1,&#13;
czy z Antoniną Konopczanką, która spisywała dla Kolberga wspomniane&#13;
teksty folkloru. Od przyjezdnych i gości przybywających do Krakowa i do&#13;
podmiejskich wsi zbierał Kolberg zresztą materiały nie tylko z Krakowskiego i z ziem ówczesnej Galicji Wschodniej, ale także z regionów od wyjazdu&#13;
z Warszawy już przez siebie nieodwiedzanych, a należących wówczas do&#13;
Królestwa Polskiego2. Ponadto stosunki między podkrakowskimi dworami&#13;
Konopków a wsią były tradycyjnie dobre, jak wspominają ich mieszkańcy i bywalcy. Kolberg zaś ze swoją cierpliwością i łagodnością, a przede&#13;
Zob. np. zapisywane w ten sposób pieśni nr 129, 383 i 399 oraz 519 i 734 w tomie Krakowskie, Suplement… (DWOK T. 73/I) oraz tamże ryc. nr 2 (przed s. 243), przedstawiająca&#13;
zapis terenowy melodii z incipitem tekstu „Wędrowała Kasia” sporządzony przez Kolberga oraz&#13;
tekstu tej pieśni ręką Konopki.&#13;
2&#13;
O takich nabytkach mówią również rękopisy, np. zachowane manuskrypty Antoniny Konopczanki, która w Modlnicy, co odnotowane jest w rkp., sporządziła zapisy kilku bajek mazowieckich z okolic Łomży i Augustowa, z ust tamtejszego narratora, oznaczając ich proweniencję&#13;
geograficzną (rkp. Arch. PTL, teka 1, sygn. 1118, k. 73–77), zob. bajki w cz. VII Mazowsza&#13;
(DWOK T. 42), s. 450–452, 453–455, 468–469, 485–488.&#13;
1&#13;
&#13;
297&#13;
&#13;
�wszystkim z żywym i powszechnie znanym zainteresowaniem dla życia&#13;
wsi cieszył się sympatią miejscowej ludności i traktowany był życzliwie&#13;
i ciepło jako ważna i charakterystyczna postać modlnickiego pejzażu, czego&#13;
trwałym śladem mogą być odnalezione w jego rękopiśmiennych zbiorach&#13;
cytowane wcześniej, improwizowane przyśpiewki.&#13;
Poza istotnym wkładem Konopków niezidentyfikowani są pozostali&#13;
współpracownicy Kolberga z Krakowskiego w zakresie organizacji badań&#13;
i zasilania monografii własnymi materiałami. Ich zapisy pozostają anonimowe. Nieznani są także w większości informatorzy i wykonawcy ludowi&#13;
z tego regionu. Nieliczne i w skali całego dorobku Kolberga unikatowe&#13;
informacje uzyskujemy jedynie o kilku z tych ostatnich dzięki Antoninie Konopczance, która utrwaliła nazwiska swoich narratorów z Modlnicy i okolicznych wsi na kartach własnych zapisków1. W rękopisach odnotowane&#13;
są też nazwiska dwu bliżej nieznanych i wyjątkowych autorów: Michała&#13;
Szczurka z Mogilan, który niewprawnie, nienawykłą do pisania ręką zanotował kilkadziesiąt „śpiewek” i kilka opowiadań, oraz Jana Hyłki, autora&#13;
obszernego tekstu szopki2.&#13;
W czterotomowej monografii materiał podzielony jest na rozdziały:&#13;
„Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje”, „Gry i zabawy” (część pierwsza); „Obrzędy”, „Pieśni i dumy”, „Tańce” (część druga); „Świat nadzmysłowy” (część trzecia); „Powieści”, „Zagadki. Przysłowia. Zdania”, „Język” (część czwarta). Każdy z tomów zamykają przypisy, zawierające uzupełnienia do podstawowego zrębu 3.&#13;
Układ ten, w zasadzie w swoich ramach głównych przyjęty już w Kujawach,&#13;
zastosował tu Kolberg dla znacznie bogatszego i zróżnicowanego tematycznie&#13;
i źródłowo materiału, co odzwierciedla układ wewnętrzny w obrębie działów głównych. Dzięki temu Krakowskie reprezentatywnie określa ustalony&#13;
schemat treściowy pełnej Kolbergowskiej monografii regionalnej, w której&#13;
badacz na obszernym materiale zweryfikował praktycznie swoje założenia&#13;
teoretyczno-metodologiczne i zaprezentował jej modelowy kształt. Schemat&#13;
Zob. E. Millerowa, A. Skrukwa „Krakowskie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 73/I), s. LXX–&#13;
LXXII.&#13;
2&#13;
Zob. tamże, s. L i LXXXIII. Zapisy Szczurka opublikowane są w tomach 73/I DWOK,&#13;
s. 499–515, i 73/II DWOK, s. 472–475, 484, 487–489; zapis szopki Hyłki w tomie 73/I DWOK,&#13;
s. 23–38.&#13;
3&#13;
Charakterystyka zawartości poszczególnych rozdziałów monografii przedstawiona jest&#13;
obszerniej w przywołanym wyżej wstępie E. Millerowej i A. Skrukwy „Krakowskie” Oskara&#13;
Kolberga… (DWOK T. 73/I), zob. s. XXXI i nast.&#13;
1&#13;
&#13;
298&#13;
&#13;
�ten będzie się powtarzał w zasadniczej postaci we wszystkich późniejszych&#13;
monografiach regionalnych; jego modyfikacje podyktowane będą jedynie&#13;
specyfiką regionu, a także ilością i charakterem pozyskanego materiału,&#13;
którego wewnętrzne proporcje i wartość źródłowa pozostawały zależne od&#13;
możliwości i zakresu własnych penetracji terenowych i literackich. Warto&#13;
więc na przykładzie Krakowskiego przyjrzeć się pokrótce typowym wyróżniającym cechom i metodom dokumentacji właściwym dla monografii Kolberga z jednej strony, z drugiej zaś specyfice obrazu regionu okolic Krakowa.&#13;
W Krakowskiem zrealizował Kolberg wzorcowo swój programowy postulat wielotorowości wykorzystanych źródeł. Monografię zbudował z materiałów pozyskanych trzema drogami: z własnych obserwacji i przekazów&#13;
spisanych od ludowych informatorów i wykonawców; z różnorodnych źródeł pośrednich, wśród których wymienić należy przede wszystkim materiały pochodzące od współpracowników, a spisane specjalnie dla Kolberga&#13;
bądź przekazane mu do użytku z własnych zasobów; z zastanej literatury&#13;
i archiwaliów. Zgromadził i wyselekcjonował w ten sposób bogatą i różnorodną bazę źródłową dla obrazu etnograficzno-folklorystycznego okolic&#13;
Krakowa. Umożliwiły to wcześniejsze wielokrotne kontakty z tym terenem&#13;
i jego mieszkańcami, potem stały w nim pobyt, a także studia i kwerendy w bibliotekach i archiwach krakowskich oraz zbiorach prywatnych,&#13;
dworskich i kościelnych. Wyniki tych poszukiwań Kolberga wykorzystane w monografii są imponujące, zarówno w zakresie ilości, jak i profilu,&#13;
charakteru i chronologii cytowanych i przywołanych źródeł drukowanych&#13;
i rękopiśmiennych. Pogląd na skalę prac wykorzystanych przez Kolberga&#13;
w czterech tomach Krakowskiego oraz w trzyczęściowym suplemencie krakowskim przynosi bibliografia zestawiona w ostatnim z nich (DWOK T. 73/&#13;
III, s. 441–481). Wśród ponad 700 pozycji znalazły się kompendia i dzieła&#13;
autorów polskich i obcych, prace historyczne i etnograficzne, zbiory folkloru wydane przez poprzedników, publikacje krajoznawcze i podróżnicze,&#13;
dawne kroniki, utwory literatury pięknej polskiej i europejskiej, artykuły&#13;
z prasy współczesnej i starszej różnego profilu, od tytułów naukowych do&#13;
niskonakładowych kalendarzy, druki ulotne i efemeryczne, rękopisy często&#13;
dziś zagubione, zniszczone lub niedostępne. Chronologicznie sięga Kolberg&#13;
do dorobku kilku epok, począwszy od piśmiennictwa staropolskiego, aż po&#13;
czasy mu współczesne. Tak szeroka penetracja źródeł jest zaletą monografii i jest cenna dla obrazu etnograficznego regionu, gdyż z jednej strony&#13;
pozwoliła uchwycić w wielu kwestiach ciągłość oraz żywotność tradycji,&#13;
299&#13;
&#13;
�np. trwałość i wiek niektórych wątków czy utworów folkloru pieśniowego,&#13;
podaniowego itp., a z drugiej ocalić od zapomnienia szereg świadectw dziś&#13;
niedostępnych, bo zaginionych, wydobyć informacje i teksty z rozmaitych&#13;
zakamarków literackich, niekiedy kryjących nieznane, a istotne wiadomości&#13;
dla historii, etnografii i dziejów folkloru. Ten aparat źródłowy przy wszystkich swoich zaletach sprawił jednak, że w praktyce nie ustrzegł się Kolberg&#13;
błędów, nieporozumień i mielizn. Jednak nie przekreślają one trafności&#13;
intuicji badacza, który okazał się prekursorem nowoczesnego stanowiska&#13;
w etnografii i folklorystyce, uwzględniającego wagę wszystkich, choćby pozornie błahych i drugorzędnych świadectw.&#13;
Z tym zagadnieniem łączy się kolejna istotna cecha warsztatu Kolberga&#13;
jako folklorysty, mianowicie dokumentowanie zjawiska przenikania i wędrówki folkloru do kultury wysokiej i na odwrót – utworów muzyki i literatury pięknej z kręgów ogólnopolskich do kultury wiejskiej, a także wzajemnych infiltracji twórczości wiejskiej i mieszczańskiej, środowiska chłopskiego i dworskiego. Świadomość ciągłych wędrówek ustnej i muzycznej&#13;
tradycji, płynności tego zjawiska i nieostrości granicy między twórczością&#13;
różnych nurtów i środowisk, uchwycona przez badacza w praktyce zbierackiej, znalazła odbicie w drukowanej monografii krakowskiej, a później&#13;
w następnych, zwłaszcza obszerniejszych, jak Poznańskie oraz Mazowsze.&#13;
Znajdujemy więc w części II Krakowskiego, w rozdziale poświęconym pieśniom, wyodrębniony dział pt. „Dwory i Miasta. Szkoła”, gdzie zamieszczone są również popularne arie, śpiewy teatralne, fragmenty znanych wodewilów, pieśni żakowskie, utwory znanych poetów, np. Kniaźnina, Karpińskiego, Pola, do których skomponowano melodie. Często pieśni te stały się&#13;
szerszą własnością; upowszechniły się, odrywając się od swojej scenicznej&#13;
i literackiej proweniencji. Również przedstawiając zwyczaje związane z cyklem rocznym, choć skupia się Kolberg głównie na wiejskich, uwzględnia&#13;
też uroczystości miejskie, charakterystyczne tylko dla Krakowa, takie jak&#13;
rękawka czy konik zwierzyniecki, a także popularne obchody i zabawy&#13;
mieszczan i ziemiaństwa, np. wybór króla kurkowego czy kuligi w czasie&#13;
karnawału. Z kolei w rozdziale „Kraj” sporo miejsca poświęca także historii&#13;
i zabytkom Krakowa, ilustrując opis przeglądem podań lokalnych, a także&#13;
ogólnonarodowych, słusznie doceniając promieniowanie miasta jako centrum polskiej kultury i historii na kraj, a więc i na podkrakowską wieś.&#13;
Dowodem takiego zjawiska w tomach krakowskich może być m.in. repertuar podaniowy znany ludowym narratorom w Modlnicy; zawiera on teksty&#13;
300&#13;
&#13;
�i wątki upowszechniane dzięki kontaktom z miastem i dworem 1. Także&#13;
więc i w uchwyceniu zjawiska płynności granic kulturowych można uznać&#13;
trafność intuicji Kolberga praktyka, gdyż proces przenikania się twórczości&#13;
różnych społecznych i zawodowych środowisk jest obserwowany w folklorystyce współczesnej jako jedno ze zjawisk podstawowych i typowych.&#13;
Monografia krakowska prezentuje rozwinięty program dokumentacji&#13;
wszystkich przejawów kultury ludowej – materialnej, społecznej i duchowej – w jej integralnym, holistycznym ujęciu i z uwzględnieniem funkcji&#13;
folkloru w życiu codziennym i świątecznym. Pieśni obrzędowe i związane&#13;
ze zwyczajami publikowane są w ramach opisywanej uroczystości, zgodnie&#13;
z jej przebiegiem, w odpowiednim jej miejscu, podania i legendy (często bez&#13;
rozwiniętej fabuły, jedynie w postaci komunikatu o wątku) przypisane są&#13;
do miast i miasteczek opisywanych w rozdziale „Kraj” jako ilustracja żywej&#13;
tradycji lokalnej i historycznej, przysłowia i gwarowe wyrażenia, wkomponowane w charakterystykę ludu jako przykłady żywej mowy, mają obrazować cechy ludu, jego codzienne życie, pracę, miejscowe stosunki, opowieści&#13;
wierzeniowe o duchach, strachach, upiorach i diabłach zamieszczane są&#13;
w rozdziale poświęconym światu nadzmysłowemu, by – zgodnie z intencją&#13;
narratorów – uwiarygodnić opisywane wierzenia opowiadaniami niby to&#13;
„z życia” wziętymi, realnymi. Zatem w ujęciu Kolberga nie wszystkie teksty folkloru zostały przydzielone do działów poświęconych poszczególnym&#13;
gatunkom poezji i prozy ludowej; część z nich przypisana jest do obrazu&#13;
kultury społecznej i materialnej zgodnie z ich funkcją strukturalną (pieśni&#13;
obrzędowe) lub ilustratywną, niekiedy nadaną przez badacza (podania i legendy, przysłowia). Natomiast w osobnych rozdziałach monograficznych&#13;
zebrane są pieśni tzw. powszechne, tj. autonomiczne, śpiewane przy różnych okazjach, niezwiązane z obrzędami, a więc nieposiadające ściśle do&#13;
nich przypisanej funkcji, a także bajki o mniej lub bardziej rozwiniętym&#13;
kształcie fabularnym, przysłowia bez wyraźnie sprecyzowanych konotacji&#13;
okolicznościowych. Te pieśni i bajki klasyfikowane są wewnątrz rozdziałów&#13;
na mniejsze grupy. Pieśni porządkował Kolberg według kilku kryteriów:&#13;
gatunku (ballady, przyśpiewki taneczne), treści, tematu (miłosne, sieroce),&#13;
Mowa o kilkunastu podaniach, zapisanych w Modlnicy przez Antoninę Konopczanke&#13;
z ust miejscowych narratorów, np. „O panu Twardzickim”, „Wojsko św. Jadwigi śpiące&#13;
w Babiej Górze”, „O grenaterach polskich pod Krzysztoforami” itd. W Krakowskiem Kolberg&#13;
ich nie opublikował, po części zapewne ze względu na treści patriotyczne i wymogi cenzury;&#13;
wydrukowane zostały w suplementowym tomie 73/II DWOK, na s. 405 i nast.&#13;
1&#13;
&#13;
301&#13;
&#13;
�osoby wykonawcy (dziadowskie), środowiska, którego dotyczą (pasterskie,&#13;
rzemieślnicze, myśliwskie). Układ bajek jest ramowy i w swych działach&#13;
głównych w zasadzie zbliżony do podziału współcześnie stosowanego.&#13;
Obejmuje „gadki cudowne” (tj. bajki magiczne), „powieści moralne i legendy”, gadki różnego typu (o diabłach, strachach, złodziejach, głupcach,&#13;
tj. głównie anegdoty). Systematyka zarówno pieśni, jak i bajek nie jest jednak konsekwentna. Szczególnie w przypadku pieśni o jej niespójnościach&#13;
i sprzecznościach wewnętrznych zdecydowały takie czynniki, jak: krzyżujące się kryteria i ich niepewna hierarchia, zmienność sytuacji wykonawczej i funkcji (np. oderwanie się pieśni weselnej od sytuacji obrzędowej&#13;
lub przeciwnie), niejednoznaczność granicy miedzy utworami ludowymi&#13;
i nieludowymi wobec ich ciągłej międzyśrodowiskowej wędrówki, złożoność tematyczna niektórych tekstów, tworzących tzw. aglomeraty, a także&#13;
imperatyw uwzględnienia podobnych cech muzycznych niektórych utworów. Z kolei dla układu bajek zasadniczy kłopot stanowiła nieostrość wyznaczników podziału i kategoryzowania opowieści, mimo prób zestawiania&#13;
motywów dla poglądu na rozwój akcji i kształt fabuły. Trudności te, do&#13;
dziś zresztą w przypadku klasyfikacji pieśni nierozwiązane zadowalająco,&#13;
sprawiły, że te same wątki ludowej poezji i prozy odnaleźć można w różnych grupach. Kolberg, który dopiero przecierał drogę przyszłym pracom&#13;
w tym zakresie, był świadomy niedoskonałości swojego systemu klasyfikacji w praktyce, czemu niejednokrotnie, także w omawianym tomie, dawał&#13;
wyraz1. Cenne są jednak podjęte przez niego próby analizy morfologicznej&#13;
utworów prozatorskich i zestawianie motywów wyznaczających akcję dla&#13;
rozpoznania wątków. Zaznaczyć też należy, że w przeciwieństwie do poprzedników Kolberg w swoich bajkowych zapisach nie pomijał anegdot&#13;
i humoresek, nacechowanych często rubasznym humorem i dosadnym&#13;
słownictwem, co uzasadniał troską, „by […] żadnego z umysłowością ludu&#13;
związanego nie pominąć przedmiotu, owszem, zwrócić uwagę badaczy na&#13;
płody fantazji ludowej i na tym także objawiające się polu […]”2. Podobnie&#13;
postępował, spisując pieśni; wiele wśród nich zawiera akcenty obsceniczne, cechuje się dwuznacznym i niekiedy ciężkim dowcipem. Ze względu&#13;
na cenzurę obyczajową nie zawsze je publikował, niekiedy wykropkowywał opuszczane wyrazy lub podmieniał drastyczne na neutralne. Notował&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. Krakowskie cz. II (DWOK T. 6), s. 244 i 378–379.&#13;
Zob. Krakowskie cz. IV (DWOK T. 8), s. 226.&#13;
&#13;
302&#13;
&#13;
�jednak wszystkie, a współcześnie wydawane suplementy zawierają i takie&#13;
pomijane zazwyczaj w edycji XIX-wiecznej teksty.&#13;
Za jedno z najważniejszych osiągnięć Kolberga uznać trzeba zasadę zestawiania i wskazywania wariantów, traktowaną jako stały element opracowania tekstów folkloru. Warianty pieśni i bajek bywały wprawdzie nie&#13;
zawsze trafnie identyfikowane, ale praktyka ich rozpoznawania wdrożona&#13;
została trwale przez Kolberga już od Pieśni ludu polskiego. W Krakowskiem, a potem w następnych monografiach, wskazaniu wariantów, obok&#13;
sąsiedztwa w drukowanych tomach, służy system odsyłaczy filiacyjnych.&#13;
Kierują one nie tylko do wcześniejszych tomów Ludu, ale i do zbiorów&#13;
poprzedników, wiążąc w ten sposób zapisywane przez Kolberga teksty folkloru z dorobkiem innych zbieraczy i wydawców. Choć nie wszystkie odsyłacze są trafne – niekiedy bywają mechaniczne i wskazują na zbieżności&#13;
przypadkowe lub drugorzędne, a czasami są wręcz błędne – wielokrotnie&#13;
wskazują jednak istotne warianty pieśni, bajek, dokumentując mechanizm&#13;
funkcjonowania folkloru w jego ciągłej twórczej zmienności, wędrówkach&#13;
i przekształceniach.&#13;
Dla Krakowskiego, podobnie jak dla Kujaw, charakterystyczna jest także&#13;
uwaga, jaką Kolberg poświęcił językowi, tj. głównie słownictwu, onomastyce i toponomastyce. Poza gwarowym materiałem leksykalnym rozsianym&#13;
w całej monografii, zwłaszcza w opisie ludu, konstruuje Kolberg osobny&#13;
słownik, a charakteryzując podkrakowską wieś, podaje nazwy własne&#13;
zwierząt gospodarskich, nazwy młynów, karczem, pól, łąk i gajów, sięgając tu m.in. do dawnych inwentarzy dworskich i świadectw nawet z XVI&#13;
wieku. Wreszcie w rozbudowanym osobnym rozdziale znalazły się obszerne wykazy „nazw rodowych” chłopów z wsi podkrakowskich i mieszczan&#13;
z Krakowa, zebrane z różnych źródeł pisanych, a także z własnych badań.&#13;
Docenienie w takim stopniu języka jako integralnego aspektu kultury ludowej, wyrażane już wcześniej przez Kolberga w jego programie Ludu, jest&#13;
także odpowiedzią na postulat naukowy, wskazywany jako jeden z najważniejszych w badaniach ludoznawczych II połowy XIX wieku przez krąg&#13;
badaczy Akademii Umiejętności i krakowskiego uniwersytetu. To w tym&#13;
gronie realizowano utrwalone już przekonanie o potrzebie całościowego&#13;
spojrzenia na wszystkie aspekty życia i kultury ludu i praktyczny program&#13;
takich badań. Znalazło to odbicie m.in. we wspomnianej już, opracowanej przez J. Sadowskiego Instrukcji do badania właściwości ludowych&#13;
i w pracach Sekcji Etnologicznej Komisji Antropologicznej, której od 1874&#13;
303&#13;
&#13;
�roku Kolberg przewodniczył. Język ludowy stanowił tam istotny przedmiot&#13;
badań jako element kultury wsi. Natomiast w Komisji Językowej od początku jej ukonstytuowania w marcu 1874 roku głównym przedmiotem prac&#13;
było programowe gromadzenie materiałów do słownika polskiego jako&#13;
dopełnienie Słownika Lindego i badanie w tym celu zasobów „z najdawniejszych zabytków piśmiennych, z zabytków literatury XVI, XVII i XVIII&#13;
wieku, pominiętych przez Lindego i z literatury najnowszej, po Lindem” 1.&#13;
Jak wspomniano, kompetencje Komisji Antropologicznej i Językowej trzeba było w pewnym momencie rozgraniczyć, ale w zakresie dokumentacji&#13;
języka współczesnego ich styczność okazywała się w praktyce nieunikniona. Postulat badania polszczyzny i jej dialektów był więc w ówczesnym&#13;
środowisku naukowym doceniany, choć z czasem przynależał głównie do&#13;
kompetencji językoznawców.&#13;
Ważnym i cennym elementem omawianej monografii jest jej dokumentacja ikonograficzna, której miejsce w Ludzie i znaczenie dla opisu etnograficznego doceniał Kolberg od początku swoich prac. W Krakowskiem&#13;
szczególnie bogato ilustrowany jest rozdział „Lud” w części I. Na zbiór rycin&#13;
składają się tam niewielkie drzeworyty wykonane przez Antoninę Konopczankę, ukazujące omawiane przez Kolberga stroje i ich elementy, zabudowania, wnętrza i plany izb mieszkalnych oraz sprzęty, a także ilustracje&#13;
wykonane według rysunków malarzy: Wojciecha Gersona, Tadeusza Konopki oraz według fotografii Walerego Rzewuskiego, przedstawiające wieś&#13;
i ubiory.&#13;
Krakowskie jako pełna monografia jest też reprezentatywne dla stosowanej przez Kolberga metody dokumentowania proweniencji źródeł. Sposób&#13;
opracowania potwierdza, że zgodnie z jego założeniem podstawowy i stały&#13;
element dokumentacji poszczególnych melodii i tekstów folkloru stanowią&#13;
noty informujące o lokalizacji geograficznej. Natomiast na ogół nie podaje&#13;
Kolberg informacji o wykonawcach i datach pozyskanych zapisów; takie&#13;
dane zdarzają się sporadycznie. W ówczesnym rozumieniu folklor był własnością zbiorową, przynależał do wspólnoty, w której funkcjonował i którą&#13;
twórczo określał. Wagę indywidualnego przekazu, osobowości narratora&#13;
Tak określono główne zadanie mającej powstać Komisji Językowej na posiedzeniu Wydziału Filologicznego, dnia 2 III 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”,&#13;
T. I, 1874, s. XXVIII. Zob. też Posiedzenie Komisji Językowej dnia 29 III 1874 r., tamże, s. XXXIV,&#13;
inicjujące jej wieloletnią pracę w tym zakresie i dyskusję nad profilem słownika oraz sposobem&#13;
gromadzenia i opracowania materiału leksykalnego.&#13;
1&#13;
&#13;
304&#13;
&#13;
�i śpiewaka, specyficznych uwarunkowań i okoliczności konkretnej transmisji uwzględniali jako normę dopiero badacze późniejsi. Nie praktykował&#13;
Kolberg również systematycznego oznaczania autorskiego pochodzenia zapisów obcych, przekazanych mu specjalnie przez współpracowników czy&#13;
korespondentów, a także badaczy pracujących niezależnie. Niekiedy odnotowywał nazwiska tych osób we wstępach do monografii, nie sygnując jednak metodycznie w swoim tomie partii ich materiału, nierzadko dzielonego&#13;
tematycznie na cząstki w różnych miejscach. W Krakowskiem wdzięczność&#13;
swoją wobec Konopków pomocnych w opracowaniu monografii wyraził&#13;
dedykacją umieszczoną w I części, ale konkretnego wkładu np. Antoniny&#13;
Konopczanki, a także innych zbieraczy w drukowanych tomach nie dokumentował. W tym zakresie cenne informacje przynoszą zachowane rękopisy i korespondencja Kolberga, dzięki którym niejednokrotnie udaje się odtworzyć proweniencję autorską materiału, a nawet okoliczności i charakter&#13;
współpracy z autorem Ludu.&#13;
I tak analiza źródeł pozwoliła stwierdzić nie tylko sygnalizowany wyżej&#13;
znaczny wkład Antoniny Konopczanki w opis ludu, świata nadzmysłowego&#13;
i wierzeń, w zasób pieśni i bajek. Pozwoliła też z jednej strony prześledzić metodę i zakres pracy zbieraczki działającej ściśle według wskazań&#13;
Kolberga, z drugiej zaś docenić wyjątkowość tej współpracy w świetle&#13;
niezwykłego dokumentu przez nią pozostawionego i znajdującego się dziś&#13;
w archwum Kolberga. Jest nim wspomniany już obszerny rękopis, nazwany&#13;
współcześnie Modlnickim raptularzem Antoniny Konopczanki, w którym&#13;
zbieraczka notowała przeprowadzone przez siebie wywiady z miejscowymi, dobrze sobie znanymi informatorami i narratorami z Modlnicy i jej&#13;
najbliższej okolicy. Niespotykana ówcześnie, a utrwalona kolokwialna forma wywiadu, zapis dialogu z narratorami z pewnością wybranymi przez&#13;
znającą ich zbieraczkę, określenie okoliczności prowadzonych rozmów,&#13;
np. przy przędzeniu lnu, rwaniu konopii, kopaniu ziemniaków, wreszcie&#13;
nazwiska bajarzy i rozmówców badaczki oraz autentyzm prymarnego notatnika Konopczanki składają się na wyjątkowość tego dokumentu nie tylko w skali zbiorów Kolberga, ale i etapu badań nad folklorem. Pozwala&#13;
on ustalić, że większość przedstawianych przez Kolberga w części III i IV&#13;
monografii ludowych wierzeń i wyobrażeń o świecie realnym i nadzmysłowym oraz bajkowych opowieści prozatorskich pochodzi z tych zapisów&#13;
Konopczanki, sporządzonych bezpośrednio z przekazów znanych z nazwiska i profesji konkretnych informatorów. Zbieraczka redagowała później&#13;
305&#13;
&#13;
�swój brulionowy rękopis z myślą o wykorzystaniu go przez Kolberga, a on&#13;
otrzymał te właśnie poprawiane przez nią czystopisy, w których zatarta&#13;
została forma dialogowa i po części autentyzm języka pierwowzoru. Szczęśliwie jednak prymarny manuskrypt zachował się do dziś i ze względu na&#13;
unikatowy walor źródłowy Raptularza opublikowano go w formie aneksu&#13;
w suplemencie, a niezależnie od tego ustalono – zgodnie z zasadami edytorskimi opracowania suplementów – zależność materiału drukowanego&#13;
w Krakowskiem od oryginału zbieraczki1.&#13;
Krakowskie doczekało się kilku recenzji, przeważnie ogłaszanych sukcesywnie po wydaniu kolejnych czterech części. Całość omówił Gloger 2,&#13;
podkreślając wartość pracy Kolberga dla kultury narodowej, bogactwo&#13;
zebranego materiału, szczególnie muzycznego, znaczenie źródłowe monografii dla dalszych badań, rzetelność i szczegółowość dokumentacji etnograficznej, celowość całościowego potraktowania rozmaitych przejawów&#13;
kultury materialnej, społecznej i duchowej. Za zbędne natomiast uznał opis&#13;
historyczno-topograficzny Krakowa i jego okolic oraz przedruki niektórych&#13;
publikacji niebędących „rzadkością bibliograficzną”.&#13;
Krakowskie Kolberga, a także kolejne tomy regionalne wydawane pod&#13;
patronatem Akademii wpisują się nie tylko w jej dorobek, ale także w wypracowany przez nią kierunek naukowy i model badań. Choć autor Ludu&#13;
ukształtował już wcześniej własny, oryginalny kształt monografii regionalnej, to jednak swoją koncepcję wydawniczą kontynuował i rozwijał&#13;
w kręgu krakowskiej instytucji, wnosząc w jej prace swój wzorcowy wkład.&#13;
Omawiając dokonania naukowego środowiska krakowskiego i prac Akademii po roku 1870, Stanisław Estreicher, syn Karola, pisał po latach, już&#13;
z perspektywy czasu:&#13;
Uczeni krakowscy zaczynają teraz stosować naukowe metody wyrobione od dawna na Zachodzie, ale dotychczas niemal nieznane w Polsce […], szerzą pracami&#13;
swymi dążność do docierania do źródeł, umiejętność krytycznego ich wydawania,&#13;
rozbijania problemów naukowych na monografie i stronienia od zbyt szybkich,&#13;
choć efektownych uogólnień. Rolę, jaką w naukach historycznych grają „źródła”,&#13;
gra w naukach przyrodniczych „eksperyment”, kryterium prawdy. Typ monoPor. też przypisy źródłowe do cz. III i IV Krakowskiego, w: O. Kolberg Krakowskie. Suplement… (DWOK T. 73/III), s. 309–403, w których materiał drukowany odniesiony jest do zapisów rękopiśmiennych zbieraczki.&#13;
2&#13;
Recenzja Z. Glogera ukazała się w „Przeglądzie Krytycznym” 1876, nr 3, na s. 87–91.&#13;
1&#13;
&#13;
306&#13;
&#13;
�grafii opracowującej wyniki oparte na źródłach lub na eksperymentach – i to&#13;
monografii możliwie szczegółowej – zaczyna odgrywać odtąd w nauce polskiej&#13;
pierwszorzędną rolę. Oczywiście byłoby przesadą twierdzić, że poza Krakowem&#13;
i przed r. 1870 metoda monograficzna w Polsce nie była znana, owszem, monografie zjawiały się, ale sporadycznie. Uznanie monografii jako równowartościowej z pracami o ogólnej treści i rozpowszechnianie typu monografii naukowej&#13;
jest pierwszorzędną zasługą uczonych krakowskich, a także Akademii skupiającej&#13;
elitę uczonych polskich. Nie osłabia tego wcale fakt, że ukazują się w Krakowie&#13;
także i dzieła syntetyczne, starające się ująć w całość wiedzę w pewnej dziedzinie&#13;
oraz liczne podręczniki naukowe, ale gruntowne monografie i krytyczne wydawnictwa źródłowe są mimo to najcharakterystyczniejszym składnikiem tego&#13;
dorobku, jaki do skarbnicy naukowej ogólnopolskiej dorzucił Kraków1.&#13;
&#13;
Wydaje się, że dzieło Kolberga można umieścić w tym nurcie intelektualnym jako jego znaczące i specyficzne osiągnięcie.&#13;
XV&#13;
[Sytuacja finansowa Kolberga w latach 1871–1875, dotacja a koszty wydania. –Korespondencja z bratem Wilhelmem. – Śmierć Wilhelma w 1877 r.&#13;
– Kontakty listowne z Karoliną Kolberg i Jadwigą Wernerową. – Spotkanie&#13;
z Karoliną i jej córkami w Modlnicy w 1877 r. – Poczucie osamotnienia i oddalenia od rodziny wyrażane w listach.]&#13;
&#13;
Jak wspomniano, dotację przyznaną Kolbergowi przez Towarzystwo Naukowe Krakowskie w wysokości 300, potem 400–500 florenów w zamian&#13;
za 100 egzemplarzy książki kontynuowała w dalszych latach Akademia&#13;
Umiejętności. Towarzystwo udzieliło funduszu na część I Krakowskiego (tom&#13;
5), wydaną w końcu 1871 roku, natomiast części II–IV tej monografii, które&#13;
wyszły odpowiednio w październiku 1873 roku (tom 6), w kwietniu 1874 roku&#13;
(tom 7) oraz w końcu 1874 lub na początku 1875 roku (tom 8)2, współfinansowała już Akademia, podtrzymując wcześniejsze zobowiązanie. Koszty wydania poszczególnych tomów znacznie jednak przewyższały wysokość dotacji.&#13;
S. Estreicher Znaczenie Krakowa dla życia narodowego polskiego w ciągu wieku XIX…,&#13;
s. 41–42.&#13;
2&#13;
Zob. listy do Akademii z [22] X 1873 r., z 14 IV i z 24 X 1874 r., Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 464, 485–486 i 495–496.&#13;
1&#13;
&#13;
307&#13;
&#13;
�Znamy je dzięki wspominanym już notatkom, poczynionym przez Kolberga&#13;
w brulionowej wersji jego Wykazu tek rękopiśmiennych z 10 stycznia 1886&#13;
roku. I tak przyznany zasiłek na cztery tomy Krakowskiego wynosił odpowiednio: 300 fl., 500 fl., 400 fl., 400 fl., natomiast koszt wydania: 700 fl., 1390&#13;
fl., 612 fl., 640 fl.1 Szczególnie drogi był druk nut, stąd taka dysproporcja&#13;
kwot w przypadku części II Krakowskiego, która zawierała bogaty materiał&#13;
muzyczny, co Kolberg uzasadniał w cytowanym wyżej liście, składając ten&#13;
tom Akademii w październiku 1873 roku. Jak wspomniano wyżej, na liście&#13;
tym widnieje notatka prezesa Majera, stwierdzająca, że Akademia przejęła&#13;
po Towarzystwie Naukowym zobowiązanie udzielania zasiłku dla Kolberga&#13;
w wysokości od 400 do 500 fl.2 Dalsze subwencje nie schodziły więc niżej niż&#13;
400 fl., by od 1883 roku uzyskać stałą wysokość 500 fl., a w ostatnich latach&#13;
życia Kolberga ulec podwojeniu, o czym będzie mowa dalej.&#13;
Mimo dobrej woli i konsekwencji władz Akademii w udzielaniu pomocy&#13;
finansowej dla Kolberga oznaczało to jednak tylko partycypację instytucji&#13;
w kosztach druku, nie zaś ich pełne pokrycie, gdyż – jak widać – były&#13;
one znacznie wyższe; niekiedy dotacja nie obejmowała nawet połowy ceny&#13;
wydania książki. Dla przykładu, w przypadku 4-tomowego Krakowskiego&#13;
dotacja wynosiła w sumie 1600 fl., natomiast łączny koszt druku – 3342 fl.,&#13;
co oznacza, że własna dopłata Kolberga do rzeczywistych kosztów druku&#13;
– według jego wyżej przytoczonych danych – wyniosła 1742 fl. Był więc&#13;
zmuszony pokrywać różnicę z dochodu pochodzącego ze sprzedaży tomu&#13;
poprzedniego. Ponieważ jednak nigdy nie udawało się sprzedać całego nakładu, uzyskana suma nie pokrywała różnicy między rachunkiem drukarni&#13;
a zasiłkiem Akademii; i tak np. dochód ze sprzedaży czterech tomów Krakowskiego uzyskany do 1879 roku wyniósł zaledwie 579, 50 fl.3 Pozostawała więc ciągła presja finansowego braku, konieczność maksymalnego&#13;
1&#13;
Zob. Wykaz tek rękopiśmiennych…, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks 12,&#13;
s. 749, przyp. *14. W tym brulionie Kolberg dopisał później ołówkiem kwoty dotacji i kosztów&#13;
druku tomów wydanych z materiałów z odpowiednich, wyszczególnianych tam tek. Oryginał&#13;
tego wykazu dołączył do swojego listu do J. Majera z 10 I 1886 r. (zob. tamże, s. 310–313). Identyczne dane dotyczące tomów Krakowskiego podał też w innych zapiskach rachunkowych (BN&#13;
PAU i PAN, sygn. 2183, k. nlb. po k. 140).&#13;
2&#13;
Zob. wyżej, s. 264, przyp. 2.&#13;
3&#13;
Zachowały się kolejne notatki rachunkowe Kolberga datowane 19 X 1879 r. (BN PAU&#13;
i PAN, sygn. 2183, k. 140), w których podał sumy dotacji Akademii na 8 tomów Ludu (od 5.&#13;
do 12.), koszty ich druku i papieru oraz wpływy ze sprzedaży. Kwoty subwencji na 4 tomy&#13;
Krakowskiego oraz suma wpływów z ich sprzedaży są w tym zestawieniu zgodne z cytowanymi&#13;
&#13;
308&#13;
&#13;
�oszczędzania i osobistych wyrzeczeń, by pokryć pełne koszty tomów z własnych ubogich zasobów. Te zaś nie są dokładnie znane, gdyż brak dokumentów, które jednoznacznie pozwoliłyby je określić, nie ma też spójnych&#13;
osobistych notatek rachunkowych Kolberga z tego okresu – poza zapiskami&#13;
kwot dotacji i kosztów druku, przy czym te ostatnie są po części sprzeczne.&#13;
Bieńkowski wprawdzie pisze: „Żył skromnie z renty otrzymywanej z Komisji Skarbu w Warszawie”1, jednak – jak wspomniano – nawet ta informacja&#13;
nie uzyskuje potwierdzenia w świetle zachowanych dokumentów. Nie znamy też szczegółów o materialnym bycie Kolberga w Modlnicy. Z pewnością zamieszkanie u Konopków odjęło mu większość wydatków związanych&#13;
z życiem codziennym, natomiast z własnej kieszeni opłacał papier do notatek, atrament, pocztę, przejazdy kolejowe, ewentualne książki, niezbędny&#13;
ubiór itp. Wiadomo z listów, że miał do dyspozycji złożony w Warszawie&#13;
pod pieczą Wilhelma niewielki kapitalik z uciułanych zarobków i z „papierów” po zmarłej matce, o którego zadysponowaniu mowa była w korespondencji braci na początku 1872 roku2. W miarę swoich potrzeb i możliwości&#13;
Wilhelma operowania tym funduszem uzyskiwał pewne sumy z tego depozytu3, przeznaczając je m.in. na wyrównanie pełnego pokrycia kosztów&#13;
Krakowskiego oraz na wyjazd w 1873 roku na wystawę w Wiedniu.&#13;
Izydor Kopernicki, powiernik i świadek późnej starości i śmierci Kolberga, odpowiadając na pytanie, skąd autor Ludu „zdobył się na środki tak&#13;
znaczne, ażeby nas zasypać tylu tomami dzieł swoich”, tak pisał już pod&#13;
koniec życia przyjaciela o jego finansowej strategii:&#13;
Przez bardzo drogie dla mnie, najserdeczniejsze stosunki przyjacielskie, które mię&#13;
łączą z O. Kolbergiem od lat kilkunastu, wtajemniczony w jego skarby naukowe,&#13;
wyżej, natomiast koszty druku tych tomów i papieru różnią się od tam przytoczonych i wynoszą&#13;
łącznie 2960,31 fl. (tam 3342. fl).&#13;
1&#13;
W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 111. Zob. też wyżej, s. 252, przyp. 1.&#13;
2&#13;
Zob. listy braci ze stycznia i lutego 1872 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 402,&#13;
409, 412–413.&#13;
3&#13;
Pod tekstem listu Wilhelma z 2 I 1874 r. Kolberg poczynił notatki dotyczące rozliczeń&#13;
z bratem, zgodnie z jego życzeniem, by rachunek „do porządku doprowadzić” (tamże, s. 467–&#13;
–468). W notatkach tych figurują kwoty przekazywane Oskarowi przez Wilhelma za pośrednictwem księgarni Friedleina w latach 1872 i 1873, wynoszące w sumie 330 rub. sr. Według&#13;
Bieńkowskiego Kolberg przywiózł do Krakowa „skromny kapitał wynoszący ok. 400 rubli,&#13;
który przeznaczył na dopłatę do kosztów wydania wcześniejszych tomów Ludu”. Brak jednak dokumentów, które potwierdzałyby tę informację i wysokość kwoty (zob. W. Bieńkowski&#13;
Oskar Kolberg a Akademia Umiejętności w Krakowie…, s. 15).&#13;
&#13;
309&#13;
&#13;
�a nawet w jego operacje finansowe, mam możność odpowiedzieć […]. Otóż cały&#13;
sekret jego zadziwiającej operacji wydawniczej zasadza się na tym, że w dodatku&#13;
do zapomogi rocznej, którą otrzymuje, a która mu nigdy nie wystarcza na pokrycie&#13;
każdorazowego nakładu, poświęca on na to cały przychód ze sprzedaży swoich&#13;
dzieł, dla siebie zaś samego skąpi we wszystkim, skąpi zaś dlatego, że musi1.&#13;
&#13;
Wniosek ten poprzedził Kopernicki zwięzłym rachunkiem kosztów własnych Kolberga, dokonanym w oparciu o uzyskane od niego dane. Wyjaśniał&#13;
on, że otrzymane od Akademii subwencje w wysokości 300–600 zł reń.&#13;
nie wystarczały na pokrycie nakładów, więc dopłacać musiał do każdego tomu&#13;
po 60–890 zł reń. z tego, co mu przybywało ze sprzedaży uprzednio wydanych&#13;
tomów. Tym sposobem do 8 tys. zł reń. otrzymanych od Akademii w ciągu lat&#13;
17 dopłacił on przeszło 4 tys. własnych2.&#13;
&#13;
Nawet jeśli dane Kopernickiego i samego Kolberga nie są ścisłe, cytowane informacje dają pogląd na skalę wydatków i potrzeb.&#13;
Mimo tej ciągłej finansowej presji warunki pracy i kontynuacji dzieła&#13;
okazały się pod Krakowem zdecydowanie sprzyjające. Opieka Akademii&#13;
była stała, możliwości badań i studiów wobec zaplecza naukowego Krakowa najlepsze z ówcześnie dostępnych, życzliwy dom Konopków stanowił&#13;
oparcie materialne, a przywiązanie jego mieszkańców łagodziło smutek&#13;
rozstania z rodziną w Warszawie i tęsknotę za rodzinnym miastem. Mimo&#13;
to pierwsze lata po przeniesieniu się Kolberga do Krakowa nie były łatwe&#13;
dla „przymusowego emigranta”, jak określał siebie on sam, a świadomość&#13;
utraty i swoistego wygnania towarzyszyła mu właściwie do końca życia.&#13;
Wobec poczucia oderwania od najbliższych i przyjaciół, szczególnie boleśnie doświadczonego wobec śmierci matki w 1872 roku i nieobecności&#13;
na jej pogrzebie, wielkie znaczenie w życiu Kolberga odegrała wówczas&#13;
korespondencja z bratem i bardzo mu oddaną Karoliną, żoną Antoniego. Po&#13;
śmierci Wilhelma w 1877 roku ta ostatnia pozostanie właściwie jedynym&#13;
pomostem łączącym Oskara z rodziną w Warszawie.&#13;
I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 109.&#13;
Tamże. Podane przez Kopernickiego kwoty dotyczące tomów Ludu pokrywają się ze spisanymi przez Kolberga w brulionie Wykazu tek rękopiśmiennych… (DWOK T. 66, s. 748–749),&#13;
gdzie także te same sumy łączne dotacji i dopłat własnych Kolberga do tomów wydanych&#13;
w ciągu 17 lat przy pomocy Akademii (1871–1887). O finansowaniu z innych źródeł edycji&#13;
Obrazów etnograficznych, tj. cz. I–II Pokucia i cz. I–V Mazowsza (DWOK T. 29 i 30 oraz&#13;
T. 24-28), będzie mowa dalej.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
310&#13;
&#13;
�Wilhelm jako najstarszy z braci troszczył się o Kolberga i jego sprawy,&#13;
jak w ogóle o sprawy rodzinne, z zaangażowaniem i poczuciem odpowiedzialności, ale nie bez pewnego ojcowskiego mentorstwa, które, jak się wydaje, Oskar rozumiał i przyjmował. Bracia wcześnie stracili ojca i Wilhelm&#13;
w jakimś stopniu go zastępował. Od dawna niepokoił się o przyszłość brata, także zaraz po wyjeździe do Krakowa, świadomy jego trudności z wydawaniem i zbytem książek, doradzał mu i przestrzegał:&#13;
Życząc Ci pomyślnego skutku w krzątaniu się około wydawnictwa pism Twoich,&#13;
nie mogę przecież pominąć przestrogi, ażebyś też już raz przecież zwrócił uwagę&#13;
szczególną na jakąśkolwiek materialną dla siebie korzyść, bo brniesz tylko coraz&#13;
bardziej w zamęt interesów, trzymając się dotychczasowej drogi i koniecznie Ci&#13;
potrzeba wyjść z tego kółka na nowe jakieś szlaki, pracując więcej dla pism periodycznych. Jakąkolwiek stąd osiągnąłbyś korzyść, to przynajmniej miałbyś ją&#13;
pewną i natychmiastową, kiedy wszystkie korzyści na książkach są tylko ułudne&#13;
i dla zasobnych przedsiębiorców stosowne1.&#13;
&#13;
Nie doceniał jednak determinacji Oskara, który nie zamierzał w imię stabilizacji zrezygnować z realizacji swojego wielkiego planu badawczo-edytorskiego. W listach Wilhelma docierały do Kolberga wiadomości o ostatnich chwilach i pogrzebie matki, o życiu rodziny, o bratankach i krewnych,&#13;
o Karolinie, Antonim, ich małżeństwie i kłopotach materialnych, o kontaktach i spotkaniach ze wspólnymi znajomymi i przyjaciółmi, o ich zainteresowaniu Oskarem w Krakowie. Rysuje się w nich trudne, pełne kłopotów&#13;
i trosk życie ojca obarczonego licznym potomstwem i wdowca od 1865&#13;
roku, uwikłanego w niełatwe sprawy rodzinne, obciążonego zawodowymi&#13;
obowiązkami, a przy tym lojalnego i oddanego brata. Wilhelm opiekował&#13;
się też kapitalikiem Kolberga, starannie przedstawiał bratu jego stan i rozliczenia, zarządzając przekazami kierowanymi do Krakowa. Nie omieszkał&#13;
także występować z propozycjami zarobkowymi dla Oskara, przedstawiając&#13;
mu zaproszenie do współpracy z wydawaną w Warszawie Encyklopedią&#13;
rolnictwa, której sam był współautorem2. Oferta ta jednak nie została przyList Wilhelma Kolberga z 16 VIII 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 383–384.&#13;
List Wilhelma z 1 IV 1872 r., tamże, s. 417. Encyklopedia rolnictwa i wiadomości związek&#13;
z nim mających wychodziła w Warszawie w latach 1873–1877 (5 tomów), jej współredaktorem&#13;
był fizyk, encyklopedysta, m.in. współautor Encyklopedii powszechnej Orgelbranda, Stanisław&#13;
Przystański (1820–1887), którego zaproszenie dla Oskara przekazywał Wilhelm.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
311&#13;
&#13;
�jęta. Nie brak w listach także akcentów innych, ukazujących pasję zawodową Wilhelma, jak np. jego żywe zainteresowanie projektem wodociągów&#13;
i kanalizacji w Krakowie, problemem bliskim mu jako członkowi komitetu&#13;
budowy wodociągów warszawskich, czy prośba do Oskara o wyszukanie&#13;
mu w krakowskich bibliotekach planów dawnej Warszawy1. Pojawiają się&#13;
też wyrazy żalu, pewnej goryczy, ale i troski o wzajemną relację: „Wprawdzie nawykliśmy już do tego, że się mało z rodziną komunikujesz, zwłaszcza&#13;
teraz, gdy nie żyje matka, ale boję się, ażebyśmy przez ten brak stosunków&#13;
nie stali się jakby zupełnie sobie obcymi” – pisał Wilhelm w 1873 roku2.&#13;
W następnych latach załatwiał w imieniu Oskara sprawę długu i zalegających tomów w drukarni Jaworskiego oraz zbytu pozostałego nakładu,&#13;
zabiegał w jego interesie o pozytywne rozliczenia z sukcesorami Jaworskiego, interweniował w rozwiązaniu problemu z cenzurą warszawską, która&#13;
zakwestionowała niektóre fragmenty w Krakowskiem3. Był rzecznikiem&#13;
interesów brata i skutecznym łącznikiem z Warszawą. Stąpając mocno po&#13;
ziemi, konkretnie wspierał go w kłopotach, nie odmawiał pomocy w żadnej z jego spraw. Z listów wynika, że Wilhelm parokrotnie przyjeżdżał do&#13;
Krakowa i widział się z Oskarem, brak jednak bliższych informacji o tych&#13;
spotkaniach.&#13;
Kolberg odpowiadał bratu serdecznie i z atencją, także w poczuciu głębokiej więzi. Interesował się sprawami rodziny i dzieci Wilhelma, odnosił&#13;
się do ich aktualnej sytuacji i problemów. Z całkowitym zaufaniem powierzał mu swoje sprawy, których w Warszawie nie mógł załatwić osobiście,&#13;
i prosił o pośrednictwo i pomoc. Zwracał się nie tylko bezpośrednio we&#13;
własnym interesie, ale także odwoływał się do wspólnych przeżyć i pasji młodości, oczekując np. od brata potrzebnych wiadomości i notatek&#13;
na temat warszawskiej młodości Chopina. Zdawał sobie sprawę, że często&#13;
nadmiernie obciąża Wilhelma, nie mając jednak wyjścia, pisał m.in.: „Bardzo mi przykro, że Ci odbiór tych książek po Jaworskim, ich umieszczenie&#13;
Zob. listy Wilhelma z 28 III 1872 r. i z 4 VIII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 415–416 i 459. O pracach i zainteresowaniach Wilhelma zob. też K. Markiewicz Wilhelm&#13;
Kolberg (1807–1877), kartograf, metrolog, inżynier budownictwa dróg i mostów, Przysucha&#13;
2006 oraz H. Wróblewska-Straus, K. Markiewicz Fryderyk Chopin i bracia Kolbergowie…,&#13;
s. 117–121.&#13;
2&#13;
List Wilhelma z 14 I 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 436.&#13;
3&#13;
Zob. tamże, listy braci z okresu od 18 XII 1874 r. do 17 IV 1876 r., dotyczące m.in. sprawy&#13;
z Jaworskim, oraz listy od 18 XI 1875 r. do 18 X 1876 r., w których mowa o kłopocie z cenzurą.&#13;
1&#13;
&#13;
312&#13;
&#13;
�i przesyłka tyle sprawia ambarasu. Ale któż to dla mnie zrobi, jeżeli się Ty&#13;
do tego dzieła nie weźmiesz”?1 Wreszcie zwierzył się bratu w 1874 roku:&#13;
Mój Drogi, pisałem już do Karoliny o powodach, jakie mnie trzymają i zapewnie&#13;
niemały jeszcze czas trzymać będą w Galicji. Stosunek jednak do Konopków, jakkolwiek szczery i przyjacielski, nie jest przecież familijnym, więc na jego trwałości do końca mego życia polegać bezwzględnie nie jest politycznie i dlatego ja,&#13;
nie myśląc bynajmniej na teraz o ich opuszczeniu, mam się zawsze na baczności&#13;
i zawiązuję wiele innych stosunków, i tak się urządzę, żebym miał furtkę otwartą&#13;
[…], bym na niczyjej łasce bezwarunkowo znajdować [się] nie potrzebował2.&#13;
&#13;
Niestety wspomniany list do Karoliny nie zachował się; być może powiedziałby o powodach opuszczenia Warszawy i zamieszkania w Krakowie więcej, niż możemy wnioskować z zachowanych świadectw. A może&#13;
i o nadziei na powrót do Warszawy? W liście Kolberga uderza gorzka świadomość ciężaru bycia rezydentem, nawet w tak przyjacielskim domu jak&#13;
u Konopków. Po latach miało się okazać, że nie pozostał on rzeczywiście&#13;
jego domem do końca życia.&#13;
Kiedy Wilhelm zmarł 4 czerwca 1877 roku, zdesperowany Kolberg wyruszył wbrew formalnym przeciwnościom w drogę do Warszawy. Został&#13;
jednak zatrzymany przez policję na stacji granicznej obu zaborów w Granicy, ponieważ nie posiadał paszportu. Na pogrzeb brata nie mógł więc&#13;
pojechać. Była to jedna z najbardziej bolesnych i dramatycznych sytuacji&#13;
w życiu dobrowolnego wygnańca. Opisując to wydarzenie w liście do drugiego brata, Antoniego, wyznawał wtedy:&#13;
Możesz sobie wyobrazić, jak dalece byłem przerażony śmiercią Wilhelma, nie&#13;
wiedząc ani słówka o poprzedzającej jego śmierć chorobie. Dotąd jeszcze zaledwo ochłonąć mogę z przerażenia. Był on bowiem dla nas więcej niż bratem, bo&#13;
jak wiesz, częstokroć i ojca zastępował3.&#13;
&#13;
Łączność z rodziną w Warszawie podtrzymywała odtąd przede&#13;
wszystkim korespondencja Karoliny, primo voto Kolberg, secundo voto&#13;
Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., tamże, s. 552.&#13;
Brulion listu do Wilhelma z 12 VI 1874 r., tamże, s. 490–491. W rkp. po słowach: „furtkę&#13;
otwartą” wyraz nieczytelny.&#13;
3&#13;
Brulion listu do Antoniego Kolberga z 8 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 29–30. Granica, stacja kolejowa na terenie osiedla Maczki, dziś stacja Sosnowiec-Maczki.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
313&#13;
&#13;
�Wąsowskiej. Zainicjowana przez nią pod koniec 1870 roku, jeszcze w okresie panieńskim, trwała nieprzerwanie do końca jego życia; ostatni list bratowa wysłała do niego na dwa tygodnie przed śmiercią, zaalarmowana&#13;
prasowymi doniesieniami o nagłym pogorszeniu się zdrowia stryja1. Po&#13;
śmierci Wilhelma ich wzajemna wymiana listów jeszcze się zintensyfikowała; w sumie zachowało się 61 listów bratowej do Kolberga i 36 jego&#13;
brulionów do Karoliny pisanych w ciągu 20 lat. Karolina pisze z łatwością,&#13;
chętnie przelewa na papier swoje emocje i nastroje, swobodnie i szczerze dzieli się swoimi uczuciami i przywiązaniem do Oskara, nie pomija&#13;
szczegółów z życia rodzinnego, których na ogół unikał Wilhelm, sugerując,&#13;
że „drobiazgi familijne” przekaże Karolina. Z listów tych przebija ciepło&#13;
i troska o stryja, ale też łatwość w wylewaniu żalów i udręk codzienności,&#13;
których autorce nie brakowało. Pisze o kłopotach materialnych i zdrowotnych swoich, Antoniego i ich dzieci, a także dzieci Antoniego z pierwszego małżeństwa z Eleonorą Marconi, o ustawicznych zabiegach o finanse&#13;
i uciążliwym zarobkowaniu lekcjami, o trudnościach bytowania z niezbyt&#13;
zapobiegliwym Antonim, o dodatkowych obowiązkach opieki nad dwójką&#13;
swoich osieroconych siostrzeńców, Władysławem i Karoliną Illukiewiczami. Przekazuje mu relacje o ostatnich chwilach matki Oskara i Antoniego,&#13;
a swojej ukochanej babki, o śmierci swojej siostry, Julii Illukiewiczowej,&#13;
potem o odejściu swojej kilkunastomiesięcznej córki Julci oraz o śmierci&#13;
Wilhelma i związanym z nią zamieszaniem w rodzinie2. Przesyła wiadomości w sprawie sprzedaży fortepianu i przechowywania mebli Oskara&#13;
pozostawionych w Warszawie, interesuje się jego zdrowiem i sytuacją. Pisząc w konwencji rozmowy, „pogawędki listownej” ze stryjem, ciągnącej&#13;
się czasami w odstępach kilku miesięcy, nawiązuje do znanych mu spraw,&#13;
miejsc i ludzi, przybliża mu klimat rodzinnego miasta, koleje losu znajomych i przyjaciół, odejścia i narodziny, śluby i jubileusze. Choć dominującym rysem jej korespondencji są zmartwienia, uginanie się pod ciężarem&#13;
kłopotów finansowych i odpowiedzialności za rodzinę, to jednak dzięki&#13;
1&#13;
Pierwszy list Karoliny Gallasch pochodzi z 1 XI 1870 r., ostatni, pisany przez Karolinę&#13;
Wąsowską, z 21 V 1890 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 367–368 oraz cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 676.&#13;
2&#13;
Listy Karoliny z 21 I i z 17 X–22 XII 1872 r. oraz z 14 V 1876 r., tamże, cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 403–404, 427–428 i 615 oraz z 14 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 32–33.&#13;
Siostra Karoliny, Julia Illukiewiczowa, zmarła 8 X 1872 r., córka Karoliny i Antoniego Kolberga,&#13;
Julia (ur. 17 XII 1874 r.) zmarła 3 IV 1876 r.&#13;
&#13;
314&#13;
&#13;
�bezpośredniości i swobodzie pióra, inteligencji i ciekawości świata Karolina&#13;
potrafi barwnie odmalować zwykłe dni w ówczesnej Warszawie. Niekiedy&#13;
odrywa się od wątków rodzinnych i osobistych, przekazując informacje&#13;
o niecodziennych uroczystościach i wydarzeniach w stolicy, takich jak np.&#13;
śmierć uwielbianego „muzyka i przyjaciela” Oskara, Moniuszki 4 czerwca&#13;
1872 roku, rocznicowe obchody 400-lecia urodzin Kopernika 19 lutego 1873&#13;
roku, bytność w teatrze latem tego samego roku na przedstawieniu komedii Blizińskiego, Marcowy kawaler, w której, jak wspomniano, w postaci&#13;
Heliodora sportretował autor zaprzyjaźnionego z nim Oskara Kolberga1.&#13;
Listy te były dla Kolberga z pewnością uczuciowym wparciem w jego&#13;
życiu z dala od rodziny i oderwaniem od natłoku własnych bieżących obowiązków, ale przynosiły też smutne wiadomości i wciągały w zmartwienia&#13;
i kłopoty bliskich mu osób. Sam wielokrotnie pocieszał i wspierał upadającą na duchu Karolinę, udzielał jej dyskretnie i po ojcowsku życiowych&#13;
rad, a niejednokrotnie sięgał też do swojej płytkiej sakiewki, żeby wspomóc&#13;
bratową finansowo, choćby skromnym darem, przeznaczonym np. na leczenie jej chorej córki Antoniny2. Zdarzało się i tak, że musiał dość stanowczo&#13;
powściągać jej desperację i zbyt natarczywe dopominanie się pomocy, na&#13;
którą nie miał przecież odpowiednich środków, choć nie odmawiał jej nigdy w zakresie dla siebie możliwym.&#13;
Latem w roku 1877 doszło do spotkania Oskara z Karoliną i z jej córkami, Antoniną i Walentyną, w Modlnicy. Na zaproszenie Antoniny i Juliana&#13;
Konopków rodzina zjechała tam na wakacyjny pobyt, który ułatwił i zorganizował stryj, m.in. zadbawszy o odpowiednie formalności, umożliwiające zmniejszenie kosztów paszportowych3. Z pewnością osobiste spotkanie&#13;
miało duże znaczenie dla obu stron; bezpośredni kontakt eliminował barierę, którą mimo wylewności Karoliny stanowił fakt, że jak to sama ujęła&#13;
wcześniej, „nie wszystko bowiem można powierzyć papierowi”4. Korespondencja Oskara z bratową będzie towarzyszyła losom obojga przez następne&#13;
kilkanaście lat.&#13;
&#13;
1&#13;
Zob. listy Karoliny z 1 VI 1872 r., z 19 II i z 30 VII 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T.&#13;
64), s. 419–420, 444 i 463. Marcowy kawaler wystawiany był w Warszawie od 15 maja 1873 r.&#13;
2&#13;
Zob. listy Karoliny ze stycznia oraz z 8 II 1874 r., tamże, s. 469 i 477.&#13;
3&#13;
List Karoliny z 14 VI i brulion listu Kolberga do Karoliny z 26 VI 1877 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 33 i 47.&#13;
4&#13;
List Karoliny z 29 X 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 391.&#13;
&#13;
315&#13;
&#13;
�Listowne kontakty z innymi osobami z rodziny, bratem Antonim, który&#13;
czasem dopisywał się jedynie do listów Karoliny, z jego córką z pierwszego&#13;
małżeństwa, Marią Elżbietą, później Królikiewiczową, z synami Wilhelma,&#13;
Bronisławem i Stanisławem, jego córką Marią Eleonorą, później Jasińską,&#13;
były sporadyczne i okazjonalne. Najczęściej pisywała do Oskara i najbliżej&#13;
się nim interesowała najstarsza z żyjących córek Wilhelma, Jadwiga Karolina, od r. 1871 żona Emila Wernera. To ona po śmierci ojca przechowała&#13;
tradycję pielęgnowania w rodzinie więzi starszego i młodszego pokolenia,&#13;
podtrzymywaną potem przez córki Karoliny i Antoniego, Antoninę (Tonię) i Walentynę (Walcię). Jadwiga i Emil Wernerowie pośredniczyli też&#13;
po śmierci Wilhelma w dysponowaniu złożonym na jego ręce kapitalikiem&#13;
Kolberga. W czerwcu 1877 roku Oskar pisał w tej sprawie do bratanicy:&#13;
[…] wyjeżdżając z Warszawy w r. 1871, pozostawiłem w jego [tj. Wilhelma] ręku&#13;
jako depozyt w listach zastawnych sumę rub. sr. 1200 uzbieraną z oszczędności&#13;
całego mego życia, którą mi miał wypłacać cząstkowo nadesłanymi kwotami&#13;
co rok lub w miarę potrzeby. Pozostawiłem zaś na jego własną prośbę, gdyż&#13;
sam wówczas potrzebował pieniędzy. Jakoż z sumy tej odbierałem kwoty, które&#13;
niniejszy rachunek wykazuje i w ogóle w wielu jego listach posiadam skreślony&#13;
dokładny stan całego interesu. Sadzę, że i w papierach po Twym Ojcu pozostałych musi o tym być jakaś wzmianka. Proszę Cię, moja Jadwiniu, przekonać&#13;
się o stanie rzeczy. Nie chodzi o to, aby rzecz tę w tej chwili uregulować, ale&#13;
przyznasz, że sam porządek tego wymaga, aby suma ta w wiadomej wysokości jako wierzytelność moja na masie była zapisaną. Czy z niej będę korzystał&#13;
i w jakiej części, tego dziś przewidzieć nie mogę. Pragnąłbym jej wcale nie tykać,&#13;
zostawiając dla moich naturalnych sukcesorów, gdyby własny często mój niedostatek na to pozwalał. Wiadomo Ci, że mieszkam u rodziny, która mi gościnnie&#13;
wszelkich użycza wygód i starań, jakoby we własnym domu. Niedelikatnie by&#13;
zatem było żądać od niej i jeszcze pieniędzy, których i tak nie ma zanadto. To,&#13;
co mi daje Akademia (a i tego niewiele), służy na wydawnictwo dzieł i podróże,&#13;
tak że na sprawunki i drobne a konieczne wydatki bardzo mała tylko sumka&#13;
się okroi. Pojmujesz więc, że w razie nagłej potrzeby, co się parę razy zdarzyło,&#13;
uciekam się zawsze do mego kapitaliku i Wilhelm mi chętnie, wiele żądałem&#13;
(kiedy mógł), przysyłał1.&#13;
&#13;
Kolberg dołączył do tego listu rachunek z rozliczeniem kolejnych&#13;
sum przysyłanych mu do Krakowa lub wydatkowanych na jego życzenie&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 23 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 35.&#13;
&#13;
316&#13;
&#13;
�w Warszawie w latach 1871–1875 i z określeniem pozostałej kwoty kapitału&#13;
w wysokości 875 rub. sr.1 Wernerowie zaś w następnych latach wywiązywali się z pośredniczenia w tej sprawie na rzecz Kolberga.&#13;
W listach rodzinnych powraca co jakiś czas naturalna nuta żalu, tęsknoty za Warszawą i bliskimi, a nawet pewien ton goryczy i zawodu. Wspominając w liście do Jadwigi Wernerowej letni pobyt Karoliny w Modlnicy&#13;
i późniejsze spotkanie we Lwowie z przyjacielem z czasów warszawskich,&#13;
Karolem Minterem, jego żoną i córką Zofią, Kolberg pisał:&#13;
Wyszedłszy już tak dawno ze stosunków z Warszawą, widzenie się osobiste w tym&#13;
roku z Karoliną i Zosią uważam za prawdziwe szczęście, bo ich ukazanie się przypomniało mi dni mej młodości, nim się tam później różnych doznało przeciwności&#13;
i zawodów, i rozczarowań, które mnie później do emigracji skłoniły.&#13;
&#13;
Nawiązując zaś do spotkania z Minterem, zwierzał mu się: „Warszawa,&#13;
dawna znajoma, wabi mnie jak prawdziwa syrena. Czy jednak będę miał&#13;
łatwość i środki pojechania do niej, tego mimo najszczerszych chęci przewidzieć dziś jeszcze nie mogę”2.&#13;
Wiadomo, że opuszczenie Warszawy podyktowane było przede wszystkim niemożnością publikowania w niej Ludu; o sytuacji Kolberga i warunkach pracy naukowej i kulturalnej w Królestwie była wcześniej mowa.&#13;
Nieznane są inne osobiste „zawody i rozczarowania”, które mogły skłonić&#13;
Kolberga do porzucenia Warszawy. Nie ma o nich mowy w zachowanych&#13;
listach, nie pojawiają się też w nich żadne aluzje czy niedomówienia, które&#13;
wskazywałyby na osobiste powody emigracji3.&#13;
Powściągane przez charakterystyczną dla Kolberga dyscyplinę emocjonalną uczucia nostalgii i żalu będą powracać także w następnych latach,&#13;
zwłaszcza w korespondencji z rodziną i przyjaciółmi. Wydaje się, że czas&#13;
Zob. tamże, s. 36–37.&#13;
Bruliony listów do J. Wernerowej z 19 XI 1877 r. oraz do K. Mintera z 20 XI 1877 r., tamże,&#13;
s. 77 i 80.&#13;
3&#13;
Jednak W. Bieńkowski, pisząc o przyczynach przenosin do Krakowa, wymienia m.in. „niezbyt fortunnie kierowane afekty” (Kolberg w Krakowie…, s. 107), a w korespondencji Kolberga&#13;
odnajduje nie tylko „głęboką niechęć do politycznej atmosfery Warszawy w dobie popowstaniowych represji i ograniczeń (choćby tylko wymogami cenzury) stawianych przez rządy rosyjskie polskiemu życiu kulturalnemu”, ale także „ślady goryczy niezrealizowanych osobistych&#13;
planów życiowych (konkretniej: zawiedzionych uczuć)” – W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 63–64. Analiza zachowanych listów i innych znanych obecnie przekazów&#13;
źródłowych nie podsuwa jednak najmniejszej nawet sugestii na temat osobistego zawodu Kolberga. Nie wiadomo więc, na czym Bieńkowski oparł tę informację.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
317&#13;
&#13;
�i warunki, sprzyjające – mimo trudów i przeciwności – sukcesom wydawniczym, nie łagodziły poczucia osamotnienia i oddalenia od bliskich i środowiska, w którym wyrastał i żył ponad 50 lat.&#13;
XVI&#13;
[Podróże w latach 1871–1872 do Galicji Wschodniej, w Poznańskie, do Cieszyna. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Wiedniu w 1873 r. – Końcowe&#13;
prace nad Krakowskiem i równoległe nad W. Ks. Poznańskiem. – Dotacja&#13;
Komisji Antropologicznej na badania w Wielkopolsce, Prusach Zachodnich&#13;
i Wschodnich w 1875 r., przebieg i trasa tej podróży, kontakty, pozyskane&#13;
w niej materiały i dorobek w świetle sprawozdania dla Akademii i korespondencji.]&#13;
&#13;
Po przeniesieniu się Kolberga pod Kraków przekroczenie granicy z Królestwem Polskim bez uregulowanych formalności paszportowych okazało&#13;
się, jak wiadomo, niemożliwe. Badacz podejmował jednak coroczne podróże w inne strony, podobnie jak poprzednio znajdując oparcie u zaprzyjaźnionych lub polecanych rodzin. Nie zawsze znamy szczegóły tych wypraw,&#13;
ich przebieg i wszystkie miejsca pobytu1. Zachowana dokumentacja na temat podróży i badań terenowych Kolberga po jego przeniesieniu się pod&#13;
Kraków nadal nie jest pełna, choć o wiele dokładniejsza niż dotycząca lat&#13;
warszawskich.&#13;
Według itinerarium w roku 1871, kiedy to przeniósł się do Krakowa, odwiedził Kolberg jeszcze Lwów i dwie miejscowości w Galicji Wschodniej,&#13;
Bołszowce i Barysz2. We Lwowie, wówczas już dogodnie połączonym linią&#13;
kolejową z Krakowem, często bywał wcześniej; korzystał wówczas ze zbiorów Biblioteki Ossolińskich, gdzie prowadził niezbędne kwerendy i studia,&#13;
Jak wiadomo, część listów i innych przekazów źródłowych nie zachowała się. Ponadto&#13;
można przypuszczać, że niektórych podróży, miejsc pobytu czy kontaktów Kolberg nie ujawniał,&#13;
m.in. ze względu na konotacje polityczne goszczących badacza rodzin, często uczestniczących&#13;
w działalności konspiracyjno-niepodległościowej lub goszczących u siebie emigrantów&#13;
i uciekinierów, dawnych powstańców i spiskowców. Stąd być może – dla uniknięcia inwigilacji&#13;
czy restrykcji ze strony władz zaborczych – zdarzały się niekiedy w listach bądź zapiskach&#13;
przemilczenia lub jedynie skąpe wzmianki o niektórych odwiedzanych miejscowościach&#13;
i osobach.&#13;
2&#13;
Wykaz podróży Oskara Kolberga, w: Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 706.&#13;
1&#13;
&#13;
318&#13;
&#13;
�a także kontaktował się z mieszkającymi i działającymi tam uczonymi, Augustem Bielowskim i Wojciechem Kętrzyńskim. Prawdopodobnie odwiedził&#13;
Kolberg Lwów już po zainstalowaniu się w sierpniu w Mogilanach, gdyż&#13;
w takiej kolejności wymienia swoje podróże z 1871 roku w itinerarium. Nie&#13;
wiemy jednak, czy, gdzie i jak długo zatrzymał się w mieście. Nie znamy&#13;
też dat, czasu i okoliczności pobytu w tym roku w Bołszowcach położonych&#13;
na południowy wschód od Lwowa, w dawnym powiecie rohatyńskim1.&#13;
W itinerarium miejscowość ta pojawia się tylko raz, pod datą 1871. Brak&#13;
też bliższych wiadomości o pobycie Kolberga w tym roku w Baryszu, miasteczku w powiecie buczackim, którego właścicielem był Tytus Szawłowski&#13;
(ur. 1819) i w którym gospodarowali jego syn Stanisław (ur. 1844) z żoną&#13;
Różą. Szawłowscy byli spokrewnieni z Bochdanami, których tu już wspomniano; żona Tytusa, Eleonora (ur. 1823), była siostrą Hipolita Bochdana&#13;
(1826–1911) z Zadwórza, gdzie Kolberg gościł kilkakrotnie już od początku&#13;
lat sześćdziesiątych. W Baryszu był już Kolberg w 1867 roku, potem odwiedził dom Szawłowskich w latach 1876 i 1877. W korespondencji Kolberga z gościnnymi mieszkańcami Zadwórza i Barysza widoczne są zażyłe&#13;
i serdeczne relacje, co z pewnością przyczyniło się do owocnych badań&#13;
i bogatych zbiorów pozyskanych w obu miejscowościach.&#13;
Późną jesienią 1871 roku Kolberg odbył jeszcze podróż w Poznańskie,&#13;
której wprawdzie sam nie wspomina w itinerarium, ale wskazuje na nią&#13;
korespondencja z rodziną, notatka prasowa w „Dzienniku Poznańskim” informująca o jego przybyciu do Poznania 14 października2, a przede wszystkim list z 4 lutego 1872 roku pisany już z Krakowa do Ludwika Merzbacha,&#13;
wydawcy poznańskiego, z którym uzgodnił druk pierwszej części Poznańskiego. Powołuje się tam Kolberg bezpośrednio na spotkanie z nim w Poznaniu w 1871 roku: „Za ostatnim naszym widzeniem się w październiku&#13;
1&#13;
Właścicielem tego miasteczka był wówczas Kornel Krzeczunowicz (1815–1881), polityk,&#13;
ziemianin, działacz społeczny, z wykształcenia prawnik i ekonomista, poseł na Sejm Krajowy&#13;
galicyjski i deputowany do wiedeńskiej Rady Państwa. Krzeczunowicz był postacią bardzo&#13;
szanowaną we Lwowie jako autor wielu publikacji prawniczych, specjalista od spraw&#13;
podatkowych, publicznie broniący polskich interesów. Być może Kolberg zetknął się z nim we&#13;
Lwowie lub Krakowie i na jego zaproszenie odwiedził Bołszowce.&#13;
2&#13;
Anons ten ukazał się w „Dzienniku Poznańskim” 1871, nr 236 (z 15 X) w rubryce „Przybyli&#13;
do Poznania”. Zob. też wzmianki w listach K. Mintera, Wilhelma i Karoliny z końca października&#13;
i początku listopada 1871 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 387, 388 i 390, a także&#13;
w pierwszym liście M. Szulca z 16 XI 1871 r. (tamże, s. 394), który wskazuje na wcześniej&#13;
zainicjowany kontakt z Kolbergiem w Poznaniu.&#13;
&#13;
319&#13;
&#13;
�obiecałem Panu przesłać w krótkim czasie pierwsze arkusze dzieła mego&#13;
o Wielkopolsce […]”1. Rękopis Poznańskiego wysyłany był sukcesywnie,&#13;
a Merzbach przekazywał go, zgodnie z życzeniem Kolberga, Emilowi Kierskiemu, poznańskiemu historykowi, którego autor Ludu poznał wcześniej.&#13;
Kierski przeglądał i recenzował tekst przed drukiem, opracowując uwagi,&#13;
sprostowania i uzupełnienia do całej książki w okresie od grudnia 1872&#13;
roku do początku lutego 1873. Jego rzetelne i wnikliwe notatki wraz z rękopisem części I monografii powróciły do Kolberga w lutym 1873 roku,&#13;
gdy zrezygnował z wydania książki u Merzbacha. Na uwagi Kierskiego&#13;
odpowiedział listownie, a wykorzystał je w tomie wydanym ostatecznie&#13;
w Krakowie w 1875 roku2.&#13;
Jak wynika z cytowanego wyżej listu do Merzbacha, Kolberg z Poznania&#13;
nie wrócił bezpośrednio do Krakowa:&#13;
Po wyjeździe moim z Poznania bawiłem parę tygodni na wsi, po czym wracając&#13;
na Oderberg [tj. Bogumin] do Krakowa, wstąpiłem do Cieszyna, gdzie mieszka&#13;
i pracuje u fotografisty p. Hoff, który jak Panu wiadomo, miał dzieło moje ilustrować i posiadał potrzebne do tego rysunki3.&#13;
&#13;
Wynikałoby z tej relacji, że w Wielkopolsce przebywał Kolberg od października 1871 do stycznia 1872 roku, a powrót przez Cieszyn nastąpił dopiero na początku lutego, kiedy to pewnie świeżo po powrocie pisał jeszcze&#13;
z Krakowa 4 lutego do Wilhelma i do Merzbacha. Datę 1872 jako rok podróży do Wielkopolski wymienia zarówno w itinerarium i w swoich notatkach&#13;
biograficznych, jak i w jednym z tomów W. Ks. Poznańskiego4. Podróż ta&#13;
obok Poznania objęła według itinerarium Dębicz, Miłosław, Morownicę&#13;
i Targoszyce.&#13;
1 Brulion listu do L. Merzbacha z [4 II 1872 r.], tamże, s. 410. Zob. też wyjaśnienie datowania&#13;
tego brulionu w metryce listu, tamże, s. 412.&#13;
2&#13;
Zob. listy L. Merzbacha w tej sprawie z 13 XII 1872 r. oraz z 13 I, 3 II i 14 V 1873 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 426, 434, 440 i 452, a także listy E. Kierskiego z 3 II&#13;
i z 16 V 1873 r., tamże, s. 439–440 i 454. Uwagi E. Kierskiego o cz. I „W. Ks. Poznańskiego”&#13;
O. Kolberga oraz Odpowiedź O. Kolberga na uwagi Kierskiego o cz. I „W. Ks. Poznańskiego”…&#13;
opublikowane zostały w: Korespondencja… cz.III (DWOK T. 66), s. 712–723 (aneks 6A i 6B).&#13;
3&#13;
Brulion listu do L. Merzbacha z [4 II 1872 r.], Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 410–&#13;
411.&#13;
4&#13;
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 706, a także notatka w brulionie listu z 22 IX&#13;
1880 r. do redakcji „Světozora”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 407 oraz datowana&#13;
obserwacja w Kościańskiem, odnotowana w cz. V W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 13), s. IX.&#13;
&#13;
320&#13;
&#13;
�W Dębiczu, miejscowości w powiecie średzkim, majątku Włodzimierza&#13;
Wolniewicza, gościł Kolberg już wcześniej, w 1868 roku, kiedy to zabiegał&#13;
o pomoc finansową i mecenat dla swojego wydawnictwa również u znanych i przychylnych działalności narodowej i społecznej Wielkopolan.&#13;
Wspomniany już Włodziemierz Wolniewicz był jednym z nich. Odwiedzając w 1871 lub 1872 roku ponownie Dębicz, miał Kolberg w pamięci&#13;
„uprzejme i gościnne jego progi i wywiezione stamtąd zbiory, tyle – jak&#13;
pisał – dla mnie jak i dla postępu etnografii krajowej przydatne”1.&#13;
O odwiedzinach Miłosławia, posiadłości w powiecie wrzesińskim, należącej do Mielżyńskich od początku XIX wieku, wzmiankuje Kolberg tylko&#13;
raz w itinerarium pod rokiem 1872. Zdążył jeszcze prawdopodobnie być&#13;
gościem Seweryna Mielżyńskiego, który zmarł w Miłosławiu 17 grudnia&#13;
1872 roku. Wcześniej wspomniano już o tym zasłużonym Wielkopolaninie,&#13;
którego Kolberg poznał w 1868 roku w trakcie starań o mecenat dla swojego dzieła w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Malarz, kolekcjoner&#13;
i mecenas sztuki, fundator gmachu Towarzystwa i jego honorowy prezes&#13;
w latach 1865–1872, zgromadził w pałacu w Miłosławiu galerię obrazów,&#13;
bibliotekę i zbiór zabytków archeologicznych i przekazał je Towarzystwu&#13;
testamentem, by nie uległy rozproszeniu. Ofiarował też Towarzystwu wykupioną przez siebie ogromną kolekcję sztuki Edwarda Rastawieckiego, która stała się potem podstawą publicznego Muzeum im. Mielżyńskich. Zbiory te są do dziś zasadniczym zasobem Muzeum Narodowego w Poznaniu.&#13;
W Miłosławiu Mielżyński zorganizował ważny ośrodek życia kulturalnego.&#13;
Po śmierci Seweryna, fundatora i mecenasa Towarzystwa, finanse instytucji znacznie się skurczyły. Dwa lata później Libelt pisał do Kolberga: „Po&#13;
śmierci śp. Seweryna Mielżyńskiego, naszego dobrodzieja i mecenasa, który&#13;
nam nie tylko dom kupił, ale i podatki, i inne koszta opłacał, położenie&#13;
nasze na gorsze się zmieniło”2. Z sukcesorem Seweryna i kuratorem Towarzystwa, jego bratankiem, Józefem Mielżyńskim (1824–1900), nie miał już&#13;
Kolberg osobistych kontaktów.&#13;
Do Morownicy w powiecie kościańskim należącej do Władysława&#13;
i Wandy Niegolewskich przyjeżdżał Kolberg już wcześniej, w latach 1868&#13;
Brulion listu do W. Wolniewicza z 24 II 1869 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 278.&#13;
W latach późniejszych po sprzedaży Dębicza Wolniewicz gospodarował w Źrenicy, majątku&#13;
w powiecie średzkim. O ostatnich latach Wolniewicza (zm. w 1884 r.) pisała B. Moraczewska&#13;
w liście do Kolberga z 16 VII 1884 r., zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 180, przyp. 1.&#13;
2&#13;
List K. Libelta z 15 X 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 494.&#13;
1&#13;
&#13;
321&#13;
&#13;
�i 1869, a będzie ich gościem także później, w roku 1875. Były to pobyty&#13;
szczególnie owocne dla jego badań w Wielkopolsce, a zażyłość z gospodarzami i ich życzliwość dla Kolberga znalazła swój wyraz w korespondencji&#13;
z Wandą Niegolewską1. Niestety brak bliższych informacji o kolejnych pobytach w Morownicy, ich datach i okolicznościach, nie możemy też powiązać z nimi konkretnych pozyskanych tam przez Kolberga materiałów.&#13;
W Targoszycach w powiecie krotoszyńskim odwiedził Kolberg Józefa&#13;
Łukaszewicza, jak to zaznaczył w itinerarium. Łukaszewicz (1799–1873),&#13;
historyk, publicysta, bibliotekarz i wydawca, wcześniej pracował w bibliotece Raczyńskich w Poznaniu jako jej pierwszy bibliotekarz, potem jako&#13;
archiwista miejski i nauczyciel w gimnazjum Fryderyka Wilhelma. Był&#13;
autorem pierwszej monografii miasta Poznania 2, często przywoływanej&#13;
przez Kolberga w Poznańskiem. Przez wiele lat związany z Poznaniem,&#13;
w 1852 roku osiadł wraz z żoną Seweryną w Targoszycach, majątku przez&#13;
nią odziedziczonym. W sumie zetknął się Kolberg w tej podróży z wybitnymi przedstawicielami nauki, kultury i życia umysłowego Wielkopolski, co&#13;
przyniosło wymierne korzyści dla dokumentacji zebranej w jego tomach&#13;
poświęconych temu regionowi.&#13;
Wracając z Wielkopolski przez Bogumin, zatrzymał się w Cieszynie,&#13;
gdzie odwiedził Bogumiła Hoffa, od którego odebrał rysunki potrzebne mu&#13;
do monografii wielkopolskiej, wspominane w cytowanym wyżej liście do L.&#13;
Merzbacha. Odwiedził też pastora Leopolda Otto, którego znał doskonale&#13;
z czasów warszawskich i o którym była już mowa wcześniej. Leopoldowi&#13;
Otto po ponownym aresztowaniu i osadzeniu w Cytadeli groziło wywiezienie do Rosji za sprzeciw wobec władz rosyjskich i za walkę o nabożeństwa w języku polskim zamiast w niemieckim. Zwolniony w 1862 roku za&#13;
wstawiennictwem Wielopolskiego wrócił na dawne stanowisko, ale wobec&#13;
niechęci i nacisków władz carskich wyjechał w roku 1866 z Warszawy&#13;
do Cieszyna, gdzie przebywał dziesięć lat. Do Warszawy wrócił w roku 1875.&#13;
Listy wymieniane z Niegolewską w latach 1874–1889, choć nieliczne, wskazują na wyjątkowe zrozumienie i uznanie właścicieli Morownicy dla prac Kolberga. Wynika z nich także,&#13;
że Niegolewska pomagała w kolportażu tomów Ludu wśród swoich znajomych.&#13;
2&#13;
Mowa o pracy Obraz historyczno-statystyczny miasta Poznania w dawniejszych&#13;
czasach (T. 1–2, Poznań 1838, reedycja: 1998 r.), z której Kolberg korzystał w swojej monografii&#13;
Poznańskiego. Łukaszewicz należał też do założycieli i współpracowników „Przyjaciela Ludu”,&#13;
w latach 1839–1845 pełnił funkcję głównego redaktora czasopisma. Był współredaktorem&#13;
„Tygodnika Literackiego”, współzałożycielem w 1840 r. „Orędownika Naukowego”, w 1841 r.&#13;
założył własną drukarnię i księgarnię pn. „Nowa”.&#13;
1&#13;
&#13;
322&#13;
&#13;
�Był wydawcą „Zwiastuna Ewangelickiego”, wybitnym kaznodzieją, autorem pism religijnych, zyskał opinię ojca ewangelizmu polskiego. Pamięć&#13;
Kolberga o odważnym warszawskim pastorze świadczy o szacunku, jakim&#13;
darzył jego bezkompromisową, patriotyczną postawę. Przechował też zapewne wspomnienie swoich osobistych kontaktów i współpracy z pastorem w parafii ewangelicko-augsburskiej św. Trójcy w Warszawie; to z jego&#13;
inicjatywy Kolberg opracował wspólnie z Augustem Freyerem kancjonał&#13;
pt. Zbiór pieśni duchownych ewangelickich, wydany w Warszawie w 1866&#13;
roku i popularny przez wiele lat.&#13;
W roku 1873 Kolberg wyjechał do Wiednia na Wystawę Powszechną (światową), która trwała od 1 maja do 2 listopada i zgromadziła wiele&#13;
eksponatów z rozmaitych dziedzin: przemysłu, rolnictwa i hodowli, techniki i rzemiosła oraz sztuk pięknych. Plan zwiedzenia Wystawy powziął&#13;
wcześniej, o czym świadczy wzmianka Hemplówny w jej liście z kwietnia&#13;
1873 roku, nawiązująca do informacji Kolberga o „zamierzonej przejażdżce&#13;
do Wiednia”. Zamiar ten skonkretyzował się dopiero po 4 sierpnia, kiedy&#13;
to Wilhelm na prośbę Oskara przysłał mu z jego depozytu odpowiednią&#13;
„asygnację na 70 rubli”, co rozwiązało sprawę funduszu na tę podróż. Nie&#13;
znamy jednak dat wyjazdu i pobytu w Wiedniu ani powrotu do Krakowa.&#13;
Luka w korespondencji aż do 22 października, kiedy doręczony został Akademii list Kolberga wysłany z Krakowa, wskazuje, że w Wiedniu mógł on&#13;
przebywać w okresie między pierwszą dekadą sierpnia a trzecią października1. Jak wynika z listu do Wilhelma z 1 sierpnia, z tym pobytem Oskar&#13;
wiązał pewne nadzieje, zarysowała się bowiem możliwość zaprezentowania&#13;
tam za pośrednictwem muzyków polskich jego kompozycji fortepianowych,&#13;
co mogłoby przyczynić się do wydania ich w Wiedniu2. Liczył także na&#13;
nawiązanie kontaktów z miejscowymi etnografami. W korespondencji brak&#13;
jednak opisów pobytu w Wiedniu, wrażeń z wystawy i z całej podróży,&#13;
informacji o jej przebiegu, trasie i kontaktach. Nie wiadomo, czy doszło&#13;
Zob. listy M. Hemplówny z 30 IV 1873 r. i Wilhelma Kolberga z 4 VIII 1873 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 451 i 459, a także Oskara do Wilhelma z 1 VIII 1873 r.&#13;
i pisany już z Krakowa [22] X 1873 r. do Akademii, tamże, s. 457–458 i 464.&#13;
2&#13;
Z tymi nadziejami może się wiązać lakoniczna wzmianka o odwiedzinach „pianisty&#13;
Kolberga” w salonie Eleonory z Milieskich Elkanowej, żony wiedeńskiego bankiera, Leopolda,&#13;
chętnie goszczącej Polaków. Prawdopodobnie Kolberg wówczas grał swoje kompozycje i dał&#13;
się poznać jako pianista. Zob. [H. Dąbczańska-Budzynowska] Pamiętnik, oprac. J. Fijałek,&#13;
„Rocznik Biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie”, R. 9: 1963 (druk 1964), s. 316.&#13;
1&#13;
&#13;
323&#13;
&#13;
�wtedy do spotkania obu braci; o takiej możliwości wspominał Wilhelm&#13;
w listach. Wynika z nich natomiast, że widzieli się latem w Krakowie, przed&#13;
wyjazdem do Wiednia. Było to ostatnie spotkanie Oskara z Wilhelmem1.&#13;
W roku 1874 Kolberg nie wyjeżdżał poza Modlnicę i Kraków. Prawdopodobnie zdecydowała o tym konieczność dopilnowania na miejscu druku&#13;
i korekt IV części Krakowskiego, która miała się ukazać pod koniec 1874&#13;
roku2, a także równoległa praca nad pierwszymi tomami W. Ks. Poznańskiego, którego część I wydana została w 1875 roku. Znaczenie miał tu&#13;
także brak środków na podróże, o czym świadczy ponawiana prośba do&#13;
Wilhelma „o przysłanie mi na rachunek mego kapitału, jeśli możesz, 300&#13;
rub. sr., a przynajmniej 200 rub. sr., bo mi te pieniądze są gwałtownie potrzebne”3.&#13;
W roku następnym 1875 Kolberg otrzymał dotację Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności na terenowe badania naukowe. Podróż objęła Poznańskie, Prusy Zachodnie i Wschodnie. Cel tej wyprawy określony&#13;
został w notatce sprawozdawczej z posiedzenia Komisji następująco:&#13;
Na wniosek Sekcji Etnologicznej udzielono P. Oskarowi Kolbergowi zasiłek&#13;
z funduszu Komisji w ilości 250 zł. a. [tj. fl.], który w dopełnieniu swojego zobowiązania odbył w ciągu 10 tygodni podróż naukową przez W. Ks. Poznańskie,&#13;
Prusy Zachodnie, do Kaszubów, z wycieczkami do Wejherowa, W[ielkie]go Kacu&#13;
i Pucka, a z powrotem przez Warmię i Ziemię Michałowską. Bliższym celem&#13;
tej podróży było poparcie P. Kolberga w zamiarze uzupełnienia wiadomości&#13;
etnologicznych do drukującego się obecnie przy pomocy Akademii 10-tej serii&#13;
jego dzieła [tj. cz. II W. Ks. Poznańskiego]; odnośnie zaś do samej Komisji zdanie&#13;
sprawy naukowej dla zamieszczenia go w materiałach publikować się mających,&#13;
zasilenie jej zbiorów okazami etnologicznymi w ciągu podróży uzyskać się mogącymi, wskazanie wreszcie osób, do których w tamtych stronach celem uzyskania&#13;
światłych i gorliwych spółpracowników komisja zgłosić by się mogła4.&#13;
1&#13;
Zob. m.in. brulion listu do Karoliny z 26 VII 1873 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 455.&#13;
2&#13;
W liście do Akademii z 24 X 1874 r. Kolberg informuje o kończącym się druku książki&#13;
i zapowiada jej przedłożenie „z początkiem listopada”, tamże s. 495–496. Data wydania podana&#13;
na karcie tytułowej to rok 1875.&#13;
3&#13;
Brulion listu do Wilhelma z 18 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 511,&#13;
a także wcześniejszy list do brata z 12 VI 1874 r., tamże, s. 491.&#13;
4&#13;
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. II, 1875, s. LXXXI (Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 12 XI 1875 r.). Wniosek Sekcji Etnologicznej, zatwierdzony jednomyślnie, skierowany został pisemnie 5 VI 1875 r. przez Kopernickiego do władz&#13;
&#13;
324&#13;
&#13;
�Kolberg otrzymał od Zarządu Akademii odpowiednie dokumenty poręczające, co ułatwiało swobodne poruszanie się i nawiązywanie kontaktów&#13;
oraz pozwalało uniknąć przeszkód, trudności i podejrzeń ze strony pruskich władz administracyjnych i policyjnych. Z kolei regulamin Akademii&#13;
zobowiązywał go do złożenia po powrocie szczegółowego sprawozdania&#13;
z podróży i jej wyników naukowych.&#13;
Przebieg tej podróży Kolberga, jedynej odbytej przez niego na Pomorze i Mazury, należy do najlepiej udokumentowanych spośród wszystkich,&#13;
podejmowanych przez niego w ciągu niemal pięćdziesięciolecia. Do roku&#13;
1992 znany był jednak tylko niepełny brulion sprawozdania z niej, obejmujący etap poświęcony Wielkopolsce i Pomorzu1. Brulion ten urywa się&#13;
na wiadomości o dotarciu na Powiśle, w Malborskie. Natomiast informacje o dalszym przebiegu wyprawy uzupełniały jedynie listy. Tymczasem&#13;
w 1992 roku Wiesław Bieńkowski opublikował odnaleziony w archiwum&#13;
PAU nieznany oryginał pełnego sprawozdania Kolberga skierowanego do&#13;
Zarządu Komisji Antropologicznej i na jego ręce złożonym2. Nosi ono datę&#13;
4 listopada 1875 r. i zawiera opis całej podróży Kolberga, nakierowanej&#13;
jednak nie tyle na planowe badania terenowe, ile na kontakty ze znawcami regionu i zbieraczami miejscowego folkloru. Sprawozdanie rozpoczyna&#13;
Kolberg następująco:&#13;
Wskutek łaskawego Akademii Umiejętności wezwania, wybrawszy się r. b.&#13;
w podróż, miałem zamiar poznać bliżej Prusy Wschodnie i Zachodnie oraz&#13;
części Wielkopolski mało mi jeszcze dotąd znane. Ponieważ obszar kraju, który przebiec w różnych kierunkach postanowiłem, jest znaczny, przeto podróż&#13;
moja, trwająca zaledwie trzy miesiące, nie dozwoliła mi do każdego etnograficznie ważnego dotrzeć punktu (których jest mnóstwo) ani długo na jednym&#13;
zatrzymywać się miejscu, by w nim w szczegółowe, rzecz wyczerpujące zapuszczać się badania. I dlatego w miejscowościach, gdzie zabawić przydłużej&#13;
Komisji Antropologicznej, która zaakceptowała go i z kolei zwróciła się do Zarządu Akademii&#13;
„o potrzebne poparcie moralne i urzędowe” (zob. W. Bieńkowski Oskar Kolberg a Akademia&#13;
Umiejętności w Krakowie…, s. 17–18).&#13;
1&#13;
Rkp. BN PAU i PAN w Krakowie, sygn. 2184, k. 70. Trasę tej wyprawy przedstawił Kolberg&#13;
skrótowo w Wykazie podróży… (DWOK T. 66), s. 706.&#13;
2&#13;
Pismo Oskara Kolberga z 4 listopada 1875 roku do Zarządu Komisji Antropologicznej&#13;
Akademii Umiejętności w Krakowie, w: W. Bieńkowski Oskar Kolberg w Królewcu w 1875&#13;
roku, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie” 1992, nr 3–4, s. 346–349. Cytaty z tego sprawozdania&#13;
Kolberga przywoływane są dalej za publikacją Bieńkowskiego.&#13;
&#13;
325&#13;
&#13;
�dla braku czasu nie mogłem, starałem się przynajmniej takie pozawiązywać&#13;
z ludźmi stosunki, aby te, pobudzając ich doświadczenie, światło i dobrą wolę,&#13;
o ile się do przedmiotu naszych prac odnoszą, z korzyścią dla nauki użyć się&#13;
w przyszłości dały1.&#13;
&#13;
Podróż rozpoczęła się od odwiedzenia kilku miejscowości w Wielkopolsce południowej. Bawił tam „cokolwiek dłużej w Pakosławiu pod Rawiczem, u hr. Czarneckich oraz w Morownicy pod Szmiglem, u pp. Niegolewskich”. 22 lipca Kolberg zapowiada w liście do Wandy Niegolewskiej swój&#13;
przyjazd do Starego Bojanowa „w środę” (tj. 28 lipca), skąd wyruszy do Morownicy, siedziby Niegolewskich. Na swojej trasie wielkopolskiej wymienił&#13;
także Konojad w powiecie kościańskim, miejscowość należącą do Izabeli&#13;
z Działyńskich Czartoryskiej. Potem odwiedził Poznań, gdzie spotkał się&#13;
z Kazimierzem Szulcem (1825–1887), historykiem i etnografem, zasłużonym&#13;
działaczem narodowym w walce z germanizacją, sekretarzem Wydziału&#13;
Historycznego Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego2.&#13;
Następnie pojechał do Torunia, skąd udał się „na zwiedzenie Prus Zachodnich”3. Dłużej przebywał w Zakrzewku i Brąchnówku pod Chełmżą u braci Czarlińskich – w Zakrzewku u Leona i jego żony Bronisławy,&#13;
w Brąchnówku u jego starszego brata, Emila, i Hortensji. Bracia Czarlińscy,&#13;
Leon (1835–1918) i Emil (1833–1913), byli uczestnikami powstania styczniowego, działaczami narodowymi, społecznymi i gospodarczymi, posłami&#13;
na sejm pruski, przedstawicielami rodziny walczącej o utrzymanie polskości Pomorza i o jego gospodarczy rozwój. Z tych miejscowości odbywał&#13;
Kolberg „wycieczki do Tylic, gdzie są ślady zamczyska, do Łysomic i do&#13;
Tamże, s. 346. „Mało znane części Wielkopolski” to powiaty południowe i zachodnie.&#13;
Siedmioczęściową monografię W. Ks. Poznańskie wydał Kolberg w latach 1875–1882 jako&#13;
tomy 9–15 Ludu.&#13;
2&#13;
Zob. Pismo Oskara Kolberga z 4 listopada 1875 roku…, s. 347, brulion listu do W. Niegolewskiej z 22 VII 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 534 oraz Wykaz podróży…&#13;
(DWOK T. 66), s. 706.&#13;
3&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347. Pomorskie materiały Kolberga opublikowane zostały&#13;
w tomie Pomorze (DWOK T. 39). Omówienie tych materiałów, wyprawy, kontaktów i badań&#13;
Kolberga na Pomorzu w roku 1875 przedstawił w świetle znanych wówczas dokumentów&#13;
(a więc wspomnianego fragmentu brulionu sprawozdania i listów) J. Burszta we wstępie do&#13;
tego tomu pt. „Pomorze” Oskara Kolberga, na s XX–XXXIV. O badaczach folkloru na Pomorzu&#13;
w XIX wieku zob. też A. Bukowski Pomorze Gdańskie (od Ceynowy do „Gryfa”), w: Dzieje&#13;
folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 391–415.&#13;
1&#13;
&#13;
326&#13;
&#13;
�Turzna”1. Następnie pojechał do Nawry, gdzie zatrzymał się u Sczanieckich, Bogusławy z Kruszyńskich i Michała (1838–1920), również znanego&#13;
z działalności narodowej i społecznej, jednego z założycieli Towarzystwa&#13;
Naukowego w Toruniu2. Sczaniecki interesował się archeologią i antropologią, brał także udział w pracach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności od 1875 roku3. Dalej Kolberg udał się przez Trzebcz4 do Chełmna,&#13;
gdzie spotkał się z pochodzącym z Kaszub ks. Juliuszem Pobłockim (1835–&#13;
–1916), miejscowym proboszczem, piszącym o Kaszubach. Brat Juliusza,&#13;
Gustaw Pobłocki (1840–1915), także ksiądz, badacz historii, folkloru i dialektów Pomorza, był autorem Słowniczka kaszubskiego5, którym Kolberg&#13;
się zainteresował i który wykorzystał w swoich pomorskich materiałach.&#13;
Z Łaszewa w powiecie Świecie, gdzie zatrzymał się u Leopolda i Olimpii&#13;
Mieczkowskich, podejmował „wycieczki na Tucholszczyznę i do Bukowca pod Terespolem”, gdzie spotkał się z Florianem Ceynową (1817–1881),&#13;
urzędującym w Bukowcu lekarzem i jednocześnie badaczem kultury, historii i języka Kaszubów, folklorystą i dialektologiem z zamiłowania. Kontakt&#13;
z tym najwybitniejszym w XIX wieku badaczem folkloru nie tylko Kaszub,&#13;
1&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347. Właścicielami Tylic byli wówczas Honorata z Mazowieckich i January Wybicki (ok. 1830–1876), Łysomice należały do Edwarda Donimirskiego&#13;
(1844–1907), działacza społecznego i narodowego, uczestnika powstania styczniowego, od 1876&#13;
roku posła na sejm pruski, także zasłużonego w staraniach o utrzymanie polskości Pomorza.&#13;
Natomiast Turzno było wtedy własnością Łucji z Działowskich (1839–1899) i Józefa Gajewskiego (ok. 1830–1889); oboje udzielali się w polskich stowarzyszeniach, m.in. w Towarzystwie&#13;
Naukowym w Toruniu, w Turznie założyli kolekcję obrazów i bogatą bibliotekę. W Turznie&#13;
w 1827 r. w drodze do Gdańska zatrzymał się na kilka dni Chopin.&#13;
2&#13;
Zob. J. Dygdała i Sz. Wierzchosławski Nawra Kruszyńskich i Sczanieckich. Studium&#13;
z dziejów szlachty i ziemiaństwa ziemi chełmińskiej, Toruń, 1990, s. 127–158 (rozdział&#13;
Nawra w posiadaniu Sczanieckich 1865–1939). Autorzy wspominają na s. 156 pobyt Kolberga&#13;
w Nawrze w sierpniu 1875 roku oraz przytaczają pozyskane tam przez niego informacje&#13;
etnograficzne, opublikowane w Pomorzu (DWOK T. 39), s. 43, 51 i 57.&#13;
3&#13;
Gotowość współpracy wyraził w marcu 1875 roku, co zostało odnotowane w sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej dnia 31 III 1875 r., zob. „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. II, 1875, s. LIII.&#13;
4&#13;
W Trzebczu gospodarował Ludwik Ślaski (1818–1898), społecznik i działacz na rzecz&#13;
polskości Pomorza, udzielał finansowej pomocy i schronienia powstańcom 1863 roku, był&#13;
członkiem pruskiej Izby Panów i posłem Koła Polskiego w sejmie pruskim, a także jednym&#13;
z inicjatorów muzeum polskiego w Toruniu.&#13;
5&#13;
Praca ta opublikowana została w wydawanym przez Ludwika Rzepeckiego poznańskim&#13;
tygodniku „Warta” w R. 3: 1876, nr 87–92 (i odb.) Toż w wersji obszerniejszej pt. Słownik&#13;
kaszubski z dodatkiem idiotyzmów [tj. idiomów] chełmińskich i kociewskich, Chełmno 1887.&#13;
&#13;
327&#13;
&#13;
�ale całego Pomorza, świetnie zorientowanym w ówczesnym ruchu słowianoznawczym, skomentował Kolberg potem w sprawozdaniu dla Akademii:&#13;
„[…] poznawszy się ze znanym kaszubskim literatem, p. Ceynową, ze wskazówek i informacji odeń powziętych wielce w następstwie korzystałem”1.&#13;
W drugiej połowie sierpnia odwiedził Kolberg Pelplin, gdzie spotkał&#13;
się z Franciszkiem Rąbcą (1845–1904), długoletnim prefektem tamtejszego&#13;
Collegium Marianum, który mu opowiadał „pouczające szczegóły o życiu&#13;
Kaszubów i Koczewiaków (z okolic Gniewa i Tczewa)”. Nie zastał wówczas&#13;
wykładających także w Collegium Marianum „światłych księży zajmujących się ludem”, Ignacego Ograbiszewskiego (1841–1913) i Stanisława Kujota (1845–1914), wybitnego historyka Pomorza. Następnie z Gdańska przez&#13;
Oliwę udał się do „Zopotów” (Sopotu), gdzie mieszkał przez dwanaście dni&#13;
u Donimirskich, zażywając morskich kąpieli, i skąd odbywał wycieczki&#13;
„w głąb Kaszub, mianowicie do Wielkiego Kacu [Kacka], Oksywia, Pucka, Wejherowa itd., najczęściej w towarzystwie ks. Masłowskiego, dobrze&#13;
z obyczajami tamtejszego ludu obeznanego”2. W Wejherowie jego przewodnikiem był Ludwik Jakowicki (1819–1900), nauczyciel języków klasycznych&#13;
w Poznaniu i Trzemesznie, w 1873 roku karnie przesiedlony przez władze&#13;
pruskie do Wejherowa, gdzie także uczył greki i łaciny do roku 1886 i skąd&#13;
potem powrócił do Poznania.&#13;
Już z Królewca pisał Kolberg we wrześniu do Romana Konopki o tym&#13;
etapie podróży:&#13;
Następnie udałem się do Gdańska, skąd parę razy powałęsałem się i po morzu także, a zawsze w celach etnograficznych (by marynarzy poznać). Wreszcie&#13;
zwiedziwszy w najdrobniejszych szczegółach zamek krzyżacki w Malborku,&#13;
pojechałem do hr. Sierakowskich do Waplewa, gdzie mnie odwiózł czekający&#13;
już na mnie na dworcu hr. Sołtan, brat p. Sierakowskiej. Tu spędziłem jak&#13;
najprzyjemniej tydzień cały, a drugi równie przyjemnie u pp. Donimirskich&#13;
w sąsiedztwie mieszkających3.&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 347.&#13;
Tamże, s. 348. Ksiądz Leon Masłowski (1843–1886) był wikariuszem w Pelplinie, potem&#13;
w Brusach i Polskim Brzoziu (pow. Brodnica), gdzie w 1875 roku został proboszczem. Interesował się pieśniami ludowymi i obyczajami ludu pomorskiego. (Zob. H. Mross Leon Masłowski, w: Słownik biograficzny kapłanów diecezji chełmińskiej wyświęconych w latach&#13;
1821–1920, Pelplin 1995, s. 202).&#13;
3&#13;
List do R. Konopki z 19 IX 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 537. Wspomniany brat Marii Sierakowskiej to Adam Lew Sołtan (1824–1901), starszy brat Michała, powstaniec&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
328&#13;
&#13;
�Waplewo w powiecie sztumskim należało do Alfonsa Sierakowskiego&#13;
(1816–1886). Jego żona, Maria, była siostrą wspomnianego tu wcześniej&#13;
Michała Sołtana, u którego gościł Kolberg w Bilczach na Wołyniu w 1862&#13;
roku. Obaj spotykali się później w Krakowie, w Komisji Archeologicznej&#13;
i Antropologicznej Akademii Umiejętności, których Michał Sołtan także&#13;
był członkiem. Obie rodziny, Sołtanów i Sierakowskich, poza związkami&#13;
rodzinnymi łączyły ugruntowane tradycje patriotyczne i społecznikowskie.&#13;
Ziemiańska rodzina Sierakowskich należała do najbardziej zasłużonych na&#13;
Pomorzu dla podtrzymywania polskiej kultury i ducha narodowego w czasach nasilonej germanizacji. W Waplewie, które Alfons Sierakowski objął&#13;
w 1842 roku, po śmierci ojca, Antoniego, a w roku 1876 przekazał synowi, Adamowi, kontynuowano kolekcjonowanie dzieł sztuki i gromadzenie&#13;
książek, pielęgnowano zwyczaje, język i ducha polskości i tworzono w pałacu centrum życia kulturalnego Pomorza. Uporządkowany i skatalogowany przez Adama Lwa Sołtana tamtejszy księgozbiór, gromadzony od XVIII&#13;
wieku, należał do najbogatszych prywatnych na tym terenie; za czasów&#13;
Sołtanów liczył ponad 10 tys. tomów. Ponadto zebrana w pałacu cenna&#13;
kolekcja dzieł sztuki obejmowała obrazy różnych szkół malarskich, m.in.&#13;
Tycjana, Rubensa, Dürera, grafiki i rzeźby oraz przedmioty rzemiosła artystycznego, m.in. meble, wyroby z porcelany, brązu, kości słoniowej, dawne&#13;
stroje, wykopaliska, militaria. To właśnie Adam Lew Sołtan „ze zbiorami&#13;
waplewskimi zapoznawał goszczących tam Oskara Kolberga (we wrześniu&#13;
1875 r.), Jana Matejkę, Stanisława Tarnowskiego i in.”1 W sprawozdaniu&#13;
Kolberg zapisał: „W Malborskiem przebywałem głównie w Waplewie u hr.&#13;
Sierakowskich, gdzie wielce w poszukiwaniach byli mi pomocnymi hr. Sołtan i p. Szremowicz, podobnie jak w Telkwicach i Buchwałdzie pp. Donimirscy”2.&#13;
1863 roku, podobnie jak Michał, bibliofil. Mieszkał wówczas u siostry w Waplewie, opiekując się&#13;
tamtejszą ogromną biblioteką i zbiorami sztuki. Przyjaźnił się z J.I. Kraszewskim, z którym prowadził rozległą korespondencję i którego zainteresował problematyką Pomorza Nadwiślańskiego.&#13;
Działał na rzecz propagowania w tym regionie oświaty i świadomości narodowej (zob. E. Orman-Michta Sołtan Adam Lew, w: Polski słownik biograficzny, T. XL, 2000–2001, s. 346–348).&#13;
1&#13;
E. Orman-Michta Sołtan Adam Lew …, s. 347. O pobycie Kolberga w Waplewie zob. też&#13;
A. Bukowski Waplewo. Zapomniana placówka kultury polskiej na Pomorzu Nadwiślańskim,&#13;
Wrocław 1989, s. 117–127.&#13;
2&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 348. Władysław Szremowicz był pełnomocnikiem dóbr hr.&#13;
Sierakowskiego w Waplewie (zob. W. Rutkowski Towarzystwa Rolnicze polskie w Prusach&#13;
zachodnich, Poznań 1895, s. 16).&#13;
&#13;
329&#13;
&#13;
�Pobyt u Donimirskich w Telkwicach i w Buchwałdzie (dzisiaj Bukowo),&#13;
wsiach w powiecie sztumskim, należących od 1804 roku do tej kolejnej zasłużonej dla Pomorza rodziny, wymienił Kolberg również w itinerarium. Teodor&#13;
Donimirski (1805–1884), tak jak poprzedni goszczący autora Ludu przedstawiciele tamtejszego ziemiaństwa, był działaczem społecznym i narodowym,&#13;
pomagał powstańcom 1863 roku. Jego syn, Jan Donimirski (1847–1929),&#13;
działał podobnie jak ojciec, m.in. jako członek Towarzystwa Pomocy Naukowej dla Młodzieży Prus Zachodnich i Towarzystwa Ekonomiczno-Rolniczego&#13;
w Prusach Zachodnich. Tygodniowy pobyt u Donimirskich w Buchwałdzie&#13;
i w Telkwicach uznał Kolberg za owocny i spędzony „równie przyjemnie”&#13;
jak wcześniejszy w Waplewie u Sierakowskich. Według relacji w cytowanym&#13;
liście do Romana Konopki oba poprzedziła bytność w Malborku, gdzie – jak&#13;
pisze – zwiedził „w „najdrobniejszych szczegółach” zamek krzyżacki, a także&#13;
tamtejsze muzeum archeologiczne. Następnie odwiedził Kolberg Elbląg, gdzie&#13;
ze zbiorami Elbląskiego Towarzystwa Starożytności zapoznał go współtwórca i pierwszy prezes tegoż w latach 1874–1876, prawnik, radca sądu okręgowego, Ferdinand Jacob Kaminski (zm. po 1879 r.).&#13;
W Królewcu, kolejnej stacji swojej podróży, znalazł się Kolberg krótko&#13;
przed 19 września; taką datę nosi list do Romana Konopki, w którym pisze:&#13;
Królewiec wcale duże miasto, ma pyszne gmachy, jak np. zamek królewski,&#13;
kościoły, uniwersytet, teatr, a mianowicie giełda. Na Pregli [Pregole] mnóstwo&#13;
okrętów uwija się mniejszego kalibru. Kobiety bardzo ładne; szkoda, że tak mało&#13;
mam czasu poznać je bliżej, gdyż jutro odjeżdżam na Mazury pruskie. Wczoraj&#13;
znakomicie przedstawiono w tutejszym teatrze Żydówkę Halévy’ego; śpiewacy,&#13;
a osobliwie tancerze byli wyborni. Jest tu także i kościół polski, ewangelicki,&#13;
a również i litewski. Poznałem się z pastorami: ks. Pełką i Kurschatem, a ci mi&#13;
kilka udzielili pieśni polskich i litewskich1.&#13;
&#13;
Zatem 20 września lub nieco później udał się Kolberg z Królewca na&#13;
Mazury pruskie2. W sprawozdaniu dla Akademii pisał:&#13;
Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 537–538. Hermann Pełka (1831–1900), polski duchowny ewangelicki, pedagog, badacz mazurskiego folkloru, w latach 1864–1873 proboszcz parafii polskiej w Królewcu, od roku 1866 dyrektor i wykładowca języka polskiego w seminarium&#13;
polskim w Królewcu. Friedrich Kurschat (1806–1884), litewski duchowny ewangelicki, językoznawca i teolog, profesor uniwersytetu w Królewcu, wydał m.in. Wörterbuch der littauischen&#13;
Sprache (Th. 1–2, Halle 1870 i 1883) oraz Grammatik der littauischen Sprache (Halle 1876).&#13;
2&#13;
Podróż Kolberga na Mazury pruskie, jego zainteresowanie tym regionem, kontakty&#13;
i materiały omawiał w roku 1966 W. Ogrodziński we wstępie do tomu Kolberga Mazury pruskie&#13;
1&#13;
&#13;
330&#13;
&#13;
�W Lecu [dziś Giżycku] poznałem się z p. M. Gierszem1, prawnikiem, wydawcą&#13;
„Gazety Leckiej”, człowiekiem znającym dobrze miejscową gwarę i lud. W Ełku&#13;
ks. superintendent Remus2, rodem Poznańczyk, udzielił mi wiadomości o niektórych zwyczajach mazurskich i podał adresa do kilku księży na prowincji, zajmujących się poszukiwaniami etnograficznymi. Do ich liczby należy ks. Brzoska3&#13;
w Ostródzie (następca znanego w piśmiennictwie ks. Gizewiusza), lecz tego przy&#13;
przejeździe przez to miasto nie zastałem w domu. Oprócz tego podano mi jeszcze&#13;
w różnych miejscach adresa kilku księży katolickich i protestanckich oraz osób&#13;
świeckich obojej płci po Warmii i Ziemi Michałowskiej mieszkających, których&#13;
współudział w pracy, a przynajmniej wskazówki i zebrane szczegóły, nader byłyby pożądane i użyteczne. Przyszłość pokaże, o ile adresa te były trafne i skuteczne4.&#13;
&#13;
Informacje o pobycie i kontaktach nawiązanych na Mazurach, zawarte&#13;
w sprawozdaniu, są krótkie i rzeczowe. Lakoniczna jest też relacja w liście&#13;
do Wilhelma, do którego pisał po powrocie o całej wyprawie:&#13;
Podróż moja odbyta po Wielkopolsce, Prusach Wschodnich i Zachodnich, z której dopiero onegdaj powróciłem, nie tylko znakomicie tekę moją zasiliła, ale nadto i na zdrowie jak najszczęśliwiej oddziaływała. Bardzo mi posłużyły kapiele&#13;
morskie przez 12 dni w Zoppot używane, skąd robiłem wycieczki i na Kaszuby.&#13;
[…] Z Królewca podług wskazań gen. superintendenta ks. Pełki zwiedziłem Mazury Pruskie, a w Ełku obiadowałem w superintendenta Remusa. Stąd na Osterode&#13;
[Ostródę], Toruń i Poznań wróciłem zdrów do Krakowa, zatrzymując się jeszcze&#13;
po drodze w różnych miejscach”5.&#13;
&#13;
Wiadomości te uzupełniają listy Kolberga pisane już po powrocie z podróży, zimą i wiosną 1876 roku. Warto więc wybiec w przód i odwołać się&#13;
do nich, gdyż po części tłumaczą ową lakoniczność Kolberga. Z tej korespondencji dowiadujemy się, że w czasie krótkiego pobytu w Lecu – poza&#13;
(DWOK T. 40) pt. „Mazury pruskie” Oskara Kolberga, s. V–XLIV. Zob. też T. Oracki Mazury&#13;
i Warmia w okresie 1800–1914, w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 443–447.&#13;
1&#13;
Marcin Giersz (także Gerss) (1808–1895), mazurski nauczyciel, pisarz, redaktor i wydawca,&#13;
działacz protestancki i regionalista. Zob. Marcin Giersz (Gerss). Człowiek z pogranicza, praca&#13;
zbior. pod red. Z. Chojnowskiego, Gołdap 2009.&#13;
2&#13;
Karol Remus (1817–1880), pastor i superintendent od 1861 roku w Ostrowie Wielkopolskim, w latach 1868–1876 był wicegeneralnym superintendentem w Ełku.&#13;
3&#13;
Gustaw Otto Brzoska (1834–1899), od 1868 roku pastor w Ostródzie, od 1877 super­&#13;
intendent.&#13;
4&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 349.&#13;
5&#13;
Brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 542.&#13;
&#13;
331&#13;
&#13;
�Marcinem Gierszem – odwiedził Kolberg także tamtejszego pastora Hermana Brauna, którego żona śpiewała mu „kilka bardzo ładnych piosenek”1.&#13;
Znajdujemy też potwierdzenie odwiedzin w Ełku u superintendenta Karla&#13;
Remusa, a także nową informację o spotkaniu niewymienianego w sprawozdaniu pastora Reinholda Giżyckiego2.&#13;
Na Prusy Wschodnie i Mazury pruskie w całej podróży Kolberga przypadł w sumie niespełna tydzień w ostatniej dekadzie września, podczas&#13;
gdy na wcześniejsze jej etapy niemal dwa miesiące, od końca lipca 3. Nie&#13;
tylko jednak tak krótki czas rzutował na znikome efekty, po części był&#13;
on bowiem wynikiem tamtejszych realiów. Na Mazurach nie było tak&#13;
sprzyjających warunków jak na Pomorzu, w ziemiańskich dworach Donimirskich, Sierakowskich, Czarlińskich i Sczanieckich, gdzie znalazł Kolberg życzliwą gościnę i pomoc w badaniach i nawiązywaniu szerszych&#13;
kontaktów. Bez takiego zaplecza, zdany wyłącznie na własne siły i inicjatywę, nie zdołał uzyskać spodziewanych efektów. O dalece niekorzystnej&#13;
dla ówczesnego polskiego badacza sytuacji na Mazurach Tadeusz Oracki&#13;
w 1982 roku pisał:&#13;
Folklorystyka miała na tym terenie wyjątkowo niesprzyjające warunki dla swego rozwoju. Nie istniały tu polskie instytucje i organizacje, nie było polskich&#13;
ośrodków naukowych i czasopism specjalistycznych ani form kulturalnego&#13;
mecenatu, jak np. w Poznańskiem i Galicji. […] sprawą najważniejszą dla folklorystów polskich tego regionu było ratowanie zabytków rodzimej literatury&#13;
i kultury w związku z germanizacją oraz kształtowanie ludowego patriotyzmu&#13;
[…]. Określenia „ludowy” i „polski” były na tym terenie niemal równoznaczne4.&#13;
&#13;
Zob. bruliony listów do M. Giersza i do H. Brauna z 28 II 1876 r., tamże, s. 573–575&#13;
oraz 577–579. Herman Braun (1845–1931) był pastorem w Lecu (Lötzen, tj. Giżycku) w latach&#13;
1872–1881.&#13;
2&#13;
Zob. bruliony listów do K. Remusa oraz do R. Giżyckiego z 1 III 1876 r., tamże, s. 581–583.&#13;
Reinhold Giżycki (1836–1889) był pastorem w Ełku w latach 1872–1889.&#13;
3&#13;
Według W. Ogrodzińskiego na Mazury poświęcił Kolberg „niewiele więcej niż 10 dni”&#13;
(zob. tenże „Mazury pruskie”…, DWOK T. 40, s. IX). Korespondencja wskazuje jednak na niespełna tydzień, skoro 19 września 1875 r. Kolberg pisał do Romana Konopki, że „jutro odjeżdża&#13;
na Mazury prus­kie”, a z kolejnego listu do tego samego adresata wynika, że już 25 września był&#13;
na uroczystym otwarciu nowej sceny polskiej w Poznaniu, o czym donosi z Morownicy 3 października (zob. Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 537 i 540).&#13;
4&#13;
T. Oracki Mazury i Warmia…, s. 423–424. W tej pracy obszerne omówienie stanu&#13;
i rozwoju folklorystyki tego regionu (s. 420–489).&#13;
1&#13;
&#13;
332&#13;
&#13;
�Kontakt z duchownymi ewangelickimi i nauczycielami na Mazurach okazał się przelotny i nie przyniósł rezultatów. Już po powrocie Kolberg zwracał się do kilku poznanych osób z prośbą o dostarczenie wiadomości i materiałów etnograficznych, skrupulatnie dziękując za pozyskane na miejscu&#13;
informacje i uwagi1. Listownych odpowiedzi i konkretnej pomocy jednak&#13;
nie otrzymał. Jak się okazuje, zdecydowało o tym niechętne nastawienie&#13;
ewangelickich duchownych do polskiego badacza Mazur, wysłannika czołowej polskiej instytucji naukowej. W lutym 1876 roku starał się nawiązać&#13;
kontakt z pastorem w Kraplewie, gdzie wcześniej działał Gustaw Gizewiusz,&#13;
by pozyskać melodie do pieśni spisanych przez tego wysoko przez siebie&#13;
cenionego zbieracza. Jak wspomniano wcześniej, od dawna był Kolberg&#13;
w posiadaniu rękopisu Gizewiusza Pieśni ludu znad górnej Drwęcy, w którym 32 zaledwie pieśni na kilkaset zawartych w zbiorze miało zanotowane&#13;
melodie. W przekonaniu, że zwraca się do aktualnego pastora w Kraplewie,&#13;
Karola Cludiusa, wystosował więc list ze starannie umotywowaną prośbą:&#13;
Z uwagi na to, że od wielu lat zajmuję się etnografią i w tym zakresie już sporą&#13;
ilość opublikowałem w języku polskim, przeto wymienione pieśni [ze zbioru&#13;
Gizewiusza] mają dla mnie niepospolitą wartość i mam zatem mocną wolę opublikowania ich (oczywiście jako pracy Gizewiusza) jako załącznika do obszerniejszej rozprawy o Mazurach, którą mam zamiar w bliskiej przyszłości napisać.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu, prosząc o zapis choćby części melodii w kluczu wiolinowym i podając incipity wybranych tekstów, wyrażał przekonanie, że&#13;
można je jeszcze usłyszeć, i argumentował:&#13;
Śpiewaczki wśród ludu (jeśli już nie te stare) dadzą się z pewnością jeszcze&#13;
odszukać w tej miejscowości, gdyż lud, przeważnie konserwatywny, nie jest&#13;
skorym do łatwego zapomnienia i zaniechania dawnych obyczajów i pieśni […],&#13;
chociaż i nowe pieśni, i tańce, jeśliby były wykonywane i nosiły cechę narodową, byłyby dla mnie wielce pożądane2.&#13;
&#13;
1&#13;
Zob. przywoływane wyżej w przypisach bruliony listów do M. Giersza i H. Brauna oraz&#13;
K. Remusa i R. Giżyckiego.&#13;
2&#13;
Brulion listu do K. Cludiusa z 28 II 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 576&#13;
i 577 (tłum. z niem.) Karol Cludius (1826–1889) był proboszczem w Kraplewie i Durągu w latach&#13;
1861–1873, potem w latach 1874–1876 w Węgorzewie. Pomyłkę Kolberga co do osoby adresata&#13;
wyjaśnił W. Ogrodziński we wstępie „Mazury pruskie”…, (DWOK T. 40), s. XI–XII.&#13;
&#13;
333&#13;
&#13;
�Zwracał się też do adresata o ewentualne wiadomości etnograficzne.&#13;
Karol Cludius, wówczas już superintendent w Węgorzewie, a wcześniej proboszcz w Kraplewie, któremu list przesłano, odpisał Kolbergowi 20 marca&#13;
1876 r., informując, że odesłał jego list do aktualnie urzędującego proboszcza w Kraplewie, Gustawa Koba, który – jak przypuszczał – zapewne poleci&#13;
spisać melodie swojemu organiście. Karol Cludius, gorliwy germanizator,&#13;
wyraził przy tym swoje własne stanowisko, które musiało być dla Kolberga&#13;
szokujące:&#13;
Natomiast nie wątpię, że w dawaniu odpowiedzi na pytanie etnograficzne weźmie on [ów proboszcz, G. Krob] pod uwagę inspiracje panslawistyczne tych zainteresowań naukowych. Podczas mojej działalności w Kraplewie od 1861–1873&#13;
odniósł element niemiecki szereg zwycięstw nad charakterem ludności polskiej,&#13;
był to przecież okres 1864, 1866, 1870/1, a stare obyczaje ulotniły się wraz ze&#13;
zmianą właścicieli gospodarstw wiejskich i ze stopniowym zanikaniem polskiej&#13;
mowy. Strona naukowa zagadnień etnograficznych interesowałaby nas – inaczej&#13;
niż proboszcza Giseviusa – gdyby ewangelia i pruski kościół narodowy wyznania ewangelickiego Polakom stały się miłe1.&#13;
&#13;
Szowinistyczny wydźwięk listu, odwołanie się do pruskich zwycięstw&#13;
nad Austrią, Danią i Francją oraz wyzywające podkreślenie skutków germanizacji dla żywiołu polskiego na Mazurach, a także mentorski i pełen satysfakcji wobec polskiego badacza ton listu spotkały się z obszerną, stanowczą,&#13;
choć wyważoną reakcją Kolberga. W konkluzji listu napisał:&#13;
Jakkolwiek sprawa się przedstawia i jakikolwiek los ofiaruje przyszłość temu&#13;
pruskiemu ludowi mazurskiemu, to jednak na dzisiaj jest on jeszcze słowiańskim&#13;
i stanowi jako taki dla badacza bogaty i wdzięczny przedmiot dla jego studiów.&#13;
Chodzi w tej dziedzinie o możliwie wyczerpujące wyzyskanie skarbów etnograficznych i lingwistycznych, które tak w okolicach Ostródy, jak i w okolicach&#13;
Węgorzewa i gdzie indziej leżą jeszcze przeważnie odłogiem i na razie nastręczają więcej materiału badaczowi polskiemu i słowiańskiemu niż niemieckiemu,&#13;
chociaż i ten ostatni znajduje tu niejedne, dla niego cenne osobliwości. […] moją&#13;
opinię (jako Polak ewangelik) wyrażam z taką samą szczerością i bez stawania po&#13;
czyjejkolwiek stronie, jaką i Pan zaszczycił mnie ze swej strony w swym liście2.&#13;
&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
List K. Cludiusa z 20 III 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 584 (tłum. z niem.).&#13;
Brulion listu do K. Cludiusa z 29 IV 1876 r., tamże, s. 606–607 (tłum. z niem.).&#13;
&#13;
334&#13;
&#13;
�Cytowany tekst jasno wyraża pogląd Kolberga na sprawę Mazur pruskich z jednej strony, z drugiej ilustruje jego bezstronne i niezależne stanowisko badawczo-naukowe, niewarunkowane względami politycznymi&#13;
i wyznaniowymi. Nieco później Kolberg zwrócił się jeszcze do kraplewskiego organisty, Maleskiego1, o którym wspominał Cludius, z prośbą o zapisy&#13;
melodii do tekstów Gizewiusza, ale list ten pozostał bez echa.&#13;
Ostatni etap podróży przypadł w drodze powrotnej przez Ostródę&#13;
i Toruń znowu na Wielkopolskę. Odwiedził Kolberg ponownie Poznań&#13;
i Morownicę; 3 października pisze właśnie z Morownicy do Romana Konopki: „W Poznaniu bawiłem kilka dni i byłem na otwarciu teatru nowego&#13;
i pierwszym przedstawieniu w sobotę, jako i drugi raz w niedzielę”. Zapowiada też swój powrót do Modlnicy „za tydzień, a najdalej za dni dziesięć”2. Przedstawienia te miały miejsce w sobotę i niedzielę 25 i 26 września. W sobotę, w dniu otwarcia stałej sceny polskiej w Poznaniu, obok&#13;
koncertu i deklamacji wystawiono Zemstę za mur graniczny A. Fredry,&#13;
w dniu następnym grano komedię V. Sardou Poczciwi wieśniacy3. Zatem&#13;
Kolberg przyjechał do Poznania najpóźniej 25 września. 20 października&#13;
jest już z Modlnicy, skąd pisze do brata Wilhelma 4. W sprawozdaniu czytamy jedynie: „Wracając, miałem zamiar udać się z Poznania do Zakrzewa zachęcony odezwą Albina Węsierskiego, czemu jednak przeszkodziła&#13;
śmierć zacnego tego obywatela” 5.&#13;
Sprawozdanie Kolberga przyjęto na przywoływanym wyżej posiedzeniu&#13;
Komisji Antropologicznej z 12 listopada 1875 r., a w relacji z tego posiedzenia zanotowano:&#13;
Brulion listu do […] Maleskiego z 17 V 1876 r., tamże, s. 618–619 (tłum z niem.).&#13;
List do Romana Konopki z 3 X 1875 r., tamże, s. 540.&#13;
3&#13;
Informował o tym m.in. anons w „Dzienniku Poznańskim” 1875, nr 220 oraz artykuł&#13;
Otwarcie stałej sceny w Poznaniu, tamże, nr 221 (z omówieniem programu uroczystości&#13;
otwarcia teatru).&#13;
4&#13;
Brulion listu do Wilhelma z 20 X 1875 r., Korespondencja... cz. I (DWOK T. 64), s. 541–543.&#13;
5&#13;
Pismo Oskara Kolberga…, s. 349. Albin Węsierski (1812–1875), właściciel ziemski, uczestnik powstania listopadowego, podróżnik, miłośnik archeologii i historii. W swojej posiadłości&#13;
w Zakrzewie (w pow. gnieźnieńskim) gromadził znaleziska i pamiątki archeologiczne. W roku&#13;
1856 wykupił od rządu pruskiego wystawiony na licytację Ostrów Lednicki, ratując go przed&#13;
dewastacją i ocalając dla narodu. Dzięki jego staraniom uczeni z PTPN i AU podjęli tam prace&#13;
badawcze, na jego zaproszenie gościli w Zakrzewie najwybitniejsi ówcześni historycy i archeolodzy, a w rezultacie zainicjowano pierwsze publikacje naukowe na temat tego ważnego dla&#13;
dziejów Polski miejsca. Węsierski zmarł nagle 22 września 1875 roku.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
335&#13;
&#13;
�[…] sprawozdanie złożone przez p. Kolberga zaraz po jego powrocie zaznajamia&#13;
Komisję jedynie o miejscach przezeń zwiedzonych; więcej wyczerpujące wymaga uporządkowania dorywczo w ciągu podróży zebranego materiału. Co do&#13;
osób mogących być przydatnymi spółpracownikami przedstawia ich P. Kolberg&#13;
jedenaście. Zarząd, przeprowadziwszy z nimi korespondencję, zawiadomi o jej&#13;
skutku w swoim czasie Komisję1.&#13;
&#13;
I tak jako kandydatów na przyszłych współpracowników z Pomorza&#13;
i Mazur rekomendował Kolberg: ks. Gustawa Pobłockiego z Chełmna,&#13;
Floriana Cejnowę z Bukowca pod Terespolem, księży Franciszką Rąbcę,&#13;
Ignacego Ograbiszewskiego i Stanisława Kujota z Pelplina, ks. Leona Masłowskiego w Sopocie, prof. Ludwika Jakowickiego w Wejherowie oraz&#13;
dr Friedriecha Kurschata z Królewca, Marcina Giersza z Lecu (Giżycka),&#13;
pastorów Karola Remusa z Ełku i Gustawa Ottona Brzoskę z Ostródy”2.&#13;
Nie wiadomo, czy i jak ułożyły się dalsze ewentualne kontakty z Akademią&#13;
wskazanych przez Kolberga osób z Pomorza i Mazur pruskich; dostępne źródła&#13;
nie potwierdzają ich członkostwa ani współpracy z instytucją. Jak wiadomo, sam Kolberg dla potrzeb swojego wydawnictwa nie uzyskał większych&#13;
rezultatów. Wspomógł go jedynie ks. Rąbca, z którym jakiś czas po powrocie korespondował. Przysłał mu dzieło W.J.A. Tettaua i I.D.H. Temmego&#13;
Die Volkssagen Ostpreussens, Lithauens u. Westpreussens, gesammelt von&#13;
[…] (Berlin 1837) oraz wybrane egzemplarze wychodzącego w Pelplinie czasopisma „Pielgrzym” z lat 1869–1875, z artykułami o historii i folklorze&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 12 XI 1875 r., „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.” T. II,1875, s. LXXXII.&#13;
2&#13;
Nazwiska tych osób odnajdujemy w zachowanym w archiwum Kolberga końcowym fragmencie oryginalnego protokołu pisanego ręką sekretarza Komisji Antropologicznej, Izydora&#13;
Kopernickiego (rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 380, punkt 6). Nazwisko Pobłockiego opatrzone jest tam dopiskiem: „Słownik wyrazów kaszubskich dał do „Warty” Rzepeckiemu [tj. wydawcy czasopisma]”. Ponadto w rkp. tym znajduje się pod punktem 9 notatka: „P. Sadowski&#13;
uczynił wniosek, by Komisja zgłosiła się do spadkobiercy śp. Węsierskiego w W. Ks. Poznańskiem z prośbą o przekazanie czaszek pochodzących z zamku na wyspie Lednickiej. Wniosek&#13;
przyjęto i do uskutecznienia polecono”. Jest to przyczynek do kontaktów naukowych Akademii&#13;
z badaczami spoza Krakowa i do sposobu pomnażania jej zbiorów. Zachowały się też niedatowane notatki adresowe z wykazem kilkunastu osób z Pomorza i Mazur sporządzone przez&#13;
Kolberga i po części obcą ręką (BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 381), związane prawdopodobnie&#13;
z jego podróżą i wspomniane w cytowanym wyżej sprawozdaniu. Obok osób znanych z innych&#13;
przekazów wymienione są tam nowe nazwiska działaczy narodowych, posłów na sejm, ziemian, księży i nauczycieli. Część tych nazwisk przytoczył W. Ogrodziński (zob. „Mazury pruskie”…, DWOK T. 40, s. XV–XVI), a także W. Bieńkowski (Oskar Kolberg w Królewcu…, s. 345).&#13;
1&#13;
&#13;
336&#13;
&#13;
�Pomorza. Podarował też niezwykle bogaty Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego (Pelplin 1871, 1886) wydany&#13;
przez Szczepana Kellera (1827–1872), także pochodzącego z Kaszub redaktora „Pielgrzyma”. Za pośrednictwem Rąbcy otrzymał też Kolberg od dwu&#13;
innych księży drobne materiały: od ks. Jana Zielińskiego (1843–1927), wykładowcy w Collegium Marianum w Pelplinie kilka pieśni, od ks. Kloki&#13;
z Nowego Miasta podanie o sielawach (marenkach)1. Od Juliusza Pobłockiego zaś uzyskał zachętę do wykorzystania drukującego się w Poznaniu&#13;
Słowniczka kaszubskiego autorstwa jego brata, Gustawa Pobłockiego,&#13;
którą to pracę po powrocie przepisał, a od Jakowickiego fotografię Kaszubki, pieśń żniwną i krótki opis kilku zwyczajów2.&#13;
Wśród materiałów pozyskanych z badań własnych Kolberga najcenniejsze są sporządzone przez niego na Pomorzu zapisy melodii ludowych,&#13;
stanowiące najwcześniejszą „utrwaloną w piśmie nutowym” dokumentację&#13;
folkloru muzycznego tego regionu3. Obok bezpośredniego plonu z podróży na Pomorze i znacznie uboższego z Mazur uzyskał Kolberg niezbędną&#13;
wiedzę o aktualnej sytuacji tych regionów, zwłaszcza Pomorza, w okresie&#13;
nasilonej germanizacji, otrzymał od regionalistów cenne wskazówki i wiadomości o ich historii, kulturze, folklorze i literaturze przedmiotu, poczynił&#13;
własne obserwacje w zakresie, o jakim zdecydowały warunki, czas i możliwości. Podróż Kolberga stanowi też ważne świadectwo daleko poza Kraków i Galicję sięgających zainteresowań Akademii i niewątpliwie jej troski&#13;
o stan ducha narodowego i kultury na tych ziemiach, germanizowanych&#13;
pod zaborem pruskim.&#13;
&#13;
1&#13;
Zob. listy Kolberga i F. Rąbcy z okresu od września 1875 r. do marca 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s 539, 543–544, 549–550 i 586–587, a także list J. Kloki do F. Rąbcy&#13;
(bez daty), Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 734–736 (aneks 9).&#13;
2&#13;
Zob. listy J. Pobłockiego z 28 X 1875 r. i L. Jakowickiego z 14 II 1876 r. oraz brulion listu&#13;
Kolberga do L. Jakowickiego z 8 IV 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 545, 571&#13;
i 595–596.&#13;
3&#13;
Zob. L. Bielawski, A. Mioduchowska Historia badań, w: Kaszuby cz. I, Pieśni obrzędowe,&#13;
w serii Polska pieśń i muzyka ludowa, T. II, Warszawa 1997, s. 19. O materiale muzycznym&#13;
Kol­berga z Pomorza pisała D. Pawlakowa we wstępie „Pomorze” Oskara Kolberga… (DWOK&#13;
T. 39), s. XXXVI–XXXIX.&#13;
&#13;
337&#13;
&#13;
�XVII&#13;
[Prace nad tomami W. Ks. Poznańskiego po roku 1875, przekonanie o celowości edycji także ze względu na postępującą germanizację. – Kłopoty z cenzurą&#13;
warszawską kwestionującą fragmenty cz. II i III Krakowskiego. – Odłożenie&#13;
w czasie opracowania materiałów z Mazur i Pomorza. – Życie i praca między&#13;
Modlnicą a Krakowem, punkty kontaktowe w mieście, uciążliwości dojazdów,&#13;
równoległe prace nad kolejnymi monografiami, wstępna redakcja cz. I Pokucia.]&#13;
&#13;
Po powrocie, który nastąpił około połowy października 1875 roku,&#13;
czekała Kolberga intensywna praca nad uporządkowaniem pozyskanych&#13;
w podróży materiałów oraz nad opracowaniem kolejnych tomów W. Ks.&#13;
Poznańskiego, siedmioczęściowej monografii, najobszerniejszej w całym&#13;
wydawnictwie. W pierwszej kolejności segregacji, selekcji i zredagowania&#13;
wymagały nabytki z Wielkopolski przeznaczone do tomu drugiego. Tom&#13;
pierwszy ukazał się wkrótce po powrocie do Modlnicy jesienią 1875 roku.&#13;
Druk tomu drugiego planował Kolberg rozpocząć już w grudniu. W listopadzie pisał do Leona Czarlińskiego z Zakrzewka, u którego gościł latem:&#13;
Zdrów, dzięki Bogu, wróciwszy do Krakowa i nie tracąc czasu, zająłem się uporządkowaniem zebranych w czasie mojej podróży materiałów, jako i przygotowaniem do druku nowego tomu, tj. dalszej części Poznańskiego, i mam nadzieję&#13;
druk ten w ciągu przyszłego miesiąca rozpocząć1.&#13;
&#13;
W rzeczywistości druk części II został podjęty na początku roku 1876,&#13;
a tom ukazał się latem; w końcu czerwca Kolberg jeszcze czekał na ukończenie druku, zaś na początku sierpnia już wysyłał wydany „świeżutko&#13;
nowy tomik moich badań etnograficznych”2.&#13;
Charakterystyczna jest motywacja, jaką Kolberg wyraził na temat wydania monografii Poznańskiego kilka lat wcześniej. W liście do Hoffa tak ją&#13;
przedstawiał w 1869 roku w odniesieniu do części I:&#13;
Tom pierwszy zajmie się południowo-zachodnią częścią W. Ks. Poznańskiego&#13;
i będzie miał głównie na względzie przedstawienie właściwości pow[iatów]&#13;
Brulion listu do L. Czarlińskiego z listopada 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 550.&#13;
2&#13;
Zob. bruliony listów do W. Siarkowskiego z 30 VI i do W. Niegolewskiej z 7 VIII 1876 r.,&#13;
tamże, s. 628 i 631.&#13;
1&#13;
&#13;
338&#13;
&#13;
�wschowskiego, kościańskiego, bukowskiego i kilku im przyległych. Strona ta&#13;
Wielkopolski najmniej była znaną, a wydanie jej tym bardziej powinno być pożądanym, że germanizm, wciskając się we wszelkie żywota tamtejszego stosunki,&#13;
zaciera powoli wszystko”1.&#13;
&#13;
Na problem germanizacji był uwrażliwiony szczególnie, zwłaszcza po&#13;
powrocie ze swojej podróży w 1875 r., dając temu wyraz w licznych wypowiedziach w listach do zaprzyjaźnionych Wielkopolan, zwłaszcza Bibianny&#13;
Moraczewskiej i Wandy Niegolewskiej, a także mieszkańców Pomorza, np.&#13;
Leona Czarlińskiego. Nasilenie tego procesu w latach siedemdziesiątych,&#13;
w okresie rządów Bismarcka i zainicjowanego przez niego Kulturkampfu&#13;
obserwował w czasie swoich ówczesnych podróży, bezpośrednio zetknął&#13;
się z jego eskalacją w czasie kilkakrotnych pobytów w Wielkopolsce i ostatniego na Pomorzu. Znane mu więc były kolejne etapy i przejawy polityki&#13;
germanizacyjnej w Poznańskiem, ściśle połączonej z walką z kościołem katolickim: stopniowe rugowanie języka polskiego ze szkół, wprowadzenie&#13;
rozporządzeniem z 13 października 1873 roku języka niemieckiego jako wykładowego na wszystkich szczeblach nauczania, spychające język polski do&#13;
roli pomocniczej, uchwalenie przez sejm pruski 19 czerwca 1876 roku ustawy ostatecznie uznającej język niemiecki jako wyłączny urzędowy w administracji i sądownictwie, przemianowywanie historycznych nazw polskich&#13;
na niemieckie, usuwanie Polaków ze służby rządowej, uzależnienie kościoła od państwa itd. Restrykcje te budziły silny opór środowisk polskich,&#13;
a sprzeciwy polskich posłów wyrażane w debatach na forum parlamentarnym, jedynym formalnie dostępnym dla Polaków polu wyrażenia niezgody,&#13;
były na porządku dziennym. Jak wiadomo, Kolberg stykał się z wieloma patriotycznie nastawionymi przedstawicielami społeczeństwa wielkopolskiego&#13;
z zaboru pruskiego i jak wynika z nawiązań w korespondencji, te żywotne&#13;
problemy były omawiane w czasie jego pobytów w odwiedzanych domach.&#13;
Z pewnością podejmowano je m.in. w goszczących Kolberga dworach Niegolewskich w Morownicy czy Czarlińskich w Zakrzewku; obaj gospodarze&#13;
byli posłami na sejm pruski, a Niegolewski należał do najznakomitszych&#13;
i najodważniejszych obrońców polskości w parlamencie niemieckim. Podobnie działo się zapewne w czasie spotkań z Bibianną Moraczewską czy&#13;
Marcelim Szulcem w Poznaniu, co dokumentuje korespondencja, w której&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 23 V 1869 r., tamże, s. 328.&#13;
&#13;
339&#13;
&#13;
�przewijają się aktualne wątki i problemy polityczne. Wiadomości na ten&#13;
temat dostarczała też prasa krakowska. Żywo reagując na kolejne przejawy&#13;
wypierania polskości w szkolnictwie, administracji, kulturze w Wielkopolsce i na Pomorzu, Kolberg pisał np. do Czarlińskiego:&#13;
Cieszyliśmy się tu bardzo, żeście panowie posłowie tak dzielnie bronili naszych&#13;
praw, osobliwie sprawy językowej na sejmie berlińskim. Winszujemy Wam&#13;
talentu oratorskiego i cenić umiemy wysoko Wasz zapał i poświęcenie, lubo&#13;
znając zawziętość Waszych przeciwników z góry o bezskuteczności tych mów&#13;
i usiłowań byliśmy przekonani1.&#13;
&#13;
Lub nieco później:&#13;
Nie uwierzysz Pan, jak nam tu wszystkim przykro, że wybory tegoroczne do sejmu wypadły dla nas tak niepomyślnie. Wiemy dobrze, że nieprzyjaciel posiada&#13;
daleko potężniejsze niż my środki kontrminowania wszelkich naszych usiłowań&#13;
publicznych, ale i to pewna, że w pracy przy domowym ognisku podjętej niewiele on nam zaszkodzić może2.&#13;
&#13;
Warto podkreślić jasność postawy Kolberga, który wprost mówi o „przeciwnikach”, o „nieprzyjacielu” z jednej strony, z drugiej zaś o wartości pracy&#13;
„przy domowym ognisku” z pozytywistycznego stanowiska. Świadomość&#13;
postępującej germanizacji – o czym będzie jeszcze mowa – z pewnością&#13;
umacniała jego determinację, by z wydaniem monografii wielkopolskiej&#13;
nie zwlekać. Kolejne jej części ukazywały się co roku, w latach 1875–1882,&#13;
z przerwą jedynie w roku 1878.&#13;
1&#13;
Brulion listu do L. Czarlińskiego z 8 VIII 1876 r., tamże, s. 633. Mowa o obradach sejmu pruskiego nad wspomnianą uchwałą o języku niemieckim jako jedynym urzędowym&#13;
na wszystkich szczeblach administracji i sądownictwa, zatwierdzoną 19 czerwca 1876 roku.&#13;
O obradach tych pisała także prasa galicyjska. Kolberg znał zapewne przebieg procedowania&#13;
z bieżących doniesień krakowskiego „Czasu” z 1876 r. (zob. m.in. Korespondencja z Poznania,&#13;
6 kwietnia w nr. 82, z 9 IV), a wspomniane przez niego mowy posłów polskich w obronie języka polskiego, wygłoszone 19 czerwca na posiedzeniu Izby Wyższej, która uchwałę zatwierdziła&#13;
– z artykułu Ziemie polskie. Mowy hr. Józefa Mielżyńskiego i hr. Mieczysława Kwileckiego&#13;
w „Czasie” 1876, nr 141 (z 23 VI), gdzie zostały przytoczone.&#13;
2&#13;
Brulion listu do L. Czarlińskiego z listopada 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64),&#13;
s. 668–669. Wybory do sejmu pruskiego odbyły się 27 października 1876 roku. Obszerną&#13;
relację i analizę wyników pt. Rezultat wyborów podawał „Dziennik Poznański” 1876, nr 248&#13;
(z 29 X) i nr 251– 253 (z 3–5 XI). O wyniku wyborów informował także „Czas” 1876, nr 256,&#13;
w Korespondencji „Czasu” z Poznania, 2 Listopada.&#13;
&#13;
340&#13;
&#13;
�Tymczasem krótko po powrocie z podróży w 1875 roku wyłonił się&#13;
nowy kłopot. Jesienią Wilhelm, pośredniczący we wszystkich warszawskich sprawach Oskara, nie tylko rodzinnych, ale i wydawniczych, zawiadomił brata, że cenzura zakwestionowała niektóre fragmenty i miejsca w częś­ci&#13;
II i III Krakowskiego, tj. tomach 6 i 7 Ludu, uniemożliwiając tym samym&#13;
zbyt tych książek w Królestwie Polskim i Rosji. Wilhelm pisał: „[…] przez&#13;
nierozwagę utrudniłeś sobie odbyt w Królestwie i w Rosji tego, co wydajesz w Krakowie”, wyszczególniał też niedozwolone passusy w obu tomach,&#13;
obwarowane klauzulą: „pozwolono/dopuszczono z wyjątkami”, zwracając&#13;
uwagę na absurdalność niektórych zastrzeżeń. Nie mając zaś tomu 6., prosił&#13;
ze względu na trudność z wwiezieniem go: „Potrzeba, abyś co rychło znalazł&#13;
jakąś okazję do Warszawy i przesłał mi serię VI, którą przecież może kto&#13;
przywieźć w kieszeni”1. Zakwestionowane fragmenty dotyczyły w tomie 6.&#13;
pieśni w rozdziale Dwory i miasta, w których pojawiały się aluzje czy akcenty dotyczące wojska polskiego, bitwy pod Racławicami itp., a w tomie 7.&#13;
wyobrażeń ludu krakowskiego o kraju i ludach w okolicach Moskwy oraz&#13;
wszelkich fragmentów w opisie wierzeń, gdzie pojawia się słowo „Moskal”.&#13;
Stosowanym w takich sytuacjach zabiegiem pozwalającym ominąć zakaz&#13;
cenzora było przedrukowywanie kartek książki z kwestionowanymi partiami tekstu. Kolberg odpowiedział bratu szybko, tłumacząc się z „nierozwagi”&#13;
– jak to określił Wilhelm – i godząc na przedruk niektórych kart:&#13;
Mam zwyczaj przed oddaniem manuskryptu do druku przeglądać go jeszcze&#13;
i odkładać na bok wszystko, co tchnie patriotyzmem (gdyż wielka część drukuje&#13;
się z kartek, które czasami ktoś inny napisał, a ja tylko przejrzałem i poprawiłem). Otóż większa część wskazanych przez Ciebie (i cenzurę) miejsc była&#13;
prześlepioną przeze mnie, a korektor (gdyż prócz nut, nie zawsze dla krótko[ści]&#13;
czasu sam wszystko w Krakowie korygowałem) nie dbał wcale o usunięcie tych&#13;
kawałków, więc zostały wydrukowane. Choć przyznać się muszę, że parę miejsc&#13;
mniej drażliwych zostawiłem sam, nie sądząc, aby je cenzura brała na serio.&#13;
Masz rację, że dla tych kilku kartek nie należałoby tamować odbytu całemu&#13;
dziełu u Was i w Rosji, więc je trzeba będzie przedrukować. Uczyniwszy to,&#13;
nie omieszkam przesłać tak poprawionych egzemplarzy i spodziewam się, że&#13;
cenzura cofnie swój zakaz2.&#13;
&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
List Wilhelma Kolberga z 18 XI 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 547 i 548.&#13;
Brulion listu do Wilhelma z grudnia 1875 r., tamże, s. 553.&#13;
&#13;
341&#13;
&#13;
�Wspominana już wcześniej opresja nękająca autorów ze strony cenzury, często absurdalnie uznaniowej i groteskowej w swoich praktykach,&#13;
towarzyszyła Kolbergowi także przy kolejnych tomach przeznaczonych do&#13;
kolportażu i sprzedaży w zaborze rosyjskim 1. Owo nieszczęsne „odkładanie na bok wszystkiego, co tchnie patriotyzmem” było ceną, jaką płacili&#13;
pisarze polscy XIX wieku i z jaką musieli liczyć się również dokumentaliści pokroju Kolberga, dla których naukowym zadaniem była wierność&#13;
faktom.&#13;
Wyprawa na Pomorze, Powiśle i Mazury utrwaliła zainteresowanie&#13;
Kolberga tymi regionami. Choć ich już nigdy nie odwiedził, nie zaniedbał dalszych starań o opracowanie pozyskanych źródeł i o nowe nabytki stamtąd pochodzące i ich dotyczące. Choć za życia nie zdołał ich&#13;
wydać, wagi zebranych źródeł był jednak od początku świadomy, także ze&#13;
względu na systemowe wypieranie żywiołu polskiego z tych ziem i pilną&#13;
potrzebę zgromadzenia dokumentacji etnograficznej dla nich. Dokładnie&#13;
nie znamy jednak przebiegu dalszych prac nad materiałami do przyszłych&#13;
monografii tych regionów. Wiadomo, że po powrocie z podróży na Pomorze i Mazury nadal się nimi interesował, gromadził bibliografię i wiedzę z literatury, poszukiwał materiałów i kontaktów ze znawcami historii&#13;
i folkloru tych regionów. Zafascynowany szczególnie Kaszubami, około&#13;
roku 1877 przetłumaczył rozprawę Hilferdinga z 1862 roku, którą – jak&#13;
wspomniano – znał już wcześniej 2. Zachęcony przez Juliusza Pobłockiego sporządził też odpis wydanego w 1876 roku przez jego brata Gustawa&#13;
Słowniczka kaszubskiego. Obie prace pozostały w archiwum Kolberga wraz z dotyczącymi Pomorza notatkami bibliograficznymi i wypisami&#13;
z literatury, pochodzącymi głównie sprzed roku 1875. W archiwum tym&#13;
przechowały się także najcenniejsze i najbogatsze materiały Kolberga&#13;
z tego obszaru, tj. jego własne zapisy pieśni z melodiami, sporządzone&#13;
1&#13;
Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa w zaborze rosyjskim w latach&#13;
1865–1904. Wykaz publikacji polskojęzycznych zakwestionowanych oraz dopuszczonych do obiegu przez carską cenzurę zagraniczną, T. 1, 1865–1889, Warszawa 2006 (indeks&#13;
w T. 3). Spośród pierwszych dwu monografii wydawanych w Krakowie w całości dopuszczono&#13;
do obiegu cz. I Krakowskiego oraz cz. I–VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 5 i 9–15); zastrzeżenia co do cz. II–IV Krakowskiego (DWOK T. 6–8) oraz wydanych w 1874 roku Krakowiaków&#13;
i mazurków z okolic Krakowa (przedruk rozdziału Tańce z tomu 6.) wskazane zostały w tej&#13;
publikacji przez podanie stron i w razie potrzeby wierszy.&#13;
2&#13;
Zob. wyżej, s. 191–192. Przekład Kolberga pt. Ostatki Słowian na południowym brzegu&#13;
Bałtyckiego Morza został opublikowany w jego tomie Pomorze (DWOK T. 39).&#13;
&#13;
342&#13;
&#13;
�z autopsji w trakcie badań terenowych. Jest to pierwsza – jak powiedziano wyżej – planowa dokumentacja folkloru muzycznego Pomorza i to&#13;
w okresie – jak pisze Józef Burszta – „gdy panowała ugruntowana przez&#13;
pastora Lorka z Cecenowa opinia, że Pomerania non cantat”1. Kolberg&#13;
nie podjął jednak opracowania swych rękopisów pomorskich do druku,&#13;
pozostały w jego spuściźnie aż do 1965 roku, kiedy to wydano je po 90&#13;
latach w ramach Dzieł wszystkich jako tom 39.&#13;
Natomiast przygotował do publikacji materiały z Mazur. Korzystał przy&#13;
tym przede wszystkim z pomocy i dorobku naukowego wybitnego historyka i znawcy regionu, W. Kętrzyńskiego, oraz z przechowywanego w swoim&#13;
archiwum rękopisu Gizewiusza, a także z prac M. Toeppena, J.J. Ossowskiego i K. Sembrzyckiego. Skompletowanie i opracowanie rękopisu Mazur&#13;
pruskich przypadło prawdopodobnie na czas późniejszy, od 1881 r., a zwrot&#13;
w postępie prac przyniosła konkretna pomoc Wojciecha Kętrzyńskiego,&#13;
który od 1883 r. przekazywał Kolbergowi własne materiały źródłowe,&#13;
zwłaszcza zapisy pieśni, zapewne także i literaturę i informacje o niej2. Obaj&#13;
badacze spotykali się we Lwowie, gdzie Kętrzyński pracował w Zakładzie&#13;
Narodowym im. Ossolińskich, najpierw jako sekretarz naukowy od 1870&#13;
roku, potem od 1874 jako kustosz, a od 1 listopada 1876 roku jako długoletni dyrektor. Był wydawcą źródeł, autorem pierwszej etnograficznej pracy&#13;
O Mazurach3, zasłużonym badaczem nie tylko historii Prus, ale i folkloru&#13;
mazurskiego. Mazur pruskich Kolberg jednak nie wydał; ukazały się dopiero w ramach Dzieł wszystkich jako tom 40.&#13;
W miarę upływu lat, przybywających materiałów, rosnących wysiłków, by podołać wielotorowym działaniom, a także narastającego zmęczenia nadmiarem pracy, ślęczeniem za biurkiem, wreszcie eksploatującym&#13;
siły podróżowaniem, Kolberg coraz silniej odczuwał presję czasu, ogromu&#13;
zadań i obaw o realizację swojego wielkiego planu. Mimo ustabilizowanej&#13;
sytuacji bytowej w Modlnicy nie był pozbawiony uciążliwości i kłopotów,&#13;
J. Burszta „Pomorze”… (DWOK T. 39), s. XXVII–XXVIII.&#13;
O współpracy tej oraz o przygotowanych przez Kolberga materiałach do druku zob.&#13;
W. Ogrodziński „Mazury pruskie”… (DWOK T. 40),, s. XIV i nast. W 1886 r. w Wykazie tek&#13;
rękopiśmiennych… (DWOK T. 66, aneks 12, s. 744) Kolberg wymienia Mazury pruskie jako&#13;
monografię „w znacznej części gotową do druku”.&#13;
3&#13;
Praca ta ukazała się w Poznaniu w 1872 roku, wcześniej drukowana była w odcinkach&#13;
w „Tygodniku Wielkopolskim” 1872, nr 90–91, 101–102, 113–114, 129–130, 141–143. Omówienie&#13;
działalności Kętrzyńskiego w tym zakresie zob. m.in. T. Oracki Mazury i Warmia…, s. 447–450.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
343&#13;
&#13;
�jakie poza ciągłą troską o finanse stanowiła konieczność przemieszczania&#13;
się do Krakowa i związane z tym uzależnienie od możliwości wyjazdu.&#13;
Podróże mimo niewielkiej odległości były męczące, drogi jesienią i zimą&#13;
często nieprzejezdne, konie z furką nie zawsze mogły być podstawiane.&#13;
Niejednokrotnie Kolberg nocował w Krakowie, korzystając z gościny&#13;
przyjaciół. W drodze powrotnej z Mazur pisał z Morownicy do Romana&#13;
Konopki:&#13;
Spodziewać się zatem mojego powrotu możesz mniej więcej za tydzień, a najdalej za dni dziesięć. Przyjadę wprost do Krakowa, bo mi to będzie najdogodniej,&#13;
o ile możności w dzień poniedziałkowy lub czwartkowy, i jeżeli koni od Was nie&#13;
zastanę, przenocuję u Kirkora lub Rybkowskiego1.&#13;
&#13;
Z wspominanym już wcześniej Adamem Honorym Kirkorem Kolberg&#13;
stykał się i współpracował blisko w Akademii; nocleg w jego mieszkaniu&#13;
przy Małym Rynku był, jak wynika z listu, możliwością już sprawdzoną.&#13;
Tadeusz Rybkowski (1848–1926), malarz i ilustrator, w latach 1872–1875&#13;
studiował w Krakowie w Szkole Sztuk Pięknych i często bywał w Modlnicy,&#13;
gdzie mieszkała jego ciotka, Antonina Męcińska, rezydentka u Konopków&#13;
i wychowawczyni dzieci2, i gdzie poznał się z Kolbergiem. Z upodobaniem&#13;
podejmował wtedy wycieczki artystyczne, uprawiając malarskie studia&#13;
z natury, których tematem było życie ludu wiejskiego. Z Kolbergiem łączyło go więc wspólne zainteresowanie ludem i wsią. W 1875 roku sportretował autora Ludu3, a później przygotowywał dla niego ryciny przeznaczone do monografii Pokucia. Na dalsze studia wyjechał do Wiednia, gdzie&#13;
był uczniem L. Loefflera, potem H. Makarta i gdzie w latach 1878–1893&#13;
miał własną pracownię i niezwykle intensywnie pracował, uprawiając&#13;
malarstwo rodzajowe i historyczno-rodzajowe4. Zażyłość jednak pozostała;&#13;
w kwietniu 1876 roku Rybkowski pisał z Wiednia do Kolberga, uprzedzając&#13;
„zaproszenie do przesyłania artykułów z etnografii słowiańskiej, a głównie&#13;
List z 3 X 1875 r., Korespondencja cz. I (DWOK T. 64), s. 540.&#13;
Matka Tadeusza, Karolina Rybkowska, i Antonina Męcińska były córkami Antoniego&#13;
Męcińskiego, kompozytora i organisty w Kościele Mariackim w Krakowie.&#13;
3&#13;
Portret ten (miniatura, gwasz, akwarela) znajduje się w Muzeum im. Oskara Kolberga&#13;
w Przysusze. Reprodukcję opublikowała K. Markiewicz w albumie Oskar Kolberg 1814–1890,&#13;
Radom 2014, s. 116.&#13;
4&#13;
Zob. R. Biernacka Rybkowski Tadeusz, w: Polski słownik biograficzny, T. XXXIII, 1991–&#13;
1992, s. 357–359.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
344&#13;
&#13;
�Galicji i Krakowskiego” z redakcji tamtejszego czasopisma „Heimat”, gdzie&#13;
rekomendował go „jako członka Akademii Umiejętności i jedynego etnografa w całej Polsce”1.&#13;
W Krakowie miał Kolberg wypróbowane punkty kontaktowe, w których pozostawiał i odbierał wiadomości i listy w sprawach swoich krakowskich interesów i spotkań, a także dla i od przyjezdnych członków rodziny&#13;
i przyjaciół. W czasie zamieszkiwania w Modlnicy był to poza księgarnią&#13;
Friedleina sklep galanteryjny w Rynku Głównym Józefa Zaplatalskiego,&#13;
kupca, u którego zaopatrywał się modlnicki dwór. Za jego pośrednictwem&#13;
przekazywane były do Kolberga i od niego informacje o przyjazdach, zakwaterowaniu w Krakowie, propozycjach i terminach spotkań, a także wędrujące w obie strony przesyłki i listy. Liczne wskazówki w korespondencji&#13;
Kolberga do roku 1883, kierujące pod ten adres, wskazują na dogodność&#13;
sprawdzonego pośrednictwa Zaplatalskiego.&#13;
Wyjazdy z Modlnicy do Krakowa, uzależnione od pogody, zdrowia, kondycji i gotowości do męczącej jazdy do miasta, a przede wszystkim od&#13;
możliwości korzystania w razie potrzeby z oferowanych mu przez gospodarzy koni i furmanki, sprawiały, że podróże te stawały się z czasem rzadsze. Z kolei pobyt w Krakowie też bywał czasowo limitowany, zapewne ze&#13;
względu na transport. W listach częściej pojawiają się też wzmianki o tych&#13;
trudnościach. Już w lutym 1875 roku pisał o przyjazdach do Krakowa raz&#13;
w tygodniu:&#13;
Zajęcia moje etnograficzne dokonywane na wsi […], druk dzieł moich, stosunki&#13;
z Akademią, biblioteką, drobne sprawunki etc. powołują mnie prawie co tydzień&#13;
do Krakowa, gdzie zawsze kilka spędzam godzin dla załatwienia tych i tym podobnych interesów.&#13;
&#13;
W liście do Siarkowskiego z maja 1876 roku, w którym wyjaśniał powody swojego milczenia i braku wiadomości, czytamy:&#13;
Przyczyny znów tego braku są te, że mieszkam o 1 1/2 mili od Krakowa, w Modlnicy i bywam zwykle tylko raz na tydzień w tym mieście dla interesów, sprawunków, korekty dzieła itp. Ostatnimi czasy bytność ta jeszcze stała się rzadszą&#13;
dla słabości zdrowia, niepogody, braku furmanki na zawołanie itd. Otóż tym&#13;
sposobem ani z prezesem, ani z sekretarzem Akad[emii] nie widziałem się od&#13;
1&#13;
&#13;
List T. Rybkowskiego z 20 IV 1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 601.&#13;
&#13;
345&#13;
&#13;
�marca, a to tym mniej, że byli oni we Lwowie, skąd wrócili na parę dni na święta,&#13;
a ostatecznie dopiero na walne zebranie Akademii w d. 3 maja, na którym mnie&#13;
znów nie było dla słabości.&#13;
&#13;
Do Władysława Wierzbowskiego krótko potem pisał w podobnym duchu, tłumacząc niemożność spotkania:&#13;
Bywam bowiem w Krakowie ledwie raz na tydzień i to na kilka godzin (jak to&#13;
wiesz) dla załatwienia interesów w drukarni, księgarni, bibliotece itd. i ledwie&#13;
czasami kilka chwil wolnych, [by] odwiedzić przyjaciół, mi pozostaje1.&#13;
&#13;
Zimą wyjazdy te były jeszcze rzadsze, nieprzejezdne z powodu śniegów&#13;
lub roztopów drogi, zimno i niepogoda zmuszały do ich ograniczania i wyjaśnień w rodzaju: „[…] z powodu zasp śnieżnych rzadko teraz w Krakowie&#13;
bywam” lub:&#13;
Zimno, częste niepogody, złe drogi, trudność o konie w danym razie, a oraz&#13;
wiek i niezupełnie dobry stan mego zdrowia trzymają mnie na uwięzi w domu&#13;
i zapewne czas jakiś stale jeszcze trzymać będą. Nie gniewam się jednak o to,&#13;
bo mam spokój i zyskuję trochę czasu potrzebnego mi do wykończenia Pokucia,&#13;
które, jak sądzę, w początkach marca będzie gotowe2.&#13;
&#13;
Ostatnia przytoczona wypowiedź z listu do Kopernickiego, o dwa lata&#13;
późniejsza, pochodzi już z okresu, kiedy w osobie adresata znalazł Kolberg&#13;
oddanego przyjaciela i pomocnika. Zawiązana w Krakowie bliska relacja&#13;
znajduje swoje odbicie w korespondencji zainicjowanej pod koniec 1876&#13;
roku, a ożywionej od 1878 roku. Widoczne jest w niej pogłębiające się zaufanie i wzajemny szacunek, gotowość pomocy i obustronne zrozumienie.&#13;
Jak już wspominano, Kopernicki z niezwykłą ofiarnością i operatywnością&#13;
wspomagał Kolberga w jego wszystkich sprawach, pośrednicząc między&#13;
nim a władzami Akademii, drukarnią i księgarnią Friedleina, ułatwiając&#13;
1&#13;
Zob. odpowiednio bruliony listów do M.A. Szulca z 26 II 1875 r., do W. Siarkowskiego z 23&#13;
V 1876 r., do W. Wierzbowskiego z 20 VI 1876 r., tamże, s. 520, 621 i 626.&#13;
2&#13;
Bruliony listów do B. Moraczewskiej z 30 I 1876 r. oraz do I. Kopernickiego prawdopodobnie&#13;
ze stycznia 1878 r., tamże, s. 559 oraz Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 94. Wersja wstępna&#13;
cz. I Pokucia (DWOK T. 29) przedstawiona została na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 27&#13;
XI 1878 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania z posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. CVIII),&#13;
tom ukazał się ostatecznie w 1882 roku, o czym mowa będzie dalej.&#13;
&#13;
346&#13;
&#13;
�kontakty z badaczami krakowskimi i terenowymi, niejednokrotnie zastępując go też w Sekcji Etnologicznej. Sam niezmordowany w pracy badawczej i w organizacji życia naukowego i łączący obie sfery działania,&#13;
rozumiał jak mało kto ze współczesnych dylemat Kolberga, uwikłanego&#13;
w ustawiczną sprzeczność między potrzebą spokojnej, mrówczej pracy&#13;
i skupienia nad kolejnymi tomami a innymi wyzwaniami, które go od tego&#13;
żywotnego zadania odrywały. Starał się też maksymalnie pomóc przyjacielowi nie tylko w obowiązkach związanych z Akademią, ale i w drobnych życiowych sprawach. Często dzięki temu Kolberg nie musiał wybierać się do Krakowa, zyskując spokój i czas na pracę w Modlnicy. Chętnie&#13;
użyczał też przyjacielowi noclegu i gościny w razie potrzeby, czasami&#13;
dłuższej. Niejednokrotnie Kolberg odwoływał się też do pośrednictwa&#13;
Kopernickiego w kontaktach z osobami odwiedzającymi Kraków. Liczne&#13;
przejawy i gesty takiej bezinteresownej troski i wsparcia dokumentuje&#13;
zachowana korespondencja 1. Przy niewiarygodnym tempie, jakie dla siebie w pracy autor Ludu wyznaczył, była to pomoc bezcennna. A tempo&#13;
to – jak się okaże – nie słabło już do końca, jeszcze nie było ukończone&#13;
W. Ks. Poznańskie, zamknięte dopiero VII częścią w roku 1882, a już&#13;
toczyły się równolegle prace nad kolejnymi monografiami; począwszy&#13;
od tego właśnie roku, ukazywać się będą systematycznie po dwa tomy&#13;
rocznie. Jednocześnie – poza nieprzerwanym gromadzeniem materiałów&#13;
drogą własnych i korespondencyjnych poszukiwań, korektami kolejnych&#13;
tomów, redakcją tekstów przeznaczonych do druku w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” – Kolberg publikował także osobne artykuły, niezwiązane z Ludem.&#13;
&#13;
1&#13;
Zob. np. niedatowany list Kopernickiego, najprawdopodobniej z 1878 roku, w którym&#13;
obiecuje załatwienie w Krakowie kilku spraw ważnych dla Kolberga, a jednocześnie zaprasza&#13;
go na kilkudniowy pobyt w swoim domu przy ulicy Sławkowskiej. Zob. też m.in. list Kolberga do J. Brandta z 20 II 1879 r., w którym informuje malarza, że wiadomość o nim mógłby&#13;
w Krakowie otrzymać u księgarza Friedleina, kupca Zaplatalskiego „albo też najdokładniej […]&#13;
u dr Kopernickiego na Sławkowskiej ulicy nr [29], w własnym jego domu niedaleko Akademii”&#13;
(Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 193 i 220).&#13;
&#13;
347&#13;
&#13;
�XVIII&#13;
[W nurcie życia naukowego Akademii. – Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego&#13;
(1876 i 1877 r.), znaczenie tej publikacji i innych materiałów gwaroznawczych&#13;
Kolberga dla dialektologii. – Rola dokumentacji języka i słownictwa ludowego&#13;
w badaniach etnograficznych Kolberga a program prac leksykograficznych&#13;
w Akademii. – Postulat gromadzenia i publikacji materiałów ikonograficznych&#13;
przedstawiany przez Kolberga Komisji Antropologicznej. – Studia nad kulturą&#13;
i folklorem Łużyczan, ich związek z podróżą 1875 r. i badaniami w Wielkopolsce. – Publikacja artykułu Obecne stanowisko etnografii w 1876 r.]&#13;
&#13;
Jak wspominano poprzednio przy omawianiu udziału Kolberga w pracach Akademii, już w styczniu 1876 roku w Komisji Językowej Akademii&#13;
znalazła się i została zakwalifikowana do druku jego praca Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. Przekazana następnie Komisji Antropologicznej&#13;
i wydana najpierw z trzema innymi artykułami w zeszycie pod wspólnym&#13;
tytułem Materiały do słownika prowincjonalizmów polskich w 1876 roku,&#13;
a ponownie, choć w zmienionej wersji redakcyjnej, opublikowana w dziale etnologicznym „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej” w 1877&#13;
roku1, stanowi pozycję wyjątkową nie tylko w dorobku Kolberga, ale także w dziedzinie dialektologii. Jest to pierwsza próba zebrania, systemowego ujęcia i interpretacji materiału gwarowego z ówczesnego Wielkiego&#13;
Księs­twa Poznańskiego i choć dokonana została nie przez profesjonalistę&#13;
językoznawcę, ma znaczenie historyczne. We wstępie Kolberg stwierdzał,&#13;
że w czasie swoich podróży dostrzegł „pewne odrębności w wymawianiu,&#13;
składni itd.”, właściwe „środkowym, zachodnim, południowym oraz północno-wschodnim” powiatom tego regionu.&#13;
Że jednak pozyskany tu materiał – pisał – nie jest dość obfitym, by na podstawie danych różnic dozwolił zadawalniającą ustanowić klasyfikację, a tym&#13;
mniej oznaczyć granice i stopień powinowactwa sąsiednich sobie gwar prowincjonalnych, przeto ograniczam się obecnie na podaniu ogółowym spostrzeżeń&#13;
tyczących się głosowni (fonetyki), jak i form gramatycznych w obrębie całego&#13;
Wielkiego Księstwa Poznańskiego używanych, z oznaczeniem szczegółowym&#13;
miejsc i okolic, gdzie takowe zasłyszanymi były2.&#13;
Zob. wyżej, s. 282, przyp. 3 i s. 284, przyp. 1.&#13;
O. Kolberg Rzecz o mowie ludu…, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 342.&#13;
W edycji Materiały do słownika… z r. 1876 podział geograficzny na cztery wymienione&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
348&#13;
&#13;
�Przyjęta przez Kolberga formuła analizy językowej zgodna jest z ówczesnym modelem stosowanym dla prac językoznawczych; w obrębie&#13;
głosowni omawiane są kolejno samogłoski i spółgłoski, dalej w zakresie&#13;
morfologii wydziela autor poszczególne części mowy, po nich następują&#13;
przykłady wypowiedzi gwarowych, zapożyczenia (germanizmy), wreszcie&#13;
słowniczek, obejmujący około 800 haseł ułożonych w czterech osobnych&#13;
spisach (według wymienionych wyżej czterech grup powiatów), a na końcu każdego podane „wyrazy cudzoziemskie”. Opisywane zjawiska językowe odnosi autor do notowanych w innych regionach, niekiedy przy tym&#13;
typowe wielkopolskie cechy morfologiczne traktuje jako fonetyczne, nie&#13;
wszystkie zaobserwowane fakty wyjaśnia też prawidłowo w kategoriach&#13;
lingwistycznych. Materiał zebrany przez Kolberga w tej pracy został wykorzystany jedynie w zakresie zasobu leksykalnego; słownictwo weszło do&#13;
Słownika gwar polskich Karłowicza. Nie doceniono natomiast pierwszej&#13;
próby opisu wielkopolskich zjawisk językowych. Wybitny językoznawca,&#13;
Kazimierz Nitsch, przywołując tę pracę Kolberga, w 1915 roku zarzucał jej&#13;
niefachowość i pisał, że „ma ona wartość tylko dla słownika”1. Za sprawą&#13;
m.in. tej jego opinii stanowisko to utrwaliło się w nauce. Dopiero późniejsza specjalistyczna analiza językoznawcza rozprawy Kolberga, podjęta około roku 1970, przed jej wydaniem w Dziełach wszystkich przez&#13;
Monikę Gruchmanową wykazała pełniej wartość naukową i przydatność&#13;
obserwacji Kolberga dla dialektologii. Aby je właściwie ocenić, badaczka&#13;
zestawiła najistotniejsze cechy wyselekcjonowane z opracowania Kolberga&#13;
z potwierdzonymi przez późniejszych autorów zajmujących się dialektami&#13;
wielkopolskimi2. Analiza ta pozwoliła autorce stwierdzić, że „O. Kolberg zagrupy powiatów przyjął Kolberg także dla opisu cech fonetycznych i gramatycznych języka.&#13;
O rozprawie Kolberga zob. też analiza M. Gruchmanowej w: O. Kolberg Studia, rozprawy…&#13;
(DWOK T. 63), s. XXXVIII–XLIV oraz tejże autorki Oskar Kolberg jako gwaroznawca, w: Oskar&#13;
Kolberg 1814–1890, w serii: „W Służbie Nauki”, Kraków 1998, nr 1 (Materiały z sesji naukowej&#13;
w Krakowie 26 listopada 1994), s. 27–34. Przedruk w: M. Gruchmanowa Gwary w ojczyźnie&#13;
i na obczyźnie, Poznań 2003, s. 176–185.&#13;
1&#13;
K. Nitsch Dialekty języka polskiego, Wrocław–Kraków 1957 (reedycja, I wyd. 1915), s. 12.&#13;
2&#13;
Pierwsza dialektologiczna praca z obszaru Wielkopolski w XIX wieku to J. Leciejewskiego&#13;
Gwara Miejskiej Górki i okolicy, „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. IX:&#13;
1882, s. 108–148. Główne cechy gwar wielkopolskich scharakteryzował K. Nitsch w pracach&#13;
Mowa ludu polskiego, Kraków 1911 oraz Dialekty języka polskiego, w: Encyklopedia Polska,&#13;
T. 3, Kraków 1915, s. 238–343 (i reedycje). Pierwsze opracowanie poświęcone wyłącznie gwarom wielkopolskim, a zawierające też dane z prac Nitscha wydał A. Tomaszewski pt. Mowa&#13;
&#13;
349&#13;
&#13;
�uważył i zanotował bezbłędnie wiele cech typowych ogólnowielkopolskich&#13;
lub charakterystycznych tylko dla części Wielkopolski, wykazywanych także później przez dialektologów […]”1. Ustalenie to badaczka potwierdziła&#13;
niemal 30 lat później, formułując jednocześnie dalej idący wniosek udokumentowany konkretnymi przykładami:&#13;
Ze szczegółowego zestawienia wynika, że mimo niepełnego materiału gwarowego i nie zawsze podanej geografii Kolberg zapisał i opisał zdecydowaną większość cech typowych dla Wielkopolski. Interpretacja językoznawcza w dużej&#13;
części jest trafna […]. Oprócz cech potwierdzonych w pracach dialektologicznych&#13;
K. Nitscha i A. Tomaszewskiego Kolberg zapisał takie, których brak u wymienionych dialektologów, a na które zwrócono uwagę dopiero we współczesnych&#13;
badaniach2.&#13;
&#13;
Wartość pracy Kolberga podsumowuje w konkluzji:&#13;
W sumie Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego, mimo różnego rodzaju niedociągnięć, stanowi pierwszą próbę usystematyzowania i charakterystyki wielkopolskich zjawisk gwarowych. […] Niesłusznie zlekceważono wymienione opracowanie, jako dokumentację zebranych w terenie systemowych faktów dialektologicznych z drugiej połowy XIX wieku, ze stratą dla późniejszych badań terenowych […].&#13;
&#13;
Podkreślając „dociekliwość językoznawczą” Kolberga, stwierdza wreszcie w oparciu o analizę także innych jego materiałów gwarowych: „Oskara&#13;
Kolberga ceniono dotychczas jako muzyka, etnografa, folklorystę, etnomuzykologa. Do wymienionych określeń należałoby dodać: gwaroznawca&#13;
– dokumentalista faktów językowych, przydatnych dla dialektologii historycznej”3. Warto może jeszcze pokusić się o przypuszczenie, że dla owej&#13;
dociekliwości Kolberga na tym przednaukowym etapie gwaroznawstwa&#13;
pierwszorzędne znaczenie miał jego doskonały słuch i związane z nim wyczulenie na odmianki lokalnej wymowy. Paradoksalnie brak wykształcenia&#13;
ludu wielkopolskiego, Poznań 1934. Gruchmanowa odnosi materiał Kolberga do publikacji&#13;
Leciejewskiego i Tomaszewskiego.&#13;
1&#13;
M. Gruchmanowa, wstęp do tomu 63 DWOK, s. XLIII–XLIV.&#13;
2&#13;
M. Gruchmanowa Kolberg jako gwaroznawca…, s. 28–29 oraz 29. W tej pracy autorka&#13;
analizuje też dwa inne opracowania gwaroznawcze Kolberga i ocenia ich wartość dla dialektologii: przekład wspomnianej rozprawy Hilferdinga oraz zbiór bajek śląskich spisanych własnoręcznie z ust ludowego narratora (zob. DWOK T. 39 i 43).&#13;
3&#13;
M. Gruchmanowa Kolberg jako gwaroznawca…, s. 31 i 34.&#13;
&#13;
350&#13;
&#13;
�językoznawczego mógł sprzyjać maksymalnej staranności w oddaniu tych&#13;
niuansów, np. cech wymowy sporadycznych czy zmiennych i niekonsekwentnych nawet w jednym przekazie. Z drugiej strony bliska współpraca&#13;
z członkami Komisji Językowej Akademii i orientacja w jej publikacjach&#13;
pozwoliła mu prawdopodobnie poznać podstawowe problemy warsztatu&#13;
kształtującej się dopiero dialektologii polskiej.&#13;
Przekonanie o wartości dla nauki zapisów „mowy ludowej” dokonanych&#13;
przez Kolberga potwierdziły i ugruntowały badania i prace językoznawców&#13;
analizujących jego przygotowywane do wydania materiały z tego zakresu,&#13;
pochodzące także z innych regionów Rzeczypospolitej, również z pogranicza&#13;
polsko–ukraińskiego na Kresach Wschodnich, do czego wypadnie jeszcze&#13;
powrócić. Późniejsi badacze materiałów Kolberga poszli już tym tropem.&#13;
W roku 2015 językoznawca Maciej Rak, analizując materiały podhalańskie&#13;
Kolberga pod kątem ich przydatności dla dialektologii, tak oceniał kwestionujące ją stanowisko Nitscha:&#13;
Po pierwsze Nitsch, nazywając prace Kolberga „niefachowymi zbiorami”, z pewnością miał na uwadze zapis, który nie oddaje cech fonetycznych gwary. Kolberg nie mógł jednak sprostać takim oczekiwaniom, gdyż w jego czasach nie&#13;
praktykowano fonetycznego zapisu materiałów pozyskiwanych u ludu. […] Po&#13;
drugie Nitsch ocenił dorobek Kolberga, przyjmując perspektywę naukowej dialektologii, która w XIX wieku dopiero się rodziła. Po trzecie Nitsch nie wziął pod&#13;
uwagę tego, że teksty folkloru (w szczególności pieśni) zgromadzone w Ludzie&#13;
reprezentują interdialekt, a nie taką gwarę, z którą mają i chcieliby mieć do&#13;
czynienia dialektolodzy1.&#13;
&#13;
Opinia ta niezwykle celnie ujmuje istotę nienowego sporu językoznawców i folklorystów o zapis tekstu ludowego, który będzie się toczył&#13;
w Akademii od lat osiemdziesiątych, kiedy to powstał w Krakowie pierwszy naukowy ośrodek badań dialektologicznych z wybitnym językoznawcą, Lucjanem Malinowskim na czele. Twórca i jego uczniowie preferowali&#13;
znormalizowaną notację fonetyczną tekstów żywej mowy, badacze folkloru&#13;
– zapis gwarowy uproszczony, wystarczający dla ich potrzeb i praktycznie&#13;
M. Rak „Góry i Podgórze” Oskara Kolberga w ujęciu dialektologicznym, w: „Ja daję&#13;
właśnie materiał…”. O dziele Oskara Kolberga w dwusetną rocznicę Jego urodzin, pod red.&#13;
E. Antyborzec, Poznań 2015, s. 234–235. Zob. też m.in. H. Karaś Polska leksykografia gwarowa,&#13;
Warszawa 2011, s. 62–65, H. Skoczylas-Stawska Cechy gwar wieluńskich w dziele Oskara&#13;
Kolberga, „Prace Filologiczne”, T. XL: 1995, s. 385–395.&#13;
1&#13;
&#13;
351&#13;
&#13;
�dostępny niewykwalifikowanym lingwistycznie zbieraczom, korespondentom i współpracownikom Akademii. W spór ten włączona też zostanie&#13;
Komisja Antropologiczna wraz z jej Sekcją Etnologiczną.&#13;
Jak wspomniano wcześniej, w tym samym czasie co rozprawa o dialektach wielkopolskich w Komisji Językowej Akademii znalazła się inna praca&#13;
Kolberga pt. Zabytki piśmienne miasta Miłosławia w Wielkopolsce. Ten&#13;
nieznany dziś tekst, ani przez samego Kolberga, ani w pracach Komisji Językowej czy Antropologicznej później nie odnotowany, przemilczany także&#13;
w literaturze poświęconej dawnemu piśmiennictwu i jego zabytkom, wiąże&#13;
się zapewne z niedawnym pobytem w Poznańskiem. W zachowanych przekazach źródłowych dotyczących podróży Miłosław jest wprawdzie wymieniany&#13;
jedynie w 1872 roku, ale nie wszystkie odwiedzane miejscowości Kolberg&#13;
zawsze wymieniał, a ponadto odpowiednie informacje i materiał mógł pozyskać w Poznaniu, gdzie spotykał się z przedstawicielami środowiska naukowego i literackiego, członkami tamtejszego Towarzystwa Przyjaciół Nauk.&#13;
Podkreślić należy, że zainteresowanie Kolberga tzw. prowincjonalizmami&#13;
i szerzej – zróżnicowaniem regionalnym języka jako przedmiotem badań&#13;
etnografia akcentowane było od początku wyraźnie w skrystalizowanym&#13;
około roku 1865 programie wydawniczym autora Ludu. Dziesięć lat później&#13;
we wstępie do części I Poznańskiego pisał:&#13;
Do najważniejszych cech bytu i rozwoju każdego ludu należy niewątpliwie&#13;
jego język jako główny wszelkich potrzeb i całej działalności tłumacz. Stąd&#13;
też do oddania w pełni ludu każdego charakterystyki lingwistyka za niezbędną&#13;
u wszystkich etnografów służyła zawsze pomocnicę. W seriach też dzieła przez&#13;
nas wydawanego dbaliśmy wielce i dbać będziemy o uwydatnienie prowincjonalizmów wszędzie, gdzie tego znajdziemy potrzebę, czy to wyrażając w mowie&#13;
miejscowej zdania, czy dając w niej przykłady i nazwy przedmiotów. Artykuły&#13;
zaś językoznawcze obszerniejszego zakroju, nomenklatury nazw i imion własnych i pospolitych […], jak i słowniczki wyrazów i wyrażeń prowincjonalnych&#13;
(w obecnym razie wielkopolskich) nie omieszkamy przygotować i przedłożyć&#13;
Akademii […]1.&#13;
&#13;
Jego ustalony pogląd, że jest to istotny, wyróżniający tożsamościowo&#13;
aspekt kultury poszczególnych regionów, a w sumie także narodu, zagrożonego poprzez zabory w swoim bycie i tożsamości, współgrał ściśle&#13;
1&#13;
&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. IV.&#13;
&#13;
352&#13;
&#13;
�z założeniami i zadaniami naukowymi wytyczonymi w Wydziale Filologicznym Akademii, a szczególnie w działającej w jego ramach od 1874 roku&#13;
Komisji Językowej. Przyjęła ona od początku za główny przedmiot swych&#13;
prac zbieranie materiałów do słownika języka polskiego stanowiących dopełnienie słownika Lindego. Celem było „wciągnąć do słownika język całej&#13;
naszej literatury od najdawniejszych także czasów aż po chwilę obecną”.&#13;
Materiał miał objąć zatem również staropolski zasób leksykalny, pozyskany&#13;
na drodze analiz dawnych zabytków języka, a także słownictwo gwarowe,&#13;
co zapisano w programie:&#13;
Prowincjonalizmy […] powinny wejść także w skład słownika, można je bowiem&#13;
uważać za źródło język odżywiające i w istocie wiele wyrazów dziś w piśmiennej&#13;
mowie używanych przedtem było prowincjonalizmami; trudno także jest często&#13;
rozróżnić, co jest prowincjonalizmem, a co literackim wyrazem”1.&#13;
&#13;
Kolberg, podzielający ten pogląd i wcześniej już dokumentujący „prowincjonalizmy”2, utożsamiał się z tym kierunkiem prac, sam w nich uczestniczył, a także zabierał niejednokrotnie głos w sprawie organizacji badań&#13;
nad językiem ludowym i prezentacji wyników. Zorientowany w dyskusji&#13;
dotyczącej profilu słownika i planu prac nad nim3, wyrażał aprobatę dla&#13;
programu równoległego zbierania leksykalizmów gwarowych i zamiaru,&#13;
by „takowe, nim użyte zostaną na karm dla tegoż słownika, w osobnym&#13;
zebrać dziele”.&#13;
Uznając właściwość tego kroku – pisał – poważam się wnieść, aby z nadsyłanych Sekcji [tj. Komisji Językowej] materiałów ogłaszać ona chciała bulletyny&#13;
objętości przynajmniej półarkuszowej, wymieniając skąd, kiedy i od kogo matePosiedzenie Komisji Językowej dnia 12 VI 1874 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń&#13;
Wydz. Filolog.” T. III, 1875, s. XVII i XVIII. Cytowane fragmenty pochodzą z programu słownika,&#13;
opublikowanego w sprawozdaniu z tego posiedzenia tamże, s. XVI–XXIII.&#13;
2&#13;
Słowniczki gwarowe, opublikowane przez Kolberga w Sandomierskiem, Kujawach,&#13;
Krakowskiem (zob. DWOK T. 2, 3 i 8) i z Wielkopolski w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej”, H. Karaś uznała w 2011 roku „za najważniejsze słowniki najwcześniejszego etapu&#13;
dziejów polskiej leksykografii gwarowej” (Polska leksykografia gwarowa…, s. 62).&#13;
3&#13;
Dyskusja nad programem i strukturą słownika oraz metodami i organizacją prac nad nim&#13;
toczyła się nadal w następnych latach. Równolegle pozyskiwano nowych współpracowników&#13;
i do Komisji Językowej spływały materiały staropolskie i gwarowe, które postanowiono&#13;
gromadzić w pierwszej kolejności. O przebiegu tych prac informowano w sprawozdaniach&#13;
z posiedzeń Komisji Językowej zamieszczanych w „Rozprawach i Sprawozdaniach z Posiedzeń&#13;
Wydz. Filolog.” (zob. głównie T. I–VI, 1874–1878).&#13;
1&#13;
&#13;
353&#13;
&#13;
�riały otrzymała. Działanie to przedstawi tę korzyść, że poda wcześnie do wiadomości publicznej nabytki z różnych okolic kraju pozyskane, a stąd da możność&#13;
rychłego sprostowania uchybień i dopełnienia braków […]1.&#13;
&#13;
Opinia Kolberga, zmierzająca do integrowania wysiłków badawczych,&#13;
nieodosobniona zresztą, z pewnością miała wpływ na decyzję o wydawaniu&#13;
zeszytami Materiałów do słownika prowincjonalizmów, gdzie ukazała się&#13;
najpierw Rzecz o mowie ludu wielkopolskiego. Jak powiedziano wyżej,&#13;
w latach następnych materiały takie, jeśli nie miały charakteru ściśle „teoretyczno-dialektologicznego”, przekazywane były Komisji Antropologicznej&#13;
i publikowane w jej „Sprawozdaniach” oraz w „Zbiorze do Antropologii&#13;
Krajowej”. Znamienne, że w tym samym czasie, gdy Kolberg składał w Akademii swoją rozprawę o gwarze wielkopolskiej z cennym materiałem leksykalnym, ukazał się obszerny tekst Jana Karłowicza o charakterze metodologicznym, dotyczący projektu wielkiego słownika języka polskiego, gdzie&#13;
jeszcze raz autor podkreślał wagę zbierania prowincjonalizów2. Projekt ten,&#13;
ujmujący całość zagadnień dotyczących struktury słownika, zreferowany&#13;
na posiedzeniu Komisji w lipcu 1876 roku przez jej przewodniczącego, F.&#13;
Skobla3, zakładał objęcie całego słownictwa polskiego do czasów najnowszych; jego urzeczywistnienie w postaci edycji przypadło już na pierwsze&#13;
dziesięciolecia następnego wieku. Wśród szeregu prac dokumentujących&#13;
słownictwo gwarowe i sukcesywnie spływających do Komisji prace Kolberga, wcześniejsze i późniejsze, okazały się jednymi z najwartościowszych&#13;
materiałów źródłowych dla tego wielkiego projektu ówczesnej polskiej humanistyki.&#13;
1&#13;
Brulion niedatowanego listu do Akademii Umiejętności, Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 690–691. Być może stanowi on szkic stanowiska Kolberga „pośrednio objawionego&#13;
w tej mierze”, na które powołano się na posiedzeniu Komisji Antropologicznej 25 lutego 1876&#13;
r. (zob. wyżej, s. 283, gdzie cytowany odpowiedni fragment sprawozdania z tego posiedzenia).&#13;
2&#13;
Ta obszerna praca pt. Przyczynki do projektu wielkiego słownika języka polskiego&#13;
zamieszczona została jako Dodatek w tomie IV „Rozpraw i Sprawozdań z Posiedzeń Wydz.&#13;
Filolog.” z r. 1876, s. XIV–CXVII (i osobna odbitka z r. 1876). Tam o potrzebie gromadzenia&#13;
dialektyzmów na. s. XVII.&#13;
3&#13;
Posiedzenie Komisji Językowej dnia 19 VII 1876 r., tamże. T. VI, 1878, s. VIII. Słownik&#13;
języka polskiego, pod red. J. Karłowicza, A. Kryńskiego i W. Niedźwiedzkiego, T. 1–8, wydany&#13;
został w Warszawie w latach 1900–1927. O działalności Komisji Językowej w latach 1874&#13;
–1898 zob. też S. Urbańczyk Językoznawstwo i slawistyka, w: Polska Akademia Umiejęt­ności&#13;
1872–1952. Nauki humanistyczne i społeczne. Materiały z sesji jublileuszowej, Kraków&#13;
3–4 V 1973, Wrocław 1974, s. 257–265.&#13;
&#13;
354&#13;
&#13;
�Innym, poruszanym też wyżej, ale ciągle żywotnym dla Kolberga problemem, z którym występował na posiedzeniach Komisji Antropologicznej,&#13;
był postulat gromadzenia materiałów ikonograficznych jako ważnych źródeł dla antropologii i etnografii. W niedatowanym brulionie, kierowanym&#13;
zapewne do Komisji i jej przedłożonym, pisał w tej sprawie jako przewodniczący Sekcji Etnologicznej, już po ogłoszeniu instrukcji Sadowskiego&#13;
w 1874 roku i po rozesłaniu ankiet do przyszłych współpracowników:&#13;
Ilustracje, jak wiadomo, ułatwiają zrozumienie wszelkich prac tak antropologicznych, jak i etnograficznych. Osobliwie dla etnografa są one niezbędnymi.&#13;
Tutaj dokładne oddanie typów ludu i jego ubioru, przedstawienie jego mieszkań,&#13;
sprzętów itd. jaśniejsze o wszystkim tym da wyobrażenie niż gołe jedynie opisy, choćby nawet drobiazgowo i wyczerpująco rzecz określiły. Z tego powodu&#13;
sądzę, że wielce byłaby pożądaną publikacja podobnych typów systematycznie,&#13;
pod dozorem jednego z doświadczonych prowadzona etnografów i głównie do&#13;
celów naukowych skierowana, która by z czasem dokładny utworzyć mogła&#13;
atlas etnograficzny, osobliwie ziem polskich dotyczący. Posiadając w tece mojej&#13;
dość znaczną rzeczonych typów kolekcję, już to ołówkiem, już wodną wykonanych farbą przez znakomitych artystów […], a nadto zbiór fotografii w tym&#13;
rodzaju, gotów jestem z kolekcji tej w miarę potrzeby na cel wspomniony ofiarować żądane ryciny, jeżeli Akademia, uznając korzyści podobnego wydawnictwa,&#13;
zgodzić się na nie zechce1.&#13;
&#13;
Dodawał też, że do listu dołącza spis posiadanych rycin „z różnych prowincyj Polski”. Sprawa ilustracji, zabiegów o nie i podnoszenia ich wagi&#13;
jako materiału źródłowego będzie powracała do końca działalności Kolberga.&#13;
Prawdopodobnie z zainteresowaniami Kolberga polskimi ziemiami&#13;
zachodnimi i północnymi oraz z podróżami do Wielkopolski, zwłaszcza&#13;
podjętą w 1875 roku, a przede wszystkim z jego pracami nad W. Ks. Poznańskiem wiąże się zainteresowanie kulturą, językiem i folklorem Łużyc.&#13;
Podobna sytuacja Wielkopolan i Łużyczan, pozostających pod panowaniem niemieckim i poddanych restrykcyjnej germanizacji, stwarzała poczucie swoistej więzi i warunki do obustronnych kontaktów naukowych&#13;
Brulion niedatowanego listu Kolberga do Akademii Umiejętności, Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 692. Zagadnienie to poruszył Kolberg m.in. także na posiedzeniu Komisji&#13;
Antropologicznej 13 I 1875 r. (por. wyżej, s. 275-276). Spis rycin będących wówczas w jego&#13;
posiadaniu nie zachował się, zaginęła też większość rycin z jego kolekcji.&#13;
1&#13;
&#13;
355&#13;
&#13;
�i kulturalnych. Ponadto Kolberg jako etnograf obserwował podobieństwa&#13;
dotyczące obrzędowości i wierzeń Wielkopolski i Łużyc, zwłaszcza Dolnych, dawniej z nią graniczących. Mogły go szczególnie uderzyć przy pracy nad wydaną w 1877 roku częścią II („serią” X) W. Ks. Poznańskiego&#13;
poświęconą m.in. „okolicy Księstwa zachodniej”. Dostrzegł też być może&#13;
pewne pokrewne cechy dialektów zachodniej Wielkopolski z dialektami&#13;
Dolnych Łużyc. W każdym razie wyrazistym przejawem zainteresowania&#13;
Kolberga Łużycami było przede wszystkim wykorzystanie – prawdopodobnie w tym czasie – w formie notatek, odpisów, wyciągów i przekładu&#13;
fragmentów wysoko cenionej pracy L. Haupta i J.A. Smolerja Pjesnički&#13;
hornych a deľnych Łužiskich Serbow, podstawowego do dziś zbioru pieśni górno- i dolnołużyckich, wydanego w Grymi w latach 1841–1843 1.&#13;
Dwutomowa książka zawierała ponad 500 pieśni z Górnych (w części I)&#13;
i Dolnych (w części II) Łużyc, z melodiami dla około połowy z nich, a ponadto materiały do opisu ludu, języka, wierzeń, zwyczajów i obrzędów,&#13;
bajki, legendy i przysłowia. Nie znamy czasu i okoliczności podjęcia przez&#13;
Kolberga studiów nad tą pracą i tłumaczenia wybranych partii. Analiza jego rękopisów i przytaczanej w nich literatury wskazuje, że najprawdopodobniej nie mogło to nastąpić przed rokiem 18742. Tomy wydane&#13;
przez Kolberga wcześniej, przed monografią Wielkopolski, nie zawierają&#13;
żadnych odniesień czy wzmianek bibliograficznych kierujących do zbioru&#13;
Smolerja. Nic nie wskazuje na to, że planował osobną pracę poświęconą&#13;
Łużyczanom. Możliwe, że informację o tym autorze i jego dziele uzyskał już&#13;
wcześniej w Warszawie, a inspirację do konkretnego zainteresowania się&#13;
nimi przyniósł pobyt w Wielkopolsce czy na Pomorzu, np. dzięki kontaktowi z Florianem Ceynową, z którym spotkał się w Bukowcu pod Świeciem.&#13;
Badacz ten osobiście kontaktował się z Łużyczanami, przede wszystkim&#13;
właśnie z Arnoštem Smolerjem, jako członek Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego we Wrocławiu. Do tego Towarzystwa należał też m.in.&#13;
Ignacy Łyskowski (1820–1886), wybitny pisarz, publicysta i poseł, pierwszy prezes Towarzystwa Naukowego w Toruniu, założonego w 1875 roku.&#13;
1&#13;
Autor tego podstawowego zbioru pieśni górno- i dolnołużyckich, Jan Arnošt (Ernst) Smoleŕ (1816–1884), to łużycki pisarz i zbieracz pieśni, zasłużony dla ruchu narodowego Łużyczan.&#13;
2&#13;
Zob. A. Skrukwa Materiały łużyckie w zbiorach Oskara Kolberga, w: O. Kolberg&#13;
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych, cz. I Łużyce (DWOK T. 59/I),&#13;
s. IX–XII. Autorka opracowania tych materiałów do druku przedstawia tam ich charakterystykę&#13;
i historię (s. V–XXV), a Frido Michałk analizę językoznawczą (s. XXVI–XXXIV).&#13;
&#13;
356&#13;
&#13;
�Bliższe kontakty Kolberga z nim nie są udokumentowane, lecz ich śladem&#13;
jest zachowany bilet wizytowy Łyskowskiego, niedatowany, lecz zapewne&#13;
wiążący się z podróżą na Pomorze, Powiśle i Mazury w 1875 roku, ze skierowanym do Kolberga apelem: „W etnografii polskiej racz Pan pamiętać&#13;
o Prusach polskich i powetować to, co W. Pol zaniedbał w Pieśni o ziemi&#13;
naszej”1. Wiedza o życiu naukowym i publikacjach naszych słowiańskich&#13;
sąsiadów była w środowisku uczonych i pisarzy Wielkopolski i Pomorza&#13;
propagowana i doceniana, tam więc mógł Kolberg konkretnie zainteresować się pracą Łużyczanina, być może dla celów porównawczych. Zebranych materiałów łużyckich autor Ludu nie opublikował; wydane dopiero&#13;
w ramach edycji Dzieł wszystkich składają się na tom, który obejmuje&#13;
poza wypisami i przekładami z Pjesniček, w tym tłumaczeniem całości&#13;
wesela najstaranniej zredagowanym przez Kolberga, jego własne nieliczne&#13;
notatki słownikowe i bibliograficzne oraz dział najobszerniejszy – materiały z archiwum wspomnianego wcześniej Andrzeja Kucharskiego, filologa,&#13;
który w latach 1826–1827 prowadził badania na Łużycach w ramach szerszej podróży naukowej po krajach zachodnio- i południowosłowiańskich.&#13;
Nie wiadomo, jaką drogą źródła te – w postaci około 230 tekstów pieśni&#13;
i notatek językowych, m.in. toponomastycznych – dotarły do rąk Kolberga,&#13;
a zachowane podobnie jak czeskie i słowackie w jego spuściźnie i uznawane za zaginione, zyskały swoje miejsce w edycji Kolbergowskiej 2.&#13;
Na rok 1876 przypada jeszcze jedna ważna publikacja Kolberga związana&#13;
z nurtem życia naukowego w Akademii, a także istotna dla samookreślenia&#13;
się autora Ludu jako etnografa. Mowa o artykule pt. Obecne stanowisko&#13;
etnografii ogłoszonym w lwowskim „Przewodniku Naukowym i Literackim”3. Tekst ten powstał jako rezultat studiów nad literaturą europejską&#13;
poświęconą antropologii i etnografii, a także jako odzwierciedlenie żywych&#13;
w Akademii debat na temat przedmiotu, zakresu i miejsca tych dyscyplin w całościowej nauce o człowieku. Jest też bardzo prawdopodobne,&#13;
Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 554.&#13;
O A. Kucharskim i jego materiałach zob. wyżej, s. 85–87.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii, „Przewodnik Naukowy i Literacki”. Dodatek&#13;
miesięczny do „Gazety Lwowskiej” 1876, R. 4, nr 8, s. 710–726. Przedruk w: O. Kolberg Studia,&#13;
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 3–25, zob. też tamże, wstęp J. Burszty, s. IX–XV oraz Z. Jasiewicz&#13;
Początki polskiej etnologii i antropologii kulturowej, Poznań 2011, s. 172 i W. Domański Poglądy&#13;
Kolberga na przedmiot, zakres i cel etnografii, w: Oskar Kolberg. Prekursor antropologii&#13;
kultury, red. L. Bielawski, J.K. Dadak-Kozicka, K. Lesień-Płachecka, Warszawa 1995, s. 73–92.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
357&#13;
&#13;
�że sięgnął Kolberg po ten temat nie bez inspiracji Kopernickiego, którego szczególnie żywo obchodziły teoretyczne i praktyczne założenia tych&#13;
kierunków badawczych. Genezy tej publikacji nie znamy, a sam Kolberg&#13;
nigdzie nie wspomina o tym tekście i nie odwołuje się do niego. Nie tyle podejmuje w nim sugerowaną tytułem próbę ujęcia teoretycznego stanowiska&#13;
ówczesnej etnografii, ile referuje w formie rozszerzonej recenzji poglądy na&#13;
jej przedmiot i zakres, przedstawione w trzech pracach niemieckojęzycznych autorów, tj. Maximiliana Perthy’ego Grundzüge der Ethnographie&#13;
(Leipzig, Heidelberg 1859), Friedricha Müllera Allgemeine Ethnographie&#13;
(Wien 1873) i Oskara Peschla Völkerkunde (Leipzig 1874)1, a przy okazji tego omówienia wyraża swoje spostrzeżenia i opinie, będące wynikiem&#13;
długoletniego doświadczenia i refleksji nad przedmiotem badań ludoznawczych. Już na wstępie tego studium określa własne stanowisko względem&#13;
etnografii, „nauki w bieżącym dopiero stuleciu obok antropologii do należytego podniesionej znaczenia”. Pisze:&#13;
Nowa ta nauka, nim samoistnie do działania na pole wiedzy została powołaną,&#13;
czerpała pożywcze swe soki z szeroko już rozrośniętego drzewa nauk historycznych, geograficznych i filologicznych, skąd oderwawszy się wskutek obficie&#13;
przybywającego jej zewsząd żywiołu i wywiązujących się zeń nowych wyników&#13;
naukowych, wreszcie konieczność własnego, samodzielnego zaznaczyła bytu.&#13;
Wyniki wspomnione, porównane z wynikami równie bogato pozyskanymi i dla&#13;
innych także, dziś dla niej pomocniczych nauk, dadzą nam możność ścisłego jej&#13;
odgraniczenia, stosownego uklasyfikowania, a skutkiem tego i poznania właściwych podstaw, na jakich oprzeć się nadal winny wszelkie prace i badania&#13;
ludoznawcze, aby odpowiednio znakomitemu stanowisku zasilać ją mogły2.&#13;
&#13;
Dokonując krótkiego przeglądu „postępów” etnografii, zatrzymuje się&#13;
Kolberg na wymienionych wyżej trzech pracach: Perthy’ego (1804–1884),&#13;
niemieckiego przyrodnika, profesora uniwersytetu w Bernie, Müllera&#13;
Jeden z egzemplarzy drugiego wydania pracy Peschla, które ukazało się w Lipsku w 1875&#13;
roku, przechowywany w Bibliotece Jagiellońskiej (sygn. 2392 Geograph.) był darem I. Kopernickiego, który przekazał bibliotece książki należące kiedyś do Kolberga; prawdopodobnie także ta należała do jego zbiorów. Praca Peschla była więc w kręgu zainteresowania obu uczonych.&#13;
Ukazała się też po polsku w Warszawie w 1876 roku pt. Nauka o ludach (Ethnologia) Oskara&#13;
Peschel’a przełożona z niemieckiego i pomnożona przez prof. dr. T. Wis­łockiego, Warszawa&#13;
1876. Być może przekład ten dał bezpośredni impuls do recenzyjnego artykułu Kolberga.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 3.&#13;
1&#13;
&#13;
358&#13;
&#13;
�(1834–1898), austriackiego lingwisty i etnografa, profesora językoznawstwa porównawczego w Wiedniu oraz Peschla (1826–1875), niemieckiego&#13;
geografa i etnografa. Wybiera je jako reprezentatywne dla swojego wywodu, ponieważ w badaniach nad rasami ludzkimi uwzględniają zarówno&#13;
pierwiastek fizyczny, jak i psychiczny, próbując „odnośnie do wymagań&#13;
etnografii uklasyfikować rasy ludzkie pod obustronnym, wyżej wykazanym względem fizycznym i psychicznym, czym się dziś w Niemczech więcej niż gdziekolwiek zajmują” 1. Choć Kolberg nie akceptuje nadmiernego&#13;
psychologizmu i ingerencji teorii psychologicznych czy przyrodniczych&#13;
w badaniach etnograficznych, opowiada się wyraźnie za koniecznością&#13;
zrównoważonego potraktowania obu sfer życia człowieka, a więc także&#13;
psychicznej, duchowej. W nawiązaniu do takiego założenia wyrażonego&#13;
w pracy Perthy’ego pisze:&#13;
Perthy […] mówi, że jakkolwiek etnografia ma za zadanie stawić charakterystykę&#13;
ras i ludów wedle cech tychże fizycznych, przez co praca jej spotyka się na tym&#13;
polu z antropologią, gdy jednak przedmiot, którym się zajmuje, tj. człowiek, obok&#13;
cech zwierzęcych, do ziemi go przykuwających, ukazuje razem i całe bogactwo&#13;
swej natury duchowej, jakoby świat drugi nadzmysłowo nad światem zmysłów&#13;
rozpięty, przeto aby nauce o nim potrzebną nadać pełność, w opis objawów bytu&#13;
jego zewnętrznego wciągnąć także należy cały tak widocznie od innych istot&#13;
odróżniający go żywot moralny, skłaniający go do społeczności z współbliźnim&#13;
równie potrzebą duchową, jak materialną […]”2.&#13;
&#13;
Wojciech Domański, omawiając pracę Kolberga, trafnie zwraca uwagę&#13;
na podkreślony tu trzeci – społeczny – aspekt życia człowieka:&#13;
Wyróżniający człowieka „żywot moralny” – jak się wyraził Kolberg – „skłania go&#13;
do społeczności z współbliźnim”, a więc z natury człowiek jest istotą społeczną,&#13;
a potrzeby duchowe i materialne mogą być zaspokajane tylko w zbiorowości.&#13;
Z kontekstu całej wypowiedzi wynika, że społeczny charakter ludzkiego życia&#13;
jest zasadniczym źródłem kultury. Poglądy Kolberga w omawianym artykule należą do końcowego okresu samookreślenia naukowego. Świadczą o jego&#13;
szerokich horyzontach naukowych, o świadomej dążności do uwzględnienia&#13;
szerokiego zakresu problematyki, od psycho-fizjologicznej do społecznej3.&#13;
Tamże, s. 6.&#13;
Tamże, s. 7.&#13;
3&#13;
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 77.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
359&#13;
&#13;
�Tak szerokie i pełne widzenie kultury realizował praktycznie i konsekwentnie poprzez kolejne tomy Ludu, dostrzegając i dokumentując wzajemne wpływy i zależności między bytem materialnym, środowiskiem i pracą,&#13;
a zwyczajami, obrzędami, wierzeniami i twórczością mieszkańców wsi,&#13;
a także związki między kulturą wiejską, szlachecką i miejską.&#13;
Koncepcja etnografii oparta na programie pozyskania jak najbogatszej&#13;
i najwszechstronniejszej dokumentacji faktograficznej narzucała wyraźnie określony przez Kolberga postulat posiłkowania się dorobkiem innych&#13;
nauk, odpowiednio do ich kompetencji dotyczących różnorodnych aspektów natury i życia człowieka:&#13;
Stąd też ku wszechstronnemu natury ludzkiej zgłębieniu i ocenieniu nie dosyć&#13;
jest dla etnografa znać jednę tylko, ale trzeba wiele innych jeszcze posiąść nauk&#13;
[…] Obok znajomości przede wszystkim antropologii niezbędnymi stają się tu&#13;
wiadomości historyczne, archeologiczne, mitologiczne, lingwistyczne, statystyczne, geograficzne, geologiczne itd., których wyczerpująca znajomość przechodzi&#13;
siły pojedynczej osoby, tym bardziej gdy każda z tych umiejętności, rozprzestrzeniając się w miarę przyrostu zasiłków naukowych, ukazujących nierzadko&#13;
różnorodności do przyjętych już klasyfikacyj nieprzystające, zmuszoną jest rozgałęziać się w coraz to liczniejsze naukowe działy1.&#13;
&#13;
Zatem oczywista jest konieczność odwołania się do wyników badań&#13;
interdyscyplinarnych, wspomagających i poszerzających prace etnograficzne, niezbędna okazuje się potrzeba wyjścia poza krąg własnej specjalizacji&#13;
i korzystania z dorobku innych dziedzin wiedzy o człowieku. Te zaś miały&#13;
pełnić funkcje pomocnicze wobec etnografii i etnologii, bo to do tych ostatnich w pierwszym rzędzie należeć powinno badanie kultury materialnej&#13;
i duchowej ludu. Domański, stwierdzając, że Kolberg był „zawsze ostrożny&#13;
w interpretacjach, nigdy nie wykraczał poza fakty, trzymając się materiału&#13;
empirycznego”, zauważał jednocześnie, że obawiał się „dysproporcji w zakresie badanych zjawisk i jednostronności w dokumentacji faktograficznej”2.&#13;
Nie akceptował więc nadmiernej ingerencji teorii psychologicznych czy&#13;
przyrodniczych w etnografię, ale też nie przekreślał ich pożytecznej roli pomocniczej, a zwłaszcza późniejszych badań przedstawicieli tych dyscyplin,&#13;
1&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 7–8. Por. W. Domański&#13;
Poglądy Kolberga…, s. 78.&#13;
2&#13;
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 76.&#13;
&#13;
360&#13;
&#13;
�gdy materiał etnograficzny będzie obejmował jak najwięcej bezstronnie,&#13;
skrupulatnie i rzetelnie pozyskanych przez etnografa faktów.&#13;
Rezultatem tych rozważań staje się próba określenia kompetencji poszczególnych nauk jako dotyczących różnych aspektów ludzkiej natury.&#13;
Omawiając pracę Müllera, przytacza Kolberg jego propozycję rozróżnienia&#13;
tych kompetencji dla antropologii i etnografii:&#13;
Etnografia, czyli etnologia, więc ludoznawstwo, jest, jak to orzeka jej nazwa,&#13;
umiejętnością o człowieku uważanym jako osobnik (indywiduum) zbiorowy.&#13;
Różni się ona zatem punktem zapatrywania się na człowieka od antropologii&#13;
badającej w człowieku jednostkę zmysłowo-rozumną przyrody, czyli osobnika&#13;
pojedynczego. Jeśli antropologia, widząc w człowieku okaz zoologiczny rodzaju&#13;
Homo, ma za zadanie rozwijać wszelkie fizyczne i psychiczne natury jego skłonności i objawy, to etnografia bada go jako członka towarzystwa zjednoczonego&#13;
wspólnym węzłem rodu, obyczaju i języka1.&#13;
&#13;
Czyli – przywołując tu komentarz Domańskiego: „[…] antropologia powinna badać cechy gatunkowe człowieka, etnografia zaś zająć się jego życiem społecznym. […] Ludzkie cechy gatunkowe przysługują bowiem każdemu człowiekowi. Etnografii natomiast przypada w udziale badanie kultury, podstawy więzi społecznej”2. Badanie to dokonuje się w konkretnym&#13;
środowisku wiejskim poprzez metodyczną obserwację właściwych mu,&#13;
powszechnie uznawanych i aktualnie praktykowanych przejawów kultury,&#13;
wypracowanych w życiu zbiorowym. Etnografia zajmuje się więc badaniem&#13;
żywej, aktualnej kultury poszczególnych grup etnicznych. Zaś „śledzenie&#13;
genezy ewolucyjno-historycznej”3 tej kultury – jak to określa Domański – to&#13;
już przedmiot etnologii. W ten sposób Kolberg wyodrębnił dwie perspektywy i kierunki badań:&#13;
Jak bowiem etnografia miałaby za zadanie skreślić cechy zewnętrzne i wewnętrzne żywota każdego z ludów obecnie ziemię zamieszkujących, tak znowu&#13;
etnologia, cofnąwszy się w przeszłość, nierównie szerszy zakreśliłaby dla swych&#13;
prac program, szukając cech ludów dawniejszych od starego ich początku przy&#13;
pomocy archeologii i pokrewnych jej nauk, śledząc ludów tych rozrost lub przekwit, wyjaśniając wreszcie ich wzajemne na siebie czy to dodatnie, czy ujemne&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 17.&#13;
W. Domański Poglądy Kolberga…, s. 78–79.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 79.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
361&#13;
&#13;
�oddziaływanie w pochodzie wieków aż po dzień dzisiejszy. Nie potrzebuję dowodzić, ile przy podobnym rozdziale pracy przysporzyłoby się także cennego&#13;
materiału ludoznawczego tak dla etnopsychologii, jak i etnofizjologii1.&#13;
&#13;
Można zakładać, że rozgraniczenie dwu specjalności: etnopsychologii&#13;
i etnofizjologii, raczej robocze, służyć miało usprawnieniu prac porównawczych.&#13;
Stwierdzając dalej, że „u nas samych nauka etnografii, jak i antropologii&#13;
zaledwie kiełkować poczyna i dziś jeszcze głównie na skrzętnym zbieraniu&#13;
materiałów się ogranicza”, Kolberg wyłuszcza swój pogląd na ich przyszły&#13;
rozwój:&#13;
Jak każda umiejętność, a osobliwie historii i geografii dotycząca, oprzeć się winna na autentycznych dowodach leżących w kronikach, dokumentach, dyplomatach, mapach, planach itd., obok zabytków, jakie przynosi dla niej archeologia&#13;
– tak i etnografia, zarówno u nas, jak i wszędzie indziej, wzrost i korzyści swe&#13;
zawdzięczać będzie liczbie, dokładności i wiarogodności dostarczonych jej materiałów, typów, okazów, opisów, fotografij i rysunków szczegółowych i zbiorowych. Bez nich ani zdolności autora, ani jego zabiegi i prace na wnioskach&#13;
osobistych i domysłach częstokroć oparte, więc nie dające niezbitej pewności&#13;
i zupełnie jasnego o rzeczy wyobrażenia, pożądanego nie odniosą skutku2.&#13;
&#13;
Artykuł kończy badacz zwięzłym przypomnieniem, że dla postępu etnografii i integracji jej naukowych dokonań, obok pism poświęconych jej&#13;
i dyscyplinom pokrewnym oraz publikacji ikonograficznych, duże znaczenie mają także kongresy i zjazdy krajowe i międzynarodowe, gromadzące&#13;
uczonych z różnych dziedzin, jak również wystawy okolicznościowe i stałe&#13;
oraz muzea prezentujące m.in. także okazy etnograficzne. Wymienia tu Muzeum Techniczno-Przemysłowe założone w 1868 w Krakowie przez Adriana&#13;
Baranieckiego. Wreszcie wspomina o Akademii Umiejętności, która „zwróciwszy równie baczną na tę naukę, jak i na inne uwagę, wygotowała instrukcję w przedmiocie zbierania i nadsyłania jej materiałów dla etnografii&#13;
i rozesłała ją po kraju, obecnie zaś gromadzi zasoby i okazy, które stanowić&#13;
mają zawiązek własnego jej muzeum”3.&#13;
O. Kolberg Obecne stanowisko etnografii… (DWOK T. 63), s. 18.&#13;
Tamże, s. 23.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 25. Wspomniana przez Kolberga Instrukcja do badania właściwości ludowych&#13;
opublikowana została w roku 1874, zob. też wyżej, s. 275.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
362&#13;
&#13;
�Obecne stanowisko etnografii potwierdza, że u podstaw poglądów&#13;
autora Ludu leżała niezmiennie przez niego preferowana „faktograficzna&#13;
koncepcja etnografii”. Zgodnie z nią głównym przedmiotem etnografii jest&#13;
badanie „aktualnego życia grup etnicznych”, etnologia miałaby ją dopełniać&#13;
poprzez „bliższą interpretację materiału archaicznego”, a ten „mógłby być&#13;
jeszcze szczegółowiej analizowany przez etnopsychologię i etnofizjologię”.&#13;
Domański pisze:&#13;
Tego rodzaju przydział materiału etnograficznego innym naukom należy do metod badawczych reprezentowanych przez tradycyjny pozytywizm, który wszelkie&#13;
szersze uogólnienia rozumiał jako sumę wyników badań nauk szczegółowych1.&#13;
&#13;
Nie znaczy to, że Kolberg, upatrując swoje zadanie na tym etapie rozwoju nauki w zbieraniu i systematyzowaniu materiału dla niej, nie widział&#13;
maksymalistycznych perspektyw dla etnografii w przyszłości, tj. szansy&#13;
wszechstronnej interpretacji, dopełnienia jej o wyniki badań dyscyplin pokrewnych i w rezultacie pożądanej syntezy.&#13;
XIX&#13;
[Chopiniana w korespondencji z M.A. Szulcem i M. Karasowskim. – Wkład&#13;
Kolberga w prace biografistów Chopina i wydawców jego dzieł: prostowanie błędów i dopełnienia dotyczące życia i twórczości kompozytora, opinie&#13;
o charakterze, technice, stylu i ekspresji jego sztuki pianistycznej, o genezie&#13;
i edycjach utworów, zwłaszcza juweniliów, propozycje dotyczące kompletnego wydania dzieł Chopina. – Własne materiały o Chopinie i kopie jego&#13;
utworów. – Znaczenie tych materiałów i postulat zebrania w całość wiedzy&#13;
Kolberga o Chopinie.]&#13;
&#13;
Choć główny nurt życia Kolberga wyznaczała ustawiczna codzienna praca nad zebraniem, opracowaniem i wydaniem materiałów etnograficznych&#13;
i folklorystycznych oraz udział w działalności Akademii, znalazła się w nim&#13;
jednak przestrzeń na powrót w latach siedemdziesiątych do dawnej niegasnącej pasji, jaką był fenomen osobowości i twórczości Chopina. Zaangażowanie Kolberga w tę tematykę bogato dokumentuje jego korespondencja&#13;
1&#13;
&#13;
W. Domański Poglądy Kolberga…, 79–80.&#13;
&#13;
363&#13;
&#13;
�z okresu pobytu w Krakowie, prowadzona przede wszystkim z biografami&#13;
Chopina, Marcelim Antonim Szulcem i Maurycym Karasowskim, przynosząc&#13;
jednocześnie cenny materiał źródłowy dla chopinologii. Czytelny impuls&#13;
dla ożywienia wcześniejszych zainteresowań Kolberga Chopinem stanowił&#13;
najpierw bezpośredni kontakt, potem korespondencja z Marcelim Antonim&#13;
Szulcem, poznańskim nauczycielem, autorem pierwszej polskiej biografii&#13;
Chopina wydanej w 1873 roku1. Korespondencja ta została zainicjowana&#13;
listem Szulca już w 1871 roku, lecz rozwinęła się kilka lat później, po wydaniu jego książki i nieprzerwanie, choć w różnych odstępach czasu, trwała&#13;
do roku 18882. Kolberg poznał Szulca najprawdopodobniej jesienią 1871&#13;
roku, kiedy to odwiedził Poznań w nieodnotowanej przez siebie w itinerarium podróży, potwierdzonej jednak w późniejszych listach i w „Dzienniku&#13;
Poznańskim”3. Od początku połączyły ich wspólne żywe zainteresowania&#13;
muzyczne, zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. Szulc podobnie jak Kolberg grał na fortepianie, ponadto na skrzypcach i organach. Obaj śledzili&#13;
aktualne życie muzyczne, wydarzenia koncertowe, nowości bibliograficzne&#13;
i edytorskie, literaturę z dziedziny historii muzyki. Przede wszystkim jednak obaj zafascynowani byli postacią i twórczością Chopina. Kolberg jako&#13;
wykształcony muzyk, uzdolniony kompozytor i pianista, a także bezpośredni świadek młodzieńczych lat artysty z okresu wspólnego zamieszkiwania&#13;
obu rodzin w Pałacu Kazimierzowskim w latach 1820–1825, a potem słuchacz jego gry i obserwator niezwykłej drogi muzycznej Chopina w latach&#13;
warszawskich, okazał się dla Szulca biografisty bezcennym informatorem&#13;
i konsultantem. Z kolei on sam znalazł w poznańskim nauczycielu podobnego sobie pasjonata muzyki i możliwość porozumiewania się na jej temat wspólnym językiem. Już w pierwszym liście z 16 listopada 1871 roku&#13;
Szulc, nawiązując do osobistego spotkania, formułuje swoje oczekiwania:&#13;
„Ufny i w uczynność, i w obietnicę Pańską, śmiem udać się do WPana&#13;
1&#13;
M.A. Szulc (1818–1898), pedagog, z wykształcenia filolog klasyczny, autor podręczników&#13;
do nauki języka francuskiego, był do roku 1884 wieloletnim nauczycielem w gimnazjum św.&#13;
Marii Magdaleny w Poznaniu. Z tradycji rodzinnych i zamiłowania muzyk, wydał w Poznaniu&#13;
w 1873 roku cenioną pracę Fryderyk Chopin i utwory jego muzyczne. Przyczynek do życiorysu&#13;
i oceny kompozycji artysty. Pracę Szulca wznowiono w edycji PWM w Krakowie w 1986&#13;
roku, z wstępem Danuty Idaszak poświęconym sylwetce autora (s. 7–38) oraz z dodatkiem&#13;
późniejszych uzupełnień Szulca do swojej książki (s. 266–294).&#13;
2&#13;
W sumie zachowało się 46 listów wymienionych między Kolbergiem a Szulcem w latach&#13;
1871–1888; opublikowane zostały w Korespondencji… cz. I–III (DWOK T. 64–66).&#13;
3&#13;
Zob. wyżej, s. 319-320.&#13;
&#13;
364&#13;
&#13;
�Dobrodzieja z prośbą o łaskawe poparcie mnie swym współdziałaniem&#13;
w mej pracy o Chopinie”1. Kolberg świeżo po przeprowadzce, organizujący&#13;
wówczas swoje życie pod Krakowem, odpowiedział jednak dopiero trzy lata&#13;
później, 13 listopada 1874 roku, już po ukazaniu się biografii Chopina. Odpowiedział jednak konkretnie na prośbę adresata, dołączając do listu obok&#13;
wyrazów uznania dla autora swoje szczegółowe uwagi, sprostowania i uzupełnienia dotyczące książki. Miały one służyć do planowanej drugiej edycji&#13;
pracy Szulca. Do odpowiedzi tej był starannie przygotowany, ponieważ już&#13;
od kilkunastu lat, a szczególnie gorliwie od 1871 roku, gromadził materiały&#13;
o Chopinie, odwołując się przy tym również do informacji, pamięci i własnych zbiorów brata Wilhelma, który uczęszczając z Fryderykiem do jednej&#13;
klasy w Liceum Warszawskim, pozostawał z nim w bliskiej bezpośredniej&#13;
relacji i przyjaźni. Swoje notatki dla Szulca oparł więc Kolberg nie tylko&#13;
o własne wiadomości i obserwacje, ale uzupełniał je i weryfikował przy&#13;
pomocy Wilhelma2. Bracia spotkali się w 1873 roku w Krakowie i wówczas&#13;
Wilhelm przekazał Oskarowi zapamiętane fakty i szczegóły dotyczące życia i twórczości Chopina. Jednak Oskar nadal prosił brata o wiadomości&#13;
i o wszystkie posiadane materiały. Pisał:&#13;
Pan Szulc pisał do mnie z prośbą o udzielenie mu szczegółów i sprostowania&#13;
o Chopinie, o jakich mi wiadomo […], a które będą mu potrzebne do drugiej&#13;
edycji wyjść mającej za rok czy dwa. Więc mu posłałem wszystkie te uwagi,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 394.&#13;
Niedatowana brulionowa wersja Uwag O. Kolberga odnoszących się do pracy Szulca&#13;
o Chopinie, a przesłanych mu w listopadzie 1874 r. (zob. brulion listu do M.A. Szulca z 13 XI&#13;
1874 r., Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 498–499), opublikowana została w III części&#13;
Korespondencji… (DWOK T. 66), na s. 724–729 jako ankes 7. Zachowały się też: inna wersja&#13;
Uwag Kolberga, mniej pełna niż poprzednia (rkp. w Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie, nr inw. M/66, s. 1–4) oraz rękopis notatek o Chopinie spisanych przez Wilhelma Kolberga&#13;
(tamże, nr inw. M/81, s. 1–4), której autorstwo przypisywane było Oskarowi. Pierwodruk dwu&#13;
ostatnich rękopisów w artykule K. Kobylańskiej Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg, w: Studia&#13;
Hieronymo Feicht septuagenario dedicata, Kraków 1967, s. 386–389; tam (s. 388) jako autor&#13;
drugiego rkp. błędnie podany: Oskar Kolberg. Wszystkie trzy dokumenty zostały przedrukowane w tomie Kolberga Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), odpowiednio pod nr 982, 981&#13;
i 980. Tamże w przypisie do tekstu 982 (s. 461) M. Tomaszewski, autor opracowania, wyjaśnił&#13;
kwestię autorstwa Wilhelma. Do II edycji pracy Szulca nie doszło, natomiast później opublikował on w warszawskim „Echu Muzycznym” z r. 1880, w nr. 17 (s. 133–134), 18 (s. 144–146),&#13;
20 (s. 159–160) i 24 (s. 189–192) Zbiór wiadomości i uzupełnień dotyczących życia i utworów&#13;
Fryderyka Szopena, gdzie wykorzystał częściowo materiał pozyskany od Kolberga (przedruk&#13;
tegoż w edycji pracy Szulca z 1986 r., s. 273–294).&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
365&#13;
&#13;
�które zanotowałem jeszcze za Twej bytności zeszłorocznej, obiecując pomnożyć je notatkami, jakie od Ciebie lub kogo innego uzyskam. Podziękował mi&#13;
i prosi szczególniej o przysłanie mu kopij tych listów czy liścików Ch[opin]a,&#13;
które do Ciebie pisał z Reinertz i Antonina, jako i o opis szczegółowy i wizerunek (fotogr[afię]) tablicy Twojej marmurowej u św. Krzyża. Wszystko to bądź&#13;
łaskaw przygotować i przysłać mi wkrótce, a może znajdzie się u Ciebie jeszcze&#13;
coś z jego kompozycji. Prosiłbym także i o owego Poloneza skomponowanego&#13;
przez znakomitego artystę zmarłego niedawno w Paryżu (bo pod tym tytułem&#13;
wyszedł u Kaufmana), a który był pomiędzy Twymi nutami na fortepianie1.&#13;
&#13;
Gromadząc wiadomości o Chopinie i zabiegając przez wiele lat o jego&#13;
wiarygodną biografię i poprawne edycje utworów, Kolberg – jako kompetentny muzyk i świadek warszawskiego okresu życia i twórczości mistrza,&#13;
zafascynowany jednocześnie jego talentem i sztuką – miał w konsekwencji&#13;
przyczynić się znacząco do wzbogacenia wiedzy o wielkim kompozytorze2.&#13;
Począwszy od odpowiedzi Kolberga przesłanej Szulcowi w 1874 roku&#13;
z dołączonymi Uwagami, wymiana listów coraz bliższych sobie korespondentów stała się bardziej ożywiona; obaj skupiali się przede wszystkim&#13;
wokół problemów chopinowskich. Szulc z wdzięcznością przyjął przysłane&#13;
mu notatki Kolberga, wskazane w nich braki, błędy, nieścisłości. Kolberg&#13;
zaś nadal pracowicie zbierał informacje, przeprowadzał kwerendy, analizował ukazujące się na temat Chopina artykuły, prostował powstałe wokół jego osoby i twórczości dowolne interpretacje, narosłe mity i legendy.&#13;
Zarówno w zebranych przez siebie Uwagach dotyczących edycji Szulca,&#13;
jak i w dalszych listach spektrum poruszanych zagadnień jest bardzo szerokie. Dotyczą sztuki pianistycznej Chopina, indywidualnego charakteru jego&#13;
gry, okoliczności i sposobów improwizacji, pomysłów twórczych i źródeł&#13;
muzycznych, chronologii i genezy utworów, autorstwa i edytorstwa dzieł,&#13;
szczególnie juweniliów, kolejnych edycji pojedynczych kompozycji i wydań&#13;
zbiorowych, wydawców i autorów piszących o Chopinie, mniej lub bardziej&#13;
istotnych szczegółów biograficznych, takich jak próby ustalenia pochodzenia rodziny Fryderyka ze strony ojca czy informacji dotyczących przyjaciół,&#13;
Brulion listu do Wilhelma z 18 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 510.&#13;
Zob. M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Pisma muzyczne cz. I (DWOK T. 61), s. XVIII–XXII, K. Kobylańska Fryderyk Chopin i Oskar Kolberg...,&#13;
s. 378–390 oraz E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondencji Oskara Kolberga, „Polski Rocznik Muzykologiczny” 2014, T. XII pt. Oskar Kolberg – prekursor europejskiej folklorystyki, s. 65–79.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
366&#13;
&#13;
�uczniów, spotkań, zdarzeń, upodobań kompozytora, wreszcie pamiątek po&#13;
nim. Czyni to Kolberg z wielkim zaangażowaniem, wnikliwością i widoczną pasją; u ich źródła jest nie tylko osobista fascynacja, ale i pietyzm dla&#13;
autentycznego portretu Chopina jako człowieka i twórcy, nie mitologizowanego, lecz prawdziwego w życiu i w swojej genialnej twórczości, oraz&#13;
odpowiedzialność świadka odznaczającego się doskonałą pamięcią zdarzeń,&#13;
muzyki, sposobu ekspresji artystycznej. Te rozproszone w listach i notatkach informacje i opinie najróżniejszego rodzaju składają się na bezcenne&#13;
dopełnienie biografii kompozytora, po części tylko wykorzystane przez badaczy jego dorobku i ciągle czekające na systematyczne i drobiazgowe ich&#13;
zanalizowanie przez specjalistów.&#13;
Działania Kolberga dotyczyły także edycji utworów Chopina. Autor&#13;
Ludu zbierał od wielu lat juwenilia oraz bezprawne, tzw. dzikie wydania pośmiertne. Wydawał opinie o praktykach różnych wydawców, np.&#13;
krytycznie oceniał w edycji Fontany celowość jego własnego pośmiertnego opusowania młodzieńczych i nienumerowanych utworów Chopina,&#13;
co powodowało, że wcześniejsze kompozycje miały numery wyższe od&#13;
dojrzałych. Proponował natomiast ułożenie tych utworów „w kolejności&#13;
rzeczowej i chronologicznej”. Tę swoją opinię przedstawiał późniejszym&#13;
wydawcom, odradzając stanowczo kontynuację tego zabiegu Fontany jako&#13;
niezgodnego z wolą i zapatrywaniami samego Chopina:&#13;
Znałem aż nazbyt dobrze usposobienie Chopina, abym nie był przekonany, że&#13;
nawet w wypadku, gdyby pozwolił opublikować te drobnostki za życia, nie&#13;
zniósłby, aby jego utwory młodzieńcze – zdając sobie sprawę z ich słabości –&#13;
zostały wydrukowane później […] po utworach najwyższej doskonałości. Różnica&#13;
jest zbyt jaskrawa, aby zaraz nie rzuciła się każdemu w oczy i uszy. Dlatego oznaczenia Fontany jako nieautoryzowane przez samego Chopina nie mają żadnego&#13;
uzasadnienia. Jest zatem nie tylko pożądane, ale nawet konieczne dla poznania&#13;
rozwoju ducha Chopina, zaniechanie oznaczeń Fontany – jako wyniku osobistego zapatrywania, a w żadnym razie woli Chopina […]1.&#13;
1&#13;
Brulion listu do Breitkopfa i Härtla z 3 XII 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 181 (tłum. z niem.). Zob. też inne wypowiedzi Kolberga na ten temat, tamże, s. 291 (brulion&#13;
listu do R. Wolffa z 1879 r.) oraz Korespondencja…, cz. I (DWOK T. 64), s. 562–563 i 664 (bruliony listów do M. Szulca z 1876 r.). Julian Fontana (1810–1869), pianista, kompozytor, jeden z najbliższych przyjaciół Chopina, jego uczeń, powiernik, kopista i edytor Oeuvres posthumes pour&#13;
de piano de Fréd. Chopin. Publiés sur manuscrits originaux avec autorisation de sa famille&#13;
par […] op. 66–74, Berlin [1855 i 1859]. O opinii Kolberga na temat opusowania przyjętego przez&#13;
&#13;
367&#13;
&#13;
�Kolberg zabiegał też sam o wydanie chopinowskich ineditów. Już&#13;
w grudniu 1874 roku na ręce Szulca przesłał „drobiazgi chopinowskie”, tj.&#13;
kopie kilku utworów, m.in. trzech młodzieńczych mazurków Chopina oraz&#13;
Adagia, z życzeniem przekazania ich Leitgeberowi do publikacji1. O tych&#13;
mazurkach pisał w liście:&#13;
Co do kawałków Chopina, które oczywiście noszą na sobie piętno dorywczości&#13;
(lubo ducha jego cechujące niewątpliwie), nadmieniam, że trzy te mazury [tj.&#13;
Mazurek G-dur, B-dur i D-dur] były improwizowane wśród większej jeszcze&#13;
liczby innych […] na jakimś wieczorze tańcującym (zdaje się u rektora Lindego&#13;
w roku 1826 czy 7), gdzie Ch. w dobrym będąc humorze, sam siadał do fortepianu (nigdy go bowiem o to przy tańcach, szanując jego talent, nie proszono)&#13;
i puszczał wodze swojemu wesołemu usposobieniu. Mazurów takich krocie sypały się wówczas spod jego ręki jak z rogu obfitości, lecz tylko te trzy na żądanie&#13;
brata mego nazajutrz spisanymi być mogły, że jeszcze z pamięci nie uleciały.&#13;
Trzeci z nich (G-dur) nazwany został kulawym, dlatego że go grał, gdy tancerz&#13;
w obertasie na lewo (na kseb) przysiadał się czasami jedną nogą czy kolanem&#13;
do ziemi, udając niby kulawego czy pijanego lub chcącego upaść, lecz wnet się&#13;
podnosił, co mają oznaczać mocniej naciskane oktawy wiolinu i basu w drugim&#13;
takcie każdej części […]. Dwa te mazury: B-dur i G-dur mój brat następnie za&#13;
pozwoleniem jego litografował; na świstkach bez tytułu, w 30 tylko egzemplarzach odbite, rozdane one zostały znajomym (jeden egzemplarz mam u siebie).&#13;
&#13;
W dalszym ciągu wyjaśniał Szulcowi, z jakim zamiarem Chopin skomponował Adagio dedykowane siostrze Ludwice, i informował:&#13;
Adagio to zamieszczone było drobnym pismem na ćwiartce listowej, w liście do&#13;
rodziców pisanym, a który zapewnie wraz z innymi zaginął w pamiętnym 1864&#13;
r. napadzie żołdactwa. Szczęściem, że ja już miałem kopię jego u siebie w teczce,&#13;
z której nową kopię Panu przesyłam2.&#13;
Fontanę, uznanej współcześnie za cenną, pisał Jan Ekier we Wstępie do wydania narodowego&#13;
„Dzieł” Fryderyka Chopina (Warszawa 1974), przytaczając w aneksie II (s. 161–163) odpowiednie cytaty z listów Kolberga.&#13;
1&#13;
Utwory te pt. Trzy mazury i Adagio, utwory młodości Chopina wyszły staraniem Szulca&#13;
u Leitgebera w Poznaniu w 1875 roku. Adagio tj. Lento con gran espressione (Nokturn cis-moll); Kolbergowską kopię tego utworu odnotowują bibliografie chopinowskie.&#13;
2&#13;
Brulion listu do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 507&#13;
i 508. Mowa o spustoszeniu 19 września 1863 roku (nie w 1864, jak pisze Kolberg) przez Rosjan&#13;
pałacu Zamoyskich na Krakowskim Przedmieściu w odwecie za nieudany zamach powstańców&#13;
na gen. Fiodora Berga, namiestnika Królestwa Polskiego. Demolując budynek pałacu, carscy&#13;
&#13;
368&#13;
&#13;
�Przy okazji do tego listu obok utworów Chopina dołączył też Kolberg&#13;
kilka „własnych polnych bławatków”, tj. „mazurów i obertasów”, które po&#13;
dłuższych perypetiach z wydawcą Leitgeberem ukazały się w Poznaniu&#13;
w 1876 roku pt. Mazurkas et autres danses polonaises pour le piano1.&#13;
Wyjaśniał Szulcowi ten pomysł z sentymentem i jednocześnie dystansem&#13;
jako formę powrotu do młodości:&#13;
[…] stanęły mi na myśli błogie chwile mojej takowej młodości około 1830–40,&#13;
kiedy się to na świat innym niż dzisiaj zapatrywało okiem, a w gronie życzliwych przyjaciół oddawało zabawie i wesołości, hasając nieraz do białego dnia.&#13;
Wtedy to pisywało się owe obertasy, kujawiaki i mazury i bez należytego opracowania i wykończenia na żądanie przyjaciół dawało czasami w 100 lub 200&#13;
egz. do druku na szarej, warszawskiej bibule, nie troszcząc się nawet wcale naówczas o porządną korektę. Ale młodość i myśl dobra krasiła wszystko. Ludzie&#13;
w najlepszej wierze wmawiali w człowieka, że jest kompozytorem i człowiek&#13;
nawzajem temu wierzył, zapominając, że to ziarko dobrego, jakie się w jego&#13;
utworach znaleźć może, bardzo często nie jego, ale poczciwego ludu jest własnością. Próbki, jakie Panu (z liczby całej setki w mojej tece) posyłam jedynie&#13;
dlatego tylko, że się sposobność do tego nadarza, powiedzą Panu więcej o tym&#13;
wszystkim, gdy je muzykalnie, pobłażliwie o to raczysz zapytać, niż wszelkie&#13;
tłumaczenia i komentarze2.&#13;
&#13;
Jak wynika z listów, w roku 1875, podczas wspomnianego wyżej dwukrotnego pobytu w Poznaniu, Kolberg ponownie spotkał się z Szulcem.&#13;
Z pewnością dzielili się wówczas nowymi ustaleniami, wiadomościami&#13;
i uwagami, uzgadniali wątpliwości i potrzebę weryfikacji niepewnych faktów, a także cieszyli nawzajem swoją grą utworów Chopina. Kolberg, dziękując za to spotkanie, pisał:&#13;
[…] pospieszam jednak podzielić się z Panem wiadomośc[iami], jakie się jeszcze&#13;
dadzą zebrać o Chop[inie], z Panem, któryś mi tyle dał dowodów życzliwości&#13;
w ostatniej mojej podróży, że nie wiem, jakimi słowy za nią mam podziękować.&#13;
żołnierze obok sprzętów Izabeli, siostry Chopina, i Antoniego Barcińskich wyrzucili także na&#13;
bruk fortepian Fryderyka, który po śmierci rodziców pozostawał w posiadaniu Barcińskiej,&#13;
oraz zniszczyli część jego listów do rodziny.&#13;
1&#13;
Przedruk tychże w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe (DWOK T. 69), s. 189–193, nr 37,&#13;
s. 225–226, nr 43, s. 294–295, nr 62.&#13;
2&#13;
Brulion listu do M.A. Szulca z 15 XII 1874 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 506–507.&#13;
&#13;
369&#13;
&#13;
�O niektórych szczegółach napomknąłem już ustnie. Powtórzę je tu, ażebyś Pan&#13;
wiedział, o ile będziesz mógł lub chciał użytkować z nich przy drugiej edycji1.&#13;
&#13;
Dalej następuje cała lista informacji bardziej lub mniej szczegółowych,&#13;
ilustrujących wielość wątków chopinowskich poruszanych w tej korespondencji.&#13;
Niewątpliwą zasługą Kolberga było również sporządzanie kopii utworów Chopina oraz gromadzenie niskonakładowych amatorskich druków&#13;
jego kompozycji wykonywanych dla przyjaciół i dla pamięci, a nie do&#13;
rozpowszechniania. Niektóre z wykonanych przez Kolberga kopii długo&#13;
uważane były nawet przez specjalistów za autografy Chopina 2. Dzięki&#13;
jednej z nich, odpisowi Poloneza b-moll (Les Adieux) z 1826 roku, dedykowanego Wilhelmowi, utwór ten jest znany, gdyż autograf Chopina&#13;
zaginął3. Odpisy Kolberga służyły też niejednokrotnie wydawcom dzieł&#13;
Chopina, u których zabiegał o ich kompletne wydanie i którym chętnie&#13;
udostępniał własne materiały, dzieląc się swoją wiedzą i profesjonalnymi&#13;
opiniami. Propozycja pomocy w tym zakresie złożona w styczniu 1878&#13;
roku lipskiemu wydawcy, Breitkopfowi i Härtlowi, okazała się jednak&#13;
spóźniona. Firma miała już innych współpracowników do realizowanego&#13;
właśnie pełnego wydania dzieł Chopina i mimo argumentu, że przydałby&#13;
się w tym gronie również Polak, oferta nie została formalnie przyjęta 4.&#13;
Kolberg mimo to okazał się pomocny przy kwerendzie źródeł, ustalaniu&#13;
Brulion listu do M. A.Szulca z 1 II 1876 r., tamże, s. 561.&#13;
Krystyna Kobylańska, badając autentyczność rękopisów Chopina, ustaliła np., że cztery&#13;
rękopisy uważane za jego autografy to kopie Kolberga. Są to: Lento con gran espressione&#13;
(Nokturn cis-moll); Piosenka litewska op. 74 nr 16, Ecossaise G-dur op. 72 nr 4, Ecossaise Des-dur op. 72 nr 5 (numery dwu ostatnich według edycji Fontany z 1855 roku). Zob. tejże Fryderyk&#13;
Chopin i Oskar Kolberg…, s. 379.&#13;
3&#13;
Swój odpis tego poloneza przesłał Kolberg w grudniu 1878 r. Bretkopfowi i Härtlowi,&#13;
z komentarzem, że utworu tego nie udało mu się odnaleźć po śmierci Wilhelma w 1877 r.&#13;
w jego papierach, choć pamięta jego dwie chopinowskie wersje w zbiorach brata, a kopię&#13;
z wersji staranniejszej sporządził „przed około 18 laty”, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 182 (tłum. z niem.). O utworze tym pisał także do J. Kleczyńskiego w liście z 23 V 1881 r.&#13;
(tamże, s. 501–502; tam w przypisie 2 do tego listu podano błędnie, że rękopis tego poloneza&#13;
znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej).&#13;
4&#13;
Zob. w tej sprawie brulion listu do Breitkopfa i Härtla z 5 I 1878 r. oraz odpowiedź wydawcy z 8 I 1878 r. i kolejny brulion listu Kolberga z 20 II 1878 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 95–96, 98–100, 110–113. Ta lipska edycja pt. Friedrich Chopin’s Werke. Erste&#13;
kritisch durchgesehene Gesamtausgabe herausgegeben von. W. Bargiel, J. Brahms, A. Franchomme, F. Liszt, C. Reinecke, E. Rudorff ukazała się w 14 tomach w latach 1878–1880.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
370&#13;
&#13;
�losów rękopisów i pojedynczych wydań, udzielał wydawcom cennych&#13;
informacji, m.in. o stylu gry Chopina, błędach poprzednich edycji, redakcji utworów, przesyłał kopie niektórych młodzieńczych kompozycji.&#13;
Już w grudniu 1878 roku przekazał do Lipska sporządzony przez siebie&#13;
Spis utworów Chopina z datami ich powstania (także z wątpliwościami&#13;
w tym zakresie) oraz z uwagami o ich wydaniach 1. Dalsza korespondencja w tej sprawie dokumentuje podobnie jak listy do Szulca niezwykłe&#13;
i bezinteresowne zaangażowanie Kolberga w szeroko rozumianą pomoc&#13;
przy nowej edycji, a także skwapliwość, z jaką lipscy wydawcy z cennych&#13;
uwag Kolberga korzystali, zgłaszając kolejne pytania i prośby. Swoistą&#13;
gratyfikację miał zapewne stanowić wydany przez nich w roku 1881 zbiór&#13;
50 polskich mazurków z lat 1817–1850, zebranych i opracowanych przez&#13;
Kolberga w układzie chronologicznym i opatrzonych jego przedmową2.&#13;
Swoje propozycje i poprawki co do koncepcji, układu i porządku w nowej&#13;
pełnej edycji dzieł Chopina przesłał Kolberg także Robertowi Wolffowi około roku 1879, uprzedzając inicjatywę warszawskich wydawców&#13;
i z góry proponując swoją pomoc przy korekcie. Przygotował też osobną&#13;
listę nutowych korekt uchybień zauważonych w poprzedniej edycji. Odpowiedzi udzielonej Kolbergowi nie znamy; firma Gebethnera i Wolffa,&#13;
publikując pełne wydanie dzieł Chopina, skorzystała jednak z pomocy&#13;
J. Kleczyńskiego3.&#13;
1&#13;
Dwie brulionowe wersje takiej listy (rkp. zaginiony, znany z odpisu M. Turczynowiczowej&#13;
sprzed 1839 r.) opublikowane zostały w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66), na s.730–734&#13;
jako aneks 8 pt. Spis utworów Chopina sporządzony przez O. Kolberga. Zestawienie utworów&#13;
Chopina dołączył Kolberg do listu do lipskiego wydawcy z 3 XII 1878 r. (zob. Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 181 (tłum. z niem.) i s. 182, przyp. 1.&#13;
2&#13;
Zbiór ten ukazał się pt. Polnische Tänze. Sammlung des beliebtesten Polnischen Mazurkas&#13;
für das Pianoforte, Leipzig [1881]. Współpracę Kolberga i wydawcy nad przygotowaniem go&#13;
do druku dokumentuje koresponedencja z lat 1880–1881.&#13;
3&#13;
Zob. niedatowany brulion listu do Roberta Wolffa (prawdopodobnie z roku 1879), Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 290–292. Nowa edycja Gebethnera i Wolffa, o której przyszłym kształcie pisze Kolberg, ukazała się w 1882 roku w Warszawie w 10 tomach pt. Frédéric&#13;
Chopin Oeuvres de Piano. Édition nouvelle revue, corrigée et doigtée par Jean Kleczyński,&#13;
avec variantes provenant de l’auteur lui-même et communiquées par ses meilleurs élèves.&#13;
Obok uczniów Chopina odnotowany jest tam także udział w opracowaniu Kolberga i Fontany. Wcześniejsze wydania dzieł Chopina przez Gebethnera i Wolffa ukazały się w Warszawie&#13;
w 1863 i 1877 roku. Zachowała się brulionowa wersja wspomnianej erraty nutowej Kolberga&#13;
do wcześniejszego wydania, dawniej uważana za zaginioną (rkp. BN PAU i PAN, sygn. 2184,&#13;
k. 183–184).&#13;
&#13;
371&#13;
&#13;
�Kolberg pozostawił też cenne, choć rozproszone w listach i notatkach wskazówki i informacje o grze Chopina i sposobie wykonywania jego utworów.&#13;
Jeden z najciekawszych opisów zawarł w liście do Szulca z wiosny 1879 roku:&#13;
Ja znajduję, że wszyscy grają go za prędko, a biorąc szalone tempo w allegrach,&#13;
gubią tym samym mnóstwo szczegółów, które właśnie u kompozytora, tyle&#13;
w piękne szczegóły obfitego jak Ch[opin], uwydatnione w grze być by powinny. Przy tym prawie każdy wpada w afektację, niestosowną przesadę albo też&#13;
inaczej cieniuje te dzieła (oprócz miejsc wyraźnie do wzmocnienia i osłabienia&#13;
wskazanych), każdy chce naśladować (a naśladuje według własnego pojęcia,&#13;
więc najczęściej bardzo nietrafnie) owe ociągania się, ową niezależność obu rąk&#13;
od siebie, które autor oznaczał wyrazem tempo rubato […]. Ja może dlatego tak&#13;
jestem wymagającym, żem słyszał samego Ch[opina] bardzo często bądź prywatnie, bądź i publicznie grajacego w czasie jego dojrzałości w latach 1827–1830,&#13;
a wrażenie tej gry (jakkolwiek byłem wówczas prawie dzieckiem jeszcze) niezatarte aż do dnia dzisiejszego pozostawiło na moim umyśle ślady, nie dozwalające&#13;
wcale porównań z nowszymi wykonawcami1.&#13;
&#13;
W korespondencji Kolberga częstym tematem były też pamiątki pozostałe po Chopinie lub z nim związane. Wymienić tu można dla przykładu poświęconą Chopinowi tablicę epitafijną w kościele św. Krzyża w Warszawie,&#13;
wykonaną według projektu (szkicu) Wilhelma przez Leonarda Marconiego,&#13;
a upamiętniającą złożone tam serce kompozytora2. Losy pamiątek będących&#13;
w posiadaniu Wilhelma nie są do końca znane. Nie wszystkie przekazane&#13;
zostały Oskarowi, który wielokrotnie o nie prosił. Gdy się dowiedział, że&#13;
przed śmiercią w 1877 roku Wilhelm odnalazł i przekazał kilka takich pamiątek siostrze Fryderyka, Izabeli Barcińskiej, pisał do Karoliny z żalem:&#13;
„[…] czy to były listy, nuty lub co innego, nie wiem […]. Dziwi mnie mocno,&#13;
dlaczego mnie takowych nie przysłał do Krakowa, wiedząc, że ja zbieram&#13;
tego rodzaju rzeczy, zamyślam studium o Chopinie napisać”3. Sam Wilhelm&#13;
wcześniej utwierdzał zresztą Kolberga w tym zamiarze; obiecując, że przyśle&#13;
Brulion z 20 V 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 234.&#13;
Zob. Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 510, 513, 517 i 521 oraz cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 209. Epitafium wmurowane w filar kościoła ufundowano w 1879 r., uroczyste poświęcenie&#13;
nastąpiło 5 marca 1880 r., wkrótce po złożeniu w tym miejscu urny z sercem Chopina (zob.&#13;
„Kłosy” 1879, T. XXVIII, nr 708 (z 11 I) i 1880, T. XXX, nr 766 (z 4 III) oraz „Biblioteka Warszawska” 1880, T. 2, s. 179–180).&#13;
3&#13;
Brulion listu do Karoliny Kolberg z 22 X 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 171.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
372&#13;
&#13;
�mu informacje o Chopinie, zastrzegał: „Szczegółów też o życiu Chopina&#13;
niewiele się zebrało, a jak się zbierze, to Ci je przeszlę dla ogłoszenia, a nie&#13;
dla odstąpienia Szulcowi”1.&#13;
Konsekwentne gromadzenie przez Kolberga materiałów o Chopinie,&#13;
wyniki jego wieloletnich kwerend, ustalenia, konsultacje, zebrana wiedza&#13;
o biografii i twórczości kompozytora w gruncie rzeczy posłużyły innym&#13;
biografom i badaczom. Wyżej przytoczona wypowiedź i inne mniej lub&#13;
bardziej wyraźne wzmianki pozwalają jednak wnioskować, że celem było&#13;
nie tylko udzielenie ich innym, ale zamysł samodzielnego studium poświęconego Chopinowi, powracający jako wyraz pielęgnowanych długie lata&#13;
osobistych uczuć dla mistrza. Kolejny ślad takiego zamiaru przynosi późniejszy list do Tytusa Wojciechowskiego, przyjaciela Chopina. Kolberg odnosi się w nim do wcześniejszych prac o Chopinie, prosi adresata o nowe&#13;
wiadomości i o kopie niektórych młodzieńczych utworów, których odpisów nie posiada, wykazując przy tym znakomitą orientację w twórczości&#13;
kompozytora. List jest brulionem; widnieje w nim skreślony ręką Kolberga&#13;
fragment, a w nim zdanie: „Być zatem może, że ja sam, mimo zajęć, jakie&#13;
mnie przygniatają, będę w konieczności podać niektóre wiadomości, by&#13;
zatraceniu nie uległy, do jakiego czasopisma, np. «Przeglądu Lwowskiego»,&#13;
«Echa» itd.”2. Wypowiedź ta, pochodząca z brulionu, być może nie znalazła się w wysłanym liście, ale ujawnia, jak żywotna była potrzeba pisania&#13;
i świadczenia o Chopinie, mimo ogromu innych pierwszoplanowych prac.&#13;
Kolberg korespondował także w latach 1876–1886 z innym biografem&#13;
Chopina, wspominanym już wcześniej Maurycym Karasowskim, muzykiem,&#13;
krytykiem i pisarzem muzycznym, którego znał z okresu warszawskiego&#13;
i z którym wówczas – jak wynika z listów – łączyły go przyjazne stosunki3.&#13;
Pracę Karasowskiego wydaną w Dreźnie w roku 1877 w języku niemieckim&#13;
(w tłumaczeniu autora) pt. Friedrych Chopin. Seine Leben, Seine Werke&#13;
und Briefe (Bd. 1–2) Kolberg znał i sporządzał na jej temat swoje uwagi,&#13;
sprostowania i uzupełnienia4. Książka ta była też omawiana wielokrotnie&#13;
List Wilhelma Kolberga z 31 I 1875 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 517.&#13;
Brulion listu do T. Wojciechowskiego z 15 XII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 285–286.&#13;
3&#13;
Zachowana korespondencja Kolberga z Karasowskim obejmuje 18 listów (zob. DWOK&#13;
T. 64–66).&#13;
4&#13;
Notatki te zachowały się w archiwum Kolberga (BN PAU i PAN, sygn. 2185/4, k. 338–340).&#13;
Drugie wydanie pracy, Karasowskiego, znacznie skrócone i poprawione, ukazało się tamże&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
373&#13;
&#13;
�w korespondencji z Szulcem, który oceniał ją krytycznie, zarzucając autorowi brak podania źródeł i nieład w przedstawianiu faktów. Kolberg nie polemizował z nim w tej sprawie, raczej przychylając się do tego stanowiska.&#13;
Z czasem jednak pozytywniej oceniał tę pracę. Początek listownego kontaktu z Karasowskim przypada na listopad 1876 roku, kiedy to Kolberg przesłał&#13;
mu melodię Chmiela potrzebną do przygotowywanej biografii Chopina 1.&#13;
Korespondencja urwała się potem na kilka lat, dopiero we wrześniu 1881&#13;
roku nawiązana została na nowo, koncentrując się odtąd wokół spraw chopinowskich. Kolberg w poczuciu wspólnego podziwu i uznania dla Chopina&#13;
chętnie dzielił się z Karasowskim – podobnie jak z Szulcem – swoimi przemyśleniami i informacjami; w listach podejmowane więc były najróżniejsze&#13;
wątki z życia i twórczości „naszego uwielbianego mistrza”. I podobnie jak&#13;
pierwszemu biografowi przesłał Kolberg Karasowskiemu po ukazaniu się&#13;
polskiej dwutomowej edycji jego biografii Chopina w 1882 roku swoje sprostowania i uwagi, dołączone do listu z 2 września 1882 roku2.&#13;
Chopinowskie realia pojawiają się także, choć sporadycznie, w korespondencji z lat 1880–1881 z innym zaprzyjaźnionym muzykiem i krytykiem&#13;
muzycznym z Warszawy – Janem Kleczyńskim. Ten ostatni zaprosił Kolberga pod koniec 1879 roku do współpracy z warszawskim dwutygodnikiem,&#13;
„Echem Muzycznym”, którego redakcję objął z początkiem 1880 roku Kolberg okazał zainteresowanie tą inicjatywą, docenił plany redaktora, który&#13;
– jak to określił – zamierzał nadać swemu pismu „kierunek poważny i o ile&#13;
możności narodowy”, ale z braku czasu konkretnego udziału jako autor odmówił. W roku 1880 poruszana była w listach sprawa interesujących Kleczyńskiego wiadomości na temat przodków ojca Fryderyka, Mikołaja Chopina, pozyskanych przez Kolberga w Nancy, gdzie zatrzymał się na krótko&#13;
w drodze na wystawę w Paryżu w 1878 r. Rok później Kleczyński należał do&#13;
grona organizatorów warszawskiego koncertu na rzecz Kolberga, przesłał&#13;
w 1878 roku, trzecie w 1881 roku i to ono stało się podstawą wersji polskiej wydanej w 1882&#13;
roku w Krakowie pt. Fryderyk Chopin. Życie. Listy. Dzieła. Wcześniej Karasowski opublikował&#13;
artykuł pt. Młodość Fryderyka Szopena w „Bibliotece Warszawskiej” 1862, T. 4, s. 1–40 oraz&#13;
Uzupełnienie, tamże, 1869, T. 1, s. 161–179 i 383–418.&#13;
1&#13;
Zob. brulion listu do Karasowskiego z 9 XI i odpowiedź adresata z 17 XI 1876 r.,&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 661–662 i 665–666.&#13;
2&#13;
Zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 689. Rękopis Uwag O. Kolberga odnoszących się do pracy Karasowskiego o Chopinie opublikowany został w cz. III Korespondencji&#13;
(DWOK T. 66), na s. 738–743 jako aneks 11; przedruk tegoż w: O. Kolberg Pisma muzyczne&#13;
cz. II (DWOK T. 62), s. 472–476, nr 983.&#13;
&#13;
374&#13;
&#13;
�też badaczowi na jego prośbę kopię jednego z młodzieńczych polonezów&#13;
Chopina (Ges-dur), drukowanego w wyczerpanej już wówczas edycji Kaufmanna z 1870 roku. Odpisu z tego wydania poszukiwał Kolberg w Warszawie od 1877 roku, wielokrotnie kierując prośby w tej sprawie do znanych sobie muzyków. Sam z kolei objaśniał Kleczyńskiemu okoliczności powstania&#13;
dedykowanego Wilhelmowi poloneza pożegnalnego b-moll (Les Adieux)1.&#13;
Omawiając wkład Kolberga w biografię i edycję dzieł Chopina, warto&#13;
zatrzymać się jeszcze na ocenach analizujących go muzykologów i oddać&#13;
im głos. Mieczysław Tomaszewski, autor opracowania i wstępu do Pism&#13;
muzycznych Kolberga, potwierdzając wagę zebranej przez niego faktografii&#13;
chopinowskiej, niewykorzystanej we własnych publikacjach, pisał w 1975&#13;
roku:&#13;
Poza tym miał sam doskonałą pamięć zdarzeń i muzyki, sposobu, w jaki ją Chopin wykonywał. Opis gry kompozytora, przesłany Szulcowi w liście z 20 maja&#13;
1979 roku, należy do najbardziej precyzyjnych i autentycznych, jakie nam przekazał wiek XIX, i zaświadcza, jak bardzo Kolberg predestynowany był do zadania, co do którego wykonania stale się wahał.&#13;
&#13;
A dalej, oceniając wiedzę Kolberga przekazaną wydawcom dzieł Chopina, stwierdzał: „Był więc Kolberg bardziej edytorem in spe, ale edytorem&#13;
wysokiej klasy, uczulonym na problem autentyczności przekazu, właściwego odczytania intencji kompozytora, trafnego uchwycenia stylu, wiernego&#13;
przekazu tradycji wykonawczej”2.&#13;
W 2014 roku Ewa Sławińska-Dahlig podobnie podsumowała wkład Kolberga w tej dziedzinie:&#13;
Oskar Kolberg wniósł nieocenioną wiedzę faktograficzną (wzbogaconą o znakomite interpretacje) w pierwszym okresie badań nad Chopinem. Listy i teksty&#13;
Kolberga odnoszące się do kompozytora dowodzą jego kompetencji, szerokości&#13;
zainteresowań i dociekliwości. Są szczególnie cenne jako źródło z pierwszej ręki&#13;
1&#13;
O wspomnianych kwestiach chopinowskich zob. listy Kleczyńskiego i Kolberga nr 698&#13;
i 704; 729, 758 i 770; 837 i 840 w cz II Korespondencji (DWOK T. 65). Cytowane określenie&#13;
Kolberga dotyczące profilu „Echa” tamże, s. 309. O poszukiwanej przez Kolberga kopii poloneza&#13;
Ges-dur mowa też w korespondencji z J. Sikorskim, zob. tamże, s. 257, 396 i 398–399.&#13;
2&#13;
M. Tomaszewski „Pisma muzyczne” Oskara Kolberga…, (DWOK T. 61), s. XX i XXII. List,&#13;
na który się autor powołuje, zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 233–236. Fragment&#13;
tego listu opisujący grę Chopina, zacytowano wyżej, zob. s. 372.&#13;
&#13;
375&#13;
&#13;
�– źródło pozostawione przez świadka warszawskiego okresu życia Fryderyka&#13;
Chopina, a także sumiennego obserwatora jego późniejszych emigracyjnych&#13;
dziejów1.&#13;
&#13;
Postulat autorki: „W dalszych badaniach warto usystematyzować wszystkie wzmianki o kompozytorze zawarte w całym dziedzictwie kolbergowskim i dokonać syntezy dotychczasowych prac na ten temat […]” pozostaje&#13;
aktualny i czeka na zrealizowanie go przez specjalistów.&#13;
XX&#13;
[Podróże na Pokucie i na Podole galicyjskie w latach 1876 i 1877. – Kontynuacja Poznańskiego i wydanie cz. II–IV (1876–1879). – Odwiedziny Karoliny&#13;
z dziećmi w Modlnicy (lato 1877). – Wstępne prace nad cz. I Pokucia. – Wyjazd na Wystawę Powszechną w Paryżu (wrzesień 1878), prezentacja tam&#13;
m.in. tomów Ludu. – Przedłożenie Akademii pierwszej wersji cz. I Pokucia&#13;
(listopad 1878). – Odwiedziny Antoniego i Karoliny z dziećmi w Modlnicy&#13;
(lato 1879). – Wyjazd do Lwowa i Czortowca (wrzesień? 1879). – Udział&#13;
w obchodach jubileuszu Kraszewskiego (październik 1879). – Publikacja Pieśni ludu litewskiego, studium komparatystyczno-folklorystycznego, w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1879). – Uwagi do analizy tekstu&#13;
Bogurodzicy (1879).]&#13;
&#13;
Po wyprawie odbytej w roku 1875 na Pomorze i Mazury oraz w Poznańskie kolejnym obszarem eksploracji Kolberga stały się ziemie na południowo-wschodnich kresach Rzeczypospolitej. W dwu następnych latach,&#13;
1876 i 1877, odbył podróże badawcze na Pokucie i na Podole galicyjskie,&#13;
a obie wyprawy, podobnie jak poprzednia na północ, finansowane były&#13;
przez Akademię, która przeznaczyła na ten cel zasiłek z funduszu Komisji&#13;
Antropologicznej. Był to także okres intensywnej pracy nad monografią&#13;
Poznańskiego: w roku 1876 ukazała się jej część II, w następnym część III,&#13;
1&#13;
E. Sławińska-Dahlig Fryderyk Chopin w świetle korespondecji Oskara Kolberga…, s. 78&#13;
i 77. Z informacji Kolberga o Chopinie korzystały kolejne pokolenia biografów i wydawców&#13;
dzieł kompozytora aż do czasów najnowszych, jest to jednak materiał rozproszony. Zob. m.in.&#13;
J. Ekier Wstęp do wydania narodowego „Dzieł” Fryderyka Chopina…, M. Tomaszewski Chopin. Człowiek, dzieło rezonans, Poznań 1998, Korespondencja Fryderyka Chopina 1816–&#13;
–1831, T. 1, oprac. Z. Helman, Z. Skowron, H. Wróblewska-Straus, Warszawa 2009.&#13;
&#13;
376&#13;
&#13;
�dwa lata później, tj. w 1879 roku część IV (odpowiednio tomy 10–12 Ludu).&#13;
Plan badań etnograficznych na ziemiach wschodnich w obrębie ówczesnego zaboru austriackiego uważał Kolberg jednak za zadanie naukowe na&#13;
tyle pilne, że podjął je równolegle z zaabsorbowaniem innymi pracami nad&#13;
tomami Ludu i działalnością w ramach Akademii. Było to zresztą zgodne&#13;
ze wspomnianym wcześniej programem badawczym Akademii, który jako&#13;
priorytet wskazywał głównie ziemie „północnych i północno-wschodnich&#13;
stoków Karpat”1.&#13;
Podróż Kolberga w 1876 roku do Galicji Wschodniej, pierwsza dłuższa&#13;
na Pokucie i Podole galicyjskie, jest stosunkowo dobrze udokumentowana&#13;
w korespondencji i w materiałach sponsorującej ją Akademii. Pierwotne&#13;
projekty wyjazdu w czerwcu, potem w lipcu nie zostały zrealizowane; termin przesunął się w związku z koniecznością dopilnowania kończącego&#13;
się druku II części W. Ks. Poznańskiego, która ukazała się na początku&#13;
sierpnia 2. Ostatecznie Kolberg wyjechał po 10 sierpnia – taką datę nosi&#13;
ostatni zachowany list pisany jeszcze w Krakowie – a powrócił przed&#13;
12 października, po dwumiesięcznej wyprawie, zatrzymując się jeszcze w Krakowie 3. O swojej podróży wzmiankuje w listach, pisząc m.in.:&#13;
„W tym roku jeździłem na Pokucie, na Bukowinę, i byłem w Karpatach,&#13;
mianowicie miedzy Hucułami pod Czarną Górą [Czarnohorą]”, wspomina pobyt w Czortowcu u Przybysławskich, w Baryszu u Szawłowskich,&#13;
zwiedzanie okolic Lwowa i tygodniowy pobyt w samym mieście, gdzie&#13;
odwiedził muzea oraz Ossolineum 4. Najobszerniejszą relację przynosi&#13;
jednak złożone Akademii sprawozdanie z tej podróży z 30 października&#13;
1876 roku, omówione przez przewodniczącego, J. Majera, na posiedzeniu&#13;
Komisji Antropologicznej w listopadzie 1876 roku 5. Relacja ta wskazuje,&#13;
że główne stacje badawcze Kolberga stanowiły „w okolicy&#13;
Zob. wyżej, s. 277–278..&#13;
Zob. bruliony listów do W. Siarkowskiego z 30 VI oraz do W. Niegolewskiej z 7 VIII&#13;
1876 r., Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 628 i 631.&#13;
3&#13;
Zob. bruliony listów do J. Florkiewicza z 10 VIII oraz do S. Czarneckiego z 12 X 1876 r.,&#13;
tamże, s. 633 i 645. Z Modlnicy pisał Kolberg dopiero 4 XI 1876 r., zob. tamże, s. 660.&#13;
4&#13;
Brulion listu do Czarneckiego tamże, s. 645. Zob. też brulion listu do W. Przybysławskiego&#13;
z 14 X 1876 r., tamże, s. 646.&#13;
5&#13;
Brulion sprawozdania skierowanego do Akademii z 30 X 1876 r. zob. Korespondencja…&#13;
cz. I (DWOK T. 64), s. 657–660. Zob. też omówienie sprawozdania na posiedzeniu Komisji z 16&#13;
XI 1876 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. IV, 1877, s. XVIII oraz&#13;
informacje o tej podróży Kolberga i jej plonach, tamże, s. IX, XXVII.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
377&#13;
&#13;
�naddniestrzańskiej Barysz pod Buczaczem i Czortowiec pod Obertynem,&#13;
w górach zaś Żabie pod Czarnogórą, położone w pobliżu granicy Bukowiny i Kossowa” oraz że krótko przebywał też w miastach: Stanisławowie,&#13;
Kołomyi, Czerniowcach i Buczaczu, dłużej zaś we Lwowie, gdzie m.in.&#13;
sporządził w Muzeum Przyrodniczym im. Dzieduszyckich spis „akwarel, rycin i obrazów olejnych przedstawiających typy i sceny ludowe”,&#13;
a w Ossolineum spis akwarel 1. Temu ostatniemu zagadnieniu, tj. ikonografii, poświęcił Kolberg w sprawozdaniu szczególną uwagę – zgodnie&#13;
ze swoim utrwalonym i często na forum Akademii wyrażanym przekonaniem o szczególnej wartości dla etnografii tego rodzaju dokumentacji.&#13;
Pisał:&#13;
Niech mi tu wolno będzie zwrócić uwagę na przedmiot nader ważną specjalność etnograficzną stanowiący, jakim mianowicie jest ubiór ludu i kształt jego&#13;
mieszkań, narzędzi i sprzętów, gdyż przedmiot ten, wiążąc się z projektowanym&#13;
wydawnictwem wyrozumowanym kostiumów i budowli krajowych, w przyszłości dokonać się mającym, podać może materiał do zasilania okazami świeżo&#13;
powstającego Muzeum Akademickiego.&#13;
&#13;
Zwracał następnie uwagę na wielkie zróżnicowanie strojów charakterystycznych dla zwiedzanych terenów, informował o swoich kontaktach&#13;
z fotografikami tamtych stron podejmowanych w celu zainteresowania ich&#13;
tematyką etnograficzną, informował, że sam, „acz niewprawną ręką”, sporządzał „wizerunki wielu chat, sprzętów, przedmiotów ubrania itd.”, które zamierzał przekazać do opracowania Kossakowi. Wreszcie postulował:&#13;
„Obok wizerunków [tj. szkiców, fotografii itp.] byłoby nader pożądanym&#13;
gromadzenie ubiorów w naturze lub też pojedynczych tychże części”2, zastrzegając jednak, że cena tych ostatnich jest tak wygórowana, że uniemożliwia kupno. Warto tu przypomnieć przywoływany wcześniej fakt, że&#13;
Kolberg przywiózł też z tej podróży i złożył Komisji do jej zbiorów etnograficznych rekwizyty weselne, części stroju, kilkanaście narzędzi i sprzętów&#13;
domowych z Pokucia, a także pięć „gadek huculskich”3. W swojej relacji dla&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658, 659 i 660. Oba spisy zachowały się w zbiorach&#13;
archiwalnych, zob. wyżej, s. 276&#13;
2&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658 i 659.&#13;
3&#13;
Odnotowano to w sprawozdaniach z posiedzeń Komisji Antropologicznej z dnia 21 XII&#13;
1876 r. i z 1 VI 1877 r., zob. wyżej, s. 285.&#13;
1&#13;
&#13;
378&#13;
&#13;
�Akademii zwracał też uwagę na problematykę i okoliczności swoich badań.&#13;
W cytowanym brulionie pisał:&#13;
Przedmiotem zbiorów były głównie zwyczaje, obrzędy, pieśni, muzyka, język itd.&#13;
Wszakże pobyt mój w pomienionych stronach pomimo obfitości dostarczonego&#13;
materiału bynajmniej go jeszcze nie wyczerpał. Stosunki więc pozawiązywane&#13;
z kilku obywatelami naukę miłującymi, a głównie z W. [Władysławem] Przybysławskim w Czortowcu, z W. [Stanisławem] Szawłowskim w Baryszu i z ks.&#13;
Sofronem Witwickim w Żabiu, i kilku innymi osobami, każą się spodziewać, że&#13;
odnośny materiał etnograficzny, jaki by się dał pozyskać, znacznie w następstwie będzie pomnożony na drodze korespondencji1.&#13;
&#13;
Osoby te, wcześniej już tutaj przywołane, jako żywo zainteresowane&#13;
lokalnym folklorem, historią i kulturą ludową swojego regionu znacznie&#13;
przyczyniły się do pomnożenia zbiorów Kolberga z Pokucia oraz z okolic&#13;
Buczacza, goszcząc go w swoich domach, stwarzając warunki do pracy&#13;
badawczej i zasilając przyszłe monografie nowymi materiałami, wiadomościami i konsultacjami. Owocna współpraca i żywe kontakty z nimi udokumentowane są w korespondencji, szczególnie bogatej z Władysławem&#13;
Przybysławskim w latach 1876–18832.&#13;
W roku następnym 1877 Kolberg odbył również podróż do Galicji&#13;
Wschodniej, a jej koszty, podobnie jak rok wcześniej, pokrył fundusz Komisji Antropologicznej. Wcześniej jednak, w połowie lipca, przyjechała&#13;
do Modlnicy na wakacje Karolina z dwiema córkami, starszą Tonią i kilkumiesięczną Walentyną, oraz z siostrzenicą Lolą, osieroconą przez Julię&#13;
Illukiewiczową. Ich pobyt trwał do 19 sierpnia. To rodzinne spotkanie&#13;
miało dla Oskara i jego bratowej szczególne znaczenie wobec niedawnej&#13;
śmierci Wilhelma 4 czerwca tego roku. Dla Karoliny i jej dzieci były&#13;
to również wymarzone wakacje w życzliwym i zorganizowanym domu&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 658.&#13;
Badania Kolberga na Pokuciu, pozyskane tam zbiory, m.in. z Czortowca, oraz jego współpracę z Przybysławskim i Witwickim omawia A. Skrukwa we wstępie do suplementu do Pokucia (DWOK T. 81), s. V–XLIX. Materiały z Huculszczyzny opublikowane zostały dopiero&#13;
w ramach DWOK w dwuczęściowej Rusi Karpackiej (DWOK T. 54–55); tam scharakteryzowali je we wstępie, w tomie 54 O. Gajkowa (s. V–XXVII), M. Tarko (s. XXVIII–XLIV), B. Linette (s.&#13;
XLV–LII) i A. Demartin (s. LIII–LXXII). Bogate materiały z Barysza znalazły się także dopiero&#13;
w nowej edycji, w trzech tomach Rusi Czerwonej (DWOK T. 56, 57/I i 57/II), zob. też wstęp&#13;
M. Tarki do tej monografii (w tomie 56, s. XXX–XXXIII).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
379&#13;
&#13;
�na wsi, w oderwaniu od miejskiej, uciążliwej codzienności, w bliskości&#13;
z kochanym stryjem. W Modlnicy odbył się wówczas chrzest urodzonej&#13;
26 lutego 1877 roku Walentyny, przy współudziale trzech par chrzestnych: Oskara i Antoniny Konopczanki, Juliana Konopki i Meli Męcińskiej&#13;
oraz Michaliny Konopczanki, córki Józefa, i jej kuzyna, Michała, syna&#13;
Ksawerego Konopki1.&#13;
Na wyprawę etnograficzną na Pokucie i Podole galicyjskie i w okolice&#13;
Lwowa Kolberg wyjechał więc dopiero 23 sierpnia, udając się przez Lwów&#13;
do Czortowca, gdzie spędził prawie miesiąc, serdecznie przyjmowany przez&#13;
Przybysławskich, i skąd planował odwiedzić jeszcze Barysz. W drodze powrotnej zatrzymał się także u Bochdanów w Zadwórzu oraz we Lwowie.&#13;
Wrócił do Krakowa w trzeciej dekadzie października. O tej dwumiesięcznej&#13;
podróży wzmiankował w listach2, szczególnie wspominając długi i owocny&#13;
pobyt w Czortowcu, jednej z najbardziej sprzyjających jego pracom stacji&#13;
badawczej, gdzie w atmosferze przyjacielskiej współpracy z gospodarzami,&#13;
Władysławem i Heleną Przybysławskimi, nie tylko pomnażał swoje zbiory&#13;
z Pokucia, ale cieszył się wspólnotą zainteresowań i pasji naukowej goszczącego go właściciela. Przybysławski jako badacz zabytków archeologicznych&#13;
w Galicji Wschodniej, m.in. w Horodnicy nad Dniestrem, miłośnik historii,&#13;
kolekcjoner książek, dokumentów, wykopalisk, przedmiotów użytkowych&#13;
i rzemieślniczych itp., członek Komisji Archeologicznej i Antropologicznej&#13;
Akademii i zamiłowany regionalista okazał się znakomitym towarzyszem&#13;
w badaniach, współpracownikiem i konsultantem Kolberga. O zrozumieniu&#13;
dla działalności autora Ludu, gotowości pomocy i stopniu zażyłości obu&#13;
badaczy świadczy korespondencja. Zapraszając Kolberga w czerwcu 1877&#13;
roku, Przybysławski przypominał „[…] w zeszłym roku daną nam obietnicę&#13;
odwiedzenia w tym roku Pokucia, a przy tym obrania sobie Czortowca za&#13;
główny punkt, z którego robiłbyś Szanowny Pan wycieczki we wszystkich&#13;
kierunkach, jakie za stosowne uznasz”. I deklarował dalej:&#13;
Zob. S. Dębicka W starym gnieździe: z sagi rodu Kolbergów, Warszawa 1989, s. 185–186 i 189.&#13;
Zob. m.in. bruliony listów do W. Przybysławskiego z 8 i 19 VIII 1877 r. (w sprawie daty&#13;
wyjazdu) oraz do B. Moraczewskiej z 27 X, do Akademii z 1 XI, do Jadwigi Wernerowej z 19&#13;
XI i do Karoliny z 10 XII 1877 r. (po powrocie), Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 54, 56,&#13;
67, 72, 76 i 84. W liście do Jadwigi wspomniał, że Helena Przybysławska to córka Kazimierza&#13;
Wessla zaprzyjaźnionego z Wilhelmem, któremu przekazywał tę informację rok wcześniej&#13;
(Korespondencja…, cz. II, DWOK T. 65, s. 76 oraz cz. I, DWOK T. 64, s. 649). U Wesslów&#13;
w Żyrzynie, w Lubelskiem, Kolberg gościł w 1848 r.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
380&#13;
&#13;
�Pisał do mnie dr Kopernicki, że Szanowny Pan masz myśl ułożenia monografii&#13;
etnograficznej Czortowca, cieszę się tym projektem bardzo i z mej strony dołożę&#13;
usilnych starań, ażeby Szanowny Pan wszelkie potrzebne do tego opisu materiały, czy żywe, czy też martwe, miał pod ręką, a tym samym mam przekonanie, że&#13;
tego rodzaju opis wyjdzie spod pióra Pańskiego kompletnym1.&#13;
&#13;
W roku następnym – 1878 – Kolberg nie wyjeżdżał na badania terenowe, lecz wziął udział z ramienia Akademii w Wystawie Powszechnej&#13;
w Paryżu, która trwała od 1 maja do 20 października. Prezentował swoje&#13;
tomy Ludu oraz zbiór rysunków, szkiców i fotografii w części antropologiczno-etnologicznej działu austriackiego wystawy, w którego ramach&#13;
„urzędowo” uczestniczyła Akademia. Do eksponatów tejże należały fotografie zabytków archeologicznych z różnych stron Polski, okazy etnograficzne i antropologiczne wybrane z zasobów muzeum Akademii, a przygotowane przez Komisję Antropologiczną i Archeologiczną pod kierunkiem&#13;
Izydora Kopernickiego, który był także głównym organizatorem ekspedycji materiałów2. Według katalogu wystawy Kopernicki „jako członek Akademii” wystawiał w sekcji antropologicznej działu austriackiego „różne&#13;
czaszki”, a w jego sekcji etnologicznej album fotografii typów i strojów&#13;
Polaków, Rusinów i Żydów. Tamże odnotowano też – jednak bez konkretów – udział dwu „interesujących osób”: Oskara Kolberga „z zabytkami&#13;
etnograficznymi i z takimiż Władysława Przybysławskiego”3. W części&#13;
austriackiej wystawy znalazły się również eksponaty archeologiczne i etnograficzne pochodzące ze zbiorów Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie i z Muzeum Techniczno-Przemysłowego Adriana Baranieckiego&#13;
List W. Przybysławskiego z 24 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 39.&#13;
Eksponaty ze zbiorów Akademii obejmowały „oprócz niektórych starożytności i ich fotografij” m.in. „czaszek sześć z czasów przedhistorycznych z różnych okolic kraju, zbiór 60 typowych tak zwanych pisanek, zbiór okazów włosów ludności polskiej, ruskiej i żydowskiej,&#13;
album fotografij typów ludności podolskiej” (zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej z 27 IV&#13;
1878 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. LIV). Zob.&#13;
też list I. Kopernickiego z 2 III 1878 r., w którym informuje Kolberga o ustalonej przez Komisję w Wiedniu konieczności wcześniejszej przesyłki deklarowanych materiałów na wystawę&#13;
i obiecuje mu swoją pomoc w ich przygotowaniu, oraz kolejny list Kopernickiego, niedatowany&#13;
(Korespondencja... cz. II, DWOK T. 65, s. 117-118 i 119).&#13;
3&#13;
Cyt. za: A. Abramowicz Wystawa w Paryżu w 1878 roku, w: tegoż Dalecy i bliscy:&#13;
studia z dziejów archeologii, „Acta Archaeologica Lodziensia” 1974, nr 23, s. 103. Autor oparł&#13;
swój opis na oficjalnym katalogu wystawy pt. Exposition universelle internationale de 1878&#13;
à Paris. Catalogue spécial de l’exposition des sciences anthropologiques, Paris 1878.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
381&#13;
&#13;
�w Krakowie. Według korespondentki z Paryża, Seweryny Duchińskiej:&#13;
„Dzięki zbiorom hr. Dzieduszyckiego i p. Baranieckiego ten dział austriacki zachował przeważnie polski charakter” 1. Komisarzem wystawy&#13;
austriackiej na wystawie paryskiej był Włodzimierz Dzieduszycki, pasjonat muzealnictwa i mecenas naukowy różnych przedsięwzięć wystawienniczych w Galicji i w Europie.&#13;
Choć wystawcy polscy uczestniczyć mogli w wystawach światowych&#13;
w ramach ekspozycji kraju zaborców, co niejednokrotnie stwarzało dylematy moralne i stawiało Polaków przed alternatywą niewystawiania wcale, na wystawie paryskiej udało się dzięki pewnemu wybiegowi stworzyć&#13;
odrębną ekspozycję polską. Warto o niej wspomnieć, gdyż to zapewne był&#13;
dodatkowy powód szczególnej determinacji Kolberga, który deklarował nie&#13;
tylko chęć, ale wręcz koniczność odwiedzenia wystawy, i do wyjazdu przygotowywał się dużo wcześniej, organizując w tym celu fundusz wydzielony&#13;
ze swojego kapitału zdeponowanego w Warszawie i umawiając się na spotkanie z rodziną w Paryżu2.&#13;
Za urządzenie Wystawy Nauk Antropologicznych stanowiącej część&#13;
wystawy powszechnej w 1878 r. odpowiedzialne było paryskie Towarzystwo Antropologiczne, którego członkami było również wielu Polaków,&#13;
emigrantów, m.in. od 1867 r. Izydor Kopernicki. Środowisko to wraz ze&#13;
swoimi licznymi sympatykami założyło krótko przed wystawą i specjalnie w celu reprezentowania na niej Polski Towarzystwo Antropologiczne&#13;
i Etnograficzne Polskie w Paryżu, ukonstytuowane na wzór francuskiego&#13;
i stanowiące rodzaj jego oddziału3. Prezesem został Franciszek Duchiński&#13;
(1816–1893), etnograf i historyk, działacz emigracyjny, członek paryskiego Towarzystwa Antropologicznego od 1865 r. i główny inicjator przedsięwzięcia. W krótkim czasie wykonano olbrzymią pracę organizacyjną&#13;
1&#13;
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej, „Biblioteka Warszawska” 1878, T. 3, s. 114. Autorka&#13;
wymienia wśród eksponatów z tych zbiorów naczynia, kilimy, pisanki, hafty na płótnie, modele&#13;
chat i zagród wieśniaczych, znaleziska z wykopalisk.&#13;
2&#13;
Zob. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 129, 132–133, 135, 136, 141–142, 149, 151&#13;
i 160, listy wymieniane w tej sprawie z Jadwigą i Emilem Wernerami w okresie od kwietnia&#13;
do sierpnia 1878 r. Kolberg pisał tam m.in., że paryską wystawę „koniecznie dla zbioru&#13;
etnograficznych tam okazów zwiedzić […] wypada, na który to cel nie mam i nie mogę mieć&#13;
innego funduszu jak wiadomą Ci sumkę u Was […]” (tamże, s. 135).&#13;
3&#13;
Zob. A. Abramowicz Société d’Anthropologie et d’Ethnographie Polonaise de Paris (1878&#13;
– ?), „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki” 1975, T. 20, nr 1, s. 79–88. Według autora dalsze&#13;
losy i ślady działalności towarzystwa po wystawie 1878 r. nie są znane.&#13;
&#13;
382&#13;
&#13;
�i na Wystawie Nauk Antropologicznych pod szyldem nowo utworzonego&#13;
towarzystwa polskiego udało się zgromadzić wystawców polskich z emigracji i wszystkich zaborów, zarówno instytucje, jak osoby prywatne.&#13;
Zorganizowany udział Polaków w ekspozycji nauk antropologicznych był&#13;
wydarzeniem bez precedensu, gdyż polski dorobek naukowy zaprezentowano międzynarodowej rzeszy zwiedzających pod własnym, narodowym&#13;
szyldem. Wydarzenie to miało charakter manifestacji nie tylko naukowej,&#13;
ale i politycznej, tożsamościowej. W odezwie towarzystwa wydanej 1 marca 1878 roku z powodu wystawy, stanowiącej rodzaj kwestionariusza czy&#13;
ankiety badawczej napisano m.in.:&#13;
Pierwszy to raz od dawnych czasów kraj nasz na zewnątrz czynnie pod swym&#13;
własnym wystąpi mianem. Niechże to miano, które tak żywym przez dziesięć&#13;
wieków błyszczało światłem, na polu wiedzy zajaśnieje. Okażmy światu i goś­&#13;
cinnym a szlachetnym gospodarzom Wystawy, że Ojczyzna Kopernika i Śniadeckich gościnności tej godna – że istniejemy1.&#13;
&#13;
Prawie sto lat później polski badacz, Andrzej Abramowicz, upomniał się&#13;
o przywrócenie naukowego znaczenia wystawie:&#13;
Chyba nie było w ciągu całego XIX w. większej zagranicznej manifestacji nauki&#13;
polskiej niż wystawa antropologiczna związana z międzynarodową wystawą&#13;
powszechną w 1878 r. w Paryżu. Mimo doniosłości wydarzenia nie znalazło ono&#13;
szerszego odbicia w historii nauki polskiej. Jest prawie zapomniane2.&#13;
&#13;
Według katalogu w ramach nowo powstałego towarzystwa polskiego&#13;
swoje muzealne zbiory zaprezentowały w oddziale polskim: Poznańskie&#13;
Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, Muzeum&#13;
Narodowe w Rapperswilu, Jan Zawisza z Warszawy, właściciel kolekcji&#13;
archeologicznej, oraz cała galeria wystawców prywatnych, m.in. Franciszek&#13;
Duchiński, Cyprian Godebski, Władysław Mickiewicz3. Tu także – niezależnie od udziału w części austriackiej wystawy – prezentował eksponaty&#13;
Cyt. za artykułem Abramowicza jw., s. 80.&#13;
A. Abramowicz Wystawa w Paryżu w 1878 roku…, s. 91.&#13;
3&#13;
Opis ekspozycji polskiej oparty na francuskim katalogu wystawy nauk antropologicznych&#13;
(w tłumaczeniu autora) podaje. A. Abramowicz w pracy Wystawa w Paryżu w 1878 roku…,&#13;
s. 91–107. Nie wiadomo, czy lista wystawców jest pełna, gdyż jak zauważa autor, zarówno&#13;
w katalogu, jak i w podpisach eksponatów stosowano swoisty kamuflaż (tamże, s. 107), oraz&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
383&#13;
&#13;
�archeologiczne i etnograficzne ze zbiorów swego prywatnego muzeum we&#13;
Lwowie Włodzimierz Dzieduszycki; spośród nich szczególną uwagę zwracały 32 stroje ludowe z Galicji. W stoisku specjalnym towarzystwa spotykamy ponownie nazwisko Kopernickiego, który opracował przedstawiane&#13;
tam pomiary i tabele kraniometryczne, a w obszernym zestawie bibliograficznym publikacji polskich wymieniono Kolberga jako autora tomów 2–4&#13;
Ludu, tj. Sandomierskiego i Kujaw części I i II. Oddział polski zawierał&#13;
bogatą kolekcję strojów ludowych z różnych regionów Polski, zbiory rysunków i rycin, mapy, m.in. Chrzanowskiego z kilkudziesięcioma tablicami,&#13;
albumy przedstawiające typy i ubiory polskie, a także fotografie znalezisk&#13;
przedhistorycznych, liczne okazy archeologiczne z wykopalisk w całym kraju, różne obiekty etnograficzne, m.in. z zakresu rzemiosła, budownictwa itp.&#13;
Bogaty zbiór poloniców zgromadziła też osobna ekspozycja polskiej „sztuki&#13;
historycznej” zorganizowana na wystawie starożytności pod patronatem&#13;
Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu, w specjalnie wydzielonej sali w pałacu Trocadéro. Znalazły się tam cenne pamiątki historyczne i narodowe, arcydzieła dawnej sztuki i rzemiosła, portrety i medaliony&#13;
zasłużonych Polaków, kolekcje miniatur, monet, broni itd., zgromadzone&#13;
w imponującej ilości, z czytelnym zamysłem ukazania bogactwa i starożytności polskiej historii i kultury, stanowiące – według słów Duchińskiej&#13;
– „drugie ognisko polskie przedstawione samoistnie pod opieką Francji”1.&#13;
Eksponaty pochodziły m.in. ze zbiorów Władysława Czartoryskiego oraz&#13;
Jana Działyńskiego z Kórnika.&#13;
Oddział polski na wystawie antropologiczno-etnograficznej został&#13;
wysoko oceniony w prasie francuskiej, opisywała go też prasa polska,&#13;
m.in. piórem stałej korespondentki z Paryża, Duchińskiej, w „Bibliotece Warszawskiej” i przebywającego wówczas w stolicy Francji Henryka&#13;
Sienkiewicza w „Nowinach”2. Ze względu na wymowę polityczną polskiej&#13;
ekspozycji nie o wszystkim jednak można było pisać, może dlatego&#13;
czy jest dokładny spis niektórych nazwisk powtarzających się (np. Kopernicki, Dzieduszycki)&#13;
w oddziałach pod patronatem zaborców i w ekspozycji polskiej.&#13;
1&#13;
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej…, s. 443.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 115–118 (o wystawie antropologicznej) oraz s. 442–449 (o wystawie „sztuki&#13;
historycznej”); całość relacji autorki s. 111–133 , 305–331 oraz 434–458; H. Sienkiewicz Z wystawy antropologicznej w Paryżu, „Nowiny” 1878 nr 42 i 44. Pisarz uznał wystawę antropologiczną za niewątpliwy sukces polskiej nauki i pokreślał w swojej obszernej relacji powszechne&#13;
uznanie, z jakim się spotkała. Zob. także opis oddziału polskiego w: A. Abramowicz Wystawa&#13;
paryska w 1878 roku…&#13;
&#13;
384&#13;
&#13;
�niektóre krajowe instytucje i osoby przemilczały swój udział lub powściągliwie o nim wspominały. Duchińska opisała wprawdzie „zbiory&#13;
nasze”, ale samo istnienie oddziału polskiego skwitowała oględną informacją, że w osobnym gmachu, który „nosi ogólny tytuł sekcji antropologicznej […], zajmuje znaczną przestrzeń oddział antropologii i etnografii&#13;
polskiej wystawiony przez nowo utworzone Towarzystwo pod prezydencją Duchińskiego” 1. Akademia jako wystawca w oddziale austriackim w sprawozdaniu Komisji Antropologicznej podała ogólną, cytowaną&#13;
wyżej notatkę o wysłanych eksponatach, nie wspominając o oddziale&#13;
polskim 2. Sam Kolberg nie dzielił się w listach merytorycznymi opiniami na temat wystawy, choć jako etnograf pozyskał z niej zapewne sporo ciekawych materiałów i obserwacji, a rozmach i charakter tej wyjątkowej polskiej ekspozycji dostarczyły mu niezapomnianych przeżyć.&#13;
W korespondencji ograniczył się do wzmianek i ogólnych informacji&#13;
o zwiedzaniu wystawy 3, więcej miejsca poświęcając relacjom o podróży&#13;
i o sposobie spędzania czasu w Paryżu, co stanowi odbicie powszechnie&#13;
przyjętego, oszczędnego tonu recepcji polskiej wystawy. Czy odczuwał&#13;
zawód i rozgoryczenie, że zabrakło jego materiałów w oddziale polskim,&#13;
możemy tylko przypuszczać.&#13;
Z Krakowa wyjechał Kolberg po 6 września, w Paryżu spędził około&#13;
miesiąca, w drogę powrotną udał się 6 października, by 17 tego miesiąca&#13;
dotrzeć do Krakowa. Po powrocie do Modlnicy pisał do rodziny i przyjaciół o swojej podróży, jej trasie, zwiedzanych miastach, pobycie w Paryżu,&#13;
kontaktach itd. M.in. w liście do Karoliny czytamy:&#13;
Jechałem na Wiedeń, Münich, Zurych, stąd jeziorem do Rapperswyl, [na] Lucernę (byłem na górze Rigi), Bazyleę, Strasburg, Nancy, do Paryża. A wracałem&#13;
[S. Duchińska] Z wystawy paryskiej…, s. 112.&#13;
Ogólnikową informację, że na wystawę powszechną w Paryżu w 1878 r. „Komisja Antropologiczna wspólnie z Archeologiczną przygotowały i wysłały ciekawsze okazy archeologiczne&#13;
i etnograficzne ze zbiorów Akademii, które tam na siebie powszechną ściągały uwagę znawców&#13;
i zyskały ich uznanie” zamieszczono też w Pamiętniku piętnastoletniej działalności Akademii… w cz. I, na s. 209.&#13;
3&#13;
Wskazówka w liście do E. Wernera z 17 VII 1878 r. podana przed wyjazdem: „W Paryżu&#13;
dowiedzieć się o mnie będzie można na wystawie w austriackim oddziale, mianowicie w Ősterreichisch Antropologisch-Ethnographische Ausstelung […] lub w polskiej wystawie etnograficznej prof. Duchińskiego” (Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 149) wydaje się świadczyć,&#13;
że Kolberg był doskonale zorientowany w sytuacji i w programie ekspozycji.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
385&#13;
&#13;
�na Brukselę, Liège, Akwizgran, Kolonię, stąd Renem do Bonn i Moguncji, dalej&#13;
do Wiesbaden, potem na Frankfurt, Eisenach, Lipsk, Berlin, Poznań i Wrocław&#13;
do Krakowa. W każdym z miast znaczniejszych zatrzymywałem się dzień jeden&#13;
lub dwa, by zwiedzić muzea i co było ciekawszego1.&#13;
&#13;
W Paryżu spotkał się m.in. z Jadwigą Wernerową, z którą wcześniej&#13;
się umówił, oraz z Józefą Konopczanką z Mogilan, córką Józefa. Odwiedzał wystawę, muzea i biblioteki, bywał w teatrach i polskich domach&#13;
emigrantów, m.in. w domu Duchińskich, gdzie spotkał się z „prawdziwie&#13;
staropolskim przyjęciem”. Sewerynę Duchińską, primo voto Pruszakową,&#13;
znał doskonale z czasów warszawskich; jak wspomniano wyżej, spotykali się często w prowadzonym przez nią w Warszawie salonie literackim, nim w 1863 roku wyemigrowała do Paryża. A ponieważ jej drugi&#13;
mąż, Franciszek, opiekował się działem polskim wystawy, był Kolberg&#13;
u samego źródła informacji, zdarzeń, spotkań i opinii. W innych listach&#13;
wspomniał swoją bytność w operze wiedeńskiej w drodze do Paryża,&#13;
a przedstawiając trasę powrotną, wymienił także Lipsk. Z korespondencji&#13;
dowiadujemy się też, że w Lipsku odwiedził firmę Breitkopfa i Härtla,&#13;
gdzie omawiał koncepcję wydania młodzieńczych utworów Chopina,&#13;
w Monachium spotkał się z malarzem Józefem Brandtem, z którym „poruszył kwestię wydawnictwa kostiumów i typów narodowych z wizerunków i fotografii”, a w Nancy, mieście, z którego pochodził ojciec&#13;
Fryderyka, Mikołaj Chopin, usiłował zebrać wiadomości o przodkach&#13;
i rodzinie kompozytora 2.&#13;
Paryska wyprawa stanowiła ponadmiesięczną przerwę w intensywnej pracy nad materiałami pozyskanymi z Pokucia w czasie obu podróży&#13;
w 1876 i 1877 roku. Zbiory te były już wówczas na tyle bogate, choć później zostały jeszcze pomnożone, że Kolberg mógł planować stosunkowo&#13;
szybkie opracowanie pełnej monografii. Już 1 listopada 1877 roku pisał do&#13;
Akademii:&#13;
Ograniczając się obecnie jedynie na doniesieniu o pozyskaniu i w roku bieżącym&#13;
tamże równie obfitych nabytków, mam zaszczyt zawiadomić Akademię, że tak&#13;
z notatek zeszłorocznych, jak i z tegorocznych układam obszerniejszą monograBrulion listu do Karoliny z 22 X 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 170.&#13;
Zob. informacje, relacje i wrażenia z tej podróży w brulionach późniejszych listów do innych adresatów, tamże, m.in. s. 173, 179, 183–184, 200–202, 219, 332–334.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
386&#13;
&#13;
�fię etnograficzną Pokucia (tyczącą się głównie włościan), którą to pracę wraz&#13;
z brulionami notatek nie omieszkam przedłożyć Akademii najdalej w pierwszych dniach kwietnia r[oku] p[rzyszłego]1.&#13;
&#13;
Rzeczywiście, jeszcze przed wyjazdem do Paryża w sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej z 27 kwietnia 1878 roku, tym samym,&#13;
w którym odnotowano wysyłkę materiałów na wystawę, znalazła się informacja Kolberga, który „zawiadamia, że ma na ukończeniu obszerną&#13;
monografię etnograficzną Pokucia jako owoc dwukrotnej wycieczki przedsięwziętej tamże z poleceniem Akad[emii] i z zasiłkiem Kom[isji] Antr[opologicznej]”2. Już w marcu 1878 roku otrzymał Kolberg od Antoniego Małeckiego (1821–1913), językoznawcy, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego&#13;
i członka Akademii Umiejętności, pozytywną opinię na temat swojego opracowania o dialekcie Pokucia. Małecki zaakceptował nie tylko przyjęte przez&#13;
Kolberga zasady pisowni, ale i inne jego uwagi i spostrzeżenia dotyczące&#13;
miejscowej gwary jako zgodne z jego własnymi zapatrywaniami, a także&#13;
ocenił, że „wystarczają zupełnie w dziele etnograficznym”3. W czerwcu tego&#13;
roku Kolberg informował S. Witwickiego z Żabia, że ma już wykończoną&#13;
I część Pokucia, „dość gruby tom obejmujący okolice dolne, czyli podgórskie”, i zapowiadał: „Część II poświęcona będzie góralom Hucułom, do&#13;
czego zbieram i porządkuję obecnie materiały”4. Pierwszą część Pokucia&#13;
złożył w Akademii w listopadzie 1878 roku, co potwierdza sprawozdanie&#13;
z posiedzenia Komisji Antropologicznej z dnia 27 listopada 1878 roku5. Jednak na rychłą edycję nowej monografii brak było środków finansowych.&#13;
Akademia pokrywała wówczas jedynie koszty jednego tomu Kolberga rocznie, tj. wydawaną w latach 1875–1882 siedmiotomową monografię Wielkopolski, druk Pokucia musiał być zatem odłożony w czasie. Przedłożona&#13;
Akademii w 1878 r. pierwsza część Pokucia została po paru latach znacznie&#13;
poszerzona, a materiał do monografii rozrósł się na tyle, że wydana została&#13;
ostatecznie w czterech tomach w latach 1882 i 1883 (cz. I i II) oraz 1888&#13;
i 1889 (cz. III i IV). Przysłużyły się temu sprzyjające Kolbergowi okoliczności, zaistniałe w latach 1880 i 1881, które nie tylko pozwoliły mu znacznie&#13;
Tamże, s. 72.&#13;
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. LV.&#13;
3&#13;
List A. Małeckiego z 17 III 1878 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 122.&#13;
4&#13;
Brulion listu do S. Witwickiego z 15 VI 1878 r., tamże, s. 143.&#13;
5&#13;
Zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. V, 1878, s. CVIII.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
387&#13;
&#13;
�wzbogacić wcześniejszy zasób źródłowy, ale także umożliwiły rozpoczęcie&#13;
edycji Pokucia i wydanie dwu pierwszych części, o czym będzie jeszcze&#13;
mowa.&#13;
Na Pokucie wybrał się Kolberg jeszcze w 1879 roku, na co wskazuje&#13;
jedynie wzmianka w itinerarium: „Do Lwowa, Czortowca”1. Brak jednak&#13;
bliższych informacji o tej podróży. Latem od 20 lipca do około 20 sierpnia&#13;
Kolberg nie wyjeżdżał, gdyż w tym czasie gościł w Modlnicy jego brat Antoni z żoną Karoliną i z dziećmi. Spotkanie z rodziną było dla Oskara radosnym przeżyciem i potrzebnym wytchnieniem w codziennych obowiązkach.&#13;
Pisał o tym do Kopernickiego:&#13;
Czuję, że potrzebuję wypoczynku i pokrzepienia sił. Otóż prawdziwą dla mnie&#13;
rozrywką stał się przyjazd brata mego, Antoniego, niewidzianego od lat ośmiu.&#13;
Razem więc z nim spędzam czas na przechadzkach, zwiedzaniu okolic i na rozmowie o domu i o swoich, a wspomnień jest bez liku2.&#13;
&#13;
Prawdopodobnie Lwów i Czortowiec odwiedził Kolberg w drugiej połowie września i był to wyjazd krótki3.&#13;
Z początkiem października był już w Modlnicy i wziął udział w jubileuszowym obchodzie 50-lecia pracy literackiej Józefa Ignacego Kraszewskiego, który odbył się w Krakowie w dniach 2–7 października 1879 roku.&#13;
Obchody te zorganizowano z niezwykłym rozmachem i wystawnością. Połączone były z uroczystym podpisaniem 3 października aktu restauracji&#13;
świeżo odnowionych i przebudowanych Sukiennic, do których jako pierwszego wprowadzono jubilata w asyście władz miejskich i z towarzyszeniem kantaty na jego cześć, skomponowanej przez W. Żeleńskiego do słów&#13;
A. Asnyka. Po przemówieniu prezydenta Zyblikiewicza, wręczeniu Kraszewskiemu darów i adresów oraz jego mowie odbyła się w Sukiennicach&#13;
jubileuszowa uczta, w której wzięło udział ponad 800 osób. Dla uczczenia&#13;
obu faktów Henryk Siemiradzki ofiarował do otwartych dla publiczności&#13;
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 706.&#13;
Brulion z 1 VIII 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 248. Zob. też list Antoniego&#13;
Kolberga do Oskara z 18 VII 1879 r., tamże, s. 246.&#13;
3&#13;
W korespondencji brak wprawdzie jakichkolwiek wzmianek o tym pobycie we Lwowie&#13;
i w Czortowcu, ale bieg zdarzeń w 1879 r. wydaje się wskazywać jedynie na ten okres. Po wyjeździe rodziny z Modlnicy, pod koniec sierpnia spotkał się z Kolberg z Jadwigą Wernerową&#13;
w Krakowie, gdzie wyprawiał się jeszcze kilkakrotnie w pierwszej połowie września; na wyprawę na Pokucie zabrakłoby więc wcześniej czasu.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
388&#13;
&#13;
�5 października Sukiennic swój obraz Pochodnie Nerona, przeznaczony dla&#13;
tworzącej się właśnie galerii Muzeum Narodowego w Krakowie. Spotkało&#13;
się to z wielkim uznaniem i entuzjazmem społecznym, których wyrazem był&#13;
zaimprowizowany pochód z pochodniami w dniu 6 października. Uroczystości zgromadziły ogromną liczbę uczestników przybyłych ze wszystkich&#13;
trzech zaborów, a także z zagranicy; Kraków świętował jubileusz cenionego&#13;
pisarza jako święto narodowe, okazję do patriotycznej manifestacji, a opisywała je cała polska prasa1. Kolberg brał udział w obchodach w ciągu&#13;
dwu pierwszych dni. Jednak wysiłek dojazdów do Krakowa i powrotów&#13;
do Modlnicy, tłumy i skala tej fety dały mu się zdrowotnie we znaki i z dalszego świętowania musiał zrezygnować. W liście do Karoliny w połowie&#13;
października pisał m.in.:&#13;
Nie będę Ci opisywał, co się tu działo w czasie jubileuszu Kraszew[skiego], bo&#13;
się dokładniej o tym wszystkim dowiesz z gazet lub z relacji jakiego naocznego&#13;
świadka, których mnóstwo tu było z Warszawy, jak i z innych stron kraju. Istotnie zjazd i uroczystości były wspaniałe. Konopkowie przez cztery dni jeździli&#13;
jak zapamiętali do miasta i siedzieli tam od rana do nocy […], by ceremonie dnia&#13;
pierwszego, jubilata i zgiełk ten zobaczyć […], a do zapału tego przyłączył się&#13;
potem i zapał dla Siemiradzkiego, fakelcugi itd. […] Co do mnie tyle tylko powiem, że po dwóch dniach takiej jazdy (bo w Krak[owie] przepełnionym ludźmi&#13;
nocować nie było podobieństwem) tak mi się słabemu już roztrzęsły kości,&#13;
żem […] cały następny tydzień przesiedzieć musiał w domu […], co po prawdzie&#13;
mówiąc, a po widzeniu rzeczy głównej, tj. przyjęcia, wcale mi przykrości nie&#13;
sprawiło; też o tym wiesz dobrze, że zabaw hałaśliwych i hucznych nie lubię&#13;
i tylko żałowałem, że nie mogłem powitać osób, z którymi widzieć się pragnąłem, a najbardziej z samym Kraszewskim […]2.&#13;
&#13;
Obok wspomnianej w liście kiepskiej kondycji zdrowotnej charakterystyczna jest tu niechęć Kolberga do szumnych celebracji, głośnych&#13;
wystąpień i zgromadzeń. Jego uczestnictwo w obchodach zaznaczyło się&#13;
Zob. m.in. sprawozdanie pt. Obchód w Krakowie pięćdziesięcioletniej pracy literackiej&#13;
J. I. Kraszewskiego, „Czas” 1879, nr 228–231, Poświęcenie i otwarcie Sukiennic, tamże, nr 228&#13;
i 229 oraz artykuł podpisany inicjałami Z.C. Józef Ignacy Kraszewski i pięćdziesięcioletni&#13;
Jego jubileusz, tamże, nr 228–234. Uchwałę o utworzeniu Muzeum Narodowego w Krakowie,&#13;
pierwszego narodowego muzeum na ziemiach polskich, Rada Miejska podjęła 7 października&#13;
1879 r., otwarcie Muzeum dla zwiedzających w pierwszej siedzibie, w Sukiennicach, nastąpiło&#13;
11 września 1883 r., z okazji 200-lecia odsieczy wiedeńskiej.&#13;
2&#13;
Brulion listu do Karoliny z 16 X 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 263.&#13;
1&#13;
&#13;
389&#13;
&#13;
�skromnie, bez wysuwania się na widok publiczny. Na uczcie ku czci Kraszewskiego nie był, swój hołd dla jubilata współwyraził natomiast jako&#13;
redaktor trzeciego tomu „Zbioru Wiadomości do Antropologii Krajowej”,&#13;
dedykowanego pisarzowi – członkowi Akademii, oraz w liście osobiście&#13;
do niego skierowanym z serdecznymi gratulacjami i z darem z „własnych&#13;
zapisków etnograficznych” 1.&#13;
Obok postępu prac nad Pokuciem oraz nad dalszymi tomami monografii o Wielkopolsce i edycją jej części IV (tom 12 Ludu), rok 1879&#13;
przynosi jeszcze ważną publikację Kolberga, tj. Pieśni ludu litewskiego zamieszczoną w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”, we&#13;
wspomnianym tomie dedykowanym właśnie Kraszewskiemu 2. Tematyka&#13;
tej pracy Kolberga chyba nieprzypadkowo zbiega się z litewskimi zainteresowaniami, badaniami i publikacjami pisarza poświęconymi historii&#13;
i kulturze Litwy 3.&#13;
Ta największa lituanistyczna praca Kolberga składa się z obszernego&#13;
studium o pieśniach litewskich oraz ze zbioru 76 pieśni (67 z melodiami) pochodzących głównie z własnych zapisów oraz z kilkunastu pieśni&#13;
udzielonych mu przez innych zbieraczy. Sam autor informuje, że spisał&#13;
je w czasie podróży odbytej w Augustowskie w roku 1860, choć jak się&#13;
wydaje, po latach tę datę roczną podał błędnie, gdyż inne świadectwa&#13;
wskazują, że podróż w Augustowskie odbył w roku 1858 i ta data jest&#13;
bardziej prawdopodobna 4. Litewskimi pieśniami zainteresował się Kolberg dużo wcześniej; jego pierwsza publikacja, przynosząca kilkanaście&#13;
takich utworów, a zamieszczona w „Dzwonie Literackim”, pochodzi z roku&#13;
1&#13;
List do Kraszewskiego z 20 X 1879 r., tamże, s. 267–269. Nie wiadomo, jaki tom lub tomy&#13;
swojego Ludu wysłał Kolberg adresatowi, prawdopodobnie był to świeżo wydany tom 12,&#13;
tj. cz. IV W. Ks. Poznańskiego. Jak wynika z listu Kolberga, który stwierdza, że „część ich [tych&#13;
zapisków] już Mu [Kraszewskiemu] była znaną”, wcześniejsze tomy jubilat otrzymywał.&#13;
2&#13;
Tj. w tomie III z 1879 roku, na s. 167–230 (s. 167–187 – rozprawa, s. 188–230 – pieśni&#13;
z melodiami) oraz odbitka, Kraków 1879. Przedruk rozprawy w: O. Kolberg Studia, rozprawy…&#13;
(DWOK T. 63), s. 307–336, pieśni ponownie opublikowano w tomie Litwa (DWOK T. 53).&#13;
O badaniach, materiałach i kontaktach litewskich Kolberga zob. W. Armon „Litwa” Oskara&#13;
Kolberga, tamże, s. V–XV.&#13;
3&#13;
Należą tu m.in. monograficzne opracowania Kraszewskiego Wilno od początków jego&#13;
do roku 1750 (T. I–IV, Wilno 1838–1842) oraz Litwa. Starożytne dzieje, ustawy, język, wiara,&#13;
obyczaje, pieśni, przysłowia, podania itd. (T. 1–2, Wilno 1847–1850).&#13;
4&#13;
Zob. Wykaz podróży… (DWOK T. 66), s. 705, por. też W. Armon „Litwa”… (DWOK T. 53),&#13;
s. VIII–IX.&#13;
&#13;
390&#13;
&#13;
�1846 1. Zarówno wówczas, jak i później w przypadku litewskich pieśni&#13;
planowanych do wydania przez Akademię barierę stanowiły jednak trudności filologiczne. Kolberg nie znał języka litewskiego, potrzebował więc&#13;
fachowej pomocy, zwłaszcza w zakresie pisowni. W połowie roku 1877&#13;
zwrócił się więc do Jana Karłowicza, uznanego autorytetu lituanistycznego, autora pracy O języku litewskim wydanej w 1875 roku2. Karłowicz&#13;
obiecał współpracę, ale okazało się, że sam potrzebuje merytorycznej pomocy w kwestiach istotnych dla Kolberga. Ostatecznie udzielił jej chętnie&#13;
Jan Juszkiewicz, który wówczas przygotowywał do druku pieśni zebrane&#13;
przez swojego brata, Antoniego Juszkiewicza3. Rękopis Kolberga, wysłany&#13;
do Juszkiewicza za pośrednictwem Karłowicza we wrześniu 1878 roku,&#13;
wrócił tą samą drogą po dwu miesiącach z poprawioną i ujednoliconą pisownią4, po czym przez księgarnię Gebethnera i Wolffa przekazany został&#13;
Kolbergowi, a w następnym roku praca ukazała się w druku. W styczniu&#13;
1880 roku Kolberg wysłał Janowi Karłowiczowi i Janowi Juszkiewiczowi&#13;
odbitki Pieśni litewskich z podziękowaniem za pomoc przy ich opracowaniu5. A przy okazji ustaleń na temat pisowni tekstów litewskich Kolberg,&#13;
Opublikował tam Kolberg 15 pieśni (melodie z akompaniamentem, teksty oryginalne&#13;
z przekładem polskim), które znalazły się ponownie w artykule w „Zbiorze Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej”. Zob. wyżej, s. 83.&#13;
2&#13;
Zob. brulion listu do Karłowicza z 1 VI 1877 r. Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 24–26. Jan Karłowicz (1836–1903), filolog i etnograf, autor prac z zakresu językoznawstwa,&#13;
etnografii, folklorystyki, archeologii, lituanistyki, redaktor „Wisły” w latach 1888–1889, wydał Słownik gwar polskich (Warszawa 1900–1911) oraz wydawał Słownik języka polskiego&#13;
z A. Kryńskim i W. Niedźwiedzkim (1900–1926, 8 tomów). Jego praca O języku litewskim&#13;
ukazała się w „Rozprawach i Sprawozdaniach z Posiedzeń Wydz. Filolog.”, T. II, Kraków 1875,&#13;
s.135–376. Jako uzupełnienie do tej pracy Kolberg przygotował obszerne zestawienie bibliograficzne, które świadczy o jego żywym zainteresowaniu językiem i kulturą Litwy (opublikowano&#13;
je w tomie Litwa, DWOK T. 53, na s. 483–511).&#13;
3&#13;
Jan Juszkiewicz (1815–1886), nauczyciel gimnazjalny w Kazaniu, filolog litewski. Dokonał&#13;
pierwszej klasyfikacji dialektów litewskich i próby reformy pisowni, przygotował do druku&#13;
i wydał pieśni zapisane przez brata, Antoniego. Antoni Juszkiewicz (1819–1880), ksiądz, zbieracz folkloru litewskiego, zgromadził około 7 tys. pieśni. W latach 1880–1882 w Kazaniu wydany został największy, trzytomowy ich zbiór, zawierający teksty pieśni pt. Lietuviškos dainos.&#13;
Niewielka ich część ukazała się wcześniej.&#13;
4&#13;
Współpracę tę, zainicjowaną przez Kolberga w czerwcu 1877 roku, dokumentuje dwanaście listów wymienianych z Karłowiczem do grudnia 1878 r., zob. Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), listy 485, 491, 516, 520, 581, 590–592, 596, 600, 603, 609. Zob. też list J. Juszkiewicza do J. Karłowicza z 23 X 1878 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 765–766.&#13;
5&#13;
Zob. bruliony listów do J. Karłowicza i J. Juszkiewicza z 27 III 1880 r., Korespondencja... cz. II (DWOK T. 65), s. 341–342. Egzemplarz odbitki Pieśni litewskich wysłany do&#13;
1&#13;
&#13;
391&#13;
&#13;
�akceptując notację przyjętą przez Juszkiewicza i dobrze ocenioną przez&#13;
Karłowicza, nie zaś stosowaną przez badaczy niemieckich, napisał do tego&#13;
ostatniego:&#13;
P[an] Juszkiewicz, nie wiedząc, że jam się rodził w Polsce, więc biorąc mnie za&#13;
Niemca (a wszakże i moje nazwisko jest tylko pozornie niemieckie, gdyż rodzina&#13;
pochodzi z Pomorza Bałtyckiego, pierwotnie słowiańskiego, gdzie dotąd jeszcze&#13;
mieszka wielu ludzi koło brzegów morskich) wnioskuje, że nie przyjmę jego&#13;
pisowni […]1.&#13;
&#13;
Niejedyna to tak charakterystyczna wypowiedź Kolberga na temat swojego rodowodu.&#13;
Studium ma charakter komparatystyczny i ściśle folklorystyczny. Jego&#13;
przedmiotem jest analiza porównawcza tekstów pieśni litewskich i polskich. Poprzedza ją krótkie omówienie zbiorów tych pierwszych, głównie najobszerniejszego z nich, gromadzącego dotychczas wydane pieśni&#13;
litewskie, tj. pracy Nesselmanna z 1853 roku 2. Uznając sumienność tego&#13;
opracowania, Kolberg kwestionuje jednak niekonsekwentną klasyfikację&#13;
pieśni, kilkakrotnie powtarzany zabieg łączenia kilku wariantów niepełnych lub kalekich w jeden całkowity, a przede wszystkim wytyka autorowi „niemniej dotkliwą wadę”, jaką jest „brak wskazówki miejsca urodzenia pieśni, jej metryki, a przynajmniej miejsca, gdzie była słyszaną&#13;
i spisaną”. –„Każdy bowiem badacz – dodaje – zna dostatecznie wagę takiego rodowodu przy pracach porównawczych, już dla samych własności&#13;
i różnic lingwistycznych” 3. Na ten ostatni brak Kolberg uwrażliwiony był&#13;
szczególnie, gdyż – jak wiadomo – określanie proweniencji geograficznej&#13;
utworów folkloru uczynił od początku pierwszoplanowym elementem ich&#13;
dokumentacji źródłowej.&#13;
Dokonując analizy porównawczej, Kolberg zestawia typowe i charakterystyczne – jego zdaniem – motywy pieśni litewskich z paralelnymi w pieśniach polskich, przede wszystkim pochodzących z dotąd wydanych tomów&#13;
Karłowicza zakwestionowała cenzura rosyjska i zwróciła go do Krakowa, Kolberg zatem&#13;
wysłał odbitkę ponownie do Kazania, by za pośrednictwem Juszkiewicza trafiła do Warszawy do Karło­wicza.&#13;
1&#13;
Brulion listu do J. Karłowicza z 21 X 1878 r., Korespondencja…cz. II (DWOK T. 65), s. 167.&#13;
2&#13;
G.H.F. Nesselmann Littauische Volkslieder gesammelt kritisch bearbeitet und metrisch&#13;
übersetzt von […] Mit einer Musikbeilage, Berlin 1853.&#13;
3&#13;
O. Kolberg Pieśni ludu litewskiego, w: tegoż Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s. 310.&#13;
&#13;
392&#13;
&#13;
�Ludu. Wskazuje różnice i podobieństwa funkcji, w jakich te wybrane motywy występują, charakter ich eksponowania w pieśni i znaczenie symboliczne. Zwraca uwagę na ich zmienne lub identyczne cechy w strukturze&#13;
pieśni i w sytuacjach lirycznych, na rozmaite relacje między nimi tradycyjnie utrwalone, a także porównuje ich popularność lub rzadkość w pieśniowym folklorze litewskim i polskim. Opierając się na jak największej ilości&#13;
reprezentatywnych wariantów, śledzi motywy takie jak np. słońce, księżyc,&#13;
woda, koń, kukułka, lipa, dąb, jawor, kalina, ruta, lilie, wianek, pierścień,&#13;
kołyska itd., występujące w bliskich lub odmiennych kontekstach treściowych, analizuje ich rolę w obrazowaniu, w odmalowaniu uczuć i nastrojów.&#13;
Wychwytując w ten sposób podobieństwa i różnice między pieśniami litewskimi i polskimi, zmierza Kolberg poprzez wyodrębnienie charakterystycznych motywów i wątków do uchwycenia specyfiki pieśni litewskich.&#13;
Sugeruje w końcu, że to jedynie zarys problemów zasługujących na głębsze&#13;
studia i analizy porównawcze, co tak uzasadnia:&#13;
Badania takie, obok tych, jakie lingwiści poczynili w kierunku językoznawczym,&#13;
odsłonią niewątpliwie całe znaczenie dziejowe i cywilizacyjne ludu, który aczkolwiek jako samodzielny działacz polityczny krótką tylko (przecież świetną)&#13;
zapełnił w historii kartę, jednakże ze względu na niepoślednie swe stanowisko w dziedzinie ludów rasy aryjskiej, której jednym z najwybitniejszych jest&#13;
przedstawicielem, na najwyższe zasługuje zajęcie i do usilnych a wdzięcznych&#13;
w każdym kierunku dla badacza zachęca studiów1.&#13;
&#13;
Ta najobszerniejsza praca komparatystyczna Kolberga odzwierciedla&#13;
zatem po raz kolejny jego ugruntowane przekonanie, że w pieśniach odbijają się dzieje, kultura i tradycja, a także cechy umysłowe i psychiczne&#13;
tworzącego je ludu.&#13;
W roku 1879 Kolberg wypowiedział się jeszcze raz na interesujący go&#13;
od lat temat Bogurodzicy2. Skłoniła go do tego rozprawa Romana Pilata&#13;
(1846–1906), lwowskiego historyka literatury, pt. Pieśń „Bogarodzica. I. Restytucja tekstu pieśni wydana w Krakowie w 1879 roku. Kolberg spisał&#13;
uwagi na temat tej pracy, niedrukowany za życia rękopis podpisał i datował: „Modlnica, 30 kwietnia 1879 r. Oskar Kolberg” 3. Rozprawa Pilata&#13;
Tamże, s. 335.&#13;
Zob. wyżej, s. 160-161.&#13;
3&#13;
Opublikowano go pt. Uwagi na temat restytucji tekstu pierwotnego pieśni „Bogarodzica” w tomie Pisma muzyczne cz. II (DWOK T. 62), s. 544–546, nr 1021b. Na końcu tego&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
393&#13;
&#13;
�złożona została przez autora w Akademii już na początku listopada 1878&#13;
roku1, być może Kolberg tam zapoznał się z nią jeszcze przed ukazaniem się&#13;
w druku i zanotował swoje uwagi, mając zamiar zabrać głos na jej temat&#13;
na jednym z posiedzeń Komisji Językowej lub przekazać jej swój rękopis&#13;
do odczytania. W sprawozdaniach z posiedzeń Wydziału Filologicznego&#13;
i Komisji Językowej brak jednak informacji o dyskusji nad tym opracowaniem. Wypowiedź Kolberga ma przyczynkarski charakter, jest rodzajem&#13;
głosu w dyskusji, dopowiedzeniem kilku szczegółów odnoszących się do&#13;
tekstu. Dotyczy trzech form składniowych występujących w pieśni, których rozumienie, znaczenie oraz restytucję widzi i uzasadnia inaczej niż&#13;
autor. Charakterystyczne, że zdanie Kolberga co do rozumienia zapisu tych&#13;
dawnych form i poprawnej rekonstrukcji ich brzmienia zgodne są z wersją&#13;
kanoniczną, współcześnie przyjętą dla tej pierwszej polskiej pieśni religijnej. Niezależnie jednak od słuszności opinii Kolberga na uwagę zasługuje&#13;
tu jego językowa dociekliwość i zainteresowanie zabytkiem dawnej polszczyzny także od strony filologicznej.&#13;
Mimo wypełnionego tak intensywną pracą trybu życia Kolberg nie zarzucił swojej pianistycznej pasji i w miarę możliwości wracał do ulubionego muzykowania. W liście do warszawskiego przyjaciela, J. Sikorskiego,&#13;
pisał na ten temat we wrześniu 1879 roku:&#13;
Ja, chociaż już od dawna zajmuję się nią [muzyką] tylko pośrednio, jestem w tyle&#13;
szczęśliwym położeniu, że mam sposobność niekiedy, w chwilach wolnych, grywać na 4 ręce z zacną p. Męcińską, przyjaciółką pp. Kon[opków], która zarządzając tu domem od lat 30, lubi tę sztukę i jest wcale dobrą muzyczką, równie jak&#13;
i dwie z tutejszych panien, jej uczennice2.&#13;
&#13;
tekstu Kolberg wskazuje swoją wcześniejszą pracę na temat tonalności Bogurodzicy (zob. tamże, s. 536–544, nr 1021a).&#13;
1&#13;
Informację o nadesłaniu Akademii rozprawy R. Pilata, członka Komisji Językowej, zamieszczono w sprawozdaniu z posiedzenia Wydziału Filologicznego w dniu 5 listopada 1878 r.,&#13;
zob. „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Filolog.” T. VII, 1880, s. VII. Praca Pilata&#13;
drukowana była w „Pamiętniku Akademii Umiejętności. Wydziały: Filologiczny i Historyczno-Filologiczny”, T. IV, 1880, s. 1–114 (i odbitka: Kraków 1879).&#13;
2&#13;
Brulion listu do J. Sikorskiego z 27 IX 1879 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 257.&#13;
&#13;
394&#13;
&#13;
�XXI&#13;
[Propozycja przyjęcia opieki naukowej nad wystawą etnograficzną w Kołomyi (marzec 1880). – Korespondencja z M. Wolffem: próba interwencji&#13;
w sprawie zakazu zbytu ocenzurowanych tomów w Królestwie Polskim&#13;
i w Rosji oraz odmowa udziału w rosyjskim wydawnictwie Żiwopisnaja&#13;
Rossija… (kwiecień 1880). – Ukończenie druku cz. V. Poznańskiego (maj&#13;
1880). – Udział w obchodach 400-lecia śmierci Długosza (maj 1880). –&#13;
Wyjazd na Pokucie i współudział w organizowaniu wystawy etnograficznej w Kołomyi (czerwiec–październik 1880), bogate zbiory z Pokucia jako&#13;
wynik 4-miesięcznego pobytu w tym regionie. – Koncert warszawski na&#13;
rzecz wydawnictw Kolberga (maj 1881), dochód przeznaczony na sfinansowanie cz. I i II Pokucia. – Wydanie cz. VI Poznańskiego i opracowanego&#13;
przez Kolberga zbioru polskich mazurków u Bretkopfa i Härtla w Lipsku&#13;
(1881). – Ukazanie się cz. I Pokucia oraz cz. VII, ostatniej, Poznańskiego&#13;
(1882) – zamknięcie kolejnej monografii, jej koncepcja, współpracownicy&#13;
i korespondenci z Wielkopolski. – Postawa Kolberga wobec germanizacji&#13;
w świetle korespondencji z Wielkopolanami. – Śmierć brata Antoniego&#13;
(grudzień 1882). – Publikacja pracy Właściwości, pieśni i tańce ludu Ziemi&#13;
Dobrzyńskiej w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1882).]&#13;
&#13;
Rok 1880 przyniósł ważne wydarzenie w życiu Kolberga, a zarazem&#13;
nowe doświadczenie, istotne dla postępu jego badań i prac nad Pokuciem.&#13;
Autor Ludu został zaproszony do udziału w organizowaniu wystawy etnograficznej w Kołomyi jako opiekun naukowy czuwający nad pozyskiwaniem i doborem eksponatów. Inicjatorami przedsięwzięcia byli przedstawiciele miejscowej inteligencji skupieni w Czarnohorskim Oddziale Towarzystwa Tatrzańskiego, który to Oddział ukonstytuował się w lutym 1878 roku.&#13;
Do grona tego należeli m.in. Jan Gregorowicz, zarządca dóbr hr. Skarbka&#13;
w Żabiu, Leopold Wajgel, nauczyciel gimnazjum w Kołomyi, oraz dobrze&#13;
znany Kolbergowi Władysław Przybysławski z Czortowca. Wszyscy oni&#13;
byli zamiłowanymi regionalistami, autorami prac poświęconych Pokuciu&#13;
i Huculszczyźnie1. Wystawa, otwarta od 15 do 30 września 1880 roku, zorganizowana przez Czarnohorski Oddział Towarzystwa Tatrzańskiego pod&#13;
protektoratem W. Dzieduszyckiego, była pierwszą polską wystawą etnograficzną, bowiem „wyodrębniała – jak to ujmuje autor jej opisu – z „dotychczasowego wystawiennictwa przemysłowo-gospodarczego element&#13;
1&#13;
&#13;
Zob. też A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XII–XIV.&#13;
&#13;
395&#13;
&#13;
�etnograficzny i nadawała mu samodzielny kierunek rozwojowy” 1. Miała&#13;
za zadanie jak najszerzej promować region, stąd obok eksponatów ściśle&#13;
etnograficznych, takich jak m.in. ubiory i wyroby tradycyjnego rzemiosła&#13;
z tkanin, drewna, skóry itd., narzędzia i sprzęty gospodarskie, przetwory&#13;
spożywcze, przedmioty artystyczne, ozdoby itd., wystawiane były także płody górskie, konie, owce i było huculskie, surowce naturalne (drewno, ropa&#13;
naftowa, węgiel, sól i inne kopaliny), a także narzędzia do ich pozyskiwania.&#13;
Zgromadzone eksponaty pochodziły z powiatów: kołomyjskiego, kossowskiego, horodeńskiego, śniatyńskiego, zaleszczyckiego i borszczowskiego,&#13;
czyli głównie z Pokucia, ale po części także z Podola. Komitet organizacyjny, któremu przewodniczył Władysław Przybysławski, wydał już w końcu&#13;
roku 1879 program planowanej wystawy, instrukcję do badania właściwości ludowych, formularz zgłoszenia okazów na wystawę oraz odezwę&#13;
z prośbą o udział w pozyskiwaniu eksponatów i o pomoc finansową2. Na&#13;
uwagę zasługuje w tych materiałach programowy rozmach projektu; obok&#13;
eksponatów z zakresu kultury materialnej uwzględniono też „rysunki, obrazy i fotografie okolic i typów ludowych” oraz mapy. Z kolei w „Instrukcji&#13;
do badania właściwości ludowych” wymienione były jako przedmiot dokumentacji: muzyka, pieśni i taniec, obrzędy i zwyczaje, przysłowia, gadki,&#13;
podania, przysłowia, zagadki, gwara, czyli wszystkie gatunki folkloru i jego&#13;
język. W rezultacie na wystawie znalazły się też rękopisy 3, a wśród nich&#13;
manuskrypt cz. I i II Pokucia w pierwotnej wersji, znacznie poszerzonej&#13;
po wystawie.&#13;
Inicjatywa powierzenia Kolbergowi opieki naukowej nad częścią etnograficzną wystawy wyszła od Władysława Przybysławskiego, który&#13;
najpierw przedstawił ten pomysł Kopernickiemu, najbliższemu współpracownikowi etnografa, oraz uzgodnił go zapewne z pozostałymi organizatorami wystawy. Już w marcu 1880 roku Kopernicki w imieniu Przybysławskiego informował Kolberga o tej propozycji i o planie zaproszenia&#13;
R. Brykowski O pierwszej polskiej wystawie etnograficznej, „Spotkania z Zabytkami”&#13;
1982, nr 6, s. 75. O wystawie pisała obszernie galicyjska i warszawska prasa, zob. m.in. W. Zawadzki Wystawa etnograficzna w Kołomyi, „Dziennik Polski” 1880, nr 230–231, M. Turkawski&#13;
Wystawa etnograficzna Pokucia w Kołomyi, „Czas” 1880, nr 266, tenże Wspomnienie wystawy etnograficznej w Kołomyi, „Kłosy” 1881, T. XXXII, nr 831–835.&#13;
2&#13;
Druki te opublikowane zostały ponownie w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66) jako&#13;
aneksy nr 23–26, na s. 767–777.&#13;
3&#13;
Wymienia je A. Skrukwa, zob. „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XIV.&#13;
1&#13;
&#13;
396&#13;
&#13;
�go na całe lato do Czortowca oraz pokrycia kosztów podróży i pobytu.&#13;
Sugerował też przysyłanie korekt do Czortowca i uprzedzając niepokoje&#13;
Kolberga co do ich przebiegu, stwierdzał: „Zwłoka z druku nie byłaby&#13;
z tego powodu większa jak teraz, gdy korekta chodzi piechotą do Modlnicy lub czeka przybycia Pańskiego w drukarni” 1. Kolberg propozycję patronatu nad wystawą przyjął, a w kwietniu Przybysławski, dziękując mu&#13;
za gotowość współpracy, zasugerował termin jego pobytu w Czortowcu&#13;
już od maja. Kolberg jednak uznał tak wczesny przyjazd za nierealny ze&#13;
względu na konieczność przypilnowania prac nad kończącym się właśnie&#13;
w maju drukiem tomu 13. i rozpoczęciem druku tomu 14., tj. odpowiednio&#13;
cz. V i VI W. Ks. Poznańskiego2.&#13;
Wiosną 1880 roku Kolberg podjął jeszcze jedną decyzję wartą odnotowania. Była nią odmowa współudziału w rosyjskim wydawnictwie&#13;
Żiwopisnaja Rossija… i opracowania w nim opisu Królestwa Polskiego3.&#13;
Propozycję taką złożył Maurycy Wolff, księgarz i nakładca dzieł polskich&#13;
w Petersburgu, do którego Kolberg zwrócił się pod koniec 1879 r. o pomoc&#13;
w zabiegach o zniesienie zakazu cenzury i umożliwienie zbytu swoich tomów w Królestwie i w Rosji. Wolff starania takie obiecał podjąć, Kolberg&#13;
musiał więc przekazać odmowę dyplomatycznie ze względu na swój żywotny „interes cenzuralny”. Powołał się zatem na brak czasu i obciążenie pracą nad własnym wydawnictwem oraz na oddalenie od Królestwa, a także&#13;
uprzedzając wcześniej, że pisałby jedynie w języku polskim4. Wymowną&#13;
motywację odmowy publikacji o Królestwie Polskim z pozycji rosyjskiego&#13;
zaborcy ujawniają listy wymienione w tej sprawie z Kopernickim, który&#13;
rozumiejąc delikatną sytuację Kolberga, pisał jednak:&#13;
List I. Kopernickiego z 23 III 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 339.&#13;
Zob. listy do W. Przybysławskiego z 30 III i 27 IV oraz list W. Przybysławskiego z 21 IV&#13;
1880 r, tamże, s. 345, 355 i 352.&#13;
3&#13;
Chodzi o publikację Żiwopisnaja Rossija, otieczestwo nasze w jego ziemielnom, istoriczeskom, plemiennom, ekonomiczeskom i bytowom znaczenii. Pod obszczej red. P.P. Siemionowa, T. 1–8, Petersburg 1863–1901. Królestwu Polskiemu poświęcony był w tej edycji tom&#13;
czwarty, Ukrainie, Wołyniowi i Podolu tom piąty – oba wydane w roku 1896 (Moskwa–Petersburg). Tom czwarty przygotowany został w części przez Polaków, m.in. A. Kirkora, po części&#13;
Rosjan, tom piąty prawie wyłącznie przez Rosjan.&#13;
4&#13;
Zob. listy Kolberga i M. Wolffa z końca 1879 roku oraz z marca i kwietnia 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), nr 667 (z wykazem miejsc zastrzeżonych przez cenzurę w tomach 6 i 7 Ludu), 669, 671, 703 i 715. O kłopotach z cenzurą, która kwestionowała fragmenty&#13;
lub całe tomy Ludu, zob. też wyżej, s. 341-342.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
397&#13;
&#13;
�Inaczej nigdy bym Panu po przyjacielsku nie doradzał przyjęcia udziału w tej publikacji. – Czemu? Dla dwóch przyczyn: najprzód dlatego, że Polska nie jest „europejską Rosją”; jeżeli więc koniecznie chcą ją gwałtem tam wpakować, niech się do&#13;
tego posługują niepolskimi piórami. Po wtóre dlatego, że jestem zazdrosny o takie&#13;
poczciwe i takie zasłużone nauce i literaturze naszej imiona jak Pańskie; nie chcę&#13;
więc ich pożyczyć nawet Moskalom. Niech się sobie cieszą takimi amfibiami jak Kirkor, Juszkiewicz, Mierzyński itp. Kolberga pragnę, aby wyłącznie naszym pozostał.&#13;
&#13;
Autor Ludu odpowiedział, że nie wahał się z odmową, ale w trosce o interes własny zmuszony był udzielić jej oględnie, po czym stwierdzał kategorycznie, dziękując jednocześnie za radę i moralne wsparcie:&#13;
Jużcić rzecz prosta, że wcale nie mam zamiaru dla jego [Wolffa] pięknych oczu,&#13;
kieszeni i choćby kilkunastu rzuconych rubli psuć na starość swej reputacji,&#13;
skoro w Warszawie, gdzie miałem większe do zwalczania pokusy, zbłaźnić mnie&#13;
i sprowadzić z prawej drogi nie zdołano. Wiem dobrze, że dając na 15 do 20&#13;
arkuszach druku w Petersburgu opis Królestwa nie tylko pod względem etnograficznym i geograficznym, ale historycznym i ekonomicznym […], musiałbym&#13;
nieodzownie diabłu palić kadzidła i świeczkę. […] Dziękuję Panu jak najserdeczniej za słowa wielkiej zacności i dobre rady w Jego zawarte liście. Dodają mi&#13;
one otuchy, umacniają w raz powziętym postanowieniu i nowy składają dowód,&#13;
że są jeszcze u nas ludzie niezłomni (w czym zresztą co do Pańskiej osoby ani&#13;
chwili nie wątpiłem), którzy jednemu tylko służąc Bogu, mają energię na cztery&#13;
wiatry wszelkie, nie tylko czartowskie, od siebie odegnać majaki i mamidła, ale&#13;
i życzliwie chronić od nich i drugich także1.&#13;
&#13;
O ile wiadomo, interwencja M. Wolffa w Głównym Zarządzie Cenzury&#13;
nie przyniosła rezultatu.&#13;
Druk tomu 13., czyli cz. V Poznańskiego, ukończony został rzeczywiście&#13;
zgodnie z planem w maju 1880 roku, a w tym samym miesiącu Kolberg uczestniczył w obchodach 400 rocznicy śmierci Jana Długosza. Z tej okazji Komisja Historyczna Akademii Umiejętności zorganizowała w dniach 19–21 maja&#13;
w Krakowie Pierwszy Zjazd Historyczny Polski im. Jana Długosza2. Posiedze1&#13;
List I. Kopernickiego i brulion odpowiedzi Kolberga z 10 i 12 IV 1880 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 347 i 348. W 1882 r. Wolff ponowił swoją propozycję opracowania&#13;
o Królestwie Polskim, Kolberg jednak znowu odmówił (zob. tamże, s. 710–711 i 718).&#13;
2&#13;
Odezwa z programem zjazdu oraz imienne zaproszenie Kolberga do czynnego udziału w obradach zachowały się w jego spuściźnie (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3, k. 324–326).&#13;
O obchodach rocznicy Długosza informował m.in. „Czas” 1880, w nr. 112 i 113, szczegółowe&#13;
&#13;
398&#13;
&#13;
�nia naukowe Zjazdu poprzedziło doroczne, publiczne posiedzenie Akademii 18&#13;
maja w Sukiennicach, z referatem J. Szujskiego o Długoszu na tle historiografii&#13;
europejskiej. 19 maja odbył się ponowny, uroczysty pochówek Jana Długosza&#13;
w nowo powstałej z inicjatywy Łepkowskiego Krypcie Zasłużonych kościoła św. Stanisława na Skałce, przebudowanej w Panteon Narodowy dawnej&#13;
krypty zakonnej, w której dotąd spoczywały szczątki kronikarza, fundatora&#13;
skałecznego klasztoru paulinów. Rozpoczęte tego samego dnia obrady Zjazdu&#13;
miały na celu „porozumienie się w sprawach poszukiwania, gromadzenia,&#13;
obrobienia i wydawania materiałów historycznych tak do dziejów politycznych, jak i do dziejów oświaty, literatur i sztuki w Polsce”. Końcowe wnioski&#13;
i postulaty dotyczyły przede wszystkim potrzeby dokładniejszych penetracji&#13;
i rozbiorów materiałów z archiwów; objęcia poszukiwaniami i pracami nie&#13;
tylko „terytorium, w którym żywioł polski etnograficznie przeważa i panuje”,&#13;
ale i obszaru, „który albo siłą cywilizacji zdołaliśmy utrzymać, albo z którego&#13;
ustąpiliśmy wprawdzie, ale po bardzo długiej walce”; decentralizacji badań&#13;
historycznych i pozyskania współpracowników w całym kraju; ożywienia&#13;
zaniedbanych kierunków prac, m.in. publikacji źródeł do dziejów oświaty&#13;
i materiałów ekonomicznych1. Kolberg figuruje w spisie uczestników Zjazdu,&#13;
podobnie jak m.in. Kopernicki i Przybysławski2, który wcześniej planował&#13;
wspólny wyjazd z Kolbergiem bezpośrednio z Krakowa do Czortowca3.&#13;
Ostatecznie na Pokucie wyjechał Kolberg w połowie czerwca, najpierw&#13;
do Lwowa, potem do Czortowca, gdzie był już w końcu miesiąca i gdzie&#13;
dotarła do niego wiadomość o śmierci przyjaciela, Józefa Konopki, który&#13;
zmarł w Mogilanach w dniu 22 czerwca 1880 roku po długiej nieuleczalnej chorobie serca. Wiadomość tę przesłała do Czortowca Antonina Konopczanka, Kolberg przyjął ją z wielkim żalem i głęboko poruszony pisał&#13;
w odpowiedzi:&#13;
[…] nie mogę się jednak powstrzymać od łez – równie jak i Wasze, Szanowni Państwo, gorących po stracie nie tylko jednego z najdawniejszych i najżyczliwszych&#13;
sprawozdanie podał J. Kraszewski w „Bibliotece Warszawskiej” 1880, T. 4, s. 438–466. Dokładne omówienie uroczystości i przebiegu posiedzeń naukowych zjazdu (w oparciu o protokoły)&#13;
opublikowała Komisja Historyczna AU, zob. Pamiętnik Pierwszego Zjazdu Historycznego Polskiego, w tomie VI Scriptores Rerum Polonicarum, Kraków 1881. Z materiałów tych wynika,&#13;
że Kolberg głosu w dyskusjach nie zabierał.&#13;
1&#13;
Pamiętnik Pierwszego Zjazdu…, s. 7 (cel zjazdu) oraz s. 144–146 (postulaty końcowe).&#13;
2&#13;
Tamże, s. 153 i 154.&#13;
3&#13;
List W. Przybysławskiego z 21 IV 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 352.&#13;
&#13;
399&#13;
&#13;
�mi zawsze przyjaciół, ale i po stracie człowieka, który i w życiu publicznym także tyle istotnych, niezapomnianych położył dla ojczyzny, obywatelstwa i nauki&#13;
zasług, a których pomnożyć śmierć mu już nie dozwoliła1.&#13;
&#13;
Pamięć przyjaciela uczcił artykułem biograficznym opublikowanym&#13;
w warszawskich „Kłosach”2. Równolegle dotarła do Kolberga druga smutna&#13;
wiadomość o rozległym udarze, który dotknął w Krakowie Juliana Konopkę, z którym Oskar był bardzo zżyty przez wspólne lata spędzone w Modlnicy. Wobec swoich zobowiązań związanych z wystawą w Kołomyi nie&#13;
mógł jednak wrócić pod Kraków, swoje współczucie i bliskość, a także&#13;
zainteresowanie stanem zdrowia Juliana wyrażał więc w listach pisanych&#13;
wówczas do rodziny Konopków.&#13;
W Czortowcu, u Przybysławskich spędził Kolberg prawdopodobnie lipiec i większą część sierpnia, odwiedzając stamtąd inne miejscowości Pokucia. W końcu sierpnia, trzy tygodnie przed otwarciem wystawy wyjechał&#13;
wraz z Przybysławskim do Kołomyi, gdzie zamieszkał, współpracując przy&#13;
urządzeniu ekspozycji. Pobyt w Kołomyi przeciągnął się do października,&#13;
po czym Kolberg pojechał jeszcze do Czortowca, skąd dopiero w połowie&#13;
listopada wrócił do Modlnicy3. Tak więc jego wyprawa na Pokucie trwała&#13;
ponad 4 miesiące, co stanowiło najdłuższy okres ciągłego kontaktu z jednym, pozakrakowskim regionem. Z innych miejscowości Pokucia odwiedził wówczas jeszcze Horodenkę, Kornicz, Piadyki, Okno, Jasienów Polny,&#13;
wszędzie nawiązując z mieszkańcami przyjazne i owocne dla swoich prac&#13;
kontakty, które dokumentuje korespondencja. Tak długi pobyt na Pokuciu&#13;
dał możliwość gruntowniejszych i szerszych badań, lepszej, bezpośredniej&#13;
orientacji w ich życiu społecznym, języku i folklorze, a bogaty zasób eksponatów na wystawie umożliwił bliższe zapoznanie się z kulturą materialną regionu, co przysłużyło się monografii. Ponadto Kolberg wykorzystał&#13;
w Pokuciu niektóre prezentowane na wystawie materiały rękopiśmienne,&#13;
część pozyskał także dzięki pomocy poznanych w tym czasie i życzliwych&#13;
mu osób4. Okoliczności te znacząco wpłynęły na zasób ilościowy i wartość&#13;
List do Antoniny Konopczanki z 27 VI 1880 r., tamże, s. 375.&#13;
O. Kolberg Józef Konopka, „Kłosy” 1880, T. XXXI, nr 792. Przedruk w: tegoż Studia,&#13;
rozprawy… (DWOK T. 63), s. 443–448.&#13;
3&#13;
Zob. m.in. relacja Kolberga w brulionie listu do Karoliny z 3 XII 1880 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 432–433.&#13;
4&#13;
Zob. A. Skrukwa „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XIV–XV oraz XXX–XXXIV.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
400&#13;
&#13;
�źródłową czterotomowej ostatecznie monografii tego regionu; przynosi ona&#13;
bogatą dokumentację kultury ludowej Pokucia1. Sam Kolberg w liście do&#13;
Bibianny Moraczewskiej tak oceniał ten dorobek już po powrocie do Krakowa, w końcu 1880 roku:&#13;
Wystawa nadspodziewanie świetnie nam wypadła […]. Ja zaś tę wielką odniosłem korzyść, żem się mnóstwie okazów etnograf[icznych] mógł z bliska przypatrzeć, gromadzić je, porządkować, spisywać i porównywać. Toteż materiały&#13;
zebrane do opisu Pokucia nierównie obfitsze przyniosły plony niż wszystkie&#13;
inne, jakie zebrałem dotąd; dozwolą mi napisać dokładniejszą niż wszystkie&#13;
dotychczasowe monografię tej prowincji2.&#13;
&#13;
A na początku swojego pobytu na Pokuciu pisał m.in.:&#13;
[…] w domu pp. Przybysławskich znajduję staropolską gościnność, uprzejmość&#13;
i nader wdzięczne do swoich studiów i zajęć pole. Wystawa etnograficzna w Kołomyi, do której robimy przygotowania, obiecuje nader obfity plon dla nauki;&#13;
krzątamy się też około jej urządzenia z całym zapałem, jaki przedmiot sam (nie&#13;
zaś wiek nasz, bo i Przybysławski nie jest już młodym) obudzić jeszcze może3.&#13;
&#13;
Sprzyjające warunki dla własnych obserwacji i badań, oparcie w osobie&#13;
oddanego mu gospodarza Czortowca, ciekawy etnograficznie region, rozległe kontakty z jego mieszkańcami i miłośnikami, wreszcie współpraca&#13;
z regionalistami przy wystawie – wszystko to złożyło się na niezwykle pozytywny, a nawet entuzjastyczny obraz tych miesięcy i dokonań Kolberga&#13;
w tym czasie. Nie zabrakło też momentów emocjonujących, jakim były&#13;
odwiedziny cesarza Franciszka Józefa, który zwiedzał wystawę w dniu jej&#13;
otwarcia, tj. 15 września, w czasie swojej podróży po Galicji. Cesarzowi,&#13;
oprowadzanemu przez protektora wystawy, hr. Włodzimierza Dzieduszyckiego, oraz Władysława Przybysławskiego, przedstawiono cały Komitet&#13;
organizacyjny w liczbie 16 osób i gość – jak pisze Kolberg – „z każdym z nas&#13;
Są to tomy 29-32 DWOK. Niewydane przez Kolberga, a pozostawione w rękopisach materiały z Pokucia wraz z pochodzącymi z Huculszczyzny opublikowano w dwu tomach pt. Ruś&#13;
Karpacka (DWOK T. 54 i 55). Ponadto uzupełnienia do tych sześciu tomów wraz z omówieniem materiałów, komentarzami, bibliografią i indeksami zawiera przywoływany wyżej tom&#13;
suplementowy do Pokucia (DWOK T. 81).&#13;
2&#13;
Brulion listu do B. Moraczewskiej z XII 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 427.&#13;
3&#13;
Brulion listu do A. Konopczanki z 27 VI 1880 r., tamże, s. 376.&#13;
1&#13;
&#13;
401&#13;
&#13;
�po parę słów przemówić raczył, dopytując się o Kołomyję, jej przemysł,&#13;
szkoły, ludność itd., na co jak zwykle jedni odpowiadali, jak się należy, drudzy byle co”. Gdy cesarz pochwalił wystawę, Dzieduszycki przedstawił mu&#13;
Kolberga jako jej organizatora, Franciszek Józef złożył Kolbergowi gratulacje i „mówił o ważności etnografii, jak i industrii wieśniaczej, miejscowej&#13;
i zachęcał do dalszych pożytecznych prac na tej drodze”1.&#13;
Wkrótce po powrocie z Pokucia, już pod koniec listopada, Kolberg przeniósł swoją uwagę z kresów południowo-wschodnich na ziemie północne&#13;
i przedstawił Akademii projekt wydania „rękopisu obejmującego wiadomości etnograficzne i lingwistyczne o Kaszubach”. Na materiał ten składać się&#13;
miały spostrzeżenia i notatki własne z Pomorza, a przede wszystkim opracowanie podstawowe, tj. własny przekład wspomnianej wcześniej obszernej rozprawy A. Hilferdinga Ostatki Słowian…2. Jak to się zdarzało coraz&#13;
częściej, z powodu trudności z dojazdem do Krakowa, kłopotów zdrowotnych i natłoku prac nie uczynił tego osobiście, lecz korespondencyjnie i za&#13;
pośrednictwem sekretarza Sekcji Etnograficznej Komisji Antropologicznej,&#13;
J.N. Sadowskiego, któremu przekazał rękopis. W tym samym liście do Akademii z końca listopada 1880 r., tłumacząc niemożność osobistego uczestnictwa w posiedzeniach Wydziałów i Komisji kłopotami komunikacyjnymi&#13;
„jak i wielu innymi przyczynami”, pisał jednocześnie:&#13;
[…] niech mi wolno będzie od czasu do czasu, choć na piśmie, udzielić Akademii&#13;
swych uwag i spostrzeżeń, które by (wnoszone przez uproszonych a łaskawych&#13;
kolegów na posiedzeniach antropologicznych, archeologicznych i lingwistycznych) przedstawiały zapatrywania moje w rzeczach etnografii i lingwistyki dotyczących.&#13;
&#13;
Projekt wydania pomorskich materiałów nie został jednak zrealizowany,&#13;
co odnotował sam Kolberg w rękopisie cytowanego brulionu: „Akademia&#13;
się nie przychyliła, dlatego że to przekład”. Być może nie bez znaczenia&#13;
dla tej odmowy był też rusocentryczny panslawizm Hilferdinga i fakt jego&#13;
udziału w tzw. „eksperymencie słowianofilskim” z roku 1865, mającym&#13;
Brulion listu do A. Konopczanki z 24 IX 1880 r., tamże, s. 408 i 409. W liście tym Kolberg&#13;
barwnie opowiada m.in. o odwiedzinach cesarza, a także arcyksięcia Karola Ludwika. Zob. też&#13;
Podróż Najjaśniejszego Pana, „Czas” 1880, nr 214–215.&#13;
2&#13;
Zob. brulion listu do Akademii z 25 XI 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 423.&#13;
1&#13;
&#13;
402&#13;
&#13;
�służyć rozwiązaniu „kwestii polskiej” poprzez włączenie polskich chłopów&#13;
do kulturowej i politycznej „wspólnoty słowiańskiej”1.&#13;
Także w listopadzie dotarła do Kolberga wiadomość z Warszawy, że&#13;
grono zaprzyjaźnionych z nim osób, głównie muzyków, zamierza urządzić&#13;
koncert na rzecz jego wydawnictw. Pomysłodawcą tego projektu był Bogumił Hoff, który od 1877 roku przebywał w Warszawie i pracował jako&#13;
urzędnik Drogi Żelaznej Warszawsko–Terespolskiej. Przekazał tę informację Kolbergowi w liście z 10 listopada 1880 r.2 Do grona przychylnych&#13;
przedsięwzięciu i jego organizatorów należeli znani Kolbergowi muzycy:&#13;
Jan Kleczyński, korespondujący z autorem Ludu na temat chopinianów redaktor „Echa Muzycznego”, Adam Müncheimer, kompozytor, ówczesny dyrektor opery warszawskiej, a także Władysław Wiślicki, pedagog i krytyk&#13;
muzyczny, Zygmunt Noskowski, dyrektor Towarzystwa Muzycznego, oraz&#13;
Ludwik Jenike, redaktor „Tygodnika Ilustrowanego”. O planach koncertu&#13;
informowała prasa warszawska, a grunt przygotowały artykuły publikowane w warszawskich tygodnikach: entuzjastyczna ocena wartości dzieła Kolberga pióra Józefa Kraszewskiego, wyrażona po zapoznaniu się pisarza ze&#13;
świeżo wydanym i ofiarowanym mu tomem 13. Ludu, oraz artykuł biograficzny o Kolbergu Zygmunta Glogera, w którym autor podał jego obszerny&#13;
życiorys, omówił stan prac i możliwości wydawniczych, informując opinię&#13;
publiczną o trudnościach finansowych, z jakimi zmaga się badacz3. Pierwot1&#13;
Choć Hilferding był zasłużonym badaczem ginącej kultury Słowińców, nie cieszył się&#13;
dobrą sławą wśród Polaków jako współtwórca tzw. „eksperymentu słowianofilskiego”. Wraz&#13;
z dwoma uczonymi polskimi opracował transliterację polskiej wersji łacinki na grażdankę&#13;
(nowszą wersję cyrylicy) w celu wprowadzenia tej pisowni do edukacji elementarnej, co miało&#13;
odciągnąć zwłaszcza chłopów od wpływów kultury Zachodu, reprezentowanego przez kościół, szlachtę i alfabet łaciński. Przyznawał wprawdzie narodom, jak i inni słowianofile, prawo&#13;
do ich języka, nauka miała się więc odbywać po polsku, ale obowiązywać miał zapis grażdanką. W latach 1865–1867 wydano w Petersburgu taką pisownią kilka podręczników, m.in.&#13;
elementarz dla szkół wiejskich, ale „słowianofilski eksperyment” carski, trwający kilka lat, nie&#13;
powiódł się jako zbyt utopijny.&#13;
2&#13;
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 418–419.&#13;
3&#13;
Tekst J. Kraszewskiego w jego cyklicznym artykule Listy… pt. Lud i j jego zwyczaje, tom&#13;
XIII ukazał się w „Kłosach” 1880, T. XXXI, w nr. 784, Z. Glogera pt. Oskar Kolberg – w „Tygodniku Ilustrowanym” 1881, w nr. 273. Wcześniej Gloger też pisał o Kolbergu w artykule Oskar&#13;
Kolberg i jego prace, publikowanym w „Kłosach” 1880, nr 789–790. Doniesienie o koncercie&#13;
podały m.in. „Kłosy” 1880, w nr. 802, w rubryce Pokłosie oraz „Echo Muzyczne” 1881 w nr. 4,&#13;
w Kronice. O autorze Ludu pisał też J. Kleczyński w „Echu Muzycznym” 1881, w nr. 8, w artykule Oskar Kolberg, podpisanym inicjałami J.K.&#13;
&#13;
403&#13;
&#13;
�nie planowano koncert na 27 marca 1881 roku, ale obowiązująca żałoba po&#13;
śmierci cara Aleksandra II w zamachu, dokonanym w Petersburgu 1 marca,&#13;
wymusiła przesunięcie terminu. Koncert odbył się 6 maja w sali Resursy Obywatelskiej przy Krakowskim Przedmieściu, a ponieważ był dużym&#13;
sukcesem frekwencyjnym i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności, powtórzono go 14 maja. Program, konsultowany z Kolbergiem,&#13;
obejmował muzykę polską w ujęciu historycznym: Bogurodzicę, utwory&#13;
Wacława z Szamotuł, Mikołaja Gomółki, Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego, Macieja Kamieńskiego, Jana Stefaniego, Józefa Elsnera, Karola Kurpińskiego, Fryderyka Chopina, Ignacego Dobrzyńskiego, Stanisława Moniuszki&#13;
oraz polonez z Króla pasterzy Kolberga1. Przed zakończeniem drugiego koncertu, z 14 maja, bratanica Kolberga, córka Antoniego i Karoliny, podziękowała Müncheimerowi w imieniu Oskara, wręczając mu na estradzie bukiet&#13;
kwiatów. Koncerty przybrały formę uroczystości patriotycznej, wypadły&#13;
świetnie i zostały wysoko ocenione ze względu na poziom wykonawstwa&#13;
muzycznego2. Przyniosły też wymierny dochód; 20 maja Müncheimer mógł&#13;
donieść Kolbergowi: „Victoria! Udało nam się z koncertem historycznym;&#13;
oba koncerty przyniosły netto 2036 rubli 92 kop[iejki] według obrachunku,&#13;
który wraz z kwitami przedstawiłem W[ielmożnemu] Jenikemu”3, w tym&#13;
„czysty dochód” z pierwszego koncertu wyniósł 900 rubli, o czym informował Jenike4. Ujęty i wzruszony Kolberg podziękował listownie przyjacio1&#13;
Program ten został znacznie zmieniony w stosunku do pierwotnie sugerowanego, zob. list&#13;
A. Müncheimera z 2 II 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 464–465. Drugi koncert&#13;
wykonano z niewielkimi zmianami utworów Chopina i Moniuszki, a fragment kompozycji&#13;
Kolberga zastąpiono utworem Wieniawskiego. Zob. tamże, s. 493, przyp. 2.&#13;
2&#13;
Sprawozdania z koncertu zamieściła cała warszawska prasa z 1881 r., m.in. „Gazeta Polska” w nr. 93 i 101, „Gazeta Warszawska” w nr. 106, „Echo Muzyczne” w nr. 10, w dziale&#13;
Zamiast „Kroniki”, „Kłosy” w nr. 828, w Pokłosiu, „Tygodnik Ilustrowany” w nr. 281 i 282,&#13;
w Kronice tygodniowej. Podziękowanie Kolberga organizatorom i wykonawcom opublikował&#13;
„Tygodnik Ilustrowany” w nr. 282, w Kronice tygodniowej, zob. brulion listu do L. Jenikego&#13;
z 13 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 487–488.&#13;
3&#13;
Zob. tamże, s. 500. Dyrekcja Teatrów zażądała wprawdzie 6% procent od dochodu, mimo&#13;
wcześniejszej obietnicy rezygnacji z tej sumy, Müncheimer pisał jednak do Kolberga, że ma&#13;
zamiar nie dopuścić do tej płatności i ograniczyć ją co najmniej do połowy.&#13;
4&#13;
List L. Jenikego z 9 V 1881 r., tamże, s. 486. Kolberg odpowiedział po pierwszym koncercie: „Biorąc okrągło 900 rubli, dostanę za nie według lichego kursu dzisiejszego po 1.20 fl. za&#13;
rubla – fl. 1080” – i wyjaśniał: „[…] wydanie jednego tomu (najczęściej z nutami) kosztuje mnie&#13;
przeciętnie fl. 700” (brulion listu do L. Jenikego z 13 V 1881 r., tamże, s. 488). Zysk z obu koncertów w wysokości ponad 2000 rubli oznaczał zatem sumę około 2400 fl.&#13;
&#13;
404&#13;
&#13;
�łom, organizatorom i wykonawcom za okazaną mu życzliwość i ofiarność&#13;
na rzecz dalszej edycji Ludu, co wobec ciągłych tarapatów materialnych&#13;
było dla niego również wielkim wsparciem psychicznym. Do sukcesu&#13;
przyczyniły się inne poza artystami środowiska i osoby z Warszawy, które bezinteresownie zajęły się sprzedażą biletów i programów, pełnieniem&#13;
służby honorowej podczas koncertu, wydrukowaniem afiszy i biletów, wypożyczeniem fortepianu, popieraniem przedsięwzięcia w prasie. Dochód&#13;
z obu koncertów pozwolił na sfinansowanie druku dwu pierwszych części&#13;
Pokucia, na których wydanie Kolberg nie miał środków, gdyż – jak wspomniano – Akademia finansowała wówczas jeden tom rocznie, tj. drukujące&#13;
się wówczas siedmioczęściowe Poznańskie.&#13;
W tym okresie, nieco wcześniej, spotkał Kolberga jeszcze inny wyraz&#13;
uznania dla jego pracy. Wydział Krajowy we Lwowie zawiadomił go listem z marca 1881 roku, podpisanym przez ówczesnego namiestnika Galicji, Alfreda Potockiego, że otrzymał pamiątkowy medal i dyplom z francuskiego ministerstwa handlu za uczestnictwo w Wystawie paryskiej z 1878&#13;
roku1.&#13;
Po powrocie z Kołomyi w listopadzie 1880 roku zimę, wiosnę i dalsze&#13;
miesiące następnego 1881 roku spędził Kolberg w Modlnicy, skąd dalej nie&#13;
wyjeżdżał, intensywnie pracując nad Pokuciem i Poznańskiem, którego&#13;
część VI ukazała się w maju, a którego część VII, ostatnią, planował oddać&#13;
do druku wkrótce2. Uskarżał się jednak na kiepską kondycję zdrowotną&#13;
i bez pilnej konieczności nie odwiedzał nawet Krakowa. W marcu 1881&#13;
roku pisał do Müncheimera:&#13;
Co do mnie samego to tyle tylko powiem, że zdrowie moje w nienajlepszym&#13;
znajduje się stanie, lubo od pracy spokojnej przy biurku bynajmniej mnie słabość moja nie odrywa. Że zaś od Nowego Roku kwękam na katar, częsty zawrót&#13;
głowy, kaszel, że cierpię na nogę, osłabienie i tym podobne piękne rzeczy, więc&#13;
też postanowiłem (wedle rady doktora) przesiedzieć całą zimę w ciepłym pokoju i nie wytykać nosa z domu. […] interesa moje, aby się nie trząść na wózku,&#13;
odbywam przez posłańca3.&#13;
Zob. list Wydziału Krajowego we Lwowie z 19 III 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK&#13;
T. 65), s. 471. Dyplom, jak wynika z listu, przyznawany był tylko „w pewnych wypadkach”.&#13;
2&#13;
Informował o tym w brulionach listów z 15 V 1881 r. do T. Klepaczewskiego i do B. Moraczewskiej, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 493 i 495.&#13;
3&#13;
Brulion listu do A. Müncheimera z 4 III 1881 r., tamże, s. 467.&#13;
1&#13;
&#13;
405&#13;
&#13;
�Mimo tych kłopotów równoległe prace prowadził Kolberg z właściwą&#13;
sobie konsekwencją i gorliwością. Jeszcze w maju 1881 roku – zgodnie&#13;
z wcześniejszymi ustaleniami – przedłożył firmie Breitkopfa i Härtla opracowany przez siebie zbiór polskich mazurków1. Dołączył też krótkie omówienie rozwoju tego tańca i uzasadniał celowość wydania jego antologii:&#13;
Uważne przejrzenie całego zbioru wykaże, że taniec ten (a więc i jego muzyka) ze&#13;
skromnych, prawie nikłych początków (podobnie jak to było z walcem), dzięki&#13;
swemu rytmowi i sprzyjającym okolicznościom osiągnął powoli pewien stopień&#13;
rozwoju i rozkwitu. Wykazuje on prócz tego, jak górujący w nim duch narodowy&#13;
wywarł wpływ na Chopina, aby potem ze swej strony dzięki twórczości mistrza&#13;
spowodować pewne wtórne oddziaływanie w kraju. Sądzę, że ogólnonarodowe&#13;
cechy, które tak się uwydatniają w tych tańcach, niewątpliwie wywołają u publiczności żywe zainteresowanie zbiorem2.&#13;
&#13;
Następnie zgodnie z życzeniem wydawców proponowaną przez siebie&#13;
listę utworów skrócił, skreślając dziesięć spośród sześćdziesięciu wskazanych pierwotnie utworów, dokonał też przekładu swojej przedmowy na&#13;
język niemiecki. Określił brak przeszkód druku co do prawa własności&#13;
innych nakładców, a w korekcie wprowadził jeszcze istotne poprawki&#13;
i zamianę jednego z mazurków, przykładając się starannie do wzorowego&#13;
opracowania zbioru, który ukazał się w grudniu 1881 roku i z którego edycji był bardzo zadowolony. Wcześniej, w połowie 1880 roku lipska firma&#13;
wydała też skomponowany przez Kolberga mazurek dedykowany Helenie&#13;
Przybysławskiej. Kolberg otrzymał wydrukowane egzemplarze tego utworu&#13;
w czerwcu, przed wyjazdem na Pokucie, był to zatem gest uprzedzający&#13;
„staropolskie przyjęcie” i serdeczną opiekę gospodyni dworu w czasie jego&#13;
pobytu w Czortowcu3.&#13;
1&#13;
Zob. wyżej, s. 371. Brulionowy spis 60 mazurków sporządzony przez Kolberga do tego zbioru opublikowany został w Korespondencji… cz. III (DWOK T. 66), jako aneks 10, na s. 736–738.&#13;
2&#13;
List do Bretkopfa i Härtla z 26 V 1881 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 503&#13;
(tłum. z niem).&#13;
3&#13;
Mazurka d’après un thème populaire composée pour le piano par […] à Madame Hélène&#13;
de Przybysławska née de Wessel, Leipzig [1880]. Była to kompozycja wcześniej dedykowana&#13;
Annie Czerniawskiej i – wbrew informacji Kolberga w liście do wydawców – w pierwotnej&#13;
wersji drukowana w 1844 roku. Przedruk w: O. Kolberg Kompozycje fortepianowe, (DWOK&#13;
T. 69), s. 238–241, nr 46, zob. też tamże, s. XIII. Por. listy do i od Breitkopfa i Härtla, Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 338 i 373 (tłum. z niem.), gdzie mowa o wydaniu tego utworu.&#13;
&#13;
406&#13;
&#13;
�Już w sierpniu 1881 roku Kolberg rozpoczął druk pierwszej części Pokucia wzbogaconej o materiał pozyskany dzięki wystawie w Kołomyi&#13;
i długiemu, owocnemu pobytowi w tym regionie. Jednocześnie prowadził&#13;
ożywioną korespondencję, m.in. z Władysławem Przybysławskim, który&#13;
nadal pomagał mu w uzupełnieniu potrzebnych materiałów, wiadomości1&#13;
i fotografii dotyczących Pokucia, oraz z malarzem Tadeuszem Rybkowskim,&#13;
który w Wiedniu przygotowywał ryciny do tej monografii. W listach z tego&#13;
okresu wracał również temat życia i twórczości Chopina poruszany z Szulcem, Karasowskim i Kleczyńskim.&#13;
Część I Pokucia, dedykowana Przybysławskiemu, ukazała się w marcu&#13;
1882 roku z nowym podtytułem Obraz etnograficzny, którym opatrzone&#13;
zostaną także trzy następne części tej monografii. Rezygnacja z dotychczasowego tytułu serii Lud, jego zwyczaje… i przyjęcie nowego podtytułu podyktowana była względami formalnymi, dla zaznaczenia różnicy w sposobie&#13;
finansowania w stosunku do równolegle wydawanych i dotowanych przez&#13;
Akademię tomów Ludu. Dwie pierwsze części Pokucia wydane zostały&#13;
z funduszów własnych Kolberga – bez wymaganej formuły o instytucji finansującej, a z notą: „nakładem autora”2, co zwalniało autora ze zobowiązania oddawania Akademii 100 egzemplarzy nakładu. Część trzecia i czwarta&#13;
W archiwum Kolberga zachowały się m.in. jego notatki z lat 1878 i 1881 z pytaniami&#13;
dotyczącymi zagadnień etnograficznych, skierowanymi do Przybysławskiego; opublikowano je&#13;
w suplemencie do Pokucia (DWOK T. 81), na s. 247–261 jako aneksy I–III.&#13;
2&#13;
Potwierdzają to również inne świadectwa Kolberga. M.in. w Wykazie tek rękopiśmiennych z 1886 r., wymieniając tekę 21 pt. Pokucie I, badacz zanotował, że materiały w niej zawarte posłużyły „do monografii, którą z własnych funduszów wydałem w latach 1882 i 1883 pt.&#13;
Pokucie, tom 1 i 2”, a w brulionowej wersji wykazu dopisał jeszcze notę o kosztach obu tomów:&#13;
„włas., fl. 867 + 632 (DWOK T. 66, s. 746 i 749, przyp. *18). Natomiast Kopernicki w artykule&#13;
o Kolbergu podaje wprawdzie te same sumy, ale jako uzyskane ze sprzedaży dzieł, a ponadto&#13;
informuje o sumie 500 zł reń. (=fl.), pozostałej z przychodu wystawy w Kołomyi w 1880 r.&#13;
i ofiarowanej na wydanie cz. I Pokucia („Nowa Reforma” 1889, nr 109). Nie wspomina przy&#13;
tym o koncercie warszawskim, z którego podany wyżej dochód około 2400 fl. pokrył koszt&#13;
obu tomów (1499 fl. według danych Kolberga), pozostawiając mu do dyspozycji około 900 fl.&#13;
na spłatę długów, broszurowanie poprzednich tomów, wydatki osobiste i dopłatę do drukujących się tomów. Sam Kolberg stwierdzał w październiku 1880 r., po zamknięciu obrachunku&#13;
z wystawy, że z jej przychodu funduszu na druk Pokucia zabrakło (Korespondencja… cz. II,&#13;
DWOK T. 65, s. 415). Trudno jednoznacznie wyjaśnić te rozbieżności w świetle dostępnych&#13;
danych. Może zdecydowała ostrożność wobec działań cenzury warszawskiej. W tym artykule&#13;
Kopernicki nie wymienia też z nazwy Kasy Pomocy im. K. Mianowskiego, sponsorującej kilka&#13;
lat później wydanie Mazowsza, pisząc jedynie o „skąd inąd zapewnionej sobie subwencji”.&#13;
Wobec kłopotów z cenzurą, Kasa Mianowskiego skłoniła Kolberga w 1886 r. do wycofania&#13;
1&#13;
&#13;
407&#13;
&#13;
�Pokucia były już finansowane przez Akademię, lecz i dla nich pozostał&#13;
dla ciągłości ten sam podtytuł, z dodaniem jedynie informacji o udziale&#13;
instytucji. Tomy Obrazów etnograficznych nie różniły się jednak profilem,&#13;
układem i metodą opracowania od kontynuowanej serii edytorskiej Ludu,&#13;
stąd w ramach edycji Dzieł wszystkich przyjęto dla czterech części Pokucia&#13;
kolejne numery tomów 29–32.&#13;
W tym samym czasie co część I Pokucia została też wydana część VII&#13;
W. Ks. Poznańskiego; już pod koniec marcu oba tomy wysyłał Kolberg&#13;
przyjaciołom i subskrybentom.&#13;
Ostatnia, siódma część W. Ks. Poznańskiego, czyli tom 15. Ludu, zamyka&#13;
monografię Wielkopolski, wydawaną od 1875 roku. Jest to najobszerniejsza&#13;
z monografii regionalnych, jakie ukazały się za życia Kolberga. Obejmuje&#13;
jednak znacznie większy obszar niż poprzednie Sandomierskie, dwutomowe Kujawy i czterotomowe Krakowskie. Wobec zbyt powolnego postępu prac wydawniczych i niedoboru środków materialnych, a także wobec&#13;
nierównomiernego napływu materiałów i pozyskiwanych źródeł, Kolberg&#13;
musiał bowiem rezygnować z zakładanej wcześniej szczegółowości dokumentacji, która dotyczyć miała mniejszych terytoriów, najpierw wręcz miejscowości, potem powiatów, co postulował jeszcze w 1872 roku1. Zamiar taki&#13;
zmuszony był z czasem uznać za zbyt kosztowny i rozciągnięty w czasie,&#13;
a więc nierealny. Zdając sobie jednak sprawę ze zróżnicowania wewnętrznego tego regionu, w monografii wielkopolskiej opisy kultury materialnej&#13;
i społecznej (rozdziały „Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy” – z przynależnymi do nich pieśniami) przedstawił kolejno w obrębie pięciu wydzielonych podregionów, grupujących po kilka powiatów, tj.: obejmującego&#13;
powiaty środkowe, w centrum regionu, z powiatem poznańskim (tom 9.);&#13;
„okolicę zachodnią” i „okolicę południową” (tom 10.) oraz „okolicę wschodnio–północną” i „okolicę zachodnio–północną” (tom 11.)2. Natomiast folklor&#13;
i wierzenia potraktował łącznie, zbierając utwory ludowe i wiadomości&#13;
o świecie nadzmysłowym z całego regionu (tomy 12. i 13. – pieśni i tańce,&#13;
tom 14. – opowieści, tom 15. – wierzenia). Było to novum w stosunku do&#13;
poprzednich monografii o znacznie skromniejszym zasięgu geograficznym;&#13;
z karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza (DWOK T. 27 i 28) formuły o zapomodze Kasy, o czym&#13;
będzie mowa dalej. Powody przemilczenia koncertu przez Kopernickiego mogły być te same.&#13;
1&#13;
O. Kolberg Rzecz o obchodach weselnych… (DWOK T. 63), s. 262.&#13;
2&#13;
Por. E. Antyborzec Monografie regionalne Oskara Kolberga. Założenia i realizacja,&#13;
Poznań 2015, s. 174–176.&#13;
&#13;
408&#13;
&#13;
�stanowiło jednak konieczny kompromis wobec obiektywnych możliwości&#13;
badawczych i edytorskich. Natomiast inne zasady ogólne wypracowane&#13;
w trakcie przygotowywania Kujaw i Krakowskiego nie uległy zasadniczej&#13;
zmianie. Jak już wspominano, różnice między poszczególnymi monografiami wynikały z odmiennego zasięgu i warunków badań na danym obszarze,&#13;
możliwości i stopnia przebadania terenu, zasobu i charakteru pozyskanych&#13;
materiałów, które to okoliczności kształtowały się różnie w różnych regionach na przestrzeni pięćdziesięciolecia badań Kolberga. W Wielkopolsce&#13;
badacz bywał parokrotnie od 1867 do 1875 roku, znajdował tam oparcie,&#13;
zrozumienie i pomoc w odwiedzanych dworach ziemiańskich i wśród miejscowej inteligencji, a także dostęp do zbiorów bibliotecznych. W tomach&#13;
poświęconych Wielkopolsce metoda wykorzystywania trójwarstwowych&#13;
źródeł: z literatury zastanej, z własnych zapisów pozyskanych w trakcie&#13;
bezpośrednich badań oraz z materiałów pochodzących od innych zbieraczy,&#13;
a także sposób opracowania utworów folklorystycznych, ich klasyfikacji,&#13;
komentarza i odsyłaczy filiacyjnych pozostają co do zasad głównych takie&#13;
same jak w Krakowskiem. Dyskusyjny już wówczas tytuł Wielkie Księstwo&#13;
Poznańskie przyjął Kolberg ze względów praktycznych; to powszechnie&#13;
używane od czasu Kongresu Wiedeńskiego określenie nie budziło zastrzeżeń cenzury, także w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim. W liście&#13;
do Moraczewskiej, już po wydaniu części III (tj. tomu 11.), Kolberg przyznawał, że może „byłoby korzystniej” użyć tytułu Wielkopolska lub Poznańskie, ale – jak tłumaczył – „utrudniłoby to jednak sprzedaż w Warszawie,&#13;
gdzie cenzura na lada wyrażenie veto kładzie”1. W tekście kolejnych tomów&#13;
używał natomiast określenia „Wielkopolska”, począwszy od pierwszego zdania wstępu do części I monografii, gdzie pisał: „Za jedną z najciekawszych&#13;
dla etnografa prowincyj uważać niewątpliwie należy Wielkopolskę […]”2.&#13;
Do szczególnie oddanych Kolbergowi pomocników w pracy nad Poznańskiem należała Bibianna Moraczewska, wspominana już literatka,&#13;
działaczka społeczna i niepodległościowa, zasłużona w obronie i propagowaniu polskości. Kolberg poznał ją w pierwszych dniach czerwca 1856&#13;
roku w Warszawie, spotykał się z nią później w latach sześćdziesiątych.&#13;
w Poznaniu, gdzie od 1842 roku wspólnie z bratem Jędrzejem prowadziła&#13;
1&#13;
&#13;
s. 40.&#13;
2&#13;
&#13;
Brulion listu do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. I.&#13;
&#13;
409&#13;
&#13;
�salon literacko-intelektualny, który był ośrodkiem życia umysłowego miasta. Rodzeństwo zaprzyjaźnione było m.in. z Karolem Libeltem, Sewerynem&#13;
Mielżyńskim, Władysławem Bentkowskim, uczestnikami dysput i spotkań&#13;
bywali Ryszard Berwiński, Lucjan Siemieński, Roman Zmorski, Edward&#13;
Dembowski, Narcyza Żmichowska. Zawiązana w roku 1868 korespondencja Kolberga z Moraczewską, trwająca do końca życia tej zasłużonej Wielkopolanki1, dokumentuje jej niezwykle konsekwentne zainteresowanie dla&#13;
prac badacza, konkretną pomoc własną oraz pośrednictwo w organizowaniu i dostarczaniu materiału, pozyskiwaniu informatorów i współpracowników, wreszcie solidną obsługę kolportażu tomów Kolberga w Wielkopolsce, z ich wysyłką do prenumeratorów i rozliczaniem się z nimi oraz&#13;
z pozyskiwaniem nowych nabywców. Osoba niezwykle żywa intelektualnie,&#13;
działaczka o wszechstronnych zainteresowaniach, rozległych kontaktach&#13;
i znajomościach, uważna obserwatorka życia publicznego i politycznego,&#13;
w swoich barwnie i nie bez ironii, a nawet z sardonicznym dowcipem&#13;
pisanych listach przedstawia Kolbergowi obok stanu wspólnych interesów&#13;
związanych ze sprzedażą Ludu także poznańskie życie i stosunki, walkę&#13;
z germanizacją, losy miejscowej inteligencji i ziemian, których Kolberg znał&#13;
osobiście, bieżące wydarzenia polityczne, kulturalne i literackie, ścieranie&#13;
się opinii na ich temat. Pisze ze swobodą i swadą, nie unikając ostrych sądów i sformułowań, a Kolberg odpowiadając, odsłania też niejednokrotnie&#13;
swoje poglądy i refleksje na tematy polityczne i narodowe, rzadziej i mniej&#13;
swobodnie wyrażane wobec innych adresatów. Solidaryzuje się z jej zaangażowaniem patriotycznym, z troską o interesy polskie zagrożone germanizacją, o ziemię przejmowaną z polskich rąk przez Niemców, z postawą&#13;
oporu poprzez upartą pracę na rzecz dobra narodowego. Zwraca się też do&#13;
Moraczewskiej ze wszystkimi sprawami, dotyczącymi zarówno rozprowadzania i rozliczeń ze sprzedaży kolejnych tomów, za które należność przesyłała regularnie do księgarni Friedleina, jak i kompletowania materiałów.&#13;
I tak np., przygotowując tom 15. poświęcony wierzeniom i czarom, pisał&#13;
w roku 1880:&#13;
Ale chodzi mi jeszcze o kilka formułek zażegnań ludowych, o których Szanowna&#13;
Pani mogłabyś np. przez swoją służącą wywiedzieć się nawet w samym Pozna1&#13;
Pierwszy list pochodzi z 21 IX 1868 r., ostatni z 11 lipca 1887 r. (listy 192 w cz. I i nr 1336&#13;
w cz. III Korespondencji…, DWOK T. 64 i 66)); pisała go Moraczewska trzy miesiące przed&#13;
śmiercią, która nastąpiła 6 października. Zachowana korespondencja obejmuje 43 listy.&#13;
&#13;
410&#13;
&#13;
�niu. Posyłam próbkę podobnych formułek na wzór, jako i parę definicji istot&#13;
nadprzyrodzonych z zapytaniem, czy one są wiernie skreślone i nie potrzebują&#13;
jakich uzupełnień? A nadto może by się dały odszukać w jakiej księgarni, a raczej antykwarni u Żydów, broszurki, kalendarzyki, świstki itp. (bo większe dzieła&#13;
posiadam), obejmujące rady lecznicze, przestrogi, przepowiednie, skazówki dla&#13;
tak zwanych mądrych bab, inne zabobony itp. Wszystko to byłoby nader cennym i pożądanym dla mnie materiałem1.&#13;
&#13;
Jest to jednocześnie przyczynek ilustrujący metody zbierackie Kolberga,&#13;
który wykorzystywał także świadectwa pozornie nieistotne, ulotne i zapomniane, ujawniając w ten sposób trafną intuicję badawczą, docenioną przez&#13;
współczesną folklorystykę.&#13;
To właśnie za radą Moraczewskiej Kolberg skontaktował się z prawnikiem poznańskim, Teobaldem Klepaczewskim (1822–1903), radcą konsystorza arcybiskupiego w Gnieźnie, który zajmował się badaniem i opisem&#13;
wierzeń, czarów i przesądów w Wielkopolsce2. Kolberg uzyskał od niego&#13;
w czerwcu 1881 roku oczekiwane materiały dotyczące wierzeń, a obszerny&#13;
rękopis Klepaczewskiego pt. Pogląd historyczny na zabobony w Polsce&#13;
z 1861 roku, stanowiący cenne opracowanie monograficzne, skwapliwie&#13;
wykorzystał następnie w części VII Poznańskiego3. Warto dodać, że czekając na materiały od Klepaczewskiego, przestawił nawet pierwotnie planowaną kolejność tomów i wydał najpierw opowieści ludowe w części VI,&#13;
a dopiero w VII zamieścił opis tzw. „świata nadzmysłowego” ludu wielkopolskiego.&#13;
Do innych osób zasłużonych dla Kolbergowskiej monografii Wielkopolski należy wspomniany wcześniej Emil Kierski, a także goszczący Kolberga w swoich dworach wymieniani już przy opisie podróży etnografa&#13;
po Wielkopolsce ziemianie, tj. przede wszystkim Władysław i Wanda Niegolewscy z Morownicy, Stanisław Czarnecki z Pakosławia, Karol Libelt&#13;
Brulion listu do B. Moraczewskiej z 12 II 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 320–321.&#13;
2&#13;
Zob. listy z początku 1880 r.: B. Moraczewskiej do O. Kolberga z 7 I oraz dwa bruliony&#13;
O. Kolberga – do B. Moraczewskiej z 12 II oraz do T. Klepaczewskiego z 28 II, tamże,&#13;
odpowiednio: s. 299, 320 i 325–327.&#13;
3&#13;
Zob. brulion listu do T. Klepczewskiego z 12 VI 1881 r., tamże, s. 515. Rękopis rozprawy&#13;
Klepaczewskiego, z roboczymi notatkami na marginesach sporządzanymi ręką Kolberga, zachował się jego archiwum (Arch. PTL, teka 37, sygn. 1327). i w znacznym stopniu został przez&#13;
niego wykorzystany w cz. VII W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 15)&#13;
1&#13;
&#13;
411&#13;
&#13;
�z Czeszewa, Seweryn Mielżyński z Miłosławia, Włodzimierz Wolniewicz&#13;
z Dębicza, Aniela Radońska z Siekierek, Józef Łukaszewicz z Targoszyc.&#13;
Dzięki nim mógł etnograf prowadzić własne badania terenowe i pozyskiwać bezpośredni materiał z autopsji. Emil Kierski współpracował&#13;
z Kolbergiem jeszcze na etapie druku pierwszego tomu monografii u poznańskiego wydawcy Merzbacha, które to przedsięwzięcie edytorskie nie&#13;
doszło ostatecznie do skutku. Jako znawca historii regionu Kierski na życzenie Kolberga przeprowadzał na przełomie lat 1872 i 1873 korektę merytoryczną ówczesnej wersji części pierwszej W. Ks. Poznańskiego. Spisał&#13;
też swoje uwagi dotyczące tego tomu, które Kolberg wykorzystał w dalszej&#13;
pracy nad nim i na które odpowiedział Kierskiemu 1. Z tym wcześniejszym&#13;
etapem pracy nad Poznańskiem wiąże się też omawiane wyżej współdziałanie Hoffa, autora rysunków ubiorów i „typów ludowych” z Poznańskiego. Ogłoszona z jego inicjatywy, także w imieniu Kolberga – mimo&#13;
wątpliwości badacza – przedpłata na prenumeratę przyszłej monografii&#13;
zaowocowała sprzedażą w Wielkopolsce części wydrukowanych przez&#13;
Hoffa „biletów prenumeracyjnych” i pewnym zebranym na ten cel funduszem od pozyskanych subskrybentów. Hoff w roku 1870 zmuszony był&#13;
opuścić Wielkopolskę; pieniądze znajdujące się w jego rękach nigdy nie&#13;
dotarły do Kolberga2. W późniejszych latach, gdy Hoff upominał się u autora Ludu o swoje rysunki, ten nie bez goryczy zmuszony był przypomnieć nigdy nieuiszczony, choć darowany dług, który w swoim mniemaniu Hoff uznał za spłacony poprzez inicjatywę warszawskiego koncertu 3.&#13;
Sprawa ta stanowiła zresztą jedną z przyczyn, dla których Poznańskie&#13;
z braku środków finansowych było niezwykle ubogie w ilustracje, nad&#13;
czym Kolberg ubolewał:&#13;
Czujemy mocno, ile by dzieło etnograficznym poświęcone badaniom zyskało&#13;
na przedstawieniu w dokładnych rysunkach typów miejscowych, tak samychże&#13;
postaci ludzkich, jak i wszelkich ludzkiego przemysłu wytworów i wyrobów, jak&#13;
np. mieszkań, narzędzi, sprzętów, naczyń itp. Trudność otrzymania podobnych&#13;
wizerunków, których nabycie zawisło od chętnego współdziałania ludzi ołówka, pędzla i rylca, obok pomocy, jaką daje fotografia, jak niemniej zbyt wysokie&#13;
Zob. wyżej, s. 320.&#13;
O współpracy Kolberga z Hoffem zob. wyżej, s. 225–227.&#13;
3&#13;
List B. Hoffa z 19 I oraz brulion odpowiedzi Kolberga z 21 I 1882 r., Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65),, listy 916 i 917.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
412&#13;
&#13;
�nakładu ilustracyj tego rodzaju koszta nie dozwalają nam dzieła naszego uzupełnić nimi w sposób, jaki by wszechstronne rzeczy opisywanych przedstawienie&#13;
wymagało1.&#13;
&#13;
Specyficznym zespołem źródeł wykorzystanych w tej monografii są&#13;
wspominane już ankiety Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu, przygotowane i rozesłane do „obywateli świeckich i duchownych” Wielkopolski&#13;
w roku 1858 i kilku następnych latach. Ankiety te pt. Szemat do spisywania&#13;
materiałów mających służyć do opisu statystycznego W. Ks. Poznańskiego&#13;
obejmowały 22 pytania zebrane w trzech działach: topograficznym, etnograficznym i historiograficznym. Choć oddźwięk społeczny nie był wielki,&#13;
a odpowiedzi często zbyt ogólnikowe, Kolberg, który zapoznał się z tymi&#13;
materiałami w Poznaniu w Towarzystwie i częściowo je wypożyczył, zaczerpnął z nich niektóre wiadomości i opisy etnograficzne, zwłaszcza dotyczące ubiorów. Pisał:&#13;
[…] szemata wspomnione, które Towarzystwo łaskawie przejrzeć nam dozwoliło,&#13;
nie pomału przyczyniły się, obok wiadomości zaczerpniętych już dawniej z pism&#13;
czasowych […], do wzbogacenia i uzupełnienia własnych naszych spostrzeżeń&#13;
i notat w ciągu kilkakrotnych po Wielkopolsce podróży zdobytych, a kreślonych&#13;
i porządkowanych podług stale przez nas przyjętego planu i do wydania na&#13;
widok publiczny przeznaczonych2.&#13;
&#13;
Choć Kolberg był zadowolony, że region tak bogaty i zróżnicowany&#13;
kulturowo zdołał scharakteryzować w siedmiu tomach i zadośćuczynić&#13;
wymogom objętościowym i finansowym sponsorującej dzieło Akademii,&#13;
zdawał sobie sprawę, że Wielkopolska, dzielnica będąca kolebką Polski,&#13;
zasługiwałaby na znacznie pełniejszą dokumentację. Wysyłając Stanisławowi Czarneckiemu do Pakosławia ostatni tom monografii, tak komentował ten fakt:&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. III–IV. Siedmiotomowa monografia&#13;
zawiera jedynie trzy ilustracje „podług rysunków Hoffa”: dwie w cz. I, jedną w cz. III. Wcześniej&#13;
ryciny przeznaczone do Poznańskiego drukowane były w artykule Kolberga pt. Lud z okolic&#13;
Poznania. (Wyjątek z drukującego się obecnie w Poznaniu dzieła O. Kolberga pt. Lud, jego&#13;
zwyczaje itd.), w „Kłosach” 1872, T. XIV (w nr. 358 s. 323–324 i nr 359 s. 335–336), gdzie zamieszczono cztery ryciny. Czwarta – niepublikowana w monografii – znajdzie się w suplemencie do W. Ks. Poznańskiego (DWOK T. 74 – w przygotowaniu do druku).&#13;
2&#13;
O. Kolberg W. Ks. Poznańskie cz. I (DWOK T. 9), s. II–III. Zob. też wyżej, s. 219–220.&#13;
1&#13;
&#13;
413&#13;
&#13;
�Druk jego pozostawia mi tę satysfakcje, żem opis tej prowincji pod względem&#13;
etnograficznym nareszcie do szczęśliwego doprowadził końca, co nie każdego&#13;
autora, pracującego nad dziełem większego rozmiaru i przy ograniczonych środkach bywa udziałem. Nie do mnie należy sąd, czym się wywiązał, jak należy,&#13;
z zadania i czym odpowiedział w zupełności oczekiwaniom czytelników, kreśląc&#13;
właściwości wielkopolskiego ludu ze strony przez innych nie tykanej prawie.&#13;
Czuję bowiem sam, że dzieło mogłoby być pełniejsze, dokładniejsze, pomnożone&#13;
wielu jeszcze ciekaw[sz]ymi dla uczonych szczegółami niż te, które podaję, gdyby&#13;
wiek i stargane już siły moje dozwoliły mi nowe po Księstwie odbywać podróże&#13;
i nowe zbierać plony1.&#13;
&#13;
Przymusowa minimalizacja zakresu badań terenowych i prac pod presją obiektywnych warunków i osobistych ograniczeń stawała się wyraźnie&#13;
coraz bardziej doskwierająca.&#13;
Korespondencja z poznańskimi współpracownikami i przyjaciółmi,&#13;
szczególnie z Moraczewską i Szulcem, a także po części z mieszkańcami Pomorza i Mazur, odsłania – chyba najwyraziściej w jego epistolografii – patriotyczną postawę Kolberga i jego ugruntowane poczucie narodowej tożsamości. Warto więc uczynić tu istotne dopełnienie, ilustrując to stanowisko&#13;
badacza jego wybranymi wypowiedziami. Określając się jednoznacznie jako&#13;
Polak i protestant, autor Ludu nie waha się wyrażać swojego sprzeciwu&#13;
i smutku wobec postępującej germanizacji, wobec restrykcji i prześladowań&#13;
zaborczych władz pruskich w stosunku do wszelkich przejawów polskości&#13;
w życiu publicznym, kulturalnym, w szkolnictwie, urzędach, kościele katolickim, kręgach ziemiaństwa i inteligencji. Odpowiadając na doniesienia&#13;
o kolejnych akcjach Kulturkampfu w zaborze pruskim, zorientowany w bieżącej pruskiej polityce wobec Polaków, m.in. w stosunku do duchownych&#13;
katolickich, wyraża swoją solidarność i ubolewanie: „Jakkolwiek protestant,&#13;
wielce ubolewam jako Polak nad wszystkim, co się tam u Was dzieje, nad&#13;
całą tą samowolą biurokracji niem[ieckiej] […]”. Dowiadując się, że kłopoty&#13;
ma teatr poznański, pisze: „A jednak szkoda, bo ta instytucja, byle tylko&#13;
mieć warunki egzystencji, mogłaby istotnie przynieść korzyści podtrzymywania podkopywanej systematycznie narodowości”. W liście do S. Czarneckiego stwierdza: „Wiem, z jakimi przeszkodami szanowni Państwo wraz&#13;
z całym Księstwem walczyć musicie, by zachować narodowość naszą i na&#13;
1&#13;
Brulion listu do S. Czarneckiego z 22 III 1882 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 626.&#13;
&#13;
414&#13;
&#13;
�korzystniejszym niż dotąd utrzymać się stanowisku ekonomicznym wobec&#13;
nieprzyjaciela”1. Niejednokrotnie zabiera głos w sprawie kłopotów ziemian&#13;
wielkopolskich z utrzymaniem ziemi i majątków:&#13;
Wszystko, co Pani piszesz o pp. Niegolewskich i całym obywatelstwie, zasmuca&#13;
mnie mocno, jak niemniej i to, co dokazują z nami Prusacy. Cóż bo na to dziś&#13;
kto poradzi? Może Pan Bóg w jakikolwiek sposób złe odwróci, a tymczasem&#13;
pracować nam trzeba w ciszy i wyrabiać siłę.&#13;
&#13;
Jest przekonany, że słuszną drogą w tej tragicznej dla Polaków sytuacji jest „[…] prosty gościniec cywilizacyjny, na którym jedynie można było&#13;
równą bronią i z korzyścią walczyć z Niemcami i ich kulturą […]”. Wyraża&#13;
nadzieję, że słabnąca podaż polskich książek w Poznańskiem, m.in. Ludu,&#13;
ożywi się jednak na rzecz ich kupowania „z patriotyzmu”, tak jak w Galicji,&#13;
Królestwie i na Litwie, gdzie przedstawia się to lepiej, „by literatura nasza&#13;
nie stanęła à sec”. Uznaje za groźne dla bytu narodowego „pozbywanie się&#13;
ojcowizny na korzyść obcych” i „nieustanną emigrację naszych włościan&#13;
do Ameryki”, którą komentuje: ‘”Ubytek tej ludności jest tą prawdziwą dla&#13;
całej prowincji klęską, której atoli zapobiec skutecznie nikt widać dziś już&#13;
nie jest w możności”2. Gdy Moraczewska pisze: „Ze spraw publicznych nic&#13;
nie donoszę, czytasz Pan w dziennikach o ucisku naszym aż do znudzenia.&#13;
Najgorsze ze strony naszej, że ziemię w ręce niemieckie oddajemy i to tysiącami morgów naraz” – z goryczą odpowiada:&#13;
Ze spraw publicznych widzę, że nasi posłowie dzielnie się potykają z Niemcami&#13;
i biją ich w Sejmie na każdym kroku. Ale co to pomoże? […] Walka to baranka&#13;
z wilkiem. Jedyną realną dla nas zdobyczą byłoby coraz większe skarbienie sobie wyborców między chłopami i trzymanie się oburącz ziemi, a nie wyzuwanie&#13;
się z niej co chwila dla Niemców i Żydów. Ale i na to ostatnie, jak widzę niestety&#13;
z listów Pani, skutecznego już nie ma lekarstwa.&#13;
&#13;
1&#13;
Korespondencja… cz. I (DWOK T. 64), s. 521, 560, cytaty z brulionów listów (odpowiednio):&#13;
do M. Szulca z 26 II 1875 r. i do B. Moraczewskiej z 30 I 1876 r. oraz Korespondencja… cz. II&#13;
(DWOK T. 65), s. 262, brulion do S. Czarneckiego z 16 X 1879 r. Zob. też wyżej fragmenty listów&#13;
do L. Czarlińskiego, s. 340.&#13;
2&#13;
Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65), s. 41, 321, 426, i 494, cytaty z brulionów listów&#13;
(odpowiednio): do B. Moraczewskiej z 25 VI 1877 r., z 12 II i z XII 1880 r. oraz do S. Czarneckiego&#13;
z 15 V 1881 r.&#13;
&#13;
415&#13;
&#13;
�W tym samym liście z 1882 roku dodaje:&#13;
Niemcy chcą mnie koniecznie zrobić Niemcem. Dowiodłem im jednakże, że&#13;
skoro rodzina moja pochodzi z Pomeranii (dawnego lechickiego Pomorza), więc&#13;
też i nazwisko jej łączność ma z nazwą słowiańską pomorskiego Kołobrzega. Ja&#13;
zaś urodziłem się w Sandom[ierskiem].&#13;
&#13;
Na co Moraczewska odpowiada:&#13;
Bardzoś Pan jasno dowiódł Niemcom, żeś Polakiem; gdyby pojedynczy ludzie&#13;
w narodach odwoływali się do protoplastów, to by wcale narodowości nie było.&#13;
A w dodatku słuszne twierdzenie Pana, że Jego rodzina pochodzi z krainy słowiańskiej, niewątpliwie z Pomorza. Czy bez tej tradycji duchowej wytrwałbyś&#13;
Pan przy swej znakomitej a tak mozolnej pracy w tyle utrudzonych warunkach?&#13;
&#13;
Także w 1882 roku w liście do Szulca czytamy:&#13;
Piszesz i Pan także o swojej domowej niedoli, jak w ogóle o smutnym położeniu&#13;
całego Waszego Poznańskiego, nie rokując mu bynajmniej w przyszłości (jeśli&#13;
Polska powstanie lub utworzoną będzie) bytu narodowego – tak dalece warunki,&#13;
jakie by byt ten zapewnić mogły, są tam podkopane. […] Jest to skutkiem owego&#13;
fatalnego dla nas, a nieuniknionego niemieckiego Drang nach Osten, któremu&#13;
się à la longue oprzeć trudno przy tak mało sprzyjających [warunkach]. Wszakże&#13;
już i zachodnie powiaty Królestwa są tam zagrożone. Łódź mająca 100 000 mieszkańców jest już jakoby miastem czysto niemieckim, a Moskale mimo szalonej&#13;
zawiści do Niemców, nie tylko niemczeniu temu nie stawiają tamy, ale owszem,&#13;
dopomagają mu bezrozumnym swym uciskiem polonizmu1.&#13;
&#13;
Gdy w innym miejscu Szulc skarży się:&#13;
U nas germanizowanie i wywłaszczanie szlachty idzie na potęgę. Oczy się dobrowolnie zamykają, nie chcąc patrzeć na to, co się dzieje. W Królestwie nielepiej.&#13;
[…] Jedna Galicja oddycha swobodnie. Oby tylko umiała rozsądnie korzystać&#13;
ze swych swobód i wolności, szerząc dobrobyt i oświatę.&#13;
&#13;
1&#13;
Tamże, s. 543, 627, 642, 704–705, cytaty z listów (odpowiednio): B. Moraczewskiej z 1 IX&#13;
1881 r., brulionu Kolberga do B. Moraczewskiej z 22 III i tejże do Kolberga z 6 IV 1882 r. oraz&#13;
z brulionu do M. Szulca z października 1882 r.&#13;
&#13;
416&#13;
&#13;
�Kolberg w odpowiedzi podziela jego ubolewanie nad losem „naszego&#13;
nieszczęśliwego, skrępowanego narodu” i przyznaje, „[…] że nam tu w Krakowie stosunkowo wolniejszym nieco dano oddychać powietrzem”, lecz&#13;
trzeźwo komentuje politykę Austriaków, stwierdzając, że „[…] nasi protektorzy, równie niemal jak i Was tam w Wielkopolsce Prusacy, materialnym&#13;
obezwładniają uciskiem”1. Wybiegając naprzód, można jeszcze przytoczyć opinię z 1886 roku, kiedy to wobec zapowiedzi w sejmie pruskim&#13;
kolejnych działań germanizacyjnych Kolberg napisze do Moraczewskiej:&#13;
„Aż zgroza bierze czytać wszystkie te polakożercze elukubracje”. Mimo to&#13;
dodaje:&#13;
Mam jednak nadzieję, że sprężystość i siła odporna naszego ludu dosyć jeszcze&#13;
będzie wielką, aby tę zagrażającą mu z góry zmorę–dusicielkę, jeśli nie od razu,&#13;
to choć powolnym, ale ciągłym działaniem i nękaniem przeciwnika skutecznie&#13;
zrzucić ze swoich piersi.&#13;
&#13;
I kończy zdaniem J.J. Rousseau na temat Polski „za czasów pierwszego&#13;
rozbioru”: „Pożarli Was sąsiedzi, starajcież się, by Was nie mogli strawić” 2.&#13;
Ten z konieczności krótki przegląd wypowiedzi Kolberga na temat sytuacji ówczesnej Polski można zamknąć zdaniem z jego listu do Seweryny&#13;
Duchińskiej, w której emigranckim domu w Paryżu bywał w 1878 roku,&#13;
w czasie swojego pobytu na Wystawie Powszechnej, i gdzie zapewne niejednokrotnie brał udział w toczących się tam rozmowach na temat sytuacji&#13;
kraju. Przesyłając jej kolejne dwa tomy (Lubelskie cz. I i Pokucie cz. II),&#13;
„w których nie ma nic pochodzącego z prowincji, gdzie stała Pani kolebka”,&#13;
napisał:&#13;
&#13;
1&#13;
List M. Szulca z 30 I 1883 r. oraz brulion odpowiedzi Kolberga do M. Szulca z 20 II 1883 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), cytaty (odpowiednio): s. 20–21 oraz s. 28.&#13;
2&#13;
Brulion listu do B. Moraczewskiej z 23 II 1886 r., tamże, s. 319. Przywołane zdanie J.J. Rousseau pochodzi z pracy Considérations sur le gouvernement de Pologne et sur sa réformation&#13;
projetée (wyd. 1782, pierwszy polski przekład M.F. Karpia w 1789 r.), zob. Uwagi o rządzie&#13;
polskim i jego projektowanej naprawie, w: J.J. Rousseau Umowa społeczna. Uwagi o rządzie&#13;
polskim…, tłum. M. Starzewski, Warszawa 1966, s. 193. Cytat ten w wersji: „Nie możecie przeszkodzić, aby sąsiedzi was nie połknęli, sprawcież przynajmniej, aby was strawić nie mogli”&#13;
przytacza W. Kalinka w artykule Jan Jakub Rousseau i jego wpływ w Polsce, zamieszczonym&#13;
w „Przeglądzie Polskim”, R. 20, T. 79: 1886, z. 235, s. 1–16. Może za tym artykułem przypomina&#13;
go Kolberg.&#13;
&#13;
417&#13;
&#13;
�Że jednak wspólna nam myśl całej niepodzielnej Polski każdy jej zakątek równą&#13;
każe nam ogarniać miłością, więc nie wątpię, że gdy zajrzysz Pani do tych zbiorów, to i Ruś zainteresuje Panią w tej samej co Korona mierze […]1.&#13;
&#13;
Bez poczucia takiego związku z polskością rzeczywiście trudno byłoby&#13;
sobie wyobrazić determinację i wytrwałość w realizacji wydawniczego celu&#13;
Kolberga.&#13;
Po wydaniu Poznańskiego i części I Pokucia rozsyłanych w marcu, latem&#13;
i jesienią 1882 roku Kolberg, podobnie jak w roku poprzednim, nie wyjeżdżał na badania terenowe. Wcześniejsze plany wyjazdu na kilka tygodni&#13;
w okolice Lwowa nie zostały zrealizowane z powodu niepogody, względów&#13;
zdrowotnych i natłoku prac wymagających „bezustannego przeglądu, obróbki i ślęczenia” nad pozyskanymi materiałami. Odpowiadając na zaproszenie Glogera do jego rodzinnego Jeżewa, tłumaczył: „[…] nie wahałbym&#13;
się ani chwili pospieszyć do Was, gdyby nie to wątłe zdrowie i wiek, który&#13;
mi każe dobrze obliczać się z każdym uczynić się mającym krokiem”. Nie&#13;
skorzystał też z kilku innych zaproszeń. A jesienią pisał żartobliwie do Szulca: „[…] wycieczki tego roku wcale w świat nie robiłem, bo wtedy, gdy ją&#13;
rozpocząć miałem, lunęły deszcze, a gdy wreszcie zawitało słońce, już mnie&#13;
chęć do podróży ominęła”2.&#13;
Na początku czerwca 1882 roku dotarła do Modlnicy wiadomość od Karoliny o przebytym przez Antoniego nagłym, groźnym załamaniu się zdrowia. Był to prawdopodobnie rozległy udar i częściowe porażenie. Według&#13;
bratowej przyczyną były kłopoty zawodowe: utrata posady nauczyciela&#13;
w gimnazjum męskim i wymuszona dymisja w gimnazjum żeńskim. Z właściwą sobie wylewnością Karolina opisywała Oskarowi walkę o życie męża&#13;
i zażegnanie bezpośredniego niebezpieczeństwa oraz beznadziejną sytuację&#13;
materialną rodziny, która zawsze trudna, pogorszyła się skrajnie w związku&#13;
z tą chorobą i związanymi z nią wydatkami oraz z utratą części jej lekcji&#13;
podczas opieki nad chorym. Kolberg zmartwiony i bezradny, sam w kłopotach, próbował taktownie tłumaczyć swoją niemożność pomocy, ale wobec&#13;
uporczywych próśb Karoliny, jej rozpaczliwych utyskiwań i skarg na brak&#13;
wsparcia ze strony warszawskiej rodziny, zwrócił się z prośbą o pomoc&#13;
w tej sprawie do swojej bratanicy, Jadwigi Wernerowej, a sam przekazał&#13;
Brulion listu do S. Duchińskiej z 27 X 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 80.&#13;
Bruliony listów do Z. Glogera z 10 IX 1882 r. i do M. Szulca z X 1882 r., Korespondencja…&#13;
cz. II (DWOK T. 65), s. 694 i 705.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
418&#13;
&#13;
�Karolinie za pośrednictwem Gebethnera sumę 60 rubli i próbował serdecznie wesprzeć, pocieszyć i uspokoić bratową. Stan chorego pogorszył się&#13;
jednak jesienią i 19 grudnia Antoni zmarł1. Oskar stracił kolejnego brata&#13;
i pozostał sam, bez rodzeństwa. A strapiona i rozgoryczona Karolina, świadoma dobroci i wyrozumiałej troski Oskara, wkrótce po pogrzebie napisała&#13;
do niego: „[…] rodziną Ty już tylko jesteś, bo inni Kolbergowie – to są inni&#13;
ludzie”2.&#13;
Zachowane świadectwa rodzinne wskazują na to, że zmarły był postacią&#13;
trudną. Utalentowany malarz, autor cenionych prac, pozostający w wiecznych kłopotach materialnych i długach, niedotrzymujący terminów i zobowiązań, niestabilny w pracy i zamiarach artystycznych – taki portret&#13;
wyłania się w zarysach z rodzinnej korespondencji, zresztą enigmatycznej&#13;
i aluzyjnej w tej kwestii. We wspomnieniu poświęconym Antoniemu Kolbergowi jego autor, zaprzyjaźniony z rodziną Wojciech Gerson, nie szczędzi&#13;
słów uznania sztuce zmarłego. Przedstawiając jego biografię i twórczość&#13;
malarską, złożoną z obrazów religijnych, portretów i scen rodzajowych,&#13;
pisze m.in.:&#13;
Szczególną właściwością uzdolnień Kolberga jako malarza była wielka wytrawność. Produkował mało, ale ze starannością posuniętą do przesady w wymaganiu zgodzenia z sobą różnorodnych zalet. Syn inżyniera i matematyka, z matematyczną zwrotnością i ścisłością rozwiązywał dylemata tworzenia plastycznego,&#13;
skąd płynęło niezadowolenie, zniechęcenie do pracy spowodowane brakiem&#13;
decyzji. Nie był w stanie częstokroć dokończyć zaczętej pracy, zmieniając co raz&#13;
pogląd na stopień i rodzaj obrobienia. A działo się to z wielką dla sztuki polskiej&#13;
i dla samego artysty szkodą, zwłaszcza że od pierwszej już młodości okazywał&#13;
talent bardzo wybitny3.&#13;
1&#13;
Zob. listy Karoliny i Oskara z czerwca i lipca 1882 r. (tamże, listy 968, 972, 974, 982&#13;
i 985). Dalsze wiadomości o sytuacji rodzinnej przekazywał Kolbergowi zaprzyjaźniony z nim&#13;
Władysław Podlewski, mieszkający w Warszawie krewny Konopków (tamże, listy 999, 1007,&#13;
1008), zob. też odpowiedź Kolberga z 27 XII 1882 r. (list 1011).&#13;
2&#13;
List Karoliny z 27 XII 1882 r., tamże, s. 722.&#13;
3&#13;
W. Gerson Antoni Kolberg. Artysta malarz, w: Sprawozdanie Komitetu Towarzystwa&#13;
Zachęty Sztuk Pięknych w Królestwie Polskim za rok 1882, s. 60. W końcu 1882 roku Towarzystwo to zakupiło obraz Kolberga Głowa starca (zob. listy J. Wernerowej z 15 XII 1882 r., Korespondencja… cz. II, DWOK T. 65, s. 714 oraz W. Podlewskiego z 5 I 1883 r., Korespondencja…&#13;
cz. III, DWOK T. 66, s. 3). Obecnie własność Muzeum Narodowego w Warszawie (tam tytuł:&#13;
Starzec), reprodukcja w katalogu K. Markiewicz Antoni Kolberg…, s. 37.&#13;
&#13;
419&#13;
&#13;
�Na spuściznę malarską po Antonim składało się kilkanaście obrazów&#13;
olejnych, w większości niewykończonych lub wymagających restauracji,&#13;
oraz około 40 kartonów z projektami fresków, które artysta wykonał kiedyś&#13;
wspólnie z Karolem Marconim dla sali posiedzeń Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego oraz dla sali głównej Hotelu Europejskiego w Warszawie.&#13;
Karolina miała zamiar urządzić wystawę prac męża, by je następnie sprzedać, ale przeszkodą była konieczność kosztownej renowacji obrazów. Oskar&#13;
postanowił pomóc Karolinie i jej dzieciom i w kwietniu 1883 roku poprosił&#13;
Ludwika Jenikego, redaktora „Tygodnika Ilustrowanego”, w imię „przyjaźni&#13;
dawnej”, o „zwrócenie na ten przedmiot uwagi” i opublikowanie na łamach&#13;
pisma informacji o spuściźnie malarskiej Antoniego, a także o potrzebie ich&#13;
bezinteresownej restauracji, by sprzedaż mogła przynieść dochód na rzecz&#13;
wdowy i dzieci. Notatka taka ukazała się w „Tygodniku”; mowa w niej&#13;
o dorobku malarza, projekcie wystawy jego prac i przeznaczenia dochodu&#13;
z niej na korzyść jego bliskich. Zawiera także apel o społeczne poparcie&#13;
tego pomysłu oraz o podjęcie się wykończenia i odnowienia obrazów, skierowany do artystów i przyjaciół zmarłego1. Jednak z inicjatywy tej nic nie&#13;
wyszło; chętnych do renowacji obrazów nie było, do planowanej ekspozycji&#13;
nie doszło.&#13;
Także w roku 1882 ukazała się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” kolejna praca Kolberga pt. Właściwości, pieśni i tańce ludu&#13;
Ziemi Dobrzyńskiej, oparta o materiały zebrane jeszcze w latach pięćdziesiątych.2 Ten obszerny artykuł pomyślany był jako uzupełnienie rozprawy&#13;
A. Petrowa Lud Ziemi Dobrzyńskiej z 1878 roku3; w informacji wstępnej&#13;
Kolberg podkreśla znaczenie swoich materiałów jako wcześniejszych od&#13;
publikowanych przez Petrowa, choć „pomnożonych jeszcze następnie&#13;
Brulion listu do L. Jenikego z 13 IV 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 47.&#13;
Notatkę tę zamieszczono w Kronice tygodniowej „Tygodnika Ilustrowanego” 1883, w nr. 17&#13;
(z 28 IV).&#13;
2&#13;
Opublikowano ją w tomie VI z 1882 roku, na s. 86–158 oraz w postaci osobnej odbitki&#13;
w tym samym roku. We wstępie Kolberg podaje tam rok 1854 jako datę pozyskania zawartych&#13;
w pracy materiałów; jednak znane dokumenty wymieniają jego pobyt na Ziemi Dobrzyńskiej&#13;
w 1856, a nie 1854 roku. Materiał ten, dopełniony o zapisy z Ziemi Dobrzyńskiej z innych manuskryptów, znalazł się ponownie w ramach Dzieł wszystkich, w cz. VI Mazowsza (DWOK&#13;
T. 41), s. 1–150 (tam błędnie: „Wesele II” na s. 3; jest to cd. „Wesela I”).&#13;
3&#13;
Rozprawa A. Petrowa pt. Lud Ziemi Dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje,&#13;
obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki zamieszczona została także w „Zbiorze Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej”, T. II: 1878, s. 3–182.&#13;
1&#13;
&#13;
420&#13;
&#13;
�wiadomościami z gazet lub opowiadań ustnych”. Praca zawiera krótki opis&#13;
kraju, ludu, ubioru, mowy, wesela z Działynia z 22 pieśniami (i z datą: 1854&#13;
[!]) oraz najobszerniejszy dział, obejmujący 87 pieśni powszechnych i ponad&#13;
50 „śpiewek i tańców”. Zaletą publikacji są zapisy nutowe części melodii&#13;
wokalnych i instrumentalnych, co było praktyką wyjątkową dla tego rocznika, na ogół niedrukującego materiału muzycznego.&#13;
&#13;
XXII&#13;
[Spotkanie z J. Blizińskim i zaproszenie Kolberga do Bóbrki (maj 1883). –&#13;
Podróż w Sanockie i Przemyskie (lato 1883). – Uczestnictwo w obchodach&#13;
200-lecia zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem (wrzesień 1883). – Wydanie cz. II Pokucia i cz. I Lubelskiego (1883). – Przyznanie Kolbergowi funduszu z Kasy im. J. Mianowskiego (1883) na dalsze wydawnictwo, tj. Mazowsze&#13;
cz. I–V. – Recenzja C. Neymanna cz. I–II Pokucia (1884). – Wydanie cz. II&#13;
Lubelskiego i wstępne prace nad cz. I Mazowsza (1884). – Udział Kolberga w Zjeździe Historyczno-Literackim im. J. Kochanowskiego i jego Głos&#13;
w dyskusji nad referatem P. Chmielowskiego (maj 1884). – Spotkanie w Krakowie z Karoliną i jej dziećmi (lipiec 1884). – Podróż w Sanockie i Przemyskie (lipiec–październik 1884). – Opuszczenie Modlnicy i przeprowadzka&#13;
do Krakowa (październik 1884) – zmiana warunków życia i pracy. – Druk&#13;
cz. I Mazowsza oraz publikacja opracowania pt. Zwyczaje i pieśni ludu&#13;
wielkopolskiego z rękopisu pozostałego po śp. Józefie Lipińskim w „Zbiorze&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej” (1884). – Wydanie cz. I Kieleckiego (1885). – Kolejna podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka” (lipiec–listopad&#13;
1885). Bogate materiały z podróży z lat 1883–1885. – Druk cz. II Mazowsza&#13;
oraz pracy Zagadki z Lubelskiego… w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” (1885).]&#13;
&#13;
Wiosną 1883 roku doszło do nieoczekiwanego spotkania Kolberga z Józefem Blizińskim. Ich żywy i przyjacielski kontakt osobisty i korespondencyjny, zwłaszcza w okresie badań i prac Kolberga nad Kujawami,&#13;
urwał się w 1869 roku na kilkanaście lat z bliżej nieznanych przyczyn.&#13;
Być może zdecydowała po prostu przeprowadzka Kolberga do Krakowa, a Blizińskiego w 1873 roku z Kujaw do Warszawy i rozminięcie się&#13;
życiowych dróg. W Krakowie spotkali się znów w maju na publicznym&#13;
posiedzeniu Akademii, otwierającym jej roczną działalność. Bliziński wraz&#13;
421&#13;
&#13;
�z żoną Pelagią mieszkali od 1876 roku w ówczesnym powiecie leskim, nad&#13;
Sanem, w Bóbrce Górnej, czyli Nowej, tzw. Damazówce, gdzie nabyli założony tam wcześniej folwark i dworek. Bliziński był już wówczas uznanym&#13;
komediopisarzem, Kolberg autorem cenionych tomów Ludu. W czerwcu&#13;
Kolberg pisał:&#13;
Szczęśliwe nasze spotkanie się na ostatnim tegorocznym otwarciu Akademii1&#13;
rozbudziło dawne wspomnienia i umocniło we mnie wiadomy Wam zamiar,&#13;
nie od dziś zresztą już powzięty, odwiedzenia Was kiedykolwiek w Waszej na&#13;
wpół górskiej rezydencji i pogadania o tym i o owym, a materii do pogadanki po&#13;
upływie lat 20 naszej rozłąki zapewne by nam wcale nie zabrakło. Nie odkładając tedy zamiaru tak pięknego ad calendas graecas, bo nie wiemy, co nas czeka&#13;
jutro, sądzę, że najlepiej by może było jeszcze w tym roku zjechać do Waszego&#13;
gościnnego domu, w którym, jak to już słyszałem z ust Waszych, chętnie i życzliwie będę przyjętym, bylebym tylko zgłosił się wśród lata2.&#13;
&#13;
Plan został zrealizowany i pod koniec lipca Kolberg wyjechał do Bóbrki,&#13;
by letni sezon 1883 roku oraz dwa kolejne w następnych latach 1884 i 1885&#13;
spędzić z doskonałym dla swojego dzieła rezultatem w Sanockiem i Przemyskiem, dopełniając wcześniejsze badania podejmowane tam w latach&#13;
sześćdziesiątych. Wszystkie trzy podróże na te ziemie, ostatnie w swoim&#13;
życiu, odbył własnym kosztem. Dlatego też szczególne znaczenie dla efektywności jego prac miały bliskie więzi, a także relacje rodzinne i sąsiedzkie&#13;
między mieszkańcami zaprzyjaźnionych dworów, którzy badacza gościli&#13;
i ułatwiali mu penetrację obu sąsiadujących ze sobą regionów.&#13;
Wyprawa z roku 1883 jest stosunkowo dobrze udokumentowana w korespondencji. Wyjazd nastąpił prawdopodobnie 24 lipca pociągiem z Krakowa do Przemyśla, skąd dalej podróżował Kolberg koleją do Ustrzyk,&#13;
gdzie oczekiwał gościa Bliziński. W Bóbrce spędził badacz około miesiąca&#13;
w przyjacielskiej i serdecznej atmosferze i w dogodnych dla swych prac&#13;
warunkach. Stamtąd po 20 sierpnia wybrał się do Leszczowatego, do Edmunda i Katarzyny Kraińskich, u których gościł już w latach 1861 i 1863.&#13;
1&#13;
Uroczyste publiczne posiedzenie Akademii Umiejętności odbyło się w Krakowie 5 maja&#13;
1883 r. Zob. „Rocznik Zarządu Akademii Umiejętności. Rok 1882 [!]”, Kraków 1883, s. 85–108&#13;
oraz artykuł w „Czasie” 1883, w nr. 102 (z 6 V), na s. 3 pt. Posiedzenie publiczne Akademii&#13;
Umiejętności. W tym samym numerze „Czasu”, na s. 2 ukazało się doniesienie o pobycie w Krakowie Blizińskiego, „autora Pana Damazego i Rozbitków”.&#13;
2&#13;
List do J. Blizińskiego z 15 VI 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 48.&#13;
&#13;
422&#13;
&#13;
�Edmund Kraiński – jak wspomniano – żywo interesował się etnografią,&#13;
prowadził własne obserwacje i studia ludoznawcze Był więc także świetnym partnerem dla Kolberga. Po dziesięciu dniach pobytu w Leszczowatem,&#13;
30 sierpnia, Kolberg przyjechał do odwiedzanej również 20 lat wcześniej&#13;
Iskani, gdzie gościli go związani też rodzinnie z Konopkami i już wymieniani&#13;
Gabriel i Julia Załęscy. 31 sierpnia pisał do Juliana Konopki: „Od wczorajszego dnia jestem w Iskani, dokąd przybyłem z Leszczowatego, gdzie jak&#13;
najprzyjemniej dni 10 spędziłem. Pp. Edmundowie Kr[aińscy] najserdeczniejsze ukłony zasyłają całemu domowi w Modlnicy i p. Romanowi. Toż&#13;
samo i p. Załęski”1. Do Krakowa wrócił Kolberg na początku września,&#13;
skąd po paru dniach dotarł do Modlnicy2. Plon z tej wyprawy był bogaty&#13;
we własne zapisy terenowe melodii i tekstów folkloru, opisy obrzędów&#13;
i zwyczajów, wiadomości etnograficzne, zwłaszcza pozyskane w Bóbrce, co&#13;
z wdzięcznością wyrażał w liście do Blizińskiego:&#13;
Pobyt wszakże u Was, przyznać to muszę, najobfitszego i najcenniejszego dostarczył mi materiału etnograficznego, do zebrania którego przyczyniła się i niezmordowana Wasza małżonka, a jej łaskawe zabiegi i pomoc, jak i gościnne&#13;
nader przyjęcie (mimo częstej migreny), obok wspomnień dawniejszych czasów&#13;
z Warszawy i z Kujaw, obok względów szanownej Waszej matki, kazały mi uważać dom Wasz jakoby mój własny, rodzinny i dlatego drogą mi zawsze zostanie&#13;
jego pamięć. A i zdrowie moje znacznie się wśród Was polepszyło3.&#13;
&#13;
Dalsze cenne materiały z tego regionu gromadził Kolberg w czasie następnych dwu sezonów badawczych, kiedy przebywał także w tych miejscowościach w latach 1884 i 1885. Materiały te nie zostały wydane za życia&#13;
badacza. Wykorzystał je po części Kopernicki w drukowanym w 1890 r.,&#13;
już po śmierci Kolberga, niewielkim objętościowo Przemyskiem. Dopiero&#13;
w ramach Dzieł wszystkich opublikowano je w trzytomowym Sanockiem-Krośnieńskiem oraz w obszernym suplemencie do XIX-wiecznego Przemyskiego4.&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 61.&#13;
Informacje o planach, przebiegu i szczegółach tej podróży zob. tamże, listy z okresu od 26&#13;
czerwca do 7 września 1883 r., nr 1045–1048 i 1051–1054.&#13;
3&#13;
List do J. Blizińskiego z 7 IX 1883 r., tamże, s. 63.&#13;
4&#13;
Tj. w tomach 49–51 DWOK (Sanockie-Krośnieńskie cz. I–III) oraz 83/I i 83/II DWOK&#13;
(Przemyskie. Suplement do tomu 35). Zob. tamże omówienie tych materiałów we wstępnych&#13;
opracowaniach T. Skuliny (w tomie 49 DWOK) oraz E. Millerowej (w tomie 83/I DWOK).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
423&#13;
&#13;
�Z podróży na południowy wschód Kolberg wracał już na początku września, „by – jak pisał do Karoliny – być obecnym na następnych uroczystościach jubileuszowych Sobieskiego […].” 1 Obchody dwusetnej rocznicy&#13;
zwycięstwa Sobieskiego pod Wiedniem, połączone z jubileuszem 25-lecia&#13;
pracy artystycznej Jana Matejki oraz ze Zjazdem Artystów i Literatów ze&#13;
wszystkich trzech zaborów, zorganizowane zostały w Krakowie z wielkim&#13;
rozmachem w dniach od 11 do 16 września. Na program składały się m.in.:&#13;
tzw. „uroczystość ludowa” w dniu 11 września, tj. zjazd delegacji wiejskich&#13;
i pielgrzymek ludowych ze wszystkich trzech zaborów, ich pochód na Wawel i dalej na Błonia oraz przyjęcie w ogrodach ks. Karmelitów, uroczysta&#13;
procesja ulicami miasta z udziałem wszystkich stanów, władz miejskich,&#13;
stowarzyszeń i instytucji w dniu 12 września, obchód jubileuszu Matejki&#13;
i odsłonięcie pomnika Jana III w Ogrodzie Strzeleckim – 13 września oraz&#13;
Zjazd Artystów i Literatów w dniach 13–16 września, zakończony wycieczką galarami przez Bielany do Tyńca i z powrotem Wisłą2. Kolberg brał&#13;
udział w uroczystościach w dwu pierwszych dniach. W liście do Blizińskiego z 28 września opisuje swoje wrażenia, rozpoczynając od zaprawionego&#13;
dystansem komentarza:&#13;
Otóż i przeminęły wszystkie uroczystości. Było jak zwykle i jak to wiecie z gazet,&#13;
wiele szumu i tłumu, huku i puku, i na tym koniec. Ja figurowałem 13 września&#13;
[pomyłka, chodzi o 12-go] na procesji – relacjonuje dalej – jako akademik nadzwyczajny między aspirantami Glogerem a Ossowskim (a przyłączył się do nas&#13;
i zacny Baraniecki), tuż za Majerem i Kuczyńskim, bo inni, zwyczajni akademicy porozpraszani byli po swoich Wydziałach jako profesorowie (w togach) lub&#13;
urzędnicy. Najbardziej jednak zajmującym był dla mnie dzień 12-go [pomyłka,&#13;
powinno być 11-go] września, gdym ujrzał chłopów z rozmaitych okolic Polski&#13;
w świątecznych swych szatach i miał przyjemność z tym i owym z nich wdać się&#13;
w pogawędkę. Do studiów jednak głębszych nad nimi ani było czasu ani sposobności, bo wciąż byli w ruchu. Żałuję tylko, że nie pomyślano (do kogo to należało)&#13;
o zdjęciu z nich fotografij, do czego byliby się, jak to uważałem, chętnie skłonili3.&#13;
&#13;
Ta ostatnia uwaga – charakterystyczna dla praktycznego zmysłu badacza pasjonata – wiązała się z „uroczystością ludową”. Zmęczony tłumem&#13;
List z 23 IX 1883 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 68.&#13;
Szczegółowy program uroczystości opublikował m.in. „Czas” 1883, w nr. 204, obszerne&#13;
sprawozdanie z ich przebiegu podawał w nr. 206–212. Relacje zamieszczała cała polska prasa.&#13;
3&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 71–72.&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
424&#13;
&#13;
�i codziennymi dojazdami z Konopkami do Krakowa, nie wziął już udziału&#13;
w Zjeździe Artystów i Literatów, a o swoim powrocie do codzienności pisał&#13;
w tym samym liście z taką refleksją:&#13;
O zjeździe literatów nic Wam nie piszę, bo na nim nie byłem, trochę słaby&#13;
i zmęczony już poprzednimi przejażdżkami uroczystościowymi, na które wraz&#13;
z Konopkami dzień w dzień jeździłem do Krakowa. Zresztą ja już stary i pragnę&#13;
spokoju; mam też od dawna swój zawód wytknięty i stałą regularną robotę,&#13;
jak i umowę z księgarzami. Więc w tym punkcie nic się już podobno u mnie,&#13;
a zapewne także i u nich, nie zmieni. Byłbym jednakże z miłą chęcią przejechał&#13;
się z towarzystwem literackim do Tyńca, ale się za późno o wycieczce tej dowiedziałem.&#13;
&#13;
Wreszcie wyraził tam po raz kolejny swoje zadowolenie z pobytu w Bóbrce i wdzięczność za gościnę, opiekę i stworzone mu znakomite warunki do&#13;
pracy:&#13;
Jakże się ma przezacna Wasza małżonka, pani Pelagia? Czy bóle głowy ustały?&#13;
Nigdy mi nie wyjdzie z pamięci Jej dobroć dla mnie i pragnienie przysłużenia się&#13;
szczerego mojej mrówczej (jak mi to mówią drudzy) pracy i krzątaninie. Zdaje&#13;
mi się, że jeszcze siedzę przy Waszym długim stole bibliotecznym, nastroszonym&#13;
papierami i piszę, a pani mi dyktuje lub objaśnia wyrażenia Halki, opowiadającej&#13;
dziwy o czarach lub nucącej po raz dziesiąty swą sanocką piosenkę. Jakże ze&#13;
zdrowiem sędziwej Waszej pani matki? Co porabia Marysia (czy sobie przypomniała jeszcze jaki szczegół weselny) i wszyscy domownicy?&#13;
&#13;
Sanocki dom przyjaciela, jego rodzina, pomocnice w gospodarstwie i zarazem informatorki, Halka i Marysia, pozostały w żywej pamięci Kolberga,&#13;
a dawna zażyłość z Blizińskim pogłębiła się i umocniła na tyle, że wizyta&#13;
u niego miała się jeszcze dwukrotnie powtórzyć. Sam Bliziński okazywał&#13;
zresztą nie mniejszą serdeczność, jeszcze w sierpniu wyrzucając Kolbergowi&#13;
za wczesny wyjazd z Bóbrki i pisząc:&#13;
U mnie w domu pustki po Waszym wyjeździe, żona i matka lamentują, cieszą&#13;
się tylko nadzieją, że za rok wizyta się powtórzy. Halka uciekła, widocznie tylko&#13;
dla Was przyszła do służby na dni kilka. Żona brzdąka na fortepianie te sonaty&#13;
Beethovena, które Was przypominają, a ja błądzę po parku, nie wiedząc sam,&#13;
który zakątek nazwać Waszym imieniem1.&#13;
1&#13;
&#13;
List J. Blizińskiego z 26 VIII 1883 r., tamże, s. 60.&#13;
&#13;
425&#13;
&#13;
�Po powrocie do zwykłego trybu pracy Kolberg zajął się dalszym opracowaniem Pokucia i Lubelskiego. We wrześniu ukończony został druk części&#13;
II Pokucia, sfinansowany z dochodu z koncertu, podobnie jak część I. Równolegle dobiegały końca prace nad wydaniem na koszt Akademii części&#13;
I Lubelskiego, która ukazała się również w 1883 roku. Materiały z Sanockiego i Przemyskiego musiał więc Kolberg na razie odłożyć. A w grudniu&#13;
tego roku miały się znaleźć nowe środki na wydawnictwo Kolberga, co&#13;
w kolejnych latach wymagało od niego jeszcze bardziej wytężonej pracy.&#13;
Pierwsze dwa wydane w 1882 i 1883 roku tomy Pokucia stanowiły część&#13;
czteroczęściowej monografii tego regionu; kolejne dwa ukazały się dopiero&#13;
w latach 1888 i 1889 (cz. III i IV). Była to jedyna wydana za życia Kolberga&#13;
pełna monografia regionalna zawierająca materiały ukraińskie. Jak wspomniano, wszystkie jej części nosiły podtytuł Obraz etnograficzny, inny ze&#13;
względów formalnych, całkowicie jednak zgodny koncepcją monografii Kolberga. Część pierwsza obejmowała zgodnie z ustalonym porządkiem tematycznym rozdziały „Kraj”, „Lud”, „Zwyczaje” i „Obrzędy”, część druga – „Pieśni&#13;
i dumy”, w dwu późniejszych tomach znalazły się rozdziały: „Taniec”, „Świat&#13;
nadzmysłowy”, „Przysłowia” oraz opowieści ludowe i zagadki. Opublikowane&#13;
w Pokuciu materiały1, zarówno etnograficzne, jak i folklorystyczne, należą&#13;
do najcenniejszych w dorobku Kolberga ze względu na ich proweniencję,&#13;
bowiem w większości pochodzą z własnych badań Kolberga, z jego obserwacji, wywiadów, bezpośredniej rejestracji oraz z zapisów znawców i nosicieli&#13;
miejscowego języka i folkloru. Już pierwsze dwa tomy doczekały się żywego&#13;
oddźwięku komentatorów i recenzentów. Ich obszerną i wnikliwą recenzję&#13;
opublikował kijowski adwokat, Cesław Neymann (1852–1906), zajmujący się&#13;
etnografią i folklorem i publikujący artykuły z tego zakresu w czasopismach&#13;
ukraińskich i polskich2. Bardzo pozytywnie oceniając tę „interesującą pracę&#13;
znakomitego polskiego etnografa-zbieracza, Oskara Kolberga” i omawiając&#13;
jej zawartość, Neymann podnosił trafność i szczegółowość informacji etnograficznych, „dostrzeżonych przez doświadczonego obserwatora”, szczególnie jednak wskazywał na wartość pieśni obrzędowych z rzadko przedtem&#13;
1&#13;
Jak wspomniano wcześniej, dopełnia je dwutomowa Ruś Karpacka oraz tom suplementowy (DWOK T. 54 i 55 oraz 81).&#13;
2&#13;
Recenzję opublikowała „Kijewskaja Starina” z 1884 r., T. VIII, s. 482–487 i T. IX, s. 126–130&#13;
(tam podpis: C. Nejman). Jej tekst w tłumaczeniu polskim E. Piasny-Kudyńskiej zob. w: O. Kolberg Pokucie. Suplement do tomów 29–32 (DWOK T. 81), s. 275–285, aneks VII. Cytowane&#13;
dalej fragmenty recenzji tamże, s. 275, 278. 281–282.&#13;
&#13;
426&#13;
&#13;
�notowanymi melodiami oraz dokumentacji zwyczajów, zabaw i obrzędów&#13;
przedstawianych w wariantach z różnych miejscowości. Zastrzeżenia autora&#13;
wzbudziły natomiast zamieszczone w części I uwagi Kolberga o języku mieszkańców Pokucia1, jako „zbyt pobieżne i krótkie” i „nie zawsze słuszne” oraz&#13;
w części II klasyfikacja pieśni „dość chwiejna, nie w pełni precyzyjna i zawiła”, wreszcie inne niż w folklorze ukraińskim rozumienie terminu „duma”,&#13;
w efekcie czego dział o takim tytule u Kolberga zawiera utwory wykraczające&#13;
poza znaczenie tego pojęcia przyjęte dla pieśni z tamtego obszaru. Warto podkreślić, że krytyka nie dotyczyła postaci fonetycznej zapisów gwarowych, ale&#13;
interpretacji zjawisk językowych, prób ich wyjaśniania, oceny form, ich genezy, zasięgu geograficznego itp. W nawiązanej z Kolbergiem korespondencji&#13;
Neymann przywołał następującą opinię wspartą autorytetem Konstantyna P.&#13;
Mychalczuka, badacza dialektów ukraińskich:&#13;
Pan Mychalczuk, dobry lingwista słowiański, tak się odezwał: teksty materiałów&#13;
znakomicie pod względem fonetycznym zostały oddane i to zupełnie jest dostatecznym dla takiego zbioru; artykuł zaś o właściwościach językowych, oprócz&#13;
kilku błędów ma tę wadę, że nie jest pełnym, gdyż zupełnie omija nawet bardzo&#13;
ważne dialektowe odcienia, lecz taka praca należy do lingwistów, a nie do etnografów, ich rzeczą tylko jest wiernie odtworzyć mowę, co też p. Kolberg wykonał&#13;
tak szczęśliwie jak dotąd nikt2.&#13;
&#13;
Taką ocenę podzielają współcześni językoznawcy, uznając wiarygodność i dokładność notacji oddającej niuanse brzmienia jako walor główny&#13;
zapisów gwarowych Kolberga3. Odpowiadając na kwestie poruszone przez&#13;
recenzenta, Kolberg listownie wyjaśniał swoje założenia i praktyki edytorskie, a o językowym opracowaniu pisał m.in.:&#13;
Ja sam gruntownie języka ruskiego nie znam, robiłem wprawdzie wycieczki&#13;
w różne okolice Rusi i spisywałem mechanicznie wszystko, com zasłyszał, staW rozdzialiku „Język”, Pokucie cz. I (DWOK T. 29), s. 31–34.&#13;
List C. Neymanna z 11 III 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 128–129.&#13;
Zob. też tamże, brulion odpowiedzi Kolberga z 7 IV oraz kolejny list C. Neymanna z 10 IV&#13;
i brulion Kolberga z 9 VI 1884 r., odpowiednio listy 1097, 1105, 1108 i 1120. Przedruk tychże&#13;
w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), s. 265–275, aneks VI.&#13;
3&#13;
O dokumentacji dialektologicznej Kolberga z ziem ukraińskich pisali A. Demartin we&#13;
wstępie do Rusi Karpackiej, w tomie 54 DWOK, na s. LIII–LXXII, W. Kuraszkiewicz we wstępie do Rusi Czerwonej, w tomie 56 DWOK, na s. LXIII–LXXXI oraz T. Skulina we wstępie do&#13;
Sanockiego-Kroś­nieńskiego, w tomie 49 DWOK, na s. XLVI–LX.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
427&#13;
&#13;
�rając się o jak najwierniejsze oddanie dźwięków pisownią polską, lecz w studia&#13;
głębsze językowe nie wdawałem się wcale dla braku czasu. Stąd usterki, które&#13;
zatrzeć w przyszłości będzie usilnym mym staraniem, przy łaskawym i chętnym&#13;
współdziałaniu osób tak światłych jak Szan[owny] Pan1.&#13;
&#13;
W dalszym ciągu tłumaczył, że jego uwagi nie były przeznaczone dla&#13;
filologa i lingwisty, ale miały służyć jedynie jako objaśnienia dla czytelników. W kwestii systematyki pieśni, którą sam uznawał za dyskusyjną i problematyczną, dając temu wyraz w swoich wcześniejszych wypowiedziach,&#13;
stwierdzał, że w zasadzie jest ona zgodna z układem przyjętym w tomach&#13;
Ludu, zatem „dla jednostajności” porządek taki został utrzymany, „o ile takowy do Rusi dał się zastosować”. Jednak świadomy trudności klasyfikacyjnych, zwłaszcza jeśli chodzi o pieśni o treści mieszanej i o krzyżujące się&#13;
kryteria przydziału (m.in. temat tekstu, wykonawca), dodawał: „Nie przeczę&#13;
bynajmniej, że niejedna rzecz dałaby się w niej poprawić […]”2.&#13;
Wiosną 1884 roku ukazał się też tom 17. Ludu, który wraz z wydanym&#13;
w roku poprzednim tomem 16. składa się na kolejną monografię – Lubelskie, obejmującą część zachodnią i środkową dawnej guberni lubelskiej.&#13;
O wydzieleniu tego regionu zdecydowało jednak nie kryterium administracyjne czy ściśle geograficzne, ale wyznaniowe i językowe. Obszar ten&#13;
zamieszkiwała bowiem w większości ludność polska i katolicka, w przeciwieństwie do części wschodniej guberni lubelskiej zasiedlonej przez Rusinów – unitów zmuszanych przez władze carskie do przejścia na prawosławie. Sam Kolberg uzasadniał w ten sposób zasięg swojego Lubelskiego we&#13;
wstępie do tej monografii3.&#13;
Jednocześnie Kolberg podjął wstępne prace nad kolejną monografią,&#13;
która miała być poświęcona Mazowszu. Jeszcze w grudniu 1883 roku otrzymał wiadomość z Warszawy o przyznaniu mu przez Kasę Pomocy dla Osób&#13;
Pracujących na Polu Naukowym im. Józefa Mianowskiego bezzwrotnej zapomogi na dalsze tomy swojego wydawnictwa4. Z wnioskiem takim wystąpił na posiedzeniu Komitetu Kasy w dniu 8 grudnia 1883 roku Piotr&#13;
Brulion listu do C. Neymanna z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 142.&#13;
Brulion listu do C. Neymanna z 9 VI 1884 r., tamże, s. 163.&#13;
3&#13;
Lubelskie cz. I (DWOK T. 16), s. 1 i 2. Por też E. Antyborzec Monografie regionalne…,&#13;
s. 176–177.&#13;
4&#13;
Zob. list Komitetu Kasy im. J. Mianowskiego z 12 XII 1883 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 99–101. Józef Mianowski (1804–1879), lekarz, profesor, społecznik, był rektorem Szkoły Głównej Warszawskiej w latach 1862–1869.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
428&#13;
&#13;
�Chmielowski (1848–1904), historyk literatury, krytyk, wydawca pisarzy&#13;
polskich, jeden z członków Komitetu Kasy. „Kasa Pomocy im. Mianowskiego dla osób pracujących na polu naukowym” działała od roku 1881&#13;
jako fundacja popierająca naukę dzięki zapisom i datkom społeczeństwa&#13;
i składkom członków. Była najważniejszą polską organizacją naukową&#13;
w zaborze rosyjskim. Jej pierwszym prezesem (do roku 1886) był wybitny lekarz i przyrodnik, współtwórca Towarzystwa Tatrzańskiego, jeden&#13;
z prekursorów i propagatorów turystyki w Tatrach, Tytus Chałubiński&#13;
(1820–1889), sekretarzem – Konrad Dobrski (1849–1915), lekarz i społecznik, skarbnikiem – Karol Deike (1845–1906), finansista, dyrektor Banku&#13;
Handlowego w Warszawie. Kolberg otrzymał zasiłek z procentów od funduszu wieczystego Jana Nepomucena Jaśkowskiego (1807–1882), pisarza&#13;
i poety. Fundusz ten, uruchomiony w postaci pierwszej raty równocześnie&#13;
z decyzją o przyznaniu go, przeznaczył Kolberg na edycję 5 tomów Mazowsza wydanych w latach 1885–1890 z podtytułem Obraz etnograficzny,&#13;
dla odróżnienia – podobnie jak w wypadku cz. I i II Pokucia – innego niż&#13;
Akademia sponsora edycji. Nowa dotacja przyspieszyła znacznie postępy&#13;
prac edytorskich, ale też postawiła Kolberga wobec konieczności jeszcze&#13;
większej mobilizacji sił i intensyfikacji wielotorowych prac. Już w kwietniu&#13;
1884 roku donosił Pelagii Blizińskiej:&#13;
Na warsztacie moim literackim mam teraz rozłożone materiały do trzech dzieł&#13;
jednocześnie się napisać mających. Jedno z nich: Lud, wspierane przez Akademię, postępuje naprzód zwykłym swoim trybem; drugie: Pokucie stanowi dalszy&#13;
ciąg wydanych już dotąd dwóch tomów o tej prowincji i ma wkrótce pójść pod&#13;
prasę; trzecie: Mazowsze jest również dziełem, którego tom pierwszy w tym&#13;
jeszcze roku ma być wydanym, bo na to dano fundusz z Warszawy. Robi się&#13;
też to wszystko naraz, więc trzeba tak rzeczy kombinować, żeby i drukarnia nie&#13;
próżnowała, i w domu szła ciągle robota […]”1.&#13;
&#13;
Odtąd przez ostatnie lata życia Kolberg będzie wydawał dwa, a nawet&#13;
trzy tomy rocznie.&#13;
W maju 1884 roku Kolberg brał udział w Zjeździe Historyczno-Literackim im. Jana Kochanowskiego, który w dniach 28–30 maja zorganizowała&#13;
1&#13;
List do P. Blizińskiej z 7 IV 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 145. Część&#13;
I Mazowsza (DWOK T. 24) nosi w druku datę wydania: 1885, ale z listów wynika, że tom ukazał&#13;
się już w listopadzie 1884 r., zob. bruliony z grudnia 1884 r. do K. Deikego, tamże, s. 217 i 220.&#13;
&#13;
429&#13;
&#13;
�w Krakowie Akademia Umiejętności z okazji trzysetnej rocznicy śmierci&#13;
poety. Zabrał głos w dyskusji „przyjęty hucznymi oklaskami” – jak odnotowano w stenogramie – nad referatem wygłoszonym przez Piotra Chmielowskiego pt. Jak należy traktować utwory poezji ludowej w historii literatury polskiej1. Podzielając opinię referenta o metryce poezji ludowej, mówił:&#13;
Rzeczywiście nie jest to literatura ludowa dawniejsza, tylko literatura nowa,&#13;
a tylko są pewne momenta, pewne wskazówki, które […] mogą mieć w sobie rzeczy nadzwyczaj stare, sięgające zamierzchłej przeszłości, które dopiero stamtąd&#13;
wydobyć należy, ale to należy nie tyle do literatury nadobnej, do poezji, jak do&#13;
literatury ściśle naukowej, historycznej.&#13;
&#13;
Podkreślał, że pieśni podlegają ciągłym zmianom i przeobrażeniom,&#13;
kształtują się pod wpływem czasu, miejsca, warunków, wędrówek, a „forma ich zmieniła się, nie została taką, jaka była”. Przyznawał, że można&#13;
w nich odnaleźć elementy historyczne, pochodzące z dawnej przeszłości,&#13;
ale analiza pod tym kątem jest zadaniem nauki i musi być krytyczna, oparta na jak największym materiale, by uniknąć wniosków przedwczesnych.&#13;
Natomiast w literaturze pieśni „muszą być traktowane jako tylko dzisiaj&#13;
nabyte, a nie jako literatura ludowa przedchrześcijańska”. Powoływał się&#13;
przy tym na własne doświadczenie badacza i przeciwstawiał obserwowaną&#13;
zmienność pieśni znacznie mniej na nią podatnym wierzeniom, bardziej&#13;
zakorzenionym w tradycji: „Ja sam byłem świadkiem nieraz, jak te same&#13;
pieśni po upływie 10 lat w ustach tych samych brzmiały inaczej – nie każda, ale mniej więcej – gdy tymczasem zabobony, gusła niezmienione się&#13;
zachowały, jak jądro stare, któremu czas nie podołał, i zapewne długo się&#13;
jeszcze będą zachowywać […]”. Jednocześnie z właściwą sobie przenikliwością i perspektywą badawczą podkreślał konieczność systematycznego gromadzenia materiału, na podstawie którego dokonywać się dopiero powinny&#13;
przyszłe prace interpretacyjne i analityczne. Kolejny raz przedstawił swoje&#13;
Głos Kolberga w tej dyskusji został opublikowany na podstawie stenogramu debaty dwa&#13;
lata później w „Archiwum do dziejów literatury i oświaty w Polsce” (wydawnictwo Komisji dla&#13;
Badań w Zakresie Historii Literatury i Oświaty w Polsce, działającej w Wydziale Filologicznym&#13;
Akademii Umiejętności), w tomie V, obejmującym Pamiętnik Zjazdu Historyczno-Literackiego im. Jana Kochanowskiego (Kraków 1886), na s. 162–164; tekst referatu Chmielowskiego&#13;
tamże, s. 36–40. Przedruk Głosu w dyskusji… w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63),&#13;
s. 416–418; poniższe cytaty z tego wydania, odpowiednio s. 416–417, 417, 416, 418. Sprawozdanie ze Zjazdu drukował „Czas” 1884 w nr. 124 (z 30 V), referat Chmielowskiego i dyskusja nad&#13;
nim miały miejsce na posiedzeniu II sekcji historyczno-literackiej w dniu 29 maja.&#13;
1&#13;
&#13;
430&#13;
&#13;
�fundamentalne założenie, że najpierw stworzona musi być odpowiednia&#13;
baza dokumentacyjna, by naukowa analiza była uprawniona i prawidłowa,&#13;
oraz że w miarę postępu prac zbieracko-wydawniczych poglądy i oceny na&#13;
temat pozyskanego materiału mogą ulegać zmianom:&#13;
Ja właśnie daję materiał do tych wszystkich prac i mam go dużo jeszcze w tece.&#13;
W miarę zaś postępu tego wydawnictwa, być może, że i poglądy w wielu razach&#13;
się zmienią […]. Ale w miarę postępu tych robót i przybytku materiału także&#13;
zmienić się może i pogląd cały w ogóle.&#13;
&#13;
Dopiero przyszłe badania, oparte o wystarczający materiał źródłowy, będą&#13;
więc mogły zweryfikować aktualne stanowisko w zakresie „poznania rzeczy&#13;
ludowych”, a na obecnym etapie wiedzy „ostatecznego słowa żadną miarą powiedzieć nie można”. Zwraca uwagę zgodna opinia obu badaczy – referenta&#13;
Chmielowskiego jako historyka literatury i przedstawiciela warszawskiego&#13;
środowiska naukowego oraz dyskutanta Kolberga jako zbieracza i wydawcy&#13;
pieśni ludowych, reprezentanta krakowskiego kręgu uczonych. Wspólne jest&#13;
im obu pozytywistyczne stanowisko badawcze wobec poezji ludowej.&#13;
Mimo natłoku prac latem 1884 roku Kolberg wybrał się znowu w Sanockie i Przemyskie. Przedtem jednak spotkał się z Karoliną i z dziećmi 11 lipca&#13;
w Krakowie, gdyż pobyt rodziny w Modlnicy okazał się tamtego lata niemożliwy. Jednodniowe widzenie się i rozmowa z bratową i bratanicami&#13;
dwa lata po śmierci Antoniego i wobec nowych planów jej zamążpójścia&#13;
była dla obojga ważnym wydarzeniem rodzinnym1.&#13;
W podróż na południowy wschód wyjechał Kolberg około 20 lipca,&#13;
wracał 3 października. Zatrzymywał się w dobrze sobie znanych miejscach&#13;
u zaprzyjaźnionych i życzliwych gospodarzy, którzy ułatwiali mu kontakty&#13;
z miejscowymi informatorami, a także organizowali przejazdy i komunikację z kolejnymi „stacjami” badawczymi, wręcz przekazując sobie pożądanego gościa. Jeszcze w czerwcu 1884 roku, przedstawiając Blizińskiemu swoje&#13;
plany na lato, pisał: „[…] od Waszej odpowiedzi zależeć będzie postanowienie moje jazdy w pierwszym rzędzie do Was, do Bóbrki, by tam przepędzić&#13;
parę tygodni jak w roku zeszłym […]”. Jednocześnie dodawał: „[…] winienem&#13;
zwiedzić także i Leszczowate, dokąd mnie z całą staropolską szczerością&#13;
zaprasza jak najserdeczniej Kraiński, obiecując nawet zawieźć lub odesłać&#13;
1&#13;
Zob. listy Karoliny z 4 i 15 VII 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 174–175&#13;
i 178–179.&#13;
&#13;
431&#13;
&#13;
�w okolice, gdzie by się bogatego etnograficznego spodziewać wypadało&#13;
plonu”1, na co Bliziński odpowiedział: „W dniu 20 lipca, tj. w niedzielę (czemu nie wcześniej?) czekam na Was w Ustrzykach, trzymając się tego, coście napisali, że w «pierwszym rzędzie do nas», nastrójcie się odpowiednio,&#13;
żeby nie przyszło do awantury z Kraińskim”2. Przebywał więc w Iskani&#13;
u Załęskich, w Leszczowatem u Kraińskich i kilkakrotnie w Bóbrce u Blizińskich, odwiedził też Czaszyn i Bukowsko w powiecie sanockim oraz&#13;
Procisne w powiecie leskim, gdzie zatrzymał się dwukrotnie w sierpniu&#13;
u bliżej nieznanych właścicieli tej wsi, Zduniów3. Aleksandrę Zduniową&#13;
wspominał po powrocie szczególnie ciepło i z wdzięcznością, dziękując&#13;
jej w liście „za wszystko dobro, jakiegom doznał w Ich gościnnym domu”&#13;
oraz za przysyłane później materiały z Procisnego. Pisał z żalem, że już nie&#13;
może być dla niej „przewodnikiem w oddaniu należytym dzieł Chopina”,&#13;
choć pewno sama odkryje „sposób prawdziwy oddania tych piękności”.&#13;
Wcześniej adresatka z sentymentem wspominała pobyt Kolberga i wspólne&#13;
muzykowanie, wyrażała też „nieograniczoną wdzięczność za poznajomienie&#13;
[jej] z utworami Chopina”, co zapewne stworzyło dodatkową płaszczyznę&#13;
porozumienia4. Wszędzie równie intensywnie jak w roku poprzednim badacz gromadził kolejne materiały, pracował też nad przysyłaną mu z Krakowa korektą części I Mazowsza5.&#13;
Po powrocie z tej wyprawy, na początku października 1884 roku dotknęło Kolberga bolesne doświadczenie, która miało spowodować radykalną&#13;
zmianę w jego życiu. Dowiedział się tuż po przyjeździe, że jego dalszy pobyt&#13;
w Modlnicy jest niemożliwy. Należało zatem szybko podjąć decyzję co do&#13;
przyszłego lokum. Przyczyny tej zmiany nastawienia ze strony Antoniny Konopczanki, od której wyszła ta inicjatywa, nie są znane. Można wprawdzie&#13;
przypuszczać, że w sytuacji, gdy dorosłe już modlnickie panny, córki Józefa,&#13;
powróciły do matki do Mogilan, Julian Konopka niedomagał, a starzejąca&#13;
się Antonina z coraz większym trudem radziła sobie z domem i gospodarstwem, opieka nad 70-letnim Kolbergiem stawała się coraz większym ciężarem. Jednak okoliczności i sposób, w jakich „prawie domownikowi” wypowiedziano dom, w którym spędził czternaście najbardziej ustabilizowanych&#13;
List do J. Blizińskiego z 17 VI 1884 r., tamże, s. 165 i 166.&#13;
List J. Blizińskiego z 29 VI 1884 r., tamże, s. 172.&#13;
3&#13;
Zob. też listy do i od J. Blizińskiego z sierpnia i września, tamże, s. 184 i nast.&#13;
4&#13;
Brulion listu do A. Zduniowej z 18 X i list adresatki z 10 X 1884 r., tamże, s. 201 i 196.&#13;
5&#13;
Zob. listy Kolberga i J. Blizińskiego z 11 VIII i 19 VIII 1884 r., tamże, s. 184 i 185.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
432&#13;
&#13;
�lat swojego życia, były co najmniej niezrozumiałe. Z goryczą i zażenowaniem pisał 15 października do Blizińskiego:&#13;
Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że już od paru dni nie zamieszkuję więcej Modlnicy, którą z powodu nietaktownego postępowania zaraz na wstępie do Krakowa&#13;
panny Antoniny Konopczanki, wszechwładnej domu modlnickiego gospodyni,&#13;
opuścić byłem zmuszony. Rzucony tedy okolicznościami na bruk krakowski, ulokowałem się w tym grodzie tak, jak na to pozwalały moje stosunki i fundusze1.&#13;
&#13;
W brulionie listu do Karoliny pisanym dwa dni później wspomina&#13;
wprawdzie, że nosił się już wcześniej z zamiarem przeniesienia się do Krakowa, zapewne obserwując zmiany zachodzące w życiu modlnickiego dworu, jednak samo rozstanie tak komentuje:&#13;
[…] nietaktowne i ubliżające postępowanie ze mną panny Antoniny (i to przez&#13;
trzecią osobę) zaraz na wstępie do Krakowa sprawiło, iż do Modlnicy na to tylko&#13;
wróciłem, ażeby stamtąd zabrać wszystkie swoje manatki i rekwizyta i z nimi&#13;
podążyć do miasta. Naturalnie, że przebywszy lat kilkanaście w domu, w którym mimo pewnych przykrości doznawałem też i oznak przyjaźni, i istotnych&#13;
dobrodziejstw, niepodobna mi było zupełnie chłodno się z nimi rozstać – a i oni&#13;
także, jak uważałem, żegnając się, byli wzruszeni. Więc też stosunki niby to nie&#13;
zostały zerwane, ja przyrzekłem bywać czasami w Modlnicy i ich też do siebie&#13;
zaprosiłem. Ale częstym gościem oczywiście dla braku czasu nie będę, tym mniej&#13;
że już w maju wszystkie trzy panienki stamtąd wyemigrowały do matki i to, jak&#13;
się zdaje, już na stałe2.&#13;
&#13;
Zamieszkał Kolberg na stancji u przybyłych z Poznańskiego i osiadłych&#13;
w Krakowie Jasińskich (Jasieńskich?), przy ulicy Floriańskiej 53. W opłacie w wysokości 45 zł reń. miesięcznie mieściło się wyżywienie, pranie,&#13;
wygody – „słowem całe utrzymanie”. O swoich gospodarzach wyrażał się&#13;
z uznaniem jako o ludziach „bardzo zacnych i uprzejmych dla mnie”, o gospodyni zwłaszcza pisał jako o „troskliwej opiekunce”3.&#13;
Warunki te i koszty zainstalowania się w Krakowie okazały się dość&#13;
umiarkowane, dla Kolberga jednak zdobycie co miesiąc dodatkowej&#13;
sumy na pokrycie podstawowych życiowych wydatków stanowiło trudne&#13;
Tamże, s. 197.&#13;
Tamże, s. 200.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 197 i 214.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
433&#13;
&#13;
�wyzwanie. Odtąd musiał się z nim borykać do końca życia. W liście do&#13;
Sikorskiego zwierzał się z goryczą:&#13;
Jakiś Ty szczęśliwy, że żyjącą i zacną rodziną pochwalić się możesz, gdy ja&#13;
tu żyję samotny i tylko garstkę papierów po sobie pozostawię. Bo trzeba Ci&#13;
wiedzieć, że moja własna rodzina (prócz Karoliny Antoniowej i Wernerowej)&#13;
prawie już o mnie zapomniała, a tej przybranej w Modlnicy (o której z sympatią&#13;
wspominasz) już się naprzykrzyłem. Więc doznawszy więcej w życiu zawodów&#13;
i przeciwności niż pomyślności, mieszkam po Sanockiem znów od paru miesięcy&#13;
sam, pozostawiony własnej pracy i przemysłowi w Krakowie, jak to niegdyś&#13;
było w Warszawie, z tą tylko różnicą, że tu nie ma już Matki-Opiekinki i lat&#13;
moich młodszych. Mutantur tempora et nos mutamur in illis – mówił niegdyś&#13;
niebosz[czyk] Linde w 5-ej klasie. Ale dosyć już o tym, o czym bym bez goryczy&#13;
pisać nie mógł. To tylko powiem, że pobyt w Krakowie, lubo utrudnia życie,&#13;
ułatwia mi znów pod pewnym względem wydawnictwo prac moich, stawiając&#13;
w bliskości bibliotek i drukarni, co zapewne potrwa tak długo, póki nie dopcham&#13;
ciężkiej tej taczki żywota do końca1.&#13;
&#13;
Mimo zawodu i rozczarowania dostrzegał jednak korzyści płynące&#13;
z zamieszkania w Krakowie, tj. bliskość bibliotek, drukarni i Akademii.&#13;
Z późniejszych listów wyłania się też więcej kłopotliwych szczegółów&#13;
dotyczących ostatnich lat życia w Modlnicy, choć nie wiadomo, w jakim&#13;
stopniu wzmianki o nich powodował uraz Kolberga: skąpstwo i despotyzm Antoniny Konopczanki, „trzęsące jazdy” do Krakowa, prośby o konie,&#13;
których mu „prawie zawsze żałowano i tylko przyczepić się do jadących&#13;
(jeśli było miejsce) dozwalano”, choć dodawał: „Jeden tylko Roman jadący&#13;
z Tomaszowic, zawsze dla mnie grzeczny, wstępował i zabierając z sobą,&#13;
ułatwiał mi te jazdy czasami”. Nie rozumiał „wszystkich motywów niegrzecznego zerwania”, podejrzewał rodzaj czyjejś intrygi, doświadczał poczucia upokorzenia i „moralnej przykrości”, gdyż zaproszenie do Modlnicy&#13;
do końca jego życia i deklaracja, by uważał ich dom za własny wyszły od&#13;
samych Konopków. Nie zamierzał jednak kontestować tej nowej sytuacji&#13;
i już w styczniu 1885 roku stwierdzał: „Mimo tej separacji staramy się, by&#13;
najlepsza między nami panowała zgoda, chociaż oczywiście bywać już tam&#13;
ani mogę, ani chcę”2.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Brulion listu do J. Sikorskiego z 14 I 1885 r., tamże, s. 227–228.&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 16 I 1885 r., tamże s. 229.&#13;
&#13;
434&#13;
&#13;
�Mimo wszystkich kłopotów i uciążliwości życia codziennego, które&#13;
wcześniej były mu odjęte, kontynuował wielotorowe prace z właściwą&#13;
sobie determinacją. Jak wspomniano, w końcu 1884 roku wyszła pierwsza&#13;
część Mazowsza, dedykowana Józefowi Majerowi, równolegle na ukończeniu było przygotowanie kolejnej monografii, tj. Kieleckiego, której część&#13;
pierwsza w kwietniu 1885 roku była w druku, a na początku czerwca&#13;
wydany już tom Kolberg rekomendował i wysyłał przyjaciołom1. Także w roku 1884 ukazała się następna praca w „Zbiorze Wiadomości do&#13;
Antropologii Krajowej”: opracowany przez Kolberga rękopis ze spuścizny&#13;
po Józefie Lipińskim, autorze Piosnek ludu wielkopolskiego wydanych&#13;
w Poznaniu w 1842 roku, który wdowa po zmarłym przekazała Akademii2.&#13;
Pracę opatrzył Kolberg komentarzem informującym, że do druku przeznaczył tylko materiał niepublikowany przez autora rękopisu, podkreślił, że&#13;
„wyprzedził on o lat 30 jego własne już ogłoszone drukiem poszukiwania”&#13;
oraz że dla porównania podał w przypisach odsyłacze do Ludu, głównie&#13;
do Poznańskiego. Obok krótkich opisów niektórych zwyczajów (kolędowania, podkoziołka, maika, dyngusu, wieńca) na treść tej pracy składają&#13;
się głównie pieśni (ponad 180 tekstów bez melodii), ułożone w zasadzie&#13;
zgodnie z planem podziału przyjętym przez Kolberga w jego Ludzie, oraz&#13;
około 120 przyśpiewek tanecznych.&#13;
Pod koniec roku 1884 w życiu warszawskiej rodziny Kolberga zaszła&#13;
zmiana od jakiegoś czasu przewidywana. Karolina zawarła związek małżeński z Antonim Wąsowskim, budowniczym gubernialnym z Radomia,&#13;
wdowcem z dorosłymi już córkami, znajomym z dawnych lat. Kolberg&#13;
wtajemniczany w listach w jej wahania i nadzieje wiązane z upragnioną&#13;
życiową stabilizacją odpowiadał bratowej z troską i zaangażowaniem; ten&#13;
temat był też zapewne jednym z ważniejszych w czasie ich spotkania latem&#13;
tego roku w Krakowie. Uderzające jest w korespondencji zaufanie Karoliny&#13;
1&#13;
Zob. bruliony listów do B. Moraczewskiej z 2 IV i do W. Siarkowskiego z 5 VI 1885 r.,&#13;
tamże, s. 235 i 263.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Zwyczaje i pieśni ludu wielkopolskiego. Z rękopisu pozostałego po śp.&#13;
Józefie Lipińskim podał do druku…, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VIII:&#13;
1884, s. 62–114. W sprawozdaniu z posiedzenia Komisji Antropologicznej w dniu 26 listopada&#13;
1883 r. odnotowano m.in. nadesłanie „do użytku Komisji” rękopisu po J. Lipińskim, który&#13;
Oskar Kolberg opracował, tj. „przejrzawszy, wybrał, uporządkował i uwagami swoimi objaśnił&#13;
rzeczy zasługujące na wydanie i takowe do druku należycie przygotował” (zob. „Rozprawy&#13;
i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XI, 1884, s. LV, zob. także doniesienie tej&#13;
treści w nr. 272 „Czasu” z 1883 r.).&#13;
&#13;
435&#13;
&#13;
�okazywane stryjowi, a ze strony Kolberga ton opiekuńczy, cierpliwa perswazja i pełne serdeczności poczucie odpowiedzialności, z jakim jako jedyny żyjący stryj traktuje bratanicę, kiedyś ulubioną wychowanicę swojej&#13;
matki. W tym czasie Karolina próbuje też za pomocą Oskara sprzedać obraz&#13;
Antoniego Kolberga Portret Chopina malowany z natury w Paryżu około&#13;
1848 roku, lecz niedokończony. Nie znalazł on nabywcy w Warszawie i zawędrował do Krakowa. Portret ten, prawdopodobnie ostatni wykonany za&#13;
życia kompozytora, wystawiany był w Muzeum Narodowym w Sukiennicach w latach 1884–1888. Karolina prosiła Kolberga o złożenie propozycji&#13;
kupna Marcelinie Czartoryskiej, transakcja nie doszła jednak do skutku,&#13;
gdyż – jak donosił Kolberg – obraz nie został wykończony1. Pierwszy list&#13;
bratowej pisany już z Radomia 25 października 1885 roku przynosił wiadomości o jej nowej sytuacji rodzinnej w tym mieście2 i odtąd wieści z samej&#13;
Warszawy – siłą rzeczy pośrednie – są skąpe, czego nie rekompensują bardzo rzadkie listy Jadwigi Wernerowej.&#13;
Stopniowo Kolberg oswajał się z nową sytuacją w Krakowie. W miarę&#13;
czasu coraz bardziej doceniał bliskość instytucji, z którymi kontaktować się&#13;
wcześniej musiał, dojeżdżając z Modlnicy. Z drugiej strony znacznie trudniej było o oszczędności, by dokładać z nich – jak wcześniej – do kosztów&#13;
druku. W maju 1885 roku pisał do Blizińskiego:&#13;
Ja tu całą zimę spędziłem przy cichym stoliku, w najętym pokoiku. Warsztat&#13;
mój nie próżnuje, a praca o tyle jest wygodniejszą, że się obywa bez jazdy na&#13;
trzęsącym wózku i ma pod ręką na zawołanie bibliotekę, drukarnię, księgarnie&#13;
i Akademię. Wszystko to rzeczy nader dla mnie pożądane obok zdrowia, które&#13;
mi dosyć jeszcze dopisuje. Ale za to wydawnictwo trochę postępuje leniwiej, bo&#13;
funduszu ani nawet kredytu na zawołanie mieć nie można, a żyjąc z gotowego,&#13;
1&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 216. Obraz kupił od Karoliny Wąsowskiej&#13;
około roku 1894–1895 Henryk Dobrzycki (1841–1914), członek zarządu Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego, któremu w 1912 r. dzieło to podarował. Dobrzycki opisywał portret&#13;
Chopina Antoniego Kolberga i jego historię z uznaniem dla artystycznej wartości dzieła malarza&#13;
jako „niepospolitego portrecisty” (zob. Kilka słów o portretach Chopina, „Tygodnik Ilustrowany” 1894, nr 7, s. 97, 103 i nr 8, s. 123–124, z portretem rytowanym przez J. Holewińskiego na&#13;
s. 97 oraz tegoż Portrety Chopina, tamże 1896, nr 8, s. 153–154). Jak już wspomniano, w 1944&#13;
roku oryginał spłonął w Bibliotece Krasińskich. Znany jest z fotografii oraz z kopii wykonanej&#13;
w 1900 r. lub nieco wcześniej przez Kazimierza Mordasewicza (1859–1923), znajdującej się&#13;
w Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie. Zob. też wyżej, s. 44, przyp. 2.&#13;
2&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 286–287.&#13;
&#13;
436&#13;
&#13;
�jakie się nasunie, nie podobna odkładać na druki, choćby tyle tylko co dawniej.&#13;
I dlatego to w tym roku zapewne jeden tylko tom (akademicki) się ukaże1.&#13;
&#13;
Rzeczywiście, w 1885 roku wydana została tylko część pierwsza Kieleckiego; tom ukazał się na początku czerwca2. Kwatera u Jasińskich okazała się początkowo dobrym wyborem; wielokrotnie Kolberg wspominał&#13;
w listach o ich życzliwości, opiece, dbałości o jego wygody, zwłaszcza ze&#13;
strony Jasińskiej. Wprawdzie w niedalekiej przyszłości wraz ze swoimi&#13;
gospodarzami zmuszony był niejednokrotnie zmieniać adres, ale czuł się&#13;
z nimi związany ze względu na przyjacielskie stosunki, zażyłość i stosunkowo niewysoki koszt wynajmu i opieki.&#13;
Wiosną 1885 roku planował w porozumieniu z Hoffem dwumiesięczną&#13;
podróż w połowie lipca na Śląsk Cieszyński, do Cieszyna i do Wisły i Ustronia, gdzie mieli się spotkać i gdzie Hoff planował wspólne badania. Projekt&#13;
był aktualny jeszcze w czerwcu, lecz został zarzucony na rzecz kolejnej&#13;
wyprawy Kolberga na południowy wschód. Pisząc do Hoffa o konieczności zmiany kierunku podróży na Przemyśl i Lwów, dyktowanej „interesem&#13;
wydawnictwa”, tak uzasadniał jej cel:&#13;
Pojmujesz, że jest to kwestia największej dla mnie wagi, kwestia żywotna, która&#13;
stawia wszelkie inne na drugim planie, osobliwie co do materiałów dotyczących&#13;
Rusi, których mam wielki zapas, a do których wydania dopomóc ma ktoś z osób&#13;
wpływowych3.&#13;
&#13;
O takiej jego decyzji przesądziła więc przede wszystkim waga, jaką&#13;
przywiązywał do wydania materiałów ruskich oraz konkretna możliwość&#13;
pomnożenia zbiorów z tamtych ziem i nadzieja zyskania sponsora dla ich&#13;
edycji. Nie bez znaczenia była zapewne rysująca się perspektywa opuszczenia Bóbrki przez Blizińskich wobec niepowodzenia w tamtejszych interesach i możliwość skorzystania przy okazji raz jeszcze z wypróbowanych&#13;
wcześniej warunków pobytu i pracy w Sanockiem.&#13;
Podróż „w okolice Przemyśla i Sanoka” podjęta w lipcu trwała prawie&#13;
cztery miesiące, do początku listopada. Odwiedził Kolberg oczywiście&#13;
List do J. Blizińskiego z 9 V 1885 r., tamże, s. 247.&#13;
Zob. brulion listu do W. Siarkowskiego z 5 VI 1885 r., tamże, s. 263.&#13;
3&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 9 VII 1885 r., tamże, s. 276. Zob. też list do J. Blizińskiego z 21&#13;
VI, tamże, s. 268.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
437&#13;
&#13;
�Bóbrkę, tym razem bawiąc tam krócej ze względu na rozpoczętą już przeprowadzkę gospodarzy i ich wyjazd pod Sanok do rodziny. Przebywał&#13;
dłużej w Leszczowatem u Kraińskich oraz we Wzdowie w powiecie brzozowskim, skąd urządzał wycieczki do okolicznych miejscowości, odwiedził&#13;
też Sanoczany w powiecie przemyskim. Lakoniczne informacje źródłowe&#13;
wskazują jeszcze na: „Rymanów (Potockiej)” oraz „kilka dni w Iwoniczu”1.&#13;
We Wzdowie gościł u Teofila i Emmy Ostaszewskich, w Sanoczanach u Józefa i Heleny Jaruzelskich. Czy w Rymanowie był gościem Anny z Działyńskich Potockiej, nie wiadomo; bezpośredni kontakt z nią nie jest wprawdzie&#13;
pewny, ale z dalszej korespondencji wynika, że starał się przez Potocką&#13;
o fundusz na wydanie Rusi, jednak bezskutecznie 2. U kogo zatrzymał się&#13;
w Iwoniczu, również nie wiemy. Teofil Ostaszewski (1807–1889), właściciel&#13;
Wzdowa, ziemianin i pisarz, należał do zasłużonych działaczy społecznych&#13;
i gospodarczych, pracujących na rzecz rozwoju rolnictwa w Galicji, podniesienia oświaty i czytelnictwa dla chłopów. Był autorem programu zniesienia&#13;
pańszczyzny jako warunku odzyskania niepodległości oraz całościowego&#13;
projektu zmiany stosunków na wsi, a także twórcą wierszowanych zbiorów&#13;
bajek przeznaczonych głównie dla włościan. Działał w kierunku wzmacniania aspiracji polskich w zaborze austriackim. Właścicielami Rymanowa&#13;
byli zaś od 1872 roku Anna i Stanisław Potoccy; w roku 1885 już tylko&#13;
wdowa po Stanisławie zmarłym w 1884 roku. Anna z Działyńskich Potocka&#13;
(1846–1926), córka Tytusa, urodzona w Kórniku, współzałożycielka z mężem uzdrowiska w Rymanowie, prowadziła także działalność oświatową&#13;
i społeczną i wspomagała finansowo różne inicjatywy regionalne, m.in.&#13;
była założycielką szkoły rzeźbiarskiej dla chłopców i koronkarskiej dla&#13;
dziewcząt. Sąsiedzkie stosunki mieszkańców Wzdowa i Rymanowa przyczyniły się zapewne do rozszerzenia zasięgu penetracji terenowych Kolberga&#13;
oraz odwiedzin w Rymanowie i w pobliskim Iwoniczu. W swoim pamiętniku Anna Potocka wspomina: „Od strony Brzozowa sąsiadowali z nami państwo Ostaszewscy. Było tam przepiękne gospodarstwo we Wzdowie, śliczne inwentarze nagradzane wieloma nagrodami na wystawach krajowych&#13;
1&#13;
Zob. Wykaz podróży…, tamże, s. 707 i brulion listu do Z. Urbanowskiej z 9 XII 1885 r.,&#13;
tamże, s. 304.&#13;
2&#13;
W liście do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r. (tamże, s. 358) Kolberg pisze: „Do bied prywatnych, które mnie dręczą, przybywa i etnograficzna, tj. że nie wiadomo, kiedy i czy mi się uda&#13;
wyjednać od kogo jakiś fundusik roczny na wydanie Rusi, a przy tym naturalnie i Sanockiego.&#13;
Potocka tego dotąd dokazać nie potrafiła”.&#13;
&#13;
438&#13;
&#13;
�i zagranicznych. Pani, Załuska z domu, cudownie grała Chopina. Mieli kilka&#13;
prześlicznych majątków, Grabownica i najbliższa nam Klimkówka do nich&#13;
należała”1. Dwie ostatnie posiadłości Ostaszewskiego wymienione są także&#13;
w zapisach Kolberga, w przeważającej jednak części rękopisy pochodzące&#13;
z tej okolicy sporządzone zostały we Wzdowie, skąd 8 sierpnia 1885 roku&#13;
Kolberg pisał do Blizińskiego: „Ja tu siedzę od 10 dni i zbieram wciąż materiały, których liczba rośnie z dniem każdym; a zresztą jest mi tu jak u p[ana]&#13;
Boga za piecem”2. Przyjazną stację badawczą stanowiło też dobrze już znane&#13;
Kolbergowi z poprzednich lat sanockie Leszczowate, którego właściciele&#13;
więzami rodzinnymi połączeni byli z gospodarzami Kolberga w przemyskich Sanoczanach. Związki były tak ścisłe, że w obu dworach mógł zapisywać Kolberg folklor z obu sąsiadujących ze sobą regionów, jak o tym&#13;
świadczy notatka nad jedną z pieśni: „w Leszczowatem – pani Jaruzelska”3.&#13;
Mowa o Helenie Jaruzelskiej, żonie Józefa z Sanoczan, do której pomocy badacz przywiązywał szczególną wagę, a która zapewne przekazała Kolbergowi tę pieśń, bawiąc w Leszczowatem, w domu ojca, Edmunda Kraińskiego.&#13;
W czasie poprzedniej podróży w 1884 roku Kolberg pisał na ten temat do&#13;
Blizińskiego: „Do Sanoczan jednak już nie pojadę, gdyż pani Jaruzelska jest&#13;
w Leszczowatem, gdzie jeszcze parę dni (może do czwartku lub piątku) chce&#13;
u ojca zabawić, a bez niej nie byłoby w Sanoczanach rzeczy”4. W trakcie tej&#13;
podróży, podobnie jak poprzednio, zajął się też przysłaną z Krakowa pod&#13;
koniec lipca pilną korektą części II Mazowsza, która latem była w druku,&#13;
a w połowie listopada wydany tom już Kolberg rozsyłał. Zaś w grudniu&#13;
1885 roku składana już była część II Kieleckiego5.&#13;
Materiały z Sanockiego i Przemyskiego6, zebrane głównie w czasie trzykrotnych podróży w latach 1883–1885, należą do najcenniejszych&#13;
Anna Stanisławowa Potocka z Rymanowa, z Działyńskich ostatnia Mój pamiętnik, Kraków&#13;
1927, s. 327. Mowa o żonie Teofila, Emmie Ostaszewskiej, z domu Załuskiej.&#13;
2&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 279.&#13;
3&#13;
Jest to pieśń „Buło ne kopaty pod porohom jamy…”, zob. Sanockie–Krośnieńskie cz. II&#13;
(DWOK T. 50), s. 169–170, nr 329.&#13;
4&#13;
List z 21 IX 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 193–194.&#13;
5&#13;
O korekcie wędrującej za Kolbergiem z Krakowa w Sanockie mowa w listach od i do&#13;
Blizińskiego z lipca i sierpnia, zob. tamże, s. 278, 279 i 282. Na wysyłkę cz. II Mazowsza (DWOK&#13;
T. 25) w listopadzie wskazują notatki Kolberga w brulionie listu do S. Duchińskiej z 10 XI&#13;
1885 r., a o drukującej się w grudniu cz. II Kieleckiego (DWOK T. 19) – wzmianka w brulionie&#13;
do W. Siarkowskiego z 7 XII 1885 r., zob. tamże, s. 293 i 303.&#13;
6&#13;
Informacja o ich wydaniu, zob. wyżej, s. 423.&#13;
1&#13;
&#13;
439&#13;
&#13;
�w zbiorach Kolberga, zarówno ze względu na bogactwo i różnorodność&#13;
tematyczną i formalną, jak i na proweniencję źródłową oraz na autentyczność zapisów tekstów folkloru rusińskiego. Zdecydowana większość tych&#13;
materiałów, zwłaszcza sanockich, pochodzi z własnych badań i rejestracji&#13;
Kolberga w trakcie nieodległych od siebie etapów eksploracji terenowych.&#13;
Są to liczne zapisy pieśni z melodiami, duży, ponad 100 tekstów obejmujący&#13;
zbiór opowieści ludowych, inne drobne formy literatury ludowej (zagadki,&#13;
przysłowia), cenne opisy obrzędów, zwłaszcza weselnych, i zwyczajów dorocznych, wiadomości etnograficzne i bibliograficzne. W okresie tym Kolberg był już znacznie bardziej osłuchany z językiem ukraińskim, z którym&#13;
zetknął się praktycznie jeszcze w roku 1861. Wyczulone ucho muzyka z doskonałym słuchem, studia własne i konsultacje u znawców ukraińszczyzny,&#13;
m.in. Izydora Kopernickiego, sprawiły, że w dzisiejszej ocenie naukowej&#13;
dialektologów – jak to już wspomniano wcześniej – zapisy Kolberga przedstawiają dużą wartość jako wiarygodne, zwłaszcza w zakresie dokumentacji&#13;
prawidłowego brzmienia gwar lokalnych i charakterystycznych dla nich&#13;
zjawisk fonetycznych. W rezultacie Sanockie przynosi poza wartościowym materiałem etnograficznym, m.in. dotyczącym ubiorów, pożywienia,&#13;
budownictwa i gospodarki rolnej, poza oryginalnymi opisami zwyczajów,&#13;
obrzędów i wierzeń oraz bogatym zespołem najrozmaitszych pieśni powszechnych także „szczególnie cenny dla dialektologii zbiór autentycznych&#13;
tekstów gwarowych z XIX wieku” 1, który tworzą zebrane przez badacza&#13;
opowiadania, bajki i anegdoty.&#13;
W roku 1885, rok po wydaniu monografii Lubelszczyzny, ukazała się też&#13;
w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej” niewielka publikacja&#13;
Kolberga poświęcona zagadkom z Lubelskiego2. Przynosi ona trzydzieści&#13;
tekstów z lokalizacją generalną określoną w tytule pracy, z odniesieniem&#13;
ogólnym autora do zbiorów zagadek wcześniej opublikowanych w tym periodyku przez Kopernickiego, Petrowa, Siarkowskiego i Glogera. Nie wiadomo, czy pozyskał Kolberg zapisy tych drobnych form folkloru już po&#13;
ukazaniu się monografii regionu, czy też dysponował nimi wcześniej.&#13;
T. Skulina „Sanockie-Krośnieńskie”… (DWOK T. 49), s. XXXIII.&#13;
O. Kolberg Zagadki z Lubelskiego, od Krasnegostawu i Gorzkowa (Nowawieś, Jaślików, Krzywice, Piłaszkowice, Wielobycz), „Zbiór Wiadomości do Antopologii Krajowej” T. IX:&#13;
1885, s. 300–302 i odbitka 1885. Przedruk w: O. Kolberg Lubelskie. Suplement do tomów 16–&#13;
17 (DWOK T. 75), s. 216–219.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
440&#13;
&#13;
�XXIII&#13;
[Starania w Akademii o osobny fundusz na wydanie materiałów z Rusi. –&#13;
Kontakty z folklorystami słowiańskimi, F.S. Kraussem (od 1886) i z L. Kubą&#13;
(od 1885). – Kłopoty mieszkaniowe – lato 1886 r. w Krakowie. – Wydanie&#13;
cz. II Kieleckiego (1886) – ukończenie kolejnej monografii. – Udział w nowych projektach badań Komisji Antropologicznej (1886). – Recenzja H. Biegeleisena (1886) i Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena. – Życie&#13;
codzienne, kontakty towarzyskie i krąg przyjaciół Kolberga w Krakowie. –&#13;
Wydanie Mazowsza cz. III (1886). – Zaproszenie do udziału w pracach Komitetu organizującego dział etnograficzny Wystawy Krajowej (marzec 1887).]&#13;
&#13;
Troska o edycję zebranych materiałów, szczególnie ruskich z Galicji&#13;
Wschodniej, których wartości był świadomy, oraz obawa, że nie zdoła ich&#13;
wydać, skłaniały Kolberga do ponawiania zabiegów o pozyskanie dodatkowych funduszy. W styczniu 1886 roku wystosował do prezesa Akademii&#13;
petycję w tej sprawie z dołączonym do niej wykazem materiałów ręko­&#13;
piśmiennych, w której przedstawił stan dotychczasowych prac wydawniczych oraz możliwość ich ukończenia w zakresie monografii ziem polskich&#13;
przy dotychczasowym patronacie finansowym instytucji. Jednocześnie p&#13;
­ isał:&#13;
Ale w tekach moich znajdują się nadto, i to w nierównie znaczniejszej liczbie, materiały z Rusi (a w części i z Litwy) pozyskane, których publikacja – według mego&#13;
zdania – równie ważne, jeśli nie ważniejsze jeszcze niż dotychczas wydane, przyniosłaby dla nauki plony. O ważności tej przekonać mogą drukowane już przed kilku&#13;
laty 2 tomy Pokucia. – Na publikację atoli takową, a która by jednocześnie z wyżej&#13;
cytowaną (Lud) dokonywać się mogła, żadnych nie posiadam środków. A wszakże&#13;
wiek mój podeszły oraz przykład, jaki dają literaturze naszej rosyjskie, coraz gęściej&#13;
(za podnietą zakładów naukowych) ukazujące się publikacje etnologiczne, biorące&#13;
za przedmiot swych badań zachodnie cesarstwa gubernie, naglą – jak mniemam –&#13;
i nas także do pośpiechu w pracy i do szybszego na polu wydawniczym działania.&#13;
&#13;
Wnioskował więc o osobny fundusz roczny, „[…] iżby dotyczące Rusi wydawnictwo, o ile możności za mego jeszcze żywota i pod moim okiem (więc&#13;
wedle programu, jaki dotąd moim pracom przewodniczy) dokonywane być&#13;
mogło w sposób, jak się to dzieje co do rzeczy polskich”1. Osobnego funduszu&#13;
1&#13;
Niedatowany brulion listu do J. Majera, prawdopodobnie z 10 I 1886 r., Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), s. 311 i 312. Do oryginału dołączony został spis materiałów, którego&#13;
&#13;
441&#13;
&#13;
�Kolberg jednak wtedy nie otrzymał, dopiero w 1888 roku Akademia będzie&#13;
mogła zwiększyć swoją subwencję na rzecz jego wydawnictwa do 1000 zł.&#13;
reń. rocznie, z przyznawanych mu od 1878 roku 500 zł reń., o czym będzie&#13;
mowa dalej.&#13;
Dla orientacji autora Ludu w zakresie dokonań humanistyki słowiańskiej i europejskiej ważne znaczenie miał jego udział w pracach Akademii,&#13;
utrzymującej rozległe kontakty z instytucjami i ośrodkami zagranicznymi.&#13;
Szczególną rolę odegrało tu pośrednictwo i doradztwo Izydora Kopernickiego, który prowadził niezwykle żywą i szeroką działalność w tym zakresie jako aktywny członek wielu towarzystw europejskich, autor bogatej&#13;
korespondencji z przedstawicielami nauki w kraju i za granicą 1. Niejednokrotnie podejmował on bezpośrednią inicjatywę włączania Kolberga,&#13;
nadmiernie zaabsorbowanego swoją mrówczą pracą, w krąg tych kontaktów, także w obrębie pozapolskiego życia naukowego. I tak np. za pośrednictwem Kopernickiego nawiązał Kolberg kontakt z dużo młodszym&#13;
słoweńskim folklorystą i etnologiem, zajmującym się głównie Słowiańszczyzną południową, Fryderykiem Salomonem Kraussem (ur. w 1859 roku).&#13;
Ożywiona korespondencja obu badaczy, zainicjowana w kwietniu 1886&#13;
roku podziękowaniem Kolberga za przysłaną publikację Kraussa, trwała&#13;
do 1889 roku2. Kopernicki znał i cenił publikacje słoweńskiego naukowca,&#13;
poznał go osobiście w Wiedniu, sam pomagał Kolbergowi jako tłumacz&#13;
z serbskiego studiować niektóre jego prace przysyłane do Krakowa i pisał o nich. Krauss wspomina go zresztą w swoich listach wielokrotnie&#13;
jako wybitnie przez siebie cenionego człowieka i autora3. Korespondencja&#13;
brulion z 10 I 1886 r., zachowany w archiwum Kolberga, opublikowano jako aneks 12 tamże,&#13;
na s. 743–749.&#13;
1&#13;
Wydawca listów Kopernickiego, A. Wrzosek pisał: „W papierach po nim pozostałych&#13;
znalazły się setki listów doń w latach 1862–1891 od 380 osób i instytucji. […] W czasach Kopernickiego nie było ani jednego, cokolwiek wybitniejszego pracownika na niwie antropologii, etnografii, etnologii i archeologii przedhistorycznej w Polsce, który by nie korespondował z nim”.&#13;
(A. Wrzosek [wstęp do:] I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza, Adama Honoriusza Kirkora&#13;
i Benedykta Dybowskiego wydał i wstępem opatrzył…, „Przegląd Antropologiczny” T. XXVI:&#13;
1960, s. 59 i 60).&#13;
2&#13;
Zob. brulion listu do F.S. Kraussa z 12 IV 1886 r. oraz list tegoż z 28 XII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 328–329 i 653.&#13;
3&#13;
Zob. m.in. brulion listu do F.S. Kraussa z 14 V oraz list od tegoż z 8 VI 1886 r., tamże, s. 338&#13;
i 344. Kopernicki z uznaniem wspominał o zainteresowaniu Kraussa folklorem Serbów bośniackich w artykule O najnowszych zdobyczach pieśni ludowych serbskich, zamieszczonym&#13;
w „Ateneum” 1886, T. 3, s. 536–541.&#13;
&#13;
442&#13;
&#13;
�Kraussa i Kolberga poświęcona jest głównie omawianiu przekazywanych&#13;
sobie nawzajem publikacji, obaj wyrażają wzajemną satysfakcję, jaką&#13;
daje wymiana prac, możliwość bliższego poznawania folkloru i kultury&#13;
obu słowiańskich narodów, perspektywa badań porównawczych. Krauss&#13;
z zachwytem przyjmuje kolejne tomy Kolberga, pisze z pewną afektacją,&#13;
wręcz uwielbieniem dla „przybranego ojca”, czasami zadaje mu konkretne pytania i prosi o wskazówki dotyczące polskiego folkloru. Kolberg&#13;
odpowiada serdecznie, z taktem i z ciepłym zainteresowaniem dla kolejnych prac Kraussa, zachęca go do dalszych badań, inspiruje wskazówkami i przekazuje mu oczekiwane informacje, a także udziela nowych 1, ale&#13;
zastrzega jednocześnie, że wiek i ogrom własnych zadań nie pozwalają&#13;
mu na drobiazgowe kwerendy i analizy. Po latach Kolberg napisze w serdecznym tonie w jednym z ostatnich listów do Kraussa:&#13;
Przysyłane mi przez Was łaskawie książki odbieram regularnie […] Z nich to uczę&#13;
się coraz lepiej poznawać i pokochać lud południowosłowiański, nieodrodny&#13;
pod wielu względami od naszego. A mam nadzieje, że i Wy z dzieł moich coraz&#13;
lepiej poznacie i pokochacie nasz lud polski2.&#13;
&#13;
W roku 1886 Kolberg kontynuował też wcześniej nawiązany kontakt&#13;
korespondencyjny z Ludwikiem Kubą (1863–1956), czeskim folklorystą&#13;
muzycznym, dotyczący przede wszystkim wzajemnej wymiany informacji&#13;
i publikacji. Ludwik Kuba, także malarz, pisarz i podróżnik, autor antologii liczącej ponad 1500 słowiańskich pieśni ludowych 3, kontaktował się&#13;
również z Kopernickim. Korespondencję z Kolbergiem nawiązał w maju&#13;
1&#13;
M.in. posyła Kraussowi przywieziony w 1857 r. z Lublany tomik Emila Korytki Slovénske pésmi…, informacje o autorze, polskim zesłańcu, który w Lublanie zajął się spisywaniem&#13;
pieśni słoweńskich, oraz własnoręczny odpis przysłów słoweńskich z druku odnalezionego&#13;
w pamiątkach po zmarłym Korytce u jego rodziny w Piadykach pod Kołomyją w 1880 r. (por.&#13;
listy F.S.Kraussa i bruliony Kolberga z listopada i grudnia 1886 r.., Korespondencja… cz. III,&#13;
DWOK T. 66, nr 1292, 1293 i 1298). O zainteresowaniu Kolberga Korytką i o materiałach Korytki w jego zbiorach por. też E. Millerowa, wstęp do tomu Słowiańszczyzna południowa.&#13;
Materiały do etnografii Słowian zachodnich i południowych cz. III (DWOK T. 59/III), s. XIX–&#13;
XXIV oraz XXXVII–XLI. Zob. też wyżej, s. 135–136.&#13;
2&#13;
Brulion listu do F.S. Kraussa z 1 VI 1889 r., Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 609.&#13;
3&#13;
Praca pt. Slovanstvo ve svých zpěvech. Sbornik národnich a znarodnělných (vyznamných) pisni všech slovanských národou (Pardubice 1884–1895–1929) obejmowała pieśni&#13;
czeskie, słowackie, polskie, serbołużyckie, ukraińskie, rosyjskie, białoruskie, i południowosłowiańskie, zebrane w 15 księgach dzielących się na zeszyty. Była to część zbiorów Kuby&#13;
&#13;
443&#13;
&#13;
�1885 roku, przysyłając mu jedenaście pierwszych zeszytów swojego dzieła;&#13;
do roku 1889 objęła ona 16 wzajemnie wymienianych listów. Kuba darzył&#13;
Kolberga wyjątkową atencją i podziwem; w swoich pełnych uznania i szacunku listach zwracał się do niego jako do mistrza i naukowego autorytetu.&#13;
Przesyłał mu kolejne zeszyty swojej monumentalnej pracy, opowiadał o jej&#13;
przebiegu, dalszych planach i podróżach. Kolberg odwzajemniał się z serdecznością i uwagą, także wysyłał Kubie kolejne wydane tomy, z których&#13;
adresat korzystał w swojej pracy. Latem 1886 roku Kuba zatrzymał się&#13;
w Krakowie w przejeździe na Ukrainę i odwiedził Kolberga. Chciał usłyszeć polskie ludowe pieśni i „polskie skrzypki”, poznać niektóre obyczaje,&#13;
tańce i ubiory1. Efektem tych kontaktów i spotkania jest dużo późniejsza&#13;
osobista relacja Kuby, przejmująco ukazująca ówczesną sytuację bytową&#13;
autora Ludu, jego ascetyczne warunki życia i niepokój o losy niewydanych&#13;
materiałów2.&#13;
W kwietniu 1886 roku Kolberg wraz z Jasińskimi przeprowadził się&#13;
pod nowy adres na ulicę Warszawską 4. Przyczyną przenosin była sytuacja&#13;
materialna opiekujących się Kolbergiem Jasińskich. Mimo wyprowadzki&#13;
właścicielka dawnego domu zgłaszała wobec nich roszczenia finansowe&#13;
i sprawa miała swój finał w procesie sądowym, wygranym jednak po dwu&#13;
latach przez Jasińskich3. Kłopoty te były też powodem rezygnacji Kolberga&#13;
z letniej podróży. Wcześniej zamierzał odwiedzić Śląsk „w celach etnograficznych”, o czym informował Ludwika Kubę, Wernerową, Karolinę i Blizińskiego, co ten ostatni mu odradzał jako pomysł niebezpieczny, sądząc,&#13;
że Kolberg wybiera się w okolice Wrocławia i pisząc:&#13;
Gdyby tak jeszcze chodziło o zwykłego śmiertelnika, skończyłoby się na wytransportowaniu do granicy. Ale etnograf europejskiej sławy, który już napisał&#13;
tyle tomów i który obecnie w roku 1886 zbierałby dowody polskości owego&#13;
&#13;
liczących około 4000 zapisów pieśni i muzyki ludowej (zob. list L. Kuby z 18 V 1885 r., Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 255–256).&#13;
1&#13;
O swoich planach informował Kolberga w liście z 25 VI 1886 r., tamże, s. 347–348. O spotkaniu latem 1886 roku świadczą wzmianki w liście L. Kuby z 29 III 1887 r., tamże, s. 429–430&#13;
oraz w listach następnych.&#13;
2&#13;
Wspomnienie Kuby w artykule pt. Moje styky s Oskarem Kolbergem ukazało się w „Ludzie” T. XXIX: 1930, na s. 73–77.&#13;
3&#13;
Zob. list do A. Teichmannowej z 15 VI 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 510 oraz przyp. 1 do listu J. Blizińskiego z 19 VI 1886 r., tamże, s. 346.&#13;
&#13;
444&#13;
&#13;
�Śląska, który żelazny książę chce mieć niemieckim, na pewno padłby ofiarą na&#13;
podobieństwo Kraszewskiego1.&#13;
&#13;
Kolberg wprawdzie odpowiedział, że miał w planie Śląsk austriacki, tj.&#13;
Cieszyński, gdzie nie spodziewałby się takich kłopotów, ale wyjaśniał, że&#13;
o zaniechaniu podróży w ogóle zdecydowały inne okoliczności. Pisał do&#13;
Blizińskiego:&#13;
Co do mojej własnej figury, muszą Wam oznajmić, że kłopoty i niepokoje, które&#13;
spowodowały przeprowadzkę moją w kwietniu, teraz zaczynają się ponawiać&#13;
i zapewne wkrótce przyjdzie się znów gdzieś wyprowadzić. Ci państwo Jasińscy,&#13;
u których mieszkam, są niewypłacalni i tylko żyją z lokatorów, dając im stancję&#13;
i wikt, a tych w lecie, gdy wszystko wyjeżdża, ściągnąć z niskąd nie mogą. Więc&#13;
gospodarz ich dusi, a i mnie razem z nimi; pieniędzy nie ma, a więc znów meble&#13;
jak wprzódy są w niebezpieczeństwie. Jest to powodem, że się zdecydować nie&#13;
mogę na wyjazd na prowincję, chyba by się okoliczności zmieniły na korzyść&#13;
Jasińskich, którym dałem słowo trzymać ich się, póki tylko będzie można2.&#13;
&#13;
Rok 1886 przyniósł dwa nowe tomy Kolberga; w połowie roku wyszła&#13;
część II Kieleckiego, tj. tom 19. Ludu, pod koniec roku kończył się druk części III Mazowsza rozsyłanego odbiorcom z początkiem następnego, 1887&#13;
roku3.&#13;
Kolejna monografia regionalna, dwuczęściowe Kieleckie4, obejmowała część szeroko rozumianego Krakowskiego, tj. Stopnickie, Miechowskie,&#13;
Olkuskie i Kieleckie, co administracyjnie pokrywało się z obszarem dawnej&#13;
guberni kieleckiej. W ujęciu Kolberga granice Krakowskiego i Kieleckiego&#13;
1&#13;
Tamże, s. 345. Aluzja w cytowanym tekście dotyczy aresztowania Kraszewskiego w czerwcu 1882 r. w Berlinie i uwięzienia go w Moabicie do sierpnia 1883 r., za zbieranie dla rządu francuskiego tajnych wiadomości o wojsku i wojskowości pruskiej (por. Korespondencja… cz. III,&#13;
DWOK T. 66, s. 82–83, przyp. 1). Wzmianki o zamiarach podróży na Śląsk zob. też tamże, s. 330,&#13;
347 i 349.&#13;
2&#13;
List do J. Blizińskiego z 16 VII 1886 r., tamże, s. 357–358.&#13;
3&#13;
W brulionie listu do R. Wolffa z 20 X 1886 r. Kolberg informuje, że cz III Mazowsza&#13;
(DWOK T. 26) „jest już pod prasą” (tamże, s. 374), a już 17 I 1887 r. przesyła ten tom Komitetowi&#13;
Kasy im. Mianowskiego wraz z rozliczeniem za trzy wydane tomy Mazowsza, podając m.in.&#13;
koszty druku i ilustracji (tamże, s. 406–407). Zob. też notatka Kolberga o wysyłanych tomach&#13;
datowana 27 II 1887 r. w brulionie listu do L. Kuby z 13 VII 1886 r. (tamże, s. 356).&#13;
4&#13;
Zob. E. Antyborzec „Kieleckie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kieleckie. Suplement do&#13;
tomów 18–19 (DWOK T. 76), s. V–XXIII, por. tejże Monografie regionalne Oskara Kolberga…,&#13;
s. 177–178.&#13;
&#13;
445&#13;
&#13;
�pozostawały więc nieostre i miejscowości takie jak Olkusz, Ojców, Pieskowa Skała, Skalmierz powtarzają się w obu monografiach. Materiały&#13;
z tego regionu zbierane przez samego Kolberga pochodzą z lat czterdziestych i pięćdziesiątych, czyli z wczesnego etapu badań, dopełnia je jednak&#13;
w sposób znaczący dla wartości tomów bogaty materiał pozyskany w latach 1876–1886 od Władysława Siarkowskiego, o którym była już mowa.&#13;
Kolberg wysoko cenił etnograficzne prace i zbiory tego kieleckiego regionalisty; jak wyżej wspomniano – rekomendował go na członka Komisji&#13;
Antropologicznej, promował do druku i redagował jego prace w „Zbiorze&#13;
Wiadomości do Antropologii Krajowej”. Z kolei Siarkowski, korzystający&#13;
także z pomocy współpracowników, odwoływał się do autorytetu Kolberga,&#13;
chętnie przyjmował jego wskazówki i opinie przy gromadzeniu i publikacji&#13;
swoich materiałów. W Kieleckiem Kolberg korzystał z wydanych już prac&#13;
Siarkowskiego, a także z przekazanych mu przez tego autora „do użytku”&#13;
opracowań rękopiśmiennych, takich jak obszerny manuskrypt przysłany&#13;
około 1885 roku pt. Pieśni i opowieści ludowe z okolic Pińczowa zebrane przez… w latach od 1876–1881 czy dostarczone wcześniej Przysłowia&#13;
i zdania z okolic Kielc, a także zaproponowane Kolbergowi do wykorzystania w 1885 roku materiały dotyczące sobótek, które Siarkowski pozyskał&#13;
w postaci listów od miejscowych duchownych. Kieleckie Kolberga, obejmujące obszar pierwotnie planowany dla dwu monografii, mimo wartościowych materiałów źródłowych jest odbiciem jego nasilających się obaw&#13;
o kurczący się czas pozostały na wydanie całej spuścizny oraz ograniczeń&#13;
finansowych trapiących go w latach osiemdziesiątych. Wyrazem tych ostatnich jest m.in. brak ilustracji, do których, jak wiadomo, przykładał Kolberg&#13;
wielką wagę. Coraz boleśniej i widoczniej odczuwał konieczność redukowania zamierzeń pod presją rzeczywistych możliwości, a świadomość ta przewija się jako motyw przewodni całej jego korespondencji z tamtego okresu.&#13;
Pod koniec roku 1886 zaznaczył się też udział Kolberga w aktualnych&#13;
pracach Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności. Na posiedzeniu&#13;
Komisji w dniu 11 listopada przyjęto wzmiankowany już wniosek zgłoszony&#13;
przez sekretarza Izydora Kopernickiego, a „poparty przez przewodniczącego&#13;
Majera i p. Oskara Kolberga”, w którym postulowano „potrzebę rozpoczęcia&#13;
systematycznych badań etnograficznych w kraju według planu obmyślanego i przyjętego przez Komisję Antropologiczną, nie poprzestając na dotychczasowym ogłaszaniu materiałów dorywczo opracowywanych przez członków Komisji bądź przez współpracowników postronnych”, a „dla ułożenia&#13;
446&#13;
&#13;
�planu przyszłych badań etnograficznych wyznaczono Komitet z grona Komisji, złożony z pp. O. Kolberga, prof. Malinowskiego, dr Kosińskiego, Gustawicza i wnioskodawcy”, tj. Kopernickiego1. Kolberg nie figuruje w spisie&#13;
obecnych na tym posiedzeniu, z pewnością miał jednak swój istotny, jeśli&#13;
nie decydujący udział w tej sprawie i uzgodnił z Kopernickim swoje stanowisko, skoro ten powołał się na poparcie autora Ludu i skoro Kolberg&#13;
znalazł się w składzie Komitetu. Taki kierunek badań wytyczany w Akademii zbieżny był z jego poglądami i doświadczeniami i odzwierciedlał troskę&#13;
o całościowe, systematyczne i planowe badanie polskiej kultury ludowej,&#13;
a co za tym idzie, równie konsekwentne ich finansowanie. Warto też zauważyć kolejny przejaw niezmiennie przyjacielskiej i solidarnościowej wobec&#13;
Kolberga postawy Kopernickiego, który zawsze, także mimo nieobecności&#13;
przyjaciela, występował w jego imieniu i w jego interesie.&#13;
Także ku końcowi roku 1886, w grudniowym zeszycie „Biblioteki Warszawskiej”, ukazała się obszerna recenzja 22 wydanych tomów Kolberga&#13;
autorstwa Henryka Biegeleisena, historyka literatury i ludoznawcy2. Miała charakter zdecydowanie krytyczny w stosunku do dzieła Kolberga, do&#13;
przyjętych przez niego założeń i metod. Jak się wydaje, na negatywną i jednostronną opinię Biegeleisena wpływ miała pewna uraza, u której podłoża leżała odmowa Kolberga, do którego zwrócił się jeszcze w 1884 roku&#13;
z prośbą o wskazówki potrzebne mu do pracy o balladzie Mickiewicza&#13;
Ucieczka. Prośba „do najznakomitszego badacza ludu” podbudowana była&#13;
wyrazami „uwielbienia dla Jego pracy i nauki”. Tym bardziej dziwi wręcz&#13;
napastliwy ton recenzji, gdyż Kolberg odpowiedział z szacunkiem, podał&#13;
kilka informacji, ale kwerendy i studiów na wskazany temat taktownie odmówił z powodu braku czasu3. W swojej recenzji Biegeleisen zarzucił autorowi Ludu brak krytycyzmu w doborze i ocenie źródeł, selekcji materiału&#13;
i sposobie opracowania, „manię kolekcjonowania”, chaotyczność i brak&#13;
1&#13;
Zob. Posiedzenie Komisji Antropologicznej w dniu 11 XI 1886 r., „Rozprawy i Sprawozdania Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XV, Kraków 1887, s. LXXIV. Informację tę podał także „Czas” 1886,&#13;
w nr. 264. Zob. też wyżej, s. 286].&#13;
2&#13;
Opublikowała ją „Biblioteka Warszawska” z 1886 r., w tomie 4, na s. 431–441, w dziale&#13;
Piśmiennictwo krajowe i zagraniczne. Dotyczyła tomów 1–19 Ludu, cz. I i II Pokucia (DWOK&#13;
T. 29 i 30) oraz cz. I Mazowsza (DWOK T. 24).&#13;
3&#13;
Zob. niedatowane listy H. Biegeleisena z 1884 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 110–111 i 132–133 oraz odpowiedź Kolberga z 24 III 1884 r., tamże, s. 134–135. Biegeleisen&#13;
przygotowywał wtedy pracę Tło ludowe ballady Adama Mickiewicza pt. „Ucieczka” opublikowaną w czasopiśmie „Świt” w 1885 r., T. 2, nr 50–56.&#13;
&#13;
447&#13;
&#13;
�planu, niekonsekwencje i błędy w traktowaniu tekstów folkloru, „eklektyzm&#13;
i kompilatywność”, brak jednolitych zasad opracowania merytorycznego&#13;
i językowego, właściwie brak kompetencji. Kolberg odpowiedział bardzo&#13;
szybko, przygotowując rzetelną, udokumentowaną replikę, w której metodycznie odniósł się do kolejnych zarzutów recenzenta. Już 12 lutego 1887&#13;
roku wysłał ją do ówczesnego redaktora „Biblioteki Warszawskiej”, Józefa&#13;
Plebańskiego, z prośbą o zamieszczenie swojej odpowiedzi na łamach „najbliższego zeszytu” czasopisma1. Jednak Plebański nie zaakceptował formuły&#13;
repliki z obszerną argumentacją Kolberga, nie pomijającą żadnego z krytykowanych aspektów jego dzieła. Nie odmówił publikacji wprost, lecz uznał,&#13;
że tekst jest za długi, w sposób pokrętny uzasadniał, że musiałby jednocześnie przytaczać „contre-replikę” Biegeleisena, któremu wysłał przekazany mu tekst, zwlekał mimo kilkakrotnych upomnień Kolberga. W końcu&#13;
po ośmiu miesiącach Kolberg zniecierpliwiony i zdegustowany sposobem&#13;
załatwiania sprawy, uznając polemikę za spóźnioną, a sugestię jej przeredagowania za niemożliwą do przyjęcia, wycofał się z zamiaru publikacji,&#13;
co Plebański skwapliwie przyjął, uważając problem za rozwiązany i dając&#13;
do zrozumienia, że z zadowoleniem przyjął wycofanie się z kłopotliwej dla&#13;
siebie riposty2. Niepublikowany rękopis Kolberga, zwrócony mu w październiku 1887 roku, bardzo istotny jako obszerna wypowiedź autora Ludu&#13;
na temat założeń, zasad i metod pracy badawczej i edytorskiej, zachował&#13;
się w jego spuściźnie i wydany został dopiero w ramach Dzieł wszystkich3.&#13;
Odpowiadając na zasadniczy zarzut Biegeleisena, że poza własnymi zapisami autora jego dzieło jest bezkrytyczną i chaotyczną „zbieraniną różnorodnych wiadomości”, Kolberg przypominał swoją fundamentalną zasadę:&#13;
Snać nie dostrzega on [autor recenzji] planu w jego układzie, gdzie materiał podany bezwzględnie ma dostarczać karmi i żywiołu naukowego różnym gałęziom&#13;
wiedzy z etnografią spowinowaconym do dalszego zużytkowania go i oczyszczenia. Autor jako zbieracz w nawale zatrudnień ograniczyć musiał swą czynność&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 411–412.&#13;
Zob. korespondencja w tej sprawie J.K. Plebańskiego i Kolberga z okresu od marca do października 1887 r., tamże, listy 1319, 1321, 1322, 1325, 1330, 1346 i 1350.&#13;
3&#13;
Odpowiedź Kolberga na recenzję Biegeleisena, w: O. Kolberg Studia, rozprawy…&#13;
(DWOK T. 63), s. 391–411 (publikowana na podstawie rkp w BN PAU i PAN, sygn. 2184, k. 12–&#13;
–18; tamże na k. 20–21 inna wersja początku odpowiedzi, druga pełna wersja rkp. z niewielkimi różnicami, zachowana w zespole rękopisów później odnalezionych, obecnie w Arch. PTL,&#13;
w tece 47, sygn. 1354/III, k. 68–75).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
448&#13;
&#13;
�krytyczną na autentycznym i sumiennym przedstawieniu choćby najdziwaczniejszych piśmiennych i ustnych źródeł, na skromnej jedynie uwadze nad ich&#13;
kompetencją i krótkim na ich znaczenie poglądem. Ocenę ich rozleglejszą i gruntowniejszą, jak i głębsze nad nimi studia pozostawia on specjalistom w każdej&#13;
z owych gałęzi wiedzy1.&#13;
&#13;
Wyjaśniał dalej, że wartościowanie źródeł w przypadku materiału&#13;
folklorystycznego i etnograficznego jest co najmniej problematyczne, gdyż&#13;
niejednokrotnie publikacje ulotne, peryferyjne, rzadkie czy mniej ambitne&#13;
i znane lub z drugiej strony przede wszystkim popularne przynoszą ważne&#13;
dla badacza szczegóły dotyczące życia i kultury ludu, jego tradycji i twórczości, a nawet konkretne przekazy tekstów folkloru. Etnograf i folklorysta&#13;
nie może kierować się tylko określoną wartością ideową i artystyczną źródeł jak historyk literatury, lecz wybierać musi takie, które przynoszą najwięcej konkretnych interesujących jego dyscyplinę informacji i przekazów.&#13;
Skąd pewność, że materiał dziś za lichy uważany – pyta Kolberg – nie nabierze&#13;
z czasem wagi przy bliższym rozpoznaniu go przez uczonych? Czyja powaga ma&#13;
ocenić wartość źródeł, skoro najznakomitsi nawet uczeni zagraniczni nie są co&#13;
do ich kompetencji w zgodzie? Dlaczego wiadomość przelotna ogłoszona w jakiejś gazecie niesumiennej (na czym polega ta niesumienność?) nie ma służyć za&#13;
materiał, jeśli zawiera jakiś szczegół dla etnografii przydatny, choćby wątpliwej&#13;
na razie wartości? Dlaczego szczegół ów etnograficzny nie ma być zanotowany, mimo że czyjś uśmiech wywołuje? Gdzież są owi wielcy pisarze i ludowi&#13;
znawcy, których by relacje (zapewne książkowe, czyli teoretyczne) uznane już&#13;
były przez wszystkich za najlepsze, więc lepszymi były od powziętych gdzieś&#13;
ze słuchu?2&#13;
&#13;
W takim sensie dla etnografia kompetencja nie zawsze należy do „wielkich pisarzy i znawców ludu”; dla niego ważniejszym źródłem wiedzy może&#13;
być np. utwór o zwyczaju sobótkowym mniej znanego poety z XVII wieku,&#13;
Kaspra Twardowskiego, niż poemat na ten temat „najznakomitszego u nas&#13;
poety szesnastego wieku”, Jana Kochanowskiego, gdyż pierwszy przynosi&#13;
„nieco więcej o tym obrzędzie wiadomości”3. Kolberg wykazuje, że treści foOdpowiedź Kolberga… (DWOK T. 63), s. 392.&#13;
Tamże, s. 394; podkreślenia w tekście za wyróżnieniami Kolberga w rkp.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 395. Mowa o utworze Twardowskiego Bylica świętojańska (Lwów 1630) oraz&#13;
o cyklu 12 pieśni J. Kochanowskiego pt. Pieśń świętojańska o Sobótce (pierwodruk: Kraków&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
449&#13;
&#13;
�klorystyczne, np. wątki podaniowe czy legendowe, przysłowia, pieśni, badacz może wydobywać z rozmaitych źródeł: zarówno czerpać je z bezpośrednich relacji informatorów i śpiewaków, z literatury pięknej, z publikowanych opisów historycznych i geograficznych kraju czy poszczególnych&#13;
miejscowości, jak i z ulotnych kalendarzy, jarmarcznych druków, okolicznościowych broszur, lokalnych czasopism. Oponuje też Kolberg przeciwko&#13;
zarzutowi nieumiejętnego rozdzielania „rzeczy” ludowych od nieludowych,&#13;
mieszania ich ze sobą, wykazując nieostrość granicy między nimi, zmiany&#13;
przynależności i nieustające przenikanie się obu nurtów między środowiskami twórczymi i wykonawczymi, adaptacyjne procesy oraz przekształcenia&#13;
w ich obrębie. Krytyce recenzenta, dotyczącej niejednolitej postaci językowej&#13;
tekstów folkloru – zacierania cech gwarowych lub wiernego ich oddawania&#13;
– przeciwstawia fakt rozmaitego charakteru dokumentowanych przez badacza przekazów ludowych, z których jedne podawane były konsekwentną&#13;
gwarą, w innych cechy dialektologiczne są sporadyczne lub zatarte, jeszcze&#13;
inne mają kształt literacki aż do stylizacji włącznie, „których zatem języka&#13;
w niczym zmieniać się nam nie godziło”, gdyż są „spisane tak, jak je słyszeliśmy z ust opowiadaczy – wyjaśnia Kolberg. I dodaje: „Prawda, iż jedni&#13;
wygłaszali je w mowie gminnej, gdy inni posługiwali się już to mową ze&#13;
szkolnych ław, już z garderoby wyniesioną”. Tak więc w kolejnych tomach&#13;
[…] są pieśni wiernie w języku ludowym oddane, o ile przez włościan i włościanki były śpiewane, boć te, które dyktowała czeladź dworska (w różnym będące&#13;
stopniu ogłady) należało znów spisać w mowie jej właściwej, a nie naciąganej&#13;
do ludowej. W ogóle unikaliśmy wszelkiej modernizacji, o ile nie wtrącali jej&#13;
sami włościanie. Tam tylko, gdzie wiadomość lub opowieść jakaś podaną nam&#13;
została w sposób niegładki, zawiły, i to w mieszaninie językowej bez interesu dla&#13;
lingwisty, dozwalaliśmy sobie stylizacji wedle mowy ogólnej, gdyż tu chodziło&#13;
już o treść rzeczy, a nie o materiał językowy.&#13;
&#13;
Tłumaczy także, że kwestionowana przez Biegeleisena chwiejna pisownia tych samych wyrazów jest wynikiem niekonsekwentnej wymowy narratorów, często nawet w obrębie jednego przekazu i że stanowi odbicie&#13;
wahań i niuansów fonetycznych żywej mowy. Na zarzut, że na takim zapisie&#13;
„filolog polegać nie może”, Kolberg replikuje:&#13;
1586). Fragmenty pierwszego utworu z opisem Sobótki cytuje Kolberg w cz. I Mazowsza&#13;
(DWOK T. 24), na s. 347.&#13;
&#13;
450&#13;
&#13;
�Na to odpowiadamy, że spisywaliśmy wyrazy tak, jak je słyszeliśmy wymawiane,&#13;
a nie sądzimy, aby nas zmysł słuchu bardzo oszukiwał; uderzyło nas to nawet&#13;
samych, gdy opowiadający pięciokrotnie zmieniał wymowę[…], tu zatem raczej&#13;
to jego wymowa była chwiejną, a nie nasza pisownia, która iść była powinna za&#13;
tą nieprawidłowością, nie zaś samowolnie na prawidłowość jakąś zamieniać1.&#13;
&#13;
Replika Kolberga, poruszająca szereg drobniejszych jeszcze kwestii&#13;
warsztatu zbieracza i wydawcy, potwierdza z jednej strony wypracowaną&#13;
i sprawdzoną koncepcję jego dzieła jako zbioru źródeł, który to zbiór wyprzedzać powinien ich interpretację i dalsze badania, przy czym ukazuje&#13;
docenioną przez współczesną naukę trafną perspektywę i intuicję zbieracza&#13;
nie stroniącego od najróżniejszych przekazów źródłowych, respektującego&#13;
ich wieloraki kształt formalny. Z drugiej strony ilustruje ówczesne, a także&#13;
późniejsze niezrozumienie jego założeń i metod, nowatorstwa i dalekosiężnej perspektywy zbieracza pracującego dla przyszłych dokonań naukowych. Krytyka Biegeleisena, podjęta ze stanowiska historyka literatury i filologa, dysponującego odmiennym warsztatem, metodologią i stawiającego&#13;
sobie inne cele badawcze, okazała się całkowicie zawodna wobec encyklopedycznego zamierzenia Kolberga i jego panoramicznego obrazu kultury ludowej w ujęciu regionalnym. Można ubolewać, że odpowiedź autora Ludu&#13;
– jedyna tak obszerna w jego dorobku, analityczna i syntetyczna zarazem&#13;
– nie ukazała się drukiem wkrótce po recenzji Biegeleisena; może wyeliminowałaby szereg nieporozumień, jakie narosły wokół dzieła Kolberga i po&#13;
części przetrwały długo w postaci sztywnych, upraszczających stereotypów,&#13;
jak choćby przede wszystkim powtarzający się zarzut ograniczenia się do&#13;
bezkrytycznego zbieractwa.&#13;
W styczniu 1887 roku Kolberg otrzymał propozycję udziału w pracach&#13;
specjalnego Komitetu, powołanego do zorganizowania wystawy etnograficznej, która miała odbyć się w ramach Wystawy Krajowej (galicyjskiej)&#13;
zorganizowanej we wrześniu tego roku w Krakowie, a obejmującej działy&#13;
poświęcone rolnictwu, przemysłowi i rzemiosłu2. Wystawa otwarta od 1 do&#13;
Odpowiedź Kolberga… (DWOK T. 63), s. 405–406.&#13;
List Komitetu Wystawy Krajowej z 31 I 1887 r., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s.&#13;
407–408. Prezesami Komitetu Wystawy byli: hr. Artur Potocki (1850–1890), działacz gospodarczy, prezes Towarzystwa Rolniczego w Krakowie w latach 1887–1889, oraz Feliks Szlachtowski&#13;
(1820–1896), prawnik, prezydent Krakowa w latach 1884–1893, funkcję dyrektora Wystawy&#13;
pełnił Faustyn Jakubowski (1837–1898), adwokat, członek Krajowej Komisji Przemysłowej.&#13;
W skład Komitetu do zorganizowania wystawy etnograficznej wchodziło poza Kolbergiem&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
451&#13;
&#13;
�12 września połączona była także z ekspozycją dzieł sztuki w Sukiennicach&#13;
(do 15 września). Kolberg uczestniczył w pracach związanych z wystawą&#13;
etnograficzną i w ich trakcie stykał się z wielu naukowcami i działaczami galicyjskimi, co znalazło wkrótce odbicie w jego dalszych staraniach&#13;
o wsparcie materialne dla swojego dzieła.&#13;
Życie codzienne Kolberga w tym okresie w Krakowie skąpo ilustrują&#13;
rzadsze wówczas listy do Karoliny, która wraz z mężem i rodziną przeprowadziła się do Sandomierza, oraz sporadyczne do Jadwigi Wernerowej.&#13;
Zawsze żywo zainteresowany sprawami rodzinnymi, edukacją bratanków&#13;
i bratanic, ich pracą i losami zawodowymi, o sobie pisze Kolberg z pewną&#13;
rezygnacją i niepokojem, a także z poczuciem osamotnienia i z tęsknotą za&#13;
rodzinną Warszawą, miastem swojej młodości. W lutym 1887 roku w liście&#13;
do Jadwigi wręcz skarży się:&#13;
Wszelki zarobek coraz trudniejszy, a życie coraz droższe i wiek coraz podeszlejszy,&#13;
i nie wiem, jak to dalej pójdzie. Przy takich danych trudno mi marzyć o tym, abym&#13;
kiedykolwiek ujrzał jeszcze ukochaną Warszawę. A pragnąłbym tego szczerze&#13;
z całej duszy. W Krakowie mimo wszelkich starań nie zdołałem się jeszcze zaaklimatyzować tak, jakby należało i jak tego położenie moje wymaga. Bo jakkolwiek&#13;
zawiodłem się na Konopkach (a raczej na Modlnicy tylko), to mam tu jeszcze&#13;
mnóstwo życzliwych mi osób, bywam na zebraniach literackich i muzycznych&#13;
(np. u prezesa Majera, u pp. Przezdzieckich, Cieszkowskiego, Tarnowskich itd.),&#13;
z kilku profesorami w ścisłej żyję przyjaźni, jak np. z Kopernickim, Sadowskim.&#13;
Ale wszystkie te stosunki, z wyjątkiem tylko Kopernickiego, więcej mi ukazują&#13;
zaszczytów i uznania itd., aniżeli dają chleba, zadośćuczynienia i pomocy w moich&#13;
pracach etnograficznych, które dość ciężko wywalczać sobie muszę, bo Kraków&#13;
jest ubogi i samolub. Towarzystwa te mimo grzeczności są zimne i nie zastąpią&#13;
nigdy owych niezapomnianych serdecznych związków (czy to rodzinnych, czy&#13;
przyjacielskich), jakie mnie łączyły niegdyś z naszą stolicą. Ale dosyć już o tym;&#13;
trzeba się poddać woli wyższej od naszych życzeń, skoro już inaczej być nie może1.&#13;
&#13;
Wąski krąg wymienionych przez Kolberga osób to postacie, które odcisnęły swój wyrazisty ślad na życiu kulturalnym i naukowym Krakowa.&#13;
dziesięciu członków, działaczy kulturalnych i uczonych z Krakowa (wymienionych w liście,&#13;
przeważnie związanych z Akademią Umiejętności i znanych Kolbergowi; należeli do niej m.in.:&#13;
A. Baraniecki, W. Dzieduszycki, I. Kopernicki, K. Rogawski, P. Umiński).&#13;
1&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 17 II 1887 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 416. Fragment z nazwiskami osób, z którymi Kolberg kontaktował się bliżej, w rkp. skreślony.&#13;
&#13;
452&#13;
&#13;
�Pierwszy prezes Akademii, Józef Majer, wraz żoną, Karoliną z Friedlei­&#13;
nów, mieszkali przez wiele lat na Wiślnej, „Pod Zającem”, gdzie prowadzili salon artystyczny, a dwukrotnie w roku podejmowali szersze grono&#13;
członków Akademii. Majer, także miłośnik muzyki, chętnie grywający na&#13;
fortepianie, był postacią bardzo popularną w Krakowie; Józef Rostafiński&#13;
pisał, że „znał go ówczesny cały Kraków: od przekupki na Małym Rynku do&#13;
wszystkich dygnitarzy królewskiego miasta”1. Uczęszczany salon przy ulicy&#13;
Wolskiej, w którym bywał Kolberg, prowadzili też Konstanty Przezdziecki&#13;
(1846–1897), ziemianin, amator i mecenas sztuk i nauk, wraz z żoną Elżbietą&#13;
(Izabelą) Plater-Zyberk. Przezdziecki był postacią podobnie jak Majer zasłużoną dla Krakowa, m.in. przyczynił się do zbadania grobów królewskich na&#13;
Wawelu i współpracował z Józefem Łepkowskim przy ich odrestaurowaniu, był współwydawcą pomnikowej edycji Dzieł wszystkich Jana Kochanowskiego, kontynuatorem po ojcu Aleksandrze wydania dzieł Długosza,&#13;
pisał w „Czasie” felietony o wystawach malarstwa w Wiedniu. Własny&#13;
salon muzyczny prowadził też w Krakowie wymieniony przez Kolberga&#13;
Zygmunt Cieszkowski (1845–ok. 1914), publicysta, wiolonczelista, organizator życia muzycznego w mieście, sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Sztuk&#13;
Pięknych w latach 1887–18942. Wreszcie we wspomnianym przez Kolberga&#13;
domu Tarnowskich, Stanisława i Róży Marii z Branickich, zwanym popularnie pałacem na Szlaku (tj. przy ulicy Szlak 71), funkcjonował jeden&#13;
z ważniejszych ośrodków życia towarzyskiego, intelektualnego i politycznego Krakowa3. Stanisław Tarnowski, historyk literatury, krytyk literacki,&#13;
profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, polityk, jedna z najważniejszych postaci galicyjskiego życia politycznego i naukowego przełomu XIX&#13;
i XX wieku, był bardzo życzliwy Kolbergowi i dobrze mu znany z kręgów&#13;
Akademii, której drugim prezesem został po Majerze. Łączyły go też z Kolbergiem wspólne zainteresowania postacią i twórczością Chopina.&#13;
O kontaktach towarzyskich Kolberga – poza jego własnymi skąpymi wypowiedziami – niewiele wiadomo z innych źródeł. Z innych zachowanych&#13;
1&#13;
J. Rostafiński Józef Majer. Szkic biograficzny, Kraków 1899, s. 3. Zob. też A. Gabryś Salony krakowskie, Kraków 2006, s. 68 oraz M. Dziadek Polskie salony muzyczne od początku&#13;
XIX wieku do 1939 roku, w: Władysław Żeleński i krakowski salon muzyczny: tożsamość&#13;
kulturowa w czasach braku państwowości, red. naukowa G. Mania, P. Różański, Kraków&#13;
2017, s. 76.&#13;
2&#13;
Zob. M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 75 i 76.&#13;
3&#13;
Zob. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 90–91 i 228.&#13;
&#13;
453&#13;
&#13;
�świadectw wynika, że bywał domu Władysława i Wandy Żeleńskich&#13;
i przyjaźnił się z gospodarzami. Żeleński (1837–1921), kompozytor, pianista&#13;
i pedagog, twórca oper, pieśni i muzyki instrumentalnej, osiadł w 1881&#13;
roku w Krakowie, gdzie był profesorem harmonii i kontrapunktu w Szkole&#13;
Towarzystwa Muzycznego. W 1888 roku doprowadził do jej przekształcenia w konserwatorium muzyczne i pełnił w nim funkcję dyrektora oraz&#13;
nauczyciela teorii, gry na organach i wyższego kursu fortepianu. Żeleńscy&#13;
mieszkali najpierw przy ulicy Gołębiej, potem w willi z ogrodem przy ulicy&#13;
św. Sebastiana i podejmowali gości w niedziele tradycyjnym proszonym&#13;
obiadem i słynną herbatą. „Salon państwa Żeleńskich nie pretendował do&#13;
roli salonu literackiego – pisała w roku 2017 Magdalena Dziadek – i nie&#13;
był salonem kobiecym, królował w nim pan domu i pod jego zapewne&#13;
dyktando dobierano gości – głównie spośród muzyków, aby oddawać się&#13;
wieczorami wspólnemu muzykowaniu” 1. Żeleński wspominał później, że&#13;
Oskar Kolberg był „upragnionym gościem” na owych niedzielnych obiadach, które „dały nam sposobność zbliżenia się i wymiany myśli”. Kompozytor niezwykle cenił i podziwiał wytrwałą, niezmordowaną pracę Kolberga, jego skromność i prostotę bycia, życzliwość i wyrozumiałość dla&#13;
ludzi. Rozumiał i podzielał pasję Kolberga dla muzyki, „która go zawsze&#13;
zajmowała w najwyższym stopniu”. Zażyłość z domem Żeleńskich musiała&#13;
być duża, skoro muzyk pisał:&#13;
Zdarzało się dawniej, że niekiedy powracając do domu, zastawałem go u siebie&#13;
przy fortepianie, próbował dawnych swoich utworów, a i rzecz sama, i sposób grania robiły wrażenie typowe czegoś przechowywanego wiernie z dalekiej&#13;
przeszłości2.&#13;
&#13;
Jest to jedno z nielicznych świadectw powracania Kolberga w późnych&#13;
latach do instrumentu i jego trwałej potrzeby obcowania z muzyką. Żeleński będzie towarzyszył Kolbergowi w ostatnim okresie życia, stanie się&#13;
świadkiem jego ostatnich dni, a po jego śmierci – inicjatorem budowy pomnika nagrobnego ku jego pamięci.&#13;
Uczniem Żeleńskiego był m.in. Ferdynand Hoesick (1867–1941), pisarz, wydawca i księgarz, historyk literatury i muzykograf, który w latach&#13;
1&#13;
M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 76. Zob. też A. Gabryś Salony krakowskie…,&#13;
s. 68 i 229.&#13;
2&#13;
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga, „Czas” 1892, nr 261 (z 13 XI).&#13;
&#13;
454&#13;
&#13;
�1888–1890 studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim i bywał u Władysława Żeleńskiego. W swoim pamiętniku Hoesick wspominał niedzielne&#13;
odwiedziny w domu nauczyciela:&#13;
[…] czułem się tam jak w domu, a przy wybornej herbacie z samowaru, słynnej&#13;
u Żeleńskich, aż nadto miałem okazji do kształcących rozmów z panią Żeleńską o literaturze, z „dyrektorem”, który wtedy komponował Goplanę, o muzyce.&#13;
Do tej herbaty często zasiadał również sędziwy Oskar Kolberg, znany zbieracz&#13;
pieśni ludu polskiego, u którego „dyrektor” jako u specjalnego znawcy melodii&#13;
ludowych nieraz przy mnie zasięgał rad co do niektórych pieśni i arii w Goplanie. Stary Kolberg jako kolega szkolny Chopina interesował mnie podwójnie,&#13;
zwłaszcza, że kiedym w salonie zasiadał do którego z dwóch fortepianów, przy&#13;
czym najczęściej grałem rzeczy Chopina, chwalił moją grę, dziwiąc się, skąd&#13;
miałem takie szopenowskie uderzenie. Wiem, że nieraz o tym rozmawiał z panią&#13;
Żeleńską, siedząc z nią w przyległym pokoju stołowym1.&#13;
&#13;
Żeleński wspomina zainteresowanie Kolberga swoim uzdolnionym&#13;
uczniem, późniejszym wybitnym pianistą i kompozytorem o światowej sławie, bywającym w domu nauczyciela, Zygmuntem Stojowskim, którego&#13;
Kolberg często i chętnie słuchał, „znał od dziecka, zajmował się niemal do&#13;
chwil ostatnich, rozpytując się o rozwój jego talentu”2. Tak więc w domu&#13;
Żeleńskich, wypełnionym dobrą muzyką, także Chopina, i rozmowami o życiu muzycznym, przysłuchując się koncertom, mając dostęp do fortepianu i niekiedy grając samemu, z pewnością czuł się znakomicie. Bliższych&#13;
jednak okoliczności tych spotkań Kolberga i jego konsultacji związanych&#13;
z muzyką do Goplany3 z relacji samego badacza nie znamy. Koresponden1&#13;
F. Hoesick Powieść mojego życia (Dom rodzicielski). Pamiętniki, T. 1, Wrocław 1959,&#13;
s. 430 (pierwodruk: 1935 pt. Dom rodzicielski, w 4 tomach). Wspomniana przez Hoesicka&#13;
opera Goplana, z librettem Ludomiła Germana na podstawie Balladyny Juliusza Słowackiego,&#13;
miała premierę w Krakowie 23 lipca 1896 roku.&#13;
2&#13;
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga…, nr 261. Zygmunt Stojowski&#13;
(1869 lub 1870–1946) uczył się od 1881 roku harmonii, kontrapunktu i gry fortepianowej u Żeleńskiego, jednocześnie uczęszczając do gimnazjum św. Anny. Wybitnie utalentowany, już jako&#13;
trzynastolatek występował publicznie ma koncertach Towarzystwa Muzycznego i w salonie&#13;
muzycznym Marceliny Czartoryskiej. W roku 1887 wyjechał na studia do Paryża, potem do&#13;
Nowego Jorku, gdzie zyskał międzynarodową sławę jako pianista, kompozytor i pedagog.&#13;
3&#13;
Konsultacje te potwierdza też muzykolog krakowski, Maciej Negrey, w artykule Władysław Żeleński 1837–1921, zmieszczonym w pracy Władysław Żeleński i krakowski salon&#13;
muzyczny…, s. 102, gdzie omawiając operę Goplana, stwierdza: „Konstruując sceny ludowe,&#13;
[Żeleński] konsultował się z Oskarem Kolbergiem”; nie podaje jednak źródła tej informacji, więc&#13;
&#13;
455&#13;
&#13;
�cji z kompozytorem brak, natomiast bliskie przyjacielskie stosunki także&#13;
z Wandą Żeleńską, żywo uczestniczącą w życiu kulturalno-literackim Krakowa, skąpo potwierdzają trzy późne listy. W związku z jubileuszem Kolberga w 1889 roku Żeleńska prosi go o informacje biograficzne potrzebne&#13;
dla prasy, a w ostatnich dniach życia chory już Kolberg wystosowuje do&#13;
niej 4 maja i 1 czerwca 1890 roku, tj. na dwa dni przed śmiercią, dwa lakoniczne i enigmatyczne listowne komunikaty, których treść ma charakter&#13;
sytuacyjny i jest po części niezrozumiała, lecz świadczy o zaufaniu wobec&#13;
adresatki i o jej opiece nad chorym1.&#13;
Ze wspomnień Żeleńskiego wyłania się też skład „ograniczonego koła&#13;
przyjaciół [Kolberga] w ostatnich czasach”. Jako należący wraz z żoną do&#13;
tego kręgu wymienia on Ksawerego i Tadeusza Konopków, prezesa Majera, Kopernickich, Blizińskich, którzy po sprzedaży Bóbrki w połowie 1888&#13;
roku przeprowadzili się do Krakowa, Tomasza Mączkę, lekarza, który opiekował się Kolbergiem w ostatnich miesiącach życia, pastora Jerzego Gabrysia, proboszcza parafii ewangelickiej św. Marcina w Krakowie, a także&#13;
Alfreda i Marię Stojowskich. Matka wspomnianego wyżej Zygmunta, Maria&#13;
z Bogdańskich Stojowska, była pianistką, osobą ustosunkowaną w sferach&#13;
towarzysko-artystycznych i naukowych, i w okresie, gdy rodzina mieszkała w Krakowie, prowadziła salon muzyczny2, w którym bywali artyści&#13;
o międzynarodowej sławie. M.in. w 1884 roku odwiedził go Józef Ignacy Paderewski, którego poznał wtedy kilkunastoletni Zygmunt Stojowski&#13;
i z którym zawiązał potem przyjaźń na całe życie. Poza tą wzmianką Żeleńskiego, który zaprzyjaźniony był z rodziną Stojowskich, brak informacji&#13;
o odwiedzinach Kolberga w ich domu.&#13;
Jako charakterystyczną postać Krakowa wspomina też Kolberga syn&#13;
Władysława, znany pisarz i publicysta, Tadeusz Boy-Żeleński. W jednym&#13;
być może przytacza ją za świadectwem Hoesicka. Podobnie W. Poźniak, który pisze: „Mało kto&#13;
wie, że kompozytor przyjaźnił się z Oskarem Kolbergiem i że właśnie w czasie komponowania&#13;
Goplany często zasięgał u niego porad. Rezultat tych konsultacji zasługuje na wielkie uznanie,&#13;
bo chyba żaden poważniejszy kompozytor operowy przed Żeleńskim – oczywiście z wyjątkiem&#13;
Moniuszki – nie podchodził tak trafnie do naszej muzyki ludowej jak twórca Goplany” (Opera&#13;
po Moniuszce, w: „Z dziejów polskiej kultury muzycznej, T. II, Kraków 1966, s. 287).&#13;
1&#13;
Zob. listy 1444, 1546 i 1548 w cz. III Korespondencji… (DWOK T. 66). Bliskość Żeleńskiej&#13;
przy Kolbergu w ostatnich chwilach życia potwierdzają również wspomnienia pośmiertne mu&#13;
poświęcone (zob. m.in. artykuł Oskar Kolberg, „Czas” 1890, nr 127 (z 7 VI)). O kontaktach towarzyskich Kolberga por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 73.&#13;
2&#13;
Zob. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 68 i 69.&#13;
&#13;
456&#13;
&#13;
�z esejów ze zbioru Znasz-li ten kraj?... pisze: „W owym czasie osiadł w Krakowie sędziwy Oskar Kolberg. Przyjmowano go Pod Baranami i Na Szlaku”.&#13;
Dalej Boy przytacza zabawną anegdotę. Pewna dama pyta półgłosem drugą,&#13;
wskazując Kolberga: „Qui est-ce, ce vieux (Kto to jest, ten stary?) – C’est le&#13;
Loude (To jest Lud). – Qu’est ce que c’est le Loude?...(Kto to jest Lud?)”1.&#13;
Wspomniany pałac Potockich Pod Baranami, zakupiony w 1822 roku&#13;
przez Artura Potockiego i Zofię z Branickich, stał się „pierwszym salonem&#13;
Krakowa i jednym z najważniejszych opiniotwórczych ośrodków arystokratycznych w Galicji”2. Sam Kolberg nigdzie jednak nie wspomina o swoich&#13;
odwiedzinach w siedzibie Potockich przy Rynku Głównym, stanowiącej&#13;
centrum życia towarzyskiego i kulturalnego Krakowa. Podobnie brak jego&#13;
informacji o bywaniu w sławnym wówczas salonie muzycznym Marceliny Czartoryskiej, który w zimie mieścił się w centrum miasta, przy ulicy&#13;
Sławkowskiej, a latem w willi Decjusza w Woli Justowskiej. Marcelina&#13;
Czartoryska, pianistka i działaczka charytatywna, wróciła na stałe do Polski w 1867 roku, po okresie swojego bujnego życia towarzyskiego w Paryżu, gdzie spotykała się z wybitnymi muzykami, m.in. z Chopinem jako&#13;
jego uczennica, protektorka i opiekunka. W Krakowie od 1869 roku prowadziła dom otwarty, który wkrótce stał się pierwszym salonem muzycznym w mieście. Organizowała dwa rodzaje przyjęć: wielkie, otwarte dla&#13;
wszystkich, podczas których sama grywała często na fortepianie, i małe,&#13;
zamknięte wieczory muzyczne. Była zasłużoną animatorką życia muzycznego w mieście, protektorką krakowskiego Towarzystwa Muzycznego. Dzięki&#13;
swoim zabiegom dyplomatycznym u władz w Wiedniu przyczyniła się do&#13;
powstania w 1888 roku Konserwatorium Muzycznego. W jej eleganckiej&#13;
rezydencji wypełnionej dziełami sztuki i pamiątkami historycznymi bywali najwybitniejsi przedstawiciele życia kulturalnego i artystycznego miasta&#13;
i przyjezdni goście ze świata sztuki. Swój salon muzyczny prowadziła do&#13;
1886 roku, do śmierci męża Aleksandra. Jest bardzo prawdopodobne, że&#13;
T. Boy-Żeleński Znasz-li ten kraj?... Pisma T. II, Warszawa 1956, s. 402 (pierwodruk: 1932).&#13;
Encyklopedia Krakowa, red. D. Kalisiewicz i in., Kraków 2000, s. 723. Zob. też A. Gabryś&#13;
Salony krakowskie…, s. 26–31 i 228. Być może, Kolberg bywał też gościem Potockich w ich rezydencji w Krzeszowicach pod Krakowem. Wskazywałaby na to wzmianka M.A. Szulca w liście&#13;
z 30 VI 1875 r., nigdzie jednak niepotwierdzona (Korespondencja… cz. I, DWOK T. 64, s. 531),&#13;
a także zapisy terenowe Kolberga melodii do tekstów pieśni z Krzeszowic zanotowanych w zbiorku nieznanego autora oraz okolicznościowe pieśni związane z życiem rodzinnym Potockich (zob.&#13;
np. O. Kolberg Krakowskie cz. II, DWOK T. 6, s. 276–277, nr 495 i przyp. źródłowy do tej pieśni&#13;
w suplemencie krakowskim, DWOK T. 73/III, s. 223–224 oraz w T. 73/II DWOK, s. 119, nr 919).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
457&#13;
&#13;
�Kolberg, przynajmniej sporadycznie, bywał na muzycznych spotkaniach&#13;
u Czartoryskich, tym bardziej że Marcelina była uczennicą Chopina, miłośniczką jego gry i propagatorką kanonu interpretacyjnego utworów mistrza, oraz że gromadzili się tam dobrze mu znani krakowscy muzycy, m.in.&#13;
Władysław Żeleński i Zygmunt Cieszkowski, a także inne wybitne postacie,&#13;
jak np. Stanisław Tarnowski i Jan Matejko1. W korespondencji Kolberga&#13;
nazwisko Czartoryskiej przewija się wprawdzie kilkanaście razy, przeważnie przy okazji omawiania z Szulcem i Karasowskim biografii Chopina,&#13;
a także w okresie krakowskim w listach do Karoliny mowa o Czartoryskiej&#13;
jako o potencjalnej nabywczyni portretu Chopina pędzla Antoniego. Brak&#13;
tam jednak wyraźnych informacji o bezpośrednich kontaktach Kolberga&#13;
z Marceliną Czartoryską.&#13;
Ważnym dla Kolberga punktem Krakowa była księgarnia Friedleina&#13;
prowadzona po śmierci Daniela w 1855 roku przez jego syna Józefa, który&#13;
przejął rodzinną działalność po ojcu. Józef Friedlein (1831–1917), członek&#13;
Komisji Archeologicznej Akademii, był bibliofilem i kolekcjonerem, znawcą&#13;
i zbieraczem rzadkich druków i wydawcą cennych faksymiliów. Księgarnię&#13;
odrestaurował i uruchomił w kamienicy Hetmańskiej w Rynku Głównym&#13;
pod numerem 11. Rozwinął dział antykwaryczny, gromadził ryciny, mapy&#13;
i numizmaty, wydawał dzieła naukowe i literackie, podręczniki, albumy,&#13;
mapy i nuty. W roku 1884 został wiceprezydentem Krakowa, w roku 1893&#13;
prezydentem. Jego księgarnia rozprowadzała publikacje Akademii, wcześniej Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, zajmowała się też powierzonym sobie kolportażem dzieła Kolberga. Była ważnym miejscem spotkań&#13;
Krakowian i przyjezdnych, ośrodkiem dyskusji i wymiany książek. Autor&#13;
Ludu bywał tam często, spotykając się z przyjaciółmi i znajomymi, mając okazję do rozmów i kontaktów, a także do rozpoznawania się w ruchu&#13;
wydawniczym i naukowym. Na adres księgarni Friedleina przychodziła&#13;
też do niego korespondencja krajowa i zagraniczna, a także książki i przesyłki pieniężne. Niedaleko, również w Rynku Głównym, pod numerem 23,&#13;
mieściła się filia krakowska księgarni Gebethnera i Wolffa, która z kolei&#13;
pośredniczyła w kolportażu Ludu na teren Królestwa Polskiego. Było to&#13;
również miejsce wizyt i spotkań Kolberga2.&#13;
Zob. M. Dziadek Polskie salony muzyczne…, s. 75 oraz A. Gabryś Salony krakowskie…,&#13;
s. 59–64 i 225.&#13;
2&#13;
Por. też W. Bieńkowski, A. Gruca Krakowskie koneksje…, s. 72–73. Tam mowa także (bez podania źródła informacji) o „bliskich kontaktach Kolberga z księdzem Józefem Pelczarem, profesorem&#13;
1&#13;
&#13;
458&#13;
&#13;
�Choć brakło badaczowi bliskich relacji rodzinnych, które były jego&#13;
udziałem w latach warszawskich, nie był zupełnie osamotniony w Krakowie; miał grono oddanych przyjaciół i był osobą rozpoznawaną w mieście.&#13;
Natomiast jego kontakty z Modlnicą urwały się prawie zupełnie. Informował o tym Karolinę w czerwcu 1886 roku:&#13;
Z Modlnicą stosunki są nader słabe jak zawsze, zapomnieli o mnie niemal zupełnie, więc i ja też nie mam powodów pamiętania o nich. Częściej już, lubo&#13;
także rzadko, spotykam się z Mogilanami (tj. z matką i pannami) u Ksawerego&#13;
lub Tadeusza K[onopki]1.&#13;
&#13;
Podobnie pisał do bratowej w marcu 1887 roku:&#13;
Siedząc najczęściej przy pracy w domu, zwłaszcza wieczorem, rzadko kiedy wychodzę na herbatę, nawet do tych kilku, jakich mam, przyjaciół. Z Konopkami,&#13;
o ile nie spotkam czasami kogoś z ich rodu na ulicy, nie mam żadnych stosunków&#13;
i nie wiem, czy te się kiedy znów nawiążą. Bo ja, nie widząc z ich strony zbliżenia,&#13;
narzucać im się nie myślę2.&#13;
&#13;
Czując coraz dotkliwiej ubytek sił i zdrowia, lecz pochłonięty bez reszty&#13;
wytężoną pracą, zmuszony był w miarę czasu ograniczać nawet skąpe kontakty z przyjaciółmi. Pozbawionemu troskliwej codziennej opieki doskwierała coraz bardziej samotnicza egzystencja. Żeleński wspomina, że zapytany&#13;
kiedyś o nią odpowiedział:&#13;
Mówią mi, że gdybym się był ożenił, byłbym mniej samotnym na starość. Zapewne. Ale czy ja wiem, czy mógłbym się tak w zupełności oddać pracy, czy&#13;
życie domowe nie odrywałoby mnie od niej? Czy towarzyszka zrozumiałaby&#13;
i lubiła moja pracę tak, żeby mi była pomocą? A może Bóg tak chciał, bym mojej&#13;
robocie już wyłącznie ślubował?3&#13;
&#13;
Pod koniec marca 1887 roku otrzymał Kolberg oficjalne zaproszenie do&#13;
udziału w pracach Komitetu „Wystawy Krajowej Rolniczo-Przemysłowej&#13;
teologii i byłym rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego” oraz o „wspólnych zainteresowaniach muzycznych łączących Kolberga z organistą wawelskim, Wincentym Rychlingiem Bartoszewskim”&#13;
(tamże, s. 73); jednak brak potwierdzenia tych kontaktów w dostępnych świadectwach źródłowych.&#13;
1&#13;
Brulion listu do Karoliny z 27 VI 1886 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 350.&#13;
Matka to Stefania Konopkowa, wdowa po Józefie, panny to ich córki, które jako dorosłe opuściły Modlnicę, gdzie wcześniej przebywały pod opieką ciotki Antoniny. Ksawery Konopka, syn&#13;
Michała, a kuzyn Józefa, oraz Tadeusz, najstarszy syn Józefa, mieszkali w Krakowie.&#13;
2&#13;
Brulion listu do Karoliny z 6 III 1887 r., tamże, s. 421.&#13;
3&#13;
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga…, nr 261.&#13;
&#13;
459&#13;
&#13;
�i Maszyn Pomocniczych dla Rolnictwa i Przemysłu oraz Wystawy Sztuki&#13;
Polskiej w Krakowie r. 1887”. Zaproszenie to przyjął1. Jednak początkowo&#13;
napięta sytuacja polityczna i groźba wybuchu wojny, a także przygotowania&#13;
wojenne m.in. w Austrii i we Francji podawały w wątpliwość celowość&#13;
realizacji tego przedsięwzięcia2. Ostatecznie jednak po uspokojeniu się sytuacji Komitet zdecydował na posiedzeniu 27 marca, że wystawa odbędzie się&#13;
zgodnie z planem w roku 18873. Kolberg podobnie jak inni członkowie Komitetu podjął działania zmierzające do pozyskania osób wspomagających&#13;
wystawę oraz eksponatów gromadzonych według określonego programu.&#13;
Nie wiadomo dokładnie, w jakiej zdołał to uczynić skali, gdyż zachowały&#13;
się jedynie nieliczne ślady jego korespondencyjnych zabiegów o zasilenie&#13;
działu etnograficznego wystawy4 oraz sporządzony przez niego niedatowany brulion odezwy ponawiającej z ramienia Komitetu wystawy apel wystosowany „do władz i publiczności krajowej” z prośbą „o łaskawe nadsyłanie&#13;
zgłoszeń w duchu programu, które przyjmowane będą w tutejszym magistracie do 15 lipca”5. Dalsze poczynania Kolberga nie są znane, nie wspomina o nich konkretnie w listach, ograniczając się do informacji o udziale&#13;
w przygotowaniu wystawy etnograficznej. Jednak większe zaangażowanie&#13;
w tym zakresie uniemożliwiły mu kłopoty mieszkaniowe i zdrowotne,&#13;
które dotknęły go wiosną i latem 1887 roku, co wynika z korespondencji.&#13;
Pisząc do F.S. Kraussa 16 kwietnia 1887 roku, Kolberg wyjaśnia opóźnienie swojej odpowiedzi niedawną przeprowadzką, o której brak bliższych&#13;
informacji, a w późniejszym liście do B. Hoffa z 19 grudnia tego samego&#13;
roku, prosząc o adresowanie następnych przesyłek dla niego do „księgarni&#13;
Friedleina w Rynku”, dodaje: „nie na ulicę Warszawską […], gdziem mieszkał&#13;
1&#13;
List Komitetu Wystawy Krajowej z 21 III 1887 r. i odpowiedź Kolberga z 25 III 1887 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 426 i 428.&#13;
2&#13;
Zob. wzmianki o groźbie wojny w listach Kolberga z lutego i marca, tamże, s. 415 i 421.&#13;
Zaostrzający się konflikt niemiecko-rosyjski i rozruchy polityczne w Bułgarii groziły do połowy&#13;
marca interwencją zbrojną Rosji, a w konsekwencji wystąpieniem innych mocarstw Europy.&#13;
Ostatecznie konflikt zażegnany został na drodze rokowań dyplomatycznych Rosji oraz jej&#13;
porozumienia w sprawie bułgarskiej z Turcją.&#13;
3&#13;
O przebiegu tego posiedzenia, dyskusji i decyzji o terminie, przygotowaniach do wystawy&#13;
i jej budżecie pisał „Czas” 1887, w nr. 71 (z 29 III), w artykule Wystawa Krajowa.&#13;
4&#13;
Zob. brulion listu do Z. Glogera z 1 VI oraz oryginał listu do J. Blizińskiego z 6 VII 1887 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 438 i 440–441.&#13;
5&#13;
Jest to rękopis z licznymi skreśleniami, poprawkami i dopiskami zachowany w zespole&#13;
manuskryptów odnalezionych dopiero w 2014 roku, obecnie w Arch. PTL, w tece 47, sygn.&#13;
1354/III, k. 66.&#13;
&#13;
460&#13;
&#13;
�przed rokiem i od tego czasu dwa razy już zmienił mieszkanie”1. Poza tymi&#13;
wzmiankami nic więcej o tych przeprowadzkach nie wiemy. Były one&#13;
zapewne wynikiem dalszych kłopotów gospodarzy Kolberga, Jasińskich,&#13;
z niewypłacalnością i brakiem wystarczających środków materialnych uzyskiwanych od lokatorów. W następnych latach nadal Kolberg zmuszony był&#13;
zmieniać mieszkanie, co w oczywisty sposób komplikowało jego niezwykle&#13;
pracowite i wypełnione obowiązkami życie.&#13;
XXIV&#13;
[Radomskie cz. I (lipiec 1887). – Długa choroba oczu (lato i jesień 1887). – Wystawa Krajowa (wrzesień–październik 1887) i ograniczony udział w pracach&#13;
nad jej działem etnograficznym. – Starania o subwencję na tomy poświęcone&#13;
Galicji Wschodniej – petycja do Sejmu Krajowego (listopad 1887) i jej pozytywny wynik. – Uczestnictwo w pracach Komisji Antropologicznej. – Pieśni&#13;
ludu z Podola rosyjskiego w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”&#13;
(1888). – Wydanie trzech tomów: cz. II Radomskiego, cz. IV Mazowsza, cz. III&#13;
Pokucia (1888). – Radomskie – kolejna ukończona monografia. – Spowodowana kłopotami z cenzurą zmiana karty tytułowej cz. IV i V Mazowsza. – Recenzja&#13;
W. Smoleńskiego cz. I–III Mazowsza (1887). – Trudne warunki bytowe Kolberga i ich obraz w oczach jego gości. – Aktywności pozawydawnicze (opinia o nowym czasopiśmie naukowym, „Wiśle”, sprawa E. Korytki i jego materiałów).]&#13;
&#13;
Na początku lipca badacz dysponował kolejnym gotowym tomem Ludu,&#13;
częścią I Radomskiego. Tę – według jego określenia – „nowo ukutą serię”&#13;
wysłał wtedy m.in. do Blizińskiego, którego informował też przy okazji&#13;
o niemożności wyjazdu latem z powodu tych samych kłopotów mieszkaniowych i obowiązków związanych z wystawą2. W tym czasie dopadła go&#13;
też poważna choroba oczu, o której wspomina później w listach do bliskich&#13;
i przyjaciół. W listopadzie pisał do B. Hoffa:&#13;
[…] w ciągu lata mocno cierpiałem na oczy, że oka prawego o mało nie straciłem&#13;
i przez parę miesięcy ani lekturą, ani pisaniem zajmować mi się wcale nie było&#13;
wolno. Leczyłem się w klinice. Teraz jest trochę lepiej, ale oszczędzać się muszę,&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 431 i 432 (przyp. 2) oraz s. 477.&#13;
Zob. list do J. Blizińskiego z 6 VII 1887 r., tamże, s. 440–441.&#13;
&#13;
461&#13;
&#13;
�choć zajęcia bynajmniej mi nie brakuje, zaniechać też robót mego zawodu – już&#13;
z samej konieczności – w żaden sposób nie mogę1.&#13;
&#13;
Obszerniej relacjonuje ten problem Jadwidze Wernerowej:&#13;
Co do mojej choroby oczu, o której wspominasz, to Ci tyle tylko powiem, że mocne zapalenie trapiło mnie przez całe lato i jesień, trzymając jak na uwięzi w Krakowie, minęło wreszcie – dzięki ciągłej i trafnej (w końcu) kuracji w tutejszym&#13;
Instytucie oftalmicznym dra Marcisiewicza; jemu to zawdzięczam, iż prawe oko&#13;
(które już za stracone uważałem) ocalonym zostało. Możesz sobie wyobrazić, ile&#13;
cierpieć musiałem, skazany na 4-miesięczną bezczynność, często na bezsenność&#13;
z bólem oka połączoną, siedzenie przeważnie w ciemnym pokoju przez parę miesięcy itd. Do tego wszystkiego ciągła obawa o stratę chorego oka, na którym się&#13;
i wrzód zrobił, oraz nadwerężenie drugiego, które już się mocno łzawić poczęło.&#13;
Wszystko to najczarniejsze przynosiło mi myśli do głowy, bo w moim położeniu&#13;
literata strata oczu równałaby się niemal śmierci – o chłodzie i głodzie. A tu&#13;
jeszcze na domiar poruczono mi pewne czynności przy tutejszej Wystawie Rolniczo-Przemysłowej, których naturalnie spełnić nie byłem w możności. Dzięki&#13;
Bogu, wszystko to przeszło i już od miesiąca prawie wolno mi się zajmować&#13;
pracą po dawnemu, ale zalecono mi oszczędzać się (przynajmniej w ciągu zimy)&#13;
i nie narażać zbytnio oczu – więc pracować mam tylko przy świetle dziennym,&#13;
przy lampie zaś tylko w razie koniecznym, i to nie dłużej nad parę godzin2.&#13;
&#13;
Tak więc obowiązków związanych z Wystawą nie mógł Kolberg w oczekiwanym zakresie kontynuować, opóźnieniu uległy też jego terminowe prace nad częścią IV Mazowsza3, która ukazała się dopiero w roku następnym.&#13;
Tymczasem Wystawa Rolniczo-Przemysłowa, otwarta od 1 września do&#13;
12 października na miejskich Błoniach i urządzona z rozmachem, spotkała&#13;
się z żywym zainteresowaniem uczestników i odwiedzających. Skupiała&#13;
ponad 800 wystawców i połączona była z wystawą etnograficzną, wysoko ocenianą merytorycznie; recenzent „Czasu” pisał o niej: „Zdumiewa&#13;
Brulion listu do B. Hoffa z 14 XI 1887 r., tamże, s. 461.&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 12 I 1888 r., tamże, s. 488–489. Pod użytą przez Kolberga nazwą „Instytut oftalmiczny” funkcjonował szpital okulistyczny w Warszawie; w Krakowie&#13;
jedynym specjalistycznym zakładem chorób oczu była wówczas Klinika Okulistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Feliks Marcisiewicz (1857–1923), lekarz okulista, studiował na Wydziale&#13;
Lekarskim UJ (1878–1883), w r. 1887 pełnił w tej klinice funkcję stałego asystenta.&#13;
3&#13;
Pisał o tym w brulionie listu do K. Dobrskiego z 7 XII 1887 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 473.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
462&#13;
&#13;
�bogactwem materiału, poucza przejrzystym i wzorowym układem”1. Największym zainteresowaniem cieszyły się stroje ludowe z różnych ziem&#13;
Rzeczypospolitej (34 kompletne ubiory na manekinach umieszczonych&#13;
w osobnych szafach) oraz fragmenty innych, m.in. znad Czeremoszu, z Podola galicyjskiego, z Wielkopolski, Krakowskiego i Litwy, oryginalne hafty&#13;
z Kresów Wschodnich, fotografie typów ludowych, kolekcja pisanek, zbiory&#13;
ceramiczne i koszykarskie, instrumenty ludowe, jak lira ukraińska, dudki&#13;
i piszczałki, skrzypce góralskie (gęśliki). Ważnym kulturalnym wydarzeniem&#13;
była też towarzysząca powyższej Wystawa Sztuki Polskiej, otwarta w Sukiennicach, w której skład weszły w całości zbiory Muzeum Narodowego.&#13;
Starannie opracowany Katalog ilustrowany pierwszej wielkiej Wystawy&#13;
Sztuki Polskiej (wydany w Krakowie w 1887 roku) obejmował ponad 500&#13;
pozycji reprezentujących około 200 artystów z dziedziny malarstwa, rzeźby, sztuki graficznej i architektury. Ponadto na wystawie znalazły się także&#13;
eksponaty z zakresu „sztuki zastosowanej do przemysłu i rękodzielnictwa&#13;
artystycznego” oraz „okazy przemysłu artystycznego dawnego (starożytnictwo) i pamiątki historyczne”2.&#13;
Jeszcze w czasie trwania wystawy, która gromadziła w Krakowie ważne i wpływowe osobistości Galicji, Kolberg – mimo poważnych kłopotów zdrowotnych w lecie i jesienią, a raczej wbrew nim – z determinacją&#13;
podejmuje kolejne próby pozyskania funduszy na kontynuację swojego&#13;
wydawnictwa, tj. na edycję bogatych materiałów z Rusi. Spieszy się, by&#13;
wykorzystać ważne dla swoich starań rozmowy, spotkania i świeże kontakty, nawiązane przy okazji wystawy. Zabiega o przychylność i poparcie&#13;
dla planowanej inicjatywy wniesienia pod obrady Sejmu podstawowej dla&#13;
swego dzieła sprawy funduszu3. Uzyskuje życzliwą opinię dla tego projektu&#13;
Wystawa krajowa. Wystawa etnograficzna, „Czas” 1887, nr 208 (z 13 IX).&#13;
H. Struve Pierwsza Wystawa Sztuki Polskiej w Krakowie. Przegląd krytyczny przez…,&#13;
„Kłosy” 1887, T. XLV, nr 1161 (z 17 IX) i 1162 (z 24 IX). Relacje o Wystawie przynosiły cykliczne&#13;
sprawozdania i wiadomości organizacyjne w specjalnej rubryce pt. Wystawa Krajowa, „Czas”&#13;
1887, nr 199 (z 1 X) – nr 214 (z 20 IX) i 232 (z 11 X) – 240 (z 20 X); tam w nr. 208 (z 13 X) omówienie Wystawy Etnograficznej. Zob. też sprawozdanie z otwarcia ekspozycji Wystawa krajowa&#13;
w Krakowie, „Kłosy” 1887, nr 1160 (z 10 IX).&#13;
3&#13;
Zob. bruliony listów do W. Rebczyńskiego z 3 X i do L. Wierzbickiego z 6 X 1887 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 453–457. Władysław Rebczyński (1836–1911), muzealnik, uczestnik powstania styczniowego, od 1878 roku był sekretarzem, zastępcą kustosza, od&#13;
1886 r. kustoszem, od 1904 roku wieloletnim dyrektorem Muzeum Przemysłowego we Lwowie, należał także do lwowskiego grona członków Komisji do Badania Historii Sztuki w Polsce&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
463&#13;
&#13;
�ze strony Włodzimierza Dzieduszyckiego i prezesa Józefa Majera i 17 listopada wystosowuje petycję do Sejmu Krajowego z prośbą o subwencję na&#13;
wydawnictwo tych materiałów. Przedstawia najpierw pokrótce stan swojego wydawnictwa, sposób dotychczasowego finansowania przez Akademię&#13;
(około 500 fl. rocznie) oraz Kasę Mianowskiego (750 rub. sr. rocznie) i określa dalsze potrzeby w związku z ogromem posiadanego a jeszcze niewydanego materiału ruskiego:&#13;
Ale zbiory moje obejmują prócz wskazanych tu zasobów równie cenny, a niemniej obfity (bo na kilkanaście tomów obliczony, jak tego dowodzi załączony&#13;
przy niniejszym piśmie wykaz) materiał etnograficzny z Rusi, a osobliwie Rusi&#13;
halickiej pozyskany, na wydawnictwo którego Akademia Umiejętności, do której&#13;
się o poparcie na ten cel udałem, przy rozgałęzionych a licznych obecnie swych&#13;
wydatkach odpowiedniego funduszu nie posiada.&#13;
&#13;
Wniosek ten Kolberg motywuje koniecznością przyspieszenia prac&#13;
w związku ze swoim podeszłym wiekiem i słabnącą kondycją fizyczną. Pisze:&#13;
Gdyby wiek mój nie był, tak jak jest, podeszły, gdybym więc mógł mieć nadzieję, że robiąc użytek z rękopisów mych w tak powolnym tempie, jak to dotąd&#13;
jedynie być mogło, zdołam zużytkować mozolnie zebrany materiał przy pomocy&#13;
rzeczonych korporacyj naukowych, to wstrzymałbym się od prośby, którą obecnie zanoszę do Wysokiego Sejmu. Że zaś lata mego życia nie dozwalają łudzić się&#13;
tym błogim widokiem, nie chcąc więc, żeby praca mego życia po mojej śmierci&#13;
zmarniała, upraszam, ażeby Wysoki Sejm wyznaczyć raczył łaskawie sumę fl.&#13;
2000 rocznie na wydanie dwóch tomów dzieła obejmującego opisy etnograficzne Galicji wschodniej; tom każdy po 20–23 arkuszy druku wraz z ilustracjami&#13;
i muzyką1.&#13;
&#13;
Do petycji tej dołącza wykaz materiałów rękopiśmiennych złożonych w 30 tekach, a sporządzony wcześniej, bo z datą 26 września 1887&#13;
roku2. Przekazuje te dokumenty na ręce Michała Bobrzyńskiego, z prośbą&#13;
w Akademii Umiejętności. Ludwik Wierzbicki (1834–1912), inżynier, budowniczy i dyrektor&#13;
kolei żelaznych, współzałożyciel i współorganizator Muzeum Przemysłowego we Lwowie, był&#13;
docentem Politechniki Lwowskiej, radnym miasta Lwowa i posłem na Sejm Krajowy.&#13;
1&#13;
Zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 463–465, cytowane fragmenty na s. 464.&#13;
2&#13;
Rękopis tego wykazu znajduje się podobnie jak list w zbiorach Biblioteki Narodowej,&#13;
(sygn. 3442, k. 47–48, list – k. 46). W archiwum Kolberga zachowały się także dwie identyczne&#13;
jak powyższa wersje spisu zawartości 30 tek, datowane 25 września 1887 r. (rkp. BN PAU i PAN,&#13;
&#13;
464&#13;
&#13;
�„o wniesienie i zalecenie” jego wniosku Sejmowi1, co jako posła i jednocześnie członka Akademii szczególnie go do tego uprawnia. Stara się dalej&#13;
o poparcie innych posłów i zwraca się prośbą o nie m.in. do Stanisława&#13;
Polanowskiego, przekazuje też swoje tomy dla księgozbioru Wydziału Krajowego we Lwowie, z prośbą o ich udostępnienie w czasie obrad sejmowych2. W sumie zabiega usilnie o właściwe postawienie sprawy na forum&#13;
sejmowym. Nad wnioskiem Kolberga obradowano w sejmie na posiedzeniu&#13;
20 stycznia 1888 roku, a o wyniku zawiadomił Kolberga Wydział Krajowy&#13;
pismem z 3 lutego. Petycję rozważono pozytywnie, rozwiązując problem&#13;
dodatkowej subwencji w ten sposób, że drogą uchwały podwyższono dotację Sejmu dla Akademii na wydawnictwa, „a przeto i na wydanie tego&#13;
dzieła, jeżeli Akademia uzna to za stosowne”3. Kolberg otrzymywał odtąd&#13;
od Akademii zasiłek w wysokości 1000 fl. rocznie – jak już wspominano –&#13;
podwojony w stosunku do dotychczasowych 500 fl.&#13;
Zimą, na przełomie roku 1887 i 1888, Kolberg znowu chorował, choć&#13;
stan oczu poprawił się, umożliwiając mu normalną pracę, o czym pod koniec stycznia donosił Blizińskiemu4. Narzuciwszy sobie plan jeszcze większej intensyfikacji prac wydawniczych, zobowiązany do ich przyspieszenia&#13;
przez podwyższoną dotację, wszystkie siły i czas poświęcał teraz swojemu&#13;
dziełu, redukując maksymalnie inne zajęcia i działania, a także ograniczając korespondencję. W styczniu 1888 roku pisał do Jadwigi Wernerowej&#13;
o swojej sytuacji życiowej, z goryczą powracając do zerwania z Modlnicą&#13;
i dając wyraz, jak bardzo je odczuł po spokojnych latach u Konopków:&#13;
Zresztą nic się w moim cichym trybie życia nie zmieniło, wyjąwszy to, że jako&#13;
coraz starszy, coraz bardziej dbać muszę o swą wygodę, lubo skromne moje&#13;
sygn. 2183, k. 77–78 i 79–80). Wcześniejszy, przywoływany już wykaz tek z 10 I 1886 r. zob.&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), aneks 12.&#13;
1&#13;
Zob. brulion listu do M. Bobrzyńskiego z 21 XI 1887 r, Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 465–466. Michał Bobrzyński (1849–1935), prawnik, historyk, polityk, od 1877 r. profesor historii prawa polskiego i niemieckiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1878 r. członek&#13;
Akademii, współtwórca krakowskiej szkoły historycznej, był jednocześnie posłem na Sejm&#13;
Krajowy i do Rady Państwa w Wiedniu, a w l. 1908–1913 namiestnikem Galicji.&#13;
2&#13;
Zob. bruliony listów z 24 XI 1887 r. do S. Polanowskiego i do Wydziału Krajowego, Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 466–468. Stanisław Polanowski (1826–1898), ziemianin,&#13;
działacz gospodarczy, zajmujący się głównie rolnictwem, członek Izby Panów, poseł na Sejm&#13;
Krajowy.&#13;
3&#13;
Zob. Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66), s. 497–498.&#13;
4&#13;
Zob. list do J. Blizińskiego z 29 I 1888 r., tamże, s. 494.&#13;
&#13;
465&#13;
&#13;
�potrzeby muszą się zastosować do przychodów. Toteż od trzech lat, jak jestem&#13;
lokatorem pp. Jasińskich, zubożałych, jak wiesz, obywateli z Wielkopolski, trzymam ich się stale, bo za tanie pieniądze mam tu wszystko, czego mi potrzeba,&#13;
ona zwłaszcza stała się prawdziwą przyjaciółką i opiekunką dla mnie, czego&#13;
dowiodła podczas ostatniej mojej choroby. Na miasto wychodzę przeważnie&#13;
tylko za interesami moich wydawnictw, a lubo mam tu mnóstwo życzliwych mi&#13;
znajomych, w ściślejszych jednak stosunkach żyję tylko z domem prezesa Majera&#13;
i domem dra Kopernickiego. Z Konopkami spotykam się czasami na ulicy, po&#13;
przywitaniu się atoli i pożegnaniu nader grzecznym rozchodzimy się. Do Tadeusza wszakże zachodzę niekiedy, a i on do mnie. Inni członkowie rodziny od&#13;
3 lat, jak mieszkam w Krakowie, wcale odwiedzić mnie nie raczyli. Odwiedziła&#13;
mnie tylko parę razy i odwiedza p. Antonina, cytowana sprawczyni zerwania,&#13;
racząc zasięgnąć wiadomości o moim zdrowiu, powodzeniu, niby to z wielkiej&#13;
troskliwości, lecz unikając przy tym starannie zapraszania mnie choćby na krótkie tylko odwiedziny na wieś do Modlnicy. A przecież było to miejsce, gdziem&#13;
w ich kółku wskutek ich własnej woli i chęci najspokojniej (choć niezbyt wygodnie) spędził lat 121.&#13;
&#13;
Mimo ograniczeń nadal jednak brał udział w pracach Komisji Antropologicznej. W lutym 1888 roku na jej posiedzeniu przedstawił swoją opinię&#13;
o powierzonym mu do oceny rękopisie Kleczyńskiego „zawierającym zbiór&#13;
melodii pieśni i tańców Górali-Podhalan wraz z uwagami o właściwościach&#13;
muzycznych tychże”, który autor przesłał Akademii do publikacji. „Przyznając wysoką wartość etnograficzną” tej rozprawie, poinformował jednocześnie, że była już ogłoszona w „Echu Muzycznym”, co przesądziło o odmowie ponownego wydania, gdyż Akademia z zasady nie robiła przedruków.&#13;
Kolberg przyczynił się jednak swoją rekomendacją do publikacji pracy&#13;
Kleczyńskiego w „Pamiętniku Towarzystwa Tatrzańskiego” w 1888 roku2.&#13;
Na tym samym posiedzeniu wziął też udział w ważnej dyskusji nad wyborem do druku rodzaju pisowni tekstów białoruskich i ukraińskich, która&#13;
się wywiązała z powodu przysłanego Komisji przez Karłowicza rękopisu&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 12 I 1888 r., tamże, s. 489–490.&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 3 II 1888 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. X. W „Echu Muzycznym” z 1884 r. opublikowana&#13;
została m.in. praca Kleczyńskiego pt. Zakopane i jego pieśni (nr 41, 42, 44, 46), a w „Pamiętniku&#13;
Towarzystwa Tatrzańskiego” z 1888 r. Melodie zakopiańskie i podhalskie (s. 39–102), przedruk w: O. Kolberg Góry i Podgórze cz. II (DWOK T. 45), s. 447–493. Zob. też w tej sprawie&#13;
brulion listu Kolberga do J. Kleczyńskiego z 7 II 1888 r., Korespondencja…cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 498–500.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
466&#13;
&#13;
�bajek białoruskich w skomplikowanej transkrypcji. Kopernicki jako sekretarz Komisji dokonał porównania wyrozumowanej pisowni Karłowicza&#13;
z uproszczoną, używaną dotychczas w 11. tomach „Zbioru Wiadomości”,&#13;
którą Karłowicz wcześniej ostro krytykował. Wykazał, że ta druga „oddaje&#13;
każde bez wyjątku brzmienie tych języków równie dobrze jak pierwsza”&#13;
i zwrócił uwagę, że pisownia Karłowicza niedostępna byłaby dla osób bez&#13;
przygotowania lingwistycznego, mających spisywać teksty ludowe, stwarzałaby trudności w druku i korektach i stanowiła „odstręczającą” barierę&#13;
dla czytelników. Po dyskusji z udziałem Malinowskiego, Kolberga i Majera&#13;
jednogłośnie uchwalono, „aby przy wydawaniu utworów ludowych spisanych w języku ruskim i białoruskim trzymać się pisowni polskiej używanej&#13;
dotychczas w «Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej»”, tj. pozostać&#13;
przy transkrypcji uproszczonej1. Nieco później, na posiedzeniu w kwietniu&#13;
Kolberg zaproponował odstąpienie Komisji do druku swoich wybranych&#13;
materiałów, nieprzeznaczonych do wydania we własnych monografiach.&#13;
Propozycja ta wiązała się z sygnalizowanym na posiedzeniu brakiem około&#13;
3 arkuszy do zapełnienia w dziale etnograficznym tomu XII „Zbioru Wiadomości” z 1888 roku, lecz miała także dotyczyć dalszych tomów wydawnictwa. Zostało to pozytywnie przyjęte i już w tym tomie periodyku ukazał&#13;
się artykuł Kolberga pt. Pieśni ludu z Podola rosyjskiego w latach 1858&#13;
i 1862 zebrał…2. Zawiera on 40 pieśni i melodii instrumentalnych oraz&#13;
informacje o zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą.&#13;
Rok 1888 wypełniała jednak przede wszystkim praca nad trzema wydanymi wówczas tomami: częścią II Radomskiego, częścią IV Mazowsza&#13;
i częścią III Pokucia. Pierwszy z nich finansowany był jak dotychczasowe&#13;
tomy Ludu z dotacji Akademii, drugi z zasiłku Kasy Mianowskiego, trzeci&#13;
dzięki świeżo podwojonej przez Wydział Krajowy subwencji Akademii. Już&#13;
14 października Kolberg w brulionie listu do L. Kuby notuje informację&#13;
o wysyłce tych tomów do adresata3.&#13;
„Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Mat.-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. X–XI. O dyskusji&#13;
nad pisownią por. też E. Jaworska Działalność Komisji Antropologicznej…, s. 168.&#13;
2&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 11 IV 1888 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat-Przyr.”, T. XVIII, 1888, s. XXXVII–XXXVIII. Praca Kolberga zamieszczona&#13;
została w tomie XII z 1888 r., na s. 235–251 (odb. Kraków 1888); przedruk w: O. Kolberg Podole&#13;
(DWOK T. 47).&#13;
3&#13;
Pod tekstem w brulionie listu do L. Kuby figuruje notatka: „Posyłam Lud XXI, Mazowsze&#13;
IV, Pokucie III [zob. DWOK T. 21, 27 i 31], arię z Króla pasterzy i mazur (d-moll)”, a w liście&#13;
1&#13;
&#13;
467&#13;
&#13;
�Materiały własne w dwuczęściowym Radomskiem, podobnie jak wcześ­&#13;
niej w Lubelskiem i Kieleckiem, pochodziły z badań Kolberga prowadzonych w czasie wielokrotnych podróży w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, po rok 18601. Jak wiadomo, autor po przenosinach do Krakowa nigdy&#13;
już nie przekroczył granic zaboru rosyjskiego, tj. Królestwa Polskiego. Choć&#13;
większość publikacji, z których korzystał przy opracowaniu monografii, ma&#13;
wcześniejszą metrykę z tamtego okresu, sięgał także i później po wiadomości&#13;
i teksty folkloru od korespondentów, po nowszą literaturę. Obszar, któremu&#13;
poświęcona jest monografia, obejmuje Opatowskie, Opoczyńskie, Sandomierskie i Radomskie, tj. tereny, dla których wcześniej planował osobne&#13;
opracowania, pragnąc uzyskać bardziej szczegółowy obraz kultury regionalnej. Konieczność takiego komasowania obrazu etnograficznego mniejszych&#13;
obszarów, mikroregionów, w większy region, prezentujący w tym przypadku historyczną ziemię sandomierską, stała się praktyką stosowaną w miarę&#13;
upływu lat coraz częściej. Wymuszała to presja czasu, możliwości realizacji&#13;
ogromnego programu przez jednego człowieka, a przede wszystkim koszty&#13;
ograniczające bezwzględnie ilość planowanych wcześniej tomów. Radomskie&#13;
zawiera zgodnie ze stałym schematem treściowym monografii wiadomości&#13;
dotyczące kraju i ludu, opisy zwyczajów i obrzędów, tzw. „świata nadzmysłowego”, czyli wierzeń, opowieści, materiały słownikowe, przede wszystkim jednak pieśni i melodie bez tekstu, których jest – łącznie z zawartymi&#13;
w dwuczęściowym suplemencie – ponad tysiąc dziewięćset. Jak zauważyła&#13;
Ewa Antyborzec, omawiając radomskie materiały Kolberga: „Taki stan rzeczy odzwierciedla zarówno zainteresowania Kolberga, jak i jego kompetencje&#13;
w zapisywaniu melodii poparte gruntownym wykształceniem muzycznym”2.&#13;
Dodać jeszcze można, wzmacniając tę opinię, że jest również odbiciem niesłabnącej pasji muzycznej Kolberga, dla którego żywioł muzyczny pozostawał zawsze najważniejszy, nawet z perspektywy badacza kultury. Warto&#13;
także zaznaczyć, że zasób ten oddaje – być może w niezamierzony przez&#13;
Kolberga sposób – szczególny sentyment dla ziemi, w której się urodził.&#13;
Kolberg pisze: „[…] nowy dziś Panu posyłam materiał do obróbki […]”, Korespondencja... cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 543 i 542.&#13;
1&#13;
Omówienie zasięgu geograficznego monografii, materiałów w niej opublikowanych przez&#13;
Kolberga oraz wydanych współcześnie w suplemencie, a także badań Kolberga w tym regionie&#13;
zob. E. Antyborzec „Radomskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Radomskie. Suplement do&#13;
tomów 20 i 21 (DWOK T. 77/I), s. V–XXXIX oraz A. Sawicka, tamże, s. XXXIX–LXII.&#13;
2&#13;
Tamże, s. XV.&#13;
&#13;
468&#13;
&#13;
�Czwarta już część Mazowsza, także wydana w 1888 roku, obejmuje kolejny podregion wydzielony przez Kolberga, tj. Mazowsze stare. Mazury.&#13;
Kurpie. Podobnie jak w Poznańskiem Kolberg podzielił całe Mazowsze,&#13;
ten największy terytorialnie i najliczniejszy ludnościowo region polski, na&#13;
cztery mniejsze, zróżnicowane geograficznie i kulturowo obszary, „podregiony”, poświęcając każdemu jeden, wyjątkowo dwa z pięciu tomów. I tak&#13;
części I i II obejmują tzw. Mazowsze polne, przy czym część I zawiera&#13;
opis kraju i ludu, zwyczajów i obrzędów, część druga – pieśni i tańce,&#13;
część III przedstawia według nomenklatury Kolberga Mazowsze leśne,&#13;
część IV – jak wspomniano – Mazowsze stare. Mazury. Kurpie, część V,&#13;
która wydana zostanie dopiero w roku 1890 – Mazowsze stare. Mazury.&#13;
Podlasie. W takim ujęciu badacz scharakteryzował w częściach I–V kraj,&#13;
lud, zwyczaje i obrzędy oraz zebrał pieśni, natomiast opis wierzeń i prozę&#13;
ludową z całego Mazowsza planował opublikować łącznie w następnych&#13;
osobnych tomach1.&#13;
Już dużo wcześniej, w lipcu 1886 roku, Kolberg dowiedział się od Roberta Wolffa spotkanego „w przejeździe”, że cenzura warszawska zakwestionowała część II Mazowsza i sprzedaż książki w Królestwie została zabroniona. Przypuszczając, że chodzi jedynie o kilka fragmentów w pieśniach, prosił Wolffa o przedrukowanie karty lub kart z zakazanymi tekstami, co było&#13;
praktyką w takich sytuacjach stosowaną, także przez Kolberga. Tymczasem&#13;
książka zakwestionowana została w całości2. W czerwcu 1888, przed ukończeniem druku Mazowsza IV, a już po wydaniu części III, Kolberg otrzymał&#13;
wiadomość od sekretarza Kasy Mianowskiego, Konrada Dobrskiego, że ze&#13;
względu na zakaz cenzury wycofano tom II z katalogu książek wydawanych z zapomogi Kasy, a jednocześnie poproszono, by na dalszych tomach&#13;
Mazowsza nie podawał informacji o subwencji Kasy i funduszu Jaśkowskiego, gdyż mogłoby się to negatywnie odbić na działalności instytucji&#13;
jako nakładcy. Kolberg ze zrozumieniem odniósł się do tej wymuszonej&#13;
Opracowanie poświęcone Kolbergowskiej monografii Mazowsza, zawartym w niej materiałom wydanym w pięciu tomach (cz. I–V, DWOK T. 24–28) w XIX wieku oraz współcześnie&#13;
w dwu (cz. VI i VI, DWOK T. 41 i 42), a także w trzyczęściowym suplemencie (DWOK T. 80/I–&#13;
–III) oraz badaniom Kolberga na tym obszarze, kontaktom, współpracownikom itd., zob. E. Antyborzec i H. Pawlak „Mazowsze” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Mazowsze. Suplement do&#13;
tomów 24–28 (DWOK T. 80/I), s. V–LXXXI.&#13;
2&#13;
Zob. bruliony listów do R. Wolffa z 6 i 20 X oraz z 20 XI 1886 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 373–374 i 388–389. Zob. też J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa&#13;
w zaborze rosyjskim… T. 1 (1865–1889), Warszawa 2006, poz. 5530.&#13;
1&#13;
&#13;
469&#13;
&#13;
�obiektywnymi okolicznościami sugestii i kolejne części IV i V Mazowsza&#13;
nie zawierają informacji o zapomodze Kasy ani na kartach tytułowych, ani&#13;
we wstępach. Jednak ze względu na wymogi cenzury austriackiej, która&#13;
nakazywała umieszczenie w książce nazwiska lub nazwy nakładcy, tomy&#13;
te na odwrocie karty tyłowej opatrzone są adnotacją „Nakładem autora”1.&#13;
Jak się później okazało, także część IV Mazowsza zakwestionowano w zaborze rosyjskim „w całości”, natomiast część II Radomskiego dopuszczono&#13;
do obiegu warunkowo, wskazując kilkanaście zakazanych stron. Podobnym&#13;
całościowym zakazem objęto też dwie inne wymienione wyżej prace Kolberga zamieszczone w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii Krajowej”:&#13;
Pieśni ludu litewskiego wraz z całym rocznikiem trzecim (1879) periodyku&#13;
oraz Pieśni ludu z Podola rosyjskiego z rocznika dwunastego (1888)2.&#13;
Mazowsze było regionem, który Kolberg miał okazję penetrować najdłużej i najszerzej podczas ponad 30-letnich badań w okresie zamieszkiwania&#13;
w Warszawie do roku 1871 i związanych z tym licznych, bardzo rozgałęzionych kontaktów oraz pomocy udzielanej badaczowi w życzliwych i gościnnych dworach mazowieckich w czasie jego podróży. Efektem jest bogactwo&#13;
materiałów zebranych samodzielnie w różnych stronach regionu, a także&#13;
pozyskanych dzięki współpracy korespondentów. Monografia Mazowsza&#13;
jest najobszerniejszą w całym jego wydawnictwie; składają się na nią, poza&#13;
pięcioma tomami wydanymi przez samego Kolberga, dwa tomy kolejne&#13;
opublikowane z pozostałych rękopisów w ramach Dzieł wszystkich, tj.&#13;
tomy 41–42 oraz trzyczęściowy suplement (T. 80/I–III). Okoliczności życiowe sprawiły jednak, że do wydania pierwszych pięciu części autor przystąpił dopiero po kilkunastu latach od opuszczenia Warszawy i zarówno&#13;
rodzinnego miasta, jak i Mazowsza już nie odwiedził.&#13;
Pierwsze trzy części Mazowsza zrecenzował w „Kwartalniku Historycznym”, nowym periodyku lwowskim, warszawski historyk, Władysław&#13;
Smoleński3. Stwierdzając, że „odznaczył się p. Oskar Kolberg nie zdolnościami szczególnymi lub wiedzą, lecz mrówczą w gromadzeniu rzeczy&#13;
&#13;
1&#13;
Zob. list Komitetu Kasy Mianowskiego z 20 VI i brulion odpowiedzi Kolberga z 2 VII 1888&#13;
r. oraz list Komitetu z 15 VII 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 511, 514–515&#13;
i 521.&#13;
2&#13;
Zob. J. Kostecki, M. Rowicka Granice wolności słowa…, T. 1, poz. 6664, 6189, 2963 i 6665.&#13;
3&#13;
Recenzja Mazowsza cz. I i II, „Kwartalnik Historyczny” R. I: 1887, s. 280–282, Mazowsza&#13;
cz. III – tamże, s. 435–436.&#13;
&#13;
470&#13;
&#13;
�ludowych skrzętnością, przez co żniwo zebrał obfitsze niż inni”1, docenił&#13;
wprawdzie bogactwo i „ogrom” materiału, a nawet zawarte w jego dziele „nieocenione skarby”, lecz surowej krytyce poddał niektóre założenia&#13;
i metodę dokumentacji. Zarzucił autorowi brak precyzji i jednolitego kryterium przy podziale Mazowsza na podregiony, „nieokreśloność zasady”&#13;
podziału, tj. przyjęcie „nie wytrzymujących krytyki”, nieadekwatnych nazw&#13;
fizjograficznych (Mazowsze polne i leśne) obok historycznych (Mazowsze&#13;
stare i pruskie; to ostatnie w planach), podczas gdy podział powinien być&#13;
oparty „na dostrzeżonych odrębnościach etnograficznych”. Wytknął błędne&#13;
potraktowanie Podlasia, które stanowi pod względem historycznym i etnograficznym „jednostkę odrębną”, a jest przydzielone częściowo do Mazowsza leśnego, częściowo do starego, bo w całości rozciąga się po prawej&#13;
i lewej stronie Bugu. Skrytykował profil materiałów zawartych w części&#13;
I Mazowsza, w rozdziale „Kraj”, tj. opis Warszawy oraz innych miast i osad,&#13;
komentując:&#13;
Nie jest to więc ani geografia, ani historia i nie rozumiemy, z jakiej racji w dziele etnograficznym tego rodzaju wiadomości znalazły miejsce. Żadnego zgoła&#13;
z etnografią nie mają związku, najmniejszego bowiem nie dają pojęcia nawet&#13;
o własnościach topograficznych obszaru, gatunku gleby, sieci wód itp., nie potrącają również o właściwą historię2.&#13;
&#13;
Podobnie w części III monografii, w opisie kraju – według recenzenta –&#13;
autor nie wyróżnił etnograficznie obszaru, nie uzasadnił nazwy Mazowsze&#13;
„leśne”, nie podał „cech znamiennych, odróżniających tę część kraju od&#13;
Mazowsza «polnego»”3. Niepochlebnie ocenił też Smoleński rozdział „Lud”,&#13;
gdzie znalazł się – jego zdaniem – pozbawiony krytycyzmu i bezładny zbiór&#13;
„nie zawsze wiążących się z sobą” wypisów z prac innych autorów, zamiast&#13;
opisu etnograficznego, jednolicie i spójnie skonstruowanego z materiałów&#13;
z własnej obserwacji, co sprawia, że materiał ten „nie daje obrazu, lecz&#13;
strzępy tylko i to wartości niepewnej, skoro autor, zawierzywszy korespondentom i kolaboratorom gazet, całymi garściami bez wyboru z nich czerpie”4. W efekcie nie wiadomo, jaki jest w rzeczywistości lud zamieszkujący&#13;
Tamże, s. 281.&#13;
Tamże, s. 282.&#13;
3&#13;
Tamże, s. 435.&#13;
4&#13;
Tamże, s. 282.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
471&#13;
&#13;
�Mazowsze polne i leśne i czym się różni. Natomiast za materiał, któremu&#13;
„wartości odmówić nie można”, uznaje recenzent pieśni i tańce, zarówno&#13;
pomieszczone w ramach zwyczajów i obrzędów, jak i autonomiczne w części II, „dość dobrze usystematyzowane”. Podkreśla wielką wartość źródłową&#13;
i bogactwo zapisów muzycznych Kolberga, stanowiących „materiał nader&#13;
szacowny”, bo pochodzący w własnych jego badań i rejestracji. W pewnym&#13;
sensie Smoleński sam skorygował swój dość bezwzględny sąd na temat&#13;
monografii mazowieckiej, a pośrednio i metody Kolberga, pisząc:&#13;
P. Kolberg nie jest pisarzem, lecz wybornym zbieraczem. Uchybił w tomie&#13;
pierwszym pod względem ogarnięcia przedmiotu, konstrukcji i krytyki, dobrze&#13;
wywiązał w drugim, surowy podając materiał. Nieudolność pisarska nie może&#13;
uwłaczać sławie, na którą jako zbieracz wytrwały i umiejętny niezaprzeczenie&#13;
zasłużył1.&#13;
&#13;
Dodajmy, że owa „nieudolność pisarska” to nie tyle sprawa pióra Kolberga, ile eklektycznego doboru źródeł, a w efekcie nie zawsze fortunnego i spójnego w percepcji opisu, w którym przytaczane są różnego typu&#13;
przekazy, rozmaitej wagi relacje i wiadomości, a więc i „języki” cytowanych autorów. Inaczej niż chciałby to widzieć recenzent, który oczekiwałby własnego, obiektywnego i krytycznego opisu odautorskiego zagadnień&#13;
etnograficznych. Była już o tym mowa, że o ile wartość źródłowa i wybór&#13;
materiału w zakresie tych ostatnich mogły już wówczas bywać dyskusyjne,&#13;
o tyle w dziedzinie folkloru także współczesna nauka przyznała Kolbergowi&#13;
rację, doceniając wagę świadectw pozornie błahych, peryferyjnych i efemerycznych, ale niekiedy istotnych dla poznania zasobu i charakteru folkloru,&#13;
mechanizmu jego życia i funkcjonowania. Dopiero z dystansu wyraźniej&#13;
widoczna jest wyjątkowa perspektywa badawcza Kolberga, zwróconego&#13;
ku przyszłym pracom, interpretacjom i syntezom naukowym, dla których&#13;
dopiero gromadził on materiał. Autor Ludu wielokrotnie i przy różnych&#13;
okazjach, jak choćby w przywoływanej wyżej polemice z Biegeleisenem,&#13;
takie swoje stanowisko określał, będąc jednocześnie świadomym ograniczeń własnego warsztatu.&#13;
Jesienią 1888 roku w korespondencji Kolberga pojawia się nowy adres:&#13;
Pędzichów 3, co oznaczało kolejną przeprowadzkę, o której jednak brak&#13;
1&#13;
&#13;
Tamże, s. 436 i 282.&#13;
&#13;
472&#13;
&#13;
�bliższych informacji1. Mieszkanie to, a raczej skromny pokój na Kleparzu, wspomina przyszły filolog, Franciszek Krček (1869–1916), wówczas&#13;
student Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Lwowskiego i bibliotekarz&#13;
Czytelni Akademickiej, który odwiedził tam Kolberga w 1889 roku. Młody&#13;
gość autora Ludu pisał: „Ubóstwo wyziera tu z każdego kąta. Szuflady&#13;
u biurka nie domykają się”, kanapa obita zieloną skórą „służy swemu&#13;
właścicielowi zarazem za łóżko […], obok zaś stoi szafa nieróżniąca się&#13;
od zwykłej spiżarki ani materiałem, ani wykończeniem. Zamku jej brak&#13;
nawet, choć kryje w sobie tyle skarbów wiedzy, nauki”. […] W tej szafie&#13;
„cztery czy pięć półek przedzielonych pionową ścianką na dwa razy tyle&#13;
przegródek, w których liczne, a ledwo zamykające się teki […]”2. W pamięci autora pozostała rozmowa ze zmęczonym, bardzo już wycieńczonym,&#13;
ale życzliwym Kolbergiem o jego dziele, o pracy i trosce o dalsze losy&#13;
wydawnictwa wobec świadomości skąpego czasu, jaki mu pozostał na&#13;
jego kontynuację. A także wyrażona bezpośrednio świadomość niedomogów edycji i po raz kolejny powtarzane przekonanie, że stanowi ona tylko&#13;
materiał dla przyszłych badaczy.&#13;
Podobnie jak w dwu latach poprzednich Kolberg nie wyjeżdżał latem&#13;
1888 roku z Krakowa. Jego położenie materialne ucierpiało jeszcze dodatkowo z powodu choroby; wiek i wyczerpanie przekreślało jakiekolwiek&#13;
plany podróży. Już w marcu pisał do Karoliny:&#13;
Co do mego położenia materialnego to ono się – zwłaszcza skutkiem choroby – polepszyć wcale nie mogło. Więc przy szczupłym zarobku ani marzyć mogę o podróżach gdziekolwiek (tym więcej, że już i wiek mój na to nie pozwala), ani o jakichś&#13;
wydatkach, które przechodzą miarę najskromniejszych nawet wymagań3.&#13;
&#13;
Nie ustaje jednak w pracy nad dalszymi tomami, ale choć ogranicza&#13;
coraz bardziej inne zajęcia, żywo interesuje się bieżącą literaturą, zwłaszcza w zakresie etnografii. Z radością przyjmuje informację o założeniu&#13;
Taki adres widnieje na kartce pocztowej wysłanej do Kolberga przez Józefa Sikorskiego&#13;
2 X 1888 r., zob. Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 541.&#13;
2&#13;
F. Krček U Kolberga (Notatka z zeszłorocznych wspomnień), „Gazeta Narodowa” 1890,&#13;
nr 133 (z 12 VI). W roku 1889 i 1890 na prośbę Krčeka Kolberg przekazał bibliotece Czytelni&#13;
Akademickiej tomy Ludu i Obrazów etnograficznych za pół ceny. Zob. Korespondencja…&#13;
cz. III (DWOK T. 66), listy 1438, 1497, 1526, 1527, 1532 i 1536.&#13;
3&#13;
Brulion listu do Karoliny Wąsowskiej z 18 III 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 502.&#13;
1&#13;
&#13;
473&#13;
&#13;
�i programie nowego czasopisma, wychodzącej od 1887 roku w Warszawie&#13;
„Wisły”, „miesięcznika geograficzno–etnograficznego” pod redakcją najpierw Artura Gruszeckiego (do 1888 roku), potem, do 1899 roku, niestrudzonego Jana Karłowicza. Cieszy się, że etnografia znalazła nowe łamy&#13;
w specjalistycznym, wzorowo kierowanym periodyku i od początku skupiać&#13;
będzie prace wybitnych badaczy współpracujących z pismem, publikując&#13;
rozprawy etnograficzne, antropologiczne i folklorystyczne, sprawozdania,&#13;
recenzje, przekłady, bibliografię polską i obcą, ale także w dziale korespondencji materiały etnografów amatorów. Warto zauważyć, że pierwszy&#13;
rocznik „Wisły” otwiera kwestionariusz opracowany przez Romana Zawilińskiego O sposobie gromadzenia materiałów etnograficznych, w swoich&#13;
tezach głównych pokrywający się w dużej mierze z założeniami i praktykami badawczymi autora Ludu i stanowiący ich kontynuację1. W liście&#13;
skierowanym do Karłowicza we wrześniu 1888 roku Kolberg wysoko ocenia przysłane mu zeszyty drugiego rocznika, znajdując w nich „artykuły&#13;
pierwszorzędnej dla nauki wagi”. Pochwala „postanowienie umieszczania&#13;
na szpaltach „Wisły” wycinków z gazet, czasopism, broszur itp. w jakimkolwiek z etnografią pozostających związku – a to w celu skupienia w jedno&#13;
ognisko materiałów rozproszonych po tylu różnorodnych pismach, gdzie&#13;
nierzadko one dla nauki marnieją”. Odwołuje się przy tym do takiej samej&#13;
własnej i wypróbowanej praktyki. Nawiązując do treści niektórych artykułów i podając kilka swoich uwag i propozycji, zastrzega jednocześnie „[…]&#13;
żałować mi tylko przychodzi, że sam czynnej do rozwoju pisma przyłożyć&#13;
nie mogę ręki. Prace bowiem nad własnym zbiorów uporządkowaniem&#13;
i wydawnictwem, a zbiorów tych jest jeszcze pod dostatkiem, tak dalece&#13;
mój czas pochłaniają, że go dla innych pism już nie starczy”. Wreszcie&#13;
wypowiada się na temat terminu „folklore”, który uważa za obcy duchowi&#13;
języka polskiego i dodaje, że „głosowałby chętnie za wyrazem «demotyka»,&#13;
proponowanym przez portugalskiego autora Braga”2.&#13;
„Wisła” R. I: 1887, s. 3–8, 43–48, 83–86, 123–127. Zawiliński postuluje przede wszystkim (s.&#13;
3–4) zbieranie materiału na obszarze jak najmniejszym, z uwzględnieniem wszystkich warstw&#13;
społecznych, wierny opis i zapis tekstów folkloru (spisywać, „nic nie dodając ani ujmując”, nie&#13;
eliminować faktów i utworów znanych skądinąd), położenie większego nacisku w badaniach&#13;
na zagadnienia kultury materialnej. Por. też H. Kapełuś „Wisła” (1887–1905), w: Dzieje folklorystyki polskiej 1864–1918…, s. 266–267.&#13;
2&#13;
List do J. Karłowicza z 2 IX 1888 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 529–531.&#13;
Zob. też list Karłowicza z 8 IX i brulion odpowiedzi Kolberga z 23 IX 1888 r., tamże, s. 535–537&#13;
i 539–541.Teófilo Braga (1843–1924), portugalski poeta i krytyk literacki, profesor literatury na&#13;
1&#13;
&#13;
474&#13;
&#13;
�Inny przykład aktywności pozawydawniczej może stanowić list do&#13;
Maksymiliana Gumplowicza, słowianoznawcy, syna Ludwika, na temat&#13;
życia i dorobku Emila Korytki, którym – jak wiadomo – Kolberg interesował się od dawna, zbierając o nim wiadomości w czasie pobytu w 1857&#13;
roku w Lublanie i później. Odpowiada na skierowane do niego zapytanie&#13;
Gumplowicza o spuściznę po tym polskim zesłańcu i zbieraczu pieśni&#13;
słoweńskich, dzieląc się wiadomościami pozyskanymi w trakcie swoich&#13;
poszukiwań, i informuje o scedowaniu przez siebie Bibliotece Jagiellońskiej zbiorku pieśni Korytki oraz przepisanych własnoręcznie przysłów&#13;
ze słoweńskiego druku zachowanego w pamiątkach po zmarłym, na który natrafił w 1880 roku w Piadykach pod Kołomyją u rodziny Korytki1. Mimo że wyraźnie ogranicza korespondencję, podtrzymuje listowny&#13;
kontakt z Kraussem i Kubą, z aprobatą śledząc ich kolejne, często mu&#13;
przekazywane prace, i w zamian posyła tomy swojego dzieła, odbierając&#13;
za nie wyrazy uznania i podziwu. Konkretnym ich przejawem jest przysłana w październiku 1888 roku przez Kubę odbitka z jego artykułem&#13;
biograficznym o Kolbergu zamieszczonym w czeskim piśmie „Osvěta” 2. Na&#13;
przełomie 1888 i 1889 roku prowadzi też korespondencję ze spotkanym&#13;
w Krakowie w 1887 roku Gersonem w sprawie ilustracji do będącej na&#13;
ukończeniu części V Mazowsza oraz Kaliskiego, a także do planowanej&#13;
części VI Mazowsza, która miała być poświęcona Mazowszu pruskiemu,&#13;
a której Kolberg nie zdążył już wydać3. Sporo czasu pod koniec 1888 roku&#13;
pochłania też sprawa rozliczeń z Kasą Mianowskiego i regulaminowych&#13;
zabiegów o dalszą dotację, którą na rok 1889 otrzymuje.&#13;
&#13;
uniwersytecie w Lizbonie, zamianę terminu „folklore” na „demotyka” zaproponował w pracy O Povo Portugues nos seus Costumes, Crenças e Tradiçoes (Lizbona 1886). Informacja ta&#13;
odnotowana została w „Wiśle” R. II: 1888, na s. 400, w artykule W. Lutosławskiego Folklore&#13;
w Hiszpanii i Portugalii, zamieszczonym w dziale Przegląd czasopism.&#13;
1&#13;
Zob. list M. Gumplowicza i brulion listu Kolberga do M. Gumplowicza z 5 i z 20 IX 1888 r.,&#13;
Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66), s. 532–534 i 538–539.&#13;
2&#13;
Artykuł L. Kuby pt. Oskar Kolberg – národopisec polský opublikowała „Osvěta” w 1888 r.,&#13;
z. 8, s. 733–740. Kolberg dziękuje Kubie za przesłany mu zeszyt czasopisma z artykułem i dodaje kilka sprostowań w brulionie listu z 14 X 1888 r., Korespondencja… cz. III, (DWOK T. 66),&#13;
s. 541–542.&#13;
3&#13;
Zob. listy do i od W. Gersona, tamże, nr 1416, 1421, 1428, 1432, 1441.&#13;
&#13;
475&#13;
&#13;
�XXV&#13;
[Udział w pracach Komisji Antropologicznej: ocena i opracowanie melodii&#13;
litewskich Juszkiewicza (marzec 1889). – Jubileusz 50-lecia pracy Kolberga&#13;
obchodzony w Krakowie (maj 1889). – Udział Kolberga w jubileuszu J. Kossaka (czerwiec 1889). – Załamanie zdrowotne i przeprowadzka do domu&#13;
Kopernickiego (lipiec 1889). – Łęczyckie i cz. IV Pokucia (1889). – Recenzja&#13;
I. Franki cz. III Pokucia (1889) i Krótka replika Kolberga (1890) oraz dwa&#13;
artykuły z materiałami z Polesia w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” (1889). – Propozycja W. Dzieduszyckiego wydania Przemyskiego&#13;
(1889). – Choroba, ostatnie chwile: pożegnanie przyjaciół, cz. I Chełmskiego&#13;
– ostatni tom w rękach Kolberga, testament i śmierć (3 czerwca 1890) w relacji Kopernickiego. – Pogrzeb (5 czerwca 1890).]&#13;
&#13;
W styczniu 1889 roku, dziękując Jadwidze Wernerowej za tradycyjnie&#13;
wysyłane mu na Boże Narodzenie życzenia, Kolberg pisze do niej w duchu&#13;
utrwalonej od jakiegoś czasu rezygnacji, ale i z dystansem, które cechują&#13;
trudne dla niego ostatnie lata:&#13;
[…] siedzę już od kilku lat jak zaklęty na krakowskim bruku i na wieś nawet w lecie wcale się nie wymykam. Przyczyną tego jest nie tylko wiek mój podeszły, do&#13;
wycieczek już nie tak skory jak dawniej, ale i brak czasu, bo wydawnictw opóźnić nie mogę, a z powodu osłabionego wzroku i dla oszczędzania jego nie mogę&#13;
pracy mojej dokonywać i załatwiać tak szybko, jak ona tego wymaga i jak bym&#13;
sam tego pragnął, a nadto stosunek mój do pp. Jasińskich (zrujnowanych obywateli, jak wiesz) jest tego rodzaju, że oddalenie moje kilkomiesięczne uszczupliłoby i im nieco dochodu z mej miesięcznej płacy pochodzącego – wreszcie&#13;
i moja własna bieda, na chleb codzienny pracować mi nakazująca1.&#13;
&#13;
Prawdopodobnie to owa „bieda”, ciężar starości i trud codzienności wypełnionej nadmierną pracą skłoniły Kolberga do determinacji i ryzykownego kroku, jakim była próba powrotu pod dach Konopków w pierwszych&#13;
miesiącach 1889 roku. Nie zostało mu jednak oszczędzone kolejne gorzkie&#13;
rozczarowanie. W odpowiedzi na niezachowany list lub ustną, pośrednio&#13;
złożoną propozycję przyjęcia go na stały pobyt w Mogilanach, otrzymuje od&#13;
Stefanii Konopkowej, wdowy po Józefie, uprzejmą odmowę zamieszkania&#13;
u niej, umotywowaną brakiem warunków niezbędnych dla zapewnienia mu&#13;
1&#13;
&#13;
Brulion listu do J. Wernerowej z 29 I 1889 r., tamże, s. 569.&#13;
&#13;
476&#13;
&#13;
�spokoju i wygody. Kłopoty w licznej rodzinie, letnie zjazdy jej członków,&#13;
konieczność sprowadzenia na stałe owdowiałej córki z wnuczką, „trudy codziennego mozolnego gospodarowania”, to realne powody, wyjaśniające odmowę. Jak się wydaje, Kolberg je zrozumiał, jednak pod listem zanotował:&#13;
Wszystko to piękne – brak tylko tych kilku wyrazów: „Z tych powodów i wielu&#13;
jeszcze innych, nie mogąc Pana przyjąć do siebie na stałe, miło by mi jednak&#13;
było ze względu na dawną naszą przyjaźń widzieć Pana od czasu do czasu&#13;
w mym domu, czy to w święto, czy w niedzielę jaką, o ile byś przybyć zechciał,&#13;
i chętnie bym wówczas przysłała syna po Sz. Pana”1.&#13;
&#13;
W marcu 1889 roku Kolberg rozpoczął druk ostatniej, piątej części Mazowsza; ukończenie tego tomu przewidywał w styczniu 1890 roku2.&#13;
W tym czasie wypłynęła też w kręgach Akademii sprawa publikacji&#13;
melodii litewskich zebranych przez Antoniego Juszkiewicza. Po śmierci&#13;
w 1886 roku Jana Juszkiewicza, który wydał wcześniej teksty pieśni litewskich zgromadzone przez brata, Antoniego, rękopis melodii odnoszących się&#13;
do tych tekstów za pośrednictwem Jana Baudouina de Courtenay znalazł&#13;
się w gestii Jana Karłowicza, który zainteresował nim Izydora Kopernickiego, przysyłając mu „okaz”, tj. prawdopodobnie fragment rękopisu. Kopernicki z kolei, odpowiadając Karłowiczowi, uznał wysoką wartość zapisów&#13;
Juszkiewicza i celowość ich odrębnej publikacji przez Akademię, a także&#13;
wskazał Kolberga – za jego zgodą – jako potencjalnego autora muzycznego opracowania tych melodii do druku i przytoczył pozytywną opinię&#13;
autora Ludu: „Kolberg, obaczywszy okaz przez Pana przysłany, oświadczył,&#13;
że melodia jest umiejętnie i doskonale spisaną”3. Na posiedzeniu Komisji&#13;
Antropologicznej w marcu 1889 roku Kopernicki przedstawił w imieniu&#13;
Karłowicza i za zgodą rekomendującego rękopis Jana Baudouina de Courtenay zbiór 1740 melodii pieśni litewskich spisanych przez Juszkiewicza&#13;
jako kwalifikujący się do wydania „ze względu na nadzwyczajną doniosłość&#13;
naukową tego jedynego zbioru dla etnologii powszechnej”. Jednocześnie na&#13;
1&#13;
List Stefanii Konopkowej z 1 III 1889 r. oraz notatka Kolberga pod tym listem, tamże,&#13;
572–573.&#13;
2&#13;
Zob. informacje na ten temat w brulionach listów do K. Dobrskiego z 28 V i 26 XI 1889 r.,&#13;
tamże, s. 582 i 644.&#13;
3&#13;
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 76–77 i 78, listy z 1 i 5 II 1889 r. (cytowane&#13;
zdanie na s. 78). Z pomocy J. Juszkiewicza Kolberg korzystał w 1878 r., opracowując swój artykuł poświęcony pieśniom litewskim, zob. wyżej, s. 390–391.&#13;
&#13;
477&#13;
&#13;
�wniosek Kopernickiego przewodniczącemu Komisji, Majerowi, oraz Kolbergowi powierzono rozpatrzenie się w tym materiale i przygotowanie planu&#13;
jego edycji1. Kolberg zdołał jednak opracować jedynie 119 melodii, pracę&#13;
kontynuował Kopernicki, a całość opublikowana została dopiero w 1900&#13;
roku jako wydawnictwo Akademii2.&#13;
Także w marcu otrzymał wiadomość od Ksawerego Konopki – tym razem radosną i satysfakcjonującą – o inicjatywie obchodu jubileuszu 50-lecia jego działalności badawczej, który w dowód uznania dla zasług autora&#13;
Ludu i wdzięczności za jego pracę i dorobek postanowili zorganizować&#13;
w Krakowie przyjaciele3. Zasłużyli się tu szczególnie obaj Konopkowie:&#13;
Ksawery, prezes Komitetu organizacyjnego, oraz Tadeusz, podobno autor&#13;
pomysłu, a także Izydor Kopernicki, Józef Majer, Władysław Żeleński, Zygmunt Cieszkowski, tj. pozostali członkowie Komitetu jubileuszowego. Jako&#13;
formę obchodu 50-lecia pracy badawczej Kolberga (od pierwszych poszukiwań pieśni ludowych w okolicach Wilanowa) wybrano „wieczór deklamacyjno-muzyczny”, z którego dochód miał być przeznaczony na wsparcie&#13;
Posiedzenie Komisji Antropologicznej dnia 29 III 1889 r., „Rozprawy i Sprawozdania z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XIX, 1889, s. XLVI–XLVII, punkt 10 (na posiedzeniu tym Kolberg&#13;
był obecny). Zob. też I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 80, list z 3 IV 1889 r., z informacją na temat rezultatu tego posiedzenia. Tam również (s. 80–81) opinia i kolejna rekomendacja autora listu dotycząca Kolberga: „Tymczasem przysposobieniem tych materiałów do&#13;
wydania zajmie się najchętniej nasz Kolberg stary. Stary on jest, to prawda, ale wyobrazić Pan&#13;
sobie nie może jego niezmordowanej pracowitości i ruchawości w przedmiocie tak przez siebie&#13;
umiłowanym. Co się tyczy jego znajomości rzeczy, to nie wiem, czy jest na świecie człowiek&#13;
znający się z własnego doświadczenia na muzyce ludowej w takim stopniu jak on, który całe&#13;
życie temu poświęcał się i zęby zjadł na tym. Doświadczenie jego i pamięć olbrzymia całego&#13;
materiału muzycznego jest rzadką. Tak sądzą o nim nie tylko nasi muzykalni koryfeusze, jak&#13;
np. Żeleński, który go wysoce ceni z tego względu i ciągle go się radzi w swoich pracach kompozytorskich, ale proszę przeczytać sąd sławnego muzyka–etnologa Kuby, Czecha, w artykule&#13;
jego o Kolbergu w zesz. 8 „Osvěty” za r. 1888. – Na tej podstawie mogę zapewnić Szanownego&#13;
Pana, że Kolberg znający jak mało kto muzykę ludową, nie tylko polską, ale i innych narodów,&#13;
a także litewską (bo przecież on pierwszy wydał największą dotąd liczbę melodii litewskich)&#13;
jest osobą najzupełniej ukwalifikowaną do podjęcia się tego zadania”.&#13;
2&#13;
Melodie ludowe litewskie zebrane przez św. pamięci Antoniego Juszkiewicza. Opracowane przez śp. Oskara Kolberga i śp. Izydora Kopernickiego, a ostatecznie opracowane, zredagowane i wydane przez Zygmunta Noskowskiego i Jana Baudouina de Courtenay, Kraków&#13;
1900. Przedruk 119 melodii opracowanych przez Kolberga w: O. Kolberg Litwa (DWOK T. 53).&#13;
3&#13;
List K. Konopki z 20 III 1889 r., Korespondencja... cz. III (DWOK T. 66), s. 575–576. Pierwsze informacje o planowanych obchodach podały dzienniki galicyjskie: „Czas” 1889, nr 84 (z 11&#13;
IV), w Kronice miejscowej i zagranicznej oraz „Gazeta Lwowska” 1889, nr 84 (z 12 IV), w dziale Kronika.&#13;
1&#13;
&#13;
478&#13;
&#13;
�dalszego wydawnictwa. Przewidziano ceny biletów w wysokości 1 oraz 2&#13;
zł. reń. i 50 centów za wstęp. Przedsprzedażą biletów zajęły się księgarnie&#13;
Krzyżanowskiego, Gebethnera i Friedleina. Jubileuszowy koncert, który&#13;
odbył się w dniu 31 maja w sali Towarzystwa Strzeleckiego (Bractwa Kurkowego), zgromadził tłumnie publiczność. Sprawozdawca „Czasu” pisał:&#13;
Widzieliśmy tam zgromadzenie prawdziwie doborowe: przedstawiciele wszystkich warstw społecznych, korporacyj naukowych, od prezesa Akademii, rektora&#13;
Uniwersytetu, aż do uczniów szkół niższych, piękne grono pań, zastęp artystów,&#13;
prezes Koła Literacko-Artystycznego i dziennikarstwo nasze w komplecie; nie&#13;
skończylibyśmy, chcąc wyliczać ten długi szereg osób, które należałoby wymienić1.&#13;
&#13;
Zgromadziły się delegacje i przedstawiciele instytucji i towarzystw naukowych, artyści, profesorowie, dziennikarze z Krakowa, Lwowa, Warszawy i Poznania. Obecni byli m.in. Józef Majer, Stanisław Tarnowski, Jan&#13;
Matejko, Juliusz Kossak, Michał Bałucki, Mieczysław Pawlikowski. W uroczystości uczestniczyła Karolina ze starszą córką Antoniną, a także Justyna&#13;
Konopczanka z rodziną, serdecznie witani przez Kolberga. Koncert poprzedziła uroczystość wręczenia wieńców pamiątkowych i medali honorowych&#13;
od szeregu towarzystw naukowych oraz od delegacji chłopskiej z Modlnicy, a także odczytanie licznych pism, telegramów gratulacyjnych i adresów&#13;
okolicznościowych nadesłanych z całego kraju i z zagranicy. Ich nadawcami były redakcje pism warszawskich, lwowskich i poznańskich, towarzystwa naukowe, organizacje studenckie, towarzystwa i zespoły muzyczne&#13;
Poznania, Warszawy, Lwowa, organizacje Polaków na obczyźnie, wiele osób&#13;
prywatnych z całego kraju i zagranicy. Kolberga wprowadzono uroczyście&#13;
na scenę, gdzie otoczyło go grono członków Komitetu, rodzina i delegacja&#13;
chłopska. Pierwszy przemówił przewodniczący Komitetu, Ksawery Konopka, podkreślając, że Kolberg „obrał za przedmiot pracy to, co stanowi podwalinę narodu, zdrowy i pełen sił żywotnych lud polski”. – „Szczęśliwyś,&#13;
1&#13;
Jubileusz Kolberga, „Czas” 1889, nr 126 (z 2 VI). Dokładne sprawozdanie pt. Uczczenie zasług Oskara Kolberga, podpisane inicjałami A.K., zamieściła też m.in. „Nowa Reforma” 1889, nr&#13;
126 (z 2 VI). Ponadto z okazji jubileuszu ukazały się w 1889 roku artykuły biograficzne poświęcone&#13;
Kolbergowi, m.in. pióra J. Karłowicza w „Wiśle” T. III: 1889, s. 468–473, W. Korotyńskiego w „Tygodniku Ilustrowanym”, nr 332 (z 11 V) oraz I. Kopernickiego w „Nowej Reformie”, nr 107 (z 10&#13;
V) – 109 (z 12 V). Ten ostatni tekst, obszerny i bogaty faktograficznie, nie skrywa przyjaźni, która&#13;
łączyła autora z Kolbergiem. Cytowane dalej fragmenty pochodzą z relacji w nr. 126 „Czasu”.&#13;
&#13;
479&#13;
&#13;
�Jubilacie – mówił – bo dzieło Twoje nie zna podziału Ojczyzny, ale obejmuje cały lud obszar jej ziemi zamieszkujący”1. Z życzeniem ukończenia&#13;
rozpoczętej pracy „ku chlubie narodu” wręczył srebrny wieniec w imieniu&#13;
Komitetu, rodziny Konopków i wszystkich uczestników uroczystości. Żeleński, przekazując wieniec w imieniu Towarzystwa Muzycznego, zwrócił&#13;
uwagę „na muzyczną stronę wydawnictw Kolberga, z której i sam mówca,&#13;
i inni muzycy niejednokrotnie czerpali natchnienie do swoich kompozycji”.&#13;
Przyjęta z owacją delegacja chłopska z Modlnicy w osobach: Mikołaja Kozienia, Tomasza Janeckiego i Tadeusza Wyzgi wystąpiła z wieńcem „uwitym z polnych naszych kwiatów i zbóż”, a pierwszy z wymienionych wyraził&#13;
„wdzięczność ludu polskiego temu, który życie swe poświecił jego zbadaniu&#13;
i opisaniu”. Wzruszony Kolberg dziękował każdemu z mówców, wyrażając&#13;
nadzieję na kontynuację dzieła. Po wręczeniu jubilatowi wieńców i dyplomów odczytano liczne telegramy gratulacyjne i adresy okolicznościowe od&#13;
instytucji i osób prywatnych, towarzystw naukowych i artystycznych, profesorów, artystów, pisarzy z Krakowa, Lwowa i Warszawy, „prawie wszystkich redakcji polskich dzienników”, stowarzyszeń akademickich, osób publicznych i prywatnych, działaczy społecznych, przyjaciół, rodziny itd.2.&#13;
Następnie Kolberg zasiadł w gronie rodzinnym i rozpoczął się koncert. Na&#13;
program złożyły się następujące utwory: Polonez Żeleńskiego na orkiestrę&#13;
pod kierunkiem kompozytora, Romans Rózi z Króla pasterzy Kolberga,&#13;
pieśni: Niedziela Moniuszki oraz Posyłka Żeleńskiego odśpiewane przez&#13;
Rytę Andrzejkowiczównę, Baśń tęczowa Asnyka i Jagódka Lenartowicza&#13;
w recytacji Wandy Siemaszkowej, Fantazja na temata polskie Chopina&#13;
w wykonaniu Franciszka Bylickiego, z towarzyszeniem orkiestry 13 pułku&#13;
pod kierunkiem kapitana Hocka, kilka utworów wykonanych przez włościański chór mieszany z Bieżanowa, kierowany przez założyciela, ks. proboszcza Józefa Kufla i organistę Jakuba Jamka, Rondo à la Mazur Chopina&#13;
odegrane na fortepianie także przez Bylickiego. Zrezygnowano z ostatniego&#13;
Ten fragment mowy Konopki, przytoczony tu za artykułem Jubileusz Kolberga w „Czasie” 1889, nr 126, w sprawozdaniu A.K. Uczczenie zasług Oskara Kolberga w „Nowej Reformie” 1889, nr 126 podano w wersji: „Szczęśliwy jesteś, bo Twoje dzieło nie zna zbrodni&#13;
dokonanej na naszej kochanej matce Ojczyźnie, nie zna rozbioru Polski! Tyś ją opisał, jej ludy&#13;
dał poznać, jak to mówią, od morza do morza, Koronę i Litwę!”.&#13;
2&#13;
Telegramy te i adresy w większości zachowały się w spuściźnie Kolberga i publikowane&#13;
są w cz. III Korespondencji (DWOK T. 66). Ponadto ich spis podaje „Czas” w nr. 126, a pełne&#13;
teksty publikuje „Nowa Reforma” także w nr. 126; tam również cytowane są przemowy wygłoszone na uroczystości.&#13;
1&#13;
&#13;
480&#13;
&#13;
�punktu programu, czyli utworu Dobrzyńskiego Finale z symfonii, z powodu&#13;
spóźnionej pory i „niesłychanego upału” w sali1. Zakończenie uroczystości&#13;
stanowił pokaz ogni bengalskich.&#13;
Relacje z koncertu opublikowały liczne pisma wszystkich trzech zaborów. Opinia wszystkich co do podniosłości celu i wspaniałego rezultatu&#13;
była zgodna. Uroczystość okazała się wielkim i spontanicznym hołdem dla&#13;
osoby i dzieła Kolberga, dla jego pracy, trudu, wyrzeczeń i osobistej skromności. Dostarczyła mu też wielu wzruszeń i satysfakcji, choć ten publiczny&#13;
aplauz onieśmielał nienawykłego do takich wyróżnień, zawsze skromnego&#13;
jubilata. Jeszcze przez kilka tygodni Kolberg odbierał gratulacje, listy i dyplomy honorowego członkostwa z kraju i z zagranicy. Następnego dnia po&#13;
koncercie informował Kraussa: „Otóż koncert wczorajszy wypadł dla mnie&#13;
(jak na Kraków) wcale pomyślnie i świetnie”.&#13;
A pod koniec czerwca pisał do Kuby:&#13;
Dary, wieńce, adresy i telegramy, jakie przy tej sposobności otrzymałem, wzruszyły mnie do głębi, bo były wymownym dowodem uznanych mych dobrych&#13;
chęci i zajęć; najwspanialszym z tych darów był wieniec srebrny, od literatów&#13;
warszawskich mi nadesłany, najrzewniejszym – w[ieniec] z kwiatów polnych&#13;
od wieśniaków2.&#13;
&#13;
Zaledwie trzy dni po koncercie wziął Kolberg udział w jubileuszowej&#13;
uroczystości z okazji 65-lecia urodzin Juliusza Kossaka, która odbyła się&#13;
3 czerwca w salach Towarzystwa Sztuk Pięknych w Sukiennicach. Obecność „jubilata Oskara Kolberga” w gronie szacownych osób: prezydenta&#13;
Szlachtowskiego, biskupa Krasińskiego i kanonika Pelczara, które obok rodziny zasiadły „najbliżej estrady”, odnotował „Czas”3. Jego obecność na&#13;
W 2015 roku w Krakowie odbył się koncert „pamięci Kolberga”, stanowiący replikę jubileuszowego koncertu z 1889 roku, zorganizowany w tym samym dniu, tj. 31 maja, w tym&#13;
samym miejscu (dawna Sala Strzelecka) i z tym samym programem (utwory Kolberga, Chopina, Moniuszki, Żeleńskiego, pieśni ludowe, wiersz Asnyka) przez Instytut Muzyki i Tańca oraz&#13;
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Zob. K. Markiewicz Koncert pamięci Oskara Kolberga&#13;
– replika koncertu z 1889 roku, https//www.muzeum-radom.pl/muzeum-o-kolberga/koncert-pamięci-oskara-kolberga-replika-koncertu z 1889 roku (dostęp: 26.08.2020).&#13;
2&#13;
Bruliony listów do F.S. Kraussa z 1 VI i do L. Kuby z 25 VI 1889 r., Korespondencja… cz. III&#13;
(DWOK T. 66), s. 609 i 621.&#13;
3&#13;
Informację tę podał „Czas” 1889, nr 127 (z 4 VI), w sprawozdaniu pt. Jubileusz Juliusza&#13;
Kossaka. Zob. też ciąg dalszy sprawozdania, tamże, nr 128 (z 5 VI) oraz odrębny tekst biograficzny poświęcony artyście w nr. 127.&#13;
1&#13;
&#13;
481&#13;
&#13;
�głównej uroczystości w Sukiennicach podczas skierowanych do jubilata&#13;
mów oraz wręczania upominków, adresów i wieńców z całej Polski była&#13;
z pewnością wyrazem zażyłości i przyjacielskich relacji, jakie od dawna&#13;
łączyły go z Kossakiem. Ugruntowało je wspólne zamiłowanie do pamiątek&#13;
przeszłości, historii narodu i jej świadectw, do ikonografii dokumentującej kulturę polską, a także wspomniana wyżej współpraca nad tą ostatnią&#13;
dziedziną w ramach programu badań i prac w Komisji Antropologicznej.&#13;
Wzmianki w korespondencji Kolberga na ten temat świadczące o wzajemnych kontaktach i konsultacjach, a także serdeczny ton w zachowanym&#13;
liście Kolberga do Kossaka w odpowiedzi na zaproszenie na założycielskie&#13;
zebranie kierowanego przez malarza Koła Artystyczno-Literackiego w Krakowie1 są wyrazem zażyłości i wzajemnego zrozumienia. Brak jednak informacji, czy Kolberg bywał w otwartym domu artysty, w willi „Wygoda”,&#13;
nazwanej także „Kossakówką”, gdzie od 1869 roku, kiedy to Kossak osiadł&#13;
wraz z rodziną w Krakowie, odbywały się słynne spotkania towarzyskie&#13;
inteligencji, sfer artystycznych i arystokratycznych. Salon w neogotyckim&#13;
dworku Kossaków, prowadzony później przez syna i wnuki Juliusza, Wojciecha i jego dzieci – Jerzego, Marię i Magdalenę, trwał aż do II wojny&#13;
i gromadził najwybitniejszych przedstawicieli świata sztuki i kultury2.&#13;
Majowe uroczystości jubileuszowe, choć radośnie i głęboko przeżyte&#13;
przez Kolberga, były jednak dla niego z pewnością męczące, gdyż coraz&#13;
trudniej znosił tłumne zgromadzenia i niemożność pozostawania w cieniu.&#13;
Jego zdrowie i kondycja nadal były kiepskie. W kilka tygodni po majowych&#13;
uroczystościach zasłabł, coraz trudniej było mu pracować tak intensywnie&#13;
i wysiłek ten godzić z codziennymi niezbędnymi działaniami. Najbliżsi mu&#13;
przyjaciele dostrzegali tę sytuację od pewnego czasu i choć z pewnością jedną z odpowiedzi była inicjatywa uczczenia jubileuszu Kolberga, problemów&#13;
samodzielnego bytowania nie rozwiązywała. Potrzeba stałej opieki stawała&#13;
się coraz pilniejszą koniecznością. Wyjście znalazł niezawodny w staraniach&#13;
o Kolberga Izydor Kopernicki; zaprosił go na stałe do swojego domu, który&#13;
zresztą od początku był zawsze dla niego gościnnie otwarty. Na początku&#13;
1&#13;
Zob. brulion listu do J. Kossaka z 29 VI 1880 r., Korespondencja… cz. II (DWOK T. 65),&#13;
s. 379. Drukowane zaproszenie na zebranie założycieli Koła Artystyczno-Literackiego, któremu&#13;
przewodniczył Kossak, z jego podpisem, przesłane Kolbergowi do Czortowca, gdzie przebywał&#13;
w związku z wystawą w Kołomyi, zachowało się w jego zbiorach (BN PAU i PAN, sygn. 2185/3,&#13;
k. 312–313).&#13;
2&#13;
Por. A. Gabryś Salony krakowskie…, s. 218 i 226.&#13;
&#13;
482&#13;
&#13;
�lipca autor Ludu przeprowadził się do domu przyjaciela przy ulicy Sławkowskiej 29, „trzeciego domu, idąc od plantów ku miastu”1. Ten wspaniałomyślny gest Kopernickiego zapewnił Kolbergowi w ostatnim roku życia&#13;
stałą troskę, opiekę i upragnione poczucie bezpieczeństwa. Gospodarz mógł&#13;
towarzyszyć mu teraz bezpośrednio w codziennej pracy, wciągnięty był&#13;
w jego zobowiązania, terminy, kontakty, wspomagał radą i dostarczanymi&#13;
lekturami, jeszcze intensywniej uczestniczył w jego życiu. Zawsze świadomy wartości i znaczenia prac Kolberga, nadal propagował jego dzieło, pośredniczył i orędował w jego sprawach w Akademii. Kolberg powierzał mu&#13;
też wszystkie swoje sprawy, wtajemniczał w konkretne problemy swojego&#13;
warsztatu, finanse, najbliższe i dalsze plany wydawnicze, życzenia co do losów swojego archiwum. Jako znakomity uczony był dla Kolberga nie tylko&#13;
opiekunem i lekarzem, oddanym przyjacielem i doradcą, ale i partnerem do&#13;
dyskusji i wymiany poglądów, konsultantem i recenzentem. Jego szacunek&#13;
i uznanie dla autora Ludu jako badacza i człowieka, a także niezwykle delikatnie okazywaną pomoc dokumentuje m.in. korespondencja prowadzona&#13;
przez Kopernickiego w latach 1887–1891 z Karłowiczem2. Świadczy o tym&#13;
choćby przytoczona wyżej rekomendacja Kopernickiego dotycząca kompetencji muzykologicznych Kolberga przekazana Karłowiczowi w związku z melodiami pieśni litewskich. Inny przykład stanowić może sugestia&#13;
elegancko wyrażona w liście do młodszego badacza, któremu Kopernicki&#13;
patronował, Seweryna Udzieli, by zwrócił się do Kolberga z prośbą „bardzo gorącą i serdeczną” o przysłanie mu tomów Ludu i Mazowsza dla&#13;
Zob. brulion listu do W. Wiślickiego z 2 VII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK&#13;
T. 66), s. 626.&#13;
2&#13;
Zob. I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza… s. 61–100. Za przykład, w jakim stylu&#13;
Kopernicki podkreślał rolę i miejsce Kolberga w etnografii, niech posłuży fragment wcześniejszego listu do Karłowicza z 4 kwietnia 1888 roku: „Łaskawie mi przysłany zeszyt „Wisły”, przeczytawszy z największym zajęciem, udzieliłem go Kolbergowi, który również oddaje Waszemu&#13;
pismu wielkie pochwały i szczerze się cieszy tym pismem. Z wyrażonego przezeń bardzo szczerego zadowolenia wnoszę, że lubo jest wielce zajęty i nad wiek swój przeciążony wydawnictwem swoich dzieł własnych, to mógłby i chętnie udzieliłby od czasu do czasu Pańskiej „Wiśle”&#13;
jaki kąsek pożądany ze swoich bogatych zasobów. Dlatego radziłbym Szanownemu Panu udać&#13;
się do niego z tą propozycją, ofiarując mu jeden egzemplarz „Wisły”, której współpracownik&#13;
taki doda niewątpliwie nie tylko splendoru, lecz i strawy dobrej” (tamże, s. 70). Jak wspomniano, Kolberg otrzymał od Karłowicza zeszyty „Wisły”, odpowiedział na propozycję współpracy&#13;
z pismem i życząc „najobfitszych plonów i jak najszerszego upowszechnienia”, wyraził przy&#13;
okazji kilka swoich uwag na temat jego profilu i zawartości (Korespondencja… cz. III, DWOK&#13;
T. 66, s. 529–531).&#13;
1&#13;
&#13;
483&#13;
&#13;
�tworzącego się pod jego kierunkiem Kółka Etnograficznego w Gorlicach,&#13;
gdyż on [Kolberg] „niezawodnie mi powie o Waszej odezwie, więc ja Waszą&#13;
prośbę poprę tak, że może bezpłatnie lub przynajmniej za pół ceny dostaniecie”1. Krótko potem Kopernicki informuje Udzielę, że został obrany&#13;
członkiem Komisji Antropologicznej „na przedstawienie moje i nieobecnego&#13;
na posiedzeniu O. Kolberga”. W ten sposób Kopernicki często eksponował&#13;
rolę Kolberga, którego skromność skłaniała raczej do pozostawania w cieniu. W jego listach, zwłaszcza pisanych do Karłowicza, osobie i dziełu Kolberga poświęconych jest szereg wzmianek i opinii. Poświadczają one także&#13;
pracę Kopernickiego nad spuścizną przyjaciela podjętą natychmiast po jego&#13;
śmierci oraz gorliwość i sumienność, z jaką realizował ostatnią wolę autora&#13;
Ludu jako wykonawca jego testamentu.&#13;
Po jubileuszu i przeprowadzce rygor pracy Kolberga, niezmiennie wytężonej i coraz pospieszniejszej, nie tylko nie uległ zmianie, ale jeszcze się&#13;
zaostrzył. Można to śmiało określić jako walkę z czasem człowieka świadomego w pełni, że czasu tego pozostało mu mało i że z każdym dniem jest&#13;
go mniej.&#13;
W roku 1889 ukazało się Łęczyckie oraz czwarty i ostatni tom Pokucia,&#13;
a na warsztacie Kolberga była piąta część Mazowsza, Kaliskie i pierwsza&#13;
część Chełmskiego.&#13;
Jednotomowa monografia Łęczyckiego (tom 22 Ludu) obejmuje niewielki obszar między Mazowszem, Kaliskiem i Kujawami; zgodnie z pierwotnymi planami Kolberga ziemię łęczycką i „gostyńską” [tj.gostynińską]2.&#13;
Zob. M. Rak Listy Izydora Kopernickiego do Seweryna Udzieli z lat 1887–1891, „Ling­&#13;
Varia” R. VIII: 2013, nr 1(15), s. 242 i 242–243 (listy z 24 XI i z 12 XII 1889 r.). Seweryn Udziela&#13;
(1857–1937), nauczyciel, zasłużony etnograf amator i badacz kultury ludowej Małopolski, w latach 1888–1893 był inspektorem szkolnym w powiecie gorlickim i grybowskim, a wyjazdy&#13;
łączył z badaniami i nawiązywaniem kontaktów z współpracownikami z kręgu nauczycieli&#13;
i uczniów. Kółko Etnograficzne skupiające nauczycieli założył 22 V 1889 r. Za radą Kopernickiego Udziela zwrócił się do Kolberga, a ten spełnił jego prośbę (zob. listy z 30 XI 1889 r. i z 20&#13;
I 1890 r., Korespondencja… cz. III, DWOK T. 66, s. 645 i 658). Na członka Komisji Antropologicznej Udziela wybrany został na posiedzeniu 11 XII 1889 r. (zob. „Rozprawy i Sprawozdania&#13;
z Posiedzeń Wydz. Mat.-Przyr.”, T. XX, 1890, s. XLIII). Z materiałów Kolberga wydał Śląsk&#13;
Górny (1906) i Tarnów-Rzeszów (1910), był współzałożycielem powstałego w 1895 r. we Lwowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, twórcą i dyrektorem Muzeum Etnograficznego&#13;
w Krakowie.&#13;
2&#13;
Charakterystyka Łęczyckiego, materiałów źródłowych oraz badań Kolberga w tym regionie itd. przedstawione zostały przez E. Antyborzec we wstępie pt. „Łęczyckie” Oskara Kolberga&#13;
w: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), s. VII–XXXI.&#13;
1&#13;
&#13;
484&#13;
&#13;
�Ta ostatnia, jako należąca do historycznego Mazowsza, uwzględniona jest&#13;
także po części w tomie pierwszym Mazowsza, tzw. Mazowszu polnym,&#13;
co wskazuje, jak skomplikowany był podział na regiony według nieostrych&#13;
i krzyżujących się kryteriów, o czym tu już wspominano. Tom zawiera stosunkowo skromny materiał etnograficzny w postaci szczupłych zapisków&#13;
dotyczących kraju i ludu, a także skąpy zasób wierzeniowy oraz folklorystyczny w zakresie prozy ludowej, tj. bajek i podań, mimo że sam Kolberg&#13;
określa we wstępie Łęczyckie jako „ziemię tak płodną w tradycje”1. Zdecydowanie przeważają pieśni związane ze zwyczajami i obrzędami oraz „powszechne”, czyli autonomiczne. Osobliwością monografii jest dołączenie do&#13;
niej zbioru tańców kujawskich, które były przedmiotem szczególnego zainteresowania i analiz autora. W rozdziale zatytułowanym Kujawy pomieścił&#13;
więc w Łęczyckiem 147 melodii tanecznych, po części z przyśpiewkami,&#13;
traktując je jako kontynuację tańców opublikowanych w 1867 roku w monografii Kujaw, gdzie nie zdołał opublikować wszystkich „z powodów od&#13;
nas niezależnych”. Zabieg ten tłumaczył „łącznością ich z łęczyckimi, już&#13;
z samego obu tych prowincyj położenia, ułatwiającego ich wzajemne na&#13;
siebie wpływy, wynikającą”2, co jednak według muzykologów badających&#13;
ten materiał nie wyjaśnia wszystkiego, gdyż widoczna w rękopisach Kolberga pasja, z jaką pracował nad tańcami kujawskimi, nad ich specyficzną&#13;
trzyczęściową strukturą, oraz szczególne zainteresowanie, jakie okazywał&#13;
kujawiakom, przemawiają raczej za potrzebą ukazania całego zbioru, jakim&#13;
dysponował3.&#13;
Na czwartą część Pokucia, wydaną podobnie jak trzecia dzięki podwojonej dotacji Akademii, składa się zbiór „kazek”, w którym znalazły się baśnie&#13;
magiczne, legendy, anegdoty i opowieści wierzeniowe, bajki zwierzęce oraz&#13;
zagadki i łamigłówki. Wyjątkowo, gdyż na ogół badacz tego nie praktykował, wymienia we wstępie do tego tomu nazwiska „opowiadaczy: włościan,&#13;
włościanek, diaków i inne osoby (z różnych Pokucia pochodzące miejscowości), które nam spisane tu kazki w rodzinnej swej udzielali mowie […]”4.&#13;
O. Kolberg Łęczyckie (DWOK T. 22), s. IV.&#13;
Tamże, s. 211, rozdział „Kujawy”, przyp. 1.&#13;
3&#13;
Zob. D. Pawlakowa Zbiór tańców kujawskich Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Kujawy.&#13;
Suplement do tomów 3 i 4 (DWOK T. 72/I), s. VI–XXIII oraz Ł. Smoluch Zapisy muzyczne&#13;
w „Łęczyckiem”, w: O. Kolberg Łęczyckie. Suplement do tomu 22 (DWOK T. 78), s. XXXVII–&#13;
XLIII.&#13;
4&#13;
Pokucie cz. IV (DWOK T. 32), s. XI.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
485&#13;
&#13;
�Wśród wskazanych narratorów (osiem nazwiskiem, jedna inicjałem nazwiska), reprezentujących Kołomyję, Ispas, Horodnicę, Czortowiec i Jasienów&#13;
Polny, znalazł się nauczyciel, student, diak, a także ludowi wykonawcy1.&#13;
Jak wspomniano, na Pokuciu Kolberg miał bardzo sprzyjające warunki dla&#13;
swoich badań i kontaktów z informatorami dzięki pobytom u zaprzyjaźnionych rodzin, z Przybysławskimi z Czortowca na czele, oraz dzięki wystawie w Kołomyi. Stąd pozyskane materiały etnograficzne i folklorystyczne&#13;
wyróżniają się autentycznością i wiarygodnością. Wśród wymienionych&#13;
w cytowanym wstępie osób szczególnie cennym dla Kolberga współpracownikiem był Bazyli Jurczeńko, nauczyciel z Ispasa, potem student prawa&#13;
w Czerniowcach, którego materiały obejmowały nie tylko teksty bajkowe,&#13;
zamieszczone w części IV monografii, ale i pieśni, a także dotyczyły zwyczajów, obrzędów i wierzeń. Tym ostatnim poświęcona jest część III Pokucia&#13;
wydana rok wcześniej, która zawiera poza opisem „świata nadzmysłowego”&#13;
także rozdział „Tańce” oraz „Przysłowia”. Charakter materiałów do tej czterotomowej monografii, przeważnie pozyskanych z autopsji, z bezpośrednich&#13;
relacji i w dużej mierze dzięki wystawie oraz dodatkowo weryfikowanych&#13;
w trakcie szczegółowych konsultacji2, sytuuje Pokucie wysoko wśród Kolbergowskich monografii pod względem wartości źródłowej.&#13;
Trzecią część Pokucia zrecenzował w 1889 roku Iwan Franko (1856–&#13;
1916), ukraiński pisarz, poeta i slawista3. Z uznaniem wyraził się o zawartej w tomie rozprawie o tańcach ludowych na Pokuciu, zakwestionował&#13;
jednak sposób opracowania samych przyśpiewek, zarzucając ich zbiorowi&#13;
chaotyczność, brak metody w podziale materiału na zapisany oryginalnie&#13;
i przejęty z innych źródeł oraz „rozsiekanie” poszczególnych pieśni na kawałki, tj. rozerwanie zwrotek logicznie układających się w całość. Za wielką zaletę uznał transkrypcję tekstów rusińskich, która „u p. Kolberga jest&#13;
w ogóle bardzo trafną i świadczy o wysoce rozwiniętym u autora słuchu&#13;
i odczuciu właściwości danego dialektu”, co tak skomentował dalej: „Można&#13;
1 W materiałach do monografii Pokucia odnaleźć można więcej nazwisk i informacji&#13;
o wykonawcach i mieszkańcach wsi niż w źródłach Kolberga dotyczących innych regionów.&#13;
Pisze o tym A. Skrukwa, zob. „Pokucie” Oskara Kolberga… (DWOK T. 81), s. XXXVI–XXXIX.&#13;
2&#13;
Cennym przykładem charakteru, zakresu i szczegółowości tych konsultacji są spisane&#13;
przez Kolberga Pytania skierowane do W. Przybysławskiego z lat 1878 i 1881, opublikowane&#13;
w suplemencie do Pokucia (DWOK T. 81) jako aneksy I–III, na s. 247–261.&#13;
3&#13;
Tekst Franki ukazał się w „Kwartalniku Historycznym” R. III: 1889, na s. 740–741, przedruk w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 286–288.&#13;
&#13;
486&#13;
&#13;
�śmiało powiedzieć, że dopiero od pojawienia się Pokucia Rusini otrzymali&#13;
sposobność poznania prawdziwej fonetyki tego wielce charakterystycznego&#13;
dialektu […]”1. Jednak i w tym zakresie wytknął autorowi niekonsekwencję zapisu gwarowego. Materiał w rozdziale „Świat nadzmysłowy” Franko&#13;
uznał za cenny, zwłaszcza w zakresie medycyny ludowej, wierzeń o roślinach i zwierzętach, ale zarzucił mu brak krytycyzmu wobec wykorzystanych źródeł i błędną ocenę ich autentyczności.&#13;
Kolberg odpowiedział recenzentowi na tych samych łamach2 z wyraźnym zniecierpliwieniem; po raz kolejny taka ocena jego dzieła wynikła bowiem, przynajmniej po części, z niezrozumienia założeń i metod jego pracy.&#13;
Zarzut „rozrywania” pieśni na pojedyncze zwrotki Kolberg odpiera najpierw kategorycznym stwierdzeniem, że ich w tym tomie nie ma, co następnie tak wyjaśnia:&#13;
Nikomu bowiem z dawniejszych nawet zbieraczy rzeczy ludowych nie przyszło&#13;
na myśl nazywać pieśniami kołomyjek, śpiewek krótkich, przyśpiewek, piosneczek okolicznościowych, wśród tańca najczęściej improwizowanych, równie jak krakowiaki urywkowych, nuconych już to w dwu- i czterowierszowych&#13;
zwrotkach, już zbitych w kilko- lub kilkunastozwrotkowe aglomeraty (odznaczone w naszej książce kreskami), a mogące równie dobrze w razie potrzeby&#13;
lub przypomnienia być rozbitymi, czyli (wedle słów sz. recenzenta) „posiekanymi” w drobniejsze, pojedyncze znów zwrotki, bo każda tworzy zwykle odrębną,&#13;
w sobie zamkniętą całość, a która to własność śpiewkę taką odróżnia stanowczo&#13;
od pieśni, gdzie ze względu na treść tej ostatniej wyrzucać zwrotek bez szkody&#13;
dla utworu nie można […]3.&#13;
&#13;
O ruchliwości autonomicznych przyśpiewek i tworzeniu z nich różnych&#13;
konglomeratów decyduje więc sytuacja wykonawcza i inwencja śpiewającego, a zestawianie w tomie „przypadkowo spojonych w jedno dla zbliżonej&#13;
treści lub podobieństwa obrazów” ma dokumentować mechanizm funkcjonowania tych tekstów, a nie sztywną, ustaloną formę takiej okazjonalnej całości. W odpowiedzi na zarzut Franki, że brak przy tańcach wskazówek źródłowych, odpowiada, że podaje je dla tekstów przejętych z innych zbiorów&#13;
Tamże, aneks VIII, s. 287.&#13;
Krótka replika jako odpowiedź na recenzję III tomu „Pokucia”…, „Kwartalnik Historyczny” R. IV: 1890, s. 221–223. Przedruk w: O. Kolberg Studia, rozprawy… (DWOK T. 63), s.&#13;
412–415 oraz w: O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 288–291.&#13;
3&#13;
Tamże, aneks VIII, s. 288.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
487&#13;
&#13;
�w formie odsyłaczy pod tekstami kołomyjek, a spisane przez siebie opatruje notą o lokalizacji geograficznej. Do zarzutu „niejednostajnej w dziele&#13;
pisowni” rozumianej przez recenzenta jako niekonsekwencja transkrypcji,&#13;
generalnie ocenianej przez niego bardzo pozytywnie, odnosi się, kierując&#13;
do swojego wstępu do części IV Pokucia, gdzie tłumaczy ich przyczyny1.&#13;
Pisze tam:&#13;
Pragnąc zebrane tu kazki wiernie oddać w narzeczu miejscowego ludu, trzymaliśmy się przy spisywaniu ich metody fonetycznej i dlatego wsłuchiwaliśmy się&#13;
pilnie w brzmienie każdej niemal przez opowiadacza wymówionej głoski.&#13;
&#13;
Praktyka taka prowadzi go do wniosku, że „odmiany” wymowy właściwe są nie tylko różnym częściom regionu, lecz że bywają odbiciem wahań&#13;
wymowy lokalnej lub użycia dźwięku pośredniego, złożonego, nie dającego&#13;
się oznaczyć graficznie, a także mogą oddawać chwiejność wymowy jednego nawet narratora, i to w tej samej opowieści czy relacji. Wyczulone ucho&#13;
Kolberga obdarzonego znakomitym słuchem pozwalało na wychwytywanie&#13;
niuansów, a także na dokumentację żywego, konkretnego przekazu gwarowego, z wszystkimi jego odchyleniami i niekonsekwencjami, a nie ustabilizowanego, dialektologicznie poprawnego tekstu i „jednostajnej pisowni”. Te&#13;
walory dokumentacji Kolberga doceniła dopiero współczesna dialektologia,&#13;
o czym była już mowa wcześniej. Na zarzut braku krytycyzmu wobec źródeł ilustrujących świat wierzeń autor Ludu odpowiedział:&#13;
Prawda, żeśmy się starali o zdobycie jak największej liczby szczegółów, bo zasób&#13;
ich im obfitszy, tym się staje pożądańszym dla przyszłego rzeczy tych badacza.&#13;
Prawda też, żeśmy się nie zapuszczali w krytyczne każdego zdobytego szczegółu&#13;
ocenianie, gromadząc po największej części materiał surowy, bo czynność taka&#13;
należy do przyszłego mitologa, a nie do zbieracza, który – owszem – przedwczesnej krytyki jak najmocniej wystrzegać się powinien2.&#13;
&#13;
Kolberg wytknął też France, że „zarzut bezkrytyczności i niesforności podanego materiału” nie powinien być gołosłowny, lecz wsparty konkretnymi&#13;
dowodami, bo bez nich nie posiada wartości naukowej.&#13;
1&#13;
Tamże, aneks VIII, s. 290–291; Kolberg kieruje do przedmowy do cz. IV Pokucia (DWOK&#13;
T. 32), zob. s. X–XI.&#13;
2&#13;
O. Kolberg Pokucie. Suplement… (DWOK T. 81), aneks VIII, s. 290.&#13;
&#13;
488&#13;
&#13;
�Ta replika Kolberga była jego ostatnim głosem polemicznym. Świadczy&#13;
ona z jednej strony o niezmienności principiów, z drugiej o nierzadkim&#13;
ówcześnie braku zrozumienia dla jego perspektywicznego planu, opartego&#13;
na poprzedzającej naukowe wnioski pracy zbieracza, na skrzętnym gromadzeniu odpowiedniej bazy źródłowej, by dopiero później możliwa była interpretacja i krytyka materiału, a także kompetentne badania porównawcze.&#13;
Także w roku 1889 ukazały się w „Zbiorze Wiadomości do Antropologii&#13;
Krajowej” dwa artykuły Kolberga poświęcone baśniom, zwyczajom i obrzędom weselnym z Polesia1. Ich publikacja związana była ze wspomnianą&#13;
wyżej propozycją Kolberga z 1888 roku odstąpienia Komisji Antropologicznej do druku swoich materiałów, których już nie zamierzał wykorzystać&#13;
w monografiach. O genezie tych prac brak bliższych danych, wiadomo&#13;
jedynie z noty Kolberga, że są to materiały po części nadesłane, po części&#13;
przekazane przez osobę przybyłą z Polesia do Krakowa. Sześć tekstów bajkowych z artykułu pierwszego, pochodzących z okolic Pińska i Lubieszowa,&#13;
Kolberg określa jako dyktowane przez tę nieznaną osobę. Trzy opisy wesel&#13;
wraz z 90 tekstami pieśni (i jedną melodią) w artykule drugim dopełnia&#13;
kilka informacji o zwyczajach z ponad 30 tekstami pieśni (i jedną melodią),&#13;
31 zdań i przysłów oraz kilka przyczynków do wierzeń i języka.&#13;
W grudniu 1889 roku do licznych i pilnych prac Kolberga dołączone&#13;
zostało nowe wyzwanie. Od Włodzimierza Dzieduszyckiego, kuratora Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie, badacz otrzymał&#13;
w darze jubileuszowym propozycję sfinansowania nakładu jednotomowej&#13;
„monografii części Rusi Czerwonej” o objętości około 20 arkuszy, za sumę&#13;
500 fl. reń. Odpowiadając darczyńcy, Kolberg poinformował sponsora, że&#13;
„do monografii w podobnych rozmiarach kwalifikuje się jedynie okolica&#13;
Przemyśla, lecz i ta wyczerpującą być nie może z powodu braku pewnych&#13;
szczegółów […]” i przedstawił zarys treści tomu2. Po zaakceptowaniu tego&#13;
planu przystąpił natychmiast do pracy nad materiałami przemyskimi, jednak nie zdążył tej monografii ukończyć.&#13;
Tymczasem bowiem coraz bardziej opuszczały go siły fizyczne. Kopernicki, w którego domu zamieszkał na początku lipca 1889 roku, miesiąc&#13;
O. Kolberg Baśni z Polesia, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. XIII: 1889,&#13;
s. 200–207 oraz Zwyczaje i obrzędy weselne z Polesia, tamże, s. 208–245. Przedruk w: O. Kolberg Białoruś–Polesie (DWOK T. 52).&#13;
2&#13;
List do W. Dzieduszyckiego z 14 XII 1889 r., Korespondencja… cz. III (DWOK T. 66),&#13;
s. 648–649.&#13;
1&#13;
&#13;
489&#13;
&#13;
�po uroczystościach jubileuszowych, najbliższy świadek ostatniego okresu&#13;
życia przyjaciela, tak pisał bezpośrednio po jego śmierci o tych wspólnych&#13;
miesiącach:&#13;
Przeszło od półtora roku coraz bardziej upadającego już na siłach na czas krótki&#13;
tylko pokrzepiły go i ożywiły owe powszechne wyrazy uznania. Od lipca roku&#13;
prz. [tj. 1889], gdy w moim domu zamieszkał, nieustannie zajęty wydawaniem&#13;
trzech dzieł naraz (Mazowsze T. V, Chełmskie T. 1, Kaliskie T. 1), użalał się&#13;
on nieraz, że go siły fizyczne coraz widoczniej opuszczają, tak iż nie mogąc jak&#13;
dawniej po kilkanaście godzin z rzędu pracować przy biurku, bywał coraz to&#13;
częściej zmuszony odrabiać to, co się dawało, leżąc w łóżku. Pomimo to wszakże&#13;
aż do później jesieni zwykł on był każdej niedzieli odwiedzać swoich znajomych,&#13;
a niekiedy i w dnie powszednie wychodził na parę godzin do miasta. Po tych&#13;
wycieczkach jednak powracał każdy raz wielce znużony i skutkiem tego z początkiem zimy wychodził już nader rzadko, a od Nowego Roku aż do wiosny nie&#13;
opuszczał wcale swego mieszkania. Do tego też zmuszało go dostrzeżone po raz&#13;
pierwszy już w styczniu [1890] znaczniejsze obrzęknięcie nóg, którym się słusznie&#13;
zaniepokoił, gdyż było to pierwszym zwiastunem ostatecznego osłabienia organizmu i wyczerpującej się u starca czynności serca i krwi krążenia. To obrzękniecie nóg wraz z osłabieniem ogólnym, przy dość zadawalniającym skądinąd&#13;
stanie zdrowia, powiększało się u niego powolnie do tego stopnia, iż śp. O. Kolberg był zmuszony coraz to dłużej przebywać w łóżku, którego na koniec od&#13;
początku kwietnia nie opuszczał już wcale. Widząc w tym zbliżający się już kres&#13;
życia swojego, coraz częściej odtąd zwykł on był mówić ze mną o tym, co się&#13;
stać ma z jego puścizną naukową i materialną. Co do pierwszej – wtajemniczał&#13;
on mnie ponownie w swoje dawne zamiary i wynurzał obecne życzenia, a co&#13;
do ostatniej – na kilka tygodni przed śmiercią upełnomocnił jednego ze swych&#13;
najszczerszych czcicieli, p. mecenasa dra Stan. Abłamowicza do zlikwidowania&#13;
swego jedynego mienia, tj. wszystkich swych nakładów zostających na składzie&#13;
w drukarniach i w komisie u księgarzy. Przy tym wszystkim, z umysłem po&#13;
dawnemu spokojnym, jasnym i czynnym zachował on do ostatniej chwili pamięć zadziwiającą, dokładną i pewną o wszystkich szczegółach tyczących swego&#13;
przedmiotu oraz prac przez siebie rozpoczętych lub zamierzonych i materiałów&#13;
do nich przysposobionych. […] Z tych zaś najbardziej zajmowała go monografia&#13;
Przemyskiego, którą w darze jublileuszowym dla O. Kolberga wspaniałomyślnie&#13;
ofiarował się wydać kosztem własnym szczery wielbiciel prac jego i zasług,&#13;
hrabia Wł. Dzieduszycki. Toteż porządkowaniem materiałów do tego dzieła&#13;
zajmował się on aż do ostatniej chwili niemal, a pomagała mu w tym najgorliwiej zacna przyjaciółka jego, pani Józefowa [Pelagia] Blizińska, przesiadując przy&#13;
&#13;
490&#13;
&#13;
�jego łożu po kilka godzin codziennie, które spędzała na przepisywaniu pod jego&#13;
kierunkiem i układaniu zebranych do tego dzieła materiałów i notatek1.&#13;
&#13;
Ostatecznie, według świadectwa Kopernickiego, „[…] I-szy arkusz tylko&#13;
był przez samego O. Kolberga do druku podany”, a „dwa pierwsze arkusze&#13;
Przemyskiego miał zaś jeszcze sam w ręku i korektę sam zrobił”2. Kopernicki pisze, że jeszcze 1 czerwca wieczorem zastał Kolberga nad korektą&#13;
drugiego arkusza monografii i wspomina dalej:&#13;
Podczas parogodzinnej bytności mej u niego o niczym innym on już nie mówił,&#13;
tylko o tekach swoich i o dziełach przygotowanych do wydania i dawał mi tym&#13;
razem szczegółowe objaśnienia i wskazówki co do wydania Chełmskiego (T.&#13;
II i III), Mazowsza (T. VI i VII) i Kaliskiego [T. II], opowiadając dokładnie, co&#13;
i gdzie mam znaleźć po jego śmierci. Zapisawszy sobie to wszystko, odszedłem,&#13;
pocieszając jego i siebie nadzieją, że do spełnienia tych zleceń przyjdzie mi&#13;
jeszcze nierychło3.&#13;
&#13;
Śmierć w dniu 3 czerwca 1890 roku przerwała tę prowadzoną do ostatnich chwil życia pracę. Przygotowanie Przemyskiego do wydania kontynuował Kopernicki i opublikował je w rok po śmierci przyjaciela, opatrując&#13;
tom przedmową zawierającą obszerny i rzetelny, najdokładniejszy z dotychczasowych „obraz życia, działalności i zasług naukowych Kolberga” i składając tym samym kolejny, już pośmiertny, hołd autorowi Ludu4. Kopernicki&#13;
zdążył jeszcze w tym samym 1891 roku wydać część II Chełmskiego. Jego&#13;
intensywne prace nad spuścizną Kolberga przerwała śmierć 25 września&#13;
1891 roku.&#13;
&#13;
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga, „Wisła” T. IV: 1890, s. 509–510.&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy, w: O. Kolberg Przemyskie (DWOK T. 35),&#13;
s. XX oraz słowo wstępne Od nakładcy, tamże, s. III.&#13;
3&#13;
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 510. Z relacji tej wynika, że w planach Kolberga&#13;
były jeszcze dwa tomy Mazowsza (cz. VI i VII), dwa tomy Chełmskiego (cz. II i III) oraz cz. II&#13;
Kaliskiego. Kopernicki zdołał wydać obok Przemyskiego jedynie cz. II Chełmskiego (DWOK&#13;
T. 34), gdyż niespełna półtora roku po Kolbergu zmarł. Części VI i VII Mazowsza oraz Mazury&#13;
pruskie ukazały się w ramach DWOK jako tomy 41, 42, 40, ponadto części I–VII Mazowsza dopełnione zostały trzema woluminami suplementowymi (DWOK T. 80/I–III). Natomiast niedrukowane materiały chełmskie znalazły się w suplementowym tomie 82 DWOK. Cz. I Kaliskiego&#13;
ukazała się w roku 1890, materiał tam niewydany pomieszczono w tomach 46 i 79 DWOK..&#13;
4&#13;
Dr I.K. [I. Kopernicki] Przedmowa wydawcy... (DWOK T. 35), s. V.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
491&#13;
&#13;
�Według cytowanej wyżej relacji Kopernickiego o ostatnich chwilach życia przyjaciela 2 czerwca gasnący już, ale całkowicie przytomny i pogodny&#13;
Kolberg wezwał zaprzyjaźnionego z nim pastora Jerzego Gabrysia, zdołał&#13;
pożegnać się z licznie odwiedzającymi go przyjaciółmi, a po ich odejściu,&#13;
wieczorem, w obecności pastora Gabrysia przekazywał Kopernickiemu&#13;
[…] ostatnie swe rozporządzenia i życzenia przedśmiertne, które z pogodą zazdrości godną zakończył tymi słowy: „Umieram, Bogu dzięki, z tą pociechą, że&#13;
według sił moich zrobiłem za życia, co mogłem, że nikt mię za próżniaka nie&#13;
ma i mieć nie będzie, a to, co po sobie zostawiam, przyda się ludziom na długo1.&#13;
&#13;
Trzeciego czerwca około godziny 10 wobec pastora Gabrysia i Tadeusza Konopki oraz Kopernickiego spisany został przez mecenasa Stanisława&#13;
Abłamowicza testament. Oto jego pełny tekst:&#13;
Moja ostatnia wola&#13;
Książki, rękopisma w tekach, rysunki, nuty itp. materiały oddaję do dyspozycji&#13;
memu przyjacielowi, dr Izydorowi Kopernickiemu. Odda on Akademii, co za stosowne uzna. – Co do wydawnictw pod swoją opieką i kierunkiem porozumie się&#13;
z Akademią Umiejętności i z Kasą Mianowskiego, a nikt dr. Izydora Kopernickiego pod tym względem krępować ani kontrolować nie ma prawa. – Z pozostałej&#13;
gotówki wynoszącej około dwa tysiące pięćset zł reń. przeznaczam na pogrzeb&#13;
mój 200 zł reń., a nadto 300 zł reń., czyli razem 500 zł reń. do rąk pastora Gabrysia, który kwotę 300 zł reń. użyje według danych mu wskazówek na cele&#13;
dobroczynne i na potrzeby kościoła, na pomnik lub tablicę pamiątkową itd., na&#13;
co dodaję jeszcze dwieście zł reń., czyli razem z kosztami pogrzebu siedemset&#13;
zł reń do rąk p[asto]ra Gabrysia. – Drukarzowi [Franciszkowi] Łysakowskiemu&#13;
z Drukarni Uniwersyteckiej sto zł reń., drukarzom z tejże drukarni, Blaszkiemu&#13;
[Jan Blaschka] i Garsteckiemu [Ludwik Garsztecki], każdemu po pięćdziesiąt&#13;
zł reń. Resztę gotówki po opędzeniu wydatków ostatnich dni życia mego i po&#13;
moim pogrzebie oddaję do rozporządzenia Dra Izydora Kopernickiego na koszta&#13;
wydawnictwa Rusi Chełmskiej i innych materiałów.&#13;
Książki wydane moim nakładem, a znajdujące się w drukarniach i w księgarniach w Krakowie i Warszawie mój pełnomocnik, adw[okat] Dr Stanisław Abłamowicz, sprzeda której bądź firmie w Krakowie lub Lwowie czy Warszawie, a po&#13;
opłaceniu długów i rachunków z drukarniami, kosztów przeprowadzenia tego&#13;
1&#13;
&#13;
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 511.&#13;
&#13;
492&#13;
&#13;
�interesu, pozostałą resztę wyda mojej synowicy, Karolinie Wąsowskiej w Sandomierzu na potrzeby jej córek z Kolberga spłodzonych. – Wieniec srebrny i medal&#13;
z wystawy paryskiej oraz korespondencje odda P. dr Kopernicki Bibliotece Jagiellońskiej. – Odzież, bieliznę i pościel do dyspozycji p[asto]ra Gabrysia.– Wykonawcą mojej ostatniej woli naznaczam dra Izydora Kopernickiego i p[asto]ra&#13;
Gabrysia. Przy czym oświadczam, że o ile w tej mojej ostatnie woli specjalnych&#13;
nie poczyniłem zapisów, mianuję moim uniwersalnym spadkobiercą tegoż mojego przyjaciela, dra Izydora Kopernickiego.&#13;
Taka jest moja ostatnia wola, którą własnoręcznie wobec trzech uproszonych&#13;
świadków podpisuję – Kraków, dnia 3 czerwca 1890 – Oskar Kolberg1.&#13;
&#13;
Dla prawnego zabezpieczenia testamentu wymagane było wyznaczenie&#13;
w nim obywatela państwa austriackiego jako uniwersalnego spadkobiercy&#13;
tego, co nie zostało objęte zapisami.&#13;
O godzinie pierwszej – wspomina Kopernicki – przyniesiono mu z drukarni&#13;
Uniwersyteckiej kilka egzemplarzy świeżo wydanego tomu pierwszego Chełmskiego, który przeglądał z błogim wyrazem zadowolenia i czynił uwagi o podanych w nim rycinach, a na jednym egzemplarzu ofiarowanym obecnemu p. Tadeuszowi Konopce, synowi najdawniejszego swego współpracownika i przyjaciela, śp. Józefa, na pamiątkę własną ręką kilka wyrazów, ostatnich w swym&#13;
życiu, bardzo wyraźnie napisał. Odtąd bez żadnych cierpień gasnął powolnie&#13;
i cicho; o kwadrans przed 5-tą ostatek sił go opuścił, tak iż mówić już przestał,&#13;
a o samej 5-ej po pd., wraz z otaczającymi go panią Blizińską i drem Abłamowiczem odebraliśmy ostatnie, wdzięczne jego spojrzenie pożegnalne i ze czcią mu&#13;
oczy zamknęliśmy na spoczynek wieczny. Tak oto umierał, jak żył – cicho i pogodnie – czczony powszechnie nasz śp. Oskar Kolberg2.&#13;
&#13;
Rękopiśmienna kopia Mojej ostatniej woli Kolberga, sporządzona ręką Kopernickiego dla&#13;
Karoliny Wąsowskiej (w zbiorach Biblioteki Narodowej, sygn. II 6487). Kopernicki potwierdził&#13;
w niej – obok Kolbergowskiego – podpisy trzech świadków: Tadeusza Nowiny Konopki, pastora Jerzego Gabrysia, „proboszcza ewang. Ś. Marcina” i dr. Stanisława Abłamowicza, a na&#13;
końcu dokumentu zamieścił notatkę: „Dla W-ej Pani Karoliny Wąsowskiej z oryginału najwierniej przepisane przez Dr. IKopernickiego”. Zapisy testamentu Kolberga omówił też Kopernicki&#13;
w artykule Śmierć O. Kolberga…, s. 511–512.&#13;
2&#13;
Tamże, s. 512. Według relacji „Czasu”: „Do ostatnich chwil otaczali umierającego pp. Ksawery Konopka, Bliziński, tudzież panie [Pelagia] Blizińska i [Wanda] Żeleńska” (Oskar Kolberg,&#13;
„Czas” 1890, nr 127, z 5 VI). Ten dziennik zamieścił także w Kronice nr 130 (z 10 VI) nadesłany&#13;
do redakcji list Ksawerego Konopki ze wspomnieniem o należącym również do grona bliskich&#13;
przyjaciół zmarłego lekarzu, Tomaszu Mączce, „który przez szereg lat całkiem bezinteresownie&#13;
1&#13;
&#13;
493&#13;
&#13;
�Był to wtorek 3 czerwca 1890 roku.&#13;
Pogrzeb Kolberga na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbył się&#13;
w czwartek, 5 czerwca, o godzinie 17. Zgromadził licznie społeczność krakowską, zwłaszcza przedstawicieli inteligencji – według słów Kopernickiego: „począwszy od sędziwego prezesa Akademii Um[iejętności] i wszystkich&#13;
jej członków aż do najcichszego pracownika z drukarni”1. Obecni byli m.in.&#13;
obok prezesa Akademii, Józefa Majera i jej sekretarza, Stanisława Tarnowskiego, rektor Edward Korczyński i liczne grono profesorów uniwersytetu,&#13;
prezydent miasta Feliks Szlachtowski, wielu przedstawicieli świata nauki,&#13;
sztuki i literatury. Przybyło kilku członków najbliższej rodziny z Warszawy i z Sandomierza, zabrakło jednak liczniejszej reprezentacji chłopów&#13;
z Modlnicy i podkrakowskich wsi okolicznych, co tłumaczono faktem,&#13;
że ponieważ tego dnia przypadało święto Bożego Ciała, brali oni udział&#13;
w popołudniowych procesjach. Przy wynoszeniu trumny w bramie domu&#13;
pożegnał zmarłego Ksawery Konopka, dziękując jednocześnie Kopernickiemu za troskę i opiekę nad Kolbergiem w ostatnim okresie jego życia, a od&#13;
bram cmentarza trumnę poniosła młodzież akademicka. Prowadzący pogrzeb pastor Gabryś, żegnając zmarłego, nazwał go „człowiekiem pokoju”&#13;
i zwracał uwagę na jego miłość do kraju i ludzi, a zwłaszcza do wiejskiego&#13;
ludu. W imieniu Akademii Umiejętności przemawiał prof. Rostafiński, który&#13;
przyznał wprawdzie Kolbergowi wielkie zasługi za jego prace etnograficzne&#13;
i stwierdził, że cała Słowiańszczyzna nie ma równego Kolbergowi badacza&#13;
w dziedzinie krajoznawstwa, ale – jak to skomentował sprawozdawca „Nowej Reformy” – „zapuścił się wszakże w analizę krytyczną, odpowiednią&#13;
na katedrze prelekcyjnej, zakończoną pozytywnym orzeczeniem, iż dzieła&#13;
Kolberga nie są doskonałymi”. Uznano to za oczywisty nietakt i poważny&#13;
&#13;
trafną kuracją utrzymywał go [Kolberga] przy życiu, osładzał mu chwile smutku i boleści, całe&#13;
dnie, w końcu i noce bezsenne mu poświęcał”.&#13;
1&#13;
I. Kopernicki Śmierć O. Kolberga…, s. 512, tam jedynie krótka informacja o pogrzebie.&#13;
Obszerniejsze sprawozdanie zamieściła m.in. „Nowa Reforma” 1890, w nr. 128 (z 7 VI), w dziale Kronika, Kraków, 6 czerwca, krótsze podał także „Czas” 1890, w nr. 128 (z 7 VI), w dziale&#13;
Z miasta i kraju. O śmierci i pogrzebie Kolberga informowały oba czasopisma w nr. 126&#13;
(z 4 VI) i 127 (z 5 VI), w obu zamieszczono też w nr. 127 obszerniejsze nekrologi. Nekrolog&#13;
i zwięzłą relację Pogrzeb śp. Oskara Kolberga opublikowała też m.in. „Gazeta Lwowska” 1890,&#13;
nr 127 (z 5 VI) i 129 (z 8 VI), w dziale Kronika, doniesienie o śmierci, nekrolog i relację z pogrzebu – „Dziennik Poznański” 1890, nr 127 (z 5 VI) i 129 (z 8 VI).&#13;
&#13;
494&#13;
&#13;
�dysonans „nad niezasypaną jeszcze mogiłą”1. Przemawiali jeszcze student&#13;
Józef Kazimierz Ehrenberg w imieniu „Czytelni Akademickiej” oraz po&#13;
ukraińsku Iwan Nawrocki, przewodniczący stowarzyszenia „Akademiczna&#13;
Hromada”. Wśród wieńców znalazły się m.in. przekazane przez Warszawskie Towarzystwo Muzyczne, warszawską „Lutnię”, Akademię Umiejętności,&#13;
krakowskie Towarzystwo Muzyczne, Akademiczną Hromadę, Koło Literacko-Artystyczne, drukarzy z Drukarni Uniwersyteckiej składających dzieła&#13;
Kolberga, włościan z Modlnicy, rodziny Konopków i Blizińskich. Kolberg&#13;
został pochowany w grobie, który na jego wyraźne życzenie przygotowano&#13;
obok grobowca śp. Józefa Szujskiego.&#13;
XXVI&#13;
[Trzy ostatnie tomy z 1890 roku: cz. V Mazowsza, cz. I Chełmskiego, Kaliskie [cz. I]. – Dwa pośmiertne tomy wydane przez Kopernickiego: cz. II&#13;
Chełmskiego – zamknięcie monografii regionu, Przemyskie. Zarys etnograficzny. – Dalsze działania Kopernickiego: zamiar druku cz. II Kaliskiego, starania w Kasie Mianowskiego o fundusz na cz. VI Mazowsza – plany&#13;
przerwane przez śmierć 24 IX 1891 roku. – Zobowiązania Kolberga wobec&#13;
drukarni. – Pamięć współczesnych Kolbergowi: nowy nagrobek wystawiony na cmentarzu Rakowickim w 1893 r. z funduszy zebranych z inicjatywy W. Żeleńskiego, tablica epitafijna w kościele ewangelickim św. Marcina&#13;
w Krakowie.]&#13;
&#13;
Ogromny dorobek badawczy i wydawniczy opublikowany staraniem&#13;
samego Kolberga zamykają wspomniane już wyżej, a wydane w roku jego&#13;
odejścia, tj. 1890, trzy tomy: Mazowsze cz. V, Chełmskie cz. I oraz Kaliskie&#13;
[cz. I]. Te z kolei dopełniają dwa tomy ukończone i wydane pośmiertnie&#13;
w 1891 roku przez Izydora Kopernickiego, lecz zaplanowane i rozpoczęte&#13;
jeszcze przez samego Kolberga: Chełmskie cz. II oraz Przemyskie. Spośród wymienionych była już mowa o monografii Mazowsza. Natomiast&#13;
1&#13;
„Nowa Reforma” 1890, nr 128. Satyryczno-humorystyczne pismo krakowskie „Diabeł”&#13;
w swoim dodatku do nr. 12 (z 19 VI) 1890 r., w rubryce Kronika diabelska zamieściło zjadliwy&#13;
komentarz dotyczący nietaktu profesora Rostafińskiego, który w swojej mowie nad grobem,&#13;
mimo uznania zasług Kolberga, wyraził opinię o niedokładności jego prac, kwestionując z pozycji autorytetu profesora botaniki określenie „kwiat śląski” występujące w przytoczonej przez&#13;
Kolberga pieśni z okolic Cieszyna.&#13;
&#13;
495&#13;
&#13;
�dwutomowe Chełmskie, podobnie jak Pokucie i Mazowsze wydane z podtytułem Obraz etnograficzny, zasługuje na nieco dokładniejsze omówienie&#13;
ze względu na cenny materiał folklorystyczny, dialektologiczny i etnograficzny, zgromadzony po części w trakcie własnych badań terenowych Kolberga, a w przeważającej mierze przez Marię Hemplównę z Tarnowa pod&#13;
Chełmem. Była to jedna z najsumienniejszych współpracowniczek Kolberga; jej materiały cechuje staranność, kompetencja i wiarygodność1. Zbieraczka przekazywała Kolbergowi liczne zapisy tekstów ludowych: pieśni,&#13;
bajek, przysłów i dialogów chłopskich, wiadomości etnograficzne o kulturze materialnej, m.in. o gospodarstwie chłopskim, ubiorach, sprzętach,&#13;
zajęciach, narzędziach, wsparte jej licznymi rysunkami i szkicami, także&#13;
opisy zwyczajów i obrzędów, wierzeń i przesądów, a ponadto wysoko oceniane współcześnie zapisy gwarowe z okolic Tarnowa, gawędy chłopskie&#13;
stanowiące tzw. próbki żywej mowy oraz opracowany według samodzielnie&#13;
ustalonego systemu obszerny słownik miejscowych gwar wraz z charakterystyką form i zjawisk gramatycznych. Materiał ten znacznie wzbogacił&#13;
obraz regionu chełmskiego w ujęciu Kolberga i decydująco zaważył na&#13;
wartości jego monografii. Dopełniają ją niewydane w XIX wieku zapisy ujęte we współczesnym tomie suplementowym, na które składają się głównie&#13;
nowe pieśni i materiał leksykograficzny w postaci wspomnianego słownika.&#13;
Chełmskie przynosi również materiał ukazujący wzajemne przenikanie się&#13;
wpływów ruskich i polskich na obszarze etnicznego pogranicza, a także&#13;
Na wysoką wartość materiałów Hemplówny i ich decydujące znaczenie dla Chełmskiego&#13;
Kolberga zwrócili już uwagę ówcześni badacze: Izydor Kopernicki oraz Jan Karłowicz. Wydawca cz. II Chełmskiego określił zbieraczkę jako „nieocenioną współpracowniczkę i przyjaciółkę”, która „usuwała wszelkie trudności” w obcowaniu Kolberga ze słabo jeszcze w latach&#13;
sześćdziesiątych znanym mu językiem i folklorem rusińskim i „która nie tylko dopomagała&#13;
mu nieodstępnie w jego badaniach podczas trzykrotnego pobytu Kolberga w okolicy Sawina,&#13;
lecz i sama później, wtajemniczywszy się należycie w jego zadanie, zbierała dlań ustawicznie&#13;
i dostarczała mu wszelkich wiadomości i materiałów, spisywanych przez siebie aż do roku&#13;
1876” (Przedmowa wydawcy..., DWOK T. 35, s. VII–VIII). Podobna była ocena Karłowicza,&#13;
który recenzując ten tom („Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 112–118) jako należący „do&#13;
najciekawszych i najbardziej pouczających z szeregu ogromnego zbioru ludoznawczego, który&#13;
zawdzięczmy Kolbergowi”, pisał: „Przekonywa on nas także, iż p. Hemplówna, gdyby chciała,&#13;
mogłaby nas jeszcze obdarzyć pięknymi i ważnymi przyczynkami do etnografii krajowej, bo&#13;
to, co spod pióra jej wyszło, ma pierwszorzędną wartość jako materiał, a przypuszczamy, iż&#13;
nie wyczerpuje niezmiernego skarbu rzeczy ludowych tej okolicy” (tamże, s. 113). Zob. też&#13;
Karłowicza recenzja cz. I Chełmskiego (tamże, s. 109–112), gdzie autor podkreśla m.in. wagę&#13;
dokumentacji wzajemnych wpływów języka i folkloru rusińskiego i polskiego.&#13;
1&#13;
&#13;
496&#13;
&#13;
�dokumentuje przejściowy etap rozwoju gwar ukraińskich Chełmszczyzny,&#13;
szczególnie cenny dla dialektologii historycznej ze względu na brak źródłowych przekazów z tego zakresu1.&#13;
Kaliskie, ostatni, 23. tom wydany w ramach Ludu, prezentuje tylko część&#13;
materiału do planowanej przez Kolberga dwutomowej monografii, obejmującej stosunkowo duży obszar po obu stronach Warty, „sięgający terenów&#13;
na północ od Konina i Słupcy i na południe od Częstochowy”, sztucznie&#13;
wyodrębniony ze względu na ówczesne granice zaborów pruskiego i rosyjskiego2. Książka jest tomem skromnym; zawiera opis kraju i ludu oraz dwa&#13;
bardziej rozbudowane rozdziały „Zwyczaje” (z pieśniami głównie religijnymi) i „Obrzędy”, oba przedzielone relacją o „Wyżynku”. Na uwagę zasługuje&#13;
tu folklor pielgrzymkowy z zapisami muzycznymi zaprezentowany przez&#13;
Kolberga w „Przypisach” na końcu tomu. Pozostały materiał przynależny&#13;
według planu Kolberga każdej jego monografii, tj. przede wszystkim pieśni&#13;
w liczbie ponad 600 i prawie 240 tańców i melodii bez tekstu, opis świata&#13;
nadzmysłowego oraz opowieści i bajki, wydane zostały dopiero w ramach&#13;
Dzieł wszystkich i dopełnione osobnym tomem suplementowym. Stosunkowo nieliczne poza zapisami pieśniowo-muzycznymi, materiały własne,&#13;
terenowe Kolberga, składające się na ten tom, pochodzą sprzed 1871 roku,&#13;
sięgając początku lat czterdziestych; uzupełnione zostały przejętymi z literatury, także późniejszej i najnowszej, m.in. z prac badaczy tego regionu,&#13;
Ignacji Piątkowskiej, Józefa Grajnerta, Stanisława Ciszewskiego.&#13;
Przemyskie, tylko częściowo uporządkowane do druku przez Kolberga – jak wspomniano – opracował do końca, zredagował i wydał Kopernicki, nakładem Muzeum Przyrodniczego im. Dzieduszyckich we Lwowie.&#13;
Książka, obwarowana przez mecenasa limitem około 20-arkuszowej objętości, dotyczyła stosunkowo niewielkiego obszaru okolic Przemyśla jako&#13;
1&#13;
Zob. E. Millerowa „Chełmskie” Oskara Kolberga, w: O. Kolberg Chełmskie. Suplement&#13;
do tomów 33 i 34 (DWOK T. 82), s. V–LXVI i LXXVI–LXXXVI oraz B. Linette, tamże, s. LXVI–&#13;
LXXVI. Tam omówienie badań w regionie, pozyskanych zbiorów, zachowanych rękopisów oraz&#13;
współpracy z Hemplówną i działań Kopernickiego jako wydawcy części drugiej monografii.&#13;
2&#13;
Zob. E. Antyborzec, I. Chmielewska, M. Prochaska „Kaliskie” Oskara Kolberga oraz „Kaliskie–Sieradzkie”, w: O. Kolberg Kaliskie. Suplement do tomu 23 (DWOK T. 79), s. VII. Tam (s. V–&#13;
–XXXIII) omówienie badań Kolberga, planów wydania i materiałów zawartych w tomie 23&#13;
oraz w dopełniającym go tomie 46 DWOK pt. Kaliskie–Sieradzkie. Karłowicz w recenzji&#13;
Kaliskiego („Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 586–589) określa tom 23 jako należący&#13;
„do najmniej samodzielnych” i postuluje „dopełnienie tego tomu I. następnymi z papierów po&#13;
O. Kolbergu […]” (tamże, s. 586 i 587), czego realizacją jest wspomniany tom 46.&#13;
&#13;
497&#13;
&#13;
�„części Rusi Czerwonej” i nie jest monografią pełną, co uwidacznia podtytuł&#13;
nadany przez wydawcę Zarys etnograficzny1. Najwięcej miejsca przypadło&#13;
w niej pieśniom i opisom czterech wesel wraz z towarzyszącymi im pieśniami. Dokumentacja obrzędu weselnego pochodzi tu w całości z własnych&#13;
badań Kolberga, a związanych z nimi około 160 pieśni spisanych zostało&#13;
przez badacza ze słuchu. Jest to najcenniejszy materiał źródłowy tomu&#13;
obok pieśni autonomicznych w liczbie ponad stu, także zanotowanych przez&#13;
Kolberga w czasie badań terenowych. Znacznie skromniej przedstawia się&#13;
opis kultury materialnej, wierzeń i zasób innych tekstów folkloru reprezentowanych przez czternaście bajek. Podobnie jak w przypadku Chełmskiego&#13;
widoczne jest tu w materiale folklorystycznym zjawisko charakterystyczne&#13;
dla kultury ludowej pogranicza etnicznego, tj. przenikanie się ukraińskich&#13;
i polskich pierwiastków językowych i kulturowych, czasami wręcz żywotność utworów o charakterze mieszanym językowo. Z drugiej strony udokumentowane zostały elementy, realia i zwyczaje polskiemu ludowi nieznane,&#13;
często archaiczne, niknące lub już wówczas zanikłe2.&#13;
Śmierć Kolberga, która nastąpiła zaledwie rok po uroczystym krakowskim jubileuszu, odbiła się echem w środowiskach naukowych i literackich nie tylko Krakowa, ale i całego kraju. Szereg artykułów wspomnieniowych, biograficznych, rozbudowanych nekrologów opublikowały wzmiankowane wyżej pisma galicyjskie, a także warszawskie i poznańskie 3. We&#13;
wszystkich, obok świadomości zasług Kolberga dla kultury narodowej,&#13;
wyrazów wdzięczności i uznania dla uczonego i jego dzieła, przewija się&#13;
szacunek i podziw dla niezwykłego człowieka, jakim był, dla jego skromności, łagodności, cichej i niezmordowanej pracowitości, a jednocześnie&#13;
1&#13;
O przebiegu prac nad tomem, badaniach Kolberga i materiałach pozyskanych z Przemyskiego oraz o wkładzie I. Kopernickiego jako wydawcy zob. E. Millerowa „Przemyskie” Oskara&#13;
Kolberga, w: O. Kolberg Przemyskie. Suplement do tomu 35 (DWOK T. 82), s. V–LXXXI oraz&#13;
M. Prochaska, tamże, s. LXXXI–XCV. W dwu woluminach tego suplementu znalazły się wszystkie niewydane w XIX wieku materiały Kolberga.&#13;
2&#13;
Zwrócił na to uwagę i poparł tę opinię przykładami kompetentny i wnikliwy recenzent ostatnich tomów Kolberga Jan Karłowicz w swojej recenzji Przemyskiego opublikowanej&#13;
w „Kwartalniku Historycznym” R. VI: 1892, na s. 352–357.&#13;
3&#13;
O Kolbergu pisali w 1890 roku w obszerniejszych artykułach m.in.: W. Korotyński (Oskar&#13;
Kolberg, „Tygodnik Ilustrowany” 1890, T. I, nr 24, z. 14 VI), R. Lubicz [H. Łopaciński] (Oskar&#13;
Kolberg i ostatnia jego praca, „Ateneum” R. 15: 1890, T. III, s. 57– 74), L. Krzywicki (Oskar Kolberg [cz.] I, „Prawda” 1890, nr 24, s. 279–280 oraz H.B. [Henryk Biegeleisen?] [cz.] II i III, tamże,&#13;
nr 24, s. 280–281 i nr 25, s. 292–293). Spośród wymienionych artykułów najbardziej krytyczny&#13;
wobec metod pracy Kolberga i jej walorów naukowych jest tekst Krzywickiego.&#13;
&#13;
498&#13;
&#13;
�pogody, życzliwości, wyrozumiałości i uczynności wobec ludzi. Zaznaczył&#13;
on swoją obecność nie tylko w nauce, ale w sercach i pamięci tych, którzy&#13;
go znali, współpracowali i przyjaźnili się z nim lub po prostu przez lata&#13;
widywali go w Krakowie. Taki portret wyjątkowego badacza i pasjonata,&#13;
a także zwyczajnego przechodnia i mieszkańca miasta, wyróżniającego się&#13;
jednak z tłumu, odmalował Izydor Kopernicki; jemu więc oddajmy głos&#13;
raz jeszcze:&#13;
Jedną z takich postaci, które od lat kilkunastu spotykać się zwykło w Krakowie,&#13;
dawniej parę razy na tydzień, a od lat kilku codziennie, jest mężczyzna odziany&#13;
zawsze nader skromnie, a nawet ubogo, przygarbiony wiekiem i nałogową pracą&#13;
przy biurku. Pomimo tej powierzchowności, zacierającej jego osobistość wśród&#13;
snujących się ludzi, zastanawia on każdego niepospolitym wyrazem swej myślącej fizjonomii i właściwym jej wzrokiem, rzucanym przez okulary ze strudzonych&#13;
oczu, do którego dołączywszy również właściwą postawę głowy, wyciągniętej&#13;
na przód i niby w coś się wsłuchującej – mamy przed sobą typową, niezmiernie&#13;
wyrazistą postać badacza i szperacza naukowego. Przed tym szanownym staruszkiem, znanym niewątpliwie połowie krakowskiej inteligencji, każdy znający&#13;
go przechodzi z cichym uszanowaniem, żaden zaś znajomy nie pominie go przy&#13;
spotkaniu bez serdecznego powitania i pokłonu, należnego cichej a wielkiej jego&#13;
zasłudze. Czcigodną tą osobą w Krakowie jest Oskar Kolberg, szeroko w świecie&#13;
naukowym znany badacz i autor, członek naszej Akademii Umiejętności i wielu&#13;
towarzystw uczonych zagranicznych1.&#13;
&#13;
A w znamiennym podsumowaniu dorobku autora Ludu czytamy:&#13;
Dotychczasowe tedy prace Kolberga razem wzięte stanowią niezmiernie bogatą&#13;
skarbnicę materiałów etnograficznych i są tak świetnym nabytkiem do etnologii&#13;
ojczystej, słowiańskiej i powszechnej, jakim jeszcze w żadnym kraju i w żadnym&#13;
narodzie nie obdarzyła nauki praca jednego człowieka2.&#13;
&#13;
Do porządkowania materiałów Kolberga powierzonych testamentem&#13;
swojej opiece Kopernicki przystąpił prawie natychmiast po śmierci i pogrzebie przyjaciela z właściwym sobie zaangażowaniem. Już 10 czerwca&#13;
1890 roku pisał do Karłowicza: „Od czterech dni pogrążony jestem w przeglądaniu i porządkowaniu spuścizny po śp. Kolbergu. Od 6. z rana do&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
I. Kopernicki Oskar Kolberg, „Nowa Reforma” 1889, nr 107.&#13;
Tamże, nr 109.&#13;
&#13;
499&#13;
&#13;
�zmroku przesiaduję nad tym w jego pokoiku”1. Jednocześnie pracował nad&#13;
cz. II Chełmskiego i Przemyskiem. W marcu 1891 roku informował Karłowicza, precyzując jednocześnie swoje plany: „O. Kolberga Przemyskie&#13;
już ukończone wyjdzie po Świętach Wielkanocnych. Chełmskiego t. 2 jest&#13;
w druku i wyjdzie w lipcu. Kaliskiego t. 2 dam wkrótce do druku. O Mazowsze układam się z Kasą Mianowskiego”2. Nie będąc pewnym, czy Kasa&#13;
dalej finansować będzie Mazowsze, monitował w Warszawie u Chmielowskiego o dalszy fundusz na część VI monografii. Mimo choroby w kwietniu&#13;
pilnował druku Przemyskiego i Chełmskiego, a na początku maja pisał do&#13;
Karłowicza:&#13;
Pierwsze już mam gotowe i skoro tylko zdobędę się na napisanie jeszcze jednego&#13;
życiorysu Kolberga, którego wbrew memu usposobieniu napiera się hr. Włodz.&#13;
Dzieduszycki i skoro wizerunek Kolberga w medalionie, ilustrowanym przez Stachiewicza, będę miał gotów, to na rocznicę zgonu Kolberga wypuszczę w świat&#13;
ten tomik jako pierwszy nagrobek zmarłemu ze spuścizny jego zbudowany3.&#13;
&#13;
Przemyskie, pomyślane jako dar jubileuszowy składany za życia Kolberga, lecz wydawane już po śmierci autora, zostało więc wzbogacone jego&#13;
biografią i portretem. Mimo kryzysu zdrowotnego Kopernicki nie tylko do&#13;
końca dopilnowywał korekt obu tomów Kolberga i kontynuował dalsze,&#13;
ale także nie ustawał w swych pracach autorskich i w systematycznych&#13;
studiach naukowych, o czym zdawał sprawę Karłowiczowi. Spracowany&#13;
i coraz ciężej chory, około 10 lipca wyjechał w końcu na kurację do Gleichenbergu w Austrii, skąd jeszcze 24 lipca donosił Karłowiczowi „o mających się zjawić niebawem Przemyskiem i Chełmskiem (t[om] drugi)”4 i skąd&#13;
przewieziono go już w krytycznym stanie do Krakowa, gdzie zmarł 24 września 1891 roku, podobnie jak Kolberg oddany pracy do końca, przeżywszy&#13;
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 89–90.&#13;
List I. Kopernickiego z 14 III 1891 r., tamże, s. 94.&#13;
3&#13;
List I. Kopernickiego z 2 V 1891 r., tamże, s. 94–95. Rycina, o której mowa, wykonana na&#13;
podstawie nieznanej fotografii, z ozdobną medalionową ramą, autorstwa Piotra Stachiewicza&#13;
(1858–1938), opublikowana została w Przemyskiem (DWOK T. 35), przed kartą tytułową. Litografia tego portretu przechowywana jest w Muzeum Wsi Radomskiej w Przysusze. Stachiewicz&#13;
wykonał też specjalnie zamówiony portret Kolberga do drzeworytu opublikowanego w związku z jubileuszem badacza w „Tygodniku Ilustrowanym” 1889, nr 332. Biografia Kolberga pióra&#13;
Kopernickiego, zamieszczona w Przedmowie wydawcy do Przemyskiego (DWOK T. 35, s. V–&#13;
–XX), podpisana inicjałami Dr. I.K., nosi w druku datę: „Kraków, 30 czerwca 1891 r.”&#13;
4&#13;
I. Kopernicki Listy do Jana Karłowicza…, s. 100.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
500&#13;
&#13;
�przyjaciela zaledwie o rok i kwartał. Z notatki prasowej wiadomo, że nie&#13;
doczekał wydania części II Chełmskiego, pierwsze „zbroszurowane” egzemplarze dostarczono Akademii Umiejętności 25 września, w kilkanaście&#13;
godzin po śmierci wydawcy1.&#13;
Po jego odejściu Karłowicz na zakończenie swojej recenzji Przemyskiego&#13;
pytał: „Kto i kiedy dostarczy nam reszty puścizny po Kolbergu? Przyjazną rękę Kopernickiego niestety śmierć już obezwładniła”2. Ten sam autor&#13;
wcześniej, przy okazji jubileuszu Kolberga w 1889 roku, nie zawahał się&#13;
wytknąć środowisku warszawskiemu:&#13;
I jeszcze jedna, gorzka niestety uwaga. Faktem jest, że kompletnych egzemplarzy&#13;
pism Kolberga jest w Warszawie najwyżej dwa. Czy tak się płaci za poświęcenie&#13;
i trud całego żywota sumiennemu pracownikowi? Czy takim sposobem daje się&#13;
dowód przywiązania do rzeczy krajowych? Postarajmy się, żeby było lepiej, dopóki żyje jeszcze Kolberg; a niech żyje jak najdłużej, na cześć i sławę plemienia&#13;
naszego!3&#13;
&#13;
Śmierć Kopernickiego zaważyła na losach dzieła Kolberga; zabrakło&#13;
­bowiem starań ich największego rzecznika. Pozostawiony Kopernickiemu legat 1600 zł reń. w gotówce nie pokrywał wynoszących 2400 zł reń.&#13;
roszczeń Drukarni Uniwersyteckiej; na jej składzie i w komisie księgarni&#13;
Friedleina zalegały w ogromnej ilości ponad 11 tysięcy egzemplarzy rozchodzące się słabo tomy Ludu. Dopiero w 1905 roku cały ten zasób, liczący&#13;
nawet około połowy nakładu niektórych tomów, zakupiła Akademia Umiejętności, spłacając dług drukarni, a pozostałą sumę przeznaczając dla bratanic Kolberga: Antoniny z Kolbergów Brzozowskiej i Walentyny Kolberg.&#13;
Wiadomość tę, wraz z doniesieniem o śmierci Kopernickiego i wspomnieniem biograficznym, podał „Czas” 1891 w nr. 219 (z 26 IX), w dziale Kronika, Kraków 25 września. Tamże,&#13;
w nr. 220 i 221 (z 27 i z 29 IX), w Kronice, informacje o pogrzebie, na którym zgodnie z życzeniem zmarłego nie było wieńców na trumnie i mów pogrzebowych nad grobem. Nekrolog&#13;
opublikowała też „Nowa Reforma” 1891, w nr. 219 (z 26 IX), w Kronice. Obszerny artykuł pióra&#13;
Karłowicza ze wspomnieniem dorobku, zasług i osobowości zmarłego, biografią i bibliografią&#13;
prac oraz z fragmentami jego listów zamieściła „Wisła” T. V: 1891, s. 1001–1025 (odb. Kraków&#13;
1892), a w „Tygodniku Ilustrowanym” z 1891 r., w nr. 94 (z 17 X) ukazał się tekst tego samego&#13;
autora pt. Śp. Izydor Kopernicki. Wspomnienie pozgonne. Zob. też A. Wrześniowski Izydor&#13;
Kopernicki. Wspomnienie pośmiertne, „Gazeta Lekarska” 1891, nr 45 (z 7 XI) i odb.&#13;
2&#13;
„Kwartalnik Historyczny” R. VI: 1892, s. 357 (recenzja na s. 352–357).&#13;
3&#13;
Jan Karłowicz Oskar Kolberg, „Wisła”, T. III: 1889, s. 473.&#13;
1&#13;
&#13;
501&#13;
&#13;
�Archiwum Kolberga porządkowano i zabezpieczono w osobnym pomieszczeniu1. Dalsze burzliwe losy spuścizny rękopiśmiennej Kolberga, której nie&#13;
oszczędziła II wojna światowa, a przedtem niefrasobliwe działania niektórych penetrujących ją badaczy oraz nie zawsze kompetentnych wydawców&#13;
jej fragmentów, aż do decyzji i realizacji edycji Dzieł wszystkich, to już&#13;
przedmiot osobnego opracowania2.&#13;
Po dwu latach od śmierci Kolberga doczekał się też interwencji zaniedbany grób autora Ludu. W 1892 roku Władysław Żeleński podjął inicjatywę budowy pomnika nagrobnego ku czci Oskara Kolberga. Swój apel do&#13;
Krakowian o społeczną zbiórkę funduszy na ten cel, ogłoszony na łamach&#13;
„Czasu”, wsparł przypomnieniem zasług Kolberga dla nauki i kultury narodowej oraz długu pamięci, jaki ma do spłacenia wobec niego społeczność&#13;
miasta, z którym był związany. Podzielił się tam również osobistymi wspomnieniami, związanymi z zaprzyjaźnionym z nim autorem Ludu3. Na rzecz&#13;
budowy pomnika zorganizował Żeleński dwa koncerty, które odbyły się 16&#13;
listopada 1892 roku i 7 grudnia 1893 roku w sali Hotelu Saskiego4. Prezesem Komitetu organizującego tę akcję został Łepkowski. Pomnik nagrobny&#13;
przedstawiający popiersie Kolberga wykonał w brązie wybitny rzeźbiarz&#13;
i kostiumolog krakowski, Tadeusz Błotnicki (1858–1928). Dzięki mieszkańcom Krakowa, ze środków uzyskanych z koncertów, nowy nagrobek wystawiono na cmentarzu Rakowickim w 1893 roku. Na froncie obelisku wyryto&#13;
napis: „Oskar Kolberg 1814–1890 – Zasłużonemu Ojczyźnie – rodacy”, a na&#13;
bokach: „Polskę całą przeszedł, lud poznał i ukochał, zwyczaje jego i pieśni&#13;
w księgi złożył”5. Ponadto w kościele ewangelickim św. Marcina przy ulicy&#13;
Grodzkiej w Krakowie wmurowano, zapewne z inicjatywy pastora Gabrysia,&#13;
Zob. W. Bieńkowski Kolberg w Krakowie…, s. 116 i 117.&#13;
Zagadnienia te omawia A. Skrukwa w pracy Spuścizna rękopiśmienna Oskara Kolberga.&#13;
Jej dzieje, edycje i stan obecny w: Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło cz. III (DWOK T. 85/III).&#13;
3&#13;
W. Żeleński W sprawie pomnika dla Oskara Kolberga, „Czas” 1892, nr 261 (z 13 XI) i 262&#13;
(z 15 XI).&#13;
4&#13;
Informacje o koncertach oraz sprawozdania z nich zamieszczał „Czas”. Doniesienie o koncercie z 16 XI 1892 r. zob. Kronika, „Czas”, 1892, nr 263 (z 16 XI), sprawozdanie zob. Ruch artystyczny i umysłowy, tamże, nr 265 (z 18 XI) i Kronika, nr 268 (z 22 XI). Zapowiedzi koncertu&#13;
z 7 grudnia 1893 r. zob. Kronika, „Czas” 1893, nr 271 (z 26 XI), Ruch artystyczny i umysłowy,&#13;
tamże, nr 274 (z 30 XI), Kronika, tamże, nr 275 (z 1 XII) i nr 279 (z 6 XII), sprawozdanie zob.&#13;
Ruch artystyczny i umysłowy, tamże, nr 281 (z 8 XII).&#13;
5&#13;
3 czerwca w 2014 roku, ogłoszonym w dwusetną rocznicę urodzin „Rokiem Kolberga”,&#13;
uroczyście odsłonięto na cmentarzu Rakowickim ten nagrobek badacza po renowacji.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
502&#13;
&#13;
�tablicę pamiątkową poświęconą Kolbergowi, „etnografowi, miłośnikowi&#13;
i znawcy ludu”. W czasie wojny została jednak usunięta i zniszczona przez&#13;
hitlerowców. Dopiero w 2012 roku odnaleziono jej dwa roztrzaskane fragmenty i zaplanowano rekonstrukcję. Ponowne odsłonięcie odtworzonej&#13;
tablicy epitafijnej w kościele św. Marcina nastąpiło 12 października 2014&#13;
roku1. Najtrwalszym pomnikiem Oskara Kolberga dla kultury i nauki polskiej pozostaje jednak ogromny dorobek badacza zawarty w jego dziele –&#13;
nasze cenne dziedzictwo narodowe.&#13;
&#13;
Tj. także w „Roku Kolberga”. Zob. Oskar Kolberg w Krakowie-Rok Kolberga; www.kolberg2014.org.pl/pl/2014/aktualności/oskar-kolberg-w-krakowie [wiadomość o odnalezieniu&#13;
fragmentów tablicy i planie jej odtworzenia] oraz https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/8366/1/A-Rataj-Kolberg-i-Gloger.pdf [informacja o uroczystości odsłonięcia tablicy,&#13;
s. 332]; dostęp: 7 września 2020.&#13;
1&#13;
&#13;
�Spis ilustracji&#13;
&#13;
1. Portret Juliusza Kolberga, malował Antoni Kolberg około roku 1850 według&#13;
wcześniejszej litografii. Ze zbiorów prywatnych. Fot. Barbara Polakowska.&#13;
2. Portret Karoliny Kolberg, matki, malował Antoni Kolberg około roku 1850. Ze&#13;
zbiorów prywatnych. Fot. Barbara Polakowska.&#13;
3. Portret Oskara Kolberga, fotografia zaginionego portretu malowanego przez Antoniego Kolberga około roku 1848. Ze zbiorów Muzeum im. Oskara Kolberga&#13;
w Przysusze.&#13;
4. Widok dworca kolei żelaznej warszawsko-wiedeńskiej w Warszawie, litografia&#13;
J. Ceglińskiego. Ze zbiorów Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze.&#13;
5. Szkic autobiografii Oskara Kolberga, rkp. w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU&#13;
i PAN w Krakowie, sygn. 2183, k. 68, fragment.&#13;
6. Wykaz dochodów Oskara Kolberga z początku roku 1861, rkp. Oskara Kolberga&#13;
w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, sygn. 3210, k. 5, fragment.&#13;
7. Wykaz wydatków Oskara Kolberga z początku roku 1861, rkp. Oskara Kolberga&#13;
w zbiorach Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, sygn. 3210, k. 6, fragment.&#13;
8. Autoportret Antoniego Kolberga wykonany około r. 1850. Ze zbiorów prywatnych. Fot. Ryszard Petrajtis.&#13;
9. Józef Konopka, fotografia Walerego Rzewuskiego. Ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie.&#13;
10. Antonina Konopczanka, fotografia Walerego Rzewuskiego. Ze zbiorów prywatnych.&#13;
11. Widok dworu Konopków w Modlnicy, akwarela Tadeusza Rybkowskiego&#13;
z r. 1874. Ze zbiorów prywatnych.&#13;
12. Izydor Kopernicki. Fotografia ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie.&#13;
13. Józef Majer, drzeworyt Aleksandra Regulskiego według fotografii Walerego Rzewuskiego reprodukowany w „Tygodniku Ilustrowanym” 1878, T. 5, nr 110, s. 1.&#13;
14. Karolina Kolberg, żona Antoniego. Fotografia ze zbiorów Muzeum im. Oskara&#13;
Kolberga w Przysusze.&#13;
15. Portret Oskara Kolberga, malował Tadeusz Rybkowski w r. 1875, w zbiorach&#13;
Muzeum im. Oskara Kolberga w Przysusze. Fot. Barbara Polakowska.&#13;
16. Wilhelm Kolberg, drzeworyt Józefa Holewińskiego według rys. Franciszka Tegazzo reprodukowany w „Kłosach” 1877, T. 25, nr 627, s. 1.&#13;
Dziękujemy pani Katarzynie Markiewicz za pomoc w doborze ilustracji i ustaleniu&#13;
ich źródeł.&#13;
&#13;
�505&#13;
&#13;
��1. Juliusz Kolberg, mal. Antoni Kolberg&#13;
&#13;
�2. Karolina Kolberg, matka, mal. Antoni Kolberg&#13;
&#13;
�3. Oskar Kolberg, mal. Antoni Kolberg&#13;
&#13;
�4. Dworzec kolei żelaznej warszawsko-wiedeńskiej w Warszawie,&#13;
litografia J. Ceglińskiego&#13;
&#13;
�5. Szkic autobiografii, rękopis Oskara Kolberga&#13;
&#13;
�6. Wykaz dochodów Oskara Kolberga z początku roku 1861,&#13;
rękopis Oskara Kolberga&#13;
&#13;
�7. Wykaz wydatków Oskara Kolberga z początku roku 1861,&#13;
rękopis Oskara Kolberga&#13;
&#13;
�8. Autoportret Antoniego Kolberga&#13;
&#13;
�9. Józef Konopka, fotografia W. Rzewuskiego&#13;
&#13;
�10. Antonina Konopczanka, fotografia W. Rzewuskiego&#13;
&#13;
�11. Dwór Konopków w Modlnicy, mal. T. Rybkowski&#13;
&#13;
�12. Izydor Kopernicki, fotografia A. Szuberta&#13;
&#13;
�13. Józef Majer, drzeworyt A. Regulskiego według fot. W. Rzewuskiego&#13;
&#13;
�14. Karolina Kolberg, żona Antoniego, fotografia nieznanego autora&#13;
&#13;
�15. Oskar Kolberg, mal. T. Rybkowski&#13;
&#13;
�16. Wilhelm Kolberg, drzeworyt J. Holewińskiego według rys. F. Tegazzo&#13;
&#13;
��ISBN 978-83-95-9125-7-3&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154186">
                <text>Oskar Kolberg. Człowiek i dzieło : część I: Biografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154187">
                <text>Kolberg, Oskar (1816-1890) ; biografie ; folklor tradycyjne ; etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154188">
                <text>Oskar Kolberg - Dzieła wszystkie, tom 85/I; 526 stron, 16 ilustracji kolorowych &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154189">
                <text>Millerowa, Elżbieta&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="154190">
                <text>Skrukwa, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154191">
                <text>Instytut im. Oskara Kolberga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154192">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154193">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154194">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154195">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154196">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12813" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13342">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6afabfd0ddf5f420d2c88dddef75e795.pdf</src>
        <authentication>6590a481dca918a72bf490853a2f95e8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154157">
                <text>(z recenzji prof. dr hab. Anny Tyrpy)
fot. Anna Podlasin

Maciej Mętrak (ur. 1988)
– językoznawca i etnolog,
adiunkt w Instytucie Slawistyki
PAN. Studiował w Warszawie,
gdzie w 2020 r. obronił
doktorat, i w Pradze. Autor
ponad 20 artykułów, przede
wszystkim z zakresu etno- i
socjolingwistyki, publikowanych
w czasopismach naukowych
i książkach wieloautorskich.
Obecnie uczestnik projektu
„Różnorodność językowa w
Polsce” (IS PAN) i członek
zespołu opracowującego
„Leksykon Folkloru Polskiego”
(PTL).

Autor proponuje bardzo szerokie, interdyscyplinarne ujęcie tematu,
co znajduje potwierdzenie w tekście głównym oraz w licznych
ważnych i cennych przypisach. […] Na wysoką ocenę zasługuje sposób
przeprowadzania badań, umiejętność zapanowania nad ogromnym
materiałem źródłowym, a także jego bardzo rzetelna analiza. Monografia
Macieja Mętraka jest solidnym i wielostronnym opracowaniem
naukowym. Godne podkreślenia są dojrzałość i dystans badawczy. Praca
dowodzi ponadto dobrej orientacji autora w literaturze przedmiotu,
co przekłada się na wysoką jakość przygotowanego tekstu.
(z recenzji dr hab. Renaty Burej, prof. UJ)

Fundacja Slawistyczna

ISBN: 978-83-64465-74-1
ISSN: 1899-0258

100
95
75

25
5
0

logo fundacji trasowany jpg 1

Wsparcie publikacji:

15 wrzeÿÿnia 2015 12:09:10

Patronat:

MAPA ŚWIATA Z JARMARCZNEJ ULOTKI Maciej Mętrak

Monografia „Mapa świata z jarmarcznej ulotki – czeska
dziewiętnastowieczna twórczość kramarska w perspektywie
etnolingwistycznej” odsyła czytelników w przeszłość i odsłania
przed nimi fragment dawno minionego świata. […] Wielki trud
i wysiłek intelektualny, włożony przez autora w opracowanie tego
tematu dał znakomity rezultat. Publikacja tej książki z pewnością
przyciągnie czytelników nie tylko spośród bohemistów, ale też
spośród kulturoznawców, historyków, etnografów, folklorystów,
językoznawców, zwłaszcza tych zajmujących się etnolingwistyką.

�Mapa świata z jarmarcznej ulotki.
Czeska dziewiętnastowieczna
twórczość kramarska
w perspektywie etnolingwistycznej

�ISSN: 1899-0258
seria PTL „Biblioteka Literatury Ludowej”
ISBN: 978-83-64465-74-1

Tom 14

Redaktor naczelna serii
Katarzyna Marcol

�MACIEJ MĘTRAK

Mapa świata z jarmarcznej ulotki.
Czeska dziewiętnastowieczna
twórczość kramarska
w perspektywie etnolingwistycznej

P O L S K I E T O WA R Z Y S T W O L U D O Z N AW C Z E
WROCŁAW 2024

�Recenzenci:
prof. dr hab. Anna Tyrpa
dr hab. Renata Bura, prof. UJ

Projekt okładki:
Weronika Siwiec

Redakcja, skład, łamanie, korekta i druk:
STUDIO NOA

Ireneusz Olsza

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,
przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
w ramach Programu Doskonała Nauka II – Wsparcie Monografii Naukowych
Wydanie książki zostało dofinansowane z subwencji na utrzymanie i rozwój
potencjału badawczego Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk

© Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2024

ISBN: 978-83-64465-74-1

Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
ul. Fryderyka Joliot-Curie 12, 50-383 Wrocław
tel. (+48) 71 375 75 83
e-mail: ptl@ptl.info.pl, www.ptl.info.pl
Współwydawca:
Fundacja Slawistyczna, ul. Jaracza 6/12, Warszawa

�Spis treści

Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11
Wykaz skrótów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
1. Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
1.1. Cel i założenia pracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
1.2. Językowy obraz świata i stereotypy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
1.3. Stereotyp w badaniach etnolingwistycznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
1.4. Przyjęte w książce zasady opisu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

15
15
24
27
28

2. Podstawowe problemy badania literatury kramarskiej . . . . . . . . . . . . . . .
2.1. Kwestie terminologiczne – podstawowe pojęcia . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.1.1. Kramarski, jarmarczny czy odpustowy? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.1.2. Pieśń kramarska i druk kramarski – podstawowe definicje . . .
2.1.3. Literatura „na poły ludowa” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.2. Stan badań i dostępna literatura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.3. Podstawa materiałowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.3.1. Ograniczenie czasowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.3.2. Ograniczenie geograficzne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.4. Twórczość kramarska – wstępny opis zjawiska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5. Podstawowy podział tematyczny twórczości kramarskiej . . . . . . . . . .
2.5.1. Pieśni o tematyce religijnej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.1.1. Pieśni kontemplacyjno-modlitewne . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.1.2. Pieśni narracyjne (świeckie o tematyce religijnej) . . .
2.5.2. Pieśni o tematyce świeckiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.2.1. Pieśni nowiniarskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.2.2. Pieśni rekruckie i wojenne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.2.3. Pieśni patriotyczne i polityczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2.5.2.4. Pieśni kryminalne (morytaty i ballady kramarskie) .

33
33
33
35
36
37
45
47
49
51
54
57
57
58
59
59
60
61
61

⩶5⩶

�2.5.2.5. Pieśni miłosne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62
2.5.2.6. Pieśni satyryczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 63
3. Czeska twórczość kramarska – historia i uwarunkowania społeczno-kulturowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.1. Korzenie zjawiska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.1.1. Twórczość kramarska a literatura oralna . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.1.2. Pieśń kramarska a nowożytne druki nowiniarskie . . . . . . . . . . .
3.1.3. Czeskie druki kramarskie na tle słowiańskim
i zachodnioeuropejskim . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.2. Etapy rozwoju czeskiej twórczości kramarskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.3. Druki kramarskie jako źródło historyczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3.4. Druk kramarski jako przedmiot kultury materialnej . . . . . . . . . . . . . .
3.5. Twórczość kramarska a czeskie odrodzenie narodowe . . . . . . . . . . . . .
3.6. Autorzy, wydawcy i odbiorcy twórczości kramarskiej . . . . . . . . . . . . . .

65
65
66
68
69
71
74
77
80
82

4. Kramarski porządek świata ziemskiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85
4.1. Projektowany odbiorca – zwroty do słuchacza w tekście . . . . . . . . . . . 85
4.2. Punkt widzenia i perspektywa – ujęcia swojskości . . . . . . . . . . . . . . . . . 87
4.3. Konteksty swojskości: punkty widzenia w opisie świata ludzkiego . . 89
4.3.1. Punkt widzenia katolika . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 90
4.3.2. Punkt widzenia poddanego austriackiego . . . . . . . . . . . . . . . . . . 91
4.3.3. Punkt widzenia Czecha/Morawianina . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 92
4.3.4. Punkt widzenia chłopa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 94
4.4. Obrazy innego – uwagi metodologiczne do opisu grup etnicznych
i etnokonfesyjnych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 95
4.5. Wizerunki obcego – kryterium religijne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 96
4.5.1. Nazwy innego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 98
4.5.2. Konwertyta – innowierca oswojony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 102
4.5.3. Bluźnierca i świętokradca . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 109
4.5.4. Kat w rodzinie – pater furiosus . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 118
4.5.5. Tyran – prześladowca u władzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 124
4.5.6. Wnioski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127
4.6. Wizerunki obcego – kryterium państwowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 129
4.6.1. Obcy – najeźdźca i okupant . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
4.6.2. Obcy – odległy wróg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 143
4.6.3. Obcy – wróg wewnętrzny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 146
⩶6⩶

�4.6.4. Inny neutralny, relacja świata pieśni i świata pozatekstowego . 154
4.7. Stereotypy dotyczące poszczególnych krajów i ich mieszkańców . . . 157
4.7.1. Ameryka/Amerykanie (+ Meksyk/Meksykanie) . . . . . . . . . . . 159
4.7.1.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
4.7.1.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
4.7.1.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
4.7.2. Francja/Francuzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162
4.7.2.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162
4.7.2.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 162
4.7.2.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 163
4.7.3. Polska/Polacy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165
4.7.3.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 165
4.7.3.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 166
4.7.3.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 166
4.7.4. Prusy/Prusacy (+ Brandenburczycy) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168
4.7.4.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168
4.7.4.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168
4.7.4.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 169
4.7.5. Rosja/Rosjanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 172
4.7.5.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 172
4.7.5.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 172
4.7.5.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 172
4.7.6. Szwecja/Szwedzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 174
4.7.6.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 174
4.7.6.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 174
4.7.6.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 174
4.7.7. Turcja/Turcy (+ Tatarzy) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
4.7.7.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
4.7.7.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
4.7.7.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 177
4.7.8. Węgry/Węgrzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180
4.7.8.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 180
4.7.8.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181
4.7.8.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 181
4.7.9. Włochy/Włosi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
4.7.9.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
4.7.9.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
⩶7⩶

�4.7.9.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 183
4.7.10. Żydzi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
4.7.10.1. Nazwa kraju . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
4.7.10.2. Nazwa grupy etnicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
4.7.10.3. Obraz w tekstach . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 186
4.8. Wizerunki obcego – kryterium etniczne i regionalne . . . . . . . . . . . . . 190
4.8.1. Patriotyzm państwowy a „inne patriotyzmy” . . . . . . . . . . . . . . . 191
4.8.2. Elementy czeskiego nacjonalizmu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 194
4.8.3. Słowiańskość, ludowość, regionalizm . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 197
4.8.4. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 202
4.9. Wizerunki obcego – hierarchia społeczna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 204
4.9.1. Teksty dydaktyczne – twórczość kramarska jako narzędzie
kontroli społecznej? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 205
4.9.2. Bogaci i biedni w tekstach narracyjnych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 208
4.9.3. Kramarski sentymentalizm – miłość ponad podziałami . . . . . 213
4.9.4. „uprzywilejowani” w biedzie – wdowy, sieroty, żebracy . . . . . 218
4.9.4.1. Kategoria wdowieństwa i sieroctwa w tekstach . . . . . 219
4.9.4.2. „Osiřelo dítě…” – motywy sieroce z elementem
nadprzyrodzonym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 221
4.9.4.3. Wędrowni żebracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 226
4.9.5. Obrazy władzy – ludowy monarchizm . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 227
4.9.5.1. Cesarz austriacki a inni władcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 231
4.9.5.2. Wizerunki monarchy – odważny wódz i obrońca
wiary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 235
4.9.5.3. Wizerunki monarchy – ojciec poddanych
i sprawiedliwy sędzia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 240
4.9.6. Władza cesarska a „inne władze” – kondycja człowieka
i obcość w ujęciu metafizycznym . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 243
5. Kramarska metafizyka – wertykalny porządek świata . . . . . . . . . . . . . . . . 249
5.1. Teksty kramarskie o tematyce religijnej – uwagi ogólne . . . . . . . . . . . . 249
5.2. Motywacja religijna w tekstach kramarskich . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 250
5.3. Bóg chrześcijański . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 252
5.3.1. Trójca Święta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253
5.3.2. Pan Bůh . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 255
5.3.3. Wędrówki Chrystusa po świecie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 257
5.3.4. Metla Páně . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 258
⩶8⩶

�5.4.

5.5.

5.6.

5.7.

5.3.5. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 261
Pośrednicy: Maryja i święci . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 262
5.4.1. Święci w tradycji Kościoła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 263
5.4.2. Święci w literaturze jarmarcznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 265
5.4.2.1. Pieśni historyczne, biblijne i apokryfy . . . . . . . . . . . . . 267
5.4.2.2. Hagiografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 268
5.4.2.3. Objawienia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 268
5.4.2.4. Aktywne interwencje . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 270
5.4.3. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 274
Aniołowie i moce niebieskie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 275
5.5.1. Anioł w języku pieśni kramarskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 278
5.5.2. Aniołowie w fabule pieśni . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 279
5.6.2.1. Aniołowie – niebiańska asysta . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 279
5.5.2.2. Aniołowie – aktywni obrońcy pobożnych . . . . . . . . . 284
5.5.2.3. Anioł stróż . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 286
5.5.3. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 289
Diabły i moce piekielne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 290
5.6.1. Čert, ďábel, Lucifer – diabelskie imiona i sprawcza moc słowa 292
5.6.2. Diabeł w fabule – rola diabła w schemacie funkcjonowania
świata . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 297
5.6.2.1. Obcowanie z diabłem – wygląd demona . . . . . . . . . . . 299
5.6.2.2. Piekło i przestrzenie demoniczne . . . . . . . . . . . . . . . . . 303
5.6.2.3. Ochrona przeciw diabłu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 307
5.6.3. Zoomorficzne piekielne moce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 310
5.6.4. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 314
Pozostałe przestrzenie i moce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 315
5.7.1. Niebo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 315
5.7.2. Ogień niebieski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 316
5.7.3. Raj ziemski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 321
5.7.4. Obcowanie ze zmarłymi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 323
5.7.5. Ziemia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 327
5.7.6. Trzęsienie ziemi . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 329
5.7.7. Podziemie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 330
5.7.8. Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 333

6. Zakończenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 335
7. Lista druków . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 341
⩶9⩶

�8. Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 413
8.1. Źródła drukowane . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 413
8.2. Źródła internetowe . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 435
Streszczenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 437
Summary . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 441
Spis tablic . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 445

⩶ 10 ⩶

�Podziękowania

Praca nad książką to znacznie więcej niż samo przygotowanie tekstu. Także w tym
przypadku, oprócz podpisanego na stronie tytułowej autora, do powstania pracy przyczyniło się znacznie więcej osób, którym pragnę serdecznie podziękować.
W pierwszej kolejności dziękuję promotorowi mojej rozprawy doktorskiej, profesorowi Zbigniewowi Greniowi, bez którego rad i uwag niniejsza monografia z pewnością nie zaistniałaby w obecnej formie, oraz jej recenzentkom: paniom profesor
Renacie Burej i Annie Tyrpie. Koleżankom i kolegom z Instytutu Slawistyki PAN,
Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej UW i Czeskiego Centrum w Warszawie jestem wdzięczny za wszystkie rozmowy, porady i konsultacje. Szczególnie
dziękuję Karolinie Ćwiek-Rogalskiej i Michałowi Rogalskiemu, bez których zachęty i motywacji zapewne nie udałoby mi się zdobyć grantu NCN Etiuda 6, znacznie
ułatwiającego ostatni rok pracy nad rozprawą doktorską, stanowiącą podstawę dla
niniejszej monografii. Wyrazy wdzięczności kieruję również do wszystkich osób,
które udzieliły mi pomocy podczas badań, przede wszystkim Heleny Kovářovej z
Muzeum Komeńskiego w Przerowie, za życzliwe przyjęcie i zapewnienie właściwie
nieograniczonego dostępu do zbiorów. Za konsultacje i przesłane materiały dziękuję również Veronice Hrbáčkovej i pozostałym pracowniczkom i pracownikom
Muzeum Regionalnego w Ołomuńcu, gdzie po raz pierwszy zainteresowałem się
przyszłym tematem badań, Janie Polákovej z Muzeum Morawskiego w Brnie, Michalowi Klackowi i Matějowi Měřičce z Biblioteki Muzeum Narodowego w Pradze, Piotrowi Grochowskiemu z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu,
oraz wszystkim instytucjom, które pozwoliły mi na wykorzystanie grafik i zdjęć ze
swoich zbiorów jako ilustracji w niniejszej pracy. Książka, którą trzymają Państwo
w ręku, nie mogłaby ukazać się bez wsparcia organizacyjnego Fundacji Slawistycznej oraz wydawnictw IS PAN i PTL, reprezentowanych przez dr Dorotę Leśniewską i prof. Katarzynę Marcol, a nie wyglądałaby tak dobrze bez współgrającej z treścią okładki, przygotowanej przez Weronikę Siwiec.
⩶ 11 ⩶

�Na koniec, ale najmocniej, dziękuję swoim najbliższym: Oli, Mirze, Rodzicom
i mojej siostrze, Monice oraz wszystkim Przyjaciołom, towarzyszącym mi i wspierającym mnie przez te kilka – czasem trudnych – lat. Swoją pracę chciałbym zadedykować pamięci Zbigniewa Żarnowieckiego, który nie doczekał jej ukończenia, ale zawsze pozostanie dla mnie wzorem dociekliwości i pasji poznawania świata.
Warszawa, luty 2020 – lipiec 2024

⩶ 12 ⩶

�Wykaz skrótów

NEČMS – Lidová kultura: národopisná encyklopedie Čech, Moravy a Slezska
SFP
– Słownik folkloru polskiego
SSiSL
– Słownik stereotypów i symboli ludowych

⩶ 13 ⩶

��1 Wstęp
1.1. Cel i założenia pracy
Relacja między tym, co znane i swojskie, a tym, co obce i egzotyczne, jest jednym
z fundamentalnych podziałów leżących u podstaw ludzkiej kultury oraz wszelkich
prób poznania i opisania świata – zarówno naukowych, jak i tych określanych jako
potoczne. Współczesna humanistyka, z antropologią na czele, rozszerzyła swoje zainteresowanie o autorefleksję i analityczne spojrzenie na zjawiska najbliższe badaczowi, podejmując próbę spojrzenia na to, co pozornie oczywiste, jak na coś obcego1. Porzucono tym samym starsze paradygmaty badawcze, skupione na badaniu
odległego geograficznie i egzotyzowanego „innego”, zacierając niegdyś wyraźną granicę między dwoma biegunami opozycji „swój – obcy”. Refleksja ta pomogła dostrzec, że także w poszczególnych badanych kulturach „swojskość” i „obcość” nie
są wcale czymś mierzonym obiektywnie i oczywistym, ale są kształtowane i aktualizowane przez ludzi zależnie od kontekstu i konkretnych potrzeb, czasem w pozornie sprzeczne sposoby.
Każda próba zrekonstruowania całościowego obrazu świata jakiejś kultury wymaga refleksji nad rządzącymi nią wewnętrznymi zasadami. Celem niniejszej pracy
jest właśnie taka podmiotowa rekonstrukcja obrazu świata utrwalonego w języku,
a dostępnego za pośrednictwem materiału folklorystycznego – czeskiej twórczości kramarskiej i obecnych w niej stereotypów dotyczących własnej grupy, innych
grup etnicznych, religijnych i społecznych, a wreszcie nadludzkich sił aktywnych
na ziemi i metafizycznego porządku świata2. Praca ma charakter interdyscyplinarny,
1
W myśli polskiej zob. np. Stomma 1981: 71 i całość dyskusji o przyszłości etnologii w tomie 35 „Polskiej Sztuki Ludowej”.
2
Językowy obraz świata nie jest tylko „odbiciem” świata zewnętrznego, ale przetwarza go
i przedstawia według konkretnych sposobów kategoryzacji i segmentacji rzeczywistości. Dowodem jego daleko idącej niezależności od empirycznego doświadczenia jest choćby istnienie w języku pojęć abstrakcyjnych oraz nazw dotyczących zjawisk i bytów duchowych bez fizycznego denotatu (zob. Bartmiński 2006: 77).

⩶ 15 ⩶

�łączy bowiem ujęcie metodologiczne czerpiące z dorobku językoznawstwa kognitywnego z podejściem bliższym antropologii kulturowej i tradycyjnej etnografii,
zainteresowanej kulturą ludową. Połączenie takie ma, oczywiście, długą historię,
a związki języka z kulturą były przez badaczy podkreślane właściwie od początku
istnienia językoznawstwa jako dyscypliny naukowej. Najczęściej przywoływane są
w tym kontekście osiągnięcia amerykańskich badaczy z pierwszej połowy XX w.,
przedstawiane w popularnej formie jako tzw. hipoteza Sapira-Whorfa, ale zarówno
Edward Sapir, jak i jego nauczyciel Franz Boas, czerpali z wcześniejszego dorobku
językoznawców europejskich, przede wszystkim Wilhelma von Humboldta (por.
Chruszczewski 2011: 21). Zarówno Humboldt (2001: 106), jak i Sapir (1978: 88)
widzieli język jako spójny system pośredniczący w obydwu kierunkach pomiędzy
psychiką człowieka a otaczającym go światem zewnętrznym.
Język bez wątpienia nazwać można instytucją społeczną, ale również – za wybitnym językoznawcą i folklorystą Jerzym Bartmińskim – „niezwykłym składnikiem
kultury”, który nie tylko pozwala zachować i przekazać kolejnym pokoleniom dorobek przodków, ale również tworzy więzi społeczne i kreuje wzorce zachowania.
Jest także narzędziem porządkowania doświadczeń i nadawania formy obrazowi
rzeczywistości, a dzięki temu – co szczególnie cenne dla badacza – ujawnia przyjęte w danej kulturze postawy wobec świata oraz sposoby kategoryzacji i wartościowania osób i rzeczy (zob. Bartmiński 2007: 32–33).
Kod językowy i kod kulturowy rządzą się podobnymi zasadami: „Jednostka
podporządkowuje się określonym schematom w sposób nie do końca zracjonalizowany, świadomy, choć możliwa jest wtórna refleksja nad działaniem językowym
i pozajęzykowym” (Nagórko 1994: 7). Szczególne paralele można zauważyć między językiem a folklorem, który przez swoją anonimowość funkcjonuje jako byt
w znacznej mierze obiektywny społecznie, niezależny od swoich poszczególnych
użytkowników. Stanowi to dodatkową wartość badań opartych na tego typu materiale (por. Greń 2001a: 68). Obraz świata w kulturze ludowej jest więc tworem
zbiorowym, wynikającym z doświadczeń całej społeczności, choć – jak zauważa etnolingwistka Ewa Masłowska – współtworzą go poszczególni członkowie grupy,
którzy „przez osobisty udział w rytuałach, zwyczajach, przestrzeganie norm i zakazów, komunikację i przekazywanie wzorców – potwierdzają swoją przynależność
do wspólnoty, stają się współtwórcami kulturowego i językowego obrazu danego
fragmentu rzeczywistości” (2012: 47).
Etnolingwiści często powołują się na konserwatyzm kultury ludowej, pozwalający w bliższych współczesności formach odnajdywać utrwalone ślady starszych
wzorców i stereotypów. Do wizji świata, wierzeń i przekonań minionych pokoleń
⩶ 16 ⩶

�mamy dziś jednak dostęp jedynie za pośrednictwem ich zachowanej spuścizny, nie
sposób bowiem sięgnąć w przeszłość za pomocą takich narzędzi badań społecznych, jak: wywiad, obserwacja uczestnicząca (badania jakościowe), czy choćby ankieta (badania ilościowe). Możemy jednak odwołać się do instrumentarium szeroko pojętej lingwistyki, by skorzystać z dostępnych tekstów źródłowych, a także
zarejestrowanego materiału pozajęzykowego3. Takie rozumienie językoznawstwa,
wykraczające poza ścisłe granice dyscypliny, trafnie charakteryzuje socjolingwistka
Irena Bogoczová we wstępie do pracy poświęconej kategoriom „swojskości” i „obcości” w języku:
Lingvistika jako jedna z mála vědních disciplín přesáhla rámec popisu vlastního předmětu. Hledá odpovědi nejen na autonomní otázky jazyka, ale chápe jazyk
mimo jiné jako prostředek mezilidské komunikace či relace mezi světem a jeho odrazem v našem vědomí. Pojetí jazykové komunikace se již dávno neomezuje pouze
na umění vyjadřovat se či rozumět jazyku. Mluvit není totéž co komunikovat. Mluvit není ani totéž co používat jazyk. Na druhé straně, používat jazyk neznamená
vždy jen mluvit. Znamená také přemýšlet, uvažovat, nazývat, hodnotit či klasifikovat zaznamenanou skutečnost, aniž by přitom bylo cokoliv řečeno.
[Lingwistyka jako jedna z niewielu dyscyplin nauki przekroczyła ramy opisu przedmiotu swoich badań. Szuka odpowiedzi nie tylko na pytania dotyczące samego języka, ale rozumie język jako, między innymi, narzędzie ludzkiej komunikacji czy
relację między światem a jego odbiciem w naszej świadomości. Pojęcie komunikacji językowej już dawno nie ogranicza się do umiejętności komunikowania i rozumienia języka. Mówić to nie to samo co komunikować. Mówić to też nie to samo,
co używać języka. Z drugiej strony, używać języka nie znaczy zawsze tylko tyle, co
„mówić”. Znaczy też myśleć, analizować, nazywać, oceniać czy klasyfikować zarejestrowaną rzeczywistość, choćby nic się przy tym nie mówiło]4.
(Bogoczová 2001: 5)

Związkom niniejszego studium z instrumentarium oraz dorobkiem polskiej i słowiańskiej etnolingwistyki poświęcone będą dalsze fragmenty pracy. By wprowadzić

3
Czy raczej – jak trafnie zauważa Jerzy Bartmiński (2007: 128) – „przyjęzykowego”, bo nierozdzielnie związanego z tym, co wyrażane za pośrednictwem języka, który sam w sobie jest jednością formy i treści.
4
Przekłady tekstów obcojęzycznych, w tym czeskich pieśni kramarskich, jeśli nie zostało to
zaznaczone inaczej, pochodzą od autora niniejszego opracowania. Tłumacząc teksty źródłowe starałem się, na ile to możliwe, zachować specyfikę oryginału: rytm, rymy, a także niestandardowy (archaiczny lub regionalny) charakter języka. Również forma graficzna (podział na zwrotki i wiersze,
interpunkcja, wielkie i małe litery) naśladuje oryginalne druki.

⩶ 17 ⩶

�czytelnika w jej strukturę, najlepiej będzie rozpocząć od wyjaśnienia jej tytułu, a konkretnie trzech najważniejszych pojęć, jakie się w nim pojawiają.
Tytułowa twórczość kramarska to fenomen z pogranicza mediów masowych
i ludowej twórczości literackiej. Wraz ze wzrostem alfabetyzacji ziem czeskich na
przełomie XVIII i XIX w. oraz rosnącym zapotrzebowaniem na łatwo dostępną
lekturę, ogromną popularność zdobyły tanie broszury – druki kramarskie – zawierające teksty pieśni o zróżnicowanej tematyce, sprzedawane w warsztatach drukarskich i przez wędrownych kramarzy. Ich dystrybucji towarzyszyło często publiczne
wykonanie oferowanych utworów przez sprzedawcę, mające zachęcić odbiorców do
zakupu towaru. Literatura tego typu stanowiła jedno z głównych źródeł informacji
o świecie dla zmarginalizowanych, gorzej wykształconych warstw społeczeństwa.
Pieczołowicie przechowywane kramarskie ulotki stanowiły często jeden z niewielu
tekstów drukowanych obecnych w podmiejskim domu czy wiejskiej chałupie, pełniąc funkcje modlitewnika, rozrywkowej lektury czy elementarza. Ich autorzy czerpali zarówno z tradycyjnej twórczości ludowej, jak i odpowiednio zaadaptowanych
motywów pochodzących z literatury elitarnej i rodzącej się prasy. Niezależnie od
pochodzenia konkretnych elementów kramarskiego przekazu, na potrzeby niniejszej pracy traktuję całość zjawiska jako element kultury ludowej, co w kontekście
czeskim postulował m.in. Piotr Bogatyriew (1979: 322), a wśród badaczy polskich –
Janusz Dunin (2004: 122). Jako gatunek komercyjny pieśni kramarskie reagowały
na aktualne zapotrzebowanie czytelników, są zatem nie tyle świadectwem prawdziwej wiedzy autora o świecie, co raczej odbiciem światopoglądu i oczekiwań odbiorców. Wartość pieśni kramarskiej jako źródła spoczywa więc właśnie w subiektywności, a analiza treści i formy tego rodzaju literatury umożliwia zrekonstruowanie
obrazu świata jej twórców i odbiorców. Przedstawieniu zjawiska czeskiej twórczości kramarskiej – właściwie nieobecnego w polskiej bohemistyce i etnografii – poświęcona jest pierwsza część książki (rozdziały 2. i 3.).
Każda mapa stanowi schematyczną dwuwymiarową wizualizację rozciągającego się w trzech wymiarach świata, pozwala objąć go wzrokiem i oswoić. Analizowany materiał źródłowy – tekstową zawartość druków kramarskich – można traktować jako podobną próbę oswojenia i opisania świata, zarówno najbliższego, jak
i dalekiego oraz obcego w dwóch aspektach: przestrzennym (świat ludzki z jego
podziałami) i ontologicznym (metafizyczny porządek świata i obcowanie z nadprzyrodzonym)5. Zawarta w tytule rozprawy „mapa” ma, rzecz jasna, znaczenie
5

Takie dwupoziomowe opisanie świata odpowiada rozróżnieniu na dwa zasadnicze rodzaje
„przestrzeni mitycznej”, zaproponowanemu przez pioniera geografii humanistycznej, Yi-Fu Tuana

⩶ 18 ⩶

�metaforyczne i – podobnie jak język – nie stanowi obiektywnego odbicia świata.
Jak zauważa popularyzator koncepcji geografii mentalnej w polskim językoznawstwie, Wojciech Chlebda (2002: 11), nawet najdokładniejsze dzieło kartografa stanowi jedynie pewną interpretację i konceptualizację rzeczywistej przestrzeni, zależną
od celu jej utworzenia, autora i adresata. Tak rozumiana mapa jest więc w zasadzie
porównywalna z każdym innym tekstem zawierającym schematyczną interpretację rzeczywistości pozajęzykowej. Odwołuję się tu do koncepcji „map mentalnych”,
w najogólniejszym sensie oznaczających potoczną wiedzę o miejscach i przypisywanych im wartościach, wpływającą na stosunek człowieka do świata zewnętrznego
(Ley 2009: 455). Na potrzeby niniejszej pracy mapę mentalną rozumiem jako całość
wyobrażeń o organizacji świata i jego mieszkańcach, wartościowaniu jego poszczególnych elementów (istniejących obiektywnie i postulowanych, jak zaświaty) oraz
powiązań między nimi. Mapa taka obejmuje zatem nie tylko świat ludzki w wymiarze horyzontalnym (rozdział 4.), ale również jego wertykalną strukturę, porządek
metafizyczny niebios, ziemi i piekła oraz ich wzajemne przenikanie (rozdział 5.),
a więc całość opisywanego w pieśniach kramarskich wszechświata. Za Wojciechem
Chlebdą należy jednak zauważyć, że: „»całość świata« nie oznacza »cały świat«,
mapy mentalne bowiem są w szczególny sposób wybiórcze. Wybiórczość przejawiała się już, jak pamiętamy, na poziomie budulca map mentalnych – wyobrażeń stereotypowych i dotyczyła szczególnej selekcji cech składnikowych każdego z tych
wyobrażeń” (2002: 14–15)6.
W rozdziałach analitycznych rozprawy skupiam więc swoją uwagę na stereotypach dotyczących wybranych grup etnicznych i etnokonfesyjnych o stosunkowo
stałym wizerunku, sygnalizując jedynie wystąpienia w tekście etnonimów i choronimów pojawiających się okazjonalnie i pozbawionych stereotypowych konotacji. Ze względu na stosunkowo rzadki i powierzchowny charakter opisów miejsc,
„mapa” rysowana w pracy jest w pierwszej kolejności mapą etniczną, przedstawiającą
(1987: 114). Stwierdza on bowiem, że przestrzeń mityczną tworzą zarówno obszary znajdujące
się poza zasięgiem osobistego doświadczenia (w takim przypadku „mityczność” wynika z uzupełniania braków wiedzy na podstawie kultury, wierzeń i doświadczeń danej jednostki czy grupy), jak
i najbliższe nawet miejsca poznane empirycznie (w takim przypadku „mityczność” to orientowanie człowieka wobec wyższego, kosmicznego porządku, aktualne niezależnie od miejsca jego fizycznego przebywania).
6
Można tu również odwołać się do refleksji psychologa Davida R. Olsona (2010: 321), zestawiającej ze sobą mapy mentalne społeczności lokalnych i mapy nowożytnych podróżników. Pierwsze pomagają pamiętać to, co już znane, a pewne informacje przypisane są do wszystkich objętych
mapowaniem miejsc. Drugie stanowią modele teoretyczne, dopuszczają istnienie „białych plam” pozwalających myśleć o tym, co nieznane.

⩶ 19 ⩶

�mieszkańców danych regionów i krain w określonych kontekstach, a nie obrazem konkretnej przestrzeni czy krajobrazu, który w pieśni kramarskiej jest właściwie nieobecny.
Wobec zasadniczo synonimicznych, choć kładących nacisk na różne aspekty
badań pojęć etnolingwistyka, lingwistyka antropologiczna i lingwistyka kulturowa7,
wybór terminu etnolingwistyka wynika z inspiracji metodologicznych, którymi
były dla mnie przede wszystkim prace tzw. szkoły lubelskiej, skupionej wokół powstającego od lat 80. XX w. Słownika stereotypów i symboli ludowych (SSiSL, pierwotnie Słownika ludowych stereotypów językowych). Niniejsza rozprawa mieści się
w zakresie obydwu interpretacji znaczenia członu etno- zawartego w tym terminie (por. Nagórko 1994: 5). Z jednej strony bowiem materiał poddawany analizie
pochodzi z tekstów, które zaliczyć można do szeroko rozumianej kultury ludowej
(„etnograficzny”, w znaczeniu „ludoznawczy” charakter pracy), a z drugiej strony
praca dotyczy kultury konkretnej grupy etnicznej, XIX-wiecznych Czechów/Morawian8. Grupa ta, jej kultura i rekonstruowany w niniejszej pracy obraz świata,
choć pozornie stosunkowo bliskie9, są dla współczesnego czytelnika czymś obcym
w dwóch aspektach. Dla odbiorcy czeskiego jest to zjawisko odległe w czasie, sięgnięcie do wizji świata opartej na elementach odrzuconych przez najczęstsze interpretacje nowoczesnej czeskiej tożsamości narodowej (kształtowane w środowisku
miejskim), takich jak: kontrreformacyjny katolicyzm, lojalność polityczna wobec
domu habsburskiego oraz chłopskie przywiązanie do ziemi i tradycji. Dla czytelnika polskiego materiał czeski jest obcy podwójnie, ponieważ dotyczy innego, choć
pokrewnego genetycznie języka zachodniosłowiańskiego.
Jak stwierdza cytowany już Jerzy Bartmiński: „Etnolingwistyka stara się o to,
by wychodząc od języka, docierać do człowieka, do jego sposobu pojmowania świata” (2007: 33). Tym samym pozwala materiał zachowany w języku interpretować
z perspektywy całościowej, antropologicznej, nie zaś wyłącznie językowej. Etnolingwistyka pochyla się zarówno nad językiem, jak i nad jego użytkownikami oraz
tworzoną przez nich wspólnotą. Ponownie za Bartmińskim dodać można, że dys7

Nie wdaję się tu w szczegółowe debaty o ich zakresie i wzajemnej relacji, które znaleźć można w literaturze przedmiotu (np. Bartmiński 2008, zwłaszcza 21–22).
8
Kwestia tożsamości etnicznej odbiorców i autorów pieśni (państwowej, narodowej i regionalnej) przedstawiona jest szczegółowo w rozdziale 4.
9
Mam tu na myśli potoczny, powierzchowny obraz tzw. „kultury ludowej”, sprowadzający ją
do barwnych strojów, muzyki i tradycyjnych obrzędów, podobny w całej Europie Środkowej, a szczególnie zbliżony wśród narodów słowiańskich katolickiego kręgu kulturowego, por. spojrzenie na „ludowość mityczną” u Ludwika Stommy (2002: 278–282).

⩶ 20 ⩶

�cyplina ta pozwala nie tylko na ujęcie przedmiotowe – badanie wybranej wspólnoty (etnosu) przez pryzmat metodologii językoznawczej, ale również – a nawet
przede wszystkim – ujęcie podmiotowe, a więc próbę spojrzenia na świat oczami
danej społeczności, rekonstrukcję i badania zasad rządzących myśleniem potocznym zgodnie z koncepcją etnonauki (Bartmiński 2008: 21–22).
Takie ujęcie, zaproponowane przez autorów SSiSL, zakłada „dystans” wobec
materiału tekstowego i odrzuca interpretowanie źródeł folklorystycznych (czy szerzej – jakiegokolwiek materiału analizowanego etnolingwistycznie) przez pryzmat
współczesnego rozumienia danych pojęć w języku ogólnym (por. Bartmiński 2007:
119). Postulowana próba wyjścia poza naturalne dla badacza kategorie interpretacji odpowiada spopularyzowanemu przez antropologię kognitywną podziałowi na
badania „etyczne” (ang. etic) i „emiczne” (ang. emic).
Antropologia kognitywna i kognitywne językoznawstwo wyrastają z tego samego pnia (zob. Vrhel 1996: 224), a przytoczone powyżej koncepcje wynikają z propozycji amerykańskiego lingwisty Kennetha L. Pike’a, by językoznawczy podział
na fonetykę (ang. phonetics) i fonologię (ang. phonemics) transponować na wszystkie zjawiska kultury (Pike 1972: 37–72). Obiektem zainteresowania fonetyki jest
fizyczny charakter wszystkich dźwięków ludzkiej mowy, fonologii zaś – rola poszczególnych fonemów w konkretnym systemie językowym (por. Trubiecki 1970:
11–22). Podobnie opis „etyczny” kultury to opis oparty na zewnętrznych, uniwersalnych kryteriach, przedstawiany z punktu widzenia możliwie obiektywnego zewnętrznego obserwatora, a opis „emiczny” to zejście na poziom kategorii znaczących w danej kulturze z perspektywy jej uczestników10:
Descriptions or analyses from the etic standpoint are “alien” in view, with criteria
external to the system. Emic descriptions provide an internal view, with criteria
chosen from within the system. They represent to us the view of one familiar with
the system and who knows how to function within it himself.
[Opisy lub analizy podejmowane z etycznego punktu widzenia są spojrzeniem „obcym”, opartym o kryteria zewnętrzne wobec systemu. Opisy emiczne dostarczają
wewnętrznego spojrzenia, opartego na wybranych kryteriach wewnątrzsystemowych. Są one spojrzeniem kogoś znającego system, wiedzącego jak samemu funkcjonować w jego ramach].
(Pike 1972: 38)

10

Nie zawsze systemy te będą się znacząco różnić, w niektórych przypadkach, jak zauważa
Pike (1972: 41–42), mogą się okazać właściwie zgodne.

⩶ 21 ⩶

�O ile zatem opis „etyczny” może zostać odgórnie narzucony na podstawie wybranych kryteriów, kategorie opisu „emicznego” istnieją wewnątrz systemu i muszą
zostać przez badacza odkryte (Pike 1972: 37). Nie oznacza to jednak po prostu oddania głosu uczestnikom danej kultury, bo podobnie jak rodzimy użytkownik języka nie zawsze jest w stanie wyjaśnić zawiłości używanej przez siebie gramatyki, tak
samo uczestnik jakiejś kultury może nie zdawać sobie sprawy z głęboko zinternalizowanych reguł, jakimi się ona kieruje (Barnard 2006: 163–166)11.
W dostępnych opracowaniach czeskiej literatury kramarskiej badacze stosują
zazwyczaj współczesne sobie, a zewnętrzne wobec tekstu kategorie. W niniejszej
pracy chciałbym zrekonstruować całościową wizję świata, a nie tylko opisać wybrany jego element, opierając się na utworach konkretnego rodzaju. Nie traktuję zatem
tekstów druków kramarskich w sposób literaturoznawczy (stosując ostry genologiczny podział na ballady kramarskie, lirykę, pieśni nowiniarskie, modlitwy itp.),
ale raczej jako różnorodne, choć względnie spójne zjawisko, połączone wspólnym
drukowanym medium, którego odbiorcy przyswajali wszystkie typy tekstów w podobny sposób, bez świadomego stawiania granic gatunkowych czy tematycznych.
Częsty w pracach czeskich autorów podstawowy podział na utwory świeckie i religijne również uważam za zewnętrznie narzucony12, ponieważ (jak pokazuje analiza korpusu tekstów) wątki religijne i światopoglądowe obecne są w wielu tekstach
klasyfikowanych ze względu na gatunek jako świeckie, i przeciwnie – wiele tekstów
tematycznie uznanych za religijne odpowiada swoją formą pieśniom świeckim.
Wybrany materiał – całość kolekcji Muzeum Komeńskiego w Przerowie
(ok. 2800 druków) – obejmuje swoim zasięgiem szeroką pulę tematów, od religijnych wykładni porządku świata i adaptacji historii biblijnych, po informacje dotyczące niezwykłych zdarzeń, ale i codzienności zarówno czeskiej prowincji, jak i dalekich krain. Oczywiście, rekonstrukcja wewnętrznych zasad rządzących tekstami
nie oznacza, że przedstawiony w pracy system jest kompletny, bo pieśni kramarskie
nie były jedynym czynnikiem kształtującym obraz świata osób będących ich czytelnikami i słuchaczami. Nie twierdzę, że kategorie, którymi porządkowali oni swój
świat, całkowicie zgadzały się z jego wizją obecną w pieśni kramarskiej, ale popularność i żywotność tego zjawiska bez wątpienia świadczy o dużej mocy oddziaływania
i odpowiadaniu na zapotrzebowanie odbiorców (a niebezpośrednio – o zgodności
11

Oba podejścia badawcze nie wykluczają się, ale raczej tworzą wzajemnie uzupełniające się
typy idealne (por. Jorion 1983, Burszta 1986: 109–116).
12
Także przez względy ideologiczne – zjawiska kultury ludowej nierzadko były w komunistycznej Czechosłowacji przedstawiane z pominięciem ich religijnego aspektu (choć źródeł podziału na
teksty świeckie i religijne należy szukać już w opracowaniach Františka Bartoša (1885: 195–293)).

⩶ 22 ⩶

�obrazu świata zawartego w tekstach z tym pozatekstowym). Zakładam zatem, że
choć niemożliwe jest dziś zbadanie spojrzenia na świat minionych pokoleń za pomocą metod jakościowych, typowych dla współczesnej antropologii, spośród dostępnych nam źródeł druki kramarskie stanowią niezwykle cenne i wciąż niedostatecznie wykorzystane źródło do jego rekonstrukcji.
Na obraz świata czeskojęzycznego przedstawiciela niższych warstw społeczeństwa składało się wiele innych czynników, których medium był język: folklor ustny,
kazania i nauki kościelne, dydaktyczne książki lektury ludowej13, a w późniejszym
okresie również prasa. Pozajęzykowo kształtowały go zwyczaje i obrzędy związane
z cyklem dorocznym, zarówno ludowe o jeszcze pogańskiej proweniencji, jak i katolicki rok liturgiczny. Mając na względzie to, że zrozumienie wyrażenia językowego wymaga osadzenia w kontekście pozajęzykowym (por. Bartmiński 2007: 36),
w miarę możliwości staram się w niniejszym opracowaniu uzupełniać bazę tekstową o jak najszersze dane etnograficzne – literaturę przedmiotu, ale również refleksję nad materialną formą druków kramarskich, ich oprawą graficzną i sposobami
ich społecznego funkcjonowania (istotne uzupełnienie pierwszej części monografii stanowią wobec tego ilustracje zamieszczone na jedenastu oddzielnych tablicach
zgrupowanych na końcu książki). Założenie to jest zgodne z zasadami przyjętymi
w etnolingwistyce przy opisie językowego obrazu świata ( JOS)14:
Pełna rekonstrukcja JOS […] nie powinna też abstrahować od danych – nazwijmy je „przyjęzykowych”, na które składa się utrwalona społecznie wiedza o świecie,
wspólna nadawcy i odbiorcy, oraz towarzyszące wiedzy przekonania i wierzenia.
[…] Szeroko rozumiana społeczna „wiedza o świecie” jest relewantna komunikacyjnie. Do zespołu danych „przyjęzykowych” skłonny jestem zaliczyć też przyjęte i obowiązujące, czyli skonwencjonalizowane zachowania.
(Bartmiński 2006: 14)

Niniejsza praca może zainteresować nie tylko bohemistów i czytelników zajmujących się środkowoeuropejskim folklorem, ale być może stanowić będzie –
13
Czes. Knížky lidového čtení – dłuższe prozatorskie teksty o charakterze rozrywkowym i dydaktycznym; zob. Magnuszewski 1973: 79, Mocná, Peterka 2004: 305–308, Voit 2008: 467–470.
14
Szczegółową definicję JOS w ujęciu etnolingwistycznym odnaleźć można w pracy J. Bartmińskiego (2006: 12). W największym skrócie jest to zawarta w języku interpretacja rzeczywistości,
dającą się ująć w postaci zespołu sądów o świecie. Źródłem do poznania JOS są zarówno sądy utrwalone w materii języka, jak i sądy jedynie sygnalizowane przez formy językowe, a utrwalone na poziomie powszechnej wiedzy i przekonań jego użytkowników (zob. również Greń 2004: 12–14).
Przyjęte w niniejszej pracy założenia metodologiczne zostaną przedstawione w kolejnym rozdziale.

⩶ 23 ⩶

�wobec charakteru badanego materiału, pochodzącego z pogranicza tradycyjnej
kultury ludowej i kultury masowej nowocześniejszego typu – interesujący dodatek do aktualnych rozważań nad rolą sensacyjnych mediów i fałszywych wiadomości, zastępujących rzetelną informację utwierdzaniem w odbiorcy posiadanych
wcześniej przekonań i uprzedzeń. Etnolingwistyczna analiza danych językowych
umożliwia bowiem wgląd w psychospołeczne mechanizmy rządzące konceptualizacją i kategoryzacją świata przez ludzi, a tym samym, pomimo czerpania z materiału historycznego, pozwala objąć refleksją również powszechne i niezależne
od miejsca czy epoki mechanizmy rządzące ludzkim myśleniem (por. Bartmiński
2006: 15).

1.2. Językowy obraz świata i stereotypy
Przywołana we wstępie koncepcja językowego obrazu świata jest obecna w polskiej
lingwistyce od lat 70. XX w. (Pisarek 1978: 143)15. Od początku kolejnej dekady była intensywnie wykorzystywana i rozwijana przez badaczy i została na trwałe
powiązana z konkretnymi pojęciami i metodami badawczymi. Elementami badań JOS są refleksje nad tym, kim jest podmiot danej wypowiedzi i jego wspólnota (autostereotyp), kim są „oni” (heterostereotyp), jak konceptualizowane są czas,
przestrzeń i zajmowane w niej przez podmiot miejsce, jakie wartości wspólnota
podmiotu przyjmuje za swoje i jak wypowiedzi są zróżnicowane stylowo i gatunkowo (Bartmiński 2006: 20). Rekonstrukcja JOS powinna uwzględniać cały system relacji między językiem a kulturą, czyli zarówno formalne, jak i semantyczne
aspekty wypowiedzi i całość kontekstu „przyjęzykowego”, tak by opis językoznawczy przedstawiał: „[…] świat zawarty w strukturach i znakach języka, ale interpretowany kulturowo na tle praktyk i wierzeń społeczności używającej tego języka”
(Bartmiński 1998: 65).
Uzyskany w ten sposób opis nie ma na celu oddania językowego obrazu danego słowa, ale przedmiotu lub pojęcia, które są tym słowem nazwane. Jednym
ze służących do tego narzędzi jest tzw. definicja kognitywna, która w przeciwieństwie do klasycznej słownikowej definicji „taksonomicznej” nie ogranicza się do
podania zestawu koniecznych i wystarczających cech danego przedmiotu czy pojęcia (Váňková 2005: 77–79, Bartmiński, Niebrzegowska 2006: 101). Definicja
15
Obok wspomnianych już źródeł tej koncepcji w myśli niemieckiej i amerykańskiej ( Johann
Gottfried Herder, Wilhelm von Humboldt, Leo Weisgerber, Edward Sapir, Benjamin Lee Whorf;
zob. Guz 2012), wymienić można inspiracje słowiańskie, m.in. Jurija Apresjana, Władimira Toporowa czy Nikita i Swietłana Tołstojowie; zob. Nagórko 1994, Váňková 2005: 46–51, Bartmiński 2008.

⩶ 24 ⩶

�kognitywna ma na celu „uwzględnienie wszystkich relewantnych językowo i kulturowo składników znaczenia” (Bartmiński 2008: 25–26), odpowiadających obrazowi przedmiotu w potocznej świadomości, a przyjmuje formę obszernej „opowieści” o przedmiocie i jego miejscu w świecie, opartej na uporządkowanych cytatach
z materiału źródłowego (zob. Váňková 2005: 79–82). Porządek opisu nie ma jedynej ustalonej postaci, ale przyjmuje różne formy w zależności od kategorii, w jakiej
znajduje się opisywany przedmiot (por. Tołstaja, Tołstoj 1984: 17–18).
Badania JOS opierają się zazwyczaj na trzech źródłach, tak by uzyskane wyniki uzupełniały się i były możliwie najbardziej reprezentatywne (Bartmiński 1998:
66; zob. Rak 2010: 489–490). Podejście takie, określane skrótem S-A-T (system –
ankiety – teksty), opiera się na analizie: systemu danego języka: jego gramatyki
i leksyki, jako warstwy najsilniej zautomatyzowanej i utrwalonej, materiałów ankietowych (przygotowywanych specjalnie na potrzeby prowadzonego badania po
wstępnym rozpoznaniu zagadnienia w innych źródłach), niedostępnych w przypadku badań historycznych, i tekstów (wypowiedzi w konkretnych aktach mowy).
Każde ze źródeł jest wybiórcze i objęte pewnymi ograniczeniami: najuboższy, wymagający bowiem najdłuższego formowania, jest materiał zapisany w systemie języka: leksyce, frazeologii itp. (przy czym pamiętać należy, że utrwalenie obrazu
w społecznej wyobraźni nie gwarantuje jego leksykalizacji czy frazeologizacji), najbogatsze zaś są źródła tekstowe (Bartmiński 1998: 79–80).
Na definicję kognitywną składają się wszystkie cechy stereotypowo przypisywane danym obiektom, osobom i konceptom. Definicja taka umożliwia zatem rekonstrukcję stereotypu językowego. Ten zaś stanowi jeden z elementów językowego
obrazu świata, wymienionych w przedstawionym powyżej „programie minimalnym”
badania JOS. Stereotyp definiowany przez językoznawstwo kognitywne nie jest
równoważny ze stereotypem w jego potocznym ujęciu, rozumianym jako uproszczony i schematyczny negatywny sąd, przede wszystkim o ludziach, pozbawiony
waloru poznawczego (por. Masłowska 2012: 43). Potoczne rozumienie uwypukla
wyłącznie negatywny emocjonalny charakter stereotypu i zrównuje go z uprzedzeniem, odbierając część spełnianych przezeń funkcji – przede wszystkim funkcję poznawczą. Patrząc z zewnątrz, zakłada się zazwyczaj fałszywość emocjonalnego stereotypu-uprzedzenia, a więc brak jakiejkolwiek wartości poznawczej (choć
użytkownicy stereotypu traktują go jak prawdziwą wiedzę). Zdaniem etnolingwistów stereotyp nie jest jednak wypełniony wyłącznie emocjami, ale raczej stanowi potoczną teorię danego przedmiotu, ma pewną wartość poznawczą, choć jego
obiektywna prawdziwość nie podlega zwykle ocenie (Bartmiński 1998: 65–66).
Ze względu na obecne w stereotypie wartościowanie emocjonalne, jedną z jego
⩶ 25 ⩶

�funkcji staje się również integracja wewnątrz podzielającej te same przekonania
grupy. Stereotypy charakteryzują się wysoką trwałością i uproszczoną strukturą,
która wbrew potocznemu odbiorowi nie jest jednak zjawiskiem negatywnym, ale
raczej stanowi nieodłączny element ludzkiego postrzegania świata.
Ujęcie lingwistyczne nie stawia ostrej granicy między stereotypem a pojęciem
(Greń 2004: 19–26)16. Ponieważ w ludzkiej percepcji świata, a więc także jego konceptualizacji w języku, zawsze uczestniczy zarówno czynnik poznawczy (intelektualny), jak i czynnik emocjonalny (interpretacyjny) (Greń 2001a: 71–72), o określeniu
danego konceptu jako „stereotyp” lub „pojęcie” decyduje wzajemna proporcja tych
dwóch elementów. W ujęciu proponowanym w pracach szkoły lubelskiej (w tym
w jej sztandarowym dziele, jakie stanowi SSiSL) mianem stereotypu określane są
także obrazy stosunkowo neutralne emocjonalnie. Wynika to m.in. z przyjęcia bardzo szerokiego pola badawczego, obejmującego również obrazy pojęć i obiektów
ze współczesnej perspektywy nie odbieranych jako stereotypowe. Zdaniem etnoi socjolingwisty Zbigniewa Grenia (2001a: 77–78), stereotypizacja wymaga antropomorficznego, a przynajmniej animistycznego charakteru pojęć przedmiotowych – jest więc możliwe badanie szerokiego wachlarza stereotypów w materiale
folklorystycznym, ponieważ charakter agentywny przypisywany jest w kulturze ludowej również obiektom ze współczesnej perspektywy nieożywionym oraz licznym
bytom nadprzyrodzonym. W językoznawstwie synchronicznym oznacza to natomiast skupienie się przede wszystkim na stereotypach dotyczących grup społecznych i narodowości. Najwięcej stereotypów i najsilniejsze procesy stereotypizacji
(największa prototypowość) występują oczywiście tam, gdzie szczególnie silny jest
element emocjonalny, a więc na styku „swój – obcy”. W związku z tym najbogatsze
(i najspójniejsze) są obrazy stereotypowe grup, z którymi społeczność podmiotu
ma kontakst, a znacznie uboższe – często bardziej ogólne i niekonkretne – stereotypy dotyczące grup zupełnie dalekich (Greń 2012: 62). Jak zaznaczono we wstępie, niniejsza praca przedstawiać będzie przede wszystkim obrazy grup etnicznych
i religijnych oraz istot i mocy nadprzyrodzonych, a więc w pełni uzasadnione jest
użycie zarówno terminu „stereotyp”, jak i metodologii związanej z jego badaniem,
która zostanie przedstawiona w kolejnym podrozdziale.

16
Najczęściej pojęcie definiowane jest jako oparte na kategoriach naukowych, a stereotyp na
kategoriach naturalnych, potocznych. Relacje między różnymi definicjami stereotypu, prototypu
i pojęcia (czes. pojem) przedstawia np. Irena Váňková (2005: 83–88).

⩶ 26 ⩶

�1.3. Stereotyp
w badaniach etnolingwistycznych
Pojęcie stereotypu cieszy się dużą popularnością we współczesnej humanistyce,
choć jego konkretne definicje różnią się w zależności od dyscypliny nauki, w jakiej się pojawia (zob. Grzegorczykowa 1998: 113). Stereotyp17 w najszerszym rozumieniu może wykraczać poza język i być powielany w pozajęzykowej komunikacji, np. przedstawieniach plastycznych, zachowaniach i gestach (Bartmiński 1998:
65, Benedyktowicz 2000: 93–94), jednak zazwyczaj jest ściśle związany z językiem,
bo właśnie przezeń się wyraża i za jego pośrednictwem jest przekazywany. Obecnie
kwestie stereotypu poddawane są badaniom przez różne działy językoznawstwa18,
ale bez wątpienia największą popularnością w polskiej nauce cieszy się ujęcie etnolingwistyczne. Przy badaniu stereotypu odwołać można się do źródeł objętych
wspomnianą triadą S-A-T, a stosunek do jej poszczególnych elementów pozwala
prześledzić zmiany, jakim podlegało pojęcie stereotypu w polskim językoznawstwie.
Na analizie systemu językowego, a konkretnie – związków frazeologicznych,
skupiał się formalny kierunek badań nad stereotypami (zob. Greń 2001a: 68–69,
Bartmiński 2007: 65), dla którego stereotyp oznaczał skonwencjonalizowany związek utrwalony w języku w określonej formie (związek wyrazowy reprodukowany
z pamięci, w przeciwieństwie do tworzonego w procesie syntezy). Drugi z nurtów
badań – kierunek semantyczny – włączył do badań również materiał ankietowy
(Pisarkowa 1976: 12–14), a w wersji rozwiniętej przez krąg lubelski, skupiony wokół Jerzego Bartmińskiego, dodatkowo teksty różnego typu, zawierające obok
połączeń idiomatycznych i formuł także połączenia semantyczne bez ustalonej
formy językowej – topikę (Greń 2001a: 70, Bartmiński 2007: 70–71). Kierunek
ten, określany jako orientacja „semantyczno-formalna”19, najszerzej traktuje materiał językowy, włączając do analizy nazwy apelatywne, przysłowia, frazeologizmy
17
Pierwsze użycie tego pojęcia datuje się na lata 20. XX w., kiedy wykorzystane zostało ono
w pracy filozofa i medioznawcy Waltera Lippmanna Public Opinion z 1922 r. Lippmann przyjął
w niej termin pierwotnie związany z drukarstwem jako określenie uproszczonego i jednostronnego
obrazu ludzi i rzeczy, ułatwiającego opis zjawisk i wzmacniającego więzi społeczne (Benedyktowicz
2000: 81–85, Bartmiński 2007: 106).
18
Wobec wielości prac językoznawczych poświęconych stereotypowi, zaskakująca wydaje się
stosunkowo późna refleksja lingwistów nad tym zagadnieniem. Przełomem stały się dopiero prace
Uty M. Quasthoff z początku lat 70. XX w. (Greń 2001a: 67), a w Polsce Krystyny i Walerego Pisarków z drugiej połowy tej dekady (Bartmiński 2007: 66).
19
W ujęciu J. Bartmińskiego (1998: 74) mieści się on w obrębie szerszego kierunku semantycznego.

⩶ 27 ⩶

�oraz atrybuty wyrażane przymiotnikowo i rzeczownikowo, a więc także konstrukcje mentalne nieutrwalone na poziomie struktury lub leksyki, ale obecne jedynie
w kontekście kulturowym (Masłowska 2012: 44).
Stereotypy nie są jednolite i konsekwentne, co wynika z dwóch czynników.
Po pierwsze, jak zauważa językoznawstwo kognitywne, pozorna niespójność stereotypów spowodowana jest ich otwartym i dynamicznym charakterem. Większość
stereotypów posiada bowiem swoje cechy główne, stanowiące jądro znaczeniowe,
i cechy peryferyjne: „Stereotypy, podobnie jak i koncepty, mają zakres otwarty, tworzą continuum w polu znaczeniowym […] i mają swoje cechy prototypowe (inwariantne) i cechy peryferyjne” (Greń 2001a: 77; por. Masłowska 2012: 45).
Po drugie, stereotyp tworzony jest zawsze z określonego punktu widzenia.
Nawet przy wykorzystaniu skonwencjonalizowanego materiału o stosunkowo dużej jednolitości, jak źródła folklorystyczne, będące tworem podmiotu zbiorowego
o konserwatywnym charakterze, nie należy zapominać, że zbiorowość taką tworzą
indywidualne podmioty współtworzące tradycję, a więc punkt widzenia pozostaje zmienny i zależny od kontekstu, a przy szczegółowej analizie pozornie monolityczny stereotypowy obraz może ujawnić wewnętrzne sprzeczności.
Podsumowując, stereotyp w ujęciu etnolingwistyki to ustabilizowane połączenie utrwalone w pamięci zbiorowej, które ukazuje współdziałanie kodu językowego i kodu kulturowego oraz pośredniczy w kontakcie człowieka z otoczeniem. Stereotypy stanowią element wiedzy o świecie wspólnej dla nadawcy i odbiorcy i jako
takie obejmują nie tylko ustalone formy językowe (np. połączenia wyrazowe), ale
również połączenia semantyczne bez utrwalonej formy i wiedzę niewerbalizowaną,
która pozostaje jednak relewantna lingwistycznie (Bartmiński 1998: 64). Znajomość języka nie jest więc jedynym warunkiem zrozumienia komunikatów opartych
na stereotypie, konieczne są także pozajęzykowa wiedza o świecie oraz konkretne kompetencje komunikacyjne i kulturowe. Stereotypy mają przede wszystkim
funkcję poznawczą i wartościującą, a w dalszej kolejności – społeczną i psychiczną.
Są motywowane zarówno obiektywnymi właściwościami opisywanych przedmiotów, jak i czynnikami subiektywnymi (Bartmiński 1998: 64–65, 2008: 24–25).

1.4. Przyjęte w książce zasady opisu
Celem rozdziałów analitycznych pracy jest stworzenie opisów wybranych elementów świata przedstawianego w tekstach kramarskich – stereotypów grup ludzkich
i sił nadnaturalnych – w formie spełniającej założenia definicji kognitywnej. Zakładam, że głównym materiałem, jaki będzie dostępny za pośrednictwem tego typu
⩶ 28 ⩶

�tekstów, jest topika (stereotypy treściowe), ale oczekuję również przynajmniej okazjonalnego pojawiania się stereotypów formalnych o ustalonej zwyczajowo werbalizacji. Skupiając się na topice, planuję dotrzeć nie tylko do tych elementów stereotypu, które są komunikowane wprost, ale także do treści presuponowanych, których
odnalezienie umożliwia refleksja nad semantyką całego tekstu (zob. Bartmiński
2007: 124). W tym celu w kolejnych podrozdziałach przedstawiona zostanie dotycząca opisywanego zagadnienia „rama doświadczeniowa” opisującego świat podmiotu, obejmująca czynniki, za pomocą których pamięć indywidualna i społeczna
wpływać mogły na konkretne doświadczenie (Bartmiński 2008: 26). Opracowanie
będzie zawierać obszerne wprowadzenie do historyczno-kulturowego kontekstu,
z materiałem ilustracyjnym w postaci cytatów, a poszczególne podrozdziały kończyć się będą zwartymi hasłowymi podsumowaniami.
Jako ważny do interpretacji znaczenia i konotacji semantycznych kontekst
przyjmuję całe teksty analizowanych pieśni (por. informacje o materiale w rozdziale 2.). Przytaczane w pracy cytaty z oczywistych względów będą jednak znacznie
krótsze, a całość treści tekstów w razie potrzeby będzie jedynie streszczana. Cytaty
z pieśni kramarskich będą zazwyczaj obejmowały jedną lub dwie strofy, a w przypadku połączeń wyrazowych formalnego typu – pojedyncze wersy. Hasła podsumowujące poszczególne zagadnienia będą miały charakter rzeczownikowy, ale odwołuję się też oczywiście do innych części mowy20.
Zgodnie z etnolingwistycznym kluczem przyjmuję, że ograniczenie w opisie
cech do najczęstszych czy najważniejszych nie jest wystarczające dla utworzenia pełnej charakterystyki danego przedmiotu. Nie można z góry odrzucić cech występujących sporadycznie, ponieważ jednostkowy charakter nie świadczy o ich nieistotności, ale o roli kontekstu przyjęzykowego. Różne źródła mogą dawać różny obraz
zagadnienia, a być może to, co najbardziej oczywiste, nie jest opisywane słownie, bo
autor wypowiedzi zakłada uprzednie posiadanie przez odbiorców pewnej oczywistej w danej społeczności wiedzy. Jednostkowo poświadczone cechy mogą też odnosić się do jakiegoś wybranego aspektu przedmiotu, pochodnego od innych, traktowanych jako podstawowe, albo wynikać z konwencji zakładających aluzyjność,
opisowość, niebezpośredni charakter itp. (Bartmiński 1998: 67).
Opracowując poszczególne zagadnienia odwołuję się do koncepcji profilowania (por. Bartmiński, Niebrzegowska 2006: 99). Oznacza to, że hasła będą miały charakter fasetowy, a w materiale spróbuję odszukać takie aspekty opisywanego
20

Tzn., jeśli np. opisywanym hasłem jest ďábel (‘diabeł’), to wystąpienie pochodnego od niego przymiotnika ďábelský (‘diabelski’) traktował będę jako użyteczną informację.

⩶ 29 ⩶

�przedmiotu (fasety21), które są ważne dla użytkowników języka (członków wspólnoty) i tworzą społecznie utrwaloną spójną strukturę pojęcia. W ten sposób hasło
obejmie różne aspekty opisywanego przedmiotu, które składają się na jego obraz
widziany z różnych perspektyw (nie wszystkie i nie zawsze muszą występować jednocześnie). Zgodnie z przedstawionymi już koncepcjami, stereotyp bywa niespójny, ponieważ część cech jest prototypowa, inne zaś są marginalne. Przedstawienie całościowego hasła łączy obraz z różnych punktów widzenia, więc może być
on częściowo niekonsekwentny, co jednak nie narusza tezy o trwałości i niezmienności stereotypu (po prostu w różnym kontekście uaktywniają się jego konkretne
elementy). Różne profile nie są oddzielnymi znaczeniami, ale różnymi sposobami
organizacji elementów semantycznych jednego znaczenia: „Poszczególne profile
mogą przedstawiać treści wobec siebie ambiwalentne, co nie oznacza, że pozostają ze sobą w sprzeczności, lecz że odsłonięte zostały inne warunki ich kreacji” (Masłowska 2012: 59).
Ostatnim przytoczonym elementem etnolingwistycznej teorii, o zasadniczym
znaczeniu dla refleksji nad stereotypami, pozostaje kwestia punktu widzenia, który
wpływa na różne perspektywy oglądu (Bartmiński 2006: 78–79). Punkt widzenia
jasno wiąże się z autostereotypem podmiotu wypowiedzi i decyduje o kategoryzacji
świata w relacji do niego (Bartmiński 2006: 83). Wynikające z rekonstrukcji podmiotowego obrazu świata dotarcie do pewnych prawd o społeczności i człowieku,
który ten obraz tworzy, rozumiem jako nadrzędny cel etnolingwistyki22. Punkt widzenia można – za Bartmińskim – zdefiniować, jako czynnik podmiotowo-kulturowy o charakterze ponadjęzykowym, który decyduje o sposobie mówienia o danym przedmiocie (a w przypadku autostereotypu – również o samym podmiocie),
determinując wybór podstawy definicji, a także dobór i treść kategorii opisu. Ten
sam obiekt o tych samych właściwościach może być – w zależności od punktu widzenia – różnie opisywany i wartościowany23. Pewne punkty widzenia mogą mieć
ze sobą część elementów wspólnych lub mogą dobrze ze sobą współdziałać, inne
21
Nie poświęcam tu uwagi szczegółowym definicjom pojęć aspekt, podkategoria i faseta proponowanym przez różnych autorów – mogą być one stosowane zamiennie, ale niekiedy występują
między nimi drobne różnice (zob. Bartmiński, Niebrzegowska 2006: 100).
22
Nawiązując do kategorii emic i etic można zamiast o „obrazie” mówić o „wizji” świata, akcentując to, że jest ona zawsze czyjaś, ma konkretny „widzący” podmiot (Bartmiński 2008: 28).
W takim ujęciu można przyjąć, że „wizja” ma charakter subiektywny i jest związana z jednostkowym podmiotem, a „obraz” należy do jakiejś większej grupy i ma charakter intersubiektywny (Maćkiewicz 1999: 9–10).
23
Np. ta sama roślina dla rolnika może być chwastem, a dla turysty kwiatem, z czym wiąże się
całość sposobu konceptualizacji zjawiska.

⩶ 30 ⩶

�zaś mogą się okazać całkowicie odmienne, ale wszystkie mieszczą się w zakresie definicji kognitywnej.
Rekonstrukcja autostereotypu podmiotu, kształtującego perspektywę w jakiej
przedstawiona jest rzeczywistość, wydaje się właściwym pierwszym krokiem do pełniejszej rekonstrukcji językowo-kulturowego obrazu świata zawartego w drukach
kramarskich. Dotarcie do podmiotu opisującego świat i do przyjmowanych przezeń punktów widzenia umożliwi dobór właściwych faset do opisu „obcych” dla
niego obiektów i osób. W pracy pojawią się dwie podstawowe kategorie stereotypów – obrazy „innych” ze świata ziemskiego i obrazy „innych” w znaczeniu nie-ludzi (nie-śmiertelników), mieszkańców nieba i piekła. Te dwie kategorie mają różny charakter, a fasety użyte do ich opisu będą odmienne. Pierwsza grupa dotyczy
podmiotów zbiorowych, druga – zbiorowych (np. aniołowie i diabły) lub jednostkowych (np. Bóg), w drugiej kategorii pojawiają się ponadto siły przyrody nieosobowe, choć częściowo upodmiotowione. Aby przejść do ich opisu, należy jednak
najpierw przedstawić materiał źródłowy, czemu służyć będzie następny rozdział.

⩶ 31 ⩶

��problemy badania
2 Podstawowe
literatury kramarskiej

2.1. Kwestie terminologiczne – podstawowe pojęcia
Twórczość kramarska nie była zjawiskiem jednorodnym, które zamknąć można
w ramach ostro zdefiniowanych i uniwersalnych definicji. Spróbuję zatem przybliżyć dotychczasowy stan badań nad tym zagadnieniem i przedstawię reguły opisu
przyjęte w niniejszej pracy. Na początku analizy wyjaśnić należy skomplikowaną relację między medium a jego zawartością oraz między pieśnią kramarską a gatunkami pokrewnymi. Objaśnić trzeba również uniwersalne, międzykulturowe elementy
tego fenomenu, łączące twórczość czeską z szerszym europejskim kontekstem. Druki kramarskie miały często charakter palimpsestu, były one bowiem wielokrotnie
przedrukowywane, przepisywane, zmieniały obieg z ustnego na drukowany i odwrotnie. Ustalenie genezy poszczególnych utworów bywa trudne lub wręcz niemożliwe, wobec czego staram się unikać kłopotliwych rozważań genologicznych,
niebędących elementem niezbędnym w pracy etnolingwistycznej. Mając na względzie trudności z precyzyjną klasyfikacją materiału ze względu na gatunki i kategorie tematyczne, wszelkie podziały traktuję jako pomocnicze. Wychodzę przy tym
z założenia, że nabywcy kramarskich ulotek w większości przypadków nie szukali na jarmarkach utworów dotyczących konkretnego wąskiego tematu czy należących do jednego gatunku. Poszukiwali raczej interesującej lektury, która zwracała
ich uwagę: źródła wzruszeń, rozrywki czy pouczenia, a zatem na ich obraz świata
wpływały zarówno druki świeckie, jak i religijne, zarówno utwory pisane specjalnie
na zamówienie kramarzy, jak i przedruki utworów z innych obiegów.

2.1.1. Kramarski, jarmarczny czy odpustowy?
Twórczość kramarska formowała się na granicy różnych gatunków i sposobów
komunikacji, dlatego terminologia dotycząca tego zjawiska jest niejednorodna
⩶ 33 ⩶

�i wymaga wstępnego uporządkowania. Podstawowymi pojęciami w języku czeskim
wydają się określenia kramářská píseň i kramářský tisk, używane już przez Františka Bartoša w jednym z najstarszych opisów zagadnienia (Bartoš 1885). Choć początkowo przymiotnik kramářský stosowany bywał z pejoratywnym nacechowaniem (por. Slavický 2008: 178), z czasem przyjął się on wśród czeskich autorów
jako najczęstsze neutralne określenie zjawiska (zob. prace Smetany i Václavka, Beneša, Fiali, Scheybala, Holubovej, Skořepovej i in.), także w publikacjach o charakterze słownikowym i encyklopedycznym przeznaczonych dla szerokiego odbiorcy (Mocná, Peterka 2004, Voit 2008). Dosłowne tłumaczenie czeskich terminów
kramářská píseň i kramářský tisk – pieśń kramarska i druk kramarski1 – przyjmuję
zatem w niniejszej książce jako podstawowe określenie zjawiska również w języku
polskim. Debatę o szczegółowym znaczeniu tego pojęcia wznowił w ostatnim czasie ostrawski literaturoznawca Jakub Ivánek (2017), zwracając uwagę na niepełną
zgodność definicji służących różnym dyscyplinom (bibliologicznych, literaturoznawczych, muzykologicznych) i krytykując niektóre ujęcia wcześniejszych badaczy, podtrzymując przy tym jednak wybór tradycyjnego określenia jako najlepszy.
Stosunkowo często stosowany bywa również termin jarmareční píseň/tisk
(por. np. prace Novotnego), po polsku – pieśń/druk jarmarczny. Rzadziej spotykane w opracowaniach tematu są pojęcia, takie jak: poutní písně/tisky (w literaturze
polskiej odpowiednio – pieśni/druki odpustowe) lub – od sposobu ich przechowywania – špalíčkové tisky (druki bloczkowe2). Terminy jarmarczny i odpustowy, jeśli
pojawią się w dalszej części pracy dla uniknięcia powtórzeń, traktuję synonimicznie do przymiotnika kramarski.
W opracowaniach polskich obok wymienionych wcześniej pojęć, pojawiają się
także określenia: literatura straganowa, tandetna, brukowa czy wreszcie pieśń dziadowska3. To ostatnie, występujące w odniesieniu do drukowanych tekstów kramarskich zarówno w pracach o charakterze naukowym (np. Waliński 1998, Stomma
2002, Pająk 2014), jak i popularnym (np. antologia Karnawał dziadowski Stanisława Nyrkowskiego, a za nią SSiSL, traktujący zawarte w niej teksty jako materiał
1

Również w języku polskim przymiotnik kramarski za najdogodniejszy uznaje np. Janusz Dunin zauważając, że obejmuje on swoim znaczeniem wszystkie inne propozycje nazwy (jarmarczny,
odpustowy, pielgrzymkowy itp.): „Określenie to jest bardzo pojemne, kramarze bowiem sprzedawali pieśni na jarmarkach i na odpustach, obnosili je po wsiach, a także kolportowali je stale na miejscach pielgrzymek” (Dunin 1974: 26–27).
2
Pojęcie odnoszące się do zwyczaju samodzielnego oprawiania druków przez kupujących –
opisanego w dalszej części książki czeskiego fenomenu kulturowego bez polskiego odpowiednika.
3
Szeroki przekrój czeskich i polskich określeń pokrewnych odmian nieelitarnej twórczości literackiej przedstawia np. Patrycjusz Pająk (2014: 74).

⩶ 34 ⩶

�źródłowy), wprowadza dodatkową niejasność terminologiczną. W swoim pierwotnym znaczeniu dotyczy ono odrębnego gatunku tekstów funkcjonujących wyłącznie w obiegu ustnym (Grochowski 2010: 176–181). Jego stosowanie do tekstów
drukowanych uznaję więc za nieuzasadnione.

2.1.2. Pieśń kramarska i druk kramarski –
podstawowe definicje
Według definicji czeskiego folklorysty Bohuslava Beneša różnica między pieśnią
a drukiem kramarskim leży w pochodzeniu tekstu (1970: 18–19). Pieśń kramarska
jest tekstem stworzonym specjalnie na potrzeby rozpowszechniania przez obnośnych
kramarzy, druk zaś zawierać może treści różnego pochodzenia: od spisanych pieśni
ludowych przez modlitwy i przedruki pieśni religijnych z kancjonałów, po wiersze
i ballady poetów klasycystycznych i romantycznych, poddane jedynie drobnym korektom i wydane w atrakcyjnej i rozpoznawalnej dla odbiorcy formie jarmarcznej
ulotki. Granica między tymi dwoma typami twórczości oraz rzeczywisty kierunek
zapożyczenia mogą więc być trudne do uchwycenia. Ponieważ w niniejszej pracy
nie będę próbował oddzielać tekstów pierwotnie kramarskich od zaczerpniętych
z innych źródeł, proponuję nieco zmienioną, bardziej intuicyjną definicję obydwu
pojęć, bliską określeniom ujętym w hasłach kramářská píseň i kramářský tisk w Encyklopedii knihy Petra Voita (2008: 496–498 i 498–499).
Pojęciem szerszym, bo związanym przede wszystkim z medium, a nie przekazywaną przez nie treścią, jest druk kramarski. Termin ten kładzie nacisk na fizyczną
formę kramarskiej ulotki, dzięki czemu obejmuje swoim zakresem całość nieraz silnie zróżnicowanej gatunkowo twórczości. Wyróżniającymi cechami druku kramarskiego są: niestaranny skład i niska jakość druku, niewielki format (8º, octavo lub 16º,
sextodecimo4) i mała objętość (najczęściej 8 stron), przywiązanie do przestarzałych
krojów pisma i anachronicznych ozdób graficznych, wykorzystujących często stare klocki drzeworytnicze (zob. fotografie druków z różnych okresów na tablicach
I i II). Pojęcie druku kramarskiego oprócz druków pieśniowych może obejmować
również inne gatunki przeznaczone do taniej dystrybucji wśród ludu – zwłaszcza
4

Nazwy formatów oznaczają liczbę złożeń arkusza papieru – od największego folio (1 złożenie, 2 karty o 4 stronicach), każde kolejne złożenie podwaja liczbę kart i stronic: quatro (2 złożenia,
4 karty, 8 stronic), octavo (3 złożenia, 8 kart, 16 stronic), sextodecimo (4 złożenia, 16 kart, 32 stronice). W przypadku większości druków kramarskich rozmiar formatów wynosi zazwyczaj ok. 8–9
× 10–11 cm (16º) i ok. 10–11 × 16–18 cm (8º) – różnice wynikają z niestarannego składania arkuszy i nierównych obcięć.

⩶ 35 ⩶

�parareligijne druki o charakterze magicznym, zawierające nieuznawane przez instytucjonalny kościół modlitwy i błogosławieństwa, oraz tzw. nebeklíče ‘klucze do nieba’ (np. Listy z nebe poslané, Sedm svatých a nebeských zámků itp.; zob. Royt 2011:
344–345). Jakub Ivánek proponuje wręcz włączenie do druków kramarskich także obszerniejszych książek lektury ludowej (2017: 226)5.
Termin pieśń kramarska oznacza natomiast tekst będący najczęstszą zawartością druków kramarskich, a więc wszystkie wierszowane formy twórczości „na
poły ludowej” (szerzej opisanej w następnym punkcie) bez względu na ich pierwotne pochodzenie. W takim ujęciu jest to więc tekst rymowany, zwykle długości
ok. 80 wersów, często podzielony graficznie na zwrotki i zawierający często informację o melodii, na jaką ma być wykonany – najczęściej tytuł popularnej melodii
ludowej, kościelnej, a w późniejszym okresie operetkowej6. W podobny sposób gatunek ten definiowali Robert Smetana i Bedřich Václavek:
Je to píseň, řečeno nejobecněji, která byla vytištěna jednotlivě v samostatném (čtyřlistém, později dvoulistém) tisku, aby byla lidu prodávána trhovými zpěváky na
trzích nebo písňovými kramáři po vesnicích.
[Jest to, najogólniej mówiąc, pieśń wydrukowana pojedynczo w odrębnym (czterokartkowym, później dwukartkowym) druku, w celu sprzedaży ludowi przez śpiewaków rynkowych na targach lub kramarzy pieśni po wsiach].
(Smetana, Václavek 1937: 9)

2.1.3. Literatura „na poły ludowa”
W kulturze czeskiej do narodzin tego typu twórczości, powstałej na styku kultury
wysokiej i twórczości ludowej7, przyczyniły się klęska czeskiego powstania stanowego w 1620 r. oraz będące jej konsekwencją radykalne osłabienie czeskojęzycznych
warstw wyższych i dominacja języka niemieckiego w kulturze wysokiej. Literatu5
Tak szerokie rozumienie tego określenia odpowiada po części faktycznemu uporządkowaniu
kolekcji muzealnych. Zbiory oznaczone zazwyczaj jako pieśni kramarskie często zawierają zarówno
dłuższe druki prozatorskie, jak i rozmaite druki magiczno-religijne różniące się od typowych druków pieśniowych formatem i sposobem składania karty (zob. Kafka 2009: 194–196).
6
Muzykologiczny opis pieśni kramarskiej opracował Vladimír Karbusický (1968: 86–111;
zob. Kotek 1994: 36–45).
7
Nie zajmuję się tu rozważaniami nad precyzyjnym określeniem znaczenia pojęcia twórczość
ludowa. Jest ono zwykle interpretowane bądź jako twórczość posiadająca pewne konkretne cechy
formalne, bądź też – do czego skłaniam się w niniejszej pracy – jako wszystkie przejawy kultury dostępne najniższym warstwom społecznym – chłopom, drobnym rzemieślnikom, chałupnikom i pracownikom manufaktur (por. Kafka 2008: 150).

⩶ 36 ⩶

�ra tworzona przez i dla drobnych mieszczan oraz bogatszego chłopstwa określana
jest w języku czeskim jako pololidová (Beneš 1970: 9–17), a więc paraludowa, jak
tłumaczy to pojęcie Michał Waliński (1975), czy raczej półludowa albo na poły ludowa (Magnuszewski 1973: 100–101). Termin ten, wprowadzony przez marksistowską krytykę literacką (Ivánek 2017: 202), bywa w folklorystyce zastępowany
szerszym określeniem twórczość popularna/populární tvorba. W odniesieniu do druków kramarskich jest jednak wygodny, korzystam więc z niego w niniejszej pracy.
Twórczość na poły ludową najkrócej określić można jako utwory, które choć nie są
ludowego pochodzenia, znalazły szerokie uznanie i popularność wśród ludu: „jsou
nelídové svým původem, nicméně zlidověly svým rozšířením” [„są nieludowe, jeśli chodzi o ich pochodzenie, jednak przez swą popularność uległy uludowieniu”]
(Kafka 2008: 149). Jako epokę funkcjonowania twórczości na poły ludowej Bohuslav Beneš podaje okres od XV do połowy XIX w., za jej końcową cezurę przyjmując
całkowite zniesienie pańszczyzny i nasilenie się wpływów miejskich na kulturę wsi.
W opracowaniach polskich podobne znaczenie niesie używane niekiedy określenie
literatura trzecia (Hernas 1973: 17–21), stawiające masową twórczość o komercyjnym charakterze w opozycji do literatury elitarnej (pierwszej) i ludowej (drugiej),
przy jednoczesnym zwróceniu uwagi na czerpanie przez nią z obydwu tych źródeł.
Jak podkreśla m.in. Czesław Hernas (1973: 20–21): „Literatura rynkowa, zwana
u nas literaturą brukową, wyrosła z tradycji literatury wykształconej drogą swoistego doboru i swoistego przystosowania tradycji, wykorzystywała także dorobek ludowej, wiejskiej twórczości”. Wybitny historyk kultury Peter Burke, odnosząc się do
szerszego kontekstu wczesnonowożytnej Europy, nazywa kulturę książki ludowej
(co rozciągnąć można także na inne formy druków dla mas) kulturą pośrednią, „usytuowaną między wielką i małą tradycją i czerpiącą z nich obu” (Burke 2008: 85)8.

2.2. Stan badań i dostępna literatura
Historia naukowych badań nad pieśnią kramarską i pokrewnymi jej formami literatury na poły ludowej sięga w Czechach pierwszych dekad XX w. Co prawda
8

Warto zwrócić uwagę na opisywane przez Petera Burke’a postępujące rozwarstwienie kultury nowożytnej – następujące w XVII i XVIII w. wycofanie się warstw wyższych z „małej tradycji”,
wcześniej wspólnej dla wszystkich grup. W jego ujęciu „[…] w Europie wczesnonowożytnej słowo
mówione i pisane, miasto i prowincja, wielka i mała tradycja współistniały i wpływały na siebie wzajemnie” (Burke 2009: 49–51). W początkowym okresie rozwoju twórczości jarmarcznej i książki ludowej, były one czytane zarówno przez biednych, jak i bogatych, z tą różnicą, że warstwy niższe miały dostęp jedynie do ludowej „małej tradycji”, a warstwy wyższe dysponowały także „wielką tradycją”.

⩶ 37 ⩶

�najwcześniejsze informacje o zbieraczach tego rodzaju literatury popularnej sięgają
połowy poprzedniego stulecia (Hlava 1963: 361), są to jednak odosobnione przypadki. Dawniejsi etnografowie, żyjący w czasach popularności zjawiska, nie dostrzegali zazwyczaj jego wartości badawczej ani roli, jaką odgrywało ono w kształtowaniu zbiorowej wyobraźni i pośredniczeniu między literaturą elitarną a ludem9.
Zainteresowanie naukowe tematem, dotąd uznawanym za niewarty większej uwagi, rosło stopniowo i najpierw wiązało się z kolekcjonowaniem i zabezpieczaniem
zbiorów druków, wówczas często jeszcze spotykanych w wiejskich domach. Początkowo trudniły się tym głównie powstające masowo w drugiej połowie XIX w. lokalne muzea krajoznawcze (Fabianová 2009: 4) i prywatni pasjonaci, z czasem jednak
swoje zbiory zaczęły tworzyć lub rozszerzać również bardziej prestiżowe instytucje państwowe, takie jak Muzeum Narodowe10, uniwersytety czy Czeska Akademia Nauk (Smetana, Václavek 1937: 14). Potrzebę etnografii prowadzonej „na
własnym podwórku” i pochylenia się nad peryferyjnymi gatunkami, traktowanymi dotąd jako prymitywne czy wręcz szkodliwe z dydaktycznego punktu widzenia,
sygnalizował m.in. jeden z najwybitniejszych czeskich literatów pierwszej połowy
XX w., Karel Čapek, w swoich artykułach z lat 20., wydanych w 1931 r. w zbiorze
Marsyas čili na okraj literatury (w polskim przekładzie Haliny Janaszek-Ivaničkovej
ukazał się on w 1981 r. jako „Marsjasz, czyli na marginesie literatury”)11. W dwudziestoleciu międzywojennym powstawać zaczęły pierwsze antologie tekstów kramarskich (zob. Fiala 2011), traktujące je początkowo przede wszystkim jako literacką ciekawostkę.
Najstarszym zbiorem tekstów były wydane w 120 bibliofilskich egzemplarzach
Písničky jarmareční většinou výpravné a vesměs starodávné z 1930 r., zredagowane
9

Wspomnieć można tu ojca dziewiętnastowiecznej bohemistyki, Josefa Dobrovskiego, który
w latach 80. XVIII w. pracował jako cenzor decydujący o dopuszczaniu do sprzedaży druków ludowych, walcząc z tekstami zawierającymi treści uznawane za niemoralne, niedozwolone politycznie
czy zabobonne (Scheybal 1990: 72). Kramarską poetykę wykorzystywali za to przedstawiciele późniejszego pokolenia budzicieli (traktując ją jako środek pozwalający na dotarcie do ludu z treściami
dydaktycznymi) i romantycy (zob. Magnuszewski 1983: 145–165).
10
Należy zaznaczyć, że druki kramarskie znajdowały się w zbiorach muzeum od samego początku jego istnienia, a zwłaszcza po 1854 r., ponieważ otrzymywało ono od dyrekcji policji egzemplarze
obowiązkowe przekazywane przez wydawców do cenzury (Klacek 2011: 29). O braku zainteresowania tym rodzajem zbiorów świadczą jednak uwagi Novotnego dotyczące jego badań prowadzonych w okresie międzywojennym (1940: 252–253).
11
Wcześniej najwięcej uwagi pieśniom kramarskim poświęcili etnografowie Čeněk Zíbrt, w redagowanym przez siebie czasopiśmie „Český lid” (zob. Beneš 1983: 141–142), oraz František Bartoš, w dwutomowym dziele Lid a národ (1885). O kiełkującym na przełomie XIX i XX w. zainteresowaniu twórczością kramarską pisze także Novotný (1940: 252).

⩶ 38 ⩶

�przez Miloslava Novotnego12. Książka zawiera 13 tekstów z kolekcji biblioteki Muzeum Narodowego w Pradze (której Novotný był dyrektorem), pochodzących przede
wszystkim z najstarszego okresu rozwoju gatunku (z XVII w. i pierwszej połowy
XVIII w.). Wybór jest więc niereprezentatywny, jeśli chodzi o okres największej popularności i rozwoju tego zjawiska (najnowsza z publikowanych pieśni datowana jest
na 1811 r.). Autor w posłowiu stwierdza, że są to przykłady najciekawsze pod względem treści lub formy, pokazujące zmiany i rozwój gatunku, a więc niekoniecznie najbardziej reprezentatywne (Novotný, opr. 1930: 121). Po 10 latach Novotný wydał
w większym nakładzie drugą antologię, przeznaczoną dla szerszego grona czytelników, zatytułowaną Špalíček písniček jarmarečních (1940). Książka, oparta na podobnych założeniach co wcześniejszy zbiór (zob. Novotný, opr. 1940: 260–261), zawierała 42 teksty (z których 12 zostało wcześniej opublikowanych w pierwszej książce).
Z przedwojennego pokolenia badaczy wymienić należy ponadto literaturoznawcę Bedřicha Václavka i muzykologa Roberta Smetanę, którzy swój zbiór tekstów kramarskich (České písně kramářské) wydali w 1937 r. Książka, wznowiona bez
zmian również po wojnie (1949), zawiera 72 teksty ze zbiorów kilkunastu instytucji naukowych i kolekcji prywatnych. Inaczej niż w przypadku zbiorków Novotnego, praca Smetany i Václavka stawia sobie za cel przedstawienie reprezentatywnego
wyboru tekstów. Autorzy nie kładą nacisku na ich oryginalność czy jednostkową
wartość, prezentując „šíroký průřez kramářskou písní […], průměr tohoto zjevu,
který sám o sobě je dosti výmluvný” [„szeroki przekrój przez pieśń kramarską […],
średnią tego zjawiska, która sama w sobie jest wiele mówiąca”] (Smetana, Václavek,
opr. 1937: 7–8). Podkreślają, że temat nie spotkał się dotąd z zainteresowaniem naukowym, na jakie zasługuje. Smetana i Václavek są ponadto autorami licznych artykułów dotyczących konkretnych zagadnień związanych z drukiem i kolportażem oraz warstwą muzyczną i treścią pieśni kramarskich, wydanych zbiorczo po
II wojnie światowej, m.in. w tomach O české písni lidové a zlidovělé (1950) i České
světské písně zlidovělé (1955).
Smetana kontynuował swoje badania pieśni kramarskich także po tragicznej śmierci Václavka w obozie Auschwitz (zob. NEČMS 2007: 239–240), a uzupełnieniu i dyskusji z wcześniejszymi wnioskami i artykułami służyło kilkanaście
12

Bibliofil i badacz pieśni ludowych Rudolf Hlava w artykule o prywatnych kolekcjonerach
druków kramarskich (1963) wspomina ponadto wydany w 50 egzemplarzach przez malarza i literata Emmericha Aloisa Hruškę zbiorek Sborník písni pro mládence a panny (1925) zawierający 10 tekstów pieśni, dziś jednak właściwie niedostępny. W wydawanym przez Hruškę czasopiśmie „Kuriozní
revue” na temat druków kramarskich pisał również Jaromír Malý, jeden z pierwszych propagatorów
badań tego zjawiska.

⩶ 39 ⩶

�konferencji zorganizowanych w Ołomuńcu ku pamięci zmarłego naukowca13. Pracę
Václavka, częściowo na podstawie zachowanych jego zapisków, kontynuowała wdowa po badaczu, Jaroslava Václavková, wydając bezpośrednio po II wojnie światowej antologię 80 tekstów pieśniowych dotyczących rewolucji 1848 r. zatytułowaną
Písně roku 1848 (1948). Ponieważ publikacja zawiera teksty różnego pochodzenia
bez szczegółowego komentarza bibliograficznego, trudno jest wyraźnie wydzielić
wśród nich utwory o charakterze kramarskim.
Podobnie „rocznicowy” charakter ma wybór tekstów kramarskich dotyczących
wojny austriacko-pruskiej 1866 r. zatytułowany Tam u Králového Hradce przygotowany na jej stulecie przez historyka Václava Pletkę (opr. 1966), obejmujący 46 pełnych tekstów i bibliografię 315 pieśni dotyczących tego tematu, oraz muzykologiczne opracowanie pieśni kramarskich w ramach pracy Mezi lídovou písní a šlagrem
Vladimíra Karbusickiego (1968).
Następne pokolenie badaczy reprezentuje Bohuslav Beneš (zob. NEČMS
2007: 23–25), którego praca Česká světská kramářská píseň z 1970 r. pozostaje do
dziś najbardziej wyczerpującym monograficznym opracowaniem zagadnienia. Tom
ten, oprócz bogatej części opisowej, zawiera 20 pieśni zamieszczonych w całości.
Ten sam autor przygotował ponadto znacznie bogatszy w materiał źródłowy wybór przeznaczony dla szerokiej publiczności zatytułowany Poslyšte písničku hezkou
(Beneš 1983), zawierający aż 100 pieśni podzielonych na 11 kategorii tematycznych, wraz z zapisem nutowym najczęstszych melodii. Z początku lat 80. pochodzi
niewielki katalog autorstwa Jiřiny Veselskiej (1982). Następna w kolejności chronologicznej antologia Novina z francouzské krajiny zredagowana przez Jiřiego Fialę (1989), podobnie jak wspomniany już wybór Pletki, wyróżnia się na tle innych
skupieniem się wyłącznie na jednym okresie historycznym, który silnie wpłynął na
rozwój i popularność gatunku. Zawiera ona 46 tekstów kramarskich i fragmenty
pamiętników chłopskich poświęcone wojnom napoleońskim. Ostatnią, jak dotąd,
większą popularnonaukową antologią pozostaje wydany w 1990 r. tom Senzace pěti
století v kramářské písni opracowany przez Josefa Scheybala. Zawiera on 60 pieśni
opatrzonych wyczerpującym komentarzem historycznym i bibliograficznym oraz
obszerny wstęp poświęcony dziejom i specyfice gatunku. Znacznie skromniejszy
charakter ma wydany w formie broszury towarzyszącej wystawie w brneńskim Mu-

13
W wydawanych tomach z cyklu Václavkova Olomouc zawarte są wystąpienia uczestników
konferencji. Do dziś aktualny pozostaje zwłaszcza drugi tom serii, opublikowany w 1963 r. i w całości poświęcony czeskim pieśniom kramarskim (pozostałe tomy dotyczą bardziej zróżnicowanych
zagadnień związanych z krytyką literacką i folklorem).

⩶ 40 ⩶

�zeum Morawskim zbiorek Poslouchejte, mládenci a panny… aneb o české písni kramářské Evy Večerkovej (1995).
Informacje na temat pieśni kramarskich, oprócz opracowań literaturoznawczych
i historycznych poświęconych analizie ich tekstów znaleźć można także w pracach
zajmujących się ich oprawą graficzną. Najobszerniejszą publikacją na ten temat jest
Česká lidová grafika Pravoslava Kneidla z 1983 r. Faksymile czeskich druków znaleźć można także w książce Sonii Kovačevičovej (1974) Knižný drevorez v ľudovej
tradicii, zawierającej głównie drzeworyty z morawsko-słowackiej drukarni Škarniclów14. Jako tekst źródłowy, uzupełniający antologie tekstów o informacje dotyczące powstawania i kolportażu pieśni, szczególnie cenne są wydane w 1985 r.
pamiętniki najsłynniejszego znanego z nazwiska autora i handlarza druków kramarskich, prażanina Františka Haisa, z lat 1818–1875 (Vzpomínky pražského pisníčkáře, 1985, we fragmentach publikowane wcześniej w czasopiśmie „Český Lid”
w latach 1908–1910).
W pierwszych dekadach XXI w. ukazały się, z jednej strony, okazjonalne publikacje dotyczące twórczości kramarskiej związane z konkretnymi wystawami i kolekcjami muzealnymi (Fabianová 2009, Běhalová 2013, Skořepová 2016), z drugiej
zaś – prace przygotowane w dwóch ośrodkach naukowych badających to zagadnienie przede wszystkim z perspektywy bibliologicznej: bibliotece Muzeum Narodowego w Pradze (Knihovna Narodního muzea) i Instytucie Etnologii Czeskiej
Akademii Nauk (Ústav etnologie Akademie věd České republiky). Pierwsza z tych instytucji odpowiada za stworzenie elektronicznej biblioteki druków kramarskich
Špalíček15 (http://spalicek.net [dostęp: 13.02.2024]). Pracownicy działu druków
kramarskich biblioteki Muzeum Narodowego (Iva Bydžovská i Michal Klacek) są
14
Ze względu na złożony charakter czesko-słowackich kontaktów językowych i kulturalnych
w XIX w. należy również wspomnieć o opracowaniach słowackich, które często zawierają utwory
językowo czeskie lub jedynie powierzchownie słowacyzowane, przede wszystkim o obszernej antologii Ľubicy Droppovej i Evy Krekovičovej zatytułowanej Počúvajte panny, aj vy mládenci… z 2010 r.
15
Baza zawiera 4000 z ok. 40 000 druków kramarskich znajdujących się w zbiorach Biblioteki Muzeum Narodowego w Pradze, otwartej na współpracę z innymi instytucjami pragnącymi udostępnić swoje zbiory on-line. Powstanie bazy jest efektem czteroletniego grantu pt. Otevřené badatelské prostředí pro kramářské tisky zakończonego w 2011 r., mającego ułatwić dostęp do zbiorów przy
jednoczesnym niewystawianiu ich na ryzyko uszkodzenia. Baza stanowi obecnie najłatwiejszy sposób dostępu do części kolekcji, ponieważ całościowy katalog zbiorów nie został dotąd opracowany.
Wybór udostępnionych tekstów stanowi mniej niż 10% całkowitych zbiorów, został jednak ułożony w sposób oferujący możliwie wysoką reprezentatywność zarówno tematyczną, jak i czasową (Bydžovská 2010). Špalíček oferuje przy tym użytkownikom możliwość wyszukiwania za pomocą haseł
tematycznych i słów kluczowych, co ułatwia odnajdywanie tekstów bez koniecznej znajomości ich
tytułu lub bardziej szczegółowych informacji.

⩶ 41 ⩶

�ponadto autorami kilku artykułów w czasopismach. Również zbiory Instytutu Etnologii Czeskiej Akademii Nauk doczekały się cyfrowego opracowania i od 2015 r.
ich katalog dostępny jest on-line (http://staretisky.eu.cas.cz [dostęp: 13.02.2024]).
Najnowsze publikacje poświęcone drukom kramarskim wydane przez ten instytut
to wieloautorska monografia Obrazy ženy v kramářské produkci (2008), przygotowana pod redakcją Markéty Holubovej, oraz – szczególnie cenny z perspektywy
badacza – trzytomowy katalog druków kramarskich ze zbiorów placówki, szczegółowo rejestrujący ich zawartość i formę graficzną (Holubová, Kopalová 2008,
Holubová 2012, 2017). Najświeższym wydawnictwem zawierającym materiał źródłowy związany z pieśniami kramarskimi i ich teoretyczne opracowanie jest dwutomowa publikacja pracowni etnomuzykologicznej Instytutu Etnologii Czeskiej
Akademii Nauk zatytułowana Lidové písně z Prahy (red. Thořová, Traxler, Vejvoda, tom I – 2011, tom II – 2013), prezentująca bogate zbiory folklorystyczne
gromadzone na początku XX w. przez Františka Homolkę, praskiego nauczyciela z peryferyjnej wówczas dzielnicy Libeň. Choć pieśni pochodzenia kramarskiego (ok. 60 tekstów) stanowią jedynie niewielki ułamek zawartej w niej treści, pracę tę można nazwać spełnieniem marzenia Karla Čapka wyrażonego niemal 90 lat
wcześniej w artykule Písně lidu pražského16:
Už po léta trpělivě čekám, že snad vyjde nákladem Akademie věd nebo Společnosti
nauk veliká sbírka in folio (CLXXVI + 447 str.) s titulem „Písně lidu pražského,
příspěvek ke studiu materiálií pro úvod do národopisu žižkovského, vršovického, vyšehradského, kosířského, břevnovského i pražského, sebral, zapsal a jazykozpytným
úvodem, jakož i poznámkami, variantami, prameny, srovnávacím materiálem
a rejstříkem opatřil dr. X Y, docent pražského národopisu na Karlově univerzitě”.
[Już od lat czekam cierpliwie, że ukaże się wreszcie nakładem Akademii Nauk albo
Towarzystwa Naukowego wielki zbiór in folio (CLXXVI + 447 stron) pod tytułem
„Pieśni ludu praskiego, przyczynek do studiów materiałowych jako wstęp do etnografii žižkovskiej, vršovickiej, vyšehradzkiej, košířskiej, břevnovskiej i praskiej – zebrał, zapisał i przedmową językoznawczą oraz komentarzami, wykazem źródeł,
materiałami porównawczymi i indeksem opatrzył dr X. Y., docent etnografii praskiej na Uniwersytecie Karola”].
(Čapek 1984: 66,
przekład polski Haliny Janaszek-Ivaničkovej za: Čapek 1981: 53)

16
Esej Čapka z 1925 r. użyczył swego tytułu i został użyty jako wstęp do starszego zbiorku
w redakcji Vladimíra Karbusickiego i Václava Pletki (Písně lidu pražskégo, 1966), jest on jednak publikacją znacznie mniej obszerną (zawiera zaledwie 34 teksty piosenek praskich, z których kilka ma
jednoznacznie kramarskie pochodzenie).

⩶ 42 ⩶

�W czasie pracy nad niniejszą monografią tematyka twórczości kramarskiej ponownie zyskała w Czechach na popularności. Ma to związek z kilkoma poświęconymi temu zagadnieniu grantami, prowadzonymi przez badaczy związanych z Uniwersytetem w Ostrawie (efektem badań dotyczących głównie pieśni religijnych jest
m.in. wydana pod koniec 2019 r. monografia Jakuba Ivánka i Jana Malury) oraz
Biblioteką Morawską w Brnie (która weszła w posiadanie prywatnej kolekcji druków ulotnych należącej do zmarłego w 2013 r. bibliotekarza Jaroslava Vobra, liczącej oszałamiającą liczbę 40 000 przedmiotów, w tym 24 700 druków pieśniowych17). Warto w tym miejscu dodać, że już po zakończeniu prac nad niniejszą
książką w środowisku badaczy związanych z brnieńskimi ośrodkami naukowymi
przygotowana została ważna monografia wieloautorska, po raz pierwszy przedstawiająca czeską twórczość kramarską w sposób interdyscyplinarny i z uwzględnieniem międzynarodowego kontekstu – wydany przez Uniwersytet w Amsterdamie
anglojęzyczny tom Czech Broadside Ballads as Text, Art, Song in Popular Culture,
c. 1600–1900 pod redakcją Patricii Fumerton, Pavla Koska i Marie Hanzelkovej
(2022). Jeden z jej redaktorów opracował ponadto analizę przenikania pieśni kramarskich do obiegu ustnego (Kosek 2023).
Badania nad analogicznymi zagadnieniami w polskiej literaturze są znacznie
mniej wyczerpujące. Wynika to w dużej mierze z niewielkiego korpusu tekstów
kramarskich i trudnego do nich dostępu, czego przyczyną jest m.in. inny niż na
ziemiach czeskich rozwój pokrewnych zjawisk, przede wszystkim znacznie wyższy analfabetyzm, wpływający na mniejszą popularność słowa pisanego. Inaczej
niż w Czechach, gdzie nie są rzadkością zbiory liczące po tysiąc lub więcej egzemplarzy zebranych w jednym miejscu, polskie ulotne druki pieśniowe są rozsiane po
różnych instytucjach, zazwyczaj niewyodrębnione do osobnych działów (tym samym trudne do odnalezienia w katalogach), a wielkość ich kolekcji rzadko przekracza sto egzemplarzy (zob. Grochowski 2010: 19–22).
Choć ograniczone informacje dotyczące czeskiej literatury „na poły ludowej” znaleźć można m.in. w pracach wybitnego slawisty Józefa Magnuszewskiego
np. Czeska i słowacka pieśń ludowa, (opr. 1960) i Historia literatury czeskiej (1973),
a konkretnych aspektów zjawiska literatury jarmarcznej dotyka np. literaturoznawcze opracowanie Patrycjusza Pająka Groza po czesku. Przypadki literackie (2014),
prawdopodobnie jedynym polskim artykułem bezpośrednio poświęconym tematowi
17
Informacje pochodzą z referatu wygłoszonego 12 września 2019 r. przez Hanę Glombovą
i Romanę Macháčkovą podczas konferencji Proměny české kramářské písně – media, tradice, kontexty w Brnie; szerzej zob. Dufka i in. 2022.

⩶ 43 ⩶

�czeskich druków kramarskich jest tekst Tradycja i pieśń kramarska w Czechosłowacji
folklorysty Michała Walińskiego z 1975 r. oraz opracowania autora niniejszej pracy
(Mętrak 2017, 2018, 2019a, 2019b). Jeden z artykułów Bohuslava Beneša (Funkcje
pieśni kramarskich w literaturze popularnej) został opublikowany w polskim przekładzie w „Literaturze Ludowej” (nr 1/1988), zaś studium Karela Krejčíego Pieśń
praskiej ulicy, jej stosunek do pieśni jarmarcznej i do literatury ukazało się w polskim
wyborze prac tego autora (1972). Częściowo w języku polskim publikuje w ostatnich latach ostrawska literaturoznawczyni Monika Szturcová. Jej artykuł poświęcony
wzajemnemu przenikaniu się polskich i czeskich kramarskich pieśni pielgrzymkowych w regionach przygranicznych ukazał się w „Literaturze Ludowej” (nr 4/2021).
Także prace dotyczące polskich zjawisk pokrewnych z twórczością kramarską
są stosunkowo nieliczne. Słownik folkloru polskiego pod redakcją Juliana Krzyżanowskiego porusza tę problematykę w pojedynczych hasłach (m.in. ballada, dziad,
literatura odpustowa), nazywając twórczość kramarską jedną z najbardziej zagadkowych dziedzin życia literackiego (SFP 1965: 204). Najważniejszym polskim badaczem zjawisk literackich spoza głównego nurtu bez wątpienia był Janusz Dunin,
który na przełomie lat 60. i 70. XX w. opublikował wiele artykułów dotyczących tekstów drukowanych dla ludu oraz poświęconą im książkę Papierowy bandyta (1974).
Z tego samego okresu pochodzą również artykuły Czesława Hernasa i Michała Walińskiego oraz jedyna polska antologia kramarskich tekstów pieśniowych – Karnawał dziadowski opracowana przez Stanisława Nyrkowskiego i opatrzona wstępem przez Juliana Krzyżanowskiego (1973, wznowiona z nieznacznymi zmianami
w 1977 r.). Jej tytuł sygnalizuje obecny w polskiej literaturze problem terminologiczny – powiązanie drukowanego folkloru pieśniowego z innym, częściowo pokrewnym, zjawiskiem charakterystycznym dla Słowiańszczyzny – twórczością wędrownych dziadów (kwestia omówiona szerzej w punkcie 3.1.1.).
Wymienione dotąd prace to głównie opracowania traktujące szerzej o literaturze popularnej i ludowej lub krótkie artykuły (zob. Grochowski 2010: 7–12). Jedyną monografią dotyczącą wyłącznie polskich pieśni kramarskich pozostaje wydana
w 2010 r. praca toruńskiego folklorysty Piotra Grochowskiego Straszna zbrodnia
rodzonej matki. Polskie pieśni nowiniarskie na przełomie XIX i XX wieku. Książka ta,
uzupełniana przez inne publikacje tego samego autora – artykuły (np. 2003, 2007,
2022) i monografię Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach (2009) –
stanowi obecnie najbardziej aktualne polskojęzyczne opracowanie twórczości kramarskiej i zjawisk pokrewnych.
Przedstawiona charakterystyka dostępnych tekstów teoretycznych i źródłowych pokazuje, że tematyka czeskiej pieśni kramarskiej w języku polskim jest wła⩶ 44 ⩶

�ściwie nieobecna, a pomimo stosunkowo bogatej listy prac czeskojęzycznych, większość z nich to publikacje starsze niż 25 lat, stanowiące raczej punkt wyjścia do
dalszych, bardziej szczegółowych badań (antologie, starsze monografie), lub artykuły koncentrujące się na wybranym wąskim zagadnieniu18. Niniejsza praca, oparta na przekrojowym materiale i prezentująca możliwie szerokie ujęcie, może więc
służyć jako uzupełnienie dotychczasowego stanu badań, wzbogacając go o niepublikowane dotąd obserwacje i wnioski. Stanowi również pierwszą pogłębioną próbę opisania zjawiska czeskiej pieśni kramarskiej w ramach polskiej bohemistyki.

2.3. Podstawa materiałowa
Podstawowe źródło dla części analitycznej pracy stanowi jedna szczegółowo przebadana kolekcja muzealna, należąca do Muzeum Komeńskiego w Przerowie (Muzeum
Komenského v Přerově). W ramach prac wstępnych nad rozprawą analizą odbyłem
kilka kwerend muzealnych w czeskich placówkach posiadających w swoich zbiorach kolekcje druków kramarskich: Muzeum Regionalnym w Ołomuńcu19 (Vlastivědné muzeum v Olomouci, w lutym 2014 r.20), Muzeum Morawskim w Brnie21
(Moravské zemské muzeum, w czerwcu 2015 r.) i Muzeum Narodowym w Pradze
(Knihovna Narodního muzea, czerwiec 2015). Kontaktowałem się również z pracownikami Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie (Muzeum Těšínska), którego zbiory były przez dłuższy czas niedostępne z powodu prac remontowych. Ostatecznie za bazę materiałową wybrałem kolekcję Muzeum Komeńskiego
w Przerowie, które odwiedziłem trzykrotnie (w lutym 2017 r., w czerwcu 2018 r.
i w kwietniu 2019 r.), uzyskując również dostęp do całości kolekcji w formie fotograficznej na potrzeby dalszych badań. Na wybór tej kolekcji zdecydowałem się z kilku
względów – jest ona kompletnie i szczegółowo skatalogowana, co ułatwia wstępny
etap opracowywania materiału, a dostęp do przedmiotów muzealnych (oryginalnych druków) jest stosunkowo prosty. Jest ona ponadto na tyle mała, że można zapoznać się z całością zbiorów (ok. 2800 pojedynczych druków), ale na tyle obszerna
18

Należy również zaznaczyć, że prace powstające przed 1989 r. nieproporcjonalnie mało uwagi poświęcały dominującym ilościowo pieśniom i drukom o tematyce religijnej.
19
Kolekcję tworzy ok. 7500 egzemplarzy druków kramarskich, zbieranych w XX w. od prywatnych darczyńców i mniejszych instytucji (m.in. od muzeum miejskiego w Litovli).
20
W muzeum tym odbyłem wcześniej praktyki (w lutym–maju 2012 r.), podczas których miałem okazję zapoznać się z całością kolekcji podczas prac inwentaryzacyjnych.
21
Kolekcja starych druków liczy ok. 3000 pozycji katalogowych; wśród nich druki kramarskie stanowią szacunkowo 40%.

⩶ 45 ⩶

�(a materiał zróżnicowany), że daje dobry obraz całości zjawiska. Ok. 1/3 zbiorów
stanowią druki wszyte w oryginalne oprawy (tzw. špalíčky), większość przechowywana jest luzem w kopertach. Pieśni posiadają indywidualne numery katalogowe
(od J-1 do J-2808), z wyjątkiem trzech dołączonych do zbioru w 2007 r. špalíčków,
z których każdy ma jeden numer nadany całemu, kilkudziesięciostronicowemu tomikowi ( J-2809, J-2810, J-2811). Zawartość zbioru stanowią przede wszystkim
czeskojęzyczne druki dystrybuowane w regionie etnograficznym Haná (środkowe
Morawy), pochodzące również z drukarni w Hranicach, Ołomuńcu, Kromieryżu, Prostějovie, Litomyśli i Chrudimiu. Sporadycznie trafiają się w zbiorach druki
niemieckie i polskie, nieco częściej słowackie lub pisane słowacyzowaną czeszczyzną (produkcja drukarni w Skalicy). Wśród druków pieśniowych odnaleźć można
ponadto kilkanaście obiektów innego rodzaju (druki magiczne, wielkoformatowe
błogosławieństwa itp. oraz broszury religijne i książki lektury ludowej). Większość
kolekcji pochodzi ze starych zbiorów Muzeum Miejskiego w Przerowie, funkcjonującego w latach 1902–1955 (zob. Písková 1994). Przygotowując niniejszą monografię zapoznałem się z całością kolekcji, wybierając z niej możliwie jak najwięcej
tekstów interesujących z punktu widzenia prowadzonej analizy. W dalszych rozdziałach książki przywołane zostało 459 pojedynczych druków pieśniowych, których indeks dołączony jest do tekstu publikacji. Liczba ta obejmuje także różne wydania tego samego tekstu (czasem różniące się istotnymi dla analizy szczegółami),
co utrudnia szczegółowe wyliczenia, ale orientacyjnie w tekście pracy uwzględnione zostało ok. 15% całości zbiorów muzeum.
Drugie, uzupełniające źródło stanowiły pełne teksty pieśni kramarskich dostępne w drukowanych publikacjach, które bardziej szczegółowo zostały już wymienione w poprzednim podrozdziale. Cytowane w dalszej części pracy fragmenty pieśni kramarskich zaznaczane są cudzysłowem lub (w przypadku cytatów dłuższych
niż dwie linijki) wydzielane jako oddzielne bloki tekstu mniejszą czcionką. Pochodzące z tekstów przykłady jednowyrazowe lub hasła w formie rzeczownika z jego
określeniami zaznaczane są kursywą. W przypadku źródeł ze zbiorów muzealnych
w przypisie do cytatów zamieszczony jest numer katalogowy druku oraz – jeśli wymaga tego przejrzystość tekstu – tytuł zawartej w nim pieśni (skrócony, jeżeli jego
długość przekracza jedną linijkę tekstu). Przy odwołaniach do drukowanych antologii przypis zawiera po prostu nazwisko autora (redaktora), datę wydania i numer strony, na której zaczyna się utwór.
Ponieważ większość tekstów kramarskich stosuje archaiczną pisownię, w której dzisiejszym dwuznakom i literom ze znakami diakrytycznymi odpowiadają kolejno: au = ou, g = j, j = í, ss = š, w = v, rzadziej również ğ = g, a na początku zda⩶ 46 ⩶

�nia Cž = Č i Rž = Ř (zob. Vintr 1998), cytaty oraz skrócone tytuły podawane są
we współczesnej ortografii. Ujednoliceniu poddaję również zapis wielkich i małych
liter, w wielu tekstach oparty na niemieckiej praktyce zaczynania wszystkich rzeczowników wielką literą22. Zachowane zostały natomiast wszelkie nieregularności
języka oryginału i odstępstwa od normy literackiej, zazwyczaj zgodne z czeszczyzną
okresu baroku lub będące efektem wpływów dialektalnych (zob. Szczepańska 2004:
214–216)23. Kompletna lista cytowanych druków, oparta na nieco uproszczonym
wzorze stosowanym w czeskiej praktyce bibliograficznej (por. Holubová, Kopalová 2008), znajduje się na końcu pracy. Zawarte w niej wpisy składają się (o ile dane
te są dostępne) z czterech elementów: noty o melodii, na jaką pieśń ma być wykonywana, jej pełnego tytułu, informacji o miejscu i dacie druku oraz incipitu (krótsze, bardziej typowe tytuły mogą powtarzać się przy różnych tekstach). W drugiej
i trzeciej pozycji noty bibliograficznej (tytuł i impressum – nota drukarza) zachowana została oryginalna pisownia i ewentualne błędy drukarskie.
Analizowany w pracy materiał został zawężony przy wykorzystaniu kryterium
czasowego, a skupienie się na kolekcjach pochodzących z obszaru Moraw stanowi częściowe ograniczenie geograficzne24. Cechy gatunku, takie jak wielokrotne przedrukowywanie treści zaspokajających aktualne zapotrzebowanie odbiorcy czy stosowane
czasem fałszywe datowanie i lokalizacja miejsca druku, sprawiają, że ograniczeń tych
nie należy traktować jako pewnych i precyzyjnych. Stanowią one raczej pomoc przy
doborze korpusu tekstów i pozwalają ograniczyć jego wielkość na potrzeby badań.

2.3.1. Ograniczenie czasowe
Teksty wybrane do analizy pochodzą przede wszystkim z druków wydawanych
w XIX w. Przeszukując kolekcję muzealną, za dolną granicę przyjąłem symbolicznie
22
W czeskiej tradycji zapis taki jest wiązany z wydawnictwami Melantricha (przeciwną, „łacińską” tradycję ortograficzną rozpropagowała Biblia kralicka). Starsze druki kramarskie stosują również
nieraz pisownię imion świętych, w której wielkie są dwie pierwsze litery, np. BOžj, GEžjssy (Boží, Ježíši) itp. Analizę tego zagadnienia przedstawili Alena Fidlerová i Dmitry Timofeyev podczas konferencji Proměny české kramářské písně – media, tradice, kontexty w Brnie 12 września 2019 r.; szerzej zob. Kosek i in. 2022.
23
Rozchwianie normy wynika nieraz także z chęci zachowania rytmu i rymu. Zdarza się, że
jeden tekst stosuje z tego powodu wariantywny zapis tego samego słowa, np. wymiennie sięgając po
końcówki -ý i -ej dla przymiotników rodzaju męskiego w liczbie pojedynczej.
24
Ograniczenie geograficzne nie obejmuje miejsca druku, lecz jedynie lokalizację zbiorów,
praca dotyczy więc nie „morawskich druków kramarskich” sensu stricto, ale raczej „druków kramarskich na Morawach”.

⩶ 47 ⩶

�1774 r., datę wprowadzenia na ziemiach czeskich obowiązku szkolnego. Górnej granicy nie ustalałem, wiedząc, że w związku z utratą popularności przez twórczość
kramarską na przełomie lat 60. i 70. XIX w., druki młodsze niż 1870 r. będą w badanym materiale rzadkością. Ostatecznie do analizowanego w pracy korpusu włączyłem ze względu na interesującą treść także 12 datowanych druków osiemnastowiecznych sprzed 1774 r.25 (przede wszystkim pieśni religijne i modlitwy, najstarszy
tekst wydany w 1704 r.) i 14 pozycji wydanych w 1870 r. lub później. Najmłodszy
przywoływany w tekście pracy druk datowany jest na 1902 r.
Przyjęty przedział czasowy wydaje się odpowiedni do zrealizowania przyjętych
w pracy celów, ponieważ druki kramarskie na przełomie XVIII i XIX w. osiągnęły swoją największą popularność, a przekazywane w nich stereotypy mogły się dobrze ugruntować (por. Beneš 1970: 36–37). Dzięki następującemu w XIX w. postępowi techniki, dostępne stały się ponadto informacje z nowych, dotąd trudno
osiągalnych miejsc. XIX w. obfitował przy tym w wydarzenia mogące inspirować
powstawanie świeckiej twórczości kramarskiej. Z jednej strony można wśród nich
wymienić rewolucję przemysłową i rozwój techniki, powodujące zmiany w sposobie życia i modzie, migracje ze wsi do miast, a także z ziem czeskich do innych krajów (przede wszystkim Stanów Zjednoczonych i Imperium Rosyjskiego). Z drugiej
strony czasy te przyniosły wydarzenia polityczne zyskujące duży rozgłos, takie jak
rewolucja francuska i wojny napoleońskie, seria wystąpień rewolucyjnych 1830 r.
(w tym koniec wojny o niepodległość Grecji, oznaczający początek upadku potęgi
Imperium Osmańskiego), Wiosna Ludów i niepokoje społeczne lat 1848–1849,
wojna krymska (w 1853 r.), wojny na Półwyspie Apenińskim i zjednoczenie Włoch
w 1861 r., wojna francusko-pruska i zjednoczenie Niemiec (1870–1871), podboje kolonialne czy mająca silne odbicie w europejskim folklorze śmierć Maksymiliana Habsburga w Meksyku (w 1867 r.). W tekstach czeskich najwięcej uwagi poświęca się konfliktom, w które bezpośrednio zaangażowana była armia austriacka,
a w niej czescy żołnierze. Są to przede wszystkim wojny z Francją (1792–1815),
konflikty we Włoszech (w 1848 i 1859 r.), okupacja Hercegowiny (w 1878 r.) oraz
wojna prusko-austriacka (w 1866 r.), stanowiąca dla rozwoju pieśni kramarskiej
moment przełomowy – ostatni skok popularności poprzedzający stopniowe zamieranie gatunku.
Wybrany okres to także czas rodzenia się europejskich nacjonalizmów i kształtowania się nowoczesnych społeczeństw. Budowa czeskiej tożsamości narodowej
25

Dodatkowo dwa druki opisują wydarzenia dziejące się w 1733 i 1752 r., ale nie są datowane i mogły zostać wydrukowane później.

⩶ 48 ⩶

�opierała się na kontraście z „obcymi” – przede wszystkim Niemcami i Żydami.
Od połowy XIX w. na ziemiach czeskich rosły nastroje antysemickie, mające kulminację w latach 1899–1900, gdy doszło do procesu oskarżonego o mord rytualny
Lepolda Hilsnera (relacjonowanego obficie również przez dogasającą już wówczas
literaturę kramarską; zob. Mętrak 2017: 103–104). Przez cały czas popularności
druków kramarskich zainteresowaniem cieszyły się sensacje i wieści kryminalne,
także z zagranicy, oraz nowiny dotyczące klęsk żywiołowych i katastrof kopalnianych czy kolejowych. Choć jako źródło informacji o świecie ważniejszą rolę odgrywały teksty świeckie, można je było czerpać również z tekstów o tematyce religijnej, przybliżających m.in. żywoty świętych i historie objawiań maryjnych. Cuda
należące do tej kategorii, zwłaszcza słynne objawienia z Paryża w 1830 r., La Salette w 1846 r. i Lourdes w 1858 r., stały się w XIX w. ważnym elementem duchowości katolickiej (zob. Štajnochr 2000: 208–213).

2.3.2. Ograniczenie geograficzne
Wybór tekstów z morawskich zbiorów podyktowany jest z jednej strony ich dostępnością, z drugiej – specyfiką tutejszej kultury ludowej i nieelitarnej. Morawy
(wraz z czeskim Śląskiem) to obszar położony na styku kilku kultur i narodowości – na południu graniczy z Austrią, na północy z Polską (obszarami pozostającymi w XIX w. pod władzą austriacką i pruską), a od wschodu ze Słowacją (gdzie
drukowane były również teksty czeskojęzyczne), będącą wówczas częścią ziem Korony Świętego Stefana. Oprócz ludności czeskiej Morawy zamieszkane były przez
Niemców i Żydów. Na Śląsku stosunkowo liczna była mniejszość protestancka, ponadto niektóre obszary i ich mieszkańców (np. Hanaków) charakteryzowała silna
lokalna tożsamość morawska, czego echa mogą pojawiać się w tekstach (np. satyry na sąsiednie narody i grupy etnograficzne).
Najważniejszym miejscem na wydawniczej mapie Moraw był Ołomuniec, gdzie
wydawcy druków ulotnych działali już w XVI w. Od czasów Rudolfa II miasto to
jako jedyne na Morawach posiadało prawo druku, choć z czasem ograniczenie to
przestało być ściśle respektowane a liczne drukarnie powstawały również w innych
miejscowościach (Mazalová 2008b: 72). W interesującym dla badań okresie funkcjonowały tu trzy drukarnie zajmujące się wydawaniem pieśni kramarskich – do najstarszej, należącej do rodziny Skarnitzlów vel Škarniclów, w drugiej połowie XIX w.
dołączyły drukarnie Antonína Halouski i Josefa Groáka (Scheybal 1990: 61). Ołomunieccy drukarze od połowy XIX w. wydawali również pierwsze gazety przeznaczone dla ludu (Scheybal 1990: 76), które nie tylko wpływały na emancypację
⩶ 49 ⩶

�języka czeskiego, ale również mogły dostarczać informacji ze świata, przetwarzanych następnie przez kramarskich autorów w pieśniową formę.
Inne morawskie ośrodki produkcji kramarskiej to Hranice (działająca od 1814 r.
drukarnia Škarniclów; zob. Mazalová 2008b: 73), Znojmo (drukarnia Martina
Hoffmanna, później Martina Ferdinanda Lenka), Brno (drukarnie Jana Svobody
i Rudolfa Rohera), Jihlava (drukarnia Fabiána Beinhauera, później Jana Rippla).
Do lat 70. XIX w. teksty kramarskie drukowała również założona w 1806 r. cieszyńska drukarnia Tomáša Prochaski. Swoich nabywców znajdowały na Morawach
także ośrodki zachodniosłowackie, takie jak Uherská Skalice (dziś Skalica), w której działała gałąź rodziny Škarniclów, i Bańska Bystrzyca koncentrujące się przede
wszystkim na produkcji tekstów o charakterze religijnym (Scheybal 1990: 61)26.
Przyjęte ograniczenie geograficzne nie jest oczywiście ograniczeniem ścisłym,
ponieważ kryterium „morawskości” materiału nie dotyczy jego pochodzenia, a jedynie lokalizacji kolekcji. Założyć jednak można, że kolekcje muzealne, tworzone
w większości na podstawie lokalnych zbiorów, stanowią stosunkowo wierną reprezentację tekstów, które były dostępne czytelnikom na danym obszarze. Ze względu na szeroką dystrybucję druków, wyniki podobnych badań prowadzonych na
zbiorach z różnych regionów byłyby z pewnością zbliżone. Jak zauważa badaczka
morawskich druków Kristina Staškivová (2008: 99), „regionální charakter materiálu nevypovídá o ničem specifickém” [„regionalny charakter materiału nie mówi
o niczym specyficznym”], choć pojedyncze pieśni bez wątpienia mają lokalną specyfikę i nie były dostępne dla czytelników np. w Pradze27 (por. Smetana, Václavek,
opr. 1937: 12).
Niezależnie od lokalizacji drukarni, teksty mogły być (i były) kolportowane
na całym czeskojęzycznym obszarze, nie próbuję więc odsiewać obcych naleciałości np. na podstawie deklarowanego w tekście miejsca druku (informacji nie zawsze obecnej i nie zawsze wiarygodnej). Granice geograficzne są zatem – podobnie
jak granice historyczne – umowne i służą przede wszystkim ograniczeniu korpusu tekstów do próby reprezentatywnej, ale nieprzekraczającej możliwości analizy.
26
Bardziej szczegółowa lista drukarzy i miejsc druku znajduje się w opracowaniu Roberta Smetany Tiskaři a nakladatelé českých písní kramářských w tomie O české písni lidové a zlidovělé
(Smetana, Václavek 1950: 80–89), powtarza ona jednak bez komentarza informacje umieszczane
bezpośrednio na drukach, a tym samym podaje również dane jednoznacznie nieprawdziwe, służące uniknięciu cenzury.
27
Praga, jako jedyne tak duże miasto na czeskim obszarze językowym Praga (ponad 150 000
mieszkańców w drugiej połowie XIX w.) charakteryzowała się własnym specyficznym rynkiem druków
kramarskich, różniących się swoją zawartością od tych sprzedawanych na prowincji.

⩶ 50 ⩶

�2.4. Twórczość kramarska –
wstępny opis zjawiska
Podstawową formą rozpowszechniania i funkcjonowania pieśni kramarskiej wśród
jej odbiorców był tekst drukowany. Towarzyszyła mu zazwyczaj informacja o melodii, na jaką dany utwór ma być wykonywany, nie w formie niezrozumiałego dla
większości odbiorców zapisu nutowego, ale tytułu popularnej melodii ludowej, kościelnej, a w późniejszym okresie operetkowej. Dzięki temu pieśń kramarska, w odróżnieniu od tradycyjnej literatury oralnej (por. Lord 2012: 64–66), mogła funkcjonować poza jednorazowym momentem wykonania przez specjalnie szkolonego
pieśniarza. Wykorzystanie istniejącej melodii jest świadectwem nadrzędnej roli tekstu wobec warstwy muzycznej, wyraźnie odróżniającej pieśń kramarską od pieśni
ludowej, dla której oba aspekty były równoważne (por. Smetana 1963: 33–40, Bogatyriew 1979: 332). Oprócz sprzedaży drukowanych ulotek, na całość zjawiska
twórczości kramarskiej składał się także drugi istotny element: publiczny śpiew,
wykonywany często przy planszy z ilustracjami, na której przedstawione były najważniejsze momenty opisywanej historii. Wykonanie utworu przez kramarza, przy
akompaniamencie skrzypiec, liry korbowej czy katarynki, pełniło przede wszystkim
funkcję reklamy mającej zachęcić słuchających do zakupu prezentowanych tekstów
na własny użytek. Sprzedaż druków stanowiła podstawowe źródło zarobku dla ich
wydawców i kolporterów. Przedsięwzięcie to angażowało nierzadko całą rodzinę
kramarza, uczestniczącą w występie i późniejszej dystrybucji. Chociaż handel domokrążny i publiczne występy na jarmarkach i odpustach bywały w różnych okresach
regulowane oficjalnymi zarządzeniami, a nawet całkowicie zakazywane, druki kramarskie sprzedawano także wówczas, nielegalnie lub w siedzibach drukarzy28. Zainteresowanie cenzury i groźba kary wpłynęły na to, że pieśni kramarskie – choć czasem posługiwały się antyrządową satyrą lub służyły politycznej propagandzie – były
z założenia mniej ostre w krytyce społecznej niż pieśni ludowe przekazywane ustnie.
28

Cenzura szczególnie silnie działała w okresach wojen i niepokojów społecznych, obnośna
sprzedaż druków była zakazywana np. w dekrecie dworskim (Dvorský dekret) z 1795 r. i regulaminie
dla księgarzy i antykwariuszy (Řád pro knihkupce a antikváře) z 1806 r. Urzędy państwowe i kościelne usiłowały ingerować w propagowane przez kramarzy treści zakazując druków antypaństwowych
lub niezgodnych z dogmatami wiary, a w ramach reform józefińskich także m.in. druków o antyprotestanckim charakterze. Walka ta była jednak skazana na niepowodzenie, ponieważ drukarze stosowali szereg wybiegów umożliwiających uniknięcie odpowiedzialności – fałszywe impressa, lokalizujące miejsce druku za granicą, przesuniętą datację czy fałszywe informacje o dopuszczeniu przez
cenzurę. Również nierzucający się w oczy kolportaż domokrążny stosunkowo dobrze zabezpieczał
przez działaniami policji (zob. Scheybal 1990: 68–72).

⩶ 51 ⩶

�Jedną z charakterystycznych cech literatury trzeciej była jej dobrowolna lektura (Żabski 1993: 10), pieśń kramarska musiała więc spełniać oczekiwania konsumentów i szybko reagować na ich zmiany. Teksty niespełniające oczekiwań odbiorcy nie posiadały wartości funkcjonalnej i nie były powielane. Obok oficjalnej
cenzury państwowej działała tu więc charakterystyczna dla folkloru „społeczna cenzura prewencyjna” (Żabski 1993: 12–13, Dunin 2004: 139) czy też „cenzura ludowa” – udział ogółu w doborze zachowywanych treści (Burke 2009: 150). Twórczość
kramarska musiała być schematyczna, odpowiadać oczekiwaniom i przyzwyczajeniom nabywcy zarówno pod względem formy, jak i treści, a tym samym stanowiła
doskonały sposób na utrwalanie i powielanie stereotypów. Podstawowe prawo rządzące tego typu twórczością Czesław Hernas nazywa „zasadą artystyczno-handlowej spekulacji”, a więc utrzymaniem równowagi między jak najniższą ceną produkcji, a jak największą atrakcyjnością dla odbiorcy (Hernas 1973: 20). Z tego względu
druki kramarskie zawierały nieraz bardzo zróżnicowaną treść, zaspokajającą różne
potrzeby nabywców. Pod względem ilościowym przeważały pieśni religijne, ale to
teksty świeckie były bardziej zróżnicowane. Asortyment obnośnych sprzedawców
stanowiły również druki modlitewne i kalendarze. Ulotki kramarskie sprzedawane zazwyczaj w stałej cenie 2 grajcarów były przez nabywców pieczołowicie przechowywane. Często wszywano je do ręcznie przygotowywanych okładek, tworząc
tak zwane špalíčky (‘klocki’, ‘bloczki’)29, służące następnie kilku pokoleniom jako
najłatwiej dostępna lektura.
Jako produkt nastawiony przede wszystkim na przyniesienie zysku, pieśń kramarska nie mieściła się w tradycyjnym porządku kultury ludowej. Stanowiła raczej łącznik między miastem a wsią, mający cechy zarówno tradycyjnej twórczości
chłopskiej, jak i miejskiej kultury popularnej, tworzony przez osoby poruszające się
na pograniczu tych dwóch kręgów kulturowych (Magnuszewski 1960: IX). Pieśni
powstawały w środowisku miejskim, zazwyczaj w mniejszych ośrodkach, stanowiących jednocześnie siedziby drukarni (oprócz wymienionych już miast morawskich były to także m.in.: Chrudim, Hradec Kralové, Jičín, Jindřichův Hradec, Kutná Hora, Litomyšl, Pardubice, słowacka Skalica, ale również Praga). Łączną liczbę
czeskich drukarni zajmujących się produkcją kramarską od połowy XVII do końca XIX w. szacuje się na około 200 (Voit 2008: 496). Autorzy i wykonawcy pieśni kramarskiej nie stanowili zwartej grupy społecznej, ale raczej mieszaninę osób
29
Takie špalíčky, zawierające nierzadko druki zbierane przez kilkadziesiąt lat, stanowią dziś
cenny dokument informujący zarówno o rynku i dystrybucji druków kramarskich, jak i o osobach
i rodzinach, które tworzyły je i z nich korzystały (por. Smetana, Václavek 1937: 10).

⩶ 52 ⩶

�różnych zawodów i stanów – teksty pisali nauczyciele, chłopscy kronikarze (czes.
pismáci), duchowni. Śpiewakami zostawali często zubożali rzemieślnicy lub dawni żołnierze. Odbiorcami była ludność zarówno wiejska, jak i miejska, zepchnięta
na peryferie w sensie geograficznym (ubogie przedmieścia, podmiejskie wsie) oraz
społecznym (służba, drobni rzemieślnicy, pochodzący ze wsi pracownicy sezonowi napływający do większych ośrodków). Dla tych odbiorców informacje przekazywane przez kramarzy były najprostszym sposobem zdobycia wiedzy o wydarzeniach z dalszych regionów kraju i świata. Jak stwierdza etnograf Josef V. Scheybal:
Písničkář se potuloval mezi malým městem, vesnicí a velkoměstskou periférií, nacházeje všude zájemce a odbyt pro své laciné zboží. I on byl jedním z mnoha prostředníků mezi kulturou panskou a vesnickou, jedním z těch, kteří soustavně narušovali konzervativní izolovanost zemědělského venkova.
[Śpiewak wędrował między światem miasteczek, wsi i wielkomiejskich peryferii,
wszędzie odnajdując zainteresowanych zakupem swoich tanich towarów. Był on
jednym z wielu pośredników pomiędzy kulturą pańską i wiejską, jedną z osób ciągle naruszających konserwatywną izolację rolniczej wsi].
(Scheybal 1990: 74)

Przekazywanie informacji (zpravodajství) to zdaniem Bohuslava Beneša (1970:
19–20) – jedna z trzech prymarnych funkcji świeckiej pieśni kramarskiej, obok jej
roli ideologiczno-propagandowej (ideologické ovlivňování) i funkcji ludycznej (zábava). Tym trzem rolom społecznym towarzyszyła również funkcja estetyczna, przejawiająca się zarówno w wierszowanej formie, jak i w wyborze środków stylistycznych odpowiednich do prezentowanej treści. Podobnie rolę szeroko rozumianej
literatury popularnej widział jej polski badacz Tadeusz Żabski (1993: 18–21), do
wymienionych już funkcji poznawczej (wyjaśnienie zasad rządzących światem, opis
sytuacji i stanów granicznych, takich jak śmierć, grzech, miłość czy doświadczenie
cudu), dydaktycznej (konformistyczne powielanie przyjętych zasad moralności),
ludycznej (sensacyjny charakter pełen niezwykłych zdarzeń) i estetycznej (prostota przekazu, patos i hiperbolizacja), dodaje jeszcze funkcję kompensacyjną, a więc
możliwość oderwania się od rzeczywistości i zapomnienia o własnych problemach.
Nacisk na poszczególne funkcje i sposób ich realizowania zmieniał się w czasie,
a kontrreformacyjny charakter starszych druków stopniowo ograniczał się do kilku schematycznych wersów religijno-moralnego pouczenia (w schyłkowym okresie
rozwoju gatunku nieraz całkiem pomijanego). Można więc mówić o postępującym
wypieraniu funkcji informacyjnej (przejmowanej przez prasę i zastępowanej w pieśniach emocjonalnym opisem wpływu wydarzeń na ich uczestników) na rzecz funkcji
⩶ 53 ⩶

�ludycznej oraz ograniczaniu funkcji dydaktycznej. W konsekwencji doprowadziło to z czasem do upadku świeckiej pieśni kramarskiej jako gatunku i zastąpienia
go przez czysto rozrywkowe druki zawierające kuplety i pieśni kabaretowe (Klacek
2011: 37–38). Zarazem pieśni o charakterze religijnym (przede wszystkim maryjne) były w tym samym okresie zastępowane przez bardziej uregulowany obieg druków dewocyjnych – oficjalnych śpiewników i modlitewników czy obrazków z dołączoną modlitwą (Kafka 2009: 197–203).

2.5. Podstawowy podział tematyczny
twórczości kramarskiej
Przedstawiona charakterystyka pieśni kramarskich ujawnia ogromne zróżnicowanie tematyczne ich treści. Przed przystąpieniem do analizy wybranych źródeł pod
kątem zawartego w nich obrazu świata i stereotypów narodowych, religijnych czy
społecznych, należy więc zakończyć opis teoretyczny gatunku roboczą klasyfikacją poszczególnych typów tekstów i oceną ich przydatności dla dalszych badań.
Z racji na pograniczny charakter zjawiska twórczości kramarskiej, spełniającej
różne funkcje i czerpiącej zarówno z tradycji folkloru, jak i kultury wysokiej, stworzenie klarownej i wygodnej w użyciu uniwersalnej klasyfikacji gatunkowej lub tematycznej jest trudne, czy wręcz niemożliwe. Zaprezentowane poniżej propozycje
podziału służą więc konkretnym celom i są oparte na różnych kryteriach. Niezależnie od przyjętych założeń, wiele tekstów przypisać można do dwóch lub więcej
kategorii. Nawet podstawowy – wydawałoby się – podział na pieśni świeckie i religijne może nieraz budzić wątpliwości. Ostateczne zakwalifikowanie konkretnego tekstu do odpowiedniej kategorii zależy więc albo od arbitralnej decyzji osoby
dokonującej podziału, albo od mechanicznie stosowanego kryterium o statystycznym charakterze (np. stosunek strof o danej treści do całości tekstu). Jak zastrzega
we wstępie do swojej klasyfikacji Bohuslav Beneš:
Malá diferenciace a vzájemné prolínání žánrů je však příznačné právě pro kramářskou tvorbu, takže o druhu nebo žánru lze vždy hovořit jen s jistým omezením;
vhodnější je mluvit o převaze příslušných prvků v jednotlivých skladbách.
[Mała dyferencjacja i wzajemne przenikanie się gatunków są właśnie charakterystyczne dla twórczości kramarskiej, zatem o typie czy gatunku mówić można zawsze wyłącznie z pewną ostrożnością; bardziej na miejscu jest mówić o przewadze
konkretnych elementów w poszczególnych utworach].
(Beneš 1970: 47)

⩶ 54 ⩶

�Autorzy publikowanych dotąd antologii oraz opracowań naukowych pieśni
kramarskich stosowali przynajmniej trzy metody klasyfikacji i podziału tekstów:
chronologiczną, genologiczną (rodzajowo-gatunkową) oraz tematyczną.
Podział chronologiczny umożliwia diachroniczne badania rozwoju druków
kramarskich w czasie, jest więc używany przede wszystkim w opracowaniach historycznych (np. Scheybal 1990). Jako taki budzi stosunkowo najmniej wątpliwości, choć w przypadku wielu tekstów kramarskich dokładna datacja jest kłopotliwa.
Ponieważ materiał zebrany na potrzeby niniejszej pracy pochodzi ze względnie jednorodnego okresu rozwoju zjawiska, dalszy podział chronologiczny nie jest już niezbędny (wyjątkowe przykłady tekstów starszych niż ostatnie ćwierćwiecze XVIII w.
zostały w tekście pracy oznaczone i skomentowane).
Najpełniejszą próbę genologicznego podziału świeckich pieśni kramarskich
stanowi klasyfikacja rodzajowo-gatunkowa (druhová a žánrová charakteristika)
zaproponowana przez Bohuslava Beneša (1970: 47–145). Dzieli ona teksty pod
względem kompozycji na pieśni z przewagą epiki (dominuje opis zdarzeń), z przewagą liryki (dominuje opis uczuć i emocji bohaterów) oraz mieszane teksty epicko-liryczne (opis wydarzeń jest równy objętością opisowi przeżyć wewnętrznych
postaci i komentarzom autora). W ramach tych kategorii wyróżnia dalej gatunki pieśni wydzielone głównie na podstawie tematu. W grupie tekstów z przewagą epiki są to pieśni:
1. nowiniarsko-historyczne (zpravodajsko-historické),
2. o cudach (o zázracích),
3. legendy i apokryfy (legendy a apokryfy),
4. wierzenia i przesądy (pověrečné látky).
Wśród tekstów z przewagą liryki wyróżnia natomiast pieśni:
1. społeczno-polityczne (společensko-politické),
2. miłosne i rodzinne (milostné a rodinné),
a wśród liryczno-epickich – pieśni:
1. nowiniarsko-historyczne (zpravodajsko-historické),
2. o cudach (o zázracích),
3. legendy i apokryfy (legendy a apokryfy),
4. pieśni z treściami średniowiecznymi i przesądami (písně se středověkými a pověrečnými látkami),
5. ballady kramarskie (kramářské balady).
Większość gatunków ma swoje odpowiedniki w pierwszej i trzeciej kategorii, różniące się jedynie statystyczną objętością wersów opisowych i refleksyjnych.
Taka propozycja podziału oparta jest więc wyłącznie na wyliczeniach zewnętrznych
⩶ 55 ⩶

�wobec samych pieśni, a przez to dosyć mglista, na co uwagę zwracają m.in. Michał
Waliński (1975: 21) i Piotr Grochowski (2010: 54–55)30. Podział Beneša, mimo
wyraźnej niedoskonałości, podział Beneša stosowany jest w czeskich opracowaniach (por. np. Fiala 2001: 139).
Brak jak dotąd innej propozycji pełnego podziału genologicznego, nie jest on
jednak niezbędny, by zająć się analizą treści pieśni w ujęciu etnolingiwstycznym.
W niniejszej pracy największe zastosowanie znajduje podział tematyczny, zazwyczaj
stosowany przez autorów w połączeniu z częściowym podziałem gatunkowym. Stopień dokładności takich klasyfikacji zależy od rozmiarów i charakteru porządkowanego materiału i jest różny dla różnych opracowań – Smetana i Václavek podzielili
swoją antologię (1937) na aż 30 kategorii, często bardzo szczegółowych31. W wielu z nich znalazły się zaledwie jeden lub dwa teksty, a różnice między poszczególnymi kategoriami są często symboliczne, tak że z powodzeniem można połączyć kilka
grup w jedną (np. kategoria Láska to teksty o miłości nieszczęśliwej, Milenci – spełnionej, a Svatební – zakończonej małżeństwem). Antologia Poslyšte písničku hezkou
Beneša (1983) została natomiast podzielona na 11 działów tematycznych32. Stosowany przeze mnie podział składa się z możliwie dużych grup i uwzględnia przede
wszystkim przydatność konkretnej kategorii do prowadzonej w dalszej części pracy analizy informacji o obcych grupach etnicznych, religijnych i społecznych oraz
30

Piotr Grochowski (2010: 210–233) w materiale polskim wyróżnia trzy typy druków nowiniarskich: lamentacyjno-religijne, kronikarsko-reportażowe i liryczno-sentymentalne, podobnie jak
Beneš opierając się na proporcji komentarzy autorskich do treści narracyjnych.
31
Były to odpowiednio: Marnost světa a smrt (Marność świata i śmierć), Boží tresty (Kary boskie), O svatých (O świętych), Umučení Kristovo (Męka Chrystusa), Zázraky (Cuda), Legendy (Legendy), Poutnické (Pielgrzymkowe), Koledy (Kolędy), Biblické látky (Treści biblijne), Balady (Ballady), Loupežníci a zločinci (Rozbójnicy i przestępcy), Vraždy a neštěstí (Morderstwa i nieszczęścia),
Láska (Miłość), Milenci (Kochankowie), Svatební (Ślubne), Stav manželský (Stan małżeński), Ženy
a ženská otázka (Kobiety i kwestia kobieca), Móda (Moda), Životní osudy (Losy życiowe), Vojna
(Służba wojskowa), Války a válečníci (Wojny i wojacy), Robota a svoboda (Pańszczyzna i wolność),
Hospodářská pohroma roku 1811 (Kryzys gospodarczy roku 1811), Revoluce (Rewolucje), Katastrofy a přírodní úkazy (Katastrofy i dziwy natury), Životní novoty (Nowinki w życiu), Politika (Polityka), Stavy a třídy (Stany i klasy), Míchanice (Mieszanina), Doznívání kramářské písně (Dogasanie
pieśni kramarskiej).
32
Písničky rekrutské a vojenské (Piosenki rekruckie i wojskowe), O šťastné lásce (O szczęśliwiej
miłości), O zlých ženách (O złych kobietach), Trápení nešťástné lásky (Męki nieszczęśliwej miłości),
Vesele o ledačem (Wesołe o czymkolwiek), Novinky z minulosti a současnosti (Nowości z przeszłości
i teraźniejszości), Písničky o přírodních úkazech (Piosenki o zjawiskach naturalnych), Koleda valašská (Kolęda wołoska), Krutá doba – krutá vražda (Okrutne czasy – okrutny mord), Ze světa módy
a společenských události (Ze świata mody i wydarzeń towarzyskich), O zázracích a nadpřírozených jevech (O cudach i zjawiskach nadprzyrodzonych).

⩶ 56 ⩶

�porządku świata. W tym rozdziale książki, stanowiącym punkt wyjścia do dalszych
badań, jako przykłady podaję teksty łatwo dostępne w trzech najpopularniejszych
drukowanych antologiach (Smetana, Václavek 1937, Beneš 1983, Scheybal 1990)
oraz w bibliotece cyfrowej Špalíček (oznaczone numerem katalogowym zaczynającym się od liter KNM – Knihovna Národního muzea), do materiału badawczego
z przerowskiej kolekcji przechodząc w kolejnych rozdziałach (4. i 5.).

2.5.1. Pieśni o tematyce religijnej
Teksty religijne – chociaż ze względów ideologicznych pomijane w badaniach czechosłowackich od końca II wojny światowej aż do lat 90. XX w.33 – stanowiły większą
część produkcji kramarskiej. Wypełniały one prawdopodobnie ok. 2/3 wszystkich
druków pieśniowych, nie uwzględniając druków kramarskich o innym, niewierszowanym charakterze (modlitwy, błogosławieństwa domowe itp.). Silnie religijny charakter pieśni kramarskich i mirakularna wizja świata widoczna także w tekstach świeckich były dziedzictwem początkowego okresu rozwoju gatunku, gdy
został on podporządkowany kontrreformacyjnej katolickiej propagandzie. Pomimo zmian społecznych i cywilizacyjnych oraz ewolucji doktryny Kościoła katolickiego, barokowe i starsze motywy utrzymywały się w pieśniach kramarskich do końca ich popularności. Wiele religijnych i parareligijnych tekstów kramarskich było
opartych na zabobonnym i magicznym traktowaniu religii oraz treściach sprzecznych z oficjalnymi naukami hierarchów katolickich. Nie przeszkadzało to jednak
w ich szerzeniu się wśród najniższych warstw społeczeństwa. Z tego powodu mają
one często ksenofobiczny, antyprotestancki, antysemicki czy – w rzadszych przypadkach – antyturecki charakter (Klacek 2011: 36–37). Wśród tekstów o tematyce religijnej można dalej wyróżnić dwie grupy pieśni.

2.5.1.1. Pieśni kontemplacyjno-modlitewne
Pierwszą grupę stanowią pieśni religijne sensu stricto, a więc teksty przystosowane
do użycia rytualnego w czasie uroczystości kościelnych, pielgrzymek czy prywatnej
modlitwy. Są to przede wszystkim wierszowane modlitwy, hymny, kolędy i pieśni
kościelne, będące często przedrukami z kancjonałów lub adaptacjami barokowych
33
Antyreligijna ideologia państwowa w komunistycznej Czechosłowacji w wyraźny sposób
wpływała na wolność badań naukowych, zwłaszcza odnoszących się do roli Kościoła w życiu poprzednich epok – zarówno w okresie stalinowskim, bezpośrednio po przewrocie politycznym 1947 r.,
jak i w latach 70. i 80. w okresie tzw. normalizacji po niepowodzeniu odwilży politycznej 1968 r.

⩶ 57 ⩶

�tekstów poetyckich. Najczęściej mają one tematykę maryjną34 lub chrystologiczną35, rzadziej odnoszą się do innych świętych (zwłaszcza Jana Nepomucena, św. Józefa i św. Anny). W starszym okresie popularne były także motywy wanitatywne
i rozważania nad marnością świata36. Duża cześć produkcji religijnej związana była
z miejscami pielgrzymkowymi w Czechach i na Morawach (Hostýn, Klatovy, Křtiny, Svatý Kopeček, Vranov itp.) oraz za granicą (m.in. Częstochowa, Mariazell,
Lourdes). Teksty tego typu są najbardziej powtarzalne i wnoszą stosunkowo najmniej do rekonstruowanego obrazu świata.

2.5.1.2. Pieśni narracyjne (świeckie o tematyce religijnej)
Drugą grupę pieśni o tematyce religijnej stanowią teksty o świeckim (nieliturgicznym) charakterze. Zaliczają się do nich pieśni narracyjne zawierające legendy
o świętych, biblijne apokryfy, historie o cudach i objawieniach (ta ostatnia kategoria graniczy z pieśniami nowiniarskimi o świeckiej tematyce – 2.5.2.1., czasem trudno wyznaczyć między nimi wyraźną granicę). Znaleźć można w nich opisy miejsc
życia i działania świętych, w tym opisy egzotycznych krajów i ich mieszkańców,
przedstawianych jako poganie, prześladujący bohatera lub nawracani przez niego
na prawdziwą wiarę37. Zazwyczaj ksenofobiczne opisy przedstawicieli innych grup
etnicznych i religijnych pojawiają się także w pieśniach o cudach, często posługujących się motywem bezczeszczenia świętych wizerunków lub przedmiotów kultu
katolickiego, za które niewiernego (zwykle protestanta lub Żyda) spotyka zasłużona kara38. Popularne opisy cudów dotyczą także nieszczerej spowiedzi czy łamania
zakazów religijnych39. Ze względu na swój temat pieśni należące do tej grupy są często powtórzeniami motywów krążących w kulturze europejskiej od średniowiecza,
34
Np. KNM KP 1933: Nábožná píseň k Panně Marii, KNM KP 8895: Píseň k Panně Marii
Cellenské, KNM KP O 113/5: Píseň k Bolestné Panně Marii.
35
Np. KNM KP B37/8: Nábožná Píseň k Pánu Ježíši Kristu, KNM KP R. Hlava 7851: Píseň
horlivá o umučení Pána Ježíše Krista, KNM KP R. Hlava 7894: Horlivá píseň k Pánu Ježíši.
36
Np. Smetana, Václavek 1937: 43: Píseň nová o marnosti světa všem milovníkům zpívání na
světlo vydaná, Smetana, Václavek 1937: 41: Příkladna píseň o smrti člověka všem světa milovníkům
k moudrému povážení nestálosti života vydaná.
37
Np. KNM KP R. Hlava 3315: Nová píseň o 26 japanských mučednících, kteří de 5ho února
1597 v městě Nangasatu své nevinné roucha smočili v krvi.
38
Np. KNM KP R. Hlava 3955: Píseň historická o zázračném obrazu Panny Marie, což se stalo v krajině polské, blíž Varšavy roku 1745, dne 7. dubna.
39
Np. Smetana, Václavek 1937: 49: Novina velmi žalostná, která se stala s jednou paní, páchajíce ona cizoložství, to v svatej zpovědi zamlčela, jaký konec potom vzala a kam se dostala z této noviny
jeden každy náležitě vyrozuměti mocti bude.

⩶ 58 ⩶

�takich jak cudowne oczyszczenie oskarżonego z zarzutów40, czy cuda towarzyszące
próbom zbezczeszczenia hostii41, a przez to powielają anachroniczne i zabobonne
przekonania, w tym m.in. antysemickie legendy o mordzie rytualnym.

2.5.2. Pieśni o tematyce świeckiej
Pieśni o tematyce świeckiej są znacznie bardziej zróźnicowane zarówno pod względem treści, jak i formy. Stanowią one również dużo bogatszy materiał ukazujący różnorodne sposoby przedstawiania inności i obcości. Można wśród nich wydzielić przynajmniej kilka głównych kategorii tematycznych, a w ich ramach – dalsze podtypy
związane z treścią i sposobem jej przedstawiania. Prezentowana klasyfikacja ma wyłącznie charakter pomocniczy, ponieważ wiele pieśni trudno zakwalifikować do jednej grupy. Ma ona na celu przedstawienie, w jakich kontekstach stereotypy i wiadomości o przedstawicielach innych narodowości pojawiają się w pieśniach kramarskich.

2.5.2.1. Pieśni nowiniarskie
Szeroką kategorię tworzą wszelkiego rodzaju pieśni nowiniarskie, do których zaliczam rozmaite teksty relacjonujące bliskie i dalekie wydarzenia historyczne niemieszczące się w wydzielonych osobno grupach pieśni wojskowych (2.5.2.2.), politycznych (2.5.2.3.) i kryminalnych (2.5.2.4.). W grupie tej znajdują się przede
wszystkim sensacyjne pieśni o klęskach żywiołowych: trzęsieniach ziemi42, nieurodzaju43, powodziach44, katastrofach i wypadkach wszelkiego rodzaju oraz niezwykłych zjawiskach, takich jak komety czy znaki na niebie45. Zaliczam do niej także rozrywkowe teksty o zdarzeniach mniej doniosłych46 oraz opisowe pieśni o nowinkach
40

Np. często wznawiana pieśń, dostępna m.in. w Špalíčku pod numerem KNM KP 1710: Píseň
historická o poutnících, kteříž putovali k sv. Jakubu a co se jim na té cestě přihodilo, por. Klacek 2011: 36.
41
Np. KNM KP 3407: Nábožná píseň o svatých hostiích, aneb strašný příběh o jedne bohaprázdné ženě, která jedenáckrát svatokrádežně k stolu Páně přistoupila a pokaždé velebnou svátost skrytě zachovávajíce Židu prodala.
42
Np. Smetana, Václavek 1937: 180: Nová píseň o zemětřesení, všem věrným křesťanům na
světlo vydaná.
43
Np. Scheybal 1990: 165: Píseň prosební za odvrácení hněvu božího v přitomném velké drahoty a hladu smutném čase jakož i za přímluvu blahoslavené rodičky Boží Marie Panny.
44
Np. Scheybal 1990: 186: Nová píseň o hrozné povodni u města Vídně roku 1830.
45
Np. Smetana, Václavek 1937: 183: Píseň velmi žalostná o hvězdě ocasaté, jenž se kometa jmenuje, ta byla spatřína na obloze nebeské právě v vánoční svátky, kteráž jest vidína od množství lidu, jak
daleko ten její hrozný ocas zasáhl a co znamená, přezpívajíc, každy tomu vyrozumí.
46
Np. Scheybal 1990: 324: Výstavní atrakce.

⩶ 59 ⩶

�technicznych i społecznych. Źródłem informacji dla autorów były – oprócz ich
własnej fantazji – wydawane w miastach gazety (źródło bywało podawane w tytule pieśni), obcojęzyczne druki kramarskie, a rzadziej – naoczne relacje świadków
i uczestników wydarzeń. Ta kategoria pieśni jest w większości wolna od stereotypów i uprzedzeń, ponieważ zagranica stanowi w nich przede wszystkim egzotyczne miejsce wydarzeń, a obcokrajowcy, będący najczęściej ofiarami katastrof i wypadków, przedstawiani są neutralnie lub wręcz obdarzani współczuciem narratora.

2.5.2.2. Pieśni rekruckie i wojenne
Do najpopularniejszych tematów podejmowanych przez pieśni kramarskie należał temat służby wojskowej i wojny. Można w tej grupie utworów wyróżnić pieśni
z przewagą elementów lirycznych, najczęściej rzewne wierszowane pożegnania wyruszających na wojnę rekrutów z rodziną lub ukochaną47, oraz teksty epickie, zbliżone do pieśni nowiniarskich, relacjonujące wydarzenia na froncie, bitwy czy przygotowania od kampanii48. Ze względu na cenzurę pieśni te przede wszystkim sławią
triumfy habsburskich wojsk i rzadko informują o porażkach. W odróżnieniu od
twórczości ludowej przedstawiają wojnę w sposób realistyczny i pełen nierzadko
makabrycznych szczegółów (por. Fiala 2001: 132–133). Częstym ich motywem
jest więc obraz śmierci na polu bitwy (uzupełniony czasem wypowiadanym przez
konającego bohatera stwierdzeniem o konieczności śmierci za cesarza, mającym
zabezpieczyć autora i drukarza przed zarzutami antypaństwowej agitacji). W pieśniach obecne są również relacje zza linii frontu, wyliczające szkody ponoszone przez
ludność cywilną, biedę wsi i rabunki popełniane przez ciągnące przez kraj armie.
W tego rodzaju tekstach „obcy” pełni przede wszystkim rolę wroga, choć czasem wymieniani są również zagraniczni sojusznicy Austrii. Z racji na triumfalistyczny charakter tekstów sławiących męstwo Czechów i habsburskiej armii, obcokrajowcy przedstawiani są najczęściej jako słabi, tchórzliwi i niegroźni: „Kde jsou čtyři
naši vojáci, / padesát Taliánů porazí, / a ti Sardýnové / hned do svých krajin utečou
/ neb jsou bázliví” [„Gdzie są czterej nasi żołnierze, / pięćdziesięciu Włochów pobiją, / a ci Sardyńczycy / wnet do swych krain uciekną / bo są tchórzliwi”] (Sme47
Np. KNM KP A 325/2: Truchlivá píseň aneb Žalostné loučení jistého vojáka ve Francouzské
vojně. Teksty takie pojawiały się po 1781 r. w odpowiedzi na wprowadzony wówczas obowiązkowy
pobór do wojska, zastępujący dotychczasowy dobrowolny werbunek. Starsze pieśni w propagandowy sposób sławiły „stan wojskowy”, nowsze akcentowały dramat służby daleko od domu i ryzyko
śmierci na polu bitewnym (zob. Fiala 1989: 13).
48
Np. Scheybal 1990: 274: Znamenité příběhy z prusko-francouzské války, vyňato z dějin roku
1870–71.

⩶ 60 ⩶

�tana, Václavek 1937: 160). Przeciwny sposób charakteryzowania wroga wyróżnia
teksty opisujące straty ponoszone przez austriacką armię – w nich przeciwnik zawsze jest podstępny, okrutny i dziki: „Roty povstalců tureckých / na zajatých vojínech rakouských / hrozné pášou ukrutnosti, / oudy jim řezají bez litosti” [„Pułki
powstańców tureckich /na schwytanych żołnierzach austriackich /straszne okrucieństwa czynią, /bez litości członki tną”] (Scheybal 1990: 278).

2.5.2.3. Pieśni patriotyczne i polityczne
Teksty o tematyce politycznej to grupa pieśni wyrosłych z tradycji odrodzenia narodowego, rozpowszechnionych zwłaszcza w okresie Wiosny Ludów i w czasach późniejszych. Można do niej zaliczyć przedruki wierszy i pieśni znanych z oficjalnego
obiegu49, jak również typowo kramarskie teksty relacjonujące sytuację polityczną
w kraju i za granicą50 lub sławiące czeski naród51. Teksty patriotyczne opierają się
na opozycji Czech – „obcy” (Niemiec, rzadziej Żyd lub przedstawiciel innej narodowości), kontrastują wyliczane zalety rodaka z wadami obcego. Stosunek tekstów
kramarskich do Niemców i państwa austriackiego jest przy tym znacznie bardziej
skomplikowany, bo wśród pieśni patriotycznych stosunkowo częste są wiernopoddańcze adresy do cesarza i deklaracje wierności państwu austriackiemu52. Do kategorii tekstów politycznych włączam także potencjalne teksty biograficzne o austriackich władcach i dowódcach wojskowych (np. Gideon von Laudon, Joseph
Radetzky) czy czeskich działaczach narodowych (np. Karel Havlíček Borovský).

2.5.2.4. Pieśni kryminalne (morytaty i ballady kramarskie)
Pieśni o tematyce kryminalnej były obecne w twórczości kramarskiej niemal od samego początku gatunku. Nazywane są zazwyczaj morytatami53, choć spotkać się można
również z dalszym dzieleniem tego typu tekstów na właściwe morytaty (pieśni sprawozdawcze z przewagą części opisowej) i ballady kramarskie (pieśni emocjonalne
49
Np. KNM KP9239: Dvě krásné písně. Villaniho píseň v žaláři. Druhá: Kde domov můj,
KNM KP 11518: Složno / Píseň Slovanů.
50
Np. Beneš 1983: 72: Nová veselá píseň nazvaná Politická skočná.
51
Np. rzadka antyniemiecka pochwała Czecha jako dobrego małżonka KNM KP J 8/1: Česká dívka.
52
Np. KNM KP 9648: Chvalozpěv k příchodu císaře pána Leopolda II. ke korunování na království České, kteréž se dne 6. září 1791ho roku velmi slavně držeti bude.
53
Etymologia niejasna, prawdopodobnie z niem. Mordtat (‘morderstwo’) lub z języka jidysz
(zob. Scheybal 1990: 22–23), ewentualnie możliwe również źródło łacińskie.

⩶ 61 ⩶

�z dominującym opisem uczuć i przeżyć wewnętrznych postaci; zob. Mazalová 2008a:
59). Takie rozróżnienie stosuje także Józef Magnuszewski, morytat definiując jako
gatunek świeckiej pieśni kramarskiej, który: „[…] wyróżnia przede wszystkim tematyka: krwawa zbrodnia i straszna kara za nią. Przedstawione są one jako zdarzenia
rzeczywiste o charakterze sensacyjnym, mające wywołać u słuchacza strach i przerażenie, co motywowane jest tendencją moralizatorską” (Magnuszewski 1983: 159).
Ballady zaś w rozumieniu tego samego autora to: „[…] pieśni o silnym napięciu dramatycznym, oszczędne w szczegółach, podejmujące problem zbrodni i kary, konflikt,
w którym triumfuje wyższa sprawiedliwość” (Magnuszewski , opr. 1960: XXII).
W pieśniach o tej tematyce lokalizacja geograficzna służy właściwie wyłącznie
uwiarygodnieniu opisywanych wydarzeń i uwypukleniu prawdziwości i aktualności opowieści. Z punktu widzenia niniejszej pracy ten typ tekstów kramarskich ma
ograniczone zastosowanie, ponieważ nawet gdy miejscem wydarzeń jest zagranica, nie wiąże się to zazwyczaj z komentarzem dotyczącym całości jej mieszkańców.
Zarówno sprawca przestępstwa, jak i jego ofiary to indywidualne postaci, niereprezentatywne dla ogółu swoich rodaków. Spotkać więc można przykłady, w których
to Czech jest postacią negatywną, mordującą przedstawicieli innej narodowości54.
Na tym tle jako wyjątkowy przykład wymienić należy pieśni ze schyłkowego okresu rozwoju gatunku, związane z procesem Leopolda Hilsnera. W tym przypadku
narodowość domniemanego mordercy, podkreślana już w tytułach druków, odegrała istotną rolę i służyła rozpętaniu antysemickiej nagonki55.

2.5.2.5. Pieśni miłosne
Dalsza obszerna kategoria – pieśni miłosne – zawiera kilka typów tekstów o różnej
formie i przeznaczeniu, które łączy szeroko rozumiana tematyka miłosna. Mieszczą się w niej zarówno pieśni wesołe, zbliżone do tekstów ludowych, utwory przeznaczone do wykonywania na weselach, ale także pieśni o miłości nieszczęśliwej,
o zdradzie czy śmierci kochanków. Ze względu na formę można wyróżnić teksty
narracyjne, monologi opiewające zalety kochanka oraz teksty dialogiczne (rozmowy zakochanych, pożegnania z umierającym partnerem itp.).
54

Np. Scheybal 1990: 201: V píseň uvedený příběh, který se stal mezi Dražďanama a Pirnou,
pieśń o czeskim leśniczym, który morduje francuskich weteranów szukających ukrytego podczas
wojen napoleońskich skarbu.
55
Np. KNM KP 6615: Píseň o Anežce Hrůzové a Marii Klímové, jež byly zavražděny v lese
u Polné 23tiletým israelitou Leop. Hilsnerem, odsouzeným k smrti provazem, nejprve v Hoře Kutné,
pak v Písku a konečně ve Vídni.

⩶ 62 ⩶

�W tego typu pieśniach, których bohaterami są zazwyczaj stereotypowi Pepík i Nanynka, „obcy” występuje przede wszystkim jako konkurent w miłości56
lub zdradziecki kochanek57. Inny sposób przekazywania stereotypów narodowych
w pieśniach miłosnych zawierają utwory graniczące z politycznymi, liczne zalety
czeskich dziewcząt lub kawalerów porównywane są z wadami charakterystycznymi dla pozostałych narodów58.

2.5.2.6. Pieśni satyryczne
Ostatnia grupa zawiera teksty dotyczące różnorodnej tematyki, które nie mieszczą
się w innych grupach związanych z poszczególnymi wymienionymi wcześniej motywami. Należą do niej liczne teksty humorystycznie opisujące konkretne zjawiska
społeczne, mody, nowe wynalazki itp. Podobnie jak w przypadku tekstów otwarcie
politycznych, także w tej kategorii to, co gorsze (niemoralne czy niepraktyczne),
jest zwykle identyfikowane z obcym pochodzeniem. Satyra służy więc zazwyczaj
ośmieszeniu obcego i przeciwstawieniu go tradycyjnej czeskiej kulturze i zwyczajom. Wymienić można tu pieśni piętnujące nową modę59, liczne antysemickie teksty
wyśmiewające kobiecą próżność, skłaniającą do zakupów u Żydów 60, sprzedawane
przez żydowskich handlarzy towary61, oraz najrozmaitsze pieśni opisujące obce obyczaje. Szczególnie interesujące mogą okazać się nietypowe teksty, których bohaterami są przedstawiciele kilku różnych grup etnicznych czy etnokonfesyjnych innych
niż Czesi, którzy tym samym podlegać mogą wartościowaniu i porównywaniu62.
56
Np. KNM KP 6618: O spálené záletné ženě, późna pieśń o satyrycznym charakterze opisująca losy kobiety zdradzającej męża z Żydem.
57
Np. KNM KP 10062: Krásná Růžena. Výstražná píseň pro panny, pieśń o kobiecie sądzonej za próbę zabicia swego żydowskiego kochanka; ofiara ataku przedstawiana jest jako osoba, która sprowokowała słuszny gniew narzeczonej odmową zmiany wyznania i ślubu.
58
Np. KP Špal. 273: Směšná píseň o všech dívkách tohoto světa, aneb: nejlepší je dívka Česká;
por. również pieśń z przypisu 56.
59
Np. KNM KP 1070: Nová píseň o nynějším přetvářeném kroji, gdzie jako ojczyzna niemoralnej mody kobiecej podane są Włochy i Hiszpania.
60
Np. KNM KP 2161: Nová Píseň sedlákům a sedlkám k obveselení na světlo vydaná, KNM
KP35/19: Kratochvilná píseň pro nynejší svět, všem pannenkám na světlo vydaná, obzvláštně těm, kteří by se rádi vrchnostem vyrovnali.
61
Np. KNM KP P 119/1: Žertovná Píseň o Židech a jejich šmejdech.
62
Np. kilkakrotnie wznawiany tekst Rozmlouvání jednoho pastora s rabínem (niedostępny online druk KNM KP 2101), w którym ośmieszenia luterańskiego pastora dokonuje Żyd – być może
odbierany przez kontrreformacyjnego autora jako przedstawiciel bliższej z dwóch obcych grup (Mętrak 2017: 97–98; por. Jastrzębski 1989: 45).

⩶ 63 ⩶

��twórczość kramarska –
3 Czeska
historia i uwarunkowania
społeczno-kulturowe

3.1. Korzenie zjawiska
Dzieje śpiewanych nowin wykonywanych publicznie przez wędrownych pieśniarzy sięgają starożytności. Rola społeczna i prestiż związany z wykonywaniem tej
profesji zmieniały się jednak w czasie. Kiedy w późnym średniowieczu rolę informacyjną wśród warstw wyższych przejęły pisane nowiny, wtedy szanowani niegdyś
i podejmowani na królewskich dworach wykonawcy heroicznych eposów stopniowo zmieniali się w wędrownych kuglarzy i żebraków (por. Karbusický 1968: 89).
Zmiany te dały początek dwóm zjawiskom, które po początkowym rozejściu się
w różnych kierunkach, ponownie połączyły się kilkaset lat później, dając początek
pieśni kramarskiej. Pierwszym z nich były pieśni wykonywane dla ludu przez wędrownych śpiewaków, należących jeszcze do porządku kultury oralnej: dziadów, rybałtów i miejskich wagantów1, drugim – skierowane do elit nowiny, początkowo
pisane ręcznie, a wraz z rozwojem cywilizacyjnym drukowane w coraz większych
nakładach. W ten sposób historia pieśniowych nowin zatoczyła koło – od przekazywanych ustnie form wierszowanych, przez spisane i drukowane teksty prozatorskie, po powrót wierszowanej treści w formie graficznej ukształtowanej i utrwalonej
przez druki nowiniarskie pisane prozą. O tym paradoksie nadmienia w komentarzu do swojego wyboru tekstów kramarskich Miloslav Novotný:

1
Bardziej szczegółowo poszczególne typy wędrownych śpiewaków na terenie Słowiańszczyzny opisuje bułgarska antropolożka i folklorystka Katia Michajłowa (2010: 29–57), wydzielając
wśród nich nosicieli „wysokiej kultury świeckiej”, „niskiej kultury świeckiej”, „kultury antyklerykalnej” i „niskiej kultury religijnej” – dziadów.

⩶ 65 ⩶

�Sledujeme-li vývoj písně letákové a jarmareční, vidíme, že vznikla z prosaického
letáku, z novin psaných prosou, jejichž tisk o několik let předchází objevení první
noviny veršované. V této věci je tu jakási odchylka od obecného pravidla, že skladba veršovaná bývá starší než skladba prosaická.
[Gdy spojrzymy na ewolucję pieśniowych druków ulotnych i jarmarcznych, widzimy, że powstały one z prozatorskich druków ulotnych, wieści pisanych prozą, których druk o kilka lat poprzedza pierwsze odnalezione nowiny wierszowane. Rzecz
ta stanowi swoiste odstępstwo od powszechnej zasady, że utwory wierszowane są
starsze od prozatorskich].
(Novotný 1930: 123)

Powrót do wierszowanej formy zapewniał popularność nie tylko wśród odbiorców piśmiennych, ale także słabiej wykształconych, mogących nauczyć się tekstu na
pamięć podczas spotkań towarzyskich czy wspólnej pracy. Niektóre teksty kramarskie trafiały więc do obiegu ustnego stając się częścią literatury ludowej. Zwraca na
to uwagę m.in. Janusz Dunin (2004: 121): „Słowo drukowane sięgało również ludzi, którzy pozostawali analfabetami. Powtarzano sobie wieści wyczytane w różnych
drukach, często coraz bardziej je modyfikując i przerabiając na rodzaj lokalnych legend i bajań, lub tworząc na ich podstawie pieśni”. Kierunek zapożyczeń nie zawsze
jest prosty do określenia – niektóre pieśni zbierane przez dziewiętnastowiecznych
etnografów jako ludowe były pochodzenia kramarskiego, a z kolei druki kramarskie
zawierały czasem spisane teksty pieśni autentycznie ludowych. Ponieważ czeska pieśń
kramarska swoją formą nawiązuje do starszych, dobrze przyswojonych schematów
i form przekazu (pieśń ludowa, dziadowska itp.), a jednocześnie oprawę graficzną opiera na wzorcach stworzonych w XVI w. na potrzeby druków nowiniarskich
(Voit 2008: 634), obu tym źródłom warto przyjrzeć się dokładniej.

3.1.1. Twórczość kramarska a literatura oralna
Pieśń dziadowska, a szerzej – ludowy folklor pieśniowy w ogóle, ma z pieśnią kramarską wiele punktów wspólnych, ale jednocześnie różnicuje je szereg cech. Najbardziej oczywistą różnicą wynikającą ze sposobu rozpowszechniania pieśni jest
wariantywność tekstów ludowych spowodowana ich ustnym przekazem, odróżniająca je od ustalonego w druku tekstu kramarskiego. Pieśni ludowe są trudne do
dokładnego datowania ze względu na kolektywny charakter powstawania oraz nawarstwiające się w czasie drobne zmiany i aktualizacje, dotyczące np. zmieniających się realiów kultury materialnej (por. Fiala 1989: 11).

⩶ 66 ⩶

�Wyraźnym wyróżnikiem pieśni kramarskiej jest element informacyjny, związany z przynajmniej pozornie dokładną lokalizacją geograficzną i czasową opisywanych zdarzeń. Odróżnia on twórczość kramarską od np. pieśni dziadowskich,
przez wielu autorów niesłusznie uznawanych za część tego samego zjawiska. Sensacyjne teksty o charakterze nowiniarskim występowały w – głównie religijnym – repertuarze dziadowskim, sporadycznie i często zawierały wplecione fragmenty modlitewne, umieszczające pozornie świecki temat historyczny w ramach religijnej
i mirakularnej wizji świata. Charakterystyczne dla pieśni dziadowskich jest dążenie
do uniwersalizacji i schematyczności opisu, co zbliża je do opowieści mitycznych,
zawierających przede wszystkim dydaktyczne przesłanie moralne, ściśle związane
z treściami religijnymi. Pieśni dziadowskie charakteryzowały się typowymi dla literatury ustnej środkami stylistycznymi czy kompozycją formuliczną (Grochowski
2010: 179). Miały one pomagać w nauce ze słuchu tekstów nieistniejących w formie pisemnej. Pieśni dziadowskie wyróżnia ponadto nieokreślony czas wydarzeń,
zaznaczany jedynie konwencjonalnymi zwrotami, takimi jak: przed laty, dawno
lub nazwami dni tygodnia i określeniami cyklicznych świąt (w tekstach czeskich
np. v neděli po obědě [„w niedzielę po obiedzie”]; zob. Michajłowa 2010: 475). Używanie praesens historicum nie tylko podnosiło dynamikę narracji, ale również zapewniało ciągłą aktualność tekstów, bo opiewane zdarzenia niejako rozgrywały się
na nowo przy każdym wykonaniu pieśni. Podobnie nieokreślone było zwykle miejsce wydarzeń – miasto, las czy kościół – opisywane stereotypowo i bez faktycznych
szczegółów, nawet w tekstach zawierających prawdziwe nazwy geograficzne (Grochowski 2009: 246)2.
Wykonawcami pieśni dziadowskich byli wędrowni żebracy, tworzący właściwie
odrębną grupę zawodową, dysponujący autorytetem moralnym wynikającym z otaczającego ich zespołu archaicznych wierzeń. Tego typu śpiewacy, charakterystyczni
dla wszystkich narodów słowiańskich, najdłużej przetrwali w regionach z wysokim
poziomem analfabetyzmu, zachowujących tradycyjny patriarchalny wzór kultury –
zwłaszcza na Słowiańszczyźnie Wschodniej i Południowej (zob. ilustracja 9. na tablicy VI). Na terenach czeskojęzycznych nie odnotowano dłuższych form epiki ludowej (Magnuszewski 1960: XXII). Także informacje o dziadach są tu stosunkowo
nieliczne, ponieważ ich miejsce już w XVII w. zajęli właśnie kramarze, pozostający
pod silnym wpływem kultury miejskiej (Michajłowa 2010: 64).

2

Schematyczność opisu miejsca akcji jest zasadniczo cechą wspólną pieśni dziadowskiej i twórczości kramarskiej, ta druga znacznie częściej zachowuje jednak pozory autentycznego opisu.

⩶ 67 ⩶

�3.1.2. Pieśń kramarska
a nowożytne druki nowiniarskie
Źródłem, które ukształtowało fizyczną formę pieśni kramarskich, były druki nowiniarskie wydawane na ziemiach czeskich od XVI w. Ich forma i treść zmieniały
się stopniowo, doprowadzając z czasem do powstania cyklicznie wydawanych gazet. Druki te powstawały początkowo na zamówienie dworów królewskich czy bogatych kupców, a więc skierowane były do wyższych warstw społeczeństwa. Reformacja i wstrząsające Europą konflikty religijne, zwłaszcza wojna trzydziestoletnia,
zwiększyły popyt na szybko redagowane i drukowane wieści z pól bitewnych, pamflety polityczne i aktualne komentarze. Powstające wówczas małe prowincjonalne drukarnie trudniły się powielaniem wyroków sądowych, monarszych patentów
i aktów prawnych. Takie ulotki często zawierały, obok oficjalnego tekstu, również
jego wierszowany skrót, umożliwiający łatwe zapamiętanie także osobom niepiśmiennym i dalszą wśród nich propagację. Tym samym zapewniały popularność
treści wśród odbiorców niewykształconych. Cechą wspólną wymienionych przejawów drobnej produkcji drukarskiej była ich świecka tematyka związana z aktualnymi wydarzeniami. Druki relacjonowały zdarzenia polityczne, wojny, niezwykłe zjawiska przyrodnicze. Mogły być albo sprzedawane, albo rozdawane za darmo
jako element propagandy politycznej (zob. ilustracja 6. na tablicy III). Tym, co
już przy pobieżnej lekturze wyraźnie odróżnia je od zachowanych tekstów pieśni
dziadowskich czy od ludowych ballad historycznych, a jednocześnie zbliża do pieśni kramarskiej, było precyzyjne zarówno datowanie, jak i lokalizacja, pojawiająca się często w samym tekście, a niemal zawsze na stronie tytułowej (zob. ilustracja 7. na tablicy IV).
Czeskojęzyczne teksty skierowane do warstw wyższych nie mogły ukazywać
się po białogórskiej klęsce, ale ustalona w drukach nowiniarskich forma graficzna
przeniknęła do niższych warstw społeczeństwa, dając początek drukom kramarskim.
Pieśni kramarskie drukowane były w formie podobnej do wymienionych wcześniej typów druków ulotnych – strona tytułowa zawierała: datę i miejsce wydania,
tytuł podkreślający aktualność opisywanych wydarzeń (Novina, Nová a pravdivá
píseň – ‘Nowina’, ‘Pieśń nowa i prawdziwa’ itp.) oraz luźno związaną z treścią ilustrację, zazwyczaj pochodzącą ze zbioru gotowych form drzeworytniczych, będących w posiadaniu drukarza. W tym początkowym okresie granice pomiędzy poszczególnymi gatunkami nie były, oczywiście, ostre, ale w połowie XVIII w. można
już mówić o wytworzeniu się kanonów pieśni kramarskiej. W tym samym czasie,
w którym w środowisku małych miast i wsi rodziły się druki kramarskie, w Pradze
⩶ 68 ⩶

�powstawały pierwsze czeskie gazety3. Choć docierały one z pewnością także na wieś,
wyraźnie odróżniały się stylem (pozbawione były prób estetyzacji języka), pełniąc
przede wszystkim funkcję informacyjną. Gazety relacjonowały bieżące wydarzenia
jednorazowo, czym różniły się od druków kramarskich, których pozornie aktualne teksty wydawane były wielokrotnie, nierzadko w znacznym odstępie czasowym.
Główną funkcją gazet było przekazywanie informacji, natomiast druki kramarskie
stopniowo coraz większy nacisk kładły na wzbudzanie emocji i rozrywkę, skupiając
się na zdarzeniach niezwykłych, wykraczających poza codzienny porządek rzeczy.

3.1.3. Czeskie druki kramarskie
na tle słowiańskim i zachodnioeuropejskim
Gatunki spełniające podobne funkcje jak pieśń kramarska znane były właściwie
wszystkim kulturom europejskim. Choć różniły się czasem znacznie fizyczną formą (np. angielskie broadside ballads drukowane były jednostronnie na dużych arkuszach), przekazywane treści mogły wędrować na znaczne odległości, co stanowiło jedno ze źródeł kramarskich sensacji i nowin. Taka wędrówka motywów była
szczególnie silna między sąsiednimi kulturami. Dzieje literatury jarmarcznej w Czechach i na Morawach są więc do pewnego stopnia wspólne z analogicznymi gatunkami w Europie Środkowej, a zwłaszcza na ziemiach niemieckich (zob. Mazalová
2008a: 37). Ze względu na inny rozwój historyczny czeska twórczość kramarska
zachowała jednak swoją własną specyfikę.
Najbliższym dla niej wzorem pozostaje niemieckie Bänkelsang jego nazwa odnosi się do podwyższenia (ławki), na którym stawał śpiewak wykonujący pieśń4.
Podobnie jak w przypadku czeskim, dochód wykonawcy pochodził ze sprzedaży
drukowanych ulotek, a wykonanie pełniło funkcję przede wszystkim reklamową.
Istotnym elementem Bänkelsang była również plansza z ilustracjami przedstawiającymi opiewane zdarzenia, na które wykonawca wskazywał w czasie śpiewu kijem
(zob. ilustracja 8. na tablicy V, 10. na tablicy VII i 11. na tablicy VIII) – tradycja sięgająca być może swoimi korzeniami średniowiecznego teatru ludowego (najstarszy
3
Gazety były jednak początkowo przeznaczone głównie dla odbiorców wykształconych.
Pierwszym periodykiem w języku czeskim były tzw. „Rosenmüllerovy noviny” („Cžeský Postylion”;
w 1719 r.), gazety niemieckie docierały na ziemie czeskie oraz były na nich drukowane od XVII w.
(zob. Stejskalová 2015: 233).
4
Ławka-podium stanowiła istotny rekwizyt dla wędrownych wykonawców podobnych rzemiosł (śpiewaków, aktorów, magików i handlarzy cudownościami) w całej Europie; przykładem mogą
być włoskie pojęcie cantambanco, oznaczające zarówno śpiewaka ballad, jak i szarlatana, czy angielskie mountebank, funkcjonujące obecnie wyłącznie w tym drugim znaczeniu (por. Burke 2009: 115).

⩶ 69 ⩶

�zachowany obraz tego typu znajduje się w Zgorzelcu i pochodzi z 1660 r.). Ulotki
Bänkelsängerów odróżniały się od druków czeskich swoją podwójną zawartością5,
zawierały bowiem obszerny prozatorski opis zdarzenia (zwykle krwawej zbrodni)
oraz jego skrót w formie pieśni. Obydwie części były wykonywane publicznie (Dunin 1970: 147–148). Tradycja Bänkelsang wywodzi się prawdopodobnie ze starszych, sięgających XVI w. form, a w procesie swego rozwoju (od XVII w. aż do lat
30. XX w.) osiągała coraz bardziej złożony kształt widowiska, stawiającego znacznie
większy nacisk na parateatralny charakter niż czeska twórczość kramarska (por. Grochowski 2010: 203–205). Również zawartość czeskich druków odróżniała je od
niemieckich odpowiedników – pod wpływem oddziałującej „z dołu” poezji ludowej i wpływającej „z góry” poezji rokokowej wiele z pieśni czeskich miało liryczny charakter i miłosną tematykę, co odróżniało je od sensacyjnych, skupionych na
zbrodniach i katastrofach druków niemieckojęzycznych (Ryšavá 2008b: 11).
Wśród narodów słowiańskich czeskie druki kramarskie są wyjątkowe, jeśli chodzi o popularność i rozmiar zjawiska. Wiąże się to zapewne ze stosunkowo wysoką
piśmiennością niższych warstw społecznych, a w pierwszym okresie – z intensywnością barokowej rekatolicyzacji, korzystającej z popularnych gatunków do szerzenia propagandy religijnej. W Polsce podobnego typu druki pieśniowe upowszechniły się dopiero pod koniec XIX i na początku XX w., a największą popularnością
cieszyły się w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Zapewne z powodu powszechnego analfabetyzmu charakterystyczną formę przybrały rosyjskie druki ludowe, powstające od XVI do XX w., tzw. łubki (ros. лубки, лубочные картинки).
Składały się przede wszystkim z satyrycznej grafiki (kolorowanego drzeworytu),
z krótkim tekstem wycinanym często w tej samej desce drzeworytniczej, co ilustracja (Dunin 1970: 143).
Słowackie druki kramarskie (słow. kramárske/jarmočné tlače) i zawarte w nich
pieśni (słow. kramárske/jarmočné piesne) genetycznie są najbliższe czeskim często powstawały w tych samych drukarniach co teksty czeskojęzyczne – w Skalicy
i Bańskiej Bystrzycy, poza tym także w Bańskiej Szczawnicy, Lewoczy, Budapeszcie, a sporadycznie w mniejszych ośrodkach (zob. Droppová, Krekovičová 2010:
33–34). Najstarszy zachowany egzemplarz pochodzi z 1729 r. (Mazalová 2008a:
38), a największa popularność słowackich druków kramarskich – podobnie jak
w czeskim przypadku – przypadała na XVIII i XIX w. (Kovačevičová 1974: 19–
5
Granica ta nie jest jednak tak sztywna, jak chcieliby Smetana i Václavek (1937: 13–14), a wyjątki od reguły nie były rzadkością. Trudno również bez wątpliwości stwierdzić, że w drukach niemieckich część prozatorska była istotniejsza, jak zauważa w swoim komentarzu do prac tych autorów Pavel Trost (1963: 253–254; zob. Ivánek 2017: 216–222).

⩶ 70 ⩶

�21 i 70–71; zob. Leščák, Sirovátka 1982: 164–165, Benčíková 1993). Zjawisko to
miało jednak znacznie skromniejszy zasięg niż na ziemiach czeskich (Magnuszewski 1983: 152–153), m.in. z powodu większej i żywszej konkurencji tradycyjnej,
oralnej twórczości ludowej, która swoje wpływy odciskała także na tekstach kramarskich (Mazalová 2008a: 38).

3.2. Etapy rozwoju czeskiej
twórczości kramarskiej
W odróżnieniu od barokowych druków nowiniarskich, adresatami twórczości
kramarskiej były przede wszystkim osoby słabo wykształcone. Okres ich największej popularności przypadł więc na czas zmian społecznych, które umożliwiły popularyzację słowa pisanego na wsiach i w mniejszych miastach6. Choć wydawnictwa tego typu znane są od początków epoki nowożytnej, ich prawdziwą ekspansję
umożliwiły dopiero reformy terezjańsko-józefińskie, dzięki którym szerokie warstwy ludności czeskiej zostały objęte nauką szkolną, ograniczono obowiązki związane z pańszczyzną, a nowe typy upraw – przede wszystkim ziemniaki – zatrzymały
dotychczasowe klęski głodu. Do rozwijającej się od wieków ustnej twórczości ludowej dołączyła wówczas literatura popularna wydawana drukiem – kalendarze, modlitwy, książki lektury ludowej i pieśni kramarskie. Dalszym punktem granicznym
był 1848 r. i całkowite zniesienie pańszczyzny – istniejąca dotąd granica między
kulturą wsi i miasta została zatarta. Była to więc data, od której tradycyjne gatunki
stopniowo zaczęły tracić na znaczeniu, zdominowane przez miejską produkcję dla
ludu (Magnuszewski 1960: XVII). Historia pieśni kramarskiej, obejmująca pięć
stuleci, nie była zatem zjawiskiem jednorodnym i można ją podzielić na kilka charakterystycznych okresów cechujących się zmianami formalnymi i tematycznymi
(por. Beneš 1970: 30–37, 1983: 10–11).
Początki gatunku – a więc pierwszy okres jego rozwoju – sięgają końca XVI
i początku XVII w. W tym czasie styl kramarski dopiero się formował, korzystając
z wzorców literatury renesansowej i barokowej. Ówczesne druki reagowały na wydarzenia historyczne, dotyczyły przede wszystkim aktualnych nowin politycznych
oraz zawierały interpretacje średniowiecznych legend i ballad – pojawiają się w nich
6
Warto dodać, że dalszy rozwój edukacji wpłynął na stopniowy spadek popularności gatunku
w schyłkowym okresie jego rozwoju (koniec XIX w.). Jak zauważają Václavek i Smetana (1937: 25–
26), dotychczasowi odbiorcy z czasem przestali potrzebować literatury dostosowanej do ich potrzeb
i postrzegania świata, sięgając po teksty dotąd dostępne jedynie przedstawicielom wyższych warstw.

⩶ 71 ⩶

�np. postaci Fausta (zob. Horálek 1979: 77–81), Genowefy (zob. Żabski 1993: 61–
68) czy Magielony (zob. SFP 1965: 215–216). Za najstarszy zachowany druk formą odpowiadający kramarskim uważa się Píseň o Turku z 1593 r., choć starsze dokumenty wskazują na jeszcze dawniejszą popularność gatunku7.
Drugi okres historii pieśni jarmarcznych zaczyna się przełomowym 1620 r. (upadek czeskiego powstania stanowego) i sięga pierwszych dekad XVIII w. (mniej więcej do lat 30.). Na ten czas przypada wyodrębnienie i ukształtowanie się poszczególnych gatunków twórczości kramarskiej. Okres po bitwie na Białej Górze przynosi
początkowo rozkwit tekstów religijnych o kontrreformacyjnej funkcji. Popularne
stają się opisy cudów i legendy hagiograficzne, często o jawnie antyprotestanckim
charakterze, stopniowo jednak od początku XVIII w. na znaczeniu zyskują motywy świeckie – pieśni liryczne, echa poezji rokokowej, sentymentalne utwory o charakterze rozrywkowym, a tym samym pieśń kramarska wchodzi w okres największej różnorodności.
Trzeci etap rozwoju przypada na większość XVIII w. i pierwszą połowę XIX w.
Styl i forma pieśni są już w pełni ukształtowane, oprócz pierwotnej funkcji informacyjnej na znaczeniu zyskuje aspekt rozrywkowy, w tym możliwość zbiorowego wykonywania utworów (co wiąże się po części z popularnością wspólnotowego śpiewu w okresie czeskiego odrodzenia narodowego; por. Karbusický 1968: 112–128).
Zmniejsza się wówczas oficjalna rola religijna druków, ograniczana przez sam Kościół, odcinający się od archaicznego w treści przekazu kramarskiego. Powstają teksty miłosne, satyryczne, patriotyczne, a na znaczeniu zyskuje publiczność miejska,
zainteresowana coraz szerszym spektrum tematów. 1848 r. przynosi z jednej strony
wysyp nowych tekstów o charakterze społeczno-politycznym, z drugiej – jest datą
graniczną zamykającą okres rozwoju gatunku. W tym samym czasie w miastach coraz częściej pojawiają się druki tekstów operetkowych oraz przeznaczone dla ludu
wydania wierszy i piosenek patriotycznych autorstwa działaczy czeskiego odrodzenia narodowego, konkurujące z tradycyjną twórczością kramarską.
Czwarty okres obejmuje stopniowy upadek gatunku, trwający od połowy XIX
do pierwszych dekad XX w. Rola religijna pieśni znika niemal całkowicie, funkcje
rozrywkowe przejmują wydawnictwa muzyczne publikujące tanio teksty popularnych szlagierów, a źródłem informacji i sensacji staje się prasa. Po wprowadzeniu
prawa drukarskiego (tiskový zákon) w 1862 r. coraz częstsze są pieśni podpisywane
7
Np. spisy wydawnictw Jiřího Melantricha, zawierające bliżej nieznane písně světské, písničky
mládencuom (‘pieśni świeckie’, ‘piosenki dla młodzieńców’) itp. (zob. Karbusický 1968: 89). Wierszowane nowiny z XVI w. opisuje również Novotný (1940: 258–259).

⩶ 72 ⩶

�przez twórców imieniem i nazwiskiem, co zrywa z typową dla wcześniejszych faz
rozwoju zjawiska anonimowością autora (Ryšavá 2008b: 7).
Ostatnim momentem rzeczywistego znaczenia druków kramarskich jest 1866 r.,
obfitujący w liczne relacje z wojny prusko-austriackiej. Późniejsze lata XIX w.,
zwłaszcza jego ostatnie ćwierćwiecze, przynoszą przede wszystkim teksty o charakterze parodystycznym, ponieważ forma pieśni kramarskiej przestaje spełniać
również oczekiwania estetyczne publiczności. Należy jednak zaznaczyć, że po połowie XIX w. wciąż pojawiają się w twórczości kramarskiej nowe motywy i tematy
związane ze zmianami cywilizacyjnymi i społecznymi (Běhalová 2008: 18). Choć
więc forma pieśni kramarskiej stawała się przestarzała, jej utrwalona postać nie została całkowicie zarzucona właściwie do samego końca istnienia zjawiska (zob. ilustracja 11. na tablicy VIII). Na przełomie XIX i XX w. pieśni jarmarczne powstawały jeszcze w reakcji na wydarzenia poruszające opinię publiczną, takie jak proces
Leopolda Hilsnera. Pojedyncze teksty typu kramarskiego wydawane były w czasie I wojny światowej, ale jej koniec i narodziny niepodległej Czechosłowacji nieodwracalnie położyły kres temu zjawisku kulturowemu. Warto jednak podkreślić,
że koniec zapotrzebowania na dotychczasowy model twórczości na poły ludowej
nie oznaczał jej całkowitego zaniku, ale raczej stopniowe i płynne przejmowanie
jej funkcji przez inne formy twórczości.
W przypadku pieśni świeckich była to sensacyjna prasa oraz rozrywkowe druki pieśniowe z tekstami kabaretowymi i operetkowymi, zaś drukowane masowo
i bez nadzoru teksty religijne dostały się w XX w. pod kontrolę władz kościelnych.
W wielu przypadkach te same utwory drukowano nadal, choć w zmienionej formie
graficznej i edytorskiej. Pieśni pielgrzymkowe o pierwotnie kramarskim pochodzeniu często wchodziły nawet w skład oficjalnie zatwierdzanych śpiewników kościelnych (Slavický 2008: 169–177). Jednocześnie pieśń kramarska, widziana jako przykład autentycznej kultury wsi i miejskich przedmieść, pozbawiony romantycznej
estetyzacji i cenzury, stała się inspiracją dla artystów. Już pod koniec XIX w. o niesłusznej pogardzie dla pieśni ulicy – widzianych jako przeciwieństwo „szlachetnego” folkloru – pisał w czasopiśmie „Lumír” Jan Neruda (1985: 433–440). Pamięć
o „tradycyjnych” gatunkach kramarskich, zwłaszcza morytatach i pieśniach nowiniarskich, pozostała żywa, a parodie i stylizacje na twórczość kramarską popularne były także w międzywojniu i okresie II wojny światowej. Charakterystyczne
motywy, zwroty, utarte schematy i melodie były wykorzystywane przez twórców
tekstów kabaretowych i teatralnych (np. duet reżysersko-aktorski Jiříego Voskovca i Jana Wericha) oraz poetów (np. Jaroslava Seiferta; zob. Magnuszewski 1983:
293–307). Na pozór prymitywna, epatująca makabrą i przemocą forma pociągała
⩶ 73 ⩶

�twórców awangardowych wyrosłych z ekspresjonizmu, takich jak Josef Váchal, inspirujący się zarówno językiem, jak i graficzną formą literatury brukowej (zob. Ryšavá 2008a: 207, Pająk 2014: 309–317).

3.3. Druki kramarskie jako źródło historyczne
Ze względu na długi czas istnienia zjawiska, szeroki zakres tematyczny oraz niezwykle bogaty korpus zachowanych do dziś tekstów, czeskie druki kramarskie stanowią wyjątkowy dokument przeszłości. Ich znaczenie jako źródła historycznego
nie polega jednak na przekazywaniu względnie obiektywnej wiedzy o wydarzeniach historycznych czy faktach społecznych. Wartość pieśni kramarskiej jako tekstu źródłowego – jak zauważa m.in. historyk František Kutnar – spoczywa raczej
w jej subiektywności:
Proto při kramářské písni jako historickém prameni nejde tak o svědeckou výpověď o objektu poznání, o historickém faktu, jehož existenci, obsah, vývoj a povahu můžeme zjistit z pramenů jiných, jako o daleko hodnotnější svědeckou výpověď
o subjektu poznání a jeho prostředí. V tom je vlastní a základní význam kramářské písně jako dosud nedoceněného a badatelsky plně neuchopeného a nevyužitého
historického pramene.
[Dlatego w pieśni kramarskiej jako źródle historycznym nie tak ważne jest świadectwo o przedmiocie poznania, fakcie historycznym, którego istnienie, treść, rozwój i charakter możemy sprawdzić w innych źródłach, ale znacznie cenniejsze świadectwo dotyczące poznającego podmiotu i jego środowiska. W tym tkwi szczególne
i podstawowe znaczenie pieśni kramarskiej jako niedocenianego dotąd i nie w pełni
uchwyconego przez badaczy, niewykorzystanego źródła historycznego].
(Kutnar 1963: 86)

Tekst pieśni jest więc nie tyle dokumentem rzeczywistej wiedzy autora o świecie, co raczej odbiciem jego (i czytelników) światopoglądu. Rzeczywiste zdarzenia
historyczne włączał on do zastanego i przyswojonego modelu świata, a szczegółowe
informacje (nieraz całkiem wyimaginowane) służyły potwierdzeniu prawd i przekonań znanych skądinąd. Również rzeczywiste postaci historyczne pełniły często
rolę poddawanych ocenie moralnej wzorców zachowania.
W tym sensie stosunek pieśni kramarskiej do przeszłości wydaje się bliski tradycyjnym tekstom folkloru. Można więc powiedzieć, że druki pieśniowe były powrotem do tradycyjnej, przedpiśmiennej treści w nowocześniejszej formie, choć
również ich fizyczna postać, tworzona za pomocą nieużywanych już gdzie indziej
⩶ 74 ⩶

�czcionek i grafik może potęgować wrażenie bezczasowości. Mroczną stroną tego
zjawiska były petryfikacja i powielanie krzywdzących stereotypów i zabobonów,
czego przykładem mogą być krążące wciąż w XIX w. druki oparte na średniowiecznych legendach o mordzie rytualnym (por. Mętrak 2017: 94–98). Dla badań koncentrujących się na obecnym w języku obrazie świata źródło tego typu ma jednak
wyjątkową wartość, zwłaszcza że nawet pieśni o tematyce miłosnej czy satyrycznej
pełne są stereotypowych zwrotów, motywów i określeń.
Aktualność druków kramarskich nie oznaczała (jak w przypadku prasy) dostarczania najświeższych informacji, ale raczej zaspokajanie aktualnych potrzeb odbiorców. Pozornie osadzone w konkretnym miejscu i czasie treści były zazwyczaj
uniwersalne, a poza pojedynczymi faktami, znaczna część narracji była zupełnie
fantastyczna, choć odbiorcy wierzyli zapewne w jej prawdziwość8. Dzięki temu te
same teksty można było przedrukowywać wielokrotnie z niewielkimi tylko zmianami lub sprzedawać przez dłuższy czas jako ciągle aktualne9. Przyciągającą nabywców świeżość informacji podkreślały typowe tytuły pieśni, zawierające zwykle przymiotnik nový czy określenie novina, co nie ograniczało się do pieśni świeckich, bo
nawet wielokrotnie wydawane teksty religijne opatrywane były podobnymi określeniami, np. nová píseň, píseň nově upravená ‘pieśń nowa’, ‘pieśń na nowo poprawiona’ (zob. Scheybal 1990: 47). Druki kramarskie w większości przypadków były
datowane na stronie tytułowej, choć liczne są również wydania zawierające jedynie niekonkretne, konwencjonalne formułki mające zapewnić nabywcę o aktualności treści (np. vytištěno roku tohoto, vytištěno roku běžicího – ‘wydano w tym roku’,
‘wydano w roku bieżącym’ itp.). Taki zabieg umożliwiał wielokrotne wykorzystanie i długi czas zbytu egzemplarzy tego samego druku, zawsze sprzedawanych jako
aktualne, a przy tym zabezpieczał przed interwencją cenzury. Częste były również
8

Nie jesteśmy dziś w stanie ze stuprocentową pewnością określić, na ile poważnie odbiorcy
traktowali kramarskie historie, a na ile były one uznawane za rozrywkową fantazję (Běhalová 2008:
29). Liczne świadectwa wskazują jednak, że budziły one rzeczywisty strach i fascynację, do tego stopnia, że w skrajnych przypadkach wywoływanej przez kramarzy paniki interweniować musiała władza (zob. Bydžovská, Klacek 2012: 44–45).
9
Świadomość długiego okresu przydatności sprzedawanego towaru dobrze ilustruje fragment pamiętników wspominanego już śpiewaka i kramarza Františka Haisa, w którym opisuje on
swój pierwszy zakup druków do sprzedaży obnośnej: „Přijdu domu, žena se dala do smíchu, pravila: »Člověče, tys toho nakoupil jako nerozumnej, vždyť to ani za celý rok neprodáš.« »No,« pravim, »budu vidět, co jsem za to dal, to přece, dá Bůh, shledám, chleba to nejí, ať to leží, však ono se
to nikdy neztratí, budeme to zkoušet«” [„Przyszedłem do domu, żona wybuchła śmiechem, mówiąc: »Człowieku, tyś tego nakupił jak głupi, przecież przez cały rok tego nie sprzedasz.« »No,«
mówię, »będę widział co za to dałem, daj Boże, upilnuję, chleba to nie je, niech leży, nie zepsuje się,
będziemy próbować«”] (1985: 144).

⩶ 75 ⩶

�przedruki popularnych tekstów z aktualizowaną datą opisywanych wydarzeń. Najczęściej pieśniowe nowiny nie stanowiły więc szczegółowej relacji konkretnych przypadków, ale raczej konwencjonalny opis archetypicznej wojny, zbrodni czy katastrofy, opatrzony odautorskim pouczeniem moralnym o religijnym, a często również
propaństwowym charakterze. Opisywane w pieśniach wydarzenia były lokalizowane geograficznie, zazwyczaj w miejscach, których nazwa mogła być dla odbiorców znajoma, ale jednocześnie były na tyle oddalone, by uniemożliwić ewentualną weryfikację prawdziwości przekazu10. Teksty nawiązywały do sytuacji znanych
odbiorcom (klęski żywiołowe, werbunek do wojska, życie wsi), a dzięki opisywaniu cudzych cierpień umożliwiały im łagodniejsze spojrzenie na swój własny los.
Wartość druków kramarskich jako źródła wynika z faktu, że przez długi czas
jako jedyne teksty pisane dokumentowały problemy, warunki życia i obraz świata przedstawicieli grup, dla których powstawały – chłopów i biedniejszej ludności miejskiej. Jak podkreśla historyczka literatury Eva Ryšavá, dzięki nim w obręb
literatury dostały się zagadnienia niedostrzegane gdzie indziej lub relacjonowane
w sposób niewiarygodny i stylizowany:
Jsou to kramářské písně, jejichž pramenná hodnota je o to cennější, že vypovídaly
o myšlenkovém světě lidových vrstev zejména ve městech již v době, kdy si jich vyšší literatura ještě nevšímala nebo je autoři, kteří byli těmto vrstvám vzdálení, líčili schematicky a romanticky.
[Pieśni kramarskie, których wartość źródłowa jest o tyle większa, że świadczyły one
o umysłowości warstw ludowych, zwłaszcza w miastach, już w okresie gdy literatura wysoka jeszcze ich nie dostrzegała, lub autorzy – dalecy od warstwy ludowej –
przedstawiali je schematycznie i romantycznie].
(Ryšavá 1996: 185)

Obraz życia ludu w drukach kramarskich jest wyjątkowy na tle innych dzieł
epoki. W przypadku utworów należących do kultury wysokiej był on, niezależnie
od rzeczywistej wiedzy autora, przefiltrowany przez obowiązujące w sztuce sche10

Nie było to trudne, zważywszy na fakt, że do czasu zniesienia poddaństwa horyzont geograficzny większości odbiorców nie przekraczał kilku kilometrów kwadratowych najbliższej okolicy,
obejmującej miejsce zamieszkania, sąsiednie wsie, parafię, ustalone trasy do najbliższego miasta czy
sanktuarium pielgrzymkowego (Kafka 2008: 164). Nieznajomość nawet stosunkowo bliskich obszarów służyła nie tylko twórcom tekstów świeckich, dowolnie lokalizującym akcję opisanych zdarzeń, ale także sprzedawcom druków religijnych, mieszającym informacje o różnych sanktuariach
i dobierającym graficzne wyobrażenia świętych w zależności od dostępności klocków drzeworytniczych, a nie rzeczywistego podobieństwa do konkretnego otoczonego kultem wizerunku (por. Mazalová 2008a: 45).

⩶ 76 ⩶

�maty, idealizowany w zgodzie z nurtami dogasającego sentymentalizmu i romantyzmu. Młodsze dzieła realistyczne nie były zaś skierowane do opisywanych grup,
lecz jedynie pokazywały ich życie klasom wyższym. Druki kramarskie były natomiast nie tylko przeznaczone dla najgorzej sytuowanych warstw, ale również –
dzięki niskiej cenie – powszechnie dla nich dostępne (por. Běhalová 2008: 22).
Literaturę jarmarczną tworzyli autorzy pochodzący z tego samego środowiska co
jej odbiorcy. Nie tylko znali więc oni zapotrzebowanie czytelników, ale także potrafili dostosować styl do ich oczekiwań (w tekstach częste są germanizmy i słowa
potoczne, pojawiają się także wulgaryzmy). Opisywane w narracjach kramarskich
życie, choć często sensacyjnie ubarwione, w ogólnym sensie odpowiada osobistym
doświadczeniom czytelników i jest opisywane „bez pozlátek, se smyslem pro realitu i její nejnitěrnější detaily” [„bez pozłoty, z poczuciem rzeczywistości i jej najdrobniejszych detali”] (Běhalová 2008: 19).

3.4. Druk kramarski
jako przedmiot kultury materialnej
W opracowaniu dotyczącym twórczości kramarskiej nie można pominąć jej materialnego aspektu: wyglądu sprzedawanego przez kramarzy towaru oraz sposobów
funkcjonowania kupowanych druków wśród ich nabywców. Za etnografem Lubošem Kafką podkreślić należy swoistą spójność formy i treści druku kramarskiego:
Svým charakterem, přídechem neumělosti až primitivnosti však pak přes svůj pololidový původ tyto grafiky odpovídají svébytné tvorbě neškolených samouků i lidovému estetickému cítění a korespondují nejen s kaligrafickou složkou tisků, ale
i s jejich ideovým obsahem – dojemným a poněkud sentimentálním duchem většiny písní a modliteb.
[Swoim charakterem, atmosferą nieporadności czy wręcz prymitywizmu, pomimo
swego na poły ludowego pochodzenia, grafiki te odpowiadają specyficznej twórczości samouków i ludowemu zmysłowi estetycznemu, korespondując nie tylko z liternictwem druków, ale i z ich treścią ideową – wzruszającym i dość sentymentalnym
duchem większości pieśni i modlitw].
(Kafka 2008: 165)

Druki kramarskie jako medium, jak ustalone zostało w przyjętej w pracy szerokiej definicji, obejmowały nie tylko druki pieśniowe, ale również (rzadziej) teksty
prozatorskie oraz szeroką gamę tekstów religijnych i magicznych. Oprócz ulotek
⩶ 77 ⩶

�o charakterystycznym kieszonkowym formacie sextodecimo11, kramarze handlowali także produkowanymi przez te same warsztaty innymi rodzajami drobnych druków ludowych, np. wielkoformatowymi błogosławieństwami domowymi (domovní požehnání), przybijanymi lub naklejanymi na drzwi w funkcji chroniącego dom
amuletu, czy tzw. délkami, drukami religijnymi w postaci wstęgi, według legendy
odpowiadającej długością wzrostowi Chrystusa lub Maryi (Mazalová 2008b: 78,
Kafka 2009: 247–263, pielgrzymkowe druki maryjne zob. Štajnochr 2000: 43–
48). Wszystkie te formy łączyły wykorzystywane w nich czcionki i ozdoby graficzne.
Druki kramarskie jeszcze długo po reformach czeskiej ortografii z połowy XIX w.
korzystały z archaicznego zapisu oraz charakterystycznych gotyckich krojów pisma,
szwabachy i fraktury. Wynikało to nie tylko z większej dostępności (i niższej ceny)
starych czcionek. Przyczyną anachronicznego wyglądu druków była również troska
o utrzymanie czytelników. Nabywcy druków, choć piśmienni, przyzwyczajeni byli
do pism gotyckich i wolno przyjmowali zmiany, a czytanie antykwy mogło sprawiać im trudności. Pisownia stosowana przez wydawców literatury jarmarcznej była
dodatkowo rozchwiana i niekonsekwentna także z przyczyn technicznych: braku
wystarczającej liczby czcionek danej litery, potrzeby jak najlepszego wykorzystania
dostępnej do druku powierzchni, a czasem chęci utrzymania podziału tekstu na linie. Nie jest więc rzadkością, że w tym samym druku pojawiają się obok siebie litery ze znakami diakrytycznymi i dwuznaki (np. š i ss, albo nowszy zapis v obok w).
W przypadku druków zawierających pieśni kramarskie dekoracja graficzna
na tytułowej stronie musiała spełniać dwa kryteria – ilustracje musiały być na tyle
zróżnicowane, by poszczególne typy druków wyróżniały się na pierwszy rzut oka
i przyciągały uwagę, ale zarazem grafiki nie mogły być zbyt często wykonywane na
zamówienie, gdyż znacznie podnosiłoby to koszty produkcji. Różnorodność wizualną osiągano więc zazwyczaj stosując rozmaite ilustracje w funkcji przede wszystkim ozdobnej, bez związku z treścią. W najstarszym okresie dziejów zjawiska były
to proste winiety, motywy kwiatowe i arabeski (zob. ilustracja 16. na tablicy X),
później coraz częściej przedstawienia figuralne (para zakochanych, żołnierze, cherubiny, postacie świętych, zob. ilustracje 17. na tablicy X i 19. na tablicy XI). W drugiej połowie XIX w., równocześnie z popularyzacją większego formatu octavo i łacińskich czcionek, pojawiają się obejmujące całą stronę filigranowe ramki.
11
Tak mały format był wyjątkowy dla czeskich druków kramarskich i charakteryzował część
z nich już w XVI w. Po 1848 r. stopniowo zastępowany był przez dwukrotnie większe druki octavo,
choć nigdy nie został do końca wyparty. W tym samym czasie upowszechnił się również tani papier
drzewny, a czcionki gotyckie zaczęto powoli zastępować łacińskimi (zob. Scheybal 1990: 64, Thořová, Traxler, Vejvoda 2011: 35).

⩶ 78 ⩶

�Grafiki odbijano korzystając ze starych form drzeworytniczych niewykorzystywanych już w produkcji druków wyższej jakości lub klocków zamawianych u lokalnych rzemieślników, zazwyczaj trudniących się także produkcją form do pierników12. Były one wykonywane głównie za pomocą techniki drzeworytu wzdłużnego.
W połowie XIX w. do użycia zaczęły wchodzić również nowocześniejsze i bardziej
skomplikowane techniki: drzeworyty sztorcowe, miedzioryty i staloryty, litografie
(Kafka 2008: 152). Popularne wyobrażenia mogły być kopiowane z druków innych
wydawców13. Ze względu na powielanie ulubionych motywów oraz używanie starych klocków drzeworytniczych aż do ich całkowitego zniszczenia, sprzedawane
przez kramarzy druki niemal do końca XIX w. zdobiły barokowe i rokokowe winiety oraz ilustracje przedstawiające postaci w strojach i rynsztunku wojskowym
z poprzednich epok14.
W czasach popularności druki kramarskie rzadko bywały przechowywane pojedynczo. Tradycyjnie ich nabywcy zbierali je w jednym miejscu i domowymi metodami oprawiali w formę prostej książeczki o stale przyrastającej objętości. Papierowe
ulotki wszywano w okładki z fragmentów skóry, tkanin czy tektury (zob. ilustracje
14. i 15. na tablicy IX). Powstające w ten sposób špalíčky stanowią obecnie interesujące źródło do badania gustów czytelniczych i mechanizmów dystrybucji, zwłaszcza
w rzadkich przypadkach, gdy losy właściciela książeczki są znane (Ryšavá 2008a:
206). Na zawartość poszczególnych zbiorów bez wątpienia – poza gustami właściciela – wpływała dostępność konkretnych druków w danym miejscu zamieszkania,
która z kolei zależała od bliskości konkretnych drukarni i miejsc kultu. Ze względu na
niską jakość papieru i intensywne użytkowanie, nawet oprawione druki ulegały z czasem zniszczeniu. W niektórych przypadkach brakujące karty były więc uzupełniane
ręcznie przepisanymi tekstami (zob. ilustracja 13. na tablicy IX). W muzeach zachowały się również przedmioty sugerujące, że kramarskie špalíčky mogły niekiedy
12

Związki kramarzy i piernikarzy nie ograniczały się do korzystania z podobnej gamy przedstawień plastycznych (żołnierze w mundurach, huzarzy, damy w krynolinach, Serce Jezusowe itp.
zob. zwłaszcza ilustrację 19a. na tablicy XI). Przedstawiciele obu tych profesji konkurowali ze sobą,
sprzedając produkty o podobnych cenach w podobnych miejscach – na jarmarkach, odpustach, placach miejskich (zob. Kafka 2009: 219–222).
13
Bohuslav Beneš (1983: 26) sugeruje wzajemne wymienianie się przez drukarzy formami,
ale wydaje się to mało prawdopodobne wobec ostrej konkurencji między wydawcami (por. Kafka
2008: 149).
14
Najciekawszym przykładem są zapewne drzeworyty ilustrujące bajki Ezopa, które znaleźć
można na drukach kramarskich wydawanych do końca XIX w. przez różne drukarnie należące do
morawskiej rodziny Škarniclów (zob. ilustracja 19 b. na tablicy XI). Oryginalne klocki drzeworytnicze wykonane zostały w 1557 r. w Prostějovie na potrzeby drukarni Kašpara Aorga, a więc były
w ciągłym użyciu przez niemal 350 lat (por. Kneidl 1983: 26).

⩶ 79 ⩶

�służyć jako pierwszy elementarz. Świadczą o tym wolne karty zapisane niewprawną
ręką, litery i ilustracje przerysowywane obok swych drukowanych oryginałów czy
drzeworyty wypełniane kolorowym ołówkiem (zob. ilustracja 12. na tablicy IX).
Druki wszywane do špalíčka mogły być dzielone na świeckie i religijne, tworząc
tematycznie posegregowaną lekturę o odmiennych funkcjach, ale częste są również
špalíčky łączące zróżnicowane gatunkowo teksty (teksty świeckie, pieśni pielgrzymkowe, modlitwy, druki magiczne). W mieszanych zbiorach przeważają teksty o tematyce religijnej – dane podawane przez Bohuslava Beneša (1995: 179) dla 10 losowych špalíčków zawierających druki z XVII–XVIII w. to 78% tekstów religijnych,
a dla pierwszej połowy XIX w. to 60%. Uzasadnieniem przewagi tekstów religijnych może być teoria zakładająca, że zbieranie i oprawianie druków w formie książeczek było początkowo inspirowane przez kościelne kancjonały.
Druki religijne służyły do modlitwy w domu i na pielgrzymce. Ich materialność – istnienie tekstu w fizycznej postaci – sprawiała ponadto, że mogły one odgrywać istotną rolę w obrzędach ludowej religijności. Teksty modlitewne stosowano w funkcji amuletu, noszono je przy ciele, wkładano zmarłym do trumny czy
umieszczano w więźbie dachowej chałupy jako ochronę przed piorunami (Kafka
2008: 151). Ważny motyw obecny w treści druków stanowi zatem potwierdzanie
szczególnej siły zawartych w nich słów. W tekstach narracyjnych przywoływane
są często znane z innych druków tytuły modlitw, które chronią bohaterów pieśni
przed złymi mocami. Podkreślane jest również nieziemskie pochodzenie niektórych
z nich, przekazywanych zwykle ludzkości w postaci wypisanych złotymi literami
listów przez świętych lub anioły podczas cudownych wydarzeń (motyw pokrewny
z ideą acheiropoietonu, wizerunku „stworzonego nie ludzką ręką” w sztuce sakralnej). Kupno „autentycznej” anielskiej modlitwy powielonej w formie jarmarcznej
ulotki pozwalało więc na objęcie pozytywnego sacrum, zwykle dalekiego i nieosiągalnego, kategorią „swojskości” (por. Masłowska 2012: 53–54).

3.5. Twórczość kramarska
a czeskie odrodzenie narodowe
Obok prozatorskich książek lektury ludowej (knížky lidového čtení, volksbuchy) druki kramarskie były jedyną literaturą dostępną najniższym warstwom społeczeństwa
czeskiego. Jako takie odegrały istotną, choć długo pomijaną, rolę w podtrzymywaniu tożsamości językowej i kulturowej. Zacytować można tu najstarsze bodaj wyrażenie takiej opinii z książki Miloslava Novotnego:
⩶ 80 ⩶

�Jarmareční tvorba písňová byla zajisté jenom neoficiální, pokoutní, odpadková, ale
přesto pro uchování českého slova a českého cítění byla to literatura stejně významná jako Dalimil, Hájek, Komenský nebo Čelakovský. Ba mnohdy ještě důležitější,
protože působila na prostý lid, na základ národa, i v obdobích, kdy umělé písemnictví bylo vyhrazeno jen společenským třídám vzdělaným a šlechtě a působila naň
ve vlnách neustávajících, stále nových a nových, a v záplavách tak mocných, že živelně uchvacovaly a strhovaly.
[Jarmarczna twórczość pieśniowa, choć rzeczywiście była jedynie nieoficjalna, pokątna, marginalna, mimo to dla zachowania czeskiego słowa i czeskiego ducha była
literaturą tak samo istotną jak Dalimil, Hájek, Komenský czy Čelakovský. Owszem, często znacznie ważniejszą, bo wpływała na prosty lud, na fundament narodu, także w okresach, gdy artystyczna twórczość była ograniczona do wykształconych warstw społecznych i szlachty, wpływała na lud w nieustających falach, wciąż
nowych, powodzią tak potężną, że porywała jak żywioł].
(Novotný 1940: 251–252)

Wydawane i kupowane masowo pieśni kramarskie znacznie silniej oddziaływały na czytelników niż bardziej dydaktyczne patronackie publikacje „dla ludu”
kontrolowane przez elity. W przeciwieństwie do opowieści zawartych w volksbuchach, które mają umoralniający charakter i opierały się na fabułach i wątkach pochodzących z kultury wysokiej minionych epok (renesansu i baroku, a nawet średniowiecza)15, pieśni kramarskie czerpały także z innych źródeł. Same stawały się
przy tym inspiracją dla artystów tworzących w XIX w. nową czeską kulturę artystyczną. Wymienić można tu choćby Karela Havlička Borovskiego, Františka Čelakovskiego czy Jana Nerudę (por. Novotný 1940: 254–255). Niestarannie drukowane i sprzedawane za kilka grajcarów ulotki mogły połączyć ze sobą przedstawicieli
różnych warstw społecznych, dla których pozornie jedyną wspólną charakterystyką
było używanie języka czeskiego: „Jest tedy kramářská píseň prostředím, kterým nejen že »vyšší« kultura se stává majetkem lidových vrstev, nýbrž také kultura lidová
působí zpět na kulturu »vyšší«” [„Jest zatem pieśń kramarska środowiskiem, w którym nie tylko »wyższa« kultura staje się dobrem warstw ludowych, ale także kultura ludowa wpływa zwrotnie na kulturę »wyższą«”] (Václavek, Smetana 1937: 15).
Twórczość kramarska powstawała przede wszystkim po czesku, nawet gdy wiadomo, że wydawca drukował innego rodzaju teksty także w języku niemieckim.
15
Bohaterami knížek lidového čtění, zawierających uproszczone przeróbki utworów klasycznych dostosowane do gustu masowego czytelnika, są zazwyczaj rycerze i arystokraci, rzadko bohaterowie plebejscy. Podobnie jak w przypadku druków kramarskich uwydatnione są w nich wątki sensacyjne (zob. Żabski 1993: 34, Pająk 2014: 71).

⩶ 81 ⩶

�Jak pokazują wyliczenia badaczy odnoszące się do produkcji konkretnych drukarni (zob. Běhalová 2008: 18), teksty czeskie stanowiły nawet do 90% druków kramarskich. Ta dysproporcja pokazuje, że odbiorcami twórczości kramarskiej byli
przede wszystkim Czesi. Dla ludności niemieckiej łatwiej dostępne były inne gatunki spełniające rolę rozrywkową i informacyjną, przede wszystkim gazety, które na czeskich wsiach zastępowane były właśnie przez druki kramarskie, zwłaszcza
w pierwszej połowie XIX w. (Holubová 2008: 135). Ich rola dla rozwoju czytelnictwa jest więc nie do przecenienia:
Kramářské skladby měly v 18. století a hluboko do století 19. mnohem větší význam – při nedostatku českých knih a novin, které byly nadto chudým vrstvám nedostupné, nahrazovaly svým způsobem literaturu a obohacovaly posluchače o témata a formy, jež jejich vlastní folklórní tvorba neobsahovala.
[Utwory kramarskie miały w XVIII wieku i długo jeszcze w XIX wieku znacznie
większe znaczenie – wobec niedostatku czeskich ksiązek i gazet, które i tak były dla
biedniejszych warstw niedostępne, zastępowały na swój sposób literaturę i wzbogacały słuchaczy tamtyką i formami, których ich własna twórczość folklorystyczna nie obejmowała].
(Ryšavá 2008b: 10–11)

3.6. Autorzy, wydawcy i odbiorcy
twórczości kramarskiej
Jedną z podstawowych różnic między pieśnią kramarską a tradycyjną twórczością
ludową jest anonimowość i kolektywne autorstwo tej drugiej. Teksty pieśni kramarskich były natomiast spisywane przez jednego autora, który jednak często wykorzystywał przy tym istniejące wcześniej elementy – frazy pieśni ludowej, fragmenty literatury pięknej czy druki kramarskie w innych językach. Tę kolażowość
tekstu kramarskiego podkreśla bibliolog Pravoslav Kneidl (1983: 22): „Není totiž asi jiná oblast písemného projevu, kde by se více přejímalo, převzaté upravovalo
anebo doslova přetiskovalo než právě kramářské písně” [„Nie ma bowiem innego
obszaru twórczości piśmienniczej, w którym więcej by się pożyczało, przerabiało
to, co przejęte, czy wręcz przedrukowywało słowo w słowo, niż właśnie pieśń kramarska”]. Oprócz autora tekstu, w produkcję druku zaangażowanych było kilka innych osób: autor grafiki (drzeworytnik), drukarz, nakładca (często drukarz i autor
zarazem), a wreszcie sprzedawca – kramarz czy organizator pielgrzymki (Běhalová
2008: 19). Wszyscy oni liczyli na zysk finansowy – niewielki, ale pewny i przewidywalny. Ostatnią osobą uczestniczącą w społecznym obiegu jarmarcznej pieśni był
⩶ 82 ⩶

�jej odbiorca – osoba kupująca lub obdarowana pamiątkowym drukiem (np. z sanktuarium pielgrzymkowego).
W procesie produkcji i kolportażu uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni, inaczej niż miało to miejsce np. w Wiedniu, gdzie słynne tzw. Liederweiber
(niem. ‘niewiasty pieśni’) miały właściwie monopol na sprzedaż drukowanych nowin. W przypadku czeskim żony i rodziny kramarzy pomagały podczas występów,
ale przede wszystkim starały się o utrzymanie rodziny poza sezonem pielgrzymek
i jarmarków, wykonując drobne prace ręczne, np. szycie czy szydełkowanie (Ryšavá 2008b: 8). Męskiej dominacji wśród autorów dowodzą także imiona i nazwiska
widoczne na podpisanych przez ich twórcę drukach, których listę znaleźć można
np. w opracowaniu Smetany i Václavka (1937: 18–19). W przypadku nielicznych
przykładów podpisanych kobiecym imieniem prawdopodobne jest, że dane te są
fałszywe, a informacja o autorstwie stanowi jedynie zabieg marketingowy, mający
zachęcić do kupna inne kobiety (zob. Holubová 2008: 135). O ile bowiem autorstwo i propagowana w pieśniach kramarskich wizja świata bez wątpienia ma patriarchalny charakter, istotną grupę docelową stanowiły kobiety (Ryšavá 2008b: 11).
Podczas gdy mężczyźni, także z uboższych grup społecznych, posiadali dostęp do innych możliwości poznania świata (podróże handlowe, służba wojskowa
itp.), kobiety były znacznie silniej związane z miejscem zamieszkania i jego bezpośrednią okolicą, a tym samym skazane na informacje wyłącznie z drugiej ręki, które
zdobywały m.in. dzięki drukom kramarskim. Także w realiach praskich, wyjątkowych na tle reszty kraju, znaczną część odbiorców stanowiły przybywające z prowincji służące i robotnice. Modelową czytelniczką druku kramarskiego była zatem czeskojęzyczna kobieta wiejskiego pochodzenia, wyznająca religię katolicką,
ze względu na wysoką dzietność i niski wiek zawierania małżeństw zazwyczaj mężatka i matka lub dziewczyna przygotowująca się do tej roli społecznej (Staškivová
2008: 117). Taka charakterystyka wpływała na wątki pojawiające się w tekstach –
kobiece wzorce zachowania, częste motywy związane z macierzyństwem i życiem
rodzinnym, zwłaszcza w tekstach o sensacyjnym charakterze, zaś w pieśniach religijnych duży nacisk na pobożność maryjną (Kafka 2008: 153). Za Evą Ryšavą przytoczyć można krótki opis recepcji druków kramarskich z naciskiem położonym na
ich kobiece czytelniczki, zawarty w pamiętnikach śląskiego nauczyciela i budziciela narodowego Vincenca Praska:
Do roku 1848 o duševní potřebu našeho lidu nestarali se moderní knihkupci, nýbrž jarmarečníci, kteří po starodávném způsobu na jarmark vozili čili nosili písničky, kroniky, nebesklíče aj. modlitební knihy… Jsou ovšem lidé, kteří písničkáře,

⩶ 83 ⩶

�když dosud ještě na jarmarcích po menších městech své písně o hrozných událostech
vyzpěvují, aby přilákali kupce, považují za osoby humoristické, ale za těch dob, kdy
se nikdo o lid u nás nestaral, bývali našimi kulturonosiči. Naši čtenáři neb čtenářky svůj duševní hlad kojili, jak bylo možná. Děvčata a služky z každého jarmarku
a z každé pouti přinášely si nové písničky, jejichž nota se jim zalíbila. Proto nebylo děvčete ani mezi služkami, aby nemělo tlustého balíku písniček buď do plátna,
nebo do kůže sešitého. V neděli pak a ve svátek odpoledne dvě tři ve svých komorách
z takového svazku prozpěvovaly.
[Do roku 1848 o potrzeby duchowe naszego ludu nie troszczyli się księgarze nowocześni, ale kramarze, którzy po dawnemu wozili na jarmark czy roznosili piosenki, kroniki, klucze do nieba i tym podobne książeczki modlitewne… Owszem, są ludzie, którzy śpiewaków, wyśpiewujących do dziś jeszcze na jarmarkach w mniejszych
miastach swoje pieśni o strasznych wydarzeniach by zwabić kupujących, uważają
za osoby śmieszne, ale w tamtych czasach, gdy nikt się nie troszczył o lud, byli oni
nosicielami naszej kultury. Nasi czytelnicy i czytelniczki swój głód duchowy zaspokajali jak tylko mogli. Dziewczęta i służące z każdego jarmarku i każdego odpustu przynosiły sobie nowe piosenki, których melodia im się spodobała. Dlatego nie
było dziewczęcia, nawet między służącymi, które by nie miało grubej paczki piosenek obszytych w płótno lub skórę. W niedzielę zaś i w świąteczne popołudnia we
dwie czy trzy w swoich izdebkach z takiego zeszytu śpiewały].
(Eva Ryšava 2008b: 11)

Echa życia miejskiego i próby dotarcia do średnich warstw społeczeństwa pojawiają się w schyłkowym okresie istnienia twórczości kramarskiej, przede wszystkim w drukach praskich. W tym czasie mają one jednak rosnącą konkurencję w postaci druków pieśniowych zawierających arie operetkowe i piosenki kabaretowe
(Běhalová 2008: 19). W środowisku miejskim publiczność była też znacznie bardziej zróżnicowana. W czasach, gdy tradycyjne pieśni kramarskie traciły swoją pierwotną publiczność, znani śpiewacy przyciągali na swoje występy także studentów,
artystów czy dziennikarzy, zafascynowanych ich repertuarem i ekspresją wykonania (Ryšavá 2008b: 16).

⩶ 84 ⩶

�porządek
4 Kramarski
świata ziemskiego

4.1. Projektowany odbiorca –
zwroty do słuchacza w tekście
Przedstawione w zakończeniu poprzedniego rozdziału informacje o autorach i odbiorcach twórczości kramarskiej mają charakter zewnętrzny i są oparte na zachowanych materiałach historycznych i etnograficznych. Aby z poziomu pozatekstowego
wrócić do świata przedstawianego przez pieśni, należy zastanowić się, jak konstruowana była wspólnota odbiorców na poziomie konkretnych tekstów. Umożliwi to
również dotarcie do zawartych w nich wyznaczników obcości, jeżeli obraz „obcego” budować będziemy w kontraście do tego, co uważane jest za normalne i oczywiste wśród „swojej” grupy etnicznej (por. Benedyktowicz 2000: 24). Ponieważ
zakładam wystąpienie w materiale kilku głównych punktów widzenia, rezultatem
będzie kilka odpowiadających im głównych kategorii inności/obcości:
Cóż bowiem oznacza „być innym”? Być nie takim samym. Nie takim samym jak
ja – my – moja (nasza) grupa. By coś było cudze, coś jednak musi być własne; by
coś było inne, coś musi być nasze. […] Wyobrażenia danej grupy o obcych są więc
przeciwstawieniem, swoistym negatywem wyobrażeń tej grupy o sobie. Wyobrażeń
o sobie, a więc o tym, co normalne, zwykłe, właściwe, słuszne, wrodzone.
(Stomma 2002: 33)

Biorąc pod uwagę sytuację wykonawczą pieśni (obejmującą nierzadko publiczny śpiew) i stylizację na teksty przekazywany ustnie, obecną także w ich drukowanej formie, interesującym punktem wyjścia do rozważań o autostereotypie mogą
być obecne w tekstach zwroty do słuchaczy (czytelników).
W analizowanych utworach pierwsza zwrotka zawiera zazwyczaj skonwencjonalizowaną formułę otwierającą (incipit) skierowaną do odbiorcy i mającą go
⩶ 85 ⩶

�zainteresować dalszym ciągiem narracji. Rolę incipitu w pieśni kramarskiej porównać można z jego funkcją w tradycyjnej pieśni ludowej, gdzie:
Incipit ma zwykle ustalony kształt, kostnieje jako formuła semantyczno-leksykalna, przyjmująca funkcję „wtórnego delimitatora”, niosącego informację o początku utworu, stanowiąca punkt zaczepienia dla rozwinięcia pieśni, pełniąca rolę nazwy własnej danego utworu.
(Bartmiński 1990: 150)

Choć pieśni kramarskie mają swoje tytuły, często pełniły one wyłącznie funkcję reklamową i nie odpowiadały dokładnie treści utworu – obok szczegółowych,
zajmujących całą stronę tytułową nazw, częste były również niewiele mówiące powtarzalne określenia, takie jak Nová píseň, Pravdivý příběh (‘Nowa pieśń’, ‘Prawdziwa historia’) itp. Niektóre teksty wznawiane były pod różnymi nazwami, a ten
sam tytuł stosowano wielokrotnie do opisania różnych pieśni. To początkowa strofa, pomimo jej konwencjonalnego charakteru, pozwalała najszybciej zorientować
się czego dotyczy utwór1. W przypadku publicznego występu, skonwencjonalizowana fraza początkowa stanowiła również znak rozpoczęcia sytuacji wykonawczej
oraz umożliwiała śpiewakowi „rozgrzanie się” i nawiązanie kontaktu z publicznością przed przejściem do części pieśni zawierającej nieznane i nowe informacje
(Bartmiński 1973: 58–60).
Nieco rzadziej występują w pieśniach formuły zamykające tekst, zazwyczaj podsumowujące zawartą w nim naukę moralną i wzywające do pobożności, oraz śródtekstowe apostrofy służące utrzymaniu uwagi odbiorcy. W przypadku wszystkich
tego typu zwrotów do słuchacza pojawia się stosunkowo ograniczona pula określeń, jakimi jest on nazywany2. Zdecydowanie najczęstszym (obok najogólniejszego ‘ludzie’, lidé) określeniem jest ‘chrześcijanie’ (křesťané3) – termin bez wątpienia
oznaczający wyłącznie rzymskich katolików i stawiający ich w opozycji do wszystkich innych wyznań i religii. Rzadziej spotykane jest jednoznaczne określenie ‘ka-

1

Pierwsza strofa zawiera zazwyczaj zwrot do odbiorców i ogólnikowe zarysowanie tematu.
W przypadku pieśni o charakterze narracyjnym często pojawia się w niej również lokalizacja akcji.
2
Przytaczane poniżej sformułowania stanowią jedynie niewielką próbkę całego korpusu.
Ze względu na znaczną powtarzalność sformułowań początkowych nie podaję numerów pieśni,
z których pochodzą. Pełna lista incipitów dostępna jest w dołączonym do pracy indeksie druków.
3
Np. Křesťané bohabojní zastavte se nyní…; Poslechněte křesťanové jaké Bůh divy činí…; Poslechněte o křesťané, co se v pravdě stalo…; Poslyš pobožná duše křesťanská…; Poslyšte křesťané milí, pro
Kristovo umučení…

⩶ 86 ⩶

�tolicy’ (katolici, katoličtí křesťané4). Kolejna grupa to określenia odwołujące się do
tożsamości etnicznej i państwowej5: ‘patrioci’ (vlastenci), ‘krajanie/rodacy’ (krajané) czy bezpośrednio ‘Czesi’, ‘Morawianie’, ‘Węgrzy’ (oznaczający w tym kontekście
słowiańskojęzycznych mieszkańców Królestwa Węgierskiego, a więc Słowaków) –
Češi, Moraváné/Moravcové, Uhři. Stosunkowo najrzadsze są wreszcie odwołania do
tożsamości klasowej i zawodowej6, przede wszystkim ‘rolnicy’ (sedláci), czy jednostkowe ‘rzemieślnicy’ (řemeslníci). Wyjątkowe są zwroty skierowane do bardzo konkretnych grup społecznych obecne w pieśniach poświęconych danym zjawiskom
(np. apostrofa do palących tytoń). Z wyłączeniem ostatniej, incydentalnej kategorii, można przyjąć, że zawarte w incipitach treści stosunkowo dobrze odpowiadają rodzajom samoidentyfikacji, jakimi mogli posługiwać się odbiorcy pieśni. Aby
sformułować te warianty autostereotypu w pracy, informacje podane w pieśniach
bezpośrednio zweryfikuję następnie w oparciu o całość treści zawartej w tekstach
i ich szerszy kontekst.

4.2. Punkt widzenia i perspektywa –
ujęcia swojskości
Wyróżnione sposoby autoidentyfikacji w zasadniczym rysie odpowiadają zasadom
podziału swojskości i obcości zaproponowanym przez Ludwika Stommę w Antropologii kultury wsi polskiej (2002: 75–81), gdzie wylicza on następujące kryteria:
a) etniczne;
b) terytorialne;
c) stanowo-klasowe;
d) religijne;
e) zawodowe7.
4

Śródtekstowe: O bratříčku, katoličku…; także sformułowania w tytułach i impressach, np. Pravdivá píseň […] katolickým křesťanům k polepšení života vydaná; Sepsal pro útěchu nábožných křesťanů katolických […].
5
Np. Ach my ubozí vlastenci, čeho jsme se dočkali…; Poslechněte mne Čechové, Uhři též i Moravcové…; Poslyšte vlastencové, upřímní krajanové…; Pospíchejte poutníčkové, Moravci, Češi, Uhrové…;
Zastav se milý vlastenče a poslechni…
6
Np. Ehej páni řemeslnici budu vám zpívati…; Já sedláček bratří milí…; Zastav se sedláčku milý…
7
Na potrzeby polskich realiów zostały one przez autora uproszczone (z uwagi na przednarodowy charakter badanej wspólnoty) i uszeregowane hierarchicznie na podstawie badanego przez niego materiału. Wyróżnikami obcości dla polskiego chłopa – w kolejności od najważniejszego – miałyby więc być: 1. nietutejszość (sygnalizowana również przez różnice językowe i antropologiczne);
2. przynależność do innej warstwy, klasy, zawodu (nie-chłopi i nie-rolnicy); 3. inna religia.

⩶ 87 ⩶

�Zgadzają się także z propozycją Ewy Masłowskiej (2012: 53), która jako podobne wskaźniki wymienia więzi społeczne, związki krwi, wspólnotę terytorialną
i przynależność regionalną.
W przypadku druków kramarskich, jako odbicia struktury społecznej ziem czeskich w XIX w. (odwołując się do przedstawionych powyżej wewnątrztekstowych
zwrotów do słuchaczy), proponuję w oparciu o przytoczone opracowania podział
ten zmodyfikować i warunki swojskości przedstawić następująco:
a) kryterium religijne („swój” to katolik);
b) kryterium państwowo-polityczne („swój” to poddany austriacki);
c) kryterium narodowo-językowe 8 („swój” to członek narodu czeskiego, ew.
mniejszej grupy etnoregionalnej: Morawianin, Hanak itp., posługujący się językiem czeskim);
d) kryterium klasowo-zawodowe („swój” to ubogi mieszkaniec prowincji, rolnik lub drobny rzemieślnik).
Powyższy podział odnosi się do porządku świata ludzkiego. Pamiętając jednak
o założeniach pracy i konieczności zawarcia opisu świata również w perspektywie
kosmicznej – z podziałem na sferę ziemską (ludzie) i pozaziemską (sacrum) – należy ponad wymienionymi kategoriami obcości zaznaczyć podział wyższego poziomu. Wszyscy ludzie: katolicy i poganie, chłopi i królowie, należą w perspektywie
metafizycznej do jednej kategorii, co podkreślają utwory o charakterze memento
mori, korzystające z motywu tańca śmierci porywającego wszystkich ludzi, niezależnie od ich statusu i postępowania. Opozycją najwyższego poziomu jest zatem
podział na ludzi-śmiertelników i nieludzi-istoty nadprzyrodzone (w kategorii tej
mieści się zarówno sacrum boskie, jak i demoniczne; por. Masłowska 2012: 54).
Pozostając na poziomie świata ludzkiego, zaproponowaną klasyfikację należy
uzupełnić o komentarz czerpiący z antropologicznej refleksji nad tematem. Kontekstualne podejście do kwestii swojskości i obcości jest nie tylko zgodne z etnolingwistyczną koncepcją punktu widzenia i perspektywy, ale również z uwagami antropologów. Podkreślają oni, że binarna opozycja „swój – obcy” jest wyłącznie typem
idealnym o uproszczonym charakterze (Benedyktowicz 2000: 117). W rzeczywistym odbiorze „obcość” ma charakter gradualny i niemożliwe jest, by jakakolwiek
8

Kryterium językowe – choć nie jest wyrażone w tekstach wprost – wydaje się w zasadzie
najoczywistsze, jeśli weźmiemy pod uwagę, że teksty powstawały w języku czeskim, a więc jego znajomość była warunkiem wstępnym uczestniczenia we wspólnocie odbiorców pieśni kramarskiej.
Przywoływane wcześniej statystyki wyraźnie świadczą o dominacji produkcji kramarskiej w języku czeskim nad niemiecką, co być może nakłada się dodatkowo na różnice klasowe – różne gatunki skierowane do (głównie miejskiej) ludności niemieckojęzycznej i wiejskiej ludności słowiańskiej.

⩶ 88 ⩶

�wspólnota nie czyniła rozróżnień m.in. społecznościami, z którymi posiada liczne
wspólne cechy, a grupami radykalnie różniącymi się co do podstawowych aspektów życia (Mróz 1979: 158). Na potrzeby tego rozróżnienia antropolog Lech Mróz
proponuje wprowadzenie trzech kategorii, które mają dodatkowo dynamiczny charakter: „swoich”, „innych” (różniących się pewnymi cechami, ale bliskich w innych
aspektach) i „obcych”, jako grupę najbardziej odrębną od własnej. W takim ujęciu
„swoi” i „inni” mogą stanowić wspólną grupę przeciwstawioną „obcym”9. Podobne stopniowanie obcości i swojskości, które przedstawić można w formie koncentrycznych kręgów, ukazują także prace o ściśle etnolingwistycznym charakterze
(zob. Greń 2001b). Wydaje się, że powyższa propozycja jest więc wygodnym sposobem konceptualizacji świata, zwłaszcza w wieloetnicznym i wielokulturowym społeczeństwie, jakim była dziewiętnastowieczna monarchia habsburska. Poszczególne
narody monarchii byłyby w takim ujęciu „innymi” dla siebie nawzajem, ale tworzyły wspólną kategorię „swoich” np. wobec zewnętrznego wroga państwowego10.
Również podział na ludzi i istoty nadprzyrodzone, choć bez wątpienia ma
znacznie wyraźniejsze granice niż wewnętrzne podziały świata ludzkiego, nie jest
całkowicie czarno-białą opozycją. Pewne typy istot łączą w sobie obydwie kategorie,
pośrednicząc między światem ludzkim a zaświatami, np. duchy zmarłych („swoi”
za życia, „obcy” po śmierci), czy święci i istoty boskie wędrujące po świecie incognito w ludzkiej postaci.

4.3. Konteksty swojskości:
punkty widzenia w opisie świata ludzkiego
Cztery główne kategorie swojskości kształtują również cztery punkty widzenia
i odpowiadające im kategorie obcości. Od tego, z jakiej perspektywy obserwowany jest świat, zależy jego odbiór i interpretacja zachodzących zjawisk, choć jego obraz będzie stosunkowo spójny, ponieważ większość z wydzielonych punktów widzenia można za sobą połączyć. Kolejność ich przedstawiania podyktowana jest
9
Choć w pracy przyjmuję tak przedstawione stopniowanie obcości, to nie korzystam z zaproponowanych przez Mroza terminów, ale pojęcia „inny” i „obcy” stosuję synonimicznie.
10
Lech Mróz postuluje ponadto istnienie grup tak odległych, że wykluczanych z kategorii
„ludzi” (Mróz 1979: 160). Przy obcości konstruowanej z kilku punktów widzenia mogłyby to więc
być takie grupy, które łączą w sobie kilka kategorii obcości (np. religijną i polityczną). Wydaje się,
że w analizowanym materiale można odnaleźć potwierdzenie takiego ujęcia, m.in. przyglądając się
obecnemu w tekstach motywowi nawracania niewiernych. Możliwość nawrócenia nie jest bowiem
jednakowa dla wszystkich grup innowierców (zob. 4.5.2.).

⩶ 89 ⩶

�częstością występowania danych deklaracji tożsamościowych w tekstach. Pierwsza
jest zatem identyfikacja religijna, najczęściej podkreślana w tekstach oraz mająca
najszerszy zasięg (wspólnota katolicka jest ponadpaństwowa i ponadnarodowa), następnie identyfikacja państwowa (powiązana z religijną poprzez oficjalny charakter katolicyzmu w Austrii), potem identyfikacja narodowa/regionalna (zazwyczaj
przedstawiana jako kategoria niższego szczebla w ramach państwowej) i wreszcie
identyfikacja klasowa, jako najmniej stała (por. narracje pieśniowe o gwałtownym
wzbogaceniu się lub utracie majątku) i najbardziej zniuansowana.

4.3.1. Punkt widzenia katolika
Na przynależność religijną (czy szerzej: rytualną) jako najważniejszy z czynników
pozwalających wydzielić własną grupę od innych zwracają uwagę zarówno antropolodzy (Mróz 1979: 157), jak i językoznawcy: „Społeczna więź łącząca wyznawców tej samej religii jest jednym z najsilniejszych wyznaczników tożsamości kulturowej” (Masłowska 2012: 54).
W przypadku pieśni kramarskich identyfikacja religijna ma bardzo poważne
konsekwencje, a zarazem jako jedyna z tożsamości wynika z osobistego wyboru i jest
osobistą odpowiedzialnością każdego człowieka (bohaterowie negatywni zawsze
przedstawiani są jako bezbożnicy i bluźniercy, z własnej woli występujący przeciw
oczywistemu porządkowi świata). Pieśni, nawet te dotyczące zasadniczo świeckich
tematów, przenika kontrreformacyjny katolicyzm, po 200 latach od białogórskiej
klęski w dużym stopniu zinternalizowany przez mieszkańców Czech i Moraw
(zob. Kořalka 1996: 86–88). Świadectwem silnej identyfikacji z religią katolicką
jest dobór tematów pieśni – duża rola kultu maryjnego i kultu świętych – i wspomniane już samookreślenia narratora i słuchaczy jako „chrześcijan”. Kategoria ta ma
charakter absolutny, teksty nie zawierają refleksji nad istnieniem innych niż katolicyzm odłamów chrześcijaństwa11, a każdy, kto nie jest katolikiem, traktowany jest
w nich jako „obcy” (zbiorcze określenie „poganie” obejmuje również protestantów,
przedstawianych jako wrodzy nie tylko wobec kultu maryjnego, ale także samego
Chrystusa, szerzej na temat nazw innowierców w punkcie 4.5.1.). Kategorie identyfikacji religijnej i państwowej są ze sobą ściśle powiązane poprzez podkreślanie
katolickiego charakteru państwa austriackiego i pobożności samego cesarza – bar11
Pomimo obowiązującego od 1788 r. patentu tolerancyjnego (i pełnego równouprawnienia
dysydentów w 1861 r.) pod koniec XIX w. protestanci stanowili zaledwie kilka procent czeskojęzycznej ludności Czech (3,8%), Moraw (3,2%) i Śląska (2%), łącznie kilkadziesiąt tysięcy wiernych
(Kořalka 1996: 86, Zarek 2000: 41).

⩶ 90 ⩶

�dziej uniwersalistyczne nurty katolicyzmu były zresztą przez władze celowo ograniczane jako niebezpieczne dla polityki wewnętrznej cesarstwa (zob. Lněničková
1999: 252–253). Punkt widzenia katolika wiąże się z oceną innych przez pryzmat
pobożności i wierności zasadom moralnym, z ich stosunkiem do religii katolickiej
i z posiadaną przez nich tożsamością religijną (por. Niewiara 1998: 175).

4.3.2. Punkt widzenia poddanego austriackiego
Przynależność państwowa była dla odbiorców pieśni kramarskiej czymś oczywistym i niekwestionowanym, a wspomniana już zgodność między punktem widzenia katolika a punktem widzenia austriackiego poddanego sprawia, że wierność Austrii i cesarzowi interpretować można nie tylko w kontekście świeckiej polityki, ale
także obrony wiary. Teksty, w których przy opisie „obcych” przywoływana jest ich
przynależność państwowa i polityczna to przede wszystkim pieśni wojskowe i historyczne, w których nie-Austriacy to wrogowie polityczni i militarni – zewnętrzni (np. Francuzi, Prusacy) i wewnętrzni (nielojalne narody cesarstwa: buntownicy
na Węgrzech, w Polsce czy we Włoszech). W materiale skupiającym się na kwestii
przynależności państwowo-politycznej brak właściwie neutralnych ujęć obcości.
Wiek XIX to okres rzeczywistego wzmocnienia tożsamości państwowej, wynikającego z oficjalnej polityki Austrii, m.in. wprowadzonego u schyłku XVIII w.
poboru do wojska i obowiązku szkolnego, wzmacniających polityczną unifikację
państwa. To również okres licznych wojen Austrii prowadzonych zarówno z wewnętrznymi jak i zewnętrznymi wrogami, także na terytorium Czech i Moraw
(wojny napoleońskie z głównymi bitwami pod Slavkovem/Austerlitz w 1805 r.
i Chlumcem/Kulm w 1813 r., wojna austriacko-pruska). Negatywny obraz agresorów, buntowników i wrogów domu panującego był więc kształtowany również
przez osobiste doświadczenie mieszkańców ziem czeskich, obciążonych kosztem
ekonomicznym prowadzonych wojen i narażonych na utratę zdrowia i życia w toczonych kampaniach12.
Z drugiej strony należy zaznaczyć, że spośród wymienionych tożsamości, identyfikacja z państwem i cesarzem może być uznana za najbardziej wątpliwą, jeśli
chodzi o jej przełożenie na rzeczywistą świadomość, zwłaszcza w drugiej połowie
XIX w. Wspomniane wcześniej czynniki pozatekstowe – cenzura polityczna oraz
12
Zwłaszcza wojny napoleońskie i ich skutki uznać można za przełom w formowaniu tożsamości państwowych i narodowych Europy Środkowej. W przypadku Austrii ich rezultatem był wzrost
poczucia „niemieckości”, a w reakcji na niemiecki nacjonalizm – ruchy odrodzenia językowo-etnicznego mniejszych narodów, w tym Czechów (Zarek 2000: 43).

⩶ 91 ⩶

�autocenzura wynikająca z ostrożności dbających o swoje interesy drukarzy – sprzyjały głośnym deklaracjom lojalności wobec władzy. Na rolę samoograniczania się
przez wydawców literatury popularnej zwraca uwagę Janusz Dunin:
Wytwory owego drugiego rynku miały również swoje oblicze ideowe, ale bardzo
rzadko propaganda występowała tu jawnie. Wolno postawić tezę, że najczęstszym
i głównym motorem poczynań był tu spodziewany zysk, który można uzyskać, trafiając do odbiorcy, odgadując jego gusty i przyzwyczajenia, a równocześnie nie popadając w konflikty z cenzurą.
(Dunin 2004: 128)

Zmęczeni toczonymi przez państwo wojnami mieszkańcy prowincji mogli
więc obarczać odpowiedzialnością za swoje cierpienia nie tylko wrogów Austrii,
ale również rządzących własnym krajem (choć osobę cesarza chronił przed krytyką głęboko zinternalizowany ludowy monarchizm; por. 4.9.5.), informacje takie
nie zachowały się jednak w tekstach.

4.3.3. Punkt widzenia Czecha/Morawianina
Wspomniane już określenie słuchaczy jako ‘patriotów’ (vlastenci) może być interpretowane dwojako. Zazwyczaj bez wątpliwości można stwierdzić, że oznacza ono
lojalność państwową wobec całości monarchii habsburskiej, lub konkretnie ziem
czeskich w jej obrębie. Takie ujęcia odpowiada koncepcji tzw. narodu ziemskiego,
uznającej za Czechów wszystkich mieszkańców ziem Korony św. Wacława. W rzadkich przypadkach (zwłaszcza w anonimowych tekstach wydanych w 1848 r. i bezpośrednio po nim) odnaleźć można jednak ślady konkurencyjnej idei narodu i patriotyzmu etnicznego, która prawo do czeskości przyznawała jedynie mieszkańcom
ziem czeskich mówiącym po czesku i posiadającym czeskie poczucie narodowe (Zarek 2000: 40). Nawet takie ujęcie nie musi być jednak sprzeczne z austriackim patriotyzmem państwowym. Zazwyczaj punkt widzenia etnicznego Czecha daje się
pogodzić z punktem widzenia habsburskiego lojalisty, a w tekstach niemal brak informacji o napięciach etnicznych między niemiecką a czeską ludnością monarchii13.
Zapewne ponownie wynika to po części z zachowawczego charakteru tekstów kra13
Warto zaznaczyć, że z wyjątkiem niemieckich wysp językowych, chłopi pozostawali głównie czeskojęzyczni, a więc identyfikacja językowa przekłada się na dalszą kategorię identyfikacji klasowej. Konflikt etniczny może zatem w niebezpośredni sposób wyrażać się raczej na tym poziomie,
zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że awans społeczny zazwyczaj wiązał się z asymilacją językową
do grupy dominującej – Niemców (Kořalka 1996: 96–98).

⩶ 92 ⩶

�marskich (cenzura i autocenzura), ale również z wolniejszego przyswajania tez narodowych przez prowincję. Idee nacjonalistyczne, pomimo postulowanego ludowego i oddolnego charakteru odrodzenia narodowego, długo pozostawały kwestią
istotną przede wszystkim dla mieszczańskich elit (Macura 1995: 118, Lněničková 1999: 114).
Wśród niższych warstw społeczeństwa żywe pozostawały różnice regionalne
niższego poziomu – przede wszystkim tożsamość morawska wobec czeskiej, wynikająca z historycznych i administracyjnych różnic między obydwoma regionami14, a także podział na grupy etnograficzne w ramach większych kategorii Czechów, Morawian, Ślązaków i Słowaków15. W przypadku tekstów kramarskich tak
precyzyjna autoidentyfikacja jest jednak rzadkością, ponieważ druki sprzedawane
były na dużym obszarze, a ich wydawcy nie ryzykowali małego zbytu spowodowanego nadmierną specjalizacją.
W drugiej połowie XIX w. w tekstach pojawiają się również echa myśli słowianofilskiej i deklaracje wspólnej słowiańskiej tożsamości łączącej Czechów z innymi
narodami, zwłaszcza Słowakami (por. Zarek 2000: 45). Jak widać pojęcie narodu
i ojczyzny ma w analizowanym materiale nieostre granice i oscyluje między ojczyzną regionalną, historyczno-narodową16 (ziemie czeskie), państwową (Austria/Austro-Węgry; por. 4.3.2.) i ideologiczno-narodową („czechosłowiańską”)17. Punkt
widzenia Czecha/Morawianina traktuję więc przede wszystkim jako uszczegółowienie poprzedniej kategorii, a za „obcych” w ujęciu narodowo-językowym przyjmuję każdą grupę mieszkańców cesarstwa habsburskiego różniącą się językiem lub
innymi zauważonymi w tekście cechami zewnętrznymi (sposób pracy, inne zwyczaje i tradycje itp.).

14
Królestwo Czech i Margrabstwo Moraw stanowiły oddzielne organizmy polityczne w ramach Cesarstwa Austriackiego. Dzieliła je również przynależność kościelna do dwóch różnych biskupstw (praskiego i ołomunieckiego).
15
Szczegółowy podział etnograficzny Moraw, regionu skąd pochodzi większość analizowanych tekstów, wraz z sąsiednimi obszarami znaleźć można np. w monografii „Lidová kultura na Moravě” ( Jančar 2000: 9–29).
16
Odpowiada ona rozumieniu narodu, obecnemu np. w historiografii sprzed odrodzenia narodowego. W takim ujęciu do uznania odrębności danej grupy konieczne były subiektywne cechy
kultury i języka oraz pewien stopień samodzielności politycznej czy odgraniczenia administracyjnego (por. Maur 1998: 8).
17
W odniesieniu do wszystkich mieszkańców ziem czeskich (czesko- i niemieckojęzycznych),
można mówić o aż 5 koncepcjach narodu: austriackiej (rakušanství), wielkoniemieckiej (velkoněmectví), słowiańskiej (slovanství), czeskiej-ziemskiej (bohemismus) i czeskiej-etnicznej (češství) (por. Kořalka 1996: 19).

⩶ 93 ⩶

�4.3.4. Punkt widzenia chłopa
Ostatni z wydzielonych punktów widzenia ma nieco inny charakter niż pozostałe. O ile trzy dotychczas wymienione kategorie stanowią w zasadzie coraz węższe,
bardziej szczegółowe spojrzenia na tę samą społeczność (wspólnota etniczna mieści się w ramach wspólnoty państwowej, ta zaś objęta jest najszerszą ponadpaństwową kategorią państw katolickich), spojrzenie klasowo-zawodowe przecina je
niejako w poprzek. Rozwarstwienie społeczne było faktem zarówno na czeskojęzycznej prowincji i w obrębie państwa austriackiego, jak i w innych państwach, również tych różniących się wyznawaną religią18. Ponadto pozycja społeczna – przynajmniej w tekstach folkloru – nie była faktem tak stałym, jak religia i przynależność
etniczno-państwowa: wiele narracji ludowych opowiada o gwałtownym wzbogaceniu się w nadprzyrodzony sposób lub przeciwnie, nagłej utracie majątku w rezultacie bożej kary.
Z tych względów ujęcie klasowe jest zapewne najbardziej złożone. W zasadniczym rysie można jednak powiedzieć, że z tego punktu widzenia wspólnotę tworzyli głównie niezbyt zamożni mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Punkt widzenia
chłopa przejawia się poczuciem dystansu wobec przedstawicieli grup uprzywilejowanych: szlachty, mieszczan, ale również bogatych gospodarzy, przedstawianych
jako chciwi i uciskający ubogich. Wyraźnie widoczne są konkretne typy postaci waloryzowanych pozytywnie i obdarzanych współczuciem (wdowy i sieroty). Częste
są odwołania biblijne, a bogactwo zazwyczaj widziane jest jako efekt niemoralnego postępowania, prowadzącego do grzechu i potępienia. W przypadku występujących w tekstach zamożnych postaci pozytywnych wyraźnie podkreślana jest ich
pobożność i nienaganne postępowanie, co zapobiega obarczeniu ich zwyczajowym
zestawem negatywnych cech bogaczy (chciwość, brak litości wobec słabszych itp.).
Oddzielne kategorie stanowią ponadto osoba władcy (jednoznacznie pozytywna,
a w przypadku narracji o wędrówkach cesarza incognito, niejako „oswajana” przez
włączenie do własnej wspólnoty) oraz kler katolicki, jako grupa społeczna niepoddawana krytyce ze względu na specjalne kompetencje w kontakcie z sacrum.

18
Historie opowiadające o krzywdzie ubogich, z których bohaterami narrator wyraźnie sympatyzuje, lokalizowane są czasem również w krajach w danym okresie uznawanych za nieprzyjacielskie (np. Prusy w 1866 r. w druku J-79). Wzajemny stosunek kategorii klasowej i państwowej jest
więc zależny od kontekstu.

⩶ 94 ⩶

�4.4. Obrazy innego –
uwagi metodologiczne do opisu
grup etnicznych i etnokonfesyjnych
Przedstawione kategorie swojskości i obcości, oparte na przesłankach wewnątrzi pozatekstowych, mają stosunkowo szeroki charakter. Stereotypy innowiercy, wroga politycznego czy członka innego narodu są stałe, ale konkretne grupy etniczne,
z którymi się je łączy, zależą od aktualnej sytuacji politycznej i konkretnego kontekstu. Przytoczyć można tu słowa antropologa kultury Zbigniewa Benedyktowicza, dotyczące kontekstualizacji „obcego”:
W odniesieniu do zmieniającej się, dynamicznej rzeczywistości społecznej obraz
„obcego” odznacza się przede wszystkim swoją trwałością. Charakterystyczne przy
tym, że o ile zmieniające się stosunki i relacje społeczne mogą wpływać na zmianę kwalifikowania jednych i tych samych ludzi już to jako obcych, już to jako swoich, o tyle nie wydają się wpływać na sam obraz „obcego” i pozostaje on zazwyczaj
trwały i niezmienny.
(Benedyktowicz 2000: 51)

W szczegółowym opisie „obcych” w czterech wyróżnionych kategoriach, opartym o teksty kramarskie, skupię się właśnie na tym trwałym i stałym stereotypie –
cechach, zachowaniach i ocenach przypisywanych wszelkim grupom ujmowanym
z danego punktu widzenia. Zawarte w badanym materiale przykłady dotyczyć będą
różnych etnosów (np. cechy innowierców ilustrować będą pieśni o Turkach, Żydach, Szwedach czy Prusakach, operujące zazwyczaj tymi samymi motywami i schematami obrazowania). Charakterystyka konkretnych grup etnicznych w hasłowej, fasetowej formie znajdzie się natomiast w dalszej części niniejszego rozdziału
(punkt 4.7.) w roli dodatkowego podsumowania. Takie podejście jest zgodne z refleksją folklorystów nad ludową pamięcią historyczną. Zwracają oni uwagę na zjawiska takie jak przejmowanie przez kolejne postacie cech starszych bohaterów, łączenie opowieści o różnych postaciach historycznych pod jednym imieniem, oraz
traktowanie przeszłości nie jako ustrukturyzowanego, chronologicznie uporządkowanego przekazu, ale raczej opowieści modyfikowanej za każdym kolejnym odtworzeniem (zob. np. Hajduk-Nijakowska 1983: 5–33).

⩶ 95 ⩶

�4.5. Wizerunki obcego – kryterium religijne
Objęte analizą teksty, w których obecny jest motyw kontaktu własnej grupy z „obcymi”, największe napięcie i polaryzację bez wątpienia wiążą z poczuciem obcości
religijnej. W niniejszym punkcie przyjmuję szeroką definicję innowiercy, uznając,
że jest nim każda postać jednoznacznie identyfikowana jako niekatolik, lub przedstawiana w opozycji do jednoznacznie zidentyfikowanych katolików. Refleksją obejmuję więc wszystkie utwory, w których pojawia się konkretna nazwa określająca
innowierców, ale również teksty operujące nazwami narodowości, jeśli ich przedstawiciele wyraźnie dystansują się w tekście pieśni od katolików (chrześcijan), tak
że przyjąć można równoważność określenia tej narodowości i przynależności konfesyjnej (np. Szwedzi plądrujący katolickie miejsca kultu stereotypowo identyfikowani są z wyznaniami protestanckimi). Pomijam w tym miejscu teksty opowiadające
o występkach przeciw wierze katolickiej, w których brak przesłanek pozwalających
uznać osoby je popełniające za innowierców, a nie jedynie złych katolików lekceważących zasady własnej religii. Analizą nie obejmuję również utworów, w których
wiedza pozatekstowa każe z dzisiejszej perspektywy zakładać niekatolickość występujących w tekście postaci ze względu na miejsce lub czas wydarzeń, ale ich przynależność religijna nie jest istotna dla fabuły i trudno oszacować, na ile jasna była
ona dla ówczesnego odbiorcy.
Do czasu ogłoszenia przez Józefa II patentu tolerancyjnego w 1781 r. katolicyzm był jedynym legalnym na ziemiach czeskich wyznaniem chrześcijańskim19,
a z wyjątkiem judaizmu – ograniczonego do zamkniętych gmin żydowskich, jedyną religią w ogóle (por. Mikulec 2013: 263–267). Z pewnością, skoro innowiercy zasadniczo zamieszkiwali poza obszarem habsburskiej Austrii, wpływało to na
nałożenie się na siebie obrazu wroga religijnego i wroga politycznego20. Również
na płaszczyźnie prawnej przynależność do wspólnot uznawanych przez katolicyzm za heretyckie traktowana była jak działalność antypaństwowa, a więc przestępstwo polityczne (Al Saheb 2013: 18–19). Taka podwójna obcość innowiercy
19

Niewielkie wspólnoty luterańskie na tzw. cyplu askim (ašský výběžek) i na austriackim Śląsku, dozwolone na terytoriach przygranicznych na mocy traktatu westfalskiego (kościoły pokoju)
i późniejszej ugody altransztackiej (kościoły łaski), odgrywały marginalną rolę (zob. Nešpor 2009:
146–149, Al Saheb 2013: 23–32).
20
Mechanizm ten działał również w drugą stronę, co uderzało w nielicznych innowierców-sąsiadów zamieszkujących wspólne państwo. Żydzi – jako obcy religijnie – oskarżani byli zatem m.in.
o zdradę polityczną i sprzyjanie Prusom podczas wojny o sukcesję austriacką w 1744 r. (por. Pěkný
2001: 98–106). Motyw ten odnaleźć można także w pieśniach kramarskich z tego okresu (Scheybal 1990: 126).

⩶ 96 ⩶

�wzmacniała obecny w propagandzie religijnej i kulturze już od wieków podział na
dwa zwaśnione obozy, pozbawione możliwości porozumienia i nie dopuszczające
opcji pośrednich: katolicką społeczność wyznawców, civitas Dei, i wszystkich jej
oponentów – innowierców, heretyków, pogan – tworzących civitas diaboli, wrogi obóz przeciwników Chrystusa (por. Potkowski 1978: 122). Bez większego znaczenia było, które elementy wiary katolickiej były przez innowierców odrzucane
lub modyfikowane, liczył się jedynie sam fakt zaistnienia różnic doktrynalnych21.
Nikła wiedza o rzeczywistym charakterze obcych religii w połączeniu z polityczno-religijną propagandą sprawiały, że także w kulturze wysokiej można było
spotkać się z nakładaniem i łączeniem różnych grup etnokonfesyjnych22. Od średniowiecza modelowymi „obcymi” byli dla chrześcijańskich Europejczyków z jednej
strony Żydzi, jako innowiercy żyjący wśród chrześcijan, obarczeni piętnem zabójców
Chrystusa, a z drugiej muzułmanie (Turcy), jako zewnętrzni przeciwnicy religijni
i polityczni zarazem. Turcy stali się w zbiorowej świadomości arcywrogami chrześcijańskiej wspólnoty, a folklor uwydatnił jeszcze stereotypowe charakterystyki23:
Wyobraźni ludowej Turek i muzułmanin jawił się jako bluźnierca niewierzący
w Boga, nie zaś jako wyznawca własnej religii. Ponadto Turków uważano za krwiożerczych, okrutnych i podstępnych. […] Turków nie uważano właściwie za ludzi;
powszechnie opisywano ich jako psy lub wilki.
(Burke 2009: 201)

W związku z tym, historycznie późniejsze grupy innowierców zazwyczaj
przedstawiane były z wykorzystaniem motywów znanych wcześniej w kontekście
antyżydowskim i antytureckim. W tekstach kramarskich dostrzec można zatem
21

Oczywiście oficjalne nauki kontrreformacyjnego Kościoła widziały różnicę między fides
(wiarą) oraz religio (wyznaniem) i traktowały inne religie znacznie bardziej szczegółowo niż popularne teksty o półludowym charakterze. Prace teologiczne miały nieraz bardzo drobiazgowy charakter
i oprócz innych wyznań chrześcijańskich (heretyków jak luteranie, kalwini, husyci i schizmatyków –
prawosławnych), wymieniały różne grupy niewierzących: pogan, ateistów, żydów i mahometan, których ocena zależała od tego, czy odrzucili wiarę katolicką świadomie, czy też nigdy o niej nie słyszeli
(Mikulec 2013: 266–274). Ślady większego zniuansowania widać w najstarszych z analizowanych
druków kramarskich (por. nazwy innowierców w punkcie 4.5.1.).
22
Z jednej strony islam wiązano więc z judaizmem i chrześcijańskimi herezjami (Rataj 2002:
234–235), z drugiej zaś europejskich wrogów religijnych uważano za służących Turcji i wspólnie
z nią realizujących jeden cel – szkodzenie katolikom (Rataj 2002: 219).
23
Interesującym zjawiskiem, mogącym dodatkowo wpływać na zwierzęcy obraz Turków w czeskiej tradycji, był zwyczaj nadawania psom „tureckich” imion Sultán (‘sułtan’) i Alík (od arabskiego
imienia Ali), mający swoje korzenie już w XVII w. (Šlosar 2005: 53).

⩶ 97 ⩶

�na przykład mechanizm zrównywania antykatolickich wystąpień dziejących się
współcześnie (a także grzechów samych katolików) z wzorcem bezbożności i występku, jaki stanowiły w ówczesnej katolickiej optyce szyderstwa i tortury zadawane
Chrystusowi przez Żydów. Cierpienia ukrzyżowanego są więc w pozaczasowy sposób potęgowane przez bluźnierstwa i grzechy popełniane w teraźniejszości – motyw ten może służyć m.in. wzmocnieniu ksenofobicznego charakteru pieśni, występki przeciw wierze i Kościołowi stawiając na równi z urąganiem samemu Bogu.
Jak zauważa m.in. historyczka Jitka Lněničková (1999: 250), patent tolerancyjny nie oznaczał równouprawnienia niekatolickich wyznań chrześcijańskich, a jedynie ich niechętną akceptację (a często dalsze trwanie dawnych ograniczeń i szykan). Kolejni cesarze ograniczali jeszcze skutki reform józefińskich, odbudowując
w pierwszych latach XIX w. sojusz tronu z ołtarzem i ponownie zbliżając się politycznie do Kościoła rzymskokatolickiego, czego dopełnieniem stał się podpisany
przez Franciszka Józefa w 1855 r. konkordat (Efmertová 1998: 61). Terezjańsko-józefińskie starania ograniczenia niekontrolowanej masowej pobożności o nieelitarnym charakterze szybko porzucono, rezygnując z prób uregulowania ruchu
pielgrzymkowego (Zuber 1992: 85). Wzajemne powiązanie władz habsburskich
i austriackiego Kościoła może w niektórych przypadkach komplikować oddzielenie kategorii obcości religijnej od politycznej, generalnie jednak, kierując się
wspomnianymi w punkcie 4.3.1. czynnikami, pierwszeństwo w autoidentyfikacji
przyznać należy podziałowi religijnemu. Ludowy katolicyzm, dzięki jego romantycznym konotacjom, był przychylnie traktowany również przez kulturę wysoką,
a zatem wspierany nie tylko przez austriackie władze państwowe, ale również część
czeskojęzycznych elit.
Zazwyczaj katolicyzm utożsamiany jest w twórczości kramarskiej z chrześcijaństwem jako takim, więc określenia ‘katolik’ (czes. katolík) i ‘chrześcijanin’ (czes.
křesťan) stosowane są zamiennie. Niekatolicy bywają w tekstach określani wieloma
nazwami, zasadniczo jednak nie ma większych różnic pomiędzy sposobami opisu
odmiennych niekatolickich wyznań i religii. Wobec tego wyznawcy religii obiektywnie chrześcijańskich (protestanci różnych odłamów) w kramarskiej optyce przedstawiani są jako niechrześcijanie i poganie, które to określenia stają się w pieśniach
wyjątkowo pojemne i nie mają wyraźnych granic.

4.5.1. Nazwy innego
Nawet pobieżna lektura pieśni kramarskich opisujących przedstawicieli innych niż
katolicyzm religii pozwala zauważyć, że stosowana wobec innowierców kategoria
⩶ 98 ⩶

�obcości (wrogości) religijnej ma bardzo schematyczny charakter. Sposób jej konstruowania określić można jako „dedukcyjny” a nie „indukcyjny”. Oznacza to, że
stosunku innowiercy do katolickiej wspólnoty nie określa się w oparciu o jego konkretne cechy i sposób postępowania, a raczej jest on odgórnie, niejako z definicji,
określany jako wróg religijny. Przypisuje się mu zatem zestaw cech wroga, niezależnie od ich obiektywnej prawdziwości w świecie pozatekstowym, np. zasad wiary,
koncepcji teologicznych i różnic w doktrynie oddzielających obcego od katolików.
Nazwy konkretnych grup konfesyjnych mogą być (i w wielu tekstach są) stosowane zamiennie, bo różnice między nimi w większości przypadków nie mają dla treści pieśni znaczenia. Wynika to zapewne po części z braku wiedzy autorów o szczegółach dotyczących dogmatów wiary innych wyznań, ale przede wszystkim z braku
potrzeby zagłębiania się w teologiczne czy filozoficzne rozważania: pieśni nie mają
bowiem na celu dyskusji z cudzymi poglądami, ale emocjonalne budowanie opozycji grupy własnej i obcej, a przez nią wzmacnianie solidarności wewnątrzgrupowej (por. Potkowski 1978: 121). Wyjątki, w których identyfikacja religijna i funkcja w narracji są ściślej powiązane, zostaną opisane w dalszej analizie.
W pieśniach kramarskich jako ogólne określenia innowierców pojawiają się
najczęściej terminy pohan (‘poganin’) i kacíř (‘heretyk’). Ich konkretne rozumienie
zależy od kontekstu i nie jest równe dzisiejszemu znaczeniu słownikowemu – Żydzi
i Turcy bywają zatem określani obydwoma pojęciami24, określenie „poganie” pojawia się natomiast w kontekście wskazującym na protestantów25. Także pojawiający
się nieco rzadziej termin neznaboh (‘bezbożnik’) nie oznacza ateisty, ale w odniesieniu do Turków użyty jest m.in. w tekście informującym o ich wierze w „boga”
Mahometa26. Podobnie Żydzi określani są jako bezbožní (‘bezbożni’)27 i nevěrní
(‘niewierni’)28. Oznacza to zatem tyle, co niewierzący w prawdziwego, chrześcijańskiego (katolickiego) Boga.
W analizowanym korpusie występują zarówno wyżej wymienione określenia
o ogólnym i nieprecyzyjnym charakterze, jak i nazwy konkretnych grup religijnych:
24
Historyk Tomáš Rataj (2002: 237) tłumaczy nazywanie Turków poganami, tym, że ich religia uznawana była w Europie za wymyśloną przez ludzi a nie objawioną. Wiedza o pozornie mniej
egzotycznej religii żydowskiej również była dla twórców pieśni kramarskich obca, czego dowodzą
utwory wymieniające Koran jako świętą księgę judaizmu, np. Nová píseň. Kterak w Galicii, neb w císařsko-polské zemi Židí k vojanskému stavu se vyzdvíhuji, a měřeji ( J-193) (zob. Mętrak 2017: 102).
25
Np. dziejąca się w Szwecji Nová píseň o Panně Marii Cellenské ( J-241/J-893/J-1136).
26
Np. Píseň o pronásledování katolíků w Turcích ( J-57/J-139).
27
Np. Horlivá Písen Panu Ježíši, J-1090, Nábožná píseň o umučení pana Ježiše Krista, J-282.
28
Np. Písnicky duchovné, J-322.

⩶ 99 ⩶

�żydzi (židé), Turcy/mahometanie (Turci, mahometáni), protestanci (protestanti),
luteranie (lutriáni), kalwini (kalvini), wyjątkowo oznaczający prawosławnych starověři/odtrženci29, zasugerowani są ponadto husyci30, zwinglianie i arianie. Najbogatszy katalog innowierców odnaleźć można w tekstach mających swoje źródło
prawdopodobnie jeszcze w kulturze wysokiej kontrreformacyjnego baroku. Píseň
o smrti, opisująca kondycję człowieka i nieuniknioność śmierci, wylicza podtypy
innowierców, przywołując przy tym nazwiska największych herezjarchów:
Přijde Luther, přijde Kalvín, přijde Cvingl, přijde Hus,
přijde Dalmat s Mahometem, přijde zlostný Arius;
přijdou bezbožní kacíři, přijdou i odtrženci
pohan, kacíř, odtrženec, zhynou v tom boji všeci.
[Przyjdzie Luter, przyjdzie Kalwin, przyjdzie Zwingli, przyjdzie Hus,
przyjdzie Dalmat z Mahometem, przyjdzie wściekły Ariusz;
przyjdą bezbożni kacerze, przyjdą i schizmatycy
poganin, kacerz, schizmatyk, zginą w tej wojnie wszyscy].
( J-328)

Niezależnie od wybranego określenia innowierców, powtarzają się dotyczące
ich epitety i utarte połączenia wyrazowe. „Obcym” przypisywane jest szczególne
okrucieństwo, wściekłość i dzikość. Częste są porównania do zwierząt, zwłaszcza
psów, wspomniane już w odniesieniu do Turków31. Mają one swoje źródło także
w antysemickiej retoryce średniowiecza, a odwołują się do słów Chrystusa: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom” (Mt 15, 26)32, interpretowanych
w średniowieczu jako komentarz do odrzucenia Mesjasza przez Żydów (zob. Tokarska-Bakir 2008: 350–354). Wreszcie szczekanie i wycie, jak określane są często głosy niewiernych, również należą do stałego repertuaru cech przypisywanych
29

W analizowanym materiale brak w zasadzie informacji o prawosławiu i jego wyznawcach.
Z jednej strony wynika to zapewne z ograniczonego kontaktu ziem czeskich z kulturą chrześcijaństwa wschodniego (por. Greń 2016: 181), z drugiej zaś – ze zniuansowanego stosunku katolicyzmu
do prawosławia. Przywołane określenie (odtrženci, ‘odszczepieńcy’, ‘schizmatycy’) nie było równie
negatywne jak pojęcie heretyków (por. Tazbir 1981: 940).
30
Oprócz cytowanego poniżej fragmentu wymieniającego nazwisko Jana Husa, także pieśń
J-287: Píseň nová o blahoslavené Panně Marii Častochovské, w której wymienieni zostają husýtové jakožto falešní křesťané (‘husyci jako fałszywi chrześcijanie’).
31
Utarty zwrot ukrutnost turecká – ‘tureckie okrucieństwo’ (por. Rataj 2002: 262) obecny jest
już na poziomie tytułu pieśni, np. Píseň pravdivá o ukrutnosti Turecké ( J-137/J-989/J-1035/J-1319)
czy dotyczący Turków Příběh o ukrutnosti pohanské ( J-209/J-1919).
32
Cytaty biblijne za Biblią Tysiąclecia (www.biblia.deon.pl [dostęp: 13.02.2024]).

⩶ 100 ⩶

�„obcym” posługującym się nieznanym językiem (por. zwierzęcość „obcych”; Benedyktowicz 2000: 125–128). Dłuższe cytaty opisujące innowierców w wartościujący sposób przedstawione zostaną w punktach poświęconych konkretnym
wizerunkom obcego, ale wymienić można tu kilka częstszych epitetów, np. zlostní židé/židové – ‘gniewni żydzi’ ( J-229/J-347/J-420, J-375, J-867/J-1981), vzteklost pohanská, turecká ukrutnost – ‘pogańska wściekłość’, ‘tureckie okrucieństwo’
( J-137/J-989/J-1035/J-1319), židé vztekli, zlořeční, zlostný lutrián – ‘żydzi wściekli’, ‘złorzeczący’, ‘gniewny luteranin’ ( J-1478), kacířové vzteklí – ‘wściekli kacerze’
( J-1955) i porównań, dotyczących luteran: „jako hovada řvali”, „jak psi zcepeněli”
[„jak zwierzęta wyli”, „jak psy pozdychali”] ( J-427), „obořil se […] jak jeden vzteklý
pes” [„wzburzył się […] jak wściekły pies”] ( J-1478), Żydów: „Ježíše ztryznili […]
jako psi nevážní” [„Jezusa umęczyli […] jak psy niegodne”] ( J-1478), „jako zteklí
psi řvali” [„jak psy dzikie wyli”] ( J-1345/J-2165) czy pogan: „máti […] jako drak
[…] rozsteklená běží” [„matka […] jak smok rozwścieczona pędzi”] ( J-1256). Pejoratywny wydźwięk mają także określenia zbiorowe, takie jak ‘motłoch’ czy ‘hałastra’, np. turecká holota ( J-14), czy židovská sběř ( J-609).
Pieśni kramarskie nie zawierają w zasadzie przykładów, w których jednoznacznie obecni są innowiercy identyfikowani pozytywnie (pewną dynamikę wprowadza
obecna w tekstach figura konwertyty, ale wraz z przyjęciem wiary katolickiej przestaje on być postrzegany jako „obcy”). Konkretne wizerunki innowierców przedstawione zostaną w czterech punktach opartych na najczęstszych rolach, jakie odgrywają oni w fabule pieśni. Są to odpowiednio: konwertyta, bluźnierca, kat w rodzinie
i tyran. Nie wykluczają się one nawzajem, a często różne wizerunki występują w tym
samym tekście obok siebie, np. bluźnierca nawraca się w efekcie doświadczonego
cudu lub konwertyta jest prześladowany przez swych bliskich za zmianę wyznania
(wtedy nawrócona ofiara jest odbierana jako „swój”, a jej kat jako „obcy”). Ponieważ
niektóre spośród wymienionych już grup etnokonfesyjnych są w korpusie szeroko
reprezentowane (przede wszystkim protestanci – luteranie i kalwini, Żydzi, Turcy i nieokreśleni „poganie”), analizując obrazy innowierców w pieśniach kramarskich warto zastanowić się nad tym, czy ich poszczególne typy nie charakteryzują
się jakimiś wyróżniającymi cechami lub odmiennym traktowaniem. W kolejnych
podrozdziałach sprawdzał będę zatem, jak nakładają się na siebie te dwa podziały, by określić, czy wszystkie role mogą być spełniane przez dowolną grupę religijną, czy jednak są one w jakimś stopniu różnicowane i hierarchizowane.

⩶ 101 ⩶

�4.5.2. Konwertyta – innowierca oswojony
Pierwszym motywem związanym z innowiercami, któremu warto się przyjrzeć,
jest schemat nawrócenia obcego na jedyną prawdziwą w kramarskiej optyce wiarę – katolicyzm. Informacje o możliwości nawrócenia pojawiają się w tekstach religijnych, przytoczyć można tu choćby prośbę do Marii Křtinskiej z pieśni Nábožná píseň k Panně Marii, v Křtinském oudolí…: „přiveď Kristovu ovčinci kacíří
a pohany” [„wiedź do owczarni Chrystusa pogan i kacerzy”], albo słowa o nawracaniu heretyków obecne w pieśni maryjnej Píseň nová nejsvětější Rodičce Boží Panně Maryi Frydecké:
Vzbuzuje všechny křestiany, obrácí i lutryány,
jenž svůj blud zanechávají, pravou víru uznávají,
Maria Frydecká.
[Wlewa ducha w chrześcijan, nawraca i luteran,
co herezję swą rzucają, wiarę prawdziwą uznają,
Maryja Frydecka].
( J-518)

Podobne informacje nie zawierają jednak szerszego kontekstu ani obrazu innowiercy jako osoby. Ukazują jedynie, że kategoria identyfikacji religijnej jest dynamiczna i potencjalnie zmienna – choć podkreślić należy, że w korpusie nie natrafiłem na opisy konwersji z katolicyzmu na inną religię, a zmiana wyznania możliwa
jest wyłącznie w jedną, pożądaną stronę 33. Najciekawsze przykłady odnaleźć można bez wątpienia w utworach narracyjnych. O ile wszelkie pozostałe obrazy innowiercy mają wyłącznie negatywny charakter, w tym przypadku – wobec jego dobrowolnej przemiany – może on być przedstawiany pozytywnie. Zasadniczo z chwilą
nawrócenia i konwersji przestaje on jednak być innowiercą, więc spójność wizji
świata, stawiającej znak równości między katolicyzmem a dobrem oraz m.in. religiami a złem, nie zostaje naruszona.
Wyróżnić możemy dwa podstawowe sposoby użycia tego motywu w pieśniach
kramarskich, zależne od roli, jaką nawrócenie odgrywa w przedstawianej fabule.
Pierwszy wariant to teksty, dla których poznanie i chęć oficjalnego przyjęcia wiary katolickiej przez bohatera pieśni stanowi punkt wyjścia do dalszych wydarzeń.
W tym wypadku bohaterami są przedstawiane pozytywnie od samego początku
33
Porzucenie katolicyzmu wyjątkowo jest zasugerowane w druku J-1091, ale temat ten nie zostaje pogłębiony. Pomijam tu również częste postaci grzesznych i urągających Bogu katolików, którzy odrzucają zasady własnej wiary, ale nie zastępują jej inną religią.

⩶ 102 ⩶

�niewinne panny, młodzieńcy i dzieci. Drugi przypadek to grzesznicy i bluźniercy,
którzy nawracają się dopiero po doświadczeniu spektakularnego wydarzenia, będącego karą za ich dotychczasowe postępowanie.
Modelowym przykładem pierwszego typu użycia motywu nawrócenia jest znana z licznych przedruków pieśń o dwojgu żydowskich dzieciach ( J-1345/J-2165;
por. Mętrak 2017: 94–95). Jej bohaterami są dziewięcioletni chłopiec i jego trzy
lata młodsza siostra, którzy – bawiąc się z katolickimi dziećmi sąsiadów – postanawiają przyjąć ich wiarę. Obawiają się metafizycznych konsekwencji trwania przy
judaizmie, zamykającym im drogę do zbawienia, w związku z tym nie dbają o swoje doczesne bezpieczeństwo i wyznają swoją decyzję rodzicom:
Ten chlapec deviti léty, tůze Krista litoval,
když na jeho obraz pohlíd, vždycky žalostně plakal.
Nedbal na žádné rozkoše, hned chtěl pro Krista umřít,
já to musím mému otci a máteři povědit
Nechť se hněvají jak chtějí, já se předce pokřtit dám,
neb jest naše víra na nic, již to já sám uznávám.
[Ten chłopiec dziewięcioletni, bardzo Chrysta miłował,
Skoro na ten obraz wejrzał, to się zaraz rozpłakał.
Nie dbał na żadne rozkosze, chciał dla Chrystusa umrzyć,
Ja to muszę Ojcu memu i maciczce oznajmić.
[Niech się gniewają, jak chcą, ja i tak się ochrzczę,
wiara nasza nic nie warta, ja sam to przyznaję]].
( J-1345/J-2165, przekład polski [z wyjątkiem fragmentu w nawiasie]
za niedatowanym drukiem Pieśń o żydowskich dzieciach
z drukarni Franciszka Orła we Frydku, zbiory Muzeum Etnograficznego
w Krakowie im. Seweryna Udzieli, sygn. 3124)

Deklaracja woli chrztu staje się punktem wyjścia do typowej hagiograficznej
opowieści o męczennikach za wiarę, trwających w swoim postanowieniu pomimo
tortur, jakie spadają na nich z rąk dotychczasowych współwyznawców, w tym najbliższej rodziny. Pieśń kończy się śmiercią dzieci, w tym ukrzyżowaniem chłopca,
którego los staje się odtworzeniem losu Chrystusa (znana w hagiografii figura alter Christus). Dzięki interwencji katolickich sąsiadów, męczennicy przyjmują jednak przed śmiercią upragniony chrzest. Niemal identyczna, choć skrótowo potraktowana historia zawarta jest w druku zatytułowanym Hrůzoplná Píseň o strašlivém
znamení, kteréž bylo k spatření na obloze nebeské… ( J-1256). Główna część pieśni (23 z 39 zwrotek) stanowi opis objawienia maryjnego, dokonującego się w kościele w mieście Manfredonis (możliwym do zidentyfikowania jako Manfredonia
⩶ 103 ⩶

�w należącej do Królestwa Neapolu Apulii). Tekst zamyka niezwiązana z resztą treści historia, w której pogańskie dzieci zostają ukarane przez rodziców za odmawianie katolickiej modlitwy, przekazanej im przez dzieci sąsiadki, pobożnej wdowy. Inaczej niż w historii o Żydach, w tym przypadku zakończenie jest szczęśliwe,
bo wtrąceni do lochu i skazani na głodową śmierć konwertyci zostają cudownie
uratowani. Nawróconym ukazuje się Maryja, która wręcza im list z cudowną modlitwą, a drzwi do więzienia otwierają się same. Na uwagę zasługuje fakt, że tekst,
którego akcja lokalizowana jest w 1847 r., wyraźnie mówi o pogańskim wielobóstwie, co w połączeniu z włoskim miejscem akcji i użyciem istniejącej naprawdę nazwy świadczy być może o inspiracji tekstami o męczennikach z czasów rzymskich.
Innym popularnym drukiem jest obecna w korpusie w kilku przedrukach
pieśń o Vilimie, córce pogańskiego (wobec miejsca i deklarowanej daty wydarzeń –
1847 r. – być może protestanckiego?) bogacza z węgierskiej Budy (druki bez strony
tytułowej J-138/J-615, druki J-934/J-1581/J-2404: Truchlivá Píseň o jedné panně,
jménem Vilímě…). Panna – opisywana przymiotnikiem krásná, mogącym odnosić się zarówno do jej piękna fizycznego, jak i wewnętrznych cnót – od początku historii przedstawiana jest jako pobożna, choć do chwili chrztu ukrywa swoją
wiarę. Chrzest, na którym przyjmuje imię Maria, przedstawiony jest w pierwszych
8 zwrotkach tekstu i zasadniczo stanowi oficjalną zmianę statusu bohaterki z obcej na swoją. Jej rodzicami chrzestnymi stają się bogaci katolicy, w których domu
służy. Dziewczyna ginie z rąk własnego ojca, który realizuje hagiograficzny schemat pater furiosus, szczegółowo przedstawiony w punkcie 4.5.4. W pieśni o Vilimie
motyw nawrócenia przyszłej męczenniczki za wiarę wydaje się istotniejszy od motywu ojca-okrutnika. Ten drugi dominuje jednak w znanej z dwóch wersji pieśni
o parze zakochanych – katoliczce i poganinie. Druki J-35 (Nová píseň o lásce katolického milování) i J-1843 (Příkladná písnička všem postaveným v soužení o lásce)
różnią się pierwszymi 3 zwrotkami: druk J-1843 umieszcza akcję w Rosji (Petrohrad, ruská krajina) a J-35 – w bliżej nieokreślonym, choć czeskobrzmiącym Bolehradzie i Milehradzie. Bohaterem pieśni jest syn bogatego poganina, który zakochany w katolickiej dziewczynie gorąco pragnie przyjąć jej wiarę. Ich miłość określana
jest epitetami čístá, upřímná (‘czysta’, ‘szczera’), a w tytule druku nr J-35 nazywana jest wręcz „katolicką”. Okrutny ojciec nie zgadza się jednak z decyzją młodych
i stosuje wobec nich szereg brutalnych prób rozbicia ich związku. Ostatni przykład
podobnej historii przynosi pieśń z druku J-1091 (Smutný a žalostný opis o jedném
bohaprázdném otci…), której akcja osadzona jest w Hiszpanii w 1844 r. Tekst opowiada historię córki bezbożnego kowala, którą na katolicyzm nawraca odwiedzający dom młody wędrowiec. Finał opowieści jest dramatyczny, kowal zabija bowiem
⩶ 104 ⩶

�swoją córkę, a na koniec wraz z żoną popełnia samobójstwo. Wymienione powyżej przykłady bezpośrednio wiążą się z innym schematem przedstawiania innowiercy, obrazem okrutnika znęcającego się nad członkami swojej najbliższej rodziny.
Drugi wariant motywu nawrócenia obrazują pieśni, w których negatywnie
nastawiony do katolicyzmu innowierca jest w zasadzie zmuszony przyjąć wiarę
katolicką, widząc cuda, jakie przydarzają się za pośrednictwem świętych i Maryi.
Motyw ten występuje zarówno indywidualnie, jak i w masowej skali, np. w druku Pravdivá píseň o zázračném zjevení Panny Marie, která se zjevila w polské krajině… ( J-1733) i niemal identycznym Pravdivá píseň o zázračném zjevení Panny Marie, která se zjevila w uherské krajině… ( J-2499), umieszczającym akcję tego samego
zdarzenia w węgierskiej Budzie. Na skutek masowo oglądanego objawienia protestanci proszą o chrzest34:
Tu hned mnoho protestantů, křtu svatého žádali,
a ty svaté růženečky, každičky míti chtěli,
poněvadž tento růženec, co duchovní obdržel,
jest z dřeva agatového, co Kristus korunu měl.
[Zaraz wielu protestantów, o chrzest święty prosili,
a te święte różańce, wszyscy dostać chcieli,
ponieważ ten różaniec, który duchowny dostał,
z drzewa był akacjowego, co Chrystus koronę miał].
( J-1733/J-2499)

Podobny skutek ma wśród pogan cudowne uratowanie nawróconych dzieci
w przytaczanej już pieśni oznaczonej numerem J-1256: „A hned nastalý den tito oba
děti. / Též více pohanů na víru Kristovu dalo se pokřtiti” [„Zaraz dnia następnego
obydwoje dzieci. / Oraz więcej pogan w wierze chrystusowej dało się ochrzcić”].
Grupowo nawracają się również luteranie służący w majątku katolickiego gospodarza w Saksonii, kiedy wezbrana rzeka porywa ze sobą cały dom wraz z jego
mieszkańcami w pieśni Truchlivý příběh o velikém povětří ( J-1315). Gorliwa katolicka modlitwa ratuje ofiary żywiołu, co skłania dotychczas niechętnych katolicyzmowi służących do konwersji. Pieśń nie zawiera co prawda szczegółowych informacji
o innowiercach, ale przedstawia obraz wsi, w której jedyny katolicki gospodarz jest
34
Co interesujące, motyw ten nie musi być świadectwem ignorancji autora co do zasad udzielania sakramentów w kościołach protestanckich. Choć według oficjalnych wytycznych, obowiązujących nawet w czasie najbardziej zażartej rekatolizacji, chrzest udzielony w innym odłamie chrześcijaństwa powinien być uznany przez Kościół katolicki za ważny, w praktyce często podważano
poprawność ceremonii i chrzczono konwertytów po raz drugi.

⩶ 105 ⩶

�pogardzany przez protestanckich sąsiadów cieszących się z jego nieszczęścia. Z opisu
nawrócenia wywnioskować można ponadto, że luteranie nie wierzą w Trójcę Świętą:
Služebníci uvěrili svatou Trojici,
a že víru katolickou chtějí příjmouti,
když život zachováme, jináč neuděláme,
než že víru katolickou všecky význáme.
[Słudzy uwierzyli w Trójcę przenajświętszą,
wiarę chcieli przyjąć świętą katolicką,
jeśli życie ocalimy, nic innego nie zrobimy,
tylko wiarę katolicką wszyscy oznajmimy].
( J-1315)

Ostatni podobny obraz nawrócenia niejako w podzięce za nadprzyrodzony ratunek w obliczu zagrożenia życia zawiera druk oznaczony numerem J-573/J-1686:
Nábožná píseň o velkých [!] milosti Svaté Anny. Bohater pieśni, bogaty Szwed-kalwin, zostaje podczas morskiej podróży zaskoczony przez potężną burzę. Bojąc się
śmierci, szuka wśród załogi katolika (określanego słowem křesťan [‘chrześcijanin’],
co sugeruje niechrześcijański charakter kalwińskiej religii), wiedząc, że jego modlitwa jest szczególnie skuteczna:
Ač ten jejich Pán švejdský kalvín byl,
poručil hledat kdyby tu byl, z lidu křesťanského,
aby pověděl jestli by věděl pomoc Boha svého.
[Ten ich Pan szwedzkim kalwinem był,
szukać kogoś przykazał z ludu chrześcijańskiego,
by powiedział jak o pomoc prosić Boga swego].
( J-573/J-1686)

Jeden z marynarzy okazuje się być wyznawcą św. Anny, jego więc bogacz prosi o pomoc. Kalwin zwracając się do katolika mówi o „jego Bogu”, w domyśle innym niż Bóg protestantów:
Ten Pán k němu hned smutně promluvil,
pros Boha svého aby nás chranil,
ať nezahyneme, zde abych já moh
křestianem býti, a Bohu sloužiti.
[Pan ów do niego wnet smutno przemówił,
proś swojego Boga aby nas ochronił,

⩶ 106 ⩶

�byśmy tu nie zginęli, abym został ja
chrześcijanem, i sługą Boga].
( J-573/J-1686)

Modlitwa całej załogi okazuje się skuteczna, a cudownie ocalony bohater pieśni przyjmuje chrzest, przedstawiany jako obcy kalwinom (lub przynajmniej niewłaściwie przez nich udzielany, por. przypis 34). Prawdziwość wiary katolickiej ukazuje również późniejsza scena, w której bohater po powrocie do domu zastaje swoją
żonę umierającą z powodu komplikacji przy porodzie, jednak jej nawrócenie i gorliwa modlitwa przywracają jej zdrowie i pozwalają urodzić zdrowe dziecko. Pieśń
buduje wyraźną opozycję między katolikami a protestantami, tylko tych pierwszych określając mianem chrześcijan. Poza wymienionymi już przykładami, opozycję
dwóch religii wyraża jasno scena, w której bohater oznajmia swoją nową wiarę żonie:
Ta jeho paní na něj hleděla,
žeby byl křestian to nevěděla,
až on k ni promluvil, já juž jsem křestian,
nejsem víc kalvin, mé dítě rozmilý.
[Ta jego żona na niego spojrzała,
że jest on chrześcijaninem o tym nie wiedziała,
aż on do niej rzecze, jestem chrześcijaninem,
nie jestem już kalwinem, dziecię moje miłe].
( J-573/J-1686)

W dotychczas wymienionych tekstach przyszli konwertyci nie występowali aktywnie przeciwko katolickim świętościom. Często jednak motyw nawrócenia jest
bezpośrednio związany z motywem bluźnierstwa, a skłaniający do konwersji cud
jest wywołany niegodnym postępowaniem innowierców (por. 4.5.3.). Takie zdarzenia mają zazwyczaj jeszcze bardziej dramatyczny przebieg, bo często nawróconym innowiercą zostaje ostatni zachowany przy życiu. Tak dzieje się w pieśni Nová
píseň o příběhu, jenž se stal v Slezku, při městě Těšině… ( J-672). Bohaterami utworu
są dwaj luteranie, którzy strzelają z pistoletu do figury Jana Nepomucena. Gdy jeden z nich ginie od cudownie odbitej kuli, drugi uznaje prawdziwość kultu świętych
i katolickiej doktryny: „Uminil sobě pevně že v Krista uvěří, / Jana Nepomuckého,
též Pannu Marii […]” [„Postanowił mocno że w Chrysta uwierzy, / w Jana Nepomucena, i Pannę Maryję […]”]. Podobnie jak w przytaczanych wcześniej przykładach,
tekst stawia protestantów w kontrze do katolików informując, że nie wierzą oni
w Chrystusa, zaś mianem chrześcijan określa tylko wiernych Kościoła rzymskiego.
⩶ 107 ⩶

�Podobny schemat realizuje Nová píseň k svatému Jánu Nepomuckému. Všem
rouhačům na světlo vydaná ( J-279) opisująca kilka cudownych zdarzeń, w tym
karę boską, jaka spadła na trzech szwedzkich luteran naigrawających się z wiszącego w gospodzie obrazu Matki Bożej Hostyńskiej35. Kiedy innowiercy głośno żądają, by Chrystus dokonał cudu i użył trzymanego w dłoni gromu, dwaj z nich giną
momentalnie rażeni piorunem, a jedyny pozostały przy życiu nawraca się na katolicyzm. Także w opisanym bliżej w punkcie 4.5.3. tekście Nová píseň o dvouch bohaprazdných lutriánach ( J-1478), po serii występnych czynów przeciw krucyfiksowi
świętokradcy muszą ponieść nadprzyrodzoną karę, w efekcie której uznają prawdziwość katolickich dogmatów, przyjmują chrzest i dobrowolnie poddają się karze śmierci na stosie. Jak widać na tym przykładzie, samo nawrócenie nie wystarcza
jako zadośćuczynienie za grzech tej rangi, a jego sprawcy – choć ratują dusze – nie
zostają za życia dopuszczeni do katolickiej wspólnoty.
Co interesujące, w analizowanym materiale nie odnalazłem tekstów opowiadających o nawróceniu Turków (inaczej niż ma to miejsce w przypadku Żydów i protestantów, ewentualnie niedookreślonych „pogan”). Motyw ten można co prawda odnaleźć w tekstach opisujących bliskowschodnie realia (zob. Klacek 2014:
82), ale są to legendy hagiograficzne dotyczące wydarzeń z zamierzchłej przeszłości, np. historia o św. Katarzynie nawracającej pogańskich mędrców. O współczesnych mieszkańcach Turcji można natomiast usłyszeć, że: „Mají srdce jako zhasnutá
svíce, a nám víra svití, pravdou srdce sýtí” [„Mają serca jak zgasłe świece, a nam wiara świeci, prawdą serca syci”]. Sądzę, że może mieć to związek ze wspomnianym we
wstępnych uwagach do niniejszego rozdziału nałożeniu się na siebie kategorii obcości religijnej i politycznej. Pomimo wyraźnej niechęci katolickiej większości do Żydów i protestantów, byli oni w pewnym zakresie sąsiadami spotykanymi w ramach
tego samego państwa. Ideologiczna wizja świata z jasno rozłożonymi wartościami
nie zawsze zbiegała się z doświadczeniem życia codziennego, wymuszającym pokojowy kontakt i pewien zakres współpracy z innowiercami (por. Potkowski 1978:
123, Jastrzębski 1989: 44–46). Wrogość religijna nie zawsze przekładała się więc
na wrogość polityczną, choć oczywiście często szły one w parze, jak w przypadku
pamięci o historycznych wojnach ze Szwecją i bieżących (XVIII i XIX-wiecznych)
wojnach z Prusami. Jako jedyna z obecnych w tekstach grup religijnych Turcy (po35
Użycie tego wizerunku Maryi wynika z pewnością z popularności nie tylko Hostýna jako
sanktuarium pielgrzymkowego, ale także z legendy go otaczającej – Matka Boża miała pomóc przełamać tatarskie oblężenie miasta w XIII w., rażąc wrogów chrześcijaństwa piorunami (w ikonografii Dzieciątko trzyma je w dłoni; zob. ilustracja 17 b. na tablicy X); por. Zuber 1992: 83, Štajnochr
2000: 156–157.

⩶ 108 ⩶

�mijam tu marginalnie wspominanych prawosławnych), pozostawali w zasadzie całkowicie nieznani z sytuacji innych niż kampanie wojenne36.

4.5.3. Bluźnierca i świętokradca
Refleksję nad drugim z wizerunków innowiercy: bluźniercą37 podnoszącym rękę
na świętości wiary katolickiej, warto rozpocząć od przywołania pieśni katechizmowej o dydaktycznym charakterze – Píseň o pravdě Krystově (druk J-431 i niekompletna kopia J-430). Zawarte jest w niej uzasadnienie kultu obrazów – jednej
z najlepiej widocznych różnic między katolicyzmem a nurtami protestanckimi, ale
również judaizmem, zakazującym tworzenia wizerunków ludzi. Z perspektywy katolika żyjącego w XVIII i XIX w. brak barokowego przepychu u innowierców był
widoczny i niezrozumiały. Wrogość wobec kultu wizerunków, prowadząca w ekstremalnych przypadkach do niszczenia rzeźb i obrazów, uważana była za działanie na szkodę religii (por. Potkowski 1978: 134), zwłaszcza wobec ścisłej łączności świętego wizerunku z przedstawioną na nim postacią, na co zwraca uwagę tekst
przytoczonej pieśni:
Já Bůh tvůj jsem zapověděl modlam všem se klaněti,
však nedovolil jsem tobě obrazy mé haněti.
Na obraz jen vy hledíte, však v nich boží svatý ctíte […].
[Ja Bóg twój zakazałem bałwanom się kłaniać,
ale nie pozwoliłem obrazów rozbijać.
Choć tylko na obraz patrzycie, ale świętych Bożych czcicie […]].
( J-430/J-431)

Skoro więc cześć oddawana wizerunkowi jest interpretowana jako cześć oddawana bezpośrednio przedstawionej na nim postaci, przez analogię wywnioskować
można, że atak na obraz czy figurę świętego jest w zasadzie równoznaczny z faktycznym atakiem na przedstawioną na nim osobę. Jest więc niebezpieczny dla wspólnoty, bo może sprowadzić na nią gniew potężnych sił niebiańskich:

36

Taki wniosek zgadza się ponadto z obserwacją historyka Janusza Tazbira dotyczącą wczesnonowożytnej propagandy religijnej, w myśl której pogan można (i należy) nawracać, Turcy zaś zasługują wyłącznie na zniszczenie (Tazbir 1981: 951–952).
37
Bluźnierstwo rozumiem szeroko – jako znieważanie Boga, osób i przedmiotów z nim związanych słowem i czynem, a w ramach tej kategorii świętokradztwo bardziej szczegółowo – jako akt
fizyczny (zob. Encyklopedia katolicka 1976: 669–670).

⩶ 109 ⩶

�Probuďte se všichni rychle, jenž do bludů lezete,
proti rozumu v obrazích Boha v svatých tupíte.
Nechť na dlouze neb na krátce, přec nepravost dojde konce,
Bůh to všechno vidí, ač nyní prohlíží, někdy trestati bude.
Poďte sem vy nevěricí, já vám to hned dokažu,
že se božskou moci staly zázraky u obrazů […]
Na tolik tisíc tisíců co se stalo zázraků, to po celý římský církví,
to u nás katoliků. Mezi vami to tak nejní, proto že vy nejste hodní,
skrz vaše rouhaní a církve tupení, od Boha té milosti.
[Obudźcie się zaraz wszyscy, co w herezję brniecie,
Przeciw rozumowi święte obrazy Boga hańbicie.
Może później może prędzej, ta nieprawość kres swój znajdzie,
Bóg wszystko zobaczy, choć dziś tylko patrzy, w końcu karać będzie.
Pójdźcie do mnie niewierzący, a ja wam pokażę,
jakie cuda z Bożej mocy działy się pod obrazem […]
Po tysiąckroć tysiąc cudów tyle się zdarzyło, a to w całym kościele rzymskim,
to u nas katolików. Między wami tak nie bywa, bo nie jesteście godnymi,
przez wasze bluźnierstwa i kościoła hańbienie, takiej Bożej łaski].
( J-430/J-431)

Jednocześnie, oprócz teologicznej wykładni, na silne przywiązanie do fizycznych znaków sacrum wpływał charakterystyczny dla kultury ludowej sensualizm.
Mirakularna religijność ludowa bardzo mocno przywiązana była do obrazu, materialnego śladu cudownej obecności, który uważany był za najskuteczniejszą ochronę człowieka przed siłami nieczystymi. Brak szacunku dla wizerunków wiązał się
zatem z podwójnym zagrożeniem. W pierwszym przypadku kara groziła ze strony pozytywnie wartościowanego sacrum, oczekującego czci i stosującego odpowiedzialność zbiorową, która nie szczędziła również pobożnych katolików. W drugim
zaś, wobec braku poświęconych przedmiotów czy relikwii, człowiekowi groziły siły
diabelskie, zyskujące ułatwiony dostęp do pozbawionego magicznej ochrony śmiertelnika. Skoro zatem wyróżnikami katolicyzmu w optyce prostego człowieka była
wystawność nabożeństw, kult relikwii i cudownych obrazów oraz wysokie znaczenie pośredników między wiernymi a Bogiem – Maryi i świętych – odrzucenie tych
elementów wiary przez heretyków (widoczne choćby w wystroju protestanckich
świątyń), stanowiło zagrożenie dla całej społeczności i de facto widziane było jako
służba diabłu (por. Tazbir 1981: 943).
Z tymi przekonaniami wiązała się popularność legend opartych na motywie
uszkodzenia świętego wizerunku związanych z ośrodkami kultu i ruchu pielgrzym⩶ 110 ⩶

�kowego, powstającymi masowo w okresie pobiałogórskim. Co ciekawe, o ile w położonych dalej na południe sanktuariach austriackich winnymi bluźnierstwa byli
zazwyczaj Turcy, na ziemiach czeskich rolę świętokradców odgrywali przede wszystkim husyci i protestanci (Royt 2011: 108–110). Legendy takie obecne są w drukach kramarskich poświęconych konkretnym sanktuariom i cudownym wizerunkom, np. obrazowi Salwatora z Chrudimia, naznaczonemu cięciami szabli ( J-961,
Nábožná píseň ke cti a chvále Svatého Salvátora…): „Co jest ten svatý obraz, jejž ruka
kacířská / nevážně posekala, bezbožnost tyranská” [„Czym jest ten święty obraz,
który haniebnie pocięła / ręka kacerska, bezbożność tyrańska”].
Wizerunek ten wspominany jest również w kontekście krzywd, jakie uszkodzenia obrazu wyrządzają osobie na nim przedstawionej, gdy w pieśni J-824, Nábožná píseň k Svatému Salvator [!]…, znieważenie obrazu przez Szwedów przedstawione jest jako kontynuacja cierpień Chrystusa na Golgocie:
Nebs tryznění mnohé, svatý Salvatore,
v tom bičování, a korunování, vystals pro mne.
Pak v tmavém vězení, měls hrozné trápení,
posledněs vylil svou krev vycedil v křížování.
Však nemělo dosti, nad tou ohavnosti,
lidské stvoření, po všem tryznění, tvé svatosti.
Když v městě Chrudimi, obraz tvůj spanilý,
vojáci vzali a posekali, švejdské vojny.
[Boś udręki mnogie, święty Salwatorze,
jak biczowanie, i koronowanie, cierpiał za mnie.
Potem w lochu ciemnym, mękiś przeżył wielkie,
w końcuś krew swą przelał na krzyżu wytoczył.
Lecz ohydy całej, wciąż było za mało,
ludzkiemu stworzeniu, po tym udręczeniu, osoby świętej.
Gdy w mieście chrudimskim, obraz twój prześliczny,
żołdacy cięli i ranili, za szwedzkiej wojny].
( J-824)

Z dzisiejszej perspektywy najmniej drastyczne przykłady bluźnierstwa wiążą się ze złorzeczeniem wizerunkom i podważaniem wiary w ich faktyczną moc.
Tu ponownie przywołać można przytaczany już w poprzednim punkcie utwór pt.
Nová píseň k svatému Jánu Nepomuckému. Všem rouhačům na světlo vydaná ( J-279).
Zgodnie ze znanym już schematem, protestanci (tu luteranie), stawiani są w opozycji do chrześcijan (katolików), nie tylko przez samo opisywane zachowanie, słowne
⩶ 111 ⩶

�dystansowanie obydwu grup (protestanci vs. chrześcijanie), ale również na poziomie opisu przekonań religijnych innowierców, którym przypisywany jest nie tylko
brak kultu świętych, ale również niewiara w samego Chrystusa:
W jedný hospodě o tom rozmlouvali, kdež tu tři lutryání víno pili,
ty nic nevěřili v panenku Marii, ani v Krista Pána a svatého Jána.
Řkouc: žádný svatý nám nepomuže nic, my v takové věci nevěříme nic,
že panna Maria křesťanům pomahá, to my nevěříme, to není pravda.
Nad níma na stěně visel milostný obraz Matky Boží Svatohostejnský,
oni řka: muželi nechť ať do nás uhodí hrom, který drží syn v ruce její.
Na to slovo hnedky strašně zahřmělo, a plnýma oblaky se blejskalo,
na to v krátké chvíli přítomní viděli, jak od hromový rány dva zahynuli.
[W pewnej gospodzie o tym mówili, w której trzej lutrowie wino pili,
oni nie wierzyli w panienkę Maryję, ani w Chrysta Pana ni w świętego Jana.
Mówiąc: nam żaden święty nie pomoże nic, my w takie rzeczy nie wierzymy nic,
że panna Maryja chrześcijanom pomaga, my w to nie wierzymy, bo to nie jest prawda.
Na ścianie nad nimi wisiał obraz łaskawy Matki Bożej Świętohostyńskiej,
oni mówią: jeśli może niech nas piorun strzeli, który w ręku syn jej trzyma.
Na to słowo zaraz strasznie zahuczało, za gęstymi chmurami niebo się błyskało,
i po krótkiej chwili obecni widzieli, jak gromem rażeni dwaj życie stracili].
( J-279)

Drugi wariant tego motywu to bezpośrednie fizyczne wystąpienie przeciwko
wizerunkowi. O tego rodzaju postępek ponownie oskarżani są Szwedzi (tym razem nie identyfikowani z konkretnym odłamem protestantyzmu), którzy w pieśni
Nábožná píseň k Panně Marii ( J-427) nie tylko urągają obrazowi Matki Bożej, ale
w przypływie nienawiści do katolickich świętości strzelają do jej wizerunku z karabinów. Opis tego zdarzenia jest krótki, bo pieśń zawiera cały katalog cudów związanych z wyobrażeniami Maryi, akcja zaś lokalizowana jest w 1745 r. w Polsce, w fikcyjnej wsi Portowa niedaleko Warszawy. Dwaj szwedzcy żołnierze, podobnie jak
w poprzednim przykładzie kpią z Maryi i domagają się cudu, a gdy ten nie następuje, strzelają do wiszącego w karczmie obrazu:
Ten špás sobě událi, tak se jí rouhali,
křesťane povidají, že jsi hodna chvály
skrze tvoje zázraky, které máš činíti,
a co za kunšty činiš, chcem tě prubovati.

⩶ 112 ⩶

�Když to dlouho trvalo, ze stolic svých vstavali,
každy vzal karabinu, a do ní střilelí.
Oba hned na zem padli, jako hovada řvali,
od Boha potrestaní, jak psi zcepenělí.
[Taką zabawę mieli, że ją obrażali,
chrześcijanie mówią, żeś jest godna chwały
a to przez cuda, które ty masz czynić,
jakie robisz sztuki, chcemy wypróbować.
Długo już to trwało, gdy ze stołków wstali,
każdy karabin chwycił, i do niej strzelali.
Obaj wnet na ziemię padli, jak zwierzęta wyli,
przez Boga pokarani, jak psy pozdychali].
( J-427)

W tym wypadku obaj świętokradcy zostają ukarani przez Boga i konają nadprzyrodzoną śmiercią. Warto podkreślić, że po raz kolejny innowiercy porównani zostają do zwierząt – bydła i psów, zarówno bezpośrednio (jako hovada, jak psi)
jak i poprzez semantykę użytych czasowników (řvat, zcepenět). Umierają w męczarniach również Szwedzi pragnący spalić obraz św. Walentego w Přiborze (Píseň
nová o svatým Valentínu):
Náš Přibor plesá, že tě Nebesa zachovaly, a nedaly ohní moci,
by Švejda spálil, když se k nám zvalil, obraz vzacný tvůj zázračný.
Tvi posmivačí, slavy rouhačí, v trestu byli hned v tu chvíli postavení,
za mrtvé padli, vředem posedli, jak nemálo zde se stalo.
[Nasz Przybór śpiewa, bo dobre Nieba cię zachowały, i nie dały ogniom siły,
aby Szwed spalił, gdy się tu zwalił, obraz twój cudami słynny.
Tamci co drwili, tobie bluźnili, w jednej chwili karą dotknięci,
padli trupami, pokryci wrzodami, wiele tego było co się zdarzyło].
( J-1110)

Nawróceniem ocalałego bluźniercy kończy się natomiast wspominany już utwór
Nová píseň o příběhu, jenž se stal v Slezku, při městě Těšině… ( J-672). Tu również
narzędziem zbrodni jest broń palna, za pomocą której luteranie testują moc figury św. Jana Nepomucena. Po raz kolejny na poziomie języka pieśni pojawia się ponadto opozycja chrześcijanie – protestanci. Kiedy luteranie mówią o katolikach,
używają w odniesieniu do nich określenia křesťane, sugerującego, że sami mówiący nimi nie są:
⩶ 113 ⩶

�Já nabiju pistoli a dám k němu ránu,
budeli mně se branit, zvím jakou má sílu,
neb křesťane řikají, když k němu volají,
že jim z nouze spomahá, a chrání od hanby.
Však v tom božském řizení hned trest boží spatřil,
jak s pistole vystřelil, hned sám sebe zabil.
Ten jeho kamarad, jak spatřil ten zázrak
rychle před svatým Janem na svá kolena pad.
[Nabiję swój pistolet i w niego wystrzelę,
jeśli się będzie bronić, poznam jego siłę,
chrześcijanie wszak mówią, gdy jego wzywają,
że im w biedzie pomaga, i chroni od hańby.
Wszak w tym Bożym wyroku karę boską poznał,
gdy z pistoletu strzelił, zaraz sam się zabił.
A jego towarzysz, kiedy cud ten ujrzał
wnet przed świętym Janem na kolana upadł].
( J-672)

Obecna w korpusie w kilku egzemplarzach Nábožná píseň ke cti a chvále svatého Jána Nepomuckého ( J-448/J-567/J-673/J-700/J-944) przedstawia natomiast
wydarzenia historyczne z czasów wojny trzydziestoletniej, gdy szwedzki garnizon
rabował kompleks zamku praskiego38. Wydarzenie jest zorientowane w czasie bardzo ogólnikowo: „[…] co se stalo v pravdě, když tam Švějda ležel v Praze na hradě”
[„[…] co naprawdę się działo, kiedy Szwedy na praskim zamku stały”], ale jasne jest,
że profanacji niemal ulega jedno z miejsc najświętszych dla czeskiego katolika, praska katedra św. Wita, Wacława i Wojciecha:
Ten začal luterstvo v Praze množiti,
kněží vyhaněti, chrámy bořiti.
Mnohé svaté těla a svatého Víta,
z chrámu božího chtěl ven vyházeti.
[Zaczęli luterstwo w Pradze pomnażać,
księży wypędzali, by kościoły burzyć.

38
Historycznym pierwowzorem opisywanych w pieśni zdarzeń jest raczej udokumentowane
niszczenie materialnych obiektów kultu katolickiego w katedrze, podjęte przed Bożym Narodzeniem
1619 r. z inicjatywy czeskiej szlachty protestanckiej i „Zimowego Króla” Fryderyka V (zob. Vlnas
1993: 57–63).

⩶ 114 ⩶

�Wielu świętych ciała i świętego Wita,
ze świątyni pańskiej chcieli wyrzucić].
( J-448/J-567/J-673/J-700/J-944)

Gdy jednak w obrazoburczym zapale innowiercy zaczynają przekształcać ją
w luterański zbór i usiłują wyjąć z grobu relikwie św. Jana Nepomucena, zatrudnieni do otwarcia krypty rzemieślnicy nie są w stanie się poruszyć. W końcu rozbicia krat podejmuje się szwedzki oficer, który za to bluźnierstwo „jako uhel zčernal, nešťastně skonal” [„niby węgiel zczerniał, nieszczęśliwie skonał”]. Cudownej
interwencji w obronie świętości dopełnia cud, podczas którego zmarli pochowani
w katedrze wstają z grobów i uczestniczą w mszy sprawowanej przez św. Jana przy
anielskiej asyście.
Podobny schemat realizuje Píseň horlivá o blahoslavené Panně Maryi Vartovské…
( J-712). Utwór przedstawia serię dramatycznych scen osadzonych prawdopodobnie w realiach toczącej się na czeskim terytorium II wojny śląskiej (1744–1745).
Ponieważ znaczna część utworu opisuje okrucieństwa, jakich innowiercy dopuszczają się na ludności cywilnej, wpisuje się ona raczej w obraz tyrana, przedstawiony
w punkcie 4.5.5., ale obfituje także w sceny świętokradztwa i bluźnierstwa. Akcja
lokalizowana jest w prawdopodobnie fikcyjnych miejscowościach Klakov (ew. Klaková) i Mantlcuk. A rolę wroga religijnego tym razem odgrywają kalwińscy Brandenburczycy, określani m.in. jako rouhači (‘bluźniercy’) oraz zlopověstní lub zlostní
kalvíni (‘niesławni’, ‘gniewni kalwini’). Innowiercy oskarżani są o burzenie kościołów lub zamienianie ich w stajnie, a wśród popełnianych występków wyliczyć można na przykład wjazd na koniu do kościoła: „Jeden rejtar brandenburský chtěl vjiti
do kostela, / jak ta zlost toho kalvína velká býti musela” [„Jeden rajtar brandenburski wjechać chciał do kościła, / jakaż wielka musiała być złość tego kalwina”].
Gdy nawet samo zwierzę wzbrania się przed takim czynem, jeździec zmusza je
przemocą, a za karę spada z wierzchowca i traci wzrok. Okrutna kara dosięga także
bluźnierców, którzy kpią w świątyni z krucyfiksu i usiłują karmić figurę Chrystusa
sianem: ślepną i pękają im brzuchy. Wreszcie najgorszy występek o jakim wspomina pieśń to próba profanacji Najświętszego Sakramentu: Brandenburczycy przerywają mszę wchodząc do kościoła, odmawiają zdjęcia kapeluszy przy podniesieniu,
wyśmiewają księdza, a w końcu wyrywają mu monstrancję. Czyn ten, interpretowany jako wystąpienie przeciw samemu Chrystusowi fizycznie obecnemu w hostii, ściąga na nich nadprzyrodzoną śmierć: „Přijdouce v prostřed kostela, všech
šest na zem upadli, / a jako uhel zčernali, jazyky vyplazili” [„Wszedłszy do środka
kościoła, sześciu ich na ziemię padło, / jak węgiel poczerniało, języki wystawiło”].
⩶ 115 ⩶

�Wymienione w pieśni czyny wymierzone w krucyfiks i Najświętszy Sakrament
przywodzą na myśl antysemickie legendy o profanacji hostii znane w kulturze europejskiej od średniowiecza39. Co prawda w analizowanym korpusie nie odnalazłem
pieśni z tym motywem, ale z pewnością były one dosyć popularne, zachowały się
bowiem licznie w innych kolekcjach (por. Mętrak 2017: 94–98).
W analizowanym zbiorze rolę bluźniercy odgrywają jednak wyłącznie protestanci. Ostatni przykład odnaleźć można w utworze Nová píseň o dvouch bohaprázdných Lutriáních jak nevážně s krucifiksem zacházeli…, oznaczonym numerem J-1478.
Akcja pieśni umieszczona jest w mieście Varadin w Siedmiogrodzie (dzisiejsza Oradea/Großwardein w Rumunii, dawniej nazywana po polsku Wielkim Waradynem),
a utwór znów opiera się na opozycji protestanci (luteranie) – chrześcijanie (np. „pojal bohatý lutrián křestianku” [„wziął za żonę bogaty luteran chrześcijankę”]), po
raz kolejny przypisując protestantom niewiarę w Chrystusa („ona milujíc Krista,
též on ctil svou víru” [„ona Chrystusa kochała, on też swą czcił wiarę”]). Obecne
są tu również zwroty podkreślające okrucieństwo innowierców (tyráni, zlostný lutrián itp.) oraz porównywanie ich do psów. Pieśń otwierają zwrotki porównujące
popełniane na świecie grzechy z cierpieniami zadawanym Chrystusowi przez Żydów na drodze krzyżowej, stanowiące kolejny przykład umieszczania wszystkich
innowierców w jednej kategorii wrogów Chrystusa.
Tekst opisuje rodzinę, w której mąż to luteranin, zaś żona to katoliczka. Ojciec
syna, a matka córkę wychowują w zgodzie z zasadami własnej religii (co zgadza się
z ówczesnym zwyczajem). Pod nieobecność żony, ojciec nie wpuszcza do domu
proszącej o pomoc szwagierki, pobożnej katolickiej wdowy, i przegania kobietę,
bijąc ją należącym do swojej małżonki krzyżem. Następnie postanawia sprawdzić
wraz z synem rzeczywistą siłę wiary katolickiej, poddając próbie ołtarzowy krucyfiks40. Mężczyźni kłują figurę Chrystusa nożem i igłami oraz biczują ciernistymi gałęziami:
39

Legendy profanacyjne upowszechniają się po czwartym soborze laterańskim w 1215 r.,
wprowadzającym kult Eucharystii i precyzującym teologię transsubstancjacji (Tokarska-Bakir 2008:
138–139, Soukup 2016: 45).
40
Warto zwrócić uwagę, że część pieśni z motywem świętokradztwa dokonywanego przez protestantów mówi o chęci wystawienia katolickich świętości na próbę. W przypadku antysemickich
„legend o krwi” narracje o profanacji hostii początkowo kończyły się nawróceniem żydów w obliczu
cudu potwierdzającego prawdziwość wiary chrześcijańskiej, z czasem jednak zmieniły się w historie
o bluźniercach świadomie i z rozmysłem występujących przeciw prawdziwemu Bogu (Tokarska-Bakir 2005: 143–148, Soukup 2016: 47). Być może zachowanie starszego schematu w historiach o protestantach i pozostawienie im szansy odpokutowania swych czynów interpretować należy jako znak
świadczący o zróżnicowaniu obrazu innowiercy-chrześcijanina i niechrześcijanina.

⩶ 116 ⩶

�krucifiks s oltáře vzal a nožem ho píchal,
když jsi ty tak mocný kříž, můžeš jim spomoct sám.
Synu můj jdi uřízni čtyři pruty z trní a budem ho mrskati,
tak-li nám poví, přijdem-li do nebe my lutriánove,
a nebo katolici, jenž jej silně ctějí.
[krucyfiks z ołtarza wziął i nóż w niego wbijał,
jeśliś krzyż tak potężny, możesz ich ocalić sam.
Synu mój idź natnij cztery rózgi z cierni chłostać go będziemy,
wtedy nam powie, czy do nieba pójdziemy my luteranowie,
czy raczej katolicy, co go mocno wielbią].
( J-1478)

Choć z krzyża zaczyna płynąć prawdziwa krew, ten cud nie wystarcza, by przekonać bluźnierców. O prawdziwości wiary katolickiej przekonuje ich dopiero boska kara, sprawiająca, że wszelki pokarm i napoje, jakie próbują spożyć, także zamieniają się w krew:
Nechtěl jim Bůh odpustit jejich nepravosti
poněvádž jsou neměli též nad ním litosti,
znamení jim ukázal, že jest Kristus pravý,
oni předce jako vztekli, nožma ho píchali.
Za zlé činy zlá odměna v okamžení přišla,
žena když na stůl jídla vařený přinesla,
všecko se v krev změnilo cokoliv měli jíst,
též se v krev obrátilo, cokoliv chtěli pít.
[Nie chciał im Bóg odpuścić ichnich nieprawości
albowiem oni nad nim też nie mieli litości,
choć znaki ukazywał, Chrysta prawdziwego,
oni wściekli, nie szczędzili mu noża ostrego.
Za zło zła odpłata przyszła w okamgnieniu,
kiedy żona na stół kładła gotowe jedzenie,
wszystko w krew się zmieniło co spożywać mieli,
także w krew się obróciło, cokolwiek pić chcieli].
( J-1478)

Mężczyźni nawracają się w końcu i – by odpokutować swój grzech – dobrowolnie oddają się władzom, które skazują ich na śmierć na stosie.
⩶ 117 ⩶

�Za historykiem literatury Danielem Soukupem (2016: 46–50) można przywołać przynajmniej dwa aspekty legend o profanacji hostii i krzyża. Z jednej strony usprawiedliwiały one przeszłą i potencjalną przyszłą przemoc wobec innowierców jako zasłużoną karę za ich niecne czyny. Z drugiej miały ważną funkcję
dydaktyczną, w prosty sposób wykładając zasady katolickiej wiary i umacniając ją.
Skoro bowiem poddawana próbom przez „obcych” hostia krwawiła, teologia katolicka głosząca fizyczną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie musi
być prawdziwa.
Wiara w fizyczną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie oraz łączność wizerunku z jego podmiotem sprawiają, że zwłaszcza czyny wymierzone bezpośrednio w Chrystusa zacierają granicę między atakiem na przedmiot (hostię, obraz czy rzeźbę), a napaścią na osobę. Obraz innowiercy dopuszczającego się zbrodni
przeciwko żywym ludziom, zarówno własnym bliskim jak i szerszej społeczności
katolickiej, przedstawiają dwa kolejne punkty.

4.5.4. Kat w rodzinie – pater furiosus
Źródeł kolejnego obrazu nieprzyjaciela religijnego, ściśle związanego z motywem
nawrócenia innowiercy, szukać można przede wszystkim w literaturze hagiograficznej. Od wczesnego średniowiecza znany jest w niej motyw członka bliskiej rodziny (zazwyczaj ojca, w przypadku męczenniczek także męża), który nie zgadza
się ze sposobem życia przyszłej świętej lub świętego. Gdy inne próby wpłynięcia na
zbuntowane dziecko zawodzą, posuwa się on do przemocy fizycznej, więzi je i torturuje, a w ekstremalnym przypadku zabija lub wydaje prześladującym chrześcijan
władzom. Podobne wątki odnaleźć można w legendach o popularnych świętych
z pierwszych wieków chrześcijaństwa: przede wszystkim zabitej przez ojca św. Barbarze, ale również czeskim patronie św. Wicie i innych: Anastazji, Małgorzacie czy
nawet św. Franciszku (zob. Soukup 2009: 363).
Również kontrreformacyjna propaganda religijna mogła mieć swój wpływ na
ukształtowanie się obrazu innowiercy-kata swoich najbliższych. Wymierzone w heretyków pisma przedstawiały innowierców jako zagrożenie dla porządku społecznego, osoby łamiące normy etyki, w tym etyki seksualnej, niemające poszanowania
dla hierarchii społecznej, więzi rodzinnych i miłości rodzicielskiej (zob. Potkowski
1978: 130, Tazbir 1981: 941–942). Z obu tych źródeł wyrasta obecny w twórczości kramarskiej wizerunek innowiercy jako osoby pozbawionej litości nawet wobec
członków własnej rodziny, zazwyczaj osób fizycznie słabszych i – poza siłą swej wiary – bezbronnych. Skoro zatem nawet w takim kontekście nie można się po nich
⩶ 118 ⩶

�spodziewać szlachetnych uczuć, tym bardziej zakładać można ich nienawiść wobec innych przedstawicieli chrześcijańskiej wspólnoty.
Modelowym przykładem użycia figury pater furiosus na terytorium Czech jest
oparta na prawdziwym zdarzeniu z 1694 r. historia Szymona i Lazara Abelesów,
która obiegła całą katolicką Europę (Pěkný 2001: 252–254). Relacjonowały ją także pieśni kramarskie, choć jest nieobecna w badanym korpusie41. Przez lata służyła budowaniu katolickiej tożsamości w opozycji do społeczności żydowskiej i była
przyczyną antyżydowskich rozruchów:
Abelesovská legenda měla sloužit k identifikaci křesťanského společenství, které se ostře vymezovalo vůči židovské komunitě. Jejím prostřednictvím se formulovalo a zárověň i formovalo protižidovské cítění doby.
[Legenda o Abelesie miała służyć identyfikacji wspólnoty chrześcijańskiej, która
ostro odcinała się od społeczności żydowskiej. Za jej pomocą kształtowały się i precyzowały antyżydowskie uprzedzenia tej epoki].
(Soukup 2009: 348)

Praski Żyd Lazar Abeles został obarczony zarzutem zabójstwa swego syna Szymona, który nakłaniany przez jezuickich księży pragnął przyjąć wbrew woli ojca
chrzest. Przyczyną śmierci chłopca mógł być co prawda nieszczęśliwy wypadek, ale
historia zbyt dobrze wpisywała się w obecny w kulturze od pokoleń schemat, by
oskarżony miał szanse na uczciwy proces. Lazar Abeles, który albo popełnił samobójstwo w areszcie, albo – co zapewne bardziej prawdopodobne – zmarł w wyniku tortur, jakim poddano go na przesłuchaniach, stał się pierwszą, ale z pewnością
nie ostatnią ofiarą powstającej właśnie legendy. Opowieść o męczenniku Szymonie,
żydowskim konwertycie, z dużym prawdopodobieństwem stanowiła źródło wspomnianej już w punkcie poświęconym nawróceniom pieśni numer J-1345/J-2165,
opowiadającej o dwojgu dzieciach, zamordowanych przez własnego ojca za przyjęcie
chrztu. Utwór wykorzystuje większość wspomnianych już sposobów obrazowania,
m.in. przyrównując innowierców do psów: „Otec, matka když slyšeli od svých děti
ty řečí, / Hned hořem na zem upadli, jako zteklí psi řvali” [„Ojciec i matka słysząc
takie swych dzieci słowa, / Wnet w zgryzocie na ziemię padli, jak psy dzikie wyli”].
Przed sięgnięciem po przemoc Żydzi usiłują przekupić dzieci, co jednak
nie przynosi skutku, następuje więc długi opis kaźni, jaką przechodzą mali męczennicy. Obrazy katowanych potajemnie w piwnicy dzieci wywołują ponadto
41

W literaturze przedmiotu odnalazłem informację o pieśni wydanej prawdopodobnie jeszcze w 1694 r., której strona tytułowa reprodukowana jest w pracy Pravoslava Kneidla (1983: 122).

⩶ 119 ⩶

�z antysemickiego imaginarium epoki skojarzenia z legendami o mordzie rytualnym (por. Mętrak 2017: 94–98):
Zběhlo se tam židův množství, dětem dary dávali.
Aby jen od naší víry křesťanské odstoupily.
[…]
Otec se tuze rozhněval, hned popad syna svého,
a šaty na něm roztrhal, nechal ho tak nahého.
Tu hned ti nevážní židé bez litosti popadli,
ruce a nohy roztáhli, na stěnu jej přibili.
[…]
Hned židé popadli děvče nevážně obnažili,
udicemi ji mrskali, náramně zkrvavěli.
[Zbliżyło się tam kilka Żydów, dzieciom dary dawali,
Ażeby ich od tej wiary katolickiej odwiedli.
[…]
Wnet się też Ojciec rozgniewał, popadł syna swojego,
Rozerwał na nim odzienie, zostawił tak nagiego.
Tak bardzo go poranili, okrutnie pokrzywdzili,
Ręce, nogi rozciągali i na ścianie przybili.
[…]
Wnet porwali tę dzieweczkę, o ziemię uderzyli,
Boleśnie ją poranili, okrutnie pokrwawili].
( J-1345/J-2165, przekład polski za niedatowanym drukiem
pt. Pieśń o żydowskich dzieciach z drukarni Franciszka Orła we Frydku,
zbiory Muzeum Etnograficznego w Krakowie im. Seweryna Udzieli, sygn. 3124)

Również wspomniana już w punkcie 4.5.2. Hrůzoplná Píseň o strašlivém znamení, kteréž bylo k spatření na obloze nebeské… zawiera podobny opis reakcji pogańskich rodziców na nawrócenie swoich dzieci:
Otec rozhněvaný tak jich tuze stryznil
a hned bez prodlení celý skrvavený do žaláře vsadil.
Jestli v naše bohy věřit nebudete,
tedy tak ztryzněny nechám ve vězení až hladem zemřete.
[Ojciec rozgniewany tak ich srogo dręczył
i bez zwlekania skrwawionych do lochu wtrącił.
Jeśli w naszych bogów wierzyć nie będziecie,
udręczonych zostawię w więzieniu aż z głodu umrzecie].
( J-1256)

⩶ 120 ⩶

�Trzy pozostałe z obrazów innowiercy-okrutnika także wiążą się z cytowanymi
już pieśniami o nawróceniach – historią pobożnej Vilimy z Budy ( J-138/J-615/
J-934/J-1581/J-2404), hiszpańskiego kowala-bezbożnika ( J-1091) i Kudriška, syna
pogańskiego bogacza ( J-35/J-1843). W pierwszej z nich ojciec początkowo przeklina swą córkę i grozi jej śmiercią, co opisują dwie analogicznie zbudowane zwrotki:
Otec dceru proklínal, smrtí jí vyhrůžku dal,
ona ale nedbala, jen se pokřtit nechala.
[…]
Otec ji vyhrožoval, těžkou smrt představoval,
ona ale nedbala, svou pobožnost konala.
[Ojciec córkę przeklinał, groźbą śmierci ją straszył,
ona na nic nie dbała, tylko ochrzcić się dała
[…]
Ojciec ją prześladował, ciężką śmierć zapowiadał,
ona na nic nie dbała, na modlitwach swych trwała].
( J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404)

Gdy jednak groźby nie przynoszą skutku, okrutnik wciela je w życie, usiłując
zastrzelić dziewczynę podczas modlitwy przy przydrożnej kapliczce, a wreszcie napada w jej własnym pokoju i zabija, wbijając w serce miecz:
Přišel k ní v noční době, když byla na modlitbě,
flintu a meč v svéj ruce, takto pravi k dcerušce:
Nechtělas poslechnouti, já tě musím zabiti,
meč ji vrazil do srdce, převelice hluboce.
[Przyszedł do niej w nocy, gdy trwała w modlitwie,
w ręce miał miecz i flintę, tak odezwał się ku córce:
Nie chciałaś mnie słuchać, muszę cię zamordować,
miecz jej wbił prosto w serce, głęboko przewielce].
( J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404)

Morderstwo zostaje szybko wyjaśnione, bo władze doprowadza do sprawcy ślad
plam niewinnie przelanej krwi. Ojciec nie okazuje jednak skruchy, a wręcz z dumą
oznajmia, że swego czynu dokonał ex odio fidei: „Hned se vyznal s radosti, že mordoval ze zlosti, / ona se mnou hrdala, cizi víru přijala” [„Wnet przyznawał z radością, że mordował ze złością, / ona mną pogardzała, obcą wiarę przyjęła”]. Jest on
określony w tekście jako pohanský zarputilec, hrozný tyran i duše zatvrzlá, zaskakująca może się więc wydać dodana mimochodem informacja o wyrażonej przez
⩶ 121 ⩶

�niego przed śmiercią woli chrztu. Obraz śmierci mordercy na szubienicy wskazuje
jednak, że nie uzyskał on rozgrzeszenia: „Když ho katí věšeli, všichní lidé slyšeli, /
jak duše zatvrzela, třikráte zavolala” [„Gdy go kaci wieszali, wszyscy ludzie słuchali, / jak dusza zatwardziała, po trzykroć zawołała”]. Także hiszpański kowal z pieśni Smutný a žalostný opis o jedném bohaprázdném otci… dopuszcza się morderstwa
własnej córki, wcześniej drwiąc z jej gorliwej wiary w pomoc św. Barbary:
Tento bezbožný otec dlouhý nůž vytáhl,
do srdce ji ho vrazil, takto k ní promluvil:
Řka: nechť tobě pomůže ta tvoje patronka,
když ji tak věrně vzýváš, nechť tě uzdravuje.
[Ten ojciec bezbożny długi nóż wyciągnął,
wbił jej w samo serce i tak do niej mówił:
Prawi: niechaj ci pomoże ta twoja patronka,
którą tak wiernie wzywasz, niechaj cię uzdrowi].
( J-1091)

Śmiertelnie raniona dziewczyna, dzięki wstawiennictwu świętej, umiera dopiero po przyjęciu ostatniego namaszczenia. Kowal zleca również swojemu bratu
zabicie katolickiego narzeczonego córki, ale na skutek boskiej kary ich plan zupełnie wymyka się spod kontroli. Ostatecznie wszyscy członkowie pogańskiej rodziny umierają lub trafiają do więzienia.
Równie zajadły w swojej nienawiści do katolików jest ojciec Kudriška, który najpierw grozi synowi i usiłuje go przekupić, by w końcu zamknąć go w lochu
i torturować:
Nechceš-li poslechnouti, zlořečený proklatý,
Tvá milenka mé ruce, smrti neuhne více.
[…]
Otec ho za ruku vzal, poklad mu ukazoval,
V sklepě při pokladě na řetěz ho ukoval.
Zde když nechceš slyšeti, musíš mnoho trpěti.
Mrskal syna pro víru, třikrát denně hodinu.
[Jeśli nie chcesz mnie słuchać, nikczemniku przeklęty,
twoja miła z mej ręki nie uniknie śmierci.
[…]
Ojciec za rękę go złapał, skarby mu pokazał.
W piwnicy przy skarbie w łańcuchy go zakuł.

⩶ 122 ⩶

�Jeśli mnie nie chcesz słyszeć, dużo musisz cierpieć.
Za wiarę chłostał syna, co dzień trzykroć po godzinę].
( J-35/J-1843)

Oprawca nie poprzestaje jednak na uwięzieniu swego syna i postanawia wcielić w życie wygłaszane wcześniej pogróżki, mordując dziewczynę, która przywiodła go do przyjęcia katolicyzmu. Gdy wściekły oprawca wyrusza powozem, by zrealizować swój plan, sam ponosi śmierć w wypadku, spadając w przepaść:
Otec syna mrskával, zlostí pomstu volával,
Tebe zde usužuju, tvou milenku zabiju.
Jel přes les zamyšlený, jak oumysl vyplní,
Vraždu plnit pospíchal, krvožížnivě vzdychal.
Koně se zdivočili, ze skály s ním skočili,
Dvacet sáhu ze skály, do hlubiny propadli.
[Ojciec syna chłostał, w złości zemstę ogłaszał,
Ciebie tu zakatuję, miłą twoją zabiję.
Jechał lasem i myślał, jak swój plan wykonać,
mordować pośpieszał, aż żądzą krwi dyszał.
Konie się spłoszyły, ze skały z nim skoczyły,
dwadzieścia sążni ze skały, w przepaści zniknęli].
( J-35/J-1843)

Wszystkie wymienione przykłady realizują dość wiernie ustalony schemat. Brak
w nich możliwości porozumienia z innowiercą, który w obronie swojej religii, a właściwie z czystej nienawiści do chrześcijaństwa, nie waha się popełniać najgorszych
zbrodni. Po raz kolejny innowiercom przypisywane jest szczególne okrucieństwo
i zajadłość. Co ciekawe nie napotkałem w korpusie utworów łączących figurę pater furiosus z obrazem bluźniercy i świętokradcy (o ile za bluźnierstwo nie uznamy samego drwienia z czyjejś konwersji). Przemoc i agresja tej postaci wymierzona
jest wyłącznie w inne osoby, nie zaś symbole i przedmioty wiary. Jest ona również
ograniczona do małej grupy ważnych dla narracji bohaterów – ofiarą staje się jeden
lub dwoje bohaterów, kat działa samodzielnie, ewentualnie (jak w utworze o żydowskich dzieciach) przy wsparciu niewielkiej innowierczej wspólnoty. Znacznie
większą skalę przyjmują prześladowania przypisywane „obcym” w utworach zaliczonych przeze mnie do ostatniej, czwartej kategorii.

⩶ 123 ⩶

�4.5.5. Tyran – prześladowca u władzy
O ile poprzedni typ opisuje sytuacje rozgrywające się w niewielkim gronie bohaterów, zazwyczaj w rodzinie i bez większego udziału władz czy instytucji, a sprawca prześladowań reaguje bezpośrednio na akt konwersji ofiary, dalszy z motywów
przedstawia represje na większą skalę, w której uczestniczy ogół niekatolickiego
społeczeństwa. Również w tej kategorii wyróżnić można dodatkowe podtypy. Jako
najprostszy podział proponuję opozycję pieśni historycznych (zazwyczaj hagiograficznych) i pieśni aktualnych. Z tej pierwszej podgrupy wydzielić można ewentualnie teksty zawierające niejako „wzorzec” wszystkich obrazów wroga religijnego – utwory relacjonujące wydarzenia nowotestamentowe, zwłaszcza niezwykle
popularne opisy drogi krzyżowej, w których Chrystus jest szykanowany i katowany przez żydowski tłum.
Różnica w czasie wydarzeń wydaje się istotna ze względu na dobór potencjalnych innowierców w obu grupach – hagiograficzne pieśni historyczne przedstawiają jako wrogów rzymskich cesarzy i pogan, a więc nie wpływały raczej na
stosunek odbiorców do napotykanych w prawdziwym życiu „obcych”. Pieśni biblijne kształtowały i utrwalały antyżydowski stereotyp „chrystobójców”, zaś pieśni
współczesne wzmacniały ksenofobiczne nastroje i zachęcały do walki z politycznymi wrogami Austrii, którymi byli przede wszystkim innowiercy – Turcy, protestanccy Szwedzi i Prusacy czy Francuzi (katolicy, ale w okresie wojen napoleońskich przedstawiani również jako „czciciele drzewa wolności” walczący z religią;
zob. Klacek 2014: 81–82).
Obraz prześladowcy przypisywany był rzecz jasna przede wszystkim grupom,
które w rzeczywistości mogły wchodzić w kontakty z katolikami z pozycji władzy.
Stąd poza tekstami historycznymi, brak takiego obrazu Żydów, nieposiadających
własnego państwa, wojska czy możliwości narzucenia swojej woli innym. Wobec
tego modelowym przykładem innowiercy-tyrana stają się Turcy, jedyna z grup etnokonfesyjnych na trwałe wiążąca kategorię wroga religijnego i politycznego.
Figura Turka stała się symbolem okrucieństwa również w innych obszarach
kultury ludowej42, a zamiłowanie do przemocy było im przypisywane w kulturze
całej chrześcijańskiej Europy, także na obszarach będących z nimi w znacznie bliższym kontakcie niż ziemie czeskie (Szwat-Gyłybowa 1993: 72). Legendarne okrucieństwo mieli Turcy przejawiać między sobą nawzajem, w ramach relacji władzy
i hierarchii społecznej, ale przede wszystkim wymierzone miało być ono w ludność
42

Por. Turcy-przebierańcy w pochodach zapustnych, których znakiem stają się skrwawione
ręce (NEČMS 2007: 1078).

⩶ 124 ⩶

�chrześcijańską. Na terenach zagrożonych najazdami i obszarach nowo podbitych
lokalizowano krwawe historie rzezi ludności cywilnej, zwłaszcza kobiet i dzieci.
Przypisywano wówczas Turkom ustalony już w XVII w. repertuar zbrodni, skupiony na kaźniach zadawanych niemowlętom, kobietom ciężarnym i matkom karmiącym, przywołujący na myśl biblijny obraz rzezi niewiniątek (zob. Fiala 2014:
230–231). Na obszarach leżących w głębi Imperium Osmańskiego, w tym podbitej Ziemi Świętej, opisywano zaś brutalne represje wobec chrześcijan, zmuszanie ich do zmiany religii, rozbijanie rodzin i ucisk fiskalny (Rataj 2002: 263–265).
Wobec zagrożenia, jakie przez kilka stuleci (zwłaszcza od XVI do XVIII w.)
stanowiła dla chrześcijańskiej Europy ekspansja Imperium Osmańskiego, nie dziwi,
że wojny z Turcją i prześladowanie chrześcijańskiej ludności podbitych terytoriów
były tak popularnym tematem czeskich druków ulotnych i pieśni nowiniarskich już
od czasu bitwy pod Mohaczem w 1526 r. (Fiala 2014: 227). Do pierwszych tekstów czeskich klasyfikowanych jako pieśni kramarskie należy więc np. Píseň o Turku (Novotný 1940: 7–8), w której odnaleźć można już znane z późniejszych tekstów epitety: Turek ukrutný i Turky zlé (‘okrutny Turek’, ‘źli Turcy’). Figura Turka
zgodnie z ogólnoeuropejskim trendem stała się we wczesnonowożytnej kulturze
czeskiej archetypem wroga, zarówno religijnego, jak i politycznego, i obraz ten odnajdujemy również w czerpiących z niej drukach kramarskich. Wobec tak silnego stereotypu nie powinno zaskakiwać, że inni innowiercy pojawiający się historycznie w tej samej co Turcy roli najeźdźcy i okupanta przedstawiani są z użyciem
podobnych schematów. Zarówno Turcy, jak i heretycy stanowili bowiem potrójne zagrożenie (por. Tazbir 1981: 941) – dla państwa, Kościoła, ale również duszy
ludzkiej, bo aktywnie zmuszając wiernych do porzucenia katolicyzmu, odbierali
im perspektywę życia wiecznego.
Informację o przymuszaniu do odrzucenia wiary pojawiają się np. w pieśni Píseň
o pronásledování katolíků w Turcích ( J-57/J-139) z 1871 r., opowiadającej o prześladowaniu katolickiej rodziny w tureckim miasteczku Evina. Z tekstu dowiadujemy się m.in., że innowiercy odbierają chrześcijanom przedmioty kultu: „[…] obrázek a zlatý křížek Turci nám odebrali, / před kterým jsme se modlili a každý den
klekali” [„[…] obrazek i krzyżyk złoty Turcy nam odebrali, / przed którym się modliliśmy i co dzień przyklękali”].
Podczas klęski głodu ojciec opuszcza dom w poszukiwaniu jedzenia, zostaje jednak wówczas schwytany przez Turków i przykuty łańcuchem przy posągu
Mahometa, któremu ma oddać cześć: „Turci chtějí že se máme Mahometu klaněti” [„Turcy chcą, że się mamy Mahometowi kłaniać”]. Pobożny bohater nie ulega jednak przemocy i dzięki nadprzyrodzonej anielskiej interwencji cała rodzina
⩶ 125 ⩶

�zostaje ocalona przed więzieniem i głodem. Mniej szczęścia mają franciszkańscy
mnisi z obecnej w korpusie aż w 4 kopiach pieśni Píseň jistá a pravdivá o ukrutnosti turecké, dla których karą za wierność Chrystusowi ma być rozszarpanie przez
dzikie psy:
Tu Tureckej císař vydal ortel přeukrutný,
poněvádž tureckou víru nechtějí přijmouti,
by je vydal bez meškaní, za živa
englickejma psy těla k roztrhání.
[Tu cesarz Turecki wydał wyrok przeokrutny,
ponieważ tureckiej wiary przyjąć nie chcieli,
wydał ich prędko, aby ciągle żywym
psy angielskie ciała na strzępy porwały].
( J-137/J-989/J-1035/J-1319)

Gdy jednak, w zgodzie z hagiograficznym schematem, tortury nie odnoszą skutku, a zwierzęta obracają się przeciwko samym Turkom, mnisi zostają w końcu ukamienowani i ścięci, a ich dusze aniołowie zabierają prosto do nieba. Motyw prześladowania Kościoła obecny jest także w pieśniach wojennych, zachęcających do
walki przeciw wrogom Austrii (np. J-559, Horlivý zpěv k Panně Marii): „Na Turka tyrana pojďme rádi, nebo chce potlačit církev naší” [„Na Turka tyrana idźmy
wraz, bo chce on zniszczyć kościół nasz”], a narzucanie siłą obcej religii było również przypisywane Szwedom w przywoływanej już pieśni o cudach Jana Nepomucena ( J-448/J-567/J-673/J-700/J-944).
Jak już wspomniano, okrucieństwo innowierców nie ogranicza się do przymusu religijnego. W narracjach przedstawiających islamskie i protestanckie podboje częsty jest obraz niezwykle brutalnych rzezi, jakie zdobywcy urządzają katolickiej ludności cywilnej. Cytowana już pieśń do Matki Bożej Bardzkiej, Píseň horlivá
o blahoslavené Panně Maryi Vartovské… ( J-712), oprócz analizowanych już obrazów świętokradztwa przynosi także brutalne opisy kaźni zadawanych przez Brandenburczyków, którzy „jako vlk po krvi naší dychtí” [„jak wilk krwi naszej pragną”], katolickiej ludności cywilnej: „Všecky v půli dal přetínať, staré i mladé děti, /
muže, ženy nelitoval, všecky chtěl pohubiti” [„Wszystkich wpół piłą rżnęli, starych
i małe dziatki, / mężczyzn, kobiet nie szczędząc, wymordować chciał wszystkich”].
Doświadczane cuda, w tym śmierć świętokradców chcących sprofanować Najświętszy Sakrament, nie tylko nie skłaniają heretyków do zmiany postępowania, ale
wręcz wzmacniają ich morderczy zapał:
⩶ 126 ⩶

�Skrz to se jejich komendant rozhněval na křesťany,
poručil všem svým vojákům, by všecko mordovali,
staré, mladé, velké, malé, nic jim neodpustili.
[Przez to się ich komendant wściekł na chrześcijanów,
aby wszystkich pomordować, posłał swych żołdaków,
starzy, młodzi, duzi, mali, nikomu nie darowali].
( J-712)

Repertuar zachowań: mordowanie niemowląt, odcinanie kobietom piersi, zamykanie ludzi w kościołach i morzenie głodem czy grzebanie żywcem duchownych,
odpowiada zbrodniom przypisywanym w europejskim folklorze Turkom43, których echa znaleźć można np. w polskiej pieśni dziadowskiej o odsieczy wiedeńskiej
(por. Grochowski 2009: 349–352). Sądzę, że takie przedstawienie protestantów,
o których licznych nawróceniach w obliczu cudu informowały przecież cytowane
wcześniej teksty, wskazuje na dominację roli odgrywanej przez obcego w fabule nad jego identyfikacją etnokonfesyjną. Znaczy to, że konwersji w obliczu cudu
może dokonać bluźnierca, ale nie tyran, mający w fabule ściśle przypisaną funkcję.
Pochylając się nad podobnymi obrazami kaźni, warto zwrócić uwagę, że przedstawiani w nich innowiercy są zarazem okrutni i tchórzliwi. Ich skłonność do przemocy realizuje się bowiem wyłącznie wobec słabszych – brak opisów waleczności tureckich czy protestanckich żołnierzy na polu bitwy, co odpowiada również
przedstawionemu w kolejnym rozdziale obrazowi wroga politycznego, sięgającego często po nieczyste i podstępne metody, by stawić czoła szlachetnym i honorowym Austriakom.

4.5.6. Wnioski
Przedstawiony w powyższych punktach materiał potwierdza przypuszczenie, że bardziej od konkretnej identyfikacji etnokonfesyjnej obcego, dla jego przedstawienia
liczyła się odgrywana przezeń w narracji rola. Najczęściej obecne w pieśniach grupy wyznaniowe (Żydów, Turków, protestantów i nieokreślonych „pogan”) można
spróbować zestawić w tabeli wraz z czterema wydzielonymi schematami obrazowania innowiercy:
43
A także – wyjątkowo – prawosławnym Rosjanom, w pieśni nieobecnej w korpusie, ale znalezionej przeze mnie w zbiorach Muzeum w Ołomuńcu i w bazie Špalíček (KNM KP-105, Nová
píseň o ruské revoluci, jak mnozí křesťané pro víru Ježíše zahynuli), opowiadającej o plądrowaniu Częstochowy przez kozaków podczas powstania styczniowego.

⩶ 127 ⩶

�Konwertyta
Bluźnierca
Kat w rodzinie
Tyran

Żydzi

Turcy

Protestanci

Poganie

+
(+)44
+
(+)46

–
–
–
+

+
+
–
+

+
(–)45
+
+

Jak się wydaje, stereotyp Żydów, będących najbliższymi, bo żyjącymi obok Czechów innowiercami, jest najbardziej pojemny i dopuszcza wykorzystanie bohaterów tej religii w niemal wszystkich wariantach narracji o obcym religijnie. Obraz
Turka/muzułmanina jest najmniej elastyczny, co dość łatwo wytłumaczyć ograniczonym kontaktem z „obcymi” tej narodowości i ich religią, ale także wzajemnym
powiązaniem poszczególnych wizerunków obcego. Obraz kata w rodzinie wymaga wcześniejszej obecności konwertyty, więc nie występuje tam, gdzie dobrowolna
konwersja nie jest możliwa do wyobrażenia (w więc wśród muzułmańskich „arcywrogów”). Podobnie nawrócenie bluźniercy dotyczy jedynie bluźniercy „sprawdzającego” prawdziwość katolickiej wiary, a nie tyrana systemowo szkodzącego katolikom także pomimo świadomości, że to ich religia jest prawdziwa.
Kłopotliwa w interpretacji pozostaje kategoria pogańskości, bo być może niektóre jej wystąpienia należałoby – kierując się kontekstem pozajęzykowym, np. miejscem i czasem wydarzeń – zaliczyć do grupy protestantów, tym samym uzupełniając
tę grupę innowierców o nieobecny w tabeli wizerunek kata w rodzinie. Obraz pogan dodatkowo zaciemnia fakt, że być może niektóre użycia określenia pohané odnoszą się nie tyle do wyznawcy jakiejś religii, co do osoby niewierzącej lub wrogiej
katolicyzmowi (por. przypis 45). Jeżeli jednak uznać pogan przynajmniej w części
tekstów za odrębną grupę, brak wizerunku poganina-bluźniercy tłumaczyć można
tym, że większość odnalezionych w tekstach obrazów bluźnierstwa i świętokradztwa odwołuje się do niezbyt odległych wydarzeń historycznych. Nie mogą one zatem dotyczyć kultów pogańskich jako religii faktycznie nieobecnej w regionie Europy Środkowej w XVIII i XIX w.
44

Brak tekstów o profanacji hostii w korpusie, ale są one znane z innych źródeł.
Pieśń z druku J-1009/J-2112 (Nová píseň o pravdivém příběhu, který se stal na hranicích
prajských…), nazywa poganami bluźnierców kpiących z obrazu Chrystusa, ale wobec umiejscowienia akcji na terenie Czech tohoto roku (‘w tym roku’) (druk datowany na 1846 r.), kontekst skłania
do interpretowania tego określenia jako synonimu dla ‘bezbożnika’, a nie określenia innowiercy wyznającego swoją własną, odrębną od katolicyzmu religię. Ponieważ bluźniercy giną rażeni piorunem,
tekst został przedstawiony w punkcie 5.7.2. Ogień niebieski.
46
Wyłącznie w bardzo specyficznym charakterze – żydowscy kapłani i tłum skazujący na
śmierć Chrystusa.
45

⩶ 128 ⩶

�4.6. Wizerunki obcego – kryterium państwowe
W przeciwieństwie do kategorii obcości religijnej, która jest w pieśniach kramarskich wyraźnie reprezentowana i bez wątpienia była bliska sposobowi kategoryzowania świata przez ich odbiorców, kryterium przynależności do konkretnego organizmu państwowego stosunkowo rzadko wiąże się z utrwalonym wizerunkiem
obcego. W tym fragmencie pracy opieram się na kryterium politycznym, przyjmując zasadę, że za „swoich” uznawani byli obywatele cesarstwa habsburskiego, a za
„obcych” mieszkańcy innych krajów oraz nielojalni poddani cesarza. Taką decyzję
oparłem na wstępnej analizie korpusu, która spośród różnych interpretacji czeskiego patriotyzmu to właśnie tzw. patriotyzm ziemski, związany z lojalnością wobec
państwa, pozwala uznać za najczęściej występujący (kwestia kramarskiego rozumienia „ojczyzny” omówiona jest szerzej w punkcie 4.8.1.)47.
Przyjmując tę zasadę, wyróżniam dwa możliwe sposoby pisania o inności, choć
tylko w jednym z nich – stosunkowo rzadkim w badanym materiale – faktycznie
mowa jest o „obcym” obdarzonym konkretnym wizerunkiem. Pierwszy, najczęstszy sposób przywoływania inności przejawia się wyłącznie na poziomie nazwy.
Zazwyczaj są to toponimy różnego rzędu (kraj, region, miejscowość) określające
miejsce akcji. W takich przypadkach nazwy te nie wiążą się jednak zwykle z żadnymi konkretnymi skojarzeniami i obrazami, a służą jedynie uprawdopodobnieniu przedstawianej historii, zgodnie z przedstawioną wcześniej zasadą precyzyjnej
(przynajmniej pozornie) lokalizacji wydarzeń pieśni w czasie i miejscu. Opisywane tak miejsca i postaci są zazwyczaj uniwersalne, odpowiadają codziennemu doświadczeniu odbiorców i autora48. Realia obcych krajów ulegają bohemizacji, zarówno jeśli chodzi o sposób ukazywania przedstawianego miejsca, jak i często jego
nazwę. Choć akcja pieśni dzieje się np. w Hiszpanii, Rosji czy Turcji (i te choronimy odnoszą się do rzeczywiście istniejących miejsc), jednostki niższego rzędu
są wymyślane przez autora w oparciu o własną wiedzę i wyobraźnię (co zgadza
się z opisaną przez etnologów ideą ludowego sensualizmu; zob. Stomma 2002:
258–262).

47
Zważywszy na sygnalizowany już wcześniej komercyjny charakter druków kramarskich, konformizm i lęk przed cenzurą, oraz czas ich największej popularności wyprzedzający upowszechnienie czeskiego nacjonalizmu, kryterium etniczno-narodowe uważam za stosunkowo najmniej istotne dla czytelników i słuchaczy.
48
Mowa rzecz jasna o sytuacji wyjściowej, opisywane wydarzenia są często sensacyjne i szokujące, ale ta niezwykłość umiejscawiana jest w świecie odpowiadającym opisem środkowoeuropejskiej prowincji.

⩶ 129 ⩶

�Konkretne miejscowości noszą więc często nazwy czeskie, a przynajmniej ogólnosłowiańskie49, lub – równie swojskie dla mieszkańców monarchii habsburskiej –
niemieckie50, bohaterowie zaś mają czeskie lub niemieckie nazwiska51. Choć w niektórych przypadkach można przyjąć, że nazwy te mogłyby rzeczywiście pojawiać
się na opisywanym terytorium (np. niemieckobrzmiące nazwy w Polsce i Rosji), nie
są typowe dla regionu wydarzeń. Podobnie opisywane są miasta i wsie, w których
dzieje się większość historii. Nie posiadają one zwykle znaków charakterystycznych,
a jedynie sztampowy zestaw elementów takich jak młyn, nienazwana karczma, kościół bez konkretnego wezwania czy las. Zwykle nie pojawiają się jednak elementy,
które z dzisiejszej perspektywy świadczyć mogłyby o prawdziwym źródle informacji
i autentycznej wiedzy autora na temat opisywanego miejsca. Znacznie rzadziej spotkać można druki odwołujące się do rzeczywistych wydarzeń w odległych krajach,
w których nazwa – choć zniekształcona – odpowiada jakiejś istniejącej naprawdę
i możliwej do zidentyfikowania (pieśni takie mogą zawierać informację o źródle, na
jakim są oparte – np. wiadomości prasowej lub utworze obcojęzycznym52). Nawet
takie utwory nazwę „obcego” przywołują jednak wyłącznie incydentalnie. Wszystkie opisywane wydarzenia muszą dziać się w jakimś określonym miejscu, a bohaterowie skądś pochodzić. Z przywoływaną nazwą zazwyczaj nie wiąże się jednak
żaden konkretny stereotyp. Etnonimy są zresztą w tekstach znacznie rzadsze niż
toponimy, a fakt, że wydarzenia – morderstwo, cud czy klęska żywiołowa – dzieją się w określonym miejscu nie oznacza, że postępowanie bohaterów wiąże się ze
stereotypem dotyczącym mieszkańców tego kraju. Zdarzenie znacznie częściej służy nauce moralnej o uniwersalnym charakterze (kategoria obcości jest więc w tym
przypadku właściwie neutralna).
Oddzielną kategorię tworzą teksty odwołujące się do utrwalonych stereotypowych wyobrażeń pewnych nacji. Jest ich znacznie mniej i bez wyjątku wiążą się
z kontekstem historycznym. Oprócz obecnych już w poprzednim rozdziale grup
łączących identyfikację religijną z polityczną (muzułmańskich Turków i protestanc49

Np. bliżej nieokreślone Bolehrad i Milehrad ( J-35), Portova w Polsce ( J-427), Líbano(v)
w Hiszpanii ( J-1091) czy odimienne Evin(a) w Turcji ( J-57/J-139), Fedrovec w Rosji ( J-1061), Jiřice w Bawarii ( J-120/J-364) i Petrov(a) w Polsce ( J-46).
50
Np. Frinzdorf i Rosenwald w Rosji ( J-2501), Grossdorf na Śląsku ( J-2111).
51
Mieszkający w Polsce Jan Elstner ( J-70/J-1260/J-1399), Rosjanie Kudriš(ek) ( J-35/J-1843,
J-1061), Adam Fišer ( J-92/J-1011/J-1795/J-2503) i Jan Landmann ( J-2501), czy bawarski młynarz
Anton Zaleský ( J-1012).
52
Np. Vytažená z varšavských novin (‘Wyjęta z gazety warszawskiej’) ( J-69), Vytažená z vídenských novin (‘Wyjęta z gazety wiedeńskiej’) ( J-181), Vytištěná z ratobořických novin (‘Wydrukowano
z gazety ratoborzyckiej [raciborskiej?]’) ( J-1091).

⩶ 130 ⩶

�kich Szwedów), „obcy” o wyraźnym wizerunku to przedstawiciele narodów, które w XIX w. toczyły wojny z Austrią: przede wszystkim Francuzi i Prusacy. W zasadniczym rysie zgadza się to z badaniami pieśni ludowych innego charakteru niż
twórczość kramarska, np. zbioru Čeňka Holasa z początku XX w., o którym pisze
czeska onomastka Libuše Olivová-Nezbedová: „Etnonimy znajdujemy częściej tylko w pieśniach wojskowych, kilkakrotnie występuje Turek czy Tureček, pojedynczo Francuz i Prajzík. Związek z wyprawami wojskowymi nie ulega wątpliwości”
(1993: 287).
Sądzę, że na podział polityczny – inaczej niż na religijny – patrzeć należy jako
na zewnętrzny dla adresatów pieśni kramarskich, niewiążący się z ich zwykłym doświadczeniem i postrzeganiem świata. Silny nacisk na informacje o przynależności
państwowo-politycznej pojawia się wyłącznie w kontekście wojen, a więc sytuacji
wyjątkowej53. W codziennym życiu kontakt z obcokrajowcami był znacznie ograniczony (por. Sirovátka 1996: 27–44, Lněničková 1999: 293–294) i pojedyncze okazjonalne spotkania podczas pielgrzymek, podróży handlowych itp. nie wystarczały
do sformowania powszechnie podzielanego stereotypu. Do tego konieczny był masowy kontakt lub – ewentualnie – docierająca do ludności wiejskiej wieloma kanałami kampania propagandowa, budująca obraz wroga spiskującego przeciw państwu
i cesarzowi. Jak już zaznaczono, wspólne dla dużych grup społeczeństwa doświadczenie kontaktu z obcokrajowcami miało miejsce jedynie w przypadku toczących
się na czeskim terytorium kampanii wojennych. W czasie ich trwania „obcych” napotykali nie tylko żołnierze na polu bitewnym, ale również cywile mieszkający na
trasie wojskowych przemarszów i obciążeni ekonomicznymi kosztami konfliktu.
Podobnie jak przypadku innego religijnie przyjmuję, że większe znaczenie niż
konkretne nazwy i jednostki narodowo-polityczne ma tu ogólny wizerunek obcego, do którego w zależności od potrzeb przyporządkowywane mogły zostać różne
narody. Inaczej niż w poprzednim rozdziale, opisu nie rozpoczynam jednak od wymienienia nazw, jakimi określani są w tekstach pieśni „obcy”. Repertuar nazw własnych w drukach kramarskich jest bowiem bardzo szeroki, ale jednocześnie w większości przypadków są to nazwy geograficzne, które mają incydentalny charakter i nie
wiążą się z utrwalonymi obrazami. Nazwy znaczące, związane ze stereotypem, pojawią się przy opisie poszczególnych obrazów obcości oraz w syntetycznym podsumowaniu tego zagadnienia (punkt 4.7.). W ostatnim podpunkcie niniejszego
53
Por. tekst dialektolożki i etnolingwistki Anny Tyrpy dotyczący wizerunku cudzoziemców
w małopolskich pieśniach ludowych, gdzie kontakt z „innymi” w sytuacji wojny stanowi oddzielny
punkt związany z ich przedstawianiem na równi z kategoriami tak podstawowymi jak wygląd czy
typowe zajęcia cudzoziemców (Tyrpa 2007: 239–241).

⩶ 131 ⩶

�rozdziału (4.6.4.) zawarty jest natomiast komentarz do określeń funkcjonujących
jako puste znaki w utworach przedstawiających „innego” w sposób pozbawiony
konkretnego wartościowania.

4.6.1. Obcy – najeźdźca i okupant
Pierwsza rola, w jakiej występują w pieśniach obcokrajowcy, ma swoje źródło w rzeczywistych wydarzeniach historycznych. W okresie popularności druków kramarskich mieszkańcy Czech, Moraw i Śląska kilkakrotnie doświadczali przemarszów
wojsk i walk na własnym terytorium. Dwa konflikty dziewiętnastowieczne – wojny napoleońskie i wojna austriacko-pruska były na tym terenie szczególnie intensywne i wywarły najsilniejszy wpływ na obraz innego jako najeźdźcy i okupanta.
W tej roli przedstawiani są najpierw Francuzi54, a następnie Prusacy55. Podobnie
jak miało to miejsce w przypadku wizerunków „innego” religijnie, różne nacje wypełniające te same role były do pewnego stopnia utożsamiane ze sobą i przedstawiane jako współpracujące przeciw Austrii, nawet jeśli historycznie było to nieuzasadnione. Przykład takiego zaskakującego sojuszu odnajdujemy w pieśni Pozdravení
z vojenského ležení 1866, sugerującej wspólny atak na Austrię ze strony Prusaków
i Francuzów56:
Tam jsou nepřátele potrestani,
byli v nich Francouzové zmichani,
v Čechách se jim zalíbilo,
potom když skusili znechutilo.

[Tam leżą wrogowie pokarani,
byli wśród nich Francuzi wmieszani,
w Czechach się im spodobało,
lecz gdy spróbowali odwidziało].
( J-58)

Jako naród Francuzi najsilniej identyfikowany z agresorem, łączeni są w tekstach z większością negatywnych wydarzeń. Krótką wzmiankę o francuskiej pomo54
Obraz Francuza jako nieprzyjaciela Austrii sięga zapewne wcześniejszych konfliktów XVIII w.:
wojen o sukcesję hiszpańską (1701–1714), polską (1730–1735) i austriacką (1740–1748).
55
Do wojny 1866 r. nawiązuje rozsławiona m.in. przez Haškowskiego Szwejka pieśń o kanonierze Jabůrku, stawiającym Prusakom czoła pomimo utraty kolejnych kończyn. Choć jest ona często przytaczana jako najsłynniejszy przykład pieśni kramarskiej (np. Tarajło-Lipowska 2010: 86),
należy zaznaczyć, że była to parodia napisana kilkanaście lat po wojnie i z prawdziwie kramarską poetyką nie ma wiele wspólnego (zob. Scheybal 1990: 255–256).
56
Można więc przyjąć, że nie tyle Francuzi zostają całkowicie zastąpieni przez Prusaków w kategorii wroga politycznego, co raczej uwaga autorów i odbiorców koncentruje się zawsze na jednej
z kilku nacji umieszczonych we wspólnym zbiorze „najeźdźców”, w zależności od sytuacji politycznej lub historycznej bliskości konkretnych wojen.

⩶ 132 ⩶

�cy dla wrogów Austrii: „Francouz na pomoc pospíchá králi sardinskému” [„Francuz
na pomoc pośpiesza królowi sardyńskiemu”] znajdujemy w pieśni o wojnie z Sardynią w 1859 r. ( J-985, Nová píseň aneb prosba k Bohu v čas soužení), nieco więcej
informacji w druku o powstaniu w Neapolu w 1848 r. ( J-27/J-47/J-894/J-1002,
Žalostná píseň o reberií w Netalií) – w obu powyższych przypadkach są to zresztą
informacje zgodne z rzeczywistą sytuacją polityczną:
Tak hned Talijání Francozovi psali,
by byl jejich králem za to jej prohlásili.
Francouz k sardinskému králi psal z radosti,
by pomoci přišel a z vojském tam dojel.
[Wnet więc Italianie do Francuza piszą,
że za swego króla chętnie go ogłoszą.
Francuz do sardyńskiego króla rad pisał,
by z pomocą przyszedł i z wojskiem tam pośpieszał].
( J-27/J-47/J-894/J-1002)

Obraz najeźdźcy budowany jest z dwóch perspektyw w pieśniach różnych gatunków – pierwsza z nich to punkt widzenia żołnierza, druga – cywilnego mieszkańca podbitego terytorium. Punkt widzenia żołnierza wyprawiającego się na wojnę
z „obcymi” odnaleźć można w rekruckich pieśniach lirycznych i w pieśniach nowiniarskich opisujących konkretne kampanie i potyczki. Główną cechą „obcych”
widzianych z perspektywy idącego na wojnę rekruta jest ich waleczność i odwaga
połączone z okrucieństwem i brakiem litości. Tak na przykład w pieśniach z czasów wojen napoleońskich, np. utworze Nová píseň srdnatého vojina, odnajdujemy
obraz wojska francuskiego jako nieustraszonego:
Ta francouzská armáda,
v širokém poli stoji,
pojďte sem kamarádi,
žadného se nebojí.

[To francuskie wojsko,
w szerokim polu stoi,
śpieszcie towarzysze,
nikogo się nie boi].
( J-9)

Z pozytywnie ocenianą odwagą często łączone jest jednak negatywne okrucieństwo. Bezlitosny na polu bitwy nieprzyjaciel ukazany jest w pieśni Píseň nová
k Panně Marii, všem věrným křesťanům na světlo vydaná. Opowiada ona o cudownym ocaleniu przez Maryję trzech synów biednej wdowy podczas bitwy pod Dreznem w 1813 r. Zanim w wydarzenia włącza się nadprzyrodzona siła, ranni żołnierze
⩶ 133 ⩶

�wydają się być skazani na śmierć, ponieważ napoleońskie wojsko nie oszczędza nawet rannych nieprzyjaciół:
Francouzové jsou k nám jeli,
ty šavle v rukach měli,
že my ještě tří živí jsme,
hned nás rozsekat chtěli […].

[Francuzi na nas jechali,
szable w rękach trzymali,
że my trzej jeszcze żyjemy,
więc nas porąbać chcieli […]].
( J-469)

Jako okrutni i groźni przedstawiani są Francuzi również w pieśni Nová píseň
o loučení vlastence, która w sentymentalny sposób relacjonuje pożegnanie rekrutów ze swoimi bliskimi:
Přehrozný pláč nařikání,
v naších zemích nastaly,
když ubozí rodičové své dítky dát musejí,
před hrozného nepřítele Francouze ukrutného.
[Okropny płacz i lamenty,
przyszły do naszych ziemi,
że strapieni rodzice swoje dziatki oddać muszą,
przed strasznego przeciwnika okrutnego Francuza].
( J-4)

Taki dobór cech pozwala pieśniom wywrzeć odpowiedni skutek emocjonalny
(podkreślanie niebezpieczeństw czekających na żołnierza wzmacnia sentymentalny
wydźwięk pieśni przedstawiających pożegnania z rodziną), a ponadto wpływa na
funkcję propagandową tekstów. Jeżeli bowiem wróg jest przedstawiany jako szczególnie potężny, pozytywny obraz armii i wodzów habsburskich zostaje zachowany, niezależnie od rzeczywistego wyniku walk. Zwycięstwo nad silnym przeciwnikiem jest powodem do dumy i wysławiania habsburskich wodzów i żołnierzy, ale
również klęska nie staje się powodem do spadku morale, ponieważ wynika z nierównych sił lub wrogiego podstępu. Często w odniesieniu do wroga pojawia się informacja o jego przebiegłości, np. sformułowanie francouská chytrost w pieśni Píseň
z příběhu této vojny vytažená ( J-3), albo słowa „[…] Prus dlouhy čas s chytrostí, škodil převelice naší vlasti” [„[…] Z przebiegłością Prus czas długi, państwu naszemu
szkodził”] w pieśni Nová píseň o krutém boji Rakouska proti Prusům v Čechách…,
oznaczonej numerem J-210/J-2411. Zarzucanie wrogom niehonorowego postępowania pozwalało bez ryzyka narażenia się cenzurze relacjonować także niepowo⩶ 134 ⩶

�dzenia austriackiej armii, np. w utworach opisujących bitwę pod Sadową, jak cytowany powyżej druk, mówiący o zdradzie planów:
Bože dej, ať zradce vlasti zhyne,
Ať tvá spravedlnost kyne,
Snad plán boje je zrazeny,
Prus jest s velkou sílu postaveny.

[Boże spraw, niech kraju zdrajca sczeźnie,
A sprawiedliwość twa kwitnie,
Chyba plan nasz był odkryty,
Prusaków siła staje do bitwy].
( J-210/J-2411)

Zasadniczo pieśni kramarskie, nawet te opisujące konkretne bitwy, nie dostarczają wielu informacji o ich faktycznym przebiegu. Zawierają raczej ogólnikowe opisy, często będące sztafażem dla nauk moralnych i sentymentalnych historii,
jak w przytaczanej pieśni o cudem ocalonych rannych żołnierzach. W przypadku wojen napoleońskich, po ostatecznym zwycięstwie koalicjantów Habsburgów,
postać samego Bonapartego staje się symbolem gniewu i pychy, a jego upadek widziany jest jako boska kara (podobne ujęcie w polskim folklorze przywołuje Janina Hajduk-Nijakowska, 1983: 30). W druku Píseň z příběhu této vojny vytažená57,
czytamy więc, że Napoleon:
[…] chtěl dobyvat mnohých krajin
Boha odpovrhl, a na tom přestat nechtěl,
celý svět pod svou moc chtěl,
a naše země loupiti, v lidskej krvi se broditi,
Pán Bůh to mít nechtěl.
[[…] chciał zdobywać wiele krajów
Boga się wyrzekł, na tym się nie zatrzymał,
świat cały w swej władzy chciał,
i ziemie nasze spustoszyć, w ludzkiej posoce chciał brodzić,
lecz mu Pan Bóg nie dał].
( J-3)

Stereotyp Francuza – bezlitosnego przeciwnika wszedł do folkloru i jest obecny także w tekstach niedotyczących bezpośrednio nowin wojennych i wiadomości politycznych. To, że mieszkańcy Europy Środkowej swój obraz Francuza budowali głównie w oparciu o doświadczenia zdobyte podczas konfliktów zbrojnych,
wydaje się potwierdzać analiza polskich źródeł folklorystycznych dokonana przez
57

Przedruk pieśni opatrzony komentarzem umieszcza w swojej antologii Jiří Fiala (1989:
211–214).

⩶ 135 ⩶

�Annę Tyrpę, w której czytamy58: „Absolutną przewagę w zaświadczeniach gwarowych dotyczących Francuzów mają te, które odnoszą się do kolejnych wojen. Wojny te […] stawiały wielu polskich wieśniaków po przeciwnej niż Francuzów stronie
frontu” (Tyrpa 2011: 192).
Przykład pieśni lirycznej, w której stereotypowy wizerunek Francuzów pojawia się mimochodem, stanowi Kratochvilná píseň mládencům a pannám k potěšení
vydaná, zaczynająca się od słów: „Kdybych já se nebál Andulko tvé zrády…” [„Gdybym ja się nie bał Andulko twej zdrady…”]. Zawiera on wierszowany dialog dwojga zakochanych, w którym Honzíček grozi, że jeśli rodzice Andulki nie pozwolą młodym na ślub, pójdzie on na wojnę z Francuzami i niechybnie na niej zginie:
Ti francouští lidé,
Ti jsou neustupní,
Ti nedají pardon,
Neb jsou jako vzteklí,
Neb jsou jako vzteklí.

[Ci francuscy ludzie,
Są nieustępliwi,
Nie dadzą pardonu,
Bo są jako wściekli,
Bo są jako wściekli].
( J-1044/J-1057/J-1285)

Obraz wroga jako okrutnego i nie zawsze postępującego honorowo bez wątpienia odgrywał znaczącą rolę propagandową – zagrzewał do boju i rozwiewał
wątpliwości co do sensu walki w obronie państwa austriackiego. W odpowiedzi
na obcą przemoc niektóre z pieśni zachęcały do równie bezlitosnego traktowania
wroga. Nová píseň o myslivcích ( J-2403) opiewająca zalety służby w oddziałach jegrów, wzywa do zemsty na Francuzach, argumentując to ich poczynaniami w podbitych krajach: „Neb milosti žádné není, vyhubili tolik zemí, / zlato stříbro pobrali, dobytek, chleb vyžrali” [„Nie będziemy litowali, tyle krain wyniszczyli, / złoto,
srebro zabrali, bydło, chleb wyżarli”].
Obrazy ucisku ludności cywilnej i plądrowania ojczystych krain przez nieprzyjaciół były drugim z elementów wzmacniających przekaz propagandowy.
Informacje takie pojawiają się w pieśniach wojskowych, w tym na marginesie niektórych cytowanych już wcześniej utworów, np. w druku J-58: „Kolem Reichemberku Prajz rabuňk měl, sukna a peníze pro vojsko chtěl” [„Pod miastem Libercem Prusak rabował, sukno i pieniądze rekwirował”], albo w pieśniowym opisie
bitwy pod Sadową:
58
W przypadku polskich chłopów do doświadczeń wojennych dodać należy również walkę
przeciw Francji w szeregach armii pruskiej. O wizji Francuza-rabusia pustoszącego wsie pisze również folklorystka Janina Hajduk-Nijakowska (1983: 30).

⩶ 136 ⩶

�Prusové volají hlasem řádně,
Ať žije pruský král, Bedřich59 slavně,
Čechům chleb, peníze vzali,
Města a vesnice zapalili.

[Prusacy wielkim głosem wołają,
Niech żyje Frydrych, król wiwatują
Chleb, pieniądze Czechom wzięli,
Wsie i miasta podpalili].
( J-210)

Przede wszystkim jednak znaleźć można je w specyficznej podgrupie pieśni
przedstawiających obcą władzę w Czechach i na Morawach w satyrycznym ujęciu.
Tworzą one drugą perspektywę, z której przedstawiani są „obcy” – punkt widzenia
ludności cywilnej. Tu nacisk kładziony jest na trudności ekonomiczne i zagrożenia
spadające na zwykłych mieszkańców podbitych terenów. Inaczej jednak niż w pieśniach wojskowych i w obrazie obcego religijnie-tyrana (zob. 4.5.5.), represje jakie
spadają na Czechów z rąk „obcych” nie mają tak tragicznego i tak brutalnego charakteru. W przeciwieństwie do pieśni operujących kryterium religijnym, nie ma tu mowy
o absolutnej kategorii walki dobra ze złem, a raczej o ścieraniu się rzeczywistych
ludzkich interesów. Najeźdźcy przedstawiani są jako uciskający cywilną ludność, ale
ich obraz jest znacznie bardziej realistyczny – wróg nie eksterminuje cywili, ale żyje
na ich koszt, a w pieśniach mowa jest o wyjadaniu zasobów, obowiązku nocowania,
prania i gotowania nieproszonym gościom – informacje te zgadzają się z narracjami
wspomnieniowymi i statystykami przywoływanymi w opracowaniach historycznych
(por. Vaňáček 1965: 43–45). Rekwizycje i rabunki stanowią główny temat całych
utworów, np. druku J-2: Nová píseň60. Niemal cała pieśń poświęcona jest trudnościom doświadczanym przez morawskich chłopów, których domy i gospodarstwa
zajmują francuscy żołnierze, traktujący prawowitych właścicieli jak służbę. Gości nie
sposób przy tym zadowolić byle czym i bez ustanku oczekują oni kolejnych usług:
Ach můj milý krajane, upřimný Moravane,
[…] dáváš Francouzům vinu,
že od nich tuze soužený ani nemáš odlehčení,
tvá žena i s čeledí moc trpěti musejí
[…]
59
Interesujące jest tu przywołanie imienia Fryderyka (Bedřich), mimo że w czasie wojny prusko-austriackiej królem Prus był Wilhelm I. Można na to patrzeć jak na kolejne potwierdzenie ahistoryczności twórczości kramarskiej (najsłynniejszym władcą Prus był Fryderyk Wielki, więc każdy
król pruski jest z nim identyfikowany), ale pomyłka może wynikać również z faktu, że armią pruską
w opisywanej bitwie dowodził książę koronny Fryderyk Hohenzollern.
60
Kopia nr J-2 ze zbiorów Muzeum Komeńskiego jest niekompletna, brak w niej kart ze
zwrotkami od 3. do 12. i od 21. do 32., ale pieśń przedrukowana jest w całości (32 zwrotki) w antologii Fiali (1989: 139).

⩶ 137 ⩶

�Francouz za ním pospíchá, sedlák zas pryč utíká,
chce mít vína lahodnější, kachny, husy jsou chutnější.
Vem, sedláku, vem, kde vem, přines kachny, husy sem!
[…]
Zas napadla mě starost, mám Francouzům prádla dost?
Francouz praví: Du musst waschen, katě, Hemder und Kamaschen!
Sedlák boty vixuje a jim všechno pucuje.
Ach mój miły rodaku, poczciwy Morawiaku,
[[…] Francuzów chcesz winić,
że z nimi ciągłe skarania nie masz wcale odpocznienia,
żona twa wraz z czeladzią wiele wycierpieć muszą
[…]
Francuz za nim wciąż goni, wieśniak się nie uchroni,
chce mieć wino przyjemniejsze, kaczki, gęsi najsmaczniejsze.
Nie dbam o to, skąd je masz, kaczki, gęsi na stół dasz!
[…]
Nie mam chwili wytchnienia, ma Francuz dość odzienia?
Francuz mówi: Du musst waschen, portki, Hemder und Kamaschen!
Wieśniak buty pastuje i wszystko im rychtuje].
( J-2)

Francuzi w pieśni swoje żądania wyrażają po niemiecku, co jest uzasadnione
warunkami językowymi na terytorium monarchii habsburskiej, ale jednocześnie
pozwala sądzić, że uciskający cywili żołnierze mogą być tak naprawdę dowolnej narodowości. Naprzeciwko „obcych” stawały w czasie wojny armie cesarskie i sojusznicze, które również zdobywały aprowizację we wsiach i choć oficjalnie ich broniły, tak samo jak wrogowie naprzykrzały się czeskim chłopom61. Brak informacji na
ten temat bez wątpienia jest wynikiem cenzury, ale być może w pieśniach o obcym
ucisku w niebezpośredni sposób pobrzmiewa również skarga na wojenne trudności wywoływane przez swoich.
W podobnym, choć jeszcze bardziej satyrycznym duchu przedstawione są
pruskie rządy w Czechach w 1866 r.62 (pieśń J-1906, Prusů jídlo a pítí do písně uvedené). Zawiera ona opis obcych żołnierzy, którzy niczym szarańcza dosłownie po61

Warto tu przywołać, nieobecną niestety w analizowanym korpusie, pieśń zachęcającą Czechów do goszczenia maszerujących przez kraj w 1799 r. wojsk Aleksandra Suworowa. Tekst stanowił
propagandową odpowiedź na pogłoski o szczególnym okrucieństwie i dzikości Rosjan (zob. Scheybal 1990: 155–157).
62
W kontekście wojny austriacko-pruskiej istotną rolę satyrycznych, ale realistycznych w swym
przekazie pieśni opisuje Václav Pletka (1966: 19).

⩶ 138 ⩶

�żerają wszystko na swojej drodze63. Tekst wymienia rozmaite produkty spożywcze odbierane czeskim chłopom, a pomimo swojego humorystycznego charakteru
piętnuje zachowanie Prusaków, nie pozostawiając ich bez kary, łupieżcy umierają
bowiem z przejedzenia:
Na hodách jest hojnost masa piva
To pruský žaludek rád užívá
Tam jest hojnost kávy, vdolku, chleba
To Prusům v Rakusku trhá střeva.
[…]
Toho jsme se jistě přesvědčili,
když u nás vojáci pruští byli,
Ti jedli a pili podle vůle,
mnozi došli smrtelného cíle.

[Na biesiadzie w bród mięsa i piwa
Pruski żołądek sobie używa
Mnóstwo tam kawy, jest chleb i pączki
Aż Prusom w Austrii rozrywa kiszki.
[…]
O tym pewnie-śmy się przekonali,
gdy tu Prusacy stacjonowali,
Oni co chcieli pili i jedli,
liczni na łożu śmiertelnym legli].
( J-1906)

Jak widać, choć pieśni opowiadają o zdarzeniach obiektywnie trudnych i uciążliwych dla Czechów, mają zupełnie inny charakter niż pieśni oparte na kryterium
religijnym, gdzie nie do pomyślenia byłoby humorystyczne przedstawianie grasujących po kraju heretyków. Brak nienawiści w stosunkach między zdobywcami a pokonanymi sprawia, że w przypadku obcości politycznej możliwe i zrozumiałe bywają próby układania się z okupantem dla własnej korzyści. Humorystyczny przykład
takiej narracji zawiera pieśń pt. Světulka, věkem sešlá udává pravdivou píseň64. Tekst
opowiada o starej pannie, która wiąże się z pruskim żołnierzem, by czerpać z tego
związku materialne korzyści, gdyż wybranek dzieli się z nią zrabowanymi od innych wieśniaków dobrami:
O můj zlatý Martinek dobrý Prajz rozeny,
on nosival domácí slaniny, uzeniny.
Koláče marcipany mouku kafe vejce,
a to jenom sesbíral kupcovi neb selce.
[O mój złoty Martinek dobry rodak pruski,
przynosił mi domowe słoniny, szyneczki.
Ciasteczka marcepany mąkę jajka kawę,
które zebrał kupcowi albo wiejskiej babie].
( J-1507)
63

Podobne obrazy odnaleźć można w kilku innych utworach przedrukowanych w antologii
Pletki (1966: 114–118, 127–131).
64
Przedruk z komentarzem – zob. Pletka 1966: 111–113.

⩶ 139 ⩶

�Bohaterka zostaje w pieśni wyśmiana, a w finale porzucona przez Prusaka, który
po skończonej wojnie wraca z wojskiem do domu i odmawia zabrania markietanki ze
sobą. Jej sukces jest więc krótkotrwały i traci ona wszystko, co zyskała w efekcie zdrady
swojej ojczyzny. Nauka moralna jest więc jasna – zdrajczyni sama zostaje zdradzona:
Starý panně růženec, ještě starší máry,
to ti Prajzi za lásku všem zradám popřáli.
Adie, můj Martinku! Měj se v Prajsku dobře,
já zde musím zůstati, až mne práce dodře.
[Starej pannie różaniec, jeszcze starszej mary,
takie zdrajcom Prusacy zostawili dary.
Adieu, mój Martinku! Miej się w Prusach pięknie,
ja tu muszę pozostać, aż od pracy zdechnę].
( J-1507)

Całość pieśni utrzymana jest jednak w humorystycznym duchu, bez przywoływania wielkich idei i kategorii związanych z polityką, a bohaterka w swoim postępowaniu kieruje się przede wszystkim pragmatyzmem. Sugestia wspierania przez niektórych Czechów obcych wojsk pojawia się ponadto w pieśni J-3, Píseň z příběhu
této vojny vytažená. Utwór wymienia Czechów czekających na Napoleona jako wyzwoliciela spod obowiązków pańszczyźnianych, wyśmiewając ich naiwną wiarę65:
„Kde jste, vy hloupí proroci, a velcí uštípaci svého zeměpána? / Mluvili jste o svobodě, jak Bonapart do Čech přijde, že vám bude dána” [„Gdzie się podziali głupi
prorocy, wielcy szydercy miłościwego pana? / Mówiliście o wolności, gdy Bonapart do Czech przyjdzie, że wam będzie dana”].
Także cytowana już pieśń o cierpieniach morawskich gospodarzy kontrastuje
nakładane na nich przez okupanta obowiązki z marzeniami o wolności i równości,
wyrażanymi wcześniej przez niektórych chłopów:
Ty nešťastni sousedí v pekle to uslyšeli,
že Francouz bude zde králem a sedlák desátku zbaven,
že pominou roboty, zatím nemáte boty.
[…]
Musím souditi taky, že má Bůh rád sedláky,
hlas jejich brzo vyslyšel, král francouzský k každému přišel,
65
Pieśń cytowana jest przez historyka Michaela Vaňáčka (1965: 10). Na kolejnych stronach
jego książki znaleźć można szczegółowe informacje o nastrojach politycznych na morawskiej wsi
w okresie wojen napoleońskich, w tym o profrancuskiej agitacji.

⩶ 140 ⩶

�svobody udělil dost, stala se jim ta milost.
[…]
Já se tě tážu světle, kde máš své bankocetle?
Francouzi vám jich pobrali, stříbra, zlata hojnost měli,
nyní tvůj dům prázdný jest, od Boha na všecky trest.
[O nieszczęśni sąsiedzi w piekle-ście to słyszeli,
że Francuz będzie nam władał podatków nie nakładał,
zniosą na pańskim pracę, teraz butów nie macie.
[…]
Prawdę jak sądzę powiem, Bóg sprzyja rolnikowi,
głosy wasze usłyszał, u każdego francuski król zawitał,
wolności dał wam dość, poznaliście łaskawość.
[…]
Pytają mądre głowy, gdzie pieniądz papierowy?
Francuzi je wam zabrali, srebrem, złotem się sycili,
pusta twoja chałupa, to od Boga nauka].
( J-2)

Finał pieśni jasno wyraża procesarską propagandę i nakłania do posłuszeństwa
legalnej habsburskiej władzy:
Tuto píseň zavirám, vám, sedláci, povidám:
Roboty pilně konejte, desátky patřicí dejte,
císař pán je vaším králem na věčné věky – amen.
[Tę pieśń swoją zamykam, wam, rolnicy powiadam:
Pańszczyznę swą odrabiajcie, dziesięciny wypłacajcie,
cesarz pan jest waszym królem na wieki wieków – amen].
( J-2)

Powyższy przykład pokazuje, że pieśni kramarskie bronią status quo – choć
ich autorzy mają świadomość niezadowolenia chłopów z obowiązków pańszczyźnianych, uważają istniejący porządek świata za uświęcony tradycją i zgodny z Bożą
wolą. Taka wizja świata obecna jest również w pieśniach opisujących wrogów wewnętrznych w obrębie państwa habsburskiego, gdzie bunt przeciw cesarzowi przedstawiany bywa jako reakcja na klęskę nieurodzaju czy zbyt wysokie podatki (4.6.3.).
Przyczyna jest więc zrozumiała, lecz reakcja buntowników niewłaściwa, bo propagowany w większości pieśni fatalizm nakazuje znoszenie swego losu z pokorą.
Nieoczywistą konsekwencją takiego postrzegania świata może być pozornie
niespójne, zniuansowane przedstawianie przedstawicieli wrogich nacji. Wydaje
się, że operowanie nazwami narodowości stanowiło pewne uproszczenie, którego
⩶ 141 ⩶

�świadomość mieli autorzy i czytelnicy. W przypadku pieśni o wojnach toczonych na
czeskim terytorium Francuzi czy Prusacy to zawsze członkowie obcych wojsk, a więc
osoby nastawione do czeskiej ludności wrogo i przedstawiane z niechęcią (i to ich
dotyczy stereotyp). Z drugiej strony odbiorcy z własnego doświadczenia wiedzieli, że
obowiązek wojskowy jest nieunikniony. Niechęć do obcych żołnierzy, których los postawił w roli okupantów, nie musiała więc stać na przeszkodzie współczuciu ich rodzinom, pozbawionym żywiciela, i ludności cywilnej w kraju agresora (sugeruje to przy
autoidentyfikacji dominację kryterium klasowego nad państwowo-narodowym).
W korpusie odnalazłem nieliczne teksty, które choć wydane w okresie wojny,
opisują ze współczuciem wydarzenia we wrogich politycznie krajach. Dodatkowym
czynnikiem, który odgrywa przy tym rolę, jest wspomniana już bohemizacja obcych realiów – mieszkańcy Francji czy Prus są przedstawiani identycznie jak Czesi,
a ich wartościowanie w tekście zależne jest od indywidualnego postępowania. Konsekwentnie negatywny stereotyp najeźdźcy dotyczy jedynie żołnierzy tych państw
obecnych na czeskim terytorium. Przykład tego, że wojenny stereotyp okupanta
nie zawsze przekłada się na obraz całej narodowości stanowić może druk z okresu
wojny z Prusami pt. Žalostná píseň o pěti sirotkách a zázračném pacholeti… Choć
wszystkie postacie w historii to Prusacy, narrator sympatyzuje z doświadczonymi
przez wojnę ubogimi ludźmi nawet we wrogim kraju:
Krutá vojna, hrozná nemoc, jest veliký trest Boží,
manžel musí být ve vojně, manželka s pětí dítky,
čeká na svého manžela, až se z vojny navrátí,
manželka v koleře právé, se světem se rozloučí.
[Straszna wojna, ciężki mór, to wielka Boża kara,
mąż przy wojsku być musi, żona z pięciorgiem dzieci,
czeka na męża swojego, kiedy z wojny powróci,
żona cholerą złożona, już ze światem się żegna].
( J-79)

Drugim przykładem podobnego zniuansowania (lub, co również możliwe, niekonsekwencji autora) jest pieśń pt. Příkladná píseň o přehrozné a ukrutné nynější
francouské vojně…, która opisuje grabieże, jakich dopuszczają się źli francuscy żołnierze na własnych rodakach66:
66
Być może – co zdaje się sugerować pełny tytuł (Příkladná píseň […], kterak oni nás ti ukrutní tyrani sužujou…) – w pierwotnym zamierzeniu tekst dotyczyć miał morawskiej chłopki, ale wydrukowana
pieśń akcję wydarzeń umieszcza we Francji, gdzie „Francouz zlé děla, neb má hroznou sílu lidů, nad žádnym lítost nemá” [„Francuz zło czyni, bo ma straszną rzeszę ludzi, nad nikim nie ma litości”].

⩶ 142 ⩶

�Neb Francouzi zlé dělaji, žádného nelitujou,
města pole i vesnice, všecko všudy plundrujou,
lidi mordujou nevážně, tý ukrutné tyrané,
aní děti nelituji maji srdce kamené.
[Bo Francuzi źle czynią, nikogo nie oszczędzają,
miasta pola nawet wioski, wszystko wszędzie plądrują,
ludzi strasznie zabijają, ci okrutni tyrani,
nawet dzieciom nie odpuszczą serca mają z kamieni].
( J-194)

Opisywany francuski żołnierz określany jest – zgodnie ze stereotypem – epitetami takimi jak hrozný, přeukrutný, rozsápaný Francouz (‘straszny’, ‘przeokrutny’,
‘rozjuszony Francuz’) i ukrutný bezbožník (‘okrutny bezbożnik’), a jego ofiarą pada
biedna wdowa – postać wręcz archetypiczna, osoba najbardziej bezbronna i zawsze
obdarzana w pieśniach kramarskich współczuciem (zob. punkt 4.9. przedstawiający wizerunki obcości w hierarchii społecznej).

4.6.2. Obcy – odległy wróg
Swoisty łącznik między dwiema kategoriami, religijną i polityczną, stanowią grupy, w których przypadku identyfikacja religijna jest równoznaczna z identyfikacją
państwowo-narodową. Są nimi dwie wspomniane wcześniej nacje, Szwedzi i Turcy.
O ile jednak w tekstach mówiących o Szwedach – zapewne ze względu na ich historyczny charakter, dotyczą bowiem XVII w. – obraz zdecydowanie skupia się na
wrogości religijnej (do tego stopnia, że o politycznym aspekcie wojny nie ma w ogóle mowy), wizja wojen z Turcją łączy argumentację religijną z polityczną67. Pieśni
dotyczące wojen końca XVIII w., poświęcone m.in. triumfom Gideona Laudona,
zdobywcy Belgradu w 1788 r., czasem dodają do motywów związanych z wojną z innowiercami także element walki politycznej, poprzez podkreślanie konfliktu cesarza z sułtanem i opisywanie zysków i strat terytorialnych Habsburgów (zob. Fiala
2014: 232). Za przykład posłużyć może utwór zatytułowany Nová píseň o slavným
pánu jenerálu Gedeonu Laudonu, který Bělohrad dobyl, w którym odnajdujemy listę habsburskich terytoriów, dotkniętych przez wojnę z Turkami, oraz informację
o odzyskaniu przez cesarza kontroli nad Serbią. Pieśń zamyka wezwanie do modlitwy o pomyślność Austrii i jej władcy, Józefa II:
67

A w okresie wojny rosyjsko-tureckiej 1875–1878 również etniczno-narodową, gdy Turek
przedstawiany jest jako wróg Słowian (Klacek 2014: 76–77).

⩶ 143 ⩶

�Radůj se již země česká, rakouská, moravská, slezská,
Laudon velká hrdina, zahání neznaboha Turka, zlého pohana.
Uherská země již plesej, proto, že již ten soused zlej,
od tebe se vzdaluje, k nám se zas připojuje, ta slavná zem Servie.
Z toho vy servitšti pání, možete být dobře rádí,
že Josefa druhého máte pána vašeho, děkujte Bohu z toho.
[…]
Přitom též chraň dům rakouský, a v boji vypros vítězství,
aby Turek nad námi nezvítězil svou zbraní, věřícími křesťany.
[Raduj się ziemio czeska, austriacka, morawska, śląska,
Laudon wielki heros, Turczyna poganina złego przepędził teraz.
Węgierska ziemio bądź rada, bo już złego sąsiada,
twego w dal przegnano, do nas zaś znów przydano, ów sławny kraj Serbię.
Dlatego wy panowie serbscy, możecie być weseli,
że Józefa drugiego macie za pana swego, za to Bogu dziękujcie.
[…]
Chroń przy tym dom austriacki, w walce wyproś zwycięstwo,
aby Turek nad nami wiernymi chrześcijanami, bronią nie zwyciężył].
( J-13)

Choć z wyjątkiem sporadycznych wypadów osmańskich harcowników na teren południowo-wschodnich Moraw ziemie czeskie nie zostały bezpośrednio dotknięte najazdem tureckim, ciężar prowadzonych przez Austrię wojen ponosili
również ich mieszkańcy (zob. np. NEČMS 2007: 1078), a świadomość płynącego
z południa zagrożenia towarzyszyła im przez kilkaset lat: „Po tři století [turecké války] tvrdě zatěžovaly střední a východní Evropu daní krve i peněz. Český podíl na
této dani byl víc než značný” [„Przez trzy stulecia [wojny z Turcją] bezlitośnie wymagały od Środkowej i Wschodniej Europy daniny krwi i pieniędzy. Czeski wkład
w tę daninę był bardziej niż znaczący”] (Kneidl 1983: 198). Figura Turka zgodnie z ogólnoeuropejskim trendem stała się archetypem wroga, zarówno religijnego, jak i politycznego, i obraz ten odnajdujemy również w drukach kramarskich68.
W porównaniu z wizerunkami wrogów bliższych geograficznie, których obecność
doświadczona została na ziemiach czeskich, obraz Turka jest jednak znacznie bardziej schematyczny.
68

Por. obraz Turka jako wroga na wojnie w polskim folklorze (Tyrpa 2011: 215–216).

⩶ 144 ⩶

�Bardziej zideologizowany i mniej realistyczny obraz Turka wydaje się związany
z większą odległością geograficzną miejsca walk i wynikającą z niej mniejszą szansą osobistego spotkania z „obcym”. Ma także związek z propagandową rolą pieśni
kramarskich o wojnach z Turcją, na którą zwracają uwagę historycy: „Pololidové
písňové skladby s válečnou tematikou nepochybně fungovaly i jako součást válečné propagandy” [„Na poły ludowe utwory pieśniowe o tematyce wojskowej bez
wątpienia funkcjonowały także jako element propagandy wojennej”] (Fiala 2014:
227). Inaczej niż narody okupujące ziemie czeskie, Turcy są ośmieszani i przedstawiani jako słabi. Podkreślanie siły i waleczności Francuzów czy Prusaków wiąże się
z koniecznością usprawiedliwienia wrogiej obecności w samym sercu monarchii.
W przypadku toczącej się daleko, na rubieżach cesarstwa wojny nie ma takiej potrzeby. Wręcz przeciwnie, obraz łatwego zwycięstwa mógł służyć jako zachęta dla
potencjalnych rekrutów, kolejnym z czynników wpływających na odmienny obraz
różnych wrogich nacji mógł być bowiem zmieniający się system poboru do habsburskiej armii. Obraz wojen z Turcją w folklorze, z którego czerpały pieśni kramarskie, ukształtowały bez wątpienia wcześniejsze konflikty, wojny XVII i XVIII w.,
kiedy zaciąg miał dobrowolny charakter i stanowił jedyną okazję wyrwania się
z obowiązków pańszczyźnianych (Fiala 1989: 13). Reformy Józefa II wprowadziły w 1781 r. powszechny pobór, rekrutów walczących z Francuzami i Prusakami
nie trzeba więc było zachęcać do dobrowolnej służby. Ukazywanie tych nacji jako
szczególnie okrutnych i groźnych przeciwników mogło za to służyć jako dodatkowa motywacja do obrony państwa, własnych domów i rodzin.
Turcy jako wrogowie polityczni Austrii przedstawiani byli jako tchórzliwi –
dotyczy to zarówno osmańskich żołnierzy, jak i samego sułtana, który skontrastowany zostaje z cesarzem austriackim, osobiście prowadzącym wojsko do boju. Sułtan prowadzi wojnę zamknięty w swym pałacu, jest więc nie tylko bojaźliwy, ale
również nieudolny, bo nie może sprawnie ocenić sytuacji na polu bitwy:
Ten otec laskavý, svýma skutky vábí
nás k udatnosti, sám komandiruje, srdce v nás vzbuzuje
svoji moudrosti. Vždy při svých dětech stoji, neb se kulky nebojí.
Sultan sedí v hradě, neví o armádě.
[Ojciec dobrotliwy, wzór dla nas prawdziwy
czynów dzielności, sam komenderuje, serca w nas raduje
swoją mądrością. Obok swych dzieci stoi, bo kuli się nie boi.
Sułtan w twierdzy siedzi, armii swej nie widzi].
( J-14)

⩶ 145 ⩶

�Cytowany powyżej tekst, Nová píseň udatného vojáka, který proti tureckému
vojsku k kurážnému táhu své spolukamarády vzbuzuje, ośmiesza również szeregowych żołnierzy, którzy w obliczu chrześcijańskiego ataku będą ze strachu wzywać
na pomoc swojego boga – Mahometa (por. punkt 4.5.1.): „Budou kříčet veta! I na
Machometa!” [„Zakrzykną: Nieszczęście! Ratuj Mahomecie!”], a odważna postawa austriackiej armii sprawi, że „široké kalhoty turecké holoty strachem naplníme”
[„szerokie galoty tureckiej hołoty napełnimy strachem”].
Do pewnego stopnia znów widać tu nakładanie się kryterium politycznego
z religijnym, cesarz jest bowiem przedstawiany nie tylko jako kochany przez swych
poddanych świecki władca i obrońca interesów państwowych, ale również namaszczony przez Boga obrońca religii i przywódca chrześcijańskiego świata w walce
z muzułmanami:
Náš nejvyšší mocnář, Jozef Druhý Císař, s Bohem radu bral,
svůj meč i své srdce, Boha žádajíce, dřív obětoval:
jaký pláč naříkání, měli věrní poddaní,
když z Vidně odjížděl, by své vojsko viděl, v svém spořádání.
[Nasz najwyższy monarcha, cesarz Józef Drugi, Boga się radził,
swój miecz i swe serce, Boga prosząc wielce, jemu ofiarował:
jakiż płacz i rozpaczanie, mieli wierni poddani,
kiedy z Wiednia odjeżdżał, by wojsko zobaczył, uszeregowane].
( J-14)

Stosunek do władcy i hierarchia społeczna zostaną bliżej opisane w kolejnych
częściach pracy (podrozdział 4.9.), ale warto również przywołać padające w tej samej pieśni słowa umieszczające służbę państwu i monarsze w płaszczyźnie religijnej: „Nesmíme mít strachu, že vojna bez strátu nikde nebývá / takovou udatnost a k mocnáři věrnost sám Bůh odplatí” [„Nie wolno mieć strachu, bo wojna
bez straty nigdy nie bywa / taką odwagę i wierność monarsze sam Bóg odpłaci”].
Element wierności władcy i szacunku dla zastanego porządku społecznego ma decydujące znaczenie w kolejnej grupie wizerunków obcego, czyli obrazie wroga wewnętrznego.

4.6.3. Obcy – wróg wewnętrzny
Kolejne źródło obrazów obcego politycznie stanowią pieśni dokumentujące austriackie interwencje zbrojne w obrębie własnego państwa. „Innymi” stają się wówczas
nielojalni poddani cesarza, którzy buntują się przeciw jego władzy, a tym samym sta⩶ 146 ⩶

�ją przeciwko habsburskiej armii – w tym służącym w jej szeregach Czechom i Morawianom. Zasadniczo opisy kampanii toczonych przeciw wewnętrznym wrogom
nie różnią się zbytnio od tych prowadzonych z najeźdźcami zewnętrznymi. Utwory przedstawiane jako aktualne i niosące nowiny z placu boju jedynie w rzadkich
przypadkach faktycznie dostarczają precyzyjnych informacji. Sentymentalne pieśni rekruckie są osadzane w konkretnym kontekście za pomocą pojedynczych słów
i mogły być aktualizowane przy okazji kolejnych wojen dzięki drobnym korektom.
Teksty takie jak Žalostné loučení rodičů, žen a dětí, pro bojovníky proti Sardinům
przypominają więc cytowane już pieśni rekruckie z czasów wojen napoleońskich:
Staří rodiče nebozí
Své dítky dát musejí,
Proti Vlachům na bojiště
By naši vlast hájili.

[Starzy rodzice nieszczęśni
Dać muszą swoje dzieci,
Przeciwko Włochom w pole
Niechaj ojczyzny bronią].
( J-1020/J-1934)

Fatalistyczna wizja wojny i wielkiej polityki jako niezrozumiałego ponadludzkiego żywiołu, będącego tłem i przyczyną jednostkowych cierpień, zgadza się z obrazem przekazywanym przez młodsze, ale odpowiadające na podobne zapotrzebowanie
odbiorcy druki polskie, o których pisze Piotr Grochowski:
[…] zupełnie brak tu perspektywy ogólnej, ponadjednostkowej, w której byłaby mowa
o siłach politycznych, interesach państw czy narodów biorących udział w konflikcie. We wszystkich tego typu pieśniach pojawia się wyraźna nuta sentymentalizmu,
często współwystępująca z elementami makabry.
(Grochowski 2010: 334–335)

Komentarz ten zgadza się również z zawartością większości pieśni nowiniarskich
opowiadających o wojnie. Przekazywane w nich pozornie szczegółowe informacje
są zazwyczaj zupełnie fantastyczne. Relacjonujący wydarzenia w Galicji w 1846 r.
druk Nová a radostná píseň vojáka do Polska maršírujícího ( J-1023/J-1774) ma formę listu morawskiego rekruta do ukochanej. W tekście widoczne jest charakterystyczne dla twórczości kramarskiej pomieszanie sentymentalizmu i zamiłowania do
makabry – walczący w Polsce Pepíček opisuje swojej ukochanej zbroczone krwią
ciała, by w następnym wersie wymieniać z nią słodkie pocałunki. Pieśń, inspirowana zapewne niekompletnymi informacjami docierającymi na Morawy, łączy ze sobą
szlacheckie powstanie krakowskie i wymierzoną przeciw niemu chłopską rabację.
Jedyny szczegół odnoszący się do rzeczywistego zdarzenia zawarty jest w wersie
⩶ 147 ⩶

�„[…] krev hrozně stříkala, u města Tarnova” [„[…] krew strasznie tryskała, u miasta
Tarnowa”] i świadczy o docierających z Galicji szczegółowych informacjach dotyczących przynajmniej lokalizacji rzezi. Ani sprawcy, ani ofiary, nie zostają jednak
zidentyfikowani, a kolejna linijka („Netrvalo tří hodiny juž pokoj žádali, nebo jako
dříví v lese v krve se váleli” [„Nie minęły trzy godziny już o pokój prosili, jak drzewa ścięte w lesie we krwi się tarzali”]) sugeruje raczej, że opisywane zdarzenie było
porażką polskich rebeliantów walczących z cesarskim wojskiem, a nie inspirowanym przez władzę buntem chłopskim. Pochodząca z tego samego roku Píseň aneb
novina z Polska do naší krajiny ( J-1356) również zawiera hiperbolizowane opisy
okrucieństwa wojny („tisíc tisíce lidu zahynulo” [„tysiące tysięcy ludzi poginęło”])
i informacje o wielkiej bitwie, trwającej cały dzień „mezi dvěma vodama” [„między dwiema wodami”]. Rzeki, których woda na wiele mil miała zabarwić się krwią,
nie zostają nazwane, co przywodzi na myśl raczej mityczną geografię folkloru niż
rzetelną informację. W tekście ponownie występuje miasto Tarnów, w którym cesarz rozkazał chwytać rebeliantów, oraz Lemberk (Lwów), gdzie także dojść miało
do nieopisanej bliżej rzezi. Sam opis wydarzeń jest niemal całkowicie ahistoryczny, odwołuje się m.in. do stereotypowych obrazów walnej bitwy „z kánonu stříleli,
kartače lítaly, na tisíce protivniků ve krvi se válely” [„armaty strzelały, kartacze latały, a tysiące nieprzyjaciół we krwi się tarzały”].
W podobny sposób, mieszając skrawki prawdziwych wiadomości z bogatym repertuarem klisz i oczekiwanych przez odbiorców obrazów, pieśń J-27/J-47/
J-894/J-1002: Žalostná píseň o reberií v Netalií 1848 przedstawia powstanie w Mediolanie podczas Wiosny Ludów. Choć pojawia się w niej kilka nazw geograficznych i informacji o konkretnych potyczkach, podobnie jak w pieśniach o polskim
powstaniu, całość ma bardzo ogólnikowy i schematyczny charakter. Brak na przykład nazwiska habsburskiego wodza Josepha Radetzky’ego, który określany jest wyłącznie jako ten jeneral (‘ten generał’)69.
W przypadku pieśni o buntach wewnątrz państwa dodatkowymi – w porównaniu z narracjami o zewnętrznym wrogu – elementami stają się przypisane wrogowi spisek i zdrada, wynikające logicznie z treści tekstów. Pieśni te, co istotne, wskazują również na możliwość zmiany identyfikacji ze „swojego” (współobywatela) na
„obcego” (zdrajcę), będącą konsekwencją podejmowanych działań politycznych.

69
Większa schematyczność i mniej szczegółów w tekstach dotyczących odległych od Czech
i Moraw kampanii wynika zapewne stąd, że pieśni pisali autorzy pozostający w kraju, niemający dostępu do aktualnych informacji. Nazwisko Radetzky’ego przywołane zostaje w (równie schematycznej) pieśni z druku J-995.

⩶ 148 ⩶

�Opis trwających w Polsce walk zawiera więc fantastyczne informacje o spisku
Polaków, chcących otruć stacjonujące w ich kraju cesarskie wojska oraz przygotowywanej przez 6 lat zatrutej broni.
Naše regementy vojska co v Polsku leželi,
o ty se uradili, moc jich otrávit chtěli.
Považte křesťane tu jejich bezbožnost,
co vojsko trpělo, skrz jejich nepravost.
Šest let se chystali, a zbraň rychtovali,
předivném jedem, kosy napouštěli.
Neb jeden jeneral ruce k nebi složil,
v Lemberku tej zbraně sto vozu naložil.
Ta zbraň tak šikovna, že i chlapci malí
s ni hrozné mordovat, staré lidí mohli.
[Gdy regimenty nasze obozem stały w Polsce,
oni postanowili, wytruć ich bardzo wiele.
Zważcie chrześcijanie na tę ich bezbożność,
co też wojsko cierpiało, przez ichnią nieprawość.
Sześć lat planowali, broń swą gotowali,
tajemniczą trucizną, kosy smarowali.
Jeden pan generał ręce wzniósł ku niebu,
gdy tej broni sto wozów odnalazł w Lemberku.
Broń tak doskonała, że i chłopcy mali,
dorosłego człowieka by zamordowali].
( J-1356)

Podstępnych metod w walce z austriackim wojskiem używają również buntownicy w Mediolanie, opisywani w przywoływanym już tekście Žalostná píseň
o reberií v Netalií 1848:
Jak jenom císař pán o tom zprávu dostal,
hned do Netálie mnoho vojska poslal
A jak naše vojsko do Mailandu přišlo,
mailandští pání zlosti rozpálilo.
Volovo a smolu rozpálenou měli
a z oken na naše vojsko jí lili.
[Gdy tylko pan cesarz o tym się dowiedział,
wnet do Italiji wojska wiele posłał
A gdy wojsko nasze do Majlandu przyszło,

⩶ 149 ⩶

�gniewem majlandskich panów rozpaliło.
Ołów oraz smołę rozpaloną brali
z okien na nasze wojsko wylewali].
( J-27/J-47/J-894/J-1002)

Wystąpienia przeciw władzy habsburskiej są często uzasadniane przyczynami, które powinny być zrozumiałe dla mieszkańców czeskiej prowincji – uciskiem
fiskalnym w okresie nieurodzaju, klęskami żywiołowymi i epidemiami. Głód wymieniany jest jako przyczyna powstania w Sardynii w 1859 r. w tekście przywoływanej już pieśni Žalostné loučení rodičů, žen a dětí, pro bojovníky proti Sardinům
( J-1020/J-1934), a nieurodzaj wynikający z powodzi stanowi jedną z przyczyn
niepokojów w Polsce w cytowanym wcześniej utworze Píseň aneb novina z Polska do naší krajiny ( J-1356). Obok słów: „Tato rebelije jak svůj začátek mněla, že
voda šest krajů v Polsku vytopila” [„Owa rewolucja początek w tym miała, że woda
sześć województw w Polsce zatopiła”], pojawiają się w nim także inne powody buntu: niechęć do płacenia podatków i wola posiadania własnego króla. Chęć uniezależnienia się spod władzy cesarskiej przypisywana jest także Włochom w druku
Žalostná píseň o reberií v Netalií 1848 ( J-27/J-47/J-894/J-1002) i stanowi drugą,
czysto polityczną przyczynę rebelii. O ile negatywna ocena moralna jawnego buntu przeciw władcy nie zaskakuje, dziwić może, że nawet w tekstach pomijających
ten element i powołujących się jedynie na trudną sytuację w zbuntowanym regionie rzadko pojawia się współczucie wobec cierpiących i zrozumienie ich działania.
Znacznie częściej wyrażają one jedynie strach przed tym, że to samo może spotkać
ziemie czeskie.
Sądzę, że działa tu specyficzny mechanizm sprzężenia zwrotnego. Buntownicy
sprzeciwiający się cesarzowi zagrażają posłanym do stłumienia buntu żołnierzom,
wśród których znajdują się „swoi”: rekruci z Czech i Moraw. Tym samym wrogowie
cesarza stają się osobistymi wrogami odbiorców pieśni. Kategoria uzasadnionego
buntu jest w twórczości kramarskiej nieobecna, propaganda i cenzura nie pozwalają na sprzeciw, czy choćby podjęcie refleksji o przymusie służby wojskowej albo
o ustroju państwa70. Hierarchia społeczna ulega sakralizacji, a monarchia stanowi
jedyny znany system władzy, więc tęsknota za sprawiedliwością społeczną przejawiać się może jedynie w postaci mitu dobrego cesarza (por. punkt 4.9.5.) i marzeń
o idealnie funkcjonującym systemie (a nie jego odrzuceniu). Pieśń J-1023/J-1774
70
Nie znaczy to, że świadomość polityczna niższych warstw społeczeństwa nie dopuszczała
takich idei, zwłaszcza w drugiej połowie XIX w., gdy czeski nacjonalizm zdążył się upowszechnić.
Treści potencjalnie niebezpieczne nie były jednak głoszone tak otwarcie (por. Pletka 1966: 13–18).

⩶ 150 ⩶

�stwierdza wprost, że „kdo se císaři protiví, protiví se Bohu” [„kto cesarzowi się sprzeciwia, sprzeciwia się Bogu”]. Biblijną (Mt 22, 21) argumentację dla posłuszeństwa
odnajdujemy także w druku Píseň aneb novina z Polska do naší krajiny:
Bůh to sám přikázál, a to všemu lidu,
plaťtě daň cisaři, co božího Bohu.
V Polsku to přikázani boží přestoupili,
mnoho tisic lidu jen sobě hověli.

[Całej ludzkości sam Bóg dał przykazanie,
płacić dań cesarską, a Bogu co boskie.
W Polsce to przykazanie boże przekroczyli,
całymi tysiącami sobie dogadzali].
( J-1356)

Łączenie zdrady politycznej z religijną pojawia się również w kontekście powstania węgierskiego w 1848 r. W pieśni Nábožná píseň k Pánu Ježíši ( J-667/J-1597),
opisując zachowanie wojsk Kossutha, autor sięga po znany już skądinąd motyw bluźnierstwa: „Jak Košuta vojsko strašné přijelo, u Krista Ježíše se zastavilo, / jeho se nebáli a se rouhali, a s Krista Ježíše posměch dělali” [„Gdy Kossutha wojsko straszne
przyjechało, przy Panu Jezusie się zatrzymało, / nic się go nie bali i bardzo bluźnili, z Jezusa Chrystusa się wyśmiewali”].
W tym przypadku powracają obrazy charakterystyczne dla wrogów religijnych, choć tekst nie mówi jasno o innowierczym charakterze Węgrów, a raczej
o odrzuceniu chrześcijańskiej religii wraz z buntem politycznym. Bluźniercy deklarują bowiem, że jeśli Chrystus nie da im zwycięstwa, porzucą wiarę w niego:
„jestli my všechny nezvítězíme, tak v Krista Ježíše nevěříme” [„jeśli my wszystkich
nie pokonamy, to Chrystusowi już nie zaufamy”]. Nie zatrzymują się jednak na samych deklaracjach, ale dopuszczają się świętokradztwa, by sprawdzić rzeczywistą siłę katolickiej wiary. Zgodnie z przedstawionym w poprzednim podrozdziale
schematem strzelają do kościelnego krucyfiksu, za co momentalnie ponoszą nadprzyrodzoną karę:
Ježíš Maria Josef, křesťané milý,
do kříže svatého jak jsou střelili,
střelné rány se na spátek obrátily,
a jich bohaprázdné z koňu svalily.

[Jezus Maria Józef, mili chrześcijanie,
oni w krzyż święty robili strzelanie,
kule wystrzelone ku nim powróciły,
i tych bezbożników z koni strąciły].
( J-667/J-1597)

Armia austriacka natomiast przedstawiona zostaje jako siła stojąca na straży
wiary i porządku społecznego:

⩶ 151 ⩶

�Nedaleko vojsko naše leželo,
nad střelnejma rány se zarazilo,
hned kříži svatému všichni spěchali,
tyto bezbožníky léžet spatřili.

[Wojsko nasze blisko obóz rozbiło,
wielce dźwiękami strzałów się zdumiało,
do krzyża świętego wszyscy śpieszyli,
bezbożników na ziemi zobaczyli.

Neb Košuta vojsko je bohaprázdní,
neb nad naším vojskem svítězit chtěli,
z Krista Ježíše smích si dělali,
taky božskou moci trestani byli.

Bo Kossutha wojsko Bogiem wzgardziło,
a nad naszym wojskiem zwyciężyć chciało,
z Chrystusa Pana się wyśmiewali,
więc boską mocą byli pokarani].
( J-667/J-1597)

W pieśni opisującej kampanię sardyńską w 1859 r. (Nová písen aneb prosba
k Bohu v čas soužení, kilka wersji oznaczonych numerami J-985/ J-1483/J-1389),
armia austriacka nazywana jest wręcz „chrześcijańską”, w pieśniach częste są również wstawki modlitewne, proszące o pomyślność dla wojska i władcy:
Že se z boje navratime, srdečně troufame
nebo Armadu křesťanskou tuze silnou mame
a věrné komenda naše Jeneraly
orlem silnym a rakouskym Sardina zmahaji.
[Że z boju powrócimy, na to szczerze liczymy
bowiem Wojsko chrześcijańskie bardzo mocne mamy
i wierne oficery nasze Generały
orłem mocnym austriackim Sardynów pogromią].
( J-985/ J-1483/J-1389)

Modlitwa i pobożność cesarza i jego żołnierzy odgrywają istotną rolę we wszystkich pieśniach o tematyce wojennej, sam cesarz przedstawiany jest zresztą jako wykonawca Bożej sprawiedliwości ( J-1356): „A tak Bůh nebeský dal tu moc cisáři, by
ti rebelanti jenom skrotil brzy” [„Tak to Bóg niebieski dał moc cesarzowi, by tych
rebeliantów prędko pogromił”].
Umieszczenie obrazu buntu w schemacie walki z boskim planem wpływa także
na faktograficzną stronę pieśni. Wydaje się, że dla tekstów opisujących walki z buntownikami wewnątrz monarchii, charakterystyczny (i niezależny od prawdziwych
wydarzeń) jest nacisk na całkowite unicestwienie nieprzyjaciół. Nie ma tu ukształtowanych obrazów poszczególnych nacji, ale sposób przedstawiania buntowników
i ich losu jest podobny – podkreśla się bezlitosne i ostateczne zniszczenie wroga.
Jest to uzasadnione z perspektywy wizji świata: skoro ktoś zdradził, zmieniając kategorię ze „swojego” na „obcego”, należy przywrócić porządek świata i pozbyć się
⩶ 152 ⩶

�burzącego ład elementu. O ile zewnętrzny najeźdźca może zostać przepędzony z powrotem do swojego kraju, wewnętrzny wróg musi zostać całkowicie zlikwidowany.
Cytowane już pieśni o powstaniu krakowskim i Wiośnie Ludów obfitują w opisy miast równanych z ziemią za podniesienie ręki na osobę cesarza (cytat z druku
Nová a radostná píseň vojáka do Polska maršírujícího):
Jak jenom císař pán o tom zprávu dostal,
rychle všemu vojsku přisně sám přikázal.
By města, dědiny v jejich položení
všechny vypálili, a lid pochytali.
[…]
přes mnohonást tisíc lidí svou zkázu vzali
[…]
a mnoho klášterů, čtyři města k tomu,
co jsou nohama šlapali císářskou korunu.
[Gdy tylko pan cesarz o tym się dowiedział,
prędko wojsku swemu surowo przykazał.
Aby wsie i miasta leżące w krainie
spalili, a ludzi chwytali w niewolę.
[…]
ponad kilkanaście tysięcy ludzi zginęło
[…]
w tym wiele klasztorów, z czterema miastami,
co cesarską koronę deptali nogami].
( J-1023/J-1774)

Pieśń Žalostná píseň o reberií v Netalií 1848 ( J-27/J-47/J-894/J-1002) opisuje natomiast zniszczenie Mediolanu, Wenecji i jeszcze dwóch niewymienionych
z nazwy miast (co w interesujący sposób odpowiada czterem miastom rzekomo
zniszczonym w Polsce, o których mówi wcześniejszy cytat), oraz zabicie wszystkich wrogich żołnierzy:
Mailand v okamžení celej rozházeli
[…]
hlavní města štyři rozstřileli,
že malo poznal kde ty města stály.
[…]
Ale ten jenerál pardon jím nedal,
sardinský vojsko všechno pomordoval.

[Majland w jednej chwili cały rozwalili
[…]
cztery główne miasta rozstrzelali,
gdzie dotąd stały byście nie poznali.
[…]
Ale ten generał im pardonu nie dał,
sardyńskie wojsko całe wymordował].
( J-27/J-47/J-894/J-1002)

⩶ 153 ⩶

�Wizję całkowitej anihilacji wroga przedstawia również druk Nová píseň, o strašné vojně v uherské krajině ( J-1244, fragmenty pod numerem J-1575), gdzie sprawiedliwość wymierzają zbuntowanym Koszycom zaproszone przez austriackiego
cesarza wojska rosyjskie: „celé dva dní a dvě noci do toho města bili, / tak že město
i s tím vojskem v prach obrátili” [„Dwa dni całe i dwie noce w miasto to strzelali, /
tak że miasto razem z wojskiem z ziemią zrównali”].
Wobec powyższych fragmentów przedstawiających konflikty wewnętrzne
w czarno-biały sposób i nie pozostawiających mieszkańcom zbuntowanych terytoriów możliwości przebaczenia, wyjątkowy jest wers z pieśni J-1023/J-1774, w którym mowa o państwowej pomocy dla tych Polaków, którzy pozostali wierni cesarzowi: „A těm pozustalým, kteři dobrý byli, / těm napomocný byl, poslal jim obilí”
[„A tym pozostałym, co byli dobrymi, / pomoc swą okazał, wspomógł ich ziarnami”].
Nie oznacza on jednak łagodnego traktowania winnych, a jedynie sugeruje, że –
podobnie jak w tekstach opisujących ludność cywilną w Prusach czy Francji – nie
wszyscy przedstawiciele danej nacji zaliczają się do tej samej grupy nieprzyjaciół.

4.6.4. Inny neutralny, relacja świata pieśni
i świata pozatekstowego
Oprócz kilku przedstawionych bliżej grup etnicznych, z których nazwami wiąże się
w pieśniach kramarskich utrwalony obraz, teksty przywołują wiele toponimów –
nazw państw, krain historycznych czy mniejszych jednostek administracyjnych.
Zazwyczaj jednak, choć przedstawione są w nich działania mieszkańców tych regionów, nie mają one przełożenia na stereotypy narodowe czy etniczne. Potwierdza to
odwoływanie się do kategorii politycznych czy administracyjnych, a nie szerszych
tożsamości ponadregionalnych (brak np. pojęcia Niemiec, Niemców czy niemieckości, występują natomiast nazwy poszczególnych państw niemieckich: Bawaria,
Saksonia, Szwabia itp.). Co się tyczy wiedzy geograficznej zawartej w badanym korpusie, sądzę, że wyróżnić można trzy zasadnicze „kręgi dystansu”, których zakres
wpływa na treść pieśni i charakter opisywanych zdarzeń.
W najbliższym, wewnętrznym kręgu, umieszczam Czechy, Morawy, Śląsk Austriacki, ewentualnie Górne Węgry – dzisiejszą Słowację – i dwa największe miasta
monarchii: Wiedeń i Budapeszt71. Dla tego obszaru charakterystyczna jest precyzyjna lokalizacja miejsca wydarzeń (często podawany jest region, nazwa mająt71
Sporadycznie pojawiające się wieści z przygranicznych terytoriów niemieckich (przede
wszystkim Śląska i Saksonii) również można włączyć do tej grupy. Są one prawdopodobnie oparte
na źródłach prasowych lub przekładach niemieckich druków Bänkelsängerów.

⩶ 154 ⩶

�ku ziemskiego i konkretnej wsi) i stosunkowo wiarygodny, choć powierzchowny
(w zgodzie z kanonami twórczości kramarskiej) opis. Na tym terenie lokalizowane
są przede wszystkim pieśni o morderstwach – morytaty opisujące zazwyczaj prawdziwe wydarzenia (zob. Záloha 1975: 104–105), relacje o katastrofach naturalnych
(powodziach, pożarach, wypadkach kopalnianych), pieśni wojenne o charakterze
nowiniarskim opisujące innego-najeźdźcę, kameralne opowieści o współczesnych
cudach, dotykających pojedynczych osób lub niewielkich grup, oraz bardziej spektakularne legendy założycielskie sanktuariów pielgrzymkowych (oddzielone od odbiorcy znacznym dystansem czasowym).
Z tego kręgu dystansu informacje mogły docierać do odbiorców pieśni kramarskich także innymi kanałami. Odbiorca lub ktoś z jego bezpośredniego otoczenia
mógł bowiem znać opisywane miejsca lub przynajmniej słyszeć o nich z wiarygodnych źródeł (np. podczas podróży handlowych), lub przeczytać na ich temat w gazecie. Zapewne dlatego nie znajdziemy tu właściwie spektakularnych opisów wielkich
cudów ani innych łatwych do zweryfikowania fantastycznych zjawisk. Powoływanie
się na wyraźnie nieprawdziwe zdarzenia przy jednoczesnym odwoływaniu się do ich
autentyczności mogłoby zniechęcić potencjalnych odbiorców i naruszyć status druku
kramarskiego jako źródła informacji. Przykładem „cudu” w bliskim językowo i geograficznie kręgu jest np. opis odkrycia jaskiń krasowych w Němčicach na Morawach
( J-2805: Opis haviřu, kteři od potopý světa chrám Páně mezi městečkem sloupem a dědinou Němčicema vydobyli), w którym rdzeń historii jest prawdziwy, ale opis ubarwiony w oparciu o kramarską poetykę, a naturalna jaskinia i jej dekoracyjne wnętrze
przedstawione zostały jako ruiny starożytnej świątyni (zob. Skutil 1963: 181–182).
Pieśni w drugim kręgu dystansu, do którego wliczam dalsze regiony Europy
i Bliski Wschód, powołują się na nazwy rzeczywistych miejsc, choć często w zniekształconej postaci (np. sardinská zem z pieśni J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/
J-2224/J-2778 zostaje wydrukowana w nowszym wydaniu tego samego tekstu,
J-218, jako ziemia šandiská), ale ich opis nie odpowiada rzeczywistości i jest nierzadko bardzo fantastyczny. Adresaci opisywane miejsca mogli znać jedynie z innych druków kramarskich, legend hagiograficznych czy historii biblijnych. Wyjątek stanowią jedynie pieśni wojenne dokumentujące kampanie austriackiej armii,
choć również tutaj – jak zaznaczyłem w poprzednich punktach tego rozdziału –
opis jest zazwyczaj bardzo powierzchowny i nie zawiera szczegółowych informacji
o obcych realiach. To właśnie w odleglejszych i słabiej znanych lokalizacjach europejskich (Francji, Hiszpanii, Rosji, Włoszech itp.) umiejscawiane są w większości historie wymyślone i najbardziej fantastyczne. Teksty wskazują, że te choronimy były
znane autorom i odbiorcom pieśni, ale funkcjonowały zwykle jako puste nazwy bez
⩶ 155 ⩶

�żadnych konkretnych konotacji, czyli swego rodzaju uniwersalna „zagranica”. Jak
już wspomniałem, opis realiów odpowiada więc czeskim (nazwy miejscowe i osobowe) i choć niektóre historie relacjonują prawdziwe zdarzenia, zazwyczaj stanowią raczej mieszankę różnych znanych wątków i lokalizacji. Tak na przykład nowina
o pożarze Moskwy w 1838 r. ( J-1304, Nová píseň o náramném sněhu w ruské zemi,
a o strašném ohni w Moškvě…) stanowi prawdopodobnie reakcję na pożar Pałacu
Zimowego w Petersburgu zimą 1837 r. (o którym informacje autor mógł zobaczyć
na przykład w gazecie), ale opisywana cesarska rezydencja przeniesiona jest do Moskwy, zapewne w związku ze świadomością wielkiego pożaru tego miasta z 1812 r.
Słuchacz nie miał możliwości skontrolowania prawdziwości wieści, dlatego
mogą się w nich pojawiać najbardziej nawet fantastyczne motywy, takie jak spektakularne znaki na niebie i ziemi, istoty mityczne itp. (np. potwór morski w druku
J-1312, Nová Píseň o divných dwou Příbězích, kteří se stali we Vlaské zemi…). Zauważalne jest podkreślanie różnic religijnych, czego przykładem są opisywani w poprzednim podrozdziale (4.5.) poganie żyjący rzekomo w niemal wszystkich krajach
(co częściowo wyjaśnić można pochodzeniem legend jeszcze z antycznej tradycji).
To w krajach należących do tej kategorii dzieje się większość spektakularnych cudów, na przykład historie o zbrodniarzach zamienionych w kamień ( J-113/J-1013
w Bawarii, J-209/J-1919 w Turcji), lub karze boskiej w postaci ognistego deszczu
palącego całe miasta ( J-137/J-989/J-1035/J-1319). Lokalizowane są tu również
nowiny polityczne i katastrofy naturalne, jedne rzeczywiste, inne całkiem fantastyczne. Przykładowy opisu kraju z tego kręgu stanowi historia szwedzkiego pielgrzyma do austriackiego Mariazell ( J-241/J-893/J-1136, treść pieśni przywołana jest również kilkakrotnie w rozdziale 5.), w myśl której nie tylko švejdská země
lokalizowana jest 10 mil za pruską granicą, ale mają się w niej znajdować jedynie
dwa miasta: jedno zamieszkane przez katolików, a drugie wyłącznie przez pogan.
Ostatni, zewnętrzny krąg dystansu uznać można za najbardziej zaskakujący.
Można by bowiem zakładać wzrost fantastyczności opowieści wraz z oddalaniem
się od centrum, które stanowią ziemie czeskie. Jest jednak inaczej – historie dziejące się w odległych krajach pozaeuropejskich zazwyczaj odpowiadają w zasadniczym
rysie rzeczywistości, choć są oczywiście przefiltrowane przez kramarską poetykę
i wizję świata. Przyczyną tej wierności realiom jest zapewne pochodzenie informacji – wieści zupełnie fantastyczne nie mogły dotyczyć Chile ( J-731/J-2555: Pravdivá píseň o shoření chrámu Páně v zemi americké r. 1864…), Martyniki ( J-1185:
Pravdivá píseň o strašlivém výbuchu sopky Mont Pelé dne 8. května 1902 na ostrově Martinique…), Meksyku ( J-42: Pravdivá zpráva o velectihodném císaři Maxmiliánu, o jeho přetěžké smrti…, J-215: Smutná udalost statečného pána mexikánské⩶ 156 ⩶

�ho císaře Maxmiliana 1) czy Peru ( J-217: Nová píseň o velikém zeměhnutí v zemi
Americké, jež tam trvalo od 15. až do 16. srpna roku 1869…) z tej przyczyny, że nazwy te nie były obecne w kulturze i nie były szerzej znane autorom pieśni. Dotyczące ich wiadomości powstawały wyłącznie na podstawie artykułów prasowych
i przekładów wiadomości z innych języków (z pewnością głównie niemieckiego),
jedynie w reakcji na głośne sprawy. A zatem niemal wszystkie wiadomości z krajów
pozaeuropejskich oparte są dość wiernie na prawdziwych informacjach. Są to głównie wieści z zakresu polityki i wojen (np. śmierć cesarza Maksymiliana Habsburga
w Meksyku) oraz opisy wielkich katastrof (trzęsień ziemi, wybuchów wulkanów
i pożarów). Wierność realiom jest oczywiście różna, ale podstawowe informacje są
zgodne z rzeczywistością, a różnice znajdujemy przede wszystkim na poziomie interpretacji wydarzeń z ideologicznego i religijnego punktu widzenia. Osobną grupę tworzą jedynie teksty głównie satyrycznego charakteru dotyczące emigracji Czechów do Stanów Zjednoczonych, te jednak zazwyczaj mają charakter liryczny i nie
zawierają właściwie informacji o amerykańskich realiach, a jedynie stanowią kliszowe sentymentalne lub humorystyczne opowiastki (por. Scheybal 1990: 293–300).
Podsumowując, próba zobrazowania relacji między wiedzą pozatekstową a treścią druków mogłaby wyglądać jak parabola, w której stopień prawdziwości tekstów
spada wraz z oddalaniem się od ziem czeskich, ale po osiągnięciu minimum w pieśniach dotyczących odległych krajów Europy z powrotem rośnie, a treść pieśni zbliża
się od prawdy (zob. Mętrak 2019b: 160). Nie znajdziemy w pieśniach kramarskich
również wiadomości o całkiem fantastycznych bajecznych krainach. Wartość informacyjna druków jarmarcznych była oczywiście – przy przyjęciu dzisiejszych kryteriów – stosunkowo ograniczona, ale niezależnie od ich rozrywkowo-sensacyjnego
charakteru, komercyjnej roli i konformizmu, nie wolno nie doceniać wpływu, jaki
miały na formowanie się wiedzy o świecie wśród swoich odbiorców. Świadczyć może
o tym także cały szereg nazw geograficznych, jakie wynotować można z badanego
korpusu tekstów. Ich reprezentatywną próbkę, podzieloną w oparciu o przynależność do konkretnych państw lub kręgów kulturowych przedstawia kolejny punkt.

4.7. Stereotypy dotyczące poszczególnych krajów
i ich mieszkańców
Niniejsza część opracowania służy usystematyzowaniu wszystkich wiadomości dotyczących 10 wybranych narodów i krain, których nazwy są w materiale poświadczone najczęściej, a opis pozwala na podjęcie próby rekonstrukcji ich wizerunku.
⩶ 157 ⩶

�Niektóre z przedstawionych poniżej informacji znalazły się już w rozdziałach dotyczących obrazów „obcych” z konkretnych punktów widzenia, teraz jednak zostaną
one zebrane w całościowe opisy konkretnych grup etnicznych i ich ojczystych regionów. Przy doborze i klasyfikacji materiału kieruję się zarówno informacjami jednoznacznie obecnymi w tekście, jak i wiedzą pozatekstową, ponieważ u części nazw
widoczne jest przesunięcie semantyczne lub wieloznaczność, a słownik potoczny
XIX w. nie zawsze jest równoważny ze współczesnym pojmowaniem granic etnicznych i politycznych (por. Niewiara 1998: 174). Dążąc do możliwie pełnego obrazu, czerpię wiadomości przede wszystkim z tekstów o rzeczywiście informacyjnym
charakterze (np. pieśni wojskowe i polityczne). Nie rezygnuję jednak z niektórych
treści obecnych w tych drukach, które nazw geograficznych i etnonimów używają
wyłącznie jako wymaganego przez konwencję uszczegółowienia opisywanych w tekście wydarzeń, zazwyczaj pozbawionych lokalnej specyfiki. W tym przypadku interesującą informacją są np. fakty społeczne uznawane za oczywiste (np. katolicyzm
jako domyślna religia) i obecne w tekście nazwy własne, których forma świadczy
o tym, czy autor miał jakieś wyobrażenie o opisywanej kulturze, czy też przenosił na
nią doświadczenia (i zwyczaje językowe) z własnego otoczenia. Ponieważ znaczna
część tekstów została przedstawiona w innych rozdziałach, w podsumowaniu nie
podaję tytułów ani nie przedstawiam szczegółowo treści pieśni, numery druków
można jednak odnaleźć w indeksie na końcu pracy i odszukać ich opisy w tekście72.
Wybrane grupy etniczne/etnokonfesyjne są przedstawione w kolejności alfabetycznej w oparciu o polskie nazwy kraju/narodowości (w niektórych przypadkach kilka bardziej szczegółowych określeń ujętych jest pod jedną zbiorczą nazwą):
Ameryka/Amerykanie, Francja/Francuzi, Polska/Polacy, Prusy/Prusacy, Rosja/
Rosjanie, Szwecja/Szwedzi, Turcja/Turcy, Węgry/Węgrzy, Włochy/Włosi i Żydzi.
Struktura poszczególnych haseł zawiera listę leksemów nazywających dany kraj, listę wariantów nazwy danej grupy, a następnie wizerunek kraju i jego mieszkańców w tekstach, składający się z faset obejmujących kilka szczegółowych aspektów
(nie wszystkie są możliwe do opisania dla każdej grupy). Przy doborze tych kategorii kierowałem się pracami Aleksandry Niewiary73 (2000: 45–46) i Zbigniewa
72
Starałem się wymienić poniżej wszystkie wystąpienia danej pieśni w całym korpusie Muzeum
Komeńskiego, choć ze względów technicznych możliwe jest, że nie udało mi się dotrzeć do pojedynczych wystąpień danego tekstu w mocno uszkodzonych i niekompletnych drukach.
73
Klasyfikacja A. Niewiary zawiera kategorie dotyczące narodów: aspekt fizyczny (wygląd zewnętrzny); aspekt psychiczny (cechy charakteru, umiejętności i zdolności z nimi powiązane); aspekt
ekonomiczny (zasobność i sposób gromadzenia dóbr); aspekt społeczny (pozycja w społeczeństwie,
klasa, role społeczne); aspekt polityczny (polityka międzynarodowa); aspekt religijny (wyznanie i stosunek do katolicyzmu); aspekt kulturowy (obyczaje, ubiór, jedzenie i picie, rozrywki).

⩶ 158 ⩶

�Grenia74 (2004: 31–37, 2012: 64, 2016: 168), modyfikując podziały opracowane
przez tych autorów tak, by najlepiej odnosiły się do badanego przeze mnie materiału. Ostatecznie wyodrębniłem 6 aspektów:
a) psychiczno-charakterologiczny;
b) społeczno-ekonomiczny;
c) kulturowy;
d) fizyczny;
e) polityczny;
f ) religijny.
Niektóre z nich odpowiadają bliżej konkretnym przedstawionym już wcześniej
punktom widzenia (katolika, poddanego habsburskiego, Czecha i chłopa), inne są
istotne w kilku lub we wszystkich ujęciach.

4.7.1. Ameryka/Amerykanie (+ Meksyk/Meksykanie)
4.7.1.1. Nazwa kraju
Podstawowym choronimem jest Amerika ( J-94/J-1334, J-731, J-2555), słowo używane w odniesieniu do konkretnego kraju – Stanów Zjednoczonych – jak i całości
kontynentu, zarówno Ameryki Północnej jak i Południowej. Częsta jest również forma z przymiotnikiem: země americká ( J-217, J-731, J-2555). Nazwy poszczególnych
państw Ameryki nie pojawiają się, z wyjątkiem Meksyku ( J-42, J-215: Mexik, J-42:
Země mexikánská) oraz nazw z pieśni J-217 (Perun a Ekvádor), wymienianych przez autora jako miasta, choć w rzeczywistości odwołujących się do państw, Peru i Ekwadoru.

4.7.1.2. Nazwa grupy etnicznej
Mieszkańcy Ameryki to Amerikáni ( J-94/J-1334), a Meksyku – Mexikáni ( J-42,
J-215).

4.7.1.3. Obraz w tekstach
Z analizowanych teksów wyraźnie wynika, że ich autorzy mieli świadomość odległego, pozaeuropejskiego położenia Ameryki (np. w druku J-1060 mowa o opuszczaniu
74
Klasyfikacja Z. Grenia zawiera kategorie dotyczące grup regionalnych i etnicznych (Greń
2004), następnie zmodyfikowane na potrzeby opisu grup religijnych (Greń 2016): psychospołeczną; ekonomiczną; socjopolityczną; religijną (stopień wiary, treść wierzeń, nazwa religii, zwyczaje religijne, zabobonność); fizyczną; kulturową.

⩶ 159 ⩶

�Europy). Ze względu na swoją odległość pozostaje ona obszarem niekonkretnym
i różnorodnym, a pod wspólną nazwą umieszczane są często bardzo odległe i zróżnicowane miejsca, o których informacje są wybiórcze i związane zazwyczaj z wyjątkowymi wydarzeniami. Najczęściej Ameryka pojawia się w tekstach jako ogólna
nazwa, rzadziej wymieniane są konkretne miejscowości – w drukach J-731 i J-2555
odnajdujemy miasto Santiago de Chile (město Santiago), w pieśni J-217 peruwiańskie
miasta Arequipa (Arekvipa slavné město) i Arica (Arika/Arka75), jak również państwa Peru i Ekwador wymienione jako nazwy miast (město Perun a Ekvádor), oraz
trudniejsze do zidentyfikowania miasta Isla76 i Arciga/Arcija77. W druku J-1185 pojawia się nazwa i informacja o położeniu Martyniki (Martinique, v souostroví Malé
Antilly, v střední Americe) oraz wymienione zostają położone na niej miasto Saint-Pierre (město Piere, Saint-Piere) i wulkan Montagne Pelée (Mont Pelé).
Ze względu na rzadkość i charakter docierających do Czech zza oceanu wiadomości, dotyczą one najczęściej dramatycznych klęsk żywiołowych, interpretowanych w kontekście nadprzyrodzonej kary. Ameryka stanowi więc w drukach
kramarskich przede wszystkim miejsce katastrof, zwykle o egzotycznym charakterze – trzęsień ziemi ( J-217), wybuchów wulkanów ( J-1185) – czy, jak w przypadku druków J-731/J-2555, ogromnych pożarów. Tego typu pieśni są oparte na prawdziwych podstawach i lokalizowane w konkretnych miejscowościach.
Bardziej ogólne wizje Ameryki, nie odwołujące się do faktów historycznych,
podzielić można na trzy grupy:
1. obrazy wyidealizowane, sławiące bogactwo i zalety odległego kraju jako miejsca pozwalającego na lekkie i dostatnie życie;
2. wizje demitologizujące, opisujące Amerykę jako kraj taki jak inne, wymagający
od mieszkańców ciężkiej pracy i poświęcenia dla osiągnięcia sukcesu;
3. obrazy zniechęcające do wyjazdu, przedstawiające odległy kraj jako niegościnny i odpychający.
Pierwszy ze schematów przedstawiania odnajdujemy w pieśni z druku J-1060,
w której znaleźć można następujące fragmenty: „Překrásná země Amerika; tam jest
vína dosti, pokrmu hojnosti, nejsou lidé v žádné bídě, žijou tam v svornosti, v lásce,
75

Trudno rozstrzygnąć czy wymienione w tekście Arika i Arka to dwa różne miasta, czy dwukrotne przywołana ta sama nazwa w różnym zapisie.
76
Hiszp. ‘wyspa’, zapewne pozbawiona drugiego członu rzeczywista nazwa geograficzna, niemożliwa dziś do zidentyfikowania.
77
Nazwa pojawia się jeden raz, ale możliwe jest odczytanie litery g jako g lub jako j. Wariant
Arciga odpowiada rzeczywiście istniejącemu hiszpańskiemu nazwisku, być może odnosi się więc do
trudnej dziś do zidentyfikowania, ale rzeczywistej nazwy.

⩶ 160 ⩶

�upřimnosti, Bůh je žehná v každé době” [„Przepiękny kraj Ameryka; tam jest wina
dość, pokarmów mnogość, nie tkwią ludzie w żadnej biedzie, żyją tam w zgodzie,
w miłości, uczciwie, Bóg im stale błogosławi”]. Drugi schemat występuje w tekście
druków J-94/J-1334, który zapewnia o perspektywach czekających na osadników
gotowych do pracy w surowych warunkach: „Amerika je vlast velmi vznešená, jen
není národem tak obsazená, / jako jsou jiný mnohé krajiny, kdo tam chce dobejvat
ty pustatiny. / Muže tam nakoupit kolík chce akrů” [„Ameryka to kraina bardzo
wspaniała, ale nie jest przez ludzi zbyt zamieszkała, / tak jak inne liczne ziemie,
kto chce zdobywać pustynie. / Może tam nakupić akrów ile wola”]. Pieśń wymienia również pożądane cechy mieszkańca tej krainy: „Amerikán nesmí být lenošivý,
tak jsou tam od práce jako zde živí, / Kdo dělat nechce, nechť je to kde chce, darmo se nenají ani v Americe” [„Amerykan nie może być leniwy, tam jak i tutaj praca ludzi żywi, / Kto robić nie chce, niech jedzie gdzie chce, za darmo się nie naje
ani w Ameryce”]. Trzecia, negatywna wizja pojawia się w pieśni J-1128, przedstawiającej życie emigrantów jako pasmo nieszczęść i ciągłą pogoń za pieniądzem:
„v té slavné Americe, každý jenom živoří, / o svůj život on málo dbá, jen když tolar vytěží” [„w tej sławnej Ameryce, ledwo co przeżywają, / o życie swoje nikt nie
dba, tylko dolary gonią”]. Nawet przyroda nie może się równać z tą znaną z ziemi
ojczystej: „V té přeslavné Americe, najdeš ptactva v hojnosti, / ozdobené krásným
peřím, v lesích je jich tam dosti, / ti jsou ale všickni němí, líbezný zpěv neslyšíš, /
když někteří začnou zpívat, uši si zacpat musíš” [„W tej przesławnej Ameryce, znajdziesz ptactwa mnogość, / zdobnego w piękne pióra, w lasach jest ich tam dość, /
wszak są wszystkie nieme, miłego śpiewu nie usłyszysz, / gdy niektóre zaczną śpiewać, uszy zatkać musisz”]. Ameryka okazuje się gościnna jedynie dla zbiegłych z Europy przestępców: „Ten však najde tam útěchy, jenž svojí vlast opustil, / udělal v ní
mnoho zlého, do Ameriky se pustil” [„Ten wszak znajdzie tam pociechę, co ojczyznę opuścił, / narobił w niej wiele złego, do Ameryki się wypuścił”].
Niewiele wiadomo o mieszkańcach Ameryki – przytaczaną już powyżej informację o konieczności ciężkiej pracy ( J-94/J-1334) – można również zinterpretować
jako opis typowych Amerykanów w aspekcie psychologicznym jako pracowitych.
Pieśni właściwie nie informują o aspekcie politycznym: ustroju, systemie władzy
czy zagranicznych sojuszach Ameryki (zarówno w węższym znaczeniu, jako USA,
jak i szerszym – innych państw regionu). Na podstawie informacji o wizycie w Pradze „Amerykańskich Czechów” ( J-1131), można zakładać, że Amerykę zamieszkują osadnicy pochodzący z różnych europejskich narodów. W taką wizję wpisują
się nieliczne bardziej konkretne informacje, np. o rządzonym krótko przez Habsburgów Meksyku ( J-42, J-215), czy o statusie Martyniki jako posiadłości Francji
⩶ 161 ⩶

�( J-1185: „Pod francouzskou vládu patří tento ostrov Martinique” [„Pod francuską władzę podlega ta wyspa Martynika”]).
Niewiele wiadomo również o kulturze i religii Amerykanów. Poza tym, że
walutą jest tam dolar ( J-1128: tolar), pieśni informują także, że nawet w tak dalekich krajach żyją katolicy ( J-217: „v té zemi americké tam také žijou lidé víře katolícké” [„w tej ziemi amerykańskiej także żyją ludzie wiary katolickiej”]), a katolicka katedra płonie w pieśni znanej z druków J-731/J-2555. Pożar stanowi karę za
grzechy, a zatem mimo formalnej przynależności do Kościoła katolickiego, Amerykanie nie są prawdziwie pobożni. Brakiem wiary tłumaczona jest również katastrofa na Martynice ( J-1185: „mnozí lidé nevěří, že je Pán Bůh nad námi” [„wielu
ludzi nie wierzy, że jest Pan Bóg nad nami”]). Druki o Meksyku – miejscu śmierci brata austriackiego cesarza – informują o pogaństwie i dzikości jego rodzimych
mieszkańców ( J-215: „nechtěl nechat to pohanstvo, chtěl je přivest na víru křesťanskou, / Lidí byli velmi zatvrzeli, proto že jsou sami divošiví” [„nie chciał tego
pogaństwa zostawić, chciał ich ku chrześcijaństwu przywieść, / Ludzie byli wielce zatwardziali, bowiem są wszyscy bardzo dzicy”]). Druki nie dostarczają zatem
wyczerpujących informacji, ale można wnioskować, że mieszkańcy Ameryki przed
przybyciem Europejczyków byli poganami, a teraz mieszkają tam nawróceni tubylcy i katoliccy przybysze z Europy.

4.7.2. Francja/Francuzi
4.7.2.1. Nazwa kraju
Kraj Francuzów określany jest opisowo jako francouzská země ( J-4, J-194, J-964/
J-1831) lub archaicznym leksemem Francouzy ( J-98/J-1845/J-1930, J-194). Współczesna forma Francie pojawia się w jednym druku ( J-2197), który opisuje również
Belgię (belgická země), lokalizując ją obok Francji.

4.7.2.2. Nazwa grupy etnicznej
Francuzi określani są niemal wyłącznie etnonimem Francouz/Francouzové ( J-1, J-2,
J-3, J-4, J-27/J-47/J-894/J-1002, J-58, J-194, J-195/J-2776, J-469, J-985, J-1312,
J-1343, J-2403), wyjątkowo obok formy podstawowej pojawia się forma dialektalna
Francoz ( J-27/J-47/J-894/J-1002, nie jest jednak wykluczone, że chodzi tu o błąd
drukarski), a w jednym (choć znanym z trzech druków) tekście opisowe określenie francouzští lidé ( J-1044/J-1057/J-1285).
⩶ 162 ⩶

�4.7.2.3. Obraz w tekstach
Z pieśni J-804 wiadomo, że Francja posiada dostęp do morza (jako miejsce akcji
tekst podaje francouzské přímoří [„francuskie pobrzeże”]). Znanym francuskim
miastem jest Paryż ( J-3: slavné Paříž město, J-721: Paříž), przywoływany również
w drukach J-98/J-1845/J-1930, których miejscem akcji jest wieś St. Francesko blíž
Paříže (zapewne fikcyjna, choć można próbować rekonstruować nazwę jako zniekształcenie rzeczywiście występującej we Francji nazwy miejscowej Saint-François).
W tej samej pieśni pojawia się ponadto nazwa Sevenna (być może związana z rzeką
Sévenne w południowo-wschodniej Francji) odnosząca się do majątku podarowanego przez cesarza matce cudownie narodzonych pięcioraczków. Wreszcie w druku
J-2192 relacjonującym objawienie w Lourdes pojawia się nazwa tego miasta (w oryginalnym zapisie Lourdes, a nie późniejszym zaadaptowanym do czeszczyzny wariancie Lurdy) oraz informacja o jego położeniu w „Górach Massavielskich” (Hory
Massaviellské), stanowiąca bez wątpienia zniekształcenie przekazu o grocie Massabielle, w której ukazała się Maryja.
W aspekcie psychiczno-charakterologicznym pojawiają się wyłącznie cechy
związane z rolą Francuzów jako żołnierzy-najeźdźców. Niektóre z nich można interpretować jako pozytywne – Francuzi są więc przebiegli ( J-3: francouzská chytrost),
waleczni i odważni ( J-9: „Ta francouzská armáda, v širokém poli stojí, / pojďte sem
kamarádi, žadného se nebojí” [„To francuskie wojsko, w szerokim polu stoi, śpieszcie,
towarzysze, nikogo się nie boi”]). Częściej jednak zamiłowanie i niewątpliwy talent
do wojaczki wiążą się z okrucieństwem ( J-4: „ubozí rodičové své dítky dát musejí,
před hrozného nepřítele Francouze ukrutného” [„strapieni rodzice swoje dziatki
oddać muszą, przed strasznego przeciwnika, okrutnego Francuza”]) i brakiem litości wobec przeciwników ( J-1044/J-1057/J-1285: „Ti francouští lidé, ti jsou neustupní, ti nedají pardon, neb jsou jako vzteklí” [„Ci francuscy ludzie, są nieustępliwi, nie dadzą pardonu, bo są jako wściekli”]). Francuscy żołnierze stosują przemoc
nie tylko w uczciwej walce wobec uzbrojonego nieprzyjaciela (np. J-195/J-2776:
„Francouz jede proti mně, střílí do mne z pistole” [„Francuz z naprzeciwka jechał,
strzelał do mnie z pistoletu”]), ale nie oszczędzają również rannych na polu bitwy
( J-469: „Francouzove jsou k nám jeli, ty šavle v rukach měli, / že my ještě tří živí
jsme, hned nás rosekat chtěli” [„Francuzi ku nam jechali, w rekach szable trzymali, / że byliśmy trzej żywi, zaraz nas posiekać chcieli”]) i ludności cywilnej, w tym
kobiet i dzieci (liczne cytaty z druku J-194, np.: „lidi mordujou nevážně, tý ukrutné tyrané, / aní děti nelituji maji srdce kamené” [„ludzi mordują bezlitośnie, ci
okrutni tyrani, / ani dzieci nie litują, serca mają z kamieni”], „tam Francouz zlé
⩶ 163 ⩶

�děla, / neb má hroznou sílu lidů, nad žádnym lítost nemá” [„tam Francuz zło czyni,
/ bo ma straszną siłę ludzi, nad żadnym nie zna litości”], czy epitety takie jak hrozný – ‘straszny’, přeukrutný – ‘przeokrutny’ i rozsápaný Francouz – ‘rozjuszony Francuz’, lub określenie ukrutník – ‘okrutnik’.
Taki obraz niewątpliwie wiąże się z aspektem społeczno-ekonomicznym,
w którym Francuzi przedstawiani są głównie jako żołnierze, którzy żyją z rabunku
okradając i plądrując podbite kraje (cały tekst druku J-2; fragmenty J-194: „Francouzi zlé dělaji, žádného nelitujou, města pole i vesnice, všecko všudy plundrujou”
[„Francuzi zło czynią, nikogo nie litują, miasta pola i wsie, wszystko wszędzie plądrują”], cytowane już w punkcie 4.6.1. fragmenty J-2403: „zlato stříbro pobrali,
dobytek, chleb vyžrali” [„złoto, srebro zabrali, bydło, chleb wyżarli”]). Brak w pieśniach informacji z domeny kulturowej wykraczających poza wspomniany już kontakt na polu bitwy i stosunek najeźdźcy do podbitego i zmuszonego do służby chłopa. Druk J-2 mówi więc m.in. o żarłoczności francuskich żołnierzy ( J-2: „Dům je
prázdný od všeho vaření všelikého: / mastný krávy, ovce, drůběž, v domech není
krajane věř” [„Dom opróżnili z wszelkiego jadła gotowanego: / tłustych krówek,
owiec, ptaków, w domach nie ma, wierz rodaku”]) i ich wciąż rosnących oczekiwaniach, a także o lekceważącym i opartym na przymusie i przemocy stosunku do
morawskich gospodarzy ( J-2: „po sedlce s botou hodil, / vyhnal ji ven na ulici, sedláka praštil s sklenici” [„w chłopkę rzucił butem, / wypędził na ulicę, chłopa trzasnął szklanicą”]). Oprócz wzmianki o niebieskich mundurach napoleońskiej armii
( J-2403: „budem vítat modré hosty” [„przywitamy niebieskich gości”]), pieśni nie
zawierają właściwie żadnych informacji o aspekcie fizycznym, a więc wyglądzie zewnętrznym Francuzów. Należy jednak podkreślić, że poza wyjątkowymi przykładami matki pięcioraczków z pieśni J-98/J-1845/J-1930 i napadniętej przez żołnierza wdowy z druku J-194, brak jakichkolwiek informacji o postaciach kobiecych
narodowości francuskiej, kramarski stereotyp obejmuje zatem przede wszystkim
Francuzów-mężczyzn.
Więcej powiedzieć można o domenie politycznej, w której wyjątkowy przykład druku J-1 wspomina, że dobrym władcą Francji był król Ludwik XVI, zabity
przez zbuntowany lud. Inny wymieniony w tym samym tekście z imienia król to
Dobrý Jindřich (trudny do zidentyfikowania, ostatní król Francji o tym imieniu to
XVII-wieczny Henryk Burbon). Królem francuskim jest także Marcellus ( J-296/
J-595/J-650/J-1306: Marcellus král Francký) z historycznej legendy o św. Genowefie.
Następcą Ludwika XVI jest krwiożerczy Napoleon, który toczy wojnę z cesarzem
austriackim i występuje przeciw boskiemu porządkowi świata ( J-3: „chtěl dobyvat
mnohych krajin, / Boha odpovrhl, a na tom přestat nechtěl, / cely svět pod svou
⩶ 164 ⩶

�moc chtěl, / a naše země loupiti, v lidskej krvi se broditi, / Pán Bůh to mít nechtěl” [„chciał zdobywać liczne kraje, / Boga porzucił, na tym się nie zatrzymał, / cały
świat chciał mieć w mocy, / nasze ziemie złupić, w krwi ludzkiej brodzić, Pan Bóg
tego nie chciał”]). W pieśni J-547, sławiącej austriacko-francuski traktat pokojowy
jest on wyjątkowo określony bez negatywnych konotacji jako Bonaparte pán vzácný
[‘Bonaparte możny pan’]. Napoleon III jako bezimienny cesarz francuski ( J-1343:
Císař francouzský) pojawia się ponadto jako przeciwnik Habsburgów w druku opisującym wojnę Austrii z Królestwem Sardynii, oraz jako císař Napoleon w drukach
opisujących narodziny cudownych pięcioraczków ( J-98/J-1845/J-1930). Francuzi,
jako nieprzyjaciele Austrii, wspierają w walce z Habsburgami inne narody: Włochów
( J-27/J-47/J-894/J-1002: „Francouz k sardinskému králi psal s radostí, / by pomoci přišel a z vojskem tam dojel” [„Francuz radośnie pisał do sardyńskiego króla, / by
z pomocą przyszedł i z wojskiem przyjechał”]), Prusaków ( J-58: „Tam jsou nepřátele
potrestani, byli v nich Francouzové zmichani, / v Čechách se jim zalíbilo, potom když
skusili znechutilo” [„Tam są wrogowie pokarani, byli wśród nich Francuzi wnieszani,
/ w Czechach się im spodobało, gdy spróbowali odwidziało”]), a nawet wrogich katolikom Szwedów (w druku J-287 mowa o tym, że podczas oblężenia Częstochowy
Szwedzi „z kusův franckých házeli” [„z dział francuskich miotali”]) i Turków (J-1001:
„Francouz Turkům nápomocen bude” [„Francuz Turkom pomocny będzie”]).
Informacje o aspekcie religijnym stereotypu Francuzów nie pojawiają się bezpośrednio (brak informacji o wyznawanej przez nich religii), można więc zakładać, że jest nią więc katolicyzm, stanowiący w kramarskim ujęciu religię domyślną. Sami Francuzi nie są jednak dobrymi katolikami, ale – jak wspomniany wyżej
Napoleon – występują przeciw boskiemu porządkowi (czego pierwszym wyrazem
jest królobójstwo z pieśni J-1). Mianem bezbožník – ‘bezbożnik’ określony zostaje również francuski żołnierz z druku J-194. Wyjątkowo w tekście znanym z druków J-964/J-1831 mowa jest o żyjących we Francji poganach, którzy nie oddają
czci Matce Bożej – być może protestantach. Ponownie przywołać można tu również informację z literatury przedmiotu o tekstach opisujących francuskich rewolucjonistów jako pogan tańczących wokół „drzewa wolności” (Klacek 2014: 81–82).

4.7.3. Polska/Polacy
4.7.3.1. Nazwa kraju
Najczęstsze określenie Polski to Polsko, odpowiadające współczesnemu czeskiemu
leksemowi ( J-70/J-1260/J-1399, J-1023/J-1774, J-1356, J-1539). Licznie występują również nazwy dwuczłonowe z przymiotnikiem, np. polská krajina ( J-46/J-1246,
⩶ 165 ⩶

�J-1023/J-1774, J-1733), polský kraj ( J-1010), polská země ( J-135/J-2806, J-193,
J-516/J-548/J-1591, J-1010, J-1258) i – trzykrotnie – polské království ( J-105, J-287,
J-427). Mowa również niekiedy o miastach „w polskim położeniu” ( J-2235/J-2708:
polské položení). W kilku przypadkach nazwy zawierają także informację o politycznym statusie ziem polskich jako podzielonych pomiędzy sąsiednie mocarstwa: w druku J-193 mowa o Galicji jako o ziemi „cesarsko-polskiej” (v Gallicyi,
neb w Cýsařcko-Polské Zemi), w tekstach J-70/J-1260/J-1399 i J-1539 pojawia się
natomiast określenie „Pruska Polska” (Pruské Polsko).

4.7.3.2. Nazwa grupy etnicznej
W badanych tekstach etnonim określający Polaków wystąpił zaskakująco rzadko,
w druku J-1738 pojawia się leksem Polák/Poláci oraz określenie opisowe lid polský – ‘lud polski’. Jednorazowo ( J-1023/J-1774) leksem Polsko uznać można za metonimię służącą jako zbiorowe określenie mieszkańców tego kraju.

4.7.3.3. Obraz w tekstach
O Polsce wiadomo, że leży na północy ( J-135/J-2806 wymienia Polaków i Rosjan
jako na půlnoci národy). Miejscowości lokalizowane w Polsce to przede wszystkim
Warszawa, wymieniana w kilku drukach ( J-146, J-170/J-896: Varšava), niebezpośrednio obecna również w druku J-427, gdzie pojawia się fikcyjna wieś Portowa (Portova) pod Warszawą, i w J-1258, przywołującym fikcyjną miejscowość Nyszburg (?),
również położoną w pobliżu Warszawy (Nyšpurk u Varšavy). Z dwóch różnych tekstów (prawdopodobnie nowsza pieśń nazwę miejscową przejęła ze starszej) znana
jest ponadto Widawa ( J-70/J-1260/J-1399: pěkné město Vidava, J-1539: Vidava).
Również dwukrotnie wymieniana jest niemiecka nazwa Lwowa, Lemberg: bezpośrednio w druku J-1356 (Lemberk) i niebezpośrednio w tekście J-46/J-1246, gdzie
blíže Lemberka lokalizowana jest prawdopodobnie fikcyjna wieś Piotrowa (Petrova
Ves). Również dwukrotnie w tekstach pojawia się Kraków ( J-1733, J-2235/J-2708),
określany jako twierdza ( J-1733: Krakov festunk). W obecnym w korpusie w dwóch
kopiach druku J-1023/J-1774 przywołana jest ponadto nazwa Tarnowa (Tarnov).
Inne, trudniejsze do zidentyfikowania nazwy miejscowe to Prachów (?) koło Kamieńca Podolskiego ( J-105: blíž Kamence Podolského […] Práchov), Razbów (?)
( J-1010: Razbov), i tajemnicze město Filezy v polské zemi78 ( J-516/J-548/J-1591).
78

Zawarta w druku pieśń to stary tekst barokowy, być może czerpiący z egzemplów tłumaczonych z innych języków – ponieważ nazwa nie kojarzy się z żadnym polskim miastem, podejrze-

⩶ 166 ⩶

�Z Polską identyfikowane są ponadto sanktuaria w Częstochowie i Kalwarii Zebrzydowskiej (np. J-105: Kalvárie, Častochova).
Teksty kramarskie nie dostarczają zbyt wielu informacji o mieszkańcach Polski. Z druków opisujących powstanie 1846 r. możemy wnioskować, że w domenie
charakterologiczno-psychologicznej są oni skłonni do buntu i odważni (np. druki J-1023/J-1774 informują o niechęci do kapitulacji: „nechtělo se Polsko poddat”
[„nie chciała się Polska poddać”]). Z buntem związane są również nieliczne informacje o aspekcie ekonomicznym, większość innych tekstów, których akcja umiejscowiona jest w Polsce, nie informuje bowiem o lokalnej specyfice. Według pieśni
przyczyną rebelii miały być klęski żywiołowe i głód ( J-1010, J-1023/J-1774, J-1356),
inne druki donoszą o pustoszącej Polskę epidemii cholery ( J-135/J-2806). O ile
zatem uznamy je za reprezentatywne, można założyć, że Polska (a przynajmniej
jej lepiej znana część związana z Cesarstwem Austriackim) kojarzona była z biedą i trudnymi warunkami życia (co zgadza się z rzeczywistą sytuacją ekonomiczną
Galicji, zwłaszcza w porównaniu z lepiej rozwiniętymi gospodarczo ziemiami czeskimi, zob. np. McCagg 2010: 157–159).
O politycznych relacjach Polaków z innymi narodami dowiadujemy się z tekstów jedynie tego, że historycznie Polska była królestwem, a obecnie znajduje się
częściowo pod władzą pruską, a częściowo austriacką (odpowiednie cytaty zostały
przytoczone w punkcie o nazwie kraju)79. W bliżej nieokreślonej przeszłości częstochowskie sanktuarium było ponadto oblegane przez Szwedów ( J-287), zdarzenie to
nie jest jednak przedstawiane w szerszym kontekście. Wiadomo również, że w austriackiej części kraju Polacy buntują się przeciw władzy cesarskiej ( J-1023/J-1774:
„nohama šlapali císařskou korunu” [„nogami deptali cesarską koronę”], ale nie
jest to konsekwentne działanie całego narodu, a jedynie grupy rebeliantów, pieśń
J-1356 mówi bowiem o oszczędzonych przez cesarza Polakach, „kteři dobří byli”
[„którzy dobrzy byli”].
Pieśni nie dostarczają w zasadzie żadnych informacji o specyfice kulturowej
Polski. W aspekcie religijnym, tak jak w pozostałych przypadkach, za domyślną
wiarę uznawany jest katolicyzm, więc także w nowinach z Polski informacje o katolickim kulcie odnajdujemy najczęściej (np. figura św. Anny w J-70/J-1260/J-1399,
procesja J-170/J-896 ku czci św. Prokopa). Jednocześnie kilkakrotnie to w Polsce
wam, że może się ona odnosić do Śląska (łac. Silesia), gdzie przy wielokrotnym przepisywaniu długie s (ſ) zostało odczytane jako f.
79
Poza korpusem tekstów z Muzeum Komeńskiego znane są mi także druki osadzone w ‘rosyjskiej Polsce’ (ruské Polsko), jak przywołany w punkcie 4.5.5. druk o powstaniu styczniowym (druk
z Muzeum Narodowego w Pradze nr KP 105).

⩶ 167 ⩶

�osadzone są wydarzenia związane z Żydami ( J-146, J-193, J-1258), co – o ile nie
jest to przypadkowy zbieg okoliczności – może sugerować, że w oczach Czechów
ziemie Polskie były widziane jako szczególnie gęsto zaludnione przez Żydów.
Być może wiąże się to z odmiennością obyczajów postępowych Żydów czeskich
i bardziej tradycyjnych Żydów w Galicji, gdzie rozwijał się m.in. ruch chasydzki
(zob. np. Pěkný 2001: 232–233). Wyjątkowo dowiadujemy się o obecności w Polsce protestantów ( J-1733: „mnoho protestantů, křtu svatého žádali” [„wielu protestantów chrztu świętego prosiło”]), tekst ten jest identyczny z umiejscowionym
w Budapeszcie (jedyną różnicę stanowi nazwa miasta), więc pierwotnie odnosił się
zapewne do realiów węgierskich, gdzie odsetek niekatolickich chrześcijan był niewątpliwie większy niż w Polsce. Dodatkowo, bez określenia wyznania, pojawiają
się informacje o bezbożności niektórych Polaków (np. J-1356: „V Polsku to přikázaní boží přestoupili, mnoho tisíc lidu jen sobě hověli” [„W Polsce to przykazanie Boże przekroczyli, całymi tysiącami sobie dogadzali”], „Považte křesťané tu jejich bezbožnost, co vojsko trpělo, skrz jejich nepravost” [„Rozważcie chrześcijanie
tę ich bezbożność, co wojsko cierpiało przez ichnią nieprawość”]), wiązanej z wystąpieniem przeciw władzy politycznej cesarza.

4.7.4. Prusy/Prusacy (+ Brandenburczycy)
4.7.4.1. Nazwa kraju
W nazwie kraju i jego mieszkańców występuje oboczność słowiańskiego rdzenia
„prus-” i „prajs-”, zgodnego fonetycznie z niemieckim Preußen (dodatkowo pojawia się tu kilka wariantów ortograficznych). Kraj określany jest więc leksemami Prusko ( J-1136), Prajsko ( J-241/J-893/J-1136) i Praizsko/Praijsko ( J-1507).
Pojawiają się również określenia dwuczłonowe: pruská země ( J-79, J-2179), prajská země ( J-1025/J-1352/J-2441) i prajské hranice ( J-1009/J-2112). Ponadto
w dwóch tekstach ( J-70/J-1260/J-1399, J-1539) pojawia się wspomniane w poprzednim punkcie określenie Pruské Polsko na oznaczenie ziem polskich należących do zaboru pruskiego.

4.7.4.2. Nazwa grupy etnicznej
Zamiennie stosowane są etnonimy Prus/Prusové ( J-210/J-2411, J-1906) i Prajz/
Prajzové ( J-58, J-1507), także w wariancie Prejsové ( J-27/J-47/ J-894/J-1002).
Wyjątkowo pojawia się forma Prušáci ( J-79). Jednorazowo spotkać można informację, że Prusacy są zarazem Niemcami ( J-1906: Prusové jsou Němci). Do tej samej
⩶ 168 ⩶

�grupy etnicznej zaliczam również występujących w pieśni J-712 Brandenburczyków (Brandenburk, Brandenburci), których ojczyzna od początku XVIII w. stanowiła część Królestwa Prus, a których obraz pokrywa się z wizerunkiem Prusaków,
choć nieco silniejszy nacisk położony jest w nim na obcość religijną.

4.7.4.3. Obraz w tekstach
Prusy graniczą z Czechami – tekst J-1009/J-2112 umieszcza Chrudim i pobliskie
Bořice niedaleko pruskiej granicy. Według pieśni J-241/J-893/J-1136 Prusy graniczą również ze Szwecją (można próbować odwoływać się tu do szwedzkich posiadłości nad Morzem Bałtyckim w XVIII i XIX w., choć zapewne jest to informacja
czysto fikcyjna). Stolicą i najlepiej znanym miastem Prus jest Berlin ( J-1025/J-1352/
J-1886/J-1950/J-2059/J-2441: „V Prajské zemi vzácné město Berlín, však jest mnohým lidem dobře známý” [„W Pruskiej ziemi możne miasto Berlin, jest wszak wielu
ludziom dobrze znany”]) pojawiający się także w drukach J-27/J-47/J-894/J-1002,
J-55/J-157 i J-79, jego opis jest jednak zdawkowy. Wiadomo jedynie, że można w nim
znaleźć most ( J-55/J-157), zamek królewski ( J-55/J-157, J-27/J-47/J-894/J-1002),
czy kaplicę ( J-1025/J-1352/J-1886/J-1950/J-2059/J-2441) – elementy o uniwersalnym charakterze, których przywołanie świadczy raczej o braku bardziej szczegółowej wiedzy. Inne pruskie miasta to położone blisko ziem czeskich Racibórz
( J-1119, J-2179: Ratiboř) i sanktuarium w Wambierzycach ( J-2179: Vambeřice)
oraz Opole ( J-79: Oppoli), określane jako hlavní město – ‘stolica’ w tekście przywołującym również nazwę Berlina, co świadczy być może o pewnej świadomości
podziału administracyjnego Prus i stołeczności Opola w ramach rejencji opolskiej.
W aspekcie psychiczno-charakterologicznym Prusacy – podobnie jak wcześniej Francuzi – przedstawiani są głównie jako żołnierze. W tekstach brak jednak
w zasadzie informacji o związanych z tą profesją cechach charakteru, takich jak pozytywnie wartościowana odwaga, czy negatywne okrucieństwo. Pruskie zwycięstwa
nad armią austriacką w 1866 r. przypisywane są za to przebiegłości ( J-210/J-2411:
„Prus dlouhý čas s chytrostí, škodil převelice naší vlasti” [„Z przebiegłością Prus
czas długi, państwu naszemu szkodził”]), zdradzie i intrygom ( J-210/J-2411: „Snad
plán boje je zrazeny, Prus jest s velkou sílu postaveny” [„Chyba plan nasz był odkryty, Prusaków siła staje do bitwy”]) oraz przewadze liczebnej ( J-210/J-2411: „když
jich padlo dvacet tisíc, přibylo jich vždycky víc” [„gdy poległo dwadzieścia tysięcy, zawsze przyszło jeszcze więcej”]). Pieśni – nawet opisujące austriackie porażki – wielokrotnie wspominają o ponoszonych przez wrogów stratach ( J-58: „v horách na pomezí deset tisíc Prajzů v krvi leží” [„w górach na granicy dziesięć tysięcy
⩶ 169 ⩶

�Prusów leży we krwi”]), inne przedstawiają pruskich żołnierzy jako słabszych niż
habsburscy (np. węgierski huzar z pieśni J-55/J-157 sam pokonuje 12 Prusaków).
Opisy wyjątkowego okrucieństwa (mordowanie kobiet i dzieci, tortury itp.) pojawiają się jedynie w pieśni o Brandenburczykach, w której są oni m.in. przyrównywani do krwiożerczych wilków ( J-712: „Brandenburk žádostivě po krvi naší dychtí, a jako vlk tak dychtivě chce nás všecky zkaziti” [„Brandenburczyk łakomie krwi
naszej pragnie, i jak wilk spragniony chce nas wszystkich zgubić”]).
Domena społeczno-ekonomiczna zawiera obrazy pruskich najeźdźców bogacących się kosztem mieszkańców podbitych terenów. Grabią oni miasta i wsie
( J-212: „Tenkrát se Prusy hnali, k městu sílou všecky” [„Wtenczas Prusaki gonili,
do miasta całą siłą”], J-58: „Kolem Reichemberku Prajz rabuňk měl” [„Pod miastem
Libercem Prusak rabował”]), okradają ludność cywilną ( J-210/J-2411: „Čechům
chleb, peníze vzali, města a vesnice zapalili” [„Czechom chleb, pieniądze wzięli,
miasta i wsie podpalili”], J-2411: „Někde rabují ti Prusi, občáne jím všecko dati
musí” [„Gdzieś te Prusaki rabują, mieszkańcy im wszystko oddają”], J-1507: „Martinek dobrý Prajz rozeny […] sesbíral kupcovi neb selce” [„Martinek dobry rodak
pruski […] zabrał kupcowi albo wiejskiej babie”] dobra, które przynosi swojej kochance w prezencie). Opisy te dotyczą wyłącznie pruskich żołnierzy, z nielicznych
tekstów można się dowiedzieć, że wojna z Austrią szkodzi ludności cywilnej (rolnikom) po obu stronach konfliktu ( J-79).
W aspekcie kulturowym pieśni zwracają uwagę na łakomstwo i żarłoczność
Prusaków80. Są oni przedstawiani jako skupieni wyłącznie na materialnej wygodzie ( J-1906: „to jest pruská politika, salát, maso, k tomu mlíka” [„oto pruska polityka, sałata, mięso, do tego mleka”]) i nawykli do obżarstwa ( J-1906: „Kdo chce
míti hody vždycky, musí mít žaludek pruský” [„kto chce zawsze mieć biesiadę,
musi pruski mieć żołądek”]), choć pieśń unika nadmiernej generalizacji ( J-1906:
„Ale všickní takoví nebyli, mnozí mírně jedli píli” [„Ale nie wszyscy tacy byli, liczni z umiarem jedli, pili”]).
Podobnie jak w przypadku innych narodów, aspekt fizyczny jest w obrazie
Prusaków niemal całkiem pominięty. Jedyna informacja, którą można do niego odnieść, to wskazówka, że Pruscy żołnierze noszą wąsy (podkręca je bohater pieśni
J-1507: „fousama zatočil” [„zakręcił wąsami”]).
Domena polityczna obejmuje informacje o władcy i stolicy Prus oraz ich stosunkach z Habsburgami. Słynnym królem pruskim był Fryderyk Wielki ( J-1385:
80

Podobne skojarzenie, utrwalone w formie powiedzenia ‘mieć pruskie strzewo’ opisującego
żarłoka, znane jest również z gwar Śląska Cieszyńskiego (Tyrpa 2011: 171).

⩶ 170 ⩶

�Frydrych), który w swoim testamencie polecił poddanym utrzymywanie dobrych
stosunków z Austrią ( J-1385: „milujte vždy císaře, totiž Josefa druhého” [„kochajcie
zawsze cesarza, to jest Józefa drugiego”]), jego następcą był zaś Wilhelm ( J-1385).
Imię Fryderyka powraca jako określenie władcy Prus także w innych czasach, niezależnie od prawdziwego panującego wówczas monarchy ( J-210/J-2411: „Prusové
volají hlasem řádně, ať žije pruský král Bedřich slavně” [„Prusacy wielkim głosem
wołają, niech żyje Frydrych król wiwatują”]). Stolicą Prus i siedzibą ich króla jest
Berlin, w którym w 1848 r. doszło do rewolucji ( J-27/J-47/J-894/J-1002: „Tuze jsou
v Berlíně všecko potřiskali a krále z vojskem ven z burku vyhnali” [„Srodze w Berlinie wszystko rozbili, a króla z wojskiem z burgu wypędzili”]), ponieważ mieszkańcy
Prus chcieli się podporządkować austriackiemu cesarzowi ( J-27/J-47/J-894/J-1002:
„nechtěji svýho krále míti, našemu císaři chcou poddaní býti” [„nie chcą swojego
króla mieć, naszego cesarza poddanymi chcą być”]). Prusom są częściowo podporządkowane ziemie polskie ( J-70/J-1260/J-1399: „Leží v Pruském držaní pěkné
město jedno, které patří do Polska, Widawa nazváno” [„Leży w pruskim władztwie
piękne miasto jedno, co należy do Polski, Widawa nazwane”], J-1539: „V Pruském
Polsku v jednom městě, Widawa nazvaná” [„W Pruskiej Polsce w jednym mieście,
Widawa nazwanym”]) oraz część Śląska w okolicach Raciborza ( J-2179). Pieśni
wymieniają ponadto dwa wydarzenia historyczne, podczas których wojska pruskie
napadają na terytorium Czech: osiemnastowieczne wojny śląskie ( J-712) i będącą
w żywej pamięci wojnę 1866 r. ( J-58, J-79, J-210/J-2411, J-212, J-1507, J-1906).
W domenie religijnej znaleźć można informacje o naśmiewaniu się przez
Prusaków z katolickich świętości, jak w cytacie podkreślającym ich butę i zaufanie w technikę, a nie modlitwę ( J-210/J-2411: „V Opavě Prusové když leželi, nám
se z matky Boží posmívali, / že ji ku pomoci voláme, praví: Nám pomožou kvery
nové” [„W Opawie Prusowie, gdy przebywali, z naszej Maki Bożej żartowali, / że
ją na pomoc wzywamy, mówią: Nam pomaga karabin nowy”]). Postępowanie Prusaków wobec ludności cywilnej podbitych ziem przedstawiane bywa w perspektywie religijnej, jako bezbożność, czasem karana przez samego stwórcę ( J-2411:
„Toho jsme se ani nenadali, žeby nás tak Prusi sužovali, / Přestupili zákon boží, nevážně jednali s naším zboží” [„Tegośmy się nie spodziewali, że nas Prusacy tak uciskali, / Przekroczyli prawa Boże, niegodnie czynili z naszym majątkiem”], „Začal
Pan Bůh s Prusem bojovati, / začali v nahlosti umírati, / pro nestřidmé jídlo, pití,
/ museli někteří hned umříti” [„Zaczął Pan Bóg z Prusem walkę / zaczęli umierać
nagle, / przez nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, / musieli niektórzy zaraz stracić życie”]). O ile jednak zazwyczaj podkreślany jest niekatolicki charakter religii wyznawanej przez Prusaków, można też znaleźć informacje o mieszkających
⩶ 171 ⩶

�w ich kraju pobożnych chrześcijanach-katolikach ( J-1025/J-1352/J-1886/J-1950/
J-2059/J-2441): pár […] nábožných křesťanů). Brandenburczycy z pieśni J-712 są
natomiast jednoznacznie identyfikowani z kalwinizmem i protestantami ( J-712:
kacíři zlopověstní – ‘kacerze niesławni’) oraz przedstawiani jako zajadli wrogowie
religii katolickiej, kpiący z jej świętości i burzący kościoły ( J-712: „Brandenburk
nešťastný dal zbořiti moc chrámů” [„Brandenburg nieszczęsny kazał zburzyć wiele kościołów”]).

4.7.5. Rosja/Rosjanie
4.7.5.1. Nazwa kraju
Jednoczłonowe nazwy Rosji to zgodne z współczesną czeszczyzną Rusko ( J-2501)
oraz archaiczne Rusy ( J-17/J-1293: „povandrujem […] do Rus” [„powędrujemy
[…] do Rosji”]). W niektórych przypadkach trudno jest jednoznacznie określić czy
określenia te dotyczą Rosji jako kraju Rosjan, czy raczej bytu politycznego graniczącego z Austrią, a więc ziem polskich pod zaborem rosyjskim. Określenia dwuczłonowe to ziemia rosyjska ( J-69/88/665: ruská země, J-37/J-214/J-1003, J-1061,
J-135/J-2806), kraina rosyjska ( J-1244: ruská krajina) i rosyjskie położenie ( J-92/
J-1011/J-1795/J-2503, J-219: ruské položení).

4.7.5.2. Nazwa grupy etnicznej
Mieszkańcy Rosji to Rusové ( J-27/J-47/J-894/J-1002), dodatkowo w pieśni J-1061
pojawia się określenie Moskvan, niejasne jednak czy dotyczy ono konkretnie mieszkańca miasta Moskwy, czy całego kraju.

4.7.5.3. Obraz w tekstach
Rosja leży na wschodzie ( J-27/J-47/J-894/J-1002: „Z vejchodu krajiny Rus chce
přitáhnouti” [„Ze wschodniej krainy chce Rus przybyć”]) i na północy (cytowane
już w odniesieniu do Polaków druki J-135/J-2806 mówiące o narodach północy).
Z Rosją kojarzony jest śnieg – pieśń J-1304/J-1685 cała poświęcona jest klęsce żywiołowej – ogromnej śnieżycy. Śnieżyca dotyka również bohaterów morytatu z druków J-92/J-1011/J-1795/J-2503. Dwa najlepiej znane rosyjskie miasta to Moskwa ( J-1061, J-1304/J-1685: Moškva) i Petersburg ( J-92/J-1011/J-1795/J-2503,
J-1061, J-2501: Petrohrad), ich wzajemna relacja nie jest jasna, bo obydwa bywają podawane jako stolica kraju ( J-1304/J-1685: „Město Moškva v ruské zemi, jest
⩶ 172 ⩶

�velké kde císař bydlí” [„Miasto Moskwa w ruskiej ziemi, jest wielkie, gdzie cesarz
mieszka”], J-2501: hlavní město Petrohrad). Inne nazwy wiązane z Rosją to prawdopodobnie fikcyjne miasto Wildoń lub Waldoń ( J-219: Wildoň) podawane czasem
jako fałszywe miejsce druku kramarskich publikacji ( J-37/J-214/J-1003: Waldoň
u Krásna) – w tym przypadku Ruská krajina ma więc prawdopodobnie oznaczać
Polskę pod rosyjskim zaborem, jako miejsce, z którego druki mogłyby być dowożone do Czech. Inne rzekomo rosyjskie nazwy to niemal na pewno fikcyjne wsie
Rosenwald i Frinzdorf ( J-2501) oraz wieś Fedrovec ( J-1061), mająca być może rzeczywisty odpowiednik, którego nazwa związana jest z imieniem Fiodor.
W tekstach, w których Rosja jest po prostu schematycznie zarysowanym tłem
wydarzeń, pojawiają się postaci o różnych cechach, trudno jednak mówić o obrazie
Rosjan w ujęciu psychologiczno-charakterologicznym. Ewentualne źródło mogą
tu stanowić jedynie pieśni o powstaniu węgierskim 1848 r., w których rosyjscy żołnierze opisywani są jako odważni ( J-1001: „Statně ruské vojsko silně se bránilo […]
udátně přitahlo” [„Dzielne wojsko ruskie mocno się broniło […] odważnie przybyło”]) a ich wodzowie sławni, a więc sprawni w sztuce wojennej ( J-3: Ruský jenerálové, […] slavní hrdínové, J-1244: slavné ruské jenerály).
Brak informacji o specyficznych cechach Rosjan w aspekcie ekonomicznym – bohaterowie pieśni to mieszczanie ( J-219), chłopi, młynarze ( J-92/J-1011/
J-1795/J-2503) i rzemieślnicy tacy jak w każdym państwie. W domenie politycznej Rosjanie występują jako żołnierze interweniujący w obcych krajach. Gdy na
trasie ich przemarszu znajdują się ziemie czeskie, obraz może być pozytywny lub
negatywny, zależnie od punktu widzenia autora – zgodnego z polityczną propagandą, lub bliskiego zwykłym mieszkańcom wsi. W datowanym na 1813 r. druku J-8 armáda ruská to (‘armia rosyjska’) obrońcy Czech i Moraw przed francuską
agresją, ale już w pieśni wydanej w drukach J-27/J-47/J-894/J-1002 Rosjanie, idący prawdopodobnie na Węgry, chcą spustoszyć Morawy („Rus […] naší Moravu že
chce vyhubiti” [„Rus […] że nasze Morawy chce zrujnować”]). Być może śladem
pamięci o przemarszach rosyjskich wojsk podczas kampanii napoleońskich i Wiosny Ludów jest porównanie żarłoczności pruskich okupantów w 1866 r. do Rosjan
( J-1906: „Prusové víc jedli nežli Rusi” [„Prusacy więcej jedzą niż Rosjanie”]), pozwalająca sądzić, że to Rosjanie dzierżyli dotąd w tej kategorii palmę pierwszeństwa.
Powszechnie wiadomo ponadto, że władzę w Rosji sprawuje car, określany uniwersalnym mianem cesarza ( J-1061: císař, J-1244: ruský císař dobrotivý, J-1304/J-1685:
ruský císař), przedstawiany jako dobry władca, którego siedziba znajduje się w Moskwie lub Petersburgu.
⩶ 173 ⩶

�Informacje o Moskwie zaliczyć można dodatkowo do aspektu kulturowego,
miasto opisywane jest bowiem jako całkowicie drewniane ( J-1304/J-1685: „Město
Moškva […], To město z dřeva stavený” [„Miasto Moskwa […], To miasto z drewna wystawione”]), co sugeruje niski poziom rozwoju Rosji. Jako napój pity przez
rosyjskich chłopów wymieniany jest miód ( J-1061: „Tu hned dcera chleb přinesla
a medoviny k pití” [„Zaraz córka chleb przyniosła i miodu do picia”]). Poza tym
brak właściwie informacji o Rosji odróżniających ją od innych krajów – obecne
w tekstach nazwy i realia odpowiadają czeskim lub niemieckim, tak na przykład
„rosyjski” bohater druków J-92/J-1011/J-1795/J-2503 to młynarz Adam Fišer/Fischer, w druku J-2501 pojawia się zaś Jan Landmann i wspomniane już wsie Frinzdorf i Rosenwald. Inne postacie noszą imiona František ( J-37/J-214/J-1003) i Pavel
( J-1061), dwukrotnie pojawia się jeszcze nazwisko Kudriš ( J-35/J-1843, J-1061).
Takie bohemizowanie realiów sprawia, że nie dowiadujemy się niczego również
o religii Rosjan, zaś w drukach pojawiają się nawiązania do katolickich świętych
(np. J-37/J-214/J-1003). Wiadomo również, że także w tym kraju spotkać można
bezbożników złorzeczących Chrystusowi ( J-219: „bohaprázdní syni […] se jemu
rouhali” [„bezbożni synowie […] jemu bluźnili”]).

4.7.6. Szwecja/Szwedzi
4.7.6.1. Nazwa kraju
Kraj Szwedów określany jest wyłącznie opisowo jako švejdská země ( J-241/J-893),
lub – w nowszym wydaniu tej samej pieśni – švédská země ( J-1136).

4.7.6.2. Nazwa grupy etnicznej
Szwedzi określani są najczęściej leksemem Švejda, lm. Švejdi ( J-427, J-448/J-567/
J-673/J-700/J-944, J-855, J-1009/J-2112, J-1110, J-2152), w pojedynczych przypadkach Švéda ( J-567) lub Švedi ( J-287).

4.7.6.3. Obraz w tekstach
Brak informacji o kraju Szwedów, poza wzmiankami z pieśni J-241/J-893/J-1136,
która lokalizuje ich kraj „deset míl za Prajskem” [„Dziesięć mil za Prusami”], a więc
jako graniczący z Prusami, i wymienia leżące w nim dwa miasta, Petrohrad i Turemburg (lub – według zapisu z druku J-893 – Turnburg). Wiadomo również
( J-573/J-1686), że przynajmniej niektóre szwedzkie miasta leżą nad morzem.
⩶ 174 ⩶

�Niewiele informacji odnaleźć można w domenie psychiczno-charakterologicznej, zgodnie z przyjętym obrazem wszelkich nieprzyjaciół, Szwedzi są źli
(np. J-855: zlostní) i zawzięci, by szkodzić katolikom. W aspekcie społeczno-ekonomicznym, podobnie jak w przypadku kilku innych narodów, mowa jest głównie
o żołnierzach czy maruderach grasujących na obszarze objętym wojną. W pieśni
J-573/J-1686 mowa ponadto o szwedzkich żeglarzach. Brak w tekstach wiadomości o kulturze Szwedów innych niż związane z kwestią konfliktu religijnego, nie
ma również informacji dotyczących domeny fizycznej. W aspekcie politycznym
wiadomo, że Szwedzi toczyli niegdyś wojny z Habsburgami na terytorium Czech,
choć nie jest to wydarzenie lokalizowane dokładnie w czasie i należy raczej do odległej przeszłości ( J-2152: „Švédská válka zuřila, oltáře obraze chrámy všecky ničila, / Švédové jinověrci chtěli oni vlasť naši dostat pod moc a zničit víru nejdražší”
[„Szwedzka wojna szalała, ołtarze, obrazy, kościoły wszystkie niszczyła, / Szwedzi
innowiercy chcieli ojczyznę naszą wziąć we władzę i zniszczyć wiarę najdroższą”]).
Sugestię współpracy szwedzko-francuskiej zawiera druk J-287, w którym francuskie armaty służą Szwedom do ostrzeliwania Jasnej Góry. Ten sam druk zawiera
również informację o szwedzkim władcy z dawnych czasów ( J-287: kníže švedské
Leo), który kazał przyozdobić częstochowski obraz złotem. Wydarzenie to umieszczane jest w czasach przed najazdem tatarskim i być może świadczy o świadomości
późniejszej daty rozłamu religijnego w Europie, po którym Szwedzi stali się wrogami katolicyzmu.
Domena religijna jest dla wizerunku Szwedów najistotniejsza. Są oni przedstawiani przede wszystkim jako protestanci (luteranie, wyjątkowo kalwini jak
w J-573/J-1686: „ten jejich pán švejdský kalvín byl” [„ten ich pan szwedzkim kalwinem był”]), walczący z katolickimi obyczajami i bluźniący świętościom. Jako protestanci kpią z kultu świętych (w tym ich relikwii), Matki Bożej (także podczas objawień, np. J-893/J-1136: „jak byla snížená Panna Maria, od mnohých rouhačů, /
když v karty hrali, jí se posmívali a proklínali” [„jak była poniżona Panna Maryja
przez licznych bluźnierców, / gdy w karty grali, z niej się śmiali i przeklinali”]) i katolickich pielgrzymów ( J-2152: „Při krásnem zpěvu poutnicí se ubírali, […] Švejdi
se posmívali, poutnicí strachem bledli” [„Z pięknym śpiewem pielgrzymi się wyprawiali, […] Szwedzi się śmiali, pielgrzymi ze strachu bledli”]). W popularnym
tekście powielanym w drukach J-448/J-567/J-673/J-700/J-944, Szwedzi pragną
„luterstvo v Praze množiti” [„mnożyć w Pradze luterstwo”] i w tym celu burzą katolickie kościoły lub przerabiają je na własne świątynie. Wielokrotnie przywoływane są legendy dotyczące łupienia przez Szwedów miejsc kultu i prób szkodzenia
świętym wizerunkom. Szwedzkim atakom przypisywane jest uszkodzenie obrazu
⩶ 175 ⩶

�Najświętszego Zbawiciela z Chrudimia ( J-824: „obraz […] vojáci vzali a posekali,
švejdské vojny” [„obraz […] żołdacy cięli i ranili za szwedzkiej wojny”], J-855: „svatý obraz […] byl od zlostných Švejdů tuze zran[ěn]ý” [„święty obraz […] był przez
złych Szwedów ciężko zraniony”]) oraz św. Walentego z Přiboru ( J-1110: „Nebesa
[…] nedaly ohní moci, by Švejda spálil, když se k nám zvalil, obraz vzácný” [„Nieba […] nie dały ogniom siły, aby Szwed spalił, gdy się tu zwalił, obraz twój cudami słynny”]). Podobnie jak Żydzi, także Szwedzi bywają przywoływani jako symbol bezbożności, do którego przyrównywani są bohaterowie negatywni ( J-2152:
„zapřel víru křesťanskou, že byl horší než sám Švejda” [„zaparł się wiary chrześcijańskiej, że był gorszy niż sam Szwed”]). Wyjątkowe są informacje o mieszkających w Szwecji prawowiernych chrześcijanach (katolikach), które znaleźć można
w pieśni J-241/J-893/J-1136 („ve Švédské zemi stojí dvě města všem lidem známy,
/ v jednom jsou pohani, v druhém křesťani” [„w szwedzkiej ziemi stoją dwa miasta
wszystkim ludziom znane, / w jednym są poganie, w drugim chrześcijanie”]) oraz
J-573/J-1686, w której katolicki żeglarz ma przy sobie zaszyty w ubraniu obrazek
św. Anny, co sugeruje dodatkowo, że musi on swoją religię ukrywać przed pozostałymi Szwedami.

4.7.7. Turcja/Turcy (+ Tatarzy)
4.7.7.1. Nazwa kraju
Państwo Turków określane bywa jednym słowem jako Turky ( J-57/J-139, J-137/
J-989/J-1035/J-1319: v Turcích), lub opisowo jako turecká země ( J-91, J-203), turecká krajina ( J-209/J-1919), turecké hranice ( J-391, J-1001) i turecké položení
( J-2188). Brak informacji o ojczyźnie Tatarów.

4.7.7.2. Nazwa grupy etnicznej
Turcy określani są niemal wyłącznie podstawowym leksemem Turek/Turci ( J-13,
J-14, J-57/J-139, J-81, J-129, J-137/J-989/J-1035/J-1319, J-191/J-1411/J-2104,
J-328, J-390/J-429, J-427, J-559, J-1001), wyjątkowo jako synonim pojawia się
określenie religijne mahometáni ( J-13). W tym samym punkcie umieszczam również informacje o Tatarach ( J-287, J-289, J-370/J-660/J-1401, J-730, J-1486: Tatar/
Tataří, w J-2292 l.mn. Tatary, J-1738: tatarský lid), którzy zazwyczaj występują wyłącznie w kontekście dziejów średniowiecznych, ale w jednym z przykładów pojawiają się obok Turków jako synonim poganina ( J-129).
⩶ 176 ⩶

�4.7.7.3. Obraz w tekstach
Turcja graniczy z Cesarstwem Austriackim, a tereny pograniczne to m.in. Węgry ( J-13: „Uherská země již plesej, proto, že již ten soused zlej, od tebe se vzdaluje” [„Węgierska ziemio bądź rada, bo już złego sąsiada twego w dal przegnano”]).
Przynależność państwową w czasie toczonych z Turkami wojen zmieniały Serbia
i Dalmacja ( J-13: „Servitští pání, možete být dobře rádí, / že Jozefa druhého máte
pána vašého” [„panowie serbscy, możecie być weseli, że Józefa drugiego macie za
pana swego”], „Dalmátska zem nápodobně” [„Dalmacka ziemia podobnie”], J-91:
Bělohrad w zemi Turecké), turecka władza okresowo sięgała również Timișoary
w Banacie ( J-390/J-429: Temešvár). W późniejszym okresie walki z Turcją toczyły się także w Bośni ( J-203: „Tam na východě v zemi Turecké, těká mysl má v kraje
bosenské” [„Tam na wschodzie w ziemi tureckiej, myśl ma ulata do krainy bośniackiej”]). Wiadomo ponadto, że Turcja sprawuje kontrolę nad Ziemią Świętą, w tym
Jerozolimą ( J-57/J-139, J-137/J-989/J-1035/J-1319, J-209/J-1919, J-2188) i Galileą
( J-209/J-1919), a inne miejscowości w tym rejonie to fikcyjne Evina ( J-57/J-139)
i leżące rzekomo 6 mil od Jerozolimy miasto Karmech ( J-137/J-989/J-1035/J-1319).
W domenie psychiczno-charakterologicznej bez wątpienia najważniejszą
cechą Turków jest ich okrucieństwo. Są oni określani mianem morderców ( J-129:
vrah), tyranów i okrutników ( J-559: ukrutník Turek; Tyran Turek; „žadného ten
tyran nešanuje, napořád morduje nelituje” [„nikogo ten tyran nie szanuje, wciąż
morduje nie żałuje”], J-137/J-989/J-1035/J-1319: ukrutné tyrany), a ich czyny zwykle opisywane są jak okrutne ( J-137/J-989/J-1035/J-1319: Turecká ukrutnost; wyrok sułtana to přeukrutný ortel). Druk J-14 dodaje, że nie jest to jedynie stosunek
do nieprzyjaciół, ale zasada rządząca całym tureckim społeczeństwem („Boha neznají, a lásky k blížnímu i k národu svýmu žádné nemají” [„Boga nie znają, a miłości bliźniego i narodu swego żadnej nie mają”]). Figura Turka służy zatem jako
wzorzec okrucieństwa, do którego przyrównywane są czyny mordercy z druków
J-191/J-1411/J-2104 („Málo kdy o Turku zvíme, neb pohanu uslyšíme, / by tak
nevážně mordoval, jaké mordy jsem já dělal” [„Rzadko kiedy o Turku wiemy, lub
o poganach słyszymy, / by tak okrutnie mordował, jak robiłem ja”]) czy wręcz sama
śmierć ( J-328: „Já jsem nad slunce rychlejší, nad Turka ukrutnější” [„Jam jest nad
słońce szybsza, nad Turka okrutniejsza”]). Turcy są ponadto zawzięci ( J-14: zatvrzelý Turek) i określani negatywnie jako turecká holota ( J-14).
Niewiele wiadomo o Turkach w domenie społeczno-ekonomicznej. W pieśni J-427 mowa jest o wielkiej biedzie i głodzie w Turcji, jest to jednak sytuacja wyjątkowa („maso koňské kupovali, rozličné travy jedli, tak bídný život vedli, / rodíče
⩶ 177 ⩶

�svoje dítky pobili, jich snědli” [„mięso końskie kupowali, rozmaite trawy jedli, takie biedne życie wiedli, / rodzice swe dziatki zabili, mięso ich zjedli”]), należy zatem przypuszczać, że żadnej z klas społecznych czy zawodów nie wiązano z Turkami stereotypowo.
Kultura Turków cechuje się dziwnymi obyczajami – w pieśni J-81 mowa jest
o tureckiej kąpieli („Jak živá jsem nevíděla, jak Turci mejou, strčí hlavu do škopička na krk jim lejou” [„Jako żywo nie widziałam, jak się Turcy myją, głowę wsadzą do skopeczka, wodę na kark leją”]). Wiadomo również, że mają oni swój własny niezrozumiały dla innych język, w druku J-137/J-989/J-1035/J-1319 czytamy
bowiem o tłumaczu, który jest niezbędny dla porozumienia się katolickich mnichów z sułtanem („skrze tlumače dal se jich tázati” [„przez tłumacza kazał ich pytać”]). Z tekstów dowiadujemy się ponadto, że tureckim tytułem szlacheckim jest
basza, a kobiety są w Turcji sprzedawane w niewolę ( J-440: „Tureckému bašovi
ubohou prodali” [„Tureckiemu baszy nieszczęsną sprzedali”]). Charakterystycznym elementem ich kultury są tureckie szable, a znamię w tym kształcie ( J-2060:
turecká šavlice), widoczne na ciele potwornego niemowlęcia zwiastuje bliską wojnę. Podobnym znakiem nadciągającego kataklizmu jest kometa, której pojawienie
się oznacza turecki najazd ( J-129: „Tak před některýma lety, viděli lidé komety, /
v království polském, uherském, přitáh Turek v času brzkem”; „Ta hvězda nám to
znamená Tatara, Turka Pohana, / kterýž naší krvé žádá” [„Tak przed niektórymi
laty, widzieli ludzie komety, / w królestwie polskim, węgierskim, nadszedł Turek
w czasie krótkim”; „Ta gwiazda nam to oznajmia, Tatara, Turka, Pogana, / który
krwi naszej pragnie”]). Elementem tureckiego stroju są szarawary ( J-14: šíroké kalhoty). Cechami charakterystycznymi Turków w domenie fizycznej są ogolone głowy i zarost ( J-14: holené hlavy; fousatý Turek).
Władcą państwa tureckiego jest sułtan ( J-14), określany także jako turecki cesarz ( J-137/J-989/J-1035/J-1319: Tureckej Císař, J-91), a jego siedzibą jest Konstantynopol ( J-137/J-989/J-1035/J-1319: „Pak do Konštantynopoli vladář psal
k císaři” [„Więc do Konstantynopola władca pisał do cesarza”]). W aspekcie politycznym relacje z Turcją kształtowały się podczas wieloletnich wojen toczonych
na wschodnich granicach Cesarstwa Austriackiego i wiążą się nierozłącznie również z aspektem religijnym ( J-559: „na Turka tyrana pojďme rádí, nebo chce potlačit církev naší” [„Na Turka pogana pójdźmy radzi, on nasz kościół pragnie zgładzić”]). Turcy stanowili dla Austrii poważne zagrożenie i wielokrotnie zajmowali
należące do niej terytoria ( J-13: „Koburg […] mnoho tisíci Turků z cisařských
zemi vyhnal” [„Koburg […] wiele tysięcy Turków z cesarskich ziemi wygnał”]).
W XIX w. charakter toczonych z Turcją wojen zmienił się z motywowanego reli⩶ 178 ⩶

�gijnie na polityczny. Niejasny jest więc stosunek Turków wobec Cesarstwa Habsburskiego w pieśni o rewolucji węgierskiej 1848, w której z jednej strony strzelają
oni do Węgrów próbujących przekroczyć granicę, ale następnie zapewniają rebeliantom azyl i odmawiają wydania ich Austrii ( J-1001: „Košuta a více oficíru Turci mají, našemu císaři jej vydat nechtějí” [„Kossutha i więcej oficerów Turcy mają,
naszemu cesarzowi nie wydają”]).
Turków od pozostałych narodów wyraźnie odróżnia wyznawana przez nich
religia. Bywają co prawda określani jako bezbożnicy i poganie ( J-13: neznaboh Turek, zlý pohan, ( J-209/J-1919: „křesťani […] od těch pohanů přehrozně mučeni”
[„chrześcijanie […] przez tych pogan przeokrutnie męczeni”]), ale zważywszy na
odwołania do religii muzułmańskiej często jeszcze w tym samym druku, „bezbożność” w tym kontekście oznacza po prostu, że nie wierzą oni w chrześcijańskiego
Boga. W większości tekstów o tematyce tureckiej przywoływane jest imię Mahometa ( J-14, J-137/J-989/J-1035/J-1319: „Mahometu svému bohu počestnost činili” [„Mahometowi bogu swemu cześć oddawali”]), zazwyczaj przedstawianego jako
bóstwo czczone przez muzułmanów. Teksty informują, że na terenie Turcji mieszkają również katolicy ( J-57/J-1919, J-2188), których Turcy aktywnie przymuszają do zaparcia się swojej wiary i oddania hołdu Mahometowi ( J-390/J-429: „Víru
svou vychvalovali, jeho k ní nutili” [„Wiarę swoją wychwalali, jego do niej przymuszali”], J-57/J-139: „Turci chtějí že se máme Mahometu klaněti” [„Turcy chcą
abyśmy Mahometowi się kłaniali”]). Prześladują ich również na rozmaite sposoby,
a nawet organizują brutalne czystki etniczne ( J-209/J-1919)81.
Z Turkami związani są ponadto Tatarzy, występujący w pieśniach rzadziej
i niemal wyłącznie w kontekście historycznym. Są oni podobnie określani w domenie psychiczno-charakterologicznej jako tyrani ( J-1738: Tatarští tyrani; zlostný, ukrutný, tyran generál), okrutnicy ( J-289: roty ukrutné, J-730: Tatar ukrutný), potworni poganie ( J-370/J-660/J-1401: nestvorné pohany; przymiotnik ten
odnieść można również do domeny fizycznej) popełniający niemoralne czyny
( J-370/J-660/J-1401: nectnostné činy), ludzie dzicy, obrazowo porównani do wilków ( J-730: divoch; vlci suroví). W zgodzie z wymienionymi cechami, jedyną informacją, jaką zaliczyć można do domeny kulturowej, jest wzmianka o tatarskim
zwyczaju bezczeszczenia zwłok pokonanych chrześcijan i zbierania obciętych uszu

81
Stereotyp Turków (a zwłaszcza ich obraz w domenach politycznej, psychiczno-charakterologicznej i religijnej) dobrze koresponduje z ich wizerunkiem w dziewiętnastowiecznej prasie ze
środkowoeuropejskiej części monarchii habsburskiej, który analizuje opierając się na materiale pochodzącym ze Śląska Cieszyńskiego, Zbigniew Greń (2019).

⩶ 179 ⩶

�w charakterze trofeum82 ( J-1738: „z křesťana každého uťali ucho jeho” [„z chrześcijanina każdego ucięli ucho jego”]). W aspekcie religijnym Tatarzy to poganie
i bezbożnicy ( J-289: pohané, vpravdě bohaprázdné, J-730: Pohané, J-1738: tyrani a pohani), wrodzy m.in. wobec kultu Maryi ( J-1486: „Tataři […] naproti Marii vždycky se rouhali” [„Tatarzy […] wobec Maryi zawsze bluźnili”]). Jak wszyscy
najeźdźcy, także Tatarzy trudnią się w domenie społeczno-ekonomicznej grabieżą
( J-1738: „plyndrovali, nenechali místa celého” [„plądrowali, nie szczędzili miasta
całego”]), w aspekcie politycznym ich wodzem był Batu-Chan ( J-1738: král tatarský
jménem Bathy), a wspomniane kontakty historyczne z Tatarami to przede wszystkim legendarne oblężenie Hostýna, stanowiące opowieść założycielską tamtejszego
sanktuarium maryjnego83, oraz datowany na ten sam okres najazd na Śląsk, podczas
którego zagrozili oni obrazowi Matki Bożej Częstochowskiej ( J-287).

4.7.8. Węgry/Węgrzy
4.7.8.1. Nazwa kraju
Szeroko rozpowszechnione są 3 warianty nazwy kraju Węgrów, określenia Uhry
( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110, J-240/413/463/713/2509/2663, J-427, J-1212,
J-1244/J-1575, J-1401, J-1330), uherská krajina ( J-279, J-667, J-1244/J-1575,
J-1322, J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404, J-1829/2808, J-2499, J-2596, J-2793)
i Uheřská země ( J-13, J-153/J-558, J-1212, J-1244/J-1575, J-1330, J-1478). Wyjątkowo użyta zostaje nazwa informująca o statusie politycznym opisywanego kraju – Uherské Království ( J-115). Dokładne znaczenie wymienionych terminów nie
jest jasne i zapewne niejednoznaczne. Pamiętać należy o tym, że najbliższym dla
Czechów terenem Królestwa Węgier były zamieszkałe przez Słowian Górne Węgry – terytorium dzisiejszej Słowacji i to ich dotyczy znaczna część wieści z Uher.
Nieokreślony jest również związek Węgier z Siedmiogrodem ( J-1577/J-2189: Sedmihradsko, J-1916: sedmihradská země). O ile nazwa tej krainy pojawia się zwykle
w tekstach bez informacji o jej przynależności do Królestwa Węgierskiego, o tyle
leżąca w Siedmiogrodzie Oradea/Waradyn określana jest w nich wyłącznie jako
miasto węgierskie ( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110, J-1478). Jako stolica Sied82

Motyw znany z czeskiego folkloru, do dziś pamiętany w legendzie o pochodzeniu tradycyjnych piernikowych wypieków z morawskiego Štramberku (štramberské uši).
83
Wzrost popularności kultu Matki Bożej Hostyńskiej w XVII i XVIII w. wynikał zresztą
m.in. z obawy przed tureckim najazdem na Morawy (Zuber 1992: 83, Byrtusová 2011: 99–100).
Wskazuje to również – na poziomie pozatekstowym – na to, że Turcy i Tatarzy postrzegani byli
jako pokrewne grupy.

⩶ 180 ⩶

�miogrodu, niezgodnie z rzeczywistością, wymieniany jest ponadto serbski Belgrad
( J-1916: hlavní město Belegrad).

4.7.8.2. Nazwa grupy etnicznej
Podstawowy etnonim to Uher (l. mn. Uhři) ( J-55/J-157, J-1001, J-1212, J-1738,
J-2793). W pieśni znanej z druków J-1244/J-1575 pojawia się ponadto zbiorowe
określenie Košuti oznaczające Węgrów zbuntowanych przeciwko austriackiej władzy. W tej samej pieśni użyte zostało także określenie Slovan od Košuta sugerujące, że Królestwo Węgierskie zamieszkują różne narody, także Słowianie (Słowacy).
Również druk J-58 różnicuje pomiędzy Węgrami a Słowakami („Češi, Uhři a Slovani svou udatnost ukázali” [„Czesi, Węgrzy i Słowianie swą odwagę pokazali”]).

4.7.8.3. Obraz w tekstach
Informacje o Węgrzech, jakie znajdujemy w pieśniach kramarskich, to fakt, że sąsiadują one z Turcją ( J-13), ale również z Morawami (druk J-1330 opisuje wyprowadzkę morawskich chłopów za granicę do Uher-Słowacji, skąd wracają oni niezadowoleni z sytuacji ekonomicznej w tym kraju), oraz że płynie przez nie Dunaj
( J-1001). Znane i łatwe do zidentyfikowania miasta węgierskie to Peszt ( J-75/
J-96/J-942/J-1321/J-2116, J-1001, J-1322: Pešt) i Buda ( J-1322, J-138/J-615/
J-934/J-1581/J-2404: Budín, J-2499: festunk Budín), Debreczyn ( J-1244/J-1575:
Debrecin) oraz szereg miast należących dziś do Słowacji: Bratysława/Pressburg
( J-153/J-558, J-1322: Prešpurk), Bańska Bystrzyca ( J-1829/J-2808: Baňská Bystřice),
Bańska Szczawnica ( J-1829/J-2808: Šťavnice), Koszyce ( J-1244/J-1575: Košitce),
Trenczyn ( J-279: Trenčin). Jako węgierska określana jest również siedmiogrodzka Oradea/Waradyn ( J-1478: Vardajn, różne często zniekształcone warianty zapisu w wielokrotnie wydawanej pieśni z druków J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110:
Vardajn, Vardaje, Vardají, Vardava). Inne nazwy miejscowe, trudniejsze w identyfikacji to słowiańsko brzmiące Starenice ( J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404), Pozeb
( J-2596), prawdopodobnie fikcyjne miasta Eperytus i Sakmar ( J-115) oraz klasztor
franciszkanów znajdujący się w regionie określanym jako kraj Čalotecký lub Chalostenský ( J-240/413/463/713/2509/2663, J-427).
W aspekcie psychiczno-charakterologicznym Węgrzy są odważni i waleczni ( J-55/J-157: „husar se […] nebál, neb byl udatné mysle” [„huzar się […] nie bał,
bo był dzielnej myśli”]; „každý císařský husar čtyřiadvacet mužů porazí jediný sám:
/ oni jsou srdnatí a mysle hrdinské” [„każdy cesarski huzar dwudziestu czterech
⩶ 181 ⩶

�chłopa pokona sam: / oni są wielkiego serca i odważnej myśli”]), co przekłada się
na obraz Węgra jako wyśmienitego żołnierza (zwłaszcza huzara) w domenie społeczno-ekonomicznej ( J-55: husar, J-1001: husáři, J-1244/J-1575: husaři). Wojsko węgierskie jest groźne dla nieprzyjaciół ( J-667: „Košuta vojsko strašné přijelo”
[„Kossutha wojsko straszne przyjechało”], J-1244/J-1575: Košuta strašné vojsko).
Oprócz tego odnajdujemy w tekstach standardowe obrazy ludzi różnych zawodów
bez charakterystycznych związków z ich etniczną czy państwową przynależnością,
np. karczmarzy i rzemieślników ( J-115).
W domenie politycznej wiemy, że Węgry to królestwo ( J-115), zaś cesarz Austrii jest jednocześnie królem węgierskim ( J-55/J-157). Jednocześnie znaczna część
druków dotyczących Węgier relacjonuje wydarzenia 1848 r., a zatem obok obrazu Węgra-wiernego żołnierza habsburskiego silny jest wizerunek Węgra-buntownika, identyfikowanego z osobą Ludwika Kossutha ( J-667/J-1597, J-1001, J-1212,
J-1244/J-1575). Pieśń J-2793 informuje również o walkach Węgrów z Chorwatami (Kroboti), lecz brak w niej kontekstu dostarczającego więcej informacji.
Z pieśni wiadomo ponadto, że w aspekcie kulturowym Węgrzy wyróżniają się
językiem, znacznie odmiennym od czeskiego, którego przykłady odnaleźć można
w wypowiedziach huzara z pieśni J-55/J-157, gdzie przeklina on słowami erdek teremtete i e basamteremtete84.
Pieśni kramarskie przedstawiają Węgrów jako wyznawców różnych religii, są
wśród nich katolicy ( J-1478, J-1829/J-2808), np. pielgrzymi odwiedzający morawskie sanktuarium na górze Hostýn ( J-1401), ale także ludzie „jinších vír” [„innych
wiar”] ( J-1829/J-2808), opisywani jako protestanci ( J-2499), luteranie ( J-1478)
i poganie ( J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404: pohanský zatvrzelec, objawienie
J-2596: „mezi samýma pohanama” [„między samymi poganami”]). Poganami określani są również niektórzy mieszkańcy Siedmiogrodu, kpiący ze swych katolickich
sąsiadów ( J-1916: „tam jest moc pohan, Krista nevěřijou” [„jest tam wielu pogan,
w Chrystusa nie wierzą”]). Wreszcie buntownicy Kossutha określani są mianem
bezbożników i opisywani jako bluźniercy przeciw religii katolickiej ( J-667: „strašné vojsko Boha spuštěný […] bezbožníky, bohaprázdní” [„straszne wojsko przez
Boga opuszczone […] bezbożnicy, bezbożni”]).

84

Węg. érdek teremtette, baszom a teremtette – wuglaryzmy funkcjonujące w niektórych gwarach czeskich jako niezrozumiałe wtrącenia (zob. Šimečková 2015: 263–266).

⩶ 182 ⩶

�4.7.9. Włochy/Włosi
4.7.9.1. Nazwa kraju
Ogólną nazwą obejmującą całe terytorium Półwyspu Apenińskiego jest vlaská země ( J-22/J-23/J-25/J-78/J-1034, J-1092/J-2348, J-1312) lub vlašská země
( J-1020/J-1934), również Vlachy ( J-89, J-1312, J-1777) – słowa pokrewne polskim Włochom, wywodzące się ze starszej czeszczyzny i będące jeszcze w użyciu
w XIX w. (por. Jungmann 1839: 122). Obecną nazwę – Itálie – odnajdujemy w tekstach dwukrotnie ( J-48, J-2113), w innym zaś ( J-27/J-47/J-894/J-1002) pojawia się
jej zniekształcona forma Netálie. Nie sposób określić, na ile powszechna była wiedza
o przynależności poszczególnych królestw i regionów do włoskiej wspólnoty kulturowej i językowej, ale oprócz nazwy ogólnej pojawiają się też bardziej szczegółowe nazwy pojedynczych królestw i regionów: Piemontu ( J-48: piemontská země),
Lombardii ( J-48: Lombardie), Wenecji ( J-1403/J-1576: fencyánská země), Sardynii ( J-985/J-1389/J-1483/J-1626/J-2415: sardinská krajiná, lub J-1004/J-1249/
J-1567/J-1804/J-2224/J-2778: sardinská země, w druku J-218 zniekształcona do
formy Šandiská země) oraz nazwa římská krajina ( J-95, J-2189).

4.7.9.2. Nazwa grupy etnicznej
Mieszkańcy państw włoskich określani są ogólną nazwą Vlaši ( J-1020/J-1934) lub
Talijáni ( J-27/J-47/J-894/J-1002), pojawiają się także nazwy mieszkańców konkretnych regionów: Sardinové ( J-27/J-47/J-894/J-1002, J-1020/J-1934) oraz Neapolitán ( J-555).

4.7.9.3. Obraz w tekstach
Najczęściej przytaczanym włoskim miastem, bez wątpienia w związku z austriacką historią militarną, jest Mediolan, zwykle w niemieckiej formie Mailand ( J-27/
J-47/J-894/J-1002: Mayland, J-995, J-1343: Mailand, J-1015/J-1325: Majland,
J-1777: slavné město Majland), wyjątkowo w czeskiej Milán ( J-1138). Inne łatwe do zidentyfikowania nazwy także dotyczą przede wszystkim północnowłoskich miast znajdujących się w habsburskiej sferze wpływów. Oprócz Mediolanu
druk J-1343 wymienia rownież podległy Austrii Triest i Montebello (miejsce bitwy w 1859 r.). W pieśni znanej z kilku druków ( J-27/J-47/J-894/J-1002) wspomniana jest Wenecja (w zbliżonej do niemieckiej postaci Benedik), miasto to,
tym razem w czeskiej formie Benatky przywołują również druki J-1403/J-1576.
⩶ 183 ⩶

�Stosunkowo szczegółowe informacje o Turynie jako stolicy Królestwa Sardynii podaje druk J-555 („Turín velké hlavní město, […] též festung kolo něho: / v němžto
pravidelné sídlo jestit krále Sardínského” [„Turyn wielka stolica, […] też twierdza
wokół niego: / w nim to zwyczajna siedziba jest króla sardyńskiego”]) – według
tekstu ma się w nim znajdować 5000 domów, a liczba mieszkańców miasta wynosi
85 600. Nazwę Turynu oraz Novary wymieniają również liczne kopie druku J-985/
J-1389/J-1483/J-1626/J-2415. Oprócz wspomnianego już określenia „rzymska kraina” miasto Rzym (Řím) wspomniane jest w pieśniach J-545/J-702/J-958/J-1836
i J-1297/J-1849. Trudna do zidentyfikowania pozostaje miejscowość Pardamia (?)
w Sardynii ( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778: městečko Pardamya,
w przedruku J-218 nazwa w formie Pandamine) – niejasne pozostaje również, czy
sardinská země oznacza tu wyspę Sardynię, czy raczej – co bardziej prawdopodobne – Królestwo Sardynii, w połowie XIX w. obejmujące również Ligurię, Piemont
i Sabaudię, a z czasem większość Półwyspu Apenińskiego. Na południu Włoch
znany jest Neapol ( J-440/J-2568, J-491, J-1777), o którym wiadomo, że leży nad
morzem (akcja J-491 umiejscowiona jest „Blízko města Neapole, u moře velikého”
[„Blisko miasta Neapolu, u morza wielkiego”]) oraz Manfredonia ( J-1256: „Manfredonis […] V neapolitanské rozkošné krajině” [„Manfredonis […] w neapolskiej
krainie rozkosznej”]). Inne włoskie nazwy miejscowe to Pawia ( J-1312: Pavie město),
o której wiadomo, że leży nad rzeką Ticino (řeka Tycyna), oraz wymieniane w tej
samej pieśni miasto nadmorskie Porto Fera (być może zatoka Porto Ferro na wybrzeżu Sardynii) i Vila Franka (Villafranca di Verona?), gdzie rozgrywa się akcja
pieśni o wyrodnym synu z druku J-22/J-23/J-25/J-78/J-103485.
Informacje o Włoszech dotyczą głównie wojen toczonych z Austrią w drugiej połowie XIX w., niewiele wiadomo więc o aspekcie psychiczno-charakterologicznym i fizycznym ich mieszkańców. O aspekcie społeczno-ekonomicznym
i kulturowym informują przede wszystkim teksty dydaktyczne, pozbawione zazwyczaj lokalnej specyfiki – ich bohaterami są zwykli ludzie, chłopi, mieszczanie i rzemieślnicy. Nieco więcej można dowiedzieć się z tekstów kramarskich o polityce:
wiadomo, że Sardynia i Neapol to królestwa, a przyczyną buntu Włochów jest chęć
wyzwolenia się spod władzy cesarza austriackiego. W tym celu szukają oni sojuszu
najpierw z Państwem Kościelnym a następnie z Francją ( J-27/J-47/J-894/J-1002:
„Proč se Talijáni zdvíhati počali, devatého papeže za krále mít chtěji. […] Tak hned
Talijání Francozovi psali, by byl jejich králem za to jej prohlásili” [„Czemu się Ita85

Druk oznaczony numerem J-78 zawiera ten sam tekst, ale wyjątkowo lokalizuje miejscowość
„Villa Franka v naší zemi” [„Villa Franca w naszej ziemi”], a więc w Czechach lub Austrii.

⩶ 184 ⩶

�lowie buntować poczęli, dziewiątego papieża za króla mieć chcieli. […] Więc zaraz
Italowie do Francuza pisali, by był ichnim królem, jego obwołali”]). O francuskiej
pomocy informują także druki J-985/J-1389/J-1483/J-1626/J-2415 i J-1343. Pieśni kramarskie przekazują również, że przynajmniej na części terytorium Włoch
stacjonują wojska habsburskie ( J-48), a przy wsparciu przerzucanych z innych rejonów cesarstwa oddziałów Austria z powodzeniem toczy wojnę ze zbuntowanymi
prowincjami ( J-1020/J-1934). Podobnie jak w innych przypadkach, gdy religia nie
jest jasno określana, autorzy mają na myśli katolicyzm. Z pojedynczych pieśni dowiadujemy się jednak o poganach mieszkających pod Neapolem ( J-1256: děti pohanští) i – wyjątkowo w całym korpusie – o masonach (pieśń J-555 informuje, że
w Neapolu „bydlí sami křesťaní” [„mieszkają sami chrześcijanie”], ale jeden z bohaterów, odrzucający kult maryjny, określany jest jako frajmaur).

4.7.10. Żydzi
4.7.10.1. Nazwa kraju
Jako grupa etnokonfesyjna nieposiadająca własnego państwa Żydzi nie są wiązani
z konkretnym miejscem zamieszkania. Historycznie kojarzeni byli z Ziemią Święta, ta jednak w czasach powstawania badanych tekstów znajdowała się w obrębie
państwa tureckiego i to w tym kontekście była przedstawiana.

4.7.10.2. Nazwa grupy etnicznej
W odniesieniu do Żydów najczęstszym określeniem jest neutralny leksem Žid/Židé
( J-6, J-24, J-82/J-884/J-999, J-103, J-146, J-193, J-219, J-227, J-229/J-347/J-420,
J-282/J-327/J-1090, J-322/J-1777, J-375, J-501/J-1901, J-543/J-576/J-2732, J-609,
J-751, J-867/J-1981, J-948, J-1215, J-1218, J-1365, J-1478, J-1727, J-1777, J-2360),
jeden raz pojawia się dłuższa forma liczby mnogiej židové ( J-227). Poza tym opisowe lid židovský ( J-229/J-347/J-420, J-867/J-1981) i židovský národ ( J-867/J-1981).
Rzadko spotykane są pejoratywne warianty židák86 ( J-875), a jako określenie zbiorowe również židostvo ( J-611).

86

W znanych mi drukach poza korpusem Muzeum Komeńskiego także židáček (Mętrak
2017: 100).

⩶ 185 ⩶

�4.7.10.3. Obraz w tekstach
W licznych pieśniach religijnych (także kolędach) pojawiają się nazwy związane
z historią Żydów, przede wszystkim znane z Nowego Testamentu: Betlejem, Jerozolima i Nazaret. Niektóre pieśni pasyjne podają także informacje o szczegółach
jerozolimskiej geografii, wymieniając Górę Oliwną, Kalwarię i ogród Getsemani
(np. J-325: Hora Olivetská, Kalvárie, Getsemani). Wiadomo również, że po dziś
dzień w mieście tym znajduje się grób Chrystusa ( J-137/J-989/J-1035/J-1319,
J-57/J-139: „u božího hrobu, byli v Jeruzálemě” [„przy Bożym grobie byli w Jeruzalem”]). Opis drogi krzyżowej z druków J-350/J-814 nie tylko wymienia jej kolejne stacje i miejsca związane z męką Chrystusa, ale również informację o odległości z Czech do Jerozolimy („Já uznávám, že z nás málo tam kdo může přijíti, /
neb jest cesta přes pět set míl” [„Ja rozumiem, że z nas mało kto tam może iść, / bowiem drogi jest tam ponad pięćset mil”])87. Jerozolima służy w pieśniach także za
symbol – pojawia się w kontekście sądu ostatecznego ( J-276: Jeruzalem; oudolí Jozafatské) i końca świata ( J-286: Nový Jeruzalem, J-2312: Nebeské Jeruzalem) oraz
w pieśniach dydaktycznych jako przykład Bożego gniewu (uczą one, że kara spada
na Żydów za odrzucenie Chrystusa). Druki J-543/J-576/J-2732 mówią o zniszczeniu miasta w 42 r., a jego los ma być przestrogą także dla dzisiejszych ludzi ( J-2179:
„Nechť se lidé polepšejí, činěj pokání honem, Bůh nebeský na ně sešle, jako na Jerusalém” [„Niech się ludzie nawracają, prędko czynią pokutę, Bóg niebieski ich pokarze, tak jak Jerozolimę”]).
Pierwszą z cech, jakie wymienić można, rekonstruując psychiczno-charakterologiczny aspekt kramarskiego stereotypu Żyda, jest tchórzliwość (por. Dunin 2004: 201). Przekonanie o braku odwagi Żydów wykorzystane zostaje w druku J-6, gdzie informacja o ich wstępowaniu do wojska ma stanowić zachętę dla
innych mieszkańców ziem czeskich ( J-6: „Kamaráde […] ráděj se chystej s kuráži,
jdou také Židí” [„Towarzyszu […] lepiej szykuj się z odwagą, idą nawet Żydzi”]).
Złamanie stereotypu, ponownie przedstawiane jako coś wyjątkowego, odnajdujemy również w druku stawiającym za wzór żydowskich rekrutów, którzy dobrowolnie stawiają się do służby ( J-193: „budou udatně bojovati, zmužile se braniti”
[„będą dzielnie wojować, mężnie się bronić”]). Jako ewentualny obraz tchórzostwa przywołać można ponadto druk J-1727, w którym żydowscy oprawcy ulegają panice w obliczu nadprzyrodzonych zjawisk (co częściowo usprawiedliwia
87
Mila austriacka w systemie miar wprowadzonym za panowania Marii Teresy liczyła ok. 7,6 km,
a zatem informacja ta jest zasadniczo zgodna z przybliżonym dystansem lądowym między Czechami a Jerozolimą.

⩶ 186 ⩶

�ich gwałtowną reakcję) ( J-1727: „Ti židé jsou se zděsili, že tak jak smyslů zbavení,
z toho sklepa utíkali” [„Ci Żydzi się wystraszyli, że jak zmysłów pozbawieni, z tej
piwnicy zmykali”]). Drugą cechą, podkreśloną zwłaszcza w tekstach religijnych,
jest okrucieństwo, zawziętość i brak litości, z jakimi Żydzi znęcają się nad prowadzonym na kaźń Chrystusem ( J-229/J-347/J-420: zlostní židové, žídé nemilostiví,
katané, J-282/J-327/J-1090: zlá rota židovská, J-375: zlostní Židé, J-460: ukrutní
kati, J-609: židovská sběř, J-751: židovská čelaď, J-867/J-1981: zlost židovská, katanové, zlostní židé a katané, J-948: katanové), a w tekstach opisujących wydarzenia
współczesne nad chrześcijańskimi ofiarami – zwłaszcza w kontekście antysemickich narracji o mordzie rytualnym ( J-146: zlostný tyran; nevážní Židé, židé vzteklí,
J-1727: ukrutní; „sužujou Křesťany” [„dręczą Chrześcijan”]). Wśród cech widocznych raczej w kontekście, niż wyrażonych bezpośrednio w języku, wymienić należy
skłonność do spisków i spryt (explicite wymieniony w druku J-609: židovská fortel).
W domenie społeczno-ekonomicznej wizerunek Żyda jest zasadniczo zgodny
z ogólnoeuropejskim stereotypem: Żydzi to przede wszystkim handlarze i karczmarze. Obraz Żyda-karczmarza jest obecny w kilku tekstach, np. pieśni J-24, gdzie krytyka leniwych wieśniaków zawiera informację o tym, że przesiadują oni w gorzelni ( J-24: palírna) na piecu, skąd w końcu przegania ich Żyd. Alkohol bywa wręcz
określany jako żydowski (np. J-1224: „židova kořalka podvedla šohajka” [„żydowska gorzałka zwiodła junaka”], J-87/J-1357: „Kořalka […] v židovnách ráda meškala, do ních lidi svolávala” [„Gorzałka […] w żydowniach przebywała, do nich ludzi
zapraszała”]). Żydowski handel to przede wszystkim drobny handel domokrążny, sprzedają oni po wsiach tkaniny i elementy ubioru ( J-103: „Sedlka […] když
žid po vsi chodí, co se nastará, aby mohla […] prým si koupiti” [„Chłopka […] gdy
żyd po wsi chodzi, co się namęczy, żeby mogła […] galon sobie kupić”]), kupują od
chłopów pierze ( J-82/J-884/J-999) i sprzęty domowe, zapewne na dalszy handel
( J-2360: „kams mou peřinu dal, snads mně ji dnes prodal mezi Židami” [„gdzieś
moją pierzynę dał, pewnie żeś ją Żydom dziś sprzedał”] – pyta żona pijaka, który
wyprzedaje majątek by mieć pieniądze na alkohol). Żydzi wiązani są także z paserstwem – w pieśni J-1777 diabeł przybiera postać żydowskiego handlarza by fałszywie zeznawać przeciwko oskarżonemu o kradzież szat liturgicznych malarzowi,
przedstawiając się jako osoba, która kupiła kradziony majątek. Także miejscy Żydzi
to handlarze ( J-1215: „šaty […] táta jí je přivezl z Prahy, z židovského města” [„suknię […] tata jej przywiózł z Pragi, z żydowskiego miasta”]), choć zapewne bogatsi
niż ich wiejscy współbracia (np. J-146: žid bohatý). Prowadząc swoje interesy, Żydzi mieli odznaczać się szczególną chciwością i żądzą bogactwa, często więc są do
nich porównywani chrześcijanie łamiący zasady współżycia społecznego („Jest to
⩶ 187 ⩶

�hůř než mezi židy” [„Jest to gorzej niż wśród żydów”] – piętnuje chciwość wśród
Czechów tekst pieśni J-1218, a bezbożne dziewczęta opisywane w druku J-1365:
„handlujou s tělem, jak s kramem žid” [„handlują ciałem, jak żydzi kramem”]).
W aspekcie kulturowym teksty wyraźnie zaznaczają, że Żydzi posiadają własny język ( J-146: židovská řeč), którego elementy są znane i łatwe do zidentyfikowania. Jidyszyzmy służą często ubarwieniu wypowiedzi żydowskich bohaterów pieśni (np. J-193: vaj mir; tatele; mamele), obecna jest również stylizacja wypowiedzi
czeskojęzycznych, mająca upodobnić je do czeszczyzny Żydów (np. zastępowanie
głoski ř przez ž/š, v przez f, h przez ch; zob. Mętrak 2017: 105). Być może w związku z niezrozumiałym językiem pojawiają się w tekstach również obrazy Żydów
jako hałaśliwych i wydających nieludzkie dźwięki ( J-146: „jako steklý psi řvali”
[„jak wściekłe psy ryczeli”], J-1727: „hrozně […] křičeli” [„strasznie […] krzyczeli”]). Inne informacje dotyczące kultury Żydów to ich przywiązanie do starotestamentowych patriarchów i proroków (np. zawołania z J-193: „Mojžíši pomoz
nám!; Kde jsi Abraháme!” [„Mojżeszu pomóż nam!; Gdzie ojciec Abraham!”]),
świętowanie szabasu ( J-193: smutný šabes) oraz – zapewne poprzez kontaminację z obrazem innowiercy-muzułmanina – związek z Koranem ( J-193: Alkoran)
jako świętą księgą.
W aspekcie fizycznym cechą charakterystyczną wyglądu zewnętrznego Żydów są noszone przez nich brody ( J-82, J-193, J-884, J-999), które często stają się
obiektem szykan, zwykle przedstawianych w komiczny sposób ( J-82: „Za bradu
ho bere” [„za brodę go bierze”], J-193: „vousy nám pucujou, šnaucborty nechavají” [„brody nam pucują, wąsy zostawiają”]). W jednym z tekstów ( J-82) występuje również nawiązanie do stereotypu foetor judaicus (zob. Trachtenberg 1997: 52–
53: „žid ale náramně tuze smrděl” [„ale żyd bardzo wielce śmierdział”]). Stereotyp
odrażającej fizyczności (kojarzący się z polskim pogardliwym określeniem Żydów
jako Parchów; por. Cała 2005: 151) przywołuje również druk J-1215: „Dobře jsme
se vyráželi, jak žid s prašivinou” [„Było nam tak dobrze, jak żydowi ze świerzbem”].
Wobec charakteru Żydów jako mniejszości wewnętrznej, opartej na kryterium
religijnym i pozbawionej własnego państwa, w tekstach brak informacji o sferze politycznej z nimi związanej88. Rozbudowana jest natomiast domena religijna, w której, jak już wspominano, Żydzi stanowią wzorzec „antyreligii”, do którego porównywani są bluźniercy i źli chrześcijanie ( J-219: „jak při umučení židé, tak se jemu
88
Nie odnalazłem w korpusie znanych skądinąd (por. Mętrak 2017: 103–104) tekstów młodszych (z końca XIX i XX w.), dotyczących np. sprawy Hilsnera i reagujących na zmianę charakteru
antyżydowskich uprzedzeń z dawnego religijnego antyjudaizmu na oparty na kryteriach politycznych i rasowych antysemityzm (zob. np. Tokarska-Bakir 2008: 59–63).

⩶ 188 ⩶

�rouhali” [„jak przy umęczeniu żydzi, tak mu bluźnili”], J-227: „Mnozi křesťanové horší než židové, / svatým se posmívají, jich si nevšímají” [„Liczni chrześcijanie gorsi niż żydowie, / ze świętych się śmieją, wcale nie szanują”], J-1478: chrześcijanie gorsi niż „židé zlořeční, židé vztekli” [„żydzi złorzeczni, żydzi wściekli”]).
Postać Żyda przyjmuje także diabeł ( J-1777: „Ďábel v způsobu žida přišel k magistrátu” [„Diabeł na sposób Żyda przyszedł do magistratu”]), co wiąże się z rolą
postaci, w którą się wciela, ale także niewątpliwie wypływa z negatywnego stereotypu Żyda jako bezbożnika. Sami Żydzi określani są jako niewierni i bezbożni
( J-282/J-327/J-1090: bezbožní Židé, J-322: židé nevěrní, J-751: pohani), a za odrzucenie Chrystusa czeka ich kara wiecznego potępienia ( J-146: „za ty vaše zlý skutky
[…] nebudete spasení” [„za te wasze złe czyny […] nie będziecie zbawieni”]), sami
więc – w rzadkich przypadkach nawrócenia – stwierdzają, że ich dotychczasowa
religia nie jest warta wyznawania ( J-146: „jest naše víra nanic” [„nasza wiara na
marne”]). Wobec przedstawionych powyżej elementów stereotypu wyraźnie należy zaznaczyć, że większość obrazów Żyda dotyczy bohaterów płci męskiej – znaczące wydaje się tu na przykład oddzielne wymienienie „Żydów” i „kobiet i dzieci” w drukach J-543/J-576/J-2732 („Zhynulo v Jeruzalemě Židův jedenáct set tisíc
[…], žen pak a dětí mnohem víc” [„Zginęło w Jerozolimie Żydów jedenaście razy
sto tysięcy […], kobiet i dzieci o wiele więcej”]). W rzeczywistości pozatekstowej
wynika to zapewne z charakteru codziennych kontaktów, ograniczonych przede
wszystkim do handlu i patriarchalnego porządku ówczesnych kultur, zarówno żydowskiej jak i czeskiej, który ograniczał szanse spotkania z kobietą należącą do innej społeczności. Obraz żydowskich kobiet jest niemal całkowicie ograniczony do
tekstów opartych na motywach biblijnych, a zatem znacznie bardziej zniuansowany niż antysemickie druki dotyczące współczesności. Tak na przykład święta Anna
w hymnie ku jej czci jednoznacznie nazywana jest Żydówką ( J-501/J-1901: „Svatá Anna Bohu milá, židovského rodu byla, / dcera Izachara Žida z čeledi krále Davida” [„Święta Anna Bogu miła z żydowskiego rodu była, / córka Izachara Żyda
z plemienia króla Dawida”]), a opisy męki Chrystusa zawierają czasem informacje
o świętej Weronice ( J-488: Veronika, J-751: židovská Verona) oraz rozpaczy kobiet
żydowskich ( J-488: „Když šel na smrt skrvavený, plakaly židovské ženy” [„Gdy
szedł na śmierć skrwawiony, płakały żydowskie kobiety”], J-2377: „Židovské ženy
plakaly, vidouc bolest Pána” [„Żydowskie kobiety płakały, widząc boleść Pana”]).
Wśród tych pieśni pojawia się również wyjątkowo określenie Chrystusa mianem
żydowskiego króla ( J-488: „Zdráv buď židovský králi” [„Bądź zdrów królu żydowski”]), niewątpliwie należy jednak rozgraniczyć obraz Żydów w tekstach dotyczących czasów biblijnych i współczesności.
⩶ 189 ⩶

�4.8. Wizerunki obcego –
kryterium etniczne i regionalne
Przedstawiona w punkcie 4.6. kategoria obcości opiera się na kryterium politycznej przynależności do państwa Habsburgów. Jak już wspomniano, jest to jedynie
jedna z kilku konkurencyjnych koncepcji tożsamości czeskiej w XVIII i XIX w.,
okresie stopniowego odradzania się języka czeskiego wśród wyższych warstw społecznych i popularyzacji tez narodowych – zjawisk reagujących na szersze ogólnoeuropejskie trendy. Niniejszy rozdział poświęcony jest pozostałym koncepcjom,
znacznie rzadziej obecnym w twórczości kramarskiej, ale możliwym do odszukania w konkretnych drukach. Kategorie te mają zarówno charakter węższy: regionalny, jak i szerszy: ponadpaństwowy i ponadnarodowy.
Kategorię najwyższego rzędu stanowi utopijna idea jedności słowiańskiej
i wspólnej słowiańskiej tożsamości, przebiegająca w poprzek zewnętrznych podziałów politycznych i przekraczająca granice państwowe. Jej bardziej ograniczoną formą jest koncepcja narodu czesko-słowackiego (nazywanego wówczas „czeskosłowiańskim”), obejmującego sąsiednie i bliskie językowo etnosy austriackich Czech,
Moraw i Śląska, oraz należącej do Królestwa Węgier Słowacji. Obie wspomniane
kategorie oparte są na kryterium pokrewieństwa językowego. Bazuje na nim także
czeska koncepcja patriotyzmu etniczno-językowego rozwijana przez elity w okresie po 1848 r. w atmosferze rosnącego konfliktu między słowiańskimi a niemieckimi mieszkańcami ziem czeskich. W swojej najostrzejszej formie, rozwiniętej dopiero pod koniec XIX w., domagała się ona niepodległości dla ziem czeskich, częściej
jednak bardziej pragmatycznie oznaczała deklarowanie przywiązania do rodzinnego kraju i kultury w ramach większej wspólnoty cesarstwa austriackiego. Wszystkie
te koncepcje odwoływały się do pojęcia patriotyzmu i patriotycznych uczuć czeskiego społeczeństwa, korzystając z różnych odcieni, jakie zawrzeć można w czeskich pojęciach vlast i vlastenec.
Większość z powyższych idei miała przede wszystkim elitarny charakter i choć
treści polityczne pochodzące z kultury wysokiej przenikały do popularnych wydawnictw, miało to miejsce raczej w schyłkowym okresie popularności twórczości
kramarskiej, w drukach przeznaczonych dla publiczności miejskiej lub wyjątkowo
w okresie politycznych burz, takich jak Wiosna Ludów (zob. Václavková 1948:
7–10). Ich obecność w analizowanym zbiorze jest marginalna. Dla szerszych grup
odbiorców twórczości kramarskiej dostępne były głównie opisana już koncepcja lojalizmu habsburskiego oraz do pewnego stopnia tożsamości lokalne: czeska i morawska. Te były jednak w znacznej mierze ograniczane przez chęć zachowania uni⩶ 190 ⩶

�wersalnego charakteru druków, których potencjalny rynek zbytu zmniejszał się
wraz ze specjalizacją treści.
Różne wymienione powyżej koncepcje przedstawione zostaną w kolejnych
punktach poświęconych odpowiednio obliczom kramarskiej „ojczyzny”, czeskiemu nacjonalizmowi oraz koncepcji pansłowiańskiej i tożsamościom regionalnym,
opartym na podziale historycznym i terytorialności kultu poszczególnych świętych.

4.8.1. Patriotyzm państwowy a „inne patriotyzmy”
Przedstawiony w punkcie 4.3.3. wstęp do identyfikacji etniczno-regionalnej dość
szczegółowo wymienia możliwe do zadeklarowania w tekstach kramarskich wybory
tożsamościowe. Kluczowe dla ich rozróżnienia jest zinterpretowanie tego, w jakim
znaczeniu jest w nich użyte słowo vlast (‘ojczyzna’). Pojęcie „kraju rodzinnego” bez
wątpienia stanowi dobry przykład tego, jak różne kultury wartościują pozornie równoważne pojęcia. Różnym wizjom ojczyzny przyglądała się m.in. Anna Wierzbicka
w znanej pracy opartej na materiale języka niemieckiego, polskiego i rosyjskiego89
(Wierzbicka 2007: 295–357). W przypadku czeskim słownikowych ekwiwalentów polskiej „ojczyzny” jest co prawda kilka90, ale jedynie vlast możemy rozpatrywać w kategorii pojęcia istotnego dla czeskiej kultury. Etymologicznie związane jest
ono z posiadaniem, władzą (por. polska ‘własność’ i ‘włość’), ale od średniowiecza
posiada szersze znaczenie nie tylko władzy państwowej, ale i obszaru nią objętego
(Damborský 1993: 168).
Decydującym okresem kształtowania się tego pojęcia był XIX w. i czeskie odrodzenie narodowe (Macura 1995: 139–152). Ze względu na purystyczne poglądy
ówczesnych językoznawców i literatów, czeszczyzna była w tej epoce oczyszczana
z obcych zapożyczeń i rekonstruowana w oparciu o renesansowy ideał języka. Szereg derywatów słowa vlast uzupełnił więc słownictwo obce dotyczące patriotyzmu
(czes. vlastenectví) zarówno o wyrazy pozostające do dziś w powszechnym użyciu
(vlastivěda – ‘krajoznawstwo’, vlastizrada – ‘zdrada stanu’ itp.), jak i przykłady silnie nacechowane i związane z konkretnymi zjawiskami kulturowymi tego okresu91.
89

Praca Słownictwo jako klucz do zrozumienia historii, narodu i społeczeństwa. „Ojczyzna” w językach: niemieckim, polskim i rosyjskim wydana była po polsku dwukrotnie, w tym jako fragment
większej całości w książce Słowa klucze. Różne języki – różne kultury (Wierzbicka 2007).
90
Obecny w tytule czeskiego hymnu domov (ew. domovina), otčina i vlast.
91
Przytoczyć można choćby ideę dziewiętnastowiecznych imion patriotycznych dodawanych
przez czeskojęzyczne elity do swoich zwykłych imion i nazwisk, np. Vlastimil/-a, Vlastislav/-a, Vlastibor (por. Damborsky 1993: 171).

⩶ 191 ⩶

�We współczesnym znaczeniu, jak stwierdza Jiří Damborský w swojej pochodzącej
z ostatniej dekady XX w. analizie, vlast kojarzona jest z krajem w sensie terytorialnym a nie politycznym, z miejscem czyjegoś urodzenia oraz z miejscem bliskim kulturowo i – co istotne – językowo (Damborský 1993: 175). To podkreślenie wagi
języka wydaje się wyrastać właśnie z jego historycznej roli jako wyznacznika czeskiej tożsamości. Dla myśli romantycznej przełomu XVIII i XIX w. język stanowił podstawę tożsamości, jako byt trwały, łączący przeszłość z przyszłością, inaczej
niż zmienne podziały polityczne i państwowe. Jego rolę podkreślano zwłaszcza we
wspólnotach, które nie posiadały państwa, z którym mogły się w pełni identyfikować (por. Lněničková 1999: 126–127).
Przewaga identyfikacji kulturowo-językowej i geograficznej nad polityczną,
podobnie jak w przypadku polskiej ojczyzny (por. Bartmiński 1993: 11), wydaje
się być śladem długotrwałego podporządkowania ziem czeskich innemu organizmowi państwowemu. Wobec braku niezależności politycznej, w okresie odrodzenia narodowego ścierały się w Czechach różne koncepcje patriotyzmu i identyfikacji narodowej. Vlast mogła więc początkowo oznaczać zarówno całość monarchii
habsburskiej, jak i teren historycznego Królestwa Czeskiego (jako część Austrii lub
jako postulowany niezależny byt polityczny). Mogła wreszcie – w ujęciu panslawistycznym – obejmować „wielką” ojczyznę, całość ziem zamieszkałych przez Słowian (por. Kořalka 1996: 16–19). Niejednoznaczność tego pojęcia w okresie czeskiego odrodzenia narodowego oddaje zawierająca aż 6 różnych znaczeń definicja
zawarta w słowniku Josefa Jungmanna92, który sam zasłynął jako propagator koncepcji narodu językowego. Jak zauważa historyk literatury Vladimír Macura, wraz
z popularyzacją czeskiego nacjonalizmu, słowo to zyskiwało coraz mocniejszy antypaństwowy charakter, który można było jednak maskować jego wieloznacznością: „Z hlediska rakouského státního patriotismu bylo nicméně české pojmenování
„vlast” vždy natolik nejednoznačné, že nutně skrývalo politický osten” [„Z perspektywy austriackiego patriotyzmu państwowego, czeskie określenie „vlast” było jednal zawsze na tyle niejednoznaczne, że musiało skrywać polityczne ostrze”] (Macura 1995: 140).
92

W słowniku ( Jungmann 1839: 125) odnotowane są znaczenia: „1. mocnost, vláda; 2. země
neb město, kdež něco ve své vládě máme; 3. dům, kdež někdo doma jest, kdež narozen a odchován,
kdež manželku, dítky a živnůstku svou má, země otcovská, otčina […], 4. krajina, země, 5. krajina,
v kteréž rostlina která doma jest; 6. oddělení” [„1. moc, władza; 2. ziemia lub miasto, w którym coś
mamy we władzy; 3. dom, gdzie ktoś jest u siebie, narodzony i wychowany, gdzie małżonkę, dziatki
i utrzymanie ma swoje, ziemia ojczysta, ojczyzna […], 4. kraina, kraj, 5. kraina w której roślina jaka
jest u siebie; 6. wydział”].

⩶ 192 ⩶

�Choć trudno zarzucić pieśniom kramarskim wywrotowy charakter, ich autorzy również, świadomie lub nie, korzystali z pojęcia vlast w kilku różnych kontekstach, często bez możliwych do uchwycenia granic. Pojęcie to odnosiło się zwykle
do całości cesarstwa austriackiego (zwłaszcza w pieśniach wojennych opisujących
boje poza granicami Czech i Moraw), lub ziem czeskich w obrębie monarchii austriackiej (gdy mowa o wojnach na terenie czeskim). Wydaje się, że pewna zmiana
nastąpiła również z czasem. Starsze pieśni – np. te dotyczące wojen napoleońskich –
częściej odwoływały się do wspólnej habsburskiej ojczyzny (mimo że boje toczyły
się również na czeskim terytorium), a nowsze – z czasów wojny 1866 r. – mówiły raczej o ojczyźnie czeskiej (choć widzianej jako część Austrii). Takie spostrzeżenie zgadza się z ogólnym trendem, zachodzącym wraz z rozwojem nacjonalizmów
i świadomości poszczególnych grup narodowych oraz klęskami politycznymi Austrii
na arenie międzynarodowej. Ideę monolitycznego absolutystycznego państwa, bezwzględnie poddanego osobie cesarza, zastępować zaczął wówczas pomysł wspólnej
wieloetnicznej ojczyzny połączonej ideą austriacką (por. Efmertová 1998: 41–42).
Opierając się na trzech antologiach książkowych zawierających przedruki
tekstów dotyczących konkretnych wydarzeń historycznych: wojen napoleońskich
(Fiala 1989), Wiosny Ludów (Václavková 1948) i wojny austriacko-pruskiej (Pletka 1966), można pokusić się o orientacyjne porównanie zmiany wizji kramarskiego
patriotyzmu93. I tak w antologii Fiali, zawierającej 49 tekstów, słowa vlast lub vlastenec występują w 8 utworach (16% całości), w tomie Vaclávkovej w 29 z 80 pieśni (36%), a zbiorze Pletki w 19 z 46 tekstów (41%). Zauważalny jest więc wzrost
popularności tych pojęć około połowy stulecia, co zgadza się z popularyzacją tez
odrodzenia narodowego wśród szerszych warstw społeczeństwa. Jednocześnie,
choć najwięcej haseł patriotycznych obecnych jest w drukach związanych z wojną
1866 r., tezy jednoznacznie narodowe obecne są wyłącznie w pieśniach przedrukowanych przez Václavkovą94. Wydaje się, że znaczenie słowa vlast zmieniło w tekstach znaczenie, w okresie napoleońskim obejmując całość państwa habsburskiego,
93

Wyliczenia opieram na niepublikowanym referacie Poslechněte mě, Čechové, mí upřímní vlastencové… Ojczyzna i patriotyzm w czeskiej twórczości kramarskiej, który wygłosiłem 12 września 2018
r. podczas konferencji EUROJOS XIV w Nałęczowie.
94
Należy mieć na względzie, że książka Vaclávkovej nie zawiera szczegółowych informacji
o charakterze źródeł – były nimi druki ulotne i starsze antologie, ale nie wszystkie odpowiadają swoją formą pieśniom kramarskim. Autorka opracowania podkreśla, że w większości były one dziełem
inteligenckich działaczy, a nie oddolną twórczością ludu (Václavková 1948: 10). Zestawianie praskich druków politycznych z bardziej tradycyjnymi pieśniami w dwóch pozostałych antologiach niesie ryzyko niewymierności wyniku i pozwala jedynie na orientacyjne porównanie. Pamiętać należy
o głównie mieszczańskim charakterze czeskiego nacjonalizmu w tym okresie.

⩶ 193 ⩶

�zaś w rewolucyjnym 1848 r. odnosząc się wyłącznie do ziem czeskich. Wraz z przywróceniem cenzury i powrotem absolutystycznej władzy, ostrość niepodległościowego dyskursu została złagodzona, a kramarska „ojczyzna” połączyła w sobie dwie
wcześniejsze koncepcje i oznaczała ziemie czeskie, ale widziane jako nieodłączna
część większej austriackiej wspólnoty.

4.8.2. Elementy czeskiego nacjonalizmu
Nieliczne w analizowanym korpusie utwory, w których pojawiają się czeskie treści
narodowe, nie są datowane. Graficzna forma druków i stosowane czcionki wskazują jednak na lata 60.–70. XIX w. We wcześniejszym okresie odbiorcy pieśni nie
byli raczej zainteresowani agitacją narodową, ponieważ jako mieszkańcy wsi i małych miast nie angażowali się politycznie do czasu, gdy zmiany społeczne i ekonomiczne zaczęły wpływać również na ich życie. Za Lněničkovą (1999: 129) można stwierdzić, że: „Většina obyvatelstva i většina měšťanstva v českých zemích byla
však do poloviny 19. století národně (i politický) neidentifikovaná” [„Większość
populacji i większość mieszczaństwa na ziemiach czeskich była jednak do połowy
XIX w. narodowo (i politycznie) nieokreślona”].
Połowa XIX w. przyniosła w kręgach czeskich elit narodowych zmianę orientacji politycznej, która stopniowo zaczęła oddziaływać na całe społeczeństwo. Odwrócenie się od starszej, feudalnej koncepcji na rzecz idei narodowej przypieczętowały klęski militarne we Włoszech w 1859 i 1866 r. oraz w wojnie z Prusami 1866 r.
Zlekceważenie czeskich aspiracji przez Wiedeń w ugodzie austriacko-węgierskiej
z 1867 r. wzmocniło czeskie dążenie do niezależności politycznej wewnątrz cesarstwa lub na jego gruzach (Zarek 2000: 49). Trzecia tercja XIX w. to jednak okres
stopniowego zamierania twórczości kramarskiej, tezy narodowe są więc w analizowanym zbiorze obecne jedynie w kilku drukach. Zawarte w nich teksty nie były
oryginalnymi tworami kramarskich autorów, ale można je odnaleźć także w ówczesnych i późniejszych śpiewnikach patriotycznych. Oprócz cytowanych poniżej
tekstów ze zbiorów Muzeum Komeńskiego, znane są mi również kramarskie wydania takich pieśni jak przyszły czeski hymn Kde domov můj? czy hymn wszechsłowiański (Hej, Slované) w różnych adaptacjach i parafrazach. Były to głównie przedruki pieśni popularnych wśród wyższych warstw społeczeństwa, choć nierzadko
stylizowanych na ludowe (zob. Karbusický 1968: 112–128).
Pierwszy z utworów patriotycznych należących do analizowanego korpusu to
druk oznaczony numerem J-1139, zawierający znany z kilku wydań wiersz pt. Narodní pomněnka na posvatné bojište jež pěje rolník u Hradce Králového (zob. Pletka
⩶ 194 ⩶

�1966: 138–140, Kneidl 1983: 187)95. Utwór, w sentymentalny sposób wspominający klęskę militarną Austrii pod Sadową, interpretować można również jako reakcję
na ugodę austriacko-węgierską lekceważącą czeskie ambicje (w tekście brak odwołań do patriotyzmu państwowego, wojna z Prusami przedstawiana jest jako obrona
ziem czeskich). Ostatnie wersy cytowanej zwrotki odczytać można jako skargę na
niedocenianie przez Wiedeń czeskiego poświęcenia i ofiarności dla cesarza i habsburskiej ojczyzny. Nagrodzić Czechów za ich wierność może bowiem nie austriacki władca, ale jedynie sam Bóg:
Každá ta hrouda, co se přes pluh valí,
byla krví mých bratrů zbrocená,
an zde šťastně život dokonali,
snad Bůh to pole za ně požehná,
neb ono jestiť krví vykoupeno,
a zpečetěno českou věrností,
snad nám přece bude Bohem odměněno
snad aspoň tam se najde milosti.

[Każda z grud ziemi, które pług mój przetnie,
była krwią pobroczona mych braci,
oni swe życia oddali tu chętnie,
Bóg im błogosławieństwem zapłaci,
bowiem to pole krwią jest wkupione,
i czeskiej niesie pieczęć wierności,
przez Boga wszak będzie nam wynagrodzone
przy nim zaznamy tej łaskawości].
( J-1139)

Utworem o jednoznacznie narodowym charakterze jest zawarty w druku oznaczonym numerem J-1144 wiersz Můž bez slzí. Choć jego wydana w Pradze kramarska kopia jest anonimowa, tekst znany jest skądinąd jako utwór napisany przez
poetkę Antonię Melišovą-Körschnerovą przy okazji obchodów 40 urodzin Karela Havlíčka Borovskiego. Tytułowy mężczyzna, mimo spadających na niego nieszczęść, przez całe życie nie uronił ani jednej łzy, aż do chwili, gdy ujrzał kondycję
języka czeskiego i swojej ojczyzny:
Když ale národ uzřel v mdlobě,
an na řeč, vlasť svou metá kal,
A v duševní že dlí porobě,
Tuť ponejprvé zaplakal.

[Kiedy wszak naród ujrzał zemdlony,
co kala mowę i kraj ojczysty,
A duch jest jego zniewolony,
Wtenczas pociekły pierwsze łzy].
( J-1144)

Tekst przyjąć należy za przykład patriotyzmu językowego, który czeską tożsamość jednoznacznie wiąże z używaniem języka czeskiego. Ojczyzna w tym kontekście

95

Pieśń w analizowanym druku jest anonimowa, ale w niektórych wydaniach jako autor podawany bywa Jan Rohlíček z Ribnice.

⩶ 195 ⩶

�to bez wątpienia wyłącznie ziemie czeskie, a „obcymi” są w takim ujęciu także ci
ich mieszkańcy, którzy posługują się innymi językami.
Podobnie jak słowo vlast mogło w zależności od sytuacji świadczyć o habsburskiej lojalności lub czeskim patriotyzmie etnicznym, również określenie władcy
słowem král niosło dodatkowy przekaz ideologiczny. Określanie cesarza jako króla czeskiego używane było jako wyznacznik orientacji patriotycznej, oznaczało bowiem, że cesarz Austrii nie jest dla Czechów ich monarchą, o ile nie koronuje się
również w Pradze (Lněničková 1999: 128). Władca rozumiany był jako przywódca narodu czeskiego, ale to naród był gospodarzem ziem korony św. Wacława. Taka
„selektywna lojalność” (Kobylińska, Falski, Filipowicz 2016: 123–124) nie wiązała
się z ryzykiem oskarżenia o antypaństwową agitację. Dodatkowo – z perspektywy
ludowych odbiorców literatury kramarskiej – lojalność wobec władcy znajdowała swoją podbudowę w micie dobrego cesarza, podtrzymującym opozycję monarcha – struktury władzy (zob. podrozdział 4.9.).
Cesarz habsburski jako król czeski wymieniony jest na przykład w pieśni J-203,
Truchlivá píseň pod názvem: Hrob v Bosně, w której do czeskiego żołnierza, służącego bez wątpienia w austriackiej armii, odnoszą się słowa: „pro krále, padl v krutém boji, pro otčinu milenou” [„za króla, padł w boju krwawym, za miłą ojczynę”].
Tym samym kodem posługuje się również pieśń z druku J-1138, Nová píseň vojenská, oparta na pansłowiańskim hymnie Hej, Słowianie, w której wielokrotnie przywoływane są czeskie symbole, również odwołanie do słowiańskości Czechów. Zważywszy na użycie określenia král, słowo vlast również w tym utworze interpretować
można przede wszystkim jako ziemie czeskie:
Hej Slované, branci vlasti,
strážci země, krále,
čest a slávu roznášíte
po všech zemích dále.
[…]
český vojín s českým mečem
věren vlasti, králi […].

[Hej Słowianie, swego kraju,
i króla obrońcy,
cześć i chwałę roznosicie
po wszech świata końcach.
[…]
czeski żołnierz mieczem strzeże,
króla i ojczyznę […]].
( J-1138)

Pieśń zawiera jednocześnie wyraźne deklaracje lojalności wobec monarchy i nawiązuje do konkretnych wydarzeń niedalekiej historii – wojen Austrii toczonych
na Półwyspie Apenińskim w 1848 i 1859 r.:

⩶ 196 ⩶

�Otce nemá – otcem krále
vojín vždy nazyvá,
místo bratra, místo sestry
jen šavličku mívá;
[…]
Nedaleko od Milána
hrob je vykopaný,
pod ním Čech je osiřelý
vojín pochovaný;
povinnosti králi, vlasti
povždy věrně konal:
hrom a peklo – v bitvě kruté
jak český lev skonal.

[Ojca nie ma – ojcem króla
żołnierz zawsze nazwie,
zamiast brata, zamiast siostry
ma u boku szablę;
[…]
Niedaleko Mediolanu
grób jest wykopany,
Pod nim Czech samotnie leży
żołnierz pochowany;
dla ojczyzny wykonywał
wiernie króla wolę:
grom i piekło – w bitwie krwawej
jak lew czeski poległ].
( J-1138)

4.8.3. Słowiańskość, ludowość, regionalizm
Choć w cytowanym w powyższym punkcie utworze pojawiła się kategoria słowiańskości, wynika to raczej z oparcia tekstu na innym utworze i wykorzystaniu jego
fragmentów, niż świadomego nawiązania do kollárowskiej koncepcji wspólnoty słowiańskiej. Ta, podobnie jak wyraźne elementy czeskiego nacjonalizmu, przenikała
do pieśni kramarskiej wyjątkowo, jedynie z tekstów kultury elitarnej. Słowiańskość
i ludowość odrodzenia narodowego były w rzeczywistości oderwane od prawdziwych mieszkańców wsi i opierały się raczej na mieszczańskim konstrukcie ludu, pasującym do ideologicznych założeń walki o „prawdziwą” czeskość96:
Zatím získané údaje nasvědčují tomu, že se často značně přeceňuje sepětí vlastenecké společnosti s vesnicí a že bude obtížné ji nadále vysvětlovat jako ideologický
hřeben vlny českého venkova vpadajícího do silně poněmčených velkých měst, neboť
z měst většina vlastenců pocházela.
[Zebrane dotąd dane świadczą o tym, że często znacznie przecenia się więź wspólnoty patriotycznej ze wsią i trudne byłoby dalej ukazywać ją jako wierzchołek fali
wpadającej z czeskiej wsi do zniemczonych dużych miast, ponieważ to właśnie
z miast pochodziła większość działaczy patriotycznych].
(Macura 1995: 118)
96
Na poziomie ogólniejszej refleksji mit ludowości kultury słowiańskiej jest podważany przez
samo istnienie i popularność zjawiska twórczości kramarskiej – obecne w niej treści są zazwyczaj
uniwersalne, bez lokalnego charakteru, a mimo to docierały do jak najszerszych kręgów ludu. Jednocześnie były lekceważone przez „ludowo” zorientowanych intelektualistów jako bezwartościowe
(por. Bobrownicka 1995: 15–16).

⩶ 197 ⩶

�O braku poczucia słowiańskiej jedności świadczą niebezpośrednio przytaczane we wcześniejszych rozdziałach utwory, opisujące np. Polaków jako wrogów politycznych, a Rosjan jako sojuszników, w obu przypadkach bez zwrócenia uwagi
na językową bliskość tych narodów z Czechami97. W pieśniach wojennych jedynie kwestia słowacka występuje sporadycznie jako czynnik komplikujący czarno-białe relacje polityczne. Cytowana już pieśń J-1244 zawiera wzmiankę o słowiańskich żołnierzach Kossutha, którzy przyłączają się do czeskiego wojska: „Slovan
od Košuta k našému vojsku se dal, / a dvakrát stotisíc vojska od Košuta sebou vzal”
[„Słowianin od Kossutha ku naszej armii przyszedł,/ i dwakroć sto tysięcy wojska
od Kossutha zabrał”].
Świadomość bliskości językowej i kulturowej ze Słowakami, wyraźna zwłaszcza na morawskim pograniczu, odbijała się zatem zarówno na zawartości druków
kramarskich, jak i na ich formie – choćby wspomnianych incipitach wymieniających w jednym szeregu Czechów, Morawian i „Uhrów”, czy też w warstwie językowej druków wydawanych w Skalicy jednocześnie na rynek morawski i zachodniosłowacki. W odniesieniu do innych narodów słowiańskich kryterium wspólnoty
językowej raczej się w tekstach nie pojawia.
Jedynym drukiem sięgającym po słowiańską tożsamość (w domyśle w opozycji
do niemieckiej i węgierskiej) jest ulotka J-51 zawierająca dwa teksty, sentymentalną
piosenkę miłosną (strona tytułowa, Hájek jako mléko kvetl98) i stylizowany na ludowy utwór popularny w odrodzeniowych śpiewnikach, Slovan jsem a Slovan budu,
tu zatytułowany po prostu Píseň národní:
Slovan jsem a Slovan budu,
Černé čižmy nosit budu,
Černé čižmy od čižmára,
Ostruhenky od kovára.
[…]
Šablenka brušená,
Na obě dvě strany,

[Jam Słowianin, nim zostanę,
buty noszę poczerniane,
Od szewca mam buty,
Od kowala ostrogi.
[…]
Szabelka ostrzona,
Na obydwie strony.

97

Z powodu rusofilskiej orientacji wielu działaczy czeskiego odrodzenia narodowego stosunek uświadomionej politycznie części opinii publicznej do Polaków był znacznie bardziej skomplikowany niż do innych narodów słowiańskich.
98
Co interesujące, autorem anonimowej w tym wydaniu pieśni był Karel Havlíček Borovský.
W jego zamyśle utwór stanowił parodię pretensjonalnej poetyki popularnych w środowisku miejskim pieśni stylizowanych na ludowe, zwłaszcza twórczości Václava Jaromíra Picka (pieśń opublikowana była pierwotnie pod tytułem Citlivá večerní à la Picek). Publiczność nie rozpoznała jednak
ironicznego zamysłu autora, a utwór zyskał znaczną popularność m.in. dzięki drukom kramarskim
(Krejčí 1972: 694, Thořová, Traxler, Vejvoda 2011: 53).

⩶ 198 ⩶

�Ona mně vyseká,
Z Uher do Moravy.

Drogę mi wysiecze,
Z Uher na Morawy].
( J-51)

Ciekawe jest tu wykorzystanie słowackich form zastępujących głoskę ř przez
r oraz odwołanie się geograficzne do wschodniej części czesko-morawsko-słowackiego obszaru językowego, zapewne postrzeganego jako najbardziej wierny tradycyjnym obyczajom (samo określenia Slovan może tu zresztą oznaczać tak Słowianina w ogóle, jak i Słowaka). Obraz prawdziwego Słowianina w utworze powołuje
się na ludowy ubiór, wojowniczość i odwagę, a także wierności tradycji i przywiązanie do swojego pochodzenia.
Oprócz tekstów przejętych z wyższego obiegu, w korpusie znalazła się także interesująca polemika z nacjonalizmem prowadzona z pozycji religijnej. Utwór
Nábožná píseň pod názvem touha po vlasti nebeské zawarty w druku nr J-734 wydaje
się wskazywać, jakie kategorie były dla pieśni kramarskiej naprawdę istotne. Utwór
stanowi trawestację pieśni Kde domov můj, jednoznacznie odpowiadając na postawione w czeskim hymnie pytanie:
Kde vlasti má, kde domov můj?
Kde Bůh Tvůrce na nebesku,
Ježíš Kristus stkví se v lesku,
A kde sídlí svatý Duch,
V trojici kde jeden Bůh,
Na nebi tam jest vlast moje,
U Boha jest domov můj.

[Gdzie kraj jest mój, gdzie dom jest mój?
Gdzie Bóg Stwórca na niebiosach,
chwała Jezusa Chrystusa,
Tam gdzie mieszka święty Duch,
W trójcy tam jedyny Bóg,
W niebie jest ojczyzna moja,
Z Panem Bogiem jest mój dom].
( J-734)

Każda kolejna zwrotka zaczyna się od powtórzenia tego samego pytania i rozwija odpowiedź sugerującą, że polityczne i etniczne podziały na ziemi nie są w perspektywie metafizycznej istotne (zob. punkt 4.9.6.).
Poza powyższym przykładem chrześcijańskiego uniwersalizmu, w oparciu
o kryterium religijne można próbować doszukiwać się w korpusie także elementów
tożsamości regionalnej oraz patriotyzmu ziemskiego. Przejawiają się one w doborze świętych oraz miejsc kultu, którym poświęcone są druki religijne. Oprócz postaci wspólnych dla całej Austrii lub wszystkich katolików, ważną rolę odgrywają
w nich bowiem święci lokalni oraz sanktuaria pielgrzymkowe położone w Czechach i na Morawach (por. Mikulec 2013: 76–93, więcej szczegółów w podrozdziale 5.4.).
⩶ 199 ⩶

�Wśród świętych z terenu ziem czeskich bez wątpienia największą popularnością cieszył się Jan Nepomucen, określany w niektórych tekstach (np. J-655: Nová
píseň k svatému Janu Nepomuckému) jako svatý vlastenec (‘święty patriota’). Jego
kult był popularny w całej Europie Środkowej, ale ojczyzną męczennika były zachodnie Czechy i to w Czechach był on szczególnie poważany (Vlnas 1993). Ziemie czeskie podzielone były jednak na dwie archidiecezje, obejmujące dwie główne krainy historyczne, i na Morawach w odpowiedzi na popularność czeskiego
świętego propagowana była postać innego św. Jana, Sarkandra ze Skoczowa (Palas
1964: 61). Obaj przywoływani są np. w druku J-408, Píseň o blahoslaveném Janu
Sarkandru Skočovském […] v Margrabství Moravském v utiskání a zármutku patronu obzvláštnímu, która już w tytule odwołuje się do regionalnej specyfiki kultu.
W przerowskim korpusie popularnymi patronami morawskimi są ponadto święci Cyryl i Metody (interesująca od strony językowej pieśń J-24299: Nová piseň který a chvale k svatemu Cyrylu a Methudu na tisic leto pamatků…, oraz J-1691: Píseň
o tisícáté ročnici ůmrtí svatého Cirilla, w której pojawiają się apostrofy takie jak Slyš
to Moravo), określani również czeskimi imionami jako Crha i Strachota – J-976:
Vroucná píseň ke cti a chvále svatých Crhy a Strachoty, patronů moravských, J-2088:
Horlivá píseň ke cti svatého Crhy a Strachoty, w której pojawia się m.in. określenie
vlast moravská oraz ponownie apostrofa „Otce světla zvelebujme dnešní den Moravcové” [„Ojca światła uwielbiajmy w dzień dzisiejszy Morawcy”].
Przywiązanie do regionu przejawiało się także w wyborze miejsc odwiedzanych przez pątników i w ich kulcie. W okresie baroku pielgrzymki stały się ogólnodostępne i tanie, ponieważ były zazwyczaj ograniczone geograficznie do bliskich
sanktuariów tworzących na ziemiach czeskich gęstą sieć (Royt 1993: 110–111).
Co ciekawe pielgrzymkowy patriotyzm wytworzył wyraźną granicę między Czechami a Morawami i jak pisze Josef Zuber, pielgrzymki z Moraw docierały raczej
do Polski, Węgier czy Austrii niż do Czech (Zuber 1992: 79). Zasadniczo jednak
w pieśniach pielgrzymkowych zróżnicowanie regionalne nie odgrywa roli – widoczne jest jedynie na poziomie incipitów lub śródtekstowych wezwań do pobożności,
np. „Pospíchejte poutníčkové, Moravci, Češi, Uhrové…” [„Pośpieszajcie pielgrzymi, Morawiacy, Czesi, Uhrzy…”] ( J-693: „Pobožná píseň Panne Marii Svatokopecké) lub „Chvátejte na svatou horu všickni bez meškání, z Moravy, z Uher, ze Sleska,
Češi, Rakušani…” [„Śpieszcie na świętą górę by czasu nie tracić, z Moraw, z Węgier,
ze Śląska, Czesi, Austriacy…”] i „Probuďte se Moravane…” [„Przebudźcie się Mo99

Liczba i charakter błędów sugerują, że tekst do druku składała osoba nieznająca języka cze-

skiego.

⩶ 200 ⩶

�rawianie…”] ( J-370/J-660/J-1401: Nová Píseň k Panně Marii Hostýnské). Czesi
i Morawianie, nieco rzadziej Słowacy, a sporadycznie pozostałe narody katolickie,
wymieniani są w nich razem bez różnicowania. Choć więc dowodzi to, że odbiorcy pieśni mieli świadomość różnic między poszczególnymi grupami, ten sam tekst
można było sprzedawać wszystkim czeskojęzycznym pielgrzymom100.
Podobny schemat realizowały utwory świeckie, w tym wspominane już pieśni
rekruckie. One także bywały adresowane do odbiorców z konkretnego regionu, ale
przejawiało się to jedynie na poziomie pojedynczych przymiotników i nazw, wymienianych wedle potrzeby na inne. Tak na przykład w wydrukowanej w Pradze
pieśni Nová píseň. Truchlivé a žalostné loučení […]. Pro nové bojovníky proti Uhrům
( J-1212) odnajdujemy sformułowania takie jak „Ach my Čechové ubozí”, „[…] po
celé zemi české do zbraně se svolává”, czy „Vale vám milí Pražané […]” [„Ach my
Czesi nieszczęśni”, „[…] w całej ziemi czeskiej pod broń się zwołuje”, „Vale wam mili
Prażanie”]. W przytaczanej już pieśni Žalostné loučení rodičů, žen a dětí, pro bojowníky proti Sardinům ( J-1020/J-1934), wydanej kilkanaście lat później w Ołomuńcu przy okazji kolejnej wojny, czeskość zastąpiona została morawskością, widoczną
np. w wersach „Ach my Moravci ubozí”, „[…] po celé zemi moravské do zbraně se
svolává” i „Vale vám milí krajané […]” [„Ach my Morawcy nieszczęśni”, „[…] w całej ziemi morawskiej pod broń się zwołuje”, „Vale wam mili rodacy”]. Co ciekawe
obie wersje wymieniają jako orędowniczkę żołnierzy Pannę Marię ze Svatej Hory
w środkowych Czechach. Fakt, że autor morawskiej przeróbki nie zadbał o zmianę sanktuarium na bardziej adekwatne, dobitnie świadczy o powierzchowności podobnych regionalnych adaptacji.
Jako ostatni element świadczący o regionalnej tożsamości zawartej w pieśniach
kramarskich można rozpatrywać obecność w tekście form dialektalnych, przybliżających drukowany tekst do żywej mowy regionu. Jest to jednak kryterium o tyle
kłopotliwe, że choć w niektórych ołomunieckich drukach pojawiają się formy zgodne z gwarami hanackimi, norma języka druków kramarskich była bardzo rozchwiana i trudno zakładać na ile świadome wybory stały za zastosowanymi wariantami
(zob. Michálková 1961). Sytuację dodatkowo komplikuje funkcjonowanie drukarni obsługujących rynek morawski i słowacki (Škarniclowie w Skalicy) oraz wydawanie druków słowackich w Budzie słowacyzowaną czeszczyzną (zob. Droppová,
Krekovičová 2010: 35).
100
Dodatkowo – jak w przypadku pielgrzymek na Velehrad w tysięczną rocznicę misji cyrylometodejskiej – mogły mieć one charakter patriotyczny dla wszystkich słowiańskich mieszkańców
ziem czeskich (Zuber 1992: 86). Przy tym w elitarnym odbiorze postaci Cyryla i Metodego łączą
regionalną tożsamość morawską z szeroką wspólnotą wszystkich Słowian (Bobrownicka 1995: 21).

⩶ 201 ⩶

�Jedynym przykładem druku konsekwentnie i jednoznacznie sięgającego do
tożsamości regionalnej zarówno na poziomie treści jak i formy językowej jest pieśń
J-2443, Píseň Hanáka veselého. Wychwala ona cnoty Hanaków, morawskiej grupy
etnograficznej, w kontraście z sąsiednimi grupami etnicznymi i narodami: Węgrami
(lub Uhrami-Słowakami), Ślązakami, Czechami, Austriakami i Polakami. Utwór zawiera pochwałę ich pracowitości, piękna lokalnego stroju i bogatych tradycji (w tym
wyrobu słynnych serów). Anonimowy autor tekstu konsekwentnie zapisuje tekst
z zachowaniem dialektalnej fonetyki środkowomorawskiej, m.in. zapisując przesunięcie samogłosek y do e i u do o (w tekście np. opíc zamiast upéct, dceroške zamiast
dcerušky) czy stosując formy czasowników 3. osoby liczby mnogiej zakończone na
-ó/-jó (w tekście m.in. dělajo zamiast dělají, omijo zamiast umí, vozejo zamiast vozí).

4.8.4. Podsumowanie
Jak widać z przytoczonych powyżej przykładów, tezy nacjonalizmu językowego
i sposoby konstruowania tożsamości inne niż tradycyjna identyfikacja religijno-feudalna nie były raczej rozpowszechnione wśród autorów i odbiorców druków
kramarskich. Stanowiły raczej rzadki przejaw przenikania do szerszego obiegu dyskusji toczonych w mieszczańskich salonach działaczy odrodzeniowych. Bez wątpienia czytelnicy i słuchacze pieśni na wsiach i w małych miasteczkach mieli świadomość przynależności do większej czeskojęzycznej wspólnoty – język stanowił
bowiem najprostszy wyznacznik granic społecznych (Lněničková 1999: 128). Bardziej jednak niż na abstrakcyjnej idei narodowej, ich tożsamość regionalna opierała się na przynależności administracyjnej i kościelnej do konkretnego terytorium,
a w mniejszej skali na przywiązaniu do rodzinnej miejscowości, które nie mogło
znaleźć odbicia w drukach rozpowszechnianych na szerokim obszarze. Podzielana przez nich koncepcja ojczyzny i narodu zmieniała się w czasie, reagując na sytuację polityczną w całym kraju, ale sądzę, że nie była nigdy precyzyjnie określona. Można ją raczej przyrównać do „intuicyjnego” rozumienia narodu i ojczyzny
przez przedświęceniową historiografię (por. Maur 1998: 8), wymagającego jedynie pewnego stopnia odrębności kulturowej (w tym również językowej) oraz samodzielności politycznej czy odgraniczenia administracyjnego. W zależności od
kontekstu ojczyznę mogło więc stanowić całe cesarstwo austriackie, historyczny obszar ziem Korony Czeskiej jako całość, lub Królestwo Czech i Margrabstwo Moraw jako jednostki niższego stopnia. Kryterium etnicznej i regionalnej tożsamości,
ze względu na swoją powierzchowność, nie wiąże się jednak zwykle z konkretnymi wizerunkami inności.
⩶ 202 ⩶

�Kwestią ważną ze względu na jej nieobecność w analizowanym korpusie są
relacje czesko-niemieckie w tak rozumianej ojczyźnie. Brak jakichkolwiek informacji o czeskich Niemcach skłania do refleksji, zważywszy na fakt, że w połowie
XIX w. stanowili oni ponad 1/3 ludności Czech i ponad 1/4 ludności Moraw101.
Świadomość rozbicia społecznego na dwa etnosy102 pojawiła się powszechnie dopiero w XIX w., a emancypacja Czechów nie miała początkowo antyniemieckiego
charakteru (Richter 1999: 81–82). Nastroje zradykalizowały się dopiero po 1848 r.
i ostatecznym porzuceniu przez najważniejszych działaczy czeskich koncepcji narodu ziemskiego (Zarek 2000: 48). Od połowy XIX w. narastała wzajemna izolacja
obu narodów, a od lat 80. konflikt stał się coraz wyraźniejszy, dając początek właściwie dwóm rozwijającym się równolegle kulturom (Efmertová 1998: 128–129).
W sytuacji konfliktu kulturowego nieobecność drażliwej kwestii niemieckiej
w drukach można by tłumaczyć kwestiami cenzury i bezpieczeństwa, jednak w okresie, z którego pochodzi większość badanego korpusu, polaryzacja ta nie była jeszcze
tak wyraźna. Druga możliwość to nieporuszanie tematu, który nie wymagał komentarza ze względu na swoją oczywistość. Takie założenie dotyczy jednak raczej druków powstających w środowisku miejskim, gdzie znajomość obu języków i wzajemne
kontakty były powszechne, a granice polityczne i etniczne nie musiały się nakładać103. Trzecie rozwiązanie – które moim zdaniem jest najbliższe prawdy – to przyjęcie wspomnianej już w punkcie 4.3.3. względnej zgodności kryterium etnicznego
i klasowego. Dla odbiorców i autorów z prowincji mniej istotne niż przynależność
etniczna były role społeczne wypełniane przez osoby niemieckiego pochodzenia.
Niemcy zamieszkiwali przede wszystkim miasta, otoczone etnicznie czeskimi wsiami (na Morawach i Śląsku Austriackim m.in. Brno, Ołomuniec, Opawę i Ostrawę),
a na wsiach byli właścicielami ziemskimi lub docierali tam jako cesarscy urzędnicy.
Być może zatem więcej o ich obrazie powiedzieć może kolejny rozdział, w którym
przedstawione zostaną obrazy poszczególnych grup społecznych.
101
Statystyki z 1846 r. mówią o 60% Czechów, 39% Niemców i 1,6% Żydów w Czechach oraz
70,2% Czechów, 27,7% Niemców i 2,1% Żydów na Morawach (Kořalka 1996: 141). Wcześniej na
Morawach słowiańskojęzycznych mieszkańców nie traktowano zbiorczo jako narodu czeskiego,
ale jako mniejsze grupy etnograficzne: Hanaków, Wołochów i Słowaków (Lněničková 1999: 247).
102
Żydzi – których obraz przedstawiony został w rozdziale o innowiercach – nie byli traktowani jako trzeci naród, ale grupa religijna, asymilująca się do większościowej kultury: w Czechach –
po odrodzeniu narodowym – zazwyczaj czeskiej, a na Morawach i Śląsku do niemieckiej (Efmertová 1998: 127).
103
Niemcy na ziemiach czeskich nie zawsze byli lojalnymi poddanymi Habsburgów, zwłaszcza
na zachodzie kraju ciążąc politycznie ku Berlinowi (Efmertová 1998: 127). Osoby o liberalnych poglądach mogły również wspierać niezależność kulturową Czech w kontrze do habsburskiego absolutyzmu.

⩶ 203 ⩶

�4.9. Wizerunki obcego – hierarchia społeczna
W połowie XIX w. przeważającą większość – około 80% – mieszkańców ziem czeskich stanowiła ludność wiejska, zamieszkująca gminy poniżej 2000 mieszkańców
(Lněničková 1999: 291). Spośród tej grupy ponad 90% stanowili rolnicy różnej zamożności, od bogatych kmieci po komorników. Pozostałą część ludności tworzyli
młynarze (wyróżniający się majętnością), rzemieślnicy, a z czasem również sezonowi pracownicy fabryk. Większość wykonywanych przez nich obowiązków stanowiła praca fizyczna, więc osoba pracująca inaczej lub niepracująca była z perspektywy
chłopa zjawiskiem sprzecznym z codziennym doświadczeniem, a przez to podejrzanym. Wszelkiego rodzaju bogacze, arystokraci i osoby żyjące z posiadanego majątku, w naturalny sposób widziane były z perspektywy twórczości ludowej jako
obce, a więc niegodne zaufania i nierzadko otwarcie wrogie. Poza wspomnianymi
incipitami, które czasem zwracają uwagę na wspólną wiejską tożsamość (zob. 4.1.),
najwięcej o klasowej identyfikacji odbiorców i autorów mówią opisywane w tekstach narracyjnych realia. Pieśni przedstawiają zwykle wydarzenia z życia niższych
warstw społecznych – dobry przykład stanowi wydana w 1854 r. w Hranicach Nová
píseň o posvícení, opisująca zabawę odpustową odbywającą się w wiejskiej karczmie
i stosunkowo wiarygodnie prezentująca przekrój społeczny tego typu wydarzenia.
Wspólnie bawią się zatem chłopi, rzemieślnicy i mieszczanie:
Měšťaní a řemeslníci s námi hoduji,
se sedláky u muziky též se radují,
že jich sedlák přijal rád, nechali sobě tuš hrát,
až se také podnapijou, budou tancovat.
[Mieszczanie i rzemieślnicy z nami się bawią,
z wieśniakami muzyki sobie używają,
chłop ich przyjął u siebie, gra orkiestra tusz,
będą chętnie tańczyć, gdy wypiją już].
( J-1239)

Wyjątek od powyższej reguły stanowią głównie teksty legendowe i historyczne (często przenikające z kultury wysokiej), w których mowa o bohaterach z wyższych sfer. O ile jednak druk kramarski nie dotyczy żywotu świętego, wodza czy
władcy, bohaterami pozytywnymi są przeważnie osoby znajdujące się w hierarchii społecznej na podobnym poziomie co autorzy i odbiorcy druków, a postacie wyróżniające się majętnością i wpływami odgrywają w nich często role antagonistów.
⩶ 204 ⩶

�Na początku niniejszego podrozdziału należy zaznaczyć, że informacje o podziałach społecznych mają zazwyczaj w tekstach kramarskich specyficzny charakter.
Służą one przede wszystkim zwiększeniu sentymentalnego wydźwięku pieśni (spełniają więc funkcję emocjonalną) oraz pozwalają na zawarcie w tekście pouczenia
moralnego wygłaszanego z perspektywy religijnej. Brak natomiast właściwie pieśni
poruszających tematy społeczne i kontestujących zastany porządek dla osiągnięcia
konkretnych celów politycznych. Charakter pieśni kramarskiej jest bowiem zasadniczo zgodny z opisem pieśni ludowej proponowanym przez Karla Čapka w jego
uwadze o piosenkach ludu praskiego:
Celkem vzato však tzv. uvědomělé politické přesvědčení není zrovna zdrojem zpěvné inspirace; lidová poezie bude vždy spíše mluviti o červeném šátečku než o rudém
praporu a bude spíše opěvovati nešťastnou lásku než třídní nenávist.
[Na ogół jednak tzw. uświadomienie polityczne nie jest głównym źródłem śpiewnej inspiracji; poezja ludowa będzie zawsze raczej mówiła o czerwonej chusteczce niż o czerwonym sztandarze i będzie chętniej opiewała nieszczęśliwą miłość niż
nienawiść klasową].
(Čapek 1984: 69,
przekład polski Haliny Janaszek-Ivaničkovej za: Čapek 1981: 56)

Z wyjątkiem tekstów jednoznacznie zaangażowanych w walkę polityczną –
przenikających nieraz do folkloru ustnego, ale w przypadku twórczości kramarskiej skutecznie blokowanych przez cenzurę – popularna twórczość pieśniowa nie
podejmuje sama tego tematu.

4.9.1. Teksty dydaktyczne – twórczość kramarska
jako narzędzie kontroli społecznej?
Nauki moralne dotyczące bogactwa i porządku społecznego pojawiają się w tekstach pieśni kramarskich zarówno w utworach narracyjnych, jak i w tekstach o charakterze dydaktycznym, zwykle bezpośrednio odwołujących się do nauk Kościoła
katolickiego. Zdecydowana większość utworów dotykających tej kwestii służy petryfikacji ładu społecznego. Pomimo współczucia wobec słabych i biednych brak
w nich bowiem prób podważania porządku społecznego. Jako przyczyna nierówności przedstawiane są grzechy jednostki (w przypadku złych bogaczy dręczących
ubogich) lub boskie wyroki (w przypadku szlachetnych biedaków, nagradzanych
często za swoją pokorę i cierpliwość). W tekstach brak refleksji o krzywdzie wynikającej z działania systemu społecznego, popularne są natomiast utwory sentymentalne
⩶ 205 ⩶

�o biedzie, które – jak podkreśla Janusz Dunin (2004: 134): „mogły liczyć na zrozumienie u słuchaczy, a równocześnie nie stawały się podejrzane o wywrotową propagandę”. Obrazy relacji bogatych i biednych pełne są więc sentymentalizmu bez
ryzyka wzbudzenia niepokojów społecznych, co utwierdza dodatkowo religijna
motywacja wizji świata: bieda i skromność widziane jako cnota, a bogactwo wiązane z grzechem i ryzykiem zepsucia. W korpusie odnaleźć można teksty bezpośrednio odwołujące się do nauk biblijnych, budujące w oparciu o fragmenty ewangelii system nauk etycznych. W zbiorach Muzeum Komeńskiego bardzo popularny
jest druk zatytułowany Píseň z zákona božího vytažená všem křesťanům…, którego kilka różnych wydań dostępne jest pod numerami J-313, J-562, J-619, J-905,
J-1490, J-1557, J-1853 i J-1864. Pieśń opiera się na wersach ewangelii św. Mateusza
(Mt 6, 24) mówiących o służbie dwóm panom: „Žádny nemůž časem jedným dvoum pánům sloužit nestejným, / Bohu také mamoně. Bůh vede k milosrdenství, mamona k nemilosrdenství, / jak o tom psáno máme” [„Nikt naraz nie może dwóm
panom różnym służyć, / Bogu oraz mamonie. Bóg prowadzi ku miłosierdziu, mamona ku niemiłosierdziu, / jak jest napisane”].
Oprócz jasno zaznaczonego nawiązania do nauk Kościoła katolickiego, pieśń
interpretować można również w myśl zasad rządzących tradycyjną kulturą ludową
(por. Michajłowa 2010: 104–109), w której bieda jest zarazem oznaką Bożej łaski,
a osoba uboga widziana jest jako prawa i uszlachetniona przez swoją sytuację życiową. Wydawca druku zabezpiecza się jednak przed możliwą cenzurą i oskarżeniami
o krytykę warstw uprzywilejowanych, wprowadzając uszczegółowienie powyższej
zasady: bogactwo połączone z miłosierdziem jest zgodne z Bożą wolą, a przykład
takiego postępowania daje m.in. cesarz, oraz wszystkie osoby, które swoją wysoką
pozycję łączą z troską o ubogich:
Bohatství nezatracuje, kdo chudých neutiskuje, činí milosrdenství,
ale kdo tvář od chudého odvrací v potřebě jeho, dochází zlořečenství.
Byli jsou mnozí bohatí, ti patriarchové svatí, císařové, králové,
ale byli milosrdní, byli k chudým nakloněni slouli dobrodincové.
[Bogactwo nie potępia, gdy kto biednych nie uciska, czyni miłosierdzie,
ale kto twarz od biedaka odwraca w potrzebie, popełnia złorzeczenie.
Wielu było bogatych, patriarchów świętych, królów, cesarzy,
ale byli miłosierni, ku biednym zwróceni, dobroczyńcy to znani].
( J-313/J-562/J-619/J-905/J-1490/J-1557/J-1853/J-1864)

Podobnie jak w przypadku pozostałych kategorii identyfikacji, również w ujęciu klasowym możliwa jest zmiana swojego statusu. W przeciwieństwie jednak do
⩶ 206 ⩶

�kategorii religijnej i politycznej, gdzie wynika ona z aktywnego wyboru, zmiana sytuacji materialnej jest często przedstawiana jako wynik Bożego zamysłu lub kary za
grzechy: „Umíť Pán Bůh z bohatého učiniti snad chudého, skrze divné prostředky:
/ Jakž to kolikrát vidíme, že mnozí velcí dvořané byli potom žebráci” [„Umie Pan
Bog z bogatego zrobić zaraz biednego, cudownymi środki: / Ileż to razy widzimy,
że się liczni wielcy dworzanie stali żebrakami”].
Dodać należy, że o ile awans społeczny następuje w trakcie opisywanej historii,
a nie jako jej szczęśliwe zakończenie, bogactwo jest zazwyczaj przedstawiane jako
demoralizujące, a świeżo wzbogacony bohater staje się często bezlitosny, niemiłosierny i pyszny. Wobec tak przedstawionej kwestii zmiany statusu, teksty kramarskie
służą petryfikacji porządku społecznego, zniechęcają bowiem do aktywnego starania się o swój majątek oraz każą z perspektywy zaświatów znosić biedę i nieszczęście z pokorą, jako znak Bożej miłości. Dodatkowym czynnikiem konstytuującym
kramarski fatalizm jest częsta w porządku kultury ludowej „zasada odwrócenia”
w zaświatach (por. Di Nola 2004: 30–31, Wasilewski 1985: 127). W przypadku
bogactwa i hierarchii społecznej przekłada się ona na wiarę w naprawienie krzywd
po śmierci, kiedy biedni na ziemi staną się bogaci w niebie i odwrotnie – chciwych
i bogatych spotka w zaświatach kara. Wiara w ostateczne zwycięstwo uciśnionych
zmniejsza potrzebę sprawiedliwości społecznej na ziemi: „W folklorze ubóstwo, bieda jest jako kategoria zawsze przeciwstawiane bogactwu, przy czym zazwyczaj odnosi nad nim triumf, jeśli nie na tym, to na tamtym świecie” (Michajłowa 2010: 104).
Inne pieśni dydaktyczne również zawierają wezwania do pokory, skromności i pogodzenia się z losem, np. Nová píseň lidem pomlouvačným k polepšení vydaná, w której przyjęcie trudnego losu jest równoznaczne z osiągnięciem szczęścia:
Pokoro, pokoro, v tobě se těším, cokoliv pyšného, všeho se děsím.
Chci sedět skloněný v poniženosti, nechci se vynášet v rozpustilosti.
[…]
Štěstí se vždy vštípí s ponížeností, důstojenství tupí, kde není ctnosti.
[Pokoro, pokoro, weselę się w tobie, cokolwiek jest pysznego, tego się boję.
Chcę siedzieć schylony w pokornym ukłonie, nie dla mnie rozpusta i wywyższenie.
[…]
Szczęście zawsze wzrasta z poniżenia, bez cnoty nie ma namaszczenia].
( J-1801)

Również tekst zatytułowany Nová píseň o ošemetnosti světa tohoto, przynosi informacje o religijnym aspekcie biedy i prostoty życia:
⩶ 207 ⩶

�Bůh miluje poníženost, a ty jseš krutý,
Bůh miluje taky sprostnost, a ty jseš hrdý,
[…]
Člověk chudý jest nešťastný, však šťastný velice,
jest od lidí opuštěný, a Bůh ho má v ruce,
všem lidem je protivný a však Bohu je milý […].
[Pan Bóg kocha uniżonych, a tyś jest okrutny,
Pan Bóg kocha także prostych, a ty jesteś butny,
[…]
Ubogi jest nieszczęśliwy, lecz szczęśliwy wielce,
choć go ludzie opuścili, Bóg go trzyma w ręce,
jest w pogardzie u ludzi lecz Boga miłość budzi […]].
( J-582)

Jedno- lub dwuwersowe morały o podobnym wydźwięku odnaleźć można w większości tekstów poruszających kwestie majętności i biedy. Podivná píseň
k rozjimání ( J-104) interpretuje cudowne znaki na niebie jak zapowiedź boskiej
kary, ale jednocześnie uspokaja biednych, którzy nie muszą bać się o swoje życie
niczym ewangeliczne „ptaki niebieskie”: „Chudobní lidé nestejskejte sobě, / Bůh
vás živit bude na to spomeňte” [„Biedni ludzie nic nie pragnijcie, / Bóg was wyżywi, to pamiętajcie”].
Podobne stwierdzenia wskazują, że również twórczość kramarska operowała
tradycyjnymi ludowymi schematami, w myśl których: „W tekstach folklorystycznych charakterystyka biedaka jest zawsze nacechowana pozytywnie. Biedni, ubodzy jako ludzie Boży są przedstawieni w folklorze w aureoli dobroci, skromności,
pracowitości i piękna” (Michajłowa 2010: 108). Konkretne przykłady postaci realizujących stereotypy różnych grup społecznych przedstawione zostaną w kolejnym punkcie.

4.9.2. Bogaci i biedni w tekstach narracyjnych
Oprócz tekstów religijnych o charakterze dydaktycznym, opozycja biedy i bogactwa często pojawia się w pieśniach narracyjnych, zarówno o charakterze historycznym jak i nowiniarskim, przedstawianych jako relacje z aktualnych wydarzeń.
Do pierwszej kategorii zaliczyć można treści czerpiące z kolejnej biblijnej inspiracji – przypowieści o bogaczu i Łazarzu (Łk 16, 19–31). Jest ona m.in. zaadaptowana do obszernej wierszowanej wersji (Píseň o Lazarovi), która w zakończeniu wyraźnie głosi potrzebę pomocy biednym:
⩶ 208 ⩶

�Hned čerti boháče jali,
do pekla s ním pospíchali.
[…]
Chtěls dobré víno píti,
měls na světě lép činiti,
a s chudými se zděliti.

[Diabły bogacza schwytały,
do piekła z nim pośpieszały.
[…]
Dobre wino pijać chciałeś,
a za życia źle czyniłeś,
z biednymi się nie dzieliłeś].
( J-1112)

Postacie Łazarza i bogacza występują także w komentarzu do innych wydarzeń ( J-102/J-122: Novina velmi žalostivá, která se stala w horních Rakousích blíž
města Lince…). Pieśń wykorzystuje popularny w drukach kramarskich motyw pokrewieństwa bohaterów104. Wzmacnia to dramatyczny wydźwięk sytuacji, prezentując bogacza jako osobę bezlitosną, nie szanującego nawet więzów krwi, szczególnie istotnych dla społeczności wiejskich. W przytaczanym utworze biedak prosi
swego bogatego brata o zboże na chleb dla głodujących dzieci, oferując w zamian
wszystkie swoje pieniądze. Bezlitosny i okrutny bogacz nie zgadza się jednak wesprzeć brata, ponieważ do pełnej wartości zboża brakuje jednej monety i nie chce
zgodzić się nawet na tak małą zniżkę:
Co mám peněz, všecky ti dám,
Sedm a dvacet zlatých mám;
Ostatní mi hleď zleviti,
Bych moh děti obživiti.

[Pieniądze ci wszystkie oddam,
Dwadzieścia siedem złotych mam;
Resztę długu racz odpuścić,
Bym mógł dzieci swe nakarmić.

Jeden zlatý mu chyboval,
Však se boháč neslitoval
Nad chudobou bratra svého,
By ten zlatý zlevil z něho.

Jeden złoty brakowało,
Bogacza to nie wzruszało
Bieda wielka brata jego,
Aby dług darował jego].
( J-102/J-122)

Bogacz w okrutny sposób drwi następnie z biedaka, nakłaniając go do morderstwa i kanibalizmu:
Když je [děti] nemáš čím živiti,
Však můžeš jedno zabiti,

[Jak ich [dzieci] nie masz czym nakarmić,
Zawsze możesz jedno zabić,

104
Niektóre ludowe wersje legendy o Łazarzu również widzą w bogaczu jego niemiłosiernego brata, w drukach kramarskich podobna interpretacja się jednak nie pojawia (por. Michajłowa
2010: 147).

⩶ 209 ⩶

�Druhým dětem je snísti dej,
Na mne sem více neběhej.

Reszcie ich do zjedzenia daj,
Mnie już głowy nie zawracaj].
( J-102/J-122)

Ostatecznie dzieci w cudowny sposób zapadają w sen, z którego budzą się dopiero gdy mija groźba głodu. Choć, co nietypowe, w narracji nie zostaje poruszona kwestia losu skąpca (nie spadają na niego doczesne kary), pieśń kończy się przywołaniem losu bogacza i Łazarza oraz wezwaniem do pomocy najbiedniejszym:
Bůh lidi chudé miluje,
A lakomce zavrhuje;
Chudým dává své milosti,
Lakomcům platí propastí.

[Pan Bóg ludzi biednych kocha,
A zachłannego ma za nic;
Biednym łaskę okazuje,
Chciwcom odpłaca w otchłani.

Chudých lidí nesužujte,
Sirotky, vdovy milujte.
Dá vám Pán Bůh požehnání,
Potom v nebi přebývání.

Biednych ludzi nie nękajcie,
Sieroty, wdowy kochajcie.
Pan Bóg was pobłogosławi,
Potem w niebie was postawi].
( J-102/J-122)

Podobny motyw chciwego brata pojawia się ponadto w pieśni Žalostný příběh
v píseň uvedený co se stalo w polském položení v městě Krakově… Podobnie jak w poprzednim przykładzie także tutaj osoba uboga – dla silniejszego efektu sentymentalnego jest nią wdowa – zwraca się o pomoc do swego brata, w zamian otrzymując jedynie przekleństwa i razy:
Sam ze stěny hned popadnul přenáramný karabáč
a svou vlastní chudou sestru s krabáčem zašlehal,
kdo pro tebe ty žebračko, ráčil pro tě poslati,
já tě musím s tvýma děckama v mojím domě zabíti.
[Sam prędko ściągnął ze ściany biczysko przeogromne
i tym biczem począł chłostać własną ubogą siostrę,
kto wymyślił, by cię tutaj ty żebraczko sprowadzić,
muszę ja ciebie teraz w mym domu razem z dziećmi zabić].
( J-2235/J-2708)

Postać bogacza przedstawiona jest w jeszcze gorszym świetle niż we wcześniejszym tekście: nie tylko wygania on kobietę z domu, ale podąża za nią, chcąc ją zabić, by nie przynosiła mu więcej wstydu. W chwili, gdy skąpiec mierzy do wdowy
⩶ 210 ⩶

�z pistoletu, dosięga go jednak boski gniew i ginie rażony gromem z jasnego nieba.
Kara spada także na gromadzony przez niego majątek, który obraca się w zgliszcza:
Tenkráte lidé viděli strašlivou metlu Páně,
že ho musel Bůh potrestat za tyto skutky hrozné,
že si nevšímal sirotků a vdovy osiřele,
a chudobou že pohrdal, na bohatství si zakládal.
[Widzieli wówczas ludzie straszną miotłę Bożą,
co za grzechy jego od Boga jest karą,
że nie pomógł sierotom i samotnej wdowie,
ich ubóstwo wyśmiewał, miał majątek w głowie].
( J-2235/J-2708)

Wątek sprzeniewierzenia się zasadom solidarności w rodzinie, tym razem
na płaszczyźnie relacji między dziećmi a rodzicami, podejmują również pieśni
Příkladná píseň o nevděčných dvanácti dítek ( J-128) i Píseň pravdivá o jednom bohaprazdném synu ( J-120/J-364). W pierwszej z nich najmłodszy syn mieszkającego
w Saksonii małżeństwa podstępem przejmuje majątek rodziców, których następnie wypędza z domu. Staruszkowie są kolejno przeganiani przez każde ze swych
licznych dzieci, a gdy w końcu umierają z głodu pod oknem jednego z synów, niewdzięczni potomkowie zostają w spektakularny sposób ukarani przez demoniczne zwierzęta (zob. punkt 5.6.3.). Drugi z utworów już we wstępie przywołuje upadek obyczajów:
Bohatý proti chudému jest velmi zatvrzely,
bratr proti bratru svému jest velice hněvivý.
Nic bratr bratra chudého v ničemž neulituje,
ani mnohy otce svého sobě nic nešanuje.
[Bogaty przeciw biednemu pełen jest zawziętości,
brat przeciw bratu swemu pełen wielkiej złości.
Nic brat brata biednego w niczym nie lituje,
a wielu i ojca swego wcale nie szanuje].
( J-120/J-364)

Tekst opowiada o dwóch synach ubogiego małżeństwa z Bawarii, z których
jeden wżenił się w bogatą rodzinę, zdobywając tym samym wielki majątek, drugi
zaś pozostał biedny. Bogacz nie zadowala się jednak swoim majątkiem, ale staje się
chciwy i pragnie go powiększać, także kosztem własnej rodziny, której odmawia
wsparcia: „Starší bratr se oženil, velký bohatství dostal […] / Nedbaje na to, ještě
⩶ 211 ⩶

�chtěl víc a více míti” [„Starszy brat się ożenił, wielki dostał majątek […] / Nie dbając o to, jeszcze więcej i więcej pragnął”].
Gdy starzy rodzice proszą o pomoc materialną, bogacz przepędza ich ze swego domu i szczuje psami. Biedak bez wahania zgadza się przyjąć rodziców pod swój
dach, mimo że wiąże się to z dalszym pogorszeniem jego sytuacji życiowej:
Chudobný s radostí je vzal, řka tatičku rozmilý,
já vás předce živit budu krásně, že jsem chudobný.
Budu s manželkou pracovat, bych vás moh obživiti,
tak do smrti matku i vás já při sobě chci míti.
[Ubogi z radością ich przyjął, prawi tatku kochany,
ja was przecie wyżywię, chociaż jestem biedny.
Będziemy z żoną pracować, żeby was móc utrzymać,
aż do śmierci was z matką przy sobie chcę mieć].
( J-120/J-364)

Bohater pozytywny jest w lesie kuszony przez diabła, który oferuje mu bogactwo w zamian za duszę. Biedak nie daje się jednak namówić do podpisania cyrografu i przepędza demona modlitwą, zdobywając porzucony przez niego skarb.
Zazdrosny o jego nagłe wzbogacenie się zły brat oskarża go o kradzież i doprowadza do procesu, w którym sąd skazuje biedaka na śmierć. Zostaje on jednak cudownie ocalony podczas egzekucji dzięki pomocy anioła stróża, podczas gdy na bogacza
spadają boskie kary, w tym plaga myszy niszczących jego dom. Lekceważąc ostrzeżenia i znaki, zły brat urządza wystawne przyjęcie. Gdy jednak nikt z zaproszonych
gości się nie pojawia, w bluźnierczym akcie wzywa w ich zastępstwie diabły, które
porywają go żywcem do piekła.
Ten sam schemat wypełnia się w pieśni J-140 Příkladná píseň o jednom lakomém
muži, której bohaterami są biedna wdowa i chciwy młynarz105. Bogacz nie tylko odmawia potrzebującej wsparcia, ale – gdy dzięki nadprzyrodzonej pomocy kobieta
odnajduje w lesie zakopane pieniądze – próbuje ją okraść. Młynarz napada na kobietę w nocy w przebraniu diabła, żądając wydania znalezionego skarbu. W domu
wdowy zjawia się wówczas pod postacią wędrowca prawdziwy diabeł i – gdy nie105

Określanego w pieśni jako mlynář převelmi bohaty (‘młynarz przewielce bogaty’). Postać
młynarza jako lokalnego bogacza uciskającego ubogich powraca w tekstach kramarskich kilkakrotnie, zwłaszcza w opowieściach o bogatych rodzicach zakazujących swoim dzieciom małżeństwa poniżej własnego statusu majątkowego. Jest to zapewne odbicie rzeczywistej hierarchii ekonomicznej
na wsi, w której właściciel młyna stał ponad chłopem-rolnikiem (por. Adamczewski 2005: 185–
186, Piotrowski 2021: 46–50).

⩶ 212 ⩶

�godziwy młynarz ponownie domaga się pieniędzy – zabiera go ze sobą do piekła.
Pieśń kończy wezwanie do szacunku wobec potrzebujących: „O křesťane rozmilí!
Vemte příklad nyní, / žert sobě nedělejte nikdy z chudých lidí” [„O chrześcijanie
najmilsi! Bierzcie z tego nauki, / żartów nigdy nie róbcie sobie z ubogich ludzi”].
Ostatnim przykładem historii opartej na podobnym motywie wizyty diabłów
wypełniających wyroki bożej sprawiedliwości (szerzej zob. punkt 5.6.2.) jest los bogacza, określanego epitetem soused velmi možný w pieśni Pravdivý příběh, který se
stal na pomezí Saském, v Žitavě… ( J-154/J-568/J-1779). Również ten skąpiec odmawia pomocy własnej siostrze, ubogiej wdowie z sześciorgiem dzieci, którą przepędza spod drzwi swego domu: „Bratr domů přišel, sestru uhlídal řka: / »Čertliž
tě sem přines? Jdiž kurvo do pekla!«” [„Brat do domu wrócił, siostrę dostrzega: /
»Czart sam cię tu przyniósł? Idź kurwo do piekła!«”].
Wieczne potępienie, na jakie bogacz sam skazuje się przez swoje okrucieństwo
i pychę, przestrzega przed łamaniem zasad gościnności i solidarności:
A tak bratří, sestry příklad sobě vemte,
bohatí chudému z nouze pomáhejte.
Vdovám a sirotkům, těm neubližujte,
tak věčné radosti, slávy nabudete.

[Tak więc bracia, siostry przykład z tego weźcie,
bogaci biedakom w nędzy pomagajcie.
Wdowy i sieroty nigdy nie ukrzywdźcie,
a wiecznej radości, chwały dosięgniecie].
( J-154/J-568/J-1779)

4.9.3. Kramarski sentymentalizm –
miłość ponad podziałami
Specyficzny rodzaj tekstów poruszających kwestię nierówności społecznych stanowią pieśni o nieszczęśliwej miłości, które z perspektywy genologicznej zaliczyć
można do ballad ludowych106. Utwory z tej kategorii wykorzystują w fabule aktywność sił nadprzyrodzonych (w większości zatem zostaną ponownie przywołane w ostatnim rozdziale pracy, zwłaszcza punkcie 5.7.4.), a równość w hierarchii
społecznej uznają za warunek szczęśliwej miłości dwojga zakochanych (por. Jagiełło 1975: 36–37). Ich bohaterowie nie mogą osiągnąć szczęścia w życiu doczesnym
106
Osobną kwestią, nie podejmowaną przeze mnie, ale wartą zbadania, jest pochodzenie tego
typu tekstów wobec wielokierunkowej relacji między twórczością kramarską, ustną literaturą ludową, a artystyczną poezją epoki romantyzmu. Ballady kramarskie mogą bowiem stanowić zarówno
zapis tekstów krążących ustnie wśród czeskiego ludu, jak i przetworzenie motywów ludowych obecnych w niemieckiej i czeskiej poezji romantycznej.

⩶ 213 ⩶

�ze względu na przynależność do różnych warstw społecznych – w obrębie hierarchicznie uporządkowanej społeczności wiejskiej (np. córka młynarza i ubogi rzemieślnik), lub międzyklasowo (arystokrata i chłopka) – a ich miłość osiąga spełnienie dopiero po śmierci.
Sztandarowym przykładem tego typu opowieści jest niezwykle popularna (znane jest około 30 wydań) ballada o hrabim Fridolínie i ubogiej Wilhelmínie (Historická píseň o hraběti Fridolínu, przedruk np. w: Beneš 1983: 37–39), w korpusie
dostępna aż w 7 drukach ( J-165/J-1016/J-1017/J-1839/J-1931/J-1999/J-2039).
Utwór wyjątkowo nie jest anonimowy, wiadomo bowiem, że napisany został
ok. 1850 r. przez słynnego śpiewaka praskiego Františka Haisa (Ryšavá 1985: 28–29).
Tekst – jeden z rozpoznawalnych do dziś „stereotypowych” utworów kramarskich
(znany też po incipicie jako „Na hranicích města něměckého…”) korzysta z istniejącej melodii, a jako pieśń historyczna jest niedatowany, więc mógł być sprzedawany niezależnie od czasu i miejsca. Fabuła zawiązuje się, gdy hrabia Fridolín spotyka
mieszkającą pod jego zamkiem piękną Wilhelmínę i oboje zakochują się w sobie:
V té chaloupce dívka přebývala,
nejkrásnější z toho údolí,
ta se Wilhelmína jmenovala,
nejchudší však byla z vůkolí.

[W tej chałupce panna przebywała,
najpiękniejsza w całej dolinie,
co się Wilhelminą nazywała,
najbiedniejszą była w sąsiedztwie.

Hrabě Fridolín ji zamiloval.
Hořel pro ni láskou nejprudší,
to si ale nepřipamatoval,
že se pro jeho stav nesluší.

Hrabia Frydolin się w niej zakochał.
Najżarliwszą płonął miłością,
lecz z początku tego nie rozpoznał,
że to sprzeczne z jego godnością.

Uznal ji však za nevěstu sprostou,
hrabě Fridolín se zastyděl,
Wilhelmínu v jejím krásném věku
opustil, by jí víc neviděl.

Poznawszy jej proste pochodzenie,
hrabia Frydolin się zawstydził,
młodziutkiej i pięknej Wilhelminy
porzuciwszy, już nie odwiedził].

( J-165/J-1016/J-1017/J-1839/J-1931/J-1999/J-2039)

Zmuszony konwenansami, hrabia wiąże się z arystokratką, zaś porzucona Wilhelmína umiera z żalu. W noc poślubną hrabiego duch Wilhelmíny odwiedza go,
by przekazać swoje błogosławieństwo i poinformować, że dziewczyna przebaczyła
mu zdradę. Tej samej nocy hrabia umiera dręczony wyrzutami sumienia i żalem, by
w zaświatach połączyć się ze swą prawdziwą ukochaną. Niemal identyczną historię mezaliansu zawiera ballada z druku J-1132, Historická píseň o knížeti Arnoštovi
a Bělince, bez wątpienia napisana na fali popularności utworu Haisa, korzystająca
⩶ 214 ⩶

�nawet z tej samej melodii. W niej również uboga dziewczyna nie może być razem
z księciem, ale historia przybiera jeszcze bardziej dramatyczny obrót, gdy Bělinka
sama decyduje się odebrać sobie życie. Wypowiadane przez bohaterkę słowa wyraźnie kierują uwagę czytelnika na kwestię nierówności społecznej:
Pěj slavíčku, brzy svou milenku k sobě na větvičku přivoláš,
já nešťastná v světě, v mladém věku nemohu Arnošta milovat.
Ach proč nejsi rodu sprostického třeba syn nuzného pástýře,
pak bych zažila času blahého, po boku tak sličného muže.
[Śpiewaj ptaszku swoją pieśń słowiczą, wnet kochaną swoją przywołasz,
ja nieszczęsna w świecie w młodym wieku, nie mogę z Arnosztem szczęścia znać.
Ach dlaczegóż nie z prostego rodu choćbyś synem miał pasterza być,
wtedy u boku męża pięknego, czas rozkosznie mogłabym pędzić].
( J-1132)

W powyższych pieśniach to różnica w statusie nie pozwala zakochanym być
razem, ale na drodze ich szczęścia nie stają osoby trzecie. Częstszym schematem fabularnym są jednak historie o surowych rodzicach, którzy nie zgadzają się na małżeństwo swojego dziecka z ukochanym lub ukochaną niższego stanu. Taki motyw
pojawił się już w przytaczanej w podrozdziale o innowiercach (4.5.) pieśni o poganinie Kudrišku ( J-35/J-1843). Główny nacisk położony jest w niej na dystans
religijny między zakochanymi – zgodnie z kluczem wiążącym bogactwo z niemoralnością, bogacz jest przedstawiony jako zajadły wróg wiary katolickiej – ale na
drodze szczęśliwej miłości stoi również nierówny status społeczny: „Roztomilý synáčku, neber sobě žebračku, / vem si bohatou nyní, máš miliony jmění” [„Najmilejszy syneczku, nie bierz sobie żebraczki, / weź sobie bogatą zaraz, miliony majątku masz”].
Kolejnym, modelowym wręcz przykładem narracji o różnicach majątkowych
będących przyczyną tragedii jest Nová píseň všem bohatým rodičům na světlo vydaná, która oparta jest na znanym motywie baśniowo-balladowym, określanym od
imienia bohaterki słynnej ballady Gottfrieda Augusta Bürgera motywem Lenory
(SFP 1965: 202). W kramarskim wariancie pieśni, matka – bogata młynarka – zakazuje Agnešce małżeństwa z jej ukochanym, biednym rymarzem Wilhelmem107:
107
Co ciekawe imię bohatera męskiego zgadza się z jego imieniem w balladzie Bürgera. Ludową balladę ze Śląska, w której bohaterami są biedny rzemieniarz i córka bogatej młynarki, podaje natomiast w swoim katalogu Elżbieta Jaworska (1990: 263–264) – geograficzna bliskość czesko-polskiej granicy bez wątpienia każe łączyć tę wersję z tekstem czeskiego druku, jak zwykle kierunek
przepływu pozostaje jednak nieznany.

⩶ 215 ⩶

�Byla společní láska přetuhá,
jenž jej rodiči překážku čiňá.
Příčinu měli, že on chudobný,
Nemoh převýšit bohatství její.

[Wspólnej miłości ich niezachwianej,
jej rodziciele przeszkodę czynią.
Przyczynę mieli, że on ubogi,
Nie mógł przewyższyć jej majętności].
( J-101/J-124)

Chłopak wyrusza w świat za pracą, a chciwa młynarka, chcąc pozbyć się niechcianego zalotnika, informuje go niezgodnie z prawdą, że córka wyszła już za mąż.
Wilhelm umiera z żalu za granicą, jednak jako duch powraca do swojej ukochanej
i zabiera ją na wesele, które odbywa się na cmentarzu. O ile finał trudno nazwać
szczęśliwym zakończeniem, nie ma on równie makabrycznego charakteru jak wiele
innych realizacji motywu Lenory, w tym ballada Karela Jaromíra Erbena Svatební
košile („Ślubna koszula”). Ludowe ballady, które czeski romantyk przywołuje jako
źródło inspiracji (Erben 1957: 123–124), zawierają fragment identyczny z zawartym
w powyższym druku. Pozwala to przypuszczać, że druk kramarski czerpał z starszego tekstu lub pierwotnie kramarska ballada dostała się do ustnego obiegu. Jak pisze
o polskim wariancie tego tekstu folklorystka Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska:
[…] sytuuje się właściwie na pograniczu dwóch wzorów – […] wzoru miłości,
w którym rozdzieleni kochankowie wychodzą z próby zwycięsko, łącząc się w miłości wbrew przeszkodom oraz wzoru, w którym rozdzielenie nie jest próbą jakości
uczucia, lecz wiedzie miłość i kochanków ku nieszczęściu.
(Wężowicz-Ziółkowska 1991: 74–75)

Postać złej i chciwej matki, która zabrania swemu synowi związku z ubogą
dziewczyną pojawia się także w pieśni O jistém mládenci který chudobnou pannu si
oblibil ( J-121/J-707/J-2102): „matka se ptala hned, musím věděti, s kterou chceš
míti zavázaný svůj svět. / Žadná bohatá blízko zde nejní, s chudou ti nedám já dovolení” [„matka pytała zaraz, muszę wiedzieć, z którą chcesz swój zawiązać świat. /
Żadnej bogatej w pobliżu nie ma, z biedną ja nie dam ci przyzwolenia”].
Zdesperowana dziewczyna za wszelką cenę pragnie zdobyć zgodę na ślub, sprzedaje więc swą duszę diabłu w zamian za skarb. Bogata matka zgadza się na małżeństwo syna z zamożną teraz dziewczyną, ta jest jednak w małżeństwie nieszczęśliwa
i wyjawia mężowi cenę swojego rychłego wzbogacenia się: „Nešťastná matka mého
milého, že mně nedala vzíti si jeho, / ona je přičina, že jsem duši svou skrz lakomost
zlou přesmutná zadala” [„Nieszczęsna matka mego miłego, że mi nie dała poślubić
jego, / ona tego przyczyną, że przez złą chciwość duszę swoją smutna oddałam”].
⩶ 216 ⩶

�Pobożny chłopak prosi jednak o pomoc św. Barbarę, za której wstawiennictwem dziewczyna odzyskuje cyrograf i zrywa pakt z diabłem, co prowadzi do szczęśliwego zakończenia (zob. 5.6.2.3.).
Wreszcie ostatni przykład ukazujący całkowitą demoralizację bogacza, to jeden ze starszych druków w korpusie, Žalostná a příkladná novina kteráž se stala
w uherském království v městě Eperytus… ( J-115). Ponownie bohaterami są tu ubogi
rzemieślnik (złotnik) i córka bogacza, którą ojciec chce wydać za zamożnego młynarza. Razem z preferowanym kandydatem postanawiają pozbyć się ukochanego
dziewczyny i trują go podczas pitego za jej zdrowie toastu. Zarówno bogaty ojciec,
jak i bogaty kandydat na męża pokazani są jako bezlitośni mordercy. Duch zabitego pokazuje się dziewczynie po 3 dniach od śmierci i z zaświatów pomaga jej doprowadzić sprawę przed ziemski wymiar sprawiedliwości.
Wszystkie powyższe teksty kończą się tym samym morałem skierowanym do
rodziców:
Ach pro Bůh křesťané, zvlašť vy rodičové,
vemte sobě příklad z této písně nové.
Jak jest zlé zbraňovat dítkám v poctivosti,
kdo má chuť přistoupit k svatému manželství.
Nechť jesti v chudobě anebo v bohatství
Láska však přemáhá v světě všechny věci.
[Ach na Boga chrześcijanie, zwłaszcza wy rodzice,
bierzcie sobie przykład z tej piosenki nowej.
Źle jest zakazywać dzieciom uczciwości,
jeśli jest ochota wstąpić stan małżeński.
Niech żyją ubogo albo i w bogactwie
Miłość wszystkie w rzeczy pokonuje w świecie].
( J-115)
Z toho rodiče příklad si vemte,
nikdy svým dítkám v tom nezbraňujte.
Nemohli býti za živa svoji,
nyní pak spolu v tom hrobě spějí.
[Z tego rodzice przykład bierzcie,
nigdy swym dzieciom tego nie brońcie.
Nie mogli w życiu być z sobą razem,
wspólnie więc leżą pod grobu głazem].
( J-101/J-124)

⩶ 217 ⩶

�Protož o dítky i rodičové,
nebraňte nikdy věci poctivé,
manželstva svatého, ujdete zlého
Bůh vás povolá do království svého, amen.
[Dlatego dzieci i rodziciele,
sprawie uczciwej nie brońcie wcale,
święte małżeństwo, uniknie złego
Bóg was powoła do królestwa swego, amen].
( J-121)

Takie wezwania do szanowania wyborów dzieci niezależnie od statusu majątkowego mają wyłącznie symboliczny charakter. Po pierwsze odbiorcami druków
kramarskich nie były raczej wiejskie elity, a podobne małżeństwa poniżej statusu
nie wydają się problemem, z którym często się spotykali. Nie zawsze również kryterium majątkowe było decydujące przy wyborze partnera (Wiślicz 2012: 123–127).
Przede wszystkim jednak historie takie jak powyższe przedstawiane są jako wyjątkowe i zasługujące na uwagę, a zatem standardowe (i pożądane) stosunki opierały się raczej na zasadzie „równy z równym” ( Jagiełło 1975: 36–37). Przedstawiane w balladach historie, choć bez wątpienia ciekawe i oddziałujące emocjonalnie
na odbiorców, nie były wzorami do naśladowania. Wszystkie bez wyjątku wiązały
się z tragiczną śmiercią, a ich częściowo pozytywne zakończenia wynikają z udziału sił nadprzyrodzonych.

4.9.4 „Uprzywilejowani” w biedzie – wdowy, sieroty, żebracy
W przeciwieństwie do kwestii mezaliansów i burzliwej romantycznej miłości ponad podziałami stanowymi, doświadczenia sieroctwa i wdowieństwa zaliczały się
do znacznie powszechniejszych aspektów życia XVIII i XIX-wiecznej prowincji,
gdzie co trzecie dziecko doświadczało osierocenia (zob. Skořepová 2017: 175).
Na wagę kwestii sieroctwa i wdowieństwa wskazują liczne fragmenty modlitewne zawarte w drukach religijnych, skierowanych zazwyczaj do Maryi, św. Anny,
a zwłaszcza Jana Nepomucena, według legendy hagiograficznej piastującemu za życia urząd jałmużnika i określanego w pieśniach tytułem tatiček sirotků [‘tatuś sierot’] (np. J-358: Nová píseň k sv. Janu Nepomuckému). Pieśni te nie tylko zawierają modlitwy w intencji najsłabszych, ale także bywają skierowane bezpośrednio do
nich, w duchu przedstawionego już kramarskiego fatalizmu (np. Píseň nová k svatému Janu Nepomuckému, všem věrným ctítelům…):

⩶ 218 ⩶

�Ubohý sirotek zarmoucený, co počít mám,
měl jsem mé rodiče k potěšení, již je nemám.
Zastávali mne v ouzkosti, teď nechali mne v žalosti a těžkosti.
Nebozí sirotci opuštění, zarmoucení,
snášíte v tom světě velké křivdy a soužení,
trpte mile a snášejte, všecko Bohu poroučejte co trpíte.
[Biedna sierota zrozpaczona, co począć mam,
miałem rodziców swych ku pociesze, już ich nie mam.
Chronili mnie w trudności, teraz zostałem w żalu i boleści.
Wy biedne sieroty opuszczone, zrozpaczone,
wielkie krzywdy i trudności w świecie wam sądzone,
radośnie cierpiąc czekajcie, Bogu polecajcie cierpienia].
( J-319)

Sieroty i wdowy są postaciami archetypowymi, jako jednostki słabe, bezbronne i wymagające opieki, ale jednocześnie – przez swoją niewinność – obdarzone
szczególną opieką Boga i skupiające wokół siebie zdarzenia o cudownym charakterze. Podobnie jak historie nieszczęśliwych kochanków, także opowieści o wdowach
i sierotach wzbogacone są często o element nadprzyrodzony. Historie te oparte są na
powszechnym w kulturze ludowej przekonaniu o bliskim kontakcie sierot z zaświatami, zwłaszcza ze zmarłą matką, która w momencie zagrożenia przychodzi im z pomocą (por. Kalniuk 2014: 70). Pobożne wdowy i pokorne sieroty stanowią w tekstach ludowych ucieleśnienie niewinności, a wobec tego stanowią często narzędzie
boskiej woli, a ich prześladowców spotyka nadprzyrodzona kara (zob. Bielińska-Gardziel 2012). W tym miejscu jako dodatkową kategorię wymienić można również żebraka, figurę znaną z folkloru i związaną ze światem nadprzyrodzonym przez
legendy o wędrówkach Boga i świętych po świecie (por. punkt 5.3.3.). W punkcie 4.9.2. przywołane zostały już przykłady obecności wdów i sierot występujących
jako kontrapunkt dla niegodziwych bogaczy. Poniżej przedstawione zostanie kilka
schematów związanych stereotypowo wyłącznie z nimi.

4.9.4.1. Kategoria wdowieństwa i sieroctwa w tekstach
Kategorie wdowieństwa i sieroctwa w świecie pieśni kramarskiej nie są równoznaczne ze słownikowymi definicjami tych pojęć. Stereotyp wdowy realizują wyłącznie kobiety, które straciły mężów, będąc już matkami. Bezdzietność widziana jest
zazwyczaj jako znak Bożej kary (Staškivová 2008: 104–105), a zatem kobieta po
⩶ 219 ⩶

�stracie męża, o ile nie osierocił on wspólnych dzieci, jest wdową w znaczeniu prawnym, ale nie mieści się w archetypie wdowy jako ucieleśnienia niewinności i słabości. Podobnie wykracza poza stereotyp wdowa, która ponownie wyszła za mąż
(np. Nova píseň o hrozném mordu který se stal bliž Lemberka města v polské krajině,
J-1246). Może ona stać się postacią negatywną jako macocha, faworyzująca swoje
dzieci kosztem stereotypowych, „prawdziwych” sierot.
Także postać wdowca nie wiąże się z pozytywnymi uczuciami, a raczej staje się
on obiektem żartów, przez nawiązanie do ludowych piosenek o związkach starszego mężczyzny z młodą kobietą (por. Wężowicz-Ziółkowska 1991: 123–126). Słowo vdovec, choć obecne w sentymentalnych tekstach moralizatorskich (np. Nová
píseň o přehrozném zázraku jednoho děvčátka, které 200 dní nic nejedlo…, J-112),
pojawia się częściej w tekstach humorystycznych i w odniesieniu do bezdzietnych
mężczyzn (mężczyzna opiekujący się samotnie dziećmi określany jest często po
prostu jako biedak). Miało to uzasadnienie w realiach pozatekstowych, ponieważ
większość wdowców zawierała ponowne małżeństwa, zwykle z wolnymi partnerkami, po roku od śmierci żony, wdowy zaś wychodziły za mąż rzadziej i głównie
za wdowców. Budzące litość samotne wdowy były więc częstszym zjawiskiem niż
wdowcy, a mężczyzna niemogący znaleźć partnerki, jako niezaradny, stawał się raczej przedmiotem żartów (Lněničková 1999: 300). Tak na przykład w druku J-998,
Nová písen vypovězený vdovec. Veselý spěv, w odniesieniu do wdowca pojawia się
m.in. sformułowania takie jak „starý kozel chce děvče mladý” [„stary kozioł chce
dziewkę młodą”], czy wręcz epitet starý ďábel [‘stary diabeł’]. Podobne porównania
użyte zostały w pieśni zawartej w druku J-1329, Píseň nová o starém vdovci, který
po mladém děvčeti toužil až se celý usoužil, w której adorowana przez starca dziewczyna zwraca się do niego słowami „ty osle, starý kozle; dej mne pokoj starý děde,
já tě nechci milovat” [„ty ośle, stary koźle; daj mi spokój stary dziadu, nie chcę ciebie miłować”], czy „ty netopejre starý, dyť celý visíš nad hrobem” [„ty gacopyrzu
stary, wszak całkiem wisisz nad grobem”].
Podobnie ma się rzecz ze stereotypowymi sierotami. Przede wszystkim zauważyć należy, że sierotami (sirotky) określane są przede wszystkim półsieroty, właściwie brak w korpusie historii opowiadających o dzieciach pozbawionych obojga rodziców108. Różnią się natomiast narracje dotyczące dzieci osieroconych przez matkę
108
Zgadza się to z uwagami Piotra Grochowskiego na temat polskich pieśni kramarskich opowiadających o sierotach. W materiale polskim inna jest natomiast interpretacja sieroctwa – jako sieroty widziane są przede wszystkim dzieci pozbawione matczynej opieki (por. Grochowski 2010:
302–303). W drukach czeskich równie często są to dzieci żyjące z matką, niemogące utrzymać się
samemu i uzależnione od męskiej pomocy. Skargę samotnej matki zawiera np. przywoływany już

⩶ 220 ⩶

�i tych osieroconych przez ojca. W pierwszym przypadku opierają się zazwyczaj na
konflikcie pobożnych i pokornych sierot z niechętną im okrutną macochą i ojcem.
W drugim sieroty stanowią niejako dodatek do postaci wdowy, zwiększający sentymentalny wydźwięk tekstów i wprowadzający dylematy etyczne związane z niemożnością zadbania o dzieci. Warto tu zauważyć, że „prawdziwa” wdowa określana jest często przymiotnikiem sirá (‘opuszczona’, ‘osierocona’), który również od
strony czysto językowej łączy ją z sierotami we wspólną kategorię. Sieroty nie występują właściwie jako pojedyncze postaci, ale jako bohater zbiorowy. Pieśni mówią
zazwyczaj o kilkorgu bezimiennych dzieciach podążających posłusznie za matką.
Dobitny przykład stanowi pieśń z druków J-2235/J-2708, w której są one przyrównane do kurcząt drepczących za kwoką: „Tyto dítky jak kuřátka s radosti jsou běžely, svoji maminku na cestě neustále těšily” [„Te dzieciątka jak kurczęta z radością ku
niej biegły, swoją mamę na drodze nieustannie pocieszały”]. Ten i podobne obrazy
sprawiają, że dzieci stanowią w zasadzie jeden z atrybutów wdowy, a nie samodzielnych i aktywnych bohaterów narracji. Oczywiste jest również, że określenie sierota dotyczy wyłącznie małych dzieci nie będących w stanie się o siebie zatroszczyć.

4.9.4.2. „Osiřelo dítě…” – motywy sieroce
z elementem nadprzyrodzonym
Z przedstawionym we wcześniejszym punkcie (4.9.3.) motywem mezaliansu wiąże
się historia przedstawiona w druku J-2179, Pravdivá píseň o vraždách a zázracích,
v Pruské zemi všem katolickým křesťanům k polepšení života vydaná. Tekst ten stanowi dobre wprowadzenie do obrazów sieroctwa zawartych w pieśniach kramarskich, zawiera bowiem szereg elementów, które powtarzają się w korpusie w różnych
konfiguracjach. W przeciwieństwie do pieśni o nieszczęśliwej, ale moralnie czystej
miłości zakochanych z różnych grup społecznych, w tym przypadku sztywna hierarchia staje się przyczyną tragedii i upadku głównych bohaterów. Pochodzący z bogatej chłopskiej rodziny Naciček nie może wziąć za żonę swojej ukochanej, biednej
wcześniej druk J-194, opowiadający o napaści francuskiego żołnierza na wdowę: „Jako se tam jistě
stalo, že jedná smutná vdova, / po svym můži sama jedná ubohá osiřela, / často srdečně plakala, manželi nejmilejší, / vstaň z hrobu patř na mou ouzkost, kterou mám čas nynější. / Nebo nevím co mám
s níma sirotkama si počit, / ach já matka zarmoucená, kterak je budu žívit, / ach mé mílé nebožátka,
mí zlatí sirotkové, / kde jest se váš otec podil, který vás živil prve” [„Jak się tam pewnie stało, że jedna smutna wdowa, / po mężu swoim sama jedna pozostała, / często serdecznie płakała, mężu mój
najdroższy, / wstań z grobu i patrz na mą biedę w czas bieżący. / Bo nie wiem sama co mam począć
z sierotkami, / ach matka zrozpaczona, jak je będę karmić, / ach moje niebożątka, złote me sierotki,
/ gdzie się podział ojciec, co was dotąd żywił”].

⩶ 221 ⩶

�Mariánki: „[…] když byla dospělejší, chtěl ji za manželku mít, / že byla z rodu chudého, proto to nemohlo být” [„[…] gdy była już dorosła, chciał ją za żonę brać, / że
była z biednej rodziny, nie mogło się tak stać”]. Rodzice przymuszają go do małżeństwa z wybraną przez nich dziewczyną, młodzieniec zdradza ją jednak ze swoją wybranką, a w końcu, by uciec z niechcianego związku, morduje żonę za pomocą trucizny. Za swój czyn na kilka lat trafia do więzienia, lecz po jego opuszczeniu
może wreszcie wziąć ślub z Mariánką. Nowa żona nie akceptuje jednak czwórki
jego dzieci z poprzedniego związku. Jako macocha znęca się nad dziećmi, określanymi konsekwentnie jako sieroty (sirotci), oraz podburza przeciw nim ojca. Bite
i głodzone dzieci modlą się o pomoc na grobie zmarłej matki:
Sirotci na svou matičku často vzpomínali,
chodili na krchov plakat, na hrobě se modlili,
zvlášť pak nejstarší dceruška, jenž po berli chodila,
každodenně na krchově na matičku volala.
[Sierotki swą mamusię często wspominały,
na cmentarz płakać chodziły, u grobu się modliły,
zwłaszcza najstarsza córka, co o kuli chodziła,
co dzień na cmentarzu mamusię wzywała].
( J-2179)

Scena modlitwy sieroty na grobie matki należy do najczęstszych obrazów sieroctwa w folklorze, na gruncie czeskim znana jest m.in. z ballady Sirotek, stanowiącej adaptację ogólnoeuropejskiego motywu109. Podczas pobytu na cmentarzu sieroty
zasypiają, a najstarszej córce – okaleczonej wcześniej przez ojca – objawia się wówczas Maryja, która przekazuje kartkę z tekstem modlitwy opisującej męki Chrystusa, zapisaną złotymi literami, które przeczytać może jedynie ksiądz. Motyw „listu
z niebios”, materialnego śladu kontaktu z sacrum, który można bez trudu powielić
w druku, to bardzo częsty element kramarskiej pobożności. Matka Boska ostrzega, że na niegodziwych rodziców spadnie wkrótce zasłużona kara. Ojciec i macocha giną w pożarze wraz z całym majątkiem, a dzieci udają się na pielgrzymkę do
Wambierzyc, gdzie najstarsza córka cudownie odzyskuje sprawność w złamanej
przez ojca nodze. Co istotne, do druku dołączona jest modlitwa odpowiadająca
treścią tej opisanej w tekście, przekazanej dzieciom przez Maryję. Stanowi to interesujący sposób zwiększenia atrakcyjności druku przez umożliwienie współudziału w cudzie wszystkim czytelnikom.
109

Zob. Hranice českých a polských verzí balady o sirotkovi, w: Sirovátka 1996: 191–198.

⩶ 222 ⩶

�Opozycja pobożnych i bezbronnych sierot i ich zdeprawowanej macochy
występuje w tekstach znacznie częściej. Zwykle w obronie sierot staje zmarła
matka, z którą dzieci utrzymują pewien rodzaj kontaktu. Przykłady nadprzyrodzonej interwencji, w których zmarła matka powraca, by pomóc dzieciom niegodziwie traktowanym przez złą macochę, pokazują, że kwestia „wdowieństwa”
i „sieroctwa” jest względna. W pieśni Žalostná píseň o pěti sirotkách a zázračném
pacholeti… ( J-79), tytułowa macocha określana jest na początku jako mladá vdova. Kobieta wychodzi ponownie za mąż za wdowca z gromadką dzieci, a ponieważ się nad nimi znęca, zostaje ukarana przez Boga i jej własne dziecko rodzi się
potworne. Mimo określenia jej jako wdowy, kobieta jest początkowo bezdzietna, co wydaje się potwierdzać ogólną zasadę mówiącą, że złe kobiety zazwyczaj
nie mają w pieśniach kramarskich dzieci 110. W tym przypadku nadprzyrodzona interwencja matki sprowadza się do modlitwy, która ściąga na macochę Boży
gniew. Inaczej ma się rzecz w tekście Nová Píseň o přehrozném zázraku, jednoho
děvčátka, které 200 dní nic nejedlo…, w którym po modlitwie na grobie matki głodzona przez macochę sierota zyskuje cudowną umiejętność życia bez pokarmu:
Když to tak dlouho trvalo, děvčátko šlo k mamince,
tam na hrobě žalovalo bolestně a od srdce,
na hrob slze kapávaly, hladem děvče sužovaný,
staňte z hrobu matičko, dejte chleba soustičko.
[…]
Uslyší hlas od mrtvoly: navrať se dítě domů,
a poslouchej svého otce a novou matku k tomu,
já jsem tobě vyžádala, bys jest nepotřebovala
jenom vodu na píti, užívej až do smrti.
[Gdy to już długo trwało, dziewuszka szła do mamy,
na grobie rozpaczała serdecznymi łzami,
na grób w bólu kapały, dziecko głód cierpiało,
powstań z grobu mateczko, daj choć chleba kromeczkę.
[…]
Wtem usłyszy głos trupa: wróć dziecię do chałupy,
posłuchaj ojca swego matki nowej do tego,
jam już tobie wyprosiła, abyś nie potrzebowała
nic prócz do picia wody, tak aż do samej śmierci].
( J-112)
110
Choć nie jest to żelazna reguła w przypadku postaci złej macochy, która swoje potomstwo
faworyzuje kosztem stereotypowych sierot, np. w tekście Nová píseň o hrozném mordu který se stal
bliž Lemberka města v polské krajině ( J-1246).

⩶ 223 ⩶

�Pieśń, zgodnie z przedstawionym już ogólnym schematem, zachęca do cierpliwego znoszenia swego losu, ponieważ wszelkie cierpienia doświadczone w życiu
doczesnym zostaną zrekompensowane w niebie, poucza również o potrzebie litowania się i pomocy słabszym:
Že jednou ze světa zejdem ví to každé stvoření,
že děvčátko taky přijde tam za maminkou svojí,
bohatství budou slzičky, co cedila u matičky,
když na hrobě klečela a žádala o chleba.
O vy bratři, kteří tuto divnou zprávu slyšite,
a máte takové děti, ať jich tak nesoužíte,
odjímá Bůh požehnání, když jest závist mezi námi,
přízeň, láska, růže, květ, závist hubí celý svět.
[Że kiedyś świat opuścimy wie to każde stworzenie,
że dziewuszka także za mateczką swoją przyjdzie,
bogactwem jej będą łezki, wypłakane dla matki,
gdy na grobie klęczała i chleba wypraszała.
O wy bracia, którzy tej historii dziwnej słuchacie,
nie dręczcie dzieci waszych, jeśli takie macie,
odbiera Bóg swoje łaski, gdy są między nami niesnaski,
przyjaźń, miłość, róża, kwiat, zawiść niszczy cały świat].
( J-112)

Wreszcie ostatni z przytaczanych utworów, J-1096: Píseň pravdivá o jednom
smutným příběhu, který se stal w městě Šartynu v Bavorské Zemi, znów wskazuje na
kontekstualność „sieroctwa”, a jednocześnie kieruje uwagę na motyw dzieciobójstwa, który ma szczególną wagę dla tekstów kramarskich (por. Mętrak 2019a: 91–
92). Pieśń opowiada o sierocie przygarniętej przez bogate małżeństwo, która osiągnąwszy dorosłość uwodzi swego przybranego ojca i namawia go do zabicia żony.
Dziewczyna tylko raz określona jest słowem sirotek, później konsekwentnie schovanka (‘wychowanka’). Nie wypełnia ona roli stereotypowej sieroty, ale staje się złą
macochą dla „prawdziwych” sierot – pięciorga dzieci zamordowanej:
Schovanku sobě vzal, sirotky šidila,
tuze je mrskala, a hladem mořila.

[Wychowankę przygarnął, sierotom kłamała,
okrutnie je chłostała, głodem katowała.

Často sirotkové, na krchov chodili,
na svou paní mámu, žalostně volali:

Często sieroteńki, na cmentarz chodziły,
a swoją panią matkę, żałośnie wołały:

⩶ 224 ⩶

�Naše paní mámo pro Boha vstávejte,
nás v naši ouzkosti, pro Bůh politujte.

Nasza pani mamo powstań w imię Boże,
zlituj się na Boga, bo cierpimy srodze].
( J-1096)

Duch matki wyjawia w pieśni dzieciom, że to ojciec z macochą są winni jej
śmierci. Czworo starszych dzieci pyta o to ojca, ten zaś postanawia pozbyć się niewygodnych świadków z pomocą swojej nowej żony. Gdy sieroty modlą się na grobie matki, zdemoralizowani rodzice podrzynają im gardła. Zbrodniarzy dosięga
jednak sprawiedliwość, gdyż jedyne ocalałe dziecko – niemowlę – cudownie ogłasza prawdę ludziom. Nadprzyrodzona interwencja w finale historii sprawia, że zamordowane sieroty zostają odnalezione żywe, cudownie uzdrowione przez anioła,
który włożył im na szyje złote opaski.
Przytaczany fragment jest w pełni zgodny z modelem kramarskiego świata –
winni dzieciobójstwa ponoszą surową karę – widziane było ono bowiem jako najstraszniejsza zbrodnia – a Boża sprawiedliwość przywraca sieroty-niewinne ofiary
do życia (w tekście mowa również o własnych dzieciach macochy zabitych przez
nią od razu po narodzeniu, one jednak nie zmartwychwstają). Szczególną grupę
narracji stanowią historie o wdowach, które doprowadzone do granic wytrzymałości przez trudną sytuację same postanawiają zabić swoje dzieci, by oszczędzić
im cierpienia. Takie historie przynajmniej częściowo wyłamują się ze standardowego schematu cierpliwości i pokory w cierpieniu prezentowanego przez większość bohaterek. Dzieciobójczynie z rozpaczy traktowane są w porządku metafizycznym inaczej niż pozostałe morderczynie. W ich historiach zachodzi bowiem
kolizja dwóch modeli – stereotypu wdowy jako postaci uniwersalnie pozytywnej,
z którą odbiorca powinien się identyfikować, i wizji dzieciobójstwa jako największej możliwej zbrodni.
Pieśń ku czci św. Anny zawarta w drukach J-417/J-984: Nábožná píseň ke
cti svaté matky Anny relacjonuje kilka cudów, jakie dokonały się za wstawiennictwem przywoływanej patronki – opisy są tu zdawkowe, ale pojawia się wśród nich
m.in. opowieść o wdowie, która z rozpaczy zabija dwoje z czwórki dzieci, których
nie jest w stanie wykarmić. Za wstawiennictwem świętej dzieci zostają jednak cudownie ożywione. Bardziej szczegółowo podobną narrację przedstawia lokalizowana w Polsce pieśń Smutný žalostivý příběh, v novou píseň uvedený, kterak se stal
v pruském Polsku… ( J-1539). Jej bohaterką jest pobożna wdowa, która za diabelską
namową decyduje się zabić swoje dzieci, za co ma zostać nagrodzona potrzebnymi jej do życia pieniędzmi. Kobieta popełnia zbrodnię, mordując w pobliskim lesie czworo dzieci, ale głos z nieba powstrzymuje ją przed zabiciem piątego. W ten
⩶ 225 ⩶

�sposób w wydarzenia włącza się św. Jan111, którego cała rodzina czciła dotąd jako
swego patrona. Święty objawia się kobiecie w anielskiej asyście i nakazuje wyznać
winy władzom w pobliskim mieście. Gdy grzesznica wraz z żandarmami wraca na
miejsce zbrodni, cudownie wskrzeszone przez świętego dzieci wybiegają jej naprzeciw. Ponieważ waga zbrodniczego czynu zostaje w całości unieważniona przez
nadprzyrodzoną interwencję, spójność wizji świata zostaje zachowana, wina sprawczyni zostaje całkowicie zmazana i nie ponosi ona żadnych – ziemskich ani metafizycznych – konsekwencji swego działania. Wytłumaczeniem tego zaskakującego
w kontekście surowej kramarskiej moralności zakończenia jest być może fakt bezpośredniego włączenia się mocy niebieskich w naprawę wyrządzonych krzywd,
przywracające świat do stanu sprzed popełnienia zbrodni. Całość fabuły wywołuje przy tym skojarzenia z historiami biblijnymi – zatrzymaną przez Boga ofiarą Izaaka (Rdz 22, 1–18) oraz ożywieniem przez proroka Eliasza syna wdowy z Sarepty
Sydońskiej (Krl 17, 8–24)112.

4.9.4.3. Wędrowni żebracy
Obok sieroty i wdowy trzecią „uprzywilejowaną” postacią folkloru jest wędrowny żebrak. Stosunek do tej postaci opiera się z jednej strony na wątkach „biblii ludowej”113 opisujących wędrówki Jezusa i Maryi jako żebraków (Zowczak 2013:
327–328), z drugiej zaś na jeszcze dawniejszym prawie gościnności i wizji obcego
jako bóstwa lub boskiego wysłannika (Grochowski 2009: 38–44, Mianecki 2010:
64–65). O ile kilka historii opisuje świętych wędrujących po świecie, obraz Chrystusa lub świętego jako żebraka proszącego o jałmużnę i w ten sposób sprawdzającego ludzkie miłosierdzie jest bardzo rzadki. Udało mi się go odnaleźć w jednym
tekście, zawartym w druku pt. Píseň nová a pravdivá, co se stalo w uherské zemi blíž
Prešpurku v jedné vsi hospodini…, opisującym kary, jakie spadają na chciwą gospo111
Jednoznaczna identyfikacja świętego jest w tym przypadku kłopotliwa. Użyte w tekście
określenie miláček Pána Ježíše odnosić się może do św. Jana Ewangelisty, ale grafika na stronie tytułowej przedstawia Jana Nepomucena, który – zważywszy na jego patronat nad wdowami i sierotami
– wydaje się tu bardziej na miejscu. Może to jednak sugerować „spłynięcie” różnych świętych noszących to samo imię w jedną postać (zob. Baranowski 1970: 103).
112
Warto wspomnieć o podobnym motywie w pieśni hagiograficznej z druku J-677, również
dotyczącej Jana Nepomucena, w której przyszły święty jeszcze za życia ożywia tragicznie zmarłego
syna biednej wdowy.
113
Pojęcie to rozumiem za folklorystą Adrianem Mianeckim (2010: 23) jako „zharmonizowane połączenie wizji świata właściwego chrześcijaństwu i procedur myślowych charakterystycznych dla światopoglądu tradycyjnego”.

⩶ 226 ⩶

�dynię, która odmawia żebrakom jałmużny (tekst był już wspomniany, szerzej przedstawiony zostanie w rozdziale 5.):
Když k ni žebráčkové často chodivali, za svatou almůžnu velice žádali.
Ach nechoďte ke mně milí žebráčkové, já nemám kus chleba celý tejden v domě.
[…]
Když ji rok vycházel ty jeji almužny, přišel k ni stařeček velmi přešedivý.
Za dveřma pak stojí, modlí se velice by mu ale dala jenom jedno vejce.
[Kiedy do niej żebracy często zaglądali, o świętą jałmużnę gorliwie pytali.
Ach żebraczkowie marne u mnie odwiedziny, w domu tydzień nie miałam chleba okruszyny.
[…]
Kiedy takiej jałmużny mijał już rok cały, przyszedł do niej staruszek całkiem posiwiały.
Wielce rozmodlony przed drzwiami jej staje, prosi, by mu dała chociaż jedno jaje].
( J-153)

Przekonanie o nieziemskim charakterze wędrownych dziadów ma swoje korzenie w folklorze oralnym – narracje tego typu stanowiły rodzaj autoreklamy dla
zawodowych żebraków. Słuchacze wierzący, że osoby związane z sacrum mogą chodzić po świecie jako żebracy, nie ryzykowali przepędzenia ze wsi włóczęgi, który
przypominał im podobne historie swoim śpiewem. Sądzę, że niezwykle popularny
w twórczości kramarskiej motyw listu z nieba z napisanym tekstem modlitwy, który następnie może być reprodukowany w druku, stanowi odpowiednik tej strategii, uaktualniony na potrzeby społeczności o większym stopniu piśmienności. Kupno kramarskiej ulotki umożliwia bowiem odbiorcy bezpośredni kontakt z cudem,
opiewanym i potwierdzanym jednocześnie w treści kupowanego druku.

4.9.5. Obrazy władzy – ludowy monarchizm
Dla odbiorców druków kramarskich, podobnie jak dla większości dziewiętnastowiecznych Środkowoeuropejczyków, monarchia była jedynym znanym systemem
władzy i organizacji państwa. Nie powinno zatem dziwić, co podkreśla m.in. antropolog Bohuslav Šalanda, że jako idealny porządek państwa wyobrażali sobie oni
taki, w którym to monarcha był ideałem władcy, nie zaś inne warianty ustroju (1990:
34). Propagowany w pieśni kramarskiej patriotyzm państwowy kazał myśleć o Austrii jako o takim właśnie kraju, a o habsburskim cesarzu jak o doskonałym władcy.
Idealizacja monarchy wynikała z jednej strony z patriarchalnego charakteru tradycyjnej kultury (Šalanda 1990: 49), w której autorytet wieku i symboliczne „ojcostwo” cesarza nad swoim ludem były wystarczającym argumentem zapewniającym
⩶ 227 ⩶

�mu szacunek (por. autorytet wieku na wsi – Pietraszek 1976: 526). Z drugiej strony sakralizacja władzy wyrastała z państwowej propagandy, częściowo zarysowanej
w dwóch poprzednich podrozdziałach. Deklaracje lojalności pojawiały się w drukach kramarskich celowo, jako element gry z cenzurą, oraz nieświadomie, jako powtarzanie utartych schematów i informacji pochodzących z innych źródeł.
Taki obraz był wzmacniany przez brak rzeczywistego kontaktu z najwyższymi
instancjami władzy, ograniczonego – w najlepszym razie – do oglądania z daleka cesarskiego orszaku podczas świąt i publicznych wystąpień (Šalanda 1989: 115–116).
Podobnie jak w przypadku odbiorców innych gatunków twórczości ludowej, także
dla czytelników i słuchaczy pieśni kramarskiej osoba władcy pozostawała maksymalnie oddalona i niedostępna, a wszelkie informacje na jej temat zapośredniczone:
Příslušníci nižších společenských vrstev, kteří mimochodem tvořili většinu obyvatelstva, si sami nemuseli osobu vladaře nikterak idealizovat, nýbrž žili v prostředí, jež jim takový obraz panovníka předkládalo jako samozřejmou a jednou provždy danou věc.
[Przedstawiciele niższych warstw społecznych, stanowiący zresztą większość populacji, sami nie musieli w żaden sposób idealizować osoby monarchy, ponieważ
żyli w środowisku, które taki obraz władcy stawiało jako rzecz oczywistą i daną
raz na zawsze].
(Mikulec 2004: 365)

Wokół osoby cesarza narósł zespół wierzeń i wyobrażeń, które wynosiły go
ponad świat zwykłych śmiertelników, a postać władcy rozpalała wyobraźnię poddanych. Całość tych przekonań określić można mianem naiwnego, czy raczej ludowego monarchizmu, który przejawiał się w sposobie myślenia o najwyższej instancji władzy114:
Panovník byl vždy nejlepší. Kdo vystupuje jako první, má být i nejlepší po všech
stránkách. Panovník představuje i symbol moci představující základ pro nápravu
114

Z często spotykanym określeniem „naiwny monarchizm” polemizuje historyk Jiří Mikulec
(2004: 365), pisząc, że naiwnym jest on jedynie ze współczesnej perspektywy: „[…] Z hlediska barokní společnosti o nic naivního nebo neracionálního nešlo, jako naivní je tento pohled příslušníků
nižších společenských vrstev na panovníka vnímán pouze historiky 19. a částečně i 20. století” [„[…]
z punktu widzenia społeczeństwa baroku nie było to nic naiwnego czy nieracjonalnego, spojrzenie
przedstawicieli niższych warstw społecznych na władcę jest naiwne jedynie w odbiorze historyków
XIX i – częściowo – XX w.”]. Dla człowieka oddzielonego od władcy znacznym dystansem w hierarchii społecznej i w fizycznej przestrzeni, do którego docierały wyłącznie odpowiednio sformułowane treści, idealizowanie władcy było czymś naturalnym.

⩶ 228 ⩶

�křivd a nedostatků. K panovníkovi se lidé obracejí jako k poslední instanci, kde mohou nalézt zastání. Panovník má údajně moc změnit poměry nebo napravit křivdy.
[Władca był zawsze najlepszy. Ten, kto występuje jako pierwszy, musi być najlepszy w każdym aspekcie. Władca stanowi również symbol siły, stanowiący fundament naprawienia krzywd i niedostatków. Do władcy ludzie zwracali się jako do
ostatniej instancji, w której mogli znaleźć podporę. Władca miał posiadać moc, by
zmienić warunki społeczne lub naprawić krzywdy].
(Šalanda 1990: 29)

Taki stosunek do autorytetu cesarza wynikał również z potrzeby sprawiedliwości. Odpowiedzialnością za nierówności społeczne i krzywdy obarczano niższych
urzędników, których działania dotykały lud bezpośrednio, a w przypadku decyzji
dworu – złych doradców (por. Hajduk-Nijakowska 1983: 22–23, Šalanda 1989:
119–120, Kowalska-Lewicka 1999: 149). Odległa władza cesarska była idealizowana do tego stopnia, że uczestnicy buntów chłopskich w wielu krajach podpierali swoją walkę z miejscowymi feudałami autorytetem cesarza. Podobny sposób myślenia towarzyszył m.in. czeskim rebeliom u schyłku XVII w., takim jak powstanie
Chodów115 (por. Mikulec 2004: 363–364).
Zasadniczo władca przedstawiany był w sztuce ludowej w dwóch głównych
rolach – jako zwycięski wódz wojskowy (na wzór bohatera antycznego) i jako mędrzec: sprawiedliwy sędzia i opiekun poddanych (z jednym z wzorców w biblijnym Salomonie). Trzecia wizja władzy – tyran uciskający swoich poddanych, została już krótko przedstawiona w rozdziale poświęconym innowiercom (punkt
4.5.5.), jako że najczęściej dotyczyła wrogiego władcy, często przeciwnika religijnego (Burke 2009: 184–189).
Promowaniu pozytywnego obrazu cesarza pomagały również motywy od stuleci żyjące w opowieściach ludowych, znane m.in. z narracji bajkowych, takie jak
wędrówki króla incognito wśród swoich poddanych, sfingowana śmierć i ukrywanie się sprawiedliwego monarchy, który powróci w momencie największej potrzeby, czy mitologiczne przekonanie o sympatii króla do chłopów i o jego związku
z ziemią (Hajduk-Nijakowska 1983: 229–231) – w Czechach żywe choćby dzięki legendzie dynastycznej o Przemyśle Oraczu, chłopie i zarazem założycielu królewskiego rodu.
115
Chodowie, grupa ludności czesko-bawarskiego pogranicza od średniowiecza ciesząca się
licznymi przywilejami w zamian za służbę królowi czeskiemu, zbuntowali się przeciw uderzającym
w ich prawa rządom niemieckiego rodu arystokratycznego Lamingerów. Rebelianci usiłowali zyskać przychylność cesarza wysyłając w 1692 i 1693 r. delegacje do Wiednia. Powstanie zakończyła
w 1695 r. egzekucja przywódcy buntowników, Jana Koziny.

⩶ 229 ⩶

�Wobec wszystkich wymienionych powyżej czynników, każdy władca darzony był ogromnym kredytem zaufania, który stracić mógł jedynie w wypadku niepodważalnego i kompromitującego go osobiście skandalu (Šalanda 1990: 42–43).
Cesarz niósł szereg boskich cech: podobnie jak chrześcijański Bóg odbierany był
jako sprawiedliwy i współczujący opiekun, odległy, ale czuwający nad biegiem wydarzeń. Nie dysponował jednak boską wszechwiedzą, co stało na drodze do zaprowadzenia sprawiedliwego porządku w państwie:
[…] Kdyby Nejvyšší věděl, co jeho lid říká, okamžitě by zlo vymýtil a život by byl
rázem lepší. Lstiví rádci kolem něho před svým pánem všechno tají, a proto je všude tolik špatností, proto je život tak nesnesitelný, ubohý a nešťastný.
[[…] Gdyby Najwyższy wiedział, co mówi jego lud, momentalnie zniszczyłby zło,
a życie zaraz stałoby się lepsze. Kłamliwi doradcy wokół niego tają wszystko przed
swym panem i dlatego wszędzie jest tyle niegodziwości, dlatego życie jest nieznośne, biedne i nieszczęśliwe].
(Šalanda 1990: 28)

W ludowych narracjach odnajdujemy więc opowieści, które opisują osobiste
starania władcy, by dotrzeć do prawdy. O ile cesarze habsburscy okresu najgorliwszej rekatolizacji nie byli raczej obiektem idealizacji w folklorze, wzorem ludowego „dobrego cesarza” stał się Józef II, uznawany przez ludność wiejską za oswobodziciela od ucisku pańszczyźnianego (por. Kowalska-Lewicka 1999: 151–153).
Cesarz ten stał się bohaterem licznych legend rozpowszechnianych różnymi kanałami, przeznaczonych dla odbiorców z różnych grup społecznych. W jego osobie
skupiały się wszystkie tradycyjne motywy folklorystyczne, m.in. wędrówki incognito po kraju i osobiste pomaganie poddanym – np. popularna opowieść o Józefie II wyręczającym starego chłopa lub biedną wdowę w oraniu pola (Šalanda 1989:
121, Kowalska-Lewicka 1999: 144), czy mesjanistyczne proroctwa o markowanej
śmierci i przyszłym powrocie władcy. Ludowy monarchizm przetrwał na wsiach
do XX w., a za jego transformację uznać można międzywojenny kult prezydenta
Masaryka, a wcześniej cesarzowej Elżbiety, która swoją popularnością wśród poddanych znacznie wyprzedziła małżonka, Franciszka Józefa, stanowiącego w narracjach ludowych raczej obiekt anegdot116 (Šalanda 1989: 125–128).

116
Należy jednak dodać, że stosunek do władzy i władcy nie był jednakowy w folklorze miasta – gdzie częściej bywał podszyty ironią, i wsi – gdzie częściej pozostawał pozytywny (por. Kowalska-Lewicka 1999: 142). Sam Franciszek-Józef I w folklorze wiejskim przejmował nieraz pozytywną legendę Józefa I (Hołda 2008: 159–161).

⩶ 230 ⩶

�Obecność władcy i rodziny cesarskiej w codziennym życiu poddanych ilustrują bardzo częste kramarskie druki modlitewne, w których wśród licznych intencji związanych z najważniejszymi i bliskimi dla odbiorców zagadnieniami, znaleźć można niemal zawsze zwrotkę poświęconą monarsze – np. prośba do Maryi
Křtinskiej z pieśni J-230/J-414/J-535/J-574: „Též Císaře Pána měj v své ochraně,
celý dům rakouský, Tebe žádame” [„Też Cesarza Pana miej w swojej obronie, cały
dom austriacki, prosimy Ciebie”]. Kwestie, w jakich niebiosa mają wesprzeć cesarza, dobrze pokazują jak konstruowany był całościowy obraz władcy. Przykładem
może być pieśń maryjna z druków J-307/J-311 (Píseň k panně Marii), która wymienia dwa główne aspekty cesarskiej działalności – prowadzenie wojen z wrogami Austrii i ojcowską opiekę nad poddanymi, co jest zgodne z przedstawionym powyżej dwupodziałem cesarskiego wizerunku na wodza wojskowego i mądrego ojca:
Vzhlédni z nebe na císaře, našého zeměpána,
vypros mu milost u Boha, ať mu zbraně požehná:
By přemohl nepřátele, potěšil zarmoucené,
by zachoval jeho země, po smrti mu dal nebe.
[Spojrzyj z niebios na cesarza, naszego monarchę,
wyproś mu łaski Boże niech błogosławi mu oręż:
By nieprzyjaciół pokonał, pocieszył strapionych,
by zachował jego ziemie, a po śmierci przyjął w niebie].
( J-307/J-31)

4.9.5.1. Cesarz austriacki a inni władcy
Cesarz w powyżej cytowanych pieśniach nie jest określany imieniem, mają więc
one uniwersalny charakter. Często druki były jednak bardziej precyzyjne i zawierały aktualizowane prośby o pomyślność dla konkretnego monarchy, zwykle w kontekście prowadzonych wojen. Cesarz widziany jest w nich jako uosobienie interesu całej monarchii, a wśród obecnych w korpusie utworów odnaleźć można m.in.
nawiązania do walk z Francją za panowania Franciszka II ( J-432: Pobožná píseň
k Panně Marii Cellenské, všem věrným ctítelům k nábožnému spívání vydaná), czy
wojen 1866 r. ( J-754: Píseň prosebná k Bohu a k panně Marii za šťastné vitězství):
O Maria Cellenská! Ty ochrana všeho,
ach zastaň císaře pána, i celé vojsko jeho,
Kriste dej pomoc všem pánům, vůdce vojska našeho,
císaře pána Františka, ochraň korunu jeho.

⩶ 231 ⩶

�[O Maryjo Celeńska! Tyś obroną wszego,
ach wesprzyj cesarza pana, całe wojsko jego,
Chryste pomoc okaż panom, wodzom wojska naszego,
cesarza pana Franciszka, chroń koronę jego].
( J-432)
Zeměpánu našemu, císaři nábožnému,
Františkovi Jozefovi milovanému
Propůjč vítězství šťastné, jeho armádě krásné,
blaho vládné familijí, habsburgské jasné.
[Monarsze naszemu, cesarzowi pobożnemu,
Franciszkowi Józefowi umiłowanemu
Użycz zwycięstwa szczęsnego, dla wojska jego pięknego,
łaski dla rodu cesarskiego, habsburskiego].
( J-754)

W interesujący sposób aktualną politykę włącza w modlitwę Píseň nová o svatým Janu Sarkandru, wydana w 1723 r., w momencie wprowadzania przez Habsburgów w Królestwie Węgierskim Sankcji Pragmatycznej, zapewniającej tron Marii Teresie wobec braku męskich potomków cesarza Karola VI:
Ochraňuj císaře pána požehnej dům Rakouský,
aby Bůh ráčil potěšít celou Evropu naší,
by císař zplodil dědiče to mužského pohlaví,
na tom záleží nejvíce, aby jej Bůh oslavil.
[Ochraniaj cesarza pana Austrii dom błogosław,
by całą naszą Europę Pan Bóg uradował,
aby cesarz pan dziedzica męskiej płci spłodził,
jest to sprawa najważniejsza, by Bóg go nagrodził].
( J-332)

Zgodnie z ludowymi schematami wyidealizowane przedstawienia władcy nie
dotyczyły jedynie cesarza austriackiego. Również obcy królowie byli ukazywani
zgodnie z przytoczonymi już zasadami, o ile nie przeszkadzała w tym bieżąca sytuacja polityczna (otwarty konflikt danego kraju z Austrią). W pieśni politycznej
pochodzącej z okresu rewolucji francuskiej Velmi pěkná píseň aneb smutné loučení Ludvíka Šestnáctého s Francouzama królem jest zgodnie z prawdą historyczną
Ludwik XVI, przedstawiany tu jako łagodny i dobry dla poddanych ojciec narodu. Sakralna strona władzy monarszej jest w tym przypadku podkreślona wyjąt⩶ 232 ⩶

�kowo mocno przez włączenie do monologu króla wielkopiątkowego improperium
„Ludu, mój ludu”:
O lide můj! Ó lide můj! Co jsem ti učinil?
Nevinnost mou jen ulitůj, zdáž jsem co provinil.
Já spravedliv po všecken čas Boha jsem miloval,
v srdci vždycky jsem slyšel hlas, bych štěstí tvé hledal.
[Ludu mój! Ludu mój! Cóżem ci uczynił?
Nad niewinnością się zlituj, czyżem czymś zawinił.
Jam sprawiedliwie cały czas Boga wiernie kochał,
w sercu głos słyszałem, bym twego szczęścia szukał].
( J-1)

Paralele między idącym na śmierć władcą a Chrystusem widać w kolejnych
zwrotkach, które zapewniają o niedocenianej trosce króla o poddanych oraz o wybaczeniu, jakim Ludwik obdarza swoich katów. W podobny sposób przedstawiany jest Maksymilian Habsburg w drukach J-42 (Pravdivá zpráva o velectihodném
císaři Maxmiliánu, o jeho přetěžké smrti…) i J-215 (Smutná udalost statečného pána
mexikánského císaře Maxmiliana 1). W pierwszym z nich w odniesieniu do zabitego cesarza użyte zostaje m.in. porównanie do baranka prowadzonego na rzeź –
„On nevinný jak beránek, kráčel k popravě” [„On niewinny jak baranek szedł na
egzekucję”], czy wyraźnie kojarząca się z pasją Chrystusa wzmianka o tym, że został on sprzedany – „byl jak zločinec prodaný, k smrti hrozné odsouzen” [„Był jak
złoczyńca sprzedany, na śmierć straszną skazany”]. Maksymilian jest też wielokrotnie określany jako sprawiedliwy ( J-42: spravědlivě chtěl vládnout), miłościwy ( J-42:
přemilostný velký pán) i łagodny ( J-215: dobrotivý pán). Historia obalonego władcy pozwala zawrzeć w pieśni uniwersalną naukę dotyczącą władzy z boskiego namaszczenia i niemoralności występowania przeciwko monarsze:
Bože rač lásku vlíti národům všem do srdce,
by víra svatokřesťanská panovala nejvíce,
uděl pokoj mezi všemi boháči i chudými,
by se nikdy proti svému mocnářovi nezdvihli.
[Boże racz miłość wlać ludom wszystkim w serce,
by wiara święta chrześcijańska panowała wszędzie,
i pokój między wszystkimi bogatymi i biednymi,
by nigdy się przeciw swemu władcy nie burzyli].
( J-42)

⩶ 233 ⩶

�W odniesieniu do folkloru ustnego mówić można o różnej roli władców w bajkach i w legendach – w bajkach król jest nieokreślony, jest figurą spełniającą swoją – zwykle drugoplanową – rolę w fabule. W legendach mowa zawsze o konkretnym monarsze, jest on główną postacią opowieści, a z jego osobą wiązane są motywy
często znane skądinąd i powtarzalne (Šalanda 1989: 115). Podział na teksty bajkowe i podania nie daje się zaaplikować do materiału pieśni kramarskich. W ich
przypadku ma raczej zastosowanie inny mechanizm – teksty (niezależnie od pochodzenia i formy) dotyczące władców austriackich podają zazwyczaj konkretne
imię cesarza (zwłaszcza teksty dotyczące wojen), natomiast teksty opisujące królów obcych pozostawiają ich zazwyczaj bezimiennymi. W rzadkich przypadkach
pojawia się rzeczywiste imię króla lub stereotypowe imię wiązane z władcą danego
kraju. Dla Prus takim władcą stał się Fryderyk Wielki, którego imię pojawiło się już
w przywołanej w punkcie 4.6.1. pieśni dotyczącej wojny 1866 r. ( J-210/J-2411),
a który jako wzór władcy występuje w druku J-1385 (przedruk z komentarzem w:
Scheybal 1990: 136–139) Testament, aneb kšaft prajského krále, będącym adaptacją niemieckiej pieśni o incipicie „Paulus sagte, ich muß sterben”. Król jest w nim
przedstawiany jako skromny i oddany swoim poddanym, nad którymi nie chce się
wywyższać również po śmierci:
Já chci mezi sprostým lidem bez kardy, zbraně usnout,
víc jsem rovně nezasloužil, než aby mohl hryznout
ze mne červ, jako z sedláka, potravu v hrobě zažil,
po mých hnátech sem tam lezouc tělo žerouc se plazil.
[Ja chcę wśród prostego ludu bez warty, broni spać,
na nic nie zasłużyłem, niż by mnie mógł kąsać
robak, tak jak i z chłopa posiłek miał w mym grobie,
po kościach moich tam i sam żarłoczny pełzał sobie].
( J-1385)

Interesujące jest również obecne w czeskim przekładzie napomnienie Prusaków, aby szanowali cesarza Austrii. Można w nim widzieć pouczenie, że wszyscy
władcy są godni szacunku i posłuszeństwa ludu jako rządzący z Bożego nadania,
bez względu na stosunki polityczne między państwami:
Vy nový Wilhelma dětí! Milujte vždy císaře,
totiž Jozefa druhého, té svaté římské říše.
S tím hrdinou se srovnejte, on jak já vás zastane,
když proti vám zlý nepřítel jakýkoliv potáhne.

⩶ 234 ⩶

�[Wy nowe Wilhelma dzieci! Kochajcie zawsze cesarza,
to jest Józefa drugiego, świętego cesarstwa rzymskiego.
Z tym śmiałkiem się pogódźcie, on was jak ja osłoni,
gdy jakiś zły nieprzyjaciel przeciw wam powstanie].
( J-1385)

W przypadku Francji, po okresie wojen napoleońskich miejsce króla w zbiorowej wyobraźni zajmuje Napoleon Bonaparte, którego imię przywoływane jest
przez cały XIX w., zarówno w pieśniach historycznych jak i aktualnych. Te drugie
mogą się odwoływać również do rządów cesarskich Napoleona III, np. J-98 Nová
píseň o pěti zázračných dětěch, které jedna chudá panna na svět přivedla…, w której –
zgodnie z ludowym schematem – milostivý císař Napoleon zostaje ojcem chrzestnym cudownie narodzonych dzieci biednej dziewczyny117.

4.9.5.2. Wizerunki monarchy – odważny wódz i obrońca wiary
Niezależnie od pozornego dążenia do aktualności, wszyscy władcy austriaccy
ukazywani są przez pryzmat dwóch wspomnianych już ról – wodza i „ojca” swojego ludu. Pierwszym z obowiązków cesarza jest więc (często nierozłączne) szerzenie wiary katolickiej i obrona interesu Austrii. Modelowym przykładem są tu
przedstawione już wcześniej szczegółowo wojny z Turcją, które oprócz doraźnych
celów politycznych służyły według propagandy również odbiciu i zabezpieczeniu
świętych miejsc chrześcijaństwa. Fragment poświęcony cesarzowi w tekście Nová
píseň udatného vojáka, který proti tureckému vojsku k kurážnému táhu své spolukamarády vzbuzuje ( J-14) był już cytowany przy okazji opisu Turków jako nieprzyjaciół (4.6.2.). Cesarz Józef II został w nim przedstawiony jako odważny wódz, który
idzie na czele swej armii, nie lękając się kul, co kontrastuje z tchórzliwym zachowaniem tureckiego sułtana. Pieśń opiewa również wymarsz wojsk cesarskich z Wiednia
i towarzyszącą mu rozpacz poddanych, którzy żegnają się z ukochanym monarchą,
nazywanym ojcem. Cesarska modlitwa przed wyruszeniem do boju zostaje w tekście określona jako „narada z Bogiem”:

117
Nie udało mi się odszukać informacji o prawdziwości tego zdarzenia, ale Scheybal (1991)
przedrukowuje w nienumerowanej wkładce ilustracyjnej drzeworyt z druku o pięcioraczkach narodzonych w Montpellier w 1820 r. Zgodność kraju i widoczne na grafice cudowne znaki na ciałach
dzieci pozwalają przypuszczać, że u źródła obu tekstów leży ta sama historia.

⩶ 235 ⩶

�Náš nejvyší mocnář, Jozef Druhý císař, s Bohem radu bral,
svůj meč i své srdce, Boha žádajíce, dřív obětoval.
Jaký pláč naříkání měli věrní poddaní,
když z Vídně odjížděl, by své vojsko viděl, v svém spořádání.
[Nasz najwyższy monarcha, cesarz Józef Drugi Boga się radził,
swój miecz i swe serce, Boga prosząc wielce, jemu ofiarował,
Jakiż płacz i rozpaczanie mieli wierni poddani,
kiedy z Wiednia odjeżdżał, by wojsko zobaczył, uszeregowane].
( J-14)

Podobnie nierozłączne są aspekty religijny i państwowy władzy cesarskiej
w utworze Nová píseň o slavným pánu jenerálu Gedeonu Laudonu, který Bělohrad dobyl:
Jozefa poslouchejme, v Bohu stále doufejme […].
Přitom též chraň dům rakouský, a v boji vypros vítězství,
aby Turek nad námi nezvítězil svou zbrání, věřícími křesťany.
Posilň císaře našého, Jozefa jménem druhého,
Skrze milého syna, Ježíše Krista Pána, buď mu sílná obrana.
[Józefa się słuchajmy, Bogu ciągle ufajmy […].
Chroń przy tym dom austriacki, w walce wyproś zwycięstwo,
aby Turek nad nami, wiernymi chrześcijanami, bronią nie zwyciężył.
Wzmocnij cesarza naszego, a to Józefa drugiego,
Przez twego syna miłego, Jezu Chrysta świętego, bądź mu silną obroną].
( J-13)

Cesarz – mimo podkreślanej przy każdej okazji odwagi i waleczności jest jednocześnie niechętny niepotrzebnemu przelewowi krwi i w przypadku pieśni nowiniarskich opisujących wojny, zwykle to austriacki władca dąży do zawarcia pokoju. Taką informację niesie oznajmująca koniec wojny z Francją (pokój w Lunéville
z 1801 r.) Radostná píseň po obdržení svatého pokoje ( J-547, przedruk w: Scheybal
1990: 158–160). Z tekstu wynika ponadto, że to cesarz jest osobiście odpowiedzialny za zwycięstwo i podpisanie pokoju, i to on ogłasza go poddanym:
Císař pán milostivý nařídil hned v tu chvíli,
pokoj lidu ohlásiti, jenž jest dychtivý,
by se každý radoval, Pánu Bohu děkoval,
že naši vlast od nepřátel šťastně zachoval.

⩶ 236 ⩶

�[Cesarz pan łaskawy rozkazał w tej chwili,
pokój ludziom ogłosić, za którym tęsknili,
by się każdy radował, Panu Bogu dziękował,
że nasz kraj od nieprzyjaciół szczęśliwie zachował].
( J-547)

Względami humanitarnymi tłumaczony jest także pokój zawarty przez Franciszka Józefa po przegranej wojnie z Prusami (choć sama wojna nie jest w tekście
jednoznacznie przedstawiona jako porażka) w pieśni Nová píseň o ukrutným boji
Rakouska proti Prusům v Čechách […] tež poražka Prusů u Vídně:
Pan cisař rakusky vždycky pravi,
Já nechci byt vinu tejto krvi,
Žada pokoj, pojednani,
Ať neslyši smutne nařikani.

[Pan cesarz austriacki zawsze mówi,
Nie chcę być winien przelewu tej krwi,
Pragnie zgody, pojednania,
By nie słyszał rozpaczania].
( J-2411)

Zgodnie z przekonaniem o wadze osobistej interwencji władcy, naprawiającej błędy podległych mu urzędników, wiele tekstów opisujących wojny wymienia cesarską wizytację jako znak, że zdarzenia w kraju zaszły za daleko i wymagają przywrócenia porządku. Nová píseň aneb žálostný příběh který se díl při prohrání
Košutovém ( J-1001) opisuje podróż cesarza na Węgry, którą można w myśl pierwszych wersów cytowanego fragmentu interpretować dwojako: władca jako genialny
wódz jedzie zakończyć konflikt zbrojnie, lub jako mądry polityk wypracuje pokojowe rozwiązanie konfliktu. Bez wątpienia podkreślane jest poszanowanie cesarza
dla ofiarności zwykłych żołnierzy, wyraźna jest również religijna interpretacja wydarzeń historycznych – wojna widziana jest jako kara za grzechy, którą powstrzymać może modlitwa:
Sam milost císař pan do Uher pospěchal
aby strašné vojně již konec udělal.
Když u Peštu císař pan k armádě přijel
jak plezirovaného moc vojska viděl.
Jeden křičí Ježíš Maria kamaráde
pro pět rán Ježíše poď vraz pagnet do mě.
Císař sám tu z koně hnedky dolů stoupil
a svůj kord vytahl do země ho vrazil.

⩶ 237 ⩶

�A z hlavy svůj klobouk na ten kord pověsil
na kolena padl skroušně se modlil.
Ach Kriste Ježíši chtěj mě uslyšeti
na tou nevinou krev nechtěj se divati.
Sam otec císař pan ty mrtvé požehnal
a na koně sedl k armádě pospíchal.
Tak milost císař pan armádě pefel dal
modleme se všichni neb je to trest na nás.
[Łaskawy cesarz pan na Węgry pośpieszył
by sam tę straszną wojnę wreszcie zakończył.
Gdy pod Pesztem cesarz pan z wojskiem się spotkał
ilu tam poranionych żołnierzy zobaczył.
Jeden krzyczy Jezus Maria towarzyszu
na pięć ran Chrystusa dobij mnie bagnetem.
Cesarz sam z konia zaraz na dół skoczył
szpadę swą wyciągnął i w ziemię ją wbił.
Z głowy zdjął kapelusz na szpadzie powiesił
na kolana upadł pokornie się modlił.
Ach Jezu Chryste zechciej mnie usłyszeć
na tę krew niewinną nie chciej dłużej patrzeć.
Sam ojciec cesarz pan martwym błogosławił
na konia wsiadł i ku wojsku pośpieszył.
Dlatego cesarz pan wojsku befel dał
módlmy się wszyscy bo to kara dla nas].
( J-1001)

Cesarz ukazany jest w chwili modlitwy za poległych również w tekście Nová
píseň o krutém boji Rakouska proti Prusům v Čechách… ( J-210) i jego nieco dłuższym wariancie Nová píseň o ukrutným boji Rakouska proti Prusům v Čechách […]
tež poražka Prusů u Vídně ( J-2411), co z jednej strony wskazuje na jego głęboką religijność, a z drugiej na troskę o poddanych:
Císař pan zvolal k Bohu otci,
Bože kde jsou moji bojovníci,
Kteři jak lvi bojovali,
A v náhlosti život dokonali.

[Cesarz pan zawołał ku Bogu ojcu,
Boże, gdzie są moi wojownicy,
Którzy jak lwy wojowali,
A nagle życia dokonali].
( J-210/J-2411)

⩶ 238 ⩶

�Obraz cesarskiej modlitwy odnaleźć można także w tekstach religijnych,
np. licznych wydaniach pieśni maryjnej zaczynającej się słowami „Ze všech nejkrásnější já milou mám…” (np. J-249/J-261: Vroucná píseň o Panně Marii, J-913:
Píseň složená ku větší chvále Panně Marii), która w swoiście demokratyczny sposób przedstawia Maryję jako ulubioną świętą zarówno cesarza i arystokratów, jak
i zwykłych mieszkańców państwa Habsburgów, co prowadzi do refleksji zawartej w ostatnim punkcie niniejszego rozdziału, że wobec sacrum wszyscy ludzie
są równi.
Troskę władcy o stosunki w państwie, widziane przez pryzmat służby wojskowej, wyczytać można ponadto z dwóch interesujących druków opisujących zmiany w systemie rekrutacji do habsburskiej armii (wprowadzenie powszechnego poboru w miejsce względnie dobrowolnego werbunku). Teksty Píseň nová o nynějších
sedlských časech ( J-183) i Krátochvilná píseň o veselém rekrutirování ( J-5/J-1218)
chwalą decyzje władz, jako zrównujące bogatych i biednych, a tym drugim oferujące szansę godziwego zarobku. Pieśni te, gorzko wspominające dawne porządki,
to teksty najbliższe otwartej krytyce społecznej, jakie odnaleźć można w badanym
korpusie. Zwracają one bowiem uwagę na problemy ludu, ale krytykę warstw uprzywilejowanych łączą z poparciem dla polityki cesarskiej:
Jaké nastalo nové řizení, že musíme jit na vojnu všichní,
jak bohatý tak žebrák, nevymluví se sedlák.
Již ty časy jsou vám uplynuly, když jste vaše syny ukryvali,
za sedlaka šel žebrák, za něj svou krev vylejvat.
[Przyszło nam nowe pisanie, każdemu do wojska wezwanie,
bogacz tak samo jak żebrak, nie wykpi się gospodarz.
Już się te czasy skończyły, kiedyście synów swoich kryli,
za gospodarza szedł żebrak, za niego krew wylewać].
( J-138)
Než tam přišli dva bohatí, chudých bylo jako smetí,
musím říc veřejně: bohatí zde hodují, chudí za ně bojují
[…]
Teď to není takové, jak bohatí, tak chudí,
musejí na vojnu jíti, udatně svou vlast hájiti, neb již jest to tudy.
[Zanim przyszło dwóch bogatych, biednych było tam bez liku,
muszę to powiedzieć głośno: bogaci się tu bawią, biedni za nich wojują
[…]

⩶ 239 ⩶

�Teraz jest już inaczej, i biedni, i bogacze,
muszą do wojska iść, ojczyzny swojej bronić, tak to już zrobiono].
( J-5/J-1218)

Opiekunem ubogich w takiej interpretacji staje się sam cesarz jako wódz wojska i jako osoba decydująca o działaniu państwa:
Nežli bych byl takovým sedlákem, lepší mně byt tu chvili vojákem,
císař se o mně stará, žadnou bidu mně nedá.
Chodim sobě jako křida bílý, vyložení mám pěkný,
jménuj jaky chceš, císař pán mne vyplaci, v kursu střibrnou minci.
Chleb dostanu, tabak laciný mám, kontribuci císaři nedávám,
na robotu nejezdím, v hospodě si posedim.
[Zamiast gospodarzem takim, wolę być w tych czasach wojakiem,
cesarz się o mnie troszczy, zła do mnie nie dopuści.
Chodzę sobie jak kreda biały, wyłogi mam wspaniałe,
jakie tylko chcesz, cesarz pan mi srebrem płaci, moneta ceny nie traci.
Chleb dostanę, tytoń tanio kupię, kontrybucji cesarskich nie płacę,
z pańszczyzną się nie biedzę, za to w karczmie sobie siedzę].
( J-138)

4.9.5.3. Wizerunki monarchy –
ojciec poddanych i sprawiedliwy sędzia
Ojcowska funkcja cesarza poza kontekstem militarnym przejawia się w znacznie
bardziej różnorodnej puli tekstów. Widać to zarówno na płaszczyźnie językowej –
do cytowanych już fragmentów określających cesarza słowem otec czy epitetami otec
vlasti, otec laskavý dodać można fragment poświęcony powstaniu w Mediolanie zawarty w druku Velmi příkladná píseň našem milým vlastencům věnované od Ftáčka,
w którym powtarza się, znane już z punktu 4.9.5.1., oskarżenie niewiernych poddanych o niedocenianie dobrych intencji władcy:
Vzdychal císař pán žalostně nad celou Italii,
když tam všechny jeho dítky proti otci jednají,
a on jako otec vlasti dobrotu jim zvěstoval,
že jest svět ďáblem posedlý nikdy se neponadal.

⩶ 240 ⩶

�[Wzdychał cesarz pan z żalem nad całą Italią,
że wszystkie jego dziatki ojcu się sprzeciwiają.
Sam jako ojciec ojczyzny łagodność im ogłaszał,
że świat diabeł opętał, nawet nie przypuszczał].
( J-2113)

Władca karząc swoich wrogów, pochyla się nad problemami wiernych mu poddanych, czego przykład stanowił cytowany w punkcie 4.6.3. tekst dotyczący powstania w Galicji ( J-1023/J-1774), informujący o pomocy dla cierpiących głód Polaków.
Problemem znacznie powszechniejszym niż bunty i konflikty zbrojne były jednak
klęski żywiołowe, nieurodzaj i katastrofy. Należały one do codziennego doświadczenia ludzi XVIII i początku XIX w. i to w tym kontekście najpełniej realizuje
się stereotyp cesarza-gospodarza i opiekuna. Pieśni podejmujące te tematy opisują
zarówno systemową pomoc, jak i jednostkowe interwencje monarchy. Nová píseň
když nedostatek chleba k očekávání jest ( J-1289) chwali więc władcę za organizację
systemu spichlerzy i pożyczek ziarna pod zasiew: „Vzdejme čest a chválu naši vrchnosti, že jest v zásobě obilí dosti, / že o své poddany věrně pečuje, obilí nám půjčuje” [„Oddajmy cześć i chwałę naszej zwierzchności, że jest w rezerwie zboża dosyć,
/ że o swoich poddanych wiernie się troszczy, zboże nam pożyczy”].
Druk Nowá Píseń o zkáze Města a Chrámu Maryecell zawiera z kolei opartą
na faktach opowieść o pożarze miasta Mariazell w listopadzie 1827 r. Tym razem
cesarz obecny jest na miejscu zdarzenia osobiście i to w jego usta kramarski autor
włożył porównania do ojca troszczącego się o poddanych-dzieci:
Když přišel před ten chrám Páně,
Padl na svá kolena
Slzy mu z očí kapaly,
Ríkal: Zdrávas Marya!

[Gdy przyszedł pod ten dom Boży,
Upadł na kolana
Łzy mu z oczu płynęły,
Mówił: Zdrowaś Maryja!]

Nermuťte se moje děti,
Přestaňte již plakati
Já jakožto věrný otec
Chci se o vás starati.

[Nie martwcie się moje dzieci,
Przestańcie już płakać
Chcę się wami jak ojciec
Wiernie opiekować].
( J-529)

Monarcha wzrusza się również losem pokrzywdzonych przez powódź mieszkańców Budy i Pesztu w pieśni J-1322: „Ten sám nejosvícenější císař Ferdinand
nynější, s palatýnem zaplakal, / oni ho hnedky prosili, by jim nějakou pomoc dal”
⩶ 241 ⩶

�[„Ten sam jaśnie oświecony cesarz Ferdynand obecny, z palatynem zapłakał, / oni
go wnet poprosili, by im jakąś pomoc dał”].
Cesarz pochyla się także nad jednostkowymi sprawami, jak w druku J-181,
Nová píseň o přehrozném mordu, který se […] v hlavním městě Vídni vykonal, gdzie
osobiście angażuje się w rozwiązanie sprawy popełnionego w Wiedniu morderstwa.
Władca wyznacza nagrodę za schwytanie sprawcy i – zgodnie ze znanym już schematem podkreślającym jego pobożność – modli się wraz z dworzanami za duszę
ofiary. Także w druku J-91, Příběh který se stal w turecké zemi o přezbožných raubiřích, cesarz szczodrze obdarowuje bohatera, który przyczynił się do rozbicia szajki rozbójników118: „Toho Manoše císař pan štedře obdaroval, / že mu troje krásné
panství co si vyvolil dal” [„Tego Manoša cesarz pan hojnie obdarował, / że mu trzy
piękne majątki które wybrał dał”].
Powyższe przykłady, choć bez wątpienie idealizują monarchę, prezentują go
jako działającego oficjalnie i z pozycji autorytetu. Z folkloru ustnego znamy jednak
bogatą grupę opowieści o władcy działającym z ukrycia, co pozwala zatrzeć granicę między „swoim” (ubogim chłopem) a „obcym” (cesarzem):
Ve světovém folklóru jsou frekventováná podání o tom, jak panovník inkognito navštěvuje své poddané. Demokratické prvky panovníka vystihuje i to, že se sníží ze
svého důstojného úřadu a chodí v přestrojení mezi lid.
[W światowym folklorze częste są legendy o tym, jak władca incognito odwiedza
swoich poddanych. Demokratyczne cechy przypisywane władcy wyraża również to,
że zniża się ze swojego wysokiego stanowiska i wchodzi między lud w przebraniu].
(Šalanda 1989: 123)

W tym przypadku nie sposób nie zauważyć paraleli między opowieściami o władcy wędrującym incognito, a legendami religijnymi o ziemskich wędrówkach Boga
i świętych, jest to więc dalszy przykład idealizacji zbliżającej monarchę do reprezentantów sfery sacrum (Hajduk-Nijakowska 1983: 228–229). W analizowanych drukach kramarskich nie natrafiłem na historie o najpopularniejszym czeskim monarsze ukazywanym w ten sposób – Józefie II, ale wariant znanego motywu bajkowego,
w którym król zostaje kumem biedaka (T750G, por. Hajduk-Nijakowska 1983:
90–91, Kowalska-Lewicka 1999: 143–144) pojawia się w odniesieniu do władcy
obcego. Druk J-1061: Pravdivý příběh který se stal v ruské zemi blíže města Moškvy
zawiera opowieść o ubogim parobku Pavle, którego chałupę odwiedza przebrany
118

Akcja lokalizowana jest co prawda w okolicy Belgradu w zemi turecké, ale tekst nie przywiązuje większej wagi do realiów i mowa w nim o bliżej nieokreślonym cesarzu, nie zaś tureckim sułtanie.

⩶ 242 ⩶

�car (określany w tekście jako ruský císař). W zamian za nocleg i skromną, ale szczerą gościnę, wędrowiec zobowiązuje się przyprowadzić wkrótce bogatych chrzestnych dla nowo narodzonego syna swego gospodarza. Dziecka do chrztu nie chce
bowiem trzymać bogaty sąsiad Kudriš119, ponieważ Pavel jest u niego zadłużony.
Gdy dzień po odejściu tajemniczego gościa wściekły Kudriš odbiera córce Pavla
złoty krzyżyk na konto długu jej ojca, do wsi wjeżdża cesarski orszak. Władca hojnie nagradza swego gospodarza, zgodnie z mechanizmami bajki powierzając mu
władzę nad całą wsią i odwracając dotychczasowe stosunki biednych i bogatych,
dotrzymuje również obietnicy i staje się ojcem chrzestnym chłopskiego dziecka:
„Císař řekl: toto dítě bude mít jméno moje, protože mu za kmotra stál a to ruský
císař sám” [„Cesarz rzekł: to pacholę będzie mieć moje imię, bowiem mu za kuma
stał rosyjski cesarz sam”].

4.9.6. Władza cesarska a „inne władze” – kondycja
człowieka i obcość w ujęciu metafizycznym
Wymienione typowe postaci występujące w twórczości kramarskiej tworzą porządek świata ludzkiego o najbardziej uniwersalnym charakterze – władca, biedacy
i osoby należące do różnych klas społecznych występują zarówno w tekstach dotyczących realiów czeskich jak i innych krajów czy innych religii. W ramach tych kategorii w pewien sposób uprzywilejowane są osoby z samego dołu i samego szczytu hierarchii – zarówno sieroty, wdowy i żebracy, jak i cesarz znajdują się najbliżej
sacrum, z którego namaszczenia działają w świecie śmiertelników. Ubodzy jako wysłannicy Boga, świętych lub zmarłych, pośredniczący w kontakcie z rzeczywistością nadprzyrodzoną, cesarz zaś (a w mniejszym stopniu kler katolicki – w tekstach
obecny marginalnie, ale zawsze przedstawiany w dobrym świetle) jako osoby konstytuujące boski porządek, przeciw któremu nie należy występować. Chrześcijańska legitymizacja wszelkiej władzy jako pochodzącej od Boga sprawia, że sprzeciw
wobec władcy jest buntem przeciw boskiemu porządkowi (Roux 1998: 227–228).
Jako symbol metafizycznego porządku władca niesie nadludzkie cechy (Sznajderman 1997: 125), ale od stwórcy odróżnia go jednak brak boskich atrybutów – jest
potężny, ale nie wszechmocny, brak mu wszechwiedzy, jest również śmiertelnikiem
jak każdy człowiek. Analogia Bóg-władca działa w obu kierunkach, co pokazuje
119
Interesujące – i świadczące o wzajemnym zapożyczaniu z różnych tekstów kramarskich –
jest tu ponowne wykorzystanie tego samego nazwiska dla bohatera mieszkającego w Rosji. Nazwisko Kudrišek nosili pogański bogacz i jego nawrócony syn z cytowanej w punktach 4.5.2. i 4.5.4.
pieśni J-35/J-1843.

⩶ 243 ⩶

�przedstawiony w kolejnym rozdziale wizerunek odległego Boga: obaj działają w świecie głównie przez pośredników – otwarte interwencje są wyjątkami (dlatego teksty
na ich temat są interesujące), ale w szerszym ujęciu potwierdzają one jedynie regułę.
Porównanie antropolożki Moniki Sznajderman, w myśl którego, jeżeli Bóg jest
królem, cały kosmos widzieć należy jako podległe mu państwo (1997: 126), proponuję rozszerzyć z Boga na wszystkie pozytywne moce sacrum. Wówczas można
stwierdzić, że tak jak niekompetentni pośrednicy sprawiają, że władza dobrego cesarza nie zawsze przynosi dobre skutki, tak człowiek jako „pośrednik” wcielający
w życie objawiony w religii katolickiej boski porządek często działa niekompetentnie i jest winny cierpieniom i krzywdzie na ziemi.
Niezależnie od miejsca zajmowanego w hierarchii społecznej, elementem ludzkiej kondycji jest poczucie niepokoju i braku, na które odpowiedzieć może wyłącznie
kontakt z porządkiem nadprzyrodzonym. Cytowane już we wcześniejszych punktach tego podrozdziału pieśni opisujące postaci wypełniające konkretne role społeczne zawierają wiele wzmianek o trwale związanym z ziemską egzystencją niezaspokojeniu i równości wszystkich ludzi wobec spraw ostatecznych. Druk J-112,
Nová píseň o přehrozném zázraku, jednoho děvčátka, které 200 dní nic nejedlo… jasno stwierdza, że nikt na świecie nie może być zupełnie szczęśliwy: „[…] ale v světě
jak se vidí, žádný nejni spokojený, / sedlák, řemeslník a pán, stavové ba ani král”
[„[…] lecz na świecie jak widać, nikt pełni szczęścia nie ma, / wieśniak, rzemieślnik i pan, możni ani król sam”]. Przypomina to wizję niepełności świata zawartą
w druku J-734, Nábožná píseň pod názvem touha po vlasti nebeské, szukającym ojczyzny człowieka w niebie.
Śmierć widziana jest jako ostateczne wyrównanie statusu wszystkich ludzi, niezależnie od zajmowanej za życia pozycji i wpływów. Jak głosi pierwsza z pieśni zawartych w jednym z najstarszych w przerowskim zbiorze druków, zatytułowanym
Písničky velmi pobožné, kteréž vedou hřišního člověka k pobožnému životu:
Všech věcí smrt nasycení, života činí ztracení
zbaví člověka radosti, psoty, bídy, vší žalosti.
I ten chudáček nemocný, nejsa v světě slavný, vzáctný,
trpí od mocných bezpráví, všeho toho konec zbaví.
[Wszech rzeczy śmierć nasycenie, znaczy życia zatracenie
pozbawi człowieka radości, biedy, nędzy, wszech żałości.
Nawet chory biedaczyna, który w świecie sławy nie ma,
od silnych cierpi bezprawie, wszystkiego go kres pozbawi].
( J-361)

⩶ 244 ⩶

�Podobne wanitatywne obrazy pojawiały się w tekstach wielokrotnie przez kolejne dwa stulecia. Utwór Píseň o živobytí člověka, posługuje się licznymi kontrastami, opisując ludzi różnych profesji i stanów leżących na jednym cmentarzu:
Tento hrob jest živý obraz naši spráchnělivosti,
v něm spočívá král i žebrák, maličký v své velikosti.
[…]
Ten, jenž chléb svůj v slzích smáčel, zbaven jest tam soužení,
tu leží chudý s bohatým, podle sebe složeni.
Nechtěj mít na světě slávu, neb víš, že jsi prach a popel,
přikreje tvůj hrobek tráva, to jest tvůj jistý ortel.
[Grób ten jest obrazem żywnym naszej spróchniałości,
spoczywa w nim król i żebrak, mały w swej wielkości.
[…]
Ten, kto chleb swój łzami zraszał, męki tam nie czuje,
tu leżą biedak z bogaczem, złożeni obok siebie.
Nie goń w świecie za sławą, wiesz wszak, żeś popiół i proch,
grób twój trawa przykryje, oto twój pewny wyrok].
( J-213)

Dla najuboższych śmierć przedstawiana jest jako koniec cierpień w świecie
doczesnym. Widmo czekającego na wszystkich końca służy jako kolejny element
utrwalający zastany ład społeczny, skoro bowiem śmierć zrówna wszystkich, nie
warto walczyć o pozycję za życia. Nie tylko bogactwo, ale także przynależność do
wymienionych grup uprzywilejowanych w kontakcie z sacrum nie wpływają na
ostateczną sytuację śmiertelników, co dobitnie pokazuje Píseň o smrti, všem k rozjímání na světlo vydaná ( J-328/J-1518), przywołując samego papieża, oraz Nová
píseň jenž představuje moc smrti nad jedným každým člověkem ( J-379), w której wymienione zostają dzieci (obraz ten przenieść można na opisane wcześniej sieroty):
Na můj rozkaz pápež římský klade dolu infulu,
císařové a králové kladou z hlavy korunu.
[Na mój rozkaz papież rzymski odłoży swą infułę,
cesarze i królowie z głowy zdejmą koronę].
( J-328, J-1518)
Netrpí papeži, ani císářovi, povolá knížete, zemana hraběte, před sebe.
[…]
Povolá sedláka, pastýře žebráka, i ty malé dítky, jako vonné kvítky, též bére.

⩶ 245 ⩶

�[Nie służy papieżowi, ani cesarzowi, wezwie przed siebie księcia, włościanina, hrabiego.
[…]
Wezwie rolnika, pasterza żebraka, nawet małe dziatki, niby wonne kwiatki, zabierze].
( J-379)

Pocieszeniem, ale i przestrogą dla grzeszników jest informacja, że śmierć stanowi jedynie element wyższego porządku i podlega Bogu, który wszystkich ludzi sądzić będzie według swoich kryteriów niezależnie od ich pozycji i majątku w świecie.
Jedynie Boga jako gwaranta zbawienia wymienia eschatologiczny Zpěv o hrobníkovi:
Na krchově zdám se býti, panovitým vládařem,
nebo mne se podrobíti, musí žebrák s mocnářem,
žádný nemůže se skryti, před smrti a hrobářem.
Tolikeré jsou zde stavy, rozličného umění,
každý doufal dle své hlavy, naleznouti spasení,
žádný je zde nerozsoudí, nežli Bůh sám na nebi.
Lopata mně z ruky padá, obě nohy klesají,
rejč můj farář odevzdává novému hrobníkovi,
ouve! ouve! co se stává, beru svoje skončení.
[Na cmentarzu ja się czuję, panem samowładcą,
bo mnie się musi poddać, żebrak z mocnym monarchą,
nikt się ukryć nie może, przed grabarzem i śmiercią.
Tu ludzie różnych stanów, różnego uzdolnienia,
każdy w swój rozum ufny, sam szukał zbawienia,
nikt ich tu nie osądzi, jeno sam Bóg w niebie.
Łopata z rąk mi wypada, łamią się nogi obie,
motykę moją proboszcz daje nowemu grabarzowi,
biada! biada! cóż się dzieje, znalazłem swój koniec].
( J-1778)

Sama śmierć, obecna w antropomorfizowanej postaci w tekście Píseň přikladná o pyšným mládenci […], deklaruje, że jest jedynie wykonawczynią Bożej woli:
Neb já činím poručenství Boha svrchovaného,
nemysli si že já dělám, co proti vůli jeho,
koho mně Bůh zaznamená, nechť on se kde přesková,
třebas on kraj světa utek, má šipka ho vyhledá.

⩶ 246 ⩶

�[Bowiem czynię poruczenia Boga najwyższego,
nie myśl że robić mogę, coś wbrew woli jego,
kogo mi Bóg wskaże, nawet gdy się skryje,
choćby na kraj świata uciekł, ma strzała go nie minie].
( J-134/J-152)

Wizji Boga, jego udziału w wydarzeniach na świecie, aktywności boskich pośredników i narzędziom metafizycznej sprawiedliwości poświęcony jest ostatni rozdział niniejszej książki.

⩶ 247 ⩶

��porządek
5 Kramarski
wertykalny porządek świata

5.1. Teksty kramarskie o tematyce religijnej –
uwagi ogólne
Jak wspomniano w poprzednich rozdziałach, granica między tekstami świeckimi
a religijnymi drukowanymi w postaci jarmarcznych ulotek jest możliwa do wyznaczenia głównie na podstawie gatunku, a więc funkcji tekstu. Wśród wierszowanych
utworów religijnych, które pojawiają się w drukach kramarskich, da się wyróżnić
dwa zasadnicze typy pieśni, a mianowicie pieśni kontemplacyjno-modlitewne oraz
pieśni narracyjne (Grochowski 2007: 29), w których przypadku granica między
tekstem świeckim a religijnym jest szczególnie płynna. Przyjmując taką klasyfikację,
należy zatem pamiętać, że wszelkie proponowane przez badaczy podziały są prawdopodobnie wtórne wobec sposobu funkcjonowania tekstów w okresie ich popularności1. Choć przewaga jednego z elementów pieśni jest zazwyczaj wyraźna, to
elementy narracyjne bywają obecne w modlitwach, a wstawki modlitewne (prośby o Boże zmiłowanie i zachęty do poprawy moralnej) niemal zawsze pojawiają się
w tekstach narracyjnych jako zamknięcie opisywanej historii. Ponadto niektóre
druki zawierające teksty narracyjne bywają uzupełnione jedno- lub dwustronicową modlitwą dodaną na końcu publikacji. Mając na względzie wymienione kwestie, za podstawowy materiał do analizy uznaję druki narracyjne, ale uwzględniam
w niej również modlitwy, traktując je jako źródło pomocnicze.

1
Świadomość różnic w temacie i formie tekstów przejawiała się niewątpliwie w sposobie ich
prezentacji i reklamy – pieśni religijne nie były śpiewane przy tablicy, ponieważ bardziej rozrywkowe sposoby reklamy były zarezerwowane dla druków świeckich (Beneš 1995: 181). O stosowanym
czasem tematycznym porządkowaniu druków przez odbiorców świadczą również niektóre zachowane špalíčki.

⩶ 249 ⩶

�5.2. Motywacja religijna
w tekstach kramarskich
Światopogląd religijny, oparty na popularnych adaptacjach wiary chrześcijańskiej,
obecny jest niemal we wszystkich tekstach, przynajmniej w formie otwierającej
pieśń inwokacji lub końcowego pouczenia moralnego. W przypadku tekstów narracyjnych, światopogląd religijny i motywacje świeckie idą w parze, wspólnie budując obraz świata oparty zarówno na naukach rzymskiego katolicyzmu (oficjalnych i przenikających z wyższych warstw społeczeństwa szczególnie intensywnie
od czasów rekatolizacji), jak i przeżytkach dawniejszych systemów wierzeniowych.
W przypadku czeskim religijne opisanie świata po rekatolizacji tworzyły nakładające
się na siebie religijność ludowa (zbožnost lidová) i religijność elitarna (zbožnost elit):
Současně se barokní zbožnost obvykle člení s přihlédnutím k prostředí, v němž je
studována, na zbožnost lidovou a zbožnost elit. Ta první, charakteristická pro široké vrstvy nevzdělaného venkovského obyvatelstva, propojovala katolický náboženský život se složkami kosmologicko-přírodního magického systému, které církev
v průběhu staletí akceptovala a začlenila do svých rituálů […].
[Współcześnie religijność barokową dzieli się zazwyczaj z uwagi na środowisko,
w którym jest badana, na religijność ludową i religijność elit. Ta pierwsza, charakterystyczna dla szerokich warstw niewykształconego społeczeństwa wiejskiego, łączyła katolickie życie religijne z elementami kosmologiczno-przyrodniczego systemu magicznego, które Kościół przez stulecia istnienia zaakceptował i włączył do
swoich rytuałów […]].
(Mikulec 2013: 28–29)

Choć ze względu na cenzurę w tekstach raczej nieobecne są treści jawnie
sprzeczne z oficjalnymi naukami Kościoła, elementy dawniejszych wierzeń pozostają obecne w całościowej konstrukcji świata. Konserwatyzm i powielanie ustalonych schematów jest w przypadku druków o tematyce religijnej jeszcze silniejsze
niż w tekstach świeckich (Beneš 1995: 181). Pomimo często rozrywkowo-sensacyjnego ujęcia tematu i komercyjnego charakteru druków z pewnością nie należy
umniejszać ich wpływu na kształtowanie światopoglądu odbiorców. Słowa, które filozof i historyk religii Mircea Eliade odnosi do religijnego folkloru w ogóle,
odnoszą się zatem również do pieśni kramarskiej: „[…] owe mity i legendy z pewnością nie stanowiły tematów filozoficznych ani teologicznych. Ale też nie można powiedzieć, jakoby były one dla nich [odbiorców] jedynie rozrywką służącą do
zabicia czasu. Folklor religijny zawiera zawsze pewną naukę” (Eliade 2017: 190).
⩶ 250 ⩶

�Wykonawca (autor) pieśni i społeczność jej odbiorców należeli do tej samej
grupy społecznej i posiadali te same podstawy światopoglądu. Pieśni posługiwały się zatem wątkami i schematami powszechnie znanymi, odtwarzały i podtrzymywały istniejącą wizję świata, jedynie niekiedy uzupełniając ją o nowe elementy
(zob. Beneš 1995: 181). Wizja świata przedstawiana w tekstach pieśni kramarskich,
a więc również jego „mapa”, rozciąga się w dwóch kierunkach. Całość świata, obejmująca jego trzy poziomy – niebiosa, ziemię i krainy podziemne – zorganizowana jest według hierarchicznie uporządkowanej osi wertykalnej, z Bogiem-Stwórcą
zasiadającym w niebiosach na szczycie hierarchii i przynależnym diabłu piekłem
znajdującym się na jej spodzie. Ten kierunek porządkowania świata przypisany jest
wyraźnie do motywacji religijnej (po części starszej niż chrześcijańska, ale przez
chrześcijaństwo przyjętej i uzupełnionej; por. też trójpoziomowy podział kosmosu w opracowaniach, np. SSiSL I-I 1996: 86–87, Szyjewski 2003: 69–73, Eliade
2017: 62–66). Świat dostępny zwykłemu ludzkiemu poznaniu obejmuje wydarzenia rozgrywające się na środkowym poziomie, jego organizacji można zatem przyglądać się również w płaszczyźnie horyzontalnej2, której opisowi poświęcone były
fragmenty poprzedniego rozdziału pracy.
Teksty kramarskie przekazują opisy interakcji niebios i podziemi ze światem
ludzkim, jednak opisy rzeczywistości tych krain są obecne w bardzo ograniczonym zakresie. Wizje hierofanii nie służą raczej przedstawieniu rzeczywistości pozazmysłowej. Przede wszystkim zamykają one wątki rozgrywające się w realistycznym kontekście. Poza nielicznymi wyjątkami, w pieśniach kramarskich brak opisu
zaświatów, nagrody dla sprawiedliwych w niebie czy kar piekielnych, znanych z innych gatunków twórczości ludowej (przede wszystkim pieśni dziadowskiej lub
pism stricte religijnych; por. Michajłowa 2010: 168–193). Wiedza o pośmiertnym losie bohaterów pieśni przypisywana jest często wyłącznie Bogu, stosunkowo częste jest np. sformułowanie mówiące, że tylko Jezus wie, co się stało z ukaranymi grzesznikami. W przypadku pieśni kramarskich moce niebieskie i piekielne
wkraczają w świat śmiertelników na chwilę, w momencie wymierzenia sprawiedliwości, ukarania zła, dopisania puenty do inaczej nierozwiązanej historii. Porządek
2

Zgodnie z niektórymi tekstami religijnymi również zaświaty można by rozrysować w płaszczyźnie poziomej, tworząc ich szczegółową topografię, umieszczającą w konkretnych miejscach poszczególne elementy niebios i piekła (kręgi piekielne itp.). Zaświaty – w myśl barokowej teologii –
składają się nie tylko z symetrycznie sobie odpowiadających nieba i piekła, ale także z czyśćca i tzw.
limbus puerorum, w którym przebywają dusze nieochrzczonych dzieci (zob. Mikulec 2013: 237).
Także wyobraźnia ludowa precyzuje strukturalny układ niebios i piekła (por. Bartmiński, Niebrzegowska 1999: 199–200). W przypadku tekstów kramarskich dane na ten temat są jednak właściwie
nieobecne i założyć można względną jednorodność przestrzeni pozaziemskich.

⩶ 251 ⩶

�metafizyczny ujawnia się w sytuacjach, które w codziennym życiu skończyłyby się
inaczej, nie zaspokajając potrzeby sprawiedliwości w świecie doczesnym. Wstawiennictwo sił nadprzyrodzonych, jak pokazały już przywoływane w poprzednim rozdziale przykłady, przyczynia się np. do uratowania wdów i sierot czy ukarania chciwych bogaczy i bezlitosnych przestępców.
Jednocześnie zjawiska nadprzyrodzone są w pieśni kramarskiej namacalne
i bardzo konkretne, często pozostawiają po sobie materialne ślady – list z modlitwą, cudowny przedmiot niestworzony ludzką ręką itp. Wyraźnie wskazuje to na
barokowe lub starsze korzenie przytaczanych historii, co odróżnia czeskie pieśni
kramarskie np. od ich polskich odpowiedników, w których nadprzyrodzony charakter zjawiska jest często jedynie zaznaczany przez narratora i sprowadza się zwykle do szczególnie skutecznego działania ziemskiego wymiaru sprawiedliwości
(por. Grochowski 2010: 255–271). Teksty czeskie są znacznie bardziej fantastyczne, a diabły, aniołowie, święci i potwory występują jako realnie obecne w świecie
istoty. Niniejszy rozdział poświęcony będzie opisowi wertykalnego porządku świata pieśni kramarskich. Składają się na niego dwie zasadnicze części: opis aktywnych
i osobowych bytów należących do porządku religijnego – istot świętych – oraz opis
elementów świata o znacznie lub całkowicie ograniczonej sprawczości, sił niebiańskich i piekielnych konstytuujących porządek świata, ale podlegających bytom aktywnym i obdarzonym sprawczością (elementy porządku świata i przynależne im
zjawiska – niebiosa, ziemia i podziemie – ale również byty osobowe o niższym statusie, aniołowie i diabły, pełniące przede wszystkim rolę wykonawców Bożej woli
i poleceń istot świętych).

5.3. Bóg chrześcijański
Dogmat o trójjedynej istocie Boga, nieobecny w księgach Pisma Świętego w przyjętej przez współczesne kościoły postaci, ale oparty na interpretacji biblijnych
przesłanek, stanowi jedno z głównych założeń chrześcijaństwa. Zagadnieniu wzajemnych relacji trzech osób boskich poświęcone zostały setki stron teologicznych
traktatów, kwestia ta pozostaje jednak jednym z najmniej intuicyjnych elementów
religii katolickiej:
Existence jednoho Boha ve třech osobách byla stejně jako ve starší době i v barokní zbožnosti vnímaná jakožto velké a lidským rozumem prakticky nepochopitelné tajemství.

⩶ 252 ⩶

�[Istnienie jednego Boga w trzech osobach było, tak samo jak w dawniejszych czasach, również przez barokową religię przedstawiane jako ogromna i właściwie niepojęta dla ludzkiego rozumu tajemnica].
(Mikulec 2013: 33)

Nic więc dziwnego, że sensualistyczna, nakierowana na konkret ludowa religijność z trudem przyswoiła sobie ten dogmat, co podkreślają m.in. autorzy encyklopedii kultury ludowej Czech, Moraw i Śląska: „Definice dogmatu byla přijata na koncilu v Konstantinopoli 381; jeho obsah však pro široké vrstvy věřících
zůstával dlouho obtížně pochopitelný” [„Definicja dogmatu była przyjęta przez
sobór w Konstantynopolu w 381 r.; jego treść pozostawała jednak przez długi czas
trudno zrozumiała dla szerokich warstw wiernych”] (NEČMS 2007: 620; zob. Mianecki 2010: 60). Ludowe wizerunki Trójcy Świętej nierzadko odwoływały się do
niekanonicznych przedstawień i wątków, sięgających być może głęboko do jeszcze pogańskiego imaginarium (np. wielotwarzowe lub wielogłowe wyobrażenia
bóstw; por. Štajnochr 2005: 15–20). Nurt oficjalnego katolicyzmu kontrreformacyjnego stawiał Trójcę Świętą na samym szczycie hierarchii kultów, jako najwyższą
niebiańską instancję przywoływaną w sytuacjach największego zagrożenia. Przykładem mogą być obecne w wielu miastach (w tym Ołomuńcu, duchowej stolicy
Moraw) kolumny wotywne poświęcone Świętej Trójcy. Barokowe tradycje religijne mogły zarazem wprowadzać wśród wiernych pewne zamieszanie co do składu
Trójcy, promując koncepcję Trójcy ziemskiej (Dzieciątko Jezus, Maryja i św. Józef )
jako odbicie Trójcy niebiańskiej (Štajnochr 2005: 63–66, Royt 2007: 175). Kulty
związane z Trójcą Świętą były ponadto uniwersalne dla katolików i protestantów,
więc ich popularyzacja nie wiązała się z utwierdzaniem kontrreformacyjnej tożsamości i jako takie nie miały one propagandowej wagi podobnej do kultów maryjnych czy tych związanych z Najświętszym Sakramentem (Mikulec 2013: 36). Biorąc
pod uwagę wszystkie te czynniki, analizę wertykalnej struktury świata twórczości
kramarskiej warto rozpocząć od przyjrzenia się obrazowi Trójcy Świętej i poszczególnych osób do niej należących: Boga Ojca, Syna-Chrystusa i Ducha Świętego.

5.3.1. Trójca Święta
W przypadku druków kramarskich trudno odnaleźć pojęcie Trójcy Świętej poza tekstami modlitewno-kontemplacyjnymi. W analizowanym materiale czeskie określenie
Svatá Trojice pojawia się zaledwie w kilku tekstach narracyjnych. Zazwyczaj nie precyzują one jednak, jaka jest jej rola ani kto do niej należy, choć w kontrreformacyjnej
⩶ 253 ⩶

�teologii każda z osób boskich dysponowała rozdzielnymi kompetencjami i sposobami działania, których zakres w ówczesnej interpretacji przedstawić można za Jiřím
Mikulcem następująco: „Bůh Otec je »stvořitel všech věcí«, Syn Kristus »vykupitel lidského pokolení« a Duch svatý »posvětitel a řiditel církve« [„Bóg Ojciec jest
»stworzycielem wszech rzeczy«, Syn Chrystus »odkupicielem pokolenia człowieczego« a Duch święty »uświęca i prowadzi kościół«”] (Mikulec 2013: 33). Wydaje
się, że niektóre terminy religijne funkcjonowały w kramarskiej pobożności po części jak pojęcia z innego kręgu kulturowego, przeniesione z katechizmów i kościelnych kazań bez refleksji nad ich znaczeniem. Spośród niezwykle bogatego świata
barokowych kultów związanych z konkretnymi osobami Trójcy Świętej (Mikulec
2013: 37–42) w analizowanych tekstach obecne są przede wszystkim informacje
o cudownej mocy Najświętszego Sakramentu jako ciała Chrystusa, a więc uwaga
poświęcona jest temu aspektowi religii katolickiej, który dystansuje ją od innych
odłamów chrześcijaństwa. Jako wezwanie modlitewne wielokrotnie przypominany jest także kult pięciu ran Chrystusa.
Przykłady przywołania terminu svatá Trojice/Trójca Święta w badanym korpusie przynosi m.in. Píseň pravdivá o ukrutnosti turecké ( J-137/J-989/J-1035/J-1319),
która stawia Trójcę w opozycji do Mahometa (opisywanego jako bóg Turków), podkreślając prawdziwość tylko jednego z systemów religijnych słowami „Svatá Trojice Bůh pravý, s tímť my se budem radovat” [„Święta Trójca Bóg prawdziwy, z nim
się będziem radowali”]. W innych tekstach: J-1009/J-2112: Nová píseň o pravdivém příběhu, který se stal na hranicích prajských […], J-1237: Vroucná píseň ke ctí
a chvále Panně Marii za odvracení nakazlivé nemoce, i J-2188 Nová zpráva o podivném příběhu, který se stal w tureckém položení […], Trójca Święta wspominana jest
w zawołaniach modlitewnych „slituj se svatá Trojice” [„zmiłuj się Święta Trójco”]
( J-2188), „v třech osobách nerozdilná a svatá Trojice / račte při nás pevně stati v poslední hodince” [„w trzech osobach nierozłączna i Święta Trójco / raczcie przy nas
pewnie stać w ostatniej godzinie”] ( J-1237), oraz w wezwaniu do pobożności „věřte
všecky též (v) svatou Trojici” [„wierzcie wszyscy i w Trójcę Świętą”] ( J-1009/J-2112).
Znacznie częściej niż całość Trójcy, niemal w każdym z analizowanych utworów, przywoływane są natomiast osoby Boga Ojca i Chrystusa, nierzadko trudno
od siebie odróżnialne. Takie połączenie wiąże się zapewne z zasadami religijnymi
dotyczącymi przedstawiania poszczególnych osób boskich, związanych z ich popularnymi wyobrażeniami. Bóg Ojciec w Biblii pojawia się wyłącznie symbolicznie i bezcieleśnie jako płonący krzew, głos z niebios itp. (Royt 2007: 170), a zatem
człowiek nie ma z nim bezpośredniego kontaktu. Jego istoty nie da się opisać, pozostaje „wielki i nieznany” (Lurker 2011: 455). Duch Święty nie tylko nie pojawia
⩶ 254 ⩶

�się pod ludzką postacią (w Piśmie Świętym jego obecność oznaczają płomienie lub
biała gołębica), ale jego antropomorficzne przedstawienia były w katolicyzmie zakazane papieskim dekretem (Royt 2007: 177). Jako najbardziej abstrakcyjny Duch
Święty właściwie nie pojawia się w większości zjawisk z kręgu środkowoeuropejskiej kultury ludowej, z wyjątkiem niektórych przedstawień plastycznych i zaklęć
(Zowczak 2013: 70). Od tej zasady nie odbiegają również teksty większości druków kramarskich, w których pojęcie Duch Svatý, jeśli w ogóle obecne, pojawia się
w parafrazach wezwania modlitewnego „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, ale
nie jest on widziany jako aktywny podmiot.
Ponieważ jedyną spośród osób boskich bezpośrednio i cieleśnie obecną w ludzkim świecie był Chrystus, to głównie jego przedstawienia oddziaływały na wyobraźnię i mogły łatwo dominować nad pozostałymi bytami Trójcy. Wyjątkowe na tym
tle są pojedyncze utwory modlitewne (np. J-836, w którym każdej z osób Trójcy
poświęcona jest osobna zwrotka-apostrofa3) i dydaktyczne, jak Mravná píseň všem
ctnostným novo-manželům k potěšení vydaná ( J-283/J-308/J-911/J-2223). W tej
przeznaczonej dla nowożeńców pieśni przywołane są wszystkie osoby Trójcy (określanej jako rozkošná Svatá Trojice), przedstawione jako uczestnicy wesela Adama
i Ewy. Ojciec, Syn i Duch Święty pełnią na nim każdy inną rolę – „Za družbu byl
Bůh Otec sám, knězem jeho byl Kristus Pán, Duch Svatý rukojmě” [„Za drużbę
był sam Bóg Ojciec, księdzem jego Chrystus Pan, Duch Święty poręczał”], i w tym
charakterze uczestniczyć mają w każdym małżeństwie jako jego opiekunowie. Tekst
identyfikuje także Boga-Ojca jako Stwórcę wszechrzeczy (Bůh Stvořitel), a Ducha
Świętego jako osobę Trójcy, której udział umożliwia ziemskie wcielenie Syna –
„Kristus Pán […] počat jest z Ducha Svatého” [„Chrystus Pan […] począł się z Ducha Świętego”].

5.3.2. Pan Bůh
Ze względu na wspomniane powyżej niejasności terminologiczne dotyczące Trójcy
Świętej, najwyższa istota świata pieśni kramarskiej – nominalnie Bóg chrześcijański – nazywana jest zazwyczaj podstawowym czeskim określeniem Bůh, często dopełnianym stałym epitetem všemohoucí – ‘wszechmogący’ ( J-22/J-23/J-25/J-78/
J-1034, J-105, J-135, J-1009/J-2112, J-1237, J-1397, J-1401), rzadziej milý – ‘miły’
( J-26, J-105), nejmilejší – ‘najmilszy’ ( J-75/J-96/J-942/J-1321/J-2116), dobrotivý –
3
Druk, choć niedatowany, pochodzi prawdopodobnie z XVIII w. (lata 60.?) i zawiera tekst
napisany bez wątpienia przez osobę o dobrej znajomości nauk kościelnych. Świadczy o tym wyjątkowe w całym korpusie określanie Boga hebrajskim imieniem Sabaoth, „Pan Zastępów”.

⩶ 255 ⩶

�‘dobrotliwy’ ( J-60), převeliký – ‘przeogromny’ ( J-2505) i nebeský – ‘niebiański’
( J-1315), które nie precyzują jednak jego pozycji w obrębie Trójcy. Obok szeregu pozytywnie wartościowanych epitetów, Bóg jako surowy sędzia bywa również
określany przymiotnikiem rozhněvaný – ‘rozgniewany’ ( J-194, J-1237, J-1567).
Najczęściej określenie Pan Bůh może odnosić się zarówno do Boga Ojca, jak
i do Chrystusa (por. niejasny stosunek Jezusa i Boga Ojca w narracjach folklorystycznych, kiedy stosowane jest określenie Pan Bóg, Zowczak 2013: 63), postaci te
mogą występować wymiennie, bądź nie jest określane, o którą z nich chodzi w tekście (Zowczak 2013: 65). Zasadniczo możliwe i obecne w tekstach są trzy sposoby przedstawiania relacji między Ojcem i Synem:
1. Nieokreślone zlanie się tych postaci w jedną, określaną pojęciem Pan Bůh –
najbliższe ludowemu podejściu niepróbującemu przyswoić trynitarnej koncepcji. Tak konstruowane pojęcie Boga bliższe jest wówczas raczej Bogu-Ojcu
(w tekstach występują także określenia takie jak Otec ( J-1315), Otec Nebeský
( J-138/J-615/J-934/J-1581/J-2404) i Tatíček ( J-1397) czy Tatíček Nebeský
( J-296/J-595/J-650/J-1306).
2. Wyraźne utożsamienie Ojca z Synem, np. poprzez synonimiczne stosowanie
słów Ježíš i Bůh w tym samym zdaniu czy strofie pieśni, co w tekstach występuje stosunkowo rzadko, np. w pieśni J-26: „Pane Kriste Ježíši […], cos nám
Bože z nebe slíbil” [„Panie Jezu Chryste […], coś obiecał Boże z nieba”], albo
J-74: „O Pane Ježíši! […] Bože na vysosti” [„O Panie Jezu! […] Boże na wysokościach”]. W przypadku tekstów opisujących boskie decyzje i wybory zazwyczaj następuje utożsamienie Chrystusa z Bogiem Ojcem, a bóstwo przedstawione zostaje jako surowy władca karzący grzeszników.
3. Wyraźne przeciwstawienie Ojca i Syna poprzez przypisanie im konkretnych,
oddzielnych sfer działania i kompetencji. Do tej grupy należą przede wszystkim teksty odwołujące się do ludzkiego życia Chrystusa na ziemi lub jego wędrówek incognito, którym poświęcony jest oddzielny podpunkt. Rozróżnienie
Ojca i Syna wyraźnie widoczne jest ponadto w nielicznych tekstach akcentujących synostwo Chrystusa i jego mediacyjny charakter między ludźmi a Stwórcą, np. określeniami synáček Boží ( J-69, J-88), „Bože Otče z Nebe […], Syn tvůj
jednorozený” [„Boże Ojcze z Nieba […], Syn twój jednorodzony”] ( J-352),
Jednorozený Syn Jeho (Boha) ( J-1185). Interesujące na tym tle jest sformułowanie użyte w tekście J-2499: „Já Ježíš Kristus, syn Boha živého a pravý otec váš”
[„Ja Jezus Chrystus, syn Boga żywego i prawdziwy ojciec wasz”], które jednocześnie rozróżnia Ojca i Syna jako odrębne osoby, ale to Chrystusowi przypisuje ojcostwo nad ludzkością.
⩶ 256 ⩶

�Stosunkowo rzadkie, ale interesujące jako ukazanie teologicznych założeń, są
ponadto teksty zrównujące Boga i osobę Chrystusa z materialnie obecnym podczas
opisywanych wydarzeń Najświętszym Sakramentem. W druku J-712 hostia określona jest słowami Pán Bůh, podobnie w pieśni J-1004/J-1249/ J-1567/J-1804/
J-2224/J-2778 w odniesieniu do księdza odwiedzającego umierających z wiatykiem
użyte są sformułowania, takie jak: „kněz s Pánem Bohem šel” [„ksiądz z Panem Bogiem szedł”] czy „zde Pána Boha nemám” [„tu Pana Boga nie mam”].

5.3.3. Wędrówki Chrystusa po świecie
Postać Jezusa jako wyraźnie odrębna od Boga Ojca występuje przede wszystkim
w tekstach opowiadających o jego ziemskim życiu, dotyczących narodzin i dzieciństwa Chrystusa (np. ucieczka do Egiptu, J-244) oraz jego męki i zmartwychwstania (np. droga krzyżowa, J-325, J-350/J-814). Zgadza się to z ogólną obserwacją dotyczącą „biblii ludowej” o wątkach i sytuacjach pozwalających odróżnić
obecnego na ziemi Chrystusa, syna Maryi, od niebiańskiego i odległego Boga Ojca
(por. Zowczak 2013: 65–66). Ponieważ teksty te dotyczą konkretnego krótkiego
okresu należącego do przeszłości, nie zaś obecnego sposobu interakcji Chrystusa
ze światem, zostaną ponownie przywołane w punkcie poświęconym narracjom historycznym o życiu świętych (5.4.2.).
Kilka przykładów operuje ponadto schematem znanym z tradycyjnych opowieści ludowych, według którego wędrujący po świecie żebrak, niepozorny starzec, to
w rzeczywistości zamaskowany Chrystus, który osobiście przygląda się życiu ludzi
i interweniuje, pomagając potrzebującym lub karcąc grzeszników4. Pierwszy z takich tekstów, dokładniej opisywany w punktach dotyczących obcowania z zaświatami (5.7.4.) i zwierzęcych istot demonicznych (5.6.3.), to Píseň nová a pravdivá, co
se stalo w Uherské Zemi blíž Prešpurku w jedné vsi hospodyni […] ( J-153), w której
proszący o jałmużnę wędrowiec-Chrystus zostaje zlekceważony przez chciwą gospodynię, za co spadają na nią nadprzyrodzone kary. Inna z pieśni, J-1092/J-2348
z 1847 r., zatytułowana Pravdivá píseň o velkém zázraku5, opowiada o klęsce głodu
panującej we Włoszech i losach biednej wdowy, umierającej z powodu ciężkiej choroby. Najstarsza z jej trzech córek wyrusza do lasu szukać korzonków do zjedzenia,
4

Nieznane są natomiast typowe dla bajek ludowych narracje ajtiologiczne, w których wędrującemu w ludzkiej postaci Stwórcy (niedookreślonemu „Panu Bogu” lub Chrystusowi) towarzyszy
postać trickstera, odgrywana przez diabła lub św. Piotra.
5
Ten sam tekst w nowszym wydaniu (prawdopodobnie z lat 60. XIX w.), znany z druku J-1119,
umieszcza wydarzenia w okolicy Raciborza. Poza jednym zmienionym wersem, historia jest identyczna.

⩶ 257 ⩶

�po drodze zatrzymuje się przed kaplicą i modli do pięciu ran Chrystusa. Wówczas
na jej drodze pojawia się kulawy starzec, który pozdrowiony wręcza dziecku chleb
i kartkę z modlitwą: „Když tak naříkala, osmi letá panna, / viděla stařečka sem z daleka kráčí s dvouma berličkama” [„Gdy tak rozpaczała, ośmioletnia panna, / ujrzała staruszka co z daleka idzie o dwóch kulach”]. Spożycie chleba cudownie uzdrawia chorą matkę, a dziewczynka uświadamia sobie, kogo tak naprawdę spotkała na
swej drodze: „Ach to nebyl stařec, to byl sám Kristus Pán, / on mně tu modlitbu
i chlebiček sám do ruky podal” [„Ach to nie był starzec, lecz sam Chrystus Pan, /
on mi tę modlitewkę i chlebuś sam do ręki dał”].
Ostatnim przykładem historii opisujących obecność Chrystusa w świecie po
przedstawionym w Piśmie Świętym okresie jego ziemskiego życia, jest znany już
w połowie XVIII w. druk Píseň historická o jedné bohabojne dceři v Uhřích městě
Várdajnu zrozené ( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110). Zawiera on historię pobożnej dziewczyny, która zostaje uratowana przed niechcianym małżeństwem przez cudowną interwencję Chrystusa i przenosi się wraz z nim do ziemskiego raju (zob. poświęcony temu miejscu punkt 5.7.3.).

5.3.4. Metla Páně
Świat pieśni kramarskich jest przesycony cudownością i nadprzyrodzonymi zjawiskami. Teksty nie podają w wątpliwość obecności osobowego Boga, tożsamego
z Bogiem religii katolickiej. Jednocześnie rzeczywistość jarmarcznych narracji jest
bliska światu, jakiego doświadczali ich autorzy i odbiorcy – brutalna i niesprawiedliwa, a cierpienia dotykają w nim także osób niewinnych i niezasługujących na
swój los. Utwory folklorystyczne nie kwestionują zazwyczaj sensowności rzeczywistości, a zatem również teksty kramarskie musiały w jakiś sposób odpowiadać na
pozorną sprzeczność między aktywną obecnością w świecie sił sprzyjających człowiekowi a brakiem zabezpieczenia przed złem (por. Mianecki 2010: 121). Sposób
interpretowania tej pozornej sprzeczności nazwać można za Eliadem (2017: 245)
„negatywną teofanią”, gdy obok cudów o stricte religijnej naturze (np. objawień),
dowodem aktywności Bożej w świecie pozostają przede wszystkim wydarzenia historyczne o dramatycznym charakterze: wojny, epidemie i klęski żywiołowe.
Wewnętrzna logika świata tekstów pieśni kramarskich stanowi odpowiedź na
uniwersalne pytanie o pochodzenie zła. Bóg jest w tym systemie gwarancją ładu
i ostateczną przyczyną istnienia świata. Jednocześnie pozostaje siłą stosunkowo pasywną, to znaczy nie angażuje się w działalność człowieka osobiście, ale poprzez
aktywnych pośredników lub siły natury – podlegające mu elementy porządku me⩶ 258 ⩶

�tafizycznego świata. Kramarska teodycea widziała w cierpieniu spotykającym człowieka przede wszystkim narzędzie dyscyplinowania stworzenia przez Stwórcę. W ludowym obrazie boskiej kary nie ma zatem nienawiści, ale bezwzględna potrzeba
utrzymania hierarchii i ustanowionego u zarania dziejów porządku (por. Mianecki
2010: 66). Metafizyczny porządek świata z surowym i karzącym Bogiem pozwalał
widzieć w złu naturalnym – wydarzeniach takich jak epidemie, klęski żywiołowe
i wypadki – narzędzie jego władzy i odpowiedź na postępowanie śmiertelników.
Potwierdzające to cytaty odnajdujemy w wielu pieśniach dotyczących klęsk żywiołowych, np. Píseň o hrozné povodni, […]:
Bůh sám, dobrota nesmírná, který všecko v své moci má,
promění vše v okamžení, jak se jeho vůli líbí.
Svou božskou moc ukazuje, že nás přísně trestat může,
pro nemravosti nás tresce, Bůh se na nás dívat nechce.
[Bóg sam, dobroć niezmierzona, który wszystko ma w swej mocy,
wszystko zmieni w okamgnieniu, by służyło jego woli.
Swą boską moc ukazuje, nas surowo karać może,
karze nas za nieprawość, Bóg już na nas nie chce patrzeć].
( J-190)

Taka próba wyjaśnienia niezawinionego cierpienia nadawała mu sens i ujawniała przyczynę, a niedole doświadczane przez odbiorców pieśni kramarskiej w ich
własnym życiu stawały się bardziej znośne, gdy włączane były w pewien porządek
świata (por. Eliade 2017: 240). Tym samym pomimo istnienia w ramach tego światopoglądu koncepcji osobowego zła (Szatana i diabłów), odpowiedzialnością za zło
naturalne obarczony jest sam Bóg (por. Rożek 1993: 15). Akty te stanowią jednak
próbę dyscyplinowania ludzkości i jako takie mogą być oceniane pozytywnie, gdy
za cenę krzywdy jednostek skłaniają ogół do poprawy. Człowiek odpowiada natomiast za obecne na świecie zło moralne, popełniając je czasem z powodu własnej
niedoskonałej natury, a czasem za namową diabła (por. punkt 5.6.2.).
Klęski i cierpienia, jakie spadają na ludzkość, nie są więc wynikiem Bożego zaniedbania czy opuszczenia świata przez Stwórcę, ale efektem jego planów i jako takie
mają nieznaną człowiekowi wartość. Stosunek Stwórcy do swojego stworzenia dobrze oddają słowa obecne w pieśni nowiniarskiej Žalostný příběh, který se stal skrze
velikou povodeň w cís. král. městě Vidně ( J-130): „Třeba že na vás dopustí, Však vás
nikdý neopustí” [„Może na was dopuści, Ale nigdy was nie opuści”]. Podobne sformułowania operujące rymowanym kontrastem dopustí – neopustí (Bóg ‘dopuści’
⩶ 259 ⩶

�zło, ale ‘nie opuści’ człowieka) są również częste w pieśniach religijnych, np. poularnym utworze o incipicie „Vesel se dcero sionská…” [„Wesel się córko syjońska…”]
( J-1395/J-1970/J-2075), głoszącym znaną już z utworów opisujących ład społeczny naukę, że cierpienia i próby stanowią tak naprawdę znak Bożej miłości:
Jestli na tě Bůh dopustí na světě jakou starost,
nikdy tebe neopustí, vymaže tvou nepravost,
nebo čím větší soužení, tim blíž jest Bůh u tebe,
jen poznej dcero sionská ouzkou cestu do Nebe.
[Jeśli Bóg na cię ześle w świecie jakieś strapienia,
nigdy cię nie opuści, zmaże twe przewinienia,
bo im większa udręka, tym bliżej Bóg jest ciebie,
pamiętaj córo syjońska ścieżka ta kończy się w Niebie].
( J-1395/J-1970/J-2075)

Niezwykle częste jest w narracjach kramarskich pojęcie „miotły bożej”. Wizja
świata druków kramarskich przesycona jest widmem rychłej kary Bożej, która spaść
może w każdej chwili w postaci moru, wojny lub głodu. Charakterystyczne, że Boża
ingerencja w świat zazwyczaj odbywa się niebezpośrednio, bez oznak cudowności,
a za pomocą sił natury. Przykładów dostarczają teksty, takie jak pieśń o epidemii
Truchlivý příběh o velikém povětří:
Bůh Otec náš všemohoucí jest se rozhněval,
po zahradách a po lesích moc škod nadělal,
Božský trest ukázaný by sme se polepšili,
ach křesťane roztomilý, čiňme pokání.
[Bóg nasz Ojciec wszechmogący okrutnie się rozgniewał,
po ogrodach i po lasach szkód wiele uczynił,
Boską karę oglądamy byśmy się poprawili,
ach mili chrześcijanie, pokutę czyńmy].
( J-1315)

Przestroga przed konsekwencjami grzechu w pieśni pojawia się również w utworze Píseň o velkém zázraku který se stal w švabskej zemi blíž města Tittenhamu:
Jistě na nas Pán Bůh hroznou metlu sešle
prosme Krista Ježíše, též Pannu Marii […]
aby Bůh odvrátil hlad, mor, též i vojnu […].

⩶ 260 ⩶

�[Na pewno Pan Bóg na nas groźną miotłę ześle
prośmy Jezusa Chrystusa, oraz Pannę Marię […]
aby Bóg odwrócił głód, mór oraz wojnę […]].
( J-74)

Również boską wolą tłumaczony jest nieurodzaj w pieśni Píseň o pronásledování katolíků v Turcích:
Bůh divy činí […]
dopustil Bůh slunce parné,
zem užitky zmařila.

[Bóg cuda czyni […]
spuścił Bóg słońce parne,
ziemia pożytek straciła].
( J-57)

Znacznie rzadziej pojawiają się jednoznacznie cudowne interwencje, choć
i w takich przypadkach narzędziem kary stają się siły przyrody, nie zaś osobista interwencja istoty świętej, jak w pieśni Opravdivý příběh který se stal v Vlaské zemi
i jej wariantach ( J-22/J-23/J-25/J-78/J-1034), w której zapadnięcie się grzesznika
w ziemię opisane jest słowami: „Bůh Všemohoucí, strestal toho syna” [„Bóg Wszechmogący, pokarał tego syna”].

5.3.5. Podsumowanie
Poszczególne osoby Trójcy Świętej pojawiają się w tekstach kramarskich z różną
częstotliwością i przedstawiane są w odmienny sposób. Chrystus, choć zazwyczaj
bywa ukazywany jako równoważny z Ojcem surowy prawodawca, karzący ludzkość
za jej grzechy, ma też w pieśniach kramarskich łagodniejszą, ludzką twarz, która
w najbardziej folklorystycznej wersji przekłada się na ludowy wątek jego wędrówek
po świecie. W takich wypadkach rolę surowego i niedostępnego absolutu odgrywa
Bóg Ojciec, Chrystus zaś jako bliski człowiekowi staje się jednym z pośredników,
proszących u Ojca o łaskę dla ludzkości, podobnie jak Maryja i pozostali święci.
Bóg Ojciec natomiast zawsze jest figurą surowego i karzącego starotestamentowego władcy. Duch Święty – osoba Trójcy Świętej najtrudniejsza do zidentyfikowania i umieszczenia w schemacie świata – w narracyjnych tekstach kramarskich jest
właściwie zupełnie nieobecny. Także teksty modlitewne nie posługują się tym pojęciem często, zazwyczaj jedynie w kontekście dziewiczego poczęcia Chrystusa.
Teksty kramarskie niemal nigdy nie posługują się charakterystycznym dla
chrześcijaństwa konceptem Bożego miłosierdzia, a obok pozytywnie nacechowanych epitetów, Bóg bywa też określany jako gniewny. W takim ujęciu pełna władza
⩶ 261 ⩶

�nad światem, w tym nad dziejącym się na nim złem, stanowi dowód Bożej potęgi
i chwały, co bezpośrednio stwierdza np. Nová píseň o kroji neslušném z druku J-103,
słowami: „Máme Boha mocného, pochází dobré i zlé od něho” [„Mamy Boga potężnego, dobre i złe pochodzi od niego”]. Przypadki przebłagania Stwórcy wydają
się wyłącznie efektem próśb potężnych orędowników (święci, Maryja i sam Chrystus), nie zaś decyzją wynikającą z charakteru samej istoty boskiej, która jednak na
poziomie deklaracji pozostaje absolutnym sprawcą wszystkiego, co dzieje się na
świecie: „v Boha doufajme, onť mor odvrátí, onť co nechce, to se nestane” [„Bogu
ufajmy, on mór odwróci, czego on nie chce, to się nie stanie”] ( J-135).

5.4. Pośrednicy: Maryja i święci
Kult świętych oraz stanowiący jego szczególną część kult maryjny odgrywały istotną
rolę w kontrreformacyjnym katolicyzmie, także w jego ludowym wydaniu. Stanowiły wyraźny i jednoznaczny wyznacznik przynależności do Kościoła rzymskiego
w opozycji do kościołów protestanckich, uznających cześć oddawaną pośrednikom między Bogiem a człowiekiem za nieuzasadnioną przez Pismo Święte i bałwochwalczą. W tradycji katolickiej bliskość i namacalność była istotna dla przybliżenia człowiekowi odległego i niepojmowalnego trójjedynego Boga chrześcijaństwa,
w kontrreformacyjnej teologii przedstawianego jako surowy i karzący Stwórca.
Postacie kobiecych świętych, zwłaszcza Maryi, a w mniejszym stopniu św. Anny,
wprowadzały ponadto żeński element do wyraźnie męskiej i patriarchalnej religii
(por. Mikulec 2013: 31).
Poszczególne żywoty świętych, ich kompetencje oraz związane z ich kultem
obrzędy i zwyczaje miały synkretyczny charakter, nierzadko łącząc elementy oficjalnego kultu, przekazy apokryficzne nieuznawane przez zwierzchność kościelną oraz
tradycje przedchrześcijańskie6. W kulturze ludowej kult świętych stanowił swego
rodzaju automatyczny system zabezpieczający przez nieszczęściem – święty, który
był czczony i szanowany zapewniał swoje wstawiennictwo przed Bożym tronem
i stawał się patronem danej osoby, miejscowości czy grupy zawodowej:
Svatí představovali pojítko mezi lidmi a Bohem, u něhož plnili přímluvnou roli,
věřící se na ně obraceli jako na prostředníky, kteří jejich prosby Bohu předají a svou
přímluvou je podpoří.

6

Powszechnie uznanym faktem jest utożsamienie konkretnych istot z pogańskiego panteonu
Słowian z postaciami biblijnymi i świętymi (Moszyński 1967: 707–710).

⩶ 262 ⩶

�[Święci stanowili łącznik między ludźmi a Bogiem, przed którym pełnili rolę orędowników, wierni zwracali się do nich jako pośredników, którzy przekazują ich
prośby Bogu i wspierają je swoim orędownictwem].
(Mikulec 2013: 69)

5.4.1. Święci w tradycji Kościoła
Chociaż kult chrześcijańskich męczenników rozwijał się już w IV w., przez pierwsze stulecia naszej ery nie był on zorganizowany i uporządkowany w znany dziś sposób. Współczesny kult świętych ma swoje korzenie w średniowieczu, a dzisiejsze
rozumienie terminów święty i błogosławiony sięgają XII w., od kiedy możliwość
kanonizacji i beatyfikacji została przyznana wyłącznie Rzymowi (Kosowska 1985:
63–64). Dydaktyczne przekazy o życiu świętych pełne fantastycznych elementów
znane były jednak już wcześniej. Ich elementy mają związek z rozwojem apokryfów biblijnych, które po ustaleniu na przełomie II i III w. oficjalnego kanonu Pisma
Świętego zaczęły funkcjonować własnym życiem w nieoficjalnym, choć często niezakazanym przekazie (tamże: 65). Uzupełniały one przekaz czterech ewangelii Nowego Testamentu o historie dzieciństwa Maryi i Jezusa, proroctwa, listy apostolskie
i interpretacje świętych ksiąg. Legendy religijne powstające długo po opisywanych
wydarzeniach, pomimo krytycznego stosunku elit Kościoła, zdobywały popularność jako sensacyjne i emocjonujące opowieści dla ludu:
Często pozbawione większych wartości literackich, ze względu na rażąco fikcyjny
charakter wzbudzały niejednokrotnie sprzeciw oficjalnych władz kościelnych. Ganione za nieprawdziwość, brak logiki i nieuzasadnione poszerzanie repertuaru cudów, znajdowały żywy oddźwięk w plebejskich kręgach wiernych.
(Kosowska 1985: 66)

W tekstach legendowych wyróżniano rozmaite kategorie świętych (Kosowska
1985: 69–70). W barokowym katolicyzmie dwie główne kategorie świętych to wyznawcy (confessores) – święci zmarli śmiercią naturalną i męczennicy (martyres) –
święci zamordowani za wiarę (Mikulec 2013: 69). W poniższej analizie wizerunki
świętych pogrupowane zostały według sposobu ich obecności w opowiadanej historii, nie według konkretnych imion świętych lub formalnych grup, do których
można ich zaliczyć7. Interesujące może być jednak również zbadanie frekwencji
7

Tym bardziej że w przypadku życiorysów świętych w ich popularnych adaptacjach te same
schematy są często stosowane w odniesieniu do różnych postaci (Żabski 1993: 57–60).

⩶ 263 ⩶

�występowania poszczególnych postaci oraz zastanowienie się na ile kult świętych
stanowił przejaw katolickiego uniwersalizmu i internacjonalizmu (w którym dowolny święty był wzorem dla wszystkich katolików), a na ile był powiązany z lokalną tożsamością i patriotyzmem (por. Beneš 1995: 181–182). Kolejnym faktem
wartym uwagi jest niejednorodny stosunek do poszczególnych postaci, być może
zauważalny w tekstach, ponieważ – jak stwierdza etnolog Jan Vít Trčka (1995) –
w kulturze ludowej nie każdy święty może działać w ten sam sposób. Niektóre postacie służą jako przykłady życia, inne pełnią rolę „usługową” w konkretnych sytuacjach, jeszcze inne występują w ludowych narracjach jako sąsiedzi wędrujący po
okolicy (por. Żabski 1993: 60–61). By w dalszej części pracy uwzględnić wymienione zastrzeżenia, przed szczegółowym opisem roli świętych w narracjach kramarskich krótko opisane zostaną podstawowe grupy bohaterów z tej kategorii, jakich
spotkać można w tekstach pieśniowych.
Postaci świętych obecnych w drukach kramarskich można przyporządkować
do trzech typów – są to patroni lokalni (czescy i morawscy), święci popularni w tradycji ludowej (patroni rzemiosł i opiekunowie chroniący przed konkretnymi zagrożeniami) i święci kontrreformacyjni (zwłaszcza związani z jezuitami, oficjalnie
propagowani przez Kościół). Spośród bohaterów „Czeskiego Nieba” – urodzonych
lub działających na ziemiach czeskich, a przez późniejszy kult na stałe związanych
z czeską państwowością (Wacława, Wojciecha, Ludmiły, Prokopa, Cyryla i Metodego czy Jana Nepomucena) – bez wątpienia najczęściej przywoływany jest św. Jan
Nepomucen (choć konkretna identyfikacja może być w jego przypadku kłopotliwa;
zob. przypis 111 w rozdziale 4.). Pozostali pojawiają się sporadycznie, wyjątek stanowią jeszcze Cyryl i Metody, których kult był silnie promowany w latach 60. XIX w.
ze względu na rocznicę tysiąclecia misji cyrylometodejskiej przypadającą na 1863 r.
Święci ludowi to przede wszystkim postacie, których kulty popularne były już
w średniowieczu – osoby z najbliższego otoczenia Chrystusa (np. św. Anna, św. Józef, zob. Baranowski 1970) oraz wspomożyciele i orędownicy o praktycznych patronatach (np. św. Barbara, św. Katarzyna i św. Florian) i patroni morowi (św. Roch,
św. Rozalia i św. Sebastian). Trzecia kategoria – święci kontrreformacyjni – to postacie, których kult był silnie promowany przez oficjalne władze kościelne i świeckie jako element polityki rekatolizacji. Niektórzy święci mogą należeć do kilku kategorii jednocześnie, jak ma to miejsce w przypadku Jana Nepomucena (świętego
czeskiego, którego kult rozpoczął się w baroku), Jana Sarkandra (urodzonego na
Śląsku Cieszyńskim i zabitego na Morawach przez protestantów) czy św. Izydora
(kontrreformacyjnego świętego propagowanego jako patron i obrońca chłopów,
którego kult popularyzowały m.in. właśnie pieśni kramarskie).
⩶ 264 ⩶

�Poza tymi kategoriami znajduje się postać Maryi, która pomimo ziemskiego
pochodzenia, ze względu na tytuł Matki Bożej i wiążący się z tym fakt mistycznego współdziałania z Bogiem Ojcem (por. Lurker 2011: 474), była traktowana jako
ważniejsza i posiadająca większą moc od pozostałych świętych (por. Trójca niebiańska i ziemska w punkcie 5.3.1.). Maryja zajmowała w hierarchii kultów pozycję zaraz za Trójcą Świętą, a jako Regina Angelorum miała władzę nawet nad niebiańskimi stworzeniami (tytułem svatá nebes královna ‘święta królowa niebios’ nazywana
jest np. w pieśni modlitewnej J-1237). Maryja uznawana była za najlepszą orędowniczkę ludzkich spraw u Boga Ojca i Chrystusa (Mikulec 2013: 57), a jej życie ziemskie stanowiło idealny wzór do naśladowania: „je zosobněním pokory, poslušnosti a oddaní Kristu […] nejbližší prostřednici k Bohu” [„jest personifikacją
pokory, posłuszeństwa i oddania Chrystusowi […] najbliższą pośredniczką z Bogiem”] (Royt 2007: 189).
Kult maryjny cieszył się ogromną popularnością i upowszechniał się bardzo
szybko już w początkach chrześcijaństwa. Zajmowała ona miejsce żeńskiego elementu panteonów pogańskich, pełniąc funkcję bogini-matki (Lurker 2011: 472).
W środowisku wiejskim i wśród uboższych grup społecznych identyfikacja z Maryją była szczególnie silna ze względu na wysoką dzietność i wysoką umieralność
dzieci. Osoba Matki Bożej stawała się niebieską matką-opiekunką, która rozumie
i współczuje, znając ból straty syna. O popularności tego aspektu kultu maryjnego świadczyć może ponad 30 pieśni modlitewnych skierowanych do Matki Bożej
Bolesnej, na jakie natrafiłem przeszukując całość kolekcji Muzeum Komeńskiego.
Maryja stanowiła ponadto najważniejszy punkt odniesienia dla znajdujących się
zazwyczaj na marginesie instytucjonalnego życia religijnego kobiet. Określana tytułem Mater Misericordiae, stanowiła łagodniejsze oblicze niebiańskich potęg, łagodząc surowość przedstawień Boga-Ojca i Chrystusa.

5.4.2. Święci w literaturze jarmarcznej
Teksty, w których obecne są postacie świętych, podzielić można według kilku kryteriów. Piotr Grochowski (2007), badając repertuar polskich tekstów legendowych
w drukach jarmarcznych, wyróżnia ich cztery typy na podstawie podejmowanej
przez utwór tematyki. Trzy główne kategorie to legendy apokryficzne, dotyczące postaci znanych z przekazów ewangelicznych, ale opisujące wydarzenia nieujęte w Piśmie Świętym (np. teksty o ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu), legendy
hagiograficzne opisujące życie świętych i legendy maryjne (przede wszystkim pieśni o objawieniach i pochodzeniu znanych sanktuariów). Jako osobną kategorię
⩶ 265 ⩶

�wyróżnia on ponadto teksty sensacyjne z elementem sacrum ingerującym w przebieg wydarzeń (święty lub cudowne zdarzenie pozwala wyjaśnić zbrodnię, osobistą interwencją zapobiega klęsce żywiołowej itp.). Ten typ charakteryzuje również
historyczka i muzealniczka Markéta Skořepová:
Zvláštní místo mají písně o zázracích, které stojí na pomezí nábožných textů a senzačních vyprávění o neštěstích, mordech a podivuhodných úkazech. Obsahují nezřídka velmi vypjatý sled událostí, jenž je zakončen a vyřešen zásahem některého
svatého, P. Marie či samotného Krista.
[Szczególne miejsce mają pieśni o cudach, które lokują się na pograniczu tekstów religijnych i sensacyjnych narracji o wypadkach, morderstwach i niezwykłych zjawiskach. Zawierają często bardzo napięty ciąg wydarzeń, zakończony i rozwiązany
interwencją jednego ze świętych, P. Marii lub samego Chrystusa].
(Skořepová 2016: 247)

Inne kryterium proponuje Bohuslav Beneš w swoim artykule, stanowiącym jak
dotąd jedyne, wstępne studium kramarskiej hagiografii. Wyróżnia on cztery role,
jakie święty odgrywa w narracji, i łączy poszczególne rodzaje tekstów z ich świeckimi paralelami (Beneš 1995: 180). Pierwszą rolą, jaką odgrywać może święty, jest
bycie aktywnym podmiotem cudownych zdarzeń (aktivní aktér zázraků). Takie
teksty odpowiadają świeckim sensacjom, a święty przejawia w nich chęć pomocy
i pozytywne nastawienie do człowieka. Drugi model to święci aktywnie pomagający uciśnionym bądź karzący grzeszników (aktivní pomocnici nebo vykonavatelé
trestů). Ten typ pieśni odpowiada świeckim narracjom o zbrodni i sprawiedliwości, a jego granica z pierwszym typem nie jest ostra. Trzecia kategoria to święci jako
pasywni męczennicy (pasívní martyrové), pieśni nieposiadające świeckiego odpowiednika (opisy kaźni częściowo odpowiadają tym z pieśni o zbrodniach i egzekucjach przestępców, ale święty jest niewinny i moralnie nieskazitelny). Ostatni
sposób przedstawiania świętego to pasywny obiekt adoracji (pasívní objekt adorace), ponownie bez odpowiednika świeckiego, ponieważ ta kategoria obejmuje wyłącznie teksty modlitewno-kontemplacyjne, w których funkcję wpisany jest religijny charakter.
Jak widać, oba przedstawione podziały częściowo się na siebie nakładają, ale
granice tematyczne nie pokrywają się. Proponuję zatem próbę połączenia powyższych schematów tak, by uwzględniały one charakterystykę zbadanego materiału,
a więc odpowiadały przede wszystkim tekstom narracyjnym, a typy przedstawień
odnosiły do konkretnych obszarów tematycznych. W ten sposób wyróżnić można cztery kategorie:
⩶ 266 ⩶

�1.
2.
3.
4.

Pieśni apokryficzne, biblijne i historyczne,
Pieśni hagiograficzne (obejmujące Benešovską kategorię 3. oraz opisy cudów
dokonanych przez świętego za życia),
Pieśni o objawieniach (święty po śmierci pojawia się z własnej inicjatywy by
przekazać ludziom naukę lub ostrzeżenie o ogólniejszym charakterze),
Pieśni o aktywnych interwencjach (święty po śmierci pojawia się w reakcji
na konkretne wydarzenia w świecie ludzkim, by dokonać aktywnej ingerencji w rzeczywistość).

5.4.2.1. Pieśni historyczne, biblijne i apokryfy
W pierwszej grupie znajdują się teksty opisujące życie postaci biblijnych zgodnie z treścią Pisma Świętego lub uzupełniające je o treści nieprzyjmowane przez
oficjalny Kościół (apokryfy). W porównaniu z repertuarem pieśni wędrownych
dziadów, znanym z opracowań Piotra Grochowskiego i Katii Michajłowej, tematy biblijne pojawiają się w tekstach drukowanych stosunkowo rzadko. Wśród tematów podejmowanych przez druki kramarskie wymienić można dzieje Tobiasza
(por. Royt 2007: 280–281), historię Marii Magdaleny czy relację o zniszczeniu Jerozolimy ( J-543/J-576/J-2732: Příkladná píseň o hrozné zkáze města Jeruzalema,
k rozjímání vydaná), ale przede wszystkim teksty dotyczące życia i śmierci Chrystusa (np. J-325: Nábožná píseň o umučení Páně, J-350/J-814: Písnička horlivá, rozjímání cesty Pána Ježíše do Jeruzaléma). Najbardziej klasycznym przykładem apokryficznej narracji historycznej, znanej także z licznych przekazów ustnych, jest jednak
Píseň o oné žalostné cestě svatých tří osob Ježíše, Marie a Jozefa, z Nazaretu do Egypta ( J-244), oparta na znanych od średniowiecza motywach (por. Royt 2007: 300–
301, Grochowski 2009: 323–330). Święta rodzina: Maryja, Józef i Chrystus, uciekają przed prześladowaniami Heroda do Egiptu. Po drodze napadają ich zbójcy, ale
cudowna moc Dzieciątka, objawiająca się nieziemskim blaskiem, każe im się przed
nim ukorzyć. Dziecko herszta bandytów zostaje cudownie uleczone z choroby skóry dzięki kąpieli w wodzie, w której wcześniej kąpano Jezusa, przed Dzieciątkiem
padają na kolana dzikie zwierzęta, a drzewa opuszczają gałęzie z owocami lub osłaniają uciekinierów przed prześladowcami. Moc Chrystusa rozbija także pogańskie
świątynie i wypędza demony z miejsc kultu. Co interesujące, w przypadku tej pieśni św. Józef i Maryja sami nie dokonują żadnych nadzwyczajnych czynów, ponieważ całość mocy objawia się w osobie Jezusa.

⩶ 267 ⩶

�5.4.2.2. Hagiografia
Niezbyt częste są również teksty o charakterze legend hagiograficznych. Najczęściej
spotkać je można wśród najstarszych, XVIII-wiecznych druków o kontrreformacyjnej proweniencji. W przeanalizowanej puli tekstów przykładem tego typu narracji
może być pieśń o Izydorze Oraczu ( J-517/J-831/J-1951), lokalnym hiszpańskim
świętym zmarłym ok. 1130 r., którego kult został w okresie kontrreformacji rozszerzony na całą Europę jako próba rekatolizacji wsi8. Treść pieśni pokrywa się z oficjalną hagiografią i propaguje chłopskie cnoty takie jak wierność panu, pobożność,
pracowitość i szczodrość (zob. Tazbir 1969: 96–97). Przedstawione w pieśni cuda,
jakie towarzyszyły jego życiu, opisane zostały w podpunkcie 5.5.2.3. poświęconym
anielskiej pomocy. Inaczej niż pozostali patroni rolników (np. św. Wacław, opiekun winnic, ale zarazem potomek szlachetnego rodu), Izydor wyróżniał się chłopskim pochodzeniem, co potencjalnie czyniło go szczególnie bliskim wiejskiemu odbiorcy. Inni święci, których ziemskie losy stanowią podstawę pieśni kramarskich,
to zwykle postaci związane z ziemiami czeskimi ( Jan Nepomucen, Jan Sarkander,
Cyryl i Metody) lub święci niedawno wyniesieni na ołtarze, których popularyzacja miała zapewne odgórny charakter (np. kanonizowana w 1837 r. św. Filomena,
którą opiewa pieśń z druków J-861/J-1875).

5.4.2.3. Objawienia
Kolejna kategoria to teksty, w których postaci świętych pojawiają się w świecie ludzi po swojej cielesnej śmierci, by przekazać pewną naukę moralną lub ostrzeżenie
przed karą Bożą za grzechy ludzkości. Od grupy aktywnych interwencji odróżnia
je charakter cudownej obecności na ziemi. Święci (najczęściej Maryja) objawiają
się w wybranym przez siebie momencie osobom szczególnie na to zasługującym
(dzieci, pobożni starcy itp.), a wygłaszane przez nich pouczenia mają dość ogólny charakter (piętnują grzechy całej ludzkości, a nie konkretne zachowania jednostek). Święty zazwyczaj nie oczekuje również konkretnej reakcji, ale prosi o poprawę wszystkich ludzi. Objawieniu mogą towarzyszyć cudowne zjawiska na niebie,
ale jedynym materialnym śladem nieziemskiej wizyty są symboliczne pamiątki pozostawiane przez świętego obserwatorom – zazwyczaj list z modlitwą, różaniec
lub obrazek z podobizną świętego. Przykładem może być rozmowa Maryi z dzieć8
Izydor z Madrytu został kanonizowany w 1622 r. razem z jezuickimi świętymi kontrreformacyjnymi. Niedługo później (w 1630 r.) na ziemiach czeskich pojawiają się pierwsze teksty o jego
żywocie, a po nich pieśni i literatura dydaktyczna przeznaczona dla najbiedniejszych (Mikulec
1992: 66–69).

⩶ 268 ⩶

�mi w niekompletnym druku oznaczonym numerem J-964, po której mali słuchacze otrzymują od Matki Bożej kartkę z modlitwą:
spatřili na skále státi krásnou paní.
[…]
V jasnost [!] veliké na hlavě korunu,
to byla Královna z nebeského trůnu.
Bůh jest rozhněvaný na nepravost lidskou
míni vás vyhubit, svoji rukou Božskou.
Již já prosím dávno Synáčka milého,
uprosit nemohu, již jest toho mnoho.
Kdybych já každý den za vás neprosila,
dávno by vás Boží ruka vyhubila.
[ujrzeli że na skale stoi piękna pani.
[…]
W jasności ogromnej na głowie korona,
to była Królowa z niebiańskiego tronu.
Bóg jest rozgniewany na nieprawość ludzi
zgubę wam planuje, z Boskiej swojej ręki.
Ja od dawna proszę Syneczka mojego,
wyprosić nie mogę, bo zbyt wiele tego.
Gdybym ja za wami co dzień nie prosiła,
dawno ręka Boska by was wygubiła].
( J-964)

Inny z tekstów, Nová píseň o zazračném zjevení Panny Marye svato-růženecké
v Sardynském […] ( J-555), zawiera opis objawienia maryjnego w Turynie, podczas
którego o północy we wszystkich kościołach rozdzwoniły się dzwony, a cudowna figura Maryi była spowita nieziemskim blaskiem. Rano Matka Boża w asyście
aniołów udzielała zaś ludziom pouczeń, zachęcając do odmawiania różańca, który pozostawiła po sobie na pamiątkę wiernym. Podobne przykłady obecne są także
w pieśni nr J-1916 (Nová píseň o přehrozném zázraku, který se stal w sedmihradské
zemi…), w której podczas mszy Maryja objawia się ministrantom, ostrzega przed
boską karą i wręcza księdzu list z modlitwą, czy wspomnianym już w podpunkcie
4.9.4.2. druku Pravdivá píseň o vraždách a zázracích v Pruské zemi všem katolickým
křesťanům k polepšení života vydaná ( J-2179), w której Maryja objawia się o północy na cmentarzu sierotce proszącej o pomoc zmarłą matkę. Najmniej typowe
⩶ 269 ⩶

�objawienie opisuje Nábožná píseň o Pánu Ježíši ( J-545/J-702/J-958/J-1836), mimo
mylącego tytułu poświęcona Matce Bożej Bolesnej. W pieśni Maryja objawia się
na cmentarzu w Rzymie, podczas mszy zadusznej odprawianej przez samego papieża. Towarzyszy jej siedem duchów, symbolizujących ludzkie grzechy i czekające
świat kary, ale żadna z niezwykłych postaci nie odzywa się i nie pozostawia ludzkości przesłania, z wyjątkiem tego, co odczytać można z trzymanych przez nie atrybutów (por. znaki na niebie w punkcie 5.7.2.).

5.4.2.4. Aktywne interwencje
Ostatnia grupa to teksty, w których święty aktywnie włącza się w życie ludzi by uratować niewinnie cierpiących lub przeszkodzić grzesznikom. Pierwszy z przykładów
znaleźć można w tekście Nový příběh, který se stal w pruském Polsku, v městě Vidavě, roku 1820 ( J-70/J-1260/J-1399). Mieszkający w Widawie Jan Elstner za poduszczeniem diabła zabija swoje dzieci, a zakrwawiony nóż podrzuca śpiącej żonie,
która zostaje zatrzymana jako pozornie winna zbrodni i staje przed sądem. Gdy
w obliczu przedstawionego dowodu kobieta zostaje skazana na śmierć, przed trybunałem pojawia się nieznana nikomu staruszka, która przyprowadza ze sobą dzieci Elstnerów ożywione w cudowny sposób:
K tomu se jedna paní stará najít dala,
ty zmordované dítky živé jest přivedla;
Ona promluvila, řkouc: páni poctiví!
Dovolte oznámím vám příběh této ženy.
[…]
Já jsem patronka její, matka svatá Anna,
každého se ujímám, kdo mne věrně vzývá;
I při jeho smrti chci přítomná býti,
nechci spravedlivého nechat zahynouti.
[Do tego się znalazła pewna stara pani,
która żywe przywiodła dzieci zamordowane;
Tymi słowy przemówiła: panowie dobrzy!
Pozwólcie, że przedstawię losy tej kobiety.
[…]
Ja jestem jej patronka, święta matka Anna,
nad każdym się zlituję, gdy jestem wzywana;
Także przy jego śmierci chcę być jak najbliżej,
nie pozwolę, by zginął marnie sprawiedliwy].
( J-70/J-1260/J-1399)

⩶ 270 ⩶

�Dzięki interwencji świętej skazany na śmierć zostaje prawdziwy sprawca, zaś
dzieci otrzymują od świętej złote naszyjniki, które zasłaniają ślady po podcięciu
gardła pozostałe na ich szyjach.
W tym samym polskim mieście lokalizowana jest akcja pieśni Smutný žalostivý příběh, v novou píseň uvedený, kterak se stal w Pruském Polsku […], streszczonej
już w punkcie 4.9.4.2. Tekst ten także opowiada o cudownej interwencji, tym razem świętego Jana, która przywraca życie zamordowanym przez zrozpaczoną matkę sierotom i pozwala ocalić duszę zbrodniarki. Przed zabiciem ostatniego z piątki
dzieci kobietę powstrzymuje głos z nieba:
Toho posledního chtěla také zmordovati,
ale skrz svatého Jána nemohlo to býti,
velká hrůza ji sklíčila, jak z kamene stát zůstala,
hlas hrozný slyšela.
[I tego ostatniego chciała zamordować,
ale Jan święty nie pozwolił jej tego wykonać,
lęk ją wielki ogarnął, stała jak skamieniała,
głos straszny słyszała].
( J-1539)

Następnie na spotkanie wychodzą jej tajemniczy starzec i piękny młodzieniec – są to święty Jan (Nepomucen?) i anioł stróż, którzy nakazują morderczyni przyznać się do winy przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. Gdy powraca
ona wraz z przedstawicielami władz na miejsce zbrodni, na ich spotkanie wybiegają cudownie ożywione dzieci:
Ach, matičko milá, máme krásné modlitbičky,
dal nám jich svatý Ján, byli jsme od něj skříšeni,
umřít jsme ještě neměli, mnoho peněz nám dal.
[Ach, matulu miła, mamy piękne modlitewki,
co nam dał je święty Jan, przez niego myśmy wskrzeszeni,
umrzeć jeszcześmy nie mieli, pieniędzy dużo nam dał].
( J-1539)

Oprócz nietypowego kontrastu między współczuciem dla wdowy a szczególną wagą grzechu dzieciobójstwa, analizowanego już w części poświęconej wdowom
i sierotom, w pieśni po raz kolejny odnaleźć można motyw przekazania przez świętego cudownych modlitw zapisanych na papierze.
⩶ 271 ⩶

�Na pograniczu objawienia i aktywnej interwencji znajduje się historia opisana w pieśni Nová píseň o Panně Marii Cellenské, která se zjevila jednomu starečkovi
ve švejdské zemi… ( J-241/J-893/J-1136), opowiadające o studwunastoletnim starcu pragnącym pielgrzymować do grobu św. Jana w Pradze i do Mariazell. Zaraz po
wyruszeniu z rodzinnego miasta objawia mu się Maryja i Jan Nepomucen, którzy
zawracają go z niebezpiecznej drogi:
Pannenka Maria k němu pravila,
proto jsem se tobě tady zjevila,
já jdu naproti nebo jseš starý,
vím že bys nepřišel z Marii Celli.

[Panienka Maria do niego mówiła,
dlategom się tobie tu objawiła,
idę ci naprzeciw bo jesteś już stary,
wiem że nie wróciłbyś już z Maria Zell.

Když Panna Maria řeč dokonala,
tu se zase druhá jasnost udala,
svat. Jan Nepomuck se mu představil,
já ti jdu naproti zdalekých krajin.

Kiedy Panna Maria mówić skończyła,
zaraz druga jasność tam spłynęła,
św. Jan Nepomuk tu przed nim staje
idę ci naprzeciw z dalekiego kraju].
( J-241/J-893/J-1136)

Pielgrzym wraca do domu otrzymawszy cudowną modlitwę, ludzie zbiegają się
na miejscu objawienia i odnajdują cudowne figury Maryi i św. Jana, które zabierają do miasta. Obecni w nim „poganie” grają w karty i drwią z Maryi, zachęcając ją
do interwencji: „jesli je tak mocná ať nás potrestá, / teprv uvěříme, že pravda jistá”
[„niechaj nas ukarze jeśli jest potężna, / wtedy uwierzymy, że to prawda pewna”].
Wówczas w dom, w którym się znajdują, uderza piorun, zabijając część ze zgromadzonych. Pozostali niewierni giną w wywołanym w ten sposób pożarze. Następnego dnia cudowny charakter zdarzenia stwierdza oficjalna komisja, a nieprzekonani
dotąd „poganie” zabiegają o katolicki chrzest. W wątek pożaru wpleciona zostaje
dodatkowo modlitwa pobożnych do św. Floriana, powszechnie znanego patrona
chroniącego przed ogniem (Witecka 2003, NEČMS 2007: 217–218).
Maryja stosunkowo często pojawia się jako obrończyni pobożnych, ratująca ich
przed zbójcami, jak w pieśniach Nový a pravdiwý příběh v píseň uvedeny ( J-1012),
Píseň nová a přikladná, která se stala w Tyloříich blíž města Inšpruku […] ( J-1314)
i Smutný a pravdivy příběh ( J-1311). Dwa pierwsze przykłady zawierają podobne
historie o pobożnych młynarkach, modlących się gorliwie do Maryi, które od napaści ratuje piękna pani w świetlistych szatach ( J-1012: v bílém rouše paní, J-1314:
krásná panna). W trzecim tekście Maryja uwalnia rodzinę wziętą przez zbójców
do niewoli:

⩶ 272 ⩶

�Když mládenec byl v svém spaní,
spatřil jednu krásnou paní,
která k němu mluvila;
vstaň mládenče i s tvou matkou,
já jdu bych tě vysvobodila.
[…]
Ta Paní k nim promluvila,
já sem matka Krista pána […].

[Kiedy młodzian we śnie leżał,
jakąś piękną panią dojrzał,
która do niego mówiła;
wstań młodzieńcze wraz z twą matką,
idę abym cię uwolniła.
[…]
Tak ta Pani przemówiła,
jestem matką Chrysta pana […]].
( J-1311)

Podobną rolę odgrywa w tekstach także święta Anna. Jej interwencja w pieśni
Píseň nová o přeukrutném mordu ( J-1786) paraliżuje morderczynię i pozwala doczekać śmiertelnie rannej staruszce ostatniego namaszczenia, a w tekście Píseň nová
o zázraku svaté Anny, jenž se stal v Polsku s jedným synáčkem prýmasovym ( J-1258)
ratuje chrześcijańskiego chłopca przed mordem rytualnym planowanym przez żydowskich porywaczy (ponieważ świętej towarzyszą aniołowie, pieśń zostanie bardziej szczegółowo przedstawiona w poświęconym im punkcie 5.5.2.).
Ostatnia grupa aktywnych interwencji to opowieści o świętym włączającym się
do walki ludzkiego bohatera z diabłem i ratującym życie lub grzeszną duszę człowieka przed potępieniem (motyw podjęty także w punkcie 5.6.2.). W tej kategorii
wymienić można tekst Píseň truchlivá o bečváři ( J-554/J-1078/J-2460), oparty na
ludowym motywie zaprzedania nieznajomemu (diabłu), tego co bohater – w pieśni leniwy bednarz – ma w domu, ale jeszcze o tym nie wie. Zapisane diabłu w zamian za skarb dziecko zostaje w tekście uratowane dzięki pobożności swojej matki.
Kobieta, nieświadoma zagrażającego niemowlęciu niebezpieczeństwa, wstępuje do
kapliczki i zasypia podczas modlitwy. Wówczas jej postać przybiera Maryja, która wraz z bednarzem udaje się na miejsce spotkania z diabłem i samą swoją obecnością przepędza demona:
Její způsob nejsvětější rodička na sebe vzala,
a to dítě na svou ruku, za tím mužem chvátala.
Ďábel jak zdaleka viděl, nejsvětější královnu,
přešeredným hlasem křičel, co to vedeš za ženu.
[…]
Hned se v okamžení propad, teď bečvář si poklad vzal,
a rodičce nejsvětější, za to vroucně děkoval.
[Jej postać Przenajświętsza Rodzicielka na się wzięła,
A to dziecię na swe ręce, za tym mężem bieżyła.

⩶ 273 ⩶

�Diabeł, jak ją z daleka widział, Przenajświętszą Królową,
Przeokrutnym głosem krzyczał: „Z jaką to idziesz żoną”?
[…]
Wnet się w okamgnieniu przepadł, te pieniądze bednarz wziął,
a Rodzicielce Przenajświętszej za to mile dziękował].
( J-554/J-1078/J-2460, wersja polska za: Nyrkowski 1973: 298)

Na poziomie walki duchowej rozgrywają się natomiast wydarzenia przedstawione w utworze Vroucná píseň ke cti a chvále svaté Panny Barbory, mučedlnice, w którym święta bez trudu pokonuje diabła czyhającego na duszę umierającej w grzechu kobiety. Interwencja patronki dobrej śmierci pozwala grzesznicy na spowiedź
i tym samym ratuje ją przed ogniem piekielnym:
V tom svatá panna ďábla rychle uchytila,
pod svou nohou na jeho hrdlo jest vstoupila:
Řkouc: pekelný ďáble, proč ty mé ctitele zprzňuješ hříchami?
Dí ďábel: Svatá panno! Tvých věrných ctitelů,
co svět světem bude, pokoušet nebudu!
[Wtedy święta panna diabła prędko schwyciła,
pod swoją stopę i na gardło mu wstąpiła:
Prawiąc: piekielny diable, czemu mych czcicieli hańbić chcesz grzechami?
Na to diabeł: Święta panno! Twych wiernych czcicieli,
pokąd świat światem będzie, ja kusić nie będę!].
( J-516/J-548/J-1591)

5.4.3. Podsumowanie
Dobór świętych, których imiona są przywoływane w pieśniach kramarskich, wydaje się stosunkowo ograniczony, zwłaszcza w porównaniu z bogactwem postaci
zaludniających barokowe kościoły, patronujących bractwom religijnym czy obecnych na ludowych obrazach na szkle. Obok najczęściej przywoływanych Maryi
i św. Anny w pieśniach przeważają albo starsze i tradycyjnie uznane kulty patronów o konkretnych, „praktycznych” funkcjach – Florian, Barbara itp. (można przypuszczać, że ich kult był powszechny wśród ludu i byli oni dobrze rozpoznawalni),
albo święci kontrreformacyjni: Jan Nepomucen, Jan Sarkander, św. Izydor i święci
jezuiccy (co oznaczać może raczej przejmowanie odgórnych wzorów o ograniczonym oddziaływaniu). Wyjątkowa jest w tej grupie postać Jana Nepomucena, który łączy w sobie kontrreformacyjną siłę kultu, poczucie czeskiej swojskości i prak⩶ 274 ⩶

�tyczność jako obrońca przed powodzią i patron sierot, dzięki czemu dorównuje
popularnością św. Annie.
Maryja pojawia się w pieśniach przede wszystkim jako pośredniczka między
Bogiem a ludźmi. Objawiając się, ogłasza gniew Boży i stawia ultimatum dla całej ludzkości. Jeżeli śmiertelnicy nie poprawią swojego postępowania, wojna, mór
i prześladowania są już przez Boga zaplanowane i przygotowane. To Maryja sama
prosi Stwórcę o litość, ale nie może bez ludzkiej poprawy wszystkiemu zapobiec.
Taki obraz Matki Bożej przedstawia więc ją jako postać opiekuńczą i współczującą, ale o ograniczonych możliwościach i raczej pasywną, jeśli chodzi o zdarzenia
o większej skali. Aktywne interwencje Maryi ograniczają się zwykle do wpływu na
życie pojedynczych bohaterów, a najbardziej spektakularne (choć wciąż rozgrywające się w niewielkim gronie postaci) cuda, np. ożywianie zmarłych, przypisywane
są św. Annie i św. Janowi.
W analizowanym korpusie nie występują ponadto wątki ajtiologiczne, wyjaśniające pochodzenie zjawisk i obiektów materialnych. Nieobecne są historie zawierające motyw Bożej wędrówki po świecie u zarania dziejów, konstytuującej porządek świata, w tym narracje w których święty jest swoistym oponentem Stwórcy
(przeszkadza świadomie lub nieświadomie, nie rozumie boskiej logiki, dopytuje
się i błądzi). Pomimo że w niektórych tekstach święci bywają zestawieni w grupy
lub asystuje im anioł albo grupa aniołów, nie ma między nimi żadnej dynamiki ani
różnic w działaniu. Istoty święte po prostu wspólnie objawiają się, głosząc te same
nauki moralne i udzielając jednakowych instrukcji. Święci, Maryja i Chrystus nie
wymierzają kary grzesznikom osobiście, funkcję karzącą pełnią wyłącznie diabły
i siły przyrody, stanowiące mechanizm przestrzegania boskiego porządku świata.
Podobnie jak dziadowie wędrowni swoim repertuarem zapewniali sobie pozycję i byt (przez śpiewanie o Bogu-wędrowcu oraz o zaletach gościnności i jałmużny),
tak kramarze drukowanych ulotek umieszczali w tekstach elementy „autopromocyjne”. Wielokrotnie powtarzane przekazy o cudownych modlitwach, listach z nieba
itp. wraz z zaleceniem ich rozpowszechniania i regularnego odmawiania dla zapewnienia magicznej skuteczności działania mogły nierzadko stanowić reklamę druków
sprzedawanych przez tego samego kramarza (por. Grochowski 2003: 125–126).

5.5. Aniołowie i moce niebieskie
Koncepcja uskrzydlonych posłańców łączących świat ludzki z rzeczywistością nadziemską była popularna już w wierzeniach starożytnego Wschodu (Lurker 1989:
31, Royt 2007: 16) i stamtąd przedostała się również do wywodzących się z tego
⩶ 275 ⩶

�regionu trzech wielkich religii abrahamicznych. Aniołowie judaizmu, chrześcijaństwa i islamu to istoty bezcielesne, choć mogące wchodzić w interakcje ze światem
materialnym, których zasadniczym zadaniem jest „służba jedynemu Bogu: wojowanie z jego wrogami, oddawanie mu czci, oznajmianie jego woli żywiołom i ludziom” (Brzozowska-Krajka 2004: 419). Aniołowie Starego Testamentu aktywnie, często fizycznie, interweniują w sprawy śmiertelnych. W Nowym Testamencie
pełnią przede wszystkim rolę zwiastunów przekazujących wiadomości i ogłaszających ludziom Bożą wolę (Royt 2007: 17–19). Na tych biblijnych podstawach role
aniołów oparła późniejsza teologia chrześcijańska, wprowadzająca hierarchiczny
podział anielskich zastępów oraz koncepcję osobistego anioła stróża przydzielonego każdemu człowiekowi. Myśliciele wczesnochrześcijańscy przypisywali ponadto aniołom rolę przy wcieleniu duszy ludzkiej w momencie narodzin oraz jej wędrówce w zaświaty po śmierci (Royt 2007: 28–29). Człowiek pozostawał na ziemi
nieustannie narażony na działanie Szatana, a teologowie ze św. Tomaszem na czele właśnie w anielskim wstawiennictwie widzieli szansę zwycięstwa w tym nierównym boju. Aniołowie z legend średniowiecza i późniejszych epok pośredniczą więc
między Bogiem a śmiertelnikami, chronią i strzegą ludzi, ale również obiektów takich jak kościoły, mosty czy bramy, które uroczyście poświęcano anielskiej opiece
(zob. Royt 2007: 25).
Wobec ogromnej roli, jaką w postbarokowej pobożności ludowej odgrywał
kult świętych, znaczenie aniołów jako Bożych wysłanników pośredniczących między niebem a ziemią uległo jednak pewnemu osłabieniu. Rola aniołów w tekstach
kramarskich jest więc ograniczona i zdaje się odpowiadać ogólnej obserwacji dotyczącej ich pozycji w folklorze, sformułowanej przez antropologa kultury Ryszarda Tomickiego (1981: 45–46): „Zdecydowanie uboczne miejsce w hierarchii świata
nadnaturalnego zajmowały anioły, których funkcje ograniczały się niemal wyłącznie do głoszenia chwały Boga, jeśli nie liczyć wiary w anioła stróża”.
Podobnie jak w przypadku diabłów, także aniołowie pojawiają się fizycznie
w świecie przedstawionym pieśni kramarskich, zazwyczaj jednak nie działają samodzielnie, ale towarzyszą objawianiu się potężniejszej istoty nadnaturalnej – świętego, Matki Bożej lub samego Chrystusa9. Z tego względu w niniejszej pracy zostali oni włączeni do kategorii mocy niebieskich bezpośrednio związanych z Bogiem,
służących oznajmianiu lub realizacji jego woli, nie zaś faktycznych ziemsko-nie9
Teksty, w których aniołowie towarzyszą Chrystusowi, to przede wszystkim pieśni dotyczące jego ziemskiego życia. Zgodnie z przekazem ewangelicznym zwiastują oni jego narodziny pasterzom w pieśniach o charakterze kolędowym, opłakują mękę w tekstach pasyjnych i głoszą jego zmartwychwstanie w pieśniach wielkanocnych.

⩶ 276 ⩶

�bieskich pośredników o własnej podmiotowości i funkcji mediacyjnej, mających
rzeczywisty wpływ na boże decyzje. Używając określenia etnografki Elżbiety Berendt (2005: 397) można takie anioły scharakteryzować jako „bardziej uosobioną
posługę niż samą osobę”.
Wyobrażenia chrześcijańskich aniołów czerpały ze sztuki antycznej, zdaniem
badacza ikonografii chrześcijańskiej Jana Royta (2007: 27) odwołując się do przedstawień posłańca bogów Hermesa/Merkurego czy rzymskich Geniuszów. Przez całe
średniowiecze dominowało wyobrażenie anioła jako pięknego, oskrzydlonego młodzieńca, ale sztuka nowożytna sięgnęła po inny znany wczesnym chrześcijanom obraz, przedstawiając zastępy anielskie pod postacią skrzydlatych dzieci (Royt 2001:
20–23). Putta (często określane biblijnym mianem cherubinów) zaroiły się wokół
ołtarzy oraz na obrazach w barokowych i rokokowych kościołach, a stąd przeniknęły także do ludowej wyobraźni, w tym druków kramarskich:
Z reguły niewidzialne ludowe anioły w przebłysku objawień najczęściej jednak przybierały postać ludzką. W czerpiącej bezpośrednie wzory przede wszystkim z ikonografii baroku sztuce ludowej były one pulchnymi dziećmi (według powszechnych
przekonań anielskie szeregi zasilały zmarłe dzieci), rzadziej stawały się młodzieńczymi istotami o nieokreślonej płci.
(Berendt 2004: 402)

Równolegle z dwoma plastycznymi formami przedstawiania aniołów wyróżnić możemy także dwa podstawowe sposoby charakteryzowania ich relacji z ludźmi i roli pełnionej w ludowych narracjach (zob. Kaczan 2005: 561). Anioł literatury ludowej bywa zatem obcy człowiekowi, doskonały i wyniosły – jako taki pełni
przede wszystkim rolę głosiciela Bożej woli, objawiając się często w atmosferze numinotycznej fascynacji wśród innych nadprzyrodzonych znaków i zjawisk. Ta wizja pozostaje bliska religijnej interpretacji anielskiego posłannictwa, jednak w przypadku sztuki ludowej częstsza jest zapewne druga postać, w której anioł staje się
według słów Elżbiety Berendt (2004: 398) „w większym stopniu posłańcem człowieka do Boga niż Boga do człowieka”. Anioł pełni więc rolę pomocnika i pocieszyciela, uczłowieczanego i pozbawianego nieziemskiego majestatu, czasem aż do
granic desakralizacji (np. w tekstach pastorałek, przedstawiających anioły psotne
czy popełniające błędy, będące odpowiednikiem pociesznych diabłów z ludowych
bajek; zob. Kaczan 2005: 557). W niektórych tekstach folkloru występowały także anioły zoomorficzne (Berendt 2004: 402), których istnienie wiązało się zapewne
z przenikaniem do ludowej religijności starszych wierzeń pogańskich. W przypadku
⩶ 277 ⩶

�druków kramarskich wspomniane nadmierne uczłowieczanie aniołów raczej nie występuje, a motywy zwierzęce ograniczone są do jednego (choć kilkakrotnie wznawianego) tekstu Nová píseň k Panně Marii, mówiącego o anielskim ptaku wyśpiewującym chwałę Matki Bożej:
Ej slyším jednoho ptáčka překrásného,
ten sobě vesele zpívá […].
Vidím není ptáček, než je anjelíček,
před Matičkou cellenskou, on zpívá píseň anjelskou […].
[Hej słyszę ja ptaszka przepięknego,
który śpiewa wesoło […].
Widzę to nie ptaszek, ale aniołeczek,
przed Mateńką celleńską, śpiewa pieśń anielską […]].
( J-234/J-443/J-464)

5.5.1. Anioł w języku pieśni kramarskiej
Pieśni, w których odnotowano motyw anielskiej obecności, nazywając te istoty
posługują się niemal wyłącznie czeskimi wariantami łacińskiego terminu angelus
(greckiego ἄγγελος), pierwotnie oznaczającego posłańca i będąca przekładem hebrajskiego mal’ach (Royt 2007: 16). Najczęściej spotykaną formą jest staroczeska
postać anjel, rzadziej współczesna anděl (w niektórych tekstach obie formy stosowane są zamiennie). Wyróżnionym typem anioła jest ponadto anjel/anděl strážce,
a więc osobisty anioł stróż przypisany każdemu człowiekowi.
W kilku tekstach (np. J-57, J-752, J-836) obok standardowego określenia użyte zostało słowo cherubín (zlatynizowana postać hebrajskiego keruvim), pieśni nie
precyzują jednak znaczenia tego terminu, który według chrześcijańskiej angelologii
powinien oznaczać jednego z aniołów najbliższych Bożego tronu (Royt 2007: 21).
Cherubini przywoływani w tekstach pełnią raczej poboczną rolę i – wobec braku
opisu – nie odpowiadają budzącym grozę, wieloskrzydłym i wielogłowym istotom
z ksiąg Starego Testamentu (por. Lurker 1989: 31–32). Użycie tego słowa wynika zapewne z niejednoznaczności terminu, służącego także do opisu dziecięcych
aniołków baroku. W dwóch przykładach ( J-194, J-1103) niebiańscy pomocnicy
określani są jedynie słowem pacholátko (‘pacholątko’, ‘chłopczyk’), ponownie przywodzącym na myśl barokowe putta. Wyjątkowo (w XVIII-wiecznym druku J-836)
występuje również nazwa serafin (hebr. serafim), ponadto wszyscy mieszkańcy niebios określeni bywają zbiorczo jako nebešťané (‘niebianie’, np. J-510).

⩶ 278 ⩶

�Najczęściej spotykane określenia aniołów to nebeský anděl, anděl boží, określające pochodzenie aniołów i miejsce ich normalnego przebywania (niebo) oraz
służbę Bogu. Dalsze anielskie epitety to krásný anděl (także zdrobnione krásný andělíček), w których użyte przymiotniki określają niezwykłe piękno zewnętrzne,
anjel slavný ‘wspaniały’ i svatý anděl ‘święty’, dotyczące ogólnej oceny i wartościowania etycznego (świętości) tych istot, odpowiadające reprezentowanemu przez nie
absolutnemu dobru. Pochodzący od czeskiej nazwy anioła przymiotnik andělský/
anjelský niesie podobne nacechowanie, a pojawiające się w tekstach określenie anjelský hlas (‘anielski głos’) jest następnie dookreślone jako líbezný, a więc ‘wdzięczny’, ‘rozkoszny’, lub pochodne od tego słowa přelíbezný ‘przecudowny’ i líbý ‘miły’.
Jako symbolu piękna i dobra do aniołów bywają ponadto przyrównywani ludzie
prowadzący szczęśliwe i pobożne życie, np. J-301/J-2468/J-2711: manžele […] jako
dva anjele [„małżonkowie […] jak dwaj aniołowie”].

5.5.2. Aniołowie w fabule pieśni
W myśl przedstawionego już podziału na dwa typy przedstawień anielskich: obecny w ludzkim życiu jedynie z dystansu oraz bezpośrednio zaangażowany i bliższy
człowiekowi, rozpatrywać można także wątki angelologiczne w pieśniach kramarskich. Pierwszemu typowi odpowiadać będą pieśni, w których aniołowie towarzyszą objawieniom Maryi lub innym cudownym zdarzeniom i de facto zostają sprowadzeni do roli stereotypowego sztafażu, istot oddających cześć potężniejszym
mieszkańcom katolickich niebios. Drugi typ to przede wszystkim aktywność aniołów stróżów, którzy włączają się w przedstawione w pieśni dramatyczne wydarzenia, by wspomóc pokrzywdzonych bohaterów pozytywnych. W żadnym z tekstów
aniołowie nie wymierzają kary grzesznikom czy postaciom negatywnym – ta rola
zarezerwowana jest dla demonów, co zostanie opisane w następnym podrozdziale.

5.5.2.1. Aniołowie – niebiańska asysta
Aniołowie towarzyszący objawieniom i podobnym aktom hierofanii nigdy nie występują w tekstach w pojedynkę, zazwyczaj mowa jest albo o nieokreślonej, ale znacznej liczbie istot, albo – najczęściej – widoczna jest para aniołów10. Ich obecność
10
Rolę tak przedstawianej anielskiej asysty na otoczonych kultem świętych obrazach tłumaczy Vítězslav Štajnochr w swoim studium ikonografii maryjnej: „Patrně základní je sestava milostného obrazu či sochy se dvěma anděly. Anděle buďto vynášejí Pannu Marii na nebesa – přímo obraz,
např. za rám, sochu, např. za ruce, vynášejí trůn Panny Marie, vynášejí Pannu Marii na oblaku jako

⩶ 279 ⩶

�odpowiada wyobrażeniom plastycznym, na których postaciom świętych często towarzyszą aniołowie w charakterze orszaku, pomocników trzymających ikonograficzne
atrybuty, czy po prostu dekoracji (zob. Royt 2007: 27).
W pieśni Nová píseň o Panně Marii Cellenské, která se zjevila jednomu starečkovi ve Švejdské zemi […] ( J-241/J-893/J-1136), aniołowie towarzyszą objawieniu Maryi, która zatrzymuje pobożnego starca w drodze do Mariazell, by oszczędzić mu trudów pielgrzymki. Anielską obecność oznajmia najpierw nieziemski
głos witający wędrowca:
Když slunce nebeské zacházet mělo,
tu se nad nim v lese hrozné zatmělo,
slyšel Anjelský hlas, líbezně zpívat,
zdrávas buď Poutníku tebe jdem vítat.
[Gdy słońce na niebie zachodzić już miało,
ponad nim w lesie strasznie pociemniało,
słyszał głos Anielski, rozkoszne śpiewanie,
zdrowaś Mario Pielgrzymie tobie przywitanie].
( J-241/J-893/J-1136)

Podstawową cechą określającą wygląd aniołów wydaje się jasność rozumiana
jako silne światło lub niezwykle czysta biel (Berendt 2004: 402). Także w cytowanej pieśni las ogarnia więc światłość, w której widoczne są postacie aniołów i Matki Bożej:
Jasnost převeliká nad lesem byla,
v ni svati Anděle Panna Marya
s přelíbeznym hlasem na něj volali,
padni na kolena patř do oblohy.

[Jasność przeogromna nad lasem była,
w niej święci Aniołowie i Panna Maryja
rozkosznymi głosami wołali do niego,
padnij na kolana popatrz w górę w niebo].
( J-241/J-893/J-1136)

poslové Boží, zprostředkovatelé Boží vůle. Dvojice andělů přidržuje korunu, od Boha udělenou, nad
hlavou Panny Marie. Andělská dvojice se Panně Marii klaní. Andělská dvojice vždy vyjadřuje stálé
svědectví Nanebevzetí Panny Marie; k dosvědčení skutků je potřeba nejméně dvou svědků. Andělská dvojice vyjadřuje i neustálou služebnost Boží vůli” [„Podstawową zdaje się kompozycja słynącego łaskami obrazu lub rzeźby z dwoma aniołami. Aniołowie mogą wynosić Pannę Marię do nieba,
podnosić bezpośrednio obraz, np. za ramę, figurę za ręce, wynosić tron Panny Marii, unosić Pannę
Marię na chmurze jako Boży posłańcy, wykonawcy Bożej woli. Para aniołów podtrzymuje koronę,
daną od Boga, nad głową Maryi. Para aniołów kłania się Maryi. Para aniołów daje bezustannie świadectwo Wniebowzięcia NMP; jako świadectwo zdarzenia konieczni są co najmniej dwaj świadkowie. Anielska para symbolizuje także bezustanne posłuszeństwo Bożej woli”] (Štajnochr 2000: 87).

⩶ 280 ⩶

�Anielska asysta przy objawieniach Maryi, przejawiająca się także jako cudowna muzyka, wydaje się w tekstach kramarskich standardowym motywem – wątek
ten obecny jest również w pieśni J-2192 o objawieniu w Lourdes („zjevila se Maria
za zvuků andělských” [„zjawiła się Maria przy dźwiękach anielskich”]) czy druku
J-1256, Hrůzoplná píseň o strašlivém znamení, kteréž bylo k spatření na obloze nebeské […], opisującym cud w Italii, podczas którego mała dziewczynka była świadkiem
niezwykłej mszy, odbywającej się o północy w kościele. W czasie nabożeństwa, zakończonego objawieniem maryjnym, aniołowie grają na organach i służą przy ołtarzu. Niezwykłym zjawiskom ponownie towarzyszy światłość, a dziecko nie boi
się cudu i jest nim oczarowane: „Dva krásní anjele jsou posluhovali, / ostatní na
choře, ke cti chvále Boží, na varhany hráli” [„Dwaj aniołowie piękni do mszy służyli, / inni na chórze, ku chwale Bożej, na organach grali”].
Dalszy przykład podobnej sceny pochodzi z zachowanej w kilku wydaniach
pieśni, której akcja umieszczana jest w Krakowie lub Budapeszcie, a tytuł zaczyna się od słów Pravdivá píseň o zázračném zjevení Panny Marie ( J-1733 – Kraków,
J-2499 – Budapeszt). Podobnie jak w poprzedniej pieśni cud dzieje się w nocy
(dwie godziny po północy), a niebo rozświetlają niebieskie gwiazdy i krwawoczerwone słońce, na których tle widoczna jest postać Maryi i dwaj aniołowie. Tym razem jednak świadków ogarnia groza:
[…] staly se věci hrozné,
slunce jako krev červené, pět hvězd promodralých,
lidé strachem omámené, hrůzou na zem padali.
[…]
V tom slunci bylo k vidění v prostřed Pannu Maryi,
a dva krásné anjelové, jak jí posluhovali.
[[…] stały się rzeczy straszne,
słońce jak krew czerwone, pięć gwiazd posiniałych,
ludzie omamione, z przestrachu na ziemię padli.
[…]
W słońcu oglądana była w samym środku Panna Maryja,
i dwaj aniołowie piękni, którzy jej służyli].
( J-1733/J-2499)

Opis dwóch aniołów towarzyszących innym znakom na niebie przywołuje ikonograficzne przedstawienia tych istot na kramarskich drzeworytach (zob. ilustracja 17a. na tablicy X), sprowadza więc ich rolę do heraldycznych trzymaczy zapewniających odpowiednią oprawę cudownemu zdarzeniu (por. Berendt 2004: 401).
⩶ 281 ⩶

�Takie wyobrażenie zostało bezpośrednio opisane w pieśni J-219 pt. Pravdivý příběh,
který se stal w ruské zemi, skrz 3 bezbožné rouhače proti Kristu Ježíši, w której bluźniercom niszczącym przydrożny krucyfiks objawia się sam Chrystus, podtrzymywany na krzyżu przez dwóch aniołów: „viděl jasnost převelikou, na obloze svatý kříž,
/ který nesli dva andělé, na něm krásný Pán Ježíš” [„widział jasność przeogromną,
a na niebie święty krzyż, / który dwóch aniołów niosło, na nim piękny Pan Jezus”].
Jest ono widoczne również w pieśni J-731 Pravdivá píseň o shoření chrámu Páně
v zemi americké r. 1864 všem katolickým křesťánům ku polepšení vydaná, w której po
tragicznym pożarze katedry w ruinach widoczni byli dwaj aniołowie, którzy podarowali ludziom niebiański list z modlitwą:
Všecko v kostele shořelo okolo oltáře,
Nad tím chrámem na obloze stála velká záře,
V ní bylo k spatření
Dva krásné anděle,
Bylo slyšet líbým hlasem ctít Pannu Marii.
Ty se v oblakách vznášeli, list v rukou drželi, […].
[Wszystko w kościele spłonęło wokół ołtarza,
Nad świątynią na niebie stała wielka zorza,
W niej widać było
Dwóch pięknych aniołów,
Głosem rozkosznym czciło Pannę Marię.
Wśród chmur się unosili, kartkę w rękach trzymali, […]].
( J-731)

W pieśni znaleźć można wymienione wcześniej nieziemski blask i cudowny
śpiew. Dodatkowo podkreślone zostało unoszenie się przez anioły w chmurach, a więc
ich zdolność latania. Co ciekawe żaden z analizowanych przeze mnie tekstów nie informuje wprost o posiadaniu przez nie skrzydeł, choć w tekstach krytycznych są one
często wymieniane jako najbardziej oczywisty wyróżnik anielskości11 (np. Berendt
2004: 403, Kaczan 2005: 554). Brak takiej informacji można jednakże zinterpretować jako potwierdzenie jej powszechnej znajomości, która sprawia, że nie potrzeba
przywoływać oczywistych faktów. Taka interpretacja wydaje się prawdopodobna,
ponieważ opisy fizycznego wyglądu postaci w pieśniach kramarskich są zazwyczaj
bardzo zdawkowe i oparte na utartych schematach, zaś drzeworyty ilustrujące druki
11
Por. pierwsze zdanie hasła Anděl w encyklopedii kultury ludowej Czech, Moraw i Śląska:
„Nadpřirozena bytost s křídly, boží posel” [„Nadprzyrodzona istota ze skrzydłami, Boży posłaniec”]
(NEČMS 2007: 27).

⩶ 282 ⩶

�kramarskie regularnie korzystają z wizerunków skrzydlatego anioła (a w tekstach wyjątkowo obecny był też wspomniany już motyw anioła-ptaka, J-234/J-443/J-464).
Podobne do już opisanych motywy objawienia maryjnego i towarzyszącej mu
ludzko-anielskiej interakcji przedstawia Nová píseň o zjevení panny Marie, která se
zjevila blíž města Říma v jednom velkém lese… ( J-1297/J-1849) z 1847 r. Tekst opisuje historię sanktuarium maryjnego pod Rzymem, w którym święty obraz został
przez ludzi zapomniany. Aby przypomnieć o miejscu kultu okolicznym mieszkańcom objawia się więc sama Maryja. Towarzyszą jej zastępy anielskie, których rolą
jest odnowienie cudownego, nieludzką ręką stworzonego obrazu, co stanowi kolejny aspekt anielskiej działalności – troskę o miejsca i obiekty kultu religijnego:
Po třikrát nad tímto lesem bylo
vidět v té záři veliké Andělé nebeští
dolu stupovali.
[…]
Ten obrázek svatý, co byl zavržený,
od svatých Andělův, snad nebeskou barvou byl obnovený.
Zástup velký stál nebeských Andělův,
malovali čtyří bolestný obrázek Panenky Marie.
[Po trzykroć nad tym lasem widziane było
w światłości wielkiej Aniołowie z nieba
na dół zstępowali.
[…]
Ten obrazek święty, co był porzucony,
przez Aniołów świętych, niebieską był farbą odnowiony.
Zastęp wielki stał niebieskich Aniołów,
malowali we czterech bolesnej Panny Marii obrazek].
( J-1297/J-1849)

Jeden z aniołów dodatkowo poucza i ostrzega ludzi przed karą Bożą: „Anděl
nebeský stál napomínal lidé, / hleďte se polepšit, Bůh jest rozhněvaný, ať nezahynete” [„Anioł niebieski stał ludzi napominał, szukajcie poprawy, Bóg jest rozgniewany, byście nie zginęli”].
Analogiczną historię przekazuje pieśń z druków J-610/J-1259 (Píseň nová
o podivném zázraku svatej Anny, všem věrným ctitelům na světla vydaná), w której
aniołowie przynoszą cudowny obraz do zniszczonej przez trzęsienie ziemi kaplicy w Portugalii: „Nad tou svatou kaplu, obraz svatej Anny, / drželi v povětří anjele
nebeští, krásně malovaný” [„Nad tą świętą kaplicą, obraz świętej Anny, / trzymali
w powietrzu aniołowie niebiescy, pięknie malowany”].
⩶ 283 ⩶

�Oprócz fizycznej opieki nad świątyniami, za inny przejaw troski aniołów o miejsca kultu uznać można ponadto modlitwę i śpiew przy grobach świętych, o czym
informuje np. Nábožná píseň ke cti svatého Izidora Vyznavače:
U hrobu jeho zpívání
anjelské bylo plésání:
To slyšelo lidu mnoho,
chválic Pána Boha z toho.

[Przy grobie jego śpiewanie
anielskie było radowanie:
Ludzi wielu to słyszało,
Pana Boga wychwalało].
( J-517/J-833/J-1951)

5.5.2.2. Aniołowie – aktywni obrońcy pobożnych
W dotychczas przedstawionych przykładach aniołowie druków kramarskich przypominają aniołów sztuki ludowej w definicji Elżbiety Berendt (2004: 399): „Najczęściej wydają się przebywać w niebie, a na ziemi tylko wśród tych, którzy do nieba są
przeznaczeni. Z ziemią łączą je także liczne cudowne objawienia; głównie maryjne”.
W nielicznych przykładach tekstów aniołowie pełnią rolę większą niż jedynie
nadnaturalnej dekoracji. Najbardziej spektakularnym przykładem jest tekst pieśni Příběh strašlivý který se stal blíž města Vindyše, když jedna matka dětem svým
zlé vinšovala ( J-945/J-2225), w którym przywołane modlitwą 9 chórów anielskich przepędza diabły, więżące uprowadzone podstępem dzieci (więcej uwagi
fabule pieśni poświęcono w rozdziale o demonach, por. punkt 5.6.2.). Warto jednak zauważyć, że tekst nie zawiera opisu niebiańskiej interwencji, a jedynie opisuje
grzmot (por. ogień niebieski w punkcie 5.7.2.), po którym po diabelskiej obecności nie pozostaje żaden ślad. Tekst obfituje ponadto we fragmenty opisujące zwyczajową działalność aniołów i zasady organizacji anielskich chórów. Liczba 9 chórów anielskich (dzielonych dalej na 3 triady) zgadza się z interpretacją większości
teologów średniowiecznych, czerpiących z pism twórcy angelologii chrześcijańskiej, Pseudo-Dionizego Areopagity (zob. Kaczan 2005: 561, Royt 2007: 20; szerzej: Royt 2001: 10–18):
Tam okolní lidé všickní devět kůrův anjelských ctí,
devět modliteb říkají, tak anjelův pozdravují.
Kdo ctí ty kůry anjelské, obsáhne radosti rajské:
když kračíme k přijímání, anjele nás doprovází
Kdo se k nim bude modliti, v poslední hodince smrti,
od každého kůru jeden anjel má býti přítomen.

⩶ 284 ⩶

�Ďíbla pryč od nás zaženou, duši naši k sobě vezmou,
k Bohu ji donesou slavně, bude se radovat věčně.
[W okolicy ludzie wszyscy dziewięć czczą chórów anielskich,
dziewięć modlitw odmawiają, tak aniołów pozdrawiają.
Kto czci chóry anielskie, dosięgnie radości rajskiej:
gdy do komunii kroczymy, aniołowie nas prowadzą
Kto się do nich modlić będzie, w ostatniej śmierci godzinie,
z każdego chóru jeden anioł obecny będzie.
Diabła od nas precz odpędzą, duszę naszą z sobą wezmą,
Bogu ją zaniosą sławnie, radować się będzie wiecznie].
( J-945/J-2225)

Aniołowie zatem towarzyszą pobożnym ludziom podczas sakramentu komunii (por. przekonanie o anielskiej obecności w uroczystości pierwszej komunii, Berend 2004: 411) oraz w chwili śmierci, kiedy towarzyszą zbawionej duszy w drodze do nieba: „Kierując się swym powołaniem boskich posłańców, ludowe anioły
przebywały w pobliżu człowieka. Zjawiały się w momencie jego narodzin i towarzyszyły mu do śmierci” (Berend 2004: 407).
Szczególnie wyraźna jest anielska obecność w życiu świętych – teksty hagiograficzne, np. znana z kilkunastu różnie zatytułowanych kopii pieśń o świętej Katarzynie, rozpoczynająca się incipitem „Na sionské hoře kvítek kvete…” [„Na syjońskiej górze kwitnie kwiat…”], wspominają o aniołach czuwających przy zwłokach
świętej, witających jej duszę w niebie i wręczających palmę męczeństwa. W żywocie świętej Filomeny (Píseň k uctění svaté panny a mučedlnice Filumeny) mowa dodatkowo o opatrywaniu przez anioła ran męczennicy:
Anjel hojí rány bolestné,
přiblíživ se k panně v nočním čase,
těší srdce její žalostné.

[Anioł goi rany bolesne,
zbliżywszy się ku pannie w nocnej porze,
serce jej w żalu pociesza.

Káže tyran Filumenu stít,
Anjel spěcha palmou ozdobiti […].

[Tyran Filomenę ściąć nakazuje,
Anioł pośpiesza palmą honoruje […]].
( J-861/J-1875)

Pieśni kramarskie (np. przywoływany wielokrotnie tekst J-945/J-2225) sugerują ponadto popularną, choć błędną interpretację teologii chrześcijańskiej, zakładającą, że aniołami mogą stać się po śmierci dusze zbawionych: „Kdo se modlí ty
⩶ 285 ⩶

�modlitby, ten bude skrz anjely / Do slávy večné přiveden, v anjelském kůru postaven” [„Kto się modli tymi modlitwami, będzie przez aniołów / Do wiecznej chwały wprowadzony, w chórze anielskim postawiony”].
Informację o duszach dołączających do chórów anielskich, wyśpiewujących
Bożą chwałę w niebie, odnaleźć można także w pieśni Novina velmi žalostivá, která se stala v horních Rakousích blíž města Lince s jedným nemilosrdným lakomcem…,
która jako pouczenie moralne przytacza biblijną przypowieść o bogaczu i ubogim
Łazarzu (Łk 16, 19–31):
Lazar pak chudý v radosti
Štastné požívá věčnosti:
V nebi se s Bohem radujé,
S anjely si prozpěvuje.
[…]
Dá vám Pán Bůh požehnání,
Potom v nebi přebývání.

[Łazarz zaś biedny w radości
Szczęśliwej zażywa wieczności:
W niebie się z Bogiem raduje,
Z aniołami wyśpiewuje.
[…]
Tak wam Pan Bóg błogosławi,
Potem w niebie pozostawi].
( J-102)

5.5.2.3. Anioł stróż
Obecna w cytowanej pieśni o 9 chórach anielskich idea anioła fizycznie stającego
w obronie śmiertelników jest związana z koncepcją aniołów stróży, która początkowo odnosiła się przede wszystkim do walki duchowej i obrony przed grzechem.
Z czasem – wraz z popularyzacją tego kultu w baroku – powszechną stała się bardziej namacalna interpretacja anielskiej opieki również jako ochrony przed zagrożeniami świata fizycznego. Taka dowolność interpretacji koncepcji anioła stróża
ułatwiła adaptację chrześcijańskiej mitologii do lokalnych warunków, dzięki powiązaniu jej ze znanymi w całej Europie pogańskimi duchami przeznaczenia i domowymi duchami opiekuńczymi. W niektórych przypadkach, w tym na obszarze
Słowiańszczyzny, popularyzacja kultu anioła stróża służyła walce z reliktami pogańskich wierzeń jeszcze w XVIII i XIX w. (Berendt 2004: 410, Brzozowska-Krajka 2004: 420).
Aniołowi stróżowi poświęcona jest cała pieśń O svatém Anjelu Strážci mająca
charakter pierwszoosobowej modlitwy. Tekst zawiera informację o tym, że anioła,
który chroni przed diabłem i ziemskimi nieprzyjaciółmi, posyła do człowieka
sam Bóg w chwili narodzin:

⩶ 286 ⩶

�Buď pozdravený Anjele slavný,
Jenž k ostříhání mně jsi poslaný
od Boha mocneho: byls mi přítomen,
jak jsem narozen, až do dne dnešního.

[Bądź pozdrowiony Aniele sławny,
Który by strzec mnie byłeś posłany
przez Boga mocnego: byłeś obecny,
kiedym się rodził, aż do dnia dzisiejszego].
( J-360/J-467)

Tekst ten jako jedyny przyznaje aniołowi możliwość proszenia Boga o łaski
w imieniu człowieka, co wynika zapewne z jego modlitewnego charakteru. Jest to
jedyny przypadek, w którym anioła można zaliczyć do pośredników pełniących
funkcję mediacyjną, a nie jedynie wykonawców czyichś poleceń.
Pojęcie anioła stróża wykorzystano również w tekście pieśni nr J-57, Píseň
o pronásledování katolíků v Turcích. Uwięzionych przez tureckie władze katolików
w cudowny sposób wyswobadza z więzienia anděl strážce w asyście dwóch cherubinów, momentalnie przenosząc uwolnionych do położonej w odległości 200 mil
Jerozolimy. Anielskiej interwencji znów towarzyszy nieziemski blask: „Ozářilo se
vězení všem lidem k podivení, / anděl strážce sem přichází ze dvouma cherubíny”
[„Rozjarzyło się więzienie ludziom wszystkim do ujrzenia, / anioł stróż tam przybył i dwaj cherubini”].
W podobny sposób wątek anielskiej opieki przedstawia popularna pieśń o udaremnionym mordzie rytualnym, zatytułowana Píseň nová o zázraku svaté Anny,
jenž se stal v Polsku s jedným synáčkem prýmasowym. Porwanego przez Żydów katolickiego chłopca od śmierci ratuje w niej interwencja św. Anny, której towarzyszą dwaj aniołowie uzbrojeni w ogniste miecze, broniący oprawcom wejścia do
piwnicy, w której niedoszła ofiara została uwięziona:
jak vešli do dveři, spatřili div Boži,
dva anjele tam stáli s ohnivýma meči.
[…]
Svatá Anna mila, ta tam semnou byla,
dva krásné anjeličky, také sebou měla.

[cud Boży ujrzeli, gdy drzwi przekroczyli,
z mieczami ognistymi dwaj aniołowie stali.
[…]
Święta Anna miła, ona tam ze mną była,
i dwóch pięknych aniołków, przy sobie miała].
( J-1258)

O ile jednak w poprzednim przykładzie aniołowie działają samodzielnie, tutaj aktywnym podmiotem jest bez wątpienia święta, a niezwykli opiekunowie stanowią raczej emanację jej mocy i realizują jej wolę.
Aniołem jest też z pewnością młodzieniec w białych szatach, który pomaga
wypędzonym przez wyrodnego syna rodzicom z tekstu Nová píseň na příklad rodičům a dítkám na světlo vydaná ( J-113/J-1013/J-1053). Pieśń opisuje go słowami:
⩶ 287 ⩶

�„přišel jest k ním mládenec, a ze sna je zbudil, měl roucho celé bílé” [„przybył ku
nim młodzieniec, ze snu ich obudził, szatę miał całkiem białą”]. Motyw anioła stróża pomagającego bohaterowi przezwyciężyć rozmaite przeciwności pojawia się także w tekstach opartych na legendach hagiograficznych lub przekazach biblijnych.
Pieśni przedstawione w niniejszym punkcie należą do tekstów najwięcej (choć
wciąż niewiele) uwagi poświęcających wyglądowi zewnętrznemu aniołów. Oprócz
wspomnianego powyżej opisu śnieżnobiałej anielskiej odzieży, jako młodzieńcy
w białych szatach, pojawiają się aniołowie pomagający św. Izydorowi w pracy na roli
w tekście Nábožná píseň ke cti svatého Izidora Vyznavače ( J-517/J-833/J-1951): „Spatřil dva krásné mládence, / Jenž s čtyřmi voly vorají, / A bílé oděvy mají” [„Ujrzał
dwóch pięknych młodzianów, / Którzy w cztery woły orali, / A odziani byli w bieli”].
Młodzieńcem określony jest ponadto anioł stróż z pieśni-modlitwy O svatém
Andělu Strážci ( J-360/J-467). Ostatni, najmniej jednoznaczny sposób przedstawiania anielskiej interwencji odnaleźć można w dwóch pieśniach, które nadprzyrodzoną interwencję pozbawiają dotychczas zawsze obecnej oprawy z cudownych znaków
i muzyki. Teksty Píseň žalostivá o jedné paní ve Vlaších, která jako mrtvá pochovaná
byvši, devět dní v hrobě ležela ( J-1103) i Příkladná píseň o přehrozné a ukrutné nynější
francouzké vojně… ( J-194) opisują różne historie, ale w obydwu kobiecą bohaterkę
przed śmiercią ratuje pomoc cudownego dziecka (określanego słowem pacholátko). Pierwsza z pieśni to historia uznanej za zmarłą i pochowanej żywcem ciężarnej kobiety, która zamknięta w grobowcu rodzi zdrowe dziecko. Podczas 9 dni, jakie upłynęły zanim została ona uwolniona, wraz z noworodkiem była odwiedzana
przez chłopczyka, który karmił ją cudownym pokarmem:
Každý večer, též i v noci,
Každé ráno, o poledni
Pokrm pacholátko milé
Nosilo mi každé chvíle

[W każdy wieczór, oraz w nocy,
W każde rano, i w południe
Pokarm pacholątko miłe
Przynosiło w każdą chwilę].
( J-1103)

Wątek ten jest bliski historiom o eucharystii lub cudownym pokarmie dostarczanym przez anioły świętym (por. Berendt 2004: 405) i choć niezwykły obrońca nie jest jednoznacznie nazwany aniołem, można przypuszczać, że jego dziecięca
postać wynika z wpływu, jaki postbarokowa sztuka religijna, przedstawiająca anioły jako pulchne putta, wywarła na ludową wyobraźnię (zob. ilustracje 16c., 17a.
i 18a. na tablicach X i XI). Piękny chłopczyk pomaga również bohaterce drugiej
z wymienionych pieśni, która przez złego żołnierza została wrzucona do jeziora:
⩶ 288 ⩶

�Však v té době přišlo krásné, maličké pacholatko,
z té vody ji pomahalo, tyto slova pravilo:
hleď ženo proto tvůj život skrz mně ochráněný máš,
že se za duše v očístci každodeně modliváš.
[Ale w tym czasie przyszło piękne, małe pacholątko,
z wody wyjść jej pomogło, te słowa mówiło: Pokarm pacholątko miłe
zważ kobieto że za mą sprawą życie ocaliłaś,
bo za dusze czyśćcowe co dzień się modliłaś].
( J-194)

Przykład anioła aktywnego i obdarzonego wielką mocą przynosi również
przedstawiona w punkcie 4.9.4.2. pieśń J-1096, Píseň pravdivá o jednom smutným
příběhu, který se stal w městě Šartynu v Bavorské Zemi, w której zamordowane przez
ojca i macochę dzieci zostają przez anioła stróża cudownie przywrócone do życia.

5.5.3. Podsumowanie
Obraz anioła wyłaniający się z tekstów pieśni kramarskich jest bliski uproszczonym
interpretacjom doktryny Kościoła katolickiego i stosunkowo odległy od jego czysto
folklorystycznych przedstawień (por. Niedźwiedź 2004). Anioł pieśni kramarskiej
jest piękny, święty, przybywa z nieba, jest sługą Boga, a jego własna podmiotowość jest dosyć ograniczona. Teksty nie informują o tym, w jaki sposób aniołowie
pojawili się na świecie, ale przynajmniej w niektórych przypadkach aniołem może
stać się po śmierci człowiek żyjący zgodnie z zasadami wiary katolickiej. Fizycznemu pojawieniu się aniołów towarzyszy zazwyczaj cudowny blask i jasność, budzący u ludzi fascynację, ale mogący także wywoływać lęk. Fizyczne ciała aniołów
zazwyczaj przypominają nieziemsko pięknych młodzieńców, odzianych w nadzwyczajnie białe szaty, ale mogą oni również pojawiać się jako cudowne dzieci,
również płci męskiej, a wyjątkowo jako pięknie śpiewające ptaki. Aniołowie mogą
unosić się w powietrzu, choć teksty nie informują szczegółowo o sposobie w jaki
latają. Posiadają piękny głos i używają go do śpiewu, potrafią również grać na instrumentach i oddają cześć Bogu także przez muzykę. Mogą w zrozumiały sposób porozumiewać się ze śmiertelnikami, ostrzegając ich przed grzechem i jego
konsekwencjami. Występują często w grupie, ale przynajmniej niektórzy aniołowie mają swoje imiona i indywidualną osobowość. Wszystkie anioły tworzą 9 chórów, wśród których istnieje hierarchia i podział obowiązków, choć nie są one precyzyjnie opisane w tekstach. Aniołowie towarzyszą ludziom przy przyjmowaniu
sakramentów, bronią duszy (a w przypadkach krytycznych również ciała) przed
⩶ 289 ⩶

�diabłem oraz ziemskim złem, także fizycznie za pomocą ognistych mieczy lub piorunów. Mogą przynosić pokarm cierpiącym i wybawiać ich z kłopotów, w tym wyswobadzać z niewoli i leczyć rany, nawet śmiertelne. Szczególnie aktywnie działają
w życiu świętych. Służą jako przewodnicy dusz, pomagając duszy dziecka wcielić
się przy narodzinach oraz towarzysząc zbawionym w drodze do nieba. Wspierają
świętych w ich działaniach na ziemi, troszczą się o materialne obiekty kultu i adorują relikwie, oraz obdarowują ludzi przedmiotami o niezwykłej mocy, by pomóc im w dobrym przeżyciu życia doczesnego.

5.6. Diabły i moce piekielne
Postać diabła – fizyczna personifikacja sił zła – występuje w kulturze ludowej
chrześcijańskiego kręgu kulturowego często i pełni w niej kilka charakterystycznych funkcji, stając się, jak pisze Bohdan Baranowski (1981: 189), „najbardziej reprezentatywną postacią demonologii ludowej”. Demonologia taka jest zazwyczaj
efektem przenikania się idei i wyobrażeń stworzonych przez akademicką teologię
z archaicznymi wątkami obecnymi w wyobraźni najniższych warstw społecznych
(Di Nola 2004: 315). W przypadku folkloru narodów słowiańskich, postacie diabłów łączą więc w sobie zarówno przetworzone i zaadaptowane do ludowej wrażliwości wątki mitologii chrześcijańskiej, jak i wcześniejszy substrat pogańskich wierzeń. Ze względu na niejednorodne pochodzenie tych treści, ludowa wizja diabła
nie jest wewnętrznie spójna, a pisać można o nim jako o „[…] postaci symbolicznej, będącej reprezentantem ciemnych mocy zagrażających człowieczemu bytowaniu, a zarazem uosabiającej zło tkwiące w samym człowieku” (Ługowska 1998: 5).
Obecne w twórczości ludowej wyobrażenia diabła są różnorodne i często kontrastowe – postać ta bywa przedstawiana jako zły i podstępny nieprzyjaciel rodzaju
ludzkiego, złośliwy choć w zasadzie nieszkodliwy trickster, ale także stróż porządku
i sprawiedliwości społecznej, wymierzający zasłużoną karę grzesznikom, czy wreszcie naiwny komiczny diabeł z bajek ludowych, dający się oszukiwać i wykorzystywać ich sprytnym bohaterom (por. Baranowski 1981: 203).
Wątki demoniczne w folklorze – schemat walki dobra ze złem, wiara w piekło i diabły – służą wyjaśnieniu porządku świata, oswojeniu obecnego w nim zła
poprzez odpowiedź na pytanie o jego pochodzenie. Ludowy wizerunek diabła, ze
względu na wspomniane już oparcie go na kilku różnych tradycjach, nie stanowił
konsekwentnej i jednorodnej wizji. Jak zauważa m.in. literaturoznawczyni i folklorystka Jolanta Ługowska, przy próbie jego opisu należy uwzględnić podział genologiczny opowieści o diable oraz intencje nadawcy. W przypadku narracji ludowych
⩶ 290 ⩶

�postać diabła występuje „we właściwie wszystkich podstawowych odmianach prozy ludowej, a więc: w opowiadaniach ajtiologicznych, edukacyjnych powiastkach,
podaniach wierzeniowych, bajkach magicznych, a także w humoreskach i anegdotach” (Ługowska 1998: 8). Należy przy tym pamiętać, że pomimo pozornych
sprzeczności, opowieści o diabłach groźnych i diabłach komicznych były opowiadane i słuchane przez tych samych ludzi, a narracje o wyprowadzanych w pole głupich demonach służyły złagodzeniu strachu wywołanego przez opowieści o diabłach strasznych, wpływających na ludzkie losy (Ługowska 1998: 16).
Diabły pojawiają się także w tekstach pieśni kramarskich, jak się jednak wydaje
ich rola i pochodzenie zbliżają je raczej do kontrreformacyjnych egzemplów kaznodziejskich niż tradycyjnych opowieści ludowych. Ze względu na wskazany wcześniej w pracy brak symetrii między aktywnością mocy boskich i piekielnych (paralele polskie; por. Grochowski 2010: 259), teksty kramarskie przywołują osobowe
zło (w postaci biblijnego Szatana czy pospolitych diabłów i demonów różnego rodzaju) znacznie rzadziej niż Boga, przypominanego – choćby powierzchownie –
w niemal każdym tekście. System świata pieśni kramarskiej odbiega więc zarówno
od ściśle pojmowanej doktryny Kościoła katolickiego (z aktywnym i zagrażającym
ludziom Szatanem), jak i tradycyjnych wizji słowiańskiej kultury ludowej, w swoich mitach często odwołującej się do dualistycznego porządku: stwórcy i jego przeciwnika, wykonującego lustrzane odpowiedniki dzieł Bożych (zob. Tomicka, Tomicki 1975: 28–39, Zowczak 2013: 79–94).
Diabeł ukazywany w drukach kramarskich to raczej podlegający Bożej mocy
wykonawca poleceń, element metafizycznego porządku kary i dyscypliny. Teksty
pieśni kramarskich nigdy nie podają w wątpliwość sprawczości i władzy Boga, który decyduje o losach całego świata. W takiej wizji diabeł nie jest dla niego istotnym
przeciwnikiem, ale raczej podległym mu narzędziem dyscyplinowania. Poniższy
opis skupia się na kilku aspektach występowania wątków demonicznych w pieśni
kramarskiej: nazwie i ściśle językowych konotacjach związanych ze słowami używanymi w tekstach do opisu osobowego zła (także kwestii magicznej roli słowa oraz
diabelskich imion i określeń), roli w fabule, jaką diabły spełniają, oraz elementach
świata z nimi związanych – fizycznej postaci diabłów (także w kontekście podziału „swój – obcy”), demonicznych przestrzeniach i metodach ochrony przed piekielnymi mocami.

⩶ 291 ⩶

�5.6.1. Čert, ďábel, Lucifer –
diabelskie imiona i sprawcza moc słowa
W przeanalizowanych tekstach pieśni kramarskich diabły pojawiają się zazwyczaj
w grupie jako pospolici przedstawiciele swego rodzaju, nie zaś jednostkowe bardziej
spersonalizowane demony12. Diabły najczęściej określane są stosowanymi synonimicznie słowami ďábel (w pieśni J-121/J-707/J-2102 wyjątkowo w formie diábel)
lub čert, pisanymi małą literą. Do ich opisu służy więc zarówno rdzennie słowiańskie określenie wywodzące się z psł. *čьrtъ, jak i nowsza nazwa obcego pochodzenia wywodząca się z greckiego διάβολος. W kilku pieśniach demon określony jest
ponadto opisowo słowami zlý duch ( J-1607, J-1777), jednoznacznie określającymi jego charakter.
Znacznie rzadziej, przede wszystkim w tekstach modlitewnych, których poetycki język wskazuje na pochodzenie z wyższego obiegu, występują w tekstach nazwy konkretnych demonów. Spośród znanych czeszczyźnie imion, takich jak Satan,
Lucifer, Beelzebub czy Belial (por. Royt 2007: 62), są to głównie warianty imienia
Satan (np. J-588), Šatan (np. J-360/J-467) i Satanáš ( J-253/J-419/J-631/J-938/
J-1261/J-2370), rzadziej Lucifer (np. J-104, J-516/J-548/J-1591, J-1015/J-1325,
J-1112)13,. W analizowanych tekstach praktycznie nieobecne jest pojęcie Szatana
czy Antychrysta jako głównego adwersarza Boga i istoty odpowiedzialnej za pojawienie się na świecie zła (por. Royt 2007: 65). Dwa teksty – wspomniana już historia Fausta (Vypsání dalece rozhlášeného a známého doktora Fausta…, J-1015/J-1325)
i Nábožná píseň ke cti svaté panny Barbory, mučedlnice ( J-516/J-548/J-1591) – wyjątkowo poświęcają więcej uwagi diabłom jako osobom. Pierwszy z nich przywołuje dodatkowe imiona Mefistofelesa i Auerhána14, w drugim zaś pojawia się informacja o piekielnej władzy i hierarchii (rada pekelná) oraz o tytułach poszczególnych
diabłów: Lucyfer to książę piekieł (Lucifer kníže hlubiný pekelné), Lokvencius to ich
sekretarz, a Tartarus – doktor praw. Głównym diabelskim bohaterem pieśni, bez
12
Skrajny przypadek przedstawiający diabły jako podmiot zbiorowy stanowi kramarska adaptacja historii Fausta ( J-1015/J-1325), w której początkowo mowa jest aż o czterdziestu tysiącach
bezimiennych demonów na usługach czarnoksiężnika – „čtyrydecet tisíc zlých duchův povolal on
jest k sobě” [„czterdzieści tysięcy złych duchów przywołał ku sobie”], choć później wymienione są
w niej również konkretne nazwane diabły.
13
Imię Lucyfera jako wynalazcy alkoholu przywołuje także antyalkoholowa pieśń Kořalka
pekelná (Scheybal 1990: 194–196), której wariant (niestety bez zwrotki o diable) zawierają druki
J-87/J-1357 (Nová píseň o kořalce výborné).
14
Tekst pieśni stanowi zapewne przekład z języka niemieckiego, gdzie Auerhahn oznacza głuszca, ptaka ze względu na czarno-czerwone ubarwienie wiązanego z siłami demonicznymi.

⩶ 292 ⩶

�trudu pokonanym przez św. Barbarę, jest natomiast Junarius, który trudni się odbieraniem ludziom wstydu, by grzeszyli bez poczucia winy15.
Nazwa diabła występuje w połączeniu z innymi wyrazami, tworząc związki takie jak ďábel pekelný ( J-107, J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778,
J-1777) – przywołujące piekło jako miejsce jego pochodzenia (odwołanie obecne także w opisowym określeniu pekelný host z pieśni J-170/J-896), ďábel strašlivý ( J-516/J-548/J-1591), strašný, rozsápaný ( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/
J-2224/J-2778) – podkreślające, że budzi on w ludziach grozę, a złość stanowi
ważną cechę jego charakteru, czy ďábel šeredný ( J-554/J-1078/J-2460, J-1015/
J-1325) – mówiące o jego fizycznej szpetocie. Ponadto przymiotnikiem ďábelský
określone jest słowo chytrost ( J-1777), a więc jest on mądry, sprytny – jest potężnym i przebiegłym przeciwnikiem, a nie naiwną postacią bajkową. Człowiek może
być ponadto ďáblem posedly – demon posiada zatem zdolność opętania człowieka, który popełnia wówczas najstraszniejsze wyobrażalne grzechy. Jako „opętany”
określani są np. bluźnierca z pieśni J-554/J-1078/J-2460, czy morderczyni z druku
J-1786 (ďáblem posedlá žena). Również świętokradcze zachowanie postaci z pieśni
J-219 i złorzeczenie Chrystusowi przyrównane są do działania człowieka opętanego, choć w tym wypadku nie ma mowy o faktycznym opętaniu, a zwrot ten służy
raczej podkreśleniu zła samego grzesznika, który nawet bez piekielnej ingerencji
zachowuje się jak kierowany przez demoniczne moce.
Wątki związane z czarownictwem i opętaniem przez diabła, choć znane w najstarszych pieśniach, po reformach józefińskich były zwalczane przez cenzurę ze
względów ideologicznych jako zabobonne i potencjalnie groźne dla porządku społecznego. W analizowanym korpusie udało mi się dotrzeć do trzech kopii tekstu
zawierającego informacje o czarownicach ( J-301/J-2468/J-2711), w którym pojawiają się określenia, takie jak ‘diabelskie sztuki’ (ďábelské kunšty) i ‘konszachty z diabłem’ (čarodějnice […] s ďáblem spolky měla), diabeł (zapewne demon osobisty, chowaniec) nazywany jest również ‘pomocnikiem’ czarownicy (můj pomocník ďábel).
Z nazwą i imionami diabłów związany jest wyraźnie widoczny w tekstach motyw sprawczości słowa. Podobnie jak w przekazywanych ustnie historiach ludowych (por. Baranowski 1981: 204), diabły uzyskują przystęp do świata śmiertelników w chwili nierozważnego sformułowania przez ludzi zaproszenia czy nawet
tylko wypowiedzenia ich nazwy. Przykłady świadomego przyzywania ciemnych mocy
15
Oba nietypowe teksty bez wątpienia nie są utworami pierwotnie kramarskimi. Pieśń ku czci
św. Barbary wymienia np. Josef Vašica (1939: 284–285) w artykule poświęconym poezji barokowej.
Na podstawie całości zbadanego korpusu przyjmuję, że jedynym powszechnie znanym kramarskim
autorom i odbiorcom diabelskim imieniem był Lucyfer.

⩶ 293 ⩶

�znajdujemy w tekstach J-121/J-707/J-2102 (Píseň o jistém mládenci, který chudobnou pannu si oblíbil…) i J-1607 (Nová píseň všem pravověřícím křesťanům vydána),
których bohaterki, chcąc zdobyć majątek, wypowiadają słowa zaproszenia – J-121/
J-707/J-2102: „Diábla k sobě zvala, že za peníze svou duši jemu by zapsati chtěla”
[„Diabła przyzywała, że za pieniądze duszę by mu zapisała”], J-1607: „Ten obyčej
měla, ty slova mluviti, čertu za peníze duši chce prodati” [„Miała we zwyczaju, mówić takie słowa, że czartu za pieniądze duszę dać gotowa”]. Częściej demoniczny gość
przybywa jednak na skutek lekkomyślności bohaterów negatywnych i rzucanych
przez nich niefortunnych sformułowań. Występujący w pieśni Pravdivý příběh, který se stal na pomezí saském, v Žitavě niewdzięczny brat, odmawiający gościny owdowiałej siostrze z sześciorgiem dzieci, wypowiada na jej widok następujące słowa:
Radsbych sedm ďáblů hned
viděl v svém domě, než tebe
žebráčko, a ty pancharty tvé.

[Wolałbym siedem diabłów
zobaczyć w swym domu, niż ciebie
żebraczko, i twoich bękartów].
( J-154/J-568/J-1779)

Wezwane siedem diabłów wkrótce przybywa i podkreślając, że przyszły na
wezwanie, porywa go do piekła wraz z równie niegodziwą małżonką. W podobny
sposób zaprasza diabły zły bogacz z przedstawionego w punkcie 4.9.2. tekstu Píseň
pravdivá o jednom bohaprazdném synu ( J-120/J-364), który – gdy zaproszeni przyjaciele nie zjawiają się na jego przyjęciu – przeklina ich słowami sprowadzającymi
do jego domu piekielnych gości: „přiďte aspoň čerti z pekla, chci z vámi hodovati,
/ když pozvaní hosti ke mně, nechtějí se najíti” [„przyjdźcie chociaż czarci z piekła, chcę z wami biesiadować, / skoro goście zaproszeni, nie chcą mnie odwiedzić”].
Karę za grzechy ściągają na siebie również młodzieńcy z pieśni Pravdivá píseň o jednom strašlivém příběhu který se stal w sardinské zemi na den narození Krista Pána,
domagający się partnerek do tańca, choćby z piekła rodem:
Chceme míti kořalku, muziku veselou,
každý svou tanečnici třebas z pekla danou,
nechť se ďábly ustrojí za ženské osoby,
my budem tancovati, a budem veselí.
[Chcemy mieć gorzałkę, muzykę wesołą,
każdemu tancerkę choćby z piekła daną,
niechaj diabły przybiorą kobiece postaci,
my będziemy tańczyć, i będziem weseli].
( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778)

⩶ 294 ⩶

�Zgodnie z logiką opowieści, życzenie bluźniących w dzień Bożego Narodzenia
spełnia się i diabelska karoca odwozi ich do piekła przy wtórze szatańskiej muzyki.
Podobny los spotkał pijaka z pieśni Píseň nová o jistých příbězích, které se w minulých časech staly o římském pozdravení, nierozważnie proponującego sprzedaż tekstu papieskiej modlitwy choćby diabłu:
V okamžení na dvéře zatloukli dva pání,
řkouc my jsme velký kupci z daleké krajiny,
co na prodej máte, brzo nám oznamte,
dobře vám zaplatíme, sami to seznáte.
[…]
Hned v rychlosti ožralce propadli tí kupci,
naplnili jsou smradem, plamenem světnici,
tělo roztrhali a duši jsou vzali,
s nešťastným prodavačem do pekla se brali.
[Do drzwi w okamgnieniu dwóch panów pukało,
mówiąc myśmy kupcy z kraju dalekiego,
co macie na sprzedaż, prędko oznajmijcie,
dobrze wam zapłacimy, sami to poznacie.
[…]
Zaraz prędko pijaka ci kupcy porwali,
płomieniami, smrodem izbę napełnili,
ciało rozszarpali a duszę zabrali,
z nieszczęsnym sprzedawczykiem w piekle zawitali].
( J-197)

Kolejny z przykładów działania tego mechanizmu to opowieść o ubogiej kobiecie, pod nieobecność męża nieradzącej sobie z utrzymaniem 8 dzieci: Příběh
strašlivý který se stal blíž města Vindiše, když jedna matka dětem svým zlé vinšovala ( J-945/J-2225). W akcie desperacji wypowiada ona słowa: „Kdyby čert přišel
s penězy, dala bych mu dvě nebo tří [děti]”. [„Gdyby przyszedł czart z pieniędzmi,
dałabym mu dwoje lub troje [dzieci]”]. Wieczorem tego samego dnia w jej domu
zjawiają się piękni państwo proszący o oddanie 3 dzieci na służbę. Inaczej niż we
wcześniej przytoczonych przykładach – być może dlatego, że diabły nie porywają
osoby wypowiadającej słowa, ale niewinne dzieci, historia kończy się dobrze dzięki
interwencji duchownych i przywołanych modlitwą anielskich zastępów (zob. podpunkt 5.5.2.2.).
Za inną realizację motywu przyzywania diabła własnym działaniem uznać
można historię o prześladowanym przez diabła malarzu, opisaną w tekście Žalostná
⩶ 295 ⩶

�píseň o jednom majlandském malíři, jenž ukrutně pronasledován byl. W tej pieśni
kuszenie przez fizycznie obecnego demona odbywa się podczas malowania w kościele fresku przedstawiającego sąd ostateczny:
A když on zlého ducha
v tom právě maloval,
ohlídnul se na stranu,
za sebou uhlídal,
[…]
jako ňaký kavalír
byl ďábel pekelný.

[W chwili, gdy złego ducha
dokładnie malował,
na bok oczy obrócił,
zobaczył za sobą,
[…]
niczym kawaler jakiś
był diabeł piekielny].
( J-1777)

Podobnie jak wypowiedzenie diabelskiego imienia, także namalowanie jego
podobizny może zatem stanowić akt przyzywający diabła do świata ludzi. Zgodnie z tym kluczem można interpretować zapewne także wspomniany w punkcie
4.9.2. motyw przebierania się przez bohatera negatywnego za diabła, by nastraszyć
i okraść biedną wdowę (druk J-140: Příkladná píseň o jednom lakomém muži). Igranie z mocami piekielnymi, nawet bez zamiaru ich przyzwania, i wykorzystywanie
diabelskiego wizerunku sprowadzają na chciwego młynarza karę, którą wymierza
prawdziwy diabeł przybyły z piekła16.
Co interesujące, teksty pieśni kramarskich nie określają jednak diabła eufemistycznymi określeniami znanymi z kultur ludowych (por. Krawczyk-Tyrpa 2001:
44–58, Di Nola 2004: 324–325), a zatem pomimo działającego w świecie przedstawionym pieśni mechanizmu wywoływania diabła jego imieniem, autorzy, drukarze, a zapewne także śpiewacy i odbiorcy pieśni nie traktowali nazw demonów
jako niewymawialnego tabu, tym samym dystansując się od zawartego w tekstach
przekazu. Słowa čert i ďábel pojawiają się bowiem nie tylko w cytowanych wypowiedziach postaci (co można usprawiedliwić, zakładając, że konsekwencje tego czynu ponieśli już bohaterowie pieśni), ale także w odautorskiej narracji. W rzadkich
przypadkach (np. J-99) wyrazem ďábel, użytym jako obelga, bywa również określany nieprzyjemny i odpychający człowiek (co stanowi analogię z porównywaniem
ludzi szlachetnych i dobrych do aniołów).

16
Wybór młynarza na bohatera negatywnego jest nieprzypadkowy, przedstawicieli tej profesji
w kulturze ludowej wiązano często z ciemnymi mocami, a także nadużywaniem swojej pozycji przez
oszukiwanie biednych na mierze; dodatkowo w odbiorze chłopów efekt obcości zwiększało wykonywanie nierolniczego zawodu (por. Adamczewski 2005: 126–153, Piotrowski 2021: 120–131).

⩶ 296 ⩶

�5.6.2. Diabeł w fabule – rola diabła
w schemacie funkcjonowania świata
Mechanizm przyzywania diabła przez śmiertelników to jeden z charakterystycznych elementów jego funkcjonowania w świecie druków kramarskich. Z postacią
tą wiąże się w nich także kilka innych wątków, podporządkowanych roli, jaką demon pełni w fabule opowieści. Za Jolantą Ługowską warto przytoczyć kilka sposobów przedstawiania diabła w tekstach ludowych, a następnie opisać ich wykorzystanie w analizowanych tekstach pieśniowych. Wizerunki diabła w folklorze
podzielić można zatem na 5 kategorii (Ługowska 1998: 8–16). Są to odpowiednio:
1. diabeł – kreator,
2. diabeł – siła nieczysta,
3. diabeł – strażnik normy moralnej,
4. diabeł – niezwykły przeciwnik,
5. diabeł ośmieszony.
Pierwsza z kategorii, diabeł-kreator, obejmuje opowieści ajtiologiczne, w których przebrzmiewają zapewne echa dualistycznej kosmologii Indoeuropejczyków,
zawierającej mity kreacyjne o udziale diabła w stwarzaniu świata. W przypadku
tekstów kramarskich nie ma takich wątków, brak w nich również wykładni teologicznej, wyjaśniającej pochodzenie samego Szatana i demonów (co również w Biblii przedstawione jest niebezpośrednio lub w tekstach apokryficznych; por. Royt
2007: 62–63). Pieśni kramarskie zgodnie z deklarowaną rolą nowin częściej opisują aktualny świat, niż wyjaśniają jego pochodzenie (wyjątek stanowią żywoty świętych i niektóre wątki biblijne powtarzane jako pieśni historyczne).
Drugi wariant demona to diabeł jako siła nieczysta – istota nadprzyrodzona,
ukazująca się ludziom, zawsze ze złymi intencjami. Może on funkcjonować jako
mniej groźne, choć wciąż negatywnie usposobione straszydło, ale też jako potężny
napastnik, potwór, atakujący i zabijający ludzi. Do tej grupy zaliczyć można także
wątki o porywaniu dzieci (w przypadku opowieści stricte ludowych zapewne wynikające z nałożenia się chrześcijańskiego diabła na wierzenia o demonach słowiańskich) oraz o diable-kusicielu, oferującym dobra materialne za zaprzedanie duszy.
Wariantem tego wątku jest opowieść o diable bezinteresownie nakłaniającym do
grzechu, tak by w jego konsekwencji zdobyć panowanie nad duszą grzesznika po
jego śmierci. Taki diabeł jest – jak zauważa Ługowska (1998: 11) – podwójnie
antropomorficzny, nie tylko bowiem ukazuje się w zbliżonej do ludzkiej postaci, ale także charakteryzuje się zrozumiałymi dla człowieka intencjami, takimi jak
złośliwość, chęć szkodzenia czy okrucieństwo. W pieśniach kramarskich motyw
⩶ 297 ⩶

�diabła-kusiciela pojawia się często w realistycznych tekstach o morderstwach, jako
wzmianka, że czyn – choć wykonany przez człowieka i pozbawiony nadprzyrodzonego charakteru – był wynikiem szatańskiego podszeptu, np. J-31: „ďábel […] toho
muže k zlému jest poňoukal” [„diabeł […] tego męża ku złemu nakłaniał”], J-32:
„ďábel mu do uši šeptal aby ji zmordoval” [„diabeł mu w ucho szeptał aby ją zamordował”], J-148/J-881: „[…] ďábel mne přinutil, méj vlastní manželky abych nelitoval” [„[…] diabeł mnie przymusił, bym swej żony nie litował”], J-954: „ďábel […]
každy den toho muže k zlému jest ponoukal” [„diabeł […] co dzień męża tego ku
złemu namawiał”], J-1786: „on […] skrze ní ze světa sešel, co jí čert poňoukal” [„on
[…] przez nią świat opuścił, jak ją diabeł nakłonił”]. Wyjątkowo kusiciel obecny jest
fizycznie pod ludzką postacią, jak we wspomnianej już pieśni o malarzu ( J-1777),
utworze Píseň pravdivá o jednom bohaprazdném synu ( J-120/J-364), w której nieskutecznie kusi pieniędzmi pobożnego biedaka, oraz w tekście Píseň truchlivá o bečváři ( J-554/J-1078/J-2460), opowiadającym o gnuśnym bednarzu. Mężczyzna,
namówiony przez spotkanego w lesie czarta, obiecuje w zamian za skarb przynieść
mu następnego dnia coś, co ma w domu, ale jeszcze o tym nie wie. Rzeczoną niespodzianką okazuje się nowo narodzone dziecko, które na szczęście zostaje ocalone dzięki pobożności żony bednarza.
Przede wszystkim demony pełnią jednak trzecią rolę – strażników normy moralnej i reguł współżycia społecznego, służących jako mechanizm wymierzania boskiej kary (Ługowska 1998: 12–13). Poza sytuacjami kuszenia, których przykłady
zostały wymienione w poprzednim akapicie, negatywni bohaterowie pieśni kramarskich popełniają często grzechy bez piekielnej inspiracji, wyłącznie z własnej inicjatywy. Za uczynione zło spotykają ich zasłużone konsekwencje. Jak pokazują przykłady motywu sprawczej mocy wypowiedzenia nazwy diabła, grzesznik często sam
ściąga na siebie karę, demon zaś nie musi nawet nakłaniać do czynienia zła, bo złe
intencje wychodzą od samego człowieka. Demon pełni jedynie rolę mechanizmu
kontrolnego, wcielającego w życie niejako „mechaniczny” system religijny, w którym grzechem staje się często drobne niedopatrzenie czy niestosowne zachowanie,
nieraz popełniane nieświadomie i bez wcześniejszego wyrażenia złych zamiarów.
Motyw diabła-strażnika moralności często służy – pozornie paradoksalnemu – przypomnieniu o przestrzeganiu zwyczajów religijnych, dyscyplinowaniu naruszania porządku kościelnego (por. Baranowski 1965: 61). Są to wątki opowiadań
ludowych o diabłach napominających leniwych księży czy ludzi nierespektujących
dni świętych, postów itp. W materiale kramarskim dobitnym przykładem jest ponownie pieśń o grzesznych młodzieńcach, oddających się niestosownym rozrywkom
w dzień Bożego Narodzenia ( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778), czy
⩶ 298 ⩶

�tekst o rozpustnikach tańczących i pijących podczas mszy świętej ( J-119). Postać
diabła może ponadto służyć jako stróż sprawiedliwości dbający o biednych i pokrzywdzonych (Baranowski 1965: 51) oraz istota dyscyplinująca za naruszenia porządku seksualnego i obyczajowego (Baranowski 1965: 58–60).
Diabeł – niezwykły przeciwnik (Ługowska 1998: 13) to przede wszystkim wróg
do pokonania przez przebiegłego bohatera w bajkach magicznych. W tak przedstawionym wątku demonicznym napotkać można motywy cyrografu czy paktu
z diabłem ostatecznie kończącego się oszukaniem demona i tryumfem śmiertelnego bohatera. Obraz taki stanowi opowieść grozy przedstawioną à rebours. Ukazanie wyższości bohatera ludzkiego nad demonicznym nie pojawia się jednak w tekstach pieśni kramarskich (np. opowieść o Fauście z druków J-1015/J-1325 kończy
się porwaniem czarnoksiężnika do piekła, zgodnie z pierwotną wersją tej historii).
Jedyne przypadki pokonania diabła obecne są w historiach kończących się interwencją sił niebiańskich lub przynajmniej zastosowaniem szczególnie efektywnych
przedmiotów poświęconych i modlitw o antydemonicznym charakterze. W świecie pieśni kramarskiej człowiek nie jest w stanie sam przechytrzyć złych mocy i musi
się przed nimi strzec. Zapewne z tej samej przyczyny nie występują w pieśniach
kramarskich obrazy diabła ośmieszonego, przechytrzonego czy przedstawianego
jako ofiara. Wątek diabła pokonanego (znany w katalogach motywów bajkowych
m.in. pod numerem T1060: Chłop i diabeł) wywodzi się ze średniowiecznych opowieści o potworach (olbrzymach, ograch), sięgających przedchrześcijańskich wierzeń, np. staroskandynawskiej Eddy. Występujące w nich postacie zostały wtórnie
utożsamione z diabłem religii chrześcijańskiej, powodując rozziew między obrazem diabła ówczesnej religii a diabłem folkloru (zob. SFP 1965: 80, Röhrich 1966:
20–21, Tazbir 1981: 948).

5.6.2.1. Obcowanie z diabłem – wygląd demona
Wielość ról, jakie diabeł może odgrywać w fabule utworów folklorystycznych, sprawia, że również jego fizyczna postać może się znacznie różnić pomiędzy poszczególnymi tekstami. Jako zły duch jest on bowiem niematerialny i obcując ze śmiertelnikami, może przybierać różne kształty: „Chociaż w rzeczywistości bezcielesny,
może swą wewnętrzną mocą, powołać do życia każdy rodzaj ciała, w jakim spodoba mu się zamieszkać, albo – jaki najlepiej przyczyni się dla realizacji jego zamierzeń” (Milewska 2010: 50).
Dwa przeciwstawne bieguny przedstawiania diabłów ukształtowały się jeszcze
w antyku, a utrwaliły w okresie średniowiecza (Röhrich 1966: 18, Royt 2007: 63).
⩶ 299 ⩶

�Jest to, z jednej strony, wizerunek potworny, na wpół zwierzęcy, wyobrażający diabła jako pokrytego futrem, rogatego i szpetnego, bazujący na mitologicznych postaciach satyrów (Di Nola 2004: 318–319). Zestaw koźlich cech, takich jak rogi,
ogon i kopyta uzupełnia piekielny zapach siarki lub smoły (Baranowski 1981: 190).
Z drugiej strony postawić można wizerunek diabła-kusiciela, przedstawianego – jak
pisze historyk religii Alfonso di Nola (2004: 322) – już w czasach antycznych jako
piękny młodzieniec. Nawet jednak diabeł piękny otoczony był aurą niezwykłości
i obcości. Ludowe przedstawienia demona w tej postaci zazwyczaj odpowiadają
wizerunkowi obcego. Kusiciel ubiera się po pańsku, w strój miejski lub szlachecki
(Baranowski 1965: 41, 1981: 202), a często charakterystyczny dla grupy obcej etnicznie, sąsiada nielubianego w danym regionie etnograficznym lub przedstawiciela
grupy obcej dla całego kręgu kultury europejskiego chrześcijaństwa – Maura bądź
Żyda (zob. Baranowski 1965: 33–36, Tazbir 1981: 944, Di Nola 2004: 309–312).
Z wyjątkiem kilku tekstów, w których fizyczny opis diabła jest całkiem pominięty (lecz jego zachowanie pozwala przypuszczać, że występuje w potwornej postaci), diabły w analizowanych tekstach pojawiają się w ludzkiej formie. W większości
przykładów zawierających opis fizyczny diabła przyjmuje on postać bogato i elegancko ubranego mężczyzny. Demon zazwyczaj określany jest słowem pán (‘pan’)
lub kavalír (‘kawaler’). Dwa przypadki opisują ponadto diabły w postaci kobiecej – jako piekielne tancerki z pieśni J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778
oraz diablicę-szlachciankę towarzyszącą diabłu występującemu pod postacią możnego pana w pieśni J-945/J-2225. W tekście J-197 diabły przybierają postać bogatych kupców (velký kupcy z daleké krajiny), a więc osób obcych nie tylko z punktu widzenia pozycji społecznej, ale również przynależności etnicznej, zaś w pieśni
J-554/J-1078/J-2460 diabeł pojawia się w postaci myśliwego (v tom způsobu myslivce, ukazal se mu ďábel), co również odpowiada jednemu z jego wizerunków, dobrze znanemu z czeskich bajek ludowych.
Obraz diabła jako bogatego i eleganckiego wpasowuje się w oczywisty dla
odbiorcy tekstów kramarskich schemat opozycji „swój – obcy”, w którym odbiorca nie jest osobą bogatą, elegancką czy pięknie ubraną, a więc uwydatnienie tych
cech służy budowaniu dystansu i podkreśleniu obcości, choć jednocześnie są one
atrakcyjne i mają kusicielski potencjał. Podkreślane są często szamerowane i wyszywane szaty diabła, jak w pieśni J-1607 („pekelný duch příšel. / V šatech přemovaných, knihu velikou nese, na stůl ji položí a celý se třese” [„duch piekielny przyszedł. / W szatach wyszywanych, księgę wielką niesie, na stół ją położył i cały się
trzęsie”]), czy J-945/J-2225 („krumplované šaty drahé, měli pásování zlaté” [„szaty szychem wyszywane, złotym sznurem opasane”]). W drugim z przywołanych
⩶ 300 ⩶

�tekstów w podobnie bogatych szatach pojawiają się dzieci, porwane przez diabły
i pozostające na służbie w ich siedzibie, co odpowiada popularnemu w kulturach
ludowych przeświadczeniu, że nagłe wzbogacenie się wynikać może jedynie z pomocy nieczystych sił (Röhrich 1966: 19–20). Tekst pieśni J-1777 dodatkowo zwraca uwagę na pychę i próżność samego demona, który pragnie być przedstawiony
na obrazie pięknie, tak by podobał się ludziom:
V šatech premovaných,
zlatem krumplovaných,
jako ňaký kavalír
byl ďábel pekelný
[…]
Řekl ďábel k malíři:
Maluj mne pěkného,
tak jak mne tu vidíš stát
zapremovaného […].

[W sukniach wyszywanych,
złotą nicią tkanych,
niczym kawaler jakiś
był diabeł piekielny.
[…]
Rzecze czart malarzowi:
Maluj mnie pięknego,
takiego jak tu widzisz
w złoto odzianego […]].
( J-1777)

W tym samym tekście diabeł przybiera również postać Żyda (ďábel v způsobu žida), by złożyć przed sądem fałszywe zeznanie. Taki wizerunek jest spójny z antysemickim stereotypem, przypisującym Żydom związki z Szatanem, i mieści się
w schemacie obcości zła: projektowany odbiorca to katolik, a Żyd, jako wyznawca
innej religii, jest zatem jego opozycją i modelowym „obcym” (por. Mętrak 2017).
Można jednak zakładać, że skoro ludzki, „pański” wygląd diabłów bywa specjalnie zaznaczany, nie jest to domyślna postać, w jakiej demona wyobrażali sobie
słuchacze i czytelnicy tekstów kramarskich. W przypadku pieśni, które nie podają
opisu demonów (lub fragmentów, w których ukryty dotąd w ludzkiej postaci diabeł ujawnia się), ich zachowanie (porywanie w powietrze i rozszarpywanie grzeszników, groźby wymagających nadludzkiej siły tortur w pieśni J-945/J-2225 itp.)
pozwala przypuszczać, że pojawiają się one w potwornej postaci, odpowiadającej
tradycyjnym wyobrażeniom folkloru i religijnej ikonografii17. Jak już wspomniano, demony bywają określane ‘szpetnymi’ (np. J-120/J-364: šerední hosti, J-554/
17

Choć w ilustracjach do druków kramarskich wizerunki diabła występują niezwykle rzadko
(być może w związku z przekonaniem o zagrożeniu płynącym z posiadania w domu jego obrazu),
wyjątkowym źródłem graficznym ukazującym demona (zarówno incognito pod postacią rogatego
szlachcica, jak i w prawdziwie piekielnej, skrzydlatej i zionącej ogniem postaci) jest XVIII-wieczna plansza śpiewaka kramarskiego, ilustrująca niezidentyfikowaną pieśń, przechowywana obecnie
w Archiwum Morawskim w Brnie (zob. Mętrak 2022: 221, 226).

⩶ 301 ⩶

�J-1078/J-2460: ďábel šeredný, J-1015/J-1325: šerední ďáblové), a wykorzystywana
przez nie umiejętność lotu, np. J-1777: „ďábel v povětří letěl” [„diabeł w powietrzu
leciał”], pozwala zakładać, że w swojej naturalnej postaci diabeł to rogaty i skrzydlaty potwór. Inną potworną cechą diabłów jest wydzielany przez nie zapach siarki lub smoły – w tekście kramarskim połączony z piekielnym ogniem pojawiającym się w pomieszczeniu w chwili pojmania przez diabły grzesznika: „napluli jsou
smradem, plamenem svetnici” [„płomieniami, smrodem izbę napełnili”] ( J-197).
Zamiłowanie do ognia i gorąca można także wywnioskować z rozpalonych narzędzi tortur, którymi grożą śmiertelnikom diabły w pieśni J-945/J-2225.
Częstym atrybutem kramarskich diabłów występujących w ludzkiej postaci jest
bogata karoca (krytý vůz, šeza, kočár), którą przyjeżdżają na wezwanie i równie szybko znikają, najczęściej odwożąc swoje ofiary w zaświaty (np. pieśń J-1004/J-1249/
J-1567/J-1804/J-2224/J-2778). Podobnie dzieje się w pieśni J-945/J-2225, w której magiczny powóz przenosi bohaterów do diabelskiej siedziby w ruinach zamku:
Tá čtvrtá drahá šeza, je pro vás zchystaná,
ta je pro pyšné lidi, zlatem ukovaná […]
a tak se s velikým hřmotem, odtud pryč ztratili.
Ve veliké prudkosti za město vyjeli,
sám Ježíš Kristus to ví, kam jsou se poděli.
[Ten czwarty drogi powóz dla was przygotowany,
on to dla pysznych ludzi, złotem okuwany […]
i tak z ogromnym hukiem, precz odjechali.
Z ogromną szybkością precz stąd odjechali,
sam pan Jezus Chrystus wie, gdzie się podziali]
( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778)
S kočarem pro ně přijeli,
Na devět míl v okamžení
V jednom pustém hradu byli.

[Karocą po nich zajechali,
Dziewięć mil w chwilę przebyli
V pustym zamku się znaleźli].
( J-945/J-2225)

Żywotnym wątkiem w kulturze jest ponadto przypisywanie diabłu zamiłowania do muzyki, zwłaszcza rozrywkowej, skłaniającej do niestosownego tańca (zob.
Röhrich 1966: 19, Rudwin 1999: 282–287, Piotrowski 2017: 3–12). Motyw tańca
z diabłem, kończącego się śmiercią lub porwaniem grzeszników do piekła, stanowi swoistą realizację starego obrazu danse macabre (Ługowska 1998: 14). W pieśni
J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778 piekielnym wysłannikom towarzy⩶ 302 ⩶

�szą orkiestra oraz tancerki, w tekście J-945/J-2225 także obecny jest motyw diabelskiego tańca: „Po jídle muziku brali, divně všickni tancovali” [„Po jadle muzykę
mieli, dziwnie wszyscy tańcowali”]. Powyższe przypadki mówią o tańcu i muzyce towarzyszącej diabelskiej aktywności – niejako lustrzanym odbiciu anielskich
dźwięków towarzyszących objawieniom pozytywnego sacrum. Bogacza w tekście
J-120/J-364, opisanym bliżej w punkcie 4.9.2., odwiedzają diabły w towarzystwie
czterech trębaczy, którzy każą mu się weselić („nedbej nic a buď veselý” [„nie dbaj
na nic i bądź wesół”]). Piekielny taniec, którego nie można przerwać, bywa również przedstawiany jako makabryczna kara za grzechy, jak w tekście zatytułowanym Píseň k ustrnutí o rozpustilých tanečníků [!] ( J-119). Demoniczni muzykanci
pojawiają się w opisywanej historii, by przygrywać do tańca rozpustnikom, którzy zamiast wraz z całą wsią udać się na mszę, postanowili zabawić się w karczmie.
Gdy grzesznicy zlekceważyli wszelkie ostrzeżenia udzielane im przez pobożnych
rodziców i duchownych, stali się obiektem Bożej kary, w myśl której muszą tańczyć aż do śmierci:
Muzikanti pořád hrají, oni posavad tancují,
jak šípky pořád běhají, odpočinutí nemají.
Od tance z noh krev jim střiká, zem celá krví politá, […]
Od šatů litají kusy, z rukou z nohouch kůže visí,
až jim vidět z těla kosti, v tej nešťastné veselosti.
[Muzykanci ciągle grają, oni po dziś dzień tańcują,
jak strzały wkoło biegają, odpoczynku nic nie mają.
Od tańca krew im z nóg tryska, krwią zalana cała ziemia, […]
Strzępy fruwają z odzienia, z rąk i z nóg im skóra zwisa,
aż z ciała błyskają kości, w tej nieszczęsnej wesołości].
( J-119)

5.6.2.2. Piekło i przestrzenie demoniczne
W związku z charakterem występowania diabłów w pieśniach – zazwyczaj przybywaniem na wezwanie lub w reakcji na ludzkie czyny, trudno mówić o przestrzeniach jednoznacznie z nimi związanych. Jak dowodzi motyw przywoływania diabła
po imieniu, w większości przypadków lokalizacja zdarzenia nie jest tak istotna, jak
konkretna sytuacja, która umożliwia demonom działanie w świecie śmiertelników.
Naturalną sferą przebywania diabłów jest, rzecz jasna, chrześcijańskie piekło, tradycyjnie lokalizowane pod ziemią w opozycji do umieszczonego w niedostępnych
⩶ 303 ⩶

�niebiosach boskiego tronu: „V návazanosti na antickou tradici podsvětní říše Hádovy umisťovali také křesťáné peklo do útrob země, jako protiklad k Boží říši na nebesích” [„Nawiązując do antycznej tradycji podziemnego królestwa Hadesa, także chrześcijanie umieszczali piekło we wnętrzu ziemi jako przeciwieństwo Bożego
królestwa w niebiosach”] (Royt 2007: 64).
Piekło, przedstawiane najczęściej jako ogniste morze, doczekało się szczegółowych opisów w wizjach chrześcijańskich mistyków i pismach teologów (zob. Royt
2007: 63–64). W przypadku tekstów kramarskich niemal całkowicie brak opisów
piekła jako takiego. Do nielicznych wyjątków należy historia Fausta przedstawiona w drukach J-1015/J-1325, w której piekło opisane jest jako ‘gorące’ (horoucí
peklo). Częściej w pieśniach kramarskich odnaleźć można natomiast jego krótkotrwałe emanacje w świecie śmiertelników. W chwili porywania dusz potępionych ziemia otwiera się, ukazując piekielne płomienie, jak w tekście Píseň pravdivá o dvouch bohaprázných synech […], w której ojcobójców pochłania bijący z dna
rzeki piekielny ogień:
[…] voda rozmrštila, oheň ze sebe vydala.
Ty dva bratry pohltila, v okamžení se zavřela,
to sám Pán Bůh nebeský ví, kam jsou se oni dostali.
[[…] woda się rozstąpiła, ogień z siebie wypuściła.
Tych dwóch braci pochłonęła, w okamgnieniu się zamknęła,
to wie tylko Pan Bóg w niebie, gdzie też oni skończyli].
( J-107)

Piekło w świecie pieśni kramarskiej jest rzeczywistym miejscem, a dusze potępionych są do niego odnoszone przez diabły, jak np. w przytaczanej już pieśni
J-197, mówiącej, że demony „s nešťastným prodávačem do pekla se brali” [„z nieszczęsnym sprzedawczykiem w piekle zawitali”], czy w drukach J-1015/J-1325,
w których Faust „s tělem i s duši do pekla musel se stěhovati” [„z ciałem i duszą do
piekła musiał się sprowadzić”]. Słowa używane do opisu piekła (hlubina – ‘głębia’,
np. J-516/J-548/J-1591, czy propast – ‘przepaść, odchłań (np. J-170/J-896: „chraň
tu duši i tělo od propasti věčné” [„chroń tę dusze i ciało od wiecznej otchłani”]) sugerują, że znajduje się ono pod ziemią, a nieliczne opisy piekielnej rzeczywistości
(jak w zakończeniu pieśni J-102 o biblijnym Łazarzu) przywołują obrazy karzącego ognia, sięgające swoimi korzeniami jeszcze Starego Testamentu i mitologii hebrajskiej (por. Royt 2007: 63):

⩶ 304 ⩶

�Bůh lidi chudé miluje, a lakomce zavrhuje:
chudým dává své milosti, lakomcům platí propastí.
Boháč podnes silně hoří v pekelném ohnivém moři:
trápí se, a trápit bude, té bolesti nepozbude.
[Bóg kocha ludzi ubogich, ale w pogardzie ma chciwych:
ubogich darzy łaskami, chciwych wtrąca do otchłani.
Bogacz płonie ogniem mocnym w piekła morzu płomienistym:
cierpi tam, i cierpieć musi, swej boleści nie porzuci].
( J-102)

Wiadomości o mękach piekielnych dostarczają ponadto dusze potępionych nawiedzające śmiertelników w dwóch z przytaczanych już pieśni o porwanych do piekła grzesznikach. W tekście J-107 potępieńcy zjawiają się po 14 dniach, by ostrzec
żywych przed wieczną karą za grzechy:
Čtrnáctý den se zjevili, jedné děvečce chudobný,
a takto k ní promluvili, že jsou oba zatraceni.
že se trápěj ve dne v nocy, žádný nám nemuž spomocy,
to trápení míti máme, co Bůh Bohem věčně bude.
[Zjawili się w dniu czternastym, przed ubogą niewiastą,
i tak do niej powiedzieli, że są obaj potępieni.
męczymy się we dnie w nocy, nie ma nam znikąd pomocy,
nasza męka nie przeminie, póki Bóg Bogiem zostanie].
( J-107)

W pieśni J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778 grzeszni młodzieńcy
objawiają się księdzu w bliżej nieokreślonych, ale przerażających piekielnych szatach:
[…] čtyři z těch bezbožníků se mu představili,
strašný pekelný mundur na ních byl k spatření.
Zem se třásti počala, hrůza převeliká,
byla na ních k spatření, ty muka pekelná.
O ty otče duchovní, popatř na nás nyní,
jak za naše rouhání, sme hrozně trestaný.
Přehrozně nás pořád, v pekle trápit budou,
všechny muka očistcová, na nás se valijou.
Těla naše po horách jsouce roznešený,
a naše hříšné duše, tak budou trápeny,
mukama pekelnýma, až do dne soudného.

⩶ 305 ⩶

�[[…] czterej z tych bezbożników się mu pokazali,
w straszne piekielne barwy byli przyodziani.
Aż się ziemia zatrzęsła, straszliwe zdarzenia,
było po nich widać, piekielne cierpienia.
O ojcze duchowny, spójrz jak wyglądamy,
jak za nasze bluźnierstwa strasznieśmy skarani.
Bez przerwy przeokrutnie, w piekle nas katują,
wszystkie męki czyśćcowe na nas wylewają.
Ciała nasze po górach były rozrzucone,
a nasze grzeszne dusze, tak będą męczone,
piekielnymi karami, aż do dnia sądnego].
( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778)

Co ciekawe, inaczej niż w poprzednim cytacie, wypowiedź zjaw zdaje się mieszać ze sobą kontrreformacyjne koncepcje wiecznej kary piekielnej i ograniczonego
czasowo pobytu w czyśćcu, zakładając, że męki potępionych zakończą się w dniu
Sądu Ostatecznego.
Tradycyjny folklor siedziby diabłów w ludzkim świecie umieszcza w opuszczonych budynkach, niedostępnych leśnych ostępach i na bagnach (Milewska 2010:
52). W ten nurt opisu demonicznych przestrzeni wpisuje się pieśń J-945/J-2225,
w której diabelska siedziba mieści się w ruinach zamku, oraz teksty J-120/J-364,
J-121/J-707/J-2102 i J-554/J-1078/J-2460, w których kuszenie i spotkania z diabłem następują w lesie, często nocą (por. Adamowski 1999: 226).
Dalszym miejscem wiążącym się być może silniej z aktywnością sił nieczystych
jest karczma, w której następuje kuszenie mordercy z pieśni Nový příběh, který se
stal w Pruském Polsku, v městě Vidavě, roku 1820 ( J-70/J-1260/J-1399). Opis zdarzenia jest na tyle zdawkowy, że jego szczegółowy przebieg pozostawiony jest wyobraźni słuchacza. Można go interpretować dosłownie i wyobrażać sobie obecnego
na miejscu diabła, choć raczej jest on tu metaforą dla alkoholu, nakłaniającego bohatera do złego18. Sprzedaż alkoholu w tekstach pieśni ( J-87/J-1357; por. Scheybal
1990: 194–196) bywa utożsamiana z diabelską aktywnością (dzięki temu przez stereotyp Żyda-karczmarza podkreśla się ponadto niebezpośrednio sataniczność Żydów). Związki diabła z alkoholem podkreślały w XIX w. teksty wydawane przez
18
Warto zaznaczyć tu różnicę między tekstami czeskich pieśni kramarskich a ich polskimi analogami opisywanymi przez Piotra Grochowskiego (2010) – w tekstach czeskich diabeł jest często
obecny fizycznie i uczestniczy aktywnie w przebiegu wydarzeń. W przypadku pieśni polskich „sam
szatan ani żadne inne złe duchy nigdy nie pojawiają się w obrębie świata przedstawionego pieśni nowiniarskich, funkcjonują wyłącznie w obrębie narratorskich komentarzy” (Grochowski 2010: 259).

⩶ 306 ⩶

�rozmaite stowarzyszenia abstynenckie i antyalkoholowe. Takie utwory były przekładane na kilka języków europejskich, nie jest zatem zaskoczeniem, że pieśń zawierająca bezpośrednie stwierdzenie „kořalka pochází od zlého ducha” (Scheybal
1990: 196) ma swój odpowiednik w języku polskim w druku ulotnym zatytułowanym Kwaternica piekielna reprodukowanym często w literaturze, m.in. w tomie
Krakowskie Oskara Kolberga (1962: 349)19.
Ostatnia możliwa do wyodrębnienia kategoria miejsc demonicznej aktywności to miejsca sacrum, a więc te, w których w jakiś sposób naruszona jest ciągłość
świata (por. Adamowski 1999: 227), a rzeczywistość pozazmysłowa objawia się
w świecie śmiertelników20. Zazwyczaj są to miejsca, w których łatwiej nawiązać
kontakt z mocami niebiańskimi, ale swoisty dualizm religijności ludowej sprawia,
że mogą one stanowić furtkę także dla przedstawicieli piekieł, jak w pieśni o malarzu ( J-1777), w której scena kuszenia odbywa się w kościele (zatem nawet miejsca
święte nie są dla diabła niedostępne) lub wokół przydrożnego krzyża, jak w pieśni J-219 (w tym wypadku jest to bezpośrednia reakcja na bluźniercze postępowanie bohaterów, w myśl motywu diabeł-strażnik moralności).

5.6.2.3. Ochrona przeciw diabłu
Ponieważ śmiertelnik nie jest w stanie samodzielnie pokonać czy przechytrzyć diabła ani oprzeć się jego pokusom, zdany jest na pomoc potężniejszych sił. Dwa teksty
wyjątkowo opisują osobiste interwencje świętych – pieśń J-516/ J-548/J-1591, opisująca walkę św. Barbary z diabłem o duszę umierającej, i tekst J-554/J-1078/J-2460,
w którym Maryja ratuje zapisane diabłu dziecko i przepędza demona (oba przedstawione w punkcie 5.4.2.4.). Znacznie częściej ochroną przed diabelskimi zakusami jest jednak ludzka modlitwa. Bohatera pieśni J-1777, niesłusznie skazanego na śmierć za świętokradczą kradzież w kościele, przed egzekucją ratuje gorliwe
odmawianie różańca, które zmusza diabła do przyznania się do winy. Wznoszona przez duchownych modlitwa do 9 chórów anielskich w utworze J-945/J-2225
powoduje interwencję sił niebieskich (zob. rozdział 5.5.2.2.), które ratują porwane przez demony dzieci. Wcześniej w tej samej pieśni diabelska uczta i bal znikają,
19

Więcej informacji i konkretne legendy o piekielnym pochodzeniu alkoholu (zob. Baranowski 1965: 28, Rożek 1993: 207–210, Zowczak 2013: 330).
20
Ponadto w dwóch tekstach diabeł pojawia się w ludzkim świecie w dzień Bożego Narodzenia ( J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/J-2778, J-1607), który zgodnie z ludowymi wierzeniami stanowi jako święto moment przełomowy, kiedy kontakt między światem ludzi a światem nadprzyrodzonym jest szczególnie łatwy.

⩶ 307 ⩶

�kiedy uczestniczący w niej rodzice porwanych dzieci odmawiają modlitwę przy
stole. Odpowiednie modlitwy (których tytuł odwołuje się zapewne do konkretnego druku z asortymentu wydawcy pieśni) są nawet w stanie zmusić diabła do
oddania podpisanego przez człowieka cyrografu, jak dzieje się w tekstach J-121/
J-707/J-2102 i J-1607. Także bohater pieśni J-120/J-364 odpędza kusiciela, padając
na kolana i wznosząc swe prośby ku niebu, a porwaną przez diabła grzesznicę w pieśni J-170/J-896 wyzwala spod jego władzy modlitwa zgromadzonego tłumu (skierowana do św. Prokopa, ale nie ma w tekście mowy o jego osobistej interwencji):
Ďábel popad dívčici, a hodil s ní na znak,
až celá zmrtvěla, jak uhel zčernala
[…]
po zemi s ni smejkal, do povětří ji vzal,
tři hodiny pořádě v povětří s ni lítal.
Lidé strachem zděšení na kolena padli,
s pláčem velkým k svatému Prokopu volali, […].
Nedpousť na tu duši, by byla zmařena,
nebo jest krví Krista Pána vykoupená […].
[Diabeł chwycił dziewczynę, rzucił ją na plecy,
aż cała zmartwiała, jak węgiel sczerniała
[…]
po ziemi nią miotał, w powietrze ją porwał,
całe trzy godziny w powietrzu z nią latał.
Ludzie przerażeni na kolana padli,
z płaczem wielkim świętego Prokopa wzywali, […].
Nie pozwól, by ta dusza była pohańbiona,
wszak jest ona Chrystusa Pana krwią wykupiona […]].
( J-170/J-896)

Imię Chrystusa służy w pieśniach jako najprostszy dostępny wiernym egzorcyzm. Przykład stanowi fragment z pieśni J-1015/J-1325, w którym Faust rozkazuje demonom namalować obraz przedstawiający ukrzyżowanie. Diabły czynią to
posłusznie, ale nie są w stanie napisać na krzyżu liter INRI. Także druk J-588, wychwalający cudowną moc chrześcijańskiego pozdrowienia „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, przedstawia te słowa jako broń przed zakusami Szatana:
Těch slov trpět nemůže zatracený Satan,
jsou mu k nesmírné hrůze, i hned bývá zahnan:
dokud duše v těle, vždycky neustále,
pochválen buď Pán Ježíš, zpívejme vesele.

⩶ 308 ⩶

�[Słów tych Szatan przeklęty nie może wytrzymać,
lęka się ich niezmiernie, mogą go odegnać:
póki dusza w ciele, ciągle bez ustanku,
śpiewajmy wesoło, pochwalon bądź Panie Jezu].
( J-588)

Czasem pieśni podkreślają jednak, że nie w każdych ustach modlitwa ma jednakową moc, a wypędzenia diabła dokonują osoby duchowne obdarzone specjalnymi kompetencjami.
Podkreślanie ich szczególnej prawości można wiązać ze znanym z folkloru motywem wyśmiewania przez diabła zbyt słabych przeciwników. Wypędzić go z ciała
opętanego mogą jedynie najczystsi i najsilniejsi duchowni (Röhrich 1966: 19), tak
więc opętanego i miotanego szatańską mocą grzesznika opisanego w zakończeniu
druku J-554/J-1078/J-2460 ratuje dopiero modlitwa dwóch dominikanów wyposażonych w różańce i krzyże św. Benedykta. Modlitwa pobożnych mnichów powoduje również uwolnienie grzesznej dziewczyny od prześladującego ją demonicznego kocura w pieśni J-1397 (zob. 5.6.3.), choć nikt inny nie był w stanie jej pomóc:
Tu se zběhlo lidu mnoho, jak světských tak duchovních,
nemohl ji žádný pomocti, až dva pobožní mníchy.
Tu modlitbu se modlili, to k Pěti Ranám Krista,
ten kocour se od ní ztratil, to jest v pravdě věc jistá.
[Wtem się zbiegło ludzi wielu, świeckich i duchownych,
nikt jej pomóc nie mógł, tylko dwaj mnisi pobożni.
Tę modlitwę odmawiali, ku Chrystusa Pięciu Ranom,
kocur ów wtedy zniknął, jest to wszystko prawdą].
( J-1397)

Drugi środek antydemoniczny stanowią tradycyjnie poświęcone przedmioty – medaliki, krzyżyki, szkaplerze, woda święcona, czy wreszcie wykonany w powietrzu znak krzyża (Milewska 2010: 52). Druki J-301/J-2468/J-2711 poświęcone
są w całości krzyżowi św. Benedykta, medalikowi zawierającemu skrócone formuły
egzorcyzmu, uznawanemu w katolicyzmie za szczególnie skuteczne remedium na
zagrożenia związane z czarami i diabelskimi pokusami. W tekście pieśni czytamy
zatem, że „[…] co ďábel smyšlet a působit může, / to vše ten svatý kříž zruší a přemůže” [„[…] co diabeł uknuć i wykonać może, / wszystko ten krzyż święty zniszczy
i przemoże”]. O mocy pokładanej przez twórców pieśni kramarskiej w tym i podobnych symbolach może świadczyć przyczyna diabelskiej wizyty w przedstawionej już
⩶ 309 ⩶

�pieśni J-1777. Malarz odwiedzany przez kuszącego go demona sam wystawił się na
pastwę piekielnych mocy, ponieważ – pomimo wielkiej pobożności – wyruszając
w podróż, zapomniał zabrać z domu poświęconego krzyżyka św. Benedykta. Cała
historia zaczyna się więc od niedopełnienia rytuału, które naraża go na diabelskie
próby. Zatem, pomimo że śmiertelny człowiek jest zbyt słaby, by o własnych siłach
przeciwstawić się demonom, teksty pieśni kramarskich zapewniają także o słabości
diabła, który nie ma dostępu do katolika przestrzegającego wszystkich zasad swej
religii i wyposażonego w odpowiedni zestaw traktowanych jak przedmioty magiczne modlitw i amuletów. Takie ujęcie uzupełnia ponadto naszkicowany w poprzednim rozdziale obraz Boga, który nie interesuje się intencjami czy dotychczasowym
postępowaniem ludzi, ale ścisłym i mechanicznym przestrzeganiem ustalonych reguł. Ogólnym wnioskiem wypływającym ze wszystkich tekstów, w których występują istoty demoniczne jest fakt niemożności szkodzenia człowiekowi przez diabła
ludzkimi niedopatrzeniami bez uprzedniego umożliwienia mu działania w świecie
śmiertelnych. Dotrzymujący tradycji i odpowiednich rytuałów katolik jest przed
diabelską mocą zabezpieczony.

5.6.3. Zoomorficzne piekielne moce
Ostatnią grupą tekstów wiążącą się z działalnością nieczystych sił w ludzkim świecie
są pieśni zawierające motyw zwierząt w cudowny sposób karzących grzeszników
za ich przewinienia. Ponieważ w świecie przedstawionym w pieśniach kramarskich
sam diabeł jest często jedynie realizatorem boskiego zamysłu i utwierdza porządek
społeczny, trudno nieraz określić, które z nadprzyrodzonych motywów zwierzęcych uznać można za działalność piekieł, a które stanowią karę Bożą wymierzaną
za pomocą sił przyrody (podobną do piorunów i innych katastrof naturalnych).
Dobór zwierząt, które najczęściej występują w tych utworach, pozwala jednak skłonić się do „piekielnej” interpretacji większości wystąpień przedstawianego w tym
punkcie motywu. Wśród zwierząt pojawiających się jako narzędzie nadprzyrodzonej kary wymienić można węże, ropuchy, żaby i skorpiony oraz czarne psy, ptaki,
kozły i koty – wszystkie znane z tradycji chrześcijańskiej jako symbole złych mocy.
Kategorie boskiej i diabelskiej kary nie wykluczają się zresztą wzajemnie: pieśń
z druku J-128 (Příkladná píseň o nevděčných dvanácti dítek) jednoznacznie demoniczną aktywność przedstawia jako karę spadającą na grzeszników właśnie z Bożej woli: „Nemohl se Bůh dívat na nepravost velkou, / ráčil je potrestat metlou velmi hroznou” [„Nie mógł się Bóg patrzeć na nieprawość wielką, / raczył ich ukarać
chłostą wielce straszną”].
⩶ 310 ⩶

�Utwór ten zawiera bez wątpienia najbogatszy przegląd zwierzęcych demonów.
Tytułowe dwanaścioro dzieci w okrutny sposób przepędza swoich proszących o pomoc starych rodziców, a następnie każde jest karane w nieco inny sposób przez kilka rodzajów piekielnych bestii. Niektóre – jak bliżej nieokreślone „straszne zwierzęta” i czarny kozioł – rozszarpują ciała grzeszników w sposób podobny do diabłów
z poprzednich przytaczanych przykładów:
Dvá zas šli do pole, zvířata přehrozné
jsou je roztrhali, ty syny bezbožné.
[…]
Druhou [dceru] černý kozel vynesl v povětří,
na kusy roztrhal, tak vzala skončení.
[Dwaj zaś szli na pole, zwierzęta przeokropne
na strzępy ich rozdarły, tych synów bezbożnych.
[…]
Drugą [córkę] w powietrze wyniósł kozioł czarny,
i rozerwał na sztuki, to jej koniec marny].
( J-128)

W przypadku kilkorga pozostałych zadawane im tortury są jednak bardziej finezyjne i mają związek z jedzeniem, którego niewdzięcznicy odmówili proszącym o pomoc. Jeden z synów zostaje uwięziony w ziemi (por. ziemia jako narzędzie kary w punkcie 5.7.5.) i pilnowany przez piekielnego ptaka, innemu pożywienie zabiera diabelski
pies, zaś dwie córki dławią się żabami, które materializują się podczas ich posiłku:
Mladší syn se propad, pod pás v zemi vězel.
Hrozný pekelný pták na hlavě mu seděl.
Druhému černý pes hrozný nedal nič jíst,
vždycky za nim chodil: a tak musel umřít.
[…]
Dvě pak, když jsou byly spolu večeřely,
hrozné žáby obě udavily.
[Młodszy syn się zapadł, po pas ugrzązł w ziemi.
Straszny ptak piekielny na głowie mu siedzi.
Drugiemu czarny pies straszny nic zjeść nie pozwalał,
i wciąż za nim chodził: tak więc umrzeć musiał.
[…]
Dwie zaś, kiedy razem były wieczerzały,
okropnymi żabami się pozadławiały].
( J-128)

⩶ 311 ⩶

�Na ostatnią z grzesznych córek spada kara w postaci półzwierzęcego potomka
(co przypomina o zasadzie bezdzietności bohaterek negatywnych lub o posiadanych przez nie potwornych dzieciach): „Dcéra porodila předivnou potvoru / kterážto na sobě měla koňskou hlávu” [„Córka urodziła przedziwnego stwora / który
miał na sobie głowę jakby konia”].
Motyw ten powraca w pieśni Gruntovní zpráva, a pravdivá relace, kterák […]
jedna smilná žena, misto dítěte strašlivého hada, a to z božího dopuštění porodila. Jej
bohaterką jest cudzołożnica pokarana przez Boga potwornym dzieckiem:
Pět dni pořád se trápila, nežli vůle Boží byla,
však místo lidského plodu, urodila hroznou potvoru.
V způsobu hada jest byla, člověčí hlavu měla,
proto žalostně kvílila, mnohé ku pláči přivedla.
[Pięć dni się wciąż męczyła, aż przyszła Boża wola,
ale miast płodu ludzkiego, porodziła strasznego potwora.
W kształcie był on wężowym, lecz miał człowieczą głowę,
dlatego żałośnie kwilił, wielu do płaczu zmusił].
( J-2111)

Choć w powyższym przypadku piekielny charakter noworodka nie jest jednoznacznie podkreślany, o jego więzi ze światem nadnaturalnym bez wątpienia
świadczy fakt, że stwór wygłasza proroctwa, a po 14 dniach znika (por. Navrátilová 2004: 40). Figura mówiącego węża przywodzi również na myśl postać przyjętą
przez Szatana w biblijnej Księdze Rodzaju oraz Apokalipsie (Lurker 1989: 256–
257). Jako symbol sił nieczystych zwierzę to pojawia się w analizowanych tekstach
częściej. W tekście J-153, Píseň nová a pravdivá, co se stalo w uherské zemi blíž Prešpurku v jedné vsi hospodyni […], kiedy skąpa gospodyni jałmużnę przeznaczoną
dla potrzebujących chowa do skrzyni na strychu, produkty spożywcze zamieniają
się w niej w odrażające zwierzęta: „Nebo ta almužna, kterou tam dávala, / v hady,
žáby, štírý, se jest obrátila” [„Bowiem ta jałmużna, którą tam dawała, / w węże, żaby,
skorpiony się pozamieniała”]. W ramach pokuty kobieta, pouczona przez samego
papieża, zamyka się w skrzyni, gdzie jej ciało zostaje pożarte przez robactwo, ale
dusza otrzymuje rozgrzeszenie, symbolizowane przez białą gołębicę siadającą na
meblu. Wymienione w pieśni zwierzęta już w Starym Testamencie służą jako ustalone symbole: żaby oznaczają nieczystość i rozkład (Lurker 1989: 284–285), skorpion śmierć (Lurker 1989: 216), a zgodnie ze słowami Mądrości Syracha służy także
jako boskie narzędzie karania grzeszników: „Kły dzikich zwierząt, skorpiony i żmije, miecz mściwy – ku zagładzie bezbożnych” (Syr 39, 30). Wszystkie one, jak za⩶ 312 ⩶

�uważa badacz symboli Manfred Lurker (1989: 284), w kontekście biblijnym uznawane są za „uosobienie demonicznych mocy, które mogą być jednak wykorzystane
także przez Boga Jedynego”. W przypadku pieśni kramarskich ropuchy, węże, skorpiony i pająki służą szczególnie jako narzędzie kary grzesznych kobiet (Staškivová
2008: 105–107, Bydžovská, Klacek 2012: 47–48).
Ostatnim gatunkiem demoniczngo zwierzęcia jest kot, od średniowiecza symbol czarownictwa i czarnej magii (zob. Rożek 1993: 94–96). W pieśni J-1397: Píseň
strašlivá o opovážlivosti jedné děvečky, která kocoura za dítě k prsům vzala […], występuje on jako narzędzie kary wobec dziewczyny naśmiewającej się z cnoty macierzyństwa. Grzesznica, kpiąc ze swojej leżącej w połogu pani, przystawia do piersi
kocura, udając, że jest on jej dzieckiem. Zwierzę przemawia wówczas ludzkim głosem i wpija się pazurami w ciało kobiety, deklarując, że będzie go ona musiała nosić przez tradycyjny w kulturze ludowej okres 6 tygodni (40-dniowy okres nieczystości obrzędowej po porodzie; zob. Moszyński 1967: 714, Navrátilová 2004:
106–114):
Kocour se ji prsu chytil, ona hrozně kříčela,
ach běda nastojte, je tu metla od Boha.
Kocour k ní hnedky promluvil, nedavej mě od sebe,
až tobě šest neděl vyjde, nespustím já se tebe.
[Kocur się jej piersi chwycił, ona strasznie krzyknęła,
ach biada gwałtu rety, oto kara od Boga.
Kocur wnet ku niej rzecze, zatrzymaj mnie przy sobie,
nim sześć niedziel nie minie, nie puszczę się ja ciebie].
( J-1397)

Ostatecznie, dzięki modlitwom pobożnych mnichów potworny kot na powrót
staje się zwykłym zwierzęciem, ale dziewczyna po trzech dniach umiera.
Węże, smoki i pokrewne im potwory pojawiają się ponadto w tekstach opowiadających o cudownych znakach i proroctwach głoszących rychłe nadejście Bożego gniewu. Sensacyjny tekst Nová píseň o ukrutném příběhu ( J-186), znany z literatury także w innych wydaniach (Scheybal 1990: 161–163, Bydžovská, Klacek
2012: 49), opowiada o olbrzymim wężu, określanym zwrotami hrozná potvora
(‘straszny potwór’) i náramně hrozný had (‘wielce groźny wąż’), pożerającym podróżnych w lesie pod Pragą (lub – w innych wariantach – Hamburgiem). Potwór,
choć ostatecznie pokonany świeckimi metodami dzięki wojskowej interwencji,
przejawia pewne cechy istoty nadprzyrodzonej: ze swej nory wypełza codziennie
w południe, w porze wiązanej tradycyjnie z aktywnością nieczystych mocy, a jedyny
⩶ 313 ⩶

�ocalały z napaści potwora przeżył dzięki temu, że przegnał go za pomocą modlitwy. Nieziemskie pochodzenie podobnych stworzeń sygnalizują także znaki obecne na ich ciałach, np. w pieśni J-1312, Nová píseň o divných dvou příbězích, kteří se
stali ve vlaské zemi […], w której wyłowiony z morza potwór – hybryda kilku gatunków zwierząt obdarzona dodatkowo ludzką twarzą – zwiastuje mór i wojnę.

5.6.4. Podsumowanie
Diabeł w pieśni kramarskiej rzadko posiada indywidualne cechy, zazwyczaj jest jednym z wielu złych duchów przybywających z piekła, by karać grzeszników. Jako
taki jest dla ludzi przerażający, bywa rozjuszony i dziki, ale jest też przebiegły
i korzysta z podstępu, a nie wyłącznie z siły. Naturalna postać diabła nie jest szczegółowo opisana, ale można się domyślać jego potworności. W takiej formie może
on latać i dysponuje ogromną siłą, umożliwiającą fizyczne krzywdzenie śmiertelnych. Pojawia się wśród płomieni i zapachu siarki, a jego nadnaturalne moce wiążą się z żywiołem ognia. Częściej jednak przybiera ludzką postać, odpowiednio
do sytuacji, ale zazwyczaj schlebiającą jego próżności – człowieka obojga płci pięknego i bogato ubranego. Rzadziej pojawia się jako przedstawiciel grupy obcej
dla osoby, której się ukazuje. Może także pozostawać bezcielesny i popychać do
złych czynów ludzi o słabej woli, zwłaszcza zamroczonych alkoholem lub oddających się zabawie. W każdej postaci diabeł stanowi dla człowieka poważne zagrożenie, może opętywać śmiertelników lub nakłaniać ich do złego. Niegodziwi lub
zdesperowani ludzie mogą zawrzeć z diabłem pakt, sprzedając duszę za materialne korzyści. Do świata śmiertelników demony przybywają zazwyczaj na wezwanie
lub wykorzystując jakiś rodzaj zaproszenia, także nieświadomego i nieumyślnego.
Przebywając w ludzkim świecie, najczęściej mają swoje siedziby w miejscach odludnych i opuszczonych, ale żadne miejsce, nawet obiekty sakralne, nie jest całkowicie bezpieczne od diabelskiej obecności. Działanie diabła służy zazwyczaj wypełnieniu bożej woli i dyscyplinowaniu grzesznych ludzi, nie jest on zatem w stanie
zaszkodzić pobożnemu chrześcijaninowi przestrzegającemu wszelkich zaleceń i zasad wiary. Najlepszą ochroną przed diabłem jest ścisłe przestrzeganie nakazów
religii katolickiej, a w razie bezpośredniego zagrożenia – posiadanie apotropeicznych przedmiotów o szczególnej sile i gorliwa modlitwa. Moce nieczyste mogą się
w świecie śmiertelników objawiać także w postaci zwierząt i potworów teriomorficznych.

⩶ 314 ⩶

�5.7. Pozostałe przestrzenie i moce
5.7.1. Niebo
W języku i folklorze czeskim, podobnie jak w przypadku języka polskiego, pojęcie ‘niebo’ (czes. nebe) występuje w podwójnym znaczeniu – jako fizycznie istniejąca przestrzeń opozycyjna wobec ziemi oraz koncepcja religijna: miejsce przebywania Boga i dusz zbawionych (SSiSL I-I 1996: 85, Bartmiński, Niebrzegowska
1999: 197). Nawet jednak fizyczne niebo ma w sobie zawsze pewien metafizyczny czy religijny pierwiastek, wynikający zapewne z ogólnoludzkiego doświadczenia przyrody: „Zwykłe wpatrywanie się w nieboskłon wystarcza, aby wywołać doświadczenie religijne. Niebo objawia się jako bezkresne, transcendentne. Jest ono
par excellence »czymś całkiem innym« w stosunku do tego, co przedstawia człowiek i jego otoczenie” (Eliade 2017: 119).
Wizja świata zawarta w folklorze obdarza zatem niebo pewną sprawczością,
podobnie zresztą jak pozostałe elementy świata przyrody (por. symbolika nieba,
Eliade 2017: 127). Pojęcie nieba w tekstach ludowych można – za Jerzym Bartmińskim – uznać nie tylko za metonimiczne określenie chrześcijańskiego Boga, ale
także echa przedchrześcijańskiej „wizji naturalno-religijnej z jej podstawową ideą
kosmicznej solidarności życia” i nałożenie się „wyobrażeń i watościowań pochodzących z dwu »częściowo niezależnych« typów wierzeń, pogańskiego i chrześcijańskiego […]” (Bartmiński 1988: 102–103). Także w pieśniach kramarskich zjawiska związane z przestrzenią nieba interpretowane są jako aktywność rzeczywistości
nadprzyrodzonej w ludzkim świecie. W pieśni pasyjnej z druku J-510 Chrystus
zwraca się więc osobowo m.in. do fizycznego nieba i związanych z nim żywiołów:
„Nebe, oblakové, povětří, živlové, se dívejte: / ještě-li mne znáte, a za Pána máte,
povídejte” [„Niebo, obłoki, powietrze, żywioły, spojrzyjcie: / jeśli wciąż mnie znacie i za Pana macie, odpowiedzcie”]. Jako najczęstsze przejawy cudownej aktywności w przyrodzie wymienić można wszelkie wystąpienia niebieskiego ognia, a więc
przede wszystkim błyskawice oraz komety i rozmaite znaki towarzyszące objawieniom świętych.
Ściśle chrześcijańsko postrzegane niebiosa są natomiast zaludnione przez aktywne, osobowe byty, którym przynależy odpowiedni kult i z którymi ludzkość
może kontaktować się bezpośrednio lub z pomocą pośredników w modlitwie. Istoty te, od samego Boga po świętych i anioły, uporządkowane są hierarchicznie w zależności od swojej mocy i kompetencji, co w ogólnym zarysie odpowiada strukturze katolickich kultów epoki rekatolizacji:
⩶ 315 ⩶

�Členění katolických kultů doby baroka je hierarchické, založené na principu vyšší-nižší, na němž v podstatě spočívalo uspořádání celé tehdejší společnosti. Nejvýše se
nalézal Bůh ve třech osobách jako Bůh Otec, boží Syn Ježíš Kristus a Duch svatý.
Významnou roli hráli také andělé a samozřejmě v horním patře katolického nebe
nalezla místo i Panna Maria. Jen o něco níže pak byli jednotliví světci a světice.
[Podział kultów katolickich w okresie baroku jest hierarchiczny, oparty na zasadzie
władzy i poddaństwa, z której wyrastała organizacja całego ówczesnego społeczeństwa. Najwyżej znajdował się Bóg w trzech osobach, czyli Bóg Ojciec, Syn Boży Jezus Chrystus i Duch Święty. Ważną rolę odgrywali również aniołowie, a w najwyższej części katolickiego nieba swoje miejsce miała rzecz jasna także Panna Maria.
Jedynie nieco niżej znajdowali się konkretni święci i święte].
(Mikulec 2013: 33)

Różnica między niebem-ideą religijną a niebem fizycznym bywa przy tym trudna do uchwycenia, tak jak w wielokrotnie już przywoływanym tekście Píseň pravdivá o ukrutnosti turecké ( J-137/J-989/J-1035/J-1319), w którym pobożni zakonnicy tłumaczą swoją wiarę Turkom, wskazując na nieboskłon jako siedzibę Boga:
„Ukázali vzhurů k nebi tamtoť náš Bůh bydlí” [„Pokazali w górę w niebo tamże Bóg nasz mieszka”]. Stwierdzenia podobne do tego uzasadniają przyjęty w niniejszej pracy model świata, w którym obszary podporządkowane dobremu i złemu sacrum orientowane wobec świata ludzkiego są dosłownie jako „góra” i „dół”.
Poszczególnym zaludniającym niebiosa bytom, a więc trójjedynemu Bogu, Maryi
i świętym oraz duszom zmarłych i aniołom poświęcone zostały oddzielne podrozdziały. W tym miejscu przeanalizowane będą jedynie obrazy nieba jako takiego,
jako obszaru działalności sił przyrodzonych i ponadnaturalnych oraz wszelkich
miejsc i obiektów z nim związanych.

5.7.2. Ogień niebieski
Ogień niebieski – uderzające z nieba pioruny – stanowił symbol boskiej interwencji zarówno w tekstach religii chrześcijańskiej, od Starego Testamentu po Apokalipsę św. Jana, jak i w starszych wierzeniach Indoeuropejczyków, w tym Słowian.
W niemal każdym systemie wierzeniowym, jak zauważa Eliade (2017: 121), „pewne uprzywilejowane struktury kosmosu – niebo, powietrze – stanowią ulubione
epifanie najwyższej istoty; istota ta objawia swą obecność przez to, co jest jej właściwe: majestas niebieskiego bezmiaru, tremendum burzy”.
Nie dziwi zatem, że zwyczaje i wątki folkloru związane ze zjawiskami atmosferycznymi przetrwały w wyobraźni ludowej szczególnie długo. Także w tekstach kra⩶ 316 ⩶

�marskich „(o)ślepiające światło błyskawic i przerażająca siła grzmotów to złowrogie
znaki zwiastujące karę sądu niebios” (Lurker 1989: 26). W analizowanych tekstach
motyw gromu z jasnego nieba powraca kilkakrotnie, zwykle z wyraźnym zaznaczeniem Bożej sprawczości zdarzenia (także z folkloru ustnego znane jest określenie
pioruna nazwą boží posel – ‘boży poseł’; por. NEČMS 2007: 59; czy obawa przed
piorunem jako karą za nieprzestrzeganie świąt religijnych; por. np. NEČMS 2007:
620). W analizowanych tekstach kramarskich piorun stanowi najczęściej narzędzie
wymierzenia sprawiedliwości. Jako zjawisko następujące bez ostrzeżenia nie tylko
służy ukaraniu grzesznika po dokonanej zbrodni, ale często niebieska interwencja
w postaci gromu z jasnego nieba udaremnia zły czyn i pozwala ocalić ofiarę – pozytywnego bohatera utworu. Takie zdarzenie ma miejsce w tekście wielokrotnie przywoływanej pieśni Příkladná píseň o přehrozné a ukrutné nynější francouzké vojně […],
w której francuski żołnierz prześladujący ubogą wdowę zostaje zabity piorunem:
Přeukrutný Francouz hrozný, rozsápaný velmi byl,
tu hned vdovu zarmoucenou do rybníka jest vhodil,
od ní rychle pryč pospíchal, však se toho nenadal
hrom do něj z jasna uhodil, tak ho Pán Bůh potrestal.
[Przeokrutny straszny Francuz, wielce był rozjuszony,
prędko wrzucił do stawu wdowę zrozpaczoną,
już się od niej oddalał, lecz się nie spodziewał
grom go trafił z jasnego nieba, tak go Pan Bóg ukarał].
( J-194)

Podobny los spotyka także krakowskiego bogacza, usiłującego zastrzelić proszącą go o pomoc siostrę-wdowę w przedstawionej już w punkcie 4.9.2. pieśni Žalostný příběh v píseň uvedený co se stalo w polském položení v městě Krakově…:
Ach Ježíš na nebesích, nemoh
déle hleděti, na tohoto bezožníka,
musel ho potrestati, v tom se strašlivě
zablesklo, a v domě udeřilo,
tak že ho to na té zemi, na kusy rozsekalo.
[Ach Jezus na niebiosach, nie mógł
dłużej patrzeć, na tego bezbożnika,
musiał go ukarać, wtem straszliwie
błysnęło, a w domu zagrzmiało,
tak że go na podłodze, na sztuki rozerwało].
( J-2235/J-2708)

⩶ 317 ⩶

�Podobnie jak w poprzednim przykładzie, także tutaj jako bezpośredni sprawca kary wymieniony jest Chrystus. Gniew Boży spada przy tym nie tylko na osobę
sprawcy, ale i na cały jego majątek, a burzy towarzyszy dalszy znak z nieba – gradobicie:
Při tom velký též hněv Boží.
přišel na dům veliký, že lidé ruce
spinali, ó Bože převeliký,
přišla též strašlivá bouře i hrozné hromobití,
že se jeho dům rozmetal,
i s jeho služebníky.
[Do tego wielki gniew Boży,
spadł na ten dom ogromny, że ręce ludzie
wznosili, o Boże przeogromny,
przyszła też straszna burza i groźnie gromy biły,
aż dom jego wraz ze służbą,
w drzazgi rozwaliły].
( J-2235/J-2708)

Ostatni z przykładów, Nová píseň o pravdivém příběhu, který se stal na hranicích Prajských… ( J-1009/J-2112) przypomina narrację z przedstawionego w punkcie 4.5.3. tekstu o bluźnierczych luteranach kpiących z Maryi ( J-279). Choć tekst
nie zaznacza bezpośrednio udziału istot świętych w zdarzeniu, opisuje karę spadającą na bluźnierców naśmiewających się z cudownego obrazu Chrystusa Zbawiciela (a więc przyczyna niezwykłego zjawiska bez wątpienia pozostaje religijna):
A hned v okamžení z čistého jasna,
jak byla nebeská obloha krásná,
strašně udeřilo, rouhače zdrtilo,
na důkaz všem lidem čtyři zabilo.

[Wnet w okamgnieniu bez ostrzeżenia,
z czystego błękitnego nieba,
strasznie uderzyło, bluźnierców skruszyło,
wszem ludziom na naukę czterech zabiło].
( J-1009/J-2112)

Piorun może być także anielską bronią przeciw demonom (jak w pieśni
J-945/J-2225; por. punkt 5.6.2.), wątek ten znany jest także ze źródeł folklorystycznych (por. NEČMS 2007: 59). Jedyny przykład opisanego w pieśni uderzenia pioruna, niezwiązany z boską karą za grzechy, znajduje się w tekście J-1265/J-2356/
J-2362, Pravdivý příběh který se stal v městě Mohuči tohoto roku, w którym rażona
gromem zostaje niewinna młoda dziewczyna:
⩶ 318 ⩶

�Jednou při ranní procházce, od hromu omráčeno,
Bylo to spanilé děvče, a domu přinešeno.
[…]
Jako nebeská nevěsta od stříbra, zlata se leskla,
Kdo se na ni podíval, každý slze proléval.
[Raz jeden przy spacerze, gromem ogłuszone,
Było to piękne dziewczę, do domu wniesione.
[…]
Niby niebiańska panna srebrem, złotem lśniła,
Ktokolwiek na nią spojrzał, łzami się zalewał].
( J-1265/J-2356/J-2362)

W tym wypadku zdarzenie nie kończy się jednak jej śmiercią. Dziewczyna,
choć uznana za zmarłą, w cudowny sposób wraca do zdrowia, gdy złodziej chcący
ukraść pierścienie, z jakimi została złożona do grobu, usiłuje odciąć jej palec. Tekst
ten nie narusza zatem schematu postrzegania pioruna jako kary boskiej, ponieważ
nie przynosi śmierci porażonej osoby21. Pieśń nie podkreśla w tym przypadku niezwykłości i nadprzyrodzonego charakteru zjawiska – cudem jest powrót porażonej do życia, a nie samo uderzenie pioruna.
Funkcjonalnie bliskim błyskawicy motywem związanym z ogniem niebieskim jest także ognisty deszcz, nawiązujący do starotestamentowych losów Sodomy i Gomory. Podobnie jak piorun uderza on w grzeszników, lecz nie wymierza
kary jednostkowo, a całym miastom czy krainom. W kontekście pieśni kramarskich ten rodzaj kary spada wyłącznie na grupę „obcych”, uznaną w rozdziale 4. za
najbardziej antagonistyczną – Turków i Tatarów. Najstarszym w czeskim folklorze wzorcem wydaje się legenda o oblężeniu Hostýna przez Tatarów, wspominana w każdym z druków poświęconych Maryi Hostyńskiej (zob. Byrtusová 2011:
99). Jej najczęstsze warianty mówią o strasznej burzy i gradobiciu, które przepędziło najeźdźców, co wspomina np. druk J-730, Nová píseň k hostýnské Panne Marii słowami: „Zahučel hrom, vláha hojná prší, oživil se pramen vysoký, / Na Tatara zatím blesky srší, příval unáší ho divoký” [„Zahuczał grom, deszcz gęsty pada,
ożyło źródło wysokie, / Na Tatara piorun spada, fale unoszą go dzikie”]. Mniej
21

Pewna ambiwalencja w stosunku do piorunów obecna jest zresztą także w tradycyjnym czeskim folklorze – z jednej strony błyskawice mają zabijać grzeszników (zwłaszcza kłamców i krzywoprzysięzców) jako Boża kara, z drugiej jednak strony wierzono, że piorun zabija także prawe osoby
wybrane przez niebiosa, których dusza trafia prosto do nieba (NEČMS 2007: 59). Podobnie dwojako waloryzuje ogień piorunowy Słownik stereotypów i symboli ludowych: „ogień wywołany uderzeniem pioruna jako pochodzący z nieba jest uznawany za święty, za boskie narzędzie kary lub łaski” (SSiSL I-I 1996: 291).

⩶ 319 ⩶

�popularna wersja legendy ( J-2292: Nová píseň k Panně Marii Hostýnské…) przedstawia ją mniej jako karę wymierzaną przez siły przyrody, a bardziej jako aktywną
interwencję Maryi (por. 5.4.2.4.): „V tom se znikla veliká tma Maria stupla dolu,
zastínily blankýtovou nebeskou oblohu, / pod duhou ohnivé sloupy, krev, kamení
spolu kroupy, padaly v tu dobu” [„Wtedy się ciemność rozwiała Maria w dół zstąpiła, zasłoniły błękitny obszar nieboskłonu, / pod tęczą ogniste słupy, krew i z gradem kamienie, padały w tym czasie”].
Płonące kamienie spadają również na fikcyjne miasto Karmech, w którym Turcy zamordowali franciszkańskich mnichów w popularnym tekście Píseň pravdivá
o ukrutnosti turecké:
V tom z nenadání Božská moc Se jest ukázala,
Že se nebeská obloha Na kříž rozstoupila;
Dolů ohnivé kamení Padalo s nebe mezy ty Ukrutné tyrany.
[Wtem bez zapowiedzi moc Boża Się ukazała,
Że się sklepienie niebieskie Na krzyż rozstąpiło;
W dół głazy rozpalone Padały z nieba między tych tyranów Okrutnych].
( J-137/J-989/J-1035/J-1319-137/J-989/J-1035/J-1319)

W odniesieniu do wszelkich aktów kary Bożej wymierzanych za pomocą klęsk
żywiołowych, takich jak ognisty deszcz, powodzie, trzęsienia ziemi itp. (por. gniew
Boży przedstawiony w punkcie 5.3.4.), ma zastosowanie zasada wyrażona przez Ewę
Masłowską w kontekście ingerencji żywiołów w świat człowieka: „Energia pochodząca z Boskiego źródła ma moc życiodajną, nawet w wypadku, gdy pośrednim etapem jest kataklizm, bo ostatecznym celem jest przywrócenie Boskiego porządku,
zapewniającego dalsze trwanie” (Masłowska 2012: 61). Nieszczęścia i zło, odpowiedzialnością za które obarczyć można by samego wszechmocnego i wszechdobrego
Stwórcę (z dzisiejszej perspektywy tworząc logiczny paradoks), w optyce autorów
i odbiorców pieśni kramarskiej są zawsze środkiem służącym większemu dobru ogółu.
Inne przejawy niebieskiego ognia, wszelkie niezwykłe zjawiska astronomiczne – komety, tańczące słońce czy świecące w dzień gwiazdy i księżyc – mogą ponadto służyć jedynie ostrzeżeniu, zwiastując niezwykłe (i przerażające) zdarzenia:
wojny, katastrofy czy wreszcie koniec świata (SSiSL I-I 1996: 236, 292–294). Nie
stanowią wówczas bezpośredniego zagrożenia dla ludzi, ale niesiony przez nie przekaz i tak napełnia śmiertelników paraliżującym strachem.
Pieśń J-69, Strašlivá píseň o přehrozném znamení, které bylo k vidění na obloze nebeské […], opisuje takie zjawisko widziane w Rosji w 1844 r.: wizja składała się
⩶ 320 ⩶

�z trumny i trzech czaszek zwiastujących zarazę, dwóch ognistych kolumn (biblijnego symbolu Bożej obecności), zionącego ogniem węża, korony i mieczy, miotły
symbolizującej Bożą karę oraz krucyfiksu i figury Maryi. Tak niezwykłemu spektaklowi towarzyszyły ponadto zjawiska astronomiczne: „Slunce měsíc krásný, nad
tím se zatměli, / a hvězdy o osmi hodinách svítili” [„Słońce księżyc piękny, nad tym
się zaćmiły, / a gwiazdy o ósmej godzinie świeciły”].
Podobny repertuar symboli (dwie trumny, trzy armaty i miecze, sześć czaszek
i krucyfiks) towarzyszy objawieniu maryjnemu z pieśni J-1297/J-1849, bliżej analizowanej w punkcie poświęconym aniołom. Także w przytaczanych już tekstach
J-1733 i J-2499, mówiących o identycznych objawieniach w Krakowie i Budapeszcie, słońce świeci na czerwono w środku nocy i wędruje po nieboskłonie w otoczeniu pięciu niebieskich gwiazd, a w utworze Píseň o velkém zázraku který se stal
w švabskej zemi blíž města Tittenhamu ( J-74) objawieniu Maryi w Szwabii towarzyszy zaćmienie słońca i widoczne na niebie cztery ogniste słupy. Znaki na niebie zwiastujące koniec świata przypomina także czerpiąca z Nowego Testamentu
pieśń o upadku Jerozolimy ( J-543/J-576/J-2732). Wszystkie te utwory interpretują opisywane cuda jako zapowiedź mających nastąpić kar. Interesująca wydaje się
ponadto pieśń J-217 o trzęsieniu ziemi w Ameryce Południowej w 1869 r. W tym
tekście – spisanym po relacjonowanej tragedii – również wspomniane zostały poprzedzające ją znaki: spadające gwiazdy i dwa ogniste słupy. Autor zaznacza jednak,
że były one przez miejscową ludność zlekceważone. Bezpośrednio przed katastrofą dzień miał się natomiast zmienić w noc za sprawą niezwykłych czarnych chmur.

5.7.3. Raj ziemski
Niebo jako element zaświatów w światopoglądzie ludowym zazwyczaj nakłada się
na obraz biblijnego raju, a więc cudownego ogrodu, który pierwsi ludzie zmuszeni byli opuścić przez swą grzeszną naturę (Brzozowska-Krajka 2004: 423). W tekstach folklorystycznych, obok lokalizacji nadziemskiej niebios, odnaleźć więc można także obrazy raju ziemskiego, znajdującego się w niejasnej relacji do świata ludzi,
ale w wyjątkowych sytuacjach dostępnego śmiertelnikom.
Motyw ten nie jest częsty w pieśniach kramarskich, ale można go odnaleźć
m.in. w znanym już w połowie XVIII w. tekście Píseň historická o jedné bohabojne dceři v Uhřích městě Várdajnu zrozené ( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110),
operującym wątkami znanymi z żywotów świętych (np. Katarzyny Aleksandryjskiej). Pieśń opowiada o Terezii, córce komendanta siedmiogrodzkiego Wielkiego Waradynu (w tekście Vardajn/Vardají), która ślubowała swoje dziewictwo
⩶ 321 ⩶

�Chrystusowi22. Mimo złożonej przysięgi ojciec chce ją wydać za mąż, dziewczyna
modli się zatem do swego mistycznego małżonka:
Neopusť mne v čas nynější,
nebs ty sám můj nejmilejší,
v tom se ji zjevil překrásný,
mládenec co slunce jasný.

[Nie opuszczaj mnie w tej porze,
boś ty sam moje kochanie,
wtem się jej ukazał śliczny,
młodzieniec jak słońce jasny].
( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110)

W odpowiedzi na modły piękny młodzieniec-Chrystus prowadzi Terezię do
cudownego ogrodu:
Za ruku ji hnedky pojal,
laskavě se s ní odsud bral,
vocitli se spolu v zahradě,
kdež bylo kvítečko krásné.

[Za rękę ją zaraz chwycił,
łaskawie w dal poprowadził,
znaleźli się razem w ogrodzie,
gdzie było prześliczne kwiecie].

Ta panna plná radosti,
vidouc ovoce v hojnosti,
ptáctvo líbezné spívati,
muziku líbezně hráti.

[Ta panna radości pełna,
owoców mnóstwo ujrzała,
ptactwo rozkosznie śpiewało,
muzykę rozkoszną słyszała].
( J-131/J-388/J-461/J-957/J-2110)

Choć na przechadzce po rajskim ogrodzie mijają im dwie godziny, dziewczyna
wraca do rodzinnego miasta i nie zostaje rozpoznana przez wartowników na bramie – wkrótce wyjaśnia się, że w świecie śmiertelników upłynęło 200 lat, nikt zatem nie pamięta o zaginionej pannie, która tym samym unika niechcianego małżeństwa. Terezia szybko starzeje się i umiera przyjąwszy Najświętszy Sakrament.
Rajski ogród opisany w pieśni znajduje się na ziemi23, lecz nie jest objęty zwykłymi prawami natury.
Informacje o rajskim ogrodzie pojawiają się także mniej bezpośrednio, np. w pieśni o znalezieniu krzyża Pańskiego ( J-1255), informującej o pochodzeniu drzewa,
z którego wykonano krzyż Chrystusa: wyrosło ono z gałązki rajskiego drzewa po22

Polska pieśń o Terezyi, opisująca tę samą historię, pojawia się w tomie Mazury Pruskie z Dzieł
wszystkich Oskara Kolberga (1966: 387–389), co świadczyć może o jej niemieckim pochodzeniu.
Obie pieśni różnią się formą i bez wątpienia nie są przekładem tego samego pierwowzoru.
23
Gdyby treść pieśni interpretować dosłownie, raj jest w zasięgu pieszej wędrówki z opisywanego węgierskiego miasta. Oznacza to jednak nie tyle jego konkretną lokalizację, co fakt, że raj dostępny
jest człowiekowi z każdego miejsca na ziemi, pod warunkiem, że drogę do niego wskaże sam Chrystus.

⩶ 322 ⩶

�znania dobra i zła, którą archanioł Michał przekazał synowi Adama, Setowi (znów
zatem pomimo materialnego istnienia raju, dostęp do jego fragmentów musi być
dla śmiertelnego człowieka zapośredniczony przez moce niebieskie).
Opisy raju, zarówno w kontekście raju ziemskiego, jak i niebios, są w tekstach
kramarskich skąpe. Wiemy jedynie (z utworów opisujących anielskie chóry), że dusze zbawionych i chóry anielskie oddają w nim cześć Bogu śpiewaniem. Jak zauważa Jiří Mikulec (2013: 226), opisy raju nie były dla barokowej dydaktyki (a więc
i czerpiących z niej tekstów kramarskich) tak interesujące, jak przerażające wizje
piekła i mąk czyśćcowych. Obrazy rajskich łąk, pachnących kwiatów i chórów zbawionych w białych szatach znacznie słabiej przyciągały uwagę odbiorcy niż makabryczne i emocjonujące opisy kar (choć i te w tekstach kramarskich pojawiają się
jedynie w ograniczonym zakresie).

5.7.4. Obcowanie ze zmarłymi
Dusze zmarłych to kolejna z kategorii istot przynależnych do zaświatów, zarówno
niebiańskich, jak i piekielnych24. Katoliccy święci de facto zaliczają się do większej
grupy dusz zbawionych, ale ze względu na szczególną rolę i ich znaczenie kultowe
zostali już opisani w odrębnym podpunkcie. Powracające do świata doczesnego dusze
nie będące oficjalnie uznanymi świętymi bez wyjątku przynależą do ludzi zmarłych
w sposób tragiczny i nagły, którzy nie zrealizowali pewnych zobowiązań podjętych
za życia lub muszą zakończyć rozpoczętą przed śmiercią działalność. W zasadniczym rysie odpowiada to wyobrażeniom słowiańskiej demonologii ludowej dotyczącym istot demonicznych powstających z dusz zmarłych, „którzy wyszli w sensie
obrzędowo-magicznym i weszli w sensie biologicznym do stanu następnego; czyli
innymi słowy: tych, którzy usytuowali się poza jakimkolwiek określonym stanem
i […] w paru stanach jednocześnie” (Stomma 2002: 197).
Zmarli pojawiają się w świecie żywych albo jako przestroga, by napominać ludzi i odwodzić ich od grzechu, albo by zaprowadzić sprawiedliwość i odbudować
porządek, który został naruszony przez ich śmierć (por. Navrátilová 2004: 118).
Szereg sytuacji potencjalnie umożliwiających zaświatom kontakt ze śmiertelnymi
wylicza w swojej analizie mitologii słowiańskiej Zdeněk Vaňa:
Do zvláštní skupiny představ o záhrobí patří duše předčasně či násilně zemřelých,
udušených, utopených, vrahů, sebevrahů, nekřtěňátek, čarodějů a čarodějnic.
24

Kwestia dusz potępionych i ich emanacji w śmiertelnym świecie została poruszona w rozdziale poświęconym diabłu (podpunkt 5.6.2.2.).

⩶ 323 ⩶

�[Szczególną grupę wyobrażeń o życiu pozagrobowym tworzą dusze przedwcześnie
lub tragicznie zmarłych, uduszonych, topielców, morderców, samobójców, dzieci
nieochrzczonych, czarowników i czarownic].
(Vaňa 1990: 138)

Funkcję napominania żywych i ostrzegania przed konsekwencjami grzechu pełnią najczęściej dusze potępionych, jak w przytaczanych w dotyczącym piekła i diabłów podrozdziale 5.6. pieśniach J-107 i J-1004/J-1249/J-1567/J-1804/J-2224/
J-2778 (zob. podpunkt 5.6.2.2.), lub dusze pokutujące w czyśćcu. W tym drugim
przypadku, jak w pieśni Příkladná píseň o jedné duši očistcovy… ( J-505/J-986/J-1570/
J-2083), żywi mogą swoim działaniem pomóc zmarłym. Utwór opowiada o bogatej
pani, która nie wypłaciła uczciwej pensji służącej, za co przez 12 lat cierpi w czyśćcu męki, od których wyswobadza ją modlitwa pobożnego biedaka w sanktuarium
Mariazell. Nauk moralnych mogą jednak udzielać także nawróceni grzesznicy, jak
skąpa gospodyni z tekstu Píseň nová a pravdivá, co se stalo w uherské zemi blíž Prešpurku v jedné vsi hospodyni… Kobieta poprzez swoją niezwykłą śmierć (zob. 5.6.3.)
odpokutowuje grzechy, więc przekaz głoszony przez jej ducha jest optymistyczny.
Widmo, zjawiając się przed mężem dwa tygodnie po śmierci, oznajmia, że należy
już do grona zbawionych. Następnie prosi go by napominał grzeszników, bo na pobożnych czeka w niebie nagroda:
Ve dvouch pak nedělich ona se zjevila
svému manželovi takto promluvila.
Já jsem oslavená před Kristem Ježíšem,
prosím tě manželi oznam lidem všechněm.
Napominej lidi, aby se modlili.
[…]
O duše křestianské přestaňte hřešíti,
skrz tu modlitbičku Pět Rán Krista ctítí.
Budem zde v svornosti v lásce přebývati,
po smrti se s Kristem, budem radovati, AMEN.
[Ona zaś po dwóch niedzielach się zjawiła
swemu małżonkowi i tak powiadała.
Jestem uwieńczona przed Panem Jezusem,
proszę cię mój mężu oznajm wszystkim ludziom.
Napominaj ludzi, aby się modlili.
[…]

⩶ 324 ⩶

�O dusze chrześcijańskie grzeszyć zaprzestańcie,
przez tę modlitewkę Pięć Ran Chrysta czcijcie.
Będziemy tu w zgodzie i miłości mieszkać,
po śmierci z Chrystusem będziem się radować, AMEN].
( J-153)

Druga wspomniana kategoria – duchy, które dopilnowują zamknięcia niedokończonych spraw w świecie doczesnym, zawiera przede wszystkim teksty o przedwcześnie zmarłych matkach, powracających by opiekować się dziećmi, jak w pieśni
J-79, Žalostná píseň o pěti sirotkách a zázračném pacholeti, které jedna macocha na
svět přivedla w městě Oppoli w zemi Pruské dne 30. listopadu roku 1866, w której za
wstawiennictwem obcującej z dziećmi zmarłej matki ukarana zostaje zła macocha:
Když sobě tak hořekuje, uslyší hlas u hrobu,
odejdi dceruško milá! Z krchova v tuto dobu,
já jsem prosila již za vás Matku Krista Ježíše,
v krátkém čase to uvidíš, co se s macechou stane.
[Gdy tak sobie rozpaczała, głos usłyszy przy grobie,
odejdź córeczko ma miła! Z cmentarza w tej porze,
ja za was prosiłam Matkę Jezu Chrysta,
za krótki czas zobaczysz, co macochę spotka].
( J-79)

Podobną rolę odgrywa duch matki, który przybywa, by zaopiekować się jedynym synem ocalałym ze zbrodni popełnionej przez złą macochę w pieśni J-1246,
Nova píseň o hrozném mordu který se stal blíž Lemberka města v polské krajině:
K večeru k desate hodině,
když domu přichazel, přes zahradu mu jit přišlo,
by si nezachazel, přenaramný strách ho pojal,
ženu bylu tam uhlidal, s chlapcem malým stati.
Ještě tuto řeč zaslechl když k němu mluvila,
modli se tu modlitbičku, co sem ti učila,
tak se ti nic nema stati,
dyž se ji budeš modlit, pak se mu stratila.
[Wieczorem ku dziesiątej godzinie,
gdy do dom się wracał, przez ogród iść mu wypadło,
by drogi nie nadkładać, strach go obleciał wielki,
żonę byłą ujrzał, z chłopcem małym stojącą.

⩶ 325 ⩶

�Jeszcze te słowa usłyszał co ku niemu mówiła,
módl się tą modlitewką, którą cię uczyłam,
a nic ci się nie stanie,
gdy się tak modlić będziesz, potem zniknęła].
( J-1246)

Pojawienie się ducha przeraża męża (nie jest on jednak w pieśni pozytywnym
bohaterem, bo sam mści się na bezbronnych dzieciach swojej drugiej żony), ale niewinne i czyste dziecko nie wydaje się bać nadprzyrodzonego zjawiska.
W tym samym schemacie co opowieści o matkach, które powracają by dopilnować przerwanych zobowiązań, mieści się także oparta na motywie Lenory historia nieszczęśliwie zakochanych ( J-101/J-124), przedstawiająca powrót kochanka
zza grobu, by złączyć się z ukochaną w zaświatach. Ponieważ została szczegółowo
przedstawiona w punkcie 4.9.3. dotyczącym mezaliansów, nie poświęcam jej jednak dodatkowej uwagi.
Ostatni, najmniej typowy przykład obcowania z zaświatami przynosi pieśń Žalostná a příkladná novina, kteráž se stala w Uherském Království, v městě Eperytus […]
(J-115). Utwór opowiada historię pary narzeczonych, w których szczęście ingeruje ojciec dziewczyny. Nie zgadza się on na ślub córki z ubogim złotnikiem, więc wraz z wybranym przez siebie kawalerem dokonują zabójstwa chłopaka. Duch zabitego ukazuje
się jednak ukochanej i wyjawia jej prawdę, doprowadzając do ukarania zbrodniarzy:
Po smrti třetí den
duch jeho se zjevil
svoji nejmilejší
všeckno ji vyjevil.

[Po śmierci dnia trzeciego
duch jego się ukazał
swojej ukochanej
wszystko jej przekazał.

Probudíc se ze sna
hnedky jej poznala
o tom nevědouce
na příčinu ptala.

Zbudziwszy się ze snu
zaraz go poznała
nie wiedząc o niczym
przyczyny pytała.

Všecko ji oznamil
kterak se s nim dálo
kdeby jeho tělo
bylo zakopáno.

Wszystko jej oznajmił
co się mu zdarzyło
i gdzie zakopane
było jego ciało].
( J-115)

Przytoczone przykłady, nieliczne w całym korpusie badanych tekstów, pokazują, że tematyka powrotów dusz zza grobu nie była w ramach kramarskiej wizji
⩶ 326 ⩶

�świata równie popularna co w tradycyjnej demonologii ludowej (por. Navrátilová 2004: 299–310, Navrátilová 2005). Wydaje się, że również popularność motywów związanych z duchami w literaturze romantycznej nie miała wpływu na treść
popularnych druków.

5.7.5. Ziemia
Ziemia (czes. země) stanowi środkowy poziom w wertykalnej strukturze kosmosu
i określa całość świata ludzkiego, przyrodzone miejsce przebywania człowieka (SSiSL
I-II 1999: 19, 27). W języku czeskim pojęcie země oznacza także kraj lub region
(ziemia czeska, polska, włoska itp.) i w takim znaczeniu często występuje w tytułach pieśni kramarskich, lokalizując miejsce akcji w konkretnym obszarze ludzkiego świata. Te przykłady zostały już opisane w podrozdziale 4.7., poniżej poruszone
są więc jedynie wątki dotyczące umiejscowienia i wartościowania ziemi w strukturze wertykalnej, a więc w relacji ze światem nadprzyrodzonym i jego porządkiem.
Tak postrzegana ziemia, jako obszar środkowy, pozostaje w opozycji zarówno do nieba (jest czymś niższym, a więc mniej wartościowym), jak i podziemi (jest
miejscem życia, w opozycji do podziemnego, nieludzkiego świata, przynależnego
zmarłym i siłom nieczystym). Charakterystyczne dla tradycyjnej kultury ludowej
było postrzeganie ziemi w kontekście rolniczym jako rodzicielki, istoty żywej, cechującej się świętością i płodnością (por. Masłowska 2012: 121–122 i dalej). W przypadku tekstów kramarskich brak w zasadzie podobnych motywów. Można zatem
uznać, że elementy archaicznego rolniczego spojrzenia na świat są w czeskiej twórczości kramarskiej stosunkowo rzadkie (por. SSiSL I-II 1999: 18). Zgadza się to
z charakterem postępujących zmian gospodarczych na nowożytnych ziemiach czeskich i nie stoi w sprzeczności z faktem, że większość odbiorców literatury popularnej stanowili mieszkańcy wsi.
Wciąż jednak ziemia jako element boskiego porządku świata reaguje w tekstach
kramarskich na działania ludzi. Podobnie jak niebo poprzez zjawiska atmosferyczne, także ziemia może okazać wolę Bożą i wartościowanie moralne ludzkich czynów. Analogicznie jak w tradycyjnym folklorze, „ziemia oburza się na zbrodnię popełnioną na jej powierzchni” (Bartmiński 1998: 102). Nie przyjmuje do swego łona
ciał grzeszników, lub przeciwnie – pochłania ich za życia, przerywając ich haniebne działania. Dobitnym przykładem jest pieśń Opravdiwý příběh který se stal v vlaské zemi ( J-22/J-23/J-25/J-78/J-1034), opowiadająca o niewdzięcznym synu, który
znęca się nad starym ojcem, odmawiając mu pożywienia. Gdy pod jego nieobecność
żona lituje się nad starcem i karmi go, bohater negatywny zabija kobietę i usiłuje
⩶ 327 ⩶

�zastrzelić również ojca. Wówczas następuje boska interwencja, a morderca zapada się
po szyję w ziemi i tak uwięziony pozostaje na łasce swojej niedoszłej drugiej ofiary:
Ruku k pistoli stáhnul, v tu chvíli se popad,
pod krk hlavu ma venku je podnes v zemi tak.
Tak ho Bůh všemohoucí, strestal toho syna,
že svého otce nectil, však je jeho vina,
žádný ho ven z ty zemi nemůž vytahnuti
ačkoliv okolo něj, začali kopati.
Zem tvrdá jak železo jest okolo něho […]
on žádného jidla nemůže zažíti,
krom co mu otec podá, s tim musí živ býti.
[Ręką po pistolet sięgnął, w tej chwili się zapadł,
po szyję głowa na wierzchu do dziś tkwi w ziemi tak.
Tak go Bóg wszechmogący, syna tego pokarał,
że ojcem swoim wzgardził, była jego wina,
nikt go nie poradzi wyciągnąć z tej ziemi
chociaż wokół niego, kopać próbowali.
Ziemia wokół niego twarda jak żelazo […]
on nie może przyjmować pokarmu żadnego,
prócz tego, który jeść mu poda ojciec jego].
( J-22/J-23/J-25/J-78/J-1034)

Ziemia pochłania również bluźniercę z pieśni Nová piseň o přehrozném zázraku, který se stal v sedmihradské zemi ( J-1916). Bohater uprzednio zostaje na trzy
dni sparaliżowany, a informacja o buchającym z jego ust ogniu zbliża ten opis pochłonięcia przez ziemię do historii o grzesznikach żywcem porwanych do piekła:
On tak strašně zařval, do země se propad,
[…]
On z té země křičel přes čtyři hodiny,
lidé napomínal, by se nerouhali,
raděj se lepšili.
[On strasznie zakrzyknął, pod ziemię się zapadł,
[…]
On z tej ziemi krzyczał przez cztery godziny,
ludzi napominał, aby nie bluźnili,
lepiej się poprawili].
( J-1916)

⩶ 328 ⩶

�Przeciwny wątek odnaleźć można natomiast w pieśni Nová píseň o pravdivém
příběhu, který se stal na hranicích prajských, kterak šest rouhačů bezbožných svatému Salvatoru se rouhali […] ( J-1009/J-2112), w której ziemia trzykrotnie wyrzuca z siebie
pochowane ciała bluźnierców, zabitych uprzednio przez piorun w akcie Bożej kary:
Ti mrtví když byli pochovávaní,
množství lidu bylo tenkrát přitomných,
ani ta svatá zem přijmout jich nechtěla
po třikráte na vrch jich vyhodila.

[A ci martwi, kiedy ich chowano,
mnóstwo ludzi na to patrzyło,
poświęcona ziemia ich nie przyjęła
na powierzchnię trzykroć wyrzuciła].
( J-1009/J-2112)

Obydwa wspomniane motywy (pochłaniania i wyrzucania przez ziemię złych
ludzi) przeczą sobie tylko pozornie – stojąca za nimi idea sprawczości przyrody
i obecnego w niej pierwiastka oceny moralnej pozostaje wspólna.

5.7.6. Trzęsienie ziemi
W myśl interpretacji biblijnych wstrząsy ziemi są znakiem od Boga, a „zjawiska sejsmiczne objawiają samo bóstwo” (Lurker 1989: 251) zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie. Podobnie jak inne klęski żywiołowe, także ta odbierana była
przede wszystkim jako wyraz Bożego gniewu, stanowiąc rozszerzenie motywu pochłaniania grzeszników przez ziemię, obejmujące całe miasta i krainy a nie pojedyncze jednostki. W tekstach kramarskich brak jednoznacznego podkreślania Bożej sprawczości przy opisie tego zjawiska, ale jest ona oczywista w kontekście całości
utworów. W pieśni J-217, Nová píseň o velikém zeměhnutí v zemi Americké, […],
stosunkowo realistycznemu opisowi tragedii towarzyszy porównanie losu miast
Ameryki Południowej do biblijnej Sodomy i Gomory oraz scena cudu, w którym
trzęsienie ziemi uspokaja się podczas podniesienia na mszy świętej:
Když bouřlivé země hnutí třetí noc už
trvala, u obrazu svaté Trojice Mše svatá
se konala, když duchovní tělo a krev Ježiše pozdvihoval,
zem i moře se stišilo jako by mu přikázal.
[Gdy gwałtowne ziemi wstrząsy trzecią już noc
trwały, przy obrazie świętej Trójcy Msza się
odprawiała, gdy duchowny ciało i krew Jezusa podnosił,
ziemia i morze umilkły jakby im rozkazał].
( J-217)

⩶ 329 ⩶

�„Trzęsienie ziemi i nieba” jako znaki zbliżającego się końca świata wymienia
Příkladná píseň o hrozné zkáze města Jeruzalema, k rozjímání vydaná ( J-43), opisująca zniszczenie Jerozolimy przez Rzymian. Zgodna z ewangelią św. Mateusza
(Mt 27, 51) wzmianka o trzęsieniu ziemi towarzyszącym ukrzyżowaniu Chrystusa pojawia się także stosunkowo często w pieśniach pasyjnych. Być może na skutek
inspiracji tym biblijnym obrazem, wizjom trzęsienia ziemi w pieśniach kramarskich
towarzyszą zawsze dodatkowe elementy podnoszące poczucie grozy i niesamowitości: znaki na niebie, zmiana dnia w dzień itp., jak w utworze Píseň nová o podivném zázraku svatej Anny, všem věrným ctitelům na světla vydaná ( J-610/J-1259):
„Vznikla se velká tmá, a země třesení, / byli strašlivé mlhý, šífy rozkotaný, na moři
spatření” [„Zapadła wielka ciemność, ziemia dygotała, / mgła była straszna wkoło,
statki roztrzaskane, na morzu widziano”].
Można założyć, że trzęsienie ziemi jako zjawisko niespotykane często na ziemiach czeskich, a więc zasadniczo nieznane autorom i odbiorcom pieśni kramarskich z własnego doświadczenia, opisywane było w oparciu o znane im teksty kultury,
przede wszystkim Biblię (zob. Lurker 1989: 252). Co interesujące, akcja wspomnianej powyżej pieśni umiejscowiona jest w Portugalii, co może stanowić dalekie echo
wiadomości o słynnym trzęsieniu ziemi w Lizbonie w 1755 r.

5.7.7. Podziemie
Podziemie rozpatrywać można w dwojakim kontekście. Z jednej strony pod powierzchnią ziemi umieszczone są pewne elementy przynależne wciąż do świata
ludzkiego (jaskinie, piwnice, lochy itp.), z drugiej zaś strony także w podziemiach
(głębiej, niedostępne śmiertelnikom) umieszczane są ujemnie wartościowane rejony zaświatów – piekło i czyściec, pośmiertne siedziby dusz grzeszników. Mówić
więc można o dwóch rodzajach „podziemia”: bliższym, z którym w kontakt wchodzą śmiertelnicy, działając na poziomie świata naturalnego, i dalszym – nadprzyrodzonym, które objawia się w świecie ziemskim wyjątkowo, w specjalnych magiczno-religijnych okolicznościach (por. obcowanie z diabłem w podpunkcie 5.6.2.1.).
Należy przy tym pamiętać, że nawet bliższe, „naturalne” podziemie często wiąże się
w narracjach ludowych, w tym pieśniach kramarskich, z elementami niezwykłości –
można tu wspomnieć o strzeżonych nierzadko przez diabła skarbach, które bohaterowie przedstawionych w poprzednich rozdziałach pieśni odnajdują w piwnicy
( J-121/J-707/J-2102) lub zakopane w lesie ( J-140).
Podziemie w kulturze ludowej jest identyfikowane jako cudowny i bogaty „inny
świat”, dostępny człowiekowi w wyjątkowych okolicznościach, albo jako miejsce
⩶ 330 ⩶

�śmierci i aktywności mocy demonicznych. W języku religijnym synonimem podziemia jest piekło (por. SSiSL I-II 1999: 466), co zgadza się z używanym na określenie piekła w pieśniach kramarskich słowem propast, ‘otchłań’. W narracjach ludowych „zapadają się w podziemie całe osiedla ludzkie i budynki, a także ludzie
występni, przeklęci, nieszczęśliwi” (SSiSL I-II 1999: 465). Motyw ten występuje
również w tekstach kramarskich (por. wspomniane pieśni z wątkiem pochłaniania
grzesznika przez ziemię za karę lub trzęsienia ziemi).
Chyba najciekawszą realizacją motywu pochłoniętych przez ziemię obiektów,
w której poniekąd łączą się obydwa schematy przedstawiania podziemi, są dwa druki
dotyczące rzeczywistego zdarzenia, jakim było odkrycie jaskini krasowej w Němčicach na południu Moraw w 1862 r.: pieśń Podivný přiběh! Který se stal letošího roku.
Na Panství Boskofském blíž vesnice Němčic… ( J-964), i jej wariant uzupełniony prozatorskim komentarzem: Opis haviřů, kteři od potopy světa chrám Páně […] vydobyli
( J-2805). Wydarzenie w relacji kramarskiej obrosło znamionami niezwykłości i cudowności, a sama jaskinia została przedstawiona jako stworzona przez ludzi świątynia, pochodząca z czasów przed biblijnym potopem. W takiej interpretacji obecne są zatem obydwa elementy – znajdująca się 33 sążnie pod ziemią świątynia jest
niezwykle bogata i pełna przepychu (jak pełne skarbów jaskinie z bajek ludowych):
Stěny od vrchu až dolu
třipjejí se od zlata a střibrne
perle k tomu spusobu diamanta.
Jest to oltař stěny vzácne
sou perlami posété
Poslechnete o Křestane jak se to dál dovite.
[Ściany z góry aż na sam dół
mieniące się od złota a srebrne
perły do tego na kształt diamentów.
Jest to ołtarz ściany drogie
perłami wykładane
Posłuchajcie Chrześcijanie co tam było widziane].
( J-964)

Zarazem jaskinia w pewien sposób przynależy do zaświatów. Skoro jej twórcami byli grzeszni ludzie ukarani przez Boga potopem, stanowi ona część świata
umarłych i potępionych:

⩶ 331 ⩶

�Tam sou videti zviřata
lide se jim klaněli
na Boha Otce pro smilstvo
na čisto zapomněli.

[Widoczne są tam zwierzęta
im się ludzie kłaniali
rozpustni o Bogu Ojcu
całkiem zapomnieli.

Tam sou spatřeny ty sloupy
které pan Bůh na zemi,
Na pohrušku všemu lidu
ukazoval na nebi.

Widziano tam i te słupy
które pan Bóg na ziemi,
Na postrach wszystkim ludom
pokazywał na niebie].
( J-2805)

Němčicka jaskinia jest więc fragmentem krainy zmarłych, zakonserwowanym
wycinkiem minionego świata. Podobne podwójne wartościowanie podziemi – jako
miejsca wydobycia cennych kruszców i bogactw oraz jako obszaru śmierci i zagrożenia życia – obecne jest w utworach dotyczących katastrof kopalnianych, np. tekście Nová píseň o velikém zázraku, který se stal u města Sťavnice a Baňské Bystřice
v krajině uherské […] ( J-1829). Opisana w niej katastrofa przydarza się w kopalni
drogich kruszców: „Tam jest moc havířu, co rudu kopají / hluboko pod zemi, zlatou a stříbrnou samou dobývají” [„Jest tam wielu górników, rudę wykopują / głęboko pod ziemią, złotą i srebrną tylko odnajdują”]. Pieśń opowiada o tąpnięciu,
które uwięziło pod ziemią 760 górników. Z tej grupy po 8 dniach od zasypania
bez szwanku wychodzą jedynie katolicy, którzy przez cały czas modlą się do swojej patronki, św. Barbary, i Maryi. Innowiercy (protestanci) wyśmiewają ich naiwną wiarę i za karę zostają zabici w kolejnym wstrząsie, katolikom zaś otuchy dodaje
świetlista postać Matki Bożej. Podziemie, jako miejsce dla człowieka nienaturalne,
stanowi zatem rejon obcowania z zaświatami czy sacrum, choć w tym wypadku dla
gorliwych katolików jest to kontakt pozytywny.
Gośćmi z tego innego, obcego świata są także opisani w druku J-2109 widmowi żołnierze w czarnych mundurach (vojsko velmi strašlivý [‘wojsko ogromnie
straszne’]), wychodzący spod ziemi w Lhocie niedaleko Náchodu. Zjawy, oglądane przez miejscowych, rozpłynęły się we mgle, gdy na miejsce przybyli sceptyczni
przedstawiciele lokalnej władzy. Pieśń przedstawia zdarzenie jako proroczą wizję,
zapowiadającą nadchodzące katastrofy (por. punkt 5.7.2.), ale może być też interpretowane jako spotkanie z duchami zmarłych (por. punkt 5.7.4.). Wpisuje się ono
ponadto w dobrze znany z czeskiej motyw tradycji legendarny uśpionego wojska
(por. Hajduk-Nijakowska 1980: 105).
Podziemiem może być także grób, jak w pieśni J-89 (Píseň žalostivá o jedne
paní ve Vlaších, která jako mrtvá pochovaná byvši devět dni hrobě [!] ležela) – w za⩶ 332 ⩶

�chowanych pod numerem 1707 fragmentach tekstu o pozornie zmarłej, która rodzi w grobie dziecko i wraca do życia, czy wspomnianej już pieśni o cudownie ożywionej dziewczynie trafionej przez piorun ( J-1265/J-2356/J-2362). We wszystkich
tych przypadkach grób czy krypta, w których zakopane są ciała, staje się miejscem
niezwykłego zdarzenia, w pieśni J-89 o jednoznacznie cudownym charakterze, bo
pochowaną żywcem kobietę odwiedza cudowne pacholątko przynoszące jej pożywienie (cała treść przedstawiona jest w punkcie 5.5.2.).

5.7.8. Podsumowanie
Na świat pieśni kramarskich składają się umiejscowione w osi pionowej przestrzenie: niebo, ziemia i podziemie. Porządek świata naturalnego poddany jest woli
Boga i służy realizacji jego zamysłów i woli. Poszczególne żywioły i siły natury mogą – zgodnie z Bożą wolą – przejawiać pewną sprawczość, przede wszystkim karząc grzech i występek przeciwko świętościom wiary katolickiej i zasadom
współżycia społecznego. Najwyżej rozciąga się niebo, w swojej niedostępnej części zamieszkałe przez pozytywnie wartościowane istoty nadprzyrodzone. Jego
emanacją w świecie śmiertelnych może być raj ziemski, znajdujący się co prawda na
ludzkim, ziemskim poziomie świata, lecz ze względów magiczno-religijnych, niedostępny śmiertelnikom bez wstawiennictwa sił boskich. Widzialna, fizyczna
część nieba jest przestrzenią, w której ujawniają się znaki Boga i bytów mu podległych, przede wszystkim Maryi. Samo niebo przy pomocy sił natury (piorunów,
zjawisk atmosferycznych) może uczestniczyć w wydarzeniach ludzkiego świata.
Przestrzenią naturalnie przynależną człowiekowi jest ziemia, na której życie toczy się zgodnie z naturalnym porządkiem, z wyjątkiem momentów interwencji
i ujawniania się rzeczywistości ponadnaturalnej związanej z zaświatami pozytywnymi (niebo) i negatywnymi (piekło). Sama ziemia, podobnie jak niebo, obdarzona
jest pewną sprawczością, może bowiem np. rozstępować się lub zamykać w obecności grzeszników. Pod ziemią znajduje się częściowo dostępne człowiekowi podziemie, obszar podlegający porządkowi naturalnemu, lecz otwarty na działania sił
metafizycznych i nasycony większą niż ziemia dawką niezwykłości i cudowności,
związaną z utrudnionym dla śmiertelników dostępem. Głęboko pod ziemią i poniżej naturalnego podziemia znajdują się zaświaty wartościowane negatywnie,
miejsce ognia i mąk spadających na dusze grzeszników, które mogą mieć charakter
czasowy w czyśćcu lub wieczny w piekle.

⩶ 333 ⩶

��6 Zakończenie
Niniejsze opracowanie dzieli się na dwie zasadnicze części – pierwsza (rozdziały
2. i 3.) poświęcona jest twórczości kramarskiej jako wieloaspektowemu zjawisku
w kulturze czeskiej XVIII i XIX w. i oparta jest na dostępnej w Czechach i Polsce literaturze przedmiotu. Druga część (rozdziały 4. i 5.), poświęcona jest analizie
materiału źródłowego w oparciu o przedstawione we wstępie (rozdział 1.) założenia teoretyczne. Część analityczna pracy prezentuje dwa kierunki, w których rozciągała się mapa świata opisywanego w pieśniach i drukach. Kierunek „poziomy”
to porządek świata ludzkiego z różnymi kręgami swojskości i obcości, zaś „pionowy” – porządek metafizyczny z obecnymi w nim siłami nadprzyrodzonymi. Za cel
pracy postawiłem sobie możliwie całościowe przedstawienie tematu niepodejmowanego dotąd właściwie przez polską bohemistykę. Zdaję sobie sprawę, że niemal
każde z poruszonych zagadnień mogłoby zostać rozszerzone i przeanalizowane bardziej szczegółowo w oparciu o inny korpus tekstów lub przy przyjęciu innych metod
doboru źródeł1, sądzę jednak, że sposób przedstawienia poruszanych w pracy kwestii pozwala na wyciągnięcie ogólnych wniosków i podsumowanie całości tematu.
Niechęć czeskojęzycznych elit XIX w. do twórczości kramarskiej i jej późniejszy negatywny i podszyty ironią obraz można próbować tłumaczyć przynajmniej dwoma powodami. Język pieśni – jak dowodzą choćby cytowane w niniejszej pracy fragmenty – był daleki od renesansowego ideału budzicieli narodowych
(por. Szczepańska 2004: 45–56). Teksty był pisane i adaptowane przez lud i dla
ludu żywą czeszczyzną okresu pobiałogórskiego, zawierającą wiele germanizmów,
form dialektalnych czy zmian zbliżonych do obecné češtiny, m.in. takich jak przejście ý do ej i é do í, końcówka -ma w narzędniku liczby mnogiej, czy uproszczenia
1
Zgodnie z przyjętym na wstępie założeniem, że nawet jednostkowy przykład ma znaczenie
dla całości obrazu, wiele interesujących – być może nieznanych – materiałów wciąż może znajdować się w innych kolekcjach. Również zbadany przeze mnie korpus może nadal skrywać interesujące przykłady, do których nie udało mi się dotrzeć ze względu na specyfikę materiału i zły stan techniczny niektórych druków.

⩶ 335 ⩶

�grup spółgłoskowych, zwłaszcza w wygłosie2. Z drugiej strony twórczość kramarska w niewielkim stopniu opierała się na tradycyjnym folklorze ustnym, faworyzowanym i idealizowanym przez ówczesnych ludoznawców jako dokument autentycznej słowiańskiej przeszłości. To co ludowe, miało być w ich mniemaniu czyste,
wzniosłe i przepełnione słowiańskim duchem. Motywy obecne w pieśniach kramarskich należą jednak głównie do ogólnoeuropejskiego repertuaru sięgającego
jeszcze czasów średniowiecza, a zapośredniczonego przez okres kontrreformacji
i rekatolizacji ziem czeskich. Były więc raczej lokalną adaptacją ponadnarodowego
zjawiska i jako takie nie mieściły się w kanonie kultury narodowej (por. Bobrownicka 1995: 15–18). Wreszcie sama forma druków kramarskich (brak zainteresowania ich trwałością i niespełnianie wymogów elitarnej estetyki) i ich komercyjny
charakter (w tym pogoń za sensacją i opisy przemocy) nie pozwalał przedstawicielom elit dostrzec ich prawdziwej wartości, jaką stanowiły dla odbiorców, ale również dla całości kultury czeskiej, m.in. jako medium podtrzymujące przekaz języka.
Potrzeby słuchaczy i czytelników, na które pieśni i druki jarmarczne reagowały, były wcześniej zaspokajane przez inne teksty kultury. Twórczość kramarska,
stanowiąca wyjątkowo bogaty, złożony z kilku elementów fenomen, nie powstała
w pustce jako zupełnie nowa jakość, oddzielona od innych zjawisk kultury, i nie
zniknęła bez śladu. Stanowiła raczej swoistą syntezę dawnej oralnej formy i nowoczesnego medium drukowanego. Jej rozwój wiązał się z postępami techniki i rosnącym poziomem wykształcenia – teksty różnych gatunków przekazywane dotąd ustnie mogły być utrwalane w piśmie i połączone wspólną fizyczną formą drukowanej
ulotki. „Zamknięcie” tekstu w druku oznaczało jego wyrwanie z relacji osobistego
kontaktu autora i odbiorcy (por. Ong 2011: 199–200) i wymusiło zmiany, takie
jak przynajmniej powierzchowna dbałość o aktualność przekazu. Próba zaspokojenia ponadczasowych, ogólnoludzkich potrzeb za pomocą fizycznie istniejącego,
ale ulotnego medium przyniosła interesujące zjawiska na styku sacrum z technolo2
Załamanie naturalnego rozwoju czeskiego języka literackiego, wynikające z XVII-wiecznej sytuacji politycznej, zaowocowało w kolejnych stuleciach daleko idącym rozwarstwieniem języka. Oficjalny język literacki po okresie stagnacji odtwarzany był podczas odrodzenia narodowego
w oparciu o archaiczny już styl XVI-wiecznych humanistów, równolegle jednak naturalnie rozwijał
się język potoczny (obecná čeština), bazujący głównie na dialektach środkowoczeskich i różniący się
o standardu nie tylko na poziomie leksyki, ale również fonetyki i składni (Szczepańska 2004: 11–
34, Szczepańska 2011: 60–61). Obecná čeština przez długi czas wartościowana była silnie negatywnie jako język najniższych warstw społecznych i do XX w. była właściwie nieużywana w twórczosci
literackiej (por. Szczepańska 2004: 35–44). Współczesny język czeski nadal charakteryzuje się głębokim zróżnicowaniem i zazwyczaj wyróżnia się w nim 3 odmiany: język piśmienniczy i mówiony
w sytuacjach oficjalnych (spisovná čeština), potoczny język mówiony inteligencji (hovorová čeština)
i nieoficjalny język ogólny wszystkich warstw społecznych (obecná čeština).

⩶ 336 ⩶

�gią i komercją, takie jak wyrażany w tekstach nacisk na namacalność cudu czy mechaniczne powielanie acheiropoietów technikami drukarskimi (por. Tokarska-Bakir 2000: 357–373). Wspomniane we wcześniejszych rozdziałach „listy z nieba” czy
magiczne modlitwy były odpowiedzią na pisemny charakter kramarskiego medium,
a ich popularność przekładała się na sukces finansowy drukarza.
To co było dla tej twórczości wyjątkowe, to względnie spójne połączenie w jednym zjawisku i jednym medium różnorodnych funkcji wymienionych w czeskim
kontekście przez Bohuslava Beneša (1970: 19–20), a na szerszym tle literatury jarmarcznej przez Tomasza Żabskiego (1993: 18–21). Pieśni kramarskie pozwalały porządkować świat i wiedzę o ludziach go zamieszkujących, wyznaczać granicę własnej wspólnoty i grup obcych. Dostarczały rozrywki, przeżyć estetycznych
i pouczenia moralnego. Zawarte w nich opisanie rzeczywistości obejmuje odpowiedzi na pytania o strukturę świata i rządzące nim siły, o pochodzenie i przyczyny zła i cierpienia, o miłość i szczęście doczesne, a wreszcie o śmierć i pośmiertny
los człowieka. Twórczość kramarska opisywała świat całościowo, co jak sądzę było
możliwe tylko w stosunkowo krótkim momencie w historii kultury. Konieczny był
do tego rozwój techniki, umożliwiający masowe upowszechnianie ujednoliconych
treści. Z drugiej strony, świat przeciętnego odbiorcy musiał być wciąż wystarczająco mały i zamknięty, by wizje dostarczane w pieśniach nie były w ostrym konflikcie z jego codziennym doświadczeniem. Dezaktualizacja kramarskiej „mapy świata”
była jednak nieunikniona wraz z rozwojem czeskiej kultury i społeczeństwa (zob.
Tyllner 2010: 72). Zmiany społeczne wymusiły podział funkcji spełnianych dotąd
przez druki i pieśni kramarskie na różne gatunki: przekazywaniem informacji zajęła się prasa, dostarczaniem rozrywki drukowane kuplety i piosenki kabaretowe,
edukacją religijną i filozoficzną wydawnictwa kościelnych drukarni opatrzone oficjalnym imprimatur (Kafka 2009: 203).
Skrajny konserwatyzm pieśni kramarskich, widoczny choćby w powielaniu tekstów sprzed kilkuset lat jako ciągle aktualnych, oraz krytyka nowych mód i zmian
społecznych były więc formą samoobrony. Stanowiły próbę zachowania świata,
w którym wszystko jest na swoim miejscu i w którym nowiny nie dostarczają tak
naprawdę obiektywnych informacji, ale stanowią element trwałego systemu opisu
świata. Różne punkty widzenia, jakie wyróżniłem w pieśniach kramarskich (punkt
widzenia katolika, poddanego austriackiego, Czecha/Morawianina i chłopa), bez
kłopotu dają się ze sobą łączyć. Wynikają one nie tyle z odrębnych tożsamości patrzących, co z treści tekstów, wymuszającej skupienie się na konkretnych elementach rzeczywistości. Im bliżej XX w. tym trudniej o taką zgodność – odbiorców
mediów cechuje bowiem większa różnorodność polityczna (i świadomość różnic
⩶ 337 ⩶

�w poglądach) i większa różnorodność zawodowa (zwłaszcza wobec postępującej
urbanizacji), a polaryzacja narodowa w kontaktach między Czechami a Niemcami
i Żydami rośnie. Po 1848 r., a zwłaszcza w ostatnim trzydziestoleciu XIX w., podział
na „swoich” i „obcych” przestał być idealnym systemem porządkującym świat, rzadko doświadczanym osobiście, i stał się w znacznie większym stopniu codziennym
doświadczeniem mas. Przechodzący radykalne zmiany świat późnego XIX w. nie
dawał się już zamknąć w kramarskim špalíčku, a twórczość kramarska, nadal próbująca samodzielnie odpowiadać na wszystkie potrzeby swoich odbiorców, w nieunikniony sposób stała się w ich oczach śmieszna i naiwna, co tłumaczy późniejsze parodystyczne nawiązania do pieśni jarmarcznych obecne w czeskiej kulturze.
Obok powyższych wniosków o ogólnym charakterze, podsumować należy
również drugą część pracy poświęconą analizie konkretnego materiału źródłowego.
Wśród wydzielonych przeze mnie czterech punktów widzenia i czterech odpowiadających im kryteriów obcości bez wątpienia można zauważyć hierarchiczny układ:
jedne są ważniejsze i szersze od innych. Kryterium religijne, polityczno-narodowe
i etniczne tworzą właściwie coraz mniejsze koncentryczne kręgi – przynależność do
językowo-kulturowego etnosu czeskiego jest (poza wyjątkowymi sytuacjami) równoznaczna z przynależnością polityczną do monarchii austriackiej, ta zaś stanowi idealny przykład państwa należącego do wspólnoty katolickiej. Jedynie kryterium klasowe przebiega w poprzek pozostałych podziałów – w jego ramach „swój” to każdy
chłop-katolik, także spoza monarchii austriackiej. To kryterium religijne jest więc
decydujące dla poczucia swojskości i obcości – każdy „obcy” w tym aspekcie zawsze
wyróżnia się jakimś dodatkowym czynnikiem obcości (na przykład Turcy i protestanci to jednocześnie obcy religijni i polityczni, zaś Żydzi to obcy religijni i klasowi).
W czterech grupach tekstów, przedstawiających ziemskich „obcych” według
różnych kryteriów oraz w tekstach dotyczących religii można próbować doszukiwać
się różnego stopnia inspiracji kulturą elitarną, piśmiennictwem religijnym czy folklorem ustnym. Z tym ostatnim najwięcej wspólnych motywów mają teksty dotyczące
obcości klasowej. Zgodność obrazu relacji międzyklasowych z ludowym obiegiem
ustnym (ale zarazem podpieranie go autorytetem Biblii) wydaje się uzasadnione, bo
nie był to temat podejmowany przez literaturę elitarną w przekonujący dla chłopów
sposób. Obcość religijna, państwowa i etniczna są zasadniczo wspólne z przekazem
kultury wysokiej – kontrreformacyjnym katolicyzmem i dydaktyczną państwową
propagandą. Pieśni kramarskie oferowały wizję świata opartą w znacznej mierze na
barokowych przekazach religijnych (choć prostszą niż erudycyjne pisma katechizmowe i teologiczne przeznaczone dla elit). Były również kompatybilne z tradycyjnym wiejskim folklorem, choć znacznie od niego uboższe, jeśli chodzi o obraz
⩶ 338 ⩶

�świata nadprzyrodzonego. W tekstach brak ponadto regionalnej specyfiki na najniższym poziomie – mają one zbyt uniwersalny charakter, by zajmowały się legendami czy podaniami związanymi z konkretną wsią czy mniejszym regionem (choć
dużo uwagi poświęcone jest miejscom pielgrzymkowym o ponadlokalnej sławie).
We wstępie przyjąłem, że twórczość kramarską można rozpatrywać jako element kultury ludowej, powołując się przy tym m.in. na prace Piotra Bogatyriewa. Jak
twierdził ten wybitny folklorysta: „Popularne w Europie pieśni jarmarczne i pieśni
pielgrzymkowe są bardzo interesujące z punktu widzenia związanych z nimi funkcji.
[…] Pieśni te – pochodzenia miejskiego – tworzą przy tym integralną część repertuaru wiejskiego i jako takie muszą być badane” (1979: 322).
Sądzę, że to wstępne założenie oparte na popularności zjawiska można uzasadnić także na podstawie przeprowadzonej w pracy analizy zawartych w nim treści. Choć bezpośrednie źródła tekstów czy poszczególnych motywów są zazwyczaj
nieludowe, w tworzonym przez nie systemie odnaleźć można szereg cech, którymi
kulturę typu ludowego charakteryzuje np. antropolog kultury Ludwik Stomma.
Przede wszystkim wyraźnie widoczne jest konserwatywne podejście przejawiające się w reinterpretacji nowych zjawisk tak, by znalazły one swoje miejsce w istniejącym systemie bez konieczności jego modyfikowania (Stomma 2002: 169–170).
Włączanie do znanego już schematu widać w sposobie konstruowania stereotypów
„obcego”: decydujące znaczenia mają w tym procesie funkcje, jakie „obcy” spełniają
w treści utworu, nie zaś konkretna identyfikacja religijna, etniczna czy polityczna.
Ponadczasowe role „obcych” są znacznie ważniejsze niż odgrywający je w konkretnym momencie historycznym „aktorzy”. W kontekście religijnym są to role
konwertyty, bluźniercy, kata w rodzinie i tyrana, a w kontekście politycznym najeźdźcy, wroga wewnętrznego i wroga odległego. Zbiorcze przedstawianie przedstawicieli różnych narodów i grup religijnych, a więc traktowanie „obcości” w spoisty sposób (Stomma 2002: 177) widoczne jest także na płaszczyźnie języka, np. gdy
Turcy określani są jednocześnie mianem pogan i mahometan, czy Francuzi i Prusacy wymieniani jako równoważni wrogowie Austrii. Takie przytaczane w pracy
utożsamianie różnych grup „obcych” ze sobą nawzajem jest w ludowym ujęciu uzasadnione, bo wszystko co nie „swoje” jest zasadniczo jednakowe w swojej inności.
Choć teksty deklarują aktualność i pozornie relacjonują zmienność świata, wszystko to ma jedynie powierzchowny charakter i empiryczne doświadczenia są przykrawane tak, by pasowały do schematu, a nie schemat aktualizowany jest w oparciu o doświadczenia. Historyczność pieśni – także nowiniarskich – jest więc często
powierzchowna i w rzeczywistości operują one raczej bezczasowymi schematami.
Charakterystyczną dla kultury wsi zasadę mówiącą, że nie tylko „jest tak, jak ma
⩶ 339 ⩶

�być” ale również „ma być, tak jak jest” (Stomma 2002: 104–110) wzmacnia wizja
porządku religijnego świata. Skoro bowiem Bóg jest jego absolutnym władcą i źródłem zarówno dobrych, jak i złych wydarzeń (Szatan zaś, jak pokazują pieśni, spełnia jedynie rolę posłańca bożej kary), bunt przeciwko własnemu losowi jest buntem przeciw Bogu i nie ma szans powodzenia. W ten sam sposób uzasadnić można
skrajny konformizm polityczny i brak działań zmierzających do zmiany własnej pozycji społecznej. Hierarchia społeczna jest bowiem uświęcona przez tradycję i autorytet Kościoła, a wielka historia dzieje się niejako poza zasięgiem pojedynczych
ludzi i bez ich wpływu. Wojny wymieniane są więc w jednym szeregu z klęskami żywiołowymi i epidemiami, nie jako efekt polityki władców, ale niezrozumiała i niepowstrzymana siła przyrody, skutek boskiego gniewu.
Na koniec warto zauważyć, że choć od odbiorców druków kramarskich oddziela nas przeszło półtora stulecia, potrzeby jakie zaspokajali słuchając, kupując i czytając jarmarczne pieśni i sensacje, są w zasadzie wspólne z potrzebami dzisiejszych
ludzi. Dziś jednak odpowiedzi szukamy gdzie indziej, w bardziej różnorodnych
źródłach, brak bowiem podobnego medium aspirującego do opisu całości świata.
Myśląc o wybranych fragmentach rzeczywistości również współcześnie opieramy
się jednak często na uproszczonych i schematycznych obrazach, nie weryfikując ich
pomimo powszechnego dostępu do względnie obiektywnych informacji. Jak pisze
folklorystka Janina Hajduk-Nijakowska:
Środki masowego przekazu zmieniły tradycyjne społeczności, które poszukując stabilnej wizji świata, mogą sięgać teraz zarówno po tradycyjne wątki (odświeżone
z „podświadomości”, z pokładów pamięci zbiorowej), jak i korzystać z koncepcji
podpowiadanych przez media, a nawet funkcjonujących w obiegu pogłosek. Ważne jest to, że nadal mamy do czynienia z sensualnie pojmowanym światem, nazywanym popularnie tradycyjnym myśleniem ludowym.
(Hajduk-Nijakowska 2010: 19)

Tak jak stereotyp sam w sobie nie jest zjawiskiem negatywnym, ale nieodłącznym elementem myślenia potocznego, tak sama tęsknota za prostą i spójną wizją
świata nie świadczy wcale o prymitywizmie czy niedojrzałości. To brak chęci do
zmiany swojej wizji świata w obliczu przeczących jej faktów i powielanie informacji potwierdzających oczekiwania odbiorcy bez względu na ich prawdziwość mogą
wywoływać demony ksenofobii, nienawiści i przyzwolenia na przemoc wobec innych. Odpowiednie przykłady dostrzec możemy zarówno w czasach popularności pieśni kramarskich, jak i dziś w świecie fake news i mediów społecznościowych.
⩶ 340 ⩶

�7 Lista druków
Przyjęte zasady zapisu: numer katalogowy, informacja o melodii (czes. nápěv), tytuł
z zachowaniem oryginalnej ortografii, w tym błędów drukarskich, impressum z zachowaniem oryginalnej ortografii, incipit. Pionową kreską (|) oddzielone są informacje zawarte na różnych stronach druku (zwykle pierwszej i ostatniej w przypadku impressum, rzadziej pierwszej i drugiej w przypadku rozbitego na dwa fragmenty
tytułu). Znakiem łamania (/) oddzielone są melodie, tytuły i incipity w drukach
zawierających kilka pieśni, lub (wyjątkowo) jeden wpis katalogowy składający się
z fragmentów kilku druków. Wykropkowania w nawiasie kwadratowym oznaczają nieczytelne fragmenty tekstu (zazwyczaj plamy, pociemniały papier lub drobne
ubytki). Poważniejsze uszkodzenia, uniemożliwiające odczytanie większej partii tekstu, zostały oznaczone informacją „druk uszkodzony” przy numerze katalogowym.
Uwaga „druk niekompletny” oznacza, że pozycja katalogowa nie zawiera wszystkich stron, ale zachowane karty są we względnie dobrym stanie.
J-1
Zpívá se jako: Truchlivý sen Vilhelma.
Welmi pěkná Pjseň a neb Smutné laučenj Ludwjka Ssestnáctého s Francauzama.
W Pardubicých wytisstěná.
Incipit: O lide můj! Ó lide můj! Co jsem ti učinil?
J-2
Má svou notu.
Nowá Pjseň.
Wytisstěná roku 1806.
Incipit: Ach můj milý krajane, upřimný Moravane…
J-3
Jako: Maličko mně poslechněte.
Pjseň z přjběhu této wogny wytažená.
—
Incipit: Žádám vás vlastenci milí, abyste nelitovali zde se zastáviti…
⩶ 341 ⩶

�J-4
Zpívá se jako: O srdce nejfalešnější, etc.
Nowá Pjseň o laučenj Wlastence wssech mužů a synů genž na nyněgssj Franzauskau
wognu gj musegj, a se Bohu odewzdáwagj.
—
Incipit: Ach žalostní a litostní časové nám nastali…
J-5
Zpívá se jako: Maličko mně poslechněte, etc.
Nowá pjseňo Rekrutyrowánj.
—
Incipit: Alou pání muzikanti, hleďte na mně pozor dáti…
J-6
Zpívá se jako: Proč pak ty mně má panenko, etc.
Nowá Pjseň Udatného Regruty, wssem mladým Wogákům k Potwrzenj udatné Mysle wydaná.
—
Incipit: Proč se bojíš kamaráde, čeho se lekáš?
J-8
Jako: Když jsem k vám chodíval tak jsem vám říkaval panimámo etc.
Pjseň wogenská.
1813.
Incipit: Jaro se otvírá, kvítí květe…
J-9
—
Nowá pjseň srdnatého wogina.
Tisk S. Pospissila w Chrudjmi, 1862.
Incipit: Má panenko jak se máš? Ty se mě falešná zdáš.
J-13
—
Nowá Pjseň o slawným Pánu Generálu Gedeonu Laudonu, který Bělohrad dobyl.
Wytisstěná toho Roku.
Incipit: Aj vivat Laudon Jenerál, že jsi již Belohrad dostal…
J-14
Zpívá se jako: V tom Jičinským Zámku, etc.
Nowá Pjseň Udatného Wogáka, který proti tureckému Wogsku k kurážnému Táhu
swé Spolukamarády wzbuzuge.
Wytisstěná tohoto Roku.
⩶ 342 ⩶

�Incipit: Bratří co nového? Neptejme se mnoho…
J-17
—
Nowá pjseň pro mládency a panny pro ukrácenj chwjle wydaná.
Tiskem Ant. Augusty w Litomyssli, 1858.
Incipit: O jak krásné, jaro jasné…
J-22
—
Oprawdiwý Přjběh. který se stal w Wlaské Zemi.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Žalostně musím kvíliti nad tu ukrutnou zlosti, mnohých nezbedných dětí…
J-23
—
Oprawdiwý Přjběh. který se stal w Wlaské Zemi.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Žalostně musím kvíliti nad tu ukrutnou zlosti, mnohých nezbedných dětí…
J-24
—
Nowá pjseň Obraz Lenocha na wýstrahu wssem práce se ssťitjcjm.
W Olomauci, 1859. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (33)
Incipit: Poslechněte lenoši, jak vám troubí do uši…
J-25
Zpívá se jako: Černěť já se přistrojím, etc.
Prawdiwý Přjběh, který se stal 1752. we wlaské Zemi, s newděčným Synem, který pro neuctěnj swého Otce trestáný, což lepeg s Pjsně wyrozuměti se může.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Žalostně musím kvíliti nad tu ukrutnou zlosti, mnohých nezbedných dětí…
J-26
—
Smutný přjběh který se stal w městě Wjdni, kdežto geden sstudent, čtyry přehrozné mordy spáchal.
K wsseobecné wýstraze. Wytisstěna w Litomissli, 1849.
Inicipit: Co pak se v tom světě děje, Pane Kriste Ježíši…
J-27
—
Žalostná Pjseň o Reberij w Netalij.
⩶ 343 ⩶

�1848.
Incipit: Poslyšte křesťane co budu zpívati, o tý Netalií chci vypravovati.
J-31
—
Krásný přjklad wssem manželům a djtkám, to gest o mordu, ktery se stal na Morawě roku 1862.
Tisk S Pospjssila w Chrudjmi, 1863.
Incipit: Maličko se pozastavte křesťané rozmilí…
J-32
—
Nowá pjseň o hrozné wraždě, kterou spáchal geden rolnjk na swé manželce.
Tisk S. Pospjssila w Chrudjmi, 1864. | Wydal Josef Chládek.
Incipit: Poslechněte o křesťané mé smutné zpívání…
J-35
—
Nowá pjseň o lásce katolického milowání.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1865.
Incipit: Slyšte milí krajani, z Bolehradu noviny…
J-37
—
Pjseň o hrozném mordu.
Wytisstěná Waldoně u Krásna, z cýs. král. powolenjm, 1846.
Incipit: Ke cti a chvále svatý Jene, my k tobě voláme…
J-42
—
Prawdiwá zpráwa o welectihodném cjsaři Maxmiliánu, o geho přetěžké smrti, kterou od swých newěrných poddaných podstoupiti musel w Mexiku roku 1867.
Tisk Jozefa Groáka w Olomouci.
Incipit: Ach my ubozí vlastenci, čeho jsme se dočkali…
J-46
—
Nowa Pjseň o chroznem mordu který se stal blyž Lemberka města wpolske kragině.
Wýtisstěna roku 1846.
Incipit: Poslechněte o křesťané, co se v pravdě stalo…

⩶ 344 ⩶

�J-47
—
Žalostná Pjseň o Reberij w Netalij.
1848.
Incipit: Poslyšte křesťane co budu zpívati…
J-48
—
Pjseň nawracugjcjho se wogjna.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicjch, 1871.
Incipit: V kvetoucím věku mojí mladosti…
J-51 (2 pieśni w druku)
—
Hágek gako mléko kwetl./Pjseň národnj.
Tiskem Jos. Berger-owé w L[…]
Incipit: Hájek jako mléko kvetl… / Slovan jsem a Slovan budu…
J-55
—
Wogenská pjseň o gednom cjsařském husaru, který dwanáct pruských wogáků přemohl.
Tiskem a nákladem Jos. Bergrowé w Litomyssli, 349.
Incipit: Zemřelý císař Franz poslal od své armády jednoho husara…
J-57
—
Pjseň o pronásledowánj katoljků w Turcých.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1871.
Incipit: Poslechněte křesťanové jaké Bůh divy činí…
J-58
Nápěv: Tisíckrát pozdravujem Tebe, o Matičko Krista Ježíše!
Pozdrawenj z wogenského leženj.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1866.
Incipit: Skoro ráno přišlo poručení, hned se mám dostavit do té vojny…
J-60
—
Nowá pjseň mládencům a pannám.
Tisk a náklad S. Pospjssila w Chrudjmi.
Incipit: Jaro se otvírá Pepinko, všechno se zelená…
⩶ 345 ⩶

�J-69
—
Strassliwá pjseň o přehrozném znamenj, které bylo k widěnj na obloze nebeské, w ruské zemi k welikému ustrnutj, wssem prawowěřicým křesťanům na swětlo wydaná.
Roku 1844, po Božjm narozenj. | Wytažená z warssawských nowin.
Incipit: Poslyšte křesťané, strašlivé noviny, co k nám sem to přišly…
J-70
—
Nowý přjběh, který se stal w Pruském Polsku, w městě Wydawě, Roku 1820.
—
Incipit: Křesťané bohabojní zastavte se nyní chci vám vypravovati dnes příběh strašlivý.
J-74
—
Pjseň o welkém zázraku který se stal w sswabskey zemi bljž města Tittenhamu.
W Praze, 1849.
Incipit: Budu vám zpívati píseň žalostivou, hleďte poslouchati novinu pravdivou…
J-75
—
Nowá Pjseň o welkém nesstěsti, které se stalo w Uherské zemi, w hlawnjm městě
Pesstu, skrze náramnau powodeň, genž přes 2000 domů zbořila, a přes 2000
lidu o žiwot připrawila, měsyce Března 1838.
—
Incipit: Ach ustrňte se křestiane, poslechněte věci hrozné…
J-78
Jako: O lásko rozkoš oči, etc.
Prawdiwý přjběh. který se stal w Nassý zemy s newděčným synem, který pro neuctěnj swého otce od Boha trestan, což lépé s pjsně wyrozumět se může, roku 1818.
Wytisstěná pro uwarowánj zlého.
Incipit: Žalostně musím kvíliti nad tu ukrutnou zlosti, mnohých nezbedných dětí…
J-79
—
Žalostná pjseň o pěti sirotkách a zázračném pacholeti, které gedna macocha na swět
přiwedla w městě Oppoli w zemi Pruské dne 30. listopadu roku 1866.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1867.
Incipit: Slyšte zprávy jenž přichází nám do naší krajiny…

⩶ 346 ⩶

�J-81
—
Nowá Pjseň aneb Mazur-Polka.
W Hranicjch, 1858.
Incipit: Poslechněte mně panenky, který láskou hrajete…
J-82
Zpívá se jako: Poslechněte vy mne tabáčníci, něco vám zazpívám pro lekraci, etc.
Pjseň nowá pro wyraženj mysle.
Wytisstěná roku 1850.
Incipit: Poslyšte mne muži malou chvíli, abyste svým ženám nevěřili…
J-87
—
Nowá Pjesň o Kořalce wýborné.
W Skalicy, 1844. S powolením c. k. Cenzury.
Incipit: Já sedláček bratří milí, slyšte co zpívám v té chvíli…
J-88
—
Strassliwá pjseň o přehrozném znamenj, které bylo k widěnj na obloze nebeské, w ruské zemi k welikému ustrnutj, wssem prawowěřicým křestanům na swětlo wydaná.
Roku 1844, po Božjm narozenj.
Incipit: Poslyšte křesťané, strašlivé noviny, co k nám sem to přišly…
J-89
—
Pjseň žalostiwá o gedne Pani we Wlassich, která gako mrtwá pochowaná bywssi
dewět dni hrobě ležela.
—
Incipit: Pozastav se, o Křesťane! Slyš o divném skutku Páně…
J-91
—
Přjběch který se stal w turecké zemi o přezbožných raubiřých.
Wytissťena w Bystřici.
Incipit: Ach poslechněte křesťane, jen malou chvílčíčku…
J-92
—
Truchliwý přiběh w nowau pjseň uwedený. | Mord ukrutný, který se stal w ruské
zemi 1842, w pjseň uwedený.
Witisstěná w roku 1843.
⩶ 347 ⩶

�Incipit: Poslechněte o křesťane, věci hrozné neslychané…
J-94
Zpívá se jako: Rád bych se oženil, jde mně to těžce.
Nowá Pjseň o Americe.
W Olomauci, 1856. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky.
Incipit: Poslyšte lidičky směšné zpívání…
J-95
—
Nowá Pjseň, gak se stalo w Řjmské země roku 1844, geden každý z tégto strassliwé
nowiny wyroznmý.
Wytaženo s Wjdenckych nowyn.
Incipit: Poslyšte křesťané milí, pro Kristovo umučení…
J-96
—
Nowá pjseň o welkem nesstěsti, které se stalo w uherský zemý, w hlawnjm městě
Pestu skrze welikau wodu, genž přes dwa tisyce domu zbořila, a přez dwa tisyce ljdu o žiwot připrawila 1838 měsyce Března.
—
Incipit: Ach ustrnte se křesťane, poslechněte věci hrozné…
J-98
—
Nowá pjseň o pěti zázračných dětěch, které gedna chudá panna na swět přiwedla we
wsi St. Francesko bljž Pařjže 3. ledna 1864.
Tisk a sklad R. Škarniclowé w Hranicjch, 1864.
Incipit: Podivný příběh poslyšte, jenž se ve Francouzích stal…
J-101
—
Nowa Pjseň wssem Bohatým Rodicům na swětlo wydaná.
W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1874.
Incipit: Poslyšte panny, také mládenci, co se jest stalo v městě Jimnici…
J-102
Zpíva se obecní notou.
Nowina welmi žalostiwá, která se stala w hornjch Rakausých bljž města Lince s gednjm nemilosrdným Lakomcem, který s swým nuzným a chudým Bratrem nelidský zacházel.
—
Incipit: Poslouchejte, ó křesťané! Věci divné, neslýchané…
⩶ 348 ⩶

�J-103
Zpívá se jako: Vále márný světě.
Pjseň nowá o Krogi neslussném, a Bohu protiwné Peysse.
—
Incipit: Ach! Co jest to slyšet za naříkání, v těch nynějších létech…
J-104
—
Nowá podiwná Pjseň, k Rozgjmánj na swětlo wydaná.
—
Incipit: Každý pobožný Křesťan, rozumně poslyšte, též mého zpívání…
J-105
—
Žalostný Přjběch Který se stal w Králowstwj polském we Wsy Práchowě, kterak Bůh
wssemohaucý Neuctiwost proti welebné Swátosti Oltářnj trestati ráčil, skrze
gedno Djtě které na Stole přirostlo, což se z Pjsně wirozumj.
—
Incipit: Žalostně vám chci zpívati, ó křesťane rozmilý…
J-106
—
Nowá pjseň o welkem nesstěsti, které se stalo w uherský zemý, w hlawnjm městě
Pestu skrze welikau wodu, genž přes dwa tisyce domu zbořila, a přez dwa tisyce ljdu o žiwot připrawila 1838 měsyce Března.
—
Incipit: Ach ustrnte se křesťane, poslechněte věci hrozné…
J-107
Jako: Žalostně budu zpívati, etc.
Pjseň prawdiwá dwauch bohaprázných Synech, kterak na Pomezy slezkém bljže Města Opawy Leta 1733. práwě w masopustnj Neděli swýcho wlastnjho Otce a Matku gsau newážně zamordowali: genž se z této Pjsně lépe wyrozumj.
Předně w Praze, nynj w Litomyssli.
Incipit: Přistupte sem ó křesťane, poslechněte věci divné…
J-112
—
Nowá Pjseň o přehrozném zázraku, gednoho děwčátka, které 200 dnj nic negedlo,
a při zdrawém žiwobytj zustalo.
Wytisstěná w Hranicjch.
Incipit: Svatá zlatá spokojenost, kdo ji v světě miluje…
⩶ 349 ⩶

�J-113
—
Nowá Pjseň, na Přjklad Rodičům a Djtkám, na swětlo widaná.
—
Incipit: Poslyšte manželové, kterí dítky máte tuto žalostnou píseň…
J-115
Zpívá se jako: Jaká přišla rána, etc.
Žalostná a přjkladná Nowina/kteráž se stala w Uherském Králowstwj/w Městě
Eperytus tam bydljce geden Ssenkýř/welmi Bohatý/kterýž mněl Dcerku gedinau welmi překrásnau/kteraužto sobě namlauwal usslechtilého Stwořenj
Mládenec Kunstu Zlatnického/Otec gegj w tom wssak zbraňugjce/geho sobě
gj wzýti nedal/ co z toho dále posslo/gedenkaždž přespjwagjc Nowinu gruntowné Sprawy se dočte.
Wytisstěno Léta Páně, 1717.
Incipit: Poslyšte Křesťané, co budu zpívati, žalostnou novinu, vám vypravovati.
J-119
Zpívá se jako: Barboro panenko svatá, etc.
Pjseň k ustrnutj O rozpustilých Tanečnjků Gak od BOha trestánj k weystraze se takowým giným předstawuge.
Wytisstěná Roku 1753.
Incipit: Pozastavte se křesťané, slyšte věci neslychané…
J-120
Zpívá se jako: Ukrutná smrt, etc.
Pjseň prawdiwá o gednom Bohaprazdném Synu. S Dowolenjm Duch. Wrchnosti.
Wytisstěná w Hradcy Králowé u Wáclawa Jana Tybély leta 1718.
Incipit: O jak přeukrutné lidé, na ten svět povstávají…
J-121
Zpívá se jako: o Theofilovi.
Pjseň o gistém Mládency, který chudobnau Pannu sy oblibyl, což se diwného při
tom přihodilo, z této Pjsně se wyrozumj.
—
Incipit: Poslechněte dív křesťane milý, co jest se stalo věci pravdivý…
J-122
Zpívá se obecní notou.
Nowina welmi žalostiwá, která se stala w hornjch Rakausých bljž města Lince s gednjm nemilosrdným Lakomcem, který s swým nuzným a chudým Bratrem nelidský zacházel.
—
⩶ 350 ⩶

�Incipit: Poslouchejte, ó křesťané! Věci divné, neslýchané…
J-124
—
Nowa pjseň mládencům a pannám na swětlo wydaná.
W Praze.
Incipit: Poslyšte panny tež i mládenci, co jest se stalo v městě Jemnici.
J-128
—
Přjkladná Pjseň o newděčných dwanácti Djtek.
—
Incipit: Synové a dcéry maličko poslyšte…
J-129
Obecní notou.
Pjseň Welmi žalostiwá, o Hwězdě Ocasaté, genž se Kometa gmenůge, ta byla spatřjna na Obloze nebeské prawě w Wánočnj Swátky, kteráž gest widjná od množstwj Lidu, gak daleko ten gegi hrozný Ocas zasáhl a co znamená, přezpjwagjc
každý tomu wyrozumj.
—
Incipit: Každý věrný v Kristu Pánu, ponachyl se k hlasu mému…
J-130
—
Žalostný Přjběh, který se stal skrze welikau Powodeň w cýs. král. městě Wjdně.
—
Incipit: Rozpukni se srdce v těle, které niviny strašlivé…
J-131
—
Hystorycká Pjseň o gedné Bohabogné Panně, která panenstwj swé Bohu zasljbyla.
W Skalicy, S powol. c. k. Cenzury.
Incipit: Ach slávo, slávo, nebeská, lásko velká Jezu Krista!
J-134
Jako: Ach já nešťastná šenkyřka, etc.
Piseň Nowá přikladná o pyssným Mládency, který sobě w Pannách wybyral, jak potom sobě přebral, to gedenkaždý z následugicy Pjsně wyrozuměti mocti bude.
Wytisstěná tohoto Roku.
Incipit: Poslechněte mně mládenci, kteří s láskou hrajete…

⩶ 351 ⩶

�J-135
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím etc.
Pjseň za času rozmáhagjcý se morowé rány nazwané Cholera, genž w zemi Ruské
a Polské mnoho tisýc lidj zahubila.
—
Incipit: Zachraň nás, o Bože všemohoucí…
J-137
Jako: Z hlubokosti mé těžkosti, etc.
Pjseň gistá a prawdiwá, O ukrutnosti Turecké.
—
Incipit: V Krista věřicí křesťané maličko poslyšte…
J-138 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: Sem pospěšte křesťane, poslechnout slovo Páně…
J-139
—
Pjseň o pronásledowánj katoljků w Turcých.
Tisk w Hranicjch.
Incipit: Poslechněte křesťankové jaké Bůh divy činí…
J-140
Má svou zvlaštní notu.
Přjkladná Pjseň o gednom lakomém Muži.
—
Incipit: Poslechněte novinu, křesťané rozmilí…
J-146
Jako: Kvílit musím přenáramně, etc.
Pjseň nowá, o gednom Přjběhu, který se stal w polské Zemi Městě Warssawě, kdežto gednoho bohatého Žida malý Synáček a Dcerusska nassý Wjru přigmauti chtjce, od swých Rodičů ukrutně trýzněnj byli, co se dále s njma přihodilo,
z této Pjsně lépe wyrozumjss.
—
Incipit: Maličko se pozastavte, zpívání poslechněte…
J-148
Zpívá se povědomou notou.
⩶ 352 ⩶

�Pjseň w nowě wydaná o Mordu ukrutným, který se stal w Morawě w krági Brněnském, na panstwj Boskowskem w dědjně Bukowy, roku 1818, což každý z této
pjsně lepe wyrozumj.
—
Incipit: Poslyšte věc přehroznou, co se letos stalo…
J-152
Jako: Ach já nešťastná šenkyřka, etc.
Pjseň Nowá přikladná o pyssným Mládency, který sobě w Pannách wybjral, jak potom sobě přebral, to gedenkaždý z následugicy Pjsně wyrozuměti mocti bude.
Wytisstěná tohoto Roku.
Incipit: Poslechněte mně mládenci, kteří s láskou hrajete…
J-153
Zpívá se jako: Poslysste Křesťané.
Pjseň Nowá A Prawdiwá, co se stalo w Uherské Zemi bljž Presspurku w gedné Wsy
Hospodiny, která od BOha nawsstiwená byla pro Záwist a Skaupost.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Křesťané rozmilý, poslechněte málo, budu vám povídat co se v pravdě stalo.
J-154
Jako: Přišla rána od Boha.
Prawdiwý Přjběh, který se stal na pomezý Saském, w Žitawě. Wssem pobožným
Křesťanům pro odwrácenj takowého skutku zlého w nowě na swětlo wydaný.
—
Incipit: Křesťané rozmilí maličko poslyšte…
J-157
—
Nowá Pjseň o gednom cýsářským Husaru, který dwanáct Preyských wogáků přemohl.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Římský Císař Franz poslal od své armády, jednoho husara…
J-165
—
Historická píseň o hraběti Fridolínu.
Tiskem a nákladem Teslika a Neumann-a.
Incipit: Na hranicích města německého, stojí tam skvostný hrad na skále…
J-170
Zpívá se jako: Pozdraven buď Františku, etc.
Prawdiwá pjseň o gisté mladé diwčicy, která skrze rauhánj Swatým od Boha potrestaná byla.
⩶ 353 ⩶

�—
Incipit: Maličko se zastavte křesťane rozmilí…
J-181
—
Nowá Pjseň. o přehrozném mordu, který se od jednoho Boha prázdného Pána v hlavnjm městě Wjdni wykonal. Stalo se roku 1842.
Wytažená z Wjdenských nowin.
Incipit: Poslechněte přehrozný mord, křesťané rozmilí…
J-183
Zpívá se jako: Kdybych věděl potěšení moje etc.
Pjseň nowá o nyněgssjch Sedlských Cžasech.
Wytisstěná o nynějssjch časech.
Incipit: Jaké nastalo nové řizení, že musíme jit na vojnu všichní…
J-186
—
Nowá pjseň o ukrutném přjběhu.
—
Incipit: Poslyšte Křesťane co budu zpívati, o hroznej potvoře chci vypravovati.
J-190
—
Pjseň o Hrozné Powodni, nessťastných Obywatelů na Panstwj Buchlowském, Welehradském, y Bzeneckém.
—
Incipit: O křesťane se ustrňte…
J-191 (druk uszkodzony)
[…] namau notau.
[…] o Mordu přehrozném, který wykonal gistý Kornet nad swau neymilegssý Manželkau, a dwauma Djtkama to gednom Lese; w této Pjsnj lépe se dočte.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Málo kdy o Turku zvíme, neb pohanu uslyšíme, by tak nevážně mordoval…
J-191
[…] namau notau.
[…] o Mordu přehrozném, který wykonal gistý Kornet nad swau neymilegssý Manželkau, a dwauma Djtkama to gednom Lese; w této Pjsnj lépe se dočte.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Málokdy o Turku zvíme, neb pohanu uslyšíme…
⩶ 354 ⩶

�J-193
Zpívá se jako: Žalostně zpívati kdybych pro žalost moh.
Nowá Pjseň. Kterak w Gallicyi, neb w Cýsařcko-Polské Zemi Židj k woganskému
Stawu se wyzdwjhugi, a měřegi.
—
Incipit: Nastojte co jest to? Na smutné Židy přišlo…
J-194
Zpívá se známou notou.
Přjkladná Pjseň O přehrozné a ukrutné nyněgssý francauzké Wogně, kterak onj
nás ty ukrutný Týranj sužugau, přespjwage tu Pjseň wycegi se z nj wyrozumi.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Zastavte se ó křesťane, co vám budu zpívati…
J-195 (druk uszkodzony)
Zpívá se obzwláštní notou.
[…] o Freykhoru misliweckém, pro Obweselenj Mysle na Swětlo wydaná.
—
Incipit: Myslivci, myslivci! Vy verbujete…
J-197
Jako: Pozdraven buď Františku.
Pjseň nowá o gistých přibězých, které se w minulých časech stali o Ržjmském pozdrawenj, které Geho Swátost Papežská Benedykt 13 do Cýsařských Katolických prowincyi ku potěssenj, a wěrným dussem k spasenj wyslati ráčila; a gak
ty časy newěřjcý, falessnj a bezbožnj Křestiané, od Boha hrozně trestanj gsau
byli, genž se tomu swatému pozdrawenj wysmjwali, a tupili, přespjwagjce tuto
pjseň, lépegi každý wyrozumj.
—
Incipit: Pospěšte sem s vroucnosti, vy všichni křesťane…
J-202
—
Nová píseň pod názvem: „Muž bez slzi”.
Tiskem a nákladem J. Spurného v Praze.
Incipit: Hle muž zde leží v rakvi tmělé, jenž vlasť nad všecko miloval…
J-203
Zpívá se jako: „Harfenice”.
Truchlivá píseň pod názvem: Hrob v Bosně.
Tiskem Jana Spurného v Praze.
Incipit: Hle, co statných synů ztrácí česká vlast…
⩶ 355 ⩶

�J-209
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý Přjběh o ukrutnosti Pohanské, gak katolické křestane
mordowany byli roku 1860.
Wytisstěná w Hranicjch, 1861.
Incipit: Zastavte se zde maličko křesťané milí, jake nám došly žalostné smutné noviny…
J-210
—
Nowá pjseň o krutém boji rakouska proti prusům w Čechách, kdežto od Jozefowa a Králowého Hradce přes Swiňarky, Chlum až do Pardubic krew s wlastenců tékla.
Tisk Jozefa Groáka w Olomouci. Nákladem Palamařenky.
Incipit: Ach Ježíš Marya o křesťané, poslechněte věci neslychané…
J-212
—
Pjseň.
—
Incipit: Co se stalo, poslechněte křesťané rozmilí a to právě letošního roku…
J-213
—
Pjseň o žiwobytj člowěka.
W Olomouci. Wytisstěna u Antonjna Halousky. Složil: Jozef Machat.
Incipit: O jak sladce spočívají v tomto tmavém údolí…
J-214
Jako: Když jsem k vám chodíval tak jsem vám říkaval panimámo, etc.
Žalostná pjseň o ukrutné wraždě.
— | Wydánjm a nákladem F. Skotáka. Tiskem Jos. Bergrowé w Litomyssli, 1228.
Incipit: Ke cti chvále svatý Jene, my k tobě voláme…
J-215
—
Smutná udalost, statečného pána mexikánského cjsaře Maxmiliana 1.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1867.
Incipit: Poslysste lidé milí co se stalo, co se toho roku vykonalo…
J-217 (druk uszkodzony)
—
Nowá pjseň o welikém zeměhnutj w zemi Americké, gež tam trwalo od 15. až do 16.
srpna roku 1869, což sepsal a wydal Josef Ter.
⩶ 356 ⩶

�Náklad Josefa Hunka […] Tisk u Alf. […]
Incipit: Ach, pro Boha o křesťané polepšme […] náš…
J-218
—
Nowá píseň o jednom zázraku, který se stal w Šandiské zemi.
W Uh. Skalici, tiskem Teslik a Neumann-a.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťané!
J-219
—
Prawdiwý přjběh, který se stal w ruské zemi, skrz 3 bezbožné rouhače proti Kristu Gežjssi. Gak potrestáni byli w městě Wildoně, dne 1. ledna tohoto roku.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1869.
Incipit: Pozastavte se křesťané, a chtějme poslouchati…
J-227
—
Nábožná Pjseň ke cti a chwále Swatého Prokopa.
W Skalicy, u F. X. Škarnycla Synů, 1865.
Incipit: Maličko se zastavte křesťané rozmilí, budu vám něco zpívat všem ku podivení.
J-229
Má známou notu.
Nábožná pjseň aneb žalostné wzdychánj Panny Marye, nad smrti Krysta Pána.
W Litomyssli, 1812.
Incipit: Proč Marya proč si tak naříkáš, a tak smutně vždycky vzdycháš…
J-230
Zpívá se, jako: Jest ve štýrské zemi pěkný chrám.
Nábožná Pjseň o blahoslawené Panně Maryi Křtinské.
— | S powolenjm cýs. král Cenzury. W Skalicy, 1836.
Incipit: Slyším hlas slavíčka v jednom oudolí…
J-234
—
Nowa pjseň k Panně Maryi.
Wytisstěná w Litomyssli, 1812.
Incipit: V tomto jarním čase, projdu se po lese…

⩶ 357 ⩶

�J-240
—
Pjseň nábožná o zazračném obrazu Swaté Matky Božj w králowstwj Uherském
w kragi Cžaloteckém.
Wytisstěna w Hranicjch, 1851.
Incipit: Probuď se ze sna hříšníku, všech márnosti milovníku…
J-241
—
Nowá Pjseň o Panně Maryi Cellenské, která se zgewila gednomu starečkowi we Sswegdské zemi, který byl starý 112 let, a gesstě chtěl putowat do Marye Cell a do
Prahy, a tam nawsstjwit hrob sw. Jana. Dálegi se z této Pjsně dozwjš.
W Litomyssli, 1850.
Incipit: Zas nová dobrota boží nastala, ta musí probudit taky křesťana…
J-242
—
Nová piseň který achwale k swatemu cyrylu a methudu na tisyc leto pamatků plnomocne odpustky 1863. roku.
Tisk u Hynka Rottbergera w Prostějowě.
Incipit: Sem o pospěš duše křestanska ne lituj kroku…
J-244
—
Pjseň o oné žalostné Cestě swatých třj Osob Gežjsse, Marye a Jozefa, z Nazaretu
do Egypta.
— | W Skalicy, 1839.
Incipit: Ach veliká lásko boží, velká poníženosti Ježíše, Marie, Jozefa…
J-249
Zpívá se jako: Adié mé dítě, již se loučím.
Wroucná Pjseň o Panně Marii.
W Olomouci 1856. Wytisstěno a k dostánj u Antonjna Halausky.
Incipit: Ze všech nejkrásnější já milou mám, jenom že k ní cestu dalekou mám.
J-253
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, k zpjwánj spasytedlná.
— | W Skalicy, 1842. S powolenjm cýs. král. Cenzury.
Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…

⩶ 358 ⩶

�J-261
Zpívá se jako: Adié mé dítě, již se loučím.
Wroucná Pjseň o Panně Marii.
Wytisstěná w Hranicjch 1856.
Incipit: Ze všech nejkrásnější já milou mám…
J-276
—
Přjkladná Pjseň o strassliwém Saudném Dni, k rozgjmánj wydaná.
—
Incipit: Každý křesťan polsyš nyní o dni soudném ty noviny…
J-279
—
Nowá Pjseň k swatému Jánu Nepomuckému. Wssem Rauhačům na swětlo wydaná.
—
Incipit: Poslyšte křesťane, malou chviličku, chci vám zazpívati novou písničku…
J-282
—
Nábožná Pjseň o Umučenj Pána Gežjsse Krysta.
Wytisstěná w Skalicy.
Incipit: Již jsem dost pracoval pro tebe člověče, tři a třidceti let…
J-283
—
Mrawná Pjseň wssem ctnostným Nowo-Manželům k potěssenj wydaná.
Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch.
Incipit: Přeušlechtilé manželství, hned v ráji vštípeno…
J-286
Zpívá se jako: Žádnej neví co je radost etc.
Bolestná pjseň k Pánu Gežjssi.
—
Incipit: Ach nebesa se ustrňte, plačte se mnou Anjele…
J-287
—
Pjseň nowá o blahoslawené Panně Maryi Cžastochowské. Wssem wěrným Křestianům ku Po-těssenj složená a wydaná, má swau Notu.
—
Incipit: Zastavte se prosím málo, oznamím vám co nového, který jste vědět žádali…
⩶ 359 ⩶

�J-289
Má svou známou notu.
Pjseň horliwá o blahoslawené Panně Maryi Hostinské, w Markhrabstwj Morawském.
—
Incipit: Pohledněte Moravcové proti východu slunce…
J-296
Jako: Běda že jsem v věku mladém.
Hystorická pjseň o swaté Genowefě, genž wzatá gest z žiwota gegjho, w krátkosti
wssem milownjkům k spjwánj na swětlo wydaná.
Tisk a sklad A. Škarniclowe w Hranicjch. 1865.
Incipit: Z knížecího rodu panna Jenovefa jest byla…
J-301
—
Pjseň o mocnostech Křjže swatého Benedykta.
—
Incipit: Hle věrní křesťané poslechněte pilně…
J-307
Zpívá se známou notou.
Pjseň k Panně Maryi.
—
Incipit: Chci být poutník mariánský, chci také jít putovat…
J-308
Jako: Pokoj, zdraví, požehnání. Aneb: Zavitej k nám dítě.
Mrawná Pjseň, wssem ctnostným Nowo-Manželům k potěssenj wydaná.
—
Incipit: Přeušlechtilé manželství hned v ráji vštípeno…
J-311
Zpívá se známou notou.
Pjseň k Panně Maryi.
—
Incipit: Chci být poutník mariánský, chci také jít putovat…
J-313
Zpívá se jako: Poslechněte o křesťané o strašlivém, etc.
Pjseň Z Zákona Božjho wytažená, wssem Křestianům k Nasledowánj dobrých Skutků na Swětlo wydaná.
W Litomissli wytisstěná.
Incipit: Kdo má uši k slyšení slyš, hlasitě volá Pán Ježíš…
⩶ 360 ⩶

�J-319
Jako: Kvítečku majový vspo.
Pjseň nowá k Swatému Janu Nepomuckému, Wssem wěrným Ctjtelům Swato-Janským k Duchownjmu Potěssenj wydaná.
Wytisstěná w Holomaucy, 1790.
Incipit: Mé srdce plápolá láskou ve mně, žíly hrajou…
J-322 (3 piesni w druku)
Zpívá se obecní notou. / Má swou notu. / Zpívá se jako: Poslyš smutné matky lkání, etc.
Pjsnicky Duchownj, Každému Cžlowěku kagjcýmu spjwati prospěssné a užitečné,
nynj w nowě složené, a wytisstěné.
Wytisstěné w Holomaucy, 1777.
Incipit: Kdež mám hledat Ježíše, jehož jsem ztratila… / Mdlím Kriste smrt jest za dveřmi, pomož srdce jenž v tě věří… / Tak tehdy lásko jediná, ode mě jsi rozloučená…
J-325
Má swou obzvláštní notu.
Nábožná Pjseň o Umučenj Páně.
S Powolenjm Duchownj Wrchnosti. Wytisstěná w Holomaucy, 1770.
Incipit: Proč Maria proč si tak nařjkáš…
J-327
Jako: Již jsem dost světu, etc.
Horliwá Pjseň O Krystu Pánu na Křjži pro nás hřjssné umjragjcým.
Wtisstěná w Holomaucy, 1759.
Incipit: Již jsem dost pracoval, pro tebe člověče, tři a třidceti lét…
J-328
Zpívá se jako: Drahá perlo srdce mého.
Pjseň o Smrti, Wssem k Rozgjmánj na swětlo wydaná.
Roku 1760.
Incipit: Stůj na rozkaz mej jasnosti, pokloň se velebnosti…
J-332
Zpívá se jako: Přijdiž přijdiž můj Jezu, etc.
Pjseň Nowá O Swatým JANU Sarkandru, S přiwtělenau Motlidbyčkau wssem geho
Ctitelům ku potěssenj w nowě na Swětlo wydaná.
S Dowolenjm Duchownj Wrchnosti. Wytisstěná w Holomaucy, u Jana Adama Auingera, 1723.
Incipit: Dovol ó svatý Sarkandr, dovol tebe pozdravit…

⩶ 361 ⩶

�J-347
Má swou obzvlaštní notu.
Nábožná Pjseň O Umučenj Páně.
S Powolenjm Duchownj Wrchnosti. Wytisstěná w Holomaucy, 1778.
Incipit: Proč Maria proč si tak naříkáš, a tak smutně vždycky vzdycháš.
J-350
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně, když si etc.
Pjsnička Horliwá, Rozgjmánj Cesty Pána GEžjsse do Geruzaléma.
Wytisstěná w Holomaucy, 1776.
Incipit: Pospěšme k Jeruzalému, všickní věrní křesťané…
J-352 (2 pieśni w druku)
Zpíva se známou notou. / Má swou známou notu.
Pjsničky welmi pěkne, a pobožné w nowě složené.
Wytisstěné w Holomaucy.
Incipit: Vímť já jeden stromeček… / Tak Bůh nebeský, tento svět miloval…
J-358
Jako: Kvítečku májový vspom.
Nowá Pjseň k Swatému Janu Nepomuckému, Wssem wěrným Ctjtelům Swato-Janským k Duchownjmu Potěssenj wydaná.
Wytisstěná w Holomaucy, 1787.
Incipit: Mé srdce plápolá láskou ve mně, žíly hrajou…
J-360
Píseň k anjelu strážci, též ranní. Zpívá se jako o Teoffilovi. / Píseň o Tuřanské Panně
Marii.
Pjseň o Angelu Strážcy, spolu s připogenau Pjsni k Paně Marygi Tuřanské.
W Holomaucy, u Jana Adama Auingera, 1722
Incipit: Buď pozdravený anjele slavný… / Zdravá budiž pozdravená Královno Tuřanská…
J-361 (5 pieśni w druku)
— / Jako: Bůh věčný vás požehnej, etc. / Jako: Ach jak jsem já se staral, etc. / — / Zpívá se jako: O blahoslavený člověk, etc.
Pjsničky Welmi Pobožné, kteréž wedau hřissného Cžlowěka k Pobožnému Žiwotu.
Wytisstěné w Holomaucy, u Ignácya Rosenburga, 1704.
Incipit: Marnost na všem znám a vidím, nechť pak nač chci v světě hledím… / Jak mnozi nepřátelé povstali proti mně: / O Bože můj milostivý, na lid svůj laskavý… / Marnost jsou nad marnosti, Šalomoun pověděl… / Pán blahoslaví nevinné, v komž není
srdce zprzněné…

⩶ 362 ⩶

�J-364
Zpívá se jako: Ukrutná smrt, etc.
Pjseň prawdiwá o gednom Bohaprázdném Synu.
S Dowolenjm Duch. Wrchnosti. Wytisstěná w Hradcy Králowé u Wáclawa Jana Tybély leta 1718.
Incipit: O jak přeukrutné lidé, na ten svět povstávají…
J-370
—
Nowá pjseň k Panně Marii Hostýnské. Tatarské obleženj w roku 1249. a kterak ten
chrám Páně w roku 1842 k oprawenj a k zwelebenj přissel.
— | Nákladem Jiřího Rady. Tiskem B. Augusty, dřjwě Jos. Bergrowé w Litomyssli.
Incipit: Probuďte se Moravané všickni z tvrdého snu…
J-375 (2 pieśni)
Má svou známou notu. / Jiná.
Dwě nowé Pjsničky O Pánu GEŽJSSY Každému nábožnému Kčestianu k spjwánj
užitečné.
Wytisstěná w Holomaucy, 1775.
Incipit: Ježíši můj, ó poklade můj, skrvavený… / Ježíši přemilý, k toběť na každou chvíli…
J-379
Zpívá se jako: Pán Bůh jest síla má, všecka, etc.
Nowá Pjseň Genž předstawuge Moc Smrti nad gedným každým Člověkem.
Wytisstěná Roku 1794.
Incipit: Dnes zejtra jak včera, čekej do večera…
J-388
Zpívá se povědomou notou.
Hystorycká Pjseň o gedné bohabogné Dceři w Uhřjch Městě Wardagnu zrozené, která
swé Pannenstwj Bohu slibila, gak dálé se s nj přjhodilo, z té Pjsně se wyrozumj.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Ach slávo, slávo nebeská, lásko velká Jezu Krista…
J-390
Jako: Z hlubokosti své těžkosti.
Pjseň nábožná ke cti Swaté Anny, Báby Krista Pána.
—
Incipit: Ach, ach rozmilí křesťané! Nechtějte hřešiti…
J-391
—
Pjseň truchliwá, wssem wěřjcým křesťanům k wýstraze wydaná.
⩶ 363 ⩶

�—
Incipit: Zastavte se křesťané, slyšte mne v krátkosti…
J-413
Zpívá se známou notou.
Pjseň nábožná o zázračném Obrazu Swaté Matky Božj w Králowstwj Uherském,
w Kragi Čaloteckém.
—
Incipit: Čiňme pokání křesťané, plačme nad hříchy srdečně.
J-414
Zpívá se jako: Jest v štýrské zemi pěkný chrám Páně, etc.
Horliwá Pjseň K Panně Maryi Křtinské.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Slyším hlas slavíčka v jednom oudolí…
J-417
Má svou známou notu.
Nábožná Pjseň ke cti Swaté Matky Anny.
—
Incipit: Pospěšte sem všickni, ach pospěšte křesťané!
J-419
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, zpjwánj spasytedlná.
W Skalicy, S powolenjm c. kr. Cenzury.
Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…
J-420
—
Pobožná Pjseň o Umučenj Pána Gežjsse Krysta.
W Skalicy. S powolenjm cjs. kr. Cenzury.
Incipit: Proč Maria proč si tak naříkáš, a tak smutně vždycky vzdycháš?
J-427
—
Nábožná pjseň k Panně Maryi.
—
Incipit: Zde můj milý poutničku, na svá kolena padej…
J-429
Jako: Z hlubokosti mé těžkosti, volám k tobě.
Pjseň nowá k swaté Anně. Wssem pobožným Křesťanům k spjwánj na swětlo wydaná.
⩶ 364 ⩶

�—
Incipit: Ach! Ach! Rozmilí křesťané, nechtějte hřešiti…
J-430 (druk niekompletny)
Zpívá se jako: Proč mne sužuješ a mé srdce trapíš, etc.
Pjseň o Prawdě Krystowé.
Wytisstěná k Potěssenj Wěrným.
Incipit: Proč se sužuješ, a pořád přemejšliš, co pak nevíš co jsem já.
J-431
Zpívá se jako: Proč mne sužuješ a mé srdce trapíš, etc.
Pjseň o Prawdě Krystowé.
Wytisstěná k Potěssenj Wěrným.
Incipit: Proč se sužuješ, a pořád přemejšliš, co pak nevíš co jsem já.
J-432
Zpívá se známou notou.
Pobožná Pjseň k Panně Maryi Cellenské, wssem wěrným Ctjtelům k nabožnému
Spjwánj wydaná.
Wytisstěná tohoto Roku.
Incipit: Zdrávas buď nebes královno, ó Marya Cellenská!
J-440
Jako: Buď pozdraven swatý Jan.
Pjseň o welikém Zázraku, který se stal na přjmluwu Sw. Jana Nepomuckého s gednau sslechetnau Panj w městě Neapolis.
—
Incipit: Křesťané roztomilí málo poslechněte, kterak lid ošemetný jest na tomto světě.
J-443
Zpívá se jako: Odcházím šťástně pryč, etc.
Nowá pjseň o blahoslawené Panně Maryi kopecké, wssech k tomu zázračnému obrazu putugjcým Křestianum k potěssenj na swětlo wydaná.
—
Incipit: V tomto jarním čase, projdu se po lese…
J-448
—
Nábožná Pjseň ke cti a chwále sw. Jána Nepomuckého.
—
Incipit: S velikou radostí, sem pospíchejte, na slavný hrad pražský, pilně se ptejte…

⩶ 365 ⩶

�J-460
Zpívá se: jako Vále márný světě, vále ti, etc.
Postnj Pjseň o Ukřjžowanému GEžjssy Wssem wěrným Ctjtelům w nowě wydana.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Již Ježíše vede židovská rota, na smrt k odsouzení to před Piláta.
J-461
Zpívá se povědomou notou.
Hystorycká Pjseň o gedné Bohabogné Panně, která swé pannenstwj Bohu zasljbila.
—
Incipit: Ach slávo, slávo nebeská, lásko velká Jezu Krista!
J-463
Zpívá se známou notou.
Nábožná Pjseň o zázračném Obrazu Swaté Matky Božj w Králowstwj Uherském,
w Kragi Cžaloteckém.
—
Incipit: Čiňme pokání křesťané, plačme nad hříchy srdečně.
J-464
Zpívá se jako: Odcházím šťástně pryč, etc.
Nowá Pjseň o blahoslawené Panně Maryi
— | Wytisstěná w Holomaucy.
Incipit: V tomto jarním čase, projdu se po lese…
J-467
Píseň k anjelu strážci, též ranní. Zpívá se jako o Theoffilovi. / Jiná o Tuřanské P. Marii.
Pjseň Nowá k Swatému Angelu Strážcy, spolu s připogenau Pjsni K Panně Maryi
Tuřanské.
Wytisstěná w Holom […].
Incipit: Buď pozdravený anjele slavný… / Zdravá budiž pozdravená ó Královno Tuřanská…
J-469
Má známou notu.
Pjseň nowá k Panně Maryi, wssem wěrným křesťanům na swětlo wydaná.
—
Incipit: Pozastavte se maličko, ctítelové rozmilí…
J-488 (2 pieśni)
Zpívá se jako: O lásko má nejmilejší, můj Ježíši nejlíbější, etc. / Jako: Kde jest Ježíš
moje žá. etc.
Pjseň nowá o Umučenj Pána GEžjsse Krysta, gedné každé Křestianské Dussy spjwati potřebné.
⩶ 366 ⩶

�Wytisstěná w Holomaucy, léta 1772.
Incipit: Umučení a tryznění, beze všeho provinění… / O Kriste můj spasiteli, hle já oplzlý
hříšník…
J-491
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně, etc.
Pjseň o Zázraku Sw. Anny.
—
Incipit: Poslyšte křesťané milí, co vám budu zpívati…
J-501
—
Wraucná Pjseň ke cti a chwále Swaté Matky Anny.
— | W Skalicy. S powolenjm král. Cenzur.
Incipit: Svatá Anna Bohu milá, židovského rodu byla, dcera Izachara Žida…
J-505
Jako: Kvílet musím přenáramně.
Přjkladná pjseň o gedné dussi očistcowy, kteráž pro zadrženau mzdu děwečky swé
těžce trápená byla.
—
Incipit: Žalostnou věc poslechněte křesťané rozmilí…
J-510
Zpívá se známou notou.
Pjseň a neb Pláč Krysta Pána.
Wytisstěná w Holomaucy.
Incipit: Poďte sem hříšnici, vy spůrní zlostnici…
J-516
Jako: Když jsem k vám chodíval tak jsem vám říkaval panimámo etc.
Nábožná pjseň ke cti swaté Panny Barbory, mučedlnice.
—
Incipit: V Kristu věrní křesťane, maličko poslyšte…
J-517
—
Nábožná Pjseň ke cti Swatého Izydora, Wyznáwače.
W Skalicy S powol. cýs kr. Cenzury.
Inicpit: Zastav se sedláčku milý…

⩶ 367 ⩶

�J-518
Zpívá se jako: Poďte chvalte ó křesťané, etc.
Pjseň nowa negswětěgssý Rodičce Božj Panně Maryi Frydecké.
Wytisstěna toho roku.
Incipit: U Frydku jest krásné místo, blahoslavené zajisto…
J-529
Zpívá se jako: Vyrostla mně bílá růže.
Nowá Pjseń o zkáze Města a Chrámu Maryecell.
—
Incipit: Mariecell milovnici! Poslechněte noviny…
J-535
Zpívá se jako: Jest ve štýrské zemi pěkný chrám.
Horliwá Pjseň o blahoslawené Panně Maryi Křtinské, Putugicým k potessenj wydaná.
—
Incipit: Slyším hlas slavíčka v jednom oudolí…
J-543
—
Příkladná Pjseň o hrozné zkáze Města Geruzalema, k rozgjmánj wydaná.
W Skalicy. S powolenjm cjs. kr. Cenzury.
Incipit: Považiž sobě každý z nás, co se již děje tento čas…
J-545
—
Nábožná Pjseň o Pánu Gežissi.
Tisk Amalie Skarniclowé w Hranicjch.
Incipit: Pro Krista vás prosím, všickni křesťane…
J-547
Zpívá se jako: Radujte se sedláci, etc.
Radostná Pjseň po obdrženj swatého Pokoge.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Poslyšte vlastencové, upřímní krajanové…
J-548
—
Nábožná Pjseň ke cti Swaté Panny Barbory, Mučedlnice.
—
Incipit: V Kristu věrni křesťané, maličko poslyšte…

⩶ 368 ⩶

�J-554
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně, když si ten svět rozjímám, etc.
Pjseň truchliwá o Bečwářj.
—
Incipit: Mariánští ctítelové, maličko se zastavte.
J-555
—
Nowá Pjseň o zazračném zgewenj Panny Marye swato-růženecké w Sardynském kragj nedaleko Města Turýna.
— | W Skalicy. S powolenjm cýs. kr. Cenzury.
Incipit: Přistupte věrní křesťane, co se stalo slyšte…
J-558
Zpívá se jako: Poslyšte Křesťané.
Pjseň Nowá A Prawdiwá, co se stalo w Uherské Zemi bljž Presspurku w gedné Wsy
Hospodiny, která od BOha nawsstiwená byla pro Záwist a Skaupost.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Křesťané rozmilí, poslechněte málo, budu vám povídat…
J-559
Zpívá se jako: Že všichni zemřeme víme jistě, etc.
Horliwý Spěw k Panně Maryi, obzwlásstně w nebezpečným Cžase za Patronku k
Zastánj žádegjce.
—
Incipit: Jak smutné truchlivé časy máme, jeden víc než druhý vždy stejskáme…
J-562
Zpívá se jako: Poslechněte o křesťané o strašlivém, etc.
Pjseň Z Zákona Božjho wytažená wssem Křestianům k Nasledowánj dobrých Skutků na Swětlo wydaná.
W Litomissli wytisstěná.
Incipit: Kdo má uši k slyšení slyš, hlasitě volá Pán Ježíš…
J-567
—
Nábožná Píseň ke cti a chwále Sw. Jana Nepomuckého.
— | W Uh. Skalici, u dědičů J. Škarnicla.
Incipit: S velikou radostí sem pospíchejte, na slavný hrad pražský pilně se ptejte.

⩶ 369 ⩶

�J-568
Jako: Přišla rána od Boha.
Prawdivý Přjběh, který se stal na pomezy Saském w Zitawě, wssem pobožným Křesťanům pro odwrácenj takowého skutku zlého w nowě na swětlo wydaný.
—
Incipit: Křesťané rozmilí maličko poslyšte, co budu zpíváti…
J-573
Zpívá se jako o Theofilovi.
Nábožná Pjseň O welikých Milosti Swaté ANNY.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Pozastavte se milí křesťané, budu vám zpívat o svaté Anně…
J-574
Zpívá se jako: Jest v štýrské zemi pěkný chrám Páně, etc.
Horliwá Pjseň K Panně Maryi Křtinské.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Slyším hlas slavíčka v jednom oudolí…
J-576
Zpívá se známou notou.
Pjseň pobožná O Zkáze Geruzalema, wssem pobožným Křestianům k Rozgjmánj
na Swětlo wydaná.
Wytisstěná toho Roku.
Incipit: Powažiž sobě každý z nás, co již se děje…
J-582
—
Nowá Pjseň O Ossemetnosti Swěta tohoto.
—
Incipit: Ach! Světě, světě spuštěný, celý převrácený…
J-588 (2 pieśni)
Zpívá se jako: Pozdraven buď Františku, všech ctnosti etc. / Zpívá se známou notou.
Dwě pobožné Pjsně: prwnj k Pánu Gežjssi, a druhá k neysw. Swátosti Oltářnj.
W Těssině wytisstěný.
Incipit: Pochvalen buď Pán Ježíš, vždycky až na věky… / Miluji tebe Ježíši, lásko má nejmilejší…
J-590
Zpívá se jako: O Maria Matko Boží, k tobě se utíkáme.
Nábožná Pjseň k Panně Maryi, w Křtinském audolj ctěgj křesťany.
—
⩶ 370 ⩶

�Incipit: Již se přiblížil čas jarní, srdce mé plesá v těle…
J-595
Zpívá se, jako: Běda! že jsem v věku mladém, etc.
Hystorycká Pjseň o Swaté Genowefě, wytažená z žiwota gegjho.
W Skalicy.
Incipit: Z knížecího rodu panna Jenovefa jest byla…
J-609
—
Wraucná Pjseň o Umučenj Pána Gežjsse Krysta.
W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1855.
Incipit: Když večer deváta hodina byla; Ach! Duše Kristová truchlivá byla.
J-610
—
Pjseň Nowá o Podiwném zázraku swateg Anny, wssem wěrným Ctitelum na swětla widaná.
Wytisstěná w Roku 1847.
Incipit: Přistupte sem bliže pobožní křesťané, jenž máte nachylné své srdce…
J-611 (druk niekompletny)
—
Dwě kagjcý Pjsně o Swaté Mařj-Magdalené.
W Skalicy, 1848.
Incipit: Maria Magdalena v světě se kochala, jsouc veliká hříšnice… / —
J-615 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: Sem pospěšte křesťané, poslechnout slovo Páně…
J-619 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
W Skalicy Roku 1831.
Incipit: Kdo má uši k slyšení, slyš, hlasitě volá Pán Ježíš…
J-631
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, k zpjwánj spasytedlná.
W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1854.
⩶ 371 ⩶

�Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…
J-650
Jako: Běda že jsem v věku mladém.
Hystorycká Pjseň o Swaté Genowefě. Genž wzatá gest z Žiwota gegjho, w krátkostj
wssem milownjkům k spjwánj na swětlo wydaná.
W Olomauci, 1859. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (45)
Incipit: Z knížecího rodu panna Jenovefa jest byla…
J-655
—
Nowá pjseň k swatému Janu Nepomuckému.
Tisk St. Pospjssila w Chrudjmi, 1858.
Incipit: Výborných ctností příklade, Jene svatý vlastenče…
J-660
—
Nowá Pjseň k Panně Marii Hostýnské. Tatarské obleženj w roku 1249, a kterak ten
chrám Páně w roku 1842 k oprawenj a k zwelebenj přissel.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranjcjch, 1868.
Incipit: Probuďte se Moravané všickni z tvrdého snu…
J-665
—
Strassliwá pjseň o přehrozném znamenj, které bylo k widěnj na obloze nebeské w ruské
zemi k welikému ustrnutj, wssem prawowěřicým křestanům na swětlo wydaná.
Roku 1844, po Božjm narozenj.
Incipit: Poslyšte křesťane, strašlivé noviny…
J-667
—
Nábožná pjseň k Pánu Ježjssi.
Tisstěná w Skalici, 1851.
Incipit: Pro Krista Ježíše, poslyšte křesťané, jak truchlivý časy jsou nastali…
J-672
Zpívá se jako: Pozdraven buď Františku, etc.
Nowá Pjseň o Přjběhu, genž se stal w Slezku, při Městě Těssyně stála Sstatue swatého Jana z Nepomucku, co se při nj stalo s dwauma Lutryánama, ze Spěwu se
wyrozumj.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Nastokrát buď pozdraven Jene Nepomucký, Maria Boleslavská drž nad námi ruku…
⩶ 372 ⩶

�J-673
—
Nábožná Pjseň ke cti a chwále Swatého Jana Nepomuckého.
—
Incipit: S velikou radostí sem pospíchejte, na slavný hrad pražský pilně se ptejte.
J-677
Zpívá se jako: O milý svatý Jene! Žádám.
Pjseň o Zázraku Sw. Jana Nep.
Wytjsstěná w tomto Roce.
Incipit: Poslechněte křesťane, věci divné neslychané…
J-686
Zpívá se jako: Pozdraven buď Františku, etc.
Nábožná pjseň k swatému Janu Nepomuckému, Patronu wssech opusstěných Syrotkůw a Wdow.
W Litomyssli wytisstěná u Wacl. Turečka.
Incipit: Pozdraven buď svatý Jan, zrozen z Nepomuku…
J-693
Zpívá se obecní notou.
Pobožná Pjseň Panně Maryi Swato-Kopecké.
—
Incipit: Pospíchejte poutníčkové, Moravci, Češi, Uhrové…
J-700
—
Nábožná Pjseň ke cti a chwále swatého Jána Nepomuckého.
Wytisstěná u Wáclawa Turečka.
Incipit: S velikou radostí sem pospíchejte, na slavný hrad pražský pilně se ptejte.
J-702
—
Nábožná Pjseň o Pánu Gežjssi.
W Praze.
Incipit: Pro Krista vás prosím, všickni křesťane…
J-707
Zpívá se jako: O Theofilovi, etc.
Pjseň o gistým Mládency, který chudobnau Pannu sy oblibyl, což se diwného při
tom přihodilo, z této Pjsně se wyrozumj.
—
Incipit: Poslechněte dív křesťané milí, co jest se stalo věci pravdivý…
⩶ 373 ⩶

�J-712
Zpívá se, jako: Ukrutná smrt, etc.
Pjseň horliwá o blahoslavené Panně Maryi Wartowské. Gegj Ctitelům k duchownjmu potěssenj na swětlo wydaná.
—
Incipit: Ach křesťané roztomilí! Poslechněte mne málo…
J-713
Zpívá se známou notou.
Pjseň nábožná o zázračném Obrazu Swaté Matky Božj w Králowstwj Uherském
w Kragi Cžaloteckém.
—
Incipit: Čiňme pokání křesťane, plačme nad hříchy srdečně.
J-721
—
Hystorycká zpráwa o půwodu a učincých nowé památnj mince Neposskwrněného
Početj Marye Panny, w Pjseň uwedená.
—
Incipit: Zas nové dobrota Boží nám lidem prokázala…
J-730
—
Nowá píseň k Hostýnské Panně Marii.
Tiskem u dědičů I. Škarnicla.
Incipit: Usedla si holubice čista na temeno hory zelene…
J-731
—
Pravdivá píseň o shoření chrámu Páně v zemi americké r. 1864 všem katolickým
křesťánům ku polepšení vydaná.
— | Nákladem a vydáním Anny Bílohlávkové. Tiskem V. Augusty v Litomyšli.
Incipit: Jaká hrůza k poslouchání rozmilí křesťané…
J-734
—
Nábožná píseň pod názvem Touha po vlasti nebeské.
— | Vydáním a nákladem Jana Dvořáka z Osíka. Tiskem Jos Bergrové v Litomyšli, 1139.
Incipit: Kde vlasti má, kde domov můj?
J-751
—
Nowá Pjseň o křjžoweg Cestě Pána Gežjsse Krysta.
⩶ 374 ⩶

�S powolenjm cýs. král. Cenzury, W Skalicy, 1846.
Incipit: O hříšný člověče, pamatuj na sebe, co Kristus Pán trpěl na křjži pro tebe.
J-752 (2 pieśni)
—
Pjseň k Maryi Panně, matce milosrdenstwj. / Pjseň k blahoslawené Panně Maryi
pomož!
— | Tisk Fr. Slawjka w Kroměřjži, 1859.
Incipit: O Maria, matko milá! / Rač sprovodit skrz vlny…
J-754
Zpívá se jako: „Pojďte chvalte v pokloně”.
Pjseň prosebná k Bohu a k Panně Marii za ssťastné wjtězstwj.
Tisk Fr. Slawjka w Kroměřjži, 1859.
Incipit: Pojďme Boha vzývati, vroucně Jeho žádati…
J-804
—
Nowá příkladná píseň o Panně Marii, kterak swou mocnou přímluwou diw weliký učinila we přístawu francouzského přímoří s jedným kajícím hříssníkem 19. století.
W Skalici, u dědičů J. Škarnicla, 1887.
Incipit: Svatá Panno Maria! Matko Krista…
J-814
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně, když si, etc.
Pjseň Horliwá Rozgjmánj Cesty Pána Gežjsse z Geruzaléma.
—
Incipit: Pospěšme k Jeruzalému, všickni věrní křesťané…
J-824
Jako: Ej s velkou rychlosti, etc.
Nábožná pjseň k swatému Salwator, kteréhož zázračné wyobrazenj w městě Chrudimi se k uctěnj wynacházy, a rozličné milosti denně uděluge.
Witisstěná w Pardubicých.
Incipit: Roznítil se oheň, mého srdce plamen, láska mne nutí k Chrudimi jíti…
J-833
Zpívá se jako: Barboro Panenko Svatá, etc.
Pjseň nowá pobožná k Swatému Yzydorowi, Wyznáwači, Z Žiwota geho wytažená,
wssem wěrným Ctitelům, a ku Potěssenj ubohým Sedlákům na Swětlo wydaná.
S Dowolenjm Wrchnosti. Wytisstěná w Holomaucy, Roku 1781.
Incipit: Zastav se sedláčku milý, pozorůj maličkou chvíli…
⩶ 375 ⩶

�J-836
—
Djkůzpěw swatého Ambrože a swatého Augustýna. Te Deum laudamus.
—
Incipit: Bože chválíme Tebe, Pane moc tvou velebíme.
J-855
—
Nábožná Pjseň k swatému Salwatoru.
W Litomyssli wytisstěná u W. Turečka, 1815.
Incipit: Budiž od nás všech zveleben Ježíši milý, který se ctíš v svatém chrámem…
J-861
Zpívá se jako: Tisíckrát pozdravujem tebe, o Matičko Krista Ježíše.
Pjseň k uctěnj swaté panny a mučedlnice Filumeny.
—
Incipit: Sláva rozlehá se po všem světě…
J-867
Zpívá se jako: Jak z žalosti a s bolesti Panna Maria.
Pjseň horliwá o umučenj Pána Ježjsse Krista kterážto se spjwati může při wssech
sstacjch na hoře Kalwárii.
Wytisstěná a k dostánj w Těssyně.
Incipit: Ach pospěšme, nemeškejme k Jeruzalému…
J-875 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: —
J-881
Zpívá se povědomou notou.
Pjseň w nowě wydaná o Mordu ukrutným, který se stal w Morawě w krági Brněnském, na panstwj Boskowskem w dědjně Bukowy, roku 1818, což každý z této
pjsně lepe wyrozumj.
—
Incipit: Poslyšte věc přehroznou, co se letos stalo…
J-884
Zpívá se jako: Poslechněte vy mně tabáčníci, něco vám zazpívám pro lekraci, etc.
Pjseň nowá pro wyraženj mysle.
W Znogmně 185[…]
⩶ 376 ⩶

�Incipit: Poslyšte mně muži malou chvíli, abyste svým ženám nevěřili…
J-893
—
Nowá Pjseň o Panně Marii Celenské, a gednom stařečkowy.
Tisk w Znogmě u M. […] fmanna, 1852
Incipit: Zas nová dobrota Boží nastala, ta musí probudit taky křesťana…
J-894
—
Žalostná Pjseň o Reberij w Netalij.
1848.
Incipit: Poslyšte křesťane co se bude zpívati…
J-896 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: Maličko se zastavte křesťane rozmilí…
J-905
Zpívá se jako: Poslechněte o křesťané o strašlivém, etc.
Pjseň z Zákona Božjho wytažená k následowánj dobrých skutků.
W Skalicy, u Škarnicla Synů, 1864.
Incipit: Kdo má uši k slyšení, slyš, hlasitě volá Pán Ježíš…
J-911
—
Mrawná Pjseň wssem ctnostným Nowo-Manželům k potěssenj wydaná.
— | W skalicy, u Škarnicla Synů, 1873.
Incipit: Přeušlechtilé manželství, hned v ráji vštípeno…
J-913
—
Pjseň složená ku wětssj chwále Panně Maryi.
W Skalicy u Fr. X. Škarnicla Synů, 1868.
Incipit: Ze všech nejkrásnější já milou mám…
J-934
—
Truchliwá Pjseň o gedné panně, gménem Wiljmě, která s pohanské wjry na wjru
Krysta Gežjsse přestaupila, rodem Starenice uherské kragině, pokřtěná w městě Budjně, tam též od swého otce zamordowaná byla roku 1847.
⩶ 377 ⩶

�W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1861.
Incipit: Sem pospěšte křesťané poslechnout slovo páně…
J-938
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, k zpjwánj spasytedlná.
— | W Skalicy, 1842. S powolenjm cýs. král. Cenzury.
Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…
J-942
—
Nowá Pjseň o welkém nesstěstj, které se stalo w Uherské zemi, w hlawnjm městě
Pesstu, skrze náramnau powodeň, genž přes 2000 domů zbořila, a přes 2000
lidu o žiwot připrawila, Měsýce Března 1838.
—
Incipit: Ach! Ustrňte se křesťané, poslechněte věci hrozne, jaké neštěstí se stalo…
J-944 (druk uszkodzony)
—
[…] ke cti a chwále Swatého Jana Nepomuckého.
—
Incipit: S velikou radostí sem pospíchejte, na slavný hrad pražský pilně se ptejte.
J-945
Jako: Barboro Panenko svatá.
Přjběh strassliwý, který se stal bljž města Windissj, když gedna Matka swým dětem
Zlé winssowala.
—
Incipit: Rozvažme milí křesťané tyto věci velmi divné, které se v Vindiši staly…
J-948
—
Pobožná Pjseň k Pánu Gežjsse.
—
Incipit: Křestianská duše, rozvažuj sobě, jake milosti Ježíš dal tobě…
J-954
—
Pjseň žalostná Přespjwagic tuto pjseň každy znj lépe wyrozumi.
Wytissťená w Praze.
Incipit: Maličko se pozastavte křesťane rozmilí…

⩶ 378 ⩶

�J-957
Má povedomou notu.
Hystorická Pjseň o gedné bohabogné Dceři w Uhřjch Městě Wardagnu zrozené, která
swe Pannenstwj Bohu slibila, gak dále se s nj přihodilo, z te Pjsně se wyrozumj.
Wytisstěná w Litomyssli.
Incipit: Ach slávo slávo nebeská, lásko velká Jezu Krista…
J-958
—
Nábožná Pjsen o Pánu Gežissi.
Tick A. C. Zanneta w U. Hradissti.
Incipit: Pro Krista vás prosím, všickni křesťane…
J-961
Má známou notu.
Nábožná Pjseň ke cti a chwále Swatého Salwátora. Wssem wěrným Křesťanům k pobožnému rozgjmánj wydaná.
—
Incipit: Kam cílíš, můj krajane? Kam chvátá mysl tvá?
J-964 (2 druki pod jednym numerem)
Podiwny Přiběh! Kteri se Stal letossicho Roku. Na Panstwi Boskofskem bliž Wesnice Němčic kterak skrzewá Hawiře odpotopi Swéta Chram Paně naležeei bil.
/ [brak strony tytułowej]
Tisk u Hynka Rottbergera w Prostějowě / —
Incipit: Slyšte krajané rozmilí o přikladu v Moravě… / —
J-976
—
Wraucná Pjseň ke ctj a chwále swatých Crhj a Strachoty, Patronu morawských.
Wytisstěna w Hranicjch, 1851.
Incipit: Probuď se křesťanská duše, popatř k východu slunce…
J-984
Má svou známou notu.
Nábožná Pjseň ke cti Swaté Matky Anny.
—
Incipit: Pospěště sem všickni, ach pospěšte křesťané! K matce svaté Anně.
J-985
—
Nowa Pjseň a neb prozba k Bohu w čas sauženj.
W Znogýmě, 1859. Wytisstěna a k dostánj u M. F. Lenka.
⩶ 379 ⩶

�Incipit: Zastav se milý vlastenče a poslechni zpívání!
J-986
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně etc.
Pjseň O Dussy očistcowy, Která pro zadrženou Mzdu těžce trápená byla. K Weystraze wssem na Swětlo wydaná.
Wytisstěno Roku 1780.
Incipit: Žalostnou věc poslechněte, křesťané roztomilí…
J-989
Jako: Z hlubokosti mé těžkosti, etc.
Pjseň gistá a prawdiwá, O ukrutnostj Turecké.
—
Incipit: V Krista věricí křesťané maličko poslyšte, o ukrutnosti tyranské zpívat uslyšte…
J-995
—
Nowá Pjseň o smutném laučenj rekruty s rodiči a bratry.
1851.
Incipit: Panímámo hezkou dceu máte…
J-998
—
Nowá Pjseň wypowězený wdowec. Weselý spěw.
W Praze, 1847.
Incipit: Pásla beránky na našem poli, je jetelinkou setí zvoraný…
J-999
Zpívá se jako: Poslechněte vy mně tabáčníci, něco vám zazpívám pro lekraci, etc.
Pjseň nowá pro wyraženj mysle.
Tyskem wdowy Rud. Rohrera w Brně.
Incipit: Poslyšt mně muži malou chvíli, abyste svým ženám nevěřili, jako já jsem věřil…
J-1001
—
Nowá Pjseň aneb žalostnj přiběch který se dil při prohránj Kossutowem.
Tiskem wdowy Rudolfa Rohera w Brně.
Incipit: Poslyšte křesťané žalostné zpívání o nynějších časech přesmutné ve vojně.
J-1002
—
Žalostná Pjseň o Reberij w Netalij.
1848.
⩶ 380 ⩶

�Incipit: Poslyšte křesťané co se bude zpívati, o tý Netalií chci vypravovati.
J-1003
—
Pjseň Nowá o přehrozném mordu.
W Znogmě, 1850.
Incipit: Ke cti a chvále svatý Jene…
J-1004
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu který se stal w Sardinské zemi na
den Narozenj Krista Pána na přjklad wydaná w roku 1849.
W Skalicy.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťane…
J-1009
—
Nowá Pjseň o prawdiwém přjběhu, který se stal na hranicých Pragských, kterak ssest
rauhačů bezbožných swatému Salwatoru se rauhali, co se s njma stalo 2ho unora w roku 1846, geden každý z této pjsně wyrozumj.
W Praze, 1846.
Incipit: Pro Boha vás prosím všickni křesťané, hleďte poslouchati příběh pravdivý…
J-1010
—
Nowá Pjseň aneb podiwný přjběh, který se stal skrze hroznau drahotu a hlad w Polské zemi roku 1847.
S powolenjm c. k. Cenzury. Wytisstěná w Lemberku.
Incipit: Zdrav buď Kriste nejmilejší…
J-1011
—
Mord ukrutni w pjseň uwedený který se stál ruské zemi w roku 1838.
—
Incipit: Poslechněte o křesťane, věci hrozné, neslychané…
J-1012
—
Nowý a prawdiwý Přjběh w pjseň uwedeny.
Witisstěná w Hradissti, 1842.
Incipit: Pozastavte se chvílčičku, poslyšte novou písničku…

⩶ 381 ⩶

�J-1013
—
Nowá Pjseň k přjkladu Rodičům a Djtkám na swětlo wydaná.
— | Tiskem w Těssině.
Incipit: Poslyšte manželové, kterí dítky máte tuto žalostnou píseň…
J-1015
—
Wypsánj dalece rozhlásseného a známého Doktora Fausta, Předně z Španihelské
řeči na německau opšt z Německé na Českau řeč přeložené.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Slyšte křesťané pobožní, o příběhu přehrozném…
J-1016
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rany toužím.
Nowá Pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemině.
W Olomauci 1858. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (49)
Incipit: Na hranicích města německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-1017
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rany toužím.
Nowá pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemi.
Tisk u Josefa Groáka w Olomouci, 1864.
Incipit: Na hranicích města německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-1020
Zpívá se jako: „Srdce nejfalešnější”.
Žalostné loučenj rodičů, žen a dětj, pro bogownjky proti Sardinům.
W Olomauci 1860. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (1)
Incipit: Ach žalostní a litostní časové nám nastali, my nevíme co dočkáme…
J-1023
—
Nowá a radostná Pjseň Wogaka do Polska marssjrugjcýho.
W Skalicy, S powolenjm […].
Incipit: Když tu nowinu slyšela, třaslo se jí srdce, vojnu v Polsku vykládali mé zlaté Mariance.
J-1025
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý přjběh, který se stal w pragské zemy w hlawnjm městě
Berljně w roku 1851.
Tisk w Znogmě u M. Hofmanna, 1851.
⩶ 382 ⩶

�Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-1034
—
Oprawdiwý Přjběh. který se stal w Wlaské Zemi.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Žalostně musím kvíliti nad tu ukrutnou zlosti, mnohých nezbedných dětí…
J-1035
Zpívá se, gako: Z hlubokosti své těžkosti, etc.
Pjseň pr[…] o Ukrutnosti Turecké.
—
Incipit: V Krista věřící křesťané maličko poslyšte, o ukrutnosti tyranské zpívat uslyšíte.
J-1044 (druk uszkodzony)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: Kdybych já se nebál Andulko tvé zrády, šel bych na jablíčko do vaší zahrady…
J-1052
—
Nowa Pjseň wssem Bohatým Rodicům na swětlo wydaná.
W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1874.
Incipit: Poslyšte panny, také mládenci, co se jest stalo v městě Jimnicy…
J-1053
—
Nowá pjseň na přjklad rodičům a djtkám na swětlo wydaná.
— | Tiskem w Těssině.
Incipit: Poslyšte manželové, kterí dítky máte tuto žalostnou píseň…
J-1057
—
Kratochwilná Pjseň Mládencům a Pannám k potěssenj wydaná.
— | Wytisstěná w Skalicy, 1837.
Incipit: Kdybych já se nebál Andulko tvé zrady…
J-1060
Zpívá se jako: Jaro nám nastává, kratochvíle.
Weselá Pjseň o holčickách w Americe.
W Olomouci 1859. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (52)
Incipit: Ty překrásná země Ameriko, kdybys ty nebyla tak daleko…
⩶ 383 ⩶

�J-1061
—
Prawdiwý přjběh který se stal v ruské zemi bljže města mosskwy.
Tisk Fr. Slawjka w Kroměřjži, 1860.
Incipit: V ruské zemi blíže Moškvy, je Fedrovec dědina…
J-1078
—
Truchliwá Pjseň o gednom marnotratném Bečwáři, genž swé Djtě Ďáblu zaprodal,
kteréž skrze přjmluwu blah. Panny Marye oswobozeno gest.
—
Incipit: Mariánští ctítelové! Maličko se zastavte…
J-1090
Zpívá se povědomou notou.
Horliwá Pjseň Pánu Gežjssi, w njž celý weytah umučenj obsahuge, hned od poslednj wečeře, až do skonánj žiwota na hoře Kalwarye.
—
Incipit: Již jsem dost pracoval, pro tebe člověče, tři a třidceti let…
J-1091
—
Smutný a zalostný opis o gedném Bohaprazdném Otcy, genž swau wlastnj dceru
newážně zamordowal, poněwadž wjru katolickau přigati chtěla.
— | Wytisstěná z Ratobořických Nowin, 1844.
Incipit: Zastavte se maličko mládenci a panny…
J-1092
—
Prawdiwá Pjseň o welkém zázraku.
1847.
Incipit: Poslyšte mě křesťané co budu zpíváti, o matičko božská královno nebeská…
J-1096
Zpívá se jako: Amen staniž se tak všemohoucí Pane, etc.
Pjseň prawdiwá o gednom smutným přjběhu, který se stal w městě Ssartynu w Baworské Zemi.
—
Incipit: Manželové všichní, i také manželky, poslechněte můj zpěv…

⩶ 384 ⩶

�J-1103
Zpívá se povědomou notou.
Pjseň žalostiwá o gedné Panj we Wlassjch, která gako mrtwá pochowaná bywssi,
dewět dnj w hrobě ležela.
—
Incipit: Pozastav se, ó křesťane! Slyš od divném skutku Páně…
J-1110
—
Pjseň Nowá o Swatým Valentínu, Patronu proti padaucy Nemocy. Ktery se wynacházy u Welebných Pánu Pátru Piarystů w Městě Přiboře.
W Těssině wytisstěná.
Incipit: Svatý Valentine tys naše jediné, ve všech ouzkosti…
J-1112
—
Pjseň o Lazarowi.
—
Incipit: Ležel Lazar v nemoci, ležel Lazar v nemoci, žádal od Boha pomoci.
J-1119
—
Prawdiwá píseň o welkém zázraku.
Tiskem a nákladem Jos. Bergrowé w Litomyssli, 782.
Incipit: Poslyšte mne křesťané! Co budu zpívati…
J-1128
Jako: Když jsem k vám chodíval tak jsem vám říkaval panimámo, etc.
Nowá píseň o AMERICE, aneb: Smutné wzpomínání na swou otčinu, krásnou to
českou wlast.
Tisj a náklad Jos. Bergrowé w Litomyssli, 722.
Incipit: Ach tam daleko za mořem…
J-1131
Jako: Když jsem k vám chodíval tak jsem vám říkaval panimámo, etc.
Nová píseň pod názvem: „Touha po vlasti”, k návštěvě „Amerických Čechů” v Praze.
Patisk se zakazuje. Do tisku podal a nákladem F. Novotného. Tiskem Jana Spurného
v Praze.
Incipit: Milá vlasti má, ty’s vzdálená…

⩶ 385 ⩶

�J-1132
Zpívá se jako: „V samotě když sedím a se soužím”.
Historická píseň o knížeti Arnoštovi a Bělince.
Nákladem Jakla Františka. Tiskem Jana Spurného v Praze. | (Patisk se vyhražuje.)
Incipit: Před lety v té naši české zemi, bydlel kníže Arnošt přeslavný…
J-1136
—
Nowá pjseň o Panně Marii Cellenské, která se zgewila gednomu stařečkowi we Šwédské zemi, který byl starý 112 let, a gesstě chtěl putowat do Maria Cell a do Prahy, aby nawsstjwil hrob sw. Jana.
— | W Skalici, u dědičů J. Škarnicla.
Incipit: Zas nová dobrota Boží nastala, ta musí povzbudit taky křesťana…
J-1138
Zpívá se jako: „Hej Slované!”.
Nová píseň vojenská, Sepsáná ku potěše českých vojínů na pochodech a v leženích.
Patisk se zakazuje. Tiskem a nákladem Jana Spurného v Praze.
Incipit: Hej Slované, branci vlasti, strážci země, krále…
J-1139
—
Národnj pomněnka na poswátné bogisstě, gež pěge rolnjk u Hradce Králowého.
Tiskem Jana Spurného w Praze. | Patisk se zakazuge. Sepsal I. Z. Nákladem F. Haisze.
Incipit: Kde že mám pevně můj pluh zasaditi, kde že mám první brázdu zaorat…
J-1144
—
Nová píseň pod názvem: „Muž bez slzí”.
Patisk se zakazuje. Tiskem a nákladem J. Spurného v Praze.
Incipit: Hle muž zde leží v rakvi tmělé, jenž vlasť nad všecko miloval…
J-1185
—
Pravdivá píseň o strašlivém výbuchu sopky Mont Pelé dne 8. května 1902 na ostrově Martinique, v souostroví Malé Antilly, v střední Americe. Jak v městě Saint-Piere na ostrově Martinique bezbožní rouhači posměch sobě činili z umučení
Páně a kterak potom přes 40.000 lidí zahynulo následkem vybuchnutí sopky.
Vyňato ze spolehlivých časopisů. Sepsáním a nákladem Antonína Svobodníka z Ježova.
| Patisk se zapovídá. / Tiskem Jul. Janů v Praze.
Incipit: O křesťané, poslechněte tyto smutné noviny, na ostrvě Martinique, které se přihodily.

⩶ 386 ⩶

�J-1212
Zpíwá se jako: Srdce nejfalešnějš […].
Nowá pjseň. Truchliwé a žalostné laučení rodičů, žen a dětj. Pro nové bogownjky
proti Uhrům.
W Praze, 1849. / […] dostánj u Bedřicha Stybla, w knihařském / […] ámě na přikopech (w Kolowratské střjdě) č. 958.
Incipit: Ach žalostní a lítostní časové nám nastali, my nevíme o dočkáme…
J-1215
Zpívá se jako: Všichni panenky z pole jdou.
Nowá pjseň pro zasmánj. Sedlské námluwy.
W Kroměřjži 1848. Tiskem a nákladem Fr. Slawjka.
Incipit: Jede Janek z pole domu, voly vypřahuje…
J-1218
—
Kratochwilná Pjseň o weselém Rekrutyrowánj.
W Skalicy. S powolenjm cýs. k. Cenzury.
Incipit: Alou páni muzikanti! Hleďte na mne pozor dáti, hrajte mně nahoru.
J-1224
—
Kratochwilná Pjseň, Mladencům a Pannám pro obweselenj na swětlo wydaná.
W Skalicy, S powolenjm c. k. Cenzury.
Incipit: Pršelo, bylo tma, žežhulenka zmokla…
J-1237
—
Wraucná Pjseň ke ctj a chwále Panně Marii za odwracenj nakazliwé nemoce.
Tiskem wdoy Rudolfa Rohrera, w Brně, 1849.
Incipit: Pozastavte se křesťane a poslyšte písně…
J-1244
—
Nowá Pjseň, o strassné wogně w uherské kragině.
W Brně 1849. | Tiskem wdowy Rudolfa Rohrera.
Incipit: Poslechněte o křesťané co vám budu zpíváti strašný a truchlivý příběh…
J-1246
—
Nowa Pjseň o chroznem mordu ktery se stal blyž Lemberka města wpolské kragině.
Witisstěná roku 1846.
Incipit: Poslechněte o křesťané, co se vpravdě stalo, a to v polske krajině v skutku vykonalo…
⩶ 387 ⩶

�J-1249
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu který se stal w Sardinské zemi na
den Narozenj Krista Pána na přjklad wydaná w roku 1849.
W Praze, 1849.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťané, ustrň se duše věrná slyš věci pravdive…
J-1255
Zpívá se jako: V moci moudrosti dobrého.
Pjseň hystorycká o Nalezenj swatého Křjže, na kterémž Pán Gežjš Krystus pro spasenj násse umřjti ráčil.
Incipit: Když Adam, první otec náš, roznemoh se na onen čas.
J-1256
—
Hrůzoplná Pjseň o strassliwém znamenj, kteréž bylo k spatřenj na obloze nebeské
a zázrak který se stal w Neapolitanskeg zemi w hlawnjm městě Manfredony we
farnjm kostele to Roku 1847.
— | S powolenjm c. k. Censury.
Incipit: Strachem velkou hrůzou krev probíhá srdce.
J-1258
—
Pjseň nowá O Zázraku Swaté Anny, Genž se stal w Polsku s gedným Synáčkem Prýmasowym.
Wytisstěná Roku 1846.
Incipit: Pozastavte se malo křesťane rozmilí…
J-1259
—
Nowá Pjseň o podiwnem zazraku, o swaté Anně, wssem wěrnjm křesťanům na swětla wydaná.
Wytisstěna w Hradissti.
Incipit: Přistupte sem bližej pobožní křesťané, jenž máte nachylné své srdce…
J-1260
—
Nowý přjběh, který se stal w Pruském Polsku, w městě Wydawě, Roku 1820.
—
Incipit: Křesťané bohabojní zastavte se nyní, chci vám vypravovati dnes příběh strašlivý.

⩶ 388 ⩶

�J-1261
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, k zpjwánj spasytedlná.
— | W Skalicy, 1842. S powolenjm cýs. král. Cenzury.
Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…
J-1265
Zpívá se jako: „Vímť já jeden krásný zámek” atd.
Prawdiwý přjběh který se stal w městě Mohuči tohoto roku.
W Olomauci 1860. Wytisstěná a k dostánj u Antonjna Halausky.
Incipit: O jak podivné neštěstí ve světě lidé potkává, bez nadání, bez návěští, kde nás smrt
očekává…
J-1285
—
Kratochwilná Pjseň Mládencům a Pannám k potěssenj wydaná.
— | Wytisstěná w Skalicy, 1837.
Incipit: Kdybych já se nebál Andulko tvé zrady…
J-1293 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: O jak krásné, jaro jasné…
J-1297
—
Nowá Pjseň o zgewenj panny Marye, která se zgewila bljž města Řjma w gednom
welkém lese; při tom zgewenj bylo k spatřenj strassliwé znamenj na obloze nebeské, gak geden každý z pjsně této gak náležj wyrozumj.
S swolenjm c. k. Cenzury / Wytisstěná w Těssině roku 1847.
Incipit: Zastav se křesťane, a chtěj poslouchati, neb jest Pán Bůh náš tuze rozhněvaný…
J-1304
—
Nowá Pjseň o náramném sněhu w Ruské zemi, a o strassném ohni w Mosskwě, kdežto nyněgssjho roku 1838 tak mnoho sněhu napadlo, že w dědinách zároweň se
střechama byl. Pák wypuk w městě Mosskwy tak strassnj oheň, že w celém městě ani gediného obydlj nepozůstalo, poněwadž wssecky takřka ze dřewa stawenj
gsau, při čemž mnoho lidu djlem zymau, djlem ohněm o žiwot přisslo, též y cýsařská Rezydency celá w prach a popel obrácená gest.
—
Incipit: Poslechněte o křesťane, jak se dotkla ruka Páně, to Ruské země přetěžce…
⩶ 389 ⩶

�J-1306
—
Hystorycká Pjseň o Swaté Genowefě, wytažená z žiwota gegjho.
S powolenjm králowské Cenzury. W Skalicy, 1834.
Incipit: Z knížecího rodu panna Jenovefa jest byla…
J-1311
—
Smutný a prawdiwy přiběh.
—
Incipit: Každý pobožný křesťan slyš, zde přesmutné noviny zvíš…
J-1312
—
Nowá Pjseň o diwných dwau Přjbězých, kteřj se stali we Wlaske zemi, Prwnj: gak
w městě Pawyi na mostě Štatue swatého Jana Nepomuckého suché Lilium se zazelenalo a rozkwetlo. Druhý: gak gedna Potwora w moři chycena byla, na které rozličné znamenj se wýnacházeli: z písně lépe vyrozumíš.
—
Incipit: Ach čiňte lidé pokání, dokavád čas máme nyní, neb se Pán Bůh tuze hněvá…
J-1314
Zpívá se jako: Kvílit musím přenaramně, etc.
Pjseň nowá a přikladna, která se stala w Tylořjich bljž města Insspruku, s gednau
mlinařkau, wssak ale skrze Orodowánj neyswětěgssy Rodičky Swato cellenske, kteražto gi každodenně swau modlitbau pobožně ctjwala, od toho nebezpečenstwj wyswobozená byla, přespjwagjce geden každý tuto Pjseň lépegi wyrozuměti mocti bude.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Ach křesťané roztomili, maličko se zastavte, co nového zpívat budu, divnou věc
uslyšte.
J-1315
Má známou notu.
Truchliwý přjběh o welikém powětřj.
—
Incipit: Ach křesťané roztomilí, slyšte chvílčičku, a uslyšte zpívati novou písničku…
J-1319
Zpívá se, jako: Z hlubokosti své těžkosti, etc.
Pjseň prawdiwá o Ukrutnosti Turecké.
—
Incipit: V Krista věřící křesťané maličko poslyšte, o ukrutnosti tyranské zpívat uslyšte…
⩶ 390 ⩶

�J-1321
—
Nowá Pjseň o welkém nesstěstj, které se stalo w Uherské zemi, w hlawnjm městě
Pesstu, skrze náramnau powodeň, genž přes 2000 domů zbořila, a přes 2000
lidu o žiwot připrawila, Měsýce. Března 1838.
—
Incipit: Ach! Ustrňte se křesťané, poslechněte věci hrozne, jaké neštěstí se stalo…
J-1322
—
Nowá Pjseň, o hrozné Powodni, která se stala w městě Pesste a Budjně. Roku 1838.
—
Incipit: Poslechněte o křesťané, věci divné neslýchané…
J-1325
Jako: Ukrutná smrt, přehrozná.
[…] á Pjseň O dalece rozhlásseném, a dobře znamém Janu Doktoru Faustu.
W Litomyssli wytisstěná.
Incipit: Slyšte křesťane pobožní, o příběhu přehrozným…
J-1329
—
Pjseň swětská o starém Wdowcy, který po mladém děwčeti taužil až se cely usaužil.
—
Incipit: Tluču tluču otevři mně než mně láska umoří…
J-1330
—
Pěkný sspas aneb cesta do Uher, co se s teto pjsně wyrozumi.
—
Incipit: Přenešťastná je ta zem, Uherská těm…
J-1334
Zpívá se jako: Rád bych se oženil, jde mně to těžce.
Nowá Pjseň o Americe.
W Olomauci 1856. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (3)
Incipit: Poslyšte lidičky směšné zpívání…
J-1343
—
Cestá wogáka do wlachské wálky w roku 1859.
Tisk M. F. Lenka w Znogmě, 1861.
Incipit: Jaké boleti v srdce těžkosti…
⩶ 391 ⩶

�J-1345 (druk uszkodzony)
—
[…] o dwau židowských dětech.
Tisk Fr. Slawjka w Kroměřjži, 1859.
Incipit: […]
J-1352
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý přjběh, který se stal w pragské zemy w hlawnjm městě Berljně.
Tisk w Znogmě u M. Hofmanna, 1848.
Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-1356
—
Pjseň a neb novýna s Polska do nasse kragjny.
Wytisstěná w Lewočy s powolenjm cys. Censury, 1846.
Incipit: Složme ruce k nebi, nábožní křesťané, ať jest odvrácená těžká metla Páně.
J-1357
—
Nowá Pjesň o Kořalce wýborné.
W Skalicy, 1844. S powolením c. k. Cenzury.
Incipit: Já sedláček bratří milí, slyšte co zpívám v té chvíli…
J-1365
Jako: Ani to sobě moje rodičové nemyslete.
Nowá Pjseň Mládencům a Pannám pro obweselenj a ukracenj času na na swětlo wydaná.
—
Incipit: Přeškoda má milá, že jsem já přiložil srdce k tobě, žes mně podwáděla…
J-1385
Zpívá se jako: Smutnou vám začnu muziku, etc.
Testament, aneb Kssafft pragského Krále.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Pavel řka: že umřít musím, já pak dědice nemám…
J-1389
—
Nowá Pjseň aneb prosba k Bohu w čas souženj.
Wytisstěná w Hranicích, 1859.
Incipit: Zastav se milý vlastenče a poslechni zpívání!
⩶ 392 ⩶

�J-1395
—
Pjseň nowá o dcery syonské, wssem wěrným křesťanům na
swětlo wydaná.
W Kroměřjži, 1855.
Incipit: Vesel se dcero sionská…
J-1397
Jako: kvílit musím přenáramně, etc.
Pjseň Strassliwa o Opowážliwosti gedné Děwečky, která Kocaura za Djtě k prsum
wzala, gak za to strestaná, s Pjsně každý wyrozumj.
W Olomouci 1859. Wytisstěna a k dostánj u Antonjna Halausky. (85)
Incipit: Pozastavte se maličko, co vám budu zpívati, věci divné však pravdivé chci vám
vypravovati.
J-1399
Zpívá se jako: Pozdraven buď svatý Jan.
Nowý přjběh, který se stal w Pruském Polsku, w městě Wydawě.
—
Incipit: Křesťané bohabojní, zastavte se nyní, chci vám vypravovati dnes příběh strašlivý.
J-1401
—
Nowá Pjseň k Panně Marii Hostýnské. Tatařské obleženj w roku 1249, a kterak nyni
ten chrám Páně w roku 1842 k oprawenj a k zwelebenj přissel.
Wytisstěná w Hranicjch, 1857.
Incipit: Probuďte se moravané všickni z tvrdého snu…
J-1403
—
Smutný Přjběh.
—
Incipit: Každý pobožný křesťan slyš…
J-1406
Zpívá se jako: Barboro Panenko Svatá, etc.
Pjseň Hystorýcká O gedné Bohabogne Dceři, w Uhřjch Městě Wardagnu zrozené,
která swé Pannenstwj Bohu přisljbila, a co přediwného se s nj stalo, ku přjkladu wssem Pannám w nowě na swětlo wydaná přespjwagjc tuto Pjseň wyrozuměti mocti bude.
Wytisstěná Roku, 1747.
Incipit: Ach slávo, slávo nebeská, lásko velká Jezu Krista…
⩶ 393 ⩶

�J-1411
[…] namau notau.
[…] o Přehrozném Mordu, kterak geg gistý Kornet nad swau panj a dwěma djtkami wykonal.
—
Incipit: Málo kdy o Turku zvíme, neb pohanu uslyšíme, by tak nevážně mordoval…
J-1478
Jako: Černěť já se přistrojím.
Nowá pjseň o dvauch bohaprázdných Lutryánjch, gak newážně s krucyfiksem zacházeli, a za to swau náležitau mzdu dostali.
—
Incipit: Rozvažůjme křesťané, lásku Krista Pána, jak pro nás hříšné vystál…
J-1483
—
Nowá Pjseň a neb prozba k Bohu w čas sauženj.
W Znogýmě, 1859. Wytisstěná a k dostánj u M. F. Lenka.
Incipit: Zastav se milý vlastenče a poslechni zpívaní!
J-1486
—
Nowá Pjseň k P. Maryi Hostynské.
—
Incipit: Ach! Slyšte křesťané libezné zpívaní…
J-1490
Jako: Poslechněte o křesťané o strašlivém, etc.
Pjseň z Zákona Božjho, k následowánj dobrých skutků na swětlo wydaná.
W Litomyssli, 1853. Tisk a sklad Antonjna Augusty.
Incipit: Kdo má uši k slyšení slyš, hlasitě volá Pán Ježíš to slovo svatého čtení:
J-1507
—
Swetulka, wěkem sesslá udáwá prawdiwau pjseň.
Tisk I. Rottberger-a v Prostějově.
Incipit: Já ubohá děvečka co jsem se dočkala, kdybych radči Martina byla nepoznala.
J-1518
—
Přjkladná Pjseň o gistotě Lidské Smrtedlnosti.
W Skalicy u F. X. Skarnycla Synů, 1868.
Incipit: Stůj na rozkaz mé jasnosti, pokloň se velebnosti!
⩶ 394 ⩶

�J-1539
—
Smutný žalostiwý přjběh, w nowau pjseň uwedený, kterak se stal w Pruském Polsku w městě Widawě dne 15. Listopádu roku 1844. zázrak skrze Sw. Jána, miláčka Pána Gežjsse Krysta.
S powolenjm cenzury roku 1845, wytisstěná.
Incipit: Poslyšte, věrní křesťané, co budu zpívati, velmi žalostné noviny chtějte poslouchati…
J-1557
Zpívá se jako: poslechněte o Křesťané o strašlivým, etc.
Pjseň Z Zákona Božjho wytažená, wssem Křestianům k Nasledowánj dobrých Skutků na Swětlo wydaná.
W Litomyssli, wytisstěná.
Incipit: Kdo má uši k slyšení slyš, hlasitě volá Pán Ježíš to slovo svatého čtení.
J-1567
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu který se stal w Sardinské zemi na
den Narozenj Krista Pána na přjklad wydaná w roku 1849.
W Praze, 1849.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťané, ustrň se duše věrná slyš věci pravdivé…
J-1570
Jako: Kvílet musím přenáramně.
Pjseň přjkladná o gedné Dussi Očistcowy, kteráž pro zadrženau mzdu děwečky swé
těžce trápená byla.
Wytisstěná w Hranicjch, 1860.
Incipit: Žalostnou věc poslechněte křesťané rozmilí…
J-1575 (fragmenty 3 różnych druków)
—/—/—
Nábožná pjseň o přehořkém umučenj Pána Ježjsse, wssem wěrným křesťanům k horliwému rozgjmánj wydaná. / — / —
Tisk Jozefa Groaka w Olomouci. / Tiskem wdowy Rudolfa Rohrera / Tisk a sklad A. […]
Incipit: — / — / —
J-1576
Každý pobožný křesťan slyš, etc.
Smutný a prawdiwý přjběh w pjseň uwedený.
Tiskem Fr. Bergra w Litomyssli, 1848.
Incipit: Každý pobožný křesťan slyš…

⩶ 395 ⩶

�J-1577
—
W Sedmihradsku se stala wěc podiwná skrze strassliwau choleru patrný zázrak sw.
Rocha, Ssebestiana a sw. Rozalii w pjseň uwedený.
W Skalicy, u Fr. X. Skarnycla Synů, 1866.
Incipit: Svatý milý Rochu, Šebestiane, swatá Rozalie…
J-1581
—
Truchliwá píseň o jedné panně jménem Wilímě, která z pohanské wíry na wíru Krista Ježísse přestoupila, rodem Starenice w uherské krajině pokřtěna w městě Budíně, tam též od swého otce zamordowaná byla roku 1847.
W Skalici u dědičů I. Škarnicla.
Incipit: Sem pospěšte křesťané, poslechnout slowo Páně…
J-1591
—
Wraucná Pjseň ke cti a chwále Swaté Panny Barbory, Mučedlnice.
—
Incipit: V Kristu věrní křesťané maličko poslyšte…
J-1597
—
Nabožná Pjseň k Pánu Gežjssi.
Tiskem wdowy Rudolfa Rohrera, w Brně, 1849.
Incipit: Pro Krista Ježíše, poslyšte křesťané, jak truchlivý časy jsou nastaly…
J-1607
—
Nowá Pjseň na přjklad wssem prawowěřicým křesťanům wydana.
—
Incipit: Křesťanské dušičky, zastavte se málo…
J-1626
—
Nowá Pjseň a neb prozba k Bohu w čas sauženj.
W Znogýmě, 1859. Wytisstěna a k dostánj u M. F. Lenka.
Incipit: Zastav se milý vlastenče a poslechni…
J-1685
—
Nowá pjseň o náramném sněhu w Ruské zemi, a o strassném ohni w Mosskwě, kdežto nyněgssjho roku 1838 tak mnoho sněhu napadlo.
⩶ 396 ⩶

�—
Incipit: Poslechněte o křesťane, jak se dotkla ruka Páně, to Ruské země přetěžce…
J-1686 (druk uszkodzony)
Jako o Theofilovi.
Nábožná Pjseň o welkých Milosti Swaté Ann[…]
—
Incipit: Pozastavte se milí křesťané, budu vám zpívat o svaté Anně…
J-1691 (druk uszkodzony)
—
Pjseň o tisjcáté ročnici ůmrtj svatého Cyrilla.
— | […] lad u A. C. Zannera w […]
Incipit: —
J-1707 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: —
J-1727 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: —
J-1733
—
Prawdiwá pjseň o zázračném zgewenj Panny Marye, která se zjevila w Polské krajině nad festunkem Krakovem dne 25. března, wssemu národu křesťanskému k
polepssenj žiwota lidského wydaná roku 1868.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli 1868.
Incipit: Co pak se v tom světě děje, Pane Kriste Ježíši…
J-1738
—
Pjseň o Panně Maryi Hostinské.
W Skalicy, 1850.
Incipit: Divím se vám, ó křesťané! Že tak nedbáte obzvlašte vy Moravané…

⩶ 397 ⩶

�J-1774
—
Nowá a radostná Pjseň Wogaka do Polska marssjrugjcýho.
W Skalicy, S powolenjm c. k. Cenzury.
Incipit: Když tu nowinu slyšela, třaslo se jí srdce, vojnu v Polsku vykládali mé zlaté Mariance.
J-1777
—
Žalostná Pjseň o gednom Maglandském Maljři, genž ukrutně pronasledowán byl.
—
Incipit: Pozastavte se málo křesťané rozmilí, poslyšte žalostivé, truchlivé noviny.
J-1778
Zpívá se obzvlaštní notou.
Zpěw o hrobnjkowy.
W Litomyssli, 1816.
Incipit: Já jsem sice hrobník chudý, sotva že tak vycházím…
J-1779
Jako: Přišla rána od Boha.
Prawdiwý Přjběch, který se stal na pomezý Saském, w Žitawě. Wssem pobožným
Křesťanům pro odwrácenj takowého skutku zlého w nowě na swětlo wydaný.
—
Incipit: Křesťané rozmilí, maličko poslyšte…
J-1786
—
Pjseň nowá o přeukrutném mordu.
W Praze.
Incipit: Maličko se pozastavte křesťane roztomilí…
J-1795
—
Mord ukrutný w pjseň uwedený který se stál w ruské zemy roku 1838.
—
Incipit: Poslechněte o křesťane, věci hrozné, neslychané…
J-1801
Zpívá se, jako: Proč ten svět panuje.
Nová Pjseň, Lidem pomlauwačným k polepssenj wydaná.
—
Incipit: Ach co jsem soužený na mysli těžce! Žádný mně z ouzkosti pomáhat nechce.
⩶ 398 ⩶

�J-1804
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu který se stal w Sardinské zemi na
den Narozenj Krysta Pána na přjklad wydaná w roku 1849.
W roku 1849.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťané, ustrň se duše věrná slyš věci pravdive…
J-1829
—
Nowá Pjseň o Welikém Zázraku, který se stal u města Sťawnice a Baňské Bystřice
w kragině uherské w roku 1861.
tisk A. Škarniclowé w Hranicjch, 1862.
Incipit: Nábožní křesťané zastavte se málo, budem vám zpívati co se minulý rok v Uhrách
přihodilo.
J-1831
—
Nowá Pjseň o prawdiwém Zázraku. Který se stal Francouskej zemi. Pro polepssenj
žiwota nassého w roku 1849.
Wytisstěná w Hranicjch, 1860.
Incipit: Polepšme se lide, nebo již čas…
J-1836
—
Nábožná Pjseň o Pánu Gežjssi.
Tisk Amalie Skarniclowé w Hranicjch.
Incipit: Pro Krista vás prosím, všickni křesťane…
J-1839
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rany toužím.
Nowá Pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemině.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicích, 1863.
Incipit: Na hranicích města německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-1843
—
Přjkladná pjsnička wssem postaweným w souženj o lásce.
Tisk a sklad A. Skarniclowé w Hranicjch, 1864.
Incipit: Slyšte z ruské krajiny z Petrohradu noviny. Manžele a manželky přjběh chudé
panenky.

⩶ 399 ⩶

�J-1845
—
Nowá pjseň o pěti zázračných dětěch, které gedna chudá panna na swět přiwedla we
wsi St. francesko bljž Pařjže 3. ledna 1864.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicjch, 1864.
Incipit: Podivný příběh poslyšte, jenž se we Francouzích stal…
J-1849
—
Nowá pjseň o zgewenj Panny Marie, která se zgewila bljž města Řjma w gednom
welkém lese; při tom zgewenj bylo k spatřenj strassliwé znamenj na obloze nebeské, gak geden každý z pjsně této gak náležj wyrozumj.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicjch, 1864.
Incipit: Zastav se křesťane, a chtěj poslouchati, neb jest Pán Bůh náš tuze rozhněvaný…
J-1853
Jak: Amen, staniž se tak.
Přjkladná Pjseň k Rozgjmánj wssem wěrným Křesťanům na swětlo wydaná.
Wytisstěná w Hranicjch.
Incipit: Rozvažte křesťané lásku Krista Pána, že pro nás moc vystal, jsme toho příčina.
J-1864
—
Wroucná Pjseň o umučenj Pána Ježjsse Krista.
Wytisstěná w Hranicjch, 1859.
Incipit: Křesťané naříkejte, žalostí omdlívejte, plač a kvíl srdce každé…
J-1875
Zpívá se jako: Tisíckrát pozdravujem tebe, o Matičko Krista Ježíše.
Pjseň k uctěnj swaté panny a mučedlnice Filumeny.
—
Incipit: Sláva rozlehá se po všem světě…
J-1886
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý Přjběh který se stal w pragské zemi, w hlawnjm městě Berljně.
Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch, 1863.
Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-1901
—
Nábožná Pjseň ke cti a chwále Swaté Anny.
⩶ 400 ⩶

�Wytisstěná w Hranicjch, 1859.
Incipit: Svatá Anna, Bohu milá, židovského rodu byla, dcera Izachara Žida…
J-1906
—
Prusů jídlo a pítí do písně uwedené.
— | Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch, 1867.
Incipit: Poslechněte všichni národové, budu vám zpívati písně nové…
J-1916
—
Nowá Pjseň o přehrozném zázraku, který se stal w sedmihradské zemi, gak w hlawnjm městě Belegrad, skrze rouhánj gednoho pohana protiw Paně Marii, gak
potrestany byl dne 2. Unora roku 1863 práwě na hromice, na swětlo wydaná.
Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch.
Incipit: Nábožní křesťané zastavte se málo, kteří Matku Boží vroucným srdcem ctíte…
J-1919
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý Přjběh o ukrutnosti Pohanské, gak katolické křestane
mordowany byli roku 1860.
Wytisstěná w Hranicjch, 1861.
Incipit: Zastavte se zde maličko křesťané milí, jake nám došly žalostné smutné noviny…
J-1930
—
Nowá pjseň o pěti zázračných dětěch, které gedna chudá panna na swět přiwedla we
wsi St. francesko bljž Pařjže 3. ledna 1864.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicjch, 1864.
Incipit: Podivný příběh poslyšte, jenž se we Francouzích stal…
J-1931
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rany toužím.
Nowá Pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemině.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicích, 1868.
Incipit: Na hranicích města německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-1934
Zpívá se jako: Srdce nejfalešnější.
Žalostné loučenj rodičů, žen a dětj, pro bogownjky proti Sardinům.
Wytisstěna w Hranicjch, 1859.
Incipit: Ach žalostní a litostní časové nám nastali, my nevíme co dočkáme…
⩶ 401 ⩶

�J-1950
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý Přjběh, který se stal w pragské zemi, w hlawnjm městě w Berljnu.
Wytisstěná w Hranicjch.
Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-1951
—
Nábožná Pjseň ke cti Swatého Izydora, Wyznáwače.
Tisk a sklad S. Forster-a w Hranicjch.
Inicpit: Zastav se sedláčku milý…
J-1955
Zpívá se jako: Když milý Pán Ježíš na nebe vstupoval.
Pjseň o blahoslaweném Janu Sarkandru Skočowském, Děkánu Holessowském, a mučenik obzwlásstnjmu Patronu w utiskánj a zármutku.
Wytisstěná w Hranicjch, 1860.
Incipit: Sem, sem o Čechové, též i Moravcové, s radosti chvátejte, též Špaňelové.
J-1970
—
Pjseň nowá o dcery syonské, wssem wěrným křesťanům na
swětlo wydaná.
Tisk a sklad S. Forster-a w Hranicjch.
Incipit: Vesel se dcero sionská…
J-1981
Zpívá se jako: Jak z žalosti a bolesti Panna Maria.
Pjseň horliwá o umučenj Pána Ježjsse Krista, kterážto se spjwati může při wssech
sstacjch na hoře Kalwáryi.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicjch, 1868.
Incipit: Ach pospěšme, nemeškejme k Jeruzalemu, tam spatříme, uvidíme věc přenáramnou.
J-1999
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rany toužím.
Nowá pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemině.
Tisk a sklad A. Škarniclowé w Hranicích, 1870.
Incipit: Na hranicích města německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-2007
—
Nowá Pjseň o řemeslnjcých.
⩶ 402 ⩶

�—
Incipit: Ehej páni řemeslnici budu vám zpívati…
J-2039
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím, aneb: V hrozném žalu moje rány toužím.
Nowá Pjseň o hraběti Fridolinowi a sprosté Wilemině.
Wytisstěná w Hranicjch, 1859.
Incipit: Na hranicích města Německého stojí skvostný hrad tam na skále…
J-2059
—
Nowá Pjseň aneb prawdiwý Přjběh který se stal w pragské zemi, w hlawnjm městě Berljně.
Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch, 1863.
Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-2060
Zpívá se obecní notou.
Prawdiwý přjběh o podiwnjm porodu gednoho pacholete, což se stalo roku 1862
dne 20. dubna.
Tisk A. Škarniclowé w Hranicjch.
Incipit: Přistupte křesťané ke mne, slyšte noviny pravdivé…
J-2075
—
Pjseň nowá o dcery syonské, wssem wěrným křesťanům na swětlo wydaná.
Tisk a sklad S. Forster-a w Hranicjch.
Incipit: Vesel se dcero sionská, Bůh, než z nebe na zem stoupil…
J-2083
Zpívá se jako: Kvílit musím přenáramně, etc.
Pjseň o dussy očistcowy, která pro zadrženou mzdu těžce trápená byla. K wystraze
wssem na swětlo wydaná.
Wytisstěná w Hranicjch, 1860.
Incipit: Žalostnou věc poslechněte, křesťané roztomilí…
J-2088
—
Horliwá Pjseň ke cti swatého Crhy a Strachoty.
— | W Skalicy, 1844. S powolenjm cýs. král. Cenzury.
Incipit: Otce světla zvelebujme dnešní den Moravcové…

⩶ 403 ⩶

�J-2102
Zpívá se, jako o Theofilovi.
Přjkladná Pjseň o gednom bohatém Mládency, který sobě chudobnau Pannu obljbil.
—
Incipit: Poslechněte div, milí křesťané, co se jest stalo, věci pravdive…
J-2104
—
Žalostiwá Pjseň o přehrozném Mordu, kterak geg gistý Kornet wykonal.
— | W Skalicy, 1829.
Incipit: Málo kdy o Turku zvíme, neb pohanu uslyšíme, by tak nevážně mordoval…
J-2109
Zpívá se jako: Rozpukni se srdce v těle, nebo celé omdlévá, etc.
Prawdiwý přjběch, který se stal w zemi české, w kragj Králohradeckym na panstwj
Náchodském blyš městečka Kostelce, 1819.
—
Incipit: Zastav se milý krajane, popatř na všechny strany…
J-2110
—
Hystorycká Pjseň o gedné Bohabogné Panně, která panenstwj swé Bohu zasljbila.
—
Incipit: Ach slávo, slávo, nebeská, lásko velká Jezu Krista!
J-2111
Zpívá se povědomou notou.
Gruntownj spráwa, a prawdiwá Relace, kterák 1819 dne 6 Března we wsy Grosdorffu bljž města Hirssperka na pomezy saském, gedna smilná žena, misto djtěte
strassliwého hada, a to z Božjho dopusstěnj porodila. K wegstraze wssem smilnjkům což geden každý spjwagjc tuto pjsničku, lépe wyrozumj.
Wytisstěná pro uwarowánj zlého.
Incipit: Pro Bůh rozmilí křesťané…
J-2112
—
Nowá Pjseň o prawdiwém přiběhu, který se stal na hranicých Pragských, kterak ssest
rauhačů bezbožných swatému Salwatoru se rauhali, co se s njma stalo 2ho unora w roku 1846, geden každý z této pjsně wyrozumj.
W Praze, 1846.
Incipit: Pro Boha vás prosím všickni křesťané, hleďte poslouchati příběh pravdivý…

⩶ 404 ⩶

�J-2113
—
Welmi přjkladná pjseň, nassem milým wlastenčům wěnované od Ftáčka.
1848.
Incipit: Zastav se milý vlastenče jenom maličkou chvíli, považme si a představme…
J-2116
—
Nowá Pjseň o welkém nesstěsti, které se stalo w Uherské zemi, w hlawnjm městě
Pesstu, skrze náramnau powodeň, genž přes 2000 domů zbořila, a přes 2000
lidu o žiwot připrawila, měsyce Března, 1838.
—
Incipit: Ach ustrňte se křestiane, poslechněte věci hrozné…
J-2152
—
Historická píseň ku cti a chvále Panny Marie, kterak ráčila potrestati zneuctitele
svého, ale zas milosť prijati, když se obrátil a polepšil za času Švédských válek.
V Uh. Skalici, tiskem Teslika a Neumanna. | Sepsáním a nákladem Antonína Svobodníka, zpěváka z Ježova, 1898.
Incipit: Budem vám zpívat ctitelé Panny Marie, poslechněte s pozornosti malinké chvile…
J-2165
Jako: Kvíleť musím přenáramně.
Hystorycká Pjseň o dwau Židowských Dětech.
—
Incipit: Maličko se pozastavte, zpívání poslechněte…
J-2179
—
Prawdiwá pjseň o wraždách a zázracjch, w Pruské zemi wssem katolickým křesťanům k polepssenj žiwota wydaná.
Nákladem Wáclawa Ebra. Tiskem Jana Spurného w Praze.
Incipit: Jaká hrůza k poslouchání roztomilí křesťané…
J-2188
—
Nowá zpráwa o podiwném přjběhu, který se stal w tureckém položenj, bljž hlawnjho města Jeruzalema 25. prosince 1869.
— | Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1870.
Incipit: Pozastavte se křesťané jenom malou chvílčičku…

⩶ 405 ⩶

�J-2189 (pieśń dodana do modlitwy)
—
Nábožná modlitba k swatým Patronům proti morowé ráně. | W Sedmihradsku se
stala wěc podiwná skrze strassliwau choleru, patrný zázrak sw. Rocha, Šebestiana a sw. Rozálie, w pjseň uwedený.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1866.
Incipit: Svatý milý Rochu, Šebestiane, sw. Rozálie…
J-2192 (opis prozą, modlitwa i pieśń)
—
O zázračném zgewenj Panny Marie Lourdské.
W Uh. Skalici. Tiskem a nákladem dědičů J. Škarnicla, 1863.
Incipit: Poďte, budem zpívati divnou píseň vroucně…
J-2197
Nápěv jako: „Vinšované jaro”, aneb: „Když milý Pán Ježíš”.
Nowá pjseň o welikém zázraku, který se stal w Belgické zemi we wesnici Bois-hain s gednou djwkou gménem Aloisie Lato (Loisie Lateau), která patero ran od
Krista Gežjsse odbržela, každý pátek krwj se potj a wygmouc swaté přigjmánj
ničehož nepožjwá.
— | Sepsal pro útěchu nábožných křesťanů katolických Wáclaw Kregza, spisowatel nábožných pjsnj. Patisk se zapowjdá Tisk a náklad Jana Spurného w Praze.
Incipit: Poslechněte lidé, co budu zpívati…
J-2223
—
Mrawná Pjseň wssem ctnostným Nowo-Manželům k potěssenj wydaná.
W Skalicy, 1848.
Incipit: Přeušlechtilé manželství, hned v ráji vštípeno…
J-2224
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu který se stal w Sardinské zemi na
den Narozenj Krista Pána na přjklad wydaná w roku 1849.
W Praze, 1849.
Incipit: Pozdravme Krista Pána pobožní křesťané, ustrň se duše věrná slyš věci pravdivé…
J-2225
Jako: Barboro panenko svatá.
Přjběh strassliwý který se stal bljž města Windysse, když gedna Matka Dětem swým
zlé winssowala.
—
Incipit: Rozvažme milí křesťané tyto věci velmi divné, které se v Vindiši staly…
⩶ 406 ⩶

�J-2235
—
Žalostný přjběh w pjseň uwedený co se stalo w polském položenj w městě Krakowě
s gednou chudou wdowou, která swého bratra nawstiwila a gak od něho přigatá byla, co se w pjsni lépe wyrozumj, 1891.
Tisk a náklad Jos. Bergrowé w Litomyssli, 747.
Incipit: Přistupte sem chudé vdovy, jenžto muže ztratily, a s vašími sirotkami…
J-2292
—
Nowá Pjseň k Panně Maryi Hostinské. Tatarské obleženj w roku 1249, a kterak nyni
ten chrám Páně roku 1842 k oprawenj a k zwelebenj přissel.
— | W Znogmě u M. Hofmanna, 1850.
Incipit: Probuďte se Moravané všickni z tvrdého snu…
J-2312
Má znamou notu.
Pjseň o nebeském Geruzalemě, a Žiwotu wěčném.
W Těssyně, Roku 1812.
Incipit: Vímť já že v Nebi…
J-2348
—
Prawdiwá Pjseň o welkém zázraku.
Wytisstěná w Praze, 1847.
Incipit: Poslyšte mě křesťané co budu zpíváti, o matičko božská královno nebeská…
J-2356
Zpívá se jako: „Vímť já jeden krásný zámek” atd.
Prawdiwý přjběh který se stal w městě Mohuči tohoto roku.
W Olomauci 1860. Wytisstěná a k dostánj u Antonjna Halausky.
Incipit: O jak podivné neštěstí ve světě lidé potkává, bez nadání, bez návěští, kde nás smrt
očekává…
J-2360
Zpívá se jako: Žadný nevěří jak mně to těší.
Nowá Pjseň o Ožralým a nedbalým Mužj.
—
Incipit: Tluču žižnivý otevřete mně, neb mně v mem krku velice prahné…
J-2362
Zpívá se jako: „Vímť já jeden krásný zámek” atd.
Prawdiwý přjběh který se stal w městě Mohuči tohoto roku.
⩶ 407 ⩶

�W Olomauci 1860. Wytisstěná a k dostánj u Antonjna Halausky.
Incipit: O jak podivné neštěstí ve světě lidé potkává, bez nadání, bez návěští, kde nás smrt
očekává…
J-2370
—
Nábožná Pjseň Kagjcýho Křesťana, k zpjwánj spasytedlná.
W Skalicy, u Škarnycla Synů, 1854.
Incipit: Vále marný světě, vále ti dávam…
J-2377
—
Nábožná Pjseň o Umučenj Pána Gežjsse Krysta.
W Skalicy, 1839. S powolenjm cýs. kr. Cenzury.
Incipit: Považ, ó bídny člověče! Jak tě Ježíš miloval…
J-2403
Zpívá se jako: W Praze, v Vídni, hlavních městách, etc.
Nowá Pjseň o Misliwcých.
Wytisstěná Roku tohoto.
Incipit: Vzhůru, vzhůru kamarádi, povstaňme společně rádi, pozdvíhněte mysli svý…
J-2404
—
Truchliwá Pjseň o gedné panně, gménem Wiljme, která s pohanské wjry na wjru
Krysta Gežjsse přestaupila, rodem Starenice uherské kragině, pokřtěná w městě Budině, tam tež od swého otce zamordowaná byla roků 1847.
Tiskem J. N. Enders-a w nowém Jičině, 1859.
Incipit: Sem pospěšte křesťané, poslechnout slovo Páně…
J-2411
—
Nowá pjseň o ukrutným boji Rakouska proti Prusům w Čechách, kdežto od Jozefowa a Karlowého hradce přes Swiňarky, Chlum až do Pardubic krew s wlastenců tékla; tež poražka Prusů u Widně.
Wytisstěná u Antonjna Pawlička w Opawě.
Incipit: Ach Ježíš, Maria, o křesťané. Poslechněte věci neslychané…
J-2415
—
Nowá Pjseň aneb prozba k Bohu w čas sauženj.
W nowém Jičjně 1859. Tisk J. N. Enders-a.
Incipit: Zastav se milý vlastenče a poslechni…
⩶ 408 ⩶

�J-2441
—
Nowá Pjseň, aneb prawdiwý přjběh, který se stal w pragské zemi w hlawnjm městě w Berljnu, roku 1851.
W Litomyssli, 1851.
Incipit: Poslyš pobožná duše křesťanská, prosím tě pro lásku Pána Krista…
J-2443
—
Pjseň Hanáka weselého.
—
Incipit: Nic sobě nehořekujme, milí Hanáce!
J-2460 (druk niekompletny)
—
[brak strony tytułowej]
—
Incipit: —
J-2468
—
Pjseň o Mocnostech Křjže swatého Benedykta.
—
Incipit: Hle věrní křesťané poslechněte pilně…
J-2499
—
Prawdiwá pjseň o zázračném zgewenj Panny Marie, kteráž se zgewila w Uherské kragině, nad festunkem Budjnem, dne 25. března, wssemu národu křesťanskému
k polepssenj žiwota lidského.
Nakládatel: Jan Blažek. Tisk M. F. Lenka we Znogmě, 1868.
Incipit: Copak se v tomto světě děje Pane Kriste Ježíši, že se pořád krev vylevá, tyto nynější časy…
J-2501
—
Nowá pjseň aneb ukrutná zpráwa o hrozné wraždě w ruské zemi bljže hlavnjho města Petrohradu, w dědině Rosenwald, kterou spáchal syn na swé matce, otcem,
sestrou, sswagrem a dwouma djtky roku 1874, 22. čerwence, co se w pjsnj lépe
wyrozumj.
— | Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1874.
Incipit: Pozastavte se rodičové mili…
⩶ 409 ⩶

�J-2503
—
Žalostná pjseň o ukrutné wraždě.
— | Tiskem Jos. Bergrowé w Litomyssli, 1228.
Incipit: Ke cti chvále svatý Jene…
J-2505 (druk uszkodzony)
—
[…] o strassné přjhodě, která se stala bljže města Lipsstatu dne 8. řjgna we wsi Arnek w zemi saské roku 1870.
Tiskem Jos. Berger-owé w Litomyssli, 1870.
Incipit: Podivný příběh poslyšte, jenž se w Sasku vykonal…
J-2509
Zpívá se známou notou.
Pjseň nábožná o zázračném Obrazu Swaté Matky Božj w Králowstwj Uherském,
w Kragi Čaloteckém.
—
Incipit: Čiňme pokání křesťané, plačme nad hříchy srdečně.
J-2555
—
Prawdiwá pjseň o shořenj chrámu Páně w zemi americké r. 1864 wssem katolickým
křesťánům ku polepssenj wydaná.
— | Wydánjm a nákladem Anny Bílohlávkové. Tiskem Jos. Bergrowé w v Litomyssli.
Incipit: Jaká hrůza k poslouchání rozmilí křesťané…
J-2568
Jako: Buď pozdraven swatý Jan.
Pjseň o welikém Zázraku, který se stal na přjmluwu Sw. Jana Nepomuckého s gednau sslechetnau Panj w městě Neapolis.
—
Incipit: Křesťané roztomilí málo poslechněte, kterak lid ošemetný jest na tomto světě.
J-2596
—
Nowá Pjseň k Panně Maryi Pozebské, w uherskég kragině.
—
Incipit: Poslyšte křesťané z horlivostí, chci vám zazpívati s pobožností…

⩶ 410 ⩶

�J-2663
Zpívá se známou notou.
Pjseň nábožná o zázračném Obrazu Swaté Matky Božj w Králowstwj Uherskémw
w Kragi Cžaloteckém.
—
Incipit: Čiňme pokání křesťané, plačme nad hříchy srdečně.
J-2708
—
Žalostný přjběh w pjseň uwedený co se stalo w polském položenj w městě Krakowě
s gednou chudou wdowou, která swého bratra nawsstiwila a gak od něho přigatá byla, co se w pjsni lépe wyrozumj, 1871.
Tisk a náklad Jos. Bergrowé w Litomyssli, 747.
Incipit: Přistupte sem chudé vdovy, jenž jste muže ztratily, a s vašími sirotkami…
J-2711
Známou notou se zpívá.
Pjseň nowá o Mocnostech Křjže S. Benedyka: kterak se přjhodilo w Portáku bljž
Liknic, když sau tam čtrnácté bezbožnych Cžarodenic schytali, genž za swé zlé
Skutky k upálenj přissli.
—
Incipit: Hle věrní křesťane poslechněte pílně…
J-2732
Zpívá se známou notou.
Příkladná Píseň o hrozné zkáze Města Jeruzaléma. k rozjímání wydaná.
W Skalici, u dědičů J. Škarnicla.
Incipit: Powažiž sobě každý z nás, co se již děje…
J-2776
—
Pjseň Kratochwjlná o Fraykůru Mysliweckém pro obweselenj wydaná.
W Skalicy, 1839.
Incipit: Myslivci, myslivci! Vy verbujete…
J-2778
—
Prawdiwá Pjseň o gednom strassliwém přjběhu, který […] stal v Sardinské zemi, na
den Narozen[…] Krysta Pána, na přjklad wid[…] w roku 1849.
W Skalicy, u F. X. Škarnycla a Synů.
Incipit: Pozdravme Krista Pána, pobožní křesťané, ustrň se duše věrná, slyš věci pravdive…

⩶ 411 ⩶

�J-2793
—
Nowá Pjseň, aneb truchliwý přjběh, který se stal w uherské kragině a we Wjdni.
W Brně, 1848.
Incipit: Ach Ježíš Maria křesťané rozmilí, hleďme se polepšiti…
J-2805
—
Opis hawiřu, kteřy od potopj swěta chrám Páně mezi městečkem slaupem a dědinau Němčycema wydobyli, 1862.
W Olomauci, 1862. Wytisstěná u Antonjna Halausky.
Incipit: Slyšte krajané rozmilí o pokladu Moravě, jak jest moc boží veliká, roztomilí křesťané…
J-2806
Zpívá se jako: V samotě když sedím a se soužím etc.
Pjseň za času rozmáhagjcý se morowé rány nazwané Cholera, genž w zemi Ruské
a Polské mnoho tisýc lidj zahubila.
—
Incipit: Zachraň nás, o Bože všemohoucí…
J-2808
—
Nová Pjseň o welikém nesstěstí, které se stalo u města Šťáwnice a Baňské Bystřice
w krajině uherské.
Tisk Jozefa Groáka w Olomouci, 1864.
Incipit: Nábožní křesťané, zastavte se málo…

⩶ 412 ⩶

�8 Bibliografia
8.1. Źródła drukowane
Adamowski Jan
1999. Kategoria przestrzeni w folklorze. Studium etnolingwistyczne, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Adamczewski Jerzy
2005. Młynarstwo magiczne, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.
Al Saheb Jan
2013. Moravští nekatolíci a Těšínsko v předtolerančním období, Český Těšín: Muzeum
Těšínska.
Barnard Alan
2006. Antropologia. Zarys teorii i historii, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Baranowski Bohdan
1965. Pożegnanie z diabłem i czarownicą, Łódź: Wydawnictwo Łódzkie.
1981. W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź: Wydawnictwo Łódzkie.
Baranowski Władysław
1970. Z badań nad ludową recepcją „żywotów świętych”, „Lud”, r. 54, s. 87–114.
Bartmiński Jerzy
1973. O języku folkloru, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1988. „Niebo się wstydzi”. Wokół ludowego pojmowania ładu świata, w: Kultura, literatura, folklor, red. M. Graszewicz, J. Kolbuszewski, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, s. 96–106.
1990. Folklor – język – poetyka, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1993. Ojczyzny europejskie – duże i małe, w: Pojęcie ojczyzny we współczesnych językach
europejskich, red. J. Bartmiński, Lublin: Instytut Europy Środkowo-Wschodniej,
s. 5–11.
⩶ 413 ⩶

�1998. Podstawy lingwistycznych badań nad stereotypem – na przykładzie stereotypu matki, w: „Język a Kultura”, t. 12: Stereotyp jako przedmiot lingwistyki. Teoria – metodologia – analizy empiryczne, red. J. Anusiewicz, Wrocław: Towarzystwo Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, s. 63–83.
2006. Językowe podstawy obrazu świata, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii
Curie-Skłodowskiej.
2007. Stereotypy mieszkają w języku. Studia etnolingwistyczne, Lublin: Wydawnictwo
Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
2008. Etnolingwistyka, lingwistyka kulturowa, lingwistyka antropologiczna?, w: „Język
a Kultura”, t. 20: Tom jubileuszowy, red. A. Dąbrowska, Wrocław: Wydawnictwo
Uniwersytetu Wrocławskiego, s. 15–33.
Bartmiński Jerzy, Niebrzegowska Stanisława
1999. Językowy obraz polskiego nieba i piekła, w: Tysiąc lat polskiego słownictwa religijnego, red. B. Kreja, Gdańsk: Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, s. 195–203.
2006. Profile a podmiotowa interpretacja świata, w: J. Bartmiński, Językowe podstawy
obrazu świata, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej,
s. 98–105.
Bartoš František
1885. O naší poesii kramářské, w: F. Bartoš, Lid a národ, sv. II, s. 195–293.
Benčíková Ivona
1993. Príspevok k štúdiu jarmočných piesní na Slovensku, „Slovenský národopis”, roč. 41,
č. 1, s. 44–54.
Benedyktowicz Zbigniew
1987. „Gość w dom, Bóg w dom” i obcy jako bogowie, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, t. 41, z. 1–4, s. 185–195.
2000. Portrety „Obcego”. Od stereotypu do symbolu, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Beneš Bohuslav
1970. Světská kramářská píseň. Příspěvek k poetice pololidové poezie, Brno: Universita
J.E. Purkyně.
1983. Poslyšte písničku hezkou… Kramářské písně minulých dob, Praha: Mladá fronta.
1988. Funkcje pieśni kramarskich w literaturze popularnej, „Literatura Ludowa”, nr 1,
s. 15–22.
1995. Náboženská tematika a světci v kramářských tiscích a písních, w: Světci v lidové tradici, red. L. Trcalová, Uherské Hradiště: Slovácké Muzeum, s. 179–186.

⩶ 414 ⩶

�Berendt Elżbieta
2004. Anioł ludowy. Próba portretu zbiorowego, w: Anioł w literaturze i w kulturze, t. 1,
red. J. Ługowska, Wrocław: Atut, s. 397–418.
Běhalová Štěpánka
2008. Odraz ženy v kramářských tiscích z jindřichohradecké Landfrasovy tiskárny, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 17–36.
2013. Pozdvihni se duše z prachu. Kramářské tisky s náboženskou tematikou ze sbírek muzea Jindřichohradecka, Jindřichův Hradec: Muzeum Jindřichohradecka.
Bielińska-Gardziel Iwona
2012. Pieśni sieroce w kontekście kulturowym, w: „Język a Kultura”, t. 23: Akty i gatunki
mowy w perspektywie kulturowej, red. A. Burzyńska-Kamieniecka, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, s. 397–418.
Bobrownicka Maria
1995. Narkotyk mitu. Szkice o świadomości narodowej i kulturowej Słowian zachodnich
i południowych, Kraków: Universitas.
Bogatyriew Piotr
1979. Semiotyka kultury ludowej, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Bogoczová Irena
2001. Naše a cizí v době jednotící se Evropy, w: Naše a cizí v interetnické a interpersonální komunikaci, red. I. Bogoczová, Ostrava: Ostravská univerzita, s. 5–8.
Brzozowska-Krajka Anna
2004. „Chroń i prowadź do nieba…”. Mediacyjna struktura aniołów w folklorze polskim, w:
Anioł w literaturze i w kulturze, t. 1, red. J. Ługowska, Wrocław: Atut, s. 419–426.
Burke Peter
2009. Kultura ludowa we wczesnonowożytnej Europie, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Burszta Wojciech
1986. Język a kultura w myśli etnologicznej, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.
Bydžovská Iva
2010. Špalíček – projekt digitální knihovny kramářských tisků KNM, „Knihovna plus”,
č. 2, czasopismo online: http://knihovna.nkp.cz/knihovnaplus102/bydzov.htm
[dostęp: 13.02.2024].
⩶ 415 ⩶

�Bydžovská Iva, Klacek Michal
2012. Zvířecí motivy v kramářské písni, „Sborník Národního muzea v Praze. Řada C –
Literární historie”, sv. 57, č. 1–2, s. 44–52.
Byrtusová Barbora
2011. Reflexe kultu Panny Marie hostýnské v kramářských tiscích, „Studia Comeniana
et historica”, roč. 41, č. 85–86, s. 97–117.
Cała Alina
2005. Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej, Warszawa: Oficyna Naukowa.
Chlebda Wojciech
2002. Polak przed mentalną mapą świata, „Etnolingwistyka”, t. 14, s. 9–27.
Chruszczewski Piotr P.
2011. Językoznawstwo antropologiczne. Zadania i metody, Wrocław: Polska Akademia Nauk.
Czech Broadside Ballads…
2022. Czech Broadside Ballads as Text, Art, and Song in Popular Culture, ca. 1600–
1900, red. P. Fumerton, P. Kosek, M. Hanzelková, Amsterdam: Amsterdam University Press.
Čapek Karel
1981. Marsjasz, czyli na marginesie literatury, Kraków, Wydawnictwo Literackie.
1984. Písně lidu pražského, w: K. Čapek, Marsyas/Jak se co děla, Praha: Československý spisovatel, s. 66–89.
Damborský Jiří
1993. Ojczyzna w języku czeskim, w: Pojęcie ojczyzny we współczesnych językach europejskich, red. J. Bartmiński, Lublin: Instytut Europy Środkowo-Wschodniej, s. 167–
176.
Di Nola Alfonso M.
2004. Diabeł. O formach, historii i kolejach losu Szatana, a także o jego powszechnej a złowrogiej obecności wśród wszystkich ludów, od czasów starożytnych aż po teraźniejszość, Kraków: Universitas.
Droppová Ľubica, Krekovičová Eva
2010. Počúvajte panny aj vy mládenci… Letákové piesne zo slovenských tlačiarní, Bratislava: Eterna Press.

⩶ 416 ⩶

�Dufka Jiří, Holubová Markéta, Frolcová Věra, Bydžovská Iva, Machová Jitka, Glombová Hana, Macháčková Romana
2022. Three Collections of Czech Broadside Ballads: Creating, Organizing, and Providing Access, w: Czech Broadside Ballads as Text, Art, and Song in Popular Culture, ca. 1600–1900, red. P. Fumerton, P. Kosek, M. Hanzelková, Amsterdam: Amsterdam University Press, s. 131–153.
Dunin Janusz
1970. W kręgu popularnych wydawnictw. Przegląd piśmiennictwa zagranicznego, w:
Między dawnymi a nowymi laty. Studia folklorystyczne, red. R. Górski, J. Krzyżanowski, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 139–150.
1974. Papierowy bandyta. Książka kramarska i brukowa w Polsce, Łódź: Wydawnictwo Łódzkie.
2004. Studia o komunikacji społecznej, Łódź: Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna.
Efmertová Marcela
1998. České země v letech 1848–1918, Praha: Libri.
Eliade Mircea
2017. Sacrum. Mit. Historia. Wybór esejów, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Encyklopedia katolicka
1976. Encyklopedia katolicka, t. 2, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułkowski, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Erben Karel Jaromír
1957. Kytice, Praha: Státní pedagogické nakladatelství.
Fabianová Jiřina
2009. Písničky veselé i truchlivé na světlo světa vydané. Malé povídání o kramářských tiscích uložených v muzeu Valašské Meziříčí, Valašské Meziríčí: Muzeum regionu Valašsko ve Vsetíně a Muzejní společnost ve Valašském Meziríčí.
Fiala Jiří
1989. Novina z francouzské krajiny. Antologie českých kramářských písní a lidových pamětí z doby napoleonských válek a Francouzské revoluce, Praha: Naše vojsko.
1994. Kramářské kriminální zpravodajství, w: Literatura a komerce, Olomouc: Vydavatelství Univerzity Palackého v Olomouci, s. 64–67.
1999. Z pololidové milostné lyriky národního obrození, w: Sex a tabu v české kultuře 19.
století, Praha: Academia.
2001. Dobové české slovesne reflexe slezských válek, Olomouc: Univerzita Palackého.
⩶ 417 ⩶

�2011. Knižní edice českých kramářských písní, w: Hudební a taneční folklor v ediční praxi, red. L. Uhlíková, M. Toncrová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 81–90.
2014. Reflexe válek s Turky v českých písních kramárských, „Historie – Otázky – Problémy”, č. 2, s. 227–236.
Greń Zbigniew
2001a. Stereotypy jako fenomeny językowe, w: Stereotypy i uprzedzenia. Uwarunkowania psychologiczne i kulturowe, red. A. Jasińska-Kania, M. Kofta, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar, s. 67–79.
2001b. Zakresy ‘swojskości’ i ‘obcości’ na Śląsku Cieszyńskim, w: Naše a cizí v interetnické
a interpersonální komunikaci, red. I. Bogoczová, Ostrava: Ostravská univerzita,
s. 243–259.
2004. Tradycja i współczesność w językowym i kulturowym obrazie świata na Śląsku Cieszyńskim, Warszawa: Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy.
2012. Miejsce stereotypów religijnych w językowym obrazie świata, w: Językoznawstwo.
Prace na XV Międzynarodowy Kongres Slawistów w Mińsku 2013, Warszawa: Komitet Słowianoznawstwa Polskiej Akademii Nauk, s. 61–66.
2016. Tradycyjny obraz konfesji na Śląsku Cieszyńskim na podstawie źródeł folklorystycznych, „Prace Filologiczne”, t. 69, s. 167–186.
2019. Obraz Turcji i Turków w XIX-wiecznej prasie Śląska Cieszyńskiego, w: Europa Środkowa i Bałkany. Konteksty historyczne i politologiczne. Narody, mniejszości narodowe i religijne. Księga jubileuszowa ofiarowana prof. dr hab. Irenie Stawowy-Kawce,
red. M. Korzeniewska-Wiszniewska, A. Kastory, R. Woźnica, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 153–164.
Grochowski Piotr
2003. Dopusty boże. (Kilka uwag na temat motywów religijnych w pieśniach z repertuaru dziadowskiego), w: Nie-złota legenda. Kanoniczność i apokryficzność w kulturze, red. J. Eichstaedt, K. Piątkowski, Ożarów: Towarzystwo Przyjaciół Muzeum
Wnętrz Dworskich, s. 113–126.
2007. Wierszowane legendy w ulotnych drukach kramarskich, w: Podanie – legenda w tradycji ludowej i literackiej, red. M. Jakitowicz, V. Wróblewska, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, s. 25–43.
2009. Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
2010. Straszna zbrodnia rodzonej matki. Polskie pieśni nowiniarskie na przełomie XIX
i XX wieku, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
2022. Broadside Ballads in Poland: Content, Forms, and Research, w: Czech Broadside
Ballads as Text, Art, and Song in Popular Culture, ca. 1600–1900, red. P. Fumerton,
P. Kosek, M. Hanzelková, Amsterdam: Amsterdam University Press, s. 403–422.

⩶ 418 ⩶

�Grzegorczykowa Renata
1998. O rozumieniu prototypu i stereotypu we współczesnych teoriach semantycznych,
w: „Język a Kultura”, t. 12: Stereotyp jako przedmiot lingwistyki. Teoria, metodologia, analizy empiryczne, red. J. Anusiewicz, J. Bartmiński, Wrocław: Towarzystwo
Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, s. 109–115.
Guz Marzena
2012. Językowy obraz świata u wybranych przedstawicieli lingwistyki niemieckiej, amerykańskiej i polskiej, Poznań: Rys.
Hais František
1985. Vzpomínky pražského pisničkáře 1818–1897, Praha: Odeon.
Hajduk-Nijakowska Janina
1980. Temat śpiącego wojska w folklorze polskim. Próba typologii, Opole: Wyższa Szkoła Pedagogiczna.
1983. (opr.) Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podania historyczne, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
2010. Kulturowe źródła tabloidyzacji przekazów medialnych, „Oblicza Komunikacji”,
nr 3, s. 9–21.
Hernas Czesław
1973. Potrzeby i metody badania literatury brukowej, w: O współczesnej kulturze literackiej, t. 1, red. M. Hopfinger, S. Żółkiewski, Wrocław: Zakład Narodowy im.
Ossolińskich, s. 15–46.
Hlava Rudolf
1963. Soukromé sbírky kramářských písní, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník referátů a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha:
Státní pedagogické nakladatelství, s. 361–365.
Holubová Markéta
2008. Žena a móda ve světle kramářské produkce 18. a 19. století, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 133–139.
2012. Katalog kramářských tisků II. Biblická a křesťanská ikonografie, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
2017. Katalog kramářských tisků III. Německé kramářské tisky, jednolisty a kuplety, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
Holubová Markéta, Kopalová Ludmila
2008. Katalog kramářských tisků, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
⩶ 419 ⩶

�Hołda Renata
2008. „Dobry władca”. Studium antropologiczne o Franciszku Józefie I, Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
Horálek Karel
1979. Folklór a světová literatura, Praha: Academia.
Humboldt Wilhelm von
2001. Rozmaitość języków a rozwój umysłowy ludzkości, Lublin: Redakcja Wydawnictw
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Ivánek Jakub
2017. Poznámky k vymezení pojmu kramářská píseň (s ohledem na tisky náboženské povahy), „Listy filologické”, roč. 140, č. 1–2, s. 201–230.
Ivánek Jakub, Malura Jan
2019. Horo krásná, spanilá! Poutní písně na Moravě (1600–1850), Brno: Host.
Jagiełło Jadwiga
1975. Polska ballada ludowa, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
Jančar Josef
2000. Lidová kultura na Moravě, Strážnice: Ústav lidové kultury.
Janovec Ladislav
2016. Duše v českých folklorních písňových textech, w: Antropologiczno-językowe wizerunki duszy w perspektywie międzykulturowej, t. 1: Dusza w oczach świata, red. E. Masłowska, D. Pazio-Wlazłowska, Warszawa: Instytut Slawistyki Polskiej Akademii
Nauk, s. 407–416.
Jastrzębski Jerzy
1989. Żyd jako „obcy” i jako „swój” w kulturze wsi polskiej XIX w., „Literatura Ludowa”, nr 4–6, s. 31–48.
Jaworska Elżbieta
1990. Katalog polskiej ballady ludowej, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
Jorion Paul
1983. Emic and etic. Two anthropological ways of spilling ink, „The Cambridge Journal
of Anthropology”, vol. 8, no. 3, s. 41–68.

⩶ 420 ⩶

�Jungmann Josef
1839. Slownjk česko-německý. Djl V, Praha: Arcibiskupská knihtiskárna – Josefa Fetterlowá řjzenjm Wáclawa Špinky.
Kaczan Anna
2005. Obraz anioła w polskich pieśniach ludowych, w: Anioł w literaturze i w kulturze,
t. 2, red. J. Ługowska, Wrocław: Atut, s. 554–562.
Kafka Luboš
2008. „Líbezně nás volá, Matička Cellenská”, zobrazení Panny Marie v kramářských tiscích, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 149–168.
2009. Dárek z pouti. Poutní a pouťové umění, Praha: Lika Klub.
Kajfosz Jan
2001. Językowy obraz świata w etnokulturze Śląska Cieszyńskiego, Czeski Cieszyn: PROprint.
Kalniuk Tomasz
2014. Mityczni obcy. Dzieci i starcy w polskiej kulturze ludowej przełomu XIX i XX wieku, Toruń: Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Karbusický Vladimír
1968. Mezi lidovou písní a šlágrem, Praha: Editio Supraphon.
Karbusický Vladimír, Pletka Václav
1966. (opr.) Písně lidu pražského, Praha: Československý spisovatel.
Klacek Michal
2011. Sbírka kramářských písní v Knihovně Národního muzea, „Muzeum”, č. 1, s. 29–40.
2014. Egypt a Blízký východ v kramářských písních, „Knihy a dějiny”, č. 21, s. 76–90.
Kneidl Pravoslav
1983. Česká lidová grafika v ilustracích novin, letáků a písniček, Praha: Odeon.
Kobylińska Anna, Falski Maciej, Filipowicz Marcin
2016. Peryferyjność. Habsbursko-słowiańska historia nieoczywista, Kraków: Libron.
Kolberg Oskar
1962. Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, t. 5: Krakowskie, cz. 1, Kraków: Polskie Wydawnictwo Muzyczne.
1966. Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, t. 40: Mazury Pruskie, Kraków: Polskie Wydawnictwo Muzyczne.
⩶ 421 ⩶

�Kořalka Jirí
1996. Češi v habsburské říši a v Evropě 1815–1914, Praha: Argo.
Kosek Pavel
2023. Má svou známou notu: Kramářské písně v ústní tradici Moravy a Slezska, Brno:
Host.
Kosek Pavel, Bromová Veronika, Andrlová Fidlerová Alena, Timofejev Dmitrij
2022. The Orthography of Czech Broadside Ballads from the Seventeenth and Eighteenth
Centuries, w: Czech Broadside Ballads as Text, Art, and Song in Popular Culture,
ca. 1600–1900, red. P. Fumerton, P. Kosek, M. Hanzelková, Amsterdam: Amsterdam University Press, s. 353–375.
Kosowska Ewa
1985. Legenda. Kanon i transformacje. Św. Jerzy w polskiej kulturze ludowej, Wrocław:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
Kotek Josef
1994. Dějiny české populární hudby a zpěvu 19. a 20. století, 1. díl (do roku 1918), Praha: Academia.
Kovačevičová Soňa
1974. Knižný drevorez v ľudovej tradícii, Bratislava: Tatran.
Kowalska-Lewicka Anna
1999. „Cysorz” w folklorze galicyjskim, w: Przed 100 laty i dzisiaj. Ludoznawstwo i etnografia między Wiedniem, Lwowem, Krakowem a Pragą, red. E. Fryś-Pietraszkowa, A. Spiss, Kraków: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział w Krakowie, s. 141–153.
Krawczyk-Tyrpa Anna
2001. Tabu w dialektach polskich, Bydgoszcz: Akademia Bydgoska im. Kazimierza
Wielkiego.
Krejčí Karel
1972. Pieśń praskiej ulicy, jej stosunek do pieśni jarmarcznej i do literatury, w: K. Krejčí,
Wybrane studia slawistyczne. Kultura – literatura – folklor, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 680–714.
Kutnar František
1963. Kramářská píseň jako historický pramen, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník
referátů a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha: Státní pedagogické nakladatelství, s. 77–86.
⩶ 422 ⩶

�Leščák Milan, Sirovátka Oldřich
1982. Folklór a folkloristika (O ľudovej slovesnosti), Bratislava: Smena.
Ley David
2009. Mental maps/Cognitive maps, w: The dictionary of human geography, red. D. Gregory, R. Johnston, G. Pratt, Malden: Wiley-Blackwell, s. 455.
Lidová kultura… (NEČMS)
2007. Lidová kultura. Národopisná encyklopedie Čech, Moravy a Slezska, sv. 1–3, red.
S. Brouček, R. Jeřábek, Praha: Mladá fronta.
Lněničková Jitka
1999. České země v době předbřeznové 1792–1848, Praha: Libri.
Lord Albert B.
2012. Pieśniarz i jego opowieść, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Lurker Manfred
1989. Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań: Pallotinum.
2011. Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, Warszawa: Alatheia.
Ługowska Jolanta
1998. Obrazy diabła w różnych gatunkach opowieści ludowych, w: Diabeł w literaturze
polskiej, red. T. Błażejewski, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, s. 5–16.
Macura Vladimír
1995. Znamení zrodu, Jinočany: H &amp; H.
Maćkiewicz Jolanta
1999. Co to jest „językowy obraz świata”, „Etnolingwistyka”, t. 11, s. 7–24.
Magnuszewski Józef
1960. (opr.) Czeska i słowacka pieśń ludowa, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1973. Historia literatury czeskiej, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
1983. Tropami folkloru i literatury. Studia slawistyczne, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Masłowska Ewa
2012. Ludowe stereotypy obcowania świata i zaświatów w języku i kulturze polskiej, Warszawa: Wydawnictwo Agade Bis.

⩶ 423 ⩶

�Maur Eduard
1998. Pojetí národa ve starší české historiografii jako východisko koncepce českého národa
v první polovině 19. století, w: Národní obrození a rok 1848 v evropském kontextu,
red. M. Skřivánek, Litomyšl: Státní okresní archiv Svitavy, s. 7–20.
Mazalová Ludmila
2008a. Ženské postavy skalických škarniclovských tisků, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 37–70.
2008b. Amálie Škarniclová – poslední představitelka moravské větve tiskařské rodiny, w:
Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav
Akademie věd České republiky, s. 71–98.
McCagg William O.
2010. Dzieje Żydów w monarchii habsburskiej w latach 1670–1918, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Mętrak Maciej
2017. Językowy i kulturowy obraz Żyda w czeskich drukach kramarskich, „Zeszyty Łużyckie”, t. 51, s. 89–109.
2018. Czeska twórczość kramarska – zarys zagadnienia, w: Słowianie, kultura, język.
Wybrane zagadnienia z języków, literatur i kultur słowiańskich i germańskich, red.
D. Dziadosz, A. Krzanowska, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu
Szczecińskiego, s. 351–361.
2019a. Grzeszne kobiety i kobiece grzechy w świecie czeskiej pieśni kramarskiej, „Studia
et Documenta Slavica”, nr 1 (7), s. 85–100.
2019b. Realistický a fantastický zeměpis v textech moravských kramářských tisků, w:
Knížky naučení všelikého, red. L. Heilandová, J. Pavelková, Brno: Moravská zemska knihovna, s. 149–162.
2022. Give the Devil His Due. Demons and Demonic Presence in Czech Broadside Ballads, w: Czech Broadside Ballads as Text, Art, and Song in Popular Culture, ca.
1600–1900, red. P. Fumerton, P. Kosek, M. Hanzelková, Amsterdam: Amsterdam University Press, s. 213–231.
Mianecki Adrian
2010. Stworzenie świata w folklorze polskim XIX i początku XX wieku, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Michajłowa Katia
2010. Dziad wędrowny w kulturze ludowej Słowian, Warszawa: Oficyna Naukowa.

⩶ 424 ⩶

�Michálková Věra
1961. K jazyku kramářských písní, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník referátů a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha: Státní pedagogické nakladatelství, s. 209–227.
Mikulec Jiří
1992. Kult svatého Izidora Sedláka v českých zemích. (K působení církve v prostředí venkova v 17. a 18. století), w: Kultura baroka v Čechách a na Moravě, Praha: Historický ústav ČAV, s. 65–84.
2004. Lidový (naivní) monarchismus v barokních Čechách a jeho zdroje, w: Barokní Praha – barokní Čechie 1620–1740, red. O. Fejtová, V. Ledvinka, J. Pešek, V. Vlnas,
Praha: Scriptorium, s. 363–375.
2013. Náboženský život a barokní zbožnost v českých zemích, Praha: Grada.
Milewska Anna
2010. Wizerunek diabła w tradycji ludowej i wierzenia z nim związane, zawarte w wątku T 1060 „chłop i diabeł”, „Literatura Ludowa”, nr 6, s. 43–58.
Mocná Dagmar, Peterka Josef i in.
2004. Encyklopedie literárních žánrů, Praha–Litomyšl: Paseka.
Moszyński Kazimierz
1967. Kultura ludowa Słowian, t. 2: Kultura duchowa, cz. 1, Warszawa: Książka i Wiedza.
Mróz Lech
1979. Świadomościowe wyznaczniki dystansu etnicznego, „Etnografia Polska”, t. 23, z. 2,
s. 157–168.
Nagórko Alicja
1994. Z problemów etnolingwistyki – jak porównywać języki i kultury?, „Poradnik Językowy”, nr 4, s. 4–14.
Navrátilová Alexandra
2004. Narození a smrt v české lidové kultuře, Praha: Vyšehrad.
2005. Revenantství v české lidové tradici jako obraz cizího, nepřátelského světa, „Studia
Mythologica Slavica”, č. 8, s. 115–136.
Neruda Jan
1985. Pražský pěvec, w: F. Hais, Vzpomínky pražského pisničkáře 1818–1897, Praha:
Odeon, s. 433–441.

⩶ 425 ⩶

�Nešpor Zdeněk R.
2009. Luteráni v českých zemích v období protireformace a náboženské tolerance (1621–
1861), w: Just, Jiří, Matějka, Ondřej, Nešpor, Zdeněk R. et al., Luteráni v českých
zemích v proměnách staletí, Praha: Lutherova společnost.
Niedźwiedź Anna M.
2004. Na granicy światów. Aniołowie w tradycyjnych wyobrażeniach ludowych, „Topos”,
nr 1–2, s. 79–85.
Niewiara Aleksandra
1998. Inni w oczach „wojowników sarmackich”, w: „Język a Kultura”, t. 12: Stereotyp
jako przedmiot lingwistyki. Teoria, metodologia, analizy empiryczne, red. J. Anusiewicz, J. Bartmiński, Wrocław: Towarzystwo Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, s. 171–184.
2000. Wyobrażenia o narodach w pamiętnikach i dziennikach z XVI–XIX wieku, Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
2010. Kształty polskiej tożsamości. Potoczny dyskurs narodowy w perspektywie etnolingwistycznej (XVI–XX w.), Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
Novotný Miloslav
1930. (opr.) Písničky jarmareční většinou výpravné a vesměs starodávné. Ze sbírek knihovny Národního musea, Praha: Erna Janská.
1940. (opr.) Špalíček písniček jarmarečních, Praha: Evropský literární klub.
Nyrkowski Stanisław
1973. (wybór i opr.) Karnawał dziadowski. Pieśni wędrownych śpiewaków (XIX–XX w.),
Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Obrazy ženy…
2008. Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav
Akademie věd České republiky.
Olivová-Nezbedová Libuše
1993. Nazwy własne w poszczególnych rodzajach pieśni ludowych w Czechach, w: Onomastyka literacka, red. M. Biolik, Olsztyn: Wydawnictwa Wyższej Szkoły Pedagogicznej, s. 285–291.
Olson David R.
2010. Papierowy świat. Pojęciowe i poznawcze implikacje pisania i czytania, Warszawa:
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.

⩶ 426 ⩶

�Ong Walter Jackson
2011. Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Pająk Patrycjusz
2014. Groza po czesku. Przypadki literackie, Warszawa: Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego.
Palas Karel
1964. K problematice krajové pololidové literatury 18. století, Brno: Státní pedagogické nakladatelství.
Pěkný Tomáš
2001. Historie Židů v Čechách a na Moravě, Praha: Sefer.
Pietraszek Edward
1976. Władza i autorytety w społeczności wiejskiej, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, red. M. Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska, A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 521–533.
Pike Kenneth L.
1972. Language in relation to a unified theory of the structure of human behavior, The
Hague: Mouton.
Piotrowski Robert
2017. Diabelscy muzykanci i tancerze w materiałach folklorystycznych i etnograficznych,
„Literatura Ludowa”, nr 3, s. 3–12.
2021. „Jednemu się zmiele, drugiemu się skrupi”. Młynarze i młyny w pamięci zbiorowej
mieszkańców pogranicza mazowiecko-dobrzyńskiego, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Pisarek Walery
1978. Językowy obraz świata, w: Encyklopedia wiedzy o języku polskim, red. S. Urbańczyk, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 143.
Pisarkowa Krystyna
1976. Konotacja semantyczna nazw narodowości, „Zeszyty Prasoznawcze”, z. 1, s. 5–26.
Písková Milada
1994. Světská píseň kramářská ve sbírkách přerovského muzea, w: Minulost Přerovska
1993. Sborník prací z dějin přerovského regionu, red. F. Hýbl, Přerov: Muzeum Komenského, s. 25–33.
⩶ 427 ⩶

�Pletka Václav
1966. (opr.) Tam u Králového Hradce: veselé i smutné písničky o té válce v roce 1866,
Hradec Králové: Východočeské nakladatelství.
Potkowski Edward
1978. Stereotyp heretyka-innowiercy w piśmiennictwie kaznodziejskim, w: Kultura elitarna a kultura masowa w Polsce późnego średniowiecza, red. B. Geremek, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 121–135.
Rak Maciej
2010. Czym nie jest językowy obraz świata?, w: Symbolae grammaticae in honorem Boguslai Dunaj, red. R. Przybylska, J. Kąś, K. Sikora, Kraków: Księgarnia Akademicka, s. 485–495.
Rataj Tomáš
2002. České země ve stínu půlměsíce. Obraz Turka v raně novověké literatuře z českých
zemí, Praha: Skriptorium.
Richter Karel
1999. Češi a Němci v zrcadle dějin, sv. 1, Třebíč: Akcent.
Roux Jean-Paul
1998. Król. Mity i symbole, Warszawa: Volumen.
Royt Jan
1993. Proč stojí poutní místa tam, kde stojí, w: O posvátnu, red. H. Webrová, Praha: Česká křesťanská akademie, s. 109–113.
2001. Poslové nebes: doprovodná kniha k výstavě o andělech ve výtvarném umění od středověku do 20. století v Muzeu Šumavy v Kašperských Horách, květen – říjen 2001,
Sušice: Muzeum Šumavy.
2007. Slovník biblické ikonografie, Praha: Karolinum.
2011. Obraz a kult v Čechách 17. a 18. století, Praha: Karolinum.
Rożek Michał
1993. Diabeł w kulturze polskiej. Szkice z dziejów motywu i postaci, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Röhrich Lutz
1966. Čert v pohádce a pověsti, „Český lid”, roč. 53, č. 1, s. 18–23.
Rudwin Maximilian
1999. Diabeł w legendzie i literaturze, Kraków: Znak.
⩶ 428 ⩶

�Ryšavá Eva
1985. Česká kramářská tvorba a František Hais, w: Hais, František, Vzpomínky pražského pisničkáře 1818–1897, Praha: Odeon, s. 7–40.
1996. Odraz života městských žen v kramářských písních, w: Žena v dějinách Prahy.
Sborník příspěvků z konference Archivu hl. m. Prahy pro gender studies 1993, Praha: Scriptorium, s. 185–193.
2008a. Špalíček matky Mikoláše Alše?, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 205–210.
2008b. Ženy v životě a tvorbě písničkáře Františka Haise, w: Obrazy ženy v kramářské
produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 7–16.
Sapir Edward
1978. Status lingwistyki jako nauki, w: Tenże, Kultura, język, osobowość. Wybrane eseje,
Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 85–95.
Scheybal Josef V.
1990. Senzace pěti století v kramářské písni, Hradec Králové: Kruh.
Sirovátka Oldřich
1996. Srovnávací studie o české lidové slovesnosti, Brno: Akademie věd České republiky.
Skořepová Markéta
2016. Kramářské písně ze sbírky Muzea Vysočiny Pelhřimov, Pelhřimov: Muzeum Vysočiny Pelhřimov.
2017. „Ochránkyně sirotků a vdov”. Ovdovění a osiření v textech kramářských písní, „Otázky – historie – problémy”, t. 1, s. 175–184.
Skutil Jan
1963. Zmínky o přírodních poměrech v kramářských písních a jarmareční píseň o jeskyních v Němčicích na Moravě, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník referátů a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha: Státní pedagogické nakladatelství, s. 181–182.
Slavický Tomáš
2008. Kramářský tisk jako hymnografický pramen. Několik poznámek k repertoáru mariánských poutních písní 19. století, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 169–188.
Słownik folkloru polskiego (SFP)
1965. Słownik folkloru polskiego, red. J. Krzyżanowski, Warszawa: Wiedza Powszechna.

⩶ 429 ⩶

�Słownik stereotypów i symboli ludowych… (SSiSL I-I)
1996. Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1: Kosmos [cz. 1]. Niebo, światła niebieskie, ogień, kamienie, red. J. Bartmiński, S. Niebrzegowska, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej.
Słownik stereotypów i symboli ludowych… (SSiSL I-II)
1999. Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. 1: Kosmos [cz. 2]. Ziemia, woda, podziemie, red. J. Bartmiński, S. Niebrzegowska, Lublin: Instytut Filologii Polskiej
Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.
Smetana Robert
1963. K problematice jevu české písně kramářské, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník
referátů a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha: Státní pedagogické nakladatelství, s. 13–58.
Smetana Robert, Václavek Bedřich
1937. (opr.) České písně kramářské, Praha: Svoboda.
1950. O české písni lidové a zlidovělé, Praha: Svoboda.
1955. České světské písně zlidovělé. Písně epické: slovesný, hudební a obrazový, Praha: Nakladatelství Akademie věd České republiky.
Soukup Daniel
2009. Šimon Abeles: Zrození barokní legendy, „Česká literatura – časopis pro literární
vědu”, roč. 57, č. 3, s. 346–371.
2016. Eucharistické profanační legendy jako polemika s husitstvím a útok proti Židům,
w: Jan Hus, husitství a husitské války a jejich dopad na českou kulturu (V. kongres
světové literárněvědné bohemistiky. Válka a konflikt v české literatuře), red. D. Soukup, M. Jaluška, Praha: Akropolis, s. 42–53.
Staškivová Kristina
2008. Žena a kramářská píseň o kriminálních činech, w: Obrazy ženy v kramářské produkci, red. M. Holubová, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky, s. 99–117.
Stejskalová Eva
2015. Novinové zpravodajství a noviny v Čechách od 17. století do roku 1740, Praha:
Karolinum.
Stomma Ludwik
1981. Nauki humanistyczne a etnologia (tezy), „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”,
t. 35, z. 2, s. 71–72.
2002. Antropologia kultury wsi polskiej oraz wybrane eseje, Łódź: Piotr Dopierała.
⩶ 430 ⩶

�Szczepańska Elżbieta
2004. Cechy czeszczyzny okresu baroku a obecná čeština, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
2011. Język czeski, w: Słowiańskie języki literackie. Rys historyczny, red. B. Oczkowa,
E. Szczepańska, T. Kwoka, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 43–65.
Sznajderman Monika
1997. „Tam gdzie Bóg nie ukończył swego dzieła”, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, t. 51, z. 1–2, s. 124–132.
Szturcová Monika
2021. Czesko-polskie pieśni pielgrzymkowe w drukach kramarskich z XVIII i XIX w., „Literatura Ludowa”, nr 4, s. 57–76.
Szwat-Gyłybowa Grażyna
1993. Stereotyp Turka w piśmiennictwie bułgarskim XIX stulecia a grzechy europejskiego
orientalizmu, w: Kategoria narodu w kulturach słowiańskich, red. T. Dąbek-Wirgowa, A.Z. Makowiecki, Warszawa: Wydział Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, s. 71–76.
Szyjewski Andrzej
2003. Religia Słowian, Kraków: Wydawnictwo WAM.
Šalanda Bohuslav
1989. Ústní podání a dějiny, Praha: Univerzita Karlova.
1990. Folklór, tradice a stereotypy, Praha: Katedra etnografie a folkloristiky filozofické
fakulty Univerzity Karlovy.
Šimečková Marta
2015. Basama teremtete a jiná citoslovce klení, „Naše řeč”, roč. 98, č. 5, s. 263–266.
Šlosar Dušan
2005. Tisíciletá, Praha: Dokořán.
Štajnochr Vítězslav
2000. Panna Maria Divotvůrkyně. Nauka o Panně Marii, mariánská ikonografie, mariánská poutní místa, Uherské Hradiště: Slovácké muzeum.
2005. Svatá Trojice. Učení o Bohu v Trojici a vývoj zobrazení. Úcta k Nejsvětější Trojici
a poutní místa. Katalog ze sbírek Slováckého muzea v Uherském Hradišti, Uherské
Hradiště: Slovácké muzeum.

⩶ 431 ⩶

�Tarajło-Lipowska Zofia
2010. Historia literatury czeskiej. Zarys, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
Tazbir Janusz
1969. Kult św. Izydora w Europie, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce”, 14, s. 89–99.
1981. Obraz heretyka i diabła w katolickiej propagandzie wyznaniowej XVI–XVII w.,
„Kwartalnik Historyczny”, t. 88, nr 1, s. 939–953.
Thořová Věra, Traxler Jiří, Vejvoda Zdeněk
2011. Lidové písně z Prahy ve sbírce Františka Homolky. Studie/Kritická edice, I. díl, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
2013. Lidové písně z Prahy ve sbírce Františka Homolky. Studie/Kritická edice, II. díl,
Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
Tokarska-Bakir Joanna
2000. Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści, Kraków: Universitas.
2008. Legendy o krwi. Antropologia przesądu, Warszawa: Wydawnictwo W.A.B.
Tołstaja Swietłana Michajłowna, Tołstoj Nikita Ilicz
1984. Принципы составления этнолингвистического словаря словянских древностей,
w: Этнолингвистический словарь славянских древностей: Проект словника.
Предварительные материалы [maszynopis], Moskwa, s. 6–22.
Tomicka Joanna, Tomicki Ryszard
1975. Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Tomicki Ryszard
1981. Religijność ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red.
M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, s. 29–70.
Trachtenberg Joshua
1997. Diabeł i Żydzi. Średniowieczna koncepcja Żyda a współczesny antysemityzm, Gdynia: Uraeus.
Trčka Jan Vít
1995. Úcta ke svátým jako fenomén českého lidového prostředí, w: Světci v lidové tracici,
red. L. Trcalová, Uherské Hradiště: Slovácké Muzeum, s. 23–26.

⩶ 432 ⩶

�Trost Pavel
1963. Česká a německá píseň kramářská, w: Václavkova Olomouc 1961. Sborník referátů
a diskusních příspěvků o kramářské písni, red. J. Dvořák, J. Š. Kvapil, Praha: Státní
pedagogické nakladatelství, s. 253–254.
Trubiecki Nikołaj Siergiejewicz
1970. Podstawy fonologii, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Tuan Yi-Fu
1987. Przestrzeń i miejsce, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Tyllner Lubomír
2010. Tradiční hudba. Hledání kořenů, Praha: Etnologický ústav Akademie věd České republiky.
Tyrpa Anna
2007. Obraz cudzoziemców w małopolskich pieśniach ludowych, w: W kręgu dialektów
i folkloru, red. S. Cygan, Kielce: Kieleckie Towarzystwo Naukowe, s. 237–251.
2011. Cudzoziemcy i obce kraje w dialektach polskich, Kraków: LEXIS.
Václavkova Olomouc…
1963. Václavkova Olomouc 1961. Sborník referátů a diskusních příspěvků o kramářské
písni, red. J. Dvořák, J.Š. Kvapil, Praha: Státní pedagogické nakladatelství.
Václavková Jaroslava
1948. (opr.) Písně roku 1848, Praha: Svoboda.
Vaňa Zdeněk
1990. Svět slovanských bohů a démonů, Praha: Panorama.
Vaňáček Michael
1965. Francouzové a Morava v době velké francouzské revolue a koaličních válek, Brno:
Musejní spolek.
Vaňková Irena
2005. (red.) Co na srdci, to na jazyku. Kapitoly z kognitivní lingvistiky, Praha, Karolinum.
2016. Duše v českém jazykovém obrazu světa. Kontexty, významy, konceptualizace (První
poznámky), w: Antropologiczno-językowe wizerunki duszy w perspektywie międzykulturowej, t. 1: Dusza w oczach świata, red. E. Masłowska, D. Pazio-Wlazłowska,
Warszawa: Instytut Slawistyki Polskiej Akademii Nauk, Wydział Orientalistyczny Uniwersytetu Warszawskiego, s. 271–286.

⩶ 433 ⩶

�Vašica Josef
1939. Několik poznámek k baroknímu písemnictví, „Řád. Revue pro kulturu a život”,
roč. 5, č. 5, s. 281–289.
Večerková Eva
1995. Poslouchejte, mládenci a panny… aneb o české písni kramářské, Brno: Moravské
zemské muzeum.
Veselská Jiřina
1982. Soupis kramářských písní ve sbírce Okresního vlastivědného muzea ve Frýdku-Místku, Frýdek-Místek: Okresní vlastivědné muzeum.
Vintr Josef
1998. Zásady transkripce českých textů z barokní doby, „Listy filologické”, roč. 121,
s. 341–346.
Vlnas Vít
1993. Jan Nepomucký, česka legenda, Praha: Mladá fronta.
Voit Petr
2008. Encyklopedie knihy. Starší knihtisk a příbuzné obory mezi polovinou 15. a počátkem 19. století, I. a II. díl, Praha: Libri ve spolupráci s Královskou kanonií premonstrátů na Strahově.
Vrhel František
1996. Jazyk a obraz světa, „Český lid”, roč. 83, č. 3, s. 221–227.
Waliński Michał
1975. Tradycja i pieśń kramarska w Czechosłowacji, „Literatura Ludowa”, nr 4–5, s. 27–43.
1998. Pieśń jarmarczna? Nowiniarska? Ballada? Czy – pieśń dziadowska? Prolegomena
do badań pieśni dziadowskiej, w: Wszystek krąg ziemski. Antropologia, historia, literatura, red. P. Kowalski, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, s. 164–194.
Wasilewski Jerzy Sławomir
1985. Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich misteriach, Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Wężowicz-Ziółkowska Dobrosława
1991. Miłość ludowa. Wzory miłości wieśniaczej w polskiej pieśni ludowej XVIII–XX wieku, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.

⩶ 434 ⩶

�Wierzbicka Anna
2007. Słowa klucze. Różne języki – różne kultury, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.
Wiślicz Tomasz
2012. Upodobanie. Małżeństwo i związki nieformalne na wsi polskiej XVII–XVIII wieku. Wyobrażenia społeczne i jednostkowe doświadczenia, Warszawa: Chronicon.
Witecka Helena
2003. Patronat ogniowy św. Floriana, „Zeszyty Historyczne Związku Ochotniczych
Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej”, z. 3, s. 49–54.
Záloha Jiří
1975. Jarmareční píseň jako historický pramen, „Český lid”, roč. 62, č. 2, s. 104–105.
Zarek Józef
2000. Dwie koncepcje narodu czeskiego, w: Język a tożsamość narodowa, red. M. Bobrownicka, Kraków: Universitas, s. 39–62.
Zowczak Magdalena
2013. Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
Zuber Josef
1992. Lidová zbožnost a poutě na Moravě v 18. století, w: Studie muzea Kroměřížska
91., Kroměříž, Muzeum Kroměřížska, s. 74–86.
Żabski Tadeusz
1993. Proza jarmarczna XIX wieku. Próba systematyki gatunkowej, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.

8.2. Źródła internetowe
Biblia Tysiąclecia – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, http://www.biblia.
deon.pl.
Databáze Kramářských a starých tisků Etnologického ústavu Akademie věd České republiky, v.v.i., http://www.staretisky.eu.cas.cz.
Špalíček. Digitální knihovna kramářských tisků, http://www.spalicek.net.

⩶ 435 ⩶

��MAPA ŚWIATA Z JARMARCZNEJ ULOTKI:
CZESKA DZIEWIĘTNASTOWIECZNA
TWÓRCZOŚĆ KRAMARSKA
W PERSPEKTYWIE ETNOLINGWISTYCZNEJ
STRESZCZENIE
Celem książki jest możliwie całościowe przedstawienie zagadnienia czeskiej pieśni kramarskiej (czes. kramářská píseň), niepodejmowanego dotąd przez polską bohemistykę,
i analiza językowego obrazu świata zawartego w tekstach tego rodzaju. Pieśni kramarskie zaliczane są w Czechach do tzw. literatury na poły ludowej (czes. pololidová literatura), ponieważ funkcjonowały na styku kultury klas wyższych i wiejskiego folkloru.
Autorzy tekstów kramarskich czerpali inspirację ze zróżnicowanych źródeł, przetwarzając zarówno motywy tradycyjnej słowiańskiej twórczości ludowej, jak i nauki kontrreformacyjnego katolicyzmu czy wątki związane z czeskim odrodzeniem narodowym.
Zróżnicowany korpus tekstów, znajdujący się w zbiorach czeskich muzeów i bibliotek,
łączy forma, w jakiej były one publikowane: niewielkie, tanie ulotki sprzedawane na
jarmarkach i przez wędrownych kramarzy (czes. kramářské tisky).
Przeanalizowany w monografii materiał pochodzi ze zbiorów Muzeum Komeńskiego w Przerowie (Muzeum Komenského v Přerově), liczących niemal 3000 pojedynczych druków (przechowywanych oddzielnie, lub zszytych w formie niewielkich tomików, łącznie 2811 pozycji katalogowych). W pracy wykorzystanych zostało 459 druków,
w większości wydanych w latach 1774 – 1866 (z kilkunastoma wyjątkami w postaci
druków starszych i młodszych, wybranych ze względu na istotną dla pracy zawartość).
Metodologia badawcza zastosowana w pracy czerpie z dorobku lingwistyki kognitywnej i antropologicznej, przede wszystkim etnolingwistyki, w jej rozumieniu używanym
w kręgu państw słowiańskich (teoria Językowego Obrazu Świata). Podstawowym celem rozprawy jest zrekonstruowanie (w ujęciu emicznym) systemu, za pomocą którego autorzy i odbiorcy pieśni kramarskiej kategoryzowali świat, w tym opisanie praw
i mechanizmów nim rządzących.
Książka dzieli się na dwie zasadnicze części – pierwsza (rozdziały 2. i 3.) poświęcona jest twórczości kramarskiej jako wieloaspektowemu zjawisku w kulturze czeskiej
XVIII i XIX wieku i oparta jest na dostępnej w Czechach i Polsce literaturze przedmiotu. Druga część (rozdziały 4. i 5.), poświęcona jest analizie materiału źródłowego
w oparciu o przedstawione we wstępie (rozdział 1.) założenia teoretyczne. Część analityczna pracy prezentuje dwa kierunki, w których rozciągała się mapa świata opisywanego w pieśniach i drukach. Kierunek „poziomy” to porządek świata ludzkiego z różnymi kręgami swojskości i obcości, zaś „pionowy” – porządek metafizyczny z obecnymi
w nim siłami nadprzyrodzonymi. Taka struktura odpowiada mitologicznym koncepcjom trójwarstwowego kosmosu, podzielonego na położoną najwyżej sferę niebios,
środkowy świat ludzi i negatywnie wartościowane piekielne podziemie.
⩶ 437 ⩶

�Na potrzeby opisu świata ludzkiego wybrane zostały 4 punkty widzenia, oparte na
czterech kryteriach obcości: religijnej, politycznej (państwowej), etnicznej i społecznej
(klasowej). W ten sposób wyróżnione zostały punkty widzenia katolika, poddanego
austriackiego, Czecha/Morawiania i chłopa (4.3.). W oparciu o nie opisane zostały
obrazy obcego religijnie (4.5., cztery podstawowe typy: konwertyta, bluźnierca, prześladowca w rodzinie i tyran) oraz obcego politycznie (4.6., trzy podstawowe typy: najeźdźca, wróg wewnętrzny i wróg odległy, oraz dodatkowa 4 kategoria: neutralnie nacechowane obrazy innego). Uzupełnienie tej części 4 rozdziału stanowi szczegółowa
lista 10 najczęstszych obcych narodów i grup etnicznych, zawierająca opis dotyczących
ich stereotypów językowych (4.7.). Dalsza część pracy przedstawia elementy czeskiej
i ogólnosłowiańskiej tożsamości obecne w tekstach, wraz ze wzmiankami dotyczącymi morawskiej tożsamości regionalnej (4.8.). Ostatni podrozdział poświęcony jest natomiast obrazom „obcego” opartym na statusie społecznym i majętności (4.9.) – relacjom między bogatymi a ubogimi, historiom miłosnym o zakazanych mezaliansach,
motywom dotyczącym grup uprzywilejowanych w kontakcie ze światem nadprzyrodzonym (wdowom, sierotom i wędrownym żebrakom), wizjom władzy i władcy, w tym
idei ludowego monarchizmu (ucieleśnianej przez cesarza Austrii, objętego stereotypem
„dobrego władcy”). Tę część analizy zamyka przedstawienie kontrastu między ludźmi,
niezależnie od reprezentowanej grupy podlegającymi śmierci, oraz mocom nadprzyrodzonym, którym poświęcony jest dalszy rozdział.
W ostatniej części analizy (rozdział 5.) przedstawiona została pionowa struktura świata, której opis otwiera obraz Boga i Trójcy świętej (5.3.). W tym podrozdziale
przedstawiony jest ponadto motyw kary boskiej, stanowiący podstawę dla „kramarskiej
teodycei”: sposobów uzasadnienia niechcianych i tragicznych zdarzeń często opisywanych w drukach (klęsk żywiołowych, chorób, wojen itp.). Ponieważ kramarski obraz Boga przedstawia go jako istotę odległą, rzadko osobiście interweniującą w życie
śmiertelników, kolejny podrozdział przedstawia pośredników między Bogiem a ludźmi: Maryję i świętych katolickich (5.4.). Są oni ukazywani na dwa główne sposoby –
jako byty objawiające się, by przekazać ludziom pouczenia i zganić ich występki (bez
fizycznej interakcji ze światem materialnym), lub jako istoty czynnie interweniujące
w ziemskie zdarzenia (ratujący pobożnych, zwłaszcza słabych i uciśnionych, lub karzący ich prześladowców). Bóg, Maryja i święci tworzą większą kategorię aktywnych
sił nadprzyrodzonych. Drugą grupę stanowią byty nadprzyrodzone o ograniczonej
sprawczości, wypełniające wolę przedstawicieli pierwszej kategorii: przede wszystkim
anioły i diabły, ale również duchy, siły przyrody i żywioły. Anioły (5.5.) przedstawiane
są w tekstach jako istoty towarzyszące bardziej potężnym siłom (Chrystusowi, Maryi
i świętym), lub jako obrońcy pobożnych, w ujęciu odpowiadającym koncepcji anioła
stróża. Diabły (5.6.), choć groźne i potężne, zazwyczaj również ukazywane są jako wykonawcy boskiej woli, stający na straży porządku świata i zasłużenie karzący ludzi za
ich przewinienia. Istotną częścią dotyczącego ich podrozdziału jest analiza koncepcji
sprawczości słowa i konieczności zaproszenia demonów do ludzkiego świata. Ostatni
podrozdział w tej części pracy poświęcony jest żywiołom i siłom natury (5.7.), służącym często jako narzędzie nadprzyrodzonej kary lub medium przekazujące znaki od
⩶ 438 ⩶

�Boga. W tekstach odnaleźć można obrazy nieba i ognia niebieskiego (komet, piorunów, ognistego deszczu), ziemi (idei raju ziemskiego, pochłaniania grzeszników przez
ziemię i trzęsień ziemi) i podziemi (widzianych jako miejsce cudów pomiędzy światem ludzkim a nadprzyrodzonym). W tej części pracy poruszony jest również motyw
kontaktu ze zmarłymi i powrotów zza grobu.
Ostatni, szósty rozdział, zawiera końcowe uwagi dotyczące zarówno pieśni kramarskiej jako zjawiska społecznego, odpowiadającego na zróżnicowane potrzeby odbiorców (m.in. dostarczanie informacji, rozrywki i nauk etycznych), jak i głównych
elementów składających się na propagowany w twórczości kramarskiej obraz świata.
Są to przede wszystkim: nacisk na tożsamość religijną, znacznie ograniczona krytyka
realiów społeczno-ekonomicznych i chęć zachowania status quo. Tekst rozprawy jest
uzupełniony jedenastoma tablicami z ilustracjami oraz listą cytowanych druków z Muzeum Komeńskiego wraz z pełną informacją bibliograficzną.

⩶ 439 ⩶

��MAP OF THE WORLD FROM A PEDDLER’S LEAFLET:
CZECH 19TH CENTURY BROADSIDE BALLADS
IN AN ETHNOLINGUISTIC PERSPECTIVE
SUMMARY
The aim of this monograph is to describe the subject of Czech popular prints (kramářské tisky) from the 18th and 19th Century, which up to this point has not been explored
by Polish scholars. Such prints and texts contained within them (roughly equivalent to
English broadside-ballads) are classified as ‘half-folk literature’ (pololidová literatura),
as they existed on the border between the culture of the upper classes and rural folklore. Their authors have borrowed concepts from different sources, ranging from the
Catholic teachings of the counter-reformation era to Slavic folk beliefs, and from traditional oral literature to the poetry of Czech national revival. A widely diverse corpus of texts that can be found in possession of Czech museums and libraries is unified
by the material form in which they were published: small, cheap leaflets sold on fairs
and by itinerant salesmen.
The analysed corpus is based on the collections of the Comenius Museum in Přerov
(Muzeum Komenského v Přerově), containing about 2800 individual prints (separate
or sewn together, 2811 catalogue entries) out of which 459 were selected, printed between 1774 and 1866 (with several exceptions made for older and newer prints important for the study). The analytic approach chosen for this work is rooted in cognitive
and cultural linguistics, namely ethnolinguistics as understood in the Slavic countries
(the theory of the ”linguistic picture of the world”). The main goal of the study is to
reconstruct (from an emic perspective) the system in which the authors and the audience of kramářské tisky viewed the world, including different laws and mechanisms
governing it.
The book is divided into two main parts – the first (chapters 2. and 3.) presents
Czech kramářské tisky as a multifaceted cultural and social phenomenon and is based
on the literature available in the Czech Republic and Poland. The second part (chapters 4. and 5.) is devoted to the analysis of source material based on the theoretical underpinnings presented in the introduction (chapter 1.). The analytical part of the work
presents two directions in which the map of the world described in songs and prints
stretched. The ”horizontal” direction is the order of the human world with different
circles of familiarity and otherness, while the ”vertical” one is the metaphysical order
with the supernatural forces present in it. This structure resembles the mythological
notion of three cosmic levels: celestial realm on top, the human world in the middle
and the infernal underworld below.
For the horizontal description, 4 points of view were framed based on different criteria of ”otherness”: religious, political (national), ethnic and social (class). The
points of view are those of a Catholic, an Austrian subject, a Czech/Moravian, and
⩶ 441 ⩶

�a peasant (4.3.). Basing on those I have described the pictures of the religious other
(4.5., 4 basic types: ”the Convert”, ”the Blasphemer”, ”the Tormentor in the Family”,
and ”the Tyrant Ruler”) and the political other (4.6., 3 basic types: ”the Invader”, ”the
Internal Enemy” and ”the Far Enemy”, plus an additional 4th type: the neutral image
of a foreigner). As an appendix to this part of the 4th chapter, a list of 10 most common foreign nations is included with a short description of linguistic stereotypes concerning them (4.7.). Next, the elements of Slavic and Czech ethnic identity were described with additional information on Moravian regional identity (4.8.). The last part
of this chapter contains the images of ”the other” based on the social status and wealth
(4.9.) – the relationships between rich and the poor, love stories containing forbidden marriages, groups with special ”privileges” in relation to the supernatural (widows, orphans, and itinerant beggars), images of power and the idea of a just ruler (exemplified by the Austrian emperor). Lastly, I tackle the subject of mortality as a factor
common to all humans, distinguishing them from the supernatural world described
in the next chapter.
In the final part (chapter 5) the vertical structure of the Cosmos is presented, starting top-down with God and the Holy Trinity (5.3.). This point introduces the idea of
God’s wrath, constituting the ”broadside theodicy”: ways of explaining the unwanted and tragic events often described inside the texts (natural disasters, diseases, wars
etc.). As God is usually described as a distant entity rarely intervening in the human
affairs in a personal manner, the next point is devoted to the subject of mediators between him and humanity: Virgin Mary and Catholic saints (5.4.). They are presented
in two main ways – either as apparitions, giving humans guidance and berating them
for being sinful (without really interacting with the material world), or as active participants in the earthly matters (saving the vulnerable and the pious, punishing their
oppressors etc.). God, Virgin Mary, and the saints form a category of active supernatural beings. The second group of supernatural beings are those serving the active ones
and fulfilling their will: the elements, ghosts, angels, and devils. The next part of this
chapter contains the description of angels (5.5.) and demons (5.6.) in the world of
kramařské tisky. The angels are shown form two different points of view: either as passive beings accompanying more powerful actors (Christ, Mary, and other saints), or as
protectors of the pious and the just, usually resembling the Christian idea of a guardian
angel. The devils, although dangerous and powerful, are mostly shown as the enforcers
of God’s order, justly punishing people for their sins. The important part of this point
is the idea of a magical power of speech, and certain words inviting the demons to the
human world. The final part of this chapter describes metaphysical interpretations of
the elements and natural phenomena (5.7.) include the idea of heavens and heavenly
fire (lightning, hail, and miraculous signs such as comets), the notion of earthly paradise, earth as an elemental power, earthquake as a sign from God, the underground as
a place between human world and the supernatural world, and the ways of interacting
between the living and the dead.
The final 6th chapter provides some closing remarks concerning both the kramářské
tisky as a social phenomenon fulfilling different needs of its recipients (information,
⩶ 442 ⩶

�entertainment, moral education etc.), and the ideas about the world perceived by
their creators, such as the emphasis on religious identity, limited social criticism, and
the preservation of the status quo. The full text of the monograph is accompanied by
11 plates with illustrations and a list of cited prints from the Comenius Museum with
bibliographical information.

⩶ 443 ⩶

��SPIS TABLIC

I.

Druki kramarskie w formacie sextodecimo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 449
1. Strona tytułowa druku w formacie 16° z pierwszej połowy XVIII w.
– czcionka gotycka (fraktura), drzeworyt – ornament florystyczny
( J-107, Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . . 449
2. Strona tytułowa druku w formacie 16° z pierwszej połowy XIX w. –
czcionka gotycka (fraktura), drzeworyt w ramce – cmentarz
( J-1249, Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . 449
3. Wnętrze druku w formacie 16° z pierwszej połowy XIX w. –
czcionka gotycka (fraktura), winieta – ornament odbity z czcionek
( J-1249, Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . 449

II.

Druki kramarskie w formacie octavo . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 450
4. Strona tytułowa druku w formacie 8° z drugiej połowy XIX w. –
czcionka gotycka (fraktura), drzeworyt tonowy (białoryt) – Maryja
z Dzieciątkiem
( J-209, Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . . 450
5. Strona tytułowa druku w formacie 8° z przełomu XIX i XX wieku –
czcionka łacińska (różne kroje), drzeworyt sztorcowy – okręt przy brzegu
( J-1185, Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . 450

III.

Korzenie twórczości kramarskiej (1) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 451
6. Handlarz nowin z czasów wojny trzydziestoletniej – drzeworyt ze
strony tytułowej niemieckiego druku nowiniarskiego (1631)
(Sächsische Landesbibliothek, Drezno. Domena publiczna) . . . . . . . . . . 451

IV.

Korzenie twórczości kramarskiej (2) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 452
7. Strona tytułowa czeskiego druku nowiniarskiego – format 4°,
ilustracja drzeworytowa, ramka odbita z czcionek (1618)
(Státní archiv, Brno. Za: Kneidl 1983) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 452

V.

Korzenie twórczości kramarskiej (3) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 453
8. Śpiewak jarmarczny (Bänkelsänger) – fragment akwaforty
Christiana Wilhelma Ernsta Dietricha (ok. 1770)
(Kunstmuseum Moritzburg, Halle (Saale). Licencja CC BY-NC-SA) . . 453

VI.

Korzenie twórczości kramarskiej (4) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 454
9. Wędrowny dziad-lirnik – postać charakterystyczna zwłaszcza
dla Słowiańszczyzny wschodniej, drzeworyt wg rysunku Franciszka
Kostrzewskiego (Lirnik ukraiński, 1861)
(Wikimedia Commons. Domena publiczna) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 454
⩶ 445 ⩶

�VII. Wykonawcy twórczości kramarskiej (1) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 455
10. Rodzina śpiewaków jarmarcznych w Bazylei, pierwsza połowa
XIX w. – akwarela Hieronymusa Hessa, między 1830 a 1850 r.
(Wikimedia Commons. Domena publiczna) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 455
VIII. Wykonawcy twórczości kramarskiej (2) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 456
11. Para śpiewaków przy litograficznej planszy o mordercach Schenku
i Schlossarku – fotografia atelierowa z końca XIX w. wykonana w Novej
Pace (Czechy Wschodnie)
(Městské muzeum, Nová Paka. Za: Scheybal 1990) . . . . . . . . . . . . . . . . . 456
IX.

Materialność druków kramarskich . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457
12. Wprawki w pisaniu piórem na wolnej stronie druku kramarskiego
– druk niedatowany, II połowa (?) XIX w.
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457
13. Wszyta do spalíčka pieśń zapisana ręcznie – układ graficzny strony
tytułowej nawiązuje do druku kramarskiego, II połowa XIX w.
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457
14. Spalíček druków kramarskich z drugiej połowy XIX w. – oprawa
skórzana, zapięcie na mosiężny guzik mundurowy
(Vlastivědné muzeum v Olomouci, Ołomuniec) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457
15. Spalíček druków kramarskich z drugiej połowy XIX w. – oprawa
wełniana, wyraźnie widoczne ślady żerowania moli
(Vlastivědné muzeum v Olomouci, Ołomuniec) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 457

X.

Oprawa graficzna druków kramarskich – drzeworyty wzdłużne
i sztorcowe (1) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 458
16. Winiety druków kramarskich z XVIII i XIX w.
a) motyw florystyczny
b) chrystogram w liściach akantu
c) kompozycja z puttem
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów. Opracowanie własne) . . . . . 458
17. Figuralne przedstawienia świętych ze stron tytułowych druków
(XVIII–XIX w.)
a) Maryja Vranovska (?) adorowana przez anioły
b) Maryja Hostyńska
c) św. Jan Nepomucen
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów. Opracowanie własne) . . . . . 458

XI.

Oprawa graficzna druków kramarskich – drzeworyty wzdłużne
i sztorcowe (2) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 459
18. Ornamenty religijne ze stron tytułowych druków (XVIII–XIX w.)
a) anioł trzymający krzyż
⩶ 446 ⩶

�b) kielich i hostia otoczone przedmiotami kultu
c) krzyż ołtarzowy
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów. Opracowanie własne) . . . . . 459

19. Świeckie przedstawienia figuralne ze stron tytułowych druków
(XVIII–XIX w.)
a) huzar na koniu
b) para w strojach historycznych (odbitka renesansowego klocka
z drukarni Škarniclów)
c) pożegnanie żołnierza
(Muzeum Komenského v Přerově, Przerów. Opracowanie własne) . . . . . 459

⩶ 447 ⩶

��Tablica I

1.

2.

3.

⩶ 449 ⩶

�4.

5.

Tablica II

⩶ 450 ⩶

�Tablica III

6.

⩶ 451 ⩶

�Tablica IV

7.

⩶ 452 ⩶

�Tablica V

8.

⩶ 453 ⩶

�Tablica VI

9.

⩶ 454 ⩶

�Tablica VII

10.

⩶ 455 ⩶

�Tablica VIII

11.

⩶ 456 ⩶

�Tablica IX

12.

14.

13.

15.

⩶ 457 ⩶

�Tablica X

16a.

16b.

16c.

17a.

17b.

17c.

⩶ 458 ⩶

�Tablica XI

18a.

18b.

18c.

19a.

19b.

19c.

⩶ 459 ⩶

��(z recenzji prof. dr hab. Anny Tyrpy)
fot. Anna Podlasin

Maciej Mętrak (ur. 1988)
– językoznawca i etnolog,
adiunkt w Instytucie Slawistyki
PAN. Studiował w Warszawie,
gdzie w 2020 r. obronił
doktorat, i w Pradze. Autor
ponad 20 artykułów, przede
wszystkim z zakresu etno- i
socjolingwistyki, publikowanych
w czasopismach naukowych
i książkach wieloautorskich.
Obecnie uczestnik projektu
„Różnorodność językowa w
Polsce” (IS PAN) i członek
zespołu opracowującego
„Leksykon Folkloru Polskiego”
(PTL).

Autor proponuje bardzo szerokie, interdyscyplinarne ujęcie tematu,
co znajduje potwierdzenie w tekście głównym oraz w licznych
ważnych i cennych przypisach. […] Na wysoką ocenę zasługuje sposób
przeprowadzania badań, umiejętność zapanowania nad ogromnym
materiałem źródłowym, a także jego bardzo rzetelna analiza. Monografia
Macieja Mętraka jest solidnym i wielostronnym opracowaniem
naukowym. Godne podkreślenia są dojrzałość i dystans badawczy. Praca
dowodzi ponadto dobrej orientacji autora w literaturze przedmiotu,
co przekłada się na wysoką jakość przygotowanego tekstu.
(z recenzji dr hab. Renaty Burej, prof. UJ)

Fundacja Slawistyczna

ISBN: 978-83-64465-74-1
ISSN: 1899-0258

100
95
75

25
5
0

logo fundacji trasowany jpg 1

Wsparcie publikacji:

15 wrzeÿÿnia 2015 12:09:10

Patronat:

MAPA ŚWIATA Z JARMARCZNEJ ULOTKI Maciej Mętrak

Monografia „Mapa świata z jarmarcznej ulotki – czeska
dziewiętnastowieczna twórczość kramarska w perspektywie
etnolingwistycznej” odsyła czytelników w przeszłość i odsłania
przed nimi fragment dawno minionego świata. […] Wielki trud
i wysiłek intelektualny, włożony przez autora w opracowanie tego
tematu dał znakomity rezultat. Publikacja tej książki z pewnością
przyciągnie czytelników nie tylko spośród bohemistów, ale też
spośród kulturoznawców, historyków, etnografów, folklorystów,
językoznawców, zwłaszcza tych zajmujących się etnolingwistyką.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154158">
                <text>Mapa świata z jarmarcznej ulotki. Czeska dziewiętnastowieczna twóczość kramarska w perspektywie etnolingwistycznej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154159">
                <text>etnolingwistyka ; literatura czeska ;  pieśń kramarska ; jarmarki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154160">
                <text>Biblioteka Literatury Ludowej t.14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154161">
                <text>Mętrak, Maciej </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154162">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154163">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154164">
                <text>Copyright by Polskie Ludoznawcze and Autor</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154165">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154166">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154167">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12812" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13341">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3e34a8a647921500b0ba330830d93691.pdf</src>
        <authentication>bd4a2e9cbb0a34609c081438ea765106</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154146">
                <text>�Siódme niebo, podwójny kłos.&#13;
O liczbach w kulturze ludowej&#13;
&#13;
�ISSN: 1899-0258&#13;
seria PTL „Biblioteka Literatury Ludowej”&#13;
ISBN: 978-83-64465-68-0&#13;
&#13;
Tom 13&#13;
&#13;
Redaktor naczelna serii&#13;
Katarzyna Marcol&#13;
&#13;
�MAGDALENA WÓJTOWICZ-DEKA&#13;
&#13;
Siódme niebo, podwójny kłos.&#13;
O liczbach w kulturze ludowej&#13;
&#13;
P O L S K I E TO WA R Z Y S T W O L U D O Z N AW C Z E&#13;
WROCŁAW 2024&#13;
&#13;
�Recenzentki:&#13;
dr hab. Ewa Masłowska, prof. IS PAN&#13;
dr hab. Marta Wójcicka, prof. UMCS&#13;
&#13;
Projekt okładki:&#13;
Katarzyna Kiełkowska&#13;
&#13;
Redakcja, korekta:&#13;
Magdalena Rudnik&#13;
&#13;
Skład, łamanie i druk:&#13;
TYPO Usługi Wydawnicze Jadwiga Popowska&#13;
&#13;
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa,&#13;
przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
w ramach Programu Doskonała Nauka II – Wsparcie monografii naukowych&#13;
&#13;
© Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2024&#13;
&#13;
ISBN: 978-83-64465-68-0&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
ul. Fryderyka Joliot-Curie 12, 50-383 Wrocław&#13;
tel. (+48) 71 375 75 83&#13;
e-mail: ptl@ptl.info.pl, www.ptl.info.pl&#13;
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
�Książkę dedykuję Lili i Gosi&#13;
&#13;
��Spis treści&#13;
&#13;
Wstęp ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 11&#13;
1. Liczba i liczenie w kulturze ludowej ������������������������������������������������������������������� 27&#13;
1.1. Liczba i liczyć – historia i znaczenie leksemów ������������������������������������������ 27&#13;
1.2. Wynalazek liczb – aspekt praktyczny i symboliczny ������������������������������� 30&#13;
1.3. Liczenie w polskiej kulturze ludowej ����������������������������������������������������������� 33&#13;
		&#13;
1.3.1. Symboliczna inwentaryzacja ������������������������������������������������������������� 34&#13;
		 1.3.2. Formuła ile – tyle ��������������������������������������������������������������������������������� 37&#13;
		&#13;
1.3.3. Wielość i wybrane atrybuty mnożenia ������������������������������������������� 40&#13;
		&#13;
1.3.4. Koncept liczbowy w strukturze tekstów folkloru������������������������� 47&#13;
1.4. Podsumowanie ��������������������������������������������������������������������������������������������������� 52&#13;
2. Opozycja parzystość – nieparzystość ����������������������������������������������������������������� 55&#13;
2.1. Cetno i licho, czyli o opozycji parzystość – nieparzystość w języku ������� 56&#13;
2.2. Nieparzystość w kulturze��������������������������������������������������������������������������������� 60&#13;
2.3. Parzystość w kulturze ��������������������������������������������������������������������������������������� 65&#13;
2.4. Podsumowanie��������������������������������������������������������������������������������������������������� 68&#13;
3. Liczba 1 ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 71&#13;
3.1. Czas ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 72&#13;
		&#13;
3.1.1. Jeden rok ������������������������������������������������������������������������������������������������� 72&#13;
		&#13;
3.1.2. Magia dobrego początku – obrzędy doroczne ����������������������������� 73&#13;
		&#13;
3.1.3. Pierwszeństwo i czynności inicjacyjne ������������������������������������������� 78&#13;
3.2. Przestrzeń ����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 81&#13;
3.3. Postacie ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 82&#13;
3.4. Zwierzęta ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 88&#13;
3.5. Atrybuty i czynności ���������������������������������������������������������������������������������������� 91&#13;
3.6. Podsumowanie ��������������������������������������������������������������������������������������������������� 94&#13;
&#13;
�4. Liczba 2 ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 97&#13;
4.1. Czas ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 98&#13;
4.2. Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 101&#13;
		 4.2.1. Demoniczne ��������������������������������������������������������������������������������������� 101&#13;
		 4.2.2. Ludzkie ������������������������������������������������������������������������������������������������� 105&#13;
4.3. Zwierzęta ����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 109&#13;
4.4. Atrybuty ����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 111&#13;
		 4.4.1. Roślinne ���������������������������������������������������������������������������������������������� 111&#13;
		 4.4.2. Przedmiotowe ������������������������������������������������������������������������������������ 113&#13;
		 4.4.3. Cielesne������������������������������������������������������������������������������������������������ 114&#13;
		 4.4.4. Żywioły ������������������������������������������������������������������������������������������������� 117&#13;
4.5. Funkcje ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 119&#13;
		 4.5.1. Lecznicze ��������������������������������������������������������������������������������������������� 119&#13;
		 4.5.2. Wróżebno-matrymonialne��������������������������������������������������������������� 121&#13;
4.6. Podsumowanie������������������������������������������������������������������������������������������������� 128&#13;
5. Liczba 3 ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 129&#13;
5.1. Czas ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 130&#13;
5.2. Przestrzeń ��������������������������������������������������������������������������������������������������������� 139&#13;
5.3. Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 142&#13;
5.4. Atrybuty roślinne ������������������������������������������������������������������������������������������� 146&#13;
5.5. Działania – powtarzanie i zwielokrotnienie��������������������������������������������� 148&#13;
		&#13;
5.5.1. Obrzędy rodzinne ����������������������������������������������������������������������������� 150&#13;
		&#13;
5.5.2. Obrzędy doroczne ����������������������������������������������������������������������������� 155&#13;
5.6. Funkcje lecznicze ��������������������������������������������������������������������������������������������� 157&#13;
		 5.6.1. Trzykrotnie powtarzane gesty i czynności ����������������������������������� 157&#13;
		&#13;
5.6.2. Magia słowa ����������������������������������������������������������������������������������������� 161&#13;
		&#13;
5.6.3. Czas i przestrzeń��������������������������������������������������������������������������������� 163&#13;
		&#13;
5.6.4. Krotności liczby 3������������������������������������������������������������������������������� 167&#13;
5.7. Funkcje magiczne ������������������������������������������������������������������������������������������� 169&#13;
5.8. Podsumowanie ������������������������������������������������������������������������������������������������� 171&#13;
6. Liczba 4 ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 173&#13;
6.1. Czas ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 174&#13;
6.2. Przestrzeń ����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 178&#13;
		&#13;
6.2.1. Strony świata ����������������������������������������������������������������������������������������� 179&#13;
⩶8⩶&#13;
&#13;
�		&#13;
		&#13;
		&#13;
		&#13;
		&#13;
6.3.&#13;
6.4.&#13;
6.5.&#13;
		&#13;
		&#13;
6.6.&#13;
6.7.&#13;
&#13;
6.2.2. Wieś������������������������������������������������������������������������������������������������������� 184&#13;
6.2.3. Pole ������������������������������������������������������������������������������������������������������� 188&#13;
6.2.4. Dom ������������������������������������������������������������������������������������������������������� 189&#13;
6.2.5. Stół ��������������������������������������������������������������������������������������������������������� 192&#13;
6.2.6. Trumna ������������������������������������������������������������������������������������������������� 193&#13;
Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 195&#13;
Zwierzęta����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 197&#13;
Atrybuty ����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 200&#13;
6.5.1. Roślinne ����������������������������������������������������������������������������������������������� 200&#13;
6.5.2. Przedmiotowe ������������������������������������������������������������������������������������� 201&#13;
Miary ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 203&#13;
Podsumowanie������������������������������������������������������������������������������������������������� 205&#13;
&#13;
7. Liczba 7 ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 207&#13;
7.1. Znak graficzny – cyfra 7 ������������������������������������������������������������������������������� 208&#13;
7.2. Stałe zestawienia i kolekcje ��������������������������������������������������������������������������� 210&#13;
7.3. Czas ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 213&#13;
		&#13;
7.3.1. Siedmiodniowy tydzień ������������������������������������������������������������������� 214&#13;
		&#13;
7.3.2. Tygodnie i lata������������������������������������������������������������������������������������� 215&#13;
7.4. Przestrzeń ��������������������������������������������������������������������������������������������������������� 220&#13;
7.5. Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 222&#13;
		 7.5.1. Demoniczne����������������������������������������������������������������������������������������� 223&#13;
		 7.5.2. Ludzkie ������������������������������������������������������������������������������������������������� 224&#13;
7.6. Zwierzęta����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 226&#13;
7.7. Funkcje ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 229&#13;
		 7.7.1. Lecznicze ��������������������������������������������������������������������������������������������� 229&#13;
		 7.7.2. Magiczne����������������������������������������������������������������������������������������������� 231&#13;
7.8. Podsumowanie������������������������������������������������������������������������������������������������� 232&#13;
8. Liczba 12 ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 235&#13;
8.1. Kolekcja potraw wigilijnych ������������������������������������������������������������������������� 236&#13;
8.2. Czas ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 237&#13;
8.3. Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 246&#13;
8.4. Podsumowanie ������������������������������������������������������������������������������������������������� 247&#13;
9. Liczba 100 ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 249&#13;
9.1. Czas ������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 249&#13;
⩶9⩶&#13;
&#13;
�9.2.&#13;
9.3.&#13;
9.4.&#13;
9.5.&#13;
9.6.&#13;
9.7.&#13;
&#13;
Przestrzeń ��������������������������������������������������������������������������������������������������������� 251&#13;
Postacie ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 252&#13;
Zwierzęta����������������������������������������������������������������������������������������������������������� 253&#13;
Miary i pieniądze��������������������������������������������������������������������������������������������� 255&#13;
Działania – multiplikacje ����������������������������������������������������������������������������� 259&#13;
Podsumowanie������������������������������������������������������������������������������������������������� 261&#13;
&#13;
Zakończenie ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 263&#13;
Informatorki i informatorzy ����������������������������������������������������������������������������������������� 274&#13;
Bibliografia ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 280&#13;
Źródła ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 280&#13;
Słowniki i leksykony ������������������������������������������������������������������������������������������������� 284&#13;
Opracowania ������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 286&#13;
Streszczenie ����������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 299&#13;
Summary ��������������������������������������������������������������������������������������������������������������������������� 301&#13;
&#13;
⩶ 10 ⩶&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
Wynalezienie szeregu liczbowego było ważnym i długotrwałym procesem w historii cywilizacji i kultury, a jego znaczenie można porównywać do rangi wynalezienia pisma. Liczby wyabstrahowane i funkcjonujące w samodzielnym systemie są&#13;
właściwe matematyce. W kulturze zaś stanowią podstawową i powszechnie używaną kategorię, która pozwala przekształcić wrogi chaos w oswojony kosmos. Świat&#13;
uporządkowany za ich pomocą łączy się z rozbudowaną i wieloaspektową symboliką, która odnosi się między innymi do struktur pozaziemskich. Liczby podlegają&#13;
więc semantyzacji, przypisuje się im bogate konotacje i funkcje kulturowe. Służą&#13;
do podziału przestrzeni i czasu (na przykład wiek określany za ich pomocą jest&#13;
obligatoryjnym elementem inskrypcji nagrobnych), są wykorzystywane w lecznictwie, działaniach magicznych, służą do przepowiadania przyszłości, są uznawane&#13;
za pechowe lub szczęśliwe, mają performatywną moc oraz przejawia się przez nie&#13;
sacrum. Dlatego występują powszechnie w tekstach folkloru, ujawniając wiele znaczeń. Niniejsza praca prezentuje perspektywę depozytariuszy i depozytariuszek&#13;
polskiej kultury ludowej, a jej celem jest eksplikacja naddanego znaczenia wartości liczbowych. Zostanie więc wskazana symbolika liczb, ale także ich znaczenia&#13;
konotacyjne, stereotypowe, poetyckie oraz pełnione przez nie funkcje. Ujmując&#13;
rzecz bardziej konkretnie, Czytelnik i Czytelniczka mogą znaleźć w pracy odpowiedź na pytania: dlaczego w kulturze ludowej podwójny kłos przynosi szczęście,&#13;
ale „podwójne zęby” u noworodka to już zły prognostyk, ile potraw przygotowywano na Wigilię, czy tydzień zawsze był siedmiodniowy, które dwanaście dni pozwala przewidzieć pogodę w kolejnym roku, a także z czego wynika lecznicza moc&#13;
trzysta razy święconej kości. Relacje z badań ukazują także liczby umożliwiające&#13;
kontakt między światem ludzkim i pozaludzkim, powodujące uległość pozaziemskich mocy oraz te, które wpływają na mnożenie dobytku i pieniędzy oraz kreację&#13;
przyszłego szczęścia. Ponadto dają odpowiedź na pytanie, która liczba patronuje&#13;
⩶ 11 ⩶&#13;
&#13;
�sferze miłosnej, a która, za sprawą kształtu cyfry, wiąże się ze śmiercią oraz jakie&#13;
znaczenie nadawano bliźniętom. Niektóre wierzenia „liczbowe” wykraczają poza&#13;
kulturę ludową i są obecne w powszechnym obiegu, stąd Czytelnika i Czytelniczkę może zainteresować, dlaczego na pogrzeb przynosimy parzystą liczbę kwiatów,&#13;
mówimy „do trzech razy sztuka”, ustawiamy cztery ołtarze na Boże Ciało, z jakiego&#13;
powodu siódme niebo konotuje szczęście oraz z czego wynika pechowość trzynastki.&#13;
Te i wiele innych zagadnień rozwijam w pracy, gdyż moim celem było pokazanie&#13;
fenomenu liczb, które determinują sposób postrzegania i interpretowania świata&#13;
oraz są mocno wrośnięte w kulturę.&#13;
&#13;
Stan badań&#13;
Motywacją podjęcia pracy nad niniejszą książką, obok kulturowej rangi zagadnienia, jest niedostateczny stan badań na temat liczb w naukach o kulturze, etnologii&#13;
czy folklorystyce. Widoczny jest przede wszystkim brak opracowań teoretycznych&#13;
w tym zakresie, co jest zaskakujące, biorąc pod uwagę dużą częstotliwość występowania wskaźników liczbowych w tekstach językowych i kulturowych.&#13;
Badania nad liczbami nie są zarezerwowane dla nauk ścisłych. Problematyką&#13;
tą od dawna interesowały się nauki humanistyczne, szczególnie filozofowie dostrzegali w liczbach duży potencjał poznawczy. Pitagoras uznał je za arche wszechrzeczy, zasadę budowy świata; Platon zaś twierdził, że matematyka jest pomostem&#13;
między światem idei a światem realnym; dla Arystotelesa liczby stanowiły jedną&#13;
z kategorii poznawczych. Widziano w nich fundament struktury wszechświata&#13;
(Ghyka 1931/2001), genialny wynalazek ludzkości rozpisany na wiele tysiącleci&#13;
(Ifrah 1981/1990) czy podstawę systemów religijnych (Feuerstein 1994/1995).&#13;
Dostrzegano także ich symboliczny wymiar (Butler 1970; Flegg 1983; Glynne-Jones 2007).&#13;
Na gruncie polskich nauk humanistycznych i społecznych także podejmowano&#13;
problematykę semantyki liczb, na przykład w rozważaniach dotyczących filozofii&#13;
starożytnej i średniowiecznej (Widomski 1996; Dadaczyński 2000) czy antropologii religii (Dulęba 2003). Wskazywano paraarchetypowe determinanty znaczeń&#13;
liczb obecne w różnych kulturach (Sołtysiak 2003a; 2003b). Pojawiły się także&#13;
opracowania dotyczące rozbudowanej numerologii i znaczenia liczb w tekstach biblijnych (Kobielus 1995; Hanelt 2009; Szczepanowicz 2018) oraz w późniejszych&#13;
wykładniach teologicznych, na przykład w egzegezie aleksandryjskiej (Szram 2000;&#13;
2001). Zwracano także uwagę na symbole liczbowe w ikonografii chrześcijańskiej&#13;
( Janicka-Krzywda 1993). Socjologiczna analiza tej tematyki pojawia się w pracy&#13;
⩶ 12 ⩶&#13;
&#13;
�zatytułowanej Życie społeczne w krainie liczb (Partycki 2016). Sporo miejsca poświęcono im w językoznawstwie, na różnych poziomach opisu języka, jak morfologia, składnia czy semantyka (tom zbiorowy Liczba, ilość, miara. Materiały&#13;
z konferencji naukowej w Jadwisinie, 11–13 maja 1972, 1973; Bednarek 1994),&#13;
skupiano się na liczebniku jako części mowy (Frankowska 1983; Siuciak 2008),&#13;
zależnościach między liczeniem i językiem (Rutkowski 2010), znaczeniu leksemu&#13;
liczba w historii języka (Gardzińska 2011) czy na komponencie liczbowym we frazeologizmach i przysłowiach (Dźwigoł 2012). Ukazało się także interdyscyplinarne wydawnictwo na temat liczb pod tytułem Ilość – wielkość – wartość (Łódź 2010).&#13;
Zaś z zakresu lingwistyki antropologicznej i kognitywnej można wyróżnić Liczby&#13;
i słowa. Sposoby wyrażania ilości oraz ich odniesienia kulturowe Jadwigi Zieniukowej&#13;
(1994), a w ostatnim czasie (2018) wyszła drukiem obszerna praca Marty Nowosad-Bakalarczyk pod tytułem Kategoria ilości i jej wykładniki we współczesnej polszczyźnie. Badaczka wskazuje, że jednym ze sposobów parametryzacji świata jest liczenie i liczba – obok mierzenia i miary oraz oceniania i oceny ilości. Szczegółowo&#13;
analizuje też leksemy liczba i liczyć w źródłach leksykograficznych. Ponadto śledzi&#13;
znaczenia słownikowe kolejnych liczb z pierwszej i drugiej dziesiątki, ich krotności&#13;
oraz setki, a także derywaty. W drugiej części pracy Autorka komparatystycznie&#13;
bada ilościowe ujmowanie świata w tekście literackim i urzędowym.&#13;
Polscy etnolodzy i etnolożki oraz folkloryści i folklorystki nie poświęcili dotychczas wystarczającej uwagi liczbom, chociaż stanowią one istotną kategorię&#13;
antropologiczną. Początki zainteresowania tą tematyką w kulturze ludowej wiążą&#13;
się z nazwiskiem Jana Świętka (artykuł pod tytułem Liczby Trzy i Dziewięć w mitach, wyobrażeniach, mistycznych praktykach i zwyczajach ludowych, „Lud” 1905).&#13;
Badacz postawił tezę o funkcjonowaniu bazy trójkowej i jej dalszych podziałów&#13;
w postaci liczby 9, która poprzedziła bazę dziesiętną. Na jej potwierdzenie zaprezentował bogaty zestaw materiałów pochodzących z badań terenowych. Podkreślał, że trójka i dziewiątka są bardzo rozpowszechnione w tekstach i praktykach&#13;
ludowych, dlatego powinny zostać dokładnie zbadane.&#13;
W niektórych opracowaniach dotyczących kultury ludowej zamieszczono&#13;
poszerzoną refleksję nad znaczeniem liczb. Przykładowo jeden z rozdziałów pracy&#13;
Kultura ludowa Słowian Kazimierza Moszyńskiego nosi tytuł Umiejętności matematyczne i miary. Badacz przedstawia w nim stopień zaawansowania posługiwania się liczbami przez lud, analizuje umiejętności geometryczne mieszkańców wsi,&#13;
sporo miejsca poświęca też miarom. W dalszej części pracy pojawia się refleksja na&#13;
temat mistyki liczb w folklorze, jednak dość zdawkowa. Także Ludwik Stomma&#13;
w Antropologii kultury wsi polskiej XIX w., wydanej w 1986 r. (Stomma 1986),&#13;
⩶ 13 ⩶&#13;
&#13;
�nieco uwagi poświęcił liczbom w kontekście opozycji binarnej otwarte – zamknięte, której paralelnie odpowiada nieparzystość – parzystość. Badacz ten między innymi analizował recepty z zakresu magicznego lecznictwa ludowego oraz przedstawił ciekawą interpretację znaczenia liczby potraw wigilijnych. Natomiast Piotr&#13;
Kowalski w leksykonie dotyczącym kultury magicznej (Kow Lek) docenił rangę&#13;
liczb, o czym świadczy to, iż zostały one opracowane jako osobne hasło. Znalazło&#13;
się tam sporo tropów interpretacyjnych odnoszących się do światopoglądu ludowego i uniwersalnego znaczenia poszczególnych wyobrażeń liczbowych. Ponadto&#13;
Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska poświęciła inspirujący rozdział konceptowi liczbowemu w pracy Wzorce tekstów ustnych w perspektywie etnolingwistycznej&#13;
(2007). Autorka przytacza teksty, których struktura opiera się na liczbach z pierwszej dziesiątki i dwunastce, poddając analizie ich symbolikę i funkcje.&#13;
Wzmianki na temat znaczenia liczb można znaleźć w pracach dotyczących&#13;
różnych aspektów polskiej kultury ludowej takich autorów jak: Joanna i Ryszard&#13;
Tomiccy (1975), Danuta Tylkowa (1981), Anna Brzozowska-Krajka (1994) Jan&#13;
Adamowski (1999 i inne), Katarzyna Smyk (2009a; 2014), Katarzyna Łeńska-Bąk (2010), Joanna Paczos (2011), czy w Słowniku stereotypów i symboli ludowych (1996–2022) pod redakcją Jerzego Bartmińskiego. Badacze i badaczki zwracali uwagę także na troistość jako istotną cechę ludowych tekstów prozatorskich,&#13;
w szczególności bajki. Na gruncie polskiej folklorystyki byli to między innymi: Julian Krzyżanowski (1980), Magdalena Zowczak (2013), Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska (2007), a ostatnio Marta Wójcicka (SPBL Wrób 3, 268–274).&#13;
Nad symboliką liczby 3 w materiałach ekscerpowanych z dzieł Oskara Kolberga pochyliła się Małgorzata Głowacka-Warchoł (2004). Zwróciła ona uwagę na zastosowanie trójki w medycynie ludowej, w działaniach o charakterze&#13;
apotropeicznym i magicznym czy w obrzędach rodzinnych. Artykuł ma jednak&#13;
charakter przyczynkowy, co na wstępie zaznacza autorka, a materiał etnograficzny znacznie przeważa nad jego analizą. Dalsze badania Głowackiej-Warchoł&#13;
zaowocowały rozprawą doktorską Symboliczne znaczenia liczb w polskich tekstach folklorystycznych, napisaną pod kierunkiem prof. Tadeusza Szymańskiego&#13;
(Głowacka-Warchoł 2008). W tej pracy autorka interpretuje liczby z pierwszej&#13;
dziesiątki, analogicznie do analizy trójki w wyżej wymienionym artykule. Dysertacja nie została opublikowana.&#13;
Na szczególną uwagę zasługują prowadzone na gruncie rosyjskim badania&#13;
nad znaczeniem liczb w folklorze słowiańskim. Za najistotniejsze należy uznać&#13;
następujące teksty: przetłumaczony na język polski artykuł Władimira Toporowa&#13;
O modelach liczbowych w kulturach archaicznych (1974), w którym autor pokazuje&#13;
⩶ 14 ⩶&#13;
&#13;
�wpływ liczb na kształtowanie się obrazu antropokosmosu, a także artykuł Čislovoj&#13;
kod v zagovorach. Po materialam sbornika L.N. Majkova „Velikorusskie zaklinanija”, [w:] Zagovornyj tekst. Genezis i struktura1 (2005) dotyczący tekstów zamówień&#13;
z komponentem liczbowym. Publikacje na temat liczb wyszły także spod pióra&#13;
Swietłany Tołstojowej, badaczki związanej z moskiewską szkołą etnolingwistyczną, czego przykładem jest praca Semantičeskije katiegorii jazyka kul’tury. Očerki&#13;
po slavjanskoj etnolingvistikie (2010). Badania nad symboliką liczb są na gruncie&#13;
rosyjskim kontynuowane, o czym świadczy rozprawa doktorska na ten temat (Šabalina 2011) czy praca zbiorowa Čisla v sisteme kul’tury (2012).&#13;
Znaczeń poszczególnych liczb można także szukać w słownikach symboli&#13;
(szczegółowa lista w Bibliografii, w części Słowniki i leksykony). Cechą takich haseł&#13;
jest całościowa eksplikacja symboliki czyli inwentaryzacja znaczeń, które pojawiają się w różnych kontekstach kulturowych. Wieloznaczne hasła stanowią jednak&#13;
tylko przyczynek do analizy i interpretacji danego aspektu symboliki występującej&#13;
w polskim folklorze.&#13;
Niewielki zbiór opracowań teoretycznych na gruncie polskiej etnologii i folklorystyki jest niewspółmierny z obecnością liczb w tekstach źródłowych, gdyż występują one niemal we wszystkich materiałach etnograficznych i tekstach folkloru&#13;
dotyczących polskiej i słowiańskiej kultury ludowej. Bogactwo wskaźników liczbowych można odnaleźć zarówno u Oskara Kolberga, Henryka Biegeleisena czy&#13;
Adama Fischera, jak i w bardziej współczesnych monografiach regionalnych i materiałach z badań terenowych. Częstotliwość występowania liczb w danych źródłowych zaprzecza przypadkowości, ale nie znajduje odzwierciedlenia w tekstach&#13;
naukowych. Monografia, w której zostanie przeprowadzona analiza i interpretacja&#13;
liczb w polskiej kulturze ludowej, uzupełni więc lukę badawczą.&#13;
&#13;
Metoda&#13;
W pracy zastosowano metodologię etnolingwistyczną, która jest kierunkiem&#13;
współczesnego językoznawstwa. Wywodzi się ze strukturalizmu, mieści się w nurcie kognitywizmu o charakterze transdyscyplinarnym. Jej celem jest rekonstrukcja&#13;
sposobu poznania świata właściwego myśleniu potocznemu (Adamowski, Smyk&#13;
2010, 87–88), która wyraża się w zamierzeniu, „by wychodząc od języka docierać do człowieka, do jego sposobów pojmowania świata” (Bartmiński 1986a, 17).&#13;
Podstawowym założeniem teoretycznym tej dyscypliny jest przekonanie, że język&#13;
1&#13;
Z tego tomu, zredagowanego przez Toporowa, pochodzi także inny artykuł na temat liczb:&#13;
Čislovoj kod v nekotorych tipach rumynskich zagovorov (Svešnikova 2005).&#13;
&#13;
⩶ 15 ⩶&#13;
&#13;
�i kulturę łączy tak głębokie pokrewieństwo, że powinny być badane w powiązaniu. Język niesie skodyfikowane interpretacje rzeczywistości, jest klasyfikatorem&#13;
doświadczeń i interpretantem świata, a także swoistym archiwum kultury, gdyż&#13;
przechowuje pamięć o przeszłości, z tego względu więc warto eksponować znaczenia symboliczne i mitologiczne. Etnolingwistykę należy traktować jako dyscyplinę naukową syntetyzującą dane dialektologiczne, folklorystyczne i etnograficzne,&#13;
w której analiza materiałów archiwalnych łączy się z intensywną pracą terenową,&#13;
bazującą na zapisywaniu relacji w formie wywiadów uzyskiwanych bezpośrednio&#13;
od żyjących ludzi. Jest to więc łączenie prac polegających na zbieraniu materiałów,&#13;
analitycznych i interpretacyjnych z edytorstwem tekstów i materiałów źródłowych (Bartmiński 2016, 12).&#13;
Dyscyplina, która skupia uwagę na relacjach języka i kultury, ma początek&#13;
w pracach Johanna G. Herdera, Wilhelma von Humboldta, Franza Boasa, Edwarda Sapira i Benjamina Whorfa. Obecnie prace przynależne do nurtu etnolingwistycznego prowadzone są w wielu krajach słowiańskich. W rejonie Europy&#13;
Środkowo-Wschodniej można jednak wskazać dwa centralne ośrodki: moskiewski Nikity i Swietłany Tołstojów, kojarzony z nurtem etnolingwistyki dialektologicznej o orientacji semiotycznej, oraz lubelski – związany z osobą Jerzego Batmińskiego, sytuowany w nurcie etnolingwistyki antropologiczno-kognitywnej&#13;
i zorientowany lingwistycznie (Niebrzegowska-Bartmińska 2010, 21). Problemy&#13;
teoretyczne związane z tą dyscypliną oraz przykłady jej implementacji są publikowane i dyskutowane na łamach czasopisma „Etnolingwistyka”, zostały przedstawione także w licznych publikacjach (Bartmiński 1986a, 1988, 1993a, 1996,&#13;
1998, 2004, 2006, 2007, 2012, 2016 i inne; Bartmiński, Niebrzegowska-Bartmińska 1998; Bartmiński, Tokarski 1993; Adamowski 1999; Kajfosz 2001; Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 2010, 2013; Różyło 2004; Smyk 2009a; Marczewska&#13;
2012; Szadura 2017; Nowosad-Bakalarczyk 2018; Kielak 2020 i innych). W 2020&#13;
r. ukazała się obszerna monografia Definiowanie i profilowanie pojęć w (etno)lingwistyce autorstwa Stanisławy Niebrzegowskiej-Bartmińskiej. Autorka porządkuje i systematyzuje rozległą wiedzę, a publikacja ma charakter teoretyczny i metodologiczny oraz prezentuje przykłady analizy wybranych haseł.&#13;
Zasadniczym celem metody etnolingwistycznej jest rekonstrukcja językowego obrazu świata. Definicja tego terminu została po raz pierwszy sformułowana na gruncie polskim przez Walerego Pisarka (Pisarek 1978, 143). Definiowali go także w połowie lat osiemdziesiątych Jerzy Bartmiński i Ryszard Tokarski&#13;
(Bartmiński, Tokarski 1986, 72) oraz Renata Grzegorczykowa (Grzegorczykowa&#13;
1999, 41). W późniejszych opracowaniach Bartmiński zmodyfikował definicję&#13;
⩶ 16 ⩶&#13;
&#13;
�językowego obrazu świata, która zyskała następujący kształt: „Jest zawartą w języku, różnie zwerbalizowaną interpretacją rzeczywistości dającą się ująć w postaci&#13;
sądów o świecie. Mogą to być sądy ‘utrwalone’, czyli mające oparcie w samej materii języka, a więc w gramatyce, słownictwie, w kliszowanych tekstach, ale także&#13;
sądy presuponowane, tj. implikowane przez formy językowe, utrwalone na poziomie społecznej wiedzy, przekonań, mitów i rytuałów” (Bartmiński 2012, 12).&#13;
Badacze i badaczki zwracali uwagę także na kulturowy obraz świata, który jest&#13;
pojęciem szerszym w stosunku do językowego obrazu świata. Oprócz elementów&#13;
językowych mieszczą się w nim również elementy produkowane za pomocą innych systemów znakowych, jak: mimika, gesty, zachowanie, ale również komponenty naukowe, ideologiczne, religijne, gospodarcze czy ekonomiczne (Anusiewicz, Dąbrowska, Fleischer 2000). Jan Adamowski i Katarzyna Smyk proponują&#13;
„wprowadzenie – i niestosowanie zamiennie z językowym obrazem świata – pojęcia językowo-kulturowego obrazu świata, które każe zwrócić uwagę na fakt, że&#13;
równoprawnym dla danych z poziomu języka jest zestaw danych o charakterze&#13;
semiotycznym, pochodzących z innych niż język systemów znakowych. Pozostają&#13;
one względem siebie izomorficzne i stanowią kontekst interpretacyjny dla tekstów kultury, w tym także tekstów folkloru” (Adamowski, Smyk 2010, 94; zob.&#13;
też Smyk 2009a).&#13;
Przedmiotem opisu w ramach etnolingwistyki są stereotypy i symbole.&#13;
Na gruncie lingwistyki kulturowej stereotyp jest traktowany jako konstrukt&#13;
mentalny, który pośredniczy w komunikacji człowieka z otoczeniem (Masłowska 2012, 43–44; zob. Bartmiński 2007). Jerzy Bartmiński definiuje to pojęcie&#13;
jako „subiektywnie determinowane wyobrażenie przedmiotu obejmujące zarówno cechy opisowe, jak i wartościujące obraz, oraz będące rezultatem interpretacji&#13;
rzeczywistości w ramach społecznych modeli poznawczych” (Bartmiński 1998,&#13;
64)2. Powyższe rozumienie uwzględnia więc podmiot, w stosunku do którego&#13;
zrelatywizowany jest obraz danego przedmiotu. Stereotyp jest nieodłącznym&#13;
elementem języka, w szczególności potocznego. Cechuje się dużym stopniem&#13;
stabilizacji, gdyż wyraża utrwalone sądy o danym obiekcie, które nosiciele języka&#13;
uznają za wiarygodne bez konieczności ich sprawdzania. Stereotyp jest więc językowo-kulturowym wyobrażeniem, które jest motywowane przez obiektywne&#13;
cechy rzeczy i przez czynnik subiektywny. Z tego względu zawiera treści opisowe oraz aksjologiczne. Wbrew potocznemu znaczeniu leksem stereotyp nie ma&#13;
Definicja stereotypu, którą cytuję tu z wydania późniejszego, została sformułowana przez&#13;
Jerzego Bartmińskiego w 1980 r. wraz z opublikowaniem Zeszytu próbnego Słownika językowych&#13;
stereotypów ludowych (SJSL).&#13;
2&#13;
&#13;
⩶ 17 ⩶&#13;
&#13;
�wartości jedynie negatywnej. Dostarcza on nie wiedzy na temat, którego dotyczy, ale raczej informacji o jego twórcach i ich sposobach oswajania świata (Bartmiński 1998, 65).&#13;
Interesująco przedstawia się kwestia odróżnienia stereotypu od symbolu, jeżeli sięgniemy do powstającego w lubelskim ośrodku etnolingwistycznym Słownika stereotypów i symboli ludowych. Mianowicie Zeszyt próbny przywołanego słownika, który ukazał się w 1980 r. pod redakcją Jerzego Bartmińskiego, nosił tytuł:&#13;
Słownik ludowych stereotypów językowych (SLSJ), zaś pierwszy tom, który wyszedł&#13;
drukiem w 1996 r., a w związku z tym i cała seria, zmieniły tytuł na Słownik stereotypów i symboli ludowych (SSiSL). We wstępie redaktor serii w następujący&#13;
sposób definiuje jednostki opisu: „Przez «stereotyp» rozumiemy tu – najogólniej mówiąc – wyobrażenie przedmiotu uformowane w pewnej społecznej ramie&#13;
doświadczeniowej i określające, czym przedmiot jest, jak wygląda, jak działa, jak&#13;
jest traktowany przez człowieka (Putnam 1975), zarazem wyobrażenie utrwalone&#13;
w języku, dostępne poprzez język i przynależne do wspólnotowej wiedzy o świecie. Przykładowo słońce jest darzone sympatią i swego rodzaju czcią, jest postrzegane nie tylko jako źródło światła i ciepła, ale też zadowolenia, radości, szczęścia;&#13;
w jakiś sposób wciąż jest traktowane jako żywe, bo porusza się po niebie, wschodzi&#13;
i zachodzi, mówi się o nim, że jest złote, w czym zawiera się nie tylko charakterystyka koloru, ale i wyraz subiektywnego stosunku człowieka do niego itd. […] Przez&#13;
«symbol» rozumiemy takie wyobrażenie przedmiotu, które jest traktowane jako&#13;
reprezentant innego wyobrażenia w ramach większego układu znaków: słońce to&#13;
w kulturze ludowej twarz lub oko Boga, który z wysoka patrzy na świat, to samo&#13;
życie, dobro, doskonałość itp., a z drugiej strony jego emblematami, zastępnikami, są: jajko, wąż, dąb, gołąb, biedronka i inne, pozostające ze słońcem w mniej&#13;
lub bardziej wyraźnych powiązaniach i przejmujące pewne jego cechy i funkcje”&#13;
(Bartmiński 1996, 9).&#13;
W kontekście symboliki liczb warto rozjaśnić pojęcie symbolu i odróżnić je&#13;
od stereotypu. Liczby w wielu kontekstach kultury ludowej funkcjonują jako rozbudowane i wieloaspektowe symbole, a zatem nie tylko w prosty sposób wskazują&#13;
coś poza sobą, ale generują więcej znaczeń i funkcji. Poszerzę więc refleksję nad&#13;
nimi, tym bardziej że pojęcie symbolu „choć stosowane powszechnie i obrosłe&#13;
bogatą literaturą, nie ma satysfakcjonującej definicji operacyjnej, to znaczy takiej&#13;
metodologii opisu, która przedmiotowi pozwalałaby w sposób przewidywalny,&#13;
«kontrolowany» przypisywać określone znaczenia symboliczne” (Niebrzegowska-Bartmińska 2013, 127). W kulturze tradycyjnej, której depozytariusze i depozytariuszki podzielają magiczno-religijny pogląd na świat, symbole (w tym liczby),&#13;
⩶ 18 ⩶&#13;
&#13;
�mity i rytuały mówią zawsze o sytuacji ostatecznej człowieka, to znaczy tej, którą człowiek odkrywa, uświadamiając sobie swoje miejsce we wszechświecie, a nie&#13;
tylko o jego sytuacji historycznej (Eliade 2009a, 41). Pokazują także paralelizm&#13;
struktur kosmicznych i ludzkich, pełnią zatem funkcję przybliżania kosmosu,&#13;
oswajania go, a także pokazywania indywidualnego doświadczenia w wymiarze&#13;
ogólnym (Eliade 1994, 218; Masłowska 2012, 31)3. Człowiek odczytuje sacrum&#13;
z elementów świata, dlatego hierofania przybiera postać słońca, księżyca, wody,&#13;
roślin i zwierząt (Ricoeur 1986, 14–16). Paul Tillich twierdzi, że wyróżnikiem&#13;
symbolu religijnego jest reprezentowanie rzeczywistości ostatecznej. Można powiedzieć, że symbol otwiera głębsze warstwy rzeczywistości i duszy człowieka na&#13;
numinosum (używając terminu Rudolfa Otto). W symbolu religijnym da się wyróżnić dwie podstawowe warstwy – transcendentną, która wykracza poza rzeczywistość empiryczną, oraz immanentną, która jest poznawalna zmysłowo, dlatego&#13;
sprawia, że elementy niewidzialne, transcendentne czy idealne stają się dostępne&#13;
ludzkiej percepcji. Między innymi ta właściwość decyduje o tym, że symbol posiada wewnętrzną moc, która konstytuuje jego religijny charakter (Tillich 1991,&#13;
148–149; zob. też Springer 2004, 258–259). Na podobny aspekt charakterystyki&#13;
symbolu zwraca uwagę Victor Turner. Badacz ten przyjmuje, że symbol jest najmniejszym elementem rytuału, ukształtowanym pod wpływem kontekstu działania. Jest on podstawowym nośnikiem „energii” rytualnej (Turner 2006, 27; zob.&#13;
W pracy Lecha Miodyńskiego Symbole miejsca w kulturze i literaturze macedońskiej znajdujemy&#13;
charakterystykę poszczególnych teorii symbolu, które autor prezentuje, powołując się na innych badaczy i badaczki. Warto w tym miejscu skrótowo je przytoczyć, gdyż dają one spojrzenie całościowe. Autor&#13;
na wstępie opisuje trzy koncepcje tradycyjne. W pierwszej z nich pojęcie symbolu wynika z jego mocy&#13;
ewokacyjnej powiązanej z absolutną siłą wyższą. W drugiej symbol kopiuje świat niedostępny zmysłom,&#13;
jest zatem łącznikiem między makro- i mikrokosmosem. W trzeciej koncepcji symbol przynależy do&#13;
dziedziny sztuk plastycznych i literatury. Spośród teorii współczesnych Miodyński wymienia substytutywizm, zakładający, że między składnikami symbolu zachodzi ścisła zależność, decydująca o odpowiedniości całych systemów symbolicznych, a także interakcjonizm, który podkreśla dynamiczny charakter połączenia poszczególnych elementów symbolu, a także akcentuje rolę języka jako instrumentu&#13;
i zarazem obiektu manifestowania się relacji symbolicznych. Kolejno zostaje wskazany nurt koncepcji&#13;
psychoanalitycznych, w szczególności zaś freudyzm i jungizm, które z kolei stały się inspiracją dla teorii&#13;
pansymbolicznych spod znaku Ernsta Cassirera. Przywołuje także stanowisko grupy konceptualistów&#13;
przekonanych o powszechności zjawiska symbolizmu w całej historii kultury. Bliska temu poglądowi&#13;
jest szkoła psychologii kognitywnej. Zaś w klasycznej orientacji antropologii kulturowej, szczególnie&#13;
w jednym z jej nurtów, czyli chicagowskiej antropologii symbolicznej (Clifford Geertz, Victor Turner,&#13;
Mary Douglas) odnoszono się do konkretnego kontekstu, w którym symbol funkcjonuje. Miodyński&#13;
wymienia także inne nazwiska badaczy, którzy wnieśli istotny wkład do rozważań teoretycznych nad&#13;
symbolem, jak Mircea Eliade i Tillich, docenia jeszcze naturalistyczno-biologiczno-genetyczną koncepcję Dana Sperbera. Ponadto charakteryzuje nurt socjologiczny, w którym najistotniejsze znaczenie mają&#13;
funkcje symbolu w społeczeństwie (Miodyński 2011, 35–50).&#13;
3&#13;
&#13;
⩶ 19 ⩶&#13;
&#13;
�też Szyjewski 2006, XVIII). Dwoistość, która charakteryzuje strukturę symbolu,&#13;
Turner określa mianem polaryzacji znaczenia. Istnieją zatem dwa bieguny: „ideologiczny”, gdzie lokują się elementy związane z moralnym i społecznym porządkiem, abstrakcyjnymi normami i wartościami, oraz drugi, nazwany „sensorycznym”, gdzie zachodzą procesy naturalne i fizjologiczne, związane z zewnętrzną&#13;
formą symbolu (Turner 2006, 37–39).&#13;
Bogusław Żyłko, referując założenia szkoły tartusko-moskiewskiej, także&#13;
podkreśla dwoistą naturę symbolu, oddaje on bowiem pewną treść, która służy&#13;
z kolei jako plan wyrażania cennych kulturowo sensów. Zarówno w planie wyrażania, jak i w planie treści stanowi pewien tekst, czyli ma jedno znaczenie, i granicę, która pozwala wyodrębnić go z kontekstu semiotycznego, stąd cechą symbolu&#13;
jest znakowość czy figuratywność. Jego kolejnym wyróżnikiem jest archaiczność,&#13;
gdyż wiele symboli sięga czasów sprzed wynalezienia pisma, stanowiły one nośnik&#13;
sensów funkcjonujący w kulturze oralnej. Kilkutysięczny rodowód symbolu uprawomocnia stwierdzenie, że jest on ponadczasowy, niweluje diachronię, stanowi&#13;
pomost łączący czas i przestrzeń, zapobiega, mówiąc po Łotmanowsku, powstaniu&#13;
kulturowej wieży Babel. Z tą cechą wiąże się integrująca funkcja symbolu, gdyż zapewnia on komunikację pomiędzy różnymi sferami kosmosu i warstwami kultury.&#13;
Symbole są elementem uniwersalnej gramatyki kultury, a także generatorem pamięci oraz gwarantem ciągłości tradycji. Badacze ze szkoły tartusko-moskiewskiej&#13;
podkreślają jeszcze „giętkość” symbolu, czyli fakt, że modeluje on swoje znaczenie&#13;
w zależności od kontekstu. Z jednej strony więc symbol przenika diachronię kultur, przypominając o prastarych podstawach, z drugiej strony koreluje z konkretnym otoczeniem historycznym i kulturowym, zmieniając w stosunku do niego&#13;
niektóre aspekty znaczenia (Żyłko 2009, 221–236).&#13;
Symbol jest także wieloznaczny, a nawet wewnętrznie sprzeczny, dlatego nie&#13;
może zostać wyjaśniony jednoznacznie. Klarowne eksplikacje wręcz odbierają mu&#13;
funkcję narzędzia badawczego, jest on bowiem wielowarstwowy, tak jak złożony&#13;
i niejednorodny jest świat, a wielość rzeczy i działań może być reprezentowana przez&#13;
jeden układ (Eliade 2009a, 15–16; Turner 2006, 37–39). Indeks przywołanych tutaj cech i funkcji symbolu uzupełnia stwierdzenie, że ma on charakter społeczny.&#13;
Funkcjonuje bowiem, jeśli powszechnie uznaje się jego znaczenie. Jest on nie tylko&#13;
przez członków danej wspólnoty zrozumiały, ale także wskazuje istotę tożsamości,&#13;
informuje na przykład o statusie społecznym, stanie cywilnym czy wieku. Celem&#13;
symbolu jest zaś połączenie cząstki, jaką jest człowiek, z jednością wyższego rzędu:&#13;
ze społeczeństwem i kosmosem (Eliade 2009b, 464–465). Symbol jest nośnikiem&#13;
wartości najważniejszych dla danej wspólnoty (Niebrzegowska-Bartmińska 2015).&#13;
⩶ 20 ⩶&#13;
&#13;
�Można wyróżnić grupę badaczy pansymbolistów, według których symbolizm&#13;
jest wyróżnikiem ludzkiej percepcji świata (Cassirer 1971; Durand 1986; Eliade&#13;
2009a; Lurker 2011). Clifford Geertz podkreśla wagę i potrzebę badania strefy&#13;
symbolicznej, gdyż człowiek jest „zwierzęciem poszukującym znaczeń”, a symbole&#13;
ułatwiają orientację w świece i są strategiami umożliwiającymi opanowanie sytuacji (Geertz 2005, 166–167).&#13;
Istnieją dwie podstawowe materie, które posłużyły do formowania znaczeń&#13;
symbolicznych: świat przyrody i ciało ludzkie. Zrąb wielkich symboli powstał&#13;
w czasach, gdy medium spotkania ze świętością stanowiła przyroda (Miodyński&#13;
2011, 44), dlatego zmiany cywilizacyjne mają niewątpliwy wpływ na podejście do&#13;
symboliki, ale nie są w stanie wyrugować jej z kultury. Natomiast ciało niezmiennie pozostaje „epicentrum” oglądu świata, stąd trwałość symboliki somatycznej.&#13;
Udział w formowaniu się symboli ma także kontekst historyczny i kulturowy.&#13;
Badacze i badaczki akcentowali także wielokodowść symbolu, który przejawia się przede wszystkim pod postacią słowa, ale może przybrać także formę&#13;
przedmiotu, gestu, czynności, fragmentu przestrzeni czy charakterystycznego&#13;
odcinka czasu. W kulturze opartej na oralności znacznie wzrasta ranga kodów&#13;
niewerbalnych, gdyż kontekst współtworzy ogólny sens zwyczajów (Bartmiński&#13;
1990a, 123–148). Nikita I. Tołstoj pisze o izomorficznych postaciach symbolu,&#13;
występującego w obrzędzie w trzech aspektach, które określa jako: realny (przedmiotowy), akcjonalny (skuteczny) i werbalny (językowy) (Tolstoj 1995; zob. też&#13;
Turner 2006, 27; Niebrzegowska-Bartmińska 2013, 129–132).&#13;
Przy rekonstrukcji językowo-kulturowego obrazu świata, który w kulturze&#13;
ludowej jest budowany przez stereotypy i symbole, istotne jest uwzględnienie&#13;
punktu widzenia. Jego definicja brzmi: „czynnik podmiotowo-kulturowy, determinujący sposób mówienia o przedmiocie, w tym o jego kategoryzacji, wyborze podstawy onomazjologicznej przy tworzeniu jego nazwy oraz cech, które są&#13;
o przedmiocie orzekane w konkretnych wypowiedziach i utrwalone w znaczeniu.&#13;
Przyjęty przez podmiot mówiący jakiś punkt widzenia funkcjonuje więc jako zespół dyrektyw kształtujących treść i strukturę treści słów i całych wypowiedzi, dając też podstawę do identyfikacji gatunków mowy i stylów językowych” (Bartmiński 2012, 78). Punkt widzenia wpływa na odmienne ujmowanie postrzeganego&#13;
przedmiotu: funkcjonalne, percepcyjne lub kulturowe.&#13;
Kolejnym pojęciem istotnym dla rekonstrukcji językowo-kulturowego portretu świata jest profilowanie, w przypadku którego dużą rolę odgrywają takie&#13;
czynniki jak typ racjonalności, wiedza o świecie i wartościowanie, przede wszystkim jednak punkt widzenia. Z tego względu profilowanie jest operacją stricte&#13;
⩶ 21 ⩶&#13;
&#13;
�podmiotową, podejmowaną z określoną intencją w imię założonych celów.&#13;
Efektem działania wymienionych czynników jest interpretacja danego przedmiotu&#13;
w ramach określonego modelu poznawczego, poprzez jego specyficzne ukształtowanie, czyli stworzenie jego profilu, który jest „subiektywną (tj. mającą swój podmiot) operacją językowo-pojęciową polegającą na swoistym kształtowaniu obrazu&#13;
przedmiotu poprzez ujęcie go w określonych aspektach […] w ramach pewnego&#13;
typu wiedzy i zgodnie z wymogami określonego punktu widzenia” (Bartmiński,&#13;
Niebrzegowska 1998, 212). Kategoryzacja polega na charakterystyce przedmiotu&#13;
hasłowego ze względu na różne kategorie, zwane także fasetami czy domenami&#13;
(por. Wierzbicka 1999, 83–137). Tworzenie językowo-kulturowego obrazu danego przedmiotu musi uwzględniać także wartościowanie, które stanowi wstęp&#13;
do wyżej wymienionych operacji4.&#13;
Narzędziem opisu znaczenia w ramach etnolingwistyki jest definicja kognitywna. Jej struktura, jak i sama nazwa zostały wypracowane w lubelskim ośrodku&#13;
etnolingwistycznym, zastosowano ją natomiast w Słowniku stereotypów i symboli&#13;
ludowych (SSiSL I–II). Definicja kognitywna cechuje się kategorialnym (fasetowym) uporządkowaniem zdań definicyjnych. Wprowadzenie pojęcia fasety&#13;
pozwala zdać sobie sprawę z wielości możliwych punktów widzenia, które pozostają w związku z określonym typem podmiotu postrzegającego, kreującego subiektywną wizję danego przedmiotu (Bartmiński 2004, 17). Definicja taka pokazuje strukturę kognitywną pojęcia także poprzez wewnętrznie zorganizowaną&#13;
strukturę faset, wyznaczając te wyraziście dokumentowane i lepiej wypełnione&#13;
treścią oraz te, które pozostają dla obrazu danego wycinka świata drugorzędne&#13;
(Adamowski, Smyk 2010, 99). W takiej definicji zostają uwzględnione konotacje&#13;
utrwalone społecznie i wyrażone tekstowo, stereotypy i cechy uwypuklone przez&#13;
kontekst kulturowy (Bartmiński, Tokarski 1993, 47–61), oprócz materii językowej konieczne jest więc uwzględnienie danych „przyjęzykowych”, czyli utrwalonej&#13;
społecznie wiedzy o świecie wspólnej nadawcy i odbiorcy oraz towarzyszących jej&#13;
wierzeń i przekonań (Bartmiński 2012, 14). Ponadto naukowy charakter definicji&#13;
zostaje odrzucony na rzecz wiedzy potocznej, czyli tego, co ludzie rozumieją pod&#13;
określonymi słowami. Przedmiotem opisu jest wyobrażenie przedmiotu typowego (prototypowego, stereotypowego). Definicja taka zostaje określona mianem&#13;
eksplikacji, gdyż operując formą opisu otwartego, włącza cytaty (stają się one inSzerzej na temat wartościowania zob. Puzynina 2013; Wartości w językowo-kulturowym obrazie&#13;
Słowian i ich sąsiadów, t. 3: Problemy eksplikowania i profilowania pojęć, red. Iwona Bielińska-Gardziel,&#13;
Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska, Joanna Szadura, Lublin 2014 i inne prace, które ukazały się&#13;
w ramach „czerwonej serii” Instytutu Filologii Polskiej UMCS.&#13;
4&#13;
&#13;
⩶ 22 ⩶&#13;
&#13;
�tegralnymi elementami hasła), to znaczy nadaje im funkcje nie tylko egzemplifikujące, ale także wyjaśniające (eksplikacyjne) (Bartmiński, Tokarski 1993, 59).&#13;
Świadomość językowa ma bowiem kilka różnych poziomów; istnieją fakty, które&#13;
znajdują się blisko powierzchni, ale są również takie, ukryte głęboko, a nawet bardzo głęboko pod powierzchnią, stąd wypowiedzi informatorów należy traktować&#13;
jako jeden rodzaj danych, a następnie należy je interpretować i tłumaczyć (Wierzbicka 1999, 415).&#13;
Poddawane analizie leksemy reprezentują różne desygnaty, które są zróżnicowane gatunkowo. Są to więc przedmioty, elementy świata przyrody, ludzie,&#13;
pojęcia abstrakcyjne itd. Struktura kognitywna każdego z nich będzie kształtowana odmiennie. Liczby należą do tej ostatniej kategorii, która do tej pory nie&#13;
była często opracowywana (zob. Wójtowicz 2013c) – pojęcia abstrakcyjne będą&#13;
przedmiotem analizy w kolejnych tomach SSiSL. Dodatkowo w kulturze ludowej&#13;
liczby nie funkcjonują jako samodzielne abstrakty, gdyż ilość jest scementowana&#13;
z jakością. Z tego względu łączą się z innymi bytami, nawzajem modyfikując swoje&#13;
znaczenia, uzupełniając je, lub tworzą nową wartość symboliczną. Przedmiotem&#13;
analizy w niniejszej pracy są więc zestawienia liczb z policzalnymi fragmentami&#13;
rzeczywistości5. Ciąg liczbowy w kulturze ludowej jest ponadto heterogeniczny.&#13;
Liczby nie są sobie równe pod względem statusu, ale są liczby o większym i mniejszym znaczeniu. W książce zostały uwzględnione te, które pojawiają się z największą częstotliwością, wyróżniają się i są mocno obudowane symbolicznie. Ponadto&#13;
istotna była reprezentatywność, stąd uwzględniono zróżnicowane semantycznie&#13;
liczby z pierwszej dziesiątki, ale także dwunastkę i setkę.&#13;
W rozdziale pierwszym następuje wprowadzenie do świata liczb. Zostaje więc&#13;
wskazana historia i znaczenie leksemów liczba i liczyć oraz pokrótce przybliżona&#13;
historia wynalezienia liczb. Kolejno opisuję znaczenie przypisywane przez depozytariuszy i depozytariuszki kultury ludowej czynności liczenia oraz konceptowi&#13;
obecnemu w wielu tekstach folkloru. Rozdział drugi dotyczy znaczenia opozycji&#13;
parzystość – nieparzystość w języku, gdzie jednym z jej wykładników leksykalnych&#13;
jest cetno i licho; a także w kulturze, gdzie symbolizuje zamknięcie – otwarcie. Rozdziały od trzeciego do dziewiątego stanowią eksplikację wybranych liczb, takich&#13;
jak 1, 2, 3, 4, 7, 12 i 100. Każdy z nich jest podzielony na podrozdziały, które&#13;
wyznaczają kolejne fasety. A zatem na wstępie została zaprezentowana ogólna&#13;
symbolika liczb, opracowana przede wszystkim na podstawie słowników symboli.&#13;
5&#13;
Por. definicje kognitywne złotych, srebrnych i żelaznych przedmiotów autorstwa Katarzyny Prorok (SSiSL I/4, 207–278, 303–321, 364–387).&#13;
&#13;
⩶ 23 ⩶&#13;
&#13;
�Następnie wskazano takie fasety jak kolekcje, czas, przestrzeń, postacie, zwierzęta, atrybuty, miary, działania na liczbach oraz funkcje. Każdy rozdział kończy&#13;
podsumowanie. Wzorem dla takiego układu były definicje kognitywne zawarte&#13;
we wspomnianym już Słowniku stereotypów i symboli ludowych, jednak zaprezentowane w poszczególnych rozdziałach opisy nie stanowią całościowych i wyczerpujących eksplikacji poszczególnych liczb. Zostały one opracowane na podstawie&#13;
wyboru, prezentują najczęściej pojawiające się wątki, najlepiej udokumentowane&#13;
oraz wyselekcjonowane ze względu na ich unikalny charakter. Z tego względu zestaw faset jest powtarzalny, ale nie jest identyczny w odniesieniu do każdej z liczb.&#13;
&#13;
Podstawa materiałowa&#13;
W pracy wykorzystałam dwa rodzaje źródeł: zastane i wywołane. Podstawę analizy stanowią więc dane z ogólnopolskich i regionalnych materiałów językowych,&#13;
dialektologicznych, etnograficznych i folklorystycznych, takich jak słowniki językowe, w tym gwarowe, teksty folkloru, zapisy wierzeń, zwyczajów, obrzędów,&#13;
monografie regionalne, w tym dzieła Oskara Kolberga.&#13;
Drugi korpus materiałów źródłowych to relacje pochodzące z własnych&#13;
badań terenowych, prowadzonych w latach 2007–2015. Podstawowym kryterium wyboru informatorów i informatorek był wiek oraz miejsce zamieszkania. Wywiady przeprowadzono z najstarszymi mieszkańcami i mieszkankami&#13;
wsi, gdyż celem badania była rekonstrukcja tradycyjnego obrazu świata, opartego na myśleniu mityczno-magicznym. Większość wywiadów zrealizowano&#13;
na podstawie kwestionariusza badań terenowych (zob. Lutyńska 1984), opracowanego na bazie literatury przedmiotu i materiałów źródłowych. Został on&#13;
podzielony na dwie części. Pytania w pierwszej z nich odnosiły się do liczb&#13;
w poszczególnych dziedzinach kultury ludowej, jak obrzędowość doroczna,&#13;
rodzinna, medycyna ludowa czy demonologia. Pytania w drugiej części dotyczyły bezpośrednio liczb. Materiał został utrwalony na kartach pamięci za&#13;
pomocą dyktafonu cyfrowego. Zgromadzone relacje zostały wybiórczo przetranskrybowane w konwencji półfonetycznej. Wykorzystano także skróconą&#13;
wersję kwestionariusza, która zawierała pytania o konkretne wskaźniki liczbowe, a odpowiedzi udzielono w formie pisemnej. Uwzględniłam także relacje&#13;
z badań terenowych, które wykonałam na potrzeby dwóch prac magisterskich,&#13;
napisanych pod kierunkiem prof. dr. hab. Jerzego Bartmińskiego (Wójtowicz&#13;
2008) i prof. dr. hab. Jana Adamowskiego (Wójtowicz 2010), oraz wywiady,&#13;
które przeprowadziłam dla portalu Etnografia Lubelszczyzny Ośrodka Brama&#13;
⩶ 24 ⩶&#13;
&#13;
�Grodzka Teatr NN. Korzystałam także z materiałów Archiwum Badań&#13;
Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS oraz Pracowni Etnolingwistycznej im. Jerzego Bartmińskiego. Łącznie uwzględniłam relacje kilkudziesięciu informatorów i informatorek, którzy reprezentują 11 województw. Ekscerpowany&#13;
materiał oraz badania własne dotyczą terenu Polski w jej obecnych granicach.&#13;
Zestawienie tekstów odległych w czasie, o rozpiętości chronologicznej od dziewiętnastego wieku po ostatnie lata, pokazuje petryfikację symboliki liczbowej.&#13;
Warto jeszcze zaznaczyć, że wykorzystane w pracy relacje z badań terenowych&#13;
w dominującej większości zostały przekazane przez mieszkanki wsi – kobiety. Wykorzystane relacje pozyskane ze źródeł zastanych także pochodzą w dużej części&#13;
od kobiet. Z tego względu będę używała w pracy przede wszystkim form typu:&#13;
informatorki, depozytariuszki kultury ludowej, mieszkanki wsi oraz form podwójnych. Niewątpliwe żeński punkt widzenia jest ostatnio mocniej akcentowany, czy&#13;
ujmując to bardziej dosadnie: w końcu dostrzeżony, o czym świadczy chociażby&#13;
publikacja Chłopki. Opowieść o naszych babkach (Kuciel-Frydryszak 2023), która&#13;
pokazuje perspektywę kobiet wiejskich. Moim celem nie jest jednak ukazanie obrazu liczb w folklorze w rozróżnieniu na perspektywę żeńską i męską, ale właściwe&#13;
określenie moich rozmówczyń, a pośrednio także zaakcentowanie mocnej obecności kobiet jako depozytariuszek polskiej kultury ludowej.&#13;
&#13;
Podziękowania&#13;
Za pomoc w tworzeniu książki dziękuję Informatorkom i Informatorom, którzy z życzliwością udzielili mi wywiadów. Za opiekę naukową – profesorowi&#13;
Janowi Adamowskiemu, Promotorowi mojej pracy doktorskiej, na podstawie&#13;
której powstała ta książka, a także Promotorce pomocniczej profesor Katarzynie Smyk. Dziękuję Recenzentkom za przychylność i krytyczne uwagi – profesor Ewie Masłowskiej oraz profesor Marcie Wójcickiej, która także zainicjowała&#13;
cały proces tworzenia publikacji. Ogromne podziękowania dla profesor Katarzyny Marcol, redaktorki serii PTL „Biblioteka Literatury Ludowej”, za upór&#13;
w dążeniu do wydania Siódmego nieba…&#13;
Dziękuję Mężowi za wsparcie i przestrzeń do realizowania planów. Mamie za&#13;
pomoc i poświęcony czas, a także za pielęgnowaną od dziecka fascynację kulturą&#13;
ludową. Mama – Elżbieta Wójtowicz jest twórczynią ludową, laureatką nagrody&#13;
im. Oskara Kolberga w kategorii pisarstwo ludowe. Babcia – Krystyna Poczek&#13;
była poetką i śpiewaczką ludową. Jestem także spokrewniona z Janem Pockiem,&#13;
uznawanym za jednego z najwybitniejszych poetów ludowych.&#13;
⩶ 25 ⩶&#13;
&#13;
�Za pomoc dziękuję Rodzeństwu, przede wszystkim Marcie za wsparcie merytoryczno-logistyczno-translatorskie; Przyjaciółkom, szczególnie Ewie Frączek-Biłat za motywowanie i uwagi do tekstu; Teściom – Marii i Waldemarowi za pomoc w opiece nad córeczkami.&#13;
Magdalena Wójtowicz-Deka&#13;
&#13;
�&#13;
&#13;
⩶ 26 ⩶&#13;
&#13;
�1 Liczba i liczenie w kulturze ludowej&#13;
Liczby są obecne w kulturze ludowej w różnych formach. Przede wszystkim funkcjonują liczby indywidualne, bogate w symbolikę i niezwykle przydatne. Ich fenomen polega na dużej użyteczności, gdyż są klarowne, wprowadzają porządek,&#13;
a jednocześnie cechuje je mistyczność i tajemniczość, drzemie więc w nich duży&#13;
potencjał. Już sama czynność liczenia zaprowadza ład, a tym samym oswaja liczone&#13;
elementy. Jednak na tym nie koniec – ma ona o wiele większą moc w sytuacjach&#13;
obrzędowych czy leczniczych, gdyż za jej pomocą można sprowadzać pomyślny&#13;
los i wpływać na wyroki sacrum. Liczby służą do wyrażania wielości, która ma konotacje przede wszystkim pozytywne. Funkcjonują także pod postacią konceptu&#13;
liczbowego.&#13;
&#13;
1.1. Liczba i liczyć – historia i znaczenie leksemów&#13;
Historycznie leksem liczba w północnych językach słowiańskich to nomen actionis od czasownika *ličiti ‘rachować’ z przyrostkiem *-bba, który tworzył nazwy&#13;
czynności. Ma on następujące znaczenia: ‘pojęcie i znak, przy pomocy którego&#13;
wyraża się ilość i prowadzi się rachunek’ oraz ‘ilość, poczet, grono, grupa’ (Sł SE&#13;
4, 240). W innych językach słowiańskich funkcjonuje identycznie zbudowany&#13;
nomen actionis od czasownika *ličiti, ale w znaczeniu ‘czynić widocznym, obwieszać, ogłaszać’, a także ‘kształtować, formować, zdobić’. Stąd też czeskie ličba ‘opis,&#13;
opisywanie, malowanie’, bułgarskie ličba ‘znak, wróżba’ czy ‘uroda, obwieszczenie’&#13;
w dialekcie bułgarskim (Sł SE 4, 241).&#13;
W Słowniku etymologicznym Wiesława Borysia odnajdujemy zaś informacje,&#13;
że liczba funkcjonuje w polszczyźnie od XIV w. w znaczeniu ‘pojęcie i znak, za&#13;
pomocą którego wyraża się ilość’. W staropolszczyźnie leksem ten oznaczał ‘ilość,&#13;
poczet, grono’, ale też ‘określona górna granica ilościowa’, ‘rachunek, obrachunek’,&#13;
⩶ 27 ⩶&#13;
&#13;
�‘sposób liczenia wartości, wartość’, ‘spis’. Pierwotna nazwa czynności została wtórnie skonkretyzowana, oznaczając ‘to, co policzone, ilość’ (Bor SEJP 287–288).&#13;
Liczyć zaś to wyraz ogólno-słowiański: górnołużycki ličić ‘liczyć, rachować’, czeski&#13;
ličit ‘opisywać, przedstawiać; szminkować, malować’, rosyjski dawny i dialektyczny ličit ‘rachować’, cerkiewnosłowiańskie słowo ličiti ‘podawać do wiadomości,&#13;
obwieszczać’, bułgarskie ličá ‘być widocznym, wpadać w oczy; być podobnym’.&#13;
Hipotetyczne formy prasłowiańskie tego leksemu to: *ličiti ‘kształtować, formować, zdobić’, ‘być widocznym, być podobnym’, a w językach północnosłowiańskich ‘rachować, liczyć’ (Bor SEJP 288).&#13;
W Słowniku etymologicznym Andrzeja Bańkowskiego znajdujemy informację, że liczyć to ‘rachować, dodawać (w sensie matematycznym) kolejne jednostki&#13;
wziętego w rachubę zbioru w celu określenia ich sumy liczebnikiem’ i dalej, że dotyczyło to jednostek w naturze, takich jak monety, bydlęta, beczki, worki, snopy,&#13;
fury, albo ich zapisów: znaczków, kresek, karbów na kiju. Takie wskazanie pokazuje, że liczba ściśle wiąże się z tym, co jest liczone. Kolejne znaczenie związane jest&#13;
z czasownikiem liczyć się, tj. ‘być branym w rachubę, zasługiwać, być wartym odnotowania, wzięcia pod uwagę’ (Bań ES 2, 40–41). Etymologia w tym przypadku&#13;
pokazuje, że liczenie od początku było związane z wartościowaniem. Należy także&#13;
zwrócić uwagę na korelację nazwy liczby z bazą dziesiętną. W języku praindoeuropejskim leksem dziesięć oznaczał ‘dwu rąk’, co potwierdza, że bazę dla systemów&#13;
liczbowych stanowiło ludzkie ciało (Ifrah 1990; Mosz Kul 2, 97–107).&#13;
Etymologia leksemów liczba i liczyć oraz definicje z najstarszych słowników&#13;
języka polskiego podpowiadają pewne tropy interpretacyjne1. W Słowniku prasłowiańskim jest definiowana forma *čisti ‘liczyć, rachować’, ‘rozpoznawać znaki;&#13;
odgadywać, wróżyć; zwracać uwagę, spostrzegać, pojmować; rozumieć; mniemać;&#13;
sądzić; zważać; uważać na kogoś, otaczać czcią, poważać’, ale też ‘interpretować, rozumieć tekst biblijny’. Od tego słowa pochodzi także *čitati, tj. polskie czytać (SPr 2,&#13;
206–207). Związek między leksemami liczyć i czytać wiąże się z ich wspólnym pochodzeniem, czego efektem jest także to, że liczenie stało się istotną kategorią umożliwiającą rozumienie i interpretowanie otaczającej człowieka rzeczywistości oraz&#13;
podkreślony został związek liczb z tekstem biblijnym (Gardzińska 2011, 236–241).&#13;
Marta Nowosad-Bakalarczyk wskazuje, że we współczesnych słownikach języka polskiego leksem liczba jest pojęciem matematycznym, którego treścią jest&#13;
wynik liczenia. Liczba w tym znaczeniu jest składnikiem wielu specjalistycznych&#13;
1&#13;
Szerzej na temat wykorzystania etymologii w rekonstrukcji językowego obrazu świata zob.&#13;
Brzozowska 2009; Popowska-Taborska 2012; Jakubowicz 2012.&#13;
&#13;
⩶ 28 ⩶&#13;
&#13;
�terminów naukowych. Oznacza ona też stan liczebny – ogół takich samych lub&#13;
podobnych obiektów, ludzi lub zwierząt. Trzecie z podstawowych znaczeń to ‘grono osób, grupa, kategoria, zbiór kogoś lub czegoś’. Słowo to funkcjonuje także jako&#13;
termin językoznawczy.&#13;
Liczebnik, nazywając pewną kategorię słów używanych do wyrażenia ilości, potwierdza dużą wagę pojęcia liczby w języku (Nowosad-Bakalarczyk 2018,&#13;
103–108). Lubelska etnolingwistka analizuje znaczenie leksemu liczyć we współczesnych słownikach języka polskiego i wskazuje, że jest to wyraz wieloznaczny,&#13;
który ma od 7 do 16 znaczeń. Jedno z naczelnych to ‘wymieniać liczby w ich kolejności’, które obrazuje ścisły związek mówienia z liczeniem, polegający na wyodrębnieniu zbioru, którego elementy są pod pewnymi względami do siebie podobne.&#13;
Drugie z przytoczonych znaczeń, czyli ‘wykonywać działania arytmetyczne, rachować’, zakłada już pewną znajomość abstrakcyjnych liczb. Wyróżnione definicje wskazują, że czynność ta, związana z myśleniem i mówieniem, jest przypisana&#13;
człowiekowi. Ponadto liczy się rzeczy z jego perspektywy cenne, jak pieniądze czy&#13;
czas. Operacja ta ma na celu zdobycie przydatnej wiedzy, ułatwiającej orientację&#13;
w świecie. Derywaty wskazują zaś, że jest to wyraz o dużej aktywności słowotwórczej (Nowosad-Bakalarczyk 2018, 90–103).&#13;
Na temat budowy liczb z pierwszej dziesiątki pisze Mirosława Siuciak: „Specyfikę słowiańską stanowi fakt, że liczebniki główne pod względem morfologicznym&#13;
i składniowym dzielą się na dwie grupy: leksemy określające wartości 1–4 i liczebniki&#13;
nazywające wartości od 5 wzwyż” (Siuciak 2008, 15). Odmienny od pozostałych&#13;
jest status liczebnika jeden, który pod względem numerycznym i składniowym zachowuje się w sposób zbliżony do przymiotnika, ale w funkcji numerycznej nie ma&#13;
kategorii liczby. Podział liczebników z pierwszej dziesiątki na dwie grupy jest pozostałością okresu prasłowiańskiego, w którym leksemy z pierwszej grupy były przymiotnikami, natomiast wyrazy określające liczby od pięciu do dziesięciu, 100 i 1000&#13;
funkcjonowały jako rzeczowniki. Taki podział zarysował się już w okresie praindoeuropejskim, kiedy to tylko liczebniki od jednego do czterech miały pełną odmianę&#13;
przez przypadki i rodzaje, natomiast wyrazy określające wartości od pięciu wzwyż&#13;
były przymiotnikami nieodmiennymi. Ten sięgający odległej przeszłości podział jest&#13;
zgodny z możliwościami percepcyjnymi: istota ludzka na pierwszy rzut oka potrafi&#13;
rozróżnić cztery obiekty, czyli „naturalna zdolność człowieka do bezpośredniego postrzegania liczb nie wykracza poza czwórkę!” (Ifrah 2006, 60). Określenia odpowiadające liczbom od 1 do 4 należą do leksyki podstawowej języka, natomiast leksemy&#13;
nazywające wartości liczbowe od 5 wzwyż, wymagające umiejętności abstrakcyjnego&#13;
liczenia, pojawiły się później, a dalsze kombinacje numeryczne wykształciły się już&#13;
⩶ 29 ⩶&#13;
&#13;
�na wyższym poziomie rozwoju ludzkości (Siuciak 2008, 16). Warto dodać, że szczegółową analizę derywatów od poszczególnych leksemów nazywających liczby przeprowadziła Marta Nowosad-Bakalarczyk (Nowosad-Bakalarczyk 2018, 134–148).&#13;
Georges Ifrah z kolei analizował nazwy wartości liczbowych z pierwszej&#13;
dziesiątki języków indoeuropejskich. Wskazał, że na podstawie dogłębnych badań porównawczych udało się odtworzyć ich hipotetyczne formy. Nie pozostał&#13;
ślad pierwotnych znaczeń tych słów, ale nazwy przechowały świadectwo czasów,&#13;
kiedy liczby większe od dwóch określano mianem „dużo”. Najważniejszym dowodem na istnienie takiego pierwotnego ograniczenia jest obecność liczby pojedynczej, podwójnej i mnogiej. Także analiza leksemów pokrewnych liczbie&#13;
3 potwierdza, że znaczyła ona ‘mnogość, wielość, tłum, nagromadzenie, przekroczenie, najwyższy stopień’, wskazywała więc granicę pojmowania i określoności.&#13;
Leksemy oznaczające liczby z pierwszej dziesiątki nie uległy dużym zmianom językowym w stosunku do ich budowy w języku praindoeuropejskim (Ifrah 2006,&#13;
114–116).&#13;
Uwzględniając w rekonstrukcji językowego obrazu liczb etymologię, można&#13;
wskazać pewne tropy interpretacyjne, które znajdą odzwierciedlenie w analizowanym materiale. Pierwotne znaczenie leksemów liczba i liczyć związane z rachowaniem pozostało bez zmian. Jednakże zostały wskazane także inne znaczenia,&#13;
jak ‘czynić widocznym’ i ‘formować’ – to co jest policzone, zostaje wyróżnione&#13;
z migotliwej i wieloelementowej rzeczywistości, staje się dostrzegalne dla człowieka. Taki pogląd przywodzi na myśl hipotezę Sapira-Whorfa w jej najbardziej&#13;
skrajnym wydaniu, zakładającą determinujący wpływ języka na postrzeganie rzeczywistości. To co jest obecne w języku, może zostać także zauważone w świecie&#13;
realnym (zob. Sapir 1978; Whorf 2002). To co policzone, tak jak to, co nazwane,&#13;
zostaje włączone do ludzkiego świata.&#13;
&#13;
1.2. �Wynalazek liczb – aspekt praktyczny&#13;
i symboliczny&#13;
Umiejętność liczenia to ważny wynalazek w historii cywilizacji i kultury, który&#13;
można uznać za starszy od pisma. Pierwotne formy liczenia to robienie nacięć&#13;
i dziurek na różnych przedmiotach, plecenie węzełków czy przekładanie drobnych przedmiotów. Najstarsze sposoby rachowania zachowały się w etymologii&#13;
liczb, gdyż na przykład nazwa „kalkulować” pochodzi od łac. słowa calculi, które&#13;
oznacza ‘małe kamienie’ (Ifrah 1990, 87; Aczel 2002, 23). Mianem najstarszego&#13;
„liczydła” można określić ludzkie ciało, gdyż liczono na palcach rąk, których liczba&#13;
⩶ 30 ⩶&#13;
&#13;
�ukształtowała bazę dziesiętną, ale wspomagano się także palcami nóg i innymi&#13;
częściami ciała, co doprowadzało rachunki nawet do wartości miliardowych&#13;
(Ifrah 1990, 71–72). Warto także zaznaczyć, że wynalazek liczb nie był wyabstrahowanym dziełem naukowców, ale rozłożoną na tysiąclecia powolną kreacją&#13;
związaną z aktywnością i pracą. Liczenie było potrzebne hodowcy, kiedy jego bydło wychodziło na pastwisko, musiał bowiem w jakiś sposób sprawdzić, czy tyle&#13;
samo sztuk wraca wieczorem, ile wyszło rano.&#13;
Pierwotny etap liczenia polegał na zasadzie odpowiedniości jeden : jeden.&#13;
Pasterz bowiem przy każdym wychodzącym zwierzęciu nacinał kreskę, na przykład na kiju, a po ich powrocie sprawdzał, czy nacięcia i powracające bydło tworzą&#13;
pary. Ludzie z różnych stron świata wykorzystywali do tej czynności także muszle, paciorki, pestki, kostki, patyczki, gliniane kulki czy ziarna kakaowe. W myśl&#13;
zasady odpowiedniości jeden : jeden jest skonstruowany różaniec, który jest używany, aby uniknąć pomyłek – przez chrześcijan przy wielokrotnym powtarzaniu&#13;
modlitw, a przez wyznawców islamu przy wymawianiu imion Allaha. Liczenie&#13;
było także niezbędne podczas określania wielkości łupów wojennych, sprawdzania liczby wojowników po bitwie, wyznaczania daty ważnych świąt czy wymiany&#13;
towarów oraz przy posługiwaniu się pieniędzmi oraz przedmiotami, które wcześniej pełniły ich funkcję (Ifrah 2006, 61–83). Także na obszarze Słowiańszczyzny spotykano umiejętność liczenia do wielkich liczb. Mieszkańcy i mieszkanki&#13;
wsi pomagali sobie w trakcie tej czynności palcami, ziarnami grochu, bobu, fasoli&#13;
czy kukurydzy. Rachowano na stawach zgiętych palców, z uwzględnieniem wewnętrznej i zewnętrznej strony dłoni. Dziesiątki zaznaczano poprzez odkładanie kamyczków i ziarenek. W celu uproszczenia rachunku układano przedmioty&#13;
po dwa, trzy, piętnaście, a także sto (Mosz Kul 2, 97–107). Krystyna Pisarkowa&#13;
zwraca uwagę, że rozwój sposobów liczenia został utrwalony w wyliczankach, na&#13;
przykład poprzez zachowanie nazw liczebników w językach, które już wymarły.&#13;
Ponadto wyliczanki służyły do mierzenia czasu czy liczby przedmiotów.&#13;
Dzieciom, które dawniej musiały pracować, takie miarowe powtarzanie formułek pozornie skracało czas pracy (Pisarkowa 1988, 11–17). Powszechność liczb&#13;
w wyliczankach dziecięcych, utrwalona już w samej nazwie gatunku, podpowiada&#13;
dwa wnioski. Pierwszy z nich wynika ze specyfiki zabawy: „Dzieci pozostawione&#13;
we własnym gronie, uwolnione spod opieki dorosłych, zachowywały się spontanicznie, bawiły się aktywnie i twórczo” (Marcol 2008, 178–179), a więc liczenie&#13;
(bezpośrednie i pośrednie) bardzo naturalnie wkraczało do dziecięcego świata.&#13;
Jednak musiało się to odbywać poprzez naśladowanie tego, co było używane&#13;
przez dorosłych, i tu drugi wniosek: dzieci zaadaptowały pierwotne zachowania&#13;
⩶ 31 ⩶&#13;
&#13;
�obrzędowe, które tym samym zmieniły funkcję na ludyczną i współcześnie są&#13;
znane szerokiemu kręgowi odbiorców (Marcol 2008, 180). Konkludując – liczby&#13;
były obecne w działaniach o charakterze obrzędowym i magicznym (por. Pisarkowa 1988, 8–11).&#13;
Zarówno w kulturach, których historia sięga tysiącleci przed naszą erą, jak&#13;
i w kulturze Słowian liczby nie służyły wyłącznie celom matematycznym. System&#13;
liczbowy stanowił jedną z podstawowych kategorii, za pomocą której człowiek porządkował i interpretował otaczający go chaos. Dzięki liczbom odróżnił siebie od&#13;
grupy, czyli jedność od wielości, rozpoznał dualizm wpisany w kondycję ludzką&#13;
(życie – śmierć) i otaczający go świat (dzień – noc) oraz dostrzegł zasadniczą heterogeniczność sfer wyznaczających porządek życia człowieka (sacrum – profanum).&#13;
Opisał także uniwersum – w układzie wertykalnym dzielone na trzy sfery (niebo,&#13;
ziemię, podziemie), zaś w horyzontalnym na cztery strony świata. Człowiek zauważył pewną powtarzalność czasu i porządek przestrzeni i ujął je w karby systemów liczbowych. Z kolei znaczenie liczb kształtowała obserwacja kosmosu – dostrzeżono na przykład kwadry księżyca, siedem widocznych planet czy dwanaście&#13;
znaków zodiaku. Liczby są tak mocno wrośnięte w kulturę, że antropologiczna&#13;
geneza ich powstania zaciera się lub staje się transparentna, na przykład oczywisty&#13;
jest podział czasu na dwunastomiesięczny rok czy siedmiodniowy tydzień. Obecnie trudno sobie wyobrazić ośmiodniowy tydzień czy trzynastomiesięczny rok,&#13;
choć takie podziały czasu funkcjonowały.&#13;
Użyteczność liczb dla orientacji w rzeczywistości dostrzegli wspomniani pitagorejczycy, którzy sądzili, że cały świat wzoruje się na nich, a one same&#13;
wydają się pierwsze w całej naturze, niebo zaś jest harmonią i liczbą. Utożsamienie rzeczy i liczby wynikało z odkryć Pitagorasa w dziedzinie muzyki oraz&#13;
właściwości figur geometrycznych, które dały się ująć jako stosunki liczbowe ich&#13;
elementów. Liczby pełniły więc funkcję epistemologiczną, wszystkie rzeczy dostępne są poznaniu za ich pomocą – nic nie może być pojęte i poznane bez nich&#13;
(Dadaczyński 2000, 31–32).&#13;
Biblijne sentencje głoszą, że człowiek widzi świat urządzony według miary,&#13;
liczby i wagi (Mdr 11, 20), a włosy na głowie wszystkie są policzone (Łk 12, 7).&#13;
Kiedy zaś w świecie doświadczanym zmysłowo odkryto porządek oparty na kodach liczbowych, przetransponowano go także na izomorficzne zaświaty. Liczby&#13;
zaczęły zatem określać bóstwa – na przykład triady znane są w wielu religiach świata (For Sym 43–44; Her Lek 165–166; Lur Słow 252–253). Dorothea Forstner&#13;
napisała: „Poza realną wartością liczb przeczuwano jeszcze pewne regularności sił,&#13;
zwłaszcza w zakresie liczb, które regularnie występują w zjawiskach i procesach&#13;
⩶ 32 ⩶&#13;
&#13;
�natury. […] Stąd spotykamy się z mistyką liczb w magii i we wszystkich religiach.&#13;
Istnieją święte liczby, to znaczy takie, które zostały objawione przez bogów, albo&#13;
takie, dzięki którym – jak wierzono – można było uzyskać władzę nad zjawiskami&#13;
natury” (For Sym 41). Liczby są więc obecne w kulturze od kilku tysięcy lat, wiążą&#13;
się z obserwacją kosmosu i ludzkiego ciała, a liczenie ułatwia zrozumienie i poznanie rzeczywistości oraz odkrywanie tajemnicy sacrum.&#13;
Wartości liczbowe w kulturze ludowej mają różny status, są więc liczby ważne, pechowe, szczęśliwe lub święte. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że ciąg&#13;
liczbowy w tradycyjnym obrazie świata jest zróżnicowany, podobnie jak przestrzeń i czas. Władimir Toporow pisze, że liczby używane najczęściej niejako „zarażają się” hierarchią, ponieważ ich status odnosi się do poziomu oznaczonego&#13;
pozytywnie, emblematycznego, niemal świętego, a jego odbicie najczęściej pada&#13;
również na to, co jest określane przez te liczby. Zachodzi także relacja odwrotna:&#13;
liczby częściowo przejmują cechy właściwe rzeczownikom oznaczającym „wysokie” przedmioty lub pojęcia. Nie można jednak traktować wszystkich liczb jako&#13;
świętych, gdyż sacrum nie możne istnieć bez profanum. Liczby nie są zatem równe pod względem statusu, podobnie jak pojęcia, które są z nimi łączone. Istnieje&#13;
także współzależność: jeśli coś jest liczone, staje się zindywidualizowane i doprecyzowane, ale także przedmiot, który został policzony, rzuca swój „cień” na liczby, które go określają. Dlatego nie tylko przedmiot jest oznaczony przez liczbę,&#13;
ale także liczba zyskuje pełne znaczenie, gdy wiadomo, które byty określa (Toporov 2005, 194–197).&#13;
&#13;
1.3. Liczenie w polskiej kulturze ludowej2&#13;
Nie tylko konkretne liczby, ale także sama czynność liczenia ma szczególny status w kulturze ludowej. Swietłana Tołstojowa przytacza liczne przykłady ze słowiańskiego folkloru, które pokazują, że liczenie jest wykorzystywane w zabiegach&#13;
magicznych i przypisuje się mu znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne.&#13;
W tym pierwszym aspekcie funkcjonuje jako działanie o charakterze produktywnym, prognostycznym i ochronnym. Przykładowo: u Słowian wschodnich znane&#13;
są wiosenne obrzędy, podczas których liczono i nazywano wszystkie przedmioty&#13;
w domu i gospodarstwie, w tym bydło, narzędzia czy ubrania, co miało na celu zachowanie i powiększenie gospodarki. Natomiast negatywny aspekt tej czynności&#13;
przejawia się w wierzeniu, że policzenie kolędników mogło spowodować śmierć&#13;
2&#13;
&#13;
Rozdział był drukowany w kwartalniku „Twórczość Ludowa” (zob. Wójtowicz-Deka 2022).&#13;
&#13;
⩶ 33 ⩶&#13;
&#13;
�jednego z nich, zaś efektem rachowania uli przez nieznajomego było zauroczenie&#13;
pszczół (Tolstaja 2010, 208). Z kolei Krystyna Pisarkowa zwracała uwagę, że formuła wyliczania, zanim trafiła do zabaw dziecięcych, miała nadludzką moc, mogła&#13;
bowiem nawet decydować o życiu i śmierci, gdyż pasterze za jej pomocą wybierali&#13;
z trzody zwierzę na ofiarę, a zwycięzcy co dziesiątego spośród pokonanych żołnierzy skazywali na stracenie (Pisarkowa 1988, 9).&#13;
Ponadto Swietłana Tołstojowa zwróciła uwagę na – wynikający z analiz etymologicznych w językach słowiańskich – paralelizm między leksemami czytać,&#13;
liczyć i nadawać imię (2010, 207). Liczenie więc, podobnie jak nazywanie, powołuje do istnienia lub pełni inne ważne funkcje. Tylko bowiem to, co ma swoje&#13;
imię, przyjmuje kształt, zostaje wyróżnione w kalejdoskopie rzeczywistości i jest&#13;
postrzegane przez istotę ludzką.&#13;
&#13;
1.3.1. Symboliczna inwentaryzacja&#13;
W polskiej kulturze ludowej można wskazać sytuacje, kiedy następuje symbo liczna inwentar y zacja domowników poprzez przyporządkowanie im odpowiedniej liczby obrzędowych pokarmów3. W wigilię Bożego Narodzenia opłatek&#13;
jest więc dzielony na tyle kawałków, ilu jest członków rodziny, co poświadcza relacja informatorki:&#13;
No łamało się i ile domowników, na przykład było opakowanie i domowników&#13;
osiem, to na osiem porcji się łamało, a potem resztki niosło się do obory dla zwierząt, w chlebku się ten opłatek ukrywało i żeby krówka zjadła, to mi się podobało&#13;
[HW, p. Pułtusk]4.&#13;
&#13;
W czasie Świąt Wielkanocnych także przestrzegano wymogów liczbowych&#13;
dotyczących ilości przyrządzanego pożywienia. Podawane na śniadanie wielkanocne jajko dzielone jest na tyle części, ilu jest domowników. Według innych&#13;
relacji istotne znaczenie ma liczba jajek święconych w Wielką Sobotę. Przygotowywuje się więc ich tyle, ile osób mieszka w domu, a w niektórych regionach także jedno dodatkowe dla niespodziewanego gościa lub w innych wariantach (przy&#13;
czym adekwatnie do liczby domowników):&#13;
3&#13;
Szerzej na temat symboliki pokarmów obrzędowych można przeczytać w pracy Marioli&#13;
Tymochowicz z 2019 r. (s. 271–275).&#13;
4&#13;
W nawiasie zaznaczono inicjały informatorek i informatorów oraz powiat, w którym dana&#13;
osoba mieszka. Szczegółowe dane zostały zamieszone w końcowej części pracy. Ze względu na&#13;
ochronę danych osobowych nie podaję jednak pełnych imion i nazwisk rozmówców i rozmówczyń.&#13;
&#13;
⩶ 34 ⩶&#13;
&#13;
�Dla każdego, nie wolno było przecinać jajka na pół, każdy dostał jedno jajko całe&#13;
i to jajko musiał pirw zjeść w czasie święcunki rano, jak wrócili z kościoła [UP,&#13;
p. Gostyń];&#13;
Na ogół było tyle jajek, żeby każdy w domu dostał to jajko i jeszcze coś zostało dla&#13;
gościa, który by przyszedł [MWS, p. tatrzański];&#13;
Święconkę to tak jak było, na przykład kiedy ja co pamiętam, jak nas było dwoje&#13;
dorosłych, ja miałam dwoje dzieci, to cztery pisanki, jajka się wkładało do koszyczka [CL, p. Ostrołęka];&#13;
MF: No jajka, to ile osób w rodzinie i jeszcze nieraz jedno w razie ktoś przyjdzie, gość, to jeszcze jedno się święci. JM: U nas cztery osoby, to były dwa jajka&#13;
[MF, JM, p. Kalisz]&#13;
To zależy jaki był koszyk, jaka duża rodzina. [MW: To co to znaczy, że zależało, jaka duża rodzina, to dla każdego musiało być po jednym?] Dla każdego&#13;
święcone, a jak mały koszyk, to najwyży się kroiło to jajko tak na części, ale każdy&#13;
musiał święcone jajko zjeść [MM, p. Wolsztyn].&#13;
&#13;
Koszyczek wielkanocny&#13;
Foto: Marta Wójtowicz.&#13;
&#13;
⩶ 35 ⩶&#13;
&#13;
�Zwyczaj, aby rytualne pożywienie było przygotowywane w ilości odpowiadającej liczbie członków rodziny, skłania do porównania go do przywołanych wyżej&#13;
zwyczajów występujących u Słowian wschodnich. Świąteczny czas tych rytualnych&#13;
czynności cementuje wspólnotę, jest to bowiem communitas, a zatem przestrzeń,&#13;
w której wszyscy są równie ważni i zobligowani do uczestnictwa w obrzędzie.&#13;
Przyporządkowanie pokarmów członkom wspólnoty jest rodzajem inwentaryzacji domowników i ma na celu zaprogramowanie, aby wszyscy doczekali kolejnego liczenia. Jedzeniem dzielono się z bydłem, a więc ono także zostaje włączone&#13;
do wspólnoty. Uczłowieczone za sprawą tego gestu zwierzęta są traktowane na&#13;
równi z innymi domownikami (zob. Kielak 2020, 117–118). Zaś na wschodnich&#13;
terenach Polski ta odpowiedniość rytualnego pokarmu określana za pomocą liczb&#13;
dotyczy nie tylko żywych, ale także zmarłych członków wspólnoty:&#13;
Dwa, przeważnie po dwa kładą [jajka]. Tam, jak dwa groby, przeważnie, tak&#13;
u nas razem tam chowają, rodzina, to tam położą [WD, p. Hajnówka].&#13;
&#13;
O innym wariancie tego wspólnego posiłku ze zmarłymi wspomina Anna Szyfer: na Warmii karmiono żebraków specjalnym pieczywem (tyle chlebów, ile w rodzinie&#13;
dusz zmarłych) (Szyfer MiW 73). Relacja ta pokazuje przyporządkowanie pokarmów żywym i zmarłym członkom rodziny, a tym samym implikuje przekonanie&#13;
o wspólnocie, która trwa pomimo śmierci niektórych jej członków. Jest to wyraz&#13;
solidarności z życiem – stanowiącej kluczową wartość etosu chłopskiego – która&#13;
przejawia się nie tylko w relacjach człowiek – człowiek, człowiek – zwierzę, roślina&#13;
czy kosmos, ale także obejmuje świat nadprzyrodzony, dlatego wierzono, że żywi są&#13;
w stałym kontakcie ze zmarłymi (Niebrzegowska-Bartmińska 2020, 397–398).&#13;
W Wielką Niedzielę wykonywano czynność, która miała zabezpieczać pola,&#13;
na przykład przed burzami czy gradem, i zapewniać przyszły urodzaj, a opierała&#13;
się także na zasadzie adekwatności:&#13;
W Wielką Niedzielę po rezurekcji, po tej rannej mszy, to z tych patyczków tę palmę, to robiło się krzyżyki i nosiło się w pole, ile tam tych działek tego pola było, to&#13;
się ten się ten krzyżyk, tego święconego palma wstawiało [MW: A ile się tych&#13;
krzyży robiło?] No, ile... Jak miał tam trzy kawałki tego pola, czy cztery, to tyle&#13;
się robiło [LO, p. Wieluń].&#13;
&#13;
Funkcję wytwórczą i ochronną ma więc działanie, która polega na sakralizacji przestrzeni, a dokonuje się ona także dzięki temu, że liczba krzyży jest równa&#13;
liczbie działek.&#13;
⩶ 36 ⩶&#13;
&#13;
�Zasada adekwatności dotyczyła także wykonywania innych obrzędowych&#13;
atrybutów, na przykład plecenia wianków w oktawę Bożego Ciała: No różnie ludzie wili, albo, no były takie, ile ludzi jest w domu, to tyle było wianków&#13;
[DG, p. Szydłowiec].&#13;
Liczenie było również uznawane za skuteczny m e d y k a m ent : na Mazowszu&#13;
osobie, która miała pryszcze i chciała się ich pozbyć, zalecano, aby ktoś je porachował (K 42 Maz 397). Przekaz ten koresponduje z innego rodzaju sposobem&#13;
leczenia notowanym w prowadzonych badaniach terenowych:&#13;
Na rence, na sznurek, na rence, jak ci poprzekładała, dwadzieścia cztery jeden od drugiego w taki uodległości. I wtedy dziadek przywiózł te sznurki&#13;
i mówi: „Weź tak po wymionach i zawiunż im na grzbiecie”. I tak zawiunzoł.&#13;
[…] Popatrz, siadłam pod jednu pod drugu, wydoiłam, nie ruszyła się. I wierze&#13;
[MG, p. Puławy].&#13;
&#13;
Liczenie lub wiązanie sznurków w odpowiedniej liczbie jest zatem działaniem, które ma moc sprawczą, wykorzystywaną do pozbycia się choroby. Szerzej&#13;
rzecz ujmując, liczenie w specyficznych kontekstach kultury ludowej nie jest czynnością neutralną, ale działaniem, dzięki któremu można przekształcać niekorzystny los i wpływać na rzeczywistość.&#13;
&#13;
1.3.2. Formuła ile – tyle&#13;
Formuła formuła ile – tyle, która implikuje liczenie, pod postacią ma g i i t oż s a m o ś c i i l o ś c i owe j jest wykorzystywana do składania życzeń, przy przewidywaniach, wróżbach czy zaklęciach (Tolstaja 2010, 212)5. Kumulację takich formuł&#13;
odnajdujemy w życzeniach składanych w okresie świątecznym:&#13;
Abyście mieli telo wołów, kielo w płocie kołów. Byście mieli telo cieliczek,&#13;
kielo w lesie jedliczek. Abyście mieli telo owców, co w kopcu mrowców&#13;
(Smyk Czad 39);&#13;
Ile liści na kapuście,&#13;
tyle dziadów na odpuście.&#13;
&#13;
Jugosłowiański „polaznik” (pierwszy gość w domu na Boże Narodzenie) zrusza węgiel&#13;
w kominku i mówi przy tym: „Ile iskier, tyle owiec, jagniąt, cieląt, świń, pieniędzy, dzieci...” (SD 4, 129);&#13;
białoruskie życzenia ślubne zawierają formułę: „ile w bagnie kęp, tyle życzymy wam synów i córek”&#13;
(SD 1, 191). Na Uralu dziewczyny dowiadywały się, ile będą mieć dzieci, losowo wybierając kawałek&#13;
drewna ze stosu i licząc na nim sęki (Czagin 1998, 91) (Tolstaja 2010, 212).&#13;
5&#13;
&#13;
⩶ 37 ⩶&#13;
&#13;
�Ile panien do zamężcia,&#13;
winszuje wam zdrowia, szczęścia&#13;
(Bart PANLub I, 360)6.&#13;
&#13;
Pieśni życzące oraz szopki bożonarodzeniowe stanowią najstarsze formy polskiego kolędowania, a ich integralnym składnikiem jest „dar słowny”. Dotyczy&#13;
on przede wszystkim dostatku, bogactwa, płodności, plenności roślin i wegetacji&#13;
zwierząt. Liczby zaś, bezpośrednio lub poprzez przywołanie elementów, które cechuje mnogość lub niepoliczalność, są doskonałym narzędziem do wyrażenia idei&#13;
wielości i pomnażania.&#13;
Czas świąteczny sprzyja nie tylko projektowaniu przyszłego dobrobytu poprzez składanie życzeń, ale także przewidywaniu urodzaju:&#13;
Potem kładą się chłopi na wznak na izbie, biorą źdźbła słomy prostej, pozostałej&#13;
od powróseł, i ciskają je na powałę, na belki; ile ździebeł utkwi w powale, tyle kop&#13;
żyta, jak sądzą, zbiorą w żniwa (K 20 Rad 74);&#13;
A to kiedyś, nie wiem, jak teraz, to przynosili snopek słomy, wiązali sie, za obraz&#13;
rzucali taku garść. Jak sie zatrzymało za obrazem, to ile tam tych no tych niby&#13;
słumki, to tyle sie urodzi na drugi rok zboża [ZC, p. Puławy];&#13;
EugW: A w Szczepuna to juz to słume, wszystka zwiunzana była, i zwiunzono&#13;
tak, tako kopa sio nazywała i na pole. Raniutko z tu kopu na pole, zeby to tyle&#13;
było wszystkiego. [Czyli tak pozbierali słomę?] Z obrazów, a nie z ziemi i na&#13;
pole, żeby to tyle było wszystkiego, ile tu tych ździebełków. SW: Ile za obrazów&#13;
wyjąte, żeby tyle kup [EugW, SW, p. Puławy]; warianty: [ECZ, p. Zwoleń];&#13;
(K 16 Lub 101).&#13;
&#13;
Do wróżb zostają użyte źdźbła siana lub słomy, które w trakcie wieczoru wigilijnego zostają wykorzystane podczas zabiegów magicznych mających zapewnić obfite zbiory i udaną hodowlę (zob. Smyk 2009a, 93; SSiSL II/1, 173–174),&#13;
a także do prognozowania urodzaju, tak jak w powyższym przykładzie. Ponadto&#13;
źdźbła są rzucane za obraz, czyli atrybut religijny uświęcający przestrzeń domową. Kumulacja tych magiczno-sakralnych elementów połączona z czynnością&#13;
rzucania i liczenia pozwala przewidzieć obfitość plonów.&#13;
Wróżby na temat przyszłych losów, na przykład długości życia, do których&#13;
wykorzystywano liczby, podejmowano także w innych momentach roku:&#13;
6&#13;
Fragment tekstu Szopki z Woli Chomejowej, opowiadanej przez Edwarda Kozę, a opracowanej przez Jana Adamowskiego.&#13;
&#13;
⩶ 38 ⩶&#13;
&#13;
�Natomiast liczono na wiosnę, jeżeli zakukała kukułka, więc liczono, ile razy usłyszał te kukanie, no tyle lat życia przed tym, kto to usłyszał, ile razy ona zakukała [ZD, p. Olecko]; wariant: (K 17 Lub 141–142);&#13;
Tak mówiły, albo trza było mieć pieniądze, bo jak nie miały pieniędzy, to: „O mój&#13;
Boże, okukała mnie bez pieniędzy, nie będę miała cały rok pieniędzy!” albo se&#13;
śpiewały: „Kukułeczko z drobnego ziela, wukukoj mi, ile do mego wesela!”&#13;
[GK, p. Kielce].&#13;
&#13;
Symbolikę kukułki (zob. Zowczak 2013, 127–129; też rozdział Liczba 1)&#13;
należy poszerzyć o jej szczególny związek z liczbami. Ze względu na wydawane przez tego ptaka odgłosy, które są niejako „policzalne”, został on powiązany z pieniędzmi. Dodatkowo kukułka jest przywoływana we wróżbach, które&#13;
dotyczą długości życia czy okresu oczekiwania na znaczące wydarzenie, jak zamążpójście. Opierają się one na magii tożsamości ilościowej – liczba odgłosów&#13;
kukułki przekłada się na lata.&#13;
Ponadto formuła ile – tyle występuje w tekstach folkloru i pełni funkcję&#13;
aproksymacji (przybliżania), służy bowiem także do wyrażania wielkości uczuć&#13;
i abstraktów, które są niepoliczalne, poprzez zestawienie ich z elementami policzalnymi, przede wszystkim takimi, które charakteryzuje wielość:&#13;
Nie, tylko jak mama rozpalała, jak miała ten ogień rozpalać, to wzięła i pobłogosławiła, znak krzyża zrobiła, tylko tyle powiedziała, że „Boże niech każda iskierka będzie na chwałę twoją! Ile tych iskierek w ogniu, tyle bądź pozdrowiony ty&#13;
Jezu, Matko Twoja i wszyscy Święci!” [ JW, p. Puławy];&#13;
Ile liter, ile liter na białym papierze,&#13;
tyle złości i podłości w każdym kawalerze.&#13;
Ile wełny, ile wełny na białej owieczce,&#13;
tyle dobra i pokory w każdej panieneczce&#13;
(Ad Bor 98–99).&#13;
&#13;
Porównanie zawarte w modlitewce służy wyrażeniu tego, w jakim stopniu pokorny człowiek chwali swego Boga – zestawienie z iskrami7, których jest wiele, są&#13;
wręcz niepoliczalne, podkreśla ogrom uwielbienia i czci. Natomiast inny charakter ma&#13;
Za odmianę mnożenia/powielania można uznać także następujące wierzenie związane&#13;
z iskrami: A nieraz jak się ruszyło pogrzebaczem, nieraz drzewa czy wągla, to już iskry na kumin się&#13;
zasypało. „Oj, ktoś przyjedzie, goście bedu!” To teraz jak nieroz się ruszy, to może ktoś nas uodwidzi. Tak&#13;
było, iskry to goście [WW, p. Puławy].&#13;
7&#13;
&#13;
⩶ 39 ⩶&#13;
&#13;
�porównanie w drugim tekście. Pieśń jest rodzajem przestrogi dla panienki, stąd zestawienie odmiennych elementów na zasadzie uogólnienia służy maksymalnemu&#13;
podkreśleniu kontrastu pomiędzy charakterem kawalerów i panien.&#13;
Podsumowując, można stwierdzić, że formuła ile – tyle pełni funkcje, które&#13;
najszerzej można określić jako prognostyczne, mnożące oraz poetyckie.&#13;
&#13;
1.3.3. Wielość i wybrane atrybuty mnożenia&#13;
Przedstawione wyżej teksty nie tylko zawierają formułę ile – tyle, ale także przywołują znaczenie wielości. Takie znaczenie związane z liczbami potwierdza&#13;
chociażby leksem liczny, który oznacza ‘składający się z wielu jednostek lub elementów; zdarzający się, spotykany często’ (Sł SE 4, 244). Od niego pochodzi&#13;
przysłówek licznie i rzeczownik liczność. Stanowią one nośniki znaczenia ‘wiele’&#13;
i ‘dużo’. Wskazują także, że liczenie jest postrzegane jako czynność niemająca granic (Nowosad-Bakalarczyk 2018, 101). Mnożenie i powielanie sygnuje bogactwo,&#13;
jest więc stałym motywem tekstów życzących. Oprócz zastosowania w nich magii&#13;
tożsamości ilościowej, projektowanie dostatku i płodności dokonuje się poprzez&#13;
opisywanie potencjalnego dobrobytu za pomocą dużych liczb (por. rozdział&#13;
Liczba 100):&#13;
„Żeby wum sio darzyło i mnożyło, w każdym kątku po dziesiątku!”. Po dziesiątku, czyli jest dziesięć snopków w tym dziesiątku, na polu, jak się żyto kosi. To&#13;
stawia się, żeby wyschło to zboże, a kosiło się kosą oczywiście i wtedy tam dziesięć&#13;
snopków i to od tego było „W każdym kuntku po dziesiuntku, a za piecem troje”. [A co to znaczy?] No to znaczy tych dzieci, żeby wam się darzyło i mnożyło&#13;
w każdym kątku po dziesiątku, czyli tych dzieci całe gromadki, a za piecem troje,&#13;
czyli takie były piece do ogrzewania i za tym piecem jeszcze ze troje żeby było, tak&#13;
dużo [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
Pojawiające się w tekście powielanie i mnożenie, dotyczące roślin i ludzi,&#13;
odnosi się do najważniejszego, pożądanego w ludowym światopoglądzie dobra.&#13;
Wzrost i przybywanie wyraża bowiem ideę solidarności z życiem.&#13;
Formuły z wykorzystaniem wielości są obecne w pieśni, w której panna rozpacza po śmierci ukochanego na wojnie:&#13;
Choć będę wybierać&#13;
co na boru wrzosu,&#13;
już nie będę słyszeć&#13;
mego Jasia głosu.&#13;
&#13;
⩶ 40 ⩶&#13;
&#13;
�Choć będę wybierać&#13;
jak na śliwce śliwek,&#13;
już nie będę słyszeć&#13;
mego Jasia śpiewek&#13;
(K 12 Poz 259).&#13;
&#13;
Inne formuły wielości wskazywane w wariantach tekstu to: jak na strąckach&#13;
naci, jak na boru wrzosu, jak w sadeńku wiśni, jak w polu kamieni (K 27 Maz 337);&#13;
jak w Wieliczce soli, jak w morzu kamienia (K 2 San 157). Zastosowanie takich porównań uwypukla rozpacz dziewczyny i obrazuje wyjątkowość ukochanego, którego nie da się zastąpić. Ukazują one także, że otaczająca człowieka rzeczywistość&#13;
jest pierwowzorem dla idei wielości. Z tego względu jest ona wyrażana przez symbole, takie jak zboże, mak, piasek, trawa, liście, gwiazdy, wełna, litery czy iskry, konotuje zaś płodność, bogactwo i dobrobyt. Wielość może oznaczać niezliczoność,&#13;
dlatego uznawano ją za przeszkodę na drodze złej siły (por. posypywanie makiem&#13;
domu, zagrody, bydła – dopóki nieczysta siła nie policzy maku, a na pewno będzie&#13;
to robić, przyjdzie świt, zapieją koguty i zły duch straci swe magiczne zdolności)&#13;
(Tostaja 2010, 211–212)8.&#13;
Jednym z atrybutów wielości są z b oż a 9 . Oprócz daru słownego, wyrażanego&#13;
za pomocą dużych liczb, przekaz jest synonimicznie wzmacniany poprzez obsypywanie zbożem:&#13;
A u nas na nowy rok, przed… w Sylwestra koło północy no to przychodzą sąsiedzi i na szczęście, na zdrowie sypią zbożem koło północy w domu. [Tak?] Tak.&#13;
[MW: Ale co w garściach przynoszą?] W garściach przynoszą, na szczęście, na&#13;
zdrowie na ten Nowy Rok, żeby wam się darzyło, mnożyło, w każdym kątku po&#13;
dzieciątku, a na piecu dwa!” [AK, p. Sucha Beskidzka];&#13;
To znaczy u nas to w domu chodziły dawniej dzieci od domu do domu i sypały gospodarza owsem, to znaczy jak przyszły dzieci i obsypały, to znaczy, że&#13;
będzie szczęście w tym domu. [MW: I co mówiły? Niech pani powie.] „Na&#13;
szczęście, na zdrowie, na ten nowy rok. Żeby wam się darzyła psenicka i groch”&#13;
[KR, p. Kolbuszowa].&#13;
Swietłana Tołstojowa, powołując się na badania etnograficzne, przytacza więcej przykładów: bułgarska kobieta, gdy zamierzała wyjść z dzieckiem na ulicę, przed przekroczeniem progu&#13;
dotykała swego fartucha i trzy razy mówiła: „Kto może zliczyć wzdłuż i poprzek nitki na moim&#13;
fartuchu, ten rzuci urok na moje dziecko” lub dotykała prawego rękawa, wypowiadając słowa: „Gdy&#13;
z dziewięciu wiosek zejdą się dziewięć sióstr i policzą na rękawie osnowę i wątek, gwiazdy na niebie,&#13;
piasek w morzu, oczka w sicie, wtedy na Katerinę zostanie rzucony urok” (Tolstaja 2010, 212).&#13;
9&#13;
Symbolice zbóż został w całości poświęcony zeszyt w drugim tomie Słownika stereotypów&#13;
i symboli ludowych (SSiSL II/1).&#13;
8&#13;
&#13;
⩶ 41 ⩶&#13;
&#13;
�W Boże Narodzenie, w dzień św. Szczepana i w Nowy Rok chodzili po domach kolędnicy, składali życzenia i obsypywali owsem domostwo i domowników.&#13;
Owies, który jest symbolem płodności i obfitości, wróżył dostatek (SSiSL II/1,&#13;
341–342). W dniu św. Szczepana także kawalerowie obsypywali panienki, które&#13;
wierzyły, że będą mieć tylu zalotników, ile ziaren owsa przyczepi się do ich ubioru&#13;
(Pośp Śląsk 84; SSiSL II/1, 341).&#13;
Zwyczaj obsypywania owsem zagościł także w świątyniach:&#13;
No to w kościele, to było tak, ze zamiast ksiundz iść z wodu święconu, to z owsem,&#13;
a było i tak, ze księdza sypały owsem ludzie […] A ludzie go sypały tym owsem,&#13;
a często to się i na chór wlazło i się sypało tym owsem. [Dlaczego?] No na urodzaj,&#13;
na urodzaj, owies to było poświęcenie owsa, to była tradycja tako, że jeśli będzie&#13;
owies poświęcuny, to będzie urodzaj [ECZ, p. Zwoleń].&#13;
&#13;
Czynność ta została zasymilowana przez Kościół, który nadał jej własną&#13;
interpretację, jako pamiątkę ukamienowania pierwszego męczennika św. Szczepana. Jednakże pierwotna, magiczno-agrarna symbolika tej czynności została&#13;
wyeksponowana w przedstawionej relacji: wierzono, że owies zapewnia urodzaj,&#13;
a istotne znaczenie w takiej wykładni ma ten komponent znaczenia, który wskazuje na wielość ziaren.&#13;
Powszechnym atrybutem wielości są g wi a z d y 10 . Służą one do przewidywania bogactwa, urodzaju i obfitości pokarmów:&#13;
Otwórzże nam Panie – nowy dwór,&#13;
bo ci prowadzimy – wsystek zbiór.&#13;
Nażęliśmy, nawiązali – kopecek,&#13;
jak na niebie – gwiazdecek&#13;
(K 20 Rad 122);&#13;
Liczyli gwiazdy, po tych gwiazdach uznawali te jakie będą urodzaje, jaki rok,&#13;
czy ten rok będzie ciężki, czy będzie możliwy, czy będzie urodzajny, czy będzie&#13;
mieć pieniądze, czy będą mieli za co żyć. Tak to obliczali, mogę pani powiedzieć&#13;
[FJ, p. Gostyń];&#13;
A z gwiazdami to jak gwieździsty, to był rok nośny, droga była jasno, to mówiło&#13;
się, że droga mleczno, to bedu krowy dużo mlika dawać, to takie te były wróżby. [MW: A jak dużo gwiazd?] No to rok nośny, że będą kury dużo jajek niść&#13;
[ECZ, p. Zwoleń].&#13;
&#13;
10&#13;
Szerzej na temat symboliki gwiazd (zob. SSiSL I/1, 203–221). Tam też zgromadzono&#13;
więcej formuł pokazujących wielość i niepoliczalność tych ciał niebieskich.&#13;
&#13;
⩶ 42 ⩶&#13;
&#13;
�Gwieździste niebo z widoczną drogą mleczną&#13;
Foto: www.istockphoto.com.&#13;
&#13;
W każdej z przytoczonych relacji gwiazdy są zestawiane z dobrami, które mają&#13;
się mnożyć, czyli kopami zboża, pieniędzmi, a także mlekiem i jajkami. Gwiazdy&#13;
występujące w dużej liczbie stanowią wzór wielości dla tych produktów, a samo&#13;
zastosowanie porównania ma zmieniać rzeczywistość.&#13;
Gwiazdy cechuje nie tylko wielość, ale także nieprzeliczalność:&#13;
Pole niewymierzone,&#13;
bydło niezliczone,&#13;
parobek rogaty,&#13;
a gospodarz bogaty.&#13;
[Niebo, gwiazdy, księżyc i słońce] (Fol Zag 201);&#13;
Ile gwiazd na niebie?&#13;
[Tysiąc tysięcy i jeszcze więcy] (Fol Zag 278);&#13;
Gwiazdy to liczono. To zajmowali się, ale to sporadycznie, dlatego że u nas to było&#13;
takie powiedzenie, że „wszystko policzysz, tylko gwiazd na niebie nie”. Więc nie&#13;
było chętnych, żeby ktoś się tego podejmował liczyć [ZD, p. Olecko]; warianty:&#13;
Maz 459; K 26 Maz 243).&#13;
&#13;
Formuła niepoliczalności konotuje niemożność zrozumienia i oswojenia. Liczenie, podobnie jak nazywanie, oznacza podporządkowanie, oswojenie, poznanie i zrozumienie, natomiast niemożność policzenia znamionuje pojęcia o prze⩶ 43 ⩶&#13;
&#13;
�ciwstawnym znaczeniu. Niezliczone gwiazdy, także ze względu na ich położenie&#13;
na sferze niebiańskiej, stanowią element sacrum11 z właściwą mu tajemnicą.&#13;
W roli atrybutów pobudzających płodność wykorzystywano także pokarmy,&#13;
na przykład mak. Tenże ze względu na swój kolor i właściwości usypiające jest&#13;
uznawany za szczególny środek, który pełni funkcje mediacyjne oraz zaduszkowe i to właśnie one sprawiają, że jest składnikiem wigilijnego menu (Łeńska-Bąk&#13;
2010, 253–256; zob. też. Tymochowicz 2019, 292–293). Jednak są one mniej&#13;
istotne w prezentowanym niżej zwyczaju posypywania drzewek. Zasadnicze znaczenie ma bowiem w tym przypadku symbolika maku związana z liczebnością:&#13;
To znów wychodzili na dwór zaraz po pośniku i obsypywali makiem drzewka, żeby&#13;
tyle było owoców, ile maku tam wysiali […] gospodarz szedł z makiem, obsypywał&#13;
tam, żeby miało tyle owoców, ile tego maku nasypał [HM, p. Radzyń Podlaski].&#13;
&#13;
Piotr Kowalski następująco eksplikował symbolikę maku: „Obfitość nasion&#13;
wypełniających makówki dostarczała praktycznych uzasadnień dla wiązania maku&#13;
z płodnością i urodzajem. Plenność maku, który z jednego nasienia wydaje tysiąc&#13;
ziaren, wykorzystuje się, aby wzbudzić taką samą płodność wszystkiego, co dopiero ma się urodzić” (Kow Lek 303). Wielość konotuje plenność i urodzaj, stąd&#13;
mak nabiera mocy wegetacyjnych i jest wykorzystywany do posypania drzewek12,&#13;
11&#13;
Pojęcie to nie odnosi się więc wyłącznie do sfery boskiej, ale pojmowane jest zgodnie z długą tradycją badań antropologicznych związanych z nazwiskiem Émile’a Durkheima, a na polskim&#13;
gruncie naukowym z badaniami Ryszarda Tomickiego. Sacrum w tym rozumieniu jest ambiwalentne: „Istnieją dwa rodzaje sił sakralnych. Jedne są dobroczynne, strzegą porządku fizycznego i duchowego, dysponują życiem, zdrowiem i wszelkiego rodzaju wartościami cenionymi przez ludzi.&#13;
[…] Z drugiej strony istnieją nieczyste siły zła, siejące zamęt, będące przyczyną śmierci, chorób i profanacji” (Durkheim 1990, 391). Pierwsza forma sacrum wzbudza szacunek i uczucie miłości, także&#13;
w stosunku do tego, z czym pozostaje w kontakcie, czyli do rzeczy i postaci świętych, miejsc kultu,&#13;
kapłanów i ascetów. Druga forma sił sakralnych wywołuje uczucie strachu, który miesza się z przerażeniem, staje się źródłem wszelkiej profanacji, a sztafaż postaci demonicznych stanowi personifikację tych sił (Durkheim 1990, 391). Jan Adamowski wyróżnia dwa podstawowe sposoby ujmowania&#13;
sakralności kultury tradycyjnej: w sensie węższym sakralność sprowadza się do rozumienia czysto&#13;
religijnego (konfesyjnego). Wiąże się z osobowo pojmowanym Bogiem. Wszelkiego rodzaju sakralizacje, a w konsekwencji również symbole świętości, należy identyfikować jako efekty bezpośredniej lub relacyjnej obecności czy działalności Boga. W sensie szerszym (antropologicznym) sakralność kultury tradycyjnej wiąże się także z odniesieniami mitycznymi, magicznymi i wierzeniowymi&#13;
(Adamowski 2016, 29–31; zob. też Adamowski 1999, 215–227; Smyk 2015; Wójtowicz 2016a).&#13;
12&#13;
Katarzyna Łeńska-Bąk twierdzi, że gest obsypywania makiem miał przede wszystkim zapewnić płodność, ale pełnił także funkcje apotropeiczne, stąd obsypywano nim przestrzeń, szczególnie w czasie tych świąt, kiedy to następowała wzmożona aktywność dusz i duchów (Łeńska-Bąk&#13;
2010, 269).&#13;
&#13;
⩶ 44 ⩶&#13;
&#13;
�aby te – analogicznie pod względem ilości – obsypały się owocami. Natomiast&#13;
zjedzenie maku przez dziewczynę wpływa na jej płodność, zaś przez innych biesiadników na ich bogactwo, stąd obligatoryjne jest spróbowanie wszystkich potraw z tym składnikiem podczas wieczerzy wigilijnej:&#13;
Żeby dziewczyny klusków z makiem spróbowały na płodność [ECZ,&#13;
p. Zwoleń];&#13;
Pare takich klusków z ciasta pierogowego mama robiła, omaściła tym, tym [makiem – przyp. MWD] i każdy musiał po jednej wziąć, bo to jest taki dobrobyt,&#13;
bogactwo [HD, p. Kolbuszowa].&#13;
&#13;
Kluski z makiem&#13;
Foto: www.istockphoto.com.&#13;
&#13;
Inną potrawą wigilijną przygotowywaną z maku, a także zbóż, znaną na terenach wschodnich, jest kutia. O powiązaniu maku z liczebnością świadczą chociażby działania czynione w celu sprowadzenia deszczu. Wykorzystywano wówczas&#13;
makówkę poświęconą w dniu Matki Boskiej Zielnej:&#13;
⩶ 45 ⩶&#13;
&#13;
�[…] zbierajo się dzieci małe troje i makówkie bioro święcone, i ten mak liczo: po&#13;
trzy ziarenka dziewięć razy. I ido przez wieś, i do dziewięciu studni sypio ten mak&#13;
policzony (Ad Chełm 32).&#13;
&#13;
Kutia&#13;
Foto: www.istockphoto.com.&#13;
&#13;
W trakcie tego wyjątkowego wieczoru obok maku także kasza ze względu na&#13;
wielość ziarenek sygnuje bogactwo:&#13;
Tak, zawse się mówiło: „Spróbuj kasy, to bedu grosy!”. Ze nie będzie bidy.&#13;
To był właśnie taki zwyczaj, te potrawy wróżyły, że będzie dostatek, że nie będzie bidy, żebyśwa drugiego roku doczekali, żebyśwa przednówku nie zaznali&#13;
[ECZ, p. Zwoleń].&#13;
&#13;
Wielość konotuje liczenie, które dotyczy pieniędzy, a więc drogą takich&#13;
asocjacji skojarzeniowych potrawy, które cechuje mnogość ziaren, stanowią prognostyk bogactwa13 w nadchodzącym roku. Nie bez znaczenia pozostaje czas ich&#13;
Wszy, które także cechuje wielość, wróżą pieniądze: Wszy to pieniądze, a jak ręka swędzi, to&#13;
będzie się tam z kimś człowiek witał. A owoce to raczej pozytywnie, że to jakiś tam owoc przyjdzie, czy&#13;
się ktoś tam przeniesie, nawet teraz tutaj nie tak dawno, co to mi się Marysiu śniło, co w totka poszedłem&#13;
zagrałem, wszy mi się chyba śniły. Śnią się wszy mówie, ty wiesz, że niespokojny byłem i tu do Markuszowa niedaleko jeździłem chyba, zaszedłem, zagrałem w totolotka, e tam nawet dwójki nie było, chyba&#13;
jedynka. [Śmiech] Bo jak wszy, to wiem, że pieniądze [HP, p. Puławy].&#13;
13&#13;
&#13;
⩶ 46 ⩶&#13;
&#13;
�spożywania, czyli wigilia Bożego Narodzenia – jest to moment, gdy sfera sacrum&#13;
i profanum są blisko siebie, co sprzyja podejmowaniu wszelkich działań o charakterze wróżebnym i kreacyjnym.&#13;
Symbolika wielości jest aktualizowana także w zwyczaju, który polega na&#13;
rozbijaniu naczyń w trakcie wesela :&#13;
To nie kieliszek tłukli, tylko pani to te prezonty, taki był talerz nie, na ten talerz&#13;
kładli te prezonty. Później, jak już sie skończyły te prezonty, dawanie, to późni&#13;
tego, późni talerz do góry buch, buch. [Śmiech] [MW: Na szczęście?] Na szczęście, tak. To nie kiliszki, tylko talerz, talerz [ZC, p. Puławy].&#13;
&#13;
To właśnie fakt, że naczynia rozpadają się na wiele drobnych kawałków&#13;
(im więcej, tym lepiej), zapowiada urodzaj, wegetację, płodność i bogactwo.&#13;
Rozbijanie naczyń projektuje zatem przyszłe szczęście nowożeńców. Obrazuje to&#13;
także szeroko rozpowszechniony w zachodniej Polsce zwyczaj o niemieckiej proweniencji, zwany pulteram. Polega on na rozbijaniu naczyń, dawniej glinianych, obecnie&#13;
szklanych, i porcelany przed domem panny młodej w dzień poprzedzający wesele.&#13;
Zwyczaj ten w nieco zmienionej formie jest ciągle kultywowany (zob. Jełowicki 2017).&#13;
&#13;
1.3.4. Koncept liczbowy w strukturze tekstów folkloru&#13;
Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska przedstawia dwa sposoby występowania&#13;
liczb w tekście – mogą być one tematyzowane lub wpisane w jego strukturę. W tym&#13;
drugim przypadku funkcjonują eksplicytnie, czyli są wskazywane bezpośrednio,&#13;
lub implicytnie, czyli wynikają z wiedzy o świecie, na przykład przedstawionej poprzez wyliczanie kolejnych dni tygodnia. Koncept w tekstach folkloru przywołuje&#13;
symbolikę danej liczby, zaś jako wyznacznik struktury tekstu konstruowany jest na&#13;
zasadzie odliczania rosnącego lub malejącego. Rosnące służy eksponowaniu całościowości zbioru, jego hierarchii i gradacji członów, a także stopniowaniu przedmiotów, obiektów i osób. Odliczanie malejące zaś, szczególnie odliczanie do zera,&#13;
wprowadza efekt zupełnej likwidacji lub zamknięcie, oznacza zakończenie czegoś&#13;
(Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 346–349).&#13;
W tym miejscu zostanie zaprezentowanych tylko kilka przykładów tekstów&#13;
z konceptem liczbowym, w których pełni on różne z wyżej wymienionych funkcji.&#13;
Jednym z najbardziej popularnych jest tekst z liczbą 3 (szerzej zob. rozdział Liczba 3):&#13;
Widzieliśmy, spadła z jiśni&#13;
i rozdarła sukieneckie, sywaliśmy.&#13;
&#13;
⩶ 47 ⩶&#13;
&#13;
�Jeden trzymał, drugi sywał,&#13;
a ten trzeci przyskoczywsy, porozrywał&#13;
(K 40 Maz 512); wariant: (K 41 Maz 197).&#13;
&#13;
Występują także teksty tego typu oparte na czwórce:&#13;
Oj, ćtyroch bratów było,&#13;
oj, bardzok sie kochali,&#13;
oj, na wysokij górce,&#13;
da, karcmę zmurowali.&#13;
Oj, jeden wódke palił,&#13;
oj, a drugi sénkował,&#13;
oj, trzeci na skrzypcach grał,&#13;
da, a cwarty gazdował&#13;
(K 45 Gór 20–21).&#13;
&#13;
W pieśniach koncept służy zwróceniu uwagi na liczebność danego zbioru&#13;
oraz poprzez gradację czy wzrost napięcia akcentuje ostatni element wyliczenia.&#13;
W powyższych przypadkach wymieniane są postacie, z których ta ostatnia w jakiś&#13;
sposób się wyróżnia. Występują także rozbudowane teksty przedstawiające liczby&#13;
o wartościach większych niż kilka. W jednym z nich bohater opisuje swoje zachowanie w stosunku do dwudziestu czterech panien:&#13;
Przy jednej usiądę,&#13;
na drugą spoglądam,&#13;
trzeciej do ust mówię, czwartej jeszcze żądam.&#13;
[...]&#13;
U dwudziestej trzeciej&#13;
jestem ulubiony,&#13;
do dwudziestej czwartej&#13;
idę jak do żony.&#13;
O moje panienki,&#13;
co ja was wynoszę,&#13;
całe dwa tuziny&#13;
w swej kieszeni noszę.&#13;
Ponoszę, ponoszę&#13;
i zapomnę o was,&#13;
a wy się chlubicie,&#13;
a mnie kaci po was&#13;
(K 48 Ta-Rz 130–131).&#13;
&#13;
⩶ 48 ⩶&#13;
&#13;
�W powyższym tekście duża liczba, która kształtuje koncept, pokazuje rozwiązłość kawalera, a uwodzenie wielu panien świadczy o niestałości jego uczuć.&#13;
Przykład ten potwierdza, że odliczanie nie tylko buduje strukturę tekstu, ale także&#13;
jest nośnikiem znaczenia. Koncept liczbowy pełnił też funkcje mnemotechniczne, ułatwiał bowiem zapamiętanie danych tekstów i odtworzenie ich z pamięci,&#13;
co przy ustnym charakterze folkloru miało istotne znaczenie. Dla porównania:&#13;
wyliczanie w zabawach dziecięcych również ułatwiało zapamiętywanie i powtarzanie ustalonych formuł, jednak zasadnicze znacznie miała w tym przypadku&#13;
forma, a nie znaczenie czy funkcja pragmatyczna, na przykład: Raz – dwa – trzy/&#13;
wy – chodź – ty (odchodź ty)! kryje rozkaz, który przesądza o dalszym biegu zabawy (Marcol 2008, 120).&#13;
Odwrotny kierunek wskazywania kolejnych elementów szeregu liczbowego to specjalny typ strategii obecny i dość powszechny w tekstach zamówień,&#13;
równoznaczny z intencjonalnym pomniejszaniem choroby aż do jej unicestwienia:&#13;
I liczyła, wodę miała w gornusku tam, w jakimś takim małym naczyniu, zimną i wygarnywała te węglki i liczyła od tyłu do przodu, od dziewięci, dziewięć,&#13;
osiem i tak dalej. Jeżeli były te uroki, to te węgielki się pewnie że się zagasiły na&#13;
wodzie, ale utonęły [HD, Kolbuszowa];&#13;
Jest tu żółw, co ma siedm głów (sprawca choroby) od siedmi do sześci, od sześci&#13;
do pięci, od 5 do 4, od 4 do 3, od 3 do 2, od 2 do 1, od jednego do nic. (Umniejszenie liczb, którego się stale przy zamawianiach używa, oznaczać ma pomniejszenie się choroby aż do jej zniknięcia) (Bieg Lecz 52).&#13;
&#13;
Należy zauważyć, że starsze są zamawiania chorób niż zaklęcia na zdrowie.&#13;
Płynie stąd wniosek, że pozytywna sekwencja nie wymaga numerycznego towarzystwa, a negatywna ma powiązania z malejącym szeregiem liczbowym. Redukcja&#13;
nosicieli zła, czyli także chorób, już stanowi krok w kierunku zdrowia (Toporov&#13;
2005, 200). Odliczanie malejące powoduje unicestwienie, wywołuje więc zmianę&#13;
w rzeczywistości, do której prowadzi wypowiedzenie kolejnych liczb w kierunku&#13;
odwrotnym. Często wykorzystywana jest w nim liczba 9, która pełni funkcję liczby dużej, podobnie jak liczba 7 (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 346–349; zob.&#13;
też Svešnikova 2005, 441–442).&#13;
Ciekawa ekspozycja konceptu liczbowego zbudowana jest z pytań o kolejne&#13;
liczby oraz odpowiedzi na nie i występuje w różnych wariantach. W utworach,&#13;
w których pojawił się taki zabieg, do każdej z pierwszych dwunastu liczb naturalnych są przypisane symboliczne wartości, zazwyczaj w formie odpowiedzi na&#13;
⩶ 49 ⩶&#13;
&#13;
�pytanie. Teksty takie były szeroko rozpowszechnione w Europie, głównie w postaci poezji o treści duchowej, wersetów szkolnych lub pieśni wykonywanych w różnym czasie i przy różnych okazjach. Często pełniły funkcje magiczne i obrzędowe.&#13;
Motyw ten jest obecny również w niektórych gatunkach narracyjnych (bajkach&#13;
i legendach). Opowieść o liczbach zawiera dwanaście pytań i odpowiedzi, a zatem&#13;
znaczenie ma już sama liczba interpretowanych jednostek (Tolstaja 2007; 2010,&#13;
253–259)14. Najważniejszym kryterium podziału tekstów, umożliwiającym także ich porównywanie, są znaczenia przypisywane kolejnym liczbom. Mogą to być&#13;
interpretacje: które powołują się bezpośrednio na teksty biblijne (starotestamentowe lub ewangeliczne); nieposiadające bezpośredniego źródła w Piśmie Świętym,&#13;
czyli pochodzące z innych tekstów (w większości apokryficznych) lub z tradycji&#13;
chrześcijańskiej; wreszcie są to interpretacje o charakterze świeckim (Tolstaja&#13;
2007, 220).&#13;
W tym miejscu zostaną zaprezentowane dwa teksty. Pierwszy z nich posiada&#13;
wykładnię religijną, natomiast drugi – świecką:&#13;
A ty zacku uczony – coś we skołach ćwiczony,&#13;
powiedz, co jest Jeden?&#13;
Jeden Syn Maryi, co w niebie króluje,&#13;
a na ziemi Pan. A ty zacku uczony – coś we skołach ćwiczony,&#13;
powiedz, co jest Dwa?&#13;
Dwie tablice Mojżeszowe, jeden syn Maryi,&#13;
co w niebie króluje,&#13;
a na ziemi Pan.&#13;
A ty zacku uczony – coś we skołach ćwiczony,&#13;
powiedz, co jest Trzy?&#13;
Trzech Patryarchów, w Trójcy jeden,&#13;
dwie tablice Mojzesowe itd.&#13;
(K 5 Krak 204–206).&#13;
&#13;
Kolejno pojawiają się następujące odpowiedzi: ctéry listy Ewangielisty, pięć&#13;
ran cierpiał Pan, seść grano lelija, siedem świętych sakramentów, osiem boskich miłości, dziewięć chórow anielskich, dziesięcioro Bożego przykazania, jedenaście tysięcy&#13;
męcenniczek, aż w końcu: dwunastu apostołów, dobrych duchów i aniołów (K 5 Krak&#13;
204–206). Zasadą konstrukcyjną powyższej pieśni jest koncept liczbowy złożony&#13;
Także polscy badacze i badaczki, tacy jak Julian Krzyżanowski (SFP Krz 135), Magdalena&#13;
Zowczak (2013, 484–488) czy Niebrzegowska-Bartmińska (2007, 268–270), pochylali się nad tymi&#13;
tekstami, analizując ich proweniencję, treść i formę.&#13;
14&#13;
&#13;
⩶ 50 ⩶&#13;
&#13;
�z liczebników głównych, z których każdy odnosi się do postaci lub motywów biblijnych. Diabeł spotyka żaczka i zadaje mu kolejne pytania. Pieśń ma charakter&#13;
szkolny i mnemotechniczny, nadawca chce, aby odbiorca posiadał taką samą wiedzę jak on na temat przywoływanych w tekście konceptów liczbowych (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 270). Elementy zestawiane z liczbami mają charakter&#13;
starotestamentowy, ewangeliczny i katechetyczny, odnoszą się więc do różnych&#13;
aspektów wierzeń chrześcijańskich, ale tych charakteryzowanych poprzez liczby,&#13;
które niekiedy współtworzą ich sens (na przykład Trójca Święta). Przywołują też&#13;
ważne w kulturze ludowej odniesienia chrześcijańskie liczb. Warto zwrócić uwagę,&#13;
że pieśń kończy nie tylko nowotestamentowe odwołanie do dwunastu apostołów,&#13;
ale także do godziny dwunastej w nocy (szerzej zob. rozdział Liczba 12), kiedy to&#13;
następuje zwycięstwo nad złym duchem:&#13;
na dwanaście (północ) kur zapieje, to aż się zły&#13;
duch rozleje – i nié ma nic&#13;
(K 5 Krak 206).&#13;
&#13;
Prezentowany niżej wariant tekstu zawiera świecką wykładnię ludową. Nie&#13;
funkcjonuje on jako pieśń, ale jako fragment bajki. Podobieństwo z wyżej przytoczonym przykładem zasadza się na tym, że to diabeł zadaje kolejne pytania:&#13;
– Co to jest pierse?!&#13;
A dziadek mówi:&#13;
– Pirsa ziemia nieśli [niźli] świat!&#13;
– Co jes druge?&#13;
– Ziemia uozdobi cały świat! Słońce, księżyc i gwiazdy. No to przyuozdobi kwiatamy, łąkamy, drzewamy.&#13;
– Co jest trzecie?&#13;
– Trzy kosiarze kosi cały świat: słońce, księżyc i gwiazdy.&#13;
– Co jes czwarte?&#13;
– Cztery koła, cały wóz.&#13;
– Co jes piąte?&#13;
– Pińć palcy, cała ręka.&#13;
– Co jes szóste?&#13;
– Sześć par dziewek, cały taniec!&#13;
– Co jes siódme?&#13;
– Siedem wieprzy, cała gospodarka&#13;
(Bart Wąż 145–146).&#13;
&#13;
⩶ 51 ⩶&#13;
&#13;
�W zbliżonym wariancie tekstu można znaleźć kilka różnic, w tym odpowiedzi na początkowe trzy pytania: pierwsza rola niż las, dwa ócz, co widzi cały świat,&#13;
trzech kosiarzów (Bart Wąż 147).&#13;
Tekst poprzez kolejne liczby i przyporządkowane im obiekty prezentuje hierarchię wartości istotnych dla depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej.&#13;
Są więc wśród nich ziemia/rola, pojmowana nie tylko jako źródło utrzymania, ale&#13;
darzona miłością, uwielbieniem i pewnego rodzaju kultem. Praca – wprowadzona&#13;
w tekście poprzez trzech kosiarzy i cztery koła, składające się na cały wóz – stanowi kolejną wartość, osoby pracowite są zaś wysoko cenione (zob. Niebrzegowska-Bartmińska 2020, 371–379). Efektem sumiennej pracy jest posiadany dobytek&#13;
(siedem wieprzków – cała gospodarka). W tekście bajki uwaga skierowana jest także&#13;
na części ciała człowieka – pojawiają się dwa ócz, za pomocą których można zobaczyć cały świat, ukazywane jako najważniejszy zmysł; a także pięć palców ręki,&#13;
która służy człowiekowi do pracy. W końcu w postaci sześciu panien tworzących&#13;
taniec zostają wprowadzone wartości ludyczne. Taniec jest jednak częścią zalotów,&#13;
które wiodą do łączenia się w pary, a w dalszej perspektywie do rozmnażania.&#13;
W pierwszym wariancie tekstu występują antropomorfizowane ciała niebieskie, takie jak Słońce, Księżyc i gwiazdy wraz z ich bogatą symboliką sakralną, egzystencjalną i odwzorowującą losy człowieka (por. Adamowski 2001). Ich obecność w tekście poszerza hierarchię wartości o pierwiastki kosmiczne, stanowiące&#13;
fundamenty ludowej wizji świata.&#13;
&#13;
1.4. Podsumowanie&#13;
Liczenie w kulturze ludowej ma wysoki status. Dzięki użyciu liczb – a konkretnie&#13;
poprzez rytualne i adekwatne do liczby domowników dzielenie i spożywanie jedzenia – można zapewnić sobie szczęście i dostatek. Magia tożsamości ilościowej&#13;
jest wykorzystywana we wróżbach, które dotyczą policzalnych elementów rzeczywistości, istotnych dla mieszkańców i mieszkanek wsi, takich jak wielkość plonów czy długość życia. Istnieją również słowiańskie wierzenia dotyczące liczenia&#13;
o charakterze negatywnym, jak to, że rachowanie kolędników może spowodować&#13;
śmierć jednego z nich, lecz znajdują one mniej potwierdzeń w prowadzonych badaniach dotyczących polskiego folkloru.&#13;
Liczenie konotuje wielość, ta z kolei jest stałym składnikiem życzeń, w które&#13;
folklor jest bogaty, na przykład kolęd życzących czy widowiska zwanego szopką.&#13;
Wielość, która zapewnia płodność ludzi, wegetację roślin, plenność zwierząt, a także bogactwo, jest wyrażana poprzez nazywanie czynności (aby wam się mnożyło)&#13;
⩶ 52 ⩶&#13;
&#13;
�oraz poprzez atrybuty: zboża, gwiazdy, pokarmy czy czynność rozbijania. Stają się&#13;
one stałymi symbolami spetryfikowanych tekstów i składnikami zwyczajów i obrzędów, których głównym celem jest przekazanie życzeń szczęścia. Z atrybutami&#13;
wielości, szczególnie z gwiazdami, wiąże się także formuła niepoliczalności, która&#13;
z kolei oznacza niemożność poznania, zrozumienia i oswojenia.&#13;
Liczenie jest obecne w tekstach folkloru także pod postacią konceptu liczbowego. Pełni ono takie funkcje jak: strukturyzacja tekstu, gradacja napięcia, wyodrębnianie ostatniego członu szeregu, prezentowanie wielości czy całości oraz&#13;
unicestwienie poprzez odliczanie malejące. Wskazuje także hierarchię wartości,&#13;
porządkowaną lub opisywaną poprzez liczby, która łączy świeckie oraz stricte religijne wierzenia i symbole.&#13;
&#13;
⩶ 53 ⩶&#13;
&#13;
��2 Opozycja parzystość – nieparzystość&#13;
W tradycyjnych modelach świata liczby służyły nie tylko do poznawania rzeczywistości, ale także do odkrycia rytmu i struktury wszechświata. Modelem opartym&#13;
na liczbie 2 są opozycje binarne, które wyrażają dualizm porządkujący ludzką percepcję rzeczywistości. Są one uniwersalne – obecne w różnym czasie i miejscu1.&#13;
Teoria opozycji pojawiła się w filozofii już w rozważaniach pitagorejczyków&#13;
(Widomski 1996, 31–33). Funkcjonowała także na gruncie lingwistyki: „W strukturalno-funkcjonalnej koncepcji języka i językoznawstwa opozycja zajmowała pozycję centralną, była głównym narzędziem ustalania tożsamości jednostek językowych w systemie, natomiast w koncepcji kognitywno-antropologicznej opozycja&#13;
jest sprowadzana na pozycję wtórą, choć bynajmniej nie marginalną. Jest jednym&#13;
z wielu parametrów opisu semantycznego” (Bartmiński, Niebrzegowska-Bartmińska 2016, 10). Natomiast w obszar nauk kulturoznawczych została włączona przez&#13;
Claude’a Lévi-Straussa, który zastosował ją do opisu struktury społecznej oraz mitów w pracy Antropologia strukturalna, wydanej w 1958 r. (Lévi-Strauss 2009).&#13;
Konstrukcja opozycji binarnych jest według tego badacza fundamentalnym i uniwersalnym procesem tworzenia sensu, ponieważ stanowi produkt fizycznej struktury ludzkiego umysłu. Matrycę przeciwieństw binarnych dla tradycyjnej kultury&#13;
słowiańskiej opracowali Wiaczesław Iwanow i Władimir Toporow (Iwanov, Toporov 1965). Następnie, w pracy z 1978 r., Iwanow podkreślał znaczącą rolę opozycji&#13;
parzystość – nieparzystość w systemie kultury. Pomimo geograficznego, historycznego i kulturowego oddalenia podobny zestaw binarnych znaków i symboli funkcjonował w świecie archaicznym oraz ciągle istnieje w nowożytnym (Iwanov 1978,&#13;
97). Na gruncie polskiej antropologii kulturowej tematem opozycji zajmowali się&#13;
między innymi Stomma (1986) i Niebrzegowska-Bartmińska (1996, 2007).&#13;
1&#13;
Rozdział stanowi zmodyfikowaną i uzupełnioną wersję artykułu Cetno i licho czyli o opozycji&#13;
parzyste – nieparzyste w folklorze polskim (zob. Wójtowicz 2016b).&#13;
&#13;
⩶ 55 ⩶&#13;
&#13;
�W polskiej kulturze ludowej opozycja parzystość – nieparzystość jest istotną&#13;
kategorią, która często ma zasadniczy wpływ na symbolikę danych zwyczajów lub&#13;
działań obrzędowych. Ponadto analiza etymologiczna i leksykograficzna leksemów nazywających składowe tej opozycji prowadzi do ciekawych wniosków, które mają przełożenie na wierzenia.&#13;
&#13;
2.1. �Cetno i licho, czyli o opozycji parzystość&#13;
– nieparzystość w języku&#13;
Para pojęć parzystość i nieparzystość ma w polszczyźnie kilka wykładników leksykalnych, między innymi cetno i licho. Tytułowe cetno (też czetno) oznaczało w dawnej&#13;
polszczyźnie ‘liczbę parzystą’ (PSWP Zgół 6, 246), natomiast licho ‘liczbę nieparzystą’&#13;
(SL 2, 633; SJP Dor 4, 124; PSWP Zgół 19, 151). Leksem licho funkcjonuje zarówno jako przysłówek, który znaczy ‘w sposób, który wskazuje na to, że ktoś lub coś jest&#13;
w złym stanie, gorszym niż przeciętny’, jak i rzeczownik ‘zło, które może spotkać każdego człowieka; dawniej: zły duch, diabeł’ i ‘nieparzysta liczba’ (PSWP Zgół 19, 151).&#13;
Leksem ten pochodzi od lichy ‘małej wartości, marny, nędzny, słaby, drobny, niepozorny’. Jest to wyraz rodzimy i ogólnosłowiański, znany w języku polskim od&#13;
XIV w. W staropolszczyźnie znaczył: ‘zły, niesprawiedliwy, niegodziwy’, od XVI w.&#13;
też ‘biedny’. Kontynuuje on prasłowiański wyraz *lichъ oraz praindoeuropejski&#13;
*leikṷ-so, pochodzący od pierwiastka *leikṷ ‘zostawiać, zostawać’, a jego najbliższy&#13;
odpowiednik indoeuropejski to ‘reszta, szczątek, pozostałość’. Pierwotne znaczenie&#13;
tego leksemu to: ‘który zostaje, pozostaje, zbywa’; ‘przekraczający miarę, nadmierny,&#13;
zbytni, zbyteczny, niepotrzebny’; ‘nieparzysty, pozbawiony pary, w ogóle pozbawiony czego, niekompletny, niecały, pusty, próżny’ (Sł SE 4, 237–238; zob. też Bor&#13;
SEJP 287). Semantyka leksemu rozwijała się w kierunku negatywnym, a więc wyraz&#13;
ten zaczął także znaczyć: ‘o małej wartości, marny, nędzny’, ‘nieprawdziwy, fałszywy, zły’, ‘biedny’ (Sł SE 4, 238; Dług WSE-H 354). Krystyna Długosz-Kurczabowa dodatkowo zauważa, że w okresie przedpolskim i wczesnopolskim przymiotnik&#13;
lichy zachowywał dwa modele odmiany: rzeczownikową i zaimkową. Reliktem tej&#13;
pierwszej jest przysłówek licho (XIV w.) ‘źle, marnie’, na przykład w połączeniach&#13;
wyrazowych licho ubrany, oraz rzeczownik licho (XVI w.), występujący w dwóch&#13;
znaczeniach: ‘liczba nieparzysta, nie do pary’ oraz ‘nieszczęście, bieda; kaduk, diabeł’ (Dług WSE-H 354–355). Dodatkowo Aleksander Brückner zwraca uwagę na&#13;
bliskość pni, od których pochodzi ten wyraz i leksem lichwa (Brüc SEJP 298). Tej&#13;
zbieżności nie potwierdzają jednak inne słowniki etymologiczne.&#13;
⩶ 56 ⩶&#13;
&#13;
�Franciszek Sławski podaje znaczenia tego leksemu w innych językach słowiańskich: czeskim lichý ‘nieparzysty; osamotniony, bez pary; fałszywy, nieprawdziwy, bezpodstawny; błahy, nic nie znaczący, bez wartości’; staroruskim lichyi&#13;
‘pozbawiony czegoś; zbytni, większy, nadmierny, silny; smutny; bez wartości,&#13;
kiepski, zepsuty, zły’; rosyjskim lichój, lich, lichá, lícho ‘powodujący zło, szkodę,&#13;
zły, niedobry, wróżący biedę, nieszczęście; ciężki, trudny; surowy, nie sprzyjający&#13;
życiu’. W staro-cerkiewno-słowiańskim funkcjonował leksem lichъ, który znaczył&#13;
‘nadmierny, ponad miarę, zbytni, większy niż należy; zbyteczny, bezużyteczny,&#13;
zły; pozbawiony czego’, natomiast w cerkiewno-słowiańskim pojawiło się kolejne znaczenie, czyli ‘nieparzysty’. W językach ruskich ze znaczenia ‘przekraczający&#13;
miarę’ rozwinęło się znaczenie o odcieniu pozytywnym: ‘nadmierny, zbytni, silny’; ‘śmiały, dzielny, zuchowaty; zawadiacki’; ‘bystry, rączy, zwinny, robiący coś&#13;
umiejętnie i z zapałem’ (Sł SE 4, 237–238).&#13;
Rodzina wyrazów, do której należą leksemy lichy i licho, rozszerza repertuar&#13;
negatywnych znaczeń. Aleksander Brückner wymienia następujące derywaty: liszyć się znaczy ‘zbywać’, liszny (albo liszni) ‘zbyteczny, zbędny’, dalej liszyć się ‘stronić’, na przykład w sformułowaniu „świata się liszyć”; przezlisz ‘nadto’. Złożenia&#13;
z licho-: licholecie, licholat o ‘nieszczęśniku’, lichoradka ‘febra’ pojawiają się tylko&#13;
u pisarzy wschodnich, którzy wywodzą ch tego słowa z ks (lēk-s), cerkiewne otlěk,&#13;
‘pozostałość’, ‘reszta’, litewskie atłaikas, ‘pozostałość’, atlykis ‘przestanek’, łaikas&#13;
‘czas’; ponadto -lika tworzy w tym języku liczebniki od 11 do 19; łacińskie linquo znaczy to samo co greckie leipō, czyli ‘pozostawiam’ (Brüc SEJP 298). Natomiast Krystyna Długosz-Kurczabowa wyróżnia derywaty rzeczownikowe: lichość&#13;
(XV w.) ‘mała wartość, nędza’; lichota (XIV w.) ‘grzech, niegodziwość, nieprawość’; lichotka ‘biedna dziecina, biedaczek, biedotka’; lichotny (XV w.) ‘mizerny,&#13;
błahy’; lichotarz ‘lichy, nędzny człowiek’; lichocić (XVI w.) ‘wyniszczać, doprowadzać do nędzy’; czasowniki: liszeć (XVI w.) ‘stawiać się lichym, marnieć’; liszyć&#13;
(się) (XVI w.) ‘pozbawiać’; lichmanić (XVI w.) ‘trwonić, marnować’; przymiotniki oddające intensywność cechy wyrażonej przymiotnikiem podstawowym:&#13;
lichuchny, lichuczki, lichutki (Dług WSH-E 355)2. W Słowniku gwar polskich&#13;
Jana Karłowicza zostają wskazane następujące użycia gwarowe: licho ‘złe, diabeł’&#13;
(w tym przypadku autor zaznaczył, że jest to często spotykane znaczenie); licho&#13;
‘mało’; lichoradka ‘ciotka, zimnica’; lichota ‘nędza’. Natomiast lichy to ‘słaby’, ‘zły’&#13;
(Karł SGP 3, 34–35).&#13;
2&#13;
Według słownika pod redakcją Samuela B. Lindego derywaty od leksemu licho to także: lichota,&#13;
lichość ‘bieda, mizeria’; lichotarz ‘nędzny człowiek’ (SL 633–635).&#13;
&#13;
⩶ 57 ⩶&#13;
&#13;
�Etymologia i historia leksemu w różnych językach słowiańskich, a także derywaty i użycia gwarowe pokazują, że semantyka leksemu licho jest głównie negatywna, o czym świadczą przede wszystkim znaczenia związane z biedą, chorobą,&#13;
grzechem i demonem. Julian Krzyżanowski zwraca uwagę na obecność tego leksemu w przysłowiach, na przykład Siedź cicho, kiedy śpi licho (NKPP 2, 303) oraz&#13;
Idź do licha, na suche lasy, na gęste bory, na rozstajne drogi (NKPP 1, 431). Badacz&#13;
wnioskuje, że wiążą się one z bajką ludową o poszukiwaczu licha. Natomiast według Wilhelma Gaja-Piotrowskiego ta istota demoniczna jest charakteryzowana&#13;
następująco: „Miało ono siedzieć na krzyżowych drogach, parami, przy czym jedno z nich było duże, a drugie małe” (Gaj Stal 98). Informatorka, zapytana, co to&#13;
jest licho, udzieliła następującej odpowiedzi:&#13;
Że to jakiś czart tam komuś, no właśnie jak Pani mówi: „Pal cię licho!”, to znaczy,&#13;
że ten czart coś tam zrobił, żeby komuś coś zrobił. U nas w ogóle babcia przestrzegała, żeby nie wymawiać po prostu imion czarta, diabła, że tam: „Idź do diabła!”,&#13;
jak się mówi, to nie wolno było tego mówić ( JM, p. Kalisz).&#13;
&#13;
Słowa te potwierdzają, że licho w ludowej wyobraźni zaliczane jest do istot&#13;
demonicznych, na tyle groźnych, że obłożonych tabu językowym.&#13;
Antonimem leksemu licho jest wyraz cetno, oznaczający ‘liczbę parzystą’.&#13;
W gwarach zaś cetno w przysłowiu znaczy ‘gotówką, co do grosza’ (Karł SGP 1,&#13;
168), a także występuje w zestawieniach cot i liszka, cetno i licho, grać w cotkę i liszkę&#13;
(Karł SGP 1, 257). Ostatni przykład zanotował także Kolberg: grać w cetno i licho, czyli ‘zgadywać, czy przedmioty zamknięte w dłoni są parzyste, czy nie’ (K 60&#13;
Przysł 39). Gra ta była znana w Polsce przed wieloma wiekami. Mówiono także grać&#13;
w liszkę, czyli w grę hazardową polegającą na zgadywaniu, czy w dłoni przeciwnika&#13;
są pieniądze; w grze tej można było wykorzystać także orzechy (SJP Dor 4, 124).&#13;
Zabawa przetrwała w kulturze ludowej Kurpiowszczyzny w ciekawym wariancie:&#13;
jedna osoba chowa w zaciśniętej dłoni garść fafernuchów, czyli pieczywa obrzędowego, a druga ma zgadnąć, czy są w liczbie parzystej (cetno) czy nieparzystej (licho).&#13;
W przypadku poprawnej odpowiedzi fafernuchy zabierała osoba zgadująca, a błędnej – ta, która trzymała ciastka. Zabawa ta mogła mieć również charakter wróżebny. Parzysty wynik był jednocześnie zapowiedzią rychłego ślubu. Natomiast wynik&#13;
licho wróżył pozostanie w stanie panieńskim lub kawalerskim co najmniej przez&#13;
najbliższy rok (Czerwiński 2008, 330)3.&#13;
Warto zwrócić uwagę, że leksem licho przetrwał nie tylko w gwarach, ale także we współczesnej&#13;
polszczyźnie, gdzie funkcjonuje w następujących znaczeniach: lichy ‘taki, który przedstawia małą wartość materialną, zaniedbany, zły, podniszczony’; ‘słaby, wątły’; ‘źle, niestarannie wykonany; tandetny’;&#13;
3&#13;
&#13;
⩶ 58 ⩶&#13;
&#13;
�„Fafernuchy” – tradycyjne kurpiowskie ciastka marchewkowe&#13;
&#13;
Foto: Wach, Muzeum Kurpiowskie w Wachu, fot. Ignacy Skwarcan, Kamila Tyniec, zdjęcie pobrane ze&#13;
strony www.skanseny.net [data dostępu 8.04.2024 r.].&#13;
&#13;
Para pojęć parzysty i nieparzysty ma w polszczyźnie oprócz form cetno i licho&#13;
także inne wykładniki leksykalne, takie jak para, do pary, nie do pary. Para występuje w języku polskim od XV w. i oznacza: ‘dwie sztuki, dwie osoby, dwoje&#13;
zwierząt’; zaś parę, paru to liczebniki nieokreślone służące oznaczeniu liczb od&#13;
dwóch do dziesięciu włącznie. Jest to zapożyczenie ze środkowoniemieckiego par&#13;
‘gatunek, rodzaj’, ‘równy innemu, parzysty’, dziś niemieckie Paar ‘para’, paar ‘kilka, parę’. Leksem został przejęty z języka łacińskiego pār ‘towarzysz, towarzyszka,&#13;
mąż, żona; para’. Przymiotnik pār oznacza ‘równy, równo położony; parzysty’.&#13;
‘nieznaczny, mały pod względem rozmiarów’; ‘zły, kiepski, małowartościowy pod względem moralnym&#13;
albo artystycznym’ (PSWP Zgół 19, 154). W słowniku pod redakcją Witolda Doroszewskiego pojawiają się przykłady licznych użyć frazeologicznych. Przede wszystkim leksem ten funkcjonuje w formie&#13;
przekleństwa: niech licho porwie, weźmie – ‘przekleństwo, zwrot wyrażający zniecierpliwienie, gniew,&#13;
złość’; na licho, po kiego licha ‘po co, na co, co komu po tym’, licha warte ‘nic nie warte, do niczego’; pal&#13;
licho! pal was licho! ‘niech tam, wszystko jedno’. Ponadto licho jest przedstawiane jako obiekt/podmiot&#13;
aktywny, który wpływa na człowieka: bierze kogo licho ‘coś kogoś wyprowadza z równowagi, złości’;&#13;
licho bierze, wzięło porwało kogoś ‘coś przepadało, zginęło, ktoś odszedł, umarł’; licho kogoś przynosi ‘ktoś&#13;
niepotrzebnie przyszedł, jest zbyteczny, sprawia kłopot’ i inne. Leksem ten jest także charakteryzowany&#13;
poprzez nadawanie mu cech właściwych istotom żywym: licho nie śpi ‘zawsze może grozić coś złego’&#13;
(SJP Dor 4, 122–124).&#13;
&#13;
⩶ 59 ⩶&#13;
&#13;
�Od tego leksemu pochodzą następujące derywaty: parzysty, nieparzysty; parzyć się&#13;
‘łączyć się w pary (o zwierzętach)’ (Bor SEJP 412)4. W gwarach funkcjonują następujące leksemy: para ‘liczba z dwóch jedności złożona’, w tym przypadku para&#13;
oznacza dwa; ‘jedność brakująca do pary’, tak jak w przysłowiu: Siódma dróżka&#13;
dobiera sobie z innych na parę; ‘kilka’, na parze ‘na równi’ (Karł SGP 4, 36). Ponadto w gwarach znane jest zdrobnienie parka, które oznacza ‘podwójny kłos zboża’&#13;
(za: SSiSL II/1, 147), a także leksem parnisty ‘dobrany do pary’ (o koniach) (Karł&#13;
SGP 4, 40). Kolberg wyróżnia dodatkowo derywat parzyć się w znaczeniu ‘podwajać’, który występuje w życzeniach rodziców dla państwa młodych:&#13;
Niech was Bóg błogosławi, życzymy wam z naszej biednej doli, abyście długo żyli,&#13;
szczerze się kochali, Boga miłowali, ludzi szanowali; – niech wam się wszystko&#13;
darzy i parzy (vel. w dwójnasób kojarzy) (K 16 Lub 180).&#13;
&#13;
Wykładniki leksykalne wskazują na pozytywne wartościowanie rodziny&#13;
wyrazowej para, chociaż Tołstojowa egzemplifikuje także odmienne podejście&#13;
cechujące słowiański folklor: na Polesiu sile nieczystej pokazywano figę, mówiąc przy tym: „Masz tobie do pary i idź sobie” (Tolstaja 2010, 239). Przywołany fragment relacji zapowiada, że w kulturze ludowej wartościowanie członów&#13;
opozycji parzystość i nieparzystość jest złożone i uwarunkowane kontekstowo.&#13;
&#13;
2.2. Nieparzystość w kulturze&#13;
Władimir Toporow dostrzegł kontekstową waloryzację opozycji parzystość i nieparzystość, pisał bowiem, że gdy parzystość okazuje się bezsilna, ostatniej szansy&#13;
należy szukać w nieparzystości. Te dwa systemy należy wykorzystywać świadomie&#13;
i w zależności od sytuacji (Toporov 2005, 208). Dane pochodzące z materiałów&#13;
We współczesnej polszczyźnie leksem para ma następujące znaczenia: ‘dwie oddzielne rzeczy mające jednak podobny kształt, wygląd i przeznaczenie, często symetryczne względem siebie&#13;
i stanowiące pewną całość oraz spełniające jednakową funkcję’, na przykład: para rąk, nóg, dobrać&#13;
coś do pary, coś jest nie do pary; ‘dwie osoby lub dwoje zwierząt zwykle przeciwnej płci’, na przykład: dobrana, zakochana para, pójść z kimś w parze, ustawić się w pary; ‘jeden egzemplarz dwuelementowego kompletu, zwłaszcza ubioru składającego się z dwu analogicznych części’, na przykład&#13;
para spodni; ‘jedna z dwóch istot, które razem tworzą funkcjonalną całość, komplet’, na przykład&#13;
para od czerwonej skarpetki (PSWP Zgół 27, 369–370). Parzystość zaś to: ‘cecha tego, co wyrażone&#13;
liczbą całkowitą podzielną przez dwa bez reszty’; ‘cecha tego, co występuje parami’. Z kolei parzysty&#13;
znaczy ‘wyrażony liczbą całkowitą podzielną przez dwa bez reszty’; ‘taki, który występuje parami’,&#13;
a parzyście/parzysto ‘występuje parami, symetrycznie’ (PSWP Zgół 27, 453).&#13;
4&#13;
&#13;
⩶ 60 ⩶&#13;
&#13;
�źródłowych także pokazują różnorodne oceny przypisywane członom tej opozycji. Dlatego kulturowe jej wartościowanie nie jest tożsame z tym zakodowanym&#13;
w danych systemowych.&#13;
W trakcie obrzędów rodzinnych i dorocznych liczby były wykorzystywane&#13;
ze względu na ich parzystość lub nieparzystość, które to cechy konotują zamykanie i otwieranie. Używano zatem wówczas odpowiednich liczb, dzięki czemu&#13;
obrzęd był we właściwy sposób spowalniany lub kontynuowany, a także przywoływano inne konotacje tej opozycji. Wykorzystywano zatem parę parzystość&#13;
– nieparzystość, przy czym słowa o przeciwnym znaczeniu nie tylko są zestawiane na zasadzie opozycji, ale także grupowane są w ciągi pojęć o podobnych&#13;
skojarzeniach, na przykład całość – zamknięte – parzyste, zmiana – otwarte –&#13;
nieparzyste (Stomma 1986, 174; zob. też Iwanov, Toporov 1965). Na przykład&#13;
w trakcie celebracji obrzędów aby ułatwiać i przyspieszać metamorfozę, stosuje&#13;
się liczby nieparzyste. Jednym ze zwyczajów obrazujących tę tezę jest konieczność przygotowywania odpowiedniej liczby potraw wigilijnych:&#13;
Przeważnie to tak siedem do dziewięciu. U nas nie było tam dwanaście.&#13;
[MW: A gdzie jest dwanaście?] Nie wiem, ale tak u nas nie było. [MW: Dlaczego siedem albo dziewięć?] No ja nie wiem, że nieparzyste, nie wiem [HG,&#13;
p. Radzyń Podlaski].&#13;
&#13;
Wymogi dotyczące liczby dań wigilijnych są mocno zakotwiczone w tradycji ludowej. W relacjach informatorek pojawiły się następujące dane odnośnie do&#13;
liczby potraw w tym dniu:&#13;
7 – [AK, p. Radzyń Podlaski], [EW, p. Puławy];&#13;
11 – [SK, p. Hrubieszów];&#13;
12 + 1 – [ZS, p. Świdnik];&#13;
13 – [ACH, p. Lublin].&#13;
&#13;
Nieparzystość wiąże się z otwartością, stąd taka liczba dań, odczytana w kontekście wegetacyjno-zaduszkowej symboliki wigilijnego wieczoru, wiedzie do zapoczątkowania pozytywnych zmian w czasie zimowej martwoty, pobudzenia wegetacji, pomnożenia dobytku i zapewnienia pomyślności w nadchodzącym roku.&#13;
Uwzględnienie koncepcji dwubiegunowego postrzegania świata prowadzi do&#13;
wyjaśnienia genezy nakazu zanotowanego przez Kolberga: Do wieczerzy wigilijnej&#13;
zasiada parzysta liczba osób (K 5 Krak 192; zob. też Glog Rok 67). W tym przypadku nieparzystość, która jest równoznaczna z otwarciem na zmiany, mogłaby&#13;
spowodować śmierć jednego z domowników (por. Stomma 1986, 174).&#13;
⩶ 61 ⩶&#13;
&#13;
�Wyjątkowy czas Wigilii sprzyja używaniu liczb nieparzystych, gdyż mają one&#13;
sprawczą moc:&#13;
Liczono łuski karpia i chowano do portfela nieparzystą ilość, aby się pieniądze&#13;
trzymały [BM, p. Parczew].&#13;
&#13;
W tym kontekście wiążą się one z ruchem i dynamizmem, co konotuje mnożenie się pieniędzy.&#13;
Bogato dokumentowanym zwyczajem jest wicie wianków w Boże Ciało&#13;
lub w oktawę Bożego Ciała. W relacjach informatorek powszechnie występuje&#13;
przekonanie o konieczności przygotowywania ich w liczbie nieparzystej, w dzień,&#13;
który jest nazywany przez mieszkanki wsi wiankowym czwartkiem:&#13;
3, 5, 7 – miało być nie do pary – [ZG, p. Puławy];&#13;
5, 7 – [TM, p. Łęczna];&#13;
7 – [ JP, p. Lublin];&#13;
7, 9 – [EP, p. Świdnik];&#13;
13 – [ZS, p. Świdnik];&#13;
Wianuszki się robi z rozchodnika, to chyba na oktawę już jest. Rozchodnik, macierzanka, takie różne rzeczy. [MW: Ile?] Pięć, siedem. Ja robię pięć, bo nigdy&#13;
się nie wyrabiam więcy, bo to jedna chce, druga chce i zazwyczaj, ale siedem czy&#13;
dziewięć, to wtedy tak ślicznie [HW, p. Pułtusk].&#13;
&#13;
To ciągle przestrzegane zalecenie znajduje także uzasadnienie w logice opozycji binarnych. Poświęcone w postaci wianków zioła stanowią pierwsze dary&#13;
ziemi. U progu lata należy więc pobudzać obfitość dalszych zbiorów i otwierać&#13;
się na życie, które w tym czasie buzuje, zaś energia witalna krąży szczególnie&#13;
silnie, stąd wykorzystywanie liczb nieparzystych. Należy jednak zastrzec, że niekiedy używanie niektórych liczb ze względu na wartość symboliczną ustępuje&#13;
miejsca wyborowi opartemu na przekonaniu, że coś pasuje, jest potrzebne lub&#13;
szczęśliwe.&#13;
Występują także warianty, w których wskazuje się konkretną, ale zawsze nieparzystą, liczbę wianków:&#13;
Trzy wianki – z macierzanki, z rozchodników, z róży, i to się nakładało jeden na&#13;
drugi i to było święcone, szło się do kościoła. [MW: A dlaczego akurat trzy te wianuszki?] No bo tak jak Trójca Święta. Potem te wianki, jak ktoś zmarł w rodzinie,&#13;
no to dawali pod poduszkę [LO, p. Wieluń]; wariant: [PM, p. Częstochowa];&#13;
&#13;
⩶ 62 ⩶&#13;
&#13;
�HD: Myśle, że to tak z czasem przyszło, że wszystko było w jednym, ale jo pamiętam jak dawniej, to mama trzy wiła, no nie wiem: jeden był z kwiatków, jeden ze&#13;
ziół, takich zbiranych po łąkach, po tym. Jakoś tak, no nie pytałam nigdy, dlaczego&#13;
trzy. [MW: Jeden z kwiatów, jeden z ziół, a trzeci?] KR: Z takich koło domu,&#13;
z ogródka [HD i KR, p. Kolbuszowa].&#13;
Siedem5, a robiłam zawsze siedem i do dzisiaj mam tę tradycję [TP, p. Mońki];&#13;
MM: To znaczy można sobie było no trzy co najmniej. TC: Trzy musiały być.&#13;
TC: Dziewięć. MM: Dziewięć u was, a u nas były trzy, a teraz to zauważyłam, że w jednym robią wszystko, jeden gruby wianek [MM, p. Wolsztyn; TC,&#13;
p. Wolsztyn].&#13;
&#13;
Wianki poświęcone w oktawę Bożego Ciała&#13;
&#13;
Foto: Magdalena Wójtowicz-Deka.&#13;
&#13;
Można także przywołać symbolikę siódemki (zob. rozdział Liczba 7): jest ona uznana za&#13;
liczbę, która ma szczególną łączność z sacrum, przez to sama „zaraża się” świętością i staje się liczbą&#13;
mocną, stąd późniejsze wykorzystanie poświęconych wianuszków (moc lecznicza budowana jest&#13;
przez kumulację symboliki wianków, wody i liczby): Wcześniej, tydzień temu, to mówili, że jak jest&#13;
uwite siedem na przykład tych wianków, to późni się bierze te wianki na wode, ich się moczy i jak&#13;
krowa nie chce polatować się, znaczy nie ma cielątka, żeby te wode wypiła i uon będzie, będzie tego&#13;
cieluntko, będzie cieluntko [ZZ, p. Puławy].&#13;
5&#13;
&#13;
⩶ 63 ⩶&#13;
&#13;
�W relacjach zostały wymienione następujące liczby: 1, 3, 7 oraz 9, można zatem stwierdzić, że znaczenie ma w tym kontekście nieparzystość i związany z nią&#13;
ruch i progres. Wianki wykorzystywano w celach ochronnych (na przykład wieszano je w punktach granicznych domu czy obejścia) [HD i KR, p. Kolbuszowa]&#13;
i leczniczych [ZD, p. Olecko; JSW, p. tatrzański], wkładano je także zmarłemu&#13;
do poduszki [JW, p. Puławy; LO, p. Wieluń]. W tych działaniach najważniejsze&#13;
jest to, że wianki zostały poświęcone. Jednak, szczególnie w przypadku lecznictwa&#13;
i zwyczajów związanych z nieboszczykiem, istotne jest także uruchomienie znaczenia nieparzystości, czyli otwarcia, ruchu i zmiany.&#13;
Liczby nieparzyste są wykorzystywane także podczas innych obrzędów dorocznych:&#13;
Trzy kartofle na Wielkanoc o w tem koszyczku, trzy oświęciło sie i jak sie zaczyło&#13;
sadzić w polu, to pierwszy te trzy kartofle sie sadziło święcone. Tak, żeby sie udały&#13;
i to wszystko, wszystko z Bogiem… [MW: A dlaczego trzy?] No bo, trzy je nie do&#13;
pary na życie, a dwa to już. Zawsze trzy, pinć to już takie, no… [GM, p. Janów&#13;
Lubelski].&#13;
&#13;
Powyższa relacja stanowi dobrą puentę tej części rozważań, gdyż informatorka bezpośrednio wyjaśnia sens wykorzystania atrybutów w liczbie nieparzystej,&#13;
która jest tożsama z otwartością, a więc i życiem.&#13;
Liczby pojawiają się w ludowym lecznictwie magicznym z dużą częstotliwością. Nie tylko oznaczają ilość i porządek, ale również posiadają specjalną aurę:&#13;
sprawiają, że pewien krąg pojęć słownych zyskuje miano definicji, swego rodzaju stałych epitetów, oraz ciążą ku obszarowi symboliczności. Liczby porządkują&#13;
wszystko, co niezorganizowane i chaotyczne. Sama operacja rachunku zbiera różne i osobne rzeczy w pewną całość, a system liczbowy występuje jako najprostszy&#13;
model porządku (Toporov 2005, 194–208). Niewątpliwie w lecznictwie ludowym dominuje trójka oraz jej krotności. Kolejno pod względem częstotliwości&#13;
wyróżniają się liczby 7 i 9. Pomijając w tym miejscu indywidualną symbolikę poszczególnych znaków liczbowych, nietrudno zauważyć, że tworzą one ciąg liczb&#13;
nieparzystych (w którym oprócz wymienionych liczb jest także piątka). Są one&#13;
wykorzystywane w następującym zamówieniu:&#13;
[MW: Czyli albo trzy razy, albo pięć, tak?] Tak, albo trzy na głowe, serce i na&#13;
kolana. [MW: A pięć?] Aaa, pięć to przeważnie można trzy na głowe, dwa na&#13;
serce, dwa na na kolana… [MW: To siedem?] Siedem. Może być pinć, może być&#13;
siedem. [MW: A parzyste? A dlaczego nieparzyste musi być?] A no tego to jo już&#13;
&#13;
⩶ 64 ⩶&#13;
&#13;
�wim, ale tak… Jo wiem, może być i parzyste, no ale ale jo już bardzi tak trzy, pinć,&#13;
siedem, nieparzyste. Ja wiem. Nie no już tak, tak zrozumiałam, jak mówiła i tak&#13;
utkwiło w tem i już takie nie nieparzyste [GM, p. Janów Lubelski].&#13;
&#13;
Liczby nieparzyste w lecznictwie ludowym urzeczywistniają ideę dynamiki,&#13;
rozwoju, ruchu, energii, wykorzystuje się więc je w celu zmiany niepożądanego&#13;
stanu rzeczy, przekształcenia go, zainicjowania pozytywnych zmian, czyli przywrócenia zdrowia. Nieparzyste znaki liczbowe odnoszą się przede wszystkim do&#13;
choroby (wypędza się chorobę, a nie przywołuje zdrowie), która jest konceptualizowana między innymi jako wróg, najeźdźca i przeciwnik (Marczewska 2012, 64),&#13;
a także gość (Marczewska 2012, 115), który przychodzi z wrogiego świata. Nieparzystość jest więc w pewnej relacji do nieznanego orbis exterior, gdyż wiąże się&#13;
także ze złą, ciemną stroną świata (por. Adamowski 1999, 140–141). Liczenie&#13;
jednak pozwala przekształcić obcy chaos w oswojony kosmos, co potwierdza chociażby etymologia tego leksemu, gdyż oznaczał on także ‘kształtować, formować,&#13;
zdobić’ (Bor SEJP 288). Liczby są więc narzędziem wykorzystywanym do opanowania obcej i groźnej choroby i przywracania ładu, tożsamego w tej sytuacji ze&#13;
zdrowiem.&#13;
&#13;
2.3. Parzystość w kulturze&#13;
Pozytywne wartościowanie parzystości jest czytelne w kontekście symboliki ślubnej. Młode osoby, dla których przyszłe zamążpójście było niezwykle istotne, podejmowały działania wróżebne w celu poznania swojego przyszłego losu.&#13;
Wróżono:&#13;
– w wigilię św. Andrzeja:&#13;
Poszło się, jak się szło po drzewo, nakładło się na rękę, i jak się przyszło po dwa,&#13;
jak wyszła para, to dobrze, jak nie wyszła para, to nawet i płacz był w domu, bo&#13;
się jedno drugiemu sprzeciwiało: „O widzisz, nie wyjdziesz ty za mąż abo się nie&#13;
ożenisz!” [HP, p. Ryki];&#13;
&#13;
– w wigilię Bożego Narodzenia:&#13;
DG: Zjadło się owoc, a te pestki się odkładało na bok i po skończonej kolacji to&#13;
to się układało parami, ile tych pestek, ile tych ogonków gruszek. Jak były pary, że&#13;
się zgadzały na pary, no to że się… Znakiem tego, że dziewczyny wyjdą za mąż,&#13;
a jak nie było pary, to… WG: Jeszcze rok będzie czekać, bo nie ma pary, jeszcze ten&#13;
rok [DG, WG, p. Szydłowiec];&#13;
&#13;
⩶ 65 ⩶&#13;
&#13;
�Tak, wróżby to już przeważnie były po pośniku, po ty wieczerzy wigilijny, no taki&#13;
był zwyczaj, że wypadały dziewczyny na dwór i liczyły sztachety w płocie, kołki&#13;
w płocie, bo to przeć nie było sztafetów, tylko kołki w płocie, jak wysło do pary, to&#13;
się wydawała za mąż, a jak nie, to nie [ECZ, p. Zwoleń].&#13;
&#13;
– w wigilię św. Jana6:&#13;
Dwa wianki i dwie deseczki i się puscało razem na rzece. Jak sły, świecki sie&#13;
zaświcało, jak sły obydwa. A no i jesce się pomyślało się, którym kawalerem, tam&#13;
który był najbliżej. Tu był kawaler, tu była panna, jak płynęły razem, obydwoje&#13;
razem, to znakiem tego, że bedzie wesele, a jak się rozchodziły, to nic z tego, nie&#13;
bedzie para [DG, p. Szydłowiec].&#13;
&#13;
Czynności te zostały opisane także w piosence, której fragment zaśpiewał informator:&#13;
W polu lipeńka, w polu maleńka&#13;
Listeczki swe rozwija.&#13;
Pod nią dziewczyna, pod nią jedyna&#13;
Parę wianuszków wiła [WG, p. Szydłowiec].&#13;
&#13;
Płot sztachetowy&#13;
&#13;
Foto: Walewice (okolice Sulęcina), fot. Janusz Bohdanowicz, 1958, Cyfrowe Archiwum Polskiego Atlasu&#13;
Etnograficznego, https://paenew.us.edu.pl/items/show/ 752#pid=1 [data dostępu: 10.04.2024 r.].&#13;
6&#13;
W tym przypadku – inaczej niż w dwóch wcześniejszych przykładach – wymóg stosowania&#13;
liczb parzystych nie jest powszechny.&#13;
&#13;
⩶ 66 ⩶&#13;
&#13;
�Pary pojawiające się we wróżbach zapowiadają osobie, która próbuje poznać&#13;
swój przyszły los, przynależność do systemu stosunków parzystych, czyli małżeńskich. W pieśni weselnej para wianków odpowiada obrączkom. Parzystość zaś&#13;
wyraża pewien porządek w logice liczenia, wskazuje na normę; nieparzystość&#13;
w tym kontekście stanowi jej naruszenie i jest pewną anomalią. Liczba parzysta&#13;
odzwierciedla stabilność świata, komplementarność i pełnię, która nie wymaga&#13;
uzupełniania. W kontekście ślubno-matrymonialnym oznacza więc połączenie&#13;
dwojga ludzi.&#13;
Również występowanie liczb w innych relacjach potwierdza, że kategoria&#13;
parzystości jest istotna dla depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej,&#13;
na przykład:&#13;
Tak samo jeżeli zbierano coś, czy jakieś owoce, to bardzo często liczono, czy jest do&#13;
pary, czy nie. Jeśli jest do pary, to będzie szczęście, jeśli nie do pary, jakieś nieszczęście spotka. [MW: To parzyste są lepsze?] Lepsze parzyste, bo parzyste szczęście&#13;
przynosiły [ZD, p. Olecko];&#13;
Najważniejsze to były jajka. [Ile?] To zawsze do pary, tam dziesięć, dwanaście.&#13;
[Dlaczego do pary?] Żeby to darzyło się dobrze w gospodarstwie. [To jak do&#13;
pary, to się darzy?] Para to jest… Pojedynczo nie bardzo [ JŁ, p. sokólski].&#13;
&#13;
Z przytoczonych relacji wynika, że parzystość zapowiada szczęście i dobrobyt w gospodarstwie. Wierzenie to prawdopodobnie związane jest z pozytywnym&#13;
wartościowaniem pary w kontekście matrymonialnym, wynika także z symetrii&#13;
i porządku, z którymi jest kojarzona.&#13;
Parzystość pojawia się zatem w folklorze, gdy mowa jest o szczęściu, obfitości, pełni życia, ale także w kontekście kontrastowym, czyli umierania. Wynika&#13;
to z pojmowania całego obszaru związanego ze śmiercią jako odwrotności życia,&#13;
dlatego parzystość w tym kontekście jest oceniana negatywnie. Dwójka stanowi&#13;
prototypową liczbę parzystą, więc jej semantyka rozciąga się na cały zbiór tych&#13;
liczb. Dwoistość koreluje z obszarem pozaziemskim i demonicznym, co wyraża się&#13;
na przykład w wierzeniu, że jeśli w domu nastąpią dwa zgony w ciągu roku, można&#13;
się spodziewać trzeciego. Serbowie w takiej sytuacji zakopują kukłę obok drugiego nieboszczyka, aby uchronić się przed kolejnym zgonem, gdyż twierdzą, że „na&#13;
tamtym świecie nie przyjmują liczb parzystych” (Tolstaja 1995, 22). W folklorze&#13;
polskim powiązanie parzystości ze śmiercią zaznacza się poprzez ustawianie parzystej liczby świec przy trumnie:&#13;
&#13;
⩶ 67 ⩶&#13;
&#13;
�2 – [BM, p. Parczew];&#13;
4 – [EP, p. Świdnik], [TM, p. Łęczna];&#13;
4, 6 – [ACH, p. Lublin].&#13;
[MW: A to dlaczego na pogrzeb się kupuje do pary?] Nie wiem, robię to co&#13;
wszyscy? [MW: I to u was tak jest zachowane?] Tak, tak. [MW: A to jeszcze&#13;
tak przy okazji pogrzebu, a ile świec się ustawia przy trumnie?] Dwie [HW,&#13;
p. Pułtusk].&#13;
&#13;
Nadal panuje zwyczaj przynoszenia na pogrzeb lub grób bukietu lub wieńca&#13;
o parzystej liczbie kwiatów, podczas gdy w innych przypadkach (urodziny, imieniny) jest to raczej liczba nieparzysta:&#13;
Nieparzysta, bo samo to że nawet kwiaty na przykład parzyste, to tylko na pogrzeb, więc uważam, że wszystko, co nieparzyste to szczęśliwe bardziej, no nie&#13;
wiem, może ja sama tak to tłumaczę [HW, p. Pułtusk].&#13;
&#13;
Zwyczaj ten jest reliktem wiary w silny związek dwójki i liczb parzystych ze&#13;
sferą eschatologiczną, ponadto potwierdza aktualność myślenia opartego na zasadzie opozycji binarnych, z którego wynika następująca asocjacja: parzystość – zamykanie – bezruch – śmierć.&#13;
&#13;
2.4. Podsumowanie&#13;
W kulturze ludowej zaznacza się inwersja ocen w wartościowaniu członów opozycji parzystość – nieparzystość. Dlatego tym mocniej należy zaakcentować podmiotowy punkt widzenia, a więc zapytać, kto wykorzystuje liczby parzyste lub nieparzyste, w jakiej sytuacji i czemu one służą.&#13;
Interesująco przedstawia się analiza rozwoju semantyki leksemu licho, który&#13;
od prasłowiańskiego pnia, oznaczającego ‘resztkę, coś niepotrzebnego i liczbę nieparzystą’, poprzez intensyfikację i rozwój negatywnego aspektu znaczenia zaczął&#13;
funkcjonować jako nazwa postaci demonicznej, obecnej nawet we współczesnych&#13;
relacjach informatorek. Etymologia, znaczenie słowa, derywaty i leksyka gwarowa,&#13;
związane z tym wyrazem, wskazują na jego negatywne wartościowanie, w przeciwieństwie do pozytywnego znaczenia cetna, pary, a więc także parzystości. W wierzeniach, zwyczajach i obrzędach waloryzacja tej opozycji jest mniej jednoznaczna&#13;
i zależy od kontekstu.&#13;
&#13;
⩶ 68 ⩶&#13;
&#13;
�Opozycja parzystość – nieparzystość stanowi istotną kategorię w poznawaniu świata przez depozytariuszy i depozytariuszki kultury ludowej. Analizowany&#13;
materiał pozwala wyróżnić kilka poziomów jej funkcjonowania, a najistotniejszy&#13;
z nich można określić jako mityczno-poznawczy, bogato opisany w literaturze pod&#13;
szyldem opozycji binarnych. Narzucają one pewną siatkę kognitywną, która jednocześnie wartościuje zjawiska w układach przeciwstawnych: zmiana – otwarcie –&#13;
nieparzystość; parzystość – zamknięcie – bezruch – śmierć i ujawnia się na przykład&#13;
w układzie: nieparzysta liczba wigilijnych potraw – otwarcie – mnożenie dóbr&#13;
w nadchodzącym roku.&#13;
Semantyka wartości liczbowych potwierdza możliwość inwersji ocen i ich&#13;
zrelatywizowanie w stosunku do podmiotu, który interpretuje rzeczywistość&#13;
i przyjmuje punkt widzenia osoby wtajemniczonej w absolutną semantykę&#13;
liczb (czyli na przykład wie o związku parzystości ze śmiercią) lub niewtajemniczonej, ale kultywującej tradycje. Wykorzystanie członów tej opozycji służy&#13;
także konkretnym celom, na przykład dla gospodyni istotne jest wzmaganie&#13;
obfitości plonów, zaś dla panienki poznanie czasu przyszłego zamążpójścia. Jak&#13;
pokazują więc powyższe przykłady, zmiana ocen i różne interpretacje członów&#13;
opozycji parzystość – nieparzystość nie wykluczają się, ale łącznie budują jej całościowy obraz.&#13;
Dalsze analizy pokażą, że poszczególne liczby w niektórych tekstach folkloru&#13;
są przyporządkowane do jednego z członów tej opozycji, zyskując jego znaczenie,&#13;
a więc na przykład liczby nieparzyste kojarzone są z otwartością, ruchem, progresem i życiem. A zatem przyczyniają się do mnożenia pieniędzy czy plonów.&#13;
W niektórych jednak sytuacjach otwartość może powodować zdarzenia negatywne. Natomiast parzystość konotuje stabilność, symetrię, komplementarność, ale&#13;
także zamknięcie. Dlatego charakteryzuje między innymi sfery matrymonialną&#13;
i eschatologiczną.&#13;
&#13;
⩶ 69 ⩶&#13;
&#13;
��2 Liczba 1&#13;
W uniwersalnej symbolice liczba 1 jest utożsamiana z prapoczątkiem i pierwotną&#13;
jednością. Wskazuje się nawet, że liczby zaczynają się od dwójki, gdyż jedynka stanowi jedność i całość, jest właściwie zaprzeczeniem podziałów opisywanych przez&#13;
ciąg liczbowy (Her Lek 57, For Sym 42–43, AlvSym Ssy 88, Cir Sym 225, Hof&#13;
Lek 35, Kow Lek 281)1. Dorothea Forstner pisze: „Jedynka jest zgodnie z naturą symbolem niepodzielnej jedności, źródłem i korzeniem, «matką» wszystkich&#13;
pozostałych liczb” (For Sym 43). W sferze symboliki liczba 1 była identyfikowana&#13;
z bóstwami, Bogiem, istotą najwyższą, absolutem albo z siłami odpowiedzialnymi&#13;
za stworzenie wszechświata, z początkami, a zatem czasami, kiedy to dokonało się&#13;
przejście od jedności do wielości, oraz z początkiem ruchu (Her Lek 57, For Sym&#13;
43, Kop Ssym 122, AlvSym Ssy 88, Cir Sym 225, Hof Lek 35). Pierwotna jedność&#13;
wiąże się ze sferą sacrum, w przeciwieństwie do naznaczonego podziałami, a przez&#13;
to także biologią, sferą profanum. Władimir Toporow podkreśla, że w tekstach&#13;
najstarszego typu jedynka nie występuje lub pojawia się wyjątkowo rzadko, gdyż&#13;
oznacza ona nie początek szeregu liczb we współczesnym rozumieniu, ale całość,&#13;
której główną cechę stanowi niepodzielność (Toporov 1974, 177–178). Liczba&#13;
ta jest kartą wstępu do nieskończonego świata liczb (For Sym 43, Kop Ssym 122,&#13;
AlvSym Ssy 88). Ponadto cyfra 1 symbolizuje wyprostowanego człowieka oraz&#13;
rodzaj męski (Her Lek 57, Hof Lek 35). W słownikach symboli zostało także&#13;
wskazane, że liczba ta dotyczy indywiduum lub czegoś jednorazowego i oryginalnego (Her Lek 57)2.&#13;
W języku polskim wyjątkowość jedynki na tle ciągu liczbowego znajduje potwierdzenie&#13;
także w zasadach gramatycznych odnoszących się do tego liczebnika, który pod względem morfologicznym i składniowym zachowuje się w sposób podobny do przymiotnika, z tą różnicą, że&#13;
w funkcji numerycznej nie ma kategorii liczby (Siuciak 2008, 15).&#13;
2&#13;
Także Katarzyna Rudkiewicz w artykule na temat metafor z komponentem liczbowym wskazuje, że liczba ta wyznacza indywidualność. Ponadto pierwszy element w zbiorze jest bardziej znaczący niż&#13;
kolejne. Liczba ta w metaforach służy do wyrażania porządku, indywidualności i ważności (pojedynczo,&#13;
1&#13;
&#13;
⩶ 71 ⩶&#13;
&#13;
�W eksplikacji znaczenia jedynki w zgromadzonym materiale z zakresu kultury ludowej najmocniej zaznacza się jej związek z czasem, w mniejszym stopniu zaś&#13;
z przestrzenią, postaciami, zwierzętami oraz czynnościami i atrybutami.&#13;
&#13;
3.1. Czas&#13;
W analizowanym materiale wyróżnia się kilka typów relacji jedynka – czas. Jest to&#13;
więc fakt ukończenia jednego roku, co dotyczy wieku dziecka, oraz trwania czegoś&#13;
przez taki okres. Dużą grupę stanowią teksty przedstawiające wykorzystanie semantyki czynności wykonywanych pierwszy raz. Zostają więc przywołane znaczenia tej liczby porządkowej w trakcie obrzędów dorocznych, rodzinnych i inicjacji&#13;
zawodowych.&#13;
&#13;
3.1.1. Jeden rok&#13;
W ludowej wizji świata wyjątkowym momentem jest ukończenie pier wszeg o&#13;
roku życia, szczególnym okresem jest także jeden rok tr wania czeg oś, na&#13;
przykład małżeństwa, żałoby czy służby. Nadawanie szczególnego znaczenia takiemu przedziałowi czasu nie wynika tylko z symboliki liczby 1, ale przede wszystkim&#13;
z tego, że rok jako jednostka czasu naturalnego odgrywał istotną rolę we wszystkich kulturach, niezależnie od sposobu wyznaczenia jego początku (ten był różny,&#13;
co wynikało z odmiennego pojmowania cyklu solarnego) (zob. szerzej Szadura&#13;
2017, 179–181). To właśnie ukończenie pierwszego roku przez dziecko sprzyja&#13;
poznaniu jego przyszłych losów:&#13;
Gdy dziecko kończy rok pierwszy życia, sadzają je na stole, kładą koło niego książkę, pieniądz, chléb i nóż, i z tego, po co dziecko najprzód sięgnie, wróżą, do czego będzie zdatne, i czy z niego będzie ksiądz, czy kupiec, czy rolnik, czy żołnierz&#13;
(K 11 Poz 162).&#13;
&#13;
Moment ten stanowi więc newralgiczny punkt, który funkcjonuje jak okno,&#13;
z którego otwiera się widok na przyszłość. Wynika to także ze znaczenia jedynki.&#13;
jeden z wielu, po pierwsze, numer jeden – dla określenia najważniejszej osoby) oraz czegoś incydentalnego i kogoś wyjątkowego (jedyny w swoim rodzaju, jeden jedyny). Badaczka zwraca uwagę na inne&#13;
znaczenia liczby 1 w metaforach, takie jak: dążenie do uniformizacji i homonimizacji (jednym głosem,&#13;
stać się jednym ciałem, jak jeden mąż) czy komplementarności (wszystko w jednym). Funkcjonują także&#13;
metafory, które pozwalają uniknąć niewygodnych tematów (wpaść na jednego, wypić jednego na drogę)&#13;
(Rudkiewicz 2005, 228–229).&#13;
&#13;
⩶ 72 ⩶&#13;
&#13;
�Otwiera ona ciąg numeryczny, oznaczający podziały, ale jednocześnie utożsamianajest z całością. Czas także ma strukturę płyną, ale jest pewną całością, podzieloną na jednostki (odmienne w różnych kulturach). Z tego względu na początku danego odcinka czasu (na przykład życia człowieka), oznaczonego w tym przypadku&#13;
przez liczbę 1, można przewidzieć, co zdarzy się później.&#13;
Koniec jednego roku trwania czegoś ma znaczenie także w obrzędach rodzinnych, na przykład po takim czasie kończy się okres żałoby:&#13;
Kiedyś to tam na renku opaska była, na każdym ubraniu, przez rok czasu&#13;
[TN 1563 Janówka 2008 MJ];&#13;
Kiedyś jak była żałoba, to już tyle, ile przysługuje, to chodzili w żałobie.&#13;
[A ile przysługuje?] Za matkie to przysługuje rok. Za ojca dziewięć miesiecy.&#13;
Za siostre pół roku. Za babcie trzy miesiące [TN 1562 Bezwola 2007 AŁ].&#13;
&#13;
Jeden rok stanowi więc przedział czasu właściwy dla przeżywania żałoby&#13;
i pogodzenia się ze śmiercią najbliższych. Ostatnia relacja pokazuje, że także&#13;
inne liczby o dużym znaczeniu w kulturze ludowej (3, 9) były wskazywane dla&#13;
określania czasu żałoby, a zatem nie zostały użyte przypadkowo. Kwantyfikacyjne&#13;
określanie tych okresów pokazuje także, że człowiek przywołuje symbolikę liczb&#13;
w trudnych doświadczeniach egzystencjalnych, sytuacjach granicznych i eschatologicznych. Ujęcie czasu żałoby w karby liczb wyznacza okres na oswojenie i zaakceptowanie faktu śmierci i choć jego granice są umowne, niewątpliwie pełni on&#13;
funkcję terapeutyczną.&#13;
&#13;
3.1.2. Magia dobrego początku – obrzędy doroczne&#13;
Mircea Eliade, opisując dialektykę czasu, twierdził: „Człowiek religijny odczuwa&#13;
potrzebę okresowego zanurzania się w owym czasie sakralnym i niezniszczalnym.&#13;
Dla niego to właśnie czas sakralny umożliwia istnienie zwykłego czasu, świeckie&#13;
trwanie, w którym dokonuje się cała ludzka egzystencja” (Eliade 1970, 104). Intencją okresowego włączania się w czas mitycznych początków jest nie tylko odnajdowanie sakralnego wymiaru życia, ale także kreowanie przyszłej uporządkowanej&#13;
rzeczywistości (Eliade 1970, 91–103). Kontakt ze światem transcendentnym miał&#13;
zasadniczy cel: zapewnianie sobie i swojemu otoczeniu korzystnych wyroków sacrum (zob. Wójtowicz 2012a). Służyła temu magia dobrego początku, która polegała na „krótkotrwałym wykonywaniu pewnych czynności […], w dniu, który uważa się za początek dłuższego okresu czasu (w szczególności za początek roku); takie&#13;
⩶ 73 ⩶&#13;
&#13;
�incypowanie danej czynności ma się jakoby odbić pomyślnie na jej późniejszym&#13;
wykonaniu w ciągu trwania danego okresu. Poza tym do tychże praktyk nawiązuje wszczynanie zamierzonej czynności w pewnych określonych warunkach, w tej&#13;
wierze, iż odbije się to w pożądany sposób na dalszym jej przebiegu” (Mosz Kul 2,&#13;
300). Praktyki te w dużej mierze opierają się na symbolice pierwszeństwa i liczby&#13;
1 – to, co wykonuje się pierwszy raz, rzutuje na następujące po nim czynności i stany. Inny badacz pisze: „Uważna analiza wyrażenia «pierwszym razem» w starych&#13;
tekstach religijnych nie pozwala przyjąć tego znaczenia, które jest właściwe temu&#13;
wyrażeniu we współczesnych językach i kulturach. Można sądzić, że «pierwszym&#13;
razem» wiąże się ściśle ze stworzeniem świata w jego całości, i właśnie to i tylko to&#13;
było pierwotnym i jedynym denotatem tego wyrażenia, oznaczającego stan, który oddzielał stadium niezdeferencjowane w planie przestrzennym i czasowym, od&#13;
stadium, kiedy dyferencjacja dopiero się rozpoczynała. Dopiero z czasem idea początku, pierwszego członu szeregu, stała się ideą panującą” (Toporov 1974, 178).&#13;
Cytat ten pokazuje, że magia incepcyjna, czyli wykonywanie czynności pierwszy&#13;
raz, nawiązuje do opisanego przez Eliadego dzieła rekreacji, właśnie poprzez wykorzystywanie symboliki pierwszeństwa.&#13;
Najwięcej przykładów takich praktyk z wykorzystaniem mocy liczby 1 można znaleźć w trakcie roku obrzędowego i kalendarzowego. W poniższym podrozdziale koncepcja magii dobrego początku zostanie potraktowana szeroko, gdyż&#13;
zostaną uwzględnione nie tylko czynności, ale także znaki, atrybuty czy zdarzenia,&#13;
które mają znaczenie ze względu na fakt pierwszeństwa.&#13;
W okresie Bożego Narodzenia3 depozytariuszki kultury ludowej bacznie obserwowały wszelkie znaki, które były dla nich prognostykami na przyszłość:&#13;
W sam dzień Bożego Narodzenia […] nie lubią, gdy pierwszą do chaty wchodzącą osobą jest kobieta, bo wtedy nie będzie im się wiodło w gospodarstwie przez rok&#13;
cały (K 51 Sa-Kr 66);&#13;
Jak przyjdzie kobieta pierwsza, to jak jest krowa cielna, to będzie jałóweczka, jak&#13;
przyjdzie mężczyzna, to będzie byczek. [MW: A to chodziło o…] Jak ktoś przyjdzie pierwszy z obcych do domu [PH, p. Zawiercie].&#13;
Autorka Powtarzać czas początku, opisując polski rok obrzędowy, stwierdza, że wraz z końcem roku, z sygnałami zamierania przyrody (coraz krótsze dni), wyczerpywał się także ład świata,&#13;
wówczas to na ziemi pojawiały się dusze zmarłych przodków oraz przybyszów z zaświatów, które&#13;
mogły pomóc człowiekowi w poznaniu przyszłych losów oraz kreacji porządku w nadchodzącym&#13;
roku (Zadrożyńska 1985, 41). Czas chaosu, który stopniowo wkracza do ludzkiej egzystencji jesienią, dominuje w czasie zapustów, natomiast post stanowi wstęp do wielkiego świętowania, którego&#13;
kulminacja przypada w czasie Wielkanocy (Zadrożyńska 1985, 97).&#13;
3&#13;
&#13;
⩶ 74 ⩶&#13;
&#13;
�W pierwszym przykładzie wróżba dotycząca pomyślności w nadchodzącym&#13;
roku jest budowana na bazie negatywnego wartościowania żeńskości, a pozytywnego – męskości. Jednakże sedno wróżby stanowi pierwszeństwo i to ono przekłada się na prognozy dotyczące dobrobytu w gospodarstwie lub płci zwierząt. Tak&#13;
jak jedynka otwiera zbiór liczb, tak też pierwsza osoba przynosi pomyślność lub&#13;
jej brak w nadchodzącym roku.&#13;
Z dniem Wigilii wiąże się inny, do dzisiaj znany i praktykowany, zwyczaj obserwowania pierwszej gwiazdy. Ten znak niebios inicjuje inny jakościowo czas:&#13;
Dopiero gdy pierwsza gwiazdka na niebie się ukaże, zasiadają do wieczerzy (K 9&#13;
Poz 116); wariant: (K 35 Prze 14);&#13;
Gdy zauważono pierwszą gwiazdę na niebie, wszyscy umyli sobie ręce i twarz&#13;
wodą, uklękli do pacierza, każdy na swój sposób dziękując Bogu, że pozwolił mu&#13;
dożyć do tych wesołych Świąt, za wszystkie łaski doznane w minionym roku i prosząc Go o to, co kto sobie życzył w przyszłym roku osiągnąć (Smyk Ad 21).&#13;
&#13;
Pierwsza gwiazda w wymiarze symbolicznym jest znakiem początku świętowania, a więc wprowadza szczególny wymiar czasu. Święta bowiem, dzięki otwartemu kanałowi mediacji z zaświatami (por. Smyk 2009a), sprzyjają podejmowaniu&#13;
działań, które przełożą się na pomyślność w dalszej perspektywie:&#13;
Z pasterki kto pierwszy przyjdzie do domu, ten będzie miał szczęście cały rok&#13;
i będzie zdrowy i w polu mu nie zarośnie [GK, p. Kielce];&#13;
I dopiero nazajutrz, to jest w dzień Bożego Narodzenia, jak najranniej, tenże&#13;
sam parobek z tą z dziéwką ubiegają się na wyścigi, aby co predzej to siano wraz&#13;
z odrobinami potraw koniom lub bydłu na czczo dać do zjedzenia; pewni będąc,&#13;
że temu, kto pierwej rozdać je zdąży, bydło lub konie, które ma pod swą opieką,&#13;
szykować (darzyć się) się będzie i paść jak najlepiåj (K 10 Poz 185).&#13;
&#13;
		&#13;
Czytelnym przykładem logiki magii dobrego początku jest zwyczaj, który&#13;
w niektórych rejonach praktykowano, wracając z pasterki, a w innych w czasie&#13;
powrotu z rezurekcji w Wielką Niedzielę. Warto zauważyć, że te dwa okresy charakteryzują się podobną jakością czasu:&#13;
W samą Wielkanoc po resurekcyi, wsiada na wóz, o ile kto może, i pędzi co żywo&#13;
do domu z święconém, a kto pierwej stanie na miejscu, ten też ma pierwéj ukończyć tegoroczne swe żniwo (K 10 Poz 200);&#13;
Ścigali się, kto rano z kościoła pierwszy tam wróci do domu, to będzie pierwszy&#13;
obrabiał się w polu [HP, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 75 ⩶&#13;
&#13;
�Pierwszeństwo w tym wyjątkowym dniu, które zostaje osiągnięte w drodze&#13;
pewnego rodzaju zawodów, przekłada się na pierwszeństwo podczas prac polowych i zbioru plonów. Bycie pierwszym jest oceniane pozytywnie, świadczy&#13;
o sprawności, zaradności oraz wiąże się z prestiżem.&#13;
Wiosną pojawia się coraz więcej atrybutów budzącej się przyrody oraz znaków odradzającego się życia. Należy jednak podjąć właściwe działania w odniesieniu do pier wszych w danym roku zjawisk natur y:&#13;
Kiedy pierwszy raz zagrzmi na wiosnę, wybiegają na ulicę wiejskie dzieci, mocują&#13;
się i wywracają koziołki, a nawet to robią i starzy z uprzedzenia, że brzuch, krzyże&#13;
i głowa przez cały rok boleć ich nie będą (K 17 Lub 77);&#13;
Towarzyszący piorunowi grzmot ma różne cudowne własności, więc też na wsi,&#13;
skoro go pierwszy raz posłyszą, wyskakują z chałupy, tarzają się po ziemi, kamieniem, który się znajdzie pod ręką, uderzają się po głowie, aby głowa nie bolała&#13;
(K 19 Kiel 198); wariant: (podobne działania, ale podejmowane w przypadku&#13;
bólu żołądka) (K 35 Prze 234; Bieg Lecz 194);&#13;
Skoro kobieta usłyszy na wiosnę pierwszy grzmot, przewraca na ziemi koziołka,&#13;
aby jej masło przez cały rok prędko robiło (K 51 Sa-Kr 3).&#13;
&#13;
Ludziom żyjącym w ścisłym związku z przyrodą grzmot jawił się jako groźny i niebezpieczny znak z zaświatów. Jednakże podjęcie odpowiednich działań, których logika opiera się na kluczu magicznym lub symbolicznym, mogło&#13;
uchronić od chorób i zapewnić inne pożądane efekty. Ewa Masłowska tak opisuje znaczenie ognia piorunowego: „Błyskawice i pioruny są wyrazem gniewu&#13;
Bożego, zapowiedzią lub narzędziem kary, mają oczyścić świat stworzony przez&#13;
Boga ze zła, uosobionego przez szatana, demony i grzeszników. Bóg niszczy zło&#13;
palącym ogniem, zsyłanym z nieba, który jako ogień zaświatowy zachowuje sakralny charakter, ale dominantą semantyczną staje się jego moc oczyszczająca”&#13;
(Masłowska 2012, 197) (por. SSiSL I/1, 291–292). Przekaz ten wzmacnia fakt,&#13;
że powyższe relacje dotyczą pierwszego w danym roku grzmotu. Jest on wyjątkowy, inny od pozostałych, cechuje się silnym zespoleniem z sacrum, a zatem&#13;
transmituje jego moc.&#13;
Działania zabezpieczające na przyszłość podejmowano także po pierwszym&#13;
gradzie, który również przypisywano złemu duchowi:&#13;
Baba, zobaczywszy pierwszy spadający grad, wybiega i pierwsze ziarno gradu, które złapie, przygryza i rzuca o ziemię (niby złomu duchowi rogi ogryza),&#13;
a wtenczas grad spadający nie bywa w tém miejscu szkodliwy (K 35 Prze 234).&#13;
&#13;
⩶ 76 ⩶&#13;
&#13;
�Sens opisanego działania wynika z magii opierającej się na zasadzie „podobne&#13;
czyni podobne” – przegryziona bryłka lodu traci swą moc, a ponieważ taka czynność dotyczy pierwszego w danym roku gradu, rzutuje na każdy kolejny opad.&#13;
Ważnym momentem w życiu członków i członkiń społeczności agrarnych był&#13;
pier wszy siew. Wiele podejmowanych do tej pory działań służyło obłaskawieniu siły wyższej, aby zapewnić sobie udane plony. Także sama czynność siania musiała zatem przebiegać zgodnie z wyznaczonymi regułami. Pierwszy dzień siewu&#13;
jest obwarowany zakazami, które są tożsame lub podobne do wynikających z tabu&#13;
zakazów obowiązujących w inne dni inicjalne:&#13;
W dzień pierwszego siewu, chociażby nawet rozsady, nie zamiatają izby, nie pożyczą nic z domu i ognia nie udzielą (K 51 Sa-Kr 68).&#13;
&#13;
Ponadto gospodarz rozpoczynał siew od gestu krzyża, stanowiącego odwołanie do Boga. Był to także znak sakralizujący pracę rolnika. Katarzyna Kraczoń&#13;
w następujący sposób eksplikuje jego sens: „Zgromadzony materiał dokumentuje jeszcze jedną istotną funkcję tego gestu, a mianowicie: inicjowanie zwyczajów&#13;
i obrzędów gospodarskich czy rodzinnych. Rozpoczynanie prac czy wszelkich&#13;
działań od przeżegnania się było rytuałem niezwykle powszechnym. W sposób&#13;
szczególny przejawia się to w pracach polowych. Pierwsze wyjście wiosną na pole,&#13;
pierwszą orkę, siew czy wszelkie prace związane ze zbiorem plonów gospodarz zawsze zaczynał od znaku krzyża” (Kraczoń 2012, 192). Czas wykonywania prac&#13;
gospodarskich po raz pierwszy w danym roku sprzyja więc gestom sakralizującym,&#13;
które wyrażają poddanie się woli Boga:&#13;
U nas jak wychodzą zboże kosić, pierwszy, dawniej kosami się kosiło. To zawsze&#13;
gospodarz przeżegna i pierwszy naokoło idzie gospodarz, kosą kosi, podbieraczką podbiera, wiąże. Pierwszy pochód zawsze jest przeżegnany, czyli zaczyna się&#13;
prace z Bogiem [HW, p. Olecko].&#13;
&#13;
Dla odmiany dożynki mają inny charakter niż pozostałe doroczne święta,&#13;
gdyż na pierwszy plan wysuwa się tu praca ludzka i świętowanie z okazji ukończenia zbiorów (Zadrożyńska 1985, 137). Jednakże symbolika atrybutów i czynności&#13;
charakteryzujących się pierwszeństwem akcentowana jest równie silnie jak w czasie świątecznym:&#13;
Tego samego dnia wieczorem, powróciwszy z pierwszym snopem, żniwiarze powtarzają kieliszki u gospodarza, jedzą chleb i co im Pan Bóg dał, a uczta takowa,&#13;
jakkolwiek skromna, nosi nazwisko: Zażynki (K 16 Lub 122–123);&#13;
&#13;
⩶ 77 ⩶&#13;
&#13;
�„Na święty Jacek, (21 Sierpnia) z nowej pszenicy placek”. Bo też już wtenczas&#13;
pszenica zebrana, zwykła się młócić i przysposabiać do siewu, a przy tem gospodarze z pierwszego omłotu radzi są nowych placków skosztować (K 17&#13;
Lub 173).&#13;
&#13;
Koniec prac polowych, dzięki praktykowaniu pewnych rytuałów, daje początek nowemu cyklowi, kultura ludowa nie toleruje próżni i wyłomów, czas jest&#13;
kołowy (por. Szadura 2017, 292–296) – umieranie i odradzanie będzie się powtarzało:&#13;
Pierwszy snop był ścięty przez gospodarza. Gospodarz go zabierał i ten snop był&#13;
przychowywany do Wigilji. Wtedy był przynoszony do domu i stawiany w kącie&#13;
jako król, z którego to zboże później dosypywano do ziarna siewnego, co oznaczało&#13;
urodzaj (Ad Żni 29).&#13;
&#13;
Ważny atrybut dożynek jest przechowywany do Wigilii, kiedy to pełni&#13;
istotne funkcje (między innymi funkcję związaną z płodnością). Jego obecność&#13;
oznacza zamknięcie jednego roku i jednocześnie otwarcie kolejnego. Dlatego&#13;
ten pierwszy snop ma właściwości zazębiania cykli czasu i wskazywania na ich&#13;
ciągłość. Pierwszeństwo w obrzędach dorocznych łączy się zatem z jednością,&#13;
która w odniesieniu do czasu w kulturze ludowej oznacza jego niepodzielność&#13;
i koherencję.&#13;
&#13;
3.1.3. Pierwszeństwo i czynności inicjacyjne&#13;
Waga czynności wykonywanych pierwszy raz była obecna w całym spektrum życia&#13;
nosicieli i nosicielek kultury ludowej. Pierwszeństwo ma więc naddane znaczenie&#13;
nie tylko w trakcie roku obrzędowego, ale również podczas obrzędów rodzinnych&#13;
czy inicjacji zawodowych. Poniżej zostanie przywołanych tylko kilka egzemplifikacji działań podejmowanych w czasie ceremonii zaślubin i wokół nowo narodzonego dziecka, podczas wprowadzania się do nowego domu i wykonywania pracy po&#13;
raz pierwszy przez młodego adepta.&#13;
W trakcie wesela odbywał się swego rodzaju wyścig, w którym pierwsze miejsce musieli zająć państwo młodzi, gdyż rzutowało to na ich przyszłe szczęście:&#13;
Jechali do domu i też się mijali, zajeżdżali tym młodym często, żeby ich nie puścić,&#13;
ale taki furman zawsze był, że no młodzi musieli pierwsi zajechać przed dom&#13;
[CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
⩶ 78 ⩶&#13;
&#13;
�Nieodłączną częścią obrzędów są więc konkursy, w których pierwszeństwo4&#13;
wróży szczęście i powodzenie. Podczas wesela uczestniczą w nich kawalerowie&#13;
i panny, gdyż zwycięstwo w takich zawodach przekłada się na rychły ożenek:&#13;
Jeśli para, zamiast pierścionka, korony mirtowåj używa, tedy zabobonna młodzież stara się o porwanie tejże oznaki, mając przekonanie, że komu się najpierw kradzież uda, ten nieomylnie wstąpi pierwszy do stanu małżeńskiego&#13;
(K 10 Poz 314);&#13;
Po oczepieniu i odejściu panny młodéj, szwachny inne dziewczęta ubiegają się o to,&#13;
która pierwsza z nich usiądzie na stołku, z którego panna młoda wstała, wyciągając z tego wróżbę rychłego i pomyślnego zamążpójścia (K 11 Poz 203).&#13;
&#13;
Obrzędami rodzinnymi, w których dużą rangę ma symbolika pierwszeństwa&#13;
i czynności wykonywanych pierwszy raz, są te z okazji narodzin. Dziecko jest narażone na działanie złych mocy, dlatego podczas pier wszych odwiedzin należało przestrzegać tabu:&#13;
No, i wiadomo, jak pierwszy raz na dziecko patrzyły, to bruń Boże nie wolno było&#13;
powiedzieć, że jest ładne, tylko się mówiło: „Tfu ale paskudne!”. I się wtedy przez lewe&#13;
ramie spluwało i się mówiło „Na psa urok, ale paskudne!”. I się trzy razy splunęło&#13;
przez lewe ramie. Tak robiły właśnie kobiety, które przychodziły [EW, p. Puławy];&#13;
wariant: (Bieg Lecz 245)5.&#13;
&#13;
W celu ochrony noworodka wykorzystywano odpowiednią formułę słowną&#13;
oraz gest spluwania. Zabezpieczenie niemowlaka jest ważne, gdyż kobiety widzą je pierwszy raz. To ważne zdarzenie modeluje bowiem przyszłe losy dziecka,&#13;
Zazwyczaj pierwszeństwo w różnych sytuacjach konotuje zaszczyt, jednakże czasem następuje inwersja znaczeń: „Czekaj, będziemy na tę pannę grać tak: który pierwszy na tę górę wyskoczy,&#13;
tego panna będzie”. Klementy diabłu odpowie: „Ja nie wyskoczę, mam ja tu ojca, który już żółty od starości i ten za mnie skakać będzie”. Puścił więc Klementy zająca, ten wprzód od diabła na górę wyskoczył.&#13;
Bo zdąsany tem diabeł poleciał do piekła i opowiedział drugim towarzyszom, że zając stary przed nim&#13;
wyskoczył na górę (K 19 Kiel 245). I przychodzą do tego pałacu, do diabła, a ten syn karbownikaniów&#13;
mówi: „Oddaj ty mi szablę, konia i uździenicę”. A diabeł mówi: „A oddaj ty mi pannę”. A syn mówi:&#13;
„Jak przelecisz przez łokno na dół tam (w tym pałacu), to ci oddam”. Diabeł mówi: „Ty pierwszy”.&#13;
A ten mówi: „Ty pierwszy”. Ta i się kłócili (K 51 Sa-Kr 218).&#13;
5&#13;
Wariant tekstu, w którym nie zostało podkreślone, że czynność ta dotyczy pierwszych odwiedzin: Jeszcze jak były ładne dzieciaki; „uO, jakie piękne!”, to się nie mówi nigdy: „ uO, jakie ładne!”&#13;
tylko „Tfu, tfu, na psa urok!”. To tak u nas mówili. [MW: Raz?] Raz. Zawsze: „Tfu, tfu na psa urok”,&#13;
tak trzy razy „tfu”, niby że się pluje i „na psa urok”. Że nie mówić: „ uO, jakie piękne!”, bo już wtedy się&#13;
dziecko, no już tak [ JM, p. Kalisz].&#13;
4&#13;
&#13;
⩶ 79 ⩶&#13;
&#13;
�dlatego aby mu nie zaszkodzić, należy przestrzegać specjalnych zasad. W podanym przykładzie intencją mówiącego jest zmylenie (oszukanie) złych mocy. Nie&#13;
mówi się więc do dziecka, że jest ładne, gdyż mogłoby to sprowokować nieziemskie siły do działania czy wywołać negatywne konsekwencje. Natomiast pejoratywna uwaga na temat wyglądu dziecka wzmocniona potrójnym gestem spluwania sprawi, że nie zostanie ono zauroczone.&#13;
Szczególną wagę przykładano do pierwszej kąpieli dziecka. Ma to niewątpliwie związek z rozbudowaną symboliką wody w kulturze ludowej, która oznacza w tym kontekście przede wszystkim oczyszczenie, ale i mediację między&#13;
światami (zob. Mosz Kul 2, 277; SSiSL I/2, 176). Właściwości te potęgowano,&#13;
dodając do niej pobłogosławione przez kapłana wianeczki rozmarynowe, zakładane na głowę nowożeńców (K 10 Poz 85). Ewa Masłowska pisze: „Pierwsza&#13;
rytualna kąpiel niemowlęcia miała za zadanie uwolnić je od pozostałości kontaktu z zaświatami – odmiennym porządkiem właściwym dla świata duchów.&#13;
Noworodek – jako przybysz z innego świata – stwarzał niebezpieczeństwo ingerencji złych mocy, które w momencie jego narodzin mogły wtargnąć w rzeczywistość domu, przed czym należało uchronić przede wszystkim samo dziecko i jego matkę” (Masłowska 2012, 100). Ta pierwsza w życiu dziecka ablucja&#13;
funkcjonuje więc jako granica między tamtym i tym światem, ale także jako&#13;
zapora neutralizująca napływ złej energii z zaświatów, która gubiła wszelkiego&#13;
rodzaju plamy na skórze dziecka (Bieg Mat 135). Liczba 1 w tym kontekście&#13;
wyznacza granicę między światem sacrum i profanum, oczyszcza z tego, co obce&#13;
i niebezpieczne oraz inicjuje ziemską egzystencję pozbawioną negatywnych&#13;
„śladów” tamtego świata.&#13;
Gdy wprowadzano się do nowego domu, także obowiązywał kodeks, wynikający z pierwszeństwa tej czynności, która sprowadza pomyślność lub prowokuje nieszczęście, dlatego właściciel wpuszcza przed sobą czarnego kota, niby obiatę&#13;
dla czarta (K 51 Sa-Kr 65) lub radzono:&#13;
Żeby pierwszy wchodził z chlebem do nowego mieszkania. Nieśli na rękach&#13;
chleb na szczęście, wchodziło sie z chlebem, a późnij dopiero wchodziła reszta&#13;
rodziny. Na początku wchodzili też z obrazem. Na wsi to taka tradycja. Ludzie raczej so wierzący, to jakiś obraz sie wnosiło. Święta Rodzina przeważnie.&#13;
I później chleb. Jak był rok przestępny, to nie wprowadzało sie do nowego domu.&#13;
[...] Już każdy mówił, żeby w tym roku, jak był nawet niewykończony, bo drugi&#13;
rok był przestępny. Mówili, że kto pierwszy wejdzie do nowego domu, ten pierwszy umrze. Każdy sie cofał ale ktoś musiał pierwszy wejść (Ad Dor 32).&#13;
&#13;
⩶ 80 ⩶&#13;
&#13;
�Szczególne znaczenie pierwszeństwa podczas zasiedlin potwierdza wyjątek&#13;
wskazany w relacji. W roku przestępnym, czyli wyróżniającym się spośród zwykłych lat, należy zastosować inwersyjne zachowania, wówczas bowiem pierwszeństwo powoduje śmierć, co pokazuje jego rangę i moc.&#13;
Osobną grupę zwyczajów stanowią inicjacje zawodowe, związane z pracą wykonywaną pierwszy raz przez młodego adepta:&#13;
Kiedy młody parobek pierwszy raz wykonuje męzką robotę, na przykład jeżeli idzie do kosy, wtedy musi się wykupić. Cały dzień towarzysze wołają na niego „wilk”, a po ukończonéj robocie prowadzą z muzyką ustrojonego we wieńce&#13;
na powróśle przed dwór, gdzie harce wyprawiać musi (K 11 Poz 47); wariant:&#13;
(K 11 Poz 48);&#13;
Parobek pierwszy raz idący do kory, zwany wilkiem, winien się wyzwolić na&#13;
kosiarza, czyli konika. W tym celu prowadzą go uroczyście do karczmy wszyscy&#13;
inni kosiarze, trzymając kosy do góry wzniesioną, machając niemi na waze strony,&#13;
i kosą o kosę uderzając. Tu on im się gorzałką wykupić winien po złożeniu dowodów dojrzałości do téj pracy (K 10 Poz 212).&#13;
&#13;
Czynność wykonywana pierwszy raz stanowi przełom w życiu młodego człowieka, otwiera inny pod względem jakości czas. Jest więc wyjątkowa i szczególna&#13;
(szerzej zob. Szromba-Rysowa 1981, 164–168).&#13;
Podsumowując relację liczba 1 – czas, należy wskazać zasadnicze znaczenie&#13;
pierwszeństwa i czynności inicjacyjnych. Wynikają one z wyjątkowości jedynki&#13;
w szeregu liczbowym oraz jej inicjalnego charakteru. Dlatego ten „pierwszy raz”&#13;
determinuje to, co następuje po nim.&#13;
&#13;
3.2. Przestrzeń&#13;
Liczby w kulturze ludowej powszechnie występują w roli parametrów przestrzeni,&#13;
charakteryzując ją zarówno w wymiarze realnym, jak i sakralnym czy fabularnym.&#13;
W odniesieniu do liczby 1, ze względu na jej wyjątkowe miejsce w szeregu liczbowym, można wskazać tylko kilka egzemplifikacji obrazujących jej związki z przestrzenią. Jedną z nich jest perspektywa globalna, zgodnie z którą świat zamieszkiwany przez ludzi jest potocznie ujmowany jako pewna całość i jedność (SSiSL I/4, 25).&#13;
Jest to przecież jedyny świat dostępny ludzkiej percepcji.&#13;
Innym przykładem jest obraz śmierci, która jednym skokiem może pokonać&#13;
odległość stu ludzkich kroków. Taka moc śmierci podkreśla jej potęgę i wyższość&#13;
⩶ 81 ⩶&#13;
&#13;
�nad człowiekiem oraz uświadamia niemożność ucieczki przed nią. Jest to zestawienie, w którym zostaje wykorzystana opozycja liczbowa 1 – 100 i liczby w kontekście przestrzeni:&#13;
Dajcie ji [śmierci] stolicek, niek se siądzie,&#13;
z te dalekie drózki niek se spocnie.&#13;
Ja nie ma siedzity, bo mam ity,&#13;
a ciebie przed Boga dostawity.&#13;
Gołębico śmiertko, daruj mi to,&#13;
dam ci puchary, śrybło, złoto.&#13;
Nie kcę puchar ani śrybło, złoto,&#13;
po co ja zesłana, dostawiam to.&#13;
Zaprzągajcie konie, celadniki,&#13;
będamy uciekać razem wsyćcy.&#13;
Ani mi dwa rocki, ani mi rok,&#13;
gdy twoich sto kroków, mój jeden skok&#13;
(K 45 Gór 304)6.&#13;
&#13;
Tekst obrazuje bezwartościowość ziemskich dóbr wobec śmierci, dla której&#13;
ludzkie synonimy bogactwa, jak srebro, złoto (zob. SSiSL I/4, 163–206, 279–302)&#13;
czy puchary, nie mają żadnego znaczenia. Śmierć przybywa z dalekiej podróży, ale&#13;
nie potrzebuje odpoczynku, planuje natychmiast spełnić powierzone jej zadanie,&#13;
czyli doprowadzić duszę przed Boga. Nie przekonują jej prośby oraz groźba ucieczki.&#13;
Inaczej klasyfikuje czas i przestrzeń (chociaż ciągle jest to ludzki paradygmat), to co&#13;
dla człowieka oznacza ‘dużo’, dla niej jest znikome, co zostaje obrazowo przedstawione za pomocą opozycji liczbowej.&#13;
&#13;
3.3. Postacie&#13;
Systematyzacja relacji postacie – liczba 1 wskazuje odniesienia do Boga, jedynaka/&#13;
jedynaczki i pierwszego syna/ pierwszej córki. Warto zwrócić uwagę, że liczba 1&#13;
jest szczególnie związana z człowiekiem, gdyż, jak pisze Georges Ifrah, „Jeden to&#13;
człowiek aktywny uczestniczący w dziele tworzenia, to osoba ludzka w gronie&#13;
grupy społecznej i jej własna samotność w obliczu życia i śmierci. To także symbol człowieka pionowo stojącego, jedynej żywej istoty, która to potrafi, i symbol&#13;
phallusa wzniesionego, który odróżnia mężczyznę od kobiety” (Ifrah 1990, 14).&#13;
6&#13;
Dialogowa forma tekstu przypomina zabytek polskiej średniowiecznej literatury – dialog&#13;
moralistyczno-dydaktyczny pt. Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią.&#13;
&#13;
⩶ 82 ⩶&#13;
&#13;
�W tekstach folkloru uniwersalna symbolika liczby 1 jako znaku Istoty Najwyższej w sposób eksplicytny powielana jest w przywoływanej już pieśni Kuszenie żaczka:&#13;
A ty zaczku uczony – coś we szkołach ćwiczony,&#13;
powiedz co jest Jeden?&#13;
Jeden syn Maryji, co w niebie króluje,&#13;
a na ziemi Pan!&#13;
(K 5 Krak 204–205).&#13;
&#13;
Jedynka utożsamiana jest z Jezusem, który z kolei, uwzględniając katolicki&#13;
dogmat Trójcy Świętej, jest tożsamy z Bogiem. Liczba ta jest pierwsza w szeregu&#13;
liczb, analogicznie Bóg otwiera szereg najistotniejszych biblijnych postaci i motywów, cechuje go jedyność i niepowtarzalność. To, że jedynka charakteryzuje&#13;
bóstwo, oddziałuje także na tę liczbę, która niejako „zaraża się” świętością7.&#13;
Choroby i inne nieszczęścia są postrzegane jako niekorzystne wyroki sacrum,&#13;
które próbuje się zneutralizować za pomocą działań magicznych. Dlatego lecznictwo ludowe opierało się także na czynnościach i atrybutach o charakterze paramedycznym8. Jednym z nich były liczby, także jedynka, charakteryzująca postacie:&#13;
7&#13;
&#13;
Jedynka jest zestawiana z Panem Bogiem także w innym tekście:&#13;
Nic – mówi – dziadku – mówi – ojciec nie umar i matka jesce zyjo, ze nie przy mnie so,&#13;
ale dzie indzij, u drugego tam – mówi – syna, córki – mówi – so i do mnie przychodzo&#13;
– mówi... Oj – mówi – jak ja mam zmartwienie, dziadku, to – mówi – nicht nie wie, jeden&#13;
sam Pan Bóg wi – mówi (Bart Wąż 145).&#13;
&#13;
Charakterystyka za pomocą jedynki podkreśla wyjątkowość boskiej osoby, gdyż stanowi naddatek komunikacyjny. Dzięki niemu zostaje podkreślona unikalność Boga i uwypuklona wielkość&#13;
strapienia.&#13;
8&#13;
Medycyna ludowa jest dziedziną kultury tradycyjnej, w której racjonalne przesłanki&#13;
koegzystują ze światopoglądem mitycznym. Zbigniew Libera podkreśla konieczność całościowego&#13;
badania tej dziedziny: „Tylko uwzględnienie przekonań i praktyk z zakresu medycyny ludowej&#13;
w całokształcie ich wzajemnych stosunków oraz uwzględnienie tych mitologicznych wyobrażeń,&#13;
które leżą u ich podstaw pozwala na określenie systemu medycznego w tradycyjnym obrazie świata,&#13;
jego wyrażenie w magii leczniczej i innych tekstach kultury, traktowanie medycyny jako jednej z form&#13;
interpretacji świata i człowieka oraz odczytanie sensu rozmaitych form leczenia” (Libera 1995,&#13;
12). Warto także zwrócić uwagę na badania Jaromira Jeszkego, który analizował dziewiętnastoi dwudziestowieczną medycynę ludową i wyliczył procentowy udział w niej różnych środków&#13;
leczniczych, a zatem roślinne stanowiły 63%, mieszane – 14%, magiczne – 10%, zwierzęce – 7%,&#13;
mineralne – 2%, ludzkie – 1% ( Jeszke 1996, 76). Badania te pokazują, że wbrew powszechnemu&#13;
przekonaniu udział środków magicznych w medycynie ludowej nie jest przeważający, są one jednak&#13;
obecne, a ich analiza musi uwzględniać kontekst ludowej logiki myślenia. Wyczerpującym studium&#13;
na temat medycyny ludowej jest między innymi książka autorstwa Marzeny Marczewskiej, która&#13;
posłużyła się etnolingwistyczną metodą opisu tego zagadnienia (Marczewska 2012).&#13;
&#13;
⩶ 83 ⩶&#13;
&#13;
�Władzę leczenia tej choroby posiada w ziemi lubelskiej „pierwszy człowiek”,&#13;
tj. pierworodny (przeżytek wyobrażeń patrjachalnych). Potrzebuje on tylko&#13;
wziąć trzy razy do ust martwą kość, chwytając ją lekko zębami, a wkrótce zniknie&#13;
(Bieg Lecz 102).&#13;
&#13;
Szczególny status pierworodnego syna jest warunkowany kulturowo, gdyż&#13;
w społecznościach o charakterze patriarchalnym darzono go dużą estymą. Jego&#13;
udział w akcie leczenia znalazł potwierdzenie w prowadzonych badaniach terenowych, które przyniosły informację, w jaki sposób odczyniano uroki:&#13;
Aaa! No to jak kogoś uroki złapały. To ja pamiętum, tu sąsiadka, to tego to ja przechodziłam z lewej strony na prawu trzy razy. […] Pierwszu z rodzeństwa, a ja&#13;
byłam pierwsza. To pamiętum, to było w lecie. uona leżała pod jabłunku i kazały&#13;
mi przechodzić, to ja taka nieduża jeszcze i tak z lewy struny na prawu, trzy razy&#13;
[MG, p. Puławy];&#13;
Brały tego jedynaka, nie to że jedynaka, tylko pirwszy w rodzinie, poszedł i to&#13;
wszystko, nie w strone słunka, tylko pod słunko, i to wszystko uot… Ale nic nie&#13;
mówił, tylko obchodził. A nie! Spluwoł na ziomie, trzy razy spluwał na ziemio&#13;
[EugW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Także związek jedynki ze sferą sakralną przekłada się na szczególny status&#13;
pierwszego syna, który ma moc potrzebną do wyleczenia chorego:&#13;
Tak, tak o tych urokach to było, ale to była pierwiastek musiał przejść trzy razy.&#13;
Jak kogoś brzuch bolał, to powiedzieli, że może mieć urok, bo też kiedyś jak na&#13;
wyrostek zachorował, to mówili, że na uroki, bo nikt o tych chorobach nie wiedział, to wtedy pierwszy syn czy pierwsza córka kogoś tam poszukali z sąsiadów,&#13;
co pierwszy się urodził, jak nie było w rodzinie, i ten właśnie pierwszy musiał&#13;
przejść [HK, p. Lubartów].&#13;
&#13;
Pierwiastek to ktoś wybrany, wyróżniony i szczególny, analogiczny jest status jedynki wśród liczb. Warto zwrócić uwagę na formę językową użytą przez&#13;
rozmówczynię. Wyróżniony pierwszeństwem syn zyskuje indywidualną nazwę&#13;
analogiczną do pierwiosnka, czyli kwiatka, który jako pierwszy zakwita wiosną&#13;
(zob. Pelc SGLub 5, 354) lub notowanych w gwarach leksemów: pierwiastka&#13;
‘krowa pierwszy raz zacielona’ (Karł SGP 4, 94; też o świni: Pelc SGLub 3, 292),&#13;
piyrwiostka ‘krowa po pierwszym ocieleniu się; też: owca po pierwszym okoceniu się’ (Kąś Podh 8, 131); piernastka/pierniastka ‘pierwszy raz rodząca (zwykle&#13;
o krowie lub świni)’ (MSGP 188). Zaznacza się także związek pierwszego syna&#13;
⩶ 84 ⩶&#13;
&#13;
�lub córki ze strefą sakralną. Mają oni w sobie cząstkę jej mocy, która jest wykorzystywana do leczenia ludzi, a także zwierząt.&#13;
Inny aspekt relacji liczba 1 – postacie zostaje przywołany w prozie bajkowej&#13;
i pieśniach. Tym razem to nie pierworodny, a jedyny syn lub jedyna córka&#13;
są bohaterami bajek ludowych. Jedyność w tym kontekście oznacza brak rodzeństwa. Taka osoba jest szczególnie ukochana przez ojca i matkę, co ma wpływ na&#13;
przebieg wydarzeń:&#13;
To było tak. Był ojciec i matka, i mnieli jednego sinka. No, to sinek rós, bardzo&#13;
pięknie, ładnie, uczył sie, hm, nareszcie wyrós, wie pan, no cóż, trzeba w świat&#13;
sie rzucić! To ojciec, matka nie puszczajo, toż to jedynak, prawda… Ni ma gadki&#13;
(Bart Wąż 96).&#13;
&#13;
Poprzez porównanie zostaje przedstawiona wyjątkowość takiej córki:&#13;
Ino ją jednę mowa (mamy), tylo świce i wosku (córkę, jedynaczkę, jak woskową&#13;
świeczkę) (K 17 Lub 217).&#13;
&#13;
Postać jedynaka pojawia się w pieśniach:&#13;
A ja sobie jedynacek&#13;
u swéj pani matki,&#13;
tęgi, okrągluśki,&#13;
bieluśki i gładki&#13;
(K 6 Krak 386–387); warianty: (K 19 Kiel 5–6; K 45 Gór 127–128; K 26 Maz&#13;
314; K 27 Maz 264–265).&#13;
&#13;
W ostatnim tekście jedynak został odmalowany w bardzo pozytywny sposób,&#13;
przy użyciu superlatyw dotyczących cech wyglądu. Konotują one dobrobyt i powodzenie, które są udziałem jedynego dziecka. Takie pozytywne wartościowanie&#13;
tej postaci poświadczają gwarowe, nacechowane emocjonalnie określenia: jedynocek, jedynocka (Kąś Podh 4, 267).&#13;
W kręgu semantycznym związanym z unikalnością i wyjątkowością mieści się&#13;
także określenie ukochanej lub najbliższej osoby mianem: jedyny, jedyna (K 26 Maz&#13;
239; K 27 Maz 345–346; K 28 Maz 95–96; K 39 Pom 171–172; K 40 Maz 155; K 27&#13;
Maz 344; K 27 Maz 295; K 13 Poz 141; K 12 Poz 100–101; K 22 Łęcz 107 i inne).&#13;
A mój Jasieniu,&#13;
a mój jedyny,&#13;
oj, pod okienkiem nie stój,&#13;
bo chociaz-ci ty&#13;
&#13;
⩶ 85 ⩶&#13;
&#13;
�pod oknem (nie) stojis,&#13;
a i tak będzies ty mój!&#13;
(K 20 Rad 147);&#13;
Moja matulu,&#13;
moja jedyna,&#13;
daj mnie do dwora służyć&#13;
(K 20 Rad 147).&#13;
&#13;
Taka symbolika liczby 1 wskazuje na jej wyjątkowość i unikalność. Osoba&#13;
określona mianem jedynego/jedynej jest bowiem najbliższa sercu, wyjątkowa&#13;
i ukochana.&#13;
W innym przykładzie liczba 1 służy także do pokazania kogoś jedynego, wyjątkowego czy oryginalnego. Osoba ta wyróżnia się, gdyż nie robi tego, co inni, co&#13;
stanowi metaforę uczucia:&#13;
A pod borem na dębie&#13;
gruchały tam gołębie.&#13;
Tylko jeden nie gruchał,&#13;
Co panienkę oszukał, oszukał&#13;
(K 41 Maz 209–210).&#13;
&#13;
Na marginesie tych rozważań można dodać, określenie jedyny, podkreślające&#13;
wyjątkowy status, odnosi się nie tylko do osób, ale także do ważnych atrybutów.&#13;
Przykładowo wianek symbolizuje dziewictwo, jest on tylko jeden, dlatego jego&#13;
utrata jest znaczącym wydarzeniem, które jest popularnym motywem w folklorze:&#13;
Wisi, hej, jeden [wieniec] ze złóta,&#13;
ach, mojać to heń, robota,&#13;
ja po rosie biegała,&#13;
com kwiateczki zbierała na niego&#13;
(K 44 Gór 156); wariant: (K 26 Maz 212).&#13;
&#13;
W tekście na temat erotyki ludowej Jerzy Bartmiński zwraca uwagę, że pieśń&#13;
pomaga sobie rekwizytem, który staje się nośnikiem treści lirycznych. Przedmioty&#13;
okrągłe, miękkie są przypisywane dziewczynie – w przeciwieństwie do podłużnych i ostrych przynależnych chłopcu. Dzięki nim opozycja świata kobiecego&#13;
i męskiego ulega spotęgowaniu i rozszerzeniu (Bartmiński 1974, 16–17). Jednym&#13;
z najbardziej czytelnych i powszechnych w folklorze atrybutów panienki jest właśnie wianek, który cechuje się tym, że jest jedyny.&#13;
⩶ 86 ⩶&#13;
&#13;
�W sytuacji obrzędowej najważniejsze osoby są honorowane także poprzez&#13;
usadzanie ich w szczególnym miejscu:&#13;
Na pierwszém miejscu sadzają państwo młode, po nich starsze wiekiem osoby&#13;
(K 10 Poz 294);&#13;
Ukończono przygotowania do objadu; starszy druåba posadził na pierwszém&#13;
miejscu rodziców panny młodej (K 24 Maz 252).&#13;
&#13;
To szczególne, wyróżnione miejsce, które w obrzędzie weselnym przysługuje&#13;
młodej parze lub rodzicom panny młodej, jest określane jako pierwsze, co koresponduje z gwarowym wyrazem pirsý w znaczeniu ‘najważniejszy, główny’ (Kąś&#13;
Podh 8, 128–129). Utożsamienie najważniejszego i pierwszego miejsca charakteryzuje jedynkę jako liczbę ważną i o wyjątkowym znaczeniu wśród innych liczb.&#13;
Specyfika jedynki wynika między innymi z jej neutralności, sprawiającej, że&#13;
nie trzeba podkreślać, że jest jeden bohater lub że coś zostało zrobione jeden raz,&#13;
podczas gdy w przypadku innych liczb tak się czyni – kilkukrotne powtórzenia&#13;
przywołują konkretną liczbę. Za pewien rodzaj naddatku można więc uznać wykorzystywane w prozie ludowej formuły inicjalne, określające bohaterów opowiadań:&#13;
Był jeden chłop biedny i miał dziecko (K 35 Prze 212);&#13;
Był sobie jeden możny pan. I wyjechał sobie na wojaż, a żonę zostawił w domu&#13;
(K 17 Lub 197);&#13;
Był jeden pijak, nazywał się Walenty Kuternoga (K 51 Sa-Kr 363).&#13;
&#13;
Marta Wójcicka charakteryzuje je jako egzystencjalne wyrażenia formuliczne,&#13;
które są zbudowane z czasownika być, rzeczownika nazywającego bohatera oraz&#13;
składnika fakultatywnego, czyli zaimka nieokreślonego wskazującego na obiekt&#13;
lub nieidentyfikującego go (jeden, pewien) (Wójcicka 2010, 120). Natomiast w kolejnym przykładzie zostaje użyte wyrażenie formuliczne, które pomija aspekt egzystencjalny i wprowadza bohatera, ukazując go w działaniu (Wójcicka 2010, 123):&#13;
Jeden gazda mieszkał na polance wśród lasu, który był wraz z polanką jego własnością (K 35 Prze 226).&#13;
&#13;
Takie formuły oraz inne formy obecności jedynki są powszechne w prozatorskich tekstach folkloru, co pokazują badania Bartmińskiego, który opracował listę&#13;
stu najczęstszych haseł w tekstach pieśni i prozy ludowej. Jeden w funkcji zaimka&#13;
i liczebnika znalazł się kolejno na 57. i 59. miejscu w prozie, natomiast jest nieobecny w pieśniach (Bartmiński 1990a, 225–227).&#13;
⩶ 87 ⩶&#13;
&#13;
�Pozytywna ocena jest dominująca w kategorii liczba 1 – postacie, gdyż jedynka&#13;
określa Boga oraz postacie szczególne i wyjątkowe, jak pierworodny syn lub córka,&#13;
jedynak czy ktoś jedyny, czyli ukochany. Jednakże w przysłowiach pojawia się negatywne wartościowanie jedynki: Co dwóch, to nie jeden. Dwaj więcej mogą niż jeden.&#13;
Dwa więcej ujrzą niż jeden (NKPP 1, 512–514). Wskazują one, że w odniesieniu do&#13;
osób liczba ta może także oznaczać samotność i mniejsze możliwości.&#13;
&#13;
3.4. Zwierzęta&#13;
W relacji jedynki do zwierząt wyróżnia się aspekt, który niejako stanowi kontynuację omówionej już wyżej magii dobrego początku. Szczególną wagę przykładano&#13;
bowiem do pierwszego wyjścia bydła na łąkę, obserwowano też pierwsze pojawiające się w danym roku zwierzęta i notowano ich odgłosy. Dla społeczności wiejskich,&#13;
utrzymujących się z uprawy roli i hodowli bydła, zwierzęta przedstawiały dużą wartość, z tego względu podejmowano działania służące zabezpieczeniu ich przed złymi&#13;
mocami. Były one szczególnie zagrożone podczas pierwszego w danym roku wyjścia&#13;
na łąkę, dlatego krowom okadzano wymiona [WM, p. Wieluń] oraz:&#13;
W Wielki Poniedziałek i Piątek, w dzień Wniebowstąpienia, na Spasa, we wszystkie dnie Matki Boskiej, jak również gdy pierwszy raz na wiosnę bydło w pole&#13;
idzie, nie pożyczają ognia; zapałkę dadzą, byle nie węgli, bo by krowom na wymiona szkodziło (K 51 Sa-Kr 69);&#13;
Wypędzając pierwszy raz bydło wiosną na paszę, kładą pod próg obory łańcuch,&#13;
siekierę, kamień ze zwarki i kłódkę zamkniętą, żeby ludzie mieli usta pozamykane i słowem nie urzekali, robaki zaś, muchy, zwierzęta pyski, aby chudoby nie&#13;
kąsały. Oprócz tego pastuch bierze jaja przy sobie, żeby bydło gładkie było. Watah&#13;
to samo robi, wypędzając pierwszy raz owce, przeciąga tylko jeszcze w bramie łańcuch, przez który owce przechodzą; wszystko to czynią dla zapobieżenia urokom&#13;
(K 51 Sa-Kr 70); wariant z jajkiem: [WM, p. Wieluń];&#13;
Ta krowa po porodzie jak pierwszy roz wychodziła, to była mietła położuna przy&#13;
progu, siekiera, no i trzecia jeszcze jakaś część była, ale w ty chwili nie pamiętam, ale&#13;
trzecie tam coś było położune. To znak tam był taki, niby że to miało, że ta krowa&#13;
miała być zdolno do dalszego porodu, nie takie były zwyczaje [FJ, p. Gostyń].&#13;
&#13;
W przedstawionych relacjach występują liczne działania i atrybuty, które&#13;
na podstawie kryterium motywacyjnego można podzielić na dwie grupy: te,&#13;
które chronią przed chorobami i przeciwdziałają urokom oraz te, które zapewniają pomyślny wzrost zwierząt i płodność. Sens podejmowanych czynności można zrozumieć, odwołując się do paradygmatu światopoglądu ludowe⩶ 88 ⩶&#13;
&#13;
�go9. Wszystkie wymienione działania i wykorzystane atrybuty mają jednak warunek sine qua non – muszą zostać użyte w określonym czasie, czyli podczas&#13;
pierwszego w danym roku wypędzenia bydła na pastwisko. Wykorzystane w tym&#13;
konkretnym momencie mają moc, gdyż chwila ta jest newralgiczna, niebezpieczna i naznaczona obecnością sacrum. W relacji wspomniano także o zakazie pożyczania ognia. Takie tabu obowiązywało także w inne dni świąteczne, a zestawienie go tutaj z wykonywaną pierwszy raz w danym roku czynnością potwierdza&#13;
wyjątkowość i ważność tych momentów inicjalnych.&#13;
&#13;
Wypęd krów na wypas&#13;
&#13;
Foto: Brzegi (okolice Nowego Targu), fot. Zygmunt Kłodnicki, 1967, Cyfrowe Archiwum Polskiego&#13;
Atlasu Etnograficznego, https://paenew.us.edu.pl/items/show/14660 [data dostępu: 10.04.2024 r.].&#13;
&#13;
Zapobieganie chorobom i urokom odbywa się poprzez okadzanie, które nie tylko ma charakter apotropeiczny, ale też jest powszechnie wykorzystywanym w medycynie ludowej sposobem&#13;
na wypędzenie choroby. Działanie to opiera się na wierze w oczyszczające właściwości ognia i dymu&#13;
(zob. Marczewska 2012, 264–266). Kolejno wykorzystane rekwizyty mają zapobiegać urzeczeniom&#13;
słownym, są to: łańcuch, kłódka (zamykanie), kamień (zatykanie), siekiera (ostre narzędzie, które&#13;
służy do odstraszania) (Mosz Kul 2, 309–310). W przeciwieństwie do funkcji zamykających, które zapobiegają niepożądanym działaniom, w celu zapewnienia dalszej pomyślności wykorzystuje się&#13;
przedmioty, które pełnią funkcję otwierającą, jak miotła oraz siekiera (ostrość w tym kontekście konotuje otwartość). Zostaje wykorzystane także jajko, wpływające na dobry rozwój zwierząt, które stają&#13;
się „gładkie” jak ono. Jajko ma bogatą symbolikę, przypisywano mu właściwości magiczne, życiodajne,&#13;
lecznicze, ochronne i dobroczynne (zob. Adamowski 1992b, Ogr Zwycz, Kow Lek 172–179). W powyższych przykładach został uwypuklony ten aspekt symboliki, który jest związany z wyglądem jaja,&#13;
a gładkość i kulistość są wartościowane pozytywnie. Ponadto w jaju zamknięta jest energia, co stanowi&#13;
obietnicę odrodzenia się życia. Z tego względu wykorzystywano je w obrzędach wiosennych w celu&#13;
pobudzenia płodności ludzi oraz zwierząt.&#13;
9&#13;
&#13;
⩶ 89 ⩶&#13;
&#13;
�Kolejny zwyczaj także pokazuje pewnego rodzaju tożsamość symboliki czasu&#13;
świąt i wykonywanej po raz pierwszy czynności:&#13;
W drugie święto Zielonych Świątek chłopca, który pierwszy na wiosnę z obory&#13;
wypędzi bydło w pole, łapią inni chłopcy, gdy przypędzi bydło do domu, pomażą&#13;
mu twarz smołą, całkiem go pobrudzą i płachtą jaką okryją. Następnie wsadza&#13;
w półwozie, gnają go rózgami brzozowemi zielonemi (nie bijąc), i jeżdzą z nim&#13;
po wsi z muzyką od gospodarza do gospodarza, wytrzaskując nad nim batami&#13;
i grając. Jadąc, gdy się zbliżają do jakiej chałupy, wołają: „Wieziema smolarza,&#13;
a do gospodarza!” (K 10 Poz 203).&#13;
&#13;
Chłopiec, który pierwszy wypędził bydło, dzięki przebraniu i pomalowaniu&#13;
twarzy, ale przede wszystkim przez fakt pierwszeństwa podczas tej pracy, zyskuje&#13;
status kogoś obcego, nieprzynależącego do wspólnoty – smolarza (zob. Zadrożyńska 1985, 124). Taka postać, która funkcjonowała także w czasie innych świąt,&#13;
umożliwia kreację pomyślności na przyszłość.&#13;
W polskiej kulturze ludowej niektóre zwierzęta pełniły rolę mediatorów z zaświatami, na przykład te utożsamiane z wiosną i budzącym się życiem. Jednym z nich&#13;
był bocian, darzono go szacunkiem na ternie całej Polski (Zadrożyńska 1985, 27).&#13;
Był on symbolem płodności oraz zwiastunem przyszłych losów człowieka:&#13;
Kto obaczył raz pierwszy na wiosnę lecącego bociana, to dobrze znaczy; ale kto&#13;
siedzącego, cały rok będzie miał zły (K 17 Lub 137);&#13;
Bociana jak się zobaczyło, nie, jak się zobaczyło pierwszego, jak siedział, to&#13;
„O w tym roku będziesz ciężka, przytyjesz”. Jak szedł, jak leciał, to będziesz jak&#13;
wiatr. Jak szedł, to tak pośrodku między ciężkością a lekkością [HW, p. Pułtusk].&#13;
&#13;
Informacje, które przekazywał ten szczególny ptak, miały jednak charakter&#13;
profetyczny tylko w momencie, gdy człowiek zobaczył go pierwszy raz w danym&#13;
roku. Właściwości odsłaniania przyszłych losów przypisywano także kukułce (Zadrożyńska 1985, 28; SLSJ 145–158; Łeńska-Bąk 2014). Z ptakiem tym związane są&#13;
wierzenia nacechowane pozytywnie, cieszy się on szacunkiem ludu, który radzi się&#13;
go w ważnych sprawach (Kop Roś i zwie, 13). Kukułce, zwanej gwarowo zazulą&#13;
czy gżegżółką, a na terenie Lubelszczyzny zezulą, przypisuje się więc dar wróżenia,&#13;
co zostało podkreślone w następujących relacjach:&#13;
To było na wiosnę, że jak się pierwszy raz kukułkę usłyszy i jak się nie ma pieniążka w kieszeni, niektórzy są tak przezorni, że gdzieś tam grosik w kieszeni w takich&#13;
spodniach, co chodzą, czy tam w jakiejś kurtce mieć, żeby jak kukułka zakuka, to&#13;
&#13;
⩶ 90 ⩶&#13;
&#13;
�nie zaskoczyła. Tak było mówione, że jak kukułka okuka, że ma się te pieniążki, no&#13;
więc cały rok będzie taki [HW, p. Pułtusk];&#13;
Kukułkę jak pierwszy raz się słyszy, to trzeba grosik mieć [HW, p. Olecko]; warianty: [GK, p. Kielce]; [ JM, p. Suwałki].&#13;
&#13;
Wróżby są jednak zasadne tylko podczas pierwszego w danym roku kukania,&#13;
które słyszy depozytariuszka wierzeń dotyczących tego ptaka, co świadczy o szczególnym statusie tego czasu.&#13;
Na Lubelszczyźnie żaby zwiastowały nadejście wiosny:&#13;
Gdy żaby pierwszy raz zagrzegotają, wieśniacy klękają i modlą się, zapewnie&#13;
na podziękowanie Bogu, iż raczył dozwolić przeżyć zimę i doczekać wiosny (K 17&#13;
Lub 149); wariant: (K 17 Lub 149).&#13;
&#13;
Rechot żab jest donośny i wpisuje się w sonosferę wiejskiego krajobrazu. Na&#13;
poziomie znaczeń symbolicznych płaz ten uchodzi między innymi za symbol sił&#13;
rozrodczych i urodzaju (Kobielus 2002, 352). Podobnie jednak jak w przypadku&#13;
bociana czy kukułki naddane znaczenie ma tylko ten pierwszy posłyszany rechot.&#13;
Dźwięk ten otwiera inny jakościowo czas, jest bowiem znakiem końca zimy i początku wiosny, wraz z którą odradza się życie. Wskazane w relacjach zwierzęta&#13;
pełnią rolę mediatorów z zaświatami, podobne funkcje wykazuje liczba 1 w tym&#13;
kontekście, gdyż to fakt pierwszeństwa warunkuje profetyzm.&#13;
&#13;
3.5. Atrybuty i czynności&#13;
Jedynka charakteryzuje także obiekty architektury sakralnej, które zyskują naddane znaczenia – oprócz całego ładunku symbolicznego właściwego takiej architekturze – ze względu na kategorię pierwszeństwa. Szczególny status mają&#13;
krzyże i kapliczki przydrożne, które są pierwsze, czyli najbliższe granicy wsi.&#13;
Wokół nich mogą odbywać się ważne czynności, będące elementami rytuału pogrzebowego:&#13;
Trumnę kładą na wóz zaprzężony parą wołmi lub końmi, i przy śpiewach naboznych oraz dzwonka dworskiego odgłosie, wieś cała towarzyszy ciału parami.&#13;
Przy pierwszej figurze, czyli Bożej-męce, zatrzymują się wszyscy; występuje jeden&#13;
z włościan pod figurę i przemawia do obecnych w imieniu nieboszczyka, żegnając&#13;
ich, dziękując za ostatnią posługę i prosząc o przebaczenie za wszelkie z jego strony&#13;
za życia doznane urazy (K 23 Kal 122).&#13;
&#13;
⩶ 91 ⩶&#13;
&#13;
�Pierwsza figura wyznacza granice wsi, jest to więc właściwe miejsce do pożegnania zmarłego z rodzinną miejscowością. Jan Adamowski pisze, że powszechnym zwyczajem jest stawianie krzyży czy kapliczek w miejscach granicznych – na&#13;
skraju: wioski, parafii czy nawet rodzinnych posiadłości, gdzie pełnią funkcję&#13;
sakralizacji mediacyjnej niebezpiecznej przestrzeni granicznej (zob. Adamowski&#13;
1999, 137–154). Takie postrzeganie tych obiektów wynika z ich graniczności&#13;
oraz pierwszeństwa. Zaznacza się więc tutaj zauważona już wcześniej zbieżna symbolika liczby 1 i granicy.&#13;
&#13;
Drewniany krzyż przydrożny&#13;
&#13;
Foto: Olsztynek, Muzeum w Olsztynku, fot. A. Wiklak, zdjęcie pobrane ze strony www.skanseny.net&#13;
[data dostępu 8.04.2024 r.].&#13;
&#13;
W prozie ludowej wykorzystywane są atrybuty, które charakteryzują się&#13;
pierwszeństwem. To między innymi ten fakt sprawia, iż zyskują magiczne właściwości. Egzemplifikacją tej tezy jest bajka o schemacie łańcuszkowym:&#13;
„Moja panienka, kiedy miłujesz, to żebyś jutro koło mnie stanęła; i jak mnie będą&#13;
strzelać, i zabiją, żebyś tę pierwszą krew, co brysknie ze mnie, złapała w swoją&#13;
zapaskę i wylała ją pod okno tego króla, męża drugiego”. I ona wyszła, i jak go zastrzelili, tak ta krew brysła na zapaseczkę, i ona tę krew wypłókała z tej zapaski i tę&#13;
&#13;
⩶ 92 ⩶&#13;
&#13;
�wodę z krwią wylała na prost tego okna. A tu na drugi dzień wyrosła z krwi taka&#13;
piękna gruszka złota ze złotemi listkami. Ten król mąż wychodzi, widzi to i powiada do swoji żony: „Ach, jaka to piękna złota gruszka, chociem konika stracił,&#13;
ale przynajmniej tą złotą gruszkę mam” [...]. A gruszka mówi: „Moja dobra panienko, kiedy ci mnie żal, to pamiętajże o tem, żebyś jak mnie będą ścinali, chwyciła pierwszą trzaskę i rzuciła ją na staw”. Jak tę trzaskę cisła na staw, a z tej trzaski&#13;
zrobiła się kaczka złota. [...] furknęła prędko do góry i na brzeg stawu, i stała się&#13;
znów człowiekiem, tym Jasiem. I ten Jaś zaraz koszule oblek na siebie, płaszczem&#13;
sie zaodział, miecz do boku przypiął i już jest jako pan (K 51 Sa-Kr 254–255).&#13;
&#13;
Zazębiające się, wyróżnione ze względu na pierwszeństwo atrybuty, takie jak&#13;
krew i trzaska, stanowią klucz konstrukcyjny i semantyczny tekstu. W kulturze&#13;
ludowej jedynka (w tym kontekście nie jako liczba główna, a porządkowa) zyskuje szczególny status. Charakteryzowane przez nią obiekty są inne, mocniejsze od&#13;
kolejnych, w powyższej bajce znamionują kolejne metamorfozy kawalera, które&#13;
prowadzą do jego ocalenia.&#13;
Moc takich pierwszych atrybutów zostaje potwierdzona poprzez wykorzystanie ich w magii apotropeicznej:&#13;
Chcąc się zabezpieczyć, aby roje nie uciekały z pasieki, zakopują gwóźdź albo&#13;
przynajmniej kawałek drewna z szubienicy w pasiece, ule zaś smarują pomiotem&#13;
pierwszym ze świeżo urodzonego cielęcia otrzymanym (K 17 Lub 150).&#13;
&#13;
Liczba 1 służy także podkreśleniu, że jakieś działanie jest unikalne, wyjątkowe, nie może więc zostać zastąpione przez inne:&#13;
Nie ma sposobu zabicia tej bestyi, bo każdy, nim bazyliszka upatrzy, sam wprzódy&#13;
zginąć musi. Jeden tylko jest sposób: wziąść wielkie lustro, aby się dobrze za niego&#13;
schować można i z tym lustrem udać się do lochu lub piwnicy, w której bazyliszek&#13;
mieszka, a on, ciekawy, kto idzie, skoro tylko spojrzy w lustro, sam się własnym&#13;
wzrokiem zabija (K 17 Lub 136).&#13;
&#13;
Uwypuklony poprzez wskazanie przez liczbę 1 sposób jest właściwy i słuszny,&#13;
nie ma innej metody pokonania bazyliszka. Jedynka jest więc symbolem tego, co&#13;
unikalne.&#13;
W opowieści wierzeniowej zestawienie jeden raz – kilka razy, dotyczące powtarzającego się niezwykłego wydarzenia, służy do uwierzytelnienia: kilkukrotne&#13;
powtórzenie zastosowane w formule finalnej pozwala osobie opowiadającej podkreślić niezaprzeczalną prawdziwość przedstawianych wydarzeń:&#13;
⩶ 93 ⩶&#13;
&#13;
�Tata, jak opowiadał, jak jechał tam jakiś chłop z młyna i o godzinie dwunastej na&#13;
jakimś mostku baran leżał ogromny, i koń stanął dęba, nie chciał dalej ciągnąć. Po&#13;
prostu w ogóle nie chciał jakoś... I ten się dopiero zaczął modlić, zaczął jakieś tam&#13;
modły odprawiać i po jakimś czasie koń ruszył, no i pojechał dalej, ale to sie powtarzało nie jeden raz, bo to kilkakrotnie takie zdarzenia były (Bart Wąż 199).&#13;
&#13;
Wskazane sposoby ustosunkowania się opowiadającego do przedstawianych&#13;
treści stanowią formuły prawdziwościowe, które mają charakter perswazyjny, gdyż&#13;
służą do przekonania odbiorcy o prawdziwości prezentowanych zdarzeń10, ale&#13;
wskazują także na postawę mówiącego, który sam odbiera przedstawione wydarzania jako niepewne, ale prawdziwe (zob. Wójcicka 2010, 92–98, 150–152).&#13;
&#13;
3.6. Podsumowanie&#13;
Jedynka otwiera szereg liczbowy, jest więc jego częścią, ale jednocześnie różni&#13;
się od kolejnych liczb. Symbolizuje początek i całość, jest zatem zaprzeczeniem&#13;
podziałów oraz stanowi opozycję do wielości. Idąc dalej tym tropem, można&#13;
wskazać, że występuje obok takich atrybutów jak woda (pierwsza kąpiel dziecka)&#13;
i w takich kontekstach oznacza stan potencjalności i amorfizmu (bezkształtu),&#13;
które poprzedzały kreację świata. Natomiast stan sprzed formacji jest przywoływany w działaniach, które mają na celu rekreację świata. Taki aspekt znaczenia&#13;
liczby 1 zostaje więc wykorzystany w magii dobrego początku, którą w kontekście&#13;
naszych badań można określić, parafrazując Moszyńskiego, jako właściwe postępowanie w sytuacji charakteryzującej się pierwszeństwem, które warunkuje następujący po nim czas. W ludowym światopoglądzie silnie zakotwiczona jest wiara w możliwość wpływania na przyszłość poprzez właściwe zachowanie w trakcie&#13;
wykonywania danych czynności po raz pierwszy lub poprzez przestrzeganie tabu&#13;
związanego z szeroko rozumianym pierwszeństwem w dni, które otwierają dłuższy okres.&#13;
Takie aspekty znaczenia liczby 1 jak całość, niepodzielność, wyjątkowość&#13;
i unikalność sprawiają, że jest ona symbolem Boga. Depozytariusze i depozytariuszki kultury ludowej przypisują ponadto szczególne znaczenie pierworodnemu&#13;
synowi, zaś jedyne dziecko ma pozytywne konotacje, co przejawia się głównie&#13;
Podobne znaczenie, które służy uwierzytelnieniu, ma określenie niejeden w kolejnym przykładzie (chociaż nie ma tutaj zestawienia wykorzystującego opozycję): Gadatliwa żonka dodała&#13;
drugie tyle i rozniosła po wsi wieść, której uwierzyli łatwo, bo już niejeden, mówiono, podobnie doświadczył (K 17 Lub 105).&#13;
10&#13;
&#13;
⩶ 94 ⩶&#13;
&#13;
�w pieśniach. Jedynka, dzięki utworzonej od niej specyficznej nazwie, odpowiada&#13;
ukochanej osobie, oznacza kogoś wyjątkowego i szczególnego. Wskazuje więc grono najwyżej ocenianych i wartościowych postaci.&#13;
&#13;
Zagroda bogatego gospodarza&#13;
&#13;
Foto: Lublin, Muzeum Wsi Lubelskiej, fot. Małgorzata Czyżewska, zdjęcie pobrane ze strony www.skanseny.net [data dostępu 8.04.2024 r.].&#13;
&#13;
Jedynka ma także status granicy między światem a zaświatami, czego dowodzą zaprezentowane relacje. Na potwierdzenie tej tezy można przytoczyć tę,&#13;
w której pierwsza figura znajdująca się za wsią jest równoznaczna z jej granicą.&#13;
Jednakże ma to także szersze i mniej dosłowne odniesienia, co widać w takich&#13;
przykładach jak pierwsza kąpiel noworodka, pierwsze odgłosy zwierząt jako znaki budzącego się życia na wiosnę czy pierwsze w danym roku wyjście bydła na łąkę.&#13;
Ten pierwszy raz jest pełen znaczenia, transgraniczny, newralgiczny, może być&#13;
groźny lub rokujący na przyszłość, każdorazowo jednak cechuje się nasyceniem&#13;
⩶ 95 ⩶&#13;
&#13;
�sacrum. Z tego względu w trakcie czynności wykonywanej po raz pierwszy podejmowano różne działania o charakterze sporzącym (pomnażającym) lub zabezpieczającym. Liczba 1 w wymiarze symbolicznym oznaczała jedność, a więc doskonałość, niepodzielność i absolut. Jednakże stanowi ona także początek szeregu&#13;
liczbowego, który inicjuje podział. Jedynka scala odmienne jakości, przynależąc&#13;
do dwóch porządków jednocześnie, funkcjonuje zatem jak granica. Relacja jeden – wiele pełni podstawową rolę w językowym porządkowaniu świata oraz ma&#13;
archaiczną genezę, wynikającą z uświadomienia sobie odrębności istoty ludzkiej&#13;
wobec grupy.&#13;
&#13;
�4 Liczba 2&#13;
Liczba 2 powszechnie utożsamiana jest w kulturze z dualizmem i dwubiegunowością, przeciwnymi zasadami, antytezą, a także rozdwojeniem, podwojeniem, rozdzieleniem i mnogością. To sprawia, że liczba ta postrzegana jest jako złowieszcza&#13;
i zapowiadająca konflikt (Her Lek 36, For Sym 43, Kop Sym 76–77, AlvSym Ssy&#13;
49, Cir Sym 225, Hof Lek 25). Jednocześnie jednak jest utożsamiana z równością,&#13;
równowagą i zaliczana do liczb parzystych (Her Lek 36–37, Hof Lek 25, Kop Sym&#13;
76, AlvSym Ssy 49). Jako podstawa opozycji binarnych stanowiła narzędzie do rozumienia świata (Toporov 2005, 228). Symbolizuje także początek, jądro materii,&#13;
ale przez to jest liczbą niedoskonałą. Oznacza też zasadę żeńską, Wielką Macierz&#13;
(Her Lek 36–37, Cir Sym 225).&#13;
Podkreśla się, że to 2 jest pierwszą liczbą, jedynka stanowi bowiem całość&#13;
i dopiero dwójka inicjuje podział, a więc otwiera szereg liczbowy (Her Lek&#13;
36–37, Kop Sym 76, AlvSym Ssy 49). Jednakże Władimir Toporov sygnalizuje,&#13;
że dwójka, tak jak jedynka, różni się językowo od kolejnych liczb. Formy stanowiące rdzeń dla nich pierwotnie w języku indoeuropejskim nie oznaczały liczb.&#13;
Tę odmienność potwierdzają oboczności pomiędzy formami liczb głównych i porządkowych (Toporov 2005, 223). Badacz ten wskazuje ponadto na związek liczby 2 ze strachem, lękiem i przerażeniem, ale rozumianymi jako uczucia graniczne&#13;
(krytyczne). Odwołując się między innymi do tekstu hinduskich Upaniszad, pokazuje, że pierwszy człowiek nie miał się kogo bać, gdyż był jeden, ale to sprawiło,&#13;
że poczuł brak radości i potrzebę drugiego. Samotność rodzi obawę i strach, ale&#13;
również obecność drugiego wywołuje takie emocje, dlatego ziemskie życie jest&#13;
wypełnione lękiem, który wiąże się także z wyborem, czego efektem jest rozdwojenie. Te wysublimowane rozważania prowadzą do konstatacji, że odwołując się&#13;
do słów z pierwiastkiem *duo, można w obszar zainteresowań nad zakresem znaczeniowym dwójki włączyć następujące idee: inności, odmienności, dualności-rozdwojenia i odpowiadającego im bolesnego rozdarcia, a w końcu stabilności,&#13;
równowagi i oporu (Toporov 2005, 225–227).&#13;
⩶ 97 ⩶&#13;
&#13;
�W polskim folklorze zaznacza się związek dwójki z czasem, postaciami, zwierzętami, żywiołami, atrybutami i przedmiotami. Charakteryzuje ona części ciała&#13;
ludzi i zwierząt, a także pełni funkcje lecznicze i matrymonialne.&#13;
&#13;
4.1. Czas&#13;
Związek liczby 2 z czasem przejawia się w opozycji binarnej dzień – noc. Doba&#13;
jest podzielona na dwie części: dzień, który cechuje jasność, oraz noc, której przypisana jest ciemność. Podział ten był wyznacznikiem rytmu życia człowieka pierwotnego, który nie znając zegarów, orientował się w czasie dzięki naprzemiennemu następowaniu jasności i ciemności. Rytm ten wyznaczał porę czuwania i snu.&#13;
Joanna Szadura zalicza dobę do podstawowych jednostek czasu naturalnego.&#13;
Dzień i noc tworzą całość, jednocześnie stanowiąc swoje przeciwieństwo (Szadura 2017, 153–155):&#13;
Je dwóch bracy, jeden biôły, a drëgi czôrny. Choc sę spotkają, uchodzą sobie z drogi i nigdë sobie do oczów nie zaźerają, bo pierwszy bë zcemniôł, a drëgi bë zblôdł&#13;
[Dzień i noc] (Fol Zag 132);&#13;
Miała gdowa dwoje dzieci:&#13;
córka czarna, synek świeci&#13;
[Doba – dzień i noc] (Fol Zag 139).&#13;
&#13;
W tych przykładach noc jest zestawiona z ciemnością i żeńskością, dzień zaś&#13;
z jasnością i męskością. Tworzą się więc ciągi kojarzonych ze sobą elementów,&#13;
odmiennie wartościowane – w tym przypadku żeńskość zyskuje rys negatywny,&#13;
męskość zaś jest waloryzowana pozytywnie1. Ze Słownika stereotypów i symboli&#13;
Para i parzystość, jak również sama liczba 2, w wielu przypadkach związane są z elementami&#13;
opozycji mężczyzna – kobieta, śmierć – życie. Swietłana Tołstojowa, powołując się na różnych badaczy,&#13;
podaje następujące przykłady potwierdzające ten związek: Bułgarzy w Rodopach liczbę gałązek na&#13;
drzewku weselnym uzależniali od płci osoby, dla której to drzewko było przeznaczone: drzewko&#13;
chrzestnej miało trzy gałązki, a drzewko chrzestnego – dwie, natomiast gdy było tylko jedno drzewko,&#13;
miało mieć pięć gałęzi. Zgodnie z wierzeniami Macedończyków w małżeństwie, które zostało zawarte&#13;
w roku nieparzystym, będą rodzić się chłopcy, natomiast przyszli rodzice, którzy wstąpili w związek&#13;
małżeński w roku parzystym, będą oczekiwać dziewczynek. Przy urodzeniu dziecka Macedończycy&#13;
przyrządzali pity – dwie, jeśli urodziła się dziewczynka, i trzy, jeśli urodził się chłopiec. Analogiczna&#13;
symbolika liczbowa jest znana również w tradycji rosyjskiej: w guberni jarosławskiej aby poznać&#13;
płeć przyszłego dziecka, wyciągali z donicy storczyk (Neotinea maculata) wraz z korzeniem – dwa&#13;
odgałęzienia zapowiadały dziewczynkę, a trzy – chłopaka. U Słowian Południowych symbolika&#13;
liczbowa była zachowywana przy powiadamianiu o śmierci mężczyzn, kobiet i dzieci: w pierwszym&#13;
przypadku było słychać trzy dzwony, w drugim – dwa, natomiast w trzecim – jeden; katolicy takie samo&#13;
znaczenie przypisywali liczbie krzyży, które nieśli podczas procesji pogrzebowej (Tolstaja 2010, 223).&#13;
1&#13;
&#13;
⩶ 98 ⩶&#13;
&#13;
�ludowych dowiadujemy się, że zestawienie słów dzień – noc jest konkretyzacją przeciwstawienia jasność – ciemność. Na tę opozycję nakładane są dodatkowe kontrasty,&#13;
na przykład Bóg – diabeł czy niebo – piekło. Światło symbolizuje szczęście, dobrobyt, jest kojarzone ze świętością, bóstwem i niebem (SSiSL I/4, 86–96). Ciemność jest postrzegana jako negatywna, gdyż jest ona symbolem fałszu, zła, grzechu,&#13;
śmierci, zapomnienia, tajemnicy i smutku. Ciemność to także czas działania złych&#13;
duchów oraz spotkań kochanków (SSiSL I/4, 129–138). Anna Brzozowska-Krajka wskazuje, że para dzień – noc „Stanowi kategorialny komponent ustno-poetyckiego kanonu, konstantę obrazową, ludowy archetyp, praobraz z tradycji, odwołujący się do mitu podstawowego o rozdzieleniu światła i ciemności, zarówno według&#13;
oficjalnie przyjętej kosmogonii judeochrześcijańskiej, jak i ludowej kosmogenezy;&#13;
odnosi się do mitu podstawowego jako wtórnego systemu modelującego konstruującego system wartości porządkujących świat” (Brzozowska-Krajka 1994, 49).&#13;
Podział doby z całym przedstawionym powyżej bagażem symbolicznym w dużej&#13;
mierze kształtuje koncept dwójki jako liczby łączącej sprzeczne wartości, ale także&#13;
inicjującej podziały.&#13;
Naczelnym symbolem dialektyki dobowej jest słońce, stanowiące hierofanię&#13;
bóstwa. W wierzeniach ludowych było ono antropomorfizowane, próbowano&#13;
więc wytłumaczyć sobie, co się z nim dzieje, kiedy przestaje być widoczne:&#13;
Inni zaś, nie znając przyczyny dlaczego słońce świeci, wiedzą tylko, że tocząc się&#13;
po niebie nad nami, oświeca ono nasz świat, a po zachodzie zapada pod ziemię&#13;
i oświeca znajdujący się tam świat inny (K 34 Cheł 254).&#13;
&#13;
Przekazy dotyczące drugiego świata są związane z kultem solarnym i opisaną&#13;
wyżej dialektyką dnia i nocy. Tylko tam gdzie świeci słońce, możliwe jest życie,&#13;
jest ono bowiem siłą twórczą. Według przekazów na tamtym świecie jest bardzo&#13;
dobrze, między innymi na jabłoniach rosną złote jabłka, a ludzie są dla siebie&#13;
życzliwi (SSiSL I/4, 73). Kazimierz Moszyński pisze, że lud wyobraża sobie: „że&#13;
pod ziemią jest drugi świat, podobny do naszego, mający swoich mieszkańców-ludzi, różniących się od nas tylko bardzo małym wzrostem” (Mosz Kul 2, 41).&#13;
W wierzeniach ludowych występuje także podział na ten i tamten świat, który jest&#13;
miejscem przebywania zmarłych, jednak rzadko określany jest jako „drugi świat”&#13;
(SSiSL I/4, 77–85).&#13;
W innej eksplikacji na temat słońca pojawiają się istoty, której mu pomagają:&#13;
Zmiany dnia i nocy pochodzą stąd, że na noc, przestawszy świecić nad ziemią,&#13;
słońce zanurza się w morzu pod ziemią i tam się kąpie, aż przy pomocy dwóch&#13;
jakichś istot wynurza się z rana na przeciwnej stronie nieba (K 34 Cheł 254).&#13;
&#13;
⩶ 99 ⩶&#13;
&#13;
�Ci mitologiczni pomocnicy słońca nie są scharakteryzowani, jednakże ich&#13;
obecność wprowadza element królewski – funkcjonują jako słudzy, którzy pomagają słońcu-królowi wrócić po nocy na jego właściwe miejsce. Jest ich dwóch, co&#13;
wpływa na budowanie harmonijnego obrazu wokół słońca i co można uznać za&#13;
nawiązanie do dialektyki doby2.&#13;
Niewątpliwie symboliczny charakter ma powtarzalność czynności w znaczące&#13;
dni, jakimi są dwa Wielkie Piątki:&#13;
Może ze względów na niepożądane następstwa długiego karmienia, co bywa&#13;
oznaką niskiego stanu kultury, przepowiadają w ziemi krakowskiej dziecku, ssącemu przez dwa Wielkie Piątki, że będzie – gdy dorośnie – złodziejem lub nierządnicą. W powiecie rzeszowskim uważają to za grzech, a chłopiec taki będzie&#13;
niepamiętliwy (słabą będzie miał pamięć) (Bieg Mat 156)3.&#13;
&#13;
Źródło wierzenia zostało podane eksplicytnie w relacji: długie karmienie piersią jest oznaką niskiego stanu kultury. Dodatkowo Wielki Piątek ma negatywne&#13;
konotacje, jest to bowiem w tradycji chrześcijańskiej dzień śmierci Jezusa na krzyżu, a zatem moment największej żałoby zarówno w Kościele, jak i w pobożnych&#13;
domach (Ogr Zwycz 243). Podwojenie czynności w takim charakterystycznym&#13;
okresie jest niepożądane, stąd liczba 2 w tym przypadku też zyskuje negatywny&#13;
wymiar. Swietłana Tołstojowa wskazuje, że u wszystkich Słowian w codziennym&#13;
Oprócz fundamentalnego wyodrębnienia chrononimów związanych z liczbą 2, czyli pary przeciwieństw dzień – noc, funkcjonuje ona także w innych zakazach lub wierzeniach związanych z czasem,&#13;
zazwyczaj w negatywnych kontekstach. Zgromadzony materiał pokazuje jednak, że nie są to przykłady&#13;
częste, pojawiają się incydentalnie i można się zastanowić, czy użycie w nich dwójki kryje głębsze sensy&#13;
symboliczne, na przykład w odniesieniu do dwóch dni i miesięcy:&#13;
2&#13;
&#13;
Ale to nie wiem, czy to był wąż, czy to było co, w każdym bądź razie zaskroniec to nie był, bo był&#13;
takiej grubości [tj. około 10 centymetrów], prosto pełzł do stajni, wie pani. No! W dzień, w południe&#13;
wpełzł do stajni w porze obiadowo, kiedy się właśnie krowy doi, i proszę sobie wyobrazić, i prosto&#13;
pod krowe, i doić jo. [...] I tak żeśmy go gonili obie z mamą, aż tutej do potoka, i w takie krzaki, i go&#13;
wygnaliśmy, ale wie pani, od tego czasu pilnowaliśmy, bo, bo jeszcze coś ze dwa dni do stajni się pchał&#13;
bez przerwy (Bart Wąż 217);&#13;
I uona tak weźnie tego cukru, nasypie w taki gałganek i dziecku w buzie daje, tak smuka. To poji&#13;
mlikiem, to poji herbato. To dziecko wraca ponoć i płace, jak to takie malińkie. To miało dwa miesiónce, jak uona umarła, ta kóbieta, ta matka tygo dziecka (Bart Wąż 167).&#13;
Relacje dotyczą zjawisk z zakresu demonologii i eschatologii, a w tych kontekstach da się zauważyć zwiększoną częstotliwość występowania liczby 2. Można więc postawić hipotezę, że dwójka opisuje&#13;
nadprzyrodzone zjawisko, jak aktywność węża, czy wskazuje wiek dziecka, gdy nastąpiło traumatyczne&#13;
wydarzenie – śmierć matki.&#13;
3&#13;
Wariantywnie w takim kontekście funkcjonuje liczba 3: Dziecko miewa uroczne oczy, które&#13;
w trzy Wielkie Piątki ssało pierś matki (w ciągu trzech lat) (K 3 Kuj 248).&#13;
&#13;
⩶ 100 ⩶&#13;
&#13;
�życiu i praktykach rytualnych przedmioty podwójne i powtarzające się były wartościowane negatywnie. Egzemplifikacją tej tezy jest powszechny zakaz ponownego&#13;
dopuszczania dziecka do piersi po odstawieniu, gdyż będzie ono rzucało uroki oraz&#13;
nie będzie mogło brać udziału w czynnościach rytualnych, na przykład być kolędnikiem, a po śmierci zostanie wampirem4 (Tolstaja 2010, 234–235).&#13;
Dwójka w aspekcie temporalnym wiąże się przede wszystkim z rudymentarnym podziałem doby na dwie przeciwstawne jakości, ale zaznacza się także jej&#13;
ciążenie ku demonologii, co znajdzie więcej potwierdzeń w dalszej części pracy.&#13;
&#13;
4.2. Postacie&#13;
Liczba 2 w polskiej kulturze ludowej charakteryzuje postacie dziwne lub wyróżniające się. Są to więc demony (jak diabeł, strzygoń) oraz ludzie, przede wszystkim&#13;
bliźniacy, ale także bohaterowie i bohaterki bajek (bracia, siostry).&#13;
&#13;
4.2.1. Demoniczne&#13;
Dwoistość koreluje z obszarem pozaziemskim. Wierzenia łączące dwójkę z zaświatami poprzez postacie demoniczne były powszechne w polskiej kulturze&#13;
ludowej, o czym świadczy ich bogactwo w materiach etnograficznych. Podczas&#13;
prowadzonych badań terenowych informatorki także przekazywały takie relacje,&#13;
co potwierdza petryfikację tych wierzeń. Przyczyną zamiany w demona jest na&#13;
przykład posiadanie dwóch duchów:&#13;
Według bowiem mniemania gminu, człowiek-strzygoń, mający dwa duchy, kiedy umiera, ciało jego z duchem dobrym grzebie się, a duch zły jego, nie mogąc&#13;
rozstać się ze światem, błąka się po nim jako straszydło (K 19 Kiel 229);&#13;
Niektóry człowiek ma dwa duchy, taki po śmierci staje się upiorem, dusza zaś&#13;
jego błąka się koło zmarłego ciała aż do dnia sądnego. Strzygonie mają w sobie ducha dobrego i ducha złego. Dobrego w człowieku ducha wiedzie na drogę zbawienia chrzest, złego – bierzmowanie. Po śmierci człowiek o dwu duchach&#13;
wstaje z grobu, napastuje, a nawet zjada ludzi. Sprawia on wylewy wód, jeżeli&#13;
w górę wychodzi z grobu. Najskuteczniejszym przeciw upiorowi lekarstwem wykopać i wraz z trumną wywrócić go do góry nogami, aby wszedł sobie w głąb ziemi,&#13;
4&#13;
&#13;
Por.:&#13;
Jeżeli dziecko urodzi się z zębami albo jeśli nowo narodzonemu dziecięciu matka daje ssać dwa&#13;
razy dziennie, to dziecko takie ma w sobie dwa duchy i dwa serca. Po śmierci takiego człowieka&#13;
drugi jego duch wydobywa się w nocy z grobu i ogląda się wkoło: od tego powstają straszne ulewy&#13;
i woda zatapia wszystko, co ten duch widział (Bieg Mat 126).&#13;
&#13;
⩶ 101 ⩶&#13;
&#13;
�a nie chodził po niej. Człowiek niebierzmowany umiera dwakroć. Za życia odchodzi nieraz od siebie, traci przytomność. O człowieku, który sam do siebie mówi,&#13;
przebieczanie utrzymują, że ma dwa duchy, jeden ślepy, drugi głuchy (Bieg&#13;
Śmier 30); wariant: (Bieg Śmier 114);&#13;
Stryga krakowska przychodzi na świat z dwiema duszami, a gdy nie otrzyma&#13;
drugiego imienia chrzestnego, staje się po śmierci zmorą. Lud nadwiślański tak&#13;
sobie tłumaczy zmorę, upiora i somnabulistę, utożsamiając, ich: „Bywają ludzie&#13;
z dwoma duchami. W czasie snu wychodzi z człowieka ten drugi duch i chodzi po&#13;
drzewach, dachach, a gdy na kogo ma złość, to go dusi, a nawet krew z niego ssie”&#13;
(Bieg Lecz 278).&#13;
&#13;
Leonard Pełka zalicza strzygi do demonów życia społecznego, które obrazowały lęki związane z codziennym życiem. Łączy je także z chrześcijańską koncepcją duszy (Pełka 1987, 169). Całkiem odmienne tezy odnośnie do demonologii&#13;
formułuje Łukasz Kozak. W książce Upiór. Historia naturalna przytacza on liczne&#13;
materiały źródłowe, pokazujące, że strzygi, zwane również wieszczami i upiorami,&#13;
to realni ludzie, którzy wierzyli, że posiadają niezwykłe właściwości lub takie im&#13;
przypisywano. Zazwyczaj ponosili tego bardzo dotkliwe konsekwencje. Badania&#13;
potwierdzają powszechność tej wiary oraz popularność demonów, a także notują&#13;
liczne relacje okrucieństwa, które ich spotkały (Kozak 2023). Niewątpliwie jednak w materiałach źródłowych, opisujących znaki charakterystyczne upiora czy&#13;
sposoby jego unicestwienia, pojawiają się liczby, podobnie jak w poniższych relacjach. Na przykład strzyga to demon, który ma dwie dusze. Osobę, która stanie&#13;
się demonem, można rozpoznać po pewnych znakach, na przykład rodzi się ona&#13;
z „podwojonymi zębami”:&#13;
Dziecię urodzone na Mazowszu „z podwójnymi zębami”, albo w Krakowskiem,&#13;
„z dwoma rzędami zębów”, widocznych „przy pierwszym krzyku”, w kilka dni po&#13;
urodzeniu umiera i zamienia się w strzygę, czyli upiora (Bieg Mat 126); wariant:&#13;
(Bieg Mat 268);&#13;
Tak kiedyś mówili na to, że strzyga się urodziła, te zemby później wyleciały wcześniej, zanim następne jej rosły, to później te i wyleciały. Ale normalnie z dwiema&#13;
zembami się urodziła [MF, p. Kalisz].&#13;
&#13;
Depozytariuszki kultury ludowej w szczególny sposób wartościują rzeczy,&#13;
które odbiegają od normy, są dziwne lub niespotykane. Liczby są narzędziem,&#13;
które ułatwia wprowadzanie ładu, gdyż wielu zjawiskom i rzeczom przyporządkowane są konkretne wartości liczbowe, na przykład ręka ma pięć palców. To co&#13;
⩶ 102 ⩶&#13;
&#13;
�przekracza przypisaną danemu obiektowi liczbę, staje się anormalne, na przykład&#13;
dodatkowy palec piętnuje jego właściciela. W powyższych relacjach dziwnym zjawiskiem są podwojone zęby, które są prognostykiem przyszłej przemiany. Łukasz&#13;
Kozak, powołując się na artykuły prasowe, przytacza drastyczną relację: noworodek, który urodził się z zębami, kilka dni po porodzie został zamordowany przez&#13;
ojca poprzez obcięcie głowy (Kozak 2023, 57). Świadczy to o niepodważalnej&#13;
wierze ludu w istnienie upiorów, co miało także bardzo drastyczne konsekwencje,&#13;
oraz w występowanie stałego repertuaru ich atrybutów.&#13;
Istnienie w postaci strzygi wynika z faktu posiadania dwóch duchów oraz&#13;
tego, co się z nimi dzieje po śmierci człowieka. Także dwa serca stają się atrybutem demona:&#13;
Rodzą się czasami ludzie posiadający podwójne serca. Kiedy jedno z nich (serc)&#13;
umrze, drugie żyć nie przestaje i właściciel jego, pochowany głęboko w ziemi, wstaje z grobu, chwyta i dusi ludzi (Bieg Śmier 115).&#13;
&#13;
Zdemaskowanie postaci demonicznej jest możliwe także na podstawie jej zachowania:&#13;
Oto w Kieleckiem utrzymują, że ludzie zapadający w zachwycenie mają dwa duchy, jeden spokojny, a drugi zły, a ten po śmierci wyrządza różne szkody (Bieg&#13;
Śmier 73).&#13;
&#13;
Dla obrony przed upiorami stosowano praktyki o charakterze magicznym,&#13;
unieszkodliwić je miało na przykład odkopanie trupa i odwrócenie go. Inne praktyki chroniące przed demonami miały charakter religijny:&#13;
Dawniej miewali ludzie tylko jedno imię, dane na chrzcie, i wtedy „spostrzegano&#13;
wielkie zagęszczenie się upiorów”, od kiedy ludzie biorą przy chrzcie dwa imiona,&#13;
a trzecie przy bierzmowaniu, upiory zaczynają znikać (Bieg Mat 239); wariant:&#13;
(Bieg Śmier 113–114).&#13;
&#13;
Wiara, że przyjęcie chrztu może ustrzec przed przemianą w demona, zasadza się na przekonaniu o istnieniu dwóch duchów oraz na szczególnej randze&#13;
słowa. Nazwanie drugiego ducha chroni przed jego niebezpieczną przemianą.&#13;
To co nazwane zostaje bowiem włączone do ludzkiego świata i oswojone, natomiast brak imienia przesądza o przynależności do groźnej, chtonicznej sfery.&#13;
Z chrztem wiązały się także inne wierzenia, na przykład takie, które bazują na&#13;
inwersji ocen: siłę magiczną przypisywano zatem temu, co jest sprzeczne z nor⩶ 103 ⩶&#13;
&#13;
�mą, zakazane i uważane za grzeszne lub niebezpieczne. Jeżeli prawo kościelne&#13;
i codzienna praktyka wykluczają powtórny chrzest, specjalny obrzęd magiczny&#13;
zezwala na ponowne przyjęcie tego sakramentu, na przykład w celu uratowania&#13;
życia ciężko chorego (Tolstaja 2010, 239).&#13;
Przytoczone relacje ukazują dużą aktywność dwójki w kontekście demona zwanego strzygą. Jest to więc liczba szczególnie z nim związana, choć&#13;
pojawiają się egzemplifikacje, ujawniające, iż charakteryzuje ona także inne&#13;
upiory:&#13;
Z kobiety brzemiennej, która utonęła, rodzi się topielec (topień, czyli topnik),&#13;
człowiek o dwu duchach, którego czart utopił, a który po śmierci topi innych ludzi&#13;
(Bieg Mat 99);&#13;
Zmorą staje się kobieta brzemienna, gdy przejdzie między dwiemi drugiemi,&#13;
również brzemiennemi (Bieg Lecz 275).&#13;
&#13;
W powyższych przykładach dwójka zostaje zdublowana: brzemienna, a więc&#13;
„podwójna”. Powiązanie tej liczby ze sferą demoniczną przejawia się w podwójnych atrybutach (duchy, zęby, serca), które posiada przyszły demon, ale także&#13;
w postaci kobiety brzemiennej, która nie tylko stanowi rodzaj medium sprowadzającego życie z tamtego na ten świat (Smyk 2009b), ale jest także, ze względu na&#13;
swój stan, charakteryzowana przez dwójkę, gdyż według wierzeń ma dwie dusze&#13;
(Tolstaja 2010, 213).&#13;
Liczba 2 występuje także w relacjach opisujących podanie remedium na negatywne oddziaływanie zmarłego:&#13;
Wisielec po śmierci straszy, aby więc nie wyrządzał ludziom szkody, lud w Masłowie wkłada mu pod językiem dwa kawałki kredy po siedmkroć święconej, wziętej&#13;
z dwu domów (Bieg Śmier 101).&#13;
&#13;
Podjęcie takiej czynności wynika z przekonania, że działania oparte na kodzie liczbowym są zrozumiałe nie tylko dla ludzi, ale i dla postaci chtonicznych.&#13;
Wskazane egzemplifikacje pokazują silny związek dwójki ze strefą demoniczną. Relacja ta jest efektem uznania istnienia dwóch opozycyjnych światów: sacrum&#13;
i profanum. Ta obca dla człowieka sfera jest światem na opak, dlatego wchłania&#13;
to, co jest niestandardowe, na przykład jeśli jeden z dwóch duchów pozostanie&#13;
bezimienny, przynależy do tamtego świata. Wynika to z anormalności podwojenia&#13;
tego, co powinno być w liczbie pojedynczej.&#13;
⩶ 104 ⩶&#13;
&#13;
�4.2.2. Ludzkie&#13;
Łączenie przeciwieństw, ich inwersja lub uwypuklanie elementów pośrednich&#13;
między nimi następuje w micie i rytuale. Funkcja zjednoczenia opozycji jest zachowana w symbolicznej roli boskich bliźniaków – wyrażającej równowagę dobranych w pary przeciwieństw (Iwanov 1978, 100). W kulturze Słowiańszczyzny&#13;
bliźniaki były obiektem czci lub strachu, postaciami o dużym ładunku semantyczno-symbolicznym (Radenkovič 2012, 64–66). Są one wartościowane zarówno&#13;
pozytywnie, jak i negatywnie. Ocena pozytywna wiąże się z wiarą, że podwojenie&#13;
przynosi szczęście, natomiast znaczenie pejoratywne można zobrazować cytatem:&#13;
Urodzenie bliźniąt, zjawisko niezwykłe, tłumaczył sobie człowiek pierwotny jako&#13;
dzieło złego ducha, przynoszące nieszczęście, później uchodziło za wróżbę nieszczęścia, a przynajmniej za rzecz niesamowitą. Wśród ludu naszego i ruskiego&#13;
istnieje przesąd, że bliźniaki nie chowają się i jedno umrzeć musi, albo i oba&#13;
zmarnieją (Bieg Mat 128).&#13;
&#13;
Również w innej relacji nieszczęście spotyka jedną z bliźniaczek:&#13;
Utrzymują, że z dwóch dziewcząt bliźniaczek, gdy dorósłszy, pójdą za mąż,&#13;
jedna tylko może mieć potomstwo, druga zaś skazaną jest na niepłodność&#13;
(K 34 Cheł 161).&#13;
&#13;
Bliźniaczki&#13;
&#13;
Foto: Dzianisz (okolice Nowego Targu), fot. Zygmunt Kłodnicki, 1964, Cyfrowe Archiwum Polskiego&#13;
Atlasu Etnograficznego, https://paenew.us.edu.pl/items/show/14399 [data dostępu: 10.04.2024 r.].&#13;
&#13;
⩶ 105 ⩶&#13;
&#13;
�Oprócz przesłanek symbolicznych informatorki wskazywały także na względy praktyczne, czyli trudność jednoczesnego wychowania dwójki dzieci. Dlatego funkcjonały różne wierzenia oraz zakazy dotyczące kobiety ciężarnej, których&#13;
przestrzeganie miało zapobiec urodzeniu bliźniąt:&#13;
Oj, po dwie miotły, ani dwie szczotki w rence, nic po dwa nie nosić, żeby sie bliźniaki nie urodziły. [MW: A to nie chcieli bliźniaków?] Nie chcieli bliźniaków,&#13;
tylko to po jednym dziecku, bo trudności były kiedyś z dziećmi [JW, p. Puławy];&#13;
Przestrzegano, żeby po dwa wiadra, bo kiedyś wode ze studni nosili, bo będzie&#13;
miała bliźniaki, ale to może żeby nie brała dwa wiadra, żeby nie było za ciężko.&#13;
[MW: A to niedobrze było jak bliźniaki?] No to właśnie jak bliźniaki, to raczej&#13;
było dobrze, ale z drugi strony to większe trudności z wychowaniem. Ale tak mówili, że jak się urodziły bliźniaki, to że nosiła coś po dwa [EW, p. Puławy];&#13;
Kijon nie brać do runk. Bo jak to dawniej kijonami prały, poobmarzane. To bruń&#13;
Boże, żeby kijonków gdzie młoda nie wzioła do runk i nie niosła, bo bedu bliźniąta. To takie gusła [EugW, p. Puławy]; wariant: (K 34 Cheł 163).&#13;
&#13;
Jak wcześniej wspomniano, w kulturze ludowej wszystko, co anormalne, niecodzienne lub w jakiś sposób wyróżniające się, a za takie można uznać narodziny bliźniaków, zostaje wykorzystane w działaniach magicznych i obrzędowych.&#13;
Funkcjonuje więc wierzenie, że przy pomocy bliźniaków można się uchronić od&#13;
zarazy lub innych nieszczęść. Niekiedy należy skumulować podwójność (bliźniaki&#13;
ludzkie i zwierzęce), multiplikacja ma bowiem większą moc sprawczą:&#13;
Lud twierdzi, jakoby przed laty dwóch parobków bliźniąt oborało cały Tarnów&#13;
dokoła dwoma czarnemi wołami bliźniętami, zabiwszy przy tem dwa czarne&#13;
koguty. Odtąd zaraza tu się nie pokazała i zapewne nie pokaże (K 34 Cheł 138);&#13;
wariant: (K 34 Cheł 203);&#13;
Krążków. Mówią, iż wieś ta od zarazy jest wolną, gdyż dwa wołki bliźnie oborało&#13;
grunta wkoło, gnane przez dwóch braci bliźniąt. Nakazała to św. Rozalija, objawiając się jednéj kobiecie we śnie i mówiąc do niéj: „Niech bracia wieś okrążą”&#13;
(K 10 Poz 135); warianty: (Bieg Lecz 298 – zabezpieczenie od zarazy, gwałtownych burz i gradobicia w Ostruszy; K 10 Poz 6 – wieś Kalawa – oborana&#13;
przez byczki bliźniaki; K 10 Poz 135 – we wsi Zajączki niewiasta urodziła bliźniaki, w tym samym czasie urodziły się bliźniaki byczki, gdy dzieci podrosły,&#13;
oborano byczkami granice wsi, aby zaobiec zarazie; K 10 Poz 374);&#13;
Wtedy staruszkowi, dziadowi dwu bliźniąt, objawił św. Jan we śnie następujący&#13;
środek: „Masz wnuki-bliźnięta i jałówki białe-bliźnięta. Każ im wyorać bruzdę&#13;
przy miedzy, ze wschodu na zachód, a będziecie zabezpieczeni od wszelkiego nieszczęścia” (Bieg Lecz 296).&#13;
&#13;
⩶ 106 ⩶&#13;
&#13;
�W przedstawionych wyimkach zostały skumulowane dwójkowe postacie&#13;
i zwierzęta. Eksplikacja podejmowanego przez nie działania jest następująca:&#13;
oboranie to sposób zabezpieczenia się przed zarazą, tym bardziej, że wykonują&#13;
je bliźniaki, które w tym przypadku są pozytywnie wartościowane. Narodziny&#13;
bliźniaczych chłopców były oczekiwane, gdyż potomków płci męskiej ceniono&#13;
bardziej. Wierzono także, że takie oboranie chroni nie tylko od zarazy, ale także&#13;
od gradobicia (zob. Marczewska 2012, 176–178).&#13;
W wyjaśnianiu symboliki obrzędowej pomocna jest także teza Nikity I. Tołstoja&#13;
o synonimiczności znaków w obrzędzie. Rosyjski badacz pisze, że szczególność „języka” obrzędowego, w odróżnieniu od języka potocznego, jawi się jako jednoczesna&#13;
rozmaitość kodów, spowodowana ogólną tendencją do maksymalnej synonimiczności, do powtarzania tej samej treści na różne sposoby (Tolstoj 1995). Wykorzystane&#13;
w relacji elementy, w szczególności zaś wytyczenie koła, symbolizują zamknięcie.&#13;
Dwójce, jako prototypowej liczbie parzystej, także należy przypisać takie znaczenie&#13;
w kontekście całego zwyczaju mającego chronić wieś przed niebezpieczeństwem.&#13;
Ponadto badacze zwracali uwagę na szczególny status bliźniąt, który sprawiał, iż posiadały siłę magiczną. Zgodnie z powszechnymi przekonaniami dzięki&#13;
opozycji ciało – dusza można pokonać granicę między światem ziemskim i nadprzyrodzonym. Bliźnięta wydają się osobami podwojonymi, występują jako jedna&#13;
osoba w dwóch postaciach. Na tym świecie człowiek jest jednością ciała i duszy,&#13;
a w następnym świecie jest tylko jedną duszą. Bliźniaki usuwają granicę między&#13;
przestrzenią życia a śmiercią. Tylko Bóg i istoty demoniczne mogą przełamać tę&#13;
granicę, stąd ich niezwykła apotropeiczna moc. Postacie bliźniąt oddają istotę&#13;
symboliki dwójki, czyli całości podzielonej na równe części, a więc jednocześnie&#13;
jedności i osobności. Prawdopodobnie w wyobrażeniu bliźniąt przejawia się pragnienie ucieleśnienia drugiej, niewidzialnej strony człowieka, zwanej duszą lub&#13;
cieniem (Radenkovič 2012, 65–66).&#13;
Warto także zauważyć, że w przytoczonych przykładach z dzieł Kolberga&#13;
występują konkretne nazwy miejscowości. Analizując formuły inicjalne i finalne&#13;
w prozatorskich tekstach folkloru, Marta Wójcicka wskazuje, że lokatywne wyrażenia formuliczne, w których zostaje dokładnie określona lokalizacja, mają uwiarygodnić opowieść i stają się miejscem głównego zdarzenia (Wójcicka 2010, 131).&#13;
Nagromadzenie wielu konkretnych nazw miejscowości świadczy o stosunku opowiadającego do przekazywanych treści – w tym przypadku wierzy on w skuteczną&#13;
moc przeciwdziałania zarazom i nieszczęściom za pomocą czynności wykonywanych przez pary bliźniacze ludzkie i/lub zwierzęce. Tym większą, że nakaz wykonania takiej czynności pochodzi od świętych: Rozalii i Jana.&#13;
⩶ 107 ⩶&#13;
&#13;
�Osobne miejsce w polskiej tradycji zajmują bajkowi bliźniacy o nadzwyczajnej sile – Waligóra i Wyrwidąb. Wychowani przez wilczycę, charakteryzują się&#13;
niezwykłą mocą, kochają się i wzajemnie wspierają (SPBL Wrób 1, 336). Opis ich&#13;
postaci przywołuje zatem semantykę dwójki jako całości podzielonej na części, ale&#13;
symetrycznej i harmonijnej.&#13;
Bohaterowie w bajkach ludowych są zestawiani po dwóch (obok popularnego&#13;
konceptu bazującego na liczbie 3, co zostanie przedstawione szerzej w kolejnym&#13;
rozdziale), często na zasadzie kontrastu, co wpływa na uwypuklenie głównych tez&#13;
utworu. Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska zauważa, że opozycja, stanowiąca podstawowy mechanizm porządkowania obrazu świata i obecna w języku na&#13;
poziomie leksykalnym, może funkcjonować jako wzorzec organizacji tekstów ustnych. Lubelska badaczka wyznacza siedem podstawowych par cech, które tworzą&#13;
wzorce bajek: mądry – głupi, bogaty – biedny, pracowity – leniwy, życzliwy – nieżyczliwy, wrażliwy – niewrażliwy, zdrowy – chory oraz dobry – zły (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 313–323). W finale bajek następuje przewartościowanie:&#13;
bohater określony jako głupi okazuje się taki tylko pozornie, dlatego spotyka go&#13;
nagroda (zob. SPBL Wrób 1, 334–338). Opozycyjne zestawienia, które charakteryzują bohaterów, odnajdujemy już w formułach inicjalnych:&#13;
Jeden głupi, a drugi mądry. Pasły uowce. No ji tam mądry – pasły do uobiadu&#13;
(Bart Waż 135);&#13;
Było dwóch braci, jeden bidny, drugi bogaty (K 17 Lub 198).&#13;
&#13;
Bohaterkami bajek są także dwie siostry:&#13;
Wysłał raz król dwie córki swe do lasu po kwiatki – która z nich więcej uzbiera,&#13;
otrzyma cały majątek królewski. Młodsza więcej uzbierała kwiatów do koszyczka,&#13;
co starsza tak się rozgniewała, że zabiła ją i pod lipą pochowała (Bieg Śmier 44).&#13;
&#13;
Strukturę bajki buduje klarowny podział na bohaterów negatywnych i pozytywnych. Opozycyjne zestawienie dwóch sióstr w powyższej egzemplifikacji&#13;
nie pozostawia miejsca na interpretacje pośrednie – ta zła w finale zostaje zdemaskowana przy pomocy fujarki wykonanej z drzewa lipowego, pod którym&#13;
pochowała siostrę. Spotyka ją zatem zasłużona kara. Dwójka jest więc podstawą dualnego widzenia świata, a może raczej dualizm dostrzegany w zjawiskach&#13;
przyrody i życiu człowieka stał się podstawą konceptu dwójki. Anna Wierzbicka ‘dwa’ zalicza do elementarnych jednostek semantycznych (Wierzbicka&#13;
2006, 62–63), co świadczy o randze dwójki w pierwotnej percepcji świata.&#13;
Folklor jest mocno przesiąknięty opozycyjnością, zaś fundamentem dla niej&#13;
⩶ 108 ⩶&#13;
&#13;
�jest para Bóg – diabeł. Wszystko, co piękne, dobre i pożyteczne, jest boskim&#13;
dziełem, natomiast to, co złe, brzydkie, szkodliwe, kłujące, zostało stworzone&#13;
przez szatana.&#13;
&#13;
4.3. Zwierzęta&#13;
W polskiej kulturze ludowej zwierzęta także są zestawiane w dwójkowe grupy,&#13;
jednakże trudno jest wskazać dominującą symbolikę takich połączeń – jest ona&#13;
bowiem kontekstowa i koreluje z gatunkiem tekstu. W pieśni o charakterze profetycznym dwa roje pszczół zapowiadają nieszczęście:&#13;
Śniło mi się, jakby pszczoły&#13;
uciekały we dwa roje,&#13;
pierścień się rozpęk na poły,&#13;
gwiazda spadła na wieś moję.&#13;
Ach, zięciu mój, synie luby,&#13;
jedźże, jedźże do swej żony,&#13;
przygoda ciebie nie minie,&#13;
znajdziesz żal nieutulony.&#13;
Bo lecących pszczół dwa roje&#13;
są płynących łez dwa zdoje,&#13;
a twój pierścień rozłamany&#13;
związek ślubu rozerwany.&#13;
Gwiazdy, co z nieba spadają&#13;
w pogodnej wieczornej dobie (lub:) ciszy,&#13;
te niestety oznaczają,&#13;
że ktoś z krewnych poległ w grobie (lub:) w grobie leży&#13;
(K 42 Maz 232–233).&#13;
&#13;
W tekście tym zostały skumulowane symboliczne obrazy o podobnej, pejoratywnej wykładni. Sen o pierścionku w senniku ludowym na zasadzie metonimii oznacza małżeństwo (Niebrzegowska 1996, 81), stąd pierścień rozłamany&#13;
na dwie połowy jest czytelnym znakiem rozpadu związku małżeńskiego. Zaś sen&#13;
o spadającej gwieździe wróży śmierć, co odwołuje się do wierzeń, że każdy człowiek ma swoją gwiazdę; gdy jest zdrowy i szczęśliwy, świeci ona jasno, gdy choruje&#13;
– ciemnieje, natomiast gdy umiera – spada (Niebrzegowska 1996, 69). Kolejny sen – o pszczołach zapowiada nieboszczyka, co ma związek z archaicznymi&#13;
słowiańskimi wierzeniami, że dusza ludzka, opuszczając ciało, ulatuje w postaci&#13;
pszczoły (Niebrzegowska 1996, 71). Ten przekaz, budowany na zasadzie suge⩶ 109 ⩶&#13;
&#13;
�stywnych obrazów, zostaje dodatkowo wzmocniony, gdyż w pieśni wskazano&#13;
dwa roje pszczół, czyli przywołano negatywną symbolikę dwójki dotyczącą rozłamu i unicestwienia, co wskazuje na związki eschatologiczne. Te nagromadzone złowieszcze znaki zapowiadają śmierć bliskiej osoby.&#13;
Podobną interpretację podwojenia odnajdujemy w następującej relacji:&#13;
Oj, oni [kruki] wysoko leco, dwa ich, i jeden do drugiego: „Trup-trup, trup-trup”.&#13;
Tak kreczo (Bart Wąż 34).&#13;
&#13;
Kruka uznaje się za ptaka diabolicznego, posłańca, który zna przyszłość, zapowiada negatywne zdarzenia, symbolizuje trwałość zła (Zowczak 2013, 124–130).&#13;
Jest to zwierzę podlegające dychotomii, gdyż żyje na ziemi, ale ma specjalny związek z zaświatami. W relacji dodatkowo wprowadzono aż dwa kruki, a zatem negatywne wartościowanie zostało zdublowane i stanowi omen śmierci, którą potwierdzają złowieszcze odgłosy.&#13;
Zgoła odmienne znaczenie mają narodziny dwóch cieląt, które były pożądane:&#13;
Że coś tam mogą wyczarować, albo źle, albo dobrze, bo nie tylko było źle, że&#13;
mogą i dobrze, że coś tam będzie się rozmnażało szybko, że tam jakieś, no jakieś plon będzie dobry, może tam krowa będzie miała dwa cielęta zamiast&#13;
jedno. Różne takie były, nie tylko złe te strachy, tylko i że dobrze mogło być&#13;
[HK, p. Lubartów].&#13;
&#13;
Podwójne narodziny cielaków są wynikiem czarów, w tym przypadku jest to&#13;
biała magia – gdyż ma pozytywne konsekwencje, oznacza bowiem podwójną korzyść dla gospodarza. W kontekście mnożenia dobytku podwojenie zyskuje więc&#13;
pozytywną waloryzację.&#13;
Na końcu podrozdziału można zwrócić uwagę na swego rodzaju ambiwalencję: robakowi, jednemu z najniżej ocenianych przedstawicieli świata fauny, przypisuje się znaczenia związane z Bogiem. Te dwa małe stworzenia stają się w legendzie&#13;
symbolem jego wszechwiedzy:&#13;
I teraz znowu powrócił św. Jendrzyj do Nieba i Pan Bóg go się spytał: „cóż, byłeś&#13;
u mora?” – „byłem” – „i cóż tam widziałeś?” – „kamień widziałem” – „a w tym&#13;
kamieniu co widziałeś?” – „widziałem dwa maleńkie robaczki, co wyszli z tego kamienia” – „otóż, widzisz, nie trza tobie było żałować brać duszy od dzieci, kiedy ja ci&#13;
kazał, bo kiedy ja wiedział o tych dwóch maleńkich robaczkach, co byli w kamieniu&#13;
&#13;
⩶ 110 ⩶&#13;
&#13;
�na dnie mora, to ja wim i pamientam o wszystkim i o tamtych dzieciach wiedziałem&#13;
i wszysko wim, co każe. Tak sobie pamientaj, żebyś nigdy nie żałował brać jaki duszy,&#13;
jak cie poszle, ino żebyś zara brał, bo ja wim, co dobre!” (K 34 Cheł 87).&#13;
&#13;
Legenda poucza, że nie należy wątpić w boskie wyroki, nawet jeśli wydają się&#13;
okrutne lub nielogiczne. Mądrość i wszechwiedza Boga jest bowiem ogromna, co&#13;
zostaje pokazane w postaci dwóch małych robaków, pozornie nic nieznaczących,&#13;
jednak mieszczących się w boskim planie. Dwójka buduje tu także harmonię i symetrię, która wzmacnia ten przekaz.&#13;
&#13;
4.4. Atrybuty&#13;
Liczba 2 charakteryzuje rośliny i przedmioty, które w połączeniu z nią zyskują&#13;
pozytywne lub negatywne wartościowanie. Ponadto istota ludzka ma podwójne&#13;
części ciała, co niewątpliwie kształtowało znacznie dwójki oraz stanowi istotny rys&#13;
jej kulturowej semantyki. Liczba ta jest zestawiana z żywiołami – takim połączeniom przypisywana jest duża moc.&#13;
&#13;
4.4.1. Roślinne&#13;
Podwojone atrybuty w kontekście reprodukcji i pomnażania dóbr stanowiły dobry prognostyk, gdyż zapowiadały dobrobyt:&#13;
Szczęście mieć będzie, kto się w niedzielę urodził, kto znajdzie dwa kłoski na jednej słomce, kto znajdzie czterolistną koniczynę (Sim Wierz 287).&#13;
&#13;
W Słowniku stereotypów i symboli ludowych w haśle opracowanym przez Jerzego Bartmińskiego i Annę Kaczan znajdujemy ciekawy materiał dotyczący podwójnego kłosa. Jego pozytywną waloryzację potwierdzają między innymi nazwy&#13;
gwarowe, takie jak parka, szczęście, bliźniaczki, a także matka zboża, oraz związane z nim wierzenia: kto znalazł podwójny kłos, powinien go schować, a wtedy wszystko będzie mu się darzyć; był on także zapowiedzią obfitych plonów,&#13;
panienkom wróżył szybkie zamążpójście, chłopcom ożenek, a matce bliźnięta.&#13;
Ponadto wierzono, że gdyby pod znalezionym podwójnym kłosem kopać ziemię&#13;
głęboko na dwa łokcie, to znajdzie się tam pieniądze (SSiSL II/1, 17; zob. też&#13;
Szyfer MiW, 138).&#13;
&#13;
⩶ 111 ⩶&#13;
&#13;
�Kłosy zboża&#13;
&#13;
Foto: 1970–1983, Narodowe Archiwum Cyfrowe, https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jednostka/-/&#13;
jednostka/5927675/obiekty/245281#opis_obiektu [data dostępu: 22.04.2024 r.].&#13;
&#13;
We wszystkich tego typu sytuacjach znaczenie pozytywne opiera się na wyobrażeniu o dwóch częściach lub przedmiotach dwoistych jako pewnej jedności&#13;
(jest to również potwierdzone przez fakt, że w wielu rytuałach rozłączone części&#13;
lub połówki po wykonaniu rytualnej czynności łączą się ponownie: zamek jest zamykany na klucz, zęby grzebienia są łączone, części rozrąbanego wzdłuż kawałka&#13;
drewna, przez które przeciągano chorego – także). Natomiast semantyka negatywna liczby 2 jest związana z ideą podziału lub podwojenia całości oraz naruszenia jedności (Tolstaja 2010, 214–215). Ponadto logika przypisywania podwojonym przedmiotom naddanych znaczeń wynika z ich anormalnego charakteru,&#13;
a wszystko, co jest inne, i dlatego dziwne, staje się znakiem. W przypadku podwójnego kłosa wartościowanie rozwija się w kierunku pozytywnym – dodatkowy, ponadnormatywny element oznacza nadmiar, który w tym kontekście jest odczytywany jako zapowiedź szczęścia i dobrobytu. W kolejnych przykładach podwojone&#13;
żółtko zostaje wykorzystane w czarnej magii:&#13;
⩶ 112 ⩶&#13;
&#13;
�Te czarownice bioro kurę i koguta koloru żółtego, alboli tez czarne, które by miały&#13;
po lat siedm, łączą ich przez namowę i władzę czarta, a skoro kura zniesie jajo&#13;
o podwójnem żółtku, które poznać można, przeglądając za świeża pod słońce,&#13;
jaje takie podsadzają pod kurę. Gdy się wylęgną, kurczęta (bliźnięta), a będzie&#13;
kokoszka i kogutek, starannie je wychowują, znowu do lat siedmiu, nie dopuszczając wcześniejszego płodzenia. Po siedmiu zaś latach połączone ze sobą,&#13;
gdy kura znowu zniesie jaje o podwójnem żółtku, sadza czarownica w gnój&#13;
koński gorący jak zazwyczaj, z którego wylęga się już doskonały bazyliszek...&#13;
(K 17 Lub 135–136).&#13;
&#13;
Natomiast zniesienie dwóch jajek jednego dnia przez kurę, której właścicielka&#13;
jest w ciąży, zapowiada narodziny bliźniaków lub diabłów (K 34 Cheł 129).&#13;
&#13;
4.4.2. Przedmiotowe&#13;
W polu semantycznym liczby 2 wyróżnia się kontekst eschatologiczny. Wyżej&#13;
zostało już pokazane, że dwójka jest ściśle związana z demonologią, a więc ze sferą pozaziemską. Na korelację liczby 2 z zaświatami zwraca uwagę też Swietłana&#13;
Tołstojowa, która pisze, że jest to liczba świata odwróconego, świata na opak, co&#13;
wynika z pojmowania całego obszaru związanego ze śmiercią jako odwrotności&#13;
życia. Na potwierdzenie tej tezy podaje przykład ze słowiańskiego folkloru: jeśli&#13;
w domu są dwa zgony w ciągu roku, można spodziewać się trzeciego (Tolstaja&#13;
1995, 22). W polskich wierzeniach i zwyczajach związanych ze śmiercią dwójka jest obecna poprzez liczbę świec ustawianych przy zmarłym – w większości&#13;
relacji jest to liczba parzysta, pojawiły się jednak wypowiedzi, w których następowała konkretyzacja:&#13;
Dwie, na stole, trumna stała tak jak na stole, koło stołu, stół tam stał z tyłu, był&#13;
przykryty białym obrusem, dwie świeczki się świciały. [MW: Dlaczego dwie?]&#13;
Bo tak stawiały, ja wiem, do wystroju, żeby ładnie było. Dwie świeczki się świciały,&#13;
jakieś kwiatki postawiune były [LG, p. Szydłowiec].&#13;
&#13;
Związek liczby 2 ze śmiercią ugruntowuje zwyczaj wykonywania dwumetrowej trumny dla nieboszczyka. Należy jednak podkreślić, że sens tej czynności jest&#13;
przede wszystkim pragmatyczny:&#13;
Nie, to ja wciąż robiłem dwumetrówki, dwumetrówki to już duże ciała mogły&#13;
być, to uone zawsze się zmieściły, ten mały zawsze się zmieścił. Zawsze dwa metry,&#13;
chyba że zdarzyło się tak, że zmarł dzieciak mały, no to się robiło potem mniejsze&#13;
trumny [FJ, p. Gostyń].&#13;
&#13;
⩶ 113 ⩶&#13;
&#13;
�Ponadto obowiązywał nakaz zasłaniania luster zaraz po zgonie, co tłumaczono tym, że lustrzane odbicie nieboszczyka, czyli jego podwojenie, spowoduje kolejną śmierć:&#13;
Zasłania się też zawsze lustra, tłumacząc, że zobaczenie dwu trupów wróży drugą śmierć w domu (Szyfer MiW 92).&#13;
&#13;
Z ogólnosłowiańską symboliką dwójki w kontekście eschatologicznym koresponduje także następujący zwyczaj:&#13;
W okolicy Krzywej utrzymują, że przewożąc nieboszczyka za drugie dzwony (tj.&#13;
przez drugą wieś), ściąga się na tę wieś (i inne, przez którą ciało przewożą) przez&#13;
siedm lat gradobicie (Bieg Śmier 84).&#13;
&#13;
Wycinki rzeczywistości charakteryzowane przez dwójkę mogą sprowadzić&#13;
śmierć. Liczba ta bowiem zapoczątkowała podział, to ona przecież naruszyła idealną&#13;
całość reprezentowaną przez liczbę 1. Dyferencjacja jedności zburzyła boską pełnię;&#13;
dwójka, która za nią odpowiada, konotuje więc biologię, w którą wpisana jest śmierć.&#13;
Inne negatywne aspekty podwójnych przedmiotów wskazano w pieśniach:&#13;
Ojciec umar, da, ja został,&#13;
ja po ojcu nic nie dostał,&#13;
ni majątku, ni fortuny,&#13;
tylko na łbie dwa kołtuny&#13;
(K 42 Maz 73);&#13;
Wcoraj sie ozenił,&#13;
dziś me baba bije,&#13;
ja se nagotuje&#13;
na babę dwa kije&#13;
(K 44 Gór 414); wariant: (K 44 Gór 165).&#13;
&#13;
Kołtuny symbolizują biedę sieroty po śmierci ojca, który nie zostawił nic wartościowego w spadku, zaś kije są wykorzystywane do bicia żony, przy czym liczba&#13;
2 dodatkowo wzmacnia ekspresję danego wyrażenia. Pieśni, mimo iż poruszają&#13;
dość poważne tematy, utrzymane są w żartobliwym tonie.&#13;
&#13;
4.4.3. Cielesne&#13;
Budowa fizjologiczna ludzkiego ciała miała wpływ na ukształtowanie się konceptów liczb: jedynki jako całości, dwójki odpowiadającej oczom, rękom, nogom&#13;
i wielości, na przykład pod postacią włosów. Dlatego teksty folkloru, w których&#13;
⩶ 114 ⩶&#13;
&#13;
�zaznacza się związek między częściami ciała a liczbami, prezentują archaiczne pokłady semantyki kulturowej oraz bazowe doświadczenie w percepcji świata:&#13;
Dwa dołeczki są, a we środku ziareczka&#13;
[Oczy] (Fol Zag 33);&#13;
Dwa węzełki soli,&#13;
cały świat osoli&#13;
[Oczy] (Fol Zag 34);&#13;
Dwóch braci patrzą&#13;
bez małą górczkę,&#13;
a nigdy się ujrzeć nie mogą&#13;
[Oczy] (Fol Zag 133).&#13;
&#13;
Wyróżnienie oczu w tekstach zagadek świadczy o istotnym znaczeniu zmysłu&#13;
wzroku dla człowieka, a pozytywną waloryzację potwierdza ich gwarowa nazwa dwa&#13;
złote (SGP PAN 7, 10). Oczy umożliwiają podstawową orientację w świecie, ale także służą do wyrażania emocji, na przykład poprzez płacz. Inne podwójne części ciała&#13;
są także wymieniane w tekstach folkloru, ale występują z mniejszą częstotliwością:&#13;
Dlaczego mamy po dwa uszy, a tylko jedne usta?&#13;
[Abyśmy więcej słuchali, niż mówili] (Fol Zag 92);&#13;
Dwa drągale,&#13;
nad drągalami bęben,&#13;
nad bębnem dwie pałki,&#13;
nad pałkami jadacz,&#13;
nad jadaczem smarkacz…&#13;
[Człowiek – nogi, brzuch, ręce, gęba] (Fol Zag 202–203).&#13;
&#13;
Sposób chodzenia w kolejnej zagadce staje się metaforą ludzkiego życia:&#13;
Co to za zwierzę, co rano chodzi na czworakach, w południe na dwóch nogach,&#13;
a w wieczór na trzech?&#13;
[Człowiek] (Fol Zag 41).&#13;
&#13;
Podwójne części ciała są wskazywane także w pieśniach:&#13;
Ta malutka – to moja, to moja, to moja,&#13;
bo ma ocka jako ja, jako ja, dwa&#13;
(K 44 Gór 272);&#13;
Ach, Boze mój, com doczekał?&#13;
Nie ujechał w pół drogi,&#13;
wspioł się koń na dwa nogi&#13;
i przyjechał w pół boru, przestrzelił się od zalu&#13;
(K 40 Maz 551–552); wariant: (K 12 Poz 327).&#13;
&#13;
⩶ 115 ⩶&#13;
&#13;
�W analizowanych tekstach ujawnia się antropocentryzm języka, który Anna&#13;
Pajdzińska zobrazowała na przykładzie frazeologii potocznej. Jednym z przejawów relatywizowania frazeologizmów w odniesieniu do osoby ludzkiej jest duży&#13;
udział słownictwa nazywającego części ciała, których cechy rzeczywiste i tradycyjne, przypisywane im przez wspólnotę, determinują ich znaczenie (Pajdzińska&#13;
1990, 61). Analogicznie w przytoczonych wyżej przykładach podstawową i zasadniczą cechą dostrzeganą przez depozytariuszy i depozytariuszki kultury jest&#13;
podwójność oczu, uszu, rąk i nóg.&#13;
Zwierzęta hodowlane były wysoko cenione w społecznościach agrarnych&#13;
(szerzej zob. Kielak 2020). Stanowiły także fragmenty konkretnego i bliskiego obrazu świata, który był opisywany przez przywołanie najbardziej wyróżniających&#13;
się cech. Zagadki pokazują, że charakterystyka poprzez liczbę części ciała jest dominantą w opisie wyglądu ludzi i zwierząt:&#13;
Ćtyry cyce,&#13;
dwie kopyce;&#13;
ćtyry tyki,&#13;
dwa patyki&#13;
[Krowa] (K 45 Gór 557);&#13;
Na dwóch nogach stoi&#13;
Jednym rogiem ryje&#13;
[Gęś] (Fol Zag 71);&#13;
Cztery tyki, dwa patyki, siódme zamnachajło.&#13;
4 nogi, 2 rogi, siódmy ogon – wół&#13;
(K 51 San-Kr 393); wariant: (K 34 Cheł 81).&#13;
&#13;
W poniższym żartobliwym tekście także następuje odwołanie do czterech&#13;
nóg, które służą zwierzętom do poruszania się:&#13;
Przybieżeli do butelki we czterech,&#13;
a odeszli od butelki na czterech&#13;
(Bartmiński 1986b, 183).&#13;
&#13;
Tutaj taki sposób chodzenia dotyczy jednak człowieka. Poruszanie się na&#13;
czworakach obrazuje zatem stan niewłaściwy jego naturze, w którym znajduje się&#13;
po upojeniu alkoholem. Gatunkowo tekst jest pastorałką, w której charakter moralizatorski ustępuje miejsca konwencji śmiechu i żartu.&#13;
O rudymentarności parzystości w odniesieniu do członków dużo mówi postrzeganie osób i zwierząt, którym brakuje jednej z podwójnych lub poczwórnych&#13;
⩶ 116 ⩶&#13;
&#13;
�części ciała lub są one uszkodzone. Postacie te należą do kategorii osób/zwierząt&#13;
o wyglądzie odbiegającym od zwyczajowego, są to więc – w przypadku ludzi&#13;
– chromi, niewidomi czy głusi; także ułomność zwierząt sprawia, że pełnią ważne&#13;
funkcje obrzędowe. Kalectwo jest znamieniem niedokończonego procesu formowania, stąd trudności w jednoznacznym przyporządkowaniu takiej osoby/zwierzęcia do określonej kategorii bytów. Osoby z niepełnosprawnością zyskały więc&#13;
status pośrednika i mediatora między światami, były uznawane za nieczyste i naznaczone poprzez nieopatrzny kontakt z sacrum. Były to na przykład istoty o charakterze chtonicznym, jak diabeł kuternoga (zob. Kow Lek 196–200). Kulawy,&#13;
który zamiast nogi miał kopyto lub koźlą nogę, był również utożsamiany z postacią demoniczną (Tom Drze 37). W okresie bożonarodzeniowym i noworocznym&#13;
odbywało się kolędowanie z żywymi zwierzętami lub zwierzęcymi maszkarami&#13;
(zob. między innymi Kielak 2020, 235–247). Jedną z nich była trójnożna koza&#13;
(K 33 Cheł 122; Glog Rok 105). Pojawiała się ona także w ostatki. Przebrany za&#13;
to zwierzę chłopiec chodził zgięty w pół, był nakryty baraniną, w ręku zaś trzymał kij, który imitował jedną przednią nogę (K 5 Krak 263). Trójnożność – jak&#13;
pisze Jarosław Kolczyński – jest wariantem jednonożności, która symbolizuje&#13;
kontakt bohatera z podziemiami. Chromi wywodzą się od węża, który ma związek z „dolnym światem”, dodatkowo „coś nie zgadza się z nogami” u istot, które&#13;
przekraczają kosmiczne granice, wędrują między światami i władają pozaziemskimi mocami, zaś symbolika jednej nogi i jednego buta jest płodnościowa, lunarna&#13;
i inicjacyjna. Mechanizm takiego wartościowania polegał na tym, że zakłócono&#13;
porządek natury, od czterech nóg odejmując jedną, i trójnożne zwierzę zaczęło&#13;
oznaczać to, co nadnaturalne i tajemnicze (Kolczyński 1996, 87–94). Kulturowa&#13;
ranga takiego zabiegu, jego magiczne i symboliczne znaczenie oraz niezwykle archaiczny charakter (malowidła naskalne z trójnożnymi zwierzętami datuje się na&#13;
okres późnego paleolitu) potwierdzają także ważność opozycji parzystość – nieparzystość i jej somatyczną genezę.&#13;
&#13;
4.4.4. Żywioły&#13;
Negatywna semantyka podwojenia obecna jest w poniższej relacji w spotkaniu&#13;
dwóch żywiołów, które kończy się katastrofą:&#13;
Jak wielkie mają poszanowanie dla ognia stare wiejskie niewiasty, dowód mieć&#13;
można z opowiadania tych kobiet, że gdy się raz zeszedł ogień jednego z ogniem&#13;
drugiego sąsiada, żalił się jeden przed drugim, iż gospodyni ani dbała o jego porządne zachowanie, ani go też na dobranoc nie przeżegnała. Drugi ogień, porząd-&#13;
&#13;
⩶ 117 ⩶&#13;
&#13;
�nie zachowywany, nakazał mu zemstę. Jakoż następnej nocy ogień tamten, równie&#13;
jak wprzódy nieuszanowany, zapalił dom i całe gospodarstwo poszło w perzynę5&#13;
(K 17 Lub 79);&#13;
Kiedy dwa wiatry przeciwne uderzą o siebie, zwłaszcza na płaszczyźnie, a jeszcze&#13;
w takiej okolicy, gdzie są przenośne piaski, lub też w czasie posuchy na miałko&#13;
utarty gościniec (drogę bitą), zrywa się wtenczas słup kurzu lub piasku, który się&#13;
szybko wokoło kręci i coraz więcej wzmaga, dopóki siła wiatru nie rozbiegnie się&#13;
w powietrzu. Wtedy to mówią, że się diabeł cieszy, tańczy i młynkuje, a niebezpieczną jest rzeczą zbliżać się do takiego wiru, albowiem bywały przypadki, że&#13;
ciekawego lub nieostrożnego porwie licho, niesie w powietrzu i potem ciska na ziemię (K 17 Lub 75).&#13;
&#13;
Żywioły są mocno obwarowane symbolicznie, ich podwojenie wytwarza&#13;
energię o dużym ładunku ujemnym. Przykładowo wiatr mógł wyrządzić szkody&#13;
nie tylko w świecie fizycznym. Przypisywano mu także liczne dolegliwości i choroby, które nazywano owianiem czy trąceniem wiatrem. W tym kontekście należy&#13;
dopatrywać się łączenia wichrów i wirów powietrznych z działalnością złych mocy&#13;
nadprzyrodzonych (por. Pełka 1987, 50).&#13;
Funkcjonował także zakaz siania, gdy jednocześnie na niebie widoczne są&#13;
słońce i księżyc:&#13;
Na (za) dwa światła ‘w czasie gdy jednocześnie świeci ksieżyc i słońce, nie można&#13;
siać pszenicy’ czy między dwoma widami (w półmroku, nad ranem) – nie trzeba&#13;
nikogo zagadywać, bo to może być dusza na pokucie (SGP PAN 7, 10).&#13;
&#13;
Słońce jest przypisane do dnia, księżyc zaś do nocy. Kiedy są widoczne jednocześnie, zostaje to odczytane jako zaburzenie naturalnego kosmicznego rytmu,&#13;
które może wpływać na urodzaj. Natomiast granica między dniem i nocą, nazwana w relacji dwa widy, nie należy do porządku ani dnia, ani nocy, jej status jest&#13;
zatem niepewny, co sprzyja aktywizacji postaci chtonicznych.&#13;
&#13;
4.5. Funkcje&#13;
W ludowym lecznictwie magicznym wykorzystywane są liczby, także dwójka,&#13;
chociaż z mniejszą częstotliwością. Wyróżnia się natomiast jej funkcja wróżebno-matrymonialna, „patronuje” ona bowiem sferze miłosnej.&#13;
Por. panujący w plemieniu Kuci zakaz rozpalania dwóch ogni w jednym ognisku: „Nie&#13;
można w jednym ognisku rozpalać dwóch ogni, bo panie domów, skąd wzięto ogień, pokłócą się&#13;
i znienawidzą” (Duciħ 1931, 326) (za: Tolstaja 2010, 237).&#13;
5&#13;
&#13;
⩶ 118 ⩶&#13;
&#13;
�Dwa światła – jednocześnie świeci księżyc i słońce&#13;
Foto: www.istockphoto.com.&#13;
&#13;
4.5.1. Lecznicze&#13;
Z przeprowadzonych badań wynika, że liczba 2 nie występuje powszechnie w magicznych aktach leczniczych. Dla porównania: w analizowanym przez Toporowa&#13;
rosyjskim zbiorze zamówień Leonida N. Majkowa łączna liczba przypadków użycia najczęściej występujących liczb (3, 7, 9) wynosi 670–680, zaś liczba 2 pojawia&#13;
się ponad 50 razy (Toporov 2005, 227–228). Nie jest ona jednak marginalna,&#13;
o czym świadczą przykłady jej wykorzystania w polskiej kulturze ludowej6:&#13;
Jeżeli się kto zacina w mowie, to widocznie ma przyrośnięty do podniebienia język;&#13;
aby tę przeszkodę usunąć, przełamują (w Wieliczce) nad jego głową dwa chleby,&#13;
&#13;
6&#13;
Zostały w nich skumulowane symboliczne elementy, które można przyporządkować do innych faset wyróżnionych w niniejszej pracy, na przykład podwójne przedmioty czy postacie.&#13;
&#13;
⩶ 119 ⩶&#13;
&#13;
�w piecu zrośnięte, a tem samem odrywa się język od podniebienia i człowiek odtąd&#13;
mówi gładko (Bieg Mat 185);&#13;
Jeżeli dziecko w Lubelskiem długo nie mówi, rozłamują mu nad głową dwie zrośnięte bułki chleba (Bieg Mat 185).&#13;
&#13;
W powyższych przykładach sens wykonywanych czynności wynika z podobieństwa sposobu leczenia do konceptu przyczyny choroby: złączone chleby&#13;
leczą język zrośnięty z podniebieniem, co jest postrzegane jako przyczyna braku&#13;
płynności mówienia. Jest tutaj także przywoływana symbolika dwójki jako połączenia, scalenia i całości złożonej z dwóch części. Natomiast sposób na leczenie&#13;
brodawek był następujący:&#13;
Gdy kto na rękach lub nogach ma brodawki, mówią: że aby się cierpiący wykurował, potrzeba, żeby uważał, jak dwóch swawolnych chłopców jedzie na jednym koniu, wtedy niech za niemi rzuci wiecheć z buta i rzecze: „dwojaki, dwojaki, weźcie ode mnie brodawki” – a wtenczas niewątpliwie te brodawki znikną&#13;
(K 17 Lub 164–165).&#13;
&#13;
Istota aktu leczniczego zasadza się na wartościowaniu zjawisk odbiegających&#13;
od normy. Przedstawienie dwóch mężczyzn jadących na jednym koniu można&#13;
scharakteryzować jako ośmieszenie (SLSJ 126); jeśli są to swawolni chłopcy, jest&#13;
to tym bardziej dziwne i niecodzienne w kulturze ludowej, stąd wiara, że mają&#13;
leczniczą moc.&#13;
W ludowym lecznictwie magicznym kumulowano elementy symboliczne&#13;
w celu zwiększenia performatywności aktu leczenia, dlatego wykorzystywano także naddany sens dwójki, wynikający z symulowania ponownych, a więc drugich,&#13;
narodzin:&#13;
„Miesięcznik”, chorobę dzieci, pochodzącą od zapatrzenia się w księżyc, leczą na&#13;
ziemi lubelskiej w ten sposób, że przesadzają chore dziecko przez taką jabłonkę,&#13;
z której pnia wyrastają dwa wyrostki (odnogi). Z dwu stron drzewa stoją dwie&#13;
dziewczyny, pierwsze u matki, bo inaczej kuracja nie pomoże, i podają sobie&#13;
dziecko (Bieg Mat 334).&#13;
&#13;
W powyższej relacji czytelna jest symbolika narodzin. Przełożenie dziecka&#13;
przez dwie odnogi drzewa imituje poród, a nowonarodzony jest wolny od choroby. W celu zwiększenia skuteczności takiego leczenia wykonują je dwie „pierwsze&#13;
dziewczyny”, czyli najstarsze córki, a – co zostało pokazane w poprzednim rozdziale – pierwszeństwo jest nobilitujące. W takich kontekstach semantyka pozytywna dwójki opiera się na przekonaniu o dwóch częściach jako pewnej całości.&#13;
⩶ 120 ⩶&#13;
&#13;
�W bajce ludowej dwa liście dębowe mają nawet moc wskrzeszania zmarłych:&#13;
Przemówił (namówił) jednego żołnierza ten oficer, dał mu pierścień, żeby włożył&#13;
jemu w tłomok i tak się stało. Zrobili rewizyją, znaleźli pierścień, rzekli, że go&#13;
ukradł, i osądzili powiesić tego żołnierza. Ten żołnierz prosił kolegę swego: że jak&#13;
mię powieszą i pogrzebią, weź liście dębowe dwa, odkop mnie i jeden liść przyłóż&#13;
do głowy, drugi na piersi, to ja ożyję i za to ci się wywdzięczę. Tak się stało. Powiesili, pogrzebali, żołnierz odkopał i ten powieszony wstał (K 19 Kiel 230)7.&#13;
&#13;
Marzena Marczewska uznaje dąb za drzewo o wyjątkowym znaczeniu w kulturze ludowej, wskazując także na jego powiązanie z tragicznie zmarłymi. Odsyła&#13;
to do głębszych pokładów światopoglądu mitycznego i ujawnia intencję towarzyszącą pochówkowi pod dębem, czyli zapewnienie zmarłemu życia wiecznego. Jest&#13;
on bowiem utożsamiany z archetypowym drzewem kosmicznym, które stanowi&#13;
medium między światami i gwarantuje odrodzenie (Marczewska 1998, 132). Olbrzymia moc przypisywana liściom dębu w przywołanym powyżej fragmencie&#13;
prowadzi do wniosku, że na zasadzie metonimii kumulują one symbolikę przypisywaną całemu drzewu, a więc mają moc przywrócenia zmarłego do życia. Jest ich&#13;
dwa, gdyż w tym kontekście został przywołany ten aspekt symboliki dwójki, który&#13;
łączy ją z zaświatami, śmiercią, ale i mediacją.&#13;
Podsumowując ten fragment rozważań, można stwierdzić, że chociaż dwójka&#13;
nieczęsto służy jako magiczny medykament, to kiedy jest wykorzystywana do leczenia, zostaje przywoływana jej symbolika związana z podzieloną na dwie części&#13;
całością, ze śmiercią oraz z ponownymi narodzinami.&#13;
&#13;
4.5.2. Wróżebno-matrymonialne&#13;
W polskim folklorze zaznacza się związek liczby 2 ze sferą matrymonialną. Jest&#13;
więc ona obecna począwszy od wróżb dotyczących przyszłego kochanka, poprzez&#13;
zaloty, deklaracje miłości oraz charakteryzowanie uczucia pomiędzy dwojgiem ludzi, aż po ślub i wesele, a skończywszy na emblematach i opisie wspólnego życia.&#13;
Tak liczne użycia sprawiają, że liczba 2 niejako staje się „patronką” sfery miłosnej.&#13;
Jej pozytywne konotacje w tym kontekście wynikają z podwojenia jako produktywnego połączenia, dopełnienia braku i przezwyciężenia niekompletności. Dlatego w kontekście małżeństwa, wróżb o nim i innych rytuałów matrymonialnych&#13;
idea połączenia dwóch pierwiastków w jedną całość jest semantyczną dominantą&#13;
i otrzymuje znaczenie symboliczne i magiczne.&#13;
7&#13;
W dziełach Oskara Kolberga można odnaleźć wariant z trzema listkami, które Jasio układa&#13;
ukochanej na oczach i sercu i dzięki którym zostaje ona przywrócona do życia (K 51 San-Kr 193).&#13;
&#13;
⩶ 121 ⩶&#13;
&#13;
�Obraz zalotów i deklaracji miłosnych jest częstym tematem pieśni:&#13;
A jak będziesz wyganiała,&#13;
wyganiaj w dąbki, da, w dąbki,&#13;
będziemy się tam kochali&#13;
jak dwa gołąbki, gołąbki&#13;
(K 46 Ka-San 78).&#13;
&#13;
Aby zobrazować zaloty, przywołuje się gołębie, które są znakiem zakochanych, pod warunkiem że są charakteryzowane przez dwójkę. Jeden gołąb ma zupełnie odmienną symbolikę (por. Kop Sym 99–100), co potwierdzają także użycia&#13;
gwarowe: dwa gołąbki ‘o nierozłącznej parze’, na przykład ón i óna – dwa gołómbki&#13;
(SGP PAN 7, 9). Można także lubić się jak dwa koty w marcu (SGP PAN 7, 11).&#13;
Serce to organ odpowiadający w kulturze za uczucie miłości (De Vries Dic&#13;
244), więc kiedy zostaje zdublowane, symbolizuje miłość odwzajemnioną, która&#13;
w poniższym tekście jest traktowana jako boski wyrok:&#13;
Bez boskiego przeznaczenia&#13;
próżne myśli i westchnienia.&#13;
Nie potrafią ludzkie siły,&#13;
by dwa serca wraz złączyły;&#13;
w niebie dekret napisany, kto komu jest obiecany&#13;
(K 48 Ta-Rz 126–127);&#13;
Dwa serca po wodzie&#13;
płynęły, płynęły:&#13;
– Oj, matulu, nie wiesz&#13;
o mojéj przygodzie.&#13;
Płynęły, płynęły&#13;
dwa serca jak liście&#13;
(K 16 Lub 295); wariant: (K 42 Maz 225 – dwa listeczki w parze).&#13;
&#13;
W pieśniach i relacji pojawiają się także inne atrybuty:&#13;
Pływałyć tam w wodzie dwa łabędzie,&#13;
raili się tam dwa ptaskowie, tam wesele będzie&#13;
(K 40 Maz 457);&#13;
Ja jak jeździłam do mojej siostry, to właśnie tam, siostra mieszkała przy dużym&#13;
stawie. To mnie zawsze teściowa mojej siostry uwiła taki wianuszek, bo przecież&#13;
nie miałam zielonego pojęcia, jeszcze jak byłam młoda, to mi robili na deseczce,&#13;
gwóźdź na środku był wbity i na to była postawiona świeczka i tą świeczkę się zapalało i było strasznie dużo tych wianków. I wiło się te wianki dwa: jeden męski,&#13;
znaczy mój i dla mężczyzny, czy my się zejdziemy, czy my się nie zejdziemy.&#13;
&#13;
⩶ 122 ⩶&#13;
&#13;
�No zawsze mi się rozchodziły. Oba te wianki się puszczało i obserwować trzeba&#13;
było, jakoś tam każdy miał zaznaczone te swoje wianki, jeżeli one się złączyły, to&#13;
wiadomo, że będę mieć tego mężczyznę, o kim myślałam; mi się zawsze rozchodziło [PM, p. Częstochowa].&#13;
&#13;
Interpretując powyższe cytaty, należy powiedzieć, że liczba 2 odpowiada parze, a więc dwojgu ludzi. Miłość zaś jest jednym z naczelnych wątków w folklorze, gdyż wiedzie ona poprzez małżeństwo do prokreacji, a rozmnażanie się, czyli&#13;
kierowanie w stronę życia, jest jedną z podstawowych wartości kultury ludowej.&#13;
Powyższe teksty pokazują, że funkcjonuje zestaw podwójnych atrybutów, za&#13;
pomocą których jest opisywany związek ludzi i uczucie między nimi, takich jak:&#13;
serca, wianki, gołębie, łabędzie i liście. Połączenie, na przykład wianków w ostatniej relacji, tworzy nową jakość, buduje lub prognozuje związek. Zaś łabędzie,&#13;
obecne dziś na zaproszeniach, tortach i różnych akcesoriach ślubnych, są znakiem&#13;
kochanków, łączącego ich dozgonnego uczucia i wierności.&#13;
&#13;
Zaproszenia ślubne z łabędziami&#13;
Foto: www.istockphoto.com.&#13;
&#13;
⩶ 123 ⩶&#13;
&#13;
�Miłość bywa tragiczna, jak w poniższej pieśni, w której ślub zestawiono z samobójstwem:&#13;
Uwiję ja dwa winejki, puszcze po wodzie,&#13;
hej, hej, mocny Boże, puszcze po wodzie.&#13;
A moje druzbiny – w wodzie łóziny,&#13;
a moje poduszki – w brzeżku łopuszki,&#13;
a moje muzyki – w lesie słowiki,&#13;
[...]&#13;
Moje białe ciało rybejki zjedzą,&#13;
moje czarne oczy piasek wytoczy&#13;
(K 50 Sa-Kr 211).&#13;
&#13;
W pieśni zostają przywołane atrybuty wykorzystywane w obrzędowości weselnej. Są to między innymi dwa wianki puszczane po wodzie. Stanowią one element&#13;
wróżby miłosnej, zazwyczaj pozytywnej i bardzo wyczekiwanej, jednak w powyższej&#13;
pieśni dają początek traumatycznym zdarzeniom prowadzącym do śmierci.&#13;
Miłość staje się także uczuciem tragicznym, gdy ukochane osoby z jakichś&#13;
przyczyn nie mogą być ze sobą. W tekście zostało zaznaczone eksplicytnie, że miłość dotyczy dwojga ludzi:&#13;
Głowicka go boli,&#13;
serce mu się kraje,&#13;
co to za cięzki zal,&#13;
kiej się dwa kochają,&#13;
a rozéjść się mają&#13;
(K 43 Śl 45–46).&#13;
&#13;
Wymienione symbole miłości, których elementem jest liczba 2, funkcjonują jako stałe poetyzmy wykorzystywane do opisania uczucia, które jest tematem&#13;
wielu pieśni zalotnych i miłosnych, popularnych w folklorze. Nie dziwi więc, że&#13;
leksem dwa znalazł się wśród 100 najczęściej pojawiających się słów w folklorze&#13;
pieśniowym w klasyfikacji opracowanej przez Jerzego Bartmińskiego. Dla porównania w zestawieniu prozy dwa nie występuje (Bartmiński 1990a, 226).&#13;
Kontynuując rozważania nad obecnością liczby 2 w charakterystyce sfery&#13;
matrymonialnej, można wskazać, że występuje ona w opisach ceremonii ślubu&#13;
i wesela . Na wstępie warto przytoczyć obecną w zagadce ludowej charakterystykę małżeństwa przy użyciu wskaźników liczbowych:&#13;
Który święty ma dwie dusze, dwie głowy, czworo usu, rąk i nóg?&#13;
[Św. stan małżeński] (Fol Zag 145).&#13;
&#13;
⩶ 124 ⩶&#13;
&#13;
�W opowieściach wspomnieniowych zostały zawarte bogate opisy tradycyjnego obrzędu, w którym liczba 2 pojawia się nader często:&#13;
We czwartek rano idą uproszone przez parobka dwie baby z flaszką wódki na&#13;
wywiady tj. w oświadczyny (K Lub 16 211);&#13;
Na zaręczynach, w dzień czwartkowy, [...] umawiają się też i o służbę weselną, do&#13;
której obierają sobie obustronnie po 2 starostów i po dwie starościny, czyli swaszki.&#13;
A nadto przybiera ona sobie do boku 2 drużki, on zaś dwóch drużbów, do których przybywa w następstwie ze 12 jeszcze swatów, czyli bojarów (K 35 Prze 54);&#13;
wariant: (K 23 Kal 127);&#13;
W sobotę wieczór pan młody idzie prosić dwóch statecznych i możniejszych gospodarzy w dziwosłęby (K 24 Maz 275);&#13;
Na tydzień przed rozpoczęciem wesela, jako i w przeddzień (sobotę) ślubu, dwaj&#13;
drużbowie spraszają gości na wesele, oba konno i suto w przewieszone przez ramię&#13;
ręczniki przybrani (K 10 Poz 238); (wariant: zapraszanie w przeddzień wesela)&#13;
(K 20 Rad 137);&#13;
W Lubelskiem występują prawie zawsze dwie drużyny weselne: jedna z nich zebrana w domu pana młodego, druga w domu panny młodej (K Lub 16 105);&#13;
To najczęściej byli kawalerowie, którzy jeździli na koniu i ładnie śpiewali, bo oni&#13;
też potem prowadzili wesele. [MW: Ilu ich było?] Dwóch, i też potem prowadzili&#13;
to wesele do kościoła. Zawsze na przodzie wesela jechali pytacy i dopiero potem&#13;
państwo młodzi i goście weselni. […] U nas najczęściej starostą był ojciec chrzestny&#13;
jednego i drugiego, bo to dwóch starostów i dwie starościny to chrzesna matka.&#13;
[…] I jest tak, że to drużki jadą po pana młodego do domu i one go przywożą do&#13;
pani młodej. [MW: A ile tych drużek jest?] W sumie jest cztery, bo dwie są od&#13;
tych pytacy, a dwie są jako druhny stojące za państwem młodym. A w tej chwili&#13;
jest ich więcej, ale generalnie było cztery [MSW, p. tatrzański];&#13;
No to w podczas ślubu dziewczyny, te które nosiły te ołtarzyki, to wtedy wystawiano tej dziewczynie obraz na środek kościoła, druhny szły i wystawiały, bo dziś jest&#13;
jedna świadkowa, kiedyś były dwie druhny, starsza i młodsza, szły i wystawiały&#13;
naokoło, na środek kościoła i dziewczyna na kolach obchodziła ten obraz, żegnała się z nim, bo ona już nie mogła nosić tego obrazu, no to to pamiętam [CK,&#13;
p. Ostrołęka]; wariant: (K 24 Maz 283); dwóch drużbów: (K 24 Maz 269);&#13;
Bo tych dwa ludzi nikt nie z łączy ani nikt nie rozłączy, tylko kapłan i Bóg wszechmogący. Daj Boże, Amen! (K 10 Poz 242).&#13;
&#13;
W powyższych relacjach dominuje dwójkowe grupowanie osób pełniących&#13;
ważne funkcje podczas wesela. Relacje pochodzą z różnych terenów Polski, przy&#13;
czym przebieg tradycyjnego obrzędu był zróżnicowany regionalnie. Należy także&#13;
⩶ 125 ⩶&#13;
&#13;
�zaznaczyć, że jest też wiele przekazów, w których nie zostały zawarte dwójkowe&#13;
wymogi. Jednakże na podstawie zgromadzonego materiału można stwierdzić, że&#13;
dwójka dotyczy różnych osób: swatów, dziewosłębów, druhen, drużbów i gości&#13;
weselnych, a odpowiadają oni naczelnej parze wesela, czyli państwu młodym.&#13;
Przykłady z dzieł Kolberga oraz badania terenowe pokazują, że w polskiej kulturze&#13;
ludowej często ważni goście weselni są wybierani po dwoje. Następuje tu więc pozytywna ocena tej liczby w kontekście matrymonialnym, a jej parzystość oznacza&#13;
harmonijne połączenie dwóch części, co prowadzi do szczęścia.&#13;
W trakcie obrzędu weselnego młodej parze zostają przyporządkowane podwójne emblematy, które symbolizują małżeństwo. Niektóre z nich są powszechne (pierścionki), znaczenie innych wynika z kontekstu sytuacyjnego:&#13;
Ksiądz ich pobłogosławi i pierścionki dwa przez młodego położone na Ewangelii&#13;
wetknie obojgu na palec, większy pierścionek na jego, mniejszy na jej palec&#13;
(K 49 Sa-Kr 371);&#13;
Poklękną oboje przy sobie, a gdy kapłan ich błogosławi, gospodyni (najbliższa&#13;
krewna), klęcząca tuż za niemi, kładzie im obojgu na głowę dwa małe wianeczki rozmarynowe (K 10 Poz 102).&#13;
&#13;
Wymienione przedmioty cechuje kształt kolisty, który symbolizuje powstawanie wspólnoty między młodymi, jak również nieskończoność, całość, powtarzalność, zamykanie cyklu, a także toczenie się świata i życia (Bied Sym 161–162).&#13;
Podobną charakterystykę symboliczną można przypisać dwójce, gdyż scala ona&#13;
parę ludzi, ponadto jako liczba parzysta także konotuje zamykanie, powtarzalność&#13;
i stałość, co w kontekście małżeństwa można odczytać jako wróżbę wspólnego długiego życia. Korowaj to weselne ciasto obrzędowe, znane na wschodnich terenach&#13;
Polski, które także cechuje się kolistością, kontynuuje więc znaczenie wymienionych wyżej atrybutów przedmiotowych (zob. szerzej Ogr Zwycz 88–89; Tymochowicz 2013a, 58–59). W relacjach opisujących to pieczywo obrzędowe także&#13;
funkcjonuje liczba 2:&#13;
Potem zasiadają wszyscy weselni. Starosta domowy przystępuje do korowaja i kraje go, czasami na kolanie. Rozcina go najprzód na dwie połowy&#13;
(K 35 Przem 124).&#13;
&#13;
W niektórych rejonach wypieka się dwa korowaje (K 16 Lub 167), niekiedy&#13;
zaś – jak to zostało ukazane w powyższej relacji – jeden łamie się na dwie połowy.&#13;
W kontekście całego obrzędu jest to czytelny symbol młodej pary, gdyż tak jak&#13;
ona stanowi jedność złożoną z dwóch części.&#13;
⩶ 126 ⩶&#13;
&#13;
�Na kolejnym, końcowym etapie obrzędu wesela, czyli przenosinach do&#13;
domu pana młodego, a także w opisach późniejszego wspólnego życia wyraźnie&#13;
zaznacza się obecność liczby 2:&#13;
Matka zaś dla kniehini wynosi kurkę i dwie miary płótna lnianego, które swacha&#13;
zaraz zabiera do siebie za pazuchę; ojciec zaś przygotował dla niéj w komorze&#13;
pierzynę, w którą matka włożyła dwa bochny chleba; prócz tego zładu je dwie poduszki (zahołovki), dwie łyżki, dwa talerze z pieczenią i płachtę, w którą wszystko to owija, a co weźmie z sobą podstarości, gdy będą mieli wyjść do p. młodego&#13;
(K 35 Prze 106).&#13;
&#13;
Co istotne, rzeczy podwójne pojawiały się w posagu, jaki otrzymuje pani&#13;
młoda, gdyż przynoszą one szczęście małżeńskie, ale także odpowiadają dwóm&#13;
osobom – mężowi i żonie. Ponadto parzystość implikująca zamknięcie i utrwalenie wpływa na zachowanie przekazanego majątku8.&#13;
Symbolika dwójki w odniesieniu do pary implikuje trójkę, czyli potomka:&#13;
Słychać ci to w całym świecie, hup cup,&#13;
kaj jest dwoje, tam i trzecie, dziewczyno moja&#13;
(K 46 Ka-S 146).&#13;
&#13;
Łączenie się w pary prowadzi do prokreacji, zaś ustanawianie nowego życia w tradycyjnym środowisku funkcjonuje jako nakaz. Nowe życie bowiem to&#13;
najlepsza odpowiedź na śmierć i przemijanie. Związek dwójki ze sferą matrymonialną doskonale podsumowują słowa informatorki, która w następujący sposób&#13;
odpowiedziała na pytanie o jej znaczenie:&#13;
No duże znaczenie, bo cały czas chyba też chodzi w życiu, żeby te dwójki były,&#13;
żeby było po dwa. Nie był jeden człowiek, ale był samotny, nieszczęśliwy, tak że&#13;
Pan Bóg stworzył Ewę, czyli para, a para, no w życiu jakoś cały czas chodzi, żeby te&#13;
pary tworzyć. No i chyba to jest jakaś taka liczba szczęśliwa. Stanowi jakby jakąś&#13;
taką całość doskonałość, dwa para, dwie, to już jest takie wydaje mi się, że taka&#13;
fajna, ważna jest ta dwójka, bo o to cały czas chodzi, żeby te dwójki były, żeby te&#13;
pary były [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Podobny sens i przekonanie o wyższości bycia we dwoje, w parze, nad byciem samotnikiem jest zawarte w przysłowiu: Dwiema lepiej ze sobą niż jednemu&#13;
(NKPP I, 512).&#13;
8&#13;
Podobna intencja towarzyszyła zakazowi dawania w wianie kur, gdyż „rozdrapałyby szczęście” [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 127 ⩶&#13;
&#13;
�4.6. Podsumowanie&#13;
Liczba 2 w polskiej kulturze ludowej jest charakterystyczna dla kilku kręgów tematycznych. Przede wszystkim jest obecna w sferze matrymonialnej, utożsamiając najwyżej cenione przez depozytariuszy i depozytariuszki folkloru wartości.&#13;
Kolejnym wyróżniającym się kręgiem opisywanym przez dwójkę jest demonologia. Można wskazać nawet szersze odniesienie: zaznacza się specyficzny związek&#13;
tej liczby z zaświatami, pojmowanymi jako „świat na opak”, „drugi świat”. Z tego&#13;
względu nie tylko odnosi się ona do postaci demonicznych, ale także występuje w kontekście śmierci i jej zwiastunów. W tym przypadku wartościowana jest&#13;
negatywnie. Jednakże samo niepodważalne przekonanie o istnieniu strefy demonicznej oraz akceptacja śmierci są integralną częścią ludowego światopoglądu. Zaznacza się więc szeroki zakres semantyczny symboliki dwójki, w którym mieszczą&#13;
się tak odmienne strefy jak eschatologiczna i matrymonialna. Pierwotnie świat&#13;
był doskonałą jednością, nie były potrzebne liczby, wszystko wyrażała jedynka.&#13;
Jedność została jednak zburzona, pojawił się podział, a więc i opozycje, jak życie&#13;
– śmierć, a dwójka to pierwsza z liczb, która wskazuje ten podział; delimitacja wiąże się z biologią i w konsekwencji z prokreacją, ale też z umieraniem. Natomiast&#13;
pozytywna symbolika dwójki wynika z wyrażania przez nią idei całości złożonej&#13;
z dwóch części, co sprawiło, że stała się liczbą miłości.&#13;
Dwójka opisuje też niektóre części ludzkiego ciała, co ma szczególny związek&#13;
z kształtowaniem się kategorii liczb i jest wyrazem antropocentrycznego konceptualizowania rzeczywistości. Zaznacza się też ambiwalencja w wartościowaniu podwójnych i podwojonych przedmiotów czy zjawisk, gdyż niektóre z nich wróżą&#13;
szczęście, ale znacznie częściej są znakiem zwiastującym zły los. Ochrona zdrowia&#13;
i życia, która jest istotną wartością w kulturze ludowej, jest wyrażana poprzez braci&#13;
bliźniaków i podejmowane przez nich działania chroniące przed zarazą.&#13;
Istotne miejsce zajmuje liczba 2 w kontekście opozycji binarnych. Dychotomiczne wartościowanie obecne jest na przykład w bajkach ludowych, ale przywoływane jest także w dialektyce doby. Opozycje determinują więc sposób myślenia&#13;
i postrzegania świata. Dwójka zaś, która stanowi podstawę ich struktury, ma istotne znaczenie dla kategoryzacji i wartościowania. Ponadto zaznacza się pokrywanie symboliki liczb parzystych i dwójki, która przecież stanowi prototypowe cetno,&#13;
a zatem kontynuuje taką symbolikę jak stabilizacja, zamknięcie czy utrwalenie.&#13;
W zależności od kontekstu takie cechy mogą być wartościowane pozytywnie lub&#13;
negatywnie.&#13;
&#13;
⩶ 128 ⩶&#13;
&#13;
�5 Liczba 3&#13;
Trójka jest uznawana w kulturze powszechnej za liczbę szczególną, wybraną, ma&#13;
bowiem wyjątkowo rozbudowaną symbolikę i utożsamiana jest z zasadą obejmującą wszystko (Her Lek 165–166, Lur Słow 252–253, For Sym 43–44, Kop&#13;
Ssym 433, AlvSym Ssy 267). Wiąże się ze sferą sakralną, jest sumą nieparzystej&#13;
jedynki, czyli praźródła i symbolu Boga, oraz parzystej dwójki, oznaczającej bipolarny charakter świata – z tego powodu znosi sprzeczności. Dorothea Forstner&#13;
pisze: „Jeżeli jakakolwiek liczba może sobie rościć prawo do świętości i znaczenia symbolicznego, to bez wątpienia jest nią trójka” (For Sym 43). W pierwotnej&#13;
konceptualizacji rzeczywistości była liczbą wyrażającą uniwersalność, gdyż całość to początek, środek i koniec. Ten idealny model każdego procesu, składającego się z trzech etapów, staje się synonimem dynamicznej integralności, która&#13;
prowadzi do pożądanej zmiany (Radenkovič 2012, 69). Ponadto trójka jest liczbą komplementarnej rodziny, spełnienia mężczyzny i kobiety wyrażającego się&#13;
poprzez powołanie na świat dziecka (Her Lek 165, Lur Słow 252, Hof Lek 100,&#13;
Kow Lek 282). Stała się ona podstawowym schematem rozumienia świata oraz&#13;
podłożem systemów porządkujących. Na przykład w świecie fizycznym obserwujemy triadę: rośliny, zwierzęta i ptaki; podział na trzy klasy był przeważający&#13;
w chwili powstawania struktur społecznych. Trójka reprezentuje naturę: narodziny, wzrost, rozkład; czas: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość; światy: niebiański, ziemski, piekielny; a także triady: życie fizyczne, umysłowe i duchowe;&#13;
myśl, działanie i uczucie; młodość, dojrzałość, starość (Her Lek 165–166, Cir&#13;
Sym 225, Hof Lek 100, Kop Sym 433–434, AlvSym Ssy 267).&#13;
Szczególne miejsce w ludowej wizji świata zajmuje trójdzielna budowa kosmosu, składającego się z następujących poziomów: uranicznego (niebo), związanego ze światem boskim; tellurycznego (ziemia), związanego ze światem ludzkim,&#13;
⩶ 129 ⩶&#13;
&#13;
�oraz chtonicznego (podziemia), związanego z krainą zmarłych (Banek 2006, 29).&#13;
Między innymi z tym podziałem była związana trójca bóstw znana w wielu krajach:&#13;
w Chinach, Tybecie, Egipcie, Persji, Babilonii oraz religiach – w hinduizmie i katolicyzmie (For Sym 43–44; (Banek, Łagosz 2006, 29). Doskonałość trójki sprawiła, że stała się ona symbolem nieba i sacrum (Her Lek 165–166, Cir Sym 225).&#13;
Wyróżnia się ona też tym, że jest liczbą niosącą pozytywny przekaz w myśli religijnej, mitologii, legendzie i folklorze, w którym tradycja pomyślnego trzeciego&#13;
razu jest bardzo stara (Tresid Ssymb 226).&#13;
Jedynka, a nawet dwójka, ze względu na budowę wyrazów odmienną od pozostałych liczebników, nie były uznawane za liczby. W takim rozumieniu pierwszą&#13;
liczbą w wielu tradycjach jest 3, gdyż powstała w efekcie świadomej procedury&#13;
(1 + 2) (Toporov 1974, 178).&#13;
Z jednej strony jest to liczba nieparzysta i dynamiczna, można w niej upatrywać męską zasadę. Z drugiej jednak strony triada już w neolicie była przedstawiana jako trójkąt, który symbolizował żeński organ płciowy (Radenkovič 2012, 70). Ta ambiwalencja znajdzie potwierdzenie w tekstach polskiego&#13;
folkloru.&#13;
W polskiej kulturze ludowej trójka występuje z dużą częstotliwością. Świadczy o tym chociażby to, że w rankingu stu najczęstszych haseł, które pojawiają się&#13;
w pieśniach i w prozie, trzy jest obecne w obu typach tekstów (Bartmiński 1990a,&#13;
225–227). W folklorze liczba ta charakteryzuje czas i przestrzeń, całe spektrum&#13;
czynności, bohaterów i różnorakich bytów. Używana jest w działaniach magicznych, szczególnie tych o charakterze leczniczym. Mocno zaznacza się jej obecność&#13;
w obrzędach rodzinnych i dorocznych. Jest wyrażana poprzez różne kody i funkcjonuje w wielu gatunkach tekstu. Folklor jest przesiąknięty tą liczbą i bogaty w jej&#13;
symbolikę.&#13;
&#13;
5.1. Czas&#13;
Liczba 3 jest wykorzystywana do segmentacji czasu, wyznaczając mniejsze i większe przedziały, które zostaną zaprezentowane w następującej kolejności: godziny1,&#13;
tygodnie (niedziele), ćwiartki roku i lata; rozważania zakończy temat trzech okresów czasu ziemskiego.&#13;
Związek między liczebnikami i określaniem godziny na gruncie językowym dostrzega Marta Nowosad-Bakalarczyk: „Warto zwrócić uwagę, że liczebniki porządkowe ulegają substantywizacji, a w użyciu rzeczownikowym regularnie przyjmują znaczenie odpowiedniej godziny i dnia&#13;
1&#13;
&#13;
⩶ 130 ⩶&#13;
&#13;
�W pieśniach podziały temporalne oparte na trójce nie mają tak silnego ładunku semantyczno-symbolicznego jak w obrzędowości czy w lecznictwie ludowym.&#13;
Ich wprowadzenie to przede wszystkim zabieg poetycki, służący uwypuklaniu niektórych elementów poprzez zestawianie ich z bogatą symbolicznie liczbą:&#13;
Oj, płakała dziewcyna, da trzy godziny w sieni,&#13;
Oj, co jej kochanecka da do zołnierzy wzięni&#13;
(K 27 Maz 335);&#13;
Jak ja siądę koło ciebie,&#13;
myślę sobie, żem jest w niebie.&#13;
Jak ja ciebie pocałuję,&#13;
trzy dni słodycz w gębie czuję&#13;
(K 48 Ta-Rz 116);&#13;
Siano cedziła, piasek wiązała,&#13;
po tej robocie trzy dni leżała&#13;
(K 26 Maz 271); wariant: (K 39 Pom 221);&#13;
W kolaseczkę wsiadła,&#13;
jak chusteczka zbladła,&#13;
spojrzała po brzuszku,&#13;
bez trzy dni nie jadła.&#13;
Oj, brzuszku mój, brzuszku!&#13;
Czemużeś wysoczki,&#13;
aż mi się zrówniały&#13;
moje oba boczki&#13;
(K 40 Maz 285).&#13;
&#13;
W powyższych pieśniach liczba 3, charakteryzując czas, pełni funkcję ekspresywną, na przykład dziewczyna płacze po odejściu ukochanego do wojska&#13;
przez trzy godziny, co w tym kontekście oznacza ‘długo’ i uwypukla jej żal oraz&#13;
świadczy o głębokim uczuciu. W innej pieśni chłopiec czuje słodycz przez trzy&#13;
dni po pocałunku, co także wskazuje na długość, a przez to podkreśla walory&#13;
ukochanej i szczęście kochanka, które są zobrazowane poprzez poczucie bycia&#13;
miesiąca. Zjawisko to obejmuje wszystkie liczebniki mieszczące się w ramach odpowiedniej skali mierzenia czasu (przyjętej rachuby czasu) – dla godzin od pierwsza do dwudziesta czwarta, dla&#13;
miesiąca od pierwszy do trzydziesty pierwszy. Przejęcie przez liczebnik znaczenia całego wyrażenia&#13;
(połączenie z rzeczownikiem godzina lub z rzeczownikiem nazywającym miesiąc) świadczy z jednej&#13;
strony o powszechności użycia tych wyrażeń, która sprawia, że redukcja ich części nie wprowadza&#13;
zakłóceń komunikacyjnych (opuszczamy człony oczywiste, których bez problemu możemy się domyślić i jeśli zajdzie potrzeba, wprowadzić do wypowiedzi), z drugiej zaś – o randze tych jednostek&#13;
czasu w komunikacji i dążeniu do ich precyzyjnego określenia” (Nowosad-Bakalarczyk 2018, 126).&#13;
&#13;
⩶ 131 ⩶&#13;
&#13;
�w niebie, a tym samym odczuwanie błogości i przyjemności. Natomiast tyleż dni&#13;
odpoczynku po pracy świadczy o tym, że była ona bardzo wyczerpująca (chociaż&#13;
w powyższym tekście ma to akurat charakter ironii). Z kolei taka liczba dni,&#13;
podczas których dziewczyna nie mogła jeść, uwypukla jej wielkie zmartwienie.&#13;
Trójka pełni więc w analizowanych przykładach także funkcję hiperboli. Ponadto konotuje dynamizm i ruch, który przekłada się na tempo wydarzeń obrazowanych w pieśniach.&#13;
W działaniach obrzędowych trójkowe parcelacje czasu nie są przypadkowe,&#13;
a dominująca w pieśniach funkcja estetyczna ustępuje tu miejsca głębokiej symbolice, która odwołuje się do pokładów świadomości mityczno-magicznej. Czas&#13;
wyznaczony przez liczbę 3 funkcjonuje w obrzędach rodzinnych2, które w poniższej analizie będą reprezentowane przez pogrzeb.&#13;
Już zwiastuny śmierci są konstruowane przy wykorzystaniu trzydniowych&#13;
przedziałów czasu:&#13;
Jak gospodarz chciał wiedzieć, czy konie mówią, czy krowy, one mają swoją mowę,&#13;
on tego nie nie rozumiał, ale musioł coś zrozumieć ten gospodarz, bo on powiedział tak, ten koń, jeden do drugiego: „Jutro, za trzy dni mamy święto, bo gospodarza swojego będziemy chować”. I kochana, on to słyszoł, przelenk się, stratowały&#13;
jego konie i było po gospodarzu. [MW: Za trzy dni?] Tak i moja mama mówiła:&#13;
To je prawda, bo to osobe znam [G, p. Cieszyn]; wariant: (K 10 Poz 186).&#13;
&#13;
W szczególnym czasie, jakim jest Wigilia, dodatkowo o północy, bydło mówi&#13;
ludzkim głosem, jest to więc moment kumulacji niezwykłości i odwrócenia normalnych zasad. W wypowiedź zwierząt, aby podkreślić jej wyjątkowość, zostaje&#13;
wpleciona symboliczna liczba, która oznacza czas dla wypełnienia się tragicznej&#13;
przepowiedni.&#13;
Kolejno trzydniowy przedział wyznaczał czas przebywania zmarłego w domu. Zwyczaj ten dawniej był powszechny, a obecnie znajduje się w fazie&#13;
schyłkowej:&#13;
&#13;
2&#13;
Przykładowo liczba ta pojawia się także w czasie obrzędowości narodzinowej: Wody, użytej&#13;
na pierwszą kąpiel dziecka w okolicy Bochni, nie wylewają przez trzy dni, zostawia się ją w naczyniu,&#13;
do następnych kąpieli, nie wylewa się jej po zachodzie słońca (Bieg Mat 134). Pierwsza kąpiel była niezwykle istotną czynnością, która miała wpływ na późniejsze życie noworodka, dlatego z pietyzmem&#13;
przestrzegano przypisanych jej przez tradycję reguł (szerzej na ten temat zob. rozdział Liczba 1).&#13;
Jedna z nich dotyczyła postępowania z wodą, w której kąpało się dziecko, miała ona bowiem moc&#13;
oczyszczania, jednak aby wykorzystać ją do następnych kąpieli, stała trzy dni, czyli musiał minąć&#13;
odpowiedni czas, aby utrwaliła się jej potencja.&#13;
&#13;
⩶ 132 ⩶&#13;
&#13;
�Zaraz po śmierci czyjejkolwiek z domowych, idą do księdza i dają pieniądze na&#13;
podzwonne, by dzwoniono trzy razy dniem tj. rano, w południe i wieczór, aż do&#13;
trzeciego dnia. Nazajutrz wyprowadzają zwłoki do kościoła, a na trzeci dzień&#13;
na cmentarz (K 16 Lub 132);&#13;
A przedtem to w domu trzymali do trzeciego dnia już na pogrzeb wyprowadzali&#13;
z domu [MF, p. Kalisz]; Bo czasem to mówią, że może się obudzić. Trzy doby&#13;
zmarły przebywał w domu [KK, p. Kielce]; wariant: [TN 1563 Janówka MJ].&#13;
&#13;
Joanna i Ryszard Tomiccy zauważają w tym zwyczaju podobieństwo do „odradzania się” księżyca: „Najbardziej wymownymi przykładami wiary w identyczność losu człowieka i księżyca jest, według nas, początkowa część obrzędu pogrzebowego. Zmarły przez trzy dni i trzy noce pozostawał w domu, a rodzina oraz&#13;
sąsiedzi czuwali nad nim cały ten czas nazywany pustymi nocami (trzydniową&#13;
niewidoczność księżyca zwano pustymi dniami). Oczekiwano na odrodzenie się&#13;
człowieka wzorem księżyca” (Tomiccy 1975, 126). Trójka gwarantuje zatem pośmiertne odrodzenie i stanowi wspólny mianownik w życiu człowieka i kosmosu.&#13;
W liczbie 3 zamykają się etapy obrzędu przejścia (zob. Gennep 2006, 45),&#13;
w którego schemat wpisuje się śmierć i pogrzeb. Faza separacji, czyli oddzielenie od&#13;
wspólnoty, wyłączenie z dotychczasowego życia i stanu, to moment śmierci. W fazie&#13;
marginalnej następuje przemiana ontyczna. Zmarły nie jest już wśród żywych, ale nie&#13;
nastąpiło jeszcze jego pełne przejście do innej społeczności, dlatego może on w tym&#13;
czasie pełnić rolę medium i może mieć zły wpływ na ludzi. Ostatnia faza, czyli włączenie do nowego stanu, odbywa się w chwili pochówku lub po zakończeniu żałoby,&#13;
od tego momentu zmarły jest zaliczony do społeczności przodków (por. Kupisiński&#13;
2007, 165–167). Informatorki powtarzały, że dawniej czuwanie przy nieboszczyku&#13;
trwało trzy doby i w tym czasie wykonywano rytualne czynności zgodnie z ustalonym&#13;
schematem. Był to czas, kiedy następowała wspomniana zmiana statusu. Ludzie ze&#13;
wsi przyjmowali żałobne formy zachowania, schodzili się i odprawiali śpiewy i modlitwy. Była to również forma oswojenia się ze śmiercią, zaakceptowania jej i podzielenia&#13;
się smutkiem ze wspólnotą, gdyż w obrzędach pogrzebowych brała udział cała wieś3:&#13;
Kiedyś to na pewno pamiętam, ponieważ mój dziadek i moja mama prowadzili śpiewy przy zmarłym, to kiedyś bardzo często było, że były to trzy wieczory.&#13;
To znaczy za dnia, jak zmarły leżał dzień, to ludzie też chodzili go odwiedzać&#13;
[TN 1562 Wólka Kątna 2007 EW].&#13;
Zob. szerzej Magdalena Wójtowicz, Językowo-kulturowy obraz śmierci w folklorze Lubelszczyzny, praca magisterska napisana pod kierunkiem naukowym prof. dr. hab. Jerzego Bartmińskiego, Lublin 2008.&#13;
3&#13;
&#13;
⩶ 133 ⩶&#13;
&#13;
�Następuje tutaj zatem kumulacja trójki – środkowa faza trójstopniowego obrzędu przejścia jest celebrowana przez trzy dni. Ma to niewątpliwie związek z nieparzystością tej liczby, która jako liczba otwarta ułatwia właściwą przemianę zmarłego.&#13;
Wyjątkowy charakter trzydniowego okresu w kontekście eschatologicznym&#13;
potwierdzają także wierzenia związane z przebywaniem lub powrotem dusz na&#13;
ziemię:&#13;
Jedni młodzi żenili się z sobą i przyrzekli sobie przy ślubie: że które z nas wprzódy&#13;
umrze, to pochować, a które zostanie żywe, to będzie trzy dni pokutować. Tak się&#13;
też stało. Umarła żona wprzódy; ten mąż pokutował przez dwie nocy: trzeciej nocy&#13;
klęczy na tym grobie, a tu idzie dusza bieleńka i mówi do niego (K 19 Kiel 229);&#13;
W innych okolicach przez trzy dni nie gaszą światła, stawiają chleb, kieliszek&#13;
wódki lub szklankę wody na posiłek dla duszy, która ma przez trzy dni dom nawiedzać (Bieg Śmier 54);&#13;
Po pogrzebie stawiają w izbie, w której nieboszczyk leżał, strawę i napój dla błąkającej się po domu duszy, a trzy kobiety idą co rano, przez trzy dni po pogrzebie,&#13;
na grób nieboszczyka, zapalają tu świecę i stawiają naczynie z winem lub wodą&#13;
(Bieg Śmier 286).&#13;
&#13;
W optyce ludowej przedziały czasu wyznaczane przez liczbę 3 obowiązują nie tylko w świecie ludzi, ale podlegają im również byty przynależne do świata sacrum. W takim wierzeniu ujawnia się przekonanie o niezwykłej sile liczby 3, która oddziałuje na&#13;
pozaziemską egzystencję. Trójka stanowi więc rodzaj wspólnego kodu przenikającego&#13;
odmienne sfery, na przykład wyznacza czas spotkania osoby żyjącej i zmarłej. Wskazuje&#13;
także okres przebywania na świecie ziemskim duszy po śmierci.&#13;
W obrzędach dorocznych także odnajdujemy trzydniowe okresy. Jednym&#13;
z nich są ostatnie dni karnawału:&#13;
Przez ostatnie trzy dni zapust wesołość dochodzi niekiedy do szaleństwa, a w chwili gdy północ przełomu karnawałowego wybija, żegnany jest całą rzeką prawdziwych skarg i żalów, ujętą w formę starożytnych pieśni (K 23 Kal 74); wariant:&#13;
(K 16 Lub 113).&#13;
&#13;
Należy zwrócić uwagę, że trzy dni wyznaczały czas zawieszenia norm i reguł4.&#13;
Był to bowiem karnawał, który cechował się dominacją chaosu; hulaszcze zabawy to znak odwrócenia zasad obowiązujących zazwyczaj. Należało także podjąć&#13;
Barbara Ogrodowska pisze, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, zapusty to czas zabaw i tańców, często hulaszczej zabawy. W kulturze ludowej z tymi dniami wiązały się różnorodne zwyczaje, w których zachowały się relikty praktyk magicznych i wegetacyjnych&#13;
(Ogr Zwycz 265–266).&#13;
4&#13;
&#13;
⩶ 134 ⩶&#13;
&#13;
�wszelkie działania w celu sprowadzenia pomyślności i wegetacji w nadchodzącym&#13;
roku. Trójka stanowi kontur dla tego wyjątkowego czasu. Jest to liczba, która charakteryzuje dynamizm i ruch, ale ujęte w karby początku, środka i końca. Stanowi&#13;
więc niejako naturalny rytm dla ostatków, dając poczucie właściwego zamknięcia&#13;
karnawału i przejścia w stan postu oraz zapewnienia sobie pomyślnych wyroków&#13;
sił nadprzyrodzonych w kwestii dostatku i pomyślności.&#13;
Trzydniowe okresy występują w tych praktykach i wierzeniach, w których zaznacza się związek z transcendencją, trójka bowiem jest odpowiednia do charakteryzowania tej strefy. Odnoszą się na przykład do jaskółki5, ptaka, który zwiastuje wiosnę:&#13;
Jaskółka przylatuje zwiastować Najświętszej Pannie synaczka, a ludziom radość&#13;
i wiosnę. Ale przedtem ucieka na lasy na trzy doby, obsuszeć się z wody, z której&#13;
wyleciała. W jesieni bowiem siadają jaskółki na trzcinie rosnącej ze stawu i siedzą&#13;
na niej tak długo, póki się nie złamie, po czem wpadają w wodę i śpią w niej aż do&#13;
wiosny (K 17 Lub 140).&#13;
&#13;
Osuszanie z wody, która jest w symbolicznym związku z zaświatami, ma wymiar&#13;
pozbywania się pozostałości śmierci, charakterystycznej dla czasu zimowego. Trzydniowy okres takiego działania gwarantuje skuteczność, gdyż w jego trakcie dokonuje się przemiana, a liczba 3 konotuje ruch i energię, więc ułatwia przekształcenie.&#13;
Kolejnym przedziałem czasu organizowanym przez trójkę jest tydzień. Warto&#13;
zaznaczyć, że wariantywne używanie leksemu niedziela dla określenia tygodnia&#13;
w folklorze potwierdza, że w polszczyźnie niedziela jest genetycznie uznawana za&#13;
pierwszy dzień tygodnia. Kolejne zaś dni są liczone w stosunku do niej, stąd poniedziałek jest pierwszym dniem po niedzieli, wtorek wtórym itd. Wskazuje to na&#13;
chrześcijańską proweniencję zarówno nazw tygodnia, jak i segmentacji czasu (szerzej zob. Matuszewski 1978; Szadura 2013; Szadura 2017, 297–307 oraz rozdział&#13;
Liczba 7). Jednym z symbolicznych aspektów funkcjonowania trzech niedziel jest&#13;
czas, który musi odczekać kobieta po urodzeniu dziecka, gdyż jest ona uznawana&#13;
za nieczystą, skalaną podczas porodu, co wyraża się na przykład zakazem wchodzenia do świątyni:&#13;
Kobiety wiejskie w Rzeszowskiem po „zleżeniu”, zazwyczaj w trzy niedziele po&#13;
połogu, tak obchodzą wywód: kapłan, po ukończonem nabożeństwie, odczytuje&#13;
stosowną modlitwę nad wieśniaczką siedzącą przez ciąg nabożeństwa w babieńcu,&#13;
gdyż przed wywodem nie wolno jej wejść do kościoła (Bieg Mat 110).&#13;
Z tym ptakiem wiąże się także inne wierzenie: Gdy jaskółka latając nizko, jak to się często&#13;
zdarza przed deszczem, przeleci pod brzuchem krowy na pastwisku, to krowa taka trzy dni dawać&#13;
będzie mléko krwawe (K 34 Cheł 169).&#13;
5&#13;
&#13;
⩶ 135 ⩶&#13;
&#13;
�Trzy niedziele w tym kontekście występują wariantywnie, gdyż czas, na który&#13;
zostało nałożone tabu, liczył tydzień lub 40 dni6. Dlatego, obok tożsamościowej&#13;
symboliki liczb7, znaczenie ma także wzmocnienie szczególności tego przedziału&#13;
temporalnego poprzez zestawienie go z mocną wartością liczbową.&#13;
Liczba 3 wyznacza także inne przedziały czasowe, których wybór jest motywowany pobożnością ludową:&#13;
Czarownice zwykle odbierają mleko około świąt Wniebowstąpienia Pańskiego&#13;
(stąd przysłowie: „Boh w nebo, czort w babu”), a także około Zielonych Świątek i Bożego Ciała. Dla dobycia sobie tej mocy winny one w te trzy święta przed&#13;
wschodem słońca leźć nago i nogami do góry na przydrożne krzyże, ale tak, aby&#13;
tego nikt z ludzi nie zobaczył, bo wtedy cała ich władza stałaby się bezskuteczną&#13;
(K 34 Cheł 153).&#13;
&#13;
Relacja dotyczy magicznego sposobu zyskania mocy przez czarownicę&#13;
(por. Ad Czar). Wkraczamy tutaj w obszar demonologii ludowej, z tego względu wzrasta kumulacja religijnych, mityczno-magicznych i symbolicznych czynności i atrybutów. Nietypowe działania mają zostać wykonane kolejno w trzy święta&#13;
związane z kalendarzem kościelnym, a czarownica ma się udać do krzyży (aspekt religijny), które lokowano przy drogach, ma to się odbywać przed wschodem słońca&#13;
(mityczna koncepcja czasu i przestrzeni), ma iść „do góry nogami”, czyli niezgodnie&#13;
z powszechną normą, ma tego jednak nikt nie widzieć (aspekt magiczny), aż w końcu czynność ma być powtórzona trzy razy, gdyż przywołanie liczby otwierającej,&#13;
doskonałej i świętej (aspekt symboliczny) czyni cały akt skutecznym. Moc trójki&#13;
została wzmocniona poprzez kompleksowe połączenie jej z symbolicznymi i mocnymi elementami kultury ludowej o charakterze izofunkcyjnym.&#13;
Inne przykłady negatywnego wartościowania trzytygodniowego okresu to:&#13;
w podaniu ludowym szlachcic, który nie chciał sprzedać wioski, zostaje zaproszony z całą rodziną na zabawę, a w tym czasie jego wieś zostaje rozebrana, zaorana&#13;
i zasiana, trzy tygodnie więc to czas zgubnej zabawy, w trakcie której zostaje zagrabiony majątek (K 23 Kal 225); w pieśniach zaś to czas miłości, o której nie wiedzą&#13;
inni: kochałam cię trzy niedzieli, póki ludzie nie wiedzieli (K 27 Maz 279); wariant:&#13;
(K 40 Maz 167).&#13;
6&#13;
Jerzy Wasilewski wskazuje, że ceremonia błogosławieństwa kobiety, która kończy czterdziestodniowy okres połogu (oficjalnie nie ma on charakteru oczyszczenia), jest bardzo dawna, gdyż&#13;
ustanawiający ją dekret papieża Innocentego III pochodzi z 1198 r. (Wasilewski 2010, 251).&#13;
7&#13;
Sformułowania „tożsamościowa symbolika liczby” używam w znaczeniu zestawu cech symbolicznych przypisywanych konkretnej liczbie, wyróżniających ją.&#13;
&#13;
⩶ 136 ⩶&#13;
&#13;
�W poniższej pieśni t r z y ć w i e r c i r o k u odnoszą się do istotnej miary&#13;
czasu, czyli dziewięciu miesięcy, podczas których kobieta jest w ciąży8, ukazanych&#13;
poprzez użycie liczby 3:&#13;
Stoji Jasieniek za drzwiceńkami,&#13;
z carniusieńkiemi da wąsikami.&#13;
Rąceńkami ściska, wąsikami rucha,&#13;
chodźze dziewcyno do winoogroda.&#13;
Narwiemy jabłek, narwiemy krusek,&#13;
pełen Kasieńce pełen fartusek.&#13;
Juze minuło trzy ćwierci roku,&#13;
odzywają się krusycki w boku.&#13;
Nie trzeba pieprzu ani cytryny;&#13;
ślejcie po babkę, będą rodziny&#13;
(K 28 Maz 267–268).&#13;
&#13;
Okres trzech lat, podobnie jak dni, zostaje wykorzystany w relacjach o niezwykłych zdarzeniach i demonach:&#13;
Inni znowu wnoszą, kiedy gdzie ten ognik w jednem miejscu pokaże się i spoczywa,&#13;
że tam się palą pieniądze zakopane i pilnowane przez złego ducha. Przez palenie&#13;
czyszczą się one ze rdzy i wilgoci, a to co lat trzy bywać zwykło (K 17 Lub 74);&#13;
Diabeł przesiedział o głodzie trzy lata i ciągle czekał, czy się kto nie zapomni przeżegnać przed jedzeniem, ale nie mógł doczekać się tego nijak (K 17&#13;
Lub 204).&#13;
Ciąża pojawia się w pieśniach miłosnych i o miłości, często w kontekście tematu uwiedzionej&#13;
dziewczyny, która po dziewięciu miesiącach rodzi dziecko, będące owocem uwiedzenia lub nieszczęśliwej miłości:&#13;
8&#13;
&#13;
Z tamtej strony boru&#13;
tam słonecko wschodzi,&#13;
naucył sie młody kapral&#13;
do dziewcyny chodzić.&#13;
Mówi pani mama:&#13;
nie chodz z kapralama,&#13;
bo kapral pomaseruje,&#13;
ty zostanies sama.&#13;
Nie wysło nie więcy&#13;
jak dziewięć miesięcy,&#13;
przynosą i kapralecka&#13;
w białych poduseckach (K 44 Gór 369–370).&#13;
&#13;
⩶ 137 ⩶&#13;
&#13;
�Aby wyrazić niezwykłość i niecodzienność, kiedy zaznacza się związek z sacrum, zarówno tym boskim, jak i demonicznym, depozytariuszki kultury ludowej&#13;
wykorzystują liczbę 3. Jest ona więc literą takiego alfabetu, który jest używany do&#13;
wyrażenia treści symbolicznych.&#13;
Ponadto z liczbą tą wiążą się atrybuty obrzędowe:&#13;
Dziewczęta małe i starsze dziewki wiejskie chodzą po dyngusie z gajikiem. Jest&#13;
to wierzchołek chojiny lub czubek z świerka świeżo zerżnięty, trzy odstępy gałęzi&#13;
mający, czyli że ma trzy lata jego wyrost: to dopiero jest ustrojone, a raczej przypstrzone w różnokolorowe wstążki, płatki, pierza, świecidełka i papiery kolorowe&#13;
(K 23 Kal 86).&#13;
&#13;
Gaik symbolizuje odradzające się życie, jest wiecznie zieloną gałęzią; trójka&#13;
jako liczba nieparzysta oznacza otwarcie, w tym przypadku na budzącą się przyrodę. W kontekście magii wegetacyjnej i płodnościowej jest przywoływany ten&#13;
aspekt symboliki liczby 3, w którym oznacza ona spełnienie kobiety i mężczyzny&#13;
wyrażające się poprzez powołanie na świat dziecka. Trudno jednak zweryfikować&#13;
tę hipotezę, gdyż taki powód wyboru gałęzi na gaik nie został eksplicytnie wyrażony przez informatorów i informatorki.&#13;
W pieśniach o wojnie siostra dowiaduje się o śmierci brata po trzech latach:&#13;
Trzy lata się pomijają,&#13;
siostry brata wyglądają.&#13;
A brat leży w szczerem polu,&#13;
ma głowiczkę na kamieniu&#13;
(K 43 Śl 49); wariant: (K 39 Pom 210–211).&#13;
&#13;
Zabarwiony negatywnie jest też obraz trzyletniej niewoli:&#13;
Ciemnickę zbudowano,&#13;
Jasia w nią wpakowano.&#13;
Siedział w niej przez trzy lata&#13;
(K 26 Maz 137).&#13;
&#13;
W wariantach tekstów funkcjonuje także liczba 7. Użycie jednak tych dwóch&#13;
wyróżniających się liczb świadczy o ładunku semantycznym przywoływanego&#13;
okresu. Dotyczy on śmierci bliskiej osoby, a więc jednego z najboleśniejszych wydarzeń w życiu ludzkim, lub niewoli, a więc także traumatycznego doświadczenia. Dla kontrastu można podać, że trzyletnie przedziały czasu występują także&#13;
w żartobliwych przyśpiewkach weselnych, a służą głównie wyolbrzymieniu, a za⩶ 138 ⩶&#13;
&#13;
�tem spotęgowaniu efektu komicznego – goście są więc zapraszani na wieprza tuczonego przez trzy lata (K 27 Maz 173); zaś syta druhna, pękata,/ zjadła byka,&#13;
miał trzy lata (K 27 Maz 209).&#13;
Na zakończenie tej części rozważań zostanie przywołana globalna perspektywa delimitacji czasu:&#13;
3 razy zmienia postać rodzaj ludzki w 3 okresach czasu swego istnienia na ziemi: Za rządów Boga Ojca żyją wielkoludy, pod rządami Boga Syna dzisiejsi ludzie. A pod rządami Ducha Św. żyć będą karły (Świę Trzy 388).&#13;
&#13;
Trójkowy czas ziemskiego trwania jest wyznaczany poprzez malejący wzrost&#13;
istot ludzkich – od wielkoludów, poprzez ludzi, aż po karły. Liczba 3 charakteryzuje więc w folklorze przedziały czasu o różnej długości – od najkrótszych&#13;
po najdłuższe – jednakże przypisana do każdego z nich nadaje im niezwykłości&#13;
i ważności. Każdorazowo jest to przedział, w którym zamyka się całość i pełnia oraz następuje wyczerpanie danego czasu, co najdobitniej pokazuje ostatni&#13;
przykład.&#13;
&#13;
5.2. Przestrzeń&#13;
Trójdzielna budowa kosmosu jest archetypem leżącym u podstaw ludzkiej percepcji świata. Podział na ziemię, podziemie i niebo ma charakter ogólnokulturowy.&#13;
Georg Feuerstein pisze: „Wyobrażenie, że wszechświat tworzą trzy warstwy, należy do najstarszego dziedzictwa tradycji intelektualnej. [...] Tego rodzaju hierarchiczny układ cechuje większość archaicznych kosmologii, w których egzystencję&#13;
przedstawia się jako wielopoziomową strukturę zwieńczoną królestwem nieba.&#13;
Każdy poziom czy wymiar zaludniają inne istoty” (Feuerstein 1995, 81–82).&#13;
Kontakt pomiędzy strefami jest możliwy dzięki osi świata – axis mundi. Obrazem świata jest drzewo i jego potrójna budowa (korona, pień, korzenie) (Tomiccy&#13;
1975, 67–70; Marczewska 2002; SSiSL I/4, 14). Ziemia zaś zawsze stanowi centrum, bezwzględny środek tej trójwymiarowej perspektywy.&#13;
Ten uniwersalny podział kosmosu znajduje odzwierciedlenie także w polskiej&#13;
kulturze ludowej. Liczba 3 funkcjonuje bowiem jako zasada konstrukcyjna tekstu&#13;
pieśni zanotowanej przez Kolberga:&#13;
1. Choćbym ja jeździł we dnie i w nocy,&#13;
choćbym zawiązał koniowi oczy,&#13;
jednak ty moją, musis być,&#13;
i moja wolą ucynić.&#13;
&#13;
⩶ 139 ⩶&#13;
&#13;
�2. A ja się stanę drobną rybecką,&#13;
będę pływała bystrą wódecką,&#13;
jednak ja twoja nie chcę być,&#13;
ani twej woli ucynić.&#13;
3. Mają rybaki takie niewody,&#13;
co wyławiają rybecki z wody,&#13;
jednak ty… itd.&#13;
4. A ja się stanę złotym sygnetem&#13;
będę się tocyć łowickim ślakiem,&#13;
jednak ja twoja… itd.&#13;
(lub: A ja się stanę śrybnym pierścieńcem,&#13;
będę się toczyć bitym gościeńcem).&#13;
5. A mam ja ocy i dobre ręce,&#13;
ujrzę i schwycę takie pierścieńce,&#13;
jednak ty… itd.&#13;
6. A ujmę ja się pod swoje boki,&#13;
i puscę ja się w górne obłoki,&#13;
jednak ja… itd.&#13;
7. A mam ci ja tez pałasz przy boku,&#13;
będę wycinał pannę z obłoku.&#13;
jednak ty musis moją być,&#13;
i wolą moją uczynić&#13;
(K 25 Maz 55–56); warianty: (K 25 Maz 54–55: siwa gołębica – sieci, carny&#13;
kacor – strzelce, biała rybecka – wędy, jasna gwiazdka – ubodzy, którzy za chleb&#13;
uproszą gwiazdę z nieba; K 22 Łęcz 102–103: wodna rybecka – siatecki, wietrzna ptasyna – strzelcy i ruśnice, gwiazda na niebie – dziad, który za jałmuznę&#13;
wymodli gwiazdę).&#13;
&#13;
W wyżej przytoczonym wariancie tekstu9 kolejne zwrotki przedstawiają trzy&#13;
metamorfozy panny i analogicznie – kawalera. Jednocześnie w tekście piosenki&#13;
pojawia się trójka nie tylko jako element konstrukcyjny, ale także semantyczny,&#13;
ujawnia bowiem podział świata na trzy części: ryba związana jest ze sferą akwatyczną, ale także znajdującą się poniżej poziomu ziemi; sygnet/pierścień toczy się&#13;
łowickim szlakiem/ bitym gościńcem, a więc jest związany z miejscem zamieszkania&#13;
Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska, analizując tekst pieśni zalotnej w wariancie z Łęczyckiego, stwierdziła, że przedstawia on swoistą grę zalotną. Panna ucieka przed pozornie niechcianym chłopcem, zmienia się kolejno w rybę, ptaka i gwiazdę, ale kawaler i tak postanawia ją&#13;
schwytać, przekształcając się w rybaka, strzelca i dziada, którego narzędziem jest modlitwa. Tekst,&#13;
realizując zasadę ekwiwalencji na różnych poziomach, służy wyrażeniu idei o istnieniu w otaczającym świecie pewnej harmonii i nieuchronności (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 367–369).&#13;
9&#13;
&#13;
⩶ 140 ⩶&#13;
&#13;
�ludzi; aż w końcu obłoki wyznaczają przestrzeń niebiańską. Joanna i Ryszard Tomiccy piszą: „Źródłem przekonania o trójstopniowości kosmosu było zmysłowe&#13;
doświadczenie świata, którego dwie strefy pozostawały zawsze poza polem bezpośredniej penetracji człowieka. Idea ta, spotykana bodaj we wszystkich światopoglądach społeczeństw plemiennych i tradycyjnych, była i nadal jest jednym&#13;
z podstawowych elementów chrześcijańskiej doktryny eschatologicznej, mając&#13;
dodatkowo ogólnie znane implikacje moralne” (Tomiccy 1975, 67). W tekście&#13;
zostaje przedstawiony kierunek wertykalny ku górze, a więc pozytywny – akcja&#13;
zaczyna się pod wodą, aby przenieść się do obłoków (zob. Wójtowicz 2013b).&#13;
Przedstawiony powyżej podział przestrzeni podlega dalszym wewnętrznym&#13;
parcelacjom, co obrazuje kurpiowska pieśń, kierowana do osieroconej panny młodej w czasie błogosławieństwa:&#13;
Ach, kto to tam tak po górze stuka,&#13;
Pewnie Marysia tatula suka.&#13;
Oj, suka, suka, ale go nie znajdzie,&#13;
Bo jej tatulo leży już w grobzie.&#13;
I to mało, że ta dziewczyna i tak już była przybita, to jeszcze jej to śpiewali [...]&#13;
I to jeszcze było tak, że: „zamknięty na trzy zameczki, pierwszy zameczek żółty&#13;
piaseczek, nie pirsy zameczek ze trzech desecek, drugi zameczek, żółty psiasecek,&#13;
trzeci zameczek zielona murawa, jedźże Marysiu do ślubu sama!”. Pamiętam, że&#13;
tak wszyscy ludzie płakali [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
W tekst pieśni zostaje wpleciona kunsztowna metafora: zmarły, który spoczywa w grobie, jest uwięziony za pomocą trzech zamków – zielonej trawy, białego piasku i drewnianej trumny. Skumulowanego zamknięcia nie da się otworzyć,&#13;
gdyż śmierć jest nieodwracalna i definitywna. Ludowa wyobraźnia niczym noktowizor prześwietla pion przestrzeni, a trójka charakteryzuje uzyskany obraz.&#13;
Z wyżej analizowanych przykładów wynika, że liczba 3 pełni funkcje nie&#13;
tylko konstrukcyjne. Jest ona także figurą istotnych treści światopoglądu ludowego, wpisuje się zatem w semantykę pierwotnego doświadczania świata&#13;
z antropocentrycznego punktu widzenia. Jednym z jego rezultatów jest podział&#13;
przestrzeni na trzy sfery, który był znany w najstarszych kulturach i jest obecny&#13;
także w tekstach polskiego folkloru, co świadczy o ciągłości tradycji. Parcelacji&#13;
przestrzennej podlega nie tylko strefa doświadczana zmysłowo, ale całe uniwersum, gdyż w trzech obszarach mieści się zarówno profanum, jak i sacrum, co&#13;
może świadczyć o tym, że transcendencja została zakodowana w pierwotnym&#13;
ludzkim doświadczeniu.&#13;
⩶ 141 ⩶&#13;
&#13;
�Postrzeganie przestrzeni poprzez segmenty trójkowe obecne jest także w pieśniach, jednak liczba 3 występuje w nich wariantywnie z innymi liczbami (głównie z 4 i 7) i pełni funkcję uszczegóławiającą oraz intensyfikującą. Współtworzą&#13;
one poetykę tekstów, na przykład: chłopiec na widok dziewczyny przeskakuje&#13;
trzy stoły (K 39 Pom 178–179); wariant: (K 39 Pom 179–180); młodzi wędrują trzy mile (K 28 Maz 241); żołnierz opuszcza ukochaną, ale po przejechaniu&#13;
trzech mil koń pod nim mdleje (K 39 Pom. 200). Trójka wyznacza granicę przestrzenną, na której dokonuje się zmiana toku akcji. Natomiast przemieszczanie&#13;
się bohaterów bajkowych – co zauważa Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska&#13;
– wiąże się często z pokonywaniem rozległej przestrzeni, która bywa wyrażana za&#13;
pomocą określonych miar, na przykład opisywana poprzez pokonywanie trzech&#13;
lasów, gór i mórz, które konotują wielkość, ale i przypisywane im wymiary, czyli&#13;
‘daleko’, ‘wysoko’ i ‘głęboko’. Przydana obiektom liczba 3 dodatkowo tę przestrzeń&#13;
mitologizuje (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 280). Charakterystyka trójkowa przenosi więc przedstawione wydarzenia na poziom uniwersalnych prawd&#13;
dotyczących ludzkiego losu.&#13;
&#13;
5.3. Postacie&#13;
Triady bohaterów i bohaterek są powszechne w folklorze, wyróżniają się na przykład w bajkach ludowych. Julian Krzyżanowski pisze: „Jeszcze szersze zastosowanie ma system trójkowy. Dwie starsze siostry mordują młodszą, dwaj mądrzy bracia doznają porażki w wyprawie na szklaną górę, rękę zaś królewny zdobywa trzeci&#13;
głupiec. Dwaj starsi bracia narażają na zgubę młodszego, podmawiają bowiem&#13;
króla, by zlecił mu zadanie niewykonalne, on jednak przy pomocy wiernego konia&#13;
wywiązuje się z nich bez zarzutu. […] Mocny parobek spełnia trzy nadludzkie roboty. Złodziej nad złodziejami trzy razy zakłada się z panem, że go okradnie. […].&#13;
Kontrast przy układzie parzystym, łagodne zaś stopniowanie przy układzie trójkowym znakomicie podkreślają ruchliwość akcji bajkowej, podtrzymują, względnie&#13;
potęgują, napięcie i w stopniu niemałym przyczyniają się do utrzymania jej poziomu artystycznego” (Krzyżanowski 1980, 100–101).&#13;
Trójkowość jest określana jako zasada konstrukcyjna tekstu bajek. Pojawia&#13;
się często już w początkowej formule, która wytycza dalszą część tekstu (Bartmiński 1977, 29). Liczba bohaterów wprowadzonych w formule wskazuje, z ilu&#13;
segmentów składać będzie się tekst. Marta Wójcicka, powołując się także na badaczy zagadnienia, pisze, że troistość pojawia się też w formule egzystencjalnej,&#13;
wprowadzającej trzech bohaterów; są to zazwyczaj przedstawiciele płci męskiej,&#13;
⩶ 142 ⩶&#13;
&#13;
�często spokrewnieni, którzy wyruszają na poszukiwanie żony. Pozornie najgłupszy&#13;
z nich, trzeci z kolei, okazuje się najmądrzejszy oraz najsprytniejszy, odkrywa porządek świata i to jemu przypada decydująca rola. Potrojenie w bajkach ludowych&#13;
dokonuje się według schematu 2 + 1, który pokazuje, że ogniwa nie są równoważne. Z trzech braci tylko ostatni jest bohaterem, dwaj pozostali stanowią tło&#13;
kontrastowe. W tekstach folkloru troistość ujawnia się również w liczbie elementów fabularnych tekstu. Dotyczy postaci pełniących określone role, czyli liczby&#13;
bohaterów, magicznych pomocników, donatorów, ofiar (zazwyczaj księżniczek).&#13;
Jest to także liczba określająca funkcje postaci działających: pierwszą z nich jest&#13;
odejście, które jest realizowane na przykład przez trzykrotne wyjście do lasu; drugą&#13;
wspomaganie, na przykład bohater otrzymuje trzy magiczne środki lub spełnia trzy&#13;
życzenia; ostatnią szkodzenie, na przykład zostają mu podsunięte trzy przeszkody,&#13;
które musi pokonać (SPBL Wrób 3, 266–273). Przykładowo: w jednej z bajek&#13;
trzej synowie wyruszają po „młodą wodę”, która ma odjąć lat staremu ojcu. Zdobywa ją trzeci, czyli najmłodszy, pokonując przeszkody. Zazdrośni bracia odbierają&#13;
mu młodą wodę i podkładają starą. Tak więc zostaje on oszukany przez rodzeństwo i wypędzony przez ojca, ale to obraca się na jego korzyść, gdyż powraca do&#13;
ukochanej i syna (K 51 Sa-Kr 235–238; zob. też SSiSL I/2, 245).&#13;
Wszechobecna trójkowość w bajce dotyczy także przeszkód, które musi pokonać bohater. W poniższej relacji wśród trzech kobiet musi rozpoznać ukochaną:&#13;
I otworzyli zaraz drzwi do pokoju księżniczki, i widzą, że tu siedzi aż trzy kobiety pod długiemi białemi zasłonami, a wszystkie jednakowo wyglądają&#13;
(K 17 Lub 193)10.&#13;
&#13;
Warto w tym miejscu przytoczyć także kilka egzystencjalnych formuł inicjalnych (zob. Wójcicka 2010, 120), które charakteryzują bohaterów i bohaterki. Już&#13;
we wstępie zostaje zawarta informacja o trójkowym schemacie tekstu:&#13;
O trzech braciach zaklętych w orły (K 34 Cheł 90);&#13;
Byli raz trzy córki u jednego króla, trzy siostry byli, i siedzieli sobie nad drogo&#13;
przy bitym trachcie; i jechał tamtendy młody królewicz (K 34 Cheł 92);&#13;
&#13;
W wariancie tekstu pojawia się dwanaście panien: Rano przychodzi król, a tu wszystko pięknie wybrane. Powiada mu: „Kiedyś taki mądry, to ja ci ją dam, tę córkę, jak ją se poznasz między&#13;
pannami, a będzie ich dwanaście”. Tak on, jak i one stanęły se w dwa glidy (rzędy), wszystkie jednakie&#13;
i jednakowo poubierane, a król powiada: „No wybierz se teraz!“. Ten chodzi, chodzi, nie może poznać.&#13;
Ale poziera, że koło jednéj zawsze się pszczoła kręci; a ten człowiek ze studni powiedział mu, że: któréj&#13;
pannie pszczoła siądzie na nosie, to ta jest (K 35 Prze 215).&#13;
10&#13;
&#13;
⩶ 143 ⩶&#13;
&#13;
�Gazda jeden miał trzech synów; najmłodszy był głupi. Umierając, nakazał gazda, ażeby synowie po jego śmierci po równo się majątkiem i dobytkiem jego podzielili (K 35 Prze 199).&#13;
&#13;
Częstotliwość pojawiania się trójki w bajkach dowodzi, że jej obecność nie jest&#13;
przypadkowa, ale stanowi integralną część tekstów i buduje ich sens. Wielokrotnie&#13;
liczba 3 dotyczy bajkowych postaci, stanowiących podstawę szkieletu konstrukcyjnego tekstów. Jest on zbieżny z ontologią zdarzeń, które mają początek, środek i koniec,&#13;
oraz ze znanym już od starożytności podziałem tekstu na trzy części. Trójkowa budowa służy także jako naturalny środek gradacji i intensyfikacji napięcia. Kieruje uwagę&#13;
na bohatera opisywanego za jej pomocą, uwypuklając jego zalety. Ten trzeci finalnie&#13;
odnosi szeroko rozumiane zwycięstwo, na przykład zdobywa ukochaną lub królestwo.&#13;
Triada bohaterów występuje tak że w folklorze pieśniowym :&#13;
„W pieśniach miłosnych i zalotnych koncept liczbowy oparty na liczbie «trzy»&#13;
– tak jak w zamówieniach i pieśniach obrzędowych – odpowiada liczbie bohaterów działających w tekście i ich gradacji: słowa wypowiadane przez ostatniego bohatera i jego działania są najważniejsze” (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 342):&#13;
Zdało mi się spojrzyć między ogródeczki,&#13;
oj, tam idą trzy grzeczne dziéweczki.&#13;
Jedná Kujáwionka, druga toruńszczánka,&#13;
a ta trzecia, najmiléjsza, pana Marcelonka&#13;
(K 39 Pom 122); warianty: (K 27 Maz 297; K 46 Ka-S 164; K 42 Maz 90–91).&#13;
&#13;
W bajkach i pieśniach folkloru trzej bohaterowie i bohaterki pełnią podobne funkcje. Dwaj/dwie z nich stanowią niejako tło, dzięki któremu zostają&#13;
wyostrzone zalety tego trzeciego/trzeciej. Jest to także najprostszy sposób budowania kontrastu między jednością a wielością. Stanowi także parafrazę przysłowia do trzech razy sztuka. W pieśniach zatem postacie są wskazywane w układzie&#13;
porządkowym:&#13;
Z tamtej strony jeziora&#13;
stoji lipa zielona;&#13;
A na téj lipie a na téj zielonej&#13;
tsech ptaskowie śpiéwają.&#13;
Nie byli to ptaskowie&#13;
tylko kawalerowie.&#13;
Redzili sobie o jednej dziewcynie,&#13;
która mu się dostanie.&#13;
&#13;
⩶ 144 ⩶&#13;
&#13;
�Jeden mówi: to moja,&#13;
drugi mówi: jak Bóg da.&#13;
A tseci mówi: moja najmilejsa&#13;
Cemuześ nie wesoła?&#13;
(K 27 Maz 312); wariant: (K 40 Maz 338–339).&#13;
&#13;
Kompozycja trójkowa dzięki obrazowaniu relacyjnemu uwypukla wartość&#13;
ostatniego kawalera, który jest najmilszy i najbliższy sercu. Taki układ jednocześnie wprowadza dynamizm i stanowi charakterystyczny dla folkloru język artystyczny oparty na koncepcie trójki.&#13;
W zgromadzonym materiale znalazły się relacje, w których liczba 3 jest powiązana z postaciami demonicznymi, jak boginki, które stojąc w nogach kołyski,&#13;
tak dziecko biją i szczypią, że płakać musi. W ziemi radomskiej owe Boginki występują jako „trzy siostry” – (Bieg Mat 271) oraz zmory: Znaną jest i na Mazowszu&#13;
gadka o trzech siostrach, które okrutna macocha przez zaklęcie przemieniła w zmory, odtąd co noc jedna z nich chodziła w krzaki, druga do trzody, a trzecia, najstarsza, do ludzi (Bieg Lecz 281). W odniesieniu do zmory trójka jest wariantywnym&#13;
określeniem ilości, gdyż większość relacji łączy tę postać z liczbą 7 (zob. rozdział&#13;
Liczba 7). W opowieści wierzeniowej w miejscu, w którym utopiły się trzy panny,&#13;
słychać śpiew:&#13;
Taka jeszcze historia była, że ten hrabia w Chobienicach mieszkał, nie? I wiadomo, dziewuszka musiała przyjść na zawołanie i jedna była w ciąży i żeby to&#13;
ukryć, to rozkazał parobkom, żeby wywieźli na Jezioro Chobienickie i pływali&#13;
łódkami po Jeziorze Chobienickim, kołysali łódkami. Trzy panny się utopiły&#13;
i potem w tym miejscu było w nocy słychać „Święty Boże, święty mocny, święty,&#13;
a nieśmiertelny”, ale jak ludzie szli w nocy z Wochabna do Wielkiego Grójca, to&#13;
było słychać te śpiewy, jak gdyby te panny śpiewały [ JM, p. Wolsztyn].&#13;
&#13;
Paranormalne zjawiska, które są integralną częścią ludowej wizji świata, wymagają specjalnego zestawu środków służących do ich charakterystyki. Jednym&#13;
z nich jest trójka z jej ambiwalentną semantyką liczby odnoszącej się jednocześnie&#13;
do świata demonicznego i boskiego sacrum. Dla kontrastu można więc wskazać,&#13;
że powszechna w wyobraźni ludowej jest triada o rodowodzie biblijnym, czyli&#13;
Trzej Królowie:&#13;
Trzy królowe bez poleńko jechali,&#13;
pytali się do Betlejem, pytali.&#13;
&#13;
⩶ 145 ⩶&#13;
&#13;
�Pasterze mili, cóżeście tam widzieli,&#13;
ta jakżeście do Betlejem bieżeli?&#13;
(K 35 Prz 22).&#13;
&#13;
W gospodarskiej kolędzie życzącej trzej furmany, którymi są jaśniutkie słonejko, cichutki deszczejko i złoty miesiączejko, w perspektywie aksjologicznej są identyfikowani jako Trzej Królowie. Wynika to z uzusu kulturowego samej formuły&#13;
językowej, czasu wykonania tej kolędy oraz z poetyki gatunku, w którym występuje konwencja królewskiego przedstawiania postaci. Ponadto kosmicznych bohaterów cechuje głęboka symbolika, która jest przywoływana w celu przekazania&#13;
życzeń adresatowi kolędy, czyli gospodarzowi (Adamowski 2001).&#13;
W święto Trzech Króli święcono kredę, którą wykorzystywano później jako&#13;
rekwizyt o właściwościach magicznych i apotropeicznych:&#13;
Kreda, do domu z kościoła wróciwszy, piszą na wszelkich drzwiach zabudowań&#13;
mieszkalnych i inwentarskich początkowe litery nazwy Trzech Królów z krzyżykami i rok nowy, jako środek przeciw wszelkim czarom i przystępowi złych duchów&#13;
(K 23 Kal 65–66).&#13;
&#13;
W ten dzień można było także zapewnić sobie przyszły dostatek:&#13;
Trzechcentowa jałmużna, dana 3 dziadom w Trzy Króle, zapewnia dotyczącemu człowiekowi dostatek pieniędzy przez cały rok (Świę Trzy 394).&#13;
&#13;
Działania, które opierają się na kumulacji trójki, służą zapewnieniu sobie&#13;
bogactwa. Przywołane w relacji postacie nie tylko mają rodowód biblijny (Trzej&#13;
Królowie), a także szczególny status w kulturze ludowej (dziad jako mediator z zaświatami). Multiplikowanie mocnej liczby, jaką jest trójka, którą cechuje także&#13;
charakter mediacyjny, sakralność oraz otwartość, przyczynia się do pomnażania&#13;
pieniędzy. Dar w postaci jałmużny przynosi korzyści nie tylko obdarowanym, ale&#13;
i obdarowującemu.&#13;
&#13;
5.4. Atrybuty roślinne&#13;
Motywy roślinne oznaczone liczbą 3 są wykorzystywane w obrzędach, na przykład podczas żniw:&#13;
Pępek jest to bukiet o trzech odnogach z ostatniéj garści zboża zrobiony, przywiązany tasiemką różową lub innokolorową w środku, w odnogach i na wierzchu,&#13;
umajony kwiatami polnemi (K 11 Poz 149);&#13;
&#13;
⩶ 146 ⩶&#13;
&#13;
�Po żniwach żeńcy (żniwiarze) ustawiają trzy kopy zboża tak, aby spodem był&#13;
otwór, i dziewkę, która w pobliżu przeleci, chwytają za nogi, przeciągają przez tę&#13;
dziurę i wloką po trzykroć wkoło tych kóp (K 16 Lub 126–127);&#13;
Potem, już jak skończą koszenie, robią taką, nie wiem, jak po litewsku, wiem po&#13;
polsku, nie wiem, takie na trzech nóżkach, jak to się nazywa? [Zwraca się do koleżanki. MW: Po litewsku jak się nazywa?] Trykoja. Ania by wytłumaczyła, ja&#13;
to nie umiem, no takie na trzech nóżkach się postawi. Gospodarze jak kończą, to&#13;
przewrócą, żeby to zboże długo, dobrze no, służyło [HW, p. Olecko].&#13;
&#13;
Sens działań podejmowanych na zakończenie żniw jest dwojaki: z jednej&#13;
strony jest to zaakcentowanie trudu rolnika, z drugiej zaś – pozostawione zboża&#13;
otwierają nowy cykl i stanowią odnowienie życia (Ad Żniwa 67). Dlatego podejmowano zabiegi o charakterze symbolicznym, jak zataczanie koła, oborywanie,&#13;
przeciąganie dziewczyny, które powtarzano trzykrotne. W momencie gdy należało właściwie zakończyć jeden rok gospodarski i jednocześnie otworzyć się na&#13;
nowy cykl kosmiczny, trójka sprawdzała się idealnie. Jest to przecież liczba, która&#13;
łączy w jedną całość początek, środek i koniec. Ponadto konotuje otwarcie, pożądane w tym momencie. Jest to także liczba sakralna i mocna, podkreśla więc&#13;
uroczysty charakter podejmowanej czynności, ale pozwala wyrazić ideę otwarcia&#13;
się na potencjalność przyszłych plonów. O petryfikacji obecności trójki w tych&#13;
kontekstach świadczą leksemy z komponentem trójkowym, jak trykoja. Ponadto&#13;
trójnogie formy czy przedmioty, której mają związek z opisaną wyżej jedno- i trójnożnością, były znane w wielu kulturach. Na przykład w sanktuarium Apollina&#13;
w Delfach stał trójnóg czy wróżąca Pytia siedziała na trójnożnym krześle; podobnie było w wierzeniach zaanektowanych przez Kościół – na takim krześle siedział&#13;
diabeł, pożerając grzeszników. Trójnóg w przywołanych kontekstach jest lokowany wśród przedmiotów demonicznych, ale oznacza również trzy strefy kosmosu,&#13;
funkcjonuje więc jako „wehikuł czasu i przestrzeni” (Kolczyński 1996, 99–100).&#13;
Sensy liczby 3 są wykorzystywane także w obrzędzie weselnym. Jednym&#13;
z symbolicznych jego atrybutów jest rózga: Jest to pręt o trzech gałązkach, na które&#13;
wtykają trzy jabłka, a który zdobią we wstążki, rutę i pozłotkę (szych) (K 23 Kal&#13;
128) oraz korowaj, przystrojony trzema gałązkami wierzbiny, każda o trzech odnogach, w które wczepione są jabłka (dziewięć sztuk) (K 35 Prze 101). Druhny śpiewają także pieśń o winie (K 26 Maz 152–153) lub rucie (K 28 Maz 145), które są&#13;
we trzy rzędy sadzone. Należy jednak dodać, że wskazane atrybuty występują także&#13;
wariantywnie w innych liczbach. W magii miłosnej wykorzystywany jest nawet&#13;
specjalny zestaw ziół, zwany trójzielem:&#13;
⩶ 147 ⩶&#13;
&#13;
�Młodzież, szczególnie dziewczęta, w wodzie świeżo przyniesionej ze trzech studni,&#13;
wprzód nim się ktokolwiek z wiadra napije, moczą wianeczki święcone z ruty, terłyczum i repaky, wodą tą umywają ciało, myśląc przy tem o ukochanym chłopcu,&#13;
i mówią: „Ruto, ruto! Luby mene kruto; ty terłycz z zasim myl kawalyra klycz;&#13;
a wy répaky, jakeśte sia poczepyly, szobyśmo sia tach oboje y kochaly y lubyly!”&#13;
(K 34 Cheł 197).&#13;
&#13;
Następuje tutaj kumulacja znaczenia każdego z tych ziół, które zostało wzmocnione przez trójkę, która wydaje się gwarantować skuteczność działań magicznych.&#13;
Zaś jej obecność w obrzędzie weselnym, oprócz wyżej wskazanych funkcji, pokazuje,&#13;
że depozytariuszki kultury ludowej poświęcają dużo uwagi wymogom liczbowym.&#13;
Nawet jeśli symboliczna wykładnia trójki nie jest dla nich jasna, to poszczególne etapy obrzędu wzbogacone o tę liczbę dają poczucie właściwej celebracji i usankcjonowania obrzędu i zmiany, którą on wprowadza, zmiany statusu.&#13;
&#13;
5.5. Działania – powtarzanie i zwielokrotnienie&#13;
Istotne w analizie symboliki liczb jest charakterystyczne dla kultury ludowej zjawisko powtarzania pewnych czynności. Niekiedy kluczowy jest sam fakt powtarzania,&#13;
często jednak znaczenie ma liczba powtórzeń. W takich przypadkach następuje kumulacja symboliki danej liczby oraz znaczenia przypisywanego powtarzaniu, które,&#13;
jak wskazuje Jerzy Bartmiński, pozostaje w ścisłym związku z sakralną wizją świata,&#13;
jest jej pochodną, a zarazem służy jako środek wyrazu. Badacz stawia tezę o „rytualnej – pochodnej od sacrum i zarazem sakryfikującej funkcji powtórzenia jako&#13;
pierwotnej i podstawowej w stosunku do innych jego licznych funkcji” (Bartmiński&#13;
1990a, 196). Powtarzanie w folklorze ma moc retardacji, a zatem zwalniania czasu, reaktualizuje wieczne „teraz”, cofa do czasów mitycznych początków, odwołuje&#13;
się do idealnego wzorca (Bartmiński 1990a, 194–204). Władimir Toporow zwraca&#13;
uwagę na „senatorską” funkcję rytuału, który wprowadza element spowolnienia,&#13;
pauzy, interwału i refleksji (Toporov 2005, 198), a owa funkcja zostaje osiągnięta&#13;
w dużej mierze przez trzykrotne powtórzenia, z których utkana jest struktura rytuału. Niewątpliwie na upowszechnienie w folklorze trzykrotnych powtórzeń miały&#13;
wpływ pozytywne konotacje tylekroć repetowanych czynności, utrwalone w formule do trzech razy sztuka11. Ten trzeci, ostatni raz ma być udany, mimo wcześniej11&#13;
Po dziś dzień Serbowie mają powiedzenie: «Бог три пута помаже» (Bóg pomaga trzy&#13;
razy) (Radenkovič 2012, 71).&#13;
&#13;
⩶ 148 ⩶&#13;
&#13;
�szych porażek, co daje nadzieję, że tym razem się uda i zachęca do podejmowania&#13;
prób. Władysław Kopaliński widzi w tym sformułowaniu apoteozę tej liczby, gdyż&#13;
pisze: „przysłowie oddające hołd enigmatycznej potędze trójki” (Kop Sym 435).&#13;
Dla rozszerzenia kontekstu warto przytoczyć uwagi nad troistością w tekstach bajek sformułowane przez Władimira Proppa. Badacz ten uznaje, że „w bajce wszystko jest potrójne” – postacie, zadania czy atrybuty. Wyjaśniając przyczynę&#13;
tej potrójności, wskazuje, że nauka liczenia przebiegała powoli i wiązała się z przechodzeniem od jedynki do dwójki, trójka zaś była łączona z pojęciem wielości, dlatego stała się liczbą sakralną. W czasie gdy liczba 3 oznaczała wielość, kształtowały&#13;
się wątki bajkowe, stanowiła ona zatem dla nich wzór. W dawnym folklorze wydarzenia przebiegały z niezwykłą intensywnością, a powtórzenia stanowiły właściwy&#13;
dla nich środek wyrazu, gdyż podkreślają nie tylko gwałtowność, ale i emocjonalne zaangażowanie opowiadającego (Propp 2000, 126–127).&#13;
Sakralna funkcja powtórzenia przejawia się w wierze w równoważność losu&#13;
człowieka i przyrody:&#13;
Oj, Zosiu, Zosiu, zabiję cię,&#13;
Twoje białe rączki połamię cię […]&#13;
Jak to pierwsze słowo wymawiała,&#13;
Jaż się woda z rzeki wylewała,&#13;
Jak to drugie słowo wymawiała,&#13;
Jaż się kalina obsypała,&#13;
Jak to trzecie słowo wymawiała,&#13;
Jaż jo mama we śnie słyszała&#13;
(SSiSL I/2, 342).&#13;
&#13;
Tekst ma następujące znaczenie: przedśmiertne słowa wypowiedziane przez&#13;
dziewczynę wywołują reakcję przyrody, gdyż zgodnie z zasadą paralelizmu, będącego wyrazem animistycznego poglądu na świat, odczuwa ona ból i strach człowieka. Na morderstwo, które jest złamaniem praw ludzkich, reaguje w nienaturalny&#13;
sposób, czyli neguje własny rytm, dlatego woda wylewa się z rzeki, a kalina obsypuje. Trzecie słowo, które wypowiada dziewczyna, dociera do świata ludzkiego&#13;
– słyszy je matka. Potrójna wypowiedź inicjuje pewne sytuacje, co z jednej strony&#13;
pełni rolę pozytywną, gdyż wywołuje empatyczną reakcję świata przyrody i ludzi.&#13;
Z drugiej jednak strony, trójka, która jest nieparzysta, implikuje sytuacje otwarte,&#13;
które podlegają zmianie. Wypowiedziane trzy słowa powodują kontynuację biegu&#13;
zdarzeń, co ma tragiczne skutki dla dziewczyny, za chwilę bowiem okrutny kochanek utopi ją w rzece.&#13;
⩶ 149 ⩶&#13;
&#13;
�5.5.1. Obrzędy rodzinne12&#13;
W obrzędowości rodzinnej można wskazać całą gamę trzykrotnych powtórzeń.&#13;
W trakcie wesela liczba 3 pojawia się wielokrotnie na różnych jego etapach, głównie pod postacią powtarzanych gestów i czynności. Pełnią one istotne funkcje, których sens można rozszyfrować w kontekście całej sytuacji. Należy także pamiętać,&#13;
że depozytariusze i depozytariuszki kultury ludowej wykorzystują pewne liczby,&#13;
mając przeczucie ich ważności i dużego znaczenia. Oskar Kolberg, przedstawiając&#13;
wesela z różnych terenów Polski, wielokrotnie wskazywał na użycie trójki. Była&#13;
ona także często wymieniana przez informatorów i informatorki, z którymi zostały przeprowadzone wywiady. Oto niektóre przykłady wykorzystania tej liczby:&#13;
ojciec z panem młodym przed weselem chodzą do swatów z wódką trzykrotnie&#13;
(K 16 Lub 135); w czasie błogosławieństwa trzykrotnie są powtarzane gesty:&#13;
Przeproś matule swoją/ Matula kochana stoi sfrasowana/ że Marysia idzie, kiedy&#13;
obce ludzie/ jako sieroteńka na świecie. No i matka przychodziła, całowały się, no&#13;
i potem tatula swojego, i babcie swoją i siostry, i stryjny. [Ile razy się całowano?]&#13;
Trzy razy [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
W czasie drogi do kościoła drużba objeżdża wozy i konnych po trzykroć i za&#13;
każdą razą stając przy każdym pojedynczym wozie, mówi: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Witam was, mili i piękni goście (K 10 Poz 83–84), zaś przed&#13;
samym aktem zaślubin w kościele młodzi obchodzą trzy razy ołtarz do koła&#13;
(K 24 Maz 249). W trakcie witania weselników po powrocie z kościoła matka panny młodej obchodzi weselników trzy razy dookoła, potem panna młoda, po otrzymaniu chlebów, wchodzi do izby i obraca się trzy razy (K 35 Prze 98) lub matka&#13;
obchodzi weselników trzy razy wkoło (poza nimi), po czym zdejmuje chleb i kładzie&#13;
go na głowę obojgu młodym (K 49 Sa-Kr 371). Ponadto matka, nabrawszy z konewki wody do miseczki, kropi wszystkich trzy razy ręką lub kropidłem (K 35 Prze&#13;
119). W trakcie oczepin, a więc w kolejnym znaczącym momencie wesela, także&#13;
powielane są gesty i czynności:&#13;
I ona rzucała trzy razy ten czepiec, zanim jej to, najpierw założyli chemułkę, tak&#13;
jak tutaj, a u nas nakłada się taką małą, na to nakłada się tą chustkę czepną, taką&#13;
haftowaną. I ona to trzy razy najpierw to ściągała. [MW: To tak jakby pokazywała, że nie chce?] Nie chce, dlatego, że nie chce [MK, p. Łańcut]; warianty:&#13;
(K 16 Lub 207; K 16 Lub 241).&#13;
12&#13;
Niektóre fragmenty zamieszczone w tym podrozdziale były wcześniej drukowane (Wójtowicz 2013a, 2013e).&#13;
&#13;
⩶ 150 ⩶&#13;
&#13;
�Powtarzane trzykrotnie gesty akcentują najważniejsze momenty i miejsca,&#13;
które tworzą sakralną przestrzeń wesela (zob. Adamowski 1999, 199–214). Wykonywane są na przykład w domu państwa młodych (trzykrotny pocałunek w czasie&#13;
błogosławieństwa), w drodze do kościoła (drużba objeżdża gości i konie po trzykroć), w kościele (ołtarz jest obchodzony przez młodych trzykrotnie), w karczmie&#13;
lub izbie, gdzie odbywa się zabawa (zrzucanie czepca podczas oczepin). Ich naddany sens polega na współkreowaniu sakralności przestrzeni obrzędu oraz, poprzez&#13;
odniesienie do mocy pozaziemskich, na kształtowaniu pomyślności nowożeńców&#13;
oraz ich zabezpieczaniu. Ponadto trzykrotne powtórzenia wprowadzają dynamizm,&#13;
ruch i wpływają na akcentowanie kulminacyjnych momentów i właściwą celebrację poszczególnych etapów obrzędu. Oprócz tych ogólnych znaczeń weselnych&#13;
powtórzeń można także wskazać ich sensy szczegółowe, na przykład wierzono, iż&#13;
trzykrotne zaproszenie gości warunkuje skuteczność tego aktu, a tylekroć powielane&#13;
gesty w trakcie błogosławieństwa czy powitania młodych stanowiły wyraz usankcjonowania małżeństwa przez członków rodziny i lokalnej społeczności oraz podkreślały akceptację małżeństwa przez rodziców (Tymochowicz 2013b, 193–194).&#13;
Trzykrotne powtórzenia są obecne także w kontekście śmierci, co obrazuje&#13;
ballada opowiadająca o uwięzionej przez matkę dziewczynie, która słyszy głos&#13;
dzwonu13:&#13;
A gdy usłyszała pierwszy dzwonek z wieży:&#13;
Puśćcie mnie, matusiu, Jasio chory leży.&#13;
A gdy usłyszała drugi dzwonek z wieży:&#13;
Puśćcie mnie, matusiu, Jasio w trumnie leży.&#13;
A gdy usłyszała trzeci dzwonek z wieży:&#13;
Puśćcie mnie, matusiu, Jasio w grobie leży.&#13;
Ta niedobra matka puścić ją nie chciała,&#13;
Maniusia w więzieniu trzy razy zemdlała&#13;
(Brzus Pieś 21)14.&#13;
&#13;
W czasie między trzema dzwonkami z wieży następuje śmierć i pogrzeb Jasia&#13;
i jednocześnie rozgrywa największy dramat dziewczyny, którego tragizm zostaje&#13;
potwierdzony trzykrotnym omdleniem15. Trójka jest tutaj symbolem otwarcia&#13;
Więcej o symbolice dzwonów zob. Kwiatkowska-Frejlich, 2011; Masłowska 2014.&#13;
Pieśń ta, w nowej aranżacji, znalazła się w repertuarze grupy folkowej Orkiestra Świętego&#13;
Mikołaja.&#13;
15&#13;
Trzykrotne omdlenie pojawia się także w innych pieśniach (K 40 Maz 178; K 40 Maz&#13;
178–179).&#13;
13&#13;
14&#13;
&#13;
⩶ 151 ⩶&#13;
&#13;
�i całkowitego przekształcenia rzeczywistości. Treść pieśni odzwierciedla strukturę obrzędu przejścia. Pierwszą fazą tegoż jest choroba i śmierć (Jasio chory leży).&#13;
Druga faza to moment celebracji obrzędu pogrzebowego (Jasio w trumnie leży).&#13;
Trzecią fazę kończy pogrzeb (Jasio w grobie leży). Ponadto Maniusia trzykrotnie&#13;
omdlewa, przeczuwając śmierć ukochanego, co także zapowiada zmianę – w kolejnej zwrotce dowiadujemy się bowiem, że dziewczyna zmarła:&#13;
Jasia pochowali na środku cmentarza,&#13;
a Maniusie jego zaraz koło niego&#13;
(Brzus Pieś 21).&#13;
&#13;
Za początkowy etap obrzędu pogrzebowego można uznać zwiastuny, czyli&#13;
znaki z zaświatów, które mają przygotować ludzi na nadchodzącą śmierć. W przekonaniu depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej mają one charakter&#13;
nadprzyrodzony, o czym świadczą między innymi trzykrotne powtórzenia:&#13;
W wilję Bożego Narodzenia gaszą w Górnym Śląsku do trzeciego razu świecę,&#13;
a gdy dym idzie w górę, znak to zdrowia, jeśli upada, osoba, która świecę gasiła,&#13;
umrze niezadługo (Bieg Śmier 17);&#13;
Gdy człowiek w Ropczycach umiera, w trzeciej chałupie kogut skrzydłami zatrzepocze, a kto spojrzy po trzykroć za piec, to śmierć zobaczy (Bieg Śmier 25);&#13;
Dusza umierającego człowieka daje nieraz o sobie wiadomość znakiem lub przestrogą. Kobieta wiejska z okolic Miechowa opowiadała, że w chwili gdy jej ojciec,&#13;
o mil 50 stamtąd mieszkający, miał skonać, ruszyło coś po trzykroć klamką od&#13;
drzwi, lubo były na klucz zamknięte (Bieg Śmier 19).&#13;
&#13;
Integralne składniki zwiastunów śmierci, którymi są trzykrotne powtórzenia, potwierdzają już wyżej wyartykułowaną tezę, że wszędzie tam gdzie następuje&#13;
kontakt między dwoma odmiennymi jakościami – czyli światem ludzkim i pozaludzkim – liczba 3 jest składnikiem symbolicznego komunikatu, który jest zrozumiały dla obu tych stron.&#13;
Na kolejnych etapach tradycyjnego obrzędu pogrzebowego występują trzykrotnie powtarzane formuły słowne16, które można potraktować jako rodzaj zamawiania, gdyż jest to sposób zmiany niepożądanego stanu:&#13;
Anna Engelking magiczne rytuały słowne dzieli na trzy grupy: rytuały stwarzające, czyli&#13;
zaklinania, gdy człowiek chce, aby się coś stało; rytuały odczyniające, czyli zamawiania, gdy człowiek chce, aby się coś odstało, i rytuały ochraniające, których celem jest powodowanie, aby pewien&#13;
niepożądany stan nie zaistniał (Engelking 1991).&#13;
16&#13;
&#13;
⩶ 152 ⩶&#13;
&#13;
�A to mówi się po imieniu: „Pozwól się ubrać – po imieniu – pozwól!”. I wtedy&#13;
ciało się… [Ile razy tak się mówi?] Trzy razy, do trzech razy, ciało takie wiotkie&#13;
się zrobi. […] zawić chustkę chciałam i szarfe założyć i tak na bok miała głowe.&#13;
Mówi: „Powiedz Helu, Helu pozwól na podusi się dobrze położyć, żebyś miała&#13;
prosto głowe”. No i zelżało wszystko, tak jak żywe. To ja nie wiem, czy słyszy człowiek, a to przecież tak sztywny jak drut człowiek jest, a późni taki wiotki się zrobi,&#13;
żeby przemówić do niego. Tak jest, tak to jest prawda [ JW, p. Puławy]; wariant:&#13;
[HK, p. Lubartów; EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Słowa działają w magiczny sposób nie tylko na żywych, słuchają i reagują na&#13;
nie także zmarli. O sprawczej mocy języka w sytuacji mówienia do nieboszczyka, podobnie jak w przypadku lecznictwa magicznego, decyduje spełnienie kilku&#13;
warunków. Formuła ma określony kształt: do zmarłego należy najpierw zwrócić&#13;
się po imieniu, a dopiero potem poprosić o rozluźnienie ciała oraz należy prośbę tę powtórzyć trzykrotnie. Myty i ubierany nieboszczyk znajduje się w drugiej,&#13;
mediacyjnej, fazie obrzędu przejścia, działają zatem na niego słowa, ale tylko te&#13;
właściwie wypowiedziane i trzykrotnie powtórzone. Te trzykrotne powtórzenia&#13;
są obligatoryjnym wymogiem, którego spełnienie powoduje uległość zmarłego&#13;
i zmianę niepożądanego stanu.&#13;
Trzykrotne powtórzenia występują także w trakcie wyprowadzania nieboszczyka z domu. Jedna z informatorek z terenów nadbużańskich stwierdziła, że zwyczajem panującym zarówno u katolików, jak i u prawosławnych jest trzykrotne&#13;
stukanie o próg w czasie wynoszenia trumny. Jest to symboliczny gest pożegnania się zmarłego z całym domem, którego symbolem jest próg. Trójka, jako liczba&#13;
święta i mediacyjna, jest w takim momencie odpowiednia, gdyż akcentuje tę czynność, nadając jej właściwą oprawę. Ponadto, utożsamiana ze zmianą, pieczętuje&#13;
ostatnie pożegnanie, nie zatrzymując duszy, gdyż jest liczbą nieparzystą, a więc&#13;
otwartą17, co znajduje potwierdzenie w kolejnej relacji:&#13;
U nas nie stukano, jak przenosili, jak wynosili, to dwóch już było za progiem,&#13;
a dwóch z tej strony jak nieśli, to trzy razy podnosili tak do góry i z powrotem.&#13;
[MW: A dlaczego?] Żeby to już tu nie wracał czy coś i otwierali drzwi od obór,&#13;
żeby on sobie to wszystko obejrzał i żeby już nie wracał, żeby miał spokój [LO,&#13;
p. Wieluń]; wariant: (Bieg Śmier 54).&#13;
&#13;
W czasie wyprowadzenia powtarzano także inny trójkowy gest, którego sens&#13;
jest eksplikowany poprzez odniesienie do zachowania duszy:&#13;
Aby dusza nie została w domu, wykonywano także inne czynności konotujące otwarcie,&#13;
takie jak: przewracanie stołków, otwieranie drzwi (także od stodoły, obory i innych budynków),&#13;
uchylanie wiek kufrów i skrzyń.&#13;
17&#13;
&#13;
⩶ 153 ⩶&#13;
&#13;
�Równocześnie woźnica, odwożący zwłoki, do trzeciego razu rozpoczyna jazdę,&#13;
cofając wozem także do trzeciego razu na pierwsze stanowisko. Zwyczaju tego&#13;
lud borowski ściśle przestrzega, wierząc, że dusza zmarłego pozostaje w pobliżu&#13;
swego ciała aż do jego pochowania, a jeżeli przy zwłokach nie znajdzie się we właściwej chwili, to bądź ukrywa się pod progami, bądź zwiedza po raz ostatni różne&#13;
zakątki domostwa (Bieg Śmier 54).&#13;
&#13;
Trzykrotny ruch stanowi sygnał dla duszy do opuszczenia domu. Poprzez trzykrotne stukanie wyraża się także pożegnanie zmarłego gospodarza z dobytkiem:&#13;
Wynosząc trumnę z domu na marach czarném pokrytych suknem, obchodzą wkoło podwórze i przystawają przed stajnią, oborą i chlewem. Wtedy przy każdym&#13;
przystanku jeden z tragarzy trzy razy stuknie trumną o mary, mówiąc: „Wasz&#13;
pan was żegna bydełko, nie smućcie się, nie zamorzycie się, bo będzie inny”, gdy&#13;
drugi, wszedłszy do obory, chlewa itd. trzy razy znów poruszy i stuknie tam korytem, na znak, że bydło zrozumiało i w odpowiedzi żegna wzajem swego opiekuna&#13;
(K 10 Poz 217);&#13;
Na ziemi sieradzkiej donosi najstarszy syn pszczołom o śmierci gospodarza: Obchodząc trzykrotnie ule, puka młotkiem i mówi: „Pszczoły, gospodarz wasz nie żyje,&#13;
od dziś ja go będę zastępował, więc żyjcie i nie martwijcie się” (Bieg Śmier 200).&#13;
&#13;
Kondukt pogrzebowy&#13;
&#13;
Foto: autor nieznany 1975, z prywatnego archiwum rodzinnego Autorki.&#13;
&#13;
⩶ 154 ⩶&#13;
&#13;
�Trzykrotny gest jest także właściwym wyrazem pożegnania zmarłego na&#13;
cmentarzu:&#13;
Kopacz poda księdzu na szpadlu szczyptę ziemi z grobu; ksiądz posypie najprzód&#13;
tą ziemią po trumnie, a zaś wszyscy obcy bierą ziemię tę z grobu wykopaną i trzy&#13;
szczypki (szczypty) wzięte na trzy palce trzy razy, i rzucają takową na trumnę; ale&#13;
przyjaciel (krewny) żaden tego nie zrobi (K 10 Poz 79); wariant: (trzykrotne rzucanie gałązek na trumnę i trzykrotne odmówienie modlitwy, Bieg Śmier 251).&#13;
&#13;
Liczba 3 pojawia się w tych elementach obrzędu pogrzebowego, które mają&#13;
związek z „tamtym światem”. A zatem w zwiastunach śmierci, czynnościach wykonywanych w imieniu zmarłego czy działaniach mających zapobiec powrotom&#13;
dusz. Kiedy więc profan próbuje skontaktować się ze światem sacrum, poznać lub&#13;
wpłynąć na wyroki siły nadprzyrodzonej, wykorzystuje do tego liczbę 3. Co więcej, w „trójowym języku” kontaktują się nie tylko żywi ze zmarłymi i odwrotnie,&#13;
ale także zmarli ze zwierzętami. Gdy trudno znaleźć odpowiednie słowo lub pojedynczy gest nie ma wystarczającej mocy, z pomocą przychodzi trójka, gdyż tylokrotne powtórzenie sprawia, że zostaje wyrażona treść wykraczająca poza ramy&#13;
dosłowności. Potrojony gest otwiera kanał mediacji z zaświatami, co pozwala nawiązać kontakt z bliskimi zmarłymi, na przykład poprzez trzykrotne objechanie&#13;
cmentarza (Bieg Śmier 64), lub sprowadzić na kogoś śmierć, co obrazuje następująca egzemplifikacja:&#13;
W Wielbarku zaśpiewanie takie na śmierć odbywać się ma w piwnicy przez&#13;
trzykrotne odśpiewanie psalmu dwa razy dziennie, również przez rok cały&#13;
(Bieg Śmier 166).&#13;
&#13;
Przykłady pokazują, iż liczbie tej przypisywano dużą moc. W obrzędach pełni&#13;
ona zatem funkcje związane z otwieraniem, wpływa na skuteczność działań oraz&#13;
jest wykorzystywana do kontaktów z tym, co transcendentne.&#13;
&#13;
5.5.2. Obrzędy doroczne&#13;
Trzykrotne powtórzenia funkcjonują także w obrzędach dorocznych, na przykład w zwyczaju praktykowanym w noc wigilijną (zob. Wójtowicz 2013d;&#13;
SSiSL II/5, 43–44):&#13;
Toteż trzeba było w wieczór wigilijny wyjść do sadu i zabrać ze sobą siekiere, powrósło, obwiązać jabłonie i trzy razy uderzyć siekierą w drzewo i to drzewo miało odpowiedzieć, czy będzie rodziło jabłka czy nie. Jeżeli gospodarz… jakiś odgłos,&#13;
&#13;
⩶ 155 ⩶&#13;
&#13;
�to znaczy że drzewo będzie rodzić, a jak nie było odgłosu, to znaczy że trzeba je&#13;
wyciąć [MK, p. Łańcut]; warianty: [HP, p. Ryki; SS, p. Puławy]18.&#13;
&#13;
Znaczenie rekwizytów, gestów i słów, które pojawiają się w powyższym&#13;
przekazie, należy odczytać w kontekście całokształtu wierzeń i zdarzeń magicznych (Bystroń 1980, 175–198). Czynność odbywa się po wieczerzy wigilijnej,&#13;
a zatem zwyczaj ten ma związek z koncepcją czasu cyklicznego19, według której&#13;
święta to czas, kiedy można zapewnić sobie pomyślność, dobrobyt i szczęście&#13;
w nadchodzącym roku. W tym celu należy pobudzić wegetację przyrody, co&#13;
czyni się na zasadzie metonimii – poprzez pobudzanie płodności drzew owocowych. Do odprawiania tego rytuału wykorzystuje się na przykład słomę. Jak zauważa Katarzyna Smyk, na początkowych etapach wieczoru wigilijnego atrybut&#13;
ten ma charakter zaduszny, gdyż jest obumarłym zbożem. Dzięki kontaktowi&#13;
ze zmarłymi podczas wieczerzy nabiera szczególnych mocy, które zostają później wykorzystane do animacji wegetacji i płodności (Smyk 2009a, 93; zob. też&#13;
SSiSL II/1, 158–175). Cechą znaków w obrzędzie jest synonimiczność, dlatego potrójny gest uderzania drzewek, jak można wnioskować z przedstawionego&#13;
kontekstu, zostaje przywołany w roli magii agrarnej. Pełni on więc kilka funkcji:&#13;
uobecnia praczas, inicjuje zmiany oraz ułatwia przekształcenie, a tym samym&#13;
niejako „przygotowuje zaplecze” dla realizacji nadrzędnego celu, którym jest zapewnianie dobrobytu w nadchodzącym roku.&#13;
Także podczas innych świąt dorocznych praktykowano zwyczaje polegające&#13;
na trzykrotnym powtarzaniu czynności:&#13;
Na przykład ze zwyczajów wielkanocnych, gdy wracali z kościoła ze święconką,&#13;
należało trzy razy obejść dom dookoła, niosąc koszyk ze święconką. Drzwi były&#13;
zamknięte, inaczej nie wpuszczono do domu. [MW: Dlaczego? Jak to tłumaczono?] Tłumaczono, że ta święcone, no za obejście, trzykrotne obejście domu odstrasza wszelkie złe moce [MK, p. Łańcut].&#13;
Podobną relację przekazuje Jan S. Bystroń: „Groźby te rozwijały się czasem w następującą&#13;
pantomimę: jedna osoba, zazwyczaj właściciel drzewa, chce ściąć nieurodzajne drzewo, lecz druga&#13;
osoba broni drzewa, ręcząc, że w tym roku obrodzi. Tak np. w Polsce w wilię gospodarz idzie do sadu&#13;
z siekierką i zamachuje się na drzewo; gospodyni czy też parobek przyrzeka urodzaj w tym roku,&#13;
wobec czego gospodarz opuszcza siekierkę, zostawiając drzewu rok czasu do «poprawy»” (Bystroń&#13;
1980, 189).&#13;
19&#13;
Każdego roku rozgrywa się walka światła z mrokiem. Czas świąt Bożego Narodzenia pokrywa się z okresem zimowego przesilenia, czyli zwycięstwa jasności i życia. W takich granicznych&#13;
momentach, wyznaczanych w polskim folklorze przez największe święta, następuje powrót do chaosu poprzedzającego akt stworzenia, aby na nowo tworzyć ład rzeczywistości, powtarzać gest kreacji, który nastąpił in illo temporum (Eliade 1970, 96–111).&#13;
18&#13;
&#13;
⩶ 156 ⩶&#13;
&#13;
�W powyższym zwyczaju sens trzykrotnego powtarzania jest tożsamy ze znaczeniem wytyczenia okręgu, czyli zabezpieczenia i uświęcenia wewnętrznej przestrzeni (Mosz Kul 2, 323–324). Trzykrotne zataczanie kręgu praktykowane jest&#13;
także podczas procesji rezurekcyjnej, tyle razy jest bowiem obchodzony budynek&#13;
kościoła. Czynność ta ma więc także charakter religijny.&#13;
Trójkowe powtórzenia w obrzędach dorocznych budują niecodzienny charakter sytuacji, przydają jej mocy i wskazują, że dotyczy ona czegoś ważnego czy&#13;
niezwykłego. Wprowadzają także poczucie właściwej i godnej celebracji, zgodnie&#13;
z harmonijną triadą początek – środek – koniec.&#13;
&#13;
5.6. Funkcje lecznicze&#13;
Z prowadzonych badań wynika, że trójka jest liczbą najczęściej wykorzystywaną&#13;
w magicznym lecznictwie ludowym. Zwracał na to uwagę już Jan Świętek w artykule z 1905 r. (zob. Świę Trzy). Także Toporow podaje, że w analizowanym przez&#13;
niego zbiorze rosyjskich zaklęć liczba 3 występuje w blisko połowie wszystkich tekstów, w których wykorzystano liczby (Toporow 2005, 201). Trzykrotnie powtarzane są gesty, działania i formuły słowne. Liczba ta jest wykorzystywana w różnych&#13;
kodach do tworzenia komunikatów, przy czym są one synonimiczne, a ich celem&#13;
jest wzmocnienie efektywności wykonywanych działań (zob. Wójtowicz 2012c).&#13;
&#13;
5.6.1. Trzykrotnie powtarzane gesty i czynności&#13;
W kulturze ludowej magia liczby 3 była wykorzystywana do przeciwdziałania urokom lub neutralizowania skutków między innymi złego spojrzenia:&#13;
I jeszcze nieraz koń jak była ładny, jechał i ktoś wejrzał oczami i przoczył, to kuń&#13;
się zwijał, turlał się. I mężczyzna, bo kiedyś nosili w butach takie wiechcie ze słomy, żeby było ciepło, włożyli but gumowy, to na spód włożyli słomy, żeby po prostu&#13;
ciepło w nogi było. To wyciągał ten wiecheć z tego buta i tym wiechciem po czole&#13;
ścierał. Albo koszule. [MW: Ile razy?] Trzy razy, do trzeciego razu trzeba było&#13;
zetrzyć [MF, p. Kalisz]; wariant: [KG, P. Puławy].&#13;
&#13;
Można wskazać wiele innych dolegliwości, nie tylko tych powstałych na skutek&#13;
zauroczenia, podczas leczenia których wykorzystywano potrójny gest spluwania:&#13;
Wróż, lecząc bydło, niekoniecznie widzieć je potrzebuje; dość, aby mu pokazać trochę sierści z chorej sztuki bydła. Wziąwszy tę sierść, obchodzi on z nią stół trzy razy&#13;
i splunąwszy trzy razy, zamawia temi słowy: „w imię Matki Boskiej mocy i Świętych dopomocy, idź (złe) na bory, lasy, na wieczne czasy” itd. (K 35 Prze 237).&#13;
&#13;
⩶ 157 ⩶&#13;
&#13;
�Polifoniczność kodów wykorzystywanych podczas odczyniania uroków dostrzegł między innymi Jan Adamowski, który pisał: „Jednakże w świetle współczesnego pojmowania lecznictwa ludowego, zamówienia, ale również inne gatunki&#13;
folkloru wykazują bardzo silny związek z całokształtem sytuacji, w której występują. [...] są wieloaspektowymi tekstami kulturowymi, ściśle wiążącymi zarówno&#13;
znaki słowne jak i znaki kodów niewerbalnych” (Adamowski 2006, 8). W trakcie&#13;
takich działań nakładają się na siebie różne plany wyrażania i kumuluje symbolika.&#13;
Liczba 3 w powyższych relacjach odnosi się między innymi do gestu spluwania.&#13;
Wydzieliny ludzkie to substancje graniczne, „są one intrygujące przez swoją dwuznaczność, pośrednie usytuowanie w opozycjach człowiek – nie człowiek, życie&#13;
– śmierć” (Stomma 1986, 153), ich ambiwalentny charakter prowadzi do tabuizacji. Trzykrotne splunięcie może oznaczać zabezpieczenie przed szkodliwym&#13;
działaniem uroku, ale jest to również symboliczne pozbycie się tego, co złe – ślina&#13;
zostaje utożsamiona z chorobą, która poprzez splunięcie zostaje wydalona z organizmu, a trzykrotność potwierdza dobitnie ten fakt. Ponadto potęguje jego skuteczność oraz inicjuje zmianę niepożądanego stanu.&#13;
Obok plucia można więc wskazać cały repertuar powtarzanych trzykrotnie&#13;
gestów wykorzystywanych w etnomedycynie, na przykład chuchanie20, pocieranie czy zlizywanie. Znaczenie takich gestów (zob. Mosz Kul 2, 265–305) zostaje&#13;
wzmocnione i utrwalone przez ich trzykrotne powtarzanie:&#13;
Stawał on przed osobą urzeczoną, a szeptając w cichości słów kilka, dmuchał na&#13;
nią, od nóg zaczynając aż do głowy, trzy razy. Tak więc urok zdjęty został, a starzec wśród wykrzyków wdzięczności z nagrodą odchodził (K 34 Cheł 146);&#13;
One to na przykład, jak dzieci się urodziły i niektóra się tam śmiała, że przysła i jakieś tam cary, jak dzieciak się darł, ryczał, to tak mówili na Kurpiach, że darł sie,&#13;
rycał, to jakieś tam coś wzięła szmaty, tam coś, ale ona tego głośno, nikt nie mówił,&#13;
że tam po twarzy, trzy razy w koło za ten i coś tam, takie coś było. [MW: Ale że&#13;
trzy razy co?]. W twarz tak i coś tam powiedziała, taki gest [CL, p. Ostrołęka];&#13;
No to znowu i to te uroki to jeszcze teraz są. Bo ja wiem, jak wnuczek mój, jak&#13;
ktoś na niego zobaczy, bo jest ładny chłopoczek, to przyroku dostanie, głowa go boli&#13;
już, cały rozpalony jest, taki nerwowy i do trzeciego razu córka językiem mu zlizuje z czoła, to mu potem przejdzie, bo mówią, że tak się przyrok odczynia [MF,&#13;
p. Kalisz];&#13;
Na cierpiącego ból głowy, znachorki wezwane do niego dmuchają po trzykroć (K 34 Cheł 211);&#13;
Dużym gwoździem robią w wierzbie dziurę, w którą chory trzykrotnie chucha, wydychając chorobę, i natychmiast tym samym gwoździem zabija się dziurę, aby choroba nie mogła się z niej wydobyć. Wierzba&#13;
w kilka dni uschnie, lecz chory będzie wyleczony (Bieg Lecz 313).&#13;
20&#13;
&#13;
⩶ 158 ⩶&#13;
&#13;
�Popatrzyła, potem przyszła do mnie, bo mnie głowa strasznie bolała, wzięła mój&#13;
rąbek koszuli czy tam czego, umocała i tam poobcirała mnie po ty głowie do&#13;
trzech razy. Można też było wziąć do buzi, ale jak dziecko małe, to by wypiło&#13;
nie, trzy razy i wypluć, do buzi i wypluć trzy razy, i potem szła na pole z tym&#13;
naczyniem i tam na psa uroki, nie oglądając się na tego, tak a to jest prawda, ja to&#13;
robiłam moim wnuckom [KR, p. Kolbuszowa].&#13;
&#13;
Czynności wykonywane raz są neutralne, dwukrotnie – mają charakter statyczny , dopiero trzykrotnie powtórzone wprowadzają dynamizm i dosadność, które&#13;
pozwalają odwrócić grożące niebezpieczeństwo lub go uniknąć. Z tego względu&#13;
współtworzą sprawczy charakter rytuałów leczniczych. Potrójne gesty i czynności&#13;
w lecznictwie ludowym występują bardzo często, co podkreśla jedna z informatorek:&#13;
21&#13;
&#13;
Przy kadzeniu to wymawiano te trzy. I tak to powtarzało się, bo czasem takie były&#13;
sytuacje, że jakieś zaklęcia czy coś, to przeważnie trzykrotnie to było robiono.&#13;
Także to trzykrotne to miało bardzo wielkie znaczenie [ZD, p. Olecko].&#13;
&#13;
Można więc podać wiele przykładów leczenia wykorzystującego liczbę 3:&#13;
To na przykład jak dziecko dostało miesięcznika22, to go podawali trzy razy nad&#13;
studnią [EW, p. Puławy];&#13;
[...] schylić się nisko do ziemi trzy razy, tak aby przez rozkroczone nieco nogi&#13;
zobaczył za sobą niebo; wtedy uroki odejdą (K 34 Cheł 144–145);&#13;
Trzy razy należy choremu wleźć do pieca i tam po 7 minut siedzieć – na febrę&#13;
(K 17 Lub 162);&#13;
Jak człowiek zachorował, to się ten poświęcony w wianku rozchodnik w wiankowy&#13;
czwartek sypało w jakieś pudełeczko i zapalało się i właśnie tu się chodziło na&#13;
opak w tym wokół tego łóżka chorego trzy razy [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Ponadto Henryk Biegeleisen przedstawia następujące sposoby wykorzystywane przy różnych dolegliwościach: na bolaka na nodze objechać na siekierze trzy&#13;
razy po chałupie a gdy to nie pomaga, obejść nóż trzykrotnie na opak (Bieg Lecz 99);&#13;
W terapeutyce ludowej przeważają trzykrotne powtórzenia, ale można wskazać nieliczne przykłady dublowania magicznych i sakralnych gestów: Potem mówi raz jeden: „to żyto, to pszenycia, to jaczmiń, to horoch!” Chucha po dwakroć na oko i za każdym razem spluwa na ziemię. Potem żegna się sama&#13;
krzyżem świętym i odchodzi (K 34 Cheł 207).&#13;
Ale prosze państwa, co to było za... takie, do dziś nie wiem, zamawianie wścieklizny. [...] Coś z książki&#13;
z jakiejś odmawiał 15 minut przed wschodem, 15 przed zachodem słońca i... no, to zależy jak komu, nieraz&#13;
jak był człowiek mocno ugryziony, to tam i trzy razy trzeba było do niego pójść, ale... dwa razy trzeba było&#13;
się przeżegnać zanim i nie było przypadku, żeby ktoś zachorował (Bart Wąż 208).&#13;
22&#13;
Choroba spowodowana przez światło księżyca, który świecił na dziecko w nocy.&#13;
21&#13;
&#13;
⩶ 159 ⩶&#13;
&#13;
�na suchoty trzykrotna kąpiel w wodzie, w której zagotowano mrowisko (Bieg Lecz&#13;
190); niewydarzone dziecko przesadzają trzy razy przez dąbek (Bieg Mat 335); chore&#13;
dziecko przeciska się trzy razy pomiędzy nogami drugiego (Bieg Mat 335); zaogniony&#13;
palec trzy razy tuż po sobie zamaczany w gorącej wodzie, szybko się zagoi (Bieg Lecz&#13;
91). Trzykrotnie powtarzane czynności wykorzystywano także do leczenia zwierząt,&#13;
na przykład obcierano trzy razy po krzyżu i zadzie święconym obrusem, tj. obrusem&#13;
z ołtarza (K 34 Cheł 169); w czasie zarazy kadzono oborę łbem końskim, obchodząc&#13;
ją po trzykroć (K 34 Cheł 212). Procedurę opartą na liczbie 3 obrazują również następujące przykłady:&#13;
I ta krowa się przewróciła nogami do góry, no cuda były. No i akurat tam jakaś babka&#13;
była też i kazała krawat dziadka. I ten krawat położyli krowie na grzbiecie i ona przez&#13;
ten krawat trzy razy ugryzła tą krowę na tych plecach. To pamiętam, jak dzieciak&#13;
byłam, to opowiadali. I krowa wstała, otrząsnęła się, tak jakby strząsała z siebie to&#13;
wszystko, strząsnęła się i potem poszła, piła wodę z tej bali [JM, Krzyżówki, 2014];&#13;
Jak ktoś urzekł prosięta [...] wtedy małe prosięta, to się brało takie spodnie męskie i przez nogawicę się przesadzało na opak trzy razy, a jak już były takie&#13;
większe i nie mieściły się, to się z tymi spodniami trzy razy na opak obchodziło ich&#13;
[EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Wyróżnia się także grupa działań, podczas których potrójnie wykorzystywany jest charakterystyczny przedmiot: narośli na ciele ludzkiem pozbywa się, naciskając ją trzykrotnie palcem umarłego (Bieg Lecz 68); chore śmiertelnie dziecko [...]&#13;
kąpią w wodzie, do której biorą trzy razy piasku z mogił (Bieg Lecz 70); jeśli ciężarna kobieta dotknie swej twarzy w czasie pożaru, dziecku grozi, iż w tym miejscu&#13;
będzie miało znamię – aby temu zapobiec trzy razy potrze miejscem (łożyskiem)&#13;
kobiecem zaraz po narodzeniu dziecka (Bieg Mat 39); aby usunąć guzy na ciele, należy przeżegnać je trzy razy ślubną obrączką (Bieg Lecz 98); na ból zęba pomaga potarcie kością z cmentarza 3 razy (Bieg Lecz 169); na chrypę – trzykrotne posmarowanie pięt dziecka uryną świni innej płci niż dziecko lub trzykrotne gryzienie przez&#13;
starszych świńskiego koryta (Bieg Lecz 181); bolączki za uchem leczą, pocierając&#13;
3 × kamieniem, który spadł z nieba lub nie widział jeszcze nigdy słońca (Bieg Lecz 184).&#13;
W trakcie magicznego leczenia wykorzystywano przedmioty o charakterze mediacyjnym, które zyskały taką właściwość poprzez styczność z osobami, które&#13;
znajdowały się w środkowej fazie obrzędu przejścia. W powyższych przykładach&#13;
są to rekwizyty, które miały kontakt ze zmarłym, z rodzącą kobietą oraz z panną młodą. Wykorzystywano także odchody zwierzęce lub atrybuty, które miały&#13;
w inny sposób styczność z zaświatami (kamień spadający z nieba), bądź zwierzęta&#13;
⩶ 160 ⩶&#13;
&#13;
�– względu na ich znaczenia konotacyjne (świnia). Wspólną ich cechą pozostaje&#13;
jednak to, że aby zwiększyć skuteczność aktu leczenia, w którym są one wykorzystywane, muszą być użyte trzykrotnie.&#13;
Ta ostatnia grupa ludowych recept pokazuje dobitnie, że trójka łączy się z takimi fragmentami rzeczywistości, które nie są neutralne znaczeniowo, a kultura&#13;
ludowa przypisuje im naddane znaczenia. Częstokroć są to czynności, gesty czy&#13;
atrybuty szczególnie związane z sacrum, w jakiś sposób wyjątkowe czy mediacyjne. W połączeniu z liczbą 3 ich moc lecznicza wydaje się niepodważalna (Toporov&#13;
2005, 216). Ponadto zabiegi te stanowiły rodzaj miniscenek teatralnych, czy – jak&#13;
określiła je Marczewska – performance, gdyż rytuał leczniczy wprowadza efekty&#13;
dramatyczne i polega na stosowaniu działań werbalnych i niewerbalnych (Marczewska 2012, 296–299). Trzykrotne powtórzenia doskonale się w nie wpasowują, gdyż wzbogacają ich dramatyzm, akcentują ważne momenty, wprowadzają&#13;
ruch i dynamikę, a tym samym wzmacniają ich skuteczność.&#13;
&#13;
5.6.2. Magia słowa&#13;
W kulturze ludowej słowa mają moc oddziaływania na rzeczywistość. Są w szczególny sposób połączone z obiektami i wypowiedziane w odpowiedni sposób mogą&#13;
mieć realne skutki. W wypowiedzi musi jednak tkwić siła zdolna skłonić nieziemskie moce do posłuchu i uległości23. Dlatego aby miała ona charakter performatywny, należało spełniać określone kryteria, między innymi dotyczące liczby powtórzeń – odpowiednie formuły słowne były zazwyczaj powtarzane trzykrotnie.&#13;
Jako przykład można przytoczyć relację znachorki, o tym jak wyleczyła przestraszonego chłopca:&#13;
Jan S. Bystroń twierdzi, że magia języka opiera się na myśleniu prelogicznym i polega na przekonaniu, że: „Słowa, które istotnie wiążą się z przedmiotem, nie są jego oznaczeniem, lecz jak gdyby jego&#13;
częścią” (Bystroń 1980, 205). Już Bronisław Malinowski wskazywał, że formuły słowne mają największą pragmatyczną moc, gdy są wypowiadane w ramach sytuacji, do której przynależą. Słowom towarzyszą inne kody wyrażania, które są synonimiczne – wyrażenie tego samego za pomocą różnych środków&#13;
wzmacnia skuteczność leczenia. Formuła zamawiania jest złożona i można w jej obrębie wyróżnić&#13;
kilka segmentów konstrukcyjnych oraz strategii zwracania się do choroby. Ze zgromadzonych relacji&#13;
wynika, że aby formuła miała magiczną moc leczenia, nie tylko musi zostać odtworzona jej wewnętrzna struktura, ale konieczna jest także realizacja kodów niewerbalnych (Adamowski 2006, 10–11)&#13;
oraz innych ważnych kontekstów sytuacyjnych. „Tradycyjna formuła, wygłoszona w stosownym miejscu i czasie, ma oddziałać za pośrednictwem księdza czy czarownika na siły ponadludzkie. Oczywiście, formuła taka ustala się w określonej formie i jest skuteczna tylko przy zachowaniu najściślejszym&#13;
tekstów i wymogów miejsca, czasu i osoby, zgodnie z zasadami magii” (Bystroń 1980, 207). Szerzej&#13;
na temat magii słowa zob. Malinowski 1987; Kot Las 1969; Bystroń 1980, s. 204–218; Adamowski&#13;
1991, 97–105; Chudzik 2002; Niebrzegowska-Bartmińska 2001; Adamowski 2006; Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 109–133; Engelking 2000; Marczewska 2012, 273–299; Wójtowicz 2012b i inni.&#13;
23&#13;
&#13;
⩶ 161 ⩶&#13;
&#13;
�Na progu wyjściowych drzwi [ustawia się pacjenta – przyp. aut.], i to się nożem,&#13;
bierze noża i tak: „Bede wycinała rogi, nogi, żeby sie strachy nie szerzyli, kości nie&#13;
łamali, czerwone rozganiali, za Bożą pomocą, przykładowo Grzegorzowi spokój&#13;
dali, jak to dziecko miało na imie, czy Waldek, czy tam jak, i tak trzy razy, trzy&#13;
razy, żeby na bory, lasy twardą dębinę, na białą brzezinę, twardą dębinę, tam&#13;
sobie hulajcie, Grzegorzowi spokój dajcie!” To taka [Śmiech]. I pani pomogło&#13;
dziecku. Pómogła, przyjechali później już trzeci raz z dzieckiem, to i ten chłopok&#13;
taki już wesoły, a tak na początku się bał [BP, p. Włodawa].&#13;
&#13;
Podjęte działania lecznicze mają charakter wielokodowy. Zostają tu wykorzystane środki: mediacyjna przestrzeń, próg czy nóż, czyli atrybut, którego domeną&#13;
jest ostrość. Jednak zasadniczą częścią zabiegu jest trzykrotnie powtarzane zaklęcie, odsyłające chorobę w miejsca odległe człowiekowi. Ma ono na celu wzmocnienie efektu perlokucyjnego, czyli wpływu na odbiorcę, co prowadzi do realizacji&#13;
zasadniczej funkcji leczenia opartego na magii słowa, jakim jest zmiana niepożądanego stanu rzeczy. Powtarzana formuła magiczna zmusza do uległości antropomorfizowaną chorobę:&#13;
No te zamowe, to bardzo krótka modlitewka jest. O to się tu nagra. To mówiła tak:&#13;
„Obłoki, obłoki zabierzcie z tego dziecka, tam imie musiała wymówić, te uroki,&#13;
chłopskie pod czapeczke, babskie pod czepeczek, żydowskie pod warkoczyk. ProszęMatke Boską do pomocy!”. I to przeżegnała i to trzy razy tak. I zdrowaś Mario&#13;
i znowu trzy razy to samo [BP, p. Włodawa];&#13;
Na kołtuna trzeba wymówić trzy razy: św. Benonie, idź precz kołtonie!&#13;
(K 3 Kuj 95); warianty (trzykrotnych powtórzeń formuły słownej): (K 34 Cheł&#13;
145; Bieg Lecz 41);&#13;
Osoba w Augustowskiem, dotknięta liszajem, zbiera palcem o wschodzie słońca&#13;
rosę z szyb okien i smarując nią liszaj, powiada trzykrotnie:&#13;
Dzień dobry! (dobry wieczór) liszaju,&#13;
Precz świnia M a s z a j u (?)&#13;
Dzień dobry, panie liszaju&#13;
Nie bądź jutro, tylko dzisiaj (Bieg Lecz 119)24.&#13;
&#13;
Wyrażenie tego samego za pomocą różnych środków wzmacnia skuteczność&#13;
leczenia, gdyż „słowa i czynności w zamówieniu mają te same intencje – zgodnie z przekonaniem, że skutek zamawiania jest tym pewniejszy, im silniej zostały wzmocnione działania” (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 192). Aby taki akt&#13;
Henryk Biegeleisen przytacza więcej przykładów formuł słownych trzykrotnie powtarzanych&#13;
podczas leczenia, są to: powtarzanie tekstu zamawiania (Bieg Lecz 221–222); zażegnywanie uroków&#13;
(Bieg Lecz 243); zażegnywanie płaczków (Bieg Mat 312); odpędzanie nocnic (Bieg Mat 315).&#13;
24&#13;
&#13;
⩶ 162 ⩶&#13;
&#13;
�werbalno-akcjonalny był skuteczny, niezbędne jest spełnienie wszystkich wymogów, wierne odwzorowanie odpowiednich magicznych formuł i gestów we właściwym miejscu i czasie. Są to więc utrwalone działania językowe wraz z przypisaną im&#13;
konwencjonalną sekwencją zachowań o nienaruszonej strukturze, pełnią zatem&#13;
funkcję rytualną (Chudzik 2002, 61). Płynie stąd wniosek, że trzykrotne powtarzanie jest częścią tej obligatoryjnej struktury, bez niego cały akt traci leczniczą&#13;
moc lub jest ona znacznie słabsza.&#13;
Wyróżniającą się grupą zamówień, opartą na liczbie 3, są teksty o następującej&#13;
budowie:&#13;
Po odmówieniu modlitwy („Zdrowaś Marja”) mówią:&#13;
Święta Otylja trzy córki miała:&#13;
Jedna przędła, druga motała,&#13;
Trzecia trzy dziewięcioro uroków odmawiała...&#13;
Po czem lekarka odmawia znów trzy Zdrowaś Marja, które ofjaruję do Matki&#13;
Boskiej, do Przemienienia Pańskiego i do św. Otylii, patronki od uroków bolenia&#13;
(Bieg Lecz 243).&#13;
&#13;
W powyższym zamówieniu (i jemu podobnych) trójka ujawnia liczbę bohaterek, córek świętej, które wykonują różne działania, najważniejsze jednak z punktu widzenia intencji i funkcji tekstu są działania ostatniej z nich (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 340–341).&#13;
Słowo magiczne działa, ale tylko wtedy, gdy zostanie zorganizowane we właściwy sposób, a jednym z elementów tej właściwej organizacji jest trzykrotne powtarzanie. Należy zaznaczyć, że z perspektywy komunikacyjnej są one redundantne, mają natomiast charakter performatywny, analogicznie do sprawczej mocy&#13;
słów. Marczewska pisze: „Pragnę też zwrócić uwagę na terapeutyczny, wykorzystywany we współczesnej psychologii, aspekt owego spektaklu, w którym uczestniczy&#13;
chory i zamawiający (czasami przy udziale innych osób, a więc publiczności): rytualne powtarzanie słów przy wykonywaniu określonych czynności jest związane&#13;
z afirmacją, psychotechniką, wedle której można myślenie ludzi przeobrażać dzięki językowi, powtarzanie zaś określonych formuł buduje świat i kreuje rzeczywistość, w której człowiek żyje” (Marczewska 2012, 289).&#13;
&#13;
5.6.3. Czas i przestrzeń&#13;
Niektóre wymogi w ludowym lecznictwie magicznym dotyczą odpowiedniego&#13;
czasu i miejsca, które są także związane z trójką. Liczba ta zostaje wykorzystana&#13;
już w działaniach prewencyjnych:&#13;
⩶ 163 ⩶&#13;
&#13;
�Bo to jak była taka wielka choroba, to mówili, że jak postawi się trzy krzyże, na&#13;
granicach, na miedzach, na rozstajnych miedzach, to tyfus ma ustąpić, zginie.&#13;
To było przed pierwszo wojno. U nas panował tyfus. I mój dziadek te trzy krzyże&#13;
wyciesał i wystawili te krzyże (Ad Mag 262).&#13;
&#13;
Opisana praktyka opiera się na światopoglądzie magiczno-religijnym. Krzyże zostają postawione na miedzy, stanowiącej „jeden z centralnych punktów językowego i pojęciowego pola granicy” (Adamowski 1999, 138), która dzieli niejednorodnie postrzeganą przez nosicieli i nosicielki kultury ludowej przestrzeń.&#13;
Granica rozdziela świat oswojony od obcego, jednak jako przestrzeń pośrednia&#13;
należy do jednego i drugiego porządku, dlatego ma charakter mediacyjny. Krzyż&#13;
natomiast jest ważnym symbolem, który pełni przede wszystkim funkcję sakralizacji: w chwili szczególnego „zagrożenia własnej przestrzeni sens stawiania przydrożnych krzyży (według specjalnych wymogów) można zatem interpretować&#13;
jako rodzaj kumulatywnego, tj. jednocześnie odwołującego się do wielu środków,&#13;
przywołania sacrum w celu wywołania skuteczniejszego i pozytywnego oddziaływania świętości na danym obszarze” (Adamowski 1999, 220). Trójka jako liczba&#13;
mediacyjna także pośredniczy w sprowadzaniu z zaświatów mocy potrzebnej do&#13;
zabezpieczenia. Analogicznie do krzyża jest uznawana za liczbę świętą, jej boski&#13;
pierwiastek wzmacnia sens działania, którego celem jest neutralizacja grożącego&#13;
niebezpieczeństwa. Konglomerat działań magiczno-religijnych w ludowym światopoglądzie jest środkiem o dużej mocy i skuteczności – zapora z trzech krzyży ma&#13;
być nieprzekraczalna dla choroby.&#13;
Działanie o podobnej strukturze jak w przypadku prewencji, ale w mniejszym&#13;
wymiarze, opisane zostało w poniższej relacji:&#13;
Aby ustała cholera, grodzi się w Masłowie przez drogę we wsi płot i wsadza się trzy&#13;
krzyże z patyków, widocznie aby cholerze zagrodzić przystęp do wsi. W tym celu&#13;
grodzą płot przez drogę, w tem miejscu, gdzie świeżo umarł człowiek na tę zarazę&#13;
(Bieg Lecz 301).&#13;
&#13;
Łączenie się trójki ze świętym i tak mocnym symbolem jak krzyż podnosi jej rangę i potwierdza, że ma ona także szczególny związek z sacrum. Ponadto pokazuje, że&#13;
zabezpieczenie granic poprzez potrojone krzyże występowało w różnych wariantach:&#13;
A krzyże się robiło, na gromniczny zawsze się robiło krzyże, żeby diabeł nie rzundził. Zapali się grumnicznu, zawsze na godne świąta ju pościerałam, w futrynach&#13;
krzyziki se porobie. I teraz jeszcze grumnice se zapale o raz, dwa, trzy, zawsze&#13;
przeżegnam się, żeby Bóg brunił i uo tak. uod nieszczęścia [WW, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 164 ⩶&#13;
&#13;
�Trzy krzyże na górze zamkowej&#13;
&#13;
Foto: Eugeniusz Grocholski, 1918–1933, Narodowe Archiwum Cyfrowe, https://www.szukajwarchiwach.&#13;
gov.pl/jednostka/-/jednostka/5959559/obiekty/250171#opis_obiektu [data dostępu: 22.04.2024 r.].&#13;
&#13;
⩶ 165 ⩶&#13;
&#13;
�W ludowym lecznictwie magicznym mediacyjną i graniczną przestrzeń przywoływano także w celu przywracania zdrowia:&#13;
„To w zagate ktoś ci pewnie płaczki podłożył.” No i te matki szukały biedne po tej&#13;
zagacie tych płaczków, nieraz to i znajdywały, to jak znalazła, to trzeba było wynieść gdzieś tam za trzecią miedzę, dopiero płaczki miał przestać [HP, p. Ryki];&#13;
wariant: lalki wyrzucano na rozstajne drogi [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Punktem krytycznym dzielącym orbis interior i exterior w powyższej relacji&#13;
jest trzecia miedza. Ma ona charakter bardziej świadomościowy niż realny, trudno jest bowiem wskazać konkretnie, gdzie się ona znajduje. Wierzenie opiera się&#13;
więc przede wszystkim na symbolice miedzy jako granicy i liczbie 3. Na podobne praktyki zwracał uwagę także Jan Adamowski, który pisał, że w wierzeniach&#13;
magicznych dopiero na trzeciej miedzy można zakopać (to jest skutecznie unicestwić) jakiś zaczarowany atrybut. Kwantytatywna charakterystyka miedzy wprowadza dodatkowe konotacje treściowe, które w przypadku trójki wynikają z jej&#13;
nieparzystości, która łączy się z żeńskością, materialnością, a więc także z ciemną,&#13;
czy nawet złą stroną świata, stąd jej udział w praktykach magicznych (Adamowski&#13;
1999, 141).&#13;
Obowiązywała zasada wzmacniania mocy granic, a więc bardziej skuteczne&#13;
pod względem magicznym były skrzyżowania, czyli miejsca, gdzie łączyły się płoty&#13;
lub rozstajne drogi (Adamowski 1999, 17):&#13;
Jak dziecko było chore, takie nyndzne, to kumpały w zielu (święconym na Matkę&#13;
Bosko Zielno). To się ukrzyło tak ze wszystkiego po trochu. To tam wszystko było&#13;
ziele i w tym zielu się dziecko kumpało. I to się kumpało trzy razy: raz przed słońca&#13;
wschodem, drugi raz na wieczór i trzeci raz znów rano na drugi dziń. To trzy&#13;
razy. I te wode się wyliwało, gdzie się trzy płoty schodzi do kupy (Ad Zn 80);&#13;
wariant: (Bieg Lecz 127);&#13;
Aby zdjąć uroki (w Jaćmierzu, pow. sanocki), nabierają do skopca wody w miejscu,&#13;
gdzie się trzy potoki schodzą (Bieg Lecz 247).&#13;
&#13;
Znaczenie granicy jest potęgowane poprzez kumulację symboli granicy, a jednocześnie wzbogacone o mediacyjną, sakralną, ale i powiązaną z ciemnymi mocami symbolikę trójki.&#13;
Mediacyjna przestrzeń, ale o innym charakterze, zostaje wskazana w relacji:&#13;
W chorobie suchot dzieci: kąpanie w odwarze ziemi, wziętej z cmentarza&#13;
z 3 «chłopskich» grobów (Świę Trzy 395).&#13;
&#13;
⩶ 166 ⩶&#13;
&#13;
�Ziemia z grobów, ze względu na styczność z nieboszczykiem, przestaje być&#13;
neutralna, jednak jej lecznicza moc powstaje poprzez potrojenie wymogu związanego z miejscem (lokatywnego).&#13;
Obok przestrzeni w lecznictwie były wykorzystywane także charakterystyczne&#13;
punkty czasu, szczególnie zaś newralgiczne „progi” dnia i nocy, kiedy światło zmaga się z ciemnością, czyli świt i zmierzch (Brzozowska-Krajka 1994, 136), oraz fazy&#13;
centralne, czyli południe i północ, kiedy to następowała komunikacja z bóstwami&#13;
i najwyższa emanacja ich mocy (Brzozowska-Krajka 1994, 141). Ze zgromadzonych&#13;
relacji wynika, że przywoływano świt, południe i zmierzch, łącząc je w trójkowe&#13;
kompleksy temporalne:&#13;
Chory na żółtaczkę, szczególnie gdy mu białka oczu żółcią zachodzą, powinien się&#13;
przeglądać w czystem złocie, na przykład w dukacie lub w kielichu kościelnym, i to po&#13;
trzykroć na dzień o wschodzie i zachodzie słońca i w południe (K 34 Cheł 211);&#13;
Leczenie febry w okolicy Gniezna odbywa się w ten sposób: matka chorego dziecka wrzuca przez trzy dni do studni po trzy ziarna napęcniałego grochu: rano,&#13;
w południe i wieczorem (Bieg Lecz 311).&#13;
&#13;
Trójka ma więc kilka stałych odniesień do chronotopu w medycynie ludowej. Są to przede wszystkim granice, zarówno przestrzenne, jak i czasowe, które,&#13;
charakteryzowane przez tę liczbę, stają się właściwe dla zabiegów magicznych. Zaś&#13;
trójka w połączeniu z mocnym symbolem, jakim jest krzyż, sakralizuje newralgiczną przestrzeń graniczną. Każdorazowo takie zestawienia nadają zabiegom leczniczym dużą skuteczność.&#13;
&#13;
5.6.4. Krotności liczby 3&#13;
Zwiększenie mocy w ludowym lecznictwie magicznym polegało na kumulowaniu różnych kodów, powielaniu treści o wspólnej wykładni symbolicznej. Dodatkowo efekt intensyfikacji można uzyskać poprzez mnożenie trójki. Ludwik&#13;
Stomma wskazuje: „W przypisach «medycyny ludowej», dotyczących zwalczania zaistniałych już chorób, napotykamy niezwykle często wskazania ilościowe.&#13;
Nie są one nazbyt urozmaicone – przeważa liczba trzy, często podnoszona do&#13;
drugiej, trzeciej, a nawet czwartej potęgi” (Stomma 1986, 172). Efekt wzmocnienia poprzez potęgowanie trójki jest widoczny w relacji na temat leczenia&#13;
płaczków, które polegały na długim i uporczywym płaczu dziecka o określonej&#13;
porze dnia lub nocy. W celu pozbycia się tej dolegliwości należało podjąć następujące działania:&#13;
⩶ 167 ⩶&#13;
&#13;
�I wtedy matka, ktoś z rodziny musiał zrobić takie z gałganków, bo kiedyś takie gałgankowe się robiło, dziewięć lalek, po trzy te lalki związał do siebie, po trzy i potem&#13;
razem je związała, czyli dziewięć było ich razem, i no ktoś musiał pójść z domu&#13;
i rzucić te lalki na rozstajne drogi, rzucił te lalki. I dopóki nikt tych lalek nie podjął,&#13;
to to dziecko jakby miało płaczki, a wierzono, że jak ktoś podejmie te lalki, to wtedy&#13;
płaczków nie będzie, płaczki, no zabierze te płaczki [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Pomimo że w relacji pojawia się dziewięć lalek, zawarte jest w niej wyraźne&#13;
odniesienie do trójki (3 × 3). Lalki skonstruowane są w myśl zasad magii sympatycznej – podobne czyni podobne (zob. Frazer 1965, 37). Stąd choroba u dziecka&#13;
obrazowana jest tu przez miniaturki człowieka. Przeniesienie ich do obcej przestrzeni sprawia, że wraz z nimi znikają uciążliwe dolegliwości. Lalki, w postaci tripletów, stają się zatem nośnikami choroby, przywołują i intensyfikują moce trójki,&#13;
która powoduje zmiany i otwarcie, dlatego choroba może „odejść”. Magiczne właściwości dziewiątki wynikają z mnożenia trójki, trzy po trzy stanowi zwiększenie,&#13;
kumulację mocy: „Znaczenie dziewiątki polega przede wszystkim na trzykrotności liczby trzy. Tak więc to, co odnosi się do trójki, może być zintensyfikowane&#13;
przez tę prostą multiplikację” (Kow Lek 284). Dziewiątka jako iloczyn trójek staje&#13;
się liczbą „doskonałości doskonałej” (Kemp SInd 256). Dlatego liczba 9 jest szeroko rozpowszechniona w zabiegach magicznych u Słowian25.&#13;
Także w innych przykładach zostaje wykorzystana potrojona trójka. Liczby&#13;
dają bowiem możliwość wielokrotnego mnożenia, a więc, przenosząc to na poziom symboliczny, można powiedzieć: intensyfikacji mocy i poprawy skuteczności leczenia. W magii ludowej często pojawia się kombinacja liczb 3 i 9, a także&#13;
zbitka liczbowa trzy dziewięci:&#13;
Przeciw jęczmieniowi na oku radzą w Lubelskiem trzy dziewięci ziaren jęczmienia&#13;
przerzucać przez głowę trzy razy, stojąc przed płonącym kominkiem (Bieg Lecz 145);&#13;
Oto jak pieśń śląska uczy leczyć urok:&#13;
Trzy węgielki w wodę kładź,&#13;
trzykroć głowę zmocz dziecięciu&#13;
i nad dymem rózg dziewięciu&#13;
dziewięć razy kadź&#13;
(K 43 Śl 71);&#13;
Liczne przykłady wykorzystania dziewiątki podaje na przykład Radenkowić. Zwraca on&#13;
uwagę, że symbolika tej liczby wynika z faktu, że jest ostatnią z liczb z pierwszej dziesiątki, a więc zarazem początkiem i końcem, czyli granicą, powyżej której zaczyna się nowy poziom liczenia. Główne symboliczne znaczenie tej liczby w kulturze serbskiej i blisko spokrewnionych z nią kulturach,&#13;
które można zilustrować wieloma przykładami, sprowadza się do następującego: ostatnie, odległe,&#13;
inne, graniczne (Radenkovič 2012, 73–78).&#13;
25&#13;
&#13;
⩶ 168 ⩶&#13;
&#13;
�Chorobę ócz zamawiają: [...] Jak ta rosa znikła, ulotniła się w powietrzu, tak też&#13;
niech te trzy razy dziewięć czarów znikną i rozejdą się w powietrzu (Bieg Lecz 50);&#13;
Aby róża znikła, nakreślają dokoła rany dziewięć krzyżyków trzech królewską&#13;
kredą i powtarzają po trzykroć słowa łacińskie: Rosa passor syx pilla (sześć pigułek) (Bieg Lecz 40); wariant: [ZC, p. Puławy: leczenie róży za pomocą dwunastu lnianych łebków].&#13;
&#13;
Ponadto można wymienić więcej przykładów ukazujących wykorzystanie&#13;
krotności trójki – dziecko chore na suchoty przeciągają przez ucha dwóch kubłów i stół: owe trzy „roboty” z dzieckiem powtarza się trzykrotnie a gdy to nie pomaga,&#13;
ponawia się ten proceder do dziewiątego razu (Bieg Mat 334); kąpiel „trzy dziewięci”&#13;
tj. 3 × 9 = 27 baranich nóżek – robią z nich kąpiel albo każą wziąć ziemi z dziewięciu&#13;
grobów i dać do kąpieli, w której suchotnika trzy razy kąpią (Bieg Lecz 190) lub kąpiel&#13;
z dodatkiem po trzy wierzchołki z dziewięciorakich drzew lub po trzy trzaski z dziewięciu progów – gotują je w wodzie i kąpią chorego (Bieg Lecz 190). Trzy dziewięci&#13;
stanowi apoteozę trynitaryzmu. Wszystko, z czym ma styczność ta kombinacja liczbowa, zostaje napełnione wyższą energią czystej sakralności, która może przeistoczyć&#13;
zło w dobro, niedostatek w dostatek, a chorobę w zdrowie (Toporov 2005, 216).&#13;
Ponadto Ljubinko Radenkowić zwraca uwagę na związek tych liczb z czasem, gdyż&#13;
3 × 9 oznacza liczbę dni miesiąca księżycowego (Radenkovič 2012, 77). Działania&#13;
oparte na tych kodach liczbowych zyskują dodatkowo wymiar kosmiczny.&#13;
Kumulację trójki można zwiększać do dużych liczb, co obrazuje sposób&#13;
na pozbycie się krasnoludków, które dają się we znaki, występując pod postacią&#13;
obrzydliwych robaków. Aby się ich pozbyć, tnie się 81 patyków (3 × 3 = 9; 3 × 9&#13;
= 27; 3 × 27 = 81) i rzuca na wodę (Bieg Lecz 5).&#13;
Liczba 3 w medycynie ludowej wpisuje się w znaczenie aktu leczenia, którego nadrzędnym celem jest przywrócenie zdrowia. Trójka i jej krotności są tak nagminne, że formują wyróżniający się i obligatoryjny składnik magicznych aktów&#13;
leczenia, czyli kod liczbowy, który jest niezbędny dla zachowania skuteczności&#13;
podejmowanych działań.&#13;
&#13;
5.7. Funkcje magiczne&#13;
Trzykrotne powtarzanie, przede wszystkim czynności i gestów, odnajdujemy także&#13;
w działaniach magicznych. Ich symbolika, funkcje i sposób realizacji są analogiczne do opisanych wyżej działań podejmowanych w medycynie ludowej. Z tą różnicą, że o ile w lecznictwie są one nakierowane na wywołanie pozytywnych skutków,&#13;
⩶ 169 ⩶&#13;
&#13;
�o tyle w magii odwołanie do sił i mocy nadnaturalnych ma na celu wywołanie&#13;
skutków zarówno pozytywnych (magia miłosna, płodnościowa, ochronna), jak&#13;
i negatywnych (czarna magia). Wspólnym mianownikiem tych działań, podejmowanych z różną intencją, są trzykrotne powtórzenia: dla pozyskania miłości: Gdy&#13;
ukochany jedzie drogą, to dziewka chwyta garść piasku z przed niego i po trzykroć&#13;
ciska mu nim w oczy (K 34 Cheł 161); dla uzyskania siły:&#13;
Wilija św. Wojciecha [...] kto dnia tego węża zabije, głowę mu utnie, do głowy&#13;
tej włoży trzy ziarnka konopne i do ziemi zakopie, a potem, gdy konopie urosną,&#13;
nawije z nich sznur i opasze się nim, będzie taki mocny, że go nikt nie potrafi zwyciężyć (K 19 Kiel 202);&#13;
&#13;
W celu spowodowania licznego potomstwa u kury za odlatującym stadem&#13;
gęsi bierze się po trzykroć z ziemi garść zeschłej trawy czy śmiecia, słomy lub piasku,&#13;
wedle tego, gdzie się wtedy stoi i co się ma właśnie pod nogami, i rzuca się tém za odlatującém stadem (K 34 Cheł 171); aby dziecko szybciej zaczęło chodzić:&#13;
[...] trzeba je przeprowadzić trzy razy tam i z powrotem przez obuch siekiery,&#13;
widocznie przeznaczonej do rozcięcia niewidomych więzów, [...]. Gdzie indziej&#13;
dziecko, jeżeli ma wcześniej chodzić, przeprowadzają po trzykroć przez próg&#13;
(Bieg Mat 182).&#13;
&#13;
Za szczęśliwą wróżbę podczas drogi z kościoła z gromnicą uznaje się, kiedy trzy&#13;
krople wosku na ręce padną (K 24 Maz 114). Potrójne czynności wykorzystywano&#13;
także, rozpoczynając gaszenie pożaru: ktoś rozebrany do naga obiegł trzy razy palący&#13;
się budynek (K 34 Cheł 255). Trzykrotne wytyczenie okręgu jest obecne także w następującym wierzeniu: złą jest przepowiednią, gdy się spotka na drodze zająca. Trzeba&#13;
wtedy dla odwrócenia złego, obejść albo objechać trzy razy dokoła gruszę najbliżej stojącą (K 34 Cheł 199) oraz w działaniu, które ma na celu zdemaskowanie czarownicy:&#13;
Prawie we wszystkich tutejszych parafjach panuje zabobonne przekonanie, że kto&#13;
w czasie resurekcyi nie obejdzie w procesyi z kapłanem i z ludem trzy razy około&#13;
kościoła, ten musi być czarownikiem lub czarownicą (K 19 Kiel 193).&#13;
&#13;
Trzykrotne uderzenie dziewczyny, nawet niezamierzone, może mieć dla niej&#13;
negatywne konsekwencje:&#13;
Nie należy nigdy za karę, a choćby żartem tylko, bić dziewczyny praczem (kijanką&#13;
do prania), bo gdy się dziewczynę po tyle praczem trzy razy uderzy, to ona już&#13;
nigdy dzieci mieć nie będzie, a więc i błogosławieństwa Bożego: grzech zaś za to&#13;
spada całkowicie na tego, kto ją bił (K 34 Cheł 161).&#13;
&#13;
⩶ 170 ⩶&#13;
&#13;
�Przedstawione relacje pokazują, że w magii, która stanowi próbę oddziaływania na zaświaty w celu wywołania pożądanych skutków w świecie realnym, zostaje wykorzystana moc trzykrotnych powtórzeń. Pojawiają się one w towarzystwie&#13;
działań i atrybutów nacechowanych symbolicznie, na przykład siekiery, progu czy&#13;
zataczania okręgu, które zostają zintensyfikowane oraz wzbogacone o symbolikę&#13;
liczby 3. Łącznie tworzą zestaw narzędzi, które w przekonaniu wykorzystujących&#13;
je osób mogą powodować uległość wobec sacrum.&#13;
&#13;
5.8. Podsumowanie&#13;
Liczba 3 w kulturze ludowej wyróżnia się w szeregu liczbowym, jest to liczba najbardziej obwarowana symbolicznie, ale też prototypowa, stąd duża jej użyteczność&#13;
i powszechność. Z analizowanego materiału wynika, że czynnościom i gestom powtarzanym trzykrotnie jest przypisywana skuteczność. Są one wykorzystywane&#13;
w lecznictwie, a więc w celu przywrócenia zdrowia, które jest jedną z naczelnych&#13;
wartości w światopoglądzie ludowym. Popularność trójki w folklorze można też&#13;
tłumaczyć relacyjnie: to, co jest pojedyncze, jest neutralne, natomiast dwójka wiąże się z kontrastem, dwubiegunowością, ale i – zazwyczaj niepożądanymi w sytuacjach obrzędowych i magicznych – zamknięciem i stabilnością. Trójka zaś znosi&#13;
te sprzeczności, jest w niej rytm wyrażający idealną całość złożoną z początku,&#13;
środka i końca. Jeśli coś ma zostać zaakcentowane czy wyróżnione z otoczenia,&#13;
to idealnie nadaje się do tego trójka. Szczególnie trzykrotne powtórzenia współtworzą dynamikę obrzędu, wprowadzają ruch i energię. Z perspektywy komunikacyjnej są one redundantne, stanowią więc naddatek, który ma jednak charakter&#13;
performatywny.&#13;
Liczba 3 jest wykorzystywana także w sytuacjach „komunikacji” ze sferą&#13;
sakralną. Jest więc ona mediatorem – pośrednikiem między odmiennymi jakościami. Dla depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej wiara w nieustanne&#13;
oddziaływanie zaświatów na świat ludzki, ale i możliwość wpływania przez człowieka na tę odmienną sferę, jest naturalna i oczywista. Wymaga tylko znajomości specjalnego szyfru symbolicznego, zrozumiałego dla obu tych stron, a jednym&#13;
z jego podstawowych elementów jest liczba 3.&#13;
Trójka stanowi figurę kognitywną, przy pomocy której człowiek konceptualizuje doświadczaną przestrzeń, dzieląc ją na strefy w układzie wertykalnym. Nie&#13;
tylko przekłada się to na inne podziały przestrzeni, ale także ma konsekwencje&#13;
światopoglądowe. Trójfazowy charakter obrzędów przejścia stanowi kościec dla&#13;
⩶ 171 ⩶&#13;
&#13;
�obrzędów w kulturze ludowej, który dodatkowo jest uzupełniany przez trójkowe&#13;
zbiory. Wynika to z przekonania o ważności tej liczby, jej mocy inicjowania metamorfoz, ułatwiania przekształcenia i mediowania, a cechy te są szczególnie ważne&#13;
podczas zmiany statusu.&#13;
Liczba ta wykazuje dużą łączliwość z postaciami, co jest widoczne przede&#13;
wszystkim w bajkach i pieśniach. Funkcjonuje tam jako zasada konstrukcyjna tekstów, służy gradacji napięcia. Staje się synonimem dynamizmu prowadzącego do&#13;
pożądanej zmiany. Eksplikacja znaczenia trójki w tekstach folkloru wskazuje na&#13;
niezwykłą trwałość kodów liczbowych, które opisują podstawowe sposoby konceptualizacji i porządkowania świata realnego i fabularnego.&#13;
&#13;
⩶ 172 ⩶&#13;
&#13;
�6 Liczba 4&#13;
Od najdawniejszych czasów liczba 4 była uznawana za symbol trwałości i statyczności. To ona kształtuje obraz uniwersum w jego aspektach przestrzennych&#13;
i czasowych, człowiek wyznaczył bowiem cztery strony świata i cztery pory roku.&#13;
Badacze i badaczki kultury wskazują także, że to czwórka charakteryzuje żywioły&#13;
(Her Lek 29, s. 33; For Sym 44; Hof Lek 20; Kow Lek 283; Lur Słow 40; Cir&#13;
Sym 225; AlvSim Sym 37–38; Kop Sym 61–62). Obrazowo symbolika tej liczby jest wyrażana poprzez krzyż, który stał się znakiem chrześcijaństwa; jest ona&#13;
związana także z kwadratem (Her Lek 29, Hof Lek 20, AlvSim Sym 37–38, Kop&#13;
Sym 61). Ponadto swastyka, która w starożytnych kulturach była symbolem słońca, ma cztery ramiona (Kow Lek 283). Liczba 4 definiuje więc widzialną rzeczywistość, odnosi się do stabilności i skończoności, czego efektem jest obecność jej&#13;
symboliki w kulcie zmarłych. Fizyczne cechy form kubicznych wyraźnie wzmacniały to znaczenie. Skoro to, co widzialne i stworzone, jest skończone, to można&#13;
by wnioskować, że jest również śmiertelne; takie rozumienie spotykamy w Japonii, gdzie tego samego słowa używa się na określenie liczby 4 i śmierci (AlvSim&#13;
Sym 37–38). Ponadto klasyfikuje ona to, co różnorodne: pory roku, fazy życia,&#13;
strony świata, żywioły i temperamenty. Jest to liczba związana z materią i sprawami ziemskimi. Stworzony przez Boga świat jest podzielony czterema rzekami,&#13;
a wokół tronu Stwórcy zgromadzone są cztery istoty żyjące. Dobrą nowinę zanieśli w świat Czterej Ewangeliści, ponadto wyróżnia się tyleż cnót kardynalnych&#13;
(Hof Lek 20, For Sym 45).&#13;
W eksplikacji symboliki czwórki w kulturze ludowej najbardziej rozbudowane są fasety dotyczące czasu i przestrzeni. W mniejszym stopniu liczba 4 charakteryzuje postacie, zwierzęta i przedmioty.&#13;
&#13;
⩶ 173 ⩶&#13;
&#13;
�6.1. Czas&#13;
Liczba 4 wyznacza istotne parametry struktury temporalnej – podział roku na&#13;
pory roku oraz miesiąca na tygodnie. Wynikają one z obserwacji świata przyrody, a jednym z najbardziej uniwersalnych i archaicznych symboli jest księżyc i to&#13;
on stał się podstawą wyznaczenia struktury czasu. Mircea Eliade zwraca uwagę&#13;
na jego szczególną etymologię: „Najstarszy rdzeń indoaryjski odnoszący się do&#13;
gwiazd oznacza księżyc; jest to rdzeń me, który w sanskrycie «mami» – «mierzę». Księżyc jest zawsze powszechną miarą (czasu)” (Eliade 2009b, 166). Z tego&#13;
samego rdzenia pochodzi polska nazwa miesiąc. Joanna Szadura także wskazuje na&#13;
zależność pomiarów czasu w cyklu miesięcznym od obserwacji zmienności księżyca (Szadura 2017, 164). Lubelska badaczka rozróżnia miary czasu bazujące na&#13;
obserwacji zjawisk przyrodniczych, są to, oprócz miesiąca, doba (czas obrotu Ziemi wokół własnej osi) i rok (czas obrotu Ziemi wokół Słońca). Odmienny charakter mają mechaniczne podziały czasu, takie jak sekunda, minuta, godzina, dekada&#13;
czy wiek (Szadura 2017, 152). Czwórkowe miary czasu należą do tej pierwszej&#13;
grupy, co nasuwa wniosek o ich archaicznym charakterze. Wyróżnienie czterech&#13;
głównych pór roku jest jednak zależne od danej szerokości geograficznej, a także,&#13;
przynajmniej częściowo, konwencjonalne, można bowiem dodatkowo uwzględnić okresy przejściowe, co mogłoby zwiększyć ich liczbę.&#13;
Podziały czasu zostały utrwalone w zagadkach ludowych:&#13;
Stoi dąb, ma cztery odnogi&#13;
[Rok. Cztery pory roku] (Fol Zag 155);&#13;
Sztery ćwierci dobry miary&#13;
w nowy worek wysuł stary&#13;
[Nowy rok. Cztery kwartały] (Fol Zag 191);&#13;
Cztery łabędzie, dwanaście gęsi, pięćdziesiąt dwie kaczki i trzysta sześćdziesiąt&#13;
pięć ćpaków i tylko wszyscy razem jedno jaje znieśli [Rok – cztery kwartały,&#13;
dwanaście miesięcy, pięćdziesiąt dwa tygodnie, trzysta sześćdziesiąt pięć dni]&#13;
(Fol Zag 202).&#13;
&#13;
Tekst zagadek wprowadza podstawowe miary czasu oraz ich wzajemne relacje. Czwórka jest zestawiana z odnogami drzewa czy łabędziami, aby za pomocą&#13;
tych prostych obrazów przybliżyć bardziej skomplikowaną strukturę temporalną,&#13;
a szczegółowy podział czasu wymaga zaawansowanej znajomości liczb (52 tygodnie, 365 dni).&#13;
⩶ 174 ⩶&#13;
&#13;
�W kulturze ludowej funkcjonuje odniesienie do podziału czasu opartego na&#13;
obserwacji księżyca (a konkretnie – jego widocznych czterech faz) poprzez posługiwanie się miarą cztery tygodnie lub cztery niedziele: Pogoda na Nikodema, (to)&#13;
cztery niedziel deszczów nie ma (K 24 Maz 190). Podczas leczenia gośćca podejmowano działania, których częścią było polecenie, aby czapki przez cztery niedziele&#13;
nie zdejmować, aby się kołtun zwijał (Bieg Lecz 262). W pieśniach ludowych określenie czasu cztery niedziele występuje powszechnie, jest więc stałym zestawieniem,&#13;
pozwalającym na szczegółowe opisywanie wydarzeń. Stanowi także opozycję do&#13;
„podawania w przybliżeniu”, czyli sytuacji, gdy nie zostaje wskazana szczegółowa&#13;
liczba dni, tylko przybliżony czas. Pamięć ludzka1 ma tendencję do zaokrąglania&#13;
oraz posługiwania się kliszowanymi tekstami. W zależności od punktu widzenia&#13;
ten sam przedział czasu będzie oznaczał ‘długo’ lub ‘krótko’:&#13;
Przyjechał do niej na parę koni [...]&#13;
Nie uszło wiele, cztery niedziele,&#13;
jak za nim posyłała&#13;
(Ad Bor 123);&#13;
Wesele, wesele u siostry na dole,&#13;
i u nas też będzie za cztery niedziele.&#13;
(Udz Krak 78);&#13;
Choćbym przegrał i drugie sto,&#13;
i to niewiele,&#13;
a tyś głowy nie czesała&#13;
cztery niedzieli&#13;
(K 46 Ka-S 113); warianty: (K 2 San 130; K 39 Pom 130–131; K 48 Ta-Rz&#13;
128; K 48 Ta-Rz 129; K 50 Sa-Kr 48–49).&#13;
&#13;
Kontekst podpowiada, że w dwóch pierwszych tekstach cztery niedziele wyznaczają krótki czas, natomiast w przykładzie dotyczącym braku higieny panny&#13;
jest to już długi okres, choć komentarz na ten temat cechuje nieco żartobliwy ton,&#13;
gdyż wpleciony został w tekst pieśni zalotnej, stanowiącej rodzaj gry między panną a kawalerem (por. Liczba 100).&#13;
W kolejnych przykładach zaznacza się związek czasu wyznaczanego przez&#13;
liczbę 4 z kręgiem tematycznym śmierci:&#13;
Już cztery niedziele&#13;
nie byłem w kościele,&#13;
1&#13;
&#13;
Szerzej na temat pamięci zbiorowej zob. Wójcicka 2014; Marcol 2020 i inni.&#13;
&#13;
⩶ 175 ⩶&#13;
&#13;
�żonka mi umarła,&#13;
leżałem przy ciele&#13;
(K 44 Gór1 417);&#13;
Wierzą, że „dusza nawet po pogrzebaniu przez cztery tygodnie czuwa przy grobie i płacze, wyrzekając na ciało, że przez nie cierpi” (Bieg Śmier 55).&#13;
&#13;
Liczba 4 w kontekście przebywania dusz na ziemi po śmierci jest dość powszechną figurą w polskiej kulturze ludowej. Występuje w wariantach – cztery&#13;
tygodnie oraz czterdzieści dni. Ten pierwszy okres należy powiązać z symboliką&#13;
czasu opartego na obserwacjach lunarnych. Księżyc jest bowiem ciałem niebieskim, które z ludzkiej perspektywy rośnie, maleje i znika, życie jego podlega uniwersalnemu prawu stawania się, rodzenia i umierania (Eliade 2009b, 165). Cykl&#13;
ten trwa cztery tygodnie i jest bez końca powtarzany, nie jest to więc umieranie&#13;
bezpowrotne. Istnieje paralela między wszechświatem a człowiekiem, wystarczy&#13;
więc przeczytać elementarny alfabet kosmosu, aby wiedzieć, że po śmierci nastąpi&#13;
odrodzenie – dlatego dusza przebywająca na ziemi cztery tygodnie takiego odrodzenia w kolejnym życiu oczekuje. Potwierdzenie tej tezy można znaleźć w następującej relacji, która pokazuje, jak dużą moc ma liczba 4:&#13;
Ksiądz w Lublinie nie śpiewa przy zwłokach całych „wilij”, tylko trzy części, bo&#13;
przy czwartej wstałby umarły (Bieg Śmier 82).&#13;
&#13;
Wydzielonym na podstawie czterech niedziel czasem wpisanym w kalendarz liturgiczny, ale także ludowy, jest adwent, z którym wiązały się następujące&#13;
zwyczaje:&#13;
Adwent trwał cztery tygodnie. W pierwszą niedzielę robiono z choiny wianek&#13;
i przybierano go czerwonymi wstążkami, ustawiano na nim jedną świeczkę. Całość zawieszano w pokoju pod sufitem. W każdą następną niedzielę dodawano&#13;
jedną świeczkę, tak aż do czterech (Szyfer MiW 18–19).&#13;
&#13;
Adwent w liturgii chrześcijańskiej ma podwójne znaczenie – jest to bowiem&#13;
czas oczekiwania na narodzenie Jezusa oraz na jego ponowne przyjście na końcu czasów. Można przypuszczać, że wybór czterech niedziel dla wyznaczenia tego&#13;
czasu ma związek z cyklem odradzania się księżyca. Natomiast niewątpliwie w religijności ludowej adwent stał się podglebiem dla zwyczajów i wróżb:&#13;
Wierzono, że to co się śniło w pierwszą niedzielę adwentu, było wróżbą aktualną na cały pierwszy kwartał, co się zaś śniło w następną – dotyczyło drugiego&#13;
kwartału itp. (Pośp Śląsk 12).&#13;
&#13;
⩶ 176 ⩶&#13;
&#13;
�Relacja ta potwierdza, iż adwent w kulturze ludowej jest istotny także ze&#13;
względu na długość jego trwania, gdyż to, co zdarzy się w tym krótkim okresie,&#13;
przekłada się na kwartały kolejnego roku. Zaznacza się analogia: cztery niedziele&#13;
– cztery kwartały roku2, a zdarzenia w wymiarze mikro antycypują skalę makro.&#13;
Oznacza to także, że czwórkowe podziały, również te dotyczące roku, są obecne&#13;
w świadomości mieszkańców i mieszkanek wsi.&#13;
W kulturze ludowej występują także okresy czteroletnie. Jest to ogólna&#13;
tendencja, która polega na tym, że jeśli dana liczba jest podstawą mocno utrwalonego przedziału czasu (cztery niedziele), to jej symbolika rozciąga się także na&#13;
inne miary temporalne:&#13;
Cztery lata zawszym pasał w tej to dolinie,&#13;
I jako żywo nie słyszałem o tyj nowinie:&#13;
By synaczka panineczka miała porodzić,&#13;
aby panieństwo z macierzyństwym miało sie zgodzić&#13;
(Bartmiński 1986b, 151);&#13;
Cztery lata wiernie’m służył gospodarzowi, matulu,&#13;
gospodarzowi,&#13;
rano’m wstajał, sieckę krajał&#13;
niech on sam powié…&#13;
(K 25 Maz 58); warianty: (K 48 Ta-Rz 183; K 48 Ta-Rz 184; K 17 Lub 40;&#13;
K 2 San 139; K 5 Krak 241–242).&#13;
&#13;
Cztery lata3 stanowią zamkniętą pełną całość, dlatego po tym okresie następuje&#13;
pewna refleksja i/lub zmiana danego stanu. Analiza danych pozwala zauważyć, że&#13;
przedstawione teksty cechuje duży stopień wariantywności – służba trwa także trzy&#13;
Wróżby o podobnym charakterze dotyczą także innych ważnych momentów roku, na przykład dwanaście dni między św. Łucją a Bożym Narodzeniem przekłada się na miesiące w nadchodzącym roku.&#13;
3&#13;
Cztery lata funkcjonują także w innych tekstach folkloru, na przykład w pieśni zalotnej współwystępują z jednym rokiem i potem na zasadzie gradacji są zestawione z długością życia:&#13;
2&#13;
&#13;
Bóg widzi, Marysiu,&#13;
jedyna urodo,&#13;
że cię szczerze kocham,&#13;
niech mię czarci biorą.&#13;
A będę ci wierny,&#13;
nie roczek, nie cztery,&#13;
jeno jak Bóg widzi,&#13;
jakem charakterny.&#13;
Będę wierny zawsze,&#13;
jeno mi daj gęby&#13;
(K 27 Maz 249).&#13;
&#13;
Liczby w tym zestawieniu służą podkreśleniu wierności kawalera.&#13;
&#13;
⩶ 177 ⩶&#13;
&#13;
�lub siedem lat. Jednak każda z tych liczb wyznacza pewien wydzielony zamknięty&#13;
i symboliczny czas. Ponadto ukonkretnienie danego okresu poprzez kwantyfikację&#13;
ilościową zwiększa wiarygodność i obrazowość przedstawionych zdarzeń4.&#13;
Podsumowując znaczenie czwórki w aspekcie temporalnym, można stwierdzić, że przede wszystkim wyznacza ona cztery tygodnie, które stają się miarą&#13;
czasu o znaczeniu symbolicznym, obejmując całość cyklu umieranie – odrodzenie czy czas oczekiwania. Zaś okres czterech lat także wyznacza pełnię pod jakimś względem, jednak charakteryzuje się dużym stopniem wariantywności (na&#13;
przykład zamiast liczby 4 jest 7). Dla depozytariuszy i depozytariuszek kultury&#13;
ludowej istotny jest także podział roku na kwartały, które funkcjonują jako odrębne jednostki.&#13;
&#13;
6.2. Przestrzeń&#13;
Zależność pomiędzy ludzkim ciałem a czwórkową segmentacją przestrzeni została utrwalona w ludowej recepcie oraz w zwyczaju praktykowanym w dniu Matki&#13;
Bożej Gromnicznej:&#13;
Chcąc się przekonać, „czy się kołtun chce zwinąć lub nie”, ucinają z czterech stron&#13;
głowy szczyptę włosów i noszą je w woreczku na dołku sercowym (Bieg Lecz 260).&#13;
Jeden krzyż na wejściowych drzwiach, no i później tą gromnicą brała kłaczek&#13;
włosów i we czterech miejscach tam nam przypalała te włosy. [MW: Dlaczego&#13;
w czterech miejscach?] No według krzyża. I trzeba było się przeżegnać i mama&#13;
w czterech miejscach według krzyża robiła tak, taki znak krzyża [TP, p. Mońki].&#13;
&#13;
Przykłady te są istotne, ponieważ wiążą się z czwórkowym modelem orientacji w przestrzeni, który został stworzony na bazie doświadczenia antropocentrycznego. Na odniesieniu do ciała człowieka bazuje szczegółowe rozróżnienie wymiarów poziomych; można wskazać, że coś jest z przodu, z tyłu oraz z lewej i prawej&#13;
strony (Bartmiński 1993b, 123). Wymienione pary stanowią opozycje binarne,&#13;
a więc podstawowe kategorie w ludzkiej percepcji świata.&#13;
4&#13;
&#13;
Liczba 4 ulega zwielokrotnieniu, co służy ukazaniu długiego okresu czasu:&#13;
Już to temu lat cztery czterdzieści,&#13;
jak stoisz profesyją,&#13;
marszczki mu się na pysku porobią,&#13;
ślepie mu się w łeb skryją&#13;
(K 40 Maz 262).&#13;
&#13;
Wykonywanie danej profesji przez długie lata, co jest charakteryzowane przez zmultiplikowaną&#13;
czwórkę, jest także potwierdzone poprzez sugestywny opis starzenia się.&#13;
&#13;
⩶ 178 ⩶&#13;
&#13;
�W segmentacji przestrzeni w kulturze ludowej przy użyciu liczby 4 zaznaczają&#13;
się różne stopnie podziału – nie tylko świat ma cztery strony, ale także mentalny&#13;
kształt wsi jest oparty na tej liczbie, a pola formują figury geometryczne o czterech rogach. Dom zaś ma cztery ściany oraz cztery progi. W jego wnętrzu znajduje się stół, w którego konstrukcji podkreślana jest czwórkowość, co uwidacznia&#13;
się w niektórych zwyczajach. Natomiast dom pośmiertny, czyli trumna, nie tylko&#13;
zbudowany jest z czterech desek, ale także ma cztery strony.&#13;
&#13;
6.2.1. Strony świata&#13;
Liczba 4 opisuje przestrzeń w jej aspekcie horyzontalnym, gdyż wyznacza strony&#13;
świata – w przeciwieństwie do liczby 3, która charakteryzuje przestrzeń w jej wymiarze wertykalnym, czyli dzieli ją na podziemie, ziemię i niebo. Ten symboliczny&#13;
związek między liczbą 4 a całością ziemskiego uniwersum uwidacznia się w micie&#13;
kosmogonicznym, który przytacza Henryk Biegeliesen: Ziemię podtrzymują cztery smoki (Bieg Mat 279–280). Mityczne zwierzęta zapewniają globowi stabilność,&#13;
gdyż czwórka „tworzy całość statyczną, idealnie stałą strukturę. Z właściwości tej&#13;
wynika wykorzystanie liczby 4 w mitach o stworzeniu Wszechświata i orientacji&#13;
w nim” (Toporov 1974, 179)5.&#13;
Czwórkowość w parcelacji przestrzeni potwierdzają kierunki i strony świata. O ile główne kierunki geograficzne jest to termin naukowy, o tyle strony świata&#13;
należą do potocznych sposobów konceptualizacji przestrzeni poprzez lokowanie&#13;
pewnego jej fragmentu pomiędzy kierunkami6. Wynika to z opisanego wyżej antropocentrycznego sposobu pojmowania przestrzeni, przede wszystkim jednak&#13;
z obserwacji słońca, które wschodzi i zachodzi w pewnym miejscu widnokręgu.&#13;
Dla porównania w bajce ajtiologicznej zostają wskazane cztery złote narzędzia, które zostały&#13;
dane ludziom: Kiedy ziemia była jeszcze pustą, a ludzie już z raju wypędzenie zostali, z nieba spadły cztery&#13;
złote narzędzia: pług, jarzmo, siekiera i dzban, najmłodszy z synów z ziemi podjął je i wkrótce nauczywszy&#13;
się nimi pracować jako najjędrniejszy wybrany został królem (Piąt Sier 415).&#13;
6&#13;
Kierunki świata to pojęcie geograficzne, są one określane na podstawie ruchu obrotowego Ziemi wokół osi ziemskiej. Punkty przecięcia osi z powierzchnią Ziemi to bieguny geograficzne: północny&#13;
i południowy. Połączone są półokręgami, określanymi jako południki, które wyznaczają kierunek północ-południe. Natomiast punkty, gdzie pojawia się albo znika Słońce w dniu równonocy, wyznaczają&#13;
kierunki: wschodni i zachodni. Bliskie znaczeniowo są określenia: punkty horyzontu, kierunki geograficzne i strony świata. Zakres znaczeniowy pojęcia strona świata jest bliższy pierwszemu ogólnemu znaczeniu słowa strona, zawierającemu w sobie pojęcie powierzchnia. Określenie strona świata rozumiane&#13;
jest, zwłaszcza potocznie, nie tyle jako precyzyjnie wyznaczony kierunek (linia ze zwrotem), co jako&#13;
większa lub mniejsza część powierzchni, która jest bliska danemu kierunkowi, bądź część powierzchni&#13;
Ziemi zawarta między zbliżonymi kierunkami geograficznymi. Źródło: strony świata – Wikipedia, wolna encyklopedia [data dostępu: 24.05.2019 r.].&#13;
5&#13;
&#13;
⩶ 179 ⩶&#13;
&#13;
�Szczególne znaczenia miała oś wschód-zachód i ruch słońca na niebie, który&#13;
wyznaczał wykonywanie prac gospodarskich (SSiSL I/4, 23).W Księdze Ezechiela Ziemia ma „cztery rogi”, a według słowa pochodzącego z sanskrytu Ziemia jest&#13;
caturanta, czyli posiada „cztery końce” (Lur Przes 209). Znaki i gesty wykonywane w czterech kierunkach, czyli symbolicznie na wszystkie strony świata, są podejmowane w działaniach o charakterze sakralnym, magicznym i leczniczym, na&#13;
przykład pannie młodej jadącej do ślubu nakładają na głowę wianek z barwinka,&#13;
wewnątrz umieszczają cztery ząbki czosnku, niby na cztery strony świata (Tymochowicz 2019, 299), lub:&#13;
Sól poświęcona przez księdza (sól św. Agaty) chroni od ognia. Gdy się dom pali,&#13;
należy koło niego rzucić szczyptę soli św. Agaty na cztery strony, a wnet ogień&#13;
zgaśnie lub dalej nie pójdzie, bo nie ma już mocy (K 17 Lub 123).&#13;
&#13;
W powyższym przykładzie gest rozrzucenia soli św. Agaty na cztery strony&#13;
(czyli użycia atrybutu o dużej mocy apotropeicznej) neutralizuje negatywne działanie ognia oraz zabezpiecza przed jego rozprzestrzenianiem. Ten pierwszy efekt&#13;
zostaje uzyskany głównie za sprawą właściwości atrybutu (zob. Tymochowicz&#13;
2019, 301–302), natomiast w przypadku drugiego istotna jest ranga gestu opartego na liczbie 4, który w tym przykładzie ma znaczenie podobne do obrysowania&#13;
czegoś/kogoś okręgiem. Okrążanie pełni funkcję ograniczenia, zamknięcia tego,&#13;
co w środku, zmiany jego statusu i oddzielenia od przestrzeni zewnętrznej. Negatywne działanie ognia zostaje zatrzymane w środku przestrzeni wyznaczonej przez&#13;
ten gest, wykonywany na cztery strony świata i oznaczający całkowite zabezpieczenie. Natomiast poniżej zostają przedstawione działania lecznicze, w których gesty&#13;
oparte na liczbie 4 także zabezpieczają całość przestrzeni, ale odsyłając niebezpieczeństwo niejako „na zewnątrz”:&#13;
Ledwie nie każda gospodyni domu umie odczyniać uroki. Mówią, że przede&#13;
wszystkiem trzeba obetrzeć podołkiem od koszuli czoło chorego i spluwać na&#13;
wszystkie cztery strony; czasem to po trzykroć powtarzają (K 17 Lub 113);&#13;
Bo nad dzieckiem no to ten urok, a jak na przykład zachorował jakiś starszy człowiek, to tak jak przychodziła jakaś babka, to na te wszystkie cztery rogi w chałupie rzucała tam coś, machała, tam coś odmawiała, po wszystkich czterech rogach ty chałupy, żeby to wygnać, po prostu żeby to wygnać, te chorobe z tego domu&#13;
[LG, p. Szydłowiec].&#13;
&#13;
Wykonywane na cztery strony spluwanie i rzucanie wyrażają odesłanie choroby do obcego miejsca, oczyszczenie całości wewnętrznej przestrzeni.&#13;
⩶ 180 ⩶&#13;
&#13;
�W ekscerpowanych materiałach odwołanie do stron świata jest wyrażane także poprzez formułę cztery wiatry. Geneza takiej nazwy zostaje wyjaśniona w następującej relacji:&#13;
Wiatr, że wieje, przypisują to działaniu czterech tajemniczych istot, które pod&#13;
rozkazami głównego „witroduja” wieją wiatrem na ziemię ze wszystkich czterech&#13;
stron (K 34 Cheł 256).&#13;
&#13;
Relacja z Chełmskiego wpisuje się w ogólnokulturowy sposób pojmowania&#13;
tego żywiołu. Przyjmowano więc, że są cztery główne wiatry7, co ściśle wiąże się&#13;
z konceptualizacją stron świata, ich rodzaj i nazwa zależą bowiem od tego, skąd&#13;
wieje wiatr. Ponieważ nie znano fizycznych właściwości i pochodzenia tego żywiołu, wyobrażano sobie, że odpowiadają za niego tajemnicze istoty. Wyrażenie&#13;
na cztery wiatry występuje w folklorze, na przykład w opisie działań o charakterze&#13;
magicznym:&#13;
Opowiadano, że duch Kasi błąka się po wsi, że nieszczęście sprowadzi na wieś, że&#13;
Bóg skarze niewinnych za znieważenie cmentarza itp. W końcu Gorale zemścili&#13;
się na ciele biednej Kasi za sponiewieranie, w ich mniemaniu, zwyczaju. Tajemnie odkopali trupa nieszczęśliwej w nocy, wywieźli go w połoniny i tam spalili na&#13;
stosie, a prochy rozrzucili na cztery wiatry (K 51 San-Kr 40).&#13;
&#13;
Rozrzucenie prochów na cztery wiatry oznacza, że spalone prochy zostały&#13;
rozrzucone całkowicie. Stanowi to wręcz „apogeum całkowitości”. Zrobiono to&#13;
w taki sposób, aby błąkający się duch nie mógł przybrać postaci cielesnej. Natomiast w leczeniu odsyłano złe, czyli chorobę, na cztery wiatry, ale dodatkowo czynność tę wzmacniano za pomocą atrybutów, na przykład strzelając z fuzji w czasie&#13;
leczenia zastrzału (Bieg Lecz 221), zaś nieprzytomnego noworodka cucono, rozrzucając drewno z rogu stołu na cztery wiatry (Bieg Mat 129). Wskazane sposoby&#13;
leczenia są zakorzenione w wierze, że można się pozbyć negatywnej przypadłości&#13;
poprzez odesłanie jej na wszystkie strony świata. Gest ten funkcjonuje także jako&#13;
spetryfikowany i powielany element folkloru, potwierdzający sposób percepcji&#13;
przestrzeni.&#13;
Cztery wiatry są związane z kierunkami świata; ich liczba jest założeniem konwencjonalnym,&#13;
bowiem liczne fakty potwierdzają, że można wyróżnić znacznie więcej „wiatrów”, na przykład przy&#13;
użyciu róży wiatrów. Róża wiatrów to ‘graficzne wyobrażenie rozkładu kierunków wiatrów, zwykle jest&#13;
ich 4, 8 a nawet 16, czasem 12. Wiatry związane są z czterema temperamentami, czterema elementami,&#13;
czterema porami roku. Wieża Wiatrów astronoma Andronikosa z Kyros zbudowana ok. 40 p.n.e.&#13;
u wejścia na agorę ateńską, była ośmioboczna, a każda jej ściana odpowiadała kierunkowi jednego&#13;
z ośmiu wiatrów. Jest to jeden z najlepiej zachowanych pomników starożytności’ (Kop Sym 454).&#13;
7&#13;
&#13;
⩶ 181 ⩶&#13;
&#13;
�Rozstajne drogi mają w kulturze ludowej dwa modele geometryczno-przestrzenne: jeden nawiązuje do formy krzyża, a drugi polega na odtworzeniu&#13;
kształtu znaku ypsylon (Adamowski 2011, 180). Dla niniejszych rozważań interesujące jest to pierwsze wyobrażenie, czyli czterech dróg, prowadzących na&#13;
cztery strony świata:&#13;
Lnu na roszenie nie należy rozścielać w pobliżu rozstajnych dróg, jeżeli na tych&#13;
rozdrożach nie ma figur świętych, albowiem wiatr, panujący tam często, rozniesie&#13;
len czterema drogami na cztery strony świata (K 34 Cheł 166).&#13;
&#13;
Jak wskazuje Jan Adamowski, krzyżówka to miejsce demoniczne, dlatego&#13;
stawiano tam kapliczki, często z postaciami świętych, w celu sakralizacji tej&#13;
przestrzeni. Brak takiego obiektu oznacza, że jest ono we władaniu złych sił&#13;
utożsamianych w powyższej relacji z wiatrem. Dodatkowo jest ono otwarte na&#13;
cztery strony świata, czyli zupełnie, a zatem pozaziemskie moce mają tu nieograniczony dostęp.&#13;
Na marginesie rozważań o czwórkowej przestrzeni można przytoczyć relację opisującą sposób leczenia, w której skumulowane zostały naddane znaczenia liczby 4:&#13;
Na różę. Chory wyciąga rękę z różą, względnie chorą część [ciała], a znachor znaczy na tej chorej części w kierunku od zachodu ku wschodowi cztery krzyże węglem w kółko, wymawiają, przy pierwszym krzyżyku „róża”, przy drugim „tela”,&#13;
przy trzecim „pila”, przy czwartym „ríxa”. Po czym ma nastąpić zupełne ozdrowienie (K 51 San-Kr 17).&#13;
&#13;
W teście zostały zestawione symbole o dużym potencjale, które łączy wspólna wiązka znaczeń. Związek liczby 4 i krzyża jest bardzo ścisły, krzyż bowiem&#13;
tworzą dwie przecinające się belki i symbolizuje on, podobnie jak czwórka, strony&#13;
świata8. Znaczenie krzyżyków na ciele chorego jest jednym z wariantów gestycznych krzyża (Kraczoń 2012, 189), który oznacza ochronę i uświęcenie chorego&#13;
miejsca. Kreślenie ich w kółko, na wspak, czyli ruchem przeciwnym do ruchu&#13;
słońca, sprawia, że choroba zostaje zamknięta w tym „opacznym” kole, uświęconym przez cztery krzyże, przez co ma zostać unicestwiona. Koło, krzyż i liczba&#13;
4 są więc znakami homonimicznymi na poziomie symbolicznym, a ich łączne&#13;
wykorzystanie w rytuale leczniczym ma na celu maksymalne wzmocnienie jego&#13;
skuteczności.&#13;
8&#13;
&#13;
Szerzej na temat symboliki krzyża zob. Kobielus 2011; Uspienski 2010.&#13;
&#13;
⩶ 182 ⩶&#13;
&#13;
�Drużyna pana młodego z rózgą weselną&#13;
&#13;
Foto: autor nieznany 1969, z prywatnego archiwum rodzinnego Autorki.&#13;
&#13;
Boska kosmogonia wiąże się z wytyczaniem czterech stron świata w układzie horyzontalnym i trzech stref w układzie wertykalnym. Coroczny powrót&#13;
do mitycznego czasu w celu jego odnowienia, co następuje w wigilię Bożego Narodzenia, musi odbywać się także poprzez wykorzystanie tych kardynalnych dla&#13;
kosmogonii liczb. Katarzyna Smyk, powołując się na źródła oraz innych badaczy,&#13;
pisze: „Na przykład na sośnie zlokalizowana jest kategoria przedmiotów dających&#13;
początek kolejnym elementom kosmosu, jego czterem stronom i – co istotniejsze&#13;
dla naszego wywodu – trzem sferom: Stoi sosna śród podwórca [...]/ na tej sośnie,&#13;
trójpozytek rośnie./ A w spodku becka smoły,/ a we środku jare pscoły, a u wierzchu&#13;
śtery koła,/ w kazdem kole po sokole (Bart PKL 256). Kompleks ten «nie pozostawia żadnych wątpliwości, że mówi się o wiecznie owocującym drzewie życia.&#13;
Dzięki dość przejrzystym symbolom staje się ono uosobieniem kosmosu, wyrażając podział na trzy sfery oraz cztery strony świata symbolizowane przez cztery koła (?) i ptaki» – piszą Tomiccy (Tom Drz 76)” (Smyk 2009a, 89). W taki&#13;
sposób choinka staje się promieniującym centrum rekreacji świata. Analogicznie&#13;
w obrzędzie weselnym skumulowane zostały zachowania i atrybuty o charakterze&#13;
symbolicznym w celu kreacji przyszłego szczęścia i powodzenia młodych. Jednym&#13;
z rekwizytów jest rózga weselna:&#13;
⩶ 183 ⩶&#13;
&#13;
�Rózga ta (inaczej: palma, wieniec), jest to kij sosnowy na łokieć długi o czterech&#13;
gałązkach (z pnia wyrastających lub wreszcie wprawionych) obwitych w pierze&#13;
i piórka (K Lub 16 194).&#13;
&#13;
Czas, w którym funkcjonuje choinka, to moment odnowy świata w celu zapewniania pomyślności w nadchodzącym roku, natomiast symboliczny atrybut,&#13;
wykorzystywany w trakcie obrzędu weselnego, wpływa na przyszłe szczęście młodych. W jednym i drugim przypadku zostaje więc przywołana liczba 4, która nawiązuje do dzieła kreacji.&#13;
Reasumując: cztery strony świata nie tylko kształtują percepcję przestrzeni&#13;
w układzie horyzontalnym, ale także symbolizują jej całość, otwartość i zupełność,&#13;
a zatem umożliwiają odsyłanie szeroko rozumianego niebezpieczeństwa zagrażającego człowiekowi poza obręb oswojonej przestrzeni. W kontekstach obrzędowych&#13;
czynności wykonywane na cztery strony oznaczają powtarzanie boskiej kosmogonii.&#13;
&#13;
6.2.2. Wieś&#13;
Mircea Eliade, analizując uniwersalia dotyczące doświadczenia religijnego, wskazywał, że wybór miejsca zamieszkania był poprzedzony uświęceniem go, co zmieniało wrogi chaos w przyjazny kosmos. Działanie to jest każdorazowo odtworzeniem stworzonego przez bogów uniwersum egzemplarycznego. Badacz ten pisze:&#13;
„Podobnie jak wszechświat rozwija się z pewnego centrum i rozprzestrzenia w cztery strony niebios, wieś powstaje wokół skrzyżowania dróg. Na Bali i w niektórych&#13;
innych rejonach Azji przed założeniem wsi poszukuje się najpierw naturalnego&#13;
punktu węzłowego, w którym dwie drogi krzyżują się prostopadle. Utworzony&#13;
wokół punktu środkowego kwadrat stanowi imago mundi. Podział wsi na cztery&#13;
sektory, warunkujący zresztą odnośny podział wspólnoty, odpowiada podziałowi&#13;
wszechświata na cztery strony horyzontu” (Eliade 2008, 45–46). Trudno w tym&#13;
miejscu odpowiedzieć, czy lokacje wsi na Słowiańszczyźnie miały podobny charakter, gdyż wymagałoby to pogłębionych studiów historyczno-geograficznych,&#13;
można jednak podać pojedynczy przykład, gdzie informatorka wyjaśnia sens ustawiania czterech ołtarzy w Boże Ciało 9 w następujący sposób:&#13;
Tak, cztery ołtarze i do dzisiaj jest ta tradycja w naszej parafii na Boże Ciało – na&#13;
czterech ulicach ubiera się cztery ołtarze. [MW: A dlaczego na czterech?] No&#13;
bo u nas parafia, na przykład moja parafia to jest w Goniądzu i tak pasuje, że tam&#13;
cztery ulice i tam się ubiera od zawsze [TP, p. Mońki].&#13;
9&#13;
&#13;
Więcej na temat znaczenia Bożego Ciała zob. Smyk 2019.&#13;
&#13;
⩶ 184 ⩶&#13;
&#13;
�Wspomniane cztery ulice miasta Goniądza przecinają się (formując zniekształcony krzyż), dlatego można potraktować tę relację jako argument przemawiający za tezą Eliadego o archaicznym sposobie wyboru miejsca zamieszkania.&#13;
O związku czterech ołtarzy z kształtem wsi mówi kolejna relacja:&#13;
Więc u nas na wioskach był zwyczaj, że chodzili wokół wioski i były cztery ołtarze i do tych czterech ołtarzy dochodzili, duża wioska i długo musieli iść (UP,&#13;
p. Gostyń).&#13;
&#13;
Wynika z niej, że ołtarze były sytuowane w taki sposób, aby w miarę możliwości okrążyć całą wieś. Idea wytyczania czterech stron świata z centrum jest&#13;
stara i szeroko rozpowszechniona (Eliade 2008, 47), natomiast wszelkie święta&#13;
stanowią coroczne odnawianie boskiego wymiaru życia, powtarzanie kosmogonii w celu tworzenia na nowo ładu świata. Sens obchodów Bożego Ciała, obok&#13;
kościelnej wykładni związanej z symboliką hostii, wiąże się także z powielaniem&#13;
dzieła kreacji w celu zapewnienia sobie wstawiennictwa sacrum (zob. szerzej Smyk&#13;
2020). Tę archaiczną symbolikę powtarzania czasu początku, właściwą religijności&#13;
pierwotnej, potwierdza właśnie zwyczaj ustawiania czterech ołtarzy, korespondujący z symbolicznym osiedlaniem się w danym miejscu poprzez wytyczenie jego&#13;
czterech stron. Jedna z informatorek wskazała obie wspomniane motywacje:&#13;
A ja nie wiem, tego to nawet z Pisma Świętego nie wiem, dlaczego. Na cztery&#13;
strony świata pochwalamy Boga (HK, p. Częstochowa).&#13;
&#13;
Z tym świętem, powszechnie obchodzonym na terenie całej Polski, jest związane działanie, które miało służyć zabezpieczeniu wsi:&#13;
Albo na Boże Ciało napisane cztery Ewangelia zawiązują w wianki, które się&#13;
święci zwykle i takowe zostają w kościele przez całą oktawę; po oświęceniu biorą te&#13;
ewangelia wraz z wiankami, i także na granicach wsi zakopują (K 17 Lub 79);&#13;
wariant: (K 23 Kal 94).&#13;
&#13;
Odwołanie do czterech ewangelii wiąże się z historią święta. Janusz Hochleitner, odwołując się do innych badaczy, pisze: „W trakcie procesji wprowadzono&#13;
w połowie XV stulecia na ziemiach polskich tradycję śpiewania początkowych&#13;
wersów Ewangelii przy czterech ołtarzach. W życiu liturgicznym średniowiecza&#13;
stanowiły one uroczystą formułę błogosławieństwa. Śpiewanie perykop na cztery strony świata miało przynieść szczególną pomoc i oddalić wszelkie niebezpieczeństwa. W agendach warmińskich i brewiarzu warmińskiego biskupa Łukasza&#13;
⩶ 185 ⩶&#13;
&#13;
�Watzenrodego z okresu przed soborem trydenckim występują obrzędy procesji&#13;
Bożego Ciała połączone z czytaniem czterech początków Ewangelii. Symbolikę śpiewanych czterech początków Ewangelii na cztery strony świata tłumaczył&#13;
biskup S. Hozjusz pragnieniem Kościoła, by Ewangelia Chrystusa była znana&#13;
wszystkim ludziom, na wszystkich krańcach świata, tak jak czynili to Apostołowie” (Hochleitner 2003, 89). Wykładnia katechetyczna nie wyklucza archaicznych przedchrześcijańskich motywacji, czyli wskazania stron świata w celu jego&#13;
rekreacji i zabezpieczenia granic własnej miejscowości. Ponadto czwórka utożsamia całość przestrzeni ziemskiej oraz przestrzeni wsi – zakopanie czterech ewangelii na jej granicach oznacza, że została ona w pełni zabezpieczona. Bardziej obrazowo przedstawiono to w kolejnej relacji:&#13;
Chcąc zabezpieczyć się od grasującej cholery, stawiają w okolicy Pińczowa w czterech rogach wsi krzyże z drzewa osikowego, które w lesie bez mierzenia ucinają.&#13;
Dopóki te krzyże stać będą, dopóty we wsi nie pojawi się cholera (Bieg Lecz 301).&#13;
&#13;
Wskazane cztery rogi wsi przywołują figury geometryczne, jak prostokąt czy&#13;
kwadrat, których symetria implikuje statyczność (For Sym, 60), a ta z kolei konotuje poczucie bezpieczeństwa. Wpisanie kształtu wsi w czworobok stanowi rodzaj mentalnego wyobrażenia (rzeczywisty kształt wsi może być bowiem inny),&#13;
które można uznać za ewolucję pierwotnego sposobu zakładania wsi w miejscu krzyżowania się dróg. Warto wziąć także pod uwagę stwierdzenie, że Roma&#13;
Quadrata, czyli pierwotny kształt granic Wiecznego Miasta, należy rozumieć&#13;
nie w sensie „kwadratowości”, ale podziału na cztery części (Eliade 2008, 47).&#13;
Ponadto postawienie krzyży na rogach zamyka przestrzeń całej wsi, otacza ją&#13;
bezpieczną granicą, analogicznie do opisanego wyżej obrysowania koła w trakcie czynności magicznych.&#13;
Zachował się zwyczaj zr y wania podczas Bożego Ciała g ałązek brzozowych z ołtarzy, przy których zatrzymują się wierni podczas procesji – ze wszystkich, z jednego, z dowolnego z nich lub z czwartego – i umieszczania ich w domu&#13;
w celu ochrony przed nieszczęściami, takimi jak uderzenie pioruna:&#13;
Brzózki to ustawiane były w Boże Ciało, jak robione były na wsi te cztery ołtarze,&#13;
to były obgradzane tymi brzózkami, wycinane. I po mszy w Boże Ciało, jak cztery&#13;
te ołtarze na wsi były, to z każdego się ołtarza gałązkę tej brzózki się urywało&#13;
i do domu się przynosiło, no i to się tam, albo w rogach okna, albo na strychu pod&#13;
strzechę, no to święcone z Bożego Ciało, to miało chrunić przed nieszczęściami&#13;
(LO, p. Wieluń).&#13;
&#13;
⩶ 186 ⩶&#13;
&#13;
�Drewniana kapliczka w izbie z gałązkami brzozowymi&#13;
&#13;
Foto: Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie, fot. A. Wolszczak, zdjęcie pobrane ze strony www.skanseny.net&#13;
[data dostępu 8.04.2024 r.].&#13;
&#13;
Sens takich działań można interpretować, mając na względzie właściwości&#13;
apotropeiczne poświęconych rekwizytów – umieszczenie w domu gałęzi z ołtarza&#13;
zabezpiecza go przed negatywnymi wpływami. Jednak odwołując się do głębszych&#13;
sensów zwyczaju, należy przywołać homologię ciało – dom – kosmos (Eliade&#13;
2008, 184–192) i dołączyć kolejny termin, czyli „wieś”. Wspólnym mianownikiem&#13;
tych elementów jest konceptualizowanie ich za pomocą czwórki. Człowiek o religijności archaicznej lokował siebie w centrum otwartym na pozostałe wymiary,&#13;
dzięki czemu mógł obcować z bóstwem. Ciało i dom stanowiły swoiste mikrokosmosy, które miały swoje punkty otwarcia; dla domu były to na przykład komin,&#13;
drzwi czy dach, dlatego należało je zabezpieczyć:&#13;
Trzeba było zerwać gałązkę od czwartego ołtarza, brzozową, przynieść i zanieść&#13;
na strych, wstawić. I to właśnie chroniło od nieszczęść i burz. To było takie też&#13;
ważne [EW, p. Puławy];&#13;
Gałunzki to tylko brane były z Bożego Ciała, z tych… Cztery ołtarze były robiune, to sio przynosiło i to była ochruna. I sio przed drzwiomi przywiązywało,&#13;
a jak nie to w sioni [EugW, p. Puławy];&#13;
&#13;
⩶ 187 ⩶&#13;
&#13;
�Tak brzózki zawsze właśnie taki symbol był brzózkę się przynosiło do domu i się&#13;
wkładało za obraz, jak burza była, jakaś tam wichura, to żeby chroniło przed&#13;
różnymi takimi [TP, p. Mońki];&#13;
U nas są przy tych ołtarzykach świeże brzózki, świeżo tam przyniesione i wtedy&#13;
tam jak już przejdzie ta procesja, to przy ostatnim tym przy kościele, nie, nie to, że&#13;
przy ostatnim, to zależy, który tam jest umajony tymi brzózkami, to od tej brzózki&#13;
ludzie łamią te gałązki, przynoszą, wtykają za obrazy, ale również niosą na&#13;
pole, gdzie rośnie kapusta i wtykają w to kapustę na tym polu, żeby liszki nie jadły&#13;
tej kapusty. To do tej pory jest takie wierzenie [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
Co roku powtarzany jest akt kreacji w celu uświęcenia przestrzeni zamieszkania – nie tylko w odniesieniu do obszaru wsi czy miasta, ale także domu. Budynek&#13;
zostaje bowiem zabezpieczony uświęconymi gałązkami z czterech ołtarzy w miejscach newralgicznych (dach, drzwi) lub świętych (obraz). Czwórka niejako „patronuje” tym czynnościom, gdyż odnosi się do różnych poziomów kategorii miejsca.&#13;
&#13;
6.2.3. Pole&#13;
Umieszczenie poświęconych rekwizytów nie tylko w domu, ale także na rogach&#13;
pola było czynnością o charakterze ochronnym: „Magiczny sens tego rodzaju zabiegów ludowych [był taki, iż] miały przede wszystkim bronić przez złymi wpływami. Rozmaite przedmioty zakopywane czy wieszane na granicznych drzewach&#13;
zdają się wskazywać na magiczną obronę własnego terytorium. W naszym przypadku wzmacnia się to ludowe przeświadczenie poprzez odniesienie do ważnej uroczystości religijnej, która tylko wzmacniała skuteczność tych zabiegów”&#13;
(Hochleitner 2003, 91). W trakcie roku kalendarzowego także podczas innych&#13;
świąt zabezpieczano pola, umieszczając poświęcone rekwizyty na ich rogach:&#13;
W Wielką Sobotę święcone zioła, tj. cierń głównie (jako i palmę z Palmowej Niedzieli), wynoszą z domu, i wianki z nich porobione zatykają na czterech rogach&#13;
pola zasianego oziminą, skrapiając je przy tém święconą wodą (K 10 Poz 199);&#13;
W tym też ostatnim celu zbierano popiół z ogni palonych na cześć wiosennego słońca,&#13;
i zakopywano go po polach, aby je uchronić od gradu, albo na czterech rogach pola&#13;
zapalano ognie, wzniecane zarzewiem z ogni świątecznych. Na Łużycach i dziś jeszcze, gdy w sobotę wieczorem odezwą się po rezurekcyi dzwony, zatykają na czterech&#13;
rogach pola laski bzu, które zabezpieczyć mają pole od kretów (K 24 Maz 340).&#13;
&#13;
Zabezpieczenie pól działa na podobnej zasadzie co wyznaczenie okręgu.&#13;
Umieszczenie poświęconych atrybutów na czterech rogach jest równoznaczne z całkowitą ochroną, gdyż liczba ta w tym kontekście wyraża pełnię, a więc działanie&#13;
⩶ 188 ⩶&#13;
&#13;
�to zabezpiecza pole ze wszystkich stron. Wyznaczenie czterech punktów jest równoznaczne z wytyczeniem zamkniętej, stabilnej całości, otoczenie jej bezpieczną&#13;
granicą lub uformowanie niewidzialnego ogrodzenia, co zapewnia ochronę przed&#13;
niebezpieczeństwami czyhającymi na zewnątrz.&#13;
&#13;
6.2.4. Dom&#13;
Z liczby 4 wywiedziono figury geometryczne, takie jak kwadrat czy prostokąt.&#13;
Z kolei one są podstawą budowy i kształtu domu, który stanowi ważny aspekt&#13;
kategorii lokatywności. W celu ochrony domostwa podejmowano więc działania&#13;
o charakterze sakralnym i magicznym, również związane z liczbą 4. Już podczas&#13;
budowy w narożnikach przyszłego domu wykonywano gesty uświęcające lub kładziono tam symboliczne przedmioty:&#13;
No na cztery rogi... jak były fundamenty kładzione, to zawsze było na czterech&#13;
rogach skropione wodą święconą. [MW: Dlaczego?] No bo święcone to zawsze&#13;
jest, że to zawsze ta opatrzność boska będzie nad tym czuwała i to zawsze na te&#13;
cztery rogi były pokropione tą wodą świeconą [LO, p. Wieluń].&#13;
&#13;
W tym miejscu po raz kolejny należy przywołać tezę o uświęcaniu miejsca,&#13;
które wybiera się do zamieszkania. O ile jednak zaprezentowane wyżej rozważania&#13;
dotyczyły wsi lub miasteczka, o tyle wnioski przedstawione tutaj odnoszą się do&#13;
domu – intymnej sfery życia człowieka. Akt powtórzonej kreacji przebiega podobnie, czyli uświęcenie odbywa się za pomocą działań związanych z liczbą 4:&#13;
Na czterech rogach, to jeżeli budowany był dom, to u góry to, już jak postawiony był&#13;
strop, a jeszcze nie było… To na czterech rogach zawieszany był wianek, robiony, to&#13;
znaczy kwiaty zebrane w taką wiązankę, i zaczepiany na czterech rogach. […] To jakby cały już dom objęty jest błogosławieństwem, bo zioła te kwiaty, to są, że Matka Boska się tym opiekuje, to tak jakby poświęcano ten dom Matce Bożej [ZD, p. Olecko].&#13;
&#13;
Umieszczanie różnego rodzaju cennych rzeczy w narożnikach domu potwierdza legenda:&#13;
I idą dalej. Nadeszli na kukurzysko (pustkowie, gdzie dawniej stała karczma),&#13;
i Pan Jezus mówi: „Trzebaby tu kopać, bo mnie się zda, że tu skarby będą”. I kopali&#13;
na czterech rogach, gdzie cztery były słupki. I należli pod każdym kocioł z piniędzmi (K 17 Lub 205).&#13;
&#13;
W trakcie roku kalendarzowego podejmowano różne czynności zabezpieczające przestrzeń domową poprzez akcentowanie jej czterech stron, o podobnym&#13;
charakterze do przedstawionego wyżej zwyczaju umieszczania gałązek brzozowych&#13;
⩶ 189 ⩶&#13;
&#13;
�zerwanych z ołtarzy podczas Bożego Ciała, na przykład zebraną w wigilię św. Jana&#13;
Chrzciciela bylicę zatykano na czterech węgłach domu (K 19 Kiel 190). Natomiast&#13;
w trakcie wieczoru wigilijnego na pierwszy plan wysuwa się zapewnianie sobie dobrobytu na przyszłość:&#13;
We dworze karbowy przynosi z dworskich gumien cztery snopy do pokoju jadalnego z życzeniami wesołych świat; pan domu łamie się z nim opłatkiem i częstuje go&#13;
miodem. Po czem karbowy stawia w jednym kącie pokoju snop pszenicy, w drugim snop żyta, w trzecim snop jęczmienia, a w czwartym snop owsa lub wiązkę&#13;
grochu albo koniczyny (K 35 Prze 14).&#13;
&#13;
Biorąc pod uwagę wegetacyjną symbolikę wigilijnego wieczoru (zob. Domańska-Kubiak 1979), można powiedzieć, iż ustawienie w kątach izby snopów z różnego rodzaju zbóż antycypuje obfitość każdego z tych plonów w nadchodzącym roku.&#13;
Dom tworzą jego cztery ściany, zostają one zatem przywołane w trakcie obrzędu weselnego:&#13;
Pożegnawszy wszystkich panna młoda, a raczej za nią&#13;
druhny już żegnają wszystkie kąty, śpiewając:&#13;
A jakże z wami będę siadała,&#13;
kiedym się z piecem nie pożegnała.&#13;
Bądźcie zdrowe cztery ściany,&#13;
i ty piecu malowany – już ja odjeżdżam&#13;
(K 24 Maz 288).&#13;
&#13;
Warto zaznaczyć, że pożegnanie przestrzeni domowej poprzez odwołanie&#13;
do jej symboli cechuje czułość równa żegnaniu członków i członkiń rodziny. Poczwórność podczas opuszczania domu akcentowana jest także w obrzędzie pogrzebowym poprzez uderzenie rogiem trumny w cztery kąty ścian (K 18 Kiel 63).&#13;
Świadczy to o randze przypisywanej miejscu zamieszkania, ale potwierdza także&#13;
konceptualizowanie go za pomocą czwórki. W trakcie obrzędów rodzinnych nie&#13;
tylko żegnano całe domostwo poprzez symboliczne zaakcentowanie jego czterech&#13;
ścian lub progów, ale także podejmowano działania o charakterze apotropeicznym.&#13;
Podczas rite de passage świat chtoniczny był bliżej przestrzeni ludzkiej, dlatego należało ją dodatkowo zabezpieczyć, na przykład poprzez okadzenie czterech kątów:&#13;
To znaczy pierwszą czynność, którą wykonywała babka, bo tak u nas to się nazywały te kobiety babki. Przyszła więc, wzięła wianek z rozchodnika, ten poświęcony&#13;
w wiankowy czwartek, no i oczywiście okadziła izbę, gdzie to dziecko, ten poród&#13;
miał się odbywać, okadziła te wszystkie cztery kąty okadziła, no i też przy tym&#13;
chyba się modliła [EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 190 ⩶&#13;
&#13;
�Katarzyna Smyk pisze: „Kobieta ciężarna funkcjonuje między światami: przez&#13;
nią z zaświatów przychodzi na nasz świat nowe życie. Jest zatem medium – pośrednikiem dla nowego życia, uczestniczy w bezpiecznym sprowadzeniu go w idealnej formie z nieznanych przestrzeni kosmosu między nas” (Smyk 2009b, 78).&#13;
Należało więc zabezpieczyć przestrzeń, w której dochodziło do kontaktu dwóch&#13;
odmiennych sfer. Okadzenie czterech ścian sprawiało, że lokum człowieka zostało w pełni zabezpieczone. Dokonano tego na początku aktu narodzin, a zatem&#13;
zadaniem tej czynności było przeciwdziałanie potencjalnemu niebezpieczeństwu.&#13;
Natomiast przedstawione w kolejnej relacji działanie magiczne służy pozbyciu się&#13;
już istniejącego zagrożenia:&#13;
Gdy ksiądz odejdzie po wyspowiadaniu chorego i udzieleniu mu ostatniego namaszczenia, pozostali kropią konającego święconą wodą, krzyż mu dają całować&#13;
i w rękę kładą zapaloną gromnicę; kropią oraz i we cztery kąty izby, by czarta&#13;
z domu odegnać (K 11 Poz 162).&#13;
&#13;
Właściwości wody święconej roznoszą się na całą przestrzeń domową utożsamianą przez cztery kąty, co sprawia, iż staje się ona nieprzyjaznym miejscem dla&#13;
istoty diabelskiej.&#13;
W trakcie działań leczniczych także wykonywano czynności o charakterze&#13;
magicznym i przywoływano wówczas symbolikę czwórki:&#13;
Gdy dziecko w innych stronach Polski spać nie może, zbiera się śmieci z czterech&#13;
kątów izby i wsypuje w róg kołyski; w każdym kącie biorący śmieci woła: „Hop!&#13;
hop!”. Na pytanie domowników: „Czego szukasz?”, odpowiada się: „Spania!”&#13;
(Bieg Mat 316);&#13;
No, to brały z cterech z tych pajęczynę z cterech rogów mieszkania i brały ten&#13;
jałowiec, jakoś tam kruszyły cy coś, robiły na taki sufelce, podpalały i jak dziecko&#13;
płakało, to kadziły tym [Śmiech]. Jakieś czary robiły z tego (Nieb Przes 136).&#13;
&#13;
Wykorzystanie medykamentów pochodzących z czterech kątów świadczy&#13;
o tym, że przypisuje się im naddane znaczenie w postaci posiadania leczniczej mocy.&#13;
Dom podlega dalszym czwórkowym parcelacjom, gdyż każdy pokój&#13;
i pomieszczenie także mają kształt czworokąta10:&#13;
&#13;
Wskazują na to także inne przykłady: Cztery kąty i piec piąty – przysłowie, ‘pustki w domu’;&#13;
cztery mile za piec (a piątą na piec) pojechać – przysłowie, ‘nie ruszyć się z domu, zostać na przypiecku’&#13;
(Kop Mit 858).&#13;
10&#13;
&#13;
⩶ 191 ⩶&#13;
&#13;
�Są w pokoju cztery kąty, w każdym kącie siedzi jeden kot, a przed każdym kotem&#13;
są trzy koty. Ile jest wszystkich kotów?&#13;
[Cztery koty] (Fol Zag 211).&#13;
&#13;
Podział przestrzeni domu wyznaczają także cztery progi, co jest akcentowane w pieśniach: (K 39 Pom 114). Zaznacza się paralelizm cztery ściany – cztery&#13;
progi11, co potwierdza tezę o ścisłym związku czwórki z przestrzenią domową, ale&#13;
może także wskazywać na budowę tradycyjnego domu. Przed wyjazdem do ślubu&#13;
śpiewa się „siadanego”:&#13;
A nie będe ja tu z wami jeszcze siadała,&#13;
bom się z czterema progami nie pożegnała. […]&#13;
bom się z czterema ścianami nie pożegnała&#13;
(K 41 Maz 26).&#13;
&#13;
Homologię ściany – progi potwierdza pieśń, która stanowi pożegnanie panny&#13;
młodej; w przedstawionym wyżej wariancie żegnała ona cztery ściany, tu zaś czule&#13;
przemawia do czterech progów. Jak pokazuje powyższa eksplikacja, czwórka wiąże&#13;
się z domem na kilka sposobów, co można podsumować stwierdzeniem, że liczba&#13;
ta, utożsamiająca harmonię i statyczność, w odniesieniu do tej przestrzeni konotuje spokój i bezpieczeństwo.&#13;
&#13;
6.2.5. Stół&#13;
W domu, czyli wewnątrz tej ważnej dla człowieka przestrzeni, zostaje umiejscowiony niezwykle istotny w kulturze ludowej mebel, którego kształt także wiąże&#13;
się z liczbą cztery – stół. Na Podlasiu odnotowano zwyczaj układania chleba na&#13;
czterech rogach stołu w czasie wieczerzy wigilijnej, a na południu Polski sypano&#13;
tam zboże:&#13;
Na Boże Narodzenie, jak się do postniku szykowało, to wtedy to już było związane&#13;
ze zwierzętami, że się siano kładło na cztery rogi, że się zboże sypało też. [MW:&#13;
Gdzie się sypało?] Siano to na cały stół i pod stół, ale zboże po rogach stołu [HK,&#13;
p. Częstochowa].&#13;
11&#13;
&#13;
W innym przykładzie pieśni o charakterze żartobliwym są wskazywane cztery progi:&#13;
[…] i przewleczesz go przez cztery progi.&#13;
Przez cztery progi, przez cztery kije,&#13;
napatrz się, mężu, jak żona bije&#13;
(K 39 Pom 185).&#13;
&#13;
⩶ 192 ⩶&#13;
&#13;
�W tym szczególnym czasie drożny jest kanał mediacji świat – zaświaty, co z jednej strony ma konsekwencje pozytywne, gdyż umożliwia zapewnienie sobie pomyślności w nadchodzącym roku, z drugiej jednak – ułatwiony jest wówczas kontakt&#13;
z mocami demonicznymi, co może mieć groźne skutki. W takiej sytuacji należało się&#13;
odpowiednio zabezpieczyć, a jednym ze sposobów ochrony było rozkładanie gleni&#13;
(kromek chleba) lub rozsypanie zboża (Wójtowicz 2014b, 124). Wieczerza wigilijna&#13;
ma charakter zaduszkowo-wegetacyjny. Z tą dwoistością dobrze korespondują chleb&#13;
i ziarno ułożone na czterech rogach stołu, gdyż oznaczają zamknięcie przestrzeni,&#13;
wokół której zgromadziła się cała rodzina. Czynność ta chroni od niebezpieczeństw&#13;
czyhających z zewnątrz, ponadto kromki te mają zapewnić pomyślność i dobrobyt&#13;
w nadchodzącym roku, dlatego po wieczerzy dzielono się nimi ze zwierzętami, aby&#13;
zapewnić sobie dostatek dobytku i zaakcentować wspólnotę z bydłem domowym.&#13;
Podobne działanie podejmowano w trakcie obrzędu weselnego:&#13;
Gdy pan młody wstępuje do domu, młoda z druhnami schowana jest w komorze.&#13;
Rodzice sadowią dostojnego gościa za stołem przykrytym w biały obrus z położonemi na czterech rogach bochnami weselnego chleba i na środku donicę z piwem&#13;
(K 28 Maz 154).&#13;
&#13;
Czwórka w tym zwyczaju, obecnym w najważniejszych obrzędach dorocznych i rodzinnych, kształtuje funkcję ochronną i projektującą, sygnuje bowiem&#13;
całość przestrzeni stołu ołtarza.&#13;
&#13;
6.2.6. Trumna&#13;
Liczba 4 jest trwale związana z miejscem zamieszkania istoty ludzkiej, dlatego odnosi się nie tylko do jej domu ziemskiego, ale także tego pośmiertnego, czyli trumny. Adam Fischer, powołując się na badania etnograficzne, pisał:&#13;
Na Kurpiach (Dudy Puszczańskie, parafja Myszyniec) robią trumnę z czterech&#13;
prostych białych desek po części nieheblowanych. [...] W Sieradzkiem musi chłop&#13;
poprzestawać na czterech deskach do kupy zbitych i to jeszcze niekiedy ukwestowanych; na wierzchu trumny malują krzyż czarną barwą, a w braku tejże węglem (Fisch Pog 157).&#13;
&#13;
Deski, podobnie jak cztery ściany domu, tworzą zamkniętą przestrzeń. Trumna jest dopasowana do człowieka – o ile bowiem ziemski dom jest wysoki, gdyż&#13;
uwzględnia postawę stojącą, o tyle trumna jest długa, ponieważ po śmierci ciało&#13;
ułożone jest poziomo. Czwórka oznacza także skromność pośmiertnego lokum:&#13;
⩶ 193 ⩶&#13;
&#13;
�Śmierć okrutna nie boi sie króla, pana ani kapłana, tylko jednakowo wszystkich do&#13;
grobowca układa; nikt nic ze sobom z tego świata nie zabierze, choćby najwiencej&#13;
posiadał, jak tylko te pare łokci płótna i te cztyry deski (Bzdę Bis 85).&#13;
&#13;
Trumna jest zbudowana z czterech desek – zarówno ta, w której spoczywają&#13;
biedni, jak i ta sporządzona dla bogatych. W takim podejściu pobrzmiewa echo&#13;
późnośredniowiecznej alegorii dance macabre, której sens polegał na równości&#13;
wszystkich w obliczu śmierci, niezależnie od stanu, pełnionej funkcji i majątku&#13;
(Kop Mit 1168–1169). Cztyry deski i pare łokci płótna sygnują tę równość, gdyż&#13;
oznaczają ubóstwo takie samo dla wszystkich oraz ulotność ziemskiego bogactwa.&#13;
Paralela pomiędzy domem i trumną jest wyraźna w kolejnym przekazie, który&#13;
dotyczy Hucułów:&#13;
Wynosząc trumnę na cmentarz, „zabierają dla nieboszczyka z izby cztery kołacze&#13;
poukładane przy ścianach w chacie i kładą je na czterech węgłach nowej chaty”&#13;
(trumny) (Bieg Śmier 265).&#13;
&#13;
Kołacze są przenoszone z domu do trumny, następuje zatem symboliczna&#13;
zmiana miejsca, w jednym i drugim przypadku akcentowana przez czwórkę. Paralela między czynnościami inicjującymi zamieszkanie w nowym lokum – zarówno&#13;
tym mającym zapewnić schronienie podczas ziemskiej, jak i pośmiertnej egzystencji – jest wyraźna:&#13;
[...] spuszczą ciało do grobu, a diak zabiera to płótno z wieka trumny dla księdza,&#13;
który zapieczętując grób (tj. bierze od grabarza rydel i na 4 rogach zrobi nim&#13;
krzyż, i rzuci 4 razy grudkę ziemi lub gliny), po czym i inni wrzucają po trzy&#13;
garści gliny i odchodzą (K 49 Sa-Kr 532).&#13;
&#13;
Ksiądz uświęca nowy „dom” poprzez poświęcenie jego czterech rogów, jest to&#13;
akt analogiczny do działań wykonywanych podczas wprowadzania się do nowej chaty.&#13;
Podsumowując tę część rozważań, można stwierdzić, że czwórka charakteryzuje antropocentrycznie pojmowaną przestrzeń na zasadzie „szkatułkowej”. Obraz stopniowo się zwęża (Adamowski 1998, 148), zaczynając od tej najbardziej&#13;
rozległej przestrzeni, czyli stron świata, poprzez własną wieś, na domu, tym ziemskim i pośmiertnym, kończąc. W samym środku znajduje się człowiek – podmiot&#13;
charakteryzujący przestrzeń za pomocą czwórki12.&#13;
Dla porównania można przywołać książkę Olgi Tokarczuk Prawiek i inne czasy, w której&#13;
jeden z podrozdziałów nosi tytuł Czas rzeczy poczwórnych. Wyraźnie została zarysowana w nim&#13;
oparta na tej liczbie koncepcja przestrzeni (Tokarczuk 1996).&#13;
12&#13;
&#13;
⩶ 194 ⩶&#13;
&#13;
�6.3. Postacie&#13;
W zgromadzonym materiale grupowanie osób w czwórki nie jest częste. Jednak&#13;
da się w nim wyróżnić unikalne grupy osób oraz takie, które wariantywnie występują w różnych liczbach. Pierwszy ze wskazanych aspektów obrazują następujące&#13;
przykłady:&#13;
W Czeszewie w pow. węgrowskim, przed trumną, czworo dziewcząt niesie na&#13;
chustce jedwabnej, trzymając ją za rogi, koronę, czyli wieniec dziewiczy lub kawalerski [...]. W Wielkopolsce, w Siemianicach w pow. kępińskim, trumnę ze zwłokami małego chłopca niosą cztery dziewczynki, ubrane jak do pierwszej komunji&#13;
św. – biało z jasnemi fartuszkami i wiankami zielonemi na głowie; dziewczynkę&#13;
zaś niosą chłopcy odświętnie ubrani (Fisch Pog 297).&#13;
&#13;
Liczba osób niosących trumnę lub chustę przed nią jest niewątpliwie dyktowana względami praktycznymi, jednakże wymiar symboliczny takiej czwórkowej grupy lokuje się w polu semantycznym związanym ze śmiercią. Czworo&#13;
postaci w takim układzie wprowadza harmonię i statyczność.&#13;
Dodatkowo czwórka jest liczbą parzystą, która wiąże się z zamknięciem.&#13;
Te elementy kształtują symbolikę bezruchu, która niewątpliwie koreluje ze&#13;
śmiercią.&#13;
W zagadce ludowej poczwórność grupy jest pozorna:&#13;
Pod jabłonią było cztery jabka. Śli brat z siostro, mąż z żono, i wzięli se po jednym&#13;
jabku. I jedno jabko zostało. Jak to sie stało? To był brat z siostro, a siostra była dla&#13;
tego męża żoną (Nieb Przes 25).&#13;
&#13;
Natomiast w poniższym fragmencie legendy czwarta osoba jest dodatkowa,&#13;
inna niż pozostałe:&#13;
Szli raz czterej doktorowie od chorego. A byli to: Pan Jezus, św. Piotr, św. Paweł i żyd. I nie chcieli ci trzej zapłaty, ino żeby im dano pożywienie. Dali im&#13;
cztery serki i chleba, i niós to żyd, który nieznacznie za niemi idąc, serki te zjadł&#13;
(K 17 Lub 204–205).&#13;
&#13;
Ten naddany aspekt czwórki w dwóch powyższych relacjach wiąże się z bogactwem semantycznym postaci pojawiających się w trójkowych grupach, które&#13;
występują powszechnie w folklorze, między innymi w bajkach ludowych (zob.&#13;
rozdział Liczba 3). Liczba świętych jest więc wariantywna, wędrują oni także&#13;
⩶ 195 ⩶&#13;
&#13;
�w grupach dwu- i trzyosobowych. Natomiast trzon każdej z tych grup wydają&#13;
się stanowić Jezus i św. Piotr, więc to raczej dwójka wskazuje najważniejsze&#13;
osoby13.&#13;
Interesująco przedstawia się czwórkowe zestawienie w następującej zagadce:&#13;
Jeden dziad,&#13;
cztery baby przysiadł&#13;
[Bróg] (Fol Zag 114).&#13;
&#13;
Bróg to konstrukcja dachu opartego na czterech podporach, która służyła do&#13;
zabezpieczenia siana, głównie przed deszczem. W kulturze ludowej to specyficzne miejsce było wykorzystywane do spotkań kochanków. W zagadce zostały więc&#13;
skontaminowane podstawowe cechy budowy tej konstrukcji oraz rys erotyczny,&#13;
który się z tym miejscem wiązał.&#13;
Kolejne postacie zestawiane z liczbą 4 funkcjonują wariantywnie, są bowiem&#13;
charakteryzowane także przez inne liczby (głównie 3 i 7), co potwierdza ważność&#13;
tych liczb w polskiej kulturze ludowej. Przyjechało więc ćtyrech rekrutantów z wojny (K 4 Kuj 8); dziewczyna pracuje wśród czterech kośników (K 28 Maz 255–256);&#13;
matula cztery córki miała (K 41 Maz 248); ale też cztery syny utopyła (K 34 Cheł&#13;
45–46). W pieśniach miłosnych i zalotnych chłopiec woli jedną panienkę niż&#13;
cztery wdowy (K 1 Pieś 333); wariant: (K 46 Ka-S 71; Bart Wąż 62). W przedstawionych egzemplifikacjach mniejsze znaczenie ma zatem tożsamościowa symbolika czwórki, natomiast sama obecność liczby 4 zwiększa obrazowość przedstawionych zdarzeń. Potwierdza także dużą rolę liczb, gdyż przypisywanie ich wszelkim&#13;
obiektom i charakteryzowanie za ich pomocą jest istotne i naturalne dla depozytariuszy i depozytariuszek folkloru.&#13;
W podlaskim zwyczaju zwanym chodzenie z królewną następuje obrzędowa zamiana ról: w pierwszy dzień Zielonych Świątek mała dziewczynka przebierana jest&#13;
za królewnę, a następnie wraz z orszakiem, który tworzą cztery panienki w strojach&#13;
marszałków, otoczone gromadą dziewczyn, obchodzi granice wsi. Czynność ta ma&#13;
wspomagać urodzaj: gdzie królewna chodzi, tam pszenica rodzi (Fran Kal 49–50).&#13;
13&#13;
Bohaterami legend ludowych są grupy postaci o rodowodzie biblijnym, które dokonują cudownych czynów. Często przedstawiane są wędrówki św. Piotra i Jezusa, który to podczas drogi stwarza różne elementy świata lub je kontroluje oraz w razie potrzeby nagradza lub karze (SPBL Wrób 1,&#13;
319–327): Był sobie w jednem miejscu ojciec, któremu urodził się syn. On, ojciec łaził po wsi za kumotrami,&#13;
ale nie chciał mu nikt iść, co taki nędzny był. Przyszed więc do domu i płakał, a tu idzie do niego dwie osoby&#13;
i zaczęły się prosić za tych kumotrów. Poszli wszyscy do chrztu i ochrzcili tego chłopca. Dali mu na imię&#13;
Seweryś, a te dwie osoby to były: Pan Jezus i święty Pietr. Jak już odchodzili, to dali mu na pamiątkę&#13;
uzdeczkę (K 19 Kiel 233).&#13;
&#13;
⩶ 196 ⩶&#13;
&#13;
�Podobnie odwrócenie ról zostało przedstawione w następującym zwyczaju praktykowanym w Środę Popielcową: kobiety (mężatki) wyprawiają ucztę. Biorą sanki, sadzają na nie skrzypka, a same zaprzęgają się doń we cztery. I idą przez wieś&#13;
(K 9 Poz 127). Czterokonny zaprzęg jest wykorzystywany, jak to zostanie pokazane poniżej, głównie w sytuacjach uroczystych. Na co dzień zazwyczaj zaprzęgano mniejszą&#13;
liczbę koni. Jego poczwórność podkreśla więc wyjątkowy charakter chwili. Dodatkowo&#13;
koń w wymiarze symbolicznym jest związany z pierwiastkiem męskim. W przedstawionym przykładzie następuje więc odwrócenie porządku, związane ze specyficznym&#13;
czasem święta. Role zwierząt pełnią ludzie, i to kobiety, a tym samym zawieszony zostaje naturalny stan rzeczy. Pomieszanie porządków i odwrócenie ról związane jest&#13;
z sytuacją karnawału i święta, jest to Bachtinowski świat na opak, charakteryzujący&#13;
się odrzuceniem reguł i zasad obowiązujących na co dzień. Liczba 4 w odniesieniu do&#13;
zaprzęgu podkreśla charakter świąteczny, natomiast w odniesieniu do korowodu towarzyszącego królewnie akcentuje uroczystość chwili oraz buduje harmonię orszaku.&#13;
&#13;
6.4. Zwierzęta&#13;
Punktem wyjścia dla przedstawionego wyżej zwyczaju praktykowanego w Środę&#13;
Popielcową (choć semantycznie przynależnego do poprzedzającego ją czasu karnawału) jest funkcja czterokonnego zaprzęgu:&#13;
Wychodząc z domu po odebranom błogosławieństwie rodzicielskiem, siada panna młoda zaraz z swachnami na wóz czterokonny (konie czasami przystrojone&#13;
u grzywy tasiemką lub kwiatkami) (K 10 Poz 93);&#13;
Ona jedzie do kościoła&#13;
na cztery konie,&#13;
Wojtuś na nią poglądają,&#13;
oczki sobie zapłakają,&#13;
stojąc na stronie&#13;
(K 48 Ta-Rz 94).&#13;
&#13;
Liczba koni w zaprzęgu niejako informuje o charakterze uroczystości, jest&#13;
jednym z wyróżników ceremonii weselnej. W kolejnej relacji zostały zestawione&#13;
cztery konie zaprzęgnięte do wozu oraz cztery woły, będące częścią posagu:&#13;
Nie trzeba się dziwować,&#13;
tylko posag szykować.&#13;
Cztery woły, trzy krowy,&#13;
jużci posag gotowy.&#13;
&#13;
⩶ 197 ⩶&#13;
&#13;
�Cztery konie do cugu&#13;
i wózeczek do ślubu&#13;
(K 40 Maz 296).&#13;
&#13;
Dobytek i dobra przekazywane pannie młodej w formie posagu często występują w liczbie 4:&#13;
Nie śmiałem się jej zapytać&#13;
cy by mnie chciała;&#13;
ćtery wołki – ćtery krówki&#13;
na wiano miała&#13;
(K 2 San 139); warianty z posagiem: (K 17 Lub 17; K 11 Poz 183–184; Udz Krak 129).&#13;
&#13;
Czwórkowy posag był powszechny w folklorze, można zatem wskazać grupę&#13;
tekstów, w których zostaje on sparodiowany:&#13;
Jest tu Kaśka na wydaniu,&#13;
cztery myszy dadzą za nią.&#13;
Cztery myszy, cztery koty&#13;
i cztery psy do roboty&#13;
(K 25 Maz 229); wariant: (K 42 Maz 69).&#13;
&#13;
Do posagu przypisane są liczby parzyste, chodzi bowiem o utrwalenie przekazanego dobra, a ponieważ parzystość zamyka, zatem majątek nie zostanie roztrwoniony.&#13;
Posiadanie czterech koni jest wizytówką bogactwa, a zestawienie ich z innymi&#13;
czwórkowymi grupami świadczy o dobrobycie ich właściciela oraz o tym, że los&#13;
mu sprzyja:&#13;
Chłopek ci ja, chłopek,&#13;
zawsze w polu orzę,&#13;
wszystko mi się dobrze dzieje,&#13;
dzięki tobie, Boże.&#13;
Mam ja cztery konie,&#13;
dwie par wołów w pługu,&#13;
na mojej chałupie&#13;
żadnego też długu.&#13;
Mam cztery dziewczęta&#13;
i cztery chłopczęta,&#13;
gdy ja na nich pojrzę,&#13;
myślę, że książęta&#13;
(K 40 Maz 431–432).&#13;
&#13;
⩶ 198 ⩶&#13;
&#13;
�Czwórka w powyższej pieśni umożliwia kreację harmonijnego, sielankowego obrazu. Parzystość i symetria wprowadzają ład. Natomiast niejako ponadnormatywna liczba koni wykorzystywanych do prac polowych świadczy o dostatku&#13;
gospodarza. Analogicznie czterokonny, „nadmiarowy” zaprzęg został ulokowany&#13;
w kolędzie życzącej, w której zestawiono pożądane przez gospodarza dobra. Funkcjonuje on obok złotego płużka, także stanowiącego symbol dobrobytu, a dodatkowo sakralizującego pracę rolnika (SSiSL 1/4, 268):&#13;
Bo na twoi roli złoty płużek stoi... jw.&#13;
A przy tym płużku cztery konie w cużku&#13;
(Udz Krak 40).&#13;
&#13;
Potwierdzeniem, że cztery konie są oznaką bogactwa, jest deklaracja wymiany takiej liczby zwierząt za ukochaną dziewczynę (K 40 Maz 320) czy cena za&#13;
wykupienie rekruta z niewoli (K 21 Rad 68–69). W innych tekstach czterokonny zaprzęg zostaje wykorzystany do szybkiego powiadomienia pana o tym, że jest&#13;
zdradzany przez dziewczynę (K 1 Pieś 110–111). Czwórka zatem w zestawieniu&#13;
z końmi funkcjonuje jako duża, a nawet ponadnormatywna, liczba, co służy kreacji semantyki pozytywnego nadmiaru.&#13;
Koń, oprócz tego że oznacza dostatek, w symbolicznym wymiarze jest związany z pierwiastkiem męskim:&#13;
Cztery kunie Jasio miał,&#13;
ćtery kunie Jasio miał,&#13;
wsystkie złotem kować dał&#13;
(K 26 Maz 250); warianty: (K 40 Maz 296); koń związany z mężczyzną&#13;
(K 6 Krak 451–452).&#13;
&#13;
Jerzy Bartmiński w artykule na temat stylu erotyki ludowej zauważa, że&#13;
pieśń posiłkuje się rekwizytami, które stają się wykładnikami określonych treści&#13;
lirycznych. Głównym atrybutem chłopca jest koń – symbol biologicznej męskiej potencji (Bartmiński 1974, 17), dlatego zwierzę to często pojawia się w zestawieniu z młodzieńcem. Wskazanie, że są to cztery konie, intensyfikuje rys&#13;
symboliczny tego zwierzęcia. Męskim atrybutem są także cztery woły (K 4 Kuj&#13;
143). Jednakże to właśnie konie dominują wśród zwierząt charakteryzowanych&#13;
przez czwórkę. Inni przedstawiciele świata fauny pojawiają się rzadziej w takim&#13;
zestawieniu.&#13;
&#13;
⩶ 199 ⩶&#13;
&#13;
�6.5. Atrybuty&#13;
W analizowanym materiale wyróżniają się atrybuty roślinne i przedmiotowe zestawiane z liczbą cztery. Często czwórka w takich połączeniach występuje wariantywnie z innymi liczbami, na przykład dwójką, a zatem w takich kontekstach na&#13;
pierwszy plan wysuwa się znaczenie parzystości.&#13;
&#13;
6.5.1. Roślinne&#13;
W niektórych regionach Polski nadal praktykowany jest zwyczaj zdobienia domu&#13;
w czasie święta Zesłania Ducha Świętego, czyli w ludowej nomenklaturze w Zielone Świątki. Niegdyś przy drzwiach wejściowych ustawiano brzozy symbolizujące&#13;
odrodzenie – w parzystej liczbie, zazwyczaj były to cztery drzewka. Kierowano&#13;
się względami estetycznymi – drzewa ustawione po dwóch stronach drzwi są symetryczne, dzięki czemu wyglądają ładnie. Na poziomie sensów symbolicznych&#13;
parzystość brzózek konotuje stałość, a ponieważ święto to przypada na wiosnę,&#13;
czyli w momencie bujnego rozkwitu wszelkiej roślinności, może to oznaczać dążenie do utrwalenia takiego stanu rzeczy. W wypowiedziach respondentek pojawiły&#13;
się informacje o ustawianiu dwóch, czterech lub sześciu drzewek, a zatem w tym&#13;
zwyczaju istotne jest znaczenie parzystości, a nie tylko tożsamościowa symbolika&#13;
liczby 4:&#13;
I tatarak też się rzucało na podłodze, gdzieś tam przed domem na schodkach&#13;
i w oknach się stawiało, żeby zapach był, i brzózki się stawiało przy domu. Przywiózł i postawiliśmy. [MW: Ile tych brzózek?] A dwie, z jednej strony drzwi&#13;
i z drugiej strony drzwi. [MW: Dlaczego tak robiono?] Chyba że zielone&#13;
drzewko, bo zielone święta, do przybrania, do wystroju [HK, p. Częstochowa];&#13;
A to cztery, sześć, dwie, zależy jak było; Dwie z jednej struny tu stała u nas i z tej&#13;
strony [ZZ, p. Puławy].&#13;
&#13;
Można w tym miejscu próbować odnaleźć analogię między takim usytuowaniem brzóz a lokowaniem wokół kapliczki lub przydrożnego krzyża czterech&#13;
drzew, które oznaczają wszystkie strony świata, czyli pełnię. Dodatkowo struktura&#13;
otoczenia roślinnego przydrożnej architektury sakralnej symbolizuje przezwyciężenie sztywnej czworokątnej formy za sprawą strzelistości krzyża, a więc tego, co&#13;
materialne przez to, co święte. Ponadto cztery drzewa w takim miejscu tworzą&#13;
konstrukcję kwadratowego baldachimu, co przywołuje metaforę osłony, wyznaczając świętą przestrzeń, oraz odwołuje się do uzdrawiającej i związanej z płodnością symboliki cienia (Paczos 2011, 61–62).&#13;
⩶ 200 ⩶&#13;
&#13;
�W przywołanym już wcześniej tekście Jerzego Bartmińskiego, charakteryzującym styl erotyki ludowej, zostają wskazane sposoby obrazowania aktu płciowego, na przykład poprzez wykorzystanie utartej formuły wykorzystującej symbol&#13;
wianka oraz kliszowanych obrazów niszczenia roślin (Bartmiński 1974, 19), które&#13;
pojawiają się w określonej liczbie:&#13;
Stojała w ogrodzie,&#13;
w półkolana w wodzie,&#13;
wyglądała najmilszego,&#13;
z którnej strony jedzie.&#13;
Oj, jedzieć on, jedzie&#13;
warszawskim gościńcem,&#13;
wiezie mi chusteczkę&#13;
z lewandrowym wieńcem.&#13;
Wiezieć mi go, wiezie,&#13;
ale już niecały,&#13;
jużci cztery rumianeczki&#13;
z niego obleciały&#13;
(K 40 Maz 222).&#13;
&#13;
W wariantach tego tekstu są wskazywane następująco określone rośliny: cztery kupki rutki (K 50 Sa-Kr 114); cztery różczki rozmarynu (K 41 Maz 27); cztery&#13;
oblateczki (K 4 Kuj 13); ćtery gałązecki i dwa fijołecki (Nieb Przes 67); nasiałam&#13;
rutki – cztery ogródki,/ zabrała mi je woda (K 33 Cheł 312). Ten popularny motyw, obrazujący utratę dziewictwa jako utratę policzalnych części roślin, występuje w kilku wariantach liczbowych, oprócz czwórki funkcjonują także trójka i siódemka. Płynie stąd wniosek, że tożsamościowa symbolika liczb ma tutaj mniejsze&#13;
znaczenie, na plan pierwszy wysuwa się natomiast próba ukonkretnienia sytuacji&#13;
poprzez użycie jednej z mocnych, bogatych symbolicznie liczb, które podnoszą&#13;
rangę istotnego wydarzenia.&#13;
Na zakończenie tej części należy przywołać jeszcze bardzo popularne wierzenie, że czterolistna koniczyna przynosi szczęście, co wynika z ponadnormatywnej&#13;
liczby listków.&#13;
&#13;
6.5.2. Przedmiotowe&#13;
W folklorze pieśniowym z dużą częstotliwością występują cztery świece:&#13;
Cztery się świece spaliło, spaliło,&#13;
nim się to państwo z sobą rozmówiło.&#13;
&#13;
⩶ 201 ⩶&#13;
&#13;
�W nocy o północy o pierwsyj godzinie:&#13;
obróć-ze Kasińku modre ocka do mnie&#13;
(K 26 Maz 234); warianty: (K 48 Ta-Rz 109–110; K 28 Maz 218; K 1 Pieś&#13;
237; K 6 Krak 154; K 48 Ta-Rz 138).&#13;
&#13;
Świece w takiej liczbie są przywoływane także w relacjach dotyczących obrzędu pogrzebowego. O ile jednak podczas spotkania kochanków świece palą się&#13;
po kolei, łańcuchowo odmierzając jego czas, o tyle podczas pogrzebu płoną one&#13;
jednocześnie, wprowadzając symetrię wokół trumny:&#13;
Zazwyczaj to bywało cztery świece przy trumnie, jak dawniej, bo to przywozili&#13;
z te świeczniki z kościoła, razem z chorągwiami, i stał krzyż, też z kościoła, postawiony przy głowie zmarłego, i stały cztery, dookoła trumny stały cztery świeczniki&#13;
i były świece i to po prostu [ JM, p. Suwałki];&#13;
[MW: Ile świec paliło się przy trumnie?] Przeważnie dwa, czasem i cztery&#13;
[ZD, p. Olecko].&#13;
&#13;
Wokół trumny także ustawiano inne rekwizyty w takiej liczbie:&#13;
Takie lilie białe. Pierw umarła matka i ja tam byłam, to tak było dwa wiadra&#13;
w głowach, dwa wiadra tych kwiatów i tutaj dwa wiadra. Cztery wiadra pełnych&#13;
kwiatów nastawione było (Nieb Przes 98).&#13;
&#13;
Ustawianie takiej liczby świec czy wiaderek z kwiatami wskazuje na związek&#13;
czwórki ze śmiercią, także ze względu na parzystość tej liczby, która utrwala dany&#13;
stan, zamyka, spowalnia, nadając właściwy ton ceremonii pogrzebowej. Co więcej, czwórka wprowadza statyczność, bezruch, jest w tym kontekście synonimem&#13;
śmierci.&#13;
Z niewielką powtarzalnością funkcjonują w pieśniach takie obiekty/przedmioty w liczbie 4 jak: kościoły (K 39 Pom 198) – co ma charakter wariantywny&#13;
(bo występują także w liczbie 3 i 7) – Kasia płaci, aby dzwonić w cztery dzwony&#13;
na zbawienie ukochanego Jasia (K 6 Krak 172); czy podkowy – cztery pary podkówek stracone w tańcu z punktu widzenia chłopca to dużo, natomiast dziewczyny – mało (K 40 Maz 168). Pokazuje to relatywność postrzegania liczb, ta&#13;
sama wartość w danym kontekście może być waloryzowana odmiennie – w zależności od punktu widzenia. Także podczas pieczenia korowaja należało sprostać&#13;
czwórkowym wymogom i wykorzystać 4 garnce do rozczynu, a 4 do zamięszenia&#13;
(K 35 Prze 91).&#13;
&#13;
⩶ 202 ⩶&#13;
&#13;
�6.6. Miary&#13;
Liczby są zestawiane z różnymi rodzajami miar. Warto w tym miejscu zwrócić&#13;
uwagę na podobieństwo liczenia i mierzenia. Przede wszystkim te dwie operacje&#13;
to sposoby ilościowego ujęcia świata, które stanowi odpowiedź na ludzkie potrzeby poznawcze i komunikacyjne (Nowosad-Bakalarczyk 2018, 63–87, 308).&#13;
Pierwszym etapem w rozwoju pojęć metrologicznych był etap antropomorficzny, kiedy to najważniejszymi rodzajami miar były te pochodzące od części ludzkiego ciała. Kolejny etap charakteryzował się szukaniem miar w odniesieniu do&#13;
warunków, przedmiotów i wyników pracy człowieka (Kula 1970, 10). Jednakże&#13;
miary stają się użyteczne, gdy zestawi się je z liczbami, ponieważ wtedy można&#13;
pokazać wielość:&#13;
O mój Boże, mój Boże,&#13;
coż mnie się to tu ma stać,&#13;
cztery łokcie sznuróweczki,&#13;
oj, nie może mi obstać,&#13;
o da dyna, da dyna&#13;
(K 46 Ka-S 160);&#13;
Jak konik rynkuł na jedyj nodze:&#13;
ji rozder ji fartusek na ctery piędzie&#13;
(Nieb Przes 64);&#13;
Niesiemy plon – do naszego pana w dół – do stodół.&#13;
Bodaj zdrowa plonowała – kopa pszenicy cztery korce dała&#13;
(K 28 Maz 101).&#13;
&#13;
Miary wykazują zatem dużą łączliwość z liczbami, ponieważ w takich połączeniach szczegółowo charakteryzują dane wycinki rzeczywistości pod względem&#13;
ilościowym.&#13;
Liczba 4 występuje w pieśniach w połączeniu z miarami odnoszącymi się do&#13;
wielkości pól i plonów, które miały duże znaczenie dla członków społeczności&#13;
agrarnych:&#13;
Ach, mój mocny Boże, co teraz nastało,&#13;
stary babie, stary, młodygo sie chciało.&#13;
Bydło, konie, wozy, wszystko ci daruję.&#13;
cztery morgi pola to ci uodpisuję&#13;
(Ad Bor 32).&#13;
&#13;
⩶ 203 ⩶&#13;
&#13;
�Prawdopodobnie opisana wyżej symbolika liczby 4 w odniesieniu do kategorii przestrzeni, wyrażająca jej całość i pełnię, promieniuje na inne parametry przestrzenne, które „zarażają się” jej symboliką. Dlatego przekazane cztery morgi pola&#13;
stanowią komplet i całość, na co wskazuje także kontekst ukazany w wyżej przytoczonym przykładzie. Ponadto zestawienia czwórkowo-przestrzenne w pieśniach&#13;
oderwały się od tej symboliki i zaczęły funkcjonować jako stałe, powtarzalne formuły, włączając się w kreację języka artystycznego folkloru.&#13;
Innym spetryfikowanym połączeniem liczby i jednostki miary, związanym&#13;
z parametryzacją przestrzeni, jest wyrażenie cztery mile, które powszechnie występuje na terenie Polski w wariantach żartobliwej pieśni o weselu ptactwa:&#13;
Cztery mile za Warszawą, la la la la la,&#13;
ożenił się wróbel z kawą, dyli dyli bum.&#13;
Wszystko ptactwo zaprosili, la la la la la,&#13;
a o sowie zabaczyli, dyli dyli bum&#13;
(K 39 Pom 227–228); warianty: (K 40 Maz 455; K 25 Maz 151–152; K 46&#13;
Ka-S 312; K 2 San 150).&#13;
&#13;
W miejscu znajdującym się cztery mile za Warszawą rozgrywają się także wydarzenia, których bohaterami są nie zwierzęta, a ludzie (K 17 Lub 29–30). Występują również pieśni, w których jest wskazywana taka odległość od Krakowa&#13;
(K 25 Maz 109–110). W gatunkach fabularnych i historycznych geograficzne&#13;
nazwy własne wskazują miejsce głównego zdarzenia (Adamowski 1998, 136).&#13;
Podobną funkcję pełni szczegółowe wskazywanie odległości za pomocą określenia cztery mile. Te artystyczne zabiegi uściślające wpływają na wiarygodność&#13;
i obrazowość fabuły. W przypadku ustnego wykonywania utworów dane miasto&#13;
można było zastąpić najbliższym w danej okolicy, co jeszcze bardziej ukonkretniało przekaz. Ponadto ta miara przestrzeni pojawia się także w innych zestawieniach: Jasio ma uciekać na cztery mile przed służbą wojskową (K 17 Lub 52) czy&#13;
chłopiec jedzie cztery mile bez popasu (K 40 Maz 221). W pieśniach pojawiają&#13;
się jeszcze takie określenia jak cztery pola (uszedł kawaler, nim go panna zawołała)&#13;
(K 40 Maz 261–262; K 41 Maz 469; K 26 Maz 247–248); czy cztery góry, piąty&#13;
klin (K 40 Maz 348).&#13;
Popularna pieśń zawiera opis następującej sytuacji: dziewczyna widzi swojego&#13;
ukochanego, który przez długi czas był nieobecny (niekiedy moment spotkania&#13;
następuje podczas jej wesela z innym). Przeskakiwanie przez nią czterech stołów&#13;
(wariantywnie: trzech) stanowi rodzaj hiperboli podkreślającej radość, gwałtowność uczuć dziewczyny, ale także dramat całej sytuacji:&#13;
⩶ 204 ⩶&#13;
&#13;
�Jak go [pana Dąbrowę] Kasia zobaczyła [na weselu],&#13;
cztery stoły przeskoczyła,&#13;
piąty nóżką uderzyła.&#13;
Kłaniam, kłaniam, mój mąz pirszy,&#13;
idźze sobie pośledniejsy (K 41 Maz 478);&#13;
warianty: (K 4 Kuj 24; K 1 Pieś 225; K 1 Pieś 226).&#13;
&#13;
Znany był także zwyczaj wrzucania przez flisaków chleba do rzeki, celem&#13;
przebłagania demona. Czynili to – na 444 kilometrze od źródła Odry – najmłodsi&#13;
flisacy (gwar. matackorze), płynący pierwszy raz tratwą (Pośp Śląsk 245). Dany kilometr nabiera znaczenia dzięki multiplikacji liczby, tym sposobem zostaje usankcjonowana pewna przestrzeń, która umożliwia kontakt z zaświatami. Chleb wrzucony do rzeki w tym miejscu zyskuje moc oddziaływania na demona. Przykład&#13;
ten jest jednak dość unikatowy, czwórka bowiem jest liczbą „ziemską”, jej związki&#13;
z zaświatami są sporadyczne, a w powyższym przykładzie wynikają głównie z jej&#13;
powielenia.&#13;
&#13;
6.7. Podsumowanie&#13;
Analiza zgromadzonego materiału pokazuje, że liczba 4 w kulturze ludowej strukturyzuje czas, dzieląc go na odcinki oparte na obserwacji lunarnej, jak cztery niedziele, w czym przejawia się zależność struktury temporalnej i liczb od świata&#13;
przyrody. Odcinki czasu wyznaczone na podstawie takich obserwacji, na przykład&#13;
adwent, stają się podglebiem dla zwyczajów i wróżb.&#13;
Czwórka jest także ściśle związana z kategorią miejsca. W takim połączeniu&#13;
liczba ta występuje w folklorze najczęściej. Na zasadzie szkatułkowej wskazuje&#13;
miejsca życia człowieka – od czterech stron świata, przez wieś, dom, konkretny&#13;
pokój, po trumnę. Figura geometryczna o kształcie prostokąta wyznacza najbliższą i najbardziej wartościową przestrzeń ludzkiego życia. Odnosi się więc przede&#13;
wszystkim do świata profanum. Z tego względu wykorzystanie czwórki w ludowym lecznictwie czy obrzędach zasadza się głównie na odniesieniu do stron świata&#13;
czy czterech kątów, które symbolizują całość i pełnię. Liczba ta raczej nie występuje w roli atrybutu inicjującego kontakt z sacrum.&#13;
Inne pełnione przez czwórkę funkcje to: uszczegółowiająca, gdyż charakteryzowane przez nią czas i przestrzeń uwierzytelniają i wpływają na prawdopodobieństwo zdarzeń, oraz – na zasadzie kontrastu – parametryzują czas i przestrzeń&#13;
w przybliżeniu, „w zaokrągleniu”, czy identyfikacyjna – wykorzystanie czterech&#13;
⩶ 205 ⩶&#13;
&#13;
�koni podkreśla sytuację odświętną i wyznacza status właściciela (zamożność), zaś&#13;
w tekstach kolęd taki naddatek wyraża życzenia pomyślności dla gospodarza. Ponadto czwórka jako jedna z liczb parzystych utrwala dany stan i przeciwdziała&#13;
przekształceniom, wprowadza także harmonię, statyczność, bezruch i spokój, co&#13;
wiąże ją nie tylko z domem, pojmowanym jako miejsce odpoczynku, ale także ze&#13;
śmiercią.&#13;
&#13;
⩶ 206 ⩶&#13;
&#13;
�7 Liczba 7&#13;
Symbolika liczby 7 jest powszechna w kulturach świata. Była ona uznawana za&#13;
świętą przez Sumerów, Babilończyków, Egipcjan, Persów, Chińczyków, Hindusów, Germanów, Greków i Izraelitów (For Sym 46–47, Herd Lek 143, Lur&#13;
Słow 212, Kop Sym 376). Przypisywano jej także szczególne znaczenie w kulturze dawnych Słowian. Bogactwo znaczeń i zastosowań magiczno-symbolicznych&#13;
siódemki wynika z zależności jej interpretacji od obserwacji przyrody i kosmosu.&#13;
Przede wszystkim siedem dni liczy kwadra księżyca, a cztery cykle tworzą w przybliżeniu miesiąc. Te pierwotne obserwacje astronomiczne stały się podstawą kalendarza lunarnego, który znany był już w prehistorii (AlvSim Ssym 224). Ponadto Stary Świat znał siedem poruszających się ciał niebieskich (Słońce, Miesiąc,&#13;
Saturn, Jowisz, Mars, Wenus i Merkury). Odkrycie siedmiu planet przyczyniło&#13;
się do przypisania tej liczbie wartości symbolicznych, wykorzystanych chociażby&#13;
w obrazie Drzewa Kosmicznego z siedmioma gałęziami (Eliade 1994, 219).&#13;
Liczba ta wyznacza podstawową jednostkę czasu, czyli tydzień, co najpełniej&#13;
zostało uwypuklone w biblijnym opisie stworzenia. Dodatkowo w Biblii zostały&#13;
zawarte inne obrazy związane z siódemką: tyle dni trwał potop, zaś w proroczym&#13;
śnie Faraona pojawiło się siedem tłustych i tyle samo chudych krów, które zapowiadały okresy dobrobytu i biedy oraz siedem pełnych i pustych kłosów (Lur&#13;
Słow 212–213). Ponadto w judaizmie i chrześcijaństwie siódemka charakteryzuje: gwiazdy, duchy, Boga, pieczęcie, trąby, plagi, dni odpoczynku po stworzeniu&#13;
świątyni zbudowanej przez Salomona w ciągu siedmiu lat czy świecznik. Niejednokrotnie liczba ta występuje w Biblii w pozytywnym znaczeniu, na przykład:&#13;
księga z siedmioma pieczęciami czy siedem darów Ducha Świętego. Tyle jest&#13;
próśb w modlitwie, a także tyle razy należy przebaczyć. W Kościele katolickim&#13;
wyróżnia się tyleż sakramentów i cnót, grzechów głównych, radości i boleści Maryi. Liczba ta występuje też wśród znaków negatywnych, gdyż jest tyle demonów&#13;
i głów smoka apokaliptycznego (Hof Lek 85). W islamie również występowała ta&#13;
symbolika – nakazywano wykonać siedem okrążeń wokół Kaaby, mowa była też&#13;
⩶ 207 ⩶&#13;
&#13;
�o siedmiu niebach, sferach piekła, celach (kierunkach) islamu. Według jogi człowiek ma siedem centralnych punktów (centrów), tyle jest nieb buddyzmu, według&#13;
którego potrzeba siedem siedmiodniowych okresów, aby dusza dokonała przejścia&#13;
z życia do śmierci. W tradycji antycznej spotykamy siedem: Hesperyd, bram Teb&#13;
czy sfer niebieskich (AlvSim Ssym 226). W pismach egzegetów aleksandryjskich&#13;
(VI–VIII w.) siódemka uznana była za liczbę duchową, świętą, ale wierzono także,&#13;
że jest powiązana z siłami nieczystymi oraz wyznacza zamkniętą całość (Szram&#13;
2001, 134–138). Ljubinko Radenkowić wskazuje, że istnieją powody, aby sądzić,&#13;
że liczba 7 jest typowa dla tradycji semickiej i niektórych innych śródziemnomorskich, podczas gdy 9 jest charakterystycznym znakiem indoeuropejskich tekstów&#13;
religijnych i magicznych (Radenkovič 2012, 71).&#13;
Naddane znaczenie liczb wynika także z ich właściwości matematycznych. Siódemka powstaje z dodawania liczby 3, która wyznacza strefy w układzie wertykalnym,&#13;
oraz liczby 4, organizującej strony świata w układzie horyzontalnym. Jednak liczba&#13;
7 nie tylko spina symbolicznie świat w perspektywie pionowej i poziomej, ale także scala sakralną symbolikę trójki i uosabiającą to, co ziemskie, czwórkę. Łączy więc&#13;
pierwiastek sacrum i profanum, stąd uznawana jest za synonim komplementarności,&#13;
pełni oraz całego uniwersum (Toporov 2005, 219–220; Herd Sym 143; AlvSim Ssym&#13;
224–225; Hof Lek 85). Taka symbolika jest obecna także w polskim folklorze.&#13;
&#13;
7.1. Znak graficzny – cyfra 7&#13;
Liczba i charakteryzowany przez nią obiekt w kulturze ludowej tworzą nierozerwalną całość, wzajemnie modelując swoje znaczenia. Jednym z nielicznych przykładów samodzielnego funkcjonowania liczby są wierzenia związane z cyfrą 7.&#13;
W zagadce ludowej zostaje wskazane jej podobieństwo do kosy:&#13;
Drzewo z żelazem&#13;
tworzy 7 razem&#13;
[Kosa] (Fol Zag 154).&#13;
&#13;
Na owe podobieństwo znaku graficznego siódemki i narzędzia zwracały&#13;
uwagę także informatorki i ukazują to dalsze relacje: śmierć w ludowych wyobrażeniach jawiła się jako biała postać z kosą w ręku. Przedstawienie to zostało&#13;
dodatkowo ugruntowane przez grupy kolędnicze przedstawiające Herody (szerzej zob. Adamowski 1986), a także poprzez kolokację śmierć kosi1:&#13;
1&#13;
I tak widziałam, jak chodzą Herody. Łysa, biała i z kosą. I tak mówi, że kosi: „Kosi ta śmierć,&#13;
tak kosi” [TN 1563 Zanowinie 2007 MN].&#13;
&#13;
⩶ 208 ⩶&#13;
&#13;
�A siódemka nic mi się nie kojarzy, tylko powiedzieli, że siódemka, jak kiedyś taka&#13;
pani, twórczyni na Kurpiach zmarła i siedemdziesiąt miała siedem lat, to się&#13;
śmieli, że ileś tam osób siedem, to po kolei umrze, to nie wiem, czy to prawda, bo&#13;
ta kosa, ta siódemka to jest taka kosa, jakby nie, to że to wtedy taka Waszczychowa&#13;
z Kadzidła twórczyni zmarła siedemdziesiąt siedem lat, to że to taka kosa, nie&#13;
bardzo [CL, p. Ostrołęka];&#13;
Wiem, że zawsze się bano siódemki, ale czy to jest rzeczywiście, no bo to jak kosa.&#13;
Bano się siódemki, ale czy to rzeczywiście jest związane z całym regionem czy tym&#13;
kawałkiem, w którym ja się poruszałam. [MW: Ale bano się siódemki…] MWS:&#13;
Jak w dacie wychodziła siódemka, tak jak w dacie wychodziła siódemka, to takie&#13;
niezbyt szczęśliwe to miało być [MWS, p. tatrzański].&#13;
&#13;
Pojawił się tu następujący mechanizm porządkowania: grafia cyfry 7 – podobieństwo do kosy – kosa jako atrybut śmierci. Na zasadzie metonimii więc,&#13;
charakterystycznej dla myślenia magicznego i kultury ludowej, dokonuje się następujące utożsamienie: liczba 7 – śmierć. Ludwik Stomma także je zaakcentował:&#13;
„Obok ilorazów trójki pojawia się jeszcze 7 i 77 (jako odpowiednik 7 × 7: «koso&#13;
bez kose pomnożyć, to bedo dwie kosy»)” (Stomma 1986, 173). Taki koncept tej&#13;
liczby niewątpliwie kształtował jej negatywne wartościowanie.&#13;
&#13;
Herody, a wśród postaci śmierć z kosą (autor obrazu Piotr Czapka)&#13;
Foto: Piotr Czapka.&#13;
&#13;
⩶ 209 ⩶&#13;
&#13;
�Niekiedy, na takiej zasadzie jak opisana powyżej, danemu wiekowi zostaje&#13;
przypisana dodatkowa wartość symboliczna ze względu na wartość liczbową2.&#13;
Należy jednak podkreślić, że charakteryzowanie człowieka poprzez liczbę lat&#13;
wydaje się zupełnie naturalne, a przecież stanowi rodzaj wypracowanej w toku&#13;
dziejów konwencji. Liczenie lat i przysługujące z racji wieku prawa i obowiązki&#13;
są niezwykle mocno zakorzenione nie tylko w kulturze ludowej, ale także powszechnej. Wiek człowieka jest tak istotny, że obok imienia i nazwiska stanowi&#13;
obligatoryjną część inskrypcji nagrobnych3.&#13;
&#13;
7.2. Stałe zestawienia i kolekcje&#13;
Związki frazeologiczne i przysłowia utrwalają pejoratywny aspekt liczby 7:&#13;
Majster klepka od siedmiu boleści (NKPP 2, 372); Brzydki jak siedem grzechów&#13;
(NKPP 1, 211); Brzydki jak siedem nieszczęść (NKPP 1, 210). Negatywne konotacje zostały wskazane także w wypowiedziach informatorek:&#13;
Takie powiedzenie: „A ten to rolnik od siedmiu boleści”. Czyli to jest taka ujma,&#13;
niepozytywne [HW, p. Pułtusk];&#13;
No znaczyło, że jakiś był taki no sprzeczny, taki jakiś dokuczny. Człowiek od siedmiu boleści. No tak się mówiło [LG, p. Szydłowiec].&#13;
&#13;
W powyższych kontekstach liczba 7 jest zestawiona z abstraktami i wykorzystywana do przedstawiania, a wręcz hiperbolizowania, ludzkich wad. Ponadto&#13;
służy do wyrażania definitywności czy intensywności:&#13;
Wyliczenie wieku, także człowieka, odbywa się poprzez trójkowe przedziały czasowe i ich mnożenie w zagadce ludowej:&#13;
2&#13;
&#13;
Trzy lata płot,&#13;
trzy płoty kot,&#13;
trzy koty koń,&#13;
trzy konie człek.&#13;
Najlepszy wiek&#13;
&#13;
[ Jeżeli kot dożyje lat dziewięciu, koń lat dwudziestu siedmiu, to człowiek lat osiemdziesięciu jeden] (Fol Zag 212).&#13;
3&#13;
„The headstone of the grave, complete with the name of the deceased and his age at the&#13;
time of his death, is a permanent representation of him, with parallels in many different cultures” (Nagrobek, na którym znajduje się imię zmarłego i jego wiek w chwili śmierci, jest trwałym&#13;
upamiętnieniem zmarłego, co ma swoje odpowiedniki w wielu różnych kulturach – tłum. aut.)&#13;
(Crump 1990, 34).&#13;
&#13;
⩶ 210 ⩶&#13;
&#13;
�To na przykład jak gdzieś tam się pójdzie i klamki się pocałuje, to się mówi: „O pozamykane na siedem spustów” [HW, p. Pułtusk];&#13;
On mi dojął aż do siódmej/dziesiątej skóry (NKPP 3, 212); Niech cię siódma&#13;
skóra4 zaboli (NKPP 3, 216).&#13;
&#13;
Kolekcja, czyli występowanie w tym samym czasie oraz miejscu różnorodnych elementów pełniących podobne funkcje, odnosi się do zwyczaju przygotowywania siedmiu wigilijnych potraw. Informatorki podawały następujące dane&#13;
na ten temat:&#13;
Kiedyś to robili siedem, nie było dwanaście potraw, tylko robili siedem potraw.&#13;
U nas w domu było siedem potraw. […] Nie wiem, może to się wiąże z siedmioma&#13;
dniami, że było siedem dni. Ale było siedem potraw, dopiero tak niedawno wydaje&#13;
mi się, pojawiała się sprawa dwunastu potraw, przynajmniej u nas było zawsze&#13;
siedem potraw [EW, p. Puławy]; wariant: [KT, p. Świdnik];&#13;
Siedem to zależy, kto tam z czego przygotować miał, bo u nas to tak przeważnie&#13;
siedem było [AK, p. Radzyń Podlaski].&#13;
&#13;
Nakaz przygotowywania siedmiu potraw na wieczerzę wigilijną można&#13;
interpretować na kilka sposobów (por. Wójtowicz 2014a). Jeden z nich został&#13;
zawarty bezpośrednio w relacji: ile dni tygodnia, tyle potraw. Każde z dań odpowiada kolejnemu dniowi, chodzi o to, aby w ten sposób szczelnie wypełnić&#13;
cały tydzień, czyli wskazać pełnię czasu, a tym samym zapewnić sobie pomyślność w nadchodzącym roku. Koresponduje to z bardziej rozpowszechnionym&#13;
współcześnie przekonaniem, że liczba potraw wigilijnych ma wynosić dwanaście. Podobnie jak siedem potraw odpowiada liczbie dni tygodnia, tak liczba 12&#13;
odpowiada liczbie miesięcy roku. Przygotowując więc potrawy w takiej liczbie,&#13;
zapewnia się sobie dobrobyt w nadchodzącym czasie. Wpisuje się to w semantykę agrarną nocy wigilijnej.&#13;
Druga wykładnia menu o takiej liczbie dań opiera się na uwypuklaniu nieparzystości siódemki, co potwierdza relacja przytoczona w rozdziale dotyczącym&#13;
parzystości i nieparzystości. Warto w tym miejscu jedynie przypomnieć, że dania wigilijne mają być nie do pary, gdyż w tym przełomowym momencie, który ma decydujące znaczenie dla całego przyszłego roku, zostaje uruchomiony&#13;
4&#13;
&#13;
W zestawieniu ze skórą funkcjonuje także w zagadce ludowej:&#13;
Co to za wół,&#13;
Co ma siedem skór?&#13;
[Piec] (Fol Zag 54).&#13;
&#13;
⩶ 211 ⩶&#13;
&#13;
�mechanizm przekształcania i otwarcia na zmiany, stymulowany przez nieparzystość. Jego celem jest projekcja lepszego czasu, pomnożenie dóbr i zapewnienie&#13;
szczęścia i pomyślności. Typologicznie należy uznać tę wykładnię za najbardziej&#13;
archaiczną.&#13;
Ostatnia eksplikacja odnosi się do ogólnokulturowej symboliki siódemki, która funkcjonuje jako suma boskiej trójki i ziemskiej czwórki, a także jako&#13;
połączenie sfer w układzie horyzontalno-wertykalnym. Należy dodać, że liczba&#13;
12 także zawiera w sobie te dwie liczby (3 × 4), co jest spójne z siódemkową kolekcją potraw wigilijnych. Taką hipotetyczną tezę potwierdza konsytuacja czasu&#13;
świątecznego continuum. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia to w ludowym kalendarzu moment, gdy następuje komunia sfery sacrum i profanum, a więc światy&#13;
i zaświaty się przenikają. Kanałem mediacji staje się tu także choinka, która spina&#13;
klamrą to, co boskie i to, co ludzkie (zob. Smyk 2009a). Kolejna analogia zostaje&#13;
przywołana poprzez mitologiczne drzewo życia, stanowiące oś świata. Według&#13;
Tatarów miało ono siedem gałęzi, natomiast w pieśni szamanów ostiackich (zamieszkujących zachodnią Syberię) posiadało, podobnie jak niebo, siedem stopni.&#13;
W czasie swej podróży szaman wspinał się po nich (Eliade 2009b, 310). Wierzenie to potwierdza związek siódemki z mitycznym obrazem świata.&#13;
W Poznańskiem przygotowywano siedem potraw w trakcie obrzędu weselnego:&#13;
7 zwykle potraw bywa (na wigilię Bożego Narodzenia też siedm ich idzie).&#13;
Przed obiadem atoli drużba każe ustawić stoły parobkom, dwa stoły; przy jednym&#13;
państwo młodzi z gospodarzami i gospodyniami, przy drugim młodzież siedzi&#13;
(K 11 Poz 61).&#13;
&#13;
Opisany wyżej nakaz można interpretować analogicznie do liczby dań wigilijnych. Podczas wesela wszelkie działania obrzędowe i magiczne mają służyć zapewnieniu szczęścia i dobrobytu, tyle że nie w nadchodzącym roku, ale w przyszłym&#13;
wspólnym życiu nowożeńców. Obecność nakazu przygotowywania siedmiu dań&#13;
i jego przenikanie do obrzędów dorocznych i rodzinnych potwierdza, że ma on&#13;
głębsze znaczenia, takie jak: otwartość, pomnażanie przyszłych dóbr i zapewnianie szczęścia.&#13;
Obok tej ważnej kulturowo kolekcji można wskazać także inne, mniej powszechne. Oskar Kolberg przytacza pieśń, w której zestawiono siedem elementów, ważnych i potrzebnych człowiekowi do codziennego funkcjonowania, takich jak: jedzenie, światło, drzewo, z którego można zbudować schronienie (lub&#13;
służy do palenia w piecu), oraz ubranie:&#13;
⩶ 212 ⩶&#13;
&#13;
�Siedem rzeczy w świecie słynie&#13;
jabka, gruszki, złotodynie&#13;
chleb wypiekły, świeca jasna&#13;
dąbczak twardy, suknia ciasna&#13;
(K 13 Poz 156).&#13;
&#13;
W powyższym tekście przywołana kolekcja zaspokaja potrzeby, które można określić jako materialne czy namacalne, natomiast w kolejnym siódemka&#13;
wskazuje uniwersalne prawdy. Na Białostocczyźnie funkcjonował zwyczaj, że&#13;
panna młoda, która pochodziła z innej wsi, musiała odgadnąć siedem zagadek&#13;
śpiewanych jej przez miejscowe panny: A ty druchnicko z innego sioła,/ odgadnij&#13;
mnie siedem zagodynków [zagadka] (K 28 Maz 154). Zagadki dotyczą kardynalnych dla kultury ludowej symboli oraz ich cech: woda bieży bez powodera, słońce – piecze bez płomieni, miesiąc – świeci bez jasnej świecy, wiater – świszcze bez&#13;
języka. Kolejne zagadki odnoszą się wyglądu trzech ptaków: dzięcioła, który jest&#13;
raby a nie pisany, kruka, który jest carny a nie cerniony i łabędzia białego a nie bielonego. Są one więc naturalne i prawdziwe. Ostatnia zagadka (ósma), stanowiąca&#13;
punkt kulminacyjny wyliczenia w sensie składniowym i semantycznym, dotyczy&#13;
samej dziewczyny, która ma być miła, a nie hodowana. Siódemka zatem buduje kolekcję, do której należą ciała kosmiczne i ptaki, a które są wprowadzane&#13;
poprzez ich atrybucje. Taka konstrukcja zagadek służy uwypukleniu pożądanej&#13;
cechy panny młodej.&#13;
&#13;
7.3. Czas&#13;
Określanie czasu poprzez podziały wyznaczane przez wskaźniki liczbowe jest tak&#13;
mocno zakorzenione w kulturze, że wydaje się naturalne i immanentnie wpisane w strukturę temporalną. Tymczasem podział czasu przy użyciu liczby siedem&#13;
powstał pod wpływem obserwacji księżyca, mającego cztery fazy, z których każda&#13;
trwa siedem dni. Nie był on jednak powszechny, pomimo że wiązał się z obserwacjami lunarnymi. Niektóre bowiem ludy w ogóle go nie znały, inne przypisywały&#13;
tygodniowi różną liczbę dni, na przykład trzy, pięć, siedem, osiem lub dziesięć.&#13;
W literaturze przedmiotu podkreśla się, że na powstanie siedmiodniowego tygodnia u żydów wpływ miały nie względy chronologiczne, ale raczej świętość liczby 7.&#13;
Obserwacje księżyca – oraz ogólniej: natury – i tworzenie na podstawie jego faz&#13;
kalendarza lunarnego, nie wykluczają jednak motywacji odnoszących się do symboliki liczb (Matuszewski 1978, 16).&#13;
⩶ 213 ⩶&#13;
&#13;
�7.3.1. Siedmiodniowy tydzień&#13;
W polskiej kulturze ludowej utrwaliła się struktura czasu, którą tworzą siedmiodniowe tygodnie, co wyraża zagadka:&#13;
Siedmiu braciszków cały rok się gonią,&#13;
i z roku na rok, i z wieku na wiek&#13;
[Dnie w tygodniu] (Fol Zag 134).&#13;
&#13;
Zostały w niej utrwalone następujące parametry temporalne: dni – tygodnie&#13;
– lata – wieki, a jednocześnie wyrażono przekonanie o płynności i przemijalności czasu. Istnieje przysłowie, które z kolei zawiera informację o liczbie dni, potrzebnych, aby&#13;
dokonać dzieła kreacji świata: Pan Bóg Bogiem, a siedem dni świat stwarzał (nie od razu&#13;
Kraków zbudowano) (NKPP 1, 180). Wyraża ono przekonanie, że wobec mocy Boga&#13;
siedem dni na stworzenie świata to długi czas. W powyższym przysłowiu przywołano&#13;
kosmogonię judeochrześcijańską opartą na Księdze Rodzaju (por. SSiSL I/4, 17–21).&#13;
Wedle tej tradycji Pan Bóg po dokonaniu dzieła kreacji siódmego dnia odpoczywał.&#13;
W tym kontekście interesująco przedstawia się analiza nazw dni tygodnia. W tradycji&#13;
słowiańskiej niedziela jest dniem zerowym, a więc najważniejszym, i zgodnie z etymologią słowa tego dnia nie można było działać, czyli pracować (Bań ES 2, 302). W ostatnim czasie, kiedy to postępuje laicyzacja życia i rozluźnieniu ulegają związki z Kościołem, jest ona traktowana jako siódmy dzień tygodnia (Szadura 2017, 300–307).&#13;
Jednakże w kulturze ludowej niedziela niezaprzeczalnie ma charakter religijny:&#13;
Siedmiu braci przeszło smugiem,&#13;
idąc jeden poza drugim.&#13;
Sześciu pracowało pilnie,&#13;
Siódmy modlił się usilnie&#13;
[Siedem dni w tygodniu] (Fol Zag 134).&#13;
&#13;
Zagadka, za sprawą obrazu siedmiu braci, z których sześciu cechuje pracowitość, zaś tylko jednego pobożność, utrwaliła charakter niedzieli jako dnia poświęconego na modlitwę i tym wyróżniającego się spośród pozostałych dni tygodnia.&#13;
Tydzień jako wyodrębniony przedział czasu nabrał w kulturze ludowej znaczenia o charakterze magicznym lub symbolicznym, był na przykład okresem&#13;
ochronnym dla kobiety po urodzeniu dziecka:&#13;
Tydzień czasu nie wolno było. Tam babcia ta zakazywała: „Nie wychodź na dwór,&#13;
żeby cie nie podwiało, bo będziesz kawęczyć całe życie. Nie wychodź na dwór, wypocznij sobie w mieszkaniu!”. A przeważnie zimowu poru, bo jak w lecie było cieplutko, to&#13;
tak nie zagrażało to podwianie, przewiew ten, a tak to zagrażało [JW, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 214 ⩶&#13;
&#13;
�Siódmego dnia klarują się nadprzyrodzone właściwości, stąd taki przedział&#13;
temporalny ma także charakter magiczny. W przykładzie z Górnego Śląska liczba&#13;
7 wyznacza czas pojawienia się kamienia o właściwościach leczniczych, natomiast&#13;
w przysłowiu określony jest okres trwania ślepoty:&#13;
W miejscu gdzie piorun uderzył, wyrasta po siedmiu dniach „piorunowy kamień”.&#13;
Ma on moc leczącą i należy go przykładać do chorego miejsca (Sim Wierz 237);&#13;
Kaszëba setme (dzewińc) dni nie widzi po urodzenim, ale jak on też przezdrzi,&#13;
to on bez dębowi del widzi (NKPP 2, 41).&#13;
&#13;
Siódemka nie tylko wyznacza kardynalny podział czasu, czyli tydzień, szczególne znaczenie przypisuje się także siódmemu dniowi – w takim ujęciu akcent&#13;
pada na symbolikę liczby, dzięki której ostatni dzień tego okresu zyskuje niezwykłe właściwości:&#13;
Po powrocie z chrztu, który w Jagodnem odbywa się na trzeci lub siódmy dzień po&#13;
urodzeniu, ojciec kładzie dziecko na progu izby i bijąc je lekko rózgą, mówi: „A nie&#13;
chodź po wsi, słuchaj ojca matki, a jedz groch z kapustą, będziesz dobry gospodarz”&#13;
(Bieg Mat 152).&#13;
&#13;
W tekście siódemka obok trójki wyznacza czas praktykowania zwyczaju, podczas którego podjęta czynność – bicie rózgą w odpowiednim miejscu, na progu&#13;
– ma sprawić, że noworodka w przyszłości spotka dobry los. Zestawienie dwóch&#13;
liczb 3 i 7 wskazuje, że oprócz symboliki siódemki ma tutaj również znaczenie nieparzystość, która wiąże się z otwarciem ułatwiającym zaplanowanie losów dziecka.&#13;
Dodatkowo te dwie liczby mają wspólny rys symboliczny, a mianowicie możliwość inicjowania kontaktu z zaświatami.&#13;
&#13;
7.3.2. Tygodnie i lata&#13;
Siódemka odnosi się przede wszystkim do liczby dni, które tworzą utrwalony kulturowo przedział czasu, ale charakteryzuje także inne okresy:&#13;
Był tu jeden człowiek nazwiskiem Cymbor, który miał złe oczy. Gdy spojrzał na&#13;
kogo nie wprost, lecz z ukosa lub przez ramię, to go urzekł. Urzekł on Michałową&#13;
G. tak, że siedm tygodni trzymało ją chorą w łóżku (K 51 San-Kr 23).&#13;
&#13;
W innej relacji choroba siedem tygodni trzymała w łóżku kobietę, która miała&#13;
przez ten czas kołtun (Cyg Święt 27). Odcinki temporalne wyznaczone przez liczbę,&#13;
którą cechuje aura mistyki, korelują z magicznym podłożem przywołanych chorób.&#13;
⩶ 215 ⩶&#13;
&#13;
�Liczba siedem funkcjonuje jako miara czasu w odniesieniu do lat. Taki przedział czasu jest mocno osadzony w tradycji judeochrześcijańskiej, co potwierdza&#13;
chociażby wspomniana opowieść biblijna o siedmiu latach tłustych, po których nastąpiło siedem lat chudych. Istnieją liczne relacje, przywołujące okres siedmiu lat.&#13;
Pochodzą one przede wszystkim z Lubelszczyzny i dzielą się na kilka grup. Jedną&#13;
z nich nazwijmy „demoniczną”, gdyż podczas siedmiu lat następuje przemiana ontyczna lub okres ten jest w inny sposób związany z demonami:&#13;
Topczyk jest to istota bez chrztu utopiona. Rośnie do lat siedmiu we wodzie. Potem ożyje i różne ludziom figle płata, a nawet ich ściąga do wody (K 17 Lub 93);&#13;
Kiedy tych topczyków zaprowadzili do dworu, to się one kryły po kątach, a dopiero&#13;
kiedy księdza sprowadzili, a ten ich ochrzcił, przemówiły, i dowiedziano się, że&#13;
matka ich była niemą i „tak” sobie ich dostała od kogoś i potopiła; i że ów garbaty,&#13;
to w garnek był włożony, ale po siedmiu latach garnek pękł, a on wyszedł ze&#13;
skorupy i rósł we wodzie (K 17 Lub 94);&#13;
W Badecznicy lud mówi, że gdy grzmi, to dusza niechrzczonego dziecięcia po&#13;
siedmiu latach pokuty ucieka i woła: „Chrztu!” (K 17 Lub 77);&#13;
O upiorze, który chodził do kobiety i z nią nawet dziecko spłodził, z którego jak&#13;
wieda (jak wiadomo) po siedmiu latach robi się „niewiada” (K 17 Lub 97);&#13;
Przez szczególne zamówienia, może nawet czarownica zrobić bazyliszka z wybranego na to koguta czarnego zaraz po siedmiu latach, a stąd to, mówią, urosło&#13;
przysłowie: „Nie bierz dziewki za żonę po trzydziestu latach, bo ona to samo znaczy co kogut po siedmiu” (K 17 Lub 136); wariant: (K 17 Lub 135);&#13;
Utrzymują niektórzy, że jeżeli strzygoń przez lat siedem bez przeszkody chodzi po&#13;
świecie, to w siódmym roku „pójdzie na bagna” i stanie się czarnoksiężnikiem&#13;
(Udz Św 43).&#13;
&#13;
W odniesieniu do każdej z analizowanych liczb znaczenie ma nie tylko ich&#13;
tożsamościowa symbolika, ale także przyporządkowanie do opozycji parzystość&#13;
– nieparzystość, co było już wielokrotnie podkreślane. Nieparzystość konotuje&#13;
otwarcie, zmianę czy możliwość przekształcenia, co szczególnie uwidacznia się&#13;
w przykładach siedmioletnich okresów, kiedy to powstaje demon. Okres ten daje&#13;
więc asumpt do przemiany. Ponadto Henryk Biegeleisen odnotował inne zdarzenia powtarzające się w takim przedziale czasowym, na przykład że dusza zmarłego&#13;
bez chrztu dziecięcia, zwanego niechrzczeńcem, przez siedem lat pokutuje w postaci myszki (Bieg Śmier 35); jeżeli człowiek zginie śmiercią nienaturalną, to jego dusza błąka się przez siedem lat w miejscu, gdzie uszła z ciała (Bieg Śmier 247). Natomiast Seweryn Udziela zanotował relację dotyczącą ziela, które jest skutecznym&#13;
⩶ 216 ⩶&#13;
&#13;
�środkiem przeciw czarownicom, jednak czasami nadmiernie się rozrasta, ale jak to&#13;
ziele mo siedem lot, to sie go już nie pozbędzie (Udz Św 14). Siedem lat diabeł siedzi&#13;
za piecem i próbuje skłócić małżeństwo (K 17 Lub 202). Analiza i interpretacja&#13;
powyższych przykładów prowadzi do wniosku, że liczba 7 jest figurą o statusie&#13;
podobnym do elementów o charakterze magicznym (formuły słowne) czy odbiegającym od normy (nienaturalna śmierć, brak chrztu, zabójstwo własnych dzieci).&#13;
Ponadto można odnieść ją do specyficznego miejsca (pod figurą), czasu (północ)&#13;
oraz nietypowej osoby (kobieta niema). Wszystkie te składniki w ludowej wizji&#13;
świata sprzyjają przekształceniu rzeczywistości i przemianie w postacie chtoniczne. W przedstawionych przykładach liczba 7 pełni więc funkcję kreacyjną, umożliwia metamorfozę w demona, wywołuje negatywny stan rzeczy lub zostaje wykorzystana do ochrony. Siódemka ułatwia więc interpretację zjawisk nietypowych,&#13;
dziwnych i związanych z zaświatami.&#13;
Kolejny przykład dobitnie pokazuje rangę liczby 7, której przywołanie zawiązuje akcję prowadzącą do kreacji demona:&#13;
A jak zdobywano kłobuka? Według relacji informatorów z Warmii oraz z niektórych wsi w Ostródzkiem i Szczycieńskiem dobrym sposobem jest zakopanie pod progiem domu płodu lub dziecka, które urodziło się martwe. Ma ono po siedmiu miesiącach (dniach lub latach) żądać chrztu. Jeśli się wtedy powie: będziesz kłobukiem,&#13;
wówczas duch dziecka, już jako kłobuk, służy gospodarzowi (Szyfer MiW 107).&#13;
&#13;
Ponieważ wskazano wariantywnie okresy czasu, takie jak tydzień, miesiąc lub&#13;
rok, na pierwszy plan wysuwa się znaczenie liczby 7, która symbolizuje potencjalność i moc.&#13;
W kulturze ludowej można odnaleźć liczne relacje ukazujące negatywne konotacje siedmioletnich okresów:&#13;
No tak mówiono, że jak panna stłucze lustro, to będzie miała siedem lat niepowodzenia, siedem lat niepowodzenia. [Dlaczego?] A ja wiem, no tak mówiły,&#13;
że jak potłukło się lusterko, to że nie ożeni się, nie wyjdzie za mąż, bo potłukła&#13;
lusterko [LG, p. Szydłowiec]; wariant: [HW, p. Pułtusk];&#13;
Pole, przez które przejdzie łańcuch geometry przy pomiarze, nie wydaje plonu przez&#13;
siedem lat. Dla zapobieżenia temu należy łańcuch owinąć słomą, ażeby ziemi bezpośrednio nie dotykał (K 34 Cheł 166–167); wariant: (K 34 Cheł 250–251).&#13;
&#13;
Ponadto słomy, na której leżał nieboszczyk, nie wrzucano nawet do obornika, gdyż wierzono, że na takim nawozie przez siedm lat nicby się w polu nie urodziło, duch umarłego wytępiłby cały plon (Bieg Śmier 240); piorun, uderzając w dom,&#13;
⩶ 217 ⩶&#13;
&#13;
�wpada w ziemię na siedem łokci głęboko i co roku po łokciu wychodzi w górę, a za lat&#13;
siedem znowu w to samo miejsce uderzy, dlatego nie stawiają domu na tym miejscu,&#13;
na którym spalił się dom od piorunu (Bieg Lecz 342). Z powyższych przykładów&#13;
można wnioskować, że podział czasu na siedmioletnie okresy jest stosowany&#13;
w działaniach i wierzeniach o charakterze magicznym, które mają negatywne konsekwencje. Siódemka pasuje do nich, podkreśla ich niezwykłość, przydaje tajemniczości i mistyki. Niekiedy w celu zwiększenia mocy następuje zwielokrotnienie&#13;
miar czasu:&#13;
To kiedyś było tak, że mówili, pamiętam, starzy ludzie, że tacy byli znachorzy, magicy, którzy. Kot musiał mieć siedem lat, siedem miesięcy i siedem dni. Czarny&#13;
kot. I ten. Tego kota trzeba było zabić i serce z niego wyjąć. To człowiek móg sie stać&#13;
niewidzialny wtedy (Bart Wąż 313).&#13;
&#13;
W powyższym przykładzie zostały zestawione atrybuty o charakterze symbolicznym, jak kot, serce i liczba 7, która w tym kontekście ma moc kreacji. Jej&#13;
multiplikacja pozwala bowiem na uzyskane niezwykłej umiejętności: bycia niewidzialnym. Dodatkowo zestawienie trzech okresów określonych przez tę liczbę&#13;
intensyfikuje jej moc.&#13;
Nieco inną funkcję pełnią siedmioletnie okresy w pieśniach. Ten przedział&#13;
czasu jest często przywoływany, a wiąże się z przebywaniem bohatera na wojnie,&#13;
jego nieobecnością: siedem lat wojował, sabli nie wyjmował (K 19 Kiel, 42); warianty: (K 19 Kiel, 139–140; K 6 Krak 410; K 1 Pieś 173–174); siedem lat juz&#13;
minęło jak mój mąz wojuje (K 21 Rad 61). Jest to także czas rozłąki: siedem lat&#13;
nie przyjechał (K 1 Pieś 187–188); siedem lat go nie widziała (K 12 Poz 256),&#13;
przebywania w więzieniu: siedział ja na zamku [w więzieniu]/ siedem roczków tydzień (K 45 Gór 162), choroby: nawidził go Bóg chorobą,/ bez siedem lat chorowali&#13;
(K 17 Lub 13), siedem lat mnie boli głowa (K 12 Poz 114), wdowieństwa: bo ja&#13;
wdowa sturbowana siedem lat po męzu (K 21 Rad 61) i innych negatywnych zdarzeń: gdzie nie było siedem roczków trawy (K 44 Gór 240–241); pozarli go krucy,&#13;
wrony. haleluja!/ i zarlić go przez siedem lat (K 40 Maz 385); za Krakowem carna&#13;
rola/ siedem rocków nieorana (K 45 Gór 3); siedem rocków banówała5 (K 44 Gór&#13;
396). Można spotkać się także z siedmioletnim okresem służby: wam ja będę służył/ siedem roczków za to (K 44 Gór 295) (długość okresu służby w tym przypadku&#13;
wyraża wartość pracy; służba trwała też trzy i cztery lata – w wariantach tekstu występują zatem liczby 3, 4), ale także ze służbą żołnierza u diabła (taki przykład wy5&#13;
&#13;
Banować ‘odczuwać żal, rozpacz, smutek, zwykle z powodu straty kogoś lub czegoś’ (MSGP 18).&#13;
&#13;
⩶ 218 ⩶&#13;
&#13;
�stępuje w prozie) (K 19 Kiel 221). Powyższe przykłady pokazują, że w pieśniach&#13;
przeważają negatywne konotacje liczby 7, gdyż wyznaczony przy użyciu tej liczby&#13;
czas jest okresem najgorszych zdarzeń, jakie mogą dotknąć człowieka.&#13;
Wydarzenia historyczne wpływały na utrwalenie pozytywnego lub negatywnego znaczenia symboli liczbowych6. Na wykreowanie szczególnego znaczenia wieku siedmiu lat, obok znaczenia liczby, miał wpływ zwyczaj postrzyżyn,&#13;
o którym w następujący sposób pisze Henryk Biegeleisen, powołując się na źródła&#13;
kronikarskie: „W zwyczajach tych mamy ślad przedchrześcijańskiego obrzędu postrzyżyn, który się odbywał prawdopodobnie w siódmym roku życia pacholęcia&#13;
pod władzą ojcowską. Podanie kronikarzy, jakoby Mieczysław I. (Mieszko) urodził się ślepym i dopiero w siódmą rocznicę urodzin przejrzał, tłumaczono sobie&#13;
alegorycznie: Ślepota oznaczać ma ciemnotę ducha w pogaństwie, rozprószyło ją&#13;
światło nauki Chrystusowej. Jest to jednak pogląd późniejszy, obcy umysłowości&#13;
«pogańskiej». [...] Zachował się ten zwyczaj do późna, wspomina o nim W. Potocki w dziele Poczet herbów (1619) temi słowy: Zwyczaj był u Polaków w siedm&#13;
lat strzyc czupryny i zwano to – sprawiwszy bankiet – postrzyżyny” (Bieg Mat&#13;
188–189). Zwyczaj ten mógł wpływać na przypisanie szczególnej rangi wiekowi&#13;
siedmiu lat, a to z kolei było zalążkiem wierzeń o charakterze magicznym:&#13;
Kaszubi nazywają dziecko rodzące się w wieszczbie, tj. w czepku, Wieszczym albo&#13;
Strzyżem. „Takie niemowlę – powiadają – gdy dorośnie i umrze, chodzi po śmierci,&#13;
dusi ludzi i krew ich wypija”. Jako skuteczny przeciw temu środek zalecają wieszczbę&#13;
spalić na popiół i dać dziecku wypić, gdy zacznie siódmy rok życia (Bieg Mat 268).&#13;
&#13;
Uznaje się więc, że wraz z początkiem tego roku życia dziecko przekracza&#13;
pewną granicę, która dzieli odmienne jakościowo okresy7.&#13;
Eksplikacja semantyczno-kulturowych znaczeń przypisywanych siódemkowej delimitacji czasu akcentuje różne jej stopnie. Jednakże punktem wyjścia&#13;
dla nich jest siedmiodniowy przedział, którego podstawę stanowiła obserwacja&#13;
księżyca. Przy czym jego symbolika promieniowała na inne przedziały czasowe oparte na liczbie 7, które stały się podglebiem dla wierzeń o charakterze demonicznym i magicznym. Siódmy rok funkcjonuje także jako punkt graniczny,&#13;
Tak stało się w przypadku liczby 13; na jej negatywną symbolikę, która wynikała między&#13;
innymi z pojmowania liczby 12 jako całości i pełni, a 13 jako kolejnego, zbędnego elementu, nałożyło się wydarzenie historyczne: 13 października 1307 r. rozpoczęto powszechne aresztowanie&#13;
Templariuszy.&#13;
7&#13;
We współczesnej kulturze także przypisuje się takiemu wiekowi szczególne znaczenie, na&#13;
przykład jest to czas rozpoczęcia przez dziecko nauki w szkole podstawowej.&#13;
6&#13;
&#13;
⩶ 219 ⩶&#13;
&#13;
�wyznaczający odmiennie jakości czasu. Zaznacza się także dyferencjacja gatunkowa siódemkowych odcinków temporalnych: w opowieściach wierzeniowych jest&#13;
to okres demoniczny, zaś w pieśniach czas rozgrywania się negatywnych zdarzeń.&#13;
&#13;
7.4. Przestrzeń&#13;
Liczba 7 w ludowej wizji świata występuje w funkcji miary przestrzeni. Poświadczają to spetryfikowane formuły inicjalne bajek lub podań ludowych typu: za siedmioma lasami, górami, rzekami, morzami, które znaczą „bardzo dużą czy wręcz&#13;
nieokreśloną odległość” (Adamowski 1999, 23). W Nowej księdze przysłów i wyrażeń przysłowiowych znajdujemy następującą egzemplifikację: Za siódmą rzeką&#13;
(za dziesiątą przeprawą), to znaczy bardzo daleko, jest to zwrot stosowany w bajkach (NKPP 3, 126), analogicznie w Słowniku stereotypów i symboli ludowych:&#13;
Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami – co znaczy ‘bardzo daleko, w innym świecie’ (SSiSL I/2, 327). Te kliszowane wyrażenia formuliczne lokują więc&#13;
przedstawione w opowieści wydarzenia w miejscach dalekich, nieznanych, czyli&#13;
poza obszarem oswojonym i bezpiecznym. Siódma góra czy rzeka stanowią granicę, za nimi rozciąga się bajkowa kraina, która konstytuuje niezwykłe zdarzenia.&#13;
W trakcie badań informatorzy i informatorki także wskazywali miejsca charakteryzowane za pomocą tej liczby:&#13;
Dawniej nie było telewizorów i opowiadali bajki, opowiadali legendy, opowiadali różne strachy. To się cała rodzina gromadziła, a jeszcze przychodzili sąsiedzi&#13;
i kto umiał dobrze opowiadać, to tak właśnie opowiadał takie bajki, ojciec mój to&#13;
umiał bardzo powiadać. To właśnie tak było: za siedmioma górami, za siedmioma lasami, a to potem opowiadały, jak duchy, jak to takie świeczniki prowadzały&#13;
[LO, p. Wieluń].&#13;
&#13;
Siódemka wyznacza granicę dla obcej przestrzeni, która jest miejscem pojawiania się istot pozaziemskich. Formuły liczbowe występują więc w funkcji miary&#13;
przestrzeni, taką ich rolę potwierdza także obecny w bajkach i baśniach atrybut&#13;
siedmiomilowe buty (Kop Mit 1064). Ich niezwykła właściwość polega na umożliwieniu szybkiego przemieszczania się. Właściciel owego obuwia, stawiając zaledwie kilka kroków, pokonuje znaczną odległość, konkretyzowaną jako siedem mil.&#13;
Do takiej przestrzeni, stanowiącej strefę chaosu, jest też odsyłana choroba:&#13;
Postrzale, postrzale! Wyjdź z tej nogi, idź na rozstajne drogi, za siódmą górę, za&#13;
siódmą rzekę, za siódmy bór! (za: SSiSL I/2, 335).&#13;
&#13;
⩶ 220 ⩶&#13;
&#13;
�W zamówieniu zostają zestawione podobnie określane miejsca. Rozstajne drogi&#13;
są związane: ze śmiercią (miejsce zadawania śmierci, pochówku samobójcy czy zmarłej dziewczyny, żołnierzy); z sensami wierzeniowymi (obszar działania diabła, miejsce&#13;
sabatów czarownic czy błąkających się dusz dzieci zabitych przez matkę); z realizacją&#13;
praktyk, między innymi o charakterze magicznym (Adamowski 2011, 180–185).&#13;
W formule słownej wykorzystywanej w trakcie leczenia oprócz tak bogatego semantycznie rozstaja dróg zostały wskazane także inne miejsca, z których każde ma indywidulną wartość symboliczną. Ogólnie rzecz ujmując, są to przestrzenie odległe,&#13;
niedostępne dla człowieka, a każda z nich jest obca, nieoswojona, należy bowiem do&#13;
świata orbis exterior. Obiekty o funkcji lokalizującej miejsce wypędzania chorób wariantywnie są charakteryzowane za pomocą liczby 7, choć to ona dominuje. Zabieg&#13;
ten intensyfikuje obcość tych przestrzeni, są one tym bardziej poza ludzką percepcją&#13;
oraz zyskują aurę tajemniczości i niezwykłości. W przypadku lecznictwa ludowego&#13;
kumulacja magicznych elementów jest pożądana, gdyż wzmacnia to skuteczność całego aktu. Siódmy element wyznacza granicę, za którą rozciąga się odmiennie waloryzowana przestrzeń, dlatego staje się ona także liczbą graniczną, czyli przynależną&#13;
do dwóch przestrzeni jednocześnie, a zatem mediacyjną. Potwierdzeniem tej tezy jest&#13;
przykład zamawiania kurdziela, w którym liczba 7 eksplicytnie została zestawiona&#13;
z granicą: Idź za 9 górę, 7 rzekę i piątą granicę! (za: SSiSL I/2, 335).&#13;
Liczba 7 konstytuuje także inną, tym razem nacechowaną pozytywnie, przestrzeń, w utrwalonym językowo zestawieniu siódme niebo, które oznacza miejsce,&#13;
gdzie jest się niezwykle szczęśliwym:&#13;
Bo berło królewskie nie ma tej słodyczy,&#13;
a dziewczyna czasem, czasem&#13;
buziaka użyczy.&#13;
Buziaka użyczy, przytuli do siebie,&#13;
a ten frajer myśli, myśli,&#13;
że jest w siódmym niebie.&#13;
Że jest w siódmym niebie między aniołami,&#13;
a uon jest na ziemi, ziemi&#13;
między panienkamy&#13;
(Nieb Przes 72);&#13;
[MW: A co oznacza, jak się mówi, że jestem w siódmym niebie?] Szczęście.&#13;
[A tak się mówi?] Mówi się, tak, tak [HW, p. Pułtusk].&#13;
&#13;
Chociaż jest to przestrzeń pozytywna, jednak, podobnie jak ta, znajdująca&#13;
się za siódmą górą czy rzeką, jest ona jakościowo odmienna od świata profanum.&#13;
Niebo jednoznacznie kojarzy się z sacrum, czymś pożądanym. Charakteryzowanie&#13;
⩶ 221 ⩶&#13;
&#13;
�go za pomocą siódemki intensyfikuje ten pozytywny obraz, służy bowiem do opisania ogromnego szczęścia, ma więc charakter hiperboliczny, ale jest także zbieżne z szeroko rozpowszechnionymi wierzeniami, że niebo składa się z siedmiu lub&#13;
dziewięciu sfer, rozciągających się jedna nad drugą (SSiSL I/1, 85). Bóg mieszka&#13;
właśnie na siódmym piętrze; najwyższe niebo, zwane „empirejskim”, jest gwieździste, niżej znajduje się sześć kryształowych sklepień, po których poruszają się&#13;
słońce i księżyc, a jeszcze niżej są obłoki. Ponadto wierzono, że każda z planet&#13;
umieszczona jest na kryształowym niebie, po którym odbywa swoje wędrówki&#13;
(SSiSL I/1, 88; 115–116).&#13;
Podsumowując, można stwierdzić, że liczba 7 wykazuje dużą łączliwość&#13;
z tymi elementami, które odnoszą się do orbis exterior, staje się więc ona parametrem przestrzeni sakralnej.&#13;
&#13;
Droga wiejska&#13;
&#13;
Foto: Ł Jegliniec (okolice Sejn), fot. Zygmunt Kłodnicki, 1973, Cyfrowe Archiwum Polskiego Atlasu&#13;
Etnograficznego, https://paenew.us.edu.pl/items/show/15183 [data dostępu: 10.04.2024 r.].&#13;
&#13;
7.5. Postacie&#13;
Liczba 7 grupuje postacie demoniczne i ludzkie. Dla każdej z tych dwóch grup powody użycia siódemki są odmienne. Postacie z zaświatów tylko dlatego że są obce&#13;
i dziwne, muszą być charakteryzowane przez liczbę mocną i mediacyjną, która&#13;
wyróżnia się w szeregu liczbowym. Natomiast w odniesieniu do postaci ludzkich&#13;
⩶ 222 ⩶&#13;
&#13;
�o ich niezwykłym statusie decyduje między innymi fakt, że są charakteryzowane&#13;
przez liczbę z bogatym zapleczem symbolicznym. Ponadto wyróżnianie siedmioosobowych grup wiąże się z właściwą człowiekowi zdolnością ujmowania elementów „na pierwszy rzut oka” (Toporov 2005, 220).&#13;
&#13;
7.5.1. Demoniczne&#13;
Siódemka pojawia się w kontekstach demonicznych nie tylko w aspekcie temporalnym, ale także w innych kontekstach, na przykład przysłowie ludowe głosi:&#13;
Jak kobieta idzie za mąż, to siedmiu diabłów pod pachą trzyma (NKPP 2, 86).&#13;
Zaznacza się więc związek kobieta – diabeł – liczba 7. Idąc tropem ciągów semantycznych podobnie waloryzowanych (por. Stomma 1986, 174), można powiedzieć, że liczba 7 zostaje usytuowana wraz z elementami wartościowanymi&#13;
negatywnie. W innym przykładzie czynność siedmiokrotnego uderzania pozwala na unicestwienie strzygonia (Bieg Śmier 119). W kontekście liczby 7 często&#13;
pojawia się postać utopca:&#13;
Szczególnie wiele opowiadań dotyczy młynarza, który obiecywał siedem ofiar&#13;
i rzucił mu siedmioro kociąt. Utopiec w ciągu miesiąca utopił mu siedmiu członków rodziny (Sim Wierz 245).&#13;
&#13;
Jednak demonem szczególnie mocno związanym z siódemką jest zmora:&#13;
W rodzinie jest siedm córek, a nie ma żadnego syna, to jedna z dziewcząt jest&#13;
zmorą (znad Raby, u Kasubów i innych). Wśród 7 dziewcząt lub 7 chłopców&#13;
dziewuchę nazywają zmorą, a chłopaka zmorcuchem. (Z Krak.) Powszechne&#13;
u ludu ruskiego jest wyobrażenie, że najmłodsza z siedmiu córek jest zmorą&#13;
(7 jest liczbą mistyczną) (Bieg Lecz 275); wariant: (Bieg Mat 124).&#13;
&#13;
Anna Szyfer tak pisze na temat ajtiologii tego ludowego demona: „Gdzieniegdzie uważają, że marą jest trzecia lub siódma córka w rodzinie” (Szyfer Kul 430).&#13;
Leonard Pełka zaś wskazuje, że wierzenia dotyczące siódmej córki, która staje się&#13;
zmorą (zob. też Czyż Zmora), są charakterystyczne dla południowo-wschodniej&#13;
Lubelszczyzny. Potwierdzają to przeprowadzone badania terenowe, w trakcie&#13;
których zebrano bogaty materiał dotyczący tego demona:&#13;
Nie wiem, jak powiedzieć, ale powiedziały tak, słyszałam, jeszcze moja mama opowiadali, że jak jest siedem córek, to jedna jest zmora, takie coś. Że siódma, to jest&#13;
zmora [KG, p. Puławy];&#13;
No że te zmory, to ciągle tam dokuczały ludziom, dokuczały ludziom, dokuczały zwierzętom, no że te zmory, to była, ale tak myślę, że te zmory, to chyba były&#13;
&#13;
⩶ 223 ⩶&#13;
&#13;
�czarownice, tylko tak były u nas nazywane te, że zmory. I jak była siódma córka&#13;
w rodzinie się urodziła, to już na pewno ona była taką zmorą [EW, p. Puławy];&#13;
A to zmora, to gdzie było siedom córek, jedna była zmora. Siedom córek jak było,&#13;
to jedna była zmora i tak dusiła [EugW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Jakie są przyczyny wzmożonej obecności liczby 7 w demonologii ludowej?&#13;
Przede wszystkim jest to jedna z „wyróżniających się” liczb w obrazie świata nosicieli kultury ludowej, jest ona bardziej nacechowana symbolicznie od innych liczb&#13;
z szeregu. Jej znaczenie wynika z obserwacji księżyca, w starożytności znano przecież siedem ciał niebieskich, co utrwalało jej związek ze sferą niebiańską. Miała&#13;
swoje stałe miejsce w zestawie atrybutów, po które należy sięgnąć, aby uruchomić&#13;
kontakt z transcendencją lub w sytuacji, gdy trzeba pojąć to, co wymyka się zrozumieniu. Dodatkowo przypisywano jej możliwość łącznia przeciwieństw, liczb 3&#13;
i 4, a więc także odmiennych jakościowo sfer, czyli świata i zaświatów. Podobny&#13;
status ma także demon, który łączy w sobie pierwiastek człowieczy i pozaludzki.&#13;
Jest to przecież postać przynależna do zaświatów, ale uwięziona w ciele. Ta wspólna cecha siódemki i ludowych demonów sprawia, że często tworzą parę.&#13;
&#13;
7.5.2. Ludzkie&#13;
Siódemka jest to także liczba o charakterze ambiwalentnym (co jest jednym z podstawowych rysów charakterystyki symbolu), gdyż w takich samych kontekstach&#13;
jest uznawana za liczbę pechową lub szczęśliwą – jednak przy wyraźnym pozytywnym wartościowaniu męskości i negatywnym żeńskości. Z jednej strony wskazywano powyżej, że siódma córka staje się zmorą, z drugiej jednak strony równie&#13;
popularna jest wiara, że bycie siódmym dzieckiem przynosi szczęście:&#13;
Jeżeli to było siódme dziecko, to było zawsze szczęśliwe dziecko, a już, jeśli się&#13;
urodził siedem synów, no to ten siódmy syn zawsze był poświęcony tak jakby dla&#13;
swojej ojczyzny i zawsze zapraszali kogoś z wyższych władz z wyższych sfer za&#13;
chrzestnego [ZD, p. Olecko].&#13;
&#13;
Wspomniana osoba z wyższych sfer jest konkretyzowana w kolejnej relacji:&#13;
Jak było siódme dziecko, siódme dziecko w rodzinie, to na ten, w kumy proszony był&#13;
prezydent. U nas po sąsiedzku, co ja poszłam do ty miejscowości, to po sąsiedzku było&#13;
siedmioro dzieci i był proszony prezydent. On nie przyjeżdża. Przysyła takie swoje te&#13;
jakieś tam pismo i kwotę do tego dziecka i jest wpisane w jego akta, że od prezydenta,&#13;
jako od chrzestnego ojca, przybranego chrzestnego ojca, normalnie tu był chrzestny&#13;
ojciec. To, to tak. [MW: Czy to jest do dzisiaj?] To jest do dzisiaj [PH, p. Zawiercie].&#13;
&#13;
⩶ 224 ⩶&#13;
&#13;
�Pozytywna ocena siódmego dziecka, ale pod warunkiem że było płci męskiej,&#13;
w powyższych relacjach wykracza poza krąg kultury ludowej, jest uznawana i celebrowana przez władze państwowe. Ponadto w różnych gatunkach folkloru bywa&#13;
przywoływana taka liczba dzieci. W przysłowiu zaś urodzenie siedmiu dziewczynek staje się złym prognostykiem: Kiedy białogłowa ma siedem dziewcząt jedna po&#13;
drugiej, już chłopca nie urodzi (NKPP 1, 80), co jest związane z negatywnym wartościowaniem żeńskości w kulturze ludowej. W legendzie matce siedmiorga dzieci&#13;
zostaje przeznaczona śmierć. Aniołowie, którzy udali się, aby zabrać ją z ziemi, nie&#13;
byli w stanie tego zrobić ze względu na ich płacz. Udało się to dopiero aniołom,&#13;
którzy byli niewidomi i głusi (K 51 San-Kr 106). Siódemka, poprzez wskazywanie&#13;
licznej gromady dzieci, podkreśla tu ogrom tragedii, ale także niezmienność boskich wyroków8. Zestawienie siedem córek lub siedmiu synów jest stałym motywem&#13;
przywoływanym w pieśniach: jedna babuleńka siedem córek mniała (K 42 Maz, 90);&#13;
warianty: (K 24 Maz, 83–84; K 26 Maz, 273); w innym tekście dziewka topi&#13;
w rzece siedmiu synów (K 40 Maz 383); wariant: (K 40 Maz 384).&#13;
Taka liczba braci została utrwalona w przysłowiu: Śpi za wszystkich Siedmiu&#13;
Braci Śpiących (NKPP 3, 177). Wiąże się ono z legendą z pierwszych wieków&#13;
chrześcijaństwa, według której prześladowani przez cesarza Decjusza męczennicy&#13;
zasnęli na prawie trzysta lat (Kop Mit 1065). Ich święto przypada 10 lipca i tego&#13;
dnia można wróżyć pogodę na kolejne tygodnie: Jaka jest pogoda w dzień Siedmiu Braci Śpiących, taka będzie przez następujących siedem tygodni; Dzień Siedmiu&#13;
Braci deszczowy jest bez pożytku i bez wygody; Siedmiu Braci ziemniaki znaczy, jak&#13;
pogoda, to żyją, jak deszcz pada, to gniją (NKPP 3, 177).&#13;
Oprócz rodzeństwa w kulturze ludowej funkcjonowały także inne siódemkowe grupy, przykładowo w obrzędzie weselnym przywołana jest siedmioosobowa&#13;
drużyna: przybywszy w siedmioro na zaręczyny, siadają, zaproszeni, za stół (K 49&#13;
Sa-Kr 312). Tylu kawalerów prowadzi dziewczynę do ślubu, tworząc drużynę weselną, która w poniższej pieśni jest ukazana poprzez kunsztowne porównanie do&#13;
księżyca i gwiazd:&#13;
Świci miesiąc świci&#13;
Gwiazdy mu się zdadzą,&#13;
Siedmiu parobecków&#13;
Dziewcynę prowadzą&#13;
(K 6 Krak 474); wariant: (K 35 Prze 96).&#13;
8&#13;
W wariantach tekstów funkcjonuje także kilkoro i pięcioro dzieci, co ukazuje, że celem jest&#13;
pokazanie ich dużej liczby.&#13;
&#13;
⩶ 225 ⩶&#13;
&#13;
�Tak liczna grupa towarzysząca młodej parze podkreśla uroczysty charakter&#13;
ceremonii weselnej oraz wyróżnia przyszłych małżonków. Analogicznie siedmioosobowa drużyna zostaje wskazana w pieśni pogrzebowej:&#13;
Wszystkie gospodynie wyganiają świnie –&#13;
ino moja Kasia śpi;&#13;
trzeba by mi trzeba siedmi pacholików,&#13;
żeby mi ją podnieśli.&#13;
Ka’ś ty Jasiu widział – żebyś przebudzić miał?&#13;
takie kwarde (twarde) zaspanie!9&#13;
(K 2 San 158).&#13;
&#13;
Siedmiu pacholików ma obudzić Kasię, nie jest to jednak możliwe, gdyż zapadła ona w twardy śmiertelny sen. Duża liczebność drużyny podkreśla więc definitywność śmierci.&#13;
W większości dane dotyczące osób związanych z liczbą 7 pokrywają się z informacjami pochodzącymi ze Słownika gwar polskich, w którym zostają wymienione następujące postacie: siedmi służących; siedmi kawalerów miała; siedmi synów&#13;
porodziła; miała siedmi synów; siedmi opuściła czy sidemi pacholików. Dodatkowo&#13;
wskazano następujące postacie: siedemdziesiąt i siedmi zakonników ścięto; siódmi&#13;
zbójców (Karł SGP 5, 121–122).&#13;
Ponadto liczba 7 współwystępuje z liczbą 1 w przysłowiach i pieśniach: Jak&#13;
przidzie jedyn, to ich przidzie siedym (o nieprzewidzianych, niespodziewanych gościach) (NKPP 1, 840); Siedem siół, jedne wół i ten gół (NKPP 3, 196). Na zasadzie&#13;
opozycji funkcjonuje na przykład w tekście: frajereczek siedem,/ a ja chłopiec jeden&#13;
(K 45 Gór, 260). Liczby wykorzystane w takich opozycyjnych zestawieniach służą&#13;
do pokazania kontrastu dużo – mało i wówczas siódemka oznacza wielość.&#13;
&#13;
7.6. Zwierzęta&#13;
Liczba 7 inwentaryzuje konie w kulturze ludowej. Jest to zrozumiałe, gdyż badany materiał związany jest z wizją świata członków społeczności agrarnych,&#13;
w których koń wykorzystywany był nie tylko jako środek lokomocji, ale także jako&#13;
zwierzę robocze. Jednakże w przypadku siedmiu koni dominuje raczej wizerunek&#13;
konia żołnierza czy kawalera (Bartmiński 2012, 93). W pieśniach powracającym&#13;
9&#13;
Agnieszka Kościuk, powołując się na wcześniejszych badaczy tematu, wskazuje, że pieśń ta&#13;
w rzeczywistości uchodziła za ludową pieśń pogrzebową (Bart PANLub II, 670).&#13;
&#13;
⩶ 226 ⩶&#13;
&#13;
�motywem jest zatem wojowanie, które w czasach gdy owe teksty funkcjonowały, związane było z wykorzystaniem koni: krakowiaczek jeden miał koniczków siedem/ pojechał na wojnę został mu się jeden(K 45 Gór 121). Ponadto konie stają&#13;
się świadkami relacji damsko-męskich w pieśni o incipicie Siedem koni Jasio miał:&#13;
Ji sam usiad pod miedzo,&#13;
az sie konie najedzo,&#13;
kalina-malina, kalina moja,&#13;
aż się konie najedzo.&#13;
Ji tak sobie rozmyślał,&#13;
jak dziewcyne zdradzić miał&#13;
(Bar Wąż 65).&#13;
&#13;
Niekiedy zwierzęta w takiej liczbie symbolizują uczucia między dwojgiem&#13;
młodych ludzi. W takim podejściu uwidacznia się silny związek ludzi i zwierząt&#13;
domowych, które mają zdolność współodczuwania z człowiekiem. Koń – symbol&#13;
mężczyzny, towarzyszy mu empatycznie: Siedem Jasio koni miał,/ wszystkie kowal&#13;
podkował [...] Niech to konik dratuje (tratuje)/ co dziewczyna daruje (K 16 Lub&#13;
274–275; wariant cztery konie K 16 Lub 274). Siódemka w tych tekstach jest&#13;
także włączona w kreację języka artystycznego, a liczba koni służy podkreśleniu&#13;
zmienności miłosnego uczucia. Koń jest także symbolem szybkości, a zatem jego&#13;
zwielokrotnienie intensyfikuje tę symbolikę:&#13;
A nad Magdalenką&#13;
w wielkie dzwony dzwonią&#13;
a Stasia hultaja&#13;
w siedem koni gonią.&#13;
A nad Magdalenką&#13;
ojciec matka płacze&#13;
a przed Stasiem hultajem&#13;
śmierć na mieczu skacze&#13;
(K 1 Pieś 83).&#13;
&#13;
W ostatnim przykładzie liczba 7 wskazuje naddatek, a dzięki takiej hiperboli&#13;
dobitnej zostaje wyrażona jedna z zasadniczych cech ballady ludowej: zbrodnia&#13;
zostaje ukarana.&#13;
W folklorze z liczbą 7 zestawiane się także inne zwierzęta. Takie określenia mają aspekt zarówno negatywny, jak i pozytywny. Za egzemplifikację pierwszego z nich może posłużyć opowieść wierzeniowa E, szerszeń, siedem szerszeni&#13;
ukąsi konia, koń pada na miejscu (Bart Wąż 255) czy podanie o siedmiu synach,&#13;
⩶ 227 ⩶&#13;
&#13;
�którzy przeklęci w złą godzinę przez matkę, przemieniają się w kruki, przyobleczone za pokutę w czarne pierze (Bieg Śmier 40). Motyw siedmiu kruków jest obecny&#13;
w kulturze w bajce występującej w Europie w licznych wariantach, na przykład:&#13;
„dziewczyna wyrusza w świat na poszukiwanie braci czarami zmienionych w kruki, znajduje ich na szklanej górze, ale by ich odczarować, musi milczeć przez siedem lat i uszyć siedem koszul. W niemej szwaczce zakochuje się królewicz, żeni&#13;
się z nią, mają dziecko, wreszcie po upływie terminu przylatują kruki: pojawia się&#13;
siedmiu szwagrów, a żona zaczyna mówić!” (Kop Mit 1063–1064). Zwierzęta&#13;
w liczbie 7 stanowią wizualizację negatywnych emocji:&#13;
Bogusław osłabiony, i robiąc sobie gorzkie wyrzuty, iż przeniewierzył się Urszuli i opuścił ją, gdy usłyszał ten śpiew i zawołał: „Gdzież jestem?” - ujrzał kilka&#13;
kroków od siebie jasny ogień, około którego siedziało siedem sów ze spuszczonemi&#13;
głowy (K 14 Poz 129).&#13;
&#13;
W opowieści wierzeniowej zostaje przywołany siedmiogłowy smok&#13;
(K 18 Kiel 215); natomiast w innym tekście za pomocą tej liczby zostaje scharakteryzowane zachowanie kota, który siedem razy na każdą noc podchodzi do&#13;
człowieka, aby go zjeść (K 34 Cheł 180). Przywołanie liczby 7 w kontekście&#13;
wymienionych zwierząt nadaje im rys pejoratywny oraz wskazuje na ich bajkowy charakter lub określa liczbę podejmowanych prób, które prowadzą do&#13;
niecodziennych zdarzeń.&#13;
Natomiast w aspekcie pozytywnym siedem zwierząt funkcjonuje w bajce ajtiologicznej, chociaż warto zwrócić uwagę, że pojawia się w niej również kontekst&#13;
demoniczny:&#13;
Widzi tę niefortunną przygodę czarownica i by lepszy i prędszy zaludnienia osiągnąć skutek, radzi mu zamiast ludzkiej duszy ponieść do Liska swą druhę, prośną&#13;
świnię. Ucieszony tak pięknym pomysłem, chwyta raźno diabeł wciornaski dużą&#13;
lochę i dalejże z nią ponad bory i lasy ku pustemu miastu, ale i tym razem staje mu&#13;
kur na przeszkodzie. Świnia, podobnie jak i jej poprzednik, na tym samym pada&#13;
miejscu. Nim jednak zamieniła się w kamień, wypuszcza z siebie, jak to snadź&#13;
czarownica przewidziała, siedmioro prosiąt, które chrząkając pobiegły w stronę&#13;
Liska, tu osiadły i, jak wieść niesie, bujnie rozpleniły pracowite tego sławetnego&#13;
grodu mieszczaństwo (K 51 San-Kr 79).&#13;
&#13;
Ludzie pochodzą więc od prosiąt, co może wydawać się obraźliwe, jednak&#13;
pokazuje charakterystyczne dla kultury ludowej zatarcie granicy między światem&#13;
ludzkim i zwierzęcym (Kielak 2020, 99–120). Nieparzystość liczby 7, która kono⩶ 228 ⩶&#13;
&#13;
�tuje otwarcie i umożliwia przekształcenie, niewątpliwie ułatwiła tę metamorfozę.&#13;
Ponadto siódemka „pasuje” w tym tekście, gdyż jest dużą liczbą z pierwszej dziesiątki, wprowadza zatem mnogość, ale także indywidualną semantykę – jest bowiem powszechnie uznana za liczbę bogatą znaczeniowo, która często występuje&#13;
w kontekstach demonicznych.&#13;
&#13;
7.7. Funkcje&#13;
Liczba 7 ze względu na dużą moc jest powszechnie wykorzystywana w działaniach leczniczych i magicznych.&#13;
&#13;
7.7.1. Lecznicze&#13;
Liczba 7 jest łączona z niektórymi chorobami:&#13;
W ogóle ludy słowiańskie i germańskie rozróżniają 7 lub 77 rodzajów zimnicy&#13;
i tyleż środków przeciw niej, a tajemnicze te liczby przychodzą już w starożytnej&#13;
Atharwawedzie (Bieg Lecz 308);&#13;
Lud łańcucki utrzymuje, iż febra ma 77 wierzchołków (wierzchów), […] więc&#13;
aby ją stracić, trzeba użyć 77 lekarstw rozmaitych (Bieg Lecz 305).&#13;
&#13;
W ludowej wizji świata choroba jest stanem niepożądanym, który zagraża&#13;
człowiekowi. Ponieważ pojawiała się niespodziewanie, często próbowano wyjaśnić sobie jej przyczynę w sposób magiczny. W polskich wierzeniach zachowały się wyobrażenia choroby jako postaci zwierzęcych, ludzkich i demonicznych,&#13;
które uzewnętrzniają odwieczną ludzką „potrzebę panowania nad własnym losem&#13;
i sprowadzania zjawisk niepojętych do poziomu zwykłego odbioru świata” (Marczewska 2012, 112). W tym kontekście interesująca jest wizualizacja choroby przy&#13;
pomocy liczby (febra ma 77 wierzchołków). Metaforyczne ujmowanie zjawisk abstrakcyjnych, będących poza ludzką percepcją, służy ich oswojeniu i przybliżeniu.&#13;
Percepcja choroby poprzez siódemkę staje się zatem mechanizmem ułatwiającym&#13;
człowiekowi jej zrozumienie. Liczba jest więc narzędziem kognitywnym, dzięki&#13;
któremu można nadać kształt abstrakcyjnemu zjawisku. Ponadto użytkownicy&#13;
zamawiań widzieli w liczbie 77 wzmocnioną wersję siódemki (Radenkovič 2012,&#13;
73) czy najbardziej skoncentrowaną istotę „siódemkowości” (wielokrotnie mnożona liczba 7), która polegała przede wszystkim na łączeniu przeciwieństw: pionu&#13;
i poziomu, elementów dynamicznych i stabilnych, pierwiastka męskiego i kobiecego (Toporov 2005, 220).&#13;
⩶ 229 ⩶&#13;
&#13;
�Ponieważ febra i zimnica są związane z liczbą 7, to lecząc te choroby, także wykorzystywano siódemkę, na przykład przygotowując lekarstwo z 77 wierzchołków&#13;
(liścia lub kwiatu) z pokrzywy połączonych z gorzałką (K 51 San-Kr 14) czy z 7 ziarnek pieprzu (Bieg Lecz 326) dodanych do wódki. Spójność pomiędzy przyczyną choroby a sposobem jej leczenia pokazuje, „jak bardzo wizja poszczególnych dolegliwości, odtwarzana na podstawie sposobu mówienia o nich, uzewnętrznia się w zasadach&#13;
leczenia rytualnego (odczyniania, zamawiania)” (Marczewska 2012, 322).&#13;
Można w tym miejscu także sformułować tezę, że siódemka stanowi magiczny medykament, ponieważ nie jest to już liczba intuicyjna (liczby 1–4), jest&#13;
większa, a zatem wymaga umiejętności liczenia. Z tego względu ma charakter&#13;
elitarny, jej lecznicza moc jest dostępna dla wtajemniczonych, co przywodzi na&#13;
myśl podobieństwo do magicznych formuł stosowanych przez osoby posługujące się czarami czy zajmujące leczeniem. Znane były one tylko wtajemniczonym,&#13;
często znachorzy wypowiadali je po cichu lub w trakcie leczenia udawali się do&#13;
innego pomieszczenia. Ogólnie rzecz ujmując, liczby pasują do magicznych formuł, gdyż przydają im tajemniczości, natomiast „Czystość formalna, czyli stałość&#13;
tekstu, mimo niezrozumiałości i właśnie owa jego tajemnicza niejasność znaczenia są tym, czego potrzeba prawdziwie magicznemu, czarodziejskiemu zaklęciu”&#13;
(Pisarkowa 1988, 11).&#13;
W relacji informatorki została wskazana choroba, której przyczyna także jest&#13;
związana z liczbą 7:&#13;
I mi się przyśniła, taka pani przyszła na biało ubrana we śnie, i mówi: „Oj, cieszysz się dziecko, ale niedługo będzie tej twojej radości, bo mąż odziedziczy chorobę, siódmego pokolenia, nieuleczalną chorobę siódmego pokolenia”. Ja sie przebudziłam i tak sobie myśle: „Boże, co mi się śniło?”. Tak sobie ten sen zapamiętałam,&#13;
ale jakiś czas był zdrowy, bo potem czterdzieści dwa lata miał i zachorował na&#13;
cukrzyce, choroba nieuleczalna i pietnaście lat i umarł. I mi się też wyśniło (HK,&#13;
p. Lubartów).&#13;
&#13;
Cukrzyca według informatorki pojawia się co siedem pokoleń. Jedną z przyczyn tej zależności można upatrywać w tym, że liczba ta odnosi się do ludzkiej pamięci, gdyż człowiek może znać siedem pokoleń: ojca, dziada, pradziada oraz syna,&#13;
wnuka i prawnuka. Sam jest osią „rodowej symetrii” (Toporov 2005, 219–220).&#13;
Ludwik Stomma zauważa wykorzystanie liczb w medycynie ludowej, przede&#13;
wszystkim 3, 7 i 9, co interpretuje w duchu opozycji otwarte – zamknięte. Zwraca&#13;
także uwagę, że liczba 7 staje się symbolem zmiany totalnej i całościowej, w odróżnieniu od trójki symbolizującej zmianę częściową i fragmentaryczną. Dalej&#13;
⩶ 230 ⩶&#13;
&#13;
�pisze: „Potrójnie są tu więc leczone przeważnie przypadłości dające się wyraźnie&#13;
zlokalizować, jak ból zębów, gardła, płuc, zranienia itp. Do liczby siedem sięga się&#13;
natomiast w przypadkach „ogólnych”, jak febra, żółtaczka, epilepsja... Nie jest to&#13;
wprawdzie żelazna reguła, ale na pewno tendencja wyraźna i wymagająca baczniejszej uwagi” (Stomma 1986, 175). Zgromadzony materiał potwierdza tę sugestię,&#13;
gdyż wymienione choroby, czyli zimnica, febra i cukrzyca, mają charakter ogólny&#13;
(nie dotyczą jednego konkretnego organu, ale przejawiają się złym samopoczuciem i osłabieniem całego ciała).&#13;
&#13;
7.7.2. Magiczne&#13;
Liczba 7 jest wykorzystywana w magii o różnym charakterze, na przykład w magii&#13;
ochronnej służy do stworzenia apotropeionu – dymu:&#13;
Wielki Piątek. Dla zabezpieczenia się od wpływu złowrogiego czarów przybijają&#13;
w niedzilę kwietną do drzwi stajen i obór palmy, a nadto wykadzają te miejsca, co&#13;
się uskutecznia w taki sposób, że na żarzący węgiel kładą siedem warstw rozmaitego ziela, a gęsty dym z tego powstający odstraszyć ma złe duchy (K 43 Śl 24).&#13;
&#13;
W celu ochrony zostaje wykorzystany cały repertuar znaczących elementów:&#13;
atrybut – palma, czyli poświęcona gałązka o bogatej symbolice, zostaje umieszczona na drzwiach, a więc w miejscu granicznym, w charakterystycznym czasie&#13;
Wielkiego Piątku. Ponadto stosowane jest okadzanie, związane z magicznymi&#13;
właściwościami dymu, do którego wykorzystywane są zioła ułożone w siedem&#13;
warstw. Skoro więc przywołane elementy zostały zestawione ze względu na klucz&#13;
magiczny, także siódemka musi do tej kolekcji pasować. Na podstawie kontekstu&#13;
można więc wnioskować, że ma ona właściwości mediacyjne lub/i apotropeiczne.&#13;
W relacji z badań terenowych można także odnaleźć przykłady czarnej magii&#13;
opartej na liczbie 7:&#13;
Myśmy szli w pole, jeszcze z mężem, jak żył, to tego, to u Praźmy, ten Pieter, co&#13;
jeszcze żyje przecież, to jak mógł płakać. No ta matka go uspokoić nie mogła. I do&#13;
góry, na rękach i to co dzień takie, i to co dzień. Nie wiem, przez ile to tygodni.&#13;
To mówiły, że to płaczki su. [Śmiech] A to że tam takie siedem lalek ktoś robi&#13;
i gdzieś tam za tego do tego sunsiada, jak ma dziecko i tam położy, to późni to&#13;
dziecko tak krzyczy, ale czy to prowda, to ja nie wiem [ZC, p. Puławy].&#13;
&#13;
W powyższej relacji uwidacznia się klasyczna Frazerowska zasada działania&#13;
magii sympatycznej, którą można wyrazić słowami „podobne czyni podobne”&#13;
⩶ 231 ⩶&#13;
&#13;
�– umieszczenie w odpowiednim miejscu laleczek kojarzonych z dziećmi sprowadza&#13;
uporczywy płacz na najmłodszego członka rodziny. Muszą one być w odpowiedniej&#13;
liczbie, gdyż jest to jednym z warunków sine qua non wywołania niepożądanego&#13;
stanu rzeczy. Zostaje więc przywołany ten aspekt symboliki siódemki, który wiąże&#13;
się z możliwością zainicjowania przez tę liczbę negatywnej zmiany, oraz jej mediacyjny charakter.&#13;
Zaawansowana numerologia jest zjawiskiem charakterystycznym dla ludowego lecznictwa magicznego. W kolejnym przykładzie zastosowano multiplikację&#13;
liczb, ale akcent pada na siódemkę, o czym świadczy to, że siedmioletni czas noszenia kołtuna zostaje wskazany aż trzykrotnie. Zwielokrotnienie może dotyczyć&#13;
jednej liczby i/lub takie znaczenie może być zbudowane poprzez zestawienie kilku&#13;
liczb o dużym potencjale symbolicznym:&#13;
Oto w jaki sposób lud pińczowski zadaje niemiłej osobie kołtuna: potrzeba wyszukać Żyda, który by przez siedm lat miał kołtuna w brodzie, potem konia, mającego&#13;
w grzywie przez siedm lat kołtuna, i psa, noszącego przez siedm lat tę chorobę.&#13;
Tak z Żyda, jako z konia i psa wyrwać z tego miejsca, gdzie kołtun gości, po kilka&#13;
włosów. Następnie udać się do takiego budynku, w którym znajduje się 27 („trzy&#13;
dziewięci” 3 × 9 = 27) stragarzy i pod środkowym stragarzem te kołtunowate włosy moczyć przez dobę w wodzie, którą daje się owej osobie zażyć w wódce lub jadle&#13;
(Bieg Lecz 258).&#13;
&#13;
Cały zabieg pozbycia się kołtuna jest budowany na bazie symboliki liczb&#13;
(7, 3 i 9), to w nich się kryje sprawcza moc. Skuteczność czarów wymaga wykorzystania elementów, które mają łączność z zaświatami, a za takie uznawane są&#13;
liczby – ich multiplikacja udrożnia kanał mediacji między sacrum a profanum,&#13;
a tym samym potęguje skuteczność całego aktu. Ponadto wskazane liczby oraz ich&#13;
multiplikacje budują aurę mistyki charakterystycznej dla magicznych formuł.&#13;
&#13;
7.9. Podsumowanie&#13;
Liczba 7 jest jedną z wyróżniających się, prototypowych liczb w polskiej kulturze&#13;
ludowej. Przypisuje się jej bogactwo znaczeń symbolicznych. Podobnie jak inne&#13;
liczby charakteryzuje czas i przestrzeń. Wyznacza jeden z powszechnie obowiązujących przedziałów czasu, czyli siedmiodniowy tydzień, na który w kulturze ludowej&#13;
dodatkowo nakładają się wierzenia magiczne. Liczba ta określa także siedmioletnie okresy, które – przede wszystkim w pieśniach – zyskują negatywne konotacje.&#13;
⩶ 232 ⩶&#13;
&#13;
�Siódemka jest parametrem obcej przestrzeni, gdyż wytycza granicę, za którą rozciąga się orbis exterior – miejsce właściwe dla niezwykłych zdarzeń i bytów z zaświatów. Dlatego to tam odsyłana jest choroba i lokowane bajkowe zdarzenia.&#13;
Siódemka wykazuje zwiększoną częstotliwość występowania w kontekstach&#13;
demonicznych, charakteryzuje przede wszystkim takie postacie jak zmora, diabeł,&#13;
strzygoń czy utopiec. Jest to więc zarówno liczba „demonogenna”, ułatwia metamorfozę w istotę chtoniczną, jak i jest jednym z warunków tej przemiany. Liczba&#13;
7 umożliwia kontakt z zaświatami, jest więc liczbą mediacyjną, dlatego wykorzystywana była w lecznictwie ludowym oraz magii ochronnej i czarnej. Liczba ta jest&#13;
częścią symbolicznego języka, który opisuje zaświaty, sprzyja także tworzeniu aury&#13;
tajemniczości w formułach magicznych.&#13;
Nietypowe jest zwracanie uwagi przez depozytariuszki kultury ludowej na&#13;
kształt cyfry; siódemka kojarzona jest z kosą, a przez to ze śmiercią, co prowadzi do ich utożsamienia. Przedstawione wierzenia dotyczące siódemki w polskim&#13;
folklorze wskazują na przewagę jej negatywnego wartościowania, jednakże w relacji informatorki jest ona eksplicytnie uznawana za liczbę przynoszącą szczęście:&#13;
A siódemka, siódemka to jest taka szczęśliwa liczba. Przynajmniej tak to potocznie się uważało, że siódemka to jest taka szczęśliwa liczba, co przynosi szczęście&#13;
[EW, p. Puławy].&#13;
&#13;
Liczbie tej przypisywane są też wartości odmienne, przy czym te dwie perspektywy nie wykluczają się, ale budują jej całościowy obraz. Obecność w wielu&#13;
kontekstach czy bogactwo konotacji potwierdzają dużą rangę siódemki. Depozytariusze i depozytariuszki kultury ludowej bowiem z językowo-kulturowego repozytorium środków wybierają te, które uznają za szczególnie istotne.&#13;
&#13;
⩶ 233 ⩶&#13;
&#13;
��8 Liczba 12&#13;
Liczba 12 oznacza pełnię i doskonałość. Jest symbolem kosmicznym cyklicznego&#13;
rozwoju w przestrzeni i czasie oraz podziałów chronotopowych. Niebo wyobrażano sobie jako wielką kopułę, podzieloną na dwanaście segmentów, z których&#13;
każdy odpowiadał jednemu z dwunastu znaków zodiaku; tyleż miesięcy ma rok&#13;
u Asyryjczyków, Chińczyków i judeochrześcijan, dwanaście godzin trwa dzień&#13;
i tyle samo noc (Her Lek 37, Lur Słow 52–53, AlvSim Ssym 50). Rozbudowana&#13;
symbolika dwunastki wynika z faktu, że jest ona iloczynem trójki – symbolu nieba&#13;
– i czwórki, symbolu ziemi. Dlatego też liczba ta jest uznawana za pełną, doskonałą i stanowiącą idealną jedność (For Sym 51) oraz uważa się, iż łączy sferę duchową&#13;
i materialną (Tresid SSymb 42).&#13;
Z tej wizji dwunastki jako liczby całości i doskonałości absolutnej wynika jej&#13;
znaczenie w tradycji judeochrześcijańskiej. Było dwunastu synów Jakuba, a zatem&#13;
tyleż pokoleń Izraela; Chrystus powołał dwunastu apostołów (miejsce po Judaszu&#13;
uzupełniono, wybierając Macieja); bramy Jerozolimy Niebieskiej określano imionami dwunastu pokoleń synów Izraela, a jej mury miały dwanaście warstw fundamentów z imionami apostołów; niewiasta apokaliptyczna nosiła wieniec z dwunastu gwiazd; dwukrotność dwunastki to liczba pojawiająca się w Apokalipsie&#13;
w odniesieniu do starców; zaś dwanaście tysięcy przedstawicieli dwunastu plemion Izraela zostanie wybranych na końcu czasów (co daje sto czterdzieści cztery&#13;
tysiące wiernych) (Hof Lek 25).&#13;
Georges Ifrah postawił hipotezę, że baza sześćdziesiętna, która była używana&#13;
w starożytnej Mezopotamii, powstała w wyniku połączenia dwóch różnych kultur,&#13;
z których jedna posługiwała się rachunkiem palcowym o podstawie pięć, a druga&#13;
– metodą liczenia kciukiem czterech palców, z których każdy ma 3 kostki (zgięcia). Kombinacja tych dwóch metod dała jednostkę wyższego rzędu, czyli podstawę sześćdziesiętną (Ifrah 2006, 274). Nasza kultura zachowała wyraźne ślady tej&#13;
podstawy, o czym świadczy mierzenie czasu w godzinach, minutach i sekundach.&#13;
W zgromadzonym materiale wyróżniają się trzy kategorie opisywane przez&#13;
liczbę 12. Są to kolekcja potraw wigilijnych, czas i postacie.&#13;
⩶ 235 ⩶&#13;
&#13;
�8.1. Kolekcja potraw wigilijnych&#13;
Powszechną w kulturze ludowej fasetą związaną z liczbą 12 jest kolekcja potraw&#13;
wig ilijnych. Informatorki w badaniach terenowych, pochodzące z różnych regionów Polski, wskazywały na taką liczbę dań oraz na różne powody ich przygotowywania. Pierwszy z nich wypływa z religijności ludowej, o czym świadczy to, iż&#13;
w uzasadnieniu występuje odwołanie do dwunastu apostołów:&#13;
No dwanaście, bo to było chyba dlatego, że to było dwunastu apostołów i każdy&#13;
musiał mieć te swoje, no i chyba to tak musiało być. Dwanaście potraw zawsze się&#13;
stawiało [LG, p. Szydłowiec]; wariant: [TS, p. Olecko].&#13;
&#13;
Jak zostało ukazane we wstępie do niniejszego rozdziału, badacze i badaczki&#13;
Pisma Świętego podkreślają rozbudowane znaczenie dwunastki. Liczba apostołów&#13;
stanowi kontynuację symboliki starotestamentowej. Mieszkańcy i mieszkanki wsi&#13;
łączą więc liczbę dań wigilijnych z liczbą uczniów Chrystusa. Być może mają tutaj&#13;
znaczenie asocjacje z ostatnią wieczerzą, chociaż ostatni wspólny posiłek apostołów z Jezusem nie został tu przywołany bezpośrednio. Natomiast powyższa interpretacja jest charakterystyczna dla pobożności ludowej i wpisuje się w biblijny,&#13;
judeochrześcijański model świata.&#13;
Kolejna motywacja, wyrażona eksplicytnie, wynika z podziału roku na dwanaście miesięcy.&#13;
Szczęśliwy rok, szczęśliwe miesiące, bo to dwanaście miesięcy i za każdy miesiąc,&#13;
by było szczęście, jedzenie, by było… No, dobrobyt po prostu żeby był. Bo to też&#13;
kiedyś bieda, różnie było [ JM, p. Wolsztyn].&#13;
&#13;
Każde z dań odpowiada jednemu z miesięcy nadchodzącego roku, tym samym zapewniając pomyślność w tym okresie. Istotne znaczenie ma tutaj symbolizowana przez dwunastkę całość i pełnia. Taki trop semantyczny jest implikowany&#13;
łączeniem przez dwunastkę mocnych liczb, czyli 3 i 4. Warto przypomnieć, że siódemka także scala te dwie wartości liczbowe oraz ma udział w strukturyzacji czasu.&#13;
Dlatego można wnioskować, że w kontekście wigilijnych wymogów ilościowych&#13;
wykorzystywana jest symbolika pełni oraz następuje odwołanie do segmentów&#13;
temporalnych – dni w tygodniu, miesięcy w roku (zob. rozdział Liczba 7).&#13;
Przygotowywanie określonej liczby potraw wigilijnych w przekonaniu depozytariuszek kultury ludowej wynika z przekazywanego z pokolenia na pokolenia&#13;
nakazu tradycji, wymaga zatem kultywowania:&#13;
⩶ 236 ⩶&#13;
&#13;
�U nas dwanaście. [MW: A dlaczego dwanaście?] Taka tradycja z dziadka pradziadka [HW, p. Olecko];&#13;
To dwanaście potraw musi być. [MW: Dlaczego?] No dlaczego? Bo taka jest&#13;
tradycja, tak że zawsze liczymy, żeby tych potraw dwanaście było. To też jest tak&#13;
przekazywane z pokolenia na pokolenie, dwanaście tych potraw takich wigilijnych&#13;
[MM, p. Wolsztyn].&#13;
&#13;
W relacjach były także wskazywane równorzędnie następujące motywacje:&#13;
Przeważnie dwanaście potraw. [MW: Dlaczego?] No to jest tak tradycyjnie&#13;
z każdego miesiąca jedna potrawa, dwanaście. No i dwanaście apostołów było,&#13;
i na dwanaście tych dań się szykuje. [MW: Czy trzeba było każdej potrawy&#13;
spróbować?] No, każdej potrawy, chociaż się nie lubiało, ale trzeba było zjeść.&#13;
[MW: Dlaczego?] No, że to wszystko [MF, p. Kalisz]; wariant: [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
Kolekcję tworzą różne potrawy, które występują w tym samym czasie, miejscu,&#13;
mają jednak charakter izofunkcyjny (Bartmiński 1990b, 161), są więc tak samo&#13;
ważne. Z tego względu każdego z wigilijnych dań należało spróbować. Pominięcie&#13;
chociaż jednego niszczyło funkcję całego zestawu. Łącznie stanowią bowiem całość, a każdy z elementów składowych ma tak samo ważny status w sprowadzaniu&#13;
obfitości w nadchodzącym roku.&#13;
&#13;
8.2. Czas&#13;
Podstawową jednostką czasu dla mieszkańców naszego globu jest rok, który stanowi czas okrążenia Słońca przez Ziemię. Jednakże w przeszłości na wschodzie&#13;
rok miał dwanaście miesięcy, na zachodzie zaś dziesięć. Były też ludy, które miały&#13;
rok trzynastomiesięczny. Według tradycji Estów trzynasty miesiąc ukradli feudałowie, żeby nie płacić za niego podatków (Mosz Kul 2, 141). Joanna Szadura&#13;
wyjaśnia, że ponieważ czas obiegu Księżyca wokół Ziemi w ciągu roku nie jest&#13;
równy okresowi obiegu Ziemi wokół Słońca, gdyż rok synodyczny jest krótszy,&#13;
zastosowano wyrównanie polegające na dodawaniu lub odejmowaniu dni kolejnym miesiącom (stąd różnice w ich długości). Jednakże według przekazów&#13;
etnograficznych jeszcze w XIX w. lud mierzył czas fazami księżyca1. Materiały&#13;
potwierdzają używanie kalendarza lunarnego, a nawet zostaje w nich wskazany&#13;
Z dawnego mierzenia czasu według księżyca dochował się natomiast ślad dawnego podziału na miesiące księżycowe: „to siedem księżyców temu było” czy „dwa mniesiunczki temu nazad”&#13;
(Szyfer Kul 435).&#13;
1&#13;
&#13;
⩶ 237 ⩶&#13;
&#13;
�trzynasty miesiąc, przypadający między lutym a marcem, nazywany podmarcyk&#13;
(Mosz Kul 2, 169; Szadura 2017, 164–165)2.&#13;
W kulturze ludowej struktura czasu w postaci podziału na dwanaście miesięcy została odzwierciedlona w zagadkach:&#13;
Co to za miasto, którego pilnuje dwunastu stróżów i dwie niewiasty?&#13;
[Rok, dwanaście miesięcy, noc i dzień] (Fol Zag 202);&#13;
Cztery łabędzie, dwanaście gęsi, pięćdziesiąt dwie kaczki i trzysta sześćdziesiąt&#13;
pięć ćpaków i tylko wszyscy razem jedno jaje znieśli&#13;
[Rok – cztery kwartały, dwanaście miesięcy, pięćdziesiąt dwa tygodnie, trzysta&#13;
sześćdziesiąt pięć dni] (Fol Zag 202);&#13;
Stoi buk, na tym buku dwanaście konarów, a na tych konarach po czworo młodych&#13;
[Rok – dwanaście miesięcy, cztery kwartały] (Fol Zag 202);&#13;
Jedna baba miała dwanaście córek, a te córki miały po cztery córki, a te cztery&#13;
córki miały po sześciu synów&#13;
[Rok ma dwanaście miesięcy, miesiące cztery tygodnie, tydzień sześć dni]&#13;
(Fol Zag 202);&#13;
Co to za kościół ze słupem, na którym stoi dwanaście miast, mających po trzydzieści domów, w każdym po mężu i żonie?&#13;
[Niebo, rok, miesiąc, dzień i noc] (Fol Zag 205).&#13;
&#13;
W obrazowaniu podziałów tkanki czasu odnajdujemy nawiązania do archetypowych symboli, które służą do interpretowania rzeczywistości. Tekst zagadek wprowadza w sposób symboliczny koncept czasu jako rozbudowanego drzewa, zbiorowiska ptaków, wielopokoleniowej rodziny czy rozbudowanego kościoła ze słupem.&#13;
Obraz czasu ujawniony przez liczby pozostaje zatem w ścisłym związku z obrazem&#13;
świata i jego strukturą (Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 333–334). Liczby stanowią kategorię, za pomocą której człowiek próbuje zrozumieć zjawiska abstrakcyjne.&#13;
Podział czasu w dwunastomiesięczne cykle utrwalają zabiegi o charakterze&#13;
obrzędowym, magicznym lub wróżebnym. Przykładowo na Kurpiach przygotowywano pieczywo nazywane nowe latko, które służyło jako kalendarz. Pełniło ono&#13;
W Sklepach cynamonowych Brunona Schulza pojawia się opis dodatkowego miesiąca: „Każdy wie, że w szeregu zwykłych, normalnych lat roǳi niekiedy zǳiwaczały czas ze swego łona lata&#13;
inne, lata osobliwe, lata wyrodne, którym – jak szósty, mały palec u ręki – wyrasta kędyś trzynasty,&#13;
fałszywy miesiąc. Mówimy fałszywy, gdyż rzadko dochoǳi on do pełnego rozwoju. Jak ǳieci późno&#13;
spłoǳone, pozostaje on w tyle ze wzrostem, miesiąc garbusek, odrośl w połowie uwiędła, raczej domyślna niż rzeczywista” https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schulz-sklepy-cynamonowe/ [data&#13;
dostępu 20.04.2024 r].&#13;
2&#13;
&#13;
⩶ 238 ⩶&#13;
&#13;
�jednak nie tylko funkcję praktyczną, wiązały się z nim także wierzenia hodowlano-pasterskie – miało ono zapewnić dobrobyt w nadchodzącym roku:&#13;
A nowe latko to jest taka figurka, no w tej chwili tu przy sobie nie mam, ale mogę&#13;
to pani potem pokazać. To jest pastuszek, dookoła niego dwanaście gąsek. [MW:&#13;
Dlaczego dwanaście?] Bo dwanaście miesięcy jest. I wtedy kiedy jeszcze nie było&#13;
kalendarzu na wsiach, to liczono miesiące na tych gąskach, jak minął miesiąc, czy&#13;
nadchodził, to zależy, jak kto sobie tam ustalił, to po prostu odłamywało się dziób&#13;
gąsce i wiadomo było, że następny miesiąc. I jest taka legenda na temat tych, tego&#13;
nowego latka, jak sama nazwa mówi, robione jest to na nowy rok, nowe latko,&#13;
czyli kalendarz. A było to tak, że pastuszek pasł w puszczy gęsi, napotkał na jakiś&#13;
tam rabusiów, parę gąsek mu ukradli, a jego związali, a on przyszła noc nie mógł&#13;
wrócić do domu, pomylił drogę, a było zimno, to te gąski go obsiadły wokół, grzejąc&#13;
go, bo gąski mają piórka naprawdę cieplutkie takie. No i kiedy rankiem słońce wyjrzało, pastuszek znalazł drogę, wrócił do domu, szczęśliwie wrócił, przyszedł do&#13;
domu, jego mama piekła chleb, przyszedł do domu i wykonał taką, ten, odtworzył&#13;
tę historię, jaka mu się zdarzyła, przelewając to na to ciasto, nazwał to nowe latko&#13;
i na tą pamiątkę robimy to do tej pory. To jest legenda [CK, p. Ostrołęka].&#13;
&#13;
W relacji zostaje wskazana geneza funkcji, jakie pełni obrzędowy atrybut.&#13;
Dwanaście uczynnych gąsek, które występują w opowieści, ze względu na ich&#13;
liczbę, zostaje przyporządkowanych do miesięcy w roku. Jednocześnie moment&#13;
wypieku pieczywa, związany z zimowym czasem przejścia, umożliwia kreację dobrobytu w nadchodzącym czasie.&#13;
W społecznościach agrarnych wróżby na temat pogody miały istotne znaczenie, gdyż od niej zależała obfitość zbiorów, stąd bogactwo ich odmian i sposobów&#13;
wróżenia. Szczególnie interesowano się, jakie będą pod względem aury kolejne&#13;
miesiące nadchodzącego roku:&#13;
A teraz powróżyć pogodę, jaka będzie pogoda. Przynoszono cebulę, łupano takie&#13;
łuski cebuli, takie głębokie miseczki, kładziono na stole i sypano sól do tego, po&#13;
odrobince soli, i naznaczano, wszystkie miesiące nazywano sobie, żeby zapamiętać, i potem jak przyszli po pasterce z kościoła, albo po pasterce, różnie było, u nas&#13;
było po pasterce, a w sąsiedniej miejscowości było już po na Szczepana, w Boże Narodzenie, znaczy w Boże Narodzenie odczytywano, albo po pasterce zaraz, albo&#13;
rano, jak nie szli na pasterkę. Na przykład styczeń – cebula mokra, bedzie lało,&#13;
styczeń będzie mokry – w zależności od tego, jaka ta sól była. Na przykład marzec,&#13;
była woda już, tam nie było soli, była woda: „Oj, w marcu będzie jeszcze zła pogoda”. Potem czerwiec – o tam na początku pół soli zmokło, pół nie, a początek będzie&#13;
taki, albo połowa miesiąca będzie sucha, połowa mokra, źle na siana i tam wróżyły&#13;
z tego, wróżenie z cebuly. To było we wigilije [MK, p. Łańcut].&#13;
&#13;
⩶ 239 ⩶&#13;
&#13;
�Nowe latko&#13;
&#13;
Foto: Katarzyna Kraczoń.&#13;
&#13;
⩶ 240 ⩶&#13;
&#13;
�Oprócz zaprezentowanej wróżby przy użyciu cebuli znane były także inne&#13;
sposoby prognozowania pogody w nadchodzącym roku. Jednym z nich było wyróżnienie dwunastodniowych okresów, które przekładały się na kolejne miesiące&#13;
przyszłego roku. Nie były one jednak wyznaczane przypadkowo, ale ich punkt&#13;
centralny stanowiło Boże Narodzenie. Miniaturą pogodową roku były więc dni od&#13;
św. Łucji (13 grudnia) do Wigilii włącznie oraz okres zaczynający się 26 grudnia&#13;
i trwający do święta Trzech Króli (6 stycznia) (por. Petera 1986, 26):&#13;
Przed Bożym Narodzeniem, dwanaście, do Wigilii, dwanaście dni, to chyba jest&#13;
od św. Łucji, jeśli się nie mylę, i każdy dzień oznaczał nowy miesiąc, znaczy kolejny&#13;
miesiąc w nowym roku, i jaka pogoda będzie w ten dzień [MWS, p. tatrzański];&#13;
Od Łucji do Wilii – licz dwanaście sobie dni,&#13;
a w jakim po sobie toku&#13;
słonko we dnie, pod noc gwiazdy&#13;
światłem tuż po sobie lśni,&#13;
takim będzie miesiąc każdy&#13;
w nadchodzącym tobie roku&#13;
(K 48 Ta-Rz 61);&#13;
Mniemają, że pogoda każdego z 12 dni między Bożym Narodzeniem a Trzema&#13;
Królami jest przepowiednią pogody na 12 następujących miesięcy (K 9 Poz 116).&#13;
&#13;
Według literatury naukowej tradycja ta wywodzi się z pogańskich świąt obchodzonych z okazji zimowego przesilenia, takich jak Saturnalia (Tresid SSymb 42).&#13;
Anna Szyfer podaje, że czas od pierwszego dnia Bożego Narodzenia do Trzech&#13;
Króli na terenie Warmii i Mazur ma kilka charakterystycznych nazw, na przykład wieczory w tym okresie są określane jako dwunastki. Kolejne dni od Bożego&#13;
Narodzenia do Trzech Króli mają symbolizować poszczególne miesiące roku, na&#13;
przykład pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia – styczeń, drugi dzień – luty&#13;
itd. Niektórzy informatorzy pokazywali prowadzone systematycznie przez wiele&#13;
lat notatki zawierające opisy pogody w te dni i ich zestawienie ze stanem w ciągu&#13;
roku, potwierdzające trafność wróżb (Szyfer MiW 23). Obrazują one, że w świadomości ludowej dwunastka dzieli rok na miesiące, którym przypisuje się indywidualną charakterystykę pogodową. Każdy z nich jest zatem traktowany jak odmienna i autonomiczna jednostka w strukturze temporalnej, oddzielona niejako&#13;
grubą kreską od innych. Przywodzi to także na myśl nazwy poszczególnych miesięcy, które kształtowały się pod wpływem obserwacji przyrody (zob. Mosz Kul 2,&#13;
143–153; Szadura 2017, 166–177).&#13;
Wskazany wyżej dwunastodniowy przedział czasu sprzyjał nie tylko prognozowaniu pogody, ale także działaniom o charakterze magicznym:&#13;
⩶ 241 ⩶&#13;
&#13;
�Nie tylko do usunięcia krasnoludków posługują się tak zwanym dwunastkowym&#13;
popiołem, zebranym w czasie świąt od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Popiołu tego używa się też do djagnozy choroby (Bieg Lecz 5).&#13;
&#13;
Zgromadzone relacje wskazują także na związek dwunastu dni, przypadających między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli, z duszami zmarłych&#13;
i wątkami eschatologicznymi:&#13;
Szeroko to rozprzestrzeniona wiara w potrzebę karmienia dusz zmarłych w tak&#13;
zwaną dwunastnicę (od 24 grudnia do 6 stycznia) (Bieg Śmier 305);&#13;
Kto w Dytmarskiem umrze podczas dwunastnicy (od Bożego Narodzenia do&#13;
Trzech Króli), ten pociągnie za sobą w następnym roku 12 osób na drugi świat&#13;
(Bieg Śmier 91).&#13;
&#13;
Specjalna nazwa dla tego okresu poświadcza, że jest on istotny, ale także silnie&#13;
obecny w świadomości depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej. Wróżby, działania magiczne oraz wątki eschatologiczne związane z tymi wyróżnionymi&#13;
w strukturze czasu dniami są determinowane przede wszystkim przez dwa czynniki. Pierwszym jest specyfika temporalna tego okresu – jest to czas świąteczny,&#13;
mocny, kiedy zaświaty są bliżej człowieka, drugim zaś fakt, że te dni spięte są dwunastkową klamrą, co buduje specyficzną aurę sprzyjającą powyższym wierzeniom.&#13;
Taką symbolikę dwunastki potwierdzają konotacje liczby 13, która jest sumą jedności i dwunastki, narusza więc doskonały zbiór i jest przyczyną licznych nieszczęść&#13;
(AlvSim Ssym 267). Przekonanie o trzynastce jako liczbie pechowej jest szeroko&#13;
rozpowszechnione nawet w naszych czasach. W okolicach Dubrownika wierzono,&#13;
że jeśli trzynaście osób siedzi przy stole, jedna z nich wkrótce umrze (Radenkovič&#13;
2012, 60). Na Mazowszu podobne wierzenie wiązało się z liczbą osób na wieczerzy&#13;
wigilijnej, dlatego uważni gospodarze, jeżeli zauważali, że jest ich trzynastu, prosili,&#13;
aby ktoś z młodych odszedł od stołu (K 42 Maz 397). Trzynasty to ten dodatkowy,&#13;
ponadnormatywny, zaburzający doskonałą pełnię dwunastki.&#13;
Dwunastka jest podstawą także innej delimitacji czasu: dzień i noc liczą&#13;
po dwanaście godzin3, choć warto zwrócić uwagę, że dziennej obecności światła&#13;
i pory jego braku nie łączono w jedną, dwudziestoczterogodzinną jednostkę, zaś&#13;
pierwotnie podziału czasu nie były mechanicznie odliczane godziny, ale kompleks zjawisk przyrodniczych złożonych z doby, miesiąca i roku (Szadura 2017,&#13;
Interesująca jest teza, że łatwiej byłoby nam posługiwać się systemem dwunastkowym niż dziesiętnym, gdyż wtedy nie byłoby rozbieżności pomiędzy czasem pracy (liczonym w systemie dwunastkowym) a zapłatą za pracę (wyliczaną w systemie dziesiętnym)&#13;
(Ifrah 2006, 137).&#13;
3&#13;
&#13;
⩶ 242 ⩶&#13;
&#13;
�152–153). Anna Brzozowska-Krajka pisze: „Segmentacja czasu w obrębie zegara&#13;
dobowego wpisana w werbalne i pozawerbalne znaki ludowej ekspresji, oprócz&#13;
faz granicznych (świt, zmierzch), obejmuje również fazy centralne (południe, północ), których aksjologiczny wymiar wyznacza ciąg mitycznych opozycji skorelowanych wokół pary bóstw stwórczych, antycznych demiurgów – solaryzowanego Boga i Księcia Ciemności, Diabła oraz ich nieustannego współzawodnictwa”&#13;
(Brzozowska-Krajka 1994, 141). W dalszej części – powołując się na Eliadego – stwierdza, że centrum to punkt idealny, należący do przestrzeni sakralnej,&#13;
stasis, to wieczna bezczasowa teraźniejszość, pozwalająca dokonać przeniesienia&#13;
z rzeczywistości ziemskiej do strefy transcendentnej. To centralne słupy czasu&#13;
umożliwiające kontakt między sferami niebiańską, ziemską i inferalną, dlatego,&#13;
jak pokazują badania, momenty te cechuje najwyższy stopień demonogenności&#13;
(Brzozowska-Krajka 1994, 141–145). Pomimo że podział doby na godziny miał&#13;
charakter wtórny, był on znany już najstarszym cywilizacjom (Egipt, Sumer, Indie,&#13;
Chiny), chociaż rachuby te były odmienne od obecnie stosowanych (na przykład&#13;
różna była długość godziny lub liczenie godzin nowego dnia zaczynano od świtu). Niemniej jednak można przypuszczać, że wskazywane punkty centralne doby&#13;
z ich rozbudowaną symboliką wiążą się z bogactwem naddanych znaczeń liczby&#13;
12. A zatem zarówno godzina dwunasta w południe, jak i dwunasta w nocy są&#13;
w kulturze ludowej momentami, którym informatorki przypisują zdarzenia o charakterze pozaziemskim i demonicznym.&#13;
Kulminacja południowa jest związana z aktywnością postaci demonicznej –&#13;
południcy, wysokiej kobiety, która przechadza się latem, w okresie żniw po polach&#13;
i skręca ludziom głowy, co powoduje piekący ból w szyi (Mosz Kul 2, 696–698).&#13;
Był to także czas odmawiania modlitwy Anioł Pański, następowała przerwa w pracy oraz podejmowano działania o charakterze magicznym i religijnym (zob. Brzozowska-Krajka 1994, 141–166).&#13;
Natomiast nocna faza środkowa stanowi moment dominacji szatana i największej aktywności istot demonicznych. W trakcie kwerendy i badań terenowych zgromadzono liczne opowieści potwierdzające taką percepcję tego czasu. Przykładowo&#13;
jeden z informatorów opowiadał, że w Zaduszki wszystkie dusze z cmentarza szły&#13;
o godzinie dwunastej w nocy do kościoła. Zobaczyła je matka, która bardzo opłakiwała zmarłą niedawno córkę. Dziewczyna szła z tyłu i dźwigała wielki dzban, matka&#13;
więc pyta ją:&#13;
„Co tutaj tak dźwigasz przy sobie?” A ona mówi: „Ten dzban dźwigam twoich&#13;
łez, żebyś nie płakała, bo mnie jest bardzo dobrze! Żebyś więcej nie płakała od tej&#13;
pory!” [SS, p. Puławy].&#13;
&#13;
⩶ 243 ⩶&#13;
&#13;
�W drugiej opowieści tego samego informatora pojawia się motyw straszenia&#13;
w Zaduszki. W czasie drogi powrotnej do domu usłyszał on:&#13;
Świst i cudowne te głosy rozmaite, jak mnie przejął strach, nie wtedy, kiedy to się&#13;
działo. Ja jak poszedłem, to kuniem trzeba by mnie gunić. Ja do dumu wpadłem,&#13;
a tu siedem po dwunasty! [SS, p. Puławy].&#13;
&#13;
O tej godzinie demony zagrażają ludziom:&#13;
I tak już było przed dwunastą szłam spać i położyłam, jeszcze dobrze nie zasnęłam, o czymś tam pomyślałam i od razu mnie coś dusi. No i przyszła ta dziewczyna, ta która tego... I tak mnie dusiła, a ja wtedy w nocy zaczęłam krzyczeć do&#13;
męża: „Janek, Janek, ratuj mnie, coś mnie dusi!”. I wtedy to coś odeszło ode mnie&#13;
[MF, p. Kalisz];&#13;
&#13;
Zaś wykonana według specjalnych zaleceń piszczałka:&#13;
[...] ma własność, że skoro w nocy uderzy wpół do dwunastej, a na niej się przy&#13;
smętarzu zagra, to całe wojsko upiorów ze swych mogił powstaje w ogromnych postaciach, którzy wychodzą nie tylko pieszo, ale nawet na koniach i w zbroji, jeżeli&#13;
byli wojownikami za życia (K 17 Lub 96).&#13;
&#13;
W relacjach zostały sugestywnie przedstawione pojedyncze dusze oraz całe&#13;
zastępy dusz, które przychodzą na ziemię. Wyraźnie podkreślono, że zdarzenia te&#13;
następują o godzinie dwunastej w nocy. Północna kulminacja desakralizacji czasu sprzyja wszelkim działaniom utrwalającym antyład. Jest ona więc momentem&#13;
przemieszania się porządków – ludzkiego i pozaludzkiego. Dlatego o tej godzinie można na przykład pozyskać latańca poprzez zjedzenie mięsa upieczonego&#13;
czarnego kota (Szyfer MiW 107–108). Wierzenia związane z godziną dwunastą&#13;
utrwala zabawa zwana strzygoniem:&#13;
Dzieci ustawiają się w koło, a jedno z nich udając strzygonia, kładzie się w środku&#13;
koła twarzą do ziemi, zamyka oczy, udając, że śpi. Dzieci obchodzą kołem leżącego&#13;
strzygonia i mówią chórem: „Pierwsza godzina strzygoń śpi, druga godzina strzygoń śpi itd.” Wreszcie godzina dwunasta – strzygoń wstaje. Strzygoń zrywa się z ziemi i goni dzieci, te zaś rozbiegają się na wszystkie strony. Które dziecię pochwycił,&#13;
prowadzi tam, gdzie leżał i to zostaje strzygoniem, a gra trwa dalej (Bieg Mat 378).&#13;
&#13;
Jest to więc czas silnie obudowany wierzeniami demonicznymi, utrwalonymi w świadomości ludowej. Obecność ich w zabawie dziecięcej świadczy o ich&#13;
powszechności. Wierzenia te wynikają z tego, iż jest to godzina graniczna, dzieli&#13;
dobę „na połowę”, wyznacza moment pełni i apogeum nocy.&#13;
⩶ 244 ⩶&#13;
&#13;
�Godzina dwunasta w nocy sprzyja także podejmowaniu działań o charakterze&#13;
magicznym, które mogą mieć pozytywne konsekwencje, na przykład służą pozyskaniu niezwykłego kwiatu (K 23 Kal 96) lub wody o szczególnych właściwościach,&#13;
która sprawia, że włosy stają się złote (K 51 San-Kr 240). Zaświaty w tym szczególnym momencie są bliżej człowieka, jest to sytuacja groźna, ale jednocześnie, przy&#13;
ścisłym zachowaniu wymogów rytualnych, można czerpać z niej korzyści.&#13;
Północ wyznacza koniec jednego dnia i początek drugiego4, stąd w momentach przełomowych nabierała ona szczególnego znaczenia:&#13;
W karczmie w ostatni wtorek wchodzi stróż o północy i gwiżdże dwunastą godzinę. Wtenczas skrzypek zrywa wszystkie struny, klęka na środku izby karczemnéj,&#13;
a każdy z obecnych kładzie mu swą czapkę na głowę, przez co robi się na jego&#13;
głowie piramida czapek, które następnie najstarszy z obecnych gospodarzi strąca&#13;
mu kijem z głowy, jakoby zapustowi ścinał głowę. Poczém gdy się skrzypek z ziemi&#13;
podniesie, gospodyni podaje popiół, a każdy posypawszy sobie nieco popiołu na głowę, bije się w piersi i idzie do domu (K 11 Poz 144);&#13;
Święto Sylwestra, czyli Lasoty, na ostatni dzień roku przypada. W wielu domach&#13;
jest w używaniu niemiecki zwyczaj obchodzenia go zabawą, i czekania w licznej&#13;
drużynie godziny dwunastej północnej, by słowem i kielichem uczcić przybycie&#13;
roku nowego (K 24 Maz 91).&#13;
&#13;
Takie przełomowe daty uwypuklają graniczny charakter godziny dwunastej,&#13;
wraz z całym bagażem naddanych znaczeń przypisywanych w kulturze ludowej&#13;
graniczności. W aspekcie temporalnym godzina ta oddziela karnawał od postu,&#13;
stary i nowy rok, a więc zupełnie odmienne jakości. Daty przełomowe warunkują&#13;
także adekwatne zachowanie człowieka, na przykład zabawę versus wstrzemięźliwość i zadumę. Dzieląca je granica jest mgnieniem, gdyż – jak obrazowo pisał&#13;
św. Augustyn w Wyznaniach – będąc teraźniejszością, nie ma żadnej rozciągłości.&#13;
Trudno więc uwierzyć, że żłobi tak głębokie podziały, tym bardziej więc ich ciężar&#13;
spoczywa na liczbie 12.&#13;
Odliczanie kolejnych godzin aż do dwunastej jest zasadą konstrukcyjną&#13;
pieśni pogrzebowej o incipicie Żegnam cię, mój świecie wesoły. Kolejne godziny,&#13;
odmierzane miarowym biciem zegara, wyznaczają ostateczne pożegnanie zmarłego: z rodzicami, znajomymi, krewnymi, przyjaciółmi, książętami i sługami, kolejno z mitrami, koronami, tronami, następnie z pokojami, strojami, zwierzętami,&#13;
Nie zawsze w taki sposób dzielono dobę, przykładowo Babilończycy, żydzi i muzułmanie dzień liczyli od zachodu słońca, Egipcjanie od świtu, Słowianie od wschodu, Rzymianie&#13;
od północy, a Umbrowie i Ateńczycy od południa (Szadura 2017, 154–155).&#13;
4&#13;
&#13;
⩶ 245 ⩶&#13;
&#13;
�żywiołami, niebieskimi planetami, najmilszymi zabawami, aż w końcu z powierzchownymi sprawami. Punktem kulminacyjnym pieśni jest godzina dwunasta, kiedy to dusza rozstaje się z ciałem:&#13;
Żegnam was godziny cukrowe&#13;
Momenta i dni kanarowe&#13;
Już zegar wychodzi&#13;
Indeks nie zawodzi&#13;
Do wiecznego spania&#13;
Śmierci duszę wygania&#13;
Bije dwunasta godzina&#13;
[TN UMCS 1562 Dorbozy 2007 MM]; wariant: (K 22 Łęcz 41–42).&#13;
&#13;
W kolejnych zwrotkach następuje więc pożegnanie ze światem ludzkim,&#13;
z naturą w wymiarze kosmicznym, reprezentowanym przez planety, z żywiołami oraz otaczającą człowieka przyrodą. Zmarły żegna też życie społeczne&#13;
(por. Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 174–175). Cały świat zamyka się więc&#13;
w dwunastu godzinach, co potwierdza, że liczba ta symbolizuje pełnię i całość.&#13;
Dodatkowo miarowe bicie kolejnych godzin pełni funkcje estetyczne, ale także&#13;
mnemotechniczne, gdyż ułatwia zapamiętywanie kolejnych zwrotek i odtwarzanie tekstu z pamięci.&#13;
Z tej części rozważań płynie wniosek, że liczba 12 wyznacza fundamentalną&#13;
jednostkę cyklów czasu, zarówno w wymiarze makro, czyli roku, jak i mikro,&#13;
czyli doby.&#13;
&#13;
8.3. Postacie w liczbie 12&#13;
Liczba 12, która stanowi symbol pełni i całości zbioru, jest zestawiana z postaciami&#13;
demonicznymi i ludzkimi:&#13;
W Józefowej, wsi powiatu przasnyskiego, była włościanka chorą, o której powiadano, że czarownica trzy razy wsadzała w nią złego, inna ciotunia zadała chorej&#13;
babie aż dwunastu djabłów (Bieg Lecz 5–6).&#13;
&#13;
W innym wariancie chorą na obłęd nazywano ciotunią dwunastu djabłów&#13;
(Bieg Lecz 206). W bajce dwunastu diabłów chce zgładzić głównego bohatera, ale zostają one przez niego przechytrzone (Bart Wąż 130–134). Dość powszechne w folklorze jest zwielokrotnianie liczby diabłów, co ma na celu zintensyfikowanie ich znaczenia i funkcji ekspresywnej, wzmożenie obrazowości&#13;
⩶ 246 ⩶&#13;
&#13;
�i zwrócenie uwagi na różnorodność diabelskich istot (Dźwigoł 2012, 115–16).&#13;
Demony w liczbie dwunastu stanowią całościową, zamkniętą grupę, która pełni&#13;
określone funkcje. Ponadto jest to właściwa liczba do charakteryzowania świata&#13;
chtonicznego, co potwierdza wyartykułowaną już tezę, że w kulturze ludowej&#13;
symboliczne liczby, które cechuje mistyczna aura, służą do mówienia o tym, co&#13;
inne i obce. Natomiast Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska wyróżnia teksty,&#13;
w których funkcjonuje dwunastu aniołów (Niebrzegowska-Bartmińska 2007,&#13;
345–346, zob. też Ad Pocz 29–30).&#13;
W prozie bajkowej często w liczbie 12 występują zbójcy, przykładowo jeden&#13;
z nich złapał złote jabłko rzucone przez księżniczkę, co oznaczało, że zostanie jej&#13;
mężem (K 17 Lub 188). Taka liczba tych postaci pojawia się również w przekazach z innych regionów (K 51 Sa-Kr 300). Także synowie są zestawiani z liczbą 12:&#13;
Byli raz trzy córki u jednego króla, trzy siostry byli, i siedzieli sobie nad drogo przy&#13;
bitym trachcie; i jechał tamtendy młody królewicz. A jak on jechał, tak oni gadali&#13;
sobie tak, żeby ich słyszał: najstarsza mówi: żeby sie ten królewicz ze mno ożenił, to bym mu bochenkiem wojsko nakarmiła, jednym bochenkiem, całe wojsko;&#13;
a średnia mówi: a żeby sie ten królewicz ze mno ożenił, to bym mu wrzecionem&#13;
cale wojsko przykryła, jednym wrzecionem; a namłodsza mówi: a żeby sie ze mno&#13;
ożenił ten królewicz, to bym mu urodziła dwanaście syny, a każdy by miał miesionc na czole, a jasne zore na tyle głowy (K 34 Cheł 92).&#13;
&#13;
W innej bajce ludowej ojciec oddaje chłopca na wychowanie do czarnoksiężnika, po roku chce go odzyskać, a żeby to zrobić, musi rozpoznać syna wśród dwunastu kruków, gołębi i koni (Bart Wąż 110–114). W każdym z powyższych przykładów taka liczba postaci służy zintensyfikowaniu znaczenia: dwunastu zbójców&#13;
wskazuje, że jest ich dużo, a ten jeden, który w jakiś sposób się wyróżnił, miał trudne zadanie. Obietnica urodzenia dwunastu synów, którzy dodatkowo będą mieć&#13;
takie atrybuty jak księżyc i zorze, jest najbardziej atrakcyjna spośród propozycji&#13;
trzech sióstr. Rozpoznanie syna wśród dwunastu zwierząt jest skomplikowane&#13;
właśnie ze względu na ich mnogość. Taka liczba postaci wskazuje na komplementarność i całkowitą reprezentatywność. Ponadto tworzy atmosferę tajemniczości&#13;
lub podkreśla właściwy porządek świata.&#13;
&#13;
8.4. Podsumowanie&#13;
Podsumowując obecność liczby 12 w polskiej kulturze ludowej, należy stwierdzić,&#13;
że częstotliwość jej występowania jest mniejsza niż omówionych wcześniej liczb&#13;
⩶ 247 ⩶&#13;
&#13;
�z pierwszej dziesiątki. Jednak konteksty, w których się pojawia, wskazują na kontynuowanie przez nią ogólnokulturowej symboliki. Jest więc to liczba wyróżniająca&#13;
się i ważna, stanowi synonim pełni i doskonałości. Taka charakterystyka sprawia,&#13;
że tworzy ona kolekcję wigilijnych potraw, a więc funkcjonuje w jednym z najważniejszych momentów roku, pełniąc funkcje magiczne i religijne, co świadczy o jej&#13;
randze w ludowej wizji świata.&#13;
Dominującym kontekstem występowania dwunastki jest aspekt temporalny.&#13;
Wynika to z obiektywnej obserwacji procesów zachodzących w naturze, które jednak przekładają się na mocno zakorzeniony w powszechnej świadomości podział&#13;
czasu w cyklu rocznym i dobowym. Wyznaczane przez nią miesiące stanowią dwanaście odrębnych i autonomicznych bytów, różniących się między sobą chociażby&#13;
charakterystyką pogodową, którą można przewidzieć. Następuje tutaj także zjawisko przenoszenia symboliki większego okresu na mniejszy, stąd okres dwunastu&#13;
dni przed i po Bożym Narodzeniu zyskuje znaczenie o charakterze profetycznym,&#13;
magicznym i eschatologicznym. Obecność takiej delimitacji czasu potwierdza&#13;
przypisywana jej nazwa dwunastnica. Dwunastka także określa godzinę, która jest&#13;
ważna w cyklu dobowym. Zarówno w szczycie południowym, jak i północnym&#13;
stanowi apogeum, moment graniczny, wyznaczający pełnię. Dlatego przypisywano jej działania o charakterze magicznym, religijnym oraz łączono z duchami&#13;
i demonami. Jest ona także zestawiana z postaciami ludzkimi, wskazując na ich&#13;
całościowy zbiór, mnogość lub uwypuklając wyjątkowość jednej z nich.&#13;
&#13;
⩶ 248 ⩶&#13;
&#13;
�9 Liczba 100&#13;
Symbolikę setki kształtuje podstawa dziesiętna, która jest najpowszechniejszym&#13;
systemem liczenia, używanym na całym świecie, ma więc ogromny zasięg etniczny,&#13;
historyczny i geograficzny (zob. Ifrah 2006, 143–145). Sto zgodnie z regułami&#13;
systemu dziesiątkowego jest więc interpretowane jako pełnia, doskonałość i tajemnica całego rozumnego stworzenia, tworzy zamkniętą całość oraz sygnuje podział.&#13;
Jest to liczba święta i przynależna Bogu. Myśl tę uzasadnia przypowieść ewangeliczna o Dobrym Pasterzu, który pozostawił dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, aby&#13;
szukać jednej zagubionej. Ogólna liczba owiec wynosi więc 100 (For Sym 55).&#13;
W literaturze chrześcijańskiej setka to także symbol niebiańskiej szczęśliwości;&#13;
podobne znaczenie ma liczba tysiąc (Herd Lek 151). Obie stanowią dziesięciokrotność dziesiątki, co kojarzy się z mnożeniem, powielaniem oraz wyznacza dużą&#13;
wartość. Szczególnie dla ludów niepiśmiennych setka mogła stanowić liczbę abstrakcyjną, do której trudno było doliczyć i dlatego wiązała się z ogromną ilością,&#13;
wielkością czy odległością. Taki rys jej symboliki jest obecny we wszystkich fasetach, które zostały wyróżnione poniżej.&#13;
&#13;
9.1. Czas&#13;
W powszechnie stosowanej segmentacji czasu sto lat to wiek, a wieki odmierzają&#13;
dzieje świata. Kwantyfikacyjne znaczenie jest rezultatem długotrwałego procesu, gdyż pierwotne znaczenie leksemu wiek to ‘życiowa siła, moc’. Z czasem semantyka ilościowa uzyskała konkretną wielkość (Szadura 2017, 190). W polskiej&#13;
kulturze ludowej, ale i ogólnonarodowej, okres stu lat jest mocno zakotwiczony,&#13;
funkcjonuje bowiem w formule składanych życzeń, co potwierdza dokumentacja:&#13;
Kiedy kto kichnie w towarzystwie (mianowicie po zażyciu tabaki), wszyscy życzą&#13;
mu zdrowia, długich lat, sto lat zdrowia, dobrych powodzeń, spełnienia życzeń&#13;
(K 17 Lub 120);&#13;
&#13;
⩶ 249 ⩶&#13;
&#13;
�Nas tatusio wiwat pije,&#13;
niechaj sto lat zyje,&#13;
pije, pije, a nie moze,&#13;
dopomóz mu Panie Boze&#13;
(Ad Bor 133–134); wariant: (K 6 Krak 490–491).&#13;
&#13;
Zestawienie sto lat konotuje przekonanie, że jest to długi czas i każdy jubilat&#13;
życzyłby sobie dożyć takiego wieku. Ponadto sformułowanie to niesie pozytywny&#13;
ładunek, jest to dar przekazywany w formie słownej (zob. Adamowski 1992a), jak&#13;
pokazują powyższe przykłady, nie tylko w sytuacjach oficjalnych i świątecznych,&#13;
ale także prozaicznych i codziennych. W kulturze ludowej takie życzenia kierowane są przede wszystkim do rodziców.&#13;
W pieśniach taka temporalna kwantyfikacja wyznacza długi okres, który jednak należy wytrwać, jeśli komuś obiecywało się miłość:&#13;
Nie będe załować, będe cię miłować,&#13;
chociazbym tez miała sto lat pokutować.&#13;
Sto lat pokutować, jesce odwiecerze,&#13;
kto komu obiecał, musi wytrwać scérze.&#13;
(K 18 Kiel 140).&#13;
&#13;
W innej pieśni, oscylującej wokół tematu miłości, kawaler deklaruje, że będzie przez tak długi czas szukał odpowiedniej kandydatki na żonę:&#13;
Oj, nie będe się zenił, da jaz mi sto lat minie,&#13;
będe upatrywał dobréj gospodynie&#13;
(K 22 Łęcz 147).&#13;
&#13;
Hiperbola z tym komponentem liczbowym służy podkreśleniu, jak ważny&#13;
jest dla niego właściwy wybór żony.&#13;
Okres stu lat jest zestawiany przez informatorkę z czasem oczekiwania na&#13;
wyrośnięcie drzewa: Na duże drzewo to trza czekać sto lat [ZK, p. Lubartów].&#13;
Wiek jest wynikiem mechanicznego podziału czasu (Szadura 2017, 152), jednak w przybliżeniu wyznacza on pożądaną długość życia. Interesujące jest więc&#13;
w powyższym przykładzie, że miara ta zostaje rozszerzona także na świat roślinny. Tyle lat trzeba czekać, aby drzewo osiągnęło dużą wysokość, podczas gdy życie człowieka w takim przedziale się dokonuje. Drzewo więc egzystuje znacznie&#13;
dłużej niż istota ludzka.&#13;
⩶ 250 ⩶&#13;
&#13;
�W bajkach i legendach ludowych sto lat często występuje w formule inicjalnej, wskazując, że coś zdarzyło się dawno temu:&#13;
Ze sto lat może temu będzie, jak chłopi łowiąc ryby, uczuli, ze sieć o coś się w wodzie zaczepiła. Puścili więc w nią zamorczyka (zamorczyk, tj. za morzem wychowany, jak objaśnił opowiadający), który już i przedtem zanurzał się parę razy&#13;
w tym stoku, ale nie mógł trafić nigdzie, a teraz za siecią dostał się do krzyża na&#13;
wieży zapadłego kościoła, bo za niego sieć była uczepioną (K 16 Lub 14).&#13;
&#13;
Oddalenie w czasie wyznaczone przez sto lat ułatwia opowiadanie o niezwykłych wydarzeniach, w powyższym przykładzie jest to odnalezienie zatopionego&#13;
kościoła. Tak długi okres sprawia, że nie jest możliwe zweryfikowanie ich prawdziwości, zatem opowiadający dystansuje się do nich, niejako zawiesza osąd (Wójcicka 2010, 129). Formuła taka niesie także informację, że zdarzenia miały miejsce&#13;
dawno temu. Intencją opowiadającego nie jest wskazanie dokładnej liczby lat, ale&#13;
pokazanie ich ogromu. Setka jako liczba pełna, „okrągła”, a także duża, rozszerza&#13;
swoje znaczenie. W takim kontekście zatem sto lat oznacza ‘wiele’. Na potwierdzenie tej tezy można pokazać inne teksty folkloru, w których liczba ta funkcjonuje&#13;
jako synonim wielości, przykładowo w pieśniach ziemia pochłania kościół, co jest&#13;
karą za nieszczerą pokutę, a jego zniszczenie rozpoczyna się od wstrząsu murów&#13;
jakby pod uderzeniem stu gromów (K 23 Kal 205) lub tyleż postronków jest moczonych, żeby uśmiercić niewierną dziewczynę (K 1 Pieś 111); w zagadkach ludowych naparstek to: Maluśki domeczek,/ A w nim sto okieneczek (Fol Zag 169),&#13;
grzmot zaś jest opisywany jako wół, który ryci na sto gór (Fol Zag 54).&#13;
&#13;
9.2. Przestrzeń&#13;
W kulturze ludowej liczba 100 opisuje przestrzeń w wymiarze symbolicznym.&#13;
W pieśni o spowiadającej się matkobójczyni siedmiu synów ziemia drży na sto&#13;
sążni (sążnia to antropomorficzna miara odpowiadająca długości rozpiętych ramion mężczyzny). Dzięki tej intensyfikacji wyeksponowano olbrzymią połać ziemi, która empatycznie drży z powodu ciężkiego grzechu (K 12 Poz 309). Z kolei&#13;
sto mil w pieśniach jest miarą dużej odległości. Taka hiperbolizowana przestrzeń&#13;
nie stanowi jednak przeszkody w obliczu miłości dwojga ludzi:&#13;
[...] choć będę o sto mil,&#13;
będę listy pisał.&#13;
&#13;
⩶ 251 ⩶&#13;
&#13;
�A ty będziesz pisać,&#13;
a ja odpisywać,&#13;
to już będzie serce&#13;
twoje z mojem bywać&#13;
(K 46 Ka-S 179).&#13;
&#13;
W podobnym znaczeniu zostaje wskazana taka odległość w bajkach. Funkcjonuje ona jako przeszkoda, którą musi pokonać bohater, nie stanowi ona jednak&#13;
dla niego problemu. Przykładowo myśliwy przy pomocy psów (a są to zamienione&#13;
w zwierzęta dusze) szybko pokonuje sto mil, dzięki czemu zapobiega weselu ukochanej z innym mężczyzną (K 35 Prze 208). W innej bajce pokonywanie takiej&#13;
odległości komplikuje i wydłuża trud zdobycia młodej wody. Bohater, który chce&#13;
uzyskać informacje, gdzie może ją znaleźć, jest odsyłany do drugiego, starszego pustelnika, co o sto mil stąd mieszka (K 51 San-Kr 235). Liczba 100 formuje więc długie odcinki; ich pokonanie spowalnia akcję, ale zarazem podkreśla spryt bohatera,&#13;
uwypukla jego pozytywne cechy i wiedzie do szczęśliwego finału.&#13;
&#13;
9.3. Postacie&#13;
Liczba 100 zestawiona z osobami wskazuje duże ich grupy. W przekleństwie&#13;
Do (sto/stu) diabłów! (SGP PAN 5, 512) zostają wyrażone negatywne emocje,&#13;
a multiplikacja istoty demonicznej prowadzi do intensyfikacji ekspresji1. Dzięki&#13;
użyciu liczb to odwołanie do diabła można w nieskończoność poszerzać (Dźwigoł 2012, 107). Przysłowia ze zwielokrotnionymi postaciami demonicznymi&#13;
1&#13;
&#13;
Na podobnej zasadzie zostały użyte zestawienia z liczbą 100 w następujących przykładach:&#13;
A moja matusiu,&#13;
dajcie mi córusię,&#13;
nie stoję o wiano,&#13;
tylko o gębusie.&#13;
Juzem sie ozenił,&#13;
gęba się przejadła,&#13;
da daj matko wiano,&#13;
sto diabłów’eś zjadła&#13;
(K 19 Kiel 37);&#13;
&#13;
Dziewucho bestyja,&#13;
selmo kanalija,&#13;
w serce-ś mi się wkradła,&#13;
sto katów-eś zjadła&#13;
(K 6 Krak 468).&#13;
&#13;
⩶ 252 ⩶&#13;
&#13;
�służą także intensyfikacji znaczenia, na przykład: szpetny jak sto diabłów (NKPP&#13;
3, 410); kwaśny jak sto diobłów (NKPP 2, 263); mróz jak sto diabłów (NKPP 2,&#13;
543); robią jak sto diabłów (NKPP 3, 50); śmierdzi jak sto diabłów (NKPP 3,&#13;
460); rozindyczyła się jak sto diabłów (NKPP 1, 797) czy Nadął się, jakby zjadł sto&#13;
djabłów (Bieg Lecz 205). Kumulacyjne użycie liczby 100 oraz postaci diabelskich&#13;
służy obrazowemu przedstawieniu i maksymalnej hiperbolizacji. Setka wymaga&#13;
zaawansowanej umiejętności liczenia, ale charakteryzuje świat pozaziemski, który&#13;
wymyka się rozumowemu poznaniu. Następuje więc tu pewien paradoks – liczby,&#13;
które porządkują migotliwą rzeczywistość, czyniąc ją przystępną i zrozumiałą dla&#13;
ludzkiego umysłu, charakteryzują diabły, a więc postacie chtoniczne i tajemnicze.&#13;
Setka więc, oprócz dominującej funkcji hiperboli, stanowi narzędzie służące do&#13;
charakteryzowania mocy i siły strefy pozaziemskiej poprzez odniesienie do dużej&#13;
liczby jej przedstawicieli.&#13;
Liczba 100 opisuje nie tylko postacie demoniczne, ale także bohaterów prozy&#13;
ludowej:&#13;
Miał król córkę bardzo urodną i chciał ją wydać za mąż, lecz ta nie chciała iść&#13;
za żadnego, tylko umyśliła żyć w panieństwie. Razu jednego zachorowała bardzo ciężko, aż nadchodzi śmierć i ma królewna umierać. Przyzwała do siebie ojca&#13;
i mówi mu: „Ojcze kochany, ja umrę – a ty pochowasz mię w tym kościele i będziesz mi przysyłać po sto żołnierzy na każdą noc”. Co przyszło tych sto żołnierzów na wartę do niéj, to ona wychodziła z grobu i tych żołnierzy, co byli, zjadła,&#13;
a kości w grobach zostawiła i zawsze przed północą uspokoiła się z tém wszystkiém&#13;
(K 19 Kiel 228).&#13;
&#13;
W tym kontekście liczba 100 podkreśla ogromny wymiar zła wyrządzanego przez dziewczynę po śmierci, które stanowi konsekwencje jej wyboru za życia&#13;
– mimo swej urody nie chciała wyjść za mąż. Ten ciężki grzech był popełniony&#13;
wbrew życiu i rozmnażaniu się, czyli jednej z naczelnych wartości w ludowym&#13;
światopoglądzie, dlatego ma on negatywne reperkusje, których rozpiętość jest&#13;
podkreślana przez setkę.&#13;
&#13;
9.4. Zwierzęta&#13;
W bajkach zwierzęta w liczbie 100 znamionują przeszkodę, którą musi pokonać&#13;
bohater: na przykład król wydaje rozkaz, aby pasł on sto zajęcy przez trzy dni&#13;
(K 35 Prze 211) lub ma przez noc zjeść sto wołów pieczonych i sto pieczywa chleba, i sto beczek wina wypić; i pod nim ma się przez noc spalić sto siąg drzewa&#13;
⩶ 253 ⩶&#13;
&#13;
�(K 51 San-Kr 213). Pokonanie trudności jest stałym motywem bajek ludowych.&#13;
Wykorzystanie liczby 100 w tym kontekście wyolbrzymia skalę przeszkody, tak&#13;
iż pozornie wydaje się ona niemożliwa do pokonania. Wpisuje się to w poetykę&#13;
gatunku, potęgując napięcie oraz podkreślając determinację bohatera w dążeniu&#13;
do osiągnięcia upragnionego celu.&#13;
Natomiast zestawienie setki i koni służy w kulturze ludowej do opisywania użycia dużej siły czy podjęcia olbrzymiego wysiłku w celu zmiany zaistniałej sytuacji, aby w ten sposób uwypuklić niemożność powrotu do stanu wyjściowego2:&#13;
Choć byś gnała na sto koni,&#13;
to juz tego nie dogoni.&#13;
Choćbyś gnała i na trzysta,&#13;
to nie będzies panna cysta&#13;
(K 18 Kiel 165); wariant: (NKPP 1, 328).&#13;
&#13;
Koń był charakteryzowany jako zwierzę szybkie i żywiołowe, co widoczne jest&#13;
w zoonimach (zwierzętom tym nadawano takie imiona jak: Pośpiech, Strzała, Galopek, Wicher, Huragan) (Kielak 2020, 86). W zestawieniach z liczbą 100 cecha,&#13;
taka jak szybkość czy intensywność, zostaje uwypuklona, wyrażona precyzyjnie&#13;
i dobitnie. Liczba ta zestawiana z końmi wskazuje także wielkość:&#13;
Oj, jadąż, jadą, w kolasach jadą,&#13;
w kolasach z drabek, z wielką paradą.&#13;
A sto koni jedzie w przedzie,&#13;
a sto drugie w zadzie jedzie&#13;
(K 24 Maz 239–240).&#13;
W pieśniach zostały wyeksponowane także pojedyncze zestawienia liczby 100 i zwierząt, na&#13;
przykład z owcami, w których setka pełni funkcję potęgowania – w tym przypadku jest to wielkość&#13;
popełnionych win, która jest zestawiana z pozorną chęcią poprawy:&#13;
Przysed ci wilcek do sopki,&#13;
upad panience pod stopki,&#13;
przysięgam zgrzesyłem,&#13;
sto owiec dusiłem&#13;
i więcy.&#13;
Zadnyj owiecki nie rusę,&#13;
ino baranków wydusę,&#13;
zeby nie becały,&#13;
nas nie turbowały&#13;
już więcy&#13;
(K 5 Krak 231).&#13;
2&#13;
&#13;
⩶ 254 ⩶&#13;
&#13;
�Taka liczba koni unaocznia rozmiar i rozmach wesela. Sto koni pojawia się&#13;
także w innym momencie obrzędu weselnego, ukazując nie tylko wielość:&#13;
Bierzesz me, bierzesz od ojca, od matki,&#13;
niechaj my bedą wszelakie dostatki.&#13;
Niechaj my bédzie w śpiżarni i w skrzyni;&#13;
byłaby ze mnie dobra gospodyni.&#13;
Niechaj my bédzie sto koni w karycie,&#13;
dwanaście panien w samym j-aksamicie&#13;
(K 4 Kuj 8).&#13;
&#13;
Liczba 100 występuje tu w funkcji magii życzącej – wskazywanie obfitości&#13;
opisywanej między innymi poprzez setkę (ale też przez dwanaście panien w aksamicie) ma przynieść bogactwo i pomyślność po ślubie. Współkreowanie przez tę&#13;
liczbę życzeń jest wyraźnym rysem w jej charakterystyce.&#13;
&#13;
9.5. Miary i pieniądze&#13;
Powszechnie w kulturze ludowej liczba 100 występuje w pieśniach żniwnych.&#13;
Setka pojawiająca się w utworach tego gatunku konotuje bogactwo i dostatek:&#13;
Przynieśliśmy plon&#13;
jegomości w dom.&#13;
Dajże Boże plonowało,&#13;
po sto garncy z mendla dało,&#13;
jegomości w dom&#13;
(K 9 Poz 158); warianty: (K 9 Poz 160; K 10 Poz 206–207; K 10 Poz 208;&#13;
K 10 Poz 210; K 11 Poz 46; K 11 Poz 152).&#13;
&#13;
Życzenia obfitości dotyczą różnych gatunków zbóż: pszenicy, żyta czy jęczmienia (zob. SSiSL II/1). Setka jako duża liczba jest odpowiednia do wyrażenia dostatku i wielości. W połączeniu z różnymi miarami (garnce, kopy) potęguje obfitość&#13;
przyszłych zbiorów, dlatego jest częścią języka, który jest jednocześnie działaniem&#13;
oraz stanowi dar wyrażany za pomocą słów. Życzenia dostatku i płodności formułowane przy pomocy liczby 100 pojawiają się również w kolędzie życzącej dla panny:&#13;
Z cicha panny przystępujcie,&#13;
do tego dworu po kolędzie.&#13;
Bo w tym dworze grzeczna pani,&#13;
po sto złotych suknia na nij.&#13;
Po sto złotych, po czerwonych,&#13;
kolędniczkom obiecanych.&#13;
&#13;
⩶ 255 ⩶&#13;
&#13;
�Z cicha panny przystępujcie,&#13;
do tego dworu po kolędzie.&#13;
Bo w tym dworze grzeczna pani,&#13;
po sto złotych ciżmy na nij.&#13;
po sto złotych, po czerwonych,&#13;
kolędniczkom obiecanych.&#13;
(W ten sposób śpiewają i dalsze strofy: trzecią, czwartą, piątą i szóstą, zmieniając&#13;
tylko części ubrania; więc w miejsce sukni i ciżm, mówiąc: pończochy, koszulka,&#13;
perły, czépek) (K 24 Maz 108).&#13;
&#13;
Zaprezentowany tekst stanowi młodzieżową kolędę życzącą, tak zwaną ubierankę. Wymienianie poszczególnych elementów stroju i wskazywanie ich wysokiej ceny miało przynieść pannie pomyślność i urodę. Życzenia są przedstawiane&#13;
w konwencji „obrazu spełnionego”, zaś intencja tych pieśni jest wyraźnie zalotna&#13;
(Bart PANLub I, 265)3. Podkreślanie dużej wartości części stroju miało zapewnić&#13;
dziewczynie dostatek, szczęście oraz szybkie zamążpójście.&#13;
Liczba 100 funkcjonuje więc jako miara ilości pieniędzy, które występują&#13;
w różnych historycznie warunkowanych wariantach, takich jak: dukaty, talary,&#13;
złote, czerwone czy grosze:&#13;
A ja ciebie, dziewcze, nie chcę,&#13;
czarne nogi masz.&#13;
i ja też o cię nie stoję,&#13;
bo ty w karty grasz.&#13;
A pojdę ja do jeziora,&#13;
umyję nogi,&#13;
a ty przegrasz sto talarów,&#13;
będziesz ubogi.&#13;
Choćbym przegrał i drugie sto,&#13;
i to niewiele,&#13;
a tyś głowy nie czesała&#13;
cztery niedzieli&#13;
(K 46 Ka-S 113); wariant: (przepijesz/przegrasz sto czerwonych) (K 48 Ta-Rz&#13;
128; K 18 Kiel 136; K 16 Lub 256); (sto talarów) (K 50 Sa-Kr 48–49).&#13;
&#13;
W powyższej pieśni miłosnej (zalotnej), stylizowanej na rozmowę pomiędzy&#13;
dziewczyną i chłopcem, którzy mają się ku sobie i w żartobliwy sposób się przekomarzają, w zależności od punktu widzenia sto talarów stanowi dużo lub mało. Według&#13;
dziewczyny taka kwota to olbrzymia przegrana, która sprowadzi na zalotnika biedę,&#13;
3&#13;
&#13;
W tym tomie zgromadzono liczne przykłady tego typu pieśni z województwa lubelskiego.&#13;
&#13;
⩶ 256 ⩶&#13;
&#13;
�natomiast w ripoście chłopca to niewiele w odniesieniu do niechlujnego wyglądu&#13;
dziewczyny. Takie postrzeganie potwierdza względność punktów widzenia, a tym&#13;
samym uświadamia, że wartość przypisywana liczbom jest warunkowana podmiotowo, a także kontekstowo, co pokazują kolejne przykłady: sumę pieniędzy wyznaczaną przez liczbę 100 jest w stanie zapłacić kawaler za ukochaną dziewczynę (K 6 Krak&#13;
22). Natomiast sto dukatów chce ofiarować pan rodzinie dziewczyny, którą zabił&#13;
(K 1 Pieś 112), co stanowi formę upiornego zadośćuczynienia. W wymienionych&#13;
kontekstach, zarówno pozytywnym, jak i negatywnym, liczba 100 wyznacza dużą&#13;
kwotę, dzięki czemu zostaje podkreślona wartość tego, za co ma być zapłata.&#13;
To, co można kupić za pieniądze, bywa zestawiane na zasadzie opozycji&#13;
sto – tysiąc:&#13;
Posuł ci ji, posuł&#13;
sto złotych na stole,&#13;
zgarnij ze, Kasiulu,&#13;
stanieli za twoje?&#13;
Nie stanie, nie stanie,&#13;
trzeba jesce przysuć,&#13;
drozsy mój wianecek&#13;
nizeli twój tysiąc&#13;
(K 46 Ka-S 153); warianty: (K 12 Poz 153; K 12 Poz 164–165; K 23 Kal 166;&#13;
K 22 Łęcz 100–101).&#13;
&#13;
Zestawienie to funkcjonuje także na zasadzie gradacji:&#13;
Za wianek sto złotych,&#13;
a za cnotę tysiąc&#13;
(K 4 Kuj 13);&#13;
Za wianek sto złotych,&#13;
a za licko tysiąc&#13;
(K 6 Krak 157).&#13;
&#13;
Takie komponenty pokazują hierarchię deklarowanych wartości istotnych dla&#13;
członków społeczności wiejskiej: wianek jest droższy od pieniędzy, z kolei lico i cnota stoją w hierarchii wartości wyżej od niego. W tym pieśniowym, wyidealizowanym&#13;
obrazie świata nie chodzi o precyzyjne wskazanie ceny danych wycinków rzeczywistości, ale, dzięki określeniu ich przy pomocy setki, zaakcentowanie ich wielkości,&#13;
wartości czy intensywności. Śledząc fascynującą historię wynalazku liczb opisaną&#13;
przez Ifraha, można się także wiele dowiedzieć o historii pieniędzy – początkowo wymieniano różne cenne rzeczy, z czasem tworzono tabliczki do wymiany, stanowiące&#13;
prototyp pieniędzy itd. (zob. Ifrah 2006). Liczby służą do określania ilości pienię⩶ 257 ⩶&#13;
&#13;
�dzy, których główny kulturowy i ekonomiczny sens jest konstytuowany przez możliwość ich policzenia. Dlatego obok setki pojawiają się także inne liczby, na przykład&#13;
trójka4 lub czwórka5. Pieniądze w określonej liczbie uiszcza się w jakimś celu, ma to&#13;
na przykład związek z sytuacją obrzędową lub służy gradacji napięcia, stąd wskazana kwota ma naddane znaczenie, które wynika ze znaczenia wartości liczbowej.&#13;
4&#13;
&#13;
W trakcie wesela panna młoda spodziewa się trzech groszy, czyli w tym kontekście jest to dużo:&#13;
Dużo śpiewała, śpiewała,&#13;
trzy złote by się spodziewała&#13;
(K 26 Maz 154).&#13;
&#13;
Wyliczanie kolejnych kwot do zapłaty służy pokazaniu gradacji, a zatem wskazuje wartość tego,&#13;
co może być sprzedane (lub nie):&#13;
Hej, starego dziada mam, da cóz ja z nim poradzę,&#13;
będzie jarmark w Parysewie, da to go zaprowadzę.&#13;
Oj, nie sprzedam go za gros,&#13;
da nie sprzedam go za trzy&#13;
(K 26 Maz 329);&#13;
Powiedz mi, dziewczyno, powiedz mi, jedyno:&#13;
co oni ci za to dali, kiedy mnie nie było?&#13;
Nieborak dał mi grosz, jego brat dał złoty,&#13;
a ten mały potrębaczyk dał mi trzy dukaty&#13;
(K 26 Maz 224).&#13;
Ponadto trzy grosze występują także w innych pieśniach (K 39 Pom 222–223; K 41 Maz 76) oraz&#13;
w bajce ludowej (K 19 Kiel 223).&#13;
5&#13;
Wariantywnie funkcjonują więc cztery grosze:&#13;
Mój mężu kochany&#13;
już krowa sprzedana&#13;
a lulaj itd.&#13;
(Co za nią wzięła?)&#13;
I cztery dukaty,&#13;
i cztery talary,&#13;
aż mi się po stole&#13;
tulały&#13;
(K 1 Pieś 289–291).&#13;
W pieśniach pojawiają się różne rodzaje monet:&#13;
Moja pani matko,&#13;
już dziewcze nie wasze,&#13;
bośmy tu przepili&#13;
cztery maryasze [moneta, złoty polski]&#13;
(K 44 Gór1 296);&#13;
Sukno na spodnie w Krakowie brano,&#13;
po cztery grosze za nie płacono&#13;
(K 48 Ta-Rz 177–179).&#13;
&#13;
⩶ 258 ⩶&#13;
&#13;
�9.6. Działania – multiplikacje&#13;
Funkcją przywołanych wyżej tekstów życzących jest sprowadzanie dostatku, dlatego też w ich treść zostały wplecione symbole bogactwa, płodności czy mnożenia.&#13;
Jednym z nich jest liczba 100, która jest przecież spotęgowaną dziesiątką, a zatem&#13;
konotuje powielanie. Cechą liczb jest możliwość wykonywania na nich działań&#13;
matematycznych, jak mnożenie, dzielenie czy dodawanie. Przekłada się to również&#13;
na znaczenia symboliczne, a zatem większe liczby nie tylko wyrażają wielość, ale&#13;
także ich znaczenia wynikają z kumulacji znaczenia liczb, które łączą. W folklorze&#13;
funkcjonuje zatem liczba 300, która stanowi iloczyn ważnych kulturowo liczb 3&#13;
i 100. Przykład jej użycia odnajdujemy w kolędzie życzącej dla gospodarza o incipicie Nowe latko, dobre latko:&#13;
Krówańki ci siã pocieliły,&#13;
trzysta wołoszków rozmnozyły. […]&#13;
Kobyłki ci siã poźrebiły,&#13;
trzysta źrebiątków rozmnożyły. […]&#13;
Owiecki ci sie pokociły,&#13;
trzysta jagniątków pomnozyły. […]&#13;
(Bart PANLub I, 229).&#13;
&#13;
W innej kolędzie o incipicie Nowy wieczór, szczodry wieczór w liczbie 300 rodzą się następujące zwierzęta: byczki, źrebocki, wieprzocki (Bart PANLub I, 230). Są&#13;
one charakteryzowane poprzez określenia białe nogi i złote rogi. Biel konotuje dobro,&#13;
szczęście, pozytywne cechy oraz wiąże się ze sferą sacrum (Tokarski 2004; Badach&#13;
2016, 91–112), złoto zaś jest elementem sakralizacji pracy rolnika (SSiSL I/4, 208),&#13;
symbolizuje dobro, które człowiek może dać (Smyk 2011, 51; zob. też Kielak 2015).&#13;
Liczbie 300 również można przypisać zbliżoną wiązkę znaczeń: łączy ona w sobie&#13;
trójkę, która ma symbolikę sakralną, jest liczbą nieparzystą sprzyjającą otwarciu&#13;
i zmianie (zob. rozdział Liczba 3), oraz setkę, która wskazuje na mnogość. A zatem&#13;
opisane za pomocą trzysetki, złota i bieli zwierzęta stanowią piękne życzenia dla gospodarza, dowartościowując jego pracę i projektując mnożenie się dobytku.&#13;
Moc liczby 300 zostaje wykorzystana także w tradycyjnym lecznictwie ludowym:&#13;
To mówili takie, to chodziła taka jedna pani, ona miała taką kość, to mówiła, że&#13;
ona trzysta razy święcona, trzysta razy ta kość była święcona, to już taka była&#13;
wyczołgana od tych rąk, i uona tą kością przeżegnała, to przestał bolić, to jakoś ta&#13;
choroba, czy brzuch czy coś. […] Śmieje się sam dzisiaj z tego, bo i u nas jeździły,&#13;
po tu Stachowu, to jak już była starszo, to trza ju było przywiźć, bo uona była&#13;
starszu, jak uona przeszła przez próg to pierwsze, to tak religijne, pochwalony i od&#13;
&#13;
⩶ 259 ⩶&#13;
&#13;
�razu wiedziała, że ji się tu odpowi wszystko, wyjęła tu kość, powiedziała, że uona&#13;
jest trzysta razy święcuna. Ile to pokoleń jiu święciło, ale już taka była błyszcząca&#13;
jak ta rączka, każdy chciał tu kość pomacać, ciekawy był ciekawy, czy to coś dzieje&#13;
się w palcach, sama byś była ciekawa, daj no pani, to pomacam te kość, co uona&#13;
znaczy [KB, p. Puławy].&#13;
&#13;
Trzykrotnie powtarzane czynności były powszechnie wykorzystywane w magicznych aktach leczniczych. Natomiast setka ma pozytywne konotacje w polskiej&#13;
kulturze, gdyż życzenia sto lat są synonimem szczęścia i długiego życia, co niejako&#13;
zaprzecza chorobie. W celu zwiększenia skuteczności leczenia intensyfikowano&#13;
moc wykorzystywanych rekwizytów i czynności, w powyższym przykładzie występuje zatem trzysta razy święcona kość. Zostaje ona wykorzystana do czynienia&#13;
znaku krzyża. W przekonaniu informatora już samo dotknięcie kości może powodować niezwykłe skutki. Wynikają one z sakralizacji tego atrybutu poprzez&#13;
poświęcenie wodą, ale także z faktu, że czynność ta została wykonana trzysta razy.&#13;
Aby wyrazić wielość, wykorzystuje się także większe liczby, na przykład tysiąc.&#13;
Jego symbolika jest zbliżona do liczby 100, powstaje on przecież z mnożenia setki&#13;
przez dziesięć, oznacza więc pełnię, a także dużą ilość:&#13;
Na wielkiej łące owieczek tysiące&#13;
[Gwiazdy na niebie] (Fol Zag 51);&#13;
Leży pod schodami&#13;
Z tysiącem głowami&#13;
[Łańcuch] (Fol Zag 85);&#13;
Tysiąc braci; jednym pasem opasani&#13;
[Snopek zboża] (Fol Zag 134);&#13;
W ogródeczku&#13;
na kółeczku&#13;
wisi zbanuszeczek,&#13;
a w tym zbanuszku&#13;
jest tysiąc ziarneczek&#13;
[Makówka] (Fol Zag 158).&#13;
&#13;
Znamienne jest, że w powyższych przykładach liczba nie jest wskazana po&#13;
to, aby precyzyjnie określić, ile jest ziarenek w makówce czy kłosów w snopie, ale&#13;
funkcjonuje jako formuła obfitości.&#13;
Od liczby 100 w znaczeniu ‘wiele’ pochodzą nazwy takich roślin jak: stokłosa&#13;
‘pospolity chwast występujący głównie w zbożu, mający dużą, rozłożystą wiechę’&#13;
⩶ 260 ⩶&#13;
&#13;
�(Kąś Podh 10, 345) czy stokrotka – kwiat łąkowy, co ma dużo drobnych, białych lub&#13;
różowych płatków (Pelc SGLub 5, 427; zob. też SSiSL II/3, 244). Podobną funkcję&#13;
setki i tysiąca, którą jest wyrażenie wielości, pokazują gwarowe nazwy roślin, takie&#13;
jak stolist ‘roślina przydrożna łąkowa, krwawnik’; Stolist ma takie listki takie drobniutkie i poszarpane takie jakby, jakby jich było dużo razem i stąd ta nazwa (Pelc&#13;
SGLub 5, 428). Jego wariantywna nazwa to tysiąclist, co znajduje następujące uzasadnienie: Liście krwawnika so drobne i długie, a jest tego bardzo dużo, tysiąc pewnie&#13;
i stąd tysiąclist też pewnie się nazywa (Pelc SGLub 5, 475). Inna nazwa roślinna, która&#13;
łączy te dwie liczby, to centuria – od łac. centum ‘sto, mnóstwo, duża liczba’ i aurum&#13;
‘złoto’ – prawdopodobnie została tak nazwana, ponieważ stosowano ją na liczne&#13;
choroby, a zatem była cenna jak złoto. Gwarowa nazwa centurii to tysiącznik, tysiączne ziele, „bo to ziele na tysiąc chorób” (SSiSL 2/4, 113; zob. też Pelc SGLub 5).&#13;
&#13;
9.6. Podsumowanie&#13;
Liczba 100 w kulturze ludowej w różnych kontekstach służy do wyrażania znacznej wielkości, co koduje takie znaczenia jak: bogactwo, obfitość, długość, duża&#13;
odległość czy intensywność, ale też trudności i przeszkody. Przywoływana jest&#13;
więc w gatunkach, które wykorzystują hiperbolę do przekazania istotnych dla&#13;
danego tekstu treści. Przy pomocy setki zostają wyrażone życzenia stu lat, które&#13;
pokazują, że długie życie zajmuje naczelne miejsce w ludowej hierarchii wartości. Setka jest także integralną częścią dłuższych tekstów o charakterze życzącym&#13;
(kolędy życzące, pieśni żniwne), które służą sprowadzaniu dobrobytu i pomyślności. Przy jej pomocy zostaje zobrazowane, że obfitość plonów i bogaty dobytek&#13;
są istotnymi wartościami dla chłopa gospodarza. Natomiast z punktu widzenia&#13;
młodej panienki na pierwszy plan wysuwa się szybkie zamążpójście. Liczba ta ma&#13;
konotacje pozytywne, co potwierdza gwarowy leksem setny w znaczeniu ‘mocny,&#13;
dobry’ (Pod SGŚ 254), a także oznacza intensywność i wyraża, że czegoś jest dużo,&#13;
co z kolei potwierdzają następujące znaczenia gwarowe: setny ‘słowo, którym mówiący podkreśla bardzo duże natężenie jakiejś cechy’, oraz setnie ‘z nacechowaniem emocjonalnym bardzo, zdecydowanie, ostro, też: bardzo dużo’: Trza o tym&#13;
pomyśleć i zjeś pore orzechów, bo obrodziyły setnie (Kąś Podh 10, 42). Ten ostatni&#13;
przykład koresponduje z obecnością tej liczby w życzeniach urodzaju. Wyrażenie intensywności odnajdujemy także w następującym przykładzie: stokrotne Bóg&#13;
zapłać – ‘zwrot używany dla wyrażenia szczególnie serdecznego podziękowania’&#13;
(Kąś Podh 10, 345–346).&#13;
⩶ 261 ⩶&#13;
&#13;
�Liczba sto służy także wskazaniu danych parametrów w przybliżeniu, w przypadku gdy akcent pada na ich wielkość, nie chodzi zaś o podanie konkretnej liczebności. Pokazuje to dobitnie, że nie jest istotna wartość matematyczna tej liczby, ale jej znaczenie naddane, metaforyczne i symboliczne.&#13;
&#13;
⩶ 262 ⩶&#13;
&#13;
�Zakończenie&#13;
&#13;
Analiza i interpretacja wybranych liczb, czynności liczenia oraz opozycji parzystość&#13;
– nieparzystość w kontekstach polskiej kultury ludowej pokazała ich bogate i wielorakie znaczenia oraz istotne funkcje. W symbolach liczbowych drzemie siła i potencjał, ponieważ odwołują się do transcendencji, pokazują paralelizm struktur&#13;
kosmicznych i rzeczywistości ludzkiej, nie tylko porządkują uniwersum, ale także&#13;
mają moc performatywną. Funkcjonują jako rozbudowane symbole, eksponujące&#13;
liczne znaczenia, niekiedy nawet sprzeczne, które jednak się nie wykluczają, ale&#13;
budują całościowy obraz. Kategoria ilości jest jednym z podstawowych sposobów&#13;
ułatwiających orientację w rzeczywistości, zaś liczby charakteryzują byty o różnym&#13;
statusie. Rejestr tych bytów jest jednak w miarę stały, a określające je liczby nie są&#13;
zwykłymi miarami ilościowymi, gdyż ilość w kulturze ludowej jest scementowana&#13;
z jakością. Liczby więc jako stałe epitety współtworzą lub dublują z określonymi&#13;
elementami sens, modyfikują wzajemnie swoje znaczenia lub tworzą nową jakość&#13;
symboliczną.&#13;
Poniższe podsumowanie ma trzy aspekty. Zostaną więc wskazane ogólne&#13;
wnioski odnośnie do semantyki liczb, wynikające z analizy i interpretacji zgromadzonego materiału. Następnie zostaną podsumowane oznaczone liczbowo&#13;
wycinki rzeczywistości, które odpowiadają wyróżnionym fasetom, co pozwala odpowiedzieć na pytanie o kształt liczbowego obrazu świata w folklorze. Na koniec&#13;
zaś wskażę wyróżniające się i najlepiej udokumentowane charakterystyki poszczególnych liczb.&#13;
Już samo liczenie nie jest operacją neutralną znaczeniowo, ale w kulturze&#13;
ludowej jego status można porównać z nazywaniem, policzone obiekty zostają&#13;
bowiem wyróżnione z otoczenia. Zaś na poziomie głębszych znaczeń: rytualne&#13;
i adekwatne do liczby domowników (a więc wymagające ich policzenia) dzielenie&#13;
jedzenia i spożywanie go w ważnych momentach roku obrzędowego jest rodzajem&#13;
symbolicznej inwentaryzacji członków rodziny, która niekiedy obejmuje także&#13;
zmarłych. Formuła ile – tyle jest wykorzystywana w folklorze do aproksymacji (podawania wartości w przybliżeniu), wyrażania abstraktów za pomocą policzalnych&#13;
bytów oraz pod postacią magii tożsamości ilościowej do konstruowania wróżb,&#13;
⩶ 263 ⩶&#13;
&#13;
�które dotyczą obfitości plonów czy długości życia. Liczenie jest obecne w tekstach&#13;
folkloru także pod postacią konceptu liczbowego, który strukturyzuje tekst oraz&#13;
współtworzy jego semantykę.&#13;
Liczby, ze względu na otwartość zbioru liczbowego i możliwość wykonywania działań matematycznych, stanowią doskonałe narzędzie do wyrażania idei&#13;
wielości (mnogości), sprowadzającej płodność ludzi, wegetację roślin, plenność&#13;
zwierząt, a także bogactwo. Służą także do zobrazowania intensywności, długości,&#13;
wielkości obiektu, ukazania cechy lub zjawiska czy stopnia trudności. Wielość jest&#13;
wyrażana poprzez nazywanie czynności (aby wam się mnożyło) oraz przez atrybuty takie jak: zboża, gwiazdy, mak, kasza czy poprzez obrzędowe rozbijanie określonych przemiotów na drobne kawałki. Idea mnogości jest więc obecna w tekstach&#13;
kultury, których głównym celem jest przekazanie życzeń i zapewnienie szczęścia.&#13;
Wielość jest wyrażana także poprzez wskazywanie dużych liczb – dotyczy to&#13;
głównie setki i tysiąca. Funkcjonują one w tekstach, w których hiperbola służy&#13;
do przekazania treści istotnych dla danego gatunku. Mnogość oznacza także dużą&#13;
liczebność danego zbioru, co konotuje formułę niepoliczalności, odnoszoną na&#13;
przykład do gwiazd. Oznacza ona niemożność poznania, zrozumienia i oswojenia.&#13;
Z ideą wielości/mnogości wiąże się także multiplikowanie liczb. Zostają więc&#13;
wykorzystane krotności, na przykład trzykrotne powtarzanie formuł w ludowym&#13;
lecznictwie magicznym w przekonaniu depozytariuszy i depozytariuszek kultury&#13;
ludowej znacznie zwiększa skuteczność wykonywanych rytuałów. Multiplikacja&#13;
kumuluje symbolikę liczb składowych, stąd duża moc lecznicza trzy dziewięci lub&#13;
trzysta razy święconej kości. Realizuje się ona w jeszcze inny sposób, a mianowicie&#13;
symbolika niektórych wartości liczbowych wynika z sumy liczb składowych. Przykładowo znaczenie siódemki czy dwunastki jest interpretowane przez pryzmat&#13;
tego, że scalają one liczbę 3, która ma sakralną symbolikę i odpowiada pionowej&#13;
strukturze uniwersum, oraz liczbę 4, która z kolei odnosi się do świata ziemskiego&#13;
i wyraża jego podział w układzie poziomym. Liczby 7 i 12 są więc symbolami całości uniwersum i komunii sfer sacrum i profanum.&#13;
Kategoria parzystość – nieparzystość ma kapitalne znaczenie dla analizy zgromadzonego materiału. Są więc wierzenia i zwyczaje, w których występuje bezpośrednio formułowane odniesienie do tej kategorii. Przytaczając wybrane przykłady&#13;
z bogatej dokumentacji, można wskazać nieparzystą liczbę wianków plecionych&#13;
w oktawę Bożego Ciała czy wróżby panien o przyszłym małżeństwie oparte na liczeniu sztachet czy kołków w płocie. Interesująco przedstawia się analiza rozwoju&#13;
semantyki leksemu licho, który pochodzi od prasłowiańskiego pnia, oznaczającego ‘resztkę, coś niepotrzebnego i liczbę nieparzystą’, a który, poprzez intensyfikację&#13;
i rozwój negatywnego aspektu znaczenia, zaczął funkcjonować jako nazwa postaci&#13;
demonicznej. Opozycja parzystość – nieparzystość jest także przywoływana pośred⩶ 264 ⩶&#13;
&#13;
�nio – poprzez przyporządkowanie znaczenia konkretnych liczb do jednego z jej&#13;
członów. W tej koncepcji liczby parzyste są synonimami zamknięcia, stabilności,&#13;
statyczności, ale wiążą się także z bezruchem, a więc i śmiercią. Natomiast liczby&#13;
nieparzyste wyrażają ideę otwarcia, materialności, dynamizmu, ruchu, progresu,&#13;
witalności i ogólnie rzecz ujmując – życia. Taką wykładnię można przypisać wielu&#13;
działaniom, gestom i atrybutom, wykorzystywanym głównie w obrzędowości oraz&#13;
lecznictwie. Jednak w ogólnej tendencji do takiego interpretowania członów tej&#13;
opozycji zaznacza się kontekstowa inwersja ocen. Ponadto świat jest opisywany&#13;
i waloryzowany także w układach przeciwstawnych: parzysty – nieparzysty, jak&#13;
i synonimicznych: zmiana – otwarte – nieparzysty, co ma szczegółowe realizacje&#13;
w folklorze, na przykład nieparzysta liczba wigilijnych potraw – otwarcie – mnożenie dóbr w nadchodzącym roku.&#13;
Liczby 1, 2, 3, 7, 12 i 100 służą do ekspozycji szeroko rozumianego sacrum,&#13;
a także komunikacji z nim. W różny sposób funkcjonują więc w kontekstach religijnych, ale także w magicznych, demonicznych i eschatologicznych. Są częścią&#13;
języka, którym posługuje się człowiek kontaktujący się z zaświatami. W bardziej&#13;
szczegółowych kontekstach z bogatego repertuaru przykładów, które pokazują,&#13;
w jaki sposób liczby odnoszą się do sacrosfery, można wskazać kilka: jedynka wyraża ideę Boga; kolejno liczby 2 i 7 są związane z demonami takimi jak zmora,&#13;
strzygoń czy utopiec, natomiast 12 i 100 służą do charakteryzowania diabła; zaś&#13;
trzykrotne powtórzenia mają moc oddziaływania na zaświaty w celu przywrócenia zdrowia, są wykorzystywane w czynnościach wykonywanych „w imieniu zmarłego”, jak pożegnanie z domem, lub stanowią komunikat dla duszy. Wszędzie tam&#13;
gdzie brakuje odpowiednich słów w ludzkim języku, pomocna okazuje się mistyka&#13;
liczb. Co więcej, liczby stanowią także oręż do obłaskawiania tej wymykającej się&#13;
poznaniu sfery, skłaniają ją do uległości oraz służą do obrony przed jej „ciemną”&#13;
stroną. Depozytariusze i depozytariuszki kultury ludowej są więc pewni, że liczby&#13;
nie tylko porządkują sferę dostępną za pomocą zmysłów, ale także stanowią klucz&#13;
do interpretacji struktury zaświatów.&#13;
Liczby funkcjonują jako synonimy całości, kompletności i pełni. Te konotacje&#13;
mają różne wykładnie. Na przykład liczba 1 oznacza idealną boską całość. Dwójka&#13;
sygnuje dzień i noc, które tworzą dobę, a nawet szerzej: jest podstawą struktury&#13;
opozycji binarnych, przeciwieństw, które jednak wzajemnie się dopełniają. Z kolei&#13;
trójka ma w sobie początek, środek i koniec i takie wyobrażenie doskonałej całości&#13;
złożonej z trzech części jest często przywoływaną symboliką tej liczby. Oznacza ona&#13;
także całość uniwersum podzielonego na podziemia, ziemię i niebo, co wyraża bardzo archaiczny sposób percepcji przestrzeni. Z kolei liczba 4 obrazuje wszystkie strony świata. Liczby 7 i 12 symbolizują całość uniwersum, „spinają” go w poziomie i pionie. Komplementarność dwunastki potwierdza także negatywne wartościowanie&#13;
⩶ 265 ⩶&#13;
&#13;
�liczby 13. Przypisywany jej złowróżbny charakter i powodowanie pecha wynika&#13;
między innymi z zaburzania przez nią doskonałej całości, jaką tworzy dwunastka.&#13;
Jest więc ona wartością nadprogramową i zbędną. Aż w końcu liczba 100 w systemie dziesiątkowym wyraża pełnię. Liczbowa symbolika całości ma także bardziej&#13;
szczegółowe i indywidualne realizacje w konkretnych tekstach, na przykład opisywane za pomocą niektórych z wymienionych liczb postacie stanowią wyraz kompletności czy całkowitej reprezentatywności.&#13;
Liczby takie jak 1, 3, 4, 7, 12 i 100 w niektórych kontekstach mają status&#13;
podobny do granicy. Na potwierdzenie tej tezy można podać, iż pierwsza figura&#13;
postawiona za wsią wyznacza jej granicę. Ponadto poza trzecią miedzą czy siódmą&#13;
rzeką znajduje się już inna, obca i niebezpieczna przestrzeń. Dlatego wymienione wskaźniki liczbowe dzielą orbis interior i exterior. W aspekcie temporalnym&#13;
godzina dwunasta w nocy w specyficzne dni oddziela różny jakościowo czas, na&#13;
przykład zapusty od postu lub stary i nowy rok. Graniczność liczb ma także mniej&#13;
dosłowne odniesienia; ujawnia się w takich sytuacjach jak pierwsza kąpiel noworodka czy pierwsze odgłosy zwierząt jako znaki budzącego się życia na wiosnę.&#13;
Ten pierwszy raz jest transgraniczny i newralgiczny, może być groźny lub rokujący&#13;
na przyszłość. Liczba 1 w symbolicznym wymiarze oznacza doskonałość, niepodzielność i absolut. Jednakże stanowi ona także początek szeregu liczbowego, który inicjuje podział, czyli biologię i życie. Jedynka zatem scala odmienne jakości,&#13;
przynależąc do dwóch porządków jednocześnie; analogiczny status ma w kulturze&#13;
ludowej granica.&#13;
Liczby budują także artystyczny język/styl folkloru. Jako poetyzmy czy liczbowe formuły-klisze pełnią różne funkcje, na przykład uogólniającą lub precyzującą. Są przywoływane także ze względu na ich aurę tajemniczości czy niezwykłości.&#13;
Niekiedy ich symbolika tożsamościowa ma mniejsze znaczenie, ważniejsze jest natomiast podkreślenie za ich pomocą na przykład intencji bohatera (siedem grobów&#13;
objechał, nisli na ij grob wjachał (K 41 Maz 476) lub długiego czasu trwania jakiegoś zjawiska (siedem świec zgorzało (K 1 Pieś 306)). Dodatkowo można zauważyć&#13;
pewnego rodzaju „oboczności liczbowe”, na przykład siódemka w przywołanym&#13;
tekście o odwiedzeniu grobów występuje naprzemiennie z liczbą 3 – w wersji opisującej objechanie kościoła (K 46 Ka-S 236), w innym zaś – z liczbą 4 (K 1 Pieś&#13;
220). Najczęstsze liczby stosowane wymiennie to 3/4/7, 2/4/parzystość czy 7/12;&#13;
pokazują one najważniejsze, wyróżniające się i mocne liczby w heterogenicznym&#13;
ciągu numerycznym. Warto też dodać, że gdy teksty oparte są na koncepcie liczbowym, łatwiej wykonuje się je z pamięci, a gdy przekazywane są ustnie, można&#13;
dodatkowo posiłkować się mnemotechniką.&#13;
Na koniec tej części rozważań należy przytoczyć refleksję metodologiczną:&#13;
symbolika liczb jest skomplikowana, wieloaspektowa i niejednoznaczna. Nie&#13;
⩶ 266 ⩶&#13;
&#13;
�można mieć całkowitej pewności, który jej aspekt występuje w danym przykładzie. Depozytariusze i depozytariuszki folkloru używają niektórych liczb, żywiąc przekonanie o ich ważności i dużym znaczeniu oraz kultywując tradycję.&#13;
Obok używania liczb do wyrażania ekwiwalencji pewnych zjawisk czy stanów&#13;
zaznacza się także wariantywne przydawanie ich wycinkom rzeczywistości lub&#13;
ich pomijanie. Z tego względu niektóre elementy rzeczywistości są opisywane&#13;
przez różne liczby, na przykład rózga weselna może mieć 3, 4 odnogi lub więcej,&#13;
a także parametryzacja przy użyciu liczb jest w tych kontekstach pomijana. Dlatego też w nauce używa się sformułowania „spekulacje” w kontekście znaczenia&#13;
liczb czy też mówi się o „mistyce” liczb, co konotuje wprowadzenie pierwiastka&#13;
tajemniczości. W moim przekonaniu trudności interpretacyjne symboliki liczbowej sprawiły, że w analizach tekstów kultury ją pomijano, a zatem niejako bagatelizowano jej powszechność i istotną rolę. Przyjęta w niniejszej pracy metodologia&#13;
umożliwiła ekspozycję wielu kontekstów, które, zilustrowane obszernym materiałem, pozwoliły w znacznym stopniu uwiarygodnić wyartykułowane tezy.&#13;
Zastosowana metoda etnolingwistyczna umożliwiła uporządkowanie zgromadzonego materiału i jego analiz według nadrzędnych kategorii, czyli faset.&#13;
Dzięki takiej segregacji można wyodrębnić te wycinki świata, z którymi liczby&#13;
tworzą pary, współtworząc swoje znaczenia. Samo ich wyróżnienie pokazało policzalne elementy, które są pozytywnie lub negatywnie wartościowane. Na podstawie przeanalizowanego materiału można odpowiedzieć na pytanie, co jest liczone&#13;
w kulturze ludowej, a więc w jakim kręgu pojęć liczby funkcjonują jako stałe epitety i co z tego wynika.&#13;
Jedną z najlepiej udokumentowanych relacji tworzonych przez liczby jest ich&#13;
związek z chronotopem. Podziały i segmenty czasu i przestrzeni budowane są na&#13;
bazie liczb oraz służą do ich ilościowych i jakościowych parametryzacji. Przykładowo obserwacja cyklu księżyca wpływała na naukę liczenia i kształtowanie konceptów poszczególnych liczb. Z obserwacjami lunarnymi wiążą się następujące&#13;
liczby: 2 (dzień – noc), 3 (dni, kiedy nie ma księżyca na niebie, ale też postrzegane&#13;
fazy księżyca), 4 (fazy księżyca) i 7 (długość faz) (por. Szadura 2017, 165–166).&#13;
Symbolika lunarna jest archaiczna i uniwersalna, pokazuje tożsamość kosmosu i losów człowieka, promieniuje także na znaczenie wartości liczbowych. Obraz czasu&#13;
tworzony przy użyciu liczb pozostaje więc w ścisłym związku z obrazem świata&#13;
i jego strukturą (zob. Toporov 1974; Niebrzegowska-Bartmińska 2007, 333–334).&#13;
Lokuje to wartości liczbowe wśród podstawowych kategorii, za pomocą których&#13;
człowiek postrzega, porządkuje i interpretuje płynny i amorficzny czas.&#13;
W kulturze ludowej występują następujące jednostki czasu: godziny, dni, tygodnie (niedziele), miesiące, kwartały i pory roku oraz lata. Wyróżnione w pracy&#13;
przykłady wraz z komponentami liczbowymi wykraczają jednak poza utylitarny&#13;
⩶ 267 ⩶&#13;
&#13;
�charakter tych podziałów, ale wskazują na ich symbolikę, jak całość i wyczerpanie czasu, po którym następują przełomowe wydarzenia. Dodatkowo powszechnie używane segmenty czasu, które wynikają z obserwacji natury, kształtują inne,&#13;
mniejsze lub większe podziały temporalne. Przykładowo 7 jako liczba dni tygodnia&#13;
wpływa na wartość przypisywaną siedmioletnim okresom, a dwunastka, prymarnie odnosząca się do miesięcy w roku, stała się podstawą wyróżnionych w strukturze czasu dni, które zyskały nawet indywidualną nazwę dwunastnica. Dodatkowo&#13;
odpowiedniość zachodząca między ściśle określonymi okresami: krótszy – dłuższy okres, na przykład dwanaście dni między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech&#13;
Króli – miesiące nadchodzącego roku, staje się podstawą wróżb meteorologicznych.&#13;
Zdarzenia w wymiarze mikro antycypują te w skali makro. Ponadto przedziały&#13;
czasu w zależności od określającej je liczby mogą mieć różne funkcje: jeden rok&#13;
stanowi więc okres właściwy dla przeżywania żałoby i pogodzenia się ze śmiercią,&#13;
godzina dwunasta w nocy jest momentem wzmożonej aktywności duchów, trzy&#13;
dni po śmierci dusza przebywa na ziemi, cztery niedziele trwa adwent, podczas&#13;
którego można wróżyć pogodę w nadchodzącym roku, zaś okresy wyznaczone&#13;
przez siódemkę są „demonogenne”. Już tych kilka przykładów ukazuje, że komponenty temporalno-liczbowe stanowią rodzaj wspólnego kodu przenikającego&#13;
odmienne sfery, ale pełnią też funkcje magiczne czy prognostyczne.&#13;
Liczby charakteryzują także przestrzeń. Najbardziej archaicznymi i uniwersalnymi konstantami struktury przestrzennej są liczby opisujące uniwersum:&#13;
3 – w układzie pionowym oraz 4 – w układzie poziomym. Dodatkowo czwórka ma&#13;
zasadnicze znaczenie w kontekście kategorii miejsca, gdyż charakteryzuje antropocentrycznie pojmowaną przestrzeń na zasadzie szkatułkowej – od tej rozległej,&#13;
jak strony świata, poprzez własną wieś, aż po dom, ten ziemski i pośmiertny, czyli&#13;
trumnę. W samym środku tak ustrukturyzowanej przestrzeni znajduje się człowiek. Uwidaczniają się także inne podziały przestrzeni, występujące z miarami, takimi jak: kroki, sążnie, kilometry, mile czy morgi. Służą one podkreśleniu na przykład długości czy intensywności drogi, której pokonanie przez bohatera uwypukla&#13;
jego spryt, są także wykorzystywane do porównywania zestawianych wartości oraz&#13;
współtworzą artyzm utworów, chociażby poprzez potęgowanie ekspresyjności.&#13;
Liczby łączą się z postaciami o różnym statusie ontycznym. Charakteryzują więc istoty przynależne do szeroko rozumianego świata sacrum, czyli samego&#13;
Boga oraz Jezusa i świętych. Znacznie częściej odnoszą się do całej galerii postaci&#13;
demonicznych, głównie liczby 12, 100 i jej krotności charakteryzują diabły, zaś&#13;
strzygi, zmory czy utopce są związane z liczbami 2, 7 i 3. Komponenty liczbowe&#13;
określają także ludzi. Siostry, bracia, synowie i córki to najczęściej liczone postacie.&#13;
Bardzo często są one bohaterami i bohaterkami bajek magicznych, ale występują&#13;
także w pieśniach i opowieściach wierzeniowych. Pokazuje to, że relacje rodzinne&#13;
⩶ 268 ⩶&#13;
&#13;
�są naczelną wartością w analizowanym materiale. Ponadto takie zestawienia pełnią&#13;
funkcje, które w najszerszym sensie można określić jako strukturalne i poetyckie.&#13;
Do grupy „rodzinnej” należą także tacy bohaterowie jak pierworodny, pierworodna, a więc pierwszy syn lub córka, jedynak lub jedynaczka oraz bliźniacy. Ich szczególna rola objawia się chociażby w zabiegach ochronnych i leczniczych. Często&#13;
przywoływano takie postacie jak: kawalerowie, panny czy jedyny/jedyna w znaczeniu ‘ukochany/ukochana’, co pokazuje, że relacje damsko-męskie są czołowym&#13;
tematem tekstów folkloru.&#13;
Świat fauny charakteryzowany przez liczby dzieli się na dwie grupy. Są to&#13;
więc zwierzęta gospodarskie z koniem na czele, co nie dziwi, biorąc pod uwagę&#13;
agrarny charakter społeczności, w której te teksty powstały i/lub funkcjonowały.&#13;
Jednakże w folklorze rola komponentów liczbowo-zwierzęcych wykracza poza&#13;
opisywanie użyteczności, ale polega na identyfikacji sytuacji odświętnych i niecodziennych, obrazuje nadmiar czy służy do wyrażenia hiperboli. Komponenty te&#13;
są obecne także w obrzędowości, o czym świadczy na przykład wymóg parzystej&#13;
liczby zwierząt przekazywanych w posagu. W drugiej grupie wyodrębniono tych&#13;
przedstawicieli świata zwierzęcego, którym przypisywana jest szczególna wartość&#13;
symboliczna, magiczna czy profetyczna. Są to więc sowa, bocian, żaba, kruk, kot,&#13;
pszczoła i inne. W zestawieniu tym jest także kukułka, którą można scharakteryzować jako ptaka szczególnie związanego z liczbami, gdyż wydawane przez niego&#13;
odgłosy są policzalne, co wykorzystywano we wróżbach. Potwierdza to, że liczby&#13;
w kulturze ludowej wykazują dużą łączliwość z bogatymi semantycznie wycinkami obrazu świata fauny, uwypuklają bowiem niezwykły charakter danych zwierząt&#13;
lub są z nimi tożsame pod względem symbolicznym.&#13;
W badanym materiale, dotyczącym zestawień liczb z florą, czołowe miejsce zajmują rośliny, czy szerzej – motywy roślinne, które pełnią funkcję atrybutów obrzędowych, na przykład brzózki w parzystej liczbie ustawiane przed&#13;
domem w czasie Zielonych Świątek. W popularnej pieśni liczby 3, 4 lub 7 charakteryzują policzalne części rośliny (4 rumianeczki z niego obleciały) i obrazują&#13;
utratę dziewictwa. Należy także wyróżnić elementy roślinne, które eksponują&#13;
anormalność, jak podwójny kłos czy czterolistna koniczyna. Naddany element&#13;
nadaje im niezwykłość, dzięki czemu wróżą przyszłe szczęście lub pecha. Od&#13;
liczb pochodzą także nazwy gwarowe niektórych roślin, takie jak stokrotka czy&#13;
tysiącznik pospolity.&#13;
Wśród szeroko rozumianych atrybutów przedmiotowych opisywanych&#13;
przez liczby wyróżniają się pieniądze, których wartość jest konstytuowana przez&#13;
ich policzenie. Służą one do zapłaty za to, co jest cenne dla depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej. W tekstach folkloru powszechne jest określanie liczb&#13;
świec, zarówno tych ustawianych przy trumnie, których liczba musi być parzysta,&#13;
⩶ 269 ⩶&#13;
&#13;
�jak i tych, które odmierzają czas spotkania kochanków. Wyróżnia się także rzeczy&#13;
ze względu na ich pierwszeństwo. Liczby często występują z różnego rodzaju miarami, w takich połączeniach służą do precyzyjnej parametryzacji.&#13;
Liczby 2 i 4, ale także pojedynczość i wielość, odnoszą się do części ciała&#13;
ludzi i zwierząt. W takich zestawieniach uwypuklony został najbardziej podstawowy przejaw antropocentryzmu językowo-kulturowego oraz wskazana matryca&#13;
kształtowania się konceptów liczbowych. Rudymentarny charakter takich połączeń potwierdza status postaci ludzkich lub zwierzęcych, którym brakuje jednej&#13;
z podwójnych lub poczwórnych części ciała – są to na przykład istoty związane ze&#13;
światem chtonicznym.&#13;
Liczby związane są z wykonywaniem działania, na przykład liczone są czynności i gesty. Zaznacza się tutaj opozycja pojedynczość – krotność. Już samo powtarzanie pełni funkcję sakralną i sakralizującą (Bartmiński 1990a, 194–204).&#13;
Dominuje zaś trzykrotne powtarzanie następujących aktywności: zataczanie&#13;
okręgu (w różnych jego wariantach), kropienie, rzucanie czepca weselnego, stukanie o próg podczas wynoszenia trumny z domu i inne formy stukania, rzucanie&#13;
grudki ziemi na trumnę, uderzanie siekierą w drzewka owocowe i wiele innych.&#13;
Bogata w trzykrotne powtórzenia jest medycyna ludowa, której rytuały dodatkowo obejmują takie gesty i czynności jak: plucie, ścieranie, chuchanie, zlizywanie,&#13;
przekładanie (w szczególnych okolicznościach), gryzienie czy czynienie znaku&#13;
krzyża (w różnych wariantach). Owa rekursywność pełni funkcję perswazyjną,&#13;
wpływa na przekonanie odbiorcy o skuteczności podejmowanych działań, a także&#13;
współtworzy dynamizm spektakli rytualnych, wprowadzając ruch oraz akcentując ważne momenty. Trzykrotne powtórzenia także intensyfikują siłę słów, gestów&#13;
i czynności. Dodatkowo mają moc retardacji, a zatem zwalniają czas, wprowadzają&#13;
wieczne „teraz”. Redundantność komunikacyjna trójkowych formuł słownych warunkuje eksplikację ich znaczenia w perspektywie symbolicznej.&#13;
Liczby pełnią także funkcje lecznicze i magiczne. W medycynie ludowej dominuje liczba 3 i jej krotności, ale wykorzystywane są także 7 i 2. Za ich pomocą&#13;
leczone są choroby, którym przypisuje się magiczną genezę, na przykład uroki, miesięcznik, kołtun czy płaczki, ale także inne, jak febra, zimnica, cukrzyca, brodawki&#13;
czy problemy z mową. Liczby w magicznym lecznictwie ludowym formują specjalny kod, który stanowi często obligatoryjny i powszechny składnik rytuałów leczniczych. Działania o charakterze magicznym, podejmowane w innym celu niż wyleczenie, dzielą się ze względu na towarzyszącą im intencję. Wśród nich wyróżnia się&#13;
takie, sklasyfikowane jako magia dobrego początku, które polegają na przestrzeganiu&#13;
tabu i zachowywaniu nakazów związanych z pierwszeństwem danej czynności czy&#13;
zjawiska lub momentem inicjalnym. Ponadto liczby 3, 7 czy 100 są wykorzystywane&#13;
w magii miłosnej, płodnościowej, sporzącej i apotropeicznej oraz czarnej.&#13;
⩶ 270 ⩶&#13;
&#13;
�Znaczenia są kodowane za pomocą liczb także w kontekście matrymonialnym i eschatologicznym. Dwójka na przykład patronuje sferze miłosnej za sprawą&#13;
całego zestawu podwójnych atrybutów, takich jak: wianki, obrączki, serca, gołębie, łabędzie, oraz postaci: drużbów, druhen starostów czy dziewosłębów. Atrybuty symbolizują parę zakochanych (chociaż często jest to nieszczęśliwa miłość),&#13;
zaś uczestnicy i uczestniczki obrzędu odpowiadają naczelnej parze wesela, czyli&#13;
państwu młodym. Natomiast ze śmiercią zasadniczo łączą się liczby parzyste oraz&#13;
indywidualnie: 2 (podwojenie w lustrze nieboszczyka sprowadza kolejną śmierć),&#13;
3 (potrójne czynności i gesty są wykonywane „w imieniu zmarłego” oraz odnoszą&#13;
się do duszy), 4 (trumna jest zbudowana z czterech desek) i 7, która pojawia się&#13;
w tym zestawieniu ze względu na kształt cyfry przypominający kosę, a ta jest atrybutem kulturowych obrazów personifikacji śmierci.&#13;
Ważną i powszechną kolekcją z pierwszoplanową rolą liczb są potrawy wigilijne. Odnosi się do nich 12, 7 oraz nieparzystość, która typologicznie jest najstarszym wskaźnikiem. Przyczyn zachowania tych wymogów liczbowych jest kilka.&#13;
Jedna z nich wynika z pobożności ludowej, a liczba dań wigilijnych jest eksplikowana poprzez odniesienie do apostołów. Kolejną można określić jako magiczno-symboliczną, chodzi bowiem o sprowadzenie bogactwa w nadchodzącym czasie,&#13;
co zapewnia nieparzysta, czyli otwarta, liczba dań. Co więcej, liczby stanowią odniesienie do dni w tygodniu i miesięcy w roku, aby w taki sposób zaprogramować&#13;
dobrobyt w nadchodzącym czasie.&#13;
Podsumowując, można wskazać, że liczbowy świat w folklorze obejmuje całe&#13;
uniwersum, liczone są zarówno byty ziemskie, jak i te przynależne do sacrosfery.&#13;
Przestrzeń i czas są naznaczone delimitacjami liczbowymi. Świat ten jest zapełniony przez postacie ludzkie i demoniczne, zwierzęta gospodarskie oraz takie, które&#13;
mają szczególną łączność z zaświatami. Rośliny pełnią rolę atrybutów obrzędowych, a powtórzenia czynności i gestów mają moc sprawczą. Liczby wykorzystywane są w zabiegach leczniczych i magicznych, miłość i śmierć są obrazowane za&#13;
pomocą miar ilościowych.&#13;
Na zakończenie warto wskazać główne rysy w symbolice poszczególnych&#13;
liczb, wynikające z analizy zgromadzonego materiału.&#13;
Jedynka jest najczęściej przywoływana w aspekcie porządkowym, z czego wynika przypisywanie inicjalnym czynnościom czy zjawiskom znaczeń projektujących i prognostycznych. Liczba ta ponadto wskazuje wyjątkowe osoby i zdarzenia,&#13;
jak Pan Bóg, jedynak/jedynaczka, pierworodny czy jedyny/jedyna w rozumieniu&#13;
‛ukochany/ukochana’. Pierwszeństwo niektórych przedmiotów oraz czynności&#13;
i atrybutów sygnuje ich graniczny charakter.&#13;
Dominującym rysem w symbolice dwójki jest powiązanie z sacrum sensu largo. Jest to więc liczba demoniczna, która wskazuje na przykład atrybuty demona,&#13;
⩶ 271 ⩶&#13;
&#13;
�jak podwojone serce czy zęby. Pozytywna symbolika dwójki wiąże się z wyrażaniem przez nią idei całości złożonej z dwóch części, liczba ta jest więc „patronką”&#13;
sfery miłosnej. Podwojenie żywiołów, jak ogień czy wiatr, lub zwierząt ma zazwyczaj symbolikę negatywną.&#13;
Liczba 3 w tekstach folkloru jest powszechna. Wyróżniają się trzykrotne powtórzenia obecne przede wszystkim w lecznictwie ludowym, ale także w obrzędach. Jest to liczba pionowej struktury świata oraz bohaterów w bajkach oraz pieśniach. Funkcjonują trójkowe parcelacje czasu. Ponadto liczba ta stanowi element&#13;
charakterystyki roślin, atrybutów obrzędowych i pieniędzy. Indeksuje także fazy&#13;
obrzędów przejścia. Drzemie w niej siła sprawcza, gdyż jest liczbą mediacyjną,&#13;
a także dynamiczną, otwartą, a jednocześnie uosabia idealną strukturę całości.&#13;
Czwórka odpowiada za poziomą strukturę świata. Na zasadzie szkatułkowej&#13;
wyznacza przestrzeń życia człowieka. Odnosi się więc przede wszystkim do sfery&#13;
profanum. Dzieli także czas, wyznaczając czwórkowe podziały, jak pory roku czy&#13;
niedziele (w znaczeniu ‘tygodnie’). Oznacza sytuacje odświętne (czego przykładem jest czterokonny zaprzęg).&#13;
Liczba 7 strukturyzuje czas, wyznaczając tygodnie i lata. Odnosi się także do&#13;
przestrzeni, wytycza granicę, za którą rozciąga się orbis exterior. Jest to także liczba&#13;
demoniczna, jej znak graficzny łączy się ze śmiercią. Występuje także w zestawieniach, które służą podkreśleniu intensywności czy wyolbrzymieniu.&#13;
Dwunastka to liczba miesięcy w roku. Dotyczy też ciągle żywej tradycji,&#13;
zgodnie z którą na kolację wigilijną należy przygotować 12 dań. Odnosi się również do godziny dwunastej, wyznaczającej markery doby i kumulację południową&#13;
i północną – momenty o dużej aktywności postaci z zaświatów (przy czym mocnej reprezentowana w materiale jest dwunasta w nocy).&#13;
Setka, jak każda z analizowanych liczb, komponuje się z czasem i w takim&#13;
odniesieniu jest częścią życzeń odnośnie do lat życia. Występuje także z innymi&#13;
komponentami w funkcji życzącej.&#13;
Na koniec należy dodać, że duża częstotliwość liczb w tekstach polskiego&#13;
folkloru pozwala mnożyć przykłady ich użycia, wskazywać dalsze konteksty, a tym&#13;
samym rozbudowywać ich znaczenie. W niniejszej pracy starałam się wyłuskać&#13;
najistotniejsze i powtarzalne charakterystyki poszczególnych liczb oraz pokazać&#13;
wyraźne tendencje i sposoby wykorzystywania ich konotacyjnej i symbolicznej&#13;
treści. Bardzo ciekawe wnioski, w moim przekonaniu, może przynieść dalsza&#13;
analiza leksyki gwarowej. Na pogłębione badania zasługuje także dyferencjacja&#13;
gatunkowa semantyki poszczególnych liczb. W trakcie prowadzonych badań nie&#13;
zaznaczyło się natomiast wyraźne zróżnicowanie regionalne symboliki liczbowej.&#13;
Jednak dalsze prace w tym zakresie mogłyby szczegółowo pokazać, jak kształtują&#13;
się w danych regionach wymogi odnośnie do liczb lub ukazać ich brak w kon⩶ 272 ⩶&#13;
&#13;
�kretnych wierzeniach, zwyczajach i obrzędach. W niniejszej pracy zostały poddane analizie liczby bogate symboliczne i w pewnym stopniu reprezentatywne. Nie&#13;
zmienia to jednak faktu, że wszystkie liczby z pierwszej dziesiątki są kategoriami&#13;
powszechnymi w sferze językowo-kulturowej i zasługują na własne opracowanie.&#13;
W obszar zainteresowań można włączyć także liczby wyrażające olbrzymie ilości.&#13;
Ciekawe wnioski przyniosą także badania nad przemianami w zakresie semantyki&#13;
liczb oraz współczesnymi wierzeniami na ich temat.&#13;
&#13;
⩶ 273 ⩶&#13;
&#13;
�Informatorki i informatorzy&#13;
&#13;
Poniżej zostały zamieszone dane informatorek i informatorów, których relacje wykorzystano w pracy. Wywiady w większości były przeprowadzone na potrzeby niniejszej pracy. Dodatkowo wykorzystałam relacje zgromadzone na potrzeby dwóch&#13;
prac magisterskich (jedna z nich znajduje się w Pracowni Etnolingwistycznej im. Jerzego Bartmińskiego, gdzie obowiązuje specjalny sposób zapisu, zaś druga w Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS) oraz projektu badawczego, co zostało zaznaczone przy konkretnych metryczkach. Wykorzystałam także&#13;
wywiady pochodzące z Archiwum Instytutu Nauk o Kulturze, nagrane i przetranskrybowane przez inne osoby. Dane informatorów i informatorek zostały opisane poprzez wskazanie ich inicjałów, płci, następnie roku urodzenia, miejsca zamieszkania&#13;
(miejscowość, gmina, powiat, województwo), ewentualnie dodatkowych informacji, na końcu zaś roku nagrania.&#13;
ACH –	�kobieta, ur. 1944 r., zam. Kiełczewice Dolne, gm. Strzyżewice,&#13;
p. Lublin, woj. lubelskie, 2011.&#13;
AK –	�&#13;
mężczyzna, ur. 1937 r., zam. Paskudy, gm. Ulan-Majorat, p. Radzyń Podlaski, woj. lubelskie, 2006. Eksploratorzy: mgr Katarzyna Smyk, mgr Marta&#13;
Wójcicka, Klaudyna Potakiewicz, transkrypcja: Magdalena Stasiuk. Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
kobieta, ur. 1933 r., zam. Maków Podhalański, p. Sucha Beskidzka, woj.&#13;
AK –	�&#13;
małopolskie; twórczyni ludowa – hafciarka, laureatka nagrody im. Oskara&#13;
Kolberga, 2014.&#13;
AŁ –	�&#13;
kobieta, ur. 1935 r., zam. Bezwola, gm. Wohyń, p. Radzyń Podlaski, woj.&#13;
lubelskie; jest miejscową przewodniczką śpiewów przy zmarłym, posiada&#13;
zeszyt z zapisem pieśni pogrzebowych, 2007; Pracownia Etnolingwistyczna im. Jerzego Bartmińskiego – TN 1562 Bezwola 2007 AŁ.&#13;
kobieta, ur. 1954 r., zam. Parczew, gm. i p. Parczew, woj. lubelskie, 2011.&#13;
BM –	�&#13;
BP –	�&#13;
kobieta, ur. 1935 r. w Konstantynówce, gm. Hańsk, p. Włodawa, zam. Stary Majdan, gm. Hańsk, p. Włodawa, woj. lubelskie, 2011; Etnografia Lubelszczyzny – portal Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.&#13;
⩶ 274 ⩶&#13;
&#13;
�–	�&#13;
kobieta, ur. 1943 r., zam. Strzałki, gm. Kadzidło, p. Ostrołęka, woj. mazowieckie; twórczyni ludowa – wycinanki, pieczywo obrzędowe, 2012.&#13;
CL&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1953 r. w Wejdo, gm. Łyse, p. Ostrołęka, zam. Ostrołęka, woj.&#13;
mazowieckie; twórczyni ludowa – plastyka obrzędowa i koronkarstwo, 2013.&#13;
DG –	�&#13;
kobieta, ur. 1936 r., zam. Wysoka, gm. i p. Szydłowiec, woj. mazowieckie,&#13;
2013.&#13;
DS&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1941 r., zam. Tymienica, gm. Chotcza, p. Lipsko, woj. mazowieckie, 2013.&#13;
ECZ –	�&#13;
kobieta, ur. 1950 r., zam. Łaguszów, gm. Przyłęk, p. Zwoleń, woj. mazowieckie, 2013.&#13;
EP&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1953 r., zam. Brzezice, gm. Piaski, p. Świdnik, woj. lubelskie,&#13;
2012;&#13;
EugW –	�kobieta, ur. 1928 r. w Abramowie, gm. Abramów, p. Lubartów, zam. od&#13;
1948 r. Wólka Kątna, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2009;&#13;
Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
EW –	�&#13;
kobieta, ur. 1949, zam. Wólka Kątna, g. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie,&#13;
2007, 2010, 2011; laureatka nagrody im. Oskara Kolberga, Pracownia Etnolingwistyczna im. Jerzego Bartmińskiego – TN 1562 Wólka Kątna 2007&#13;
EW; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS; Etnografia Lubelszczyzny – portal Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.&#13;
FJ&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1930 r., zam. Stara Krobia, gm. Krobia, p. Gostyń, woj.&#13;
wielkopolskie; śpiewak, pracował jako stolarz, 2014.&#13;
G&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r., zam. gm. Goleszów, p. Cieszyn, woj. śląskie, 2014.&#13;
GC –	�&#13;
kobieta, ur. 1965 r. w Olsztynie, zam. Belęcin, gm. Siedlec, p. Wolsztyn,&#13;
woj. wielkopolskie, 2014.&#13;
GK –	�&#13;
kobieta, ur. 1928 r., zam. Zagnańsk, gm. Zagnańsk, p. Kielce, woj. świętokrzyskie, 2013.&#13;
GM –	�&#13;
kobieta, ur. 1920 r. (brak dokładnych danych o miejscu urodzenia), zam.&#13;
p. Janów Lubelski, woj. lubelskie; 2012; Archiwum Badań Terenowych&#13;
Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
GP –	�&#13;
kobieta, ur. 1948 r., zam. gm. i p. Żywiec, woj. śląskie; twórczyni ludowa&#13;
– instrumenty muzyczne, ptaszki nawodne, zabawki gliniane, 2014.&#13;
HD –	�&#13;
kobieta, ur. 1962 r., zam. Domatków, gm. i p. Kolbuszowa, woj. podkarpackie, 2013.&#13;
HG –	�&#13;
kobieta, ur. 1956 r., zam. Nowiny, gm. Borki, p. Radzyń Podlaski, woj.&#13;
lubelskie, 2006. Eksploratorzy: mgr Katarzyna Smyk, Jakub Sosnowski,&#13;
Dominika Wnuk, transkrypcja: Jakub Sosnowski, Archiwum Instytutu&#13;
Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
CK&#13;
&#13;
⩶ 275 ⩶&#13;
&#13;
�HK&#13;
&#13;
HK&#13;
HM&#13;
HM&#13;
&#13;
HN&#13;
HP&#13;
HP&#13;
HW&#13;
&#13;
HW&#13;
JŁ&#13;
JM&#13;
JM&#13;
JM&#13;
JP&#13;
JSW&#13;
JW&#13;
&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1936 r., zam. Wielkolas, gm. Abramów, p. Lubartów, woj.&#13;
lubelskie; poetka i twórczyni ludowa – plastyka zdobnicza i obrzędowa,&#13;
laureatka nagrody im. Oskara Kolberga, 2011; Etnografia Lubelszczyzny –&#13;
portal Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1950 r., zam. Kościelec, gm. Rędziny, p. Częstochowa, woj.&#13;
śląskie, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1931 r., zam. Głuchów, gm. Głuchów, p. Skierniewice, woj.&#13;
łódzkie, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1933 r., zam. Maruszewiec, gm. Borki, p. Radzyń Podlaski,&#13;
woj. lubelskie, 2006. Eksploatorzy: Justyna Gajewska, Danuta Dziadowicz, Iwona Jurkiewicz, transkrypcja: Justyna Gajewska, Archiwum Badań&#13;
Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
–	�&#13;
kobieta, zam. Głuchów, gm. Głuchów, p. Skierniewice, woj. łódzkie, 2013.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1945 r., zam. Zabłocie, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2009; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1927 r. w woj. łódzkim, zam. (od około 1952 r.) Oszczywilk,&#13;
gm. i p. Ryki, woj. lubelskie, 2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1952 r. w Sadykierzu, gm. Obryte, p. Pułtusk, zam. od 1975 r.&#13;
Lemany, gm. Zatory, p. Pułtusk; zajmuje się wyrobem pisanek, palm, haftem, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1934 r. w Puńsku, p. sejneński, (po wyjściu za mąż) zam. Kowale&#13;
Oleckie, gm. Kowale Oleckie, p. Olecko, woj. warmińsko-mazurskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1954 r., zam. gm. Korycin, p. sokólski, woj. podlaskie,&#13;
2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1951 r., zam. Krzyżówki, gm. Koźminek, p. Kalisz, woj. wielkopolskie; twórczyni ludowa – zabawkarstwo, plastyka obrzędowa, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1955 r., zam. Grójec Mały, gm. Siedlec, p. Wolsztyn, woj. wielkopolskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1956 r. w Suwałkach, zam. Postawelek, gm. Szypliszki,&#13;
p. Suwałki, woj. podlaskie, 2015.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1941 r., zam. Marynin, gm. Konopnica, p. Lublin, woj. lubelskie, 2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1959 r., zam. Ogrodzieniec, gm. Ogrodzieniec, p. Zawiercie,&#13;
woj. śląskie; opiekunka zespołu folklorystycznego, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1925 r. w Abramowie, gm. Abramów, p. Lubartów, zam.&#13;
od 1943 r. Wólka Kątna, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2009,&#13;
2011; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS;&#13;
Etnografia Lubelszczyzny – portal Ośrodka Brama Grodzka Teatr NN.&#13;
⩶ 276 ⩶&#13;
&#13;
�JW&#13;
KB&#13;
&#13;
KG&#13;
&#13;
KK&#13;
KR&#13;
KT&#13;
LG&#13;
LŁ&#13;
LO&#13;
LS&#13;
MC&#13;
MD&#13;
&#13;
MF&#13;
MG&#13;
&#13;
MJ&#13;
&#13;
MK&#13;
&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1950 r., zam. gm. Bodzętyn, p. Kielce, woj. świętokrzyskie, 2013.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1930 r., zam. Zabłocie, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2011; Etnografia Lubelszczyzny – portal Ośrodka Brama Grodzka&#13;
Teatr NN.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r., zam. Wólka Kątna, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2011. Etnografia Lubelszczyzny – portal Ośrodka Brama Grodzka&#13;
Teatr NN.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1946 r., zam. Kamienna Góra, gm. Bodzentyn, p. Kielce, woj.&#13;
świętokrzyskie; przewodnicząca zespołu folklorystycznego, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1955 r., zam. Domatków, gm. i p. Kolbuszowa, woj. podkarpackie, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1948 r., zam. Wola Gardzienicka, gm. Piaski, p. Świdnik, woj.&#13;
lubelskie, 2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1943 r., zam. Zaborów, gm. Orońsko, p. Szydłowiec, woj. mazowieckie, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1934 r. w Nowosadach, gm. Zabłudów, zam. od 1958 r. Kamionka, gm. Zabłudów, p. Białystok, woj. podlaskie, 2015.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1947 r., zam. Brzeziny, gm. Mokrsko, p. Wieluń, woj. łódzkie,&#13;
2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1930 r., zam. Kamionka, gm. Zabłudów, p. Białystok, woj.&#13;
podlaskie; wyznania prawosławnego, 2015.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r., zam. Brodła, gm. Alwernia, p. Chrzanów, woj. małopolskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1950 r., zam. Janówka, gm. i p. Biała Podlaska, woj. lubelskie;&#13;
prowadzi śpiewy pogrzebowe, posiada zeszyt z pieśniami pogrzebowymi,&#13;
2008; Pracownia Etnolingwistyczna im. Jerzego Bartmińskiego – TN&#13;
1563 Janówka 2008 MD.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r., zam. Dąbrowa, gm. Koźminek, p. Kalisz, woj. wielkopolskie; twórczyni ludowa – plastyka zdobnicza i obrzędowa, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1928 r., zam. Zabłocie, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2009; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze&#13;
UMCS.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1950 r. w Żulinkach, gm. Komarówka Podlaska, p. Radzyń&#13;
Podlaski, zam. od 1969 r. Janówka, gm. i p. Biała Podlaska, woj. lubelskie,&#13;
2008; Pracowania Archiwum Etnolingwistyczne UMCS – TN 1563 Janówka 2008 MJ.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1923 r., zam. Głuchów, gm. Głuchów, p. Skierniewice, woj.&#13;
łódzkie, 2013.&#13;
⩶ 277 ⩶&#13;
&#13;
�–	�&#13;
kobieta, ur. 1938 r., zam. Sonina, gm. i p. Łańcut, woj. podkarpackie; koordynatorka zespołu obrzędowego, 2013.&#13;
kobieta, zam. Dorbozy, gm. Obsza, p. Biłgoraj, woj. lubelskie, 2007;&#13;
MM –	�&#13;
Pracownia Etnolingwistyczna im. Jerzego Bartmińskiego – TN 1562&#13;
Dorbozy 2007 MM.&#13;
kobieta, ur. 1947 r., zam. Siedlec, gmina Siedlec, p. Wolsztyn, woj. wielkoMM –	�&#13;
polskie, 2014.&#13;
MN –	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r. w Rakowcu k. Husynnego, zam. od 1945 r. w Zanowiniu, gm. Dorohusk, p. Chełm, woj. lubelskie; kieruje działającym w miejscowości zespołem folklorystycznym, 2007; Pracownia Etnolingwistyczna im. Jerzego Bartmińskiego – TN 1563 Zanowinie 2007 MN.&#13;
MP –	�&#13;
kobieta, ur. 1923 r., zam. Rokitno, gm. i p. Lubartów, woj. lubelskie, 2011.&#13;
MWS –	�kobieta, ur. 1959 r., zam. Zakopane, gm. Zakopane, p. tatrzański, woj. małopolskie; twórczyni ludowa – maluje na szkle, 2014.&#13;
mężczyzna, ur. 1962 r. w Szczawnicy, gm. Szczawnica, p. nowotarski, zam.&#13;
PG –	�&#13;
w Łącku, gm. Łącko, p. Nowy Sącz, woj. małopolskie; rzeźbiarz i gawędziarz, 2015.&#13;
kobieta, ur. 1949 r., zam. Ryczów-Kolonia, gm. Ogrodzieniec, p. ZawierPH –	�&#13;
cie, woj. śląskie, 2014.&#13;
kobieta, ur. 1947 r., zam. Kościelec, gm. Rędziny, p. Częstochowa, woj.&#13;
PM –	�&#13;
śląskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1941 r., zam. Hrubieszów, gm. i p. Hrubieszów, woj. lubelskie,&#13;
SK&#13;
2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1943 r., zam. Dorbozy, gm. Obsza, p. Biłgoraj, woj. lubelskie,&#13;
SL&#13;
2013.&#13;
mężczyzna, ur. 1934 r., zam. Grudki, gm. Białowieża, p. Hajnówka, woj.&#13;
SO –	�&#13;
podlaskie; wyznania prawosławnego, 2015.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1927 r., zam. Wólka Kątna, gm. Markuszów, p. Puławy,&#13;
SS&#13;
woj. lubelskie, 2010; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS, Portal Etnografia Lubelszczyzny – Ośrodek Brama Grodzka&#13;
Teatr NN.&#13;
kobieta, ur. 1938 r., zam. Szczawnica, gm. Szczawnica, p. nowotarski, woj.&#13;
SW –	�&#13;
małopolskie, 2015.&#13;
mężczyzna, ur. 1926 r., zam. Wólka Kątna, gm. Markuszów, p. Puławy,&#13;
SW –	�&#13;
woj. lubelskie, 2009; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze UMCS.&#13;
kobieta, ur. 1956 r. w Wolsztynie, gm. i p. Wolsztyn, od 2004 r. zam. SieTC –	�&#13;
dlec, g. Siedlec, p. Wolsztyn, woj. wielkopolskie; kierowniczka zespołu ludowego, 2014.&#13;
MK&#13;
&#13;
⩶ 278 ⩶&#13;
&#13;
�TM&#13;
TP&#13;
TS&#13;
UP&#13;
WD&#13;
&#13;
WG&#13;
WK&#13;
&#13;
WM&#13;
WW&#13;
&#13;
ZC&#13;
&#13;
ZD&#13;
&#13;
ZG&#13;
ZK&#13;
ZK&#13;
ZS&#13;
ZZ&#13;
&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1955 r., zam. Łęczna, gm. i p. Łęczna, woj. lubelskie, 2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1955 r., zam. Jaski, gm. i p. Mońki, woj. podlaskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1939 r., zam. Kowale Oleckie, gm. Kowale Oleckie, p. Olecko,&#13;
woj. warmińsko-mazurskie, 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1954 r., zam. Sikorzyn, gm. i p. Gostyń, woj. wielkopolskie,&#13;
2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1945 r. w Kojlach, gm. Nowobarezowo, p. Hajnówka, zam. od&#13;
1966 r. Teremiski, gm. Białowieża, p. Hajnówka, woj. podlaskie; wyznania&#13;
prawosławnego, 2015.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. 1930 r., zam. Wysoka, gm. i p. Szydłowiec, woj. mazowieckie, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1968 r., zam. Majdan Kozłowiecki, gm. i p. Lubartów, woj.&#13;
lubelskie; twórczyni ludowa – artystka plastyczka obrzędowa i zdobnicza,&#13;
2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1936 r., zam. Popowicie, gm. Pątnów, p. Wieluń, woj. łódzkie&#13;
(w czasie wojny przez 4 lata mieszkała w woj. lubelskim), 2014.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1926 r. w Bobowiskach, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2010; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze&#13;
UMCS.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1924 r., zam. Bobowiska, gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2010; Archiwum Badań Terenowych Instytutu Nauk o Kulturze&#13;
UMCS.&#13;
– �kobieta, ur. 1939 r. w Wólce, gm. Filipów, p. Suwałki, woj. podlaskie, po wyjściu za mąż w 1962 r. zam. Kowale Oleckie, gm. Kowale Oleckie, p. Olecko,&#13;
woj. warmińsko-mazurskie; prowadzi zespół folklorystyczny, 2013.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1954 r., zam. Zagrody, gm. Żyrzyn, p. Puławy, woj. lubelskie,&#13;
2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1930 r., zam. Rokitno, gm. i p. Lubartów, woj. lubelskie, 2011.&#13;
–	�&#13;
mężczyzna, ur. w 1952 r., zam. Zbychowo, gm. i p. Wejherowo, woj. pomorskie, 2015.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1946 r., zam. Pilaszkowice, gm. Rybczewice, p. Świdnik, woj.&#13;
lubelskie, 2012.&#13;
–	�&#13;
kobieta, ur. 1938 r. w Zastawiu, gm. Kurów, p. Puławy, zam. Wólka Kątna,&#13;
gm. Markuszów, p. Puławy, woj. lubelskie, 2011; Portal Etnografia Lubelszczyzny – Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN.&#13;
&#13;
⩶ 279 ⩶&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
Źródła&#13;
Ad Bor – Adamowski Jan, Tam na Podlasiu. Pieśni ludowe z gminy Borki i ich wykonawcy, Lublin 1994.&#13;
Ad Chełm – Adamowski Jan, Wierzenia i zwyczaje ludowe z północnych obszarów woj.&#13;
chełmskiego, „Twórczość Ludowa” nr 3, 1997, s. 30–32.&#13;
Ad Czar – Adamowski Jan, Obraz czarownicy w przekazach ludowych południowej&#13;
Lubelszczyzny, „Twórczość Ludowa” nr 1–2, 2009, s. 24–26.&#13;
Ad Dor – Adamowski Jan, Dorbozy – zwyczaje i wierzenia związane z budową domu&#13;
i lecznictwem, „Twórczość Ludowa” nr 1–2, 2010, s. 31–33.&#13;
Ad Mag – Adamowski Jan, Lubelskie przekazy o zachowaniach magicznych, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 13, 2001, s. 247–265.&#13;
Ad Pocz – Adamowski Jan, Ludowe pieśni i oracje z repertuaru Krystyny Poczek, Lublin 2003.&#13;
Ad Zn – Adamowscy Lucyna i Jan, Zamawiania, odczyniania, modlitewki, „Twórczość Ludowa” nr 1–2, 1993, s. 76–81.&#13;
Ad Żni – Adamowski Jan, Żniwa i dożynki na obszarze województwa chełmskiego,&#13;
„Twórczość Ludowa” nr 3, 1996, s. 28–32.&#13;
Ad Żniwa – Adamowski Jan, Praktyki, zwyczaje i wierzenia żniwne w przekazach mieszkańców zachodniej Lubelszczyzny, „Twórczość Ludowa” nr 1–2, 1994, s. 66–71.&#13;
Bart PANLub – Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały, t. 4: Lubelskie, red.&#13;
Jerzy Bartmiński, cz. 1: Pieśni i obrzędy doroczne, cz. 2: Pieśni i obrzędy rodzinne,&#13;
cz. 3: Pieśni i teksty sytuacyjne, cz. 4: Pieśni powszechne, cz. 5: Pieśni stanowe i zawodowe, Lublin 2011.&#13;
Bart PKL – Bartmiński Jerzy, Polskie kolędy ludowe. Antologia, Kraków 2002.&#13;
Bart Wąż – Bartmiński Jerzy, Kielak Olga, Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława,&#13;
Dlaczego wąż nie ma nóg? Zwierzęta w ludowych przekazach ustnych, Lublin 2015.&#13;
Bieg Lecz – Biegeleisen Henryk, Lecznictwo ludu polskiego (z 100 rycinami), Kraków&#13;
1929.&#13;
Bieg Mat – Biegeleisen Henryk, Matka i dziecko w zwyczajach, obrzędach i praktykach&#13;
ludu Polskiego, Lwów 1927.&#13;
Bieg Śmier – Biegeleisen Henryk, Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu&#13;
polskiego. Z 14 rycinami w tekście, Warszawa 1930.&#13;
⩶ 280 ⩶&#13;
&#13;
�Bzdę Bis – Bzdęga Jan, Biskupianie, Warszawa 1992.&#13;
Brzus Pieś – Brzuskowska Maria, Pieśni domowe i polne śpiewanki, Zamość 1990.&#13;
Cyg Święt – Cygan Stanisław, Z gwary świętokrzyskiej. Świat dawnej wsi w relacjach&#13;
mieszkańców Pogwarki. Twórczość ludowa. Słowniczek, Kielce 2009.&#13;
Czyż Zmora – Czyżewski Feliks, Zmora, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 1, 1988, s. 133–143.&#13;
Fisch Pog – Fischer Adam, Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego, Lwów 1921.&#13;
Fol Zag – Polska zagadka ludowa, wybrał i oprac. Sławomir Folfasiński, Warszawa&#13;
1975.&#13;
Fran Kal – Frankowski Eugeniusz, Kalendarz obrzędowy ludu polskiego, Warszawa 1928.&#13;
Gaj Stal – Gaj-Piotrowski Wilhelm, Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic&#13;
Stalowej Woli, Rozwadowa i Tarnobrzega, Wrocław 1993.&#13;
Glog Rok – Rok polski w życiu, tradycji i pieśni, przedstawił Zygmunt Gloger, Warszawa 1900.&#13;
K – Oskar Kolberg, Dzieła wszystkie, Wrocław-Poznań:&#13;
K 1 Pieś – t. 1: Pieśń ludu polskiego, 1961 [wyd. fotooffset. z: Lud. Jego zwyczaje,&#13;
sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka&#13;
i tańce. Przedstawił... Serya I..., 1857].&#13;
K 2 San – t. 2: Sandomierskie, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya I [2]..., 1865].&#13;
K 3 Kuj – t. 3: Kujawy, cz. 1, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya III..., 1867].&#13;
K 4 Kuj – t. 4: Kujawy, cz. 2, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya IV..., 1867].&#13;
K 5 Krak – t. 5: Krakowskie, cz. 1, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya V..., 1871].&#13;
K 6 Krak – t. 6: Krakowskie, cz. 2, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya VI..., 1873].&#13;
K 9 Poz – t. 9: W. Ks. Poznańskie, cz. 1, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya IX..., 1875].&#13;
K 10 Poz – t. 10: W. Ks. Poznańskie, cz. 2, 1963 [wyd. fotoofset. z Lud... Serya X..., 1876].&#13;
K 11 Poz – t. 11: W. Ks. Poznańskie, cz. 3, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya&#13;
XI..., 1877].&#13;
K 12 Poz – t. 12 W. Ks. Poznańskie, cz. 4, 1963, [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya&#13;
XII..., 1879].&#13;
K 13 Poz – t. 13 W. Ks. Poznańskie, cz. 5, 1963, [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya&#13;
XIII..., 1880].&#13;
K 14 Poz – t. 14 W. Ks. Poznańskie, cz. 6, 1962, [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya&#13;
XIV..., 1881].&#13;
K 16 Lub – t. 16: Lubelskie, cz. 1, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XVI..., 1883].&#13;
K 17 Lub – t. 17: Lubelskie, cz. 2, 1962 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XVII..., 1884].&#13;
K 18 Kiel – t. 18: Kieleckie, cz. 1, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XVIII..., 1885].&#13;
K 19 Kiel – t. 19: Kieleckie, cz. 2, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XIX..., 1886].&#13;
⩶ 281 ⩶&#13;
&#13;
�K 20 Rad – t. 20: Radomskie, cz. 1, 1963 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XX..., 1887].&#13;
K 21 Rad – t. 21: Radomskie, cz. 2, 1964 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XXI..., 1888].&#13;
K 22 Łęcz – t. 22: Łęczyckie, 1964 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XXII..., 1889].&#13;
K 23 Kal – t. 23: Kaliskie, 1964 [wyd. fotoofset. z: Lud... Serya XXIII..., 1890].&#13;
K 24 Maz – t. 24: Mazowsze, cz. 1, 1963 [wyd. fotoofset. z: Mazowsze. Obraz etnograficzny skreślił..., t. 1: Mazowsze polne, 1885].&#13;
K 25 Maz – t. 25: Mazowsze, cz. 2, 1963 [wyd. fotoofset. z: Mazowsze..., t. 2: Mazowsze polne, 1886].&#13;
K 26 Maz – t. 26: Mazowsze, cz. 3, 1963 [wyd. fotoofset. z: Mazowsze..., t. 3: Mazowsze leśne, 1887].&#13;
K 27 Maz – t. 27: Mazowsze, cz. 4, 1964 [wyd. fotoofset. z: Mazowsze..., t. 4: Mazowsze stare. Mazury. Kurpie, 1888].&#13;
K 28 Maz – t. 28 Mazowsze, cz. 5, 1964, [wyd. fotoofset. z: Mazowsze. Obraz..., t. 5&#13;
Mazowsze stare. Mazury. Podlasie,1890].&#13;
K 33 Cheł – t. 33: Chełmskie, cz. 1, 1964 [wyd. fotoofset. z: Chełmskie. Obraz etnograficzny skreślił..., t. 1, 1890].&#13;
K 34 Cheł – t. 34: Chełmskie, cz. 2, 1964 [wyd. fotoofset. z: Chełmskie..., t. 2, z materiałów pośmiertnych wydał Izydor Kopernicki, 1891].&#13;
K 35 Prze – t. 35: Przemyskie, 1964 [wyd. fotoofset. z: Przemyskie. Zarys etnograficzny..., wydał Izydor Kopernicki, 1891].&#13;
K 39 Pom – t. 39: Pomorze, z rękopisów oprac. Jerzy Kądzioła i Danuta Pawlakowa,&#13;
red. Józef Burszta, 1965.&#13;
K 40 Maz – t. 40: Mazury Pruskie, cz. 5, z rękopisów oprac. Władysław Ogrodziński,&#13;
Danuta Pawlak, red. Danuta Pawlak, 1966.&#13;
K 41 Maz – t. 41 Mazowsze, cz. 6, z rękopisów oprac. Aleksander Pawlak, Medard&#13;
Tarko, Tadeusz Zdancewicz, red. Medard Tarko, 1969.&#13;
K 42 Maz – t. 42: Mazowsze, cz. 7, z rękopisów oprac. Aleksander Pawlak, Medard&#13;
Tarko, Tadeusz Zdancewicz, red. Medard Tarko, 1970.&#13;
K 43 Śl – t. 43: Śląsk, z rękopisów oprac. Jan Szajbel i Bogusław Linette, red. Agata&#13;
Skrukwa, Elżbieta Krzyżaniak, 1965.&#13;
K 44 Gór – t. 44: Góry i Podgórze, cz. 1, z rękopisów oprac. Zbigniew Jasiewicz, Danuta Pawlak, red. Elżbieta Miller, 1968.&#13;
K 45 Gór – t. 45: Góry i Podgórze, cz. 2, z rękopisów oprac. Zbigniew Jasiewicz, Danuta Pawlak, red. Elżbieta Miller, 1968.&#13;
K 46 Ka-S – t. 46: Kaliskie i Sieradzkie, z rękopisów oprac. Jarosław Lisakowski, Walerian Sobisiak, red. Danuta Pawlak, Agata Skrukwa, 1967.&#13;
K 48 Ta-Rz – t. 48: Tarnowskie-Rzeszowskie, z rękopisów oprac. Józef Burszta, Bogusław Linette, red. Józef Burszta, 1967.&#13;
⩶ 282 ⩶&#13;
&#13;
�K 49 Sa-Kr – t. 49: Sanockie-Krośnieńskie, cz. 1, z rękopisów oprac. Bogusław Linette,&#13;
Tadeusz Skulina, red. Agata Skrukwa, 1974.&#13;
K 50 Sa-Kr – t. 50 Sanockie-Krośnieńskie, cz. 2, z rękopisów oprac. Bogusław Linette,&#13;
Tadeusz Skulina, red. Agata Skrukwa, 1972.&#13;
K 51 Sa-Kr – t. 51: Sanockie-Krośnieńskie, cz. 3, z rękopisów oprac. Tadeusz Skulina,&#13;
red. Agata Skrukwa, 1973.&#13;
K 60 Przysł – t. 60: Przysłowia, z rękopisów oprac. i zredagował Stanisław Świrko,&#13;
1967.&#13;
Kot Las – Kotula Franciszek, Folklor słowny osobliwy Lasowiaków, Rzeszowiaków&#13;
i Podgórzan, Lublin 1969.&#13;
Mosz Kul 2 – Moszyński Kazimierz, Kultura ludowa Słowian, cz. 2, z. 1: Kultura&#13;
duchowa, Kraków 1934.&#13;
Nieb Przes – Niebrzegowska Stanisława, Przestrach od przestrachu. Rośliny w ludowych przekazach ustnych, Lublin 2000.&#13;
NKPP – Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich w oparciu o dzieło&#13;
Samuela Adalberga, red. Julian Krzyżanowski, t. 1–4, Warszawa 1969–1978.&#13;
Oles Lub – Olesiejuk Feliks, Obrzędy weselne w Lubelskiem. Materiały etnograficzne&#13;
do badań nad obrzędowością weselną, Wrocław 1971.&#13;
Piąt Sier – Piątkowska Ignacja, Obyczaje ludu ziemi sieradzkiej. Szkic etnograficzny,&#13;
„Lud” 1989, s. 410–435.&#13;
Pośp Śląsk – Pośpiech Jerzy, Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku, Opole 1987.&#13;
Sim Wierz – Simonides Dorota, Wierzenia i zachowania przesądne, [w:] Folklor Górnego Śląska, red. Dorota Simonides, Katowice 1989, s. 225–301.&#13;
Smyk Ad – Smyk Katarzyna, Adwent i Wigilia przełomu XIX i XX wieku w przekazach Józefa Stręciwilka z Dzwoli, „Twórczość Ludowa” nr 3–4, 2007, s. 19–22.&#13;
Smyk Czad – Smyk-Płoska Katarzyna, Zwyczaje bożonarodzeniowe Górali Czadeckich, „Twórczość Ludowa” nr 4, 2004, s. 35–39.&#13;
Szyfer Kul – Szyfer Anna, Ludowe zwyczaje, obrzędy, wierzenia i wiedza, [w:] Kultura&#13;
ludowa Mazurów i Warmiaków, red. Józef Burszta, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 407–440.&#13;
Szyfer MiW – Szyfer Anna, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków,&#13;
Olsztyn 1975.&#13;
Świę Trzy – Świętek Jan, Liczby Trzy i Dziewięć w mitach, wyobrażeniach, mistycznych&#13;
praktykach i zwyczajach ludowych, „Lud” t. 11, 1905, s. 371–388.&#13;
Udz Krak – Udziela Seweryn, Krakowiacy, Kraków 1924.&#13;
Udz Św – Udziela Seweryn, Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego mieszkającego po&#13;
prawym brzegu Wisły. Wielkoludy – Czarownice i Czarownicy – Choroby, Warszawa 1901.&#13;
⩶ 283 ⩶&#13;
&#13;
�Słowniki i leksykony&#13;
&#13;
AlvSim Ssym – Chenel Alvaro Pascual, Simarro Álfonso Serrano, Słownik symboli,&#13;
przeł. Marta Boberska, Warszawa 2008.&#13;
Bań ES – Bańkowski Andrzej, Etymologiczny słownik języka polskiego, t. 2, Warszawa&#13;
2000.&#13;
Bied Sym – Biedermann Hans, Słownik symboli, przeł. Jan Rubinowicz, Warszawa&#13;
2001.&#13;
Bor SEJP – Boryś Wiesław, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005.&#13;
Brüc SEJP – Brückner Aleksander, Słownik etymologiczny języka polskiego, Warszawa&#13;
1989.&#13;
Cir Sym – Cirlot Jaun Eduardo, Słownik symboli, przeł. Ireneusz Kania, Kraków 2000.&#13;
De Vries Dic – de Vries Ad, Dictionary of Symbols and Imagery, Amsterdam-London&#13;
1976.&#13;
Dług WSE-H – Długosz-Kurczabowa Krystyna, Wielki słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego, Warszawa 2008.&#13;
For Sym – Forstner Dorothea, Świat symboliki chrześcijańskiej, przeł. i oprac. Wanda&#13;
Zakrzewska, Paweł Pachciarek, Ryszard Turzyński, Warszawa 1990.&#13;
Her Lek – Oesterreicher-Mollwo Marianne, Leksykon symboli, przeł. Jerzy Prokopiuk, Warszawa 1992.&#13;
Hof Lek – Hoffsümmer Willi, Leksykon dawnych i nowych symboli do wykorzystania&#13;
w praktyce duszpasterskiej i katechetycznej, przeł. Alicja Makowska, Kielce 2001.&#13;
Karł SGP – Karłowicz Jan, Słownik gwar polskich, t. 1–6, Kraków 1900–1911.&#13;
Kąś Podh – Kąś Józef, Ilustrowany leksykon gwary i kultury podhalańskiej, t. 4, 8, 10,&#13;
Nowy Sącz 2018–2019.&#13;
Kemp SInd – Kempiński Andrzej, Słownik mitologii ludów indoeuropejskich, Poznań&#13;
1993.&#13;
Kop Mit – Kopaliński Władysław, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1988.&#13;
Kop Sym – Kopaliński Władysław, Słownik symboli, Warszawa 1990.&#13;
Kow Lek – Kowalski Piotr, Leksykon znaki świata. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa 1998.&#13;
⩶ 284 ⩶&#13;
&#13;
�Lur Przes – Lurker Manfred, Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, przeł.&#13;
Ryszard Wojnakowski, Warszawa 2011.&#13;
Lur Słow – Lurker Manfred, Słownik obrazów i symboli biblijnych, przeł. Kazimierz&#13;
Romaniuk, Poznań 1989.&#13;
MSGP – Mały słownik gwar polskich, oprac. Renata Kucharzyk i in., red. Jadwiga&#13;
Wronicz, Kraków 2010.&#13;
Ogr Zwycz – Ogrodowska Barbara, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce. Mały słownik, Warszawa 2001.&#13;
Pelc SGLub – Pelcowa Halina, Słownik gwar Lubelszczyzny, t. 3, 5, Lublin 2015,&#13;
2017.&#13;
Pod SGŚ – Podgórscy Barbara i Adam, Słownik gwar śląskich, Katowice 2008.&#13;
PSWP Zgół – Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny, red. Halina Zgółkowa,&#13;
t. 6, 19, 27, Poznań 1995, 1998, 2000.&#13;
SFP Krz – Słownik folkloru polskiego, red. Julian Krzyżanowski, Warszawa 1965.&#13;
SGP PAN – Słownik gwar polskich, red. Mieczysław Karaś, [od t. 2] Jerzy Reichan,&#13;
[od t. 6] Joanna Okoniowa, t. 5, 7, Kraków 1998, 2005.&#13;
SJP Dor – Słownik języka polskiego, red. Witold Doroszewski, t. 4, Warszawa 1962&#13;
SL – Słownik języka polskiego, Samuel Bogumił Linde, t. 2, Warszawa 1994.&#13;
SD – Slavjanskie drevnosti, red. Nikita I. Tolstoj, Svetlana M. Tolstaja, t. 1–5, Moskva,&#13;
1995–2012.&#13;
SLSJ – Słownik ludowych stereotypów językowych. Zeszyt próbny, red. Jerzy Bartmiński, Wrocław 1980.&#13;
Sł SE – Sławski Franciszek, Słownik etymologiczny języka polskiego, t. 4, Kraków 1972.&#13;
SPBL Wrób – Słownik polskiej bajki ludowej, red. Violetta Wróblewska, t. 1, 3, Toruń&#13;
2018.&#13;
SPr – Słownik prasłowiański, red. Franciszek Sławski, t. 2, Wrocław 1976.&#13;
SSiSL – Słownik stereotypów i symboli ludowych, red. Jerzy Bartmiński, t. 1–2, Lublin&#13;
1996-2022.&#13;
Tresid SSymb – Tresidder Jack, Słownik symboli. Ilustrowany przewodnik po tradycyjnych wyobrażeniach obrazowych, znakach ikonicznych i emblematach, przeł.&#13;
Bożenna Stokłosa, Warszawa 2001.&#13;
&#13;
⩶ 285 ⩶&#13;
&#13;
�Opracowania&#13;
&#13;
Aczel Amir, 2002, Tajemnica alefów – matematyka, kabała i poszukiwanie nieskończoności, przeł. Tomasz Hornowski, Poznań.&#13;
Adamowski Jan, 1986, O szopce lubelskiej, [w:] Kolędowanie na Lubelszczyźnie, red.&#13;
Jerzy Bartmiński, Czesław Hernas, Wrocław, s. 294–309.&#13;
Adamowski Jan, 1992a, Ludowe sposoby składania życzeń (słowo w kontekście kultury),&#13;
„Język a Kultura” t. 6, s. 97–105.&#13;
Adamowski Jan, 1992b, O symbolice wielkanocnego jajka, „Twórczość Ludowa” nr&#13;
1–2, s. 38–40.&#13;
Adamowski Jan, 1998, Formy uobecniania i organizowania przestrzeni w tekście (na&#13;
materiale folkloru polskiego), [w:] Tekst. Problemy teoretyczne, red. Jerzy Bartmiński, Barbara Boniecka, Lublin, s. 135–152.&#13;
Adamowski Jan, 1999, Kategoria przestrzeni w folklorze. Studium etnolingwistyczne,&#13;
Lublin.&#13;
Adamowski Jan, 2001, Biłgorajska kolęda gospodarska o trzech furmanach, „Twórczość&#13;
Ludowa” nr 2, s. 11–13.&#13;
Adamowski Jan, 2006, Zamawiania znachorskie jako gatunek tekstu (perspektywa komunikacyjna), „Twórczość Ludowa” nr 1–2, s. 8–11.&#13;
Adamowski Jan, 2011, Na rozstaju dróg, czyli o semantyce skrzyżowania w polskiej kulturze tradycyjnej, [w:] Droga w języku i kulturze. Analizy antropologiczne, red. Jan&#13;
Adamowski, Katarzyna Smyk, Lublin, s. 179–188.&#13;
Adamowski Jan, 2016, Sacrum w kulturze tradycyjnej i jego eksponenty, [w:] Sacrum&#13;
w kulturze tradycyjnej i współczesnej, red. Jan Adamowski, Mariola Tymochowicz,&#13;
Lublin-Wrocław, s. 29–41.&#13;
Adamowski Jan, Bartmiński Jerzy, 1986, „Herody lubelskie” – między misterium a kolędą życzącą, [w:] Kolędowanie na Lubelszczyźnie, red. Jerzy Bartmiński, Czesław&#13;
Hernas, Wrocław, s. 240–293.&#13;
Adamowski Jan, Smyk Katarzyna, 2010, Etnolingwistyka jako metoda badań folklorystycznych, [w:] Między kulturą ludową a masową. Historia, teraźniejszość i perspektywy badań, red. Teresa Smolińska, Kraków-Opole, s. 87–109.&#13;
⩶ 286 ⩶&#13;
&#13;
�Anusiewicz Janusz, Dąbrowska Anna, Fleischer Michael, 2000, Językowy obraz świata&#13;
i kultura. Projekt koncepcji badawczej, „Język a Kultura” t. 13, s. 11–44.&#13;
Augustyn św., 1955, Wyznania, przeł. Jan Czuj, Warszawa.&#13;
Badach Marzena, 2016, „Czarno na białym”. Semantyka barw achromatycznych jako&#13;
wykładnia ludowego systemu wartości utrwalona w przysłowiach i wyrażeniach&#13;
przysłowiowych, [w:] Opozycja jako kategoria kulturowa, red. Marzena Badach,&#13;
Katarzyna Smyk, Lublin, s. 91–111.&#13;
Banek Kazimierz, Łagosz Zbigniew, 2006, Liczba trzy w systemach religijnych i ezoteryce, „Przegląd Religioznawczy” nr 3, s. 29–36.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1974, „Jaś koniki poił”. Uwagi o stylu erotyku ludowego, „Teksty: teoria literatury, krytyka, interpretacja” nr 2, s. 11–24.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1977, O derywacji stylistycznej. Gwara ludowa w funkcji języka artystycznego. Rozprawa habilitacyjna, Lublin.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1986a, Czym zajmuje się etnolingwistyka?, „Akcent” nr 4, s. 16–22.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1986b, Kolęda i jej odmiany gatunkowe, [w:] Kolędowanie na Lubelszczyźnie, red. Jerzy Bartmiński, Czesław Hernas, Wrocław s. 78–184.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1988, Definicja kognitywna jako narzędzie opisu konotacji, [w:] Konotacja, red. Jerzy Bartmiński, Lublin, s. 169–183.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1989, Językowe sposoby porządkowania świata. Uwagi na marginesie biłgorajskich relacji o kosmosie, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury”&#13;
t. 2, s. 49–58.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1990a, Folklor – język – poetyka, Wrocław.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1990b, Kolekcja w strukturze tematycznej tekstu ustnego, [w:] Tekst&#13;
w kontekście. Zbiór studiów, red. Teresa Dobrzyńska, Wrocław, s. 155–174.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1993a, O profilowaniu i profilach raz jeszcze, [w:] O definicjach i definiowaniu, red. Jerzy Bartmiński, Ryszard Tokarski, Lublin, s. 269–275.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1993b, Styl potoczny, [w:] Encyklopedia kultury polskiej XX wieku,&#13;
t. 2: Współczesny język polski, red. Jerzy Bartmiński, Wrocław, s. 115–134,&#13;
Bartmiński Jerzy, 1996, O „Słowniku stereotypów i symboli ludowych”, [wstęp w:] Słownik stereotypów i symboli ludowych, t. I, cz. 1, Lublin, s. 9–34.&#13;
Bartmiński Jerzy, 1998, Podstawy lingwistycznych badań nad stereotypem – na przykładzie stereotypu ‘matki’, „Język a Kultura” t. 12, s. 63–83.&#13;
Bartmiński Jerzy, 2004, Etnolingwistyka słowiańska – próba bilansu, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 16, s. 9–27.&#13;
Bartmiński Jerzy, 2006, Niektóre problemy i pojęcia etnolingwistyki lubelskiej, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 18, s. 77–90.&#13;
Bartmiński Jerzy, 2007, Stereotypy mieszkają w języku. Studia etnolingwistyczne, Lublin.&#13;
⩶ 287 ⩶&#13;
&#13;
�Bartmiński Jerzy, 2012, Językowe podstawy obrazu świata, Lublin.&#13;
Bartmiński Jerzy, 2016, O aktualnych zadaniach etnolingwistyki, „Etnolingwistyka.&#13;
Problemy Języka i Kultury” t. 28, s. 7–29.&#13;
Bartmiński Jerzy, Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2016, Miejsce opozycji w paradygmacie lingwistyki strukturalnej i kognitywno-antropologicznej,&#13;
[w:] Opozycja jako kategoria kulturowa, red. Marzena Badach, Katarzyna Smyk,&#13;
Lublin, s. 9–21.&#13;
Bartmiński Jerzy, Niebrzegowska Stanisława, 1998, Profile a podmiotowa interpretacja&#13;
świata, [w:] Profilowanie w języku i tekście, red. Jerzy Bartmiński, Ryszard Tokarski, Lublin, s. 211–223.&#13;
Bartmiński Jerzy, Tokarski Ryszard, 1986, Językowy obraz świata a spójność tekstu,&#13;
[w:] Spójność tekstu. Zbiór studiów, red. Teresa Dobrzyńska, Wrocław, s. 65–81.&#13;
Bartmiński Jerzy, Tokarski Ryszard, 1993, Definicja semantyczna: czego i dla kogo?,&#13;
[w:] O definicjach i definiowaniu, red. Jerzy Bartmiński, Ryszard Tokarski, Lublin, s. 47–61.&#13;
Bednarek Adam, 1994, Leksykalne wykładniki parametryzacji świata. Studium semantyczne, Toruń.&#13;
Boas Franz, 2010, Umysł człowieka pierwotnego, przeł. Mateusz Pawluczuk, Kraków.&#13;
Brzozowska-Krajka Anna, 1994, Symbolika dobowego cyklu powszedniego w polskim&#13;
folklorze tradycyjnym, Lublin.&#13;
Brzozowska Małgorzata, 2009, Etymologia a konotacja słowa. Studia semantyczne, Lublin.&#13;
Butler Christopher, Number symbolism, London 1970.&#13;
Bystroń Jan Stanisław, 1980, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, Warszawa.&#13;
Cassirer Ernest, 1971, Esej o człowieku. Wstęp do filozofii kultury, przeł. Anna Staniewska, przedmowa Bohdan Suchodolski, Warszawa.&#13;
Chudzik Anna, 2002, Mowne zachowania magiczne w ujęciu pragmatyczno-kognitywnym, Kraków.&#13;
Crump Thomas, 1990, The Anthropology of Numbers, t. 70: Cambridge Studies in Social and Cultural Anthropology, Cambridge.&#13;
Czerwiński Tomasz, 2008, Pożywienie ludności wiejskiej na północnym Mazowszu&#13;
u schyłku XIX i w XX w., Ciechanów.&#13;
Čisla v sisteme kul’tury, 2012, red. Maria V. Achmetova, Moskva.&#13;
Dadaczyński Jerzy, 2000, Filozofia matematyki w ujęciu historycznym, Tarnów.&#13;
Domańska-Kubiak Irena, 1979, Wegetacyjny sens kolędowania, „Polska Sztuka Ludowa” t. 1, s. 17–32.&#13;
Douglas Mary, 2004, Symbole naturalne. Rozważania o kosmologii, przeł. Ewa Dżurak,&#13;
Kraków.&#13;
⩶ 288 ⩶&#13;
&#13;
�Dulęba Przemysław, 2003, Osoby bóstwa w wybranych systemach gnostyckich a kształtowanie się chrześcijańskiej koncepcji Trójcy Świętej, [w:] Antropologia religii. Wybór&#13;
esejów, t. 3, red. Arkadiusz Sołtysiak i in., Warszawa, s. 117–144.&#13;
Durand Gilbert, 1986, Wyobraźnia symboliczna, przeł. Cezary Rowiński, Warszawa.&#13;
Durkheim Émile, 1990, Elementarne formy życia religijnego. System totemiczny w Australii, przeł. Anna Zadrożyńska, Warszawa.&#13;
Dźwigoł Renata, 2012, O liczbie diabłów – na podstawie polskich frazeologizmów&#13;
i przysłów, [w:] Komunikacja międzyludzka. Leksyka. Semantyka. Pragmatyka&#13;
III, red. Ewa Komorowska, Katarzyna Kondzioła-Pich, Anna Ochrymowicz,&#13;
Szczecin, s. 100–119.&#13;
Eliade Mircea, 1970, Sacrum, mit, historia: wybór esejów, przeł. Anna Tatarkiewicz,&#13;
Warszawa.&#13;
Eliade Mircea, 1994, Mefistofeles i androgyn, przeł. Bogdan Kupis, oprac. Robert&#13;
Reszke, Warszawa.&#13;
Eliade Mircea, 2008, Sacrum a profanum: o istocie sfery religijnej, przeł. Bogdan Baran,&#13;
Warszawa.&#13;
Eliade Mircea, 2009a, Obrazy i symbole. Szkice o symbolice magiczno-religijnej, przeł.&#13;
Magda i Paweł Rodakowie, Warszawa.&#13;
Eliade Mircea, 2009b, Traktat o historii religii, przeł. Jan Wierusz Kowalski, Warszawa.&#13;
Engelking Anna, 1991, Rytuały słowne w kulturze ludowej. Próba klasyfikacji, „Język&#13;
a Kultura” t. 4, s. 75–85.&#13;
Engelking Anna, 2000, Klątwa. Rzecz o ludowej magii słowa, Wrocław.&#13;
Feuerstein Georg, 1995, Na początku była liczba. Duchowe tradycje świata w języku&#13;
liczb, przeł. Maja Hądzlik-Margańska, Bydgoszcz.&#13;
Flegg Graham, 1983, Numbers. Their history and meaning, London.&#13;
Frankowska Maria, 1983, Czy „jeden” jest liczebnikiem?, „Acta Universitatis Nicolai&#13;
Copernici. Filologia Polska” t. 23, s. 19–26.&#13;
Frazer James George, 1965, Złota gałąź, przeł. Henryk Krzeczkowski, Warszawa.&#13;
Gardzińska Janina, 2011, Słowa i teksty. Studia językoznawcze, Siedlce.&#13;
Geertz Clifford, 2005, Interpretacja kultur. Wybrane eseje, przeł. Maria M. Piechaczek,&#13;
Kraków.&#13;
Gennep van Arnold, 2006, Obrzędy przejścia. Systematyczne studium ceremonii, przeł.&#13;
Barbara Biały, Warszawa.&#13;
Ghyka Matila C., 2001, Złota liczba. Rytuały i rytmy pitagorejskie w rozwoju cywilizacji&#13;
zachodniej, przeł. Ireneusz Kania, Kraków.&#13;
Glynne-Jones Tim, 2007, Księga liczb. Od zera do nieskończoności, przeł. Robert Waliś,&#13;
Warszawa.&#13;
⩶ 289 ⩶&#13;
&#13;
�Głowacka-Warchoł Małgorzata, 2004, Symbolika liczby trzy w tekstach folklorystycznych, „Annales Academiae Paedagogicae Cracoviensis. Studia Linguistica” nr 2,&#13;
s. 79–89.&#13;
Głowacka-Warchoł Małgorzata, 2008, Symboliczne znaczenia liczb w polskich tekstach&#13;
folklorystycznych, praca doktorska, promotor prof. dr hab. Tadeusz Szymański,&#13;
Kraków.&#13;
Grzegorczykowa Renata, 1999, Pojęcie językowego obrazu świata, [w:] Językowy obraz&#13;
świata, red. Jerzy Bartmiński, Lublin, s. 39–46.&#13;
Hanelt Tadeusz, 2009, Znaczenie liczb w Starym Testamencie, „Studia Gnesnensia”&#13;
t. 23, s. 55–64.&#13;
Hochleitner Janusz, 2003, Boże Ciało w tradycji i zwyczajach ludowych: (na przykładzie diecezji warmińskiej w okresie potrydenckim), „Studia Elbląskie” t. 5, s. 77–92.&#13;
Humboldt Wilhelm von, 2002, O myśli i mowie. Wybór pism z teorii poznania, filozofii&#13;
dziejów i filozofii języka, przeł. Elżbieta M. Kowalska, Warszawa.&#13;
Ifrah Georges, 1990, Dzieje liczby, czyli historia wielkiego wynalazku, przeł. Stanisław&#13;
Hartman, Wrocław.&#13;
Ifrah Georges, 2006, Historia powszechna cyfr, przeł. Katarzyna Marczewska, t. 1,&#13;
Warszawa.&#13;
Ilość – wielkość – wartość. Materiały z konferencji 11–13 maja 2009 r., 2010, red. Elżbieta Umińska-Tytoń, Łódź.&#13;
Ivanov Vjačeslav, 1978, Čet i niečet. Asimmetrija mozga i znakovych sistem, Moskva.&#13;
Ivanov Vjačeslav, Toporov Vladimir N., 1965, Slavjanskie jazykovye modelirujuščie semiotičeskie sistemy, Moskva.&#13;
Jakubowicz Mariola, 2012, Badania etnolingwistyczne a etymologia, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 24, s. 173–182.&#13;
Janicka-Krzywda Urszula, 1993, Patron – atrybut – symbol, Poznań.&#13;
Jedynak Stanisław, 1999, Kilka uwag na temat symboliki liczb, [w:] Symbol w kulturze,&#13;
t. 2, red. Gerard Głuchowski, Lublin, s. 13–19.&#13;
Jełowicki Arkadiusz, 2017, Pulteram – fascynująca tradycja w Wielkopolsce, [w:] Pulteram – żywa tradycja w Wielkopolsce, red. Arkadiusz Jełowicki, Szreniawa, s. 91–114.&#13;
Jeszke Jaromir, 1996, Lecznictwo ludowe w Wielkopolsce w XIX i XX wieku. Czynniki&#13;
i kierunki przemian, Wrocław.&#13;
Jung Carl Gustav, 1981, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, przeł. Jerzy Prokopiuk,&#13;
Warszawa.&#13;
Kajfosz Jan, 2001, Językowy obraz świata w etnokulturze Śląska Cieszyńskiego, Czeski&#13;
Cieszyn.&#13;
Kielak Olga, 2015, Wartościowanie zwierząt w kolędach gospodarskich z motywem&#13;
mnożenia się żywego inwentarza, [w:] Idee i wartości w języku i kulturze, red. Iza&#13;
Matusiak-Kempa, Alina Naruszewicz-Duchlińska, Olsztyn, s. 266–279.&#13;
Kielak Olga, 2020, Zwierzęta domowe w języku i kulturze. Studium etnolingwistyczne,&#13;
Lublin.&#13;
⩶ 290 ⩶&#13;
&#13;
�Kobielus Stanisław, 1992, „Sześć” – liczba wybrana przez Stwórcę: symbolika i treści&#13;
teologiczne, „Communio” nr 3, s. 71–78.&#13;
Kobielus Stanisław, 2002, Bestiarium chrześcijańskie. Zwierzęta w symbolice i interpretacji. Starożytność i średniowiecze, Warszawa.&#13;
Kobielus Stanisław, 2011, Krzyż Chrystusa. Od znaku i figury do symbolu i metafory,&#13;
Kraków.&#13;
Kolczyński Jarosław, 1996, Trójnożna koza. Uwagi o symbolice trójnożności, „Etnografia Polska” t. 40, nr 1–2, s. 81–107.&#13;
Kozak Łukasz, 2023, Upiór. Historia naturalna, Warszawa.&#13;
Kraczoń Katarzyna, 2012, Gest gestów – o znaku krzyża w kulturze ludowej, „Przegląd&#13;
Religioznawczy” nr 3, s. 187–196.&#13;
Krzyżanowski Julian, 1980, W świecie bajki ludowej, Warszawa.&#13;
Kuciel-Frydryszak Joanna, 2023, Chłopki. Opowieść o naszych babkach, Warszawa.&#13;
Kula Witold, 1970, Miary i ludzie, Warszawa.&#13;
Kupisiński Zdzisław, 2007, Śmierć jako wydarzenie eschatyczne. Zwyczaje, obrzędy&#13;
i wierzenia pogrzebowe oraz zaduszkowe mieszkańców regionu opoczyńskiego i radomskiego, Lublin.&#13;
Kwiatkowska-Frejlich Lidia, 2011, Religijne konotacje dzwonów, [w:] Tam na Podlasiu&#13;
III. Wierzenia i religijność, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Wola Osowińska, s. 51–57.&#13;
Lakoff George, 2011, Kobiety, ogień i rzeczy niebezpieczne. Co kategorie mówią nam&#13;
o umyśle, przeł. Magdalena Buchta, Agnieszka Kotarba, Anna Skucińska, Kraków.&#13;
Lévi-Strauss Claude, 2001, Myśl nieoswojona, przeł. Andrzej Zajączkowski, Warszawa.&#13;
Lévi-Strauss Claude, 2009, Antropologia strukturalna, przeł. Krzysztof Pomian, Warszawa.&#13;
Libera Zbigniew, 1995, Medycyna ludowa – chłopski rozsądek czy gminna fantazja?,&#13;
Wrocław.&#13;
Liczba, ilość, miara. Materiały z konferencji naukowej w Jadwisinie 11–13 maja 1972 r.,&#13;
1973, red. Zuzanna Topolińska, Maciej Grochowski, Wrocław.&#13;
Lutyńska Krystyna, 1984, Wywiad kwestionariuszowy. Przygotowanie i sprawdzanie&#13;
narzędzia badawczego, Wrocław.&#13;
Łeńska-Bąk Katarzyna, 2010, O pokarmach, smakach i utraconych znaczeniach... Historia kultury sub speciae kulinaria, Opole.&#13;
Łeńska-Bąk Katarzyna, 2014, „Kukułecko, panienecko powiedzze mi...” Wróżby matrymonialne w kulturze ludowej, „Kwartalnik Opolski” nr 1, s. 63–77.&#13;
Malinowski Bronisław, 1987, Ogrody koralowe i ich magia. Studium metod uprawy ziemi oraz obrzędów towarzyszących rolnictwu na Wyspach Trobrianda. Język magii&#13;
i ogrodnictwa, przeł. Barbara Leś, Warszawa.&#13;
Malinowski Bronisław, 1990, Mit, magia i religia, przeł. Barbara Leś i Dorota Praszałowicz, Warszawa.&#13;
⩶ 291 ⩶&#13;
&#13;
�Marcol Katarzyna, 2008, Słowo i zabawa. Ustna twórczość dzieci na pograniczu polsko-czeskim, Wrocław.&#13;
Marcol Katarzyna, 2020, Toutowie. Język i pamięć w ustanawianiu wspólnoty Wiślan&#13;
w Banacie, Katowice.&#13;
Marczewska Marzena, 1998, Dąb – drzewo zmarłych (z rozważań nad językowo-kulturowym obrazem dębu), „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 9/10,&#13;
s. 121–134.&#13;
Marczewska Marzena, 2002, Drzewa w języku i w kulturze, Kielce.&#13;
Marczewska Marzena, 2012, „Ja cię zamawiam, ja cię wypędzam…” Choroba. Studium&#13;
językowo-kulturowe, Kielce.&#13;
Masłowska Ewa, 2012, Ludowe stereotypy obcowania świata i zaświatów w języku i kulturze polskiej, Warszawa.&#13;
Masłowska Ewa, 2014, Symbolika i profile znaczeniowe dzwonów kościelnych, [w:] Gawędy o kulturach, t. 1, red. Joanna Szadura, Lublin, s. 69–83.&#13;
Matuszewski Józef, 1978, Słowiański tydzień. Geneza, struktura i nomenklatura, Łódź.&#13;
Miodyński Lech, 2011, Symbole miejsca w kulturze i literaturze macedońskiej, Katowice.&#13;
Niebrzegowska Stanisława, 1996, Polski sennik ludowy, Lublin.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2001, Idea działającego słowa w tekstach polskich zamówień, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 13, s. 101–115.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2007, Wzorce tekstów ustnych w perspektywie&#13;
etnolingiwstycznej, Lublin.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2010, Dwa słowniki etnolingwistyczne – moskiewski i lubelski, [w:] Etnolingwistyka a leksykografia. Tom poświęcony Profesorowi Jerzemu Bartmińskiemu, red. Wojciech Chlebda, Opole, s. 21–32.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2013, Ustalenie znaczeń symbolicznych&#13;
w słowniku etnolingwistycznym, „LingVaria” nr 15, s. 127–144.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2015, Znaczenia symboliczne a wartości,&#13;
[w:] Tradycja dla współczesności. Ciągłość i zmiana, t. 8: Wartości w języku i kulturze, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Lublin, s. 47–64.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2016, Gatunkowe uwarunkowania znaczeń&#13;
symbolicznych, „LingVaria” nr 22, s. 203–224.&#13;
Niebrzegowska-Bartmińska Stanisława, 2020, Definiowanie i profilowanie pojęć&#13;
w (etno)lingwistyce, Lublin.&#13;
Nowosad-Bakalarczyk Marta, 2018, Kategoria ilości i jej wykładniki we współczesnej&#13;
polszczyźnie, Lublin.&#13;
Paczos Joanna, 2011, Floralne otoczenie przydrożnych krzyży, [w:] Krzyże i kapliczki&#13;
przydrożne jako znaki społecznej, kulturowej i religijnej pamięci, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Lublin, s. 57–67.&#13;
⩶ 292 ⩶&#13;
&#13;
�Pajdzińska Anna, 1990, Antropocentryzm frazeologii potocznej, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 3, s. 59–68.&#13;
Partycki Sławomir, 2016, Życie społeczne w krainie liczb, Lublin.&#13;
Pełka Leonard J., 1987, Polska demonologia ludowa, Warszawa.&#13;
Petera Janina, 1986, Obrzędy i zwyczaje ludowe w okresie Bożego Narodzenia, [w:] Kolędowanie na Lubelszczyźnie, red. Jerzy Bartmiński, Czesław Hernas, Wrocław,&#13;
s. 14–45.&#13;
Pisarek Walery, 1978, Językowy obraz świata, [hasło w:] Encyklopedia wiedzy o języku&#13;
polskim, red. Stanisław Urbańczyk, Wrocław, s. 143.&#13;
Pisarkowa Krystyna, 1988, Wyliczanki polskie, Wrocław.&#13;
Popowska-Taborska Hanna, 2012, Rola etymologii w kształtowaniu językowego obrazu&#13;
świata, „Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 24, s. 155–171.&#13;
Propp Władimir, 2000, Nie tylko bajka, przeł. Danuta Ulicka, Warszawa.&#13;
Puzynina Jadwiga, 2013, Wartości i wartościowanie w perspektywie językoznawstwa,&#13;
Kraków.&#13;
Radenkovič Ljubinko, 2012, Simvolika čisel v narodnoj magii južnych Slavjan,&#13;
[w:] Čisla v sisteme kul’tury, red. Maria V. Achmetova, Moskva, s. 56–84.&#13;
Różyło Anna, 2004, Dzień, noc i inne pory doby – studium porównawcze polszczyzny&#13;
ogólnej i poezji Haliny Poświatowskiej, Sandomierz.&#13;
Rudkiewicz Katarzyna, 2005, Cognitive interpretation of a number metaphor. Low&#13;
integers as a source domain for conceptualisation, [w:] Świat Słowian w języku&#13;
i kulturze. VI. Językoznawstwo, red. Ewa Komorowska i Agnieszka Krzanowska,&#13;
Szczecin, s. 227–232.&#13;
Rutkowski Paweł, 2010, O zależnościach między językiem a liczeniem, „Przegląd Humanistyczny” t. 54, s. 83–91.&#13;
Rzepa Teresa, 1986, Orientacja w miarach rzeczy (cech) i zdarzeń, Poznań.&#13;
Šabalina Jekaterina, 2011, Semantiko-motivacynoje svojebrazje russkoj leksiki s čislovym&#13;
komponentom: etnolingvističeskij aspekt, praca doktorska, promotor prof. Jelena&#13;
Bierezovič, Jekatierinburg.&#13;
Sadowski Robert, 1987, U źródeł symboliki astronomiczno-numerycznej, [w:] Symbol&#13;
i poznanie. W poszukiwaniu koncepcji integrującej, red. Teresa Kostyrko, Warszawa, s. 107–118.&#13;
Sapir Edward, 1978, Kultura, język, osobowość, przeł. Barbara Stanosz, Roman Zimand, Warszawa.&#13;
Siuciak Mirosława, 2008, Kształtowanie się kategorii gramatycznej liczebnika w języku&#13;
polskim, Katowice.&#13;
Smyk Katarzyna, 2009a, Choinka w kulturze polskiej. Symbolika drzewka i ozdób, Kraków.&#13;
Smyk Katarzyna, 2009b, O mediacyjnym charakterze kobiety ciężarnej (na materiale&#13;
z południowego Podlasia), [w:] Tam na Podlasiu, II, Tradycje podlaskiej obrzędowości, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Lublin, s. 73–81.&#13;
⩶ 293 ⩶&#13;
&#13;
�Smyk Katarzyna, 2011, Srebrno-złoty świat Jana Pocka, [w:] Jan Pocek, potea «co śpiewał i orał», red. Jan Adamowski, Katarzyna Kraczoń, Lublin, s. 32–52.&#13;
Smyk Katarzyna, 2015, O pojęciu świętości w polszczyźnie – analiza leksykalno-semantyczna, [w:] Tradycja dla współczesności. Ciągłość i zmiana, t. 8: Wartości w języku&#13;
i kulturze, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Lublin, s. 215–233.&#13;
Smyk Katarzyna, 2019, Spycimierskie kwietne dywany na Boże Ciało – typologia i symbolika wzorów, „Biuletyn Uniejowski” t. 8, s. 35–65.&#13;
Smyk Katarzyna, 2020, Obrzęd jako tekst kultury. Przykład Bożego Ciała w Spycimierzu, Lublin.&#13;
Sołtysiak Arkadiusz, 2003a, Kilka uwag na temat kultury, ewolucjonizmu i symboliki&#13;
liczb, [w:] Antropologia religii. Wybór esejów, t. 3, red. Arkadiusz Sołtysiak i in.,&#13;
Warszawa, s. 7–20.&#13;
Sołtysiak Arkadiusz, 2003b, Dziewiątka w kulturze Normanów, [w:] Antropologia&#13;
religii. Wybór esejów, t. 3, red. Arkadiusz Sołtysiak i in., Warszawa, s. 167–184.&#13;
Sperber Dan, 2008, Symbolizm na nowo przemyślany, przeł. Bogdan Baran, Kraków.&#13;
Springer Sławomir, 2004, Egzystencjalna interpretacja symbolu w fenomenologii religii&#13;
Mircei Eliadego i w teologii systematycznej Paula Tillicha, [w:] W gąszczu znaków,&#13;
red. Piotr Orlik, Poznań, s. 249–268.&#13;
Stomma Ludwik, 1981, Słońce rodzi się 13 grudnia, Warszawa.&#13;
Stomma Ludwik, 1986, Antropologia wsi polskiej XIX w., Warszawa.&#13;
Svešnikova Tat’jana, 2005, Čislovoj kod v nekotorych tipach rumynskich zagovorov,&#13;
[w:] Zagovornyj tekst. Genezis i struktura, red. Vladimir Toporov, Moskva,&#13;
s. 441–451.&#13;
Szadura Joanna, 2013, Segmentacja tygodnia w świadomości współczesnych Polaków,&#13;
„Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury” t. 25, s. 239–250.&#13;
Szadura Joanna, 2017, Czas jako kategoria językowo-kulturowa w polszczyźnie, Lublin.&#13;
Szczepanowicz Barbara, 2018, Tajemnice liczb biblijnych, Kraków.&#13;
Szram Mariusz, 2000, Szatan a symbolika liczba w alegorycznej egzegezie, [w:] Demonologia w nauce Ojców Kościoła, red. Henryk Pietras, Kraków, s. 81–90.&#13;
Szram Mariusz, 2001, Duchowy sens liczb w alegorycznej egzegezie aleksandryjskiej&#13;
II–V w., Lublin.&#13;
Szromba-Rysowa Zofia, 1981, Zwyczaje towarzyskie, zawodowe i okolicznościowe,&#13;
[w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. Maria Biernacka,&#13;
Maria Frankowska i Wanda Paprocka, Wrocław, s. 155–180.&#13;
Szurek Michał, 2006, Liczby w kulturze, „Matematyka Stosowana” t. 7, s. 52–78.&#13;
Szyjewski Andrzej, 2006, Człowiek w drodze do życia sakralnego; sacrum, rytuał i symbol w koncepcji Victora Turnera, [wstęp w:] Victor Turner, Las symboli. Aspekt&#13;
rytuałów u ludu Ndembu, przeł. Andrzej Szyjewski, Kraków, s. I–XXXII.&#13;
⩶ 294 ⩶&#13;
&#13;
�Tillich Paul, 1991, Symbol religijny, [w:] Symbole i symbolika, red. Michał Głowiński,&#13;
przeł. Maria Bożenna Fedewicz, Warszawa, s. 147–173.&#13;
Tokarczuk Olga, 1996, Prawiek i inne czasy, Warszawa.&#13;
Tokarski Ryszard, 2004, Semantyka barw we współczesnej polszczyźnie, Lublin.&#13;
Tolstaja Svetlana, 2007, Povest’ čisel v južnoslavjanskoj ustnoj i pis’mennoj tradicii,&#13;
[w:] Vostok i Zapad v balkanskoj modeli mira: Pamjati V.N. Toporova,&#13;
s. 214–226.&#13;
Tolstaja Svetlana, 2010, Semantičeskije katiegorii jazyka kul’tury. Očerki po slavjanskoj&#13;
etnolingvistikie, Moskva.&#13;
Tolstaja Svetlana, 1995, Dva, [hasło w:] Slavjanskie drevnosti. Etnolingvističeskij slovar’, t. 2, red. Nikita I. Tolstoj, Moskva, s. 21–25.&#13;
Tolstoj Nikita I., 1995, Jazyk i narodnaja kul’tura. Očerki po slavjanskoj mifologii i etnolingvistike, Moskva.&#13;
Tomicka Janina, Tomicki Ryszard, 1975, Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa.&#13;
Tomicki Ryszard, 1981, Religijność ludowa, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury&#13;
ludowej, t. 2, red. Maria Biernacka, Maria Frankowska i Wanda Paprocka, Wrocław, s. 29–70.&#13;
Toporov Vladimir, 1974, O modelach liczbowych w kulturach archaicznych, „Teksty”&#13;
nr 1, s. 179–188.&#13;
Toporov Vladimir, 1987, Čisla, [w:] Mify narodov mira. Encyclopaedia, t. 2, red. Sergei A. Tokarev, s. 629–631.&#13;
Toporov Vladimir, 2005, Čislovoj kod v zagovorach. Po materialam sbornika L.N.&#13;
Majkova „Velikorusskie zaklinanija”, [w:] Zagovornyj tekst. Genezis i struktura,&#13;
red. Vladimir Toporov, Moskva, s. 194–246.&#13;
Turner Victor, 2006, Las symboli. Aspekt rytuałów u ludu Ndembu, przeł. Andrzej&#13;
Szyjewski, Kraków.&#13;
Tylkowa Danuta, 1981, Wiedza ludu, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, red. Maria Biernacka, Maria Frankowska i Wanda Paprocka, Wrocław,&#13;
s. 71–88.&#13;
Tymochowicz Mariola, 2013a, Lubelska obrzędowość rodzinna w kontekście współczesnych przemian, Lublin.&#13;
Tymochowicz Mariola, 2013b, Rola tradycyjnych obrzędów przejścia w podtrzymywaniu więzi rodzinnych i społecznych (na przykładach z obszaru woj. lubelskiego),&#13;
„Rocznik Lubelskiego Towarzystwa Genealogicznego” t. V, s. 188–211.&#13;
Tymochowicz Mariola, 2019, Tradycyjne pożywienie chłopskie na Lubelszczyźnie, Lublin.&#13;
Uspienski Boris, 2010, Krzyż i koło, z historii symboliki chrześcijańskiej, przeł. Bogusław Żyłko, Gdańsk.&#13;
⩶ 295 ⩶&#13;
&#13;
�Wartości w językowo-kulturowym obrazie Słowian i ich sąsiadów, t. 3: Problemy eksplikowania i profilowania pojęć, 2014, red. Iwona Bielińska-Gardziel, Niebrzegowska-Bartmińska i Joanna Szadura, Lublin.&#13;
Wasilewski Jerzy S., 2010, Tabu, Warszawa.&#13;
Whorf Benjamin L., 2002, Język, myśl i rzeczywistość, przeł. Teresa Hołówka, Warszawa.&#13;
Widomski Jacek, 1996, Ontologia liczby. Wybrane zagadnienia z ontologii liczby w starożytności i średniowieczu, Kraków.&#13;
Wierzbicka Anna, 1999, Język – umysł – kultura, wybór prac – red. Jerzy Bartmiński,&#13;
Warszawa.&#13;
Wierzbicka Anna, 2006, Semantyka. Jednostki elementarne i uniwersalne, przeł. Adam&#13;
Głaz, Lublin.&#13;
Wójcicka Marta, 2010, „Dawno to temu, już bardzo dawno...” Formuły ramowe w tekstach polskiej prozy ludowej, Lublin.&#13;
Wójcicka Marta, 2014, Pamięć zbiorowa a tekst ustny, Lublin.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2008, Językowo-kulturowy obraz śmierci w folklorze Lubelszczyzny, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab. Jerzego Bartmińskiego.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2010, Postawa magiczna jako wyraz światopoglądu mieszkańców okolic Markuszowa, praca magisterska napisana pod kierunkiem prof. dr. hab.&#13;
Jana Adamowskiego, Lublin.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2012a, Komunikacja człowieka z sacrum na przykładzie magii&#13;
i semantyki liczb, „Przegląd Religioznawczy” nr 4, s. 197–206.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2012b, Magiczne funkcje słowa w przekazach ustnych z Lubelszczyzny – aspekt pozytywny, „Poznańskie Studia Slawistyczne” nr 3, s. 201–213.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2012c, Magiczne funkcje liczby trzy w medycynie ludowej,&#13;
„Acta Humana” 3, s. 111–122.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2013a, Semantyka wybranych liczb w kulturze ludowej mieszkańców wsi, „Studia Wschodniosłowiańskie” t. 13, s. 361–374.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2013b, Semantyka i funkcje liczby trzy w wybranych gatunkach&#13;
literatury ludowej, [w:] W kręgu problemów antropologii literatury. W stronę antropologii niezwykłości, red. Wanda Supa, Białystok, s. 417–427.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2013c, Definicja kognitywna jako sposób opisu semantyki&#13;
symbolu na przykładzie liczby siedem, „Roczniki Kulturoznawcze” t. IV, nr 4,&#13;
s. 71–87.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2013d, Sytuacyjność tekstów folkloru a symbolika liczb,&#13;
[w:] Tekst – kontekst – intertekst, red. Olga Kielak, Anna Kowalska, Joanna Szadura, Lublin, s. 415–426.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2013e, Magiczne funkcje wybranych liczb w kulturze tradycyjnej, [w:] Ezoteryczne tropy w kulturze Zachodu, red. Robert T. Ptaszek, Diana&#13;
Sobieraj, Lublin, s. 145–152.&#13;
⩶ 296 ⩶&#13;
&#13;
�Wójtowicz Magdalena, 2014a, Symboliczne i magiczne sensy liczb a pokarmy obrzędowe w folklorze południowego Podlasia, [w:] Tam na Podlasiu IV. Pożywienie – czyli&#13;
coś dla ciała i coś dla i ducha, red. Jan Adamowski, Marta Wójcicka, Wola Osowińska, s. 63–74.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2014b, Chleb w działaniach magicznych, [w:] Tam na Podlasiu IV. Pożywienie – czyli coś dla ciała i coś dla i ducha, red. Jan Adamowski, Marta&#13;
Wójcicka, Wola Osowińska, s. 117–127.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2016a, Liczby a sacrum w folklorze polskim, [w:] Sacrum&#13;
w kulturze tradycyjnej i współczesnej, red. Jan Adamowski, Mariola Tymochowicz,&#13;
Lublin-Wrocław, s. 43–54.&#13;
Wójtowicz Magdalena, 2016b, Cetno i licho czyli o opozycji parzyste – nieparzyste&#13;
w folklorze polskim, [w:] Opozycja jako kategoria kulturowa, red. Marzena Badach,&#13;
Katarzyna Smyk, Lublin, s. 75–89.&#13;
Wójtowicz-Deka Magdalena, 2017, Dynamics of the Symbolism of Numbers: Case Studies from the Traditional Communities in Eastern Poland, [w:] Roots and Routes of&#13;
Traditional European Cultures in the XXIst Century, Kyiv, s. 90–98.&#13;
Wójtowicz-Deka Magdalena, 2022, Liczenie w polskiej kulturze ludowej, „Twórczość&#13;
Ludowa” nr 1–2, s. 1–7.&#13;
Zadrożyńska Anna, 1985, Powtarzać czas początku. Cz. 1: O świętowaniu dorocznych&#13;
świąt w Polsce, Warszawa.&#13;
Zieniukowa Jadwiga, 1994, Liczby i słowa. Sposoby wyrażania ilości oraz ich odniesienia kulturowe, [w:] Polszczyzna a/i Polacy u schyłku XX wieku: zbiór studiów, red.&#13;
Kwiryna Handke i Hanna Dalewska-Greń, Warszawa, s. 131–143.&#13;
Zowczak Magdalena, 2013, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze&#13;
ludowej, Toruń.&#13;
Żyłko Bogusław, 2009, Semiotyka kultury. Szkoła tartusko-moskiewska, Gdańsk.&#13;
&#13;
Strony internetowe:&#13;
Strony świata – Wikipedia, wolna encyklopedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Strony_%C5%9Bwiata [data dostępu: 24.05.2019 r.].&#13;
Schulz Bruno, Sklepy cynamonowe, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schulz-sklepy-cynamonowe/ [data dostępu 20.04.2024 r.].&#13;
Wilson Robin, Early Mathematics – Multi-cultural mathematics, http://www.&#13;
gresham.ac.uk/lectures-and-events/4000-years-of-numbers [data dostępu:&#13;
14.12.2012 r.].&#13;
&#13;
⩶ 297 ⩶&#13;
&#13;
�SIÓDME NIEBO, PODWÓJNY KŁOS.&#13;
O LICZBACH W KULTURZE LUDOWEJ&#13;
STRESZCZENIE&#13;
&#13;
Liczby w kulturze stanowią istotną kategorię, która pozwala przekształcić nieuporządkowany chaos w oswojony kosmos. Podlegają one semantyzacji, przypisuje się&#13;
im bogate konotacje i wskazuje ich kulturowe funkcje. Celem pracy jest eksplikacja&#13;
symboliki liczb w typowych i szczegółowych kontekstach polskiej kultury ludowej.&#13;
Książka jest podzielona na dziewięć rozdziałów. We wstępie do pracy zamieszczono&#13;
stan badań nad liczbami w kulturze oraz opis metodologii pracy, która czerpie z etnolingwistyki, badającej powiązania języka i kultury, gdzie język jest analizowany w kontekście społecznym i kulturowym. Zastosowana metoda umożliwiła uporządkowanie&#13;
zgromadzonego materiału i jego analizę według nadrzędnych kategorii. Dzięki takiej&#13;
segregacji wyodrębniono wycinki świata, z którymi liczby łączą się w pary, współtworząc i modelując swoje znaczenia. Podstawę materiałową analizy stanowią dane o charakterze leksykalnym i etnograficznym, ekscerpowane ze źródeł drukowanych. Drugi&#13;
korpus materiałów źródłowych to relacje pochodzące z badań terenowych samodzielnie przeprowadzonych przez Autorkę w formie wywiadu, na podstawie autorskiego&#13;
kwestionariusza. We wstępie zawarto także pogłębioną refleksję nad symbolem, gdyż&#13;
liczby w tradycji ludowej występują jako rozbudowane i wielokodowe znaki symboliczne.&#13;
W rozdziale pierwszym poddano analizie etymologię i kształtowanie się znaczenia&#13;
leksemów liczba i liczyć oraz przedstawiono „historię wielkiego wynalazku”, czyli liczb.&#13;
Wykazano także, że już sama operacja liczenia wskazuje elementy świata istotne dla&#13;
depozytariuszy i depozytariuszek kultury ludowej. Służy ona do symbolicznej inwentaryzacji członków rodziny, zaś formuła ile – tyle jest wykorzystywana do aproksymacji (przybliżania) oraz pod postacią magii tożsamości ilościowej do konstruowania&#13;
wróżb, które dotyczą obfitości plonów czy długości życia. Liczby stanowią doskonałe&#13;
narzędzie do obrazowania wielości (mnogości), która projektuje płodność i bogactwo&#13;
oraz służy do charakteryzowania cech, jak intensywność czy długość. Jest ona wyrażana także poprzez atrybuty, na przykład gwiazdy, zboża, kaszę, mak czy czynność rozbijania na drobne kawałki. Liczenie jest obecne w tekstach folkloru także pod postacią&#13;
konceptu liczbowego, który strukturyzuje tekst oraz współtworzy jego semantykę.&#13;
Kolejny rozdział dotyczy opozycji parzystość – nieparzystość, która ma kapitalne&#13;
znaczenie dla analiz zgromadzonego materiału. Została ona poddana szczegółowej&#13;
analizie językowej oraz kulturowej. Wskazano wierzenia i zwyczaje, w których jest&#13;
eksplicytnie formułowane odniesienie do tej opozycji. Jest ona wprowadzana także&#13;
implicytnie, czyli poprzez interpretację znaczenia poszczególnych liczb ze względu&#13;
na ich przynależność do jednego z jej członów. W tej koncepcji liczby parzyste są&#13;
⩶ 298 ⩶&#13;
&#13;
�synonimami zamknięcia, stabilności, statyczności, ale wiążą się także z bezruchem,&#13;
a więc i śmiercią. Natomiast liczby nieparzyste wyrażają ideę otwarcia, materialności,&#13;
żeńskości, dynamizmu, ruchu, progresu, witalności i ogólniej rzecz ujmując – życia.&#13;
Obecna jest także inwersja ocen.&#13;
Rozdziały od trzeciego do dziewiątego przedstawiają eksplikacje następujących liczb:&#13;
1, 2, 3, 4, 7, 12 i 100. Ciąg liczbowy w kulturze ludowej jest heterogeniczny, w dysertacji zostały więc uwzględnione te liczby, które pojawiają się z największą częstotliwością i są mocno obwarowane symbolicznie. Każdy z rozdziałów w tej części otwiera&#13;
ogólna charakterystyka symboliki danej liczby w kulturze, opracowana w dużej mierze na podstawie słowników symboli. Następnie wprowadzono podrozdziały ułożone według podziału na fasety takie jak: kolekcje, czas, przestrzeń, postacie, zwierzęta,&#13;
atrybuty, miary, działania na liczbach i funkcje. Zestaw i zawartość faset każdej z liczb&#13;
są dostosowane do materiału, co oddaje specyfikę ich struktury znaczeniowej. Te kategorie wskazują istotne, pozytywnie lub negatywnie wartościowane, wycinki ludowej&#13;
wizji świata, które wraz z określającymi je komponentami liczbowymi zostały poddane pogłębionej charakterystyce. Tezy są obrazowane cytatami pochodzącymi z ekscerpowanych materiałów i badań własnych, co wynika ze specyfiki definicji kognitywnej&#13;
i służy egzemplifikacji i eksplikacji symboliki liczb w szczegółowych i różnorodnych&#13;
kontekstach.&#13;
Analizy i interpretacje doprowadziły do rekonstrukcji językowo-kulturowego obrazu&#13;
wybranych liczb oraz sformułowania ogólniejszych tez odnośnie do funkcjonowania&#13;
symboli liczbowych w folklorze. Służą więc one do ujawnienia szeroko rozumianego&#13;
sacrum, a także komunikacji z nim. Funkcjonują zatem w kontekście religijnym, ale&#13;
także w kontekście magicznym, demonicznym i eschatologicznym. Są częścią języka,&#13;
którym posługuje się człowiek kontaktujący się z zaświatami. Na różny sposób symbolizują całość, kompletność i pełnię, niektóre z nich mają status podobny do granicy.&#13;
Liczby budują także artystyczny język folkloru. Jako poetyzmy czy liczbowe formuły-klisze pełnią różne funkcje, na przykład uogólniającą lub precyzującą. Są przywoływane także ze względu na ich aurę tajemniczości czy niezwykłości. Niekiedy tożsamościowa symbolika analizowanych liczb ma mniejsze znaczenie, na pierwszy plan&#13;
zaś wysuwa się wykorzystywanie opozycji parzystość – nieparzystość oraz operowanie&#13;
stworzonymi na jej bazie ciągami pojęć o podobnych skojarzeniach. Zestaw owych&#13;
oboczności jest w dużej mierze powtarzalny, dlatego wskazują one ważne i mocne liczby w ludowej wizji świata, którym została poświęcona niniejsza praca.&#13;
&#13;
⩶ 299 ⩶&#13;
&#13;
�THE SEVENTH HEAVEN, AND DOUBLE SPIKE.&#13;
NUMBERS IN [POLISH] FOLK CULTURE&#13;
SUMMARY&#13;
Numbers form an important cultural category, which allows to symbolically transform&#13;
disordered chaos into a tamed cosmos. Numbers can be subject to semantization,&#13;
assigned rich connotations, and fulfil a multitude of cultural functions. This study&#13;
aims to explore the symbolism of numbers in typical and singular contexts of the&#13;
Polish folk culture.&#13;
The book is divided into nine chapters. The introduction comprises a summary of&#13;
current research on numbers in culture, and an outline of the study’s methodology,&#13;
which is primarily based on ethnolinguistics – studying connections between&#13;
language and culture – with language analysed in the social and cultural context.&#13;
This method allows to organize the collected material and its interpretations under&#13;
overarching categories. Within this categorisation, segments of the world are paired&#13;
with particular numbers, co-creating and modelling their meanings. The first group&#13;
of sources for the analysis comprises lexical and ethnographic data extracted from&#13;
published materials. The second major source corpus includes results of fieldwork&#13;
conducted by the author herself, in the form of interviews based on an original&#13;
questionnaire. Finally, the introduction includes a general reflection on the symbol,&#13;
since numbers in folk tradition function as complex and multi-code symbolic signs.&#13;
Chapter One analyses the etymology and meaning’s evolution for the Polish lexemes&#13;
„liczba” [number] and „liczyć” [to count], and presents the history of numbers as “the&#13;
great invention”. The very operation of counting shows important qualities of the&#13;
world described by depositaries of folk culture. Counting can be used as a symbolic&#13;
inventory of family members, the formula “ile – tyle” [as many as – this many] is&#13;
used for approximation and divination, the numerical equivalency was used to&#13;
construct magical predictions about the harvest or the length of life. Numbers are an&#13;
excellent tool for visualizing multitude, which connotes fertility and wealth, and is&#13;
used to signify characteristics such as intensity and length. Multitude is also expressed&#13;
through attributes such as stars, grains, groats, poppy seeds, or the act of breaking&#13;
things into small pieces. In folklore texts, counting is also present in the form of&#13;
numerical concepts, which may structure a text and contribute to its semantics.&#13;
Chapter Two focuses on the “even – odd” opposition, which is of paramount&#13;
importance for the analysis of the collected source material. As such, it is subject&#13;
to a detailed linguistic and cultural analysis. Beliefs and customs with an explicit&#13;
reference to this opposition are discussed. It can also be activated implicitly, namely,&#13;
by the interpretation of a specific number’s meaning through its odd or even character.&#13;
In this concept, even numbers are synonymous with closure, stability, and immobility,&#13;
⩶ 300 ⩶&#13;
&#13;
�but also associated with stillness, and thus death. On the other hand, odd numbers&#13;
express the idea of openness, materiality, femininity, dynamism, movement, progress,&#13;
vitality, and more generally – life. Occasional inversions of these connotations are also&#13;
noted.&#13;
Chapters Three to Nine contain detailed explications of particular numbers: 1, 2, 3,&#13;
4, 7, 12 and 100. Since the number sequence in folk culture is heterogeneous, the&#13;
study centres on the numbers that appear most frequently and display the strongest&#13;
symbolic attributes. Each of the chapters in this part opens with a general description&#13;
of the given number’s cultural symbolism, largely based on symbol dictionaries. Subchapters focus on particular “facets” of the number’s meaning – such as collections,&#13;
time, space, persons, animals, attributes, measures, calculations and functions. The&#13;
choice and content of facets in each case depend on the source material, reflecting each&#13;
number’s specific symbolic structure. These categories point to significant aspects of&#13;
the traditional vision of the world, both positively and negatively valued, which are&#13;
described in-depth along with their numerical components. Arguments are illustrated&#13;
with quotations from excerpted materials and field research, following the framework&#13;
of “a cognitive definition”, which serves to exemplify and explain the symbolism of&#13;
numbers in detailed and diverse contexts.&#13;
These analyses and interpretations lead to the reconstruction of the linguistic and&#13;
cultural image of selected numbers, as well as the formulation of more general theses&#13;
regarding functioning of numerical symbols in folklore. From this perspective,&#13;
numbers can be used to manifest and communicate with the broadly understood&#13;
“sacrum”. Therefore, numbers often function in religious, but also in magical, demonic&#13;
and eschatological contexts. They form an important element of the language used by&#13;
humans in communication with the afterlife. In a variety of ways, numbers symbolise&#13;
wholeness, completeness, and fullness. Some serve as symbolic markers of borders.&#13;
Numbers are also included in the artistic language of folklore. As poetic means or&#13;
numerical formulas-clichés, they can perform diverse literary functions, including&#13;
generalisation or specification. They can also be evoked due to their aura of mystery&#13;
or singularity. Occasionally, the specific symbolism of analysed numbers is secondary&#13;
for these purposes, as shown by their equivalent uses. Such alternations are recurrently&#13;
seen, pointing to the most important and symbolically powerful numbers in the&#13;
traditional folk vision of the world, which remains at the centre of this study.&#13;
Przetłumaczyła Marta Wójtowicz&#13;
&#13;
�&#13;
&#13;
⩶ 301 ⩶&#13;
&#13;
��ISBN 978-83-64465-68-0&#13;
&#13;
Polskie&#13;
Towarzystwo&#13;
Ludoznawcze&#13;
9 788364 465680 &gt;&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154147">
                <text>Siódme niebo, podwójny kłos : o liczbach w kulturze ludowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154148">
                <text>kultura ludowa, folklor, wierzenia ludowe, symbolika liczb</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154149">
                <text>Biblioteka Literatury Ludowej, tom 11;&#13;
304 strony, ilustracje kolorowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154150">
                <text>Wójtowicz-Deka, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154151">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154152">
                <text>2024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154153">
                <text>Creative Commons - Uznanie autorstwa, Na tych samych warunkach (CC BY-SA 4.0)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154154">
                <text>pdf/ A</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154155">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154156">
                <text>tekst</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12811" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13340">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f4d21e2b22a329561f266bde534f4d1.pdf</src>
        <authentication>3d65d68a3b88ad5a0159624f47b0b845</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154132">
                <text>Elżbieta Jodłowska&#13;
&#13;
PAN SAMOTNOŚCI&#13;
SEÑOR DE LA SOLEDAD Z HUARÁZ&#13;
W PÓŁNOCNYCH ANDACH PERUWIAŃSKICH&#13;
&#13;
���PAN SAMOTNOŚCI&#13;
&#13;
�POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE&#13;
SOCIÉTÉ POLONAISE D’ETHNOLOGIE&#13;
Redakcja „Prac i Materiałów Etnograficznych”&#13;
Małgorzata Michalska – redaktor naczelna&#13;
Ewa Banasiewicz-Ossowska – sekretarz redakcji&#13;
Agnieszka Chwieduk&#13;
Hubert Czachowski&#13;
Anna Engelking&#13;
PRACE I MATERIAŁY ETNOGRAFICZNE&#13;
TRAVAUX ET MATERIAUX ETHNOGRAPHIQUES&#13;
Tom XXXVIII&#13;
pod redakcją Huberta Czachowskiego&#13;
&#13;
�Elżbieta Jodłowska&#13;
&#13;
PAN SAMOTNOŚCI&#13;
SEÑOR DE LA SOLEDAD Z HUARÁZ&#13;
W PÓŁNOCNYCH ANDACH PERUWIAŃSKICH&#13;
&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
Wrocław 2023&#13;
&#13;
�R&#13;
&#13;
Aleksander Posern-Zieliński&#13;
Jan Szemiński&#13;
R&#13;
&#13;
Kamil Nolbert&#13;
K&#13;
&#13;
Maria Zebrany&#13;
P&#13;
&#13;
Bartosz Harlender&#13;
DTP&#13;
&#13;
Dariusz Sługocki&#13;
Z&#13;
&#13;
:&#13;
&#13;
Elżbieta Jodłowska&#13;
&#13;
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Edukacji&#13;
i Nauki w ramach Programu „Doskonała nauka II”.&#13;
&#13;
© Copyright by Elżbieta Jodłowska, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
&#13;
ISSN 0079-4759&#13;
ISBN 978-83-64465-65-9&#13;
&#13;
W&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
ul. Fryderyka Joliot-Curie 12, 50-383 Wrocław&#13;
www.ptl.info.pl, e-mail: ptl@ptl.info.pl&#13;
Tel. +48 71 375 75 83&#13;
&#13;
Oficyna Wydawnicza ATUT – Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe&#13;
ul. Kościuszki 142, 50-439 Wrocław, tel. 71 342 20 56&#13;
www.atutoficyna.pl; wydawnictwo@atutoficyna.pl&#13;
&#13;
�Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
W hołdzie Marcosowi Yauri Montero&#13;
En homenaje a Marcos Yauri Montero&#13;
&#13;
��SPIS TREŚCI&#13;
O&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9&#13;
&#13;
W&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11&#13;
Zarys tematyki i zagadnień uwzględnionych w pracy . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13&#13;
Uwagi na temat stanu badań i pracy w terenie. Podziękowania . . . . . . . . . . . . . 17&#13;
&#13;
CZĘŚĆ I&#13;
Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne&#13;
wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII wieku&#13;
Potencjał krzyża jako znaku i symbolu . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Sobór Trydencki a reforma sztuki kościelnej . . . . . . . . . . . .&#13;
Potrydencka myśl reformatorów sztuki kościelnej . . . . . . . . .&#13;
Koncepcja Virgen de la Soledad . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Matka Boska Bolesna – Mater Dolorosa . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Teologiczny i psychologiczny wymiar „samotności” Chrystusa . .&#13;
Wizerunki „Chrystusa Samotnego”.&#13;
Kilka słów o „wzorcu” i perspektywie badawczej . . . . . . . . .&#13;
Charakterystyka podłoża ideowego wzorca na gruncie hiszpańskim&#13;
Burza i Jerozolima w dziele El Greca . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Fenomen zasłony . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Misterium ciemności i półmrok.&#13;
Casus Ukrzyżowań Zurbarána, Velázqueza i Pacheco . . . . . . .&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
25&#13;
26&#13;
30&#13;
35&#13;
38&#13;
39&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
49&#13;
51&#13;
55&#13;
58&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . 62&#13;
&#13;
CZĘŚĆ II&#13;
Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
Kilka uwag o „wielkiej opowieści” w Andach . . . . . . . . . . . . .&#13;
Dolina Hatun Mayu – panorama przedhiszpańska . . . . . . . . . . .&#13;
San Sebastian de Guaraz – panorama kolonialna . . . . . . . . . . . .&#13;
Mityczny początek, czyli uparty acheiropoietos . . . . . . . . . . . .&#13;
Señor de la Soledad na andyjskim niebie . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Señor de la Soledad i Señor de Mayo – dychotomia czy koincydencja?&#13;
Bohater „wielkiej opowieści” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Niezniszczalność i lęk przed pishtaco . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
. . 69&#13;
. . 71&#13;
. . 88&#13;
. 106&#13;
. 119&#13;
. 132&#13;
. 136&#13;
. 149&#13;
&#13;
CZĘŚĆ III&#13;
Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
Oblicze Boga i czułość człowieka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Widzieć i być widzianym – topografia wzrokowa sacrum . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
173&#13;
179&#13;
&#13;
�8&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Spis treści&#13;
&#13;
Krzyże schodzące z gór . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Wśród swoich – Chrystus autochtoniczny . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Chrystus, który nie czyni cudów, czyli „niewrażliwość mirakularna” Indian&#13;
Prowadź mnie, Panie Samotności! – znaki obecności i communitas . . . .&#13;
„Cristo” i „Señor” – oblicza odmienności . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
. . .&#13;
. . .&#13;
. .&#13;
. . .&#13;
. . .&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
181&#13;
189&#13;
193&#13;
199&#13;
203&#13;
&#13;
CZĘŚĆ IV&#13;
Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
Na tropie pięciu braci. Pułapka pozornej oczywistości . . . . . . . . .&#13;
Pięciu „braci“ i niedomknięta struktura „pięciokrotności” . . . . . . .&#13;
Huaráz u Zuidemy i zagadka czterech kolorów drzwi . . . . . . . . .&#13;
Liczba „5” w Cuzco i Huarochiri – zagadnienie dynamiki dyssymetrii&#13;
Andyjscy bracia, czyli świat w systemie pokrewieństw . . . . . . . .&#13;
Zły i dobry Chrystus . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Señor Crucificado de Santa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
215&#13;
220&#13;
225&#13;
227&#13;
233&#13;
238&#13;
245&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
255&#13;
259&#13;
261&#13;
265&#13;
268&#13;
274&#13;
284&#13;
292&#13;
297&#13;
&#13;
Z&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
299&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
305&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
311&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
332&#13;
333&#13;
&#13;
S&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
335&#13;
&#13;
A&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
337&#13;
&#13;
I&#13;
&#13;
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
339&#13;
&#13;
CZĘŚĆ V&#13;
Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
Terra incognita – andyjska sztuka sakralna na peryferiach . . . . .&#13;
Czy szaty zasłaniają rzeźbę? – złuda pierwszego spojrzenia . . . .&#13;
Galeria świętych jako zwierciadło społeczności lokalnej . . . . . .&#13;
Szaty świętego jako zapis, komunikat, sakralizacja i desakralizacja&#13;
„Kultura rzeźby”. Integralność figury i jej szat . . . . . . . . . . .&#13;
Przebieranie figury świętej – semantyka ukrywanej nagości . . . .&#13;
Huancas, święci i ludzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
Huancas w Ancash – dotknięte i rozmyślone . . . . . . . . . . . .&#13;
Rzeźbiarze i mistrzowie haftu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .&#13;
&#13;
Mapy&#13;
Filmy&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
.&#13;
&#13;
�Od redakcji&#13;
Z wielką przyjemnością oddajemy do rąk Czytelników kolejny tom „Prac i Materiałów&#13;
Etnograficznych”. Tym razem wychodzimy poza obszar dotychczasowych zainteresowań&#13;
redakcji, a więc poza Polskę i Europę, i zapraszamy w Andy Peruwiańskie. Prezentowany tom oparty jest na solidnych badaniach terenowych prowadzonych w latach 2008–2013,&#13;
a przede wszystkim 2016˗2019 przez Elżbietę Jodłowską. W pracy wykorzystano również&#13;
bardzo obfitą literaturę przedmiotu. Stanowi ona monograficzne opracowanie kultu Chrystusa Señor de la Soledad w Huaráz, Peru. Ma charakter nowatorski, gdyż nigdy wcześniej nikt&#13;
nie zajął się tak całościowo tym tematem. Wpisuje się w nurt badań nad religijnością Indian&#13;
Keczua oraz metysko-kreolskiej populacji Huaráz. Wizerunek Señora de la Soledad został&#13;
ukształtowany w procesie synkretyzacji rdzennych tradycji religijno-mitycznych i chrześcijaństwa. Jest swoistym fenomenem religijno-kulturowym, wytworzonym, jak pisze Autorka,&#13;
w wyniku diachronicznego splatania się czynników synkretyzmu z intensywnym oddziaływaniem niepowtarzalnych zdarzeń historycznych. Ma również wpływ na kształtowanie&#13;
się tożsamości kulturowej jego wyznawców. Książka stanowi duży krok naprzód w poznawaniu kultury Peru i Ameryki Łacińskiej, ale jest także intrygującym przykładem współczesnej, ale na swój sposób klasycznej, antropologicznej monografii, opartej na badaniach&#13;
terenowych.&#13;
Małgorzata Michalska&#13;
redaktor naczelna serii „Prace i Materiały Etnograficzne”&#13;
&#13;
��Wstęp&#13;
&#13;
��Antropolog powinien wychodzić od tego,&#13;
co widział, a czego może nikt już nigdy nie ujrzy.&#13;
Victor Turner&#13;
&#13;
Zarys tematyki i zagadnień uwzględnionych w pracy&#13;
Obszar terytorialny badań wykorzystanych w pracy obejmował północną część Andów&#13;
Peruwiańskich w wysokogórskim departamencie Ancash [fot. 1]. W jego stolicy – Huaráz&#13;
(ok. 3100 m n.p.m.) w dolinie Rio Santa, oddzielającej łańcuchy górskie Cordillera Blanca&#13;
i Cordillera Negra, znajduje się najważniejsze sanktuarium historycznych regionów Callejón de Huylas i Callejón de Conchucos, z kilkusetletnim wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego, zwanym Señorem de la Soledad (Panem Samotności). Pomimo odgrywania&#13;
tak ważnej roli na obszarze zamieszkiwanym przez około milion wiernych ośrodek kultu&#13;
w Huaráz nie wzbudził dotąd szerszego zainteresowania naukowców i nie poświęcono mu&#13;
kompleksowej monografii. Decyzja o podjęciu tego tematu rodziła się stopniowo, w miarę&#13;
przybywania nowych, zaciekawiających informacji, niejako przypadkowo, w trakcie wcześniejszych badań prowadzonych z etnologiem Mirosławem Mąką w Huaráz i regionie Ancash w latach 2008–2013. Nasze kolejne wyjazdy w latach 2016–2019 ukierunkowane już&#13;
były na badanie Señora de la Soledad oraz innych czczonych wizerunków w tej najwyżej&#13;
położonej i trudno dostępnej części Andów. Wyobrażenie o trudnościach terenowych, jakie napotkałam w trakcie prac, może dawać przypomnienie faktu, iż rozległe, izolowane&#13;
w górach fragmenty Callejón de Conchucos, np. Señorio Yayno, najdłużej opierały się konkwiście Inków1. Obecnie teren ten, obejmujący około 40 tys. km2, nadal stawia wyzwania&#13;
podróżującym. Drogi asfaltowe poprowadzono tylko doliną Rio Santa oraz brawurowymi&#13;
serpentynami przez trzy wysokogórskie przełęcze, natomiast resztę obszaru oplata pajęczyna wąskich, bitych dróg i ścieżek, często nieprzejezdnych z powodu obrywów skalnych&#13;
i lawin. Do setek wiosek można dotrzeć tylko samochodem terenowym lub pieszo. Być&#13;
może warunki te w połączeniu z czynnikami historycznymi sprawiły, że region budził zdecydowanie słabsze zainteresowanie badaczy, w odróżnieniu od środkowego Peru ze stolicą&#13;
Imperium Inków Cuzco, któremu poświęcono przygniatającą większość opisów z czasów&#13;
kolonialnych oraz prac naukowych z zakresu historii i etnografii. Ta olbrzymia połać kraju&#13;
może wydawać się peryferyjną, ale tylko w stereotypowym zestawieniu z inkaskim centrum. Trzeba jednak pamiętać, że okres dominacji Inków na tym terenie, choć istotny kulturowo, trwał około stu lat, podczas gdy dzieje regionu liczą tysiąclecia, a spuścizna dawniejszych epok jest równie bogata i interesująca, jak środkowego czy południowego Peru.&#13;
W pracy staram się ukazać omawiany obszar kulturowy jako równorzędny innym w ramach cywilizacji panandyjskiej, zrywając przy tym z przekonaniem o dominacji inkaskiej.&#13;
1&#13;
&#13;
F. Carranza Romero, El mundo da vueltas. La vida de los quechuas narrada por un quechua, Trujillo 2006,&#13;
s. 56–76; H. de la Cruz Reyes, Historia regional prehispanica de Ancash, Lambayeque [s.a.], s. 94.&#13;
&#13;
�14&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
„Intensywne przebywanie”2 w terenie oferującym szansę wypełnienia kolorami istniejących jeszcze „białych plam” w topografii kultury jest dla etnologa kuszące i odpowiedzialne. Współczesny podróżnik i odkrywca Hugh Thomson zauważał, że „Peru jest jednym&#13;
z ostatnich miejsc na świecie, gdzie człowiek może zaspokoić swoją pierwotną, podstawową potrzebę poszukiwania czegoś nieznanego i konfrontowania się z Innym”3. Przywołuję tę refleksję pomimo jej nieetnologicznej retoryki, godząc się z generalną oceną, lecz&#13;
transponując optykę podróżnika w hermeneutyczną perspektywę etnologa owładniętego&#13;
marzeniem zrozumienia i objaśnienia „nieznanego”. Obszar etnograficzny północnych Andów, jeśli tylko wyzbędziemy się odruchów konfrontacyjnych, w pełni umożliwia odkrycie&#13;
w „Innym” swego obrazu i podobieństwa.&#13;
Praca stawiała sobie za cel rekonstrukcję etnohistorycznych uwarunkowań kształtowania&#13;
się ośrodka kultu w Huaráz oraz zbadanie wieloaspektowych związków między czczonym&#13;
wizerunkiem Chrystusa a tożsamością kulturową Indian Keczua oraz metysko-kreolskiej&#13;
populacji Huaráz. Najogólniejsza hipoteza zakładała, że wizerunek Señora de la Soledad&#13;
został ukształtowany w procesie synkretyzacji rdzennych tradycji religijno-mitycznych&#13;
i chrześcijaństwa. Nie chodziło jednak o prostą konstatację istnienia takiego procesu, powielającą dobrze znane fakty na temat większości podobnych ośrodków religijnych w wymiarze panandyjskim. Wychodząc z założeń ogólnych i łatwo weryfikowalnych, skoncentrowałam się przede wszystkim na wyjątkowości fenomenu religijno-kulturowego Señora de&#13;
la Soledad wytworzonego w wyniku diachronicznego splatania się czynników synkretyzmu&#13;
z intensywnym oddziaływaniem niepowtarzalnych zdarzeń historycznych.&#13;
We wstępnej części pracy sporo miejsca poświęcam europejskiemu podłożu historyczno-religijnemu przełomu późnego średniowiecza i doby reformacji, ze szczególnym uwzględnieniem reform Soboru Trydenckiego w zakresie sztuki kościelnej. Śledzę drogę kształtowania się nowego podłoża ideowego oraz związanego z nim programu ikonograficznego&#13;
Ukrzyżowania – owej grand récit chrześcijaństwa, by użyć trafnego określenia Joanny Tokarskiej-Bakir4. Chodziło mi przede wszystkim o nakreślenie tła kulturowego zmieniającej&#13;
się koncepcji dewocji religijnej, której odzwierciedleniem w sztuce sakralnej stała się figura&#13;
samotnego krzyża, w modlitwie zaś – ukierunkowanie kontemplacyjne na ideę samotności&#13;
konającego Chrystusa, stanowiące intelektualną przeciwwagę dla średniowiecznego sensualizmu afirmującego cierpienie fizyczne jako wyraz miłości Bożej. Przyglądając się wielowiekowej ewolucji ikonograficznego kształtu krzyża Chrystusa oraz towarzyszących mu wykładni,&#13;
starałam się wskazać i opisać ów przełomowy moment, w którym wielkie odkrycia geograficzne, zwłaszcza Nowego Świata, przeniosły symbol chrześcijaństwa w radykalnie odmienną od europejskiej przestrzeń kulturową, ta zaś w nieprzewidywalny sposób przemodelowała&#13;
jego profil ontologiczny, czyniąc zeń fenomen spinający dwie wielkie religie i cywilizacje –&#13;
andyjską i chrześcijańską. Przyjęcie za punkt wyjścia ówczesnej Europy, a w niej – krycufiksu jako podstawowego obiektu sztuki sakralnej, pozwoliło na dostrzeżenie jego przemian&#13;
2&#13;
&#13;
3&#13;
4&#13;
&#13;
Termin zaczerpnięty przez Jamesa Cliﬀorda od Renato Rosaldo. Zob. J. Cliﬀord, Praktyki przestrzenne.&#13;
Badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące w antropologii, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii&#13;
antropologicznej. Kontynuacje, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa 2004, s. 142.&#13;
H. Thomson, Biała Skała. W głąb krainy Inków, przeł. A. Wilga, Wołowiec 2014, s. 529.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści,&#13;
Kraków 2000, s. 171.&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
ideowo-formalnych zarówno na Starym Kontynencie, zwłaszcza między Kastylią a innymi&#13;
krajami, jak również na ziemiach Ameryki Południowej. Takie zestawienie, ukazujące pole&#13;
odniesień, ma istotne znaczenie dla opisu specyfiki krzyża andyjskiego jako synkretycznego&#13;
wytworu dwóch kultur. Mowa nie tylko o opisie ikonograficznym, ale przede wszystkim ikonologicznym w rozumieniu Erwina Panofsky’ego5, czyli takim, który wychodząc od formy,&#13;
podejmuje zagadnienia wewnętrznych znaczeń i powiązań kontekstualnych, nieuchronnie poszerzając pole badawcze o obszary zagadnień właściwych dla różnych dyscyplin.&#13;
Rzeźba Chrystusa Señora de la Soledad jest dziełem hiszpańskiej sztuki kolonialnej, reprezentującym typ ikonograficzny animowanego krucyfiksu z ruchomymi rękami i głową,&#13;
znanego w Europie od XIII w., a szczególnie popularnego w iberyjskiej sztuce sakralnej późnego średniowiecza6. Datowanie wizerunku wymaga specjalistycznych ekspertyz, których&#13;
nigdy nie przeprowadzono. Zarówno ze względu na odmienną perspektywę badawczą, jak&#13;
również z powodu braku odpowiedniego instrumentarium czy wystąpienia obiektywnych&#13;
przeszkód ustalenie wieku rzeźby nie było dla mnie priorytetem. Jednakże skąpa dokumentacja historyczna, w której odnalazłam nowe konteksty i związanie z nimi teksty folkloru,&#13;
pozwoliła na sformułowanie hipotezy o pochodzeniu rzeźby z drugiej połowy XVI w., a więc&#13;
co najmniej o wiek wcześniej od datowania przyjętego w literaturze. Wydaje się to o tyle&#13;
istotne w dyskursie etnologicznym, że otwiera możliwość uwzględnienia faktów i czynników&#13;
etnohistorycznych z okresu wcześniejszego, niż dotąd zakładano, ważnych dla rekonstrukcji&#13;
początków kultu Señora de la Soledad, a także brzemiennych dla jego późniejszych losów.&#13;
Señor de la Soledad wiąże się ściśle z dziejami Huaráz oraz prowincji Ancash ostatnich&#13;
stuleci. Ewolucja jego kultu pozostawała zawsze w silnym związku z losami miasta i przemianami struktury etnicznej mieszkańców. Na początku, czyli od 1533 r., Huaráz było osadą&#13;
hiszpańską, od 1572 roku także redukcją toledańską dla Indian, potem zaś miastem stopniowo metyskim i kreolskim, by po roku 1970 stać się ośrodkiem indiańskim z większościowym udziałem obcej ludności napływowej. W toku pracy staram się ukazać tę zależność, jak&#13;
również omówić drogę prowadzącą od trzęsienia ziemi w 1725 roku, które zapoczątkowało&#13;
kult Señora de la Soledad, aż do jego upowszechnienia i osiągnięcia statusu hegemona religijnego w skali miasta i całego regionu Ancash. W nurcie rozważań etnologicznych wskazuję na proces „oswajania” przez Indian chrześcijańskiego Boga aż do uznania go za swego,&#13;
zwracając uwagę na charakterystyczny rozdźwięk między ubóstwianiem Pana Samotności&#13;
a zdystansowaniem lub nawet wrogością wobec księży. Natury tego zjawiska upatruję w historycznie ukształtowanej asynchronii wydarzeń wokół wizerunku Señora de la Soledad i odmienności potencjałów emocjonalnych towarzyszących Jego kultowi oraz relacjom z kapłanami instytucjonalnego Kościoła. Równocześnie analizuję komponenty synkretycznej figury&#13;
tego Chrystusa w postaci przejętych przez niego atrybutów dawnych bóstw andyjskich Apu,&#13;
władających trzęsieniami ziemi, jak również ubóstwionego Inki, związanego ze słońcem.&#13;
Zwracam też uwagę na jego związek ze spuścizną tysięcy lat kultu boga Guari7, którego olbrzymie sanktuarium, wciąż nieodkopane przez archeologów, znajduje się nieopodal świątyni Soledad. Dostrzegam bezpośredni związek między niechęcią do kleru, postrzeganego&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
E. Panofsky, Studia z historii sztuki, wyb., oprac. i posł. J. Białostocki, Warszawa 1971, s. 11–32.&#13;
K. Kopania, Animated Sculptures of the Crucified Christ in the Religious Culture of the Latin Middle Ages,&#13;
Warszawa 2010.&#13;
Guari – odpowiednik Wari, często używany na terenie północnych Andów.&#13;
&#13;
�16&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
w kategoriach „obcości”, a krystalizowaniem się andyjskiego oblicza ontologicznego Pana&#13;
Samotności, odmiennego od kanonicznych wzorców. Znakomitym przykładem napięć występujących w związku z tym rozdźwiękiem, są historyczne przypadki uszkodzenia rzeźby&#13;
(przez pożar i trzęsienie ziemi), skutkujące stanem głębokiej frustracji społecznej, deprywacji&#13;
i zbiorowego lęku Indian przed chaosem, wyzwalające nieprzewidywalne formy kolektywnych zachowań i reaktywację mitów millenarystycznych, obecnych w postkolonialnych kulturach andyjskich8. W opisie tych zdarzeń wykorzystuję szereg nieznanych wcześniej relacji&#13;
pozyskanych od bezpośrednich świadków. Ich analiza, uzupełniana szerszym materiałem etnograficznym, pozwala na możliwie precyzyjne zdefiniowanie, czym jest dla Indian Señor&#13;
de la Soledad, jakie miejsce zajmuje w ich obrazie świata, duchowości i kulturze codzienności. Próbuję pokazać różne przejawy jego funkcji axis mundi, koncentrującej wokół siebie&#13;
schrystianizowaną kosmowizję o głębokich korzeniach andyjskich. Wskazuję, jak pełnienie&#13;
przezeń tej funkcji przekłada się na silne utożsamienie, włączające wizerunek w mentalne&#13;
centrum identyfikacji kulturowej – ze wszystkimi tego skutkami, łącznie z ulokowaniem&#13;
go wraz z indiańskimi wyznawcami w opozycji do świata zewnętrznego, jawiącego się jako&#13;
obcy i nieprzyjazny. Uprzedzenie do „pozaindiańskiej” ekumeny, wypływające z wielopokoleniowej traumy kulturowej, zakorzeniło się na trwałe w autochtonicznym postrzeganiu świata wskutek nieprzerwanego pasma agresji fizycznej i akulturacyjnej, różnych form dyskryminacji oraz wyzysku ekonomicznego ze strony Hiszpanów, Metysów i innych przybyszów&#13;
z zewnątrz. Nieustanne poczucie zagrożenia rzeczywistego i antycypowanego w sytuacjach&#13;
naruszających ustalony porządek egzystencji zrodziło w kulturze andyjskiej unikalną konceptualizację postaci demonicznej, zwanej pishtaco, personifikującej całokształt lęków wymykających się psychologicznemu przepracowaniu w kategoriach logicznych i światopoglądowych kultury Keczua9. Postać ta powraca z dużą intensywnością w kontekście Señora de&#13;
la Soledad, stając się wyrazistym wskaźnikiem oceny rzeczywistości i waloryzacji zdarzeń&#13;
przez Indian.&#13;
W przeciwieństwie do wyżej wymienionych treści, wypełniających rozdziały ujęte&#13;
wspólnym mianownikiem „wielkiej opowieści”, kolejna część pracy koncentruje się na „małych opowieściach”, ukazujących sposób istnienia Pana Samotności w życiu codziennym&#13;
i odświętnym Indian oraz innych grup etnicznych zamieszkujących Huaráz i dolinę Río Santa. Podejmuję w niej próbę dotarcia do istoty przeżycia duchowego w bezpośrednim kontakcie z jego wizerunkiem, starając się uchwycić nie tylko uniwersalia andyjskiej religijności&#13;
ludowej, lecz przede wszystkim to, co czyni kontakt z Panem Samotności jedynym w swoim&#13;
rodzaju. Ogromne znaczenie w inicjowaniu tak szczególnego przeżycia regilijnego ma fenomen niepowtarzalnego oddziaływania oblicza i wzroku tego Chrysuta, dający się wytłumaczyć – zgodnie z rozważaniami Gadamera – „nierozróżnialnością” signans i signatum wizerunku10. Pokazuję różnorodne formy przeżywania kontaktu z bóstwem, omawiając właściwe&#13;
8&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne i religijne Indian hiszpańskiej Ameryki Południowej (XVI-XX w.), Wrocław 1974, passim; J. Szemiński, M. Ziółkowski, Mity, rytuały i polityka Inków, Warszawa 2014, s. 371–420.&#13;
E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco. Fenomen symbolizacji traumy kulturowej w społecznościach andyjskich,&#13;
Kraków 2016.&#13;
„Obraz religijny ma więc egzemplaryczne znaczenie. Ukazuje ponad wszelką wątpliwość, że obraz nie jest&#13;
podobizną jakiegoś odwzorowanego bytu, lecz pozostaje w bytowym związku z tym, co odwzorowane”&#13;
– H.-G. Gadamer, Prawda i metoda. Zarys hermeneutyki filozoficznej, przeł. B. Baran, Warszawa 2013,&#13;
s. 210–211.&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
im teksty kultury. Zwracam uwagę na doniosłe znaczenie specyficznego „paradygmatu&#13;
modlitewnego” w dewocji indiańskiej oraz strukturalnie zespolonej z nim konceptualizacji cudu. Opis tych zjawisk uważam za szczególnie istotny w kontekście badań nad synkretyzmem andyjskim. Osobny rozdział poświęcam rozważaniom nad semantyką określeń&#13;
„Cristo” i „Señor” w Peru, dociekając ich rozumienia i użycia w zróżnicowanej etnicznie&#13;
przestrzeni kraju.&#13;
Jednym z najciekawszych i najbardziej intrygujących odkryć podczas prac terenowych&#13;
okazało się istnienie koncepcji pięciu „braci” Chrystusów, zgodnie z którą Señor de la&#13;
Soledad uznawany był za najstarszego i najważniejszego ze wszystkich współbraci. Próby&#13;
weryfikacji ich tożsamości i liczby wykazały błędność założeń badawczych, modelowanych&#13;
europejską logiką dialektyczną. Jednocześnie uzmysłowiły fascynującą perspektywę odkrywania dawnych i współczesnych tekstów kultury, zdeterminowanych najstarszymi tradycjami mitologii andyjskiej. Odkrycie w nich swoistego algorytmu z liczbami „4”, „5” oraz&#13;
paradoksem „struktury niedomkniętej” przenosi analizę w obszar antropologii strukturalnej&#13;
południowoamerykańskich tekstów mitologicznych w kształcie nadanym jej przez Claude’a&#13;
Lévi-Straussa, opisującego uniwersalną zasadę twórczej dyssymetrii w kosmowizji indiańskiej11. Dyskurs zainicjowany legendą o pięciu „braciach” Chrystusach odsłonił szerokie&#13;
pole odniesień kulturowych oraz paradygmat tradycyjnych struktur pokrewieństwa jako&#13;
czynnika modelującego rozliczne segmenty andyjskiej rzeczywistości, również w kontekstach religijnych.&#13;
Dokumentowanie wizerunków Ukrzyżowanego odbywało się we wnętrzach wiejskich&#13;
kościółków i kaplic, w naturalnym otoczeniu licznych figur świętych i Matki Boskiej. Prace&#13;
te zaowocowały obserwacjami, które w połączeniu z materiałem wywiadów wypełniają ostatnią część pracy, poświęconą wieloaspektowej roli świętego w kulturze społeczno-religijnej&#13;
Andów. Uzasadniam w niej tezę o głębokim zespoleniu tych wizerunków ze strukturą społeczną grupy, włączającej je w obszar symbolicznego przekazu na swój temat. Jego nośnikiem&#13;
są haftowane napisy na szatach świętego, stanowiące niezbędną strukturalnie, komplementarną&#13;
część figury sakralnej w kształcie nadanym jej przez Indian. Skutkuje to konsekwencjami zarówno w sferze religijności, jak i sztuki, wywierając decydujący wpływ na wyposażenie kościołów w figury świętych. W tym kontekście stawiam hipotezę na temat przyczyn niemal całkowitego braku malarstwa religijnego, natomiast dużego zagęszczenia trójwymiarowych figur&#13;
w kościołach andyjskich, ujmując zjawisko w umowny termin „kultura rzeźby”.&#13;
&#13;
Uwagi na temat stanu badań i pracy w terenie. Podziękowania&#13;
Stan dotychczasowej wiedzy w zakresie tematyki pracy przedstawia się dysproporcjonalnie w obrębie różnych segmentów. Obszar badawczy archeologii i historii, choć eksploatowany słabiej niż w centralnym i południowym Peru, swtarza w mojej ocenie zadowalającą&#13;
możliwość zarysowania tła kulturowego w ramach tych dyscyplin. Znacznie skromniej wygląda dorobek etnografów, co otwiera pole do odnajdywania nowych, ważnych zagadnień&#13;
badawczych, do których zaliczyć można również problemy poruszane w niniejszej pracy.&#13;
Sytuację dobrze obrazuje porównanie zbliżonych powierzchniowo regionów Callejon de&#13;
11&#13;
&#13;
Zob. np.: C. Lévi-Strauss, Opowieść o rysiu, przeł. E. Bekier, Łódź 1994, s. 78–79.&#13;
&#13;
�18&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Huaylas i województwa małopolskiego. Uwzględniając wszelkie odmienności historyczne&#13;
i kulturowe, liczba etnografów badających pierwszy z wymienionych obszarów nie przekracza dziesięciu, natomiast w przypadku Małopolski jest ona trudna do oszacowania. Współcześnie oba regiony nie ustępują sobie pod względem potencjału kulturowego, choć stopień&#13;
ich udziału w turystyce i gospodarce światowej może obrazowo odzwierciedlać różnica między Giewontem (1894 m n.p.m.) a Huascaránem (6768 m n.p.m.)12. Zważywszy jednak na&#13;
perspektywę tysięcy lat historii dokumentowanej dziedzictwem starożytnych budowli, artefaktów przeszłości i rozwiniętych koncepcji kosmologicznych, etnolog ma świadomość obcowania ze spuścizną wysoce wyrafinowanej kultury, której sugestywnym wyznacznikiem&#13;
jawi się bogactwo semantyczne języka keczua, znacząco przekraczające zdolność werbalizacji stanów i uczuć w językach europejskich13. Świadomość ta w sytuacji osamotnienia&#13;
badawczego rodzi dysonans w autoocenie pracy etnologa, postrzeganej jako unikatowa sposobność uchwycenia po raz pierwszy czegoś ważnego, przy jednoczesnym zdystansowaniu&#13;
do własnych kompetencji, paradoksalnie – tym większym, im głębiej doświadczonym złożonością badanej kultury.&#13;
Gdy mowa o stanie badań etnograficznych dotyczących zagadnień poruszanych w pracy,&#13;
na myśl przychodzi przede wszystkim nazwisko Marcosa Yauri Montero, znakomitego pisarza, poety, ale i etnografa samouka urodzonego w Huaráz, który jako jedyny poświęcił więcej&#13;
uwagi postaci Señora de la Soledad. Jego książka El Señor de la Soledad de Huarás14 stanowi&#13;
ważne źródło faktograficzne oparte w przeważającym stopniu na własnych doświadczeniach.&#13;
W innych natomiast (por. Bibliografię) znajdujemy dodatkowe przyczynki do tematu. Nie&#13;
można też pominąć wkładu naukowego i popularyzatorskiego José Antonio Salazara Mejía,&#13;
zasłużonego badacza związanego od półwiecza ze środowiskiem kulturalnym Huaráz, który&#13;
wprawdzie nie napisał osobnej pracy na temat Señora de la Soledad, ale w kilku zawarł na jego&#13;
temat ciekawe wzmianki. Mniej lub bardziej istotne, choć fragmentaryczne i często wzajemnie&#13;
powielane informacje znajdujemy w pracach historycznych, zwłaszcza Claudio Augusto Alby&#13;
Herrery, Félixa Alvareza-Bruna, Waldemara Espinozy Soriano, Francisco Gonzalesa czy Alberto Gridilli (wymienione w Bibliografii).&#13;
Obok źródeł drukowanych należy wspomnieć o archiwaliach. Te, które znajdowały się&#13;
w zasobach instytucji państwowych i kościelnych Huaráz przed 1970 rokiem, zostały fragmentarycznie wykorzystane w publikacjach wymienionych historyków. Podczas trzęsienia&#13;
ziemi w 1970 roku cały korpus tych dokumentów uległ zniszczeniu. Trudno stwierdzić,&#13;
czy w Archivo Arzobispal de Lima, Archivo Arzobispal de Trujillo czy Archivo de Indias&#13;
w Sewilli nie znalazłyby się nieznane dotąd przyczynki do dziejów Huaráz i Señora de la&#13;
Soledad, ale kwerendy w tych instytucjach wymagałyby długotrwałych poszukiwań i późniejszych analiz paleograficznych, niewspółmiernych w stosunku do potrzeb tej pracy. Kwerendy takie były prowadzone na przestrzeni wielu lat (już w latach 30. XX w. przez Alberto Gridillę, potem zaś głównie przez Claudio Augusto Alba Herrerę), o czym wspomniani&#13;
12&#13;
&#13;
13&#13;
14&#13;
&#13;
Huascarán – najwyższy szczyt Peru i Cordillera Blanca, wznoszący się bezpośrednio nad Huaráz, jeden&#13;
z ważniejszych celów światowego alpinizmu; góra głęboko obecna w miejscowej kosmowizji i folklorze,&#13;
do której wracam w różnych miejscach tej pracy.&#13;
Zob. B.L. Whorf, Język, myśl i rzeczywistość, przeł. T. Hołówka, Warszawa 1982, s. 131–133.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad de Huarás. Discursos de la abundancia y carencia. Resistencia&#13;
andina, Huaráz 2013.&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
historycy wzmiankują na kartach swych rozpraw, obficie cytując odnalezione dokumenty.&#13;
Korzystałam natomiast jako pierwsza z unikatowego zbioru starych fotografii będących&#13;
w posiadaniu córek znanego fotografa Huaráz, Miguela Sotomayora Castro (1918–2002).&#13;
Zdjęcia, z których najstarsze sięgają pierwszej połowy XX w., stanowią cenną dokumentację życia miasta, częściowo reprodukowaną w materiale ilustracyjnym pracy. Istnieje także&#13;
kilka zasługujących na uwagę filmów krótkometrażowych poświęconych postaci Señora de&#13;
la Soledad bądź dokumentujących związane z nim święta (zob. Filmy). Na szczególną uwagę zasługuje profesjonalna produkcja Aristótelesa Barcelosa Neto El terremoto y El Señor&#13;
(2005), będąca pokłosiem etnograficznego wykształcenia reżysera.&#13;
Badania prowadzone w trakcie pobytów w Peru w latach 2016–2019 objęły w pierwszym&#13;
rzędzie Señora de la Soledad, ale też większość ważniejszych wizerunków Chrystusa w departamencie Ancash, takich jak: Señor de Pomallucay, Señor de Santa, Señor de Chaucayan&#13;
de Cajacay, Señor de Animas de Carhuaz, Señor de Cayac z Acia, czy Señor de Santa Cruz&#13;
z Olleros. Odwiedziłam także kilkadziesiąt pomniejszych kościołów i kaplic rozproszonych&#13;
na terenie Callejon de Huaylas i Conchucos. W badaniach terenowych, prowadzonych na obszarach położonych od 3000 do 4800 m n.p.m., towarzyszyli mi etnolog Mirosław Mąka oraz&#13;
jeden lub dwóch zaprzyjaźnionych Indian pełniących funkcję pośredników i tłumaczy między&#13;
nami a miejscową ludnością. Konieczność takiego pośrednictwa wynikała ze względów bezpieczeństwa oraz z faktu, iż zdecydowana większość ludności autochtonicznej, szczególnie&#13;
starszego pokolenia, nie zna języka hiszpańskiego. Włada nim pokolenie młodsze, kształcące&#13;
się bądź wyedukowane w szkołach. Każda wizyta łączyła się z rozmowami z przedstawicielami miejscowych społeczności, szczególnie z osobami „trzymającymi klucz” od świętych&#13;
przybytków oraz tymi, które gromadziły się, zaciekawione wizytą gringos. Niemal wszędzie,&#13;
gdzie dotarłam, opiekę nad obiektami kultu sprawują wyłącznie świeccy doctrineros, co wynika z braku księży, rozlokowanych tylko w parafiach i miastach. Pierwszy kontakt prowadził często do spotkania z osobami bardziej kompetentnymi i rozmowy przenosiły się w inną&#13;
część wioski. Stopień trudności w prowadzeniu wywiadów bywał zróżnicowany, podczas&#13;
większości spotkań przyjmowano nas serdecznie, bez odczuwanej niechęci. Byliśmy wszakże&#13;
świadomi, że zewnętrzna przychylność skrywa różne obawy, a deklarowany cel naszej wizyty nie jest do końca jasny i przekonujący. Doszły nas słuchy, że brano nas za „inspekcję”&#13;
z diecezji tudzież innych instytucji. Rzadko odczytywałam pytania z kartki, gdyż usztywniało&#13;
to rozmowę, sprawiając niekorzystne wrażenie „urzędowości” i utwierdzając respondentów&#13;
w ich podejrzeniach. Wolałam zdać się na pamięć swoją i tłumacza, rozmawiając swobodnie i notując tylko ważniejsze fakty i nazwy. Doświadczenie dowiodło skuteczności inicjowania „strumieni narracji”, dostarczających zwykle ciekawych i nieoczekiwanych wiadomości, których nie ujawniłyby odpowiedzi na wąsko sprecyzowane pytania. Wielokrotnie&#13;
rezygnowałam z notowania, jeśli zauważyłam, że niepokoi to lub krępuje rozmówców, a nagrywałam rzadko, wyłącznie za ich zgodą. W tradycyjnych środowiskach Indian, zwłaszcza&#13;
starszej generacji, spisywanie wypowiedzi budzi zakorzenioną niechęć i obawę, wiążąc się&#13;
z postrzeganiem książki czy zeszytu jako atrybutów obcości kulturowej. Paradoksalnie, ten&#13;
rodzaj uprzedzenia nadal daje się odczuć, mimo iż młodzież pisze, czyta i używa telefonów&#13;
komórkowych. Działa tu dychotomiczna klasyfikacja w obrębie równoległych strumieni postrzegania: ten sam przedmiot zdaje się być „oswojonym” w rękach „swego”, lecz zachowuje&#13;
negatywne konotacje u „obcego”.&#13;
&#13;
�20&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Wielokrotnie przekonywałam się, że badania terenowe w Andach wymagają doskonalenia&#13;
wyłącznie na tym terenie, a przygotowanie teoretyczne i doświadczenia wyniesione z Polski&#13;
miewają bardzo zróżnicowaną wartość. Sążniste prace metodologiczne mniej się przydają niż&#13;
kilka stron uwag i porad praktycznych badacza z dużym doświadczeniem w tym środowisku15. Subtelna materia przeżycia religijnego oraz związanych z nim emocji wymaga wypracowania specjalnej formy werbalizacji, zdolnej uchwycić i nie zagubić istotnych elementów&#13;
opisu. Sucha narracja utrzymana w skonwencjonalizowanym języku naukowym byłaby równie chybiona, jak próba definiowania zjawisk wyłącznie w kategoriach systemów i struktur.&#13;
Te, i owszem, pełnią funkcję porządkującą, ale bez nałożenia na nie warstw dyskursu oddającego „ducha” tych zjawisk rezultat będzie cząstkowy lub wypaczony. Opowiadam się za taką&#13;
wizją uprawiania etnologii, która konsekwentnie łączy oba nurty badawcze ze świadomością&#13;
ich komplementarności. Uważam, że podstawowym warunkiem zbliżenia się do względnie&#13;
pełnego opisu fenomenów kulturowych – na równi z wrażliwą deskrypcją ich istoty, uwzględniającą szeroką gamę czynników emocjonalnych i zmysłowych, będących często, w skali indywidualnej i zbiorowej, wymiernymi przyczynami konkretnych zachowań – jest identyfikacja&#13;
ich miejsca w szerszej strukturze. Sensualne komponenty zjawisk badanych przez etnologa&#13;
posiadają równie doniosłą wartość poznawczą, jak ich aspekty formalno-strukturalne. Dotyk,&#13;
barwa, światłocień, dźwięk, cisza, zapach i nastrój – współtworzą prawdę sytuacji bądź zdarzenia, są to ich niezbywalne elementy i winny być uwzględniane we wnikliwym, „gęstym”&#13;
opisie. Pozostając w zgodzie z tym przekonaniem, próbuję urzeczywistniać je w niektórych&#13;
– na pozór literackich – fragmentach pracy. Jest to zabieg świadomy, wykorzystujący jedyne możliwe instrumentarium wypowiedzi, stosowane z umiarem, adekwatnie do potrzeb dyskursu. Mam w pamięci refleksję Cliﬀorda Geertza, uważającego, że „nic nie przyczyniło się&#13;
bardziej do zdyskredytowania analiz kulturowych niż konstruowanie nieskazitelnych opisów&#13;
porządków formalnych, w których rzeczywiste istnienie nikt całkiem nie wierzy”16. Z rozmysłem korzystam z doświadczeń autoetnograficznych oraz intuicji jako impulsów sprawczych&#13;
w ramach procedury naukowej. Pozostając bliżej praktyki niż teorii, choć w pełni doceniając&#13;
jej wagę, czerpię inspiracje z przemyśleń Geertza, który uważał, że „etnografia oznacza opis&#13;
gęsty”17 – choć w przeciwieństwie do niego, ostrożnie relatywizuję wartość tendencji postmodernistycznych, opowiadając się za osadzeniem opisu na stabilnej strukturze. Podzielam&#13;
słuszność zaleceń, których wartość zweryfikowałam w pracy: „Autor prac etnograficznych nie&#13;
powinien unikać metafor. Uczoność i naukowa autentyczność tekstu nie wzrastają dzięki wyeliminowaniu analogii i porównań. Obrazowe metafory powinny zawsze stanowić część repertuaru każdego etnografa”18.&#13;
Ważną rolę w mojej pracy odegrały osoby wykształcone, związane ze światem kultury – ludzie nauki ze środowisk uniwersyteckich, nauczyciele, pisarze, dziennikarze, artyści,&#13;
15&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
17&#13;
18&#13;
&#13;
Przygotowując się do pracy w terenie, przestudiowałam między innymi trzysta stron podręcznika Martyn&#13;
Hammersley i Paula Atkinsona Metody badań terenowych (Poznań 1995), którego wskazania w warunkach&#13;
andyjskich okazały się nieporównanie mniej przydatne niż kilka wnikliwych obserwacji i zaleceń zawartych&#13;
w czterostronicowym artykule Romany Krzanowskiej Uwagi o prowadzeniu badań etnograficznych w Peru,&#13;
[w:] Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie&#13;
powojennej, red. L. Dzięgiel, Wrocław 1987, s. 117–120.&#13;
C. Geertz, Opis gęsty – w stronę interpretatywnej teorii kultury, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa 2003, s. 47.&#13;
Ibidem, s. 40.&#13;
M. Hammersley, P. Atkinson, Metody badań terenowych, przeł. S. Dymczyk, Poznań 1995, s. 252.&#13;
&#13;
�Wstęp&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
etnografowie amatorzy, pasjonaci historii i miłośnicy regionu oraz kilku księży. Lista nazwisk jest długa. Za sprawą ich życzliwości, zaangażowaniu, wskazywaniu kolejnych informatorów i udzielaniu rekomendacji bywały dni, gdy kalendarz spotkań pękał w szwach,&#13;
te zaś przedłużały się w spontaniczne dysputy z udziałem wciąż nowych, zapraszanych telefonicznie rozmówców.&#13;
Wszystkim tym osobom, od anonimowych pasterzy, staruszek na progach kościołów&#13;
i taksówkarzy poczynając, a na szacownych profesorach kończąc – składam w tym miejscu&#13;
symboliczne podziękowanie. Wielu z nich zasługuje na imienną wzmiankę i moją szczególną wdzięczność, ale mogę wymienić tylko kilku. W pierwszym rzędzie słowa wdzięczności&#13;
kieruję do Washingtona Gonzaleza Moreno, którego skromna księgarnia naukowa w Huaráz&#13;
pełni funkcję, jak powiadają, „centrum wszechświata”, ogniskującego elitę kulturalną miasta. Dzięki jego niebywałej sieci kontaktów poznałam większość najważniejszych respondentów ze środowisk intelektualnych Huaráz, Pomabamby w Callejon de Conchucos i Limy.&#13;
Bardzo wiele zawdzięczam Williamowi Reyes Milla, znakomitemu artyście fotografikowi,&#13;
wspaniałemu gawędziarzowi i przewodnikowi, a także emerytowanej bibliotekarce Linie Eve García de Gamarra oraz pisarce i poetce Violetcie Ardiles Poma – żywym kronikom miasta ostatnich kilkudziesięciu lat. Spośród innych obywateli Huaráz, którzy wnieśli&#13;
istotny wkład w moje badania, wymienię kilka nazwisk, z trudem rezygnując z większości,&#13;
uwzględnionej w końcowej „Liście informatorów”. Składam zatem podziękowania wydawcom Juanowi Maneulowi Quirós Romero i Orlando Jara Papayan, wysokiemu członkowi&#13;
bractwa Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad – Jaime Laiva Suarezowi,&#13;
nauczycielowi keczua i znawcy tradycji andyjskich Cesarowi Vargas Arce, wybitnie zasłużonemu rzeźbiarzowi Godofredo Zegarra Angelesowi, a także dziennikarzowi i niestrudzonemu przewodnikowi po okolicach Pomabamby – Fernando Valverde Lavado. Pragnę także&#13;
uhonorować członka mojej indiańskiej rodziny z Huaráz, przewodnika po Andach i tłumacza we wszystkich dalekich wyprawach – Daniela Milla Lliuya, od którego zaznałam wiele&#13;
serdeczności i pomocy przez 12 lat znajomości. Księży, którzy podeszli ze zrozumieniem&#13;
do moich badań, godnie reprezentują proboszcz w Pariacoto, o. Rafał Dryjański oraz pełniący tam posługę o. Stanisław Olbrycht. Szczególne wyrazy szacunku i wdzięczności składam&#13;
luminarzom nauki, wybitnym znawcom zagadnień andyjskich, którzy nie szczędzili mi swojego czasu i wiedzy. W pierwszej kolejności dziękuję profesorowi Janowi Szemińskiemu&#13;
za pokładanie wiary w sens mojej pracy oraz niestrudzoną, wieloletnią pomoc naukową,&#13;
która prostowała drogi moich dociekań, inspirując i otwierając nowe przestrzenie refleksji.&#13;
Dziękuję też profesorowi Andrzejowi Krzanowskiemu za wielką życzliwość i pomoc merytoryczną, a także doktor Ewie Kubiak, znakomitej specjalistce w zakresie latynoamerykańskiej sztuki kolonialnej. Nie może zabraknąć słów wdzięczności dla dwóch eminentnych&#13;
przedstawicieli nauki peruwiańskiej – profesorów Marcosa Yauri Montero oraz Francisco&#13;
Carranzy Romero, wspierających mnie swą wiedzą w czasie długich, niezapomnianych&#13;
spotkań odbywanych w Limie. Ostatnie słowa podziękowania kieruję do przyjaciela i nauczyciela sztuki etnologicznego myślenia, towarzysza wypraw w Andy i badań terenowych,&#13;
Mirosława Mąki, który włożył wiele wysiłku w tworzenie tej książki na każdym etapie jej&#13;
powstawania, wspierając mnie intuicją i doświadczeniem etnologa oraz wymierną pracą.&#13;
&#13;
��CZĘŚĆ I&#13;
&#13;
Europejskie źródła teologiczne&#13;
i ikonograficzne&#13;
wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego&#13;
w XVI–XVII wieku&#13;
&#13;
��Potencjał krzyża jako znaku i symbolu&#13;
Rzeźbiarski wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego Señor de la Soledad w Huaráz nie posiada&#13;
żadnej pisemnej dokumentacji historycznej, a przynajmniej nie jest ona znana autorom dotychczasowych opracowań1. Na temat jego najstarszej historii możemy wnioskować na podstawie&#13;
analizy ikonograficznej rzeźby, a także jej nazwy. Señor de la Soledad to Pan Samotności. Intrygującym jest fakt, że na terenie Peru nie stwierdziłam istnienia innego czczonego krucyfiksu o tej nazwie. Nie odnalazłam też żadnego wizerunku Chrystusa o tej nazwie na terenie Hiszpanii. Zakładając, że moje ustalenia odpowiadają rzeczywistości, co nie jest łatwe&#13;
do weryfikacji, ponieważ w Peru nie istnieje całościowa dokumentacja zabytków w rodzaju&#13;
Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce, wyjątkowość nazwy, będącej patrocinium najważniejszej&#13;
świątyni w Huaráz, zawęża obszar poszukiwań jej genezy tylko do tego miejsca. Istnieje historyczna wzmianka na temat możliwych związków krucyfiksu z postacią Matki Boskiej Virgen&#13;
de la Soledad, taka bowiem istnieje od średniowiecza na terenie Hiszpanii i znana jest także&#13;
na obszarze Nowego Świata. Nazwa krucyfiksu daje do myślenia nie tylko dlatego, że stanowi podstawę do badań historycznych, lecz także z powodu jej konotacji ideowych. Zawiera&#13;
bowiem silny ładunek treści emocjonalnych, wyzwalanych przez słowo „samotność” w złożonym kontekście psychologicznym i teologicznym, modelowanym synkretycznym kształtem&#13;
religii i religijności andyjskiej. To, w jaki sposób krucyfiks zaistniał na zupełnie odmiennym&#13;
obszarze kulturowym, jakim uległ tam przekształceniom w procesie synkretyzacji, będzie&#13;
przedmiotem dalszych rozważań. Najpierw jednak przyjrzę się wizerunkowi, jaki ukształtował się w Europie, gdyż bez tego trudno byłoby dokonywać porównań i obserwować kierunki&#13;
ewoluowania wzorca w Nowym Świecie.&#13;
Krzyż jest najbardziej pierwotnym znakiem wytworzonym przez człowieka, obecnym&#13;
w większości kultur świata, na obszarze Europy spotykanym już w okresie ekspansji Homo&#13;
heidelbergensis, około 800 tys. do 600 tys. lat temu2. W dyskursie etnologicznym sięganie&#13;
do tak odległych prapoczątków nie jest przesadą, gdyż prawdopodobnie już wówczas ukształtowały się pierwotne, przedsymboliczne znaczenia krzyża, stając się jego najgłębszą treścią&#13;
po wszystkie czasy. Odwołując do się Eliadowskiej ontologii archaicznej, zarówno w stosunku&#13;
do tamtych, jak również bliższych nam czasowo kultur, zwanych przedhistorycznymi, możemy mówić – za Andrzejem P. Kowalskim – o „przedautonomicznym statusie symbolu w kulturze wczesnotradycyjnej”3, a jego najbardziej wyrazistym przykładem jest spotykana od zarania&#13;
dziejów forma krzyża. „Istota krzyża pozwala nazwać go znakiem znaków”4, stwierdza Adrian Frutiger, analizując aspekty postrzeżeniowe tej figury w związku z wytworzonymi symbolizacjami. Zwraca uwagę na fakt, że sylwetka krzyża z wydłużonym ku dołowi odcinkiem&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
3&#13;
4&#13;
&#13;
Mowa o książkach: M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, oraz Diócesis de Huaráz. Cien años de vida&#13;
diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima 1999.&#13;
G. von Petzinger, Pierwsze znaki. Najstarsze symbole świata, przeł. A. Szurek, Kraków 2016, s. 186, 201.&#13;
A.P. Kowalski, Antropologia zamierzchłych znaczeń, Toruń 2014, s. 165–166.&#13;
A. Frutiger, Człowiek i jego znaki, przeł. C. Tomaszewska, Kraków 2015, s. 41. Zob. też ibidem, s. 216–219.&#13;
&#13;
�26&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
pionowym stanowi najbardziej lapidarną formę piktogramu przedstawiającego człowieka.&#13;
Z owych najgłębszych dziejów ludzkości pochodzą dwa elementarne związki znaczeniowe&#13;
krzyża: ze słońcem oraz pierwiastkiem męskim5. Współtworzą one strukturalne ramy klasyfikacyjne na poziomie podstawowym w większości systemów religijno-kulturowych świata,&#13;
w tym również w chrześcijaństwie6. „Połączenie krzyża i słońca, w zasadzie charakterystyczne&#13;
dla sztuki chrześcijańskiej, w oczywisty sposób wywodzi się z formy krzyża jako symbolu&#13;
solarnego. To samo połączenie można też dostrzec w tradycyjnych krzyżach celtyckich, gdzie&#13;
krzyż jest wpisany w koło, czyli umieszczony na tle słońca”7 – pisze Boris Uspienski, konkludując: „Tak więc Chrystus kojarzy się ze słońcem i, co za tym idzie, krzyż okazuje się symbolem zarówno Chrystusa, jak i słońca”8. Obszerne i szczegółowe rozważania tego uczonego&#13;
nad symboliką krzyża w teologii, liturgii, piśmiennictwie religijnym i wierzeniach wpisują się&#13;
w olbrzymi korpus dzieł poświęconych temu zagadnieniu. Ukazują one, że wokół krzyża, jak&#13;
żadnego innego znaku, nawarstwiła się trudna do ogarnięcia, nawet przez wyspecjalizowanych&#13;
badaczy, spuścizna kultury, szczególnie w kręgu oddziaływania chrześcijaństwa. „Krzyż –&#13;
Drzewo Kosmiczne, zatknięty został pośrodku ziemi”9 – konstatuje wybitny znawca tematyki,&#13;
Stanisław Kobielus, autor najobszerniejszego w języku polskim dzieła o ikonografii krzyża10.&#13;
Ta ze wszech miar trafna konkluzja opisuje niezgłębione bogactwo treści kulturowych – teologicznych, religijnych, artystycznych, literackich, folklorystycznych i wierzeniowych – wytworzonych wokół krzyża. Z tej olbrzymiej spuścizny cywilizacyjnej wybieram tylko niewielki&#13;
fragment, bezpośrednio istotny dla tej pracy. Ale i on wypełnia tak rozległy obszar multidyscyplinarnej refleksji naukowej, że staję przed koniecznością dokonania niełatwych wyborów, niezbędnych skrótów i uogólnień, z dbałością o zachowanie właściwych proporcji wywodu. Skupiam się na wybranych aspektach wielkiej reformy chrześcijaństwa, jaka dokonała się w czasie&#13;
Soboru Trydenckiego i zaowocowała głębokimi transformacjami w obrębie sztuki sakralnej.&#13;
Wśród wielu innych, efektem tamtych epokowych przemian stała się nowa konceptualizacja&#13;
ikonografii Chrystusa Ukrzyżowanego, będąca odzwierciedleniem założeń ideowych, zadekretowanych przez Sobór, oraz późniejszych postulatów wybitnych teoretyków kościelnych,&#13;
twórczo rozwijających jego wskazania przez następne dziesięciolecia.&#13;
&#13;
Sobór Trydencki a reforma sztuki kościelnej&#13;
Koniec XV i pierwsze dekady XVI w. to okres olbrzymich napięć w dziejach chrześcijańskiej Europy11. Ich przyczyny historycy upatrują w nadzwyczajnym skumulowaniu&#13;
5&#13;
&#13;
6&#13;
7&#13;
8&#13;
9&#13;
&#13;
10&#13;
11&#13;
&#13;
Najbardziej zwartą, popularną w świecie nauki propozycję interpretacyjną, przyporządkowującą określone&#13;
rodzaje najwcześniejszych znaków do płci męskiej lub żeńskiej, przedstawił na początku lat 60. XX w.&#13;
francuski badacz André Leroi-Gourhan, zob. idem, Religie prehistoryczne, przeł. I. Dewitz, Warszawa 1966,&#13;
s. 79.&#13;
E. Sakowicz, Krzyż w religiach niechrześcijańskich, [w:] Krzyż, E. Kasjaniuk (red.), Lublin 2011, s. 11–15.&#13;
B. Uspienski, Krzyż i koło. Z historii symboliki chrześcijańskiej, przeł. B. Żyłko, Gdańsk 2010, s. 103.&#13;
Ibidem, s. 105.&#13;
S. Kobielus, Geometryczny wymiar Krzyża. (O jednej ze średniowiecznych koncepcji porządkowania Universum), „Saeculum Christianum” 1995, nr 2, s. 86.&#13;
S. Kobielus, Krzyż Chrystusa. Od znaku i figury do symbolu i metafory, Tyniec 2011.&#13;
Syntezę okoliczności historycznych, które doprowadziły do zwołania Soboru Trydenckiego, zarysowuję&#13;
na podstawie: W. Kęder, Dzieło Soboru Trydenckiego w okresie kontrreformacji [w:] Sztuka po Trydencie,&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 27&#13;
&#13;
procesów dziejowych, zwiastującym narastający, nieprzewidywalny w swych skutkach&#13;
kryzys cywilizacyjny całego kontynentu. Procesy te wynikały zarówno ze zmagań o hegemonię w Europie Zachodniej pomiędzy najpotężniejszymi siłami politycznymi – Francją&#13;
i Habsburgami, jak i wewnętrznych problemów Kościoła, które doprowadziły do silnych&#13;
oddolnych ruchów reformatorskich, schizmy Marcina Lutra i Jana Kalwina. Potężnym impulsem dla przemian zarówno gospodarczych (a co za tym idzie: politycznych), jak również&#13;
świadomościowych, i to w skali całego kontynentu, były odkrycia geograficzne i ekspansja&#13;
na niezmierzone obszary Nowego Świata. Obrazowo można powiedzieć, że formuła europejskiego średniowiecza obumierała w kluczowych obszarach kultury, wyczerpując swój&#13;
dotychczasowy potencjał. W warunkach, gdy Kościół zajmował pozycję najpotężniejszej,&#13;
uniwersalnej organizacji świata feudalnego, wszystkie paroksyzmy nabrzmiewającego kryzysu ogniskowały się właśnie w nim, zagrażając trwałości i podkopując fundamenty jego&#13;
istnienia. Należy zwrócić uwagę na znacząco odmienną sytuację Kościoła w Kastylii (Hiszpania w dzisiejszym rozumieniu jeszcze nie istniała), gdzie dzięki wybitnej i światłej osobie kardynała Francisca Jiméneza de Cisnerosa (1436–1517) w pierwszych kilkunastu latach XVI w. wdrożono szereg ważnych reform, w tym upowszechnienie oświaty, odnowę&#13;
zakonów oraz wzrost liczby szpitali i instytucji charytatywnych12. W większości innych&#13;
krajów Europy Zachodniej narastająca skala oddolnych ruchów odnowy – zarówno takich,&#13;
które kontestowały rozluźnienie dyscypliny kościelnej i upadek moralności zakonnej, postulując powrót do prawdziwej pobożności i miłości bliźniego, jak i konfrontacyjnych, jak&#13;
Lutra, oburzonych rozmiarami zepsucia moralnego, symonii i handlu odpustami – wywierała na papiestwo coraz potężniejszą presję pilnych reform. Nacisk na zwołanie soboru powszechnego płynął nie tylko ze strony bardziej światłych przedstawicieli Kolegium Kardynałów, ale też ze strony najważniejszych władców Europy – cesarza rzymskiego i króla&#13;
Francji. Zwolennikiem radykalnych dyskusji na najwyższym szczeblu soboru długo pozostawał Luter. Zwołany w latach 1512–1517 Sobór Laterański V nie sprostał wyzwaniom&#13;
dziejowym, pozorując działania i podejmując skazaną na niepowodzenie próbę utrzymania&#13;
kościelnego status quo13. W siedem miesięcy po jego zakończeniu Luter przybił swoich 95&#13;
tez na drzwiach kościoła uniwersyteckiego w Wittenberdze. Przez następnych 28 lat kolejni&#13;
papieże, Hadrian VI i Paweł III, podejmowali znaczące decyzje reformatorskie wewnątrz&#13;
Kościoła, dalekie jednak od takich, które mogłyby odwrócić dramatyczny bieg historii.&#13;
W tym czasie, szczególnie po ekskomunice Lutra w 1521 r. i wystąpieniu Jana Kalwina,&#13;
głęboki rozłam w Kościele stał się faktem, luteranizm opanował połowę Niemiec, Skandynawię, część Szwajcarii i centralnej Europy, kalwinizm rozszerzał się we Francji i Niderlandach, a Anglia odłączyła się od wspólnoty z Rzymem, powołując Kościół anglikański.&#13;
W atmosferze głębokiego kryzysu dojrzewała idea zwołania następnego Soboru, który zająłby się palącymi problemami gruntownej odnowy Kościoła, rozszerzając swoje postanowienia na rozliczne, zależne od niego, sfery życia. Po długich i zawiłych perypetiach ambicjonalnych, związanych m.in. z wyborem miejsca obrad, a także trudnych negocjacjach&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
Kraków 2014, s. 9–22; J. Kopiec, Trydencki Sobór, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 19, Lublin 2013,&#13;
s. 1085–1089.&#13;
M. Kycler, Śladami dziedzictwa kardynała Francisca Jíméneza de Cisnerosa w Alcalá de Hernandes, „Fides.&#13;
Biuletyn Bibliotek Kościelnych” t. 18, 2012, nr 35, s. 283–288.&#13;
P. Janowski, S. Wilk, Laterański Sobór V, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 10, Lublin 2004, s. 532–535.&#13;
&#13;
�28&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
z protestantami, w grudniu 1545 r. udało się zainaugurować obrady w północnowłoskim&#13;
Trydencie, należącym do imperium Habsburgów. Sobór stawiał sobie trzy zasadnicze&#13;
cele: ugoda z protestantami i przezwyciężenie rozłamu w chrześcijaństwie, wypracowanie głębokich reform w Kościele oraz podjęcie działań w związku z wojną z Turcją. Już&#13;
na starcie wydawało się, że wszystko skończy się fiaskiem, gdyż pomimo długo wyrażanych&#13;
przez Lutra propozycji podjęcia wspólnych dyskusji nad przyszłym kształtem Kościoła,&#13;
protestanci, ośmieleni spektakularnymi sukcesami w wielu krajach europejskich, ostatecznie sformułowali warunki swojego uczestnictwa na tak wysokim poziomie, że stały się nie&#13;
do przyjęcia przez stronę papieską. Wobec odrzucenia ich postulatów, Sobór został przez&#13;
nich zbojkotowany. Pomimo początkowego kryzysu, który mógł łatwo przekształcić się&#13;
w porażkę, ojcowie soborowi przystąpili do dzieła reformy Kościoła. Zgromadzenie dostojników w skromnej liczbie 33 osób nie zwiastowało, że Sobór stanie się jednym z najbardziej&#13;
przełomowych wydarzeń w dziejach nowożytnej Europy. Stopniowo jednak zwiększał się&#13;
udział wybitnych myślicieli i intelektualistów kościelnych, którzy systematycznie rozprawiali się z nawarstwionymi problemami, wypracowując światłe i nowoczesne, jak na owe&#13;
czasy, rozwiązania. Sobór obradował w trzech turach – w latach 1545–1549, 1551–1552&#13;
i 1562–1563, a więc przez 18 lat, gdyż do jego prac należy wliczać przerwy, podczas których toczyły się intensywne prace, upowszechniano dotychczasowy dorobek i drukowano&#13;
liczne tomy soborowych postanowień.&#13;
[Uczestnicy Soboru] dokonali gigantycznego dzieła reformy, która zmieniła oblicze Kościoła&#13;
oraz Europy, wywierając wpływ także na losy innych kontynentów. Ojcowie soborowi […] bardzo wnikliwie zanalizowali przyczyny kryzysu w Kościele, kładąc nacisk na rozpoznanie błędów&#13;
popełnionych przez hierarchię kościelną. Prawidłowo określiwszy przyczyny kryzysu, postawili też trafne diagnozy i zakreślili niezwykle głęboki plan reformy Kościoła – na tyle głęboki,&#13;
że w odniesieniu do dokonań soboru należy mówić nie tyle o kontrreformacji, ile o reformie, lub&#13;
też odrębnej reformacji w łonie Kościoła katolickiego. Sobór wypracował obszerny program odnowy moralnej duchowieństwa i ludu, przyswoiwszy sobie myśli wcześniejszych reformatorów&#13;
i uczynił je prawem całego Kościoła. Trydent na nowo określił oblicze Kościoła i Europy na dalsze stulecia przez to, że jego dekrety i kanony stały się podstawą praktycznej działalności i dnia&#13;
powszedniego Kościoła14.&#13;
&#13;
Sobór Trydencki nie przyczynił się do przywrócenia jedności w Kościele, ale doprowadził do wyraźnego rozdzielenia nauki katolickiej od doktryny protestanckiej i przez blisko&#13;
cztery wieki wywierał wpływ na bieg wydarzeń. „Za pomocą uchwał doktrynalnych i dekretów reformacyjnych przyczynił się do odnowy katolicyzmu w XVI i XVII w. we wszystkich&#13;
dziedzinach życia religijnego, od form pobożności i życia duchowego aż po rozkwit literatury i sztuki”15. Brzemiennym w procesach ewoluowania sztuki kościelnej był fakt, że „recepcja postanowień Soboru nie polegała wyłącznie na realizacji dekretów, lecz w znacznej&#13;
mierze pozostawała dziełem twórczym, pozwalającym na uzupełnienie kwestii pozostawionych przez Sobór oraz swobodniejszą interpretację jego postanowień”16. Jednym z najważ14&#13;
15&#13;
16&#13;
&#13;
W. Kęder, op. cit., s. 17.&#13;
J. Kopiec, op. cit., s. 1089.&#13;
Ibidem.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 29&#13;
&#13;
niejszych obszarów, gdzie swoboda ta – choć ujęta w ramy ścisłych założeń – zaowocowała&#13;
wspaniałym bogactwem nowych idei i środków wyrazu, była sztuka kościelna. Architektura, malarstwo, rzeźba i muzyka, a także starannie wyreżyserowane spektakle religijne, takie jak procesje eucharystyczne, stały się potężnym orężem duchowym kontrreformacji.&#13;
We wszystkich dziedzinach zmasowanej perswazji, ukierunkowanej na wrażenia zmysłowe&#13;
i intelektualne, triumfował wszechogarniający barok, którego założenia ideowo-artystyczne&#13;
zrodziły się i rozwijały dzięki koncepcjom wielkich teoretyków sztuki sakralnej.&#13;
Bogata spuścizna XVI- i XVII-wiecznego piśmiennictwa, zawierającego dyrektywy&#13;
i sugestie dla artystów w służbie kontrreformacji, stanowi olbrzymi korpus dzieł o fundamentalnym znaczeniu dla ówczesnej, ale i późniejszej sztuki religijnej w Europie. Stanowią one przedmiot egzegezy i inspiracji badawczych pokoleń historyków sztuki, teologów&#13;
i znawców dziejów Kościoła. W polskim przekładach reprezentatywne fragmenty najważniejszych traktatów teoretycznych zawiera cenna antologia Teoretycy, historiografowie&#13;
i artyści o sztuce 1600–170017, wydana pod redakcją Jana Białostockiego. Teksty te zyskały wnikliwe omówienie w pracach Piotra Krasnego, w szczególności w Visibila signa ad&#13;
pietatem excitantem18 oraz Figurach obecności i nieobecności19. Badacz ten szczegółowo&#13;
scharakteryzował potrydencki ferment w piśmiennictwie dotyczącym sztuki sakralnej. Jak&#13;
pisał: „Teoretycy i hierarchowie interesowali się […] sztuką, czy raczej jej dziełami niemal&#13;
wyłącznie jako narzędziami, mogącymi wesprzeć skuteczną pracę duszpasterską Kościoła oraz wspomóc go w walce z protestanckimi «herezjami»”20. Jakiekolwiek streszczenie&#13;
tutaj „kontrreformacyjnej doktryny artystycznej”, zawartej w opasłych tomach traktatów,&#13;
stanowi zamysł irracjonalny. Szkicowe wzmianki na temat ważniejszych teoretyków sztuki potrydenckiej włączam do swoich rozważań tylko dlatego, by zarysować kulturowe tło&#13;
ogromnych przemian ideowych i formalnych w sztuce europejskiej XVII w., których efektem stała się między innymi nowa konceptualizacja wizerunków Chrystusa Ukrzyżowanego, a wśród nich figury Chrystusa Samotności, zwanego w peruwiańskim Huaráz Señor&#13;
de la Soledad.&#13;
„Kontrreformacyjna doktryna artystyczna”, jak wspomniano, ukształtowała się jako szeroka i nieprzesadnie sformalizowana, ale w założeniach wyrazista koncepcja, mająca za zadanie takie unormowanie języka przekazu artystycznego, by służył nadrzędnej idei kultu.&#13;
Piotr Krasny zwraca uwagę, że doktryna ta była w zasadzie pierwszą w historii próbą całościowej konceptualizacji ideowej sztuki sakralnej, powstałą „na zewnątrz” środowiska artystycznego, głównie w gronie teologów i ojców kościoła21, choć wielu z nich miało głębokie doświadczenie w tej materii, a niektórzy nawet czynnie tworzyli sztukę. Wcześniejsze&#13;
17&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
20&#13;
21&#13;
&#13;
Teoretycy, historiografowie i artyści o sztuce 1600–1700, wyb. i oprac. J. Białostocki, Warszawa 1994, s. 68–&#13;
146.&#13;
P. Krasny, Visibilia signa ad pietatem excitantes. Teoria sztuki sakralnej w pismach Roberta Bellarmina,&#13;
Cezarego Baroniusza, Rudolfa Hospiniana, Fryderyka Boromeusza i innych pisarzy kościelnych epoki nowożytnej, Kraków 2010; zob. też: idem, Święty Karol Boromeusz a sztuka [w:] Święty Karol Boromeusz&#13;
a sztuka w Kościele powszechnym, w Polsce, w Niepołomicach, pod red. P. Krasnego i M. Kurzei, Kraków&#13;
2010, s. 11–27.&#13;
P. Krasny, Figury obecności i nieobecności. Wprowadzenie do francuskiej dysputy o świętych obrazach&#13;
i o roli sztuki w życiu Kościoła w epoce nowożytnej, Kraków 2016.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 8.&#13;
Ibidem.&#13;
&#13;
�30&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
wypowiedzi na ten temat, zanurzone w duchowości średniowiecza, miały charakter dalece&#13;
węższy i mniej spójny niż potrydenckie. Bierze się to również stąd, że w średniowieczu&#13;
trudno jeszcze mówić o wyraźnym wyodrębnieniu sztuki sakralnej i świeckiej. Obie zlane&#13;
były w homogeniczny wzorzec wypowiedzi artystycznej, w którym egzystowały motywy&#13;
kanoniczne związane z Pismem Świętym i narracją hagiograficzną, wątki apokryficzne, czy&#13;
wręcz pogańskie, wzorce antyczne, a także dworskie, współtworzące swój przekaz w zbliżonych interpretacjach formalno-symbolicznych. W tym kontekście warto podkreślić obecne&#13;
w tym okresie i silnie odzwierciedlone w sztuce utożsamienie symbolicznych przedstawień&#13;
majestatu Boga i ziemskiego władcy (króla, cesarza, papieża). Motywy te stanowią wizualizacje głęboko zakorzenionej w kulturze idei sakralizacji władcy22.&#13;
&#13;
Potrydencka myśl reformatorów sztuki kościelnej&#13;
Późnośredniowieczne i renesansowe rozprawy o sztuce koncentrowały się przede wszystkim na dylematach związanych z odwoływaniem się w architekturze do wzorców starożytnych (np. Leon Battista Alberti, 1404–1472)23, albo poddawały krytyce zarówno wątki pogańskie, jak i nadmiernie zmysłowe, odrywające wiernych od prawdziwej pobożności&#13;
(np. Girolamo Savonarola, 1452–1498)24. Konceptualizacja potrydencka nie mogła formułować swych tez w oderwaniu od tej spuścizny, ale – jak się wydaje – jej przesłanie było&#13;
przede wszystkim pozytywne, skupiało się na konstruktywnym tworzeniu nowej ideologii, nie zaś wyłącznie krytyce przeszłości. Ideologia ta w przekonaniu jej twórców dawała lepsze, alternatywne recepty na ówczesny kryzys, nie odżegnując się od tradycji, tylko&#13;
„oczyszczając” ją z nawarstwionych błędów. W potężnym ruchu przewartościowań, które&#13;
dotknęły sztukę religijną, myśl katolickich reformatorów potrydenckich była głęboka i silnie&#13;
umocowana w teologii, ale daleka od radykalizmu luterańskiego, występującego przeciwko&#13;
wszelkiej rzeźbie sakralnej i silnie redukującego treści malarskie25, nie mówiąc już o „furiach ikonoklastycznych” inspirowanych naukami Jana Kalwina lub Huldrycha Zwingliego26. Konfrontacja założeń teologicznych i ideowych, stojących za katolicką myślą potrydencką w sprawach sztuki, z myślą reprezentowaną przez odłamy protestantyzmu pozostaje&#13;
w obrębie dyskusji teoretycznych. Przyszłość pokazała, że sztuka baroku stała się potężnym&#13;
orężem kontrreformacji, jej sugestywny przekaz oddziaływał na wrażliwość numinotyczną wiernych, opierając się przede wszystkim na zmysłowym „przeżyciu religijnym”, nie&#13;
zaś na intelektualnym rozważaniu zawiłości Pisma. Immanentnym pragnieniem, wpisanym w istotę takiego przeżycia, było doświadczenie niezwykłości, wspaniałości i olśnienia&#13;
22&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
24&#13;
25&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Zob. np. H. Belting, Obraz i kult. Historia obrazu przed epoką sztuki, przeł. T. Zatorski, Gdańsk 2010,&#13;
s. 119–132. Wielokrotnie podejmowaną tematykę sakralizacji władcy w szczególnie konsekwentny sposób&#13;
prezentują B.A. Uspienski, W.M. Żywow w książce Car i bóg. Semiotyczne aspekty sakralizacji monarchy&#13;
w Rosji, przeł. H. Paprocki, Warszawa 1992. Studium to ma walor uniwersalny, również w stosunku do realiów średniowiecznej Europy Zachodniej.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 15. W przekładzie polskim wyszedł traktat L.B. Albertiego – zob. idem, O malarstwie, przeł. L. Winniczuk, Wrocław 1963.&#13;
Ibidem, s. 16–18.&#13;
B. Niemczyk, Słowo i obraz – sztuka w świecie protestanckim, „ARTykuły” 2009, nr 1, s. 25–34; S. Michalski, Protestanci a sztuka. Spór o obrazy w Europie nowożytnej, Warszawa 1989, passim.&#13;
A. Flis, Chrześcijaństwo i Europa. Studia z dziejów cywilizacji Zachodu, Kraków 2001, s. 227.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 31&#13;
&#13;
„boskością”, z założenia przeciwnego ziemskiemu profanum – takiego, które zachwycając,&#13;
unaoczniało eschatologiczną obietnicę doskonałej szczęśliwości w Niebie.&#13;
Spośród myślicieli, którzy sformułowali artystyczną wykładnię dogmatów teologicznych,&#13;
wymienię tylko ważniejszych, nie kierując się chronologią ich życia w obrębie epoki, gdyż&#13;
jej granice pozostają płynne i niejednolite w poszczególnych krajach Europy. Istotniejsze wydaje mi się podkreślenie ich „wspólnoty myśli” – kolektywnej pracy inspirowanej koniecznością wypracowania nowych, czasem wręcz rewolucyjnych wzorców ideowo-formalnych,&#13;
będących odpowiedzią na wyzwania czasów. Nie mówię tu o kolektywizmie w rozumieniu&#13;
dosłownym, gdyż większość myślicieli, o których mowa, wypracowała swoje teorie w toku indywidualnych, długoletnich i, można rzec, multidyscyplinarnych studiów. Stopień kontaktów&#13;
osób, które tworzyły w tym samym czasie, był bardzo zróżnicowany, ale wzajemne inspiracje,&#13;
a nawet kontynuacje dorobku, nie należały do rzadkości. Większość z nich to Włosi, nierzadko związani ze Stolicą Apostolską bądź pełniący wysokie stanowiska w hierarchii duchownej&#13;
innych ważnych miast Italii. Ich myśl i działalność dały początek uczelniom, szkołom malarskim oraz instytucjom naukowym, z których nowe idee i doktryny artystyczne promieniowały&#13;
na katolickie kraje Europy. Generalizując, włoscy teoretycy reprezentowali in gremio najbardziej afirmatywną postawę względem sztuki kościelnej i jej roli w kulcie, Francuzi zaś byli&#13;
w tej kwestii bardziej powściągliwi, choć to oni, ustami kardynała Karola Gwizjusza (Charles&#13;
de Guisse, 1524–1574), formułowali postulaty wniesienia tej kwestii pod obrady Soboru Trydenckiego i dzięki nim w 1574 roku został uchwalony dekret De invocatione, veneratione et&#13;
reliquiis sanctorum, et sacris imaginibus (O wzywaniu, czci i relikwiach świętych oraz o świętych obrazach)27, będący fundamentalnym dokumentem dla katolickiej sztuki potrydenckiej.&#13;
„O ile włoscy katolicy afirmowali niemal bezkrytycznie pożytki z wykorzystywania środków&#13;
artystycznych w rozbudzaniu prawdziwej pobożności, […] francuscy zwolennicy reformacji i kontrreformacji przyjmowali […] bardziej ireniczną postawę, przypominając zgodnie,&#13;
że dzieła sztuki religijnej (a raczej wzbudzane przez nie emocje) nie powinny rządzić ludźmi,&#13;
ale służyć im jako znaki, pomocne w przekazywaniu religijnych treści”28.&#13;
Do najważniejszych reformatorów sztuki potrydenckiej należy zaliczyć arcybiskupa Karola Boromeusza (właśc. Carlo Boromeo, 1538–1584)29. Był on pierwszym hierarchą kościelnym, który konsekwentnie używał terminów ars christiana i arte christiana, akcentując jej odrębność od sztuki świeckiej (ars profana, arte profana). Uważał, że: „Wszystkie rozwiązania&#13;
stosowane w sztuce chrześcijańskiej winny być […] przede wszystkim skorelowane z zasadami sprawowania liturgii i ułatwiać wiernym właściwe uczestnictwo w świętych obrzędach&#13;
i poddanie się nauczaniu Kościoła”30. W jego przekonaniu zarówno kształt architektoniczny&#13;
świątyni (często o genezie pogańskiej), jak i wszystkie elementy jej wystroju miały służyć&#13;
nauczaniu Kościoła, nie rozpraszając uwagi wiernych czymkolwiek, co nie miałoby związku&#13;
z treścią głoszonych nauk i dostojeństwem sprawowanych obrzędów. Zadbał o systematyczne propagowanie, na różnych szczeblach organizacji kościelnej, „doktryny artystycznej”31 –&#13;
27&#13;
28&#13;
29&#13;
30&#13;
31&#13;
&#13;
P. Krasny, Figury obecności…, s. 9.&#13;
Ibidem, s. 13.&#13;
D. Tettamanzi, San Carlo e la Croce, Milano 2010.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 22. Zob. też ibidem, s. 21–23, 34–36, 48–49.&#13;
Napisał i propagował rodzaj instruktażu dla artystów: Instructiones fabricae et supellectilis ecclesiasticae,&#13;
Mediolan 1577.&#13;
&#13;
�32&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
tak, by stała się ona powszechnie znana nie tylko w Mediolanie, gdzie żył i działał, lecz także w innych dużych miastach oraz na prowincji Włoch. Wprowadził pojęcie veritas historica,&#13;
czyli wierności wizerunków świętych z ich rzeczywistym wyglądem oraz dbałości o realia&#13;
epoki, np. strojów w scenach religijnych. Prowadził życie nad wyraz skromne i pokorne, pełne&#13;
poświęcenia, szczególnie w dziele wspierania ubogich i chorych oraz edukacji – również młodych malarzy. Zmarł w opinii świętości, kanonizowany w 1610 r.&#13;
W dziele odnowy sztuki kościelnej wspierał go bratanek, kardynał Fryderyk Boromeusz (1564–1631), autor ważnego traktatu o malarstwie De pictura sacra (1624)32, wybitny&#13;
znawca i kolekcjoner sztuki, założyciel Biblioteki Ambrozjańskiej i Akademii Sztuki w Mediolanie. Należał do tych, którzy pracowicie porządkowali decorum malarstwa religijnego,&#13;
eliminując powszechne wówczas zapożyczenia i aluzje mitologiczne oraz akty.&#13;
Idee Karola Boromeusza twórczo rozwinął jego uczeń, kardynał Bolonii Gabriele Paleotti (1522–1597)33, postulując stosowanie odmiennych kryteriów ocen sztuki sakralnej&#13;
i świeckiej, argumentując, że obie służą zupełnie innym celom. Tworzenie sztuki sakralnej&#13;
był skłonny powierzać nie tylko artystom najlepszym, ale przede wszystkim takim, którzy&#13;
dogłębnie znają i poważają naukę chrześcijańską, gdyż, jak twierdził, tylko zespolenie obu&#13;
tych warunków może zagwarantować powstanie dzieła artystycznie dojrzałego i pobudzającego wiernych do prawdziwej dewocji. Odrzucał spuściznę manieryzmu na rzecz naturalizmu, stojąc na stanowisku, że tylko obrazy wiernie ilustrujące rzeczywistość zachwycają,&#13;
poruszają i pouczają (delectare, movere, docere), stając się dla wiernych „niemym nauczaniem” (muta predicatio)34. Swoje nauki zawarł w monumentalnym, niedokończonym dziele&#13;
Discorso intorno alle imagini sacre e profane (1582).&#13;
Niewątpliwie należy też wspomnieć o wybitnych zasługach kardynała Roberta Bellarmina (1542–1621)35 – apologety wspaniałej, skrajnie naturalistycznej oprawy artystycznej kultu Bożego i głównego (obok Cezarego Baroniusza) doradcy papieża Klemensa VIII&#13;
w sprawach sztuki. Jezuita ten sformułował najważniejsze argumenty teologiczne na rzecz&#13;
prawomocności wykonywania „wizerunków Boga”, podbudowując je olbrzymim materiałem historycznym, dotyczącym sztuki starochrześcijańskiej. Głęboko przekonany o wyłącznie pozytywnych efektach kontaktu z boskością za pośrednictwem obrazów, rozwinął&#13;
koncepcję dwóch płaszczyzn ich oddziaływania na wiernych. Pierwsza z nich – narracyjna&#13;
(historiae depictae) – stanowiła warstwę informacyjną, pełniąc funkcję „Biblii analfabetów”&#13;
i pobudzając głębokie przeżycia emocjonalne patrzących. Druga – wyabstrahowana (imagines solitariae) – mogła wyzwalać w wiernych szczególną miłość i chęć poznania Boga, jak&#13;
również tęsknotę i wzruszenie podobne do tych, które wzbudza wizerunek ukochanej osoby podczas jej nieobecności. Równocześnie w ślad za wcześniejszymi teologami, zwłaszcza&#13;
św. Bazylim, podkreślał, że honor okazywany obrazom odnosi się do wzoru, który przedstawiają. Wizerunki mogą być objęte jedynie „niższą formą czci” (veneratio, honor, cultus&#13;
duliae), a nie uwielbieniem (adoratio, glorificatio, cultus latriae) należnym tylko Bogu.&#13;
32&#13;
33&#13;
34&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Teoretycy, historiografowie…, s. 121–123.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 23–25, 28–29, 36–37,41–43.&#13;
Szczegółowe omówienie koncepcji zob. D. Ganz, Tre paura e fascino: la funzione comunicativa delle immagini visive nel Discorso di Gabriele Paleotti, [w:] Imaging humanity. Immagini della’umanita, ed. J. Casey,&#13;
Bordighera 2000, s. 57–68.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 63–86; R. Prejs, Robert Bellarmin, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 17, Lublin&#13;
2012, s. 132–135.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 33&#13;
&#13;
Wyraźne rozróżnienie pomiędzy czcią oddawaną wizerunkom a adoracją i umiłowaniem samego Boga zostało podkreślone w sposób kategoryczny jako jeden z fundamentalnych dogmatów dotyczących sztuki sakralnej. Stanowił on podstawowy argument obronny w sporach&#13;
z ikonoklastami, zarzucającymi katolikom, że niczym nie różnią się od pogan, czczących&#13;
„bałwany” zamiast samego Boga. W tym samym nurcie refleksji teologicznej mieści się&#13;
idea „wstawiennictwa” świętych, którzy sami z siebie nie darzą łaskami, tylko pośredniczą&#13;
w przekazywaniu próśb wiernych do Boga.&#13;
W ścisłym gronie najwybitniejszych teoretyków sztuki potrydenckiej lokuje się sławny&#13;
historyk Kościoła, kardynał Cezary Baroniusz (Cesare Baronio, 1538–1607)36, autor Martyrologium Romanum (1587) – katalogu pierwszych męczenników oraz monumentalnego&#13;
12-tomowego dzieła Annales ecclesiasticia a Christo nato ad annum 1198 (1588–1607),&#13;
opisującego dzieje chrześcijaństwa do 1198 r. i przedstawiającego wówczas najpełniejszą&#13;
historię sztuki sakralnej. Nie sformułował kompleksowej nauki o świętych wizerunkach,&#13;
ale zbudował niezwykle trwały fundament dowodów historycznych dla tez głoszonych&#13;
przez innych teoretyków, głównie Roberta Bellarmina. Ogromna poczytność jego dzieła&#13;
we wszystkich krajach chrześcijańskiej Europy przekładała się na ugruntowanie owych dowodów jako trudnych do obalenia argumentów w sporach z ikonoklastycznymi tezami koryfeuszy reformacji.&#13;
Do grona ważnych odnowicieli sztuki sakralnej należy Filip Neru (Nereusz, 1515–&#13;
1595)37, zafascynowany antykiem chrześcijańskim, zwolennik stosowania w malarstwie rozwiązań maksymalnie afektywnych, poruszających do głębi wrażliwość oglądających, podporządkowanych naczelnej idei formowania dusz wiernych. Głosił potrzebę przedstawiania&#13;
świata takim, jakim jest, oraz odzwierciedlania „realizmu teologicznego” w realizmie malarskim. Święci, na ile to możliwe, powinni być obrazowani jak najwierniej (vera eﬃgies),&#13;
tym bardziej, jeśli wykonano ich portrety za życia lub maski pośmiertne. Postulaty Nereusza&#13;
znacząco wpłynęły na ukształtowanie się kanonu ikonograficznego świętych, w którym porzucono idealizację, a atrybuty przestały być jedynymi znakami ich tożsamości38.&#13;
Przenosząc się z Italii na północ Europy, nie sposób pominąć sylwetki flamandzkiego&#13;
teologa z Katolickiego Uniwersytetu w Louvain Johannesa Molanusa (1533–1585)39. Jego&#13;
dzieło De Picturis et Imaginibus Sacris, pro vero earum usu contra abusus (1570, 1594) stanowi jedną z najważniejszych wykładni sztuki sakralnej tamtych czasów. Jego wpływ trwale&#13;
zapisał się w Europie, oddziałując inspirująco na artystów przez z górą dwieście lat. Autor,&#13;
wyposażony w rozległą wiedzę, oczytany w literaturze klasycznej, dziełach teologicznych,&#13;
estetycznych i emblematycznych, mający żywy kontakt ze sztuką, sformułował śmiały postulat połączenia dwóch pozornie sprzecznych tendencji. Z jednej strony, optował za wielką&#13;
starannością w artystycznych odwzorowaniach Pisma oraz postaci świętych, podkreślając,&#13;
że sama symbolika ich atrybutów to o wiele za mało w ich plastycznych reprezentacjach,&#13;
z drugiej zaś – postulował wnoszenie ludzkiego, psychologicznego wymiaru do tworzonej&#13;
36&#13;
37&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
J. Kłoczowski, Baronius Cesare COr, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 2, Lublin 1995, s. 61–62.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 30–33, 164–165; H. Jaromin, Filip Neri, Filip Nereniusz [hasło w:] Encyklopedia&#13;
katolicka, t. 5, s. 206–207.&#13;
M. Łepkowski, Najwcześniejsze przedstawienia św. Jozafata Kuncewicza a problem vera eﬃgies w kształtowaniu się ikonografii świętych w okresie potrydenckim, [w:] Fides ars scientia. Studia dedykowane pamięci&#13;
Księdza Kanonika Augustyna Mednisa, Tarnów 2008, s. 301–302.&#13;
Teoretycy, historiografowie…, s. 117–120; P. Krasny, Visibilia…, s. 29, 65.&#13;
&#13;
�34&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
sztuki – tak, żeby ta, zachowując niezbędną ortodoksję, nawiązywała z wiernymi pożądaną&#13;
nić emocjonalnego, ale też intelektualnego porozumienia. Molanus tworzy rodzaj encyklopedii, w której porządkuje sceny wg kalendarza liturgicznego, opatrując je zwięzłymi opisami, w których podaje ich prawidła, wytykając wcześniejsze błędy. Zgodnie z podstawowymi założeniami nowej ars christiana, piętnuje „pogańskie” relikty, zasiedziałe od wieków&#13;
w ikonografii, jak również przedstawienia „niegodne”, a więc zalatujące herezją, apokryficzne oraz zawierające akty. Jego głęboka i przesadna niechęć do aktów w sztuce chrześcijańskiej, a zwłaszcza do przedstawiania nagości Chrystusa, pozostawała w opozycji do tendencji epoki i najwybitniejszych ówczesnych dzieł, takich jak Sąd Ostateczny Michała Anioła&#13;
czy Pokłon Trzech Króli Pietera Breugla. Przysporzyła mu także wielu krytyków o ciętym&#13;
języku, takich jak Leo Steinberga, który z humorem ocenia, że „bez wątpienia był skończonym filistrem”40.&#13;
Ignacy Loyola (1491–1556)41 – założyciel Towarzystwa Jezusowego, twierdził, że „każdy, kto chce trwać wiernie w Kościele wojującym, musi «wychwalać ozdabianie i budowanie kościołów» oraz wszelkie przejawy kultu zewnętrznego42. „Styl jezuicki” w architekturze sakralnej, zapoczątkowany rzymskim kościołem Il Gesù, obecny także w wyposażeniu&#13;
świątyń tego zakonu, stał się bodaj najbardziej charakterystycznym wzorcem barokowej&#13;
sztuki sakralnej. Stosowana przez jezuitów zasada modo nostro, określana też jako akomodacja, polegała na elastycznym dostosowywaniu się do lokalnych tradycji i gustów estetycznych, co sprzyjało szerokiej ekspansji zakonu na obszarach europejskich, ale też ułatwiało&#13;
mu zadomawianie się na zupełnie odmiennych kulturowo obszarach misyjnych43.&#13;
Krótki, zaledwie sygnalny przegląd ważniejszych teoretyków sztuki potrydenckiej zamykam postacią bez wątpienia najistotniejszą z punktu widzenia tematyki tej pracy. Przystępując do jej omówienia, przenoszę się na surowe ziemie Kastylii i Półwyspu Iberyjskiego, gdzie znajduje swój właściwy początek mistyczna figura peruwiańskiego Chrystusa&#13;
Señor de la Soledad. Postacią tą jest rysownik i teoretyk sztuki z Sewilli, Francisco Pacheco (1564–1644)44. Jego twórczość, w tym przede wszystkim obszerny, pisany przez blisko 40 lat traktat Arta de la pintura (wydany pośmiertnie w 1649 r.)45, w znaczący sposób&#13;
określiła kształt XVII-wiecznego malarstwa religijnego w Hiszpanii46. Pacheco studiował&#13;
w Sewilli pod kierunkiem Luisa Fernándeza, potem zaś założył własną szkołę malarstwa,&#13;
w której nauczał m.in. swojego późniejszego zięcia Diego Velázqueza (1599–1660) oraz&#13;
Alonso Cano (1601–1667), jednego z najwybitniejszych artystów hiszpańskiego baroku.&#13;
Od 1618 roku sprawował nadany mu przez Trybunał Inkwizycyjny urząd cenzora nad teologiczną i ikonograficzną poprawnością wizerunków religijnych tworzonych w Sewilli.&#13;
40&#13;
&#13;
41&#13;
42&#13;
43&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
45&#13;
46&#13;
&#13;
L. Steinberg, Seksualność Chrystusa. Zapomniany temat sztuki renesansowej, przeł. M. Salwa, Kraków&#13;
2013, s. 379.&#13;
H. Fros, Ignacy Loyola, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin 1993, s. 1444–1447.&#13;
P. Krasny, Visibilia…, s. 69.&#13;
E. Kubiak, Reinterpretacje. Percepcja i recepcja dzieł architektury na przykładzie świątyń jezuickich Ameryki Południowej okresu kolonialnego, Łódź 2015, s. 95–107.&#13;
R. Kasperowicz, Pacheco Francisco, Pacheco del Río Francisco, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 14,&#13;
Lublin 2010, s. 1082–1083; E. Bénézit, Dictionnaire critique et documentaire des peintres, sculptures, dessinateurs et graveurs…, t. 6, Paris 1966, s. 475.&#13;
Teoretycy, historiografowie..., s. 111–116.&#13;
E. Valdivieso, Malarstwo sewilskie w XVII wieku, [w:] Kultura artystyczna siedemnastowiecznej Sewilli&#13;
a Don Miguel Mañara i jego dzieło, pod red. A. Witki, Kraków 2009, s. 105–107.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 35&#13;
&#13;
W 1619 roku otrzymał zaszczytny tytuł „Malarza Królewskiego” (Pintor Real). Był gorącym zwolennikiem tzw. „reliefu”, czyli daleko posuniętego realizmu przedstawiania postaci świętych, graniczącego z iluzyjnym naturalizmem47. Tendencję tę podporządkowywał&#13;
jednak dydaktyzmowi i spirytualistycznemu rozumieniu ostatecznych cech malarstwa, którego cele sformułował następująco:&#13;
Powiadam jednak, że głównym celem obrazów chrześcijańskich będzie zawsze to, by przekonać ludzi, by byli pobożni, i doprowadzić ich do Boga […], choć inne cele specyficzne mogą&#13;
też wchodzić w rachubę, takie jak doprowadzenie ludzi do pokuty, do znoszenia cierpienia&#13;
z przyjemnością, do miłosiernych uczynków, do pogardy świata lub do innych cnót, a wszystko to są drogi łączenia człowieka z Bogiem, co naprawdę jest najwyższym celem, do którego&#13;
może aspirować malarz świętych obrazów48.&#13;
[Wg Pacheco] malarz katolicki jest „przebranym kaznodzieją”, który za pomocą sztuki pogłębia pamięć o rzeczach boskich oraz utrwala pobożność wiernych, łącząc w swoich dziełach&#13;
„przyjemność, użyteczność i prawdę”; dewocyjne i dydaktyczne cele malarstwa były zdaniem&#13;
Pacheco ściśle uzależnione od drobiazgowego przestrzegania reguł ikonografii i zgodności&#13;
przedstawień z tekstami kanonicznymi49.&#13;
&#13;
Pacheco jest autorem licznych dzieł religijnych, zdobiących m.in. katedrę w Sewilli oraz&#13;
inne kościoły i muzea w tym mieście. Tworzył wielkie płótna o tematyce maryjnej, chrystologicznej oraz związanej z żywotami świętych. Zgodnie ze swoim przekonaniem o doniosłości rygoryzmu ikonograficznego, w którym utwierdziły go długie lata sprawowania urzędu&#13;
cenzora malarstwa religijnego, stworzył szczegółowy instruktaż przedstawiania scen i postaci z Pisma Świętego oraz opowieści hagiograficznych. Jeden z najważniejszych rozdziałów&#13;
jego Sztuki malarstwa dotyczy sceny Ukrzyżowania Chrystusa50. Artysta nie dość, że szczegółowo sformułował wskazania, jak ma ona być przedstawiana, to również namalował obraz, który zajmuje poczesne miejsce w XVII-wiecznym kanonie hiszpańskich wizerunków&#13;
Ukrzyżowania. Dzieło to przybliża nas do wzorca ikonograficznego, którego przykładem&#13;
jest Señor de la Soledead. Powrócę do niego, prezentując ważniejsze przykłady Ukrzyżowań&#13;
z okresu europejskiego, a zwłaszcza hiszpańskiego baroku. Wcześniej jednak nakreślę założenia ideowe, związane z kształtem ikonograficznym tego krucyfiksu oraz chronologicznie&#13;
wcześniejszego przedstawienia Matki Boskiej Virgen de la Soledad.&#13;
&#13;
Koncepcja Virgen de la Soledad&#13;
W rozważaniach nad genezą wizerunku Señora de la Soledead (Pan Samotności) z peruwiańskiego Huaráz należy wyraźnie zaznaczyć, że w europejskiej sztuce sakralnej nie funkcjonowała taka nazwa wzorca ikonograficznego. W świetle moich ustaleń nazwa „Señor de la Soledead”, którą nosi wizerunek Chrystusa z Huaráz, może być jedyna i niepowtarzalna,&#13;
47&#13;
48&#13;
49&#13;
50&#13;
&#13;
A.E. Pérez Sánchez, Pintura barroca en España 1600–1750, Madrid 2005, s. 158.&#13;
Teoretycy, historiografowie…, s. 114.&#13;
R. Kasperowicz, op. cit., s. 1083.&#13;
F. Pacheco, Arte de la pintura, Madrid 2009, s. 644–647.&#13;
&#13;
�36&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zarówno w Peru, jak i na całym hiszpańskojęzycznym obszarze katolicyzmu. Znane są natomiast nazwy Virgen de la Soledad i Nuestra Señora de la Soledad, przywiązane do określonych typów wizerunków maryjnych czczonych w Hiszpanii, a także w Nowym Świecie.&#13;
Zwracam na nie uwagę, gdyż można dostrzec bliskość założeń ideowych pomiędzy nimi a typem Chrystusa Ukrzyżowanego, którego reprezentacją jest Señor de la Soledead w Huaráz.&#13;
Istnieje także bezpośredni związek historyczny Virgen de la Soledad z krucyfiksem w Huaráz:&#13;
najstarsze zapisy archiwalne wzmiankują o obecności w tym mieście wizerunku maryjnego&#13;
o tej nazwie, łącząc go z krucyfiksem zanim uformowała się jego nazwa Señora de la Soledad.&#13;
Powrócę do tego wątku w trakcie szczegółowego omawiania najstarszych dziejów wizerunku&#13;
Chrystusa z Huaráz.&#13;
Treścią ideową Virgen de la Soledad jest przekaz na temat bólu Matki Boskiej po śmierci Chrystusa na krzyżu51. Jest to figura powstała w wyniku „wypreparowania” postaci Maryi z szerszego kadru przedstawień Golgoty z Chrystusem na krzyżu i stojącymi pod nim&#13;
osobami. Zabieg ten, jakże częsty w sztuce sakralnej, miał na celu skoncentrowanie uwagi&#13;
i pobożnych rozmyślań wiernego na ściśle określonej narracji – w tym wypadku na krańcowym bólu, jaki przeżywa matka po okrutnej śmierci syna. Dzięki temu ów konkretny aspekt&#13;
stał się autonomiczny, zyskując własne obrazowanie i nazwę. Narracja, o której mowa, uległa sformalizowaniu zarówno w słowie, jak i obrazie, a obie warstwy semantyczne komplementarnie budowały wspólny sens. W słowie, czyli nazwie pojawia się „samotność”&#13;
ze wszystkimi jej konotacjami – słowo-klucz z gatunku elementarnych toposów kulturowych, nacechowane emocjonalnie zarówno w przeżyciu indywidualnym, jak też w intersubiektywnej przestrzeni społecznej. Słowo to dodatkowo wzbogacono wątkiem narracyjnym&#13;
o charakterze teologicznym, choć dalekim od kanoniczności, że Matka Boska w swym bólu&#13;
„zastygła” (bądź została „zawieszona w śmierci”) na czas od chwili skonania Chrystusa&#13;
aż do jego zmartwychwstania. Obraz natomiast ilustruje sens „samotności” w dwojaki sposób. Po pierwsze, przez zredukowanie wszelkich elementów wizualnych, które mogłyby dekoncentrować uwagę wiernego: przede wszystkim innych postaci ludzkich, ale też krajobrazu i zbędnych przedmiotów (rzadko tylko w tle pozostawiano pusty krzyż). Po drugie zaś,&#13;
pojawia się symbolika żałoby. Na tle białej sukni, budzącej skojarzenie z formą habitu, pojawia się czarny płaszcz Maryi, wzorowany na hiszpańskich szatach noszonych przez wdowy&#13;
w czasach Filipa I Pięknego (1478–1506). W Hiszpanii do dziś w uroczystych procesjach&#13;
na Semana Santa (Wielki Tydzień) biorą udział odziane na czarno kobiety zwane „wdowami”, reprezentujące wcielenia Matki Boskiej pogrążonej w żałobie [fot. 1]. W kontekście&#13;
tej tradycji semantyka wdowieństwa przełamała ramy relacji małżeńskich, użyczając&#13;
symbolizacji szerszemu pojęciu „żałoby”, obejmującemu relacje: matka – syn. W procesjach wielkopiątkowych w różnych miastach Hiszpanii niesione są dziesiątki, jeśli nie setki figur Virgen de la Soledad i Nuestra Señora de la Soledad, których celebra odbywa się&#13;
w dniu śmierci Chrystusa. Kult tego wizerunku sięga XIV stulecia, ale w Hiszpanii rozkwitł&#13;
w XVI i XVII w., rozprzestrzeniając się także w na obszarach Nowego Świata. Wiele tych&#13;
przedstawień powstawało już we wczesnym okresie kontrreformacji. Najsławniejsze i jedno z najstarszych znajdowało się przez wieki w klasztorze Victoria w Madrycie, wykonane&#13;
51&#13;
&#13;
Charakterystykę figury „Virgen de la Soledad” opieram głównie na: O.I. Acosta Luna, Milagrosas imágenes&#13;
marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am Main 2011, s. 166–169.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 37&#13;
&#13;
przez Gaspara Becerrę (1520–1568)52. Inna, niezachowana do dziś figura, czczona w Sewilli, wyszła w 1631 r. spod dłuta Alonso Cano (1601–1667), ucznia Francisco Pacheco53.&#13;
Zachował się natomiast obraz olejny Virgen de la Soledad znakomitego pędzla, przypisywany Cano, obecnie w kolekcji Muzeum Prado w Madrycie54 [fot. 3]. Sławne wizerunki&#13;
były wielokrotnie kopiowane, czemu sprzyjało upowszechnienie sztuki graficznej [fot. 4].&#13;
Dzięki powielanym w dużych ilościach odbitkom miedziorytów i akwafort wzorce trafiały do rąk setek mniej lub bardziej uzdolnionych artystów, nawet w odległych prowincjach,&#13;
umożliwiając im tworzenie kopii malarskich i rzeźbiarskich55. Wśród niezliczonych powstałych w ten sposób wizerunków wiele zyskało lokalny splendor świętości, z czasem tracąc&#13;
„pamięć” wzorca, a zyskując autonomię obudowaną własnym legendarium mirakularnym.&#13;
W obrębie ikonografii kanonicznym pozostał czarny, wdowi płaszcz, którego górna część&#13;
zachodzi na głowę, nałożony na białą suknię habit, z małym krzyżykiem na długim łańcuszku. Twarz Madonny ujęta jest w maforion lub białą zawitkę – charakterystyczne elementy stroju zamężnych kobiet i mniszek w średniowieczu56. Postać przedstawiano frontalnie,&#13;
w pozycji klęczącej, ale mało eksponowanej – tak, że niektóre wizerunki mogą sprawiać&#13;
wrażenie, że przedstawiają Matkę Boską stojącą. Tło obrazów wypełnia czerń, wyraziście&#13;
dopełniając symbolikę zawartą w programie ideowym wizerunku. Cechą najstarszych wizerunków Virgen de la Soledad jest skromność, wręcz asceza zarówno stroju, jak i nielicznych&#13;
detali obrazu, a także oszczędność kolorystyki, sprowadzonej głównie do czerni, bieli oraz&#13;
złota lub srebra aureoli, a czasem mandorli wokół całej postaci, zbudowanej z płomienistych&#13;
promieni (resplandor) [fot. 5]. Rozliczne późniejsze wizerunki, w tym także te, które możemy oglądać współcześnie w procesjach wielkotygodniowych w Hiszpanii, w zdecydowanej większości nie kultywują takiej ascezy. Górę wzięła charakterystyczna na tym obszarze&#13;
52&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
Z rzeźbą tą związana jest legenda, która przynosi głębokie, metaforyczne dopowiedzenie sensu cierpienia&#13;
Virgen de la Soledad. Powiada ona, że Gaspar Becerra, choć był wybitnym rzeźbiarzem, długo nie mógł sobie poradzić z modelunkiem głowy Madonny. Pewnej nocy, gdy po wielu nieudanych próbach przygnębionego artystę ogarnął sen, usłyszał głos nakazujący mu wyciągnąć z kominka płonący pień drewna i z niego&#13;
wyrzeźbić głowę Maryi. Gdy to uczynił, bez trudu wydobył z drewna wspaniałe oblicze cierpiącej matki&#13;
Chrystusa, które przez wieki zachwycało tłumy wiernych (O.I. Acosta Luna, op. cit., s. 169). Rzeźba ta została zniszczona w czasie wojny domowej w Hiszpanii w 1936 r., jej kopia znajduje się w kościele San Isidro&#13;
w Madrycie [fot. 2].&#13;
R. Cañtzares Japón, A. Pastor Torres, Un paso procesional de Alonso Cano para la Corfadía Sevillana de la&#13;
Soledad, „Laboratorio del Arte” 2000, nr 13, s. 341–346.&#13;
Zob. https://www.museodelprado.es/coleccion/obra-de-arte/la-virgen-de-la-soledad/52382444–2025–406884ee-f8378a340f4e [data dostępu: 15.03.2019].&#13;
Charakterystyczne, że podobizny graficzne (drzeworyty, miedzioryty, akwaforty) czczonych wizerunków&#13;
w zdecydowanej większości opatrywane były informacją, co przedstawia rycina, a tekst podpisu zaczynał się&#13;
słowami: „Prawdziwy wizerunek…”. Schemat ten występuje niezmiennie na przestrzeni wieków, ponad&#13;
podziałami krajów europejskich, przechodząc w XIX i XX w. do narracji podpisów na „obrazkach świętych”, produkowanych technikami drukarskimi, gdzie pojawia się do dziś. Podkreślanie „prawdziwości” wizerunków historycznie wiąże się z funkcją „wzorców” ikonograficznych, pełnionych przez ryciny, ale ma też&#13;
głębsze podłoże: „prawdziwość” oznaczała, że odwzorowanie graficzne świętego wizerunku „dziedziczyło” i „przenosiło” cząstkę jego świętości – tak, że kolejna kopia wykonana zgodnie z „wzorcem”&#13;
partycypowała w świętości oryginału i mogła być adorowana na równi z nim. Por. wnikliwe studium&#13;
na ten temat: J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie&#13;
opowieści, Kraków 2000, s. 357–373.&#13;
L. Rotter, Ubiór czy kostium? Znaczenie i funkcja strojów zakonnych, Kraków 2015, s. 128–129.&#13;
&#13;
�38&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
kulturowym skłonność do przepychu i dekoracyjności, zwłaszcza jeśli czczony wizerunek&#13;
bywa obnoszony ulicami miast. Na czarnym płaszczu Maryi, znacznie powiększonym w stosunku do wczesnych przedstawień, pojawiają się wspaniałe hafty, aplikacje i inne ozdoby,&#13;
suknia zaś i zawitka wokół twarzy nabrzmiewają misternymi fałdami i koronkami. Splendoru dodają olbrzymie, nadzwyczaj bogato przyozdobione platformy procesyjne niesione&#13;
przez kilkudziesięciu mężczyzn (cargadores57). Podobny proces intensyfikowania dekoracyjności obserwujemy w barokowych i rokokowych przedstawieniach graficznych, szczególnie w XVIII w., gdzie wokół postaci Maryi dodawane są anioły, atrybuty Męki Pańskiej&#13;
(armae Christi) oraz bogate bordiury.&#13;
&#13;
Matka Boska Bolesna – Mater Dolorosa&#13;
Dopełniając zwięzłą charakterystykę wizerunku Virgen de la Soledad, należy zwrócić&#13;
uwagę na jej niewątpliwy związek z o wiele popularniejszą Matką Boską Bolesną (Mater&#13;
Dolorosa), której kult odnotowano już w IV–V w.58, a rozkwit – w Średniowieczu. „Nadzwyczajny rozwój kultu boleści Maryi nastąpił w XIII w., głównie dzięki kaznodziejom&#13;
z zakonu franciszkanów i zakonu serwitów, czyli służebników Najświętszej Maryi Panny, założonego w roku 1233 przez św. Filipa Benicjusza”59. Kult ten ogniskował się wokół rozważań na temat boleści Matki Boskiej stojącej pod krzyżem, symbolizowanych&#13;
atrybutem miecza, co nawiązywało do proroctwa Symeona wypowiedzianego do Maryi&#13;
słowami: „i duszę Twą własną przeniknie miecz” (Łk 2, 34–35). Cechą charakterystyczną przedstawień Mater Dolorosa jest jeden, pięć lub siedem mieczy skierowanych promieniście w kierunku serca Maryi, w zależności od obowiązujących w różnych okresach&#13;
„katalogów” jej boleści, rozważanych i popularyzowanych przez pisarzy i kaznodziejów&#13;
katolickich. Ikonografia Mater Dolorosa nie jest rygorystyczna. Wyznacznikiem identyfikacyjnym jest przede wszystkim atrybut miecza (lub mieczy) oraz gest złożonych rąk,&#13;
natomiast inne szczegóły przedstawień, w tym kolorystyka szat, bywają zróżnicowane. Istnieją więc Madonny tego typu przedstawione zarówno w pozycji stojącej, jak i siedzącej&#13;
lub klęczącej, a także – w stylistyce barokowej – w nieokreślonych pozycjach, w otoczeniu&#13;
obłoków. Brak także rygoru w kwestii jej „samotności” bądź umiejscowienia w towarzystwie innych postaci. Spotykane są, zwłaszcza chronologicznie najstarsze, wizerunki Mater&#13;
Dolorosa samotnej lub tylko w sztafażowym otoczeniu aniołów podtrzymujących elementy&#13;
armae Christi60, jak bodaj najpiękniejsza w Polsce Matka Boska Bolesna z kościoła oo.&#13;
franciszkanów w Krakowie, namalowana około 1510 r.61 [fot. 6]. Obok nich spotykamy&#13;
57&#13;
&#13;
58&#13;
59&#13;
60&#13;
61&#13;
&#13;
Najpopularniejsza nazwa cargadores określa ogólnie mężczyzn dźwigających platformę procesyjną,&#13;
ale w poszczególnych miastach i regionach Hiszpanii funkcjonują liczne nazwy lokalne. Wśród nich warto&#13;
zwrócić uwagę na nazwę costaleros, charakterystyczną dla Sewilli i Andaluzji, oznaczającą mężczyzn usytuowanych pod platformą i niosących ją nie na ramionach, tylko na karkach. Są niewidoczni z zewnątrz,&#13;
zasłonięci ze wszystkich stron ozdobnymi draperiami sięgającymi do samej ziemi (faldones); zob. J.M. Vega&#13;
Santos, Los pasos de Christo y misterio de la Semana Santa de Sevilla elaborados en Madera: impronta&#13;
artística, evolución y catalogación, Sewilla 2008, s. 15, 22, 32–34.&#13;
Informację na temat Mater Dolorosa czerpię z książki M. Pielas, Matka Boska Bolesna, Kraków 2000, passim.&#13;
Ibidem, s. 20.&#13;
Ibidem, s. 79–152.&#13;
Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, t. 4, Miasto Kraków, cz. 2: Kościoły i klasztory Śródmieścia 1, Warszawa&#13;
1971, s. 116, poz. 276.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 39&#13;
&#13;
jednak przedstawienia Maryi stojącej pod krzyżem lub wkomponowanej w wieloosobową&#13;
ikonografię innych scen religijnych62. Za osobną odmianę Mater Dolorosa uznaje się Pietę,&#13;
czyli Matkę Boską podtrzymującą martwego Chrystusa, o ile w przedstawieniu tym występuje atrybut miecza63. Szczegółowe ustalenie dat i okoliczności wyłonienia się z konceptualizacji ideowo-artystycznej Mater Dolorosa mniejszej, ale wyrazistej koncepcji Virgen de&#13;
la Soledad może stanowić przedmiot osobnych badań, które jednak wykraczają poza ramy&#13;
tej pracy.&#13;
&#13;
Teologiczny i psychologiczny wymiar „samotności” Chrystusa&#13;
Nowe wiatry historii w okresie kontrreformacji przyniosły prądy teologiczne i intelektualne, dążące z jednej strony do porządkowania degenerujacej się formuły religijności późnego&#13;
średniowiecza, z drugiej zaś – do zwycięskiego rozstrzygnięcia batalii o dusze wiernych,&#13;
prowadzonej z silnymi ruchami reformacji. Degeneracja, o której mowa, to ów szczególny stan umysłowości zbiorowej w Europie, który w niezrównany sposób uwiecznił Johan&#13;
Huizinga w wybitnym dziele Jesień Średniowiecza, zwłaszcza w rozdziale Schyłek symbolizmu. To epokowe przesilenie kulturowe badacz charakteryzuje następująco:&#13;
Wreszcie cały świat stał się obrazem i prezentował się w wyodrębnionych figurach: była to epoka przekwitu i schyłku. Myślenie nadto uzależniło się od formy oglądowej, tak charakterystyczna dla schyłkowego Średniowiecza skłonność do wizualnego ujmowania zjawisk stała się teraz&#13;
wszechmożna. Wszystko, co tylko mogło być pomyślane, otrzymało kształt plastyczny lub obrazowy. Sama myśl mogła już teraz udać się na spoczynek: wyobrażenie świata było tak nieruchome, tak niewzruszone, jak katedra, która śpi w świetle księżyca64 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Równocześnie w panoramie owego przesilenia religijnego, wówczas w zasadzie tożsamego z cywilizacyjnym, Huizinga przywołuje Gerarda de Groota i stworzony przezeń prąd&#13;
religijno-intelektualny devotio moderna – pierwszą jaskółkę przemian, która w XV w. urosła&#13;
w potężną siłę odnowy duchowej w Niderlandach oraz północnych obszarach Francji i Niemiec. Świeże nurty myśli kontrreformacyjnej w wielu miejscach zmierzały podobnymi drogami, również tam, gdzie obejmowały zagadnienia sztuki religijnej. „Schyłek symbolizmu”&#13;
był zarazem początkiem wypracowywania nowego kształtu refleksji religijnej i nowego&#13;
wzorca pobożności. „Symbolizująca forma myślenia uległa wreszcie całkowitemu zużyciu.&#13;
Stała się pustą zabawą polegającą na wynajdywaniu symbolów i alegorii, powierzchownym&#13;
fantazjowaniu na gruncie czysto zewnętrznego wiązania myśli”65. Wielcy teoretycy i reformatorzy Kościoła, których wcześniej przywołałam, dążyli do takiego przekształcenia sztuki&#13;
sakralnej, by stała się nowatorską Biblia pauperum, nie tylko ułatwiającą, ale wręcz narzucającą określony rodzaj przeżycia oraz – co istotne – refleksji intelektualnej, choćby mało&#13;
wyrafinowanej, ale zrodzonej ze świadomego rozważania zobrazowanych treści. Na nowo&#13;
zreinterpretowano klasyczne dyrektywy Orygenesa (ok. 185–254), wybitnego egzegety Biblii z epoki patrystycznej, dostosowując je do zagadnień sztuki sakralnej. „Orygenes&#13;
62&#13;
63&#13;
64&#13;
65&#13;
&#13;
M. Pielas, op. cit., s. 153–194.&#13;
Ibidem, s. 167–179.&#13;
J. Huizinga, Jesień Średniowiecza, przeł. T. Brzostowski, Warszawa 1961, s. 270–271.&#13;
Ibidem, s. 265.&#13;
&#13;
�40&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
sugerował, jakoby znaczenie dosłowne było zarezerwowane dla ludzi cielesnych, moralne –&#13;
dla tych, którzy zaczęli czynić postępy w życiu duchowym, natomiast alegoryczne – dla doskonałych”66. Sztuka potrydencka to powrót do dosłowności, z której starannie odfiltrowano&#13;
wielowiekowe nawarstwienia niekanonicznych symbolizacji i alegoryzacji, zarówno tych,&#13;
które czerpały ze spuścizny antyku, jak i „ludowych”, wytworzonych w żywiołowych, oddolnych procesach obudowywania kanonu imaginarium apokryficznym. Dosłowność ta miała edukować obrazem (Biblia pauperum), ale też pobudzać do „postępów w życiu duchowym”, a więc wypełniać także drugi stopień Orygenesowej triady.&#13;
W dyskursie, który transponował w przemyślane wizualizacje, zagościły pogłębione rozważania nad teologicznym, filozoficznym i psychologicznym sensem „samotności” Chrystusa i Matki Boskiej. Wśród nowotestamentowych epizodów z ich życia wyeksponowano&#13;
te, które kumulowały krańcowe doświadczenie samotności, odczuwanej przez Chrystusa&#13;
w obliczu nieuchronnej, męczeńskiej śmierci oraz przez jego matkę, przeżywającą okrutną&#13;
egzekucję syna. Sposób przedstawiania Chrystusa na Krzyżu oraz cierpiącej Maryi przemyślano na nowo, wypracowując takie środki wyrazu, by sens „samotności” został wyraziście&#13;
pokazany. Nowemu wzorcowi ikonograficznemu Ukrzyżowania nie towarzyszyło jednak&#13;
werbalne nawiązanie do „samotności” w jego nazwie, inaczej niż w przypadku omówionego&#13;
wizerunku Virgen de la Soledad. Przepracowana pod tym kątem figura samotnego Chrystusa&#13;
na krzyżu zaistniała w dziełach najwybitniejszych malarzy XVII-wiecznej Europy, naśladowanych w niezliczonych kopiach na Starym Kontynencie oraz – co istotne – na obszarach&#13;
Nowego Świata. Omówiony wizerunek Virgen de la Soledad także zawędrował do Ameryki&#13;
Południowej i Peru, wrastając tam w synkretyczną religijność ludową.&#13;
W teologii chrześcijańskiej kwestia „samotności” pojawia się w kontekście egzegezy&#13;
niektórych słów wypowiedzianych przez Chrystusa od chwili zawiśnięcia na krzyżu do momentu skonania. Jest to słynna sekwencja siedmiu zdań (zwanych zwyczajowo „słowami”&#13;
bądź „mowami”) przytoczonych przez Ewangelistów: 1. Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. (Łk 23, 34), 2. Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.&#13;
(Łk 23, 43), 3. Niewiasto, oto twój syn; oto twoja matka. (J 19, 26–27), 4. Boże mój, Boże&#13;
mój, czemuś mnie opuścił? (Mt 27, 46 oraz Mk 15, 34); 5. Pragnę. (J 19, 28), 6. Dokonało się. (J 19, 30), 7. Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. (Łk 23, 46). Wypowiedzi&#13;
te, będące ostatnimi zdaniami Chrystusa przed śmiercią, były przedmiotem pobożnych rozważań i dysput teologicznych już od pierwszych wieków chrześcijaństwa, a piśmiennictwo&#13;
na ich temat obejmuje obszerny dział literatury religijnej, wciąż inspirując kolejne dzieła67.&#13;
Zdania te stały się także jednymi z najważniejszych tekstów kultury, przez wieki zapładniając wyobraźnię artystów. Nie miejsce tu na wyliczanie ważniejszych nawet dzieł, których&#13;
liczba wymyka się wszelkim oszacowaniom, więc przytoczę przykład bodaj najwspanialszy – oratorium Franza Josepha Haydna Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu (Die&#13;
66&#13;
67&#13;
&#13;
K. Bardski, Alegoryczno-symboliczna interpretacja Biblii, Kraków 2016, s. 159, a także s. 93–94.&#13;
Przykładem inspirującej żywotności ostatnich zdań wypowiedzianych przez Chrystusa jest fakt, że tylko&#13;
w ostatniej dekadzie w języku polskim ukazały się cztery znaczące książki ich dotyczące:: T. Radcliﬀe,&#13;
Siedem ostatnich słów, przeł. J. Czapczyk, Kraków 2006; S. Polak, Siedem słów. Rozważania pasyjne. Droga Krzyżowa, Kraków 2014; A. Grün, Ojcze przebacz im. Siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu, przeł.&#13;
K. Markiewicz, Poznań 2015; J. Martin, Siedem ostatnich słów Jezusa, przeł. A. Wawrzyniak-Kędziorek,&#13;
Poznań 2016. Liczba tekstów naukowych i literackich, a także dzieł artystycznych na ten temat, tworzonych&#13;
na obszarze oddziaływania chrześcijaństwa, trudna jest do oszacowania.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 41&#13;
&#13;
sieben letzen Worte unseres Erlösers am Kreuze), które weszło do ogólnoludzkiego kanonu&#13;
najświetniejszych utworów religijnych68. Niezliczone nawiązania i aluzje do siedmiu wypowiedzi Chrystusa odnajdziemy także w malarstwie, sztukach teatralnych, filmie i literaturze.&#13;
Sekwencja tych wypowiedzi stanowi kompilację perykop czterech ewangelistów: Łukasza,&#13;
Jana, Mateusza i Marka, ale nie należy zapominać, że inne wersje słów Chrystusa zawarte zostały w ewangeliach apokryficznych69. Nieprzypadkowo kanon usankcjonował nie mniej i nie&#13;
więcej, tylko siedem zdań. W semickim kręgu kulturowym liczba ta miała pozycję dominującą, zastrzeżoną w symbolice sakralnej dla wyrażania istoty pełni i doskonałości. Taką też jawi&#13;
się w Starym i Nowym Testamencie70. W przypadku siedmiu wypowiedzi Chrystusa na utrwaloną w tradycji symbolikę „siódemki” nakłada się warstwa semantyczna rozlicznych interpretacji egzegetycznych, formułowanych przez okres dwóch tysiącleci – od epoki patrystycznej po dzień dzisiejszy. Ich wspólnym mianownikiem jest rozbudowana eksplikacja sensów&#13;
tych wypowiedzi, ale nie jako tekstów oderwanych od siebie, tylko pozostających w ukrytym&#13;
związku. Nadrzędny sens, który wyłania się po zdekodowaniu tego związku, sprowadza się&#13;
do „pełni” i „doskonałości” Chrystusa jako istoty bosko-ludzkiej reprezentującej coincidentia&#13;
oppositorum cech i atrybutów obu części tak pojmowanej, dualistycznej pełni. Symboliczne&#13;
ramy liczby „siedem” wypełnia zatem najdoskonalszy, a zarazem skrajnie paradoksalny konstrukt intelektualny Wcielenia – ontologicznej jedności Boga i człowieka.&#13;
Nie wnikając w olbrzymi materiał piśmiennictwa na ten temat, skoncentruję się wyłącznie na jednej z siedmiu wypowiedzi, zgodnie interpretowanej w kontekście pojęcia „samotności”. Jest to tekst chronologicznie czwarty, który brzmi: „Boże mój, Boże mój, czemuś&#13;
mnie opuścił”, wypowiedziany jako jedyny po aramejsku, w brzmieniu: „Eli, Eli, lema sabachtani? (Mt 27, 46) lub „Eloi, Eloi, lama sabachthani” (Mk 15, 34)71. Również jako jedyny, stanowi on cytat, a nie autorską wypowiedź Chrystusa. Są to bowiem pierwsze słowa&#13;
Psalmu Dawida 21 [22], uznawanego przez apologetów za mesjański, gdyż wiernie antycypuje niektóre szczegóły Męki Pańskiej na Golgocie72. Chrystus wypowiada te słowa dono68&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
72&#13;
&#13;
Dzieło Haydna powstało w 1786 r. dla bractwa Hermandad de la Santa Cueva w Kadyksie, które w każdy&#13;
Wielki Piątek odprawiało nabożeństwo Trzech Godzin Męki Pańskiej zgodnie z rytem zapoczątkowanym&#13;
w Limie przez peruwiańskiego jezuitę Francisco del Castillo (1615–1673). Utwór wykonano po raz pierwszy w Kadyksie w Wielki Piątek 1787 r. Zawiera siedem sonat orkiestrowych utrzymanych w wolnym tempie, z żywiołowym zakończeniem Il Terremoto, nawiązującym do trzęsienia ziemi, jakie według tradycji&#13;
nastąpiło po śmierci Jezusa. Dzieło odniosło niebywały sukces w całej Europie i z niesłabnącym zainteresowaniem wykonywane jest do dziś. W muzyce europejskiej nie brak także innych wybitnych utworów inspirowanych słowami Chrystusa na krzyżu. Są wśród nich m.in. dzieła Samuela Beslera, Heinricha Schülza,&#13;
Christopha Graupnera, Giovanni Battisty Pergolesiego, Charlesa Gounoda, Césara Franka, a w XX w. Sofiji&#13;
Gubajduliny (1982) i Jamesa MacMillana (1993).&#13;
Apokryfy Nowego Testamentu, pod red. ks. M. Starowieyskiego, t. 1: Ewangelie apokryficzne, Lublin 1986,&#13;
s. 414, 433, 443, 491.&#13;
D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, przeł. W. Zakrzewska, P. Pachciarek, R. Turzyński, Warszawa&#13;
1990, s. 46–48. Biblijna symbolika liczby 7 kontynuuje starsze tradycje wielkich kultur Bliskiego Wschodu,&#13;
a także czerpie z filozofii pitagorejskiej. Według koncepcji wytworzonej w tym kręgu kulturowym idealnymi&#13;
były liczby 5 i 7, gdyż zawierały koniunkcję opozycyjnych liczb parzystych i nieparzystych (2 + 3; 4 + 3),&#13;
a zarazem koniunkcję przypisanych im elementarnych par opozycji (żeńskie – męskie; ciemność – jasność;&#13;
lewe – prawe; dół – góra, itd.), zob. P. Kowalski, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa&#13;
2007, s. 278–284 (hasło: Liczba).&#13;
Cyt. wg Biblii Tysiąclecia: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 1965, s. 1255, 1279.&#13;
Zachowując obiektywizm, należy wspomnieć o istnieniu obszernej literatury sceptycznej, odbierającej walor&#13;
&#13;
�42&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
śnym głosem, skierowanym do Ojca i tylko do niego, co podkreślone jest użyciem języka&#13;
aramejskiego, niezrozumiałego dla otaczających go oprawców73. Fakt, iż mamy do czynienia&#13;
z cytatem, zobowiązuje do przyjrzenia się całemu tekstowi psalmu, gdyż wydaje się logiczne, że użycie początkowych słów nie tylko nie eliminuje ich dalszego kontekstu, ale wręcz&#13;
do niego odsyła. Oto kilka fragmentów omawianego psalmu:&#13;
Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?&#13;
Daleki jesteś od próśb, od słów mojego wołania. (2)&#13;
Boże mój, wołam przez dzień, a nie słuchasz,&#13;
Wołam i nocą, a nie zważasz na mnie. (3)&#13;
Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,&#13;
Pośmiewisko ludzi i wzgarda pospólstwa. (7)&#13;
Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,&#13;
Wargi rozwierają, potrząsają głową. (8)&#13;
Nie stój z dala ode mnie, bo jestem trapiony;&#13;
Bądź blisko: bo nie ma wspomożyciela. (12)74&#13;
&#13;
Rozwinięcie treści początkowych słów psalmu, wypowiedzianych przez Jezusa, poszerza&#13;
narrację, obrazując dojmujące poczucie krańcowej samotności. Jezus woła do Ojca, ale nie&#13;
jako Bóg, tylko jako człowiek, przeżywając krańcowe doświadczenie fizycznego i psychicznego bólu. Ale nawet będąc w ludzkiej kondycji, pozostaje „tym ostatnim”, najbardziej poniżanym i wyszydzanym człowiekiem, podobnym do robaka. Woła tylko pierwszymi słowami psalmu, gdyż oczywistym jest, że w swym umęczeniu nie może wypowiedzieć więcej.&#13;
Ale jego słowa pozostają w nierozerwalnym związku z dalszą treścią psalmu, która pogłębia i wzmacnia dramatyzm osamotnienia. Samotność Chrystusa ma wymiar podwójny.&#13;
Po pierwsze, jako psychologicznego cierpienia człowieka opuszczonego przez bliźnich, niesprawiedliwie osądzonego, nieludzko umęczonego i skazanego na hańbiącą śmierć. Po drugie, jako cierpienia Boga opuszczonego przez Ojca – ale na wskroś ludzkiego. W relacji Syn&#13;
– Ojciec nie ma jeszcze śladu teologicznych zawiłości trynitaryzmu. Brakuje ich, co oczywiste, gdyż psalm poprzedza mękę Chrystusa o ponad tysiąc lat75, a dogmat o Trójcy Świętej&#13;
o kolejne pięć wieków76. Ponadto trzeba pamiętać, że jest to utwór przypisywany Dawidowi,&#13;
w którym narratorem jest człowiek, kierujący swe wołanie do Boga. Chrystus, cytując jego&#13;
słowa, wciela się w człowieka, nadając czysto ludzki, ziemski wymiar swojej relacji z Ojcem. Pomiędzy ich boskimi osobami istnieją szacunek, miłość i zaufanie, a w planie etnohistorycznym – tradycja bliskowschodniego patriarchatu.&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
74&#13;
75&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
profetyczny tekstom Starego Testamentu, w tym zwłaszcza Psalmom – sugerującej wpływ tekstów Starego Testamentu na treści perykop, tworzonych przez Ewangelistów. Ta perspektywa nie jest jednak istotna&#13;
w prowadzonej tu analizie.&#13;
Oprawcy zrozumieli tylko „Eli” lub „Eloi”, mówiąc między sobą: „On Eliasza woła” (Mt 27, 47) lub „Patrz,&#13;
Eljasza woła” (Mk 15, 35).&#13;
Cyt. wg Biblii Tysiąclecia, op. cit., s. 600.&#13;
Psalm 21 [22] należy do grupy najstarszych w kanonie 150 utworów poetyckich tworzących biblijną Księgę&#13;
Psalmów, a jego autorstwo przypisywane jest królowi Dawidowi (ok. 1010–970 p.n.e.).&#13;
Dogmat o Trójcy Świętej, po kilkuset latach dysput i sporów teologicznych, został ostatecznie sformułowany&#13;
i zatwierdzony przez Sobór Konstantynopolitański II w 553 r.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 43&#13;
&#13;
W chrześcijańskich rozważaniach na temat cierpienia i samotności Chrystusa na krzyżu bardzo silnie akcentowane jest jego człowieczeństwo, przyjęte z całym inwentarzem&#13;
ludzkich ułomności (poza skłonnością do grzechu) oraz podatnością na cierpienia fizyczne i duchowe. W teologii chrześcijańskiej początki pogłębionej egzegezy słów „Boże mój,&#13;
Boże mój, czemuś mnie opuścił” wiążą się z arianizmem początku IV w., który odmawiał&#13;
Chrystusowi boskiej natury, między innymi na podstawie tych właśnie słów. Skoro bowiem&#13;
Chrystus twierdzi, że Bóg go opuścił, to sam nie może być Bogiem. Słowa te nie stanowiły wprawdzie kluczowego argumentu w ariańskiej koncepcji Chrystusa-Logosu oraz Trójcy&#13;
Świętej jako „trzech hipostaz różnych i niepodobnych”77, niemniej przywoływano je na jej&#13;
potwierdzenie. W reakcji na herezję Ariusza (256–336) wystąpił Hilary z Poitiers (310–367),&#13;
który w obszernej polemice Adversus Arianos głosił wyłącznie ludzki charakter wypowiedzi Chrystusa, podkreślając, że to jego człowieczeństwo doznaje opuszczenia przez Ojca,&#13;
podczas gdy w swoim bóstwie pozostaje w jedności Trójcy Świętej78. W tym samym okresie, na Soborze Nicejskim I, zostaje przyjęty słynny termin „współistotny Ojcu” (homousios&#13;
to Patri), fundamentalny w kształtowaniu doktryny trynitarnej. Człowieczeństwo Chrystusa, w kontekście jego „czwartej wypowiedzi” na krzyżu, rozważane było także przez św.&#13;
Ambrożego z Mediolanu (340–397)79. Ów święty mąż, jeden z czterech doktorów Kościoła&#13;
zachodniego, formułuje swoje tezy w logicznym związku z bosko-ludzką dwoistością statusu ontologicznego Chrystusa. Powiada, że „pod wpływem ogromu cierpienia, którego Jezus&#13;
doświadczał jako człowiek, tylko mu się wydawało, że został opuszczony przez Ojca, podczas gdy w swoim bóstwie wiedział, że Ojciec nigdy go nie opuści”80. Interpretacja ta wynikała wprost z dogmatu chrystologicznego (dwoistość natur zupełnych i niezmieszanych oraz&#13;
jedność osoby w Chrystusie), który doprecyzował z taką dokładnością, że jego sformułowania w większości weszły do kanonu trynitologii81. Św. Ambroży, wielokrotnie komentując&#13;
„czwartą wypowiedź” Chrystusa, podkreśla, że umierał on „zgodnie z prawem naszej ludzkiej natury, odczuwał osamotnienie tak samo, jak my je odczuwamy w momentach próby”82.&#13;
Oryginalną propozycję odczytania cytowanego przez Chrystusa psalmu przedstawił św. Hieronim ze Strydonu (347–420)83. Nadał słowom Jezusa nowy wymiar, łączący jego bosko-ludzką kondycję. Swierdził, że nie były one krzykiem rozpaczy, kierowanym w próżnię,&#13;
gdyż samo ich wypowiedzenie dowodzi głębokiej wiary Chrystusa, że Ojciec go słyszy84.&#13;
Przytoczone przykłady wczesnych rozważań teologicznych na temat samotności Chrystusa na krzyżu, choć fragmenatryczne, pokazują, że były one nierozerwalnie związane&#13;
z kilkuwiekowym kształtowaniem się koncepcji Trójcy Świętej, zadekretowanej jako dogmat dopiero w VI wieku. Ważne, by dostrzegać, że zarówno w okresie patrystycznym, jak&#13;
77&#13;
78&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
80&#13;
81&#13;
82&#13;
83&#13;
84&#13;
&#13;
J. Szymusiak, Arianizm [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin 1995, s. 911–915.&#13;
K. Bardski, Samotność Ukrzyżowanego, http://pracownicy.uksw.edu.pl/KrzysztofBardski/publikacje/2004-2/&#13;
05-samotnosc-ukrzyzowanego/ [data dostępu: 17.06. 2019]; B. Fałczyk, Hilary z Poitiers [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin 1993, s. 869–872.&#13;
J. Kuczyńska-Mędrek, Ambroży, Ambrosius Aurelius, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin 1995,&#13;
s. 411–416.&#13;
K. Bardski, op. cit.&#13;
J. Kuczyńska-Mędrek, op. cit., s. 414.&#13;
K. Bardski, op. cit.&#13;
M. Jacniacka, Hieronim, św., [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin 1993, s. 851–856.&#13;
K. Bardski, op. cit.&#13;
&#13;
�44&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
i później, w dalszych dziejach chrześcijaństwa, interpretacje samotności Chrystusa uwikłane były w zagadnienia trynitologii. Jeśli nawet akcentowany jest czysto ludzki charakter przeżyć konającego Chrystusa, to zawsze w określonej relacji do trynitarnego status&#13;
quo. Wyprzedzając rozważania, jakie podejmę na temat recepcji idei soledad (samotności)&#13;
w synkretycznych realiach andyjskiej religijności ludowej, sygnalizuję już teraz ciekawe&#13;
transformacje, które de facto zniosły taką relację w tamtejszych realiach kulturowych. Fakt&#13;
ten uważam za jeden z ważniejszych rysów chrystologii andyjskiej.&#13;
Pomijam wyliczanie szeregu innych rozważań egzegetycznych nad „czwartą wypowiedzią” Chrystusa, ukierunkowanych na odmienne aspekty teologiczne, takie jak tajemnica Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa (św. Augustyn, a po nim św. Tomasz z Akwinu) czy&#13;
kwestia zbawienia Izraela (w liturgii żydowskiej Psalm 22 związany jest ze świętem Purim85).&#13;
Pomijam także rozliczne egzegezy współczesne, interpretujące omawiane słowa w kontekście&#13;
szeroko rozumianej koncepcji „śmierci Boga” lub demitologizacji przekazu ewangelicznego&#13;
(np. Rudolf Bultmann)86. Koncentruję się wyłącznie na tych, które dojrzewały już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, skupiając się na człowieczeństwie Chrystusa i jego po ludzku&#13;
rozumianej samotności. Egzegezy te, sformułowane w epoce patrystycznej, na trwałe weszły&#13;
do teologii chrześcijańskiej. Z nową świeżością i siłą „odkrył” je Trydent i jego duchowi spadkobiercy. Ich wewnętrzny potencjał i aktualność inspiruje do dziś, przybierając ciągle nowe&#13;
postacie i konstatacje. W swych zmaganiach ze świętością Emil Cioran wyrokuje: „Między&#13;
boskością a heroizmem nie ma związku. Bóg nie ma żadnego przymiotu bohaterskiego. […]&#13;
Jezus jest bohaterem o tyle tylko, o ile jest człowiekiem”87. Inną perspektywę dostrzega historyk filozofii Jerzy Kopania, rozważając kwestię samotności metafizycznej Jezusa:&#13;
Jezus nie byłby rzeczywistym człowiekiem, nie byłby człowiekiem do końca, gdyby w ostatniej chwili swego życia ziemskiego nie doznał tego, co musi być ostatecznym, przed przejściem do innej rzeczywistości, przeżyciem człowieka. Człowiek musi stanąć w pełnej samotności przed samym sobą, poczuć swoją metafizyczną samotność, aby zrozumieć, kim był,&#13;
bo to zrozumienie jest konieczne do zrozumienia, kim odtąd będzie. Dlatego w ostatniej chwili&#13;
Bóg opuszcza człowieka, zostawia go z samym sobą, aby mógł człowiek do niego się zwrócić,&#13;
zadać pytanie i otrzymać odpowiedź. Samotność metafizyczna człowieka jest więc nie tylko&#13;
konsekwencją bycia stworzonym przez Boga jako byt samoświadomy, odrębny od wszystkich&#13;
innych bytów; jest także warunkiem koniecznym przemienienia88.&#13;
&#13;
W polskiej refleksji filozoficznej problematykę samotności bodaj najobszerniej porusza&#13;
Piotr Domeracki, twórca terminu monoseologia, czyli filozofia samotności. W rozważaniach&#13;
nad samotnością Chrystusa na krzyżu korzystam z fragmentu zarysowanej przez niego typologii, którą obudowuje erudycyjnym materiałem odniesień historycznych, sięgających myśli&#13;
85&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
87&#13;
88&#13;
&#13;
Purim – radosne święto upamiętniające ocalenie Żydów w Persji, zagrożonych przez Hamana – historię&#13;
zawartą w Księdze Estery. Obchodzone jest w ostatnią pełnię księżyca przed równonocą wiosenną.&#13;
Por.: M. Zubrzycka, Czy okrzyk Jezusa „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” jest okrzykiem rozpaczy?, „Szkoła Teologii” 2015, Fundacja „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”, http://www.szkolateologii.dominikanie.pl/quolibet/czy-okrzyk-jezusa-boze-moj-boze-moj-czemus-mnie-opuscil-jest-okrzykiem-rozpaczy/ [data dostępu: 21.06.2019].&#13;
E. Cioran, Święci i łzy, przeł. I. Kania, Warszawa 2003, s. 117.&#13;
J. Kopania, Samotność metafizyczna, „Zeszyty Naukowe Centrum Badań im. Edyty Stein” 2014, nr 12, s. 88.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 45&#13;
&#13;
platońskiej, a zwłaszcza sokratejskiej, gdyż, jak powiada, „cała monoseologia, a przynajmniej&#13;
znakomita jej część, zdaje się być tylko przypisem do Sokratesa”89. Jak pisze badacz:&#13;
Filozofowie tematyzujący samotność dzielą się na dwa obozy. Na obóz tych, którzy preferują&#13;
refleksję nad samotnością dobrowolną i tych, którym badawczo bliższa jest samotność losowa. Pierwsza z nich nosi zwykle miano odosobnienia, druga osamotnienia. Odosobnienie&#13;
to innymi słowy samotność z wyboru. Natomiast osamotnienie to samotność nie podlegająca&#13;
prawu wyborczemu. To dictum losu90.&#13;
&#13;
Oba rodzaje tak zdefiniowanej samotności mają swoje reprezentacje w niezliczonych aktywnościach i zdarzeniach, przy czym te pierwsze skłonni jesteśmy łączyć z samotnością&#13;
dobrowolną, drugie zaś z samotnością losową. Pierwsze kryją jakąś inicjatywę, jakiś plan&#13;
do zrealizowania przez osobę, skazującą się na odosobnienie, oraz sugerują towarzyszący&#13;
temu wybór aksjologiczny. Najczęściej są to różnorodne formy samotności ascetycznej, pustelniczej, mistycznej i kontemplacyjnej, przeżywanej w odosobnieniu klasztorów czy eremów. Podłożem wyboru takiej samotności jest zawsze myśl religijna lub/i etyczna, związana z potrzebą pełnego oddania się Bogu i wewnętrznego samodoskonalenia. W kategoriach&#13;
etyczno-moralnych samotność dobrowolna oceniana jest jednoznacznie pozytywnie, a nawet&#13;
afirmatywnie – oczywiście w środowiskach kulturowych, wyznających taką ideologię. Zdecydowanie odmiennie postrzegana bywa samotność losowa, obarczona kompleksem skojarzeń negatywnych. Doświadcza się jej zwykle w warunkach wyobcowania społecznego,&#13;
środowiskowego czy rodzinnego, w wyniku zdarzeń losowych jednoznacznie uznawanych&#13;
za niepomyślne czy wręcz tragiczne. W warstwie psychologicznej osoba osamotniona poddana jest synergii lęku, dysforii, żalu, niepewności, frustracji, a niekiedy depresji i rozpaczy. W ciemnym obrazie samotności losowej z rzadka i nieprzekonująco przebija się myśl&#13;
o „hartowaniu duszy i charakteru”, gdyż zarówno intuicja, jak i empiria wskazują, że mamy&#13;
do czynienia z uczuciem destrukcyjnym, traumatyzującym i głęboko niepożądanym.&#13;
Typologię Domerackiego przytaczam, by wskazać na złożoność i niejednoznaczność samotności Chrystusa na krzyżu. W rozważaniach egzegetycznych dominuje narracja na temat&#13;
jego czysto ludzkiego przeżywania ostatnich godzin życia, które definitywnie wyczerpuje cechy samotności losowej, z ekstremalnym nasileniem negatywnych emocji – strachu, żalu, poczucia niesprawiedliwości i opuszczenia. Równocześnie jednak komentarze akcentują pełną&#13;
świadomość Chrystusa na temat własnej kenozy i soterycznego posłannictwa na Ziemi oraz&#13;
jego zgodę na mękę i śmierć, przepowiedziane proroctwem. Świadomość i zgoda są równoznaczne z wyborem, a zatem samotność, która staje się tego konsekwencją, jest samotnością&#13;
dobrowolną. Dwoista bosko-ludzka postać wcielonego Chrystusa (incarnatio) łączy oba&#13;
wymiary samotności, przekraczając wszelkie ramy przywołanej typologii. Leo Steinberg tak&#13;
o tym pisze:&#13;
89&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
P. Domeracki, Z dziejów filozoficznych zamyśleń nad samotnością, „Kultura i Edukacja” 2004, nr 3,&#13;
s. 38; zob. też: idem, Meandry filozofii samotności, [w:] Zrozumieć samotność. Studium interdyscyplinarne,&#13;
pod red. P. Domerackiego i W. Tyburskiego, Toruń 2006, s. 15–25. Całokształt własnych przemyśleń oraz&#13;
obszerny korpus źródeł na temat filozofii samotności badacz ten zawarł w książkach: Rozstaje samotności.&#13;
Studium filozoficzne, Kraków 2016 oraz Horyzonty i perspektywy monoseologii. Filozoficzne studium samotności, Lublin 2018.&#13;
Ibidem, s. 38.&#13;
&#13;
�46&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Chrystus w swej podwójnej naturze wywołuje swe cierpienia, słowem, doświadcza wyłącznie tego, czego chce doświadczyć. […] Tego wymaga już sama doktryna Wcielenia: wymaga&#13;
bowiem, by wszystko, co zostało uczynione Chrystusowi, było przezeń ściągnięte na siebie,&#13;
by wycierpiał to wszystko, na co był wystawiony, ale jednocześnie, by to wszystko było przezeń wywołane lub pozostawało pod jego kontrolą, tak że bierność i aktywność współdziałają&#13;
tu w zgodzie, tak jak współdziałają ze sobą obie natury Jezusa91.&#13;
&#13;
Posiłkując się typologiami z naszych czasów, trzeba pamiętać, że w kręgu XVI-wiecznych&#13;
teoretyków kontrreformacji zespolenie boskiego i ludzkiego aspektu świadomości (i samotności!) Chrystusa w jednym spójnym i jasnym przekazie „dla ludu” było nie lada wyzwaniem,&#13;
podobnie jak wypracowanie zgodnego z nim, acz nienadmiernie sformalizowanego kanonu&#13;
ikonograficznego. Zawiłości doktryny unii hipostatycznej92, tłumaczące subsystencję dwóch&#13;
odrębnych i całkowitych natur Chrystusa (boskiej i ludzkiej), ale przy zachowaniu wspólnej,&#13;
bosko-ludzkiej świadomości, zdecydowanie wymagały uproszczonej wykładni. Teologowie&#13;
XVI wieku, twórcy nierzadko hermetycznych dzieł egzegetycznych i polemicznych, studiowanych w kręgach intelektualistów duchownych i świeckich, głównie w centrach uniwersyteckich, wybitne umysły wytyczające nowe drogi refleksji nad chrześcijaństwem na zgliszczach&#13;
zdegenerowanej scholastyki93 – wszyscy oni mieli pełną świadomość fundamentalnego znaczenia popularyzowania swoich wizji reformatorskich w perswazyjnych narracjach nie tylko&#13;
zrozumiałych, ale też skutecznie oddziałujących na ludzkie emocje. Doskonale wiedzieli –&#13;
i wiedza ta znajduje odbicie w ich pismach94 – że tylko nowe redakcje Biblia pauperum, pozwalające zdobyć „rząd dusz”, wyprowadzą Kościół z kryzysu reformacji. W dziele tym nowa,&#13;
ożywcza intelektualnie i emocjonalnie wizja Ukrzyżowania, odgrywała kluczową rolę. Stanowiła centralny element radykalnie przepracowanej ikonosfery sakralnej, która zarówno uaktualnioną treścią, jak i radykalnie nowatorską formą służyła rozbudzaniu wiary, ale też – po raz&#13;
pierwszy w nowożytnych dziejach Kościoła – przemyślanej dydaktyce adresowanej do prostego człowieka. Steinberg zauważa, że „zadanie, z którym musieli zmierzyć się renesansowi&#13;
artyści, układający «choreografię» męki, polegało na tym, że musieli oni wymyślić fizyczny&#13;
wyraz emocji, które byłyby wewnętrznie sprzeczne, a zarazem przekonujące”95.&#13;
W szerokiej rekonstrukcji podłoża kulturowego sztuki sakralnej w XVI- i XVII-wiecznej&#13;
Europie historycy zwracają uwagę na niełatwy w ujęciu dyskursywnym, ale wyrazisty i przenikający umysły „nastrój epoki”. Ogarnął on przede wszystkim umysły światłe, ludzi wykształconych, zdolnych do głębszych refleksji i stawiania pytań tam, gdzie do niedawna nie&#13;
były one potrzebne. „Nastrój” bądź „duch epoki”, o którym mowa, był rodzajem niepokoju&#13;
i fermentu myślowego, który – by rzec obrazowo – nie brał się z zamknięcia w kręgu odwiecznych, „oswojonych” lęków, lecz objawiał się „bojaźnią i drżeniem” duszy skonfrontowanej&#13;
z zapachem nieznanego niesionym wiatrem historii. Nieznanego, budzącego egzystencjalny&#13;
lęk, ale wśród wielu skrywaną ekscytację i rodzaj nadziei. Tak charakteryzują ów przełomowy&#13;
91&#13;
92&#13;
&#13;
93&#13;
94&#13;
95&#13;
&#13;
L. Steinberg, op. cit. s. 219–220.&#13;
Unia hipostatyczna – dogmat odnoszący się wyłącznie do Jezusa Chrystusa, definiujący trwałe zjednoczenie&#13;
o charakterze substancjalnym, osobowym i nadprzyrodzonym ludzkiej i boskiej natury w osobie Syna Bożego; zatwierdzony na Soborze Chalcedońskim w 451 r. (zob. S. Janeczek, R. Rogowski, Hipostatyczna unia,&#13;
[hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin 1993, s. 919–924).&#13;
Zob. J. Le Goﬀ, Inteligencja w wiekach średnich, przeł. E. Bąkowska, Warszawa 1966, s. 207–226.&#13;
Zob. P. Krasny, Figury obecności…, passim; idem, Visibilia…, passim.&#13;
L. Steinberg, op. cit., s. 220.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 47&#13;
&#13;
okres w dziejach Europy „uczeni w piśmie”, wśród nich Johan Huizinga, mistrz subtelnego&#13;
światłocienia w historycznej narracji. Historyk ten zwraca uwagę na długi proces nakładania&#13;
się „nowego” na „zużytą aparaturę średniowiecznego myślenia”96, bezradną wobec nadchodzącej rzeczywistości. Powiada, że „pierwiastki nowe najpierw przejawiają się jako forma zewnętrzna, a dopiero później stają się rzeczywiście nowym duchem”97. I dodaje: „Odrodzenie&#13;
nadchodzi dopiero wówczas, kiedy zmienia się ton życia, kiedy zabójcza negacja świata ustępuje nowej fali, kiedy poczyna wiać świeży, silny wiatr”98 [podkr. E.J.]. Wtóruje mu historyk&#13;
Jean Delumeau: „Odrodzenie należy […] uważać za pewną świadomość historyczną. Świadomość ta była czymś nowym, była przejawem nowej mentalności”99. „Za mało – dopowiadał&#13;
badacz – jeszcze zwrócono uwagi na fakt, że Odrodzenie na nowo przemyślało wiarę chrześcijańską, i to nie tylko zmieniając jej struktury i czyniąc klarowniejszą teologię, ale również&#13;
wprowadzając do cywilizacji chrześcijańskiej wartości traktowane dotąd podejrzliwie”100.&#13;
Jakakolwiek szkicowa próba ogarnięcia wielości zjawisk, budujących ów rodzaj napięcia,&#13;
który można nazwać „duchem epoki”, przekracza możliwości krótkiej charakterystyki. Cytowany wyżej Delumeau podejmuje trud tego zadania w dziele Strach w kulturze Zachodu,&#13;
wyróżniając „sekwencję zwiększonej trwogi – od 1348 r. do 1660 r. – kiedy to nieszczęścia&#13;
w szczególny sposób skumulowały się w Europie”101. Okres ten obfituje w rozliczne klęski&#13;
elementarne, epidemie, wojny (w tym zwłaszcza „wojna stuletnia” i niebezpieczeństwo tureckie), krucjaty przeciwko husytom i potężne wstrząsy w organizmie Kościoła. Analizując&#13;
zjawiska tak niewymierne i trudno uchwytne jak te, które współtworzą „ducha epoki”, należy uwzględnić skumulowany przez pokolenia strach, powodowany przez czynniki odwieczne&#13;
i nieustannie gnębiące ludność Europy. Jednak to nie te lęki chcę tutaj uwypuklić. Począwszy od przełomu XV i XVI w. na ich podłożu wyrastają nowe, nie będące efektem bezpośrednich zagrożeń śmiercią z rąk wroga, wskutek głodu czy zarazy, lecz ulokowane w sferze&#13;
rozterek duchowych, pytań eschatologicznych i naruszonej stabilności wizji człowieka i Boga.&#13;
Lęki i dylematy tego rodzaju stały się konsekwencją wielkich odkryć geograficznych i astronomicznych. Zatknięto krzyż na wielu nowych, nieopisanych w Biblii lądach, spotkano nieznane cywilizacje, pod wieloma względami przewyższające europejską, zakwestionowano&#13;
Ptolemejski geocentryzm, odsłaniając samotność Ziemi w bezkresnym wszechświecie. Po raz&#13;
pierwszy w dziejach chrześcijaństwa twarda rzeczywistość zdawała się kwestionować w wielu miejscach nienaruszalne dotąd prawdy, zawarte w Piśmie Świętym. Literalnie pojmowana&#13;
treść Biblii, będącej przez wieki axis mundi chrześcijańskiego świata, jej koherentna wizja&#13;
kosmosu, w której materialne i ludzkie pozostawało w niesprzecznej relacji z boskim, stała&#13;
się nagle niewystarczająca, by udzielić przekonujących odpowiedzi na zupełnie nowe pytania.&#13;
W obliczu faktów trudnych do pogodzenia z opowieścią biblijną dochodziły do głosu skrajne&#13;
postawy – od negacji bądź wypierania faktów, tudzież prześladowania tych, którzy je rozgłaszali, aż po mniej lub bardziej karkołomne próby naginania i reinterpretowania wersetów biblijnych tak, by wykazać, że słowo natchnione przez Boga zawsze de facto zawierało ukryte&#13;
treści, związane z nowymi odkryciami. Cytowany Delumeau zauważa, że w ścisłym związku&#13;
96&#13;
97&#13;
98&#13;
99&#13;
100&#13;
101&#13;
&#13;
J. Huizinga, op. cit., s. 406.&#13;
Ibidem, s. 407.&#13;
Ibidem, s. 418.&#13;
J. Delumeau, Cywilizacja Odrodzenia, przeł. E. Bąkowska, Warszawa 1987, s. 112.&#13;
Ibidem, s. 365.&#13;
J. Delumeau, Strach w kulturze Zachodu. XIV–XVIII w., przeł. A. Szymanowski, Warszawa 1986, s. 187.&#13;
&#13;
�48&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
z dylematami interpretacyjnymi Biblii „po odkryciu Ameryki wyłoniło się przed nim [sumieniem chrześcijan – przyp. E.J.] nowe zagadnienie: jaką postawę należy przyjąć w stosunku&#13;
do Indian; i ta problematyka przyczyniła się do ukształtowania nowoczesnej mentalności”102.&#13;
Jednym z fascynujących zagadnień chrystianizacji Peru w XVI w. był nie tylko proces wykorzeniania dawnych religii, ale – co słabiej upowszechnione w nauce – kreacji mitu na temat&#13;
zapomnianej, chrześcijańskiej przeszłości tego kraju103.&#13;
Pora zadać pytanie, jakie znaczenie miały te epokowe procesy historyczne i mentalne&#13;
dla redefiniowania i hermeneutyki samotności oraz dla jej przedstawień w sztuce sakralnej. Sądzę, że odpowiedź trafnie formułuje Tomasz Dziubecki, analizując ikonografię Męki Pańskiej:&#13;
Dramatyczne pytanie Jezusa konającego na krzyżu „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”&#13;
dla człowieka epoki nowożytnej zawierało kwintesencję ówczesnych niepokojów. Teoria&#13;
Kopernika, która pozbawiła Ziemię centralnego miejsca w kosmosie, została potwierdzona (optycznie) i rozpowszechniona przez Galileusza. Giordano Bruno badając kosmos opisał&#13;
jego nieskończoność. Człowiek znalazł się na samotnej Ziemi krążącej gdzieś w nieskończonej przestrzeni, w której Kartezjusz nie widział już hierarchii bytów. Tu, na Ziemi, rzymscy&#13;
Papież i Cesarz nie stanowili już filarów porządku tego świata. Człowiek został sam – wobec&#13;
Boga. Nieskończoności w warstwie filozoficznej odpowiadała w warstwie psychologicznej&#13;
samotność. Dlatego człowiek tej epoki zagłębiał się w tajemnice opuszczenia Syna Bożego&#13;
na krzyżu. Tu szukał odpowiedzi na swoje często nieuświadomione pytania [podkr. E.J.]104.&#13;
&#13;
Topos samotności w ikonografii chrystologicznej nie został odkryty dopiero przez teoretyków potrydenckich. Istniał zawsze w dziejach sztuki chrześcijańskiej, obrazując niektóre&#13;
momenty z życia Jezusa, W tym np. pobyt na pustyni czy modlitwę w Ogrodzie Oliwnym.&#13;
Przed Trydentem spotykamy liczne wybitne dzieła, w których aspekt samotności wydaje&#13;
się kluczowy i jako taki ma za zadanie oddziaływać na wrażliwość wiernych. Nie miejsce&#13;
tu na mnożenie przykładów, pobocznych w stosunku do zasadniczego nurtu rozważań, więc&#13;
przytoczę tylko jeden, za to szczególnie spektakularny, choć formatem niewielki. Mowa&#13;
o wizerunku Chrystusa z Małej Pasji Albrechta Dürera z 1509–1510 r. [fot. 7]. Powstrzymam się od własnej charakterystyki tego arcydzieła drzeworytu, gdyż nieporównanie lepiej&#13;
zrobił to Georges Didi-Huberman. W tej wnikliwej charakterystyce Chrystus jest:&#13;
wręcz posągiem, kryształem melancholii, całkowicie pochylonym nad głębią swojej samotności. […] Dürer podkreśla samotność Chrystusa, umieszczając go na miniaturowej, wyschniętej&#13;
&#13;
102&#13;
103&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
J. Delumeau, Cywilizacja…, s. 369.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, Mity, rytuały i polityka Inków, Warszawa 2014, s. 89 et passim. Ciekawym&#13;
elementem kreacji mitu o zapomnianej, chrześcijańskiej przeszłości Peru jest funkcjonowanie w tym kraju&#13;
legendy o miejscowym rodowodzie świętych Bartłomieja i Tomasza. W średniowiecznej Europie uważano&#13;
ich za apostołów Indii, a zatem „odnaleziono” ich także w hiszpańskim Królestwie Indii w Ameryce Południowej, gdzie zyskali częściowo nową, powiązaną z miejscowymi realiami hagiografię (ibidem, s. 81–89 et&#13;
passim). Podobnych przykładów można przytoczyć znacznie więcej, przy czym wiele z nich to europejskie&#13;
apokryficzne wątki wędrowne przeniesione na grunt peruwiański i poddane tam synkretycznym transformacjom.&#13;
T. Dziubecki, Ikonografia Męki Chrystusa w nowożytnym malarstwie kościelnym w Polsce, Warszawa 1996,&#13;
s. 90–91.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 49&#13;
&#13;
wyspie, zagubionej w bieli papieru, tak jakby chrześcijański bóg, pogrążony w milczeniu, sam&#13;
się wykluczał z ludzkiej przestrzeni i historii. W ten sposób uobecnienie wykluczenia całkowicie&#13;
pochłania spojrzenie widza. […] Wymiar symptomu otacza nas, obecny już w sposobie, w jaki&#13;
ciało Chrystusa zgina się przed nami, jakby odmawiając bycia widzialnym. […] Kiedy patrzymy&#13;
na tę ciemną twarz, która nie chce na nas spojrzeć, natychmiast odczuwamy, że melancholia gestu&#13;
Chrystusa niesie ze sobą tajemnicę; spojrzenie Boga odwróciło się bowiem od ludzi […] po to,&#13;
by zagubić się i pogrążyć w nieskończonej kontemplacji własnej tajemnicy… [podkr. E.J.]105.&#13;
&#13;
Chrystus Dürera jest jednym z wielu dzieł, w których samotność podniesiono do rangi&#13;
myśli przewodniej, ogniskującej przeżycia widzów. Przeżycia intencjonalnie pobudzone nie&#13;
przez jakiekolwiek inne emocje, tylko dokładnie te, które wyzwala w człowieku myślenie&#13;
o samotności, jej wyobrażenie bądź współodczuwanie. Żaden inny motyw ikonograficzny&#13;
nie wyeksponował samotności tak wyraziście i jednoznacznie, jak Ukrzyżowanie. Ale jego&#13;
autonomiczny wzorzec ikonograficzny ukształtował się dopiero wraz z recepcją idei sformułowanych przez Trydent.&#13;
&#13;
Wizerunki „Chrystusa Samotnego”.&#13;
Kilka słów o „wzorcu” i perspektywie badawczej&#13;
Zagadnienia ikonografii „Chrystusa Samotnego” (roboczo nadaję im taką nazwę), przewijające się w wielu miejscach wcześniejszego wywodu, wymagają uporządkowania i całościowego ujęcia, uwzględniającego podstawowe, powtarzalne elementy wizerunku. Sprowadzają się one do stosunkowo prostego wzorca formalnego, który obudowuje nieporównanie&#13;
szerszy dyskurs interpretacji ikonologicznych. Wzorzec ten zamierzam analizować w myśl&#13;
klasycznych dyrektyw Erwina Panofsky’ego i jego trzystopniowego oznaczania treści dzieła&#13;
sztuki106. Klarownie objaśnia je Jan Białostocki:&#13;
w koncepcji Panofsky’ego ikonologia jest metodą integralnej interpretacji dzieła sztuki w jego&#13;
pełnym historycznym powiązaniu, ale przy oparciu interpretacji przede wszystkim na analizie treści […] przy czym stosunek ikonologii do ikonografii Panofsky porównuje ze stosunkiem etnologii do etnografii. Dzieło sztuki powinno być analizowane przede wszystkim&#13;
jako układ przedstawiających form, następnie jako układ historii, symboli i alegorii i wreszcie&#13;
jako objaw sytuacji historyczno-kulturowej, a zawsze interpretacja opierać się musi na wiedzy&#13;
o historycznym rozwoju: w pierwszym wypadku – stylu, w drugim – typów ikonograficznych,&#13;
w trzecim – objawów kulturowych [podkr. E.J.]107.&#13;
&#13;
Ukierunkowując perspektywę badawczą zgodnie z metodologią Panofsky’ego, w której dostrzegam efektywną drogę hermeneutycznego poznania dzieła sztuki, nie odżegnuję się od innych metod, szukając komplementarnych ścieżek poznania, prowadzących&#13;
105&#13;
&#13;
106&#13;
107&#13;
&#13;
G. Didi-Huberman, Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki, przeł. B. Brzezicka, Gdańsk 2011,&#13;
s. 118.&#13;
E. Panofsky, op.cit, s. 20.&#13;
J. Białostocki, Pięć wieków myśli o sztuce, Warszawa 1976, s. 256,.&#13;
&#13;
�50&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
do wzbogacenia efektu badań. Szczególnie niesprzeczna, a nawet wzbogacająca wydaje mi się analiza semiotyczno-strukturalna. Myśląc o zagadnieniach interpretacji, dostrzegam szczególną użyteczność koncepcji ontologii dzieła sztuki Hansa-Georga Gadamera108,&#13;
zwłaszcza w tej części późniejszej analizy, która obejmie andyjski kontekst kulturowy „samotnych” Ukrzyżowań Chrystusa, a więc ich funkcjonowania w środowisku całkowicie&#13;
oderwanym od tego, w którym powstały. W prowadzonej analizie mam na uwadze perspektywę fenomenologiczną, zarysowaną przez Romana Ingardena w studium O budowie obrazu109, przepracowaną i – co istotne – jaśniej wyłożoną przez jego duchowego spadkobiercę&#13;
Władysława Stróżewskiego w szkicach Wokół piękna110. Stróżewski opowiada się za łączeniem różnych metodologii w badaniu dzieła sztuki oraz wskazuje na korzyści płynące z właściwego stosowania takiej metody. Na okoliczność, gdyby zalecana przez niego otwartość&#13;
na wielość perspektyw, którą w pełni podzielam, prowokowała zarzut eklektyzmu, przytoczę jego słowa: „Postulowane podejście do dzieła, mimo swego wielostronnie analitycznego&#13;
(co oczywiście nie utożsamia się z eklektyzmem) charakteru, doprowadzić może do syntetycznego jego ujęcia, a w rezultacie do uzyskania całościowej jego teorii, zdolnej ukazać&#13;
wszystko, co należy do jego istoty”111.&#13;
W dążeniu do opisu wzorca ikonograficznego „Chrystusa Samotnego” na krzyżu należy&#13;
wyraźnie zaznaczyć, że w okresie kilkudziesięciu lat po Soborze Trydenckim, w czasach,&#13;
gdy w Europie mieszały się nurty późnego średniowiecza, renesansu, manieryzmu i baroku&#13;
– nurty wbrew potocznym klasyfikacjom głęboko ze sobą powiązane, przenikające się i wybitnie zróżnicowane chronologicznie w różnych częściach kontynentu112 – wzorzec ten nie&#13;
zdominował przedstawień Chrystusa na krzyżu. Zaistniał w sposób wyrazisty, jako autonomiczny topos zdefiniowany ideowo i artystycznie, ale obok innych programów ideowo-artystycznych. Wspominam o tym, by uniknąć wrażenia, że koncepcja „Chrystusa Samotnego”&#13;
zawładnęła bez reszty wyobraźnią artystów i ich przesłaniem skierowanym do wiernych.&#13;
Sugestia taka byłaby przekłamaniem, deformującym rzeczywisty obraz różnorodności ikonograficznej, wyrastającej z żyznego podłoża różnorodnych narracji, inspiracji i wątków,&#13;
otaczających Ukrzyżowanie – tę naczelną figurę sztuki chrześcijańskiej.&#13;
W dotychczasowych rozważaniach przedstawiłam historyczną i filozoficzno-ideową genezę ukształtowania się koncepcji „Chrystusa samotnego”. Kolejnym krokiem będzie omówienie najważniejszych, powtarzalnych cech występujących w realizacjach tej koncepcji.&#13;
Pomijam zatem tzw. opis preikonologiczny według klasyfikacji Panofsky’ego, gdyż zawiera&#13;
się w całym wcześniejszym wywodzie. Przechodzę natomiast do analizy ikonograficznej,&#13;
którą, jak zaznaczyłam, będę łączyć z interpretacją ikonologiczną. W tym miejscu konieczne&#13;
jest kolejne zastrzeżenie: detale ikonograficzne, które omówię, nie są wyłącznymi cechami wizerunków „Chrystusa samotnego”. Występują zarówno w przedstawieniach znacznie&#13;
wcześniejszych, jak i współczesnych do omawianych, ale należących do innego porządku.&#13;
108&#13;
109&#13;
110&#13;
111&#13;
112&#13;
&#13;
H.-G. Gadamer, op. cit., s. 158–245.&#13;
R. Ingarden, O budowie obrazu. Szkic z teorii sztuki, Kraków 1946.&#13;
W. Stróżewski, Wokół piękna. Szkice z estetyki, Kraków 2002.&#13;
Ibidem, s. 42.&#13;
Na temat trudności terminologicznych, definicyjnych, klasyfikacyjnych i chronologicznych, związanych&#13;
z kwestią stylów i nurtów w sztuce europejskiej XVI, XVII i XVIII w. pisze J. Białostocki, op.cit., s. 220–&#13;
248.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 51&#13;
&#13;
Są uniwersalnymi toposami w sztuce chrześcijańskiej, współtworzącymi różne programy&#13;
ideowe. Jednak dopiero ich nieprzypadkowe zestawienie w jednym dziele, a raczej w dziełach podporządkowanych określonemu wzorcowi, buduje sens wyższego rzędu, będący jego&#13;
istotą. W klasyfikacji Panofsky’ego ów sens wyłania się w procesie całościowej analizy ikonologicznej dzieła.&#13;
&#13;
Charakterystyka podłoża ideowego wzorca&#13;
na gruncie hiszpańskim&#13;
Dla zilustrowania rozważań posłużę się przykładami kilku wybitnych obrazów reprezentujących omawiany wzorzec. Będą to Ukrzyżowania: El Greco z 1604–14 r. [fot. 8], Francisco&#13;
Pacheco z 1614 r. [fot. 9], Francisco de Zurbarána z 1635 r. [fot. 10] i Diego Velázqueza&#13;
z 1632 r. [fot. 11]. Ich dobór jest nieprzypadkowy. Wszystkie wpisują się w sztukę hiszpańskiego baroku, a większość z nich powstała w najwspanialszym ośrodku artystycznym&#13;
– w Sewilli113. Lokalizacja ta przenosi nas do kraju o bardzo wyrazistej specyfice kulturowej na tle ówczesnej Europy, a zarazem na grunt, z którego bezpośrednio przeniesiemy się&#13;
na kontynent południowoamerykański. Istotę tej specyfiki streszczają dwa słowa-klucze: barok i hiszpańskość. Oba desygnują nieogarnione obszary treści, ale mimo to niezbędną jest&#13;
próba określenia ich kwintesencji, przynajmniej w takim zakresie, w jakim dotyczą omawianych zagadnień. Zarówno bowiem barok, jak i hiszpańskość domagają się uwzględnienia&#13;
w analizie ikonologicznej czterech przywołanych dzieł, utożsamiając najszerzej pojmowane&#13;
podłoże kulturowe, mające przemożny wpływ na kształt dzieła.&#13;
Nie sposób – co oczywiste – zwięźle zdefiniować ani baroku114, ani tym bardziej hiszpańskośc. Stwierdzenie Dariusza Czai, że „barok to nie tylko «okres», «epoka», «styl» w sztuce, ale to także otwarcie nowego rozdziału w myśleniu o człowieku”115 akcentuje istotę przełomu mentalnego, jaki się wówczas dokonał, choć z różną intensywnością i niejednolicie&#13;
w poszczególnych częściach Europy. Myśląc o baroku hiszpańskim i doświadczając zmysłowego kontaktu z jego spuścizną, dociekamy istoty niepowtarzalnej duchowości jego dzieł,&#13;
emanującej seraficznym blaskiem. Duchowość ta zawładnęła ikonosferą sakralną i skoncentrowanym wokół niej życiem religijnym – immanentnie i transcendentnie, jakby w dążeniu&#13;
do ziszczenia platońskiego i chrześcijańskiego ideału pełni. Ale duchowość hiszpańskiego&#13;
113&#13;
&#13;
114&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
Świadomie włączam obraz El Greco do hiszpańskiego baroku, choć malarz bywa zaliczany do twórców&#13;
manieryzmu. Klasyfikacja ta jest jednak bardzo umowna, gdyż twórczość El Greco wiąże się z różnymi&#13;
okresami i kręgami kulturowymi. Początkowo maluje na Krecie w środowisku związanym z tradycją&#13;
bizantyjską, następnie przez około 10 lat kształci się i tworzy w Wenecji i Rzymie. Przebywając w Hiszpanii&#13;
od ok. 1576 r., przez okres kilkunastu lat czerpie z wcześniejszych doświadczeń i inspiracji, ale na przełomie&#13;
XVI i XVII w. tworzy już w powszechnie znanym, wybitnie indywidualnym stylu, który z jednej strony&#13;
stanowi wyraz jego tożsamości artystycznej, z drugiej wpisuje się w duchowość początków hiszpańskiego&#13;
baroku, znacząco wzbogacając jego kształt. El Greco jako jedyny z czterech artystów, których Ukrzyżowania&#13;
omawiam, mieszkał w Toledo, a nie jak pozostali, w Sewilli.&#13;
„Termin ten i jego treść – pisze o baroku Białostocki – dalekie są od jednoznacznego zrozumienia i skodyfikowania” (J. Białostocki, op. cit., s. 221).&#13;
D. Czaja, Pierścienie Saturna, [w:] W krainie metarefleksji. Księga poświęcona profesorowi Czesławowi&#13;
Robotyckiemu, pod red. J. Barańskiego, A. Niedźwiedź, M. Golnki-Czajkowskiej, Kraków 2015, s. 661.&#13;
&#13;
�52&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
baroku to prócz mistyki religijnej także komponent hiszpańskości – iberyjski genius loci,&#13;
którego werbalizacja stanowi zadanie karkołomne, grożące płyciznami stereotypów. Paradoksalnie, to prowokacyjne i obrazoburcze, a jednocześnie namiętne słowa, wykrzyczane&#13;
(tak!, bo „napisane” brzmi zbyt słabo) przez Ciorana, streszczają i obrazują więcej niż sążniste eksplikacje analityków. Gdy wybrzmią, wszelkie dopowiedzenia jawią się blado i wręcz&#13;
niestosowne. Głoszą bowiem, co następuje:&#13;
Hiszpania jest symbolem bezlitosnej pustyni duszy, beznadziei o boskim zapachu, najwyższego rozpłomienienia duszy. Bez niej przypisywalibyśmy świętym mniej szaleństwa, a spektakl&#13;
ich życia rozczarowałby nas mdławą poczciwością. Zasługą Hiszpanii jest nie tylko ocalenie&#13;
absurdu w świecie, lecz również wykazanie, iż normalną temperaturą człowieka jest obłęd. Nic&#13;
zatem bardziej normalnego niż święci w tym narodzie, który zniósł dystans między niebem i ziemią. […] Mistyka hiszpańska to inwazja absolutu w historię. Jest to epoka, w której&#13;
ekstaza stała się banalna, skoro przeszła w teorię, a Boga się naucza podług niespotykanej dotąd dydaktyki serca. Jest to okres kardiologiczny procesu dziejowego. Mistyka to nimb wszelkiej kultury, jej najwyższe uzasadnienie [podkr. E.J.]116.&#13;
&#13;
W swoich zmaganiach z uchwyceniem sensu mistyki hiszpańskiej Cioran z upodobaniem kontrastuje Hiszpanię z intelektualną i stonowaną Holandią, przywołując nazwiska dwóch wielkich mistrzów malarstwa – tych samych, których Ukrzyżowania pragnę&#13;
omówić:&#13;
Cały światłocień malarstwa holenderskiego nie jest wart dramatycznej intensywności rozpłomienionego cienia na jednym obrazie El Greca czy Zurbarana. Obaj malowali postać św. Franciszka z Asyżu: Włoch widziany przez dwóch Hiszpanów. Nikt bardziej niż ci dwaj Iberyjczycy nie&#13;
przybliżył Italii do nieba. Każda świętość jest mniej lub bardziej hiszpańska. […] O różnicy&#13;
między Hiszpanią i Holandią stanowi niewspółmierność między desperacją i melancholią. […]&#13;
Dynamizm w sztuce bywa dwojaki: immanentny i transcendentny. U El Greca postacie i kolory&#13;
płoną pionowo. […] W sztuce środek ciężkości wyjaśnia; jeśli nie strukturę formalną czy styl,&#13;
to w każdym razie atmosferę wewnętrzną. Dla El Greca świat jest kosmiczną lawiną napierającą&#13;
ku Bogu, pragnącą upaść w Niego, w jej środek ciężkości… [podkr. E.J.]117.&#13;
&#13;
Przytoczone wyżej fragmenty stanowią przykład błyskotliwej kontaminacji żywiołowej impresji z perfekcyjną obserwacją i namysłem nad hiszpańskością, której najgłębsze&#13;
odzwierciedlenie filozof znajduje w sztuce El Greco. Znamienne, że w heroicznej próbie&#13;
werbalizacji istoty hiszpańskości kluczem do przezwyciężenia bezradności, ale też miarą kunsztu retorycznego Ciorana stało się odwołanie do dzieł mistrza z Toledo, do „zdesperowanego” mistycyzmu i płomiennego dynamizmu „kosmicznej lawiny napierającej&#13;
ku Bogu” w jego szokująco indywidualnych i żadną miarą nie reprezentatywnych dla sztuki hiszpańskiej obrazach. Dodajmy – nie reprezentatywnych ani dla tamtego, ani żadnego&#13;
innego okresu tej sztuki, ale paradoksalnie – symbolicznej, wręcz emblematycznej zarówno dla niej, jak i dla hiszpańskości. Opis Ciorana jest brawurowym zwycięstwem słowa&#13;
116&#13;
117&#13;
&#13;
Ibidem, s. 76–77, 84.&#13;
Ibidem, s. 121, 124, 125.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 53&#13;
&#13;
w konfrontacji z nieuchwytnym fenomenem tego, co umownie zwiemy hiszpańskością,&#13;
a co w potężnej dawce wypełnia skrajnie uduchowione, numinotyczne dzieła El Greco –&#13;
zwycięstwem tam, gdzie zwykle pozostaje tylko „defensywny” arsenał teologii negatywnej. Czaja, rozmyślając nad współczesnym kryzysem chrześcijaństwa, powiada, że „teologia czasu próby może być tylko teologią negatywną. I mam na myśli teologię pojęć,&#13;
ale i teologię obrazów [podkr. E.J.]”118. Uwaga ta, jakże nabrzmiała treścią, stosuje się&#13;
również do „czasu próby” tamtej epoki.&#13;
W eksplikacji Ciorana nieprzypadkowo pojawia się wątek „płonących pionowo” kolorów. Ta znakomita figura wyobraźni, ów najbardziej lapidarny skrót myślowy, idealnie oddaje wrażenie towarzyszące kontemplacji dzieł El Greco. Trzeba jednak dostrzec,&#13;
że owe płomienie są chłodne – podsycają je odcienie granatu, sinych błękitów, stalowych&#13;
szarości, srebra, rzadziej złota. Nie ma tam czerwieni, poza draperiami płaszcza Chrystusa na kilku obrazach. Właśnie w tej surowej palecie barw kryje się odbicie zmysłowych&#13;
doświadczeń artysty. Taki jest bowiem krajobraz Kastylii, Andaluzji czy Estremadury,&#13;
ze szczególną wrażliwością opisany w latach 30. XX w. przez Gertrude Stein. Jej słowa&#13;
mogą służyć za komentarz do sztuki El Greco, a jego malarstwo za ilustrację tych słów:&#13;
Nie należy bowiem nigdy zapominać, że Hiszpania różni się całkowicie od innych południowych krajów, że dominuje tam biel, czerń i srebro lub złoto, że w ogóle nie spotyka się tam&#13;
czerwieni, ani zieleni. W tym sensie Hiszpania nie jest krajem południowym, ale wschodnim,&#13;
kobiety ubierają się przeważnie na czarno, ziemia jest sucha i złota, niebo granatowe, niemal&#13;
czarne, gwiaździste, noce też czarne albo bardzo ciemnoniebieskie a powietrze tak lekkie,&#13;
że wszyscy i wszystko wydaje się czarne119.&#13;
&#13;
Trudno o bardziej afektywne wprowadzenie do ikonografii hiszpańskich Ukrzyżowań&#13;
z pierwszej połowy XVII w. – tych, które reprezentatywnie utożsamiają wzorzec przeniesiony wtedy do Peru. W tym czasie przypada bowiem okres największego wzmożenia&#13;
akcji ewangelizacyjnej w tym kraju, spowodowany między innymi przybyciem do niego&#13;
nowych zakonów120. Wówczas to na mapie Andów pojawia się sieć nowych sanktuariów&#13;
Chrystusa, zwykle w miejscach przedchrześcijańskiego kultu.&#13;
Pierwszą, podstawową cechą przedstawień „Chrystusa Samotnego” jest oczywiście&#13;
jego samotność, czyli programowe wyeliminowanie wszelkich postaci, które od wieków ukazywane były pod krzyżem. Tradycyjnie umieszczano tam Matkę Boską, Świętego Jana i Marię Magdalenę, czyli tzw. Grupę Opłakiwania, zgodnie tekstami ewangelicznymi, opisującymi ostatnie godziny Chrystusa na krzyżu. Nierzadko pojawiały się&#13;
tam rozbudowane sceny z udziałem oprawców Chrystusa, a także sylwetki dwóch krzyży,&#13;
na których zawisły „łotry” – Dysmas i Gestas. W omawianym wzorcu, zgodnie z intencją&#13;
koncentrowania uwagi i rozmyślań wiernych wyłącznie na dramacie umierania Chrystusa,&#13;
usunięto wszystkie inne postacie, by swoją obecnością nie pochłaniały uwagi patrzącego.&#13;
118&#13;
119&#13;
120&#13;
&#13;
D. Czaja, Lekcje ciemności, Wołowiec 2009, s. 228.&#13;
G. Stein, Picasso, przeł. M. Michałowska, Warszawa 1974, s. 17–18.&#13;
J. Szemiński i M. Ziółkowski stwierdzają, że „w połowie XVII wieku Kościół uznał Peruwianów za chrześcijan” (op. cit., s. 45). Zob też M.M. Marzal, La transformacion religiosa peruana, Lima 1983, s. 184–190;&#13;
idem, Tierra encantada, Tratado de antropología religiosa de América Latina, Lima 2002, s. 267–560.&#13;
&#13;
�54&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Pełnię skupienia i uwagi miał przyciągać wyłącznie Chrystus – tak, by u patrzących wytworzyć maksymalne napięcie emocjonalne, związane tylko z jego osobą. Ale wyeliminowanie towarzyszących postaci służyło nie tylko przekierowaniu całej uwagi na Chrystusa,&#13;
lecz także wyeksponowaniu psychologicznego aspektu jego samotności, jako cierpienia&#13;
równie dotkliwego, co fizyczne, a jak głosi część komentarzy – jeszcze bardziej dojmującego. Założenia ideowe przedstawień „Chrystusa Samotnego” odkrywały psychologiczny&#13;
ciężar samotności jako tortury co najmniej tak okrutnej, jak męka fizycznej kaźni. Jest&#13;
to znaczące przesunięcie punktu ciężkości – z epatowania zmysłowymi bodźcami udręki&#13;
fizycznej na bardziej intelektualne bodźce współodczuwania najgłębszej udręki psychicznej, jaką jest samotność. To przesunięcie egzemplifikuje opisaną wcześniej, potrydencką&#13;
tendencję do przeformułowywania dydaktyki w taki sposób, aby przeżycie religijne zostało wzbogacone o aspekt refleksji intelektualnej, by ją z człowieka wydobyć i spożytkować&#13;
w dziele nowego, bardziej trwałego i pogłębionego duchowo kultu.&#13;
Ukierunkowanie uwagi na dramat samotności niewątpliwie pozostaje w bezpośrednim związku z osłabieniem realistycznej dosłowności w obrazowaniu umęczonego ciała&#13;
Chrystusa. To nie ono ma porażać naturalizmem ran i krwi, a w każdym razie nie aż tak,&#13;
by przytłumić ważniejszą, choć niełatwą do zobrazowania, głębię samotności. Kanon&#13;
„samotnych” Ukrzyżowań porzucił z rozmysłem średniowieczną tradycję, której najświetniejszym przykładem pozostaje arcydzieło Matthiasa Grünewalda (1480–1528)&#13;
w retabulum ołtarzowym w Isenheim [fot. 12]. Konwulsyjne przerysowania i szokujące&#13;
deformacje ciała Chrystusa, jak również naturalistyczne ślady biczowania i okaleczeń stały się nie do przyjęcia sto lat później, w nowym programie ideowym po raz pierwszy akcentującym głębię samotności jako jądra Chrystusowego cierpienia. W programie tym ciało Ukrzyżowanego nosi ślady męki w postaci przebitego boku, dłoni i stóp, ale obecność&#13;
krwi jest dyskretna, a na niektórych przedstawieniach – co zaskakujące – nie ma jej wcale&#13;
(Francisco Pacheco). Postacie Chrystusa na czterech Ukrzyżowaniach, które omówię, reprezentatywnych dla wielu innych, są realistycznymi studiami męskiego aktu – mężczyzn&#13;
muskularnych i dobrze zbudowanych. Akcentują raczej piękno ciała ludzkiego, a nie jego&#13;
degradację i wyniszczenie męką. Mamy tu do czynienia z określoną konwencją i symboliką, które wszakże pominę, gdyż jest to tematyka tak obszerna, że przekracza możliwość&#13;
proporcjonalnego włączenia w tok wywodu. Za kreacją wyidealizowanego wizerunku stała chęć wizualnego zrównoważenia ludzkiej i boskiej natury Chrystusa. Chodziło o ukazanie cierpiącego człowieka w taki sposób, by wstrząsająca dosłowność umęczonego ciała&#13;
nie przysłoniła jego boskiej natury, triumfującej w ciele i tylko przez nie możliwej do ukazania. Dzięki takiemu zrównoważeniu możliwe było odpowiednie rozłożenie akcentów,&#13;
by wizerunek promieniował boskim majestatem wcielonym w człowieka, który pomimo&#13;
męki zachował godność i człowieczeństwo. Efekt ten nie mógłby zaistnieć, gdyby artysta&#13;
skupił się na szokowaniu naturalizmem storturowanego ciała – na Gorerowskiej „pornografii śmierci”121, ilustrującej dehumanizujący wymiar męczeńskiej śmierci. Można ocenić, że nowy wzorzec ikonograficzny Ukrzyżowania, objawiający sens samotności&#13;
jako przeżycia inferalnego, reaktywował równocześnie znaczenie doktryny Wcielenia&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
G. Gorer, Pornografia śmierci, przeł. I. Sieradzki, „Teksty” 1979, nr 3, s. 197–203.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 55&#13;
&#13;
(incarnatio), nadając jej plastyczny i symboliczny wymiar. Na ów fenomen „tworzenia&#13;
figur” zwraca uwagę Didi-Huberman. Zauważa, że chrześcijańskie sztuki wizualne:&#13;
W swojej obrazowej materii tworzyły synkopy, symptomy świata widzialnego. Otworzyły imitację na motyw Wcielenia. Dlaczego mogły to zrobić i dlaczego ustanowiły tym samym religię najbogatszą ze wszystkich w obrazy? Ponieważ „niemożliwość” paradoksów Wcielenia&#13;
pod przykrywką boskiej transcendencji dotykała sedna immanencji, którą można za Freudem&#13;
zakwalifikować jako metapsychologiczną. Immanencji ludzkiej zdolności do tworzenia ciał&#13;
niemożliwych…122.&#13;
&#13;
Sądzę, że niezależnie od funkcji, jaką potrydencki wzorzec „Chrystusa Samotnego” pełnił w szerszym planie nowej dydaktyki, bliskiej tradycjom devotio moderna, paradygmat&#13;
religijności wzbogaconej intelektualnym komponentem świadomych rozważań, opartych&#13;
zarówno na większej wiedzy, jak i pogłębieniu psychologicznym, wpisywał się w uniwersalne nurty i wartości dziedzictwa europejskiego humanizmu XVI wieku. Wspomagał nurt&#13;
nauczania, którego najdoskonalszą egzemplifikacją stały się niebywale popularne Ćwiczenia&#13;
duchowne św. Ignacego Loyoli oraz ilustrowane grafikami instruktaże dla wiernych, wypełnione rycinami obrazującymi Pismo Święte i opatrzone krótkimi, jasno napisanymi objaśnieniami, wskazującymi właściwy model refleksji religijnej123.&#13;
&#13;
Burza i Jerozolima w dziele El Greca&#13;
Stałymi, można rzec: strukturalnymi, elementami obrazów „Chrystusa Samotnego”&#13;
są ciemność albo – jak w przypadku Ukrzyżowania El Greca – ciemne chmury. Przypomnę, że ciemność, jako powtarzalne tło obrazu, obecna jest także na omówionych wcześniej wizerunkach Virgen de la Soledad – Matki Boskiej Samotności. Obraz El Greca jest&#13;
w grupie moich przykładów najbardziej odrębny, nie tylko z powodu chmur burzowych&#13;
w jego tle, lecz także dlatego, że pojawia się na nim panorama miasta – w tym wypadku&#13;
Toledo124. Motyw ten obecny jest na kilku obrazach tego artysty – za każdym razem odmienny i, jak dowodzą badacze, na swój sposób symboliczny125. W planie Ukrzyżowania&#13;
widok fragmentu Toledo, po części fantazyjny, zastępuje konwencjonalną panoramę Jerozolimy, tradycyjnie malowaną w odległym tle Golgoty. Widok tego miasta-symbolu i chrześcijańskiego centrum świata, ukazywany w głębi, za ukrzyżowanym Chrystusem, bywał interpretowany jako znak odwrócenia i oddalenia ludzkości od Boga. Tym samym stanowił&#13;
metaforę jego osamotnienia wśród ludzi. Na obrazie El Greca w jego miejsce pojawia się&#13;
Toledo, dawna stolica Hiszpanii, miasto, w którym artysta żył i pracował od około 1577 r.&#13;
122&#13;
123&#13;
&#13;
124&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
G. Didi-Huberman, op. cit., s. 24.&#13;
Por. D. Freedberg, Potęga wizerunków. Studia z historii i teorii oddziaływania, przeł. E. Klekot, Kraków&#13;
2005, s. 181–190.&#13;
Informacje dotyczące poruszanych zagadnień, związanych z życiem i twórczością El Greca czerpię z książki: X. de Salas, F. Marias, El Greco y el arte de su tiempo. Las notas de El Greco a Vasari, Madrid 1992.&#13;
Por. wnikliwą analizę Widoku Toledo wraz z jego planem z 1610–1614 r. w pracy: V.I. Stoichita, Ustanowienie obrazu. Metamalarstwo u progu ery nowoczesnej, przeł. K. Thiel-Jańczuk, Gdańsk 2011, s. 203–208.&#13;
&#13;
�56&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
aż do śmierci w 1614 r. Malarz konsekwentnie umieszcza fragmenty panoramy tego miasta&#13;
na kilku Ukrzyżowaniach, które tworzy od 1573 r., jak również na obrazach o innej tematyce. Pomijam zawiłą problematykę manipulowania motywami Toledo, które zdarzało mu&#13;
się świadomie dekomponować, gdyż dotyczy ona większej liczby jego obrazów, a nie tylko&#13;
Ukrzyżowań. Przesłanki, jakimi kierował się, włączając w program dzieła topos miasta, jak&#13;
również symboliczno-metaforyczne treści, które w ten sposób kodował, są przedmiotem dociekań biografów i interpretatorów jego sztuki. Dla mnie, w poszukiwaniu ikonograficznych&#13;
komponentów „Chrystusa Samotnego”, bardziej istotnym jest motyw ciemnego, burzowego&#13;
nieba, pozostający w ścisłym związku z ciemnością, będącą integralną częścią tego wzorca. Historycy sztuki są zgodni, że malowane przez El Greca ciemne chmury, dramatyczne&#13;
refleksy jaśniejszych skrawków nieba oraz kreowany przez artystę mistyczny nastrój to rezultat mistrzowskiej interpretacji zjawisk natury. To odkrywcze, wizjonerskie obrazowanie&#13;
łamie wszelkie konwencje malowania pejzażu w XVII w., będąc bliższym kanonom XIX-wiecznego romantyzmu. Grażyna Bastek opisuje ów szczególny stan napięcia w przyrodzie, uwieczniony przez niego „z meteorologiczną dokładnością” na Panoramie Toledo (Wista de Toledo, 1597–1610):&#13;
Oto Toledo, zza Alkazaru nadciąga wielka mroczna chmura, mrok gęstnieje, ale na niebie prześwitują jeszcze wysepki błękitu. […] Ziemia zdaje się jaśniejsza od nieba, soczysta zieleń płonie w intensywnym świetle, a krawędzie budynków i ich ściany od zachodu żarzą się w srebrzystej poświacie. Gwałtowne masy powietrza płyną z nieba na ziemię i z ziemi do nieba&#13;
– to zstępujące i wstępujące prądy. Powietrze przesycone jest elektrycznością, ale nie widać&#13;
jeszcze błyskawic. Drzewa na wysokim wzgórzu już uginają się pod wpływem wiatru, ale trawy i krzewy na pierwszym planie stoją nieporuszone. To ostatnie chwile, gdy miasto jest jeszcze oświetlone słońcem, ostatnie chwile bezruchu. Za kilkanaście minut zacznie się nawałnica,&#13;
nadejdą błyskawice, grzmoty i huragan126.&#13;
&#13;
Komentując mistrzostwo artystyczne, nie można pominąć ładunku treści metaforyczno-symbolicznych, denotowanych przez topos chmur burzowych. El Greco był artystą znakomicie wykształconym, gruntownie obeznanym z postanowieniami Soboru Trydenckiego dotyczącymi sztuki i, co więcej, opiniodawcą diecezjalnym w sprawach zgodności dzieł sztuki&#13;
z nauką Kościoła127. Jak większość wybitnych artystów tamtej epoki, obmyślał i tworzył obraz&#13;
w skomplikowanej procedurze uzgadniania aspektów formalnych oraz środków wyrazu artystycznego z podskórnym nurtem aluzyjności i symboliki, których przystępne kody rozumiano&#13;
wówczas powszechnie. Ukształtowany u schyłku średniowiecza, a utrwalony przez Trydent&#13;
model relacji pomiędzy obrazem a wiernymi Hans Belting charakteryzuje w ten sposób:&#13;
[Osoby prywatne] wymagały od niego [obrazu], by był niejako malowanym aktem mowy, który też odtąd wyznacza kształt systemu estetycznego. Ów akt mowy skierowany był – z obrazu&#13;
126&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
G. Bastek, El Greco: burza nad miastem, „Newsweek Polska. Historia” 26 kwietnia 2014, nr 4, https://www.&#13;
newsweek.pl/historia/el-greco-burza-nad-miastem/8megxby [data dostępu: 19.06.2019].&#13;
A. Witko, Ikonografia potrydencka w twórczości El Greca, [w:] Sztuka po Trydencie, pod red. K. Kuczmana&#13;
i A. Witki, Kraków 2014, s. 141–142.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 57&#13;
&#13;
na zewnątrz – ku widzowi, albo rozgrywał się wewnątrz tegoż obrazu pomiędzy przedstawionymi na nim osobami, gdy rozmawiały one na temat widza. Tym samym obraz porzuca tradycyjny dystans i egzystencję zamkniętą w samym sobie. Udostępnia się widzowi, tak że teraz właściwym jego tematem staje się dialog […]. W obu wypadkach obraz zmienia się w taki sposób,&#13;
że dostosowuje się do spojrzenia widza, a zatem dopuszcza pewien czynnik subiektywny, który&#13;
ostatecznie może przyjmować postać anegdotycznej opowieści dla niego przeznaczonej [przyp. i&#13;
podkr. E.J.]128.&#13;
&#13;
W omawianym obrazie El Greca wszystko współtworzy określoną opowieść, którą można krótko streścić albo rozbudowywać w nieskończoność. Wychodząc od analizy&#13;
szczegółu, po jakimś czasie spotkamy się w tej samej opowieści, gdyż wszystkie detale –&#13;
pośrednio lub bezpośrednio – są jej podporządkowane. Zwróciłam uwagę na ciemne, burzowe chmury, na tle których dramaturgia Ukrzyżowania ulega zwielokrotnieniu. Można podążyć tym tropem, analizując psychologiczny aspekt oddziaływania silnych emocji&#13;
związanych z burzą i niewątpliwie byłby to owocny kierunek refleksji, wzbogacający rozważania nad tym dziełem. Dam jednak pierwszeństwo analizie innego typu – poszukiwaniu znaków. Takich, które – jak twierdzi Belting – wchodziły w dialog z patrzącymi, choć&#13;
nie wszystkie ze wszystkimi, gdyż jedne były prostsze, inne aluzyjne, wymagające podbudowy intelektualnej i szerszych horyzontów odniesień. Posłużę się kolejnym cytatem,&#13;
który zobrazuje kierunek zamierzonych poszukiwań. W hermeneutycznych rozważaniach&#13;
nad ontologią obrazu Gadamer posłużył się urokliwym przykładem, utrzymanym w bliskiej nam poetyce „meteorologicznej”:&#13;
Nawet znaki naturalne, na przykład oznaki pogody, pełnią swą funkcję wskazywania tylko&#13;
przez abstrakcję. Gdy na widok nieba wypełnia nas doznanie piękna nieboskłonu i rozkoszujemy się nim, wówczas doświadczamy przesunięcia intencji, które sprawia, że niebo traci swój&#13;
charakter znaku129.&#13;
&#13;
Wpatrując się w burzliwe niebo nad Toledo, przebywamy drogę w odwrotnym kierunku. Wpierw poddajemy się grozie burzy, podziwiając mistrzostwo pędzla, potem&#13;
zaś stopniowo stawiamy pytania o znaki. Przeczuwany bowiem – na granicy pewności&#13;
– że ładunek emocjonalny, z jakim oddziałuje surowy spektakl natury, nie wyczerpuje potencjału skumulowanych w nim znaczeń. Spoglądamy na chmury, potem na krzyż,&#13;
w końcu na odrealnione Toledo w nieziemskiej poświacie, po raz wtóry uświadamiając&#13;
sobie, że to wizja Jeruzalem. Wpatrując się w panoramę, zastanawiamy się, czy nie mamy&#13;
do czynienia z większą dosłownością i dobitniejszą aluzją, niż sugeruje pierwsze spojrzenie? Czy kopuła obok wieży toledańskiej katedry, której tam nie było, gdy El Greco malował obraz130, może przywoływać widok jerozolimskiej Kopuły na Skale? Czy sucha dolina&#13;
128&#13;
129&#13;
130&#13;
&#13;
H. Belting, op. cit., s. 470.&#13;
H.-G. Gadamer, op. cit., s. 223.&#13;
Niektórzy historycy sztuki, głowiący się nad tą zagadką, utożsamiają ów detal architektoniczny z kopułą&#13;
Kaplicy Mozarabskiej (będącej częścią katedry Najświętszej Marii Panny), ukończonej ok. 1631 r., czyli&#13;
17 lat po śmierci El Greca, a jeszcze później od daty namalowania przez niego omawianego Ukrzyżowania.&#13;
Kopułę zaprojektował jego syn Jorge Manuel Theotocópulos (1578–1631), ale El Greco nie mógł znać&#13;
&#13;
�58&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
o łagodnych zboczach po prawej stronie krzyża – w miejscu, gdzie winien płynąć Tag&#13;
w urwistym korycie – nie przypomina doliny Cedronu zamkniętej odległą Górą Oliwną?&#13;
Może nie dostrzeżono dyskretnej hybrydyzacji Toledo i Jerozolimy, której widoki artysta&#13;
znał z popularnych rycin131? A może współcześni pojmowali ukryty sens tej zagadkowej&#13;
panoramy, a tylko my utraciliśmy świadomość tamtych znaków? Dekodowanie ich jest&#13;
zajęciem fascynującym, gdyż odsłaniają sens „wyższego rzędu”, w tym wypadku potwierdzający zamysł artysty, by panorama Toledo na tym obrazie stanowiła figurę Jerozolimy.&#13;
Podkreślam, „na tym obrazie”, gdyż pejzaż Toledo widnieje też na innych płótnach El&#13;
Greca o odmiennej tematyce. Tu jednak – w omawianym Ukrzyżowaniu – oczywistą rolę&#13;
gra kontekst i kanon ikonograficzny, którego artysta w najmniejszym stopniu nie przekracza, pomimo szokującej wizyjności efektów malarskich, niewątpliwie ekstrawaganckich&#13;
z punktu widzenia potrydenckich apologetów weryzmu w malarstwie sakralnym.&#13;
Toledo jest więc Jerozolimą – w nurcie tej samej symbolizacji, która uświęca niezliczone Kalwarie rozsiane po świecie mocą zadekretowanego „podobieństwa” do jerozolimskiego oryginału. Możemy bez cienia wątpliwości uznać obraz El Greca za kanoniczny wizerunek „Chrystusa Samotnego”, ale pomimo tej konstatacji odczuwany zniewalającą moc&#13;
indywidualizmu, w którym artysta osiągnął ekstatyczne apogeum wszystkiego, co można&#13;
wyrazić w ramach tej konwencji. Wszystkiego, co od tego momentu będzie wyznaczało&#13;
to ekstremum.&#13;
&#13;
Fenomen zasłony&#13;
Skoro przyjęliśmy, że na obrazie Toledo jest Jerozolimą, to wszystko, co na nim widzimy, układa się w spójną opowieść – w „wielką opowieść”, największą, jaką opowiedziało&#13;
chrześcijaństwo. Również i chmury burzowe nie należą już do nieba Kastylii, tylko zakrywają nieboskłon nad Jeruzalem, przenosząc nas do mitycznego momentu, który ukonstytuował jedną z największych religii monoteistycznych ludzkości. Odwołując się do terminów&#13;
Joanny Tokarskiej-Bakir, Ukrzyżowanie jest „wielką opowieścią”, ale już każda jego interpretacja w sztuce – indywidualną „małą opowieścią” artysty. Próbuję spojrzeć na dzieło El Greca jego oczami, choć wiem, że to daremne, a wszystko, co zobaczę, pozostanie&#13;
subiektywnością.&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
tego projektu i antycypować malarsko jego przyszłej realizacji, gdyż pożar Kaplicy Mozarabskiej, który&#13;
spowodował konieczność budowy nowej kopuły, miał miejsce dopiero w 1622 r., czyli 8 lat po jego śmierci.&#13;
Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że na obrazie nie stwierdzono domalowań wykonanych&#13;
po śmierci artysty. Teoretycznie – nawet gdyby je uczyniono, to widok domalowanej kopuły najpewniej odpowiadałby jej rzeczywistemu wyglądowi. Tymczasem, poza elementem latarni, w niczym nie przypomina&#13;
ona żebrowanej kopuły Kaplicy Mozarabskiej. Jest od niej kilkakrotnie większa i dominuje nad miastem&#13;
wraz z wieżą katedry, a jej gładka, lśniąca powierzchnia, a także kształt, jednoznacznie przypominają jerozolimską Kopułę na Skale – taką, jaka była w XV–XVI wieku.&#13;
El Greco niewątpliwie znał liczne widoki Jerozolimy uwiecznione na współczesnych mu grafikach, a już&#13;
na pewno dużego formatu drzeworytową wedutę ze słynnej Liber Chronicarum Hartmana Schedla z 1493 r.,&#13;
– najsłynniejszego dzieła geograficzno-historycznego w XVI-wiecznej Europie, zawierającego widoki 99 najważniejszych miast świata. Na widoku Jerozolimy, emblematycznym dla wielu późniejszych, Kopuła na Skale&#13;
ma u góry spłaszczenie, podobne jak kopuła na obrazie El Greca, a po prawej stronie kadru ciągnie się dolina&#13;
Cedronu, przypominająca tę, która widnieje na jego obrazie w miejscu, gdzie powinien znajdować się skalny&#13;
kanion Tagu [fot. 13.].&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 59&#13;
&#13;
„A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął ziemię aż do godziny dziewiątej” – czytamy w Ewangelii Marka (Mk 15, 33)132. Według wielu kanonicznych i apokryficznych źródeł,&#13;
nad Jerozolimą rozegrał się spektakl natury, który stanowił nierozdzielną część misterium&#13;
śmierci Chrystusa. Spektakl, który z wielką siłą oddziaływał na wyobraźnię, przekazując&#13;
ważne znaki. Wizja Bułhakowa, bodaj najznakomitsza w literaturze naszych czasów, dająca&#13;
świadectwo ponadczasowości „wielkiej opowieści”, nieustannie inspirującej artystów i myślicieli, wyprowadza intuicje apokaliptyczne:&#13;
Ciemność, która nadciągnęła znad Morza Śródziemnego, okryła znienawidzone przez procuratora miasto. […] Wszystko pożarła ciemność, która przeraziła wszystko, co żyło w samym&#13;
Jeruszaleim i w jego okolicach. Dziwna chmura przygnana została znad morza przed wieczorem czternastego dnia wiosennego miesiąca nisan. […] Chmura ta zwaliła się już na nagie&#13;
wzgórze zwane Trupią Czaszką, na którym oprawcy pośpiesznie dobijali skazańców, zwaliła&#13;
się na świątynię jeruszalaimską, dymnymi potokami spełzła ze wzgórza, na którym stał Przybytek, i zalała Dolne Miasto. […] Skoro tylko dymną czarną kipiel rozłupywał ogień, wzbijała się ku górze z nieprzejrzanych ciemności ogromna bryła świątyni z połyskującą łuską dachu. Ale ogień gasł natychmiast i świątynia pogrążała się w ciemnej otchłani. Wyrastała z niej&#13;
po kilkakroć i znowu się zanurzała, a za każdym razem towarzyszył takiemu zanurzeniu łoskot&#13;
właściwy kataklizmom133.&#13;
&#13;
Tę znakomitą wizję literacką wypada uzupełnić perykopami z klasycznych tekstów religijnych. W apokryficznej ewangelii Piotra czytamy: „A wtedy ziemia zadrżała i powstał&#13;
wielki strach” (VII 22)134, zaś w VIII księdze sybilijskiej, najstarszej interpolacji chrześcijańskiej w Księgach Sybilińskich (Oracula Sibyllina), współczesnej ewangeliom synoptycznym (II w.), znajdujemy proroctwo: „Lecz rozedrze się zasłona świątyni i pośród&#13;
dnia w ciągu trzech godzin panować będzie zupełnie ciemna noc”135. Jeszcze bardziej&#13;
wstrząsający opis zawiera ewangelia Mateusza: „A oto zasłona przybytku rozdarła się&#13;
na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele&#13;
ciał świętych, którzy pomarli, powstało” (Mt 27, 51–52). Mamy do czynienia z pełnym&#13;
obrazowaniem apokaliptycznym według uniwersalnych toposów zbiorowej wyobraźni&#13;
132&#13;
&#13;
133&#13;
134&#13;
135&#13;
&#13;
Ważne jest objaśnienie podawanych przez ewangelistów godzin ukrzyżowania Chrystusa, gdyż występuje pozorna sprzeczność między nimi a przekazem, że ciemności okryły ziemię w samo południe. Otóż&#13;
ówczesnej godzinie szóstej odpowiadała nasza dwunasta. Teolog-biblista wyjaśnia: „Ewangelia Marka&#13;
twierdzi, że Jezus został ukrzyżowany o godzinie 3-ciej (Mk. 15:25), zaś Ewangelia Jana, że o godzinie 6-tej&#13;
(J. 19:14). Klucz do tej sprzeczności leży w tym, że Nowy Testament posługuje się tylko trzema godzinami&#13;
dnia: 3-cią, 6-tą i 9-tą. Godziny dzienne liczono wówczas od brzasku do zmierzchu, toteż mniej lub więcej&#13;
odpowiadały kolejno naszej 9-tej, 12-tej, 15-tej. Godziny dnia zaokrąglano do jednej z tych trzech godzin.&#13;
Zauważmy, że apostoł Jan posługuje się słowem «około», aby podkreślić, że godzinę podaje w przybliżeniu.&#13;
Jeśli przybicie Jezusa do krzyża miało miejsce, jak się przypuszcza, w czasie specjalnej ofiary składanej&#13;
w święta, nowie księżyca i sabaty między godziną 10-tą a 11-tą, czyli między 3-cią a 6-tą według biblijnej&#13;
rachuby czasu, wówczas obaj ewangeliści mówią prawdę. Każdy zaokrąglił czas do najbliższej godziny,&#13;
jeden do trzeciej, czyli naszej 9:00, a drugi do szóstej, czyli do naszej 12-tej” A. Palla, Godzina i dzień ukrzyżowania Chrystusa, http://eliasz.dekalog.pl/goscie/palla/godzina.htm [data dostępu: 26.05.2019].&#13;
M. Bułhakow, Mistrz i Małgorzata, przeł. I. Lewandowska, Warszawa 1970, s. 465–466.&#13;
Apokryfy Nowego Testamentu, t. 1, s. 415.&#13;
Apokryfy Nowego Testamentu, pod red. ks. M. Starowieyskiego, t. 3: Listy i apokalipsy chrześcijańskie,&#13;
Kraków 2001, s. 346–347.&#13;
&#13;
�60&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
– takich samych, jakie w ekstremalnej kumulacji wypełniają Janową Apokalipsę – tę „jedną z najważniejszych matryc historiozoficznych świata zachodniego”136. Śmierć Chrystusa&#13;
wyznacza kres dotychczasowego świata, a jej przełomowe znaczenie manifestuje się w obrazowaniu eschatologicznym. W opisach pojawia się symbolika burzy, trzęsienia ziemi&#13;
i zasłony. Trzęsienie ziemi i burza interpretowane są jako znaki teofanii137, objawienia się&#13;
Boga wśród obłoków, gromów i błyskawic. „Ciemność, jaka ogarnęła ziemię podczas konania Chrystusa na krzyżu, była zewnętrznym wyrazem tragedii i dramatu wszechświata wobec śmierci swego Stwórcy”138 – powiada ks. Stanisław Kobielus, przedstawiając&#13;
wszakże dość powierzchowną, katechetyczną wykładnię. Motyw teofanii w burzy odnajdujemy także w Starym Testamencie: „Gdy Pan przekazywał przykazania ludowi na górze&#13;
Synaj, stał się ciężką, przeszywaną błyskawicami chmurą burzową, tak że Izraelici drżeli&#13;
ze strachu (Wj 19,16; 24, 16 n.)”139. Zakres powiązań między burzą i towarzyszącymi jej&#13;
zjawiskami atmosferycznymi, zwłaszcza piorunami i błyskawicami, a obrazowaniem atrybutów boskich należy do szczególnie rozbudowanych w większości religii i dogłębnie opisanych w literaturze przedmiotu140. Niebo burzowe zdecydowanie bardziej sprzyja teofanii&#13;
niż pogodny nieboskłon, bliższy koncepcji deus otiosus.&#13;
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na intrygującą symbolikę i metaforykę zasłony. Za punkt wyjścia może służyć przytoczona perykopa z ewangelii Mateusza. Mowa&#13;
w niej o zasłonie w świątyni jerozolimskiej, która w chwili śmierci Chrystusa rozdarła się&#13;
z góry na dół. Mamy tu do czynienia z odniesieniem do historycznego artefaktu szczegółowo opisanego w II Księdze Mojżesza (II Mojż, 26, 1–37). Ta olbrzymia, około 15-metrowej wysokości zasłona oddzielała najświętsze miejsce świątyni od jej części przeznaczonej dla wiernych. Począwszy od najstarszych komentarzy św. Efrema (ok. 306–373)141,&#13;
jej ewangeliczne rozdarcie obecne jest w wielu rozważaniach teologicznych, obrastając&#13;
w rozliczne interpretacje. Przytaczanie ich rozmijałoby się wszakże z logiką wywodu.&#13;
W większości należą do innego porządku obrazowania, tego samego, który formował niezliczone, czasem zdumiewające metafory i symbolizacje ran Chrystusa, pracowicie zestawione przez Steinberga142.&#13;
Z perspektywy antropologicznej symbolika zasłony wykracza poza ścisły kontekst&#13;
teologiczny, a zatem jej fenomen domaga się szerszego planu odniesień. Zasłona to oddzielenie, ale takie, które immanentnie zawiera w sobie możliwość sporadycznego kontaktu oddzielonych stron. Nie jest murem, czyli granicą trwałą, którą trzeba zburzyć,&#13;
by skontaktować ze sobą rozdzielone obszary. Jest granicą nietrwałą, możliwą do uchylania i przekraczania, ale tylko w ściśle określonych momentach i okolicznościach. Momenty te konstytuują istotę zasłony; bez nich utraciłaby rację bytu, a z logicznego punktu&#13;
widzenia nie mogłaby istnieć. Jeśli jednak istnieje, to tylko dzięki obszarom, które rozdziela, ale też incydentalnie łączy. Jej status ontyczny sprowadza się więc do materialnej&#13;
136&#13;
&#13;
137&#13;
138&#13;
139&#13;
140&#13;
141&#13;
142&#13;
&#13;
D. Czaja, Figury końca. Przybliżenia, [w:] Scenariusze końca. Zmierzch, kres, apokalipsa, wyb., red. i wstęp&#13;
D. Czaja, Kraków 2015, s. 12; omówienie Apokalipsy św. Jana – zob. s. 18–21.&#13;
„Zadrżała – mamy tu do czynienia z teofanią” – komentuje Marek Starowieyski (Apokryfy…, t. 1, s. 415).&#13;
S. Kobielus, Blask ciemności i światło niewiedzy, Ząbki 2015, s. 88.&#13;
D. Forstner, op. cit., s. 106.&#13;
Por. np. M. Eliade, Traktat o historii religii, tłum. J. Wierusz-Kowalski, Warszawa 1966, s. 86–89.&#13;
Komentarze do Diatess (21, 4,6) i Homilie paschalne.&#13;
L. Steinberg, op. cit., s. 417–426.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 61&#13;
&#13;
lub metaforycznej granicy, zawierającej nie tylko możliwość, ale też strukturalną konieczność odsłaniania i zasłaniania. Odsłaniania w celu fizycznego przemieszczania się,&#13;
kontaktu zmysłowego (zwykle „widzenia” lub/i „słyszenia”) lub faktycznego bądź metaforycznego przepływu idei; zasłaniania zaś po to, by ów przepływ powstrzymać. Zasłona jest konstruktem mediacyjnym, zdecydowanie bardziej niż trwały mur. Sama jej substancjalność, czyli umowna i intuicyjna cecha miękkości, to stan pośredni między tym,&#13;
co uznajemy za twarde, a brakiem materialnego oporu (w takim rozumieniu miękkość nie&#13;
jest opozycją twardości, tylko stanem mediującym pomiędzy twardością a jej brakiem).&#13;
Zasłona może być półprzeźroczysta, a więc dopuszcza widzenie niedokładnego obrazu&#13;
po drugiej stronie, a jej niepełna dźwiękochłonność pozwala na stłumione słyszenie tego,&#13;
co za nią wybrzmiewa. Bodźce optyczne i foniczne występują, ale stanowią namiastkę&#13;
rzeczywistych. W tradycyjnym rozumieniu zasłona to tkanina, czyli materia roślinna lub&#13;
zwierzęca (zasłona jerozolimska była z koziej wełny), a więc po pierwsze – partycypuje&#13;
w świecie ożywionym, choć jest martwa, po drugie zaś – nacechowana jest konotacjami kulturowymi z roślinami lub zwierzętami, będącymi jej budulcem. W końcu, zasłona&#13;
ma dwie strony, ale objawia tylko jedną – zwykle opatrzoną symbolicznym i artystycznym&#13;
zapisem, odnoszącym się do tego, co po drugiej stronie. Odwrotna strona zasłony jest tajemnicą, podobnie jak to, co zakrywa.&#13;
Można przytaczać nieskończenie wiele przykładów obecności zasłony w rytuałach religijnych, sztuce, literaturze, materiałach paremiologicznych i frazeologizmach językowych.&#13;
Nas interesuje symboliczno-metaforyczna zasłona jerozolimska oraz jej odzwierciedlenie&#13;
w naturze jako zasłony chmur i mroku. Abstrahując od wspomnianych, nie zawsze przekonujących wykładni teologicznych (np. Chrystus jako zasłona) rozdarcie tej pierwszej&#13;
należy postrzegać, jak sadzę, jako symboliczne wyjście Boga do ludzi; wyjście pełne, całkowite, dowiedzione w misterium Wcielenia i śmierci Chrystusa. Dokonuje się nie jak dotychczas, za pośrednictwem kapłana, który w dni święte nawiedza Przybytek przez uchyloną zasłonę. Miarą przełomu, jaki dokonuje się z chwilą śmierci Boga-człowieka, jest&#13;
rozdarcie zasłony, czyli jej unicestwienie, gdyż unicestwiony zostaje dystans między Bogiem a człowiekiem. Bóg, który przychodzi, nie uchyla zasłony, gdyż odtąd nie będzie już&#13;
potrzebna, tylko rozdziera ją w radykalnym geście Aleksandra przecinającego węzeł Gordiasa, adekwatnym do radykalizmu przełomu. Takie odczytanie symboliki nie rości sobie&#13;
prawa do wyłączności, gdyż wielkie toposy emanują niewyczerpaną mocą inspiracji. Podobnie, jak supozycja że zasłona mroku rozdarta błyskawicami, spadająca na Jeruzalem&#13;
i Golgotę, współtworzy scenerię apokaliptyczną, by potem – po wielkim paroksyzmie – odsłonić nowe oblicze Ziemi:&#13;
Pioruny i błyskawice były coraz rzadsze. Teraz przepływała na Jeruszalaim już nie fioletowa&#13;
o białych brzegach zasłona, ale zwykła szara chmura długotrwałej burzy. Burza przesuwała się&#13;
w stronę Morza Martwego [podkr. E.J.]143.&#13;
&#13;
Powracam do Ukrzyżowania El Greca i odmalowanej przez niego fantastycznej zasłony&#13;
utkanej z czarnych chmur. Nie sposób powstrzymać słów zachwytu nad wieloznacznym zamysłem tego mistycznego wizjonera. Czarno-granatowy mrok rozszarpuje nieziemski blask&#13;
143&#13;
&#13;
M. Bułhakow, op. cit., s. 468.&#13;
&#13;
�62&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
błyskawic, a rozświetlone połacie chmur strzelają ku niebu, jak skrzydła Aniołów albo białe&#13;
płachty habitów hiszpańskich świętych. Tylko w górnym rogu świeci jeszcze niewielki, złoty&#13;
skrawek zakrytego słońca. Na tle tej „kosmicznej lawiny napierającej ku Bogu”144 – by przywołać euforyczne sformułowanie Ciorana – umierający Chrystus zwraca twarz ku Ojcu, rozkładając przybite dłonie w geście przywołania, ale też pragnienia objęcia ramionami ukochanej osoby. Oczy wzniesione ku górze, opuchnięte usta wypowiadające szeptem, a nie&#13;
donośnym głosem, jak imputuje ewangelia145 – „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?” Wizja El Greca przekonuje dalece bardziej niż kanon. Patrzymy na ostatnie chwile życia Chrystusa, słuchany jego ostatnich słów do Ojca. Głowa jeszcze wzniesiona, bok włócznią nieprzebity.&#13;
Ten unikalny moment domaga się konfrontacji z surrealistyczną zasłoną chmur, która odgrywa&#13;
w tym spektaklu niesłychanie ważną rolę. Widzimy szał żywiołów, ale co ważne – jeszcze nie&#13;
ciemność. Ta nadejdzie dopiero wraz ze śmiercią, ale teraz, gdy Chrystus jeszcze żyje, sceneria całkowitej ciemności, obciążonej brzemieniem wyrazistych konotacji, byłaby strukturalnie niemożliwa. Jeszcze rozgrywa się misterium zespolenia teofanii Ojca i agonii Wcielonego&#13;
Boga, dla którego sceneria burzy jawi się toposem skończenie doskonałym, a nawet – z punktu&#13;
widzenia topiki apokaliptycznej – jedynym możliwym. Obraz El Greca to nie tylko arcydzieło&#13;
sztuki, to także – by przywołać Didi-Hubermana – obrazowanie paradoksu Wcielenia dzięki&#13;
„immanencji ludzkiej zdolności do tworzenia ciał niemożliwych”146.&#13;
&#13;
Misterium ciemności i półmrok.&#13;
Casus Ukrzyżowań Zurbarána, Velázqueza i Pacheco&#13;
W przedstawieniach „Chrystusa Samotnego” istnieje zasadnicza różnica statusu ontycznego figury burzy oraz całkowitej ciemności (lub głębokiego półmroku). Obie przywoływane&#13;
są przez dwa warianty obrazowania dramatu na Golgocie. Pierwsza wspomaga wizję ostatnich chwil żyjącego jeszcze Chrystusa na krzyżu, a jego przykładem jest omówione przeze&#13;
mnie dzieło El Greca. Druga natomiast pełni funkcję atrybutu w przedstawieniach Chrystusa nieżyjącego, a przykładami takich rozwiązań są trzy pozostałe Ukrzyżowania: Francisco&#13;
Zurbarána, Diego Velázqueza i Francisco Pacheco, reprezentatywne dla wielu innych. Zarysowane w ten sposób rozróżnienie tła nie jest ortodoksyjnie przestrzegane, ale wyraźnie&#13;
dominuje w malarstwie sakralnym.&#13;
Ograniczenie postrzegania ciemnego tła tych przedstawień do funkcji artystyczno-formalnych byłoby pominięciem znacznie ważniejszych znaczeń. Wprawdzie istnieje tu walor&#13;
ciemności, jako środka wyrazu, to jednak zwrócę uwagę na jej znaczenia ideowe w myśli&#13;
filozoficzno-teologicznej. Tytułem wstępu posłużę się wyimkiem z rozważań Czai nad apokaliptycznymi konotacjami ciemności:&#13;
Ciemność początku i końca to dane pierwotne, to ledwie tylko obrysowane, wychylone&#13;
w ciemną przestrzeń arché i eschatonu brzegi naszego doświadczenia. Mrok końca przyprawia o zawrót głowy, ale prowokuje, by zajrzeć za jego zasłonę; koniec bywa zagrożeniem&#13;
144&#13;
145&#13;
146&#13;
&#13;
E. Cioran, op. cit., s. 125.&#13;
„O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloi, Eloi, lama sabachthani»” (Mk 15, 34).&#13;
G. Didi-Huberman, op. cit., s. 24.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 63&#13;
&#13;
albo obietnicą, ale tak czy inaczej zawsze stanowi wyzwanie dla dyskursywnego rozumu&#13;
[podkr. E.J.]147.&#13;
&#13;
Przytoczona myśl objawia kluczowy trop w interpretacji ciemności – ten mianowicie,&#13;
że nie musi ona być synonimem nicości, materią prima lub ultima, tylko zasłoną, za którą&#13;
coś jest i za którą można, a nawet trzeba zajrzeć. Jeśli „widzenie” pojmujemy zgodnie z antropologicznym rozszerzeniem, obejmującym także duchowe „widzenie w głąb”, to ciemność&#13;
nie jest kresem widzenia, tylko jakościowym punktem zwrotnym, w którym widzenie zmysłowe ustępuje duchowemu. Rozumienie takie jest pochodną zmysłowego doświadczenia braku możliwości widzenia w ciemności, które wszakże aktywizuje obrazy zakodowane w mózgu. Wzrok staje się bezużyteczny bez względu na to, czy oczy są otwarte, czy zamknięte.&#13;
Gdy ustają bodźce wizualne, mózg wybiera jedną z dróg: albo pogłębionej koncentracji o charakterze dyskursywnym i konceptualizującym, albo, odwrotnie, pogłębionej medytacji, stopniowo eliminującej doznania zmysłowe i wyobrażeniowe. Jeśli więc opanujemy zawrót głowy i wraz z Dariuszem Czają zajrzymy za zasłonę mroku, to doświadczymy tylko (a może&#13;
aż) – wyłącznie rzeczywistości „wewnętrznej”. Niezgłębiona tajemnica Chrystusowej śmierci,&#13;
gdy już się dokonała, zawiesza wszelką myśl, wszelki dyskurs, nawet apokaliptyczny, kierując&#13;
ku doświadczeniom mistycznym, ku duchowości, dla której nawet sztuka religijna przestaje&#13;
być istotna. Na ów krańcowy moment egzystencji duchowej zwraca uwagę Wiesław Juszczak:&#13;
Sztuka w swych najwyższych wzlotach nie jest nawet dostrzegalna z tego punktu, który wyznacza szczyt religijnego życia duchowego. Z tego punktu, którym jest doświadczenie mistyczne określane jako „ciemna noc”, pozbawione wszelkiego elementu zmysłowego, pozbawione świadomości wszelkiego „poza”, pozbawione nie tylko wyobrażeń, ale nawet poczucia&#13;
możliwości wyobrażania, unieobecniające ślad ostatni, najostatniejszy odruch wyobraźni i czucia. […] A na szczycie Karmelu nie widzi się nic [podkr. E.J.]148.&#13;
&#13;
W jaskiniach Karmelu, świętej góry wielu bogów i anachoretów, nie widać nic – to najbardziej lapidarne streszczenie mistycznej „ciemnej nocy”149, w której mieści się ostateczny&#13;
wymiar samotności. Ciemność, cisza i samotność, zespolone „asocjacją paradygmatyczną”150, pozostają w oczywistym związku ze śmiercią lub jej metonimiami. W takiej koincydencji pojawiają się wielokrotnie w pismach mistyków. „I wtedy ta ciemność, ta samotność,&#13;
to poczucie straszliwego osamotnienia”151 – opisuje swoje stany kontemplacyjne Matka Teresa z Kalkuty, wyrażając ten sam rodzaj doświadczenia duchowego, który dany był niezliczonym rzeszom mistyków uchylających zasłonę ciemności. To uniwersalne doświadczenie,&#13;
147&#13;
148&#13;
149&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
D. Czaja, Figury końca…, s. 10.&#13;
W. Juszczak, Wędrówka do źródeł, Gdańsk 2009, s. 193.&#13;
Termin „ciemna noc” jako werbalizację doświadczenia mistycznego wprowadził niemiecki dominikanin Johannes Tauler (1301–1361), który – paradoksalnie – pisał o poznaniu kontemplatywnym i sprzeciwiał się&#13;
całkowitej bierności zmysłowo-intelektualnej w stanach medytacyjnych. Zob. M. Rusecki, Tauler Johannes,&#13;
[hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 19, Lublin 2013, s. 556–557.&#13;
E. Leach, Kultura i komunikowanie. Logika powiązań symbolicznych. Wprowadzenie do analizy strukturalnej w antropologii społecznej, przeł. M. Buchowski, Warszawa 2010, s. 37.&#13;
A. Grzegorczyk, Samotność jako mistyczna ciemność. Św. Jan od Krzyża i bł. Matka Teresa z Kalkuty, „Zeszyty Naukowe Centrum Badań im. Edyty Stein – Wobec Samotności” 2014, nr 12, s. 26.&#13;
&#13;
�64&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
właściwe ekstremalnym przeżyciom religijnym, niezależnie od wyznawanej religii, bodaj&#13;
najwszechstronniej opisała Joanna Tokarska-Bakir152.&#13;
Święty Jan od Krzyża uważa, że owo zaciemnienie władz naturalnych jest wręcz konieczne,&#13;
aby doszło do zjednoczenia z Bogiem. […] Ta samotność, która jest stanem duszy ogołoconej z wszelkich odniesień do świata ludzkiego, z wszelkich uwarunkowań zewnętrznych i wewnętrznych, a więc duszy totalnie ogołoconej, zostaje u Jana podniesiona do rangi najwyższej&#13;
doskonałości duchowej i to ona umożliwia obdarowanie i dopuszczenie do Bożych tajemnic153.&#13;
&#13;
Rudolf Otto, rozmyślając nad mistyką ciemności w sztuce, twierdzi, że nie można jej wyrażać całkowitą czernią: „Ciemność musi być taka, aby mogła być spotęgowana przez kontrast, a tym samym jeszcze bardziej wyczuwalna: ona sama musi jeszcze chcieć przezwyciężyć ostatnie światło. Dopiero półmrok jest mistyczny [podkr. E.J.]”154. Spostrzeżenie Otto&#13;
odnosi się do aspektów formalnych dzieła, nadzwyczaj istotnych dla wykreowania określonego przeżycia widza, ale intuicja ta znajduje również odzwierciedlenie w archetypowych wizjach półmroku, obecnych w tkance obrazowania mitologicznego, zwłaszcza kosmogonicznego155. W myśli teologicznej: „Ciemność jest własnością pramaterii jeszcze nie uformowanej&#13;
przez Boga i nie poddanej żadnemu prawu. W procesie nadawania poszczególnym obrazom&#13;
wartości etycznej pojęcie ciemności jest zazwyczaj symbolem tego, co bezbożne i odległe&#13;
od Boga”156.&#13;
Po analizie dzieła El Greca, przedstawiającego żywego jeszcze Chrystusa na krzyżu, dyrektywa Otto umożliwia przejście do trzech kolejnych przykładów Ukrzyżowań, przedstawiających Chrystusa nieżyjącego. W przeciwieństwie do obrazu mistrza z Toledo, te zaprezentuję tylko skrótowo. We wszystkich przypadkach ciemne tło nie jest całkowicie czarne,&#13;
choć pierwsze spojrzenie, zwłaszcza na obraz Zurbarána, może to sugerować. Na obrazie&#13;
Velázqueza pojawia się nawet iluzjonistyczny cień za krzyżem, jakby artysta pragnął spotęgować wrażenie naturalizmu. W jeszcze większym stopniu udało się to Zurbaránowi, który efekty werystyczne doprowadził do perfekcji. Dodatkowo, jego obraz, przedstawiający&#13;
Chrystusa w naturalnej skali, powieszono w półmroku kaplicy kościoła dominikanów w Sewilli w taki sposób, by iluzyjność przedstawienia w najwyższym stopniu sprawiała wrażenie&#13;
trójwymiarowości. Przekonującym świadectwem percepcji tego wizerunku jest relacja malarza i autora traktatów o sztuce, Antonio Palomino (1655–1726), streszczona i dopowiedziana&#13;
przez Teresę Grzybkowską:&#13;
W kaplicy było mało światła, ale każdy, kto tam wchodził, miał wrażenie, że stoi przed rzeźbą.&#13;
Przybity do krzyża Chrystus wyłaniał się z ciemności. Scena była pozbawiona wszelkich&#13;
szczegółów narracyjnych, tak że obserwator musiał wysilić wzrok. Sposób, w jaki artysta położył światło na perizonium, odtworzył każde najmniejsze zgięcie, jest arcydziełem malarstwa.&#13;
152&#13;
153&#13;
154&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
156&#13;
&#13;
J. Tokarska-Bakir, Wyzwolenie przez zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Wrocław 1997.&#13;
A. Grzegorczyk, op. cit., s. 29.&#13;
R. Otto, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, przeł.&#13;
B. Kupis, Warszawa 1968, s. 105.&#13;
Przykładowo: w mitologii ludów andyjskich w nieokreślonej przestrzeni przed stworzeniem świata nie było&#13;
ciemności, tylko „czerwonawy mrok” (J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 63).&#13;
M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, tłum. K. Romaniuk, Poznań 1989, s. 35.&#13;
&#13;
�Europejskie źródła teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
• 65&#13;
&#13;
Sygnatura na kartce papieru u dołu krzyża jest tak namalowana, że można się zastanawiać, czy&#13;
to papier przyklejony do belki krzyża, czy do obrazu. Zurbarán doskonale przemyślał ten iluzjonistyczny pomysł, by obraz wyglądał jak rzeźba; w tym dziele dał przekonywującą malarską iluzję trójwymiarowości, chciał stworzyć „wyrzeźbiony” obraz, co mu się w pełni udało.&#13;
Zurbarán najbardziej rozwinął styl rzeźbiarski w malarstwie; to dzieło dowodzi jego niebywałej pomysłowości i bogactwa inwencji twórczej157.&#13;
&#13;
Bliski podobnej iluzyjności jest obraz Velázqueza, namalowany z niebywałym mistrzostwem obrazowania anatomii ludzkiej, tym większym, że nie eksponującym technicznej&#13;
biegłości jako naczelnego waloru dzieła158. Wizerunek jest oczywistą idealizacją, służącą&#13;
wzbudzeniu zaprogramowanych przeżyć estetycznych i religijnych, ale musiał być tworzony z autentycznym uduchowieniem, przelanym na płótno w sposób, którego nie odda żadna werbalizacja. Przychodzi na myśl cierpka refleksja Ludwiga Wittgensteina: „Wątpię, iżby&#13;
uwagi Goethego o cechach barw przydały się malarzowi. Może z trudem dekoratorowi”159.&#13;
Ukrzyżowanie Velázqueza emanuje niepowtarzalną energią ciepła i dobra, którą Bóg obdarza wiernych. Spośród wszystkich przykładów, tylko na tym obrazie głowę Chrystusa otacza świetlisty nimb. Ów delikatny blask nadaje wizerunkowi aurę tajemnicy mistycznego&#13;
żaru, przypominając o boskiej nieśmiertelności, ukrytej w martwym ciele Ukrzyżowanego.&#13;
Wyjątkowym, wręcz niepowtarzalnym, zabiegiem artysty jest przedstawienie tylko lewej&#13;
strony twarzy Chrystusa, prawej zaś zakrycie długim pasmem włosów. Potęguje to wrażenie&#13;
obcowania z niepojętą, głęboko intymną tajemnicą, przenikającą oblicze pogrążone bardziej&#13;
we śnie niż martwocie. Ukrzyżowanie Velázqueza otoczone jest aurą legend, niedopowiedzeń i sprzecznych teorii na temat okoliczności powstania. Jedne powiadają o zamówieniu&#13;
złożonym przez jego protektora, króla Hiszpanii Filipa IV Habsburga, u którego artysta pełnił zaszczytną funkcję malarza nadwornego. Inne sugerują ekspiacyjny charakter obrazu,&#13;
łącząc go z głośnym zdarzeniem rzekomej profanacji krzyża przez Żydów portugalskich&#13;
w 1632 roku. Istnieją także inne przypuszczenia, ale nie są tu dla nas istotne. Ważny jest natomiast ogromny wpływ, jaki obraz wywarł na niezliczonych naśladowców, replikujących jego&#13;
wzorzec, a tym samym upowszechniających wizerunek „Chrystusa Samotnego”.&#13;
Pozostaje dodać kilka słów o Ukrzyżowaniu Francisco Pacheco. Niewątpliwie ani zawarte w nim studium anatomii, ani też ogólny poziom artystyczny nie dorównują opisanym&#13;
wcześniej dziełom, choć różnica nie jest duża. Nie to jest jednak najważniejsze. Obraz ten&#13;
z założenia miał pełnić funkcję instruktażowego wzorca dla innych artystów i tak właśnie&#13;
należy go odczytywać. Przede wszystkim zwraca uwagę niemal całkowita rezygnacja artysty z obrazowania śladów męki i widoku krwi. Wyjątkiem jest rana w boku Chrystusa, z której strużka krwi wpływa pod perizonium, by niżej zastygnąć na prawym udzie. Fragment ten&#13;
157&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
T. Grzybkowska, Malowane figury i rzeźbiarskie obrazy. Hiszpański triumf potrydenckiej dewocji, [w:] Sztuka po Trydencie, s. 157–158.&#13;
Korzystam z następujących publikacji: A. Rodríguez de Ceballos, El Cristo Crucificado de Velásquez: transfondo histórico-religioso, „Archivo Español de Arte” 2004, t. 77, s. 5–19; L. Rodríguez Peinado, La crucifixión, „Revista Didital de Iconografía” 2010, t. 2, nr 4, s. 29–40; El Siglo del Oro. The Age of Velasquez,&#13;
Berlin-München 2016.&#13;
L. Wittgenstein, Uwagi o barwach, przeł. B. Baran, Warszawa 2014, s. 57. Johann Wolfgang Goethe jest&#13;
autorem wydanej w 1810 r. Teorii kolorów – fundamentalnego dzieła z tego zakresu w nowożytnym piśmiennictwie naukowym.&#13;
&#13;
�66&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ma jednak znaczenie przede wszystkim umowne. Odzwierciedla dyskretną, czytelną tylko&#13;
dla bardziej wytrawnych teologów, symbolikę pierwszej i ostatniej rany (obrzezania i przebicia boku), którą omawia Steinberg: „W tym wypadku tor krwi ma znaczenie figuratywne:&#13;
pierwsza i ostatnia rana łączą się ze sobą, a «graf» męki Chrystusa, która trwała przez całe&#13;
jego życie, zostaje naniesiony na mapę jego ciała”160. Badacz ten podkreśla jednak, że motyw ten funkcjonował wyraźnie tylko w XVI w. Zarówno wtedy, jak i później kopiowany&#13;
był przez niezliczonych artystów, niekoniecznie świadomych tak wyrafinowanej symboliki.&#13;
Pacheco jednak należał do elity teoretyków sztuki sakralnej, więc w przypadku jego dzieła&#13;
zachodzi duże prawdopodobieństwo nieprzypadkowości tego motywu, tym bardziej, że eliminując niemal całkowicie krew z ciała Chrystusa, nawet z ran rąk i nóg, mógł i tutaj jej nie&#13;
pokazać. Tak jednak nie postąpił, kierując się najpewniej intencją wyrażenia wzmiankowanej symboliki, tym bardziej, że strugę krwi przedłużył w opisany sposób, charakterystyczny&#13;
dla tego szczególnego motywu. Reszta ciała pozbawiona jest jakichkolwiek śladów męki,&#13;
nawet dyskretnie zaznaczonych. Ciało jest czyste, jakby nietknięte konwulsjami bólu, nie&#13;
zwisające, lecz raczej stojące o własnych siłach na wygodnym podnóżku (suppedaneum).&#13;
Zgodnie z dyrektywą dla malarzy, jaką zawarł w swym dziele, odmalował stopy Chrystusa przebite dwoma gwoździami, a nie tylko jednym. Jak wszystko w scenie Ukrzyżowania,&#13;
również i ten szczegół był przedmiotem polemik teologicznych i podlegał zmianom kanonów przedstawień artystycznych161. Obraz Pacheco jest do bólu apolliński i, można rzec,&#13;
„klasycystyczny”, o ile zapożyczenie to ograniczymy do metafory. Zapewne wbrew intencjom artysty, sprawia wrażenie dość beznamiętnego modelu – takiego, którego wszelkie&#13;
kopie, nawet artystycznie słabsze, muszą przewyższyć sensualizmem, równoważąc przerost&#13;
dogmatyzmu. Zachwianie tej równowagi zaobserwować można było już we współczesnej&#13;
Pacheco Hiszpanii. Jednak prawdziwą otchłań między tym dogmatyzmem a nowym wzorcem „Chrystusa Samotnego” wyznaczył bezkres Oceanu Atlantyckiego. Tam, w Nowym&#13;
Świecie, Señor de la Soledad zaistniał w zupełnie odmiennej rzeczywistości kulturowej –&#13;
w tysiącach wcieleń i tylko jednym pod tą nazwą, a jego program ikonograficzny włączony&#13;
został w zupełnie nową strukturę kosmowizji.&#13;
&#13;
160&#13;
161&#13;
&#13;
L. Steinberg, op. cit., s. 183.&#13;
Zob. S. Kobielus, Krzyż Chrystusa…, s. 93–101.&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ II&#13;
&#13;
Andyjski Pan Samotności –&#13;
„wielka opowieść”&#13;
&#13;
��Kilka uwag o „wielkiej opowieści” w Andach&#13;
Dla rozległych obszarów północnej części Andów Peruwiańskich obejmujących&#13;
w przybliżeniu prowincję Ancash, Chrystus Señor de la Soledad w Huaráz jest tym, kim&#13;
dla Limy Señor de los Milagros, dla Meksyku Matka Boska z Guadelupe, a dla Polski&#13;
– Matka Boska Częstochowska. Takich porównań można by przytaczać więcej, akcentując wspólny wymiar kultu właściwy wielkim wizerunkom, skupiającym wokół siebie setki&#13;
tysięcy, a najczęściej miliony wiernych. Jednakże poza tym, co je łączy, stanowiąc przedmiot syntez religioznawców, każdy z nich jawi się w splendorze własnej legendy i niepowtarzalności. W rozważaniach chętnie posługujemy się metaforą axis mundi, rozpoznając&#13;
w świętych wizerunkach rodzaj osi, będącej odniesieniem dla ogromnego bogactwa zjawisk, w mniejszym lub większym stopniu dotyczących całokształtu miejscowej kultury.&#13;
Wizerunek pełniący funkcję axis mundi to centrum tożsamości kulturowej, wpływające,&#13;
jak w gigantycznym krwioobiegu, zarówno na najważniejsze organy, jak i na dalsze zakątki społecznego ciała. Nie zamierzam streszczać rozważań klasyków, z Eliadem na czele,&#13;
by raz jeszcze powtarzać tezy o „środku świata” czy „górze kosmicznej”, choć obu tych&#13;
metafor, a zwłaszcza drugiej, nie da się w Andach uniknąć. Koncepcje te są na tyle rudymentarne w refleksji antropologicznej, że wręcz aksjomatyczne. Nie oznacza to jednak,&#13;
że korzystając z nich, można sobie pozwolić na bezrefleksyjność. W badanym wycinku&#13;
kultury ciekawsze i bardziej owocne bywa dostrzeżenie regionalnych niuansów, a tym&#13;
bardziej odchyleń od założonego modelu niż jego kolejne, uogólnione potwierdzenie. Wizerunek Chrystusa Señora de la Soledad w Huaráz stanowi przykład fenomenu kulturowego poddającego się opisowi według klasycznych modeli badawczych wypracowanych&#13;
w dyskursie etnologiczno-religioznawczym, ale zatrzymanie się na tym poziomie refleksji przyniosłoby znikomą wartość naukową. Dopiero uwzględnienie warstwy szczegółów, ujętych we właściwe ramy kontekstualne, może nadać pracy istotny walor poznawczy. Dla badacza z Europy jest to wyzwanie, gdyż takie badania wymagają cierpliwości&#13;
i pokory, a także zdystansowania i ostrożności. Właściwa klasyfikacja tekstów kultury&#13;
bywa dla kogoś takiego trudniejsza niż dla naukowca peruwiańskiego. Z drugiej strony, jest to szansa, ponieważ europejski badacz ma szerszą perspektywę i doświadczenia&#13;
wyniesione z badań nad własną kulturą. Tych kilka oczywistych uwag to efekt refleksji&#13;
nad materiałem tekstów naukowych i popularnych autorstwa zarówno Peruwiańczyków,&#13;
jak i badaczy z zewnątrz, a także nad materiałem, który sama zebrałam. Utwierdziłam się&#13;
w przekonaniu, że nie należy nadmiernie przywiązywać się do określonej metody ani wizji porządkującej rzeczywistość, tylko czerpać z nich z umiarem, pozwalając na stopniowe&#13;
wyłanianie się nowej jakości, nie zdeterminowanej żadną z nich. Efekt końcowy może być&#13;
różny, ale przynajmniej nie sztampowy.&#13;
Moim zamierzeniem jest, by opowieść o Señorze de la Soledad, choć daleka od pełnej&#13;
i wszechstronnej monografii, łączyła w sobie nurt zarówno „wielkich”, jak i „małych” opowieści w znaczeniu przyjętym przez polskie badaczki świętych wizerunków i religijności&#13;
&#13;
�70&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ludowej (przywoływaną już wcześniej Tokarską-Bakir oraz Annę Niedźwiedź1. „Podczas&#13;
gdy w tzw. wielkiej opowieści z obrazem wiąże się znaczenia dziejowe, ogólnoludzkie czy&#13;
narodowe, tak w małej opowieści prywatnej cuda dokonują się w najbliższym otoczeniu&#13;
człowieka i w sposób bezpośredni dotyczą jego osobistego życia”2 – streszcza istotę rozróżnienia Niedźwiedź. Charakterystykę tę mutatis mutandis można zzastosować nie do „obrazu-postaci”, lecz w tym wypadku do „rzeźby-postaci” – Chrystusa Señora de la Soledad.&#13;
„Z koniecznymi zmianami”, ponieważ specyfika kulturowa andyjskiego Peru obu „opowieściom”, a zwłaszcza „małym”, nadaje niepowtarzalny kształt, uniemożliwiając proste przełożenie europejskich wzorców. Znacząco upraszczając tę międzykultorową różnicę, należy&#13;
przede wszystkim podkreślić elementarne znaczenie nałożenia się gmachu chrześcijaństwa&#13;
na potężny fundament tradycyjnej kosmowizji andyjskiej, kształtującej się przez tysiąclecia. Pozostając przy metaforyce architektonicznej, styl i decorum nowej świątyni stały się&#13;
inne, ale jej gmach nadbudowano na trwałych podwalinach rodzimej mentalności religijnej,&#13;
więc powtarza pierwotny plan budowli. Dziedzictwo niezliczonych pokoleń, zawarte przede&#13;
wszystkim w języku, jego pojęciach i kategoriach modelujących widzenie świata, ale obecne&#13;
też w złożonym systemie wiedzy, przekonań i zachowań kulturowych, wyklucza możliwość&#13;
duchowej i mentalnościowej transformacji mieszkańca Andów w konstrukt człowieka skrojonego według obcych wzorców. Warstwa narzuconej kultury nakłada się na podłoże rodzime i obie w dużym stopniu funkcjonują autonomicznie, gdyż ich pełne zespolenie nie jest&#13;
możliwe z przyczyn strukturalnej niekompatybilności. To, co nowe, interpretowane jest&#13;
przez pryzmat kategorii i pojęć rodzimych. Posiłkując się żartobliwym, ale obrazowym&#13;
porównaniem, można powiedzieć, że synkretyczne teksty kultury andyjskiej w znacznej&#13;
części współtworzone są przez elementy „wstrząśnięte, ale nie zmieszane”. W ten sposób&#13;
modelowane są zarówno „wielka”, jak i „małe” opowieści. Istnieje jeszcze jeden czynnik,&#13;
który, chcąc nie chcąc, wypada odnotować. Jest nim nieprzekraczalna bariera obcości kulturowej, oddzielająca badacza gringo od indiańskiej społeczności, choćby zyskał jej sympatię&#13;
i poważanie, a nawet związał się z nią, jak ja, symbolicznymi więzami pokrewieństwa. Powoduje ona reakcje ograniczania i autocenzurowania informacji przez respondentów, rzadziej motywowane niechęcią do przybysza z zewnątrz, a częściej – innymi przesłankami&#13;
psychologicznymi. Barierą jest także subiektywizm badacza – jego wiedza, stopień zaangażowania i przyjęta metodologia, przetwarzające badaną rzeczywistość w dyskursywny&#13;
konstrukt w ramach tego subiektywizmu3. W efekcie satysfakcja przeplata się z poczuciem&#13;
1&#13;
2&#13;
3&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, Obraz i postać. Znaczenia wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, Kraków 2005.&#13;
Ibidem, s. 261.&#13;
W dużym stopniu, choć nie do końca, zgadzam się autooceną uprawiania etnologii, wyrażoną przez Tarzycjusza Bulińskiego we wprowadzeniu do jego ważnej książki Szkoła w amazońskiej puszczy. Formy i znaczenia edukacji w społecznościach tubylczych na przykładzie Indian E’ñepá z Wenezueli (Gdańsk 2018). Autor&#13;
pisze w niej: „Moja zaś opowieść dotyczy mojego doświadczenia i moich prób jego zrozumienia. Nic więcej. Spróbuję przekonać czytelnika, że moje rozumienie roli i znaczenia szkoły wśród Indian jest wiarygodne&#13;
i może być użyteczne. […] wcale nie konstruuję opisu, lecz tak naprawdę przedstawiam moją interpretację&#13;
przeżytej przeze mnie sytuacji […]. Przedstawiam Czytelnikowi wydarzenie ujęte z mojej perspektywy, według własnego sposobu jego rozumienia i odczuwania będących moim udziałem w tamtym momencie […].&#13;
Obie te rzeczy są moimi konstrukcjami i nie odzwierciedlają rzeczywistości. […] Dlatego też będę się starał&#13;
podkreślać prowizoryczność faktów etnograficznych i ukazywać je jako moje konstrukty tekstowe i poznawcze” (s. 10). Zwróciłam uwagę na ten fragment, gdyż stanowi on dobrą wykładnię autoetnograficznej&#13;
perspektywy badawczej, która jest mi bliska, choć nie w aż tak ortodoksyjnej formie. Zgadzam się, że opis&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
niedosytu, ale jest ono bezpiecznikiem chroniącym przed zakusami nadmiernego dogmatyzmu. Konkluzja taka powinna zamykać tę pracę, ale uznałam, że będzie właściwa w tym&#13;
miejscu. Moje dotychczasowe badania nad Señorem de la Soledad przybliżają zaledwie&#13;
część złożonej rzeczywistości kulturowej osnutej wokół tego wizerunku, ale nawet ona tworzy względnie spójny obraz, otwierając przestrzenie dalszych, potencjalnych poszukiwań.&#13;
&#13;
Dolina Hatun Mayu – panorama przedhiszpańska&#13;
Nie sposób zrozumieć istoty kultu Señora de la Soledad, jak i wielu szczegółów z nim związanych, bez znajomości podłoża kulturowego, na którym kult ten zaistniał. Osadzenie wizerunku na gruncie miejscowych tradycji, w niepowtarzalnym środowisku geograficznym,&#13;
w krótkim czasie – kilku, może kilkunastu pokoleń – ukształtowało jego daleką od kanonicznej tożsamość ontologiczną, dowodząc ogromnej żywotności andyjskich struktur mitologicznych i ich możliwości akomodacyjnych w warunkach destrukcji rodzimych instytucji i obiektów kultu. Nie umniejszając wagi symbolicznego i etyczno-moralnego wkładu&#13;
chrześcijaństwa, skłaniam się ku opinii, że w przypadku omawianego wizerunku bardziej&#13;
istotna jest inkulturacja duchowości i treści andyjskich przez elementy „wstrząśnięte, ale nie&#13;
zmieszane” niż odwrotnie. Oczywiście brakuje miary, która wykazałaby proporcje wzajemnych wpływów, więc to intuicyjne przekonanie służy wyłącznie zwróceniu uwagi na mniej&#13;
spektakularne, lecz być może ważniejsze aspekty kultu, ukryte tuż pod powierzchnią tego,&#13;
co zmysłowe. Praca etnologiczna nie jest w stanie opisać Chrystusa Señora de la Soledad bez nieustannego odwoływania się do andyjskich tradycji przedhiszpańskich.&#13;
Problematyczności opisu, z założenia, nieświadomie lub z braku wiedzy pomijającego lub&#13;
marginalizującego te tradycje, dowodzą niektóre publikacje o ambicjach naukowych, powstałe w środowisku historyków Kościoła katolickiego, dość często ignorujące etnograficzne aspekty religijności popularnej4. Szczęśliwie nurt najważniejszych badań etnologiczno-religioznawczych w Peru współtworzą również wielkie nazwiska uczonych-księży, takich&#13;
jak Manuel María Marzal SJ czy, bardziej znany w regionie Ancash, Alberto Gridilla OFM.&#13;
W tym kontekście wypada wspomnieć, że wśród jezuitów w Peru, Boliwii i Chile jest licząca się grupa teologów, będących zwolennikami uznania rytu andyjskiego w katolicyzmie&#13;
za autonomiczny i równoprawny5.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
etnologiczny jest zawsze subiektywnym konstruktem i nie odzwierciedla rzeczywistości, ale tzw. „obiektywna rzeczywistość” jest także konstruktem, choć niepomiernie bardziej złożonym. Mimo wszystko, łącząc&#13;
przekonanie o istnieniu głębszych struktur kultury z wiarą w doniosłość tego, co tworzy jej zewnętrzne&#13;
bogactwo, żywię nadzieję, że efekt moich badań przyniesie rezultat choć trochę bardziej uniwersalny, niż&#13;
moja własna subiektywność.&#13;
Przykładem publikacji uznawanej w środowisku kościelnym prowincji Ancash za sztandarową, za swoistą&#13;
biblię dziejów katolicyzmu w tej części Andów, jest 800-stronicawa praca zbiorowa: Diócesis de Huaráz.&#13;
Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima 1999. Niewątpliwie jest to wydawnictwo&#13;
cenne, obfitujące w tysiące danych, choć nie wszystkim można zaufać, co wybiórczo stwierdziłam, weryfikując część informacji według bardziej precyzyjnych źródeł. Wiele do życzenia pozostawia kwestia&#13;
dokumentowania zawartych tam treści, co wielokrotnie nie pozwala rozstrzygnąć, czy informacja jest&#13;
faktem, czy opinią piszącego. Natomiast tematyka religijności ludowej i związków miejscowego kultu chrześcijańskiego z tradycjami andyjskimi jest w zasadzie nieobecna, sprowadzona do marginalnie&#13;
wzmiankowanych legend.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 401.&#13;
&#13;
�72&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Bliskie mi jest podejście Lévi-Straussa, który napisał: „Etnolog żywi szacunek&#13;
do historii, lecz nie przypisuje jej wartości uprzywilejowanej. Uważa ją za kierunek&#13;
badań dopełniający badania etnologii”6. W niniejszym, zaledwie szkicowym wprowadzeniu do historii Chrystusa Señora de la Soledad w Huaráz nie zamierzam streszczać dziejów tej części Andów, historii osadnictwa i życia w dolinie rzeki Hatun Mayu&#13;
(obecnie Río Santa) na przestrzeni kilkunastu tysięcy lat. Z bogatej przeszłości, zapoczątkowanej w nieodległej od Huaráz jaskini Guitarrero7 [fot. 1], z obszernego materiału, będącego plonem pracy archeologów, wybieram tylko te informacje, które bezpośrednio odnoszą się do kultur istniejących w dolinie świętej rzeki Hatun Mayo w okresie&#13;
tzw. Horyzontu Wczesnego (Horizonte Temprano, od ok. 1000 r. p.n.e. do ok. 200 r. p.n.e.)&#13;
i Wczesnego Okresu Przejściowego (Período Intermedio Temprano, od ok. 200 r. p.n.e.&#13;
do ok. 500 r. n.e.), a także następujących po nich: Horyzontu Środkowego (Horizonte Medio, od ok. 500 r. n.e. do ok. 1000 r. n.e.), Późnego Okresu Przejściowego (Período Intermedio Tardío, od ok. 1000 r. n.e. do ok. 1400 r. n.e.) oraz Horyzontu Późnego (Horizonte Tardío, od ok. 1400 r. n.e. do ok. 1533 r., czyli do przybycia pierwszych Hiszpanów)8.&#13;
W okresie tym, obejmującym w przybliżeniu 2500 lat, na obszarze Callejón de Huaylas&#13;
rozwijała się słabo rozpoznana kultura Huarás, która zanikła około pierwszego stulecia naszej ery. Słabo rozpoznana nie znaczy jednak mało znacząca. Wręcz przeciwnie, pozostawiła po sobie imponującą spuściznę budowli kamiennych, w tym monumentalnych, takich&#13;
jak Wilcahuain koło Huaráz [fot. 2], Wayllac [fot. 3], Tumshucaico9 [fot. 4] oraz wiele podobnych, rozsianych na stokach doliny Río Santa. Najważniejszą z nich, którą osobno omówię, jest Pumacayan i znajduje się obecnie w obrębie Huaráz. Większość doliny Río Santa, zwłaszcza w rejonie górnego biegu rzeki, to zasięg kultury Recuay, której eponimiczne&#13;
miasteczko, położone około 30 km na południe od Huaráz, wyznacza umowne centrum jej&#13;
obszaru. Przyjmuje się, że kultura ta rozwijała się w okresie od około I do VIII w., pozostając w związkach ze znaną z olśniewającej ceramiki kulturą Moche (obszar większości wybrzeża północnego Peru) i oddziałując na doliny biegnące z pasma Cordillera Negra na zachód, ku wybrzeżom Pacyfiku. Wymieniając suche nazwy i periodyzacje, czynię to jedynie&#13;
z konieczności umiejscowienia omawianego okresu w przyjętych w nauce kontekstach historyczno-kulturowych10. Mam wszakże świadomość ich daleko posuniętej umowności i tak&#13;
6&#13;
7&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
9&#13;
10&#13;
&#13;
C. Lévi-Strauss, Myśl nieoswojona, przeł. A. Zajączkowski, Warszawa 1969, s. 384.&#13;
Najstarsze ślady człowieka w jaskini Guitarrero datowane są na okres schyłkowego plejstocenu. Z tego&#13;
okresu pochodzi fragment znalezionego tam kosza, datowany metodą radiowęglową na ok. 10400 lat p.n.e.,&#13;
ale fakt znajomości przez ówczesnych ludzi technik plecenia koszy świadczy o jeszcze dawniejszych dziejach człowieka na tym terenie. W głębokich nawarstwieniach jaskini odkryto rośliny jadalne, takie jak&#13;
papryczka ají (Capsicum chinense) czy fasola zwyczajna (Phaseolus vulgaris), należące do najstarszych&#13;
roślin hodowanych w Ameryce Południowej i Mezoameryce. Odnaleziono tam również fragmenty tkanin.&#13;
Zob. J. Szykulski, Starożytne Peru, Wrocław 2010, s. 70, 86. Zob. też T.F. Lynch, Guitarrero Cave. Early man&#13;
in the Andes, New York-London-Toronto-Sydney-San Francisco 1980.&#13;
Przedstawiony podział opiera się na powszechnie przyjętej w archeologii peruwiańskiej periodyzacji Johna&#13;
Rowe’a z początku lat 60. XX w. Józef Szykulski (op. cit., s. 43) zwraca jednak uwagę, że nie jest ona uniwersalna dla całego Peru i w różnych rejonach mogą istnieć od niej znaczne odchylenia czasowe. Dotyczy to&#13;
również omawianego obszaru, obejmującego w przybliżeniu region Ancash, a zwłaszcza dolinę Río Santa.&#13;
H. de la Cruz Reyes, Historia regional prehispanica de Ancash, Lambayeque [s.a.], s. 48–50.&#13;
Obszerne dane archeologiczne na temat regionu Ancash zawarte są m.in. w pracy zbiorowej: Arqueologia de&#13;
la sierra de Ancash. Propuesta y perspectivas, red. B. Ibarra Asencios,, Lima 2004.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
naprawdę – pośredniej tylko przydatności dla opisu etnologicznego. Należy pamiętać, że powszechnie stosowana periodyzacja Johna Rowe’a to podział tzw. epoki ceramicznej, oparty&#13;
przede wszystkim na typach wytwarzanej ceramiki jako najlepszych wyznacznikach kontekstów kulturowych. Natomiast to, co nas szczególnie interesuje, to znaczy infrastruktura&#13;
kultowa, rozwijała się wedle innych reguł i podlegała odmiennym porządkom. Zespół budowli kultowych, rozsianych w dolinie Río Santa, identyfikowany jest z fazą poprzedzającą&#13;
cywilizację Huari (Wari) oraz z okresem jej oddziaływania od VII do IX w. Cywilizacja ta,&#13;
poznana znacznie słabiej niż późniejsza Inków, stopniowo objęła olbrzymi obszar niemal&#13;
od jeziora Titicaca aż po północne krańce andyjskiego Peru wraz z terenami Callejon de&#13;
Huaylas. Jednakże na zdominowanym przez nią obszarze rozwijały się i przemijały liczne&#13;
pomniejsze struktury społeczno-administracyjne, z których część – z braku lepszego słowa&#13;
– można nazwać regionalnymi „państwami” i „państewkami”, podporządkowanymi administracji Huari. Struktury te z kolei należy oddzielić od „kultur”, takich jak bliska nam Recuay, gdyż definiowanie ich przebiega według innych kryteriów. Cywilizacja Huari-Tiahuanaco, a wcześniej Chavin, w zauważalny sposób zjednoczyła religijnie Andy Peruwiańskie.&#13;
Dla naszych celów ważne jest, by rekonstruowane podłoże kulturowe obejmowało elementy&#13;
istotne dla odtworzenia przybliżonego kształtu religijności andyjskiej w dolinie Río Santa,&#13;
ta zaś nie stanowiła wytworu ludów zamkniętych w enklawie otoczonej górami, lecz, przeciwnie, podlegała historycznym wpływom i przekształceniom. Obszar ten, pomimo wysokogórskiego położenia, zawsze utrzymywał ożywione kontakty gospodarcze i kulturalne&#13;
z sąsiadami ze wszystkich stron. Sprzyjała temu ukształtowana od tysiącleci sieć dróg, biegnących dolinami andyjskimi, przez wysokie przełęcze Białej i Czarnej Kordyliery, a także&#13;
wzdłuż samej doliny. Drogi te znacząco udoskonalono w okresie dominacji Huari, a jeszcze&#13;
bardziej po konkwiście Inków11.&#13;
Cywilizacja inkaska objęła obszar Callejon de Huaylas dopiero w XV wieku, po okresie zmagań militarnych z wojowniczymi ludami tej części Andów12. W końcu Inkom udało się narzucić swoją władzę i administrację drogą zawiązywania koneksji małżeńskich13.&#13;
Inka Huayna Cápac wziął za żony dwie córki potężnych kuraków14, władających Hanan&#13;
11&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
J. Hyslop, Qhapaqñan. El sistema vial incaico, trad. Eduardo Arias, Lima 1992. Dokładniej na temat dróg&#13;
w Callejon de Huayllas, zob. El Quapaq Ñan en la ruta del Chinchaysuyu entre Pumpu-Pallasca. Reconocimiento y registro del enterno territorial del Qhapaq Ñan, (Volumen VIII), Lima 2009, s. 27–65. Najdokładniejszym obecnie wydawnictwem na temat dróg inkaskich, zawierającym szereg danych uzyskanych już&#13;
po edycji klasycznej dla tematu publikacji Johna Hyslopa, jest: Guía de identificatión y registro del Qhapaq&#13;
Ñan, Lima 2013, wydane przez Ministerstwo Kultury Peru. Podjęty w 2001 r. przez władze Peru międzynarodowy projekt Qhapaq Ñan, poświęcony badaniom i konserwacji starożytnej infrastruktury dróg andyjskich,&#13;
został szczegółowo omówiony w pracy: M. Kania, Projekt Qhapaq Ñan. Wyzwania nowego modelu polityki&#13;
wobec dziedzictwa kulturowego ludów tubylczych, Kraków 2019.&#13;
Zob. F. Carranza Romero, El mundo da vueltas. La vida de los quechuas narrada por un quechua, Trujillo&#13;
2006.&#13;
C.A. Alba Herrera, Huaylas en la historia, Caraz 2009, s. 57–60. Zob. też E. Serrudo Torobeo, Sistema vial&#13;
y asentamientos Inca en la provincia de Huari, [w:] Arqueologia de la sierra de Ancash, s. 429–444.&#13;
Kuraka – naczelnik wsi lub większych, ponadwioskowych struktur. W czasach przedhiszpańskich mogły&#13;
to być olbrzymie obszary terytorialne liczące dziesiątki, a nawet setki wiosek i osad (curacazgo). Kuraka&#13;
to dosłownie starosta, od rdzenia kura- „być starszym”. Hiszpanie nazywali kurakami całą hierarchię&#13;
andyjskich władców, od naczelnika wioski (sołtysa) po władcę królestwa. W literaturze naukowej stosuje&#13;
się synonimiczne określenie „kacyk” (cacique), ale jest to zapożyczenie spoza kultury andyjskiej. Wywodzi się z języka Tainów, zostało przeniesione przez Hiszpanów z basenu Morza Karaibskiego (Haiti)&#13;
&#13;
�74&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Huaylas (Górnym Huaylas) i Hurin Huaylas (Dolnym Huaylas), włączając w ten sposób&#13;
całą dolinę Hatun Mayu w granice imperium Tawantin Suyu. Przyjęcie zwierzchności&#13;
Inków było równoznaczne z akceptacją nadrzędnej roli inkaskiego centrum teokratycznego i uznaniu Słońca za naczelnego boga, a Inki za jego ziemską inkarnację. Badacze&#13;
są zgodni, że w obszarze ideologii i praktyk religijnych nie był to proces rujnujący dotychczasowy porządek. Po pierwsze dlatego, że religie Inków i ludów zamieszkujących&#13;
dolinę Hatun Mayu miały niewątpliwie wspólną, panandyjską strukturę, po drugie zaś&#13;
– z powodu liberalnego podejścia zdobywców do wierzeń i bogów podbijanych ludów.&#13;
Od swoich wasali wymagali jedynie przyjęcia kultu Słońca jako bóstwa naczelnego,&#13;
co mieściło się w oczywistej logice utożsamienia z nim naczelnego władcy – Inki. Uznanie jego panowania automatycznie musiało się łączyć z przyjęciem kultu Słońca, gdyż&#13;
w inkaskiej koncepcji politologicznej oba te byty stanowiły nierozdzielną całość. Jeśli zaś&#13;
chodzi o panteon miejscowych bóstw, to Inkowie często uznawali je za własne, darząc&#13;
kultem i poważaniem. Normą postępowania było ustanawianie związków „rodzinnych”&#13;
z wak’ami podbitych ludów15. Szemiński i Ziółkowski przypominają, że „kosmowizja andyjska dawała możliwość inkorporacji obcych bóstw (wak’a) i oddawania im kultu nawet&#13;
przez samych władców Imperium”, a „religia inkaska była otwarta na nowe kulty i umiała&#13;
je włączać w hierarchię kultów praktykowanych”16. Już sam fakt pojęcia za żony córek&#13;
kuraków Dolnego i Górnego Huaylas był tożsamy z włączeniem najważniejszych wak’as&#13;
na tych terenach w system obiektów kultu honorowanych przez Inkę i jego reprezentantów na tym terenie.&#13;
Pod koniec 1460 roku, gdy górskie obszary dzisiejszej prowincji Ancash stały się już&#13;
częścią Imperium Tawantin Suyu, nastąpiła rozbudowa infrastruktury dróg oraz związanych&#13;
z nimi strażnic i magazynów (tambo) [fot. 5]. Inkowie udoskonalili technikę budowy dróg&#13;
i mostów linowych przerzucanych nad głębokimi korytami górskich rzek [fot. 6], co sprzyjało rozwojowi handlu i włączało obszar w system militarny państwa, umożliwiając przemieszczanie się dużych oddziałów wojska, a także chaski – posłańców-biegaczy, kurierów zapewniających nadzwyczaj szybki przekaz informacji na terenie całego Imperium. Dwie słynne&#13;
drogi biegnące ze stolicy w Cuzco na północ aż do prowincji Quito, każda liczyła około&#13;
2000 km, wytyczono i poprowadzono wzdłuż wybrzeża oraz przez góry za życia dwóch tylko&#13;
władców inkaskich – Tupay Inki Yupanki i jego syna Huayna Cápaca. Szerokie na około trzy&#13;
metry, umocnione murami kamiennymi, przewijające się setkami kilometrów przez urwiska&#13;
i przełęcze andyjskie – były cudem techniki dokonanym dzięki trudnym do wyobrażenia wysiłkom Indian. Bezgraniczne zdumienie Hiszpanów podziwiających inkaskie drogi i mosty&#13;
odzwierciedlają liczne zapisy w XVI-wiecznych relacjach i kronikach, m.in. Francisco Pizarro (1533), Pedro Cieza de Leóna (1533), Miguela de Estete (1535), Juana Botero Benesa&#13;
(1577), Gutiérreza de Santa Clara (1599) czy Augustína de Çárate (1555). Inca Garcilasso&#13;
de la Vega (1609), przytaczając fragmenty kilku takich relacji, cytuje ostatniego z wymienionych, który powiada, iż „dzieło to bez porównania przewyższa dzieła egipskie i budowle&#13;
&#13;
15&#13;
16&#13;
&#13;
i upowszechnione na terenie całej hiszpańskiej Ameryki. Zob. L. Arana Bustamante, Sin malicia ninguna… Transformación indígena colonial y estrategias sociales y culturales en un kuraka ilegítimo (Huaylas, 1647–48), Lima 2010.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op.cit., s. 128.&#13;
Ibidem, s. 310, 399.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
rzymskie”17. Należy pamiętać, że obok dwóch głównych dróg Imperium Tawantin Suyu pokrywała sieć tysięcy kilometrów innych, pomniejszych szlaków, z których wiele w znakomitym stanie zachowało się do dziś, szczególnie na obszarze Andów [fot. 7]. Doliną wzdłuż rzeki Hatun Mayu prowadziła jedna z ważniejszych dróg, istniejąca tam od tysiącleci. Jej boczne&#13;
odgałęzienia wspinały się na przełęcze Białych i Czarnych Kordylierów, łącząc stukilometrową dolinę z obszarami po wschodniej stronie głównego grzbietu Andów oraz z pasem nadoceanicznej costy. Drogi były cały czas utrzymywane w bardzo dobrym stanie, obowiązkowo&#13;
naprawiane po każdej porze deszczowej przez Indian z okolicznych wiosek, przydzielonych&#13;
do poszczególnych odcinków.&#13;
Dolina i stoki obu pasm Kordylieró, a zwłaszcza Kordyliery Białej, stanowiły żyzne obszary wielopiętrowych upraw. Olbrzymia dolina charakteryzuje się występowaniem kilku stref&#13;
klimatycznych, od najniższych i najcieplejszych wzdłuż rzeki Santa, położonych od około&#13;
2800 do 3500 m n.p.m aż do sięgającej 4900–5000 m n.p.m. trawiastej i bezdrzewnej puny18.&#13;
W poszczególnych strefach uprawiano odmienne gatunki roślin jadalnych, ale nie powodowało to monopolizowania upraw przez społeczności wiosek leżących na różnych wysokościach.&#13;
W Andach charakterystyczną cechą własności jest tzw. „nieciągłość terytorialna”, polegająca&#13;
na tym, że rodzina lub większa wspólnota posiada poletka rozproszone w kilku strefach wysokościowych, na których zbiera plony różnych roślin. Według niemieckiego antropologa, gdańszczanina Jürgena Golte, fakt uprawiania poletek na różnych wysokościach wiązał się z niemożliwością utrzymania rodziny ze zbiorów pochodzących z jednej tylko strefy. Amerykański&#13;
antropolog John V. Murra określił tę formę użytkowania ziemi mianem „archipelagów pionowych” (archipélago vertical), poświęcając im osobne studia19. W czasach przedhiszpańskich&#13;
w Andach uprawiano fasolę, wiele gatunków kukurydzy, pomidory, rośliny bulwiaste (ziemniaki, oca, yuca i in.), dyniowate i quinua20. Hodowano lamy i alpaki, pierwsze z nich używając jako zwierzęta juczne. Przysmakiem spożywanym od święta były kaczki i świnki morskie&#13;
(kawie domowe)21. Szemiński i Ziółkowski tak piszą na temat stref klimatycznych:&#13;
Terytoria grup andyjskich wskutek konieczności uprawy ziem na różnych wysokościach&#13;
i w rozmaitych klimatach, aby zapewnić sobie minimum wyżywienia, były nieciągłe albo,&#13;
mówiąc dokładniej: otoczone zawsze wieńcem enklaw, odległych czasem o wiele dni drogi,&#13;
17&#13;
&#13;
18&#13;
19&#13;
20&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
I.G. de la Vega, Część pierwsza uwag prawdziwych o Inkach, byłych królach Peru, przeł. i komentarzami&#13;
opatrzył J. Szemiński, Warszawa 2017, s. 519. Autor ten opisuje też szczegółowo konstrukcję mostów linowych, zob. s. 170–171.&#13;
Na temat stref wysokościowych w Andach zob. J. Szykulski, op. cit., s. 22–26.&#13;
L.V. Murra, El Mundo Andino; población, medio ambiente y economía, Lima 2004, s. 83–142.&#13;
Reprezentatywną dla stanu aktualnej wiedzy na temat historii rolnictwa w Andach jest obszerna publikacja:&#13;
Comprender la agricultura campesina en los Andes centrales (Perú – Bolivia), P. Morlon (compilador y&#13;
coordinador), trad. al castellano E. Rivera Martínez, Lima-Cuzco 1996. Godnym polecenia kompendium&#13;
wiedzy o roślinach jadalnych w Ameryce Południowej w okresie przedhiszpańskim jest praca: A.M. Fernández Honores, E.F. Rodríguez Rodríguez, Etnobotánica del Perú pre-hispanico, Trujillo 2007. Zob. też:&#13;
D.M. Pearsall, Plant Domestication and the Shift to Agricukture in the Andes, [w:] The Handbook of South&#13;
American Archeology, H. Silverman, W.H. Isbell (eds.), New York 2008, s. 105–120.&#13;
Na temat udomowienia zwierząt w Andach i ich hodowli w czasach przedhiszpańskich, zob. D. Lavallée, La&#13;
domestication animale en Amerique du Sud, „Bulletin de l’Institut Français d’Études Andines” 1990, vol. 19,&#13;
nr 1, s. 25–44; P.W. Stahl, Animal Domestication in South America, [w:] The Handbook of South American&#13;
Archeology, H. Silverman, W.H. Isbell (eds.), New York 2008, s. 121–130.&#13;
&#13;
�76&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
które dostarczały grupie potrzebnych jej dóbr, to jest produktów niewystępujących na centralnym terytorium grupy, tym mianowicie, gdzie znajdował się jej ośrodek ceremonialny, llaqta&#13;
[podkr. E.J.]22.&#13;
&#13;
Sytuacja „nieciągłości terytorialnej” pozostaje w ścisłym związku z harmonogramem&#13;
prac rolnych rozpisanych w cyklu rocznym oraz kalendarium tradycyjnych fiest związanych&#13;
ze zbiorami plonów, których w ciągu roku bywa co najmniej kilka. Nie miejsce tu, by szczegółowo omawiać skomplikowany system powiązanych ze sobą zjawisk kultury, uwarunkowanych „nieciągłością terytorialną”. W zasadzie całokształt życia mieszkańców Andów jest&#13;
na różne sposoby zdeterminowany istnieniem takiej struktury własności rolnych23.&#13;
Szkicując obraz kultury doliny Hatun Mayu w okresie poprzedzającym pojawienie się&#13;
Hiszpanów, nie można nie wspomnieć o fenomenie inżynierii andyjskiej, jakim jest skomplikowana sieć setek kilometrów kanałów nawadniających, warunkujących istnienie upraw,&#13;
a więc trwanie życia ludzi24. Sztukę budowy kanałów doskonalono od tysiącleci, ale poważny postęp w tej dziedzinie nastąpił w okresie cywilizacji Huari, potem zaś za panowania Inków. Tylko naoczny kontakt ze zdumiewającymi przykładami śmiałych rozwiązań irygacyjnych, często w skrajnie trudnym terenie wysokogórskim, daje wyobrażenie o poziomie sztuki&#13;
budowy kanałów w Andach. Wiele z nich funkcjonuje od stuleci i w świetnym stanie służy&#13;
do dziś. Każdego roku – w zależności od regionu w innym czasie – odbywa się jedno z najważniejszych świąt w życiu społeczności andyjskich – święto czyszczenia kanałów (limpieza&#13;
de acequias)25. W regionie Ancash odbywa się 6 i 7 stycznia26. Biorą w nim udział wszyscy&#13;
mieszkańcy wiosek: mężczyźni i chłopcy udrażniają kanały, wybierając z nich naniesione kamienie, kobiety wykonują lżejsze prace i przygotowują posiłki, starsze dzieci pomagają przy&#13;
wybieraniu mniejszych kamieni. Wszystko przy dźwiękach orkiestry, pieśniach i tańcach.&#13;
Doroczne czyszczenie kanałów staje się aktem cyklicznego powtarzania pierwotnej kosmogonii i re-kreacją społeczno-kulturowego zaistnienia człowieka w naturze27. W łańcuchu niezbędnych uwarunkowań pierwotną wobec szerszych struktur społecznych (ayllu, wioska) jest&#13;
22&#13;
23&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
25&#13;
26&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 105.&#13;
Drobny przykład z moich doświadczeń świadczy, jak głęboko „nieciągłość terytorialna” oddziałuje na sferę&#13;
zwyczajowych zachowań. Planując wyprawę do wysoko położonej wioski Llupa, do babci Indianina, u którego mieszkałam na przedmieściach Huaráz, wiedziałam, że powinnam wziąć jakieś produkty spożywcze,&#13;
gdyż, po pierwsze, jest to mile widziane, a po drugie, wypada się zrewanżować za zwyczajową gościnę&#13;
obiadem złożonym z zupy, ziemniaków, a nawet cui (świnki morskiej). Chciałam więc kupić na targu porcje&#13;
wieprzowiny i kurczaka, by ofiarować je babci mojego przyjaciela. Ten jednak odradził mi, sugerując, bym&#13;
wzięła owoce, gdyż na wysokogórskiej punie mięsa nie brakuje, a owoców nie mają. Zwyczajowo więc nie&#13;
mięso, tylko owoce bywają przynoszone krewnym zamieszkującym wysoko położone wioski.&#13;
Zob. P. Kosok, Life, Land and Water in Ancient Peru, New York 1965; I. Farrington, Irrigación prehispánica y establecimientos en la costa norte del Perú, [w:] Tecnología Andina, red. R. Ravines, Lima 1978,&#13;
s. 117–128.&#13;
Zob. A. Posern-Zieliński, Kraina Inkarrí. Szkice etnologiczne o Peru, Wrocław 1985, s. 202–203.&#13;
J.A. Salazar Mejía, Breve historia de Áncash, Huaráz 2019, s. 59. Autor szerzej omawia to święto w regionie Ancash, przytaczając jego regionalne daty i nazwy, jak również informację, że zostało ono uznane&#13;
przez UNESCO za „Patrimonio Cultural Inmaterial de la Nación”.&#13;
Szerzej na temat kultu wody, związanych z nim przedmiotów (naczynia rytualne) oraz przekształceń natury&#13;
(kanały ryte w skałach): R. Carrión Cachot, El culto en agua en antiguo Perú. La paccha, elemento cultural&#13;
panadino, Lima 2005; P. Gose, Aguas mortífieros y cerros hambrientos. Ritos agrarios y formacion de clases&#13;
de un pueblo andino, Quito 2004.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
rodzina zasiedlająca dom i uprawiająca ziemię. Warunkiem funkcjonowania tej podstawowej&#13;
komórki społecznej jest możliwość przeżycia i reprodukcji, uzależniona od żywności zbieranej na poletkach. Te zaś trzeba stale nawadniać, ponieważ opadów w Andach spodziewać się&#13;
można tylko w porze deszczowej. Analiza tekstów mitologicznych dowodzi, że pierwotny&#13;
akt kreacji przyjmuje symboliczną postać wytyczania i budowy kanału, a nie, jak można&#13;
by się spodziewać, konstruowania domostwa28. W mitycznej chronologii kanał pojawia&#13;
się wraz z polem, wcześniej niż dom.&#13;
Te fragmentaryczne i wybiórcze rysy ważniejszych aspektów życia w przedhiszpańskiej&#13;
dolinie Hatun Mayu określają przestrzeń występowania zjawisk mniej uchwytnych, związanych z problematyką religii i kultów w tej części Andów. Ich hipotetyczna rekonstrukcja&#13;
opiera się na trzech głównych bazach danych. Po pierwsze – są to zachowane obiekty i artefakty archeologiczne, po drugie – źródła pisane, po trzecie – treści zawarte w materiałach&#13;
etnograficznych. Nie ma potrzeby systematycznego omawiania każdej z grup, tym bardziej,&#13;
że z pierwszej tylko niektóre obiekty będą dla nas istotne, w dwóch pozostałych natomiast&#13;
nie można oddzielić źródeł etnohistorycznych od etnograficznych, gdyż zakłóciłoby to spójność wywodu. Rekonstrukcja religii przedchrześcijańskiej na badanym terenie – z konieczności bardzo ogólna, gdyż szersza analiza wymagałaby osobnych, multidyscyplinarnych&#13;
badań – nie jest celem samym w sobie, służy jedynie zarysowaniu tła, koniecznego dla lepszego zrozumienia kultu Chrystusa Señora de la Soledad.&#13;
Archeolog Józef Szykulski zwięźle nakreślił krajobraz archeologiczny górskich regionów Ancash:&#13;
Odnośnie do terenów leżących na południe od Huamachuco, tzn. w obrębie Callejón de Huaylas oraz pobliskiego Callejón de Conchucos, mamy informacje o istnieniu w późnym okresie&#13;
przejściowym kultur Huaylas oraz Conchucos. Ich nazwy wywodzą się od określenia stosowanego przez kronikarzy wczesnokolonialnych oraz najważniejszych (największych) grup etnicznych zamieszkujących ten region w okresie panowania Inków oraz na początku epoki kolonialnej. Kultura Huaylas swoim zasięgiem miałaby obejmować Callejón de Huaylas (departament&#13;
Ancash), gdzie odnotowujemy liczne budowle kamienne niejednokrotnie o trudnej do zdefiniowania przynależności czasowej i kulturowej [podkr. E.J.]29.&#13;
&#13;
Do wymienionych budowli kamiennych należą wspomniane wcześniej obiekty rozsiane w dolinie Río Santa, z których większość datuje się na okres wpływów Huari, znacznie&#13;
poprzedzający czasy Inków. Padła już nazwa najważniejszego z nich – Pumacayan. Uznanie tej budowli za najważniejszą może zdumiewać, ponieważ nikt w okresie ostatnich 500&#13;
lat nie podziwiał jej oszałamiającego splendoru, jakim niewątpliwie zdumiewała w czasach&#13;
przedhiszpańskich. Co więcej, nie dysponujemy nawet ruinami, z których archeologia mogłaby wiele wyczytać. A ściślej – ruiny istnieją, ale pod grubą warstwą ziemi i gruzu skalnego, porośnięte dziką roślinnością, do niedawna jeszcze zabudowane zwartą plątaniną&#13;
slumsowych chatek biedoty. Pumacayan dziś to rozległe wzgórze niemal w centrum Huaráz,&#13;
kryjące najważniejszy zabytek starożytności w tej części Andów [fot. 8]. Od lat trwa zażarta&#13;
28&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
Zob. Bogowie i ludzie z Huarochiri, przeł., wstępem i objaśnieniami opatrzył J. Szemiński, Kraków 1985,&#13;
s. 14, 31–35. Konstruktorem kanałów jest Stwórca Vira Cocha lub zwierzęta.&#13;
J. Szykulski, op. cit., s. 351.&#13;
&#13;
�78&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
walka pomiędzy elitą kulturalną miasta, naukowcami, pisarzami i miłośnikami tradycji, a silnym lobby deweloperów budowlanych o prawo do dysponowania niezwykle atrakcyjnym&#13;
terenem. Można żywić nadzieję, że szala zwycięstwa przechyli się na rzecz obrońców dziedzictwa kultury, ale nawet jeśli tak się stanie, to nieprędko ujrzymy tam ekipy archeologów.&#13;
Władze miasta nie dysponują wystarczającymi funduszami30, a pozyskanie środków pochodzących z budżetu państwa czy źródeł zagranicznych jest – zważywszy na liczbę innych wysokiej klasy obiektów badań – rzeczą niezwykle trudną. Autorem najwcześniejszej wzmianki na temat Pumacayan jest marny konkwistador, ale znakomity kronikarz Pedro Cieza de&#13;
León (1520–1554), który, mimo iż zmarł w młodym wieku, zostawił zdumiewającą spuściznę&#13;
dzieł, uznawanych za fundamentalne dla historii i etnografii obszarów od Karaibów po Peru.&#13;
Hiszpan ten w trakcie jednej ze swych nieustannych podróży, w 1548 roku przemierzał dolinę&#13;
Hatun Mayu. W jego Crónica del Perú (1553) pojawia się wzmianka o olbrzymiej budowli kamiennej, długiej na 140 kroków (ok. 120 m), ozdobionej rzeźbami lub płaskorzeźbami&#13;
o motywach figuralnych31. Co ciekawe, autor przytacza zasłyszane strzępy legend łączących&#13;
budowlę z jakąś wielką bitwą z przeszłości oraz żyjącymi tu niegdyś gigantami uwiecznionymi w rzeźbach, ale nic nie wspomina, jakoby była to „pogańska” świątynia. Potwierdza&#13;
to opinię nielicznych badaczy tego zabytku, którzy na podstawie skąpych przesłanek skłaniają się ku tezie, że to nie Hiszpanie zdesakralizowali Pumacayan, narzucając mieszkańcom&#13;
chrześcijaństwo, tylko świątynia ta (co do takiej funkcji budowli nie ma wątpliwości) z nieznanych powodów utraciła swoje znaczenie długo przed konkwistą. Dopóki wykopaliska,&#13;
które kiedyś zostaną podjęte, nie rzucą więcej światła na historię tego obiektu, najbardziej&#13;
prawdopodobną jest wersja, że detronizacja świątyni mogła nastąpić w związku z intronizacją przez Inków nowego bóstwa naczelnego, czyli Słońca. Badacze są bowiem zgodni, że Pumacayan było centrum kultu potężnego boga Guari (Wari)32, wokół którego&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
Zmagania o Pumacayan obserwuję od 11 lat, oczywiście mając fragmentaryczne tylko informacje o poczynaniach obu stron. Szczegóły nie są tutaj istotne, ale warto odnotować ciekawe zjawisko obecności&#13;
tego konfliktu w twórczości miejscowych artystów graﬃti, będących w Huaráz prężną i, można rzec, profesjonalną grupą street artu, zapraszającą na gościnne występy do miasta uznanych graﬃciarzy z innych&#13;
krajów Ameryki Południowej [fot. 9]. Sztuka ulicy jednoznacznie opowiadała się za uznaniem Pumacayan za dobro kultury narodowej. Wspólne działania ludzi kultury i patriotycznie nastawionych polityków&#13;
zapewne uwieńczy sukces. Niedługo przed moim wyjazdem z Huaráz w listopadzie 2019 r. wzgórze zostało częściowo uporządkowane, a przy bramce pojawił się dumnie brzmiący napis: „Sitio Arqueologico.&#13;
Patrimonio Nacional”.&#13;
P. Cieza de Leon, Crónica del Perú el Señorío de los Incas [1553], selección, prólogo, notas, modernizacion&#13;
del texto, cronología y bibliografía F. Pease G.Y., Caracas 2005, s. 221–222. Fragment, o którym mowa,&#13;
brzmi następująco: „Entre los aposentos antiguos se ve una fortaleza grande o antigualla que es una a manera&#13;
de cuadra, que terná de largo ciento y cuarenta pasos y de ancho mayor, y por muchas partes de ella están&#13;
figura dos rostros y talles humanos, todo primísimamente obrado. Y dicen algunos indios que los Ingas en&#13;
seńal de triunfo, por haber vencido cierta batalla, mandaron hacer aquella memoria, y por tenerla para fuerza&#13;
de sus aliados. Otros cuentan y lo tienen por más cierto que no es esto, sino que antiguamente, muchos tiempos antes que los Ingas reinasen, hubo en aquellas partes hombres a manera de gigantes tan crecidos como lo&#13;
mostraban las figuras que estaban esculpidas en las piedras, y que con el tiempo y con la guerra grande que&#13;
tuvieron con los que ahora son seńores de aquellos campos se disminuyeron y perdieron, sin haber quedado&#13;
de ellos otra memoria que las piedras y cimiento que he contado”.&#13;
W literaturze przyjęła się pisownia „Guari” – tak jak zanotowali hiszpańscy kronikarze, ale właściwszym&#13;
słowem jest „Wari”. Bóg ten jest miejscowym odpowiednikiem Wira Quchana; posiada związek zarówno&#13;
z kamieniem, jak i z wodą.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
ukształtowała się przedinkaska religia w tej części Andów33. Wspomniałam wcześniej&#13;
o tolerancyjnym traktowaniu przez Inków bogów podbijanych narodów. Owszem, to prawda,&#13;
ale nie dotyczyło ono bóstw naczelnych, gdyż przyjęcie władzy Inki musiało się łączyć z intronizacją Słońca jako najwyższego boga. Zatem ekspansja Inków oznaczała koniec trwającej&#13;
ab illo tempore hegemonii boga Guari (Wari). Koncepcja wydaje się logiczna, ale formułuję ją na własną odpowiedzialność, gdyż w literaturze przedmiotu nie natrafiłam na taką eksplikację. Tajemnicą pozostaje, dlaczego Inti (Słońce) nie zajął miejsca Guari (Wari) w jego&#13;
sanktuarium tak, jak czynił to później bóg chrześcijański, z upodobaniem sadowiąc się rękami Hiszpanów na gruzach świątyń dawnego kultu. Tę kwestię może wyjaśnią kiedyś archeolodzy. Zanim to jednak nastąpi, badacz ma prawo snuć domysły w oparciu o przesłanki&#13;
zawarte w materiałach etnograficznych. Te bowiem, właściwie dostrzeżone w różnych tekstach kultury, zdają się współtworzyć spójny i bogaty przekaz, istotny nie tyle dla wyjaśnienia zagadki Pumacayan, ile dla zrozumienia istoty kultu Chrystusa Señora de la Soledad.&#13;
Wielu jego aspektów nie da się bowiem objaśnić i właściwie zinterpretować bez cofnięcia się&#13;
do czasów boga Guari (Wari) zamieszkującego świątynię Pumacayan i odczytania koncepcji teologicznej jego kultu. Od razu trzeba dopowiedzieć, że nie da się tego także zrobić bez&#13;
uwzględnienia solarnego bóstwa Inti, ale o tym w dalszej części wywodu.&#13;
Obecnie przyjrzę się bóstwu Guari (Wari), które, jak się ocenia, mogło być naczelnym&#13;
bogiem na rozległych terytoriach Callejon de Huaylas już około 1500 roku p.n.e. „Od połowy&#13;
II tysiąclecia p.n.e. – jak piszą Szemiński i Ziółkowski – kształtuje się kompleks wierzeniowy kręgu kulturowego tradycyjnie określanego jako Chavín, którego manifestacjami są m.in.&#13;
monumentalne kompleksy ceremonialno-religijne (Cerro Sechín, Chavín de Huantar, Kuntur&#13;
Wasi), z niezwykle bogatą ikonografią, głównie w postaci rzeźby i płaskorzeźby oraz ceramiki”34. Kuntur Wasi [fot. 10] leży w górach koło Cajamarki, około 300 km na północny zachód&#13;
od Pumacayan, które z kolei sytuuje się dokładnie, co do kilometra, na linii prostej łączącej&#13;
120-kilometrowy odcinek pomiędzy słynnymi kompleksami archeologicznymi Cerro Sechin&#13;
[fot. 11] i Chavín de Huantar [fot. 12]. Tak dalece posunięta dokładność budzi zdumienie,&#13;
zważywszy że linia biegnie przez dwa wysokie pasma górskie Cordillera Blanca i Cordillera&#13;
Negra w skomplikowanej topografii wielu dolin, grzbietów górskich i lodowców35[fot. 13].&#13;
Jednakże przypadkowość wydaje się tu mniej prawdopodobna niż lokalizacja według świadomych założeń, których istoty może nigdy nie poznamy. Fakt istnienia tak perfekcyjnego&#13;
rozmieszczenia trzech wymienionych zespołów obiektów o największym znaczeniu dla kultu od Guari (Wari), poprzez Huaylas, aż do nadpacyficznej costy, implikuje ważne pytania&#13;
na temat struktury centrów ceremonialnych i religijnych w północnych Andach Peruwiańskich. Jedno z nich musi dotyczyć kwestii istnienia bądź nieistnienia linii ceques, zwanych&#13;
też ziq’i, wyznaczających przez dziesiątki, a czasem setki kilometrów ciągi świętych miejsc&#13;
zwanych wak’as, którymi mogły być obiekty naturalne (góry, skały, źródła), ale też świątynie&#13;
lub małe apachetas, czyli kopce kamieni. System ceques, wychodzących z inkaskiego Cusco,&#13;
33&#13;
&#13;
34&#13;
35&#13;
&#13;
J. Gamboa, Pumacayán y Huaráz: El Sitio Arqueológico y la Ciudad, „El Libro Azul” 2016, vol. 3 (8),&#13;
s. 24–32; W. Espinoza Soriano, Etnia Guaylla (ahora Huaylas), „Investigaciones Sociales” 2013, vol. 17,&#13;
nr 30, s. 185.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 51.&#13;
Dla stwierdzenia zaskakującego układu liniowego Cerro Sechin, Pumacayan i Chavin de Huantar wystarczy&#13;
mapa w skali 1:400 000. Korzystałam z mapy: Departamento de Ancash. Mapa fisico politico compilado por&#13;
el Instituto Geografico Militar, 1:400 000, Lima 1976.&#13;
&#13;
�80&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
został dokładnie opisany w XVII w. przez uczonego jezuitę o wrażliwości etnografa, Bernabé&#13;
Cobo (1582–1657)36, a w XX w. omówiony w ważnym dziele holenderskiego etnologa Reinera Toma Zuidemy37. Niestety, w porównaniu z centralną częścią Tawantin Suyu ze stolicą&#13;
w Cuzco, północne rejony górskie zostały przebadane pod tym względem bez porównania&#13;
słabiej. Znam tylko jedną poważniejszą pracę fragmentarycznie dotyczącą problematyki linii&#13;
ceques w Callejon de Huaylas, ale jest to studium dość powierzchowne z uwagi na znacznie&#13;
skromniejszą bazę źródeł niż w przypadku Peru środkowego38.&#13;
Wspominam o hipotetycznej linii ceques pomiędzy Cerro Sechín, Pumacayan i Chavín de&#13;
Huantar, gdyż jej istnienie potwierdzałoby związek pomiędzy tymi trzema ośrodkami. Miałoby to istotne znaczenie dla Pumacayan, legitymizując przypuszczenia na temat podobieństw&#13;
tego obiektu do stosunkowo dobrze poznanego kompleksu w Chavín de Huantar. Słabiej przebadanych budowli Cerro Sechín nie przywołuję w tym porównaniu, gdyż jak dotąd znane&#13;
są tylko fragmenty wznoszące się nad ziemią, natomiast ewentualne korytarze podziemne, które są dla mnie najistotniejsze, nie zostały jeszcze odkopane39. Kulturę Chavín uznano za kulturę macierzystą środkowych Andów, co odnosi się do tytułu książki Julio C. Tello, w której&#13;
są zawarte prace tego archeologa, zapoczątkowane w roku 1919. Tytuł ten, dobrze odzwierciedlił złożoność i ogromny wpływ cywilizcji Chavín na dzieje Środkowego Peru. Stał się nośnym, samodzielnym hasłem, które utraciło kontakt z dziełem40. Nie zamierzam tu dokonywać&#13;
choćby najbardziej zwięzłego streszczenia dotychczasowych ustaleń, gdyż zagubiłabym wątek, który pragnę wyeksponować – kluczowy dla podkreślenia związku pomiędzy Chavín de&#13;
Huantar a Pumacayan. Kluczowy – co skwapliwie dodaję – z perspektywy poszukiwań etnologicznych, subiektywnie przeze mnie zakreślonych. Priorytety archeologii często rozmijają się&#13;
z obiektami zaciekawień antropologa, ale konstruktywne spotkania „w pół drogi” zdarzają się&#13;
częściej, niżby można wnioskować z tekstów autorów obu specjalności. Z satysfakcją odświeżam w pamięci rozmowy prowadzone w Chavín de Huantar z Johnem W. Rickiem, profesorem Stanford University, od dwudziestu lat kierującym pracami w tym kompleksie archeologicznym [fot. 14]. Rozmówca zaskoczył mnie otwartością refleksji antropologicznej, burząc&#13;
stereotyp archeologa ślęczącego nad datowaniem skorup. Wśród tematów pojawiał się ważny&#13;
wątek wody. Profesor Rick zrelacjonował swoje odkrycia o okresowym zalewaniu bądź stałym przepływie wody przez skomplikowany system kilkupoziomowych korytarzy podziemnych w najstarszej części kompleksu, tzw. Starej Świątyni, datowanej na drugie tysiąclecie&#13;
36&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Zob. J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 106–110, 421–430. Bernabé Cobo prawdopodobnie korzystał&#13;
z wcześniejszej kroniki Juana Polo de Ondegardo y Zárate (ca. 1500–1575).&#13;
R.T. Zuidema, The Ceque System of Cuzco: The Social Organization of the Capital of the Inca, transl. E.M.&#13;
Hooykaas, Leiden 1964.&#13;
B.S. Bauer, El espacio sagrado de los Incas. El sistema de ceques del Cuzco, segunda edición, actualizada&#13;
y con apéndices nuevos, trad. por J. Flores Espinoza, Cuzco 2016, s. 65–93.&#13;
Rezultaty prac archeologicznych w ciągu ostatniego roku (2019) dają nadzieję na dotarcie do podziemnych części zabudowy Sechin. Odkryto tam szerokie schody prowadzące kilka metrów w głąb, o czym jak&#13;
dotąd poinformowały tylko peruwiańskie portale popularno-naukowe. Zob. Descubren pirámide de unos&#13;
5000 años de antigüedad en sitio arqueológico Sechin, „Andina. Agencia Peruana de Noticias” 19 XI 2019,&#13;
https://andina.pe/agencia/noticia-descubren-piramide-unos-5000-anos-antigüedad-sitio-arqueologico-sechin-video-774487.aspx [data dostępu: 19.04.2020]; F. Rodri, Hallan escalera de 4 mil años de antigüedad&#13;
en Casma, Perú, „Perú Folklórico. Revista Virtual”, https://perufolklorico.blogspot.com/2019/08/hallan-escalera-de-4-mil-anos-de.html? [data dostępu: 19.04.2020].&#13;
J.C. Tello, Chavín, cultura matriz de la civilización andina, Lima 2001.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
przed naszą erą. Mówił o istnieniu systemu kanałów doprowadzających i odprowadzających&#13;
wodę z podziemnych korytarzy, szybów wentylacyjnych oraz innych, przeznaczonych do składania ofiar przynoszonych przez wielkie masy pielgrzymów41 [fot. 15]. Niestety, archeolodzy&#13;
dalecy są od sformułowania jasnej wizji, czym było to zdumiewające dzieło inżynierii sprzed&#13;
ponad 3 tys. lat i jaki był związek tak skomplikowanej budowli z ówczesną religią i formami&#13;
sprawowanego kultu. „Budowa i użytkowanie podziemnych korytarzy – jak pisze Szykulski –&#13;
ograniczała się prawdopodobnie do starszego okresu funkcjonowania Chavín de Huányar”42.&#13;
W opinii Ricka odkryty dotąd system galerii stanowi zdecydowaną mniejszość istniejących,&#13;
ale prace nad odsłanianiem kolejnych zwolniły, gdyż wymagają kosztownych zabezpieczeń&#13;
górniczych. Setki metrów nieznanych jeszcze korytarzy i canales pozostają w głębinach&#13;
pod Starą Świątynią, więc dopiero przyszłość udzieli odpowiedzi na wiele pytań dotyczących&#13;
struktury budowli oraz jej funkcji. Na obszarze kompleksu archeologicznego Chavín de Huantar znajduje się głaz z wklęsłymi, nieckowatymi zagłębieniami [fot. 16]. Nie ulega wątpliwości, że wypełniano je wodą, ale nie znamy przyczyn, dla których to robiono. Sam obiekt położony jest nieopodal miejsca połączenia się dwóch górskich rzek – Wacheqsa i Mosna. Punkty&#13;
takie koncentrowały w sobie szczególną, pozytywną moc wody – były tinkuy (t’inku), czyli&#13;
„miejscem spotkania rzek”43, ale też miejscem zetknięcia wyodrębnionych przez nie przestrzeni44. Były zarazem waka’s, hierofanicznymi obiektami kultu, otoczonymi opowieściami o zamieszkujących je istotach z panteonu pomniejszych bóstw, a także o nadzwyczajnych zdarzeniach, które się tam dokonały. Tak jak w wielu innych kulturach, są to miejsca odprawiania&#13;
praktyk magicznych i zabiegów oczyszczających, które łączy wspólny mianownik życiodajnej&#13;
wody. W pracach archeologicznych na temat Chavín de Huantar znajdujemy tysiące precyzyjnych pomiarów i materiałów dokumentacyjnych, ale niewiele prób wnioskowań na temat&#13;
charakteru kultu sprawowanego tam przez co najmniej dwa tysiąclecia. A niewątpliwie było&#13;
to najważniejsze centrum religijne w tej części Andów. Dopełniając opisu, raz jeszcze oddam&#13;
głos Szykulskiemu:&#13;
W wypadku Chavín de Huantar mamy do czynienia nie tyle z ośrodkiem o charakterze miejskim […], ile raczej z rozległym centrum ceremonialno-obrzędowym o ponadregionalnym&#13;
zasięgu oddziaływania; zjawisko powtarzające się w późniejszych kulturach Andów Centralnych. Prawdopodobnie obszar ten zamieszkiwany był jedynie przez kapłanów oraz dużo&#13;
41&#13;
&#13;
42&#13;
43&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
Można o tym przeczytać w niektórych jego publikacjach,. Zob. J.W. Rick, Cronología, clima y subsistencia en&#13;
el Precerámico Peruano, Lima 1983, s. 97, 117; J.W. Rick, L.G. Lumbreras, A.E. Bazán, R. Mendoza de Rick,&#13;
Cambiando la percepción sobre Chavín: las últimascampañas del Proyecto de Investigación Arqueológica y&#13;
Conservación en Chavín de Huántar, [w:] Actas I Congreso Nacional de Antropologia, vol. 2, Lima 2016,&#13;
s. 5–19; J.W. Rick, Ch. Mesia, D. Contreres (i in.), La cronología de Chavin de Huántar y sus implicancias para&#13;
el Periodo Formativo, „Boletín de Arqueología” 2009, nr 13, s. 87–132; Proyecto de investigación arqueológica y conservación en Chavin de Huantar. Boletín de fin de temporada de excavaciones 2012, [b.m.] 2013.&#13;
J. Szykulski, op. cit., s. 163.&#13;
M. Poirier Maruenda, Archeology and Education: Learning about the Past in Chavin de Huantar, Peru, West&#13;
Lafayette, Indiana 2019, s. 65. Zob. też na temat słowa tinkuy: F. Julca Guerrero, L. Nivin Vargas, Lenguas&#13;
y toponimias en la zona andina de Áncash. Languages and Toponyms in the Andean Region of Ancash,&#13;
„Aporte Santaguino” 2015, vol. 8, s. 135.&#13;
R.L. Burger, Chavín de Huányar and Its Sphere of Influence, [w:] The Handbook of South American Archeology, ed. H. Silverman, W.H. Isbell, New York 2008, s. 681–706. Autor opisuje Chavín de Huántar jako&#13;
wieloznaczny punkt graniczny łączący ważne doliny, regiony, a nawet strefy geograficzne.&#13;
&#13;
�82&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
liczniejszą grupę ludzi zajmujących się zarówno bezpośrednią obsługą kasty kapłańskiej&#13;
i odbywających się tutaj ceremonii religijnych, jak i utrzymywaniem całego kompleksu&#13;
w odpowiednim stanie technicznym, a także realizacją jego dalszej rozbudowy [podkr. E.J.]45.&#13;
&#13;
W tym miejscu powracam do Pumacayan46. Marcos Yauri Montero, który jak dotąd poświęcił najwięcej studiów temu ośrodkowi, stwierdza jednoznacznie: „Pumacayan było&#13;
olbrzymią świątynią i zarazem miejscem zamieszkiwania wszechstronnej władzy teokratycznej” [podkr. E.J.]47. Z oczywistych względów braku dostępu do budowli, w dużym&#13;
stopniu zrujnowanej, a przez wieki pokrytej warstwami ziemi, obiekt ten niemal nie pojawia&#13;
się w publikacjach historyczno-archeologicznych poświęconych badaniom porównawczym&#13;
pomiędzy zabytkami starożytności andyjskiej. Trudno je bowiem czynić, mając znikomą&#13;
wiedzę o obiekcie. Sądzę jednak, że to, co już o nim wiadomo, uzasadnia dokonanie takiej&#13;
próby. Przede wszystkim należy zauważyć rozmiary budowli, kiedyś znacznie większe niż&#13;
dzisiejsze wzgórze kryjące ruiny. Drapieżna zabudowa tej atrakcyjnej części miasta pochłonęła znaczny jej fragment. Pamiętamy wszakże przekaz Ciezy de Leona, który w 1548 roku&#13;
przemierzył 140 żołnierskich kroków wzdłuż jej murów. W przybliżeniu może to być około&#13;
120 metrów. Informacje pieczołowicie zebrane przez Yauri Montero wskazują, że w głąb&#13;
ziemi schodzą systemy galerii podobnych do tych w Chavín de Huantar. Historyk Manuel&#13;
Reina Loli pisze, że na Pumacayan kilkakrotnie w XIX i XX w. prowadzono niewielkie,&#13;
sondażowe wykopaliska, które dowiodły istnienia podobnych korytarzy, zbudowanych z olbrzymich, obrobionych bloków kamiennych48. Niestety, większość takich prób, pod pozorem&#13;
prac archeologicznych, podejmowali zamożni inwestorzy, zainteresowani głównie rabowaniem wydobywanych artefaktów. Nie dokładali więc starań, by dokumentować swoje „badania”49. Mimo to do wiadomości publicznej przedostała się informacja o znalezieniu m.in.&#13;
misy granitowej, wyszlifowanej z tak wielką dokładnością w jednym bloku, że – jak pisano&#13;
w 1913 r. w miejscowym dzienniku „El Departamento de Ancash” – „współcześni rzemieślnicy nie potrafiliby zrobić podobnej”50. W 1919 r. niewielkie wykopy wykonał wspomniany&#13;
Julio César Tello, wyrażając na ich podstawie przypuszczenie, że Pumacayan było „filią”&#13;
Chavín de Huantar. Podobieństwo obu obiektów było dla niego bezsporne. Po nim kolejne&#13;
poszukiwania podjął dopiero w 2002 r. współczesny archeolog z Huaráz, Steven Wegner,&#13;
odkrywając szczątki pochówków, depozyty grobowe oraz chronologicznie późniejsze artefakty inkaskie.&#13;
Pumacayan nie miało szczęścia przetrwać do naszych czasów w dobrym stanie, nie zostało też odsłonięte przez archeologów jak Chavín de Huantar lub Cerro Sechín. Przez wieki&#13;
45&#13;
46&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
49&#13;
50&#13;
&#13;
J. Szykulski, op. cit., s. 165.&#13;
Według etymologii otrzymanej od profesora Jana Szemińskiego, słowo „Pumacayan” pochodzi od puma&#13;
oraz qayan – miejsce wzywania (od czasownika qaya – wzywać, wołać). Puma może oznaczać zwierzę,&#13;
ale też ogólnie „potężne bóstwo”. Puma Quayan to zatem Świątynia Pumy lub Wyrocznia Pumy.&#13;
M. Yauri Montero, Deidades panandinas del Perú antiguo en el Callejón de Huaylas. Doses de Pumacayan,&#13;
2018, s. 16, http://repositorio.urp.edu.pe/bitstream/handle/ URP/1200/DEIDADES%20PANANDINAS%20&#13;
DEL%20PER%C3%9A%20ANTIGUO%20EN%20 EL%20CALLEJ%C3%93N%20DE%20HUAYLAS.&#13;
pdf? sequence=1&amp;isAllowed=y [data dostępu: 12.02.2020].&#13;
M.S. Reina Loli, Arqueología huaracina: el adoratorio de Pumacayan, „El Libro Azul”, 2016, año 3, nr 8,&#13;
s. 16–20.&#13;
M. Yauri Montero, Deidades Panandinas…, s.12&#13;
Ibidem, s. 12.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
raz po raz pojawiały się wzmianki o dewastacjach budowli w celu wykorzystywania znakomicie obrobionych bloków kamiennych pod fundamenty i podmurówki domów zamożnych&#13;
Hiszpanów i Metysów. W 1860 r. wybitny podróżnik i geograf Antonio Raimondi oglądał&#13;
jeszcze fragmenty zdewastowanych murów kamiennych, ubolewając nad procederem rozkradania wielkich, nierzadko rzeźbionych bloków51 [fot.17]. Uczony ten nie mógł już oglądać nawet zarysów budowli, gdyż w XIX w. w jej miejscu istniało tylko zarośnięte wzgórze&#13;
przykryte grubą warstwą ziemi, z nieregularnymi fragmentami częściowo odsłoniętych murów, z których dobywano obrobione kamienie. Hiszpanie, od chwili gdy pojawili się w tym&#13;
miejscu, dokładali starań, by zniszczyć i zdesakralizować Pumacayan, który pomimo tych&#13;
zabiegów przez stulecia pozostawał dla Indian miejscem świętym52. W trakcie badań rozmawiałam z Yauri Montero [fot. 18], który opowiedział mi, że gdy w latach 50. XX w.&#13;
mieszkał w starym domu tuż obok wzgórza, widział wiele głębokich otworów wykonanych&#13;
przez huaqueros i słyszał o takich, którzy dokopali się do wnętrza. Wspominał, że czasem&#13;
w porze deszczowej zdarzały się osunięcia ziemi, które odkrywały przejścia w głąb wzgórza. Po latach, gdy zaczął gromadzić informacje o Pumacayan, spisał kilka relacji tych, którzy zapuścili się w podziemne korytarze. Przytoczę jedną z nich, pochodzącą sprzed 60 lat,&#13;
gdyż pojawia się w niej wątek płynącej wody, bardzo istotny wśród tajemnic tego miejsca:&#13;
Kiedy chodziliśmy do szkoły podstawowej w Centro Escobar de Abajo, stworzyliśmy drużynę skautów. Ćwiczyliśmy w terenie. Ciekawość zawiodła nas do Pumacauan i kazała wejść&#13;
do podziemi. To dlatego, że ludzie mówili, że było tam połączenie z Willcahuain. I rzeczywiście, weszliśmy do tunelu. Przeszliśmy spory kawałek, aż dotarliśmy do miejsca, w którym spadała woda. To nas odstraszyło. Spadała tam woda z rzeki Quillqay. Widzieliśmy,&#13;
że tunel szedł dalej, ale nie poszliśmy dalej, bo przestraszyliśmy się (opowiadał Claudio Yauri&#13;
Henestroza) [podkr. E.J.]53.&#13;
&#13;
Prócz relacji zasłyszanych od Yauri Montero, podobny wątek pojawił się w jednej z moich rozmów ze sławnym rzeźbiarzem z Huaráz, Godofredo Zegarrą. On również, jako kilkunastolatek, zapuszczał wraz z kolegami w szczeliny na Pumacayan, docierając do podziemnych, miejscami zawalonych korytarzy, zbudowanych z olbrzymich, obrobionych bloków&#13;
kamiennych. W jego opowieściach również pojawia się woda, której strumyki wydobywało&#13;
z ciemności światło latarek.&#13;
Pumacayan położone jest w górnej części Huaráz, u stóp góry Rataquenua, a nieopodal,&#13;
od północy, biegnie dolina rzeki Quillqay. Zarówno góra, jak i rzeka stanowią ważne punkty&#13;
51&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
A. Raimondi, El departamento de Ancachs y sus riquesas minerales (1873). Mapa del departamento de Ancachs con la nueva provincia de Dos de Mayo del departamento de Huánuco (1873). Incluye la presentación&#13;
de dibujos inéditos de sus libertas de viajes y de la oficina de redacción de la obra El Perú, compilación&#13;
y estudio introductorio de L.F. Villscorta Ostolaza, Lima 2006, s. 44–45, 221–222.&#13;
Jeszcze w latach 50. XX w. na Pumacayan odbywały się zabiegi indiańskich lekarzy curanderos, którzy&#13;
leczyli tam przypadki susto i mal de ojo – andyjskich kategorii chorób o charakterze psychicznym, stosując&#13;
terapię o nazwie shoqma. Dla Indian było to więc do niedawna miejsce specjalne, zwane mochadero, która to nazwa w odniesieniu do Pumacyan została odnotowana już w 1688 r. Istnieją przesłanki, by sądzić,&#13;
że nadal sporadycznie mogą się tam odbywać zabiegi curanderos. Zob. J.A. Salazar Mejía, Tradiciones&#13;
ancashinas, Huaráz 2016, s. 53–56.&#13;
M. Yauri Montero, Deidades Panandinas…, s. 15.&#13;
&#13;
�84&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
na mapie miejsc o szczególnym znaczeniu w mitologii i wierzeniach regionu. Zbocza Rataquenua obfitowały kiedyś w liczne źródła i cieki wodne, które obszar nad Pumacayan, niegdyś bez zabudowy, zamieniały w wilgotne łąki i mokradła. Dziś teren ten jest w większości&#13;
osuszony i zabudowany. Gdy w zaroślach eukaliptusowych, we wskazanych miejscach, szukałam legendarnych źródeł, znalazłam tylko niewielkie, wyschnięte zagłębienia przysypane&#13;
liśćmi [fot. 19]. Z dawnych strumieni, jeziorek i bagnisk nie pozostało śladu54. Wspominam&#13;
o tym dlatego, gdyż jest to miejsce niezwykle nasycone legendami i wierzeniami Indian, jak&#13;
również dlatego, że jest to miejsce teofanii Señora de la Soledad – andyjska paqarina&#13;
chrześcijańskiego Boga, do której niebawem powrócę w szerszym omówieniu. Nie mniej&#13;
ważna jest rzeka Quillqay, niosąca wody z odległej o kilkanaście kilometrów, wysokogórskiej doliny Quillqayhuanca, obecnej w licznych opowieściach o mitycznej historii regionu. Znajdują się tam niezbadane przez archeologów ruiny z okresu przedinkaskiego, ślady&#13;
założeń o charakterze obronnym, liczne grobowce chullpas z nawarstwieniami kości ludzkich, a także skały ze śladami starożytnych malowideł w kolorze ochry [fot. 20]. Nawet bez&#13;
badań archeologicznych oczywistym jest, że wymienione pozostałości reprezentują kulturę&#13;
o wysokim poziomie rozwoju, niewątpliwie tę samą, która stworzyła Pumacayan oraz wiele&#13;
pomniejszych budowli kamiennych rozproszonych w dolinie Rio Santa. Ludowe przekonanie, że Pumacayan łączy się podziemnymi korytarzami z doliną Quillqayhuanca, Willkahuain i innymi sanktuariami, a także o tym, że płyną pod nim wody z Rataquenua może mieć&#13;
częściowo odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jeśli istnienie wielokilometrowych korytarzy&#13;
można raczej uznać za projekcję wyobraźni, to już podziemny przepływ wód jest wielce&#13;
prawdopodobny. Obecnie, po osuszeniu i zabudowaniu stoków Rataquenua przepływ ten&#13;
najpewniej zanikł, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu mógł być obserwowany, choć zapewne&#13;
nie w takim nasileniu, jak przed stuleciami i tysiącleciami. Istnienie infrastruktury kanałów&#13;
przepływowych pod Pumacayan jest bliskie pewności, uwiarygodnione podobnymi systemami wodnymi odkrytymi w bliźniaczym Chavín de Huantar.&#13;
Niezależnie od dowodów materialnych, w rozważaniach dotyczących tego, czym było&#13;
Pumacayan, należy odnotować treści folkloru dopowiadające sensy językiem mitu i symbolu. Ludowe opowieści na temat wzgórza powtarzają motyw pojawiającego się tam w księżycowe noce złotego węża, którego widywano, jak przez szczelinę wpełzał pod ziemię.&#13;
W Chavín de Huantar odnajdujemy podobizny węży wykute w kamieniu [fot. 21]. Wyobrażenia węży występują powszechnie na terenach andyjskich, czego ciekawym przykładem&#13;
są liczne kamienie w starożytnych, również inkaskich, budowlach w Cuzco, ozdobione petroglifami z wężem – dowodzące, że gad ten zajmował również istotne miejsce w imaginarium wierzeniowym Inków55. Mach’aqway, czyli „Wodny Wąż”, był jedną z konstelacji&#13;
na inkaskim niebie56 i pełnił ważną funkcję w mitologii andyjskiej. Zanim mityczny Stwórca&#13;
powołał do życia rośliny, zwierzęta i ludzi, istniały już węże amaru. „Bo w tej ziemi wpierw&#13;
żyły węże amaru… […] Istnieją węże z tych, które istniały, zanim Bóg przysłał pierwszych&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
W rozmowie ze mną Yauri Montero wspominał, że jeszcze w latach 50. XX w. ze stoków Rataquenua płynęły strumyki, przy których gromadziły się kobiety z wyżej położonych domów, by prać ubrania i bieliznę.&#13;
Zob. M. Munive Maco, Petroglifos serpentiformes en la ciudad del Cusco. Contribución para el estudio de&#13;
la plástica rupestre colonial, „Illapa Mana Tukukuq” 2012, nr 9, s. 74–87.&#13;
E. Salazar Garcés, The Inka Astronomy Handbook. Cultural Astronomy: Archeo &amp; Ethno Astronomy, Lima&#13;
2018, s. 218–222, 261–262.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
ludzi…”57 – pisze w swej Nueva Corónica y Buen Gobierno (1615) Felipe Guaman Poma&#13;
de Ayala, odnotowując powszechny w Andach wątek mitologiczny, któremu poświęcono&#13;
obszerne opracowania58. Szemiński pisze: „Amaru – wąż był i jest jednym z ważniejszych&#13;
bogów środkowoandyjskich, jednym z tych, którzy zapewniają łączność między górami,&#13;
ziemią i niebem. Amaru zsyła deszcze i daje dobrobyt”59. Wąż zawsze łączony był z wodą&#13;
i ziemią, a jego inkarnację stanowiła tęcza, zjawisko atmosferyczne otoczone bogatą osnową&#13;
wierzeń [fot. 22]. Wpisywał się w spójny kształt kosmowizji, która Drogę Mleczną uważała&#13;
za niebiańskiego węża, mającego ziemskie odwzorowania zarówno w postaciach wielkich,&#13;
świętych rzek, takich jak Hatun Mayu (Rio Santa), jak i w kanałach wodnych, niejednokrotnie przybierających wyszukane, wielokrotnie łamane kształty, przypominające węża60&#13;
[fot. 23]. W ten sposób płynąca woda w kształcie węża pozostawała nie tylko w symbolicznym, ale i bezpośrednim, metamorficznym związku z wężem. Zgodnie z andyjską&#13;
interpretacją rzeczywistości granice substancjalne pomiędzy rzeczami były płynne, nie tworząc nieprzekraczalnych barier klasyfikacyjnych w obrazie świata. Człowiek mógł stać się&#13;
kamieniem i ponownie ożyć, wężem w równym stopniu mogło być zwierzę, jak i wijący się&#13;
strumień wody czy konstelacja gwiazd na niebie, jeśli przypominały one węża i tak postrzegali je Indianie.&#13;
Zasygnalizowane motywy, ukazujące doniosłe miejsce węża w mitologii andyjskiej, jak&#13;
również jego kontekst akwatyczny, prowadzą ku szerszemu zdefiniowaniu kultury, która&#13;
zrodziła Pumacayan, Chavín de Huantar i kilka podobnych dzieł starożytnej architektury andyjskiej w prowincji Ancash. Na pierwszym planie obrazu świata, który przez trzy tysiące&#13;
lat przed Inkami tworzył andyjską rzeczywistość, widzimy wodę jako uświęconą substancję&#13;
wszelkiego życia. W tym kontekście omawiane dzieła architektury jawią się jako świątynie&#13;
poświęcone życiodajnej wodzie, a bóg Guari (Wari) jako naczelne bóstwo ludów andyjskich, które już w na przełomie trzeciego i drugiego tysiąclecia przed naszą erą rozwinęły&#13;
techniki rolnicze i dostatek wody stał się dla nich elementarnym warunkiem trwanie życia&#13;
i kultury. Już wczesne źródła hiszpańskie odnotowują opowieści Indian o bogu Guari (Wari),&#13;
który „w czasach, gdy ludzie żyli bez króla i władcy, w ciągłej wojnie o ziemie, wydzielił&#13;
i ograniczył pola, rozdał parcele i kanały irygacyjne dla ayllus, żeby zapanował pokój”61.&#13;
W późniejszych wersjach Indianie opisywali go jako białego, brodatego starca, podobnego&#13;
do Hiszpanów, który „żył przed Chrystusem”. Przekazy te wskazują, że Guari (Wari) był regionalną inkarnacją Wira Cochy – pierwszego Stwórcy, który w mitach przybiera taką właśnie postać. Opowieści Indian są wręcz dosłownym streszczeniem olbrzymiego przełomu&#13;
cywilizacyjnego, jaki dokonał się w dolinach północnych Andów w ciągu trzech tysiącleci&#13;
przed Inkami.&#13;
Analizując egzystencjalne znaczenie wody, należy pamiętać, że jest ona tylko połowicznie dostarczana przez naturalne, cykliczne opady. W północnych Andach Peruwiańskich pora deszczowa trwa w przybliżeniu od połowy września do połowy kwietnia i wtedy&#13;
57&#13;
58&#13;
&#13;
59&#13;
60&#13;
61&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 70.&#13;
Zob. N. Griﬃths, La Cruz y la Serpiente. La represión y el resurgimiento religioso en el Perú colonial, traducido por Baliñas Pérez, Lima 1998.&#13;
J. Szemiński, Myślane po kiczua, „Etnografia Polska” 1984, t. 28, z. 2, s. 101.&#13;
Zob. J. Deza Rivasplata, Cajamarca. Cumbremayo, el camina del aqua, Lima 2004.&#13;
P. Duviols, Un symbolisme de l’occupation, de améngement et de l’exploitation de l’espace: Le monolithe&#13;
„huanca” et sa fonction dans les Andes préhispaniques, „L’Homme” 1979, t. 19, nr 2, s. 11.&#13;
&#13;
�86&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
regularne opady nawadniają pola. Wówczas rozstrzyga się także los upraw w okresie nadchodzącej pory suchej, gdyż górach następuje akumulacja śniegu i lodu, który topniejąc&#13;
przez kolejne miesiące, uwalnia wodę spływającą kanałami na pola. Jeśli wysokogórskie&#13;
opady śniegu w porze deszczowej są niewielkie, to wody brakuje również w miesiącach&#13;
pory suchej, kanały niosą jej zbyt mało, a nawet wysychają.&#13;
Dla ludów rolniczych woda jest podstawą bytu – stanowi centralny punkt konstruowania całościowej wizji świata, determinuje kształt mitologii i religii, umożliwia&#13;
rozwój związanych z nią dziedzin wiedzy i gospodarki oraz modeluje paradygmaty&#13;
funkcjonowania w grupach społecznych. Żadna zaawansowana symulacja komputerowa&#13;
nie byłaby w stanie stworzyć doskonalszego modelu cywilizacyjnego wokół anima mundi&#13;
wody w kulturach andyjskich niż ten, który wypracowały setki pokoleń Indian. Stwierdzając to, pragnę podkreślić istotę nadzwyczajnej, strukturalnej trwałości tego modelu, którego&#13;
potencjał nagina i transformuje koniunkturalne wpływy ideowe, dopasowując je do siebie.&#13;
Jeśli zachowane są podstawowe struktury społeczne w rodzimym środowisku geograficznym, to wpływy cywilizacyjne o charakterze agonistycznym i antagonistycznym ulegają&#13;
dewaluacji i miękkiej adaptacji do istniejącej rzeczywistości kulturowej. Myślę tu przede&#13;
wszystkim o przełomowych wstrząsach przymusowego prozelityzmu religijnego, które&#13;
z reguły skutkują „inkulturacją wsteczną”, czyli przemodelowaniem nowych elementów&#13;
zgodnie z matrycą starego systemu, mimo przyjęcia ich zewnętrznych atrybutów. Efektem&#13;
są różne postacie synkretyzmu religijnego, których rdzeniem pozostaje wszakże konstrukt&#13;
rdzennej religii, pomimo spektakularnych oznak nowego porządku. W naturalny sposób&#13;
wynika to z faktu „długiego trwania”, które uformowało nie tylko religię, ale i całokształt&#13;
zespolonej z nią kultury aż do poziomu pojęć i struktur myślenia zakodowanych w języku. Gwałtownym falom inkulturacji brakuje atutu czasu, potrzebnego dla głębszych przekształceń na poziomie kosmowizji, a ich charakter impulsu z zewnątrz nie stanowi alternatywy dla homogenicznej kultury rodzimej, zakorzenionej ab illo tempore w przestrzeni&#13;
własnego świata.&#13;
Moja refleksja zmierza do scharakteryzowania przestrzeni religijno-kulturowej, w której&#13;
pojawił się Chrystus Señor de la Soledad. Uważam, że jej kształt to efekt reifikacji wszystkiego, co wiązało się z wodą, będącą materia prima wszelkiego życia. Wraz z przemianami&#13;
klimatycznymi w Andach, które rozpoczęły się około 2500 lat p.n.e., dochodzi tam do wielkich przemian cywilizacyjnych, związanych z wprowadzeniem nowych upraw, praktycznie&#13;
dopełniających katalog roślin jadalnych uprawianych w starożytnym Peru. Woda jako warunek sine qua non dla istnienia cywilizacji opartej na rolnictwie, determinuje całokształt&#13;
kultury, w tym także religię osadzoną w bezpośrednim związku z kalendarzem agrarnym.&#13;
Cywilizacja ta rozwinęła techniki upraw oraz opanowała do perfekcji inżynierię kanałów&#13;
irygacyjnych i tarasów uprawnych. Wymagała też zinstytucjonalizowanych repozytoriów zaawansowanej wiedzy – co oczywiste, ściśle zespolonej z religią. Były nimi zespoły świątynno-klasztorne, w których zamieszkiwała elita intelektualna i duchowna – kapłani amautas&#13;
(mędrcy), depozytariusze tysięcy lat nieustannie doskonalonej wiedzy rolniczej, klimatycznej, hydrologicznej, astronomicznej, a także budowlanej, doprowadzonej do poziomu, którego współczesna nauka często nie jest w stanie wyjaśnić. Na przełomie trzeciego i drugiego&#13;
tysiąclecia p.n.e.: „Zostaje również opanowana technika wznoszenia wymagających znacznej wiedzy inżynierskiej, monumentalnych budowli, a raczej zintegrowanych kompleksów&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
architektonicznych o przeznaczeniu publicznym (ceremonialno-obrzędowym)”62. Mowa&#13;
między innymi właśnie o Pumacayan i Chavín de Huantar – ośrodkach kultu boga Guari&#13;
(Wari) mającego naturę kamienną, ale władającego wodą. Religia andyjska blisko trzech tysiącleci przed Inkami była więc – powtórzmy to raz jeszcze – religią kultu wody, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla kultury agrarnej, kalendarza rolniczego i astronomii.&#13;
Rekonstruując podłoże kultury, w której pojawił się Chrystus Señor de la Soledad, pragnę uwypuklić elementarne znaczenie trzech tysięcy lat „cywilizacji wody” na obszarze&#13;
Andów, która ukształtowała typ duchowości i samoidentyfikacji mieszkańców w rodzimym&#13;
świecie natury i kultury. Niezbędne minimum wiedzy na temat światopoglądu i mentalności&#13;
Indianina andyjskiego stanowi warunek zrozumienia mechanizmów synkretyzacji religijnej,&#13;
z którą mamy do czynienia wraz z zaprowadzeniem chrześcijaństwa. Gdy mowa o synkretyzmie, zwykle bierze się pod uwagę tylko „religię andyjską” i chrześcijaństwo. Z perspektywy moich badań nad Señorem de la Soledad uważam za niezbędne wyodrębnienie w konglomeracie, zwanym „religią andyjską”, trzech osobnych nurtów – z zastrzeżeniem, że jest&#13;
to podział roboczy, ułatwiający klasyfikację w ramach złożonej rzeczywistości kulturowej.&#13;
Najstarszy z tych nurtów określam umownie jako „akwatyczny”, w tym sensie, że wokół&#13;
wody jako pierwiastka życia koncentrował się główny sens kultu. Dużo później Inkowie zaprowadzili kult „solarny” jako imperialny, rzecz jasna nie eliminując poprzedniego. Obie&#13;
koncepcje stworzyły jeden wspólny konstrukt religijny, w którym pryncypia nowego kultu&#13;
determinowały tylko jego zewnętrzny kształt. Zrozumiałe jest, że spuścizna religijno-kulturowa trzech tysięcy lat nie zniknęła pod wpływem dominacji inkaskiej trwającej około stulecia. Trzeba jednak pamiętać, że tzw. „religii andyjskiej” nie da się sprowadzić wyłącznie&#13;
do kultów o charakterze akwatycznym i solarnym. Nie można pominąć trzeciego, równie&#13;
ważnego, nurtu „religii andyjskiej”. Wiemy, że prócz bóstw naczelnych andyjskie uniwersum – Hanan, Uran i Kay Patsa63 – wypełniała niezliczona ilość bóstw regionalnych, wak’as&#13;
oraz – używając terminów Eliadego – hierofanii agrarnych, akwatycznych, tellurycznych,&#13;
czy uranicznych. Obok istot nadprzyrodzonych, które w obrębie niezliczonych tradycji regionalnych zyskały imiona i postacie, rozciąga się bezgraniczny obszar natury postrzeganej&#13;
w duchu panteistycznego otwarcia na nieskończoność potencjalnych epifanii. W świecie andyjskim szczególne znaczenie mają bóstwa gór, obdarzone władzą nad trzęsieniami ziemi&#13;
i lawinami, stanowiącymi dla Indian źródło nieustannych zagrożeń. Chrześcijaństwo nałożyło się na ten złożony amalgamat religijny, uruchamiając proces bardziej radykalnej niż&#13;
poprzednie synkretyzacji religijnej. W moim podziale roboczym stanowi ono czwarty nurt&#13;
religijny, współtworzący andyjską postać religii.&#13;
Postać Señora de la Soledad łączy i synkretyzuje cztery wyraziste nurty religijne – prastary kult wody, inkaski kult Słońca, bóstwa gór i monoteistyczny kult&#13;
chrześcijański. W jego obrazie ideowym, a więc całokształcie związanych z nim mitów, legend, apokryfów, wierzeń i praktyk kultowych dają się wyodrębnić elementy&#13;
62&#13;
63&#13;
&#13;
J. Szykulski, op. cit., s. 109.&#13;
Podana pisownia i brzmienie są zaczerpnięte z północnej części andyjskiego Peru (quechua ancashino). Zob.&#13;
J.A. Salazar Mejía, Identidad. Diversificación curricular para Ancash. Bases para el Proyecto Educativo&#13;
Regional, Huaráz 2006, s. 145; F. Carranza Romero, Diccionario Quechua Ancashino – Castellano, edición&#13;
y prólogo de W. Lustig, Madrid-Frankfurt am Main 2003, s. 155. Bardziej popularne odpowiedniki środkowoperuwiańskie to Hanan Pacha, Hurin Pacha i Kay Pacha.&#13;
&#13;
�88&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zaczerpnięte ze wszystkich wymienionych tradycji bądź nurtów religijnych. Hybrydyzacja ta zrodziła nową i, co ciekawe, spójną tożsamość ontologiczną, emanującą harmonią&#13;
i tym rodzajem mistycznego piękna, które bywa zewnętrznym wyrazem unikalnych dzieł,&#13;
skupiających w sobie – by użyć patetycznego sformułowania Emilio Romero – „duszę&#13;
narodu” (alma de la nacionalidad)64. Chrystus z Huaráz w niepowtarzalny sposób uosabia&#13;
spuściznę kilku najważniejszych nurtów religijno-kulturowych, współtworzących dzieje&#13;
tej części Andów.&#13;
&#13;
San Sebastian de Guaraz – panorama kolonialna&#13;
Holistyczna perspektywa w antropologii postuluje wykorzystywanie wszelkich źródeł, mogących przyczynić się do pełniejszej interpretacji badanych zjawisk. W dziejach wizerunku&#13;
Señora de la Soledad historia rzeczywista splata się ze sferą mitów i legend. Zarówno jedna,&#13;
jak i druga dostarcza materiału do analiz. Fakt, że nie zachowały się żadne źródła historyczne na temat pojawienia się wizerunku w tym miejscu, współtworzy jego mistycyzm, wzmacniając przekaz mityczny. Nieznany początek często staje się równoważny z cudownym początkiem, bez ingerencji i udziału człowieka. Nie jest to wszakże sztywna reguła. Wzajemne&#13;
uzupełnianie się w obrębie dwóch porządków logicznych – historii i mitu – jest kwestią indywidualnych rozstrzygnięć.&#13;
W poprzednim rozdziale starałam się nakreślić najważniejsze rysy tła kulturowego doliny&#13;
Hatun Mayu, w której zamieszkał Señor de la Soledad. W tym skupię się na okresie po przybyciu Hiszpanów, wychodząc od rzeczywistej historii i starając się zebrać skąpe informacje&#13;
pochodzące z istniejących zapisów. Opowieść rozpoczyna się w pierwszych dniach stycznia 1533 r., kiedy Hernando Pizarro (1502–1578), młodszy, przyrodni brat zdobywcy Peru,&#13;
Francisco Pizarra (1478–1541) przemierzał Andy wraz z kilkoma innymi Hiszpanami oraz&#13;
indiańskimi przewodnikami, udając się z Cajamarki do wyroczni Pacha Kamaq na wybrzeżu Pacyfiku. Niecałe dwa miesiące wcześniej, 16 listopada 1532 roku, w Cajamarce doszło&#13;
do spotkania Francisco Pizarra z Inką Ataw Wallpą, które zamieniło się w krwawą masakrę,&#13;
w której zginęło około pięciu tysięcy Indian, a Ataw Wallpa został uwięziony. Istnieje obszerna literatura, omawiająca to wydarzenie, a historycy nadal spierają się o szczegóły. Słynny moment rzucenia na ziemię brewiarza przez Ataw Wallpę, będący dla Hiszpanów pretekstem do ataku, przeszedł nie tylko do historii, ale także do postinkaskiej, schrystianizowanej&#13;
mitologii andyjskiej65[fot. 24]. Niewątpliwym pozostaje fakt, że był to przełom w dziejach&#13;
Imperium Tawantin Suyu. Pomimo dostarczenia przez Indian legendarnego okupu w złocie,&#13;
osiem miesięcy później, 26 lipca 1533 roku, Ataw Wallpa został zgładzony. Do tego czasu&#13;
pozostawał więźniem w Cajamarce, ciesząc się względną swobodą, a nawet prowadząc nadal politykę za pośrednictwem swych zauszników. W tym czasie Hiszpanie pozyskali liczne&#13;
informacje na temat Imperium. Jedną z najbardziej intrygujących była wiadomość o słynnej&#13;
wyroczni Pacha Kamaq – zespole świątynno-ceremonialnym, rozlokowanym na wybrzeżu&#13;
Pacyfiku nieopodal ujścia rzeki Lurin (obecnie w obrębie Limy) [fot. 25]. Wieści o znajdujących się tam ogromnych bogactwach skłoniły Hiszpanów do zorganizowania ekspedycji,&#13;
64&#13;
65&#13;
&#13;
E. Romero, Peru na ścieżkach Ameryki. Wybór, przeł. i oprac. A. Dembicz, Varsovia 1996, s. 9.&#13;
Zob. J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 405.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
na której czele stanął Hernando Pizarro66. Uczestniczył w niej kronikarz Miguel de Estete&#13;
(1495–1572), któremu zawdzięczamy najwcześniejszy opis Callejon de Huaylas. W jego relacji czytamy, że wyprawa składała się z Hiszpanów oraz przewodników indiańskich, w tym&#13;
krewnego Ataw Wallpy, który odegrał decydującą rolę w kontaktach z przywódcami społeczności spotykanych na trasie przemarszu. Kronikarz zanotował, że kapitan Hernando Pizarro&#13;
podróżował z „dwudziestoma wierzchowcami i paroma strzelbami”67. Wyruszyli z Cajamarki&#13;
6 stycznia 1533 roku. Szlak wiódł na południe trudną drogą górską przez Cordillera Blanca&#13;
i w piątek 21 stycznia 1533 roku Hiszpanie dotarli do „dużego miasta, które nazywają Guarax”68, czyli osady będącej w miejscu dzisiejszego Huaráz. Zapisy Estete pełne są zachwytów&#13;
nad drogą królewską przez Andy, tak znakomitą, że „w całym chrześcijańskim świecie nie&#13;
widział rzeczy podobnej”69. Nie mniejszy podziw wzbudzają doskonale utrzymane mosty linowe, przez które Hiszpanie mogli przeprawiać się konno. Po dotarciu do rzeki Santa, którą&#13;
Indianie nazywali Hatun Mayu, ujrzeli krainę „rozkoszną i piękną”, z żyznymi polami kukurydzy i ogromnymi stadami wielbłądowatych70.&#13;
Po niezbyt udanej wyprawie Hernanda Pizarra do Pacha Kamaqua, gdzie kapłani świątyni nie byli zbyt skłonni do wydania spodziewanych ilości złota, konkwistador powrócił do Cajamarki. Jeszcze w sierpniu 1533 r. do Callejon de Huaylas nadciąga, w drodze&#13;
do Cuzco, o wiele liczebniejsza grupa Hiszpanów i Indian pod wodzą samego Francisco&#13;
Pizarra. Następnego roku rozdziela on tamtejsze tereny na olbrzymie encomiendy71. Hanan&#13;
Huaylas (Górne Huaylas) przydziela sobie, zaś Hurin (Dolne) swoim kapitanom – Sebastianowi de Torres (?–1539) i Jerómino de Aliadze (1508–1569). Pierwsza z nich obejmuje&#13;
w przybliżeniu dzisiejszy dystrykt Conchucos wokół górnego biegu rzeki Santa, druga zaś –&#13;
dolinę Rio Santa z Huaráz72.&#13;
Yauri Montero, który wnikliwie przestudiował wszelkie dokumenty archiwalne&#13;
na temat historii Huaráz, autorytatywnie stwierdza, że nie wiemy nic na temat okresu&#13;
od 1534 do 1572 r., kiedy powstaje hiszpańska redukcja o nazwie San Sebastian de Pampa&#13;
66&#13;
&#13;
67&#13;
68&#13;
69&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
Sanktuarium-wyrocznia Pacha Kamaq została wybrana jako cel ekspedycji, gdyż wskazał ją Ataw Wallpa&#13;
jako ważnego płatnika okupu w złocie, wyznaczonego przez Pizarra. W tle jego decyzji była chęć osłabienia&#13;
prestiżu tej wyroczni, cieszącej się od stuleci ogromnym poważaniem i ściągającym pielgrzymki Indian&#13;
z odległych regionów, ale będącej ośrodkiem nieinkaskim, nie darzonym przez Inkę zaufaniem. „Ataw Wallpa miał twierdzić, że wyrocznia Pacha Kamaqua była kłamliwa, jej proroctwa się nie sprawdzały. […] Ataw&#13;
Wallpa podejrzewał (całkiem słusznie, jak się okazało), że zarówno kapłani wyroczni, jak i związane z nią&#13;
ośrodki władzy politycznej nie są mu przychylne” (J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 284; zob. też&#13;
293). Pisze o tym też Maria Rostworowskí (eadem, Pachacamac y el Señor de los Milagros. Una trayectoria&#13;
milenaria. El señorío de Pachacamac. El informa de Rodrigo Cantos de Andrede. Señoríos indígenas de&#13;
Lima y Canta, Lima 2015, s. 44).&#13;
F. Alvarez-Brun, Ancash. Una historia regional peruana, Lima 1970, s. 11; M. Rostworowski, op. cit., s. 97.&#13;
Cyt. za: A. Gridilla, Huaráz o apuntes y documentos para la historía de la ciudad, Huaráz 1933, s. 10.&#13;
F. Alvarez-Brun, op. cit., s. 11.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad de Huarás. Discursos de la abundancia y carencia. Resistencia andina, Huaráz 2013, s. 13. Wielbłądowate obserwowane przez Miguela de Estete to oczywiście lamy&#13;
i alpaki, które wówczas hodowano, podobnie jak w całych Andach, a które w ciągu stulecia od przybycia&#13;
Hiszpanów niemal całkiem zastały wyparte przez introdukowane krowy i owce.&#13;
Zob. T. Hampe M., La encomienda en el Perú en el siglo XVI. (ensayo bibliográfico), „Historica” 1982, t. 6,&#13;
nr 2, s. 173–216; F. Kubiczyk, Kontrola siły roboczej w gospodarce kolonialnej Ameryki hiszpańskiej: encomienda, repartimiento i niewolnictwo, „Studia Europea Gnesnensis” 2011, nr 4, s. 9–44.&#13;
M. Yauri Montero, Áncash en el tapiz: imágenes de su historia y cultura, Lima 2014, s. 63.&#13;
&#13;
�90&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Guaraz73. Na przestrzeni tych 38 lat niewątpliwie wyrasta tam duża osada miejska o tej nazwie. Jest niemal pewne, że Hiszpanie zbudowali ją rękami Indian w miejscu ich dotychczasowego miasta, choć słowo to może wprowadzać w błąd, jako że nawet duże skupiska osadnicze w Andach nie miały wiele wspólnego z miastami w rozumieniu europejskim. Trwająca&#13;
tysiąclecia obecność świątyni Pumacayan niewątpliwie nadała temu miejscu charakter&#13;
„centrum administracyjno-ceremonialnego”74, decydującego o rozplanowaniu i zabudowie.&#13;
Stworzona w ten sposób struktura urbanistyczna determinowała okoliczną zabudowę, pomimo iż znaczenie świątyni boga Guari od dawna osłabło. Jak wszędzie w Nowym Świecie,&#13;
zakładając miasta, Hiszpanie powtarzali schemat „miasta idealnego” wyniesionego z tradycji europejskich, opisany dodatkowo w specjalnych instrukcjach królów hiszpańskich75.&#13;
W Ameryce miasta wznoszone w zupełnie nowej lokalizacji, jak i te powstające na miejscu&#13;
dawniejszych osiedli otrzymywały zazwyczaj plan szachownicy w takim stopniu, w jakim pozwalało na to ukształtowanie terenu i wcześniejsza zabudowa. […] Według zaleceń z placu powinny wychodzić cztery główne ulice na osi każdej pierzei oraz po dwie na narożach, jednak&#13;
rzadko było to w pełni realizowane76.&#13;
&#13;
Huaráz, a właściwie wtedy jeszcze San Sebastian de Pampa Guaraz, nie odbiegało od takiego schematu, który pomimo trzęsień ziemi i przebudów, w zasadniczym rozplanowaniu&#13;
najstarszych części miasta przetrwał do dziś. Posłużę się autocytatem z opracowania na temat architektury Huaráz:&#13;
Kształt urbanistyczny Huaráz wynikał wprost z założeń „miasta idealnego”, wzorowanego na rozplanowaniu nowożytnych miast hiszpańskich, dostosowanego do polityki miejskiej&#13;
w warunkach latynoamerykańskich. Wokół głównego placu (plaza mayor) ulokowano najważniejsze budynki: kościół parafialny pw. św. Sebastiana, budynek rady miejskiej (cabildo), koszary, więzienie królewskie oraz domy bogatych Hiszpanów. W miarę oddalania się&#13;
od centrum skromniejsze kwartały domostw zasiedlali ubożsi Hiszpanie, najdalsze zaś w przygniatającej większości Indianie77.&#13;
73&#13;
74&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
76&#13;
77&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 14.&#13;
Kwestię miast w Andach, jak również stosowania terminu „miasto” w odniesieniu do andyjskich struktur&#13;
urbanistycznych, zwięźle wyjaśnia archeolog Andrzej Krzanowski, pisząc, że „w archeologii andyjskiej termin miasto jest używany rzadko i raczej ogólnie, a nie dla ścisłego określenia charakteru konkretnego stanowiska. W przypadku wielu stanowisk, w tym zwłaszcza tych największych i o złożonej budowie, wybiera się&#13;
najczęściej bardziej ogólną i nie tak klasyfikującą formułę «ośrodka/centrum» z określeniem ceremonialny&#13;
(obrzędowy) lub administracyjny (publiczny/zarządczy). Najogólniej ujmując, centrum ceremonialne cechują budowle o charakterze świątynnym, których pozbawione jest centrum administracyjne. Rzadko jednak takie rozróżnienie jest proste, gdyż w tych wczesnych państwach nadzór nad administracją i kontrola&#13;
nad wypełnianiem praktyk religijnych były najczęściej ściśle ze sobą związane. Stąd też w przypadkach&#13;
wątpliwych (stanowiących jednakże większość dla niektórych regionów czy okresów) używa się nie rozstrzygającego określenia – centrum administracyjno-ceremonialne” (A. Krzanowski, Kultura Chancay,&#13;
środkowe wybrzeże Peru, Kraków-Warszawa 2008, s. 52–53; podkr. E.J.).&#13;
E. Kubiak, Reinterpretacje. Percepcja i recepcja dzieł architektury na przykładzie świątyń jezuickich Ameryki Południowej okresu kolonialnego, Łódź 2015, s. 119.&#13;
Ibidem, s. 118–119.&#13;
M. Mąka, E. Jodłowska, Byki i „cegła obfitości”. Szkic do antropologii architektury andyjskiego miasta&#13;
Huaráz, „Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich” 2019, t. 6, s. 23.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
Pomijam tu całkowicie rozległą tematykę brutalnych rządów hiszpańskich encomenderos, najbardziej bezwzględnych w pierwszych dekadach konkwisty. Na całym obszarze&#13;
podbitym przez Hiszpanów był to okres najtragiczniejszy dla ludności autochtonicznej.&#13;
Konkwista była zderzeniem i konfliktem kultur – narzuconą formą akulturacji skutkującą&#13;
dekompozycją większości obszarów życia. Przeniesione z feudalizmu iberyjskiego systemy&#13;
encomiendas nałożyły na Indian wyniszczający ciężar pracy i trybutów. Nastąpiły gwałtowne zmiany w rolnictwie i hodowli. Hiszpanie wprowadzali uprawy europejskich zbóż&#13;
i innych roślin jadalnych. Ogromne stada lam, które opisywał Miguel de Estete, w krótkim&#13;
czasie zniknęły z dolin północnych Andów, zastąpione stadami krów i owiec, przy których&#13;
pracowała miejscowa ludność. Mężczyznom narzucono obowiązkową mitę – wyniszczającą&#13;
pracę w kopalniach kruszców, w które obfituje okolica. W równoległym nurcie ekspansji&#13;
ideologicznej rujnowano zastany system religijny, zwalczając „idolatrię” oraz wszelkie materialne artefakty dawnej wiary. Niewiele wiemy o terrorze i niezliczonych zapewne ofiarach&#13;
ludności indiańskiej w tamtym okresie, ale rozmiar okrucieństw i wyzwolonej przez nie nienawiści Indian musiał być wielki, skoro Sebastian de Torres w pięć lat po objęciu encomiendy Dolnego Huaylas w lipcu 1539 r. został zamordowany w sąsiednim Callejon de Conchucos. Zabójstwo konkwistadora, jak i rozszerzające się bunty Indian wywołały niesłychane&#13;
represje na ludności indiańskiej tamtych okolic. Ekspedycja karna gubernatora generalnego Francisco de Chávesa (1500–1541) dokonała okrutnych pacyfikacji ludności i zapisała&#13;
się w historii wstrząsającą „zbrodnią Herodową”, czyli mordem 600 małych dzieci. Wieść&#13;
o niej dotarła do króla Hiszpanii, który nałożył karę na Chavesa, a stu rodzinom, które utraciły dzieci, wyznaczył odszkodowanie78. Zanim jednak rozkazy Karola V dotarły do Peru,&#13;
Cháves zginął wraz z Francisco Pizarrem w Limie w 1541 r. z rąk zamachowców pod wodzą&#13;
Diego de Almagro el Mozo.&#13;
Z dramatycznej historii konkwisty w Callejon de Huaylas wybieram fakty bądź przesłanki istotne dla zasadniczego tematu rozważań. Powracam do najwcześniejszego obrazu&#13;
powstającego miasta zwanego San Sebastian de Guaraz. Encomendero Sebastian de Torres&#13;
nazwał miasto imieniem swojego patrona, św. Sebastiana, dodając tradycyjną, indiańską nazwę tego miejsca79. Jednym z pierwszych przedsięwzięć Hiszpanów w trakcie zakładania&#13;
miast była budowa kościoła, który w pejzażu semiotycznym nowego miasta pełnił funkcję&#13;
podstawowego znaku tożsamości cywilizacyjnej. Nie wiemy nic o najwcześniejszej świątyni&#13;
w Huaráz, zbudowanej zapewne w pierwszym, może drugim roku od osiedlenia się Hiszpanów. Prawdopodobnie była to prosta, niewielka budowla z bloków adobe, na podmurówce&#13;
kamiennej, kryta dachem z trawy ichu. Na pewno wzniesiono ją przy wyznaczonym plaza&#13;
de armas, wokół którego lokowano najważniejsze budynki. Jednak nie szczegóły architektury kościoła są dla nas istotne, tylko pierwszy wizerunek świętego, który w nim zagościł.&#13;
Był nim, co naturalne, św. Sebastian, intronizowany, by objąć sakralną protekcją encomendero i jego miasto. Pamiętając, że encomienda została nadana Sebastianowi de Torres&#13;
w 1534 roku, ten zaś zginął z rąk Indian w 1539 roku, możemy być pewni, że święty został&#13;
78&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
Historię pierwszego okresu konkwisty w Callejon de Hyaylas szczegółowio omawia: M. Zuloaga Rada, La&#13;
conquista negociada: guarangas, autoridades locales e imperio en Huaylas, Perú (1532–1610), Lima 2012.&#13;
Nazwa ta była używana do 1823 r. (J.A. Salazar Mejía, Identidad. Diversificación curricular para Ancash…,&#13;
s. 66). W dalszej części tekstu używam jednak skrótowego „Huaráz”, nawet gdy opisuję miasto sprzed tej&#13;
daty.&#13;
&#13;
�92&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ulokowany w kościele w okresie pięciu lat dzielących te daty. Wiemy, że była to duża figura pusta w środku, więc wykonana z wydrążonego drewna maguey lub masy plastycznej80.&#13;
Od tego momentu wizerunek pozostanie związany z miastem przez całe jego blisko pięćsetletnie dzieje, choć nie przez cały ten okres będzie to ta sama figura. Po śmierci konkwistadora encomiendę Hurin Huaylas dziedziczy jego żona, a potem synowie. Relacjonowanie dalszych dziejów tego regionu pod kątem kolejnych właścicieli, podziałów i struktury&#13;
własności nie jest nam potrzebne. Skoncentruję się natomiast na ważnym zagadnieniu rozwijającego się stopniowo kultu chrześcijańskiego. Początki były trudne zarówno z powodu&#13;
oczywistego braku entuzjazmu Indian, jak i ograniczonych możliwości ewangelizacyjnych&#13;
Kościoła. W mieście, a tym bardziej na rozległych terenach wokół niego, brakowało księży&#13;
pracujących na stałe. W przypadku Callejon de Huaylas dodatkowym czynnikiem spowalniającym było znikome zaangażowanie Sebastiana de Torres i jego spadkobierców w dzieło nawracania Indian, pomimo iż dbanie o życie religijne poddanych należało do podstawowych obowiązków encomendero. Ten pierwszy przedkładał jednak bogacenie się dzięki&#13;
niewolniczej pracy Indian nad troskę o ich dusze. Po śmierci konkwistadora sytuacja taka&#13;
trwała jeszcze blisko dwadzieścia lat, już pod rządami wdowy po nim i ich synów. Zmieniła ją dopiero wizytacja kościelna w 1558 r., która stwierdziła w San Sebastian de Guaraz&#13;
brak choćby jednego rezydującego na stałe księdza. Pod wpływem nacisków arcybiskupstwa&#13;
w Limie wdowa wyasygnowała stosowne pieniądze i przeznaczyła dziesięć krów, by w mieście utrzymywać dwóch księży w świeżo założonej parafii. Nie wiemy nic o tych duchownych, poza tym, że zamieszkali w skromnej plebanii wybudowanej u podnóża Pumacayan,&#13;
gdzie urzędowali też ich kolejni, bezimienni następcy81.&#13;
Pod koniec lat 60. XVI w., po objęciu Wicekrólestwa Peru przez Francisco de Toledo&#13;
(1515–1584), zapadła decyzja, by miasto przekształcić w redukcję (reducción) w celu relokacji&#13;
Indian z wiosek i osad w dolinie Rio Santa82. Polityka tworzenia redukcji miała na celu objęcie&#13;
80&#13;
&#13;
81&#13;
82&#13;
&#13;
Zob. J.M. Travieso Alonso, Escultura de papelón. Un recurso para el simulacro, „Revista Atticus” 2011,&#13;
nr 14 (maj), s. 9–30. Technika papelón polegała na modelowaniu figury w masie plastycznej, na obszarze&#13;
Nowego Świata często kukurydzianej, na stelażu z drewna. Drewno maguey (zdrewniała część agawy) było&#13;
używane przez Indian jako materiał rzeźbiarski już w czasach przedhiszpańskich (Inca Garcilasso de la&#13;
Vega, op. cit., s. 460–461). W Huaráz nadal pracuje kilku indiańskich i metyskich rzeźbiarzy figur sakralnych, wykorzystujących ten materiał.&#13;
Diócesis de Huaráz…, s. 176–177.&#13;
Redukcje to założenia urbanistyczne tworzone przez Hiszpanów w Ameryce Południowej i Mezoameryce&#13;
na wzór iberyjskich miast, w celu łatwiejszego przejmowania ziem Indian, a ich samych poddania kontroli&#13;
w zakresie wykonywania narzuconych prac (głównie na polach i w kopalniach) i egzekwowania trybutów. Koncentracja Indian miała również służyć ich skuteczniejszej ewangelizacji. Pierwsze redukcje organizowane były przez zakony dominikanów i franciszkanów, ale najważniejszymi ze względu na rozległy&#13;
program edukacyjny Indian, stały się redukcje jezuickie, szczególnie na terenie dzisiejszego Paragwaju.&#13;
W Peru wzmożony okres zakładania redukcji przypada na lata 1568–1581, gdy krajem władał hiszpański&#13;
wicekról Francisco de Toledo, który nasilił ten proces (tzw. redukcje toledańskie). Jego głównym celem było&#13;
osłabienie władzy i zysków encomenderos (konkwistadorów, którzy otrzymali wielkie obszary ziemskie&#13;
od Francisco Pizarra) – na rzecz korony hiszpańskiej. Realizacja redukcji toledańskich zreformowała strukturę polityczno-gospodarczą oraz kształt administracji religijnej w Peru. Wówczas to powstały tzw. doctrinas, odpowiadające europejskim parafiom, co znacząco wzmocniło procesy ewangelizacyjne, szczególnie&#13;
w rejonach bardziej odległych od większych miast. Instytucja redukcji drastycznie zdemontowała tradycyjną&#13;
strukturę osadniczą oraz system relacji społecznych, ale w pewnym stopniu chroniła też Indian przed niepohamowanym wyzyskiem i zniewoleniem ze strony konkwistadorów, jak również przyczyniła się do edukacji&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
ścisłą kontrolą narzuconej im pracy, egzekwowanie trybutów i prowadzenie ewangelizacji.&#13;
20 stycznia 1572 r. na obszarze dawnej osady Allauca powstała wielka redukcja o nazwie San&#13;
Sebastián de Pampa Guaraz, która zapoczątkowała miasto Huaráz. Polityka przesiedleńcza objęła Indian z 42 osiedli (llactas), rujnując odwieczną strukturę osadniczą doliny83. Indianom&#13;
wyznaczano nieprzekraczalne terminy przeniesienia się w wyznaczone sektory miasta, gdzie&#13;
pod hiszpańskim nadzorem zobowiązani byli wybudować nowy dom, w miarę możliwości&#13;
z wykorzystaniem materiałów z rozbiórki starego. Nie obyło się bez oporu części Indian, który&#13;
jednak bezwzględnie tłumiono, a domy nieopuszczone w terminie burzono84. U stóp najwyższej góry Peru, Huascaránu, w ciągu kilku lat wyrosło miasto na planie ortogonalnym, z centralnym placem (Plaza de Armas) i ulicami rozchodzącymi się w czterech kierunkach. Układ&#13;
ten, jak wspomniałam, stał się charakterystyczny dla nowożytnej urbanistyki południowoamerykańskiej. Zachował się plan Huaráz z 1782 r.85, który ukazuje miasto po odbudowie ze zniszczeń, wywołanych trzęsieniem ziemi w 1725 r.. Odzwierciedla on XVIII-wieczny kształt miasta, wiernie odpowiadający rozplanowaniu wcześniejszej redukcji.&#13;
Nie zachowały się szczegółowe informacje na temat założeń, którymi kierowano się&#13;
w trakcie zasiedlania poszczególnych kwartałów Huaráz, ale istnieją przesłanki etnograficzne pozwalające przypuszczać, że Indianie obronili się przed całkowitym przemieszaniem,&#13;
osiedlając się w ten sposób, że społeczności poszczególnych ayllus zajmowały odrębne obszary. Przesłanki, o których mówię – wymagające osobnych, nie podjętych dotąd badań –&#13;
wskazują, że lokalizacje te nie były przypadkowe i w pewnych aspektach kontynuowały pradawne relacje pomiędzy poszczególnymi ayllus. Dowodziłoby to, że indiańscy curacas, jak&#13;
również starcy amautas – mędrcy, depozytariusze tradycji i wiedzy – nawet w warunkach&#13;
terroru i głębokiego szoku kulturowego byli w stanie obmyślić sposób przeniesienia dotychczasowego modelu koegzystencji w ramach struktur ayllus w obcą i skrajnie odmienną&#13;
przestrzeń miasta. Realizacja takiego planu musiała wymagać sprytu i wyrafinowanej dyplomacji, gdyż trudno zakładać, by Hiszpanom zależało na wtórnej integracji grup indiańskich&#13;
w obrębie redukcji. Pomyślne przeprowadzenie tego planu nie było niczym wyjątkowym&#13;
w wielowiekowej konfrontacji mieszkańców Andów z hiszpańskim najeźdźcą. Badania etnohistoryczne wielokrotnie ujawniały przemyślne mechanizmy ukrywania rozmaitych elementów rdzennej spuścizny kulturowej pod fasadą narzuconych struktur organizacyjnych&#13;
bądź instytucji, takich na przykład, jak indiańskie bractwa religijne – cofradías, o których&#13;
wkrótce będzie mowa. Nieprzypadkowe rozlokowanie grup indiańskich na terenie redukcji&#13;
można uznać za ukryte zwycięstwo pokonanych, za świadectwo niespożytego potencjału samoobrony wobec groźby dezintegracji tożsamościowej.&#13;
&#13;
83&#13;
84&#13;
85&#13;
&#13;
tubylców w zakresie podstaw nauki, sztuki i rzemiosł europejskich. Zob. A. Málaga Medina, Las reducciones en el Perú (1532–1600), „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional de Historia” 1974, nr 8,&#13;
s. 141–172; idem, Las reducciones en el Perú durante el gobierno del virrey Francisco de Toledo, „Anuario&#13;
de Estudios Americanos” 1974, nr 31, s. 819–842; T. Szyszka, Redukcje jezuickie i muzyka baroku misyjnego [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. M.F. Gawrycki, Warszawa 2011, s. 131–152; M. Kwaśnicka, Redukcje jezuickie – europejskie miasta w miniaturze? Kilka uwag o baroku misyjnym, [w:] Sztuka&#13;
po Trydencie, s. 233–247. Na temat redukcji Huaráz: M.M. Zuloaga Rada, op. cit., s. 157–214; W. Espinoza&#13;
Soriano, op. cit., s. 179–190.&#13;
M. Yauri Montero, Áncash en el tapiz…, s. 64.&#13;
S. Matos Colchado, Historia de la antigua Villa de San Sebastian de Huaráz, Lima 2007, s. 49.&#13;
Zob. rozdział w tej pracy: Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa.&#13;
&#13;
�94&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Powierzchowna analiza przesłanek etnograficznych, o których wspomniałam, wskazuje, że konkretne grupy indiańskie osiedliły się w wyznaczonych rejonach Hanan (Górnego) Huaráz i Hurin (Dolnego) Huaráz, na terenie Ichoc i Allauca – dwóch obszarów wyznaczających najstarszy podział tych ziem86. Dało to początek czterem najstarszym dzielnicom&#13;
Huaráz – La Soledad, San Francisco, Belén i Huarupampa, naznaczając je zespołem cech&#13;
wyróżniających i konserwując tradycyjne relacje pomiędzy rozlokowanymi w ten sposób&#13;
grupami. Z biegiem wieków, w miarę zachodzenia różnorodnych procesów ewoluowania składu etnicznego mieszkańców, zwłaszcza metysażu, a także migracji powodowanych&#13;
katastrofami trzęsień ziemi, postępowało zróżnicowanie mieszkańców, stopniowo odbiegające od pierwotnego składu. Były to procesy o wymiernej dynamice, w przeciwieństwie&#13;
do względnie stabilnego bagażu ugruntowanych stereotypów, nadających dzielnicom niepowtarzalny koloryt. Zbyt mało wiemy o przedhiszpańskich ayllus w dolinie Rio Santa, żeby&#13;
pokusić się o przyporządkowanie ich do poszczególnych dzielnic, ale nie jest przypadkiem,&#13;
że było ich cztery, a więc tyle, ile najstarszych dzielnic w redukcji. Informację na ten temat zawiera kronika dominikanina Rodrigo Hernándeza Príncipe z 1622 r.87, przywołana przez Reinera Toma Zuidemę w jego wybitnym dziele El calendario Inca88. Ten XVII-wieczny wizytator Callejon de Huaylas, który relacjonował, że „spalił i zniszczył wiele&#13;
huacas w całej prowincji” [podkr. E.J.]89, pisze też o czterech ayllus – Allauca, Picos, Chauca, Xullca90. Niewątpliwie fenomenem Huaráz jest fakt, iż rozplanowanie redukcji – jak&#13;
można sądzić, niezależne od Indian, zrealizowane przez inżyniera wojskowego Alonso de&#13;
86&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
89&#13;
90&#13;
&#13;
Rekonstrukcja podziału na Allauca i Ichoc nie jest rzeczą prostą, gdyż istnieją na ten temat odmienne interpretacje badaczy. Jak pisał Claudio Augusto Alba Herrera: „Kierunek, który wyznaczał ten podział, był&#13;
ze wschodu na zachód, przechodząc przez Plaza de Armas aż do rzeki Santa; podążał wzdłuż kierunku&#13;
przepływu wód rzeki Quillquay. Lewa strona odpowiadała Ichoc, a prawa Allauca” (idem, Huaras. Historia&#13;
de un pueblo en transformacion, Caras 1996, s. 65). Natomiast według Yauri Montero: „Rzeka zwana dziś&#13;
Santa, która funkcjonowała jako oś […], podzieliła te tereny na Allauca, czyli po stronie prawej, która łączy&#13;
się z Cordillera Negra i Ichoc po stronie lewej, której tereny należą do Cordillera Blanca” (idem, El Señor de&#13;
la Soledad…, s. 12). Definicje te – obie sformułowane przez znakomitych znawców dziejów Huaráz i doliny&#13;
Rio Santa – przeczą sobie, wyznaczając zupełnie odmienny podział terenu na Allauca i Ichoc, różniący się&#13;
położeniem o 45 stopni i stosujący różne kryteria lokalizacji. Są zgodni tylko w jednym – że Allauca to strona prawa, a Ichoc lewa. Jednakże kwestia prawej i lewej strony jest także problematyczna i rodzi pytania,&#13;
czy w Andach istnieją zobiektywizowane sposoby ustalania strony prawej i lewej w stosunku do naturalnych&#13;
formacji terenu, np. czy względem rzeki prawa strona (Allauca) odpowiada orograficznie prawemu brzegowi rzeki (czyli stojąc twarzą w kierunku biegu rzeki), czy orograficznie lewemu (stojąc twarzą w kierunku&#13;
źródeł). Rzecz komplikuje się jeszcze bardziej, gdy weźmie się pod uwagę, że lokalizacja Allauca i Ichoc&#13;
może być też związana z obszarem zajmowanym przez górne i dolne saya, guarangę, lub ayllu. Por. także&#13;
na ten temat, w odniesieniu do regionu Ancash: W. Espinoza Soriano, op. cit., s. 182–189; idem, Ichoc-Huanuco y el Señorio del Curaca Huanca en el Reino de Huanuco siglos XV y XVI, Huancayo 1975, 8–49;&#13;
I. Druc, Tradiciones alfareras, identidad social y el concepto de etnias tardías en Conchucos, Ancash, Perú,&#13;
„Bulletin de l’Institut Francais d’Études Andines” 2009, nr 38, s. 87–106.&#13;
P. Duviols, Visita de Rodrigo Hernández Príncipe a Recuay (1622), [w:] idem, Procesos y visitas de idolatrías Cajatambo, siglo XVII. Con documentos anexos, Lima 2003, s. 755–778; J.C. García, Apuntes para&#13;
una biografía del bachiller Rodrigo Hernández Príncipe, extirpador de idolatrías, [w:] Catolicizmo y extirpación de idolatrías: siglos XVI–XVIII, comp. Henrique Urbano, Cuzco 1993, s. 241–257.&#13;
R.T. Zuidema, El calendario Inca. Tiempo y espacio en la organización ritual del Cuzco. La idea del pasado,&#13;
Lima 2010, s. 492.&#13;
F. Alvarez-Brun, op. cit., s. 90.&#13;
Szerzej piszę o tym w części: Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa,&#13;
w rozdziale: Huaráz u Zuidemy i zagadka czterech kolorów drzwi.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
Santoyo de Valverde (1520–1590) – w dużym stopniu wpisuje się w tradycyjną topografię&#13;
kulturową prawowitych gospodarzy tych ziem.&#13;
W ten sposób można w wielkim skrócie scharakteryzować ważniejsze cechy dzielnic&#13;
Huaráz i ich mieszkańców. La Soledad i San Francisco położone są w Górnym Huaráz, a ich&#13;
patroni to mężczyźni: Chrystus Señor de la Soledad i św. Franciszek. Dzielnice Belén i Huarupampa leżą w Dolnym Huaráz, a patronują im kobiety: Matka Boska Nuestra Señora de&#13;
Belén (zwana Belenitą) i św. Rozalia. Dzielnice górnego Huaráz położone są na łagodnych&#13;
stokach wznoszących w kierunku Białej Kordyliery – wysokiej, pełnej lodowców, śniegów,&#13;
jezior i strumieni, zasilających wodą rozległe obszary upraw. Dzielnice dolnego Huaráz&#13;
leżą w bliskości Czarnej Kordyliery – niższej od Białej, bezśnieżnej i suchej, z nielicznymi strumykami, niezapewniającymi minimum wody dla rzadkich tu upraw. Górne dzielnice&#13;
uważane są za ciepłe, dolne za chłodniejsze, co w tym wypadku pokrywa się ze specyfiką miejscowego mikroklimatu. Temperatura ma tu wszakże dodatkowy wymiar symboliczny. W ludowych piosenkach huayno pobrzmiewa fraza: „Niech żyje Soledad, stolica Huaráz, dzielnica, gdzie wstaje Słońce!”91. Jest w niej zbitka odniesień, tworzących wspólny&#13;
sens: mowa o położeniu dzielnicy (La Soledad) na wschodzie, a kierunek ten, prowadzący w głąb uświęconych gór Apus, miał dla mieszkających tu Indian pozytywne konotacje,&#13;
w przeciwieństwie do zachodniego (Belén, Huarupampa), prowadzącego nad obce kulturowo wybrzeże oceanu, skąd przybyli hiszpańscy najeźdźcy. Waloryzacja kierunków świata&#13;
nie wyczerpuje treści frazy. Mowa także o Słońcu, niewątpliwie w trzech zlewających się&#13;
znaczeniach: życiodajnego ciepła, inkaskiego bóstwa Inti i metaforycznego obrazu Chrystusa Señora de la Soledad. Przymioty te – jak głosi piosenka – czynią dzielnicę La Soledad „stolicą” Huaráz, najważniejszą ze wszystkich, a jej wyjątkowość współtworzą kolejne&#13;
stereotypy: mieszkańcy są „radośni, bo w dzielnicy nie ma smutku”92, kobiety zaś zwane&#13;
„Soledanitas” piękne, dumne, pozostające obiektami męskich pragnień. Natomiast do mieszkańców Belén przylgnęło powiedzenie „Alalak Belén” („Zimny Belenita”), łączące przeświadczenie o chłodzie z nad rzeki Santa z potoczną opinią o charakterze mieszkańców.&#13;
Rzuca się w oczy, ze dzielnice Górnego Huaráz, a zwłaszcza La Soledad, są bardziej zamożne od tych w dolnej części miasta. Domy są tam droższe, porządniejsze, więcej w nich indywidualizmu i dobrego gustu. Dolne Huaráz to wielka, gwarna przestrzeń drobnego handlu&#13;
ulicznego uskutecznianego przez tysiące campesinas, głównie kobiet, ściągających z wiosek&#13;
z owocami, warzywami, drobiem i mięsem. Rejony te nie mają dobrej opinii i rzeczywiście, należy zachować tam ostrożność, podczas gdy górne dzielnice uchodzą za prestiżowe,&#13;
spokojne i bezpieczne. Yauri Montero w swych pracach porusza wątek zróżnicowań terytorialnych Huaráz, wspominając między innymi, że wzajemna rywalizacja dzielnic była szczególnie wyrazista podczas częstych kiedyś zawodów sportowych, w których występowały ich&#13;
reprezentacje. Specyficzny folklor, wytworzony wokół sportu, eksploatował złożony kompleks wzajemnych stereotypów i uprzedzeń, nadając im postać piosenek, haseł, powiedzonek i gestów93.&#13;
Wymienione w wielkim skrócie cechy i stereotypy górnych i dolnych dzielnic Huaráz&#13;
stanowią współczesne kontynuanty złożonego systemu wzajemnych zróżnicowań, których&#13;
91&#13;
92&#13;
93&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 31.&#13;
Ibidem.&#13;
Ibidem.&#13;
&#13;
�96&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
genezy można upatrywać w rozlokowaniu grup indiańskich ayllus na terenie redukcji. Poza&#13;
materialnymi bądź wyobrażeniowymi wyznacznikami odmienności dzielnic, odnajdujemy&#13;
takie, które mają rangę intencjonalnych znaków. Za takie możemy uznać nielicznie zachowane ślady malowania odmiennymi kolorami drzwi i okiennic w poszczególnych dzielnicach, co omawiam w innej części tej pracy94. Natomiast jeśli chodzi o najważniejszą dzielnicę La Soledad, to trzeba pamiętać, że nie zawdzięcza ona prestiżu wyłącznie wizerunkowi&#13;
Señora de la Soledad, lecz także dziedziczy i kontynuuje uświęcony od tysiącleci splendor&#13;
Pumacayan. Sanktuarium Chrystusa wzniesiono bowiem tuż obok niegdysiejszej świątyni&#13;
boga Guari, na obszarze od zawsze ulokowanym w centralnym punkcie duchowości i kultu&#13;
religijnego tej części Andów.&#13;
W przeglądzie danych historycznych na temat Señora de la Soledad omówienie zróżnicowań dzielnic stanowiło niezbędną dygresję, ukazującą konsekwencje kulturowe&#13;
osiedlenia Indian w redukcji Huaráz. Powracając do narracji historycznej, cofamy się&#13;
do końcowych dekad XVI oraz początkowych XVII w. Po okresie najbardziej drapieżnej konkwisty był to okres stabilizowania się rządów hiszpańskich w Andach, krzepnięcia&#13;
wprowadzanych od kilku dekad modeli cywilizacyjnych w gospodarce rolniczej, pasterskiej czy górniczej, a także intensyfikacji pracy ewangelizacyjnej. Elementem reform wicekróla Francisco de Toledo było ograniczenie samowładztwa olbrzymich encomiendos&#13;
z nadań Pizarra, niebezpiecznie wyemancypowanych tak, by maksymalizować zyski encomederos, ze szkodą dla korony hiszpańskiej. Koncentracja Indian w redukcjach sprzyjała&#13;
uporządkowaniu sieci parafialnej w Peru, co zaowocowało wzmocnieniem akcji „wykorzeniania idolatrii” (extirpación de la idolatría) na terenach objętych działalnością misyjną. Tę zaś prowadziły coraz to nowe zakony przybywające z Hiszpanii i otwierające swoje&#13;
domy głównie w miastach. Do Huaráz pierwsi zakonnicy – franciszkanie – docierają dość&#13;
późno, bo dopiero pod koniec XVII w. W odpowiednim miejscu omówię to zdarzenie, gdyż&#13;
ma ono wielkie znaczenie dla kultu Señora de la Soledad. W latach 1585 i 1593 odwiedza&#13;
Huaráz niestrudzony wizytator i organizator Kościoła w Peru, arcybiskup Limy, Toribio Alfonso de Mogroviejo (1538–1606)95. Niestety, akta jego wizytacji są dla historyka, a tym&#13;
bardziej dla etnologa, rozczarowujące. Niewiele w nich danych o kościołach i czczonych&#13;
wizerunkach, w przeciwieństwie do skrzętnych zestawień majątków świeckich i duchownych, wyszczególnionych w liczbach indiańskich trybutariuszy oraz stad owiec96. Wprawdzie dowiadujemy się o istnieniu w Huaráz szpitala oraz obrajes Garci Barba – zakładów&#13;
tkackich zatrudniających 60 Indian97, ale – co zaskakujące – na temat kościoła odnajdujemy&#13;
tylko krótką wzmiankę pozbawioną szczegółów. Dodajmy, że wizytator wspomina o jednym tylko kościele, jak wiemy z innych źródeł – Iglesia Matriz, usytuowanym przy Plaza de&#13;
Armas w centrum miasta. Nic nie pisze natomiast o wizerunku św. Sebastiana ani o innych,&#13;
94&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
Zob. rozdz.: Huaráz u Zuidemy i zagadka czterech kolorów drzwi w części: Pięciu „braci” Chrystusów –&#13;
liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa.&#13;
Zob. na ten temat F.A. Pini, M. León, J. Villanueva, Presencia de Santo Toribio de Monrovejo en el Callejon&#13;
de Conchucos, Huari 2008; E.T. Velasquez, Con las huellas de Santo Toribio Alfonso de Monrovejo, [w:]&#13;
Diócesis de Huaráz…, s. 159–202.&#13;
Diario de la segunda visita pastoral del Arzobispo de los Reyes Don Toribio Alfonso de Mogrovejo, por Fray&#13;
Domingo Angulo – Libro de Visitas, 1593, „Revista del Archivo Nacional del Perú” 1920, t. 1, z. 1, s. 63–64.&#13;
Skąpe informacje na temat tych zakładów zestawione są w pracy: C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia de un&#13;
pueblo en transformación, Huaráz 2017, s. 78–82.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
które były wówczas czczone. Dowiadujemy się natomiast o istnieniu najstarszego w mieście&#13;
bractwa: Cofradía de Nuestra Señora del Rosario y Copacabana. Informacja ta wskazuje,&#13;
że prócz rzeźby św. Sebastiana w kościele musiał być także wizerunek Matki Boskiej Różańcowej z Copacabana nad jeziorem Titicaca, której kult intensywnie rozprzestrzeniał się&#13;
w Ameryce Południowej od 1583 roku.&#13;
W ciągu kolejnego półwiecza nasila się proces ewangelizacji Indian oraz synkretyzacji religijności ludowej. Badacze wielokrotnie zwracali uwagę na zjawisko równoległości&#13;
pomiędzy kultywowanymi nadal przedhiszpańskimi praktykami religijnymi a obrzędami&#13;
chrześcijańskimi. Prócz tego w złożonym konstrukcie religijności okresu kolonialnego (jak&#13;
i później) występuje tendencja do „andynizacji” treści, wątków, wyobrażeń, postaci i rytuałów chrześcijańskich. W skomplikowanej przestrzeni kultu religijnego wielkiego znaczenia&#13;
nabierają bractwa religijne – cofradías, nieliczne jeszcze w XVI wieku, lecz już w pierwszej&#13;
połowie następnego działające nawet w małych miasteczkach i wioskach98. Popularność tej&#13;
formy organizowania się wiernych brała się z kilku przyczyn, wśród których niewątpliwie&#13;
duże znaczenie miała autentyczna dewocja wypływająca z potrzeby ukierunkowania przeżycia religijnego na ubóstwiane postaci Chrystusa, Matki Boskiej czy świętego. Prócz tego&#13;
bractwa odgrywały szereg istotnych, służebnych ról wobec własnych członków i ich rodzin.&#13;
Zajmowały się pomocą chorym i pochówkami zmarłych, świadczyły pomoc materialną będącym w potrzebie – jednym słowem, tworzyły gremia dające poczucie wspólnoty, przynależności wyższego rzędu i elementarnego bezpieczeństwa. Cofradías dysponowały majątkami, nierzadko pokaźnymi, co niejednokrotnie bywało przyczyną sporów i konfliktów między&#13;
nimi, jak również napięć i procesów sądowych z instytucjami władzy i administracji. Bractwa&#13;
rzadko miały charakter mieszany, zrzeszając zarówno Hiszpanów, jak i Indian. W zdecydowanej większości były to organizacje wyłącznie hiszpańskie lub wyłącznie indiańskie, często&#13;
konkurujące ze sobą w mieście lub dzielnicy. Władze kościelne w Limie, zatwierdzające statuty powstających konfraterni indiańskich, czyniły to z przekonaniem o słuszności włączania&#13;
rdzennej ludności w świeckie struktury dewocyjne, mając zarazem świadomość, że silne indiańskie cofradías bywają źródłem problemów. W dokumentach historycznych niejednokrotnie pojawia się oskarżenie, że są one fasadą dla kultywowania „bałwochwalstwa”, na które&#13;
przeznaczana jest ukrywana część dochodów konfraterni. Środki te, zarówno w naturze (płody rolne, zwierzęta), jak i pieniądzach, przeznaczane były na ofiary dla huacas i wspierały&#13;
tych, którzy w ukryciu kultywowali dawną wiarę. Rafael Varón Gabai pisze wprost, że „niezauważenie ludność miejscowa wykorzystała kolonialne bractwa do ukrycia i zamaskowania&#13;
przedhiszpańskich wierzeń, które nie tylko przeżyły, ale wręcz znacznie się wzmocniły”99.&#13;
Do podobnych konkluzji, zbieżnych z oceną innych badaczy, dochodzi Tomasz Szyszka:&#13;
Pomimo wielkiego zaangażowania ewangelizatorów w usunięcie […] praktyk autochtonicznych tak naprawdę nigdy nie zostały one całkowicie wyrugowane ze świadomości religijnej&#13;
Indian. Przestały jedynie być widoczne dla osób postronnych, ponieważ zostały ukryte albo&#13;
zręcznie zamaskowane. Utrwalił się też wśród Indian pogląd, że chrześcijaństwo jest religią&#13;
98&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
Zob. Cofradías en el Perú y otros ámbitos del mundo hispánico (siglos XVI–XIX), red. D. Fernández Villanova, D. Lévano Medins, K. Montoya Estrada, Lima 2017.&#13;
R. Varón Gabai, Cofradías de indios y poder local en el Perú colonial: Huaráz, siglo XVII, „Allpanchis”&#13;
1982, t. 17, s. 133.&#13;
&#13;
�98&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
konkwistadorów, a to było wystarczającym powodem do aktywnego lub biernego odrzucania wiary chrześcijańskiej i obstawania przy tradycyjnych wzorcach i praktykach religii&#13;
autochtonicznej100.&#13;
&#13;
O ile można się w pełni zgodzić, że przez wieki istniał (i nadal istnieje) mechanizm ukrywania i maskowania treści i praktyk rdzennej religii andyjskiej, o tyle ostatnie zdanie z powyższego cytatu traktowałabym z rezerwą – jako bliskie prawdy, ale zbyt radykalne. Sądzę,&#13;
że niezależnie od przywiązania do praktyk własnej wiary, Indianie w swej większości z biegiem czasu uznali chrześcijaństwo za religię własną, zwłaszcza wtedy, gdy już przekształcili&#13;
ją w synkretyczną formę, dopasowując do swej kosmowizji, duchowości i mentalności. Nie&#13;
negując bezsprzecznych przykładów wrogości wobec religii Hiszpanów, wielokrotnie demonstrowanej zwłaszcza podczas licznych buntów i powstań ludności indiańskiej101, należy&#13;
zauważyć zjawisko interioryzacji chrześcijaństwa przez szerokie masy ludności autochtonicznej, oczywiście – co trzeba podkreślać – przetransformowanej zgodnie z wymogami własnej&#13;
kultury. Co więcej, wielokrotnie obserwowano ciekawe zjawisko mentalnościowego oderwania praktyk andyjskiego chrześcijaństwa ludowego od Hiszpanów. Autonomizacja taka nierzadko prowadziła do utraty przez Hiszpanów, nawet w osobach duchownych, charyzmatu&#13;
w zakresie religii chrześcijańskiej na rzecz autorytetów indiańskich, orzekających na temat&#13;
jej prawideł i zgodnie z nimi ferujących oceny ludzi, w tym także Hiszpanów. W powstaniach&#13;
antyhiszpańskich w XVIII wieku Indianie, często ustami swych najwyższych dowódców,&#13;
twierdzili, że to oni są dobrymi chrześcijanami w przeciwieństwie do Hiszpanów, na których&#13;
ciążą zbrodnie i niegodziwości102. A zatem chrześcijaństwo nie zawsze i nie we wszystkich&#13;
kontekstach kulturowych bywało utożsamiane z Hiszpanami, a co za tym idzie, jego walor&#13;
etyczno-moralny bywał rozbieżny z waloryzowaniem Hiszpanów i hiszpańskości. W moich&#13;
doświadczeniach terenowych wielokrotnie zetknęłam się ze zjawiskiem marginalizacji osoby&#13;
księdza przy równoczesnej afirmacji chrześcijańskich obiektów kultu. Sądzę, że bez popadania w apologetyzm można stwierdzić, że świadczy to o uniwersalizmie chrześcijaństwa i jego&#13;
wewnętrznym potencjale, zdolnym do wyemancypowania się nawet z tak traumatycznego&#13;
i pozornie nierozerwalnego kontekstu, jaki tworzyło wraz z Hiszpanami.&#13;
Cytowany wcześniej Varón Gabai przypomina niektóre powody konfliktów, w których&#13;
brały udział indiańskie cofradías:&#13;
W ciągu XVII i na początku XVIII wieku mają miejsce przepychanki pomiędzy cofradías,&#13;
w niektórych przypadkach między rdzennymi mieszkańcami a obcymi, albo między Indianami&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
T. Szyszka, Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce Łacińskiej okresu kolonialnego, [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, s. 129.&#13;
Zob. podstawowe opracowanie tego tematu: A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne i religijne Indian hiszpańskiej Ameryki Południowej (XVI–XX w.), Wrocław 1974. Zob. też J. Pietraszczyk-Sękowska, Tradycje oporu&#13;
w Andach. Mobilizacje indiańskochłopskie w Peru od XVI do XX wieku, Łódź 2015.&#13;
Przykłady takie odnajdujemy m.in. w historii powstania Indian w 1780 i 1781 roku, omówionej przez Szemińskiego (idem, Myślane po kiczua…, s. 51–109), gdzie autor pisze o części powstańców: „Odrzucali&#13;
oni panowanie hiszpańskie, mieli własne sanktuaria, ale katolicyzm akceptowali, choć w takiej formie był&#13;
on dla odmiany nie do przyjęcia dla Hiszpanów” (s. 95). Przytacza też przykład pobożnego Indianina, który&#13;
nie mając święceń, odprawiał msze jako kapelan powstańczy: „Indianin twierdził, że skoro słowo boże jest&#13;
dobre i święte, to nic złego nie widział w odprawianiu mszy i czynił to wielokrotnie” (ibidem).&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
a Hiszpanami, których celem było zdobycie przywileju zmonopolizowania kultu określonego&#13;
świętego patrona103.&#13;
&#13;
Takie właśnie podłoże miał głośny spór, który wybuchł w Huaráz w 1643 roku104. Jego&#13;
przedmiotem było prawo do posiadania na własność figury św. Sebastiana i czerpania związanych z tym korzyści materialnych i duchowych. Jeśli pierwsze z nich nie budzą wątpliwości, wiążąc się z profitami wynikającymi z wielkich fiest z udziałem tysięcy ludzi, jak również z całorocznej ofiarności wiernych, to drugie wymagają komentarza. W przypadku św.&#13;
Sebastiana, w związku z tym, jakie miejsce zajmował w strukturze kompetencji i patronatów powierzonych mu w chrześcijaństwie andyjskim, korzyści duchowe wykraczały daleko&#13;
poza kwestę dewocji prywatnej, pośrednio stając się tożsamymi z korzyściami materialnymi.&#13;
Wspomnienie liturgiczne tego świętego przypada na 20 stycznia, w okresie bardzo ważnym&#13;
w andyjskim kalendarzu agrarnym105. Jest to półmetek wzrostu rodzimych roślin jadalnych,&#13;
w tym kukurydzy i niektórych gatunków ziemniaków, a także czas zasiewów przywiezionych przez Hiszpanów zbóż – pszenicy i jęczmienia. W języku keczua okres ten zwany był&#13;
huch’uy puquy, czyli „małe dojrzewanie”. Styczeń jest miesiącem, w którym młode rośliny są najbardziej zagrożone przez gryzonie, lisy i dzikie ptactwo, więc od tysiącleci Indianie w tym czasie szczególnie pilnie strzegą pól [fot. 26]. Pomimo panującej pory deszczowej nigdy nie jest pewne, czy wody będzie pod dostatkiem. Opady potrzebne są nie tylko&#13;
do bieżącego nawadniania gleby, lecz także po to, by wysoko w górach nastąpiła odpowiednia akumulacja lodu i śniegu, dzięki czemu wody nie zabraknie w porze suchej. Styczniowa fiesta św. Sebastiana przybrała więc ludową postać święta płodności z elementami magii&#13;
wegetacyjnej. Jej istotę stanowiła woda jako życiodajna substancja warunkująca wzrost roślin. W Andach znane są praktyki pielgrzymowania do świętych gór, takich jak Ausangate,&#13;
i przynoszenia do wiosek lodu, żeby – jak można interpretować – uaktywnić wodę z gór,&#13;
która tysiącami strumieni i kanałów nawadnia pola w dolinach. Praktyki wytworzone wokół&#13;
wizerunku św. Sebastiana w Huaráz miały analogiczny sens, ale przybrały zdecydowanie bardziej spektakularną formę. Przypomnijmy, że ikonograficzna postać tego świętego to młody&#13;
mężczyzna przywiązany do pala lub drzewa, naszpikowany strzałami z łuku106. W zachowanych zapisach107 sprzed wieków odnajdujemy relację o wypełnianiu pustej w środku figury&#13;
świętego cziczą lub winem, którą mayordomo fiesty wlewał przez jej otwarte usta, wyjmując uprzednio strzały z ran, te zaś zatykając tamponami. W kulminacyjnym momencie święta&#13;
tampony były wyciągane, napój tryskał z ran, a „krwią Patrona” – jak powiadano – raczyli&#13;
się, aż do upojenia, mayordomo oraz curacas ze wszystkich stron, skąd przybyli do Huaráz.&#13;
Następnie wracali do swych wiosek, niosąc w sobie „krew” świętego, która miała sprowadzić&#13;
103&#13;
104&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
R. Varón Gabai, op. cit., s. 137.&#13;
C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia…, (1996) s. 82–86; idem, Huaras. Historia…, (2017) s. 90–94; idem,&#13;
Proceso de inserción del cristianismo en Áncash, Huaráz 2016, s. 52–56.&#13;
M. Frankowska, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru w ostatnim okresie panowania Inków i pierwszym&#13;
stuleciu po konkwiście. Wiek XVI i pierwsza połowa XVII w., Poznań 1967, s. 24–25.&#13;
Św. Sebastian był oficerem gwardii cesarskiej w Rzymie, skazanym przez cesarza Dioklecjana na śmierć&#13;
za obronę prześladowanych chrześcijan. W 290 roku został zabity strzałami z łuku, ale według legendy&#13;
hagiograficznej przeżył i powtórnie upominał cesarza, wskutek czego tym razem definitywnie poniósł&#13;
śmierć, zatłuczony pałkami.&#13;
M. Yauri Montero, Ancash en el tapiz…, s. 71; idem, El Señor de la Soledad…, s. 191–192.&#13;
&#13;
�100&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
pożądane deszcze. Można w tych praktykach dostrzec formę rytualnej teofagii. Jan Kott, analizując podobne zjawiska, pisze: „Spożywanie bogów, ryt aztecki, dionizyjski i wielkanocny&#13;
– są zwycięstwem nad śmiercią, tryumfalnym świętem ponownych narodzin, urodzaju i płodności”108. Widzimy tu podobny porządek logiczny, jak w przypadku przynoszenia świętego&#13;
lodu, a więc de facto wody, spod góry Ausangate. Niestety, zwierzchność kościelna w Limie&#13;
odniosła się z niesmakiem do tak szczególnych praktyk. Poza faktem dezaprobaty, nie znamy&#13;
jednak żadnych przekazów na temat dalszego trwania bądź zarzucenia tego zwyczaju.&#13;
W sporze z 1643 roku zaangażowane były cofradías osiedlonych w redukcji przedstawicieli Ichoc i Allauca, dwóch od zawsze konkurujących ze sobą grup indiańskich. Opisany&#13;
zwyczaj, pokazujący kultowe znaczenie św. Sebastiana, który w procesie ewoluowania religii w tej części Andów objął funkcję orędownika dobrych plonów, wyjaśnia, jak doniosłą&#13;
sprawą było posiadanie bądź sprawowanie kontroli nad tą figurą. Spór został rozstrzygnięty&#13;
polubownie, obu stronom nadano prawo do naprzemiennego urządzania fiesty i procesyjnego obnoszenia figury co drugi rok.&#13;
W podjętej tu próbie zebrania ważniejszych zdarzeń z historii kolonialnej Huaráz zmierzam do zarysowania tła kulturowego, na którym pojawił się Chrystus Señor de la Soledad.&#13;
Uchwycenie tego momentu, przełomowego dla całej późniejszej historii miasta i regionu,&#13;
otworzy możliwość szerszej, wielowątkowej narracji, która wypełni dalsze części pracy. Sięgając w najdalsze dzieje wizerunku, dysponujemy niezwykle skromnymi danymi, nie pozwalającymi ustalić, kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach pojawił się on w Huaráz. Okoliczności te stanowią tajemnicę, tym większą, że jego początków nie da się powiązać z działalnością&#13;
misyjną franciszkanów lub dominikanów, którzy propagowali kult Chrystusa Ukrzyżowanego&#13;
i w wielu miejscach w Peru fundowali krucyfiksy. Niektóre z nich stały się z czasem ważnymi&#13;
obiektami regionalnego kultu, kościoły zaś sanktuariami przyciągającymi pielgrzymów. W Huaráz pierwszy zakon – franciszkanów – zagościł na stałe dopiero w 1689 roku. Natomiast&#13;
przełomową datą wskazującą na istnienie w mieście krucyfiksu Señora de la Soledad jest&#13;
rok 1669, kiedy została tam założona Cofradía Santo Cristo de la Soledad. Powstała jako&#13;
prawdopodobnie piąta chronologicznie cofradía w Huaráz109. Było to bractwo hiszpańskie,&#13;
co świadczy o tym, że krucyfiks znajdował się pod wyłączną protekcją Hiszpanów, bez udziału&#13;
Indian. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak przyjąć, że Señor de la Soledad był&#13;
w Huaráz długo przed tą datą, ponieważ obrazy i figury sakralne, których kult wzrasta, wybijając się ponad inne, zwykle „nabierają świętości” przez dłuższy czas, wsławiane kolejnymi cudami i otaczane coraz większą liczbą pobożnych świadectw i legend. Wizerunków, które&#13;
w szczególny sposób urastają do rangi świętości, a ich sława przekracza progi macierzystej&#13;
świątyni, nie ma zbyt wiele. Zdarza się, że Kościół intensywnie promuje kult któregoś z nich,&#13;
osiągając wymierny skutek, ale bywa też tak, że obraz lub rzeźba stają się obiektami epifanicznego objawienia dla wiernych bez udziału, a czasem wbrew woli czynników kościelnych.&#13;
Mechanizmów uruchamiających proces narastania sakralności wizerunków nie da się zaprogramować ani przewidzieć. Rejestracja hiszpańskiego bractwa Cofradía Santo Cristo de la&#13;
Soledad wskazuje z dużym prawdopodobieństwem, że kult tego krucyfiksu był już wówczas&#13;
znaczący, a nawet konkurujący z blisko stuletnim kultem św. Sebastiana. Wskazuje na to fakt,&#13;
108&#13;
109&#13;
&#13;
J. Kott, Zjadanie bogów. Szkice o tragedii greckiej, Kraków 1986, s. 224.&#13;
Por. wyszczególnienie najstarszych cofradías w Huaráz: C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia…, (2017)&#13;
s. 96–97.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
że bractwa zawiązywały się wokół wizerunków otoczonych nimbem świętości i wiele znaczących dla życia religijnego wspólnoty, a nie wokół przypadkowych. Tylko takie potrzebowały coraz bardziej rozbudowanego aparatu obsługi i promocji, zwłaszcza przy organizacji fiest,&#13;
procesji i innych aktów zbiorowej dewocji. Równocześnie dla bractwa wizerunek otoczony&#13;
sławą stanowił źródło dochodów, będąc zarazem osią realizacji potrzeb współbraci i ich rodzin. Te zaś nie sprowadzały się wyłącznie do aspektów religijno-duchowych, obejmując doraźne sprawy życiowe. W przypadku Indian bractwa pełniły niezmiernie ważną funkcję sformalizowanej reprezentacji religijnej ayllus bądź nawet szerszych społeczności tubylczych.&#13;
Zauważono, że liczba indiańskich cofradías na terenie danej parafii była zwykle taka sama jak&#13;
liczba ayllus110. Jak pisze Varon Gabai:&#13;
W wielu przypadkach bractwa indiańskie, pomimo że ich oficjalną funkcją było oddawanie&#13;
czci świętemu patronowi, przejmowały dawne funkcje ayllu. To właśnie instytucja ayllu zakorzeniona w przedhiszpańskiej tradycji, obejmowała najbardziej popularne i najtrwalej zakorzenione pokłady tubylczego kultu111.&#13;
&#13;
Akt fundacyjny Bractwa Świętego Chrystusa Samotności podpisali zamożny właściciel&#13;
ziemski z Huaráz, Andrés Remírez de la Serna, oraz czterech innych Hiszpanów112. Warto&#13;
zwrócić uwagę, że w nazwie figuruje „Cristo de la Soledad”, a nie „Señor de la Soledad”.&#13;
Używanie imienia „Chrystus” w wezwaniach wizerunków czy kościołów charakterystyczne&#13;
było (i jest do dziś) w odniesieniu do hiszpańskich i kreolskich obiektów kultu, natomiast&#13;
w społecznościach indiańskich i indiańsko-metyskich imię „Chrystus” nie było używane, zastępowane tytułem „Señor”113. Nazwa konfraterni dowodzi, że pierwotnie wizerunek nosił nazwę Santo Cristo de la Soledad, dopiero z upływem czasu, w dominującym środowisku indiańsko-metyskim, zmienioną na Señor de la Soledad. Akt fundacyjny zawiera&#13;
także kościelne imprimatur dla wybudowania osobnej kaplicy przeznaczonej dla wizerunku.&#13;
Jest to bardzo ważna informacja – jedna z pierwszych cegiełek w rekonstrukcji najwcześniejszych dziejów kultu Señora de la Soledad. Zapis głosi, że fundatorzy, czyli członkowie&#13;
nowo powstającej konfraterni, wybudują dla krucyfiksu osobną kaplicę, poza kościołem parafialnym, czyli miejscem, gdzie dotąd przebywał. Wiemy, że kościół parafialny wznosił się&#13;
wówczas przy Plaza de Armas, pośrodku miasta. Kaplicę natomiast postawiono w odległości&#13;
kilometra na wschód, w miejscu słabo zabudowanym, w pobliżu niszczejących ruin świątyni&#13;
Pumacayan oraz hacjendy Garci Barba zajmującej się hodowlą owiec i eksploatacją istniejącej tam manufaktury rzemieślniczej dla Indian (obrajes) Garci Barba, opisanej w aktach&#13;
wizytacji arcybiskupa Toribio Mogroviejo z 1585 i 1593 roku.&#13;
Do budowy użyto najprawdopodobniej, przynajmniej w podmurówce, obrobionych&#13;
kamieni ze świątyni Pumacayan, jako że proceder pozyskiwania materiałów budowlanych z tego obiektu trwał nieprzerwanie od XVI do XIX wieku. Nie można wykluczyć,&#13;
110&#13;
111&#13;
112&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
Wg. informacji korespondencyjnej otrzymanej od profesora Jana Szemińskiego.&#13;
R. Varon Gabai, op. cit., s. 135.&#13;
Catálogo de Cofradías del Archivo del Arzobispado de Lima, red. F.J. Campos y F. de Sevilla, OSA, Madrid&#13;
2014, s. 106, poz. 501. Pozostałe nazwiska założycieli to: Cristóbal Rico, Pedro de Valdés Álvarez, Antonio&#13;
Gomez i Antonio de Brito.&#13;
Zob. rozdz. „Cristo” i „Señor” – oblicza odmienności.&#13;
&#13;
�102&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
że dodatkową, pozatechniczną motywacją ich zastosowania była chęć demonstracji triumfu&#13;
nowej, wciąż jeszcze walczącej wiary nad dawną, nie całkiem jeszcze zapomnianą. Wznosząc kaplicę na podwalinach z „pogańskiej” budowli, fundatorzy mogli to czynić z intencją&#13;
symboliczną – taką, jaką odczytujemy z tysięcy kościołów i krzyży stawianych na gruzach&#13;
świątyń i w innych miejscach dawnego kultu. Procesy dziejowe bywają wszakże kapryśne&#13;
– nie zawsze zachowują pierwotne intencje, a symbole nicują w przeciwną stronę. Uprzedzając dalsze dzieje kaplicy, przy której z czasem powstaną kolejne świątynie Señora de la&#13;
Soledad – jedynym, co ocaleje z kataklizmów trzęsień ziemi, będą prastare głazy z Pumacayan, które dziś także można dotknąć w małej, bocznej kaplicy, będącej częścią obecnego kościoła [fot. 27]. Jej dolne fragmenty to z dużym prawdopodobieństwem fundamenty i części murów tej pierwszej. Nieustannie płoną w niej setki świec, a Indianie, głównie&#13;
starsze kobiety, wpatrują się w ich wróżebne płomienie [fot. 28]. Kamienie te, jeśli kiedyś&#13;
miały, to z dawna utraciły antagonistyczną symbolikę. W percepcji Indian materializują&#13;
pozytywny wymiar ciągłości dziejowej, dodając kościołowi splendoru swą nieprzemijalną&#13;
sakralnością.&#13;
W akcie fundacyjnym Cofradía Santo Cristo de la Soledad z 1669 roku odnajdujemy&#13;
ważną informację. Jest nią wzmianka, że krucyfiks, wokół którego zawiązuje się nowa&#13;
konfraternia, znajduje się w kościele parafialnym – w kaplicy zajmowanej także przez wizerunek Virgen de la Soledad, czyli Matki Boskiej Samotności. Jest w nim także mowa&#13;
o tym, że w Wielkie Piątki odbywają się tam misteria pochówku Chrystusa. Wizerunek&#13;
Señora de la Soledad (zwanego wówczas Cristo de la Soledad) jest, jak większość andyjskich Chrystusów, rzeźbą animowaną, z ruchomymi rękami. Zapis poświadcza, że uczestniczył w celebrach wielkopiątkowych i, tak jak to się odbywa do dzisiaj, zdejmowany był&#13;
z krzyża, a następnie składany do symbolicznego grobu. Z tekstu jednoznacznie wynika,&#13;
że uroczystości wielkopiątkowe odprawiane były od bardzo dawna, wywołując wielkie&#13;
wzruszenie i ekstazę religijną u Indian. Dodatkową przesłanką świadczącą wprost o długiej&#13;
historii kaplicy jest fakt, iż „z upływem czasu bardzo ucierpiała” i to jej zły stan techniczny&#13;
skłonił fundatorów konfraterni do wybudowania nowej, obszerniejszej.&#13;
Dysponujemy więc informacją, że w kościele parafialnym w Huaráz, na temat którego&#13;
nie zachowały się żadne źródła pisane, ani tym bardziej jego widoki, znajdowała się kaplica boczna, w niej zaś krucyfiks, niewątpliwie tożsamy z Señorem de la Soledad, oraz&#13;
figura Matki Boskiej Virgen de la Soledad. W znanych mi opracowaniach tematu – a sądzę, że żadnego nie pominęłam – nie analizowano powyższych informacji w celu ustalenia przybliżonej daty powstania krucyfiksu i jego pojawienia się w Huaráz. Źródła podają&#13;
tylko ogólne datowanie na XVII, a nawet XVIII wiek. Tymczasem kaplica, w której znajdował się wizerunek, już w 1669 roku była w złym stanie, zniszczona ze starości. Nasuwa się pytanie, ile lat mógł wówczas liczyć kościół parafialny wraz z kaplicą? Pamiętamy,&#13;
że w 1534 roku Sebastian de Torres otrzymał z nadania Pizarra encomiendę obejmującą&#13;
Huaráz. Pisząc o tym, wyraziłam przypuszczenie, że na samym początku – na etapie zakładania osady – wybudował pierwszy, zapewne bardzo skromny kościół, w którym umieścił figurę swojego patrona, św. Sebastiana. Nie wiemy jednak, czy zdążył to zrobić przed&#13;
śmiercią z rąk Indian w 1539 roku. Może pierwszą świątynię wybudowała dopiero wdowa&#13;
po nim. Z całą pewnością nie był to jednak ten sam kościół, o którym czytamy w dokumencie fundacyjnym Cofradía Santo Cristo de la Soledad. W 1669 roku musiała to być&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
już świątynia zbudowana wiele lat później, w czasach, gdy rozwijającemu miastu przybyło&#13;
mieszkańców i dotychczasowy kościółek stał się za mały. Niewątpliwie istotną rolę w powstaniu tego kościoła odegrały możliwości finansowe właścicieli encomiend i innych osiadłych tam Hiszpanów – wtedy dopiero wystarczające na koszt budowy, gdy zyski czerpane&#13;
z pracy i trybutów Indian były już na wysokim poziomie. Nowy kościół niewątpliwie powstał na miejscu pierwszego, w centrum miasta, przy Plaza de Armas. Nie znamy daty jego&#13;
budowy, więc zakres prawdopodobieństwa może obejmować kilkadziesiąt lat. Zakładam&#13;
jednak, że istniał już w 1572 roku, czyli wtedy, gdy Huaráz stało się redukcją. Jeśli tak,&#13;
to w 1669 roku liczył blisko sto lat, choć mógł też być jeszcze starszy. Miejsce w głównym&#13;
ołtarzu niezmiennie zajmował św. Sebastian, natomiast kaplicę boczną, która nas interesuje&#13;
– krucyfiks Cristo de la Soledad i Matka Boska Virgen de la Soledad. Wnioskując z przesłanek zawartych w dokumencie fundacyjnym konfraterni z 1699 roku, zarówno krucyfiks,&#13;
jak wizerunek Matki Boskiej znajdowały się tam od bardzo dawna, najpewniej od początku&#13;
jej istnienia. Według jednej z legend związanych z Señorem de la Soledad przywędrował&#13;
on na te tereny z Hiszpanii, jako pierwszy spośród pięciu „braci Chrystysów”, do których zalicza się również inne czczone krucyfiksy na terenie prowincji Ancash. Motyw ten&#13;
omawiam szerzej w osobnej części tej pracy114, tu zaś akcentuję jego przesłanie, wskazujące na sędziwość i pierwszeństwo jako archetypowe cechy wizerunków najważniejszych, otoczonych szczególnym kultem. Z punktu widzenia historyka legendy mogą być&#13;
tylko sugestiami, wzmacniającymi ustalenia i przesłanki źródłowo weryfikowalne. Sądzę,&#13;
że w tym wypadku tak właśnie jest. Wzmiankowana legenda współtworzy sens, na swój&#13;
sposób wyrażając to, co wydaje się bardzo możliwe w świetle danych historycznych.&#13;
Co zatem mówi nam przekaz etnohistoryczny? To mianowicie, że z prawdopodobieństwem&#13;
bliskim pewności możemy twierdzić, że Señor de la Soledad nie jest krucyfiksem XVIIani tym bardziej XVIII-wiecznym, lecz pochodzi z XVI wieku, zapewne z okolic połowy tego stulecia. W 1669 roku liczył zapewne około stu lat, obecnie zaś około 450.&#13;
Komentarza wymaga także informacja na temat Matki Boskiej Virgen de la Soledad,&#13;
której wizerunek ukształtował się w XV- i XVI-wiecznej Hiszpanii, skąd został przeniesiony do Nowego Świata115. W Limie jej kult rozwijał się już w drugiej połowie XVI wieku,&#13;
w 1604 roku powstał istniejący do dziś, poświęcony jej kościół [fot. 29], a z 1622 roku pochodzą pierwsze wzmianki na temat działającego tam bractwa pod jej wezwaniem116. Madonna ta, przybrana we wdowie szaty, uznawana jest za odmianę ikonograficzną Matki&#13;
Boskiej Bolesnej. Jej figura, znajdująca się obecnie pod krzyżem Señora de la Soledad, przybrana jest w czarny płaszcz, na piersi mając srebrne serce z siedmioma mieczami – atrybutami Mater Dolorosa. [fot. 30]. W okresie gotyku postać Virgen de la Soledad współtworzyła&#13;
tzw. Grupę Ukrzyżowania – wraz ze św. Janem Ewangelistą i Marią Magdaleną. W starej&#13;
kaplicy kościoła parafialnego w Huaráz niewątpliwie znajdował się krucyfiks wraz z takim&#13;
zestawem figur, a wymieniona w dokumencie Virgen de la Soledad wchodziła w skład tej&#13;
grupy. Ważną przesłanką na rzecz tej tezy jest fakt, że zarówno obecnie, jak i zawsze, odkąd&#13;
114&#13;
115&#13;
&#13;
116&#13;
&#13;
Zob. rozdz. Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa.&#13;
O.I. Acosta Luna, Milagrosas imágenes marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am Main 2011,&#13;
s. 166–169.&#13;
Catálogo de Cofradías…, s. 255. Zob. też K. Montoya Estrada, Cartas de Hermandad en la Cofradía de&#13;
Nuestra Señora de la Soledad: salvaré mi cuerpo o solo mi alma?, [w:] Cofradías en el Perú…, s. 182–183.&#13;
&#13;
�104&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
dysponujemy dokumentacją źródłową, Señorowi de la Soledad towarzyszą postacie Virgen&#13;
de la Soledad, św. Jana Ewangelisty i Marii Magdaleny (obecnie pochodzą z okresu znacznie późniejszego niż krucyfiks). Tradycja konserwuje wzorce ikonograficzne w sposób niezwykle trwały, gdyż ich nienaruszalność stanowi immanentną cechę sakralnych tekstów kultury. Zakładam, że w 1669 roku zapadła decyzja, by do nowej kaplicy został przeniesiony&#13;
krucyfiks Cristo de la Soledad wraz z towarzyszącymi mu figurami Grupy Ukrzyżowania.&#13;
Dokument fundacyjny nie wspomina jednak o tych figurach, gdyż wraz z krzyżem były traktowane jako nierozdzielna całość. Stanowiły z nim jedność ikonograficzną i ontologiczną.&#13;
Koncepcja sugerująca, że Chrystus mógł zostać przeniesiony w nowe, godniejsze miejsce,&#13;
bez towarzyszących mu postaci, byłaby niedorzeczna. Możemy mieć pewność, że Señorowi de la Soledad zawsze towarzyszyła Grupa Ukrzyżowania, nazywana w Peru calvaria. Przykłady takich scen rzeźbiarskich spotykamy zarówno w największych świątyniach&#13;
Limy, jak i w małych kościółkach kolonialnych wysoko w Andach [fot. 31]. Sam Chrystus&#13;
ocalał z kilku trzęsień ziemi, choć ucierpiał w nich i był poddawany koniecznym renowacjom. Towarzyszące mu figury zapewne ulegały zniszczeniu – może nawet nie jeden raz –&#13;
i były wymieniane na nowe.&#13;
Podsumowując, najpierw, najpewniej od drugiej połowy XVI wieku, krucyfiks Cristo&#13;
de la Soledad wraz z figurami Grupy Ukrzyżowania zajmował kaplicę boczną w dawnym&#13;
kościele parafialnym przy Plaza de Armas. Następnie po roku 1669 przeniesiony został&#13;
do nowej kaplicy hiszpańskiej nieopodal Pumacayan, przy hacjendzie i warsztatach Garci&#13;
Barba. W dalszej kolejności zajął centralne miejsce w ołtarzach głównych – w kolejnych&#13;
kościołach wybudowanych w tym miejscu. Pierwszy z nich zaczęto wznosić po 1700 roku&#13;
na miejscu dotychczasowej kaplicy hiszpańskiej, zapewne włączając ją w strukturę nowego kościoła. Kościół ten uległ zniszczeniu w trzęsieniu ziemi w 1750 roku. Na jego miejscu powstał kolejny, który, na przestrzeni lat przebudowywany, przetrwał do kolejnego&#13;
kataklizmu trzęsienia w 1970 roku [fot. 32]. Po 1970 roku zbudowano nową świątynię,&#13;
istniejącą do dziś [fot. 33].&#13;
Dla uzupełnienia wypada wspomnieć o jeszcze jednej, jak sadzę, zupełnie błędnej koncepcji, która pojawia się w literaturze. Według niej krucyfiks tożsamy z Señorem de la Soledad został sprowadzony w 1692 roku z dystryktu Conchucos dla założonego w tym czasie&#13;
w Huaráz klasztoru franciszkanów117. Nasuwa się oczywiste pytanie: jeśli krucyfiks został&#13;
wtedy przysłany franciszkanom, to gdzie podział się udokumentowany źródłowo Cristo&#13;
de la Soledad, przeniesiony do nowej kaplicy hiszpańskiej koło Pumacayan? Żadne dane&#13;
historyczne nie wspominają bowiem o dwóch czczonych krucyfiksach – ani wówczas, ani&#13;
później. Trzej zakonnicy franciszkańscy: Basilio Pons, Joseph Sánchez i Francisco Beltrán&#13;
19 stycznia 1689 roku założyli pierwszy klasztor nieopodal kaplicy hiszpańskiej i Pumacayan118. Prawdopodobnie dlatego właśnie wybrali to miejsce, a nie rejon centrum Huaráz,&#13;
że znajdowała się tam niedawno wybudowana kaplica z cudownym Cristo de la Soledad.&#13;
Zakonnicy najpewniej objęli wizerunek opieką, czyniąc starania, by jeszcze bardziej rozpropagować jego kult. Zakon ten żywił szczególne nabożeństwo do Chrystusa na Krzyżu&#13;
117&#13;
&#13;
118&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 71. Autor nie podaje, na jakich dokumentach źródłowych&#13;
opiera się ta teoria.&#13;
C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia…, (2017) s. 99–103; F. Gonzales, Ordenes religiosas en Huaras: franciscanos y betlemitas. Siglos XVII–XVIII, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 237–243.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
i w wielu miejscach Peru inicjował jego kult. W 1691 roku rozpoczęli budowę swojego kościoła pw. św. Franciszka, nieopodal niewielkiego, nowo wybudowanego klasztoru, który –&#13;
jak głosi przekaz – powstał z kamieni Pumacayan.&#13;
Warto zastanowić się nad nazwą „Cristo de la Soledad”, poprzedzającą późniejszą –&#13;
„Señor de la Soledad”, a konkretnie nad słowem „Soledad”. Najbardziej prawdopodobne&#13;
wydaje się przypuszczenie, że powstała wskutek przeniesienia tego przymiotnika z nazwy&#13;
Matki Boskiej Virgen de la Soledad. Zapewne przypadkowo lub spontanicznie, bez niczyjej intencji, zaczęto obdarzać Chrystusa tym samym mianem, które należało do stojącej&#13;
pod krzyżem Matki – i z biegiem czasu utrwaliła się nazwa Cristo de la Soledad. Proces&#13;
przejmowania tej nazwy nastąpił w najwcześniejszym okresie, gdy krucyfiks znajdował się&#13;
jeszcze w kaplicy bocznej dawnego kościoła parafialnego. W przeciwieństwie do oficjalnie&#13;
uznawanej przez Kościół nazwy Virgen de la Soledad, nazwa Cristo de la Soledad była pojedynczym i niepowtarzalnym przypadkiem, można rzec, oddolnym, wytworzonym – jak się&#13;
wydaje – przez anonimowych wiernych, a nie przez czynniki kościelne.&#13;
Nie wiemy nic na temat przekształcania się nazwy „Cristo de la Soledad” w „Señor de&#13;
la Soledad”. Jak wspomniałam, „Cristo” wiąże się ze środowiskiem hiszpańskim i kreolskim, a „Señor” z indiańskim i metyskim. Przypuszczam, że zmiana nastąpiła po wielkim&#13;
trzęsieniu ziemi w 1725 roku, z którego krucyfiks, jak mówiono, cudownie ocalał. Wtedy to na miejscu zburzonego zbudowano nowy kościół, a Cristo de la Soledad zajął znów&#13;
miejsce w ołtarzu głównym. Jego wywyższenie wiązało się z poważnym osłabieniem kultu&#13;
św. Sebastiana, który formalnie nadal pozostawał patronem Huaráz (i jest nim do dziś119),&#13;
ale praktycznie ulegał coraz większej marginalizacji, przyćmiewany narastającą sławą Cristo de la Soledad. Przypuszczalnie wtedy właśnie, gdy nowy kościół, w przeciwieństwie&#13;
do wcześniejszej, hiszpańskiej kaplicy, stał się popularnym miejscem sprawowania kultu religijnego, dostępnym nie tylko Hiszpanom, ale i szerokim masom ludności indiańsko-metyskiej z miasta i okolic, imię „Cristo” stopniowo zanikło, zastąpione używanym&#13;
przez Indian tytułem „Señor”. Należy podkreślić, że zarówno „Cristo de la Soledad”,&#13;
jak i „Señor de la Soledad” to nazwy niepowtarzalne, niemające odpowiedników ani&#13;
w Hiszpanii, ani w całej hiszpańskiej Ameryce Łacińskiej. Fakt, że nie zostały spopularyzowane i przeniesione na inne wizerunki, nie świadczy o słabości oddziaływania, lecz&#13;
wręcz odwrotnie, o ich sakralnym zastrzeżeniu dla jednego tylko krucyfiksu. Nazwa Señor&#13;
de la Soledad (Cristo de la Soledad to już odległa przeszłość) zarezerwowana jest wyłącznie dla Chrystusa z Huaráz. Zwraca uwagę fakt, że władze kościelne w Limie nie czyniły&#13;
zastrzeżeń do nazwy Cristo de la Soledad, rejestrując w 1669 roku konfraternię pod tym&#13;
wezwaniem. Jest to niezmiernie ważna przesłanka, wskazująca, że już wówczas Chrystus&#13;
z Huaráz miał ugruntowaną sławę, na tyle znaczącą, że to niekanoniczne, ale uświęcone&#13;
splendorem cudownego wizerunku miano nie wzbudziło wątpliwości biskupów. Jest to także argument świadczący o słuszności mojej hipotezy, że w 1669 roku Cristo de la Soledad miał już za sobą długą historię kultu, którego początków możemy upatrywać głęboko&#13;
w XVI wieku.&#13;
119&#13;
&#13;
Figura św. Sebastiana znajduje się w kościele Sagrario de San Sebastian, ale nie ma tam nawet swojego ołtarza. Ustawiono ją na uboczu, w kącie kościoła [fot. 34]. Z całą pewnością nie jest to pierwsza, XVI-wieczna&#13;
figura, tylko znacznie późniejsza. Próby uzyskania informacji na temat jej wieku lub twórcy skończyły się&#13;
niepowodzeniem.&#13;
&#13;
�106&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Przypuszczalnie już w połowie XVIII wieku kult Señora de la Soledad zatacza coraz&#13;
szersze kręgi, stając się dominującym nie tylko w Huaráz, ale także na większości terytoriów Ancash, sięgając po wybrzeże Pacyfiku. Wówczas to, jak sądzę, zostaje dopracowane&#13;
ontologiczne oblicze wizerunku, zespalające cechy chrześcijańskie z podstawowymi atrybutami najważniejszych bóstw andyjskich, przy czym mowa tu przede wszystkim o atrybutach, a nie o bogach, których regionalne hipostazy mają znaczenie drugorzędne. Atrybuty&#13;
te to przede wszystkim władza nad życiodajną wodą, wegetacją roślin i trzęsieniami ziemi.&#13;
W złożonym procesie kształtowania się wizerunku wielką rolę odegrały także mity ludów&#13;
andyjskich, w tym koncepcja twórczej dyssymetrii, przełożona na wątek pięciu boskich demiurgów, który szeroko omawiam w dalszej części pracy. Kolejnym nurtem, który wpłynął&#13;
na formowanie się andyjskiego oblicza Señora de la Soledad, była mitologia mesjanistyczna,&#13;
gwałtownie ożywiona w tragicznym dla Indian okresie konkwisty i czasach kolonialnych.&#13;
Jej wiodącym wątkiem był mit Inkarrí, idealizujący Tawantin Suyu i głoszący powrót Inki.&#13;
Kończąc szkicową rekonstrukcję tła historyczno-kulturowego, na jakim zaistniał omawiany krucyfiks z Huaráz, dalsze strony poświęcę analizie antropologicznej, zastanawiając&#13;
się nad tym, co czyni go epicentrum świętości oraz punktem odniesienia w definiowaniu&#13;
tożsamości kulturowej. Podejmę próbę zbadania tej konkretnie hierofanii, zarówno w planie&#13;
Eliadowskiej morfologii sacrum, niezależnej od uwarunkowań historycznych, jak i – przede&#13;
wszystkim – w ramach konkretnych uwarunkowań miejsca i czasu, które czynią ją fenomenem niepowtarzalnym, zanurzonym w tkance kultury tej części Andów.&#13;
&#13;
Mityczny początek, czyli uparty acheiropoietos&#13;
Chrystus znajdował się zawsze na szczycie pagórka, przybity do czarnego krzyża, pod okrągłym dachem wzniesionego na kształt indiańskiego szałasu domku z ostrej trawy, który chronił go przed niepogodą. Nie było więc potrzeby ustawiać stacji drogi krzyżowej. Po kazaniu&#13;
o siedmiu słowach następowało zstąpienie. Drżące, kurczowo zaciśnięte ręce wyciągały się&#13;
ku Ukrzyżowanemu. Wyszarpywały gwoździe gwałtownymi ruchami z jakąś zaciętą niecierpliwością. Tłum schodził ze wzgórza z figurą na barkach, zawodząc ochryple pieśni i wznosząc modły. Przemierzał owe pół mili drogi aż do kościoła, lecz Chrystus nigdy tam nie wchodził. Docierał tylko do wrót. Pozostawał przy nich chwilę, podczas gdy pieśni przybierały&#13;
na gwałtowności, by stać się wreszcie wrogimi, wyzywającymi okrzykami. Zaraz potem nosidła murarskie zawracały nad głowami tłumu i Chrystus wracał na wzgórze na barkach pochodu, pobłyskując trupią bladością w dymiącym blasku pochodni i latarń płonących ogniem&#13;
łojowych świec. Był to obrzęd surowy, prymitywny, rozpętany w zbiorowym uniesieniu, jakby&#13;
duch ludzki poruszony został zapachem krwi ofiarnej i wybuchnął okrzykiem, który nie wiadomo, czy wyrażał niepokój, czy nadzieję, czy żal – w Wielki Piątek o godzinie dziewiątej120.&#13;
&#13;
Syn człowieczy – zdaniem niektórych krytyków najlepsza powieść Augusto Roa Bastosa (1917–2005), doczekał się licznych, również polskich recenzji literackich121, natomiast&#13;
120&#13;
121&#13;
&#13;
A. Roa Bastos, Syn człowieczy, przeł. Z. Wilski, Kraków 1977, s. 8.&#13;
M. Drozdowicz, Recepcja twórczości Augusto Roa Bastosa w kontekście polskiego boomu (nawiązania i interpretacje), „Ameryka Łacińska” 2013, nr 3–4, s. 30–76. Zob. też idem, Językowy obraz świata guaraní&#13;
w polskich tłumaczeniach prozy Augusto Roa Bastosa, Wrocław 2015.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
nie jest mi znana żadna jej egzegeza etnologiczna. Analizy wykraczające poza formułę&#13;
recenzji, w tym przede wszystkim przytoczone prace Maksymiliana Drozdowicza, w wielu miejscach umiejętnie wydobywają treści etnologiczne, ale pomijają metafory, aluzje&#13;
i toposy, bez wątpienia świadomie rozsiane na kartach powieści. Nie są one ozdobnikami ani figurami intelektualnej poetyki, lecz komplementarnymi detalami ramy strukturalnej, w której pisarz osadził swojego symbolicznego bohatera – Trędowatego Chrystusa&#13;
z paragwajskiej wioski Itapé. Opowieść o nim jest literacką syntezą mitu etiologicznego&#13;
przywiązanego do bardzo wielu wizerunków Chrystusa na terenie Peru i szerzej, na terenie Ameryki Południowej. Mitu, który przywędrował tam wraz z chrześcijaństwem i uległ&#13;
ciekawym przekształceniom w zetknięciu z miejscową kulturą. Czytanie Syna człowieczego pozwala odkryć Roa Bastosa jako etnologa, a przynajmniej pisarza obdarzonego&#13;
wrażliwością i intuicją etnologiczną. Odnajdujemy w nim paragwajskiego José Marío Arguedasa, choć nie odebrał, jak tamten, wykształcenia antropologicznego. Obaj stworzyli&#13;
jednak dzieła, można rzec, literacko-etnologiczne, będące obowiązkową lekturą zarówno&#13;
dla etnologów Peru czy Paragwaju, jak również kultury latynoamerykańskiej w wymiarze&#13;
ponadnarodowym. Tak jak bez kilku konkretnych powieści Arguedasa trudno sobie wyobrazić etnologię andyjskiego Peru, tak bez Syna człowieczego Roa Bastosa obraz kultury&#13;
Indian Guaraní byłby znacząco skromniejszy. Wartość etnologiczna powieści Roa Bastosa&#13;
polega na tym, że w indywidualnej historii o Chrystusie Trędowatym, zatopionej szerszym&#13;
pejzażu burzliwych czasów i zdarzeń, nie tylko przedstawia on pełną i spójną strukturę&#13;
mitu, ale obudowuje ją znakomicie dostrzeżonymi szczegółami – niekiedy tak ulotnymi,&#13;
że ich wychwycenie, wymagające głębszej wiedzy o kulturze latynoamerykańskiej, staje&#13;
się intelektualną przygodą.&#13;
W scenerii zapadłej wioski Itapé, założonej przed wiekami redukcji toledańskiej, poznajemy autora jako narratora wspomnień z własnego dzieciństwa. W korowodzie postaci ożywionych w pamięci pojawia się dziwaczna postać starca Macario, wyśmiewanego przez dzieci,&#13;
przez dorosłych zaś traktowanego z ambiwalentnym dystansem. Jako niezrównany gawędziarz, ucieleśniający figurę dziada, który widział i wie więcej (topos ślepca: „z martwymi&#13;
oczami zasnutymi błonkami katarakty”122), zyskiwał chętnych słuchaczy, ale mimo to pozostawał obcy, gdyż urodził się „gdzie indziej”, a jego młode lata były tylko przedmiotem&#13;
domysłów („On sam urodził się gdzie indziej. Krążyły pogłoski, że był nieznanym synem&#13;
dyktatora Francia”123). Opowieść Macario, wypełniająca wstępny rozdział książki, układa&#13;
się w niezwykły apokryf nowotestamentowy obudowany symboliką miejsca i czasu. Starzec snuje opowieść o swoim krewnym – dziwnym stolarzu, rzeźbiarzu, lutniku i muzyku&#13;
Gasparze Mora, mieszkającym kiedyś w Itapé. Był to człowiek skromny, dobry i uczynny,&#13;
ale – tak jak Macario – odmienny od innych i oddalony. Odkąd pojawił się w wiosce, pozostawał sam, a kwestia jego „czystości” bywała przedmiotem żartów i sprzecznych opinii. Jedyną&#13;
kobietą, która kochała go platonicznie, zasłuchana w jego grę na gitarze, była na wpół obłąkana María Rosa (aluzja do Marii Magdaleny). W pewnym momencie Gaspar Mora znika,&#13;
zabierając gitarę i kilka narzędzi ciesielskich. Poszukiwania nie dają rezultatów, lecz po upływie dłuższego czasu ktoś natrafia w głębi lasu na chatkę, zwabiony melodią gitary. Spotyka&#13;
tam Gaspara, chorego na trąd, ten jednak odmawia powrotu do wsi i leczenia, pomimo próśb&#13;
122&#13;
123&#13;
&#13;
Ibidem, s. 6.&#13;
Ibidem, s. 9. José Gaspar Rodriguez de Francia (1766–1840) – prezydent Paragwaju w latach 1813–1840.&#13;
&#13;
�108&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
przybyłej delegacji mieszkańców wioski. María Rosa przynosi mu więc tylko, jak wcześniej,&#13;
maniokowe placki i wodę, zostawiając je opodal chatki. Wydarzenia, które miały nastąpić,&#13;
poprzedza budzący wśród Indian grozę przelot komety Halleya124 – hipostazy gwiazdy betlejemskiej („Wywołała panikę. Była promieniejącą zapowiedzią końca świata. Straszliwa&#13;
wieść o karze potężniała w kościele wśród lamentów i modlitw”125). Na czas jakiś zapomniano o Gasparze Mora, gdy jednak pewnego dnia María Rosa przybiegła, wykrzykując „Nie&#13;
ma go już… poszedł […] – Kometa go zabrała!”126, ludzie poszli do lasu, gdzie odnaleźli&#13;
zmarłego cieślę. Pochowali go w miejscu, gdzie zmarł, a w jego chacie zastali rzeźbę Chrystusa wielkości człowieka, pokrytą śladami owrzodzonych rąk Gaspara. Zabrali ją do wsi&#13;
z zamiarem umieszczenia w kościele. Ich droga do Itapé to metaforyczny początek wchodzenia w odmienny czas, znaczony podwójną symboliką apokaliptyczną – indiańską i chrześcijańską. Czas zwiastujący tragiczne burze dziejowe (m.in. wojnę z Boliwią w 1932 roku),&#13;
lecz także, jak można wnioskować, transformację mentalnościową Indian, nadających własny sens symbolice chrześcijańskiej. María Rosa poi Chrystusa wodą, podczas gdy nadciąga&#13;
burza, zasłaniając niebo (jerozolimską) kurtyną, rozdzieraną błyskawicami („Wąskie szczeliny rysowały się na rozżarzonym, przejrzystym niebie zaciągającym się już ciemną kotarą.&#13;
Pojedyncze chmury wydawały się jeszcze czarniejsze przez bezustanne błyski, wbijające się&#13;
na kształt sztyletów w ich brzuchy”127). Ustawili Chrystusa w przedsionku zamkniętego kościoła, po czym usiedli dookoła w niego w kucki (indiański odpowiednik klęczenia). Sprowadzony po kilku dniach ksiądz stanowczo odmówił poświęcenia rzeźby i wprowadzenia&#13;
jej do kościoła, nakazując, by została spalona. Tymczasem „rozchodziła się już legenda o jej&#13;
cudownych właściwościach. Przyniosła ze sobą deszcze z lasu”128. W zgromadzonym tłumie&#13;
Indian dochodzi do rozłamu, część się buntuje. Przemawia stary Macario, a jego ekstatyczna&#13;
improwizacja jest pierwszym, przełomowym głosem sprzeciwu wobec niekwestionowanego&#13;
autorytetu księdza. Ten gest obala nieprzekraczalną dotąd barierę respektu i strachu, otwiera&#13;
również drogę ku nowej formule religijności, takiej, w której kapłan – pozbawiony dotyczasowego wpływu – traci znaczenie w obliczu teofanii zachodzącej w ramach porządku religijności ludowej. Krzyk starca głosi humanistyczną rewizję rudymentarnych zasad teologii&#13;
chrześcijańskiej, a przynajmniej skostniałego dogmatyzmu, jaki one przybrały:&#13;
Nie jest zatruty jadem. Deszcz obmył go i oczyścił, kiedy go nieśliśmy. Spójrzcie na niego!&#13;
Porusza swymi ustami z drewna… Opowiada o rzeczach, których musimy słuchać… Słuchajcie! Ja go tu słyszę… – powiedział bijąc się w piersi. – To mówi człowiek! Boga nie można&#13;
zrozumieć… ale człowieka tak!…129.&#13;
&#13;
Słowa Macario zyskują poparcie większej części Indian, ale ksiądz ma też swoich zwolenników. Temperatura sporu narasta, wywiązuje się szarpanina, w ruch idą maczety.&#13;
W ferworze Chrystus otrzymuje cięcie ostrzem, zadane przez Nicanora Goiburú, zawadiakę&#13;
124&#13;
&#13;
125&#13;
126&#13;
127&#13;
128&#13;
129&#13;
&#13;
Autor, wymieniając nazwę komety, świadomie umiejscawia akcję w 1910 roku. Pojawienie się komety było&#13;
zawsze odczytywane jako wróżba kataklizmów i nieszczęść.&#13;
Ibidem, s. 23.&#13;
Ibidem.&#13;
Ibidem, s. 26.&#13;
Ibidem, s. 27.&#13;
Ibidem, s. 28.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
i nożownika i, co symptomatyczne, ojca bliźniaków130. Na ciele Chrystusa pojawia się blizna od broni agresora, jaką nosi wiele czczonych wizerunków na całym świecie (zjawisko&#13;
to omówię szerzej na przykładzie Señora de la Soledad). Ksiądz, przestraszony tumultem,&#13;
uderza w ton koncyliacyjny, obiecując negocjacje w kurii, ale, gdy emocje opadają, zleca&#13;
dzwonnikowi („kulawy, pryszczaty wyrostek”) wykradzenie nocą i spalenie rzeźby. Akcja nie&#13;
powiedzie się, a dzwonnik, zdjęty wyrzutami sumienia, powiesi się na sznurze pękniętego&#13;
dzwonu, który z dawna utracił już pierwotne brzmienie. Mamy do czynienia z oczywistym&#13;
toposem Judasza-zdrajcy, ikonograficznym ucieleśnieniem brzydoty131 i jego chtoniczną cechą kulawości132, jak również z symboliką pękniętego dzwonu – instrumentu kościelnego obcego rdzennym tradycjom Ameryki Południowej, a przez to obarczonego kompleksem znaczeń specyficznych tylko dla tej części świata133. Dźwięk „nerwowego kasłania” pękniętego&#13;
dzwonu współbrzmi z sensem dokonującej się przemiany – słabnięcia potencjału doktryny&#13;
wobec krzepnących przejawów wyemancypowanej religijności ludowej, adaptującej atrybuty&#13;
chrześcijańskie zgodnie z własną duchowością i rozumieniem. Niech nas nie zmyli powieściowa jedność miejsca, czasu i akcji. Tu każdy element tej triady można uniwersalizować&#13;
w ramach kilkusetletnich dziejów chrześcijaństwa w Ameryce Łacińskiej.&#13;
Trędowaty Chrystus zostaje umieszczony na krzyżu i zajmuje godne miejsce na wzgórzu powyżej kościoła, a María Rosa ofiaruje mu swoje włosy. Kuria pod naciskiem zdarzeń zezwala na poświęcenie krzyża, co jednak spotyka się z lekceważeniem Indian („Nasz&#13;
Chrystus nie potrzebuje ich poświęcenia – mruknął patriarcha”134). Nadchodzi Wielki Piątek, Indianie nadciągają tłumnie, by wziąć udział w misterium, po raz pierwszy z udziałem&#13;
Trędowatego Chrystusa. Zjawia się kaznodzieja, wygłaszając płomienne kazanie, w trakcie&#13;
którego wzgórzu z krzyżem nadaje guarańską nazwę Tupá-Rapé, to znaczy Droga Boża. Reakcja zgromadzonych raz jeszcze ujawnia istotę konfliktu między skostniałą doktryną a religijnością ludową – Indianie odrzucają tę nazwę, nadając wzgórzu własną, Kuimbaé-Rapé,&#13;
oznaczającą Drogę Człowieczą. W sprzeciwie tym chodzi jednak o coś więcej, spontaniczny&#13;
opór wywołuje nie tylko nazwa, ale też fakt autorytarnej ingerencji księdza w zastrzeżoną&#13;
dla tubylców sferę oswajania świata za pomocą toponimów. Próba narzucenia nazwy to próba&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
W kulturach indiańskich Ameryki Południowej bliźniactwo obarczone jest jednoznacznie negatywnymi konotacjami w sferze wierzeń. Zdarzało się, że jedno z bliźniąt zabijano lub życie obojga i rodziców poddawano specjalnym rygorom, prowadzącym do oczyszczenia z zabezpieczenia przed nieszczęściem, jakie mogą&#13;
przynieść. Źródła etnograficzne pełne są przyczynków na ten temat, a szerzej analizuje to zjawisko Claude&#13;
Lévi-Strauss (zob. idem, Opowieść o rysiu, przeł. E. Bekier, Łódź 1994, s. 76–79). W Synu człowieczym&#13;
Nicanora Goiburú, jak i jego synowie-bliźniacy, stanowią wcielenie zła, gdyż odium winy za bliźniactwo&#13;
spada na rodziców. Ci sami bliźniacy 25 lat później dopuszczą się profanacji Trędowatego Chrystusa (A. Roa&#13;
Bastos, op. cit., s. 261–262). Ich postacie stanowią literacką projekcję postrzegania bliźniactwa przez Indian,&#13;
niemożliwą do zdekodowania bez wiedzy etnograficznej.&#13;
Zob. np. B. Fabiani, Judasz w malarstwie nowożytnym, „Ethos” 2004, nr 1–2, s. 140–147; K. Gieryszewska,&#13;
Interpretacja postaci Judasza, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty” 1992, nr 2, s. 39–42.&#13;
Na cechę kulawości zwraca uwagę Jerzy Sławomir Wasilewski, pisząc: „zwróćmy uwagę, że kulawość i jednonożność, a więc – jak powiada Lévi-Strauss – «trudność w poruszaniu się w postawie pionowej» będą&#13;
zawsze oznaką chtoniczności, związku z ziemią i podziemiami” (idem, Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich misteriach, Warszawa 1979, s. 132.&#13;
Zob. E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco. Fenomen symbolizacji traumy kulturowej w społecznościach andyjskich, Kraków 2016, s. 75–102.&#13;
A. Roa Bastos, op. cit., s. 33.&#13;
&#13;
�110&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zawłaszczenia części ich świata. Nazywanie to włączanie w kulturę i symboliczne obejmowanie w posiadanie, więc wzgórze „ich” Chrystusa nie mogło nosić „obcej” nazwy.&#13;
Misterium wielkopiątkowe, którego opis zacytowałam na wstępie, odbywa się zgodnie&#13;
z indiańską tradycją. Chrystus, zdjęty z krzyża i niesiony przez wiernych, odbywa procesję do kościoła i z powrotem. Co bardzo ważne – nie wchodzi do kościoła. Powtórzmy raz&#13;
jeszcze: „Przemierzał owe pół mili aż do kościoła, lecz Chrystus nigdy tam nie wchodził.&#13;
Docierał tylko do wrót”135. Nie wiemy, czy Roa Bastos zaczerpnął ten szczegół z własnej&#13;
literackiej fantazji, tworząc jeszcze jeden symboliczny przekaz na temat kulturowo-religijnego zdystansowania, czy jego inspiracją były rzeczywiste, zaobserwowane praktyki. Sądzę, że druga odpowiedź bliższa jest prawdy, gdyż różne formy manifestacji takiego zdystansowania były i nadal są obecne w spontanicznych i zrytualizowanych zachowaniach&#13;
religijnych Indian. Tytułem przykładu – jednego z wielu, ale szczególnie bliskiego wielkopiątkowej scenie z Syna człowieczego – nawiążę do peruwiańskiej tradycji tzw. „krzyży karnawałowych”, mających szczególnie spektakularny charakter w Huaráz. W dalszej&#13;
części pracy omówię dokładniej ten zwyczaj, tu zaś przytaczam go skrótowo, by wskazać&#13;
na zbieżność z opisem Roa Bastosa. W ostatnią niedzielę karnawału do świątyni Señora de&#13;
la Soledad przybywa niezliczona ilość krzyży, by uczestnicząc w uroczystej mszy, oddać&#13;
hołd najważniejszemu z nich i zaczerpnąć od niego „energii świętości”. Krzyże te dzielą się&#13;
na wiejskie, przynoszone przez campesinas z wiosek wokół Huaráz, oraz miejskie, należące do mieszkańców różnych dzielnic miasta. Różnią się między sobą wielkością, sposobem&#13;
wykonania i dekoracjami. Wiejskie są olbrzymie, nierzadko trzy-, czterometrowe, pokryte kwiatami i ozdobami ze zbóż, miejskie mniejsze, z wyszyciami i wstążkami. Miejskie&#13;
wchodzą do wnętrza świątyni, wiejskie natomiast w zdecydowanej większości zostają na zewnątrz, gdzie tańcem oddają cześć Panu Samotności. W Andach taniec jest formą modlitwy&#13;
wypowiadanej ruchem i gestem. Jeden z moich informatorów, William Reyes Milla, wspominał, jak w dzieciństwie przychodził wraz z ojcem, by uczestniczyć w święcie. Dziedziniec&#13;
i otoczenie świątyni tłumnie wypełniali campesinas z wiosek i las barwnych, poruszających&#13;
się krzyży, z którymi wielu chłopów niestrudzenie tańczyło przy dźwiękach wiejskich orkiestr. Pamiętał, że ojciec pytał tańczących, dlaczego nie wchodzą na mszę do świątyni? Odpowiedzi bywały podobne: „Mój krzyż chce tutaj tańczyć dla Señora, tu jest nasze miejsce,&#13;
nie wchodzimy do środka”. Podobnie jest do dzisiaj. Mam więc podstawę sądzić, że obraz wykreowany przez Roa Bastosa na kartach Syna człowieczego oddaje charakterystyczny&#13;
rys indiańskich praktyk religijnych, akcentujących dualistyczne rozdzielenie pomiędzy tym,&#13;
co ich własne, a tym, co chociaż czczone, to jednak naznaczone hiszpańską „obcością”.&#13;
Wątek Chrystusa Trędowatego w dziele Roa Bastosa zawiera symboliczne odniesienia&#13;
do tzw. „intrahistorii”136 paragwajskiej. Termin ten wprowadził hiszpański pisarz i filozof&#13;
Miguel de Unamuno y Jungo (1864–1936) na określenie „wiecznej tradycji” kulturowej,&#13;
zwłaszcza grup marginalizowanych („ludzi bez historii”), na której tle toczą się zmienne zdarzenia historii, wypełniające oficjalną przestrzeń dyskursu. Pomijam tutaj analizy&#13;
podejmowane w tym duchu w recenzjach i omówieniach książki. Zwracam tylko uwagę&#13;
135&#13;
136&#13;
&#13;
Ibidem, s. 8.&#13;
E.J. Maroco dos Santos, La consciencia histórica e intrahistórica en Miguel de Unamuno, [w:] „Euphyía&#13;
– Revista de Filosofía” 2017, nr 5, red. M. Gensollen, J.A. Chávez Gallo, Mexico, Aguascalientes: Universidad Autónoma de Aguascalientes, s. 109–136.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
na niektóre istotne aspekty etnograficzne. Przede wszystkim, o ile mi wiadomo, nikt nie&#13;
zadał pytania, które samo się narzuca, a dotyczy symboliki trądu. Dlaczego indiański&#13;
Chrystus jest trędowaty? Sądzę, że odpowiedź wynika z humanistycznego zwrotu, jaki pisarz wskazuje, komentując religijność ludową. Indiański Chrystus staje się bogiem wyzbytym obcości, przywłaszczonym na indiańskich zasadach i naznaczony bliznami trądu, jak&#13;
miliony rdzennych mieszkańców kontynentu. Trędowaty stwarza boga na swój obraz i podobieństwo – i nie jest to bynajmniej płytka trawestacja materialistycznej maksymy, tylko&#13;
sięgnięcie do istoty autentycznej religijności, która musi być „własna”, zintegrowana z wyznawcami na poziomie ich tożsamości. Nie jest to więc antropocentryzm w rozumieniu europejskim, tylko bosko-ludzka koniunkcja w obrębie kosmowizji właściwej religijności&#13;
indiańskiej. W wielopoziomowym nawarstwieniu znaczeń dostrzegamy też aspekt historyczny, będący jednym z wyznaczników obcości i antagonizmu kulturowego między rdzennymi&#13;
mieszkańcami a hiszpańskim hegemonem. Jest nim trąd, jako choroba przez niego przywleczona137, wyjątkowo drastyczna w objawach, więc narzucająca się jako złowrogi symbol&#13;
wszelkich epidemii, które spadły na Indian wraz z przybyciem białych. W konfrontacji&#13;
symboliki cierpienia wrzody trędowatego stają się bardziej wyraziste znaczeniowo niż&#13;
rany biczowania. Zastępują je, pisząc nową, autochtoniczną historię męczeństwa.&#13;
Zmierzając ku końcowi omawiania wątku Chrystusa Trędowatego, wracam do zasygnalizowanej na wstępie obecności ramy strukturalnej mitu etiologicznego, właściwej wielu czczonym wizerunkom na terenie Ameryki Łacińskiej. „Rzeczywistość przedstawiona&#13;
dzieła literackiego może być źródłem dla historyka, bowiem może informować go o istotnych strukturach świata realnego”138 – stwierdza Jerzy Topolski, a ocenę tę można śmiało&#13;
odnieść do obszaru zainteresowań etnografa. Opowieść o Chrystusie Trędowatym stworzona przez znakomitego znawcę indiańskich realiów kulturowych „modeluje rzeczywistość&#13;
w sposób idealizacyjny, czyli zwracający uwagę na jej istotne cechy i zagęszczający uwagę&#13;
wokół tych cech”139. Innymi słowy, jest ona literacką syntezą stworzoną na bazie rzeczywistych legend o podobnej konstrukcji.&#13;
Liczne wątki legendarne, moralitety i apokryfy przywędrowały do Ameryki Południowej&#13;
wraz z chrześcijaństwem, ulegając tam podobnym procesom synkretyzacji, jak treści kanoniczne. Część z nich tłumaczy początki świętych wizerunków. Można by sądzić, że upowszechnieniu się ich legendarnej etiologii sprzyja fakt, iż w stosunku do wielu z nich brakuje przekazów historycznych. Dotyczy to także znacznej części wizerunków w andyjskich&#13;
regionach Ancash, za co winę ponoszą zarówno burzliwa historia, jak i – często w większym&#13;
stopniu – kataklizmy trzęsień ziemi niszczące kościoły, archiwa i biblioteki. Doświadczenie&#13;
etnografa przeczy wszakże istnieniu takiej zależności. Wskazuje ono, że nawet gdy istnieje udokumentowana historia świętego wizerunku, nawet jeśli trafi ona w popularnej formie&#13;
do prostego odbiorcy, to i tak równolegle może (a nawet musi!) pojawić się wersja legendarna, albowiem to ona, a nie faktografia, konweniuje z dyskursem mitycznym właściwym religijności ludowej. Te dwa sprzeczne porządki logiczne mogą zgodnie bytować&#13;
obok siebie, nie wchodząc w dialog z powodu niekompatybilności języków dyskursu.&#13;
137&#13;
138&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
D. Obregón Torres, Batallas contra la lepra: estado, medicina, y ciencia en Colombia, Medelín 2002, s. 41.&#13;
J. Topolski, Problemy metodologiczne korzystania ze źródeł literackich w badaniu historycznym, [w:] Dzieło&#13;
literackie jako źródło historyczne, red. Z. Stefanowska, J. Sławiński, Warszawa 1978, s. 17.&#13;
Ibidem, s. 15.&#13;
&#13;
�112&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Opowieść o cudownym początku staje się niezbędnym elementem struktury, ponieważ&#13;
determinuje wszystko, co nastąpi później. I odwrotnie – w tym, co na przestrzeni historii&#13;
zdarzy się wokół świętych wizerunków, istnieje nić zależności sięgająca mitycznego początku. Zjawisko niezbędności mitu założycielskiego występuje nie tylko w religii, lecz także&#13;
– z różnym nasileniem – w przestrzeni de facto parareligijnych struktur władzy, związków&#13;
świeckich, organizacji, partii politycznych, a nawet niektórych firm, jednakże wspominam&#13;
o tym tylko po to, by wskazując na zasięg, podkreślić jego fundamentalną rolę w kulturze140.&#13;
Poruszający apokryf Roa Bastosa, równie doskonały jak Mistrz i Małgorzata, wykorzystuje jeden z najpowszechniejszych wątków etiologicznych, traktujących o nie-ludzkim wykonaniu świętego wizerunku. W historii sztuki przedstawienia takie określa się greckim terminem&#13;
acheiropoietos lub łacińskim non manufactum141. Paragwajski pisarz subtelnie balansuje pomiędzy głównym przesłaniem opowieści, jakim jest humanizacja i indygenizacja religii, a dbałością o zachowanie struktury mitu. Cieśla i rzeźbiarz Gaspar Mora to postać ambiwalentna.&#13;
Jest zarazem „swój” i „obcy”. Chodzą plotki, że jest bratankiem dyktatora Francii, ten zaś nie&#13;
był Indianinem, tylko synem Paragwajki i Brazylijczyka, zwolennikiem jakobinizmu podającym się za Francuza. Również zajęcia, jakim oddawał się Mora, będący stolarzem i lutnikiem,&#13;
nadawały mu status odmieńca, podkreślany zamieszkiwaniem na uboczu wioski, pod lasem.&#13;
Tenże – ni to swój, ni obcy – zapada na trąd i znika z Itapé, ukrywając się w głębi lasu. Relokacja w obszar orbis exterior to metaforyczne, a w jego przypadku także dosłowne, wchodzenie w śmierć. Chory na trąd był już de facto „po tamtej stronie”, a jego życie stawało się&#13;
tylko umieraniem. Gaspar rzeźbi figurę Chrystusa i umiera, zostawiając na swym dziele trwałe&#13;
ślady ropiejących ran. Można tu dostrzec aluzję do jednego z legendarnych wątków etiologicznych, ukazującego Chrystusa w roli wykonawcy własnego wizerunku142. Byłby to więc&#13;
akt wcielenia się człowieka w Boga – unia hipostatyczna à rebours, zgodna z podtekstem ideowym, modelującym całą opowieść. Równocześnie mamy też do czynienia z egzemplifikacją&#13;
innego, popularnego wątku etiologicznego, według którego święty wizerunek tworzy nieznany&#13;
przybysz, który po skończeniu dzieła znika. W świecie andyjskim bywa to postać wędrownego&#13;
rzeźbiarza, dostatnio ubranego Hiszpana lub mnicha. Dopiero gdy go już nie ma, ludzie rozpoznają w nim anioła, świętego albo samego Chrystusa. Sądzę, że Trędowaty Chrystus, pomimo&#13;
iż znamy jego twórcę, jest swoistą odmianą acheiropoietosu, gdyż rzeźbiarz jawi się jako postać nieodgadniona, o tożsamości roztapiającej się w wieloznaczności interpretacji.&#13;
Syn człowieczy Roa Bastosa syntezuje kilku wątków opowieści etiologicznych. Obecnie czas na przegląd tych, które wiążą się z krucyfiksem Señora de la Soledad. Zacznijmy&#13;
140&#13;
&#13;
141&#13;
142&#13;
&#13;
Nie do końca zgadzam się z Tokarską-Bakir, która pisała o tym w ten sposób: „O ile wszelka opowieść&#13;
przednowoczesna wyjaśnia byt jego narodzinami, nowoczesność czerpie swą tożsamość z negacji myślenia&#13;
genealogicznego jako jedynego, totalnego wyjaśnienia” (Obraz osobliwy…, s. 327). Podczas gdy badaczka&#13;
dostrzega „antytetyczność ideologii przednowoczesnej, która zna i uznaje tylko początek, i nowoczesnej,&#13;
która go podważa i lekceważy” (ibidem, s. 328), sądzę, że nie da się przeprowadzić aż tak radykalnego podziału. O ile ideologia przednowoczesna rzeczywiście zapatrzona jest tylko w początek, o tyle nowoczesna,&#13;
choć zwrócona ku przyszłości, bardzo często nadal czerpie swój potencjał z mitologii etiologicznej.&#13;
H. Belting, op. cit., s. 63.&#13;
Belting charakteryzuje tę odmianę obrazów w następujący sposób: „Podobnie jak stwórca wszechświata&#13;
zrodzony został z kobiety bez udziału nasienia mężczyzny, tak stworzona została «postać przez Boga namalowana» (theographos typos). Wcielenie w istotę ludzką bez zapładniającego udziału człowieka i obraz&#13;
stworzony bez udziału malarza zostają potraktowane jako zjawiska paralelne” (ibidem, s. 67). Spostrzeżenia&#13;
te można oczywiście odnieść także do wizerunków rzeźbionych, korygując tylko łacińską nazwę z theographos typos na theosculptos typos.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
od miejsca teofanii. Przed kilkuset laty, czyli w okresie, który w percepcji ludowej zlewa się&#13;
z bezczasowością illud tempus, miejsce to było podmokłym terenem w pobliżu Pumacayan,&#13;
u stóp wzgórza Rataquenua. Przecinały je strumyki, tworzyły się jeziorka i mokradła. Nieco niżej znajdowały się budynki manufaktury (obrajes) braci Garci Barba, zatrudniającej&#13;
przymusowo Indian, a przy nich opisana wcześniej kaplica hiszpańska Cristo de la Soledad –&#13;
ale to tylko informacja precyzująca topografię, dla mitu nieistotna. Wydaje się, że ważniejszy&#13;
jest fakt, iż Chrystus objawił się w pobliżu Pumacayan – siedziby dawnego boga Guari, opiekuna życiodajnych wód. Już od zarania osadza to Señora de la Soledad w nierozerwalnym&#13;
kontekście akwatycznym, nadając mu atrybuty władcy wód podziemnych oraz tych, które&#13;
użyźniają pola w porze deszczowej. Atrybuty te, można rzec, były mu pisane, gdyż objawiał&#13;
się jako bóg ludów od tysiącleci rolniczych, przejmując od boga Guari plenipotencję i pełnię władzy w tym zakresie. Jak trafnie zauważa Andrzej Szyjewski: „W przeważającej części&#13;
systemów światopoglądowych społeczności rolniczych mit kosmo- i antropogoniczny konstruowany jest na zasadzie życia roślin”143. Narodziny Señora de la Soledad to reaktywacja&#13;
mitu kosmogonicznego i stabilizacja uniwersum opartego na podstawach agrarnych. Przypomnijmy Eliadego: „Wyjście […] z wody jest powtórzeniem kosmogonicznego gestu, który&#13;
zapowiada powstanie nowej formy”144.&#13;
Chrystus Samotności wyłania się jak roślina z ziemi przesyconej wodą, a zarazem z wody&#13;
ożywiającej plenność ziemi. Odtąd zawsze już będzie panem wód we wszelkich wariantach&#13;
tego patronatu. Jego związek z wodą posiada ciekawą specyfikę regionalną. Pradawne wierzenie, związane z miejscem jego teofanii, umiejscawia tam „wulkan wody”, potężny zbiornik podziemny, będący stałym zagrożeniem – akwatyczną formą potencjalnej apokalipsy,&#13;
straszniejszej od wszystkich, które mieszkańcy doliny kiedykolwiek przeżyli145. W rozmowach z Indianami motyw ten pojawia się zaskakująco często. Ludzie wierzą, że krzyż Señora&#13;
de la Soledad stoi dokładnie na szczycie tego wulkanu i gdyby nie on, erupcja wody zniszczyłaby wszystko wokół. Dlatego Chrystus tylko wyjątkowo opuszcza swe miejsce w ołtarzu&#13;
– co kilka lat, wyłącznie w czasie wielkich suszy wychodzi w procesji ulicami miasta, by wywołać upragnione deszcze.&#13;
Zacytuję w streszczeniu do najistotniejszych szczegółów podstawowe wersje legend etiologicznych związanych z Señorem de la Soledad. W 1970 roku Barbara Bode odnotowała&#13;
następującą opowieść:&#13;
W Huaráz zjawiło się trzech braci zakonnych. Jeden z nich poprosił o pozostawienie go samym w chacie, gdyż chciał wyrzeźbić krucyfiks. Dwaj pozostali przynosili mu jedzenie. Kiedy po tygodniu, po raz kolejny przyszli z jedzeniem, nie zastali swojego współbrata, ale znaleźli piękny krucyfiks. Wtedy uświadomili sobie, że trzecim mnichem był samym Chrystus,&#13;
który wyrzeźbił własny wizerunek146.&#13;
&#13;
143&#13;
144&#13;
145&#13;
&#13;
146&#13;
&#13;
A. Szyjewski, Etnologia religii, Kraków 2008, s. 432.&#13;
M. Eliade, op. cit., s. 189.&#13;
Huaráz oraz różne rejony doliny Rio Santa wielokrotnie w historii doświadczały potężnych powodzi i lawin&#13;
pochłaniających wsie, miasteczka i tysiące istnień ludzkich. Katastrofy te wywoływały trzęsienia ziemi,&#13;
w wyniku których pękały moreny wysokogórskich jezior i miliony ton wody wraz z kamieniami i lodem&#13;
niszczyły wszystko w zasięgu kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu kilometrów.&#13;
B. Bode, Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes, trad. de L. Robles, Lima 2015,&#13;
s. 392. Jeśli nie zaznaczono inaczej, przekłady fragmentów obcojęzycznych pochodzą do Autorki pracy.&#13;
&#13;
�114&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
W opowieści tej pojawia się motyw trzech zagadkowych mężczyzn, w tym wypadku mnichów, co może być daleką reminiscencją utrwalonego w zbiorowej pamięci obrazu&#13;
trzech pierwszych franciszkanów, którzy osiedli w tym miejscu. W innych wersjach zjawia&#13;
się tylko jeden rzeźbiarz. Motyw dostarczania mu jedzenia przez określoną ilość dni stanowi stały składnik opowieści. W omówionym apokryfie Roa Bastosa, María Rosa również&#13;
przynosi pożywienie trędowatemu Gasparowi, zostawiając je opodal jego chaty. Wykonywanie rzeźby odbywa się zawsze poza zasięgiem wzroku postronnych osób. Praca trwa&#13;
od kilku do kilkunastu dni, a rzeźbiarz posila się w jej trakcie, wykazuje więc cechy ludzkie.&#13;
Gdy jednak kończy swe dzieło, w tajemniczy sposób znika i nikt go już nigdy nie spotyka.&#13;
Jeśli się zjawia, to tylko w snach. Dematerializacja przeczy jego ludzkiej naturze, więc pojawia się logiczna interpretacja, iż rzeźbiarzem był sam Chrystus, a w innych wersjach – anioł.&#13;
Czasem mówi się bezpośrednio o aniołach, jako twórcach wizerunku: „Nasi dziadkowie mówili, że Pan był dziełem Aniołów, gdyż był tak jak żywy, Wierzyliśmy, że to on, sam Chrystus mieszka w Huaráz. Od dawna każda estancia [wioska] dba o niego”147.&#13;
Mit podporządkowuje przebieg zdarzeń nadrzędnej idei, w myśl której święty wizerunek musi być wykonany nie-ludzką ręką. Status acheiropoietosu warunkuje i przesądza&#13;
o cudowności, nobilitując wizerunek do rangi najwyższego obiektu kultu. Zgodnie z taką logiką&#13;
mitu rzeźbiarz po skończeniu dzieła nie może powtórnie ukazać się w ludzkiej postaci, co opowieść tłumaczy także w kategoriach tej logiki. Tu jednak wskazywany jest Chrystus, jako wykonawca wizerunku, co pozwala go uznać za theosculptos typos.&#13;
Nieco inna opowieść, zachowująca podobną strukturę, brzmi następująco:&#13;
W 1773 roku mieszkańcy Huaráz postanowili ufundować i czcić wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego. Wtedy zauważono w mieście dziwną postać mężczyzny, który zwracał uwagę&#13;
swym nietypowym strojem. Tenże pojawił się na zebraniu miejskim, na którym omawiano&#13;
tę inicjatywę. Zaproponował, że wyrzeźbi Chrystusa, „którego kult przyćmi wszelkie inne wizerunki święte, a jego sława rozniesie się na cały świat”. Poprosił o udostępnienie narzędzi&#13;
i pomieszczenia do pracy, a także o dostarczanie mu pożywienia przez dwa tygodnie. Po upływie tego czasu zakrystianin, który zanosił rzeźbiarzowi jedzenie, odkrył, że rzeźbiarz zniknął,&#13;
a w chacie stoi piękna, lśniąca figura Chrystusa. Gdy przedstawiciele władz miejskich przybyli&#13;
na miejsce, do domku, który znajdował się naprzeciwko wejścia do szkoły Santa Rosa de Viterbo, zobaczyli figurę, z której ran spływała krew. W nocy ksiądz proboszcz miał sen, w którym objawił mu się rzeźbiarz, prosząc by umieścił Chrystusa w kaplicy Nuestra Señora de la&#13;
Soledad. Kapłan wypełnił polecenie, nadając mu nazwę Cristo de la Soledad148.&#13;
&#13;
W wersji tej mamy do czynienia z omówionym schematem, zgodnie z którym zjawia&#13;
się tajemniczy rzeźbiarz, wykonuje swoją pracę i znika. Dodatkowo obserwujemy jednak&#13;
charakterystyczny mechanizm legitymizowania treści poprzez wskazywanie konkretnych&#13;
dat i miejsc. Opowieść legendarna przybiera więc pozory narracji historycznej. Pojawia się&#13;
data 1773, dalej zaś lokalizacja domku udostępnionego rzeźbiarzowi, naprzeciwko Colegio Santa Rosa de Viterbo w Huaráz. Dzięki temu, iż wiemy, że szkoła ta została założona&#13;
147&#13;
148&#13;
&#13;
Ibidem, s. 412–413.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 94–95. Zbliżona wersja w: S. Maguiña Chauca, „Señor de&#13;
la Soledad”. (Tradiciones y leyendas) 1585–1957, Huaráz 1957, s. 5–6.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
w 1886 roku, otrzymujemy informację, że legenda etiologiczna włącza w swą opowieść&#13;
zmieniające się historycznie detale, zachowując trwałość w warstwie struktury. W przytoczonej historii warto jeszcze zwrócić uwagę na dwa szczegóły. Po pierwsze, rzeźbiarz śni&#13;
się proboszczowi, wydając polecenia w sprawie swego dzieła. Motyw snu, w którym następuje kontakt z bytami nadprzyrodzonymi, jest głęboko zakorzeniony w kulturze andyjskiej,&#13;
poświadczony źródłami etnograficznymi i zapisami w kolonialnych kronikach. Popularność przekonania o wróżebnych właściwościach snu jest w Andach znacznie większa&#13;
niż w wierzeniach europejskich, czyniąc zeń cechę specyficzną dla tej kultury. Sen jako&#13;
stan metonimicznej bliskość śmierci przenosi w inną czasoprzestrzeń, gdzie możliwym staje&#13;
się wgląd w przyszłość i pozyskiwanie informacji niedostępnych na jawie. Dla tajemniczego rzeźbiarza, który, jak wiemy, musiał zniknąć, by jego dzieło stało się acheiropoietosem,&#13;
medium snu staje się więc jedynym sposobem komunikacji się z proboszczem, by oznajmić mu już nie ludzką, lecz (w podtekście) – boską wolę. Równie ciekawe, a przy tym charakterystyczne dla andyjskiej religijności ludowej, są krwiawiące rany rzeźby. Przekonanie&#13;
o tym, że rany czczonych wizerunków krwawią, łzawią czy pocą się krwawym potem, jest&#13;
w kulturze andyjskiej nieporównanie bardziej popularne niż w Europie, przywiązane do niezliczonej ilości wizerunków Chrystusa, Matki Boskiej i świętych. Motywy te nie były obce&#13;
kulturze andyjskiej przed przybyciem chrześcijaństwa, co odnotowują wczesne zapisy kronikarzy. Inka Garcilasso de la Vega wspomina o Ince Yahuar-Huacacu, którego imię oznaczało „krwią płaczący” (yawar-waqaq) i uznawane było za złą wróżbę149.&#13;
Kolejne wersje mitu etiologicznego brzmią w następujący sposób:&#13;
Pasterze, którzy paśli swoje stada na podmokłych łąkach Pedregal, Shiraoco i Llecllacucho,&#13;
usłyszeli wśród krzaków odgłosy młotka, struga i innych narzędzi stolarskich. Jednakże nie&#13;
ośmielili się tam zaglądnąć, chociaż dręczyła ich ciekawość, co się takiego słyszeli. Nikt bowiem nie zapuszczał się w te niebezpieczne mokradła. Dzieci wróciły tam po piętnastu dniach&#13;
i znalazły wielką rzeźbę Ukrzyżowanego, z którego ran sączyła się krew, a spod korony z cierni spływał pot. Wiadomość obiegła okolicę, po czym na miejsce udali się tłumnie mieszkańcy,&#13;
by odnaleźć Syna Bożego „w tej przerażającej samotności”150.&#13;
Była sobie staruszka, która mieszkała w pobliżu bagnistego terenu, gdzie było wiele źródeł,&#13;
skąd czerpała wodę do gotowania. Pewnego poranka, gdy jak zwykle nabierała wody, ujrzała&#13;
Señora de la Soledad. Pomyślała, że nie może zostać w tym niebezpiecznym miejscu i wzięła go do chaty. Ale następnego dnia okazało się, że wizerunek znów leżał koło źródła. Potem jeszcze kilkakrotnie zabierała go do chaty, a ten powracał. W końcu we śnie oznajmił jej,&#13;
że życzy sobie, by mu ludzie wybudowali kościół w miejscu, gdzie się objawił. Tak uczyniono&#13;
i Chrystus na stałe zagościł w swojej świątyni (wersja Matki Teresy z zakonu franciszkanek&#13;
znajdującego się koło świątyni Señora de la Soledad, zapisana w 1969 roku)151.&#13;
Pewna staruszka, mieszkająca w bagnistym i smutnym miejscu oddalonym od miasta, miała w zwyczaju zbierać trawę dla swoich świnek morskich na łące przy jeziorze. Pewnego&#13;
149&#13;
150&#13;
151&#13;
&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, op. cit., s. 216–217.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 93.&#13;
Ibidem, s. 96.&#13;
&#13;
�116&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
wieczoru, odsunąwszy gałęzie, poczuła zapach lilii i wśród krzaków znalazła rzeźbę ukrzyżowanego Chrystusa. Staruszka rozpowiedziała o tym, ludzie przybyli na bagna i uroczyście&#13;
przenieśli Chrystusa do katedry. Ale następnego dnia krucyfiks zniknął i ponownie pojawił się&#13;
na mokradłach. Kilkakrotne próby umieszczenia go w katedrze kończyły się tak samo – Chrystus wracał tam, gdzie go znaleziono. Wtedy staruszka zapytała go, dlaczego nie chce pozostać&#13;
w katedrze? Odpowiedział jej, że mu się tam nie podoba i pragnie, by wybudowano mu kościół&#13;
na łące, tam gdzie się pojawił. Ludzie chętnie to uczynili i z czasem wokół świątyni wyrosła&#13;
dzielnica La Soledad152.&#13;
Pewnego pięknego, kwietniowego dnia pastuszkowie paśli stada w miejscu poza miastem, obfitującym w trawę i wodę. Usłyszeli odgłosy młota i innych narzędzi i ujrzeli staruszka-rzeźbiarza zajętego pracą. Przez czternaście dni przynosili mu jedzenie, a jak przyszli piętnastego&#13;
dnia, nie było już staruszka, tylko majestatyczny krucyfiks. Powiadomieni mieszkańcy Huaráz&#13;
przybyli w to miejsce, padli na kolana i zabrali Chrystusa w godne miejsce do katedry, gdzie&#13;
umieścili go w głównym ołtarzu. Uroczystości z tego powodu trwały przez osiem dni, po czym&#13;
zakrystianin, po wejściu rano do katedry stwierdził, że na ołtarzu nie ma Chrystusa. Podjęto poszukiwania i odnaleziono go na mokradłach, tam gdzie się pojawił. Znów przeniesiono&#13;
go do katedry, ale on uporczywie powracał. Powtórzyło się to jeszcze kilka razy. W końcu wybudowano dla niego kaplicę w tym miejscu „samotnym i oddalonym”153.&#13;
&#13;
W przytoczonych tekstach, reprezentatywnych dla istniejących odmian legendy o pochodzeniu Señora de la Soledad, pojawiają się kolejne szczegóły, które warto omówić. Zacznę&#13;
od istotnego uzupełnienia wcześniejszych rozważań na temat miejsca teofanii. W tekstach&#13;
legend jest ono określane jako „niebezpieczne”, „oddalone i samotne”, czy też jako „przerażająco samotne”. Chrystus zjawia się w obszarze orbis exterior, poza oswojonym światem. Próby przeniesienia go do orbis interior miasta czy domu kończą się niepowodzeniem.&#13;
Chrystus powraca w miejsce swojej teofanii, gdzie w końcu ludzie budują mu kościół, wokół którego wyrasta dzielnica lub wioska. W wielowarstwowej symbolice opowieści etiologicznej dostrzegamy aspekt transformacji natury w kulturę – exterior przekształca się&#13;
w interior, a w głębszym planie znaczeniowym, cywilizacyjną misję religii. Piszę to z całą&#13;
świadomością umowności pojęć „natura” i „kultura” i ich historycznej genezy w europejskiej myśli filozoficznej. Próbuję jednak, z braku bardziej odpowiednich terminów, zaadaptować je do omawianej przestrzeni kulturowej, gdzie nawet w homogenicznym obrazie&#13;
świata występuje zjawisko klasyfikacji przestrzeni według kryterium stopnia „oswojenia”&#13;
jej przez człowieka oraz według wyodrębnień dokonywanych przez Boga. „Miejsce nie jest&#13;
więc święte dlatego, że postawiono na nim świątynię, lecz świętość miejsca stanowi przyczynę wzniesienia świątyni”154 – zauważa Gerardus van der Leeuw.&#13;
W omawianym przypadku nawet fakt wykonywania krucyfiksu z drewna, a więc materiału, którego tam nie ma155, posiada wartość semantyczną. Tokarska-Bakir dostrzega w tym&#13;
względzie konsekwentną cechę morfologii sacrum:&#13;
152&#13;
153&#13;
154&#13;
155&#13;
&#13;
Ibidem, s. 95.&#13;
S. Maguiña Chauca, op. cit., s. 2–4.&#13;
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1978, s. 440.&#13;
Miejsce to, jak i wielkie przestrzenie wokół niego, pozbawione jest drzew odpowiednich do wykonania&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
Inaczej niż wszystko, co rodzi się naturalnie, święte obrazy same wybierają sobie zarówno&#13;
podłoże, z którego powstają, jak i formę, w której się zjawiają, ciągle przy tym zachowując&#13;
separację w stosunku do żywiołu, który je odsłania. Ich rzekome generatio nie biegnie zwykłą&#13;
w przyrodzie koleją. Gdy święty wizerunek „rodzi się” z kamienia czy drewna, nie oznacza to,&#13;
że jego natura jest kamienna czy drewniana. Cechy sacrum zostają odsłonięte przez ich niepodobieństwo do tworzywa: rzecz zwykła ujawnia osobliwą, niezniszczalna zostaje wyłoniona&#13;
ze zniszczalnej156.&#13;
&#13;
Omawiając specyfikę miejsca teofanii, nie można pominąć faktu, że schemat opowieści etiologicznej, niewątpliwie przeniesiony z tradycji europejskich, nałożył się na motyw&#13;
kosmogoniczny, zawarty w rdzennej mitologii andyjskiej. Jest nim pojęcie paqariny157 –&#13;
miejsca wyłonienia się spod ziemi pierwszych demiurgów, istot boskich lub herosów kulturowych, skąd rozpoczęli oni wędrówkę, ucząc ludzi uprawy roślin i budując miasta158.&#13;
Paqarina jest uświęconym miejscem cywilizacyjnego początku, jednym z najważniejszych&#13;
obiektów – używając terminu Maurice’a Halbwachsa – „społecznych ram pamięci”159.&#13;
Jeszcze innym aspektem omawianego miejsca jest jego „samotność”, a nawet „przerażająca samotność”, spotęgowana tym, że jest ono „niebezpieczne”. Dojmujące poczucie&#13;
przeżywanej w nim samotności w interpretacji mitu konkretyzuje się w nadanej Chrystusowi nazwie. Zwykłe, ludzkie odczuwanie samotności w oddalonym, niebezpiecznym, pełnym&#13;
mokradeł miejscu – w kontekście Chrystusa cierpiącego na krzyżu, jego dramatu opuszczenia przez Ojca i ludzi – nabiera znaczenia egzystencjalnego. Chrystus staje się Panem&#13;
Samotności obejmującej wszelkie wymiary rozumienia i odczuwania denotowane tym słowem. W emocjonalno-intelektualnym pojęciu „samotności” następuje zetknięcie omówionej&#13;
przeze mnie „teologii samotności” wypracowanej przez myśl potrydencką z ludową percepcją jego treści i duchowości właściwych społeczności o krańcowo odmiennej kosmowizji.&#13;
Istotą przekształcania się mnogości ulotnych uczuć i skojarzeń w kulturowy topos samotności pozostaje wszakże uniwersalne, ponadkulturowe odczuwanie jednego z najważniejszych&#13;
stanów ludzkiej egzystencji.&#13;
Znalazcami krucyfiksu są niezmiennie dzieci lub starcy. Jak pisze Tokarska-Bakir:&#13;
„Rzadko legenda etiologiczna obrazu wykracza poza moment znalezienia go przez wybranych wiernych: ślepców, starców, dzieci, pastuszków czy Indian, którzy następnie zostają&#13;
przy tym obrazie strażnikami”160. Prawidłowość ta stanowi oczywistą egzemplifikację jednej z pierwszych zasad obowiązujących w bliskim kontakcie ze świętością, tej mianowicie,&#13;
&#13;
156&#13;
157&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
159&#13;
160&#13;
&#13;
krzyża i rzeźby. Rodzime drzewa rosnące na tej wysokości (ok. 3200 m n.p.m.), małe, poskręcane, bez&#13;
dłuższych pni, nie nadają się do tego celu. Współcześnie rosną tam wprawdzie eukaliptusy introdukowane&#13;
pod koniec XIX wieku, ale, po pierwsze, legendy etiologiczne istniały już wcześniej, po drugie zaś, eukaliptus nie nadaje się do wykonywania rzeźb.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 340.&#13;
Nazwa paqarina występuje w keczua środkowoandyjskim, jej odpowiednikiem w regionie Ancash jest pakarina – grota lub zagłębienie w ziemi, gdzie przebywały istoty nadprzyrodzone. Zob. F. Carranza Romero,&#13;
Diccionario…, s. 149. Inkaski motyw wyłonienia się demiurgów z pakariny nie jest mi znany z tych terenów,&#13;
ale dostrzegam możliwość jego istnienia, a tym samym związku z omawianym wątkiem teofanii Chrystusa.&#13;
Por. szersze omówienie tego wątku w części: Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu&#13;
pokrewieństwa.&#13;
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, przeł. M. Król, Warszawa 2008, s. 262–323.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 339.&#13;
&#13;
�118&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
że koniecznym jest pozostawanie w stanie „czystości” seksualnej właściwej wiekowi bądź&#13;
w innych przypadkach – osiągniętej praktykami oczyszczającymi (np. postem i abstynencją&#13;
seksualną). Teofania – objawienie się Boga rodzajowi ludzkiemu – dokonuje poprzez pierwszy kontakt z człowiekiem wybranym według kryterium „czystości”. Tradycja rytualnego&#13;
oczyszczania się przed zbliżeniem do sacrum jest głęboko zakorzeniona w repertuarze zachowań religijnych w kulturach andyjskich, a zatem wzorzec przeniesiony z Europy płynnie&#13;
zespolił się z zasadami rządzącymi w autochtonicznych relacjach człowieka z obiektem kultu. Odnalezienie wizerunku dokonuje się przypadkowo, bywa nieprzewidywalne, co w logiczny sposób wynika z „woli bożej” pozostającej poza jakimkolwiek zasięgiem pre-medytacji człowieka.&#13;
W końcu dochodzimy do zasygnalizowanej w tytule tego rozdziału „upartości” acheiropoietosu. Motyw uporczywego powracania wizerunku w miejsce, gdzie został odnaleziony,&#13;
stanowi jeden z najczęstszych elementów ich legend etiologicznych. Bóstwo zawsze samo&#13;
wybiera miejsce swojego kultu, albo przynajmniej wyraża jego akceptację. Wybrany człowiek bywa świadkiem epifanii, ale nie może jej wywołać. Objawienie świętości w omawianym typie opowieści następuje zwykle w przestrzeni orbis exterior, która dzięki temu&#13;
staje się „oswojona” i uświęcona. Póki to jednak nie nastąpi, naturalnym pragnieniem jest&#13;
przeniesienie świętego acheiropoietosu w obszar „bezpieczny” czy bardziej „godny”, a więc&#13;
tam, gdzie zamieszkują ludzie i gdzie wybierają dla niego miejsce najbardziej zaszczytne.&#13;
Krucyfiks trafia do katedry w Huaráz, skąd jednak uparcie znika, wracając na mokradła&#13;
pod Pumacayan. Wzmianka o katedrze jest kolejnym przykładem włączania w treść legendy&#13;
rzeczywistych obiektów, które tym samym pozwalają na śledzenie historycznej zmienności&#13;
dystynkcji opowieści. Z tego szczegółu dowiadujemy się, że zanotowane wersje legendy pochodzą z okresu po 1899 roku, kiedy to Iglesia Mayor przy Plaza de Armas uzyskał status katedry w związku z ustanowieniem diecezji w Huaráz. Motyw powracania wizerunku&#13;
wiąże się, jak już zostało powiedziane, z nieuchronnym włączeniem wybranego przez świętość terenu w obręb przestrzeni „oswojonej”. Wola świętości nie zawsze oznajmiana jest&#13;
człowiekowi bezpośrednio przez nią samą, nie zawsze uparty acheiropoietos demonstruje&#13;
ją swoim zachowaniem, tłumacząc potem swą decyzję w snach wybrańców. Równie często&#13;
– choć przede wszystkim na Starym Kontynencie, w Ameryce Łacińskiej rzadziej – świętość&#13;
wyręcza się pośrednictwem zwierząt, najczęściej koni lub wołów, które przewożąc czczony wizerunek bądź przechodząc w jego pobliżu, uparcie odmawiają dalszej drogi, aż ludzie rozpoznają w ich zachowaniu przekaz świętej woli. Będąc w 2019 roku w prowadzonej przez polskich franciszkanów parafii w Pariacoto, w Czarnej Kordylierze, usłyszałam&#13;
z ust 91-letniego zakrystianina Donato Roblesa161 [fot. 35] legendę etiologiczną dotyczącą&#13;
czczonego tam Chrystusa Ukrzyżowanego Señora de Mayo. W streszczeniu brzmiała ona&#13;
następująco:&#13;
Krucyfiks objawił się Indianom, którzy wędrowali z karawaną osłów, wioząc do swych wiosek&#13;
wysoko w górach sól i owoce z urodzajnych dolin nad Pacyfikiem. Będąc w okolicach, które&#13;
uchodziły za niebezpieczne, gdyż jak ludzie prawili, zdarzały się tam ataki pishtacos, zwierzęta wpadły w strach, nie chcąc iść dalej. Indianie musieli tam zanocować i jednemu z nich&#13;
161&#13;
&#13;
Wizytę w Pariacoto opisuję w części: Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
przyśniła się tajemnicza postać na koniu. O świcie, ze strachem udali się w miejsce zapamiętane ze snu i znaleźli tam krucyfiks. Zabrali go ze sobą z zamiarem zawiezienia do wioski,&#13;
ale wkrótce spadła potężna ulewa, która zmusiła ich spędzenia kolejnej nocy w górach. Tym&#13;
razem Indianin usłyszał we śnie słowa Chrystusa: „Czy zapomnieliście, gdzie było moją wolą&#13;
pozostać?”. Nazajutrz Indianie zawrócili do miejsca teofanii, które zwano Pariacoto. Wkrótce&#13;
powstały tam wioska i kościół dla Chrystusa, któremu nadano imię Señor de Mayo [fot. 36].&#13;
&#13;
W powyższej opowieści, poza opisanymi już aspektami, pojawia się ciekawy motyw&#13;
pishtacos – postaci demonicznych, będących niezwykłym przykładem wizualizacji głębokiej, wielopokoleniowej traumy Indian, którą zostali dotknięci wraz z konkwistą i kolonializmem hiszpańskim. Zgodnie z przekonaniami Indian, nierzadko nadal spotykanymi,&#13;
mordercy ci, przybierający różne wcielenia Hiszpanów (mnichów, hacendados, żołnierzy)&#13;
atakują rdzennych mieszkańców Andów, zabierając im tłuszcz mający szczególne znaczenie&#13;
w wierzeniach. Chrystus objawia się tam, gdzie grasowali pishtacos i nieprzypadkowo jest&#13;
nim Señor de Mayo – ten, który jest Chrystusem peruwiańskim, a nie hiszpańskim. Transformacja Pariacoto ze strefy śmierci w uświęcone miejsce kultu, za przyczyną teofanii indiańskiego Chrystusa, niesie podtekst znaczeniowy podobny do tego, który w Synu człowieczym starał się przekazać Roa Bastos – przekaz o przepracowaniu traumy na gruncie religii&#13;
chrześcijańskiej, włączonej w niezmienne, długie trwanie kosmowizji andyjskiej.&#13;
&#13;
Señor de la Soledad na andyjskim niebie&#13;
Nie wiemy niczego o początkach krucyfiksu Señor de la Soledad w Huaráz. Omawiając istniejące źródła historyczne, wyraziłam przypuszczenie – sprzeczne z sugestiami innych autorów – że może on pochodzić z drugiej połowy XVI wieku. Ostatnie dekady XVI i pierwsze&#13;
XVII wieku były okresem szczególnego nasilenia ewangelizacji w Peru, w czasie którego&#13;
w całym Wicekrólestwie erygowano liczne klasztory, kościoły i parafie, w związku z czym&#13;
wielokrotnie pomnożyła się liczba świętych wizerunków. Szemiński i Ziółkowski zauważają, że „w połowie XVII wieku Kościół uznał Peruwianów za chrześcijan”162. Kult Chrystusa&#13;
Ukrzyżowanego propagowali głównie franciszkanie, dominikanie i augustianie, intronizując&#13;
liczne krucyfiksy w kościołach Peru i dokładając starań, by rozwijać ich kult. Wzorcowym&#13;
przykładem (jednego z wielu!) zakonników oddanych bez reszty misji krzewienia kultu&#13;
Chrystusa na Krzyżu był franciszkanin Basilio Pons163, założyciel pierwszego, trzyosobowego konwentu tego zakonu w Huaráz w 1689 roku, ale niezwykle też czynny na innych&#13;
terenach Peru i w Chile. Nie należy całkowicie odmawiać wartości historycznej podaniu o przybyciu z Hiszpanii czterech wizerunków Chrystusa Ukrzyżowanego, którzy byli&#13;
„braćmi”. Najstarszy z nich miał zamieszkać w Huaráz, pozostali zaś powędrowali dalej.&#13;
W następnym rozdziale, poświęconym „braciom” Chrystusom omówię czczone wizerunki&#13;
Chrystusa na terenie Ancash, uznawane przez Indian za braci Señora de la Soledad. Zakładając, że w legendzie może tkwić ziarno prawdy – w czym nie byłoby nic szczególnego,&#13;
162&#13;
163&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 45.&#13;
J. Heras, Tres siglos de presencia franciscana en el departamento de Ancash, [w:] Diócesis de Huaráz…,&#13;
s. 212–218. Zob. też idem, Tres siglos de presencia franciscana en el departamento de Ancash, Lima 1999.&#13;
&#13;
�120&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
gdyż staraniem zakonów takowe wizerunki rzeczywiście „przybywały” do różnych miejsc&#13;
– to wśród miejscowości, które bracia obrali na swe siedziby, Huaráz było ośrodkiem centralnym – największą i najstarszą redukcją, choć z nieznanych powodów franciszkanie&#13;
osiedli tam dopiero pod koniec XVII wieku, podczas gdy w mniejszym, sąsiednim Yungay&#13;
dominikanie zagościli już sto lat wcześniej164. Również z punktu widzenia Indian Huaráz&#13;
było miejscem najważniejszym, reprezentowało spuściznę tysięcy lat tradycji kultu, skoncentrowanego w Pumacayan oraz sieci otaczających je sanktuariów. A zatem, uwzględniając&#13;
kontekst historyczny i status Huaráz, wydaje się rzeczą naturalną, że w nim zatrzymał się&#13;
pierwszy i najstarszy – Cristo Crucificado, przemianowany z czasem na Cristo de la Soledad, a w XVIII wieku na Señora de la Soledad. Przytaczając legendę o przybyciu „braci” Chrystusów, Salazar Mejía twierdzi, że Hiszpanie praktykowali przywożenie do Nowego&#13;
Świata tylko głów świętych wizerunków, wykonanych przez artystów kastylijskich, głównie&#13;
z Sewilii, do których na miejscu dorabiano korpusy niewymagające aż tak wielkiego kunsztu rzeźbiarskiego jak twarze165. Badacz ten twierdzi, że mogło tak być w przypadku Señora&#13;
de la Soledad, gdyż jego korpus wykonany jest z drewna maguey, używanego do rzeźbienia&#13;
w Andach już za czasów Inków, ale nie stosowanego jako materiał rzeźbiarski na Półwyspie&#13;
Iberyjskim166. Informacji tej nie spotkałam w żadnych innych źródłach, chociaż – co trzeba&#13;
podkreślić – są one znikome.&#13;
Opis krucyfiksu poprzedzę wspomnieniem zdarzenia, którego wagę i wyjątkowość doceniam z upływem czasu. W 2016 roku, prowadząc wstępne badania na temat Señora de la&#13;
Soledad, prowadziłam wywiady z osobami pozostającymi w bliskości wizerunku z racji sprawowanych funkcji bądź posiadanego autorytetu. Należeli do nich proboszcz Reinaldo Zawala&#13;
Agilar, cytowany wyżej profesor Salazar Mejía, Jaime Leiva Suarez – procurador konfraterni Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad de Huaráz, a także Melchior&#13;
Montes Mota – „szara eminencja” wśród Indian, piastujący ważne stanowisko alcaldes pedáneos, czyli reprezentanta naczelników (sołtysów) wiosek wokół Huaráz. W trakcie rozmów&#13;
usilnie starałam się zyskać pozwolenie na wejście na ołtarz i zrobienie z bliska dokładnych&#13;
zdjęć krucyfiksu oraz towarzyszących mu postaci z Grupy Ukrzyżowania. Fotografie dostępne w wydawnictwach i w Internecie nie ujmowały bowiem istotnych dla mnie szczegółów.&#13;
Uzyskanie zgody nie było rzeczą prostą. Długo nie otrzymywałam żadnej odpowiedzi, pomimo ponawianych próśb kierowanych do różnych osób, które według mej wiedzy mogły&#13;
mieć wpływ na podjęcie decyzji. W końcu któregoś dnia wraz z prowadzącym ze mną badania etnologiem Mirosławem Mąką dostaliśmy od proboszcza telefon, żeby stawić się w tuż&#13;
przed południem w kościele Soledad167. Na miejscu proboszcz czekał już z wyżej wymienio164&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
G. Alvarez Parca, Presencia de la orden dominicana en el Callejón de Huaylas y el Callejon de Conchucos&#13;
(Ancash), [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 65–90.&#13;
Nie udało mi się potwierdzić takich praktyk w materiałach źródłowych. W opinii specjalistki w zakresie&#13;
peruwiańskiej sztuki kolonialnej, Ewy Kubiak, którą o to pytałam, przypadki takie mogły mieć miejsce, choć&#13;
i ona nie znała konkretnych źródeł, które by je potwierdzały.&#13;
[J.A. Salazar Mejía] José Antonio Salazar Mejía cuenta toda la historia del „Señor de Mayo”, „PrensaHuaráz”, 2017, http://www.prensaHuaráz.com/2017/?p=1284 [data dostępu: 17.02.2020].&#13;
Z perspektywy czasu zrozumiałam, że być może o zgodzie przesądził fakt posiadania przez proboszcza&#13;
oryginalnych odpisów wraz z tłumaczeniami na hiszpański aktów chrztu mojego i Mirosława Mąki, które&#13;
to dokumenty musieliśmy dostarczyć, by móc zostać padrinos oraz rodzicami chrzestnymi w zaprzyjaźnionej rodzinie indiańskiej. Proboszcz musiał jednak uzyskać akceptację przedstawiciela konfraterni oraz&#13;
reprezentanta Indian.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
nymi osobami (prócz Salazara Mejíi) oraz starszą Kreolką o szacownej prezencji, najpewniej&#13;
członkinią konfraterni. Po uprzejmościach przywitania zasiedli obok siebie w pierwszej ławce i drzwi kościoła zostały zamknięte od zewnątrz przez zakrystianina. Wtedy zorientowaliśmy się, że prócz nas dwojga i czwórki kościelnych autoridades w kościele nie ma nikogo.&#13;
Zapewne, jeśli przebywali tam wcześniej wierni, zostali grzecznie wyproszeni – nie z powodu naszej wizyty, tylko w związku z tym, że koło południa kościoły bywają na jakiś czas zamykane, by zmieniać szaty figurom świętym, czego nigdy nie robi się na oczach wiernych168,&#13;
lub dokonywać różnych czynności technicznych. Proboszcz powiedział nam krótko: „Macie&#13;
piętnaście minut”, więc nie bez tremy wspięliśmy się schodkami na ołtarz, stając przed masywną szybą dzielącą nas od figur i krucyfiksu. Siedzący kilkanaście metrów od nas autoridades z napięciem i w milczeniu wpatrywali się w każdy nasz ruch. W pośpiechu zrobiliśmy&#13;
z setkę zdjęć, świadomi, że nie wolno nam wykonać żadnego nieprzemyślanego, nawet zbyt&#13;
swobodnego gestu czy ruchu, który by zaniepokoił obserwatorów. Gdy zeszliśmy z ołtarza,&#13;
napięcie autoridades wyraźnie opadło, a my wyszukanymi słowy dziękowaliśmy za zaszczyt,&#13;
jaki nas spotkał. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że dokonało się wówczas coś bardzo&#13;
ważnego, co zdecydowało o wielu pozytywnych efektach dalszych badań. W miarę upływu&#13;
lat spędzonych w Andach wyraźnie dostrzegam doniosłą, czasem kluczową rolę nieformalnego, ustnego przekazu informacji i kształtowanych nim opinii. Kilkakrotnie poznawałam osoby spoza czwórki obecnych w kościele autoridades, dobrze wiedzące o fakcie mojego wyjątkowego dokumentowania Señora de la Soledad. Wiedza ta rozeszła się, otwierając drzwi&#13;
i usta, nastawiając życzliwie i skłaniając do pomocy w szukaniu kolejnych informatorów.&#13;
Tamtego południa – nie bez przyczyny podkreślam tę szczególną porę, o której będzie jeszcze&#13;
mowa – dostąpiliśmy zaszczytu przekroczenia zastrzeżonego dystansu, dzielącego wiernych&#13;
od najświętszego obiektu kultu w tej części Andów. Fizyczne oddalenie od krucyfiksu Señora de la Soledad jest bardzo surowo przestrzegane, nie dotyczy wyłącznie wąskiego grona&#13;
starszych członków konfraterni. W przeciwieństwie do obecnego w kościele paso krucyfiksu,&#13;
czyli Señora de Mayo – ten, poza nadzwyczajnymi tylko zdarzeniami klęsk żywiołowych, nigdy nie opuszcza ołtarza, odseparowany od typowych, sensualnych praktyk „dotykania świętości”. Jego majestat jest tak wielki, że – podobnie jak nieliczne wizerunki tej klasy, na przykład Señora de los Temblores w Limie czy Matki Boskiej z Guadelupe – przełamuje wzorce&#13;
powszechnych praktyk religijnych, charakterystycznych dla wiernych w Ameryce Łacińskiej.&#13;
Przez kwadrans byliśmy w ekskluzywnej i bezprecedensowej sytuacji przybyszów z zewnątrz, którzy lege artis zbliżyli się do świętości, naruszając nieprzekraczalny dystans fizyczny. Miarę wyjątkowości tego zdarzenia uświadamia zestawienie go z materiałem dotyczącym&#13;
wydarzeń po pożarze w świątyni w 1965 roku, który dalej przedstawię. Dokumentacja fotograficzna okazała się wielce przydatna, ułatwiając analizę ikonograficzną i szersze odniesienia ikonologiczne. Natomiast opisane zdarzenie postrzegam w kategoriach doświadczenia&#13;
etnologicznego, które uwrażliwiło mnie na właściwe rozumienie relacji pomiędzy wiernymi&#13;
a tym konkretnym wizerunkiem.&#13;
Kompozycja krucyfiksu oraz towarzyszących mu postaci Mater Dolorosa, św. Jana&#13;
Ewangelisty i Marii Magdaleny odzwierciedla wzorzec spopularyzowany w średniowiecznej Europie. Omawiając historyczne przekazy z XVII wieku, wyraziłam przekonanie,&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
Obszernie piszę o tym w części: Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci.&#13;
&#13;
�122&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
że od samego początku krucyfiksowi towarzyszyła tzw. Grupa Ukrzyżowania złożona&#13;
z trzech wymienionych figur. Uważam to za ważne, w przeciwieństwie do autorów istniejących opisów, którzy faktu tego nie dostrzegają. Tymczasem redefiniuje on założenie ideowe, towarzyszące powstaniu zespołu. Inną wymowę posiada samotny krzyż, a inną zespół&#13;
postaci powiązanych określonymi relacjami – niezwykle bogatymi zarówno w wymiarze&#13;
kanonicznym, jak i apokryficzno-synkretycznym. W obszernym rozdziale poświęconym figurze Chrystusa Samotnego w europejskiej sztuce potrydenckiej starałam się ukazać złożoność procesu kształtowania się podstaw ideowych tego wzorca. Upowszechniony na Starym Kontynencie, zdecydowanie nie przyjął się w Nowym Świecie. Przyczyn tego zjawiska&#13;
można upatrywać w odmiennym typie duchowości i nieporównanie bardziej sensualnych niż&#13;
w Europie wzorcach zachowań religijnych, ukształtowanych tysiącleciami rodzimej tradycji&#13;
kulturowej. Potrydencki zwrot ku kontemplacji i intelektualnemu rozważaniu istoty samotności cierpiącego Chrystusa mający prowadzić do odnowy religijności, nie został przeniesiony wraz z chrześcijaństwem do Ameryki Południowej. Nie wnikam w szczegóły braku tej&#13;
transmisji, gdyż jest to obszerny przedmiot odrębnych studiów. Opisuję tylko weryfikowalny obraz religijności, w której figura Chrystusa Samotnego w potrydenckiej wersji ideowej&#13;
i ikonograficznej nigdy nie zaistniała. Nie przyjął się apolliński wzorzec Chrystusa Velázqueza i Pacheco – wolnego od ran i krwi, triumfującego w swym humanistycznym przesłaniu&#13;
nad sensualną dosłownością męczeństwa. Andyjska, a można rzec, południowoamerykańska&#13;
duchowość i religijność ludowa potrzebuje zmysłowości krwi, potu i łez w przekonującym&#13;
obrazowaniu numinosum.&#13;
Zanim skoncentruję się na krucyfiksie Chrystusa, poświęcę parę zdań opisu trzem pozostałym postaciom. Nie będę się wgłębiać w aspekty hagiograficzne i teologiczne, gdyż&#13;
nie jest to tutaj konieczne. Poprzestanę na krótkiej tylko charakterystyce, albowiem nie&#13;
są to figury, które z racji wieku czy stylu mogłyby wnieść interesujące treści do obrazu artystycznego zespołu. Bliższa perspektywa ujawnia, że wszystkie trzy postacie mogą pochodzić z XX wieku. Z dużym prawdopodobieństwem liczą nie więcej niż kilkadziesiąt lat.&#13;
Po trzęsieniu ziemi w 1970 roku, w którym większość starych rzeźb wypełniających kościoły Huaráz uległa zniszczeniu, z ruin świątyni Soledad wydobyto poważnie zniszczony&#13;
krucyfiks Chrystusa. Co do pozostałych rzeźb, dane są niepewne. Jedne mówią o ich destrukcji, inne – że zostały odnalezione i odnowione. Postaci Matki Boskiej, choć jako artefakt nie reprezentuje ona wartości artystycznych, warto poświęcić uwagę z innego powodu.&#13;
Figura swym strojem powiela wzorzec ikonograficzny Virgen de la Soledad. Przesądzają&#13;
o tym żałobny, czarny (chociaż bogato zdobiony srebrem) płaszcz, jak również układ rąk,&#13;
grymas cierpienia na twarzy oraz łzy w oczach. Wizerunek wzbogacono dużym, srebrnym&#13;
atrybutem serca gorejącego z siedmioma wbitymi mieczami boleści, co mieści się w kanonie&#13;
odmian ikonograficznych zaliczanych do typu Mater Dolorosa [fot. 37]. Niewątpliwie jest&#13;
to jednak Virgen de la Soledad, zachowująca wierność tradycji odnotowanej w Huaráz już&#13;
w 1669 roku, ale niewątpliwie starszej, może nawet o cały wiek. Interesującym jest fakt,&#13;
iż postać Matki Boskiej nie kontynuuje swej dawnej nazwy. Z nieznanych powodów, których nie udało mi się ustalić, współcześnie Matka Boska nosi nazwę Virgen de los Dolores.&#13;
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby wymiennie używano także nazwy Virgen de la Soledad, ale ta całkowicie zanikła. Pozostają domysły, że stało się to za sprawą psychologicznego efektu wielkiej intensywności oddziaływania nazwy Señor de la Soledad, dla której&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
pokrewna nazwa stanowiłaby szum semantyczny, zaburzający czystość przekazu. Byłaby&#13;
to zatem pochodna wzmiankowanego wcześniej zjawiska absolutnej wyłączności nazwy&#13;
Señor de la Soledad, dla której nie może być konkurencji, zwłaszcza w obszarze najbliższego oddziaływania. Przemiana nazwy, której zapewne towarzyszyło dodanie atrybutu&#13;
serca z siedmioma mieczami, mogła zachodzić w miarę intensywnego umacniania się kultu&#13;
Señora de la Soledad w XVIII wieku, po trzęsieniu ziemi w 1725 roku i detronizacji Św.&#13;
Sebastiana. W XIX-wiecznych źródłach nazwa Virgen de la Soledad już się nie pojawia. Interesujący wydaje się fakt, że postaci Virgen dodano jedynie symbol serca, natomiast szaty&#13;
nie przeszły ewolucji w kierunku ubioru Mater Dolorosa. Przedstawiona hipoteza dotycząca&#13;
okoliczności tych zmian nie jest pozbawiona podstaw, zważywszy że transformacja nazwy&#13;
z Virgen de la Soledad w Virgen de los Dolores miała miejsce tylko w Huaráz. W Limie,&#13;
gdzie kult Virgen de la Soledad sięga XVI wieku i gdzie istnieje kościół pod jej wezwaniem,&#13;
nie zauważamy śladu takiej tendencji.&#13;
Postać św. Jana Ewangelisty reprezentuje młodego mężczyznę o uduchowionej twarzy, z oczami wzniesionymi ku niebu. W lewej ręce dzierży księgę, w prawej srebrne pióro [fot. 38]. Kolorystyka jego ubioru nie jest stała. Przybierany jest, jak inni święci&#13;
w Andach, w bogato haftowaną suknią i płaszcz, do których doczepiano srebrne wota, najczęściej w kształcie serc. Szaty bywają zmieniane, gdyż powstają wciąż nowe, fundowane&#13;
przez mayordomos fiest patronalnych i innych ofiarodawców. Równie krótki opis wystarczy dla scharakteryzowania Marii Magdaleny. Postać tej nawróconej jawnogrzesznicy, najmniejsza za wszystkich, to figura młodej kobiety z uniesionymi rękami, w szatach bogato&#13;
haftowanych, jak inne w zespole, całkowicie pozbawiona jakichkolwiek typowych dla niej&#13;
atrybutów [fot. 39]. Gdyby nie kontekst, to jej identyfikacja nie byłaby możliwa. Podobnie&#13;
jak na szatach św. Jana Ewangelisty, na jej płaszczu widnieje kilka srebrnych wot. Głowy&#13;
postaci z Grupy Ukrzyżowania wieńczą rozbudowane, dekoracyjne aureole.&#13;
Podsumowując zwięzły opis trzech figur towarzyszących Chrystusowi, należy podkreślić, że ich znaczenie nie polega na wartości artystycznej czy zabytkowej, tylko na fakcie,&#13;
iż kontynuują blisko 400-letnią tradycję, lokując krucyfiks Señora de la Soledad w zdefiniowanym kontekście ikonograficznym. Na tę ich rolę nakłada się inna, z zupełnie innego&#13;
porządku symbolicznego. Omówię ją w dalszej kolejności, po scharakteryzowaniu najważniejszej postaci zespołu, czyli samego Señora de la Soledad.&#13;
Jedno z pierwszych pytań, jakie nasuwa się w związku z tym sławnym krucyfiksem, dotyczy daty jego wykonania. Wnioskując z cytowanych wcześniej przekazów historycznych,&#13;
uważam za wielce prawdopodobne, że powstał w XVI wieku. Niestety, z co najmniej dwóch&#13;
powodów musimy zadowolić się tylko hipotezami. Po pierwsze, nigdy nie został profesjonalnie przebadany przez historyków sztuki ani nie dokonano analiz dendrochronologiczno-chemicznych, mogących określić jego przybliżony wiek. Po drugie, na przestrzeni wieków&#13;
podczas kilku trzęsień ziemi oraz pożaru ulegał poważnym uszkodzeniom, następnie zaś&#13;
poddawany był renowacjom, które mogły w jakimś stopniu zmienić jego pierwotny wygląd. Nie wiemy nic o obrażeniach, jakich doznał w wielkim trzęsieniu ziemi w 1725 roku.&#13;
Legenda związana z tym zdarzeniem głosi tylko fakt jego „cudownego ocalenia”. Więcej&#13;
danych posiadamy na temat zniszczeń dokonanych w pożarze ołtarza w 1965 roku i podczas tragicznego dla Huaráz trzęsienia ziemi w 1970 roku. W obu przypadkach renowację&#13;
rzeźby powierzono znanemu rzeźbiarzowi z Huaráz, Gogofredo Zegarrze. W trakcie badań&#13;
&#13;
�124&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
kilkakrotnie rozmawiałam z sędziwym artystą, uzyskując wiele cennych wiadomości. Potwierdzają one fakt poważnych uszkodzeń i głębokich ingerencji konserwatorskich. Obecny&#13;
stan rzeźby najpewniej odbiega od pierwotnego wyglądu, nie na tyle jednak, by go znacząco&#13;
deformować. Sądzę, że najważniejszy detal, jakim jest bardzo charakterystyczna twarz, zachował swe indywidualne rysy.&#13;
Nie miałam możliwości dokonania pomiarów ani nie uzyskałam informacji na temat&#13;
dokładnych wymiarów rzeźby. Może ona mierzyć około 170–180 cm, a zatem – co ważne&#13;
w sensualnej percepcji wiernych – jest wielkości naturalnej, choć znacznie przekraczającej wzrost przeciętnego Indianina169. Ciało Chrystusa jest szczupłe, umięśnione, ale nie&#13;
wychudzone [fot. 40]. Twarz pociągła, z długim prostym nosem i lekko wystającymi&#13;
kośćmi policzkowymi. Sądzę, że istota nadzwyczajnego oddziaływania wizerunku tkwi&#13;
w oczach. Chrystus przechyla głowę lekko w prawo, spoglądając spod półprzymkniętych&#13;
powiek ku dołowi, jakby ogarniał wzrokiem cały świat, a zarazem spoglądał w głąb siebie&#13;
[fot. 41]. Mistrzowski efekt polega na tym, że wzrok nie jest utkwiony w jednym punkcie, lecz zawieszony pomiędzy nieskończonością a oczami każdego, kto nań patrzy – tak&#13;
że każdy wpatrzony w twarz Boga odczuwa z nim subtelny kontakt, będąc pewnym wysłuchania i zrozumienia. Moi rozmówcy wielokrotnie powtarzali, że kontakt modlitewny&#13;
z Señorem de la Soledad jest głęboko osobisty i w jego trakcie wierni wręcz oczekują odzewu w postaci uśmiechu czy zmian mimiki twarzy, które często rzeczywiście dostrzegają, komentując na głos: „Uśmiechnął się!” lub „Jaki on dzisiaj smutny”. Oczywiście zjawisko nawiązywania takiego dialogu z bóstwem znane jest doskonale badaczom stanów&#13;
mistycznych, niemniej można twierdzić, że psychologiczne oddziaływanie konkretnej&#13;
podobizny sprzyja temu lub nie. W tym wypadku rzeźbiarzowi udało się uzyskać przejmujący wyraz majestatycznego oddalenia, a zarazem słodyczy, ciepła i dobra, płynących&#13;
z boskiego oblicza. Ujmuje ono powagą mądrości i wszechwiedzy, jak i splendorem najwyższej władzy opartej na miłości, nie strachu. Prawy bok Chrystusa nosi wielką ranę&#13;
po włóczni Longinusa, a twarz i ciało pokryte są śladami krwi. Mimo to wizerunek nie&#13;
epatuje sensualnym dramatyzmem fizycznego męczeństwa, zachowując doskonałe zrównoważenie pomiędzy symboliką cierpienia a potrydencką estetyką afirmującą humanistyczny wymiar tryumfu nad grzechem i śmiercią. Tajemnicą wizerunku jest mistrzowskie&#13;
wyważenie proporcji w obrębie komunikatów wizualnych ewokujących sferę doznań religijnych. Jego moc oddziaływania kryje się w „złotej proporcji” ucieleśnionej w dziele&#13;
będącym emanacją harmonia mundi – kosmicznego ładu i życiodajnej energii, górujących&#13;
nad śmiercią. Harmonii odczuwalnej ponad barierami języków i kultur – takiej, która daje&#13;
punkt oparcia, scala, jednoczy i zapewnia bezpieczeństwo, stając się axis mundi – centralnym punktem tożsamości społeczeństw i narodów. Tylko wokół świętości tej miary tworzą&#13;
się „wielkie opowieści”.&#13;
Twarz w oczywisty sposób stanowi najważniejszy element świętego wizerunku.&#13;
To w niej rodzi się i umacnia jedno z kluczowych zjawisk religijności – fenomen nierozróżnialności signans i signatum – wizerunku i jego obrazu ideowego. Celowo piszę „religijności”, a nie „religijności ludowej”, gdyż uważam, że zjawisko nierozróżnialności wykracza poza obszar religijności zwanej „ludową” bądź „typu ludowego”, reprezentując jedną&#13;
169&#13;
&#13;
Przeciętny wzrost Indianina – mężczyzny w Andach wynosi poniżej 160 cm. Zob. Z.J. Ryn, Medycyna indiańska, Kraków 2007, s. 23.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
z elementarnych prawidłowości w religii jako takiej170. W religijności ludowej utożsamienie to bywa tylko bardziej sensualne, a jako pozbawione autorefleksji nad istotą zjawiska&#13;
prowadzi ono do zachowań kultowych, wynikających z tej dosłowności. Twarz, a zwłaszcza&#13;
twarz Boga, posiada olbrzymi potencjał generowania doznań o charakterze numinotycznym.&#13;
Jej wizerunek lokuje się w centrum wyobrażeniowym wszelkich obrazowań towarzyszących&#13;
modlitwie, w najszerszym rozumieniu tego terminu.&#13;
Szaty Señora de la Soledad reprezentują powszechny wzorzec przyjęty w ikonografii&#13;
Chrystusa Ukrzyżowanego w krajach Ameryki Południowej. Nie będę omawiać zjawiska&#13;
ubierania figur sakralnych w Andach i pozostałych rejonach kontynentu, gdyż poświęcam&#13;
mu sporo uwagi w kolejnych rozdziałach. Ograniczę się tylko do prostego opisu, który poprzedzę informacją, że szaty Pana Samotności bywają zmieniane co 14–15 dni, czyli średnio&#13;
około 25 razy w roku. Przebieranie wizerunku nie polega wszakże na cyklicznej zamianie&#13;
szat w ramach istniejącego zasobu. Każdy kolejny komplet jest nowy, sprawiany przez fundatora oczekującego w długim korowodzie, czasem latami, na swoją kolej. Wykonanie szat&#13;
dla Señora de la Soledad stanowi najwyższy zaszczyt dla sponsora i jego rodziny. Dzięki takiej fundacji jego status społeczny ulega wielkiemu dowartościowaniu, a otaczający go szacunek i prestiż znacząco wzrasta. Każdy kolejny komplet szat różni się od poprzedniego kolorystyką i szczegółami ornamentyki, ale ściśle zachowuje krój i wymiary elementów.&#13;
Chrystus ubrany jest w sukienkę sięgającą od pasa do kolan, zwaną sudario lub enagüillas. Jest to tkanina atłasowa lub jedwabna owijana wokół bioder, długości około 50–60 cm,&#13;
z bogatą ornamentyką o motywach eucharystycznych i florystycznych haftowanych złotymi&#13;
i srebrnymi nićmi na tle jednolitego tła kolorystycznego, najczęściej różnych odcieni czerwieni żółci, zieleni i błękitu. Dolny brzeg sudario zdobią frędzle lub koronka, górny zaś okrywa&#13;
cinturón zwany też cíngulo – szeroki pas, którego długie końce opadają po bokach [fot. 42].&#13;
Głowę okala corona de espinas, czyli korona cierniowa, ale w wersji mocno stylizowanej&#13;
w kierunku ozdobności. Tak jak stroje, korony bywają również zmieniane, jednakże zawsze&#13;
ich kształt odbiega od realistycznej gałęzi cierniowej, przybierając dekoracyjne kształty,&#13;
z detalami inkrustowanymi barwnymi kamieniami. Pionowo nad głową wznosi się równie&#13;
ozdobna forma nimbu złożonego z kolistego układu wiązek promieni, zgrupowanych zwykle po pięć, naprzemiennie dłuższych i krótszych. Promienie te noszą nazwę potencias lub&#13;
rayos. Gwoździe, którymi przybito dłonie i stopy Chrystusa, zwą się z hiszpańskiego clavos.&#13;
Na innych południowoamerykańskich, a nawet hiszpańskich, wizerunkach przybierają one&#13;
niejednokrotnie bardzo ozdobną formę. W przypadku Señora de la Soledad nie są nadmiernie&#13;
dekoracyjne, ale pomiędzy nimi a ciałem widnieją podkładki w postaci białych strzępków&#13;
materiału [fot. 43], których funkcji lub symboliki nie udało mi się ustalić. Najbardziej efektownym i rzucającym się w oczy elementem, który w dosłownym znaczeniu nie jest częścią&#13;
stroju, ale de facto można go tak traktować, jest duża trójkątna materia mocowana do tylnej&#13;
części krzyża, będąca ozdobnym tłem krucyfiksu. Tkanina ta, nosząca nazwę espaldar, rozpięta jest wzdłuż poprzecznej belki krzyża, sięgając dłuższym końcem jego podstawy. Materię wypełnia misterna ornamentyka roślinna w wyszukanych układach kompozycyjnych&#13;
podporządkowanych estetyce horror vacui. Dekoracje o motywach eucharystycznych, często&#13;
z użyciem motywów kwiatów andyjskich, zwłaszcza pozytywnie waloryzowanych cantuty&#13;
170&#13;
&#13;
Zjawisko nierozróżnialności obszernie analizuje Joanna Tokarska-Bakir. Zob. eadem, Obraz osobliwy…,&#13;
s. 19–74.&#13;
&#13;
�126&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
i rima-rima, haftowane są złotymi i srebrnymi nićmi, z wszytymi barwnymi kamieniami.&#13;
Na nielicznych starych zdjęciach wykonanych około połowy XX wieku widzimy dużą ilość&#13;
srebrnych wot wypełniających powierzchnię tkaniny [fot. 44]. Obecnie zwyczaj ten zanikł.&#13;
Geneza i symbolika espaldaru nie została przeze mnie w pełni rozpoznana. Nie spotkałam&#13;
się z użyciem tego elementu w Hiszpanii ani na pozaandyjskich obszarach Ameryki Południowej, choć podkreślam, że są to zaledwie wstępne obserwacje. Element ten bez wątpienia&#13;
pełni funkcję majestatycznego płaszcza, którego Chrystus na Krzyżu bezpośrednio przybrać&#13;
nie może. Jest odpowiednikiem wspaniałych płaszczy, dostojnie opływających figury Matki&#13;
Boskiej i świętych, zwłaszcza gdy niesione są podczas procesji.&#13;
Badacze wielokrotnie omawiali zjawisko ukrywania przez Indian materialnych artefaktów, treści bądź wzorców organizacyjnych wewnątrz obiektów i instytucji hiszpańskich lub&#13;
indiańskich, ale kontrolowanych przez Hiszpanów. Wspominałam o tym, pisząc o indiańskich konfraterniach religijnych, które de facto kontynuowały struktury ayllus. Wiemy też&#13;
o przypadkach skrytego umieszczania wewnątrz chrześcijańskich świątyń czczonych kamieni wak’as, czego przykładem jest także kościół Soledad, w którym, pod ołtarzem głównym,&#13;
jest ponoć zamurowany kamień z Pumacayan, obdarzony szczególną mocą171. Nie będę&#13;
przytaczać podobnych przykładów, lepiej lub gorzej udokumentowanych, choć byłoby ich&#13;
sporo. Chcę bowiem omówić przykład wyjątkowy w swej oryginalności, dotyczący ołtarza&#13;
głównego w świątyni Soledad, ale nie wzmiankowanego kamienia, tylko krucyfiksu Señora de la Soledad wraz z towarzyszącą mu Grupą Ukrzyżowania. Otóż Salazar Mejía, jeden&#13;
z najważniejszych badaczy kultury regionu Ancash, twierdzi, że przestrzenny układ głów&#13;
tych czterech postaci odzwierciedla konstelację Cruz del Sur, czyli Krzyża Południa172. Niestety, poza tym stwierdzeniem, nie podaje dokładniejszych informacji. Proste porównanie&#13;
tego układu z usytuowaniem czterech gwiazd tworzących gwiazdozbiór pozornie uzasadnia&#13;
takie skojarzenie. Punkty wyznaczane miejscami głów Chrystusa i trzech postaci u jego stóp&#13;
naśladują w przybliżeniu kształt Cruz del Sur w lustrzanym odwróceniu – głowa Chrystusa znajduje się tam, gdzie na niebie świeci dolna gwiazda tej konstelacji (Alfa Crucis).&#13;
Wystarczy jednak wykonać taką symulację, nakładając na siebie oba układy, a okaże się,&#13;
że rzekomy paralelizm nie istnieje [fot. 45]. Postać św. Jana Ewangelisty ustawiona jest&#13;
znacznie wyżej niż postać Matki Boskiej173. Stwarza to konfigurację całkowicie niezgodną&#13;
z tą, która wynika ze zwierciadlanego nałożenia Cruz del Sur. Odpowiedniość obu układów&#13;
powstałaby wtedy, gdyby to Matka Boska była wyższa od św. Jana. Na nielicznych zachowanych zdjęciach ołtarza Soledad sprzed trzęsienia ziemi w 1970 roku widzimy postacie&#13;
Matki Boskiej i św. Jana ustawione na tym samym poziomie, co świadczy o tym, że obecny&#13;
układ powstał dopiero po wybudowaniu nowego kościoła i ołtarza (około 1980 roku). Można spekulować, jaka była motywacja tej zmiany? Dlaczego św. Jana ustawiono wyżej niż&#13;
Matkę Boską? Jeśli stał za tym pomysł, by upodobnić kompozycję postaci do lustrzanego&#13;
odbicia Cruz del Sur, to mogło dojść do pomyłki polegającej na błędnym zróżnicowaniu&#13;
171&#13;
&#13;
172&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
Relacja Miguela Roblesa Valverde, według informacji przekazanej mu przez Lucio Rojasa, członka konfraterni Auxilios Mutuos de Señor de la Soledad.&#13;
[J.A. Salazar Mejía], José Antonio Salazar Mejía cuenta…, http://www.prensaHuaráz.com/2017/?p=1284&#13;
[data dostępu: 17.02.2020].&#13;
Układ taki nie ma precedensu wśród znanych mi Grup Ukrzyżowania, w których św. Jan nie dominuje&#13;
nad Matką Boską, co wynika z przełożenia statusów na program ikonograficzny.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
wysokości figur – zamiast Matkę Boską, podwyższono św. Jana i tak już zostało. Równocześnie upowszechniono wiadomość, że w ołtarzu Soledad zaklęty jest tajemny związek między Chrystusem a Krzyżem Południa. Nie wiemy nic o genezie takiego zamysłu, ale jest&#13;
on bliski ideom indygenistycznym, w które od stulecia angażują się ludzie nauki i kultury,&#13;
ale niewspółmiernie częściej amatorzy, autentycznie zafascynowani własną tradycją, często&#13;
jednak popadający w przesadę czy nawet rodzaj pseudonaukowego mistycyzmu. Opisany&#13;
wątek można uznać za produkt tego rodzaju fascynacji, co nie odbiera mu uroku i waloru&#13;
legendy, jednej z wielu otaczających Señora de la Soledad.&#13;
Beznamiętne zakwestionowanie legendy nie kończy dyskusji, lecz pozwala zwrócić&#13;
uwagę na szerszą perspektywę tła kulturowego. W idei zestawienia Chrystusa z Krzyżem&#13;
Południa zawiera się bowiem myśl poważniejsza, towarzysząca stuleciom współistnienia&#13;
chrześcijaństwa z programowo detronizowaną religią andyjską. Myśli tej nie można sprowadzić do świadomych motywacji stojących za działaniami, włączającymi elementy andyjskie&#13;
w materialną i duchową przestrzeń kultu. Obecność takowych nie budzi wątpliwości, ale nie&#13;
bierze się wyłącznie z odruchu autochtonicznego oporu wobec brutalnego prozelityzmu.&#13;
W równoległym nurcie tej myśli, jako szeroko pojmowanego czynnika sprawczego, mieści&#13;
się element bezrefleksyjny, wynikający z istnienia nieprzekraczalnych barier w obrębie kategorii myślowych, odzwierciedlonych także w języku, a dotyczących obszaru religii i kultu.&#13;
W jednej z rozmów prowadzonych korespondencyjnie profesor Szemiński wyraził to zwięźle: „Każdy rozumie nowe przy pomocy tego, co już wie, zatem religia andyjska wpierw&#13;
bez domieszek chrześcijańskich, potem już z domieszkami zawsze służyła do interpretacji&#13;
nauk chrześcijańskich i automatycznie spowodowała wybór chrześcijańskich motywów jako&#13;
«oficjalnych wersji» kultów i praktyk własnych czyli andyjskich”. Rozważając poszczególne przejawy andyjskiego synkretyzmu religijnego, warto zadać pytanie, czy są one efektem&#13;
intencjonalnych działań, czy wynikiem mechanizmów strukturalnych. Inaczej mówiąc, czy&#13;
coś zaistniało, choć nie musiało, czy może dokonało się dlatego, że nie mogło się nie dokonać. Odpowiedź nie zawsze będzie jednoznaczna, niemniej pytanie wydaje się istotne&#13;
badawczo. Jeśli projekt wpisania Krzyża Południa w postać Señora de la Soledad zrodził&#13;
się w duchu indygenistycznych tendencji patriotycznych, to była to jedna z niezliczonych&#13;
ekspresji kulturowych zachodzących od wieków w obszarze konfrontacji dwóch światów. Mówiąc o konfrontacji, mam na myśli nie tylko jej wymiar agonistyczny, lecz przede&#13;
wszystkim negocjacyjny, a więc poszukiwanie – świadomie lub nie – pomostów na styku&#13;
cywilizacyjnie ukształtowanych kategorii myślenia.&#13;
W konsekwencji rozważań nad połączeniem Krzyża Południa z Señorem de la Soledad&#13;
niezbędna wydaje się krótka informacja o tym gwiazdozbiorze, gdyż jego znaczenie w kulturze andyjskiej pozwoli zrozumieć logikę takiego zamysłu. Jest to jedna z najważniejszych,&#13;
jeśli nie najważniejsza konstelacja na firmamencie południowej półkuli, widoczna od Meksyku po Biegun Południowy. Dla ludów tej części świata wskazuje kierunek południowy,&#13;
będąc zarazem najjaśniejszym gwiazdozbiorem usytuowanym na Drodze Mlecznej, zwanej&#13;
w Andach Hatun Mayu. Cruz del Sur miał wielkie znaczenie w kulturze agrarnej Indian andyjskich, wyznaczając porę żniw kukurydzy – od tysiącleci najważniejszej rośliny jadalnej&#13;
w tej części świata. Pora ta w północnych Andach to koniec kwietnia i pierwsza połowa&#13;
maja. W schrystianizowanej obrzędowości andyjskiej tradycyjne fiesty związane z tym okresem przekształciły się w uroczystości Señora de Mayo – Chrystusa Majowego, który objął&#13;
&#13;
�128&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
swym patronatem zbiory. Chrystus ten, o ogromnej popularności wśród Indian, jest bez wątpienia najczęściej spotykanym wizerunkiem sakralnym w kościołach i kaplicach andyjskich,&#13;
a związane z nim fiesty, których día central przypada 3 maja, należą do najważniejszych&#13;
świąt w cyklu rocznym. W większości kościołów, w których znajduje się Señor de Mayo,&#13;
jest on autonomicznym wizerunkiem, który przez większość roku spoczywa w przeszklonej tumbie, natomiast w czasie fiest majowych, trwających zwykle 12 dni, mocowany jest&#13;
do krzyża i obnoszony w uroczystych procesjach. Stanowi także centralną postać obchodów&#13;
Wielkiego Tygodnia. W niektórych sanktuariach znajdują się jednak inne, sławne i otoczone&#13;
czcią wizerunki Chrystusa Ukrzyżowanego. W takich przypadkach w kościołach tych pojawia się ich paso w postaci Señora de Mayo, który uczestniczy w obrzędach majowych, podczas gdy główny wizerunek nie opuszcza swojego miejsca w ołtarzu głównym. Pradawne&#13;
święto zbiorów kukurydzy, w którym dominuje sens żniw jako śmierci, dającej życie i zapewniającej wieczną regenerację – Eliadowski „wieczny powrót”, przyjęło schrystianizowaną formę, zachowując swój sens przeniesiony na Chrystusa i jego śmierć, po której następuje zmartwychwstanie. W cyklu fiest andyjskich jest to najważniejsze święto o wymowie&#13;
odrodzeniowej, w którym symbolika chrześcijańska nałożyła się na pierwotne, izomorficzne&#13;
postrzeganie roślin i człowieka w kulturach rolniczych174.&#13;
Gdy na początku maja spogląda się nocą ze wzgórza Pumacayan wprost na południe,&#13;
na świątynię Soledad, dokładnie nad nią świeci Krzyż Południa, który od tysiącleci wyznaczał porę zbiorów kukurydzy. Chęć wpisania tej konstelacji w krzyż Señora de la Soledad ma jednak głębsze podłoże utożsamienia obu znaków. Problem w tym, że postrzeganie&#13;
Cruz del Sur w Andach zupełnie odbiega od postrzegania Europejczyka. Tradycyjny Indianin, patrząc w nocne niebo, dostrzegał przede wszystkim ciemne chmury, których kontury ograniczały gwiazdy. Chmurom tym nadawał nazwy wynikające z podobieństwa ich&#13;
kształtów do zwierząt, ludzi czy roślin. W przypadku Cruz del Sur łączył wyobrażonymi liniami tworzące go gwiazdy, uzyskując romb przypominający latawiec. Europejczyk natomiast łączy te gwiazdy w inny sposób – nie tak, by zakreślić obwód rombu,&#13;
tylko by powstał krzyż [fot. 46]. Operacja taka jest dalece mniej narzucająca się niż wizualizacja Indianina. Uzasadniałoby ją tylko istnienie piątej gwiazdy wyznaczająceJ środek krzyża, ale takowej nie ma. Zresztą do XVI wieku europejscy, chrześcijańscy żeglarze&#13;
i astronomowie także nie widzieli w tej konstelacji krzyża. Nazwy Krzyża Południa w języku keczua nie są słowami oznaczającymi „krzyż”. Używana w północnych Andach&#13;
nazwa tsaqa quyllur oznacza „gwiazdę zachodu słońca” lub „gwiazdę zmierzchu”175. Projekcja formy krzyża łacińskiego na ten gwiazdozbiór jest dość późnym (XVI-wiecznym)&#13;
dziełem chrześcijańskim, zdominowanym światopoglądem religijnym. Zestawiania krzyża&#13;
Chrystusa z Krzyżem Południa jest więc rodzajem tautologii. Krzyż kojarzony jest bowiem&#13;
z de facto tym samym krzyżem – chrześcijański z chrześcijańskim, ale w żadnym wypadku&#13;
chrześcijański z andyjskim. Nie ma znaczenia, że operację tę często wykonują Indianie,&#13;
174&#13;
175&#13;
&#13;
A. Szyjewski, op. cit., s. 434–441, 454–456; M. Eliade, op. cit., s. 262–360.&#13;
L. Millones, H. Tomeda, La Cruz del Perú, Sevilla 2011, s. 35. Słownik Aulex podaje kilka nazw w keczua:&#13;
Hanaq Lluqa, Malta Chawpi, Mama Mirqu, Qatachillay, Taksa T’aklla, Uchuy, Yuthu (Diccionario quechua-español Runasimi en línea en Aulex, compilado por P. Jacobs, 2001, https://aulex.org/qu-es/?idioma=en,&#13;
[data dostępu: 16.02.2020]). Słownik F. Carrancy Romero podaje nazwę tsaka – most (idem, Diccionario&#13;
Quechua…, s. 47). Pod podanymi nazwami nie kryje się „krzyż”, jedynie w niektórych przypadkach może&#13;
być odczytany sens „skrzyżowania”, np. tsaka – most, czyli skrzyżowanie drogi z rzeką.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
ponieważ ich współczesne postrzeganie Krzyża Południa, poddane sugestii hiszpańskiej&#13;
nazwy Cruz del Sur, jest w pełni chrześcijańskie. Oczywiście czym innym jest dyskurs,&#13;
który to wykazuje, a czym innym są procesy mitotwórcze podporządkowane innej logice. By jednak dostrzec je w pełnej wyrazistości, niezbędne jest ukazanie tła kulturowego,&#13;
na którym zachodzą.&#13;
Jeśli zestawienie Krzyża Chrystusa z Krzyżem Południa stanowi efekt nieustannej dynamiki procesów synkretyzujących różne wątki w ramach współczesnego chrześcijaństwa&#13;
andyjskiego, to tym bardziej tendencję taką widać w próbach kojarzenia chrześcijańskiego&#13;
krzyża z chakaną. Ta najsłynniejsza figura, jaka powstała w Andach, zwana „krzyżem inkaskim”, reprezentowana jest w tysiącach artefaktów, głównie rzeźbionych w kamieniu, o genezie sięgającej odległych kultur preinkaskich. Najwyraźniej zaistniała jednak u Inków i jej&#13;
spektakularne przykłady powstały w okresie ich panowania [fot. 47]. Z 1560 roku pochodzi&#13;
ważny przekaz historyczny Inki Garcilasso de la Vegi, dość precyzyjnie opisujący kunsztownie wykonaną kamienną chacanę, zabraną przez Hiszpanów z pałacu Inki176. Kronikarz,&#13;
co znamienne, nie wymienia nazwy chacana, choć możemy być pewni, że gdyby ją znał,&#13;
to by niewątpliwie podał. Pisze natomiast: „Krzyż był kwadratowy, równie szeroki jak długi,&#13;
mierzył trzy czwarte vary”177 (ok. 60 cm). Wspomina też, że był on wak’a – przedmiotem&#13;
o charakterze religijnym, czczonym w specjalnym pomieszczeniu. „Niczego więcej w nim&#13;
nie czcili, sam krzyż otaczali szacunkiem”178 – relacjonuje kronikarz, dalej zaś wyraża rozczarowanie faktem, że chacana nie została odpowiednio uszanowana przez Hiszpanów&#13;
przez umieszczenie jej na ołtarzu głównym, gdzie odbierałaby cześć już jako symbol chrześcijański. Warto zacytować jego pogląd w tej sprawie, gdyż w niczym nie odbiega od współczesnych tendencji łączenia elementów symboliki andyjskiej z chrześcijańską. Pisze mianowicie (z pozycji konwertyty), że gdyby Hiszpanie intronizowali chacanę do kościoła, to:&#13;
„Tak rozmiłowaliby Indian w naszej świętej religii przy użyciu ich własnych rzeczy porównywalnych z naszymi, jak ten krzyż…”179. Warto zwrócić uwagę, że kronikarz cały czas nazywa chacanę krzyżem. Zakłada, że ta wak’a o tym kształcie mogłaby być nadal czczona&#13;
jako symbol chrześcijański. Transformacja dokonałaby się na poziomie ideowym, ale numinotyczna moc artefaktu trwałaby dalej. Przykład powyższy uświadamia, że akomodacja&#13;
krzyża chrześcijańskiego do kultury andyjskiej przebiegała dość płynnie, ponieważ znak&#13;
krzyża – głównie w postaci chacany – nie był obcy w jej tradycyjnej ikonosferze. Sądzę,&#13;
że mentalna asocjacja obu krzyży, którą obserwujemy u Inki Garcilasso de la Vegi, człowieka równie dobrze rozumiejącego swoją rodzimą kulturę inkaską, jak i kulturę europejską,&#13;
może być reprezentatywny dla omawianego zjawiska.&#13;
O ile można uznać, że podobieństwo chrześcijańskiego krzyża do chacany jest wizualną&#13;
oczywistością, o tyle częsta praktyka dopasowywania jej do Krzyża Południa budzi poważne&#13;
wątpliwości. Patrząc z innej perspektywy, świadomie pomijającej błędy merytoryczne, jest&#13;
to rozwinięcie tej samej tendencji mitotwórczej, co omówione zestawianie krucyfiksu z Cruz&#13;
del Sur. Warto jednak przyjrzeć się meritum, które choć lekceważone przez mit, istnieje. Fundamentalnym argumentem dla zwolenników utożsamiania Cruz del Sur z chacaną jest słynny&#13;
176&#13;
177&#13;
178&#13;
179&#13;
&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, op. cit., s. 81–82.&#13;
Ibidem, s. 81.&#13;
Ibidem.&#13;
Ibidem, s. 82.&#13;
&#13;
�130&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
rysunek kronikarza pochodzącego ze szlachty ajmarskiej, Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua, który urodził się pod koniec XVI wieku, a swoje dzieła spisywał w pierwszej&#13;
połowie XVII wieku. Dokładne daty jego urodzin i śmierci nie są znane. W jego Relacion de&#13;
las Antigüedades dete Reyno del Perú (ok. 1615; do XIX wieku pozostającej w rękopisie),&#13;
znajduje się rysunek, który od ponad wieku stanowi przedmiot niekończących się analiz, prób&#13;
interpretacji, hipotez i sporów w świecie naukowym. Przedstawia on rzekomo obraz andyjskiego kosmosu podzielonego w pionie na stronę męską i żeńską, oraz w poziomie na Hanan&#13;
Pacha i Hurin Pacha [fot. 48]. Kompozycja wypełniona jest rysunkami symbolizującymi&#13;
ciała niebieskie, zjawiska atmosferyczne, kobietę i mężczyznę oraz inne detale, których nie&#13;
ma potrzeby opisywać. Szemiński kwestionuje pogląd, jakoby rysunek jako całość przedstawiał strukturę andyjskiego uniwersum, argumentując, że autor widział ów obraz przez pryzmat swojego katolicyzmu, dodając, że „wszystkie składowe rysunku mają potwierdzenie już&#13;
to we wczesnych szesnastowiecznych źródłach, już to w dwudziestowiecznym folklorze”180.&#13;
Nas interesuje tylko środkowy fragment rysunku przedstawiający Cruz del Sur, ale odwrócony w sposób nieprawidłowy w stosunku do jego widoku obserwowanego na niebie. Anthony Aveni zwraca uwagę, że rysownik uwzględnił także czwartą, mniejszą gwiazdę zaliczaną do tej konstelacji (Epsilon Crucis), ale nic nie pisze o dziwnym odwróceniu rysunku181.&#13;
Dzięki tej czwartej gwieździe możemy powiedzieć, że rysunek wygląda tak, jakby był&#13;
efektem lustrzanego odbicia [fot. 49]. Nasuwa to skojarzenie z praktykami obserwowania&#13;
gwiaździstego nieba przez dawnych kapłanów andyjskich, którzy przyglądali się jego odbiciu&#13;
w tafli wody wypełniającej specjalne naczynia lub baseny w skałach182 [fot. 50]. Najważniejszy jest wszakże podpis: „Chacana en general”, który stanowi koronny argument zwolenników utożsamiania Krzyża Południa z chacaną i zaowocował licznymi próbami poszukiwania&#13;
związków geometrycznych między ich kształtami. Pomysły takie nie są wyłącznie domeną&#13;
amatorów i uduchowionych miłośników tajemnic. Zawiłości symboliki chacany wpisanej&#13;
w Krzyż Południa są także przedmiotem analiz utytułowanych astronomów, takich jak Manuel Fernando de la Torre Ugarte Bustos, który poświęca im obszerny, bogato ilustrowany&#13;
fragment swej pracy183. Zwolennikiem teorii, iż geneza chakany wiąże się ściśle z Krzyżem&#13;
Południa, jest także Salazar Mejía, który – podobnie jak wielu innych – uważa, że starożytni amautas wykreślili chacanę, tworząc najpierw kwadrat, którego bokiem jest poprzeczka&#13;
krzyża, a przekątną jego odcinek pionowy, potem zaś przez kolejne podziały uzyskali ostateczny kształt „krzyża schodkowego”184, w którego proporcjach i elementach można odczytać&#13;
skomplikowany zapis danych astronomicznych, związanych z nimi cyklów agrarnych, świąt&#13;
i wielu jeszcze innych tajemnic. Wracając do Pacha Cuti’ego widzimy, że jego rysunek Cruz&#13;
del Sur ma kształt chrześcijańskiego krzyża, a nie andyjskiego rombu. Wynika to oczywiście z jego chrześcijańskiej perspektywy i świadczy, że nałożenie wizji krucyfiksu na Cruz&#13;
del Sur stało się już wówczas ugruntowanym faktem. Natomiast kluczową sprawą jest język. Sądzę, że wpisując słowo chacana, Pacha Cuti wcale nie miał na myśli schodkowego&#13;
180&#13;
181&#13;
&#13;
182&#13;
183&#13;
184&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 99.&#13;
A. Aveni, Schody do gwiazd. Obserwacje nieba w trzech wielkich starożytnych kulturach, przeł. J. Bieroń,&#13;
Poznań 1997, s. 195.&#13;
E. Salazar Garcés, op. cit., s. 42–43.&#13;
M.F. de la Torre Ugarte Bustos, Cosmovisión andina. Aspectos astronómicos, La Paz 2018, s. 59–78.&#13;
J.A. Salazar Mejía, 7 ensayos de interculturalidad ancashina, Huaráz 2009, s. 36–37.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
krzyża andyjskiego, tylko po prostu – zgodnie z narysowanym przez siebie rysunkiem –&#13;
krzyż. Mamy tu do czynienia z wczesnym świadectwem chrześcijańskiej interpretacji tej konstelacji jako krzyża łacińskiego. I tylko tyle. Nie ma tam żadnej chacany w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Nie można do tej klarownej asocjacji dodawać skomplikowanej formy&#13;
chacany, gdyż, jak dowodzi astronom Erwin Salazar Garcés, jej konceptualizacja w przeważającej części powstała dopiero w drugiej połowie XX wieku, głównie za przyczyną pasjonatów kultury inkaskiej185. Oczywiście nie znaczy to, że w starożytnych kulturach andyjskich&#13;
chacana była tylko ornamentem. Z całą pewnością nie. Zapewne posiadała swoją symbolikę,&#13;
może nawet bardzo złożoną. Problem w tym, że niewiele o niej wiemy.&#13;
Lektura kilku zaledwie słowników języka keczua uświadamia, że słowo chacana miało bardzo dużo znaczeń. Salazar Garcés podaje m.in. następujące: „most”, „drabina”, „poprzeczka”, „dwie poprzeczki”, „brama”, „wątek”, „łączenie części” i inne186. Szemiński&#13;
uważa, że wszystkie nazwy krzyża w językach andyjskich mają coś wspólnego z rdzeniem&#13;
chaca i cytuje przykładowe znaczenia chacany ze słowników kolonialnych Gonçalesa Holguina (1608) i Ludovico Bertonio (1612). Są wśród nich takie jak: „most”, „schody”, „Trzy&#13;
gwiazdy zwane Mariami”, „wyrwać drewniane żerdzie, by zagrodzić wejście”, „skrzyżować&#13;
dwie rzeczy tak, jak ramiona krzyża”, „przecinać”, „przekraczać”, „drabina ze szczeblami”&#13;
czy „pień lub belka służące za drabinę”187. Antonio Ricardo z 1586 roku odnotowuje dwa&#13;
znaczenia: „drewniane schody” oraz „trzy gwiazdki oznaczające trzy Marie”188. Słownik Aulex podaje między innymi: „most”, „schody”, „szczebel”, a także „krzyżować”, „przekraczać”, „przecinać”, „konstruować drabinę” lub „konstruować most”189. Słownik Clodoaldo&#13;
Soto Ruíza, chociaż obejmuje tylko obszar Ayacucho-Chanka, odnotowuje ciekawe użycie słowa chacana – w sytuacjach znanych mi także z Ancash. Brak na nie ekwiwalentnego słowa, więc potrzebny jest opis sytuacji. Oznacza mianowicie: „skrzyżować dwa patyki&#13;
lub wszelkie podobne rzeczy, aby nikt ich nie przekroczył”, a także „umieścić krzyż z tyczek w naszych drzwiach, aby nikt nie mógł wejść do domu”190. Jest to prastary zwyczaj&#13;
Indian andyjskich (do dziś znany i praktykowany w wysokogórskich szałasach pasterskich)&#13;
umieszczania skrzyżowanych patyków w drzwiach – po to, by poinformować przechodzących, że nikogo nie ma w domu, więc nie należy wchodzić do środka. Natomiast skrzyżowane patyki na ścieżce oznaczały, że ktoś nie życzy sobie, by nią chadzano.&#13;
Przedstawiony przegląd znaczeń chacany obrazuje ich różnorodność, która w swej większości oznacza różne rodzaje skrzyżowania, przecinania, przekraczania – zarówno dosłownego, jak i metaforycznego. Chacana we współczesnym rozumieniu „krzyża schodkowego”,&#13;
obarczonego wielopiętrowymi warstwami znaczeń, to wytwór niemal współczesny. Salazar&#13;
Garcés zwraca uwagę, że Indianie znali kilka zespołów gwiazd (asteryzmów) tworzących&#13;
185&#13;
186&#13;
187&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
189&#13;
190&#13;
&#13;
E. Salazar Garcés, op. cit., s. 210.&#13;
Ibidem.&#13;
Don Juan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua „Relacion de antigüedades deste Reyno del&#13;
Piru”, edición crítica de J. Szemiński, Arequipa 2019, s. CVII–CVIII.&#13;
A. Ricardo, Vocabulario de los indios del Perú, llamada Quichua y en la lengua española [1586], Quinta&#13;
edición publicida con un prólogo y notas de G. Escobar Risco, Lima 1951, s. 32.&#13;
Diccionario quechua-español Runasimi…, https://aulex.org/qu-es/?idioma=en, [data dostępu: 15.02 2020].&#13;
C. Soto Ruíz, Runasimi-kastillanu-inlis llamkaymanaq qullqa Ayakuchu-Chanka. I rakta. Diccionario funcional quechua-castellano-inglés: Ayacucho-Chanka. Vol. I. Quechua-Spanish-English functional dictionary: Ayacucho-Chanka, „Revista de Lingüística y Literatura” 2012, t. 36, nr 2, s. 378–388.&#13;
&#13;
�132&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
kształt krzyża i zwali je właśnie chacanami191, w przeciwieństwie do Cruz del Sur, w którym, co naturalne, nie dostrzegali krzyża tylko romb, więc nigdy nie nazywali go tym słowem. Pomysł Pacha Cuti’ego – zarówno wykreślenia krzyża na konstelacji w kształcie&#13;
rombu, jak i nazwania jej chacaną – jest więc na wskroś chrześcijański, choć uskuteczniony za pomocą andyjskiej nazwy. Natomiast współczesna zbitka znaczeń: krzyż Chrystusa&#13;
– Krzyż Południa – chacana stanowi efekt mniej lub bardziej uświadamianej działalności&#13;
mitotwórczej, czerpiącej energię z głębszych nurtów wzajemnych konfrontacji dwóch odległych kultur, którym przyszło współistnieć.&#13;
&#13;
Señor de la Soledad i Señor de Mayo –&#13;
dychotomia czy koincydencja?&#13;
Zdarza się, że jedno spontanicznie wypowiedziane zdanie nabiera wagi odkrycia, syntezując&#13;
i porządkując olbrzymie pokłady treści. Któregoś dnia w trakcie badań w Huaráz schodziłam stromymi, pustymi w południowej porze uliczkami dzielnicy Pedregal w kierunku kościoła Soledad. Posuwałam się wzdłuż pierzei niskich, parterowych domów ze ścianami pokrytymi hasłami wyborczymi tudzież mozaiką starych i aktualnych plakatów reklamowych&#13;
o przeróżnej treści. W pewnym momencie rzucił mi się w oczy niezwykły widok. Odrapaną&#13;
ścianę jednego z domków przykrywała duża biało-fioletowa draperia ze snopem złotych promieniami pośrodku, ujętym w ramy stylizowanych kolumn. Na tle promieni, na stoliku pokrytym koronkowym obrusem, stała duża figura Madonny w rozłożystym, kunsztownie zdobionym płaszczu [fot. 51]. Gdy zaskoczona widokiem, robiłam zdjęcia, w szeroko otwartych&#13;
drzwiach zjawił się drobny mężczyzna w średnim wieku [fot. 52]. Oboje w tej samej chwili&#13;
przypomnieliśmy sobie, że się znamy. Byłam przed domem Melchiora Montesa Moty, gdzie&#13;
gościłam kilka lat wcześniej, zbierając materiały o velones, unikatowych wytworach artystycznych z wosku, wykonywanych dla przyozdobienia ołtarza Señora de la Soledad. Po serdecznym przywitaniu wyjaśnił, że skończył odnawiać figurę Matki Boskiej Virgen Inmaculada Concepción z kościoła Sagrario San Sebastian, lecz postanowił, że zanim tam wróci,&#13;
będzie przez jakiś czas błogosławić przechodniom i sąsiadom z ulicy. Zaproszona do środka,&#13;
znalazłam się w zagraconym pomieszczeniu łączącym funkcję mieszkalną ze skromnym sklepikiem z szeroko otwartymi drzwiami na podwórko za domem. To tam Melchior przez długie&#13;
miesiące odlewa z wielobarwnego wosku tysiące zachwycających naturalizmem kwiatów andyjskich oraz ornamentów, z których tworzy velones – od niewielkich po kilkumetrowe konstrukcje ustawiane przy ołtarzu Señora de la Soledad, a kiedyś noszone także w procesjach192&#13;
[fot. 53]. Jest ostatnim w Huaráz mistrzem, znającym tajniki tej sztuki. Po kwadransie rozmowy musiałam się pożegnać, by zdążyć na spotkanie z członkiem konfraterni Sociedad de&#13;
Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad w świątyni Soledad. Wtedy Melchior, wiedząc dokąd śpieszę, rzucił na odchodnym: „Ale ty wiesz, że Señor de la Soledad nie jest nasz, tylko hiszpański? [fragment wypowiedzi niezrozumiały] ten prawdziwy – nasz, to Señor de&#13;
Mayo, pamiętaj!” W pierwszej chwili nie do końca pojęłam, ale stopniowo uzmysławiałam&#13;
191&#13;
192&#13;
&#13;
E. Salazar Garcés, op. cit., s. 211.&#13;
Zob. na temat sztuki velones: M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 109–110; E.A. Palma Huerta,&#13;
Los velones de Huarás, „Hirka. Revista Regional de Cultura” 2014, R. 9, nr 40, s. 27–29.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
sobie sens tych słów. Usłyszałam oto lapidarną eksplikację złożonych i niełatwych do opisania relacji tożsamościowych pomiędzy Indianami a podwójnym wizerunkiem Chrystusa –&#13;
Señora de la Soledad w ołtarzu głównym oraz jego paso, Señora de Mayo, spoczywającego&#13;
w szklanej tumbie, a w czasie uroczystości majowych obnoszonego w procesjach po mieście. Zanim jednak omówię zasadnicze rysy tych relacji, wyjaśnię, dlaczego słowa Melchiora uznałam za ważne, nieprzypadkowe i reprezentatywne w szerszym wymiarze. Wiąże&#13;
się to z jego szczególnym, po części zagadkowym dla osoby z zewnątrz, statusem. Przede&#13;
wszystkim nie jest Metysem czy Kreolem, tylko Indianinem, głęboko zaangażowanym w formalne i nieformalne struktury Indian, jak również w sprawy kultu religijnego. Ten niepozorny&#13;
mężczyzna, zawsze skromnie ubrany i zapracowany, jest kimś w rodzaju nieoficjalnie wybieranego naczelnika wszystkich alcaldes pedáneos (sołtysów) wiosek wokół Huaráz, zwanych&#13;
varayoq – dzierżących symboliczną laskę starszeństwa193. Nie znam charakteru jego związku&#13;
ze świątynią Soledad, ale bez wątpienia pełni tam znaczącą rolę, a jego nazwisko wymieniane jest z dużym szacunkiem. Co więcej, w okresach suszy przewodniczy kultywowanym&#13;
do dziś, mającym odległą genezę przedhiszpańską, ceremoniom błagalnym o deszcz. Dowiedziałam się o nich od starszej pani, Liny García de Gamarra, znakomitej informatorki, pracującej przez wiele lat jako bibliotekarka w Dirección Desconcentrada de Cultura Áncash. Jej&#13;
opowieść, którą utrwaliłam na nagraniu, ma walor ciekawego źródła etnograficznego, które&#13;
warto zacytować:&#13;
Wieśniacy z estancii zamawiają mszę w kościele Soledad i przychodzą do kościoła ze swoimi obrazami świętych, każda staruszka przynosi obraz Soledad, każda, zamawiają mszę przebłagalną. Starszyzna znosi do kościoła wizerunki swojego świętego (na przykład z Unchus&#13;
i Marían imagen San Miguel Arcangel). Po mszy przychodzą do swoich wsi ze swoimi imagenes – powinno padać. Jeżeli dalej nie pada i susza się przedłuża, to na taką specjalną mszę&#13;
przebłagalną (de rogación) przynosi się wodę z jeziora Aguac, w specjalnych ceramicznych naczyniach, błogosławi się ją w kościele Soledad i odnosi do jeziora Aguac, gdzie&#13;
wylewa się ją do jeziora. Ja nie wiem czy to wiara to czyni czy to jest cud, albo metafizyka,&#13;
nie wiem… wiem tylko – bo niejednokrotnie to widziałam – że po takim obrzędzie zaczyna&#13;
padać, i nie wiem czy to siła tych modłów, siła śpiewu porusza jakieś cząstki tego deszczu –&#13;
ale pada. Za mojego życia widziałam to parę razy [podkr. E.J.]194.&#13;
&#13;
Montes Mota przewodzi wioskowym autoridades w tym obrzędzie, co potwierdził,&#13;
gdy go kiedyś dopytałam. Kolejny informator, Miguel Valverde Robles, wtajemniczył mnie,&#13;
że Melchior jest właścicielem starej, od pokoleń przekazywanej w jego rodzinie, pomniejszonej kopii krzyża Señora de la Soledad, którego zwie, jak inni Indianie Taita Inriquito&#13;
(zdrobniale w keczua: Ojczulek Inriquito). Jest to częste wśród Indian określenie Chrystusa&#13;
na Krzyżu, którego genezę najlepiej tłumaczy wypowiedź księdza, zanotowana w połowie&#13;
XX wieku przez Yauri Montero:&#13;
193&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
Szerzej tę funkcję na podstawie materiałów z regionu Ancash omawia: W.W. Stein, Hualcan: Life in the&#13;
Highlands of Peru, Ithaca-New York 1961, s.195–198, 255. W Andach do dziś wioskowi alcaldes używają&#13;
rzeźbionych, nierzadko bardzo starych lasek, będących atrybutami ich władzy.&#13;
Wywiad przeprowadzony w październiku 2019 roku. O zwyczaju tym wspomina także: M. Yauri Montero,&#13;
Simbolismo de las plantas alimencias nativas en el imaginario andino, Lima 2009, s. 61–62.&#13;
&#13;
�134&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Kiedy pokazywaliśmy [Indianom] krzyż, mówili że to Taita lub Señor Inriquito. Tłumaczyliśmy, że INRI to nie jego imię, tylko napis, który Piłat kazał zrobić Chrystusowi, ale oni nie&#13;
słuchali i upierali się, że INRI to imię Pana. Tak samo działo się na wykładach z katechizmu,&#13;
których udzielaliśmy w kościele Świętego Antoniego biednym dzieciom z Huarupampa [dzielnica Huaráz – przyp. E.J.]195.&#13;
&#13;
Obrazu niezwykłej postaci Melchiora dopełnia fakt, że posiadł on odziedziczoną po babci&#13;
wiedzę na temat wróżenia z płonących świec. Jeden z informatorów wyraził się, że „wypowiada do świecy prośby”, co charakteryzuje swoistą formę modlitwy, którą wielokroć obserwowałam a polegającą na wypowiadaniu szeptem słów modlitewnych, patrząc w płomień&#13;
świecy, a nie na święty wizerunek, nawet wtedy, gdy świeca płonie tuż przed nim. Tenże&#13;
Melchior, jak wspomniałam, jest artystą uznawanym za ostatniego veloneros w Huaráz, a także zdolnym rzeźbiarzem i konserwatorem świętych figur [fot. 54]. Wyjątkowy autorytet, jakim&#13;
cieszy się w środowisku Indian, nakazuje uważne traktowanie jego słów, jako wiarygodnych&#13;
i reprezentatywnych dla społeczności. Gdy mówił „nie nasz”, znaczyło „nie nasz, Indian”. Jest&#13;
współczesnym amautą – mędrcem, depozytariuszem wiedzy w dużej mierze sekretnej, zwłaszcza dla nie-Indian. Zdawałam sobie sprawę, że istnieją zróżnicowania w zakresie patronatów&#13;
oraz podział kompetencji pomiędzy Señorem de la Soledad a Señorem de Mayo, ale wypowiedź Melchiora po raz pierwszy zarysowała tak wyrazistą i jednoznaczną linię podziału, stając się istotną wskazówką w badaniach. W swej zewnętrznej formie skupiała uwagę na podziale ze względu na utożsamienie etniczne, ale faktycznie zawierała głębsze warstwy znaczeń.&#13;
W perspektywie historii Señor de Mayo pojawił się niewątpliwie później niż Señor de&#13;
la Soledad. Zjawisko tworzenia się paso czczonych krycyfiksów, które zamieszkują w tym&#13;
samym kościele, co starszy wzorzec, nie dotyczy tylko świątyni Soledad. Na terenie Ancash&#13;
miało to miejsce w kilku miejscach, które odwiedziłam, np. w Santa, Pumallucay czy Recuay,&#13;
ale jest ich z pewnością znacznie więcej. W takich sytuacjach ma miejsce podział kompetencji, jak również zróżnicowanie w oparciu o kryterium tożsamościowe, przebiegające zgodnie z powtarzalnym paradygmatem. Dualistyczne zespolenie Señora de Mayo ze starszym&#13;
krucyfiksem to jedna z dwóch form jego obecności w Andach. Druga, występująca o wiele&#13;
częściej, to jego samodzielna obecność w kościele. W takich przypadkach przejmuje on całość patronatów i skupia pełnię identyfikacji tożsamościowej, chyba że w kościele znajduje się inny, bardziej czczony wizerunek Matki Boskiej lub Świętego. Z mojego rozpoznania&#13;
w Ancash wynika, że krucyfiks Señora de Mayo jest jednym z najczęstszych obiektów kultu w andyjskich rejonach tej prowincji, a jego popularności nie dorównuje żaden inny wizerunek z panteonu czczonych postaci. Trudno mi kompetentnie stwierdzić, czy podobnie&#13;
jest w innych częściach Andów, jak i poza granicami Peru, gdzie także bywa czczony. Jeden&#13;
z najsłynniejszych wizerunków tego Chrystusa znajduje się w Santiago de Chile, gdzie jego&#13;
historia i atrybut temblores wiążą się z wielkim trzęsieniem ziemi w 1647 roku196. Inny sławny wizerunek Señora de Mayo poza granicami Peru znajduje się w boliwijskiej Cochabambie.&#13;
195&#13;
196&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 36.&#13;
E. López Taverne, La memoria del terremoto de 1647 en la obra de los historiadores liberales, „Revista de&#13;
Historia Social y de las Mentalidades” 2011, t. 15, nr 2, s. 137–164; Señor de Mayo o sea, memoría documentada del espantoso terremoto que asoló a la Ciudad de Santiago de Chile el lunes 13 de Mayo de 1647,&#13;
Santiago [de Chile] 1852.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
W świetle informacji uzyskanych w wyniku dotychczasowych badań, dalekich od sfinalizowania, Señor de Mayo nie reprezentuje żadnego indywidualnego wzorca ikonograficznego. Jest to Chrystus na Krzyżu, animowany, czyli z ruchomymi rękami, a czasem też głową,&#13;
który bądź to przez cały rok liturgiczny pozostaje na krzyżu, bądź spoczywa w przeszklonej tumbie, a do krzyża mocowany jest tylko na czas uroczystości majowych, by w procesjach nawiedzać miasta i wioski. Jego odrębność polega na odmienności ontologicznej,&#13;
a nie ikonograficznej. Definiują ją treści ideowe, w obrębie których widzimy dwa wyraźne, komplementarne nurty. Jeden z nich denotowany jest samą nazwą – „Pan Maja” czy&#13;
„Pan Majowy”, co odnosi się bezpośrednio jego podstawowego patronatu, jakim jest opieka&#13;
nad plennością rodzimych roślin jadalnych, w tym przede wszystkim kukurydzy. Jak już pisałam, majowe żniwa tej najważniejszej dla Indian rośliny, ale też kilku innych, tradycyjnie uprawianych w Andach, to zarazem okres wielkich fiest Señora de Mayo. Drugi, komplementarny nurt treści ideowych, współtworzących jego oblicze ontologiczne, zawiera się&#13;
w przestrzeni identyfikacji tożsamościowej. Najbardziej lapidarnie określił ją Montes Mota&#13;
słowami: „ten prawdziwy – nasz, to Señor de Mayo, pamiętaj!”. Podobne zdanie usłyszałam&#13;
kiedyś od księdza Florencio Salazara Romero w odległym o 30 km od Huaráz Recuay. Znajduje się tam sławny, czczony krucyfiks Señora de Burgos (uznawanego za brata Señora de la&#13;
Soledad) oraz jego paso – Señor de Mayo. Duchowny powiedział mi, że to właśnie ten drugi – wychodzący w majowych procesjach – uważany jest przez Indian za „prawdziwego”.&#13;
Drugi nurt treści ideowych sprowadza się zatem do poczucia identyfikacji etniczno-kulturowej, której markerem jest słowo „prawdziwy”. Indianin odczuwa i deklaruje w imieniu swej&#13;
nacji, że Señor de Mayo jest „prawdziwy” i „nasz”, a ten drugi (w domyśle) „nieprawdziwy” i „nie nasz”, ponieważ „hiszpański”. W perspektywie historycznej wizerunki Señora de&#13;
Mayo zaistniały niewątpliwie później niż krucyfiksy Chrystusa intronizowane przez Hiszpanów w okresie konkwisty. Proces wyodrębniania się przy nich paso w postaci Señora de&#13;
Mayo bądź pojawiania się jego autonomicznych krucyfiksów nie został nawet w najmniejszym stopniu opracowany. Można więc tylko wnioskować z fragmentarycznych danych.&#13;
Wskazują one, że Señor de Mayo jest Chrystusem na wskroś indiańskim, zrodzonym&#13;
w Andach. Jego fenomen ma swoje źródło w dualistycznej strukturze kategoryzowania rzeczywistości, ale też w dyssymetrii, która nią rządzi. Odwołując się do rozważań Lévi-Straussa i Caillois, opisuję ten paradygmat w rozdziale poświęconym „braciom” Chrystusom197.&#13;
Upraszczając, sprowadza się on do dwoistości zbudowanej z elementów komplementarnych,&#13;
ale nacechowanych odmienną dynamiką. Jeden z nich reprezentuje stabilność, drugi zaś –&#13;
impuls ciągłej zmiany. W układach podwójnych krucyfiks starszy odpowiada temu pierwszemu, młodszy zaś, czyli Señor de Mayo, drugiemu. Komplementarność ta, a nawet więcej&#13;
– inkarnacja tej samej osoby w dwa wcielenia, podkreślana jest surową zasadą wizualnej&#13;
identyczności obu wizerunków. Paso, czyli Señor de Mayo, bywa zawsze maksymalnie&#13;
upodobniany do swojego wzorca [fot. 55].&#13;
Rozpatrując omawiany fenomen podwójności Chrystusa, u jego podłoża dostrzegam&#13;
dualistyczny wzorzec klasyfikowania świata, wypełniony konkretną treścią kulturową.&#13;
W tym wypadku treść ta rozdwaja się w następujący sposób: wokół Chrystusa starszego,&#13;
takiego jak na przykład Señor de la Soledad, koncentrują się podstawowe atrybuty Stwórcy&#13;
197&#13;
&#13;
Zob. rozdz. Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa, rozdział: Liczba&#13;
„5” w Cuzco i Huarochiri – zagadnienie dynamiki dyssymetrii.&#13;
&#13;
�136&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
i Władcy, jak również mitologia „wielkiej opowieści”, związana z historią społeczeństwa&#13;
i kraju oraz hiszpańskim rodowodem; natomiast paso, czyli Señor de Mayo, pozostaje&#13;
Chrystusem „ahistorycznym”, roztaczającym opiekę nad plennością roślin w corocznym&#13;
rytmie „wiecznego powrotu” i pozostającym w bliskości przeciętnego człowieka w jego codziennych troskach. Señor de Mayo zanurzony jest w sprawach wyłącznie rodzimych, nie&#13;
dźwiga balastu historii, pozostaje wolny od hiszpańskich koneksji, a zatem jest bez reszty&#13;
„nasz”, czyli „prawdziwy”. Jego pojawienie się było odpowiedzią na silne zapotrzebowanie posiadania w pełni własnego Chrystusa na Krzyżu – w całej jego boskości, ale wyrwanego z traumatycznego kontekstu hiszpańskości. W myśl przekonania Indian ciało Soledad&#13;
jest zimne, a Mayo ciepłe198. Señor de la Soledad jest Chrystusem „wielkiej opowieści”,&#13;
Señor de Mayo zaś – „małych opowieści”. Zarysowana charakterystyka paradygmatu rządzącego dualistycznym układem bliźniaczych Chrystusów ujmuje tylko, co oczywiste, jego&#13;
zasadnicze prawidłowości. Granice między ich cząstkowymi ontologiami bywają do pewnego stopnia płynne, nie na tyle jednak, by ich względna labilność zaciemniała przedstawiony obraz.&#13;
&#13;
Bohater „wielkiej opowieści”&#13;
„Wielka opowieść” snuje się przez historię i mit. Niedźwiedź powiada, że „w tzw. wielkiej opowieści z obrazem wiąże się znaczenia dziejowe, ogólnoludzkie czy narodowe”199.&#13;
Różnica między Matką Boską Częstochowską a Señorem de la Soledad polega między&#13;
innymi na tym, że w pierwszym przypadku dysponujemy obszernym materiałem historycznym interpretowanym przez mit, w drugim natomiast materiał ten jest nad wyraz&#13;
skromny. Czy jednak na pewno? Dobór materiałów jest pochodną ich klasyfikacji, która&#13;
w tym wypadku winna zweryfikować europejskie kryteria. Sądzę, że definicja „wielkiej&#13;
opowieści” wymaga przemyślenia pod kątem zastosowania jej w otoczeniu kulturowym&#13;
Señora de la Soledad. Definicja ta, nawet traktowana z intuicyjną umownością w celu nadania jej bardziej uniwersalnego wymiaru, bierze pod uwagę zdarzenia historyczne w klasycznym, europejskim rozumieniu historii, jako względnie wiarygodnego, naukowo zweryfikowanego zapisu dziejów. Rdzeń ten stanowi punkt odniesienia dla nawarstwionych&#13;
na nim tekstów kultury, budujących „wielką opowieść”. W realiach andyjskich konieczna jest częściowa rewizja tego rdzenia, gdyż mamy do czynienia zarówno z zdarzeniami historycznymi w klasycznym rozumieniu, jak i takimi, które pełnią funkcję historycznych, choć są ukształtowanymi wcześniej tekstami mitycznymi. Przykładami pierwszych&#13;
może być wojna peruwiańsko-chilijska z lat 1879–1884, powstanie Pedro Pablo Atusparii&#13;
w 1885 roku, wielka powódź w 1941 roku czy trzęsienie ziemi w 1970 roku. Drugie natomiast nie są jednostkowymi wydarzeniami, tylko kontekstami mityczno-historycznymi,&#13;
w których odkrywamy związki Señora de la Soledad z Inką, bogami gór czy kamiennym&#13;
198&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
Przekonanie o cieple ciała Señora de Mayo jest powszechne, potwierdzone niezliczonymi doświadczeniami&#13;
ludzi dotykających go w trakcie przenoszenia przez kościół, po zdjęciu z krzyża, na zakończenie dwutygodniowych uroczystości majowych. Sensualną prawdziwość takich doznań mogę poświadczyć w oparciu&#13;
o własne doświadczenia. Wyjęty z innego porządku logicznego fakt, iż bezpośrednio przed ceremonią przenoszenia Señor de Mayo odbywa kilkugodzinną procesję w palącym słońcu, nie ma tu żadnego znaczenia.&#13;
A. Niedźwiedź, op. cit., s. 261.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
bogiem Guari – przy czym nie są to relacje metaforyczne, lecz „metamorficzne”200, polegające na nałożeniu na postać Chrystusa określonych cech, właściwości, kompetencji czy&#13;
szerszych tekstów narracyjnych przywiązanych do tych mitycznych i mityczno-historycznych postaci. W przypadku Señora de la Soledad tło historyczne, na którym nadbudowywana zostaje „wielka opowieść”, domaga się poszerzenia o teksty z drugiej grupy, czyli&#13;
takie, które uległy mityzacji, ale pełnią funkcję podobną do tych stricte historycznych.&#13;
„Wielka opowieść” w Andach nie może się ograniczać do historii nowożytnej w znaczeniu&#13;
europejskim, czyli od przybycia Hiszpanów. Po to, by naprawdę była „wielką”, musi na&#13;
równych prawach włączać czasy i konteksty wcześniejsze, odczytując je z tekstów kultury, które po nich zostały. Ich forma często odbiega od europejskich wzorców źródła historycznego, ale właśnie taka musi stać się składową „wielkiej opowieści”.&#13;
Nieco wcześniej zwracałam już uwagę na połączenie w postaci Señora de la Soledad&#13;
czterech nurtów religijnych, tzn. prastarego kultu wody, inkaskiego kultu Słońca, bóstwa&#13;
gór oraz monoteistycznego chrześcijaństwa. W trakcie badań terenowych w wypowiedziach informatorów wielokrotnie przewijał się wątek wulkanu wody znajdującego się&#13;
pod świątynią Soledad. Początkowo sądziłam, że źle zrozumiałam, gdyż wulkan nie kojarzył mi się z wodą. Określenie „wulkan wody” powtarzało się jednak konsekwentnie,&#13;
a także, jak stwierdziłam, znajduje się w kilku źródłach etnograficznych na temat regionu Huaráz201. Według powszechnego wśród Indian wierzenia, stojący w ołtarzu głównym&#13;
krzyż Señora de la Soledad wznosi się bezpośrednio nad gejzerem wulkanu wodnego, „zatykając” go i w ten sposób zapobiegając kataklizmowi erupcji i zatopieniu całej doliny202.&#13;
Z przekazem tym można zestawić fakt, iż nie opuszcza on nigdy swojego miejsca, z wyjątkiem nadzwyczajnych, katastrofalnych suszy, które zdarzają się co kilka lub kilkanaście&#13;
lat203. Wówczas to, jeśli nie skutkują błagalne msze ani prastare praktyki, które opisałam&#13;
w związku z postacią Montesa Moty, podejmowana jest decyzja o procesyjnym wyniesieniu Señora de la Soledad ze świątyni w intencji wywołania deszczu. Moje starsze informatorki, Doña Lina Eve García de Gamarra i Doña Isabel Leonidas Salazar Jácome,&#13;
będące świadkami dwóch takich wydarzeń, twierdziły z całą odpowiedzialnością, że już&#13;
w chwili, gdy procesja wracała do kościoła, nad Huaráz zbierały się ciemne chmury i niebawem lunął potężny deszcz, który trwał ponad dobę. Najpewniej jedno z tych zdarzeń&#13;
200&#13;
&#13;
201&#13;
202&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
W znaczeniu nadanemu temu terminowi przez Andrzeja P. Kowalskiego (op. cit., s. 185–191), który rozważa pojęcie „niezapośredniczonego przeświadczenia identyfikacji”. Jak pisze badacz: „ujęcie metamorfozy wraz z narzucającym się nam skojarzeniem przemiany stanowi swego rodzaju opisowe złudzenie&#13;
interpretatora kultury pierwotnej. Najprawdopodobniej w «macierzystym» doświadczeniu człowieka&#13;
pierwotnego nie zaznacza się poczucie dokonujących się transformacji” (s. 186). Rozważania autora,&#13;
jakkolwiek dotyczące głównie społeczności „przedhistorycznych”, są dla mnie inspirujące i użyteczne&#13;
w refleksji etnologicznej.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 393–394.: M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 69, 80, 132.&#13;
Ciekawa wydaje się informacja, którą usłyszałam od malarza Miguela Valverde Roblesa, ten zaś od Lucjo&#13;
Rojasa, członka konfraterni Auxilios Mutuos de Señor de la Soledad. Otóż po trzęsieniu ziemi w Huaráz&#13;
w 1970 roku, podczas usuwania gruzów świątyni Soledad, by przygotować teren do jej odbudowy, głęboko&#13;
pod głównym ołtarzem odsłonił się wielki głaz, spod którego wyciekała woda. Wiadomość o tym rozeszła&#13;
się szeroko, stając się dla ludzi potwierdzeniem prawdziwości przekonania o podziemnym wulkanie wody&#13;
pod świątynią Soledad. Robotnicy bali się go naruszyć, więc go zasypano, co stało się powodem zmartwień&#13;
proboszcza obawiającego się podmakania fundamentów nowego kościoła.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 84, 101; B. Bode, op. cit., s. 412–413.&#13;
&#13;
�138&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
opisuje Santiago Maguiña Chauca. Miało ono miejsce w czasie strasznej suszy, jaka dotknęła region pod koniec 1949 roku. Po trzech miesiącach bez kropli deszczu, gdy ziemia&#13;
zamieniła się w pył, a rośliny obumierały, 1 stycznia 1950 roku o godzinie 9 rano wyniesiono Señora de la Soledad w uroczystej, błagalnej procesji w intencji zesłania deszczu. Gdy o godzinie 16 procesja wróciła na plac przed kościołem, spadły pierwsze krople,&#13;
a potem ulewa trwała przez całą noc, do godziny 6 rano204. Zachodzi nieprzypadkowa koincydencja wierzenia o wulkanie wodnym zamkniętym stopami Chrystusa a jego boską&#13;
interwencją w czasie nadzwyczajnego stanu kosmicznej destabilizacji świata, jakim jest&#13;
śmiercionośna susza. Señor de la Soledad tylko w tych ekstremalnych momentach uwalnia wody, by z potencjalnego zagrożenia stały się życiodajnym zbawieniem. Jego władza&#13;
nad wodami niczym nie różni się od władzy wielkiego boga Guari, który w tym miejscu, w świątyni Pumacayan, miał swoją siedzibę. Ale nie tylko on stanowi odniesienie&#13;
dla porównań. Taką władzą nad wodami, a raczej nad bogami władającymi deszczem,&#13;
dysponował też Inka. „Król ma moc wymagania od bogów działań i jej używa, tym razem po to, by przerwać upalną suszę”205. Wśród atrybutów jego pozycji jest też „władza&#13;
nad deszczem, który, jak wierzono, Inka był w stanie wywołać lub powstrzymać”206. Duviols odnotowuje, że w relacji Juana Polo de Ordegardo y Zarate (1500–1575) mowa jest&#13;
o tym, że „Inkowie nosili huanca w procesjach błagalnych, żeby wywołać deszcz”207. Procesje błagalne o deszcz z udziałem Señora de la Soledad wpisują się w ciąg identycznych&#13;
w swej istocie praktyk, stosowanych w Andach od tysiącleci, choć w tym szczególnym&#13;
miejscu, jakim jest pradawna siedziba rządzącego wodą boga Guari, nabierają dodatkowych znaczeń. Trzeba jednak zauważyć, że ten rodzaj boskiej interwencji spotykany jest&#13;
także w chrześcijaństwie europejskim, a zapewne także w innych religiach. Procesje błagalne o deszcz, w których niesiony jest Najświętszy Sakrament, a także obrazy lub figury&#13;
Chrystusa, znane są w polskim katolicyzmie od stuleci i nadal odbywają się w czasach&#13;
suszy. Interesującym przyczynkiem jest wierzenie, że gdy Señor de la Soledad wychodzi&#13;
z procesją błagalną o deszcz, to jego rana w piersi przyciąga chmury208. Można tu dostrzec oryginalną transformację andyjskich wierzeń osnutych wokół uschnu w formie&#13;
zagłębień czy mis skalnych, które, wypełnione wodą, służyły różnorodnym praktykom&#13;
magicznym i wróżebnym. Jest to także interesujący motyw, wpisujący się w niezwykle&#13;
bogatą symbolikę i alegorię, nawarstwioną wokół tej rany Chrystusa – zebraną i omówioną przez Steinberga. Wątki te czerpią z ewangelicznego przekazu na temat krwi i wody,&#13;
które wypłynęły z rany zadanej włócznią Longinusa (J 19, 34). Komentatorzy zwracają&#13;
uwagę, że w tym wypadku istotniejsza jest soteriologiczna symbolika wody niż krwi. Pada&#13;
stwierdzenie, że woda „nawadnia Drzewo Życia niczym wieczne źródło lub zapełnia misę,&#13;
w której zmyte zostają ludzkie wady”209. Señor de la Soledad w roli władcy wód pojawia&#13;
się podaniach związanych z katastrofalną powodzią 13 grudnia 1941 roku, która&#13;
204&#13;
205&#13;
206&#13;
207&#13;
&#13;
208&#13;
209&#13;
&#13;
S. Maguiña Chauca, op. cit., s. 9–10.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 261.&#13;
Ibidem, s. 169.&#13;
P. Duviols, Un symbolisme…, s. 20. Zob. też ibidem, s. 17. Na temat huaca i huanca piszę obszernie w części: Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci, w rozdz.: Huancas, Święci i ludzie.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 134.&#13;
L. Steinberg, op. cit., s. 418.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
nawiedziła Huaráz wskutek pęknięcia moreny wysokogórskiego jeziora Cojup. Miliony ton wody, porywając głazy i rumosz skalny, a niżej drzewa i wszystko, co napotkały na swej drodze, runęły na miasto w dwóch gigantycznych falach, burząc i zatapiając&#13;
w całości nowo wybudowaną dzielnicę Centenario oraz wielkie połacie innych210 [fot. 56].&#13;
Wówczas to widziano Señora de la Soledad w czerni na szczycie wzgórza Pumacayan,&#13;
jak unosząc połę płaszcza kierował lawinę wodną na nowe, słabiej zabudowane tereny,&#13;
chroniąc starą część miasta i dzielnicę Soledad211. Niektórzy interpretowali tą ingerencję&#13;
przez pryzmat zdystansowania i wzajemnej obcości między rdzennymi mieszkańcami starych dzielnic a w dużej mierze napływowymi, bogatymi, kosmopolitycznymi rezydentami&#13;
Centenario o przewadze Kreoli. Tego dnia Indianie zamieszkujący wioski Marían i Cantú&#13;
nad Huaráz „widzieli straszną postać z krzyżem, ubraną na biało, stojącą na wzgórzu Cushuruyoc i ręką wskazującą ryczącym wodom kierunek na nowe dzielnice, by ocalić stare&#13;
miasto, barrio Soledad i świątynię Soledad”212. W postaci w bieli (nie w czerni, jak w poprzedniej opowieści) rozpoznali Señora de la Soledad. Następnego dnia wyszedł on w procesji na miasto owinięty w żałobną czerń „wśród płaczących tłumów, wołających: «Señor&#13;
jest smutny!», «Jest blady!», «Co złego zrobiliśmy?», «Co zrobiło Huaráz, żeby zasłużyć&#13;
na taką karę?»”213. Trzeba zwrócić uwagę, że przypisywanie Panu Samotności sprawczości w tej i innych katastrofach żywiołowych wiąże się z jego atrybutem temblores – władcy trzęsień ziemi, jako że większość takich kataklizmów w Andach wywołują wstrząsy&#13;
sejsmiczne. Nie był to jedyny moment bolesnego rozdarcia i dylematów teodycei, jakie&#13;
przyszło przeżywać mieszkańcom Huaráz. Najstraszniejszy miał nadejść wraz z apokaliptycznym trzęsieniem ziemi w 1970 roku.&#13;
Utożsamianie Señora de la Soledad z bóstwem władającym wodą i trzęsieniami ziemi nie&#13;
wyczerpuje jego koneksji z trwałą spuścizną andyjskiej przeszłości. Wspomniałam o wyrazistym nałożeniu się jego postaci na archetypowy obraz Inki właściwy wyidealizowanej wizji&#13;
Tawantin Suyu ukształtowanej przez stulecia konkwisty i kolonializmu. Przejęcie przez Señora de la Soledad atrybutów Inki można dostrzec zarówno w warstwie szczegółów, jak i w&#13;
całościowym obrazie władcy, którego istotnym elementem jest szereg znaczeń nadawanych&#13;
przez Indian tytułowi „Señor”214. Jedna z najciekawszych analogii dotyczy Señora de la Soledad jako rolnika i hodowcy. Mówi się, że „posiada chacras obsiane zbożem, kukurydzą,&#13;
ziemniakami i innymi roślinami uprawnymi, i ma także stada owiec i krów”, i „w książce&#13;
notuje, co zasiał i co zebrał”215. Motyw książki stanowi oczywisty ślad zbiorowej reminiscencji, w której postać encomendero czy późniejszego hacendano zespoliła się z książką jako&#13;
atrybutem obcości kulturowej, ta zaś z czynnością zapisywania w niej tego, co wiązało się&#13;
210&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
212&#13;
213&#13;
214&#13;
215&#13;
&#13;
S. Wegner, Lo que el aqua se llevó. Consecuencias y lecciones del aluvión de Huaráz de 1941, Huaráz 2014.&#13;
Relacje świadków tamtych zdarzeń zebraliśmy z Mąką w artykule: E. Jodłowska, M. Mąka, Huascarán –&#13;
mitologia i fatum najwyższej góry Peru, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne” 2016, t. 44, nr 4, s. 379–397.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 42; B. Bode, op. cit., s. 397; wypowiedź Jaime Leivy Suareza, procuradora bractwa Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad de Huaráz.&#13;
S. Maguiña Chauca, op. cit., s. 9.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 105.&#13;
Zob. rozdz. „Cristo” i „Señor” – oblicza odmienności.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 139.&#13;
&#13;
�140&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
z gospodarowaniem na wielkich włościach. Inka i jego urzędnicy także prowadzili szczegółowe zapiski gospodarcze w piśmie khipu216, ale fakt ten został przykryty późniejszym obrazem&#13;
książki. Natomiast motyw posiadania przez Pana Samotności pól uprawnych oraz stad owiec&#13;
i krów odsyła do znacznie starszych tradycji, zgodnie z którymi władcy Inków byli właścicielami olbrzymich obszarów upraw oraz wielotysięcznych stad lam i alpak. W opowieści,&#13;
co oczywiste, pojawiają się introdukowane hiszpańskie owce i krowy, ponieważ w tej części&#13;
Andów lamy i alpaki zostały niemal całkowicie wyparte już w pierwszym stuleciu konkwisty. Analogiom sprzyjała też narracja ewangelizacyjna rozumiana przez Indian, jak większość&#13;
prawd wiary katolickiej, w sposób bardziej dosłowny niż metaforyczny. Nazywanie Chrystusa „pasterzem”, a najczęściej „pasterzem owiec” oraz częste pojawianie się tego zwierzęcia&#13;
jako synonimu wiernego na łonie Kościoła, ma swoją odległą tradycję na obszarach biblijnych i bliskowschodnich, gdzie już w najstarszych tekstach klinowych „pasterz” służył jako&#13;
honorowy tytuł bogów i władców217. Powtarzalność zbitki „Chrystus-owca”, w tym także&#13;
w znaczeniu „Baranek Boży” (Agnus Dei), ugruntowało przeświadczenie, wspierane tekstami&#13;
o mitycznych dziejach Inków, że Chrystus, jak Inka, posiada stada owiec i krów. Krowy stanowiły dobro wyżej cenione niż owce, więc choć rzadziej pojawiały się w retoryce księży, nie&#13;
mogło ich zabraknąć w boskim stadzie. Jak pisze Szemiński: „W rytuałach zwycięstwa i tryumfu nad włączanym do imperium podbitym państewkiem Inka występował jako baca a podbici jako kierdel lam. Rytuały z Inką jako pasterzem funkcjonowały także w cyklu rocznym&#13;
w Cuzco, z tą jednak różnicą, że wówczas lamy były prawdziwe, a nie udawane przez ludzi”218. Autor udowadnia, że w kulturze inkaskiej istniała paralela pomiędzy ludźmi i lamami, dająca się odczytać m.in. z rytuałów ofiarnych. Można sądzić, że w schrystianizowanej&#13;
przestrzeni religijnej podobna korelacja zaistniała pomiędzy ludźmi a owcami, wzmacniana&#13;
toposem owcy ofiarnej oraz sensualnym obrazowaniem ludu Bożego jako owieczek na łonie&#13;
Kościoła.&#13;
Śledząc podobieństwa w obrazie Señora de la Soledad i Inki, nie sposób pominąć ważnego aspektu ich paralelności ewokowanej przez mitologię millenarystyczną wytworzoną&#13;
w warunkach głębokiej traumy kulturowej, związanej z upadkiem państwa Inków i dramatem zniewolenia przez hiszpańskich najeźdźców. W obrębie zrodzonej w czasach konkwisty i kolonii mitologii afirmującej wyidealizowany obraz Tawantin Suyu za najważniejszy&#13;
wątek uznaje się mit Inkarrí zapowiadający powrót Inki i rekonstrukcję jego imperium219.&#13;
Opowiada on ścięciu Inki przez Hiszpanów, a następnie ukryciu ciała w sekretnym miejscu,&#13;
gdzie stopniowo głowa zrasta się z tułowiem. Całkowite połączenie obu części ciała będzie&#13;
równoznaczne ze zmartwychwstaniem Inki i restytucją Imperium Tawantin Suyu, co ukazuje mityczną ontologię jedności Inki i jego państwa. Jest to mit mesjanistyczny określany&#13;
przez Ryszarda Tomickiego „kompensacyjno-emancypacyjnym”, powstający w sytuacjach&#13;
216&#13;
217&#13;
218&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, op. cit., s. 258–260.&#13;
S. Jankowski, Symbolika pasterza w tekstach biblijnych, „Studia Włocławskie” 2015, nr 17, s. 110.&#13;
J. Szemiński, Inka jako wielki baca, [w:] Dawne elity. Słowo i gest, red. J. Olko i J. Axer, Warszawa 2005,&#13;
s. 171.&#13;
Inkaski lub – patrząc z punktu widzenia regionalnego – andyjski mesjanizm oraz schrystianizowaną mitologię wytworzoną wśród Indian od czasów najazdu hiszpańskiego szczegółowo omawiają: A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 31, 112–121, 143–154, oraz J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 373–420.&#13;
Zob. też J.M. Arguedas, Formación de una cultura nacional indoamericana, selección y prólogo de Á.&#13;
Rama, Mexico-Madrid-Bogota 1981.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
długotrwałych konfliktów220. Nie wchodzę tu w wielokrotnie opisane szczegóły, która egzekucja władców inkaskich mogła być inspiracją mitu oraz jakie miejsca ukrycia zwłok&#13;
Inki pojawiają się w różnych wersjach opowieści. Najpewniej zarówno śmierć Ataw Wallpy (1533) [fot. 57], jak i głośne egzekucje Tupaca Amaru I (1572) [fot. 58] i Tupaca Amaru II (1781) [fot. 59] współtworzyły obraz Inki „ahistorycznego” i symbolicznego jako toposu władcy. Na przestrzeni wieków współistnienia tego mitu z przekazem ewangelicznym&#13;
o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa wytworzyło się przeświadczenie o mesjanistycznej&#13;
wspólnocie obu wątków, co niewątpliwie wzmacniało siłę ich oddziaływania na drodze wzajemnych dopowiedzeń. Obie historie połączył ten sam mityczny sens rewitalizacji po przezwyciężeniu kryzysu śmierci. Aleksander Posern-Zieliński wskazuje zwłaszcza na śmierć&#13;
Tupaca Amaru II jako tę, która najmocniej zapisała się w zbiorowej pamięci, stając się&#13;
paliwem zasilającym mit. Jak pisze badacz: „Męczeńska śmierć Tupac Amaru II i ferment&#13;
w kraju, jaki wywołała jego działalność sprawiły, że postać ta w ludowej wyobraźni przetworzona została w indiańskiego mesjasza”221. Paralelność „historii świętych” Chrystusa&#13;
i tego wodza inkaskiego była tym większa, że powstanie zbrojne Tupaca Amaru II nie było&#13;
antychrześcijańskie, a on konsekwentnie podkreślał, „iż jego celem nie jest walka z Kościołem i religią katolicką”222. Co więcej, zarówno on, jak i podporządkowani mu dowódcy&#13;
uważali się za lepszych katolików niż obarczeni licznymi grzechami Hiszpanie. „Odrzucali&#13;
oni panowanie hiszpańskie, mieli własne sanktuaria, ale katolicyzm akceptowali”223. Spontaniczny proces deifikacji Tupaca Amaru II rozpoczął się jeszcze za jego życia, objawiając&#13;
się w przekonaniu Indian, że posiada on władzę wskrzeszania poległych224. Nie przeszkadzało to równoległej narracji o odrodzeniu państwa Tawantin Suyu, jako zasadniczym celu&#13;
powstania. Szemiński cytuje fragment XVIII-wiecznego opisu egzekucji Tupaca Amaru II,&#13;
rzucający światło na proces mityzacji jego osoby oraz na czynniki sprzyjające odnajdywaniu&#13;
podobieństw i wspólnych znaków w męczeństwie Inki i Chrystusa:&#13;
[W dniu egzekucji – przyp. E.J.] mimo pogody przez długi czas suchej, a dni bezchmurnych, ów dzień stał się tak chmurny, że słońcu nie widać było twarzy i zewsząd zanosiła się&#13;
na deszcz. O dwunastej, gdy konie rozciągały Indianina, podniósł się silny wir wiatru, a za nim&#13;
ulewa, która sprawiła, że wszyscy ludzie, nawet straże, wycofali się w pośpiechu. Stało się&#13;
to powodem, dla którego Indianie zaczęli twierdzić, iż niebo i żywioły zabolały nad śmiercią&#13;
Inki, którego nieludzcy i bezbożni Hiszpanie mordowali tak okrutnie225.&#13;
&#13;
Jeśli dodamy, że wśród barbarzyńskich tortur, jakim poddano Inkę zanim rozerwano&#13;
go końmi, było założenie żelaznej korony cierniowej, by wyszydzić jego ambicje do godności królewskiej, a także wbicie w tył głowy rozpalonych gwoździ, których końce sterczały&#13;
mu z ust, to skojarzenie z męczeństwem Chrystusa na Golgocie było wręcz naturalne. W komentarzu do cytowanego opisu Szemiński pisze tak:&#13;
220&#13;
221&#13;
222&#13;
223&#13;
224&#13;
225&#13;
&#13;
R. Tomicki, W kręgu mitów peruwiańskich, „Etnografia Polska” 1976, t. 20, z. 1, s. 255–270.&#13;
A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 86.&#13;
Ibidem, s. 109.&#13;
J. Szemiński, Myślane po kiczua, s. 95.&#13;
Ibidem, s. 95–96.&#13;
Ibidem, s. 97.&#13;
&#13;
�142&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Śmierć Inki zarówno w XVI, jak i XX w. traktowana była tak samo: jako zniszczenie porządku, unicestwienie zasady porządkującej świat. Przytoczony opis śmierci Thupa Amaro może&#13;
się Europejczykowi kojarzyć ze śmiercią Chrystusa, jednak mieści się on w tradycji autochtonicznej, peruwiańskiej, w myśl której śmierć Inki to śmierć człowieka, który łączy niebo, ziemię, żywioły z kulturą, śmierć Syna Słońca226.&#13;
&#13;
Szczegóły kaźni, jak i historycznie potwierdzony fakt zerwania się burzy, musiał uruchomić mechanizm skojarzeń ze śmiercią Chrystusa zarówno w umysłach Hiszpanów, jak&#13;
i katolickich Indian, co nie wyklucza, że obraz in gremio wpisuje się w szerszy archetyp&#13;
apokaliptyczny o zasięgu ponadkulturowym. Niewątpliwie przez wieki zachodził nieustający proces wzajemnego nakładania się figury Chrystusa i Inki w obrębie wspólnego pola&#13;
semantycznego.&#13;
Jednym z najbardziej traumatycznych doświadczeń w skali narodu peruwiańskiego,&#13;
w tym także Indian andyjskich, była tzw. wojna o Pacyfik (zwana też wojną o saletrę), trwająca w latach 1879–1884. Konflikt rozpoczął się sporem pomiędzy Boliwią i Chile o pas&#13;
wybrzeża Pacyfiku obejmujący część pustyni Atacama między 23 a 25 równoleżnikiem,&#13;
gdzie znajdowały się bogate złoża surowców, w tym zwłaszcza guana i saletry. Do wojny&#13;
włączyło się Peru jako aliant Boliwii. Przez pierwszy rok działania zbrojne koncentrowały się na Pacyfiku, natomiast po neutralizacji peruwiańskiej marynarki wojennej Chilijczycy rozpoczęli okupację Peru, stopniowo posuwając się na północ. W styczniu 1881 roku,&#13;
po spaleniu przedmieść Limy, stolica Peru została barbarzyńsko złupiona. Chilijczycy masowo wywozili z niej oraz z innych miast biblioteki, dzieła sztuki i wszelkie dobra kultury227.&#13;
Armia chilijska systematycznie posuwała się na północ i dotarła aż do Cajamarki. Jej działania w latach 1881–1883, obejmujące rozległe obszary Peru, w tym także w Andy, utrwaliły się w zbiorowej pamięci jako okres nadzwyczajnych okrucieństw, jakich dopuszczała się&#13;
armia chilijska na ludności cywilnej, równocześnie rabując wszystko, co miało jakąkolwiek&#13;
226&#13;
227&#13;
&#13;
Ibidem, s. 97.&#13;
W latach 1877–1884 swoją trzecią, pięcioletnią kadencję rektora Universidad de Chile w Santiago pełnił&#13;
Ignacy Domeyko. Jego pamiętniki zawierają ciekawy opis grabieży dokonywanych przez Chilijczyków&#13;
w okupowanej Limie. Warto go przytoczyć: „Po zajęciu przez Chilijczyków Limy, stolicy peruwiańskiej,&#13;
gdzie się znajdowały zakłady naukowe dobrze uposażone w narzędzia fizyczne, laboratoria i biblioteki,&#13;
nader mi smutno było widzieć, jak za przykładem naszych europejskich wojen i rabunków upojony żołnierz zwycięstwem posunął się do niszczenia owych zakładów, a co gorsza, rząd chilijski rozkazał przenieść&#13;
z Limy, stolicy peruwiańskiej, do Santiago Bibliotekę Narodową, znacznie uszkodzoną, i nie mniej w rabunkach uszkodzone gabinety, obserwatorium, narzędzia chirurgiczne i pracownie chemiczne. Więcej niż&#13;
sto ogromnych pak obładowanych tym nieszczęsnym zaborem przywieziono prosto do Uniwersytetu, a minister oświecenia powołał dekretem mnie i profesora fizyki do ich przyjęcia. Było to dla mnie najniemilsze&#13;
i pełne odrazy polecenie, przypominające, co z naszymi bibliotekami i zbiorami Uniwersytetu Wileńskiego&#13;
uczynili Rosjanie. Spostrzegłszy, że wszystkie narzędzia i celniejsze przyrządy były potłuczone, popsute,&#13;
prawie do niczego niezdatne i brakowało w ogóle przedmiotów, które mogły mieć większą wartość i które&#13;
potem u kupców ukazały się do przedania, że też i z Biblioteki zaledwie połowę książek przywieziono,&#13;
które według pewnych wiadomości posiadało miasto Lima, kazałem zrobić dokładny inwentarz przywiezionych rzeczy z wykazaniem stanu, w jakim się znajdowały, i ogłosiłem ich listę w dziennikach rządowych&#13;
dla przekonania, jak mało dla kraju przyniósł korzyści ten rabunek i o ile się przyczyni do rozdrażnienia&#13;
umysłu między dwoma pobratymczymi narodami” (I. Domeyko, Moje podróże. Pamiętniki wygnańca, t. 3,&#13;
przygotowała do druku, opatrzyła przedmową i przypisami E. H. Nieciowa, Wrocław-Warszawa-Kraków&#13;
1963, s. 68–69).&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
wartość. Na wielką skalę ograbiano kościoły z dzieł sztuki sakralnej, nierzadko profanując&#13;
najświętsze sanktuaria Peruwiańczyków.&#13;
Okupacja chilijska zapisała się tragicznymi przeżyciami dla mieszkańców Huaráz, które,&#13;
jak inne miasta, doświadczyło terroru, mordów i grabieży228. W zbiorowej pamięci utrwaliły&#13;
się też zdarzenia związane z Señorem de la Soledad. Żywe do dziś teksty padań o zbliżonej treści, stanowią pogłos tamtych wydarzeń. Przytoczę wersję zanotowaną przez Bode&#13;
w 1970 roku:&#13;
Opowiadają, że w przeddzień planowanego spalenia miasta przez najeźdźców, przed chilijskim generałem pojawił się brodaty mężczyzna na koniu i nakazał mu opuścić miasto wraz&#13;
ze wszystkimi żołnierzami. Nikt nie był w stanie zidentyfikować jeźdźca, ale Huaracinos&#13;
utrzymywali, że to był Pan Samotności. Aby udowodnić im niedorzeczność tych twierdzeń,&#13;
generał wjechał na koniu do kościoła i przed ołtarzem wyciągnął szablę, celując nią w Señora&#13;
de la Soledad. W tym samym momencie generał i jego koń padli martwi na posadzkę. Tej samej nocy przerażeni żołnierze chilijscy opuścili Huaráz229.&#13;
&#13;
Zbliżoną wersję przytacza Yauri Montero:&#13;
Podczas wojny z Chile, gdy wojsko przechodziło przez ulice Huaráz, mówi się, że jeden z oficerów wroga twierdził, że mieszkańcy mają potężnego czarownika i on chce go poznać. Udał&#13;
się do kościoła, gdzie Señor de la Soledad przykryty był fioletową materią. Z pogardą zerwał&#13;
ją końcem szabli i gdy stanął oko w oko z Panem Samotności, natychmiast został ukarany&#13;
ślepotą230.&#13;
&#13;
W obu tekstach, dość popularnych, powtarzanych mi kilkakrotnie z nieznacznie zmienionymi szczegółami, pojawia się figura żołnierza-obrazoburcy ukaranego śmiercią lub ślepotą za próbę zamachu na świętość. Nieprzypadkowo jest nim żołnierz najbardziej znienawidzony, którego nadzwyczajne okrucieństwo odczłowieczyło go w zbiorowej wyobraźni,&#13;
zamieniając w oczach Indian w demoniczną figurę pishtaco231. Postać będąca uosobieniem&#13;
zła i obcości kulturowej zaprzecza wszelkim wartościom porządku ludzkiego, społecznego,&#13;
kulturalnego i religijnego, przy czym obraza tych ostatnich symbolicznie dopełnienia obraz totalnej pustki etyczno-moralnej eliminującej cechy ludzkie. Atak żołnierza chilijskiego,&#13;
uosabiającego samo zło, na Señora de la Soledad, reprezentującego najwyższą postać dobra,&#13;
urasta do rangi symbolicznej konfrontacji dwóch skrajności, w której dobro musi zatriumfować. Konfrontacja ta przebiega równocześnie w kilku obszarach semantycznych, wśród których wybija się aspekt patriotyczny i tożsamościowy, przenosząc batalię na poziom identyfikacji narodowej, gdzie atak na świętość zrównany jest z atakiem na Ojczyznę. W warstwie&#13;
znakowej w kościołach peruwiańskich widoczne jest silne zespolenie świętości z symboliką&#13;
228&#13;
&#13;
229&#13;
230&#13;
231&#13;
&#13;
C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia de un pueblo en transformacion, Caras 1996, s. 246–274; F. Gonzales,&#13;
Huarás. Visión integral, Huaráz 1992, s. 24–25.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 395.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 95.&#13;
E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco…, s. 147–154. Zob. też M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…,&#13;
s. 114.&#13;
&#13;
�144&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
państwową. Zwyczajnym widokiem są flagi państwowe stojące przy ołtarzach, jak również&#13;
czerwono-biało-czerwone wstążki, będące elementami strojów świętych, Chrystusa i Matki&#13;
Boskiej [fot. 60].&#13;
Dobro tryumfuje, ale ludowy sensualizm domaga się widzialnych znaków wpisanych –&#13;
by użyć terminu Halbwachsa – w „społeczne ramy pamięci”. Na gruncie polskim Niedźwiedź szczegółowo analizuje mityczny schemat takiej konfrontacji zawarty w ludowych&#13;
opowieściach o Matce Boskiej Częstochowskiej. Wskazuje historyczną zmienność figury&#13;
wroga („husyta”, „Turek”, „Kozak”, „Tatarzyn”, „pogan”, a nawet „Krzyżak” czy inne232),&#13;
utrwaloną się w ludowych tekstach kultury. Obszernie omawia też widzialne znaki, czyli&#13;
blizny i szramy na obliczu Matki Boskiej. Jak pisze badaczka:&#13;
W obrębie religijno-symbolicznego języka blizny stają się najbardziej oczywistym i namacalnym motywem przekształcającym wizerunek w osobę. W symbolu tym i jego religijnym,&#13;
ludowym odczytaniu realizuje się zasada nierozróżnialności – tajemnica przejścia pomiędzy&#13;
obrazem a postacią233.&#13;
&#13;
Fenomen zranionego oblicza świętości zaistniał także w Peru. Opowieści podobne do zacytowanych nawarstwiły się wokół jednego z „braci” Pana Samotności – Señora de Santa&#13;
z nadpacyficznej Santy, o którym piszę w kolejnym rozdziale. Tam także żołnierz chilijski&#13;
miał zaatakować krucyfiks, ale – zanim padł martwy – zdołał skaleczyć szyję Chrystusa,&#13;
na której pokazywane są blizny.&#13;
Opowieść o zranieniu Señora de la Soledad przez żołnierza chilijskiego usłyszałam dwukrotnie – raz z ust ważnego procuradora konfraterni Sociedad de Auxilios Mutuos de el&#13;
Señor de la Soledad – Jaime Leivy Suareza, drugi raz od kreolskiego gawędziarza, znawcy historii Huaráz, Dante Gurrero Falcóna. Wcześniej nie napotkałam przekazów mówiących o zranieniu Chrystusowego oblicza, ale może dlatego, że nie zadawałam na ten temat&#13;
pytań. Stało się tak dlatego, że dopiero pod koniec badań na powiększeniach zdjęć zauważyłam, że w cieniu, pod włosami, na jego lewej kości policzkowej znajdują się trzy wyraźne, równoległe szramy, dokładnie takie, jakie mogłyby pochodzić od cięć szablą (a dokładniej: jakie namalował artysta, chcąc takie rany przedstawić) [fot. 61]234. Rana po włóczni&#13;
na prawej piersi Chrystusa oraz ta właśnie potrójna rana na lewym policzku to jedyne obrażenia na jego ciele, wokół których nawarstwiły się myśl teologiczna oraz legenda. Tylko&#13;
one zostały namalowane z dbałością o indywidualizm przedstawienia. Otarcia dłoni, kolan&#13;
i stóp oraz stróżki krwi na całym ciele należą do kanonu ikonograficznego przedstawień&#13;
Ukrzyżowanego w sztuce latynoamerykańskiej, nie posiadając pogłębionych interpretacji&#13;
teologicznych bądź legendarnych. Potrójna rana na policzku Señora de la Soledad w żadnym&#13;
razie nie wygląda na przypadkowy efekt fantazji artystów, którzy poddawali rzeźbę renowacji&#13;
po pożarze w 1965 roku, potem zaś ponownie, po zniszczeniach, jakich doznała w wyniku&#13;
&#13;
232&#13;
233&#13;
234&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, op. cit., s. 84–85.&#13;
Ibidem, s. 95.&#13;
Więcej przekazów na ten temat nie zdążyłam zebrać przed wyjazdem z Peru, ale nawet te dwa, pochodzące&#13;
z ust ludzi z najbliższego otoczenia Señora de la Soledad, znających historię Huaráz, mogą być uznane za reprezentatywne i potwierdzające istnienie legendy.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
trzęsienia ziemi w 1970 roku235. W takich przypadkach konserwator dokłada wszelkich starań, by jak najwierniej zrekonstruować każdy szczegół, i nie wątpię, że tak było i tym razem. Sądzę, że rana należy do typu „ran symbolicznych”, nakładanych na twarz Chrystusa&#13;
(lub Matki Boskiej) w szczególnych okolicznościach ich głębokiego związku z cierpieniem&#13;
społeczności lub narodu, dla których stanowili najważniejszy obiekt kultu i centrum wspólnotowego utożsamienia. W tragediach dziejowych wraz z narodami cierpią ich świętości&#13;
i przez wieki, od czasów sporów ikonoklastycznych we wczesnym chrześcijaństwie236, wymagane jest, by przechowywały widzialne świadectwo współuczestnictwa w cierpieniu następnym pokoleniom – w imieniu własnym oraz rzesz umęczonych, o których godzi się pamiętać. Jest to szczególny zapis, dokonany poza oficjalnymi kartami historii. Wyraża prawdę,&#13;
której nie da się sfałszować. Nie potrzebuje słów ani ksiąg, wystarczą rany i blizny, będące&#13;
krańcowym utożsamieniem zapisu i treści w najbardziej pierwotnej formie. W ten sposób opowieść pozostanie w „długim trwaniu” ustnego przekazu, trwalszego niż słowo utrwalone na papierze, będące zawsze formą zapośredniczenia i interpretacji.&#13;
W cytowanych legendach pojawia się motyw śmierci bądź oślepnięcia napastnika, który&#13;
nadmiernie zbliżył się do Señora de la Soledad. W drugim z nich mowa jest o tym, że jak&#13;
żołnierz zerwał zasłonę i „stanął oko w oko z Panem Samotności, natychmiast został ukarany ślepotą”. Wydaje się, że przekaz egzemplifikuje uniwersalną cechę morfologiczną&#13;
świętości jako bytu obdarzonego nadzwyczajną siłą wzroku, mogącą stanowić oręż w walce&#13;
ze złem. Rażenie spojrzeniem bóstwa może być niebezpieczne, a nawet zabójcze. Do ponadkulturowego kanonu zachowań religijnych należy pochylenie głowy, które symbolizuje&#13;
pokorę, ale jego pierwotnym sensem było uniknięcie niebezpiecznego wzroku bóstwa lub&#13;
ubóstwianego władcy. Gest ten upowszechnił się w otoczeniu świeckim, współtworząc kanon zachowań w obrębie grup osób o zróżnicowanych statusach237. Nie rozwijam tutaj tego&#13;
dobrze znanego w etnologii tematu, przywołując go jedynie w kontekście ciekawego zapisu Bode z lat 70. XX wieku, do którego dopiszę własny, pozyskany od różnych informatorów. Badaczka ta, opowiadając o swoich rozmowach z campesinas na temat Señora de&#13;
la Soledad, wspomina: „Słyszałam jak często mówiono: «Nie możesz długo patrzeć mu&#13;
w oczy, on jest taki prawdziwy!» [podkr. E.J.]”238. Przeczuwany, że w słowie „prawdziwy”&#13;
wypowiadanym przez Indian kryło się o wiele więcej, niż w naszym potocznym rozumieniu.&#13;
Po blisko pięćdziesięciu latach od zapisu Bode kilkakrotnie usłyszałam niemal identyczne&#13;
napomnienia od Indian, którzy wiedzieli, że bywam w sanktuarium Soledad, by przyglądać&#13;
się i fotografować. Szczególnie zapadło mi w pamięć, gdy dwukrotnie z naciskiem powtórzył je Zegarra, sędziwy rzeźbiarz, który naprawiał figurę Pana Samotności po zniszczeniach&#13;
w 1965 i 1970 roku, a także wyrzeźbił jego paso – Señora de Mayo, po tym, jak rzeźby nie&#13;
odnaleziono po trzęsieniu ziemi. „Nie powinnaś mu długo patrzeć w oczy, on jest prawdziwy, uśmiecha się albo smuci, ale nie trzeba za długo patrzeć” – tak w przybliżeniu&#13;
brzmiała jego wypowiedź.&#13;
235&#13;
&#13;
236&#13;
237&#13;
238&#13;
&#13;
W drugim przypadku był to Godofredo Zegarra; niestety, pomimo wielu godzin spędzonych na rozmowach&#13;
z tym legendarnym rzeźbiarzem, szczegółu tego nie poruszyłam, gdyż rozmowy prowadziłam, zanim dostrzegłam namalowane ślady cięć, ukryte pod włosami Señora de la Soledad.&#13;
A. Niedźwiedź, op. cit., s. 65–70.&#13;
M. Brocki, Antropologia, język ciała, Wrocław 2000, s. 266–276.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 311.&#13;
&#13;
�146&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Wśród wspomnień Bode znajdujemy interesujące informacje od sędziwych Indian, których treść stanowi ważny przyczynek do kwestii spojrzenia Boga, ale też jego percepcji.&#13;
Uważam ten przekaz za jedną z najciekawszych i najbardziej wyrazistych egzemplifikacji&#13;
indiańskiego postrzegania rzeźby-postaci Señora de la Soledad. Otóż podobno na początku XX wieku (więc na pewno i wcześniej) podczas mszy świętych w kościele Soledad był&#13;
zwyczaj, że przed podniesieniem zasuwano zasłonę przed krucyfiksem Pana Samotności.&#13;
Gdy badaczka zapytała Indianina o powód, odparł, jakby to było oczywiste: „Żeby nie&#13;
było dwóch Bogów jednocześnie”. Biorąc pod uwagę osobowe traktowanie Señora de la&#13;
Soledad jako prawdziwego, najwyższego Pana i Władcy, widzącego wszystko wokół, postępowanie takie wydaje się zupełnie logiczne. Skoro, jak twierdzili księża, podnoszona&#13;
ku górze hostia jest Bogiem, to co zrobić, by nie dopuścić do niebezpiecznego dysonansu,&#13;
do konfrontacji dwóch Bogów? Naturalnie, trzeba ukryć przed wzrokiem tego prawdziwego widok drugiego, mocno abstrakcyjnego, na szczęście pokazywanego tylko przez chwilę.&#13;
Można się domyślać, że motywacja zasłaniania Pana Samotności odzwierciedlała całe spektrum ludzkich uczuć, antycypowanych jako boskie, w sytuacji tak niezręcznej konfrontacji.&#13;
Zapewne Indianie chcieli oszczędzić Señorowi gniewu, rozczarowania czy nawet smutku&#13;
na widok konkurencyjnego Boga. Sądzę, że w ich percepcji nie było śladu utożsamienia&#13;
Pana Samotności z hostią. On był ich prawdziwym Bogiem, axis mundi ich świata, hostia&#13;
natomiast przedmiotem z innego porządku, może magicznym, ale istota jej boskości wymykała się zdolności rozumienia i odczuwania.&#13;
Zastanawiając się nad sensem prawdziwości Señora de la Soledad, w znaczeniu nadawanym mu przez Indian, należy wyraźnie zaznaczyć, że nie ma ona nic wspólnego ze zjawiskiem vera eﬃgies, czyli prawdziwości polegającej na doskonałej wierności wobec jakiegoś&#13;
wzorca. W ludowej percepcji Pan Samotności nie ma żadnego wzorca, gdyż sam jest alfą&#13;
i omegą, jedyną i bezalternatywną postacią najwyższego Boga, którego wizerunek stanowi&#13;
zarazem utożsamienie osoby, zgodnie z Gadamerowską zasadą nierozróżnialności signans&#13;
i signatum.&#13;
Przyglądając się nadal historii, nie sposób pominąć kolejnej krwawej batalii, jaka tuż&#13;
po wojnie chilijsko-peruwiańskiej przewaliła się przez ziemie prowincji Ancash, kosztując życie co najmniej 10 tys. Indian. Mowa o powstaniu chłopskim Pedro Pablo Atusparii&#13;
(1840–1887) – legendarnego bohatera tych ziem, wsławionego obroną Indian przed nadmiernymi rekwizycjami dóbr na cele wojny z Chile, ale też brawurowymi, zwycięskimi&#13;
starciami z żołnierzami chilijskimi na czele partyzantki chłopskiej239. W 1885 roku, bezpośrednio po zakończeniu wojny o Pacyfik, gdy tylko żołnierze okupacyjni opuścili wyniszczone i tragicznie spauperyzowane Ancash, władze cywilne pod przywództwem prefekta&#13;
Noriegi nałożyli na ludność indiańską obowiązek płacenia drakońskich podatków i świadczeń, co wywołało ferment i protesty. Atusparia, będąc wówczas alcalde swojej rodzinnej&#13;
wsi Marían nad Huaráz, wystosował w imieniu swoim i innych naczelników wioskowych&#13;
pismo protestacyjne do władz administracyjnych regionu z siedzibą w Huaráz, w odpowiedzi na co został aresztowany i wychłostany, a ponadto pozbawiony warkocza (tradycyjnego&#13;
239&#13;
&#13;
A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 131–132; F. Escárzaga, La sublevación de Ancash. Proyecto&#13;
nacional y guerra de razas, „Política y Cultura” 1999, nr 12, s. 151–175; J.A. Salazar Mejía, Identidad…,&#13;
s. 52–53, 90–92; J. Klaiber, La actitud y sensibilidad del clero en la revolución de Pedro Pablo Atusparia&#13;
1885, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 277–287.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
atrybutu władzy), co było karą upokarzającą, stosowaną wobec represjonowanych naczelników indiańskich. W odpowiedzi 3 marca 1885 roku duże grupy Indian z okolicznych wiosek&#13;
zaatakowały i zdobyły miasto, oswobadzając Atusparię. Przez dwa miesiące trwały walki&#13;
z żołnierzami przysłanymi z Limy, którzy niedawno jeszcze walczyli z Chilijczykami, a teraz krwawo tłumili bunt rodaków. Pominę opis tych batalii, jak i reform agrarnych zarządzonych przez Atusparię, gdyż te epizody z dziejów Ancash zostały szczegółowo przebadane&#13;
przez historyków i posiadają obszerny korpus opracowań. Skoncentruję się na krytycznym&#13;
momencie upadku powstania w pierwszych dniach maja 1885 roku i zdarzeniu, do jakiego&#13;
doszło wówczas z udziałem Señora de Mayo.&#13;
Jesienią 2019 roku miałam okazję przeprowadzić wywiad z prawnukiem Atusparii, Gumercindo Garcia Alvarónem, mieszkającym, tak jak jego sławny przodek, we wsi Marían&#13;
i, co ciekawe, wyglądającym tak, jakby był jego bratem bliźniakiem [fot. 62]. Rozmówca&#13;
znał historię pradziadka, ale mnie zaciekawiły jego wspomnienia czerpane z tradycji rodzinnej. Rozmawialiśmy o końcowych dniach powstania, kiedy to w krwawej bitwie pod Yungay 25 kwietnia 1885 roku oddziały Atusparii doznały ciężkich strat, a on sam został ranny.&#13;
Powstańcy wycofali się do Huaráz, gdzie kilka dni później doszło do rozstrzygających zdarzeń, których okoliczności są równie pasjonujące dla historyka, jak i etnologa. Zbliżał się 3&#13;
maja, a wraz z nim coroczne, największe uroczystości majowe w kościele Soledad, podczas&#13;
których paso Señora de la Soledad – Señor de Mayo, Señor de Mayo, paso Señora de la Soledad, wychodził w procesji ulicami miasta. Tego roku przygotowania do święta przebiegały&#13;
w nastroju żałoby i przygnębienia, ale nikt nawet nie pomyślał, by zrezygnować z ceremonii, które, jak co roku, w rytmie „wielkiego powrotu” gwarantowały rewitalizację kosmosu&#13;
i odrodzenie życia po żniwach kukurydzy. Zdziesiątkowane oddziały chłopskie zaniedbały obrony miasta, podczas gdy dobrze uzbrojone siły rządowe przegrupowały się po bitwie&#13;
pod Yungay, zagrażając Huaráz. Indianie opuścili umocnione stanowiska na rogatkach,&#13;
by wziąć udział w uroczystościach 3 maja. Tego roku była to procesja błagalna, pełna krzyków, płaczu i głośnych zawołań do Ukrzyżowanego: „Boże, daj nam zwycięstwo!”, „Panie, czy zwyciężymy?” Wtedy, jak utrwaliła ustna tradycja, stała się rzecz, która przeraziła&#13;
tłumy. Chrystus poruszył głową w geście odmowy i w tym samym momencie oderwał&#13;
się jego nimb, spadając na ziemię. Zdarzenie to ostatecznie osłabiło morale Indian, którzy&#13;
uznali je nie tylko za złą wróżbę, ale wręcz za nieodwołalny wyrok. Wieczorem, po zakończeniu procesji, wrogo nastawiona do chłopów-powstańców ludność miasta wystawiła przed&#13;
drzwi domów dzbany z cziczą, rzekomo wnosząc wkład w tradycyjny obchód fiesty. Zdemobilizowani duchowo i militarnie Indianie zaniechali ostrożności, upajając się alkoholem.&#13;
Tej samej nocy wojska rządowe przypuściły szturm na Huaráz, zdobywając je bez większych strat, następnie urządzając rzeź powstańców.&#13;
Zła wróżba w postaci nimbu spadającego z głowy Chrystusa powtórzyła się raz jeszcze w czasie wielkiej suszy w 1969 roku, gdy Señor de la Soledad szedł ulicami Huaráz&#13;
w procesji błagalnej o deszcz240. W kilka miesięcy później, 5 maja 1970 roku Huaráz zostało&#13;
zniszczone przez największe w dziejach tej części świata trzęsienie ziemi.&#13;
3 maja 1885 roku losy powstania Atusparii były już przesądzone, ale zły omen w postaci&#13;
upadku nimbu Chrystusa niewątpliwie przyśpieszył klęskę i powiększył jej rozmiary, gdyż&#13;
wpłynął na pełną demobilizację Indian, odbierając im resztki nadziei. Historia opowiedziana&#13;
240&#13;
&#13;
B. Bode, op. cit., s. 402.&#13;
&#13;
�148&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
mi przez prawnuka Atusparii jest zgodna z prawdą, potwierdzają ją bowiem inne źródła.&#13;
Upadek nimbu rzeczywiście miał miejsce i wywarł dramatyczny skutek. Ale w tamtej historii warto zwrócić uwagę na szersze tło zdarzeń. Z perspektywy europejskiej wydaje się&#13;
rzeczą niezrozumiałą, że pomimo śmiertelnego zagrożenia ze strony żołnierzy zbliżających&#13;
się do Huaráz Indianie skupili się na świętowaniu i procesji z krucyfiksem Señora de Mayo.&#13;
Taka bezkompromisowość budzi zdumienie i skłania do odłożenia na bok kryteriów racjonalności w ocenie mechanizmów postępowania. Racjonalność w potocznym rozumieniu&#13;
ustępuje racjonalności wyższego rzędu, wynikającej z porządku kosmowizji, warunkującego trwanie świata. Zgodnie z nim jest nie do pomyślenia, by nie odbyły się rytuały będące&#13;
strukturalną częścią wielkiego cyklu natury, by zabrakło niezbędnego elementu społecznego&#13;
uczestnictwa, współtworzącego stan kosmicznej stabilności. Ten skrajnie kategoryczny imperatyw nie posiada wykładni werbalnej, nie potrzebuje wytłumaczenia, które tylko zubaża&#13;
jego istotę. Rytuał tłumaczy się sam poprzez siebie, przez fakt swojej niezbędności i bezkompromisowości istnienia. Przychodzi na myśl refleksja Czai, który obserwował doroczną&#13;
procesję na apulijskim Monte Sant’Angelo:&#13;
Spróbujcie tym wszystkim ludziom powiedzieć, że w przyszłym roku procesja się nie odbędzie! Co było – ma trwać, mówi ten korowód, a siła, z jaką to zaświadcza, nie pozwala wątpić&#13;
w prawdziwość tego przekonania. W tym pochodzie ze śpiewem i chorągwiami nie ma nic&#13;
z dewocyjnej ostentacji, nic z ducha religijnego tryumfalizmu. Jest natomiast coś swojskiego,&#13;
naturalnego i zwykłego. Jest spokojna pewność, że dawne gesty są po to, by je powtarzać.&#13;
Że jest tak, jak ma być i że będzie tak, jak jest241.&#13;
&#13;
Z Apulii powracam do Peru, gdzie ów imperatyw wyznaczający nadrzędne miejsce rytuałowi wbrew logice racjonalizmu znajduje potwierdzenie w rodzimej tradycji zderzonej&#13;
z impetem chwilowego kryzysu. W kwietniu 1536 roku armia Manqu Inki próbowała odbić Cuzco z rąk Hiszpanów. Początkowo Indianie zyskali przewagę i sytuacja wydawała się&#13;
dla Hiszpanów beznadziejna, ale: „Niespodziewanie napór armii inkaskiej zelżał: nadeszła&#13;
bowiem pora nowiu Księżyca i część sił indiańskich odstąpiła od oblężenia, dla odprawienia przepisanych rytuałem ceremonii i ofiar”242. W rezultacie Hiszpanom udało się utrzymać&#13;
Cuzco, co przesądziło o upadku Tawantin Suyu. Podobnych przykładów, wykazujących nadrzędność racjonalności wyższego rzędu (nie irracjonalności!) nad racjonalnością doraźną,&#13;
dotyczącą węższych obszarów rzeczywistości, można by przytoczyć znacznie więcej w długiej historii konfrontacji dwóch modeli cywilizacyjnych w Andach.&#13;
Annały historii regionu Ancash, przynajmniej te papierowe, przydatne badaczom jako&#13;
źródła w tradycyjnym rozumieniu, nie są zbyt obszerne. Większą ich część pochłonęły kataklizmy trzęsień ziemi. Najpewniej bezpowrotnie zniknęło wiele zapisów związanych&#13;
z kilkusetletnią obecnością Señora de la Soledad, a przekaz ustny rządzi się innymi prawami. Z perspektywy etnologa jest jednak źródłem podstawowym, gdyż jego analiza ujawnia&#13;
mechanizmy rządzące religijnością ludową oraz reguły tworzenia się mitów. To one właśnie współtworzą „wielką opowieść” Pana Samotności, którego postać zespoliła się bez&#13;
reszty z tożsamością regionu, stając się jej duchowym i kulturowym centrum. Wyrazem&#13;
241&#13;
242&#13;
&#13;
D. Czaja, Gdzieś dalej, gdzie indziej, Wołowiec 2010, s. 29–30.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 323–324.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
tej identyfikacji, płynnie przenikającej w obszar etosu narodowego, jest fakt systematycznych wizyt w świątyni Soledad kandydatów na prezydenta, mężów stanu czy generałów,&#13;
nie wspominając o politykach regionalnych. W 1962 roku Fernando Belaúnde Terry (1912–&#13;
2002) uroczyście ślubował Señorowi de la Soledad, że jeśli zostanie prezydentem, to doprowadzi do powstania uniwersytetu w Huaráz. Gdy objął prezydenturę Peru i nie kwapił się&#13;
ze spełnieniem obietnicy, wywołało to wielotysięczne demonstracje w mieście, zamieszki&#13;
i zbrojne interwencje wojska243. W chwilach wielkich napięć społecznych najważniejsi politycy i wojskowi demonstracyjnie przybywali z hołdem do Pana Samotności, co kanalizowało nastroje i łagodziło konflikty. Wśród wspaniale zdobionych szat i espaldarów przechowywanych w skarbcu konfraterni Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad wiele&#13;
jest fundowanych przez osoby piastujące najwyższe stanowiska w kraju. Sanktuarium Soledad, pomimo bodaj najtragiczniejszych losów spośród sławnych ośrodków kultu w Peru,&#13;
niezmiennie zajmuje miejsce w gronie najważniejszych.&#13;
&#13;
Niezniszczalność i lęk przed pishtaco&#13;
Belting, omawiając genetyczną ciągłość obrazów pogańskich i chrześcijańskich, wskazuje&#13;
na wspólną dla nich cechę niezniszczalności244. Jej pochodną stanowi figura palladium&#13;
(od greckiej Pallas Ateny) – świętego wizerunku, chroniącego miasto lub kraj. W myśl&#13;
oczywistej logiki, jeśli wizerunek jest gwarantem niezniszczalności miasta, to sam też&#13;
musi być niezniszczalny. Wiara i przekonanie o niezniszczalności nie biorą się znikąd&#13;
ani nie są cechą wszystkich świętych wizerunków. Nieliczne i wyjątkowe, mające tę właściwość, same ją objawiają, wychodząc cało z kataklizmów bądź zamachów. Świętość&#13;
i moc wizerunków otoczonych największym kultem, zwłaszcza Chrystusa i Matki Boskiej – są tak wielkie, że panują nad żywiołami wody, ognia i ziemi. Wizerunki wyorane z ziemi lub wyrzucone na brzeg morza objawiają cechę niezniszczalności, podobnie&#13;
jak te, których nie strawił ogień i nie zniszczyło trzęsienie ziemi. Niezniszczalność wiąże się z nierozróżnialnością signans i signatum, jeśli bowiem wizerunek jest bóstwem,&#13;
to nie może ulec destrukcji. Gdy urasta do rangi axis mundi i centralnego punktu identyfikacji tożsamościowej grupy, społeczności lub narodu, to udziela im, jak i zamieszkiwanym przez nie terytorium, swojej niezniszczalności, chroniąc w kataklizmach, których&#13;
wraz z nimi doświadcza. Sądzę, że niezniszczalność mieści się w zakresie Eliadowskiej&#13;
ontologii archaicznej, będącej, jak stwierdza Tokarska-Bakir „jedną z najtrudniejszych&#13;
do zweryfikowania, a zarazem jedną z najbardziej nieodzownych hipotez w badaniach&#13;
religioznawczych”245.&#13;
Dane historyczne wskazują, że kult Señora de la Soledad nasilił się po wielkim trzęsieniu&#13;
ziemi w 1725 roku, które zburzyło znaczną część miasta, w tym kościół z jego krucyfiksem.&#13;
Powodem narastającej sławy wizerunku, zapewne zręcznie podsycanej przez ówczesne hiszpańskie bractwo Cofradía Santo Cristo de la Soledad, był fakt jego „cudownego ocalenia”&#13;
z kataklizmu. Równocześnie słabnął dominujący dotąd kult św. Sebastiana, patrona Huaráz.&#13;
&#13;
243&#13;
244&#13;
245&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 165.&#13;
H. Belting, op. cit., s. 68.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 374.&#13;
&#13;
�150&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Był to pierwszy udokumentowany przypadek „niezniszczalności” wizerunku Pana Samotności, interpretowanej jako nieomylny znak cudowności. Dysponujemy niewielką liczbą przekazów na temat wydarzeń dotyczących Señora de la Soledad w XVIII i XIX wieku. Zapisy&#13;
z okresu wojny chilijsko-peruwiańskiej z lat 1879–1884 i powstania Atusparii w 1885 roku,&#13;
częściowo wykorzystane w poprzednim rozdziale, dowodzą, iż kult Pana Samotności, jak&#13;
również jego paso, Señora de Mayo, był wówczas w pełnym rozkwicie. Przytoczone legendy o cudownej samoobronie Señora de la Soledad przed atakiem żołnierzy chilijskich również czerpią z idei niezniszczalności. Można domniemywać, że w pełni rozwinięty kult Pana&#13;
Samotności istniał już wówczas od ponad wieku. Świadczą o tym między innymi wspaniałe&#13;
szaty i espaldary, również cudownie ocalałe z trzęsień ziemi, przechowywane w skarbcu&#13;
strzeżonym przez konfraternię Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad. Jest&#13;
ich ponad sto dwadzieścia, a najstarsze pochodzą z pierwszych dekad XIX wieku. Nie zostały dotąd fachowo opracowane ani nie posiadają specjalistycznej dokumentacji fotograficznej. Nie są też dostępne dla osób z zewnątrz, dlatego uzyskanie zgody na sfotografowanie&#13;
kilkunastu najstarszych uważam za sukces badawczy.&#13;
Zdecydowanie bogatszą dokumentacją dysponujemy w odniesieniu do XX wieku, najbardziej tragicznego w dziejach Huaráz246. Kilkakrotnie dochodziło wtedy do wydarzeń, które powodowały śmierć tysięcy mieszkańców, a w 1970 roku zagroziły zniszczeniem miasta. W oparciu o publikacje książkowe i prasowe, skromne zapisy etnograficzne, ale przede&#13;
wszystkim wywiady z ludźmi, których pamięć nierzadko sięgała lat 40. XX wieku, powstaje skomplikowany obraz zdarzeń, których nie sposób w całości opowiedzieć – takich,&#13;
w których niezniszczalność Señora de la Soledad poddana była ciężkim próbom. Momenty&#13;
te posiadają ogromne znaczenie, ukazując w pełni znaczenie wizerunku dla mieszkańców&#13;
miasta oraz tysięcy Indian z miasteczek i wsi rozsianych w tej części Andów. Obraz tych&#13;
zdarzeń to zarazem historia paroksyzmów lęku i gniewu Indian, które powracały falami&#13;
w różnych latach, począwszy od lat 40. XX wieku, choć ich ślad znajdujemy już w źródłach&#13;
z 1815 roku. Był to nieustanny, co rusz nabrzmiewający lęk przed utratą Señora de la Soledad. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że był to paniczny lęk egzystencjalny wynikający z głębokiego przeświadczenia, że zniknięcie Pana Samotności z Huaráz byłoby równoznaczne z końcem istnienia miasta, a nawet szerzej, spowodowałoby niewyobrażalne, wręcz&#13;
apokaliptyczne nieszczęścia dla mieszkańców całego regionu. Obraz zdarzeń, które uruchomiły na wielką skalę te emocje, jest unikatowym studium mechanizmów mitycznej identyfikacji ze świętością i jej daleko idących skutków. Jakkolwiek opisywane zdarzenia pełne&#13;
są dramatyzmu, a niektóre tragedii ludzkich na wielką skalę, to jednak ujawniają wzniosłe,&#13;
humanistyczne aspekty silnej identyfikacji grupy ze świętością. Aspekty odsłaniane tylko&#13;
w sytuacjach granicznych.&#13;
Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że dwa czynniki – naturalny i historyczny, oba nadzwyczaj niestabilne – już we wczesnych latach XIX wieku wyzwoliły lęk&#13;
Indian przed utratą Señora de la Soledad. Zanim przybliżę jego naturę, niezbędnych jest kilka słów wyjaśnienia, gdyż to, co zawarłam w poprzednich rozdziałach, oraz to, co napiszę&#13;
246&#13;
&#13;
Opis zdarzeń zawarty w tym rozdziale opieram przede wszystkim na publikacjach Alba Herrery, Yauri Montero i Bode, jednak odwołuję się do nich w przypisach tylko w uzasadnionych przypadkach. Większość&#13;
danych szczegółowych pochodzi z wywiadów, przede wszystkim z legendarnym rzeźbiarzem Godofredo&#13;
Zegarrą Angelesem (ur. w 1921 roku).&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
teraz, może sprawiać wrażenie niespójności. Mam na myśli fenomen podwójności Chrystusa – Señora de la Soledad oraz Señora de Mayo w aspekcie identyfikacji z nimi indiańskich, metyskich, kreolskich i hiszpańskich wiernych, czyli tych grup społeczno-etnicznych,&#13;
między którymi przez wieki toczyła się i trwa nadal złożona gra o wpływy czy nawet zawłaszczenie najważniejszego obiektu kultu. W rozdziale Señor de la Soledad i Señor de&#13;
Mayo – dychotomia czy koincydencja? przedstawiłam charakterystykę Señora de Mayo jako&#13;
Chrystusa na wskroś indiańskiego, wokół którego odbywa się największa doroczna fiesta&#13;
w pierwszej połowie maja. Chrystus ten, jako paso Señora de la Soledad, jest patronem&#13;
zbiorów rodzimych roślin jadalnych, przede wszystkim kukurydzy. Przytoczyłam napomnienie, jakie dał mi Indianin Montes Mota, mówiąc, bym pamiętała, że to Señor de Mayo jest&#13;
prawdziwy. Równocześnie nieco dalej cytowałam inne wypowiedzi Indian na temat prawdziwości – ale Señora de la Soledad. Jak pogodzić tę pozorną sprzeczność? W charakterystyce Señora de Mayo napisałam, że jego autonomia bierze się z nieco odmiennego profilu&#13;
ontologicznego niż Señora de la Soledad. Jest przede wszystkim bogiem plonów, ale – co&#13;
istotne – roślin rodzimych, a nie tych, które przywieźli Hiszpanie. Jest także powiernikiem&#13;
zwykłych, codziennych trosk, bohaterem „małych opowieści”, chociaż pod tym względem&#13;
nie ma już wyłączności, gdyż Indianie zanoszą prośby również do Señora de la Soledad. Ten&#13;
z kolei, jak pokazałam w poprzednim rozdziale, jodsyła nas do „wielkiej opowieści” wpisanej w dzieje miasta i regionu, również przez dziedziczenie spuścizny Inki i najważniejszych&#13;
bóstw andyjskich. W odniesieniu do niego także pada określenie prawdziwy, i to często&#13;
w opozycji do Señora de Mayo. Jego profil ontologiczny jest zdecydowanie inny niż Chrystusa Majowego, ale bywają momenty, gdy obaj są utożsamiani. Rozmawiając z Indianami,&#13;
można się poczuć zdezorientowanym, bo na naiwne pytanie badacza, ilu jest Chrystusów&#13;
w kościele Soledad, pada oczywista odpowiedź, że tylko jeden. Gdy zaś badacz indaguje,&#13;
że przecież jeden jest na ołtarzu, a drugi w szklanej tumbie, wówczas dowiaduje się, że ten&#13;
drugi to Señor de Mayo, ale w kościele jest tylko jeden. Dalsze drążenie tematu miałoby taki&#13;
sam sens, jak oczekiwanie, że Indianin w łamanym języku hiszpańsko-keczuańskim objaśni&#13;
teologię unii hipostatycznej. A skoro o niej mowa, to definiuje ona dwie natury Chrystusa,&#13;
lecz na pewno nie dualizm Señora de la Soledad i Señora de Mayo, którego istota jest równie złożona, ale w ramach innego porządku logicznego. Nie czuję się w pełni kompetentna,&#13;
by wyczerpująco wyjaśnić tę zawiłość. Może wbrew pozorom nie ma tu zawiłości, tylko doskonała przejrzystość, a sekret kryje się w logice kontekstów? Konteksty same w sobie tworzą się zgodnie z określonymi, wewnętrznie spójnymi porządkami myślenia, jednakże już&#13;
pomiędzy różnymi kontekstami nie muszą zachodzić związki oparte na Arystotelesowskiej&#13;
logice elementarnej. Taki paradygmat równie dobrze opisuje świat i jest równoprawny „logicznie”, jak pogląd naukowy. Przykładowo, gdy w czasie wielkiej fiesty majowej Señor de&#13;
Mayo mocowany jest do krzyża, na którym pozostaje kilkanaście dni, kilkakrotnie wychodząc w procesjach ulicami miasta, wówczas koncentruje pełnię adoracji wiernych, podczas&#13;
gdy pozostający w ołtarzu Señor de la Soledad staje się jakby „zapomniany”. „Zapomnienie” to dotyczy jednak krucyfiksu na ołtarzu, a nie jego nazwy. Postacie obu Chrystusów&#13;
zlewają się ze sobą, a w tłumie można słyszeć, że to uroczystości Señora de la Soledad.&#13;
Mam wrażenie, że nazwa ta wymieniana jest nawet częściej niż Señora de Mayo – tak jakby była „nadrzędna”, obejmując również Chrystusa Majowego, który występuje pod swoim imieniem tylko w węższych kontekstach. Z kolei Señor de Mayo, przez większość roku&#13;
&#13;
�152&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
spoczywający w szklanej tumbie, ustępuje pierwszeństwa Señorowi de la Soledad. Indianki mówiły mi, że wtedy śpi. I rzeczywiście, staje się wówczas „wyciszony” i „oddalony”,&#13;
a większość wiernych kieruje swe kroki do głównego ołtarza – do Pana Samotności. Uważam, że dla zrozumienia istoty kultu Señora de la Soledad ważne jest uzmysłowienie sobie, że nie ma sprzeczności między wypowiedziami Indian na temat prawdziwości jednego&#13;
lub drugiego Chrystusa, gdyż ich pozorna rozbieżność wynika wyłącznie z faktu, iż dotyczą&#13;
węższego kontekstu, wyjętego z całokształtu kultu.&#13;
Istniejąca od 1927 roku konfraternia Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad, kontynuująca tradycje wcześniejszej, hiszpańskiej Cofradía Santo Cristo de la Soledad powstałej w 1669 roku, jest wyraźnie kreolska, przynajmniej na szczeblu zarządu,&#13;
ale nie przekłada się to na żadne formy „wyłączności” w stosunku do wizerunku. Jeśli takie tendencje były w XVII wieku, to najprawdopodobniej zanikły już w następnym stuleciu&#13;
pod wpływem narastającego, silnego kultu wśród Indian, dla których Señor de la Soledad&#13;
stawał się centrum identyfikacji tożsamościowej.&#13;
Lęk przed utratą Señora de la Soledad, którego ślady dostrzegamy już na początku&#13;
XIX wieku, a który miał apogeum w XX wieku, nie pojawił się w oderwaniu od szerszego&#13;
tła historyczno-kulturowego. Po okresie apokaliptycznego chaosu, jakim była barbarzyńska&#13;
konkwista hiszpańska, której rozmiary uświadamia kilkudziesięcioprocentowa depopulacja&#13;
Indian, pomimo zniewolenia kolonialnego rdzenna ludność tej części Andów, która z czasem&#13;
uznała religię chrześcijańską za własną, stopniowo integrowała się duchowo i kulturowo&#13;
z wizerunkiem Señora de la Soledad. Było to możliwe na drodze synkretyzacji jego postaci,&#13;
której istotę omówiłam w poprzednich rozdziałach. Pan Samotności zajął miejsce w centrum&#13;
indiańskiej tożsamości religijno-kulturowej, odpowiadając uniwersalnej potrzebie posiadania axis mundi, wokół której koncentruje się kult religijny i poczucie identyfikacji grupowej.&#13;
Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy było utożsamienie losów grupy z losami jej&#13;
obiektu kultu. Od czasów konkwisty Indianie żyli w warunkach nieustannego zdominowania ze strony Hiszpanów, potem zaś, zwłaszcza pod względem gospodarczym, ze strony innych białych, w tym Północnych Amerykanów. Ryszard Tomicki pisze:&#13;
Paradoksalność sytuacji, w jakiej znajdują się Indianie w Peru, jest wyraźniejsza niż w innych&#13;
krajach Ameryki Łacińskiej. Wystarczy przypomnieć, że stanowiąc od wieków co najmniej&#13;
połowę ludności tego kraju jednocześnie nieprzerwanie znajdują się na marginesie życia społeczeństwa peruwiańskiego. Pomijając nawet układ stosunków społeczno-ekonomicznych,&#13;
w którym ludność indiańska od konkwisty była wyzyskiwaną większością, marginalność&#13;
ta wyrażała się także w ich „nieobecności” kulturalnej247.&#13;
&#13;
Przez dziesiątki pokoleń wytworzył się wśród Indian rodzaj trwałej traumy kulturowej,&#13;
przez której pryzmat interpretowano wszelkie płynące z zewnątrz wiadomości oraz działania&#13;
jako niechybnie sprzeczne z ich interesem czy wręcz wymierzone w ich dobro. Dotyczyło&#13;
to zarówno wydarzeń mogących mieć – i rzeczywiście mających – głęboko negatywne skutki&#13;
dla mieszkańców Andów (wojny, krzywdzące reformy gospodarcze, przymusowe świadczenia&#13;
pracy i kontrybucje, wyzysk przez właścicieli ziemskichziemskich), jak również zdarzeń, które&#13;
faktycznie nie godziły w dobro Indian ani nie były zapowiedzią zła, lecz mimo to wywoływały&#13;
247&#13;
&#13;
R. Tomicki, op. cit., s. 255.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
takie przeświadczenie, podsycając lęki, a czasem nawet stany psychotyczne w skali zbiorowej.&#13;
Nigdy nieprzełamana do końca bariera cywilizacyjna między mieszkańcami Andów a światem&#13;
białych sprawiała, że impulsy z zewnątrz nie były interpretowane zgodnie z właściwą im logiką, gdyż Indianom brakowało aparatu wiedzy i rozumienia stojących za nimi motywacji. Interpretacji dokonywano więc zgodnie z jedynym możliwym porządkiem myślenia mitycznego,&#13;
wzmacnianego stereotypami i traumą determinującą myślenie.&#13;
Negatywnym bohaterem zdarzeń, którym poświęcę uwagę w tym rozdziale, jest ksiądz&#13;
lub biskup – a zwłaszcza ten drugi, jako hierarcha ulokowany w fizycznym i mentalnym&#13;
oddaleniu od Señora de la Soledad, a zarazem w bliskości obcej i abstrakcyjnej dla Indian&#13;
archidiecezji w Limie, partycypującej w pejoratywnym stereotypie tego miasta. Drugą postacią niezawodnie pojawiającą się tam, gdzie dzieje się źle, jest pishtaco. Ta zdumiewająca figura demoniczna, będąca największym, żywym do dziś koszmarem mieszkańców Andów, odgrywa niezwykle istotną rolę w zdarzeniach. W wierzeniach andyjskich istnieje silny&#13;
związek pomiędzy księżmi a pishtaco, dlatego ich wspólna obecność nie tylko nie dziwi,&#13;
ale nawet wydaje się logicznie uzasadniona. Hermeneutyczne objaśnienie natury kryzysów,&#13;
które spektakularnie ukazują pozycję Señora de la Soledad w indiańskim uniwersum, wymaga minimum informacji na temat pishtaco, gdyż bez zrozumienia, czym jest i jaką funkcję&#13;
pełni w systemie światopoglądowym, zarówno szczegóły relacji, jak i zasadniczy sens zdarzeń pozostałyby niejasne.&#13;
Postać andyjskiego pishtaco należy do najbardziej intrygujących i trudnych do zdefiniowania figur zbiorowej wyobraźni248. Nie mieści się w żadnej z kategorii bytów nadprzyrodzonych, obecnych w wierzeniach ludów andyjskich. Tworzy własną, autonomiczną kategorię,&#13;
genetycznie osadzoną zarówno w realiach historii pierwszych dekad konkwisty, jak i w rdzennej mitologii. Jest konceptualizacją i wizualizacją głębokiej traumy kulturowej i efektem jej&#13;
psychologicznego przepracowania, nadającego twarz i postać nowym, nieznanym zagrożeniom egzystencjalnym. Lęk przed nieznanym zakłada bezbronność, natomiast strach przed&#13;
rozpoznanym wrogiem umożliwia wypracowanie strategii obrony. W andyjskiej mitologii millenarystycznej okresu po konkwiście pishtaco zaistniał jako symboliczna figura wroga, która&#13;
zniknie dopiero wraz z oczekiwaną rewitalizacją wyidealizowanego imperium Inków. Pishtaco nie ma jednej twarzy ani jednego wyglądu, przybiera postacie różnych wrogów Indian.&#13;
W ciągu ostatnich 500 lat zjawiał się głównie w stroju zakonnika, ale też okrutnego hiszpańskiego hacendado, żołnierza, lekarza albo kogokolwiek innego, kogo tradycyjni campesinas&#13;
uznają za „obcego”. Najstarsze wizualizacje, odnotowane już w XVI wieku, są nadal żywe,&#13;
a na nie nakładają się kolejne, wytworzone później. Żywotność wierzenia jest zaskakująco&#13;
duża, również współcześnie. Świadczy to o jego doskonałej strukturze wewnętrznej, adaptującej wszelkie nowe – rzeczywiste i potencjalne – formy zagrożeń. Istotą aktywności pishtaco jest atakowanie i zarzynanie Indian, by wytopić z nich tłuszcz. Nie spożywa go jednak&#13;
(nie jest odmianą wampira!), tylko transferuje do białych (zakonników, lekarzy w szpitalach,&#13;
248&#13;
&#13;
Charakterystykę pishtaco przedstawiam w oparciu o kilkuletnie badania, które prowadziłam na temat tej&#13;
postaci wraz z etnologiem Mirosławem Mąką. Ich efektem jest przywołana już wcześniej książka: Pishtaco.&#13;
Fenomen symbolizacji traumy kulturowej w społecznościach andyjskich, Kraków 2016. Zwięzła informacja&#13;
wypełniająca niniejszy akapit czerpie z tejże publikacji oraz z artykułu: M. Mąka, E. Jodłowska, La figura&#13;
del pishtaco andino como expresión simbólica de trauma social, aculturación y conflicto (ss. XVI–XXI),&#13;
„Estudios Latinoamericanos” 2019, t. 39, s. 131–141.&#13;
&#13;
�154&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
hacendados, kupców, fabrykantów, producentów leków i kosmetyków, bogatych „obcych”&#13;
za granicą, a nawet „rządu”, który spłaca nim dług państwowy). Zgodnie z wierzeniem, nieśmiertelny potencjał życia zawarty w tłuszczu Indian wzmacniania siłę i skuteczność urządzeń&#13;
technicznych, kosmetyków i leków. Najstarsze i najpopularniejsze przekazy mówią o dodawaniu indiańskiego tłuszczu do stopu metali, z których odlewane są dzwony. Według przekonania&#13;
starszego pokolenia Indian, wszystkie dawne, zabytkowe dzwony kościelne w Peru, zwłaszcza&#13;
te, które brzmią najdonośniej i najpiękniej, zawierają w sobie tłuszcz ich przodków. Późniejsze&#13;
przekazy powiadają o zasilaniu indiańskim tłuszczem pojazdów mechanicznych, a nawet telefonów czy komputerów, co świadczy o nadzwyczajnych możliwościach dostrajania się warstwy dystynktywnej wierzenia do zmieniających się realiów otoczenia cywilizacyjnego – bez&#13;
śladów atrofii samego wierzenia. Jego logika odwołuje się do wybitnie pozytywnej waloryzacji tłuszczu ludzkiego w tradycyjnych społecznościach andyjskich, które od najdawniejszych&#13;
czasów upatrywały w nim, a nie w krwi, substancji życia i mocy witalnych. W postaci pishtaco zawiera się uniwersalna symbolika i metafora odwiecznego konfliktu między zdominowanymi ludami Andów a różnymi wcieleniami ich wrogów. Pishtaco jest figurą strachu przed zagrożeniami dla fizycznej egzystencji i przed akulturacją prowadzącą do destrukcji tożsamości&#13;
grupowej. Paradoksalnie, jest jednak także czynnikiem integrującym tych, którzy weń wierzą,&#13;
identyfikującym wroga i mobilizującym do obrony. Fenomen ontologiczny pishtaco polega&#13;
bowiem na tym, że mając nadludzkie cechy i możliwości, jest zarazem istotą śmiertelną, którą&#13;
Indianie w odruchu obrony mogą rozpoznać i zabić. Historia, również współczesna, zna wiele&#13;
przypadków zabójstw białych ludzi uznanych przez Indian za pishtaco. W przeszłości nieodległej, zapisanej w pamięci żyjących ludzi, w niezliczonych wioskach i miasteczkach andyjskich wybuchały psychozy na skutek pogłoski, że w okolicy pojawił się pishtaco. Przerażeni&#13;
mieszkańcy zamykali się w domach, a uzbrojone grupy mężczyzn patrolowały teren, by dopaść i zabić koszmarnego wroga. Siła wierzenia była tak wielka, że psychozy takie wybuchały&#13;
też w większych miastach, na przykład w Ayacucho w latach 80. XX wieku. Poddawali się&#13;
im także ludzie wykształceni, np. kadra wykładowców uniwersyteckich i ich rodziny (wg relacji ustnej profesora Szemińskiego). O podobnych przypadkach, mających miejsce w drugiej&#13;
połowie XX wieku w wioskach i miasteczkach nieopodal Huaráz, informowali mnie niejednokrotnie indiańscy rozmówcy.&#13;
Przedstawiona charakterystyka postaci pishtaco – jej systemowego zakorzenienia w kulturze oraz niezwykle silnego oddziaływania, skutkującego poważnymi, angażującymi całą&#13;
społeczność zachowaniami sterowanymi psychologią tłumu – jest niezbędnym krokiem&#13;
dla zrozumienia niektórych wydarzeń mających miejsce w związku z Señorem de la Soledad&#13;
w XX wieku (a najpewniej też wielokrotnie w czasach wcześniejszych). Jednym z pierwszych odnotowanych przypadków konfliktu Indian ze zwierzchnością kościelną miał miejsce&#13;
a 1815 roku, kiedy to hiszpański ksiądz Mariano Robles, sprawujący nadzór nad administracją i finansami sanktuarium Soledad odmówił wydania kluczy do niego proboszczowi Juanowi Bautista Cardona249. Nie znamy żadnych szczegółów na temat tego konfliktu, ale wnio249&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 72. Szerzej na temat niepokojów i tumultu chłopskiego&#13;
w 1815 r., jednakże bez wzmianki o konflikcie o dostęp do świątyni Soledad, pisze: C.A. Alba Herrera,&#13;
Huaras. Historia de un pueblo en transformacion, Caras 1996, s. 134–140. O wydarzeniu wzmiankuje też&#13;
lakonicznie: J. Dammert Bellido, Curas patriotas en tierras de Ancash. Figuras de relieve nacional, [w:]&#13;
Diócesis de Huaráz…, s. 255.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
skując z podobnych zdarzeń, do których dochodziło w późniejszych latach, przyczyna mogła&#13;
tkwić w braku zaufania Indian do wyższego zwierzchnika kościelnego, w przeciwieństwie&#13;
do księdza miejscowego, którego wszyscy znali i który często pochodził z ludu (del pueblo)250. Z nieznanych powodów do eskalacji konfliktu doszło w środku nocy, gdy przy biciu&#13;
w dzwony przed kościołem Soledad zgromadziły się tłumy Indian z Huaráz i okolicznych&#13;
wsi. Padła groźba spalenia domu administratora Roblesa, ale dzięki interwencji proboszcza&#13;
udało się przywrócić spokój. Istotą konfliktu było przekazanie kluczy do świątyni, w której znajduje się Señor de la Soledad. Ten, kto nimi dysponował, miał dostęp do największej&#13;
świętości Indian. Ci zaś byli na tym punkcie niezwykle przewrażliwieni, żyjąc w nieustannym lęku przed sprzedaniem, zniszczeniem, wywiezieniem czy podmianą Pana Samotności&#13;
na kopię. Nie znam przykładu aż tak wyolbrzymionego, trwającego przez wieki lęku wiernych o przedmiot swojego kultu. Nie słyszałam też, pomimo długiego okresu zbierania materiałów na temat pishtaco, by postaci tej gdzie indziej niż w Huaráz przypisywano zamiar&#13;
kradzieży świętości. Względny spokój panował tu tylko wtedy, gdy Indianie żywili zaufanie&#13;
do osób dzierżących klucze. Kryzysy i zamieszki wybuchały więc niejednokrotnie w związku z nominacjami nowych proboszczów, jeśli ci nie mieli ich poparcia. Ze zdaniem Indian&#13;
liczyli się hierarchowie kościelni, zmuszeni niekiedy do zmian decyzji w sprawach nominatów, jeśli spotkały się z protestami ludności – zwłaszcza wtedy, gdy Indianie protegowali&#13;
własnego kandydata. Spory nie dotyczyły tylko nominowań, ale też na przykład pochówków.&#13;
Gdy w 1914 roku zmarł niezwykle szanowany proboszcz Amadeo Figueroa (zwany Pico de&#13;
Oro, czyli Złoty Dziób), Indianie nie zgodzili się, by go pochowano na cmentarzu, forsując&#13;
pochówek w kościele Soledad, u stóp Pana Samotności251.&#13;
Lata okrutnej okupacji chilijskiej w latach 1881–1883, o której pisałam w poprzednim&#13;
rozdziale, nie pozostawiły żadnych udokumentowanych relacji na temat groźby utraty Señora de la Soledad, ale był to okres, w którym zagrożenie takie było najbardziej realne. Chilijczycy bowiem wywozili na wielką skalę dobra kultury, a nierzadko profanowali obiekty&#13;
kultu. Trwałym śladem tamtych traumatycznych wydarzeń pozostały przytoczone wcześniej legendy o żołnierzu chilijskim, który padł martwy bądź oślepł podczas ataku na Pana&#13;
Samotności, a także domalowane ślady cięć szablą na policzku wizerunku. Nie zachowały&#13;
się natomiast żadne zapisy historyczne na temat wydarzeń w Huaráz w tym okresie, które&#13;
wspominałyby o rzeczywistych zagrożeniach zniszczeniem lub wywiezieniem krucyfiksu252.&#13;
Pewnej niedzieli pod koniec maja 1940 roku w Huaráz i okolicznych wsiach rozeszła się&#13;
pogłoska, że ówczesny proboszcz Cayetano Antunez „umówił się” na sprzedaż Señora de&#13;
la Soledad253. Krążyły rozbieżne wersje na temat kontrahentów planowanej transakcji. Jedni&#13;
twierdzili, że są nimi Chilijczycy, inni – że bliżej nieokreśleni gringos, którzy mogą być pisthacos. Pan Samotności miał być wywieziony do Limy albo „za granicę”. W pogłoskach ożyły figury wrogów Indian oraz topos Limy jako symbolu antagonistycznej obcości kulturowej.&#13;
250&#13;
&#13;
251&#13;
252&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
Pochodzić „z ludu”, a takie określenie spotyka się w źródłach, nie musi oznaczać, że spośród Indian, gdyż&#13;
księża-Indianie pojawili się w Peru dopiero w drugiej połowie XX wieku. Wcześniej mogli to być Metysi&#13;
lub Kreole, zapisani w dokumentach jako españoles (wg informacji otrzymanej od profesora Szemińskiego).&#13;
B. Bode, op. cit., s. 396.&#13;
Por. najobszerniejszy rys historyczny wydarzeń w Huaráz w czasie wojny z Chile: C.A. Alba Herrera, Huaras. Historia de un pueblo…, s. 246–274.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 73.&#13;
&#13;
�156&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Wskazano agresorów oraz ich terytorium. Po południu kościół oraz plac przed nim wypełnili mieszkańcy i Indianie z pobliskich wiosek uzbrojeni w kamienie i kije. Wielu przybyło&#13;
wraz z psami pasterskimi. Do świątyni napływały kolejne grupy Indian, Metysów i biedoty&#13;
miejskiej, by upewnić się, czy Señor de la Soledad jest na swoim miejscu, modlić się i w powszechnym płaczu dawać upust skrajnym emocjom. Proboszczowi grożono śmiercią, ale nie&#13;
salwował się ucieczką, co dla gniewnego tłumu byłoby potwierdzeniem pogłosek, tylko odważnie przemawiał do zgromadzonych, częściowo uspokajając nastroje. Jednakże jeszcze&#13;
przez wiele dni Huaráz żyło w napięciu, do Señora de la Soledad przybywały kolejne grupy&#13;
uzbrojonych Indian, a ich straże w dzień i noc pilnowały krucyfiksu, wypatrując domniemanych wrogów.&#13;
W kronice diecezji Huaráz, w części dotyczącej 1961 roku, odnajdujemy wzmiankę&#13;
o kolejnej fali pogłosek na temat planowanej sprzedaży Señora de la Soledad, której kulminacja miała miejsce 9 lipca254. Tym razem z nieznanych powodów cień podejrzeń padł&#13;
na biskupa archidiecezji w Huaráz, Teodosio Moreno Quintanę, który w swoim „bolesnym”&#13;
liście duszpasterskim do mieszkańców diecezji, cytowanym fragmentarycznie przez kronikę, oskarża o podżeganie chłopów do tumultu niewymienionych oszczerców i wrogów Kościoła. Kronika powiada wprost o zagrożeniu życia biskupa, więc zamieszki musiały przybrać poważne rozmiary. Niestety, źródło to nie podaje zbyt wielu szczegółów, ograniczając&#13;
się do oficjalnej, kościelnej perspektywy zdarzeń, więc o ich powadze wnioskujemy dedukcyjnie. W zapisie tym nie ma niczego o pishtaco, gdyż dla większości duchownych autorów&#13;
jest to temat „przeźroczysty”, niezrozumiały lub uznawany za niegodny wzmianki, dziwaczny zabobon Indian. Szczęśliwie jednak zanotowane przeze mnie wypowiedzi świadków&#13;
tamtych zdarzeń uzupełniają tę lukę. Potwierdzają prawidłowość, że cień tej demonicznej&#13;
postaci zawsze unosił się nad podobnymi wydarzeniami. Były to momenty, kiedy nie tylko&#13;
księża, ale także gringos nie czuli się bezpiecznie, mogąc być uznanymi za pishtaco i zabitymi przez tłum ogarnięty psychozą.&#13;
W czerwcu 1963 roku, po śmierci długoletniego proboszcza Cayetano Antuneza, kluczowego bohatera opisanych zdarzeń w 1940 roku, wybuchł kolejny, wielomiesięczny konflikt,&#13;
związany z wyborem jego następcy255. Biskupstwo chciało nominować na to stanowisko nikomu nieznanego księdza z zewnątrz, podczas gdy mieszkańcy Huaráz i okolic upierali się przy&#13;
kandydaturze młodego księdza Florencio Salazara, którego znali jako rdzennego huaracino,&#13;
urodzonego w dzielnicy Soledad i przez lata pełniącego posługę w świątyni Pana Samotności. Po śmierci Cayetano Antuneza ksiądz Salazar przejął obowiązki proboszcza. Wraz z próbą&#13;
osadzenia na probostwie obcego, niemówiącego w keczua księdza, odżyły lęki przed sprzedaniem lub wywiezieniem Señora de la Soledad. Znów głośno mówiono o zagrożeniu ze strony&#13;
pishtaco, który może pozbawić Huaráz jego największej świętości. Fakt, iż była to wizja nieskonkretyzowana i wymykająca się racjonalizacjom, czynił ją tym groźniejszą. Pod kościołem&#13;
Soledad i wewnątrz świątyni gęstniały tłumy rozgorączkowanych Indian i Metysów. Chłopi&#13;
z kijami ukrytymi pod ponchami rozbili obóz pod kościołem Soledad256. W kulminacyjnym&#13;
254&#13;
&#13;
255&#13;
256&#13;
&#13;
J.E. Velasquez T., Antecedentes para la ereccion de la nueva diocesis y relacion de los obispos episcopologios, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 335–336.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 73.&#13;
Skrót wydarzeń przedstawiam na podstawie opisu zawartego w książce Bode (op. cit., s. 398–400) oraz&#13;
w oparciu o informacje uzyskane od Liny Garcia de Gamarra.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
157&#13;
&#13;
momencie, po tym, jak Indianie podczas kazania dowiedzieli się o odwołaniu księdza Salazara&#13;
przez biskupa, do Huaráz ściągnęły tłumy mieszkańców z setek najbardziej nawet odległych&#13;
wiosek (np. z Vicos). Liczebność tłumu dochodziła do zdumiewającej liczby 40 tys. ludzi. Jak&#13;
pisała Bode: „Żaden ksiądz nie był bezpieczny na ulicach. Chłopi atakowali ich, oskarżając&#13;
o to, że «są jak biskupi» i chcą usunąć księdza Salazara, żeby sprzedać krucyfiks. Część duchowieństwa zamknęła się w klasztorach”257. Zaczęły się rozruchy, w których interweniowała&#13;
policja, używając pałek i gazu łzawiącego. Zgodnie z powszechnym przekonaniem, usunięcie&#13;
księdza Salazara, będącego dla Indian gwarantem bezpieczeństwa Señora de la Soledad, miało&#13;
ułatwić potajemne wyniesienie i sprzedanie wizerunku przez nowego proboszcza, będącego&#13;
w zmowie z biskupem. Uspokojenie nastąpiło po wielu burzliwych dniach, a urząd proboszcza&#13;
objął protegowany przez Indian, miejscowy ksiądz Florencio Salazar.&#13;
Psychoza lęku przed zniknięciem z Huaráz krucyfiksu Pana Samotności nie mijała praktycznie przez cały okres od 1961 do 1963 roku. Nie była ani pierwszą, ani ostatnią. O wiele bogatszą bazą relacji dysponuję na temat dramatycznych zdarzeń, do których doszło 7&#13;
kwietnia 1965 roku. Są to zarówno relacje drukowane258, jak i utrwalone przeze mnie w trakcie wywiadów. Lina Garcia de Gamarra, która wówczas jako kilkunastoletnia dziewczynka&#13;
mieszkała na rogu Jirón Bolivar i Calle 6 de Agosto, tuż obok świątyni Soledad, tak o tym&#13;
opowiadała:&#13;
Nad ranem usłyszałam w domu tumult, tupot nóg. Zobaczyłam przez okno, że ulicami napiera tłum chłopów z estancii z kijami w rękach, a kobiety niosły w mantach kamienie. Wyglądało to jak powstanie chłopskie. Kreole w dzielnicy z hukiem zamykali okiennice i ryglowali drzwi. Rodzice kazali mi odejść od okna. Z zewnątrz dochodziły okrzyki: Una sola es la&#13;
muerte!!!&#13;
&#13;
Przyczyną poruszenia był pożar, jaki wybuchł w świątyni Soledad, obejmując ołtarz&#13;
główny i krucyfiks Señora de la Soledad. Ogień rozprzestrzenił się od świecy płonącej&#13;
za ołtarzem, gdzie znajdowało się pomieszczenie wypełnione świętymi figurami noszonymi w procesjach, a także mniejszy krucyfiks Chrystusa z dwoma towarzyszącymi mu krzyżami – dobrego i złego łotra. Zdarzało się, że do świątyni Soledad przychodzili złodzieje&#13;
bydła i inni przestępcy, którzy za cichym przyzwoleniem zakrystianina przekupionego niewielkim datkiem zwykli palić świece pod krzyżem złego łotra w intencji uniknięcia kary&#13;
bądź powodzenia następnej kradzieży. Przychodzili też okradzeni, dogadując się z zakrystianinem, by wpuścił ich na wieże kościelne, gdzie smarowali dzwony łajnem ukradzionego&#13;
bydła, wierząc, że spowoduje to jego odzyskanie. W dniu poprzedzającym pożar na placu&#13;
przed kościołem i w jego wnętrzu zgromadziły się setki ludzi, gdyż trwała fiesta. Ustawione były stragany, grały zespoły muzyczne, panował gwar, lały się czicza i piwo, pod murami świątyni i na skwerach pełno było podpitych campesinas z okolicznych wiosek. Upojenie alkoholowe podczas fiesty nie jest niczym nagannym, tylko wręcz pożądanym stanem&#13;
oszołomienia, warunkującym prawdziwe uczestnictwo w święcie. Muzyka i zabawa trwały do północy. W różnych miejscach, przed ołtarzem Señora de la Soledad, przed szklaną&#13;
257&#13;
258&#13;
&#13;
Ibidem, s. 399.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 73–74; B. Bode, op. cit., s. 399–400; L.A. Vega Rizo Patrón,&#13;
El Huaráz de mis recuerdos, Huaráz 2011, s. 35–38.&#13;
&#13;
�158&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
tumbą Señora de Mayo i pod figurami świętych płonęło mnóstwo świec. Najpewniej palono je także za ołtarzem, pod krzyżem złego łotra. Po północy zabawa ucichła, znużonych&#13;
uczestników ogarnął sen. Ludzie rozeszli się lub zalegli na skwerach przy placu i w zakamarkach kościelnych, owinięci w grube poncha i manty chroniące przed nocnym chłodem.&#13;
Nad ranem z kościoła rozległy się przeraźliwe krzyki: „Ratujcie Soledad!!!”. Śpiący zrywali&#13;
się na nogi, z okolicznych domów i sklepów wybiegali na wpół ubrani ludzie, którzy cisnęli&#13;
się przez bramy świątyni. Ogień objął cały ołtarz, płonął też krucyfiks Señora de la Soledad.&#13;
Wówczas zdarzyło się coś, co przeszło do historii Huaráz. Burmistrz (alkalde) tego miasta,&#13;
Moisés Castillo, błyskawicznie wbiegł na ołtarz i mimo płomieni dzwonkiem ręcznym rozbił grubą szybę, za którą znajdował się krucyfiks. Potem zerwał Chrystusa z krzyża i wtedy&#13;
oderwała się tafla rozbitego szkła, trafiając go w szyję. Zdołał jeszcze zejść z ołtarza z płonącym Panem Samotności, po czym upadł i po kilka minutach zmarł. W tym czasie wieść&#13;
o pożarze błyskawicznie roznosiła się po mieście i najbliższych wioskach nieustannie dzwoniły dzwony, więc zewsząd nadciągały setki wzburzonych ludzi. Krążyły najróżniejsze plotki na temat celowego podpalenia lub zamiaru porwania Señora de la Soledad „do Rzymu”.&#13;
Odżyły niedawne lęki, które w ubiegłych latach wywołały potężne tumulty w Huaráz. Znów&#13;
uzbrojeni chłopi szukali winnych nieszczęścia, w pierwszej kolejności upatrując ich w księżach i miejscowym biskupie. Isabel Salazar Jácome wspomina:&#13;
Proboszczem był wtedy mój brat [Florencio Salazar], musiał się ratować ucieczką razem z drugim księdzem, bo chłopi myśleli, że to zamach na naszego Pana Samotności. Rozeszła się&#13;
plotka, że wraz z drugim księdzem Cammones chcą sprzedać naszego Soledad. Obaj przeszli&#13;
przez płot i ukryli się w klasztorze franciszkanek.&#13;
&#13;
Bode pisze zaś, co następuje:&#13;
Wielu mówiło, że chłopi byli gotowi zabić księdza i biskupa, a także zakrystianina który zaniedbał swojej pracy, zostawiając [za ołtarzem] płonącą świecę. Zakrystianin zniknął, ksiądz i biskup ukryli się w klasztorze franciszkanek hiszpańskich; inni mówili, że w piwnicach szpitala.&#13;
Kapłan przebrany w damski strój opuścił miasto. [W pięć lat później] ksiądz zginął w lawinie&#13;
w Yungay.&#13;
&#13;
Przypadkowo tego samego dnia po południu przybył do Huaráz nikomu nieznany, „pochodzący z ludu” dominikanin Mariano Espinoza z odległego regionu Apurimac w południowym Peru. Zjawił się, by wypocząć, będąc na zwolnieniu chorobowym. Tragiczny&#13;
moment, w którym przyszło mu spotkać się z Señorem de la Soledad, uznał za przesądzający o jego dalszym życiu. Relacje pozwalają przypuszczać, że doznał mistycznego objawienia, w którego wyniku podjął nieodwołalną decyzję o pozostaniu na zawsze w służbie Pana Samotności. O dziwo, wrogo nastawieni do księży Indianie uznali go za swego,&#13;
a jego niewątpliwa charyzma i ciężka, pełna oddania praca zyskały mu niespotykany szacunek. Niedługo po tych wydarzeniach został nowym proboszczem, bo poprzedni nie wrócił&#13;
do Huaráz, a biskupstwo nie odważyło się sprzeciwić kandydaturze, za którą stała rzeczywista siła Indian i huarasinos. Paradoksalnie, dominikanin „znikąd” – nieznany, dostojny,&#13;
odważnie wchodzący w tłum gniewnych Indian, zjawiający się w dniu tak szczególnym&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
– gwałtownie odwrócił bieguny ambiwalencji, stając się epifanicznym objawieniem w momencie, gdy wszelkie niecodzienne zdarzenia mogły urastać do rangi nadprzyrodzonych&#13;
znaków i boskich wyroczni. Ów „paroksyzm czasu”, który, jak wiele podobnych, uaktywnił&#13;
u Indian pokłady mitycznego mesjanizmu, był dotknięciem apokaliptycznym, gdyż utrata&#13;
Pana Samotności taki miałaby dla nich wymiar. Ksiądz Espinoza został „wrzucony-w-mit”,&#13;
o ile mogę strawestować fryburskiego klasyka. W sytuacji skrajnego napięcia nadejście&#13;
charyzmatycznej postaci – co istotne, w mediacyjnym stanie choroby – mogło asocjować&#13;
w zbiorowej wyobraźni z obrazem wędrującego Boga – białego, brodatego Wira Cochy, który in illo tempore nawiedzał wioski i miasta, rozdzielając przeznaczenie, nagradzając i karząc. Obraz chorego dominikanina mógł zespolić się per analogiam z ciężką chorobą poparzonego (bo tylko tak mówiono) Pana Samotności, a ich przypadkowe, a więc nie ludzkim&#13;
zamysłem planowane spotkanie, mogło zrodzić przeczucie wspólnoty ich dalszych losów.&#13;
Poruszamy się w subtelnej przestrzeni nadwrażliwości znakowej, skutkującej odruchami&#13;
emocji prowadzącymi do niespodziewanych zwrotów zdarzeń. Bez wrażliwej analizy fenomenologicznej i psychologicznej, bez odniesień mitologicznych i próby wniknięcia w doniosłość zbiorowego przeżycia jako kluczowego źródła budowania dyskursu, trudno byłoby&#13;
zrozumieć fenomen tamtych zdarzeń.&#13;
Jeszcze tego samego dnia, w którym wybuchł pożar, po dogaszeniu ognia, na środku&#13;
kościoła umieszczono rodzaj katafalku, a na nim Señora de la Soledad owiniętego gazami&#13;
– tak jak zabezpiecza się ciężko poparzonego człowieka. Pod wpływem żaru powierzchnia rzeźby pokryła się bąblami, a poskręcane płaty farby wyglądały jak połacie oderwanej&#13;
skóry. Przez wiele dni postępowała niekończąca się kolejka żałobnie ubranych campesinas&#13;
i mieszkańców Huaráz, żeby zobaczyć poparzonego Pana Samotności, przyklęknąć i opłakiwać nieszczęście. Kobiety przynosiły lecznicze maści sporządzane przez Indian na poparzenia i nakładały je na miejsca najbardziej dotknięte ogniem. Indianie patrzący na wypalenia&#13;
na ciele Chrystusa twierdzili, że tak wygląda spalone mięso, a nie drewno. Na pociemniałym&#13;
od dymu obliczu wszyscy widzieli grymas bólu. Rozlegały się płacz, głośne jęki i pełne rozpaczy okrzyki: „Co teraz będzie?!”, „Co się z nami stanie?!”, „Nadchodzi kara!”. W kościele i na zewnątrz dzień i noc pełniły straż grupy uzbrojonych Indian, a rozgłośnia radiowa&#13;
Huascarán emitowała żałobną muzykę. Ceremonie przy katafalku z Señorem de la Soledad&#13;
były dokładnym odwzorowaniem indiańskiego velorio – czuwania przy zmarłym. Cały entourage żałobnych strojów, muzyki oraz ludzkich zachowań miał jednoznacznie funeralny&#13;
charakter. Mimo to namacalny fakt istnienia Pana Samotności, nawet w tak strasznej postaci, nie dawał zgody na poddanie się rozpaczy i „pochowanie” jego spalonego ciała. Wizja taka była zbyt przerażająca, by ktokolwiek o niej pomyślał. Dla tych ludzi oznaczałaby&#13;
nadejście apokalipsy, która na razie wisiała tylko w powietrzu, nie objawiwszy się jeszcze&#13;
z całą mocą.&#13;
W tle wydarzeń w świątyni Soledad toczyły się rozmowy biskupa i hierarchii kościelnej&#13;
na temat dalszych losów Señora de la Soledad. Podjęto decyzję o przeprowadzeniu gruntownej renowacji rzeźby, bo oni również – widząc rozmiary tragedii ogromnych mas wiernych i groźbę wybuchu kolejnych zamieszek na wielką skalę – nie dopuszczali innej myśli. Rzeźba miała zostać przewieziona do Limy, gdzie poddano by ją fachowej konserwacji.&#13;
Plany te napotkały jednak nieprzekraczalną barierę oporu Indian, którzy nie mieli za grosz&#13;
zaufania do biskupa diecezji, Teodosio Moreno Quintany, oskarżanego w poprzednich latach&#13;
&#13;
�160&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
o chęć sprzedaży Pana Samotności. Tym razem, gdy tylko ugaszono ogień, z nową siłą odżyły plotki, że to biskup w zmowie z proboszczem doprowadzili do pożaru, by w zamieszaniu wykraść rzeźbę i sprzedać ją „innemu krajowi”, „do Hiszpanii, która zbiera cudowne&#13;
wizerunki” lub „bogatemu krajowi, takiemu jak Stany Zjednoczone”. Wywiezienie rzeźby do Limy stało się niemożliwe, w związku z czym po długich pertraktacjach, w których&#13;
z wielkim wyczuciem mediował nowy ksiądz Espinoza, uzgodniono, że z Hiszpanii i stolicy&#13;
kraju przyjadą specjaliści konserwatorzy, a na miejscu dołączy do nich 36-letni wówczas&#13;
rzeźbiarz Gogofredo Zegarra Angeles z Huaráz, do którego żywiono powszechne zaufanie.&#13;
Przed kościołem stanął duży namiot wojskowy, w którym urządzono pracownię. Zabiegi&#13;
trwały długimi tygodniami, w których czasie uzbrojone straże Indian (nazywanych: Guardia&#13;
de Soledanos) nieustannie pilnowały namiotu, inni zaś wewnątrz z napięciem śledzili każdy&#13;
ruch pracujących konserwatorów. Nocą, przy płonących lampach i ogniskach, namiotu strzeżono z tym większym napięciem, że była to szczególnie niebezpieczna pora, potęgująca zagrożenie ze strony pishtacos. Właśnie nocami najbardziej obawiano się ich ataku, a zagrożenie jawiło się jako straszniejsze i bardziej realne niż jakiekolwiek inne, gdyż nie sposób było&#13;
przewidzieć, jaką postać przybiorą i w jaki sposób zaatakują. Dla zrozumienia istoty zdarzeń&#13;
należy wyraźnie zaakcentować ten właśnie fakt – że w czasie ratowania Señora de la Soledad nie kto inny, jak właśnie pishtaco, był pierwszym, potencjalnym wrogiem, a myśli o nim&#13;
nieustannie wypełniały umysły Indian, zwłaszcza że sytuacja sprzyjała niekończącym się&#13;
rozmowom na jego temat i utrwalaniu związanych z nim przekonań. Unikalne informacje&#13;
na ten temat uzyskałam z najlepszego możliwego źródła – od Godofredo Zegarry Angelesa,&#13;
który pracował wówczas w strzeżonym przez chłopów namiocie. Indianie czuwali, patrolowali okoliczne uliczki, wypatrując podejrzanie wyglądających obcych, a wewnątrz namiotu,&#13;
wokół stołu, na którym spoczywał Pan Samotności, nocami spało kilka osób, w tym kobiety,&#13;
by cały czas formować ze swych ciał nieprzekraczalną barierę. Zastanawiając się nad sensem tego, co działo się w czasie kilku tygodni ratowania rzeźby, należy sobie uświadomić,&#13;
że namiot przed świątynią Soledad stał się centrum świata Indian, gdzie ważyły się ich losy.&#13;
Zachowania generowane przez sytuację, będącą liminalnym zawieszeniem czasu, podczas&#13;
którego ich Bóg mógł umrzeć albo zmartwychwstać, nadawały zdarzeniu wszelkie cechy&#13;
kryzysu apokaliptycznego, jednego z tych, które od tysiącleci wpisane są w kosmowizję andyjską. W ten sposób wydarzenie ulokowane w kontekście historycznym płynnie przenikało&#13;
w porządek mityczny, nabierając uniwersalnych znaczeń, daleko wykraczających poza incydentalną jednostkowość.&#13;
Wśród Indian wciąż obecny był ksiądz Espinoza – dobry duch, cieszący się od początku&#13;
niezwykłym, trudno wytłumaczalnym szacunkiem Indian. Po długotrwałych, trudnych pracach konserwatorskich Pan Samotności zmartwychwstał, triumfalnie demonstrując swą boską niezniszczalność. Wyzdrowiał także Espinoza i, już jako proboszcz, z energią zajął się&#13;
pracą z Indianami, zwłaszcza z biednymi dziećmi. Podejmował rozliczne inicjatywy edukacyjne, współpracował ze szkołami, wcielał w życie program budowy skromnych mieszkań&#13;
dla najuboższych, założył wytwórnię cegieł, przy której sam fizycznie pracował. Dwa lata&#13;
po swoim przybyciu do Huaráz, 16 kwietnia 1967 roku, otworzył nową, istniejącą do dziś&#13;
szkołę dla ubogich dzieci, pod nazwą Institución Educativa „Señor de la Soledad”259.&#13;
259&#13;
&#13;
N. Sánchez Cremonini, Historia de la Institución Educativa „Señor de la Soledad”, 2010, http:// nelly-maestriaucv.blogspot.com/2010/11/ie-senor-de-la-soledad.html [data dostępu: 28.06.2020].&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
Najcięższa tragedia w całej historii Huaráz nadeszła pięć lat po pożarze. Wówczas&#13;
to Señor de la Soledad po raz kolejny bliski był unicestwienia, tym razem wraz z całym miastem. Posłużę się autocytatem z artykułu poświęconego wybranym aspektom etnologicznym&#13;
tamtego zdarzenia:&#13;
31 maja 1970 roku między godziną 15.23 a 15.25 w północnym Peru dokonała się apokalipsa&#13;
pacha cuti, zapowiadana w najstarszych wątkach mitologii tej części Andów. W ciągu dwóch&#13;
minut pod lawinami i gruzami zburzonych domów zginęło 70 tysięcy ludzi, a kilkakroć tyle&#13;
zostało rannych. Kataklizm gigantycznego trzęsienia ziemi o sile 7,7 w skali Richtera wywołał&#13;
serię lawin schodzących z łańcucha górskiego Cordillera Blanca na osady rozlokowane w dolinie Río Santa – jednej z najstarszych kolebek cywilizacji w Andach. Największą z nich uruchomił obryw Lodowca 511 pod północnym wierzchołkiem Huascaránu (6768 m n.p.m.), najwyższej góry Peru. Sto milionów ton lodu, śniegu oraz wyrwanych skał i ziemi runęło w głąb&#13;
doliny z prędkością 400 km/h, całkowicie grzebiąc pod kilkumetrową warstwą miasta Yungay i Ranrajirkę. Rozmiar kataklizmu był tak ogromny, przewyższający wszystko, co mieściło się w doświadczeniach i wyobraźni ludzkiej, że ożywił stare mity millenarystyczne, oparte na koncepcji cyklicznych kryzysów apokaliptycznych dzielących nurt dziejów na kolejne&#13;
epoki. W pierwszych dniach po tragedii, gdy chaos lawinisk i gruzów okryła mgła, a niebo&#13;
wylewało niekończące się potoki deszczu, odnotowano liczne wypowiedzi Indian świadczące&#13;
o głębokim przekonaniu, że nadszedł koniec świata. Wskutek ogromnej traumy wielu zapadło&#13;
na chorobę o charakterze psychosomatycznym, zwaną w Andach susto, a w dolinie Río Santa mantsakay. Wywołuje ją silny przestrach, który w myśl przekonań Indian oddziela duszę&#13;
od ciała, skutkując apatią, utratą sił witalnych i nierzadko śmiercią260.&#13;
&#13;
Miasto Yungay i Ranrajirka oraz dziesiątki wsi uległy zniszczeniu, natomiast Huaráz zamieniło się w kilometry kwadratowe gruzów, które pogrzebały około 20 tys. mieszkańców&#13;
[fot. 63]. Miasto w zasadzie przestało istnieć. Szacuje się, że ocalało zaledwie kilka procent zabudowy. Runęła także świątynia Soledad, grzebiąc Señora de la Soledad. Señor de&#13;
Mayo, który w chwili trzęsienia znajdował się w przylegających budynkach Colegio Santa&#13;
Rosa, nigdy nie został odnaleziony. Kilka lat później wyrzeźbił go ponownie Godofredo Zegarra Angeles [fot. 64]. Niemal natychmiast, gdy opadł kurz ze zwalonych domów, ocaleli ludzie rzucili się do przekopywania ruin kościoła. Również tym razem Pan Samotności&#13;
objawił swoją niezniszczalność. Po czterech dniach odnaleziono go poważnie uszkodzonego, z złamanymi ramieniem i kolanem, zmiażdżonymi stopami, ale w całości. Nieopodal&#13;
zbudowano prowizoryczną kaplicę, w której złożono rzeźbę owiniętą w folię, pokrywając&#13;
ją kwiatami. Podobnie jak przed pięciu laty, nieustannie pilnowały jej grupy Indian, podczas gdy pielgrzymki innych – głodnych, umęczonych huarasinos, którzy potracili swych&#13;
bliskich – przychodziły, by wypłakać i wykrzyczeć swój ból. Nawet w tak ekstremalnej sytuacji, gdy dosłownie zawalił się cały ich świat, świadomość, że Pan Samotności nie przepadł, pozwała nie poddawać się rozpaczy, była kotwicą utrzymującą w nich nadwątloną istotę człowieczeństwa. Gdy przed pięciu laty, ocalały z ognia spoczywał na marach w kościele,&#13;
260&#13;
&#13;
M. Mąka, E. Jodłowska, Największe lody świata na polach śmierci. Efemeryczny performans z gatunku&#13;
„tradycji wynalezionej” w Andach Peruwiańskich, „Zeszyty Naukowe UJ. Prace Etnograficzne” 2018, t. 46,&#13;
nr 1, s. 1.&#13;
&#13;
�162&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
kobiety smarowały mu rany balsamami na oparzenia. Teraz zraszały go perfumami i okrywały haftowanymi tkaninami. W czasie mszy świętych, które w niedziele odprawiał w kaplicy ksiądz Espinoza, Indianie śpiewali w języku keczua starą pieśń do Señora de la Soledad:&#13;
Apu Yaya Inca la Soledad yarcarallame!261, co można tłumaczyć: Wielki Panie Ojcze, Inko&#13;
Samotności, przybądź i uratuj nas!&#13;
Kamakoj yaya, la Soledad&#13;
nokallmi charallamu&#13;
nopequiman ishquirishpa&#13;
jutsallata huakarishpa&#13;
Kamakojpa rantin yaya&#13;
Santa cruscho huanurishka&#13;
Huequellanguan shuparishka&#13;
Yaguarllanguan taksharishka&#13;
&#13;
Stwórco, Panie Samotności&#13;
uniżony do Ciebie przychodzę&#13;
ku Twej Świętości uniżony przychodzę&#13;
mokry od łez za moje grzechy&#13;
Ojcze, przedstawicielu Wielkiego Stwórcy&#13;
na krzyżu skonałeś&#13;
Twoje łzy skąpały Twe oblicze&#13;
Twoja krew zmoczyła Twoje ciało&#13;
&#13;
Długie miesiące, a nawet lata, trwał koszmar ocalałych huarasinos. Ludzie mieszkali&#13;
w prowizorycznych obozach, pozbawieni pomocy i środków do życia, gdyż wielkie kwoty wyasygnowane przez rząd Velasco Alvarado i organizacje międzynarodowe na pomoc&#13;
dla Huaráz w znaczącej części przepadły z powodu korupcji i defraudacji na ogromną skalę. Obce ekipy przybywające na miejsce, by realizować skomplikowany plan odbudowy&#13;
miasta, traktowały Indian z pogardą, a świadczona im pomoc była znikoma w stosunku&#13;
do potrzeb. Odbudowa kościoła Soledad ciągnęła się latami. W tym czasie Pan Samotności przebywał w prowizorycznej kaplicy, odrestaurowany przez ocalałego z trzęsienia ziemi rzeźbiarza Godofredo Zegarrę Angelesa, który tak samo jak Señor de la Soledad został&#13;
ranny i dopiero po czterech dniach odkopany z ruin Kolegium Franciszkanów w dzielnicy&#13;
Los Pinos. Zanim jednak do tego doszło, minęły miesiące, podczas których uszkodzona&#13;
rzeźba, obsypana kwiatami, spoczywała w kaplicy, dzień i noc pilnowana przez Indian.&#13;
Dysponujemy unikatowym zapisem rozmów i zachowań ludzkich w pierwszych dniach&#13;
i tygodniach tego okresu. Jego autorką jest cytowana wielokroć przeze mnie amerykańska antropolog Bode, przebywająca w Huaráz przez szesnaście miesięcy po trzęsieniu&#13;
ziemi. Obraz myśli, lęków i dylematów gnębiących wówczas Indian bardziej odkrywa&#13;
istotę religijności andyjskiej niż względnie spokojny upływ czasu odmierzany obrzędowością roku liturgicznego. Natychmiast po odkopaniu z gruzów Pana Samotności i złożeniu go w tymczasowej kaplicy odżyły z wielką siłą te same lęki, które targały ludźmi&#13;
po pożarze w 1965 roku. Tak jak wówczas, uzbrojone straże starannie pilnowały kaplicy,&#13;
261&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 78. Wersja polska jest moim przekładem, natomiast Yauri&#13;
Montero tłumaczy tę pieśń na hiszpański w następujący sposób:&#13;
Creador, padre, Señor de la Soledad&#13;
humillándome llego a ti,&#13;
a tu sagrada vera humildemente llego&#13;
mojado en llanto por mis pecados.&#13;
padre, representante del gran creador&#13;
estás muerto en la cruz&#13;
tus lágimas han bañado tu rostro&#13;
tu sangre ha empapado tu cuerpo.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
szczególnie w nocy. Wśród gruzów brakowało prądu, więc ciemności wokół niej rozświetlały ogniska. Obecność czającego się w mrokach pishtaco była wręcz namacalna. Tym&#13;
razem lęk i niepewność były jeszcze większe, ponieważ szerzyła się plotka, że Pan Samotności został wykradziony, a zniszczona rzeźba, której pilnują, może być tylko jego paso,&#13;
czyli Señorem de Mayo. Podejrzliwie traktowano informację, że przekopywanie gruzów&#13;
Colegio Santa Rosa nie ujawniło nawet najmniejszego kawałka Pana Majowego, znajdującego się tam przed trzęsieniem. Ludzie wpatrywali się w oblicze leżącego Chrystusa,&#13;
wymieniając trwożne uwagi. Bode, która niemal codziennie bywała w kaplicy, spędzając z nimi długie godziny na rozmowach, przyzwyczaiła ich do swej obecności i mimo&#13;
że była gringą, nie wzbudzała nieufności. Pewnego dnia usłyszała cichą rozmowę dwóch&#13;
klęczących Indianek, wpatrzonych w twarz Chrystusa:&#13;
Co myślisz, czy to sam Señor?&#13;
Nie wiem, nie wydaje się. Señor wydawał się ciemniejszy…&#13;
Spójrz na jego włosy. Tamten miał dłuższe. A jego wyraz twarzy jest szorstki. Tamten był&#13;
delikatniejszy.&#13;
Tak, to musi być jego paso, Chrystus Majowy.&#13;
Tak, to chyba jego doble.&#13;
A co z samym Señorem? Czy myślisz, że zginął w trzęsieniu ziemi? Czy tylko został ranny?&#13;
Myślę, że ksiądz ma prawdziwego Señora. Musiał go gdzieś ukryć! Ale nie wiem, może to jest&#13;
sam Señor…&#13;
Tak, może. Ale spójrz na jego ramię…&#13;
I zamierzają nas wywłaszczyć z Huaráz, wiesz o tym?&#13;
O, tak! Teraz wyrzucą nas z naszych stron!262&#13;
&#13;
Innym razem zanotowała in extenso długi monolog starszego Indianina:&#13;
Gdy potrzebowaliśmy deszczu, my z estancias zamawialiśmy u niego mszę. A po południu&#13;
zbierały się chmury i zaczynało padać. […] Mówiąc szczerze, nie wiemy na pewno, czy nasz&#13;
wizerunek został sprzedany. Biskup go sprzedał. Nie jest to jasne. Nasi dziadkowie wierzyli,&#13;
że Señor jest dziełem Aniołów. Był jak żywy. Wierzyliśmy, że to On, sam Chrystus mieszka w Huaráz. Od dawna dbamy o niego, każda jedna estancia. Ale biskup zabronił nam dbać&#13;
o niego. I Señor ukarał nas w 1941 roku. Nawet jeśli była to tylko powódź. […] Nie wiemy,&#13;
czy Señor de la Soledad pozwolił na sprzedaż, tak jak pozwolił się ukrzyżować, albo pozwolił&#13;
na trzęsienie ziemi; lub może się zdenerwował i posłał karę za to, że został sprzedany? Lub&#13;
trzęsienie ziemi nastąpiło po prostu dlatego, że naszego strażnika nie było tutaj, aby nas chronić. […] Trzęsienie ziemi nigdy by się nie wydarzyło, gdyby Señor de la Soledad był w Huaráz. Zatrzymałby to trzęsienie tak, jak powstrzymał powódź w 1941 roku263.&#13;
&#13;
Ludzie przypominali proroctwo Amadeo Figuery, szanowanego proboszcza Soledad&#13;
z przełomu XIX i XX wieku, który miał zapowiedzieć, że wielkie trzęsienie ziemi nadejdzie po zabraniu Señora z Huaráz. Inni twierdzili, że wielu miało prorocze sny, w których&#13;
262&#13;
263&#13;
&#13;
B. Bode, op. cit., s. 411.&#13;
Ibidem, s. 413–414.&#13;
&#13;
�164&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Pan Samotności prosił o ratunek przed porwaniem, ostrzegając, że gdy go zabraknie, nastąpi katastrofa. Opowiadano, ze kilka miesięcy przed trzęsieniem ziemi Chrystus pojawił&#13;
się w Huaráz w stroju żebraka, zgodnie z andyjskim mitem o wędrującym Bogu. Napięcie&#13;
było tak wielkie, że nawet proboszcz Espinoza, który od czasu pożaru w 1965 roku położył olbrzymie zasługi dla Indian, nie uniknął podejrzeń o współudział w spisku i sprzedaży&#13;
Pana Samotności. Jedni podejrzewali go, inni wręcz przeciwnie – bronili i uznawali za jedynego księdza godnego zaufania. W burzliwym okresie kilku pierwszych lat po trzęsieniu,&#13;
autorytet i wpływ niepokornego wobec władz, a wpływowego wśród Indian księdza zaniepokoił pułkowników i generałów z niepodzielnie rządzącej wówczas organizacji pomocowej ORDEZA264. Knowania, by usunąć z probostwa księdza Espinozę, spotkały się jednak&#13;
z gwałtownymi reakcjami Indian, upatrujących w nich ukrytych intencji zamachu na Señora&#13;
de la Soledad. Powtarzano: „Jeśli tkną Chrystusa Zbawiciela Samotnych lub Ojca Espinozę,&#13;
to tego samego dnia w Huaráz wybuchnie rewolucja”265. Zaskoczeni tak stanowczym oporem wojskowi porzucili swoje zamiary, a nawet w celu pozyskania ludności przybyli do kaplicy, by złożyć hołd Panu Samotności. Wśród rozmówców Bode przewinął się młody wówczas Atusparia, prawnuk słynnego przywódcy buntu chłopskiego z 1885 roku. On również&#13;
skłaniał się ku opinii, że Pan Samotności został wykradziony przez księży, a w procederze&#13;
mógł uczestniczyć Espinoza:&#13;
Jest już kilku [podejrzanych] kapłanów i pewne przypuszczenia, że on także mógł sprzedać&#13;
wizerunek obcemu mocarstwu. Prawdziwego Señora widziano w snach. Wielu mówi, że jest&#13;
w Hiszpanii. […] Mówią: „Śniłem o Señorze de la Soledad i jego tu nie ma. To jest inny…”266&#13;
&#13;
Ostrzegał, że jeśli w Huaráz nie ma Pana Samotności, to niechybnie nadejdą kolejne katastrofy naturalne oraz inne zagrożenia, takie jak eskalacja oddziaływania sekt protestanckich, które po trzęsieniu ziemi zintensyfikowały aktywność w regionie, trafiając na podatny grunt straumatyzowanych ludzi w stanie deprywacji i bezsilności wobec dylematów&#13;
teodycei. Po 49 latach od tej rozmowy, jesienią 2019 roku gościłam w jego domu w wiosce Marían nad Huaráz267. Wśród poruszanych tematów nawiązałam do pamiętnych zdarzeń&#13;
1970 roku. Z perspektywy czasu dystansował się od tamtych lęków i oskarżeń, tłumacząc&#13;
je ogólną psychozą, szokiem i traumą, które przeżywali huarasinos po katastrofie. Twierdził, że nastroje sprzyjały tworzeniu się pogłosek i teorii spiskowych, ale większość Indian&#13;
rozpoznawała w uszkodzonej rzeźbie Señora de la Soledad, strzegąc ją i adorując z najgłębszym szacunkiem i oddaniem. Potwierdził, że w krytycznym okresie Indianie upatrywali&#13;
264&#13;
&#13;
265&#13;
266&#13;
267&#13;
&#13;
W ramach rządowego i międzynarodowego planu pomocy dla obszarów dotkniętych trzęsieniem ziemi,&#13;
w 1970 roku utworzono organizację CRYZA (The Commission for the Reconstruction and Rehabilitation&#13;
of the Aﬀected Zone) kierowaną przez wysokich rangą peruwiańskich dowódców wojskowych. W 1972–&#13;
1973 roku organizacja ta przekształciła się w ORDEZA (The Regional Organizm for the Development of&#13;
the Aﬀected Zone). Obie kierowały pomocą humanitarną i odbudową, ale ich działalność skażona była olbrzymimi defraudacjami i wieloma kontrowersyjnymi decyzjami. Zob. P.L. Doughty, Plan and Pattern in&#13;
Reaction to Earthquake: Peru, 1970–1998, [w:] The Angry Earth. Disaster in Anthropological Perspective,&#13;
red. A. Oliver-Smith, S.M. Hoﬀman, London 2020, s. 265–287.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 81–82.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 417–418.&#13;
Zob. rozdz.: Bohater „wielkiej opowieści”.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
zagrożenie dla Pana Samotności w księżach i biskupach, a majacząca w ciemnościach postać pishtaco pozostawała z nimi w bliskich koneksjach. We wrześniu 1971 roku stanowisko biskupa diecezji opuścił wielokrotnie oskarżany o chęć sprzedaży krucyfiksu Teodosio&#13;
Moreno Quintana, a jego miejsce zajął jezuita Fernando Vargas Ruiz de Somocurio268. Nominacja ta ponownie ożywiła strach przed sprzedaniem Señora de la Soledad, co obrazuje&#13;
stan nieustannego napięcia wśród Indian – tak dojmującego, że w każdej zmianie personalnej, zwłaszcza na wyższym szczeblu hierarchii kościelnej, wietrzono plan zamachu na Pana&#13;
Samotności.&#13;
„Boże, gdzie byłeś w tę niedzielę?!” – powtarzano w bezsilnej próbie zrozumienia, jak&#13;
Pan Samotności mógł dopuścić do tragedii miasta i dziesiątków tysięcy ludzi. Formułowane&#13;
hipotezy były sprzeczne, a ludzie borykali się ze świadomością, że definitywnej odpowiedzi mogą nigdy nie dostać. Minęło kilkanaście lat, zanim odbudowano, w zupełnie innym&#13;
stylu, świątynię Soledad i Pan Samotności znów zajął miejsce w ołtarzu głównym. Dopiero w latach 80. XX wieku napięcie wokół wizerunku opadło, choć do dziś zachowywany&#13;
jest surowy rygor dystansu fizycznego od niego, przekraczany tylko wyjątkowo przez kilka&#13;
uprawnionych osób z konfraterni Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad.&#13;
Dzieje się tak raz na piętnaście dni, gdy zmieniane są szaty Chrystusa oraz w szczególnych&#13;
momentach klęsk suszy oraz innych, wielkich zagrożeń, gdy wychodzi on w procesji ulicami Huaráz. Opisałam wcześniej bezprecedensową sytuację, gdy przez 15 minut pozwolono&#13;
mi fotografować Señora de la Soledad z odległości niespełna metra, (choć dzieliła nas szyba)269. Wcześniej starannie zamknięto kościół, by nikt postronny nie zobaczył, jak wspinam&#13;
się z współprowadzącym badania kolegą na ołtarz, stając oko w oko z najpotężniejszym Bogiem północnych Andów. W świątyni zostaliśmy tylko z proboszczem i trojgiem członków&#13;
najważniejszych gremiów reprezentujących konfraternię i Indian. Wtedy nie byłam tego&#13;
świadoma, ale z czasem dowiedziałam się, że starano się nie dopuścić, by przypadkowi Indianie zobaczyli dwoje gringos na ołtarzu Señora de la Soledad, gdyż natychmiast po mieście i okolicznych wioskach rozniosłaby się plotka o nieprzewidywalnych następstwach,&#13;
budząc uśpione lęki i emocje, które wielokrotnie powodowały katastrofalne skutki. Gdyby&#13;
do tego doszło, niechybnie znaleźlibyśmy się w odium skojarzeń z pishtaco, a działalność&#13;
w terenie stałaby się niemożliwa, a nawet niebezpieczna. Dużo później zrozumiałam przyczynę moich niełatwych starań o uzyskanie zgody na zbliżenie się do Señora de la Soledad,&#13;
Pojęłam także przyczynę napięcia, by nie rzec zdenerwowania, czwórki obserwujących nas&#13;
wówczas osób. Bywa, że dopiero po latach, dysponując bagażem doświadczeń i „wiedzy&#13;
lokalnej”, badacz ujrzy we właściwym świetle zdarzenia, w których kiedyś uczestniczył, nie&#13;
do końca pojmując ich sens.&#13;
Opisane w dużym skrócie wydarzenia i nastroje, mające miejsce po trzęsieniu ziemi&#13;
w 1970 roku, unaoczniły z całą wyrazistością jądro tożsamości ontologicznej Señora de la&#13;
Soledad – takiej, jaka istnieje w umysłach Indian. Jest nim całkowite zlanie się jego postaci&#13;
z organizmem społeczności Indian, w sensie pełnego, wzajemnego utożsamienia zarówno&#13;
substancjalnego, jak i ideowego. „Bez Pana Samotności wszystko wywraca się do góry nogami”270 – ta spontaniczna uwaga Atusparii sprzed pięćdziesięciu laty jest nie tylko figurą&#13;
268&#13;
269&#13;
270&#13;
&#13;
J.E. Velasquez T., Antecedentes para la ereccion…, s. 336.&#13;
W rozdz. Señor de la Soledad na andyjskim niebie.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 420.&#13;
&#13;
�166&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
retoryczną, lecz także najprostszą wykładnią sensu leżącego u podstaw relacji między Señorem de la Soledad a światem Indian – identycznych, jak w przypadku Inki i państwa Tawantin Suyu. W mitach millenarystycznych, o których była już mowa, Inka uosabiał kraj w porządku symboliczno-metaforycznym i dosłownym. Zamordowanie przez Hiszpanów łączono&#13;
z upadkiem Imperium, a odrastanie ciała przy ukrytej głowie władcy postępowało w ramach&#13;
tego samego procesu, co stopniowa reaktywacja Tawantin Suyu. Identycznie rzecz ma się&#13;
z relacją Señora de la Soledad do społeczności Indian, a raczej do ich etnosu, jako ludu,&#13;
terytorium, historii i tradycji kulturowych271. Los wizerunku – ciągle zagrożonego, a czasem&#13;
faktycznie narażonego na uszczerbek fizyczny – stanowi zarówno metaforę, jak i substancjalną dosłowność losu Indian. Ale istnieje też relacja odwrotna: losy Indian, od wieków narażonych na rozmaite formy agresji zewnętrznej, przekładają się na kolektywne przeświadczenie o nieustannym stanie zagrożenia, w jakim znajduje się ich Bóg. Uniwersalną figurą&#13;
wroga, personalizującą te lęki, jest pishtaco, który zgodnie z mitem ma zniknąć dopiero wtedy, gdy nastąpi reaktywacja Tawantin Suyu. Wówczas, co oczywiste, zabraknie&#13;
strukturalnego i systemowego uzasadnienia dla jego istnienia. Szczególne momenty narastania lęków czy rzeczywistych zagrożeń dla wizerunku mają charakter apokaliptycznych&#13;
„paroksyzmów czasu” dla całej społeczności Indian, odczuwającej je jako totalne zagrożenie&#13;
dla niej samej. Przypomnę cytowaną rozmowę Indianek, które w naturalny sposób postawiły&#13;
znak równości między hipotetyczną nieobecnością Señora de la Soledad w Huaráz a diagnozą, iż „teraz wyrzucą nas z naszych stron”. Wypowiedź ta koresponduje z wieloma podobnymi, zanotowanymi przez Bode. „Brak Boga w dolinie” – jak powiadano – był równoznaczny z pogrążeniem się w chaosie destrukcyjnych żywiołów wskutek zaniku kontroli bóstwa&#13;
utrzymującego ten obszar w kosmologicznym porządku istnienia. Teorie spiskowe na temat&#13;
nieobecności Señora de la Soledad w Huaráz w dniu trzęsienia ziemi miały również podłoże&#13;
psychologiczno-religijne w postaci dylematów teodycei. Bezmiar nieszczęścia, jaki spotkał&#13;
ludzi i miasto, wymykał się możliwościom wytłumaczenia go w kategoriach „kary za grzechy”, gdyż rażąco przekraczał najsurowsze, możliwe do wyobrażenia proporcje w tym&#13;
względzie. Jedynym wyjaśnieniem dla chcących rozpoznać sens tego nieszczęścia musiała&#13;
się okazać koncepcja „braku Boga”, logicznie umocowana w szerszej strukturze mitu. Była&#13;
ona wielokrotnie i na różne sposoby werbalizowana. Jak pisze Bode: „Jedyną pewnością&#13;
było przekonanie, że z jakiegoś powodu Chrystusa, Pana Samotności, nie było w Huaráz&#13;
w czasie trzęsienia ziemi”272.&#13;
Opisane wydarzenia ujawniły nadzwyczaj silny, ukształtowany przez wieki stan antynomicznego rozwarcia między czczonym wizerunkiem a klasą kapłanów. Wizerunek ten w procesie synkretyzacji otrzymał nowy profil ontologiczny, w którym jego wersja kanoniczna uległa daleko posuniętym przemianom, wzbogacona i przekształcona&#13;
treścią i duchowością rodzimej kultury andyjskiej. Obiekt kultu musiał zostać „oswojony” przez jego dekonstrukcję, a następnie rekonstrukcję, ale na innych zasadach.&#13;
W nowej postaci stał się „własnym”, zakorzenionym w tradycji i współtworzącym jej&#13;
ważną część. Przemodelowano go zgodnie z potrzebami autochtonicznej religijności ludowej, dzięki czemu zaistniał w autentycznym nurcie religii przeżywanej. Oczywistym jest,&#13;
271&#13;
&#13;
272&#13;
&#13;
Termin „etnos” rozumiem w sposób zbliżony do wykładni zawartej w: K. Kwaśniewski, Etnos, [hasło w:]&#13;
Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod red. Z. Staszczak, Warszawa-Poznań 1987, s. 110–111.&#13;
B. Bode, op. cit., s. 414.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
że analogiczny proces nie mógł dotyczyć klasy kapłańskiej. Jej „oswojenie” nigdy nie nastąpiło, zarówno z powodu wielowiekowej, niechlubnej postawy dużej części kleru w terenie, jak i jego dogmatyzmu, niechęci, a nawet wrogości wobec wszelkich rdzennych tradycji&#13;
religijnych. Kościół instytucjonalny, dbając o teologiczno-dogmatyczną czystość chrześcijaństwa, częściej krytykował „pogańskie”, niekanoniczne elementy kultu, niż przyjmował&#13;
je z dobrodziejstwem inwentarza jako równoprawny wkład kulturowy. Dopiero w ostatnich&#13;
dekadach XX wieku w niektórych środowiskach zaczęło dojrzewać przekonanie, że „rytuały&#13;
andyjskie mogą ubogacić wiarę chrześcijańską, gdyż nie zmieniają one głównego przesłania&#13;
Ewangelii, ale wpływają na jej nową formę wyrazu, stając się jednocześnie jeszcze jednym&#13;
znakiem obecności Królestwa Bożego”273. Do dzisiaj jednak nie wszyscy księża pracujący&#13;
w Andach byliby skłonni się z tym zgodzić. Na podstawie osobistych rozmów i obserwacji&#13;
mogę stwierdzić, że nadal spierają się tam dwie odmienne wizje religii i płynące z nich tendencje postępowania – obie mające gorliwych akolitów. Pierwsza z nich, skostniała w ortodoksji, postuluje niezmiennie „pracę u podstaw”, dążąc – wbrew wszelkim trudnościom&#13;
– do maksymalnego przybliżenia katolicyzmu andyjskiego do surowego wzorca kanonu&#13;
i eliminacji z niego tych elementów kultu, które – mimo iż zostały włączone w synkretyczny obrzęd kościelny – pachną „pogańskością”. Duchowni, będący wyrazicielami tego nurtu,&#13;
nie są skłonni do akceptacji ludowych, andyjskich elementów religijności, traktując je jako&#13;
„naleciałości”, z których chętnie „oczyściliby” miejscowy katolicyzm. Zgodnie z taką optyką, nieuniknione zjawisko synkretyzmu religijnego postrzegane jest jako zło konieczne,&#13;
które należy minimalizować, gdyż nie prowadzi do „ubogacenia” chrześcijaństwa. Druga&#13;
tendencja odwrotnie, nie tracąc z oczu podstaw chrześcijaństwa, upatruje w andyjskich elementach religijnych szansy na jego wzbogacenie, traktując rodzime wpływy jako oczywistą konsekwencję akomodacji katolicyzmu na obszarze o silnie zdefiniowanej tożsamości&#13;
kulturowej. Zwolennicy tej opcji postrzegają zagadnienia synkretyzmu z teologicznym zaciekawieniem, wnikliwie rozpoznając w nim nowe ścieżki wiodące ku Bożej chwale. Obie&#13;
tendencje wypływają z wyrazistych, choć odmiennych podstaw ideowych, często nieuświadamianych jako takie, lecz z przekonaniem wcielanych w życie. Pierwsza postrzega chrześcijaństwo jako zamknięty konstrukt religijny, skończony w doskonałej formie, wobec&#13;
której wszelkie odchylenia mogą być tylko negatywne. Druga zaś odwrotnie, nie podziela poglądu o zamknięciu i zachowując pryncypia, nawiązuje dialog międzyreligijny&#13;
i międzykulturowy, widząc w nim wielką wartość w dziele krzewienia i doskonalenia&#13;
chrześcijaństwa.&#13;
W Huaráz w okresie opisywanych wydarzeń tendencje do otwartości Kościoła na wartości wnoszone przez kulturę autochtoniczną nie dochodziły jeszcze do głosu, a gdyby nawet pojawiły się pierwsze jaskółki takich przemian, nie miałyby żadnego znaczenia w konfrontacji z wielowiekowym bagażem uprzedzeń, wrogości, uzasadnionego zdystansowania&#13;
i negatywnych stereotypów. Rozumiejąc ten mechanizm, nie dziwi radykalne, pozornie zaskakujące rozdzielenie pomiędzy „oswojonymi” obiektami kultu, takimi jak Señor de la Soledad, a całkowicie oderwanymi od nich kapłanami. Uszczegóławiając obraz tej separacji,&#13;
daje się zauważyć charakterystyczne narastanie nieufności czy wręcz wrogości Indian w stosunku do wyższych hierarchów kościelnych. Jeśli miejscowy ksiądz mógł być akceptowany,&#13;
273&#13;
&#13;
D.R. Mazurek, „Bóg o indiańskim obliczu”. Między inkulturacją a synkretyzmem religii keczua w południowych Andach peruwiańskich, Kraków 2007, s. 258.&#13;
&#13;
�168&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
choć zwykle traktowano go z dystansem, to już biskup jawił się jako postać zupełnie obca,&#13;
odległa i nie tylko niegodna żadnego zaufania, ale z założenia podejrzewana o złe intencje&#13;
wobec Indian i ich obiektu kultu. W stopniowaniu tym jeszcze gorszą, czasem demoniczną pozycję zajmują biskupi archidiecezji w odległym tyglu zła, jakim w oczach Indian jest&#13;
Lima. Równie pejoratywny obraz należy do rzadkiego w relacjach, abstrakcyjnego papieża,&#13;
przebywającego w nic nikomu niemówiącym Rzymie, gdzieś w dalekim i złowrogim orbis&#13;
exterior. Biskupi oskarżani byli o chęć sprzedania Pana Samotności „do Rzymu”, ale w innych znanych mi relacjach stolicę Włoch wymieniano też jako cel transferu indiańskiego&#13;
tłuszczu zabranego przez pishtaco. W tym miejscu dochodzimy do rozpoznania sensu leżącego u podstaw nadzwyczajnych, dla obserwatora z zewnątrz trudnych do zrozumienia,&#13;
psychoz opisanych w treści tego rozdziału. Węzłową postacią łączącą ich różnorodne okoliczności jest pishtaco. Z zadziwiającą konsekwencją pojawia się zarówno po to, by zabijać&#13;
Indian i odbierać im tłuszcz, jak i po to, by pozbawiać ich świętości, będącej axis mundi&#13;
i mitycznym gwarantem zbiorowego istnienia. W obu przypadkach pishtaco uderza w serce&#13;
egzystencji Indianina. Morduje go i ekstrahuje tłuszcz, którego nie spożywa ani nie niszczy,&#13;
tylko transferuje do „obcych”, by jego potencjał życia służył ich celom. Natomiast zabierając Indianom sakralne „centrum świata”, pozbawia ich kosmicznego posadowienia, skazując&#13;
na apokaliptyczną zgubę. Zwróćmy uwagę – w relacjach nie ma mowy o chęci zniszczenia wizerunku przez pishtaco, tylko o zamiarach jego porwania i transferu, podobnie&#13;
jak indiańskiego tłuszczu – do „obcych”, którym miałby służyć swoją boską mocą. Oba&#13;
przypadki łączy wspólny sens pozbawienia Indian elementarnych podstaw egzystencji definiowanych w ramach ich kosmowizji. Oba reprezentują skrajne postacie zagrożenia, niszczącego tę egzystencję całkowicie i ostatecznie. Atak pishtaco – niezależnie, czy na pojedynczego Indianina, czy na święty wizerunek – jest groźbą większą niż kataklizm lub wojna,&#13;
ponieważ zdarzenia te dają szansę na przeżycie, choćby za cenę kalectwa. Pishtaco natomiast to bezwzględny zabójca zarówno w skali pojedynczej ofiary, jak i w wymiarze zbiorowości Indian, dla których – zgodnie z mitycznym obrazem ich świata – utrata ubóstwianego&#13;
wizerunku byłaby równoznaczna z apokaliptyczną eksterminacją całej nacji. Księża czy biskupi lokują się w bliskości pishtaco, który często bywa w nich rozpoznawany. Nieprzypadkowo jego najpopularniejszą od wieków wizualizacją jest mnich w habicie.&#13;
Na koniec powracam do aspektu niezniszczalności świętego wizerunku, od którego rozpoczęłam ten rozdział. Cecha ta w związku z Señorem de la Soledad musi być postrzegana&#13;
w szerszym polu semantycznym niż tylko w kontekście samego wizerunku. Opisane wyżej, strukturalne powiązanie Pana Samotności z organizmem społecznym Indian poszerza&#13;
konsekwencje oddziaływania cechy niezniszczalności na ów organizm, wchodząc w korelacje z treściami mitologii andyjskiej, w tym także millenarystycznej. Zgodnie z tym poszerzeniem cecha ta obejmuje – zarówno metaforycznie, jak i dosłownie – powiązany z wizerunkiem organizm społeczny. Nie jest uświadamiana i werbalizowana jako konstytutywna&#13;
dla obiektu kultu, ale jej zaistnienie, zwłaszcza wielokrotne, odbierane bywa jako widomy,&#13;
nadprzyrodzony znak szczególnej pozycji wizerunku. Gdy zaś wizerunek ten osiąga wybitną&#13;
rangę, zajmując miejsce w centrum identyfikacji religijno-kulturowej wielkich rzesz wiernych, następuje utożsamienie jego losów z dziejami zbiorowości, a cecha niezniszczalności&#13;
staje się nie tylko domeną zdarzeń z przeszłości, lecz także przedmiotem antycypacji, umacniając kolektywną wiarę w przetrwanie grupy wbrew wszelkim możliwym kataklizmom&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
w przyszłości. Warunkiem tego przetrwania jest jednak bezpieczeństwo wizerunku, stąd&#13;
nieustanny lęk, nadwrażliwość na pogłoski i teorie spiskowe oraz zachowywanie nadzwyczajnych środków ochrony. A wszystko to w scenerii wielowiekowego antagonizmu kultur&#13;
oraz ciągłego zagrożenia klęskami naturalnymi, czyli w warunkach sprzyjających eskalacji&#13;
ekstremalnych form zachowań zbiorowych motywowanych religijnie. Antropologiczny opis&#13;
zjawisk, którym poświęciłam uwagę w tej części pracy, wymaga odniesień kontekstowych&#13;
do różnorodnych obszarów kultury – zarówno rdzennej, jak i tej, którą uformowały minione&#13;
stulecia. Względnie całościowy, szeroko zarysowany obraz uwarunkowań przedstawionych&#13;
zdarzeń stwarza pole do interpretacji wolnej od paralogizmów i deformujących uproszczeń.&#13;
&#13;
��CZĘŚĆ III&#13;
&#13;
Chrystus żujący liście koki –&#13;
kilka „małych opowieści”&#13;
o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
��Oblicze Boga i czułość człowieka&#13;
Zastanawiając się nad tym, kim jest Señor de la Soledad dla swoich wyznawców, można odwołać się do podziału Rodericka Niniana Smarta, który wyróżnił dwa uniwersalne&#13;
typy doświadczenia religijnego: numinotyczne i mistyczne1. Religioznawca ten twierdzi, że pierwsze z nich wiąże się z osobowymi modelami Boga, drugie zaś z nieosobowymi. Uznaje, że istota doświadczenia numinotycznego została najlepiej przedstawiona&#13;
w klasycznym dziele Rudolfa Otto Świętość, opisującym niełatwe do werbalizacji stany&#13;
doświadczenia religijnego człowieka w kontakcie z osobowym Bogiem. Odmiennym typem doświadczenia religijnego jest „zjednoczenie mistyczne”, bardziej charakterystyczne&#13;
dla religii Wschodu, ale nieobce też religiom ukonstytuowanym wokół spersonalizowanego bóstwa. Stanowi ono uniwersalny typ duchowego przeżycia religijnego, komplementarnego wobec konceptualizacji. Doświadczenie numinotyczne możliwe jest do opisania&#13;
w kategoriach pozytywnych, jak zrobił to Otto, formułując słynny topos misterium tremendum et fascinans odsyłający do szerokiego spektrum przeżyć – od fascynacji i uwielbienia po „bojaźń i drżenie”. Przeżycie mistyczne wymyka się podobnym próbom opisu,&#13;
a jeśli jest werbalizowane, to częściej apofatycznie – na zasadzie via negativa, orzekającej, czym nie jest Bóg i to, co boskie.&#13;
Analizując pole wyobrażeniowe towarzyszące znanym mi formom religijnego przeżywania osoby Señora de la Soledad – w kontakcie modlitewnym oraz całokształcie właściwego&#13;
jej imaginarium – zdecydowanie bliższy wydaje się tutaj numinotyczny typ doświadczenia&#13;
religijnego. O wielu jego przejawach piszę w różnych częściach tej pracy, tu zaś chcę skoncentrować się na wąskim, lecz ważnym aspekcie czułości, ewokowanej przez Pana Samotności, w istotny sposób poszerzającej spektrum emocjonalne przeżycia religijnego doznawanego w zetknięciu z tym wizerunkiem. Poza mnogością innych czynników składowych,&#13;
sprzyjających zawiązywaniu się uczucia czułości, ważna jest w tym wypadku tzw. percepcja&#13;
fizjonomiczna, czyli odbiór „mowy ciała” i subtelności wyrazu twarzy Chrystusa. Jak już&#13;
zauważyłam, opisując tę rzeźbę – zarówno w oparciu o własne obserwacje, jak i zasłyszane&#13;
wypowiedzi – oblicze Pana Samotności nieprzypadkowo wywołuje kompleks uczuć, najlepiej werbalizowany słowem „czułość”. Powtórzę kilka zdań z tamtego opisu, gdyż ponownie są tutaj przydatne:&#13;
W tym wypadku rzeźbiarzowi udało się uzyskać przejmujący wyraz majestatycznego oddalenia, a zarazem słodyczy, ciepła i dobra, płynących z boskiego oblicza. Ujmuje ono powagą mądrości i wszechwiedzy, jak i splendorem najwyższej władzy opartej na miłości,&#13;
nie strachu. Twarz, a zwłaszcza twarz Boga, posiada olbrzymi potencjał generowania doznań o charakterze numinotycznym. Jej wizerunek lokuje się w centrum wyobrażeniowym&#13;
wszelkich obrazowań towarzyszących modlitwie, w najszerszym rozumieniu tego terminu.&#13;
1&#13;
&#13;
Korzystam z omówienia teorii Rodericka Niniana Smarta zawartego w: I.G. Barbour, Mity, modele, paradygmaty. Studium porównawcze nauk przyrodniczych i religii, Kraków 1984, s. 101–110.&#13;
&#13;
�174&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
[…] Chrystus przechyla głowę lekko w prawo, spoglądając spod półprzymkniętych powiek&#13;
ku dołowi, jakby ogarniał wzrokiem cały świat, a zarazem spoglądał w głąb siebie. Mistrzowski efekt polega na tym, że wzrok nie jest utkwiony w jednym punkcie, lecz zawieszony pomiędzy nieskończonością a oczami każdego, kto nań patrzy – tak, że każdy wpatrzony&#13;
w twarz Boga odczuwa z nim subtelny kontakt, będąc pewnym wysłuchania i zrozumienia2.&#13;
&#13;
Słodycz, ciepło i dobro to istotne wyznaczniki rodzenia się czułości jako odpowiedzi&#13;
emocjonalnej w dialogu afektów wywoływanych zmysłem wzroku. Piszę „dialogu”, świadomie nawiązując do oczywistej sytuacji „nierozróżnialności” i osobowej percepcji rzeźby jako Boga, a nie jego reprezentacji. W tych warunkach nie można bagatelizować jej&#13;
mowy ciała i wyrazu twarzy, gdyż w połączeniu z przeświadczeniem, że należą do Boga,&#13;
mają kluczowe znaczenie dla każdego indywidualnego przeżycia religijnego. To zaś, pomnożone przez tysiące podobnych, wzajemnie komentowanych i utrwalanych, generalizowane jest w postaci zobiektywizowanego tekstu kultury, który jako element „wiedzy&#13;
lokalnej” wywiera dyskretny wpływ na modlącego się, ujmując jego indywidualne przeżycia w ulotną ramę podświadomym oczekiwań. Ów tekst kultury stanowi uogólnioną&#13;
„opinię” wiernych o tym, jakim jest ten konkretny Chrystus podczas osobistego kontaktu modlitewnego – jak reaguje, jak się zachowuje, czy jest komunikatywny i chętny&#13;
do nawiązywania dialogu, a także – jak odczytywać wysyłane przez niego sygnały. Nie&#13;
ma żadnej przesady w takiej interpretacji. Dla modlącego się Indianina (choć specyfika&#13;
jego modlitwy wymaga osobnego komentarza3) jest to w pełni „wydarzenie komunikacyjne” w znaczeniu nadanym temu terminowi przez Edmunda Leacha, jako dwukierunkowemu przenoszeniu komunikatów za pomocą czynności ekspresyjnych4. Tekst kultury, o którym mowa, nierzadko wchodzi w dialog z innymi, dotyczącymi Chrystusów czczonych&#13;
w sanktuariach na określonym terytorium, zamieszkałym przez komunikujące się ze sobą&#13;
grupy. W ten sposób następuje wymiana wiedzy o obiektach kultu, obejmującej nie tylko&#13;
rysy ich „charakteru”, „preferencji” czy „wyspecjalizowania”, ale także szereg ulotnych&#13;
szczegółów, podobnych do tych, które budują obraz człowieka w pogłębionej rozmowie&#13;
jego bliskich. Mogłam się o tym przekonać, dysponując kilkunastoma charakterystykami,&#13;
zarówno Señora de la Soledad, jak i jego „braci” Chrystusów, rozproszonych w kościołach regionu Ancash5. Przywoływałam wypowiedzi na temat zwyczaju intensywnego wpatrywania się modlących w oblicze Pana Samotności oraz autentycznych reakcji głośnego komentowania dostrzeżonych oznak emocjonalnych („Jest smutny!”, „Uśmiecha się!”&#13;
itp.). Reakcje takie nasilają się w sytuacjach, gdy zachodzi możliwość bliższej niż zwykle&#13;
obserwacji jego oblicza, np. podczas obrzędu mutsaki (mutzaqui) w czwartek po Środzie&#13;
Popielcowej – w jedynym dniu w roku, gdy krzyż z Señorem de la Soledad wystawiany&#13;
jest przed ołtarz, by wierni mogli ucałować jego stopy6 [fot. 1]. Yauri Montero sugestyw2&#13;
3&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Rozdział: Señor de la Soledad na andyjskim niebie, s. 122.&#13;
Modlitwie prywatnej, jako tekstowi kultury, poświęcam więcej uwagi w rozdziale: Chrystus, który nie czyni&#13;
cudów, czyli „niewrażliwość mirakularna” Indian.&#13;
E. Leach, Kultura i komunikowanie. Logika powiązań symbolicznych. Wprowadzenie do analizy strukturalnej w antropologii społecznej, przeł. M. Buchowski, Warszawa 2010, s. 16–17.&#13;
Mowa o nich w części: Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 103.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
nie opisuje tragiczny dla Huaráz dzień 13 grudnia 1941 roku, gdy fale powodzi zburzyły&#13;
i zatopiły wielką część miasta. Tego dnia po południu Pan Samotności wyszedł w procesji żałobnej złożonej z płaczących, bosych i ubranych na czarno mieszkańców, którzy&#13;
wpatrywali się w jego oblicze, szeptając i wykrzykując: „Señor jest blady!”, „Señor jest&#13;
smutny!”, „Señor jest zdenerwowany!”7. Być może inną stroną zjawiska, równoważącą&#13;
napięcie psychiczne kumulowane w trakcie takich „zapatrzeń”, jest niezbyt kategoryczny,&#13;
ale popularny zakaz zbyt długiego „patrzenia w oczy” Señorowi de la Soledad, o którym&#13;
wcześniej opowiedziałam8.&#13;
Trzeba tu dodać kolejne spostrzeżenia na temat percepcji wizerunków Chrystusa&#13;
Ukrzyżowanego, uzależnionej od ich wersji ikonograficznych. Mam na myśli konkretne&#13;
szczegóły realizacji rzeźbiarskich obejmujące gest głowy Chrystusa oraz otwarte bądź&#13;
zamknięte oczy. Pragnę zwrócić uwagę na niedocenianą wagę tych szczegółów jako elementów „języka ciała”, współtworzących legendę wizerunku. Dysponując materiałami&#13;
porównawczymi na temat Señora de la Soledad oraz kilku jego „braci”, zauważyłam prawidłowości w tym względzie, które, jak sądzę, w dużym stopniu wynikają właśnie z ich&#13;
„mowy ciała”. Pozornie są to wnioski oczywiste, choć rzadko pojawiają się w analizach&#13;
ikonologicznych wizerunków. Wielkie znaczenie ma sposób przedstawienia głowy&#13;
Chrystusa – to mianowicie, czy jest ona skierowana ku górze, czy pochylona ku dołowi. Na przestrzeni historii nie był to szczegół przypadkowy. Jak każdy inny, związany&#13;
z ikonografią Męki Pańskiej, niósł znaczenia symboliczne, uwikłane w komentarze duchowne. Ten bez wątpienia najważniejszy element programu ikonograficznego krucyfiksu zależał nie tylko od indywidualnych decyzji artystów i zmieniających się preferencji&#13;
w sztuce sakralnej, ale też od dominujących w danym okresie interpretacji teologicznych.&#13;
Jak pisałam w części wstępnej, konwencja przedstawiania Chrystusa z głową wzniesioną&#13;
ku Niebu oraz otwartymi oczami i ustami wiąże się z ewangelicznym motywem wypowiadania ostatnich słów Chrystusa do Ojca. Popularniejszy wzorzec Chrystusa nieżyjącego przyjął formę pochylenia, a czasem wręcz – zwłaszcza w gotyckich przedstawieniach&#13;
pasyjnych – bezwładnego zwisu głowy. Symbolikę śmierci dopełniało przedstawienie zamkniętych oczu. Pomiędzy tymi skrajnościami mieści się szereg rozwiązań pośrednich,&#13;
motywowanych różnymi przesłankami ideowymi. Señor de la Soledad reprezentuje typ&#13;
ikonograficzny zwany Christus crusifixus vigilans („Chrystus ukrzyżowany czuwający”)9&#13;
– z głową pochyloną w prawo i półprzymkniętymi oczami. Efekt artystyczny przełożył się&#13;
na szczególną moc oddziaływania, którą starałam się opisać w przytoczonej powtórnie,&#13;
dalekiej od doskonałości charakterystyce. Werbalizacja tego typu wrażeń nigdy w pełni&#13;
nie sprosta zadaniu. Tym bardziej, gdy mamy do czynienia z silnym efektem emocjonalnym wywołanym nadzwyczaj subtelnymi środkami artystycznymi, których mistrzostwo&#13;
świadczy zarówno o klasie rzeźbiarza sprzed wieków, jak i fachowości konserwatorów,&#13;
którzy ocalili rysy twarzy Chrystusa z kilku kataklizmów. Przekonaniu wiernych, że Pan&#13;
Samotności słyszy ich modły, reagując emocjami wypisanymi na twarzy, sprzyja kąt pochylenia głowy, sprawiający wrażenie utrzymywania kontaktu wzrokowego z każdym,&#13;
7&#13;
8&#13;
9&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, Áncash en el tapiz: imágenes de su historia y cultura, Lima 2014, s. 220.&#13;
Por. rozdział: Bohater „wielkiej opowieści”.&#13;
S. Kobielus, Krzyż Chrystusa…, s. 110.&#13;
&#13;
�176&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
kto zajmuje miejsce przed ołtarzem, umożliwiające dokładne widzenie twarzy Chrystusa10. Drugim, komplementarnym elementem jest modelunek oczu i zarys źrenic w wąskiej&#13;
szczelinie półprzymkniętych powiek. Dopiero uważna obserwacja ujawnia, że nie są one&#13;
całkiem zamknięte. Zapewne w szczególe tym kryje się cząstka przyczyny, dla której&#13;
Indianie z taką intensywnością wpatrują się w oblicze Pana Samotności. Ich spojrzenia&#13;
nie spotykają się jednak ze wzrokiem o wyrazistej i jednoznacznej wymowie, możliwej&#13;
do scharakteryzowania jednoznacznym przymiotnikiem (np. groźny, surowy, cierpiący, łagodny, dobrotliwy itp.). Tego rodzaju określenia łatwiej zastosować w odniesieniu&#13;
do wyrazu twarzy innych czczonych wizerunków Chrystusa – przykładowo, „braci” Pana&#13;
Samotności. Tajemnicą spojrzenia Señora de la Soledad jest wieloznaczne niedopowiedzenie, pozostawiające szeroki margines możliwych interpretacji, wszelako wyłącznie w obrębie emocjonalności pozytywnej, niezabarwionej grozą lub strachem.&#13;
Nie ma w nim śladów biblijnej idei gniewu Bożego (ira Dei), a raczej odzwierciedlenie&#13;
ducha potrydenckiego, humanistycznego rozumienia boskości jako doskonałego i nieograniczonego dobra. Rozważając subtelności gestu i wyrazu twarzy – problematykę ulotną&#13;
i trudną do zwerbalizowania, a mającą kolosalne znaczenie kulturowe – poruszamy się&#13;
w sferze interpretacji przekazu obrazowego, jakim jest wygląd i mimika ludzkiej twarzy,&#13;
ów „absolut ciała” według Rolanda Barthesa11. Nie chodzi tu tylko o ciało tego Chrystusa,&#13;
lecz także o uniwersalne, absolutyzowane w jego twarzy, o czym świadczy fakt, iż przełamuje ograniczenia kulturowe percepcji andyjskich cech antropologicznych. Dzięki temu&#13;
najświętsze oblicze żywego Boga Indian może posiadać rysy europejskie.&#13;
Twarze Chrystusów na Krzyżu zwrócone ku górze, wyrzeźbione w geście rozmowy&#13;
z Ojcem, jak również te z pośmiertnie zamkniętymi oczami ewokują inny typ przeżycia religijnego i sprzyjają odmiennym legendom wizerunków niż skierowane ku wiernym. Istotnym czynnikiem tego zróżnicowania jest brak kontaktu wzrokowego między modlącym się&#13;
a Chrystusem. Innym ważnym szczegółem jest wygląd twarzy w sensie jej urody i artystycznej jakości wykonania, a co za tym idzie, promieniowanie określonych bodźców, takich jak&#13;
wrażenia ciepła i spokoju lub surowości i grozy. Bodźce te zależne są od zamysłu artysty&#13;
skupionego bądź to na realistycznym przedstawieniu cierpienia fizycznego, bądź na innym&#13;
przekazie ideowym, który zapragnął zobrazować. Kryterium artystyczne, zwłaszcza niepokojąco zgodne z preferencjami estetycznymi Europejczyka, wymaga ostrożności, gdyż szereg wizerunków Ukrzyżowanego o dużym prymitywizmie wykonania, z twarzami ledwie&#13;
zaznaczonymi, to obiekty wielkiego kultu obudowane rozbudowanymi legendami. Daje&#13;
się zauważyć tendencja, że wizerunki takie, jak również nienawiązujące kontaktu wzrokowego z wiernym, uznawane są za surowe i groźne, z przypisanym atrybutem sędziego karzącego za zło12. Aspekt „bojaźni Bożej” wysuwa się w nich na pierwszy plan. Natomiast&#13;
10&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Wrażenie to nie powstaje w wyniku efektów, polegających na umiejętnym przedstawieniu źrenic, tak&#13;
by sprawiały wrażenie podążania za wzrokiem widza. Zob. na ten temat: D. Freedberg, Potęga wizerunków.&#13;
Studia z historii i teorii oddziaływania, przeł. E. Klekot, Kraków 2005, s. 51.&#13;
R. Barthes, Mit i znak. Eseje, wybór i słowo wstępne J. Błońskiego, Warszawa 1970, s. 64. To nadzwyczaj&#13;
celne określenie przytaczam dzięki zwróceniu nań uwagi przez Marcina Brockiego: idem, Antropologia,&#13;
język ciała, Wrocław 2000, s. 256.&#13;
Przykładowo, w Olleros znajduje się niewielki, około metrowej wysokości krucyfiks Señora de Santa Cruz&#13;
z zamkniętymi oczami, będący przedmiotem bardzo silnego – choć opartego na strachu przed wiarą – kultu&#13;
w miasteczku i okolicy [fot. 2]. Wpuszczając mnie do kościoła, „trzymająca klucz” Kreolka, Concha Mace-&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
177&#13;
&#13;
„ośmielający” wyraz twarzy Chrystusa oraz możliwość nawiązania z nim kontaktu wzrokowego skłaniają do modlitewnego otwarcia z poczuciem ufności i nadziei.&#13;
Warto zwrócić uwagę na znaczący fakt wiążący się z kwestią kompetencji i patronatów&#13;
Señora de la Soledad oraz wizerunków świętych. W Andach odpowiedzialność świętych&#13;
za różne sfery życia, czasem bardzo wąskie, jest bardziej wyspecjalizowana niż w krajach&#13;
europejskich (piszę o tym szerzej w części: Święci andyjscy w systemie komunikatów i powinności). Kościoły pełne są czczonych figur świętych, a wierni wiedzą, który bądź która&#13;
z nich rokuje największą skuteczność w wymodleniu konkretnego rezultatu. Otóż w świątyni Soledad obowiązują inne zasady. Nie ma tam figur świętych, tak jakby zabrakło dla nich&#13;
uwagi i miejsca w obliczu potężnego Señora de la Soledad w głównym ołtarzu, jego paso&#13;
Señora de Mayo w szklanej tumbie, Cristo Resuscitado (Zmartwychwstały) oraz Cristo&#13;
Nazareño, biorącego udział w procesjach Wielkiego Tygodnia. Jest to w pełni świątynia&#13;
Señora de la Soledad, a pozostałe wizerunki Chrystusów postrzegane są jako jego inkarnacje uczestniczące w określonych obrzędach roku liturgicznego. Wierni przybywają tylko do Pana Samotności, powierzając mu swoje najważniejsze troski – takie, które dotyczą&#13;
spraw egzystencjalnych, głównie zdrowia. Sprawami pomniejszej wagi nie zawracają mu&#13;
głowy w poczuciu niestosowności takich próśb, których adresatami winni być Święci o wyspecjalizowanych patronatach. Sens nawiedzania świątyni Soledad nie sprowadza się tylko do modlitwy, a nawet modlitwa nie jest tam najważniejsza. O wiele ważniejszy jest&#13;
fakt cyklicznego przebywania w bliskości Señora de la Soledad, nieustannego odnawiania&#13;
z nim fizycznych i duchowych związków w wymiarze jednostkowym i grupowym, ciągłe&#13;
utrzymywanie rytualnego napięcia gwarantującego rewitalizację kosmosu – w miejscu, będącym jego centrum. Tutaj nie przychodzi się po cuda, tutaj ofiarowuje się cząstkę siebie,&#13;
by świat mógł nadal trwać (szerzej piszę o tym w rozdziale: Chrystus, który nie czyni cudów,&#13;
czyli indiańska „niewrażliwość mirakularna”). Fenomen ten określa nadzwyczajny format&#13;
kultu Señora de la Soledad, na który złożyły się kompleks mityczny opisany w poprzednich&#13;
rozdziałach, czynniki historyczne współtworzące „wielką opowieść” oraz unikatowy fenomen konkretnej rzeźby jako dzieła sztuki oddziałującego w specyficzny, jednoznacznie pozytywny sposób na psychikę odbiorcy.&#13;
Mieszkaniec Andów w kontakcie z przybyszem z zewnątrz, zwłaszcza z gringo, sprawia wrażenie zdystansowanego, wręcz chłodnego emocjonalnie. Zdzisław Jan Ryn pisze:&#13;
„Indianin jest zamknięty w sobie, skryty, małomówny i raczej nieufny wobec otoczenia,&#13;
zwłaszcza wobec białych”13. Ta etnopsychologiczna ocena jest niewątpliwie prawdziwa,&#13;
ale tylko z perspektywy zewnętrznej. Obserwacje dokonywane od wewnątrz, zwłaszcza&#13;
gdy wieloletni kontakt osłabia barierę zdystansowania, ujawniają wyjątkową intensywność reakcji emocjonalnych Indian, zwłaszcza w ważniejszych sytuacjach rodzinnych.&#13;
Wówczas to narracje pełne są odwołań religijnych, a zwyczajowe przemowy wygłaszane&#13;
do licznie zgromadzonych krewnych i znajomych cechuje patos, eskalujący wzruszenie&#13;
aż do płaczu, który nierzadko udziela się słuchającym. Na podstawie własnych doświadczeń oceniam, że Indianie stanowią grupę zdecydowanie bardziej podatną na emocje niż&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
da, ostrzegła mnie, żebym fotografując, zachowywała się „odpowiednio” i z szacunkiem, mówiąc wprost,&#13;
że Chrystus jest „mały, ale groźny”. W tym duchu utrzymana też była opowieść na jego temat, którą usłyszałam od sędziwych Indian przed kościołem.&#13;
Z.J. Ryn, Medycyna indiańska, Kraków 2007, s. 31.&#13;
&#13;
�178&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Europejczycy, zwłaszcza północni. Emocjonalność ta ujawnia się także w religijności, stanowiąc istotę jej sensualności, bardziej determinowanej zmysłowością, gestem i rytuałem&#13;
niż kontemplacją.&#13;
Kontakt modlitewny z Señorem de la Soledad uruchamia zespół emocjonalny zabarwiony czułością i rozrzewnieniem. Łzy na policzkach Indian – kobiet i mężczyzn – są normą,&#13;
zarówno podczas modlitw indywidualnych, jak i zbiorowego przeżywania uroczystości kościelnych. Yauri Montero, który jak nikt inny przemyślał fenomen Pana Samotności, będąc zarazem jednym z autochtonów, którzy przez większość życia codziennie oddawali mu&#13;
cześć, podkreśla fakt niezwykłej identyfikacji Indian z jego postacią. Postrzega ją w kategoriach symbolicznych, w perspektywie „długiego trwania” i „wielkiej opowieści”. Pisze,&#13;
że „te zbezczeszczone głowy władców i zranione boki setek bohaterów złączyły się w postaci Jezusa: na jego głowie ukoronowanej cierniem, w jego strugach krwi i otwartym boku”14. Równocześnie podkreśla także fakt głębokiej identyfikacji z Panem Samotności ludzi&#13;
biednych, pokrzywdzonych, dotkniętych nieszczęściami. Oni wszyscy, jak i tacy, którzy&#13;
znaleźli się w sytuacjach życiowych bez wyjścia, swojej ostatniej szansy upatrują w rozmowie z Chrystusem z Huaráz, często pielgrzymując do niego z dalekich zakątków Andów.&#13;
Wybitna pozycja Señora de la Soledad w kulturze i religijności bierze się z unikalnego zespolenia w jego osobie figury Boga ze wszystkimi atrybutami właściwymi synkretycznej&#13;
wizji andyjsko-chrześcijańskiej – z jej kenotyczną bliskością czy wręcz utożsamieniem&#13;
z tymi, których los skazał na najniższą pozycję społeczno-majątkową lub dotknął nieszczęściami. Ich zaufanie nie ma nic z poufałości, a psychologicznym pomostem utożsamienia&#13;
jest wrażliwa czułość – taka, jaką dziecko obdarza rodziców pogrążonych w cierpieniu.&#13;
Jej werbalnym odzwierciedleniem są popularne określenia w keczua: Taita, Taitito czy&#13;
Tete albo też Teetanzic (Tata, Nasz Tata, Ojciec nas wszystkich) i Papachito (Ojczulek)15,&#13;
używane w stosunku do Señora de la Soledad. Zauważamy w tym subtelną, wiele mówiącą różnicę w stosunku do języków europejskich, w których – na ile zdołałam sprawdzić&#13;
– funkcjonuje tylko poważna forma „Ojcze”, przy braku podobnych zdrobnień. W języku&#13;
keczua Papachito znamionuje głębię czułości niewyrażalną słowem „Señor” ani rodzimym&#13;
Apu. Warto też dopowiedzieć, że istnieją zdrobniałe, wręcz pieszczotliwe określenia Mamaniña i Mamanztic (Mamusia, Nasza Mama)16 używane w stosunku do niektórych szczególnie czczonych wizerunków Matki Boskiej. Te deminutiva służą werbalizacji silnego&#13;
zabarwienia emocjonalnego. Językoznawca tłumaczy to w następujący sposób w oparciu&#13;
o zdrobnienie „mamusia”:&#13;
Ocena opiera się na przeżyciu przyjemności lub przykrości wywołanym przez myśl o jakimś aspekcie danej rzeczy. Zgodnie z wcześniej przyjętymi założeniami uznamy, że jeżeli&#13;
nadawca używa derywatu mamusia zamiast leksemu matka czy mama, wynika to z motywacji emocjonalnej. Myśl o desygnacie, do którego derywat odsyła, wywołuje u nadawcy&#13;
komunikatu określone uczucia, będące wynikiem przeżycia emocjonalnego. Nadawca wykorzystuje środki językowe do zamanifestowania tych uczuć. Nie wyrażają one oceny. Może&#13;
się ona jednak pojawić w umyśle nadawcy niejako przy okazji, na podstawie przeżycia&#13;
14&#13;
15&#13;
16&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 167.&#13;
Ibidem, s. 35–36, 84; F. Carranza Romero, Diccionario Quechua…, s. 234.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 40.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
179&#13;
&#13;
wartości. Język dysponuje środkami pozwalającymi użytkownikowi wydać sąd o jakości rzeczy, która wywołała przeżycie, ale omawiane formanty słowotwórcze do nich nie należą17.&#13;
&#13;
Bliskość emocjonalna, uwielbienie i szacunek w stosunku do Señora de la Soledad – żarliwe, ale bez podłoża strachu – sprzyjają kulturowemu utożsamianiu, niwelując ślady obcości wpisane od zarania w chrześcijańskie obiekty kultu w Andach. Pan Samotności jest&#13;
nie tylko przykładem całkowitego przepracowania traumy i negatywnych stereotypów obcości, ale wręcz odwrócenia wektora w tym względzie. Stał się indiańskim Bogiem, nierzadko&#13;
w opozycji do hierarchów Kościoła oraz wszystkiego, co Indianie uznają za obce, wrogie&#13;
i zagrażające ich egzystencji. Równocześnie patronuje wszystkiemu, co tę egzystencję gwarantuje i wzmacnia.&#13;
&#13;
Widzieć i być widzianym – topografia wzrokowa sacrum&#13;
Opisy i wspomnienia dopełniają dyskurs obrazowymi przykładami. Pierwszy z nich rozpocznę nietypowo, bo od cytatu z Władysława Reymonta. Fragment ten uzmysławia ponadkulturowy poziom uniwersalizmu niektórych kontekstów religijnych, a zarazem ich&#13;
zróżnicowanie wewnętrzne, naznaczone treściami kultury rodzimej. W 1894 roku Reymont uczestniczył w pielgrzymce na Jasną Górę i przeżycie to stało się dla niego inspiracją do stworzenia eseju dokumentalnego – jednego z najciekawszych w polskiej literaturze&#13;
pielgrzymkowej. Polecając ów ciekawy dokument uwadze etnografów, skupię się wyłącznie&#13;
na jednym tylko epizodzie, mianowicie na scenie na Przeprośnej Górce, z której zdrożonym&#13;
wielodniowym marszem pątnikom po raz pierwszy ukazuje się wyniosła sylwetka jasnogórskiej świątyni:&#13;
Na Przeprośnej Górce zatrzymaliśmy się. Bracia niektórzy wystąpili z ostatniemi przemowami. Zaczęły się szepty oczyszczań jednych przed drugimi. […] Stanęliśmy wreszcie na ostatniem wzgórzu i stali przez mgnienie wpatrzeni, jak te tumany ściągały się jakiemiś warstwami,&#13;
jak szły skłębione i podarte w górę, aż przestrzeń czysta została, i wszystkie oczy uderzyły się&#13;
o tę górę z wieżą na szczycie. – Maryo! – buchnęło jak płomień z tysięcy piersi, i tysiące ciał&#13;
runęły na ziemię z krzykiem radości. Widok ten niby orkan rzucił te wszystkie głowy w proch.&#13;
– Matko! – wołały głosy zduszone radością i uniesieniem, i zaczęły łzy płynąć rozradowania,&#13;
a oczy promienieć miłością; wszyscy się trzęśli w łkaniu, co serca rozsadzało, i nie było ani&#13;
jednej duszy, ani jednej woli, coby nie leżała w zachwycie łzawym. I ten płacz tak się podnosił, że przechodził w jęk, w ryk prawie, zalewał mózgi i serca, i stapiał wszystkich w jedną&#13;
bryłę drgającą w łkaniu, w czucie jedno, wyrywał ze wszystkich serc smutki, bóle, całą gorycz&#13;
istnienia, wszystkie twarde nędze, wszystko co przecierpieli, i płynął do stóp tej, którą każde&#13;
serce widziało, do stóp Dobra i Pocieszenia. I ta głęboka, boska po prostu, przez moc swoją&#13;
rytmika płaczów, próśb i entuzyazmu długo dźwięczała w powietrzu, okręcała wszystkie ciała,&#13;
przepalała je, niby wicher ognisty, i przekuwała dusze na inną miarę. Popowstawali i wszystkie&#13;
twarze rozsłoneczniły się nagle, spotężniały w wyrazie18.&#13;
17&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
I. Koproń-Charzyńska, Pragmatyczne aspekty słowotwórstwa. Funkcja ekspresywna i poetycka, Toruń 2014,&#13;
s. 135.&#13;
W.S. Reymont, Pielgrzymka do Jasnej Góry, [w:] idem, Przysięga. Nowele, Poznań 1917, s. 197.&#13;
&#13;
�180&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Nie będę pogłębiać psychologicznego podłoża ekstazy religijnej doznanej przez pielgrzymów na widok Jasnej Góry, ograniczając się do zwrócenia uwagi na istotne prawidłowości strukturalne, dotyczące tego szczególnego momentu. Jak zauważają Victor i Edith&#13;
L.B. Turner: „Pielgrzymkę charakteryzują niektóre atrybuty właściwe fazie liminalnej&#13;
w obrzędach przejścia”19, wymieniając szereg jej cech, które fakt ten poświadczają. Dodam&#13;
do nich kolejną, związaną z puryfikacyjnym aspektem pielgrzymowania. Dobrowolnie narzucone sobie trudy pieszej wędrówki, czasem celowo potęgowane (np. pokonywaniem boso&#13;
lub na kolanach niektórych odcinków), są w swej istocie obrzędem inicjacyjnym oczyszczającym pielgrzyma ze skalania grzechami, by w miejscu świętym, owym „axis mundi wiary”20, zjawił się w stosownej kondycji duchowej. Każdy dzień wędrówki to pokonywanie&#13;
kolejnego kręgu misterium – metonimiczne obumieranie postępujące wraz z narastającym&#13;
wyczerpaniem organizmu. Kulminację trudów stanowi ważny moment pierwszego kontaktu&#13;
wzrokowego z sanktuarium, wywołujący niekontrolowane objawy odreagowania nerwowego, przy równoczesnej rewitalizacji energetycznej. Miejsce to stanowi nadzwyczaj istotny&#13;
punkt czasoprzestrzeni pielgrzymki, wyznaczający granicę między orbis exterior przebytego obszaru naznaczonego cierpieniem inicjacyjnym, a orbis interior przestrzeni uświęconej&#13;
mocą cudownego wizerunku. Charakterystyczny przypływ energii, który wówczas następuje, stanowi naturalną reakcję psychosomatyczną organizmu. Symbolicznym zakończeniem&#13;
trudów inicjacyjnych i ostatnim aktem puryfikacji staje się rytuał wzajemnych przeprosin&#13;
pomiędzy pielgrzymami. Na trasie Reymontowej pielgrzymki wpisał się on tak głęboko&#13;
w wielowiekową tradycję, że zaistniał w toponimie Przeprośnej Górki. Podobne rytuały&#13;
przeprosin praktykowane są również w czasie pielgrzymek do innych sanktuariów. Szczególne miejsca, o których mowa, znajdują się na granicach przestrzeni wyznaczanej widzialnością sanktuarium, stanowiącą archetypowe kryterium sakralnego wyodrębnienia obszaru&#13;
z amorficznej przestrzeni zewnętrznej. W świecie chrześcijańskim innym takim kryterium&#13;
był od zarania zasięg dźwięku dzwonu kościelnego21.&#13;
Reymontowe wspomnienia, które opatrzyłam kilkoma uwagami, traktuję jako wstęp&#13;
do innych reminiscencji sprzed lat, zasłyszanych od sędziwej bibliotekarki w Huaráz, Liny&#13;
García de Gamarry, oraz jej koleżanki Isabel Salazar Jácome. Informatorki te, opowiadając&#13;
mi o czasach sprzed trzęsienia ziemi w 1970 roku, stanowiącego w regionie cezurę czasową&#13;
równie wyrazistą, jak dla Europejczyka II wojna światowa, poruszyły temat majowych fiest&#13;
Señora de Mayo oraz innych świąt ściągających tysiące Indian z górskich wiosek otaczających Huaráz. Jednym z kierunków ich napływu jest rejon wsi Marían, Unchus, Kantu, Paria i Rivas, który od miasta oddziela masyw wzgórza Huanchac przecięty starym, przedhiszpańskim szlakiem wiodącym na wschód, w głąb Cordillera Blanca. Droga ta trawersuje&#13;
stoki wzgórza i w pewnym momencie przed oczami pielgrzymów otwiera się rozległy widok na miasto w dolinie, z białymi wieżami sanktuarium Soledad. Nie dysponujemy opisem&#13;
równie barwnym i sugestywnym, jak Reymontowy, ale ze wspomnień rozmówczyń wynika,&#13;
19&#13;
&#13;
20&#13;
21&#13;
&#13;
V. Turner, E.L.B. Turner, Obraz i pielgrzymka w kulturze chrześcijańskiej, przeł. E. Klekot, Kraków 2009,&#13;
s. 31.&#13;
Ibidem.&#13;
G. Myśliwski, Rola dźwięku w społecznościach tradycyjnych, [w:] Aetas media, aetas moderna. Studia ofiarowane profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. H. Manikowska,&#13;
A. Bartoszewicz, W. Fałkowski, Warszawa 2000, s. 696–697.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
że miejsce to – uwzględniając różnice kulturowe – było tym samym, co Przeprośna Górka&#13;
przed Częstochową. Olbrzymia apacheta (kopiec kamieni, do którego przechodzący dorzucał własny) wyznaczała granicę dzielącą przebyte doliny od miasta Señora de la Soledad,&#13;
a błyszczące w słońcu wieże materializowały całokształt duchowej, emocjonalnej i kulturowej identyfikacji zawartej w umownym terminie axis mundi. Było to miejsce obowiązkowego&#13;
postoju nadchodzących grup Indian, ale ich reakcje nie miały nic wspólnego z ekstazą opisaną przez Reymonta. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety z szacunkiem zdejmowali kapelusze&#13;
i odmawiali modlitwy albo w milczeniu witali się z Panem Samotności. Nie klękano, gdyż&#13;
gest ten obcy był tradycjom indiańskich zachowań religijnych i choć przyjął się w kościołach,&#13;
to jednak poza nimi nigdy nie zyskał popularności. Znając repertuar ekspresji i form modlitewnych (np. zawartych w tańcu), towarzyszących indiańskim fiestom, najpewniej działo się&#13;
tam więcej niż opowiedziały informatorki, zwłaszcza, że grupom Indian towarzyszyły zespoły muzyczne. Niestety, brak bardziej szczegółowych opisów, również takich, które traktowałyby o innych podobnych miejscach wokół Huaráz, rozlokowanych przy startych szlakach&#13;
wiodących z Białej i Czarnej Kordyliery. Warto zwrócić uwagę na analogiczną do opisanej&#13;
wcześniej – zasadę naznaczania przestrzeni przez emanację świętości, ulokowaną w jej symbolicznym centrum. Zasada ta, dająca się odczytać w kulturze chrześcijańskiej, była jeszcze&#13;
bardziej wyrazista w kulturze andyjskiej. Tam każdy obszar bytowania człowieka, jak również jego przemieszczania się z dala od domu, podlegał protekcji jakiegoś Apu – świętej góry&#13;
patronującej miejscom, z których owa góra była widoczna. Indianin osiągnąwszy przełęcz,&#13;
wchodził w obszar oddziaływania innego Apu, władającego doliną po drugiej stronie. Gwarancję bezpiecznego przejścia zapewniał rytuał dorzucenia kamienia do wznoszącej się w takim miejscu apachety oraz złożenie choćby skromnej ofiary z liści koki dla właściwego Apu.&#13;
Co istotne, kryterium rozpoznawania obszaru podlegającego danemu Apu była jego widoczność w postaci świętej góry22. Gdy ta zanikała, obszar przechodził pod władzę innego Apu&#13;
albo pomniejszych huacas lub huancas – świętych wzgórz, głazów, źródeł, jezior, monolitów&#13;
skalnych, wyodrębnionych z otoczenia jako obdarzonych skoncentrowaną mocą.&#13;
&#13;
Krzyże schodzące z gór&#13;
W przedostatnią niedzielę karnawału (luty lub początek marca), przy dźwiękach orkiestr,&#13;
w których dominują bębny i flety, do świątyni Soledad oraz innych kościołów w mieście&#13;
ściągają ze wszystkich stron barwne grupy Indian, Metysów i kreolskich mieszkańców Huaráz, dźwigając tysiące krzyży, z których kilkadziesiąt największych osiąga wysokość kilku&#13;
metrów23. Nie są to zwykłe krzyże, lecz rozbudowane dzieła sztuki ludowej, reprezentujące&#13;
22&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Polski misjonarz pracujący przez wiele lat w Andach Boliwijskich zauważa: „Duchy wielkich gór sześciotysięcznych można przyzywać z każdego miejsca, gdzie góra jest widoczna, czyli niekiedy z odległości setek&#13;
kilometrów” (W. Błaszczyk, Misjonarz z Boliwii, Częstochowa 2013, s. 137).&#13;
Na temat tzw. „krzyży karnawałowych” (cruces carnavales) w Huaráz nie powstała dotąd żadna wyczerpująca praca etnograficzna. Istniejące krótkie artykuły o charakterze popularnym oraz wzmianki w książkach dają fragmentaryczny obraz święta. Interesującą, choć półprofesjonalną próbą zebrania i interpretacji&#13;
materiałów na jego temat stanowi praca: J.C. Sotelo Falcón, Fiesta de Cruces en la ciudad de Huaráz,&#13;
2019, http://jcsfHuaráz.blogspot.com/2019/01/fiesta-de-cruces-en-la-ciudad-de-Huaráz.html [data dostępu: 10.08.2020]. Inne materiały zawierają m.in.: M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 58, 102,&#13;
140; idem, Simbolismo de las plantas alimencias nativas en el imaginario andino, Lima 2009, s. 76–77;&#13;
&#13;
�182&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
setki wiosek i miasteczek w dolinie Río Santa, wszystkie dzielnice Huaráz oraz niezliczoną rzeszę rodzin i indywidualnych osób. Przybywają, by złożyć hołd Señorowi de la Soledad, zaczerpnąć od niego mocy i powrócić z nią tam, skąd przyszli24. Yauri Montero opisuje, że krzyże „dzięki udziałowi we mszy i błogosławieństwu święconą wodą napełniają się&#13;
nową świętą energią, a następnie wracają do swoich miejsc pochodzenia, aby dalej wypełniać swoje funkcje: chronić rodzinę, miasto lub wieś, zasiewy, zwierzęta, pasterzy i wędrowców, aż do następnego karnawału”25. Najważniejsze uroczystości odbywają się w świątyni&#13;
Soledad. W południe celebrowana jest uroczysta msza święta z udziałem tłumu wiernych&#13;
oraz setek mniejszych i większych krzyży wykonanych z ogromnym kunsztem przez anonimowych artystów. Dzieła te, domagające się osobnego opracowania etnograficznego, scharakteryzuję tylko w ogólnym zarysie.&#13;
Podstawowym rozróżnieniem wśród omawianych krzyży jest podział na wiejskie, miejskie oraz typu calvario. Pierwsze z nich, cruces campesinas, tworzone są przez Indian&#13;
z wiosek w Białej i Czarnej Kordylierze, otaczających Huaráz. Drugie, cruces de la ciudad, powstają we wszystkich dzielnicach Huaráz, a także w innych miasteczkach doliny Río&#13;
Santa – Carhuaz, Caraz czy Yungay. Typ calvario nie jest przypisany wsi lub miastu, może&#13;
więc pielgrzymować z odległych wiosek, jak i z sąsiednich parafii miejskich. Pod nazwą&#13;
tą kryje się krzyż z zamontowanymi arma Christi – rzeźbionymi atrybutami męki Chrystusa26 [fot. 4]. Pomijam złożone kody ikonograficzne, zawarte w ich warstwie formalno-artystycznej, jak również dodawane napisy, dzięki którym miejscowi bezbłędnie identyfikują pochodzenie krzyży, a wykonawcy promują swoją wieś lub dzielnicę. Skupię się tylko&#13;
na podstawowych różnicach miedzy krzyżami wiejskimi a miejskimi.&#13;
Cruces campesinas, schodzące z gór w procesjach zwanych bajada, wykonywane&#13;
są z roślin ozdobnych i kwiatów obficie kwitnących w okresie karnawału. Konstrukcję największych i najbardziej efektownych, dźwiganych przez kilku mężczyzn, stanowi prosty,&#13;
wysoki krzyż z dwóch belek, zwykle pomalowany na zielono, do którego mocowana jest&#13;
w pionie i na bocznych ramionach szeroki stelaż z trzciny i bambusa, stanowiący podstawę&#13;
do wplatania tysięcy kwiatów i ozdobnych liści, z których część bywa złocona i srebrzona.&#13;
Prócz wielobarwnych kwiatów, najbardziej charakterystyczną rośliną, używaną do dekoracji,&#13;
jest machitu – kwiat wysokogórskiej rośliny Weqlla (Weqklla)27 [fot. 5]. Jej sztywne liście&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
25&#13;
26&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
J.A. Salazar Mejía, Identidad.…, s. 143–144; idem, 7 ensayos…, s. 52–56; F. Gonzales, Las cruces campesinas, „Hirka. Revista Regional de Cultura” 2008, R. 5, nr 15, s. 6–9; „Cuadernos de Difusion”, Instituto&#13;
Nacional de Cultura Departamental Ancash, 1987, nr 58, s. 3–47 (numer monograficzny: El Carnaval).&#13;
Opisywany zwyczaj odwiedzania Señora de la Soledad przez krzyże nie wyczerpuje tej formy dewocji.&#13;
W innych momentach roku obrzędowego, np. podczas świąt majowych, wierni przynoszą do świątyni Soledad oprawione obrazy ścienne z reprodukcjami Pana Samotności, układając je wzdłuż stopnia dzielącego&#13;
kościół od strefy ołtarza [fot. 3]. Obrazy te są święcone przez księdza, ale jak mi powiedziały informatorki,&#13;
ważniejsza jest bliskość Señora de la Soledad, a nie woda święcona. Zabierane do domów, przenoszą ze sobą&#13;
cząstkę jego mocy pozyskaną przez fakt bliskości oraz widzialności przez Pana Samotności. W terminologii&#13;
kościelnej są relikwiami trzeciego stopnia, ale dialektyka andyjskiej religijności ludowej rządzi się swoimi&#13;
prawami.&#13;
M. Yauri Montero, Simbolismo de las plantas…, s. 77.&#13;
Zob. przykładową monografię regionalną krzyży typu calvario: F.E. Iriarte Brenner, Las cruces de Chincha,&#13;
Lima 1974.&#13;
Weqlla (Tillandsia fendleri) – epifit porastający gałęzie nielicznych wysokogórskich drzew oraz głazy między 3500 a 3900 m n.p.m. Roślina ta tak mocno zespoliła się z formą „krzyży karnawałowych”, że Indianie&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
bywają srebrzone i umieszczane wzdłuż belki pionowej i ramion krzyża, natomiast na ich&#13;
końcach powiewają na wietrze zielone gałązki rozmarynu. Całość wywołuje skojarzenia&#13;
antropomorficzne, przywodząc na myśl sylwetki z gąszczem poruszających się ludzkich ramion [fot. 6]. Krzyże te po ceremonii w Huaráz bywają stawiane na wzgórzach, przy drogach&#13;
i na granicach wsi. Tak opisywał je Yauri Montero:&#13;
mają bardzo ludzki wygląd: w samotności szczytów, gdzie wieje wiatr, uderzają grzmoty&#13;
i gwałtowne ulewy, sprawiają wrażenie postaci, które rozczochruje burza, a ich rękawy zamienia w szmaty i wystające nici. Ze swoimi rozłożonymi w akcie desperacji ramionami zdają się&#13;
śpieszyć, by nieść pomoc wędrowcom28.&#13;
&#13;
Wieloletni polski misjonarz Dariusz Robert Mazurek twierdzi natomiast, że:&#13;
Im większy krzyż, tym posiada większą moc chronienia, gdyż może je wtedy zamieszkiwać&#13;
większy duch, a przez to może on ustrzec całą osadę przed atakami złych Duchów. Mniejsze&#13;
krzyżyki używane były do ochrony domostw29.&#13;
&#13;
Niezwykła bujność i, można rzec, kwietny przepych krzyży wiejskich skłaniają do zastanowienia nad domniemaną warstwą nieuświadamianych motywacji, stojących za tak rozbudowanym spektakularyzmem. Można rozpoznać w nim ukryty w podtekstach kultury&#13;
akt manifestacji – paradoksalnie, o charakterze kontestacyjnym i separującym wobec katolicyzmu w wersji kościelnej. Obserwujemy spektakl zawłaszczenia krzyża przez Indian,&#13;
zdekonstruowania jego kanonicznej postaci oraz wtórnej rekonstrukcji w nowym kształcie&#13;
ontologicznym, dostosowanym do kosmowizji andyjskiej. Wizualnym znakiem dokonanej transformacji jest radykalny kontrast między surową prostotą dwóch skrzyżowanych&#13;
belek a feerią barwnych kwiatów, liści i ozdób, markujących tylko formę krzyża, czasem&#13;
aż do zaniku jego kształtu na rzecz rombu, czy układu promiennych gwiazd [fot. 7]. Spojrzenie od tyłu na konstrukcję cruces campesinas odsłania metonimiczny obraz zdystansowania obu ontologii, inspirowany, niejako przypadkowo, samą techniką wykonania. Oto&#13;
bowiem wspomniany wcześniej, zielony krzyż z prostych belek, będący szkieletem dla bujnych dywanów z kwiatów, sprawia nieodparte wrażenie wycofanego, ukrytego i zasłoniętego – tym bardziej, że jego zieleń, częsta wśród krzyży w kościołach andyjskich, zdradza, iż nie jest tylko konstrukcją, lecz właśnie krzyżem [fot. 8]. Często tym samym, który&#13;
przez większość roku przechowywany jest w tylnej części kościoła, by w czasie święta majowego stać się krzyżem Señora de Mayo, obnoszonego w uroczystych procesjach [fot. 9].&#13;
Teraz jednak, w czasie Święta Krzyży pozostaje przede wszystkim konstrukcją dla krzyża&#13;
z kwiatów, stwarzając przestrzeń dla podwójnej metafory. Po pierwsze, jawi się w roli służebnej wobec ważniejszego, indiańskiego. Po drugie jednak, choć niewidoczny, pozostaje&#13;
nieodzowny, gwarantując tamtemu trwałość. Kryje się w tym antynomiczny paradoks podporządkowania i służebności z jednej strony, a niezbędności i warunkowania z drugiej. Oba&#13;
&#13;
28&#13;
29&#13;
&#13;
z Ancash nazywają ją wprost cruz carnaval. Zob. H. Kolﬀ, A. Kolﬀ, Flores silvestres de la Cordillera Blanca. Wildflowers of the Cordillera Blanca, Lima 1997, s. 144.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 58.&#13;
D.R. Mazurek, „Bóg o indiańskim obliczu”…, s. 257.&#13;
&#13;
�184&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
aspekty współtworzą ów zrekonstruowany obraz ontologiczny indiańskiego krzyża w jego&#13;
dualistycznej koincydencji tryumfu i uzależnienia. Uważna analiza ikonologiczna i kontekstualna cruces campesinas oraz powiązanych z nimi zachowań znacząco poszerza przestrzeń&#13;
badań, w ramach których materia sztuki ludowej stanowi zaledwie punkt wyjścia.&#13;
Nadal daje się zauważyć prastary zwyczaj przynoszenia wraz z krzyżami wiejskimi&#13;
tzw. tsampi. Są to trójkątne konstrukcje osadzone na drągu, o bokach długości od kilkudziesięciu centymetrów do ponad metra, ciasno wypełnione owocami, pieczywem i butelkami&#13;
z alkoholem, czyli symbolicznymi ofiarami z produktów spożywczych [fot. 10]. Geneza&#13;
tsampi sięga czasów przedhiszpańskich oraz darów ofiarnych składanych bóstwom andyjskim. Później tsampi stało się symbolicznym darem dla mayordomo, czyli głównego fundatora krzyża. Na wsiach, przed wyruszeniem z krzyżami na święto do Huaráz, tsampi uczestniczą w zbiorowych przygotowaniach, tzw. campesinos, obnoszone po domach30. W trakcie&#13;
fiesty umieszczone na nich owoce i wypieki bywają przez świętujących spożywane, a alkohol wypijany, by zadość uczynić potrzebie rytualnego upojenia, niezbędnego dla właściwego przeżycia święta. Przedmiot ten jako reliktowy artefakt zespolił się z tradycją „krzyży&#13;
karnawałowych”, ale niemal nie wypracowano dlań żadnej chrześcijańskiej narracji. Można rzec: po prostu jest, nie wymaga uzasadnień, oddziałuje uniwersalnym językiem ponadczasowych symboli. Pozostawał i nadal pozostaje w cieniu wspaniale ozdobionych cruces&#13;
carnavales, ale jego obecność intryguje swoistym archaizmem, jakby swą trójkątną formą&#13;
dyskretnie wchodził w ezoteryczny dialog z triumfującym znakiem krzyża.&#13;
Krzyże miejskie, cruces de la ciudad, zwane także krótko cruces bordadas, tworzone&#13;
są głównie techniką wyszywania na lśniących materiałach srebrną i złotą nicią, naszywania&#13;
dekoracyjnych dodatków oraz płaskich lub reliefowych obrazków świętych, montowania&#13;
rzeźbionych w drewnie emblematów eucharystycznych, a także zdobienia barwnymi szarfami i wstążkami [fot. 11]. Wykonywane są przez społeczność kreolską i metyską mieszkającą w Huaráz i innych miasteczkach doliny Río Santa. Krzyże te, choć wiele z nich&#13;
prezentuje się spektakularnie, nie osiągają rozmiarów krzyży wiejskich i jest ich zdecydowanie mniej. Jednakże podczas celebry mszy świętej w świątyni Soledad to one głównie&#13;
wypełniają jej przestrzeń, podczas gdy wielka ilość krzyży wiejskich – nie tylko z powodu&#13;
rozmiarów – pozostaje na placu przed kościołem, oparta o jego ściany lub tańcząca wraz&#13;
z Indianami [fot. 12].&#13;
Niedzielny día central święta to festiwal kunsztu artystycznego, ale też gremialne spotkanie wiernych ze wszystkich stron oraz rodzaj rywalizacji między wioskami i dzielnicami,&#13;
czyj krzyż jest większy, piękniejszy i wzbudzający szczególne zainteresowanie. Jak każda&#13;
fiesta ściągająca tłumy z bliższych i dalszych okolic, dochodzi tu do wielkiej wzajemnej prezentacji oraz zbiorowej demonstracji znaków obecności, przynależności i tożsamości. Obserwujemy pełnię zjawisk społeczno-kulturowych, w tym zwłaszcza ludycznych, charakteryzujących święto. Od wczesnych godzin przedpołudniowych wielki plac przed świątynią&#13;
Soledad oraz okoliczne skwery i ulice wypełniają barwne grupy kobiet, mężczyzn i dzieci, ponad którymi wznoszą się ich tańczące krzyże. Tańczące, ponieważ całymi godzinami,&#13;
wyjąwszy czas uroczystej mszy świętej w południe, przy nieustającej muzyce licznych orkiestr, wielkie krzyże tańczą wraz z tymi, którzy je przynieśli, okręcając się wokół własnej&#13;
osi, w silnych rękach podtrzymujących je mężczyzn. Niezliczone mniejsze – rodzinne lub&#13;
30&#13;
&#13;
F. Gonzales, Huarás…, s. 81–86.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
185&#13;
&#13;
należące do pojedynczych osób – na równi z tamtymi uczestniczą w zbiorowym spektaklu.&#13;
Grupy skupione wokół własnych krzyży ani na chwilę nie zastygają w bezruchu, pogrążone&#13;
w ustawicznym tańcu, w dużym stopniu improwizowanym bez całościowej aranżacji, a tańczący poddają się rytmowi muzyki, dostosowując do niej ruchy swoich ciał. Powtarzalną figurą jest okręcanie się wraz z krzyżami, wykonywane w transycznych sekwencjach, których&#13;
przerwanie lub zakończenie nigdy nie jest zaplanowane, będąc wyłącznie dziełem przypadku – momentu utraty sił przez tańczącego bądź przejęcia krzyża przez innego. Dla przypadkowego obserwatora, niezaznajomionego z wewnętrznymi tajnikami muzyki i tańców&#13;
andyjskich, widok sprawia wrażenie zachowań poddanych w dużej mierze spontanicznemu&#13;
bezładowi i dysharmonii. W rzeczywistości stan taki bywa inherentnym komponentem tańca o złożonej, wielowarstwowej strukturze semantycznej. Jakkolwiek głęboko poddaje się&#13;
on szczegółowej analizie, to jego generalnym sensem pozostaje modlitwa wyrażana formami tanecznymi nierozdzielnie związanymi z określonym brzmieniem muzyki. Modlitwa ta,&#13;
nie będąca tożsamą z jej kanonicznym rozumieniem, reprodukuje rdzenne tradycje kultów&#13;
andyjskich, w których akt czci i ofiary wyrażany był w zmaksymalizowanym zespoleniu&#13;
wszelkich bodźców zmysłowych i kinetycznych, uaktywnianych w trakcie zbiorowego działania performatywnego. Szwajcarski etnomuzykolog Max Peter Baumann, który prowadził&#13;
pogłębione badania nad muzyką Andów, pisze o tym tak:&#13;
Z trzech terminów podstawowych, takiy (śpiewać), tukay (grać) i tusuy (tańczyć), każdy odzwierciedla jedynie jeden aspekt muzycznego zachowania jako całości. Te trzy elementy&#13;
uzupełniają się, sygnalizując wewnętrzną jedność struktur dźwięku, rytmu i symbolicznej&#13;
ekspresji31.&#13;
&#13;
Ważnym elementem osiąganego w ten sposób przeżycia modlitewnego jest trans wspomagany halucynogennym oddziaływaniem liści koki i alkoholu32. Aspekt ten znakomicie scharakteryzowała znawczyni muzyki andyjskiej, Anna Gruszczyńska-Ziółkowska:&#13;
Wykonywane w czasie andyjskich świąt tańce trwają po kilka do kilkunastu godzin. Ich forma kształtowana jest przez wielokrotne, wariantowe powtórzenia stosunkowo krótkiej melodii, zawierającej rodzaj półkadencji, naturalnie prowadzącej ku początkowi melodii. Do momentu pojawienia się wyraźnie kadencyjnych zwrotów, które zdecydowanie finalizują akt&#13;
muzyczny, zdarzenia dźwiękowe, bynajmniej nie monotonne, zdają się jednak być niekończące się, wieczne i wszechogarniające. Powtarzalność tych zdarzeń nadaje im charakter cykliczności, która z kolei odczuwana jest jako dominująca miara czasu. Czas ten wewnętrznie&#13;
organizowany jest rytmem melodii. Silna koncentracja na rytmicznej organizacji zdarzeń,&#13;
taniec, długotrwała recepcja nasyconego dysonansami brzmienia oraz intensywna autowentylacja w trakcie gry na instrumentach dętych to zintegrowane w akcie muzycznym działania&#13;
mające charakter deprywacyjny i prowadzące do osiągnięcia przez wykonawców stanu&#13;
transowego33 [podkr. E.J.].&#13;
31&#13;
&#13;
32&#13;
33&#13;
&#13;
M.P. Baumann, Wszystko jest kobietą i mężczyzną. Muzyka, dualistyczny symbolizm i kosmologia Andów,&#13;
[w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej. Antologia, red. K Zajda, Kraków 2007, s. 63.&#13;
Zob. G. Castillo Guzmán, Alcohol en el sur andino. Embriaguez y quiebre de jerarquías, Lima 2015.&#13;
A. Gruszczyńska-Ziółkowska, Rytuał dźwięku. Muzyka w kulturze Nasca, Warszawa 2003, s. 155.&#13;
&#13;
�186&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
W osiąganiu pożądanego stanu oszołomienia istotną rolę odgrywa dobór instrumentów&#13;
muzycznych. Jak wspomniałam, podczas „Spotkania Krzyży” dominuje muzyka dużych&#13;
bębnów i fletów wykonywana przez duety roncadoras, czyli mini-zespołów złożonych&#13;
z dwóch muzyków, z których każdy gra równocześnie na dźwiganym przez siebie bębnie&#13;
oraz długim, prostym flecie34 [fot. 13]. Są to dwa najstarsze instrumenty andyjskie, znane&#13;
z wykopalisk archeologicznych, petroglifów naskalnych i depozytów grobowych sprzed tysięcy lat. Wielogodzinna muzyka tych instrumentów intensywnie oddziałuje na przybysza&#13;
z zewnątrz nutą archaicznej pierwotności, wzbudzając podświadomie wrażenie unikalnego,&#13;
fonicznego kontaktu z zamierzchłą przeszłością. Natomiast u grających i tańczących wydobywane z nich dźwięki, zwłaszcza odsłuchiwane w długich sekwencjach, pobudzają stany&#13;
hipnotyczne i transowe, nasuwając skojarzenie z efektami charakterystycznymi dla seansów&#13;
szamańskich35. Tradycja gry roncadoras zawiera skomplikowaną symbolikę, daleko wykraczającą poza kwestie techniczne36. Omówienie jej wraz z kontekstami wykraczałoby poza&#13;
zasadniczy wątek tego rozdziału, ale warto poświęcić kilka słów wymienionym instrumentom. Bębny zwane bombo lub caja należą do najprostszych, pozbawionych ozdób membranofonów pokrytych po obu stronach kozimi skórami, zesznurowanymi ze sobą na korpusie&#13;
długości jednej lub dwóch dłoni. We wnętrzu umieszczano drobne przedmioty o znaczeniu&#13;
magicznym (w regionie Ancash były nimi zasuszone głowy jaszczurki lub węża). Jedna&#13;
membrana zwana jest zorro (lisem), druga zaś ovejo (owcą). Dźwięk wydobywany za pomocą krótkiej pałeczki owiniętej skórą reprezentuje symboliczne polowanie lisa na owcę.&#13;
Z kolei flet, zwany pinkullo, to aerofon wykonywany od XIX wieku z drewna eukaliptusa,&#13;
wcześniej zaś z trzciny lub kości wielbłądowatych, jeleniowatych, ptasich (kondora), a nawet ludzkich. Jak pisał Baumann:&#13;
Liczne flety proste, jak pinkillos/pincollos […], są wykorzystywane szczególnie w porze deszczowej, czyli począwszy od Dnia Wszystkich Świętych (Todos Santos, 1 listopada) do karnawału w lutym lub w marcu. Te instrumenty należą do „żeńskiego” cyklu w roku. […] Drewniane flety proste symbolizują żeńską czynność nawadniania, stawania się żyznym po cichym&#13;
i suchym okresie; wyrażają radość z kiełkujących nasion i ze zbiorów. Połączenie tych instrumentów z żywiołem wody jest umacniane przez fakt, że niektóre napełnia się wodą przed użyciem, by nasiąkły i tym samym stały się szczelne37.&#13;
&#13;
Wtóruje mu brytyjski etnomuzykolog Henry Stobart, autor wnikliwego opracowania na temat fletów pinkillos:&#13;
Używa się ich wyłącznie w porze deszczowej, zaczynając tuż przed świętem Todos Santos&#13;
w listopadzie, a kończąc wraz z karnawałem w lutym lub marcu. Mówi się, że ich brzmienie&#13;
34&#13;
35&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
W regionie Ancash zdarza się niekiedy obserwować zespół kilku par roncadoras grających wspólnie.&#13;
Zob. np. L.E. Sullivan, Mistrz pieśni i dźwięku, [w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej…, s. 143–161;&#13;
Z.J. Ryn, Medycyna indiańska…, s. 198–218; J.S. Wasilewski, Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich&#13;
misteriach, Warszawa 1979, s. 166–170.&#13;
Zob. R. Robles Mendoza, Los nuevos rostros de la música andina a través de los instrumentos musicales,&#13;
„Investigaciones Sociales” 2007, R. 11, nr 18, s. 67–108.&#13;
M.P. Baumann, op. cit., 64–65.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
przywołuje deszcz, oddalając zarazem groźbę mrozu i gradu. Niekiedy, w okresach suszy, gra&#13;
się na nich przez całą noc, aż do świtu. […] Podobnie pinkillu, które jest zbyt suche, nie zabrzmi właściwie i dosłownie jest to wtedy puste dęcie. Podczas występów wykonawcy stale&#13;
moczą swe instrumenty chicha (sfermentowanym napojem alkoholowym) lub wodą i zwykle&#13;
czynią przy tym aluzję do fallicznego kształtu i funkcji pinkillu38.&#13;
&#13;
Przez wieki autochtoniczna muzyka fletów i bębnów andyjskich, których użycie przypisane było rygorystycznie określonej porze roku, uważana była przez księży katolickich za barbarzyńską i nierozerwalnie związaną z „pogańskością”. W znacznym stopniu&#13;
nadal jest tak postrzegana. Muzyka fletów towarzyszy „Świętu Krzyży” obchodzonemu&#13;
pod koniec pory deszczowej, w okresie tzw. „małych zbiorów”, gdy rozwijają się rośliny&#13;
jadalne, a w obrzędowej warstwie cyklu agrarnego pojawiają się elementy magii wegetatywnej. Podczas święta i późniejszych dni karnawału żywioł wody obecny jest aż nadto&#13;
spektakularnie. W Huaráz chłopcy i młodzi mężczyźni obficie polewają płeć przeciwną&#13;
kubłami wody, a na ulicach i placach rozgrywają się hałaśliwe spektakle grupowych ucieczek i pościgów [fot. 14]. Symbolika akwatyczna posiada uniwersalny związek z płodnością i reprodukcją życia w strukturalnym powiązaniu z pierwiastkiem żeńskim. Fakt,&#13;
iż – jak powiada Eliade – „od czasów prehistorycznych zespół woda – księżyc – kobieta&#13;
uchodził za antropokosmiczny cykl płodności”39, stanowi etnologiczny truizm. W obrzędowości andyjskiej wegetatywny, płodnościowy i żeński walor wody nie budzi wątpliwości, nie odbiegając w tym względzie od identycznej symboliki obecnej w większości&#13;
kultur40. Mamy tu wszakże do czynienia z wielokroć akcentowanym przez badaczy dualizmem. „Wszystko jest kobietą i mężczyzną” – by posłużyć się tytułem cytowanego artykułu Baumanna. Stwierdzamy obecność wody, jako czynnika żeńskiego, ale rozglądamy&#13;
się za jego męskim dopełnieniem, bez trudu go odnajdując. W trakcie „Święta Krzyży”&#13;
(jak i wielu innych fiest w Andach) jego uczestnicy smarują twarze białą papką z mąki&#13;
białej kukurydzy albo rozmazują na nich mąkę w stanie sypkim41. Przybiera to charakter&#13;
zbiorowej zabawy polegającej na wzajemnym smarowaniu się bądź osypywaniu mąką,&#13;
której tumany unoszą się nad głowami tłumu [fot. 15]. Geneza tego zwyczaju sięga odległych czasów preinkaskich. Hiszpańskie opisy etnograficzne z okresu kolonialnego pozwalają na względnie dobre rozpoznanie jego specyfiki. Papka lub kulki z mąki białej&#13;
kukurydzy42, najszlachetniejszej z jej licznych odmian, zwana wśród Inków zankhu, słu38&#13;
&#13;
39&#13;
40&#13;
&#13;
41&#13;
42&#13;
&#13;
H. Stobart, Tara i q’iwa – wymiary dźwięku i jego znaczenia, [w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej…,&#13;
s. 186, 194.&#13;
M. Eliade, op. cit., s. 189.&#13;
Zob. R. Carrión Cachot, El culto en agua en antiguo Perú. La paccha, elemento cultural panadino, Lima&#13;
2005; P. Gose, Aguas mortífieros y cerros hambrientos. Ritos agrarios y formacion de clases de un pueblo&#13;
andino, Quito 2004.&#13;
F. Gonzales, Huaráz…., s. 161; M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 103.&#13;
Zankhu zwano też chlebki z mąki kukurydzianej, o czym świadczą m.in. wzmianki u Inki Garcilasso de la&#13;
Vegi (Inca Garcilasso de la Vega, op. cit.):: „zagniatali nocą ciasto na chleb nazywany zankhu” (s. 378) lub&#13;
„widziałem, jak jedli chleb zwany zankhu” (s. 380). Czytamy też: „W noc wyrabiania ciasta [zankhu] krótko&#13;
przez świtem wszyscy, którzy byli pościli, myli całe ciało, brali troszkę ciasta zmieszanego z krwią i przykładali je sobie do głowy, twarzy, piersi i pleców, rąk i nóg, bo nim się oczyszczali, aby wszystkie choroby&#13;
wypędzić z ciała. Gdy już tego dokonali, najstarszy krewny, pan domu, namaszczał ciastem progi i nadproża&#13;
&#13;
�188&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
żyła zarówno do rozsmarowywania na twarzy, jak i do innych działań rytualnych. Według&#13;
zapisów:&#13;
Po zakończeniu tej ceremonii [Zitwa Killa] wracali do domów, aby dokończyć rytualne&#13;
oczyszczenie poprzez smarowanie sobie twarzy zankhu, czyli rodzajem papki z mąki kukurydzianej skropionej krwią ofiarnych lam. W ten sposób, jak powiadali, „ogrzewali się”. Smarowano tą papką także mumie dawnych władców, figurę Wana Kawriego oraz figury Słońca,&#13;
Pana Gromu i Stwórcy43.&#13;
&#13;
Pięćset lat później, w dzisiejszym Peru, do zankhu nie dodaje się już krwi lam,&#13;
ale w niektórych rejonach wodę ze świętego jeziora44, co stanowi ciekawą odmianę symbolicznego „naddatku”, wzmacniającego symbolikę podstawową. Święta woda łączy się&#13;
z najświętszą rośliną Andów, jaką od tysiącleci jest kukurydza, mająca jednoznacznie&#13;
męskie konotacje kulturowe, związane z blaskiem, złotem i Słońcem. Zankhu z mąki&#13;
kukurydzianej stanowi w Andach bodaj najważniejszy apotropeion i środek rytualnego oczyszczenia, stąd jego ponadczasowa wręcz popularność sięgająca tysiącleci wstecz&#13;
i pozostająca nadal żywą. W regionie Ancash mąka z białej kukurydzy zwie się hara&#13;
mashca45, a „święto” harana, a zatem w słowie tym widzimy rdzeń hara (kukurydza)46.&#13;
Puryfikacyjny sens bielenia twarzy mąką kukurydzianą wydaje się tożsamy z sensem rytualnych ablucji i polewania wodą w czasie świąt o charakterze wegetatywnym, wymagających ludzkiego zaangażowania w rewitalizację natury. Obie praktyki występują łącznie w czasie tych świąt, reprezentując koniunkcję męskiego potencjału kukurydzy oraz&#13;
żeńskiego wody – wypełniając tym samym matrycę dualistycznej – męsko-żeńskiej interpretacji świata. Wyrazisty dowód owej koniunkcji utrwalił Inka Garcilasso de la Vega,&#13;
notując, iż najsurowszą formą rytualnego postu wśród Inków było spożywanie wyłącznie&#13;
surowej kukurydzy i picie wody47. Post taki, jako ekstremalna forma deprywacji biologicznej, wprowadza oczyszczonego osobnika w metonimiczny stan obumierania i nowych&#13;
narodzin, redukuje życiodajną materię pokarmu i napoju do ich pierwotnej dualności materializowanej w męskim komponencie kukurydzy i żeńskim wody. „Prawo komplementarnych przeciwieństw – jak zauważa Baumann – wpływa na wszelkie formy trwającego&#13;
istnienia, połączonego w pary”48.&#13;
Omawiana problematyka „Święta Krzyży” stanowi okazję do zwrócenia uwagi na nierozłączny aspekt wszelkich andyjskich fiest, jakim jest spożywanie alkoholu. Kilkakrotnie&#13;
w tej pracy wskazuję na potrzebę stosowania właściwej optyki badawczej w interpretowaniu&#13;
&#13;
43&#13;
44&#13;
&#13;
45&#13;
46&#13;
47&#13;
48&#13;
&#13;
drzwi prowadzących na ulicę i zostawiał je tam przyklejone na znak, że w tym domu ukończyli obmywać&#13;
i oczyszczać ciała” (s. 378–379).&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 228.&#13;
J.W. Rozas Álvarez, M. del Carmen Calderon García, Taqe y Ch`eqesqa: conceptos de concentación en&#13;
el pansamiento andino, [w:] Perú contemporáneo. El espejo de las identidades, red. R. Bao, M.T. Bosque&#13;
Lastra, México 1993, s. 226.&#13;
Informacja od Cesara Vargasa Arce, profesora Academia Regional del Quechua de Ancash w Huaráz.&#13;
F. Carranza Romero, op. cit., s. 69.&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, op. cit., s. 378.&#13;
M.P. Baumann, op. cit., s. 67.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
upojeń alkoholowych, będących immanentną częścią świętowania. Częste w literaturze postrzeganie ich jako „pijaństwa” miesza porządki, nakładając na zjawisko pejoratywną kalkę europejskich skojarzeń. Tymczasem rytualne upojenie świąteczne posiada dokładnie&#13;
odwrotną waloryzację, będąc pożądanym obowiązkiem religijnym, a w sytuacjach fiest rodzinnych – społecznym. Stanowi warunek sine qua non pełnego uczestnictwa w święcie,&#13;
a jego niedopełnienie odbierane jest negatywnie, jako forma autoalienacji stawiającej abstynenta w złym świetle wobec grupy. Z moich, nierzadko „uczestniczących” obserwacji wynika, że istnieje wyrazisty podział na picie alkoholu w sytuacjach świątecznych i codziennych.&#13;
Indianie andyjscy wyraźnie je różnicują, a alkoholików uzależnionych od niekontrolowanego upajania się na co dzień jest statystycznie o wiele mniej niż w społeczeństwach europejskich. Spożywanie alkoholu koncentruje się w dniach fiest, w znikomym stopniu obejmując&#13;
dni powszednie. W rozmowach z Peruwiańczykami oraz w literaturze spotkałam się z podobnymi ocenami, a moje obserwacje potwierdzają choćby spostrzeżenia księdza Wojciecha Błaszczyka pracującego od lat wśród Indian w Andach boliwijskich, który pisze o tym&#13;
w ten sposób:&#13;
alkohol i koka służą jako naturalne środki anestezjologiczne. Ponadto alkohol ma też znaczenie par excellence religijne. Upić się – oznacza wejść w kontakt z boskimi siłami, jakie istnieją&#13;
w człowieku. […] Pijaństwo, dziś piętnowane jako społeczna przywara, dla wielu Indian autentycznie jest formą wyrażenia swojej pobożności49 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Misjonarz w prostych słowach ujął to, co etnolodzy wielokroć rozwijali w dyskursie&#13;
nad religijnym aspektem oszołomienia świątecznego. Natomiast Ryn, wybitny znawca problematyki medycznej w Andach, zarówno w swych wczesnych publikacjach50, jak i ostatnich51&#13;
zdecydowanie kładzie nacisk na aspekt zdrowotny spożywania alkoholu przez Indian, postrzegając go z tej perspektywy jako „nałóg”. Niewątpliwie podejmuje w tym względzie ważny,&#13;
medyczny aspekt zagadnienia, ale szukając jego podłoża, nieuchronnie trafiamy w obszar religijności, rytuałów społecznych i potrzeb ludycznych, potwierdzając tym samym wieloaspektową, kulturową niezbędność alkoholu w obszarze kultury.&#13;
&#13;
Wśród swoich – Chrystus autochtoniczny&#13;
W ludowych opowieściach o Señorze de la Soledad pojawia się wizja jego męki i dźwigania&#13;
krzyża na Golgotę. Yauri Montero przytacza następującą wypowiedź Indianina z nieodległej&#13;
od Huaráz wioski Rivas:&#13;
Tak właśnie było. Mówią, że naszego Ojca opuszczały siły, kiedy szedł dźwigając krzyż. Wtedy sięgnął po kokę i żuł trzy liście, co sprawiło, że siły powróciły. Dlatego nam biedakom&#13;
koka daje odwagę i siły, dlatego żujemy kokę52 [podkr. E.J.].&#13;
49&#13;
50&#13;
51&#13;
52&#13;
&#13;
W. Błaszczyk, op. cit., s. 110–111.&#13;
Z. Ryn, Alkohol w życiu mieszkańców Andów, „Wierchy” 1982, t. 51, s. 138–149.&#13;
Z.J. Ryn, Góry, medycyna, antropologia, Kraków 2016, s. 607–613.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 40.&#13;
&#13;
�190&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Żucie liści koki, praktykowane w Andach od tysiącleci jako środek regenerujący siły&#13;
na dużych wysokościach i „oszukujący” głód, stanowi jedną z najważniejszych tradycji kulinarnych Indian, wręcz jeden z wyznaczników ich tożsamości kulturowej53. Liście tej rośliny&#13;
są podstawowym przedmiotem ofiarnym i wróżebnym, a ludowa wiedza na jej temat wypełnia obszerne publikacje z zakresu etnobotaniki54. W cytowanej wypowiedzi nieprzypadkowo&#13;
mowa jest o trzech liściach koki, gdyż taka ich liczba, trzymana w dłoni jak talia kart, służy wróżeniu oraz odczytywaniu rozlicznych informacji. Inne opowieści powiadają o dzieciństwie Señora de la Soledad, jego zabawach z indiańskimi dziećmi i posilaniu się zupą&#13;
z mąki (shakwi) oraz gotowanymi skórkami z ziemniaków (shipra), będącymi pożywieniem&#13;
najuboższych55. Włączanie Pana Samotności w realia codzienności odzwierciedla proces&#13;
wewnętrznej konsolidacji i sakralizacji tożsamości kulturowej grupy, wzbogacając jej mityczne umocowanie w podobny sposób, jak czyni to figura Inki. Obie postacie, w wielu kontekstach hybrydyzowane, zajmują miejsca u zarania czasu, legitymizując indiańską tradycję&#13;
kulturową jako nadrzędną w stosunku do opozycyjnych i wrogich wpływów zewnętrznych.&#13;
Patrząc z tej perspektywy, wszelkie atrybuty swojskości nadawane Señorowi de la Soledad&#13;
są oczywiste czy wręcz nieuniknione, z dwóch powodów. Po pierwsze, wynikają z pełnego&#13;
„oswojenia” jego postaci jako własnej, co skutkowało włączeniem jej w rodzimą przestrzeń&#13;
symboliczną. W ten sposób, zachowując uproszczony kanon, a raczej apokryf „świętej opowieści”, wypełniono ją dystynkcjami zaczerpniętymi z życia codziennego. Po drugie zaś,&#13;
tylko szczegóły z codzienności mogły stać się dystynkcjami wyobraźni. Jakiekolwiek inne,&#13;
związane z rzeczywistą scenerią kulturową Biblii i Ziemi Świętej, były dla Indianina całkowicie „przeźroczyste”, wyabstrahowane z jego imaginarium. Ich nieostre kontury zastępował wyrazistymi, własnymi odpowiednikami, tak jak Europejczyk, który tworzył rodzime&#13;
repliki Kalwarii. W obrazowaniu tego procesu często pada znany przykład peruwiańskich&#13;
przedstawień ostatniej wieczerzy wokół stołu zastawionego tradycyjnymi potrawami andyjskimi ze świnką morską, kukurydzą, chili i cziczą56. Nie ma w tym niczego z egzotyzacji,&#13;
tylko naturalne wypełnianie matrycy jedynymi dostępnymi treściami. Niezależnie od tej&#13;
oczywistości, spotkałam się z interpretacją symboliczną, iż zgodnie z programem ideowym&#13;
ówczesnych artystów świnka morska, tradycyjne zwierzę ofiarne w tej części świata, mogła&#13;
stanowić odpowiednik baranka ofiarnego, symbolizującego Chrystusa. W kontekście uczty&#13;
paschalnej andyjska cuy byłaby więc hipostazą kulturową Chrystusa, stanowiąc wyraz znakomitej elastyczności akomodacyjnej chrześcijańskiego symbolu.&#13;
53&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
56&#13;
&#13;
M.F. Gawrycki, Chrystus jada cuy. Latynoamerykańska sztuka kulinarna nie od kuchni, Warszawa 2014,&#13;
s. 90–93; Z.J. Ryn, Medycyna indiańska…, s. 238–250.&#13;
Zob. np. A. Henman, Mama Coca, Bogotá 1980; F. Cabieses, Etnología, fisiología y farmacología de la coca&#13;
y la cocaina, Lima 1985; A.M. Fernández Honores, E.F. Rodríguez Rodríguez, Etnobotánica del Perú pre-hispanico, Trujillo 2007, s. 134–137; A.M. Mariscotti de Görlitz, Pachiamama Santa Tierra: contribucion&#13;
al estudio de la religión autóctona en los Andes centro-meridionales, Berlin 1978, s. 93–97.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 35, 147.&#13;
W katedrze w Cuzco przewodnicy z upodobaniem pokazują turystom olbrzymi obraz namalowany&#13;
przez wykształconego przez Hiszpanów artystę o inkaskich korzeniach, Marcosa Zapatę (1710–1773)&#13;
[fot. 16]. Pośrodku stołu w wieczerniku widoczny jest półmisek z pieczoną świnką morską cui, na talerzach leżą owoce i warzywa andyjskie, a przy nich stoją typowe naczynia na cziczę. W Peru i innych krajach Ameryki Południowej znajduje się wiele podobnych przedstawień ostatniej wieczerzy, z motywami&#13;
świnki morskiej i innych kulinariów andyjskich. Temat ten zaistniał także w malarstwie szkoły kuzkeńskiej (XVI–XVIII w.).&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
Señor de la Soledad żuje kokę, jako chłopiec bawi się z indiańskimi dziećmi, a potem&#13;
wędruje po polach, doglądając dojrzewających owoców i kwiatów57. Innym razem pod postacią staruszka pociesza orzącego ziemię rolnika San Isidro, obiecując mu obfite plony58.&#13;
Jak wcześniej pisałam, posiada poletka obsiane zbożem i kukurydzą, obsadzone ziemniakami, a także stada owiec i krów. Mentalne „oswojenie” Boga, jego „andynizacja” – by użyć&#13;
terminu Yauri Montero – odzwierciedlała się w typie relacji między wiernymi a Panem Samotności, oscylujących w szerokim zakresie od najgłębszej czci i uwielbienia, jakimi darzono słonecznego boga Inti i ubóstwionego Inkę, do intymnej czułości i zaufania, charakteryzujących stosunek Indian do mitycznych i rzeczywistych przodków, zamieszkujących&#13;
chullpas59 lub skamieniałych w postaciach huancas, rozsianych po polach i przydomowych&#13;
ogródkach (w regionie Ancash emocjonalnie mówią o nich awilitu, czyli „dziadeczki”60).&#13;
Czasem najlepszą ilustracją zjawiska może być adekwatny przykład. We wspomnieniach&#13;
moich znakomitych informatorek, Liny Garcia de Gammarry oraz Isabel Salazar Jácome –&#13;
koleżanek od wczesnego dzieciństwa, mieszkających nieopodal świątyni Soledad, pojawił&#13;
się ciekawy, pełen uroku, lecz dający do myślenia, incydent. Około połowy XX wieku ich&#13;
codziennością były zabawy wokół świątyni, tym bardziej zrozumiałe, że starszy brat Isabel&#13;
pełnił w niej posługę księdza. Dziewczynki lubiły ukrywać się w kościele tuż przed zwyczajowym zamykaniem go dla wiernych w samo południe. Zachwycone „posiadaniem na własność” całej świątyni, którą dzieliły tylko z Señorem de la Soledad, włączały go do swej&#13;
zabawy, choć to, co robiły, postrzegały jako serdeczną przysługę, a nie rozrywkę. Lubiły&#13;
mianowicie wchodzić od tyłu na ołtarz, by znaleźć się przy samym krzyżu Señora de la Soledad, po czym potrząsały brzegami jego sudario i cinturonu, żeby wytrzepać je z kurzu.&#13;
W ich przekonaniu wyręczały dorosłych, którzy nigdy nie prali szat Chrystusa z powodu&#13;
zwyczajowego zakazu. Wpatrywały się w jego oblicze, próbując odczytać nastrój Pana Samotności i głośno zadawały mu pytania: „Dlaczego jesteś taki smutny?”, „Czemu wyglądasz tak mizernie?” (hiszp. flaco). Reminiscencja ta, ze wzruszeniem przywołana z pamięci&#13;
moich rozmówczyń, odzwierciedla aż nadto wyraziście ten rodzaj bezpośredniej czułości,&#13;
która charakteryzuje relacje wiernych z Señorem de la Soledad. Fakt, iż stanowiła cząstkę&#13;
emocjonalności kilkuletnich dzieci, dowodzi wielkiej intensywności indoktrynacji kulturowej w tym zakresie.&#13;
Wspomnienie to, niejako na marginesie głównego wątku, skłania do zastanowienia nad intrygującym zakazem prania szat Pana Samotności. Lina wyraźnie zaznaczyła,&#13;
że istniał „od zawsze” i nadal jest przestrzegany. Pozornie mogłoby się wydawać, że brał&#13;
się z obawy przed zniszczeniem bogatych haftów, aplikacji i zdobień, ale byłaby to powierzchowna racjonalizacja, wynikającą z nieświadomości głębszych kontekstów. W trakcie&#13;
57&#13;
58&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 138.&#13;
Ibidem. Postać hiszpańskiego świętego Izydora-Oracza (1080–1130), intensywnie propagowana przez Hiszpanów po beatyfikacji w 1619 roku i kanonizacji w 1622 roku, zaistniała bardzo wyraźnie w religijności ludowej Peru. Opowieść o spotkaniu Señora de la Soledad z tym świętym stanowi transformację jego legendy&#13;
hagiograficznej, w której Bóg błogosławi mu w pracy rolnika i cudownie pomnaża jego zbiory.&#13;
Chullpa – niewielka kamienna budowla grzebalna, zwykle o wysokości do 2 metrów, z otworem wejściowym przy ziemi [fot. 17].&#13;
D. Walter, Los sitios arqueologicos en el imaginario de los campesinas de la Cordillera Blanca (Sierra de&#13;
Ancash), [w:] La complejidad social en la arqueología y antropología de la sierra de Ancash, Perú, red.&#13;
A. Herrera, C. Orsini &amp; K. Lane, Milan 2005, s. 177–190.&#13;
&#13;
�192&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
badań, poniekąd przypadkowo, stwierdziłam, że żadne stroje świętych nie są prane – nawet&#13;
skromne, pozbawione bogatych ozdób, fundowane przez ubogich wiernych61. W zakrystii&#13;
w Pariacoto oglądałam i fotografowałam dziesiątki szat tamtejszego Señora de Mayo, gromadzonych od co najmniej półwiecza. Wyciągając je z przepastnej skrzyni, czułam niepokojący zapach niewietrzonych tkanin oraz starych peruk Chrystusa wykonanych z naturalnych&#13;
włosów (zawsze kobiecych). Żadne części tych strojów nigdy nie były prane, po zdjęciu&#13;
i zastąpieniu ich nowymi, trafiały do skrzyni. Wyobraziłam sobie nieprzebrane tysiące podobnych skrzyń w zakrystiach całego Peru. Nie zapytałam o przyczynę takiego stanu rzeczy,&#13;
gdyż wówczas nie uświadamiałam sobie zawartego w tym podtekstu kulturowego – zapewne tak samo, jak gościnni franciszkanie, którzy udostępnili mi szaty Chrystusa. Zaczęłam&#13;
go pojmować dopiero wtedy, gdy wgłębiłam się w szczegóły andyjskiej obrzędowości pogrzebowej. Jeszcze w nieodległych czasach (a nierzadko i dziś) powszechnie praktykowano&#13;
rytuał zwany pichk’ay (od pichqa lub pitsqa, a w Ancash pitsqaaki62) – prania ubrań zmarłego, piątego lub ósmego dnia po jego śmierci. Pranie, którym w godzinach porannych zajmowały się wyłącznie kobiety, miało pozwolić na pozbycie się niewidzialnej substancji materialno-duchowej właściciela, nie zaś brudu w potocznym tego słowa znaczeniu. Odbywało&#13;
się zawsze w płynącej wodzie strumienia, nigdy w jeziorze czy naczyniu. Woda musiała fizycznie oddalić tę substancjalność poza orbis interior63. Po dokonaniu rytuału wysuszone&#13;
ubrania rozkładano w domu zmarłego, by odwiedzający krewni mogli je zabrać i nadal użytkować. W ostatnich dekadach, gdy ilość odzieży przypadająca na przeciętnego Indianina&#13;
wielokrotnie wzrosła, obrzęd traci na wyrazistości. Trzeba jednak pamiętać, że przez wieki,&#13;
a nawet tysiąclecia, przeciętny Indianin miał tylko jedno ubranie, którego prawie nigdy nie&#13;
zdejmował, a już na pewno nie w celach higienicznych, gdyż zwykle nie mył się przez całe&#13;
życie64. W ciągu niezliczonych pokoleń czynność prania ubrań zespoliła się obrzędowością&#13;
61&#13;
62&#13;
63&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
Szerzej na temat szat świętych piszę w części: Święci w systemie komunikatów i powinności.&#13;
J.A. Salazar Mejía, 7 ensayos…, s. 58.&#13;
„Odzież zmarłego należy uprać w miejscu, gdzie łączą się dwa strumienie, piątego lub ósmego dnia po śmierci, aby śmierć zmarłego spłynęła do morza i nie groziła pozostałym członkom rodziny” (Inkowie o Inkach.&#13;
Antologia, spolszczył, przypisami i komentarzami opatrzył J. Szemiński, Warszawa 2015, s. 255).&#13;
Polski entomolog i biolog Feliks Woytkowski (1892–1966), który spędził blisko czterdzieści lat w Peru,&#13;
pisze na temat Indian andyjskich: „Od momentu opuszczenia łona matki, do ostatnich chwil swego życia&#13;
nie myje twarzy i rąk; jego ciało nigdy nie jest kąpane; jest przekonany, że takie kontakty z wodą byłyby&#13;
dlań zgubne” (idem, Peru, moja ziemia nieobiecana, wybór tekstów, opracowanie, przekład z hiszpańskiego i angielskiego oraz wstęp, posłowie i przypisy M.S. Wielopolska, Wrocław 1974, s. 101). Obserwację&#13;
Woytkowskiego potwierdza wybitny znawca problematyki zdrowotnej w Andach, Zdzisław Jan Ryn, przywołując powyższy fragment (idem, Medycyna ludowa…, s. 192). Zarówno źródła historyczne sprzed wieków, jak i późniejsze etnograficzne, dowodzą, że jedyną formą obmywania się dawnych Indian były ablucje&#13;
rytualne stosowane w różnych okolicznościach obrzędowych. Fakt niepraktykowania kąpieli przez całe życie, szokujący z perspektywy dzisiejszego Europejczyka, nie budzi żadnego zdziwienia etnologa. Warunki&#13;
klimatyczne na dużych wysokościach (chłód, suchość powietrza) powodują, że groźba chorób zakaźnych&#13;
wywoływanych procesami rozkładu jest nieporównanie mniejsza niż w niżej położonych rejonach. Uwarunkowania naturalne przekładają się na instrumentarium kulturowe lub jego brak. Warto zauważyć, że do lat&#13;
30. XX wieku, a nierzadko dłużej, na polskiej wsi (nie jedynej w Europie) mycie się także nie było praktykowane, a rzadkie okoliczności dokonywania ablucji miały w swej istocie więcej wspólnego z rytualnym&#13;
oczyszczeniem (np. przed ważnymi świętami) niż zabiegiem higienicznym. Im głębiej sięgniemy w przeszłość, tym powszechniejszy jest taki stan, obejmujący także wyższe warstwy społeczne. Uważna analiza wskazuje, że brak praktyk higienicznych w naszym współczesnym rozumieniu obserwujemy zarówno&#13;
u rdzennych mieszkańców Andów, jak i dawnych społeczeństw europejskich (oczywiście uwzględniając&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
pogrzebową, głęboko przenikając w teksty kultury. Ubranie prało się tylko raz – po śmierci właściciela. Pomimo iż od dawna pranie odzieży stało się codzienną, czasem wielogodzinną pracą przeciętnej Indianki, pamięć o rytuale pozostaje żywa i w wielu miejscach jest&#13;
on nadal praktykowany. Zakaz prania szat Chrystusa i świętych stanowi jeden z owych tekstów kultury, zdeterminowanych utrwalonym przez wieki skojarzeniem ubrania upranego&#13;
jako należącego do zmarłego. W połowie XX wieku, gdy taka zbitka myślowa była jeszcze&#13;
powszechna, przyodzianie Chrystusa w uprane szaty stanowiłoby niedopuszczalną sprzeczność w zestawieniu z jego nieśmiertelnością. Silne tabu zakazu chroniło mityczny porządek&#13;
przed destabilizacją – i siłą inercji nadal obowiązuje, mimo iż zaciera się ostrość widzenia&#13;
przyczyny. Pozostaje żywe tam, gdzie wszelkie tradycje cechuje największa zachowawczość&#13;
z powodu sakralnego usankcjonowania. Garderoby najsłynniejszych wizerunków, takich jak&#13;
Señora de la Soledad, liczą nierzadko setki kompletów szat. Mogą być czyszczone i reperowane, ale zakaz prania dotyczy wszystkich bez wyjątku.&#13;
&#13;
Chrystus, który nie czyni cudów,&#13;
czyli „niewrażliwość mirakularna” Indian&#13;
Omawiając cudowny wizerunek, nie sposób pominąć kwestii cudów. Tytułem wstępu posłużę się dwiema definicjami, spinającymi wspólną klamrą dwa bieguny interpretacji obszaru&#13;
semantycznego zjawisk, zwanych „cudownymi”. Pierwsza definicja reprezentuje stanowisko&#13;
kanoniczne, druga zaś – sformułowana jako dyrektywa badawcza – wydaje się najtrafniejsza&#13;
w odniesieniu do cudu w religijności ludowej. W Encyklopedii katolickiej czytamy:&#13;
Cud, zjawisko nadprzyrodzone o charakterze religijnym, będące znakiem Boga (transcendencja),&#13;
skierowanym do człowieka (immanencja); oznacza konkretne działanie Boże, przez które w sposób szczególny Bóg realizuje historię zbawienia i oznajmia swą zbawczą wolę człowiekowi, tworzącemu historię własnego życia i współtworzącemu historię ludzkiej społeczności65.&#13;
Cud to nadzwyczajna ingerencja Boga w świecie, dzięki której Bóg w sposób szczególny realizuje ekonomię zbawienia; stanowi znak, przez który oznajmia on człowiekowi swą zbawczą wolę66.&#13;
&#13;
Przywołałam powyższe definicje, by wskazać na specyfikę interpretacji teologicznej,&#13;
za którą postępuje długotrwała i skomplikowana procedura religijnego rozpoznania cudu&#13;
w oparciu o analizę zjawisk natury, aspektów medycznych, weryfikację faktograficzną, filozoficzną (zasada przyczynowości i racji dostatecznej) i teologiczną (badanie kontekstu religijnego). Postępowanie z wykorzystaniem aparatu naukowego obwarowane jest surowymi&#13;
&#13;
65&#13;
66&#13;
&#13;
wyjątki, np. łaźnie publiczne w średniowiecznych miastach, oraz zróżnicowania terytorialne pod tym względem). Problematyka praktyk higienicznych jest wyjątkowo obszerna. Perspektywa opisu etnologicznego&#13;
wymaga przede wszystkim zdefiniowania pojęcia „brudu” w kulturze badanej społeczności i zdystansowania się od potocznych skojarzeń.&#13;
R. Łukaszyk, Cud, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 3, Lublin 1995, s. 642–643.&#13;
E. Kopeć, Cud, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 3, Lublin 1995, s. 652.&#13;
&#13;
�194&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
regułami i – jakkolwiek zabrzmi to paradoksalnie – w swoim obszarze badawczym jest&#13;
w pełni dialektyczne. Radykalnie inną optykę, adekwatną do „zdarzeń o charakterze cudownym” w obszarze religijności ludowej proponują Andrzej Hemka i Jacek Olędzki w ważnym&#13;
artykule Wrażliwość mirakularna. Czytamy w nim:&#13;
Każde zdarzenie wytłumaczalne w najprostszy sposób: przyczyna – skutek, zjawisko fizyczne&#13;
– złudzenie metafizyczne itd., może uchodzić za cudowne, jeśli w świadomości pojedynczej&#13;
osoby, a tym bardziej mniejszej lub większej zbiorowości, uznane zostało właśnie za takie,&#13;
a nie za zjawisko pospolite, zwykłe, w pełni wyjaśnione. A zatem samo przekonanie osoby&#13;
lub zbiorowości przyjmujemy za wyłączne kryterium określające zdarzenie jako cudowne. […] Powtórzyć więc trzeba jeszcze raz, za zdarzenia o charakterze cudownym uznajemy&#13;
takie, które w świadomości jednostkowej czy zbiorowej uzyskało miano niezwykłego, niewytłumaczalnego. To, że cudowne zdarzenia znajdują często swoje wyjaśnienie w faktach całkiem realnych w niczym nie pomniejsza ich istoty67 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Jak z kolei twierdzi Joachim Bouflet:&#13;
Cud należy […] do normalności i mimo swojego wyjątkowego charakteru nie narusza w niczym praw natury”68.&#13;
&#13;
Dalej badacz przywołuje jeszcze opinię Henry’ego Leenhardta:&#13;
Cud nie jest nigdy pogwałceniem praw natury, jest zawsze z którymś z nich zgodny i sam w sobie&#13;
nie jest niewytłumaczalny. Mylą się ci, dla których cud wytłumaczalny przestaje już być cudem69.&#13;
&#13;
Oczywistym jest, że język dyskursu oraz kategorie pojęciowe zawarte w przywołanej na początku, teologicznej definicji cudu zasadniczo rozmijają się zarówno z językiem&#13;
mitu, matrycą klasyfikacji rzeczywistości, jak i duchowością społeczności tradycyjnych,&#13;
więc posiadają one znikomą przydatność w badaniach nad cudami w religijności ludowej.&#13;
Teoretyczna próba zastosowania takiej definicji cudu równałaby się eliminacji ogromnej&#13;
większości zjawisk jako niespełniających kryteriów. Dyskurs antropologiczny, którego przestrzeń zakreślają autorzy Wrażliwości mirakularnej, umożliwia rozpoznanie w „zdarzeniach&#13;
o charakterze cudownym” – bo takie określenie proponują – ważnych prawidłowości kulturowych, całkowicie pomijanych w interpretacji kanonicznej. Antropologiczna perspektywa&#13;
badawcza nad religijnością ludową nie tylko otwiera możliwości dostrzeżenia rozlicznych&#13;
kontekstów cudu w otoczeniem społeczno-kulturowym oraz rozpoznania jego wielowymiarowych skutków dla grupy, ale pozwala też spróbować rozstrzygnąć, czym jest cud w uświadamianej warstwie percepcji grupy oraz jakie miejsce zajmuje w strukturze jej kosmowizji. Istnieją bowiem pod tym względem istotne różnice między grupami etnicznymi, a także&#13;
społecznościami chrześcijańskimi bądź schrystianizowanymi o odmiennych tradycjach&#13;
67&#13;
68&#13;
69&#13;
&#13;
A. Hemka, J. Olędzki, Wrażliwość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa” 1990, t. 44, nr 1, s. 9.&#13;
J. Bouflet, Historia cudów. Od średniowiecza do dziś, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 2011, s. 14.&#13;
Ibidem. Cytat pochodzi z: H. Leenhardt, Miracle, [hasło w:] Dictionnaire encyclopédique de la Bible, t. 2,&#13;
red. A. Westphal, Valence-sur-Rhône 1973, s. 169.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
kulturowych. Piszę o tradycji chrześcijańskiej, co nie znaczy, że inne religie nie znają zjawisk cudownych. Na poziomie uniwersalnym łączy je jednak tylko powierzchowna, intuicyjna kwalifikacja, wiele natomiast dzieli w zakresie szczegółów. Wybraną ilustracją tej&#13;
prawidłowości będzie charakterystyka postrzegania cudu przez Indian, Metysów i Kreoli.&#13;
Hermeneutyka cudu nie może ograniczać się do badania spektakularnych zdarzeń dostępnych tylko grupie czy większej zbiorowości. Niemniej ważną ścieżką postępowania jest&#13;
analiza semantyki modlitwy jako tekstu suplikacyjnego i dziękczynnego. Mówimy na razie&#13;
o modlitwie w jej kanonicznym rozumieniu, stanowiącym punkt wyjścia dla sformułowania&#13;
odmiennej charakterystyki modlitwy Indian. Precyzując – nie chodzi o modlitwę w formie&#13;
wyuczonego bądź czytanego tekstu, tylko o osobistą rozmowę z Bogiem. Taka też podlega&#13;
unormowaniom społecznym jako element uformowany w procesie socjalizacji kulturowej.&#13;
Modlitwa jest ściśle związana z postrzeganiem i konceptualizacją cudu. Pomijając bardziej&#13;
wysublimowane formy modlitwy kontemplacyjnej, wielbiącej czy przebłagalnej, jej podstawową funkcją jest prośba o cud lub podziękowanie za cud dokonany. Czymże bowiem, jak nie cudem, jest każda nadprzyrodzona ingerencja w sprawy codzienności, nawet&#13;
jeśli dotyczy pojedynczego człowieka lub jego rodziny? Niezależnie od skali oddziaływania, ontologia cudu pozostaje taka sama, uwikłana w osobiste relacje między Bogiem&#13;
a człowiekiem oraz nieuchronność antropomorfizacji zjawiska70. Treść modlitwy o cud&#13;
odzwierciedla jego konceptualizację kulturową, a patrząc z drugiej strony – zdarzające się&#13;
cuda objaśniają narracje modlitw. Nie jest to łatwa materia badawcza, ponieważ dostęp&#13;
do treści i emocji prywatnych modlitw – tych najbardziej skrytych tekstów kultury – wymaga&#13;
pozyskania dużego zaufania respondentów i posiadania niezbędnej świadomości tła kulturowego. Morfologia modlitwy oraz jej znaczenie jako tekstu kultury były dotąd tematyką marginalną w badaniach nad społecznościami andyjskimi. Moje doświadczenia w tym względzie&#13;
są także skromne, niemniej pozwalają na konceptualizację niektórych prawidłowości.&#13;
David D. Gow, prowadząc badania podczas pielgrzymek Indian i Metysów do sanktuariów Qoyllur Rit’i pod świętą górą Ausangate w środkowym Peru, zauważył charakterystyczne zróżnicowanie ich modlitw oraz pojmowania „cudowności” tamtejszego Chrystusa:&#13;
Wszyscy pielgrzymi mówią, że Pan jest cudowny, ale znaczenie tego słowa różni się w zależności&#13;
od tego, czy jest używane przez chłopa [tzn. Indianina], czy przez Metysa. Dla chłopów jest cudem,&#13;
ponieważ objawił się w cudzie. Dla Metysów jest cudowny w bardziej konwencjonalnym sensie:&#13;
czyni cuda i wiadomo, że czynił wiele na korzyść Metysów, od znalezienia czy zarobienia pieniędzy aż po powrót do zdrowia. (Pielgrzymują, prosząc o konkrety, powodzenie w interesach, zdrowie, pieniądze). Nigdy nie słyszałem, żeby takie cuda sprzyjały chłopom. Widzieliśmy, że chłopi&#13;
udają się do Qoyllur Rit’i, aby prosić o zdrowie dla swoich krewnych i żywego inwentarza, a także błagać Pana o błogosławieństwo, jego łaskę, która obejmuje te same pragnienia w bardziej&#13;
abstrakcyjny sposób. [Indianin] zapytany: czy Pan pomógł ci w czymś? – odpowiedział: „Nikt&#13;
mi nie pomógł. A jeśli otrzymuję coś od kogoś, to dzięki łasce Pana. Ten chłop, mówiąc o łasce,&#13;
miał na myśli to, że wszystko idzie mu dobrze, i w domu i z jego stadami71 [podkr. E.J.].&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
Zob. wnikliwą analizę personalistycznej ontologii cudu: A. Świeżyński, (Wszech) moc Boga w kontekście&#13;
relacyjno-komunikacyjnej ontologii cudu, „Filo-Sofija” 2015, nr 30, s. 181–198.&#13;
D.D. Gow, Taytacha Qoyllur Rit’i. Rocas y bailarines, creencias y continuidad, „Allpanchis Phututinqa”&#13;
1974, t. 7, s. 83–84.&#13;
&#13;
�196&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Moje rozmowy z Indianami, Metysami i Kreolami zdają się potwierdzać to rozróżnienie.&#13;
Indianie mówią raczej o łasce i błogosławieństwie, zapewniających pomyślność w życiu codziennym, bez precyzowania konkretnych celów oczekiwanej ingerencji Boga. Przychodzą&#13;
z darami, najczęściej świecami, czasem dużymi, ozdobnymi i kosztownymi, a sam rytuał&#13;
ofiary i bliskość z Señorem de la Soledad są dla nich ważniejsze niż konkretyzowanie cudownych oczekiwań. Nie znaczy to oczywiście, że Indianie nie kierują do Pana Samotności&#13;
próśb bardziej szczegółowych, zwłaszcza w ważnych momentach życiowych. Dominującą&#13;
postawą nie jest jednak oczekiwanie cudów, tylko wyrażana w modlitwie, ale też – co ważne&#13;
– w rytuale, troska o nieustanne sprawowanie przez Señora de la Soledad władzy nad światem, dla którego jest on axis mundi i warunkiem istnienia. Indianin nie odczuwa potrzeby&#13;
spektakularnych cudów dotyczących wąskich, wybranych aspektów życia. Jego modlitwy&#13;
oraz rytualne formy obecności w bliskości Pana Samotności mają przede wszystkim zapewnić trwałość struktury, która swoją spójnością w naturalny sposób gwarantuje stabilność&#13;
aktualnych dystynkcji. Trwałość porządku kosmologicznego zapewnia pomyślność losów&#13;
przeciętnego człowieka. Logika takiej konceptualizacji prowadzi dalej, do strukturalnej&#13;
nierelewancji cudu, a więc, paradoksalnie, do jego systemowej szkodliwości polegającej&#13;
na zachwianiu kompatybilności pomiędzy kosmologicznym uniwersum a sferą niezliczonych potencjalnych cudów, mogących stanowić naruszenia jego porządku. Eliminowanie&#13;
tak rozumianych cudów jawi się jako obrona struktury przed nadmierną autonomią&#13;
i eskalacją dystynkcji. Myśl o cudzie, który zdaje się mieć charakter jednoznacznej i ukierunkowanej ingerencji pojawia się dopiero wtedy, gdy Indianie widzą w nim „ostatnią deskę&#13;
ratunku” w sprawach egzystencjalnych dotyczących całej społeczności – takich, jak wielkie susze, trzęsienia ziemi czy wojny. Wówczas Señor de la Soledad wychodzi ze świątyni,&#13;
a tysiące rozmodlonych wiernych z ufnością oczekują cudu. Rodzi się jednak pytanie, czy&#13;
nawet wtedy rzeczywiście chodzi o cud? Czy dokonując takiej interpretacji, nie ulegamy&#13;
sugestii europejskiej, judeochrześcijańskiej konceptualizacji cudu? Kluczem do weryfikacji&#13;
tej sugestii jest fakt, iż – jak zostało powiedziane – w wymienionych sytuacjach ów rzekomy&#13;
„cud” dotyczy wyłącznie najważniejszych spraw o charakterze egzystencjalnym dla grupy,&#13;
a zatem nie należy go postrzegać w podobnych kategoriach, jak jednorazowe, nadprzyrodzone ingerencje w doczesność. W tych przypadkach chodzi o przywrócenie stabilności całego systemu, wstrząsanego co jakiś czas paroksyzmami kryzysów. Interwencja boska na tym&#13;
poziomie nie tylko wykracza poza standardową definicję cudu, ale wręcz całkowicie się&#13;
z nią rozmija. Chciałoby się powiedzieć: to nie cud, to regulacja. W postawie tej dochodzi&#13;
do głosu priorytet archaicznego myślenia o mitycznej spójności świata, będącej gwarantem&#13;
pomyślności indywidualnych losów każdego człowieka i jego bliskich. Odzwierciedla fundamentalną regułę Eliadowskiej „ontologii archaicznej”, dowodząc jej trwałości pomimo&#13;
stuleci indoktrynacji kościelnej, propagującej uproszczony wprawdzie, ale kanoniczny wzorzec cudu. Trwałość ta wspomagana jest brakiem ekwiwalentu językowego chrześcijańskiego „cudu” w języku keczua. Włączył on w swój korpus hiszpańskie słowo „milagro” (również w wersji „milagru”)72, ale nie przejął jego kanonicznego znaczenia.&#13;
Jean Duvignaud zauważa podobny stosunek do cudów zarówno wśród tunezyjskich nomadów, jak i Indian pielgrzymujących do sanktuarium w meksykańskim Guadalupe. O tych&#13;
pierwszych powiada:&#13;
72&#13;
&#13;
Milagro, [hasło w:] Glosbe, https://dlosbe.com/es/quz/milagro [data dostępu: 9 VIII 2020].&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
Bóg nie odpowiada. Ci ludzie dobrze o tym wiedzą. Tylko my, ludzie Zachodu, sądzimy,&#13;
że Bóg odpowie, a cały ten „wydatek”, „ofiara” czemuś służą – choćby to miało być tylko złudzenie, że nastąpi cud i dostanę coś w zamian73.&#13;
&#13;
Na temat pielgrzymów w Guadalupe czyni podobne, przenikliwe spostrzeżenie:&#13;
Ludzie, którzy tu przyszli, nie czekają na cud, ale na wspólne trwonienie znaków, darów,&#13;
skromnych dóbr, które tu przynieśli. Układają podarki wzdłuż krat w bocznych kaplicach.&#13;
Właśnie po to przyszli – aby dać cząstkę swojej istoty74 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Jak zauważył David D. Gow, odmienną postawę wobec cudu reprezentują Metysi,&#13;
a od siebie dodam, że również Kreole. Ich modlitwy zdecydowanie częściej formułują skonkretyzowane prośby, jak również podziękowania za otrzymane łaski w zakresie szczegółowych spraw. Reprezentatywnym przykładem może być metyski kierowca ciężarówki, który&#13;
zwierzył się amerykańskiemu antropologowi, że od 1945 roku regularnie chodził do sanktuarium Qoyllur Rit’i, prosząc Chrystusa o zdrowie oraz o to, by jego synowie nie musieli&#13;
zarabiać jako kierowcy ciężarówek. Zapewniał go, że dzięki temu nigdy nie chorował, a synowie studiują na uniwersytecie75.&#13;
Obserwujemy oczywistą odmienność pojmowania cudu przez tradycyjnych Indian oraz&#13;
Metysów i Kreoli. Byłoby jednak uproszczeniem stwierdzenie, ze zakres oczekiwań na cudowną ingerencję Boga odzwierciedla potrzeby wynikające z otoczenia cywilizacyjno-kulturowego formułujących je grup. Jest to częściowa prawda, jeśli chodzi o Metysów i Kreoli.&#13;
Indianie wszakże mają też swoje otoczenie kulturowe, w ramach którego mogliby wydzielić&#13;
setki ważnych dla siebie spraw, powierzając je cudownej interwencji. Nie wykazują jednak&#13;
takiej skłonności, poza szczególnymi, ekstremalnymi przypadkami, związanymi głównie&#13;
ze zdrowiem. Różnica tkwi zatem głębiej, wskazując na uwikłanie w dwóch typach kosmowizji. Indiańską jesteśmy skłonni łączyć z „ontologią archaiczną”, metysko-kreolską zaś –&#13;
z „wtargnięciem paradygmatu gospodarki rynkowej”, jak zjawisko to definiuje Duvignaud.&#13;
W kontekście składania darów komentuje je następująco:&#13;
Merkantylistyczna idea handlu z Bogiem czy też bogami wydaje się raczej projekcją europejskiego świata produkcji: dać, aby dostać coś w zamian – słowa te zalatują gospodarką rynkową&#13;
oraz kupiectwem76.&#13;
&#13;
W innej swojej pracy francuski antropolog rozwija tę myśl, nieszablonowo interpretując&#13;
przepych hiszpańskiego baroku w Ameryce Łacińskiej:&#13;
Czyż nie chodzi tu o przyciągnięcie uwagi Boga, narzucenie mu dialogu, który pozwoli odpowiedzieć na ludzkie dary aktem łaski specjalnej i skutecznej? Czy godzi się narzucić Bogu&#13;
73&#13;
74&#13;
75&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
J. Duvignaud, Dar z niczego. O antropologii święta, przeł. Ł. Jurasz-Dudzik, Warszawa 2011, s. 129.&#13;
Ibidem, s. 138.&#13;
D.D. Gow, op. cit., s. 84. Trzeba wyjaśnić, że kierowanie ciężarówką w Peru na rozległych obszarach Andów, pełnych przepaścistych „dróg śmierci”, jest do dziś zawodem wysokiego ryzyka, a tym bardziej było&#13;
nim w latach 1945–1970, których dotyczy opowieść rozmówcy Gowa.&#13;
J. Duvignaud, op. cit., s. 141.&#13;
&#13;
�198&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
wymianę, włączyć go w nieskończony łańcuch wciąż rosnących darów – wymianę darów&#13;
za wymianę łask? Potężna musiała być owa trwoga, która powodowała tymi artystami i mecenasami, ów pełen napięcia stan oczekiwania, który wciągnął ludzi na takie manowce twórcze, ów nastrój przesadnej egzaltacji. Czyż intensywność ekspresji, którą uważa się za cechę&#13;
charakterystyczną baroku, nie wynika z tego właśnie lęku przed ewentualną odpowiedzią&#13;
Boga?77&#13;
&#13;
Poczynione spostrzeżenia dotyczące pojmowania cudu, zróżnicowanego w zależności&#13;
od grup społeczno-etnicznych, mają charakter uproszczony i niewątpliwie znalazłoby się&#13;
wiele wyjątków. Zarysowane tendencje są jednak wyraziste i można je poprzeć licznymi&#13;
przykładami. Zaskakujący wydaje się brak „zdarzeń cudownych” o charakterze prywatnym,&#13;
utrwalonych w pamięci lub pisemnie, które wydarzyłyby się za przyczyną Señora de la Soledad w okresie od 1970 roku. Indagowany przeze mnie proboszcz parafii Soledad nie potrafił wymienić takiego cudu, który by się zdarzył za jego pamięci. Nie słyszał też o żadnym&#13;
z czasów wcześniejszych, a mojego pytania, czy w parafii jest Liber miraculorum, zdawał&#13;
się nie rozumieć. Ku mojemu początkowemu zdziwieniu, podobna sytuacja powtórzyła się&#13;
w innych andyjskich parafiach, gdzie miałam możliwość rozmawiania z miejscowymi księżmi. Kwestia znikomej liczby odnotowanych cudów – zarówno w pomniejszych, jak i bardzo&#13;
sławnych sanktuariach – długo była dla mnie zagadką. W końcu zrozumiałam, że kluczem&#13;
do zrozumienia zjawiska może być skład etniczny grupy, wśród której prowadzę badania.&#13;
W przypadku Huaráz cezura czasowa 1970 roku jest w kwestii cudów zasadnicza, ponieważ&#13;
mające wtedy miejsce wielkie trzęsienie ziemi rozcięło nowożytne dzieje miasta na dwa radykalnie odmienne okresy. Przed kataklizmem było ono wybitnie metysko-kreolskie, po nim&#13;
zaś zdominowane zostało dziesiątkami tysięcy Indian migrujących z górskich wiosek oraz&#13;
kosmopolitycznymi przybyszami z zewnątrz, bez jakichkolwiek związków kulturowych czy&#13;
religijnych z Panem Samotności. Struktura etniczno-kulturowa mieszkańców zawsze wywierała decydujący wpływ na otoczenie kultu Señora de la Soledad, a zatem oczywistym&#13;
jest, że w dawnym, metysko-kreolskim Huaráz cuda prywatne zdarzały się obficie, o czym&#13;
świadczą wielkie ilości srebrnych wot dziękczynnych otaczających niegdyś wizerunek Pana&#13;
Samotności – przypiętych do jego szat i espaldaru. Wspomina o nich Yauri Montero78 i dokumentują nieliczne zdjęcia z tamtego okresu [fot. 18]. Wota te, jak i Liber miraculorum,&#13;
która najpewniej kiedyś istniała, przepadły w gruzach świątyni. Po odbudowie miasta i kościoła cuda prywatne przestały się zdarzać, pomimo nadzwyczajnej żarliwości kultu Señora&#13;
de la Soledad, któremu poświeciłam uwagę w poprzednich rozdziałach. Nieliczne – dwa lub&#13;
trzy przypadki, które odnotował Yauri Montero, dotyczą okresu sprzed 1970 roku. W związku z tym po tej dacie zanikła także tradycja składania wot. Obecnie nie ma ich wcale&#13;
w otoczeniu wizerunku79. Wota materializujące zdarzenia cudowne (dziękczynne) lub będące wyrazem próśb o dostąpienie takowych (proszalne) stanowią zjawisko niekompatybilne&#13;
z andyjską religijnością ludową. Charakterystyczne są dla tradycji chrześcijaństwa europejskiego oraz hiszpańsko-kreolskiego w Peru. Olędzki uwypukla ich symboliczny sens, lokując je w obszarze wymienionej tradycji:&#13;
77&#13;
78&#13;
79&#13;
&#13;
J. Duvignaud, Socjologia sztuki, przeł. I. Wojnar, Warszawa 1970, s. 83.&#13;
M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 51&#13;
Trzy małe, srebrne wota-serduszka przypięte są do szat Marii Magdaleny wchodzącej w skład Grupy Ukrzyżowania, ale nie mają one związku z kultem Señora de la Soledad, a figura ta adorowana jest przez Kreoli.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
Są te wota zazwyczaj przejawem wyrafinowanej świadomości religijnej, przesyconej dewocją,&#13;
spowitej egzaltacją albo, mówiąc inaczej, przejawem świadomości wspieranej mniej lub bardziej wzmożoną wrażliwością mirakularną, a nie wyłącznie zmysłem praktycznym. […] Jak&#13;
wiadomo, kult wotywny jest rodzajem ofiary symbolicznej, stanowiącej opozycję w stosunku&#13;
do przede wszystkim ofiary krwawej. W dziejach wierzeń reprezentuje nurt (proces) humanizacji istot czczonych80.&#13;
&#13;
Charakterystyczna cecha deficytu cudów w religijności andyjskiej wymaga dalszych&#13;
badań nad synkretyzmem religijnym, ale ów brak stanowi niewątpliwie jeden z jego wyznaczników. Poza pracą Gowa sprzed półwiecza, nie są mi znane inne studia, pogłębiające&#13;
to zagadnienie. Sądzę, że zwrócenie uwagi na, zdawać by się mogło oczywiste, a jednak&#13;
nieobecne w literaturze, powiązanie braku cudów z brakiem wot przy świętych wizerunkach pozycjonuje tę problematykę nie tylko w sferze kultury duchowej, ale też w obrębie&#13;
jej wizualnych egzemplifikacji, decydujących o niepowtarzalności andyjskiej ikonosfery sakralnej. W kościołach i kaplicach andyjskich brakuje wot, a jeśli pojawiają się gdzieś&#13;
w skromnej ilości, można być pewnym, że miejscowość zamieszkuje znacząca reprezentacja&#13;
ludności kreolskiej kultywującej tę tradycję81. Zupełnie inną sytuację obserwuje się w Limie,&#13;
Trujillo i innych miastach costy, zdominowanych przez nieindiańskich mieszkańców. Tam&#13;
wota w otoczeniu czczonych wizerunków, a także zdobiące ich szaty, są powszechne, zgromadzone nierzadko w dużej ilości [fot. 20]. Poza najczęstszą formą srebrnych serc spotyka&#13;
się rozliczne wersje wot figuralnych, a także wyobrażeń części ciała, zwierząt, przedmiotów i pojazdów [fot. 21]. Nierzadko jako dary wotywne ofiarowywane są medale, ordery&#13;
oraz emblematy wojskowe [fot. 22]. Przed kilkudziesięciu laty, gdy zegarki kieszonkowe&#13;
znaczyły status i zamożność, można je było zobaczyć przywieszone do szat świętych. Według zasłyszanej informacji, w połowie XX wieku zdobiły także espaldar Señora de la Soledad. Wota stanowią ciekawy i rozległy obszar zainteresowań etnologa i historyka sztuki,&#13;
ale w moich rozważaniach temat uboczny, poruszany jedynie w kontekście braku takowych&#13;
artefaktów jako czynnika diagnozującego via negationis kształt badanej religijności.&#13;
&#13;
Prowadź mnie, Panie Samotności! –&#13;
znaki obecności i communitas&#13;
Północne przedmieścia Huaráz przy głównej arterii wiodącej wzdłuż rzeki Santa to obszar&#13;
pełen kontrastów, z przewagą pejzażu setek drobnych warsztatów mechanicznych, garaży,&#13;
myjni ciężarówek, składów towarów i niewielkich sklepików. Pośród chaotycznej, ubogiej,&#13;
80&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
J. Olędzki, Świadomość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa” 1989, R. 43, nr 3, s. 147, 156. Obszerny&#13;
materiał historyczny i etnograficzny na temat wot zawiera praca: J. Jagla, Wieczna prośba i dziękczynienie.&#13;
O symbolicznych relacjach między sacrum a profanum w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski&#13;
Centralnej, Warszawa 2009.&#13;
W dolinie Río Santa wyjątkiem takim jest miejscowość Ucucha nieopodal Huaráz, w pobliżu źródeł termalnych Monterey – w miejscu od ponad stulecia zamieszkanym przez zamożniejszą ludność kreolską. Rejon&#13;
ten w niewielkim stopniu ucierpiał w trzęsieniu ziemi w 1970 roku, więc nie nastąpiła z niego fala odpływu&#13;
ludności, tak jak to miało miejsce w Huaráz. W miejscowym kościele znajduje się wizerunek Chrystusa&#13;
na Krzyżu z okresu kolonialnego, bardzo podobny do Señora de la Soledad. Krucyfiks po obu stronach&#13;
otoczony jest srebrnymi wotami, co stanowi rzadki wyjątek w regionie [fot. 19].&#13;
&#13;
�200&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ciągnącej się kilometrami zabudowy, raz po raz zwraca uwagę dostatniejsza willa chroniona wysokim ogrodzeniem. Wszystko wzdłuż drogi pokrywa szara warstwa kurzu wznoszonego kołami niekończącego się strumienia aut, głównie ciężarowych, transportujących&#13;
towary i ludzi w głąb doliny Río Santa i w przeciwnym kierunku. Tutaj koncentruje się&#13;
wszelka infrastruktura motoryzacyjna, z przewagą drobnych warsztatów naprawczych, ślusarskich i wulkanizacyjnych. Któregoś dnia, wracając z badań w wioskach na wschodnich&#13;
stokach Huascaránu i przejeżdżając przez tę część Huaráz, mignął mi przed oczami słupek&#13;
z prostym, ręcznie wykonanym szyldem opatrzonym strzałką wskazującą w głąb bocznej&#13;
uliczki. Napis głosił: Ferretería Señor de la Soledad (Zakład ślusarski Señor de la Soledad). Sądząc po jakości szyldu, reklamował jeden z setek okolicznych, ubogich warsztatów ślusarskich z adobe i blachy falistej, spawający kraty do okien i świadczący drobne&#13;
usługi „w żelazie”. Kontrast między jego ubóstwem a wielkością obranego patrona wydał&#13;
mi się nazbyt jaskrawy, a zestawienie jakby niestosowne. Równocześnie odruch ostrożności przed spontanicznością własnych ocen nakazał zastanowienie nad kwestią podłoża&#13;
aksjonormatywnego, niewątpliwie odmiennego u mnie i u ślusarza. Moje miało znaczenie&#13;
o tyle, że wywołało zdziwienie inspirujące namysł; jego zaś stanowiło właściwy przedmiot&#13;
refleksji. Mając w pamięci ów szyld, zaczęłam zwracać uwagę na inne konteksty pojawiania się wizualnych odniesień do Señora de la Soledad w przestrzeni publicznej. Okazało&#13;
się, że jest ich bardzo wiele, a rozproszenie ma charakter egalitarny, nierezerwujący słowno-ikonicznego znaku „Señor de la Soledad” dla żadnej grupy etnicznej, społecznej czy&#13;
zawodowej. Pojawia się on w funkcji patronimicznej w skonwencjonalizowanej formie&#13;
oficjalnych nazw instytucji. Dwie z nich zajmują ważne, ugruntowane miejsce w systemie&#13;
edukacyjnym Huaráz. Pierwsza to Politécnico Señor de la Soledad – szkoła techniczna&#13;
z wydziałem Mecanica y Manejo. Uczelnia ma stronę w Internecie, ogłasza się w miejscowej prasie, a samochody z jej logo widuje się na ulicach miasta [fot. 23]. Przez pokrewieństwo specjalności, toutes proportions gardées skojarzyłam ją z ubogim ślusarzem&#13;
z Ferretería Señor de la Soledad, co uzmysłowiło dwa bieguny owego egalitaryzmu, wyznaczające rozległą przestrzeń potencjalnych patronatów Señora de la Soledad, nieskrępowanych żadnymi uchwytnymi zastrzeżeniami. Drugim, równie ważnym zakładem kształcenia młodzieży jest Institución Educativa „Señor de la Soledad” założona w 1967 roku&#13;
przez księdza Mariano Espinoza Orco [fot.24] (zob. s. 158). Dewocja i tęsknota do Pana&#13;
Samotności nie opuszczały migrantów z Huaráz, którzy w Callao, portowej dzielnicy Limy,&#13;
gdzie znaleźli pracę, założyli Collegio Bilingüe „Señor de la Soledad” [fot 25]. Poza instytucjami edukacyjnymi, patronat Pana Samotności obejmuje także m.in. dom dziecka,&#13;
sławną orkiestrę regionalną z dzielnicy Soledad [fot. 26], „Apartamenty Soledad” [fot 27],&#13;
restaurację „Añañau Soledad” [fot. 28], sklep drogeryjny [fot. 29], przedsiębiorstwo taksówkowe „Mars Soledad” [fot. 30], a nawet prywatną firmę finansowo-doradczą. Patronaty&#13;
istniejące w oficjalnych nazwach reprezentują sformalizowaną warstwę obecności Señora de la Soledad w przestrzeni publicznej miasta. O wiele bogatsza jest jednak warstwa&#13;
nieformalna, podlegająca indywidualnej spontaniczności mieszkańców pragnących dać&#13;
wyraz swemu przywiązaniu do Pana Samotności. Jej najbardziej spektakularnym przejawem są wszechobecne napisy „Gme. Señor de la Soledad”82 („Prowadź mnie, Panie Samotności”) na samochodach, głównie tanich taksówkach, będących popularnymi środkami&#13;
82&#13;
&#13;
Skrót „gme” oznacza „guíame”, czyli „prowadź mnie”.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
przemieszczania się w mieście i okolicach. Hasła te widnieją również na wielu autach prywatnych oraz na lokalnych minibusach. Najczęściej naklejane są w górnej części przedniej i/lub tylnej szyby samochodu [fot. 31], ale sposób ozdabiania pojazdu zależy wyłącznie od fantazji właściciela, więc nie sposób spotkać identycznego. Napisy bywają proste&#13;
i poważne, albo ozdobne, zdradzające aktualne preferencje w popularnej estetyce pisma.&#13;
W okresie, gdy je dokumentowałam (2019 rok), modnym był „rozlewający się” krój liter,&#13;
z kroplami spływającymi z każdej z nich [fot. 32]. Napisy zawierają nierzadko dodatkowe treści – sentencje, pobożne inwokacje, a nawet całe wiersze ku czci Pana Samotności&#13;
[fot. 33]. Najciekawszym wszakże elementem towarzyszącym napisom lub umieszczanym&#13;
osobno jest lapidarny skrót graficzny głowy Señora de la Soledad. Stanowi on lekko stylizowaną, ale rozpoznawalną formę budowaną czernią plam i konturu, wielkości od kilku&#13;
do kilkunastu centymetrów [fot. 34]. Identyczne podobizny funkcjonują w formie graﬃti,&#13;
spotykanych na murach miasta [fot. 35]. Przegląd większej ilości ozdobionych w ten sposób aut pozwala dostrzec ciekawą prawidłowość. Otóż w wielu przypadkach w bliskości&#13;
wezwania do Señora de la Soledad oraz podobizny jego głowy umieszczane są przeróżne&#13;
naklejki zupełnie „z innej bajki” (sylwetki z gier komputerowych, postacie z komiksów,&#13;
kreskówek, krótkie hasła i sentencje świeckie, imiona właścicieli itp.). Nie jest to norma,&#13;
ale zdarza się to na tyle często, że można stąd wysnuć wniosek, iż wezwanie do Señora&#13;
de la Soledad oraz jego podobizna nie „sakralizują” powierzchni samochodu, rezerwując&#13;
ją na wyłączność. Można w tym dostrzec jeszcze jeden wymiar sensualnej bliskości Pana&#13;
Samotności z wiernymi. Tak jak nikogo nie dziwi „Ślusarstwo – Señor de la Soledad”, tak&#13;
też nikt nie odczuwa niestosowności zestawienia hasła religijnego i portretu Chrystusa&#13;
z potworkiem z kreskówki czy myszką Miki.&#13;
Napisy oraz podobizna głowy Señora de la Soledad wspólnie lub niezależnie od siebie&#13;
tworzą znak ikoniczno-werbalny (wg terminologii przyjętej za C.S. Peirce’em przez Umberto Eco83), utrzymany w porządku metafory, ale i metonimii, głoszący komunikat powszechnie zrozumiały przez mieszkańców Huaráz. Oba komponenty dopełniają się zgodnie z twierdzeniem Victora W. Turnera: „Symbole ikoniczne mają więcej «ciała», a symbole werbalne&#13;
– «duszy»”84. Znak ten stanowi oczywistą reprezentację wizualną czczonego wizerunku,&#13;
a wszędzie, gdzie się pojawia, nie tylko reprezentuje, ale też przemawia na temat głębokiego&#13;
związku religijno-emocjonalnego z Señorem de la Soledad tych, którzy go tam umieścili.&#13;
Ten podwójny, metaforyczno-metonimiczny wymiar percepcji można objaśnić słowami Janusza Barańskiego:&#13;
Zwróćmy uwagę, że symbol i znak ikoniczny reprezentują w klasyfikacji Peirce’a porządek&#13;
metafory (umowa lub podobieństwo), natomiast indeks reprezentuje porządek metonimii&#13;
(styczność, zawierania, wynikanie). Znaczenia rzeczy powszechnie podzielane i użytkowane&#13;
w procesie komunikowania to znaczenia umowne, metaforyczne, tam natomiast, gdzie wchodzą w grę indywidualne odczucia, konteksty, emocje, należy raczej mówić o znaczeniu metonimicznym, niejako zmysłowo i emocjonalnie odczuwalnym85.&#13;
83&#13;
84&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
U. Eco, Pejzaż semiotyczny, przeł. A. Weinberg, Warszawa 1972, s. 203–211.&#13;
V.W. Turner, Badania nad symbolami, przeł. E. Klekot, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa 2003, s. 101.&#13;
J. Barański, Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, Kraków 2007, s. 131.&#13;
&#13;
�202&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Omawiane znaki – przy różnorodności form oraz jedności treści – mogą stanowić punkt&#13;
wyjścia dla rozmaitych komentarzy i dopowiedzeń. I rzeczywiście, zagadnięci kierowcy&#13;
taksówek mniej lub bardziej obszernie rozwijali temat, czasem ograniczając się do ogólnych stwierdzeń, a czasem dzieląc się swoją „małą opowieścią”, kontynuując ją przy włączonym silniku pomimo dotarcia do celu. Znaki obecności Pana Samotności w przestrzeni&#13;
publicznej Huaráz posiadają oczywistą wartość metonimiczną, uruchamiając wśród mieszkańców miasta zarówno zbliżone reakcje emocjonalne, jak też indywidualne przestrzenie&#13;
osobistych skojarzeń. Jest to jeden z tych przypadków, które Cliﬀord Geertz charakteryzuje&#13;
następująco:&#13;
Nade wszystko nie mamy tu do czynienia jedynie z rzeźbą […], ale z czynnikami, które nadają&#13;
tym rzeczom ważność – to znaczy sprawiają, że są ogarnięte znaczeniem. […] Wspomniana&#13;
wspólnota [cech i ich percepcji] polega na tym, że wszędzie pewne działania wydają się przeznaczone specjalnie do wykazania, że idee są widzialne, słyszalne, dotykalne, że można je ująć&#13;
w formy, gdzie zmysły, a poprzez zmysły uczucia, mogą zwrotnie na nie oddziaływać86.&#13;
&#13;
Znak, jak zostało powiedziane, jest wypowiedzią osoby, która go pozostawiła. W beznamiętnej terminologii semiotyki stanowi komunikat o nadawcy, jego religijności i związku emocjonalnym z Señorem de la Soledad, ale w afektywnym przekazie intencjonalnym&#13;
objawia się jako deklaracja wierności i utożsamienia oraz manifest adresowany do innych,&#13;
podzielających te przekonania, wartości i emocje. Wrzucony w zgiełk miasta, amorficzny,&#13;
kosmopolityczny tłum poszukuje w nim „swoich”, którzy odpowiedzą nań myślą, uśmiechem, słowem czy gestem pozdrowienia – tak jak czynią to mijający się taksówkarze złączeni tym znakiem przynależności. Wspólnotę, o której mowa, denotuje ów znak ikoniczny,&#13;
będący zawsze indywidualną formą plastyczną zwróconą ku tym, którzy ją odczytają i odczują. Dla reszty tłumu nie znaczy więcej niż jakakolwiek z tysięcy reklam, zewsząd atakujących wzrok. Może nawet znaczy jeszcze mniej, gdyż jest dla niej pusta semantycznie.&#13;
Dla owego tłumu, w większości złożonego z obcych rezydentów z wybrzeża, urzędników&#13;
przemysłu wydobywczego, bankierów oraz gringos, turystów i alpinistów z całego świata&#13;
– znak ten jest całkowicie hermetyczny. Zwraca się wyłącznie ku „swoim” – szuka ich, rozpoznaje, uderza w struny wrażliwości, współtworząc niewidzialną sieć wspólnoty w kształcie zdefiniowanym przez Turnera jako communitas, czyli antystruktura społeczna (social antistructure). Brytyjski antropolog dostrzega istnienie takich formacji w różnych kontekstach&#13;
społeczno-kulturowych87, ja zaś, zapożyczając ten termin do opisu communitas Señora de&#13;
la Soledad, posłużę się przedstawioną przez niego charakterystyką antystrukturalnej grupy&#13;
pielgrzymów. Czytamy o niej, co następuje:&#13;
Podczas pielgrzymki interakcją społeczną nie rządzą stare zasady konstytuujące strukturę&#13;
społeczną. Jednakże także system pielgrzymkowy, gdy okrzepnie, działa tak samo jak inne&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, przeł. D. Wolska, Kraków&#13;
2005, s. 124. Dla jasności wywodu, użyte na początku cytatu słowo „rzeźba” należałoby tu zastąpić „znakiem ikonicznym”.&#13;
V.W. Turner, Liminalność i communitas, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa 2004, s. 240–266.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
instytucje społeczne. […] Z punktu widzenia tych, którzy kontrolują strukturę społeczną&#13;
i ją utrzymują, wszystkie przejawy communitas, świeckie czy sakralne, mają potencjał wywrotowy. […] Więzi w obrębie communitas są niezróżnicowane, egalitarne, bezpośrednie,&#13;
istniejące w danym momencie, nieracjonalne, egzystencjalne, ja-Ty (w sensie Buberowskim).&#13;
Communitas jest spontaniczna, natychmiastowa, konkretna i nieabstrakcyjna. […] Nie prowadzi do zlania się z sobą różnych tożsamości, lecz wyzwala je z podporządkowania ogólnym&#13;
normom88.&#13;
&#13;
Communitas złożona z wiernych Señora de la Soledad jawi się jako antystruktura&#13;
względem wszelkich unormowań społecznych, politycznych, zawodowych czy majątkowych. Wytworzona została w oparciu o egalitaryzm w zakresie statusów, preferencji, wykształcenia, a nawet w dużym stopniu pochodzenia etnicznego. Łączy wyznawców Pana&#13;
Samotności, dla których jego imię i wizerunek stały się znakami rozpoznawczymi, manifestacją przynależności i formą demonstrowania obecności w scenerii miasta. Odpowiada&#13;
charakterystyce Turnera: „Jest silnie nacechowana uczuciowo, przeważnie pozytywnie.&#13;
Ma w sobie coś magicznego. Ci, którzy communitas doświadczają, mają poczucie nieskończonej mocy”89. Dostrzegając cechy zgodne z Turnerowskim paradygmatem, trzeba&#13;
również wskazać tę, która go przekracza. Jakkolwiek communitas Señora de la Soledad&#13;
jest antystrukturą względem innych, istniejących w jej otoczeniu cywilizacyjnym, to jednak sama w sobie tworzy strukturę bodaj najstabilniejszą z nich wszystkich, nie spełniając&#13;
akcentowanego przez Turnera warunku przejściowości. Zawiązała się trwale wokół centralnego bytu konstytuującego indiański porządek istnienia jako najstarsza communitas,&#13;
która w procesie dziejowym wytworzyła silny system zabezpieczeń przed czynnikami&#13;
destrukcji, zarówno rzeczywistymi, jak i antycypowanymi, pobudzanymi przez nigdy nie&#13;
przepracowaną traumę kulturową.&#13;
&#13;
„Cristo” i „Señor” – oblicza odmienności&#13;
Analiza nazw czczonych wizerunków Chrystusa na terenie badanego przeze mnie departamentu Ancash, ale też na terenie całego Peru, pozwala na zaobserwowanie ważnej&#13;
prawidłowości objaśnianej zarówno czynnikami etnogenetycznymi, jak i mechanizmami&#13;
synkretyzacji religijnej. Punktem wyjścia jest konstatacja, iż nazwy, które przywędrowały z Hiszpanii, w zdecydowanej większości utraciły swój pierwszy człon „Cristo” (lub&#13;
rzadziej „Jesus”) na rzecz „Señor”, ale tylko na obszarach andyjskich, rdzennie zasiedlonych ludami Keczua i Aymara. Natomiast nie traciły oryginalnego „Cristo” w pasie nadoceanicznej costy oraz w przypadkach niektórych wizerunków istniejących w centrach dużych miast, nawet położonych w górach. Mowa tu o dominującej prawidłowości,&#13;
od której są oczywiście wyjątki, choć nieliczne. Ta sama zasada zróżnicowania terytorialnego dotyczy nazw czczonych wizerunków Chrystusa nieprzywiezionych z Hiszpanii, tylko oryginalnie nadawanych wykonanym na terenie Peru. Na wybrzeżu pojawia się&#13;
„Cristo”, a na obszarach andyjskiej sierry „Señor”. Dla zobrazowania tej prawidłowości&#13;
88&#13;
89&#13;
&#13;
V. Turner, E.L.B. Turner, Obraz i pielgrzymka…, s. 28–29, 220–221.&#13;
Ibidem, s. 221.&#13;
&#13;
�204&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
podam zaledwie kilka z wielu możliwych przykładów. Wpierw przytaczam te, które&#13;
obrazują andyjskie transformacje nazw wizerunków przybyłych z Hiszpanii w XVI–&#13;
XVII wieku90:&#13;
Cristo de las Animas (Cordoba) – Señor de las Animas (Carhuaz)&#13;
Cristo de los Aflijidos (Canyamelar, Walencja) – Señor de los Aflijidos (Ucucha)&#13;
Cristo de la Caída (Sewilla) – Señor de la Caída de Abancay (Abancay)&#13;
Cristo de la Piedad (Sewilla) – Señor de la Piedad (Trujillo, Simbad)&#13;
Jesus de la Sentencia (Sewilla) – Señor de la Sentencia y Siguas (Arequipa)&#13;
Przykładami nazw ze słowem „Cristo”, występujących w centrach dużych miast położonych w Andach, gdzie Indianie stanowią zdecydowaną mniejszość mieszkańców, mogą&#13;
być m.in. Cristo Resucitado w Ayacucho, Cristo Cuzqueño w Cuzco czy Cristo de la Caridad w Arequipie. Słowo „Cristo” zdecydowanie dominuje w nazwach wizerunków czczonych w miastach wybrzeża (costy), np. Cristo de la Buena Muerte, Cristo de la Agonía&#13;
i Cristo de Maravillas w Limie, Cristo del Perdón, Cristo que Llora w Trujillo czy Cristo&#13;
del Piura w Piurze. Również współczesne nazwy wielkich monumentów Chrystusa, które&#13;
manifestują przesłanie o charakterze ponadregionalnym, wchodząc do katalogu znaków, reprezentujących państwo Peru, zawierają słowo „Cristo”. Mam na myśli monumentalne statuy: Cristo Redentor de Cuzco (zwany Cristo Blanco) oraz Cristo del Pacifico w Limie.&#13;
Rozróżnienie pomiędzy „Cristo” a „Señor” w oczywisty sposób pokrywa się z dychotomiczną polaryzacją Peru na strefy zdominowane kulturą hiszpańsko-kreolską („Cristo”),&#13;
oraz obszary zamieszkiwane przez rdzenną ludność andyjską oraz metyską („Señor”), przy&#13;
czym warto raz jeszcze nadmienić, że od reguły tej bywają nieliczne wyjątki (np. Señor&#13;
Crucificado de Santa na wybrzeżu). Tradycja hiszpańsko-kreolska w Peru przez wieki kultywowała bez zmian europejski zwyczaj umieszczania imienia Chrystusa w nazwach jego&#13;
wizerunków, wykazując w tym względzie silne przywiązanie do spuścizny Starego Kontynentu. Był to niewątpliwie (i jest nadal) jeden z ważnych wyznaczników tożsamości religijno-kulturowej tej społeczności, integrujący ją wokół wielowiekowej tradycji, a zarazem separujący, przynajmniej w sferze znaków, od ludności tubylczej. Warto jednak zastanowić się&#13;
nad głębszymi przyczynami rozróżnienia, denotowanego „opozycją w ramach koincydencji”, reprezentowaną przez parę słów: „Cristo” i „Señor”. Koincydencja zachodzi tutaj w ponadkulturowej warstwie teologicznej, gdyż oba określenia odnoszą się do tej samej osoby&#13;
Chrystusa. Ten poziom ontologicznego utożsamienia, dostrzegalny z perspektywy badacza,&#13;
rozmija się z perspektywą przeciętnego wiernego. Gdy przyjrzymy się funkcjonowaniu tych&#13;
słów w obrębie obu wielkich, wymienionych społeczności, zauważymy istotne rozróżnienie&#13;
konotowanych przez nie treści – częściowo opozycyjnych, a częściowo nacechowanych odmiennymi ładunkami znaczeń. Motywacji tego rozróżnienia nie da się sprowadzić wyłącznie&#13;
do potrzeby powierzchownej manifestacji zdystansowania kulturowego, choć tego aspektu&#13;
także nie można pominąć. U jego podłoża tkwią jednak zasadnicze odmienności w pojmowaniu istoty Boga – inne w społecznościach hiszpańsko-kreolskich, a inne u rdzennych ludów andyjskich.&#13;
90&#13;
&#13;
Zestawienie dotyczy tylko nazw świętych wizerunków. Kwestia ewentualnych związków historycznych pomiędzy wymienionymi parami miast nie była badana.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
U tych pierwszych wizja Boga czerpie z monoteistycznej teologii chrześcijańskiej&#13;
i koncepcji „Boga Najwyższego”. Tytuł „Chrystus” był zawsze synonimiczny z jedynym&#13;
Bogiem wszechmogącym o kompetencjach doczesnych, ale przede wszystkim eschatologicznych, którego śmierć na krzyżu wypełniała plan zbawienia, ukierunkowany na przyszłość rodzaju ludzkiego. Christos to grecki odpowiednik hebrajskiego masziah – „mesjasz”, czyli namaszczony (pomazaniec) przez Jahwe – król, kapłan czy prorok, wobec&#13;
którego kolejne tradycje Starego Testamentu formułowały wyraziste oczekiwania eschatologiczne dotyczące zbawienia ludu Bożego91. W praktyce zawiłości teologiczne ulegały&#13;
uproszczeniom, a słowo „Chrystus” nabierało cech emblematycznych, stając się obowiązującym „hiperonimem” denotującym istotę religii chrześcijańskiej. Ciągłe wymawianie i pisanie tytułu „Chrystus” stało się obowiązkową formą rewitalizacji wyznawanej&#13;
religii, rytuałem „wiecznego powrotu”, gdyż „słowo” utożsamiano z „ciałem”, zarówno w teologicznym znaczeniu Ewangelii Janowej (J 1, 1–5), jak i mitycznym zbliżeniu&#13;
go do desygnatu92. Bezalternatywne używanie słowa „Cristo” w nazwach czczonych wizerunków Chrystusa miało i ma nadal głębokie nacechowanie kulturowe, czerpiące z tradycji judeochrześcijańskiej.&#13;
W takim samym stopniu, w jakim używanie słowa „Cristo” wpisane jest nieodłącznie&#13;
w religijność hiszpańsko-kreolską o korzeniach europejskich, nieużywanie go znajduje&#13;
głębokie uzasadnienie w synkretycznej religijności ludowej Indian i Metysów. Jej zawiłości były przedmiotem dogłębnych studiów religioznawców i antropologów andyjskich,&#13;
w tym przede wszystkim Marzala93, jak również Mazurka94. Obszerność i szczegółowość&#13;
tych prac, nierzadko plonów dziesięcioleci badań, wyklucza możliwość pełnego wykorzystania ich treści w kontekście omawianego tematu. Ograniczę się zatem wyłącznie&#13;
do szkicu elementarnych wyznaczników, modelujących ludowy obraz Chrystusa w Andach – taki, który wyklucza albo mocno ogranicza używanie tytułu „Cristo”. Należy rozpocząć od wyrazistego i jednoznacznego stwierdzenia, że słowa „Cristo” czy „Jesus”&#13;
były zawsze dla Indian obce i ich obecność w przestrzeni znaków i symboli religijnych&#13;
pozostawała słaba, ograniczona do oficjalnej retoryki księży. W sferze autentycznej dewocji ludowej były mało istotne albo wręcz nieobecne. Nieobecność oraz brak identyfikacji&#13;
emocjonalnej z tymi słowami stanowiły pochodną fiaska ewangelizacji na poziomie teologicznym. Nie ma w tym niczego zaskakującego; zrozumiałym jest, że nawet rudymentarne&#13;
treści doktryny teologicznej eksplikowane są w hermetycznym języku dialektyki chrześcijańskiej (w rozumieniu disciplina disciplinarum św. Augustyna), zupełnie obcym w stosunku do porządku logicznego, modelującego religijność ludową. Prawda ta stanowiła&#13;
oczywistość dla teologów. Sztuka skutecznego przełożenia doktryny na kategorie zrozumiałe przez lud była nieustannym przedmiotem troski Kościoła, zarówno w omówionych&#13;
wcześniej dokumentach Soboru Trydenckiego, jak i w inspirowanych przezeń dysputach&#13;
na kolejnych synodach w Limie (1551–52, 1567–68, 1582–83). Oczywiście teologiczne prawdy wiary uprzystępnione w formie dyskursu zrozumiałego dla „prostaczków”,&#13;
91&#13;
92&#13;
93&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
C. Bartnik, Jezus Chrystus, Jezus, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 7, Lublin 1997, s. 1287–1288.&#13;
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, s. 447–455, 464–475.&#13;
M.M. Marzal, La transformacion religiosa peruana, Lima 1983; idem, Tierra encantada. Tratado de antropología religiosa de América Latina, Lima 2002.&#13;
D.R. Mazurek, „Bóg o indiańskim obliczu”…&#13;
&#13;
�206&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
to jeszcze nie religijność ludowa, będąca zjawiskiem nieporównanie szerszym, wieloaspektowym i rządzącym się własnymi prawami. To jedynie rodzaj „wzornika”, osnowy,&#13;
wokół której nawarstwiają się przejawy owej religijności, w znikomym stopniu podlegając kontroli instytucjonalnego Kościoła.&#13;
Andyjska religijność ludowa w okresie konkwisty i później otrzymała taką osnowę w postaci treści ewangelizacyjnych przekazywanych Indianom przez rzesze księży i zakonników&#13;
przeszkolonych w misji niesienia nowej wiary. Podstawowym warunkiem pełnienia tej misji było opanowanie tubylczego języka – regionalnych odmian Keczua na terenie Andów&#13;
peruwiańskich oraz Aymara w okolicach dzisiejszej Boliwii i jeziora Titi-Caca. Pomocą&#13;
dla ewangelizatorów były drukowane już w XVI wieku dwujęzyczne (kastylijsko-keczuańskie) lub trójjęzyczne (kastylijsko-keczuańsko-aymarskie) katechizmy oraz instruktaże&#13;
spowiedzi95. W praktyce jednak ze znajomością języków tubylczych nie było najlepiej,&#13;
co dodatkowo zubażało i wypaczało przekazywane treści, prowadząc często do zupełnego&#13;
rozwarcia pomiędzy intencjami ewangelizatorów a osiąganym efektem96. Dodatkowym problemem był ciągły niedostatek księży działających na ogromnym i trudno dostępnym obszarze Andów. W efekcie osnowa chrześcijańskich prawd wiary, wokół której kształtowały się&#13;
synkretyczne treści andyjskiej religijności ludowej, prezentowała się nie tylko skromniej niż&#13;
w realiach europejskich, ale przede wszystkim inaczej. Inny zasób treści przenikał do Indian&#13;
niż w przypadku społeczności wiejskich w Europie, gdyż ulegał podwójnemu przesiewowi:&#13;
pierwszym sitem była trudna do pokonania bariera językowa, drugim zaś jeszcze trudniejsza&#13;
bariera translacji w sferze logiki, pojęć, wartości i kosmowizji, zupełnie odmiennych w tradycjach europejskiej i andyjskiej. W rezultacie synkretyczna religijność andyjska, ewoluująca i nigdy niezastygła w skostniałej formie, stanowiła zawsze – jak podkreślają religioznawcy – syntezę, a nie fuzję97. Dwa zupełnie odmienne systemy światopoglądowe nie mogły&#13;
zlać się w jeden, gdyż ich poszczególne segmenty strukturalnie pozbawione były możliwości wchodzenia we wzajemne relacje.&#13;
Jednym z wyrazistych rezultatów owej syntezy, charakteryzującej andyjski synkretyzm, jest tradycja używania nazwy „Señor” zamiast „Cristo”. Wspomniałam, że zarówno tytuł „Cristo”, jak i imię „Jesus” były dla Indian słowami obcymi, pusto brzmiącymi,&#13;
95&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
Przykładowo, pierwszą książką wydrukowaną w Limie w 1584 roku była Doctrina Christiana redagowana&#13;
przez Cristóbala de Molinę (1529–1585), autora fundamentalnych dzieł opisujących dzieje i kulturę Inków.&#13;
Doctrina Christiana była podręcznikiem katechizacji dla kleru w Peru, napisanym w językach – hiszpańskim, keczua i ajmara. Zob. Inkowie o Inkach…, s. 95.&#13;
Zagadnienia translacji językowej w Ameryce Łacińskiej okresu konkwisty zostały wnikliwie omówione&#13;
w pracach: J. Szemiński, O tradycji ustnej jako źródle historycznym (Peru, wiek XVI–XVII), „Przegląd&#13;
Historyczny” 1999, t. 90, z. 4, s. 471–489; A. Durston, El quechua pastoral. La historia de la traducción cristiana en el Perú colonial 1550–1650, Notre Dame–Indiana 2007; A. Kaganiec-Kamieńska, Język&#13;
a tożsamość. Język hiszpański w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach, Kraków 2017; M. Chrobak, Między&#13;
światami. Tłumacz ustny oraz komunikacja międzykulturowa w literaturze odkrycia i konkwisty Ameryki,&#13;
Kraków 2012; J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 268, 308 i in. Interesujące, że już w XVI-wieczny wybitny historyk metyski Inca Garcilaso de la Vega ubolewa nad problemem licznych, brzemiennych w skutki nieporozumień, będących efektem błędów w tłumaczeniach z języka keczua na kastylijski&#13;
i odwrotnie, przytaczając przykłady z własnych doświadczeń. Zob. Inca Garcilasso de la Vega, op. cit.,&#13;
s. 27–28, 60, 342 i in.&#13;
Zob. N. Griﬃths, La Cruz y la Serpiente. La represión y el resurgimiento religioso en el Perú colonial, trad.&#13;
por Baliñas Pérez, Lima 1998, s. 29–30.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
emocjonalnie obojętnymi, a ponadto trudno wymawialnymi, bo nie osadzonymi w kontekstach języka. Należy więc zadać pytanie, jakie treści i emocje koncentrowało w sobie słowo&#13;
„Señor”, skoro radykalnie wyparło dwa tamte? Wyjaśnienie kryje się w transformacji, jakiej uległa postać Chrystusa w procesie inkulturacji chrześcijaństwa w Andach. Streszczenie owego procesu w kilku zdaniach jest zamysłem ryzykownym, grożącym nadmiernym&#13;
uproszczeniem. W różnych miejscach tej pracy poruszam cząstkowo tę problematykę, tu zaś&#13;
pragnę jedynie naświetlić te aspekty chrystianizacji, które tłumaczą ogromną popularność&#13;
hiszpańskiego – bądź co bądź – słowa „Señor” w społecznościach indiańskich. Rozpocznę&#13;
od jego świeckich znaczeń. Słownik Real Academia Española98 podaje blisko 30 możliwości&#13;
użycia tego słowa w rozlicznych odcieniach znaczeniowych, dających się uprościć do kilku&#13;
podstawowych, syntetyzujących ów „tort semantyczny”99 do wyrazistej przestrzeni wspólnego sensu. A zatem „Señor” to przede wszystkim „Pan”, „władca”, „osoba, która rządzi&#13;
na określonym obszarze”, „właściciel ziemi lub majątku”, „osoba obsługiwana przez służbę”, „szanowany człowiek”, „człowiek o wysokim statusie społecznym”, „człowiek dojrzały”, „człowiek emanujący godnością w zachowaniu i wyglądzie”, „hist. człowiek posiadający jurysdykcję karania nawet śmiercią”, „człowiek wysoko postawiony w hierarchii bądź&#13;
w szczególny sposób wyróżniony”, a także „pochodzący z warstwy szlachty”. Podstawowe&#13;
skojarzenie z nim, to „władca armii”, „władca królestwa” lub „władca domu”. Najstarsze&#13;
znaczenia tytułu „Señor” wiążą je z władzą wojskową oraz tradycjami i przymiotami rycerskimi o rodowodzie średniowiecznym.&#13;
Nasuwa się pytanie, jaki związek zachodzi pomiędzy tym zestawieniem znaczeń, wykreowanych przecież na gruncie kultury hiszpańskiej, a polem semantycznym słowa „Señor”&#13;
u Indian andyjskich? Odpowiedzi udziela historia. Hiszpanie od chwili swego przybycia&#13;
do Nowego Świata tworzyli tam replikę rodzimych stosunków feudalnych, a także innych&#13;
form gospodarki zarządzanych silną, nierzadko okrutną ręką, opartych na hierarchicznym&#13;
podporządkowaniu poddanych, wśród których Indianie stanowili grupy najbardziej zdominowane i wykorzystywane. Od czasów konkwisty Indianie podlegali zawsze swojemu&#13;
hiszpańskiemu „Panu” – „Señorowi”, ulokowanemu na szczycie hierarchii społecznej. Była&#13;
to władza bezwzględna i ostateczna, bez instancji odwoławczej – władza nad losem doczesnym Indian, a często nad ich życiem i śmiercią. Przede wszystkim była to jednak władza&#13;
obca, postrzegana pejoratywnie, radykalnie inaczej niż rodzime instytucje władzy curacazgo100, legitymizowane co prawda przez Hiszpanów, ale kontynuujące tradycje inkaskie.&#13;
Przez pięć wieków dominacji hiszpańsko-metyskiej, w miarę jak zmieniały się stosunki&#13;
gospodarcze i formy własności, Indianie podlegali despotycznej władzy kolejnych „Señorów” – corregidores, encomenderos i hacendados101. Konkludując, w świecie andyjskim&#13;
Hiszpanom udało się inkorporować słowo „Señor” wraz z bagażem dopełniających się,&#13;
cytowanych wyżej znaczeń, wytworzonych na gruncie kultury iberyjskiej. Jednakże – jak&#13;
98&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
Diccionario de la lengua española, Real Academia Española, Asociación de Academias de la Lengua, https://&#13;
dle.rae.es/? id=CQNSNHx [data dostępu: 11.09.2019].&#13;
Semantic Web Layer Cake – termin ten, zapożyczony z informatyki, wyjątkowo dobrze oddaje sens nawarstwień semantycznych współtworzących nadrzędny sens.&#13;
R. Varón Gabai, Cofradías de indios y poder local en el Perú colonial: Huaráz, siglo XVII, „Allpanchis”,&#13;
1982, vol. 17, s. 140–142.&#13;
F. Kubiczyk, Kontrola siły roboczej w gospodarce kolonialnej Ameryki hiszpańskiej: encomiendo, repartimiento i niewolnictwo, „Studia Europea Gnesnensis” 2011, nr 4, s. 9–44.&#13;
&#13;
�208&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
w każdym procesie „opadu kulturowego” – tak i tu należy dostrzec jego charakterystyczne&#13;
skutki. „Señor” w warunkach andyjskich to bardziej „toporna” forma hiszpańskiego&#13;
pierwowzoru, w dużym stopniu odarta ze splendoru, legendy i etosu, misternie uformowanych w przestrzeni kulturowej iberyjskiego średniowiecza. Tu, w Andach, punkt&#13;
ciężkości indiańskiej percepcji „Señora” skoncentrował się na atrybucie siły i władzy, redukując bardziej subtelne komponenty, niezrozumiałe i pozbawione społeczno-historycznych&#13;
kontekstów. „Señor” stał się tytułem autorytarnej i opresyjnej władzy, wymagającej bezwzględnego posłuszeństwa, obdarzonej jurysdykcją karania i nagradzania. Mowa tu jednak&#13;
o świeckim wymiarze tego tytułu. Pora więc zadać pytanie o związki ukształtowanego w ten&#13;
sposób pola semantycznego tytułu „Señor” z osobą Chrystusa, określaną tym słowem.&#13;
Niewątpliwie scharakteryzowany wyżej rdzeń znaczeniowy słowa „Señor” stanowił ważną, inherentną część obrazu Chrystusa, takiego, jaki zaistniał w percepcji Indian&#13;
od chwili zatknięcia Krzyża w Nowym Świecie i ekspansji cywilizacyjnej Hiszpanów. Trudno nie zauważyć, że andyjskie rozumienie słowa „Señor” kształtowało się synchronicznie&#13;
w znaczeniu religijnym i świeckim. Oba uszlachetniały się wzajemnie splendorem władzy&#13;
doczesnej i wieczystej, chociaż nigdy nie były tożsame. „Señor” jako tytuł Chrystusa znaczył o wiele więcej niż identyczny tytuł świecki. Jego rdzeń znaczeniowy, oscylujący wokół&#13;
władzy i mocy, zakorzeniał się w archetypie boskości i właściwych jej przymiotach – nienadanych ani nienabytych, tylko immanentnie właściwych Bogu. Świeckie znaczenie tytułu&#13;
„Señor” zespalało się z nim płynnie i naturalnie. Postać Boga domaga się nazwania – użycia uświęconego słowa, które go utożsamia, ale nie jego imienia, z reguły obwarowanego&#13;
tabu zakazującym potocznego wymawiania, wyjąwszy szczególne okoliczności. Potrzebę&#13;
tę w pełni zaspokaja tytuł ze swym zinterioryzowanym kompleksem znaczeń oraz wyzwalanych emocji. W Andach funkcję tę pełnił „Señor” – słowo wypowiadane z religijną czcią,&#13;
której trudno szukać w jego tonacji, gdy pada w kontekście świeckim. W tej właśnie subtelnej różnicy brzmienia, wielokroć wysłuchiwanej przeze mnie zarówno w pieśniach w andyjskich kościółkach102, ale też w zwykłych, codziennych rozmowach, kryje się przestrzeń&#13;
sakralnej nadbudowy, nobilitującej słowo „Señor” jako tytuł Chrystusa. Mówię o pieśniach&#13;
śpiewanych w języku hiszpańskim, choć słowo „Señor” weszło także do zasobu leksykalnego pieśni wykonywanych w keczua. W latach 1952–1956 José Maria Arguedas zanotował&#13;
ich teksty w Puquio i jego okolicach (pd. Peru, dep. Ayacucho). W strofach odnajdujemy&#13;
zwroty: kayqay señorllay (aquí está, Señor mío), Señor llaqta Alcalde (Señor Alcalde del pueblo), icha señorlla (quizás Señor), Amay señorllay (No, pues, Señor mío) czy Kayqa señorlla (Aquí está, Señor)103.&#13;
Wzajemne koneksje świeckiego i sakralnego znaczenia słowa „Señor” wypełniają jego&#13;
podstawowy korpus znaczeniowy, ale prócz nich współtworzą go dodatkowe treści. W podjętej tu, zaledwie powierzchownej egzegezie tych znaczeń, należy uwzględnić komponenty&#13;
modelujące postać Chrystusa w procesie synkretyzacji religijnej. W poprzednich rozdziałach&#13;
102&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
W pieśniach śpiewanych w kościołach andyjskich, modlitwach odmawianych na głos, jak również w słowach liturgii wypowiadanych przez kapłana, pobrzmiewa niemal wyłącznie „Señor”. Brak mi szerszych&#13;
danych porównawczych, czy na wybrzeżu Pacyfiku słowo to bywa zastępowane przez „Cristo”, ale na podstawie niewielu danych, jakie posiadam, przypuszczam, że tak jest.&#13;
J.M. Arguedas, Formación de una cultura nacional indoamericana, selección y prólogo de Ángel Rama,&#13;
Mexico–Madrid–Bogota 1981, s. 59–65.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
wskazywałam na doniosłość utożsamienie Chrystusa z deifikowanym Inką, jak również&#13;
na fakt przejęcia przez niego kompetencji dawnych bóstw andyjskich, w tym atrybutu temblores, czyli władzy nad trzęsieniami ziemi. Wyraźnie rysuje się wielkie synkretyczne utożsamienie: bóstwo gór Apu – ubóstwiona postać Inki – Chrystus „Señor”. Teza o takim utożsamieniu nie jest tylko materią spekulacji naukowców. Synkretyczna zbitka tych trzech&#13;
figur zachodzi w dużym stopniu na poziomie społecznie uświadamianym i werbalizowanym. Świadczą o tym teksty starych pieśni, nierzadko z okresu kolonialnego, śpiewanych&#13;
w języku keczua w andyjskich kościołach. W świątyni Señora de la Soledad w Huaráz podczas niedzielnej mszy św. o godz. 10.00, na którą zgodnie z pradawną tradycją przychodzą&#13;
Indianie z wiosek i dawnych encomiend otaczających miasto, śpiewana jest stara pieśń Apu&#13;
Yaya Inca la Soledad yarcarallame!, czyli Ojcze, Panie Inko Samotności, wyjdź!104. Pieśni&#13;
o zbliżonym tytule i słowach można także usłyszeć w kościele pw. św. Franciszka w Huaráz,&#13;
podczas „indiańskich” mszy świętych. Do wielu zabytkowych wizerunków Ukrzyżowanego&#13;
przywiązany jest atrybut temblores105. Kompetencja ta ma ogromne znaczenie egzystencjalne dla Indian andyjskich, od pokoleń narażonych na kataklizmy terremoto i groźbę niszczących lawin. „Señor” posiada moc karania w wymiarze totalnym, wręcz apokaliptycznym,&#13;
czego wielokrotnie doświadczały andyjskie miasta i wioski, zmiecione z powierzchni ziemi&#13;
lub przysypane lawinami wraz z tysiącami mieszkańców106. Równocześnie na przeciwnym&#13;
biegunie – nagradzania i obdarowywania życiem – również w wymiarze totalnym, rewitalizującym naturę w corocznym rytmie „wiecznego powrotu” – sprawuje władzę Señor de&#13;
Mayo, najwyższy patron i opiekun plenności roślin uprawnych, w tym zwłaszcza kukurydzy. Señor de Mayo to – jak już szerzej opisywałam – najpowszechniejsza w Andach nazwa&#13;
Chrystusa, przywiązana do setek czczonych krucyfiksów, wychodzących w majowych procesjach z kościołów, by uświęcić plony. Señor de Mayo (w Huaráz będący inkarnacją Señora de la Soledad) nie ogranicza swojego patronatu do kwestii agrarnych, lecz zachowuje&#13;
pełnię władzy karania i nagradzania. Każdy wizerunek Señora, niezależnie od zwyczajowo&#13;
przyjętej nazwy, posiada władzę nad ludzkim losem, taką samą, jaką dzierżył ubóstwiany&#13;
Inca – ów przedhiszpański „Señor” wyidealizowanego Tawantin Suyu, wciąż żywego w mitach millenarystycznych107. W końcu należy poruszyć jeszcze jeden istotny aspekt, modelujący przeżycie religijne, doznawane przez mieszkańców Andów w religijnym kontakcie z ukrzyżowanym Señorem. Męczeństwo Chrystusa sugestywnie oddziaływało&#13;
na wiernych, przybliżając i uczłowieczając jego postać. Wielkie rzesze upośledzonych,&#13;
104&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
Pieśń tę omawia: M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 77–79. Szereg innych pieśni poświęconych&#13;
Señorowi de la Soledad przytacza i omawia w: idem, Puerta de la Alegría. Canciones religiosas quechuas&#13;
de Ancash, Lima 2006, s. 33–47.&#13;
Najbardziej znanym wizerunkiem Chrystusa temblores w Peru jest Señor de los Temblores w Cuzco,&#13;
ale szereg innych, w tym Señor de la Soledad w Huaráz, także dzierży kompetencję władzy nad trzęsieniami&#13;
ziemi. Zob. A. Valencia Espinoza, Taytacha Temblores, patrón jurado del Cuzco, Cuzco 1990; M.M. Marzal,&#13;
La transformacion…, s. 72.&#13;
Nie mnożąc rozlicznych przykładów takich kataklizmów, przypomnę największy z nich, jaki miał miejsce&#13;
w regionie Ancash w 1970 roku, gdy pod lawinami i gruzami domów w dolinie Rio Santa zginęło około&#13;
70 tys. ludzi. Zob. E. Jodłowska, M. Mąka, Huascarán…, s. 379–397; O. Robles Torre, La triste historia de&#13;
un hombre que sufrió y otros relatos del terremoto del 70, Huaráz 2019.&#13;
Zob. A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 122–154; J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 373–420;&#13;
J.M. Arguedas, op. cit., s. 173–182.&#13;
&#13;
�210&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ubogich i cierpiących Indian i Metysów, a w przeszłości także Afrykanów niewolniczo wykorzystywanych na plantacjach costy, odnajdywały duchową łączność z cierpiącym Señorem, utożsamiając się z jego bólem, z nadzieją odmiany losu. Nie sposób pominąć tu&#13;
wizerunku czarnego Señora de los Milagros z Limy, jednego z najsłynniejszych w Peru, obdarzonego, jak wiele innych, atrybutem temblores, będącego przez wieki największą świętością licznych rzesz czarnych niewolników i mulatów, teraz zaś wiernych z całego miasta108.&#13;
Tajemnica ludzkiego cierpienia, doświadczanego przez Osobę Boską obdarzoną nieograniczoną władzą nagradzania i karania, pobudzała zbiorowy odruch głębokiej więzi psychicznej i autentycznej, zaangażowanej uczuciowo dewocji. Señor wszechwładny, a mimo to cierpiący, jak zwykły człowiek, jawił się w ontologicznej pełni swej bosko-ludzkiej istoty. Nie&#13;
trzeba dodawać, że pełnia ta, ukształtowana w obrębie religijności ludowej, nie miała nic&#13;
wspólnego z teologią unii hipostatycznej i tajemnicą Wcielenia. Czczone wizerunki ukrzyżowanego Señora urastały do rangi lokalnych axis mundi, centralnych figur społeczno-religijnego utożsamienia ludności. Charakterystyczne, że rozwój kultu mniej lub bardziej znanych wizerunków Señora w zdecydowanej większości znanych mi przypadków inspirowany&#13;
był oddolnie, głównie przez indiańskie i metyskie cofradias, nie zaś przez instytucjonalne&#13;
władze Kościoła109.&#13;
Podsumowując rozważania na temat semantycznej i emocjonalnej zawartości tytułu&#13;
„Señor” używanego w Andach w odniesieniu do Chrystusa, należy zwrócić uwagę na współtwórczą rolę co najmniej trzech nurtów znaczeniowych. Pierwszy, to zakres skojarzeń&#13;
ze świeckim tytułem „Señor”, ukształtowanym w warunkach kolonialnych. Częściowo odzwierciedla on kompleks przymiotów i cech, nadany nosicielom tytułu przez historię i tradycję hiszpańskiego średniowiecza, ale w wersji mocno uproszczonej, sprowadzonej głównie&#13;
do atrybutów despotycznej władzy. W postrzeganiu „Señora” oczami rdzennych mieszkańców Peru zabrakło, co oczywiste, treści związanych z subtelnościami etosu i nobilitacji społecznej osób, tytułowanych w Hiszpanii tym mianem. Drugi nurt znaczeniowy, współtworzący indiańsko-metyską percepcję słowa „Señor” w kontekście religijnym, wypływa wprost&#13;
z synkretycznego nałożenia się Chrystusa na przedhiszpańskie bóstwa gór Apu oraz na mityczną, deifikowaną postać Inki. A zatem dla Indian „Señor” to Apu – kolejna, chrześcijańska inkarnacja bytu określanego tą nazwą, zakorzenionego w centrum obszaru&#13;
pojęciowego mieszkańca Andów. Nastąpiła zaskakująco płynna i niemal bezkonfliktowa&#13;
transformacja owego bytu, utożsamianego ze świętymi górami i władcami Apu, w figurę&#13;
krzyża jako góry kosmicznej, na której zjawił się nowy Señor, obdarzony zarówno atrybutami Apu, jak i przymiotami inkulturowanymi przez chrześcijaństwo. Te ostatnie tworzą trzeci, potężny nurt znaczeniowy, wypełniający postać Señora przejmująco ludzkim ciężarem&#13;
fizyczno-duchowego, samotnego cierpienia bez winy, a więc takiego, którego doświadczają od pokoleń samotni, ubodzy, chorzy, gnębieni i skrzywdzeni przez los Indianie. Dla nich&#13;
męka Señora na krzyżu stanowi psychologiczną ścieżkę przepracowania własnej rozpaczy&#13;
108&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
M. Rostworowskí, Pachacamac y el Señor de los Milagros. Una trayectoria milenaria. El señorío de Pachacamac. Él informa de Rodrigo Cantos de Andrede. Señoríos indígenas de Lima y Canta, Lima 2015; El&#13;
Señor de los Milagros. Historia, devoción e identidad, Lima 2016.&#13;
Cofradías en el Perú y otros ámbitos del mundo hispánico (siglos XVI–XIX), comp. D.F. Villanova, D. Lévano Medins, K. Montoya Estrada, Lima 2017; R. Temoche, Cofradías, gremios y sindicatos en el Perú, Lima&#13;
1987; J. Klaiber, La Iglesia en el Perú. Su historía social desde la independencia, Lima 1988, s. 274.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący liście koki – kilka „małych opowieści” o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
i dylematów teodycei. Można sądzić, że ów fenomen afirmacji niezasłużonego cierpienia,&#13;
jako wartości, a nie antywartości, stanowi jeden z ważniejszych, jeśli nie kluczowy wkład&#13;
ideowy, wniesiony przez chrześcijaństwo w andyjski obszar religijno-kulturowy. Taki, który&#13;
narzucając odmienną od andyjskiej konceptualizację cech boskich, został pomyślnie przepracowany przez indywidualne i zbiorowe mechanizmy doświadczenia religijnego, właściwe autochtonicznej religijności ludowej. W tym sensie stał się, jak sadzę, najistotniejszym&#13;
czynnikiem kształtowania synkretycznej formy religii andyjskiej, którą wielu skłonnych jest&#13;
uznawać za prawomocną i integralną formę katolicyzmu. Przełomowy, sensualny wymiar&#13;
męczeństwa wszechmogącego Boga w istocie godzi dwa przeciwieństwa nie do pogodzenia. Współtworzy coincidentia oppositorum – bosko-ludzkiej postaci, wymykającej się logice dyskursu, ale właśnie dlatego rozkwitającej pełnią swego „mistycznego sensualizmu”&#13;
w przestrzeni religijności ludowej, gdzie przybiera nieprzewidywalne formy, modelowane&#13;
mechanizmem synkretyzmu. Nie wgłębiając się w zawiłości tego procesu, wspomnę tylko&#13;
prawdę oczywistą, iż teologiczna kwestia zbawienia ludzkości przez mękę Chrystusa oraz&#13;
związane z tym zagadnienia soteriologiczne stanowiły treści nieprzenikalne dla ludowej,&#13;
schrystianizowanej religii andyjskiej, która wypracowała własne „wytłumaczenia” cierpienia Boga – dalekie od dialektyki, za to osadzone w sferze uczuciowości i przeżycia religijnego. Silne, osobowe utożsamienie z Bogiem w jego ludzkim cierpieniu, z równoczesną wiarą&#13;
w jego nieograniczoną władzę nagradzania i karania, stanowi główny komponent sposobu&#13;
rozumienia i odczuwania tytułu „Señor” przez mieszkańców Andów. Dawni bogowie nie&#13;
zniżali się, jak Chrystus, do dramatu człowieka w stanie męczeństwa, bólu i śmierci. Co najwyżej wędrowali po ziemi w ubogim przebraniu, testując ludzką dobroć, a potem karząc lub&#13;
nagradzając110. On zaś doświadczył cierpienia i poniżenia, nie tracąc boskiej wszechmocy.&#13;
Utwierdzał w pewności, że nie oddalił się w swoim majestacie, lecz poznał i zrozumiał jądro ziemskiego bólu. Równocześnie demonstrował atrybuty władzy nad światem, decydując&#13;
o ludziach, lecz rzadko wpływając na ich osobiste losy, za to dbając o stabilność uniwersum, gwarantującą pomyślność jednostki. Ta szczególna dwoistość bosko-ludzka, nałożona na trwały grunt andyjskich kultów gór Apu i Inki, wytworzyła zespół emocjonalno-wyobrażeniowy andyjskiego Chrystusa, streszczony w nadzwyczaj nasyconym afektem słowie&#13;
„Señor”.&#13;
W badaniach nad synkretyzmem andyjskim istotne jest właściwe zdefiniowanie słów-kluczy w sferze werbalnej kultu, które właściwie rozpoznane, ułatwiają dostrzeżenie&#13;
kontekstów, delikatne uchylając dostęp do nieuchwytnego w dyskursie przeżycia religijnego, w jego tubylczej specyfice. Utrzymana w tym duchu próba egzegezy słów „Cristo”&#13;
i „Señor” służy temu celowi. Rozważenia na ich temat skonkluduję szerszą refleksją. Sądzę,&#13;
110&#13;
&#13;
W folklorze andyjskim obecny jest wątek Boga w ubogim stroju wędrowca, proszącego po wsiach o wsparcie, gościnę czy poczęstunek, i karzącego lub nagradzającego w zależności od potraktowania przez ludzi.&#13;
Znajdujemy go już w częściowo schrystianizowanym, najstarszym zbiorze mitów andyjskich, znanym&#13;
pod poetyckim tytułem Bogowie i ludzie z Huarochiri (s. 30–31), a także w kronice Pedro Cieza de Leóna (1520–1554), w obszernym fragmencie przetłumaczonym przez Jana Szemińskiego (J. Szemiński,&#13;
M. Ziółkowski, op. cit., s. 88–89). Wątek ten znany jest także w folklorze religijnym Europy, ale hipoteza,&#13;
że zaistniał w Andach przywieziony przez Hiszpanów, wydaje się ryzykowna. Bardziej prawdopodobne jest&#13;
przypuszczenie, że jest to import hiszpański, nałożony na podobne mity andyjskie, o których była wcześniej&#13;
mowa (np. wędrówki mitycznych braci, herosów kulturowych). Opowieści o Bogu wędrującym wśród ludzi&#13;
w przebraniu biedaka obecne są w mitach i folklorze wielu narodów świata.&#13;
&#13;
�212&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
że nasycenie intelektualno-duchowe andyjskiego „Señor” jest większe i znacząco odmienne, niż słowa „Pan”, synonimicznego dla określenia Chrystusa w europejskiej, a także&#13;
polskiej narracji religijnej (np. łac. Dominus, hiszp. „Señor”, ale w Hiszpanii, ang. Lord,&#13;
niem. Herr, franc. Seigneur, wł. Signore, ros. Gospodin i in.). W przeciwieństwie do andyjskiego „Señor”, europejskie odmiany językowe słowa „Pan” czerpią bowiem z podobnych&#13;
i względnie homogenicznych, a nie synkretycznych tradycji kulturowych.&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ IV&#13;
&#13;
Pięciu „braci” Chrystusów –&#13;
liczba „5”&#13;
w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
��Na tropie pięciu braci. Pułapka pozornej oczywistości&#13;
Im głębiej wchodziłam w problematykę związaną z Chrystusem Señor de la Soledad, tym&#13;
częściej natrafiałam na informacje o jego braciach. Początkowo sądziłam, że jest to rodzaj&#13;
metafory, ale wnet upewniłam się, że powtarzane słowo „brat” nie zawierało żadnego innego odcienia znaczeniowego poza tym, który określa status w systemie pokrewieństwa.&#13;
Według licznych wypowiedzi informatorów, a także jednej tylko wzmianki w literaturze,&#13;
w regionie Ancash istnieje czterech braci Señora de la Soledad. Są nimi niektóre wizerunki&#13;
Chrystusa Ukrzyżowanego, czczone w pomniejszych sanktuariach prowincji. Wątek „braci”&#13;
wydał mi się intrygujący, a intuicja podpowiadała, że może skrywać ważne treści, istotne&#13;
dla szerszego kontekstu rozważań. Temat ten jest zupełnie nieobecny w dyskursie naukowym. Nie natknęłam się też na niego w hiszpańskich zapisach od XVI do XVIII wieku, choć&#13;
nie jest to argument przesądzający o jego braku, zważywszy, iż znam tylko drobną część&#13;
tego olbrzymiego korpusu źródeł. Problematyka „braci” Chrystusów zainteresowała bliżej&#13;
jednego tylko badacza, który wszakże skoncentrował się wyłącznie na obszarach środkowo-południowego Peru1, a w rozważaniach pomija kluczowe dla mnie aspekty, które poruszę w tym rozdziale. W literaturze naukowej dotyczącej północnej części andyjskiego Peru&#13;
nie natrafiłam na żadną pracę poświęconą tej problematyce, a jedynie na wzmiankę w jednej z książek Salazara Mejíi2, znakomitego znawcy regionu Ancash, cennego informatora&#13;
i życzliwego odźwiernego, dzięki któremu wiele osób w Huaráz zechciało mnie ugościć,&#13;
dzieląc się swoją wiedzą. Badacz ten, wzmiankując o „braciach” Señora de la Soledad, nie&#13;
powołuje się na żadne źródła historyczne, co w innych pracach czyni nader często, stąd&#13;
wniosek, że informację najpewniej zaczerpnął bezpośrednio od okolicznych mieszkańców,&#13;
czyli tak, jak ja. W dziele, będącym jednym z podstawowych dla poznania historii i kultury ludowej tego regionu, wspomina, że Señor de la Soledad ma czterech braci: Señora&#13;
de Cochas [fot. 1], Señora de Pomallucay [fot. 2], Señora de Chaucayán de Cajacay&#13;
[fot. 3] i Señora de Santa [fot. 4]3. Są to wizerunki Chrystusa Ukrzyżowanego, znajdujące się w małych miejscowościach, położonych w odległościach kilkudziesięciu kilometrów od Huaráz – trzy pierwsze leżą w górach, czwarta na wybrzeżu. Informacji na temat pięciu „braci” Chrystusów towarzyszy zapis podania ludowego o ich przybyciu przed&#13;
wiekami z Hiszpanii i zadomowieniu się w podanych miejscowościach, które z czasem&#13;
stały się ważnymi ośrodkami kultu. Podanie może wskazywać trop historyczny, związany&#13;
1&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
S. Arroyo Aguillar, Culto a los hermanos Cristo. Sistema religioso andino y cristiano: redes y formas culturales del poder en los Andes, Lima 2006 (praca doktorska).&#13;
José Antonio Salazar Mejía – historyk Huaráz i regionu Ancash, działacz kulturalny, autor wielu publikacji&#13;
z tego zakresu (por. bibliografię na końcu), wieloletni dyrektor Dirección Desconcentrada de Cultura Áncash&#13;
(1976–2016).&#13;
J.A. Salazar Mejía, Identidad…, s. 142. Wiadomość na temat wymienionych „braci” Chrystusów pojawia&#13;
się także w niektórych materiałach internetowych, ale jej źródłem jest właśnie ta publikacja. Zob. Por donde&#13;
sale el Sol, „Costumbres. El verdadero de los peruanos”, 2015, http://www.costumbresperu. npe/ portfolio-view/por-donde-sale-el-sol/[data dostępu: 17.02.2020].&#13;
&#13;
�216&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
z rzeczywistymi faktami intronizacji tych krucyfiksów przez zakony hiszpańskie, prowadzące ewangelizację w północnym Peru na przełomie XVI i XVII wieku. Wskazuję na ten&#13;
okres, ponieważ rozpoznanie historyczne, które przeprowadziłam, daje podstawę do takiego&#13;
zakreślenia ram czasowych.&#13;
Istnieje jeszcze jedno poważne źródło, w którym pojawiają się bliźniacze, powiązane&#13;
z Señorem de la Soledad wizerunki Chrystusa Ukrzyżowanego, chociaż nie pada w nim&#13;
określenie „bracia”. Jest to dzieło wybitnego historyka regionu Ancash, Alby Herrery4. Wymienia on nie cztery, tylko trzy ważne krucyfiksy, które częściowo pokrywają się z podanymi przez Salazara Mejíę. Są to: Señor de Burgos de Recuay [fot. 5], Señor de Pomallucay oraz Señor de Santa5. Uczony ten, przywiązany do twardych danych historycznych&#13;
i dość suchej narracji, nieskażonej duchem szkoły Annales, opierał się głównie na archiwaliach, z dystansem podchodząc do treści folkloru, a motyw „braci” Chrystusów niewątpliwie&#13;
do takich należy. Nie uznał więc tropu za istotny w poważnych dociekaniach historycznych&#13;
i wzmianki o ludowym postrzeganiu wizerunków jako „braci” nie zamieścił. Skupił się wyłącznie na rozważaniach kwestii historycznych, związanych z krucyfiksami – w takim zakresie, w jakim pozwalają skąpe źródła pisane. Wiem jednak, że wątek „braterstwa” był mu&#13;
dobrze znany, mimo iż uznał go za niedyskursywny. Zapewnił mnie o tym bliski przyjaciel&#13;
historyka, Orlando Jara Papayan6, wydawca kilku jego prac. Dwie wymienione książki – Salazara Mejíi i Alby Herrery wyczerpują, jak sądzę, korpus źródeł drukowanych zawierających wzmianki o „braciach” Señora de la Soledad. W obu tych źródłach wymienione są konkretne wizerunki, ale w żadnym z nich nie jest poruszana kwestia ich liczby jako problemu&#13;
samego w sobie. Najpewniej nie uznali tego istotnego szczegółu za informację znaczącą.&#13;
Dodam, że we wzmiankowanej pracy doktorskiej S. Arroyo Aguillara, poświęconej „braciom” Chrystusom w środkowo-południowym Peru, kwestia ta również została pominięta.&#13;
Autor przytacza warianty opowieści o „braciach” Chrystusach ze środkowo-południowego&#13;
Peru, obfitujące w ich imiona i liczby, ale znaczenia tych ostatnich nie dostrzega.&#13;
W badaniach terenowych przyjęłam metodę pytania wprost o „braci” Chrystusa z Huaráz&#13;
bądź wplatania tego wątku w narrację w taki sposób, jakby była to część potocznej wiedzy.&#13;
Po pewnym czasie stwierdziłam istnienie dychotomicznego podziału na tych, którzy nic&#13;
na ten temat nie słyszeli bądź temat tylko „obił im się o uszy” oraz tych, dla których stanowił&#13;
oczywistość w takim samym stopniu, jak istnienie Señora de la Soledad. Do pierwszej grupy&#13;
należeli głównie księża, dla których moje pytanie było niezrozumiałe lub wręcz niestosowne&#13;
ze względu na niepoprawność kanoniczną. Jeśli zaś „coś słyszeli”, to nie bezpośrednio od Indian i puszczali to mimo uszu, jako nieistotny szczegół7. Najpewniej wzmianki takie były&#13;
4&#13;
&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
Claudio Augusto Alba Herrera (1922–2019) – urodzony w Caraz koło Huaráz, wieloletni nauczyciel i dyrektor w szkołach regionu Ancash i w Limie, absolwent Instituto Pedagógico de Lima, historyk samouk,&#13;
który dzięki nieprzeciętnemu talentowi i pracy, a także fundamentalnym pracom na temat dziejów prowincji&#13;
Ancash, został uznany za najwybitniejszego historyka tego regionu (zob. bibliografię na końcu).&#13;
C.A. Alba Herrera, Proceso de inserción…, s. 96–104.&#13;
Orlando Jara Papayan – historyk, znawca regionu Ancash, właściciel księgarni i wydawnictwa „Hirca”&#13;
w Huaráz [fot. 6].&#13;
Stopień znajomości tego tematu u księży układał się w dość charakterystyczny sposób, a mianowicie ci,&#13;
którzy byli związani swym posługiwaniem z większymi ośrodkami kultu, wiedzieli o „braciach” Chrystusach znacząco mniej (bądź tylko tak deklarowali) niż ci w pomniejszych parafiach, głębiej na prowincji. Tak&#13;
więc, Reynaldo Zavala Agilar [fot. 7], proboszcz parafii Soledad w Huaráz, w ogóle nie chciał o tym rozmawiać, przyznając z pewnym zniecierpliwieniem, że „coś słyszał, że campesinos (wieśniacy) tak mówią”.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
217&#13;
&#13;
dla nich szumem semantycznym, wynikającym z dysonansu między narracją kościelną a ludowymi reinterpretacjami, do których przywykli w synkretycznym środowisku religijnym.&#13;
O „braterstwie” Señora de la Soledad niewiele wiedzieli też ludzie wykształceni z Huaráz,&#13;
poza głębiej zainteresowanymi miejscowymi tradycjami. Natomiast, jak się okazało, przekonanie o istnieniu „braci” Chrystusów stanowi składnik wiedzy potocznej Indian, jak również&#13;
ludności metyskiej i kreolskiej spoza warstw wykształconych, czyli w praktyce przygniatającej większości społeczności lokalnych. Moje rozmowy na ten temat nie były wywiadami&#13;
w modelowej postaci, lecz krótkimi wymianami zdań – z taksówkarzem, sprzedawcą świec,&#13;
Indiankami na targu, nudzącym się ochroniarzem przed bankiem, starszym kelnerem w cebicherii, uliczną handlarką dewocjonaliami, portierem w klinice i wieloma innymi, przypadkowymi osobami, które spotykałam na co dzień w różnych miejscach i okolicznościach. Moje&#13;
zainteresowanie budziła zarówno sama opowieść, jako składowa folkloru religijnego, jak też&#13;
jej niedialektyczna logika, oparta na szczególnej konstrukcji elementów antytetycznych. Oto&#13;
bowiem, z punktu widzenia Europejczyka, istniał tu rodzaj cząstkowego układu rodzinnego,&#13;
złożonego z braci, z których każdy reprezentował pełnię tego samego boskiego bytu. Na domiar trudności, jeden z braci, pomimo ontologicznej identyczności z pozostałymi, co już tworzy figurę niemożliwą, uznawany jest za najważniejszego, lokując się w mentalnym i geograficznym centrum stworzonego w ten sposób obszaru kultowego. Oczywistym jest, że taka&#13;
charakterystyka to obraz z rozmysłem strywializowany, mieszający treści teologiczne z wyobrażeniami ludowymi. Jego istoty nie da się ująć w kategoriach logiki klasycznej, podobnie&#13;
jak figury Trójcy Świętej czy dualizmu andyjskiego, podlegających innym porządkom logicznym, choć równie uprawnionym i „konstruktywnym”, skoro gwarantują spójność i trwałość&#13;
konceptualizacji. Początkowo, w przekonaniu, że mam do czynienia ze spójną opowieścią,&#13;
usilnie dążyłam do jednoznacznego zidentyfikowania czterech „braci” Señora de la Soledad,&#13;
gdyż ogólna ich liczba – pięciu, powtarzała się konsekwentnie w wypowiedziach, co odpowiadało liczbie wizerunków wymienionych przez Salazara Mejíę. Zdarzało się, co prawda,&#13;
że informator wskazywał jedynie dwóch lub trzech „braci”, ale tylko dlatego, że pozostałych&#13;
nie pamiętał, choć wiedział, że jacyś jeszcze istnieją. W zdecydowanej większości powtarzały się te same nazwy i lokalizacje, co u Salazara Mejíi, ale często też wskazywano pominiętego przez niego Señora de Burgos de Recuay, wymienionego przez Alba Herrerę. Długo&#13;
borykałam się z kwestią ustalenia właściwej piątki „braci”, nie mając żadnych wątpliwości&#13;
co do tej liczby. Wciąż jednak w wypowiedziach respondentów powtarzały się takie nazwy&#13;
i lokalizacje, które nie pasowały do wcześniej odnotowanych wersji. Gdybym je wszystkie&#13;
uwzględniła na równych prawach, otrzymałabym sześciu, siedmiu lub nawet ośmiu „braci”. Okazało się, że deklaracje te nie były precyzyjne, jak początkowo sądziłam. Mowa była&#13;
o pięciu „braciach”, ale nie miałam pewności, czy informator mówi o pięciu „braciach”&#13;
Proboszcz parafii Espiritu Santo w Huaráz [fot. 8], podobnie jak poprzedni, potwierdził w tonie żartobliwym, że słyszał, iż Señor de la Soledad ma „braci”, ale żadnych nie wymienił. Domingo Torres Vallejo&#13;
[fot. 9], proboszcz Santy, również nie miał nic do powiedzenia na ten temat. Rafał Dryjański [fot. 10],&#13;
proboszcz parafii w Pariacoto twierdził, że ludzie uważają tamtejszego Señora de Mayo za „brata” Señora de&#13;
la Soledad. Gregorio Mazarina Paredes [fot. 11], emerytowany proboszcz parafii Belén w Huaráz, przyznał,&#13;
że słyszał o „braciach” Señora de la Soledad i wymienił dwóch. Florencio Salazar Romero [fot. 12], wikary&#13;
parafii w Recuay, słyszał, że Señor de Burgos (z Recuay) jest „bratem” Señora de la Soledad, ale o innych nie&#13;
wiedział. Z kolei Magno Cueva Popuy [fot. 13], proboszcz parafii San Augustin w odległym Cajacay potrafił&#13;
wymienić czterech „braci”: Señor de la Soledad, Señor de Cochas, Señor de Cajacay i Señor de Pomallucay.&#13;
&#13;
�218&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Señora de la Soledad, czy jego samego wlicza do tej piątki. W końcu zrozumiałam, że pomimo ostrożności, nakazującej dystansowanie się od wniosków wypływających z pierwszego wrażenia, uległam presji logiki, przywiezionej z Europy. Oczekiwałam jednoznacznego&#13;
uporządkowania tam, gdzie go być nie mogło. Nie od razu dostrzegałam, że kryteria dywersyfikacji „braci”, pomimo iż operujące w strukturze „pięciokrotności”, rządzą się innymi&#13;
prawami niż te, które stanowiły tę matrycę. Pojęłam, że czym innym jest stabilna struktura,&#13;
a czym innym są nałożone na nią, już nie tak stabilne dystynkcje. Kluczem do zrozumienia zjawiska „braterstwa” Chrystusów okazała się głęboko zakodowana w kulturze struktura&#13;
„pięciokrotności”, jak również figura „brata”. Deklarowana liczna pięciu „braci” ma tu znaczenie symboliczne, natomiast ich konkretna reprezentacja nie musi do niej pasować. Może&#13;
zawierać mniej lub więcej „braci”, obejmować lub nie Señora de la Soledad, ale żadna wersja nie stoi w sprzeczności z przekonaniem, że jest ich pięciu. Sformalizowany&#13;
porządek symboliczny egzemplifikowany jest wypowiedziami podporządkowanymi labilności indywidualnej pamięci – i taka właśnie zależność stanowi istotę paradygmatu.&#13;
Cztery wolne miejsca w strukturze wypełniali „bracia” nie zawsze ci sami, choć w większości przypadków powtarzalni. Logiką ich doboru często rządziły lokalne aspiracje mieszkańców, pragnących, by to „ich” Chrystus uchodził za „brata” tego najważniejszego z Huaráz,&#13;
w związku z czym np. w okolicach Recuay miejscowy Señor de Burgos obowiązkowo przynależał do jego „braci”, natomiast w odległej Pomabambie już niekoniecznie, gdyż dla tamtejszych mieszkańców oczywistym było, że miejsce to zajmuje „ich” Señor de Pomallucay.&#13;
W ten sposób matrycę „pięciokrotności” wypełniali różni „bracia”, choć trzeba podkreślić,&#13;
że ich dobór nie był całkiem przypadkowy, poddany kaprysom lokalnych ambicji mieszkańców. W zdecydowanej większości powtarzali się „bracia” wymienieni przez Salazara Mejíę,&#13;
z ewentualną wymianą Señora de Chaucayán de Cajacay na Señora de Burgos de Recuay.&#13;
Działo się tak za przyczyną dodatkowego kryterium, ograniczającego ambicje mieszkańców,&#13;
skupionych wokół mniej znaczących sanktuariów. Bez wątpienia była nim rzeczywista sława&#13;
i splendor wizerunku, mierzone popularnością ośrodka kultu jako miejsca pielgrzymkowego&#13;
i przybytku ściągającego wielotysięczne tłumy Indian na doroczne fiesty patronalne. Kryterium to spełniają tylko te sanktuaria, w których znajdują się najstarsze, kolonialne wizerunki Chrystusa, wokół których ukształtowała się długa tradycja i rozbudowana otoczka legend.&#13;
W konsekwencji powtarzalna konfiguracja „braci” Señora de la Soledad obejmuje faktycznie&#13;
najstarsze i najcenniejsze krucyfiksy sprzed wieków. Nigdy nie zaistniały warunki do sformalizowania i zinterioryzowania stałego zestawu „braci” na całym obszarze prowincji Ancash.&#13;
Uważam jednak, że powodem nie była rozległość terytorialna, utrudniająca uzgodnienie ich&#13;
reprezentacji. Rzeczywiste przyczyny są dwie. Pierwsza jest oczywista, region Ancash to jednostka administracyjna, nie zaś homogeniczna etnia, a obserwowane w nim zjawiska kulturowe nie mają wiele wspólnego z przebiegiem jego granic. Drugi, ważniejszy powód braku stałego i powszechnie aprobowanego zestawu „braci” wynika wprost z mechanizmu rządzącego&#13;
konceptualizacją mitu o pięciu „braciach” Chrystusach. Mechanizm ten posiada wymiar uniwersalny oraz regionalny, obecny w mitologii andyjskiej. Jego istotę stanowi niedomknięcie&#13;
struktury jako cecha immanentna i bezwzględnie konieczna.&#13;
Zanim przejdę do omówienia arcyważnego wzorca „pięciokrotności”, leżącego u podstaw zjawiska „braterstwa” Chrystusa w strukturze religijności andyjskiej, muszę na zasadzie dygresji poświęcić kilka zdań dwóm odniesieniom historycznym, mogącym być błędnie&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
traktowanymi jako etiologiczne w rozważaniach nad fenomenem „braci” Chrystusów. Pierwsze z nich, obecne u Alba Herrery, ale bliskie też Salazarowi Mejíi, upatruje genezy tego wątku w faktach historycznych, a mianowicie w procesach nasilonej ewangelizacji na przełomie&#13;
XVI i XVII wieku, prowadzonej przez zakony franciszkanów, dominikanów i augustianów.&#13;
Zgromadzenia te znane były ze szczególnego przywiązania do Chrystusa na Krzyżu i jego&#13;
licznych intronizacji w różnych miejscach Peru. Taka teoria zakłada prawdopodobieństwo zawiązywania się „braterstwa” między krucyfiksami przybyłymi w Andy w zbliżonym czasie&#13;
i popularyzowanymi przez te zakony. Wspomniany wyżej fakt, iż powtarzalna piątka „braci”&#13;
obejmuje wyłącznie stare, kolonialne obiekty, osadzone w wielowiekowych tradycjach swoich regionów, mógłby wskazywać na słuszność tej teorii, gdyby nie istotny szczegół, że takich&#13;
historycznych miejsc jest bez porównania więcej niż pięć. A zatem genezy „pięciokrotności”&#13;
z pewnością nie odnajdziemy wśród czynników historycznych, związanych z chrystianizacją Peru. Gdyby tak było, to z pewnością idea „braterstwa” obejmowałaby znacznie większą&#13;
liczbę zabytkowych Chrystusów niż tylko pięciu. A zatem, zgadzając się z przypuszczeniem,&#13;
że opisane czynniki historyczne mogły mieć wpływ na kojarzenie ze sobą niektórych wizerunków, trzeba stanowczo stwierdzić, że nie miały one nic wspólnego z ideą „pięciokrotności”. Jej geneza kryje się zupełnie gdzie indziej.&#13;
Istnieje jeszcze jedna przesłanka o charakterze historycznym, którą potencjalnie można&#13;
by brać pod uwagę w rozważaniach nad genezą omawianego wątku. Piszę „potencjalnie”,&#13;
gdyż w rzeczywistości nie pojawiła się dotąd w żadnych opracowaniach. Wspominam o niej&#13;
dlatego, że chwilowo szłam tym tropem – tyleż zachęcającym, co błędnym. Zatem antycypując możliwość podobnych skojarzeń, uważam za wskazane sfalsyfikowanie płynących zeń&#13;
wniosków. Mam na myśli typ ikonograficzny tzw. „Wielkiej rodziny Jezusa” w europejskiej&#13;
sztuce przedtrydenckiej, ukazujący Marię z Dzieciątkiem w otoczeniu dzieci będących rodzeństwem Jezusa. Motyw ten zrodził się na gruncie niekończących się, do dziś trwających&#13;
sporów, czy Jezus był jedynakiem, czy przeciwnie, miał czterech młodszych braci? Postanowienia Soboru Trydenckiego uznały tę drugą możliwość za niekanoniczną, w związku&#13;
z czym w sztuce posoborowej motyw ten zanikł. Można jednak przypuszczać, że wcześniej&#13;
pojawił się w Nowym Świecie, gdzie ikonografia chrześcijańska trafiała głównie za pośrednictwem tysięcy odbitek miedziorytniczych (luźnych i odbijanych na kartach ksiąg), stanowiących wzorce tworzonej tam sztuki sakralnej8. Nie da się wykluczyć, że mógł inspirować&#13;
tworzenie się wątków w rozbudowanym i z natury rzeczy apokryficzno-synkretycznym imaginarium ludowej wiedzy religijnej. Sądzę jednak, że jeśli tak było (zagadnienie wymaga&#13;
osobnych badań), to wpływ tego wzorca mógł być jedynie wtórny, wzmacniający nieporównanie silniejszą ideę, zakodowaną w rodzimej kulturze. Motyw czterech braci Jezusa z jego&#13;
„wielkiej rodziny”, zdelegalizowany przez ojców soborowych, mógł sporadycznie nakładać&#13;
się na andyjską strukturę „pięciokrotności”, legitymując ją chrześcijańskim odniesieniem.&#13;
Oceniam jednak, że nie miał żadnego istotnego, a tym bardziej etiologicznego znaczenia.&#13;
8&#13;
&#13;
Zob. E. Kubiak, Alegoria Eucharystii – wspólne wzory graficzne w malarstwie XVII i XVIII w. w Polsce&#13;
i Peru, „Sztuka Ameryki Łacińskiej. Studia o Sztuce Prekolumbijskiej i Iberoamerykańskiej” 2011, nr 1,&#13;
s. 213–242; eadem, Drzewo Życia albo Dzwon Śmierci, [w:] Artystyczne tradycje pozaeuropejskich kultur,&#13;
red. B. Łakomska, Toruń 2009, s. 81–90. Pomimo poszukiwań, nie natrafiłam w Peru na przykłady malarskich realizacji motywu „Wielkiej rodziny Jezusa”. Od Ewy Kubiak, wybitnej badaczki sztuki kolonialnej&#13;
w Ameryce Południowej, uzyskałam informację, że jej także nie jest znany ten motyw z terenów tego kraju.&#13;
&#13;
�220&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Reasumując, obie koncepcje o charakterze historycznym, dające pozór wyjaśnienia,&#13;
mogą mieć tylko wtórne i drugorzędne znaczenie, jeśli ich treść przypadkowo nałoży się&#13;
na wątek „pięciokrotności” o zupełnie innej, ahistorycznej genezie. W ramach naszego dyskursu można je całkowicie pominąć. Idea „pięciokrotności”, jako wzorca modelującego imaginarium religijne, nie istnieje w kanonicznych ani apokryficznych tekstach chrześcijaństwa,&#13;
przybyłych z Europy. Pojawia się dopiero w narracjach apokryficznych, wytworzonych&#13;
w Peru na skutek oddziaływania tradycji andyjskich na wątki chrześcijańskie. Wyrażone&#13;
przeze mnie przekonanie o istnieniu silnej, endogennej struktury „pięciokrotności”, będącej&#13;
rzeczywistym źródłem motywu „braci” Señora de la Soledad, przenosi rozważania w obszar&#13;
przedhiszpańskiej kultury andyjskiej, nietkniętej jeszcze, zwłaszcza w obszarze kosmowizji,&#13;
wpływami chrześcijaństwa.&#13;
&#13;
Pięciu „braci“ i niedomknięta struktura „pięciokrotności”&#13;
Badacz kultury najwyżej położonego w Peru regionu Ancash, kulminującego śnieżnymi pasmami sześciotysięcznych szczytów Cordillera Blanca, ma świadomość naturalnych czynników, izolujących ten obszar od łatwo dostępnego pasa wybrzeża Pacyfiku oraz andyjskiej&#13;
części Peru środkowego, z centrum w Cuzco. Costa, jak również stolica Tawantin Suyu&#13;
oraz otaczające ją krainy opisywane były w większości kronik hiszpańskich z okresu kolonialnego, w przeciwieństwie do terytoriów andyjskich, leżących na północy dzisiejszego&#13;
Peru. Analogicznie wygląda proporcja zainteresowań naukowców tymi obszarami. Opracowań etnograficznych i etnohistorycznych górskiej części regionu Ancash jest nieporównanie mniej niż tych, które dotyczą wymienionych regionów w centrum i na wybrzeżu Pacyfiku. Badanie kultury tej wysokogórskiej krainy wiąże się ze stopniowym rozpoznawaniem&#13;
zarówno różnic, jak i wspólnych treści z resztą kraju. Dokonanie właściwej oceny, które&#13;
elementy odzwierciedlają specyfikę regionu, a które stanowią cząstkę ponadregionalną, czy&#13;
nawet panandyjską, jest miarą doświadczenia, przede wszystkim w terenie. Ważnym instrumentem diagnozy jest język. Keczua ancashino różni się mocno od keczua cusqueño, stwarzając pozór o wiele większego zdystansowania kulturowego właściwych im obszarów niż&#13;
w rzeczywistości9. Przed laty, gdy rozpoczynałam badania, dysponowałam niewielką liczbą&#13;
słów w keczua, używanych w środkowym Peru. Gdy stwierdzałam, że nie są rozumiane&#13;
na północy, miałam wrażenie istnienia poważnych różnic między tymi regionami. Stopniowo jednak przekonywałam się, że słowa te mają w Ancash odpowiedniki leksykalne,&#13;
a tradycyjny obraz świata bliski jest temu, o którym czytałam w publikacjach traktujących&#13;
o Peru środkowym. W oparciu zarówno o literaturę naukową, jak i własne, skromne doświadczenia, uważam, że obszar Andów Peruwiańskich partycypuje we wspólnocie kulturowej, uniwersalnej na poziomie ponadregionalnym, możliwej do zdefiniowania jako etnos&#13;
lub krajach hiszpańskojęzycznych etnia10. Bez wątpienia istnieje kulturowy mundo andino,&#13;
9&#13;
10&#13;
&#13;
W.F.H. Adelaar, P.C, Muysken, The Languages of the Andes, Cambridge 2004.&#13;
Odwołując się do terminu „etnos”, chodzi mi „bardziej o poczucie wspólnoty oparte na wspólnocie obiektywnych cech kultury aniżeli o to, by jedną z tych cech kultury był koniecznie wspólny język i o to by istniała ukształtowana świadomość odrębności, która […] tkwi potencjalnie w każdym poczuciu wspólnoty”&#13;
(K. Kwaśniewski, Etnos…, s. 110). Na temat terminu „etnos” i „etnia” zob. też A. Posern-Zieliński, Etniczność. Kategorie. Procesy etniczne, Poznań 2005, s. 45–46.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
221&#13;
&#13;
by przywołać zabarwiony patosem frazeologizm, z upodobaniem powtarzany przez badaczy i pisarzy peruwiańskich. Refleksje, które formułuję, służą wprowadzeniu w zagadnienie prawomocności posługiwania się niektórymi źródłami andyjskimi, wytworzonymi poza&#13;
tą częścią Andów, w której prowadzę badania. Zawsze, zanim to robiłam, zadawałam sobie pytanie, czy zaczerpnięte z nich treści są na tyle uniwersalne, by służyć w uczciwym&#13;
dyskursie badawczym. Czy mają zasięg wyłącznie regionalny, czy odzwierciedlają szerszy&#13;
krąg zjawisk, w różnych miejscach odmiennie nazywanych, ale tożsamych na poziomie panandyjskim? W ocenie tych dylematów pomaga niezbędne minimum doświadczenia oraz&#13;
pochodna mu intuicja.&#13;
Pragnę szerzej omówić zjawisko „pięciokrotności” w kulturze andyjskiej, wychodząc&#13;
od fenomenu „braci” Señora de la Soledad. Uważam, że genezy pięciu „braci” Chrystusów&#13;
należy upatrywać w inherentnym w kulturze andyjskiej, modelującym czynniku klasyfikowania rzeczywistości przez pryzmat liczby „5”. W uzasadnieniu tej tezy odwołam się nie&#13;
tylko do źródeł z terenu Ancash, ale też do wytworzonych poza tym regionem, daleko bardziej na południu. Dobierając materiały, zastanawiałam się nad ich wartością dla objaśnienia zjawiska, mającego miejsce w przestrzeni kulturowej Ancash – rozległej i zróżnicowanej&#13;
geograficznie, ale niewielkiej w porównaniu z całym obszarem andyjskiego Peru. Upewniałam się jednak, że charakteryzują one nie tylko specyfikę tego obszaru, lecz także całego&#13;
mundo andino.&#13;
Wątek pięciu „braci” Chrystusów stanowi schrystianizowaną egzemplifikację archaicznego konstruktu ideowego, w którym osobną symbolikę posiadają liczba „5”, a osobną –&#13;
„bracia”. Połączenie obu tych części dopełnia symbolikę, nadając całości nową wartość&#13;
syntagmatyczną. Przechodząc do szczegółów, rozpocznę od lektury fundamentalnego źródła dla kultury andyjskiej, najstarszego zbioru mitów o poetyckim tytule Bogowie i ludzie&#13;
z Huarochiri, nadanym przez ich tłumacza, José Maríę Arguedasa11. Jest to „anonimowy&#13;
manuskrypt, spisany w keczua w 1598 lub 1608 roku, najprawdopodobniej na zlecenie&#13;
proboszcza w San Damian de Checa, ojca Francisca de Avila”12. Ten bezcenny dla kultury andyjskiej tekst był przedmiotem wielu omówieni i wnikliwych egzegez. Mimo to nie&#13;
dostrzeżono w nim nieprzypadkowego nagromadzenia około 60 kontekstów występowania&#13;
liczby „5”. Najważniejszy z nich to obraz prefiguracji naczelnego boga Pariacaki. W odnośnym fragmencie czytamy: „Na tym świecie ten, którego nazywają Pariacaką, urodził się&#13;
na Condorcoto jako pięć jaj”13, a także: „Tam mieszkał bóg Pariacaca w pięciu jajach”14.&#13;
Następnie zaś: „Pariacaca wylągł się z pięciu jaj jako pięć sokołów […]. Te pięć sokołów wędrowało przemieniwszy się w ludzi”15. Pomijamy tu mniej istotny motyw sokołów,&#13;
by śledzić dalsze poczynania nowo narodzonego boga. Mit zapoznaje nas z imionami ludzkich wcieleń Pariacaki, ale, co ciekawe, tylko z czterema: „Imiona tych pięciu: Pariacaca,&#13;
Churapa, Puncho, Pariacaru. Nie znamy imienia jednego z pięciu [podkr. E.J.]”16. Żeby&#13;
11&#13;
&#13;
12&#13;
13&#13;
&#13;
14&#13;
15&#13;
16&#13;
&#13;
Dioses y hombres de Huarochiri, edición bilingüe. Narración quechua recogida por Francisco de Avila&#13;
(1598?), trad. José María Arguedas, estudio biobibliográphico P. Duviols, Lima 2012.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 121.&#13;
Bogowie i ludzie z Huarochiri, s. 22. „Condorcoto – góra, przez którą po dziś dzień przebiega granica posiadłości wsi Cupara (Kuntur Qutu – Kondorzy Szczyt” (ibidem, s. 120).&#13;
Ibidem, s. 25.&#13;
Ibidem, s. 28.&#13;
Ibidem, s. 36.&#13;
&#13;
�222&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
nie było wątpliwości, pradawny opowiadacz mitu raz jeszcze powtarza tę informację:&#13;
„Imiona ich od pierwszego są: Pariacaca, potem Churapa, potem Puncho, potem Pariacaro. O jednym z nich nie wiemy. Tu zostaje puste miejsce, abyśmy wstawili, gdy będziemy wiedzieć. Sullcayllapa (Uwaga, słyszałem, że ma na imię Sullcayllapa) [podkr. E.J.]”17.&#13;
Wyraźne powtórzenie tej informacji świadczy o tym, że nie jest przypadkowa. W drugiej&#13;
wypowiedzi opowiadający próbuje przypomnieć sobie nazwisko piątego mężczyzny (czytaj: brata), ale imię Sullcayllapa wypowiada już bez takiej pewności, jak pozostałych, dodając, że je tylko zasłyszał. Dwukrotne powtórzenie, że nieznane jest imię piątego brata, przekazuje informację równie ważną, jak ta, która wymienia imionach pozostałych – równie&#13;
ważną, a może nawet ważniejszą. Wahanie opowiadającego Indianina jest równie znaczące&#13;
semantycznie, jak jego wypowiedź pozbawiona wahania – równie, a może bardziej znaczące. Nie jest istotne, czy imię Sullcayllapa18 faktycznie plątało mu się po głowie, czy rzucił je „na odczepnego”, indagowany przez dociekliwego zakonnika spisującego opowieść.&#13;
Natomiast brzemienne treścią jest zdanie, które łatwo pominąć, błędnie traktując je jako&#13;
nieistotne dopowiedzenie. Brzmi ono: „Tu zostaje puste miejsce, abyśmy wstawili, gdy będziemy wiedzieć”. Zdanie to sygnalizuje niezwykle ważną, wzmiankowaną wcześniej cechę „niedomknięcia” struktury. Wniosek jest jeden: mamy do czynienia ze zbiorem pięciu elementów z jedną niewiadomą, a starożytny tekst z Huarochiri ujawnia tę samą&#13;
strukturę mitu, którą odkrywamy w przypadku Señora de la Soledad i jego „braci”,&#13;
a także innych peruwiańskich Chrystusów.&#13;
Potwierdzenie tej tezy znajdujemy w niezwykłym „pamiętniku” sędziwego, niepiśmiennego Indianina Gregorio Kunturi Mamani, tragarza w biednej dzielnicy Cuzco [fot. 14]. Dokument, o którym mowa, powstał dzięki pracy peruwiańskich antropologów Ricardo Valderramy Fernándeza i Carmen Escalante Gutiérrez, którzy w 1978 roku nagrali, a następnie&#13;
przepisali i wydali opowiedzianą w keczua historię Gregorio19. Tłumaczenia z keczua na język polski dokonał Szemiński, zamieszczając je w antologii przełożonych przez siebie, oryginalnych tekstów historycznych o wielkim znaczeniu dla badań nad kulturą Inków i kultur&#13;
andyjskich w ogóle20. W autobiograficznym opowiadaniu Indianina pojawia się wątek braci&#13;
Chrystusa, będący charakterystycznym przemieszaniem apokryfów chrześcijańskich i motywów andyjskich. „Pan Pampa Marka ma braci, jest ich pięciu”21 – powiada Gregorio,&#13;
mając na myśli Chrystusa ze wsi Pampa Marka. Potem snuje długą opowieść o tych braciach, starając się wymienić ich imiona i historie. Pierwszego nazywa Wiraqucha, co może&#13;
być nawiązaniem zarówno do figury obcego (biały, brodaty), jak i andyjskiego Stwórcy.&#13;
O jednych wie więcej, o innych prawie nic. Jeden z nich nosi imię Jacinto Roque, co stanowi zbitkę z postaciami św. Jacka i św. Rocha22. Ich historie nawiązują do andyjskiego&#13;
17&#13;
18&#13;
19&#13;
20&#13;
21&#13;
22&#13;
&#13;
Ibidem, s. 62.&#13;
Sullcayllapa w keczua cuzkeńskim znaczy „młodszy brat piorun”.&#13;
R. Valderrama Fernández; C. Escalante Gutiérrez, Gregorio Condori Mamani: Autobiografía. Cuzco 1979.&#13;
Inkowie o Inkach…, s. 173–283.&#13;
Ibidem, s. 230.&#13;
W religijności ludowej Andów bardzo ciekawa jest postać św. Rocha. W Mancos i okolicach (na pn. od Huaráz), gdzie święty ten czczony jest w szczególny sposób, miejscowy działacz kościelny Kiveth Elvis Rodriguez Romero [fot. 15] opowiedział mi, że San Roque miał pojawiać się wśród okolicznych skał w różnych&#13;
wcieleniach: jako dziecko, dorosły mężczyzna i sędziwy starzec, a ludzie powiadali, że te trzy inkarnacje,&#13;
to bracia. Miejscowi rozpoznają ich skamieniałe postacie wśród okolicznych monolitów o kształtach przy-&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
wątku „wędrującego boga”, który wystawia na próbę ludzi, zwierzęta i rośliny, nagradzając lub karząc. W swej wędrówce doznaje wielu trudów, a nawet choruje. Jego przygody&#13;
pozostawiają trwałe ślady w terenie, pokazywane przez ludzi na dowód prawdziwości zdarzeń. Napotykamy obraz boga „pocącego się krwią”, silnie obecny w hiszpańskim i andyjskim folklorze religijnym i sztuce sakralnej. Jeden z braci pojawia się jako dziecko i bawi&#13;
się z pastuszkami owiec i lam, będąc niewidzialnym dla dorosłych, a gdy dorasta, uzdrawia&#13;
trędowatego. Potem objawia się na skale, kamienieje i zapoczątkowuje swój kult. Narracja&#13;
kompiluje rozliczne wątki i fabuły, ale w opowieści można zidentyfikować niektórych „braci” Chrystusów, na przykład Señora de Huanca z miejscowości San Salvador w departamencie Cuzco czy Señora Quyllur Rit’i z sanktuarium pod świętą górą Ausangate. W końcowej części opowieści Gregorio niewiele sobie przypomina o pozostałych braciach: „Innym&#13;
jego bratem jest Quyllur Rit’i, ale o jego cudzie nic nie wiem. Powiadają, że czyni cuda,&#13;
ale po co mam mówić, że wiem. O jeszcze innym jego bracie też mówią, że cudowny. Znajduje się w Aklla Mayu, ale nie wiem, gdzie to”23. Ostatecznie Gregorio, choć utrzymuje,&#13;
że braci było pięciu, wymienia tylko czterech. Mamy znów do czynienia z niedomkniętą&#13;
strukturą „pięciokrotności”.&#13;
Za chwilę wrócę do Bogów i ludzi z Huarochiri, ale teraz, by dopełnić omawiany wątek,&#13;
sięgnę po inny mit. Opowieść o braciach Ayar to jeden z fundamentalnych tekstów etiologicznych dotyczących pochodzenia Inków. Jego obszerną wersję można znaleźć w dziele&#13;
Inki Garcilasso de la Vegi (1539–1616)24, Juana de Betanzosa (1510–1576) czy Felipe Guamana Pomy de Ayali (1550–1616). Mit analizowany był szczegółowo przez José Maríę&#13;
Arguedasa25, Franklina Pease García Yrigoyena26, Marię Rostworowską27, Szemińskiego&#13;
i Ziółkowskiego28 oraz wielu innych. Opowiada o czterech braciach-herosach, którzy wraz&#13;
z siostrami wyszli z jaskiń czy otworów w ziemi na górze zwanej Tambotoco, po czym wędrowali, zakładając Cuzco i biorąc w posiadanie kolejne ziemie. Dokonawszy demiurgicznego dzieła, kamienieli na granicach terytoriów, by ustanowić ponadczasowe znaki własności&#13;
terytoriów w perspektywie wykraczającej poza długość ludzkiego życia29. „Na obszarze Andów przybranie kamiennej formy było jednym ze sposobów uwiecznienia bóstwa lub uświęcenia człowieka” – pisze Rostworowska, a dalej dodaje: „Zgodnie z andyjskimi wierzeniami&#13;
kamienie guanca zaznaczały wzięcie w posiadanie jakiegoś obszaru”30. Pomijam bogactwo&#13;
&#13;
23&#13;
24&#13;
25&#13;
26&#13;
27&#13;
&#13;
28&#13;
29&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
pominających ludzi. Jednym z kanonicznych atrybutów tego świętego jest pies, obecny w jego legendzie&#13;
hagiograficznej. W Mancos zwierzę to stało się szczególnie popularne. Duża figura św. Rocha w miejscowym kościele obdarowywana jest przez wiernych maskotkami, figurkami i zabawkami w postaci piesków,&#13;
których Święty posiada ponad 400 [fot. 16].&#13;
Ibidem, s. 234.&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, Część Pierwsza uwag…, s.56–58.&#13;
J.M. Arguedas, Formación de una cultura…, s. 173–174.&#13;
F. Pease García-Yrigoyen, The Incas, transl. by S. Tegel, Lima 2011, s. 31–45.&#13;
M. Rostworowska, Historia państwa Inków, przeł. P. Prządka-Giersz, M. Giersz, wprowadzenie i posłowie&#13;
M. Ziółkowski, Warszawa 2007, s. 33–37.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 143–161.&#13;
Na temat znaczeń andyjskiego skamienienia oraz huancas, czyli skamieniałych przodkach i herosach kulturowych piszę obszernie w rozdziale Święci andyjscy w systemie komunikatów i powinności.&#13;
M. Rostworowska, op. cit., s. 35, 36. Guanca to odmiana nazwy kamiennego monolitu, których tysiące&#13;
rozsiane są na ziemiach Andów. W regionie Ancash mają nazwę huancas. Różnice regionalne występują&#13;
w pisowni, a nie w brzmieniu słowa.&#13;
&#13;
�224&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
szczegółów i różnorodność wersji tego mitu, spotykanego w rozlicznych źródłach, nawet&#13;
współczesnych, notowanych przez etnografów. Interesuje mnie powtarzająca się liczba czterech znanych z nazwiska braci. Należy jednak pamiętać o istnieniu piątej osoby, pozornie&#13;
tylko nieobecnej lub niewymienianej z imienia, czyli najważniejszego boga, zwanego Wira&#13;
Qucha lub Słońcem. To właśnie na jego wezwanie wyszli z otworów ziemi czterej bracia.&#13;
W różnych wersjach mitu powtarzają się odwołania do niego, świadczące, że działa wespół&#13;
z braćmi, z których najstarszy i najważniejszy tytułuje się jego synem. Faktycznie w micie kreacyjnym występuje więc pięć postaci. Identyfikacja piątej z nich, jako boga-Stwórcy,&#13;
wydaje się nie budzić wątpliwości. Czwórka znanych z imienia braci-herosów, wyraźnie sugeruje niezbędność istnienia piątego elementu, szczególnie, gdy przypomnimy mit o pięciokrotności antropomorficznego wcielenia Pariacaki poprzedzoną jego prefiguracją w postaci&#13;
pięciu jaj. Ograniczę się do wersji zanotowanej przez Inkę Garcilasso de la Vegę. Czytamy&#13;
w niej:&#13;
Mówią, że po ustąpieniu wód [mowa o mitycznym potopie] pojawił się pewien człowiek&#13;
w Tiahuanacu, które leży na południe od Cuzco, i taki był potężny, że podzielił świat na cztery części i nadał je czterem ludziom, których nazwał Królami: pierwszy zwał się Manco-Capac, drugi – Cola, trzeci – Tôcay, a czwarty – Pinahua [podkr. E.J.]”31.&#13;
&#13;
Za eufemistycznym określeniem „pewien potężny człowiek” kryje się oczywiście mityczny Stwórca, którego imię nie pada. Jest on piątą postacią, spajającą strukturę. Opowieść&#13;
o braciach Ayar zlewa się z różnymi pokrewnymi wersjami, w których pojawia się pierwszy,&#13;
mityczny władca Inków – Manqu Qhapaq32, ale klucz do zrozumienia ich sensu kryje się&#13;
w podziale przestrzeni według wzorca: 4 + 1 = 5, czyli w strukturze czwórkowej plus&#13;
piątym centrum. Abdón Yaranga Valderrama pisze: „Centrum to ma własny byt, rodzi&#13;
uporządkowanie przestrzeni, jest miejscem spotkania się i połączenia różnych przestrzennych elementów strukturalnych. Centrum jest początkiem, końcem i miejscem połączenia&#13;
przestrzennego [podkr. E.J.]”33. W omawianym micie centrum tym jest naczelny Bóg, stojący ponad bóstwami o niższej randze lub „półbogami” – herosami kulturowymi. Razem jest&#13;
ich pięcioro.&#13;
W przywołanych mitach istnieje subtelna różnica. „Pięciokrotność” Pariacaki zachodzi&#13;
immanentnie w obrębie jego boskiego bytu, ale z tekstu można wywnioskować, że między&#13;
jego czterema wcieleniami (braćmi) istnieje zróżnicowanie statusów. O piątym nic nie wiemy, poza tym, że również partycypuje w boskości Pariacaki. Nie jest to zatem „współistotność” w znaczeniu znanym z Trójcy Świętej, choć może budzić takie skojarzenie. Nieco&#13;
inna kompozycja występuje w micie o braciach Ayar. Spotykamy w nim czterech braci-herosów oraz piątego Boga, o którym nie mówi się wprost, choć w oczywisty sposób współtworzy pięcioelementowy układ.&#13;
31&#13;
32&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, op. cit., s. 56.&#13;
Rzeczywista i mityczna historia pierwszego władcy Inków zlewa się we wspólną opowieść: „Manqu Qhapaq&#13;
wydaje się założycielem jakiegoś państewka, ale zarazem twórcą systemu sojuszy” (J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 148). Zob. też obszerne omówienie tej postaci w: J. Szemiński, Manqu Qhapaq, król&#13;
założyciel w inkaskiej tradycji historycznej, „Przegląd Historyczny” 1989, t. 80, z. 4, s. 689–704.&#13;
A. Yaranga Valderrama, Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, przeł. A. Krzanowski, [w:] Czas w kulturze, wybrał, opracował, wstępem zaopatrzył A. Zajączkowski, Warszawa 1988, s. 48.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
Huaráz u Zuidemy i zagadka czterech kolorów drzwi&#13;
Cuzco ze swoimi podziałami na Górne (Hanan) i Dolne (Urin) oraz na cztery dzielnice&#13;
(Chincha, Kolla, Anti i Kunti) wyznaczało wzorzec dla podziału państwa Tawantin Suyu&#13;
na cztery części (Chincha Suyu, Kolla Suyu, Anti Suyu i Kunti Suyu). Punktem centralnym miasta, a zarazem całego Imperium – niezbędnym piątym elementem układu, była&#13;
świątynia Quri Kanchy. Jak powiada Yaranga Valderrama, „centrum to ma własny byt”.&#13;
Wzorzec Cuzco odzwierciedla się w podziałach przestrzeni poszczególnych terytoriów&#13;
kraju, jak również obszarów wielu innych miast i wsi. Mówię tu jedynie o podziałach&#13;
podstawowych, nie wnikając w skomplikowaną strukturę pozostałych, bardziej szczegółowych, którym poświęcono obszerne opracowania. Jak już wspomniałam, położony na północy region Ancash jest o wiele słabiej reprezentowany w źródłach kolonialnych niż region centralny. Uznałam, że punktem wyjścia do podjętych rozważań powinno być Cuzco&#13;
i osnute wokół niego prawzorce mitologiczne, gdyż jest ono faktycznym „centrum”, z którego promieniowały zasadnicze idee w znacznym stopniu unifikujące kosmowizję ludów&#13;
andyjskich. Ale region Ancash, a właściwie Callejón de Huaylas i Callejon de Conchucos,&#13;
choć słabiej opisane, posiadają pewien korpus źródeł kolonialnych, po które można sięgnąć, porównując miejscowe dane z Peru centralnym. Są nimi m.in. zapisy księdza Rodrigo Hernándeza Príncipe z 1621 roku, które przytacza i omawia holendersko-peruwiański&#13;
antropolog Reiner Tom Zuidema w fundamentalnym dziele El calendario Inca. W relacji&#13;
tej XVII-wieczny wizytator opisuje między innymi zespół ayllu w pueblo Allauca, czyli&#13;
w strukturze administracyjno-rodowej, rozlokowanej w czasach przedhiszpańskich na terenie dzisiejszego Huaráz. Dowiadujemy się, że był to układ czterech ayllu – Allauca, Picos, Chauca, Xullca, oraz piątego ayllu Chaupi. Dlaczego piąte wymieniam osobno? Otóż&#13;
dlatego, że de facto nie istniało, tworząc się tylko okazjonalnie z mieszkańców czterech&#13;
wymienionych ayllus w określonych porach roku oraz szczególnych sytuacjach, których&#13;
autor niestety nie precyzuje. To piąte, niezwykłe ayllu, pełniło funkcję służebną i reprezentacyjną wobec pozostałych, będąc zarazem ich centrum, obdarzonym najwyższym statusem. Rola ta najpewniej wiązała się ze sferą religijności, a nie przyziemnej codzienności. Nazwa „Chaupi” – powiada Zuidema – oznacza „centrum, środek”34. Badacz ten&#13;
przypomina inne przykłady tworzenia się dodatkowego, piątego ayllu, które opisał w swojej wcześniejszej książce35. W tym kontekście nawiązuje do dyskusji, dlaczego Kunti Suyu&#13;
dzieli się na suyus IVA i IVB, czyli według podobnego mechanizmu wyłania z siebie piąty element? Analizując relacje Principe, zwraca uwagę na informację, że każdy z czterech ayllus w Allauca miał grupę czterech mitycznych braci-założycieli oraz piątego&#13;
„ojca”. Ojcem tym dla dwóch ayllu był orzeł36 znad jeziora Yaro, a dla dwóch innych&#13;
34&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
R.T. Zuidema, El calendario Inca. Tiempo y espacio en la organización ritual del Cuzco. La idea del pasado,&#13;
Lima 2010, s. 492. Słowo chaupi w keczua ancashino oznacza „centrum” lub „środek”, miejsce rozdzielania&#13;
się drogi lub rzeki, a także środkowy palec, który bywa zwykle „najwyższy” w dłoni ustawionej pionowo&#13;
(F. Carranza Romero, Diccionario Quechua…, s. 50).&#13;
R.T. Zuidema, The ceque system of Cuzco: the social organization of the capital of the Inca, transl. E.M.&#13;
Hooykaas, Leiden 1964.&#13;
Jest to niewątpliwie pomyłka księdza Rodrigo Hernándeza Príncipe, gdyż orły nie występują w Cordillera&#13;
Blanca. Najpewniej słysząc o wielkim ptaku o nieznanej nazwie, skojarzył go z orłem, podczas gdy niewątpliwie chodziło o kondora. To on szybuje wysoko nad górskimi jeziorami Cordillera Blanca. W Andach&#13;
&#13;
�226&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
była nim najważniejsza huaca37. A zatem nie tylko w strukturze przestrzennej oraz systemie pokrewieństw, ale także w zmityzowanej perspektywie historycznej odnajdujemy&#13;
czterech braci-herosów oraz piąty element – zawsze wyraźnie wyodrębniony, obdarzony&#13;
wyższym statusem głównego kreatora, ale ściśle zintegrowanego z pozostałymi czterema&#13;
w ramach układu „pięciokrotności”.&#13;
Do tekstu Zuidemy o czterech ayllu Allauki dodam własną obserwację, poprzedzając&#13;
ją notką historyczną. Jak już pisałam w części Andyjski Pan Samotności – „wielka opowieść”,&#13;
w 1572 roku, na mocy dekretu wicekróla Peru Francisco de Toledo (1515–1584), na obszarze&#13;
Allauki powstała redukcja (reducción), w której skoncentrowano Indian z czterech ayllus, złożonych z 42 osiedli (llactas). Redukcja ta, nazwana San Sebastian de Pampa Guaraz, zapoczątkowała miasto Huaráz. Jego historia, zwłaszcza z okresu pierwszego stulecia, jest słabo znana,&#13;
gdyż zasób archiwaliów, jak również księgozbiorów i pamiątek historycznych, uległ zniszczeniu podczas tragicznego trzęsienia ziemi w 1970 roku, które obróciło w gruzy 95% miasta&#13;
[fot. 17]. Niewiele wiemy o sposobie rozlokowania Indian z czterech ayllus na obszarze redukcji, ale istnieją mocne przesłanki, by sądzić, że nie zostali ze sobą przemieszani. Osiedlili&#13;
się w różnych częściach redukcji, tworząc zaczątki czterech istniejących do dziś dzielnic: La&#13;
Soledad, Belén, San Francisco i Huarupampa [fot. 18]. Pomimo kataklizmów, jakie niszczyły miasto, pomimo migracji i napływu dziesiątek tysięcy nowych mieszkańców, a nawet pomimo głębokich przemian urbanistycznych, jakie zaszły w odbudowanym po trzęsieniu ziemi&#13;
mieście, dzielnice te nadal istnieją i, co interesujące, utrzymuje się między nimi subtelna gra&#13;
wzajemnych odniesień i stereotypów, wynikających z różnic statusów i tożsamości. Najwyżej&#13;
w hierarchii ulokowana jest dzielnica La Soledad, w której znajduje się sanktuarium Chrystusa&#13;
Señora de la Soledad. Pomiędzy pozostałymi również zachodzą pewne różnice, ale pomijam&#13;
ich szczegółowy opis, poza istotnym szczegółem: dzielnice La Soledad oraz San Francisco,&#13;
położone wyżej od pozostałych, uchodzą za lepsze i bardziej prestiżowe, co odpowiada rzeczywistości, gdyż faktycznie są znacznie bogatsze i „porządniejsze” od tych na dole. Układ&#13;
ten stanowi replikę obserwowanego już paradygmatu „pięciokrotności”, w którym aktywne&#13;
są cztery zhierarchizowane względem siebie elementy oraz piąty – nadrzędny wobec nich,&#13;
ale komplementarny w ramach całej struktury. Tym piątym jest oczywiście sanktuarium Chrystusa Señora de la Soledad – centrum ich wszystkich, obdarzone własnym bytem sakralnym&#13;
i materialnym. Sanktuarium to jest tym samym dla Huaráz, co świątynia Quri Kancha dla Cuzco. Nasuwa się jeszcze jedna ciekawa analogia z cytowanymi wcześniej mitami. Otóż najważniejsza dzielnica Huaráz – La Soledad, nazywa się tak samo, jak znajdujące się w niej „centrum”, czyli Chrystus Señor de la Soledad. Pamiętamy, że spośród braci – ludzkich wcieleń&#13;
Pariacaki, pierwszy i najważniejszy nosił imię Pariacaca – takie samo, jak ten bóg w pełni&#13;
swego „indywidualnego” bytu.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
występuje także ptak z rodziny sokołowatych, który zwyczajowo zwany jest „orłem o czarnej piersi” (águila&#13;
de pecho negro), ale przypuszczam, że to kondor był wzmiankowanym „ojcem” ayllu.&#13;
Ibidem, s. 493. Mogła to być huaca, ale na podstawie bliższej znajomości okolic Huaráz przypuszczam,&#13;
że była to raczej najważniejsza huanca, czyli któryś z licznych monolitów kamiennych, w wielu miejscach&#13;
zachowanych do dziś, ustawionych in illo tempore na granicach własności ayllus, pośrodku nich lub w innych miejscach wyróżnionych przez mieszkańców ayllu. Huancas to – uogólniając – skamieniali przodkowie, najczęściej herosi-założyciele rodu lub ayllu. Natomiast huacas, według terminologii stosowanej na tym&#13;
obszarze, to byty uświęcone w szerszym znaczeniu – od hierofanii naturalnych (np. góry), poprzez twory&#13;
ludzkie (np. świątynie), aż do postaci bóstw.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
Francisco Gonzales w opisie miasta sprzed kataklizmu w 1970 roku pisze, że mieszkańcy czterech wymienionych dzielnic mieli zwyczaj malowania drzwi i okiennic swoich&#13;
domów określonymi kolorami. W dzielnicy La Soledad był to niebieski, w San Francisco&#13;
zielony, w Belem czerwony, a w Huarupampa szary38. Na nielicznych domach, które przetrwały trzęsienie ziemi w 1970 roku, nadal dają się zauważyć te kolory [fot. 19]. Interesujące, że spotyka się je również na starych domach w niektórych wioskach rozrzuconych&#13;
na stokach Andów wokół miasta [fot. 20]. Hipoteza, którą aktualnie badam39, zakłada,&#13;
że kolory te były przez wieki znakami identyfikacyjnymi członków czterech ayllu skoncentrowanych w redukcji, jak również ich członków mieszkających w okolicznych wioskach, które przetrwały od czasach przedhiszpańskich, odrodziły się na swych dawnych&#13;
miejscach po rozluźnieniu rygorów osiedlania się w redukcji w XVIII wieku lub powstały&#13;
w miejscach hiszpańskich estancias, przekształconych z czasem w wioski. Symbolika kolorów używanych przez mieszkańców ayllu może mieć jeszcze odleglejszą genezę, sięgając skomplikowanego systemu pokrewieństw z czasów inkaskich, a nawet przedinkaskich.&#13;
Przesłanką do takiego mniemania jest opisany przez Szemińskiego przykład trzech grup:&#13;
qullana, payan i qayaw w obrębie struktur krewniaczych w inkaskim Cuzco40. Grupom&#13;
tym przypisane były odpowiednio kolory: biały, czerwony i czarny. Nie posiadam wystarczających kompetencji ani danych, by wyrazić w tej kwestii coś więcej, niż tylko przypuszczenie. Intuicja podpowiada jednak, że wzmiankowana symbolika kolorów w Huaráz&#13;
i jego okolicach posiada odległą genezę przedhiszpańską, silnie uwarunkowaną złożonymi&#13;
i trudnymi dziś do zrekonstruowania kontekstami kulturowymi, związanymi z systemem&#13;
pokrewieństw.&#13;
&#13;
Liczba „5” w Cuzco i Huarochiri –&#13;
zagadnienie dynamiki dyssymetrii&#13;
Czas na zestawienie podanych przykładów z „braćmi” Chrystusami w Ancash. Zawarte&#13;
w nich analogie nie budzą wątpliwości. Opowieści o „braciach” Señora de la Soledad mają&#13;
tę samą strukturę, jak mit o Pariacace lub historia opowiedziana przez niepiśmiennego Indianina Gregorio. W innych częściach Peru także istnieją podobne wątki, poddane analizie&#13;
przez Arrojo Aquilara41, który jednak analizuje je z innej perspektywy, nie poświęcając uwagi aspektom, które uważam za kluczowe.&#13;
Szemiński pisze:&#13;
38&#13;
39&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
F. Gonzales, Huarás…, s. 11.&#13;
Wśród tematów, które od kilku lat badam w rejonie Huaráz wraz z etnologiem Mirosławem Mąką, znajduje&#13;
się zagadnienie identyfikacji tożsamościowej mieszkańców różnych części tego miasta oraz otaczających&#13;
go okolic w dolinie Río Santa i na stokach Andów. Wśród działań podejmowanych w ramach tego projektu&#13;
jest dokumentowanie fotograficzne najstarszych, zachowanych do dziś domów na tym terenie oraz pozyskiwanie informacji na ich temat. W świetle dotychczasowych ustaleń nieprzypadkowe używanie określonych&#13;
kolorów drzwi i okiennic wydaje się bezdyskusyjne. Poszukiwania obejmują również inne elementy kultury,&#13;
takie jak tradycyjne elementy strojów, w tym kody informacyjne zawarte w zdobnictwie kobiecych chust&#13;
zwanych mantami.&#13;
J. Szemiński, Myślane po kiczua, s. 55, 83. Po latach badacz ten ustalił istnienie jeszcze czwartej, ukrytej&#13;
grupy pokrewieństw o nazwie karu.&#13;
S. Arroyo Aguillar, op. cit., passim.&#13;
&#13;
�228&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Zuidemie udało się udowodnić, że organizacja społeczno-religijna Cuzco oparta była na więzach pokrewieństwa oraz, że model stworzony przezeń dla Cuzco jest szczególnym przypadkiem modelu powszechnego w środkowym i południowym Dolnym Peru oraz w Górnym&#13;
Peru. Wykazał ponadto, że pewne modyfikacje opisanego modelu istniały jeszcze w XIX w.&#13;
Późniejsze badania udowodniły natomiast, ze istnieją one nadal42 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Liczba „5” ma w kulturze andyjskiej ugruntowaną symbolikę. Odwołam się do przykładów zawartych w cytowanej pracy Szemińskiego. Czytamy w niej: „W Cuzco istniało&#13;
[…] dziesięć rodów, za założycieli których uchodzili władcy. Pierwsze pięć rodów należało do Dolnego Cuzco, następne pięć – do Górnego [podkr. E.J.]”43. Dowiadujemy się także&#13;
o podziałach w obrębie IV suyu (wg klasyfikacji autora), w ramach rodziny i systemu pokrewieństwa w Cuzco:&#13;
Podział piątkowy i dziesiątkowy, prócz oczywistego zastosowania w wojsku i wśród ludności wyrwanej ze swoich wsi na potrzeby władzy, występował przede wszystkim w organizacji&#13;
suyu IV. W suyu tym klasyfikowano bowiem przybyszów, ludzi luźnych itd. W organizacji religijnej suyu IV było dzielone na pięć grup, a nie na trzy, jak w pozostałych suyu. Po dziś dzień&#13;
w wielu miejscowościach suyu IV nazywa się picqa curi – pięciu synów, co podkreśla jego&#13;
podział na pięć części44 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Omawiając inkaskie jednostki administracyjne, Szemiński pisze: „Najwyższa z nich nosiła nazwę hunu – dziesięć tysięcy, najniższa – picqa – pięć, co najprawdopodobniej jednak&#13;
określało miejsce szefa jednostki w hierarchii, a nie jej liczebność [podkr. E.J.]”45. Podkreślenie symboliczności liczby „5” wydaje mi się bardzo ważne. Podobne wartości liczbowe dotyczą ayllu: „Ponieważ ayllu miały swe terytoria i ustaloną lokalizację przestrzenną,&#13;
przeto należy się spodziewać, że podział dziesiątkowy i piątkowy mógł być również podziałem przestrzeni [podkr. E.J.]”46. Autor zauważa, że władcy Peru, uwzględnieni w spisie Fernando de Montesinosa (?–1652) z początku XVII wieku, pogrupowani są piątkami&#13;
w cyklach czasowych, obejmujących pięć słońc47. Po czym dodaje: „Lista przodków Pomy&#13;
również daje się podzielić na piątki, dziesiątki, można w niej wydzielić dużą środkową&#13;
grupę ok. 30 władców, czy wreszcie pogrupować przodków na pięć części [podkr. E.J.]”48.&#13;
Zwraca uwagę na powtarzającą się w źródłach informację o pięciu słońcach jako długości&#13;
trwania cywilizacji według kosmowizji andyjskiej. Gdyby potraktować tę liczbę dosłownie,&#13;
42&#13;
43&#13;
44&#13;
&#13;
45&#13;
46&#13;
47&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
J. Szemiński, Myślane po kiczua, s. 54.&#13;
Ibidem, s. 58.&#13;
Ibidem, s. 56–57. Autor precyzuje, że IV suyu „to grupa niekrewnych, obcych, przybłędów, sług, najdalszych&#13;
przodków, grupa pradziadka i prababki” (s. 55). Skład tej grupy, najbardziej luźny, otwarty i niesformalizowany, wydaje się nieprzypadkowo związany z liczbą „5”, co uzasadniam w dalszej części wywodu.&#13;
Ibidem, s. 58.&#13;
Ibidem.&#13;
Ibidem, s. 59. Jedno „słońce” obejmowało okres 500 lat i tyle trwały kolejnych cykle cywilizacyjne, kończące się kataklizmami pacha-cuti (s. 61).&#13;
Ibidem, s. 58. W zdaniu tym mowa o Felipe Guamanie Poma de Ayala (1550–1616) ze szlachetngo rodu&#13;
inkaskiego, wybitnym kronikarzu dziejów Inków, autorze słynnego, ilustrowanego manuskryptu El prima&#13;
nueva corónica y buen gobierno (1615).&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
229&#13;
&#13;
a nie umownie, oznaczałoby to 2500 lat, jako że jedno słońce odpowiadało 500 latom. Czytamy na ten temat:&#13;
Informację o pięciu słońcach znalazłem również w dziełach kilku innych kronikarzy: Martina&#13;
de Muruy, Felipe Guamana Pomy de Ayala, Joana Santacruz Pachacutiego Salcamagua oraz&#13;
w relacji khipu-kamayuqów, mistrzów wiązania węzłów z dworu Waskhar Inki, podyktowanej dla wicekróla Vaca de Castro. Według Martina de Muruy, piąte słońce miało się skończyć&#13;
w 1554 r. Tego rodzaju informacja świadcząca, że sam podbój hiszpański, albo jakieś wydarzenie z lat 1532–1572 uznane zostało za koniec epoki, koniec słońca, znajduje potwierdzenie&#13;
u wielu kronikarzy. Ów koniec Guaman Poma de Ayala nazywa końcem czasów Inki, końcem&#13;
Inka Paca49 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Zasadnicza część cytowanej pracy poświęcona jest wykazaniu, że w Peru końca XVIII wieku istniały kontynuanty andyjskiej wizji czasoprzestrzeni, a inkaski system pokrewieństwa&#13;
stosowany był nadal do opisu stosunków międzyludzkich. Prawdziwość tej tezy została bezspornie dowiedziona. Nietrudno zauważyć, że wnioski – zgodnie z twierdzeniem autora – można odnieść do okresów późniejszych, a także do realiów dzisiejszej kultury. Przykład „braci”&#13;
Señora de la Soledad jest tego egzemplifikacją. Analizując mit z Huarochiri i „pięciokrotność”&#13;
boga Pariacaki, Szemiński i Ziółkowski zauważają: „Ta wielopostaciowość i możliwość działania naraz w kilku osobach-inkarnacjach jest cechą charakterystyczną andyjskich bóstw&#13;
[podkr. E.J.]”50. Podstawa logiczna fenomenu Señora de la Soledad i jego „braci” zasadza się&#13;
na niesprzeczności połączenia jednego bytu boskiego oraz czterech (lub pięciu) jego inkarnacji&#13;
(co ważne, nie do końca określonych). Pamiętamy wszak o „strukturze niedomkniętej”, która zarówno w przytoczonych mitach, jak i w wypowiedziach moich respondentów implikowała niedookreśloność i bezimienność piątego brata. Jedynym przypadkiem skompletowania&#13;
wszystkich pięciu imion „braci” Señora de la Soledad jest zestawienie Salazara Mejíi, będące wyjątkiem potwierdzającym regułę. Jako historyk, poruszał się w ramach logiki naukowej,&#13;
więc skoro wiedział o istnieniu pięciu, to w najlepszej wierze ustalił ich tożsamość, najpewniej&#13;
zestawiając częściej wymienianych „braci”51. Nie uwzględnił faktu, iż ludowe wersje opowieści o „braciach” Chrystusach uparcie nie precyzują tożsamości piątego z nich, sądząc zapewne, że wynika to z fragmentarycznej wiedzy bądź braku pamięci informatorów. Pragnął tę kwestię doprecyzować, nie przypuszczając, że właśnie to niedopowiedzenie stanowi niezbędny,&#13;
komplementarny element struktury. Postępował dokładnie tak, jak ja na początku badań, zanim&#13;
uwolniłam się od presji pozytywistycznego dyskursu. Opowieści mitycznej nie krępuje jednak ten rodzaj logiki, gdyż poddana jest rygorom własnej – takiej, która celowo nie domyka&#13;
struktury, tylko uchyla ją na nieskończoność potencjalnych inkarnacji. „Pięć” stanowi liczbę&#13;
umowną, jak większość innych w mitologii inkaskiej oraz w wizji „idealnego” państwa rządzonego przez Inkę52. Władza boga nad światem z założenia nie może zamykać się w czterech&#13;
49&#13;
50&#13;
51&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
Ibidem, s. 59–60.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 122.&#13;
Nie mam wystarczających danych, by kategorycznie wnioskować, ale przypuszczam, że podobny mechanizm&#13;
rządził badaniami Arroyo Aguillara, który śledził wątek „braci” Chrystusów w innych częściach Peru, podając&#13;
ich „pełne”, pięcioosobowe zestawienia, choć samej idei „pięciokrotności” w ogóle nie poświęca uwagi.&#13;
Zob. J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 38–39.&#13;
&#13;
�230&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
regionach. Nieznane imię piątego brata to hipostaza wszechobecności boskiej, nieograniczonej w czasie i przestrzeni. Natomiast wyraźne określenie pierwszego i najważniejszego, wyznacza „centrum świata” integrujące czas i przestrzeń.&#13;
Zastanawiając się nad potencjałem symbolicznym liczby „5”, powrócę raz jeszcze&#13;
do mitów z Huarochori. Wspomniałam wcześniej, że liczba ta powtarza się tam w różnych&#13;
kontekstach blisko 60 razy. Jeden z nich, dotyczący boga Pariacaki, omówiłam. Warto jednak przyjrzeć się również pozostałym. Wymienię tylko część z nich:&#13;
„Poza tym wówczas umarli zmartwychwstawali piątego dnia […]”53&#13;
„Tak samo ich jadło dojrzewało piątego dnia od siewu […]” (s. 12)&#13;
„Za pięć dni Morze wyleje, a wtedy świat się skończy […]” (s. 19)&#13;
„Po pięciu dniach woda znów ustąpiła i zaczęła wysychać…” (ibidem)&#13;
„Ach, co ty zobaczysz w tej wsi piątego dnia od dzisiaj!” (s. 30)&#13;
„Kobieta odeszła ze wsi po pięciu dniach wraz z dziećmi i braćmi […]” (s. 31)&#13;
„Za pięć dni wrócisz tu, aby ujrzeć, jak ja z nimi walczę […]” (s. 36)&#13;
„Potem […] człowiek zawrócił, ale po pięciu dniach jednak znów przyszedł […]” (s. 37)&#13;
„Pariacaca, ponieważ jest pięcioma ludźmi, zaczął podać deszczem z pięciu miejsc […]” (ibidem)&#13;
„Gdy grzmiał i raził piorunami, to błyskało się z pięciu miejsc […]” (ibidem)&#13;
„Ta Chaupiñamca jest teraz pięciosążnistą zastygłą skałą […]” (s. 47)&#13;
„Huascowie wypełniwszy torby koką śpiewali i tańczyli przez pięć dni […]” (s. 49)&#13;
„Wtedy ci ludzie […] poszli, abu wrócić zaledwie w pięć dni […]” (s. 59)&#13;
„W jego święto kończyli te śpiewy i tańce piątego dnia […]” (s. 87)&#13;
„Po pięciu dniach zerwał się wielki wiatr…” (s. 90)&#13;
„Potem rozgniewany przez pięć dni gubił ten kraj…” (s. 91)&#13;
„Ludzie, gdy znów się rozmnożyli, zamieszkali w Llantapie na pięciu górach […]” (s. 92)&#13;
„Potem, po pięciu dniach, dusza znów wracała […]” (s. 93)&#13;
„Już po wieczór wszyscy jego krewni tańczyli pięciokrotnie…” (s. 94)&#13;
„A zatem również Conchanie urodzili się w głębi czasu i ziemi jako pięciu ludzi…” (s. 100)&#13;
„Pięciokrotnie tłumaczył to człowiekowi zwanemu Llacxamisa […]” (s. 107)&#13;
„Aż pięć razy nawodni ona kukurydzę añay […]” (ibidem)&#13;
„Później […] zawsze chodzili pięć razy z dwoma lub trzema huacçami […]” (s. 108)&#13;
„Tak więc w tylu ludzi rozmnożyli się synowie pięciu przybyszów z Yaurillanchy […]” (s. 109)&#13;
„Przez pięć dni […] leżeli na jednym boku. Piątego dnia przewracali się na drugi […]” (s. 110)&#13;
Zdecydowana większość kontekstów dotyczy cyklów pięciodniowych w różnych sytuacjach mitycznych lub rytualnych. Występuje także pięciokrotność osób, miejsc i miary (pięciosążnista). Cechą łączącą te konteksty jest dynamika, aktywność prowadząca&#13;
do zmiany, albo przynajmniej stan kreatywny, naznaczony immanentną cechą koniecznej reprodukcji lub potencjalnej przemiany. Nawet motyw „pięciosążnistej skały”54, jako&#13;
53&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
Bogowie i ludzie…, s. 12. Odniesienia na tej i kolejnej stronie lokalizuję w tekście głównym z podaniem&#13;
numeru strony. Wszystkie podkreślenia – E.J.&#13;
Określenie „pięciosążnista skała” odwołuje się do hiszpańskiego sążnia – miary antropometrycznej odpowiadającej długości rozpostartych ramion mężczyzny. W poszczególnych krajach europejskich występowały niewielkie różnice w długości sążnia. Narrator tekstu mitów z Huarochiri używa już hiszpańskiej terminologii długości.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
231&#13;
&#13;
skamieniałej kobiety zwanej Chaupiñamca, zawiera uśpioną dynamikę, polegającą na potencjalnej możliwości odwrotnej metamorfozy – kamienia w człowieka, co mieści się w kosmowizji andyjskiej. Skamienienie w Andach nie było bowiem, jak w wierzeniach europejskich,&#13;
stanem nieodwracalnym. Natomiast „dzień” był najkrótszą, wyraźnie definiowalną jednostką czasu. Przedstawiał sobą podstawowy obraz cykliczności, metaforę każdego dłuższego odcinka czasu, a także ludzkiego życia i cywilizacji. Jego wyznacznikiem było słońce&#13;
– rodzące się na wschodzie, nabrzmiewające mocą w miarę przybliżania się do zenitu i słabnące w trakcie wędrówki ku zachodowi. Inkaskie „słońce”, jako miara epoki cywilizacyjnej,&#13;
kreśli swą drogę przez 500 lat od jej narodzin po upadek. Zarówno w przypadku pięciu dni,&#13;
jak i pięciuset lat mamy do czynienia z multiplikacjami „pięciu”, występującymi w sytuacjach nacechowanych dynamiką przemiany. Rozmyślając nad istotą liczby „5” w kulturze&#13;
andyjskiej, można rozpatrywać nieporównanie więcej kontekstów niż te, które przytoczyłam. Próba ich wyjaśnienia bywa skuteczna tam, gdzie dysponujemy danymi historycznymi.&#13;
Przykładem może być kosmowizja inkaska, której cuzkeński wzorzec nałożył się mniej lub&#13;
bardziej na obszar całego Tawantin Suyu. A zatem w wymiarze historycznym odpowiedź&#13;
na pytanie w sprawie liczby „5” nie budzi wątpliwości, gdyż niewątpliwie funkcjonowała ona&#13;
w kulturze Inków – w sposób dosłowny tam, gdzie było to możliwe, a w sferze idei generalnie. Przytoczony przez Szemińskiego i Ziółkowskiego55 opis inkaskich struktur administracyjnych pokazuje wyraźnie schemat multiplikacji liczby „5” i podwajania otrzymanych wyników zgodnie z mechanizmem andyjskiej dualności. Pierwotny jest system piątkowy, a nie&#13;
dziesiętny, będący jego pochodną. Najmniejsza jednostka (nie licząc pojedynczego człowieka) to zawsze „5” i liczba ta powtarza się w niezliczonych kontekstach związanych z mitologią, strukturą administracyjną i wojskową, a także z podziałami przestrzeni56. Podwojenie następuje tak, jak w przypadku długości trwania mitycznych epok cywilizacyjnych, gdy mowa&#13;
jest o 1000 lat, „ale taki 1000 składał się z dwóch 500-leci, które uważano już to za równoczesne, już to za kolejne”57. Natomiast 500 lat to oczywiście multiplikacja liczby 5. Jan Szemiński tłumaczy tę zasadę w bardzo obrazowy sposób:&#13;
Jedno słońce trwało w rzeczywistości 500 lat. Kataklizm kończący trwanie słońca liczono raz&#13;
jako kataklizm kończący trwanie dolnej saya całej istniejącej czasoprzestrzeni, a drugi raz jako&#13;
kataklizm kończący trwanie górnej saya istniejącej czasoprzestrzeni. W ten sposób dwukrotnie&#13;
liczono to samo 500-lecie, raz jako 500 lat dolnej saya, drugi raz jako 500 lat górnej saya,&#13;
co razem dawało 1000-lecie. Przy takiej rachubie dwie nogi człowieka 30-letniego mają&#13;
łącznie 60 lat58 [podkr. E.J.].&#13;
&#13;
Historyk mógłby na tym poprzestać, ale etnologa dręczą pytania bardziej ogólnej natury. Pamiętając o powtarzalnych kontekstach, jednoznacznie nacechowanych dynamiką, skłonny jest dopatrywać się kulturowego sensu liczby „5” w ponadkulturowym mechanizmie dyssymetrii, wnikliwie przeanalizowanym przez Rogera Caillois. Uczony ten&#13;
w błyskotliwym wykładzie dowiódł, że zarówno w przyrodzie, jak i kulturze: „Podczas&#13;
55&#13;
56&#13;
&#13;
57&#13;
58&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 38–39.&#13;
Szereg konkretnych przykładów zawiera cytowana wielokrotnie praca J. Szemińskiego Myślane po kiczua,&#13;
s. 54–62.&#13;
Ibidem, s. 69.&#13;
Ibidem, s. 61.&#13;
&#13;
�232&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
gdy dysymetria wywołuje zjawiska, symetria okazuje się bezwładem hamującym&#13;
ich pojawianie się: «Konieczne jest, by pewne elementy symetrii nie istniały. To właśnie&#13;
dysymetria tworzy zjawiska». W rzeczywistości nie tworzy ich ona, lecz umożliwia ich&#13;
powstanie… [podkr. E.J.]”59. Mamy więc podstawę do spojrzenia na kulturę i symbolikę&#13;
liczb przez pryzmat twierdzeń Caillois, wprawdzie niezupełnie pionierskich, ale precyzyjnie włączających zagadnienie w obszar refleksji etnologicznej. Zgodnie z takim postrzeganiem, układy symetryczne reprezentują stan entropii, natomiast dyssymetryczne&#13;
– energetyczne dążenie do zmian, rewitalizacji lub reprodukcji systemu. „Parzyste”&#13;
to symetria, a „nieparzyste” dyssymetria. „Pięć” jest dyssymetryczne, a jego przełożenie&#13;
na symbolikę kulturową może mieć, jak sądzę, pragenezę w postrzeganiu przez człowieka&#13;
własnej pięciopalczastej dłoni jako pierwszej, uniwersalnej egzemplifikacji „pięciokrotności”60, natomiast obu dłoni jako „dziesięciokrotności”, ale zawsze w dualistycznym&#13;
rozdzieleniu na dwie. Postępując tym antropocentrycznym tropem, do którego zachęcają&#13;
dociekania Caillois, konstatujemy, że pięciopalczasta dłoń ma kciuk – palec bez wątpienia&#13;
najważniejszy dla motoryki dłoni61, ustawiony odmiennie niż pozostałe, ale ściśle z nimi&#13;
współpracujący. Antropologia ciała, odczytująca niezliczoną ilość konwencjonalnych&#13;
układów, tworzonych przez człowieka przy pomocy znaku dłoni, bez wątpienia uznałaby&#13;
tę część ciała za archetyp dla kulturowych symbolizacji „pięciokrotności”. Kontynuując&#13;
ten tok myślenia, musimy uwzględnić istnienie dwóch dłoni – ale jednej prawej, a drugiej lewej, co przekłada się na dalszy, przygniatający swą objętością bagaż konotacji kulturowych, związanych z symboliką „prawego” i „lewego”. Przytoczę tylko dwa skrótowe&#13;
ciągi strukturalne związane z tymi pojęciami:&#13;
PRAWY – Hanan (górny) – niebo – mężczyzna – dzień – światło – słońce&#13;
LEWY – Hurin (dolny) – ziemia – kobieta – noc – ciemność – księżyc&#13;
Oczywiście im bardziej szczegółowe są obszary kultury, podporządkowane takiej klasyfikacji, tym bardziej komplikują się rządzące nimi relacje. Jednak i te w obrębie zagadnień&#13;
o dużej szczegółowości osadzone są w elementarnej grupie wyżej wymienionych opozycji&#13;
bazowych62.&#13;
Nie trzeba dowodzić – gdyż zrobił to przekonująco Caillois – że „przewaga prawej strony nie zna wyjątków i rozciąga się znacznie poza granice rodzaju ludzkiego”63, a zatem&#13;
wywiera modelujący wpływ również w Andach. Oddziaływanie to wiąże się ściśle z charakterystycznym dla kultur andyjskich dualizmem. Prawa i lewa strona układów dualistycznych, lokujące się w tym samym ciągu strukturalnym, co opozycja „męskie – żeńskie”,&#13;
59&#13;
60&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
62&#13;
63&#13;
&#13;
R. Caillois, Dynamika dyssymetrii, przeł. J. Krzywicki, „Literatura na Świecie” 1975, nr 1, s. 183.&#13;
Warto zwrócić uwagę na motyw pięciopalczastej dłoni (oraz dwóch dłoni) w sztuce dawnego Peru. Szczególnie charakterystyczny jest przykład pięciopalczastej dłoni-góry w kulturze Moche [fot. 21]. Ale rozłożona dłoń, eksponująca pięć wyprostowanych palców, pojawia się bardzo często na różnych artefaktach&#13;
archeologicznych. Jest to tematyka obszerna, godna osobnego opracowania.&#13;
Od tysiącleci znana jest praktyka obcinania jeńcom kciuków, żeby pozbawić ich możliwości władania mieczem i włócznią, ale by mogli np. wiosłować na galerach. Ten aspekt praktyczny zespolił się z symbolicznym – odebrania mężczyźnie statusu wojownika, a zarazem władcy, czego dowodem jest obcinanie&#13;
kciuków, a czasem też dużych palców u stóp, królom podbitych państw w czasach biblijnych (zob. Sdz 1:&#13;
6,7). Pozbawienie kciuka było więc równoznaczne z degradacją w ramach statusów społecznych.&#13;
Obszerniej na ten temat w: J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 90–91.&#13;
R. Caillois, Dynamika dyssymetrii, s. 190.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
znajdują odzwierciedlenie w niezliczonej ilości wątków wierzeniowych i folklorystycznych,&#13;
w interpretacjach natury i motywach tworzonej sztuki. „Tukuy ima qhariwarmi – «wszystko jest kobietą i mężczyzną»” – cytuje indiańskie powiedzenie Baumann, i dodaje: „Prawo&#13;
komplementarnych przeciwieństw wpływa na wszelkie formy trwającego istnienia, połączonego w pary”64. Jednakże stwierdzając istnienie układów dualistycznych, należy równie&#13;
dobitnie powiedzieć o dyssymetrii, będącej kluczowym warunkiem ich witalności. Dyssymetrię tę zauważył i opisał Lévi-Strauss, który analizując dualizm i kosmowizję Indian&#13;
Ameryki Południowej, stwierdza, że „wszelka jedność zawiera dwoistość i […] kiedy się&#13;
ona urzeczywistnia, to pomimo wszelkich prób i starań, nie może być prawdziwej równości pomiędzy dwiema połówkami”65. Warto zacytować obszerniejszy fragment wniosków&#13;
uczonego:&#13;
Od tej dynamicznej dysproporcji zależy dobre funkcjonowanie systemu, który bez niej byłby w każdej chwili zagrożony stoczeniem się w stan bezwładu. Mity obwieszczają milcząco,&#13;
że bieguny, według których uporządkowują się zjawiska naturalne i życie w społeczeństwie,&#13;
a więc: niebo i ziemia, ogień i woda, „wysoko” i „nisko”, „blisko” i „daleko”, Indianie i nie-Indianie, współplemieńcy i cudzoziemcy itp. nigdy nie mogą być bliźniacze. Umysł stara się&#13;
połączyć je w pary, lecz nie udaje mu się ustalić pomiędzy nimi równości. Ponieważ te właśnie&#13;
odchylenia, zróżnicowane kaskadowo – jak je pojmuje filozofia mityczna – wprawiają w ruch&#13;
maszynę świata66.&#13;
&#13;
Sądzę, że postrzeganie andyjskich kontekstów liczby „5” winno uwzględniać opisane&#13;
uwarunkowania, zakorzenione głębiej niż tylko w specyfice jednej kultury. Świadomość najważniejszego sensu, zawartego w tej liczbie, pozwala na dostrzeżenie go we wszystkich kulturowych egzemplifikacjach „pięciokrotności” i śledzenie, w jaki sposób modeluje on narrację mityczną na poziomie konkretnych wypowiedzi. Sens, o którym mowa, osadza badania&#13;
nad szczegółami w ramach spójnego dyskursu, ujawniając ważną zasadę porządkującą obraz&#13;
świata. Powtarzalne elementy mitu rządzącego koncepcją pięciu „braci” Chrystusów&#13;
w swym najgłębszym podłożu podporządkowane są zasadzie kreatywnej dyssymetrii.&#13;
Układ „pięciokrotności” pozostaje częściowo otwarty, uruchamiając na swoich obrzeżach&#13;
zjawiska dynamiki sprzyjającej nieustannej regeneracji. W ten sposób nieparzystość liczby&#13;
„5” zostaje dodatkowo wzmocniona potencjałem aktywności, zapobiegającym skostnieniu&#13;
systemu.&#13;
&#13;
Andyjscy bracia, czyli świat w systemie pokrewieństw&#13;
Kosmowizja andyjska interpretuje świat jako złożony system niezliczonych pokrewieństw,&#13;
istniejących na wszystkich szczeblach ogólności i we wszelkich obszarach rzeczywistości.&#13;
Struktura rodzinna stała się wszechogarniającą matrycą, według której klasyfikowane są elementy natury i kultury. Zgodnie z jej kształtem żyją bogowie, ludzie, zwierzęta,&#13;
64&#13;
65&#13;
66&#13;
&#13;
M.P. Baumann, Wszystko jest kobietą i mężczyzną..., s. 65, 67.&#13;
C. Lévi-Strauss, Opowieść o rysiu, s. 79.&#13;
Ibidem, s. 78.&#13;
&#13;
�234&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
góry, skały, jeziora i źródła. Nieprzypadkowo użyłam słowa „żyją” w odniesieniu do wszystkich przykładów. W andyjskim świecie nie ma rozgraniczenia na żywe i nieożywione elementy przyrody. Wszystko ma w sobie aktywny – widoczny bądź ukryty – potencjał życia&#13;
i nic nie stanowi wyłączonego, w pełni autonomicznego bytu, bez jakichkolwiek koligacji&#13;
„rodzinnych”. Przekonujemy się o tym, czytając teksty mitologiczne, analizując treści folkloru i wierzeń, rozpoznając kody zawarte w sztuce, poznając toponimię przesiąkniętą silną tendencją do pareidolii, analizując system klasyfikowania przestrzeni, a także prowadząc&#13;
z Indianami zwykłe, codzienne rozmowy.&#13;
Pierwszą wskazówką potwierdzającą wszechobecność matrycy „rodzinnej” w kulturze&#13;
jest fakt nieporównanie szerszej znajomości pokrewieństw i powinowactw u przeciętnego&#13;
Indianina niż ma to miejsce u Europejczyka. To, co w Europie jest domeną genealogów,&#13;
żmudnie rekonstruujących drzewa rodowe tych, którzy szukają swych korzeni, w Andach pozostaje treścią potocznej świadomości niemal każdego – świadomości nabywanej&#13;
od dziecka i starannie pielęgnowanej do śmierci. Znajomość własnej rodziny i krewnych,&#13;
sięgająca nierzadko kilku pokoleń wstecz, ale też dziesiątek, jeśli nie setek osób żyjących współcześnie, tworzy fundamentalną wartość kulturową, spójną w planie synchronii&#13;
i diachronii. Jest ona podstawą tożsamości Indianina, opartej na świadomości zakorzenienia&#13;
w wielkiej rodzinie i na terytorium przez nią zajmowanym. Stare domy, nierzadko identyczne, jak te przed przybyciem Hiszpanów, poletka uprawne rozsiane czasem daleko, w różnych strefach wysokościowych, granice własności znaczone prastarymi murkami (pircas)&#13;
oraz monolity huancas, w które in illo tempore skamienieli odlegli przodkowie lub rodzinne bóstwa opiekuńcze – w płynny sposób poszerzają obszar „oswojonego” świata, włączony w szeroko rozumianą strukturę rodu. Ta zaś łączy się w jeszcze szersze struktury ayllu,&#13;
w których istnieje sieć kolejnych, endogamicznych relacji. Ale na ayllu się nie kończy, gdyż&#13;
związki rodzinne powstają przecież w sposób nieograniczony w obrębie coraz większych&#13;
struktur. Wszystkie te elementy, konstytutywne dla kultury, klasyfikowane są za pomocą&#13;
rozbudowanej terminologii pokrewieństwa.&#13;
Nie czuję się kompetentna, by nawet w niewielkim zarysie streścić całość zarysowanej problematyki, pomijając kwestię, że nie jest to tutaj konieczne. Zwrócę jedynie uwagę&#13;
na kilka przykładów semantyczno-symbolicznego funkcjonowania słowa „brat”, jak również pochodnego mu „braterstwa”67. Na podstawie własnych obserwacji mogę stwierdzić,&#13;
że określenie to pojawia się u Indian wyjątkowo często, a zakres jego zastosowań obejmuje nieograniczone obszary rzeczywistości, wykraczające daleko poza sferę stricte rodzinną.&#13;
W pamięci pozostał mi drobny epizod, którego sens dopiero teraz pojmuję. Kilka lat temu&#13;
szłam z zaprzyjaźnionym Indianinem od jego dziadka, schodząc z wysoko położonej wioski&#13;
do Huaráz. W pewnym momencie ten przerwał rozmowę, wskazując na rosnącą przy drodze&#13;
grupę eukaliptusów. Było ich pięć, wyrastających ze wspólnego, zrośniętego u dołu pnia.&#13;
„To jest pięciu braci eukaliptusów, tak ludzie mówią” – rzekł do mnie, śmiejąc się. Nieświadoma ukrytych kontekstów, stanęłam koło drzew ze słowami: „A ja jestem ich siostrą”,&#13;
co spotkało się zaskakująco entuzjastycznym przyjęciem i wykonaniem pamiątkowego&#13;
67&#13;
&#13;
Na podobnych zasadach funkcjonuje „siostra”, choć w sposób mniej wyrazisty, niż w przypadku „brata”.&#13;
W mitach z Huarochori odnajdujemy nawet opowieść o bogini Chaupiñamuce i jej pięciu siostrach-inkarnacjach (Bogowie i ludzie…, s. 55–58). Mit ten ma podobną strukturę, jak opowieść o pięciu inkarnacjach&#13;
Pariacaki. Wzmiankuję o tym, ale bez pogłębiania wątku, ponieważ w wywodzie skupiam się na „bracie”.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
zdjęcia [fot. 22]. Dzisiaj myślę, że w braterstwie tamtych pięciu eukaliptusów było mniej&#13;
przenośni, niż wtedy sądziłam, gdyż nazwanie ich braćmi nie wynikało ze spontanicznego skojarzenia mojego rozmówcy, tylko, jak mi rzekł, „ludzie tak mówią”. Dowodzi to,&#13;
że miałam do czynienia z miejscowym mikrotoponimem, który zaistniał jako cząstka kultury, wpisując się w mityczne wątki „braterstwa”, wzmacniane faktem „pięciokrotności”&#13;
drzew wyrastających z jednego pnia. Mechanizm tworzenia się podobnych skojarzeń pozostaje w zgodzie ze wzmiankowaną powyżej kosmowizją, w której brak wyrazistych rozgraniczeń na naturę i kulturę oraz na żyjące i nieożywione między elementami współtworzącymi zarówno bliski świat, jak i całe uniwersum. Innym przykładem – tym razem ze sfery&#13;
przedmiotów nieożywionych (przynajmniej w europejskim postrzeganiu) – jest braterstwo&#13;
słynnego dzwonu „Maria Angola” na wieży katedry w Cuzco oraz pozostałych dzwonów tej&#13;
świątyni68 [fot. 23]. Dzwony w Europie już od głębokiego średniowiecza były najbardziej&#13;
„żywymi” spośród instrumentów, otoczonymi niezwykle bogatą legendą69. Natomiast dzwony w Peru nie doczekały się jeszcze gruntownego opracowania etnologicznego, choć jest&#13;
to temat fascynujący, znakomicie ukazujący mechanizmy synkretycznego łączenia europejskich i rodzimych wątków70.&#13;
Więzy braterstwa istnieją już wśród andyjskich bogów. Jak pisze Rostworowska, obszernie omawiając związki bóstw: „Bogów i huacas andyjskie, tak samo jak ludzi, łączyły więzy&#13;
rodzinne”71. W przypadku najważniejszego Stwórcy Pachacamaka były one nie mniej rozbudowane niż w olimpijskim panteonie Zeusa. Zgodnie z tym, co powiada uczona, związki&#13;
takie istnieją także pomiędzy huacas, czyli najczęściej górami, w których bóstwa mieszkają lub które są z nimi utożsamiane. W folklorze i wierzeniach andyjskich góry zachowują&#13;
się jak ludzie. Są ze sobą w różny sposób spokrewnione, przemieszczają się, rozmawiają&#13;
ze sobą, a nawet walczą. Zbiory andyjskich cuentos y leyendas pełne są takich opowieści.&#13;
Spotyka się je również w dolinie Rio Santa i w okolicach Huaráz, leżących między dwoma&#13;
olbrzymimi pasmami górskimi Cordillera Blanca i Cordillera Negra [fot. 24], które w czasach mitycznych były braćmi bliźniakami zamienionymi w kamień72. Zdarza się, że Indianie wskazują góry będące braćmi. Nad miastem Huánuco wznoszą się trzy szczyty: Marabamba, Rondos i Paucarbamba. Nocami rozmawiają ze sobą, a dwa niższe (bracia) zwracają&#13;
się do wyższego Taita (Ojczulku)73. Z powierzchownie schrystianizowanego mitu z okolic&#13;
jeziora Chinchaycocha w regionie Junin dowiadujemy się, że „bracia niebiańscy”, dostarczyciele nasion i kukurydzy dla ludzi, walczyli ze sobą i spadli, zamieniając się w święte&#13;
góry Apu Jirkas otaczające jezioro74. W rejonie kanionu Colca ludzie wskazują męską górę&#13;
zwaną Tata Mallku – dostarczyciela wód do pól uprawnych, mającego żony, Apus, oraz&#13;
68&#13;
69&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
72&#13;
73&#13;
74&#13;
&#13;
J.M. Arguedas, F. Izquierdo Ríos, Mitos, leyendas y cuentos peruanos, Madrid 2009, s. 46–47.&#13;
Wśród obszernej literatury kampanologicznej na uwagę zasługuje interesująca praca etnograficzna: M. Zych,&#13;
O dzwonniku. Vivos vocat, mortuos plangat, fulgura frangit, [w:] Człowiek – Zwierzę, Człowiek – Maszyna,&#13;
pod red. A. Celińskiej i K. Fidler, Kraków 2006, s. 153–170.&#13;
Wstępną próbę etnologicznego opisu dzwonów w Peru podjęłam wraz ze współautorem, zajmując się ważnym wątkiem wierzenia na temat tłuszczu Indian w materii dzwonów. Zob. E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco…, s. 75–102.&#13;
M. Rostworowskí, Pachacamac y el Señor de los Milagros…, s. 47.&#13;
M. Yauri Montero, Leyendas ancashinas. Plantas alimencias y literatura oral andina, Lima 1990, s. 9–14.&#13;
E. López Abújar, Cuentos andinos, Lima 1970, s. 7–17.&#13;
S. Arroyo Aguillar, op. cit., s. 21.&#13;
&#13;
�236&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
braci – starszego Tata Mismi i młodszego Tata Warankate. Ci także mają swoje żony, siostry&#13;
i dzieci, wskazywane wśród okolicznych gór75.&#13;
W tradycyjnych tekstach kultury andyjskiej stosunek braterstwa bywa zwykle&#13;
dosłowny, a nie metaforyczny. Nie znaczy to jednak, że braterstwo nie jest również treścią metafor. W opowieści o synu Pariacaki – Tutayquirim, narrator mówi: „Otóż dawnymi czasy także Checanie byli, jak słyszałem, Quintianami, młodszymi braćmi Quintian&#13;
[podkr. E.J.]”76. Nieco dalej natrafiamy na zdanie, z którego dowiadujemy się, że nie tylko&#13;
Pariacaca miał inkarnacje w postaci pięciu braci, lecz jego syn także nie był jedynakiem:&#13;
„Niewiele dni później Tutayquiri, umówiwszy się z pozostałymi swymi braćmi, wyruszył,&#13;
aby usunąć Yunkan z Llacsatamba [podkr. E.J.]”77. Część wrogiego ludu wyplenił, inna się&#13;
poddała. „Tych, którzy go czcili, nie potraktował jednak jak psy, przeciwnie: «Mieszkaj&#13;
sobie, ale poznaj mojego ojca. Odtąd żyjcie mówiąc o Checanach bracia». Powiecie: «Jesteśmy ich młodszymi braćmi» [podkr. E.J.]”78. Mamy więc do czynienia z braterstwem&#13;
symbolicznym, a zarazem politycznym, co znacząco poszerza obszar semantyczny występowania słowa „brat”. W micie, którego fragmenty zacytowałam, niewątpliwie pobrzmiewają&#13;
echa pradawnej, rzeczywistej historii tych ziem. W innych natomiast kontekst „braterstwa”&#13;
przewija się w historii o współzawodnictwie obcych sobie kandydatów na męża. Obaj, związani tym samym celem, zwracają się do siebie „Bracie!”79. Również we współczesnych&#13;
kodach językowych w Peru słowo „brat” w znaczeniach metaforycznych pojawia się zdecydowanie częściej niż w języku polskim, a przypuszczam, że także częściej niż w innych&#13;
językach europejskich.&#13;
W rejonie środkowo-południowego Peru znana jest opowieść o braciach, którzy in illo&#13;
tempore wędrowali z północy na południe i pozostali tam, jako Chrystusowie, czczeni do dziś&#13;
jako Señor de Wayllay de Wayllay, Señor de Wayllay de Hatun Huayllay de Lircay, Señor de&#13;
Muruway de Tarma i Señor de Maynay de Huanta80. Reprezentuje ona niezwykle ciekawy,&#13;
wręcz unikalny wariant, łączący archaiczne mity o braciach Ayar, czy nawet o wędrującym&#13;
Wira Quchy, z mitem „braci” Chrystusów. Powiada wprost o przemianie braci, przemierzających te tereny, w wędrujących Chrystusów, którzy po tej metamorfozie nadal pozostają&#13;
ze sobą w stosunku braterstwa. Odczytujemy wzorcowy obraz nałożenia się tych dwóch mitów, skutkujący narracją o wielkim ciężarze symbolicznym, transformującą zdarzenia historii&#13;
w ahistoryczny dyskurs mityczny. Czterech andyjskich braci-demiurgów, którzy cywilizują&#13;
ziemię, ustępuje czterem „braciom” Chrystusom, kontynuującym ich dzieło, przejmującym&#13;
świat we władanie i roztaczającym nad nim opiekę. Jest to opowieść o odsłonie nowej epoki, w której tryumfuje Bóg przychodzący z innego świata, wypowiedziana językiem mitu inkorporującego nowe treści dziejowe i dokonującego ich translacji we własne środki wyrazu.&#13;
Tkwi w niej niedopowiedziany „piąty element” w taki sam sposób, jak w micie o bogu Pariakace. Tym piątym jest Chrystus jako byt, który uległ podziałowi na inkarnacje „braci” i chociaż każda z nich stała się w pełni nim samym, zachował autonomię i ontologiczną tożsamość&#13;
75&#13;
&#13;
76&#13;
77&#13;
78&#13;
79&#13;
80&#13;
&#13;
Ibidem, s. 90. Wymieniony szczyt o nazwie Tata Mismi to wygasły wulkan, który nosi obecnie nazwę Misti&#13;
(5825 m n.p.m.) i wznosi się nad Arequipą, stanowiąc cel łatwiejszych wypraw alpinistycznych.&#13;
Ibidem, s. 50.&#13;
Ibidem.&#13;
Ibidem, s. 50–51.&#13;
Ibidem, s. 25, 27.&#13;
Ibidem, s. 168–169.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
jako ich „centrum”. Ta pierwotna logika, nieskrępowana dialektyką naukową, zezwala na poruszanie się w czasoprzestrzeni według zupełnie innych zasad. Jeśli przemyślimy ją, uwalniając się choć trochę (całkiem się nie da) od szablonów europejskiego myślenia, odkrywany, że opisuje świat jasno i konsekwentnie. Struktura opowieści stanowi replikę mitycznej&#13;
wędrówki Wira Quchy, który „objawił się z jeziora Titicaca jako cztery osoby, czterech wira&#13;
quchów, po jednym na każdą część andyjskiego świata z centrum w Tiwanaku”81. Odmiana&#13;
tego mitu, zanotowana przez Christoualda de Molinę (1529–1585) około 1575 roku, powiada,&#13;
że Wira Qucha wysłał na wędrówkę swoich czterech synów (a więc braci). Szemiński i Ziółkowski wyjaśniają: „Jeden maszerował przez góry, to jest przez Chinchay Suyu, dwaj inni&#13;
szli przez Anti Suyu i Kunti Suyu. Dlaczego tekst nie wspomina maszerującego przez Qulla Suyu? Być może dlatego, że musiałby on iść na wschód, a nie na zachód. Działałby zatem&#13;
na odwrót niż pozostali [podkr. E.J.]”82. Znów dostrzegamy opisany schemat „struktury niedomkniętej” – nie znamy imienia czwartego brata i prawie nic o nim nie wiemy. Schemat&#13;
zawarty w micie o Wira Quchanie stanowi prawzorzec dla jego wszelkich późniejszych&#13;
wariantów, w tym także dla opowieści o „braciach” Chrystusach. Cytowani badacze dodają, że „inkaski schemat opowieści o stworzeniu był schematem otwartym: można było&#13;
doń dodać stworzenie wszelkich bytów obojga światów, nawet gdy sama opowieść o nich&#13;
nie wspominała [podkr. E.J.]”83. Sądzę, że proponowany tu model struktury niedomkniętej&#13;
ujawnia nowy aspekt tej otwartości.&#13;
W mitach, które omawiam, rysuje się subtelna symbolika kierunków świata. Jeśli prześledzimy kierunek wędrówki „braci” Chrystusów, to zobaczymy, że posuwali się z północy&#13;
na południe – odwrotnie niż czterej synowie Wira-Quchana, zanim zamienili się w Chrystusów. Jest to kierunek, z którego na tamte tereny przybyli Hiszpanie w 1533 roku. W andyjskich tekstach mitologicznych powstałych lub tylko przekształconych po kataklizmie pacha&#13;
cuti konkwisty, a zwłaszcza po tragicznym okresu jej pierwszych dekad84, odnajdujemy negatywną waloryzację kierunków, z których nadeszli Hiszpanie. Zrozumiałe więc, że w ludowych opowieściach apokryficznych wędrujący Chrystus (bądź „bracia” Chrystusowie) nadchodzą z tej samej strony. Wątek ten „uległ skamienieniu”, pomimo późniejszych procesów&#13;
inkulturacyjnych, w wyniku których nastąpiła głęboka interioryzacja kultu Chrystusa jako&#13;
81&#13;
82&#13;
83&#13;
84&#13;
&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 63.&#13;
Ibidem, s. 67.&#13;
Ibidem.&#13;
Rozmiary ludobójstwa (bo niektórzy etnolodzy i historycy nie wahają się użyć tego słowa), jakie dokonało&#13;
się w Ameryce Południowej i Mezoameryce w pierwszej połowie XVI wieku, były tak wielkie, że dane liczbowe szokują. Szemiński i Ziółkowski piszą, że „w ciągu zaledwie około 60 lat epidemie, długotrwałe wojny&#13;
i wyniszczająca praca spowodowały spadek zaludnienia w skali imperium do poziomu (zależnie od obszaru) od 10% do 25% (sic!) sprzed konkwisty” (ibidem, s. 31). Tzvetan Todorov przytacza dane z szerszego&#13;
obszaru: „Nie wdając się w szczegóły, dla oddania jedynie ogólnej idei […] przyjmijmy, że w 1500 roku&#13;
populacja kuli ziemskiej liczy 400 milionów, z czego 80 milionów zamieszkuje obie Ameryki. W połowie&#13;
szesnastego wieku, z tych 80 milionów pozostało 10. Jeśli zaś ograniczymy się do Meksyku – w przeddzień&#13;
konkwisty było tam około 25 milionów ludności, a w 1600 już tylko milion. Jeśli słowa ludobójstwo użyto&#13;
kiedykolwiek słusznie do precyzyjnego określenia danego zjawiska, to miało to miejsce właśnie w tym&#13;
wypadku. Jest to rekord – jak mi się wydaje – nie tylko w liczbach względnych (wyniszczenie rzędu 90%&#13;
i więcej), ale również absolutnych, ponieważ mówimy o unicestwieniu populacji liczącej, jak się ocenia, 70&#13;
milionów istnień ludzkich. Ta hekatomba nie wytrzymuje porównania z żadną masakrą dwudziestego wieku” (T. Todorov, Podbój Ameryki. Problem innego, przeł. J. Wojcieszak, Warszawa 1996, s. 149).&#13;
&#13;
�238&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
własnego boga, a jego miejscowe wcielenia stały się obiektami żarliwego kultu. Do dziś&#13;
jednak istnieje ślad dysonansu poznawczego i emocjonalnego związanego z postacią&#13;
Chrystusa, który jest – „nasz”, ale czasem – w zależności od kontekstu i okoliczności –&#13;
„obcy”. Trauma kulturowa, która owładnęła psychiką i wyobraźnią Indian w czasie konkwisty i rządów kolonialnych, znalazła odzwierciedlenie w warstwie zrodzonych wtedy wierzeń.&#13;
Dotyczy to nie tylko postaci Chrystusa czy innych postaci chrześcijańskiego kultu. Przekonałam się o tym, analizując powtarzalne szczegóły na temat pishtaco, figury demonologicznej&#13;
powstałej w Andach w pierwszych dekadach XVI wieku i obecnej tam do dziś. Ten wyjątkowy w swej strukturze konstrukt wierzeniowy, będący wizualizacją i symbolizacją największych koszmarów Indian, mających swe źródło w obecności Hiszpanów, omówiłam w związku z wydarzeniami wokół pożaru, a potem trzęsienia ziemi, w których Señor de La Soledad&#13;
uległ poważnym zniszczeniom. Otóż na terenie objętym moimi badaniami, czyli w Callejon&#13;
de Huaylas, pishtaco zjawia się zawsze od zachodu, od strony oceanu, skąd przybyli Hiszpanie85. Nie jest to zgodne z prawdą historyczną, gdyż w rzeczywistości pierwsza ekspedycja&#13;
Hiszpanów w 1533 roku nadeszła od strony gór, z północy, podążając z Cajamarki do Pachacamaka. Zdarzenie to zatraciło się jednak w zbiorowej pamięci, przykryte nieporównanie&#13;
silniejszą, późniejszą ekspansją od zachodu, od Pacyfiku przez Czarną Kordylierę.&#13;
Motyw wędrujących braci, czy to Wira Quchów, czy Pariacaków, czy Ayarów, czy występujących pod innymi imionami w rozlicznych wersjach opowieści, czy w końcu motyw&#13;
„braci” Chrystusów – to oczywiste odmiany tego samego mitu, osadzonego w strukturze&#13;
„pięciokrotności”, gdyż zawsze nad czterema działającymi w terenie jest piąty (a właściwie pierwszy!) – najstarszy i najważniejszy, który ich delegował i cały czas pozostaje ich&#13;
„centrum”. W przypadku „braci” Chrystusów jest nim Chrystus najbardziej czczony, który&#13;
pojawił się jako pierwszy, podczas gdy pozostali powędrowali dalej i osiedli w jego pobliżu. W wersjach przedchrześcijańskich bracia są tymi, którzy czynią sobie ziemię poddaną po pierwotnym akcie stworzenia – zasiedlają świat, wytyczają granice i kanały nawadniajace, sieją i sadzą rośliny jadalne i budują miasta. W wersjach chrześcijańskich bracia&#13;
przynoszą temu światu nową religię, dbając o niego we wszystkich wymiarach ludzkiej&#13;
egzystencji. Ich „poczwórność” oznacza stabilizację, a „pięciokrotność” kreację. Obie&#13;
współtworzą strukturę tego samego paradygmatu, zapewniając niezbędną równowagę systemu, a językiem wypowiedzi mitu – fundamentalnym w kosmogonii andyjskiej – jest system&#13;
pokrewieństwa.&#13;
&#13;
Zły i dobry Chrystus&#13;
W trakcie badań, które prowadziłam wraz z etnologiem Mirosławem Mąka w Callejon de&#13;
Conchucos, na wschodnich stokach Andów, trzęsienie ziemi, w wyniku którego obrywy&#13;
skalne zatarasowały drogę przez góry w kierunku Huaráz, zmusiło nas do kilkudniowego&#13;
przedłużenia pobytu w Pomabambie. Doświadczyliśmy tam serdecznej gościny i pomocy&#13;
kilkuosobowej elity kulturalnej miasteczka86 [fot. 25]. Okoliczność okazała się szczęśli85&#13;
86&#13;
&#13;
E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco…, s. 210.&#13;
W czasie badań w Pomabambie i jej okolicach służył nam za przewodnika i dostarczył wiele ważnych informacji Fernando Valverde Lavado – dziennikarz i szef miejscowego Radio Armonia Digital Pomabamba.&#13;
Spotykaliśmy się w mieszkaniu zasłużonego w tym regionie lekarza Julio Adolfo Vidal Escudero, pasjonata&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
wa, gdyż od jej członków dowiedzieliśmy się, że w niewielkiej pobliskiej wiosce Cushuru&#13;
odbędzie się doroczna fiesta patronal ku czci Santa Cruz de Cushuru, czyli – jak nam powiedziano – bardzo czczonego tam Chrystusa. Rzeczonego dnia, 24 września 2019 roku,&#13;
w strumieniach deszczu dotarliśmy tam wraz z dwojgiem naszych znajomych z Pomabamby, po długim wspinaniu się krętą, błotnistą drogą, niemal doszczętnie zajeżdżonym autem. Punktem docelowym okazał się niezbyt rozległy plac usytuowany na szczycie wzgórza, stanowiącego najwyżej położoną część wioski. Z jednej strony ograniczała go pierzeja&#13;
starych domów, z drugiej zaś uskok terenu uniemożliwiał zabudowę, więc w tamtym kierunku otwierał się rozległy widok zamglonych gór. Węższy bok placu zamykała stara kaplica z wieżyczką, podobna do setek innych, rozsianych po wysokogórskich wioskach Andów [fot. 26]. Na placu kręciło się już sporo osób, w tym kobiet w regionalnych strojach,&#13;
rozkładających stoiska z piwem i słodyczami. Deszcz ustał i wyszło słońce. Ścieżkami&#13;
z dołu w małych grupach nadchodzili ludzie, powoli wypełniając plac. Z oddali dobiegły&#13;
nas dźwięki muzyki i spoza domów wyszła orkiestra, a wraz z nią kolorowy tłum dorosłych&#13;
i dzieci oraz pokaźna grupa mężczyzn w kapeluszach, dźwigających na barkach dziesiątki skrzynek z piwem. Początkowo zdziwił nas ten widok, gdyż bez przeszkód mogliby&#13;
ten ładunek przywieźć autem. Wkrótce jednak okazało się, że wnoszenie piwa jest czymś&#13;
więcej niż tylko operacją techniczną. Mieliśmy do czynienia z rytuałem. Mężczyźni utworzyli szpaler i przy akompaniamencie muzyki, postępując przed barwnym tłumem uczestników fiesty, okrążyli plac wraz z kaplicą, demonstrując hojność mayordomo – fundatora&#13;
piwa. Ciężkie skrzynki nie były niesione tak, jak byłoby najłatwiej – w dole, na wysokości&#13;
kolan, trzymane z dwóch stron przez dwóch mężczyzn. Wnoszono je wysoko, na barkach,&#13;
by ich liczba wzbudziła we wszystkich uznanie i szacunek dla fundatora [fot. 27]. Po jakimś czasie nadciągnęły druga orkiestra, kolejne grupy mieszkańców z okolicznych wiosek&#13;
i dalsze transporty tak samo wnoszonego piwa. Plac wypełnił kilkusetosobowy tłum bawiących się Indian, którzy andyjskim zwyczajem tańczyli z butelkami w rękach, częstując się&#13;
wzajemnie. Nasza obecność wzbudzała duże zainteresowanie, ale szczęśliwie sankcjonowana była przez towarzyszące nam, znane i poważane osoby z Pomabamby. Powiedziano&#13;
nam, że na tej corocznej fieście nigdy wcześniej nie było żadnych gringos. Zabawa ciągnęła się godzinami, coraz głośniejsza i bardziej spontaniczna w miarę opróżniania kolejnych&#13;
skrzynek z piwem. Soliści przekrzykiwali się w przyśpiewkach, kakofonia konkurujących&#13;
orkiestr zlewała się w jeden wielki gwar [fot. 28]. Pomimo zawrotu głowy, wywołanego&#13;
tańcem i niekończącymi się poczęstunkami, którym nie sposób było odmówić, znaleźliśmy czas, by wyrwać się z tłumu i odwiedzić kaplicę przyozdobioną wielkim banerem&#13;
z wizerunkiem dwóch identycznych krzyży z ukrzyżowanym Chrystusem, adorowanych&#13;
przez putta [fot. 29]. Wewnątrz, w prostym, pozbawionym dekoracji wnętrzu pomalowanym&#13;
na niebiesko, koło prowizorycznego ołtarza, stała niewielka platforma procesyjna, a na niej,&#13;
w otoczeniu wielobarwnych kwiatów, dwa niemal identyczne krucyfiksy niewielkich, może&#13;
półmetrowych rozmiarów [fot. 30]. Polichromowane postacie Chrystusów, okryte czerwonymi sudario, najpewniej wyszły spod dłuta miejscowego twórcy. Reprezentowały typ&#13;
historii regionu. W spotkaniach uczestniczyli m.in. Alcybiades Victor Cueva Villanueva – nauczyciel, działacz społeczny, z zamiłowania etnograf, dyrektor Instituto Educacion Superior Pedagogico Publico de Pomabamba, Miguel Genaro Flores Tinoco – nauczyciel, etnograf, specjalista od tańców i pieśni Chimaychi,&#13;
a także Jhohan Escudero Escudero – dziennikarz i fotograf miejscowej gazetki.&#13;
&#13;
�240&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
najprostszej, prymitywnej rzeźby, oddziałującej minimalizmem wyrazistych szczegółów.&#13;
Wpatrując się dokładniej, dostrzegliśmy, że Chrystus z prawej strony jest nieco większy&#13;
i twarz ma bardziej okrągłą niż ten z lewej, o pociągłym obliczu. Ta podwójność, co zrozumiałe, intrygowała, tym bardziej, że wcześniej mówiono nam o Chrystusie, a nie o dwóch&#13;
Chrystusach z Cushuru. Po pierwszym zaskoczeniu zaczęliśmy pojmować, że oto stoimy&#13;
wobec dosłowności andyjskiego dualizmu w urzekającej prostotą symbolice.&#13;
Na podłodze płonęło mnóstwo świec, a przy nich starsze Indianki wpatrywały się&#13;
w ogień [fot. 31]. Nasza obecność wytrąciła je ze skupienia. Zagadnęliśmy, dlaczego jest&#13;
dwóch, czemu nie jeden? Uśmiechały się, nie rozumiejąc, o co nam chodzi. Potem ponawialiśmy pytanie, rozmawiając z podchmielonymi tancerzami i muzykami, dedykującymi nam starą, ludową pieśń o chytrym lisie na punie. Podobnie jak w przypadku Indianek,&#13;
odpowiedzi zadziwiająco rozmijały się z pytaniem, jakby jego sens pozostawał niejasny.&#13;
Zawierały oczywistości, krótkie stwierdzenia na temat czci, jaką oddają Chrystusowi, powtórzenia, że to „nasz” i „tutejszy”, że zawsze tu przychodzą i że rokrocznie odbywa się&#13;
fiesta. Słowem, szum semantyczny, całkowicie oderwany od istoty pytania, bez żadnego&#13;
punktu styczności z kwestią „podwójności”. Zadając pytania, coraz bardziej rozumieliśmy&#13;
ów szczególny stan zetknięcia dwóch porządków logicznych, wykluczający możliwość bezpośredniej translacji. Podjęliśmy rodzaj eksperymentu dla potwierdzenia tej niemożności&#13;
i zarejestrowania środków językowych, wypełniających swym szumem martwe pole pomiędzy oboma porządkami. Jak pisała Tokarska-Bakir: „Im niższy rejestr słów, tym większej&#13;
trzeba wrażliwości, by nie potraktować ich jako z w y k ł e g o p o w t a r z a n i a, p o s p o l i t e j r e d u n d a n c j i, nadmiaru i szumu, by przeniknąć i odrzucić pozór jałowości w powtórzeniu”87. W Cushuru zetknęliśmy się z czymś więcej; nie tylko z powtarzalnością i niskim rejestrem słów, czemu sprzyjała obfitość piwnego halucynogenu, ale też ze strzępami&#13;
emocjonalnych narracji, próbujących w minimum słów wyrazić wielkość zgrzebnego Chrystusa jako centrum tożsamości mieszkańców tej zagubionej w górach wioski. Wypowiedzi&#13;
te wywołało pytanie, w którym jedynym zrozumiałym punktem zaczepienia był dla respondentów podwójny krucyfiks. Kwestia jego dwoistości pozostawała jednak niezauważona,&#13;
jakby semantycznie przeźroczysta, natomiast on sam wyzwolił potrzebę formułowania indywidualnych „małych opowieści”, dotykających sedna indywidualnej i zbiorowej tożsamości. W końcu pewien indagowany staruszek w mocno dionizyjskim nastroju wskazał trzymaną butelką baner ze zdjęciem krucyfiksów i z wysiłkiem dobierając hiszpańskie słowa,&#13;
rzekł do mnie pouczającym tonem: „Gringa, to jest jeden Señor de Cushuru…, jeden. Ten&#13;
jest zły, a tamten dobry…, jeden…, tak już jest”. Dalsze pytania nie miałyby sensu, więc&#13;
tańcząc, nadstawiłam swój kubek, by mógł mi nalać kolejną porcję złotego trunku marki&#13;
„Cristal”. Wywinąwszy się z kręgu podochoconych tancerzy, weszłam ponownie do kaplicy.&#13;
Stare Indianki nadal siedziały na kamiennym schodku, jedna osłaniała mantą świece, by delikatne powiewy wiatru nie zaburzały sekretnych treści odczytywanych z płomyków. Z zewnątrz dobiegały muzyka i gwar fiesty. Spojrzałam na dwa krucyfiksy – ten z lewej, mniejszy, o bardziej wychudzonej twarzy i z zamkniętymi oczami, był zły. Ten z prawej, większy,&#13;
o pełniejszym obliczu i otwartych oczach – dobry. Pierwszy już skonał, drugi był jeszcze&#13;
żywy [fot. 32]. Kolejność wymieniania nie jest przypadkowa. W Polsce bardziej naturalna jest zbitka: „dobry i zły”. W Andach odwrotnie; zarówno w wypowiedzi staruszka, jak&#13;
87&#13;
&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 15.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
i innych, zauważyłam odmienną kolejność: najpierw mówi się „zły”, a potem „dobry”. Obserwowałam uważnie oba krucyfiksy, starając się uwolnić od optyki europejskiego postrzegania. Zaczęłam rozumieć, że tak naprawdę – mowa tu o prawdzie miejsca i kultury – moje&#13;
widzenie dwóch krzyży było złudzeniem. Był tylko jeden, zadziwiająco podzielony między&#13;
życiem a śmiercią. Miałam przed oczami przejmującą i piękną w swej pierwotnej surowości&#13;
egzemplifikację andyjskiego dualizmu, przełożonego na język najprostszych symboli. Sędziwy Indianin zapewne na trzeźwo nie wypowiedziałby cytowanej kwestii. Tym bardziej&#13;
doceniłam doniosłość rytualnego upojenia podczas andyjskich fiest i płynące zeń korzyści&#13;
badawcze. Jego słowa „malo” i „bueno” zamykały w klamrze skrajności dwa wielkie, komplementarne obszary klasyfikacji świata, nierozdzielne, tak jak Chrystus, który w swej podwójności był tylko jeden. Wypowiadając je, staruszek bezwiednie uchylił do niego furtkę.&#13;
Zastanawiając się nad fenomenem przekładu idei dualistycznej na język symboli, odtworzyłam sobie w pamięci inne napotkane przykłady „podwójności” andyjskich krzyży.&#13;
W wiosce Huashao, pod zachodnimi stokami Huascáranu, znajduje się stara, malownicza&#13;
kaplica, szczęśliwie ocalała z trzęsień ziemi i olbrzymich lawin, które nawiedzały ten rejon&#13;
[fot. 33]. Gdy tam trafiłam, na kamiennych stopniach przed wejściem siedziało kilka kobiet,&#13;
między którymi uganiały się małe dzieci. Co kilka minut przybywały następne panie, rozsiadając się na ocienionych schodkach. Okazało się, że w kaplicy odbędzie się zebranie w jakiejś sprawie ważnej dla wioski. W Andach obiekty takie służą nie tylko celom religijnym,&#13;
lecz również (a może przede wszystkim) świeckim, zwłaszcza tam, gdzie nie ma „domu&#13;
wiejskiego” ani innych pomieszczeń, mogących pomieścić większą liczbę ludzi. Mężczyźni&#13;
nie przyszli, bo pracowali na polach, w odległym Huaráz albo niżej położonych miasteczkach doliny Rio Santa. Na zebranie przybyły więc ich żony lub córki. Pierwsze z nich pojawiły się już godzinę przed czasem, by zanim rozpocznie się zebranie odświeżyć aktualności&#13;
towarzyskie i skonfrontować co bardziej efektowne nabytki w garderobie. Zebrania takie&#13;
są cyklicznymi okazjami do spotkań kobiet, w większości spokrewnionych, mieszkających&#13;
nierzadko daleko od siebie i nieczęsto się widujących. Po trzech kwadransach oczekiwania, w czasie których zdążyliśmy wyjaśnić, kim jesteśmy i co robimy, a nawet zyskaliśmy&#13;
minimum sympatii (zwłaszcza dziewczynek obdarowanych cukierkami), nadszedł starszy,&#13;
przygarbiony mężczyzna o lasce i ascetycznym wyglądzie anachorety. Był nim pobożny&#13;
i szanowany doctrinero, pełniący posługi religijne w zastępstwie rzadko bywającego tu księdza, sprawujący także niektóre obowiązki świeckie z nadania społeczności [fot. 34]. Przywitaliśmy się, mężczyzna życzliwie, z powagą wysłuchał nas, po czym wielkim kluczem&#13;
otworzył drzwi kaplicy, zapraszając gestem do wnętrza. Z szacunku postępowaliśmy krok&#13;
za nim, aż do progu przed prowizorycznym ołtarzem, za którym, we wnękach w murze,&#13;
świeciły złotem i kolorami miejscowe świętości. Kobiety i dzieci bez wyjątku zostały na zewnątrz, z zaciekawieniem zaglądając przez drzwi i szeptem wymieniając uwagi. Doctrinero&#13;
ukląkł i pogrążył się w modlitwie odmawianej cichym szeptem. Kobiety i dzieci umilkły,&#13;
my również czekaliśmy w milczeniu. Dopiero po dłuższej chwili nadszedł czas na rozmowę&#13;
i prezentację zgromadzonych w kaplicy wizerunków. W jednej z wnęk znajdowały się dwa&#13;
bliźniacze krzyże, nieco większe niż w Cushuru, bogato przybrane czerwonymi sudarios&#13;
i barwnymi wstążkami [fot. 35]. Krucyfiksy osłonięto folią, co – jak wielokroć zauważyłam – pełni także funkcję ozdobną. Przeźroczysta folia bywa namiastką przeszklenia, służąc bardziej celom dekoracyjnym niż zabezpieczaniu przed kurzem. Spowita w nią rzeźba,&#13;
&#13;
�242&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
nawet słabiej widoczna, stanowi przejaw zobiektywizowanej estetyki [fot. 36]. Krucyfiksy,&#13;
podobnie jak w wiosce Cushuru, nieznacznie różniły się wielkością. Tym razem nie padły&#13;
określenia: „zły i dobry”, ale ikonografia była podobna. Większy Chrystus ucieleśniał życie,&#13;
spoglądając smutno w swoją lewą stronę. Mniejszy dokonał już żywota, a jego głowa z zamkniętymi oczami pochylała się w prawo. Krzyż większego był zielony, mniejszego czarny,&#13;
co niewątpliwie współtworzyło symbolikę. Doctrinero, obdarowany datkiem „na świece”,&#13;
odprowadził nas do wyjścia. Dopiero wtedy kaplicę wypełniły kobiety, zasiadając na ławkach wzdłuż ścian [fot. 37]. Małe dziewczynki wciąż bawiły się na schodkach, chichocząc&#13;
i nieśmiało dopominając się carmelos. Nad Huascaránem gęstniały chmury, stopniowo kładąc się cieniem na polach i gajach eukaliptusów [fot. 38].&#13;
Dualistyczne przedstawianie Chrystusa na Krzyżu nie dotyczy wyłącznie starych, ludowych wyobrażeń, ocalałych w prowincjonalnych kaplicach. Nieopodal Caraz znajduje się&#13;
kompleks restauracyjno-hotelowy Recreo Campestre la Capullana, będący własnością bardzo zamożnej rodziny. Miejsce to jest popularne na mapie turystyki pielgrzymkowej, więc&#13;
właściciele wybudowali przestronną kaplicę do użytku wiernych. Umieścili w niej dwa różnej wielkości krucyfiksy, będące replikami cudownego Señora de Pumallucay, do którego&#13;
żywili szczególne nabożeństwo [fot. 39]. Bez wątpienia nawiązali w ten sposób do znanego&#13;
sobie, popularnego na wsiach przedstawiania podwójnego Chrystusa na Krzyżu.&#13;
Podwójność wizerunku nie jest wyłączną cechą przedstawień Chrystusa Ukrzyżowanego.&#13;
Tendencja taka dotyczy także jego innych wzorców ikonograficznych, jak również postaci&#13;
świętych. Podczas badań w Peru spotkałam podwójnego św. Franciszka w kościele w Conococha (ok. 30 km od Huaráz) [fot. 40] oraz podwójną Virgen Dolorosa w Pomabambie&#13;
(Callejon de Conchucos) [fot. 41]. W obu przypadkach dualistyczne rozdzielenie manifestuje się zróżnicowaniem wielkości figur, a u Virgen Dolorosa dodatkowo z symboliką złota&#13;
przy postaci większej, a srebra przy mniejszej. W miasteczku Túcume (dep. Lambayeque)&#13;
znajduje się Virgen Purísima Concepción w formie dwóch figur: dużej, wzrostu człowieka,&#13;
zwanej La Virgen Grande, oraz małej, dziecięcej La Virgen Chica. Miejscowi wierni powiadają, że to matka i córka, co stanowiłoby paradoks, gdyby nie fakt, że w religijności ludowej&#13;
zjawisko paradoksu zdaje się nie istnieć, a treści tak postrzegane tłumaczą się w ramach odmiennego porządku. Nie znam przyczyny, dla której konkretny wizerunek bądź wzorzec ikonograficzny byłby przedstawiany częściej niż inne w podwójnej formie, chociaż w praktyce&#13;
przoduje w tym względzie Chrystus na Krzyżu. Fenomen ten przypuszczalnie zależy od trudnego do zdefiniowania impulsu aktywizującego potrzebę materializacji i obrazowania dualizmu przenikającego klasyfikację świata. Dualizm ten, jako głęboka reguła kulturowa, pozostaje w sferze pozarefleksyjnej, w naturalny sposób przenikając wszystkie sfery życia, a więc&#13;
objawiając się także w sztuce. Ikonografia podwójności implikuje różnicę wielkości figur, natomiast dobór pozostałej symboliki cechuje margines dowolności, nie odbiegający od uniwersalnych kodów znaczeniowych, takich jak opozycje: „martwy – żywy”, „dół – góra”, „mały&#13;
– duży”, „ciemny – jasny”, „srebro – złoto”. Owe opozycje dotyczą wzajemnych stosunków&#13;
wynikających z reguł systemowych. Podstawą jest jednak dualistyczne rozdzielenie, ujawniające cechę niesymetryczności obu części, czyli, jak powiedziano wcześniej, dyssymetrii. Cecha ta, by powrócić do klasyków w osobach Caillois czy Lévi-Straussa, znamionuje otwarcie,&#13;
oznacza impuls kreacji i życia, nawet tam – a może tam przede wszystkim – gdzie tajemnica&#13;
śmierci Boga na krzyżu domaga się pozytywnej eksplikacji.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
Jednym z niezwykłych, dualistycznych przedstawień Chrystusa jest Niño Nakaq (Dzieciątko Nakaq) w Ayacucho, które obszernie omówiłam ze współautorem w książce o pishtaco88. Są to dwie niewielkie figurki dziecięce – jedna o jasnej skórze i szatach, druga ciemnoskóra, przyodziana w mundur wojskowy [fot. 42]. Każdy element ich stroju oraz wyglądu&#13;
posiada symboliczne konotacje bądź nawiązuje do otaczających je legend etiologicznych.&#13;
Najbardziej może szokować fakt, iż Niño Nakaq, jak sama nazwa wskazuje89, uważane jest&#13;
za inkarnację pishtaco, czyli najstraszniejszej figury demonologicznej „zarzynacza” wytapiającego tłuszcz z Indian, ukształtowanej w wierzeniach mieszkańców Andów wskutek&#13;
głębokiej traumy kulturowej konkwisty i okresu kolonialnego. W tym wypadku Dzieciątko&#13;
Nakaq zwane też El Niño del Buen Morir (Dzieciątko Dobrej Śmierci) jest także zabójcą,&#13;
ale wykonuje eutanazje z litości na osobach cierpiących, w stanie terminalnym, żeby skrócić im męki konania. Jasna figurka (a nie ciemna, jak można by się spodziewać!) dzierży&#13;
krótki sztylet, będący atrybutem jej posłannictwa. Od niepamiętnych czasów przynoszono&#13;
ją do domów umierających albo, jak wierzono, sama się zjawiała. Zwyczaj ten, co ciekawe,&#13;
trwa nadal, choć oryginał zastępowany jest wierną kopią. Niño Nakaq z Ayacucho reprezentuje ekstremalny w swej symbolice i najdalszy od kanonu chrześcijańskiego przykład ikonografii Dzieciątka Jezus, a mimo to (lub dzięki temu) został wzorcowo „zoptymalizowany”&#13;
w ramach synkretycznej religijności andyjskiej. Wśród wszystkich przytoczonych przykładów figuracji dualistycznego rozdzielenia ten wydaje się wręcz zdumiewający. Zjawiska&#13;
tego rodzaju celnie komentuje Czaja:&#13;
Wyobraźnia ludowa nie zna granic, ustanawia własne reguły gry. Często porusza się po trajektoriach obcych kościelnemu nauczaniu. Przyswaja i łączy składniki, których na zdrowy rozum&#13;
połączyć się nie da. Ale co najciekawsze, z tych klocków wzajem do siebie niepasujących tworzy żywą i dobrze funkcjonującą całość90.&#13;
&#13;
Ciekawym przykładem podwójności jest Señor Cautivo de Ayabaca91. Mowa jednak nie&#13;
o oryginale z kościoła w Ayabaca (w andyjskiej części regionu Piury, przy granicy z Ekwadorem), lecz o starej, dualistycznej replice, będącej od pokoleń własnością kreolskiej rodziny Rosales. Zarówno z wizerunkiem, jak i rodziną zetknęłam się w sanktuarium Señora de&#13;
la Soledad w Huaráz, gdzie tradycyjnie raz do roku przybywają z hołdem dla najwyższego&#13;
Apu w tej części Andów. Señor Cautivo prezentował się nad wyraz efektownie; były to dwie&#13;
około półmetrowe figury, bogato przybrane i ozdobione [fot. 43]. Ich odmienność, sygnalizująca status, tkwiła w kolorze. Obie odziano w fiolet, ale prawy Chrystus nosił złotą koronę i nimb, ozdobione barwnymi klejnotami, szatę zaś z bogatym złotym haftem. Lewy&#13;
natomiast posiadał skromniejsze, srebrne ozdoby głowy i szatę haftowaną w tym samym&#13;
kolorze. Wdałam się w rozmowę z członkami rodziny w dniu ich największego święta. Dowiedziałam się, że wyzłocona figura jest znacznie starsza od srebrnej i od pokoleń należy&#13;
do starej gałęzi Rosalesów, będąc od zawsze przedmiotem ich kultu. Srebrna pojawiła się&#13;
później, choć i ona ma długą tradycję. Ufundowała ją nowa gałąź rodu, dla podkreślenia&#13;
88&#13;
89&#13;
90&#13;
91&#13;
&#13;
E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco…, s. 64–74.&#13;
Nakaq to regionalna nazwa pishtaco, używana w środkowo-południowym Peru.&#13;
D. Czaja, Gdzieś dalej…, s. 180.&#13;
L. Millones, Dioses Familiares. Festivales populares en el Perú contemporáneo, Lima 1998, s. 25–26.&#13;
&#13;
�244&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
swojego znaczenia. Od tego czasu obie figury stały się nierozłączne, manifestując zarówno&#13;
różnice statusów, jak i nadrzędną jedność. Pisząc to, odruchowo stosuję liczbę mnogą, choć&#13;
jest to jeden Chrystus w dwóch wcieleniach. Momenty wahania pomiędzy singularis a pluralis odzwierciedlają grę nieustannych uzgodnień relacji, zachodzącą w obrębie dualistycznej pełni. Złoto-srebrny Señor Cautivo de Ayabaca reprezentuje jedną z możliwości definiowania obiektu kultu przez pryzmat pokrewieństw. O figurach nie mówi się „bracia”, lecz&#13;
eksponuje się ich przynależność do dwóch gałęzi rodu.&#13;
Señor Cautivo de Ayabaca od pokoleń pozostaje w relacji wasalnej z Señorem de la&#13;
Soledad, jak setki innych Chrystusów pielgrzymujących corocznie do Huaráz, by oddać&#13;
mu cześć i złożyć symboliczną ofiarę. Jest to interesujący przykład wpisania się prywatnego obiektu kultu w system relacji, wytworzony między Señorem de la Soledad z Huaráz&#13;
a niezliczonymi Chrystusami w tej części Andów. Są nimi nie tylko wizerunki uznawane&#13;
za jego „braci”. Jak podkreślałam, mówiąc o „strukturze niedomkniętej”, ich katalog bywa&#13;
niedoprecyzowany, odmienny w zależności od miejsca, a nierzadko też statusu informatora. Umożliwia to nieskończenie dużą liczbę „braterstw” z Chrystusem w Huaráz, nawet&#13;
jeśli nie pada słowo „brat”. Relacje takie mają charakter wasalny, bez nagatywnego wartościowania. Na podstawowym poziomie porównania europejska struktura feudalna może&#13;
stanowić tu wzorzec. W tym znaczeniu Señor de la Soledad jest rzeczywistym „Seniorem”,&#13;
oddającym wasalom lenno w postaci ich lokalnych obszarów kultu, lecz sprawującym&#13;
nad nimi władzę senioralną jako „głowa rodziny”. Niezliczona liczba tych Chrystusów cyklicznie pielgrzymuje do Huaráz, by reaktywować swój hołd lenny, potwierdzając duchową&#13;
i terytorialną inwestyturę. Złoto-srebrny Señor Cautivo de Ayabaca otrzymał inwestyturę&#13;
duchową, ukierunkowaną na członków rodu Rosales, ale partycypuje także w terytorialnej,&#13;
jako inkarnacja oryginału czczonego w kościele w Ayabaca jako największa świętość tamtych okolic.&#13;
Dualistyczny Señor Cautivo de Ayabaca rodu Rosales nie jest w Peru zjawiskiem wyjątkowym. Wręcz odwrotnie, można mówić o dużej popularności rodzinnych „świętości”,&#13;
mającej odległą genezę. Na ulicach Huaráz wielokrotnie obserwowałam mini-procesje&#13;
złożone z członków jednej tylko rodziny, obnoszących przy akompaniamencie muzyki orkiestry niewielkie feretrony z figurami Chrystusa, Matki Boskiej lub świętych [fot. 44].&#13;
Były to prywatne, rodzinne fiesty, integrujące raz w roku jej członków. Niezbędnym elementem takiej procesji jest odwiedzenie świątyni Señora de la Soledad, by złożyć mu hołd&#13;
i ofiarę. Rodzinna „świętość” zajmuje zawsze eksponowane miejsce w przestrzeni domu.&#13;
Przechowywana jest zwykle w przeszklonej szafce lub gablocie, przed którą stoją świeże&#13;
bukiety kwiatów i płoną świece. W indiańskim domu, w którym zwykle mieszkam, cyklicznie zjawia się na kilka tygodni stary krucyfiks, bogato przybrany i dekorowany kwiatami [fot. 45]. Przez resztę roku gości w domach pozostałych członków rodziny męża&#13;
i żony. Przed gablotką z Chrystusem Ukrzyżowanym płoną świece w intencji powodzenia konkretnych przedsięwzięć czy pomyślnego powrotu z gór. Głowa rodziny wykonuje bowiem niełatwą, choć prestiżową pracę przewodnika wysokogórskiego. Jako madrina często dokładałam własną świecę w intencjach rodzinnych, ale własnych, zwłaszcza&#13;
przed wspinaczkami lub odległymi wyjazdami w teren. Spotykało się to z przyzwoleniem&#13;
i wielką aprobatą domowników. Kiedyś ofiarowałam im duży, ozdobny ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, zapakowany w półprzeźroczystą folię. Trafił&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
245&#13;
&#13;
na honorowe miejsce w gablotce, u stóp krzyża. Niestety, długo pozostawał nieodpakowany, co utrudniało dostrzeżenie jego niewątpliwej urody. W końcu zniecierpliwiona odważyłam się samowolnie otworzyć drzwiczki gablotki i zdjąć folię. Dopiero z czasem&#13;
pojęłam, że błędnie odczytałam reguły miejscowej estetyki. Zgodnie z nimi przedmiot zapakowany w folię posiadał pewien naddatek statusu, więc nierozpakowanie go stanowiło&#13;
wyraz uhonorowania ofiarodawcy. Później wielokrotnie trafiałam w kościołach i kaplicach&#13;
na figury święte opakowane folią albo na wiszące w domach obrazki, z których nie zdjęto&#13;
zabezpieczających narożników z folii i tektury. Podobne, czasem zaskakujące przejawy&#13;
miejscowej estetyki, ale też kryteria hierarchizowania przedmiotów stanowią osobny, obszerny przedmiot badań, jak dotąd w niewielkim stopniu podejmowanych w odniesieniu&#13;
do tej części Andów.&#13;
&#13;
Señor Crucificado de Santa&#13;
W rozdziale tym przyjrzę się jednemu z najczęściej wymienianych „braci” Señora de la&#13;
Soledad – Señorowi Crucificado de Santa, jedynemu, który zamieszkuje na wybrzeżu Pacyfiku, nie zaś wysoko w Andach, co czyni go pod tym względem wyjątkowym i zwraca uwagę na olbrzymi zasięg oddziaływania kultu Pana Samotności, obejmujący znaczne&#13;
obszary costy, zdecydowanie odmiennej kulturowo od sierry [fot. 46]. Pozornie mogłoby się wydawać, że istniał naturalny kanał komunikacyjny pomiędzy rejonem Huaráz&#13;
a tą częścią wybrzeża, biegnący wzdłuż rzeki Santa, mającej tutaj swoje ujście. Nic bardziej mylnego. Opuściwszy żyzne tereny wysoko położonych części doliny z miastami&#13;
Huaráz i Caraz, rzeka na odcinku kilkudziesięciu kilometrów wcina się w wąski i głęboki&#13;
Cañón del Pato. Zanim przed kilkudziesięciu laty nie poprowadzono tamtędy wąskiej drogi, drążąc kilkadziesiąt tuneli, nigdy nie było tam żadnego szlaku, gdyż na wielokilometrowych odcinkach pionowe ściany skalne opadają bezpośrednio do wzburzonych nurtów&#13;
Río Santa. Piesze przejście tych odcinków było niemożliwe, o karawanach lam nie wspominając. Istniały dwa starożytne szlaki prowadzące z rejonu Huaráz na wybrzeże. Jeden&#13;
prowadził przez grzbiet Czarnej Kordyliery przez Yaután i Pariacoto, kończąc się przy&#13;
solniskach w okolicach Casmy. Drugi, bardziej na południe, biegł doliną Río de Culebras&#13;
i dalej przez Pampas Brande. Tak więc geneza związków pomiędzy Chrystusem z Santa&#13;
a Señorem de la Soledad z Huaráz pozostaje niejasna, gdyż położenie nad tą samą rzeką&#13;
nie może ich tłumaczyć.&#13;
Miejscowość Santa leży nieopodal dużego miasta przemysłowego Chimbote, którego ponure, wręcz katastroficzne oblicze uwiecznił José María Arguedas w swoim ostatnim, wieloznacznym dziele Lis z gór i lis z nizin92. Blisko półmilionowe Chimbote, zasilane rzeszami&#13;
migrantów, przybywających z głębi Andów w poszukiwaniu pracy i lepszego życia, wyrosło&#13;
w XX wieku na potęgę przemysłu rybnego i stalowego93. W ciągu ostatniego stulecia miasto&#13;
92&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
Lis z Gór i Lis z Nizin (El zorro de arriba y el zorro de abajo) w wydaniu książkowym ukazał się w 1971 roku&#13;
w Buenos Aires, ponad rok po samobójczej śmierci pisarza, którą zapowiada i nad którą rozmyśla w tekście&#13;
Dzienników, stanowiących część książki. W Polsce wydano ją w 1980 roku. Zob. J.M. Arguedes, Lis z Gór&#13;
i Lis z Nizin, przeł. i wstępem opatrzyła Z. Wasitowa, Warszawa 1980.&#13;
Antología de Chimbote. Toponimia, arqueología, geografía, historia, pesca, religiosidad, música, literatura,&#13;
periodismo, expediciones y crónicas coloniales, Lima 2015.&#13;
&#13;
�246&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
przyćmiło niewielką pobliską Santę, której kilkuwiekowe dzieje znają nieliczni historycy94.&#13;
Santa bowiem liczy ponad 450 lat, podczas gdy Chimbote przez większość tego czasu pozostawało małą wioską rybacką. Nowożytne dzieje Santy, czyli umownie te, które obejmują&#13;
hiszpańską obecność w tej części Peru, rozpoczynają się 13 maja 1528 roku, w dniu przybycia w to miejsce Francisco Pizarra, który rzucił kotwicę w strategicznym miejscu wybrzeża,&#13;
przy ujściu świętej rzeki Indian, Hatun Mayu – dzisiejszej Río Santa, rozdzielającej Białą i Czarną Kordylierę. Pozostawił tam dwóch Hiszpanów, którzy mieli rozpoznać okolicę pod kątem założenia osady. W kolejnych dekadach znacząco wzrastała liczebność Hiszpanów, którzy rozbudowywali osadę, przekształcając ją w niewielkie miasto. W 1547 roku&#13;
kronikarz Pedro Cieza de León (1520–1554) opisał je, wspominając o licznej ludności hiszpańskiej oraz Indianach wyspecjalizowanych w przeprawach przez wzburzone wody rzeki&#13;
Hatun Mayu przy jej ujściu95. W 1562 roku otrzymało ono prawa miejskie i oficjalną nazwę&#13;
Villa de Santa María de la Parrilla.&#13;
Niewiele wiadomo o kościołach i życiu religijnym Santy (bo wkrótce przyjęto taką skróconą nazwę) w najwcześniejszym okresie jej istnienia. Według miejscowej tradycji (wątpliwej od strony historycznej) od 1531 roku osada, a później miasto, miała swój kościół (lub&#13;
kościoły), gdyż było to centrum duchowe i cywilizacyjno-tożsamościowe dla mieszkańców, tym ważniejsze, że funkcjonujące w otoczeniu mniej lub bardziej konfrontacyjnym&#13;
względem akulturacyjnej działalności ewangelizacyjnej Kościoła chrześcijańskiego. Santa niewątpliwie miała swoją świątynię, ale o jej wczesnych dziejach brak informacji źródłowych. Przekazy w zasadzie milczą też na temat czczonych wizerunków w tym mieście.&#13;
Piszę „w zasadzie”, gdyż z zabytkowym krucyfiksem w kościele w Sancie związana jest&#13;
malownicza legenda, zgodnie z którą trafił tam wskutek zatonięcia przewożącego go statku,&#13;
płynącego z Hiszpanii do Limy. Rzeźba miała być darem Karola V Habsburga (1500–1558),&#13;
króla Hiszpanii w latach 1516–1556, albo – jak powiadają inne wersje – jego syna Filipa II&#13;
Habsburga (1527–1598), władającego imperium hiszpańskim w latach 1556–1598. Docelowym portem była Lima, ale statek uległ katastrofie kilkaset kilometrów wcześniej, właśnie&#13;
w okolicach Santy. Krucyfiks w cudowny sposób wplątał się w sieci rybaków i wydobyty&#13;
z odmętów oceanu został umieszczony w miejscowym kościele.&#13;
Można by konfrontować tę legendę z przekazami historycznymi, próbując szukać&#13;
w niej śladów odległych zdarzeń, gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze, w Peru szeroko&#13;
rozpowszechnione są podania, przywiązane do wielu czczonych wizerunków (nie tylko&#13;
Chrystusa, również Matki Boskiej), na temat fundowania ich przez któregoś z wymienionych władców. W rzeczywistości jednak, pomimo iż byli gorliwymi katolikami i mecenasami sztuki, brakuje źródeł historycznych potwierdzających jakiekolwiek ich fundacje&#13;
dzieł sztuki sakralnej dla Nowego Świata. Fundacjami takimi i ekspediowaniem świętych&#13;
wizerunków zajmowały się głównie zakony, które prowadziły tam działalność ewangelizacyjną. Natomiast miejscowe tradycje w Peru (jak i innych krajach pod władzą hiszpańską) od wieków przypisywały „królewską” proweniencję rozlicznym czczonym imagenes, nierzadko znacznie późniejszym niż XVI-wieczne, by przydać im dostojeństwa&#13;
94&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
Szkic dziejów Santy przedstawiam m.in. wg A. Gridilla, Ancash y sus antiguos corregimientos, t. 1: La&#13;
conquista, Arequipa 1937, s. 329–330, 335–340; Diócesis de Huaráz…, s. 133–135, 218–219; C.A. Alba&#13;
Herrera, Proceso de inserción…&#13;
F. Bazán Blass, Historia de Chimbote, Lima 2005, s. 10.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
z powodu wieku i rzekomych koneksji z wybitnym władcą96. Imiona obu królów, wymieniane w kontekście świętych wizerunków, stały się figurami mitycznymi, tworzącymi autonomiczny topos legendarny, funkcjonujący poza porządkiem historycznym97. Po drugie,&#13;
przytoczona legenda o zatopieniu statku przewożącego krucyfiks jest późniejszym, nieznacznie zmienionym wariantem hiszpańskiej legendy związanej z cudownym, XII-wiecznym krucyfiksem Cristo de Burgos, znajdującym się w kościele San Gil Abad w hiszpańskim Burgos. Niewątpliwie trafiła ona do Nowego Świata wraz z licznymi replikami tego&#13;
słynnego krucyfiksu w okresie rozprzestrzeniania się jego kultu w krajach Ameryki Południowej. Zatonięcie statku jest przejawem woli Bożej, podobnie jak w obecne w legendach Starego i Nowego Świata niezrozumiałe zatrzymanie się zwierząt, transportujących&#13;
święty wizerunek, albo samoistne powracanie wizerunku do konkretnego miejsca wbrew&#13;
decyzjom ludzi. Wspominałam o tym w kontekście legend etiologicznych związanych&#13;
z Señorem de la Soledad. Takie historie odzwierciedlają uniwersalny archetyp, w myśl&#13;
którego bóstwo samo decyduje o miejscu swojego kultu i za pośrednictwem niezwykłych&#13;
zdarzeń lub nietypowych zachowań zwierząt udomowionych (koni, wołów, lam – czyli&#13;
mediujących między światem ludzi a naturą) przekazuje wiernym swą wolę.&#13;
W przypadku Santy, a można twierdzić, że w przypadku większości obszarów peruwiańskiej costy i sierry, występuje jeszcze jedna prawidłowość, w którą wpisuje się przytoczona&#13;
legenda. Chodzi o mityczne (choć w tym wypadku historycznie uzasadnione) postrzeganie&#13;
strony zachodniej, a więc linii Pacyfiku, skąd przybyli Hiszpanie. Według popularnych,&#13;
odnotowanych już w XVI wieku, ale i współcześnie, mitów andyjskich, Hiszpanie wyszli&#13;
„z wody” lub „zza wody” i wszystko, co wiązało się z ich obcą ekspansją, przybyło z zachodu, od strony wybrzeża Pacyfiku. W przypadku podań na temat świętych wizerunków, nawet&#13;
gdy czas sprawił, że uznano je za własne i otoczono autentycznym kultem, zachowała się&#13;
mityczna kategoryzacja strony zachodniej jako kierunku kulturowej obcości. Przywiązana&#13;
do Santy opowieść o wyłowieniu świętego krucyfiksu z Pacyfiku, jakby wyjęta wprost z pergaminowych kart Złotej legendy Jakuba de Voragine, w pełni wpisuje się w logikę opisanej&#13;
waloryzacji kierunków świata.&#13;
Przytoczone podanie, dotyczące genezy krucyfiksu czczonego w Sancie, pozornie nie&#13;
ma związku z rzeczywistością historyczną, wyraziście ujawniając osadzenie w ahistorycznych strukturach mitycznych. Ale czyż fakt, że egzemplifikuje ono określony topos legendarny, pozbawia je wartości poznawczej, wynikającej z funkcjonowania w realnej, ściśle określonej rzeczywistości kulturowej? Z pewnością nie. Z braku twardych dowodów&#13;
96&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
Współczesny historyk Jose Dammert Bellido, emerytowany biskup Cajamarki, opisując Santę, bezkrytycznie stwierdza: „Czci się w tej miejscowości cudowny krucyfiks, który przysłał Karol V” (zob. idem, Doctrinas y curas de Ancash, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 156). Wynika z tego, że jedno z rozlicznych, identycznie brzmiących podań, związanych z wieloma wizerunkami w Peru, uznał za fakt historyczny, choć nie&#13;
miał na to dowodów. Innym możliwym wytłumaczeniem tego nadużycia jest mitotwórcza ambicja autora,&#13;
pragnącego wzbogacić krucyfiks z Santy możliwie najstarszą i najdostojniejszą proweniencją historyczną.&#13;
Legenda ma jednak znacznie wcześniejsze dzieje. Alba Herrera podaje, że już w 1741 roku Francisco Antonio Cosme Bueno (1711–1798) w swym dziele o Peru utrzymywał, że krucyfiks w Sancie został przysłany&#13;
przez Karola V. Z kolei w 1924 roku proboszcz w Sancie, dr Gaspar Gil Tornero (1878–1957), twierdził,&#13;
że krucyfiks jest darem Filipa II (C.A. Alba Herrera, Proceso de inserción…, s. 96–97). Trzy przytoczone&#13;
twierdzenia historyków odzwierciedlają próby swoistej reifikacji legendy do statusu faktu historycznego.&#13;
Najbardziej znaną rzekomą fundacją Karola V jest sławny krucyfiks Taytacha Temblores w Cuzco (L. Millones, H. Tomeda, La cruz del Peru, s. 76).&#13;
&#13;
�248&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
historycznych, za to w obliczu rozlicznych mutacji opowieści spotykanej w wielu miejscach&#13;
Peru, traktowanie go jako podstawy do wysuwania twierdzeń historycznych byłoby absurdem. Ale zdarza się – jak często bywa w Peru – że poszukując najstarszej wzmianki o jakimś świętym imagen, łatwiej natrafiamy na legendy niż na zapisy historyka. Jeśli zawarte&#13;
są we wczesnych źródłach, to zyskują cząstkowy walor dokumentu, określając dolną granicę&#13;
czasową zapisu konkretnego wątku.&#13;
Z wizerunkiem Señora Crucificado de Santa wiąże się jeszcze jedna opowieść, którą zasłyszałam od miejscowego społecznika, miłośnika przeszłości miasteczka98. Otóż, jak już&#13;
wspomniałam przy omawianiu podobnych szczegółów dotyczących Señora de la Soledad,&#13;
zabytkowa rzeźba Chrystusa z Santy także nosi na szyi krwawe ślady cięć szabel chilijskich&#13;
żołnierzy z czasów tzw. wojny o Pacyfik (1879–1884). Była to batalia, w której Peruwiańczycy doznali od Chilijczyków nadzwyczajnych okrucieństw, które pozostawiły wielopokoleniową traumę, przesłaniając pamięć o wcześniejszych tragediach konkwisty. Przez całe&#13;
stulecie, aż do czasów terroru Świetlistego Szlaku, okres ten stanowił dla pokrzywdzonych&#13;
i ich potomków apogeum zła. W stosunkach między oboma krajami, ale przede wszystkim&#13;
we wzajemnym postrzeganiu siebie ludzi z tych krajów, wykopał rowy wrogości, niechęci&#13;
i negatywnych stereotypów, częściowo żywych do dzisiaj. Okrucieństwa Chilijczyków nie&#13;
uniknął także Señor Crucificado de Santa. Taka jest symboliczna retoryka mitu, zespalającego los narodu lub społeczności z losem ich świętości – te zaś przechowują widome znaki&#13;
burzliwej historii, trwalsze niż zapis na kartach kronik.&#13;
Ubóstwo źródeł pisanych utrudnia ustalenie, kiedy i w jakich okolicznościach Santa przekształciła się z podrzędnego miasteczka, nic nieznaczącego na mapie miejsc kultu w Peru,&#13;
w jedno z najważniejszych sanktuariów Chrystusa na wybrzeżu Pacyfiku. Skromna literatura&#13;
naukowa nie daje wyczerpującej odpowiedzi na pytanie, od jak dawna w miejscowym kościele znajduje się czczona rzeźba Señora Crucificado de Santa – duma miasta, cel pielgrzymek i centralny obiekt identyfikacji tożsamościowej ludności kreolskiej, dominującej w miejscowej społeczności. Sądzę, że możliwe jest ustalenie dolnej daty granicznej wykluczającej&#13;
obecność tego krucyfiksu w Santa. Jest nią rok 1593, kiedy miasto wizytował arcybiskup&#13;
Limy Toribio Alfonso de Monrovejo (1538–1606), jedna z najwybitniejszych postaci w historii ewangelizacji Peru, późniejszy święty (1726) i patron biskupów Ameryki Łacińskiej&#13;
(1983)99. W zachowanych, szczegółowych aktach tej wizytacji100 brak bowiem jakiejkolwiek&#13;
wzmianki o tym krucyfiksie, a jest nie do pomyślenia, by w przypadku jego obecności tak&#13;
istotna informacja została pominięta. Relacje o świętych imagenes w wizytowanych miejscach stanowiły standard w aktach wizytacji kościelnych. Możemy więc uznać z niemal całkowitą pewnością, że w roku 1593 nie było jeszcze w Sancie cudownego krucyfiksu.&#13;
Założenie to implikuje konieczność poszukiwań w dalszych dziejach miasta, zwłaszcza&#13;
wśród zdarzeń, które mogły sprzyjać pojawieniu się wizerunku. Niewątpliwie za takie można uznać przybycie do Santy pierwszych misjonarzy franciszkańskich w lutym 1613 roku&#13;
98&#13;
99&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
Fernando Alejos Pareda – Gestor Cultural Turistico; rozmowa odbyła się w sierpniu 2019 roku.&#13;
Literaturę źródłową na temat działalności Toribio Alfonso de Monrovejo w Peru podałam w rozdz. Señor de&#13;
la Soledad – „wielka i mała opowieść”, w podrozdziale: San Sebastian de Guaraz – panorama kolonialna.&#13;
Diario de la segunda visita pastoral del Arzobispo de los Reyes Don Toribio Alfonso de Mogrovejo, por Fray&#13;
Domingo Angulo – Libro de Visitas, 1593, „Revista del Archivo Nacional del Peru” 1920, t. 1, nr 1, s. 59–61.&#13;
Fragment opisu wizytacji Toribio de Monrovejo w Sancie znajduje się w: J.A. Salazar Mejía, Tradiciones&#13;
ancashinas, s. 42–45.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
i założenie tam klasztoru pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy101. W okresie tym franciszkanie napływali do Peru głównie z Sewilli. Wśród tych, którzy osiedlili się w Sancie,&#13;
jako pierwszy wymieniony jest w dokumentach ojciec Francisco Galinado z Sewilli102.&#13;
Informacja ta jest istotna z dwóch powodów. Po pierwsze, franciszkanie zarówno w Hiszpanii, jak i w Ameryce Łacińskiej intensywnie szerzyli kult Chrystusa Ukrzyżowanego103.&#13;
Na terenie departamentu Ancash istnieje kilka sanktuariów z czczonymi krucyfiksami, założonych przez franciszkanów. Po drugie, o czym wcześniej pisałam, w Sewilii znajdowało się centrum hiszpańskiej sztuki sakralnej, gdzie najwybitniejsi artyści tamtych czasów&#13;
wypracowali wzorzec ikonograficzny Chrystusa Ukrzyżowanego. W oparciu o materiał&#13;
porównawczy hiszpańskich krucyfiksów z końca XVI i z XVII wieku, zwłaszcza powstałych w kręgu sewilskim, można domniemywać, że i ten z Santy mógł być tam wykonany.&#13;
Domniemanie to nie jest poparte fachową analizą ikonograficzną historyka sztuki, gdyż –&#13;
na ile zdołałam ustalić – żaden z nich nie badał omawianego zabytku104. Nie mogłam więc&#13;
skorzystać z takiej ekspertyzy, a moje obserwacje nie są przesądzające105. Mogę jedynie&#13;
zweryfikować mylne stwierdzenie historyka Claudio Augusto Alba Herrery, że Chrystus&#13;
w Santa wykazuje podobieństwo do słynnego krucyfiksu Velázqueza z 1631–1632 roku106.&#13;
Jeśli jest jakiś ślad podobieństwa, to w sylwetce Chrystusa, ale zdecydowana większość&#13;
pierwszoplanowych szczegółów jest w obu wizerunkach zdecydowanie odmienna. Różnice&#13;
istnieją w kształtach i rysach twarzy oraz ułożeniu palców rąk, stopy przybite są jednym&#13;
gwoździem, a u Velázqueza dwoma, brak korony cierniowej, podczas gdy u Velázqueza są&#13;
zarówno korona, jak i aureola. Można wskazać również szereg innych szczegółów, przeczących podobieństwu między tymi wizerunkami.&#13;
Uważam za wielce prawdopodobną hipotezę, że pierwsi franciszkanie przywieźli i umieścili w kościele w Sancie krucyfiks, który z czasem zaistniał jako „cudowny”. Na jego&#13;
sławę miały niewątpliwie wpływ burzliwe dzieje Santy w XVII wieku, często zagrożonej&#13;
napadami piratów, przeniesienie się franciszkanów do Pomabamby (choć niewielka ich&#13;
grupa pozostała w Sancie) oraz utrata praw miejskich w 1702 roku. Wszystkie te niedole&#13;
Señor Crucificado de Santa szczęśliwie przetrwał, choć nie znamy szczegółów dotyczących&#13;
go zdarzeń. Podobnie jak w wielu miejscach w Peru, gdzie zabytkowe wizerunki sakralne&#13;
odnajdujemy w nowych, niedawno wybudowanych kościołach, ten krucyfiks także znajduje&#13;
się w świątyni z ostatnich dekad, której architektura i wnętrze mogą konkurować o miano najbardziej chybionych projektów współczesnego budownictwa sakralnego w kraju. Nie&#13;
przyćmiewa to wszakże ugruntowanej legendy i sławy krzyża, który tylko raz na pięć lat&#13;
opuszcza główny ołtarz i wychodzi w procesji ulicami miasta. Wspomniany wcześniej&#13;
101&#13;
&#13;
102&#13;
103&#13;
104&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
J. Heras, Tres siglos de presencia franciscana en el departamento de Ancash, [w:] Diócesis de Huaráz…,&#13;
s. 218–219.&#13;
Ibidem, s. 218.&#13;
Zob. A. Tibesar, Comienzos de los franciscanos en el Perú, Iquitos 1991.&#13;
Informacja przekazana mi przez proboszcza parafii Santa, ojca Domingo Torresa Vallejo 11 sierpnia 2019 roku.&#13;
Niezależnie od niej, podjęte poszukiwania źródłowe nie przyniosły pozytywnego rezulatu.&#13;
Nie miałam możliwości oglądnięcia całej rzeźby, zasłoniętej od pasa do kolan bogato zdobionymi sudario i cinturon – charakterystycznymi elementami przybrania krucyfiksów hiszpańskich i południowoamerykańskich.&#13;
C.A. Alba Herrera, Proceso de inserción…, s. 96. Krucyfiks ten omówiłam w części: Europejskie źródła&#13;
teologiczne i ikonograficzne wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego w XVI–XVII w., w rozdz. Misterium ciemności i półmrok. Casus „Ukrzyżowań” Zurbarána, Velázqueza i Pacheco.&#13;
&#13;
�250&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
miłośnik miejscowej tradycji Fernando Alejos Pareda dostarczył mi ciekawej informacji&#13;
na temat dawnej trasy tej procesji, już od półwiecza nieodbywanej. Twierdził, że do lat 60.&#13;
XX wieku wiodła ona uliczkami miasta w ten sposób, że tworzyła formę chacany. Jakkolwiek jest to oczywista legenda, jedna z wielu otaczających Señora Crucificado de Santa,&#13;
to jednak sama jej treść daje do myślenia. Stanowi rodzaj dopowiedzenia szerszego sensu,&#13;
jakim jest przestrzeń identyfikacji kulturowej wytworzona wokół tego Chrystusa. Chacana&#13;
jest znakiem andyjskim, niezwiązanym z wybrzeżem Pacyfiku. Nazwa Chrystusa to Señor&#13;
Crucificado de Santa, a nie Cristo de Santa, co wbrew lokalizacji odzwierciedla kanon andyjski. W końcu, jest on także jednym z najczęściej wymienianych „braci” Señora de la Soledad z Huaráz, co zacieśnia jego związki z obszarem Andów, a nie costy.&#13;
Coroczna fiesta patronal, która trwa od 1 do 25 sierpnia, a swój día principal ma 11 sierpnia107, odbywa się z udziałem paso zabytkowego Chrystusa – jego wiernej kopii [fot. 47].&#13;
Miałam okazję przyjrzeć się jej z bliska – jest niewątpliwie znacznie młodsza od oryginału, może nawet wykonana w ciągu ostatnich dekad. Oba wizerunki, zarówno pierwowzór&#13;
w ołtarzu, jak i jego paso, są rzeźbami animowanymi, z rękami wykonanymi oddzielnie,&#13;
kładzionymi wzdłuż ciała, gdy Chrystus spoczywa w specjalnej przeszklonej gablocie – albo&#13;
też montowanymi do korpusu, gdy rzeźba mocowana jest na krzyżu. Fiesta patronal łączy&#13;
ceremonie kościelne z ciekawym repertuarem występów zespołów tanecznych i muzyczno-wokalnych – od kapel ludowych wykonujących muzykę ludową huayno, po młodzieżową&#13;
orkiestrę symfoniczną z Chimbote (w 2019 roku). Występy odbywają się na placu przed kościołem oraz w jego wnętrzu. Zwraca uwagę całkowity brak tańców andyjskich, takich jak&#13;
shaqshas, huanquillas czy pallas, zaś obecność np. marinery – tradycyjnego tańca wybrzeża peruwiańskiego, bliższego sercu kreolskich mieszkańców costy108. Obszar wokół kościoła&#13;
opanowany jest przez setki straganów handlowych, oferujących w przytłaczającej większości&#13;
tandetne, plastikowe wyroby „made in China” w szerokim asortymencie od zabawek dziecięcych, głównie militarnych, po ubrania. Nie brak wielkich dmuchanych trampolin i zamków dla dzieci oraz gier (np. bingo) dla dorosłych. Prócz tego niezliczone stoiska skwierczące smażonymi specjałami mięsnymi (potrawy z chancho, w tym popularny chicharon109), jak&#13;
również oferujące słodycze, lody oraz napoje w pełnej gamie kolorów. Jedynym elementem&#13;
osadzonym w miejscowej tradycji są przykościelne stoiska z dużymi, wielobarwnymi świecami o charakterystycznych, „tralkowatych” kształtach. Wśród straganów przewijają się tłumy&#13;
miejscowych i przyjezdnych, w feerii migotliwych kolorów i kakofonicznym zgiełku muzyki,&#13;
emitowanej z przekrzykujących się głośników – nieodzownym wyposażeniu handlujących.&#13;
Między godziną 18.00 a 19.00 zapada zmrok, w którym feria przed kościołem zamienia się&#13;
w spontaniczny spektakl barw, dźwięków i zapachów w mrowiu tysięcy tłoczących się ludzi. Z nastaniem ciemności następuje kulminacja obchodów – przed kościół, na obszernej&#13;
107&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
Fíesta Patronal Señor Crucificado de Santa del 01 al 25 de agosto. Programa oficial, 2019, Santa, Comunidad parroquial de Santa.&#13;
Marinera uznawana jest za jeden z narodowych tańców peruwiańskich, związanych z kreolską tradycją&#13;
mieszkańców miast wybrzeża Pacyfiku, szczególnie Limy i Trujillo. Wykonywana jest w dwóch odmianach:&#13;
limeña – elegancka i stonowana, wywodząca się ze stolicy, oraz norteña – żywiołowa, o szybszym tempie, charakterystyczna dla północnej części wybrzeża. Nazwa marinera została nadana została tym tańcom&#13;
w 1879 roku na cześć peruwiańskiej marynarki wojennej w czasie tzw. wojny o Pacyfik z Chile.&#13;
Chancho to nazwa młodego prosiaka; chicharon to kawałki wieprzowiny smażone w głębokim tłuszczu&#13;
własnym, mające postać dużych skwarków.&#13;
&#13;
�Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5” w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
platformie dźwiganej przez 17 portadores, wynoszony jest Señor Crucificado de Santa&#13;
(paso), bogato przystrojony świeżymi kwiatami (białymi gladiolami, zwanymi też mieczykami o nieprzypadkowej symbolice). Równocześnie na placu przed kościołem rozpoczyna&#13;
się imponujący pokaz ogni sztucznych, odpalanych z castillo – wielopiętrowych konstrukcji z bambusa, w niczym niezmienionych od kilkuset lat, używanych przy okazjach ważniejszych fiest na całym obszarze iberoamerykańskim. Konstrukcja ta usytuowana jest na wprost&#13;
bramy kościoła i wynoszonego Chrystusa, który przystaje, by z wysokości krzyża nacieszyć&#13;
oczy feerią ogni sztucznych. Ten sensualizm nie jest tylko poetyką opisu. Szalony spektakl&#13;
rozbłysków i eksplozji przygotowany został właśnie dla niego, a szokujące Europejczyka,&#13;
zdawać by się mogło, niestosowne zestawienie Męki Pańskiej z ludycznym widowiskiem pełnym życia, radości i świątecznego oszołomienia staje się egzemplifikacją innego, usankcjonowanego tradycją paradygmatu. Señor Crucificado de Santa opuszcza świątynię, by w procesji uświęcić miasto w corocznym rytmie odnowy zwierzchności i opieki, które nad nim&#13;
sprawuje. Jego ukrzyżowane ciało, jego cierpienie nie są pierwszoplanowym przedmiotem&#13;
kontemplacji, a niezrozumiały, soteriologiczny wymiar męczeństwa i zbawienia przyjmuje&#13;
postać karnawałowego spektaklu radości w dorocznym święcie reaktywacji życia.&#13;
&#13;
��CZĘŚĆ V&#13;
&#13;
Święci andyjscy&#13;
w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
��Terra incognita – andyjska sztuka sakralna na peryferiach&#13;
Obserwacje i refleksje zawarte w niniejszym rozdziale dotyczą problematyki czczonych wizerunków świętych, zamieszkujących prowincjonalne kościoły i kaplice w Andach. Punktem wyjścia stało się pytanie o istnienie bądź nieistnienie procedur i mechanizmów ich&#13;
ochrony, gdyż nie ulega wątpliwości, że znajduje się wśród nich wiele obiektów o dużej&#13;
wartości historycznej. Celem rozważań nie jest jednak wyłącznie pozytywna lub negatywna odpowiedź na postawione pytanie, tylko dostrzeżenie uwarunkowań kulturowych, które odpowiedź tę wyjaśniają i tłumaczą. W toku wywodu kwestia ochrony zabytków zostaje&#13;
odsunięta na dalszy plan (powracając w końcowej części), a pierwszoplanowym tematem&#13;
stają się zjawiska związane z andyjską percepcją obiektów kultu – z tym, czym są dla ludzi&#13;
w życiu codziennym i świątecznym. Przybliżę, jakich znaczeń nabierają nie tylko w kontekstach religijnych, lecz także w przestrzeni życia codziennego oraz – używając terminu Maurice Halbwachsa – w konstruowaniu i utrzymywaniu „społecznych ram pamięci”1 w planie&#13;
synchronii i diachronii. Postaram się wskazać, że tworzenie tych ram polega na autokreacji kodu symbolicznego na temat statusów w ramach wspólnoty, wbudowanego w formę&#13;
i estetykę strojów okrywających święte wizerunki. Rozwijając problematykę kodów symbolicznych zawartych w strojach świętych, przywołuję opinię Geertza. Twierdził on,&#13;
że „dzieło sztuki jest skomplikowanym mechanizmem służącym określaniu relacji społecznych, podtrzymywaniu reguł społecznych, umacnianiu wartości społecznych [podkr. E.J.]”2. „Główny związek – dodawał badacz – między sztuką a życiem zbiorowym nie&#13;
realizuje się w planie instrumentalnym, lecz semiotycznym”3. Obserwacje i uwagi, które&#13;
przedstawię, dotyczą obszaru andyjskiego, ze szczególnym uwzględnieniem terenów departamentu Ancash. Jestem wszakże świadoma, że wiele z opisywanych zjawisk występuje&#13;
(w mniej czy bardziej zbliżonej formie) znacznie szerzej – w całym Peru, czy nawet hiszpańskiej strefie Ameryki Południowej. Nie zaznaczam tego jednak przy każdym poruszanym wątku, ograniczając się do opisu obszaru kulturowego będącego przedmiotem moich&#13;
zainteresowań.&#13;
Zagadnienia ochrony zabytków i dzieł sztuki w Peru pozostają niemal całkowicie poza&#13;
zainteresowaniami niniejszej pracy. Jest to szeroki, bardzo złożony kompleks problematyki, mającej swoich specjalistów oraz obszerną literaturę przedmiotu. Co więcej, problematyka ta, regulowana prawem peruwiańskim, wykracza poza ten kraj, stanowiąc przedmiot&#13;
troski, zainteresowania i aktywnego udziału międzynarodowej społeczności uczonych. Peru&#13;
jest pod tym względem jednym z kilku najważniejszych krajów na świecie, które z racji&#13;
ogromnej kumulacji zabytków wielu kultur, datowanych na przestrzeni tysięcy lat, przyciągają badaczy, głównie archeologów, ale też historyków sztuki i konserwatorów z kilkudziesięciu krajów. W gronie tym specjaliści z Polski zajmują eksponowane miejsce, wieńcząc&#13;
1&#13;
2&#13;
3&#13;
&#13;
M. Halbwachs, op. cit.&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna…, s. 105.&#13;
Ibidem.&#13;
&#13;
�256&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
swą pracę spektakularnymi odkryciami, takimi jak kultura Chancay opisana przez Andrzeja Krzanowskiego4, grobowiec w Huarmey odkryty przez zespół Miłosza Giersza5 czy&#13;
największy w Peru kompleks urbanistyczny wyroczni pod świętą górą Coropuną, odkryty&#13;
i badany przez polsko-peruwiański zespół archeologów pod kierunkiem Ziółkowskiego6.&#13;
W badaniach sztuki kolonialnej ważny, niekwestionowany dorobek posiada Ewa Kubiak7,&#13;
zajmująca się architekturą jezuicką oraz malarstwem kolonialnym, głównie cuzkeńskim.&#13;
Wspominam jedynie o aktywności badaczy związanych z szeroko rozumianą sztuką, reprezentowaną zarówno przez obiekty archeologiczne, jak i architekturę i sztukę okresu konkwisty, Wicekrólestwa Peru oraz czasów niepodległości. Pomijam, bo wykracza to poza&#13;
omawiany temat, wybitny wkład Polaków w badania nad historią Inków, mitologią ludów&#13;
andyjskich, źródłami do dziejów kolonialnych, etnografią oraz wieloma innymi obszarami&#13;
specjalistycznych zagadnień.&#13;
Wzmiankuję o ogromnym potencjale międzynarodowych badań nad sztuką peruwiańską nie dlatego, by dodawać cokolwiek od siebie na ten obszerny temat. Jak wspomniałam,&#13;
pozostaje on na uboczu poruszanych przeze mnie zagadnień. Piszę o tym po to, by skontrastować ten imponujący potencjał badań oraz przeznaczanych na nie środków z niemal&#13;
nieistniejącym zainteresowaniem obiektami sztuki o wymiarze lokalnym, rozproszonymi w tysiącach peruwiańskich kościołów i kaplic, zwłaszcza na terenie Andów, na obszarach trudno dostępnych i przez to pozostających nie tylko poza szlakami turystycznymi,&#13;
ale również poza świadomością badaczy. W Peru nagromadzenie zabytków najwyższej klasy, zwłaszcza przedhiszpańskich, jest tak duże, że mniej spektakularne obiekty sztuki z okresu ostatnich 500 lat, takie jak rzeźbione czy malowane wizerunki sakralne, poza kilkudziesięcioma najsłynniejszymi, znane są tylko lokalnie. By choć w przybliżeniu uświadomić&#13;
sobie skalę liczbową, o jakiej mówimy w kontekście występowania obiektów sztuki, należy&#13;
mieć na uwadze, że – statystycznie rzecz biorąc – w przeciętnym kościółku andyjskim znajduje się o wiele więcej czczonych wizerunków niż w podobnych, peryferyjnych kościołach&#13;
europejskich. Wynika to ze złożonych przyczyn, które ukształtowały synkretyczne oblicze&#13;
miejscowej religijności ludowej – przyczyn, które omawiam tutaj fragmentarycznie, poruszając ten temat w innych częściach tej pracy. Wnętrza niewielkich świątyń i kaplic, poza&#13;
4&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
A. Krzanowski, Essays on Archeology and Ethnology of Peruvian Andes. Ensayos sobre arqueología y etnología de los Andes Peruanos, Kraków 2016; idem, Kultura Chancay, środkowe wybrzeże Peru, Kraków-Warszawa 2008; idem, Prahistoria andyjskiej doliny. Studium przedhiszpańskiego osadnictwa w dorzeczu&#13;
Alto Chicamy w północnych Andach, Peru, Wrocław 1984.&#13;
M. Giersz, Królewski grobowiec w Castillo de Huarmey, Warszawa 2017; idem, Castillo de Huarmey: centro político Wari en la costa norte del Perú. Nuevas perspectivas en la organización política Wari, „Andes.&#13;
Boletín del Centro de Estudios Precolombinos de la Universidad de Varsovia” 2016, vol. 9; Castillo de&#13;
Huarmey. El mausoleo imperial Wari, ed. M. Giersz y C. Pardo, Lima 2014.&#13;
M. Sobczyk, Arquitectura funeraria prehispánica en la región del Nevado Coropuna, Perú, „Andes. Boletín&#13;
de la Misión Arqueológica Andina” 2000, nr 4; Proyecto Arqueológico Condesuyos, vol. 1, „Boletín de la&#13;
Misión Arqueológica Andina” 2000–2001, nr. 3; Proyecto Arqueológico Condesuyos, vol. 2; „Boletín de la&#13;
Misión Arqueológica Andina” 2005, nr 6.&#13;
E. Kubiak, Reinterpretacje. Percepcja i recepcja dzieł architektury na przykładzie świątyń jezuickich Ameryki Południowej okresu kolonialnego, Łódź 2015; eadem, El equipamiento y decoración de las casas de&#13;
la nobleza indígena en el Cusco colonial, [w:] Vestor la Arquitectura. XXII Congreso Nacional de Historia&#13;
del Arte, t. 1, ed. R.J. Payo Hernanz, E.M. Martínez de Simón, J. Matesanz del Barrio, M.J. Zaparaín Yáñez,&#13;
Burgos 2019, s. 851–856; eadem, Malarstwo szkoły kuzkeńskiej (esquela cusqueña) jako przejaw tożsamości&#13;
andyjskiej, dawniej i dziś, „Roczniki Humanistyczne” 2017, t. 65, z. 4, s. 115–144.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
nielicznymi wyjątkami, wypełnione są nierzadko dziesiątkami wizerunków Chrystusa, Matki Boskiej i świętych [fot. 1]. W przeważającej liczbie są to rzeźby – dzieła miejscowej sztuki ludowej, ale także figury gipsowe i plastikowe, kupowane w sklepach z dewocjonaliami8.&#13;
Obiekty malarskie reprezentowane są w znikomej mniejszości w stosunku do rzeźb. Z reguły w każdym kościele i kaplicy znajduje się wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, najczęściej Señora de Mayo, będącego zwykle najważniejszym obiektem kultu. Zdarza się jednak,&#13;
że bywa on umieszczany na uboczu, gdy zdominowany jest popularnością jednej z rozlicznych typów Matki Boskiej bądź wybranego świętego, w szczególny sposób adorowanego&#13;
w danym miejscu. Nierzadko w jednej świątyni znajduje się kilka wizerunków zarówno&#13;
Chrystusa, jak i Matki Boskiej, w różnych wersjach ikonograficznych. Prócz nich ołtarze&#13;
oraz wszelkie możliwe miejsca wzdłuż ścian bocznych kościoła pełnią funkcję galerii świętych ukazanych w niezliczonych wersjach mniej lub bardziej kanonicznych przedstawień.&#13;
Szczególne zainteresowanie etnografa budzą niepowtarzalne, indywidualne rozwiązania ikonograficzne niektórych świętych, związane z ich miejscowymi legendami hagiograficznymi,&#13;
niemającymi nic wspólnego z żywotami „oficjalnymi”. Świętych wyłącznie regionalnych,&#13;
których próżno szukać w vitis sanctorum aprobowanych przez Kościół, jest w Peru wielu,&#13;
zwłaszcza w wioskach odległych, rzadko – czasem nawet rzadziej niż raz w roku – odwiedzanych przez księdza. Duchowny katolicki, przybywający raz na wiele miesięcy do odległej wioski, zajęty jest zbiorowym udzielaniem sakramentów chrztu i małżeństwa oraz modlitwą na grobach tych, którzy odeszli w okresie od jego poprzedniej wizyty. Brak mu czasu,&#13;
ale też motywacji do szczegółowych oględzin wizerunków świętych w miejscowej kaplicy&#13;
i weryfikowania prawa do ich adoracji. Kapłani, zwłaszcza ci, którzy przez długie lata sprawują opiekę duszpasterską w Andach i dobrze poznali realia kulturowe, podchodzą do tych&#13;
spraw liberalnie, ze zrozumieniem i bez zbędnej ortodoksji, wiedząc, że przyniosłaby ona&#13;
skutek odwrotny do zamierzonego.&#13;
Miałam okazję wysłuchać pouczających opowieści polskich księży w Pariacoto – miasteczku, o którym głośno stało się po zamordowaniu w nim w 1991 roku przez Świetlisty Szlak dwóch polskich franciszkanów9. Obecnie (lata 2019–2020) funkcję proboszcza&#13;
sprawuje tam ojciec Rafał Dryjański [fot. 3]. W parafii mieszka również nestor misjonarzy&#13;
franciszkańskich w Peru, pełniący posługę od blisko 50 lat – ojciec Stanisław Olbrycht&#13;
[fot. 4]. Obaj, a szczególnie o. Stanisław, są znakomitymi informatorami – niewyczerpanymi źródłami wiadomości o ludności Keczua zamieszkującej rozległe tereny trudno dostępnych gór Cordillera Negra. W przeciwieństwie do etnografa, odwiedzającego badany&#13;
rejon przez kilka tygodni, czasem miesięcy, księża ci dysponują praktyką nierzadko dziesięcioleci kontaktu z miejscową ludnością. Można tylko ubolewać, że obce im są podstawy wiedzy etnologicznej, by unikatowe obserwacje i doświadczenia właściwie zinterpretować, ocenić i opisać. Są rzeczywistymi skarbnicami tysięcy faktów i zdarzeń&#13;
kulturowych, które domagałyby się uporządkowania, ujęcia w konteksty i naukowego&#13;
8&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
Sklepy z dewocjonaliami istnieją w większości dużych miast Peru. Największym i najważniejszym centrum&#13;
handlu artykułami religijnymi, skąd figury i obrazy trafiają do najodleglejszych zakątków kraju, jest kompleks sklepów i straganów ulokowanych wzdłuż Avenida Tacna oraz Jiron Huancavelica w Limie, w bezpośrednim sąsiedztwie sanktuarium Chrystusa Señor de los Milagros [fot. 2].&#13;
9 sierpnia 1991 roku w Pariacoto zostali zamordowani przez bojowników Sendero Luminoso dwaj polscy&#13;
franciszkanie: Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek, pracujący tam na misji. Wraz z nimi zginął alcalde Pariacoto, Justino León Maza. Zakonnicy zostali beatyfikowani w 2015 roku.&#13;
&#13;
�258&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zapisu. Ojciec Rafał wraz z kilkoma franciszkanami z Pariacoto ma pod opieką duszpasterską ponad sto wiosek rozproszonych po zachodnich stokach Czarnej Kordyliery,&#13;
na przestrzeni dziesiątek kilometrów. Większość z nich dostępna jest tylko samochodem&#13;
terenowym, po wielogodzinnej i forsownej jeździe niełatwymi, często ryzykownymi drogami. Podczas spotkań ojciec Stanisław snuł opowieści o tym, jak do niedawna jeszcze&#13;
wędrował pieszo po górach, z komunikantami i podręcznym zestawem paramentów do odprawiania mszy świętej, by dotrzeć do najdalszych, wysoko położonych wiosek. Łatwo&#13;
w przybliżeniu obliczyć, z jaką częstotliwością bywały one nawiedzane przez księży. Zarówno w Czarnej Kordylierze, jak i w całych Andach kontakt ludności z księżmi katolickimi wygląda podobnie, choć miejscowości większe i lepiej skomunikowane bywają&#13;
pod tym względem uprzywilejowane. W większości regionów andyjskich sytuacja niewiele się zmieniła od kilkudziesięciu lat, a obserwacje Posern-Zielińskiego, poczynione w latach 70. i 80. XX wieku, pozostają nadal aktualne:&#13;
Według danych z 1960 r., przeciętna powierzchnia peruwiańskiej parafii wynosiła 720 km²&#13;
i zamieszkiwało ją blisko 13 tys. wiernych. Po dwudziestu latach proporcje te wyglądają jeszcze gorzej, bowiem parafie nie zmniejszyły się, a liczba ludności znacznie wzrosła. Jeśli teraz&#13;
uświadomimy sobie, jaki krajobraz kryje się pod tymi siedmiuset kilometrami kwadratowymi,&#13;
ile na tym obszarze jest wsi i osad pozbawionych dróg dojazdowych, usadowionych nad głębokimi wąwozami lub leżących na wysokościach zapierających dech w piersiach człowieka z nizin, wówczas we właściwym wymiarze ujrzymy przeciętny teren pracy duchownego w Peru.&#13;
[…] Dlatego każda wizyta księdza odbywa się po uprzednich wzajemnych uzgodnieniach&#13;
terminów, a także kosztów związanych z tak daleką peregrynacją. W praktyce sprowadza się&#13;
to zazwyczaj do dwóch, trzech, a w niektórych wypadkach jednej tylko wizyty w ciągu roku,&#13;
przeważnie w czasie fiesty i na wyraźne zaproszenie naczelników wspólnoty lub organizatorów święta. […] Incydentalna obecność księdza w osadzie sprawia, iż dzieci nie uczęszczają&#13;
na naukę religii, noworodki nie są chrzczone w kościele, do ślubów przy ołtarzu przywiązuje&#13;
się niewielką wagę, a zmarłych na miejsce ostatecznego spoczynku odprowadza tylko rodzina&#13;
i sąsiedzi10.&#13;
&#13;
Na marginesie tych obserwacji warto wspomnieć, że opisana sytuacja od ponad stulecia sprzyja dynamicznej ekspansji kościołów protestanckich różnych tradycji, głównie&#13;
pentakostalnego, czyli zielonoświątkowego (Iglesia Evangelica Pentacostal del Peru),&#13;
ale też rozlicznych innych kongregacji i wspólnot11. Wykazują one wielką skuteczność&#13;
w docieraniu do najodleglejszych zakątków Andów i pozyskiwaniu wyznawców, głównie wśród najuboższej ludności. Obecnie w każdej niemal wiosce znajduje się „kościół”&#13;
którejś ze wspólnot protestanckich, choć zwykle jest nim jakiś zaadaptowany pustostan&#13;
10&#13;
11&#13;
&#13;
A. Posern-Zieliński, Kraina Inkarrí. Szkice etnologiczne o Peru, Wrocław 1985, s. 218–220.&#13;
Zob. A. Pietrzak, „Złoty wiek” chrześcijaństwa w Ameryce Łacińskiej, [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, s. 223–233. Z nowszych prac na ten temat: J.L. Pérez Guadelupe, Entre Dios y el César. El impacto&#13;
político de los evangélicos en el Perú y América Latina, Lima 2017; J. Fonseca, Conceptos básicos para&#13;
comprender el mundo evangélico en el Perú, „Revista Argumentos” 2018, vol. 12, nr 1, s. 34–41; M.M. Marzal, Tierra encantada…, s. 443–530; idem, Categorías y números en la religión del Perú hoy, [w:] La religión en el Perú al filo de milenio, ed. M.M. Marzal, C. Romero y J. Sánchez, Lima 2000, s. 21–55.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
czy garaż. W większych miejscowościach, takich jak Huaráz, nie brakuje jednak nowych, okazałych budynków, a nawet towarzyszącej im infrastruktury służącej różnym&#13;
potrzebom wiernych. Pomijając kwestie związane z pluralizmem wyznaniowym, wspomnę o jego ważnym i jednoznacznie negatywnym aspekcie w rzeczywistości kulturowej Andów. Jest nim głęboka dezintegracja religijna dzieląca rodziny, przekładająca się&#13;
na destrukcję tradycyjnych więzi społecznych i rozlicznych, unormowanych kulturowo&#13;
sfer życia codziennego oraz przede wszystkim – świątecznego. Już w latach 80. XX w.&#13;
pisał o tym Posern-Zieliński12, ja zaś przez ostatnich kilkanaście lat miałam możliwość&#13;
obserwować „od środka” głębokie, niekorzystne skutki owej destrukcji, mieszkając w zaprzyjaźnionej rodzinie indiańskiej w Huaráz i pobliskiej wsi Unchus. Jej skutki dotykały&#13;
zarówno członków rodziny, jak i relacji jej protestanckiej części z miejscową społecznością. Zróżnicowanie wyznaniowe rodzi trwałe, narastające z czasem uprzedzenia, osłabia&#13;
więzy emocjonalne w rodzinie i staje się powodem nieobecności wyznawców jednej opcji&#13;
na uroczystościach i fiestach drugiej. W warunkach względnie homogenicznego jeszcze&#13;
społeczeństwa Indian, gdzie rytm cyklicznych obchodów świąt stanowi nadzwyczaj ważny czynnik konsolidacji rodziny, sytuacja takiego rozbicia przekłada się na głęboką i postępującą destrukcję instytucji rodziny u samych podstaw jej funkcjonowania. Równoległy nurt negatywnych skutków obejmuje rozliczne sfery nieuczestniczenia ewangelickich&#13;
konwertytów w życiu społeczności, zwłaszcza w zajęciach tradycyjnie od wieków wykonywanych wspólnie, na przykład w dorocznym czyszczeniu kanałów nawadniających&#13;
(limpieza de acequias) lub innych przedsięwzięciach wymagających pracy zbiorowej, ponieważ – jak uzasadniają – nie mogą brać udziału w „katolicko-pogańskich” rytuałach,&#13;
które im towarzyszą. Powoduje to oczywiste antagonizmy wynikające nie tylko z faktu&#13;
alienowania się ewangelików i rozluźniania więzów ze społecznością katolicką, ale też&#13;
irytacji tej ostatniej nierównym wkładem pracy w przedsięwzięcia, z efektów których korzystają wszyscy na równych prawach.&#13;
&#13;
Czy szaty zasłaniają rzeźbę? – złuda pierwszego spojrzenia&#13;
W czasie badań terenowych, prowadzonych w prowincji Ancash (2019), dotarłam do ponad&#13;
70 kościółków i kaplic, w zdecydowanej większości oddalonych od miast i ważniejszych&#13;
tras komunikacyjnych. We wcześniejszych latach (2008–2016) odwiedziłam szereg podobnych obiektów w tym rejonie, w okolicach Chavín de Huantar oraz w wioskach wokół Kordyliery Huayhuash, a w środkowym i południowym Peru – w dolinie Urubamby, między&#13;
Cuzco a Ollantaytambo i w pobliżu Arequipy. Dysponuję więc materiałem, który w moim&#13;
przekonaniu pozwala na dostrzeżenie niektórych prawidłowości oraz sformułowanie odpowiedzi na postawione pytania dotyczące społeczno-religijnych aspektów obecności świętych&#13;
wizerunków w społecznościach lokalnych. Zwróciłam uwagę na charakterystyczną cechę&#13;
dużej liczby rzeźb, wypełniających kaplice i kościółki. Wśród figur o niewielkiej wartości&#13;
12&#13;
&#13;
A. Posern-Zieliński, Wyznaniowa dezintegracja indiańskich społeczności chłopskich w peruwiańskich Andach i jej kulturowe skutki, „Etnografia Polska” 1985, t. 29, z. 2, s. 135–161; idem, Los efectos culturales de&#13;
la expansión del protestantismo en las comunidades indígenas de América Latina. El caso andino, trad. por&#13;
M. Socorro, „Ethnologia Polona” 1985, vol. 11, s. 149–175.&#13;
&#13;
�260&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
artystycznej i zabytkowej – w większości współczesnych lub pochodzących z niezbyt odległej przeszłości, częściej ze sklepu niż od artysty ludowego – wzrok przyciągają wizerunki o rysach i modelunku odbiegających od współczesnych standardów, zdradzające sędziwy&#13;
wiek. Dostrzeżenie archaicznych cech rzeźby bywa jednak utrudnione lub wręcz niemożliwe z powodu przywiezionej z Hiszpanii i stosowanej od wieków praktyki ubierania rzeźb&#13;
w bogato zdobione stroje, które zwykle zasłaniają całą postać poza głową, dłońmi i czasem&#13;
stopami. Dodatkowo twarz często bywa mocno przesłonięta bujnymi puklami naturalnych&#13;
ludzkich włosów, które używane są do wykonywania fryzur. Dotyczy to nie tylko najważniejszych wizerunków, znajdujących się w kościele, lecz także wszystkich innych, czasem niewielkich, rozproszonych po różnych miejscach świątyni. Bogato i barwnie przybrane figury,&#13;
połyskujące złotem i srebrem, to niewątpliwie najbardziej charakterystyczny widok, z jakim&#13;
spotykamy się w peruwiańskich świątyniach, nawet najmniejszych i najdalszych. Widok ten,&#13;
choć sam w sobie interesujący, stanowi poważny problem dla badacza, szukającego starych,&#13;
zabytkowych rzeźb, ukrytych wśród mnogości późniejszych, pozbawionych większej wartości historycznej i artystycznej. Wielokrotnie opuszczałam kościół czy kaplicę z poczuciem&#13;
niedosytu z powodu napotkania rzeźby – krucyfiksu, Matki Boskiej lub postaci świętego,&#13;
co do której nabrałam przekonania, że jest obiektem zabytkowym, może nawet kilkusetletnim, z okresu kolonialnego. Zdarzało się, że w ocenie utwierdzały mnie osoby towarzyszące,&#13;
dysponujące wiedzą i doświadczeniem z zakresu historii sztuki. Nasze przekonanie nie mogło&#13;
być jednak potwierdzone bliższymi oględzinami rzeźby ani zweryfikowane na podstawie dokumentacji fotograficznej, gdyż zdjęcie stroju nałożonego na rzeźbę było niemożliwe13. Ubieranie i rozbieranie czczonego wizerunku wchodzi bowiem w skład zrytualizowanych czynności, zastrzeżonych wyłącznie dla upoważnionych osób i dokonywanych w określonym czasie.&#13;
W oparciu o takie doświadczenia, jak również o przesłanki zawarte w literaturze źródłowej,&#13;
mam głębokie, choć nie poparte ekspertyzami przeświadczenie, że w kościółkach i kaplicach&#13;
andyjskich znajduje się trudna do oszacowania, liczna reprezentacja rzeźby kolonialnej o dużej wartości historycznej i artystycznej. Obiekty te, właściwie rozpoznane, mogłyby w wielu&#13;
przypadkach stanowić ważny przyczynek do historii miejscowości czy regionu. Zabytkowa&#13;
rzeźba sprzed kilkuset lat w istotny sposób wzbogaciłaby źródła historyczne, potwierdzając zawarte w nich ustalenia i hipotezy, albo podważyła je, wskazując inne tropy badawcze.&#13;
W przypadku braku takich źródeł obiekt stanowiłby inspirację do podjęcia poszukiwań historycznych, stanowiąc zaczyn do wyłonienia nieznanych wcześniej wątków.&#13;
Perspektywa odnalezienia ważnych, historycznych obiektów sztuki sakralnej jest jednak nikła, gdyż prowadzenie zakrojonych na większą skalę poszukiwań nie jest w obecnych&#13;
warunkach możliwe. Ukryte zabytki długo jeszcze zostaną poza zasięgiem i świadomością&#13;
badaczy i instytucji naukowych. Postaram się uzasadnić tę opinię w oparciu o poczynione&#13;
obserwacje i wiadomości uzyskane w trakcie badań terenowych. Rozpocznę od przypomnienia kluczowego, wspomnianego na wstępie faktu, że państwo peruwiańskie nie finansuje podobnych poszukiwań. Rzeczywistość ta, zewnętrzna w stosunku do przedmiotu moich zainteresowań, nie wymaga pogłębionego komentarza. Wspominam o niej, gdyż jest czynnikiem&#13;
13&#13;
&#13;
Oglądnięcie figury Chrystusa Ukrzyżowanego bez haftowanego sudario było możliwe tylko dwukrotnie&#13;
w trakcie moich badań. Pierwszy raz w Pariacoto, dzięki zrozumieniu i życzliwości tamtejszego proboszcza,&#13;
o. Rafała Dryjańskiego [fot. 5], drugi raz w Cayac, gdzie opierunka Señora de Cayac zdjęła na chwilę jego&#13;
sudario, by przyozdobić go ofiarowaną przeze mnie chustą.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
skutecznie konserwującym określony system tradycyjnych, utrwalonych przez wieki aktywności kulturowych, wymagających dostrzeżenia i rzeczowego opisu. Fakt anonimowości&#13;
niewątpliwie chroni też „nieodkryte” zabytki rzeźby przed zakusami huaqueros, którzy, jak&#13;
się szacuje, rabują więcej artefaktów niż odkrywają ich archeolodzy i historycy sztuki14.&#13;
Powyższe spostrzeżenia, charakterystyczne dla perspektywy europejskiej i jakże jednostronnie zdominowane jej hierarchią wartości, są jednak niezbędne. Pominięcie aspektów&#13;
istotnych z punktu widzenia priorytetów nauki, której troskę stanowi ochrona materialnej&#13;
substancji kultury, byłoby – także w przypadku etnologa, a może zwłaszcza wtedy – przejawem naukowej hipokryzji. Nie można udawać, że jest się wolnym od bagażu klasyfikacji, aksjologii i imponderabiliów własnej kultury, która w tym wypadku pozostaje w zgodzie z wartościami uniwersalnymi. Zachowując ostrożność, można testować skuteczność&#13;
tego instrumentarium w odmiennym otoczeniu kulturowym, jednak ze świadomością nieuchronnych ograniczeń. Operuje ono słowami-kluczami, takimi jak „rzeźba”, „dzieło sztuki”, „zabytek” czy „ochrona spuścizny kulturowej”, definiowanymi zupełnie inaczej niż&#13;
w rodzimym środowisku kulturowym, a ściślej mówiąc, niemającymi tam ekwiwalentnych&#13;
odpowiedników. W dalszych rozważaniach przyjmuję więc perspektywę emic, starając się&#13;
opisać istotę figury sakralnej w społecznościach andyjskich, szukając odpowiedzi na szeroko&#13;
pojmowane pytanie, czym ona jest w rodzimym systemie kultury.&#13;
&#13;
Galeria świętych jako zwierciadło społeczności lokalnej&#13;
Można stwierdzić, że, paradoksalnie, brak „oficjalnego” zainteresowania, jak również brak&#13;
uzależnienia od państwowego sponsora, jest wyjątkowo korzystny zarówno dla zabytków,&#13;
jak i dla zachowania nawarstwionych wokół nich tradycji kulturowych podtrzymywanych&#13;
przez miejscową społeczność. Tworzą one wyrazisty system o elementach współzależnych,&#13;
aktywizujący społeczność wsi czy regionu, utrwalający zbiorowe wartości oraz zaspokajający potrzeby ludyczne15. Jego pole oddziaływania jest tak szerokie, ponieważ działania kumulują w tradycyjnej fieście – andyjskim fenomenie kulturowym, posiadającym wszelkie&#13;
cechy ludowego święta w znaczeniu europejskim czy nawet uniwersalnym, ale prócz nich&#13;
wybitny potencjał elementów rdzennych, stymulujących trwanie tegoż fenomenu. Obserwujemy mechanizm polegający nas silnym zespoleniu organizmu społecznego z miejscowym panteonem świętych. Powiązanie to wytwarza klisze wzajemnej reprezentacji: członków społeczności w owym panteonie, a świętych w organizmie wiejskiej comunidad. Wiąże&#13;
postać świętego z konkretną osobą (i jej rodziną) w ten sposób, że posiada on jej widome&#13;
atrybuty (w postaci podpisanego stroju), ona zaś w swej społeczności łączona jest z tymże świętym. Klisze te zawierają czytelny zapis na temat aktualnej struktury obowiązujących&#13;
statusów, wyrażających się poprzez takie związki.&#13;
Moim celem jest zwięzłe omówienie wzmiankowanego systemu aktywności społecznych, ze zwróceniem uwagi na współzależność i niezbędność jego elementów. Nie pogłębiam dobrze znanych i dogłębnie opisanych zagadnień morfologii święta oraz jego wielorakiego znaczenia kulturowego, uznając je za aksjomatyczne. Skupiam się natomiast&#13;
14&#13;
15&#13;
&#13;
Zob. R. Gündüz, El mundo ceremonial de los huaqueros, Lima 2001.&#13;
M.M. Marzal, Los santos y la transformación religiosa del Perú colonial, Lima 2005, passim.&#13;
&#13;
�262&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
na specyfice owej współzależności, nadającej trwałość i witalność podejmowanym działaniom. Nie unikam pewnych uproszczeń, zbliżając się dzięki temu do sytuacji wzorcowej.&#13;
Przyjmuję w niej za punkt wyjścia istnienie „modelowego” kościółka, w którym znajduje&#13;
się czczony krucyfiks Señora de Mayo, najpopularniejszego Chrystusa, obecnego w większości andyjskich świątyń. Prócz niego zamieszkuje w nim Virgen, Matka Boska w jednej&#13;
z rozlicznych postaci ikonograficznych, oraz święty bądź święta o szczególnym znaczeniu&#13;
dla społeczności lokalnej. Prócz tych trzech najważniejszych wizerunków w „modelowym”&#13;
kościółku znajduje się kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt innych, otoczonych mniejszą estymą bądź uznawanych za patronów wąskich, ściśle określonych spraw. Starałam się prześledzić, w jaki sposób „żyją” one, włączone w działania motywowane kultem i adoracją, ale też&#13;
potrzebą nieustannej aktualizacji swoistego zapisu symbolicznego na temat społeczności lokalnej i statusów jej członków. Najpewniej z trzema najważniejszymi wiążą się cykliczne&#13;
fiesty, w których biorą udział wszyscy mieszkańcy wsi, a w przypadku sławniejszych wizerunków napływają przybysze z innych wiosek i zjawia się ksiądz. Fiesta Chrystusa Señora&#13;
de Mayo ma miejsce na początku maja, fiesta ku czci Matki Boskiej odbywa się w jednym&#13;
z dni maryjnych według kalendarza liturgicznego, natomiast fiesta patronal świętego lub&#13;
świętej w dniu im poświęconym.&#13;
W organizacji i przebiegu andyjskiej fiesty kluczowym aspektem społecznym jest procedura uzgadniania statusów w obrębie wspólnoty, w tym zwłaszcza nobilitacji jej wybranych członków oraz ich rodzin. Najważniejszą postacią staje się mayordomo, występujący&#13;
zwykle wraz z małżonką [fot. 6]. Przeważnie zostaje nim człowiek dojrzały, a nawet starszy wiekiem, należący do grupy zamożniejszych, często piastujący jakieś poważne stanowisko wśród lokalnych autoridades. Ponosi on największy ciężar finansowy przygotowania święta, a jego obowiązkiem jest sporządzenie nowych, kosztownych szat dla świętego&#13;
wizerunku, wokół którego odbywa się fiesta. Organizowanie fiest i obecność mayordomo&#13;
wiążą się wyłącznie z najważniejszymi postaciami świętych w miejscowym kościele, a zatem ufundowany strój nakładany jest na tę, która posiada wysoki status w hierarchii czczonych wizerunków. W ten sposób następuje wyrazista koincydencja obu wysokich statusów&#13;
– świeckiego mayordomo i sakralnego postaci świętej. Dochodzi do zadzierzgnięcia symbolicznego związku pomiędzy nimi, jak również wzajemnej legitymizacji potencjałami posiadanych autorytetów. Legitymizacji, co trzeba podkreślić, dwukierunkowej. Ustanowiony&#13;
w ten sposób związek, w którym każda ze „stron” partycypuje w splendorze drugiej, trwa&#13;
do momentu kolejnej fiesty, w trakcie której poprzedniego mayordomo zastępuje kolejny.&#13;
Następuje cykliczna, przeważnie coroczna wymiana świeckiej strony dualistycznego związku, podczas gdy strona sakralna egzystuje w rytmie „długiego trwania”.&#13;
Mayordomo prócz stroju dla świętego wizerunku i okolicznościowych sztandarów (niesionych przez niego i małżonkę), sponsoruje znaczną część jedzenia i napojów, orkiestrę,&#13;
ognie sztuczne oraz inne potrzeby fiesty. Nierzadko prowadzi to do pozbycia się przez niego&#13;
całego majątku, a nawet zadłużenia. Pomimo to chętnych nie brakuje, a kolejka kandydatów&#13;
rozpisana jest na wiele lat do przodu16. Prócz mayordomo występują także inni darczyńcy&#13;
16&#13;
&#13;
W miasteczku Carhuaz, nieopodal Huaráz, miejscowa procuradora kościoła pw. Virgen de Mercedes – Berta&#13;
Nicole Obregon de Montoro [fot. 7], pobożna kobieta, której powierzono „trzymanie zeszytu” z rejestrem&#13;
kandydatów, poinformowała mnie, że lista mayordomo na doroczne fiesty Matki Boskiej Virgen de Mercedes wypełniona jest do 2038 roku, czyli na 21 lat do przodu. Podobna liczba kandydatów na mayordomo&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
263&#13;
&#13;
(obsequiantes)17, zapewniający odpowiednią ilość piwa, napojów bezalkoholowych, mięsa&#13;
kurczaków, świnek morskich (cuy), owiec i krów. Większe fiesty ściągają prawdziwe tłumy&#13;
i wymagają pokaźnych ilości żywności i napojów. Są to dziesiątki skrzynek piwa oraz setki&#13;
sztuk zwierząt i ptactwa, nie licząc rozdawanych bułek i owoców, jak również cukierków,&#13;
tradycyjnie rozrzucanych dzieciom [fot. 10]. Od kilkunastu lat przyjęło się drukowanie kolorowych folderów z informacjami na temat lokalnych fiest, zawierających ich program oraz&#13;
– obowiązkowo – nazwiska mayordomo i wszystkich fundatorów, z dokładnym wyliczeniem&#13;
ofiarowanych napojów i zwierząt [fot. 11]. Na temat fiesty i jej ważniejszych uczestników&#13;
powstaje więc nie tylko przekaz ustny, lecz również drukowany.&#13;
Nobilitacja społeczna mayordomo oraz jego rodziny, jak również pozostałych sponsorów, to kluczowy imperatyw, skłaniający ich do wielkich gestów ofiarności, nierzadko największych w życiu. Ofiarność ta, skutkująca niezbędnym wyposażeniem fiesty,&#13;
jest podstawowym warunkiem materialnym jej organizacji. Gwarantowana corocznie&#13;
przez kolejnych chętnych, długie lata oczekujących na swą kolej, zapewnia cykliczność&#13;
święta w przewidywalnej przyszłości lat, a nawet dekad. Prestiż społeczny, zyskiwany&#13;
dzięki nadzwyczajnemu wyróżnieniu, jakim jest funkcja mayordomo, stanowi silny impuls&#13;
do dobrowolnego przeznaczania dorobku wielu lat pracy, a czasem całego życia, na cele&#13;
fiesty. Mamy do czynienia z wzorcowym przykładem „daru z niczego”, dogłębnie opisanego w znakomitym studium Duvignaud18. Mayordomo traci majątek lub jego pokaźną&#13;
część, ale wraz z rodziną zyskuje dożywotni szacunek oraz wszelką pomoc od rodziny&#13;
i wspólnoty, zgodnie z zasadą andyjskiej reciprocidad, czyli współdziałania rodziny i wioski19. Hojność i ofiarność mayordomo nie są efektem kaprysu, szczególnej fantazji czy wyjątkowej pobożności. Jego osoba stanowi ogniwo w długim łańcuchu mayordomos, którzy&#13;
byli przed nim i po nim nastąpią. Rytualna szczodrość jest naturalnym elementem fiesty,&#13;
wprost proporcjonalnym do zyskiwanego prestiżu, szacunku i nobilitacji społecznej. Mayordomo zgłasza swą kandydaturę sam lub jest wybierany przez miejscowych autoridades,&#13;
czyli przez campesinos darzonych przez wieś prestiżem i zaufaniem, piastujących już&#13;
jakieś stanowiska w obrębie wspólnoty lub w szerszej strukturze administracyjnej. Status mayordomo jest tak nobilitujący, że zwykle chętnych nie brakuje. Zdarza się jednak,&#13;
że to autoridades wybierają kandydata, który wszakże musi wyrazić zgodę. W takich&#13;
sytuacjach, nawet gdy wskazanemu nie jest to na rękę, w praktyce nie może odmówić.&#13;
Z dwóch powodów: po pierwsze, jego dotychczasowy status uległby fatalnemu obniżeniu, a on skazałby się na nieostentacyjny, ale wyczuwalny protekcjonalizm podszyty&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
18&#13;
19&#13;
&#13;
zarezerwowała terminy na fiesty odbywające się w wioskach położonych na wschód od Huaráz, na stokach&#13;
Białej Kordyliery (Unchus i Marián). Wśród kilkunastu poznanych osób, pełniących funkcję kronikarza fiest&#13;
i związanych z nimi ludzi, wymienię jeszcze znakomitą informatorkę, Kreolkę Esperanzę Gallazdo [fot. 8],&#13;
noszącą tytuł „Misionera Laica Católica, Responsabe de la Iglesia de Aqía”, która od kilkudziesięciu lat sprawuje opiekę nad sanktuarium Señora de Cayac (distrito de Aqía, prov. Bolonesi), oraz opiekunkę kościoła&#13;
w Huasta (distrito de Huasta, prov. Bolognesi) Santosę Alvę Zavaletę [fot. 9], noszącą tytuł encargadora&#13;
y llavera de la iglesia de Huasta.&#13;
Mayordomo, obsequiantes, to nazwy używane w okolicach Huaráz. W innych częściach Andów funkcjonują odpowiedniki o innym brzmieniu. Katalog nazw funkcji sprawowanych w społecznościach wiejskich&#13;
w związku z obchodami świąt jest bardzo obszerny.&#13;
J. Duvignaud, Dar z niczego. O antropologii święta, tłum. Ł. Jurasz-Dudzik, Warszawa 2011.&#13;
L.M. de la Torre (Achiq Pacha Saqil), C. Sandoval Peralta, La reciprocidad en el mundo andino. El caso del&#13;
pueblo de Otavalo, Quito 2004.&#13;
&#13;
�264&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
lekceważeniem; po drugie, odmowa taka naznaczona byłaby konotacją religijną. W przeświadczeniu Indian równałaby się odmowie samemu świętemu, co niechybnie mogłoby&#13;
skutkować sankcjami o charakterze nadprzyrodzonym. W czasie rozmów, które prowadziłam na ten temat, sankcje tego rodzaju nie były wysuwane na pierwszy plan, ale obawa&#13;
przed nimi kryła się pod powierzchnią wypowiadanych słów. O wiele dobitniej mówili&#13;
o nich informatorzy nieodległej od Huaráz wsi Hualcan, ale było to w latach 50. XX wieku. Jeden z nielicznych badaczy prowadzących wówczas prace w tym regionie, amerykański antropolog William W. Stein, zanotował wiele cennych informacji o instytucji&#13;
mayordomo we wsiach okolic Huaráz. W Hualcan, nieopodal Huaráz, gdzie czczony jest&#13;
wizerunek św. Urszuli, na pytanie, czy można odmówić zostania mayordomo, cytowany&#13;
z imienia Nicacio Mateo odparł:&#13;
Za wszelką cenę należy przyjąć stanowisko mayordomo. Należy to zrobić w każdy możliwy sposób, w obawie przed karą, że Dziewica Ursula wyrządziłaby mu jakieś zło. Trzeba to po prostu zrobić. Ktoś z rodziny mógłby zachorować i umrzeć, albo samemu można&#13;
by umrzeć, albo zwierzęta mogłyby umrzeć, gdyby nie służył Dziewicy [Urszuli]. Z powodu&#13;
tego strachu trzeba to robić najlepiej, jak się da20.&#13;
&#13;
Wypowiedź ta dobrze ilustruje andyjskie postrzeganie natury świętych, oparte na logice surowego, dychotomicznego podziału, niwelującego światłocienie na styku dobra i zła.&#13;
Święty może nieść dobro, ale też może zesłać zło. Subtelności związane z kwestią miłosierdzia, przebaczenia i wyrozumiałości dla ludzkich błędów nie dochodzą do głosu. Prowadzi to do eliminacji postaw ambiwalentnych w postępowaniu człowieka. Dobro nagradzane jest dobrem, a zło złem, jakkolwiek kategorie te interpretowane są w systemie&#13;
etyczno-moralnym.&#13;
Informacje pozyskane w terenie, jak i odnalezione w źródłach, jasno wskazują, że kultura andyjska wytworzyła doskonały aparat perswazyjny, gwarantujący ciągłość tradycji stanowiących o tożsamości grupy. Składa się nań kilka elementów. Po pierwsze, presja społeczna dysponująca dotkliwą karą w postaci ostracyzmu i lekceważenia albo – przeciwnie&#13;
– największą nagrodą, dającą prestiż, wysoki status i dożywotnie zabezpieczenie. Równocześnie dylematy kandydata na mayordomo rozgrywają się w sferze religijności. Wierzy&#13;
on, że w zależności od podjętej decyzji czeka go nadprzyrodzona kara albo takaż nagroda.&#13;
Świecka i sakralna perswazja współuczestniczą w procesie decyzyjnym, grając strachem&#13;
i marzeniami kandydata. Tu jednak ważna uwaga. Z powyższych zdań można by opacznie wnioskować, że mamy do czynienia z ekwiwalencją potencjałów obu stron perswazji.&#13;
W rzeczywistości proporcje te są nieporównywalne, a odmowa niemal nie wchodzi w grę&#13;
– nie tyle z powodu doczesnych bądź metafizycznych lęków, lokujących się na dalszym&#13;
planie, ile z powodu głęboko zinterioryzowanych przekonań społeczno-religijnych i bardzo często autentycznej dewocji. Gdy dodamy do tego oczekiwany splendor i poważanie,&#13;
obejmujące mayordomo i jego rodzinę, otrzymamy silny zespół motywacyjny, eliminujący&#13;
wszelkie możliwe rozterki. Korzyści etyczno-moralne związane z objęciem funkcji mayordomo dotyczą dwóch komplementarnych sfer życia – znacząco pogłębiają integrację&#13;
ze społecznością lokalną oraz zacieśniają relacje z sacrum. W efekcie skutkują osiągnięciem&#13;
20&#13;
&#13;
W.W. Stein, Hualcan: Life in the Highlands of Peru, Ithaca–New York 1961, s. 255.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
265&#13;
&#13;
względnie pełnego bezpieczeństwa w trzech podstawowych aspektach psychologicznych:&#13;
potrzeb, wartości i poczucia21.&#13;
Omawiając strukturalne aspekty andyjskiego święta jako składowe integralnego systemu, należy pamiętać o zrównoważeniu akcentów i ukazaniu we właściwych proporcjach&#13;
jego strony duchowej, wyrażającej się w przeżyciu religijnym. Społeczna gra hierarchizacji i uzgadniania statusów w obrębie wspólnoty, w której uczestniczy mayordomo, nie wyczerpuje pełni postrzegania jego osoby. Komplementarną jest perspektywa religijna, w której jego hojność interpretowana jest w kategoriach ofiary składanej postaci świętej. Caillois&#13;
trafnie zauważa, że „dialektyka święta dubluje i odtwarza dialektykę ofiary”22. Dzięki temu&#13;
funkcja mayordomo zyskuje silne zabarwienie religijne, a jego posiadacz status primus inter&#13;
pares wśród wyznawców i czcicieli świętego wizerunku. Bogaty, opatrzony stosowną inskrypcją strój Chrystusa, Matki Boskiej lub świętego patrona staje się wizualnym znakiem&#13;
pamięci o osobie fundatora – pamięci, w której odczuwanie szacunku wiąże się nierozerwalnie z afirmacją pobożności. Szaty przywdziewane przez figury święte stają się znakami&#13;
symbolicznego zapisu na temat konkretnych członków wspólnoty lokalnej, cyklicznie&#13;
aktualizowanymi w „pejzażu semiotycznym” świątyni. W jej wnętrzu znak w postaci&#13;
sygnowanego nazwiskiem i datą stroju świętego wynosi osobę fundatora ponad inne. Rok,&#13;
a w przypadku sławniejszych wizerunków okres krótszy, nawet kilkunastodniowy23, w którym figura święta występuje w szatach fundatora, to jego przysłowiowe „pięć minut”, zwykle najważniejsze w życiu, wynoszące go na wyżyny hierarchii społecznej, zapewniające&#13;
rozgłos, szacunek i prestiż. Nie znaczy to jednak, że po upływie tego okresu pamięć o nim&#13;
wygasa. Jego symboliczny związek z czczonym wizerunkiem traci namacalny atrybut szat&#13;
świętego, zastępowany nowymi, ofiarowanymi przez kolejnego fundatora, ale pamięć i szacunek pozostają żywe, manifestując się w mowie, gestach i zachowaniach, a także we wspomnianej dożywotniej pomocy materialnej, jeśli takowej potrzebuje.&#13;
&#13;
Szaty świętego jako zapis, komunikat,&#13;
sakralizacja i desakralizacja&#13;
Symboliczno-metonimiczny zapis na temat członków społeczności lokalnej, pozostawiony na strojach świętych, nie dotyczy wyłącznie osób ważnych i bardziej zamożnych, którym dane było piastować zaszczytną funkcję mayordomo. Kryje się także w strojach niemal wszystkich figur znajdujących się w kościele24. Z jednej strony, o czym wspomniałam,&#13;
skutecznie utrudniają one oglądanie rzeźb (o ile zakładamy, że pod szatą kryją się detale&#13;
godne uwagi), z drugiej jednak – pomijając omawianą funkcję znaków – stanowią wyjątkowo ciekawą formę sztuki dekoracyjnej, godną osobnej monografii. Ograniczę się jedynie&#13;
do ich skrótowej charakterystyki. Sporządzane są zwykle z błyszczącego atłasu lub aksamitu&#13;
21&#13;
&#13;
22&#13;
23&#13;
24&#13;
&#13;
R. Klamut, Bezpieczeństwo jako pojęcie psychologiczne, „Zeszyty Naukowe Politechniki Rzeszowskiej.&#13;
Ekonomia i Nauki Społeczne” 2012, z. 19, s. 41–51.&#13;
R. Caillois, Człowiek i sacrum, przeł. A. Tatarkiewicz, E. Burska, Warszawa 2009, s. 119.&#13;
Przykładowo, szaty Chrystusa Señor de la Soledad w Huaráz zmieniane są co 15 dni.&#13;
Do wyjątków zaliczyć można figury reprezentujące rzeźbę architektoniczną, to znaczy te, które współtworzą&#13;
projekt ołtarzy i z reguły umieszczone są wysoko. Dotyczy to głównie ołtarzy kolonialnych, stosunkowo&#13;
rzadko zachowanych w prowincjonalnych kościółkach i kaplicach.&#13;
&#13;
�266&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
i pokrywane misternymi haftami w kolorach złotym i srebrnym, z dodatkiem cekinów, imitacji kamieni szlachetnych, frędzli i koronek. W ornamentyce pojawiają się symbole eucharystyczne obok motywów florystycznych, rzadziej figury zwierząt i ptaków [fot. 12]. Prócz&#13;
nich, zwykle w dolnej części, znajduje się wyraźna, haftowana inskrypcja z nazwiskiem&#13;
fundatora i datą [fot. 13]. Dla mieszkańca Andów jest nie do pomyślenia, by rzeźba świętego w jego kościele pozostawała „naga”25. Bogate przybranie stanowi widzialny dowód adoracji i religijnego szacunku, ale w nie mniejszym stopniu upamiętnia osobę mayordomo lub&#13;
tę, która strój fundowała. Szata, jej splendor oraz treść wyszytej inskrypcji stanowią wyrazisty komunikat na temat ścisłej łączności postaci świętej z konkretnym członkiem wspólnoty. Biorąc pod uwagę fakt, że stroje bywają co pewien czas wymieniane przez kolejnych&#13;
sponsorów – treść tego komunikatu można poszerzyć: zgromadzenie świętych w kościółku&#13;
odzwierciedla uaktualnioną stratyfikację miejscowej społeczności. Optykę semiotyczną&#13;
trzeba wszakże poszerzyć dopowiedzeniem etnologiczno-religioznawczym, zwracając uwagę, że w reprodukowaniu symboli wzajemnych powiązań obserwujemy jedną z charakterystycznych cech religijności andyjskiej, polegającą na sensualnej bliskości postaci świętych&#13;
z człowiekiem. Bliskości, która w tym wypadku przybiera postać szczególnego „zbratania&#13;
się” konkretnej osoby (lub rodziny) z wybraną figurą. System komunikatów wizualnych&#13;
przekazywanych przez kościelne „świętości” dotyczy zhierarchizowanej struktury wspólnoty. Główny obiekt kultu – na przykład nasz „modelowy” krucyfiks Señora de Mayo –&#13;
ubierany jest przez osoby o najwyższym (na tę chwilę!) statusie społecznym i materialnym,&#13;
a szata – wykonywana kunsztownie, z najdroższych materiałów i najpiękniejszych dodatków. Dwie inne „modelowe” figury – Matki Boskiej (Virgen) oraz świętego patrona wioski, z którymi wiążą się fiesty, również otrzymują stroje od znaczniejszych przedstawicieli&#13;
wspólnoty, dysponujących odpowiednimi środkami. Inne, pomniejsze wizerunki (w sensie&#13;
ważności, nie rozmiarów) bywają przybierane skromniej, adekwatnie do statusów i możliwości fundatorów. Uważam, że jednym z najistotniejszych powodów dużego nagromadzenia rzeźb w andyjskich kościołach jest fakt, że za pośrednictwem strojów-znaków&#13;
zaspokajają potrzebę wizualnej symbolizacji członków społeczności oraz ich hierarchizacji, tworząc konstrukt, który Halbwachs określa mianem „społecznych ram pamięci”. Nawet najskromniejsza figura ma prostą szatę, usilnie ozdobioną na miarę możliwości&#13;
ubogiego wiernego. Niektóre „sukienki” sprawiają wrażenie uszytych domowym sposobem&#13;
i ręcznie udekorowanych przez dzieci [fot. 15]. Mnogość figur wyraźnie dowodzi, że istnieje&#13;
silne zapotrzebowanie na nowe wizerunki, choć można domniemywać, że bardziej na demonstrowanie ich strojów jako znaków fundatorów. Stąd praktyka zamawiania u lokalnego wytwórcy nowych figur, kupowania ich w sklepach z dewocjonaliami (co wymaga dalekiej wyprawy do miasta), a nawet – w skrajnej sytuacji – posługiwania się dziecięcymi&#13;
lalkami. W tym ostatnim przypadku nie ma niczego uwłaczającego – w religijności ludowej&#13;
uświęcenie wizualnej reprezentacji obiektu kultu bywa kwestią intencji i potrzeby religijnej,&#13;
25&#13;
&#13;
Spotkałam się z praktyką prowizorycznego malowania na korpusie figury świętego bielizny czy nawet listka&#13;
figowego, pomimo iż korpus ten bywa zawsze zakryty strojem. Dotyczy to także głowy rzeźbionej jako łysa,&#13;
z włosami zaznaczanymi prowizorycznie namalowaną, ciemniejszą plamą. Głowę bowiem zawsze okrywa&#13;
fryzura wykonana z naturalnych ludzkich włosów. Przykłady takie można znaleźć zarówno rzeźbie historycznej, jak i współczesnej [fot. 14].&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
a forma zapośredniczenia stanowi kwestię umowną26. W chwili, gdy lalka staje się świętym,&#13;
jej status ontologiczny zmienia się bezpowrotnie i nikt nie pamięta, czym była wcześniej.&#13;
Natomiast demonstracja zapisu na temat rodziny oraz metonimiczna obecność poprzez szaty-dary w uświęconej przestrzeni kościoła stanowią bezcenną wartość symbolicznego potwierdzenia i religijnego usankcjonowania pozycji zajmowanej w organizmie społecznym.&#13;
Kilkakrotnie w trakcie rozmów z informatorami przekonałam się, że ze strojów świętych&#13;
członkowie wspólnoty odczytują nieporównanie więcej niż przybysz z zewnątrz, nawet&#13;
uzbrojony w wiedzę i wrażliwość etnologa. Szaty te pełnią funkcję kodu informacyjnego&#13;
nawet wtedy, gdy na niektórych brak inskrypcji. Ludzie, zwłaszcza starsi i związani&#13;
z kościołem, doskonale wiedzą, kto i kiedy je fundował i jakie są związki konkretnych&#13;
rodzin z poszczególnymi wizerunkami27. Znają nazwiska fundatorów z przeszłości, jak&#13;
i tych, którzy oczekują na swą kolej. Nie muszą polegać wyłącznie na swej pamięci, choć&#13;
u wielu bywa zdumiewająca, ogarniająca setki osób. Funkcjonuje wśród nich instytucja procuradorów – osób godnych zaufania, które „trzymają zeszyt” z wieloletnimi spisami fundatorów strojów oraz fiest, obejmujących lata wstecz i wiele do przodu28.&#13;
Wielowarstwowy zapis, czy też komunikat, jakim są szaty świętych, obejmuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, stanowiąc podskórny, niedostrzegalny z zewnątrz czynnik stabilizacji systemu i psychologicznej legitymizacji jego uświęconego kształtu. Zrozumienie tak ważnej funkcji omawianych strojów tłumaczy ich wszechobecność, jak również&#13;
fakt, że widoczność samych rzeźb ogranicza się do niezbędnego minimum, najczęściej&#13;
do twarzy i dłoni. Wyjątek stanowią krucyfiksy, gdzie nie sposób zasłonić widoku umęczonego ciała Chrystusa, będącego istotą wizerunku i nośnikiem bogatego kompleksu znaków&#13;
o randze symboli. Ale i w tym przypadku strój andyjskiego Chrystusa nie ogranicza się&#13;
do europejskiego perizonium, lecz rozbudowuje się w postaci obszernego sudario (sukienki&#13;
sięgającej nierzadko poniżej kolan), cinturonu (szerokiego pasa) oraz wspaniałego espaldaru („pleców”, czyli trójkątnego tła rozpiętego pomiędzy poprzeczną belką krzyża a belką&#13;
pionową na wysokości stóp Chrystusa). Każdy z tych detali ozdobiony bywa najwspanialej,&#13;
jak to możliwe, z wyeksponowaniem wyrazistego, haftowanego tekstu na temat fundatora.&#13;
Analiza opisanych zjawisk kulturowych prowadzi do wniosku, że jeden z ich zasadniczych sensów sprowadza się do tworzenia „pejzażu semiotycznego” w przestrzeni kościoła, polegającego na symboliczno-metonimicznym odwzorowaniu społeczności lokalnej oraz&#13;
26&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Kilkakrotnie obserwowałam procesje, w których obnoszono wizerunek przybrany w strój całkowicie zasłaniający postać, włącznie z głową i dłońmi, a w jednym przypadku umieszczony w ciemnej, przeszklonej&#13;
gablocie. Moje zdziwienie minęło, gdy uświadomiłam sobie, że religijność ludowa akceptuje symboliczne&#13;
formy obiektów kultu, nie zawsze domagając się dosłowności. Wierni wiedzieli, że mają przed sobą czczony&#13;
wizerunek, nawet jeśli był on całkowicie ukryty pod strojem – samym w sobie ważnym elementem symbolicznego przekazu. Wiadomym jest, że „zasłonięcie” świętego wizerunku może nawet wzmagać przeżycie&#13;
numinotyczne, nawet gdy nie jest intencjonalnie zaplanowane.&#13;
Mówię tu o związkach wizerunków z konkretnymi osobami (i ich rodzinami), ale nierzadko bywa też, że istnieją takowe powiązania z całymi wioskami, ayllu, lub z określonymi terytoriami, wyznaczonymi konfiguracją terenu (np. dolina andyjska) lub posiadaniem wspólnego przodka. W tym ostatnim przypadku postać&#13;
Świętego w znacznym stopniu przejmuje tożsamość tego przodka.&#13;
Podczas badań dwukrotnie – w Unchus i Carhuaz – pokazano mi zeszyty procuradorów wypełnione ręcznie&#13;
tabelami i setkami nazwisk. Niestety, ponieważ ich treść dotyczy prawdopodobnie nie tylko fundatorów szat&#13;
świętych, ale także innych wewnętrznych spraw wspólnoty, nie pozwolono mi wykonać zdjęć.&#13;
&#13;
�268&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ciągłej aktualizacji obowiązujących w niej statusów. Jednakże niemniej istotnym pozostaje sens sakralnego „namaszczenia” organizmu społecznego w istniejącym kształcie&#13;
oraz – odwrotnie – subtelnej desakralizacji wizerunków świętych do tego stopnia, by&#13;
sprzyjała sensualnej bliskości z człowiekiem. Mówiąc o desakralizacji, punktem odniesienia czynię „modelową” sakralność typu europejskiego w jej kanonicznej formie. Zabieg ten&#13;
służy wyłącznie uwypukleniu dynamiki opisywanej tendencji, a nie odniesieniu do jakiegoś&#13;
faktycznego stanu wyjściowego, gdyż w świecie andyjskim nie istnieje żadna „modelowa&#13;
sakralność” wizerunków świętych, skrojona na europejską modłę. Zachodzi natomiast podskórny proces „oswajania” wizerunku, transformujący jego kanoniczną ontologię w andyjską – taką, która od tysiącleci związana była z huancas, kamiennymi monolitami reprezentującymi przodków i herosów kulturowych. Postacie świętych w dużej mierze przejęły ich&#13;
funkcję, o czym dalej napiszę więcej.&#13;
&#13;
„Kultura rzeźby”. Integralność figury i jej szat&#13;
W rozważaniach nad fenomenem strojów andyjskich świętych warto porównać proporcje&#13;
ich powierzchni z powierzchnią odkrytego ciała. Ten prosty zabieg daje do myślenia. Pomijając wyodrębniony przykład Chrystusa na Krzyżu, proporcja ta jawi się – co oczywiste&#13;
– wielokroć korzystniej dla stroju niż dla odkrytego ciała. Można sądzić, że nie ma w tym&#13;
niczego zaskakującego, gdyż w chrześcijańskiej tradycji ikonograficznej (pomijając sceny męczeństwa) odsłonięte fragmenty ciała stanowią zdecydowaną mniejszość w stosunku do tych zakrytych. Jednakże ikonografia andyjska (i południowoamerykańska w ogóle) ma swoją wyrazistą specyfikę. Zapewne nigdy nie robiono podobnych pomiarów, więc&#13;
dla potrzeb tej analizy porównałam kilkadziesiąt sfotografowanych figur, ustalając w przybliżeniu, że uśredniona proporcja tych powierzchni wynosi 1:80–120, oczywiście na korzyść&#13;
strojów. Ale nawet bez pomiarów korelacja taka rzuca się w oczy. Byłaby ona mniej istotna, gdyby nie fakt, że szaty pełnią dodatkowo funkcję przekazu, w Europie niemal zupełnie&#13;
nieistotną. Są nośnikami zapisów, których w sztuce Starego Kontynentu nigdy nie umieszczano w tym miejscu. Fundatorów portretowano w dolnych częściach obrazów, w hieratycznym pomniejszeniu w stosunku do postaci świętych. Tam też umieszczano inskrypcje&#13;
fundacyjne i towarzyszące im suplikacje. Nigdy nie służyły temu celowi szaty świętych,&#13;
gdyż najpewniej uznano by to za zuchwałość i zniewagę. W Europie wizerunek ikonograficzny świętego stanowi integralną całość, niedopuszczającą nakładania nań treści z innego&#13;
porządku. W przestrzeni obrazu (rzadziej rzeźby) miejsce dla inskrypcji dewocyjnych czy&#13;
podobizny fundatora znajduje się poza obrysem wizerunku świętego – niżej niż jego postać. Uwidoczniona w tym porównaniu miara dystansu między człowiekiem a podobizną&#13;
świętego (a tym bardziej między nim a podobizną Matki Boskiej czy Chrystusa) odzwierciedla różnicę w relacji między Bogiem a człowiekiem, oddzielającą europejską tradycję&#13;
religijną od synkretycznej religijności południowoamerykańskiej. W pierwszej uformowały&#13;
się usztywnione dystanse w bosko-ludzkich relacjach fizyczno-przestrzennych. W Andach&#13;
natomiast dystanse te nie uległy takiej formalizacji, nie tylko z powodu historycznie krótszego trwania takich relacji, lecz także z racji przemożnego oddziaływania specyficznej duchowości tej kultury, przepojonej animistyczną „namacalnością” oraz epifaniczną zdolnością do zaistnienia „świętości” w całej przestrzeni wokół człowieka. Sądzę, że duchowość&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
ta była i jest czynnikiem sprzyjającym „brataniu się” ludzi z figurami świętych i – można&#13;
rzec – w pewnym stopniu włączaniu ich do rodziny, a co za tym idzie, do wspólnoty lokalnej. Podłożem takiej tendencji jest, jak wspomniałam, przejęcie przez świętych funkcji&#13;
pełnionych przez dawnych huancas. Formułowane tutaj uwagi nasuwają skojarzenie z proksemicznymi dystansami kulturowymi Edwarda T. Halla29. Moja drobna glosa do koncepcji&#13;
tego uczonego, a raczej inspiracja jego obserwacjami, poszerza je mutatis mutandis z relacji&#13;
międzyludzkich na relacje między człowiekiem a wizerunkiem świętego. Zabieg ten odkrywa istnienie podobnych zasad utrzymywania bądź niwelowania dystansów przestrzennych,&#13;
jak w przypadku interakcji społecznych klasyfikowanych przez Halla30 lub szczegółowo opisanych przez Marcina Brockiego31. Lektura pracy tego ostatniego uświadamia, że w ramach&#13;
specyficznego dla swojej kultury katalogu gestów i zachowań Indianin nawiązuje ze świętym wizerunkiem relacje podobne, jak z innym, darzonym szacunkiem, człowiekiem. Relacja ta bywa niekiedy tak głęboka, że z monologu może przekształcić się w dialog. Niejednokrotnie słyszałam zapewnienia, że rozmówca otrzymał od świętego wizerunku jakiś sygnał,&#13;
będący odpowiedzią lub komunikatem gestycznym. W jednym przypadku byłam tego&#13;
świadkiem. W sanktuarium Señora de Cayac pobożna opiekunka tego cudownego Chrystusa otuliła mu głowę szalem, który złożyłam w ofierze [fot. 16], po czym pogrążyła się&#13;
w głębokiej, mistycznej kontemplacji. Po chwili spojrzała na mnie i rzekła z uniesieniem:&#13;
„Zobacz, on się uśmiecha! Widzisz?”. Oczywiście można potraktować to zdarzenie jako&#13;
indywidualne przeżycie osoby głęboko uduchowionej. Jednakże szereg innych, znanych&#13;
mi opowieści o uśmiechających się Chrystusach32 i figurach Matki Boskiej skłania do zastanowienia zarówno nad kliszami w relacjach społecznych, przeniesionymi na kontakt z bóstwem. W systemie odwzorowującym przez świętych strukturę wspólnoty zawiązują się bliskie więzi duchowe między ludźmi a czczonymi wizerunkami, te związki przekładają się zaś&#13;
na odpowiednie relacje proksemiczne. Dostrzeżenie tych więzi, manifestujących się między&#13;
innymi „zawłaszczeniem” szat świętego, które de facto stają się ważniejszym nośnikiem komunikatów o człowieku niż o świętym, to zaledwie wstęp do badań tych zjawisk.&#13;
W Andach stosunek liczby obrazów sakralnych do rzeźb wydaje się odwrotnie proporcjonalny niż w Europie. Zwłaszcza w prowincjonalnych kościołach obrazów jest niewiele lub nie ma ich wcale. Do pewnego stopnia można to tłumaczyć zniszczeniami kościołów&#13;
na skutek trzęsień ziemi, ale przecież rzeźby także musiały ucierpieć. Obrazów jednak brakuje, za to istnieją niezliczone zastępy figur ubranych w ozdobne stroje33. Nasuwa się oczywiste&#13;
29&#13;
30&#13;
&#13;
31&#13;
32&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
E.T. Hall, Ukryty wymiar, przeł. T. Hołówka, Warszawa 1976.&#13;
Hall wyróżnia następujące dystanse u człowieka: intymny, indywidualny, społeczny i publiczny. Określa ich&#13;
fizyczne zasięgi i różnicuje ze względu na przynależność do różnych tradycji kulturowych. Zwraca uwagę&#13;
na różnorodność czynników współtworzących dystanse kulturowe, takich jak przestrzeń wizualna, dotykowa, termiczna czy węchowa. Większość jego ustaleń można bez trudu zastosować w relacji między człowiekiem a wizerunkiem świętym, z zastrzeżeniem, że opisują one tylko niektóre aspekty zachodzącej w tym&#13;
przypadku gry dystansów, najpewniej innych niż w kręgach kulturowych omawianych przez Halla (por.&#13;
uwagi w podrozdziale: Huancas, święci i ludzie).&#13;
M. Brocki, Antropologia, język ciała, Wrocław 2000.&#13;
Podobnych informacji udzieliła mi Lina Eve García Gamarra, wspominając doświadczenia swoje i koleżanki Isabel Leonidas Salazar Jácome z czasów ich młodości (lata 50. XX wieku), dotyczące figury Chrystusa&#13;
Señor de la Soledad.&#13;
W peruwiańskich kościołach spotyka się obrazy na terenach rzadziej nawiedzanych przez trzęsienia ziemi,&#13;
ale tam, gdzie przewagę wiernych stanowią Hiszpanie i Kreole, dla których bliska jest tradycja malowanych&#13;
&#13;
�270&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
pytanie: czy tak olbrzymia przewaga rzeźb nad malarstwem, będąca cechą wyposażenia andyjskich (a można sądzić, że w ogóle południowoamerykańskich) kościołów, nie bierze się z faktu ich ścisłego powiazania z ikonosferą strojów? Godną zastanowienia jest hipoteza, w myśl&#13;
której opisana procedura odzwierciedlania struktury statusów społecznych oraz ich nieustannej aktualizacji wytwarza od wieków stan nieustannego zapotrzebowania na figury świętych.&#13;
Dzięki temu wytworzyła się swoista „kultury rzeźby” w świecie latynoamerykańskim. Tłumaczy ona zarówno nadmiar rzeźb, jak też marginalizację obrazów, które w swej dwuwymiarowej naturze wykluczają umieszczanie na nich trójwymiarowych strojów bądź jakichkolwiek&#13;
innych form „zapisu” społecznego, cyklicznie aktualizowanego. Teoretyzując na ten temat,&#13;
gdyby nawet istniało andyjskie malarstwo sakralne dopuszczające umieszczanie inskrypcji&#13;
na temat fundatorów, to umożliwiałoby ono tylko prezentacją zapisu na temat pierwszego i jedynego fundatora. Malarstwo religijne nie mogłoby więc odgrywać roli instrumentu rozbudowanego i zmieniającego się przekazu na temat społeczności lokalnej – takiego, jakim stały&#13;
się rzeźba sakralna i jej szaty. Dwuwymiarowy obraz jest bezwartościowy dla symbolizacji&#13;
ukształtowanej z udziałem trójwymiarowych figur. Święty namalowany nie mógł reprezentować człowieka w taki sposób, w jaki robi to święty wyrzeźbiony. Niemożliwe jest społeczne przypisanie wizerunku malarskiego za pomocą cyklicznie zmienianych strojów, podczas&#13;
gdy w przypadku rzeźby stało się ono najważniejszym sensem. W efekcie sensualna bliskość&#13;
trójwymiarowej rzeźby, połączonej symboliczno-metonimicznymi więzami z człowiekiem,&#13;
jest nieporównywalna w swej intensywności z wizerunkiem malarskim.&#13;
Konstatacja ta może rzucić nowe światło na andyjską sztukę sakralną ostatnich stuleci, która&#13;
w zasadzie, poza dość elitarnym fenomenem „szkoły cuzkeńskiej”34 i nieco mniej znanymi szkołami w Ayacucho i Potosi35, nie wytworzyła wyrazistych tradycji malarskich o szerszym znaczeniu. Natomiast niezliczone galerie świętych, w tym także lokalnych, znanych tylko na ograniczonym obszarze, otrzymują podobizny wyłącznie w postaci rzeźb. Sądzę, że uważna obserwacja&#13;
wnętrza zagubionego w górach kościółka, uogólniona tysiącami podobnych przykładów, może&#13;
pozwolić na wyciągnięcie interesujących wniosków, dotyczących wewnętrznych mechanizmów&#13;
kulturowych, które ukształtowały i nadal kształtują andyjską ikonosferę sakralną.&#13;
Poza treścią napisów, również ornamentyka stanowi czytelny, niewerbalny przekaz o fundatorze. Wprawdzie coraz rzadziej szaty świętych sporządzane są domowym sposobem, ręcznie&#13;
haftowane i ozdabiane, ale nawet te zamawiane w wyspecjalizowanych zakładach rzemieślniczych noszą wyraziste piętno fundatora. Każdy z nich długo i szczegółowo uzgadnia z wykonawcą kolorystykę, treść i kształt napisów, rodzaj motywów figuralnych oraz wzór ornamentów,&#13;
wiedząc, że dobór symboliki, a także kunszt napisów i bogactwo zdobień będą o nim świadczyć, stanowiąc wyznacznik statusu, który stara się podkreślić. Poprzez kosztowność stroju pragnie też wyrazić swoją dewocję, dając do zrozumienia, że on i jego rodzina pozostają w bardziej zażyłych relacjach z konkretnym wizerunkiem niż inni członkowie wspólnoty.&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
wizerunków sakralnych. W zdecydowanej większości nie są to miejsca położone wysoko w górach, również&#13;
na obszarach objętych moimi badaniami.&#13;
Zob. m.in. E. Kubiak, Malarstwo szkoły kuzkeńskiej (esquela cusqueña) jako przejaw tożsamości andyjskiej,&#13;
dawniej i dziś, „Roczniki Humanistyczne” 2017, t. 65, z. 4, s. 115–144.&#13;
Użycie terminu „szkoła malarska” w odniesieniu do trzech wymienionych ruchów artystycznych nawiązuje&#13;
do klasyfikacji przyjętej przez historyków sztuki. Te trzy ośrodki artystyczne powstały w kręgu hiszpańsko-kreolskim, nie zaś indiańskim, co potwierdza tezę, że malarstwo nie było nigdy środkiem wyrazu w sztuce&#13;
religijnej tworzonej przez Indian.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
271&#13;
&#13;
Kolor szat, na których pojawia się „zapis”, jest zawsze odmienny od kolorystyki&#13;
stroju wcześniejszego – tego, który zostanie zdjęty z figury [fot. 17]. Mam podstawy,&#13;
by przypuszczać, że niektóre reguły sporządzania tych strojów podlegają szczegółowym kodyfikacjom, częściowo odnotowywanym w zeszytach, będących własnością procuradorów&#13;
danego wizerunku. Fundator, zamawiający w zakładzie hafciarskim strój dla świętego, Matki Boskiej czy Chrystusa, tym dokładniej uzgadnia szczegóły jego wykonania, im ważniejsza i bardziej sławna jest postać, mająca przywdziać szaty36. Żaden strój w życiu fundatora nie jest tak ważny, kosztowny i opiniotwórczy na jego temat, jak ten, który sporządza&#13;
dla świętego wizerunku. Trudno się zatem dziwić, że jego powierzchnia bywa starannie wykorzystywana na kunsztowne ornamenty i napisy.&#13;
Niektóre idee i techniki artystyczne rodem z Hiszpanii zyskały w Peru ogromną popularność. Mam na myśli dążenie do hiperrealistycznego przedstawienia twarzy świętego,&#13;
która musi oddziaływać na tyle silnie, by „nadrobić” braki ekspresji ciała, którego często&#13;
fizycznie brakuje wewnątrz stroju, gdyż bywa zastępowane atrapą – prostym szkieletem&#13;
z drewna, drutu i płótna37. W trakcie badań terenowych zdarzyło mi się zetknąć zarówno&#13;
z wiekowymi, jak i współczesnymi rzeźbami sakralnymi, których części ukryte pod szatami zrobiono z drewnianych listew, płótna i skóry [fot. 18]. Praktyka ta sugestywnie dowodzi, jak ważną i niezbywalną „częścią” andyjskiego świętego jest jego szata. Ważną dlatego,&#13;
że dzięki niej istnieje w całej pełni swego imagen – w taki sposób zbędne ciało, poza głową,&#13;
dłońmi i stopami, ulega atrofii. Szata nie jest dodatkiem do figury, tylko jej komplementarną częścią. Mówiąc o „całej” figurze i jej „częściach”, odnoszę się do potocznego, europejskiego wyobrażenia „całości” rzeźbiarskiego wizerunku człowieka jako pełnej postaci.&#13;
W Andach daje się zauważyć charakterystyczne rozwarcie między dbałością o realizm twarzy świętego a niestarannością dopasowania szat do sylwetki, którą okrywają. W mniejszym&#13;
stopniu dotyczy to sławnych wizerunków, zwłaszcza Matki Boskiej, ale nad takimi sprawują&#13;
pieczę artyści z „z górnej półki”, obdarzeni wrażliwością wykraczającą poza estetykę ludową. Inaczej jest na prowincji, przy czym dodać należy, że pisząc „prowincja”, mam na myśli&#13;
ogromną większość obszaru Peru, poza punktowymi miejscami ważniejszych sanktuariów.&#13;
Nie jest to kategoria definiująca przestrzenne oddalenie od centrów, gdyż „prowincjonalny”&#13;
w tym rozumieniu może być kościół w samym środku Limy, nie tylko w niedostępnych górach. Oczywiście „prowincjonalność”, którą mam na myśli, nie ma znaczenia wartościującego. Wartość logiczna określenia zasadza się wyłącznie na opozycji z jakimś „centrum”,&#13;
które trzeba zdefiniować, by mieć punkt odniesienia. Jednak to nie ono, tylko „prowincja”,&#13;
reprezentuje badaną normę.&#13;
Powracając do obserwacji rozwarcia między dążeniem do naturalizmu twarzy świętego a prowizorycznym markowaniem formy jego stroju, odnajdujemy kolejną wskazówkę&#13;
do zrozumienia obowiązującej hierarchii wartości. Strój nie odgrywa służebnej roli wobec&#13;
36&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Informacja na podstawie wywiadu przeprowadzonego w wyspecjalizowanym zakładzie hafciarskim w Huaráz, jednym z kilku rozlokowanych wzdłuż ulicy Malecón Norte. Konkurujące ze sobą zakłady szczycą się&#13;
wykonanymi szatami, zwłaszcza jeśli przeznaczone były dla największych „świętości”, takich jak Chrystus&#13;
Señor de la Soledad.&#13;
Zob. J.M. Travieso Alonso, Escultura de papelón. Un recurso para el simulacro, „Revista Atticus” 2011, nr&#13;
14, s. 9–30; K. Kopania, Animated Sculptures of the Crucified Christ in the Religious Culture of the Latin&#13;
Middle Ages, Warszawa 2010; T. Grzybkowska, Malowane figury i rzeźbiarskie obrazy. Hiszpański triumf&#13;
potrydenckiej dewocji, [w:] Sztuka po Trydencie,s. 151–162.&#13;
&#13;
�272&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ciała świętego i nie jest mu podporządkowany. Może być nieproporcjonalny względem&#13;
korpusu, niedopasowany do figury – niwelujący, a nie podkreślający jej kształt, zazwyczaj&#13;
zbyt obszerny. Obserwując to, rozpoznajemy podtekst logiczny. Ciało wewnątrz stroju&#13;
wyobrażeniowo nie istnieje, więc nadmierne dopasowywanie szat do czegoś nieistniejącego – nierzadko również fizycznie – jest pozbawione sensu. Skłonność do postrzegania&#13;
szat w formie dopasowanej do sylwetki świętego stanowi wyłącznie europejskie przyzwyczajenie, w myśl którego zachowanie proporcji anatomicznych stanowi istotne kryterium&#13;
poziomu artystycznego dzieła. Komplementarność realistycznej głowy i obszernego, bogato zdobionego stroju nie uwzględnia istnienia wewnątrz korpusu, wpływającego na kształty i proporcje szat. Te mogą być zatem umowne, z reguły mocno przerysowane na rzecz&#13;
stroju, stanowiącego wielowątkowy zapis na temat fundatora oraz jego relacji ze świętym.&#13;
Zawarte na nim treści są nieporównanie ważniejsze niż funkcja okrywania postaci. Mamy&#13;
do czynienia z formalno-estetycznym wzorcem, niebędącym deformacją europejskiego odpowiednika, lecz w pełni autonomicznym artefaktem sakralnym, konsekwentnie&#13;
ukształtowanym przez rodzime czynniki kulturowe. Jeśli mowa o deformacji, to konieczne jest uściślenie. Uważam, że w pełni uprawnione jest porównywanie ikonografii&#13;
andyjskiej ze wzorcami europejskimi, zwłaszcza hiszpańskimi, gdyż wtedy, dysponując&#13;
modelem wyjściowym, można prześledzić ich ewolucję w nowym otoczeniu kulturowym.&#13;
Pierwsza, powierzchowna analiza w oczywisty sposób dowiedzie, że rozliczne elementy&#13;
wzorca uległy deformacjom, czy raczej przemianom, by uniknąć negatywnego ładunku zawartego w słowie „deformacja”. W ślad za tą konstatacją idzie jednak refleksja, że w nowej&#13;
rzeczywistości kulturowej „deformacje” te stały się pełnoprawnymi elementami nowego,&#13;
autonomicznego paradygmatu ideowo-estetycznego o silnym zakorzenieniu w miejscowej&#13;
tradycji. Mamy do czynienia z dwoma porządkami. Porównania między nimi wymagają&#13;
ostrożności, a wnioski płynące z badań każdego z nich nie mogą automatycznie dotyczyć&#13;
drugiego.&#13;
Nieco inny przykład, dobrze ilustrujący rewizję funkcji i hierarchii wartości szat świętego, stanowią stroje świętych biedaków – zakonników i pustynnych anachoretów, tradycyjnie odzianych w łachmany lub skromne habity. W Andach ci chrześcijańscy pobratymcy&#13;
Diogenesa często lśnią złotem, srebrem i barwnymi ozdobami. Ubiory świętych biedaków&#13;
nawiązują wprawdzie do kanonicznych pierwowzorów, ale często bywają bogato zdobione&#13;
w sposób całkowicie obcy tradycjom europejskim [fot. 19]. U podłoża tej transmutacji ikonograficznej leżą te same przyczyny, które nadają szatom świętego w pełni wyemancypowaną funkcję, zdefiniowaną w ramach kultury andyjskiej.&#13;
Podczas badań, w odpowiednich ku temu warunkach, kilkakrotnie pytałam o możliwość&#13;
chwilowego zdjęcia bogatego stroju z figury świętego bądź Chrystusa, argumentując prośbę&#13;
chęcią zobaczenia całej rzeźby i wykonania dokumentacji fotograficznej. Poza nielicznymi&#13;
i zupełnie wyjątkowymi przypadkami38, prośby te spotykały się z całkowitym niezrozumieniem ze strony indiańskich, metyskich, a nawet kreolskich opiekunów wizerunku. Dla nich&#13;
38&#13;
&#13;
Były tylko dwa takie wyjątki. Pierwszy – w Pariacoto, gdzie dzięki uprzejmości proboszcza o. Rafała Dryjańskiego mogłam zobaczyć figurę miejscowego Chrystusa Señora de Mayo bez zdobiącego ją stroju. Drugi&#13;
– w sanktuarium Señora de Cayac (distrito de Aqía, prov. Bolonesi, dep. Chiquian), gdzie opiekunka wizerunku zdjęła z niego sudario, by wzbogacić strój ofiarowaną przeze mnie chustą [fot. 20].&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
cała rzeźba składała się z tego, co było widoczne – stroju oraz odsłoniętej twarzy i rąk świętego. Sugestia, by pozbawić figurę stroju, była dla nich nie tyle niestosowna, co absurdalna&#13;
i niezrozumiała. Stopniowo zaczęłam pojmować, że w ich percepcji nie istnieje możliwość&#13;
oddzielenia stroju od figury. Obie składowe stanowią ontologiczną jedność, będąc źródłem współzależnych komunikatów wizualnych. Jedna część nie może istnieć bez drugiej,&#13;
gdyż pozbawiona komplementarnej składowej wyrażałaby cząstkowy i zdeformowany komunikat. Dla mieszkańca Andów nie istnieje jakaś część rzeźby ukryta pod strojem; w jego&#13;
postrzeganiu brak śladu refleksji na ten temat. Od wieków w doświadczeniu Indianina nie&#13;
istnieje forma religijnego obcowania z figurą nieubraną, a więc takowa wyobrażeniowo&#13;
także nie istnieje.&#13;
Strój jest rzeczywistym nośnikiem nie tylko treści współtworzącym imagen świętego,&#13;
ale też kinetycznych bodźców wzrokowych utrwalających jego pamięciowy obraz. Mam&#13;
na myśli subtelne i pełne gracji ruchy płaszczy świętych podczas procesyjnego obnoszenia&#13;
figur, kołysanie się ich lśniących aureoli i nimbów czy rozwiewanie przez wiatr ludzkich&#13;
włosów, z których wykonano fryzury. Kalka wyobrażeniowa postaci świętej kształtuje się&#13;
jako składowa wszelkich związanych z nią wrażeń zmysłowych, a więc nie tylko tych, które powstają w wyniku obserwacji nieruchomej postaci we wnętrzu kościoła, lecz także zapamiętanych z jego „wyjść” procesyjnych podczas cyklicznych fiest. Abstrahując od rozlicznych bodźców sensorycznych, współtworzących imagen osoby świętej (feeria płomieni&#13;
świec, dźwięki muzyki i pieśni, obłoki kadzideł i ich „zapach świętości”39), wrażenie wywierane przez stateczne falowanie ciężkich draperii szat, poruszających się miarowo w rytm&#13;
muzyki i kroków cargadores, jest na wskroś przejmujące, o czym zaświadczam zarówno&#13;
na podstawie własnych doświadczeń uczestniczenia w andyjskich i hiszpańskich procesjach,&#13;
jak i rozmów prowadzonych z ludźmi, biorącymi w nich udział. Animacja i teatralizacja&#13;
osiągane dzięki ruchom szat, ich migotliwym złoceniom i rozbłyskom promieni odbitych&#13;
od wielobarwnych kamieni i cekinów, stanowią źródło głębokich przeżyć u pobożnych obserwatorów, ale prócz wywoływania religijnego dreszczu utrwalają wrażenie majestatu i dostojeństwa40. Bez impresyjnego oddziaływania stroju mentalny obraz Świętego byłby znacznie uboższy. Można powiedzieć, że szata jest nim samym, jego niezbywalną częścią. Figura&#13;
świętego istnieje tylko wraz ze strojem i tylko jako to, co jest widoczne.&#13;
39&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Zapach jako bodziec zmysłowy stanowi słabo dostrzegany i niedoceniany aspekt w badaniach nad naturą przeżycia religijnego. Zazwyczaj uwzględnia się wyłącznie doznania wizualne i słuchowe. Tymczasem „zapach&#13;
świętości” – określenie kojarzone z powtarzalnym motywem, obecnym w opowieściach hagiograficznych,&#13;
należałoby rozszerzyć na doznania wiernych w wielu zrytualizowanych sytuacjach obrzędowych, podczas&#13;
których specyficzna mieszanka woni kadzideł, płonącego wosku, nieprzypadkowo dobranych kwiatów oraz&#13;
rozlicznych innych odorantów współtworzy imaginarium sensoryczne obiektów kultu, stając się ich niezbywalną częścią. Pamięć węchowa jest równie trwała, jak pamięć innych zmysłów, niezmienna przez całe życie&#13;
człowieka. „Świat jest kwalifikowany według zapachów” – pisze Zbigniew Libera po czym dodaje: „Każdy&#13;
z nich ma swe pole skojarzeń; wiąże się z odpowiednimi rzeczami, miejscem, czasem, osobami. Zapach jest&#13;
częścią osoby” (idem, Wstęp do nosologii, Wrocław 1996, s. 70, 72). Autor nie podejmuje wprawdzie tematyki&#13;
„zapachu świętości”, ale w wielu miejscach inspiruje refleksje na temat kulturowego znaczenia zapachów. Cytowane stwierdzenie, że „zapach jest częścią osoby”, można śmiało rozszerzyć na andyjskich świętych, gdyż&#13;
sensualnie są o wiele bliżsi człowiekowi niż w tradycji europejskiej.&#13;
Por. interesujące uwagi na temat dramaturgii procesji religijnej: J. Wierusz-Kowalski, Dramat a kult, Warszawa 1977, s. 146–161.&#13;
&#13;
�274&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Przebieranie figury świętej – semantyka ukrywanej nagości&#13;
W kontekście rozważań nad niezbędnością szat jako komplementarnej składowej figury&#13;
świętego rodzą się pytania dotyczące newralgicznego momentu, gdy są one zdejmowane&#13;
i zastępowane nowymi, co, jak powiedziałam, stanowi podstawę funkcjonowania wizerunku w „pejzażu semiotycznym” świątyni. Są więc momenty, gdy „obnaża” się figury. Czy&#13;
przez tę chwilę tracą one swoją tożsamość, czy narusza to ich sakralność? Otóż sadzę,&#13;
że moment ten stanowi modelowy przykład rite de marge – fazy marginalności (liminalnej) w obrzędzie przejścia, jakim jest zmiana stroju. Według klasycznej formuły Arnolda&#13;
van Gennepa obrzęd przejścia, złożony z trzech podstawowych segmentów (wyłączania,&#13;
marginalności i włączania), prowadzi do zmiany statusu bądź stanu41. W obszernym dziele uczonego brak wprawdzie przykładów, które można by uznać za analogiczne przypadki,&#13;
gdyż dotyczą one wyłącznie ludzi w ich otoczeniu społecznym, ale uważam, że status figury świętej, obecnej w opisany sposób w życiu społeczno-religijnym wspólnoty, upoważnia&#13;
do traktowania jej tak, jakby była ważną częścią tego organizmu. Proponowane przeze mnie&#13;
poszerzenie kategorii uczestników rite de passage na postacie świętych wynika po części&#13;
z inspiracji rozważaniami Michała Buchowskiego nad możliwościami dalszych interpretacji&#13;
tego obrzędu42. Mówiąc o uczestnictwie świętego w życiu społeczno-religijnym wspólnoty,&#13;
mam na myśli dwa aspekty, które wymienię hasłowo. Pierwszym jest ludowa percepcja figury świętej – nie jako rzeźby, dzieła sztuki ani nawet postaci reprezentującej tę właściwą&#13;
w niebie, tylko jako autonomicznego bytu koncentrującego pełnię cech zawartych w obrębie&#13;
jej synkretycznego imaginarium. Drugim natomiast jest symboliczno-metonimiczny związek figury z konkretnym człowiekiem (czy rodziną) poprzez fakt przywdziania ufundowanego, a czasem wykonanego przez nich stroju. Kontakt fizyczny fundatora ze strojem na etapie jego sporządzania przekształca się quasi-fizyczny kontakt ze świętym za pośrednictwem&#13;
tegoż stroju. Uwzględniając oba te aspekty, powracam do kwestii „nagości” w momencie&#13;
przebierania figury w nowy strój, czyli w chwili, którą uważam za fazę marginalności w obrzędzie przejścia. Traktuję przebieranie jako obrzęd, a użycie tego terminu uzasadnia zrytualizowany ciąg podejmowanych wówczas czynności43. Obrzęd ten bywa szczególnie rozbudowany w przypadku wizerunków Chrystusa na Krzyżu, zwłaszcza sławnych, otoczonych&#13;
szczególnym kultem. Wnioski z obserwacji prowadzą do odpowiedzi na postawione pytanie, czy w okresie rite de marge, za jaki uważam moment „nagości” wizerunku, zachowuje&#13;
on swoją sakralną tożsamość?&#13;
Obserwacje poczynione w trakcie badań terenowych wykazały, że przebieranie figury&#13;
świętej w nowy strój bądź chwilowe pozbawianie jej szat wynikające z konieczności przemieszczania wizerunku nigdy nie są czynnościami wyłącznie technicznymi. Zawsze towarzyszy im zespół zrytualizowanych zachowań, które odzwierciedlają społeczno-religijny status&#13;
41&#13;
42&#13;
43&#13;
&#13;
A. van Gennep, Obrzędy przejścia. Systematyczne studium ceremonii, tłum. B. Biały, Warszawa 2006, s. 36–39.&#13;
M. Buchowski, Magia i rytuał, Warszawa 1993, s. 132–146.&#13;
Nie wnikam w zawiłości definicji obrzędu i rytuału, przyjmując nadrzędność tego pierwszego, jako konstruktu złożonego ze zrytualizowanych działań. Problematyka definiowania tych zjawisk wypełnia liczne&#13;
prace antropologów kulturowych, omówione np. w pracy: M. Dąsal, Rytuały, obrzędy, ceremonie. Antropologiczna konceptualizacja rytuału, Kraków 2018. Lektura skłania do wyboru rozsądnego uproszczenia&#13;
i położenia nacisku na intuicję badawczą.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
275&#13;
&#13;
figury oraz stosowny dystans wynikający z istniejących relacji pomiędzy nią a członkami&#13;
wspólnoty. Można wyróżnić dwa rodzaje wypracowanych zachowań: pierwszy ma charakter&#13;
widowiska publicznego, drugi, przeciwnie, bywa starannie ukrywany przed wiernymi.&#13;
Rozpocznę od omówienia pierwszego z nich w oparciu o przykłady cudownych krucyfiksów&#13;
Chrystusa Señor de Mayo w Huaráz oraz Chrystusa Señor de Pomallucay w Pomallucay (koło&#13;
San Luis w Callejon de Conchucos).&#13;
Señor de Mayo stanowi paso słynnego Señora de la Soledad i bywa obnoszony w procesjach po mieście, odbywających się w pierwszej połowie maja. Podczas finalnej ceremonii, kończącej blisko dwutygodniowy okres świętowania, w kościele Soledad odbywa&#13;
się pełne dramaturgii widowisko zdejmowania Chrystusa z krzyża i składania go do przeszklonej tumby (altar de cristal). Towarzyszy temu zdjęcie szat. Czynności te wykonują&#13;
wyłącznie członkowie bractwa Sociedad Auxilios Mutuos del Señor de la Soledad, którzy&#13;
jako jedyni mają bezpośredni dostęp do wizerunku. Ceremonia zdejmowania Chrystusa&#13;
z krzyża odbywa się w centralnej części kościoła, na podwyższeniu platformy procesyjnej (anda). W otoczeniu tłumów wiernych, przy akompaniamencie przejmujących melodii&#13;
odgrywanych przez orkiestrę, z głowy Chrystusa zdejmowany jest wspaniały, promienisty&#13;
nimb (corona), potem zaś uwalniane są od gwoździ dłonie, a ruchome ręce opuszczane&#13;
wzdłuż ciała [fot. 21]. Następnie, po wyjęciu wielkiego gwoździa przebijającego stopy, figura przenoszona jest na rękach członków cofradía do stojącej z boku, dużej przeszklonej&#13;
gabloty, gdzie w myśl przekonania wiernych Señor de Mayo będzie „spał” aż do kolejnej&#13;
fiesty [fot. 22].&#13;
Podczas ceremonii zwraca uwagę moment zdejmowania z głowy Chrystusa ozdobnego nimbu i równoczesnego owijania wokół jego ludzkich włosów białej, surowej materii,&#13;
całkowicie pozbawionej ozdób. Zawój ten pozostanie na głowie Chrystusa przez cały czas&#13;
spoczywania w tumbie [fot. 23]. Głowa z odsłoniętymi włosami, pozbawiona „ubrania”&#13;
w postaci nimbu, niewątpliwie reprezentuje formę nagości wymagającej zakrycia. U podłoża tak pilnej konieczności zasłonięcia „gołej głowy”44 można dostrzec przyczynę związaną&#13;
z uniwersalnym postrzeganiem seksualno-witalnej konotacji włosów45. Należy przypomnieć,&#13;
44&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
Używam potocznego polskiego wyrażenia „goła głowa” ze świadomością, że w języku hiszpańskim nie&#13;
ma on dosłownego odpowiednika, czyli na poziomie werbalnym nie zachodzi bezpośrednie skojarzenie między odkrytą głową a nagością. Pomimo to semantyka nagości w omawianym kontekście dotyczy również&#13;
głowy, co jednoznacznie wynika z przebiegu czynności.&#13;
Seksualno-witalna konotacja włosów, na którą zwrócił uwagę Edmund Leach w klasycznej dziś pracy na ten&#13;
temat (Magical Hair, „The Journal of the Royal Anthropological Institute of Great Britain and Ireland” 1958,&#13;
vol. 88, nr 2, s. 147–164), wydaje się stanowić regułę ponadkulturową, będąc przykładem symboliczno-metonimicznej interpretacji uniwersalnych cech biologicznych. Mam na myśli żywotność włosów rosnących&#13;
w szybszym tempie niż ciało człowieka oraz ich wzrost bez względu na wiek człowieka, a nawet jakiś czas&#13;
po jego śmierci. Ryszard Tomicki sięga jeszcze głębiej, zwracając uwagę na możliwe „odniesienia symboliczne między owłosieniem człowieka a tzw. puszkiem płodowym (lanugo)” (idem, Tabu, Warszawa 2010,&#13;
s. 306). Nie jest mi znana żadna praca podejmująca problematykę seksualnej konotacji włosów w kulturach&#13;
andyjskich, ale na podstawie przesłanek wynikających z własnych obserwacji przypuszczam, że takowa&#13;
występuje również na tym obszarze. Mogę, podobnie jak Tomicki, wyznać „wiarę w istnienie archetypowej&#13;
symboliki włosów” (idem, Poza społeczeństwem – w pobliżu boskości. Przyczynek do rozważań nad symboliką włosów, „Polska Sztuka Ludowa” 1987, nr 1–4, s. 170) w Andach. Nie ulega wątpliwości, że włosy,&#13;
a precyzyjniej mówiąc: fryzury, były w kulturach andyjskich, zwłaszcza inkaskiej, ważnym elementem&#13;
symbolizacji statusów społecznych – niemal identycznie, jak u omawianych przez Tomickiego Azteków.&#13;
&#13;
�276&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
że fryzura Chrystusa wykonana jest z włosów ludzkich46. Zasłonięcie włosów następuje&#13;
w ścisłym związku z pozbawieniem Chrystusa stroju, będącego jego niezbywalnym wyposażeniem w okresie wielodniowej fiesty. Demonstrowanie nagości głowy w postaci odsłoniętych włosów byłoby wewnętrznie sprzeczne z kluczowym sensem zachodzącego rite de&#13;
passage, jakim jest symboliczne „zasypianie” Señora de Mayo, a więc jego przemieszczenie&#13;
w obszar metonimicznej bliskości śmierci. Hypnos i Tanatos to bracia bliźniacy; pierwszy&#13;
wymaga tylko zasłonięcia włosów, drugi natomiast je odcina. Odwołanie do antyku greckiego nie jest nieuprawnionym pomieszaniem porządków. Sen jest bliski śmierci, a w wielu&#13;
kulturach świata odkryte włosy mieszczą się w obrębie szeroko pojmowanego pola semantycznego nagości ciała.&#13;
Kolejna faza obnażania figury następuje po przeniesieniu jej do szklanej tumby w kształcie wielkiej trumny. W chwilę po tym, jak spocznie w jej wnętrzu, wspaniale zdobione, sięgające poniżej kolan sudario zostaje zręcznie zdjęte przez kilku członków konfraterni, którzy&#13;
przez tę chwilę szczelnie zasłaniają Chrystusa swoimi ciałami. Figura zostaje przykryta białym całunem bez żadnego akcentu kolorystycznego, konsekwentnie dopełniając biel zawoju&#13;
na głowie. Señor de Mayo spoczywa w tumbie bez ubrania, jako że nieskazitelnie białe chusty nie są strojem, lecz neutralną zasłoną. Zanim zostanie tam złożony, po zdjęciu z krzyża&#13;
bywa niesiony przez kościół – już bez nimbu, ale jeszcze w bogatym sudario, wciąż traktowany przez wiernych jak żywy, choć uśpiony człowiek. Setki rąk wyciągają się, by dotknąć&#13;
jego ciała gołą dłonią lub chusteczką, traktowaną potem jak relikwia. Ci, którym się to udało, z przekonaniem rozpowiadają, że ciało Chrystusa było ciepłe. Natomiast po złożeniu figury do gabloty i zdjęciu stroju zmienia się status figury. Dla wiernych nie staje się zmarłym,&#13;
złożonym do grobu, tylko Señorem uśpionym – w liminalnym zawieszeniu między życiem&#13;
a śmiercią. Jeśli słyszę od Indianina „On śpi!”, to nie jest to europejski eufemizm śmierci&#13;
zaczerpnięty z naszych konwencji językowych, tylko głębokie przekonanie, że Señor de&#13;
Mayo rzeczywiście pogrążył się we śnie. Część wiernych klęczy jeszcze przez jakiś czas wokół szklanej tumby, ale oznaki adoracji słabną i cichną, stopniowo przekierowując się ku wspaniale przybranemu krucyfiksowi Señora de la Soledad na głównym ołtarzu. Przykład ten wyraziście obrazuje nadzwyczaj istotną rolę stroju jako rekwizytu stanowiącego niezbywalną część&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
Wątek ten widzimy w całej pełni w przytoczonej przez Inkę Garcilasso de la Vegę opowieści na temat&#13;
Manqu Qhapaqa, uchodzącego za założyciela imperium Inków. Władca ten: „aby poddani […] różnili się&#13;
jedni od drugich, a wszyscy od Inki, tudzież dla uniknięcia pomieszania i dla rozróżnienia prowincji i narodów, które kazał uczynić, i aby się nie upodobnili do Inki, rozkazał, aby jedni nosili fryzurę niczym czapkę&#13;
opadającą na uszy, to znaczy z czołem po skronie odkrytym, ale z boków włosy miały dochodzić aż do koniuszków uszu. Innym kazał nosić włosy do pół ucha, trzecim – jeszcze krótsze, i żeby nikt nie ośmielił się&#13;
nosić włosów tak krótkich jak Inka. Trzeba też zauważyć, że wszyscy ci Indianie, a zwłaszcza Inkowie,&#13;
dbali o to, żeby włosów nie zapuszczać, i zawsze je nosili jednakowej długości, aby jednego dnia nie&#13;
zdawały się znakiem tego, a drugiego tamtego” (Część pierwsza uwag…, s. 66; podkr. E.J.). Zarówno&#13;
azteckie przykłady Tomickiego, jak i andyjskie według Inki Garcilasso de la Vegi obrazują sformułowaną&#13;
przez C.R. Hallpike’a zasadę, w myśl której włosy dłuższe i nieuczesane symbolizują przebywanie poza&#13;
społeczeństwem, a krótsze i łatwiej poddawane manipulacjom – znamionują bycie w społeczeństwie i podporządkowanie jego normom.&#13;
Wszystkie fryzury Chrystusa, Matki Boskiej i świętych obu płci wykonywane są z włosów kobiecych,&#13;
co pod tym względem unifikuje ich wizerunki. Oddawanie włosów przez dziewczyny i dojrzałe, a nawet&#13;
sędziwe kobiety było i jest nadal gestem zaszczytnym i tym bardziej pożądanym, im wyższy jest status&#13;
świętego wizerunku. Kobiety wierzą, że przyniesie im to zdrowie, powodzenie i szczęście we wszystkich&#13;
sprawach życiowych. Zob. M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 51.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
277&#13;
&#13;
fizyczno-tożsamościowej identyfikacji figury świętej. Zdjęcie szat staje się rytuałem kończącym obowiązywanie określonego statusu figury jako przedmiotu kultu. Sekwencja czasowa „marginalności” w tym spektakularnym rite de passage mierzy się rytmem rozbierania figury, rozpoczętego na krzyżu, a zakończonego w szklanej tumbie. Rozbieranie to przemyślano&#13;
w taki sposób, by nie było momentu okazania wiernym nagości figury. Wiemy jednak, że nie&#13;
chodzi tu tylko o nagość cielesną, lecz także o charakterystyczne dla Andów kulturowe „nieistnienie” figury świętej bez szat, będących jej integralną częścią. Przy uwzględnieniu obu tych&#13;
aspektów, rite de marge nabiera dodatkowej głębi. Możemy także dostrzec przestrzenny wymiar opisywanej fazy marginesu, ulokowanej pomiędzy krzyżem, z którego zdejmowany jest&#13;
Chrystus, a szklaną tumbą, w której spocznie. Na tym odcinku odbywa się stopniowe rozbieranie figury. Jej „status sakralny” przed jego rozpoczęciem jest zupełnie inny niż po zakończeniu. Na krzyżu objawiał pełnię swej mocy w sprawach uznawanych za podległe jego patronatom. Zdjęcie stroju staje się ważnym znakiem transformacji tej tożsamości w postać Chrystusa&#13;
w uśpieniu. Stan ten z natury rzeczy reprezentuje redukcję wszelkiego potencjału sprawczości.&#13;
Z tą chwilą pełnię mocy taumaturgicznej „przejmuje” Señor de la Soledad w głównym ołtarzu,&#13;
chociaż – by doprecyzować, nie tyle „przejmuje” ją od swego paso, ile na powrót aktywizuje&#13;
własną, wyciszoną w okresie majowej celebry.&#13;
Drugim przykładem jest zmiana stroju cudownego Chrystusa Señora de Pomallucay,&#13;
nazywanego przez Indian „bratem” Señora de la Soledad z Huaráz, choć jego świątynia&#13;
znajduje się na wschodnich stokach Andów, w odległości 11 godzin jazdy wąskimi i przepastnymi drogami. Uczestniczyłam tam w wieczornej części fiesty, podczas której zmieniano szaty Chrystusa na nowe, sporządzone przez kolejnego mayordomo i jego rodzinę. Señor&#13;
de Pomallucay jest jednym z najstarszych krucyfiksów w tej rozległej części Andów47. Zapewne pochodzi z pierwszej połowy XVII wieku. Rzeźba, niewątpliwie znakomitego dłuta,&#13;
posiada wymiary rosłego mężczyzny, bardziej masywnego i umięśnionego niż postura&#13;
Señora de la Soledad. Wybitne, otoczone legendą dzieła sztuki emanują rodzajem charyzmy&#13;
i dostojeństwa, wywierając głęboki wpływ na psychikę wiernych. Piszę „rzeźba” i „dzieło&#13;
sztuki” z pełną świadomością europejskich odruchów klasyfikacyjnych, mających niewiele&#13;
wspólnego z tym, czym jest dla Indian tutejszy Chrystus. Tu, w zagubionej w górach wiosce Pomallucay, wszelka oschłość emocjonalna motywowana opacznie pojętym zdystansowaniem naukowym byłaby badawczo przeciwskuteczna. W półmroku kamiennego wnętrza&#13;
kościoła wzrok błądził po morzu świec płonących wewnątrz kręgów stojących i klęczących&#13;
Indian, po ich twarzach oblanych miedzianym blaskiem [fot. 24]. Wyżej, prześwietlone obłoki dymu odsłaniały surowe oblicze Ukrzyżowanego, podczas gdy z głębin kościoła płynęło poważne andante niewidocznej orkiestry. Przeżycie takiego misterium zapada głęboko w pamięć i jest równie ważkie badawczo, jak odkrycia dokonane przy użyciu „szkiełka&#13;
i oka”. Milcząca adoracja setek Indian nie została ani na chwilę przerwana, gdy przez tłum&#13;
przecisnęli się członkowie miejscowego bractwa uzbrojeni w drabinę, a u stóp krzyża przystanęli odświętnie ubrani mayordomo z małżonką. Tym razem, inaczej niż Señora de Mayo&#13;
w Huaráz, Chrystusa z Pomallucay przebierano na krzyżu, gdyż charakter uroczystości był&#13;
odmienny48. Ale i tu mężczyźni umiejętnie zasłonili sobą wizerunek, gdy zdejmowali pur47&#13;
48&#13;
&#13;
Zob. D. Frasnelli Tarter, El melancolico rostro. Pomallucay, Lima 1996.&#13;
Señor de Pumallucay pozostaje na krzyżu przez cały rok, podobnie jak Señor de la Soledad w Huaráz. Obaj&#13;
mają swoje paso, które bywają obnoszone w procesjach.&#13;
&#13;
�278&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
purowe sudario, zastępując je zielonym. Następnie z podobną zręcznością odpięli espaldar&#13;
– wielkie, trójkątne „plecy” w tylnej części krzyża, zawieszając nowe, w identycznej kolorystyce, jak szata.&#13;
Rozważając kwestię stroju i nagości Chrystusa na Krzyżu, należy na moment zastanowić&#13;
się nad rzeczywistą funkcją espaldaru. Nie występuje on we wszystkich krucyfiksach, jedynie w najważniejszych i najbardziej czczonych, obnoszonych w procesjach. W Peru espaldar&#13;
jest integralną częścią stroju, choć nie okrywa ciała, lecz stanowi jego tło. Nie istnieje możliwość oddzielenia go od tych elementów szat, które przylegają bezpośrednio do ciała Chrystusa (sudario i cinturon). Można rzec, że jest z nimi zespolony, jako niezbędny fragment nienaruszalnej części. Czysto teoretyczna możliwość użycia espaldaru odmiennego – wykonanego&#13;
w innym czasie, w innej kolorystyce i ornamentyce, a także przez kogoś innego niż fundator stroju – byłaby w warunkach andyjskich pomysłem tak absurdalnym, że prawdopodobnie niezrozumiałym. Funkcjonalnie ów wielki trójkątny materiał przejmuje rolę przestrzeni&#13;
do zapisu rozbudowanych komunikatów symbolicznych i innych znaków, dla których sudario i cinturon nie zapewniają wystarczającej ilości miejsca. Funkcja ta niewątpliwie utwierdza&#13;
jego niezbędność, jak i ścisłą komplementarność z pozostałymi częściami stroju. Ale na tym&#13;
nie kończy się jego funkcja. Bardzo ważna jest również ta, która zasadza się na psychologicznym i estetycznym wpływie, wywieranym na percepcję wiernego. W tym rozumieniu espaldar jest tym samym, czym długi płaszcz Matki Boskiej lub świętego, z wolna, majestatycznie&#13;
kołyszący się w rytm kroków procesji [fot. 25]. Stanowi syntetyczną, wypracowaną formę&#13;
plastyczną wertykalizującą krzyż. Jest zarazem odmianą monarszego płaszcza, jak i łopoczącym sztandarem, ze wszystkimi cechami psychologicznego oddziaływania, jakie wywierają&#13;
te rekwizyty, poddane animującemu żywiołowi wiatru.&#13;
Wracam jednak do kościoła w Pomallucay. Moment „nagości” rzeźby pozostał niedostrzeżony, a może niedostrzeganie go było ulotną składową rytuału. Indianie w skupieniu&#13;
wpatrywali się w falujące płomienie świec, bo mogli z nich wyczytać więcej o łasce lub&#13;
nieprzychylności Señora niż z jego ciemnego oblicza. Wróżebna funkcja ofiarnych świec,&#13;
do dziś żywa i praktykowana, opiera się na złożonym zespole oznak odczytywanych&#13;
ze szczegółów ich wyglądu – długości, kształtu, koloru i ruchomości płomienia, układania&#13;
się kropel spływającego wosku oraz wielu innych symptomów o nadnaturalnej, jak wierzy&#13;
się, proweniencji49. Zmiana szat Chrystusa dokonała się dyskretnie, gdzieś wysoko, w obłokach wonnego dymu, niemal nie zwracając uwagi zgromadzonego tłumu, wpatrzonego&#13;
w drgające płomyki. A jednak zaszło coś ważnego: skończył się odcinek czasu oznaczony&#13;
nazwiskiem poprzedniego mayordomo, a nastał czas nowy, najważniejszy w życiu tego, który po nim nastąpił. Personalizacja tej transformacji, odzwierciedlona w zmianie szat, które&#13;
zawsze mają inny kolor niż poprzednie, to symbolizacja na poziomie struktury społecznej.&#13;
Głębiej, w warstwie podwalin kultury, rozpoznajemy Eliadowskie „powtarzanie kosmogonii” wokół niewzruszonej axis mundi krzyża reprezentującego kosmiczne trwanie z cyklicznymi przesileniami, w niekończącym się rytmie kolejnych rewitalizacji.&#13;
49&#13;
&#13;
Zob. M. Yauri Montero, El Señor de la Soledad…, s. 36–37, 90. Wróżebna rola świec w Andach stanowi tematykę dotychczas nie opracowaną, o wiele obszerniejszą niż na pozór się wydaje. Istnieją osoby wyspecjalizowane z pokolenia na pokolenie we wróżeniu ze świec, a ich wiedza sięga do odległej,&#13;
przedhiszpańskiej przeszłości i pradawnych praktyk wróżebnych wykonywanych w oparciu o obserwację&#13;
płonącego tłuszczu.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
Spośród kilku, które dane mi było oglądać, przytoczyłam ledwie dwa, ale reprezentacyjne przykłady rytualnej zmiany szat czczonej figury, odbywającej się w trakcie publicznych&#13;
ceremonii z udziałem wiernych. Wspomniałam, że praktykuje się także przebieranie figur&#13;
w warunkach całkowitej izolacji od wiernych. Sytuacja taka ma miejsce w zdecydowanej&#13;
większości przypadków, wyłączając te, które – jak wyżej opisane – mają miejsce w trakcie&#13;
cyklicznych fiest. Fundatorów szat dla najsławniejszych figur, takich jak Señor de la Soledad, jest tak wielu, że rytuały przebierania odbywają się nawet co kilkanaście dni. Fundator&#13;
i jego rodzina zaledwie przez krótki okres cieszą się zaszczytem, często największym, jaki&#13;
ich spotkał w życiu. Przebieranie figur świętych dotyczy też oczywiście pomniejszych wizerunków, wypełniających andyjskie kościoły i kaplice. W ich przypadku także – jeśli nie&#13;
towarzyszy temu miejscowa fiesta – zmiana stroju odbywa się bez uczestnictwa wiernych.&#13;
W przypadku Señora de la Soledad zmianą szat zajmują się wyłącznie członkowie Sociedad Auxilios Mutuos del Señor de la Soledad. W innych kościołach czynność ta sprawowana jest przez braci z konfraterni, jeśli takowe istnieją, albo powierzana zaufanym osobom,&#13;
w szczególny sposób związanym z czczonymi wizerunkami swoją działalnością i osobistą&#13;
dewocją50. Zarówno w przypadku przebierania Señora de la Soledad, jak i innych figur świętych, na których temat uzyskałam informacje, powtarza się intrygujący motyw szczelnego&#13;
zamykania kościołów na czas dokonywania tej czynności. Podkreśliłam, że „szczelnego”,&#13;
gdyż informatorzy powtarzali, że zamykane bywają nie tylko wszystkie drzwi kościoła, lecz&#13;
także okna. Fakt ten daje do myślenia, kierując uwagę na pozaracjonalne (w „technicznym”&#13;
tego słowa znaczeniu) przesłanki tych zabezpieczeń. W świątyni Soledad czynności te trwają około godziny, zawsze koło południa. W kościele w Olleros (30 km na pd. od Huaráz)&#13;
odbywały się o tej porze, z udziałem dwóch pobożnych kobiet oraz matki jednego z moich&#13;
informatorów – Williama Reyesa Milla51 [fot. 26], głęboko oddanej duchowo miejscowej&#13;
Matce Boskiej Virgen de las Mercedes. Opowiadając o tym, jej syn wspominał o zamykaniu&#13;
się kobiet w kościele, gdy zachodziła potrzeba przebrania figury w nowe szaty. Wspomniał&#13;
o zabiegach kosmetycznych dokonywanych przy tej okazji na figurze Virgen – obmywaniu&#13;
z użyciem perfum i kremów oraz pielęgnowaniu jej naturalnych włosów.&#13;
Nie posiadam wystarczającej ilości danych, by mówić o potwierdzonej regule, ale moje&#13;
informacje wskazują, że przebieraniem figur Chrystusa oraz świętych płci męskiej zajmują się mężczyźni, natomiast figur Matki Boskiej oraz świętych kobiet – kobiety. Powtarza się natomiast motyw przebierania figur w południe. Można zastanawiać się, czy&#13;
ta pora przesilenia w cyklu dobowym ma związek z sensem dokonującej się przemiany.&#13;
Brak na ten temat sugestii wyrażonych bezpośrednio przez informatorów, ale zbieżność&#13;
wydaje się nieprzypadkowa. W klasycznym tekście o kulturowych „tablicach Mendelejewa” Ludwik Stomma zwrócił uwagę na południe jako jeden z czterech „czasów przejścia”&#13;
(obok północy, świtu i zmierzchu), czyli „okresów wyłączonych z jakości poprzedzających&#13;
je i następujących po nich chwil”52. Badacz ten analizował wprawdzie materiał słowiański,&#13;
50&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
Na temat osób świeckich, wyznaczanych przez społeczność lokalną do pełnienia posług religijnych, zob.&#13;
G. Cock, Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional de&#13;
Historia” 1983, nr 16, s. 138–139.&#13;
William Reyes Milla – artysta fotograf z Huaráz, urodzony i wychowany w Olleros, specjalizujący się w fotografii sakralnej.&#13;
L. Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa 1986, s. 163.&#13;
&#13;
�280&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ale w oparciu o własne ustalenia z terenów Peru53 uważam, że pory te mogą mieć podobną charakterystykę w tej części świata. Intuicja podpowiada, że graniczna rola czterech&#13;
dobowych momentów przejścia, koncentrujących wokół siebie niezliczoną ilość wierzeń,&#13;
zakazów i nakazów, istnieje w wymiarze ponadkulturowym, we wszystkich strefach geograficznych, gdzie pory te jednoznacznie się wyodrębniają. Stomma wykazał, że w tych&#13;
czterech momentach (z różnym nasileniem) zachodzi największe prawdopodobieństwo&#13;
pojawiania się istot demonicznych. Uwzględniając ogromną różnicę między demonologią słowiańską a andyjską, moje ustalenia do pewnego stopnia potwierdzają tę prawidłowość, z jedną wszakże istotną różnicą. Otóż południe – ów moment, gdy Słońce znajduje&#13;
się w kulminacji, najbliżej zenitu – jest w Andach wolne od aktywności negatywnych sił&#13;
demonicznych, jakkolwiek byśmy je klasyfikowali w ramach skomplikowanej, synkretycznej kosmowizji54. W tej części świata najbardziej niebezpieczne są szybko zapadający&#13;
zmierzch oraz następująca po nim, bardzo zimna noc. W regionie Ancash chwile bezpośrednio poprzedzające zachód słońca noszą miano „pomarańczowej godziny” (la hora&#13;
naranjada). Uważna obserwacja ludzi pozwala dostrzec w ich zachowaniach pewne napięcie, podświadome dążenie do zamknięcia się w bezpiecznym domu, zanim za horyzontem&#13;
Czarnej Kordyliery zajdzie słońce. Zamykane są zwierzęta i milkną głosy bawiących się&#13;
przy domach dzieci. Moment niknięcia słońca i nadejścia linii terminatora to czas wyodrębniony, naznaczony ciszą, której nie zakłóca nawet wiatr, nacichający o tej porze. Przychodzą na myśl słowa poety: „Wiatr wie, jak trzeba nacichać… / Za oknem – mrok się kołysze.&#13;
/ Nie widać świata, nie słychać, Lecz ja coś widzę i słyszę…”55. Leśmian ze swoją wrażliwością w niedościgły sposób opisuje głęboko zakorzeniony w człowieku niepokój nadchodzący wraz ze zmrokiem, przeżywany podobnie bez względu na położenie geograficzne.&#13;
To czas spowolniony i zagęszczony, w którym rytm dnia ustępuje nieuchronnej potrzebie&#13;
zreflektowania się i spojrzenia w metafizyczną głębię świata. Wierzenia ludowe wypełniają go opowieściami demonologicznymi, odzwierciedlającymi atawistyczny lęk człowieka&#13;
przed ciemnością, przed brakiem opiekuńczego słońca. Całkowitym przeciwieństwem zachodu jest południe – apogeum władzy Słońca – świętego Inti – w synkretycznej mitologii i religijności andyjskiej zespolonego zarówno z ubóstwianym Inką, jak i Chrystusem.&#13;
Południe to moment epifanii – maksymalnego przybliżenia się Słońca-Inti, czas nacechowany największym natężeniem pozytywnej energii boskości, która neutralizuje wszelkie zło. Jest to chwila sprzyjająca rytom kreacyjnym, zapewniająca rewitalizację.&#13;
Próba interpretacji przyczyn, dla których przebieranie figur świętych odbywa się właśnie&#13;
w południe, wiedzie właśnie ku takim, kreacyjno-apotropeicznym przesłankom, wbudowanym w kosmowizję andyjską. Moment ten wydaje się metafizycznie najbezpieczniejszy,&#13;
skutecznie minimalizujący zagrożenia wpisane w naturę „fazy marginesu”.&#13;
Wypracowane formy zdejmowania i nakładania stroju świętego, nieprzypadkowa czasoprzestrzeń oraz towarzyszące temu zabezpieczenia ujawniają spójne i komplementarne&#13;
53&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
Mam na myśli szczególnie kilkuletnie badania nad fenomenem wierzenia w pishtaco, w których znaczący&#13;
okazał się wątek czasu pojawiania się tej istoty w obrębie doby. Zob. E. Jodłowska, M. Mąka, Pishtaco…,&#13;
s. 103–127.&#13;
W przeciwieństwie do zmierzchu i północy (rzadziej świtu) nie znalazłam ani jednej relacji o pojawieniu&#13;
się pishtacos w południe (ibidem, s. 111–114). Prawidłowość tę potwierdza lektura peruwiańskich cuentos y&#13;
leyendas populares, zawierających ludowe motywy istot demonicznych i nadprzyrodzonych.&#13;
B. Leśmian, Samotność, [w:] idem, Napój cienisty, Warszawa 1936, s. 155.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
281&#13;
&#13;
warstwy „tortu semantycznego” tworzącego sens rytuału. Dostrzegamy istotę mediacyjnej&#13;
fazy rite de marge, w której tabuizowana jest nagość świętego, ale też – poprzez zdjęcie stroju – moment chwilowego zawieszenia jego statusu w społeczności lokalnej. Oba te czynniki&#13;
wydają się ważne, oba chwilowo naruszają ustalony ład, ale intuicja podpowiada, że drugi&#13;
z nich stanowi poważniejsze zagrożenie. Przypomnijmy bowiem raz jeszcze – święty wizerunek poprzez swoje szaty włączony jest w strukturę społeczności lokalnej i jako taki roztacza nad nią opiekę. Zdjęcie szat przerywa tę symbiozę, inicjuje „astrukturalny stan” oraz&#13;
„chwilowe pęknięcie w «biegu rzeczy»”56 – by użyć poetyckich metafor Duvignaud. Moment&#13;
ten, z natury rzeczy niepewny i metafizycznie niebezpieczny, wymaga społecznego odseparowania wraz ze wszystkimi czynnościami, które się wówczas dokonują. W kulturowo wypracowanych technikach separację tę zapewnia zasłonięcie wizerunku ciałami świeckich celebransów (o statusie mediującym między sferą sacrum i profanum) lub szczelne zamknięcie&#13;
kościoła. Zamykanie kościołów, także ich okien, nie jest – jak powiedziałam – czynnością&#13;
tylko techniczną, niesemiotyczną, mającą odizolować przypadkowe osoby od uczestnictwa&#13;
w równie technicznej czynności zmiany stroju. Sam fakt tak starannej separacji wskazuje&#13;
na oczywiste, pozatechniczne przesłanki odsunięcia niepowołanych osób. Oczywistym jest,&#13;
że nie chodzi o to, by nie przeszkadzały, ani tym bardziej o to, by zapobiec dostaniu się ich&#13;
przez okna (!). Obecność postronnych ludzi wykluczona jest dlatego, gdyż zmiany szat mogą&#13;
wykonywać wyłącznie wybrani, których status społeczny możemy umownie nazwać „kapłańskim”, choć ich umocowanie bywa umowne, czasem odległe od potocznego obrazu kapłana.&#13;
Jak powiada van der Leeuw: „Nawet w najmniejszym spośród nosicieli urzędu kapłańskiego&#13;
żyje całe bogactwo mocy, choć nie przebija z niego cały jej blask”57. Wybrańcy ci – członkowie cofradias lub osoby o szczególnej charyzmie i pobożności – z racji swego specjalnego&#13;
statusu mogą bezkarnie celebrować obrzęd, którego moment krytyczny, pozasystemowa „nagość” świętego wizerunku, jest ze wszech miar niebezpieczna.&#13;
Aspekt metafizycznego niebezpieczeństwa, jakie stwarza faza marginalna dokonującego&#13;
się rite de passage, nie wyczerpuje wszystkich sensów kryjących się w praktyce starannego&#13;
zamykania kościołów. Dostrzegamy tu także wszelkie cechy działania rytualnego odzwierciedlającego uniwersalny mechanizm symbolizacji, dogłębnie opisany przez Stommę w klasycznym studium Mit Alkmeny58. Czynności „zamykające” podkreślają sytuację zamknięcia&#13;
dotychczasowego stanu, czynności „otwierające” (tu: ponowne otwarcie drzwi i okien kościoła) towarzyszą jego kolejnemu otwarciu. Tym pierwszym jest kończący się stan symboliczno-metonimicznego powiązania figury z określonym członkiem społeczności, tym&#13;
drugim zaś rozpoczynający się stan takiego powiązania z następną osobą. Wiemy jednak,&#13;
że spersonalizowane związki stanowią tylko pierwszy, dystynktywny plan zjawiska. Ich potencjał semiotyczny odsyła do bardziej uniwersalnych mechanizmów spójności, gwarantujących koherencję grupy i jej trwania w czasie. Po nałożeniu nowych szat następuje reaktywacja przerwanych relacji społecznych, których konfiguracja powraca do pożądanego stanu&#13;
equilibrium.&#13;
Dostrzegamy z całą wyrazistością, że kwestia nagości, instynktownie kojarzona&#13;
z rytuałem przebierania wizerunków, stanowi zaledwie zewnętrzną warstwę zagadnienia,&#13;
56&#13;
57&#13;
58&#13;
&#13;
J. Duvignaud, Dar z niczego. O antropologii…, s. 51, 52.&#13;
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, s. 267.&#13;
L. Stomma, Mit Alkmeny, „Etnografia Polska” 1976, t. 20, z. 1, s. 99–110.&#13;
&#13;
�282&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zdominowaną europejskim, a konkretnie: chrześcijańskim. komponentem, zaszczepionym&#13;
w synkretyczne formy kultów andyjskich. Nie chodzi tu o etyczno-moralny stosunek do nagości. Właściwy sens kryje się w ponadkulturowej logice zachodzącego rite de passage,&#13;
w którym moment nagości jest fazą marginesu (rite de marge). To, co przez pryzmat naszych przyzwyczajeń postrzegamy jako zakrywanie nagości świętego (ew. Chrystusa, Matki&#13;
Boskiej), jest de facto – na poziomie głębokiego, strukturalnie zdeterminowanego sensu –&#13;
zasłanianiem niebezpiecznej szczeliny w ciągłości kultury. Izomorfizm między reprezentacją&#13;
świętych a społecznością lokalną sprawia, że z chwilą obnażenia figury następuje moment&#13;
zawieszenia statusów, dotyczący zarówno jej, jak i społeczności. Jest to moment niebezpieczny, astrukturalny i pozasystemowy, a więc naznaczony tabu kulturowym. Warto dodać,&#13;
że w trakcie przebierania figury zabronione jest, by w tym samym momencie były na niej&#13;
elementy szat zdejmowanych i nakładanych. Dodatkowym zabezpieczeniem, by nie nastąpiła dramatyczna pomyłka, jest zasada, że kolejny strój musi być zawsze w kolorze jaskrawo odmiennym od poprzedniego. Logika strukturalna tego zakazu wydaje się czytelna. Pomieszanie strojów równałoby się pomieszaniu porządków, które zgodnie z regułą&#13;
symboliczno-metonimicznej reprezentacji, zagroziłoby także społeczności ludzi.&#13;
Świadomie używam określenia „nagość świętego”, by śledząc jej kontekst, ukazać&#13;
strukturalne relacje między społecznością lokalną a miejscowym panteonem świętych.&#13;
Czynię to jednak z perspektywy etic, czyli przez pryzmat jednej z możliwych konceptualizacji kultury, wypracowanej przez zachodnią myśl antropologiczną. Mam przekonanie,&#13;
że taka analiza spójnie opisuje wewnętrzny porządek omawianych zjawisk. Trzeba jednak&#13;
pamiętać też o perspektywie emic, czyli postrzeganiu tych samych zjawisk przez społeczność autochtoniczną. W narracji etnologicznej oba te punkty widzenia muszą się dopełniać,&#13;
gdyż nawet wtedy, gdy badacz zdoła poznać i zrozumieć interpretacje dokonywane z pozycji autochtonicznych, to i tak skazany jest na ich werbalizację w terminologii naukowej,&#13;
w sytuacjach szczególnie trudnych wspomagając się językiem poezji. Określenie „nagość&#13;
świętego” jest kategorią umowną, niezbędną w strukturalnym ujmowaniu zjawiska. Natomiast w percepcji ludowej kategoria taka nie istnieje. Do zrozumienia tego dochodziłam&#13;
stopniowo w trakcie badań terenowych. Jedno z istotnych pytań, na które szukałam odpowiedzi w prowincjonalnych kościołach, dotyczyło istnienia obiektów starej rzeźby sakralnej z okresu kolonialnego. Było to zainteresowanie bardziej historyka sztuki niż etnologa,&#13;
ale wkrótce zaowocowało ciekawymi wnioskami etnologicznymi. Powrócę do opisanych&#13;
wcześniej, nieudanych prób rozebrania świętego. Jak wcześniej wspomniałam, kilkakrotnie&#13;
w sprzyjających sytuacjach pytałam, czy byłoby możliwe zdjęcie szat w celu oglądnięcia&#13;
i sfotografowania całej, ukrytej pod nimi figury. Było to w sytuacjach, gdy widoczne spod&#13;
stroju elementy ciała, czyli twarz i dłonie, wydały mi się wiekowe i zdradzały stylistyczne&#13;
cechy baroku. Nigdy jednak, poza dwoma opisanymi wcześniej przypadkami, zupełnie nietypowymi, nie doszło do rozebrania figury. Indiańscy bądź kreolscy opiekunowie kościoła&#13;
nie spełnili mej prośby. W ich reakcjach nie było zgorszenia pomysłem rozebrania figury,&#13;
tylko zakłopotanie wynikające z niezrozumienia sensu mej prośby. Wtedy uświadomiłam&#13;
sobie, że strój stanowi nierozdzielną część figury świętej, nie tylko w sensie technicznym,&#13;
ale mentalnym. Gdy sugerowałam zdjęcie szat, aby zobaczyć całą figurę, nie rozumiano, o co mi chodzi. Dla nich cała figura składała się z głowy i stroju, a to, co było ukryte pod strojem, wyobrażeniowo nie istniało. Głowa i strój stanowią ontologiczną jedność.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
283&#13;
&#13;
Rozdzielenie tych dwóch elementów spowodowałoby reductio ad nihilum wizerunku. Mentalne nieistnienie „ciała” świętego ukrytego pod strojem determinuje nieistnienie kategorii „nagości”, jak również związanych z nią odruchów. Nagość nie jest tu relewantną kategorią kulturową. To mentalne nieistnienie często pokrywa się z jego nieistnieniem&#13;
fizycznym. Importowana z Hiszpanii tradycja bogatego ubierania figur świętych przejęła&#13;
rozwiązania techniczne polegające na rzeźbieniu tylko głowy i dłoni świętego, a zastępowaniu reszty ciała prowizoryczną konstrukcją z drewna, listewek, skóry i płótna. Założenie,&#13;
że figura będzie zawsze ubrana, przesądziło o atrofii tej części rzeźby, która znajduje się&#13;
pod ubraniem. Redukcja taka sprzyjała pomnażaniu ilości wizerunków dzięki zmniejszenie&#13;
ich kosztów. Z pewnością wiele figur, które oglądałam, nie miało pełnego, wyrzeźbionego&#13;
ciała, tylko prowizoryczny szkielet, ale tego nie sposób było stwierdzić. Czasem sugerowały&#13;
to tylko ewidentne deformacje odzianej w strój figury wskutek amatorskiego wykonania jej&#13;
konstrukcji.&#13;
Pozostając w obrębie perspektywy emic, mogę stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, Indianie nie znają kategorii „nagości” figury świętej – ani w znaczeniu etyczno-moralnym,&#13;
ani fizyczno-rzeczowym. Po drugie zaś, figura święta bez stroju nie istnieje – ani w znaczeniu mentalnym, ani często fizycznym. Konstatacja ta może rodzić pytania, pozornie&#13;
kwestionujące przeprowadzony przeze mnie wywód na temat rytuału zmiany stroju świętego jako rite de passage. Spróbuję przyjrzeć się tej alternatywie interpretacyjnej. Skoro&#13;
figura święta bez stroju traci swoją ontologiczną tożsamość, a mówiąc wprost – nie istnieje, to może powstać wątpliwość, czy ciąg zrytualizowanych i poddanych ścisłym rygorom&#13;
czynności zmiany stroju świętego wypełnia definicję rytuału przejścia. Koncepcja rite de&#13;
passage zakłada bowiem transformację statusu tego samego bytu w inny status, z przejściem przez mediacyjną fazę marginesu. W fazie tej transformowany byt cały czas istnieje,&#13;
choć jego natura mediuje pomiędzy starym a nowym statusem. Tu zaś, zgodnie z perspektywą emic, ów moment pomiędzy statusami, symbolizowanymi przez zdejmowane i nakładane szaty, stanowi ontologiczną próżnię, gdyż wtedy figura mentalnie nie istnieje. Powstaje rodzaj szczeliny w czasie, wypełnionej nicością, a nie mediacją. A skoro tak, to czy&#13;
do opisu tej sytuacji nie byłaby właściwsza koncepcja przemiany metamorficznej, którą&#13;
dogłębnie omawia Andrzej P. Kowalski w pracy Antropologia zamierzchłych znaczeń?59&#13;
W największym skrócie, jest to przekształcanie bytu bez jakiejkolwiek fazy przejściowej.&#13;
Badacz zakłada istnienie tego rodzaju transformacji w kulturach „wczesnotradycyjnych”,&#13;
o słabo rozwiniętej rytualizacji – zbyt słabo, by wypełnić społeczne warunki obrzędu przejścia. W naszym przypadku model ten, inspirowany perspektywą emic, prowadziłby do zastąpienia charakterystycznej dla rite de passage fazy marginesu obszarem „czasoprzestrzeni negatywnej”, w której ulotny epizod nieistnienia figury świętej rozgrywa się niejako&#13;
poza czasem i poza przestrzenią. Przypomnę, że rzecz dzieje się w samo południe. Europejczyk, przyzwyczajony do tarczy zegarka lub elektronicznego wyświetlacza, kojarzy ten&#13;
moment z ułamkiem sekundy, z przeskokiem wskazówki lub cyfry. W Andach, w zrytualizowanych zachowaniach przesilenie południowe jest bezczasową chwilą „pomiędzy”.&#13;
Chwili tej nie można wyrazić w sekundach czy minutach. Nie jest abstrakcyjna, jak przeskok sekundnika w zegarku, tylko realna, coś może się w niej zdarzyć. Jest momentem&#13;
zawieszenia, w którym rzecz dzieje się „poza czasem”, ale skoro się dzieje, to musi mieć&#13;
59&#13;
&#13;
A.P. Kowalski, op. cit., Toruń 2014, s. 179–193.&#13;
&#13;
�284&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
swój wewnętrzny czas. Natomiast fizyczne i symboliczne zamknięcie kościoła wyodrębnia&#13;
jego wnętrze jako miejsce „poza przestrzenią”.&#13;
Podsumowując tę część rozważań, można stwierdzić, że zważywszy na omówione powiązanie figury z konkretnym członkiem społeczności lokalnej jawi się ona jako inny byt&#13;
w starym stroju, a inny w nowym, choć oczywiście wciąż pozostaje tym samym świętym.&#13;
Nie ma pomiędzy nimi fazy pośredniej, w której oba byty partycypują. Pamiętamy&#13;
przecież – nie wolno mieszać zdejmowanego i nakładanego stroju; zabronione jest, by choć&#13;
przez chwilę figurę okrywały równocześnie elementy starego i nowego stroju. Zamiast fazy&#13;
pośredniej jest więc tylko czasoprzestrzeń wypełniona nicością. Zastanawiając się nad dwoma wzorcami interpretacyjnymi – rite de passage i „przemiany metamorficznej” – dochodzę&#13;
do wniosku, że każdy z nich może znaleźć sensowne zastosowanie badawcze. Nie ma między nimi sprzeczności, gdyż wychodzą z innych założeń i innych klasyfikacji rzeczywistości. W zależności od przyjętej perspektywy znajdują oparcie w przekonującej bazie legitymizujących je szczegółów.&#13;
&#13;
Huancas, święci i ludzie&#13;
Galerie świętych andyjskich oraz reprezentowanie przez nich członków społeczności lokalnych za pośrednictwem szat, a także silna tendencja do personalizacji relacji między postacią świętą a człowiekiem, to de facto triumf odwiecznych struktur religijności andyjskiej&#13;
nad inkulturowaną teologią chrześcijańską. Twierdzenie to wymaga objaśnienia, gdyż uważam, że jest kluczem do zrozumienia strukturalnych i duchowych podstaw synkretyzmu andyjskiego. Opisane relacje między wizerunkami lokalnych świętych a członkami wspólnoty&#13;
replikują wzorzec przedhiszpańskiej kosmowizji andyjskiej, której immanentną cechą był&#13;
ścisły związek Indianina (na poziomie osobistym, rodzinnym, ayllu czy szerszego obszaru&#13;
terytorialnego) z kamiennymi menhirami60 zwanym w Andach huanca. Duviols, autor dzieła&#13;
La destrucción de las religiones andinas61, pozostawił ważną, choć niepozbawioną błędów&#13;
rozprawę na temat kulturowej roli tych obiektów62, które tysiącami znaczą obszary bytowania&#13;
człowieka w Andach i na wyżynach przedandyjskich od strony Pacyfiku. Badacz ten dowiódł,&#13;
że te pionowe, falliczne głazy o zróżnicowanych wysokościach (od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów) tworzyły na przestrzeni tysiącleci skomplikowaną strukturę obiektów&#13;
o precyzyjnie zdefiniowanych charakterystykach, związanych z kultem przodków, w powiązaniu z mitologią i historią danych terenów oraz religijnym obrazem świata zamieszkujących&#13;
go ludów rolniczych. Wbrew przyjętym zasadom translacyjnym63 Duviols zdecydowanie&#13;
60&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
62&#13;
63&#13;
&#13;
Używam tej bretońskiej nazwy, ponieważ jest upowszechniona w kulturze Zachodu i budzi jednoznaczne&#13;
skojarzenie z dużym, pionowym monolitem kamiennym.&#13;
P. Duviols, La destrucción de las religiones andinas (durante la Conquista y la Colonia), trad. de A. Maruenda, Mexico 1977.&#13;
P. Duviols, Un symbolisme…, s. 7–31.&#13;
Słowo huanca kończy się na „a”. Hiszpanie, kierując się zasadami swojego języka, w którym rzeczowniki&#13;
kończące się na „a” są rodzaju żeńskiego, tę samą zasadę stosowali w translacji rzeczowników z języka keczua, co stanowiło błąd na poziomie podstaw tego języka. W keczua rzeczowniki nie mają bowiem rodzaju;&#13;
wynika on z kontekstu zdania i tworzy się w zależności od tego, kto (mężczyzna czy kobieta) jest autorem&#13;
wypowiedzi. Duviols twierdzi więc, że w nauce utrwaliło się błędnie, iż huanca jest rodzaju żeńskiego. Zob.&#13;
np. F. Julca Guerrero, C. Julca Guerrero, Quechua. Riqueza léxica y expresiva, Huaráz 2016, s. 49–51.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
285&#13;
&#13;
opowiada się za rodzajem męskim keczuańskiego rzeczownika huanca, dowodząc, iż posiada on wyłącznie męską naturę64. W myśl wierzeń jest bowiem skamieniałą formą męskiego&#13;
przodka (najczęściej założyciela ayllu lub wsi, albo też zdobywcy tych ziem), obarczonego&#13;
archetypowymi własnościami obumierającego ziarna, dającego początek nowemu życiu65, jak&#13;
też fallusa wbitego w płodne ciało Matki Ziemi (Pacha Mamy). Sprawuje opiekę nad plennością roślin, stojąc pośrodku pól lub większych skupisk upraw. Ale jego złożona semantyka&#13;
obejmuje równocześnie funkcję axis mundi – osi łączącej Dolny Świat (Hurin Pacha), świat&#13;
ludzi (Kay Pacha) i Górny Świat (Hanan Pacha)66. W układzie wertykalnym sakralizuje pola,&#13;
włączając je w kosmiczny porządek istnienia, zaś w układzie horyzontalnym znaczy granice&#13;
i obszary własności rolnych, nie tylko w prostym, materialistycznym rozumieniu, lecz także&#13;
w związku z mityczną lub mityczno-historyczną wizją przeszłości danego terytorium, wiązaną z niegdysiejszą postacią skamieniałego protoplasty lub bohatera67.&#13;
Terytorium całej grupy widziano jako terytorium podległe władzy boskich przodków założycieli. Wewnątrz niego wyodrębniały się mniejsze przestrzenie, nawet wielkości jednego poletka, a każdą z nich władało konkretne bóstwo, które we właściwym czasie i miejscu otrzymywało należne ofiary i modły. Każde z nich było zarazem przedstawicielem Stwórcy w jego&#13;
aspekcie męskim lub żeńskim, ale zawsze lokalnym68.&#13;
&#13;
Huancas koncentrują w sobie wielowarstwowy zapis wiedzy, tradycji i kosmowizji przekazywanych przez dziesiątki, a nawet setki pokoleń, zabezpieczony przed niepamięcią dzięki ponadczasowej twardości kamienia. Z technicznego punktu widzenia materiał ten stał się&#13;
niezniszczalnym nośnikiem mitycznej tradycji lokalnej, niezbędnej dla istnienia i przekazywania w czasie tożsamości kulturowej społeczności andyjskich. Huanca jest instrumentem&#13;
nieustannego odtwarzania pamięci zbiorowej, ale nie tylko jako trwały i stabilny pomnik&#13;
owej pamięci, wokół którego odbywają się rytuały i któremu składane są ofiary z cziczy,&#13;
piwa i liści koki. W burzliwych momentach historii, zagrażających tożsamości kulturowej,&#13;
huancas włączane były w millenarystyczne ruchy odnowy tradycji i oporu wobec Hiszpanów. W kronice Cristóbala de Moliny (1529–1585) znajdujemy przekaz na temat wieści roznoszących się wśród Indian, iż wszystkie huacas, „ile ich chrześcijanie poniszczyli i popalili, zmartwychwstały, i powstały z nich oddziały. […] Wszystkie wędrowały w powietrzu,&#13;
przygotowując wydanie bitwy Bogu i zwycięstwo nad Nim”69. Przekaz ten dotyczy kontrkulturacyjnych ruchów „czcicieli wak’as (huacas)”, który miał miejsce w Peru w latach&#13;
64&#13;
&#13;
65&#13;
66&#13;
67&#13;
&#13;
68&#13;
69&#13;
&#13;
Pogląd ten kwestionuje Szemiński, wskazując, że w kulturze andyjskiej, wyrażanej w kategoriach języka&#13;
keczua, nie sposób kategorycznie zdefiniować rodzaju, który zależny jest, jak wspomniano w powyższym&#13;
przypisie, od osoby mówiącego oraz innych kontekstów, koniecznych do uwzględnienia w każdym indywidualnym przypadku. Dualistyczna reguła klasyfikowania rzeczywistości przesądza, że huanca może łączyć&#13;
w sobie potencjał męski i żeński. Duviols w swej zbyt daleko posuniętej generalizacji popełnia więc identyczny błąd z tym, który poddaje krytyce w źródłach hiszpańskich, tylko „w drugą stronę”.&#13;
M. Eliade, op. cit, s. 343–345.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 90–101.&#13;
B.S. Bauer, El espacio sagrado de los Incas. El sistema de ceques del Cuzco, segunda edición, actualizada&#13;
y con apéndices nuevos, trad. por J. Flores Espinoza, Cuzco 2016; C. Farfán Lobatón, El huancas su simensión simbólica en la arqueología se la Sierra Central, „Arqueología y Sociedad” 2012, nr 24, s. 393–402.&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 112–114.&#13;
Inkowie o Inkach…, s. 152.&#13;
&#13;
�286&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
1560–1572 i w zbliżonej formie odrodził się w XVII wieku.70 Omawiając mechanizm relacji między społecznością lokalną a miejscowym panteonem świętych, przywołałam teorię&#13;
„społecznych ram pamięci” Halbwachsa. Konteksty kulturowe, w jakich odgrywają swe&#13;
role huancas, skłaniają do ponownego odniesienia się do jej założeń. Huancas przez wieki,&#13;
a nawet tysiąclecia, służyły konstruowaniu „ram pamięci” w stopniu o wiele szerszym i bardziej wieloaspektowym niż postacie świętych. Chrześcijański panteon świętych, który przywędrował na tereny Andów, wszedł tam w relacje ze skomplikowaną siecią tych obiektów&#13;
kultu. Nastąpiła amalgamacja dwóch wielkich tradycji kultowych, polegająca na włączeniu&#13;
postaci świętych w istniejącą od tysiącleci strukturę kompetencji i patronatów huancas oraz&#13;
w podział przestrzeni oparty na systemie pokrewieństwa. Analizując ten proces, nie można&#13;
pominąć głęboko zakodowanego w kulturze wzorca klasyfikowania rzeczywistości za pomocą struktur pokrewieństwa. Zwerbalizowanym przejawem takiego postrzegania jest szereg określeń, takich jak taita, taitacha, mama, mamacha, mamita, tio, hermano, hermana,&#13;
używanych w pieśniach i modlitwach kierowanych do świętych, Chrystusa i Matki Boskiej.&#13;
Są to terminy pokrewieństwa oraz ich zdrobnienia, mające zastosowanie zarówno w kontaktach miedzy człowiekiem a bóstwem, jak i między istotami w panteonie bóstw.&#13;
Omawiając huancas, należy zwrócić uwagę na ważną subtelność andyjskiego rozumienia skamienienia, które nadzwyczaj często – o wiele częściej niż w innych kulturach&#13;
– przewija się w miejscowych mitach i legendach. Otóż w przeciwieństwie do petryfikacji znanych z folkloru europejskiego71, w Andach zamienienie się w kamień często nie&#13;
jest rodzajem śmierci lecz intencjonalną formą bytowania, którą zgodnie z własną wolą&#13;
przybiera umierający bohater. Opowieści utrzymują, że ten czy ów, „umierając, skamieniał”, „zamienił się w chwili śmierci w kamień” czy „udał się na wskazane miejsce, usiadł&#13;
i skamieniał”72. W archaicznych tekstach można wręcz dostrzec rozdzielność pomiędzy&#13;
semantyką śmierci i skamienienia – brak utożsamienia obu tych stanów. Metamorfoza&#13;
w kamienną huanca stanowi jedynie zmianę formy bytowania, niekiedy nawet odwracalną. Ponownie wrócę do przemyśleń Kowalskiego na temat archaicznej metamorfozy, właściwej kulturom „wczesnotradycyjnym” i jego kategorii „przedrytualnej identyfikacji metamorficznej”, która „odwołuje się do niezapośredniczonego przeświadczenia identyfikacji”&#13;
(a więc nie jest poprzedzona rites de passage). W konkluzji badacz ten trafnie definiuje istotę przeświadczenia, które w moim przekonaniu leży także u podstaw ludowej wizji huancas&#13;
i związanych z nimi postaci przodków. Pisze mianowicie, że „utożsamienie się metamorficzne nie polega na przekraczaniu barier ontologicznych, na intelektualnym pokonywaniu&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
Zob. A. Posern-Zieliński, 1974, Ruchy społeczne…, s. 21–47, 86–103. W pracy tej pod nazwą wak’a (lub huaca) rozumie się znacznie szersze spektrum zjawisk i rzeczy (ibidem, s. 41), w obrębie których niewątpliwie&#13;
są także opisywane przez Duviolsa kamienne huancas. Cytowany fragment z kroniki Cristóbala de Moliny&#13;
powiada właśnie o nich, ale też o artefaktach, które można było spalić, więc zapewne o spotykanych także&#13;
huacas drewnianych oraz związanych z nimi, zmumifikowanych zwłokach przodków (mallqui), będących&#13;
obiektami czci i czynności rytualnych. Słowo huaca charakterystyczne jest dla środkowo-południowego&#13;
Peru, a jego odpowiednikiem na północy jest huanca. Zob. także J. Pietraszczyk-Sękowska, Tradycje oporu&#13;
w Andach. Mobilizacje indiańskochłopskie w Peru od XVI do XX wieku, Łódź 2015, s. 44–52.&#13;
Zob. M. Mazurkiewicz, Kamień człekokształtny czyli życie ukarane, „Polska Sztuka Ludowa” 1987, nr 1–4,&#13;
s. 74–77.&#13;
P. Duviols, Un symbolisme…, s. 13, 16.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
287&#13;
&#13;
szczególnego oporu związanego z koniecznością «anulowania» zastanych definicji poszczególnych bytów”73. Zaproponowana przez autora charakterystyka „transformacji metamorficznej” precyzyjnie oddaje istotę wierzeń związanych z huancas, choć jej konceptualizacja&#13;
zrodziła się na gruncie doświadczeń badawczych nad prehistorycznymi kulturami europejskimi. Patrząc wszakże na chronologię historyczną, pewna część owych kultur rozwijała się&#13;
równolegle z dawnymi kulturami na kontynencie południowoamerykańskim, które już przed&#13;
tysiącleciami pozostawiały po sobie huancas.&#13;
Wziąwszy pod uwagę ustalenia Duviolsa, jak również znane mi źródła, które je potwierdzają, można stwierdzić, że kulturową istotą andyjskich huancas było stanowienie&#13;
i utrzymywanie na konkretnym terytorium kosmologicznego porządku świata ludzi&#13;
(Kay Pacha), osadzonego w przeszłości mityczno-historycznej, w relacjach z przodkami&#13;
i światem bóstw. Trzeba jednak podkreślić, że podstawowa rola huancas polegała zawsze&#13;
na ich aktywnym, modelującym wpływie na teraźniejszość oraz na kształtowaniu wizji przyszłości, zgodnie z kreatywną funkcją wzorca mitycznego74.&#13;
Przedstawione minimum informacji na temat huancas wydaje się niezbędne dla uzasadnienia tezy o replikacji wzorca przedhiszpańskiej kosmowizji andyjskiej w postaci paradygmatu relacji zachodzących między wizerunkami lokalnych świętych a członkami miejscowych społeczności. Upraszczając, święci (ale też Chrystus i Matka Boska) poniekąd&#13;
zastąpili huacas, przejmując ich patronaty oraz rozbudowując je zgodnie z potrzebami, jakie&#13;
niosły przemiany realiów cywilizacyjnych. Mówiąc o replice, mam na myśli przede wszystkim strukturę, a nie historycznie zmieniające się dystynkcje. W oparciu o nią przetrwały specyficzne cechy duchowości andyjskiej, jej sensualność i wzorce dystansów proksemicznych.&#13;
Są to cechy komplementarne i współzależne, wzajemnie na siebie wpływające. Wielokrotnie w tej pracy przywołuję obrazy Indian, dla których punktem kulminacyjnym spełnienia&#13;
aktu religijnego jest dotknięcie czczonego wizerunku. Dokonuje się ono bez porównania&#13;
częściej niż w europejskich zachowaniach religijnych, nawet biorąc pod uwagę kultury ludowe, gdzie tendencja ta występuje częściej. Taktylny wymiar kontaktu z obiektem kultu zawiera najsilniejszy potencjał zmysłowy. Kiedyś w tekście, którego tytuł zatarł mi się&#13;
w pamięci, przeczytałam trafne stwierdzenie, że dotyk jest najbardziej demistyfikującym&#13;
ze zmysłów. Tokarska-Bakir pisze, że „w obrębie tego archaicznego sensorium, odzywającego się w ludowym sensualizmie, dotyk jest zmysłem podstawowym, uprzywilejowanym,&#13;
aktywnie kształtującym także inne zmysły”75. Biologicznym wytłumaczeniem tej obserwacji&#13;
jest fakt, że opuszki palców zawierają najwięcej receptorów dotykowych, a więc dostarczają&#13;
maksimum informacji i wrażeń, jakie można uzyskać dzięki temu zmysłowi. Jest on najbardziej „bezpośredni”, więc jego aktywność w kontakcie z drugim człowiekiem oznacza&#13;
„przekroczenie, za przyzwoleniem, granicy przestrzeni osobistej, wkroczenie w świat drugiego”76. W kontekście omawiania rite de passage opowiedziałam się za tezą, iż dialektyka&#13;
tego obrzędu nie ogranicza się wyłącznie do środowiska społecznego, mogąc obejmować&#13;
73&#13;
74&#13;
&#13;
75&#13;
76&#13;
&#13;
A.P. Kowalski, op. cit., s. 188, 186, 192.&#13;
T.E. Mallqui León, El huanca en la concepción andina de imagen del universo, „Hirka. Revista Regional de&#13;
Cultura” 2006, nr 9, s. 9–13.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 238.&#13;
M. Brocki, op. cit., s. 252.&#13;
&#13;
�288&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
zrytualizowane czynności uskuteczniane wobec czczonego wizerunku, szczególnie w sytuacji, gdy jego relacja z człowiekiem nabiera cech typowych dla relacji międzyludzkich.&#13;
W ślad za tak pojmowanym rozszerzeniem, pozostając w kręgu świętych wizerunków,&#13;
skłonna jestem dostrzegać niektóre reguły proksemiki „międzyludzkiej” w relacjach między wizerunkami świętych a ludźmi. W odniesieniu do takich sytuacji przytoczona wyżej&#13;
charakterystyka Brockiego pozostaje w całości prawdziwa, uwzględniając nawet warunek&#13;
„przyzwolenia”. Z tą tylko różnicą, że przyzwolenie to nie wynika ze znaków mimicznych,&#13;
gestów czy kinezyki głowy77, typowych w relacji między ludźmi, tylko z głębokiego przeświadczenia wiernego, że figura święta nie tylko przyzwala na dotyk, ale nawet go oczekuje. W wypowiedziach informatorów pojawiały się bowiem stwierdzenia, że figura „cieszy&#13;
się”, czując ludzki dotyk, że odpowiada nań ciepłotą skóry, czy wręcz uśmiecha się, będąc&#13;
przedmiotem okazywanej w ten sposób czci. Nie zmienia to faktu, że podstawową motywacją dotykania świętych jest „pobieranie” od nich energii świętości, jak również – co należy&#13;
zauważyć – „włączanie” w ich świętość cząstki samego siebie, a więc tworzenie trwałej relacji między Bogiem a człowiekiem zapewniającej człowiekowi pomyślność w jego życiu&#13;
ze względu na partycypację w uniwersalnym porządku kosmologicznym.&#13;
W andyjskiej przestrzeni kulturowej kontakt człowieka ze świętym zachodzi według zbliżonych zasad proksemiki, jak w przypadku kontaktu między ludźmi. Sądzę, że w obu przypadkach obowiązują podobne dystanse przestrzenne, których wszakże nie można utożsamiać&#13;
dokładnie z tymi, które ustalił Hall. Jego procedurę badawczą można zastosować również&#13;
w Andach, ale wyłącznie jako sprawdzony szablon. Dlatego, włączając w dyskurs kategorie&#13;
dystansów kulturowych Halla, robię to z przekonaniem o ich przydatności, stanowczo wszakże dystansując od szczegółowych ustaleń78. Rozważając kwestię dotykania świętych, poruszam się w obrębie tzw. dystansu intymnego, przyjmując na podstawie własnych obserwacji,&#13;
że takowy istnieje, choć zapewne jego parametry są inne niż opisane przez Halla. Schemat&#13;
zachowań i gestów osób, wchodzących w jego obszar, powtarza charakterystyczne elementy. Najważniejszym jest położenie końców palców lub całej dłoni na odsłoniętym fragmencie&#13;
ciała świętego, w drugiej kolejności na jego szatach lub obuwiu, a jeśli to niemożliwe, to przynajmniej na obudowie lub szkle tumby, w której zamknięty jest święty [fot. 27]. W Pomallucay, podczas opisanej wcześniej ceremonii zmiany szat Chrystusa Ukrzyżowanego, z obu&#13;
ramion wysokiego krzyża zwisają szerokie, ozdobne szarfy. Ustawiają się do nich długie&#13;
kolejki Indian, często z małymi dziećmi, by ująć ich końce i przykładając do różnych części&#13;
77&#13;
78&#13;
&#13;
Ibidem, s. 252–259.&#13;
Mam na myśli przypuszczalną nieadekwatność szczegółowych (określonych w centymetrach i metrach)&#13;
charakterystyk czterech dystansów Halla (intymnego, indywidualnego, społecznego i publicznego) względem andyjskich realiów kulturowych – tym bardziej, że uczony ten opierał swoje badania na rodzimej kulturze Stanów Zjednoczonych, posiłkując się przykładami z Europy, Japonii i Bliskiego Wschodu. Kultura&#13;
Ameryki Południowej, a tym bardziej andyjska, nie były przez niego badane. Otwarte pozostaje nawet&#13;
pytanie, czy w kulturze Andów w ogóle da się wyróżnić cztery dystanse zdefiniowane przez Halla, gdyż&#13;
badań takich nie prowadzono. Od Szemińskiego otrzymałam informację, że keczuańskie zaimki wskazujące&#13;
rozróżniają cztery dystanse, choć gramatycy keczua pod wpływem hiszpańskiego widzą tylko trzy. Te cztery&#13;
to kay – ten, tu gdzie mówiacy, chay – ten, tam obok rozmówcy, chhaqay – ów, tamten, oddalony od obu,&#13;
mówiącego i słuchacza, i wak – inny, już niewidoczny, usytuowany gdzie indziej. Dystanse tak określane&#13;
zawarte są w dialekcie Cuzco. Bliżej na temat omawianych dystansów: E.T. Hall, op. cit., s. 165–187.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
289&#13;
&#13;
głowy swojej lub dziecka, wyszeptać słowa modlitwy [fot. 28]. Według przekonania wiernych, praktyka ta skutkuje cudownym efektem uzdrowień dolegliwości, związanych z głową.&#13;
Wizerunku dotyka się także chusteczką czy wacikiem (zdarza się, że przed figurami świętych&#13;
stoją przygotowane misy z takimi wacikami [fot. 29] lub – co charakterystyczne – małymi&#13;
świeczkami [fot. 30]). Niektórzy przygotowują na tę okoliczność chusteczki nasączone wonnymi perfumami. Przedmioty te zabierane są do domów, gdzie służą jako „akumulatory” mocy&#13;
zaczerpniętej od cudownego wizerunku, zwłaszcza w praktykach terapeutycznych. Momentowi dotknięcia towarzyszy skupienie, pochylenie głowy i wypowiadane szeptem lub półgłosem słowa suplikacji. Na podstawie dotychczasowych obserwacji odnoszę wrażenie, że Indianie nie modlą się „w myślach”. Modlitwa lub jakikolwiek dialog z bóstwem muszą być&#13;
wypowiedziane przynajmniej szeptem. Najpewniej ma tu znaczenie „magiczna moc słów”,&#13;
które muszą wybrzmieć fonicznie, by zgodnie z ludowym sensualizmem osiągnąć nie tylko&#13;
wartość semantyczną, lecz także pragmatyczną79. Obserwujemy wzorcowy przykład Gadamerowskiej „nierozróżnialności” – w tym wypadku signans słowa i signatum jego treści – wnikliwie przeanalizowanej z perspektywy etnologicznej przez Tokarską-Bakir80. Ale prócz tego&#13;
aspektu istnieją także przesłanki kulturowe, wskazujące na rodzimą tradycję. Nie ma w niej&#13;
miejsca na konceptualizację, w myśl której jakiekolwiek relacje między ludźmi, ale też między&#13;
ludźmi a bóstwami, mogłyby zachodzić w myślach. Skutkiem tego nie istniało pojęcie grzechu&#13;
(przewinienia) dokonywanego w myślach. Powodowało to (i nadal powoduje) duże problemy&#13;
spowiedników i kaznodziejów, trafiających na barierę nieprzekładalności sensu grzechu popełnionego w myślach na kategorie języka keczua, w którym brakuje takiego ekwiwalentu znaczeniowego81. Dotyczy to również modlitwy, która dopóki pozostaje tylko w myślach, dopóty&#13;
nie istnieje. Staje się nią dopiero wówczas, gdy zostanie wypowiedziana na głos lub przynajmniej szeptem.&#13;
Istotą dotyku jest uruchomienie relacji metonimicznej, nadzwyczaj ważnej w religijności ludowej. Pisząc w jednym z artykułów82 o rytualnym przepijaniu do bóstwa&#13;
(i wylewaniu dla niego resztek alkoholu ze szklanki), użyłam wraz ze współautorem metafory „adresu biometrycznego” nadawcy. Sądzę, że w omawianym przypadku można&#13;
tę metaforę przywołać, gdyż istotny sens dotyku sprowadza się do nawiązania kontaktu&#13;
bezpośredniego – do wzajemnego, dwukierunkowego przekazania cząstki tożsamości&#13;
materialno-duchowej. Identyczna relacja zachodzi w sytuacji ubierania świętego w szaty&#13;
79&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
81&#13;
82&#13;
&#13;
Literatura etnologiczna na temat zjawiska, które w ślad za innymi etnografami określam umownie „magiczną mocą słowa”, jest bardzo obszerna. Podstawowe wątki tego zagadnienia omawia praca: A. Engelking,&#13;
Magiczna moc słowa w polskiej kulturze ludowej, [w:] Język a kultura, t. 1, Podstawowe pojęcia i problemy,&#13;
J. Anusiewicz i J. Bartmiński (red.), Wrocław 1991, s. 36–45.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 33–74. Autorka, wychodząc od Gadamerowskiej „nierozróżnialności” odnoszącej się w pierwszym rzędzie do sztuki, stosuje ten termin w badaniu przeżycia religijnego.&#13;
Stwierdza m.in., że: „Magiczny obraz – pisze badaczka – w którym signans identyczny jest z signatum,&#13;
i sakralny język, którego znaki, wizualne bądź dźwiękowe, uważane są za byty, wyposażone w siłę kreacyjną, stanowią dwa pierwotne filary religii” (s. 57).&#13;
J. Szemiński, M. Ziółkowski, op. cit., s. 124.&#13;
M. Mąka, E. Jodłowska, Największe lody świata na polach śmierci. Efemeryczny performans z gatunku&#13;
„tradycji wynalezionej” w Andach Peruwiańskich, „Prace Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace&#13;
Etnograficzne” 2018, t. 46, nr 1, s. 16.&#13;
&#13;
�290&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
sporządzone przez konkretnego człowieka. Są one darem, a więc pars pro toto ofiarodawcy,&#13;
aktywującym silną więź, która w przekonaniu wiernych jest więzią wzajemną. Semantyka&#13;
daru jest nadzwyczaj obszernym przedmiotem refleksji etnologicznej, więc w kontekście&#13;
szat świętych sygnalizuję jedynie ważną rolę kreowania „przyległości” darczyńcy i obdarowanego. Jak pisze van der Leeuw: „Kto «daje», kto składa ofiarę, zawsze daje coś z siebie”, po czym dopowiada: „Kto składa ofiarę, daje swoją własność, tzn. siebie”83. Zgodnie&#13;
z pierwotnym sensem, złożenie ofiary zakłada otrzymanie adekwatnego rewanżu, a zatem&#13;
jest to relacja dwukierunkowa. Taktylny wymiar kultu przekłada się na stały repertuar zachowań religijnych, obserwowanych zarówno podczas uroczystych fiest, jak i samotnych,&#13;
indywidualnych modlitw w pustym kościele. Reprezentatywnym przykładem pierwszych&#13;
jest obraz setek dłoni wyciągniętych, by dotknąć ciała Chrystusa zdejmowanego z krzyża&#13;
i przenoszonego przez tłum wiernych do szklanej tumby. Przykłady drugich spotyka się&#13;
co krok w kościołach Peru. Co rusz ogląda się tam wiernych pogrążonych w modlitwie,&#13;
w większości przypadków trzymających dłoń na belce krzyża, stopie świętego, szkle odgradzającym jego wizerunek, a nawet ścianie, na której wisi krucyfiks, jeśli znajduje się&#13;
on poza zasięgiem ręki. Niekiedy dla ułatwienia kontaktu dotykowego pod wysoko umieszczonymi wizerunkami ustawia się schodki lub niewielkie podesty [fot. 31]. Miejsca niezliczonych dotknięć bywają wypolerowane, czasem wręcz wyrzeźbione w drewnie lub kamieniu. Nierzadko samo dotknięcie nie wystarcza i na ścianie pojawiają się setki napisów&#13;
i podpisów [fot. 32], których drobiazgowa analiza mogłaby stanowić przedmiot obszernych&#13;
analiz, inspirowanych przemyśleniami Tokarskiej-Bakir. Jak stwierdzała badaczka: „Podpis […] znaczy: jestem tu sam, we własnej osobie, nie ma pomiędzy nami pośredników.&#13;
Utrwalając imię, podpis ujawnia obecność tego, kto go składa. […] [Ponieważ] w postaci&#13;
podpisu jest się b a r d z i e j niż gdyby imię nie zostało utrwalone w piśmie”84. Dodaje&#13;
na temat takich zapisów, że ich „aspekt bytowy góruje nad epistemologicznym”85.&#13;
Każdy obserwator religijności ludowej w Europie, ale też zachowań parareligijnych, takich&#13;
jak dotykanie „na szczęście” pomników czy niektórych rzeźb w muzeach, uzna opis podobnych zachowań w Peru za przejaw uniwersalnych praktyk ludzkich, uskutecznianych zawsze&#13;
i wszędzie. Różnica kryje się jednak w skali zjawiska, a także, jestem przekonana, w jego sensualnej intensywności zakorzenionej w tradycji. Postrzegając omawiane praktyki w kontekście&#13;
historyczno-mentalnej spuścizny andyjskich kultur z czasów przedhiszpańskich, dostrzegam&#13;
wyrazisty związek między prastarym kultem huancas a typem zachowań dewocyjnych wobec świętych. Zarówno specyfika symbolicznych i metonimicznych relacji między Indianami&#13;
a lokalnymi świętymi, jak i repertuar z dawna zakodowanych zachowań religijnych wskazują&#13;
na daleko idący wpływ duchowości i wzorców kulturowych typowych dla tradycji przedhiszpańskich. W tym kontekście w pełni zasadna wydaje się ocena religioznawców andyjskich,&#13;
mówiąca o inkulturacji „wstecznej”, to znaczy o silnym modelowaniu chrześcijaństwa andyjskiego przez żywotny potencjał rdzennych tradycji86.&#13;
83&#13;
84&#13;
85&#13;
86&#13;
&#13;
G. van der Leeuw, op. cit., s. 404.&#13;
J. Tokarska-Bakir, Obraz osobliwy…, s. 136.&#13;
Ibidem, s. 137, podobnie s. 169.&#13;
Zob. D.R. Mazurek, „Bóg o indiańskim obliczu”…, s. 111–168. Zob. też rozumienie inkulturacji w: H. Maurier, Antropologia misyjna. Religie i cywilizacje w zderzeniu z uniwersalizmem. Przyczynek do dziejów&#13;
współczesnych, przeł. J. Dembska, Warszawa 1997, s. 194–196.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
291&#13;
&#13;
Mówiąc o tradycjach przedhiszpańskich, odruchowo myślimy o kształcie religijności&#13;
andyjskiej sprzed konkwisty. Trzeba jednak pamiętać, że kształt ten nie uległ automatycznie zanikowi z chwilą przybycia Hiszpanów, a nawet przez długie stulecia później, pomimo&#13;
mniej lub bardziej intensywnego „zwalczania idolatrii”. Historia odradzających się miejscowych kultów, ciągnąca się aż do XXI wieku, wypełnia wiele obszernych opracowań historycznych. Nie chodzi mi wszakże o spektakularne akty czynnego oporu, lecz o wymiar&#13;
powszechności, obserwowany w postaci synkretyzmu andyjskiego, którego mniej przebadanym aspektem jest równoległe trwanie pradawnych praktyk religijnych obok oficjalnego kultu chrześcijańskiego, także przesiąkniętego duchowością i treściami rdzennej kultury&#13;
andyjskiej. Mam na myśli nie tylko równoległość czasową, ale przede wszystkim kultywowanie obu form zachowań religijnych przez tych samych ludzi. W takim modelu przedchrześcijańska tradycja religijna w wymiernym stopniu istnieje nadal, choć pozbawiona instytucjonalnych struktur i egzystująca nieostentacyjnie na drugim planie oficjalnych praktyk.&#13;
Nie ma dziś kapłanów dawnych kultów w „czystej” postaci, gdyż takowe są wyłącznie konstruktem zmityzowanej imaginacji. Niektórzy wprawdzie uważają się za nich, ale są zwykle eksponentami wtórnych, folkloryzujących87 tendencji skrajnego indygenizmu. Natomiast&#13;
powszechnością na wsiach andyjskich88 jest specyficzna, bezkonfliktowa koegzystencja nurtów religijności chrześcijańskiej z przejawami kultów niemających z chrześcijaństwem nic&#13;
wspólnego, choć niejednokrotnie zewnętrznie zabarwionych jego dystynkcjami.&#13;
Jest to temat obszerny i wielowątkowy, którego nie będę rozwijać, ograniczając się&#13;
do wyrywkowych przykładów z własnych doświadczeń. Poprzedzę je stwierdzeniem, iż&#13;
w miarę pogłębiania badań nad religijnością ludową w Andach, coraz bardziej rozmywa&#13;
się dychotomiczny podział na religię rdzenną i chrześcijaństwo, a coraz wyraźniej jawi&#13;
się swoista nowa jakość – niepowtarzalny konstrukt kulturowy, w którym to, co najistotniejsze, zawiera się pod zewnętrzną warstwą szczegółów. Coraz wyraźniej narasta przekonanie, że obecny kształt religijności ludowej ma charakter łagodnie dynamiczny, bez rewolucyjnych ekstremów, ale też bez stagnacji. I że – co istotne – próba aksjologicznego&#13;
naznaczenia religii andyjskiej jako wzorca „czystości” kulturowej w opozycji do antagonistycznej i obcej religii chrześcijańskiej to ogromne uproszczenie i oczywisty anachronizm.&#13;
Dzisiejsza rzeczywistość religii na obszarach Andów to, jak powiedziałam, nowa jakość,&#13;
choć słowo „nowa” należy rozumieć w kontekście bardzo już „długiego trwania” obu wielkich, współtworzących ją religii. Wbrew pozorom, jakość ta nie zespala nurtów całkowicie&#13;
przeciwstawnych, a duchowość i kosmowizja ludów tej części świata nie stanowią w niej&#13;
wyłącznej ostoi etyczno-moralnej. Pięćsetletnia historia chrześcijaństwa bezsprzecznie&#13;
wniosła w tym względzie kolosalny wkład, który znacząco przemodelował tę duchowość,&#13;
nasączając ją nowymi treściami, dawno już zinterioryzowanymi jako własne. Podam jeden tylko, ale nadzwyczaj ważny przykład. Jest nim kult Chrystusa Ukrzyżowanego, który&#13;
pomimo synkretycznego zespolenia z najważniejszymi figurami kultów andyjskich (góra-Apu, Słońce, Inka) wypełnił przestrzeń religijności ludowej strumieniem emocji obcych&#13;
87&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
W znaczeniu nadanym temu terminowi przez Józefa Bursztę. Zob. idem, Folkloryzm, [hasło w:] Słownik&#13;
etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z. Staszczak, Warszawa-Poznań 1987, s. 131–132.&#13;
Kierując się intuicją, pozwalam sobie na taką generalizację, chociaż opieram się jedynie na badaniach&#13;
we wsiach regionu Ancash, po wschodniej i zachodniej stronie Andów, a także częściowo we wsiach leżących w Cordillera Negra.&#13;
&#13;
�292&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
rdzennym kultom, a jednak ważnych dla ich współczesnego oblicza. Nieznany wcześniej&#13;
obraz Boga cierpiącego śmiertelną mękę był w swoim skrajnym sensualizmie figurą szokującą, a zarazem radykalnie redukującą dystans wpisany w relację z najwyższym bóstwem. Uruchamiał sferę identyfikacji i wspólnoty losu, zwłaszcza w szerokich rzeszach&#13;
ludzi biednych i pokrzywdzonych. Zdawał się być skrajnym zaprzeczeniem bóstwa w typie&#13;
deus otiosus, paradoksalnie nie umniejszając przez to swojego boskiego majestatu. Andyjski Chrystus stał się fenomenem kulturowym, w unikalny sposób łączącym dwie wielkie&#13;
tradycje religijne. Związek ten ma charakter synergiczny, wzajemnie wzbogacający i aktywizujący najszersze spektrum ludzkiej wrażliwości.&#13;
&#13;
Huancas w Ancash – dotknięte i rozmyślone&#13;
Powracając do tezy o modelującym wpływie przedhiszpańskiej religijności andyjskiej&#13;
na omówione relacje między człowiekiem a świętym, zwróciłam uwagę na paradygmatyczną doniosłość kultów huancas jako ich wzorca. Nie zamierzam powtarzać informacji&#13;
zawartych w przywołanej pracy Duviolsa, opartej głównie na źródłach historycznych wytworzonych przez Hiszpanów w okresie konkwisty. Zamiast tego postaram się poszerzyć&#13;
perspektywę o własne obserwacje. Pomimo trwającego przez wieki procesu destrukcji i desakralizacji dawnych obiektów kultu, w Peru nadal istnieją tysiące huancas rozrzuconych&#13;
po polach i wsiach andyjskich. Większość znana jest tylko miejscowym, a dotarcie do nich&#13;
nie jest łatwe. Po pierwsze dlatego, że przekroczenie bariery nieufności w tematach dzisiaj&#13;
„wstydliwych” wymaga nie lada wysiłku. Po drugie zaś, nawet po uzyskaniu potwierdzenia, że gdzieś znajduje się huanca, zobaczenie jej wymaga bezwzględnie uzyskania zgody&#13;
na wałęsanie się po czyichś polach, ogrodach i obejściach domostw. W przeciwnym razie&#13;
można narazić się na reakcje nieprzyjazne, a w skrajnych przypadkach agresywne. Miejscowi Indianie, w dużej części pozostający w schizofrenicznym rozdwojeniu pomiędzy przywiązaniem do swoich tradycji a aspiracjami do cywilizacyjnej nowoczesności, nawet „dobrej grindze”, jak nazywali mnie w okolicach Huaráz, niezbyt chętnie udostępniali sekrety&#13;
aż tak prywatne. Gdy pytałam o huancas – oczywiście nie wprost, tylko z należytą ostrożnością, wplatając pytania w bardziej neutralną narrację – z reguły długo udawali, że nie wiedzą, o co mi chodzi. Czasem na tym kończyły się próby, a czasem przełamywałam opór&#13;
na tyle, by poznać choć lokalizację huanca, ale już nie w takim stopniu, by dowiedzieć się&#13;
czegoś więcej o jej funkcjonowaniu w życiu ludzi. Sukcesem było dotarcie do kilku ciekawych obiektów, które stanowią świadectwo tysięcy lat kultury na tych ziemiach. Huancas sięgają bowiem głęboko przed okres inkaski. Obeliski megalityczne, które mogły być&#13;
huancas, choć ich funkcji nie znamy, istniały już w epoce preceramicznej (ok. 4000–2500&#13;
lat p.n.e.)89, choć ich zwiększoną obecność w krajobrazie kulturowym Andów należy wiązać&#13;
z późniejszymi dziejami rolniczego zasiedlania dolin andyjskich, głównie z kulturą Huari.&#13;
Inkowie, podbijając w XV wieku dolinę Hatun Mayu (dzisiejszej Rio Santa), akceptowali&#13;
89&#13;
&#13;
J. Szykulski, Pradzieje południowego Peru. Rozwój kulturowy Costa Extremo Sur, Wrocław 2005, s. 183–&#13;
187. Na temat huancas w regionie Ancash zob. też L. Arana Bustamante, Sin malicia ninguna… Transformación indígena colonial y estrategias socialesy culturales en un kuraka ilegítimo (Huaylas, 1647–48),&#13;
Lima 2010, s. 180–183.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
293&#13;
&#13;
ich istnienie, a być może nawet włączali się w związane z nimi celebry90. Obecnie huancas&#13;
nie pełnią już funkcji kultowej w takim znaczeniu, jak w epoce przedhiszpańskiej czy nawet w pierwszych wiekach konkwisty i kolonializmu. Moja wiedza na temat ich współczesnej roli jest fragmentaryczna, oparta na kilku zaledwie przykładach. Systemowych badań&#13;
nad tymi zabytkami nikt w regionie Ancash nie prowadził, a intuicja podpowiada, że ich&#13;
wyniki byłyby zaskakująco owocne. Przypuszczalnie okazałoby się, że obecność huancas&#13;
w świadomości i praktykach kultowych współczesnych Indian jest większa niż można by się&#13;
spodziewać i wypełnia część skrywanego nurtu religijności ludowej, równoległego do oficjalnego kultu chrześcijańskiego91.&#13;
W okolicach Huaráz natrafiłam na huancas we wsiach, na obrzeżach pól oraz w głębi&#13;
andyjskich dolin położonych na wschód od miasta. Nieopodal Huaráz znajduje się kompleks archeologiczny Waullac z czasów kultury Huari (ok. V–VIII wiek)92, w którego centrum wznosi się monolit huanca o dużym znaczeniu w praktykach kultowych mieszkańców&#13;
Huaráz i okolicznych wsi [fot. 33]. Zwyczajowo przychodzą tam młode pary w dniu poprzedzającym ślub kościelny, by pod monolitem złożyć ofiarę z ziół, papierosów, liści koki&#13;
i cziczy [fot. 34]. Mężczyzna odmawia na głos długą „modlitwę” w języku keczua, cały czas&#13;
dotykając kamienia. Następnie wchodzą do jednej z niskich budowli kamiennych, gdzie&#13;
ponownie składają ofiarę, spalając jej składniki i obserwując płomienie świec, z których&#13;
wróżą przyszłość. Jako madrina93 zostałam dopuszczona do tych rytuałów, odprawianych&#13;
przez zaprzyjaźnionych Indian. Po kilku latach ponownie uczestniczyłam w ceremoniale&#13;
ofiary, odprawianym w tym miejscu przez Indianina, który odziedziczył wiedzę na temat&#13;
kosmowizji andyjskiej od swojego ojca i będąc człowiekiem wykształconym, skrupulatnie&#13;
kultywował tradycyjne zwyczaje94. Ofiara dla huanca składała się z ziół, liści koki, płatków&#13;
kwiatów, słodkich ciasteczek i ziaren prażonej kukurydzy, zwanych cancha. Rozbudowany&#13;
obrzęd składał się z długich inwokacji modlitewnych w języku keczua przeplatanych grą&#13;
na trzech rodzajach archaicznych fletów andyjskich oraz polewania cziczą przedmiotów&#13;
90&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
92&#13;
93&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
„Przypomnijmy – kosmowizja andyjska dawała możliwość inkorporacji obcych bóstw (wak’a) i oddawania&#13;
im kultu nawet przez samych władców Imperium” (J. Szemiński., M. Ziółkowski, op. cit., s. 310); „religia&#13;
inkaska była otwarta na nowe kulty i umiała je włączać w hierarchię kultów praktykowanych” (ibidem,&#13;
s. 399; zob. też s. 128).&#13;
Zob. J.V. Nuñez del Prado Béjar, La Iglesia Andina actual, „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional&#13;
de Historia” 1983, nr 16, s. 147–159; M.M. Marzal, Categorías y números…, s. 21–55.&#13;
F. Gonzales, Huarás…, s. 219-220.&#13;
Instytucja padrinos polega na wyborze przez młodą parę dwojga „rodziców ślubnych” (padrino i madrina)&#13;
– najczęściej ludzi starszych od nich, religijnych i poważanych przez otoczenie, którzy mają być gwarantami trwałości ich małżeństwa i przestrzegania w nim norm religijnych. W praktyce padrinos mają wiele&#13;
obowiązków, zwłaszcza materialnych, wobec młodych, ale też cieszą się wielkim szacunkiem całej rodziny, krewnych i znajomych, będąc uważanymi za autorytety niemal na równi z biologicznymi rodzicami.&#13;
W 2013 roku zostałam madriną w zaprzyjaźnionej rodzinie Indian w Huaráz, natomiast padrino został&#13;
prowadzący ze mną badania etnolog Mirosław Mąka. Przypadki zawiązania tej formy pokrewieństwa duchowego pomiędzy rodziną indiańską a białymi przybyszami z zewnątrz zdarzają się bardzo rzadko i stanowią dowód obdarzania ich nadzwyczajnym zaufaniem, nie tylko przełamującym negatywny stereotyp&#13;
gringo, lecz także nobilitującym ich ponad innych potencjalnych kandydatów z własnej grupy etnicznej.&#13;
Zob. M.M. Marzal, La transformacion…, s. 51, 290–291.&#13;
Cesar Vargas Arcé – założyciel instytucji kulturalno-edukacyjnej w Huaráz (Akademii Języka Quechua),&#13;
Presidente de la Academia Regional de Quechua de Ancash.&#13;
&#13;
�294&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
ofiarnych, jak również podstawy monolitu huanca [fot. 35]. W wielu momentach ofiarnik&#13;
dotykał kamienia i gest ten był bez wątpienia istotnym składnikiem rytuału.&#13;
O istnieniu innej huanca, we wsi Marían, dowiedziałam się w trakcie dorocznego święta ku czci patrona sąsiedniej wsi Unchus – św. Michała Archanioła. Przypadkowo usłyszałam&#13;
rozmowę, z której wynikało, że niektórzy uczestnicy fiesty pod koniec dnia tradycyjnie chodzą&#13;
odwiedzać huanca. Powziąwszy taką informację, nie sposób było uwolnić się od pytań, jak&#13;
wyglądają takie odwiedziny i co się tam dzieje. Usilnie dopytywałam moich indiańskich znajomych, sugerując chęć dołączenia do tych, którzy tam chadzają, ale wszelkie próby spełzły&#13;
na niczym. Zapytani najwyraźniej udawali, że nie wiedzą, o czym mówię. Do rzeczonej huanca dotarłam kilka dni później, dzięki wskazówkom zaprzyjaźnionej Indianki. Jest ponad dwumetrowym monolitem obudowanym starym murkiem kamiennym, odgradzającym obszary poletek [fot. 36]. Niestety, nie udało mi się dowiedzieć, co się wokół niej dzieje, gdy przychodzą&#13;
uczestnicy fiesty, ani uzyskać jakichkolwiek informacji, czy służy jakimś rytuałom. Niewątpliwie jednak miejsce to jest nadal aktywne w obrębie zachowań kulturowych o odległej genezie&#13;
historycznej. Nadal funkcjonuje na nieformalnej mapie lokalnych obiektów kultu, choć brak&#13;
jakichkolwiek danych (prócz porównawczych z innymi), by móc dociekać ich kształtu. Huanca w Marían znajduje się na liście obiektów, do których zamierzam powrócić, dokładając&#13;
starań, by uzyskać o nich więcej informacji95.&#13;
Inną huanca, ze wsi Llupa, spotkał los będący współczesnym signum temporis. Przed kilkudziesięciu laty kupił ją wraz z gruntami nowy właściciel, pochodzący z innej części Peru,&#13;
niezwiązany kulturowo ani emocjonalnie z tym regionem. Stojący tam, może od tysiącleci,&#13;
monolit został wykopany i przewieziony do centrum Huaráz, gdzie na skwerze przed siedzibą Casa de Guías (Domu Przewodników) zrobiono z niego pomnik z metalowym kondorem&#13;
na szczycie i takąż sylwetką wspinacza [fot. 37]. Dziś już nikt nie pamięta, że to skamieniały&#13;
heros ze „zdegradowanego” mitu. Eliade powiada: „Mit może ulec degradacji w legendę epicką, balladę lub powieść”, po czym dodaje uspokajająco: „Archetyp jest nadal twórczy, nawet&#13;
jeśli został «zdegradowany» do najniższych poziomów”96. W tym wypadku degradacja przyjęła kształt pomnika, transformując wspaniały monolit w wyraziciela innych opowieści. Skamieniały heros nadal czuje ludzki dotyk, lecz tylko małych dłoni dzieci, bawiących się na tym&#13;
skwerze.&#13;
Na ciekawy przykład huanca natrafiłam przed laty we wsi Unchus w ogrodzie pełnym&#13;
ziół leczniczych i warzyw, zasadzonych w pozornie chaotyczny sposób, całkowicie odmienny&#13;
od grządek i rabatek, do których przywykliśmy w europejskich ogródkach przydomowych97.&#13;
Pośrodku upraw stał blisko metrowej wysokości głaz. W pewnym momencie, w trakcie oprowadzania mnie po ogródku, właścicielka Margarita98 weszła na niego, prosząc, bym zrobiła jej&#13;
95&#13;
&#13;
96&#13;
97&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
Na etapie opracowywania materiałów natknęłam się na informacje o prowadzonych na niewielką skalę badaniach inwentaryzacyjno-archeologicznych nad huancas w okolicach Huaráz, które objęły również huanca&#13;
w Marían. Prace miały miejsce w 2005 roku. Zob. F. Bazán del Campo, La vaneración a los huancas en el Callejón de Huaylas, „Hirka. Revista Regional de Cultura” 2007, R. 4, nr 11, s. 2–6. O badaniach tych wspomina&#13;
Alba Herrera (idem, Proceso de inserción…, s. 43–46).&#13;
M. Eliade, Mit wiecznego powrotu, tłum. Krzysztof Kocjan, Warszawa 1998, s. 424, 426&#13;
Po kilku latach, gdy wróciłam w to miejsce, zorientowałam się, że zagospodarowanie ogródka opiera się&#13;
na ścisłych regułach o takiej złożoności, że pełny opis stanowiłby materiał osobnego artykułu. Jest to jednak&#13;
wątek tyleż ciekawy, co odbiegający od poruszanych tu treści.&#13;
Margarita Agrypina Milla Lliuya, lat ok. 45, mieszkanka wsi Unchus.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
295&#13;
&#13;
zdjęcie [fot. 38]. Sądziłam wówczas, że to zwykły głaz, nie przeczuwając w nim prastarego&#13;
opiekuna wegetacji roślin zwanego chacrayok. (Huancas opiekujący się osiedlami ludzkimi&#13;
zwane są marcayoc). Można spekulować na temat sensu zachowania Margarity. Może był&#13;
to jej spontaniczny pomysł na efektowny kadr, a może miała jakąś skrytą motywację, wynikającą ze świadomości znaczenia tego kamienia. W obrazie Margarity stojącej na huanca etnolog&#13;
skłonny jest dopatrywać się unikalnego przedłużenia axis mundi huanca ciałem kobiety, gestu&#13;
własności kręgu żyznej ziemi, swoistego pomnika o silnym ładunku symbolicznym. Ale czy&#13;
taka interpretacja, utrzymana w poetyce Eliadego, znajduje wystarczające uzasadnienie? Może&#13;
nieznana mi motywacja Margarity miała zupełnie inne podłoże? Jest ewangeliczką, odrzucającą nie tylko kult świętych, ale także reliktowe odruchy dawnych kultów andyjskich. Czy fakt&#13;
ten motywował jej zachowanie? Tego już się nie dowiem. Jedynym pewnikiem jest to, że wtedy także pojawiła się u niej potrzeba fizycznego kontaktu z huanca, dotknięcia jej, odnowienia&#13;
sekretnej relacji, której natura pozostała już tylko w odruchach. Ale prócz motywacji prywatnych istnieje jeszcze wytłumaczenie natury historycznej. Wioska Unchus i jej dalekie obrzeża,&#13;
sięgające wysokogórskich punas, to obszary zasiedlone przez Indian od niepamiętnych czasów, tysiąclecia wcześniej, zanim przybyli tu Hiszpanie. Do dziś nieopodal, we wsi Llupa, istnieją i są nadal użytkowane kamienne domy budowane na planie okręgu [fot. 39], identyczne&#13;
z tymi, które opisywał Miguel de Estete (1495–1572), kronikarz Hernanda Pizzarro, gdy kilku&#13;
pierwszych Hiszpanów przywędrowało tu z indiańskimi przewodnikami w 1533 roku w trakcie forsownej ekspedycji z Cajamarki do Pachacamac99. Nieco wyżej kamienista ziemia odsłania w wielu miejscach drobny materiał ceramiczny ze śladami archaicznych dekoracji. Huanca&#13;
w ogródku Margarity może pamiętać niezliczone pokolenia, strzegąc zasiewów ziół i roślin&#13;
jadalnych ab illo tempore.&#13;
Na huancas natrafiłam także na granicach własności wsi, w dolinie Santa Cruz i Quillcayhuanca, na terenach odległych obecnie od ludzkich domostw. Piszę „obecnie”, gdyż&#13;
w świętej dolinie Quillqayhuanca znajdują się liczne, zaledwie odnotowane, ale nigdy&#13;
nieprzebadane przez archeologów, założenia urbanistyczne, obiekty sepulkralne i skały&#13;
ze śladami malunków, jeszcze kilkadziesiąt lat temu częściowo rozpoznawalnych, dziś już&#13;
w większości zatartych100 [fot. 40]. Zwraca uwagę sama nazwa doliny – Quillquayhuanca,&#13;
co można przetłumaczyć, jako „pomalowana huancap”101. Trzy huancas [fot. 41] ograniczają zarośnięty dziś plac ceremonialny nad rzeką, pośrodku kolistego założenia urbanistycznego, najpewniej z kultury Huari, ale z nadbudową substancji murów z epoki Inków.&#13;
Niegdysiejsze miasto, rozlokowane koliście na przeciwległych stokach doliny, składało się&#13;
z dwóch części, przedzielonych rzeką. Jedna przeznaczona była dla żywych mieszkańców,&#13;
druga dla zmarłych przodków. W pierwszej, po orograficznie lewej stronie rzeki, wśród wysokich chaszczy i krzewów, znajdują się resztki grubych murów, ledwie odsłonięte w niektórych miejscach [fot. 42]. W drugiej części stok usiany jest kamiennymi tumbami z otworami&#13;
wejściowymi przy samej ziemi [fot. 43]. W wielu z nich bieleją kości i czaszki zmarłych pochowanych tu przed setkami lat. Kamienne huancas stoją pośrodku tego dawno wymarłego&#13;
99&#13;
100&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
F. Alvarez-Brun, Ancash. Una historia regional peruana, Lima 1970, s. 11–34.&#13;
Fragmentaryczny opis doliny i znajdujących się w niej śladów kulturowych znajduje się w: M. Yauri Montero, Deidades Panandinas del Perú antiguo en el Callejón de Huaylas. Doses de Pumacayan, [s.l.] 2018,&#13;
s. 23–24.&#13;
F. Carranza Romero, Diccionario Quechua …, s. 181–182.&#13;
&#13;
�296&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
miasta. Obok nich od pokoleń wędrują pasterze owiec i krów ze swoimi stadami. Podobnej&#13;
wielkości huanca znajduje się w także dolinie Santa Cruz, na granicy terenów wsi Cashapampa, na niewielkiej polance otoczonej starymi murkami z kamienia (pircas). Ta część doliny należy do rozległych terenów wypasowych wspólnoty kilku wsi. Indianie, z którymi&#13;
wędrowałam w górę doliny, nic nie wiedzieli na jej temat, gdyż pochodzili z innych okolic.&#13;
Monolit oraz dający się wciąż zauważyć plac wokół niego, gromadzący niegdyś tłumy, stopniowo pochłania bujna przyroda niskich pięter doliny.&#13;
Moje nieliczne spotkania z huancas opisałam skrótowo, bo nie są zasadniczą treścią wywodu. Spotkań tych było niewiele, ale pozyskałam informacje o kolejnych lokalizacjach, które&#13;
wykorzystam w dalszych badaniach. Bardziej systematyczne poszukiwania mają szansę poszerzyć wiedzę o współczesnym funkcjonowaniu tych obiektów w społecznościach indiańskich.&#13;
Zdążyłam się przekonać, że praca nad tym zagadnieniem nie jest łatwa, gdyż spotyka się&#13;
ze specyficzną „wstydliwością” Indian – ludzi XXI wieku, którzy nie odnaleźli jeszcze formuły narracyjnej pozwalającej na bezpieczne i zdystansowane mówienie na ten temat z obcymi,&#13;
nawet darzonymi zaufaniem. Kategorie klasyfikacyjne, takie jak „folklor”, „tradycja”, „spuścizna kulturowa” czy tym podobne, znane są tylko młodemu pokoleniu wykształconemu w szkołach, ale i dla niego bywają czasem abstrakcyjne. Nałożenie obcych kulturowo konceptualizacji, kryjących się pod tymi określeniami, na własną kulturę bywa bardzo trudne, co sprzyja&#13;
utrzymywaniu się dwóch równoległych, niemal odrębnych nurtów świadomości. Z jednej strony, młody absolwent szkół dysponuje pewnym poziomem wiedzy ogólnej, w ramach której&#13;
pojawiają się wymienione kategorie, z drugiej zaś – pozostaje mentalnie członkiem tradycyjnej&#13;
społeczności nieposiadającej w języku i sferze pojęć ich ekwiwalentów znaczeniowych. Odwoływanie się do tych terminów stwarza tylko pozory pomostu semantycznego pomiędzy informatorem a pytającym, zabezpieczając tego pierwszego przed antycypowaną śmiesznością.&#13;
Odpowiadając, nadaje żywym jeszcze praktykom, będącym przedmiotem rozmowy, wykładnię interpretacyjną w oparciu o motywacje zrozumiałe i afirmowane przez „nowoczesnych” ludzi, w tym zwłaszcza gringos-badaczy. Jest to próba wciśnięcia tematu w ramy kategorii mniej&#13;
lub bardziej deformujących istotę zjawiska, które wymyka się werbalizacji, zwłaszcza poza&#13;
językiem keczua. Badacz bez doświadczenia będzie usatysfakcjonowany z otrzymania zrozumiałego wyjaśnienia, pozostając w nieświadomości, iż właściwy sens zjawiska i jego konteksty całkowicie mu umknęły. Tytułem przykładów można wymienić zarówno skomplikowaną&#13;
problematykę huancas, jak i andyjskich świętych oraz ich sposób partycypacji w systemie&#13;
semiotycznym utrwalającym „społeczne ramy pamięci”. W obu przypadkach – bardzo sobie&#13;
bliskich – europejskie szablony badawcze cechuje nieskuteczność i winny być zastępowane&#13;
wnikliwą analizą emiczną.&#13;
Gdy jednak zupełnie brakuje owego pomostu semantycznego, a najczęściej tak bywa, respondentom pozostaje wypieranie tematu poza obszar dialogu. Doświadczając takich reakcji,&#13;
nie można zapominać, że w Indianach drzemie mniej lub bardziej uświadamiana niechęć przed&#13;
dopuszczaniem gringos do sekretów kultów, które od stuleci były przedmiotem ich agresji,&#13;
a często bywają nimi nadal, zarówno ze strony katolickich księży, jak i rodzimych konwertytów–ewangelików. Niewątpliwie istnieje posttraumatyczna obawa przed wpuszczaniem obcych w hermetyczne zakątki duchowego orbis interior, przechowującego treści i znaki, które&#13;
oparły się ewangelizacji. Przyczyny tej obawy wyblakły i zatraciły ostrość konfrontacji kulturowej, ale niewątpliwie żyją w odruchach zakodowanych w zbiorowej psychice.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
297&#13;
&#13;
Praktyki związane z huancas, poza nielicznymi „upublicznionymi” obiektami, takimi jak w ośrodku archeologicznym Waullac, pozostają nadal w obrębie obrzędowości autochtonicznej, w tym także prywatnej, ograniczonej do wąskiej społeczności lokalnej,&#13;
a nawet rodzinnej. Nie doczekały się jeszcze wtórnych racjonalizacji zaczerpniętych z zewnątrz, więc chroni je bariera nieprzetłumaczalności, oddzielająca od ciekawości obcych.&#13;
Wstydliwość, zażenowanie, ignorowanie tematu, a nawet odruch irytacji z powodu zbyt&#13;
daleko posuniętych pytań badacza – to psychologiczne reakcje będące pochodną owej&#13;
nieprzetłumaczalności&#13;
Dotychczasowe spostrzeżenia związane z huancas, nadal wykorzystywanymi w kontekstach rytualnych, pozwalają na wyraźne zaakcentowanie ważności taktylnego wymiaru&#13;
relacji między człowiekiem a głazem naznaczonym hierofanią. Na poziomie paradygmatu&#13;
zachowań sakrofanicznych (wg. terminu Buchowskiego102) dotyk okazuje się być niezbędnym warunkiem spełnienia kontaktu ze świętością – bez względu na to, czy jest nią huanca,&#13;
czy figura świętego. Pełnia kontaktu nie istnieje bez dotyku, tak jak nie istnieje modlitwa&#13;
„w myślach”. Obcowanie z bóstwem wymaga sensualnej dosłowności w zakresie każdego ze zmysłów i najlepiej w połączeniu ich wszystkich. Sensualność ta wyraża się także&#13;
w inny sposób umykający świadomej percepcji. Otóż większość huancas, wokół których –&#13;
jak w Waullac czy Marían – odbywają się ceremonie ofiarne, a zapewne też inne, nieznane&#13;
mi praktyki, ma wymiary zbliżone do wzrostu człowieka, a biorąc pod uwagę przeciętny wzrost Indianina– wysokość większą od niego „o głowę”. Należy pamiętać, że geneza huancas sięga odległych tysiącleci, kiedy mitologia osnuta wokół nich nie była jeszcze&#13;
„zdegradowana”, lecz stanowiła klarowną opowieść o skamieniałych przodkach i herosach&#13;
kulturowych. Czy zatem owe powtarzalne proporcje nie są oznaką spójnej, hieratycznej&#13;
imaginacji, wytworzonej wokół postaci ludzkiej jako wzorca? Prawdopodobieństwo takiego kryterium, zawartego w genezie huancas, wzbogaca je komponentem antropomorfizmu,&#13;
wzmacniając perswazyjny walor opowieści mitycznej. Zestawiam ten domysł z obserwacjami, dotyczącymi andyjskich świętych, ale przede wszystkim Chrystusa. Można zauważyć,&#13;
że zdecydowana większość animowanych figur Ukrzyżowanego, czczonych w szczególny sposób na obszarze Peru, jest nieco większa niż przeciętny wzrost Indianina (a więc&#13;
zbliżony do wysokości huancas). Dlaczego większy, a nie podobny? Najpewniej dlatego,&#13;
że mamy do czynienia z kodem proporcji hieratycznej, nadającej herosowi i bóstwu wymiar&#13;
symbolicznie większy od człowieka, ale w takim stopniu, by figura budziła jednoznaczne&#13;
skojarzenia antropocentryczne, nie odbiegając zanadto od wielkości człowieka. Huancas&#13;
to figury-toposy andyjskie wytworzone wokół wielkiego ogólnoludzkiego archetypu, zwerbalizowanego przez Protogorasa z Abdery w słowach: „Człowiek jest miarą wszechrzeczy”.&#13;
&#13;
Rzeźbiarze i mistrzowie haftu&#13;
Omawiając zjawiska związane z wizerunkami świętych w andyjskich kaplicach i kościołach, nie sposób pominąć merkantylnego aspektu nieustannego zapotrzebowania na stroje&#13;
dla figur świętych. Najstarsze, jakie miałam okazje oglądać, datowane były na pierwszą połowę XIX wieku i reprezentowały znakomity poziom historycznego hafciarstwa sakralnego&#13;
102&#13;
&#13;
M. Buchowski, op. cit., s. 88–93.&#13;
&#13;
�298&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
w Huaráz103 [fot. 44]. Ręczny haft praktykowany był jeszcze pod koniec XX wieku, do czasu, gdy zastąpił go maszynowy. Miarą zapotrzebowania na bogato zdobione stroje świętych&#13;
może być zdumiewająca liczba wyspecjalizowanych zakładów, produkujących je jako główny&#13;
asortyment. Wspominając o zakładach hafciarskich, tym bardziej należy zauważyć istnienie&#13;
innych, nie mniej ważnych zakładów, zajmujących się renowacją starych rzeźb. Wracam tym&#13;
samym do tematu zasygnalizowanego na wstępie tej części pracy, gdzie mowa była o funkcjonowaniu mechanizmów oddolnej, pozainstytucjonalnej ochrony obiektów sztuki religijnej.&#13;
Pragnę uszczegółowić tę informację, zwracając uwagę na to, że procedura renowacji starych&#13;
rzeźb z andyjskich kościółków jest immanentną częścią omawianego systemu, zespalającego w aktywną całość omówione aspekty fiest oraz szereg innych, pominiętych tu praktyk,&#13;
skoncentrowanych na obiektach kultu. W oparciu o przekazy źródłowe, które wykorzystuję&#13;
w różnych częściach tej pracy, mogę z całą pewnością stwierdzić, że ów system, uwzględniając zmienność realiów historycznych, liczy długie stulecia. Obecnie na terenie Huaráz pracuje kilku artystów nieprofesjonalnych, wyspecjalizowanych wyłącznie w renowacji starych,&#13;
uszkodzonych lub wymagających odświeżenia rzeźb sakralnych [fot. 45]. Wśród nich nadal&#13;
aktywny jest legendarny rzeźbiarz Godofredo Zegarra, autor niezliczonych figur świętych,&#13;
a nawet całych ołtarzy w prowincji Ancash [fot. 46]. Artyści ci, choć raczej należałoby ich&#13;
określić mianem dobrych rzemieślników, mają pełne ręce roboty. Ich warsztaty odwiedzane&#13;
są przez przybyszów z bliższych i dalszych wiosek, przynoszących uszkodzone rzeźby. Naprawa polega na sklejaniu, uzupełnianiu ubytków, nakładaniu świeżych warstw gipsu i malowaniu. Koszt wykonania renowacji jest prywatnym wkładem sponsora lub grupy wiernych.&#13;
Pojawia się niepokojące pytanie, jaki los spotyka prawdziwe dzieła dawnej sztuki kolonialnej,&#13;
które zgodnie ze statystycznym prawdopodobieństwem raz na jakiś czas trafiają do tych – bądź&#13;
co bądź – nieprofesjonalnych artystów-konserwatorów. Sądzę, że wbrew pierwszym obawom,&#13;
jakie budzi ta wizja, los tych obiektów bywa lepszy niż gdyby niszczały bez żadnej ingerencji.&#13;
Proste, niewyrafinowane techniki konserwatorskie nie zawsze oznaczają zniszczenie artefaktu.&#13;
Można domniemywać, że wiele z nich powróciło na swoje miejsca, pokrytych świeżą warstwą gipsu i „upiększonych” nową malaturą, ale dzięki temu zabezpieczonych przed postępującą degradacją. Zawsze pozostaje cień nadziei, że kiedyś zostaną „odkryte” i „właściwie&#13;
docenione”, choć mówiąc to, etnolog czuje relatywizm takiego podejścia. Cóż bowiem kryje&#13;
się za określeniem, którego prowokacyjnie użyłam? Z jednej strony, „odkrycie” i „docenienie”&#13;
oznacza pomnożenie zbiorów któregoś z muzeów oraz, być może, poszerzenie wiedzy o dziejach jakiegoś skrawka Andów. Z drugiej zaś strony, oznacza pozbawienie miejscowego sanktuarium odwiecznej „świętości” i niechybnie destrukcję omówionego systemu bądź jego części.&#13;
Systemu wzajemnych społeczno-religijnych reprezentacji zachodzących pomiędzy grupą a jej&#13;
odzwierciedleniem w galerii świętych, którego doniosłość starałam się pokazać. Trudno przesądzać, która droga jest słuszna, a kompromis nie wydaje się tutaj możliwy.&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
Były to stroje Chrystusa Señor de la Soledad przechowywane przez konfraternię Sociedad de Auxilios Mutuos&#13;
de el Señor de la Soledad de Huaráz. Wyjątkową możliwość oglądnięcia i sfotografowania niektórych z nich&#13;
zawdzięczam Jaime Liva Suarezowi, procuradorowi tego bractwa, oraz proboszczowi parafii Soledad Reinaldo&#13;
Zawala Agilarowi. Miałam także okazję oglądać kolekcję strojów Chrystusa Señor de Mayo z ostatnich kilkudziesięciu lat w parafii Pariacoto, gdzie udostępnił mi je tamtejszy proboszcz, o. Rafał Dryjański.&#13;
&#13;
�Zakończenie&#13;
&#13;
��Program badań nad Chrystusem Señorem de la Soledad obejmował łącznie pół roku pracy&#13;
w terenie w latach 2016–2019, z wykorzystaniem części materiałów pozyskanych w trakcie wcześniejszych wyjazdów do Peru. Praca nad tekstem pracy trwała blisko dwa lata. Planowany zakres opracowania okazał się, z jednej strony, zbyt optymistyczny, z drugiej zaś&#13;
– niepełny. Na niektóre – czasem kluczowe – tropy natrafiałam dopiero w trakcie badań&#13;
Tematyka dotycząca pełnego cyklu świąt związanych z Panem Samotności okazała się tak&#13;
obszerna i wymagająca dalszych, długotrwałych badań, że wolałam ją pominąć, niż prezentować fragmentaryczne wnioski. Zagadnienia związane z fiestami pojawiają się więc tylko&#13;
w aspektach rozwijających i dopowiadających wątki nadrzędne, traktowane jako zasadnicze.&#13;
Uwzględnienie całego kalendarium świąt związanych z Señorem de la Soledad, połączone&#13;
z rzeczowym opisem towarzyszących im tekstów folkloru, zwłaszcza niebywale rozbudowanego repertuaru tańców, muzyki i pieśni, podwoiłoby objętość pracy i czas jej pisania. Pozostałe segmenty tematyczne rozrosły się natomiast proporcjonalnie do wyłanianego obrazu&#13;
zagadnień i ich wzajemnych relacji. We Wstępie pisałam, że Señor de la Soledad nie doczekał się kompleksowej monografii naukowej i teraz, kończąc tę pracę, stwierdzam to ponownie. Po kilkuletnim, pogłębionym studiom, umożliwiającym orientację w całości zagadnień,&#13;
oceniam, że pracy tej wiele brakuje do ideału monografii. Niewątpliwie jednak poszerza ona&#13;
obszar analiz o wątki niedostrzeżone, a podejmowane wcześniej ujmuje odmiennie, przepracowując i redefiniując wielki paradygmat zjawisk kulturowych nawarstwionych wokół Pana&#13;
Samotności.&#13;
Nie podejmuję się tutaj streszczania rozdziałów, które zacierałoby subtelności „gęstego&#13;
opisu”, kluczowego dla werbalizacji wrażliwej tkanki przeżycia religijnego. Nie rekapituluję także danych faktograficznych, zwłaszcza historycznych, których komplementarność&#13;
wyklucza jakiekolwiek pominięcia. Ograniczam się tylko do kilku uwag nad synkretyzmem&#13;
oraz rozumieniem paradygmatu kulturowego zjawisk związanych z Señorem de la Soledad.&#13;
Nazywam je in gremio paradygmatem, gdyż pozostając w zgodzie z deklaracją metodologiczną we Wstępie, upatruję w nich istnienia logicznej struktury porządkującej przestrzenie zmiennych i często nieprzewidywalnych dystynkcji. Innymi słowy, dostrzegam spójny&#13;
system nadający nadrzędny sens opisywanej klasie zjawisk. Ustalenia zawarte w pracy nie&#13;
dają podstaw do formułowania twierdzeń aspirujących do miana definicji tego paradygmatu, ale z założenia nie starałam się go nadmiernie precyzować. Można bowiem zapytać, czy&#13;
na pewno tak sformalizowany konstrukt myślowy spełniałby pokładane nadzieje? Czy nadzieje te nie byłyby wyrazem etnocentryzmu, wypływając z pozytywistycznych nawyków&#13;
dyskursu naukowego? I w końcu: czy ich spełnienie nie usztywniłoby modelu, prowadząc&#13;
do jego funkcjonalnej atrofii? Geertz ostrzega przed etnocentryzmem, jako „najsurowszą&#13;
antropologiczną kategorią moralnego nadużycia”1, ale nawet bez jego dyrektyw antropolog rzucony w Andy szybko porzuca zakusy konstruowania doprecyzowanych w każdym&#13;
szczególe modeli teoretycznych. Porzuca je nie w poczuciu porażki, lecz w przekonaniu,&#13;
iż zawraca z błędnej drogi.&#13;
1&#13;
&#13;
C. Geertz, Opis gęsty…, s. 53.&#13;
&#13;
�302&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
W moim przekonaniu paradygmaty „andyjskie” w samym jądrze własnego modelu ontologicznego zakładają niezbędny margines „niedomknięcia” – dokładnie takiego, jakie opisuję w rozdziale o pięciu „braciach” Chrystusach. Wiąże się ono z istotą andyjskiego dualizmu, będącego – jak wskazał Lévi-Strauss, a inni potwierdzili – strukturą dyssymetryczną&#13;
i dzięki temu aktywną. Ale owo „niedomknięcie” ma także wymiar diachronii – mity chrystianizują się, procesy synkretyzmu transformują elementy religii i kultu, pojawiają się nowe&#13;
formy zewnętrznych zagrożeń, wchodząc natychmiast w konteksty religijne, tak jak ostatnio pandemia2. Ów wielki paradygmat kulturowy, jakim jest Señor de la Soledad, jako axis&#13;
mundi indiańskiego świata, nieustannie podlega fragmentarycznym metamorfozom i zawsze&#13;
będzie wymagał adekwatnych korekt interpretacyjnych. Nie zmienia to faktu, że pozostaje&#13;
strukturą porządkującą dla niezliczonych tekstów kultury. Rzecz w tym, by stwierdzając istnienie konkretnej relacji tekstu do głębszej struktury, nie traktować jej sztywno i dogmatycznie, jako „przyrodzonej” szeroko rozumianej kulturze andyjskiej, gdyż może być koniunkturalna, ograniczona do czasu i/lub miejsca, łatwo zastępowalna przez inną. Nie mnożąc&#13;
przykładów, pozostanę przy pięciu „braciach” Chrystusach. Ów paradygmat posiada trzon&#13;
strukturalny w postaci Señora de la Soledad oraz zmienne figury dystynkcji w osobach jego&#13;
czterech „braci”, z których wszakże tylko trzech bywa nazywanych, a czwarty pozostaje&#13;
nieznany. Na tym nie koniec komplikacji. Tożsamość owych trzech bywa różna w zależności od miejsca na terenie Ancash, a często też w zależności od społecznego umiejscowienia&#13;
respondenta. W obu przypadkach podłoża deklaracji bywają czytelne w ramach ich własnej&#13;
logiki. Tak więc elementami niezmiennymi są Señor de la Soledad oraz „niedomknięta” komórka tajemniczego piątego „brata”, którego tożsamości nikt nie zna. Z perspektywy antropologicznej jego istnienie w planie paradygmatycznym reprezentuje dyssymetryczny&#13;
pierwiastek aktywnego otwarcia, zaś w planie symbolicznym nieograniczoność władzy Pana&#13;
Samotności, nieskrępowanej żadnymi ograniczeniami czasoprzestrzennymi. W myśl tej logiki ów piąty, nieznany „brat” Chrystus, to „reszta świata”, jakkolwiek ów świat jest pojmowany, czyli sfera antycypowanej boskiej potencjalności, wykraczającej poza zdolność&#13;
ludzkiej wiedzy i wyobraźni. Mamy do czynienia z wzorcowym przykładem paradygmatu&#13;
o strukturze andyjskiej, uwzględniającego chrześcijański komponent uniwersalistyczny.&#13;
Potrzeba zdystansowania i ostrożności w formułowaniu hipotez oraz tworzeniu modeli&#13;
paradygmatycznych i symbolicznych wynika w dużej mierze z trudności, jakie powoduje&#13;
trwające od stuleci zderzenie kultury europejskiej z andyjską, co w sferze religii objawia&#13;
się synkretyzmem. Jego natura jest tak skomplikowana, że nawet wybitni badacze zagadnienia formułują sprzeczne definicje synkretyzmu, odmiennie odpowiadając na podstawowe&#13;
pytanie: czy jest on syntezą, czy raczej fuzją treści i duchowości dwóch religii?3 Nie czując&#13;
się kompetentną, by wnosić cokolwiek w kwestii całościowego definiowania zjawiska, ograniczę się wyłącznie do intuicji badawczej podpowiadającej, że synteza zachodzi w obrębie&#13;
2&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
W obecnym czasie pandemii, podobnie jak wielokrotnie na przestrzeni historii, Señor de la Soledad oraz&#13;
inne czczone wizerunki Chrystusa Ukrzyżowanego w departamencie Ancash, np. Señor de Pomallucay,&#13;
stały się powiernikami ludzkich trosk, pocieszycielami rodzin zmarłych, nadzieją głodujących i pozbawionych pracy. W Internecie pojawiają się ich wizerunki wraz z okolicznościowymi sentencjami, modlitwami&#13;
i tekstami suplikacji, tworzącymi ważny nurt folkloru religijnego, będący świadectwem współczesnych form&#13;
kultu w czasach ciężkiego kryzysu o mitycznych cechach andyjskiego pacha cuti [fot. 1].&#13;
Por. zestawienie różnych konceptualizacji synkretyzmu w: D. Mazurek, „Bóg o indiańskim obliczu”…,&#13;
s. 258–261.&#13;
&#13;
�Zakończenie&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
303&#13;
&#13;
tych treści i emocji, które w obu kulturach są zbieżne, natomiast fuzja dotyczy obszarów&#13;
o odmiennych porządkach logicznych, niepodlejących integracji z przyczyn strukturalnych. Istota synkretyzmu zasadza się zarówno na powstawaniu nowych strukturalizacji, jak&#13;
i zgodnej egzystencji odmiennych, rodem z innych porządków kulturowych. Synkretyzmu&#13;
nie da się sprowadzić do krótkich stwierdzeń, niemniej nawet uogólniona refleksja może być&#13;
przydatna w rozważaniach nad paradygmatami współczesnej religii andyjskiej, w tym także nad obszarem zjawisk wokół Señora de la Soledad. Szemiński, omawiając problematykę&#13;
zderzenia hiszpańskiej i inkaskiej wizji czasoprzestrzeni i organizacji społecznej formułuje&#13;
ocenę, której sens dotyczy także konfrontacji dwóch religii. Jak pisze badacz:&#13;
Możliwe jest na przykład, że w warunkach całkowitej dominacji jednego systemu pojęciowego, inny system funkcjonuje wyłącznie na marginesach życia społecznego. Częściej bywa,&#13;
że współistniejące systemy pojęciowe rezerwują dla siebie pewne dziedziny życia. Jednak żaden z tych wariantów nie ma zastosowania w sytuacji, kiedy jeden z systemów jest pochodzenia europejskiego4.&#13;
&#13;
Pomimo iż ocena ta dotyczy realiów XVIII-wiecznego Peru, jej istota pozostaje aktualna, choć rozkład akcentów mógłby być dziś inny. Ostatnie zdanie cytatu zdaje się potwierdzać, że systemy europejskie, nawet pozareligijne, nie mogą być włączane w kulturę&#13;
andyjską w stanie „czystym”, tylko dopiero po przepracowaniu przez miejscowe struktury&#13;
pojęciowe i aksjologiczne5. Recepcja „nowego” następuje przez pryzmat pojęć i kategorii&#13;
autochtonicznych, skutkując powstaniem nowej, synkretycznej formy. Jej nieprzewidywalność wynika z faktu, iż trudno antycypować, z którymi z nich „nowe” wejdzie w relacje&#13;
i w jaki sposób zostanie przez nie przemodelowane. W badaniach nad synkretyzmem andyjskim ważna jest obserwacja zjawisk zachodzących na styku uniwersalistycznych dążeń&#13;
Kościoła, obecnych od zawsze w jego „misji cywilizacyjnej”6, a strukturalnym oporem poddanej im kultury, będącym znacznie poważniejszym wyzwaniem, niż czynny sprzeciw motywowany przesłankami ideowymi.&#13;
Szemiński zamyka swój wywód ważną uwagą, iż „można się spodziewać, że postępowanie opisane w systemie hiszpańskim jako nielogiczne z punktu widzenia celów będzie&#13;
sensowne w systemie inkaskim”7. Konstatacja ta stanowi in extenso komentarz do niektórych zjawisk opisanych w tej pracy, takich jak np. indiańska konceptualizacja cudu, a raczej jej nieistnienie (w wersji europejskiej), redefiniujące paradygmat modlitwy i fizycznie&#13;
oddziałujące na przestrzeń świątyni poprzez eliminowanie z niej wot jako artefaktów kanonicznej wersji cudu. Pod maską zdarzeń, które jesteśmy skłonni określać mianem cudu,&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
J. Szemiński, Myślane po kiczua, s. 87.&#13;
Znakomitym przykładem obrazującym tę zasadę jest europejski w swych założeniach system szkolnictwa&#13;
w społecznościach amazońskich badanych przez Tarzycjusza Bulińskiego. Autor przejrzyście ukazuje jego&#13;
całkowicie odmienny od europejskiego paradygmat kulturowy, ukształtowany w realiach światopoglądowych i aksjologicznych miejscowej ludności. Zob. T. Buliński, Szkoła w amazońskiej puszczy. Formy i znaczenia edukacji w społecznościach tubylczych na przykładzie Indian E’ñepá w Wenezueli, Gdańsk 2018.&#13;
Zob. H. Maurier, Antropologia misyjna. Religie i cywilizacje w zderzeniu z uniwersalizmem. Przyczynek&#13;
do dziejów współczesnych, przeł. J. Dembska, Warszawa 1997, s. 103–105. Już same tytuły podrozdziałów&#13;
mówią na ten temat wiele: Wyższość europejskości i chrześcijaństwa i Misja cywilizacyjna.&#13;
J. Szemiński, op. cit., s. 87.&#13;
&#13;
�304&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
odkrywany zupełnie inną od europejskiej koncepcję relacji z Bogiem, opartą na kosmowizji&#13;
andyjskiej jako jej systemie ideowym i pojęciowym. Powiązanie wymienionych fenomenów&#13;
kulturowych – modlitwy i cudu – jako komponentów wspólnego paradygmatu, odmiennego&#13;
w wersji kanonicznej i andyjskiej, nie było dotąd rozpatrywane, choć szereg innych, ważnych rozważań na ten temat zawierają dzieła Marzala. Współzależności w obszarze koncepcji modlitwy i zdarzeń mirakularnych to jeden z niezliczonych przykładów oddziaływania&#13;
zasad porządkujących, wymagających uważnego rozpoznania. Z perspektywy etnologa synkretyczny kształt religii i religijności andyjskiej to zjawisko nadzwyczaj ciekawe, stanowiące „nową jakość” kulturową na styku dwóch religii i cywilizacji. Wciąż nową, fascynującą&#13;
i obiecującą badawczo, pomimo iż trwającą blisko pięć stuleci. Nigdy jednak proces jej tworzenia nie zastygł w skończonej formie i nigdy nie został „oswojony”, pozostając nieustannie we wrażliwych relacjach z szerokim kontekstem historii.&#13;
Badania nad fenomenem Señora de la Soledad były, jak sadzę, owocną drogą wiodącą od wstępnych, często uproszczonych, a nawet naiwnych założeń, poprzez niełatwą, lecz&#13;
wielce satysfakcjonującą pracę w terenie, niejednokrotnie przybierającą ekstremalną formę&#13;
etnologicznej przygody, aż po pracę nad tekstem, w której trakcie rodziły się nowe pytania, choć towarzyszyła jej również bolesna świadomość, jak wiele jeszcze można było zrobić. Dla równowagi, ów końcowy etap był także okresem kojarzenia faktów i dokonywania małych „odkryć” możliwych dopiero podczas kompleksowej analizy materiałów. Mając&#13;
nadzieję, że praca wnosi pewien wkład w badania andyjskie, czerpię przyjemność z przekonania, że tym, którzy ją przeczytają, odsłoni (lub wzbogaci) fascynujący obraz Andów.&#13;
Zgodnie z przywołanym już stwierdzeniem Taylora, w myśl którego antropolog „powinien&#13;
wychodzić od tego, co widział, a czego może nikt już nigdy nie ujrzy”.&#13;
&#13;
�Spis ważniejszych respondentów&#13;
Alamo, Julio&#13;
(Ur. 1929) Członek bractwa Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad de&#13;
Huaráz.&#13;
Alejos Pareda, Fernando&#13;
Działacz kultury i nauczyciel z Santa, pasjonat lokalnej historii, Gerente de Cultura, Educación, Deporte y Servicios Sociales en Municipalidad Provincial del Santa, Gestor Cultural&#13;
Turístico.&#13;
Allegre, Willy&#13;
Mieszkaniec Yungay, malarz amator, znawca regionu i tradycji, przewodnik po okolicach&#13;
Yungay.&#13;
Alva Zavaleta, Santosa&#13;
Kluczniczka i opiekunka kościoła w Huasta (prov. Bolognesi), encargadora y llavera de la&#13;
iglesia de Huasta.&#13;
Ardiles Pomma de Moreno, Voletta&#13;
Pisarka, poetka, nauczycielka, miłośniczka kultury i działaczka społeczna w Huaráz; laureatka nagrody państwowej Palmas Magisteriales del Peru w 2020 roku.&#13;
Barcelos Neto, Aristóteles,&#13;
Brazylijczyk, etnolog i filmowiec, twórca filmów etnograficznych dotyczących regionu Ancash.&#13;
Blanco Espinoza, David&#13;
Mayordomo święta patronalnego El Senor de Pomallucay, mieszkaniec San Luis (Callejon&#13;
de Conhucos).&#13;
Camones Gonzales, Magno Alberto&#13;
Przewodnik andyjski, dyrektor Asociación Guías de Montaña de Huaráz.&#13;
Cristóbal Valverde, Leovigildo Jorge&#13;
(Ur. 2 X 1953 w Ticllos, prov. Bolognesi, distr. San Pedro). Artysta malarz z Madrytu,&#13;
nagrodzony wieloma nagrodami. Pochodzi z rodziny farbiarzy i tkaczy, trudniących się&#13;
tym rzemiosłem od pokoleń. Znawca etnografii regionu Ancash oraz starych malowideł&#13;
naskalnych w regionie Tambo Machay, w okolicach jeziora Conococha, które są inspiracją&#13;
dla jego twórczości.&#13;
Camones Gonzales, Magno Alberto&#13;
Przewodnik andyjski, dyrektor Asociacion Guías de Montaña de Huaráz, znawca tradycji&#13;
regionu.&#13;
Carranza Romero, Francisco&#13;
Profesor języka keczua, wykładowca uniwersytecki w Limie i w Seulu (Korea Pd.), jeden&#13;
z najwybitniejszych znawców etnografii regionu Ancash, autor wielu książek i artykułów&#13;
na ten temat. Urodzony z małej miejscowości Quitaraksa (distr. Huallanca) w Białych Kordylierach.&#13;
&#13;
�306&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Cueva Popuy, Magno&#13;
Proboszcz parafii San Agustin w Cajacay.&#13;
Cueva Villanueva, Alcybiades Victor&#13;
Nauczyciel w Pomabambie, działacz społeczny, z zamiłowania etnograf, Director Institito&#13;
Educacion Superior Pedagogico Publico de Pomabamba&#13;
Duran Castromonte, Freddy&#13;
(Ur. 8 X 1956) Rzeźbiarz i restaurator starych figur sakralnych w Huaráz.&#13;
Dryjański, Rafał&#13;
Polak, franciszkanin, proboszcz parafii w Pariacoto (Cordillera Negra).&#13;
Escudero Moreno, Freddy&#13;
Nauczyciel z San Luis (Callejon de Conchucos), znawca tradycji związanych z Chrystusem&#13;
w kwestii fiesty Señor de Pomallucay.&#13;
Escudero Escudero, Jhohan&#13;
Dziennikarz z Pomabamby, fotograf miejscowej gazety, etnograf amator.&#13;
Fajardo, Anita&#13;
Mieszkanka Huaráz, szeroko znana i ceniona pieśniarka pieśni Chimaichi z Callejon de&#13;
Conchucas. Znawczyni tradycji Ancash, o których wiedzę odziedziczyła po mamie Maura&#13;
Fajardo Morillo.&#13;
Flores Tinoco, Miguel Genaro&#13;
Nauczyciel z Pomabamby, etnograf, specjalista od tańców, pieśni Chimaychi i fiest lokalnych. Professor en Ministerio de Educacion.&#13;
Freddy, (Padre)&#13;
Ksiądz w parafii Soledad w Huaráz.&#13;
Gallazdo Esperanza&#13;
Kreolka, opiekunka kościoła w Aqía (distr. de Aqía, prov. Bolonesi), Misionera Laica Católica.&#13;
Garcia Alvarón, Gumercindo, (Atusparia)&#13;
Wnuk Pablo Atusparii, przywódcy powstania chłopskiego, założyciel i właściciel prywatnego muzeum Campestre Villa Garcia Marían – Huaráz, CLUB Campestre VILLA&#13;
Garcia.&#13;
García de Gamarra, Lina Eve&#13;
Kreolka, wieloletnia pracownica biblioteki Dirección Desconcentrada de Cultura Áncash&#13;
w Huaráz.&#13;
Gonzalez Moreno, Washington&#13;
(Ur. 6 V 1944 w Limie) Księgarz i wydawca w Huaráz, właściciel jedynej księgarni naukowej w tym mieście, będącej nieformalnym centrum kultury, gdzie spotykają się naukowcy,&#13;
pisarze i literaci, intelektualista, propagator kultury.&#13;
Guerrero Falcón, Dante&#13;
Gawędziarz, kolekcjoner pamiątek i fotografii z nieistniejącego kreolsko-metyskiego Huaráz.&#13;
Huarac, Victor&#13;
Mieszkaniec wsi Unchus, pobożny ewangelik, znakomity znawca Cordillera Blanca, gdzie&#13;
od lat 60. XX wieku pracował jako tragarz przy wyprawach alpinistycznych, znawca folkloru i tradycji regionu.&#13;
&#13;
�Spis ważniejszych respondentów&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
307&#13;
&#13;
Leiva Suarez, Jaime&#13;
Procurador bractwa Sociedad de Auxilios Mutuos de el Señor de la Soledad de Huaráz,&#13;
Director de anda (dyrektor animacji platformy procesyjnej), oraz tesorero – skarbnik, sprawujący pieczę nad kolekcja historycznych szat Señora de la Soledad.&#13;
Leonidas Salazar Jácome, Isabel&#13;
Gorąca czcicielka Señora de la Soledad, depozytariuszka wiedzy na jego temat z okresu&#13;
ponad 60 lat, związana swoją dewocją ze świątynią Soledad.&#13;
Lopez Dominguez, Noemi&#13;
Folklorystka z Huaráz, specjalistka od tańców ludowych, czcicielka Señora de la Soledad&#13;
sprawująca wielokrotnie cargo w czasie fiesty Señora de Mayo, czyli karmienia grup muzyków; narratorka w filmach dokumentalnych (w tym Bartoselosa Neto) o folklorze Huaráz.&#13;
Macedo Rodriguez, Zoraida Juana&#13;
(Ur. 23 IX 1952) Mieszkanka Huaráz w barrio Huarupampa, oddana czcicielka Señora de&#13;
la Soledad, współorganizatorka obchodów majowej fiesty w dzielnicy Centenario.&#13;
Maceda, Concha&#13;
Mieszkanka Olleros, czcicielka i depozytariuszka wiedzy o Chrystusie Senior de Santa&#13;
Cruz z Olleros, aktywistka i organizatorka święta patronalnego w Olleros.&#13;
Maguiña Villarreal, Harold Valerio&#13;
Przewodnik andyjski z Huaráz, etnograf i wykładowca w Centro de Estudios de Altas Montañas w tym mieście.&#13;
Mazarina Paredes, Gregorio&#13;
Emerytowany proboszcz parafii Belén w Huaráz, działacz społeczny, etnograf i kolekcjoner&#13;
starych rzeźb kościelnych.&#13;
Milla Cochachin, Cristian&#13;
Prawnik z Huaráz, archeolog amator.&#13;
Milla Lliuya, Daniel Joshue&#13;
(Ur. 4 VIII 1979) Przewodnik wysokogórski w Asociación Guías de Montaña de Huaráz,&#13;
mieszkaniec indiańskiej dzielnicy Nueva Florida, rodzina w wiosce Unchus.&#13;
Milla Lliuya, Margarita Agrypina&#13;
Mieszkanka Unchus, ewangeliczka, znawczyni podań, legend i tradycji z okolic Unchus.&#13;
Milla Silverio, Marcel&#13;
(Ur. 25 VI 2004) Uczennica znająca liczne legendy i wierzenia, zwłaszcza z okolic Unchus,&#13;
nieskrępowana autocenzurą często spotykaną u starszych.&#13;
Montes Mota, Melchior&#13;
Jeden z najważniejszych przedstawicieli Indian, szef lokalnych alcaldes pedáneos, varayoq – ten który dzierży varę (laskę starszeństwa); ostatni żyjący twórca unikatowych ozdób&#13;
woskowych o nazwie velones, zdobiących ołtarz Señora de la Soledad i procesje z udziałem&#13;
Señora de Mayo.&#13;
Moreno Suarez, Maria Victoria&#13;
Bibliotekarka w Huaráz, archeolog, specjalistka od kultury Recuay.&#13;
Obregon de Montoro, Berta Nocole&#13;
Procuradora de Iglesia kościoła pw. Virgen de Mercedes w Carhuaz koło Huaráz, „trzyma&#13;
zeszyt” z rejestrem kandydatów na mayordomo oraz wszelkimi zapisami na temat fiest wokół tego wizerunku na wiele lat wstecz.&#13;
&#13;
�308&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Olaza Henostroza, Tito&#13;
Filmowiec i historyk Huaráz, posiada bogate archiwum po ojcu, również fotografiku i historyku pasjonacie regionu.&#13;
Olbrycht Stanisław&#13;
Franciszkanin, gwardian i były proboszcz misji w Pariacoto (Cordillera Negra), od ponad&#13;
40 lat misjonarz w Peru, a wcześniej w Boliwii.&#13;
Olivas Weston, Marcela&#13;
Lic. Directora DDC Ancash (Dirección Desconcentrada de Cultura Áncash).&#13;
Quintana Pohl, Katia Yanina&#13;
Nauczycielka nauczania początkowego z Huaráz, pracowniczka przedszkola w Catac.&#13;
Quirós Romero, Juan Manuel&#13;
Wydawca periodyku „Alpamayo” poświęconego kulturze Ancash, fotograf i filmowiec,&#13;
szef wydawnictwa Killa Editorial, etnograf amator.&#13;
Ramirez Ríos, Blanca Teodosía, Schica-schica Soledana&#13;
Od kilkudziesięciu lat sprzedawczyni domowego sorbetu zwanego raspadilla na ulicznym&#13;
stoisku przy świątyni Soledad, czcicielka Señora de la Soledad, depozytariuszka wiedzy&#13;
o wszelkich zdarzeniach związanych z tym wizerunkiem na przestrzeni ostatniego półwiecza.&#13;
Reyes Milla, William&#13;
Artysta fotograf z Huaráz, doskonały informator i gawędziarz, pochodzący z Olleros.&#13;
Robles, Donato&#13;
(Lat 91) Były sacristián z kościoła w Pariacoto, przechowuje wiedzę o miejscowych tradycjach i zdarzeniach od lat 40. XX wieku.&#13;
Rodríguez Linares, Victor Andrés&#13;
Zasłużony dyrektor muzeum Museo de Arqueología Antropología e Historia Natural de&#13;
Ranrahirca w Ranrahirca; udostępnił archiwalia muzeum, znawca historii regionu, z zamiłowania etnobotanik.&#13;
Rodriguez Romero, Kiveth Elvis&#13;
Muzyk, działacz kościelny z Mancos, czciciel miejscowego wizerunku św. Rocha (San&#13;
Roque).&#13;
Roque Mata, Mardonia Luperina&#13;
(Lat 76) Mieszkanka wsi Raivas, depozytariuszka rozległej wiedzy folklorystycznej z regionu&#13;
Unchus i Raivas.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio&#13;
Historyk, etnograf, działacz kultury w Huaráz, wieloletni dyrektor Desconcentrada de Cultura de Áncas, autor wielu książek i artykułów na temat regionu.&#13;
Salazar Romero, Florencio&#13;
Wikary z parafii San Ildefonso z Recuay.&#13;
Silverio Salazar, Judith&#13;
(Ur. 14 II 1979) Mieszkanka dzielnicy Nueva Florida, pochodzaca z Unchus.&#13;
Sotelo Falcón, Julio César&#13;
Historyk, etnograf, fotograf i wydawca miejscowej gazety regionalnej „Minerva”.&#13;
Sotelo Montoro, José Luis, pseud. art. „Joselo”, „Puma de los Andes”&#13;
Muzyk, kompozytor, śpiewak, etnograf, i animator kultury. Działacz edukacyjny i bloger.&#13;
&#13;
�Spis ważniejszych respondentów&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
309&#13;
&#13;
Sotomayor Alba, Yolanda&#13;
Nauczycielka w Huaráz, córka zasłużonego fotografa Miguela Sotomayora Castro (1918–&#13;
2002), właścicielka bogatego zbioru fotografii i archiwaliów dotyczących historii Huaráz&#13;
i regionu.&#13;
Sotomayor Alba, Elena&#13;
(Ur. 14 VI 1952) Córka zasłużonego fotografa Miguela Sotomayora Castro (1918–2002).&#13;
Valverde Cuba, Máx&#13;
Proboszcz parafii Esprítu Santo w dzielnicy San Francisco w Huaráz.&#13;
Valverde Robles, Miguel „Micha”&#13;
Artysta malarz, znany i ceniony w Huaráz i regionie Ancash, miłośnik i znawca miejscowych tradycji.&#13;
Valverde Silva, Dario Edmundo&#13;
Działacz kultury w Pariacoto, nauczyciel, historyk amator i pasjonat regionu; właściciel&#13;
miejscowej rozgłośni radiowej „Sáenz Peña-Pariacoto”.&#13;
Valverde, Juana Cueva de&#13;
Działaczka kulturalna w Pariacoto, miłośniczka regionu.&#13;
Valverde Lavado, Fernando&#13;
Działacz kultury w Pomabambie, szef lokalnej rozgłośni radiowej „Radio Armonia Digital&#13;
de Pomabamba”.&#13;
Vargas Arce, Cesar&#13;
Mieszkaniec Huaráz. Założyciel instytucji kulturalno-edukacyjnej Academia Regional de&#13;
Quechua de Ancash, znawca tradycji indiańskich i regionu Ancash.&#13;
Vidal Escudero, Julio Adolfo&#13;
Doktor nauk medycznych, zasłużony hematolog, praktykujący lekarz w Pomabambie,&#13;
a także dziennikarz, pisarz i pasjonat historii regionu. Zmarł 25 II 2020 r.&#13;
Walter, Doris&#13;
Francusko-szwajcarska etnograf specjalizująca się w etnobotanice, etnografii i języku keczua w Cordillera Blanca i regionie Ancash.&#13;
Yanac Milla, Migueas Manuel&#13;
(Ur 2 II 2002) Mieszkaniec Marían dobrze znający tradycje okolic Huaráz, tłumacz z keczua, towarzyszący mi podczas wywiadów z osobami starszymi, nieznającymi hiszpańskiego.&#13;
Yanac, Guido&#13;
Legendarny przewodnik andyjski z Huaráz, pierwszy peruwiański zdobywca Huascaranu&#13;
w 1953 roku, informator o pionierskich wyprawach alpinistycznych w Cordillera Blanca.&#13;
Yanac, Genaro&#13;
Syn Guido Yanaca, przewodnik wysokogórski, informator o starych estancias, dawnych właścicielach ziemskich w okolicach Huaráz i ich relacjach z ludnością autochtoniczną.&#13;
Yauri Montero, Marcos&#13;
(Ur. 1934 w Huaráz) Wybitny pisarz, poeta, etnograf i historyk; jedyny badacz, który&#13;
poświęcił uwagę wizerunkowi Señora de la Soledad. Wykładowca uniwersytecki w Limie, autor wielu książek o fundamentalnym znaczeniu dla historii i etnografii regionu&#13;
Ancash.&#13;
&#13;
�310&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Zawala Agilar, Reinaldo&#13;
Proboszcz parafii Soledad w Huaráz.&#13;
Zegarra Angeles, Godofredo&#13;
(Ur. 8 XI 1929) Legendarny rzeźbiarz z Huaráz, twórca ołtarzy i figur sakralnych w regionie&#13;
Ancash, twórca istniejącego wizerunku Señora de Mayo i konserwator rzeźby Señora de la&#13;
Soledad po jej uszkodzeniu w trzęsieniu ziemi w 1970 roku; depozytariusz rozległej wiedzy&#13;
o Huaráz i regionie.&#13;
Zegarra Rodriguez, Pilar Alcira&#13;
(Ur. 5 VIII 1971) Córka Godefredo Zegarry promująca dorobek ojca, działaczka kultury&#13;
w Huaráz.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
Acosta Luna, Olga Isabel, 2011, Milagrosas imágenes marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am&#13;
Main: Iberoamericana, Vervuert Verlag.&#13;
Adelaar, Wilhelm F.H.; Muysken, Pieter C., 2004, The Languages od the Andes, Cambridge (i in.): Cambridge&#13;
Univerity Press.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 2006, El golpismo religioso en Huarás, „Hirka. Revista Regional de Cultura”,&#13;
nr 8, s. 4–6.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 1996, Huaras. Historia de un pueblo en transformacion, Caras: Ediciones&#13;
„El Inca”.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 2017, Huaras. Historia de un pueblo en transformación, Huaráz: Dirección&#13;
Desconcentrada de Cultura de Ancash, Killa Editorial.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 2009, Huaylas en la historia, Caraz: Ediciones „El Inca”.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 2016, Proceso de inserción del cristianismo en Áncash, Huaráz: Killa Editorial, Ediciones Hirka.&#13;
Alba Herrera, Claudio Augusto, 2008, Yungay histórico, Caraz: Ediciones „El Inca”.&#13;
Alberti, Leon Battista, 1963 [1435], O malarstwie, przeł. Lidia Winniczuk, Wrocław: Ossolineum.&#13;
D’Alleva, Anne, 2012, Metody i teorie historii sztuki, przeł. Eleonora Jedlińska i Jakub Jedliński, Kraków:&#13;
Universitas.&#13;
Alvarez-Brun, Félix, 1970, Ancash. Una historia regional peruana, Lima: Ediciones P.L.V.&#13;
Alvarez Parca, Guillermo, 1999, Presencia de la orden dominocana en el Callejón de Huaylas y el Callejon&#13;
de Conchucos (Ancash), [w:] Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999,&#13;
Lima: [s.n.], s. 65–90.&#13;
Arana Bustamante, Luis, 2010, Sin malicia ninguna… Transformación indígena colonial y estrategias socialesy culturales en un kuraka ilegítimo (Huaylas, 1647–48), Lima: Asamblea Nacional de Rectores.&#13;
Arqueologia de la sierra de Ancash. Propuesta y perspectivas, 2004, Bebel Ibarra Asencios (red.), Lima: Instituto Cultural Runa.&#13;
Arroyo Aguillar, Sabino, 2006, Culto a los hermanos Cristo. Sistema religioso andino y cristiano: redes y formas culturales del poder en los Andes, Lima: Universidad Nacional Mayor de San Marcos.&#13;
Atlas geografico del Peru, 1865, publicado a expensas del Gobierno Peruano, siendo Presidente el Libertador&#13;
Gran Mariscal Ramon Castilla, por Mariano Paz Soldan, Paris: Libreria de Augusto Durand.&#13;
Amez Marquez, María, 2001, Vestimenta y simbologia la montera, „Queymi. Segunda Epoca. Revista Cultural&#13;
Regional y Nacional”, Huaráz, nr 39, s. 20–21.&#13;
Ancash. El hombre y la tierra, [s.a.], Jorge Silva Guzmán, Miguel Orellana Martel, Eduardo Molinari Reyna,&#13;
Jorge Díaz Herrera (eds.), (Lima): Centro de Estudios para el Desarrolo y la Participación.&#13;
Ancashinos ilustres, 2008, t. 1, Caraz: Ediciones „El Inca”.&#13;
Andrade Ciudad, Luis, 2005, Aguas turbias, aguas cristalitas. El mundo de los sueños en los Andes surcentrales, Lima: Pontificia Universidad Católica del Perú.&#13;
Antología de Chimbote. Toponimia, arqueología, geografía, historia, pesca, religiosidad, música, literatura,&#13;
periodismo, expediciones y crónicas coloniales, 2015, Lima: Grupo Editorial Lex&amp;Iuris.&#13;
Apokryfy Nowego Testamentu, 1986, pod red. ks. Marka Starowieyskiego, t. 1: Ewangelie apokryficzne, Lublin:&#13;
Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.&#13;
&#13;
�312&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Ardiles Poma, Violeta, 2007, Los cuentos de Shulla, Lima: Editorial San Marcos.&#13;
Ardiles Poma, Violeta, 2013, Poesía qué sería de mí sin ti, Huaráz: Inversiones Amauta S.R.L.&#13;
Arguedas, José María, 1981, Formación de una cultura nacional indoamericana, selección y prólogo de Ángel&#13;
Rama, Mexico-Madrid-Bogota: Siglo Veintiuno Editores, SA.&#13;
Arguedas, José María; Izquierdo Ríos, Francisco, 2009, Mitos, leyendas y cuentos peruanos. Madrid: Biblioteca de Cuentos Populares Ediciones Siruela&#13;
Arte popular de Ancash, 2014, Huaráz: Ministerio de Cultura, Dirección Desconcentrada de Cultura de Ancash.&#13;
The Arts in Latin America 1492–1820, 2007, organized by Joseph J. Rishel with Suzanne Stratton-Pruitt, New&#13;
Haven, Yale University Press.&#13;
Aveni, Anthony, 1997, Schody do gwiazd. Obserwacje nieba w trzech wielkich starożytnych kulturach, przeł.&#13;
Jacek Bieroń, Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.&#13;
Barański, Janusz, 2007, Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Barbour, Ian G., 1984, Mity, modele, paradygmaty. Studium porównawcze nauk przyrodniczych i religii, przeł.&#13;
Marek Krośniak, Kraków: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak.&#13;
Bardski, Krzysztof, 2016, Alegoryczno-symboliczna interpretacja Biblii, Kraków: Wydawnictwo PETRUS.&#13;
Bardski, Krzysztof, 2004, SamotnośćUkrzyżowanego, http://pracownicy.uksw.edu.pl/KrzysztofBardski/publikacje/2004–2/05-samotnosc-ukrzyzowanego/ (data dostępu: 26.05.2019)&#13;
Barthes, Roland, 1970, Mit i znak. Eseje, wybór i słowo wstępne Jana Błońskiego, Warszawa: Państwowy&#13;
Instytut Wydawniczy.&#13;
Bartnik, Czesław, 1997, Jezus Chrystus, Jezus, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 7, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 1287–1288.&#13;
Bastek, Grażyna, 2014, El Greco: burza nad miastem, „Newsweek Polska. Historia” nr 4, https://www.newsweek.pl/historia/el-greco-burza-nad-miastem/8megxby [data dostępu: 19.06.2019].&#13;
Baticle, Jeannine (i in.), 1987, Zurbarán, New York: The Metropolitan Museum of Art.&#13;
Bauer, Brian S., 2016, El espacio sagrado de los Incas. El sistema de ceques del Cuzco, segunda edición, actualizada y con apéndices nuevos, trad. por Javier Flores Espinoza, Cuzco: Centro de Estudios Regionales&#13;
Andinos Bartolomé de Las Casas.&#13;
Baumann, Max Peter, 2007, Wszystko jest kobietą i mężczyzną. Muzyka, dualistyczny symbolizm i kosmologia&#13;
Andów, przeł. Karol Wilkoszewski, [w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej. Antologia, red. Krystyna&#13;
Zajda, Kraków: Universitas, s. 63–85.&#13;
Bazán Blass, Fernando, 2003, Historia de Chimbote, Lima: Editorial San Marcos E.I.R.L.&#13;
Bazán del Campo, Francisco, 2007, La vaneración a los huancas en el Callejón de Huaylas, „Hirka. Revista&#13;
Regional de Cultura”, nr 11, s. 2–6.&#13;
Beas Rosales, Alexander, 2015, Los otros Dioses. (Cuentos), Huaráz: Killa Editorial.&#13;
Belting, Hans, 2010, Obraz i kult. Historia obrazu przed epoką sztuki, przeł. Tadeusz Zatorski, Gdańsk: Wydawnictwo słowo/obraz terytoria sp. z o.o.&#13;
Bénézit, Emmanuel, 1966, Dictionnaire critique et documentaire des peintres, sculptures, dessinateurs et&#13;
graveurs de tout les temps et de tous les pays par un groupe d’écrivains spécialistes français et étrangers, t. 6, Paris: Librairie Gründ.&#13;
Bernales Ballesteros, Jorge (i in.), 1989, Pintura en el Virreinato del Perú, Lima: Banco de Credito del Perú.&#13;
Białostocki, Jan, 1976, Pięć wieków myśli o sztuce, wyd. 2 zmienione, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo&#13;
Naukowe.&#13;
Biblia Tysiąclecia, 1965, Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań: Wydawnictwo Pallottinum.&#13;
Błaszczyk, Wojciech, 2013, Misjonarz z Boliwii, Częstochowa: POMOC Wydawnictwo Misjonarzy Krwi Chrystusa.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
313&#13;
&#13;
Bode, Barbara, 2015, Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes, traducción de Leoncio&#13;
Robles, Lima: Fondo Editorial del Congreso del Perú.&#13;
Bogowie i ludzie z Huarochiri, 1985, przełożył, wstępem i objaśnieniami opatrzył Jan Szemiński, Kraków:&#13;
Wydawnictwo Literackie.&#13;
Bouflet, Joachim, 2011, Historia cudów. Od średniowiecza do dziś, przeł. Krzysztof Żaboklicki, Warszawa:&#13;
Oficyna Naukowa.&#13;
Boyer, Pascal, 2001, I człowiek stworzył bogów… Jak powstała religia?, przeł. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Warszawa: Prószyński i S-ka.&#13;
Braudel, Fernand, 1971, Historia i trwanie, przeł. Bronisław Geremek, Witold Kula, Warszawa: Czytelnik.&#13;
Brocki, Marcin, 2000, Antropologia, język ciała, Wrocław: Wydawnictwo Astrum.&#13;
Brocki, Marcin, 2008, Antropologia. Literatura – Dialog – Przekład, Wrocław: Wydawnictwo Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego.&#13;
Buchowski, Michał, 1993, Magia i rytuał, Warszawa: Instytut Kultury.&#13;
Buliński, Tarzycjusz, 2018, Szkoła w amazońskiej puszczy. Formy i znaczenia edukacji w społecznościach tubylczych na przykładzie Indian E’ñepá w Wenezueli, Gdańsk: Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego.&#13;
Bułhakow, Michał, 1970, Mistrz i Małgorzata, przeł. Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski, Warszawa: Czytelnik.&#13;
Burger, Richard L., 2008, Chavín de Huányar and Its Sphere of Influence, [w:] The Handbook of South American Archeology, ed. Helene Silverman, William H. Isbell, New York: Springer Science+Business Media,&#13;
LLC., s. 681–706.&#13;
Burszta, Józef, 1987, Folkloryzm [hasło w:] Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod redakcją naukową Zofii&#13;
Staszczyk, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, s. 131–132.&#13;
Cabieses, Fernando, 1985, Etnología, fisiología y farmacología de la coca y la cocaina, Lima: Sociedad de&#13;
Beneficiencia Publica de Lima.&#13;
Cáceres Ángeles, C. Salvador, Nuestra historica Plaza de Armas, „Hirka. Revista Regional de Cultura”, nr 8,&#13;
s. 13–19.&#13;
Cáceres Rables, Germán, 2005, La verdadera historia del Santísimo Cristo de Burgos de Recuay, „Hirka. Revista Regional de Cultura”, nr 5, s. 9–10.&#13;
Caillois, Roger, 2009, Człowiek i sacrum, przeł. Anna Tatarkiewicz, Ewa Burska, Warszawa: Oficyna Wydawnicza Volumen.&#13;
Caillois, Roger, 1975, Dynamika dyssymetrii, przeł. Janusz Krzywicki, „Literatura na Świecie” nr 1, s. 166–193.&#13;
Caillois, Roger, 1973, Żywioł i ład, wyboru dokonał Andrzej Osęka, przeł. Anna Tatarkiewicz, przedmową&#13;
opatrzył Mieczysław Porębski, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Caldas López, Nicéforo, 2004, Corazón de los Conchucos, Pomabamba-Ancash. Historia de la evangelización,&#13;
Pomabamba: [s.n.].&#13;
Cañtzares Japón, Ramon; Pastor Torres, Alvaro, 1996, El primo palio de la Soledad, „Tribuna Abierta” 5&#13;
kwietnia, s. 38.&#13;
Cañtzares Japón, Ramon; Pastor Torres, Alvaro, 2000, Un paso procesional de Alonso Cano para la Corfadía&#13;
Sevillana de la Soledad, „Laboratorio del Arte” nr 13, s. 341–346.&#13;
Carranza Romero, Francisco, 2003, Diccionario Quechua Ancashino – Castellano, edición y prólogo de&#13;
W. Lustig, Madrid-Frankfurt am Main: Iberoamericana, Vervuert Verlag.&#13;
Carranza Romero, Francisco, 2006, El mundo da vueltas. La vida de los quechuas narrada por un quechua,&#13;
Trujillo: Papel de Viento Editores.&#13;
Carrillo E., Francisco, 1986, Enciclopedia historica de la literatura peruana, Lima: Editorial Horizonte.&#13;
Carrión Cachot, Rebeca, 2005, El culto en agua en antiguo Perú. La paccha, elemento cultural panadino,&#13;
Lima: Dirreción Nacional de Cultura.&#13;
&#13;
�314&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Castillo de Huarmey. El mausoleo imperial Wari, 2014, ed. Miłosz Giersz y Cecilia Pardo, Lima: Museo de&#13;
Arte de Lima.&#13;
Castillo Guzmán G., 2015, Alcohol en el sur andino. Embriaguez y quiebre de jerarquías, Lima: Pontificia&#13;
Universidad Católica del Perú, Fondo Editorial.&#13;
Catálogo de Cofradías del Archivo del Arzobispado de Lima, 2014, ed. Campos y Fernández de Sevilla, Francisco Javier, OSA,, Madrid: Estudios Superiores del Escorial.&#13;
Catálogo iconografías prehispánicas de Ancash, 2009, Lima: Asociación Ancash Consorcio Recursos-Technoserve Municipalidad Provincial de Huari.&#13;
Chrobak, Marzena, 2012, Między światami. Tłumacz ustny oraz komunikacja międzykulturowa w literaturze&#13;
odkrycia i konkwisty Ameryki, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Chuquiray Giribay, Javier Renato, 2015, La escultura en Lima en la primera mitad del siglo XVII. El caso&#13;
del grupo de la Sagrada Familia de Pedro Muñoz de Alvarado, Lima: Universidad Nacional Mayor de San&#13;
Marcos (praca licencjacka niepublikowana).&#13;
Cieza de Leon, Pedro de, 2005 [1550–1553], Crónica del Perú el Señorío de los Incas, selección, prólogo, notas, modernizacion del texto, cronología y bibliografía Franklin Pease G.Y., Caracas: Biblioteca&#13;
Ayacucho.&#13;
Cioran, Émile M., 2003, Święci i łzy, przełożył i wstępem opatrzył Ireneusz Kania, Warszawa: Wydawnictwo KR.&#13;
Cliﬀord, James, 2004, Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące w antropologii, przeł. Sławomir Sikora, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, wyboru&#13;
dokonali i przedmową poprzedzili Marian Kempny, Ewa Nowicka, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe&#13;
PWN, s. 139–179.&#13;
Cock, Guillermo, 1983, Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, „Historia y Cultura. Revista del Museo&#13;
Nacional de Historia” nr 16, s. 135–146.&#13;
Cofradías en el Perú y otros ámbitos del mundo hispánico (siglos XVI–XIX), 2017, comp. David Fernández Villanova, Diego Lévano Medins, Kelly Montoya Estrada, Lima: Conferencia Episcopal Peruana, Comisión&#13;
Episcopal de Liturgia del Perú.&#13;
Colchado Lucio, Óscar, 2007, Cholito en los Andes mágicos, Lima: Santillana SA&#13;
Comprender la agricultura campesina en los Andes centrales (Perú – Bolivia), 1996, Pierre Morlon (compilador&#13;
y coordinador), trad. al castellano Edgardo Rivera Martínez, Lima-Cuzco: Instituto Francés de Estudios&#13;
Andinos, Centro de Estudios Regionales Andinos Bartolomé de las Casas.&#13;
II Congreso Regional de Historia. Yungay, en el devenir histórico del departamento de Huaylas, hoy Ancash, 17,&#13;
18 y 19 de octubre de 2013. Conferencias, ponencias, conclusiones y recomendaciones, Caraz: Ediciones&#13;
El Inca.&#13;
Coral Miranda, Reynaldo, [s.a.], El aluvion de Huaráz. Relato de una tragedia, Huaráz: b.nakł.&#13;
Cruz Reyes, Hernan de la, [s.a.], Historia regional prehispanica de Ancash, Lambayeque: Facultad de Ciencias&#13;
Histórico Sociales y Educación, Universidad Nacional Pedro Ruiz Gallo.&#13;
„Cuadernos de Difusion”, 1987, Instituto Nacional de Cultura Departamental Ancash, nr 58, s. 3–47.&#13;
Cueva Moreno, Igor Petrovich, 2019, Cultura regional de Áncash, Huaráz: Bibliofilia Ediciones.&#13;
Czaja, Dariusz, 2015, Figury końca. Przybliżenia, [w:] Scenariusze końca. Zmierzch, kres, apokalipsa, wybór,&#13;
redakcja i wstęp Dariusz Czaja, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, s. 7–23.&#13;
Czaja, Dariusz, 2010, Gdzieś dalej, gdzie indziej, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne.&#13;
Czaja, Dariusz, 2009, Lekcje ciemności, Wołowiec: Wydawnictwo Czarne.&#13;
Czaja, Dariusz, 2015, Pierścienie Saturna, [w:] W krainie metarefleksji. Księga poświęcona profesorowi Czesławowi Robotyckiemu, pod red. Janusza Barańskiego, Moniki Golonki-Czajkowskiej, Anny Niedźwiedź,&#13;
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 660–668.&#13;
Dammert Bellido, Jose, 1999, Curas patriotas en tierras de Ancash. Figuras de relieve nacional, [w:] Diócesis&#13;
de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, 1999, Lima: [s.n.], s. 244–276.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
315&#13;
&#13;
Dammert Bellido, Jose, 1999, Doctrinas y curas de Ancash, [w:] Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, 1999, Lima: [s.n.], s. 149–158.&#13;
Dąsal, Mateusz, 2018, Rytuały, obrzędy, ceremonie. Antropologiczna konceptualizacja rytuału, Kraków: Zakład&#13;
Wydawniczy „NOMOS”.&#13;
Defourneaux, Marcelin, 1968, Życie codzienne w Hiszpanii w Wieku Złotym, przeł. Eligia Bąkowska, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Delumeau, Jean, 1987, Cywilizacja Odrodzenia, przeł. Eligia Bąkowska, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Delumeau, Jean, 1986, Strach w kulturze Zachodu. XIV–XVIII w., przeł. Adam Szymanowski, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.&#13;
Dembicz, Andrzej, 2010, Filozofia poznawania Ameryki. Studium idei i koncepcji poznawania i interpretowania&#13;
Ameryki od czasów najdawniejszych po współczesne studia latynoamerykańskie, Warszawa: CESLA Centrum Studiów Latynoamerykańskich, Uniwersytet Warszawski.&#13;
Descubren pirámide de unos 5000 años de antigüedad en sitio arqueológico Sechin, „Andina. Agencia Peruana de Noticias”, 19 XI 2019, https://andina.pe/agencia/noticia-descubren-piramide-unos-5000-anos-antig%C3%BCedad-sitio-arqueologico-sechin-video-774487.aspx [data dostępu: 19.04.2020].&#13;
Deza Rivasplata, Jaime, 2004, Cajamarca. Cumbremayo, el camina del aqua, Lima: Universidad Alas Peruanas.&#13;
Diario de la segunda visita pastoral del Arzobispo de los Reyes Don Toribio Alfonso de Mogrovejo, por Fray Domingo Angulo – Libro de Visitas, 1593, „Revista del Archivo Nacional del Peru” 1920, t. 1, entrega 1, s. 51–81.&#13;
Diccionario de la lengua española, Real Academia Española, Asociación de Academias de la Lengua, https://dle.&#13;
rae.es/? id=CQNSNHx [data dostępu: 11.09.2019].&#13;
Diccionario quechua-español Runasimi en línea en Aulex, compilado por P. Jacobs, 2001, https://aulex.org/&#13;
qu-es/? idioma=en&#13;
Didi-Huberman, Georges, 2011, Przed obrazem. Pytanie o cele historii sztuki, przeł. Barbara Brzezicka,&#13;
Gdańsk: słowo/obraz terytoria.&#13;
Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, 1999, Lima: [s.n.].&#13;
Dioses y hombres de Huarochiri, 2012, edición bilingüe. Narración quechua recogida por Francisco de Avila&#13;
(1598?), tradución José María Arguedas, estudio biobibliográphico Pierre Duviols: Lima: IEP Instituto de&#13;
Estudios Peruanos.&#13;
Domeracki, Piotr, 2018, Horyzonty i perspektywy monoseologii. Filozoficzne studium samotności, Lublin: Wydawnictwo Naukowe UMK.&#13;
Domeracki, Piotr, 2006, Meandry filozofii samotności, [w:] Zrozumieć samotność. Studium interdyscyplinarne,&#13;
pod red. Piotra Domerackiego i Włodzimierza Tyburskiego, Toruń: Uniwersytet Mikołaja Kopernika, s. 15–25.&#13;
Domeracki, Piotr, 2016, Rozstaje samotności. Studium filozoficzne, Kraków: Zakład Wydawniczy „NOMOS”.&#13;
Domeracki, Piotr, 2004, Z dziejów filozoficznych zamyśleń nad samotnością, „Kultura i Edukacja”, nr 3, s. 35–47.&#13;
Domeyko, Ignacy, 1963, Moje podróże. Pamiętniki wygnańca, t. 3, przygotowała do druku, opatrzyła przedmową i przypisami Elżbieta Helena Nieciowa, Wrocław-Warszawa-Kraków: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Don Juan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua „Relacion de antigüedades deste Reyno del Piru”,&#13;
2019, edición crítica de Jan Szemiński, Arequipa: Ediciones El Lector.&#13;
Doughty, Paul L., 2020, Plan and Pattern in Reaction to Earthquake: Peru, 1970–1998, [w:] The Angry Earth.&#13;
Disaster in Anthropological Perspective, red. Anthony Oliver-Smith, Susanna M. Hoﬀman, London: Routledge, s. 265–287.&#13;
Drabarczyk, Paweł, 2013, Wizerunek Virgen del Cerro jako symbol andyjskiego baroku hybrydycznego [w:]&#13;
Curiosita – zjawiska osobliwe w sztuce, literaturze i obyczaju, red. Anna Sylwia Czyż, Janusz Nowiński,&#13;
Warszawa: Instytut Historii Sztuki, Międzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, s. 278–287.&#13;
&#13;
�316&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Drozdowicz, Maksymilian, 2015, Językowy obraz świata guaraní w polskich tłumaczeniach prozy Augusto Roa&#13;
Bastosa, Wrocław: Wydawnictwo Wyższej Szkoły Filologicznej we Wrocławiu.&#13;
Drozdowicz, Maksymilian, 2013, Recepcja twórczości Augusto Roa Bastosa w kontekście polskiego boomu&#13;
(nawiązania i interpretacje), „Ameryka Łacińska” nr 3–4, s. 30–76.&#13;
Druc, Isabelle, 2009, Tradiciones alfareras, identidad social y el concepto de etnias tardías en Conchucos,&#13;
Ancash, Perú, „Bulletin de l’Institut Francais d’Études Andines” nr 38, s. 87–106.&#13;
Durston, Alan, 2007, El quechua pastoral. La historia de la traducción cristiana en el Perú colonial 1550–1650,&#13;
Notre Dame–Indiana: University of Notre Dame Press.&#13;
Duvignaud, Jean, 2011, Dar z niczego. O antropologii święta, przeł. Łada Jurasz-Dudzik, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Duvignaud, Jean, 1970, Socjologia sztuki, przeł. Irena Wojnar, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Duviols, Pierre, 1977, La destrucción de las religiones andinas (durante la Conquista y la Colonia), trad. de A.&#13;
Maruenda, México: Universidad Nacional Autónoma de México.&#13;
Duviols, Pierre, 1979, Un symbolisme de l’occupation, de améngement et de l’exploitation de l’espace: Le monolithe „huanca” et sa fonction dans les Andes préhispaniques, „L’Homme” t. 19, nr 2, s. 7–31.&#13;
Duviols, Pierre, 2003, Visita de Rodrigo Hernández Príncipe a Recuay (1622), [w:] idem, Procesos y visitas de&#13;
idolatrías Cajatambo, siglo XVII. Con documentos anexos, Lima: Instituto Francés de Estudios Andinos,&#13;
Pontificia Universidad Católica del Perú, s. 755–778.&#13;
Dzieje Ameryki Łacińskiej, 1977–1983, t. 1–3, red. Tadeusz Łepkowski, Robert Mroziewicz, Ryszard Stemplowski, Warszawa: Książka i Wiedza.&#13;
Dziubecki, Tomasz, 1996, Ikonografia Męki Chrystusa w nowożytnym malarstwie kościelnym w Polsce, Warszawa: Wydawnictwo NERITON.&#13;
Eco, Umberto, 1972, Pejzaż semiotyczny, przeł. Adam Weinberg, przedmowę napisał Marcin Czerwiński, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Eliade, Mircea, 1998, Mit wiecznego powrotu, tłum. Krzysztof Kocjan, Warszawa: Wydawnictwo KR.&#13;
Eliade, Mircea, 1966, Traktat o historii religii, tłum. J. Wierusz-Kowalski, Warszawa: Książka i Wiedza.&#13;
Engelking, Anna, 1991, Magiczna moc słowa w polskiej kulturze ludowej, [w:] Język a kultura, t. 1, Podstawowe pojęcia i problemy, red. Janusz Anusiewicz i Jerzy Bartmiński, Wrocław: Wiedza o Kulturze, s. 36–45.&#13;
Escárzaga, Fabiola, 1999, La sublevación de Ancash. Proyecto nacional y guerra de razas, „Política y Cultura”,&#13;
nr 12, s. 151–175.&#13;
Estete, Manuel de, 1985, La relación del viaje que hizo el señor capitán Hernando Pizarro por mandado del&#13;
señor Gobernador su hermano, desde el pueblo de Caxamalca a Paracama y de allí a Jauja, [w:] F. de&#13;
Xerez, Verdadera relación de la conquista del Perú, Madrid: Cambio 16, s. 130–148.&#13;
Espinoza Soriano, Waldemar, 2013, Etnia Guaylla (ahora Huaylas), „Investigaciones Sociales”, Lima, vol.&#13;
17, nr 30, s. 179–190.&#13;
Espinoza Soriano, Waldemar, 1978, Huaráz: poder, sociedad y economia en los siglos XV y XVI: reflexiones&#13;
en torno a las visitas de 1558, 1594 y 1712, Lima: Universidad Nacional Mayor de San Marcos, Seminario&#13;
de Historia Rural Andina.&#13;
Espinoza Soriano, Waldemar, 1975, Ichoc-Huanuco y el Señorio del Curaca Huanca en el Reino de Huanuco&#13;
siglos XV y XVI, Huancayo: [s.n.].&#13;
Fabiani, Bożena, 2004, Judasz w malarstwie nowożytnym, „Ethos”, nr 1–2, s. 140–147.&#13;
Fałczyk, Beata, 1993, Hilary z Poitiers [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin: Towarzystwo Naukowe&#13;
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.&#13;
Farfán Lobatón, Carlos, 2012, El huancas su simensión simbólica en la arqueología se la Sierra Central,&#13;
„Arqueología y Sociedad” nr 24, s. 393–402.&#13;
Farrington, Ian, 1978, Irrigación prehispánica y establecimientos en la costa norte del Perú, [w:] Tecnología&#13;
Andina, ed. Rogger Ravines, Lima: Instituto de Estudios Peruanos, s. 117–128.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
317&#13;
&#13;
Fernández Cuenca, Justo, 2014, Antología de la tradición y la leyenda ancashinas, [współwydane z:] idem,&#13;
Antología de cuentistas ancashinos, Huaráz: Fondo Editorial Municipal de Huaráz.&#13;
Fernández Honores, Alejandro M.; Rodríguez Rodríguez, Eric F., 2007, Etnobotánica del Perú pre-hispanico, Trujillo: Ediciones Herbarium Truxillense, Universidad Nacional de Trujillo.&#13;
Fíesta Patronal Señor Crucificado de Santa del 01 al 25 de agosto. Programa oficial, 2019, Santa: Comunidad&#13;
parroquial de Santa.&#13;
Flis, Andrzej, 2001, Chrześcijaństwo i Europa. Studia z dziejów cywilizacji Zachodu, Kraków: Zakład Wydawniczy „NOMOS”.&#13;
Fonseca, Juan, 2018, Conceptos básicos para comprender el mundo evangélico en el Perú, „Revista Argumentos”, nr 1, s. 34–41.&#13;
Forstner, Dorothea, 1990, Świat symboliki chrześcijańskiej, przekład i opracowanie Wanda Zakrzewska, Paweł&#13;
Pachciarek, Ryszard Turzyński, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.&#13;
Frankowska, Maria, 1985, La cruz y su significación en el proceso de formación del sincretismo religioso de los&#13;
indios mexicanos, traducido por M. Śpiewak-Adamczyk, „Ethnologia Polona” vol. 11, s. 75–101.&#13;
Frankowska, Maria, 1967, Podstawy gospodarki wiejskiej w Peru w ostatnim okresie panowania Inków&#13;
i pierwszym stuleciu po konkwiście. Wiek XVI i pierwsza połowa XVII w., Poznań: Uniwersytet im. Adama&#13;
Mickiewicza.&#13;
Frasnelli Tarter, Dante, 1996, El melancolico rostro. Pomallucay, Lima: Prelatura de Huari.&#13;
Freedberg, David, 2005, Potęga wizerunków. Studia z historii i teorii oddziaływania, przeł. Ewa Klekot, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Fros, Henryk, Ignacy Loyola, 1993, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin: Katolicki Uniwersytet&#13;
Lubelski, s. 1444–1447.&#13;
Frutiger, Adrian, 2015, Człowiek i jego znaki, przeł. Czesława Tomaszewska, Kraków: d2d.pl s.c. Elżbieta&#13;
Totoń i Robert Oleś.&#13;
Gadamer, Hans-Georg, 2013, Prawda i metoda. Zarys hermeneutyki filozoficznej, przeł. i wstępem opatrzył&#13;
Bogdan Baran, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Gamboa, Jorge, 2016, Pumacayán y Huaráz: El Sitio Arqueológico y la Ciudad, „El Libro Azul” vol. 3,&#13;
s. 24–32.&#13;
Ganz, David, 2000, Tre paura e fascino: la funzione comunicativa delle immagini visive nel Discorso di Gabriele Paleotti, [w:] Imaging humanity. Immagini della’umanita, ed. J. Casey, Roma: Lafayette, s. 57–68.&#13;
García, Juan Carlos, 1993, Apuntes para una biografía del bachiller Rodrigo Hernández Príncipe, extirpador&#13;
de idolatrías, [w:] Catolicizmo y extirpación de idolatrías: siglos XVI–XVIII, comp. Henrique Urbano,&#13;
Cuzco: Centro de Estudios Regionales Andinos Bartolomé de Las Casas, s. 241–257.&#13;
Gawrycki, Marcin Florian, 2014, Chrystus jada cuy. Latynoamerykańska sztuka kulinarna nie od kuchni, Warszawa: Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, Instytut Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich&#13;
Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Geertz, Cliﬀord, 2003, Opis gęsty – w stronę interpretatywnej teorii kultury, przeł. Sławomir Sikora, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili Marian Kempny,&#13;
Ewa Nowicka, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 35–58.&#13;
Geertz, Cliﬀord, 2005, Interpretacja kultur. Wybrane eseje, przeł. Maria M. Piechaczek, Kraków: Wydawnictwo&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Geertz, Cliﬀord, 2005, Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, przeł. Dorota&#13;
Wolska, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Gennep, Arnold van, 2006, Obrzędy przejścia. Systematyczne studium ceremonii, przeł. Beata Biały, wstępem&#13;
opatrzyła Joanna Tokarska-Bakir, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Giersz, Miłosz, 2016, Castillo de Huarmey: centro político Wari en la costa norte del Perú. Nuevas perspectivas&#13;
en la organización política Wari, „Andes. Boletín del Centro de Estudios Precolombinos de la Universidad&#13;
de Varsovia” 2016, vol. 9.&#13;
&#13;
�318&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Giersz, Miłosz, 2017, Królewski grobowiec w Castillo de Huarmey, Warszawa: Polskie Towarzystwo Studiów&#13;
Latynoamerykanistycznych.&#13;
Gieryszewska, Krystyna, 1992, Interpretacja postaci Judasza, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty” nr 2,&#13;
s. 39–42.&#13;
Gila Medina, Lázaro, 2004, Sobre tres estampas del Santo Cristo de Burgos o de Cabrilla, „Revista de la Asociacióm Cultural Arturo Cerdá y Rico”, nr 1, s. 101–110.&#13;
Gómez García, Carmen, 2007, Disposición del paño de pureza en la escultura del Cristo Crucificado entre los&#13;
siglos XII y XVII. Madrid: Universidad Complutense de Madrid (praca doktorska niepublikowana).&#13;
Gonzales, Francisco, 2008, Las cruces campesinas, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 15, s. 6–9.&#13;
Gonzales, Francisco, 2006, Folklore ancashino, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 9, s. 24–31.&#13;
Gonzales, Francisco, 1992, Huarás. Visión integral, Huaráz: Ediciones Safori.&#13;
Gonzales, Francisco, 1999, Ordenes religiosas en Huaras: franciscanos y betlemitas. Siglos XVII–XVIII, [w:]&#13;
Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima: [s.n.], s. 237–243.&#13;
Gorer, Geoﬀrey, 1979, Pornografia śmierci, przeł. Ignacy Sieradzki, „Teksty” nr 3, s. 197–203.&#13;
Gose, Peter, 2004, Aguas mortífieros y cerros hambrientos. Ritos agrarios y formacion de clases de un pueblo&#13;
andino, Quito: Ediciones Abya-Yala.&#13;
Gow, David D., 1974, Taytacha Qoyllur Rit’i. Rocas y bailarines, creencias y continuidad, „Allpanchis Phututinqa” vol. 7, s. 49–100.&#13;
Gridilla, Alberto, 1937, Ancash y sus antiguos corregimientos, t. 1: La conquista, Arequipa: La Colmena SA&#13;
Gridilla, Alberto, 1933, Huaráz o apuntes y documentos para la historía de la ciudad, Huaráz: [s.n.], tip. „La&#13;
Epoca”.&#13;
Griﬃths, Nicholas, 1998, La Cruz y la Serpiente. La represión y el resurgimiento religioso en el Perú colonial,&#13;
traducido por Baliñas Pérez, Lima: Pontificia Universidad Catolica del Perú.&#13;
Gruszczyńska-Ziółkowska, Anna, 2003, Rytuał dźwięku. Muzyka w kulturze Nasca, Warszawa: Instytut Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego, Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych.&#13;
Grün, Anselm, 2015, Ojcze przebacz im. Siedem ostatnich słów Jezusa na krzyżu, przeł. Kamil Markiewicz,&#13;
Poznań: Wydawnictwo Świętego Wojciecha.&#13;
Grzegorczyk, Anna, 2014, Samotność jako mistyczna ciemność. Św. Jan od Krzyża i bł. Matka Teresa z Kalkuty,&#13;
„Zeszyty Naukowe Centrum Badań im. Edyty Stein” nr 12, s. 25–35.&#13;
Grzybkowska, Teresa, 2014, Malowane figury i rzeźbiarskie obrazy. Hiszpański triumf potrydenckiej dewocji,&#13;
[w:] Sztuka po Trydencie, red. Kazimierz Kuczman, ks. Andrzej Witko, Kraków: Instytut Historii Sztuki&#13;
i Kultury UPJPII, Wydawnictwo AA s.c., s. 151–162.&#13;
Guerrero Falcón, Dante, (2003), Exposición fotografica „Mística de un pueblo… Huaráz en el recuerdo”.&#13;
Muestra: Miguel Sotomayor Castro, Huaráz: Barrick Pierina.&#13;
Guía de identificatión y registro del Qhapaq Ñan, 2013, Lima: Ministerio de Cultura.&#13;
Guzmán Huamán Sánchez, Domingo de; Rosalba Huamán Reyes, Liz, 2013, Historia del „Colegio de la&#13;
Libertad” de Huaráz, Lima: Ediciones San Santiago S.R.L.&#13;
Gündüz, Réna, 2001, El mundo ceremonial de los huaqueros, Lima: Universidad Ricardo Palma.&#13;
Halbwachs, Maurice, 2008, Społeczne ramy pamięci, przeł. i wstępem opatrzył Marcin Król, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Hall, Edward T., 1976, Ukryty wymiar, przeł. Teresa Hołówka, słowem wstępnym opatrzył Aleksander Wallis,&#13;
Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Hałas, Elżbieta, 2013, Pamięć podzielana i pamięć podzielona: symbolizacja i neutralizacja traumy, [w:] Antropologiczne inspiracje. Księga jubileuszowa dla Profesor Ewy Nowackiej, red. B. Bossak-Herbst, M. Głowacka-Grajper, M. Kowalski, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, s. 323–331.&#13;
Hammersley, Martyn; Atkinson, Paul, 1995, Metody badań terenowych, przeł. Sławomir Dymczyk, Poznań:&#13;
Zysk i S-ka Wydawnictwo.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
319&#13;
&#13;
Hampe M., Teodoro, 1982, La encomienda en el Perú en el siglo XVI. (ensayo bibliográfico), „Historica” vol.&#13;
6, nr 2, s. 173–216.&#13;
Hemka, Andrzej; Olędzki, Jacek, 1990, Wrażliwość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa” t. 44, nr 1, s. 8–14.&#13;
Henman, Anthony, 1980, Mama Coca, Bogotá: El Áncora Editores, Editorial la Oveja Negra.&#13;
Heras, Julián, 1999a, Tres siglos de presencia franciscana en el departamento de Ancash, Lima: Convento de&#13;
los Descalzos.&#13;
Heras, Julián, 1999b, Tres siglos de presencia franciscana en el departamento de Ancash, [w:] Diócesis de&#13;
Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, 1999, Lima, s. 207–236.&#13;
Huizinga, Johan, 1961, Jesień Średniowiecza, przeł. Tadeusz Brzostowski, wstępem opatrzył Henryk Barycz,&#13;
posłowiem Stanisław Herbst, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Huamán Manrique, Isaac, 2000, La voz del trueno y el arco iris. Literatura de Huancavelica, Lima: Pachakuti&#13;
Editores.&#13;
Hyslop, John, 1992, Qhapaqñan. El sistema vial incaico, trad. Eduardo Arias, Lima: Instituto Andino de Estudios Arqueológicos.&#13;
Inca Garcilasso de la Vega, 2017 [1609], Część pierwsza uwag prawdziwych o Inkach, byłych królach Peru,&#13;
przełożył i komentarzami opatrzył Jan Szemiński, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Ingarden, Roman, 1946, O budowie obrazu. Szkic z teorii sztuki, Kraków: Polska Akademia Umiejętności.&#13;
Inkowie o Inkach. Antologia, 2015, spolszczył, przypisami i komentarzami opatrzył Jan Szemiński, Warszawa:&#13;
Wydział „Artes Liberales”, Uniwersytet Warszawski.&#13;
Iriarte Brenner, Francisco E., 1974, Las cruces de Chincha, Lima: Universidad Nacional Federico Villarreal.&#13;
Itier, César, 2013, Viracocha o el océano. Naturaleza y funciones de una divinidad inca, Lima: IEP Instituto de&#13;
Estudios Peruanos.&#13;
Jacniacka, Maria, 1993, Hieronim, św., [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6, Lublin: Katolicki Uniwersytet&#13;
Lubelski, s. 853–856.&#13;
Jagla, Jowita, 2009, Wieczna prośba i dziękczynienie. O symbolicznych relacjach między sacrum a profanum&#13;
w przedstawieniach wotywnych z obszaru Polski Centralnej, Warszawa: Wydawnictwo Neriton.&#13;
Janeczek, Stanisław; Rogowski, Roman, 1993, Hipostatyczna unia, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 6,&#13;
Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 919–924.&#13;
Jankowski, Stanisław, 2015, Symbolika pasterza w tekstach biblijnych, „Studia Włocławskie” nr 17, s. 109–120.&#13;
Janowski, Paweł; Wilk, Stanisław, 2004, Laterański Sobór V, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 10, Lublin:&#13;
Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 532–535.&#13;
Jaromin, Henryk, 1989, Filip Neri, Filip Nereniusz, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 5, Lublin: Katolicki&#13;
Uniwersytet Lubelski, s. 206–207.&#13;
Jodłowska, Elżbieta; Mąka, Mirosław, 2016, Huascarán – mitologia i fatum najwyższej góry Peru, „Zeszyty&#13;
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne” t. 44, nr 4, s. 379–397.&#13;
Jodłowska, Elżbieta; Mąka, Mirosław, 2016, Pishtaco. Fenomen symbolizacji traumy kulturowej w społecznościach andyjskich, Kraków: Zakład Wydawniczy „NOMOS”.&#13;
Julca Guerrero, Félix; Julca Guerrero, Cervantes, 2016, Quechua. Riqueza léxica y expresiva, Huaráz: Killa&#13;
Editorial EIRL.&#13;
Julca Guerrero, Félix; Nivin Vargas, Laura, 2015, Lenguas y toponimias en la zona andina de Áncash. Languages and Toponyms in the Andean Region of Ancash, „Aporte Santaguino” vol. 8 (1), s. 129–140.&#13;
Justo, Fernandez, 1946, Antología de la tradicíon y la leyenda Ancashinas, Huaráz: Nueva Era.&#13;
Juszczak, Wiesław, 2009, Wędrówka do źródeł, Gdańsk: Słowo/obraz terytoria.&#13;
Kaganiec-Kamieńska, Anna, 2017, Język a tożsamość. Język hiszpański w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach,&#13;
Kraków: Universitas.&#13;
Kamen, Henry, 2008, Imperium hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku, przeł. Tomasz Prochenka, Warszawa:&#13;
Bellona SA.&#13;
&#13;
�320&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Kanapún. Boletín Cultural. Investigación, Recopilación y Entrevistas delas diversas manifestaciones culturales&#13;
de Ancash, [s.a.], Huaráz, nr 1&#13;
Kania, Marta, 2010, Prekolumbijski image Peru. Rola archeologii i dziedzictwa inkaskiego w kształtowaniu&#13;
peruwiańskiej tożsamości narodowej, Kraków: Universitas.&#13;
Kania, Marta, 2019, Projekt Qhapaq Ñan. Wyzwania nowego modelu polityki wobec dziedzictwa kulturowego&#13;
ludów tubylczych, Kraków: Wydawnictwo Księgarnia Akademicka.&#13;
Kasperowicz, Ryszard, 2010, Pacheco Francisco, Pacheco del Río Francisco, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 14, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 1082–1083&#13;
Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, 1971, t. 4, Miasto Kraków, cz. 2: Kościoły i klasztory Śródmieścia 1, red.&#13;
Adam Bochnak, Jan Samek, Warszawa: Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk.&#13;
Kęder, Wojciech, 2014, Dzieło Soboru Trydenckiego w okresie kontrreformacji, [w:] Sztuka po Trydencie, red.&#13;
Kazimierz Kuczman, ks. Andrzej Witko, Kraków: Instytut Historii Sztuki i Kultury UPJPII, Wydawnictwo&#13;
AA s.c., s. 9–22.&#13;
Klaiber, Jeﬀrey, 1999, La actitud y sensibilidad del clero en la revolucion de Pedro Pablo Atusparia 1885, [w:]&#13;
Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima, s. 277–287.&#13;
Klaiber, Jeﬀrey, 1988, La Iglesia en el Perú. Su historía social desde la independencia. Segunda edición, Lima:&#13;
Pontificia Universidad Católica del Perú.&#13;
Klaiber, Jeﬀrey, 1988, Religión y revolución en el Perú, 1824–1988, Lima: Centro de Investigación de la Universidad del Pacífico.&#13;
Klamut, Ryszard, 2012, Bezpieczeństwo jako pojęcie psychologiczne, „Zeszyty Naukowe Politechniki Rzeszowskiej. Ekonomia i Nauki Społeczne” z. 19, s. 41–51.&#13;
Kłoczowski, Jerzy, 1995, Baronius Cesare COr, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 2, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 61–62.&#13;
Knipping, John B., 1974, Iconography of the Counter Reformation in the Netherlands. Heaven on earth, Leiden: Nieuwkoop-Leiden: B. de Graaf, A.W. Sijthoﬀ.&#13;
Kobielus, Stanisław, 2015, Blask ciemności i światło niewiedzy, Ząbki: Wydawnictwo Księży Pallotynów.&#13;
Kobielus, Stanisław, 1995, Geometryczny wymiar Krzyża. (O jednej ze średniowiecznych koncepcji porządkowania Universum), „Saeculum Christianum” t. 2, nr 2, s. 85–104.&#13;
Kobielus, Stanisław, 2011, Krzyż Chrystusa. Od znaku i figury do symbolu i metafory, Kraków: Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów.&#13;
Kolﬀ, Helen; Kolﬀ Adam, 1997, Flores silvestres de la Cordillera Blanca. Wildflowers of the Cordillera Blanca,&#13;
Lima: Instituto de Montaña.&#13;
Kopania, Jerzy, Samotność metafizyczna, „Zeszyty Naukowe Centrum Badań im. Edyty Stein”, 2014, nr 12,&#13;
s. 71–89.&#13;
Kopania, Kamil, 2010, Animated Sculptures of the Crucified Christ in the Religious Culture of the Latin Middle&#13;
Ages, Warszawa: Wydawnictwo Neriton.&#13;
Kopeć, Edward, 1995, Cud, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 3, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski,&#13;
s. 643–657&#13;
Kopiec, Jan, 2013, Trydencki Sobór, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 19, Lublin: Katolicki Uniwersytet&#13;
Lubelski, s. 1085–1089.&#13;
Koproń-Charzyńska, Iwona, 2014, Pragmatyczne aspekty słowotwórstwa. Funkcja ekspresywna i poetycka,&#13;
Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.&#13;
Kosok, Paul, 1965, Life, Land and Water in Ancient Peru. New York: Long Island University Press.&#13;
Kott, Jan, 1986, Zjadanie bogów. Szkice o tragedii greckiej, Kraków: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Kowalski, Andrzej P., 2015, Antropologia kulturowa jako nauka historyczna, [w:] W krainie metarefleksji.&#13;
Księga poświęcona profesorowi Czesławowi Robotyckiemu, pod red. Janusza Barańskiego, Moniki Golonki-Czajkowskiej, Anny Niedźwiedź, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 143–152.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
321&#13;
&#13;
Kowalski, Andrzej P., 2014, Antropologia zamierzchłych znaczeń, Toruń: Polskie Towarzystwo Historyczne.&#13;
Kowalski, Piotr, 2007, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe&#13;
PWN.&#13;
Kozińska, Dorota, 2014, Bóg, który umarł. „Siedem ostatnich słów Chrystusa”, „Muzyka w Mieście” 2014,&#13;
nr 4, http://mwm.nfm.wroclaw.pl/articles/248-bog-ktory-umarl [data dostępu: 27.05.2019].&#13;
Krasny, Piotr, 2016, Figury obecności i nieobecności. Wprowadzenie do francuskiej dysputy o świętych obrazach i o roli sztuki w życiu Kościoła w epoce nowożytnej, Kraków: Universitas.&#13;
Krasny, Piotr, 2013, Święty Karol Boromeusz a sztuka, [w:] Święty Karol Boromeusz a sztuka w Kościele powszechnym, w Polsce, w Niepołomicach, red. Piotr Krasny, Michał Kurzeja, Kraków: DodaEditor, Muzeum&#13;
Niepołomickie, s. 11–27.&#13;
Krasny, Piotr, 2010, Visibilia signa ad pietatem excitantes. Teoria sztuki sakralnej w pismach Roberta Bellarmina, Cezarego Baroniusza, Rudolfa Hospiniana, Fryderyka Boromeusza i innych pisarzy kościelnych epoki&#13;
nowożytnej, Kraków: Universitas.&#13;
Krzanowska, Roma, 1987, Uwagi o prowadzeniu badań etnograficznych w Peru, [w:] Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, red. Leszek&#13;
Dzięgiel, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, s. 117–120.&#13;
Krzanowski, Andrzej, 2016, Essays on Archeology and Ethnology of Peruvian Andes. Ensayos sobre arqueología y etnología de los Andes Peruanos, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Krzanowski, Andrzej, 2008, Kultura Chancay, środkowe wybrzeże Peru, Kraków-Warszawa: Instytut Ameryki&#13;
i Studiów Polonijnych UJ, Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych.&#13;
Krzanowski, Andrzej, 1984, Prahistoria andyjskiej doliny. Studium przedhiszpańskiego osadnictwa w dorzeczu&#13;
Alto Chicamy w północnych Andach, Peru, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Krzyż, 2011, red. Elżbieta Kasjaniuk, Lublin: Towarzystwo Naukowe i Instytut Leksykografii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.&#13;
Kwaśnicka, Marta, 2014, Redukcje jezuickie – europejskie miasta w miniaturze? Kilka uwag o baroku misyjnym, [w:] Sztuka po Trydencie, red. Kazimierz Kuczman, ks. Andrzej Witko, Kraków: Instytut Historii&#13;
Sztuki i Kultury UPJPII, Wydawnictwo AA s.c., s. 233–247.&#13;
Kubiak, Ewa, 2011, Alegoria Eucharystii – wspólne wzory graficzne w malarstwie XVII i XVIII w. w Polsce i Peru,&#13;
„Sztuka Ameryki Łacińskiej. Studia o Sztuce Prekolumbijskiej i Iberoamerykańskiej”, nr 1, s. 213–242.&#13;
Kubiak, Ewa, 2009, Drzewo Życia albo Dzwon Śmierci, [w:] Artystyczne tradycje pozaeuropejskich kultur, red.&#13;
Bogna Łakomska, Toruń: Polskie Stowarzyszenie Sztuki Orientu, Wydawnictwo TAKO, s. 81–90.&#13;
Kubiak, Ewa, 2019, El equipamiento y decoración de las casas de la nobleza indígena en el Cusco colonial,&#13;
[w:] Vestor la Arquitectura. XXII Congreso Nacional de Historia del Arte, t. 1, red. René Jesús Payo Hernanz, Elena Martín Martínez de Simón, José Matesanz del Barrio, María José Zaparaín Yáñez, Burgos:&#13;
Universidad de Burgos, s. 851–856.&#13;
Kubiak, Ewa, 2017, Malarstwo szkoły kuzkeńskiej (esquela cusqueña) jako przejaw tożsamości andyjskiej, dawniej i dziś, „Roczniki Humanistyczne”, t. 65, z. 4, s. 115–144.&#13;
Kubiak, Ewa, 2015, Reinterpretacje. Percepcja i recepcja dzieł architektury na przykładzie świątyń jezuickich&#13;
Ameryki Południowej okresu kolonialnego, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.&#13;
Kubiczyk, Filip, 2011, Kontrola siły roboczej w gospodarce kolonialnej Ameryki hiszpańskiej: encomiendo,&#13;
repartimiento i niewolnictwo, „Studia Europea Gnesnensis”, nr 4, s. 9–44.&#13;
Kuczyńska-Mędrek, Jadwiga, 1995, Ambroży, Ambrosius Aurelius, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 1,&#13;
Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 411–416.&#13;
Kycler, Maria, 2012, Śladami dziedzictwa kardynała Francisca Jiméneza de Cisnerosa w Alcalá de Hernandos,&#13;
„Fides. Biuletyn Bibliotek Kościelnych”, t. 18, nr 35, s. 283–288.&#13;
Kwaśnicka, Marta, 2014, Redukcje jezuickie – europejskie miasta w miniaturze? Kilka uwag o baroku misyjnym, [w:] Sztuka po Trydencie, red. Kazimierz Kuczman, ks. Andrzej Witko, Kraków: Instytut Historii&#13;
Sztuki i Kultury UPJPII, Wydawnictwo AA s.c., s. 233–247.&#13;
&#13;
�322&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Kwaśniewski, Krzysztof, 1987, Etnos, [hasło w:] Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod redakcją naukową&#13;
Zofii Staszczak, Warszawa-Poznań: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, s. 110–111.&#13;
Lara, Jesús, 1973, Mitos, leyendas y cuentos de los quechuas. Antologia, La Paz-Cochabamba: Editorial „Los&#13;
Amigos del Libro” Werner Guttentag.&#13;
Lavallée, Danièle, 1990, La domestication animale en Amerique du Sud, „Bulletin de l’Institut Français d’Études Andines” vol. 19, nr 1, s. 25–44.&#13;
Leach, Edmund, 2010, Kultura i komunikowanie. Logika powiązań symbolicznych. Wprowadzenie do analizy&#13;
strukturalnej w antropologii społecznej, przeł. Michał Buchowski, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Leach, Edmund, 1958, Magical Hair, „The Journal of the Royal Anthropological Institute of Great Britain and&#13;
Ireland” vol. 88, nr 2, s. 147–164.&#13;
Le Goﬀ, Jacques, 1966, Inteligancja w wiekach średnich, przeł. Eligia Bąkowska, Warszawa: Czytelnik.&#13;
Leeuw, Gerardus van der, 1978, Fenomenologia religii, przeł. Jerzy Prokopiuk, Warszawa: Książka i Wiedza.&#13;
León Rojas, Zenobio, 1987, Hatun Huaylas. Historia y folklore, Chimbote: C.I.N.C.O.S.&#13;
Leroi-Gourhan, André, 1966, Religie prehistoryczne, przeł. Irena Dewitz, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Lévi-Strauss, Claude, 1970, Antropologia strukturalna, przeł. Krzysztof Pomian, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Lévi-Strauss, Claude, 1969, Myśl nieoswojona, przeł. Andrzej Zajączkowski, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Lévi-Strauss, Claude, 1994, Opowieść o rysiu, przeł. Ewa Bekier, Łódź: Wydawnictwo Opus.&#13;
Libera, Zbigniew, 1996, Wstęp do nosologii, Wrocław: Wirydarz – Oficyna Towarzystwa Przyjaciół Polonistyki&#13;
Wrocławskiej.&#13;
López Abújar, Enrique, 1970, Cuentos andinos, Lima: Librería Editorial Juan Mejia Baca.&#13;
López Martínez, Nicolás, 1997, El Smo. Christo de Burgos, Burgos: Ediciones Aldecoa, S.L.&#13;
López Taverne, Elvira, 2011, La memoria del terremoto de 1647 en la obra de los historiadores liberales, „Revista de Historia Social y de las Mentalidades”, t. 15, nr 2, s. 137–164.&#13;
Lurker, Manfred, 1989, Słownik obrazów i symboli religijnych, przeł. bp Kazimierz Romaniuk, Poznań: Wydawnictwo Pallotinum.&#13;
Lynch, Thomas F., 1980, Guitarrero Cave. Early man in the Andes, New York-London-Toronto-Sydney-San&#13;
Francisco: Academic Press.&#13;
Łepkowski, Mateusz, 2008, Najwcześniejsze przedstawienia św. Jozafata Kuncewicza a problem vera eﬃgies&#13;
w kształtowaniu się ikonografii świętych w okresie potrydenckim [w:] Fides ars Scientia. Studia dedykowane pamięci Księdza Kanonika Augustyna Mednisa, red. Andrzej Betlej, Józef Skrabski, Tarnów: Muzeum&#13;
Okręgowe w Tarnowie, s. 301–312.&#13;
Łukaszyk Romuald, 1995, Cud, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 3, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 642–643.&#13;
Maguiña Chauca, Santiago, 1957, „Señor de la Soledad”. (Tradiciones y leyendas) 1585–1957, Huaráz: [s.n.].&#13;
Málaga Medina, Alejandro, 1974a, Las reducciones en el Perú (1532–1600), „Historia y Cultura. Revista del&#13;
Museo Nacional de Historia” nr 8, s. 141–172.&#13;
Málaga Medina, Alejandro, 1974b, Las reducciones en el Perú durante el gobierno del virrey Francisco de&#13;
Toledo, „Anuario de Estudios Americanos”, nr 31, s. 819–842.&#13;
Mallqui León, Tiberio E., 2006, El huanca en la concepción andina de imagen del universo, „Hirka. Revista&#13;
Regional de Cultura” nr 9, s. 9–13.&#13;
Mama Meche. La fiesta interminable Carhuaz, 2017, Miguel Valverde Robles, Martín Arredondo Palacios&#13;
(eds.), Huaráz: Ave Editora EIRL.&#13;
Marecki, Józef; Rotter, Lucyna, 2009, Jak czytać wizerunki świętych. Leksykon atrybutów i symboli hagiograficznych, Kraków: Universitas.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
323&#13;
&#13;
Mariscotti de Görlitz, AnaMaria, 1978, Pachiamama Santa Tierra: contribucion al estudio de la religión autóctona en los Andes centro-meridionales, Berlin: Gebr. Mann Verlag.&#13;
Martin, James, SJ, 2016, Siedem ostatnich słów Jezusa, przeł. Anna Wawrzyniak-Kędziorek, Poznań: Święty&#13;
Wojciech Wydawnictwo.&#13;
Marzal, Manuel Maria, 1983, La transformacion religiosa peruana, Lima: Pontificia Universidad Católica del&#13;
Perú, Fondo Editorial.&#13;
Marzal, Manuel Maria, 2005, Los santos y la transformación religiosa del Perú colonial, Lima: Pontificia&#13;
Universidad Católica del Perú, Comisión de Fe y Cultura.&#13;
Marzal, Manuel Maria, 2002, Tierra encantada, Tratado de antropología religiosa de América Latina, Lima:&#13;
Editorial Trotta, Pontificia Universidad Católica del Perú.&#13;
Marzal, Manuel Maria, 2000, Categorías y números en la religión del Perú hoy, [w:] La religión en el Perú al&#13;
filo de milenio, ed. M.M. Marzal, C. Romero y J. Sánchez, Lima: Pontificia Universidad Católica del Perú,&#13;
s. 21–55.&#13;
Matos Colchado, Santiago, 2007, Historia de la antigua Villa de San Sebastian de Huaráz, Lima: Aníbal Paredes Galván.&#13;
Maurier, Henri, 1997, Antropologia misyjna. Religie i cywilizacje w zderzeniu z uniwersalizmem. Przyczynek&#13;
do dziejów współczesnych, przeł. Janina Dembska, przedmowa i redakcja naukowa dr Jacek Jan Pawlik&#13;
SVD, Warszawa: VERBINUM Wydawnictwo Księży Werbistów.&#13;
Mazurek, Dariusz Robert OFMConv, 2007, „Bóg o indiańskim obliczu”. Między inkulturacją a synkretyzmem&#13;
religii keczua w południowych Andach peruwiańskich, Kraków: Wydawnictwo OO. Franciszkanów „Bratni&#13;
Zew” Sp. z o.o.&#13;
Mazurkiewicz, Małgorzata, 1987, Kamień człekokształtny czyli życie ukarane, „Polska Sztuka Ludowa” nr 1–4,&#13;
s. 74–77.&#13;
Mąka, Mirosław; Jodłowska, Elżbieta, 2019, Byki i „cegła obfitości”. Szkic do antropologii architektury andyjskiego miasta Huaráz, „Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich” t. 6,&#13;
s. 18–54.&#13;
Mąka, Mirosław; Jodłowska, Elżbieta, 2019, La figura del pishtaco andino como expresión simbólica de trauma social, aculturación y conflicto (ss. XVI–XXI), „Estudios Latinoamericanos” t. 39, s. 131–141.&#13;
Mąka, Mirosław; Jodłowska, Elżbieta, 2018, Największe lody świata na polach śmierci. Efemeryczny performans z gatunku „tradycji wynalezionej” w Andach Peruwiańskich, „Zeszyty Naukowe UJ. Prace Etnograficzne” t. 46, nr 1, s. 1–29.&#13;
Mendoza, Zoila, 1982, Las cofradías en el Perú, „Allpanchis” vol. 17, nr 20, s. 291–294.&#13;
Meza Marcos, Lucio, 2017, Guia cultural: Recyay – Cátac y Ticapampa, Huaráz: [s.n.].&#13;
Michalski, Sergiusz, 1989, Protestanci a sztuka. Spór o obrazy w Europie nowożytnej, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Milagro, [hasło w:] Glosbe, https://dlosbe.com/es/quz/milagro [data dostępu: 9 VIII 2020].&#13;
Millones, Luis; Tomeda, Hiroyasu, 2011, La Cruz del Perú, Sevilla: Secretariado de Publicaciones Universidad&#13;
de Sevilla.&#13;
Millones, Luis, 1998, Dioses Familiares. Festivales populares en el Perú contemporáneo, Lima: Ediciones del&#13;
Congreso del Peú.&#13;
Molinié Fioravanti, Antoinette, 1985, Tiempo del espacio y espacio del tiempo en los Andes, „Journal de la&#13;
Société des Américanistes” vol. 71, s. 97–114.&#13;
Montoya Estrada, Kelly, 2017, Cartas de Hermandad en la Cofradía de Nuestra Señora de la Soledad: salvaré&#13;
mi cuerpo o solo mi alma?, [w:] Cofradías en el Perú y otros ámbitos del mundo hispánico (siglos XVI–&#13;
XIX), ed. David Fernández Villanova, Diego Lévano Medina, Kelly Montoya Estrada, Lima: Conferencia&#13;
Episcopal Peruana, Comisión Episcopal de Liturgia del Perú, s. 181–192.&#13;
Mróz, Marcin, 1992, Los runa y los wiraquča. La ideología social andina en la tradición oral quechua, Varsovia: Universidad de Varsovia, Centro de Estudios Latinoamericanos CESLA.&#13;
&#13;
�324&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Mujica Pinilla, Ramon, 2016, La imagen trangredida. Ensayos de iconografía peruana y sus políticos de representación simbólica, Lima: Fondo Editorial del Congreso del Perú.&#13;
Murra, John, 2004, El Mundo Andino; población, medio ambiente y economía, Lima: Instituto de Estudios&#13;
Peruanos, Pontificia Universidad Católica del Perú.&#13;
Munive Maco, Manuel, 2012, Petroglifos serpentiformes en la ciudad del Cusco. Contribución para el estudio&#13;
de la plástica rupestre colonial, „Illapa Mana Tukukuq” nr 9, s. 74–87.&#13;
Myśliwski, Grzegorz, 2000, Rola dźwięku w społecznościach tradycyjnych, [w:] Aetas media, aetas moderna.&#13;
Studia ofiarowane profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. H.&#13;
Manikowska, A. Bartoszewicz, W. Fałkowski, Warszawa: Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego, s. 682–698.&#13;
Natali, Hieronymo, 1593, Evangelicae historiae imagines ex ordine Evangeliorum, qua toto anno in Missae&#13;
sacrificio recitantur, in ordinem temporis vitae Christi digestae, Antverpiae: [Societas Iesu].&#13;
Navarro Espinach, Germán, 2017, La difusión del modelo español del cofradías y gremios en la America colonial (siglos XV–XVI), [w:] Cofradías en el Perú y otros ámbitos del mundo hispánico (siglos XVI–XIX), ed.&#13;
David Fernández Villanova, Diego Lévano Medina, Kelly Montoya Estrada, Lima: Conferencia Episcopal&#13;
Peruana, Comisión Episcopal de Liturgia del Perú, s. 37–47.&#13;
Niccoli, Ottavia, 2011, Vedere con gli occhi del cuore. Alle origini del potere delle immagini, Roma-Bari: Gius,&#13;
Laterza &amp; Figli.&#13;
Niedźwiedź, Anna, 2005, Obraz i postać. Znaczenia wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Niedźwiedź, Anna, 2014, Od religijności ludowej do religii przeżywanej, [w:] Kultura ludowa. Teorie, praktyki, polityki, red. Barbara Fatyga, Ryszard Michalski, Warszawa: Instytut Stosowanych Nauk Społecznych,&#13;
s. 327–338.&#13;
Niedźwiedź, Anna, 2000, O możliwości istnienia wizerunku świętego. Chrześcijańskie spory wokół kultu obrazów, „Forum Europejskie”, Katedra Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, s. 59–76.&#13;
Niedźwiedź, Anna, 2015, Religia przeżywana. Katolicyzm i jego konteksty we współczesnej Ghanie, Kraków:&#13;
Wydawnictwo LIBRON.&#13;
Niedźwiedź, Anna M., 2003, Sacrum w obrazie, [w:] Bóg artystów XX wieku, red. Dariusz Kulesza, Marcin Lul,&#13;
Marta Sawicka, Białystok: Wydawnictwo Uniwersytetu w Białymstoku, s. 177–188.&#13;
Niemczyk, Barbara, 2009, Słowo i obraz – sztuka w świecie protestanckim, „ARTykuły” nr 1, s. 25–34.&#13;
Nowicka, Ewa, 1972, Bunt i ucieczka. Zderzenie kultur i ruchy społeczne, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo&#13;
Naukowe.&#13;
Nuñez del Prado Béjar, Juan V., 1983, La Iglesia Andina actual, „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional de Historia” nr 16, s. 147–159.&#13;
Obregón Torres, Diana, 2002, Batallas contra la lepra: estado, medicina, y ciencia en Colombia, Medelín:&#13;
Banco de la Republica, Fondo Editorial Universidad EAFIT.&#13;
Olędzki, Jacek, 1989, Świadomość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa” nr 3, s. 147–157.&#13;
Ortiz Rescaniere, Alejandro, 1973, De Adameva a Inkarri. (Una vision indigena del Peru). Lima: Retablo de&#13;
Papel, Ediciones.&#13;
Otto, Rudolf, 1968, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, przeł. Bogdan Kupis, Warszawa: Książka i Wiedza.&#13;
Pacheco, Francisco, 2009 [1649], Arte de la pintura, edición, introducción y notas de Bassegoda i Hugas, Madrid: Grandes Temas Cátedra.&#13;
Pajuelo Prieto, Rómulo, 2014, Huaylas mágico. Antología de Mitos, Leyendas, Tradiciones y Cuentos de la&#13;
Provincia de Huaylas, Caraz: Ediciones „El Inca”.&#13;
Palla, Alfred, 1999, Godzina i dzień ukrzyżowania Chrystusa, http://eliasz.dekalog.pl/goscie/palla/godzina.htm&#13;
[data dostępu: 26.05.2019].&#13;
Palma Huerta, Edgar Antonio, 2014, Los velones de Huarás, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 40,&#13;
s. 27–29.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
325&#13;
&#13;
Panofsky, Erwin, 1971, Studia z historii sztuki, wybrał, opracował i opatrzył posłowiem Jan Białostocki, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Pearsall, Deborach M., 2008, Plant Domestication and the Shift to Agricukture in the Andes, [w:] The Handbook of South American Archeology, ed. Helene Silverman, William H. Isbell, New York: Springer Science+Business Media, LLC., s. 105–120.&#13;
Pease García-Yrigoyen, Franklin, 2011, The Incas, translated by Simeon Tegel, Lima: Pontificia Universidad&#13;
Católica del Perú.&#13;
Pérez Guadelupe, José Luis, 2017, Entre Dios y el César. El impacto político de los evangélicos en el Perú&#13;
y América Latina, Lima: Konrad-Adenauer-Stiftung e.V., Instituto de Estudios Social Cristianos (IESC).&#13;
Pérez Sánchez, Alfonso E. 1988, The Artistic Milieu in Seville during the First Third of the Seventeenth Century, [w:] Zurbarán, ed. Brown Jonathan, Bottineau Yves, Baticle Jeannine, New York: The Metropolitan&#13;
Museum of Art.&#13;
Pérez Sánchez, Alfonso E., 2005, Pintura barroca en España 1600–1750, Madrid: Ediciones Cátedra.&#13;
Petzinger, Genevieve von, 2016, Pierwsze znaki. Najstarsze symbole świata, przeł. Agnieszka Szurek, Kraków:&#13;
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Pielas, Magdalena, 2000, Matka Boska Bolesna, Kraków: Universitas.&#13;
Pietraszczyk-Sękowska, Joanna, 2015, Tradycje oporu w Andach. Mobilizacje indiańskochłopskie w Peru&#13;
od XVI do XX wieku, Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego.&#13;
Pietrzak, Andrzej, „Złoty wiek” chrześcijaństwa w Ameryce Łacińskiej, [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. Marcin F. Gawrycki, Warszawa 2011, Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 223–233.&#13;
Pini, Francesco Antonio; León, Miguel; Villanueva, Julio, 2008, Presencia de Santo Toribio de Monrovejo en&#13;
el Callejon de Conchucos, segunda edición, Huari: Prelatura de Huari.&#13;
Poirier Maruenda, Marcela, 2019, Archeology and Education: Learning about the Past in Chavin de Huantar,&#13;
Peru, West Lafayette, Indiana: Department of Anthropology.&#13;
Polak, Sebastian, SDS, 2014, Siedem słów. Rozważania pasyjne. Droga Krzyżowa, Kraków: Wydawnictwo&#13;
Salwator.&#13;
Por donde sale el Sol, 2015, Costumbres. El verdadero de los peruanos, http://www.costumbresperu.npe/portfolio-view/por-donde-sale-el-sol/ [data dostępu: 17.02.2020].&#13;
Porres Benavides, Jesús, 2008, Escultores y esculturas en el Virreinato de Perú in comienzos del Barroco,&#13;
„Revista del Instituto Riva-Agüero” t. 3, nr 2, s. 171–202.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 2005, Etniczność. Kategorie. Procesy etniczne, Poznań: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 1985, Kraina Inkarrí. Szkice etnologiczne o Peru, Wrocław: Zakład Narodowy&#13;
im. Ossolińskich.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 1983, Kultura ludowa Peru. Jej treść, formy i interpretacje, „Etnografia Polska”, t. 27, z. 1, s. 153–172.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, Los efectos culturales de la expansión del protestantismo en las comunidades&#13;
indígenas de América Latina. El caso andino, traducido por M. Socorro, „Ethnologia Polona” vol. 11,&#13;
s. 149–175.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 1992, Rozwój badań antropologicznych a 500 lat odkrywania Ameryki, „Etnografia Polska” t. 36, z. 2, s. 7–33.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 1974, Ruchy społeczne i religijne Indian hiszpańskiej Ameryki Południowej&#13;
(XVI–XX w.), Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Posern-Zieliński, Aleksander, 1985, Wyznaniowa dezintegracja indiańskich społeczności chłopskich w peruwiańskich Andach i jej kulturowe skutki, „Etnografia Polska” t. 29, z. 2, s. 135–161.&#13;
Prejs, Roland, 2012, Robert Bellarmin, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 17, Lublin: Katolicki Uniwersytet&#13;
Lubelski, s. 132–135.&#13;
Prieto Ustio, Ester, 2018, Pintores europeos en la América del siglo XVI. Su traslado hacia el Virreinato de&#13;
Nueva España, „Americanist” nr 40, s. 51–69.&#13;
&#13;
�326&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Provincia de Huaras. Historia – Folklore – Artesanía, 1989, Huaráz: Instituto Departamental de Cultura de&#13;
Ancash.&#13;
Proyecto Arqueológico Condesuyos, Vol. 1; Boletín de la Misión Arqueológica Andina, nr. 3 ed. Mariusz S. Ziółkowski, Luis Augusto Belan Franco, Varsovia 2000–2001, Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych.&#13;
Proyecto Arqueológico Condesuyos, Vol. 2; Boletín de la Misión Arqueológica Andina, nr. 6, ed. Mariusz&#13;
S. Ziółkowski, Luis Augusto Belan Franco, Maciej Sobczyk, Varsovia 2005, Polskie Towarzystwo Studiów&#13;
Latynoamerykanistycznych.&#13;
Proyecto de investigación arqueológica y conservación en Chavin de Huantar. Boletín de fin de temporada de&#13;
excavaciones 2012, (2013), Compaña Minera Antamina, Global Heritage Fund, Stanford University.&#13;
Prządka, Patrycja, 2001, Akt składania ludzkiej ofiary w ikonografii kultury Moche, [w:] Antropologia religii.&#13;
Wybór esejów, t. 2, red. Arkadiusz Sołtysiak, Warszawa: Zakład Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii UW, s. 155–177.&#13;
El Quapaq Ñan en la ruta del Chinchaysuyu entre Pumpu-Pallasca. Reconocimiento y registro del enterno&#13;
territorial del Qhapaq Ñan, 2009, Lima: Instituto National de Cultura.&#13;
Radcliﬀe, Timothy, 2006, Siedem ostatnich słów, przeł. Jolanta Czapczyk, Kraków: Wydawnictwo W Drodze.&#13;
Raimondi, Antonio, 2006, El departamento de Ancachs y sus riquesas minerales (1873). Mapa del departamento&#13;
de Ancachs con la nueva provincia de Dos de Mayo del departamento de Huánuco (1873). Incluye la presentación de dibujos inéditos de sus libertas de viajes y de la oficina de redacción de la obra El Perú, compilación&#13;
y estudio introductorio de L.F. Villscorta Ostolaza, Lima: Fondo Editorial Universidad Mayor de San Marcos.&#13;
Ramos Sosa, Rafael, 1998, El crucificado de la Compañía en Ayacucho (Perú): una propuesta de atribución&#13;
a Bernardo Pérez de Roblez, „Laboratorio de Arte” t. 11, s. 511–519.&#13;
Ramos Sosa, Rafael, 2017, El Crucificado de la Sangre: obra de Martín Alonso de Mesa en Lima, „Laboratorio&#13;
de Arte” t. 29, s. 811–818.&#13;
Ramos Sosa, Rafael, 2011, Panorama de la escultura virreinal limeña (1600–1670): relaciones con Sevilla y&#13;
México. Perfil histórico artístico del escultor mexicano Juan García Salguero, „Boletín del Instituto Riva-Agüero” nr 36, s. 21–50.&#13;
Read, Herbert, 1982, Sens sztuki, przeł. Krystyna Tarnowska, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Reina Loli, Manuel S., 2016, Arqueología huaracina: el adoratorio de Pumacayan, „El Libro Azul” nr 8,&#13;
s. 16–20.&#13;
Reina Loli, Manuel S., 2008, Carnaval Huarasino, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 15, s. 1–5.&#13;
Reina Loli, Manuel S., 2012, San Sebastian de Huaráz, pueblo mestizo del siglo XVIII, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 34, s. 1–5.&#13;
Revista Peruana de Andinismo y Glaciologia 1969–1970, 1971, Edicíon Extraordinaria Conmemorando el Primer Año del Sismo del 31 Mayo de 1970, dir. C. Morales Arnao, Huaráz.&#13;
Reymont, Władysław St., 1917, Pielgrzymka do Jasnej Góry, [w:] idem, Przysięga. Nowele, Poznań: Spółka&#13;
Wydawnicza Ostoja, s. 103–201.&#13;
Ricardo, Antonio, 1951 [1586], Vocabulario de los indios del Perú, llamada Quichua y en la lengua española,&#13;
quinta edicion publicida con un prólogo y notas de Guillermo Escobar Risco, Lima: Edición del Instituto de&#13;
Historia de la Facultad de Letras.&#13;
Rick, John W., 1983, Cronología, clima y subsistencia en el Precerámico Peruano, Lima: INDEA Instituto&#13;
Andino de Estudios Arqueológicos.&#13;
Rick, John W.; Lumbreras, Luis G.; Bazán, Augusto E.; Mendoza de Rick, Rosa, 2016, Cambiando la percepción sobre Chavín: las últimascampañas del Proyecto de Investigación Arqueológica y Conservación en&#13;
Chavín de Huántar, [w:] Actas I Congreso Nacional de Antropologia, vol. 2, Lima: Ministerio de Cultura,&#13;
s. 5–19.&#13;
Rick, John W.; Mesia, Christian; Contreres, Daniel (et al.), 2009, La cronología de Chavin de Huántar y sus&#13;
implicancias para el Periodo Formativo, „Boletín de Arqueología” nr 13, s. 87–132.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
327&#13;
&#13;
Riviera Andía, Juan Javier, 2006, Mitologia en los Andes, [w:] Mitologias amerindias, ed. A. Ortiz Rescaniere,&#13;
Madrid: Trotta, s. 129–176.&#13;
Roa Bastos, Augusto, 1977, Syn człowieczy, przeł. Zygmunt Wilski, Kraków: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Robles Mendoza, Román, 2007, Los nuevos rostros de la música andina a través de los instrumentos musicales, „Investigaciones Sociales” nr 18, s. 67–108.&#13;
Robles Torre, Omar, 2019, La triste historia de un hombre que sufrió y otros relatos del terremoto del 70,&#13;
Huaráz: Ediciones Kordillera.&#13;
Roda Peña, José, (2009), Rzeźba sewilska w XVII wieku: klucze interpretacyjne i ewolucja stylistyczna, przeł.&#13;
Ewa Palka, [w:] Kultura artystyczna siedemnastowiecznej Sewilli a Don Miguel Mañara i jego dzieło, red.&#13;
Andrzej Witko, Kraków: Wydawnictwo AA s.c., s. 51–100.&#13;
Rodri, Félix, 2019, Hallan escalera de 4 mil años de antigüedad en Casma, Perú, „Perú Folklórico. Revista&#13;
Virtual”, https://perufolklorico.blogspot.com/2019/08/hallan-escalera-de-4-mil-anos-de.html? [data dostępu: 19.04.2020].&#13;
Rodríguez Becerra, Salvador, 2004, Las cruces de mayo en Andalucía: historia y antropología de una fiesta,&#13;
[w:] Las Cruces de mayo en España. Tradición y ritual festivo, ed. D. González Cruz, Huelva: Universidad&#13;
de Huelva, 2004, s. 56–78.&#13;
Rodríguez G. de Ceballos, Alfonso, 2004, El Cristo Crucificado de Velásquez: transfondo histórico-religioso,&#13;
„Archivo Español de Arte” t. 77, s. 5–19.&#13;
Rodríguez Peinado, Laura, 2010, La crucifixión, „Revista Didital de Iconografía” t. 2, nr 4, s. 29–40.&#13;
Romero, Emilio, 1996, Peru na ścieżkach Ameryki. Wybór, przeł. Andrzej Dembicz, Varsovia: Universidad de&#13;
Varsovia, Centro de Estudios Latinoamericanos.&#13;
Rostworowska, Maria, 2007, Historia państwa Inków, przeł. Patrycja Prządka-Giersz, Miłosz Giersz, wprowadzenie i posłowie Mariusz Ziółkowski, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Rostworowskí, Maria, 2017, Aproximación psicoantropológica a los mitos andinos, Lima: IEP Instituto de&#13;
Estudios Peruanas.&#13;
Rostworowskí, Maria, 2015, Pachacamac y el Señor de los Milagros. Una trayectoria milenaria. El señorío de&#13;
Pachacamac. El informa de Rodrigo Cantos de Andrede. Señoríos indígenas de Lima y Canta, Lima: IEP&#13;
Instituto de Estudios Peruanas.&#13;
Rotter, Lucyna, 2015, Ubiór czy kostium? Znaczenie i funkcja strojów zakonnych, Kraków: Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Rozas Álvarez, Jesús Washington; Calderon García, Maria del Carmen, 1993, Taqe y Ch`eqesqa: conceptos de concentación en el pansamiento andino, [w:] Perú contemporáneo. El espejo de las identidades, ed. Ricardo Bao, María Teresa Bosque Lastra, México: Universidad Nacional Autónoma de México,&#13;
s. 217–231.&#13;
Rusecki, Marian, 2013, Tauler Johannes, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 19, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 556–557.&#13;
Ryn, Zdzisław, 1982, Alkohol w życiu mieszkańców Andów, „Wierchy” t. 51, s. 138–149.&#13;
Ryn, Zdzisław Jan, 2016, Góry, medycyna, antropologia, Kraków: Medycyna Praktyczna.&#13;
Ryn, Zdzisław Jan, 2007, Medycyna indiańska, Kraków: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Ryn, Zdzisław Jan, 1981, Medycyna ludowa w Andach, „Wierchy” t. 50, s. 190–203.&#13;
Ryn, Zdzisław Jan, 1979, Mieszkańcy Andów. Studium antropologiczne, „Wierchy” t. 48, s. 99–118.&#13;
El sacrificio de la luz. Colección Joaquín Gandarillas Infante. Arte colonial americano, 2015, Santiago de Chile: Pontificia Universidad Católica de Chile.&#13;
Sakowicz, Eugeniusz, 2011, Krzyż w religiach niechrześcijańskich, [w:] Krzyż, red. Elżbieta Kasjaniuk, Lublin:&#13;
Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.&#13;
Salas, Xavier de; Marias, Fernando, 1992, El Greco y el arte de su tiempo. Las notas de El Greco a Vasari,&#13;
Madrid: Real Fundación de Toledo.&#13;
&#13;
�328&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Salazar Garcés, Erwin, 2014, Astronomia Inka. Arqueoastronomía &amp; Etnoastronomía, Lima: Asociación Andrés Antiguo Perú.&#13;
Salazar Garcés, Erwin, 2018, The Inka Astronomy Handbook. Cultural Astronomy: Archeo &amp; Ethno Astronomy, Lima: Author-Editor Erwin Salazar Garcés.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 1999, Origenes de la cultura andina. Ciencia y tecnología en el Ande, Huaráz:&#13;
Biblioteca Escolar Chavin.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 2006, Identidad. Diversificación curricular para Ancash. Bases para el Proyecto&#13;
Educativo Regional, Huaráz: Instituto Repúblico y Libertador „José Faustino Sánchez Carrión”.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 2009, 7 ensayos de interculturalidad ancashina, Huaráz: Editoriales SC.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 2016, Tradiciones ancashinas, Huaráz: Killa Editorial.&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 2017, José Antonio Salazar Mejía cuenta toda la historia del „Señor de Mayo”,&#13;
„PrensaHuaráz”, http://www.prensaHuaráz.com/2017/? p=1284 [data dostępu: 17.02.2020].&#13;
Salazar Mejía, José Antonio, 2019, Breve historia de Áncash, Huaráz: Killa Editorial.&#13;
Sallnow, Michael J., 1974, La peregrinacion andina, „Allpanchis” vol. 7, s. 101–142.&#13;
Samaniego Román, Lorenzo Alberto, 2017, Sechín: arte mural, Chimbote: Fondo Editorial Municipalida&#13;
Distrital de Nuevo Chimbote.&#13;
Sánchez Cremonini, Nelly, 2010, Historia de la Institución Educativa „Señor de la Soledad” – Huaráz, http://&#13;
nelly-maestriaucv.blogspot.com/2010/11/ie-senor-de-la-soledad.html [data dostępu: 28.06.2020].&#13;
Señor de Mayo o sea, memoría documentada del espantoso terremoto que asoló a la Ciudad de Santiago de&#13;
Chile el lunes 13 de Mayo de 1647, 1852, Santiago [de Chile]: Imprenta de Julio Belin.&#13;
El Señor de los Milagros. Historia, devoción e identidad, 2016, Lima: Banco de Crédito.&#13;
Serrudo Torobeo, Eberth, 2004, Sistema vial y asentamientos Inca en la provincia de Huari, [w:] Arqueologia&#13;
de la sierra de Ancash. Propuesta y perspectivas, ed. Bebel Ibarra Asencios, Lima: Instituto Cultural Runa,&#13;
s. 429–444.&#13;
El Siglo de Oro. The Age of Velázquez, 2016, Berlin-München: Gemäldgalerie Staatliche Museen zu Berlin,&#13;
Kunsthalle.&#13;
Sotelo Falcón, Julio César, 2019, Fiesta de Cruces en la ciudad de Huaráz, http://jcsfHuaráz.blogspot.&#13;
com/2019/01/fiesta-de-cruces-en-la-ciudad-de-Huaráz.html [data dostępu: 10.08.2020].&#13;
Sotelo Mejía, José, 2007, Desde mis montañas. Visión panorámica de Ancash – Perú, Huaráz: Alpamayo&#13;
U.S. Trading Company del Perú S.R.L.&#13;
Soto Ruíz, Clodoaldo, 2012, Runasimi-kastillanu-inlis llamkaymanaq qullqa Ayakuchu-Chanka. I rakta. Diccionario funcional quechua-castellano-inglés: Ayacucho-Chanka. Vol. I. Quechua-Spanish-English functional dictionary: Ayacucho-Chanka, „Revista de Lingüística y Literatura” vol. 36, nr 2, s. 378–388.&#13;
Spetale, Hernández Rubén, 2015, Antología de mitos, leyendas y relatos ancashinos, Huaráz: Killa Editorial.&#13;
Stahl, Peter W., 2008, Animal Domestication in South America, [w:] The Handbook of South American Archeology, ed. Helene Silverman, William H. Isbell, New York: Springer Science+Business Media, LLC.,&#13;
s. 121–130.&#13;
Stanfield-Mazzi, Maya, 2013, Object and Apparition. Envisioning the Christian Divine in the Colonial Andes,&#13;
Tucson: The University of Arizona Press.&#13;
Stein, Gertruda, 1974, Picasso, przeł. Mira Michałowska, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.&#13;
Stein, William W., 1961, Hualcan: Life in the Highlands of Peru, Ithaca-New York: Cornell University Press.&#13;
Steinberg, Leo, 2013, Seksualność Chrystusa. Zapomniany temat sztuki renesansowej, przeł. Mateusz Salwa,&#13;
oprac. naukowe Marek Walczak, Kraków: Universitas.&#13;
Stobart, Henry, 2007, Tara i q’iwa – wymiary dźwięku i jego znaczenia, [w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej. Antologia, red. Krystyna Zajda, Kraków: Universitas, s. 185–197.&#13;
Stoichita, Victor I., 2011, Ustanowienie obrazu. Metamalarstwo u progu ery nowoczesnej, przeł. Katarzyna&#13;
Thiel-Jańczuk, Gdańsk: słowo/obraz terytoria.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
329&#13;
&#13;
Stomma, Ludwik, 1986, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax.&#13;
Stomma, Ludwik, 1976, Mit Alkmeny, „Etnografia Polska”, t. 20, z. 1, s. 99–110.&#13;
Stróżewski, Władysław, 2002, Wokół piękna. Szkice z estetyki, Kraków: Universitas.&#13;
Sullivan, Lawrence E., 2007, Mistrz pieśni i dźwięku, przeł. Radosław Nowakowski, [w:] Estetyka Indian Ameryki Południowej. Antologia, red. Krystyna Zajda, Kraków: Universitas, s. 143–161.&#13;
Szemiński, Jan, 1984, El único español bueno es el español muerto: maten a los españoles, [w:] Pishtacos de&#13;
verdugos a sacaojos, ed. Juan Ansión, Lima, Tarea, s. 19–60.&#13;
Szemiński, Jan, 1984, Myślane po kiczua, „Etnografia Polska” t. 28, z. 2, s. 51–109.&#13;
Szemiński, Jan, 1985, La imagen de Wiraqučan según las oraciones recogidas por Joan de Santacruz Pachacuti&#13;
Yamqui Salcamaygua, „Ethnologia Polona” vol. 11, s. 103–117.&#13;
Szemiński, Jan, 1989, Manqu Qhapaq, król założyciel w inkaskiej tradycji historycznej, „Przegląd Historyczny” t. 80, z. 4, s. 689–704.&#13;
Szemiński, Jan, 1992, El mundo andino dominado por los „muertos rebeldes”, [w:] De palabra y obra en el&#13;
Nuevo Mundo, I. Imagines Interetnicas, ed. M. León-Portilla, Madrid: Siglo Veintiuno Editores, s. 171–193.&#13;
Szemiński, Jan, 1999, O tradycji ustnej jako źródle historycznym (Peru, wiek XVI–XVII), „Przegląd Historyczny” t. 90, z. 4, s. 471–489.&#13;
Szemiński, Jan, 2005, Inka jako wielki baca, [w:] Dawne elity. Słowo i gest, red. Justyna Olko i Jerzy Axer,&#13;
Warszawa: Ośrodek Badań nad Tradycją Antyczną w Polsce i w Europie Środkowowschodniej Uniwersytet&#13;
Warszawski, Wydawnictwo DiG, s. 171–178.&#13;
Szemiński, Jan; Ziółkowski, Mariusz, 2014, Mity, rytuały i polityka Inków, Warszawa: Państwowy Instytut&#13;
Wydawniczy.&#13;
Szyjewski, Andrzej, 2008, Etnologia religii, Kraków: Zakład Wydawniczy „NOMOS”.&#13;
Szykulski, Józef, 2005, Pradzieje południowego Peru. Rozwój kulturowy Costa Extremo Sur, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.&#13;
Szykulski, Józef, 2010, Starożytne Peru, Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.&#13;
Szymusiak, Jan, 1995, Arianizm, [hasło w:] Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin: Katolicki Uniwersytet Lubelski, s. 911–915.&#13;
Szyszka, Tomasz, 2011, Redukcje jezuickie i muzyka baroku misyjnego [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej,&#13;
red. Marcin F. Gawrycki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 131–152.&#13;
Szyszka, Tomasz, 2011, Zmagania ewangelizacyjne w Ameryce Łacińskiej okresu kolonialnego, [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. Marcin F. Gawrycki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN,&#13;
s. 120–130.&#13;
Świeżyński, Adam, 2015, (Wszech) moc Boga w kontekście relacyjno-komunikacyjnej ontologii cudu, „Filo-Sofija” nr 30, s. 181–198.&#13;
Tarragó, Rafael E., 2008, La influencia flamenca en la pintura andina del barroco. Del escalada a los Andes,&#13;
„Exégesis. Revista de la Esquela de Posgrado” t. 1, nr 1,s. 55–61.&#13;
Tempche Benites, Ricardo, [s.a.], Cofradías, gremios, mutuales y sindicatos en el Perú, Lima: Editorial Escuela&#13;
Nueva SA&#13;
Teoretycy, historiografowie i artyści o sztuce 1600–1700, 1994, wybrał i opracował Jan Białostocki, red. naukowa i uzupełnienia Maria Poprzęcka i Antoni Ziemba, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Tettamanzi, Dionigi, 2010, San Carlo e la Croce, Milano: Áncora Editrice.&#13;
Thomson, Hugh, 2014, Biała Skała. W głąb krainy Inków, przeł. Agnieszka Wilga, Wołowiec: Wydawnictwo&#13;
Czarne.&#13;
Tibesar, Antonio, 1991, Comienzos de los franciscanos en el Perú, pról. de Víctor Andrés Belaunde, trad. Jorge&#13;
Navárez Muñoz, Iquitos: Centro de Estudios Teológicos de la Amazonía.&#13;
Todorov, Tzvetan, 1996, Podbój Ameryki. Problem obcego, przeł. Janusz Wojcieszak, Warszawa: Fundacja&#13;
Aletheia.&#13;
&#13;
�330&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Tokarska-Bakir, Joanna, 2000, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści, Kraków: Universitas.&#13;
Tokarska-Bakir, Joanna, 1997, Wyzwolenie przez zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Wrocław:&#13;
Wydawnictwo Leopoldinum Fundacji dla Uniwersytetu Wrocławskiego.&#13;
Tomicki, Ryszard, 1976, W kręgu mitów peruwiańskich, „Etnografia Polska” t. 20, z. 1, s. 255–270.&#13;
Tomicki, Ryszard, 1987, Poza społeczeństwem – w pobliżu boskości. Przyczynek do rozważań nad symboliką&#13;
włosów, „Polska Sztuka Ludowa” nr 1–4, s. 169–176.&#13;
Tomicki, Ryszard, 2010, Tabu, Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Topolski, Jerzy, 1978, Problemy metodologiczne korzystania ze źródeł literackich w badaniu historycznym, [w:]&#13;
Dzieło literackie jako źródło historyczne, red. Zofia Stefanowska, Janusz Sławiński, Warszawa: Czytelnik,&#13;
s. 7–30.&#13;
Toro Montalvo, César, 2007, Mitos y leyendas del Perú, Lima: A.F.A. Editores Importadores SA&#13;
Torre, Luz María de la (Achiq Pacha Saqil), C. Sandoval Peralta, 2004, La reciprocidad en el mundo andino.&#13;
El caso del pueblo de Otavalo, Quito: Ediciones Abya-Yala, ILDIS-FES (Instituto Latinoamericano de&#13;
Investigaciones Sociales).&#13;
Torre Ugarte Bustos, Manuel Fernande de la, 2018, Cosmovisión andina. Aspectos astronómicos, La Paz:&#13;
Topaz.&#13;
Torres Guerrero, Amador, 2016, Tradiciones caracinas, Caraz: Ediciones El Inca.&#13;
Travieso Alonso, José Miguel, 2011, Escultura de papelón. Un recurso para el simulacro, „Revista Atticus”&#13;
nr 14, s. 9–30.&#13;
Tronina, Antoni, 2017, Drzewo życia w rajskim ogrodzie. Biblijne korzenie mistyki Krzyża, Częstochowa: Edycja Świętego Pawła.&#13;
Turner, Victor W., 2003, Badania nad symbolami, przeł. Ewa Klekot, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii&#13;
antropologicznej, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili Marian Kempny, Ewa Nowicka, Warszawa:&#13;
Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 89–105.&#13;
Turner, Victor W., 2004, Liminalność i communitas, przeł. Ewa Dżurak, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii&#13;
antropologicznej. Kontynuacje, wyboru dokonali i przedmową poprzedzili Marian Kempny, Ewa Nowicka,&#13;
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 240–266.&#13;
Turner, Victor; Turner, Edith L.B., 2009, Obraz i pielgrzymka w kulturze chrześcijańskiej, przeł. Ewa Klekot,&#13;
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Tuszyńska, Boguchwała, 2018, Czy geoglify z Doliny Chao przedstawiają gwiazdozbiory?, „Przed Kolumbem”, 21 czerwca 2018, http://przedkolumbem.blogspot.com/2018/06/czy-geoglify-z-doliny-chao.html&#13;
[data dostępu: 6.12.2019].&#13;
Uribe Taboada, Eloy, La fiesta de la Cruz y de la „Chacana Cruz” de los Sikuris, https://www.academia.&#13;
edu/8371048/ [data dostępu: 27.05.2020].&#13;
Uspienski, Boris, 2010, Krzyż i koło. Z historii symboliki chrześcijańskiej, przeł. Bogusław Żyłko, Gdańsk:&#13;
słowo/obraz terytoria.&#13;
Uspienski, Borys A.; Żywow, Wiktor M., 1992, Car i bóg. Semiotyczne aspekty sakralizacji monarchy w Rosji,&#13;
przeł. Henryk Paprocki, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Valderrama Fernández, Ricardo; Escalante Gutiérrez, Carmen, 1979, Gregorio Condori Mamani: Autobiografía, Cuzco: CERA, Centro de Estudios Regionales Andinos Bartolomé de las Casas.&#13;
Valdivieso, Enrique, (2009), Malarstwo sewilskie w XVII wieku, przeł. Ewa Palka, [w:] Kultura artystyczna siedemnastowiecznej Sewilli a Don Miguel Mañara i jego dzieło, red. Andrzej Witko, Kraków: Wydawnictwo&#13;
AA s.c., s. 101–133.&#13;
Valencia Espinoza, Abraham, 1990, Taytacha Temblores, patrón jurado del Cuzco, Cuzco: Centro de Estudios&#13;
Andinos.&#13;
Varón Gabai, Rafael, 1982, Cofradías de indios y poder local en el Perú colonial: Huaráz, siglo XVII, „Allpanchis” vol. 17, s. 127–146.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
331&#13;
&#13;
Varón Gabai, Rafael, 1980, Curacas y encomenderos. Acomodamiento nativo en Huarás, siglo XVI–XVII,&#13;
Lima: P.L. Villanueva.&#13;
Vega Rizo Patrón, Leoncio Augusto, 2011, El Huaráz de mis recuerdos, Huaráz: Antonio Niglia, Editora Katequilla.&#13;
Vega Santos, Jesús Manuel, 2008, Los pasos de Christo y misterio de la Semana Santa de Sevilla elaborados en&#13;
Madera: impronta artística, evolución y catalogación, Sewilla: Universidad de Sevilla (praca licencjacka&#13;
niepublikowana).&#13;
Velasquez T., J. Eduardo, 1999a, Antecedentes para la ereccion de la nueva diocesis y relacion de los obispos&#13;
episcopologios, [w:] Diócesis de Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima,&#13;
s. 316–342.&#13;
Velasquez T., J. Eduardo, 1999b, Con las huellas de Santo Toribio Alfonso de Monrovejo, [w:] Diócesis de&#13;
Huaráz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima, s. 159–202.&#13;
Vergara Ramirez, Carlos Alberto, 2019, El Cristo Crucificado signo y controversia en los avatares de la historia, „Hirka. Revista Regional de Cultura” nr 60, s. 9–14.&#13;
Wachtel, Nathan, br, La visión de los vencidos: la Conquista española en folklore indigena, [w:] Ideologia&#13;
mesianica del Mundo Andino. Antología de J. M. Ossio A, Lima: Edicion de Ignacio Prado Pastor, s. 37–81.&#13;
Walendziak, Teresa, 2011, Synkretyzm religijny [w:] Dzieje kultury latynoamerykańskiej, red. Marcin F. Gawrycki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 246–256.&#13;
Walter, Doris, 2005, Los sitios arqueologicos en el imaginario de los campesinos de la Cordillera Blanca (Sierra de Ancash), [w:] La complejidad social en la arqueología y antropología de la sierra de Ancash, Perú,&#13;
ed. Alexander Herrera, Carolina Orsini &amp; Kevin Lane, Milan: Comune di Milano – Raccolte Extra Europee&#13;
del Castello Sforzesco, s. 177–190.&#13;
Wasilewski, Jerzy Sławomir, 1979, Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich misteriach, Warszawa: Ludowa&#13;
Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Wasilewski, Jerzy Sławomir, 2010, Tabu, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Wegner, Steven, 2014, Lo que el aqua se llevó. Consecuencias y lecciones del aluvión de Huaráz de 1941, Huaráz: Proyecto IMACC, Ministerio del Ambiente, Perú.&#13;
Wehli, Tünde, 1983, Malarstwo hiszpańskie w średniowieczu, przeł. Janina Ruszczycówna, Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.&#13;
Whorf, Benjamin Lee, 1982, Język, myśl i rzeczywistość, przeł. Teresa Hołówka, wstępem opatrzył Adam&#13;
Schaﬀ, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.&#13;
Wierciński, Andrzej, 2010, Magia i religia. Szkice z antropologii religii, Kraków: Zakład Wydawniczy NOMOS.&#13;
Wierusz-Kowalski, Jan, 1977, Dramat a kult, Warszawa: Iskry.&#13;
Witko, Andrzej, 2014, Ikonografia potrydencka w twórczości El Greca, [w:] Sztuka po Trydencie, red. Kazimierz Kuczman, ks. Andrzej Witko, Kraków: Instytut Historii Sztuki i Kultury UPJPII, Wydawnictwo AA&#13;
s.c., s. 139–150.&#13;
Witko, Andrzej, 2013, Sewilskie malarstwo siedemnastego wieku. Od wizji mistycznych do martwych natur,&#13;
Kraków: Wydawnictwo AA s.c., Wydawnictwo Jedność.&#13;
Wittgenstein, Ludwig, 2014, Uwagi o barwach, przeł. Bogdan Baran, Warszawa: Wydawnictwo Aletheia.&#13;
Wojciechowski, Leszek, 2003, Drzewo przenajszlachetniejsze. Problematyka Drzewa Krzyża w chrześcijaństwie zachodnim (IV – połowa XVII wieku). Od legend do kontrowersji wyznaniowych i piśmiennictwa&#13;
specjalistycznego, Lublin: Wydawnictwo KUL.&#13;
Woytkowski, Feliks, 1974, Peru, moja ziemia nieobiecana, wybór tekstów, opracowanie, przekład z hiszpańskiego i angielskiego oraz wstęp, posłowie i przypisy M. Salomea Wielopolska, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Yaranga Valderrama, Abdón, 1988, Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, przeł.&#13;
Andrzej Krzanowski, [w:] Czas w kulturze, wybrał, opracował, wstępem zaopatrzył Andrzej Zajączkowski,&#13;
Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 47–68.&#13;
&#13;
�332&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pan Samotności, Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich&#13;
&#13;
Yauri Montero, Marcos, 1972, Ancash o la biografia de la inmortalidad. Nuevo planteamiento de sus problemas culturales, Lima: Ediciones P.L.V.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 1990, Leyendas ancashinas. Plantas alimencias y literatura oral andina, Lima: Consejo Nacional de Ciencia y Technologia – Concytec.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2003, Literatura ancashina. Origen, oralidad, historía y regionalidad, Lima: Asamblea Nacional de Rectores.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2006, Puerta de la Alegría. Canciones religiosas quechuas de Ancash, Lima: Universidad Ricardo Palma.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2009, Simbolismo de las plantas alimencias nativas en el imaginario andino, Lima:&#13;
Univesidad Ricardo Palma, Editorial Univesitaria.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2012, Reina del viento. Leyendas, Lima: Ediciones Azalea.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2013, El Señor de la Soledad de Huarás. Discursos de la abundancia y carencia.&#13;
Resistencia andina, Huaráz: Killa Editorial.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2014, Áncash en el tapiz: imágenes de su historia y cultura, Lima: Fondo Editorial de&#13;
la Asamblea Nacional de Rectores.&#13;
Yauri Montero, Marcos, 2018, Deidades Panandinas del Perú antiguo en el Callejón de Huaylas. Doses de Pumacayan, bm.: EAE – Editorial Académica Española, http://repositorio.urp.edu.pe/bitstream/handle/URP/&#13;
1200/DEIDADES%20PANANDINAS%20DEL%20PER%C3%9A%20ANTIGUO%20EN%20EL%20&#13;
CALLEJ%C3%93N%20DE%20HUAYLAS.pdf?sequence=1&amp;isAllowed=y [data dostępu: 12.02.2020].&#13;
Zelaya Aguirre, Rolando, 2017, Las aventuras de Rachak, Huarás: Bibliofilia Ediciones.&#13;
Zieliński, Chwalisław, 1960, Sztuka sakralna. Co należy wiedzieć o budowie, urządzeniu, wyposażeniu, ozdobie&#13;
i konserwacji Domu Bożego. Podręcznik opracowany na podstawie przepisów kościelnych, Poznań: Księgarnia św. Wojciecha.&#13;
Zowczak, Magdalena, 2013, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.&#13;
Zubrzycka, Magdalena, 2015, Czy okrzyk Jezusa „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” jest okrzykiem&#13;
rozpaczy?, „Szkoła Teologii”, Fundacja „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”, http://www.szkolateologii.dominikanie.pl/quolibet/czy-okrzyk-jezusa-boze-moj-boze-moj-czemus-mnie-opuscil-jest-okrzykiem-rozpaczy/ [data dostępu: 21.06.2019].&#13;
Zuidema, Reiner Tom, 2010, El calendario Inca. Tiempo y espacio en la organización ritual del Cuzco. La&#13;
idea del pasado, Lima: Fondo Editorial del Congreso del Perú, Fondo Editorial de la Pontificia Universidad&#13;
Católica del Perú.&#13;
Zuidema, Reiner Tom, 1964, The Ceque System of Cuzco: The Social Organization of the Capital of the Inca,&#13;
transl. E.M. Hooykaas, Leiden: Brill.&#13;
Zuloaga Rada, Marina, 2012, La conquista negociada: guarangas, autoridades locales e imperio en Huaylas,&#13;
Perú (1532–1610), Lima: Instituto de Estudios Peruanos, Instituto Francés de Estudios Andinos.&#13;
Zych Magdalena, 2006, O dzwonniku. Vivos vocat, mortuos plangat, fulgura frangit, [w:] Człowiek – Zwierzę,&#13;
Człowiek – Maszyna, pod red. A. Celińskiej i K. Fidler, Kraków: Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”, s. 153–170.&#13;
&#13;
Mapy&#13;
Cordillera Blanca Nord (Perú), Skala 1:100 000, Innsbruck 2006, Herausgegeben im Rahmen der Alpenvereinskartographie vom Oesterreichischen Alpenverein.&#13;
Cordillera Blanca Süd (Perú), Skala 1:100 000, Innsbruck 2005, Herausgegeben im Rahmen der Alpenvereinskartographie. Oesterreichischen Alpenverein, Alpenverein Südtirol.&#13;
Cordillera Blanca, Negra, Huayhuash y Callejón de Huaylas. Skala 1: 285 000, b.m. 2010–2011, Felipe Díaz&#13;
Bustos.&#13;
&#13;
�Bibliografia&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
333&#13;
&#13;
Departamento de Ancash. Mapa fisico politico compilado por el Instituto Geografico Militar, Escala 1:400 000,&#13;
Lima 1976, Instituto Geografico Militar.&#13;
Peru, Skala 1:500 000, Clermond-Ferrand 2010, Data Huber/Michelin, Propriétaires-éditeurs.&#13;
Peru Nord &amp; Süd, Skala 1:1 200 000, Vienna 2009, Freytag-Berndt u. Artaria.&#13;
&#13;
Filmy&#13;
El terremoto y El Señor, reż. Aristóteles Bartoselos Neto, 2005, prod. brazylijsko-peruwiańska, ed. Giuliano&#13;
Ronce i Aristóteles Bartoselos Neto, wytwórnia LISA. https://vimeo.com/43970188&#13;
Cruces Vivas, Cruces Protectoras, reż. Aristóteles Bartoselos Neto, 2006, prod. brazylijsko-peruwiańska, ed.&#13;
Fernanda Frasca i Aristóteles Bartoselos Neto, wytwórnia LISA. https://vimeo.com/43968726&#13;
Jaime Leiva Suarez. Los Soldados de Pilatos, reż. Tito Olaza, 2013, prod. peruwiańska, wytwórnia RedCondor&#13;
Film. https://vimeo.com/59802992&#13;
Tayta Mayo – Huaráz, reż. Juan Manuel Quirós Romero i William Reyes Milla, 2020, prod. peruwiańska, wytwórnia Photography Films. https://www.facebook.com/watch/? v=2647026725546104&amp;extid=fWXwASy1Wy4ZkdZR&#13;
&#13;
��STRESZCZENIE&#13;
&#13;
Ośrodek kultu Chrystusa Señor de la Soledad w Huaráz,&#13;
w północnych Andach Peruwiańskich.&#13;
Antropologia synkretyzmu i tożsamości kulturowej.&#13;
Praca stanowi rekonstrukcję etnohistorycznych uwarunkowań kształtowania się ośrodka kultu Chrystusa Señor de la Soledad (Pan Samotności) w Huaráz, w północnych Andach Peruwiańskich.&#13;
Na wstępie analizuję wzorzec ideowy i ikonograficzny figury Chrystusa Ukrzyżowanego przyjęty&#13;
w Europie po Soborze Trydenckim, który przez Hiszpanię trafił do Peru. Następnie charakteryzuję andyjskie podłoże kulturowe, religijne i historyczne, by ukazać czynniki współtworzące proces formowania się synkretycznego obrazu Pana Samotności. Pisząc o „wielkiej opowieści”, śledzę 500-letni&#13;
rozwój relacji między tym Chrystusem a Indianami, którzy uznali go za swojego Boga. Stał się ich&#13;
axis mundi – osią tożsamości kulturowej i centralną postacią schrystianizowanej kosmowizji. Istotnym&#13;
ustaleniem pracy jest zauważenie sposobów modelowania religijności Indian przez andyjskie struktury&#13;
mitologiczne oraz tradycyjny system pokrewieństw. Wpływ ten, będący elementem tzw. wtórnej inkulturacji, przejawia się w ważnym wątku pięciu „braci” Chrystusów, obecnym w folklorze religijnym&#13;
Peru. Praca proponuje ponadto nową perspektywę badań nad kultem świętych w andyjskiej religijności ludowej, ukierunkowaną na ich rolę w tworzeniu i aktualizowaniu społecznych ram pamięci,&#13;
poprzez włączanie ich w symboliczne i metonimiczne relacje z członkami miejscowych społeczności.&#13;
&#13;
��ABSTRACT&#13;
&#13;
Señor de la Soledad Christ worship center in Huaráz,&#13;
in the northern Peruvian Andes.&#13;
Anthropology of syncretism and cultural identity.&#13;
This work is a reconstruction of the ethnohistorical conditions of the formation of the center of the cult&#13;
of Christ, Señor de la Soledad (Lord of Solitude) in Huaráz, in the northern Peruvian Andes. At the&#13;
outset, I analyze the ideological and iconographic pattern of the figure of Christ Crucified, adopted in&#13;
Europe after the Council of Trent, which was brought to Peru through Spain. The Andean cultural, religious and historical background are characterized as well to show the factors co-creating the process&#13;
of forming a syncretic image of the Lord of Solitude. Writing about the “great story”, I follow the 450year development of the relationship between this Christ and the Indians who recognized him as their&#13;
God. He became their axis mundi – the axis of cultural identity and the central figure of Christianized&#13;
cosmovision. An important finding of the work is noticing the ways of modeling Indian religiosity&#13;
by Andean mythological structures and the traditional system of kinship. This impact, which is part&#13;
of the so-called “secondary inculturation” manifests itself in the important theme of the five brothers-Christs present in the religious folklore of Peru. The work also proposes a new perspective on the&#13;
study of the cult of Saints in Andean folk religiosity, focused on their role in creating and updating the&#13;
social framework of memory, by including them in symbolic and metonymic relationships with the&#13;
members of local communities.&#13;
&#13;
��Ilustracje *&#13;
&#13;
* Jeżeli w podpisach nie zostały podane inne źródła, wszelkie materiały ilustracyjne należą do autorki.&#13;
&#13;
��Wstęp&#13;
&#13;
�Fot. 1. Peru na mapie Ameryki Południowej i umiejscowienie regionu Ancash w granicach Peru.&#13;
Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 1 c.d. Region Ancash – mapa ukazująca konfigurację terenu i obszar objęty badaniami.&#13;
&#13;
��Europejskie źródła teologiczne&#13;
i ikonograficzne&#13;
wizerunku Chrystusa Ukrzyżowanego&#13;
w XVI–XVII w.&#13;
&#13;
�Fot. 1. „Wdowy” symbolizujące Mater Dolorosa w wielkopiątkowej procesji w Sewilli, 2015. Blog „Połącz&#13;
Kropki”, Katarzyna Tutko-Borcowska, https://polaczkropki.pl/2015/06/02/semana-santa-w-kordobie-3/&#13;
&#13;
Fot. 2. Virgen de la Soledad kościele San Isidro w Madrycie. Acosta Luna, Olga Isabel, 2011, Milagrosas&#13;
imágenes marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am Main: Iberoamericana,&#13;
Vervuert Verlag, str. 167.&#13;
&#13;
�Fot. 3. Virgen de la Soledad, przypisywana Alonso Cano, II poł. XVII w. Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 4. Przykłady odbitek graficznych z wizerunkiem Virgen de la Soledad – XVII–XVIII w. Acosta Luna,&#13;
Olga Isabel, 2011, Milagrosas imágenes marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am Main:&#13;
Iberoamericana, Vervuert Verlag, str. 168.&#13;
&#13;
�Fot. 5. Wczesne przykłady wizerunków Virgen de la Soledad – XVII w. Acosta Luna, Olga Isabel, 2011,&#13;
Milagrosas imágenes marianas en el Nuevo Reino de Granda, Frankfurt am Main:&#13;
Iberoamericana, Vervuert Verlag. Str. 170.&#13;
&#13;
Fot. 6. Matka Boska Bolesna w kościele franciszkanów w Krakowie, ok. 1510 r.&#13;
https://forumdlazycia.wordpress.com/2016/12/07/bolesne-objawienia-matki-bozej-o-aleksander-posacki-sj-3/.&#13;
&#13;
�Fot. 7. Chrystus z Małej Pasji Albrechta Dürera z 1509–1510 r. Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 8. Dominikos Theotokopulos, El Greco, Chrystus na krzyżu z widokiem Toledo w tle,&#13;
1604, Colección Santander. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 9. Francisco Pacheco, Chrystus na krzyżu, 1614, olej na płótnie, Grenada, kolekcja Gómeza Moreno.&#13;
Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 10. Francisco de Zurbaran, Ukrzyżowanie, ok. 1635 r. olej na płótnie, Sewilla, Museo de Bellas Artes.&#13;
Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 11. Diego Rodríguez de Silva y Velázquez, Chrystus na Krzyżu, 1632, Madryt, Muzeum Prado.&#13;
Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 12. Wizerunek Chrystusa Matthiasa Grünewalda w retabulum ołtarzowym w Isenheim, 1512 r.&#13;
Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 13. Widok Jerozolimy z Liber Chronicarum Hartmana Schedla, Norymberga 1493.&#13;
Schedel, Hartmann, 1493, Liber Chronicarum, Inkunabuł: domena publiczna,&#13;
https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/499107/edition/410623/content&#13;
&#13;
Fot. 14. Widok Toledo jako Jerozolimy na obrazie El Greco. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Andyjski Pan Samotności&#13;
„wielka opowieść”&#13;
&#13;
�Fot. 1. Jaskinia Guitarrero, miejsce odnalezienia najstarszych śladów bytności człowieka w dolinie Rio&#13;
Santa, datowanych na schyłek plejstocenu.&#13;
&#13;
�Fot. 2. Centrum ceremonialne Wilcahuain w pobliżu Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 3. Centrum ceremonialne Wayllac na wschodnich obrzeżach Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 4. Centrum ceremonialne Tumshucaico w pobliżu Caraz.&#13;
https://www.tripadvisor.com/Attraction_Review-g304037-d4783438-Reviews-Tumshukaiko-Caraz_Ancash_Region.html#photos;aggregationId=&amp;albumid=&amp;filter=7&amp;ﬀ=110326778.&#13;
&#13;
�Fot. 5. Ruiny inkaskiego tambo. Pueblo Viejo na obrzeżach Recuay.&#13;
&#13;
Fot. 6. Inkaski most linowy w Andach wg XIX-wiecznego rysunku z dzieła: George Suiera, Peru. Incidents&#13;
of trave and exploration in the Land of the Incas, New York 1887.&#13;
&#13;
�Fot. 7. Drogi inkaskie, przecinające masyw Cordillera Blanca, pomiędzy Olleros a Chavín de Huantar.&#13;
&#13;
�Fot. 8. Widok wzgórza Pumacayan w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 9. Graﬃti „Salvemos Pumacayan” („Ratujmy Pumacayan”) na cokole pomnika w pobliżu wzgórza&#13;
Pumacayan.&#13;
&#13;
�Fot. 9 c.d. Graﬃti „Salvemos Pumacayan” („Ratujmy Pumacayan”) na murze domu w pobliżu wzgórza&#13;
Pumacayan.&#13;
&#13;
Fot. 10. Centrum ceremonialne Kuntur Wasi w pobliżu Cajamarki.&#13;
https://www.flickr.com/photos/enperu/2579685052.&#13;
&#13;
�Fot. 11. Centrum ceremonialne Cerro Sechín nieopodal wybrzeża Pacyfiku.&#13;
&#13;
�Fot. 12. Chavín de Huantar, największe i najważniejsze centrum ceremonialne w tej części Andów.&#13;
&#13;
�Fot. 13. Zagadkowe usytuowanie ośrodka kultowego Pumacayan dokładnie na linii prostej&#13;
pomiędzy Cerro Sechín a Chavín de Huantar.&#13;
&#13;
Fot. 14. Spotkanie i wywiad z prof. Johnem W. Rickiem w Chavín de Huantar w 2013 r.&#13;
&#13;
�Fot. 15. Kilkupoziomowe korytarze i galerie podziemne w Chavín de Huantar.&#13;
&#13;
�Fot. 15 c.d. Kilkupoziomowe korytarze i galerie podziemne w Chavín de Huantar.&#13;
&#13;
�Fot. 16. Głaz z nieckami wypełnianymi wodą lub chichą w Chavín de Huantar.&#13;
&#13;
Fot. 17. Jedyny zachowany kamień z Pumacayan, ozdobiony reliefami z wizerunkiem człowieka i zwierząt –&#13;
w zbiorach Museo Arqueologico de Ancash „Augusto Soriano Infante” w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 18. Spotkanie i wywiad z etnologiem i pisarzem Marcosem Yauri Montero, Lima, październik 2019 r.&#13;
&#13;
Fot. 19. Wyschnięte źródła na wzgórzu Rataquenua nad Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 20. Malowidła na skałach, grobowce i ślady założeń budowlanych z okresu przedinkaskiego w świętej&#13;
dolinie Quillquayhuanca kilkanaście kilometrów na wschód od Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 21. Motywy węża wyrzeźbione na kamieniach w Chavín de Huantar i Cuzco.&#13;
&#13;
�Fot. 22. Tęcza nad Huaráz – zjawisko atmosferyczne głęboko osadzone w wierzeniach&#13;
i mitologii ludów andyjskich. Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
Fot. 23. Kanały wyrzeźbione w skale o finezyjnych kształtach naśladujących węża, Quenco.&#13;
https://laplacamadre.files.wordpress.com/2013/12/andes6-qenko3.jpg.&#13;
&#13;
�Fot. 24. Słynna scena spotkania Ataw Wallpy z Pizarrem w Cajamarce 16 listopada 1533 r.&#13;
Felipe Guaman de Ayala, Nueva Corónica y Buen Gobierno, 1615,&#13;
http://www5.kb.dk/permalink/2006/poma/386/es/image/?open=idm46480313243952&amp;imagesize=X.&#13;
&#13;
Fot. 25. Fragmenty rozległego kompleksu archeologicznego Pacha Kamaq na wybrzeżu Pacyfiku&#13;
(obecnie w granicach Limy).&#13;
&#13;
�Fot. 25 c.d. Fragmenty rozległego kompleksu archeologicznego Pacha Kamaq&#13;
na wybrzeżu Pacyfiku (obecnie w granicach Limy). Profesor Krzysztof Makowski&#13;
od wielu lat kieruje prowadzonymi tu pracami archeologicznymi.&#13;
&#13;
�A&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
C&#13;
&#13;
D&#13;
&#13;
Fot. 26. Strzeżenie pól przed ptactwem i zwierzętami. A – styczeń, B – luty, C – marzec, D – kwiecień.&#13;
Felipe Guaman de Ayala, Nueva Corónica y Buen Gobierno, 1615,&#13;
http://www5.kb.dk/permalink/2006/poma/386/es/image/?open=idm46480313243952&amp;imagesize=X.&#13;
&#13;
�Fot. 27. Kaplica boczna sanktuarium Señora de la Soledad w Huaráz. Fragment muru kamiennego wykonany prawdopodobnie z głazów Pumacayan.&#13;
&#13;
Fot. 28. Indianie wpatrujący się w płomienie ofiarnych świec, pełniących funkcję wróżebną.&#13;
Wygląd płomienia, spływającego wosku i sposobu spalania się świecy to elementy skomplikowanego&#13;
systemu znaków wróżebnych, który na poziomie ogólnym znany jest większości Indian, a na poziomie&#13;
wyspecjalizowanym stanowi wiedzę niektórych tylko osób, przekazywaną z pokolenia na pokolenie.&#13;
&#13;
�Fot. 29. Wnętrze Santuario Nuestra Señora de la Soledad w Limie.&#13;
&#13;
Fot. 30. Virgen de la Soledad – figura stanowiąca część Grupy Ukrzyżowania&#13;
przy krucyfiksie Señora de la Soledad w Huaráz.&#13;
&#13;
�A&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
Fot. 31. Przykłady założeń ikonograficznych Chrystusa na Krzyżu wraz z Grupą Ukrzyżowania&#13;
w peryferyjnych kościołach andyjskich w Chacas (A) i Aquia (B).&#13;
&#13;
�Fot. 32. Sanktuarium Chrystusa Señor de la Soledad w Huaráz przed trzęsieniem ziemi w 1970 r.&#13;
http://noticierolibre.com/929960993715040/las-iglesias-catolicas-de-la-ciudad-de-huaras-antes-y-despues-del-terremoto-de-1970/&#13;
&#13;
Fot. 33. Współczesny kościół Chrystusa Señor de la Soledad w Huaráz. W głębi wzgórze Rataquenua.&#13;
&#13;
�Fot. 34. Figura św. Sebastiana w Sagrario de San Sebastian w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 35. Zakrystianin Donato Robles z Pariacoto.&#13;
&#13;
Fot. 36. Señor de Mayo z Pariacoto. Poniżej mural na jednym budynku z Pariacoto&#13;
ilustrujący legendę o pojawieniu się wizerunku.&#13;
&#13;
�Fot. 37. Virgan de la Dolorosa (Virgen de la Soledad) z Grupy Ukrzyżowania, świątynia Soledad, Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 38. Św. Jan Ewangelista z Grupy&#13;
Ukrzyżowania, świątynia Soledad, Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 39. Św. Maria Magdalena z Grupy&#13;
Ukrzyżowania, świątynia Soledad, Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 40. Señor de la Soledad – widok ogólny.&#13;
&#13;
�Fot. 41. Twarz Señora de la Soledad.&#13;
&#13;
�Fot. 42. Sudario i cinturón na biodrach Señora de la Soledad.&#13;
&#13;
Fot. 43. Gwoździe w dłoniach i stopach Señora de la Soledad.&#13;
&#13;
�Fot. 44. Fotografia archiwalna Señora de la Soledad z ok. połowy XX w.&#13;
Na espaldarze widoczna jest duża ilość wot.&#13;
https://www.facebook.com/678876142124957/photos/pb.100064809363596.-2207520000/4905043722841490/?type=3.&#13;
&#13;
�Fot. 45. Symulacja ukazująca ideę wpisania Cruz del Sur (w zwierciadlanym odbiciu)&#13;
w kompozycję figur Señora de la Soledad oraz trzech postaci pod krzyżem. Symulacje autorki.&#13;
&#13;
�A&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
Fot. 46. Kształt konstelacji Cruz del Sur widzianej przez dawnego Indianina andyjskiego (A)&#13;
oraz chrześcijanina (B). Symulacje autorki.&#13;
&#13;
�A&#13;
&#13;
B&#13;
&#13;
C&#13;
&#13;
D&#13;
&#13;
Fot. 47. Przykłady chacan rzeźbionych w kamieniu lub wyobrażonych na ceramice. A: budowle w Puma&#13;
Punku: https://podroze.onet.pl/ciekawe/puma-punku-tajemnicze-swiatynie-w-boliwii/nzy1tjh. B, C: chacana&#13;
w ceramice: https://thetinkuy.wordpress.com/the-chakana/.&#13;
&#13;
�Fot. 48. Rysunek Pacha Cuti’ego z Cruz del Sur w odbiciu lustrzanym w stosunku do rzeczywistego widoku.&#13;
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c7/Santa_Cruz_Pachacuti_Yamqui_cosmologia.gif.&#13;
U dołu – replika złotej płyty, która rzekomo miała się znajdować w świątyni Quri Kanchy&#13;
w Cuzco, wykonana na podstawie rysunku Pacha Cuti’ego (Museo del Convento&#13;
de Santo Domingo Qorikancha w Cuzco). Symulacje autorki.&#13;
&#13;
�Fot. 49. Symulacja odbicia lustrzanego Cruz del Sur, którego efektem jest widok tej konstelacji&#13;
na rysunku Pacha Cuti’ego. Symulacja autorki.&#13;
&#13;
�Fot. 50. „Wodne lustro”, w którym dawni Indianie andyjscy obserwowali nocne niebo.&#13;
Fot. z pracy: E. Salazar Garcés, The Inka Astronomy Handbook. Cultural Astronomy:&#13;
Archaeo &amp; Ethno Astronomy, Lima 2018, s. 43.&#13;
&#13;
�Fot. 51. Figura Virgen Inmaculada Concepción przed domem Melchiora Montesa Moty w Huaraz.&#13;
&#13;
Fot. 52. Melchior Montes Mota, ostatni twórca vozdób woskowych velones&#13;
i konserwator rzeźb religijnych.&#13;
&#13;
�Fot. 53. Współczesne i historyczne velones z wosku – obiekty zanikającej sztuki sakralnej.&#13;
&#13;
�Fot. 54. Melchior Montes Mota prezentuje odnowione przez siebie rzeźby oraz woskowe velones.&#13;
Fot. José Luis Sotelo Montoro (u dołu).&#13;
&#13;
�Fot. 55. Señor de la Soledad (w głębi) i Señor de Mayo w świątyni Soledad podczas fiesty majowej.&#13;
Poniżej Señor de la Soledad (z lewej) i Señor de Mayo (z prawej) – widok z bliska.&#13;
&#13;
�Fot. 56. Achiwalne zdjęcia powodzi w Huaraz w 1941 roku. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 57. Śmierć Ataw Wallpy (1533) wg rysunku&#13;
Guamana Pommy de Ayali (1609).&#13;
W rzeczywistości Ataw Wallpa został&#13;
uduszony garrotą w Cajamarce. Felipe Guaman de&#13;
Ayala, Nueva Corónica y Buen Gobierno, 1615,&#13;
http://www5.kb.dk/permalink/2006/poma/386/es/&#13;
image/?open=idm46480313243952&amp;imagesize=X.&#13;
&#13;
Fot. 58. Egzekucja Tupaca Amaru I (1572)&#13;
wg rysunku Guamana Pommy de Ayali (1609).&#13;
Został ścięty na Plaza de Armas w Cuzco. Felipe&#13;
Guaman de Ayala, Nueva Corónica y Buen&#13;
Gobierno, 1615, http://www5.kb.dk/permalink/&#13;
2006/poma/386/es/image/?open=idm46480313243952&amp;imagesize=X.&#13;
&#13;
Fot. 59. Egzekucja Tupaca Amaru II (1781) wg anonimowej ryciny z XVIII w.&#13;
Został poddany torturom i rozerwany końmi na Plaza de Armas w Cuzco.&#13;
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Tupac_amaru_execution.jpg&#13;
&#13;
�Fot. 60. Przykłady dekoracji figur sakralnych w barwach narodowych Peru.&#13;
&#13;
�Fot. 61. Potrójna szrama na lewym policzku Señora de la Soledad, ukryta pod włosami.&#13;
&#13;
�Fot. 62. Wizyta u Gumarcindo Garcia Alvaróna, prawnuka Pablo Atusparii,&#13;
przywódcy powstania chłopskiego w 1885 r. U dołu portret Atusparii i jego prawnuka.&#13;
&#13;
�Fot. 63. Fotografie archiwalne Huaráz zniszczonego trzęsieniem ziemi w 31 maja 1970 r. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 64. Rzeźbiarz Godofredo Zegarra Angeles z rodziną przy odtworzonym przez siebie krucyfiksie&#13;
Señora de Mayo, który uległ zniszczeniu w trzęsieniu ziemi w 1970 r.&#13;
Poniżej artykuł z gazetki Revista de la Sociedad de Auxilios Mutuos de El Señor&#13;
de la Soledad z 1982 r., poświęcony twórczości rzeźbiarskiej artysty.&#13;
&#13;
�Chrystus żujący kokę –&#13;
kilka „małych opowieści”&#13;
o „oswojonym” Bogu&#13;
&#13;
�Fot. 1. Mutsaki – ucałowanie stóp Señora de la Soledad w czwartek po Środzie Popielcowej.&#13;
Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
�Fot. 2. „Mały ale groźny” – Señor de Santa Cruz z Olleros. Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
Fot. 3. Wg. wypowiedzi wiernych „obrazy biorą udział we mszy św.”.&#13;
Święcenie prywatnych wizerunków Señora de la Soledad w czasie fiesty majowej.&#13;
&#13;
�Fot. 4. Przykłady krzyży typu calvario z atrybutami Męki Pańskiej. Domena publiczna (u góry).&#13;
&#13;
�Fot. 5. Weqlla (Tillandsia fendleri) – wysokogórski epifit, którego liście i kwiaty&#13;
używane są do dekoracji krzyży karnawałowych.&#13;
&#13;
Fot. 6. Krzyże wiejskie (cruces campesinas) „żyją”, poruszane podmuchami wiatru –&#13;
ich ramiona i „głowa” wywołują skojarzenia z sylwetką tańczącego człowieka, takiego jak Indianin&#13;
po lewej stronie. Zdjęcie wykonane przed sanktuarium Soledad. Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
�Fot. 7. Cruces campesinas mogą przyjmować różne dekoracyjne kształty,&#13;
znacznie odbiegające od klasycznej formy krzyża. Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
�Fot. 8. Krzyż o tradycyjnym kształcie „ukryty” za kwietnym cruce campesino&#13;
ewokuje dwoistą symbolikę – służebności wobec niego,&#13;
a zarazem stabilnej konstrukcji warunkującej istnienie. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 9 W przedsionkach czy pod chórami kościołów andyjskich można spotkać oparte krzyże,&#13;
w większości w kolorze zielonym, do których mocowany jest Señor de Mayo podczas majowych procesji.&#13;
Niektóre z nich, jeśli nie są zbyt ciężkie, mogą być wykorzystywane jako konstrukcja kwietnych&#13;
krzyży karnawałowych. Na fotografiach krzyże w Aqia i Huasta.&#13;
&#13;
Fot. 10. Tsampi z owoców i butelek z alkoholem obnoszone są w korowodach razem z cruces carnavales&#13;
oraz uczestniczą w tańcach i praktykach obrzędowych o charakterze wegetatywnym na terenach wiosek.&#13;
Na zdjęciu po lewej tradycyjny roncadora z bębnem i fletem pinquillo z wioski Rivas nad Huaraz.&#13;
Po prawej archiwalne i współczesne zdjęcie świątecznego korowodu z tsampi;&#13;
na dolnym twarze kobiet pobielone są mąką z białej kukurydzy. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 11 Krzyże miejskie zwane bordadas wykonywane są we wszystkich dzielnicach Huaraz,&#13;
a także przybywają do Señora de la Soledad z innych miasteczek doliny Río Santa (Carhuaz,&#13;
Yungay, Caraz). Są bogato wyszywane motywami florystycznymi i symbolami eucharystycznymi,&#13;
z montowanymi płaskimi bądź reliefowymi wizerunkami Chrystusa. Przechowywane bywają&#13;
w kościołach lub specjalnych kaplicach, takich jak na górnej fotografii,&#13;
wykonanej w kaplicy na wzgórzu Pumacayan. Domena publiczna (u dołu).&#13;
&#13;
�Fot. 12 Tłum uczestników święta cruces carnavales przed świątynią Soledad.&#13;
Największe, kilkumetrowe „krzyże wiejskie” przybywają z dużych wsi otaczających Huaraz;&#13;
tysiące mniejszych przynoszą rodziny, a nawet indywidualne osoby (fot. poniżej).&#13;
Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
�Fot. 13. Gra roncadoras na bębnie i flecie pinquillo reprezentuje najbardziej archaiczną formę&#13;
muzyki andyjskiej, prawdopodobnie niezmienionej przez tysiąclecia.&#13;
&#13;
�Fot. 14. Martes guerra w Huaraz to gremialne oblewanie się wodą we wtorek przed Środą Popielcową.&#13;
Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
Fot. 15. Do stałego repertuaru fiesty cruces carnavales należy bielenie twarzy&#13;
papką z mąki kukurydzianej lub obsypywanie się mąką w stanie sypkim.&#13;
Fot. William Antonio Reyes Milla.&#13;
&#13;
�Fot. 16. Obraz Ostatnia wieczerza Marcosa Zapaty (1710–1773) z przedstawieniem peruwiańskich owoców&#13;
oraz świnki morskiej cuy jako dań biesiadników. Domena publiczna https://elblogdegustavodelgadillo.wordpress.com/2014/05/07/la-ultima-cena-de-zapata-colonialismo-resistencia-y-contextualizacion/.&#13;
&#13;
Fot. 17. Preinkaskie chulpas – budowle grobowe; po lewej w dolinie Quillkayhuanca,&#13;
po prawej w okolicy przełęczy Yanashallash (4700 m n.p.m.) w głównej grani Cordillera Blanca,&#13;
między Olleros a Chavin de Huantar. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 18. Archiwalne zdjęcia Señora de la Soledad otoczonego srebrnymi wotami, wykonane około&#13;
poł. XX w. U dołu kobieta kreolska z domowym wizerunkiem Pana Samotności na fotografii wykonanej&#13;
przed trzęsieniem ziemi w 1970 r., po którym wota zniknęły z otoczenia krucyfiksu.&#13;
Domena publiczna (u góry).&#13;
&#13;
�Fot. 19. Señor de los Afligidos w Ucuchá. Wota ofiarowanie przez społeczność kreolską&#13;
zamieszkującą od pokoleń tę miejscowość.&#13;
&#13;
Fot. 20. XVI-wieczny krucyfiks w kościele La Merced w Limie otoczony tysiącami wot.&#13;
&#13;
�Fot. 21. Wota w zbiorach Museo Señor de Los Milagros w Limie.&#13;
&#13;
Fot. 22. Ordery i emblematy wojskowe ofiarowane jako wota, przy wizerunku San Martin de Porres,&#13;
w kościele Convento Santo Domingo w Limie.&#13;
&#13;
�Fot. 23. Folder reklamowy i logo na samochodzie, Politécnico Señor de la Soledad w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 24. Zasłużona instytucja kształcenia dzieci i młodzieży –&#13;
Institución Educativa „Señor de la Soledad” w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 25. Collegio Bilingüe „Señor de la Soledad” założone przez migrantów z Huaráz&#13;
w portowej dzielnicy Limy, Callao. Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 26. Orkiestra „Señor de la Soledad” z dzielnicy Soledad w Huaráz. Domena publiczna.&#13;
&#13;
�Fot. 27. Luksusowe apartamenty „Soledad” w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 28. Restauracja „Añañau Soledad”&#13;
w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 29. Identyfikator drogerii „Señor de la Soledad”&#13;
w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 30. Taksówka nalężąca do przedsiębiorstwa przewozowego „Mars Soledad” w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 31. „Prowadź mnie, Panie Samotności” – suplikacje modlitewne do Señora de la Soledad&#13;
umieszczane na szybach samochodów w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 32. Modne liternictwo stosowane&#13;
w napisach na szybach samochodów.&#13;
&#13;
Fot. 33. Wiersz ku czci Señora de la Soledad&#13;
na szybie samochodu w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 34. Graficzne uproszczenie głowy Señora de la Soledad stało się charakterystycznym emblematem&#13;
naklejanym na szyby i karoserie samochodów w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 35. Graﬃti szablonowe z wizerunkiem twarzy Señora de la Soledad na murze w Huaráz.&#13;
&#13;
��Pięciu „braci” Chrystusów – liczba „5”&#13;
w matriksie systemu pokrewieństwa&#13;
&#13;
�Fot. 1. Señor de Cochas (distr. de Ocros, prov. Ancash). Domena publiczna.&#13;
&#13;
Fot. 2. Señor de Pomallucay (distr. C.F. Fitzcarrald, prov. Ancash).&#13;
&#13;
�Fot. 3. Señor de Chaucayán de Cajacay (distr. Bolognesi, prov. Ancash).&#13;
&#13;
Fot. 4. Señor de Santa (distr. Santa, prov. Ancash).&#13;
&#13;
�Fot. 5. Señor de Burgos de Recuay (distr. Recuay, prov. Ancash).&#13;
&#13;
�Fot. 6. Orlando Jara Papayan – historyk,&#13;
znawca regionu Ancash, właściciel księgarni&#13;
i wydawnictwa „Hirca” w Huaráz.&#13;
&#13;
Fot. 7. Reynaldo Zavala Agilar – proboszcz&#13;
parafii Soledad w Huaráz w sanktuarium&#13;
Chrystusa Señora de la Soledad.&#13;
&#13;
Fot. 8. Proboszcz parafii Espiritu Santo w Huaráz, podczas przygotowań do mszy świętej&#13;
w kaplicy w wiosce Unchus, podczas dorocznej fiesty patronalnej św. Michała Archanioła, 9 października.&#13;
&#13;
�Fot. 9. Domingo Torres Vallejo – proboszcz Santy podczas dorocznej fiesty patronalnej&#13;
Señora de Santa (12 sierpnia), nad wizerunkiem paso tego Chrystusa. Główny wizerunek Señora de Santa,&#13;
będący zabytkową rzeźbą z okresu kolonialnego (fot. 4) opuszcza swoje miejsce w głównym ołtarzu&#13;
tylko w nadzwyczajnych okolicznościach, raz na kilka lat, natomiast w cyklicznych ceremoniach&#13;
zastępuje go późniejsza replika. Wizerunek otaczają członkowie rodziny mayordomo.&#13;
&#13;
Fot. 10. O. Rafał Dryjański – proboszcz parafii w Pariacoto (pierwszy z lewej) –&#13;
wraz z polskimi braćmi franciszkanami oraz ojcem Stanisławem Olbrychtem (pierwszy z prawej).&#13;
Zdjęcie wykonano w jadalni plebanii w Pariacoto (sierpień 2019 r.) –&#13;
miejscu codziennych posiłków i rozmów.&#13;
&#13;
�Fot. 11. Gregorio Mazarina Paredes – emerytowany proboszcz parafii Belén w Huaráz&#13;
w swoim domu (sierpień 2019 r.). Duchowny jest znanym w mieście społecznikiem,&#13;
organizatorem rozlicznych form życia religijnego, ale też publicystą i kolekcjonerem,&#13;
posiadającym zbiór starych, uratowanych przed zniszczeniem rzeźb sakralnych.&#13;
&#13;
Fot. 12. Florencio Salazar Romero – wikary&#13;
parafii w Recuay (po prawej)&#13;
w sanktuarium Señora de Burgos&#13;
de Recuay (2019 r.).&#13;
&#13;
Fot. 13. Magno Cueva Popuy – proboszcz parafii&#13;
San Augustin w Cajacay, życzliwy i otwarty&#13;
w rozmowach na temat ludowych form&#13;
religijności (2019 r.).&#13;
&#13;
�Fot. 14. Gregorio Kunturi Mamani (1908–1979) z żoną Asuntą Qispi Waman.&#13;
Ten ubogi, niepiśmienny tragarz z przedmieść Cuzco jest autorem niezwykłego pamiętnika&#13;
sporządzonego przez peruwiańskich antropologów na podstawie nagrań magnetofonowych –&#13;
jednego z ważniejszych źródeł etnograficznych z lat 70. XX w.&#13;
Inkowie o Inkach. Antologia, spolszczył, przypisami i komentarzami opatrzył Jan Szemiński,&#13;
Warszawa 2015, s. 181.&#13;
&#13;
Fot. 15. Kiveth Elvis Rodriguez Romero – działacz kościelny w Mancos (na pn. od Huaráz)&#13;
w kościele San Roque w tym miasteczku. W głębi po prawej widoczny jest&#13;
czczony w tym miejscu krucyfiks (2019 r.).&#13;
&#13;
�Fot. 16. Figura św. Rocha w kościele w Mancos (na pn. od Huaráz).&#13;
Pies jako atrybut świętego stał się przedmiotem ofiar wiernych, które w postaci setek figurek,&#13;
maskotek i zabawek wypełniają otoczenie figury.&#13;
&#13;
�Fot. 17. 31 maja 1970 r. Huaráz nawiedziło najtragiczniejsze w jego historii trzęsienie ziemi,&#13;
które obróciło w gruzy 95% zabudowy i spowodowało śmierć około 18 tys. mieszkańców.&#13;
Niemal cała spuścizna budownictwa kolonialnego, w tym zabytkowych kościołów i kaplic,&#13;
a także wypełniających je obiektów sakralnych, zniknęła bezpowrotnie.&#13;
Zniszczeniu uległy też archiwa, biblioteki i zbiory muzealne,&#13;
przez co badania nad historią miasta i regionu napotykają na poważne trudności.&#13;
Fot. z archiwum Gregorio Mazarina Paredes (u góry). U dołu katalog wystawy zdjeć archiwalnych Huaráz;&#13;
Guerrero Falcón, Dante, (2003), Exposición fotografica „Mística de un pueblo… Huaráz en el recuerdo”.&#13;
Muestra: Miguel Sotomayor Castro, Huaráz: Barrick Pierina..&#13;
&#13;
�Fot. 18. Historyczne plany Huaráz, obrazujące rozplanowanie miasta, kontynuujące tradycję&#13;
XVI-wiecznej redukcji. Mapka u góry – wg: C.A. Alba Herrera, Huarás. Historia de un pueblo&#13;
en transformacion, Caras 1996, s. 119. Mapka u dołu – wg: Atlas geografico del Peru, publicado&#13;
a expensas del Gobierno Peruano, siendo Presidente el Libertador Gran Mariscal Ramon Castilla,&#13;
por. Mariano Paz Soldan, Paris 1865.&#13;
&#13;
�Fot. 19. Uliczka José Olaya to jedyny większy fragment Huaráz ocalały z trzęsienia ziemi w 1970 r.,&#13;
dziś bezcenny kompleks architektoniczny, będący przykładem dawnego budownictwa&#13;
kolonialnego i XIX-wiecznego w tym mieście. Zieleń drzwi, balkonów i okiennic&#13;
to kolor charakterystyczny dla tego rejonu miasta. Na dolnym zdjęciu&#13;
widoczne są latarnie gazowe, niegdyś oświetlające tę i inne ulice w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 20. W nielicznych starych domach w Huaráz, ocalałych z trzęsienia ziemi w 1970 r.,&#13;
zachowała się odmienna kolorystyka drzwi, okien i balkonów,&#13;
od najdawniejszych czasów charakterystyczna dla czterech historycznych dzielnic miasta.&#13;
Podobną kolorystykę spotyka się do dziś w starych domostwach&#13;
w okolicznych wsiach.&#13;
&#13;
�Fot. 21. Ceramiczne motywy dłoni-gór w kulturze Moche rozwijającej się w rejonie&#13;
północnego wybrzeża Peru w okresie od I w. p.n.e. do ok. 850 r. n.e.&#13;
Jeden z licznych przykładów inspiracji ludzką dłonią w sztuce peruwiańskiej costy i sierry.&#13;
&#13;
�Fot. 22. Pięciu braci – eukaliptusów wyrastających z jednego pnia w wiosce Unchus.&#13;
Przykład mikrotoponimu odwołującego się do idei braterstwa. Fot. Daniel Joshue Milla Lliuya&#13;
&#13;
Fot. 23. Słynny dzwon Maria Angola na wieży katedry w Cuzco.&#13;
Jose Maria Arguedas zanotował legendę o jego braterstwie z innymi dzwonami.&#13;
http://campaners.com/php/fotos_campana.php?numer=9970&amp;pag=3.&#13;
&#13;
�Fot. 24. Mapa departamentu Ancash z 1873 r. sporządzona przez Antonio Raimondiego (1826–1890),&#13;
której maniera graficzna podkreśla spójność, a zarazem opozycyjność dwóch równoległych pasm&#13;
Cordillera Blanca i Cordillera Negra – skamieniałych, mitycznych braci bliźniaków.&#13;
Zgodnie z archetypem dyssymetrii układów dualistycznych, Biała Kordyliera jest znacznie wyższa&#13;
i obfitująca w życiodajną wodę ze strumieni i lodowców, a Czarna – niższa, sucha, niemal pozbawiona wody.&#13;
Pomiędzy nimi od tysiącleci kwitną i giną kultury doliny Río Santa (Hatun Mayu).&#13;
Mapa departamentu Ancash wg. Antonio Raimondi, 2006, El departamento de Ancachs&#13;
y sus riquesas minerales (1873). Mapa del departamento de Ancachs con la nueva provincia&#13;
de Dos de Mayo del departamento de Huánuco (1873). Incluye la presentación de dibujos inéditos&#13;
de sus libertas de viajes y de la oficina de redacción de la obra El Perú. Compilación y estudio introductorio&#13;
de L.F. Villscorta Ostolaza, Lima: Fondo Editorial Universidad Mayor de San Marcos.&#13;
&#13;
�Fot. 25. Pomabamba w Callejon de Conchucos na wschodnich stokach Andów.&#13;
Spotkanie w gościnnym domu doktora Julio Adolfo Vidal Escudero (siedzi, w głębi za stołem).&#13;
Na zdjęciu są także: Fernando Valverde Lavado (siedzi, na bliższym planie), Alcybiades Victor&#13;
Cueva Villanueva (siedzi, w brązowej bluzie), Miguel Genaro Flores Tinoco (stoi) oraz autorka&#13;
i Mirosław Mąka. Zdjęcie wykonał Jhohan Escudero Escudero (24 września 2019).&#13;
Fot. Escudero Escudero, Jhohan.&#13;
&#13;
Fot. 26. Wiekowa kaplica w Cushuru udekorowana z okazji fiesty patronalnej&#13;
Señora de Santa Cruz (24 września 2019 r.).&#13;
&#13;
�Fot. 27. Rytualne wnoszenie piwa zakupionego przez mayordomo na fiestę patronalną w Cushuru.&#13;
Piwo niesione jest tak, by wyeksponować jego obfitość, a niosący je mężczyźni kilkakrotnie&#13;
okrążają plac przed kaplicą. Korowodowi towarzyszy muzyka orkiestr a uczestnicy fiesty&#13;
podążają za nim tanecznym krokiem.&#13;
&#13;
Fot. 28. Plac przed kaplicą w Cushuru wypełniony setkami tańczących i raczących się piwem Indian.&#13;
Kobiety w większości ubrane są w stroje regionalne. Kolor wstążki na kapeluszu&#13;
to komunikat na temat statusu – panna, mężatka, wdowa w okresie żałoby,&#13;
wdowa szukająca drugiego męża.&#13;
&#13;
�Fot. 29. Na banerze rozwieszonym przed kaplicą w Cushuru widnieje podobizna&#13;
dwóch bliźniaczych krzyży adorowanych przez putta o stylistyce&#13;
zaczerpniętej z XIX-wiecznej estetyki europejskiej.&#13;
&#13;
Fot. 30. Podwójny wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego w Cushuru.&#13;
&#13;
�Fot. 31. Indianki adorujące podwójny krucyfiks, skupione przede wszystkim na obserwacji&#13;
płomieni świec. Są jak współczesne westalki andyjskie, strażniczki ognia,&#13;
nieprzerwanie płonącego przy czczonych wizerunkach.&#13;
&#13;
Fot. 32. Zły i dobry Chrystus, ale tylko jeden… Urzekająca egzemplifikacja&#13;
dualizmu andyjskiego wyrażonego w minimalistycznym repertuarze symboliki.&#13;
&#13;
�Fot. 33. Stara kaplica w wysokogórskiej wiosce Huashao, położonej na zachodnich stokach&#13;
Huascaranu (6768 m n.p.m.), najwyższego szczytu Peru.&#13;
Na stopniach gromadzą się kobiety, oczekując na zebranie wiejskie.&#13;
&#13;
Fot. 34. Pobożny i szanowany doctrinero, pełniący obowiązki religijne w Huashao&#13;
w zastępstwie rzadko bywającego tu księdza. Mężczyzna nosi miano llavero&#13;
czyli klucznika, gdyż tylko on dysponuje kluczem do kaplicy.&#13;
&#13;
�Fot. 35. Podwójny krucyfiks w kaplicy w Huashao, zabezpieczony folią pełniącą funkcję dekoracyjną,&#13;
podobną do szyby, za którą bywają umieszczane wizerunki sakralne.&#13;
&#13;
Fot. 36. Kaplica w Huashao. Figura Chrystusa owinięta na stałe przeźroczystą folią.&#13;
Folia ta pełni funkcję dekoracyjną, a nie ochronną.&#13;
&#13;
�Fot. 37. Zebranie wiejskie kobiet w kaplicy w Huashao, służącej również potrzebom cywilnym.&#13;
&#13;
Fot. 38. Surowy krajobraz lodowców Huascaranu, obserwowany sprzed kaplicy w Huashao.&#13;
&#13;
�Fot. 39. Dualistyczny Señor de Pomallucay w prywatnej kaplicy&#13;
w Recreo Campestre la Capullana koło Caraz. Fot. William Antonio Reyes Milla (u dołu).&#13;
&#13;
�Fot. 40. Podwójna figura Świętego Franciszka w kościele w Conococha (distr. Recuay, dep. Ancash).&#13;
&#13;
Fot. 41. Podwójna figura Virgen Dolorosa w Pomabambie (Callejon de Conchucos).&#13;
&#13;
�Fot. 42. Dualistyczna figura Niño Nakaq w Ayacucho. Ekstremalny przykład&#13;
synkretycznej koncentracji kilku wątków wierzeniowych w jednym wizerunku.&#13;
&#13;
�Fot. 43. Dualistyczny wizerunek złoto-srebrnego Señora Cautivo de Ayabaca&#13;
przybyłego z hołdem i ofiarą do Señora de la Soledad w Huaráz.&#13;
Poniżej złoty i srebrny sztandar z wizerunkiem Señora Cautivo.&#13;
&#13;
�Fot. 44. Huaráz. Jedna z wielu procesji prywatnych z wizerunkiem czczonym przez jedną rodzinę,&#13;
dla której stanowi on zwornik tożsamości i samoidentyfikacji&#13;
oraz oś integracji i cyklicznej odnowy relacji.&#13;
&#13;
�Fot. 45. Prywatna kapliczka rodzinna z wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego&#13;
Señor de Exaltación de Rivas w indiańskim domu na przedmieściach Huaráz,&#13;
gdzie mieszkałam przez wiele miesięcy w trakcie badań.&#13;
Na dolnym zdjęciu ryngraf z podobizną Matki Boskiej Częstochowskiej,&#13;
umieszczony w gablotce u stóp Chrystusa, nierozpakowany z koperty foliowej.&#13;
&#13;
�Fot. 46. Señor Crucificado de Santa w ołtarzu głównym w snktuarium w Sancie.&#13;
&#13;
Fot. 47. Paso Señora Crucificado de Santa – późniejsza kopia rzeźby w ołtarzu,&#13;
przygotowywana do procesji podczas święta patronalnego.&#13;
&#13;
�Święci andyjscy&#13;
w strukturze społecznych ram pamięci&#13;
&#13;
�Fot. 1. Kaplica w Hueta Jaja. Typowy dla Andów przykład dużego nagromadzenia&#13;
figur świętych w jednym miejscu.&#13;
&#13;
�Fot. 2. Jeden z setek sklepów z dewocjonaliami przy Avenida Tacna oraz Jiron Huancavelica w Limie.&#13;
&#13;
�Fot. 3. O. Rafał Dryjański OFM,&#13;
proboszcz parafii w Pariacoto&#13;
w Cordillera Negra.&#13;
&#13;
Fot. 4. O. Stanisław Olbrycht OFM, rezydent&#13;
parafii w Pariacoto w Cordillera Negra,&#13;
misjonarz z 50-letnim stażem pracy duszpasterskiej&#13;
w różnych rejonach Andów.&#13;
&#13;
Fot. 5. Przeglądanie kolekcji szat Chrystusa Señor de Mayo w zakrystii kościoła w Pariacoto.&#13;
Najstarsze pochodzą z lat 60. XX w.&#13;
&#13;
�Fot. 6. Mayordomo z żoną podczas fiesty patronalnej San Miguel Arcangel&#13;
we wsi Unchus nieopodal. Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 7. Procuradora kościoła pw. Virgen&#13;
de Mercedes w Carhuaz, Nicole de Montoro.&#13;
Dysponuje kluczem do świątyni i prowadzi&#13;
wieloletnie spisy mayordomos oraz innych&#13;
fundatorów strojów świętych.&#13;
&#13;
Fot. 8. Esperanza Gallazdo, procuradora&#13;
i Misionera Laica Católica, Responsabe&#13;
de la Iglesia de Aqía w Aqía w prowincji Bolonesi.&#13;
Obok przewodnik i tłumacz z keczua&#13;
Daniel Milla Lliuya.&#13;
&#13;
Fot. 9. Santosa Alva Zavaleta, encargadora y llavera, „trzymająca klucz”&#13;
do kościoła w Huasta w prowincji Bolonesi.&#13;
&#13;
�Fot. 10. Dostatek jedzenia i piwa podczas fiest patronalnych w Unchus (prov. Huaráz),&#13;
Marían (prov. Huaráz) i Cushuru (prow. Piscobamba).&#13;
&#13;
�Fot. 11. Przykładowe spisy i foldery drukowane z okazji fiest,&#13;
zawierające listy darczyńców z wyszczególnieniem ufundowanych przez nich napojów,&#13;
jedzenia i innych świadczeń na rzecz uroczystości.&#13;
&#13;
�Fot. 12. Motywy eucharystyczne i florystyczne na elementach stroju Chrystusa&#13;
Señora de Mayo w Pariacoto.&#13;
&#13;
�Fot. 13. Przykłady nazwisk fundatorów wyhaftowanych&#13;
na elementach strojów Chrystusa i świętych.&#13;
&#13;
�Fot. 14. Na głowach Chrystusa i świętych włosy nie są rzeźbione, tylko markowane ciemniejszą&#13;
plamą koloru; podobnie umownie zaznaczane są elementy bielizny.&#13;
Na głowę nakładana jest peruka sporządzona z naturalnych ludzkich włosów.&#13;
Figura może mieć większą liczbę peruk, które są również,&#13;
podobnie jak szaty, fundowane przez wiernych.&#13;
&#13;
�Fot. 15. Skromne, ręcznie wykonane hafty spotykane są na starszych elementach szat świętych&#13;
z okresu sprzed upowszechnienia się nowoczesnych zakładów hafciarskich,&#13;
ale występują także współcześnie, na strojach fundowanych przez ubogich wiernych,&#13;
których nie stać na sfinansowanie haftu maszynowego.&#13;
&#13;
�Fot. 16. Señor de Cayac jest jednym z kilku Chrystusów w Andach,&#13;
których postać objawiła się ludziom w kamieniu.&#13;
Jego ciało, podrzeźbione przez artystę, stanowi fragment naturalnej skały.&#13;
&#13;
�Fot. 17. Señor de Pomallucay w szatach purpurowych oraz zielonych, nałożonych w czasie fiesty patronalnej.&#13;
Obowiązuje zasada, że kolejny strój ma wyraźnie odmienną kolorystykę niż poprzedni.&#13;
&#13;
�Fot. 18. Przykłady stelaży i atrap części ciała świętych, zastępujących pełną rzeźbę.&#13;
Na pierwszym zdjęciu widoczne są ręce Matki Boskiej, zastąpione ruchomą atrapą z płótna,&#13;
na dwóch następnych konstrukcje z drewna i drutu.&#13;
José Miguel Travieso Alonso, 2011, Escultura de papelón. Un recurso para el simulacro,&#13;
„Revista Atticus” nr 14 (maj), s.26.&#13;
&#13;
�Fot. 19. Przykład niezgodnego z kanoniczną ikonografią stroju św. Franciszka.&#13;
Zamiast skromnego habitu bogato zdobiony płaszcz. Na zdjęciach figury w Conocochy i w Huasta.&#13;
&#13;
�Fot. 20. Przebieranie figury Señora de Mayo w Pariacoto. Na zdjęciu proboszcz Rafał Dryjański,&#13;
o. Stanisław Olbrycht (w głębi) oraz autorka.&#13;
&#13;
�Fot. 20 c.d. Przebieranie figury Señora de Cayac w Cayac. Procuradura Esperanza Gallazdo&#13;
demonstruje okrycie zdjęte z Chrystusa. Na zdjęciu poniżej głowa Chrystusa&#13;
otoczona jest szalem podarowanym przez autorkę, a na przykryciu leży obrazek&#13;
przywieziony z Polski. Na dolnym zdjęciu Chrystus jest bez szat;&#13;
widać pomalowaną rzeźbę w kamieniu stanowiącą integralny fragment większej skały.&#13;
&#13;
�Fot. 21. W finale fiesty patronalnej figura Señora de Mayo zdejmowana jest z krzyża i przenoszona&#13;
do szklanej tumby. Nimb na głowie i poszczególne części stroju stopniowo, w miarę zdejmowania,&#13;
zastępowane są okryciami z białego, pozbawionego dekoracji płótna.&#13;
&#13;
�Fot. 22. Po przeniesieniu do szklanej tumby figura Señora de Mayo spoczywa tam&#13;
aż do następnej fiesty patronalnej za rok.&#13;
&#13;
Fot. 23. Figura Señora de Mayo spoczywa szklanej tumbie pod białym przykryciem,&#13;
z płóciennym zawojem na głowie zamiast nimbu, zakładanego tylko na czas fiesty patronalnej.&#13;
&#13;
�Fot. 24. Indianie zgromadzeni wokół Señora de Pomallucay w dniu jego święta 14 września,&#13;
wpatrzeni we wróżebne płomienie świec.&#13;
&#13;
�Fot. 25. Wizualny efekt delikatnego falowania i miarowego poruszania się szat świętych&#13;
w trakcie procesji współtworzy zmysłowe imaginarium figury świętej.&#13;
Na zdjęciu Virgen de Chapi w procesji ulicami Arequipy.&#13;
&#13;
Fot. 26. Znakomity przewodnik i fotograf z Huaráz, William Reyes Milla.&#13;
Na zdjęciu wraz z campesino z Cordillera Negra w trakcie badań terenowych.&#13;
&#13;
�Fot. 27. Fizyczny dotyk figury świętej stanowi jedno z podstawowych zachowań kultowych w Peru.&#13;
Sensualizm dotknięcia nadaje wymiar spełnienia w relacji z bóstwem;&#13;
bez niego byłaby ona niepełna i mniej skuteczna.&#13;
&#13;
�Fot. 28. W sanktuarium w Pomallucay z ramion krzyża zwisają dwie szerokie, ozdobne szarfy.&#13;
Ustawiają się do nich długie kolejki Indian, którzy przykładają końce szarf&#13;
do czoła swojego lub dzieci, pozostając tak przez kilkadziesiąt sekund.&#13;
Praktyka ma charakter terapeutyczny.&#13;
&#13;
�Fot. 29. Przed niektórymi figurami świętych można spotkać koszyki wypełnione wacikami.&#13;
Wierni pocierają nimi figurę i zabierają do domów wraz z pozyskaną w ten sposób „energią świętości”.&#13;
Sanktuarium Nuestra Señora de la Soledad w Limie.&#13;
&#13;
Fot. 30. Częstą praktyką jest pocieranie figury albo chroniącej ją gabloty małymi,&#13;
przeznaczonymi do tego celu świeczkami. Na zdjęciu liczne ślady takich świec pozostawione&#13;
na szybie tumby, w której spoczywa Señor de Mayo w Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 31. Przed wyżej umieszczonymi figurami ustawiane są specjalne podesty lub schodki,&#13;
umożliwiające dotknięcie „świętości” w czasie modlitwy.&#13;
Na zdjęciu wierny w bazylice Nuestra Señora de la Merced w Limie.&#13;
&#13;
Fot. 32. Fragmenty ściany kościoła wokół czczonego krucyfiksu Cristo de la Esperanza pokryte&#13;
setkami nazwisk i suplikacji modlitewnych. Bazylika Nuestra Señora de la Merced w Limie.&#13;
&#13;
�Fot. 33. Sitio arqueologico Waullac koło Huaraz z monolitem huanca pośrodku.&#13;
&#13;
Fot. 34. Przygotowania do rytuału ofiary w intencji zdrowia, przed huanca w Waullac.&#13;
Mistrzem ceremonii jest Cesar Vargas Arce z Huaraz.&#13;
&#13;
�Fot. 35. Dotyk stanowi ważny aspekt sensualnego kontaktu z huanca.&#13;
Na zdjęciu górnym po lewej: autorka, Mirosław Mąka i Cesar Vargas Arce z Huaráz.&#13;
Na zdjęciu po prawej przedmioty ofiarne i akcesoria rytuału rozłożone przed huanca.&#13;
U dołu rytualna gra na flecie dla Apus gór podczas ceremonii ofiarnej.&#13;
&#13;
�Fot. 36. Huanca na obrzeżach wioski Marian koło Huaraz.&#13;
Kamienny murek dzielący posiadłości pochodzi z późniejszego okresu.&#13;
&#13;
Fot. 37. Huanca z wioski Llupa, przeniesiona do centrum Huaraz i zamieniona na pomnik.&#13;
&#13;
�Fot. 38. Margarita Agrypina Milla Lliuya stojąca na huanca pośrodku swojego ogródka&#13;
w wiosce Unchus koło Huaraz.&#13;
&#13;
�Fot. 39. Archaiczne formy użytkowanych do dzisiaj kamiennych chat&#13;
we wsi Llupa nad Huaráz.&#13;
&#13;
�Fot. 40. Skała w dolinie Quillquayhuanca ze śladami prastarych malunków,&#13;
kilkadziesiąt lat temu jeszcze częściowo czytelnych, ale nieudokumentowanych na fotografii.&#13;
Obecnie nie są już możliwe do identyfikacji.&#13;
&#13;
Fot. 41. Huancas przy placu pośrodku nieprzebadanego przez archeologów,&#13;
założenia urbanistyczno-funeralnego w dolinie Quillquayhuanca.&#13;
&#13;
�Fot. 42. Zarośnięte fragmenty murów dawnego miasta w dolinie Quillquayhuanca.&#13;
&#13;
Fot. 43. Jedna z licznych chulpas na stoku doliny Quillquayhuanca.&#13;
&#13;
�Fot. 44. Zabytkowy espaltar i szaty Señora de la Soledad, wykonane w 1915 r. –&#13;
przykład kunsztu dawnego hafciarstwa religijnego w Huaraz.&#13;
&#13;
�Fot. 44 c.d. Detale zabytkowego espaltaru i szat Señora de la Soledad z 1915 r.&#13;
&#13;
�Fot. 45. Warsztat rzeźbiarza Freddy’ego Castromonte w Huaráz, zajmującego się&#13;
renowacją drewnianych i gipsowych figur świętych.&#13;
&#13;
�Fot. 46. Legendarny rzeźbiarz Godofredo Zegarra Angeles w swojej pracowni w Huaráz.&#13;
&#13;
��Zakończenie&#13;
&#13;
�Fot. 1. U góry: Modlitwa do Pana Samotności w czasie pandemii, na stronie fb.&#13;
Dirección Desconcentrada de Cultura Áncash: https://www.facebook.com/profile/100064695458526/&#13;
search/?q=oraci%C3%B3n%20en%20tiempos%20de%20pandemia.&#13;
U dołu: „pandemiczny” Señor de Mayo w Pariacoto, wystawiony w bramie zamkniętego dla wiernych&#13;
kościoła ze stojącym obok o. Bogdanem Pławeckim, polskim franciszkaninem na misji w Pariacoto.&#13;
Strona Parafii „Señor de Mayo” w Pariacoto na fb: https://www.facebook.com/profile.&#13;
php?id=100067385802066&amp;sk=photos_albums.&#13;
Oba zdjęcia wykonano w sierpniu 2020 r.&#13;
&#13;
���</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154133">
                <text>Pan Samotności. Señor de la Soledad z Huaráz w północnych Andach Peruwiańskich</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154134">
                <text>Antropologia religii ; etnohistoria ; synkretyzm religijny ; sanktuaria religijne ; Ameryka Południowa ; Peru ;  Andy Peruwiańskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154135">
                <text>Elżbieta Jodłowska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154136">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154137">
                <text>2023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154138">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154139">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154140">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154141">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154143">
                <text>497 stron, ilustracje kolorowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154144">
                <text>seria ; PRACE I MATERIAŁY ETNOGRAFICZNE - TRAVAUX ET MATERIAUX ETHNOGRAPHIQUES Tom XXXVIII&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="1024">
        <name>Andy peruwiańskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="1029">
        <name>Huaraz</name>
      </tag>
      <tag tagId="1025">
        <name>Jezus Chrystus - kult</name>
      </tag>
      <tag tagId="1023">
        <name>sanktuaria religijne</name>
      </tag>
      <tag tagId="1027">
        <name>Señor de la Soledad</name>
      </tag>
      <tag tagId="1028">
        <name>Señora de Mayo</name>
      </tag>
      <tag tagId="1026">
        <name>synkretyzm religijny</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12810" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13339">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea8d62445d8322cbd9c4bd8c23340118.pdf</src>
        <authentication>ed2afbfb7b7b571e6148b1e1b9d84920</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154121">
                <text>��Podolskie zielniki&#13;
&#13;
�POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE&#13;
SOCIÉTÉ POLONAISE D’ETHNOLOGIE&#13;
Redakcja serii PTL „Prace Etnologiczne”&#13;
Izabella Main – redaktor naczelna&#13;
Anna Witeska-Młynarczyk – zastępczyni red. naczelnej&#13;
Katarzyna Mirgos – sekretarz redakcji&#13;
Izabela Kujawa – członkini redakcji&#13;
Aleksandra Turowska – członkini redakcji&#13;
&#13;
PRACE ETNOLOGICZNE&#13;
&#13;
Tom 27&#13;
pod redakcją naukową Izabelli Main&#13;
&#13;
�Iwa Kołodziejska&#13;
&#13;
Podolskie zielniki&#13;
Praktykowanie wiedzy o roślinach&#13;
na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
Wrocław 2023&#13;
&#13;
�Recenzje&#13;
Danuta Penkala&#13;
Agnieszka Halemba&#13;
&#13;
Redakcja wydawnicza&#13;
Adrian Nikiel&#13;
Korekta&#13;
Maria Zebrany&#13;
Projekt okładki&#13;
Katarzyna Main-Liszka&#13;
&#13;
Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez&#13;
Ministra Edukacji i Nauki w ramach Programu „Doskonała nauka II”&#13;
&#13;
© Copyright by Polskie Towarzystwo Ludoznawcze and Autorka, Wrocław 2023&#13;
&#13;
ISSN: 0239-6726&#13;
ISBN: 978-83-64465-64-2&#13;
&#13;
Wydawca&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
50-383 Wrocław, ul. Fryderyka Joliot- Curie 12&#13;
www.ptl.info.pl, e-mail: ptl@ptl.info.pl&#13;
tel. +48 71 375 75 83&#13;
&#13;
�Spis treści&#13;
&#13;
Podziękowania  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
I. Wstęp  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
1. Pytania badawcze  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
2. Kontekst, w którym szukałam odpowiedzi&#13;
na pytania badawcze  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
3. Nici relacji umożliwiające pisanie antropologii  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
4. Proces wyboru terenu badań – środek czy peryferium  .  .  .  .  .&#13;
&#13;
13&#13;
15&#13;
15&#13;
22&#13;
27&#13;
&#13;
II. Stroyinci i ich okolice –&#13;
wielogatunkowa etnografia powiązań  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
1. Infrastruktura  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
2. Okolice  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
3. Ludzie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
3.1. Prawosławni i katolicy  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
3.2. Język  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
3.3. Praca  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
4. Lasy, łąki, krajobraz wsi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
5. Wielowymiarowe splątania ludzi i środowiska  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
5.1. Sezonowość – kolejny wymiar splątania  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
5.2. Codzienne splątania z roślinami  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
6. Badaczka – aktorka w wielowymiarowej sieci  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
6.1. Ja jako obca osoba we wsi  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
&#13;
33&#13;
33&#13;
40&#13;
41&#13;
41&#13;
43&#13;
45&#13;
49&#13;
57&#13;
57&#13;
59&#13;
63&#13;
66&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
5&#13;
&#13;
�6.2. Moje gospodynie i ich wpływ na pozycję badaczki&#13;
w terenie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
III. Zielniki mentalne – ważne relacje z roślinami  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 81&#13;
1. Dlaczego w ogóle gatunek i czy mówienie o nim ma sens?  .  .  . 84&#13;
1.1. Czym dla botaników jest gatunek i jak go nazwać?  .  .  .  .  . 89&#13;
2. Analiza zielników mentalnych  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 95&#13;
2.1. Komu oddać głos i jak?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 95&#13;
3. Przykłady z zielników:&#13;
nici zielnika Haliny i innych z nim powiązanych  .  .  .  .  .  .  .  . 98&#13;
3.1. Roślina uważana za najważniejszą  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 98&#13;
3.2. Narracje o zdrowym jedzeniu i ukraińskości  .  .  .  .  .  .  .  . 101&#13;
3.3. „Chemia” i oczyszczanie organizmu  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 112&#13;
3.3.1. Zaufanie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 114&#13;
3.3.2. Relacje z „państwem”  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 115&#13;
3.3.3. „Swojskość”  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 116&#13;
3.3.4. Wielogatunkowość  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 117&#13;
4. Przykłady z zielników:&#13;
nici zielnika Nataszy i innych z nim powiązanych  .  .  .  .  .  .  . 118&#13;
4.1. Relacja z miejscem i krajobrazem . . . . . . . . . . . . . . 118&#13;
4.2. Płeć roślin, płeć zielników  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 121&#13;
4.3. Różnice między zielnikami mężczyzn i kobiet  .  .  .  .  .  .  . 125&#13;
4.4 .Mieć rośliny, mieć wiedzę – budować prestiż?  .  .  .  .  .  .  . 131&#13;
4.5. Ekonomiczne przyczyny zbierania roślin  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 132&#13;
4.6. Jak zbierać?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 135&#13;
5. Wyjątkowa roślina – wyjątkowe relacje  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 137&#13;
6. Indywidualny język zielników  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 138&#13;
7. Dziecięce zielniki  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 139&#13;
7.1. Główne przyczyny różnorodności&#13;
dziecięcych zielników mentalnych  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 144&#13;
IV. Wypowiedziane, dotknięte, spisane  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 147&#13;
1. Tworzenie lokalnej wiedzy o roślinach –&#13;
jak o tym piszą inni  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 147&#13;
2. Teksty pisane i ich rola w tworzeniu wiedzy o roślinach  .  .  .  . 156&#13;
2.1. Standaryzacja i różnorodność  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 160&#13;
2.2. Książki moich rozmówców  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 166&#13;
2.3. Struktura tekstu i jej wpływ na przekaz wiedzy  .  .  .  .  .  . 167&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
6&#13;
&#13;
�2.4. Czasopisma – struktura tekstu i jej wpływ na przekaz&#13;
wiedzy  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 178&#13;
2.5. Sposoby porządkowania treści w czasopismach  .  .  .  .  .  . 184&#13;
2.6. Zapamiętane i zapisane  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 186&#13;
3. Doświadczenie i praktyka  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 194&#13;
3.1. Ilustracje w tekstach pisanych  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 199&#13;
3.2. Wiedza w ciele – jak rozpoznać roślinę?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 201&#13;
3.3. Poruszanie się w środowisku  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 210&#13;
4. Przekaz wiedzy – komu, kiedy, jak?  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 215&#13;
4.1. Przekaz poziomy i skośny  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 218&#13;
4.2. Przekaz pionowy  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 222&#13;
4.3. Uczenie się w dzieciństwie i znaczenie przekazu&#13;
pionowego  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 224&#13;
4.4. Nauka przez obserwację  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 227&#13;
4.5. Autorytet  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 230&#13;
5. Wielość wielostopniowych taktyk tworzenia wiedzy&#13;
i jej przekazu  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 233&#13;
V. Podsumowanie  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 237&#13;
VI. Bibliografia  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 243&#13;
Spis ilustracji  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 263&#13;
Tabela 3. Rozmówczynie i rozmówcy  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 267&#13;
Tabela 4. Taksony spotkane&#13;
      w zielnikach mentalnych moich rozmówców  .  .  .  .  .  .  . 279&#13;
Ilustracje  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 289&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
7&#13;
&#13;
��Podziękowania&#13;
&#13;
Podziękowania w książkach czy podczas odbioru nagród wydają mi się&#13;
zawsze trochę pompatyczne, a przez to mają w sobie nutę śmieszności,&#13;
z drugiej strony dziękowanie – jako takie – uważam za istotne. W końcu pisałam tę pracę uwikłana w sieci różnych ważnych relacji, za które&#13;
jestem ogromnie wdzięczna. Na pewno nie wymieniłam tu wszystkich,&#13;
wobec których odczuwam wdzięczność, staram się natomiast wymienić tych, bez których wsparcia ta praca by nie powstała lub byłaby&#13;
czymś zupełnie innym – gorszym.&#13;
Na pierwszym miejscu chcę podziękować prof. dr hab. Magdalenie&#13;
Zowczak przede wszystkim za to, że zdecydowała się podjąć ryzyko&#13;
opieki nad pracą z pogranicza różnych dziedzin i miała cierpliwość&#13;
do mojego procesu twórczego, była gotowa dzielić się swoimi wątpliwościami i uwagami.&#13;
Jestem też ogromnie wdzięczna koleżankom i kolegom z Ogrodu&#13;
Botanicznego UW, w którym pracowałam przez większość czasu pracy nad rozprawą, za wyrozumiałość i różnego rodzaju wsparcie, a także inspirujące dyskusje z koleżankami z pracowni edukacji. Krysi&#13;
Jędrzejewskiej-Szmek, że była gotowa przejąć większość moich&#13;
ogrodowych obowiązków w kluczowym momencie badań. Kierownik&#13;
dr Hannie Werblan-Jakubiec za ogromną otwartość na moje pomysły i potrzeby, a także finansowe wsparcie wyjazdów na konferencje, które były dla mnie ważnym źródłem merytorycznej inspiracji.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
9&#13;
&#13;
�Dr. hab. Marcinowi Zychowi za to, że uwierzył, że ten tekst kiedyś powstanie i wybaczył mi „zdradę” nauk biologicznych.&#13;
Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim studentkom i studentom z laboratorium etnograficznego „ Autorytety świeckie i religijne na Podolu Wschodnim” za wspólny czas spędzony na Podolu i inspirujące rozmowy.&#13;
Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które miały udział w kręceniu materiału filmowego w Stroyinciach: Iwonie Kaliszewskiej, Oldze&#13;
Rembielińskiej, Rafałowi Rukatowi i Jackowi Wajszczakowi. Jackowi&#13;
chcę też podziękować za montaż filmu i jego pokazy w Stroyinciach&#13;
i Polsce.&#13;
Jestem bardzo wdzięczna Ewie Wołkanowskiej-Kołodziej za sesje&#13;
zdjęciowe i refleksje z terenu.&#13;
Ogromnie, ogromnie dziękuję Brunkowi za cierpliwość, otwieranie&#13;
drzwi w terenie oraz umożliwienie mi przejścia na inny poziom jako&#13;
badaczce.&#13;
Wyrazy wdzięczności należą się też Kubie Pochrybniakowi za przygotowanie dla mnie bazy danych, która bardzo mi pomogła w analizie&#13;
materiału terenowego i ułożeniu wszystkiego w głowie. Bardzo ułatwiła mi pisanie.&#13;
Za inspirację intelektualną chciałam podziękować wszystkim&#13;
uczestnikom spotkań grupy Padise, a szczególnie Zsoltowi Molnarowi,&#13;
Ingvarowi Svanbergowi, Renacie Sõukand, Monice Kujawskiej,&#13;
Łukaszowi Łuczajowi i Andrei Pieroniemu; uczestniczkom seminarium „Pluralizm medyczny w ujęciu antropologicznym. Badania,&#13;
problemy, perspektywy”, a przede wszystkim prof. dr hab. Danucie&#13;
Penkali- Gawęckiej za zaproszenie na nie, a także do specjalnego numeru „ Anthropology &amp; Medicine”.&#13;
Iwonie Kaliszewskiej należą się podziękowania za wspólne myślenie o Ukrainie, pomoc w znalezienie terenu, badania ze studentami,&#13;
a także przyjacielskie wsparcie.&#13;
Chcę bardzo serdecznie podziękować wszystkim tym osobom, które&#13;
wierzyły, że ten tekst powstanie (gdy ja całkiem wątpiłam) oraz dzieliły&#13;
się ze mną tą wiarą, za wszystkie pytania: czy piszę?, a także wysłuchiwanie moich niepokojów. Przez te lata były to różne osoby, ale w ostatniej, najtrudniejszej dla mnie fazie za podtrzymywanie na duchu i zachęcanie dziękuję: Iwonie, Zuz, Radce, Marcie, Kasi, Kini, Marcie,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
10&#13;
&#13;
�Nikodemowi i Piotrowi. To Wasze wsparcie spowodowało, że powstała&#13;
ostateczna wersja tego tekstu. Jadzi i Grzesiowi dziękuję za logistyczne&#13;
wspieranie mojego pisania, a także wszelką troskę.&#13;
W Winnicy zawsze mogłam liczyć na pomoc, wsparcie i przyjacielską rozmowę z Iriną Batyrevą, a także Nadzieżdą. Tej ostatniej dziękuję&#13;
też za szczodre dzielenie się wiedzą o roślinach.&#13;
Ogromną wdzięczność kieruję do wszystkich mieszkańców&#13;
Stroyinciów, Kobeleckiego i Hrisziwców, którzy poświęcili mi czas, tłumaczyli swój świat, gościli mnie i troszczyli się o to, bym czuła się tam&#13;
jak najlepiej. Szczególnie ciepło chcę podziękować Irinie i Toli, babie&#13;
Adeli, Halinie Anatolevnej, didowi Toli, a także Ninie i Adeli, Witii i babce Ludwince, Nataszy oraz cioci Lusi. Ponadto wszystkim dzieciom,&#13;
które zaangażowały się w pracę przy filmie, oraz Kristinie i Ksiuszy&#13;
za przedstawianie mnie osobom, które uważały za ciekawe dla mnie.&#13;
Dziękuję też roślinom, które mnie inspirowały i wspierały w pisaniu,&#13;
przede wszystkim: Camelia sinensis, Robinia pseudoacacia, Matricaria&#13;
chammomilla, Juniperus communis, Cuminum cyminum, Carum carvi&#13;
i wielu wielu innym.&#13;
Napawa mnie pewnym niepokojem to, że zapomniałam o kimś, kto&#13;
był ważny, a komu to zapomnienie sprawi przykrość. Jestem wdzięczna i tym, których tu nie wymieniłam, a wsparli mnie w czasie badań&#13;
i pisania.&#13;
Badania były finansowane z grantu NCN nr 2011/01/N/HS3/03332&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
11&#13;
&#13;
��I. Wstęp&#13;
&#13;
Ta książka jest wielowątkowym opisem relacji łączących ludzi i rośliny&#13;
w środkowoukraińskiej wsi i jej okolicach. Przedstawiony w niej materiał badawczy pochodzi z dłuższych i krótszych pobytów na Podolu&#13;
między wiosną 2009 a latem 2018 roku, jednak rdzeń pracy stanowią&#13;
materiały zebrane podczas etnograficznych badań terenowych w latach 2012 i 2013, prowadzonych do pracy doktorskiej. To, że obserwowałam i analizowałam ludzko-roślinne powiązania, wynikało z moich&#13;
własnych zainteresowań – jestem antropolożką kulturową i biolożką,&#13;
ale temat ten przyszedł do mnie również od ludzi, których spotykałam na Podolu. Ich wrażliwość na rośliny i codzienne z nimi interakcje, poszukiwanie roślin przydatnych w domowych apteczkach, troska&#13;
o rośliny ozdobne czy wreszcie deklaracje dotyczące tego, jak istotne&#13;
są dla poszczególnych osób konkretne rośliny, powodowały, że byłam&#13;
utwierdzana w tym, iż podzielamy z moimi rozmówcami zainteresowanie florą. Pytania o rośliny właściwie nigdy nikogo nie dziwiły, a temat badań dotyczący wiedzy o roślinach był przez moich rozmówców&#13;
uznawany za istotny.&#13;
Jest to monografia przedstawiająca ludzi i rośliny żyjących w konkretnym momencie i czasie, opisuje praktykowanie wiedzy o roślinach,&#13;
czyli procesy, które są zmienne i przebiegają bezustannie. Oznacza to,&#13;
że to, co jest tu opisane, pokazuje stan z chwili zbierania materiału i zapisywania jego analizy. Siłą rzeczy od tego czasu zmieniały się sieci&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
13&#13;
&#13;
�relacji moich rozmówców, czy też pojawiały się nowe teksty teoretyczne, bo bardzo wiele badaczek i badaczy w ostatnim czasie zwróciło się&#13;
ku relacjom z aktorami innymi niż ludzcy. To, co dla tej książki kluczowe, czyli spojrzenie z etnograficzną wrażliwością na opisywanych&#13;
ludzi, rośliny i sieci relacji, w które są zanurzeni i które współtworzą,&#13;
daje możliwość poznania konkretnych ludzko-roślinnych spotkań&#13;
i przyjrzenie się im w świetle wybranych przeze mnie – autorkę – koncepcji teoretycznych. Daje też czytelniczce i czytelnikowi pole do własnych interpretacji opisanych ludzko-roślinnych splątań, dlatego starałam się, by opis był jak najbardziej gęsty.&#13;
Zmiany w relacjach ludzi i roślin zostały bardzo przyspieszone przez&#13;
eskalację działań wojennych Rosji na terytorium Ukrainy od 24 lutego&#13;
2022 r., wpływają na to wywołane wojną zmiany społeczne (np. związane ze wzmożeniem dyskusji dotyczących ukraińskiej tożsamości)&#13;
i środowiskowe (np. niszczenie siedlisk, czy wzmożone zapotrzebowanie na drewno opałowe). Dlatego tym bardziej wydaje mi się istotna&#13;
możliwość spojrzenia na to, jak były kształtowane indywidualne relacje ze środowiskiem w środkowoukraińskiej, dość dużej wsi, do czasu&#13;
ogromnego nasilenia migracji ludzi wewnątrz i na zewnątrz Ukrainy,&#13;
do czasu bardzo intensywnego i gwałtownego wpływu na trajektorie&#13;
ludzkich biografii i przyrodę.&#13;
Wymieniona w tytule wiedza jest przeze mnie traktowana jako praktyka społeczna. Opisuję to, jak jest tworzona i jaka jest wielowątkowa&#13;
i zmienna, zarówno w warstwie dyskursywnej, jak i (a może: przede&#13;
wszystkim) w tych warstwach, które są trudne do zwerbalizowania,&#13;
są wiedzą ucieleśnioną, tworzoną w ciele i poprzez nie.&#13;
Celem moich badań był opis i analiza relacji łączących ludzi i rośliny w wybranych miejscowościach obwodu winnickiego. W głównej&#13;
mierze analizowałam lokalne praktyki związane z roślinami w szerokim kontekście życia codziennego. Struktura książki do pewnego stopnia odzwierciedla te splątane nici relacji, czytelnikowi daje możliwość&#13;
wędrowania po nich i stopniowego zanurzania się w nie, a mnie – autorce – umożliwiła jak najmniej hierarchiczne przedstawienie opisywanych aktorów.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
14&#13;
&#13;
�I. 1. Pytania badawcze&#13;
Jadąc w teren, byłam ciekawa, dlaczego i po co ludzie zbierają rośliny. Wraz z kolejnymi powrotami i analizą uzyskanego materiału coraz lepiej widziałam, że to, co mnie nurtuje najgłębiej, to relacyjność:&#13;
leżące u podłoża różnych działań moich rozmówców relacje, zarówno te przez nich zauważane, jak i te niezwracające ich uwagi. To właśnie zrozumienie relacji daje szansę odpowiedzi na pytanie, dlaczego&#13;
i po co ludzie zbierają rośliny. Jest tak, ponieważ ludzie nie wybierają&#13;
świadomie i celowo z wachlarza rozpościerających się przed nimi możliwości tego, które rośliny będą zbierać, czy będą je zbierać i czemu&#13;
to zbieranie ma służyć (np. samoleczeniu). Raczej zachowują się zgodnie z tym, jakie mają relacje (poruszają się po ich niciach) czy to z innymi ludźmi, miejscem, w którym żyją, instytucjami, władzą, roślinami (w tym leczniczymi) i wieloma innymi aktorami życia codziennego.&#13;
Jest to wzajemne, sprzężone oddziaływanie.&#13;
Dlatego przede wszystkim pytam o relacje, jakie łączą spotkanych&#13;
przeze mnie ludzi z roślinami. Jednak ze względu na zakres tego pytania skupiam się na tych relacjach, które są istotne w codziennych praktykach moich rozmówców. Ma też dla mnie znaczenie, które z licznych&#13;
relacji z roślinami, tworzonych przez rozmówców i ich tworzących,&#13;
są dla nich osobiście ważne. Analizuję też inne relacje, np. ze służbą&#13;
zdrowia, jeżeli mają znaczenie dla praktyk związanych z roślinami.&#13;
Ujmując to najbardziej ogólnie, pytam o to:&#13;
• Które relacje z roślinami są dla moich rozmówców ważne?&#13;
• Jak przebiega proces tworzenia wiedzy o świecie roślin (tu badam zarówno narracje, jak i praktyki)?&#13;
• Jak wyglądają praktyki zbieracze moich rozmówców i co na nie&#13;
wpływa?&#13;
&#13;
I. 2. Kontekst, w którym szukałam odpowiedzi&#13;
na pytania badawcze&#13;
W tym rozdziale zawrę opis wykorzystanych metod badawczych i przybliżę warunki, w jakich toczyły się moje badania, czyli opiszę ich szeroko rozumiany teren. Na przykładach pokażę wpływ wybranych metod na rozwój sytuacji badawczej. „Teren” będzie oczywiście widoczny&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
15&#13;
&#13;
�w całości tekstu. Będę naświetlać jego cechy, pokazując, jak powstały&#13;
poszczególne wyniki badań i jakie predyspozycje, zarówno rozmówców, jak i moje, a także jakie sploty wydarzeń wpłynęły na kształt analizowanego materiału. Tu jednak szczególnie się na nim skupię.&#13;
Badania terenowe są doświadczeniem osobistym, wynikającym&#13;
ze splotu bardzo wielu czynników, czymś, co może się wydarzyć tylko&#13;
raz (por. Okely 1996: roz. 2.). Dlatego całość tego, co mogę powiedzieć&#13;
o badanych zagadnieniach, powstała w tyglu: rozmówcy; ja-badaczka;&#13;
sytuacje, w których się znalazłam wraz z rozmówcami; środowisko&#13;
przyrodnicze, w którym byliśmy zanurzeni (czy może raczej, z którym&#13;
1&#13;
byliśmy splątani [ang. entangled ]); materiały, zarówno te pisane, które&#13;
czytałam wraz z rozmówcami, jak też wcześniej i później sama, oraz&#13;
te, które czytali moi rozmówcy przed spotkaniem ze mną; rośliny, które akurat były dostępne i widoczne dla rozmówców i dla mnie, w tym&#13;
te zebrane przez rozmówców. Każdy z wymienionych aktorów jest tworzony przez sieci licznych i różnorodnych relacji ze wszystkimi pozo2&#13;
stałymi aktorami i nie tylko nimi .&#13;
Zastosowane przeze mnie metody badań są powszechnie używane&#13;
w antropologii i etnobiologii. Gros materiału pochodzi z obserwacji&#13;
uczestniczącej – w terenie spędziłam ponad 9 miesięcy, kilkakrotnie&#13;
tam wracając między lipcem 2009 roku a grudniem 2013 r. Wracałam&#13;
też regularnie w miejsca badań później – po ich zakończeniu, utrzymując powstałe w trakcie badań relacje z rozmówcami. Mimo że powroty&#13;
w teren po 2014 roku nie dostarczały już systematycznie zbieranego&#13;
materiału badawczego, są one ważnym źródłem do rozumienia kontekstów zmian zachodzących w relacjach ludzi i roślin w środkowej&#13;
Ukrainie do 2019 roku, kiedy to powstał mój doktorat stanowiący podstawę tej książki. W 2012 r. pięć miesięcy mieszkałam nieprzerwanie&#13;
1.&#13;
&#13;
Pojęcie to wywodzi się z nurtu badań nad materialnością (antropologicznych i archeologicznych), wskazuje na wzajemne powiązania i współwytwarzanie się poszczególnych&#13;
aktorów. Powodujące, że na pewnym poziomie są bardzo trudni do rozdzielenia. To jacy&#13;
jesteśmy jako ludzie, wynika z tego, w jakim żyjemy środowisku, gdyż jesteśmy przez nie&#13;
współwytwarzani i je współwytwarzamy. Splątanie (entanglement) odnosi się również&#13;
do sprawczości, która nie wynika z samej istoty poszczególnych aktorów, ale objawia się&#13;
w interakcji między nimi (Ihde, Malafouris 2018).&#13;
2. Rozwinięciu tego wątku poświęcę więcej miejsca w rozdziałach: II Stroyinci i ich okolice – wielogatunkowa etnografia powiązań oraz III Zielniki mentalne – ważne relacje z roślinami.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
16&#13;
&#13;
�we wsi Stroyinci (Строїнці) na Podolu Wschodnim, w rejonie tywrow3&#13;
skim obwodu winnickiego . Obserwowałam codzienne życie mieszkańców Podola, biorąc czynny udział w praktykach bezpośrednio lub&#13;
pośrednio związanych z roślinami, takich jak np. wypasanie krów, praca w polu, zabiegi lecznicze czy gotowanie. Przeprowadziłam 100 nagranych na dyktafon, częściowo ustrukturyzowanych wywiadów z 63&#13;
dorosłymi mieszkańcami wsi, większość z nich (51) stanowiły kobiety.&#13;
Dwadzieścia dwie spośród tych osób były szczególnie zainteresowane tematem, z nimi przeprowadziłam więcej niż jeden nagrany wy4&#13;
wiad. Wśród nich tylko dwie osoby były mężczyznami . W moich notatkach terenowych pojawiają się też krótkie historie roślinne zasłyszane&#13;
od osób, z którymi nie przeprowadziłam dłuższej nagranej rozmowy, a także opisy zaobserwowanych praktyk osób, które spotykałam,&#13;
mieszkając w Stroyinciach.&#13;
Do rozmówców docierałam klasycznie: metodą „kuli śniegowej”,&#13;
dzięki „odźwiernym” oraz zaczepiając osoby pracujące w ogródkach,&#13;
5&#13;
czy siedzące na ławeczkach przed domami . W maju i listopadzie 2013&#13;
roku razem ze współpracownikami nagraliśmy kilkanaście godzin ma6&#13;
teriału filmowego . W nagraniach wzięło udział dwadzieścioro dzieci&#13;
i pięcioro dorosłych mieszkańców Stroyinciów. Ponadto przeprowadziłam 7 bardziej ustrukturyzowanych wywiadów z osobami sprzedającymi w aptekach w dwóch miastach, które są dla moich rozmówców lokalnymi centrami: Tywrów (ukr. Тиврів) i Żmerynka (ukr. Жмеринка).&#13;
Prowadziłam też obserwację uczestniczącą u osoby leczącej praktykującej w Winnicy – stolicy obwodu. Istotną częścią materiału badawczego są liczne nieformalne rozmowy spisane w notatnikach badawczych,&#13;
a także analiza składu gatunkowego i sposobu przechowywania kolekcji roślin posiadanych przez moich rozmówców.&#13;
Próbę całkowitej anonimizacji rozmówców i miejsca uznałam&#13;
za daremną, ale też niewłaściwą, ponieważ moi rozmówcy chcieli,&#13;
3.&#13;
&#13;
Wyjaśnienia dotyczące zasad transkrypcji, zapisu nazw miejscowości i roślin znajdują&#13;
się na końcu tego podrozdziału, a także w podrozdziale II.3.2 Język.&#13;
4.&#13;
&#13;
Tę dysproporcję wyjaśniam w dalszej części rozdziału.&#13;
&#13;
5.&#13;
&#13;
O języku, w jakim prowadziłam badania, piszę w II rozdziale książki (II.3.2 i II.6).&#13;
&#13;
6.&#13;
&#13;
Dwoje studentów (Olga Rembielińska i Rafał Rukat) oraz dwoje absolwentów&#13;
Instytutu Etnologii i Antropologii UW (Iwona Kaliszewska – wówczas doktorantka i Jacek&#13;
Wajszczak).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
17&#13;
&#13;
�by Stroyinci pojawiły się w czyjejś książce, czuli się z tego w pewien&#13;
sposób dumni. Wielu z nich chciało też być wymienionych w pracy.&#13;
Zdecydowałam się jednak wymieniać ich w sposób, w jaki się do nich&#13;
zwracałam lub o nich rozmawiałam we wsiach. Powoduje to niejednorodność używanych imion i zwrotów grzecznościowych, jednocześnie&#13;
oddaje koloryt codziennego języka rozmów. Umożliwia to im rozpoznanie samych siebie w tekście (na tyle, na ile jest on dostępny, będąc&#13;
napisanym po polsku), ale nazwiska osób (nie będących osobami publicznymi) nie są ujawnione, w wypadku niektórych osób pojawiają się&#13;
otczestwa.&#13;
Robiłam dokumentację fotograficzną i zielnikową badań. Częścią&#13;
dokumentacji fotograficznej, a jednocześnie prezentem dla rozmówców, były zorganizowane w sierpniu 2013 roku sesje fotograficzne&#13;
7&#13;
pt. „Ja i ważna dla mnie roślina” . Był to element wzajemności w stosunku do rozmówców, podobnie jak przygotowanie z uczniami stroyinieckiej szkoły filmu o relacjach ludzi i roślin oraz poprowadzenie&#13;
w tej szkole warsztatów z heliografii połączonych z rozmową z ucznia8&#13;
mi o najważniejszej dla nich roślinie .&#13;
Materiał zielnikowy został zdeponowany w zielnikach ogrodów botanicznych we Lwowie (Ogród Botaniczny Państwowego Uniwersytetu&#13;
Lwowskiego im. Iwana Franka, Ботанічний сад Львівського державного університету ім. Ів. Франка) i w Warszawie (Ogród Botaniczny&#13;
Uniwersytetu Warszawskiego). Na materiał zielnikowy składają się&#13;
zarówno klasyczne botaniczne zielniki roślin zbieranych i suszonych&#13;
przeze mnie podczas badań, jak też zasuszone rośliny otrzymywane&#13;
od rozmówców. Nie mają wyglądu klasycznych zielników i nie są rozpłaszczone na kartach zielnikowych. Ich wartość z punktu widzenia&#13;
botanika jest mniejsza, ale dla mnie i one stanowią ważną część dokumentacji relacji między ludźmi a roślinami.&#13;
Podczas badań zbierałam również dokumentację fotograficzną czytanych przez rozmówców czasopism i książek dotyczących roślin. Dwa&#13;
7.&#13;
&#13;
Zdjęcia robiła Ewa Wołkanowska-Kołodziej. Sesjom towarzyszyła prowadzona przez&#13;
Ewę i mnie rozmowa z fotografowanymi o roślinach.&#13;
8.&#13;
&#13;
Heliografia – rysowanie słońcem – na papierze światłoczułym układaliśmy rośliny&#13;
&#13;
i ich fragmenty, tak przygotowane obiekty naświetlaliśmy. Pod wpływem słońca nieosłonięte partie ciemniały, zostawał dość abstrakcyjny (zależnie od szczelności przylegania&#13;
fragmentów roślin do papieru), negatywowy obraz ułożonych obiektów.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
18&#13;
&#13;
�najbardziej popularne czasopisma z lat 2011–2013 i trzy ważne dla rozmówców książki poddałam analizie.&#13;
Pojęciem operacyjnym, które umożliwia mi opis całokształtu wiedzy badanych o roślinach, jest zielnik mentalny. W skład zielnika konkretnej osoby wchodzą wszystkie rośliny, które ta osoba zna i są dla&#13;
niej ważne wraz ze wszystkimi opowieściami dotyczącymi tych roślin,&#13;
czy cielesnymi doświadczeniami i praktykami z nimi związanymi – całym szerokim kontekstem, w którym dla poszczególnych osób funkcjonują konkretne rośliny i nićmi relacji, którymi są splątani i przez&#13;
które są tworzeni nosiciele zielników i zawarte w nich rośliny. Zielniki&#13;
mentalne poszczególnych osób są nieco podobne do średniowiecznych herbarzy, zawierających poza obrazem rośliny, opisem jej właściwości, liczne opowieści o użytkowaniu, wierzenia i przepisy. Są też&#13;
czymś więcej, bo nie znajdują się zapisane na kartach książki, są również wszystkimi procesami, które dotyczą ludzkiej wiedzy i umiejętności związanych z roślinami znajdującymi się w zielniku. Dlatego dotyczą zarówno wiedzy ucieleśnionej, jak i tej bardziej dyskursywnej.&#13;
Kluczowa jest w nich zmienność i czasowość. Staram się to pokazać&#13;
na licznych przykładach w pracy. Wskazując, że wprowadzanie nowych&#13;
roślin do zielników jest ciągłym procesem odbywającym się przez całe&#13;
życie, zależnym od zbiegów okoliczności i wszystkiego tego, co kształtuje życia moich rozmówców.&#13;
Słowo mentalny w terminie „zielnik mentalny” może być trochę&#13;
mylące, ponieważ w zachodniej nauce i rozumieniu potocznym najczęściej to, co mentalne, wiązane jest z rozumem, który, między innymi&#13;
ze względu dziedzictwo chrześcijaństwa, jest rozumiany jako oddzielony od ciała. Dlatego może się wydawać, że skoro zielnik jest mentalny, to wiąże się z dychotomią umysł / ciało. Od hołdowania jej jestem&#13;
jak najdalsza. Mentalny ma tu oznaczać po prostu to, że nie jest to jakiś&#13;
zielnik, fizyczny zbiór zasuszonych kart zielnikowych, ale taki, który&#13;
w większości mieści się w nierozerwalnie splecionych z ciałem umysłach rozmówców. Jest ich i w nich. Zielniki mentalne (jak powiedziałam wyżej) to nie tylko obrazy w głowie danej osoby, lecz także ucieleśnione (embodied) doświadczenia i umiejętności, fragmenty sieci relacji,&#13;
w jakie wchodzą z roślinami moi rozmówcy. Termin ten może wydawać&#13;
się workowaty, niemniej pozwala na całkiem dobre uchwycenie relacji&#13;
i bardzo złożonych powiązań, umożliwia też ograniczenie się w opisie&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
19&#13;
&#13;
�do części nici relacji (opisanie wszystkich jest oczywiście zadaniem&#13;
niewykonalnym), a jednocześnie nie skupianie się na tylko jednym aktorze roślinnym, jak robią to na przykład badacze z Matsutake Worlds&#13;
9&#13;
Research Group . Jest narzędziem umożliwiającym opis bardzo złożonej, zmiennej w czasie i między poszczególnymi aktorami rzeczywistości. Jestem świadoma ograniczeń tego terminu, jednak zdecydowałam&#13;
się nań, by na chwilę zatrzymywać fluktuujące sieci relacji i mieć możliwość ich opisu (Kołodziejska-Degórska 2012).&#13;
Podejmując decyzję o tym, jak zapisywać nazwy roślin, miejscowości, imiona rozmówców, cytaty, trafiłam na liczne rafy natury polityczno-etycznej. Do problemu języka wracam w pracy kilkakrotnie w różnych kontekstach: pisząc o tożsamości moich rozmówców (II.3.2),&#13;
wyjaśniając zapis nazw botanicznych (III.1, III.1.1), omawiając pisane&#13;
źródła wiedzy o roślinach mieszkańców Podola (IV.2). Tu przedstawię&#13;
własne kryteria wyboru zapisu języka czy może raczej języków badań.&#13;
Nazwy miejscowości niemające polskich odpowiedników, podobnie&#13;
jak nazwy roślin, podaję zgodnie ze standardem National 2010 przyję10&#13;
tym rezolucją nr 55 Rady Ministrów Ukrainy 27 stycznia 2010 r . Jest&#13;
to jeden z równolegle obowiązujących wśród Ukraińców standardów&#13;
zapisu alfabetem łacińskim, najnowszy spośród nich. Używanie standardu IPA byłoby pewnie najbardziej neutralne, ale wydaje mi się kłopotliwe w odbiorze dla czytelnika. Nazwy mają lokalne i indywidualne&#13;
oboczności, które zapisywałam ze słuchu, szczególnie różnice między&#13;
głoskami ї (yi), і (i), и (y) mogły ulegać zatarciu (w stosowanej przeze&#13;
mnie transkrypcji dopuszczalny jest zapis pierwszych dwóch jako i, podobnie jak й [i/y dawniej j], staram się jednak je różnicować), tym bardziej, że nie miałam do czynienia z literackim ukraińskim, a językiem&#13;
mówionym typowym dla środkowej części Ukrainy. Głoski ґ i г są bardzo różnie wymawiane przez moich rozmówców, zwykle bliżej ґ (g) niż&#13;
г (h). Dlatego najczęściej zapisuję ją znakiem g. Stosuję jeden standard zapisu bez względu na to, czy słowo użyte przez rozmówczynię&#13;
9.&#13;
&#13;
Grupa badaczek i badaczy z różnych dziedzin nauk, a także artystek i artystów skupionych wokół Anny Tsing i projektu dotyczącego dokumentowania kulturowych i ekologicznych przejawów życia gąski sosnowej. Szczególną uwagę poświęcają praktykom&#13;
zbierania gąski sosnowej i procesom związanym z jej utowarowieniem (Tsing 2015),&#13;
https://people.ucsc.edu/~atsing/migrated/matsutake/.&#13;
10.&#13;
&#13;
https://en.wikipedia.org/wiki/Romanization_of_Ukrainian#Notes-table-1&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
20&#13;
&#13;
�lub rozmówcę jest literackie ukraińskie, literackie rosyjskie, czy jest&#13;
to lokalna oboczność. Jeśli nazwy miejscowości mają polską wersję,&#13;
to podaję je w tej wersji ze względu na to, by tekst był bardziej czytelny,&#13;
choć w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że może to być uznane za zabieg o charakterze kolonialnym. Niemniej gdybym prowadziła badania w Europie Zachodniej, pewnie też pisałabym Paryż, a nie Paris, czy&#13;
Rzym, a nie Roma, i chcę, by spolszczone nazwy ukraińskie były tu tak&#13;
samo traktowane. W miejscu, gdzie nazwa pada po raz pierwszy, podaję również oryginalną pisownię.&#13;
Ze względu na wygodę czytelników słowa z lokalnego języka, niebędące nazwami roślin lub miejscowości bez polskich odpowiedników,&#13;
piszę w wersji spolszczonej: np. czaj, a nie chai; Natasza, a nie Natasha.&#13;
Zostałam przekonana do tego, by robić tak ze względu na wygodę&#13;
czytelników, mimo że niektórzy z moich rozmówców mogliby uznać&#13;
to za działanie spolszczające (praktykę kolonialną) i spodziewać się,&#13;
że będę tak transkrybować słowa, by i oni mogli je przeczytać. Z tego&#13;
względu nazwy roślin, jako istotne dla przedmiotu pracy, piszę zgodnie&#13;
z jednym z lokalnych standardów.&#13;
Pozornie prosta decyzja dotycząca zapisu tego, co słyszałam, pokazuje uwikłanie tekstu w bardzo różne sieci relacji. Nie ułatwiały tego&#13;
zadania: wielość standardów obowiązujących równolegle wśród samych Ukraińców, będąca pokłosiem politycznej walki o język jako element tożsamości, oraz to, że mój tekst powstawał w języku polskim,&#13;
w którym obowiązują inne zasady transkrypcji – do których stosowanie&#13;
się powinno być powodowane poprawnością językową obowiązującą&#13;
w pracach naukowych. Jednocześnie język ten może być traktowany&#13;
jako język kolonizatora, ponadto czytelnicy polskich prac antropologicznych dotyczących obszaru Ukrainy są przyzwyczajeni do spol11&#13;
szczonego, fonetycznego zapisu lub polskiej transliteracji .&#13;
Ze względu na to, by cytaty z rozmów i notatek były zrozumiałe również dla czytelników nieznających ukraińskiego, podaję je w tłumaczeniu na polski.&#13;
11. Począwszy od 24 lutego 2022r., wraz z rozszerzeniem działań zbrojnych na całe terytorium Ukrainy, język jeszcze mocniej stał się polem walki tożsamościowej. Przykładem&#13;
&#13;
mogą być choćby memy z trudnym do wymówienia dla Rosjan słowem паланиця (palanytsia), czy plakaty z hasłem: „Mów po ukraińsku, żeby odróżnić się od wroga” – szczególnie powszechne we Lwowie (obserwacje: maj-wrzesień 2022 r.).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
21&#13;
&#13;
�I. 3. Nici relacji umożliwiające pisanie antropologii&#13;
Nie tylko treścią, ale i samą strukturą tego podrozdziału, prezentującego inspiracje teoretyczne, chcę wskazać na podstawowe założenie&#13;
moich badań inspirowane teorią i analizą sieci społecznych (SNA –&#13;
Social Network Analysis). Mianowicie, że każda rzeczywistość utkana&#13;
jest z przeróżnych sieci relacji, które na różne sposoby oddziałują między sobą, tworzą się nawzajem, z siebie nawzajem wynikają, są ze sobą&#13;
splecione. Nie są one właściwościami aktorów, ale ich tworzą i są przez&#13;
nich tworzone. W tym podrozdziale pokażę splątania nici relacji tworzące mnie – badaczkę i tym samym ten tekst. Stosowane pojęcia teoretyczne opisuję bardziej szczegółowo w toku narracji w kolejnych&#13;
rozdziałach (najbardziej nasycony pod tym względem jest rozdział IV)&#13;
i dyskutuję je w kontekście wyników moich badań; tu wyłącznie pokazuję, w jakim miejscu wśród teorii antropologicznych usytuowałam&#13;
swoje badania i analizę. Staram się wskazywać, że to usytuowanie wynika nie tylko ze świadomych wyborów (choć pewnie to na nie wypadałoby kłaść nacisk w tekście, który ma udowodnić moją naukową sprawność), lecz także z mniej lub bardziej przypadkowych relacji z ludźmi&#13;
i tekstami, z którymi jestem splątana (entangled). Relacyjność jest konceptem spajającym cały tekst zarówno formalnie, jak i treściowo (jest&#13;
on kluczowy dla mojego sposobu rozumowania).&#13;
Moje myślenie o pisaniu tekstu antropologicznego jest inspirowane książkami Judith Okely (przede wszystkim Own and other culture&#13;
[1996]), Veeny Das (bardzo ważna w moim patrzeniu na to, jak pisać&#13;
o badaniach, była Affliction. Health, Disease, Poverty [2015]) i Anny Tsing&#13;
(zarówno ­forma, jak i treść jej The Mushroom at the end of the world.&#13;
On the Possibility of Life in Capitalist Ruins [2015] są bardzo zbieżne&#13;
z tym, jak rozumiem sploty relacji między ludzkimi i nie-ludzkimi aktorami i jak chciałabym je przedstawiać w tekście). Co dla mnie kluczowe, wszystkie te autorki, podobnie jak wielu innych antropologów,&#13;
poważnie traktują postulaty: gęstego opisu (Geertz 2005), przywiązywania wagi do etnograficznego szczegółu i wychodzenia od doświadczenia terenowego, które dopiero pozwala na tworzenie, czy stosowanie odpowiedniej teorii (np. Das 2015: 13–16). Dlatego w dalszych&#13;
fragmentach pracy staram się w jak najgęstszy sposób przedstawić&#13;
różnych ludzkich i nie-ludzkich aktorów, tworzących i tworzonych&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
22&#13;
&#13;
�przez relacje, które poddaję analizie. Podobnie jak wspomniane autorki: Okely, Das i Tsing, nie ukrywam swojego miejsca i usytuowania&#13;
w szeroko pojętym terenie oraz wpływu mojej pozycji na przedstawiany wywód.&#13;
Na kształt mojej antropologicznej analizy, ale też na to, jaka jest moja&#13;
12&#13;
etnografia , niebagatelny wpływ miała cała sieć relacji, która powstała&#13;
dzięki temu, że na początku studiów doktoranckich spotkałam badaczki i badaczy z powstającej wówczas grupy nazwanej Padise (od miejsca&#13;
pierwszego spotkania zainicjowanego przez Renatę Sõukand) – przekształciła się ona później w grupę zajmującą się badaniami etnobiologicznymi w szeroko rozumianej Europie Środkowej i Wschodniej&#13;
13&#13;
w ramach International Society of Ethnobiology . Coroczne spotkania&#13;
(przez kilka kolejnych lat), wymiana czytanych tekstów i doświadczeń,&#13;
poznawanie metod badawczych stosowanych przez innych jej członków&#13;
wpływały na mój sposób myślenia o etnobiologii. Niebagatelne znaczenie miało, że większość z nich prowadzi badania w miejscach zbliżonych kulturowo i historycznie do mojego terenu. Było to tym bardziej&#13;
inspirujące, że do wczesnych lat dwutysięcznych w Europie niemal nie&#13;
prowadzono badań etnobiologicznych liczących się w światowej literaturze i odwołujących się do metod stosowanych (również przez badaczy europejskich) w innych kręgach kulturowych (Svanberg, Łuczaj&#13;
2014). W cytowanej przeze mnie literaturze jasno widać wpływ tych&#13;
nici relacji. Zwrócę tu uwagę tylko na jedną, odbijającą się w moim wywodzie o tym, jak ludzie rozpoznają rośliny – jest to nić wiodąca przez&#13;
splątanie (entanglement) z Renatą Sõukand powiązaną wówczas z Eesti&#13;
Kirjandusmuuseum (Estońskim Muzeum Literatury) z Tartu. Instytucja&#13;
ta w swoim profilu badawczym i myślowym jest silnie związana z tartuską szkołą semiotyki.&#13;
Może trochę paradoksalnie: bardzo ważne nici splatające się&#13;
w moją antropologiczną analizę wiodą do prowincjonalności i niemal&#13;
12.&#13;
&#13;
Etnografię rozumiem jako proces badawczy i opis wyników, natomiast antropologię&#13;
jako rozumienie tego, jak w danej kulturze (poznanej przez etnografię) tworzony jest&#13;
świat i na jakich założeniach się opiera (Hastrup 2008: 71).&#13;
13.&#13;
&#13;
Ze względu na zainteresowania badaczek i badaczy definicja Europy Środkowej&#13;
&#13;
i Wschodniej była rozciągana na cały obszar byłego Związku Radzieckiego. Do grupy należały też osoby pracujące na innych kontynentach, ale zajmujące się badaniem migrantów z Europy Środkowej i Wschodniej.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
23&#13;
&#13;
�nieistnienia w Polsce etnobiologii jako dziedziny nauki. Siłą rzeczy&#13;
wynika z nich konieczność szukania własnych ścieżek, co daje pewną&#13;
świeżość patrzenia i wiąże się z korzystaniem z tekstów i koncepcji,&#13;
które niekoniecznie są zadomowione w etnobiologii „głównego nurtu”. Widać tu lektury wynikające z wykształcenia w Instytucie Etnologii&#13;
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego i kontaktów&#13;
z tworzącymi go osobami. Te inspiracje zaowocowały choćby tym,&#13;
że odwołuję się do, wymagającej pewnej dozy sprytu i pozwalającej wykorzystać skłonność do zmiany, mētis (Scott 1998; Klekot 2018), a nie&#13;
14&#13;
tylko wiedzy ucieleśnionej, jak jest to przyjęte w etnobiologii ; tym,&#13;
że mówię w etnobotanicznym kontekście wprost o sprawczości, co było&#13;
zaskoczeniem dla uczestników seminarium Botanical Ontologies organizowanego w 2014 roku przez TORCH (The Oxford Research Center&#13;
in the Humanities). Nie znaczy to, że etnobiolodzy nie zauważają&#13;
„sprawczości”, ale raczej rzadko stosują ten termin i to odwoływanie&#13;
się wprost do „sprawczości” było źródłem zaskoczenia, a nie, rzecz&#13;
jasna, sam termin. Ze względu na nici relacji łączące mnie z warszawską antropologią wyjaśnię krótko w tym miejscu, dlaczego postanowiłam posługiwać się przy analizie sposobów tworzenia lokalnej wiedzy&#13;
o roślinach ingoldowskim terminem wayfaring (tłumaczonym przeze&#13;
mnie jako buszowanie bądź kluczenie) (2006) a nie levi-straussowskim&#13;
15&#13;
pojęciem brikolaż, majsterkowanie (Levi-Strauss 1969) . Oba terminy&#13;
14.&#13;
&#13;
Według Ewy Klekot „mētis oznacza spryt i przemyślność, zdolność błyskawicznej reakcji na zmieniający się układ sił, a zarazem umiejętność wyczekiwania w ukryciu lub&#13;
przebraniu na dogodną okazję. Mētis to wiedza pozwalająca wykorzystać skłonność&#13;
do zmiany” (2018: 84). Mētis jest wiedzą z doświadczenia i intuicji, ugruntowaną w konkrecie. Wyjaśniam to pojęcie na przykładach w rozdziale Wiedza w ciele – jak rozpoznać&#13;
roślinę?&#13;
15.&#13;
&#13;
W rozdziale IV pokazuję historię i konteksty stosowania w etnobotanice takich pojęć, jak: wiedza lokalna o środowisku/lokalna wiedza ekologiczna (LEK), wiedza tradycyjna (TK) i im pokrewnych. Tu wspomnę tylko, że w swoim kontekście badawczym&#13;
za najbardziej adekwatny uważam termin wiedza lokalna (Geertz 2005) i odnoszę go zarówno do wiedzy o środowisku, jak i o roślinach (będących „elementem” środowiska&#13;
przez nie tworzonym i je tworzącym). Etnobotanicy w swoich definicjach wiedzy lokalnej właściwie nie odwołują się wprost do koncepcji wiedzy lokalnej Clifforda Geetza.&#13;
Niemniej większość z nich, definiując lokalną wiedzę o środowisku, stosuje podobne&#13;
kryteria do geertzowskiego common sense – w polskim tłumaczeniu – wiedzy potocznej,&#13;
zdefiniowanego przez tego autora w zbiorze esejów Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej (Geertz 2005a). Według Geertza wiedzę potoczną&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
24&#13;
&#13;
�wskazują na składanie, kombinowanie (łączą się, choć ich autorzy&#13;
o tym nie mówią, z wiedzą typu mētis), wolę jednak, w wypadku analizy&#13;
wyników moich badań, mówić o buszowaniu, ponieważ wskazuje ono&#13;
na ruch, poruszanie się w krajobrazie. Określenie bricoleur przywołuje&#13;
raczej na myśl osobę siedzącą w warsztacie pełnym różnych przedmiotów i ich fragmentów i majsterkującą w ramach ich podręcznego zestawu, brak mi w tym obrazie kontaktu ze środowiskiem przyrodniczym&#13;
i ruchu, które są kluczowe dla splatania zielników mentalnych przez&#13;
moich rozmówców.&#13;
Inną gałęzią literatury i badań antropologicznych, do których nie&#13;
zawsze głęboko sięgają etnobiolodzy, jest antropologia medyczna.&#13;
Lektura tekstów z dziedziny antropologii medycznej, a także zaproszenie mnie przez prof. Danutę Penkalę- Gawęcką do uczestnictwa w seminarium Pluralizm medyczny w ujęciu antropologicznym. Badania,&#13;
16&#13;
problemy, perspektywy w kwietniu 2013 r. , zaowocowały tym, że pojawiają się w tej rozprawie elementy opisu i analizy krajobrazu medycznego (rozumianego za Hsu [2008]), których prezentacja dobrze&#13;
17&#13;
naświetla wiele relacji moich rozmówców z roślinami . Nie wchodzę jednak głębiej w zagadnienia antropologii medycznej i analizę&#13;
&#13;
charakteryzują: „naturalność” – sposób, w jaki się rzeczy mają, czym są w swojej prostocie, „praktyczność” – rozumiana w szerokim sensie ludowej mądrości, roztropności,&#13;
a nie tylko materialnej użyteczności, „przezroczystość” (thinnes) – przedstawianie spraw&#13;
takimi, jakimi zdają się być, niezaprzeczanie oczywistości oczywistego, „niemetodyczność” – bezwstydne i obcesowe bycie ad hoc mądrości zdroworozsądkowej, nielogiczność, różnorodność współwystępujących elementów, oraz „dostępność” – każdy dysponujący w miarę sprawnymi władzami umysłowymi potrafi uchwycić zdroworozsądkowe&#13;
wnioski, w wypadku myśli potocznej każdy ma się za eksperta (Geertz 2005: 92, 94–98).&#13;
Wiedza potoczna jest czymś co „nie potrzebuje żadnych dowodów, ot, po prostu życie.&#13;
Świat jest [tu] swoim własnym autorytetem” (Geertz 2005: 83).&#13;
16.&#13;
&#13;
Gdybym chciała jeszcze bardziej podkreślić przypadkowość splątań nici relacji,&#13;
to musiałabym powiedzieć, że zaproszenie na seminarium było poprzedzone przypadkowymi spotkaniami na konferencjach.&#13;
17.&#13;
&#13;
Nie wdaję się tu głęboko w dyskusję, czy lepiej mówić o krajobrazie medycznym – stosując określenie nawiązujące do geograficznego pojęcia krajobrazu, czy bardziej celowe&#13;
byłoby użycie terminu medicoscape (por. Hörbst, Krause 2004; Hsu 2012; Hörbst, Wolf&#13;
2014). Ze względu na znaczące skupienie analizy na lokalności, inaczej niż jest to w większości tekstów z antropologii medycznej odwołujących się do teorii przestrzeni (spatial&#13;
theory), zdecydowałam się na ten pierwszy (por. Zanini, Raffaetà, Krause, Alex 2013).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
25&#13;
&#13;
�zebranego materiału, na przykład pod kątem rozumienia zdrowia,&#13;
mimo że jest to jak najbardziej możliwa ścieżka.&#13;
Moje podejście do aktorów roślinnych jest splątane z aparatem&#13;
pojęciowym etnografii wielogatunkowych, teorią aktora-sieci i SNA&#13;
(social network analysis). Mimo że nie odwołuję się bezpośrednio&#13;
do Bruno Latoura (np. 2009; 2010) czy Donny Haraway (1988; 2008),&#13;
to ich koncepcje są integralną częścią przedstawionych przeze mnie&#13;
rozważań np. Anny Tsing czy młodego badacza medycyny tybetańskiej&#13;
Jana van der Valka. Myśli Donny Haraway leżą głęboko u podłoża mojego stosunku do tworzenia list taksonów (jednostek taksonomicznych,&#13;
np. gatunków) roślin, które widzę za nią jako: „heterogeniczne multiplikacje, które są jednocześnie wyraźne i niepoddające się wciskaniu&#13;
w jednorodne szufladki i zbiorcze listy” (1988: 586). Nie wszystkie nici&#13;
relacji, choć ważne w „wewnętrznej warstwie” splotów, są widoczne&#13;
w moim tekście, zapewne nawet nie zdaję sobie sprawy z wielu z nich,&#13;
ponieważ nie sposób znać inspiracje wszystkich cytowanych autorów.&#13;
Rzecz jasna, próba takiego poznania, a co więcej, jego opis, byłyby niemożliwe i bezcelowe.&#13;
Powiązania z etnobiologią „głównego nurtu” widać np. w tym: jak&#13;
mówię o lokalnych taksonomiach – przytaczając koncepcje Brenta&#13;
Berlina (Berlin, Breedlove, Raven 1968) i Roya Ellena (2006); czy&#13;
w analizie sposobów przekazu wiedzy i odwoływaniu się do Luigiego&#13;
Luci Cavalli-Sforzy i Marcusa Feldmana (1981) oraz autorów przez&#13;
kolejnych ponad 30 lat rozwijających ich myśli; a także (choć można&#13;
dyskutować, czy jest to w pełni „główny nurt”, a nie jego „odnoga”)&#13;
w szukaniu inspiracji w tomie Making knowledge pod redakcją Trevora&#13;
Marchanda (2010).&#13;
Z kolei nici relacji łączące mnie z popularyzacją wiedzy i to,&#13;
że za ważny element etyki badaczki uważam udostępnianie tworzonej&#13;
w wyniku badań wiedzy, powoduje, że staram się pisać prostym językiem, unikając, jeśli to tylko możliwe, skomplikowanych słów, które&#13;
miałyby służyć odróżnieniu się (dystynkcji) oraz powierzchownemu&#13;
uprawomocnieniu tekstu i wniosków jako „prawdziwie naukowych”&#13;
(por. stosunek moich rozmówców do „technicznego” języka książek&#13;
IV.2.3, IV.2.5, IV.3.1 i IV.3.2). Niemniej mimo wysiłków zapewne nie zawsze mi się to udaje.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
26&#13;
&#13;
�Przekraczanie granic dyscyplin i mieszanie (mam nadzieję, że wyłącznie w pozytywnym sensie) sposobów myślenia charakterystycznych&#13;
dla różnych dziedzin jest na pewno widoczne w tej pracy. Do pewnego&#13;
stopnia może być to jej zaletą, ale wiąże się też z zagrożeniami takimi,&#13;
jak niespójność przekazu czy być może zbyt powierzchowne potraktowanie niektórych koncepcji.&#13;
&#13;
I. 4. Proces wyboru terenu badań – środek czy peryferium&#13;
Opiszę teraz dokładniej konteksty, w których wykorzystywałam metody badawcze przedstawione we fragmencie Kontekst, w którym szukałam odpowiedzi na pytania badawcze. Dokładna ich deskrypcja wydaje mi się ważna dla dobrego osadzenia analizy materiału badawczego,&#13;
o czym wspominałam w części Nici relacji umożliwiające pisanie antropologii. Tego rodzaju opisy bywają pomijane w etnobiologii, gdzie opis&#13;
metod i terenu często sprowadza się do informacji ile, jakiego rodzaju&#13;
wywiadów zostało przeprowadzonych, informacji o wieku i płci rozmówców, miejscu prowadzenia badań. Wynika to z tego, że teksty pisane przez etnobotaników mają zwykle strukturę przypominającą prace&#13;
przedstawicieli nauk przyrodniczych. Powszechna obecnie w antropologii autorefleksja nad miejscem badacza i współtworzeniem przez nie18&#13;
go terenu badań nie jest często spotykana w etnobotanice . Warto więc&#13;
zaznaczyć, że w ostatnim czasie zaczyna się to zmieniać, np. Susanne&#13;
Grasser z kolegami postulowali bardziej szczegółowe opisywanie szeroko pojętego terenu i tego, jak badaczka lub badacz się w nim poruszali (2016), a Rainer Bussmann wraz ze swoją grupą badawczą&#13;
pokazali w ilościowych badaniach etnobotanicznych, że zaplecze ideologiczne i wiedza badacza wpływają na wyniki badań, w tym wypadku: ilościowe wskaźniki zaniku tradycyjnej wiedzy o roślinach – TEK&#13;
19&#13;
(2018) . Postaram się o dość gęsty opis terenu i mojej w nim pozycji,&#13;
18.&#13;
&#13;
Etnobotanicy z kolei są bardzo wrażliwi na włączanie badanych w proces przygotowania i prowadzenia badań, na odwzajemnienie i łatwość wykorzystania, nawet nieświadomego, społeczności badanej przez badacza (patrz kodeks etyczny ISE 2006). Wynika&#13;
to z historii dyscypliny.&#13;
19.&#13;
&#13;
Bussmann i in. wysnuwają ze swoich wyników badań inny wniosek, sugerują mianowicie, by etnobotanicy szkolili odpowiednią liczbę lokalnych społecznych badaczy (2018).&#13;
Współpraca z nimi mogłaby zaowocować większą liczbą wywiadów i przebadaniem całej&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
27&#13;
&#13;
�by przybliżyć doświadczenie terenowe, nie unikając opisu jego cielesności, bo to ono jest źródłem, które poddaję dalszej analizie. Bada się&#13;
poprzez własne ciało ze wszystkimi jego możliwościami i ograniczeniami, to przez nie i to wszystko, co nas ukształtowało, postrzegamy sytuacje badawcze. Jednocześnie ciało badaczki jest też tym, co najpierw&#13;
postrzegają rozmówcy, stykając się ze mną. Ono podlega również (choć&#13;
oczywiście nie tylko) ocenie z ich strony (por. Downey 2010). Taki opis&#13;
da czytelnikowi możliwość krytycznego przyjrzenia się źródłom interpretowanych przeze mnie materiałów.&#13;
Myśląc o badaniach dotyczących relacji ludzi i roślin, postanowiłam&#13;
prowadzić je w miejscu, gdzie rośliny będą tematem codziennych rozmów, będą dla ludzi ważne, a co za tym idzie, zielniki mentalne osób,&#13;
które spotkam, będą mogły być rozbudowane. Ponieważ szczególnie&#13;
interesuje mnie tworzenie wiedzy o roślinach (ang. making knowledge,&#13;
za np. Marchand 2010) w warunkach, w których można korzystać&#13;
z wielu jej źródeł, zależało mi na ujęciu wpływu różnego rodzaju mediów na kształt wiedzy o roślinach i sposób jej przekazywania. Wiedzę&#13;
rozumiem szeroko – włączam w nią praktyki i umiejętności (Ingold&#13;
2002). Przy takich wstępnych założeniach Ukraina (znana mi z wcześniejszych projektów badawczych) wydała się bardzo dobrym miejscem&#13;
do szukania terenu badań, rozumianego jako pole badań, miejsce i te20&#13;
matyka. W Ukrainie , ze względu na dużą popularność medycyny ludowej (ukr. narodna medycyna) – o tym, jak rozumiem ten termin, będę&#13;
populacji, a co za tym idzie – otrzymaniem bardziej wyczerpujących danych, na których&#13;
podstawie można wyciągać wnioski dotyczące zmian w TK (wiedzy tradycyjnej). Moim&#13;
zdaniem nie rozwiązuje to jeszcze problemu wpływu badającego na to, jakie dane otrzyma. Autorzy widzą ten wpływ w: zapleczu badawczym, teoretycznym i ideologicznym,&#13;
konkretnym celu badań, jaki sobie stawiają badacze, metodach badawczych, liczbie badanych, czasie spędzonym w terenie (na te dwa ostatnie czynniki najbardziej wpływa&#13;
szkolenie lokalnych badaczy). Uważam za oczywiste, że tego wpływu nie da się zniwelować, dlatego kluczowa jest refleksja nad pozycją badacza bądź badaczy w terenie, dotyczy to każdego badacza, czy to pochodzącego z badanej społeczności, czy spoza niej.&#13;
W artykule badacze i badaczki nie podają żadnych informacji o swojej pozycji społeczno-kulturowej (positionality) w badanej społeczności, wiadomo tylko, kto spośród autorów&#13;
reprezentuje instytucje badawcze i jakie, a kto społeczności lokalne i jakie.&#13;
20.&#13;
&#13;
Stosuję formę „w Ukrainie”, mimo że słowniki poprawnej polszczyzny (np. hasło&#13;
&#13;
„na” Markowski 2004) jej jeszcze nie uznają, za to w korpusie języka polskiego, który&#13;
bazuje na tekstach pisanych z książek, gazet i internetu jest on coraz powszechniej spotykany. Robię to ze względu na zrozumienie dla wrażliwości wielu Ukraińców (głównie&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
28&#13;
&#13;
�pisała dalej – bardzo rozbudowane zielniki mentalne są czymś często&#13;
21&#13;
s­ potykanym . Łączy się to z dużym zainteresowaniem dzikimi roślina22&#13;
mi leczniczymi i jadalnymi . Ponadto ludzie mają dostęp do materiałów pisanych – książek i czasopism o roślinach leczniczych. Zwyczaj&#13;
prenumerowania gazet na wsi i czytelnictwa pozostał tu od czasów ZSRR, kiedy to takie działania były promowane przez państwo.&#13;
Działania państwa sprzyjały również zwracaniu uwagi ludzi na rośliny; np. aby zwiększyć pozyskiwanie żywności z dzikich stanowisk&#13;
po wybuchu wojny z Niemcami (22 czerwca 1941 r.) wydano w ZSRR&#13;
kilka książek opisujących zastosowania najpospolitszych dziko rosnących roślin pokarmowych (Keller 1941, Gllerbach, Korjakina i in. 1942,&#13;
Tarchevskij 1942 za Pirożnikow 2014).&#13;
mieszkających w diasporze i zachodniej Ukrainie), bo moi rozmówcy sami często używali rosyjskojęzycznej formy „na Ukrainie” (por. Saweneć 2012).&#13;
21. Przyjmuję tu pojęcie emik – stosowane przez moich rozmówców i obecne powszechnie w ukraińskim dyskursie publicznym. Obejmuje ono między innymi samoleczenie&#13;
i ziołolecznictwo. Nie używam polskiego terminu medycyna ludowa, ponieważ w powszechnym odbiorze w Polsce jest on zupełnie inaczej nacechowany niż termin narodna&#13;
medycyna w ukraińskim środowisku językowym. Słowo narodna jest przez moich rozmówców wartościowane zdecydowanie pozytywnie, nie jest wiązane z zacofaniem czy&#13;
przaśnością. Pisząc o medycynie reprezentowanej przez lekarzy pracujących w przychodniach zdrowia i szpitalach, w których bywają moi rozmówcy, stosuję termin „medycyna oficjalna”. Odwołuję się tu do tego, że jest ona wspierana przez państwo. Z kilku&#13;
względów unikam takich terminów, jak medycyna „konwencjonalna” czy „biomedycyna”. Po pierwsze: termin „medycyna oficjalna” jest najbliższy rozumieniu emik – w moim&#13;
terenie badań mówi się czasem o tej medycynie oficiina, czyli właśnie oficjalna; po drugie: zarówno dla mnie, jak i dla rozmówców istotne jest, że w kontaktach z jej przedstawicielami często są niezbędne nieoficjalne, do pewnego stopnia pozasystemowe (jak&#13;
dalece stały się nieodłączną i nieodzowną częścią systemu, można dyskutować) opłaty;&#13;
po trzecie: techniki stosowane przez lekarzy medycyny oficjalnej często czerpią z narodnej medycyny i niezachodnich systemów medycznych, np. medycyny chińskiej – ta ostatnia w wielu kontekstach jest nazywana komplementarną, a nie konwencjonalną (por.&#13;
Penkala- Gawęcka 2007).&#13;
22.&#13;
&#13;
Przewaga liczebna roślin leczniczych w zielnikach mentalnych pozostaje w zgodzie&#13;
z obserwacjami (etno)biologów na całym świecie, świadczących o tym, że spośród roślin&#13;
użytkowanych przez ludzi najwięcej gatunków jest zbieranych właśnie ze względu na zastosowanie w lecznictwie (Hamilton 2004; Schippman i Leaman 2006). Ważne by pamiętać, że termin „rośliny lecznicze” nie jest czymś łatwo definiowalnym; można mówić np. o continuum między roślinami leczniczymi a jadalnymi (Pieroni i Quave 2006;&#13;
Ferreira Júnior i in. 2015).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
29&#13;
&#13;
�Poszukiwałam też terenu, który można by nazwać „typowym” – niewyróżniającym się dużą różnorodnością biologiczną roślin czy sławą&#13;
regionu będącego źródłem najsilniej działających roślin leczniczych,&#13;
takiego, skąd pochodzi większość dostępnych na rynku ukraińskim&#13;
ziół – Karpat lub Krymu (do czasu aneksji w marcu 2014 r.). Ważne było&#13;
dla mnie, by było to miejsce, gdzie ludzie wykazują stosunkowo dużą&#13;
mobilność, mają przeciętny dostęp do oficjalnej służby zdrowia, gdzie&#13;
wsie nie wyludniają się i jest zachowany przekaz międzypokoleniowy&#13;
(rodzice, dzieci, dziadkowie mieszkają w tej samej okolicy). Są to oczekiwania wobec terenu niemal w stu procentach odwrotne w stosunku do tego co, jeszcze do niedawna uważano za najwłaściwszy i naj23&#13;
ciekawszy teren dla etnobotaniczki . Jak widać z powyższego akapitu,&#13;
szukałam takiej metaforycznie rozumianej środkowości i postanowi24&#13;
łam ją znaleźć w nomen omen środkowej Ukrainie . Będące jej częścią&#13;
Podole Wschodnie znałam z badań prowadzonych z grupą laboratoryjną Świeckie i religijne autorytety na Podolu Wschodnim, współprowadzoną z Iwoną Kaliszewską w latach 2009–2011 w IEiAK UW. Wiedziałam,&#13;
że ludzie w tych okolicach zbierają dzikie rośliny, mają w domach czasopisma dotyczące zdrowego trybu życia i narodnej medycyny i że ten&#13;
region spełnia pozostałe moje kryteria.&#13;
Jeżdżąc z Murafy (gdzie współprowadziłam zajęcia ze studencką&#13;
grupą laboratoryjną) przez Tywrów do Winnicy, mijałam dość rozległą wieś, położoną na długich, niewysokich wzgórzach wśród lasów,&#13;
25&#13;
i muszę się szczerze przyznać, że estetycznie przypadła mi do gustu .&#13;
Jednocześnie była wystarczająco duża, z dobrze rozwiniętą infrastrukturą, by mogła stać się moim głównym miejscem prowadzenia badań; tak też się stało. Wieś Stroyinci była dla mnie punktem wyjścia.&#13;
Z czasem teren trochę się rozszerzył o miejsca, które dla stroyinczan&#13;
23.&#13;
&#13;
W całym tekście używam zamiennie i równoważnie rodzaju męskiego i żeńskiego,&#13;
żeby nie psuć płynności tekstu stosowaniem obu form po przecinku, a jednocześnie&#13;
podkreślić, że mam na myśli zarówno badaczki, jak i badaczy.&#13;
24.&#13;
&#13;
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to, czy coś jest centralne, czy peryferyjne, zależy&#13;
od perspektywy. Z zachodniej perspektywy i zgodnie np. z definicją Derluguiana całą&#13;
Ukrainę można by uznać za miejsce peryferyjne, choćby ze względu na sposób funkcjonowania służby zdrowia (2005).&#13;
Przez miejscowych wzgórza są nazywane garbami (ukr. горб) i ja w niektórych miejscach tekstu będę się posługiwała tą nazwą.&#13;
25.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
30&#13;
&#13;
�są punktami odniesienia: ośrodki miejskie Żmerinka, Tywrów, Winnica,&#13;
a także wsie otaczające Stroyinci, dla których to Stroyinci są punktem odniesienia. Stroyinci były moją bazą, a to, co działo się w innych&#13;
miejscowościach, stanowiło kontekst, służyło poszerzeniu rozumienia&#13;
zjawisk zachodzących w Stroyinciach. Poruszając się szlakami relacji&#13;
ludzi i roślin, trafiałam do tych miejsc, do których udawali się moi rozmówcy. Miejsca te były ważne głównie przy poszukiwaniu roślin leczniczych i oczywiście wielu innych sprawach, które jednak wykraczają&#13;
poza zasięg tematyczny tej pracy.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
31&#13;
&#13;
��II. Stroyinci i ich okolice –&#13;
wielogatunkowa etnografia powiązań&#13;
&#13;
Przyjmując perspektywę wielogatunkową, staram się przedstawić&#13;
splątania różnych aktorów, traktując ich na tyle na równi, na ile – będąc&#13;
człowiekiem – potrafię; biorę też pod uwagę ich wpływ na przedmiot&#13;
26&#13;
mojej analizy – sposoby praktykowania wiedzy o roślinach . Dlatego&#13;
w poniższym rozdziale piszę zarówno o infrastrukturze wsi, zbiorowiskach roślinnych, miejscach, w które jeżdżą moi rozmówcy, oczywiście&#13;
o rozmówcach, „odźwiernych”, badaczce, innych zwierzętach, roślinach. Wszyscy oni są splątani w opisywane sieci relacji, są ingoldowskimi ‘biosocial becomings’ – biologiczno-społecznymi „stającymi się”&#13;
(Ingold 2013a). Taki opis w pewnym, choć z pewnością niewyczerpującym, stopniu odpowiada na postulat Anny Tsing, by rozszerzać pojęcie wspólnoty i uwzględniać w opisie etnograficznym latent commons&#13;
– utajone wspólnoty (2015: 255).&#13;
&#13;
II. 1. Infrastruktura&#13;
Stroyinci są stosunkowo dużą wsią, w 2012 roku w radzie wsi (ukr.&#13;
cільська рада, сільрада) powiedziano mi, że liczą trochę ponad 1500&#13;
26.&#13;
&#13;
W rozdziale III.1 wyjaśniam kłopotliwość słowa gatunek oraz piszę o krytyce pojęcia&#13;
wielogatunkowość (rozdział III) ze względu na składający się na nie termin gatunek.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
33&#13;
&#13;
�osób [notatka VasSR.04.2012]. Zgodnie ze spisem powszechnym z 2001&#13;
roku obwód winnicki, w którym leżą Stroyinci, należy do regionów wiejskich, czyli takich, w których nie więcej niż 50% ludności mieszka w miastach. Jest to najdalej wysunięty na wschód obwód o takiej strukturze&#13;
demograficznej. Obwód winnicki jest też jednym z 3 spośród 25 ukraińskich obwodów o najniższym odsetku mężczyzn. Statystycznie na 1000&#13;
kobiet przypada tu 840 mężczyzn (ukr cenzus 2001), tę demograficzną&#13;
prawidłowość widać też w Stroyinciach. Dlatego wiele spośród moich&#13;
rozmówczyń mieszkało samotnie, miało za sobą doświadczenie śmierci&#13;
lub odejścia partnera.&#13;
Wieś jest dość rozległa (po przekątnej, dostępnymi ścieżkami,&#13;
ma 4.2 km, chcąc obejść wieś dookoła po granicznych ulicach, trzeba&#13;
by przejść około 9 km), wzgórza i znajdujące się między nimi wąwozy&#13;
w naturalny sposób dzielą ją na różne obszary – swego rodzaju dzielnice. Na wypłaszczonym dużym szczycie głównego wzgórza znajduje&#13;
się część nazywana sowchozem, w niej poza biurem (kantorą) położonego w pobliżu dawnego sowchozu sadowniczego znajdują się szkoła,&#13;
przedszkole, przychodnia zdrowia (medpunkt), apteka, dawna sowchozowa stołówka, służąca obecnie mieszkańcom w czasie dużych uroczystości, takich jak np. wesela, popadający w ruinę dawny hotel pracowniczy (ukr. khurtozhytok, hurtożytok), budynek rady wsi (ukr./ros.&#13;
27&#13;
silrada/selrada), w którym mieszczą się też poczta i zakład fryzjerski .&#13;
28&#13;
&#13;
Rozmowa w pokoju księgowej rady wsi :&#13;
To pomieszczenie, w którym teraz jesteśmy, to było kiedyś biuro kołcho29&#13;
zu . A potem, już kiedy powstał radgosp, już oni przenieśli się do tamtego biura [tego, które jest obecnie biurem STOV-u Podillia – jednej&#13;
z posowchozowych firm działających w Stroyinciach]. A rada wsi&#13;
znajdowała się w budynku domu kultury. Poczta, bank też tam były,&#13;
27.&#13;
&#13;
Podaję słowa najczęściej używane przez rozmówców. Więcej wyjaśnień dotyczących&#13;
języka znajduje się dalej w tekście.&#13;
28.&#13;
&#13;
Tekst wszystkich cytatów z wywiadów podaję we własnym tłumaczeniu. Oryginały&#13;
dostępne w moim archiwum.&#13;
29.&#13;
&#13;
Bywa, że stroyinczanie mówią zamiennie sowchoz, radgosp, albo kołgosp. Gospo­&#13;
darstwo w ich wsi za czasów ZSRR było państwowe, a nie kolektywne, czyli było sowchozem (ros.) lub radgospem (ukr.).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
34&#13;
&#13;
�ja kiedyś pracowałam w banku, dwadzieścia jeden lat, tak, ja jestem&#13;
pracownikiem bankowości. A potem nas przenieśli tu [na Sowchoz].&#13;
No centrum wsi... jest tak jakby tam [na dole garbu, koło cerkwi], ale&#13;
tak czy inaczej, więcej ludzi mieszka tu, to już zrobili tu, tak jakby.&#13;
[Maria, K. 55, wyw. DW_A0142].&#13;
Również w tej okolicy znajdują się kościół i cmentarz katolicki oraz&#13;
jeden z trzech stroyinieckich sklepów – największy i najlepiej zaopatrzony. W latach 60. XX w. w tej części wsi ze środków sowchozowych,&#13;
z inicjatywy kierownika Petra Kasko (Касько Петро Тимофійович),&#13;
zostało zbudowanych kilkadziesiąt domów jednorodzinnych wzdłuż&#13;
dwóch asfaltowych ulic, są tu także dwa niewysokie bloki. Mieszkający&#13;
„na Sowchozie” – jak to określają stroyinczanie – mają dostęp do bieżącej wody i gazu, ulice w tej części wsi są asfaltowe, pnie drzew i kra30&#13;
wężniki regularnie bielone . Inaczej wygląda centralna część wsi,&#13;
gdzie znajduje się dom kultury nazywany klubem. W jego wymagającym remontu budynku mieści się wiejska biblioteka, przed nim stoi&#13;
tak zwany pomnik nieznanego żołnierza, poświęcony mieszkańcom&#13;
wsi, którzy zginęli podczas wielkiej wojny ojczyźnianej. Za zakrętem&#13;
drogi, w najstarszej części wsi, znajduje się cerkiew. Uliczki są tu kręte, oddające rzeźbę terenu – kształt jarów i wzgórz, nie ma tu nigdzie&#13;
asfaltu poza główną drogą Krasne (Красне) – Jaroszenka, przecinającą wieś oraz położoną na granicy północnej części wsi, wybitą kocimi&#13;
łbami drogą, prowadzącą do sowchozowych sadów, nazywającą się nomen omen Sadowa. W wielu miejscach nie ma bieżącej wody ani gazu.&#13;
Gospodarstwa poza Sowchozem są rozproszone, a odległości między&#13;
różnymi częściami wsi są postrzegane jako duże. Szczególnie latem,&#13;
kiedy są wysokie temperatury i zimą, gdy spadnie dużo śniegu, dystanse bywają trudne do pokonania, szczególnie dla starszych osób. Wejście&#13;
na główne wzgórze dzielące Sowchoz od reszty wsi bywa dla niektórych&#13;
osób przeszkodą nie do pokonania przy niesprzyjających warunkach&#13;
pogodowych. Część wsi, również poza Sowchozem, ma dostęp do bieżącej wody i gazu, w niektórych miejscach jest też kanalizacja, jednak&#13;
w większości gospodarstw są sławojki, a czerpanie wody ze studni&#13;
jest ważnym codziennym obowiązkiem. Woda ze studni jest czerpana&#13;
30.&#13;
&#13;
Ja też będę w tekście nazywała tę część wsi Sowchozem.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
35&#13;
&#13;
�również w licznych gospodarstwach z dostępem do bieżącej wody, jako&#13;
31&#13;
że jest ona uważana za smaczniejszą i lepszą . Nie we wszystkich obejściach są studnie, na wielu ulicach są wspólne ujęcia, które obsługują kilka lub nawet kilkanaście gospodarstw, do których czasem trzeba&#13;
donosić wodę z dość znacznych odległości. Słyszałam jednak nie raz,&#13;
że teraz to nic w porównaniu z tym, co było w latach po drugiej wojnie światowej, kiedy po wodę chodziło się w głębokim kopnym śniegu&#13;
z koromysłem na ramionach do jeszcze bardziej oddalonych studni.&#13;
Nieopodal cerkwi, przy głównej drodze, znajduje się drugi ze stroyinieckich sklepów spożywczo-przemysłowych, tzw. Czajnia – sklep&#13;
ten dawniej był lokalnym barem, stąd powszechnie używana nazwa&#13;
(od ukr. czaj – herbata, choć nie tylko herbatę tu pito...), oficjalnie nazywa się Kalinoczka, ale nigdy nie słyszałam, by ktoś o nim tak mówił.&#13;
W Czajni są stoliki: jeden wewnątrz, drugi pod daszkiem na zewnątrz&#13;
– klienci często przysiadają przy tych stolikach, piją herbatę lub latem&#13;
kwas, czasem coś mocniejszego, i rozmawiają z aktualnie dyżurującą&#13;
sprzedawczynią. Tu zawsze można się dowiedzieć, kto umarł, kto się&#13;
urodził, kto wyjechał, kto przyjechał, zachorował bądź wyzdrowiał, jakie prace są aktualnie wykonywane w posowchozowych przedsiębiorstwach itp., itd. Jednym słowem – wszystkiego, co aktualne i ważne dla&#13;
stroyinczan. We wsi jest jeszcze jeden sklep, przez niektórych nazywany katolickim, w północnej części wsi. Późną wiosną 2012 roku pojawiły się jeszcze w okolicy Czajni i na Sowchozie budki z pieczywem.&#13;
Zarówno sklepy, jak i budki, należą do powstałych po rozwiązaniu sowchozu przedsiębiorstw rolnych. Ich szefowie są nazywani współczesnymi panami i sformułowanie to dobrze oddaje, jak z punktu widzenia&#13;
większości mieszkańców wsi wyglądają z nimi relacje. Uwidacznia się&#13;
to choćby w przestrzeni wsi: kantora STOV-u Podillia – jednej z dwóch&#13;
posowchozowych firm, znajdująca się, jak wspomniałam, na Sowchozie&#13;
32&#13;
– ma szyby z weneckiego szkła i robi wrażenie niedostępnej . Pola&#13;
31.&#13;
&#13;
W Winnicy też często ludzie korzystają z osiedlowych studni, które są dla nich źródłem dostępu do wody uznawanej za będącą lepszej jakości (por. Caldwell 2011: 114-115).&#13;
32.&#13;
&#13;
W 2015 roku pracownicy firmy oraz jej współwłaściciele zorganizowali przejęcie firmy.&#13;
Był to już czas, kiedy smartfony i Internet stały się bardziej dostępne dla mieszkańców&#13;
Stroyinciów. W związku z tym filmiki z tych wydarzeń są dostępne na: https://www.youtube.com/watch?v=f6hc0WQfMlQ [dostęp 18.10.2022], czy: https://www.youtube.com/&#13;
watch?v=q-eZSWJv8U8 [dostęp 18.10.2022]. Wydarzenia były również komentowane&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
36&#13;
&#13;
�i sady należące do firm są strzeżone przez strażników z bronią i psami,&#13;
od jakiegoś czasu większość zatrudnianych strażników pochodzi spoza&#13;
wsi. Obecność ich i psów budzi lęk i jest źródłem opowieści o tragicznych wydarzeniach z ich udziałem. Nie trzeba kraść ani mieć takich intencji, by bać się strażników. Kiedyś zbierałam grzyby na granicy sadu&#13;
ze znajomymi stroyinieckimi dziewczynkami. Nagle dało się słyszeć&#13;
szczekanie psów. Mimo że nie byłyśmy na terenie należącym do firmy,&#13;
dziewczynki szybko ustaliły, że musimy uciekać, bo psy są tresowane,&#13;
by rzucać się na ludzi, a nikt nie będzie sprawdzał, czy przekroczyłyśmy granicę pól czy nie. Później opowiedziały mi kilka „mrożących&#13;
krew w żyłach” historii o strażnikach i ich psach. Oczywiście jednocześnie obecność strażników powoduje też próby przechytrzenia ich.&#13;
Ukształtowanie terenu i historia zabudowywania wsi powodują,&#13;
że między gospodarstwami są liczne tereny wspólne – niezabudowane i nieuprawiane: fragmenty łąk i lasków – takich jak ten, w którym&#13;
zbierałam grzyby z dziewczynkami. Z jednej strony zwiększa to obszar&#13;
wsi, a z drugiej powoduje, że blisko jest do miejsc, gdzie można zbierać&#13;
dzikie rośliny. Moi rozmówcy mają silny, emocjonalny stosunek do tych&#13;
przestrzeni, mają one nazwy w lokalnej toponimii. Na Sowchozie jest&#13;
też bardziej zagospodarowana zielona przestrzeń wspólna, zwana parkiem. Stworzono ją mniej więcej w latach 60. XX w. Posadzono tam&#13;
egzotyczne drzewa: np. pokalta (surmia bignoniowa, Catalpa bignonio33&#13;
ides Walter), które są ważne dla niektórych z moich rozmówców .&#13;
&#13;
w mediach: https://www.vinnitsa.info/news/kolishniy-direktor-kinuv-spivzasnovnikiv-ta-investora-na-agrofirmu-stov-podillya.html [dostęp 18.10.2022], czy: http://vlasno.&#13;
info/ekonomika/3/biznes/item/3761-kerivniki-podillya-zaperechuyut-rejderstvo-u-stro&#13;
jintsyakh?tmpl=component&amp;print=1 [dostęp 18.10.2022].&#13;
33.&#13;
&#13;
W tabeli na końcu książki znajduje się zestawienie wszystkich zasłyszanych nazw&#13;
lokalnych. W tekście jako podstawowe podaję nazwy lokalne. Parafrazując wypowiedź&#13;
konkretnego rozmówcy, używam nazwy, która padła w wypowiedzi, pisząc ogólnie o taksonie, podaję wszystkie nazwy, z którymi się spotkałam, lub najczęściej spotykaną. W nawiasie podaję nazwę polską i łacińską. Jeśli wielokrotnie powtarzam jakąś nazwę, to dla&#13;
wygody czytelnika poprzestaję na nazwie lokalnej. Więcej o nazewnictwie i języku, jakim&#13;
mówi się o roślinach, znajduje się w dalszych częściach pracy – głównie podrozdziałach&#13;
III.1. i IV.2. Problemowi zapisu nazw roślin i ich botanicznemu oznaczaniu poświęcam&#13;
osobny fragment w rozdziale III – III.1 i III.1.1.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
37&#13;
&#13;
�Maria: [mówi o pokalcie] Tak, tak trochę jak kashtan [(kasztanowiec&#13;
zwyczajny, Aesculus hippocastanum L .)], ale taka duża, duże takie&#13;
i bardzo ładne kwiaty. W tym miejscu, tu jest bardzo dużo takich egzotycznych drzew.&#13;
IK: A skąd się tu wzięły?&#13;
Maria: Zakładali park, tu było dużo tego wszystkiego, zakładali park,&#13;
ja nie wiem, skąd je przywieźli, te wszystkie sadzonki. Piękne. Ot, klen&#13;
[(klon pospolity, Acer platanoides L .)], widzicie klen?&#13;
IK: Tak, on też jest taką kulą.&#13;
Maria: Tak, taki kulistokształtny. O, a to drzewo, nie wiem, jak się nazywa, ale to ciekawe drzewo. Podobne do riabiny [(jarzębu pospolitego, Sorbus aucuparia L .)]. [Maria, K. 55, wyw. DW_A0142]&#13;
Obecność we wsi apteki i przychodni zdrowia (medpunktu) miały znaczenie dla moich badań. Jakość usług lekarzy przychodni była różnie&#13;
postrzegana przez rozmówców.&#13;
Do lekarza to trzeba jechać do Winnicy, tu nie pomagają, wzywałam&#13;
ich już trzy razy, mieli przyjść, zmierzyć ciśnienie, dać zastrzyk i nie&#13;
przyszli. Możesz umierać, a oni się nie pofatygują. [Adela, K. 87 lat,&#13;
Notatki/ VI 2012]&#13;
U nas w przychodni są bardzo dobrzy lekarze, dają zastrzyki i kro34&#13;
plówki [Hala, K. 55, Notatki/8.04. 2012]&#13;
Poza zielonymi przestrzeniami wspólnymi są we wsi oczywiście również ogrody przydomowe. Są różnej wielkości, większość ich powierzchni zajmują jadalne rośliny uprawne, ale wiele osób ma również&#13;
choć trochę roślin ozdobnych – szczególnie te wczesnowiosenne, takie jak rast (kokorycz, Corydalis cava (L.) Schweigg. &amp; Körte, C. solida&#13;
(L.) Clairv.) i podsnizhniki (śnieżyczka przebiśnieg, Galanthus nivalis&#13;
L.), bywają przenoszone z lasu. W ozdobnej części wielu ogrodów mają&#13;
swoje miejsce rośliny lecznicze, takie jak: miata (mięta – różne gatunki&#13;
i odmiany, Mentha spp.) czy melisa (melisa lekarska, Melissa officinalis L.). Wymiana i kupowanie roślin uprawnych i ozdobnych jest jedną&#13;
z ważnych praktyk mieszkańców wsi. W ogrodach przeważnie pracuje&#13;
34.&#13;
&#13;
Moi rozmówcy bardzo cenią podawanie leków w postaci kroplówek, jest to charakterystyczne zarówno dla Ukrainy, jak i Rosji.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
38&#13;
&#13;
�się ręcznie, we wsi właściwie nie ma w tej chwili koni ani prywatnych&#13;
traktorów. Pożyczenie sobie konia lub traktora, które mogłyby ciągnąć&#13;
pług, wymaga odpowiedniego kapitału ekonomicznego lub społecznego, których wielu stroyinczan nie posiada. Ręczne glebogryzarki/ciągniki jednoosiowe (ukr. motoblok) są urządzeniami, które stają się coraz&#13;
bardziej dostępne dla mieszkańców wsi, umożliwiają szybsze i łatwiejsze przekopanie niewielkiego ogrodu. Pewnie stopniowo będą przynosiły zmniejszenie udziału całkowicie ręcznej pracy, choć tempo tych&#13;
zmian może być wolniejsze, niż by się wydawało jeszcze kilka lat temu,&#13;
ze względu na kryzys wywołany wojną na wschodzie kraju. Trzeba pamiętać, że czynniki ekonomiczne to nie wszystko, jednocześnie praca&#13;
ręczna jest wysoko ceniona. Na przykład Larisa, spytana przez znajomego w okresie sadzenia ziemniaków (koniec kwietnia/początek&#13;
maja), jaką metodą będzie sadziła resztę ziemniaków, która jej jeszcze&#13;
została, powiedziała, że ma bardzo ładne ziemniaki, więc szkoda ich&#13;
pod maszynę (sadzarkę), bo je potnie, można ewentualnie pod pług,&#13;
35&#13;
a najlepiej będzie posadzić ręcznie [K. 34, Notatki/ V 2012]. Ręcznie,&#13;
u wszystkich moich rozmówców, okopuje się rośliny (podhortanie – robienie kopczyków wokół roślin), postępuje się tak z ziemniakami, niektórzy okopują również kukurydzę i fasolę, bo zapobiega to przechylaniu się roślin i wyrastaniu chwastów (spontanicznie pojawiających się&#13;
roślin, niechcianych przez rolnika i utrudniających wzrost roślinom&#13;
36&#13;
uprawianym) . Jest to żmudna i dość ciężka praca, nieraz wykonywana&#13;
częściej niż raz w ciągu sezonu, podobnie jak gracowanie gleby wokół&#13;
upraw. Praca ręczna i niepryskanie chemicznymi środkami ochrony roślin upraw są zagadnieniami trochę bardziej skomplikowanymi, którym&#13;
poświęcę więcej uwagi w dalszej części pracy, opisując zielnik Haliny&#13;
Anatolevnej. Tu tylko wspomnę, że ze względu na bliskość posowchozowych sadów opryski są elementem krajobrazu kulturowego. Kiedy&#13;
pojawia się dźwięk maszyn opryskujących wokół domów (szczególnie&#13;
tych sąsiadujących z sadami), zaczyna się bieganina, słychać okrzyki:&#13;
35.&#13;
&#13;
Piszę o poszczególnych osobach tak, jak się do nich zwracałam i o nich mówiłam,&#13;
z zachowaniem form grzecznościowych ciocia/baba/did, ewentualnie otczestwa, jeżeli&#13;
w taki sposób o danej osobie mówiłam, będąc w terenie.&#13;
36.&#13;
&#13;
Często rośliny spontanicznie pojawiające się na polach są na nich tolerowane i wykorzystywane w celach leczniczych, czy jako rośliny jadalne, będące źródłem witamin&#13;
i innych wartościowych związków zarówno dla ludzi, jak i zwierząt gospodarskich.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
39&#13;
&#13;
�chowaj pranie! Doświadczałam tego często, mieszkając u pierwszej&#13;
z gospodyń, która udzieliła mi gościny w czasie badań. Drugie gospodarstwo było położone w zacisznym zaułku z dala od sadów. Środki&#13;
ochrony roślin podlegają międzysąsiedzkim wymianom. Są dość drogie, więc jeśli da się je pozyskać, nie ponosząc dużych wydatków i nie&#13;
podejmując wysiłku jechania po nie do miasta, to oczywiście się z tego&#13;
korzysta. Dostęp do nich mają niektórzy pracownicy firm powstałych&#13;
po rozpadzie sowchozu i bogatsi gospodarze. Któregoś razu szłam drogą prowadzącą w stronę Jaroszenki i zobaczyłam jednego z właścicieli&#13;
większych indywidualnych gospodarstw, często bywającego w mieście.&#13;
Stał na schodkach przed domem i przelewał strzykawką, zanurzaną&#13;
w plastikowym kanistrze, środek ochrony roślin do plastikowej butelki.&#13;
Później dał tę butelkę sąsiadowi, który po nią przyszedł. W takich okolicznościach środki są traktowane inaczej. Nie myśli się o przekazywanej substancji chemicznej jako o czymś bardzo niebezpiecznym i trującym. Mówi się ewentualnie o tym, że taki sposób przekazywania tych&#13;
środków nie jest legalny, ale jak ktoś potrzebuje i sam nie ma dostępu,&#13;
to czemu się z nim nie podzielić?&#13;
&#13;
II. 2. Okolice&#13;
W pozostałych miejscowościach, w których prowadziłam badania&#13;
(Winnica, Żmerinka, Tywrów, Kobeleckie [Кобелецьке], Hrysziwcy&#13;
[Гришівци]) nie mieszkałam nigdy dłużej niż kilka dni. Obserwacje,&#13;
rozmowy i wywiady prowadzone w tych miejscach traktowałam wyłącznie jako sposób na uzupełnienie kontekstu, coś, co pomaga w lepszym zrozumieniu tego, co dzieje się w Stroyinciach. W miastach poruszałam się szlakami moich rozmówców, szczególny nacisk kładąc&#13;
na szlaki związane z poszukiwaniem roślin – ważne przede wszystkim&#13;
okazały się apteki. W Winnicy miałam więcej kontaktów, np. z osobami leczącymi, i znałam ją lepiej jeszcze z czasu poprzednich badań.&#13;
Winnica liczy 400 000 mieszkańców, są tu szkoły wyższe, do których&#13;
uczęszczają mieszkańcy Stroyinciów, szpitale i urzędy. Częściej niż&#13;
do Winnicy stroyinczanie jeżdżą do miasta rejonowego – Tywrowa,&#13;
tu bywają u dentysty, to tu zwykle trafiają do szpitala czy domu porodowego, aptek, większych sklepów czy na targ. Bywają tu też na różnych regionalnych uroczystościach, np. dniach rejonu tywrowskiego,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
40&#13;
&#13;
�po to, by przedstawić swoją wieś. W Żmerince zwykle bywają mieszkańcy Stroyinciów przejazdem, bo jest tam ważny węzeł kolejowy,&#13;
przy okazji często robią zakupy, polecali mi apteki, w których bywają.&#13;
Odwiedziłam je i przeprowadziłam wywiady z osobami w nich pracującymi. Podobnie zrobiłam w tywrowskich aptekach.&#13;
Kobeleckie jest wsią liczącą około 300 mieszkańców i leżącą nieopodal Stroyinciów. Ludzie stamtąd czasem przyjeżdżają do pracy&#13;
w Stroyinciach, choć w leżących bliżej Hrisziwcach, będących siedzibą rady obu wsi, też jest posowchozowa firma zajmująca się głównie&#13;
hodowlą krów i produkcją mleka. W Hrysziwcach mieszka nieco poniżej 500 osób. W obu wsiach są cerkwie, ale nabożeństwa zwykle odbywają się w większych Hrisziwcach. Kobeleccy katolicy często przychodzą do kościoła w Stroyinciach, bo do ich wsi ksiądz dojeżdża rzadko;&#13;
to oni mają szczególnie dużo kontaktów ze stroyinczanami.&#13;
&#13;
II. 3. Ludzie&#13;
II. 3.1. Prawosławni i katolicy&#13;
W Stroyinciach są dwie świątynie, do których, przynajmniej na większe święta, chodzi duża część mieszkańców: znajdująca się w centrum&#13;
błękitna, drewniana cerkiew, należąca do Patriarchatu Moskiewskiego,&#13;
i położony w górnej części wsi naprzeciwko Sowchozu kościół katolicki. Katolicy stanowią w Stroyinciach mniejszość, liczą, że jest ich około 80 chałup. W czasie mojego pobytu w Stroyinciach został oddany&#13;
do użytku nowy, budowany od wielu lat, budynek kościoła. Wcześniej&#13;
nabożeństwa odbywały się w przystosowanej do tego celu sali. Ksiądz&#13;
do Stroyinciów dojeżdża raz w tygodniu lub rzadziej, z odległej o20&#13;
km Murafy. Batiuszka natomiast mieszka na miejscu, w domu tuż koło&#13;
cerkwi. We wsi jest też kilka rodzin protestantów, którzy nie mają tam&#13;
swojej świątyni. W Stroyinciach są trzy cmentarze: dwa prawosławne –&#13;
stary i nowy blisko siebie, po dwóch stronach drogi, daleko od cerkwi,&#13;
która jest w centrum wsi, oraz jeden katolicki, znajdujący się za kościołem. Na cmentarzach nie ma starych krzyży i nagrobków, jakie można zobaczyć w położonych niedaleko Krasnym czy Murafie. Większość&#13;
grobów jest ziemnych z prostym metalowym krzyżem i bardzo wiele&#13;
osób takie uważa za ładniejsze, ale bardziej pracochłonne w utrzymaniu. Wymagają okopywania, odchwaszczania, obsadzania barwinkiem&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
41&#13;
&#13;
�i przed większymi świętami obsypywania brzegów jaśniejszą – rudawą, gliniastą ziemią. Można robić z niej też wzory – najczęściej krzyże&#13;
na środku mogiły. Starsze osoby coraz częściej kupują tak zwane nagrobniki – betonowe obramówki na mogiłę, zapobiegające obsypywaniu się ziemnych krawędzi.&#13;
Ludzie dość często definiowali siebie i swoich sąsiadów poprzez&#13;
wyznanie. Myślę, że wydawało się to informacją szczególnie ważną&#13;
w rozmowach ze mną – osobą z Polski – kraju automatycznie kojarzącego się z katolicyzmem, dlatego podkreślano to, że jakaś osoba jest katoliczką bądź katolikiem. Bycie prawosławnym było traktowane jako stan&#13;
domyślny i raczej nie podawano mi tej informacji w pierwszej kolejności. Katolicyzm bywa przez niektórych stroyinczan, szczególnie prawosławnych, nazywany polską wiarą. Niemniej stroyinieccy katolicy (inaczej niż dzieje e w Murafie), z wyjątkiem jednej czy dwóch osób, nigdy&#13;
nie mówią o sobie, że są Polakami. Nie słyszałam o nikim, kto w latach&#13;
2012–2013 w Stroyinciach miałby Kartę Polaka lub się o nią starał.&#13;
Tak o uczestnictwie w nabożeństwach mówiła jedna z moich prawosławnych rozmówczyń:&#13;
Natasza: ja rzadko chodzę, no ja i tak, do cerkwi chodzę i do kościoła&#13;
czasem. A to ten, a to ikonę nosili po domach, a to i ja wzięłam do siebie&#13;
37&#13;
tę polską ikonę . Jaka to jest różnica, Matka Boska jedna, czy ona jest&#13;
polska, czy prawosławna. I wszystko inne takie samo. I modlitwy takie&#13;
38&#13;
same, tylko że w kościele to po polsku mówią teraz to ... Ot, my mówimy Bogurodzico dziewico, a wy Maryja. O, to tak samo, jak te same&#13;
pierogi, [śmieje się] ale w innej misce. [Natasza, k. ok. 55, DW_A0118]&#13;
W ramach badań uczestniczyłam w nabożeństwach – zarówno w kościele katolickim, jak i w cerkwi. Moja obecność na nabożeństwach miała&#13;
większe znaczenie dla katolików niż dla prawosławnych i była źródłem&#13;
nowych znajomości i bliższych kontaktów – właściwie wyłącznie w wypadku tych pierwszych. Szczególnie dbałam o to, by być na wszystkich&#13;
świętach, podczas których są święcone rośliny, czy to w kościele, czy&#13;
37.&#13;
&#13;
Chodzi o obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.&#13;
&#13;
38.&#13;
&#13;
Było tak w Stroyinciach mniej więcej do 2010 roku, obecnie msze odbywają się&#13;
w języku ukraińskim, ludzie mają modlitewniki po ukraińsku i tak się modlą. Czasem&#13;
po mszy odmawiają modlitwy po polsku.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
42&#13;
&#13;
�w cerkwi. Zdarza się, że ludzie święcą sobie nawzajem rośliny w świątyni, do której chodzą, a także wymieniają się święconymi roślinami&#13;
niezależnie od konfesji. Chodzą też do siebie nawzajem na prowody&#13;
(zaduszki, odwiedziny zmarłego na cmentarzu w konkretnych okresach po śmierci), a nabożeństwa, związane np. z zakończeniem edukacji w szkole podstawowej (ukr. vypusk), odbywają się i w jednej,&#13;
i w drugiej świątyni z udziałem wszystkich uczniów kończących szkołę. Nie obserwowałam żadnych konfliktów o podłożu religijnym, czasem zastanawiano się tylko, czy nowy (w parafii od 2011 roku) batiuszka nie mówi źle o katolikach. Niezależnie od tego, czy rzeczywiste, czy&#13;
też domniemane, niepochlebne wypowiedzi batiuszki o katolikach nie&#13;
przekładały się negatywnie na codzienne kontakty między sąsiadami.&#13;
Wielokrotnie słyszałam ludzi rozważających, czy przez wzgląd na sąsiadów obchodzących swoje święto można dziś pracować. Na przykład&#13;
Natasza (k. 55) bardzo przepraszała mnie podczas wywiadu za świniobicie w katolicki Poniedziałek Wielkanocny: nie powinno tak być, że bije&#13;
się świnię w święto, ale Wielkanoc tydzień po tygodniu w tym roku i nie&#13;
byłoby kiedy jej bić [Notatki/9.04.2012]. Ludzie w ogóle często się zastanawiają, czy można danego dnia wykonywać niektóre prace, czy można prać, czy można rąbać, używać innych ostrych narzędzi, i starają się&#13;
przy tym brać pod uwagę jedne i drugie święta.&#13;
Małżeństwa mieszane są bardzo powszechne i nie słyszałam, żeby&#13;
ktoś uważał to za problem, czy nawet utrudnienie w codziennym życiu.&#13;
II. 3.2. Język&#13;
Poszukiwana przeze mnie przy wyborze terenu badań „środkowość”&#13;
odbija się również w języku, którym mówią stroyinczanie i w którym&#13;
prowadziłam badania. Jadąc w teren, początkowo swobodnie porozumiewałam się po rosyjsku, byłam osłuchana z ukraińskim, ale znałam w nim zaledwie kilka słów, nie przeszkadzało to moim rozmówcom, niektórzy pytali, czy wolę rozmawiać po rosyjsku, ale większość&#13;
nie zwracała na to uwagi i była zadowolona, że oni mnie bez problemu rozumieją i ja rozumiem ich. Dość szybko przejęłam język, którego słuchałam, mieszkając w Stroyinciach. Cieszyło to moich rozmówców, obserwowali tę zmianę i zdarzało mi się usłyszeć: teraz mówisz&#13;
jak nasza! Język, którym zaczęłam mówić, jest surżykiem – mieszanką leżącą gdzieś blisko środka na skali kontinuum między rosyjskim&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
43&#13;
&#13;
�a ukraińskim. Surżyk, zdaniem Laady Bilaniuk, amerykańskiej antropolożki lingwistycznej ukraińskiego pochodzenia, nie jest językiem&#13;
o określonych ramach, gdyż jest bardzo zmienny i różni się znacznie&#13;
w zależności od tego, kto nim mówi i z jakiego regionu Ukrainy pochodzi (2005). Oznacza to, że język, którym na co dzień mówią stroyinczanie, różni się od literackiego ukraińskiego. W szkole nauczyciele&#13;
ukraińskiego często poprawiają swoich uczniów, by inaczej akcentowali wyrazy, konstruowali zdania, użyli innego, bardziej „ukraińskiego” słowa. Takie poprawianie i pilnowanie tego, jak się mówi, jest charakterystyczne nie tylko dla sytuacji bycia uczniem. Ludzie wychwytują&#13;
niektóre rusycyzmy i poprawiają się nawzajem, np. mówi się po wodu&#13;
(по воду), nie za wodoju (за водою) – w kontekście chodzenia po wodę&#13;
39&#13;
do studni (por. korekcja językowa, Bilaniuk 2005) . Na co dzień ludzie&#13;
dużo myślą i mówią o języku. Łączy się to zarówno z polityką językową państwa (dyskusje o języku urzędowym, które nawet przed aneksją Krymu i początkiem wojny co jakiś czas wracały w parlamencie&#13;
i mediach, np. po wyborze Wiktora Janukowycza na prezydenta, który&#13;
w kampanii wyborczej obiecał wprowadzenie języka rosyjskiego jako&#13;
drugiego urzędowego), jak i tym, w jakim języku są prowadzone oglądane przez nich programy telewizyjne i na jakim kanale je oglądają (por.&#13;
Bilaniuk 2012). Jednak w moich rozmowach z mieszkańcami Podola&#13;
pojawiało się to szczególnie często, bo z ich inicjatywy dyskutowaliśmy&#13;
sprawy nazewnictwa roślin; opiszę to dokładniej w rozdziale o uczeniu&#13;
się ze źródeł pisanych (IV.2 i kolejne podrozdziały). Wynika to z tego,&#13;
że ludzie funkcjonują w sytuacji dwujęzyczności i w zwykłych rozmowach pojawiał się czasem językowy wątek tożsamościowy. Rozmówcy&#13;
swój język traktowali jako ten, który dla mieszkańców każdego zakątka&#13;
kraju powinien być zrozumiały, bo jest „pośrodku” między rosyjskim&#13;
ze wschodu i ukraińskim zachodniej Ukrainy. We wsi często podkreślano, że oni są tacy ze środka, jak pojadą na zachód, to mówią na nich&#13;
39. Na stronach dotyczących poprawności językowej (np. onlinecorrector.com.ua/поводу/ dostęp 19.01.2018) i forach internetowych, na których poruszane bywają kwestie języka, zarówno ta, jak i podobne kwestie bywają bardzo żywo dyskutowane. Było&#13;
tak też przed Majdanem (por. np. wpisy z października 2013 r. https://gramota.turbotext.ru/q/1746.html, dostęp 19.01.2018). Pobieżna analiza takich wypowiedzi wskazuje&#13;
&#13;
na różne tożsamościowe napięcia odzwierciedlane w języku: miasto (tu do niedawna dominował rosyjski) – wieś, silne akcentowanie tożsamości ukraińskiej/kozackiej – sprzeciw wobec łączenia tożsamości ukraińskiej z językiem.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
44&#13;
&#13;
�moskale, jak pojadą na wschód, to mówią, że oni są banderowcami –&#13;
40&#13;
a jacy z nich banderowcy czy moskale ? Oni są po prostu mieszkańcami&#13;
środka Ukrainy. Gdy już mieszkałam jakiś czas w Stroyinciach i byłam&#13;
uważana za kompetentną językowo, znajomy, który był jednym z moich kluczowych rozmówców i z którym często się spotykałam, poprosił&#13;
mnie o pomoc językową. Jest osobą dużo czytającą, a kiedy do niego&#13;
przyszłam, czytał akurat Senekę. Dał mi książkę do ręki i powiedział:&#13;
może ty zrozumiesz, oco tu chodzi, co to za słowo: zahlannyi (захланний)? Przetłumaczyłam je na rosyjskie i używane w Stroyinciach – żad41&#13;
nyj, zhadnyi (жадный) – chciwy . Na co Witia zareagował ze złością:&#13;
No oczywiście i teraz to ma sens! Po co używają takiego dziwnego zapadianskiego (chodzi o zachodnioukraińskie) słowa! Zamiast napisać&#13;
po prostu żadnyj i każdy by zrozumiał! [Notatka 11.08.2012]&#13;
II. 3.3. Praca&#13;
Na to, jakim językiem ludzie mówią i jak siebie postrzegają jako&#13;
Ukraińców „środka” – ani moskali, ani banderowców – wpływają ich&#13;
kontakty zewnętrzne: migracja zarobkowa (szczególnie ta wewnątrz&#13;
Ukrainy i do Rosji), wyjazdy na studia, kontakty z rodzinami w innych&#13;
częściach kraju. Podobnie wpływa migracja na wiedzę o roślinach;&#13;
40.&#13;
&#13;
Kiedy na przełomie 2014 i 2015r., na fali wydarzeń na wschodzie kraju i Krymie,&#13;
w telewizji mówiono dużo o Stepanie Banderze, spotkałam w Czajni znajome kobiety&#13;
– rozmawiały o tym, że muszą koniecznie obejrzeć film o Banderze, który będzie pokazywany w telewizji, żeby się w końcu dowiedzieć, kto to był. Śmiały się: mówią o nas,&#13;
że my banderowcy, a my nawet nie wiemy, kto to ten Bandera był! W innym miejscu&#13;
z kolei usłyszałam rozmowę: K 1: Bandera, Bandera, a jak właściwie ten Bandera miał&#13;
na imię? K2: Nie wiem, nie pamiętam, jakoś tak... K1: Jakieś takie dziwne, zapadianskie&#13;
(zachodnioukraińskie) imię miał... Kobiety zwróciły się do mnie z pytaniem, czy ja wiem.&#13;
Odpowiedziałam: Tak, Stepan. K1: Może i Stepan, dziwne imię... Postać Bandery nie należy do ich doświadczenia osobistego ani pochodzącego z przekazu pokoleniowego. Osoby,&#13;
które skończyły szkołę przed 1991 rokiem, mogły nie spotkać się z tą postacią również&#13;
podczas edukacji szkolnej.&#13;
41. W ukraińskim jest też używane podobnie brzmiące słowo zhadibnyi, żadibnyj&#13;
(жадібний), znaczące tak samo chciwy, zachłanny, łapczywy. Według Wikisłownika jest&#13;
też rzadko spotykane słowo o tym samym znaczeniu, brzmiące bardzo podobnie do rosyjskiego: żadnij (жадний) [https://pl.wiktionary.org/wiki/%D0%B6%D0%B0%D0%B&#13;
4%D0%BD%D0%B8%D0%B9#uk, data dostępu 19.01.2018, Словник української мови&#13;
Академічний тлумачний словник (1970–1980) http://sum.in.ua/s/zakhlannyj, data dostępu 18.10.2022].&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
45&#13;
&#13;
�ludzie poznają rośliny charakterystyczne dla innego typu siedlisk:&#13;
np. torfowisk i borów sosnowych zachodniej Ukrainy, dowiadują&#13;
się o nowych zastosowaniach znanych im roślin albo o nowych, nieznanych im roślinach. Wśród roślin ważnych dla moich rozmówców&#13;
szczególnie te lecznicze są przedmiotem wymiany informacji w warunkach mobilności.&#13;
W czasach Związku Radzieckiego mieszkańcy Stroyinciów często&#13;
wyjeżdżali do pracy zarówno poza obręb Ukraińskiej Socjalistycznej&#13;
Republiki Radzieckiej, jak i na jej terytorium. Szczególnie osoby wykształcone w zawodach technicznych wyjeżdżały do pracy w fabrykach&#13;
– inżynierowie, pracownicy techniczni niższego i wyższego szczebla. Większość z tych osób wróciła do Stroyinciów w latach 90. XX w.,&#13;
bo ich miejsca pracy zostały zlikwidowane. Innym ważnym kierunkiem&#13;
migracji stroyinczan było miasto Nojabrsk [Ноябрьск] w JamalskoNienieckim Okręgu Autonomicznym na północy Federacji Rosyjskiej,&#13;
gdzie znajdowali zatrudnienie w przemyśle naftowo-gazowym.&#13;
Wyjazdy do Nojabrska, według moich rozmówców, były najbardziej&#13;
nasilone w latach 80. XX w. (miasto powstało w 1976 r.). Zatrudnienie&#13;
w przemyśle rafineryjnym dawało stabilną pracę, dobrą zapłatę i emeryturę w wieku 55 lat. Wiele osób wraca z północy Rosji na emeryturę&#13;
do rodzinnej wsi.&#13;
Lata 90. XX w. były okresem zwiększonej mobilności, ludzie na własną rękę jeździli sprzedawać plony na terenie Ukrainy – głównie na targu w Odessie, z którą jest bezpośrednie połączenie kolejowe, i w różnych miejscach Rosji. To drugie wymagało więcej zachodu i organizacji.&#13;
Ludzie na własną rękę kombinowali transport ciężarówką, czasem nawet ciężarówką chłodnią, jechali przez Rosję i sprzedawali, aż pozbyli się całego towaru (por. Humphrey 2010, o Ukraińcach przyjeżdżających z towarem do Rosji od końca lat 80.). Sprzedawali głównie jabłka,&#13;
którymi płacono pracownikom w ostatnich latach funkcjonowania&#13;
miejscowego sowchozu. Było to dla ludzi – szczególnie kobiet, które nie&#13;
miały doświadczenia dalekich wyjazdów związanych ze służbą wojskową – ważne doświadczenie. Bywało, że opowiadając o tej podróży, dużo&#13;
uwagi poświęcały różnicom środowiskowym, opowiadając np. o innych lasach albo tym, że dla mieszkańców północy Rosji ich jabłka były&#13;
bardzo wielkie [np. wyw. DW_D0224, Notatki/05.06.2012]. Niemniej&#13;
są też osoby, które nie mają takiego doświadczenia mobilności.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
46&#13;
&#13;
�Spotkałam w Stroyinciach starszą panią (miałam z nią dość regularny&#13;
kontakt), która, usiłując sobie wyobrazić, jak duża jest Polska, pytała,&#13;
czy jest taka, jak Winnica, czy większa. Pokazuje to też, jak zróżnicowana jest ta wieś, mieszka tu dużo osób ze średnim i wyższym wykształceniem, ale są też starsze kobiety, które zakończyły edukację na 3-4 klasach podstawówki. Mężczyźni, nawet starsi, są zwykle bardziej bywali&#13;
w świecie, choćby dlatego, że mieli doświadczenie służby wojskowej&#13;
w czasach ZSRR.&#13;
Nie spotkałam w Stroyinciach nikogo, kto jeździłby na dłużej&#13;
do pracy na Zachód niż na zbieranie truskawek czy malin w sezonie; nadal głównym kierunkiem migracji zarobkowej jest Wschód.&#13;
Podobne wnioski odnośnie do miejscowości środkowej Ukrainy mieli&#13;
Leontina Hormela i Caleb Southworth (2006). Zgadzam się z Hormelą&#13;
i Southworthem, że istotną rolę odgrywa w tym kontekście znajomość&#13;
języka i rosyjskiego rynku pracy (2006). Potwierdzał to również Vasil&#13;
Dymitrovich, przewodniczący rady wsi wStroyinciach, mówiąc, że jeśli ludzie wyjeżdżają za granicę (a wyjeżdżają, w niektórych rejonach&#13;
wsi część domów jest opuszczonych), to głównie do Moskwy. Jeśli jadą&#13;
na Zachód, to najczęściej do Włoch [Notatki/03.04.2012]. Wydarzenia&#13;
2014 roku zaczęły trochę zmieniać sytuację, ale wiele osób mających&#13;
pracę w Rosji (również nielegalni migranci zarobkowi) nadal pracuje&#13;
tak, jak pracowało.&#13;
Migracja nie jest w Stroyinciach jedynym sposobem na zdobycie&#13;
pracy. Poza państwowymi posadami w szkole, przedszkolu, domu kultury, bibliotece, przychodni zdrowia czy radzie wsi, można też pracować na przykład w jednym z dwóch posowchozowych przedsiębiorstw&#13;
– większym STOV Podillia i mniejszym TOV Obrii. Obecność obu tych&#13;
pracodawców wyraźnie odznacza się w krajobrazie wsi, zarówno pojętym wprost geograficznie, jak i szerzej rozumianym krajobrazie kulturowym: to z nimi związane są otaczające wieś sady – jabłoni, wiśni&#13;
i grusz, pola aronii, porzeczek i borówki amerykańskiej, będące, podobnie jak sowchozowe sady z czasów Związku Radzieckiego, powodem do dumy mieszkańców; opryski, o których wspomniałam wyżej;&#13;
opowieści o groźnych psach i strażnikach, a także realny lęk przed&#13;
nimi, wpływający na to, gdzie się chodzi, a jakich miejsc unika, to jak&#13;
i gdzie pasie się krowy. Gdyby nie te przedsiębiorstwa, nie byłoby malowniczych grupek pracownic STOV-u Podillia, stojących w białych&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
47&#13;
&#13;
�chustkach na głowach, z wiadrami w rękach, czekających na transport&#13;
na dalej położone pola i rozmawiających o wszystkich najważniejszych&#13;
dla nich i wsi sprawach; inne byłyby relacje między mieszkańcami wsi&#13;
czy po prostu ich kapitał ekonomiczny. Krótko mówiąc, to one są głównymi pracodawcami w tej okolicy, są duże i zajmują rozległy obszar,&#13;
a to, jak ich właściciele postępują ze swoimi pracownikami, kształtuje&#13;
wiele procesów we wsi.&#13;
Właścicielem i założycielem powstałego w 2003 roku TOV-u Obrii&#13;
jest Andrii Grigorovich Bahrii (Андрій Григорович Багрій). Firma zatrudnia około 60 osób (UA region info Obrii). Jak mówią stroyinczanie,&#13;
nie jest łatwo tam dostać pracę, bo Bahrii zatrudnia tylko tych, którym ufa, ale jeśli już się ją dostanie, to jest się traktowanym uczciwie&#13;
i warunki pracy są dobre. Inaczej wyrażają się o powstałej w 2002 r.&#13;
rolniczej spółce Podillia, w której przynajmniej czasowo pracuje wielu mieszkańców wsi. Zatrudnia ona ponad 200 osób, z których część&#13;
jest dowożona z okolicznych miejscowości (UA region info Podillia).&#13;
Wielokrotnie słyszałam narzekania na to, jak firma jest zarządzana&#13;
i jak źle traktuje się w niej ludzi, można też było co jakiś czas usłyszeć&#13;
nawoływania do buntu co bardziej dotkniętych a przedsiębiorczych&#13;
pracowników. Na dyrektorów obu firm – Andriia Bahriia i Andriia&#13;
Slobodianiuka (Андрій Леонідович Слободянюк), ale przede wszystkim na tego ostatniego – mówiono „pan”. Nawiązywało to do stosunków feudalnych i tego, jak moi rozmówcy widzieli sytuację materialną&#13;
dyrektorów oraz relacje z nimi.&#13;
W jednej wsi są dwaj właściciele. Ten płaci swoim ludziom, a tamten&#13;
swoim. I tak stali się panami. A co, nie tak? Tak. Oni nazywają się spółką akcyjną. A oni tacy sami panowie. [Tonia, K 50, DW_A0131]&#13;
W 2015 roku nastąpiło wrogie przejęcie z użyciem siły firmy STOV&#13;
Podillia i pojawili się nowi zarządzający, w sądzie w Winnicy toczą&#13;
się postępowania w tej sprawie. Relacje ze stroyinieckich wypadków&#13;
były obecne w obwodowych mediach, nagrania z wydarzeń są dostępne w internecie [zob. na przykład: https://www.vinnitsa.info/news/&#13;
kolishniy-direktor-kinuv-spivzasnovnikiv-ta-investora-na-agrofirmu-stov-podillya.html, więcej linków w przypisie 32.]. Nie będę tu opisywała całej sprawy, jako że wydarzyła się już po zakończeniu zbierania&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
48&#13;
&#13;
�przeze mnie materiału badawczego i nie ma również wpływu na jego&#13;
analizę. Interesujące jednak jest pojawienie się nagrań w sieci i sama&#13;
jakość filmów robionych przez mieszkańców wsi. Dobrze pokazuje to zmianę w dostępie do internetu oraz znaczną poprawę sprzętu&#13;
fotograficznego, jakim dysponują stroyinczanie, jedno i drugie jest&#13;
w dużym stopniu powiązane ze spadkiem cen smartfonów. Internet&#13;
o szybszym łączu pojawił się w 2015 roku, już po zakończeniu moich&#13;
właściwych badań. Ludzie korzystają z niego głównie przez telefony.&#13;
Bardzo szybko młodzież zaczęła intensywnie korzystać z czatów i portali społecznościowych. W czasie prowadzenia przeze mnie badań ludzie nie mieli telefonów, które umożliwiałyby wygodne korzystanie&#13;
z internetu czy robienie dobrej jakości zdjęć. Dlatego fotografie robione przeze mnie w trakcie badań i wspólne kręcenie filmu z uczniami&#13;
miejscowej szkoły były dobrymi sposobami odwdzięczania się za czas&#13;
poświęcony mi przez rozmówców.&#13;
Podczas badań tylko raz spotkałam się z szukaniem informacji o roślinach w internecie. Sława, mężczyzna przed sześćdziesiątką, wrócił do Stroyinciów z Nojabrska i koniecznie chciał posadzić w swoim&#13;
ogródku roślinę, którą tam poznał. Zamierzał ją znaleźć w internecie,&#13;
by się upewnić, czy na Podolu będzie dobrze rosła, i zorientować się,&#13;
jak można ją pozyskać, czy jest dostępna w kraju. Przyzwyczajenie&#13;
do miejskiej infrastruktury, a także rosyjska emerytura pracownika&#13;
położonego na dalekiej Północy gazociągu, były czynnikami, które spowodowały, że jako jeden z niewielu we wsi miał komputer z dostępem&#13;
do sieci. Trudno było mu jednak znaleźć informacje o roślinie, którą&#13;
znał jako kanufer, dlatego przyszedł do mnie i poprosił, bym mu pomogła. Udało mi się odnaleźć łacińską nazwę rośliny – Tanacetum balsamita L ., a dzięki temu również jej zdjęcia oraz różne informacje o niej.&#13;
Sława poznał roślinę na ilustracjach i był bardzo wdzięczny za pomoc.&#13;
Była to jedna z tych sytuacji, w których zostałam potraktowana jak ekspertka. Więcej o tym zagadnieniu piszę w podrozdziale: II. 6. Badaczka&#13;
– aktorka w wielowymiarowej sieci.&#13;
&#13;
II. 4. Lasy, łąki, krajobraz wsi&#13;
Wspominałam już o tym, że Stroyinci od wschodu i południa są otoczone lasem, od północy – sadami, łąkami i mniejszymi fragmentami&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
49&#13;
&#13;
�lasu, od zachodu są łąki i pola. Wspominałam też o tym, że stroyinczanie podróżując, spotykają się z zupełnie innymi lasami. Teraz poświęcę&#13;
chwilę na przybliżenie stroyinieckich zbiorowisk roślinnych.&#13;
W okolicy zdecydowanie przeważają lasy liściaste, są to grądy, w których dominują grab pospolity (Carpinus betulus L .) i dąb szypułkowy&#13;
(Quercus robur L .) z domieszką lipy drobnolistnej (Tilia cordata Mill.),&#13;
klonu zwyczajnego (Acer platanoides L .) oraz brzozy omszonej (Betula&#13;
pubescens Ehrh.). W niewielkim fragmencie stroyinieckiego lasu rosną&#13;
świerki (Picea abies (L .) H.Karst.). Na północy jest też nieduży skrawek&#13;
lasu zdominowanego przez pochodzącą z Ameryki robinię akacjową&#13;
(Robinia pseudoacacia L .). Łąki są suchymi łąkami dorzecza południowego Bugu (Kuzemko i in. 2014). Są to zbiorowiska roślinne, które powstały w klimacie subkontynentalnym z roczną średnią temperaturą&#13;
wahającą się między 7 a 9 °C, średnią temperaturą stycznia od -4 do -6&#13;
°C, a lipca +18 to +20 °C i średnimi rocznymi opadami od 600 do 650&#13;
mm (Lipinsky, Diachuk, Babichenko 2003). Pod tego rodzaju opisem&#13;
kryje się bardzo wiele związków i interakcji między tworzącymi ten las&#13;
gatunkami, klimatem, glebą, wodami podziemnymi itp. Na przykład&#13;
to, że jest to grąd, oznacza, że dużo światła do dna lasu dociera tylko&#13;
wczesną wiosną, zanim graby, dęby, lipy i klony rozwiną liście, wtedy&#13;
to rośliny dna lasu na potęgę kwitną i zawiązują nasiona. Tak robi też&#13;
rast (kokorycz - różne gatunki, Corydalis spp.) – uwielbiana i z radością&#13;
oglądana każdej wiosny przez wielu stroyinczan. Jej nasiona po lesie&#13;
roznoszą mrówki, wynagradzane przez roślinę specjalnym tłuszczowym ciałkiem dołączonym do każdego nasienia. Lasek robiniowy jest&#13;
z kolei przykładem na sukces gatunku przywiezionego z innego kontynentu (Ameryki Północnej) w XVII w. jako gatunek ozdobny, któremu&#13;
udało się rozprzestrzenić na wszystkich kontynentach oraz w znaczący sposób wpływać na warunki w środowisku, w którym rośnie, użyźniając glebę i wypierając organizmy wcześniej tam rosnące (Seneta,&#13;
Dolatowski 2000). Ma ona poczesne miejsce w zielnikach wielu moich&#13;
rozmówców.&#13;
W całej pracy, a także w opisie terenu badań, staram się oddać głos&#13;
rozmówcom, co jest zupełnie oczywiste i nieodzowne w pracy antropologicznej, choć niewątpliwie obarczone różnymi trudnościami, możliwymi potknięciami etycznymi i potencjalnymi błędami interpretacyjnymi (por. Hastrup 2008: 159-174). W związku z modą w polskiej&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
50&#13;
&#13;
�i światowej humanistyce na podejście posthumanistyczne i etnografię&#13;
wielogatunkową (multispecies ethnography, np. Eduardo Kohn 2013)&#13;
pewnie można by oczekiwać, że przy takim temacie przedstawię teren badań również z perspektywy aktorów roślinnych. Czy da się tak&#13;
naprawdę uczciwie oddać głos roślinnym aktorom rosnącym w stroyinieckich lasach, na przychaciach, łąkach? Można próbować, ale jest&#13;
to z pewnością bardzo trudne, a każda taka próba niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia, ewentualnej nadinterpretacji i antropomorfizacji&#13;
roślinnego punktu widzenia. Zawsze będzie to bardzo moje widzenie&#13;
obserwowanych interakcji (np. Van der Valk 2017, czy dyskusja na łamach HAU dotycząca książki Eduardo Kohna „How the forests think”,&#13;
Descola 2014). Jest tak tym bardziej, że, jak pisze Kirsten Hastrup, nawet nie wszystkie tubylcze światy można oddać w naszym języku (2008:&#13;
163). „Nie wiemy w sposób absolutny, kim są tubylcy”, tym bardziej nie&#13;
wiemy w sposób absolutny, kim jest roślina, tak bardzo różna od nas&#13;
w codziennym sposobie istnienia. Punkt widzenia tubylca jest zawsze&#13;
zapośredniczony. Punkt widzenia rośliny, siłą rzeczy, jeszcze bardziej&#13;
(Hastrup 2008: 163). To, że jestem biolożką, na pewno ułatwia mi widzenie roślinności roślin w całym jej skomplikowaniu, w sieci powiązań ekologicznych i na przykład wraz z procesami fizjologicznymi zachodzącymi wewnątrz rośliny (zob. koncepcja Daly’ego i Sheparda&#13;
dotycząca podkreślania roli roślinnych związków chemicznych jako&#13;
mediatorów ludzko-roślinnych relacji [2019], czy próba przedstawienia relacji roślinno-ludzkich poprzez skupienie na interakcjach związanych ze zjadaniem roślin i ekologii chemicznej, którą podjęłyśmy&#13;
42&#13;
z Moniką Kujawską [Kołodziejska, Kujawska 2020]) . Widzenie relacji&#13;
42.&#13;
&#13;
Pisząc o „roślinności roślin”, nawiązuję do uwagi Tima Ingolda skierowanej do archeologów prowadzących dysputę nad materialnością i ontologią rzeczy oraz ich sprawczością, by nie zajmowali się teoretyczną, oderwaną od materiału, z którego zrobione&#13;
są rzeczy, materialnością, ale „rzeczowością rzeczy” (ang. the thingness of the thing), czyli&#13;
fizycznymi właściwościami materiałów, w całym skomplikowaniu ich powiązań i relacji. Przedmioty są sprawcze nie ze względu na to, że są wyposażone w sprawczość jako&#13;
taką, ale ze względu na relacje, w jakich pozostają, na to, jak są włączone w prądy życia.&#13;
Właściwości materiałów nie są stałymi niezmiennymi cechami substancji, ale wynikają z procesów w nich zachodzących i relacji zachodzących w nich i w związku z nimi&#13;
(Zobacz: Ingold T. „Materials against Materiality”, Archaeological Dialogues 14: 1, 2007,&#13;
1-16, wraz z odpowiedziami). https://www.cambridge.org/core/journals/archaeological-dialogues/issue/C04C1D91EC5E839A227184293CF3AD83 [dostęp 16.02.2019 r.].&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
51&#13;
&#13;
�jest dla mnie bardzo ważne, ale nie ukrywam, że postrzegam je z ludzkiej perspektywy – bo czy Anna Tsing, opisując zależności między nicieniami Bursaphelenchus xylophilus, sosnami, chrząszczami żerdziarkami, ludźmi, i gąskami sosnowymi (matsutake), nie opisuje ich z ludzkiej&#13;
perspektywy, ludzkim językiem? Nawet (a może właśnie szczególnie)&#13;
jeśli zaczyna opis od słów: „nazywaj mnie Bursaphelenchus xylophilus.&#13;
Jestem małą robakopodobną istotą (...)” (Tsing 2015: 156). Jestem przekonana, że dużo łatwiej, choć wciąż niestety niezwykle trudno, jest nam&#13;
ludziom, czy bardziej precyzyjnie mnie, białej kobiecie, wyjść poza&#13;
perspektywę kolonialną, czy europejską niż poza perspektywę ludzką&#13;
i przejść do roślinnej. Nie twierdzę jednak, że nie warto próbować, wyobraźnia etnograficzna (rozumiana za Paulem Willisem) pozwala nam&#13;
lepiej zrozumieć ludzkich uczestników badania, potrzebujemy podobnego rodzaju wyobraźni, by zrozumieć podmioty inne niż ludzkie.&#13;
Kluczowa jest tu obserwacja tych podmiotów i głęboka, praktyczna wiedza o nich. Tak jak dla teorii antropologicznej „uchem igielnym” jest etnografia, terenowy konkret. Tak, w wypadku teorii posthumanistycznej&#13;
„uchem igielnym” muszą być wiedza i obserwacja z gruntu nauk przyrodniczych. Prowadząc badania, nie mogłam uczciwie i z zachowaniem&#13;
rygorystycznej metodologii obserwować poza-ludzkich aktorów, szczególnie że nie chciałam skupić się na jednym taksonie. Dlatego skupiłam&#13;
się na tym, co mogłam dobrze wykonać, i na tym, by moja etnografia&#13;
była jak najbardziej gęsta. Niestety wiele tekstów posthumanistycznych,&#13;
w moim odczuciu, nie przeciska się przez wspomniane „ucho igielne”.&#13;
Do wyjątków, moim zdaniem, należą np. prace Anny Tsing. W wypadku&#13;
tych badań jest to możliwe dlatego, że pracuje ona z dużym zespołem&#13;
i na dodatek skupia uwagę na jednym gatunku, np. gąsce sosnowej, czy&#13;
grupie gatunków – tak jak w jej obecnym projekcie nad różnymi gatunkami jagód. W warunkach, w których prowadziłam badania, i przy postawionych sobie pytaniach, a także w obliczu materiału terenowego,&#13;
takie podejście uznałam za najwłaściwze.&#13;
Moi rozmówcy zazwyczaj nie widzą rosnących wokół nich roślin jako&#13;
istot realizujących swoje życiowe cele (por. Lescureux 2006). Rzadko&#13;
zastanawiają się nad sieciami relacji między rośliną, z której w jakiś&#13;
sposób korzystają, a innymi aktorami żyjącymi w okolicy. Najczęściej,&#13;
choć nie w każdym kontekście, rośliny są dla nich dość bezwolnym&#13;
środkiem do realizacji ich ludzkich celów. Dlatego i ja raczej nie będę&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
52&#13;
&#13;
�używała swojej wiedzy o biologii do rozszerzania opisu relacji rozmów43&#13;
ców ze światem roślinnym . Nie będę poświęcała też miejsca rozważaniu, czy zmiany w życiu roślin są realizacją ich celów ewolucyjnych&#13;
44&#13;
i przykładem na to, że potrafią zatrudnić ludzi do realizacji tych celów .&#13;
Mam na myśli np. to, że niektóre z nich uwodzą swoimi kwiatami nie&#13;
tylko zapylaczy, lecz także ludzi, i z tego względu są przenoszone z lasu&#13;
do ogródków, gdzie są otaczane opieką, chronione przed roślinożercami, nawożone itp. Tak w Stroyinciach postępuje np. Sława, przenosząc do ogródka podsnizhnik (śnieżyczkę przebiśnieg, Galanthus nivalis L .). Nie będę próbowała odpowiedzieć na pytanie, czy tego właśnie&#13;
chcą podsnizhniki, będę ich historię opowiadała z perspektywy Sławy.&#13;
Rośliną, która zaczyna nabierać coraz większego znaczenia w krajobrazie podolskich wsi, jest korin. Ci z rozmówców, którzy ją znają i uważają&#13;
za ważną, nie znają jej nazwy, mówią, że nie wiedzą, jak się nazywa, ale&#13;
mówią na nią korin, bo to ta jej część jest użytkowana. Korin (szkarłatka amerykańska, Phytolacca americana L .) pojawił się w Stroyinciach&#13;
przywieziony przez Lonię – kostoprawa (nastawiacza kości), który posadził go w swoim ogródku, by leczyć nim bóle stawów. Owoce korinia&#13;
smakują lokalnym ptakom i to one zaczęły rozsiewać korin po okolicy. Niezależnie od tego, czy Sława i inni moi rozmówcy zauważają to,&#13;
co ostatnio zaprząta wyobraźnię warszawskich i kijowskich intelektualistów – że rośliny są dużo mniej nieme i nieruchome, niż by się wydawało – to zwracają oni czasem uwagę, że człowiek jest produktem&#13;
tego, co leży również poza ludzkim kontekstem, a to właśnie Eduardo&#13;
Kohn uznał za kluczowe dla etnografii wielogatunkowej i antropologii&#13;
więcej niż ludzkiej (beyond the human anthropology). W dużym stopniu&#13;
ta antropologia stawia sobie za cel, by nauczyć się doceniać i rozumieć,&#13;
&#13;
43.&#13;
&#13;
Mam wykształcenie biologiczne, zrobiłam magisterium z biologii zapylania, spędzam dużo czasu na co dzień wśród botaników, rozmawiając o roślinach i opowiadając o nich zwiedzającym Ogród Botaniczny UW, gdzie pracowałam przez ostatnich 14 lat&#13;
do 30.04.2019 r.&#13;
44.&#13;
&#13;
Nie zrobię tego też, dlatego że uważam, iż przy obecnej wiedzy o życiu roślin trudno&#13;
dojść w tych rozważaniach dalej niż np. Marijke van der Veen (2014), pokazująca, że udomawiając rośliny, realizujemy ich cel życiowy – rozprzestrzeniamy ich nasiona i ułatwiamy zdobywanie nowych siedlisk. Z drugiej strony: roślinom owadopylnym w dużych monokulturach często trudno o efektywne zapylenie.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
53&#13;
&#13;
�do jakiego stopnia człowiek jest produktem tego, co leży poza ludzkim&#13;
kontekstem (Kohn 2013).&#13;
Niezależnie od tego, jakie interakcje zachodzą między nie-ludzkimi aktorami w stroyinieckich lasach i czy te interakcje mają dla moich&#13;
rozmówców jakiekolwiek znaczenie, same lasy są dla nich przestrzeniami znaczącymi i wpływającymi na ich codzienność. Wiele osób mówiło mi, że tu w Stroyinciach jest blisko do lasu i dlatego jest to zdrowe&#13;
miejsce [np. Wiera, K. 35, notatka/1.04.2012]. Póki byłam we wsi nowa,&#13;
ludzie często sami zaczynali opowiadać mi o lesie i pytać o to, czy już&#13;
w nim byłam. Pytali mnie też, czy podoba mi się wieś. Kiedy odpowiadałam, że jest ładna, mówili od razu, że też tak uważają i że jest&#13;
tu las, który jest piękny [np. Notatka/25.04.2012]. To, jak dalece dla&#13;
wielu moich rozmówców w świadomy sposób ważne jest przebywanie w lesie lub wśród przyrody, dobrze pokazuje historia opowiedziana mi przez świeżo emerytowaną, pięćdziesięcioletnią listonoszkę.&#13;
Mówiła mi, że pracując, zawsze chodziła przez cmentarz, bo jest zielony, i głowa jej odpoczywała, myśli układały się same. Czasem siadała&#13;
przy pomniku nieznanego żołnierza, sortowała pocztę i tak głęboko&#13;
wypoczywała, że od razu wiedziała, jak dalej iść, żeby jak najszybciej&#13;
trafić we wszystkie miejsca, do których miała dotrzeć. Opowiadała,&#13;
że lubi i teraz czasem przyjść, posiedzieć na cmentarzu. Spotkałam&#13;
ją, gdy właśnie tam siedziała w towarzystwie starszej znajomej. Cisza,&#13;
spokój, zieloność i świętość miejsca są dla niej źródłem uspokojenia&#13;
[Notatki/25.04.2012].&#13;
Temat piękna okolicy często powracał, mówiono mi na przykład,&#13;
że teraz powinnam dokądś pójść, bo kwitnie jakaś roślina i jest pięknie.&#13;
Na przykład ciocia Wiera zachęcała mnie, bym zobaczyła, jak kwitnie&#13;
cheremkha (czeremcha zwyczajna, Prunus padus L .). Ona, idąc do pracy, przechodzi tamtędy i może się napawać jej widokiem i zapachem&#13;
[Notatki/29.04.2012], więc zależało jej, żebym też tego doświadczyła.&#13;
Szczególnie często działo się to wiosną: różne osoby wyrażają radość&#13;
z tego, że zakwitła jakaś roślina, choć niewątpliwie kwitnięcie podsniezhnikov, pidsniezhnikov (śnieżyczka przebiśnieg, Galanthus nivalis L .)&#13;
było witane z najbardziej powszechnym entuzjazmem. Ci, którzy wiedzieli, że nie wszędzie w lasach wiosną jest taki dywan przebiśniegów,&#13;
jak w ich lesie, traktowali je jak wyróżnik okolicy i powód do dumy,&#13;
np. Wiktor, nauczyciel biologii w miejscowej szkole [M. ok 50, film&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
54&#13;
&#13;
�„Ludzie i rośliny”]. Mimo że stroyinczanie są społecznością rolniczą,&#13;
piękno widzą częściej w dzikiej przyrodzie niż w polach uprawnych.&#13;
Nigdy od nikogo nie słyszałam nic o urodzie pól czy ogrodów jako takich, ewentualnie tylko o poszczególnych roślinach znajdujących się&#13;
w tych ogrodach. Zachowanie moich rozmówców jest sprzeczne z obserwacjami Jacka Olędzkiego prowadzonymi pół wieku temu wśród&#13;
mieszkańców Kurpiowskiej Puszczy Zielonej (1963). Moi rozmówcy,&#13;
inaczej niż mieszkańcy kurpiowszczyzny, nie zwracali uwagi na pożyteczność zachwycających ich roślin. Większość nie wykorzystywała&#13;
podsnizhnikov, nikt nie korzystał z rasti (kokoryczy – różne gatunki,&#13;
Corydalis spp.), ale zwracano uwagę na ich piękno. Walor estetyczny&#13;
nie musiał wiązać się z wartością użytkową. Źródło tych różnic w postrzeganiu piękna przyrody wydaje się leżeć w stosunku do „dzikości”&#13;
jako takiej oraz znaczeniu potrzeby kontroli, a także okiełznywania&#13;
przejawów różnorodności i nieuporządkowania. Jestem gotowa zaryzykować twierdzenie, że wynikają one z wpływu różnych denominacji chrześcijańskich dominujących na obu obszarach. Na Kurpiach&#13;
kluczową rolę odgrywa Kościół rzymskokatolicki, którego kler tradycyjnie podkreśla władzę człowieka nad „wszelkim stworzeniem” często prowadzi do strachu przed „dzikim” i „nieokiełznanym”, a także&#13;
do braku szacunku do szeroko rozumianej przyrody i podkreślania&#13;
jej podrzędnej i użytkowej funkcji w stosunku do człowieka. Dlatego&#13;
to, co budzi estetyczny zachwyt, będzie naznaczone ręką człowieka –&#13;
oswojone i ujarzmione. Oczywiście nie dzieje się tak zawsze. Mimo głębokiego zakorzenienia katolicyzmu (podobnie jak i innych denominacji chrześcijańskich) w dualistycznej wizji świata i ostrym podziale na:&#13;
świat przyrody, to co ludzkie i to co boskie, w wielu kontekstach świat&#13;
przyrody jest gloryfikowany jako boski twór, a to co „naturalne” jawi&#13;
się jako czyste i nieskażone cywilizacyjnym zepsuciem (Binde 2001).&#13;
Z kolei na Podolu religią dominującą jest prawosławie, w którym struktura hierarchiczna kleru i odbijające się na życiu codziennym mieszkańców wsi pragnienie sprawowania kontroli nad wiernymi i otacza45&#13;
jącym ich światem są słabsze . Można to zobaczyć na przykładzie&#13;
podejścia prawosławnego i katolickiego kleru do znachorek, szeptuch&#13;
45.&#13;
&#13;
Oczywiście nie znaczy to, że prawosławie, podobnie jak inne religie monoteistyczne&#13;
(por. o praktykach leczniczych Żydów w Galicji [Tuszewicki 2015]), rękami swojego kleru&#13;
nie stara się prowadzić kontroli, jednak skala jest zdecydowanie mniejsza.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
55&#13;
&#13;
�i innych przedstawicieli narodnej medycyny. Niektórzy prawosławni&#13;
księża nie tylko nie tępią tych praktyk, ale potrafią nawet zajmujące&#13;
się nimi osoby pobłogosławić, natomiast Kościół katolicki w znacznej mierze przyczynił się do zmniejszenia znaczenia praktyk medycyny ludowej w Polsce w XX w. (Libera 2003). Katolicy ze Stroyinciów&#13;
mają na co dzień dużo mniej kontaktu z księżmi niż np. mieszkańcy&#13;
nieodległej Murafy. Kiedy współprowadziłam w latach 2009–Murafie,&#13;
zarówno ja, jak i studenci spotykaliśmy się z głośnym wyrażaniem&#13;
wątpliwości przez tamtejsze osoby leczące wyznania katolickiego, czy&#13;
spowiadać się ze swoich praktyk, czy nie, i świadomością, że ksiądz&#13;
prawosławny nie jest równie restrykcyjny w sprawie tych praktyk i ich&#13;
źródeł (zob. praca licencjacka Justyny Szymańskiej dotycząca praktyk uzdrowicielskich na Podolu Wschodnim 2011 i Szymańska 2016).&#13;
Przyjeżdżający z Polski księża katoliccy i zakonnice są bardzo krytyczni w stosunku do praktyk narodnej medycyny. Wydaje się, że czują obowiązek i potrzebę roztoczenia nad nimi kontroli. Z drugiej strony można wskazywać, że znaczenie mogłoby mieć kojarzenie dzikości&#13;
z biedą i głodem, będącym bliskim doświadczeniem dla rozmówców&#13;
Olędzkiego i nieznanym większości moich rozmówców, zakładam jednak, że nie jest tu ono kluczowe, szczególnie, że nawet ci mieszkańcy&#13;
Stroyinciów, którzy głodu doświadczyli, mówią z ogromną atencją o roślinach, które ich uratowały i jadają je do dziś. Z kolei z analizy zapisków polskich zesłańców na Syberię i do Kazachstanu, prowadzonej&#13;
przez Ewę Pirożnikow, wynika, że odnosili się z niechęcią do pożywienia z dzikich roślin, a za prawdziwy pokarm uważali wyłącznie produkty rolnicze, nawet jeśli dziko rosnące rośliny ratowały im życie (2014).&#13;
Dlatego uważam, że należy szukać przyczyny tych różnic gdzie indziej&#13;
niż tylko w doświadczeniu głodu, które miałoby regulować stosunek&#13;
do dzikości. Oczywiście moje obserwacje od ostatnich obserwacji&#13;
Jacka Olędzkiego w Murzynowie dzieli nie tylko przestrzeń, lecz także czas (niemal 60 lat). Niemniej nie sądzę, by to zmiana publicznego&#13;
dyskursu o przyrodzie na przestrzeni w ciągu tych lat owocowała takim postrzeganiem piękna przyrody przez moich rozmówców (rzadko&#13;
mają kontakt z filmami przyrodniczymi i nowymi dyskursami nobilitującymi dzikość przyrody). Dlatego uważam, że różnice odzwierciedlają&#13;
raczej wpływ lokalnych warunków niż czasów. Wpływ czasu na narracje o pięknie przyrody można raczej zauważyć w cyklu sezonowym.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
56&#13;
&#13;
�Najbaczniejszą uwagę na piękno przyrody, a szczególnie lasu, zwracają&#13;
mieszkańcy Podola wiosną, gdy po okresie zimowej przerwy pojawiają&#13;
się liście i kwiaty.&#13;
Innym siedliskiem, o którym często mi wspominano, były porastające wzgórza łąki. To na nich zbiera się wiele roślin leczniczych, zajmujących prominentne miejsca w zielnikach mentalnych. Niektóre garby&#13;
były szczególnie ważne dla konkretnych rodzin: np. Tania, Wasia i Maja&#13;
wielokrotnie opowiadali mi o garbie bierezowka, na którym ich rodzina&#13;
najczęściej zbiera rośliny lecznicze. Miejsce to nazywa się bierezowka,&#13;
bo, jak mówi Tania, kiedyś były tam brzozy.&#13;
To jest niesamowity garb, bo jak kiedyś próbowaliśmy sprawdzić, jakie&#13;
tam są rośliny, to okazało się, że na nim jest cała książka o roślinach&#13;
leczniczych, którą mamy w domu! [Notatka/ 1.04.2012]&#13;
Podobnie o wyjątkowości tego garbu wypowiadają się inne osoby pochodzące z okolic ulicy Sadowej, np. babka Hala [Notatka/29.04.2012].&#13;
Ludzie mieszkający w innych częściach wsi odwołują się raczej do innych miejsc.&#13;
O znajdujących się na terenie wsi stawach rzadko się wypowiadano&#13;
inaczej niż w celu określenia punktu w topografii wsi. Ludzie z tych&#13;
stawów nie korzystają, nie wolno w nich łowić ryb (należą do posowchozowej firmy STOV Podillia) ani się kąpać, ze stawu korzystają krowy podczas wypasu. Późną wiosną osoby mieszkające blisko stawów&#13;
zwracają uwagę na to, że są one środowiskiem życia żab, które bardzo&#13;
hałasują i przeszkadzają spać [Notatki/26.04.2012].&#13;
&#13;
II. 5. Wielowymiarowe splątania ludzi i środowiska&#13;
II. 5.1. Sezonowość – kolejny wymiar splątania&#13;
Przy zbieraniu materiału do pracy było dla mnie bardzo ważne to, by być&#13;
w terenie we wszystkich porach roku, a także by spędzić tam szczególne dużo czasu w sezonie wegetacyjnym, kiedy ludzie zbierają rośliny.&#13;
Wiele tematów w ogóle by się nie pojawiło w wynikach moich badań,&#13;
gdyby nie to, że byłam w terenie w odpowiednich momentach. Kiedy&#13;
przyjechałam do Stroyinciów pod koniec marca na pierwszy i najdłuższy wyjazd badawczy (ponad 5 miesięcy), moją uwagę przykuło to,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
57&#13;
&#13;
�że ludzie bardzo dużo mówili o pięknie lasu – o czym pisałam już powyżej – i o podsniezhnikach (śnieżyczka przebiśnieg, Galanthus nivalis&#13;
L .). Już pierwszego dnia u cioci Hali, u której mieszkałam przez pierwsze dwa miesiące, pojawił się temat podsniezhników. Ciocia Hala zaproponowała, żeby mój trzyletni syn, z którym byłam w terenie (o czym&#13;
więcej napiszę poniżej), chodził z nią do lasu na podsniezhniki. Plan ten&#13;
nie miał nigdy dojść do skutku, ale chęć pójścia do lasu, zobaczenia,&#13;
jak w tym roku kwitną, była bardzo powszechnie wyrażana przez stroyinczan. Ludzie często mnie pytali, czy już je widziałam, rozmawiali&#13;
między sobą o tym, kto je już w tym roku widział i czy ktoś z nich w tym&#13;
roku już je zbierał. Temat ten, zupełnie przeze mnie nie wywoływany,&#13;
bo poruszany przez ludzi, którzy nie wiedzieli jeszcze, że interesuję się&#13;
roślinami, znikł zupełnie, gdy tylko pidsniezhniki przekwitły. Podobnie&#13;
było z sokiem z brzozy (Betula pendula i Betula pubescens) i zbieraniem&#13;
kilku innych roślin, było to szczególnie wyraźnie widoczne wiosną. Ten&#13;
pierwszy wczesnowiosenny okres badań nie był bardzo bogaty w opowieści o roślinach, ludzie często dziwili się: o czym tu teraz mówić,&#13;
skoro nie ma żadnych roślin, ususzone zapasy na zimę się kończą, a teraz nic jeszcze nie rośnie, nie ma co zbierać i o czym mówić. Niemniej&#13;
był to ważny okres dla moich badań, bo mogłam stopniowo wchodzić&#13;
w społeczność, dawać się poznać, wchodzić w relację z nowymi osobami, coraz lepiej rozumieć konteksty i sposoby funkcjonowania tej wsi.&#13;
Przyzwyczaić ludzi do swojego widoku, a także zaciekawić ich sobą,&#13;
co ułatwiało późniejsze, bardziej owocne badawczo rozmowy. Dla wielu z rozmówców sezonowość tematu moich badań była kluczowa, dlatego też tym bardziej istotne były powtarzające się spotkania z tymi&#13;
samymi osobami. Dobrze ilustruje to historia mojego umawiania się&#13;
na wywiad z ciocią Tonią [K. 55]. Któregoś dnia w połowie maja ciocia&#13;
Tonia podeszła do mnie i powiedziała, że chętnie się ze mną spotka,&#13;
by poopowiadać o roślinach. Ucieszyłam się, mówiąc, że bardzo chętnie, ale że mogę się spotkać dopiero za półtora tygodnia, bo wyjeżdżam&#13;
(jechałam na konferencję). Rozczarowała się trochę i powiedziała,&#13;
że wtedy to już będą inne rośliny, a teraz jest akacia (robinia akacjowa, grochodrzew biały, Robinia pseudoacacia L .), veronika (przetacznik&#13;
46&#13;
ożankowy, Veronica chamaedrys L .), hlid (głóg, Crataegus sp.) . To były&#13;
46.&#13;
&#13;
Głogi (będące niezależnie od gatunku jednym lokalnym taksonem) funkcjonują we wsi pod dwiema nazwami: ukraińską – hlid lub hlod, oraz rosyjską – boiaryshnik.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
58&#13;
&#13;
�te rośliny, które akurat wtedy kwitły [Notatki/10.05.2012]. Spotkałyśmy&#13;
się po moim powrocie, ponieważ spytałam ją o to, jakie zapasy roślinne już zdążyła zrobić, dlatego wspomniała jeszcze raz opisywane wyżej&#13;
rośliny. Niemniej bywa, że poza sezonem w zielnikach mentalnych moich rozmówców rośliny przesuwają się na dalszy plan. Na przykład dopiero będąc w terenie zimą zorientowałam się, jak bardzo powszechne&#13;
jest zbieranie malinochy, czyli pędów maliny na herbatę. W lecie słyszałam o tym od kilku osób, a zimą, kiedy jest sezon na malinoche, spotykałam się z tym w niemal każdym gospodarstwie. Innym czynnikiem,&#13;
przywołującym myślenie i mówienie o danej roślinie, jest choroba.&#13;
Dlatego pytałam też o choroby, które pojawiały się w poprzednich wywiadach, by dowiedzieć się więcej o roślinach leczniczych. Najchętniej&#13;
jednak do wywoływania opowieści o poszczególnych roślinach korzystałam z tego, co moi rozmówcy mieli w domach – ich kolekcji zebranych roślin, zbieranych przez nich przepisów na leki ziołowe z gazet&#13;
i książek. Starałam się też jak najwięcej czasu spędzać z rozmówcami&#13;
na dworze – w ich ogrodach, na spacerach w poszukiwaniu roślin leczniczych czy na łąkach podczas wypasania krów.&#13;
II. 5.2. Codzienne splątania z roślinami&#13;
W koncepcję usytuowania mojego szeroko rozumianego terenu badań&#13;
w warunkach „środkowości”/centralności wpisuje się też założenie,&#13;
że próbuję przedstawić relacje z roślinami zwykłych mieszkańców wsi&#13;
na Podolu Wschodnim. Mimo że miałam kontakty ze specjalistami –&#13;
osobami leczącymi innych roślinami, farmaceutkami – pracownicami&#13;
aptek, lekarzami, nauczycielami biologii, to nie profesjonalna wiedza&#13;
i praktyki były właściwym przedmiotem moich badań, a wiedza potoczna i codzienne praktyki związanie z roślinami. Dla rozmówców&#13;
było początkowo pewnym wyzwaniem zrozumienie, że najbardziej&#13;
interesują mnie ich codzienne praktyki. Zanim się z tym oswoili, często wyrażali niepokój, czy znajdę w Stroyinciach i okolicy specjalistów,&#13;
którzy mogliby mi pomóc w wykonaniu mojego zadania. Za potrzebnych mi specjalistów uważano ludzi, którzy byliby znanymi w okolicy osobami leczącymi, do których chodziłoby się po radę, dając coś&#13;
w zamian. Bardzo szybko zorientowałam się, że osoby, które mówią&#13;
Tu podaję zgodnie z nazwą użytą przez rozmówczynię.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
59&#13;
&#13;
�o sobie, że niczego nie zbierają i nie są roślinami szczególnie zainteresowane, zwykle znają i często stosują różne zioła. Przekonanie ich,&#13;
że właśnie taka wiedza jest dla mnie interesująca i że rozmowa z nimi&#13;
będzie ważna w moich badaniach, wymagało ode mnie trochę wysiłku. Przykładem może tu być jedna z pierwszych spotkanych przeze mnie w Stroyinciach osób – Lena, pracująca jako sprzedawczyni&#13;
w jednym ze sklepów. Kiedy powiedziałam jej po co przyjechałam,&#13;
zdziwiła się i poinformowała mnie, że tu we wsi nie ma specjalistów,&#13;
właściwie nikt nie zbiera dzikich roślin – trav – i jeżeli chciałabym się&#13;
czegoś o takim temacie dowiedzieć, to powinnam rozmawiać z kobie47&#13;
tami sprzedającymi zioła na targu w Jaroszence (ukr. Ярошенка) .&#13;
Mówiąc, że nie zna żadnych roślin, opowiadała dalej o tym, jakie kiedyś zbierała albo dostawała od znajomych, np. ostatnio ktoś jej przyniósł miatkę, miatę (mięta, różne gatunki i odmiany, Mentha spp.) i melisę (melisa lekarska, Melissa officinalis L .), a sama zwykle zbiera lipę&#13;
(różne gatunki i mieszańce, Tilia spp.), romashkę (rumianek pospolity,&#13;
Matricaria chamomilla L .) i buzok (dziki bez czarny, Sambucus nigra L .)&#13;
[Notatki/02.04.2012].&#13;
Wśród moich rozmówców, o czym już wspominałam wyżej, zdecydowanie przeważały kobiety. Wynikało to z kilku przyczyn, jedną&#13;
z nich, choć chyba najmniej istotną, była demograficzna: jak wspomniałam, w Stroyinciach i okolicznych wsiach jest więcej kobiet niż&#13;
mężczyzn. Co ważniejsze, dla wielu kobiet temat dzikich roślin jest interesujący i ważny, łączy się z tym, za co są tradycyjnie odpowiedzialne&#13;
jako gospodynie – żywieniem i leczeniem rodziny oraz zwierząt gospodarskich – moi rozmówcy nie posiadali koni, które zwykle przynależą&#13;
do sfery męskiej (por. jak Sarah Phillips pisze o leczących babkach i ich&#13;
roli w tradycyjnie patriarchalnym ukraińskim społeczeństwie [2004]).&#13;
W Stroyinciach i Kobeleckiem spotkałam kilku mężczyzn, którzy byli&#13;
na tyle zainteresowani tematem, że chcieli o tym dłużej rozmawiać,&#13;
Targ odbywa się właściwie w Peńkiwce (ukr. Пеньківка). Jaroszenka jest nazwą stacji&#13;
kolejowej i niewielkiej miejscowości do niej przylegającej. Po drugiej stronie torów, już&#13;
w rejonie szargorodzkim, znajduje się większa wieś – Peńkiwka – i to ona jest najbliższą miejscowością, w której odbywa się targ, 3 km prostą drogą od Stroyinciów. Jednak&#13;
ze względu na znaczenie stacji kolejowej dla stroyinczan, często nazywają oni Jaroszenką&#13;
47.&#13;
&#13;
obie miejscowości. Ze stacji kolejowej w Jaroszence można pojechać do Winnicy czy&#13;
Żmerinki, ale też np. do Odessy i dalej, do Moskwy, co ma duże znaczenie dla mobilności&#13;
mieszkańców Stroyinciów.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
60&#13;
&#13;
�pokazywali mi swoje kolekcje roślin, bywali ze mną na łąkach i w lesie,&#13;
interesowały ich zarówno rośliny lecznicze, jak i dzikie rośliny jadalne. Były takie rośliny i czynności zbieracze, które stanowiły bardziej&#13;
męską domenę, np. zbiór soku z brzozy. Podział ze względu na płeć był&#13;
również widoczny wśród dzieci, szczególnie jeśli chodzi o zabawy roślinami (rozwinę ten temat w dalszej części pracy). Niemniej trudno&#13;
powiedzieć, żeby szczególne zainteresowanie roślinami wśród dzieci,&#13;
z którymi rozmawiałam, miało charakter genderowy. Spotkałam dwoje dzieci (dziewczynkę – Nadię i chłopca – Andrija), dla których uczenie się o roślinach leczniczych było czymś, czemu poświęcały dużo&#13;
wolnego czasu. Myślę, że dziewczynki, nawet jeśli w dzieciństwie nie&#13;
są szczególnie zainteresowane roślinami, to wchodząc w dorosłość&#13;
poznają rośliny lecznicze, bo jest im to potrzebne, np. gdy zakładają&#13;
rodziny i muszą zacząć troszczyć się o dzieci i ich szeroko rozumiane&#13;
zdrowie. Potwierdzały to opowieści kobiet między 32. a 45. rokiem życia, które często powtarzały, że dawniej nie były zainteresowane roślinami, więc od rodziców i dziadków mało się nauczyły, ale teraz same&#13;
szukają wiedzy wśród koleżanek, starszych mieszkańców wsi i ze źródeł pisanych. Wątek różnic między męskimi a żeńskimi zielnikami&#13;
mentalnymi będę rozwijała w dalszej części pracy. Tu tylko tłumaczę,&#13;
dlaczego zdecydowanie więcej rozmów przeprowadziłam z kobieta48&#13;
mi . Oczywiście mogło na to wpłynąć również to, że sama jestem kobietą, a ponieważ byłam w terenie z dzieckiem, byłam traktowana jak&#13;
pełnoprawna kobieta, przypisywana do sfery kobiecej. Raczej nie czułam, bym ze względu na moją pozycję badaczki była traktowana jak&#13;
honorowy mężczyzna czy wymagające opieki dziecko, co zdarza się&#13;
badaczkom w terenie i czego doświadczałam podczas wcześniejszych&#13;
wyjazdów badawczych (por. np. Hryciuk 2008: 59).&#13;
&#13;
48.&#13;
&#13;
W literaturze etnobotanicznej Patricia Howard szczególnie zwraca uwagę na wpływ&#13;
płci kulturowej na wyniki badań i nierzadko spotykany brak reprezentacji jednej z płci&#13;
w badaniach. Myślę, że można uznać ją za pierwszą badaczkę, która w tym polu badawczym tak wyraźnie zwracała uwagę na ten problem. Na przykład w tomie pod jej&#13;
redakcją Women &amp; Plants: Gender Relations In Biodiversity Management &amp; Conservation,&#13;
London: Zed Books 2003, czy artykule pokonferencyjnym: Gender Bias in Ethnobotany:&#13;
Propositions and Evidence of a Distorted Science and Promises of a Brighter Future,&#13;
Proceedings of the International Society of Ethnobiology 9th International Congress and&#13;
Society for Economic Botany 45th Annual Meeting, 2006.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
61&#13;
&#13;
�Tematyka moich badań dobrze wpisywała się w to, o czym mieszkańcy&#13;
podolskich wsi lubią rozmawiać. Często udawało mi się usłyszeć zupełnie przypadkiem ludzi mówiących o roślinach, przede wszystkim tych&#13;
leczniczych. Podobnie bywało, jeśli to ja wywoływałam temat, zwłaszcza&#13;
kobiety wciągały się bardzo w przypominanie sobie różnych, ważnych&#13;
dla nich roślin, i jeśli sytuacja temu sprzyjała, zapraszały do rozmowy&#13;
i inne osoby, szczególnie jeżeli na przykład nie mogły sobie przypomnieć jakiejś nazwy. Któregoś razu, jadąc do Winnicy autobusem, rozmawiałam z kobietą o używanych przez nią roślinach. Powiedziała:&#13;
Jest taka o – chereda (uczep trójdzielny, Bidens tripartita L .). Nie znałam wtedy jeszcze tej rośliny i nie kiwnęłam głową ani nie zrobiłam&#13;
miny pełnej zrozumienia, tylko czekałam na dalsze wyjaśnienia.&#13;
Ona zorientowała się natychmiast i zwróciła się do osób siedzących&#13;
w pobliżu w marszrutce: jak jest chereda po rosyjsku?&#13;
49&#13;
– Chereda – to po rosyjsku, po naszemu – didove voshchi .&#13;
– A..., no to po rosyjsku chereda. Dobrze jest w niej kąpać małe dzieci,&#13;
uspokaja je. [Notatki/maj 2012]&#13;
Niemniej, co nie jest bardzo zaskakujące, zdarzało mi się usłyszeć odmowę rozmowy. Zwykle osoby, odmawiając rozmowy, informowały,&#13;
że nie mają nic do powiedzenia o roślinach, one ich nie zbierają, nie&#13;
znają, w domu mają tylko... I tu zwykle padało około czterech nazw&#13;
spośród następujących taksonów: zeroboi, zveraboi, zvirobii (dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L .), buzyna (dziki bez czarny,&#13;
Sambucus nigra L .), derevii, tysachilistnik, kyrvavnyk, krovavnik, korovnyk (krwawnik pospolity, Achillea millefolium L .), romashka, rumianok, dika romashka, romashka likarska, romashka taka polova, rumianec&#13;
(rumianek pospolity, Matricaria chamomilla L .), miatka, miata (mięta&#13;
różne gatunki i odmiany, Mentha spp.), melisa (melisa lekarska, Melissa&#13;
50&#13;
officinalis L .) . Odmówił mi też rozmowy lokalny kostopraw (nastawiacz&#13;
49.&#13;
&#13;
Nazwa powszechnie używana na Podolu Wschodnim również w wersji didove voshi,&#13;
ale raczej nie spotykana w innych regionach Ukrainy (Gorofianiuk sine anno).&#13;
50.&#13;
&#13;
Takson to jednostka taksonomiczna, np. gatunek lub rodzaj. Rozmówcy bardzo czę-&#13;
&#13;
sto posługują się taksonami z poziomu rodzaju. W botanicznej taksonomii rodzajem&#13;
jest np. lipa (Tilia), a gatunkiem lipa drobnolistna (Tilia cordata) czy lipa szerokolistna&#13;
(T. platyphyllos).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
62&#13;
&#13;
�kości). Wypytał mnie dokładnie, po co zbieram te wszystkie informacje, a gdy dowiedział się, że sama nie praktykuję leczenia ludzi i że nie&#13;
planuję tego robić, powiedział, że nie podzieli się ze mną wiedzą,&#13;
bo to wyraz braku szacunku do roślin leczniczych z mojej strony, taka&#13;
wiedza dla samej wiedzy. Kto lekarz, ten lekarz, kto kucharz, ten kucharz,&#13;
a nie tak... Leczenie to poważna sprawa, trzeba znać rośliny, modlitwy,&#13;
to poważna sprawa. Zawahał się chwilę i powiedział, że gdybym chciała leczyć, pewnie też by się nie dzielił, bo to jego wiedza, a na dodatek&#13;
on też tak naprawdę nie zajmuje się travami, bo żeby to robić, trzeba&#13;
by robić tylko to [notatka/10.04.2012]. Większość z pozostałych rozmówców zajmowała się leczeniem domowym i na co dzień dzieliła się&#13;
tą wiedzą z krewnymi, sąsiadami, a często też z przypadkowo napotkanymi osobami.&#13;
Niewątpliwie to, że rozmawiałam głównie z osobami zainteresowanymi tematem, może wpływać na moje przekonanie, że jest on istotny&#13;
dla mieszkańców Podola. Jednak nawet osoby odmawiające rozmowy ze względu na swój brak kompetencji, przyznawały, że znają rośliny i używają ich, chociaż niewielu, więc własną wiedzę postrzegały&#13;
jako powszechną i tym samym nieinteresującą dla badaczki. Ponadto&#13;
podkreślały jak ważne, ze względu na sytuację w służbie zdrowia, jest&#13;
samoleczenie. Dlatego uważam, że znaczenie dzikich roślin w tym regionie jest duże. Szczególnie istotne są rośliny używane w lecznictwie&#13;
domowym. Dalej postaram się przedstawić konteksty i wyjaśnić przyczyny tego znaczenia.&#13;
&#13;
II. 6. Badaczka – aktorka w wielowymiarowej sieci&#13;
Ponieważ antropolożka jest swoim własnym narzędziem badawczym,&#13;
przedstawię tu różne elementy mojego doświadczenia w terenie.&#13;
Uważam, że to kim jestem, czy byłam podczas prowadzenia badań,&#13;
było bardzo ważne dla procesu badawczego, moich relacji z rozmówcami i światem roślinnym – czyli ze wszystkimi aktorami tych badań,&#13;
nie wyłączając mnie samej.&#13;
Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, jak poważnie traktowali&#13;
moją pracę rozmówcy; nie uważali jej za dziecinną, studencką zabawę,&#13;
a za poważne zajęcie – pracę. Myślę, że wpłynęło na to kilka czynników:&#13;
to że przyjechałam z dzieckiem i to na dość długo (ponad 5 miesięcy&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
63&#13;
&#13;
�podczas pierwszego wyjazdu), że ze względu na wiedzę botaniczną bywałam traktowana jak ekspertka, i co nie mniej ważne, że temat badań był czymś, co interesowało moich rozmówców, czymś, co uważali&#13;
za istotne. Przykładem może być tu następująca wypowiedź:&#13;
Taka praca za 50 lat może być bardzo interesująca i potrzebna. – rodzina Tani (Tania, Wasil, Maja i jej mąż) [Notatki/01.04.2012]&#13;
Niewątpliwie jednak czynnikiem, który najsilniej skłaniał rozmówców&#13;
ku myśleniu, że to co robię, musi być poważną sprawą, był mój przyjazd z dzieckiem – wówczas trzyipółletnim synem. Uważali, że musiał&#13;
być istotny powód tego, by dziecko tak męczyć podróżą; za zwyczajne&#13;
zachowanie uznaliby zostawienie dziecka w domu w Polsce. Dlatego&#13;
też, widząc mnie z synem i wiedząc, że przyjechałam tu prowadzić badania, stroyinczanie często rozpoczynali znajomość pytaniem o to, czy&#13;
moi rodzice nie żyją. Początkowo było to dla mnie bardzo zaskakujące&#13;
otwarcie rozmowy, jednak dzięki kolejnym pytaniom szybko zaczęłam&#13;
rozumieć, skąd to założenie. Gdy odpowiadałam, że żyją, natychmiast&#13;
słyszałam pytanie, poparte szczerym zdumieniem malującym się&#13;
na twarzy: to czemu nie zostawiłaś syna z nimi? Tłumaczenie, że nie&#13;
chciałam go zostawiać i uważałam, że lepiej będzie go zabrać, że będzie to dla niego ciekawe doświadczenie, wydawało się im dość dziwaczną, trudną do zrozumienia fanaberią. Dlatego, po pierwszych doświadczeniach, odpowiadałam po prostu, że moi rodzice pracują i nie&#13;
mieliby możliwości zajęcia się wnukiem. Takie tłumaczenie budziło&#13;
pewne współczucie, lecz także przekonywało rozmówców, że moje badania to musi być poważna sprawa, skoro zdecydowałam się je robić&#13;
mimo tak, ich zdaniem, niesprzyjających okoliczności, jakimi wydawała im się konieczność zabrania dziecka w podróż za granicę. Zarówno&#13;
mieszkańcy Stroyinciów, jak i w ogóle Ukraińcy, wyjeżdżając do pracy za granicę, zwykle zostawiają dzieci rodzinom, przede wszystkim&#13;
dziadkom (por. Kychak 2012: 181; Jelonek 2010).&#13;
Informacja o tym, że przyjechałam do Stroyinciów pracować,&#13;
i że mam ze sobą dziecko, krążyła po wsi. Ludzie wiedzieli, że robię&#13;
coś w związku z roślinami i dlatego na początku pobytu byłam często pytana, czy to prawda, że pracuję u Slobodianiuka (STOV Podillia)&#13;
i jestem niemiecką agronomką, która przyjechała pomóc rozkręcać&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
64&#13;
&#13;
�produkcję czipsów z jabłek, albo u głowy sielrady (sołtysa), który&#13;
ma spory sad i niewielką firmę, a był moim sąsiadem przez pierwsze&#13;
dwa miesiące w Stroyinciach. Wydawało im się, że powinnam wykonywać konkretną pracę w określonych godzinach, skoro zdecydowałam się na tak długo przyjechać i to na dodatek z dzieckiem. Zdarzało&#13;
mi się, że ktoś mnie pytał, czy nie mogłabym mu załatwić ciekawych&#13;
szczepów jabłoni lub krzewów owocowych. Byłam traktowana jak&#13;
profesjonalistka – osoba posiadająca specjalistyczną wiedzę, mogąca&#13;
udzielać rad, a także osoba mogąca funkcjonować samodzielnie w tej&#13;
społeczności, mogąca coś dać, a nie tylko wymagająca opieki, zagubiona „obca” (por. Hryciuk 2008).&#13;
Spotykałam osoby, szczególnie młodszych mężczyzn, którym trudno było zrozumieć, że jestem gotowa tak wiele wysiłku włożyć w pisanie pracy – zdobycie dyplomu. W dobrej wierze próbowali mnie przekonać, że mogę to prościej i przyjemniej rozwiązać. Na przykład jeden&#13;
z nauczycieli z miejscowej szkoły przekonywał mnie usilnie, bym szybko w dwa tygodnie zebrała trochę materiału od ludzi, pożyczyła książki&#13;
o roślinach leczniczych, przepisała i pojechała do Polski, gdzie będę&#13;
mogła wygodniej żyć, a przecież nikt nie przyjedzie sprawdzać, czy jestem na Podolu. Odzwierciedla to zarówno sytuację edukacji wyższej&#13;
w Ukrainie – często spotykane kupowanie zaliczeń i dyplomów (obserwacja własna, por. Morris, Polese 2014) – jak i to, że niektórym osobom&#13;
trudno było zrozumieć, że dobrowolnie chcę spędzać czas na ukraińskiej wsi, skoro jestem miastowa i to z Polski. Wielu osobom niezrozumiałe wydawało się też, że interesują mnie ich sposoby użycia roślin,&#13;
a nie te, które są dostępne w książkach i farmakopeach. Niewątpliwie&#13;
zależało to od rozmówcy, ale też bardzo zmieniało się w czasie mojego&#13;
pobytu we wsi. Długość pierwszego pobytu i kolejne powroty do wsi&#13;
również przyczyniły się wydatnie do poważnego traktowania mojej&#13;
pracy przez rozmówców, a także do zrozumienia i docenienia tego,&#13;
że dokumentuję ich wiedzę, praktyki i sposoby życia.&#13;
To, że przyjechałam w teren z synem i co jakiś czas odwiedzał mnie&#13;
mąż, nie tylko wpływało na to, że moja praca była uważana za coś poważnego. Wspomniałam już o tym, że jako matka byłam traktowana jak&#13;
pełnoprawna kobieta. Niemniej ważne dla mojego wejścia w teren i pozycji w nim było to, że mój syn bardzo chciał pójść do przedszkola; nie&#13;
miał ochoty zostawać u nikogo w domu z dziećmi, które do przedszkola&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
65&#13;
&#13;
�nie chodzą. Dzięki temu nie wyróżniałam się i rozwiązałam problem&#13;
opieki nad dzieckiem w czasie pracy tak, jak inni miejscowi, którzy nie&#13;
mają z kim zostawić dziecka, albo uważają, że przedszkole będzie dla&#13;
niego dobrym miejscem do rozwoju. Podobnie o zaletach badań z rodziną pisze Zofia Sokolewicz, choć dotyczyło to męskich badaczy: „W latach 50. i 60. XX wieku za dobrą i skuteczną praktykę badawczą uważano wyjazdy z rodziną. Dokumentują ją książki żon badaczy: Rosemary&#13;
Firth, Laury Bohannan, Elizabeth Bowen i wielu innych. Rodzina antropologa pomagała mu „upodobnić” się do badanych, miał te same troski&#13;
jako mąż i jako ojciec rodziny jak jego badani.” (Sokolewicz 2016: 139).&#13;
Dla mnie zaowocowało to bliskimi kontaktami z dyrektorką przedszkola (bardzo wpływową osobą we wsi), z którą ostatecznie bardzo blisko&#13;
się zaprzyjaźniłam, innymi osobami pracującymi w przedszkolu oraz&#13;
rodzicami dzieci tam chodzących. Zyskałam też okazję do obserwacji&#13;
praktyk związanych z uczeniem dzieci i uczestniczenia we wspólnych&#13;
pracach na rzecz przedszkola. Byłam też czasem proszona o to, by opowiedzieć, jak pracuje się z dziećmi w przedszkolach w Polsce, lub przywieźć polskie materiały dydaktyczne dotyczące nauki przyrody, które&#13;
np. powstawały w Ogrodzie Botanicznym UW, gdzie pracowałam. W takich chwilach pełniłam rolę partnerki, osoby mogącej dać informację&#13;
zwrotną czy wręcz ekspertki. Byłam bardzo wdzięczna za możliwość&#13;
posłania syna do przedszkola, bo ogromnie ułatwiło mi to badania,&#13;
a było możliwe wyłącznie dzięki dobrej woli Haliny Anatolevnej i temu,&#13;
że umiała to załatwić.&#13;
Ponieważ ludzie są w tych okolicach bardzo pozytywnie nastawieni&#13;
do dzieci, są nimi zainteresowani, często chcą im dać coś do jedzenia,&#13;
sprawić jakąś przyjemność, zagadać, to zdarzało mi się na przykład,&#13;
że byłam zapraszana na truskawki, by syn mógł je sobie pozbierać.&#13;
Takie zaproszenie zawsze było dobrą okazją do rozmowy i poznania nowych osób, których mogłabym nie spotkać, gdyby nie ich chęć&#13;
sprawienia przyjemności mojemu dziecku. Co ciekawe, nie dotyczyło to wyłącznie starszych kobiet, również mężczyźni zachowywali się&#13;
w ten sposób [Notatki/15.06.2012].&#13;
II. 6.1. Ja jako obca osoba we wsi&#13;
Pojawienie się obcej osoby we wsi w oczywisty sposób budziło potrzebę przypisania mnie do kogoś. Stroyinci nie są miejscem turystycznym&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
66&#13;
&#13;
�czy pielgrzymkowym, nie są też miejscem, do którego przyjeżdżali&#13;
badacze, i dla wielu osób pierwszym odruchem była próba przypisa51&#13;
nia mnie do jakiejś rodziny . Zastanawiano się nad tym i pytano mnie&#13;
o to, „czyja jestem”. Były osoby, które chętnie żartowały na temat tego,&#13;
że jestem ich, jestem córką, kuzynką, wnuczką znalezioną przez internet; chociaż we wsi, w czasie mojego prowadzenia badań, dostęp&#13;
do internetu był bardzo ograniczony. Ten żart brał się z tego, że ludzie&#13;
chętnie i powszechnie oglądali program telewizyjny Żdi menja (pol.&#13;
Czekaj na mnie). Był on rodzajem reality show, pokazującego spotkania&#13;
dawno rozdzielonych rodzin. Jak to zwykle bywa, w sytuacji badaczy&#13;
wchodzących w bliższą relację z badanymi, był to z jednej strony akt&#13;
przygarnięcia mnie, skrócenia dystansu, okazania przyjaźni. Z drugiej&#13;
strony mógł służyć wzmocnieniu własnego kapitału w oczach sąsiadów&#13;
– pokazaniu im, że ma się bliską relację z kimś przyjezdnym. Tu rolę&#13;
odgrywały pozytywne konotacje obcości.&#13;
Temat obcości w tej wsi był dość znaczący, szczególnie kobiety często wspominały o tym, ile lat mieszkają w cużej (obcej) wsi. Mogły mówić o tym, ciężko wzdychając, że już 40 czy 50 lat mieszkają w cużej&#13;
wsi. Wspominają o tym szczególnie kobiety, których mężowie umarli, a one zostały w miejscu, do którego się za nimi przeprowadziły.&#13;
Obcość bywa podkreślana w stosunku do niektórych osób nieurodzonych w Stroyinciach, ale mieszkających w nich od wielu lat. Na przykład Halina Mikhailiwna proponowała mi, bym przychodziła do niej&#13;
do domu, kiedy potrzebuję popracować nad książkami. Mówiła,&#13;
że chce się o mnie zatroszczyć, bo zna cużynu, wie, że różnych rzeczy&#13;
potrzebuję, przecież nie mam też swojego pola. Ona w 1965 r. przeprowadziła się z mężem do Stroyinciów – mąż był stąd – i dostała pracę&#13;
jako planistka produkcji w sowchozie, gdyż miała skończoną edukację&#13;
w technikum. Z żywym poczuciem krzywdy mówiła mi o tym, że nie&#13;
dostała niczego od teściów, może mąż coś dostał, ale ona nie. Ona nie&#13;
dostała nic nawet wtedy, kiedy ich ogród był jeszcze młody i słabo&#13;
51.&#13;
&#13;
Zupełnie inaczej było w pobliskiej Murafie, w której współprowadziłam grupę laboratoryjną, gdzie badania prowadzili winniccy etnografowie i lingwiści. Do Stroyinciów&#13;
przyjeżdżają ludzie z okolicznych wsi do pracy w dwóch, opisanych już przeze mnie, posowchozowych firmach. Przyjeżdżali również przed rokiem 1990 do pracy w sowchozie,&#13;
był nawet w centrum wsi wybudowany dla nich hotel pracowniczy (hurtożytok), który&#13;
obecnie niszczeje.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
67&#13;
&#13;
�rodził. [K. ok. 70, Notatka/06.06.2012 i DW_A0145]. Konieczność kupowania produktów spożywczych w słabo zaopatrzonych sklepach&#13;
była czymś, co szczególnie u starszych gospodyń wywoływało troskę&#13;
o mnie. Ustawiało mnie w pozycji przybranej córki, która musiała,&#13;
by nie obrazić przybranej matki, przyjmować różne produkty spożywcze, którymi chciano mnie obdarować. To obdarowywanie, które często pozwalało gospodyniom pozbyć się już niechcianych przetworów&#13;
(szczególnie dużo przetworów dostawałam wiosną, kiedy ludzie czyścili piwnice), ustawiało mnie w pozycji osoby obdarowywanej, w pewien sposób słabszej w relacji. Nie chcę, by zabrzmiało to tak, że nie&#13;
doceniam tych gestów, po prostu zdaję sobie sprawę z ich ambiwalencji i uwikłania w relacje władzy, zawiłości gościnności i pozycji badacza w terenie (por. Hryciuk 2008). Są też one związane z głęboko&#13;
zakorzenionymi zwyczajami obdarowywania jedzeniem w celu podtrzymywania wspólnoty (por. Straczuk 2013).&#13;
Jako cuże określały się czasem też osoby, które były kolejnym pokoleniem mieszkającym w tej wsi, ale ich rodziny przeprowadziły się&#13;
tu w wyniku akcji rozkułaczania. Nie wiem, jak dalece temat obcości&#13;
po tylu latach mieszkania we wsi był wywoływany moją obecnością –&#13;
osoby obcej – miastowej, i to jeszcze z zagranicy, a w jakim stopniu&#13;
jest czymś, co jest tak żywo obecne i bez czynnika aktywującego wspomnienia w mojej postaci. Niewątpliwie zdarzało mi się słyszeć osoby&#13;
określające innych mieszkańców wsi jako obcych, mówiono o nich najczęściej używając określeń narodowości – mołdowanie, kacapy. Obcy,&#13;
będący cudzoziemcami, pojawiający się w tych okolicach, to najczęściej Mołdawianie, dlatego też kilka osób, wiedząc, że jestem obca, zastanawiało się, czy nie jestem Mołdawianką [Notatka/03.06.2012].&#13;
Jednak mimo iż cużości, której, jak widać z powyższych przykładów, trudno się pozbyć nawet po wielu latach życia we wsi, stawałam&#13;
się z czasem coraz bardziej swoja. Duże znaczenie dla ludzi miało to,&#13;
że kilkakrotnie do nich wracałam, czuli, że nie zapominam o nich i relację z nimi traktuję jako coś długotrwałego. W związku z tym, że do 2015&#13;
roku moi rozmówcy nie korzystali z internetu, utrzymywanie kontaktu na odległość było trudniejsze. Teraz z kilkoma osobami utrzymuję&#13;
kontakt przez internet, do innych co jakiś czas dzwonię, a odwiedzanie&#13;
Stroyinciów uważam za pewnego rodzaju zobowiązanie, choć oczywiście i przyjemność.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
68&#13;
&#13;
�Na to, że stawałam się stopniowo coraz bardziej swoja, wpływała&#13;
moja chęć pomagania w różnego rodzaju pracach w ogrodzie i na polu,&#13;
52&#13;
czy uczestnictwo w wypasaniu krów . Właściwie nie sama chęć pomagała zmieniać relację z rozmówcami, a to, że okazywałam się przydatna, dzięki czemu mogłam tę pomoc z jednej strony traktować jak&#13;
praktykę wzajemności, z drugiej strony była ona dla mnie źródłem&#13;
ważnych obserwacji i okazją do rozmów. Przy tego rodzaju praktykach&#13;
ogromne znaczenie ma cielesność badaczki. Dobrą ilustracją może&#13;
być zupełnie przypadkowa historia, która bardzo zmieniła postrzeganie mnie nie tylko wśród jej uczestników, lecz także innych mieszkańców wsi, którym była opowiadana przez Tolę. Pewnego czerwcowego dnia pomagałam przy sianokosach teściom Toli, którego dziadek&#13;
był ojcem dyrektorki przedszkola, do którego chodził mój syn i moim&#13;
najbliższym sąsiadem w drugim z domów, w których mieszkałam podczas pierwszego pobytu w Stroyinciach. Widłami umiałam się posługiwać w miarę sprawnie dzięki praktyce na rumuńskiej Bukowinie,&#13;
dlatego moim zadaniem było wrzucanie skoszonego i zgrabionego siana na wóz. Na szczycie już całkiem sporej fury stał Tola i układał siano&#13;
tak, by jak najwięcej udało się zmieścić. Nagle pożyczony od rodziny&#13;
z Krasnego koń spłoszył się i ruszył. Akurat byłam dość blisko niego, skoczyłam, złapałam stanowczo za uzdę i osadziłam konia w miejscu. Tola uznał, że tylko dzięki mojej przytomności i szybkości reakcji nie spadł z bardzo już wysokiej fury, co mogło być niebezpieczne,&#13;
szczególnie że parę lat wcześniej miał groźny wypadek samochodowy,&#13;
w którym poważnie uszkodził kręgosłup i wiele narządów wewnętrznych. Przez ten przypadek zyskałam jego ogromny szacunek, który&#13;
stopniowo przerodził się w trwającą do dziś przyjaźń z nim i jego żoną&#13;
Irą. Tola opowiadał znajomym o tym, że nie jestem zwykłą miastową,&#13;
bo zrobiłam coś takiego. Budziło to zaciekawienie i przełamywało lody&#13;
z wieloma rozmówcami.&#13;
W teren wchodzimy ze swoim ciałem, które jest mniej lub bardziej&#13;
silne, zwinne, z takimi, a nie innymi zdolnościami manualnymi, wreszcie z bardziej lub mniej odporną florą bakteryjną w żołądku, większą&#13;
52.&#13;
&#13;
O tym, że ostatecznie stałam się „dość swoja” świadczy to, że w 2018 roku zostałam&#13;
&#13;
poproszona o zostanie matką chrzestną syna moich stroyinieckich znajomych. Prośba&#13;
była argumentowana tym, że chcą, żebym weszła do rodziny, została ich kumą. Od czerwca 2018 r. jestem kumą w Stroyinciach.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
69&#13;
&#13;
�czy mniejszą zdolnością wydzielania dehydrogenazy alkoholowej, warunkującą naszą odporność na picie napojów wyskokowych. To ostatnie&#13;
miało również wpływ na moje badania, bo łatwość trawienia alkoholu,&#13;
a co za tym idzie – zachowywanie jasnego umysłu podczas picia, i brak&#13;
kaca później bardzo ułatwiały mi pracę, kiedy spotkania były okraszone&#13;
dużą ilością samogonu. Nasze ciało, nasza fizjologia w oczywisty sposób&#13;
warunkują to, jak funkcjonujemy w terenie podczas badań, choć często&#13;
się do tego nie przyznajemy. Jako kobieta mogłabym na pewno łatwiej&#13;
odmówić picia, a proponowano mi więcej alkoholu niż miejscowym kobietom i bardziej na mnie naciskano, jeśli zdarzało mi się odmawiać&#13;
albo nie dopić całego kieliszka naraz. Zwykle autorami tych nacisków&#13;
byli mężczyźni. Sądzę, że raczej nie wynikało to z tego, że byłam traktowana jak honorowy mężczyzna, chodziło zapewne o to, by mnie sprawdzić, był to rodzaj testu na wytrzymałość dla mnie – Polki.&#13;
Obcość wynikająca z tego, że przyjechałam z Polski, była mało znacząca w porównaniu z innymi moimi obcościami. W przeciwieństwie&#13;
do wielu innych miejsc w Ukrainie, w których byłam, zdawała się nie&#13;
mieć tu wielkiego znaczenia, choć w oczach niektórych rozmówców,&#13;
szczególnie tych będących katolikami, trochę mnie oswajała i czyniła mniej obcą. Niewątpliwie ze względu na moje polskie pochodzenie, przypisywano mnie raczej do Kościoła Rzymskokatolickiego niż&#13;
Cerkwi prawosławnej (bywałam i tu, i tu). Niemniej katolicy rzadziej&#13;
tutaj niż np. w sąsiedniej Murafie (gdzie byłam z grupą laboratoryjną&#13;
studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW) mówili o sobie Polacy, niemal się do tego nie odwoływali. Myśl o robieniu&#13;
Karty Polaka nie była istotnym tematem, jak miało to miejsce w innych znanych mi wsiach. Tematy polityczne wynikające z mojej przynależności narodowej niemal się nie pojawiały. Moja polska obcość&#13;
była mniej ważna niż inne rodzaje obcości, np. bycie spoza tej wsi czy&#13;
zbyt szybkie chodzenie.&#13;
Dużo gorzej moje umiejętności, znajomość kodów poruszania się&#13;
czy predyspozycje cielesne sprawdzały się, jeśli chodzi o coś, co wydawałoby się bardzo błahe, a zwracało uwagę spotykanych przeze&#13;
mnie osób, mianowicie niebłocenie butów. W okolicy gleby są bardzo gliniaste i niepodobieństwem było dla mnie wejść w deszczowy&#13;
dzień na wzgórze czy przejść drogą i nie mieć bardzo ubłoconych butów. Zwracało to uwagę, szczególnie, że bardzo dba się tu o czystość&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
70&#13;
&#13;
�butów. Podobnie budziło zainteresowanie to, że, zdaniem spotykanych&#13;
osób, biegam, a nie chodzę, co bywało wyznacznikiem mojej obcości, wywoływało pytania i uniemożliwiało wtopienie się w otoczenie.&#13;
Zdradzało mnie to dużo bardziej niż język, który szybciej upodabniał&#13;
się do sposobu, w jaki mówiono na podolskich wsiach. Zdarzało mi się&#13;
w innych miejscach Ukrainy usłyszeć, że muszę być gdzieś ze środkowej Ukrainy, nigdy jednak nie opanowałam swobodnego krzyku z głębi trzewi, którym wywołuje się gospodynię czy gospodarza, wchodząc&#13;
na ich podwórko. Dużo lepiej sprawdzałam się przy wypasaniu krów&#13;
i była to jedna z bardziej cenionych przez moich rozmówców praktyk wzajemności, jakie stosowałam. Każdy, kto posiada krowę, pasie&#13;
po kolei sąsiedzkie stado. Na stado może się składać nawet 100 krów,&#13;
które trzeba upilnować, by nigdzie nie weszły w szkodę, nie zjadły&#13;
nic, co może spowodować u nich wzdęcie, nie zgubiły się... Większość&#13;
mieszkańców wsi, przede wszystkim kobiet, bardzo nie lubi wypasu,&#13;
często płacą komuś za zastępstwo i uwolnienie ich od tego obowiązku. Bywa też, że potrzebują zewnętrznego wsparcia, bo do upilnowania stada potrzeba co najmniej trojga pasterzy. Mnie wypasanie sprawiało ogromną radość, dawało poczucie wolności poruszania w sposób&#13;
i w tempie, które lubię, była to okazja do biegania, której nie miałam&#13;
w innych okolicznościach, możliwość spędzenia czasu w pobliżu zwierząt i obserwacji praktyk związanych z wypasem. Sądziłam pierwotnie,&#13;
że będzie to dobra okazja do rozmów o roślinach. Zazwyczaj się to nie&#13;
sprawdzało, ale na pewno było bardzo dobrym sposobem wsparcia&#13;
osób, które poświęcały mi swój czas. Na tych przykładach widać, jak&#13;
bardzo wyniki badań są tworzone przez sploty (entanglements) wydarzeń, tego, kim jesteśmy również cieleśnie.&#13;
Moja wiedza botaniczna bardzo ułatwiała badania, bo nawet w sytuacji, kiedy nie mogłam od razu zobaczyć rośliny, o której mi opowiadano, umiejętność zadania właściwych pytań była bardzo pomocna&#13;
i umożliwiała dogadanie się, o jaką roślinę chodzi. Później zawsze starałam się zweryfikować pierwotną identyfikację, gdy już roślina była&#13;
dostępna. Rozmówcy cenili to, że sprawnie przyswajałam nowe dla&#13;
mnie nazwy, umiałam rozpoznawać rośliny lub szybko się tego uczyłam. Niektórzy kluczowi rozmówcy, szczególnie zainteresowani roślinami, chcieli, żebym dzieliła się z nimi tym, co sama wiem (w rozdziale IV Wypowiedziane, dotknięte, spisane przytaczam jeden z bardziej&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
71&#13;
&#13;
�charakterystycznych i ciekawych przykładów takiej sytuacji), albo tym,&#13;
czego dowiedziałam się od innych rozmówców. Z jednej strony świadczyło to o tym, że traktują mnie po partnersku, jak „ekspertkę”. Z drugiej – było dla mnie dość niezręczną sytuacją, zwłaszcza na początku&#13;
badań miałam duże wątpliwości. Chyba miałam gdzieś głęboko zakorzeniony niepokój, że nie powinnam tak bardzo bezpośrednio wpływać na to, co jest przedmiotem moich badań, choć oczywiście samą&#13;
swoją obecnością i zadawanymi pytaniami też wpływałam. Badacz&#13;
w terenie nigdy nie jest przezroczysty, zawsze w wyniku procesu badawczego zmienia zarówno badanych, jak i siebie. Dlatego dość szybko pozbyłam się tej wątpliwości. Chęć oddania czegoś w zamian badanym, a w dodatku dania im takiego daru, o jaki proszą, powodowały,&#13;
że zapytana o jakieś zagadnienia botaniczne, zawsze udzielałam odpowiedzi zgodnej z moją najlepszą wiedzą. Dlatego też stawałam się czasem elementem bezustannego procesu przetwarzania wiedzy i praktyk związanych z roślinami. Dzielenie się wiedzą dawało mi dodatkową&#13;
możliwość obserwacji tego, jakie informacje są dla moich rozmówców&#13;
ciekawe i w jaki sposób tworzą swoją wiedzę o roślinach. Nigdy, niepytana, nie opowiadałam rozmówcom niczego o roślinach, czego nie&#13;
dowiedziałabym się wcześniej w Stroyinciach. Niemniej szczególnie&#13;
przed osobami, z którymi nie spotykałam się wielokrotnie, w pewnym&#13;
stopniu skrywałam swoją tożsamość botaniczki. Wolałam pozostawać&#13;
w roli pojętnej uczennicy. Źródłem drugiej, może nawet ważniejszej&#13;
wątpliwości, była troska o własność intelektualną rozmówców. Jednak&#13;
w związku z tym, że zgadzali się, bym opublikowała informacje, którymi się ze mną dzielili, i ze względu na to, że zawsze chętnie i szczodrze wymieniali się między sobą informacjami o roślinach, uznałam,&#13;
że mogę, zapytana, dzielić się tym, czego się dowiedziałam podczas&#13;
badań i tym, co wiedziałam wcześniej.&#13;
Moja własna wrażliwość na świat, w którym jestem zanurzona, owocuje skupianiem się na powiązaniach między różnymi rodzajami bytów&#13;
go tworzącymi, widzę na co dzień rośliny jako współkształtujące mój&#13;
świat, w ogromnej większości kontekstów nie czuję, wynikającej z bycia ssakiem naczelnym, wyższości wobec roślin, zakładam ich sprawczość w relacjach (Ihde, Malafouris 2018). Niemniej badając, starałam&#13;
się nie poszukiwać na siłę u rozmówców horyzontalnego postrzegania&#13;
samych siebie w relacjach z roślinami.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
72&#13;
&#13;
�II. 6.2. Moje gospodynie i ich wpływ na pozycję badaczki w terenie&#13;
Oczywiście to, kim są „odźwierni”, ma ogromny wpływ na to, co się zo53&#13;
baczy . Już trochę pisałam o różnych osobach, które odegrały istotną rolę podczas moich badań, czy ułatwiały mi kontakt z nowymi rozmówcami. Także to, gdzie i u kogo się mieszka, ma duże znaczenie dla&#13;
pozycji badacza w terenie. Na kilka miesięcy przed planowanym pięciomiesięcznym wyjazdem na badania pojechałam ze znajomą miejscową etnografką z Winnicy – Iriną Batyrevą – by uzyskać zgodę rady&#13;
wsi na prowadzenie badań i obietnicę pomocy w znalezieniu miejsca&#13;
do mieszkania. W sielradzie powitano mnie ciepło i powiedziano mi,&#13;
że to doskonały pomysł, by takie badania przeprowadzić w ich wsi,&#13;
i że na pewno znajdzie się miejsce do mieszkania, ale że jest jeszcze&#13;
zdecydowanie za dużo czasu do mojego przyjazdu, by można było&#13;
rozmawiać o szczegółach. Na kilka tygodni przed przyjazdem zaczęłyśmy z Iriną przypominać o sprawie przewodniczącemu rady wsi.&#13;
To on pomógł mi znaleźć pierwsze z czterech miejsc, w których mieszkałam w czasie kolejnych przyjazdów do Stroyinciów (podczas pierw54&#13;
szego, najdłuższego tam pobytu, mieszkałam u dwóch gospodyń) .&#13;
Znalezienie tego pierwszego mieszkania nie było takie proste. Osoba,&#13;
która początkowo zgodziła się mnie przyjąć, tuż przed moim przyjazdem się wycofała, uznając, że warunki, które ma w domu, nie są odpowiednie dla osoby miastowej z Polski, przyjeżdżającej z dzieckiem.&#13;
Ostatecznie sołtysowi udało się namówić na przyjęcie mnie bliską sąsiadkę – Halę. Była emerytką z Jamału, która trzy lata wcześniej&#13;
wróciła do rodzinnej wsi. Wracając, kupiła nowy dom – największy&#13;
we wsi, należący dawniej do dyrektora sowchozu, położony w centrum&#13;
Stroyinców niedaleko cerkwi i sklepu zwanego Czajnią. Było to bardzo&#13;
dobre miejsce na początek badań, bo centralnie położone, umożliwiające obserwację dynamiki życia wsi. Ponadto moja gospodyni uwielbiała wiedzieć, co się w okolicy dzieje, zbierała i chętnie mi przekazywała&#13;
53.&#13;
&#13;
Osoby ułatwiające wejście w teren, dające dostęp do wielu różnych rozmówców,&#13;
wprowadzające w badaną społeczność. Niekoniecznie muszą być kluczowymi rozmówcami (por. Hammersley i Atkinson 2000)&#13;
54.&#13;
&#13;
Dwa z nich należą do tej samej rodziny i mieszkałam w jednym albo drugim w zależ-&#13;
&#13;
ności od tego, która lokalizacja była akurat logistycznie wygodniejsza dla jej członków.&#13;
To nie ja wybierałam – przyjeżdżałam do nich i byłam informowana, w którym z domów&#13;
mam mieszkać.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
73&#13;
&#13;
�wszystkie okoliczne plotki. Miała przy tym wielką łatwość ferowania&#13;
wyroków na temat bliższych i dalszych sąsiadów i z lubością dzieliła&#13;
się ze mną tymi opiniami. Było to dość krzywe zwierciadło, ale umożliwiało mi dowiadywanie się różnych rzeczy o ludziach i trzymanie ręki&#13;
na pulsie aktualnych wydarzeń. Od gospodyni mogłam dużo nauczyć&#13;
się o jamalskiej migracji mieszkańców Podola, poznać wielu prawosławnych (ona sama była prawosławna), ułatwiało mi to też uczestnictwo w życiu lokalnej cerkwi. Pasją cioci Hali były egzotyczne rośliny&#13;
i różne odmiany róż, które sprowadzała do swojego ogrodu, korzystając z prenumerowanych katalogów roślin ozdobnych. Prenumerowała&#13;
również czasopismo z poradami dotyczącymi zdrowia i narodnej medycyny – „Babushka”, któremu poświęcę trochę miejsca w III i IV roz55&#13;
dziale . Oba prenumerowane magazyny często pożyczała przyjaciółkom, spotykały się też w kuchni letniej Hali, by rozmawiać o ciekawych&#13;
i inspirujących informacjach pozyskanych z czasopism. Często bywałam przy tych rozmowach i stanowiły one dla mnie cenny materiał badawczy. Moja gospodyni, dzięki własnym doświadczeniom wynajmowania mieszkań w Rosji, nie miała kłopotu z wynajęciem mi pokoju,&#13;
braniem za wynajem pieniędzy, i nie krygowała się, jeśli chodzi o warunki bytowe. Były one zresztą bardzo dobre, miałam dostęp do bieżącej wody, pralki automatycznej i toalety wewnątrz domu. Hala miała&#13;
bardzo komercyjny stosunek do mojej obecności w jej domu. Szybko&#13;
się okazało, że cena, którą płacę za pokój, wydaje się wielu moim znajomym bardzo wygórowana. Może niesłusznie, ale we wsi (w innych&#13;
wsiach nikt mnie o to nie pytał) nie mówiłam, ile płacę cioci Hali za wynajem. Gospodyni cieszyła się z tego, że we wsi nie mówię, ile ode mnie&#13;
bierze za mieszkanie. Opowiadałam o tym poza wsią, np. gdy pytali&#13;
mnie o to znajomi etnografowie z Winnicy. Byli bardzo zbulwersowani tym, że płacę ich zdaniem za dużo, zakładali, że wynajęcie pokoju&#13;
na wsi powinno kosztować połowę tego, co płaciłam. Za sumę, którą&#13;
wydawałam na wynajem, ich zdaniem mogłabym znaleźć dwu- trzypokojowe mieszkanie w Winnicy. Informacją o cenie pokoju nie dzieliłam&#13;
się we wsi z kilku względów: nie chciałam, by ludzie uznali, że mam&#13;
dużo pieniędzy i w związku z tym dzieli mnie od nich przepaść; zależało mi na tym, by wiedzieli, że chętnie mogę pomóc przy pracach&#13;
55.&#13;
&#13;
Pozostawiam oryginalną transkrypcję nazwy czasopisma.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
74&#13;
&#13;
�w ogrodzie, wypasaniu zwierząt itp., zbudować z nimi swego rodzaju&#13;
zażyłość kulturową (Herzfeld 2007; Hastrup 2008); nie chciałam też&#13;
wyjść na naiwną dziewczynę z Polski, która dała się oszukać na cenie&#13;
wynajmu. Niemniej uważałam, że w związku z tym, że mam w grancie&#13;
pieniądze przeznaczone na mieszkanie, powinnam uczciwie płacić gospodarzom. Chciałam też zachować jakiś rodzaj lojalności wobec mojej gospodyni – skoro osoby spoza wsi tak gorszyły się tym, że suma,&#13;
którą płacę, jest bardzo wygórowana – nie chciałam przyczyniać się&#13;
do zwiększania kontrowersji wokół jej postaci. Oczywiście można dyskutować z taką postawą. Można się też zastanawiać, czy poddawanie&#13;
tego pod dyskusję we wsi nie byłoby źródłem interesującego materiału badawczego, byłby on jednak tylko kontekstem mojego tematu badań, a nie główną ich treścią. Dlatego, zwłaszcza że nie miałam jeszcze&#13;
wówczas wielu relacji we wsi i ludzie mnie dopiero poznawali, wolałam zachować temat opłat w tajemnicy. Na pytania odpowiadałam,&#13;
że nie wiem, czy Hala chciałaby, żebym o tym opowiadała. Z ciocią Halą&#13;
nawzajem tworzyłyśmy swoje tożsamości. Starając się zrozumieć swoją&#13;
pozycję w tej relacji, odwoływałam się do Kirsten Hastrup i przyglądałam się temu, jak wzajemnie wikłałyśmy się w relację i poddawałyśmy&#13;
uprzedmiotowieniu (2008: 161).&#13;
Któregoś razu zaczęłam rozmawiać z gospodynią o tym, że znajomi z Winnicy mówili mi, że w takiej cenie, za jaką wynajmuję pokój,&#13;
są mieszkania w Winnicy i że byli zdziwieni. Nie chciała o tym rozmawiać, mówiąc, że na pewno mnie oszukują i tyle. Zresztą jak chcę, to już&#13;
znam ludzi i mogę się przeprowadzić.&#13;
Większość spotkanych osób pytała mnie o to, u kogo mieszkam,&#13;
a ciocia Hala była dość kontrowersyjną postacią – dużo i oceniająco&#13;
opowiadała o ludziach, miała pieniądze, które przywiozła z Jamału,&#13;
a jej relacje ze starzejącą się matką i mężczyznami były przedmiotem&#13;
plotek. Dlatego często przychodziło mi odpowiadać na pytania, czy&#13;
Hala dba o to, by jej mama miała co jeść, i czy gospodyni ma męża.&#13;
Raczej wszyscy wiedzieli o tym, że jej mąż nie żyje, umarł 3 lata wcześniej, ale Hala miała nowego partnera – rozwodnika i dawnego uhażora. Ludzie byli ciekawi, jak wygląda życie intymne mojej gospodyni.&#13;
Jej obecny partner wyjechał na jakiś czas do pracy do Moskwy i Hala&#13;
czekała na jego powrót. Dla ludzi – szczególnie kobiet – interesujące&#13;
i problematyczne było to, czy Hala „kogoś ma”. Dużo jest samotnych&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
75&#13;
&#13;
�kobiet we wsi, powszechny wśród kobiet w średnim wieku i starszych&#13;
jest dyskurs o nieprzydatności mężczyzn, o tym, że trudno o dobrego,&#13;
56&#13;
co nie pije i nie romansuje . Zwykle robiłam wrażenie mniej zorientowanej w relacjach intymnych gospodyni, niż byłam w rzeczywistości.&#13;
To, jak było oceniane prowadzenie się gospodyni, wpływało na moją&#13;
sytuację i pozycję w terenie. Mieszkanie u cioci Hali otwierało drzwi&#13;
jej bliskich przyjaciół, ale u innych osób budziło lekką nieufność lub&#13;
troskę o mnie i dużo ciekawości. Jak zwykle w takich sytuacjach, gdy&#13;
antropolożka lub antropolog mieszkają w badanej społeczności, doświadczałam konfliktu lojalności (Horolets 2016). Starałam się sobie&#13;
z nim radzić, jak opisałam powyżej. Ciocia Hala potrafiła dobrze rozgrywać moją obecność w swoim domu. Było to dla niej do pewnego&#13;
stopnia źródłem prestiżu i zainteresowania ze strony sąsiadów.&#13;
Na początku czerwca 2012 roku przeprowadziłam się do innej części wsi, dalej od głównych asfaltowych dróg, w ślepo zakończoną uliczkę na niewielkim pagórku. Tu nie było doprowadzonego gazu i wody&#13;
ani studni na podwórku, wszyscy mieszkańcy uliczki spotykali się przy&#13;
wspólnej studni, o którą razem dbali. Moja nowa gospodyni – baba&#13;
Adela – nie miała też telewizora ani wielu przyjaciółek, które potrzebowałyby opowiadać wszystkie okoliczne plotki. Z jednej strony trochę&#13;
zmniejszył się mój krąg informacji, przestałam mieszkać w centrum&#13;
wsi, z drugiej strony dużo lepiej zakorzeniłam się lokalnie. Dość szybko stałam się swoja na ulicy, zlokalizowana i wiązana z konkretną częścią wsi – postrzeganą jako dość neutralna. Zmiana miejsca zamieszkania wyniknęła ze znajomości z dyrektorką przedszkola – Haliną&#13;
Anatolevną, do którego chodził mój syn i zaowocowała głębszymi relacjami z nią i jej rodziną, które utrzymuję do dziś. Halina Anatolevna&#13;
zaproponowała mi przeprowadzkę do sąsiadki jej ojca i kuzynki zarazem – baby Adeli. Baba Adela i jej mieszkająca w Winnicy córka nie&#13;
chciały ode mnie pieniędzy, miałam tylko kupować butle gazowe i być&#13;
wsparciem dla baby w gospodarstwie. Byłam czyjaś (ze wszystkimi&#13;
tego pozytywnymi i negatywnymi dla sytuacji badawczej konsekwencjami) i musiałam się za to odwzajemniać w sposób odpowiadający tej&#13;
pozycji, pieniądze nie są tu właściwą walutą. Gospodyni często powtarzała, że sama moja obecność daje jej poczucie bezpieczeństwa, bo nie&#13;
56. Więcej dalej w tekście – fragment o roślinach dla mężczyzn i dla kobiet, III.4.2 Płeć&#13;
roślin, płeć zielników i III.4.3 Różnice między zielnikami mężczyzn i kobiet.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
76&#13;
&#13;
�mieszka samotnie i jakby miała wylew albo zawał, to ktoś wezwie pomoc, zajmie się nią. Traktowała mnie bardziej jak wnuczkę niż lokatorkę i takie też miała wobec mnie oczekiwania. Nie byłam źródłem prestiżu, raczej nie służyłam do zarządzania reputacją, bo baba obracała&#13;
się w wąskim kręgu rodziny i znajomych, którzy też nie umieszczali&#13;
mnie w takich rolach. Baba Adela miała zupełnie inne doświadczenia&#13;
w życiu niż ciocia Hala, nie wyjeżdżała właściwie poza najbliższą okolicę – kończącą się na mieście obwodowym, nie miała kontaktu z wynajmowaniem mieszkań czy pokoi, za to miała dużą, utrzymującą bliskie&#13;
zależności rodzinę, w której wymiana różnego rodzaju usług bez użycia&#13;
pieniędzy była czymś oczywistym. Ponadto była katoliczką i moje polskie pochodzenie było dla niej źródłem bliskości ze mną. Baba Adela&#13;
wkrótce po tym, gdy u niej zamieszkałam, zaczęła wyrażać oczekiwanie, że będę razem z nią gotowała. Gotowanie było dla niej szczególnie&#13;
istotne w niedzielę, choć w ogóle baba Adela poświęcała dużo uwagi jedzeniu, lubiła to robić i trudno jej było zaakceptować, że chcę iść&#13;
z kimś rozmawiać w czasie, który uważała za najwłaściwszy na wspólne&#13;
gotowanie. Często zdarzało się, że mówiła stanowczym tonem: przygotuj ziemniaki, będziemy dziś robiły pierogi. Przygotowywanie posiłków stało się dużo bardziej kolektywną i czasochłonną czynnością, niż&#13;
gdy mieszkałam u cioci Hali, u której tylko dzieliłyśmy się niezależnie&#13;
przygotowanym jedzeniem. Dodatkowo było dla mnie źródłem zupełnie nowych, drobnych, cielesnych doświadczeń i wymagało ode mnie&#13;
zdobywania umiejętności związanych np. z gotowaniem bez bieżącej&#13;
wody, gdy nie można obrócić się do kranu i opłukać dłoni sklejonych&#13;
ciastem.&#13;
To że, jak się okazało, mogę mieszkać w trudniejszych warunkach –&#13;
w starym, mniejszym domu, chodzić do studni po wodę oraz to, że pomagam mojej starszej gospodyni, zyskiwało mi przychylność ludzi.&#13;
Jednocześnie prace fizyczne, które wykonywałam – pielenie grządek,&#13;
przewracanie i przenoszenie siana, zatykanie gliną zmieszaną z końskim nawozem dziur w ścianach starej obory czy regularne przynoszenie wody – były dla mnie ważnym źródłem kontekstu, w którym&#13;
osadzone są interesujące mnie sieci relacji. Dawały możliwość spotkania i poznania sąsiadów. Sama baba Adela nie uważała warunków&#13;
za trudne, zupełnie jej to nie krępowało, jak niektórych mieszkańców wsi, którzy, ze względu na ich zdaniem nieodpowiednie warunki&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
77&#13;
&#13;
�mieszkaniowe, nie chcieli wynająć mi pokoju. Nie było to dla niej ważne pole zarządzania reputacją (Horolets 2016). Szybko zaproponowała&#13;
mi, bym przestała korzystać z latryny, bo wynoszenie jej zawartości jest&#13;
kłopotliwe (latryna miała pojemność jednego wiadra) i byśmy wraz&#13;
z synem zaczęli chodzić za potrzebą na pole za domem.&#13;
Jak wspomniałam, przeprowadzka zacieśniła moje relacje z rodziną Haliny Anatolevnej – wielokrotnie odwiedzałam ją i jej rodzinę,&#13;
do dziś utrzymujemy stały kontakt, a nawet w 2018 roku zostaliśmy&#13;
kumami. Z pewnością na tę bliskość wpłynęło kilka zbiegów okoliczności: np. ten, że mogłam odwdzięczyć się Halinie Anatolevnej za pomoc poprzez opiekę nad jej ojcem – didem Tolą – najbliższym sąsiadem baby Adeli. Halina Anatolevna, gdy did skręcił bark, bez wahania&#13;
poprosiła mnie o pomoc w dojeniu didowej kozy i przygotowywaniu&#13;
dla niej i drobiu dodatkowych porcji jedzenia – siekanie liści buraków&#13;
cukrowych, zbieranych na polu dida Toli. Muszę przyznać, że nigdy nie&#13;
zostałam bardzo wydajną dojarką, mimo wcześniejszego przyuczenia&#13;
przez babę Adelę, ale moje wysiłki były doceniane.&#13;
Relacje z moimi gospodyniami i rodziną Haliny Anatolevnej nigdy&#13;
nie były źródłem najlepszych wywiadów, co oczywiście nie znaczy,&#13;
że nie stanowiły bardzo dobrego materiału badawczego. To była przestrzeń obserwacji, a także ważna szansa na wejście w społeczność. Nie&#13;
byli kluczowymi rozmówcami, choć Halina Anatolevna i jej krewni stali&#13;
się dla mnie bardzo ważnymi znajomymi, a czas spędzony z nimi istotnie wpłynął na moje rozumienie relacji tworzących wiele z dogłębnie&#13;
zanalizowanych przeze mnie zielników mentalnych. Czy można powiedzieć, że ten pozorny brak uczestnictwa w badaniach wynika z konfliktu bycia zarazem gościem i profesjonalną badaczką – antropolożką&#13;
(Horolets 2016)? Myślę, że niekoniecznie. Nie były to osoby o najbardziej rozbudowanych zielnikach mentalnych, nie czuły się wyjątkowo&#13;
kompetentne, jeśli chodzi o interesujący mnie temat. Ponadto relacja&#13;
z nimi kształtowała się przez lata i mimo że większość z nich nie udzieliła mi długich wywiadów, poznałam ich zielniki mentalne poprzez obserwację uczestniczącą, jak również nagrywałam ich krótsze wypowiedzi przy różnych okazjach.&#13;
Opisałam tak szczegółowo rozterki związane z relacjami z gospodyniami i innymi osobami spotykanymi w terenie, bo na wiele sposobów ukształtowały moje relacje z różnymi aktorami w terenie.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
78&#13;
&#13;
�Umożliwiły też przyjrzenie się samej sobie w roli badaczki i nie tylko.&#13;
Niejednokrotnie zastanawiałam się, jak bardzo w tym spotkaniu (tej&#13;
grze?) jesteśmy równe – ile daję i ile dostaję, oraz jakie mam prawo&#13;
do wykorzystania wiedzy, którą się ze mną dzielono. Jakiego rodzaju&#13;
znaczenie ma to, że niezależnie od tego, gdzie mieszkam w czasie badań i co robię, pozostaję osobą z Polski? Czyli z tego świata, do którego można chcieć przyjechać do pracy – uprzywilejowanego Zachodu.&#13;
Jestem zawsze baumanowską turystką, która może wyjechać, zbliża się&#13;
do ludzi, a głównym celem nie jest bliskość jako taka, ale możliwość&#13;
opisania doświadczenia (por. Pietrowiak 2016). Z drugiej strony wielu&#13;
rozmówców bez problemu radziło sobie z tym, by skorzystać na różne sposoby z mojej obecności. Zależności z niektórymi poznanymi&#13;
w Stroyinciach osobami trwają nadal. To, że zostałam kumą, spowodowało, że mam obowiązki, np. pomaganie i udzielanie gościny pracują57&#13;
cym w Polsce osobom związanym z moimi kumami . Bliskość bliskością, ale przecież polska kuma to też prestiż i konkretne profity... Będąc&#13;
w terenie, podlegałam stałej ocenie i kontroli wyglądu (wzrost, tusza,&#13;
kolor cery) i zachowania.&#13;
Nie jestem w tych rozważaniach szczególnie odkrywcza, są raczej&#13;
typowe dla ducha czasów, w których piszę tekst, i grupy społecznej,&#13;
w której się obracam. Są to dość klasyczne rozważania dotyczące etyki&#13;
badań etnograficznych.&#13;
&#13;
57.&#13;
&#13;
Ich przyjazd przypadł na rok 2018, czyli długo po zakończeniu badań. Wojna&#13;
na wschodzie Ukrainy wpłynęła na kierunki migracji Ukraińców, w tym mieszkańców&#13;
mojego terenu badań.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
79&#13;
&#13;
��III. Zielniki mentalne –&#13;
ważne relacje z roślinami&#13;
&#13;
Oczywiście nie da się w sposób wyczerpujący opisać niczyjego zielnika&#13;
mentalnego, tak jak nie da się prześledzić pełnej sieci relacji osób i roślin. Opis jest, siłą rzeczy, wycinkiem, w którym zostają zamrożone wciąż&#13;
zmienne, dynamiczne relacje. Niemniej pojęcie to ustawia moją perspektywę patrzenia na badane zagadnienia – interesują mnie te praktyki i relacje z roślinami, które są ważne dla moich rozmówców. W myśleniu wychodzę od osoby – nosiciela zielnika, a nie np. od typu relacji&#13;
czy danego taksonu roślin. Nie ograniczam zainteresowania do roślin&#13;
leczniczych, ozdobnych, jadalnych czy opałowych. Pytałam o to, jakie ro58&#13;
śliny ceni, zbiera, ma – konkretna osoba, jakie rośliny uważa za ważne .&#13;
Podobny do mojego sposób podejścia do zbieranych danych etnobotanicznych mają Shannon i współpracownicy (2017). Bywało, że jakiś popularny i powszechnie znany takson nie pojawiał się w rozmowach z osobą o bardzo bogatym zielniku mentalnym. Oczywiście otwarte pytania&#13;
58. Można to podejście zestawić ze znajdującym się blisko przeciwległego bieguna podejściem, które przyświecało twórcom Polskiego Atlasu Etnograficznego (dalej PAE) – dla&#13;
mnie szczególnie istotna jest jego część dotycząca wykorzystania roślin. Zastosowanie&#13;
bardzo precyzyjnych kwestionariuszy wymuszało zarówno na informatorze, jak i bada-&#13;
&#13;
czu wypełnianie rubryk, które domagały się podporządkowania się z góry narzuconej&#13;
klasyfikacji. Tak zebrane dane są dużo łatwiej kategoryzowalne, ale czy lepiej opisują&#13;
złożoność interesujących badaczy zagadnień – śmiem wątpić (por. Wróblewski 2016).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
81&#13;
&#13;
�w wywiadach i nieformalne rozmowy nie owocują pełną listą taksonów&#13;
roślin znanych danej osobie. Tak samo sprawa się ma ze „swobodnym&#13;
wymienianiem” (ang. free listing), będącym metodą powszechnie stosowaną przez etnobotaników, a polegającą na tym, że prosi się o wymienienie wszystkich przychodzących na myśl terminów związanych z jakąś&#13;
domeną, np. nazwy roślin leczniczych czy rodzaje drewna na opał (pod&#13;
warunkiem, że w danej społeczności istnieją takie domeny, jak drewno&#13;
opałowe czy rośliny lecznicze [Martin 2004: 213-214]). Tylko w wypadku&#13;
bardzo ubogich zielników być może mogłoby to mieć miejsce. W moim&#13;
opisie zielnika Witii (piszę o nim więcej w rozdziale IV., głównie IV.4.2)&#13;
nie pojawił się polyn (bylica piołun, Artemisia absinthium L.), choć była&#13;
to roślina powszechnie znana, a Witia jest osobą o wyjątkowo bogatym&#13;
zielniku. Miałam też dobry dostęp do jego zielnika, wielokrotnie spotykałam się z Witią na nagrywane wywiady i nieformalne, notowane rozmowy. Kilkakrotnie i w różnych porach roku chodziliśmy zbierać rośliny, zarówno w lesie, jak i na łąkach, sadziłam z nim i jego matką rośliny&#13;
w ich przydomowym ogródku. Witia brał też udział w filmie i sesjach&#13;
zdjęciowych. Wydaje mi się całkiem nieprawdopodobne, by tej rośliny&#13;
nie znał. Jednak, pewnie dlatego, że polyn nie był dla niego ważny, mimo&#13;
59&#13;
wielu rozmów nigdy nie przyszedł mu do głowy . Nie znaczy to, oczywiście, że w innych okolicznościach i czasie polyn nie wplącze się w nowe&#13;
sieci relacji w zielniku Witii i nie zmieni całkowicie swojej w nim pozycji. Wiedza o danej roślinie i używanie jej na co dzień nie są tym samym.&#13;
W związku z tym, że zależało mi na badaniu praktyk i tych fragmentów&#13;
zielników, które są dla moich rozmówców ważne, nie stosowałam innych sposobów wywoływania opowieści o roślinach niż uczestniczenie&#13;
w codziennych działaniach rozmówców i oglądanie ich kolekcji. Nigdy&#13;
nie prezentowałam im sama roślin ani nie przynosiłam zdjęć, okazów&#13;
zielnikowych itp. (por. Martin 2004), uznając próby poznania całkowitej&#13;
wiedzy danej społeczności czy osoby za nierealne i w moim rozumieniu mało celowe. Czy w ogóle mają sens, deklarowane przez różnych&#13;
badaczy, próby poznania całkowitej wiedzy o roślinach jakiejś społeczności? Czy tak ustawione badania odpowiadają na jakieś istotne pytania poza zaspokojeniem potrzeby badacza, by mieć pełną listę znanych&#13;
59.&#13;
&#13;
Jeszcze więcej szczegółów i taksonów może znikać przy badaniach opartych wyłącznie na wywiadach skategoryzowanych i ankietach. Metody statystyczne i ilościowe, dobór próby, do pewnego stopnia służą redukcji tego problemu.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
82&#13;
&#13;
�gdzieś roślin? Potrzeby wzmacnianej przez system szkolnictwa i oceny&#13;
wiedzy, wykształcony w kręgu cywilizacji europejskiej (Perry et al. 2014).&#13;
Pozwolę sobie zostawić to pytanie otwartym.&#13;
Siłą rzeczy, mimo że starałam się być maksymalnie otwarta na zielniki moich rozmówców takie, jakimi są – z wielością szczegółów i relacji&#13;
w nich zawartych – już na etapie prowadzenia badań dokonałam pewnych cięć, podobnie jak zrobili rozmówcy, gdy wprowadzali mnie w świat&#13;
swoich relacji z roślinami. Działo się tak choćby dlatego, że słowo rośliny (roslyny, rastenia) jest niemal nieużywane przez moich rozmówców.&#13;
Oczywiście znają ten termin, ale nie używają go, mówiąc na co dzień o roślinach. Rzadko potrzebują ogólnego terminu określającego te organizmy, zwykle używają nazw taksonów, np. kartoplia, buzok – szczególnie&#13;
jeśli mówią o roślinach uprawnych. Mówiąc ogólnie o dzikich roślinach,&#13;
rosnących na okolicznych łąkach, mogą powiedzieć – buriany, a mówiąc&#13;
o dzikich roślinach leczniczych, najczęściej powiedzą travy. Powoduje&#13;
to ograniczenia przy zadawaniu pytań i może kierować uwagę rozmówców np. w stronę roślin leczniczych. Z podobną sytuacją miałam do czynienia, prowadząc badania wśród górali bukowińskich w Rumunii, jednak tam to takie słowa jak drzewa, zioła (berlinowskie formy życiowe&#13;
[Berlin i in. 1968]) wykraczały poza używany na co dzień słownik moich&#13;
rozmówców i miałam uczucie, że nie trafiam na coś dla nich istotnego&#13;
(Kołodziejska-Degórska 2011). Kategoria rośliny mogła być dla moich&#13;
stroyinieckich rozmówców tzw. kategorią ukrytą (ang. covert category),&#13;
a ponieważ poznanie lokalnej taksonomii nie było moim celem, nie zastosowałam narzędzi badawczych umożliwiających sprawdzenie, czy&#13;
„rośliny” rzeczywiście ją stanowią (Berlin i in. 1968). Kolejne cięcia nastąpiły na etapie decyzji, które rośliny obecne w zielnikach mentalnych&#13;
uznam za przedmiot analizy. Badania etnobotaniczne cechuje tendencja&#13;
do skupiania się na roślinach dziko rosnących, i ja z kilku względów też&#13;
tak robię. Niemniej definicja roślin dziko rosnących nie jest, wbrew pozorom, prosta, można raczej mówić o kontinuum od rzeczywiście dzikich&#13;
do niewątpliwie uprawnych (Harris 1989, za Cruz-Garcia, Howard 2013).&#13;
W analizie uwzględniam wszystkie rośliny, które biolog uznałby&#13;
za dziko rosnące w tej części świata, a także te rośliny uprawne – jadalne i ozdobne – które mają miejsce w zielnikach moich rozmówców jako&#13;
rośliny o innym zastosowaniu niż to, które można by uznać za podstawowy cel ich uprawy. Będą to np. ziemniaki, jeśli są używane w postaci&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
83&#13;
&#13;
�okładu z gotowanych bulw na klatkę piersiową dla leczenia kaszlu, a nie&#13;
w celu przygotowania posiłku. Jest to kategoria etik, ponieważ ostatecznie to ja decyduję, które taksony i ich zastosowania analizuję. Niemniej&#13;
moje rozumienie musi być bardzo bliskie emicznemu, ponieważ rozmówcy rzadko opowiadali mi o roślinach, które by się nie mieściły w tych ramach (por. Sõukand, Kalle 2016). Dobrze sprawdzało się pytanie o rośliny, które ludzie zbierają, gdyż wykluczało rośliny uprawne, a pojawiały&#13;
się one zwykle, gdy opowieść ogniskowała się wokół konkretnej przypadłości i wtedy nie były to „podstawowe” zastosowania tych taksonów.&#13;
Zdaję sobie też sprawę, że „dzikość” jest terminem konstruowanym&#13;
w różnych celach, często nacechowanym dużym ładunkiem emocjonalnym i znaczeniem politycznym (por. McElwee 2007).&#13;
Fragmenty zielników mentalnych, które pokazywali mi rozmówcy, zawsze starałam się zobaczyć szeroko w sieci powiązań, w które&#13;
są wpisane. Zachęcałam rozmówców do opowiadania historii związanych z poszczególnymi roślinami, mówienia o doświadczeniach i odczuciach z nimi związanych. Nie jest to bardzo powszechne podejście&#13;
w badaniach etnobotanicznych, ale moim zdaniem bardzo wartościowe (o wykorzystaniu metody zbierania historii mówionych, oral histories, w badaniach etnobotanicznych, por. Jernigan 2012 czy MüllerSchwarze 2006). Częściej pokazuje się np. relacje z ciałem jedzącego&#13;
– działanie lecznicze, skład chemiczny roślin. W moich badaniach ten&#13;
aspekt jest właściwie pominięty, nie poświęcam uwagi wpływowi właściwości chemicznych rośliny na organizm ją jedzącego, jak np. Shikov&#13;
i in. 2014 czy Mikropoulou i in. 2018.&#13;
&#13;
III. 1. Dlaczego w ogóle gatunek i czy mówienie o nim ma sens?&#13;
Jest jeszcze jedno zagadnienie związane z opisem zielników mentalnych rozmówców, nad którym nie mogę tak po prostu przejść do porządku dziennego – problem gatunku jako podstawowej jednostki taksonomicznej, do której się odwołuję. Jak pisałam wcześniej, na pytania&#13;
o zbierane przez ludzi rośliny otrzymywałam odpowiedzi, w których&#13;
padały nazwy lokalne lokalnych taksonów. Zazwyczaj z poziomu biologicznego rodzaju, czasem gatunku (patrz przypisy 46 i 50). Niektóre&#13;
funkcjonujące w zielnikach mentalnych rozmówców nazwy mogą&#13;
oznaczać kilka lokalnych taksonów i botanicznych gatunków (por.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
84&#13;
&#13;
�Ellen 2006). Na przykład w niektórych zielnikach podorozhnik to babka zwyczajna (Plantago major L .), a w innych – rdest ptasi (Polygonum&#13;
60&#13;
aviculare L . sensu lato) . Rośliny bardzo od siebie różne, jednak żyjące w podobnych siedliskach – przydrożach, stąd podorozhnik. Wiele&#13;
osób ma świadomość funkcjonowania obu tych taksonów pod nazwą&#13;
podorozhnik. Otwartość na to, że pod jedną nazwą mogą kryć się różne rzeczy, jest bardzo duża i wynika ze specyfiki języka, którym mówią mieszkańcy Podola (patrz podrozdział IV.2 i kolejne). Również&#13;
słowo materinka może oznaczać dwie rośliny, w większości zielników&#13;
jest to lebiodka pospolita (Origanum vulgare L .), nazywana też dushyca, ale w niektórych jest to nazwa macierzanek: piaskowej i zwyczajnej (Thymus serpyllum L . i Thymus pulegioides L .), częściej nazywanych&#13;
tak, jak i po rosyjsku: chebrec lub chabrec. Wynika to najpewniej z podobieństwa przyjętej przez botaników nazwy rosyjskiej i ukraińskiej.&#13;
&#13;
  &#13;
Fot. 1. �Oba podorozhniki: po prawej Polygonum aviculare, po lewej Plantago major (autor: Johann&#13;
Georg Sturm, rysownik: Jacob Sturm [domena publiczna]).&#13;
60. Podorozhnik – botaniczna nazwa ukraińska i rosyjska rodzaju Plantago. Rozmówcy&#13;
Plantago major nazywali następująco: podorozhnik, babka, podorozhnik velikii, podorozhnik sherokolistyi, shyroki lyst. Polygonum aviculare zarówno przez botaników ukraińskich,&#13;
&#13;
jak i rosyjskich bywa nazywane sporysh, w obu językach funkcjonuje więcej niż jedna&#13;
nazwa dla rodzaju Polygonum i gatunku Polygonum aviculare.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
85&#13;
&#13;
�Bywało, że w zielnikach wielu rozmówców niewielkie znaczenie miało to, o jaki konkretnie gatunek chodzi, szczególnie gdy właściwości&#13;
i potencjalne zastosowania różnych gatunków są postrzegane jako podobne. Zwykle dotyczyło to różnych gatunków należących do jednego&#13;
rodzaju (np. dwa różne gatunki babki).&#13;
Alina: Teraz co jeszcze? Podorozhnik.&#13;
61&#13;
IK: Aha. Ma takie szerokie liście, tak?&#13;
Alina: Tak. Jest taki maleńki i jest duży. Są różne, ale zasadniczo&#13;
one są wszystkie takie same. Pożytek z jednego taki, jak i z drugiego.&#13;
Podorozhnik, on, ot na przykład, przeciął tam sobie palec czy coś innego. I podorozhnik zrywać i zgnieść go i przyłożyć do ranki, momentalnie ustaje krwotok. [Alina K. ok. 40 Hrisziwcy DW_D0239]&#13;
Często gatunki należące do jednego rodzaju mogą być trudne do rozróżnienia, ale łączenie gatunków w jeden takson lokalny może dotyczyć gatunków, które wydają się być łatwe do rozróżnienia, jak&#13;
wymieniane przez Alinę gatunki podorozhnika (babki, Plantago).&#13;
Bowiem nie tożsamość gatunkowa rośliny ma tu znaczenie, a jej zastosowanie (por. ciekawe rozważania na ten temat w kontekście medycyny tybetańskiej w doktoracie Jana van der Valka [2017]). Kiedy&#13;
właściwości są postrzegane jako różne, ludzie wyraźnie podkreślają, o który gatunek im chodzi. W Stroyincach na przykład rosną dwa&#13;
gatunki robinii – akacia, akacia bila (robinia akacjowa, grochodrzew&#13;
biały, Robinia pseudoacacia L .) i akacia tia rozova (robinia szczeciniasta, Robinia hispida L .). Pierwsza z nich jest ważną rośliną w zielnikach wielu rozmówczyń: służy do podmywania i irygacji kobiecych&#13;
narządów rodnych, jest pita w postaci smacznych herbat, miała znaczenie podczas głodu w 1947 roku. Druga występuje głównie jako „nie&#13;
ta akacia, która jest ważna, lecznicza, smaczna”. Niektórzy doceniają&#13;
jej walor ozdobny, ale właściwie nie słyszałam, by ktokolwiek o niej&#13;
mówił w innym kontekście, niż porównując z drugim gatunkiem&#13;
61.&#13;
&#13;
Dopytuję, by wiedzieć, czy chodzi o sporysh, podorozhnik (rdest ptasi, Polygonum&#13;
aviculare L . sensu lato), czy któryś gatunek babki, w większości badanych przeze mnie&#13;
&#13;
zielników ważne miejsce zajmowała babka zwyczajna – podorozhnik, babka, podorozhnik&#13;
velikij, podorozhnik sherokolistyi, shyroki lyst (Plantago major L .), występujące w okolicy&#13;
inne gatunki babek były niemal nieobecne w zielnikach.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
86&#13;
&#13;
�akaci. Temu podkreśleniu różnicy czasem też służy przydomek biała – bila, stosowany wobec robinii akacjowej. Jest on też elementem&#13;
ukraińskiej nazwy botanicznej.&#13;
Bywa też tak, że rośliny, których biolodzy nie uznają za przynależące do różnych gatunków, dla moich rozmówców są na tyle inne,&#13;
że mają dwuczłonowe nazwy służące ich rozróżnieniu. Nici relacji genetycznych, widoczne dla biologa, nie są widoczne gołym okiem, często nie mają też żadnego znaczenia dla moich rozmówców. Dobrym&#13;
przykładem jest tu rast. W terenie moich badań – z punktu widzenia biologa występują jej dwa gatunki. W obrębie jednego z nich występują osobniki o dwóch kolorach kwiatów (fioletowych i białych).&#13;
Corydalis solida (L .) Clairv. – po polsku kokorycz pełna, ma kwiaty fioletowe, w jaśniejszym, lekko przydymionym odcieniu, niż Corydalis&#13;
cava (L .) Schweigg. &amp; Körte – kokorycz pusta, która jest też często&#13;
wyższa. Oba gatunki przez moich rozmówców są nazywane rast.&#13;
Niektórzy rozmówcy zwracali uwagę na różnicę między nimi, ale nie&#13;
uważali jej za istotną. Kwitną wiosną, nim w lasach rozwiną się liście,&#13;
wspominałam już o tym, że mają swoje miejsce w zielnikach głównie&#13;
ze względów estetycznych. Za odrębny gatunek uważano egzemplarze kokoryczy pustej Corydalis cava (L .) Schweigg. &amp; Körte, o białych&#13;
kwiatach. Zatem biolodzy i moi rozmówcy zupełnie inaczej rozkładają akcenty, ponieważ inne nici z sieci relacji z kokoryczami są dla nich&#13;
ważne. W zielnikach rozmówców wartość ozdobna jest tym zastosowaniem, które jest przede wszystkim wiązane z kokoryczami, dlatego&#13;
kolor kwiatów przyczynia się do traktowania bilej rasti jako innego&#13;
gatunku niż rasti o kwiatach fioletowych. Pokrewieństwo i mniej rzucające się w oczy różnice morfologiczne są z kolei nićmi ważnymi dla&#13;
biologów. Drobne różnice w kształcie i kolorze fioletowych kwiatów&#13;
oraz pokroju rośliny są właściwie ignorowane przez rozmówców, nie&#13;
zasługują na nadanie tym roślinom przydomków, które by je odróżniały. Pozostaje pytanie, czy skoro to nie wystarcza, by nadano im różne nazwy, to badacz ma prawo uznać, że to jeden takson lokalny (por.&#13;
Poncet, Vogl, Weckerle 2015)?&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
87&#13;
&#13;
�Fot. 2. �Bukiet z rasti (kokorycz pusta o dwóch kolorach kwiatów, Corydalis cava) zrobiony przez&#13;
Sławę podczas majówki. W tle widać runo usiane kwiatami.&#13;
&#13;
W zielnikach mieszkańców Podola jeden takson lokalny może jednocześnie występować pod wieloma nazwami. Przyczynia się do tego&#13;
specyfika języka, którym mówią mieszkańcy środkowej Ukrainy (por.&#13;
II.3.2 Język). Dla przykładu podaję nazwy używane przez rozmówców&#13;
do określenia krwawnika pospolitego (Achillea millefolium L .): tysachilistnik (botaniczna nazwa rosyjska rodzaju Achillea), derevii (botaniczna nazwa ukraińska rodzaju Achillea), kyrvavnyk, krovavnik, korovnyk (oboczności ludowej nazwy ukraińskiej – kyrvavnyk). Obecność&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
88&#13;
&#13;
�niektórych nazw rosyjskich jest wynikiem czytania przez ludzi książek&#13;
i czasopism dotyczących narodnej medycyny. Lektura wpływa też na to,&#13;
że oznacza się przydomkiem gatunkowym lokalny takson, mimo braku&#13;
praktycznej potrzeby jego oznaczenia. Na przykład w Stroyinciach rośnie tylko jeden gatunek kasztanowca, nie ma też żadnych charakterystycznych jego odmian. W wielu zielnikach pojawia się kashtan (kasztanowiec zwyczajny, Aesculus hippocastanum L .), na jego kwiatach robi&#13;
się nalewkę służącą do smarowania bolących stawów. W części zielników są nici relacji prowadzące do książek i powodujące, że przynajmniej w rozmowie z badaczką osoby w ten zielnik zaplątane mają&#13;
potrzebę podkreślenia, że chodzi o kinskij kashtan. Często można usłyszeć: kashtan, kinskii kashtan. Pod taką nazwą funkcjonuje ta roślina&#13;
w większości tekstów pisanych, nawiązuje ona do oficjalnej nazwy łacińskiej. Osoby więcej czerpiące z materiałów pisanych częściej mówią&#13;
kinskii kashtan. Podobną prawidłowość można zaobserwować w wypadku wielu lokalnych taksonów.&#13;
III. 1.1. Czym dla botaników jest gatunek i jak go nazwać?&#13;
Rozważania dotyczące nazewnictwa i lokalnych taksonomii są klasycznym nurtem etnobotaniki, bardzo prężnym pod koniec lat 60. i w latach 70. XX wieku. Wtedy powstawały prace Brenta Berlina, Dennisa E.&#13;
Breedlove’a i Petera H. Ravena czy wczesne badania Roya Ellena (Berlin&#13;
i in. 1968, Ellen 2006). Jednak, co dla mnie ważne, z podobnymi rozterkami klasyfikacyjnymi i brakiem jednomyślności zmagają się również&#13;
biolodzy. Zależy mi na zarysowaniu, na jakich zasadach działa klasyfikacja botaniczna, by jasne było, że nie jest ona jakąś bezspornie akceptowaną prawdą objawioną i że widzę, jak podlega procesom tworzenia&#13;
wiedzy, jak jest uwikłana politycznie i ideologicznie. To, że decyduję się&#13;
na tłumaczenie nazw lokalnych na oficjalne nazwy łacińskie, ma służyć&#13;
ułatwieniu łączenia nazwy z konkretnymi bytami i ich sieciami relacji,&#13;
a nie odnosić do „obiektywnej prawdy” o jakimś taksonie. To taksony&#13;
lokalne są dla mnie najważniejsze i podstawowe. Dlaczego wprowadzam łacinę, choć jej obecność może utrudniać płynne czytanie tekstu, zamiast stosować oficjalne nazwy polskie lub ukraińskie? Robię tak,&#13;
ponieważ nazwy w językach narodowych – czy to polskim, czy ukraińskim – nie są zestandaryzowane. Jedna nazwa może odpowiadać kilku&#13;
taksonom. To nazwy łacińskie oddają namysł biologów nad klasyfikacją&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
89&#13;
&#13;
�organizmów żywych i chcę, by miał on tu swoje miejsce. Szczególnie&#13;
że historia tego namysłu jest dość burzliwa. Jak każda myśl naukowa&#13;
podlegał wpływom zmian aktualnie dominujących koncepcji filozoficznych i obyczajowych (por. Ellen, Reason 1979). Ilustracją niech będzie to, że na przełomie XVIII i XIX w. uznano taksonomię i botanikę&#13;
za dziedziny, które przestały być odpowiednie dla wychowywanych&#13;
purytańsko kobiet. Stało się tak, ponieważ przedstawiona przez Karola&#13;
Linneusza (Carla von Linné) koncepcja dwuczłonowego nazewnictwa&#13;
i klasyfikacji roślin odnosiła się do obserwacji organów płciowych&#13;
w kwiecie. Męskie elity doszły do wniosku, że zajmowanie się taksonomią mogłoby źle wpłynąć na morale kobiet: wywołać ich zgorszenie&#13;
i zepsucie, w końcu język botaniki pełen był odniesień do seksu i płci...&#13;
(Fara 2004: 41-42).&#13;
W XX w. ogromny zamęt w klasyfikacji wprowadziły metody filogenetyki molekularnej. Zaczęto tworzyć drzewa pokrewieństw (drzewo filogenetyczne, rodzaj grafu) i wywracać do góry nogami ustalony&#13;
wcześniej system klasyfikacji organizmów żywych, opierać go na bliskości ewolucyjnej, a nie na morfologicznym podobieństwie. Tym&#13;
samym zmieniano też nazewnictwo, bo w nazwach organizmów jest&#13;
zapisane ich pokrewieństwo. Każda obowiązująca nazwa musi zostać zatwierdzona przez Międzynarodowy Kongres Botaniczny lub&#13;
IAPT (International Association for Plant Taxonomy) i zapisana&#13;
w Międzynarodowym Kodeksie Nomenklatury Botanicznej. Obecnie&#13;
obowiązujące nazwy zostały zatwierdzone podczas Międzynarodowego&#13;
Kongresu Botanicznego w Shenzhen w Chinach w 2017 roku. Dotyczy&#13;
to oczywiście wyłącznie nazw łacińskich. W książce łacińską nomenklaturę botaniczną podaję za The Plant List (theplantlist.org), wybierając nazwy najnowsze, uznane za przyjęte (ang. accepted) w momencie&#13;
pisania pracy.&#13;
Kwestia, czym jest gatunek i jak konkretny gatunek powinien być&#13;
nazwany, bynajmniej nie jest czymś przyjmowanym bezspornie, całkowicie jasnym nawet dla biologów i taksonomów. Ponadto botanicy&#13;
z różnych środowisk i o różnym temperamencie mają tendencję do rozdrabniania bądź scalania klasyfikacji; wśród etnobotaników – zwykle&#13;
w kontekście wiedzy lokalnej – mówi się o tym jako o napięciu między splitters a lumpers (np. Nolan 2001, Ellen 2006, van der Valk 2017).&#13;
Po raz pierwszy bardzo intensywna debata o tym, jak klasyfikować&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
90&#13;
&#13;
�– scalać czy rozdrabniać – pojawiła się na początku XIX wieku wraz&#13;
z napływem gatunków i herbariów z kolonii. Europocentryczna klasyfikacja przestała się sprawdzać, potrzebne były nowe systemowe rozwiązania (Bonneuil 2002).&#13;
Radzieccy botanicy słynęli z płodności w oznaczaniu nowych gatunków i podgatunków, zdecydowanie można ich było umieścić po stronie&#13;
splitters. Podobne podejście można spotkać wśród botaników ukraińskich, w ich pracach często pojawiają się gatunki nieakceptowane&#13;
w oficjalnych spisach flory czy na zbierających dane o nazwach gatunków portalach internetowych, jak The Plant List (theplantlist.org).&#13;
Na przykład w dotyczącej flory Podola pracy Kuzemko i współpracowników zamieszczono specjalną tabelę z taksonami przez nich oznaczonymi na Podolu, ale nieakceptowanymi we Flora Europaea (2014).&#13;
Różnice populacji z odmiennych siedlisk mogą powodować zaklasyfikowanie tych populacji jako podgatunków albo być uznane za nieistotne (por. Tsing 2015: 229-230 o chińskich taksonomach). Do pewnego stopnia jest to problem polityczno-tożsamościowy, coś, co więcej&#13;
mówi o ludziach konstruujących taksonomie niż o roślinach jako takich. Służy pokazaniu własnej odrębności i wyjątkowości poprzez liczbę gatunków na danym etnicznym/narodowym terytorium. Podobnie&#13;
jest z pojęciem endemizmu (występowania danego taksonu wyłącznie&#13;
na danym terytorium), chętnie wykorzystywanym przez biologów, gdy&#13;
chcą podkreślić wyjątkowość gatunku lub ekosystemu. Bardzo często&#13;
jest to terytorium rozumiane w pojęciu geografii politycznej, a nie fizycznej; czyli nie jest to roślina endemicznie występująca na jakiejś&#13;
np. wyspie, ale endemit polski czy ukraiński. Na innym stanowisku,&#13;
odmiennym od tego, zakładającego, że taksonomia często świadczy&#13;
o konstruującym ją badaczu, stoi Kozłowska ze współpracownikami,&#13;
twierdząc, że precyzyjne oznaczenie gatunków używanych w praktykach leczniczych różnych etnosów jest podstawą do zrozumienia ich&#13;
kultur (their [medicinal plants] correct botanical provenance is an essential basis for understanding the ethnic cultures) (2018: 1). Absolutnie nie&#13;
mogę się z tym zgodzić, ale można uznać, że każdy stoi na stanowisku&#13;
swojej nauki i dla farmaceutów czy biologów (szczególnie taksonomów) dokładne oznaczanie jest kluczowe.&#13;
Zmiany w nazewnictwie i systematyce są odzwierciedlone w samej&#13;
pełnej nazwie łacińskiej gatunku. Zawiera ona pisaną od wielkiej litery&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
91&#13;
&#13;
�i kursywą nazwę rodzajową, np. Melilotus, pisany od małej litery kursywą przydomek gatunkowy, np. officinalis, oraz inicjały autorów, czyli osób, które oznaczyły ten gatunek jako pierwsze np. (L.) Pall. I tak&#13;
nostrzyk żółty Melilotus officinalis (L.) Pall. został pierwotnie oznaczony i nazwany przez Linneusza (L.), ale później ta nazwa została przez&#13;
Pallasa (Pall.) przypisana innemu typowemu okazowi zielnikowemu&#13;
i obecnie obowiązuje sposób oznaczenia zaproponowany przez Petera&#13;
Simona Pallasa. Celowo, podając w pracy nazwy łacińskie gatunków, zapisuję je w pełnej formie wraz z inicjałami autorów, unaoczniam tym&#13;
samym zmienność nomenklatury botanicznej, jej poleganie na autorytecie konkretnego oznaczającego i wadze przechowywanych w zbiorach&#13;
typowych okazów zielnikowych. Podkreślam proces tworzenia wiedzy&#13;
(por. van der Valk 2017). Ponadto symbolicznie pokazuję splątanie sieci relacji – włączam człowieka w nazwę rośliny. Decydując się w czasie&#13;
badań na zbieranie okazów zielnikowych, dotykam globalnych sieci powiązań naukowców i zielników – tu rozumianych jako instytucje.&#13;
Nie zawsze miałam możliwość oznaczenia taksonów lokalnych&#13;
do poziomu gatunku, czasem oznaczałam je tylko do poziomu rodzaju, w takich sytuacjach zamiast przydomku gatunkowego podaję skrót&#13;
sp. od species – gatunek, w innych wypadkach jest to spp. – co oznacza więcej niż jeden gatunek z tego rodzaju, ssp. znaczy podgatunek&#13;
– subspecies. W wypadku niektórych taksonów, np. Taraxacum officinale&#13;
i Polygonum aviculare, nazwa zawiera skrót agg. lub sensu lato; oznacza to, że mamy tu do czynienia z grupą gatunków, które trudno jest&#13;
dokładnie oznaczyć (może w ogóle nie ma sensu tego robić), bo wyka62 63&#13;
zują się bardzo dużą zmiennością , . Agg. jest skrótem od łacińskiego agregatum (łączony, zbiorowy) i stosuje się go dla rojów gatunków,&#13;
62.&#13;
&#13;
T. officinale agg. jest wyjątkiem od przyjętej przeze mnie zasady, że nazwy łacińskie&#13;
podaję zgodnie z The Plant List (theplantlist.org), tam T. officinale ma kategorię unresolved, a organizm „typowy” (nominatywny) – użyty do opisu gatunku – to T. campylodes&#13;
– mikrogatunek z Laplandii, czyli z niewielkim prawdopodobieństwem ten, który jest&#13;
spotykany na ukraińskich łąkach i trawnikach. Dlatego tym bardziej uznaję za właściwe&#13;
traktowanie zbieranych przez moich rozmówców mniszków jako roju gatunków, a nie T.&#13;
campylodes. O ogromnej zmienności Taraxacum i dyskusji wokół jego właściwej nazwy&#13;
patrz Kirschner i Štěpánek (2011).&#13;
63.&#13;
&#13;
Jeżeli kiedyś jakiś zwolennik bardziej szczegółowych podziałów (splitter) będzie&#13;
chciał to oznaczać, teoretycznie może skorzystać z zebranych przeze mnie okazów zielnikowych. Temu też może służyć taka dokumentacja.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
92&#13;
&#13;
�często apomiktycznych (wytwarzających nasiona bez zapłodnienia),&#13;
sensu lato to po łacinie – w szerokim rozumieniu, termin stosowany dla&#13;
blisko spokrewnionych, trudnych do rozróżnienia gatunków. Od jakiegoś czasu w biologii mówi się o kryzysie koncepcji gatunku, a właściwie nigdy nie był on tak do końca precyzyjnie zdefiniowany, choć każdy&#13;
przyrodnik (i nie tylko) intuicyjnie rozumie, o co chodzi. Mam nadzieję,&#13;
że powyższe przykłady dają, do jakiegoś stopnia, obraz źródeł tego kryzysu (por. Hey 2006). Poniżej przytaczam treść zaproszenia na seminarium w Zakładzie Paleobotaniki i Ewolucji Wydziału Biologii UW (23&#13;
listopada 2018); uświadamia ona, że kryteria tego, czym jest gatunek,&#13;
są do pewnego stopnia ilościowe, a nie jakościowe:&#13;
64&#13;
&#13;
Czy mamy nową definicję gatunku: 3% &lt; różnicy w sekwencji COI?&#13;
Herbert w 2003 r. zaproponował, aby dwa klady uważać za różne gatunki, jeśli różnica w sekwencji COI (podjednostka i oksydazy cytochromu c) będzie większa niż 3%. Niższe wartości (0,7%-2,2%) mają sugerować niedawną dywergencję kladu. Alexey A. Kotov stwierdził w 2007 r.,&#13;
że znanych jest obecnie 620 gatunków wioślarek. Prognozował, że dzięki ukrytej różnorodności (ang. cryptic diversity) istniejących gatunków&#13;
wioślarek może być 2-4 razy więcej. Czy na świecie istnieje drugie tyle&#13;
ukrytych gatunków zwierząt? Czy, aby znaleźć nowy gatunek, wystarczy wykazać różnicę ponad 3% w sekwencji COI i znaleźć apomorfię?&#13;
W mojej pracy podstawowe znaczenie mają taksony lokalne, czyli te, które są wyróżniane przez rozmówców. Wydaje się, że oznaczanie roślin zgodne z klasyfikacją botaniczną nie jest bardzo obce moim&#13;
rozmówcom. Oczywiście jest kategorią etik, ale korespondującą dość&#13;
dobrze z kategoriami emik. Jest to stan rzeczy zupełnie inny niż w badaniach Jana van der Valka dotyczących medycyny tybetańskiej, gdzie&#13;
emicznie gatunek nie miał znaczenia – jakiś zbiór taksonów botanicznych składał się na lokalne rozumienie danego taksonu. Rozwijam&#13;
tę myśl w rozdziale IV.&#13;
W jeszcze jednym kontekście odnoszę się do pojęcia gatunku.&#13;
Użyłam terminu etnografia wielogatunkowa (rozumianego tak, jak&#13;
u Anny Tsing: relacyjnie). W tym miejscu, gdy już wyjaśniłam, jak&#13;
64.&#13;
&#13;
Do tej pory zwykle przyjmuje się pięcioprocentową różnicę.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
93&#13;
&#13;
�uwikłanym pojęciem jest „gatunek”, chcę pokazać, że zdaję sobie&#13;
sprawę z krytyki terminu etnografia wielogatunkowa, właśnie ze względu na obecność używanego w nim członu gatunek. Na przykład Tim&#13;
Ingold zauważa, że ma on służyć podkreśleniu odejścia od antropocentryzmu, a bazując na koncepcie gatunku, jest to termin głęboko antropocentryczny (2013). Krytykowana przez Ingolda Anna Tsing przyznaje, że gatunki nie zawsze są właściwymi jednostkami (units) do opisu&#13;
życia skomplikowanego ekosystemu – lasu. Termin „wielogatunkowy”&#13;
jest tylko surogatem/zamiennikiem (a stand-in for), służącym wyjściu&#13;
poza myślenie skoncentrowane na wyjątkowości człowieka (human&#13;
exeptionalism) (Tsing 2015). Jak już pisałam wcześniej, na razie nie&#13;
widzę możliwości (niezależnie od tego, jak bardzo może to być kuszące), a w wypadku moich badań też celu, odejścia od pojęcia gatunku.&#13;
Myślę, że dobrze pokazuje on elementy sieci relacji, w które uwikłana jest wiedza moich rozmówców. Te, które przedstawiłam powyżej,&#13;
są akurat tymi nićmi relacji, które widzę ja – badaczka, a które nie&#13;
są poddawane refleksji przez rozmówców. Niemniej uważam za istotne&#13;
pokazanie kontrowersji wokół samego pojęcia gatunku. Jednocześnie&#13;
ja jako badaczka, z pełną świadomością decydując się na tłumaczenie&#13;
wiedzy moich rozmówców na język botaniki (sam w sobie niedoskonały, choć często ubierany w piórka precyzji i naukowej doskonałości),&#13;
zdaję sobie sprawę z tego, że mogę tym samym odzierać ją z jej skomplikowania i różnorodności, przyczyniać się do jej standaryzacji i być&#13;
może uproszczenia (por. van der Valk 2017). Podobnie na jej standaryzację mogą wpływać źródła pisane – szczególnie książki, z których&#13;
korzystają moi rozmówcy. Jak ta standaryzacja przebiega w praktyce,&#13;
pokażę w kolejnym rozdziale (IV Wypowiedziane, dotknięte, spisane).&#13;
Czy można uznać, że wszystkie te rozważania o przynależności gatunkowej mają jakiekolwiek znaczenie z punktu widzenia roślin będących przedmiotem działań klasyfikacyjnych? Trudno jednoznacznie&#13;
odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się pewne to, że i dla nich granice gatunku często są nieostre (my próbujemy na siłę uczynić je ostrymi), a świadczy o tym choćby wielość tzw. międzygatunkowych krzyżówek, które pozostają płodne. Dawna, jak też najbliższa ludzkiemu&#13;
doświadczeniu i intuicji, definicja gatunku, zakładała, że płodne potomstwo jest tylko efektem rozmnażania osobników jednego gatunku.&#13;
Gdy opuścimy królestwo zwierząt, takie definiowanie gatunku staje się&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
94&#13;
&#13;
�bardzo problematyczne ze względu na coraz lepiej znane naukowcom&#13;
zawiłości sposobów rozmnażania takich organizmów, jak np. grzyby,&#13;
o bakteriach nie wspominając (por. np. Tsing 2015: rozdział 17 Flying&#13;
spores). Dlatego, im więcej wiadomo o organizmach zupełnie inaczej&#13;
rozmnażających się niż ssaki; o tworzeniu „międzygatunkowych” kompleksów – są nimi np. porosty, również wiele gatunków grzybów tworzy&#13;
takie asocjacje – biolodzy coraz częściej mówią, że pojęcie gatunku,&#13;
takie jakim je znamy, być może, legnie w gruzach. Ponadto do niedawna wydawało się, że określenie, co to jest osobnik, może być trudne w wypadku roślin czy grzybów, ale nie zwierząt takich, jak ssaki.&#13;
Jednak wiedza o relacjach ssaków, np. z żyjącymi w ich przewodach&#13;
pokarmowych bakteriami, przy głębszym zastanowieniu może mocno&#13;
nadszarpnąć nasze widzenie siebie jako jednostek (por. Gilbert, Sapp,&#13;
Tauber 2012). Czy wpłynie to na sposób, w jaki zgodnie z wiedzą potoczną postrzegamy gatunki i osobniki? Pewnie nieprędko.&#13;
&#13;
III. 2. Analiza zielników mentalnych&#13;
III. 2.1. Komu oddać głos i jak?&#13;
Wśród zarejestrowanych przeze mnie 158 lokalnych taksonów ro65&#13;
ślin są takie, o których usłyszałam, poznając tylko jeden zielnik .&#13;
Oczywiście nie musi to znaczyć, że nie były obecne w większej liczbie&#13;
zielników, mogły po prostu nie zostać wymienione. Oznacza to na pewno, że nie były wystarczająco ważne w kontekście naszej rozmowy,&#13;
oglądania zbiorów itp. Nie znaczy to jednak, że nie miały dużego znaczenia w innych kontekstach. W wypadku 20 zielników, które znam&#13;
bardzo dobrze, prawdopodobieństwo pominięcia jakiejś ważnej rośliny (po niciach relacji, z którą dana osoba często się porusza) jest bardzo nikłe. Są i takie lokalne taksony, które pokazano mi w co najmniej&#13;
kilku lub większości poznanych przeze mnie zielników. W aneksie&#13;
65.&#13;
&#13;
Jeżeli w zebranym materiale zielnikowym, z punktu widzenia botaniczki, pojawiały się dwa gatunki, ale w zielnikach mentalnych rozmówców były uznawane za jeden,&#13;
to są policzone jako jeden. Jest tak np. z beriozą. Natomiast jeżeli, np. jak w wypadku&#13;
bilej rasti (kokorycz pusta, Corydalis cava (L .) Schweigg. &amp; Körte, egzemplarze o białych&#13;
kwiatach) osobniki o białych kwiatach, których botanicy nie uznają za osobny gatunek,&#13;
są w zielnikach wyróżniane jako niezależny gatunek lokalny, to jest on uwzględniony&#13;
w liczbie 158 taksonów lokalnych.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
95&#13;
&#13;
�zdecydowałam się przedstawić tabelę wszystkich, które się pojawiły.&#13;
Zaznaczam jednak te, które pojawiły się w dwóch lub jednym zielniku,&#13;
choć etnobotanicy zwykle unikają przedstawiania informacji pochodzących od jednej osoby (Łuczaj 2008). Jednak to nie skład lokalnych&#13;
taksonów w zielniku świadczy, moim zdaniem, o jego specyfice czy&#13;
wyjątkowości. Każdy zielnik jest wypadkową sieci relacji tworzących&#13;
danego rozmówcę. Każdy z aktorów jest jednocześnie uwikłany w sieci relacji, zależny od nich, lecz także je wytwarza. Wzajemny wpływ&#13;
i wytwarzanie się są zwrotne (por. Ihde, Malafouris 2018). Czy mam&#13;
prawo oddawać głos akurat tym, a nie innym aktorom? Trudne pytanie,&#13;
na które niełatwo znaleźć dobrą odpowiedź. Mnie osobiście bliski jest&#13;
sposób rozumowania Kirsten Hastrup: „antropolodzy często dostrzegają zróżnicowanie opinii na poziomie lokalnym, a problem reprezentatywności rysuje się niezwykle ostro” (Hastrup 2008: 161). Przychodzi&#13;
podejmować decyzję, jak bardzo można skupić się na tym, co indywidualne. Relacje z roślinami obrazowane w opisie zielników z jednej&#13;
strony pokazują powiązania z całą społecznością i nie-ludzkimi aktorami, z drugiej – widać w nich pewną dozę indywidualizmu.&#13;
Bycie etnobiolożką wiąże się z funkcjonowaniem pomiędzy dziedzinami – antropologią i biologią, dla drugiej z nich reprezentatywność próby i statystyczna istotność obserwacji są bardzo ważne.&#13;
Nieprzystawalność tych podejść potencjalnie rodzi napięcie. Chyba&#13;
we wszystkich badaniach etnobotanicznych pokazujących use reports&#13;
(UR), czyli dane o poszczególnych użyciach konkretnego lokalnego&#13;
taksonu, trafiają się pojedyncze sposoby użycia, jakieś wyjątkowe indywidualne rozwiązania (więcej o UR, np. Tardío i Pardo de Santayana&#13;
2008). Mogą wynikać albo z wyjątkowych umiejętności czy wiedzy osoby, która o nich opowiedziała badaczom, albo z samego sposobu prowadzenia badań i tego, że u nikogo innego badacze nie zaobserwowali&#13;
akurat takiego użycia. W imię reprezentatywności te pojedyncze sposoby użycia (UR) danego taksonu zwykle są pomijane, choć np. Pieroni&#13;
i Sõukand stosują UI (use instances), przypadki użycia, które definiują&#13;
jako precyzyjnie opisane UR, zliczane niezależnie od liczby osób wymieniających/deklarujących takie konkretne użycie (2018). Opisując&#13;
zielniki mentalne trzeba, jak mówi Hastrup, uważać, by nie próbować dekonstruować kultury do postaci ludzi, z których każdy przeżywa własne, niepowtarzalne życie, bo kategoria „ludzie” przestaje&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
96&#13;
&#13;
�mieć wspólne odniesienie, a w związku z tym sama antropologia rozpływa się jako teoria (2008: 169). Starając się nie skupić nadmiernie&#13;
na indywidualnych relacjach, próbowałam jednak pokazać specyfikę&#13;
i wyjątkowość zielników, zwracając jednocześnie uwagę na wspólnotę doświadczeń, które nadały opisywanym przeze mnie zielnikom ich&#13;
kształt. Co więcej, jestem głęboko przekonana, że nawet patrząc z perspektywy jednostki, jeśli tylko odpowiednio ustawimy sposób patrzenia, to zauważymy, że „nigdy nie byliśmy jednostkami (monadami)”,&#13;
by posłużyć się zgrabną parafrazą Latoura z tytułu artykułu Gilberta,&#13;
Sappa i Taubera (2012). Nawet w obrębie jednego osobnika jesteśmy „wieloosobniczy”, a w obrębie gatunku wielogatunkowi, choćby&#13;
ze względu na liczne mikroorganizmy, które w nas żyją i nas współtworzą, nie mówiąc o innych relacjach, w które jesteśmy uwikłani (por.&#13;
np. Ingold 2013; Konczal 2018).&#13;
Zaznajamiając się zielnikami, poznajemy ich nosicieli, to, co dla nich&#13;
ważne, historie i spotkania, które ich ukształtowały, sieci bardziej globalnych zależności, w jakie są uwikłani. Michael Mucz, opisując środki&#13;
lecznicze stosowane przez migrantów z Ukrainy, mieszkających w zachodniej Kanadzie (migracja z XIX i początku XX w., głównie z Galicji&#13;
i Bukowiny), podkreśla, że nie tylko wsie, lecz także rodziny miały swoje warianty terapii i stosowanych środków leczniczych (2012: 13).&#13;
Bardzo charakterystyczne dla zielników wszystkich moich rozmówców jest to, że są dynamicznie zmienne w czasie, tak jak relacje, z których wynikają. Wszyscy rozmówcy byli zainteresowani ciągłym zdobywaniem wiedzy o roślinach. Zielniki odzwierciedlały ich aktualną&#13;
sytuację życiową: np. czy mieli małe dzieci, cierpieli na jakieś choroby,&#13;
czy akurat niedawno spotkali kogoś, kto podzielił się z nimi nową, wartościową wiedzą, wpływ dyskursów medialnych, z którymi się ostatnio&#13;
zetknęli itp.&#13;
Kształt indywidualnych zielników wynika zarówno z szerszych kulturowych procesów, jak i na nie wpływa. Badając wiedzę jakiejś społeczności o roślinach, warto pamiętać, że powstaje ona w wyniku indywidualnych interakcji uwikłanych w globalne procesy. Dla mnie bardzo ważna&#13;
jest wzajemność, obustronność tych relacji. Analizując szczegółowo&#13;
kilka zielników, pokażę cechy, które przewijały się w wielu poznanych&#13;
przeze mnie zielnikach, ale w tych opisanych były wyraźnie dominujące.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
97&#13;
&#13;
�III. 3. Przykłady z zielników:&#13;
nici zielnika Haliny i innych z nim powiązanych&#13;
III. 3.1. Roślina uważana za najważniejszą&#13;
Pytanie o ważne dla danej osoby taksony roślin było osią moich badań.&#13;
Zadawałam je, prowadząc wywiady, ale to dwie, w pewnym sensie dodatkowe, aktywności, związane z odwzajemnieniem – sesje zdjęciowe&#13;
i warsztaty z heliografii prowadzone w stroyinieckiej szkole – były momentem, kiedy prosiłam rozmówców, by zdecydowali się na jeden lub&#13;
dwa lokalne taksony, te najważniejsze, a nie po prostu ważne. Dla niektórych osób odpowiedź była oczywista, bo w ich zielnikach była taka&#13;
dominanta (w każdym razie w czasie, kiedy o tym rozmawialiśmy),&#13;
inne nie widziały możliwości jednoznacznego wyróżnienia jakiegoś lokalnego taksonu.&#13;
Umówiłyśmy się z Haliną Anatolevną na sesję zdjęciową, spotkałyśmy ją (Ewa Kołodziej i ja) pod przedszkolem, w którym pracowała.&#13;
Przyniosła ze sobą dwa pęczki suszonych roślin ze swojej kolekcji, obie&#13;
rośliny miały żółte kwiaty – zveraboi (dziurawiec zwyczajny, Hypericum&#13;
perforatum L .) i repiashok (rzepik pospolity, Agrimonia eupatoria L .).&#13;
Jako pierwszy pokazała repiashok, chciała się z nim sfotografować,&#13;
bo jest dla niej bardzo ważną rośliną:&#13;
Halina: Jest repiashok, kwitnie na żółto, a potem takie zielone bąbelki&#13;
się czepiają [owoce z haczykowatymi wyrostkami]. To taka trava [roślina lecznicza], którą jako jedyną mam zawsze, ona jest od żołądka,&#13;
oczyszcza woreczek żółciowy, przewody żółciowe, jak jakiś atak mam...&#13;
Zaparzam.&#13;
IK: A pani zawsze go używała, czy gdzieś, od kogoś...&#13;
Halina: Nie, nie zawsze. No ale już z sześć lat go stosuję.&#13;
66&#13;
IK: A skąd się pani o nim dowiedziała?&#13;
Halina: Mi Luda powiedziała.&#13;
IK: A, Luda!&#13;
Halina: Że jej ciocia to pije, kiedy jest jej źle. [K. 60 DW_A0156]&#13;
66.&#13;
&#13;
W oryginalnej wypowiedzi jest grzecznościowa forma drugiej osoby liczby mnogiej –&#13;
„wy”. Decydując się na tłumaczenie wywiadów, zastępuję ją odpowiednią formą grzecznościową używaną w języku polskim.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
98&#13;
&#13;
�Obecnie dla Haliny Antolewnej jest to roślina o kluczowym znaczeniu.&#13;
Kiedy jej synowa znalazła zawinięty w gazetę suszony repishok, repiashok, repeshok, parilo (rzepik pospolity, Agrimonia eupatoria L .), od razu&#13;
wiedziała, że to musi być teściowej, ponieważ to pierwsza roślina, która się z nią kojarzy jej bliskim. Choć jeszcze sześć lat temu Anatolevna&#13;
nie wiedziała, że ma ona zastosowanie, które może być dla niej tak użyteczne, że jest to ziele, które może przynieść jej taką ulgę.&#13;
Zielniki konkretnych osób są zmienne w czasie, wrastają w nie kolejne taksony i nowe zastosowania roślin mających już swoje miejsce&#13;
w zielnikach; pojawiają się nieznane wcześniej historie z nimi związane. Z kolei inne taksony mogą tracić na znaczeniu i przesuwać się&#13;
na dalsze miejsca w zielniku, sieci relacji z nimi związanych się rozluźniają.&#13;
Częstokroć nowe dolegliwości zdrowotne są przyczyną poszukiwania i poznawania nieznanych dotąd taksonów roślin leczniczych&#13;
(por. Soldati, Hanazaki, Crivos, Albuquerque 2015). O tym, że repiashok jest kluczową travą dla Haliny Anatolevnej, wiedzą jej bliscy. Mimo&#13;
że Anatolevna jest bardzo wpływową postacią we wsi, raczej nie jest dla&#13;
osób spoza najbliższej rodziny źródłem wiedzy o roślinach. Nie jest też&#13;
postrzegana przez pryzmat relacji z żadną rośliną, jak to jest w wypadku innej powszechnie znanej w Stroyincach osoby – dida Mitii. Historię&#13;
o tym, że od choroby wrzodowej żołądka uratował dida podorozhnik,&#13;
babka, podorozhnik velikij, podorozhnik sherokolistyi, shyroki lyst (babka zwyczajna, Plantago major L .), można usłyszeć od różnych osób, ale&#13;
przede wszystkim, oczywiście, od niego samego. Jest to niewątpliwie&#13;
najważniejsza roślina w jego zielniku, od kiedy poznał i wypróbował&#13;
na sobie to konkretne jej zastosowanie. Did dużo chodzi po wsi, pomaga w cerkwi i chętnie dzieli się wiedzą o podorozhniku, zachęca ludzi do jego zbierania. Podkreśla, że należy go zbierać w okresie kwitnienia oraz że po to, by złagodzić jego mało przyjemny smak, dobrze&#13;
jest dodać do niego jedną z roślin, które przyniosła Halina Anatolevna&#13;
na sesję zdjęciową, a która pojawiała się we wszystkich poznanych&#13;
przeze mnie zielnikach – zveraboi (dziurawiec zwyczajny, Hypericum&#13;
perforatum L .). To jedna z tych roślin, o czym już wspominałam, która jest ważna nawet dla osób uważających się za niezainteresowane&#13;
sprawą i niezbierające. Swoją drogą, jest to roślina uważana za ważną&#13;
w bardzo wielu kontekstach kulturowych (choćby: dane dla terenów&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
99&#13;
&#13;
�Polski, Adam Paluch [1984], wykorzystanie w Iranie [Nejad, Kamkar,&#13;
Giri, Pourmahmoudi 2013], stosowanie przez potomków Bułgarów&#13;
w Argentynie [Kujawska 2013], przez Indian Ameryki Północnej&#13;
[Moerman 1998]). Przedstawiana we wszystkich analizowanych przeze&#13;
mnie książkach o roślinach leczniczych, często przewijająca się w czytanych przez rozmówców czasopismach. Na sfotografowanie się właśnie z tą rośliną zdecydował się Witia, dla którego wybór jednego taksonu z niezwykle bogatego zielnika był bardzo trudny. O zielniku Witii&#13;
powiem więcej w rozdziale IV, głównie IV.3 Doświadczenie i praktyka.&#13;
Dla zielnika mentalnego Haliny Anatolevnej jest bardzo charakterystyczne to, jak istotna jest w nim warstwa narracyjno-ideologiczna.&#13;
Wiele nici jej zielnika ma charakter bardziej narracyjny niż praktyczny.&#13;
Spośród ponad 30 roślin, które mi pokazała w swoim zielniku, wiele&#13;
jest takich, których nie zbiera ani nie używa na co dzień. Nie jest to tylko moja obserwacja:&#13;
Halina: Jedna kobieta mi mówiła: no ty taka jesteś, dla siebie nie robisz.&#13;
67&#13;
Nam opowiadasz, każesz nam robić . A sama... Sama potrzebujesz leczenia. [K. 60 DW_A0156]&#13;
W moich rozmowach z kobietami często powtarzało się zdanie, że zbierają jakąś roślinę, ale właściwie jej nie używają (rozwinę ten wątek,&#13;
porównując zielniki mężczyzn i kobiet), jednak w wypadku Haliny&#13;
Anatolevnej jest tak, że znajomość roślin w niewielkim stopniu przekłada się na praktykę zbieraczą. Jej spora wiedza ma mało praktyczny&#13;
charakter i ludzie są tego świadomi.&#13;
IK: Często panią pytają o travy [rośliny lecznicze]?&#13;
Halina: Tak. A co pani robi z tego, a co z tego?&#13;
Pytają ją o travy, bo jest osobą ważną w lokalnej społeczności, w wielu&#13;
sprawach ludzie liczą się z jej zdaniem, zasięgają porady. Pytają ją też&#13;
o rośliny lecznicze, choć nie jest z nimi kojarzona, nie należy do osób&#13;
obdarowujących innych travami, raczej sama jest ich odbiorczynią, wie&#13;
jednak, jak je stosować.&#13;
67.&#13;
&#13;
Zbierać rośliny, przygotowywać z nich lekarstwa.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
100&#13;
&#13;
�III. 3.2. Narracje o zdrowym jedzeniu i ukraińskości&#13;
Nieraz słyszałam, jak Anatolevna podkreślała wartość dzikich roślin jadalnych. Gdy została wybrana na rozmówczynię przez Ksjuszę i Janę&#13;
– dziewczynki biorące udział w projekcie filmowym – poświęciła dużo&#13;
uwagi dzikim roślinom jadalnym. Chciała wpłynąć na zielniki mentalne dziewczynek i spowodować, by doceniały rośliny, które spotykają&#13;
w swoim środowisku życia i z nich korzystały.&#13;
Ksjusza: Zna Pani jakieś rośliny lecznicze?&#13;
Halina: Znam dużo roślin. Bo z roślinami jest związane... W ogóle roślinami u nas leczyli się od dawien dawna, to pierwsze, czym ludzie zaczęli się posługiwać przy leczeniu się. Rośliny zawsze nam pomagają,&#13;
byśmy mogli poprawić swój stan. Mówią, że człowiek chodzi stopami&#13;
po tym, i nawet się nie zastanawia, po tym, co daje jemu największy&#13;
potencjał życiowy. No chcę wam powiedzieć, że u nas na Ukrainie ludzie wykorzystują dużo roślin leczniczych i w swoim odżywianiu, nie&#13;
tylko do leczenia, ale i dla wzbogacenia diety, dla odżywiania. Jest&#13;
taka roślina jak loboda (komosa Chenopodium sp.), wszyscy znacie [jest dobrze znana jako roślina towarzysząca uprawom], mówią to chwast [używa najpierw rosyjskiego słowa sarniak], o chwast&#13;
[i dalej ukraińskiego burian], tak chwast, ale jak nazywają lobodu&#13;
68&#13;
(komosę, Chenopodium sp.) chwastem, to wydaje się to obraźliwe .&#13;
Dlaczego? Powiem wam. Loboda (komosa, Chenopodium sp.), ona&#13;
przede wszystkim jest ochroną dla kobiet (oberih żinoczyj) w dawnych czasach, żeby kobieta urodziła bez bólu i żeby poród przebiegł&#13;
szybko dobrze, bez żadnych niepotrzebnych wydarzeń, młoda – przyszła mama do swojej diety dodawała lobodu (komosę, Chenopodium&#13;
sp.). Wykorzystywano ją na zupy, barszcze, o, zielony barszcz my gotujemy głównie ze shchavliu (szczawiu zwyczajnego, Rumex acetosa L .), jeszcze dodajemy szczypior z cebuli [(Allium cepa L .) – nie&#13;
traktuję tu jej ani dwóch kolejnych roślin jako analizowanych&#13;
taksonów z zielnika, ponieważ są to rośliny uprawne stosowane&#13;
zgodnie z podstawowym celem uprawy] pietruszkę (Petroselinum&#13;
crispum (Mill.) Fuss), koper (Anethum graveolens L .) i mamy zielony&#13;
68.&#13;
&#13;
Najczęściej pokazywano Ch. album, ale nikt już teraz jego nie zbierał. W materiałach&#13;
pisanych pojawia się wymiennie z Atriplex hortensis.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
101&#13;
&#13;
�barszcz, a dawniej zielony barszcz gotowało się z dziesięciu trav.&#13;
Do niego wrzucali: lobodu, cebulę, marchewkę – młode pędy, liście,&#13;
samą nać, botwinę z buraka – to się mówi o tam, tylko kaczętom i młodym gęsiom, a dlaczego im się to daje? No dlatego, że jest to bardzo&#13;
pożywne. Nie dlatego, żeby tylko żołądek zapchać. Kropyvu dodawali obowiązkowo dvudomnu (pokrzywę zwyczajną, Urtica dioica&#13;
L .), znacie?, bo jest jeszcze taka zhalka kropyva (pokrzywa żegawka&#13;
Urtica urens L .), jest jeszcze taka roślinka – mokrec (gwiazdnica pospolita, Stellaria media (L .) Vill.), znacie taki drobny? Czy wam teraz&#13;
pokazać?&#13;
Jana: [Kiwa głową, żeby pokazać.]&#13;
Halina: Pokażę, on u nas tu rośnie. Taka drobna, ale ona pomaga&#13;
ludziom w tym, żeby poprawić wzrok. Nawet zakroplić trochę przy&#13;
katarakcie [zaćmie], to bardzo piecze, ale bielmo, zaćma, która rośnie (…) to się rozpuszcza. A jeśli mokrec (gwiazdnica pospolita, Stellaria media (L .) Vill.), jeśli przyzwyczaić się, żeby dodawać&#13;
go do jedzenia, barszczu, to on poprawia, daje swój efekt. Tak samo&#13;
ta loboda, ją obowiązkowo dodawano do diety. [Opowiada dalej&#13;
o tym, że loboda ratowała ludzi w czasach głodu]. A takie hrycyki, pastusha sumka (tasznik pospolity, Capsella bursa-pastoris (L .)&#13;
Medik.) też u nas rośnie jak chwast, o zobaczcie taki, tak roślinka,&#13;
ją wykorzystują na sałatki. Dlaczego? Dlatego, żeby... U prawie każdej osoby z wiekiem pogarsza się przemiana materii i zaczynają się&#13;
odkładać sole. Złogi soli, toksyn (szlaki), zaszlakowanyj organizm.&#13;
To żeby go oczyścić, wystarczy jeść każdego dnia, dodawać do sałatki z pomidorów, ogórków te hrycyki, po prostu tak je kroić jak cebulę,&#13;
pietruszkę, koper. I to już wystarcza, a jak jeszcze pić herbatę, po 3&#13;
stołowe łyżki dziennie. Jedną stołową łyżkę suszu zaparza się i potem po trzy stołowe łyżki dzienne się pije – rano, w południe i wieczorem. Tego wystarczy, żeby po dwóch tygodniach człowiek powiedział:&#13;
mnie wszystkie stawy bolą. A dlaczego bolą, bo wypłukuje wszystkie&#13;
niepotrzebne sole mineralne, a przy tym jakie wypłukuje, właśnie te,&#13;
których inaczej pozbyć się nie ma jak, nie uratni soli [sole kwasu moczowego, chodzi zapewne o złogi moczanowe], a oksality [szczawiany, sole i estry kwasu szczawiowego], one są twarde i w inny&#13;
sposób nie można się ich pozbyć. Odkładają się w stawach. [K. 60&#13;
Film_00148]&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
102&#13;
&#13;
�Halina Anatolevna zwraca dziewczynkom uwagę na to, że stoją na kawałku przedszkolnego trawnika, a rośnie tu tyle roślin, które są niezbędne dla człowieka. Mówi:&#13;
Gdybyśmy więcej roślin jedli, nie musielibyśmy tyle chemii (khimii)&#13;
przyjmować po to, by się leczyć. Wszystko co potrzebne dla człowieka, jest tu. Wskazuje palcem i mówi o tym, że kulbabka (mniszek&#13;
lekarski, Taraxacum officinale agg.), po której chodzimy, jest dobra&#13;
na sałatki, z jej kwiatów można robić rodzaj dżemu. Ma działanie&#13;
wykrztuśne, przeciwzapalne, wzmacnia organizm. (...) Podorozhnik&#13;
sherokolistyj (babka zwyczajna, Plantago major L .), wszędzie wokół&#13;
rośnie nam po nogami, ale jeśli go brać i po trochu jeść, to układ trawienny będzie pracował o wiele lepiej. [K. 60 Film_00148]&#13;
W warstwie deklaratywnej tego zielnika dużą wagę przywiązuje się&#13;
do dzikich roślin jadalnych. Pomieszkiwałam i jadłam wielokrotnie&#13;
u Haliny Anatolevnej, widywałyśmy się bardzo często, uczyła mnie&#13;
gotować różne potrawy, ale nigdy nie widziałam, by wykorzystywała&#13;
dzikie warzywa liściaste (jest to termin z porządku etik, moi rozmówcy nie używają wspólnego określenia na te rośliny). Wielu innych rozmówców, szczególnie wiosną, gotowało z dzikich warzyw liściastych.&#13;
Na przykład częstym dodatkiem do zielonego barszczu była pshenichka&#13;
(ziarnopłon wiosenny, Ficaria verna Huds.), gotowano barszcz z dwóch&#13;
gatunków kropyvy – pokrzyw (Urtica dioica i U. urens). A tak Anatolevna&#13;
mówiła o niej i innych dodawanych do barszczu roślinach niemal rok&#13;
wcześniej w rozmowie ze mną:&#13;
69&#13;
&#13;
Halina: Do zielonego barszczu dobre to okrągłe, wiesz ...&#13;
IK: Wiosną kwitnie na żółto?&#13;
Halina: Tak, żółte. Można je dodawać do barszczu. (…) Jeszcze loboda&#13;
(komosa, Chenopodium sp.), też można dodać. W niej białka i skrobi&#13;
jest dużo.&#13;
IK: Zdarza się, że robicie z lobodą (komosa, Chenopodium sp.)?&#13;
Halina: Teraz nie.&#13;
69.&#13;
&#13;
Ma na myśli pshenichka (ziarnopłon wiosenny Ficaria verna Huds.), wiele osób nie&#13;
używa nazwy na tę roślinę, nie wiem, czy tu rozmówczyni po prostu zapomniała, czy należy do tych osób, w których zielnikach ta roślina jest nienazwana.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
103&#13;
&#13;
�IK: Teraz już nie. Tak?&#13;
Halina: A nie, a może należałoby. Bo ci ludzie, którzy używali tych&#13;
wszystkich roślin, nie chorowali tak jak my. [K. 60 DW_A0156]&#13;
Nie spotkałam nikogo, kto jadłby współcześnie lobodę (komosę,&#13;
Chenopodium sp.). Cała opowieść Haliny Anatolevnej o dzikich warzywach liściastych rozpoczyna się od odpowiedzi na pytanie Ksjuszy, czy&#13;
zna jakieś rośliny lecznicze. Tak jak zauważa wielu innych badaczy,&#13;
mamy tu do czynienia z kontinuum między roślinami leczniczymi a jadalnymi (np. Pieroni i Price 2006, Etkin 2007, Leonti 2014). Lecznicza&#13;
funkcja diety, a szczególnie dzikich roślin jadalnych, jest podkreślana&#13;
w czytanych na Podolu czasopismach.&#13;
Być może powinnam uznać za zdarzenie dodatkowo podkreślające&#13;
to, że dzikie warzywa liściaste są ważne dla Anatolevnej głównie w warstwie narracyjnej jej zielnika, iż podczas nagrania do filmu, pokazując&#13;
dziewczynkom mokrec (gwiazdnicę pospolitą, Stellaria media (L .) Vill.)&#13;
zerwała sporysh, podorozhnik (rdest ptasi, Polygonum aviculare L . sensu&#13;
lato). Podczas tego samego nagrania zerwała też sporysh (rdest ptasi,&#13;
Polygonum aviculare L . sensu lato), nazwała go sporyshem i powiedziała, że może uratować życie człowiekowi, jeśli się go je, bo oczyszcza&#13;
nerki z piasku i kamieni. Można go też dodawać do sałat. Myślę jednak, że był to dość przypadkowy błąd, być może sytuacja nagrywania&#13;
spowodowała, że Anatolevna w nim tkwiła. To, że lecznicze i spożywcze stosowanie mokrecu nie jest przez nią praktykowane, nie musi znaczyć, że roślina nie jest zapamiętana w jej ciele i rozpoznawana dzięki&#13;
skumulowanej, niewerbalnej wiedzy. Z drugiej strony można by uznać,&#13;
że taksonomia botaniczna nie ma tu zastosowania i rozmówczyni traktuje te dwa gatunki botaniczne jako jeden lokalny. Niemniej inne spotkania z nią, np. podczas pielenia w ogrodzie dida Toli, przeczą takiej&#13;
koncepcji. Dobre poznanie czyjegoś zielnika mentalnego wymaga&#13;
wielu spotkań w różnych okolicznościach. Niewątpliwe dzikie rośliny&#13;
jadalne w jej zielniku są bardziej powiązane nićmi związanymi z czytaniem, zbieraniem i przekazywaniem opowieści, dyskursami dotyczącymi tego, co jest zdrowe, niż nićmi codziennej praktyki, które splątywałyby te rośliny z jej ciałem, z metabolizmem.&#13;
W wypowiedzi Anatolevnej wybrzmiewa wyraźnie, że kiedyś ludzie&#13;
nie chorowali tak jak dziś, przy zdrowiu utrzymywała ich lepsza dieta,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
104&#13;
&#13;
�czy to jedzenie dzikich roślin, czy spożywanie mniejszej ilości produktów zwierzęcych. Oni jedli więcej tego czystego takiego. A mięso w domu,&#13;
kto to jadał, tak jak teraz? [K. 60 DW_A0156]&#13;
Są to ważne nici nadające kształt wielu poznanym przeze mnie&#13;
zielnikom. Na przykład Nina, kobieta koło czterdziestki, samotnie&#13;
wychowująca dwóch synów i przywiązująca dużą wagę do diety oraz&#13;
obecności w niej dzikich roślin, przyjmowanych szczególnie w postaci&#13;
naparów, mówi o tym, że ludzie kiedyś mniej chorowali dzięki temu,&#13;
że w ich diecie było więcej gorzkich substancji, które również były pozyskiwane z dzikich roślin.&#13;
N: A polyn (bylica piołun, Artemisia absynthium L .) pasuje tylko majowy, tylko wtedy, kiedy on kwitnie – w maju. Jego zbierają tylko w maju.&#13;
J: Aha. A teraz on nie...&#13;
N: On jest bardzo wspomagający i my teraz dla profilaktyki powinniśmy go pić, dlatego, że my odwykliśmy od gorzkiego. Kiedyś ludzie więcej spożywali gorzkiego, a my przywykliśmy do wszystkiego takiego&#13;
70&#13;
słodkiego, słodkiego, takie słodkie i słone, wędzone, ale nie gorzkie .&#13;
A nasz organizm pracuje normalnie tylko wtedy, kiedy on odczuwa troszeczkę goryczy. Także ciut, kropelkę goryczy trzeba kiedyś pić. [Nina,&#13;
K. ok. 40 DW_A0150]&#13;
Współcześnie w diecie pojawiają się substancje, których kiedyś nie&#13;
było, ich obecność wpływa na zdrowie. Podobnie jak zmiana głównych&#13;
składników pożywienia. Tak mówi o tym Maria, kolejna osoba, dla której poznawanie i zbieranie roślin łączy się z troską o dietę, dostarczanie sobie odpowiednich produktów.&#13;
Sposób odżywiania starych ludzi. Był piec. W piecu wszystko dusiło&#13;
się do wieczora. I w pole, mówiła babcia, że u nich były woły i swoja ziemia, i dzieci, jak były małe, to paliło się rano w piecu, dawało&#13;
się śniadanie, potem obiad w południe nieśli w pole, a kolację w domu,&#13;
to wszystko to w piecu było ciepłe. Przede wszystkim kasze, ryż – toż&#13;
nie nasza uprawa, nie ukraińska, były jagły, pszeniczne, owsiane,&#13;
to ludzie byli mocni, krzepcy. Od odżywiania, szczególnie kasze, one&#13;
70. Mówiąc za pierwszym razem „słodkiego”, używa słowa ukraińskiego, za drugim rosyjskiego.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
105&#13;
&#13;
�przecież oczyszczają organizm z soli [złogów toksyn]. A teraz my już&#13;
tego nie stosujemy. Ja teraz myślę, no koniec, przechodzę na zdrowe odżywianie. [Maria, K. 55 DW_A0142]&#13;
Maria: Co jest najważniejsze, dlaczego nasi pradziadowie, dziadowie&#13;
długo żyli? Oni przecież nie znali marynowania (консервації). Oni&#13;
wszystko kiszone. Kiszone, ono co? Kwas. Kwas zabijał wszystkie komórki rakowe w organizmie.&#13;
IK: A pani też kisi?&#13;
Maria: Tak. Ale ja tylko kapustę.&#13;
71&#13;
IK: Kapustę ?&#13;
Maria: Kapustę i pomidory. No ogórki też kiszę. [Maria, K. 55 DW_&#13;
A0142]&#13;
Pobrzmiewa w tych wszystkich wypowiedziach myśl, że dawniej ludzie&#13;
żyli dłużej, byli zdrowsi niż dziś.&#13;
Halina Anatolevna ujmuje to też tak:&#13;
Halina: My teraz wszyscy jesteśmy chorzy. Nie ma zdrowych. Jak nie&#13;
jedno, to drugie. Oni jedli więcej tego czystego takiego. A mięso w domu,&#13;
kto to jadał, tak jak teraz? [K. 60 DW_A0156]&#13;
Myślę, że można to łączyć z wizją „złotego wieku”, złotego wieku&#13;
„naturalności”, czasu, kiedy ludzie byli bliżej natury, lepiej jedli,&#13;
a dzięki temu byli zdrowsi, żyli dłużej, nie chorowali tak, jak teraz&#13;
(Zowczak 1993). Wyraźnie wybrzmiewa w wypowiedziach rozmówczyń to, że źródłem siły była przyroda, sieci relacji z roślinami. Jedli&#13;
lobodę (komosę, Chenopodium sp.) w czasie głodu, bo nie było czego&#13;
jeść, ale podświadomie sobie pomagali, poprawiali zdrowie – Halina&#13;
Anatolevna, jedli więcej gorzkiego np. polyn (bylicy piołun, Artemisia&#13;
absynthium L .) – Nina, jedli różne kasze z tutejszych – ukraińskich roślin uprawnych i kiszonki – Maria. Odwołanie do przodków wskazuje&#13;
też na znaczenie i siłę więzi społecznych, choć źródłem zdrowia wydają się być relacje z nie-ludzkimi aktorami, a nie ludźmi (por. Baines&#13;
2018: 20).&#13;
71.&#13;
&#13;
Zdziwiłam się, bo mało kto ze znanych mi osób kisił akurat kapustę.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
106&#13;
&#13;
�Ta wizja „złotego wieku” splata się z dyskursem tożsamościowym,&#13;
można by ją wręcz żartobliwie nazwać „złotym wiekiem ukraińskich&#13;
gospodarzy”. Jest ona podtrzymywana i promowana w czasopismach&#13;
72&#13;
czytanych przez moje rozmówczynie . Przede wszystkim „Babushka”&#13;
i różne wydawnictwa pokrewne (np. „Lechimsia vmeste”), związane&#13;
z tym czasopismem, uwypuklają takie wątki, są one szczególnie sil73&#13;
ne w warstwie ilustracyjnej . Okładki i ryciny wewnątrz numerów&#13;
posiadanych przez rozmówców i dostępnych na rynku w czasie moich badań przedstawiają zwykle rumiane kobiety w wyszywankach,&#13;
młodsze zwykle w wiankach na głowach, z warkoczami, mężczyzn&#13;
właściwie wyłącznie starszych, zwykle brodatych, często też długowłosych. W wielu numerach można obejrzeć sceny w drewnianych&#13;
chatach z bali ze świętym kątem, ludzi przygotowujących się do obchodzenia świąt – robiących palmy wielkanocne, wyściełających podłogę tatarakiem na zelone sviata itp. Często w tle ilustracji widać kopuły cerkwi, ikony lub modlitewnik (np. „Babushka” nr 6, lipiec 2013).&#13;
Tworzy to romantyczną wizję wiejskiej szczęśliwości i wiejskość jest&#13;
tu zdecydowanie waloryzowana pozytywnie, jednocześnie splatając&#13;
się z wątkiem tożsamościowym, elementem duchowej zażyłości (por.&#13;
Caldwell 2011).&#13;
Sposoby leczenia, historie z nim związane i opowieści o roślinach&#13;
publikowane w tych gazetach pochodzą z różnych regionów Ukrainy,&#13;
a nawet całego obszaru byłego ZSRR. Większość czasopism nie jest&#13;
przeznaczona wyłącznie na rynek ukraiński, np. wydania „Babushki”&#13;
dostępne na Podolu są kierowane na rynki ukraiński i mołdawski.&#13;
Niemniej moi rozmówcy odczytują je jako bardzo ukraińskie, mówiące o ukraińskiej narodnej medycynie. Warto tu zaznaczyć, że gros&#13;
listów od czytelników pochodzi z tego kraju. Ich wpływ na kształt wiedzy o terapiach i roślinach bywa wyraźny, często kształtuje popularność (modę) na wykorzystanie danej rośliny. Dzięki tekstowi z gazety&#13;
w ogródkach w Stroyincach zaczął pojawiać się lubystok (lubczyk ogrodowy, Levisticum officinale W.D.J.Koch) opisany jako roślina, bez której nie mogą się obyć żadna Ukrainka i ukraiński ogród. Rozmówczyni,&#13;
72.&#13;
&#13;
Książkom i czasopismom współtworzącym relacje moich rozmówców z roślinami&#13;
&#13;
i będącymi bardzo ważnymi nićmi w opisywanych przeze mnie splątaniach poświęcam&#13;
cały następny rozdział.&#13;
73.&#13;
&#13;
Zostawiam oryginalny zapis alfabetem łacińskim tytułu czasopisma.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
107&#13;
&#13;
�która mi o tym opowiadała, nie znała wcześniej tej rośliny (widziałam&#13;
ją tylko w kilku ogrodach, we wszystkich była od niedawna i z tego samego źródła), ale ją sobie sprowadziła do ogrodu, skoro lubystok powinien w nim być. Zna jego właściwości opisane w gazecie, ale jeszcze&#13;
ich nie wykorzystywała [Tonia K. 55 notatka 15.07.2012]. Może wydać&#13;
się interesującą ta mała popularność lubystku (lubczyku ogrodowego,&#13;
Levisticum officinale W.D.J.Koch) w odwiedzanych przeze mnie wsiach,&#13;
szczególnie w Stroyinciach, ponieważ pozostaje ona w sprzeczności&#13;
z tym, co pisze o najpopularniejszych na Podolu roślinach leczniczych&#13;
Vasyl Iosipovich Shevchuk. Uważa, że to jedna z takich roślin, które&#13;
można spotkać w niemal każdym ogródku i że jedną z pierwszych rzeczy, które robiła młoda gospodyni, było posadzenie w ogródku lubystku (1997: 37). Jego obserwacje pochodzą z lat 70./80. XX w. i wcześniejszych. Raczej nie jest możliwe, by w tych latach był popularny w moim&#13;
terenie badań i został tak szybko i skutecznie zapomniany. Wynika&#13;
z tego, że można mówić o dużej zmienności między wsiami w tej okolicy lub, ewentualnie, że mająca charakter popularnonaukowy książka jest częściowo oparta na innych materiałach źródłowych niż własne&#13;
obserwacje w regionie. Opisując lubystok (lubczyk ogrodowy, L. officinale W.D.J.Koch) Shevchuk nie odwołuje się do własnych doświadczeń&#13;
ani konkretnych miejscowości, jak robi to przy niektórych innych opisach (1997).&#13;
Moi rozmówcy często mówią o Ukraińcach jako o tych, którzy&#13;
leczą się roślinami, albo podkreślają to, że jakieś rośliny są szczególnie ważne dla ich narodu. W tym drugim kontekście najczęściej&#13;
są wymieniane: kalyna (kalina koralowa, Viburnum opulus L .), chornobrivcy (aksamitka rozpierzchła, różne odmiany, Tagetes patula L .,&#13;
różne odmiany), soniashnik, podslonuh, podsoniashnik (słonecznik&#13;
74&#13;
zwyczajny, Helianthus annuus L .) [np. notatki 15.11.2013] . Niemniej&#13;
74. Według The Plant List (theplantlist.org, dostęp 13.10.2018) Tagetes patula jest synonimem T. erecta, natomiast baza Missouri Botanical Garden (missouribotanicalgarden.org/plantfinder/plantfindersearch.aspx, dostęp 13.10.2018) uznaje je za osobne&#13;
gatunki. Rozmówcy za chornobrivcy o właściwościach leczniczych uważają te o płaskich kwiatostanach (niepełnych), o kwiatach języczkowych (tzw. płatkach) zabarwionych na dwa kolory: pomarańczowy i głęboko czerwony, wpadający w brąz. O nich&#13;
&#13;
też, zdaniem rozmówców, jest piosenka Chornobryvciv naseiala maty (autor Микола&#13;
Сингаївський, https://nashe.com.ua/song/3414, dostęp 5.01.2019, „Mama wysiała aksamitki”)&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
108&#13;
&#13;
�każda z tych roślin jest też obecna na wiele innych sposobów w zielnikach rozmówców. Sytuowanie ich w roli taksonów tożsamościowo-twórczych pokazuje ciekawe splecenia nici relacji z roślinami,&#13;
ponieważ tylko pierwsza z nich – kalina koralowa – jest rośliną rodzimą i występującą dziko w tym regionie. Dwa pozostałe taksony&#13;
przybyły z Ameryki jako rośliny uprawne: aksamitka rozpierzchła&#13;
w XVI w. (Podbielkowski 1992), słonecznik w XVII w. Ogromne ekonomiczne znaczenie upraw słonecznika na terenie Ukrainy datuje&#13;
się od początku XX w. Co ciekawe, pozyskiwanie oleju słonecznikowego na skalę przemysłową rozpoczęto nie w Ameryce, a w Rosji,&#13;
i głównym bodźcem do opracowania procesu tłoczenia było poszukiwanie wydajnej rośliny oleistej, której olej mógłby być stosowany&#13;
w długich okresach postu zalecanych przez Cerkiew prawosławną&#13;
(Marek 2018: 455). To taki drobny przyczynek do globalnych powiązań zielników moich rozmówców.&#13;
&#13;
Fot. 3. �Pieczony przez ciocię Lusię korowaj ozdobiony kalyną (kaliną koralową, Viburnum opulus L.) na dniach rejonu w Tywrowie, 23 sierpnia 2013 r.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
109&#13;
&#13;
�O ukraińskości mówi się też w kontekście specyficznej ukraińskiej fizjologii przystosowanej do rodzimej diety. Nie było tego widać akurat&#13;
w przytoczonej wypowiedzi Haliny Anatolevnej, bo wtedy mówiła ogólnie o ludziach, nie o Ukraińcach. Niemniej w innych wypowiedziach&#13;
zarówno ona, jak i inne rozmówczynie odnosiły się do „naszych przodków, naszych dziadów” i wyraźnie ważna była zażyłość kulturowa rozumiana w podstawowy Herzfeldowski sposób, czyli wiązana z tożsamością narodową (Herzfeld 2007). Wyjątkowo dobitnie o specyficznej&#13;
ukraińskiej fizjologii mówiła baba Adela, choć dla niej ważniejsze&#13;
w tym kontekście było jedzenie pochodzenia zwierzęcego niż roślinnego. Baba, która miała nadciśnienie i lekarz kazał jej ograniczyć tłuste&#13;
potrawy, a szczególnie wieprzowinęczęsto powtarzała, że nie może się&#13;
go słuchać, bo fizjologia Ukraińców jest taka, że żeby dobrze funkcjonować muszą zjeść codziennie sało (słoninę), powinien być to kawałek&#13;
co najmniej wielkości pudełka od zapałek [notatka/lipiec 2012] (por.&#13;
z wynikami badań Tomasza Rakowskiego we wsi Bolęcin o uzdrawiającej mocy tłustego – dającego siłę, wzmacniającego organizm [2010],&#13;
o znaczeniu tłuszczu i tłustych potraw pisze też Joanna Mroczkowska&#13;
w swoim doktoracie [2015]). Baba Adela stawia opór nieodpowiadającemu jej dyskursowi lekarzy i mediów (temu samemu, który pobrzmiewa&#13;
w wypowiedziach Haliny Anatolevnej – a mięso w domu, kto to jadał, tak&#13;
jak teraz? [K. 60 DW_A0156], i Niny – a my przywykliśmy do wszystkiego takiego słodkiego [Nina, K. ok. 40 DW_A0150]). Nawiązując do ukraińskiej fizjologii, tłumaczy, że byłoby dla niej skrajnie niebezpiecznie&#13;
przestać jeść sało, dzięki temu, między innymi, zachowuje poczucie&#13;
sprawczości w polu własnej diety i zdrowia. Jednocześnie baba Adela&#13;
przetwarza na swoje potrzeby dyskurs tożsamościowy (por. Polese,&#13;
Morris, Pawłusz, Seliverstova 2017: np. 3) i odwołuje się do elementów ukraińskiego gastronacjonalizmu (por. DeSoucey 2010). Justyna&#13;
Straczuk, pisząc o Białorusi i Podlasiu, uznaje potrawy tłuste za przypisane męskim gustom; baba Adela i wiele moich rozmówczyń z pewnością by się z nią nie zgodziły (2013: 194).&#13;
Michael Mucz w książce szczegółowo opisującej samoleczenie migrantów ukraińskich w Kanadzie przytacza historię z rodzaju tych, które często można usłyszeć, rozmawiając o roślinnym leczeniu w różnych&#13;
miejscach na świecie. Jego rozmówca opowiada o tym, jak to poszedł&#13;
do lekarza z chorym palcem, lekarz zasugerował bardzo inwazyjną&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
110&#13;
&#13;
�terapię: amputację, pacjent się na to nie zdecydował, uciekł się do zastosowania środka roślinnego – podbiału pospolitego (Tussilago farfara L .) – i uratował palec. Opisuję tę klasyczną historię, bo kanadyjski lekarz podsumował to wydarzenie słowami: „Ukraińcy to wariaci”&#13;
(2012: 15), łącząc taki sposób leczenia z całą grupą etniczną, a nie konkretną osobą. Moi rozmówcy w wielu kontekstach zrobiliby to samo&#13;
i czuliby się bardzo dumni z takiej asocjacji. Niemniej Mucz, mówiąc&#13;
o przyczynach stosowania samoleczenia w dużym stopniu opartego&#13;
na roślinach, podkreśla wyłącznie te ekonomiczne (koszt leków i wizyt lekarskich) i geograficzne (odległość do najbliższego szpitala, osady migrantów ukraińskich były izolowane). Ciekawe, czy w warunkach&#13;
tej migracji (XIX/XX w.) kwestie tożsamościowe nie odgrywały istotnej&#13;
roli? Wydaje się to mało prawdopodobne, ale być może nie odgrywały.&#13;
Jeżeliby tak było, to należałoby uznać, że bardzo ważne dla połączenia&#13;
relacji z roślinami z relacjami z państwem narodowym miały dopiero tożsamościowotwórcze zabiegi po rozpadzie Związku Radzieckiego,&#13;
jak i istnienie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej w obrębie państwa Rad. Z drugiej strony nie można zapominać, że migranci&#13;
do Kanady wyjeżdżali z monarchii austro-węgierskiej, a nie z Ukrainy,&#13;
byli zwykle biednymi mieszkańcami wsi i małych miasteczek podróżującymi za chlebem i ich identyfikacja z ukraińskością jako taką zapewne była bardzo nikła.&#13;
Mimo tego, że zarówno moi rozmówcy z Podola, jak i wiele osób&#13;
pochodzących z Ukrainy, które spotkałam poza kontekstem badań&#13;
(np. podczas konsultowanych i wspieranych przeze mnie działań artystycznych Dagny Jakubowskiej dotyczących migrantów i roślin),&#13;
podkreślało związek ukraińskości ze zbieraniem dzikich roślin – „my,&#13;
Ukraińcy, zbieramy rośliny”, to byłabym ostrożna z uznaniem kwestii&#13;
tożsamościowej za kluczową, bezpośrednią przyczynę zbierania roślin,&#13;
może raczej narracje tożsamościowe są opowieściami podkreślającymi&#13;
75&#13;
wagę tego zbierania .&#13;
75.&#13;
&#13;
Działania artystyczne Dagny Jakubowskiej, o których piszę, to: spacer i seria interwencji artystycznych w krakowskich mieszkaniach w październiku 2014, pokazująca&#13;
rzeczywistość ukraińską „od kuchni”, http://pl.naszwybir.pl/kongres-kuchenny/; Zielnik&#13;
Ukraiński. Chwasty. Dzikie rośliny. Strategie przetrwania – interwencja artystyczna i spacer etnobotaniczny w sierpniu 2015 w Ramach Archipelagu Jazdów, http://archiwum.u-jazdowski.pl/index.php?action=aktualnosci&amp;s2=1&amp;id=1279&amp;lang=.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
111&#13;
&#13;
�Fot. 4. �Okładka i zdjęcie strony 18 z wnętrza numeru pisma „Babushka. Ozdorovitelnye sovety”&#13;
(nr 6 z 2013 r.).&#13;
&#13;
III. 3.3. „Chemia” i oczyszczanie organizmu&#13;
W przytoczonej rozmowie z Haliną Anatolevną, prowadzonej przez Janę&#13;
i Ksjuszę, pojawią się dwa wątki, z którymi można się spotkać w bardzo&#13;
wielu kontekstach i różnych kręgach kulturowych, ale tu mające swój&#13;
specyficzny koloryt charakterystyczny dla kontekstu poradzieckiego –&#13;
wątek khimii i oczyszczania organizmu. Poddam je teraz analizie, ponieważ obie narracje mają wpływ na praktykę zbierania roślin, wchodzenia&#13;
z nimi w nowe relacje lub rozwijanie tych już istniejących. W swojej pracy doktorskiej Polityka smaku. Rola jedzenia w tworzeniu, podtrzymywaniu i negocjowaniu więzi społecznych i rodzinnych w Dąbrowie Białostockiej&#13;
i okolicach Joanna Mroczkowska poświęca sporo miejsca rozważaniom&#13;
o „chemii”, jednak w jej terenie badań nie wiązało się to w żaden sposób&#13;
ze zbieraniem dzikich roślin, rośliny pojawiały się wyłącznie w kontekście uprawy ogródka i zakupu jedzenia je zawierającego (2015).&#13;
Mroczkowska, pisząc o okolicach Dąbrowy Białostockiej, łączy mówienie o „chemii” między innymi ze zmianami w sferze kobiecej. Nie&#13;
pojawia się u niej w ogóle wątek zbierania dzikich roślin jadalnych czy&#13;
leczniczych jako tych, które miałyby wpłynąć na poprawę stanu zdrowia, być sposobem na unikanie „chemii”, jak to jest w kontekście moich&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
112&#13;
&#13;
�badań. Pojawia się u niej co prawda informacja o zbieraniu i jedzeniu&#13;
lebiody na przednówku, ale obrazuje tu ona poziom biedy w regionie&#13;
i głód. Nie jest pozytywnie postrzegana (2015). Koresponduje to z koncepcją Łukasza Łuczaja o herbofobii i herbofilii (2008a). Mieszkańcy&#13;
Podola byliby tu herbofilami w przeciwieństwie do mieszkańców okolic&#13;
Dąbrowy Białostockiej.&#13;
Niemniej wiele innych wątków i ich interpretacji wydaje się bardzo&#13;
podobnych do tego, co obserwowałam podczas moich badań. W związku z tym, że w zielnikach moich rozmówców dominowały zastosowania&#13;
roślin w celach leczniczych, to i wątek khimii wybrzmiewał mocniej,&#13;
kiedy mówiono mi o nich niż o jedzeniu.&#13;
W przytoczonym na początku rozdziału III.3.2 fragmencie rozmowy&#13;
z Haliną Anatolevną pojawia się wątek oczyszczania organizmu z nadmiaru szkodliwych soli. Przypadłością, na którą cierpi wielu moich&#13;
rozmówców i członków ich rodzin, są bóle stawów, nóg czy kręgosłupa.&#13;
Zwykle szuka się ich etiologii w odkładaniu się szkodliwych soli w organizmie. Wiele roślin pojawia się w zielnikach mentalnych ze względu&#13;
na to, że są pomocne w radzeniu sobie z tego rodzaju bólami. Ważne&#13;
w tym kontekście są np. siren, buzok (bez lilak, Syringa vulgaris L .)&#13;
i kashtan, kinskii kashtan (kasztanowiec zwyczajny, Aesculus hippocastanum L .) – robi się z nich nalewki na spirytusie i stosuje zewnętrznie&#13;
na bolące miejsca. Jednak wiele osób za kluczowe w radzeniu sobie&#13;
z tym problemem uważa rośliny, które pomagają pozbywać się soli –&#13;
najbardziej powszechnie stosuje się młode pędy hrushy, hrushy dichki&#13;
(grusza – unika się stosowania odmian uprawnych, stara się stosować&#13;
dziką gruszę – Pyrus communis, Pyrus spp., często tworzy mieszańce i bardzo trudno spotkać czysty gatunek). Anatolevna podkreśla&#13;
to, że sole odkładają się dlatego, że ludzie przeszli na dietę bogatszą&#13;
w produkty zwierzęce, roślinna dieta nie wywoływała, jej zdaniem, takich skutków. Nikt z rozmówców nie powiązał bezpośrednio oczyszczania organizmu z prawosławnymi postami, choć niektórzy podkreślali, podobnie jak Anatolevna, związek odkładania się soli z dietą&#13;
bogatą w produkty zwierzęce. Wpisuje się to w modne – również poza&#13;
Ukrainą – dyskursy dotyczące diet oczyszczających. Są obecne w czasopismach i medialnych materiałach dotyczących narodnej medycyny.&#13;
W aptekach są dostępne mieszanki ziół mające służyć oczyszczeniu&#13;
organizmu (korzysta z nich np. Alina K. ok. 40 [DW_D0239]), jednak&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
113&#13;
&#13;
�większość rozmówców stosowała w tym celu pędy dzikich grusz i podkreślała, że jest to stara wiedza, coś, co w ich zielnikach ma kategorię&#13;
„praktykowane od zawsze”.&#13;
III. 3.3.1. Zaufanie&#13;
Halina Anatolevna w ostatnich latach rzadko zbiera rośliny, czasem kupuje ziołowe mieszanki w aptece, co jest dość wyjątkowe na tle większości rozmówców, którzy nie mają dużego zaufania do mieszanek ziół&#13;
w torebkach sprzedawanych w aptekach. Ona też nie wypowiada się&#13;
o nich z wielką estymą, ale uznaje, że jest to wygoda, na którą warto&#13;
sobie od czasu do czasu pozwolić. Chętniej korzysta z roślin, które czasem zbierze dla niej ktoś znajomy.&#13;
Zapytana o herbaty, które pija, wymieniła: sporysh (rdest ptasi,&#13;
Polygonum aviculare L . sensu lato), deviasil (oman, Inula sp.), air (tatarak zwyczajny, Acorus calamus L .) – nie rośnie w okolicy; Halina&#13;
Anatolevna kupuje jego kłącze. Robi też herbatę z landyshy (konwalii&#13;
majowych, Convallaria majalis L., ale trzeba znać dawkę, bo może być&#13;
niebezpieczna, pije, bo ma problemy z sercem (większość rozmówców&#13;
używających tej rośliny robi z niej nalewkę na spirytusie). Poza tym&#13;
chętnie pije lipę, podkreśla, że jest dobra na przeziębienie. W zimie&#13;
obserwowałam, że często pija napary ze świeżo ściętych pędów malin&#13;
i czarnych porzeczek. Gdy chorowała, prosiła, by synowa nacięła jej&#13;
gałązek i przyniosła, żeby mogła zrobić sobie napar.&#13;
W większości rozmów w roli środków pomagających unikać khimii&#13;
pojawiały się rośliny pite w postaci herbat.&#13;
Klever, koniushyna ma w sobie dużo soli mineralnych, żeby nie pić witamin z apteki, możemy spożywać koniushynu. [Anatolevna, K. ok.&#13;
60, Film_00148]&#13;
Tak samo, przypuśćmy, my, ot ja lubię stale popijać herbatę z mięty,&#13;
ja lubię po prostu takie. Czarną herbatę jakoś odrzuciłam i melisu [melisę lekarską, Melissa officinalis L .]. [Tonia, K. 46 DW_A0168_1]&#13;
Nie jest to pełny obraz. Mimo że dużo częściej słyszy się o leczeniu&#13;
i wykorzystywaniu roślin do leczenia niż w celu zachowania zdrowia, to szczególnie dyskurs dotyczący „naturalności” i tego, żeby nie&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
114&#13;
&#13;
�zaszkodzić sobie różnymi działaniami (szczególnie produktami spożywczymi zawierającymi „chemię” lub modyfikowanymi genetycznie)&#13;
jest bardzo rozpowszechniony (por. Patico 2003). Leki ziołowe, na dodatek zebrane osobiście, są często przeciwstawiane „chemicznym”.&#13;
Takie zdanie jak to wypowiedziane przez dida Tolę (83) powtarza wiele&#13;
osób: „chemiczne lekarstwa jedno leczą, a drugie kaleczą”. Tego rodzaju odczucia są spójne z powszechną w różnych częściach świata wiarą w bezpieczeństwo i naturalność roślin leczniczych (por. Whyte, van&#13;
der Geest, Hardon 2002). Oczywiście nie oznacza to, że moi rozmówcy nie korzystają z aptecznych leków – zarówno do samoleczenia, jak&#13;
i wtedy, gdy są przepisane przez lekarzy.&#13;
III. 3.3.2. Relacje z „państwem”&#13;
Moim zdaniem bardzo istotnymtłem do zrozumienia, w jakie sieci&#13;
relacji wplątana jest khimia, są: brak zaufania do instytucji państwa&#13;
oraz różnego rodzaju produktów i powiązana z nimi potrzeba produkcji „swojego” jedzenia, a przede wszystkim „swoich” leków. Jest to też&#13;
sposób dyskursywnego odcinania się od elit, ciągłe podkreślanie,&#13;
że sami to zrobiliśmy, sami się postaraliśmy, bo: co oni jeszcze wymyślą,&#13;
jak spróbują nas dobić [Ira, K 33, notatka szczepienia, maj 2012], służy&#13;
to pokazaniu dystansu do „onych” – władzy, która powinna o nas dbać,&#13;
a tego nie robi. Samoleczenie również wpisuje się w ten sposób myślenia o sobie i świecie, są to nici relacji z państwem jako tym, które&#13;
powinno być odpowiedzialne za zdrowie swoich obywateli, a nie staje na wysokości zadania (por. Bazylevych 2009). Maryna Bazylevych&#13;
pisze o tym, że ze względu na sposób funkcjonowania służby zdrowia&#13;
w Ukrainie odpowiedzialność za zdrowie pacjentów, nawet w najbardziej podstawowym zakresie, spada na nich samych (2009). To o kupowanych w aptece lekach często mówi się, że nie wiadomo, co zawierają, „oni wkładają tam glinę czy coś, te leki nie mają właściwości, nie&#13;
działają” (takie zdanie powtarzało się w wielu rozmowach, np. notatka&#13;
z rozmowy z pasterzami 10.08.2013, Tonia, notatka maj 2012). W czasie&#13;
moich badań wątek fałszowania leków pojawiał się też niejednokrotnie&#13;
w mediach (notatka grudzień/styczeń 2013/14). Również produkty ziołowe rozmówcy wolą zebrać sami lub ewentualnie kupować od osób,&#13;
z którymi mogą wejść w interakcję, spotkać się twarzą w twarz, zbudować z nimi relację zaufania (Kołodziejska-Degórska 2016).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
115&#13;
&#13;
�III. 3.3.3. „Swojskość”&#13;
Wydaje się, że pojawianie się wielu taksonów roślin w zielnikach rozmówców jest powodowane potrzebą kontroli nad tym, czym się leczy&#13;
i co się je – a przede wszystkim pije w postaci herbat pitych dla przyjemności (ang. recreational teas [Sõukand i in. 2013]); daje to poczucie&#13;
sprawczości.&#13;
Dobrym przykładem na to, że robienie rzeczy samemu, „swojskość”&#13;
produktów, czyni je czystymi i bezpiecznymi, jest następująca, nagrana przeze mnie w Winnicy opowieść:&#13;
Ira: Wiem, że starsze babcie, to generalnie takimi silnymi ludźmi były,&#13;
że bez spryskiwacza mogły pryskać. Pryskały venikem (miotłą).&#13;
IK: Ta-ak?&#13;
Ira: Tak. Truciznę w wiadrze rozpuszczały – i miotłą, miotłą, tak miotłą, raz, raz, raz. I to wujek Kola opowiadał, znaczy mąż siostry mojej&#13;
mamy, opowiadał, że u nich tam była taka, no ona już była dosyć stara, taka masywna, silnej budowy, mówi, dobra kobieta, nie chorowała&#13;
na nic przez całe życie, to ona o tak, mówi, tę, znaczy, rozpuściła, znaczy, zamieszała palcem, jeszcze tak spróbowała, nie... Coś, mówi, ono&#13;
słabiutkie, nie wystarczająco mocne. Jeszcze jego trzeba tu dodać.&#13;
To ona sama na smak próbowała czy ono mocne, czy słabe, i nic jej nie&#13;
było [śmiech]. Tak i ona tak sobie pryskała, tak sobie radziła, tak. [K.&#13;
33 Ira DW_B0134]&#13;
Bywało, że kiedy pojawiało się dużo stonki ziemniaczanej, niektórzy&#13;
rozmówcy decydowali się podjąć próbę zdobycia chemicznych środków ochrony roślin i stosowali je w swoich przydomowych ogrodach.&#13;
Niemniej ta praktyka nie zmieniała narracji o własnych, niepryskanych warzywach. Zainteresowaniem cieszyły się też sadzeniaki ziemniaków (kupowano je szczególnie, jeśli nie wystarczyło własnych albo&#13;
gospodarze byli ciekawi jakiejś nowej odmiany), które były zaprawione i tym sposobem zabezpieczone przed koloradzkim żukiem (stonką&#13;
ziemniaczaną Leptinotarsa decemlineata Say); rośliny rozwijające się&#13;
z bulw były toksyczne dla owadów. Takie ziemniaki były przedstawiane jako ziemniaki „bez chemii”, „ekologicznie czyste”. Nie chodziło&#13;
tu o zaufanie do okresów karencji ani rozpad środków owado- i grzybobójczych, bo to one są głównie używane w ogrodach przydomowych,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
116&#13;
&#13;
�środków chwastobójczych się nie stosuje. Rośliny towarzyszące uprawom są usuwane ręcznie przez gracowanie i pielenie, lecz także, szczególnie później w sezonie, gdy rośliny uprawne są już większe, akceptuje się ich obecność. Moim zdaniem brak zmiany narracji wynikał&#13;
z poczucia kontroli nad własnym ogrodem, osiąganego dzięki własnej&#13;
pracy, znajomości ziemi i odmian, dzięki temu, że stosowanie środków&#13;
chemicznych może być włączone w sieć bliskich relacji, staje się sprawdzone, znajome, obserwowalne gołym okiem – znajoma babka bada&#13;
nasycenie roztworu środków owadobójczych na smak, stają się przez&#13;
to sprawdzone, znane – również dla tych, którzy tylko to obserwują&#13;
lub o tym słyszą. Analogicznie jest z przelewaniem środków ochrony&#13;
roślin, o którym pisałam w podrozdziale II.1 Infrastruktura. Podobnie&#13;
jak w badaniach, które podejmowały Melissa Caldwell (2011), Cynthia&#13;
Gabriel (2005) i Jane Zavisca (2003), bliskość w sieci relacji wpływa&#13;
na uznawanie przez rozmówców produktów za czyste ekologicznie (ekologicheskij chistyj), można również powiedzieć, że czyste ekologicznie&#13;
oznacza samodzielnie wyprodukowane (self produced). Pojęcie samodzielności jest rozciągnięte na osoby bliskie, dobrze znane, silnie związane z nami w sieciach relacji. Odgrywa tu również rolę ogromne poszanowanie dla ręcznej pracy i osobistego wysiłku (por. Caldwell 2011&#13;
i Humphrey 2010).&#13;
Tak o zagadnieniu „swojskości” pisze Joanna Mroczkowska: „Swój”&#13;
– oznaczający stosunek posiadania wobec produktu, który teraz pochodzi z nieznanego najczęściej źródła, z miasta lub miasteczka (por. alienacja producenta i produktu/efektów pracy), „swój” oznaczający również&#13;
znany, „swój” – taki jak dawniej, i wreszcie wytworzony dzięki pracy rąk&#13;
własnych, rodziny i sąsiadów. Opozycją jest tu obcy, „chemia” – źródło&#13;
choroby. „Swoje” jest kategorią, która potrafi godzić sprzeczności z różnych dyskursów. Na przykład ciasto z galaretką niebieską lub zrobione&#13;
w Stanach jest ciągle swoje, o ile zrobione jest przez kobietę-matkę-gospodynię (Mroczkowska 2015: 144).&#13;
III. 3.3.4. Wielogatunkowość&#13;
W niektórych kontekstach zwierzę (stonka), które jest blisko splecione&#13;
z rozmówcami w sieciach relacji, ale postrzegane bardzo negatywnie,&#13;
bo ludzi łączy z nim jedzenie tej samej rośliny, czyli są dla siebie konkurencją, i zwykle jest traktowane wręcz jak wróg, może stać się bliskie:&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
117&#13;
&#13;
�Bardzo dużo pojawiło się takich ziemniaków, które tam, wyhodowane&#13;
odmiany, co ich nie je stonka. No i takie ziemniaki jakby, ot z początku,&#13;
pierwszy okres uprawiali, potem przyszła informacja, czy ktoś swoim&#13;
rozumem do tego doszedł, że jeśli ich nie je stonka, to znaczy, że one&#13;
są już tak złe, że ludzie nie powinni ich jeść. [K. 33 Ira DW_B0134]&#13;
Czasem zwierzę, nawet takie jak stonka ziemniaczana, staje się&#13;
bliskie, nam podobne. Jeśli ono nie chce jeść ziemniaków, my też nie&#13;
powinniśmy. Skomplikowanie i różnice w niciach naszych fizjologii,&#13;
związków tworzących nas i owada, znikają. Są to akurat te różnice,&#13;
które z punktu widzenia fizjologa zwierząt są kluczowe. Zupełnie inne&#13;
związki chemiczne mogą być trujące dla owada i dla człowieka.&#13;
&#13;
III. 4. Przykłady z zielników:&#13;
nici zielnika Nataszy i innych z nim powiązanych&#13;
Tak jak w zielniku Haliny Anatolevnej bardzo ważna była warstwa dyskursywna i fakt posiadania wiedzy, która nie musiała koniecznie być&#13;
na co dzień praktykowana, tak w zielniku Nataszy ogromnie ważna&#13;
była praktyka. Natasza jest niezwykle dumna ze swojej pamięci i tego,&#13;
że zna bardzo wiele roślin leczniczych i przepisów na ich przygotowywanie. Należy do grupy rozmówców, którzy szczególnie aktywnie zbierali wszelkie informacje o roślinach i szybko sprawdzali je w praktyce. Wszyscy moi dorośli rozmówcy byli otwarci na wiedzę o roślinach,&#13;
ale nie wszyscy jej aż tak aktywnie poszukiwali i nie wszyscy tak chętnie rozwijali umiejętności niezbędne do praktykowania tej wiedzy.&#13;
Według mnie spośród 63 dorosłych osób, z którymi przeprowadziłam&#13;
wywiady, 22 miało bardzo rozbudowane zielniki, a spośród nich 11 (10&#13;
kobiet i 1 mężczyzna) wykazywało szczególną pasję zbierania i poznawania roślin oraz poszukiwania nowej wiedzy i pogłębiania już posiadanej. Wydaje mi się, że te liczby świadczą o wysokiej istotności wiedzy&#13;
o roślinach dla mieszkańców terenu moich badań.&#13;
III. 4.1. Relacja z miejscem i krajobrazem&#13;
Natasza w dzieciństwie mieszkała, jak mówi, w górach, w okolicach&#13;
Kamieńca Podolskiego. Jej ojciec zginął w wypadku, gdy była jeszcze&#13;
dzieckiem. Po jego śmierci przeniosła się z matką i trójką rodzeństwa&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
118&#13;
&#13;
�do Stroyinciów. Była najmłodsza, a matki nie było stać na to, by i ona się&#13;
uczyła; pozostałe siostry zdobyły wykształcenie. O jej mamie mówiono&#13;
w Stroyinciach worożka; umiała leczyć modlitwą, zamawiać choroby, lała&#13;
wosk, spalała beszyhu (dwa rodzaje: pierwszy – wywoływana przez paciorkowce róża, drugi – opuchlizny różnego pochodzenia, głównie na twarzy). Gdy ją poznałam, była już poważnie chora i rzadko kogoś przyjmowała, ale o swojej praktyce chętnie opowiadała. Mówiła też, że Natasza&#13;
ma dar do roślin. Ciocia Natasza nie przejęła daru matki, ale praktyki duchowe były dla niej bardzo ważne, regularnie chodziła do cerkwi, zawsze&#13;
przypominała mi o wszystkich świętach, podczas których można było&#13;
poświecić rośliny, dbała o to, bym brała udział w ważnych wydarzeniach&#13;
w cerkwi. Z Nataszą spotykałam się wielokrotnie, uwielbiała być nagrywana – czy to na dyktafon, czy kamerą, ma ogromny zapał edukacyjny&#13;
i stara się przekazać swoją wiedzę każdemu, kto ma ochotę słuchać.&#13;
W jej zielniku bardzo są widoczne sieci relacji z miejscami, w których bywała lub mieszkała. Natasza mówi czasem o okolicach Kamieńca&#13;
Podolskiego i wspomina piękno tamtych miejsc, tamtejszy lasostep&#13;
i rośliny, których nie może spotkać w Stroyinciach – jedną z nich jest&#13;
goricvit (miłek wiosenny, Adonis vernalis L .), inną son-trava (najprawdopodobniej szafran, Crocus sp.):&#13;
Natasza: son-trava. No to teraz sadzą. Ta sama son-trava, czekaj, jak&#13;
ona się nazywa? Jakoś, o tak wczesną wiosną, one wyłażą, o jak tylko&#13;
śnieg zejdzie, ta son-trava wychodziła. [K. ok 55, DW_B0133]&#13;
Dla jej zielnika ważne było, że jako dziecko chodziła, obserwowała, co starsi ludzie zbierali, zawsze miała kontakt z przyrodą, co wpłynęło w istotny&#13;
sposób na nici jej zielnika. Krajobrazy dzieciństwa zapadły jej w pamięć,&#13;
ale, jak mówi, tam tylko wyrosła, a całe życie przeżyła tu i to zastosowania tutejszych roślin zna. Pamięta tylko, że starzy ludzie zbierali, ale nie&#13;
wie dlaczego, tego już nie miała okazji się nauczyć i sama zacząć zbierać,&#13;
bo tu są inne siedliska. W zielnikach często widać nici wynikające z mobilności rozmówców. Najczęściej dotyczy to miejsc, w których pracowali lub&#13;
wychowali się. Tak dla dida Toli bardzo ważny był paslion (psianka czarna,&#13;
Solanum americanum Mill.), o którego jedzeniu w dzieciństwie nikt inny&#13;
mi nie wspominał. Did wychował się na Chersońszczyznie i tam dzieci&#13;
często go jadły. Podkreślał, że może być trujący i to ważne, by jeść czarne,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
119&#13;
&#13;
�dojrzałe owoce. Częstował mnie nimi, ciepło wspominając dzieciństwo.&#13;
Roślina, którą znał did z dzieciństwa, rośnie też w Stroyinciach – jest stosunkowo kosmopolityczna, występuje na siedliskach synantropijnych&#13;
(związanych z człowiekiem i jego działalnością). Choć pochodzi z Eurazji,&#13;
przystosowała się doskonale do życia w Amerykach, Australii i południowej Afryce. Inaczej jest z son-travą cioci Nataszy:&#13;
Natasza: U nas były fioletowe tam na pagórkach. A tu ja widzę, Lesia&#13;
[jej córka], o to kupiła, to ta sama son-trava, ale one i żółte, i białe,&#13;
i niebiesko-fioletowe, jakie zechcesz.&#13;
J: Aha.&#13;
N: Ja zapomniałam, jak one się nazywają [naciska na mnie, żebym&#13;
podała polską nazwę].&#13;
J: Noo... mnie się wydaje, że u nas mówią na nie krokusy.&#13;
H: O, tak, dokładnie, krokusy. U nas [w okolicach Kamieńca] to była&#13;
son-trava i ją też zbierali – na co? Nie wiem na co, ale starzy ludzie&#13;
zbierali. I ja kiedyś zbierałam, ale już nie pamiętam. Już minęły lata.&#13;
Ja odwykłam od tamtego. Ja tam tylko dorastałam, a całe życie tutaj&#13;
przeżyłam. [K. ok. 55, Natasza DW_B0133]&#13;
W związku z tym, że nie miałam okazji zobaczyć son-travy, nie mam&#13;
pewności, że rzeczywiście chodzi o jakiś gatunek krokusa/szafranu&#13;
(Crocus sp.), tak jak wyniknęło z naszej rozmowy. Tym bardziej, że son-trava jest potoczną nazwą sasanek (Pulsatilla sp.), które występują w lasostepie w podobnych miejscach co goricvit (miłek wiosenny,&#13;
Adonis vernalis L .). Nie ma to takiego znaczenia, ważne, że jest to roślina powiązana w zielniku Nataszy nićmi wspomnień z dzieciństwa, nićmi wiążącymi ją z innymi typami siedlisk niż te, wśród których mieszka&#13;
w Stroyinciach. Jest jedną z tych osób, które bardzo zwracają uwagę&#13;
na powiązanie roślin z siedliskami, na których występują, często podkreślała, w jakim miejscu, na jakiej glebie, czy wśród jakich innych roślin można spotkać takson lokalny, o którym mi akurat opowiadała. Tak&#13;
Natasza mówi o zmianach w krajobrazie po wizycie u rodziny w okolicach Kamieńca i robi porównania z florą Stroyinciów:&#13;
Natasza: Tak, co tam rośnie, rumianec [rumianek pospolity,&#13;
Matricaria chamomilla L .], on tam rośnie, i shavlia [szałwia, Salvia&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
120&#13;
&#13;
�sp.] na pagórkach, na górach po prostu. I polynu [bylica piołun,&#13;
Artemisia absynthium L .] tam pełno. A dawniej nie było.&#13;
IK: A czemu teraz tak. Jak to się...&#13;
Natasza: Rozsiał się czy co. Ale dawniej jego tyle nie było. No jak, był,&#13;
ale rzadziej. Tam teraz wszystko polynom.&#13;
IK: Gdzie tam?&#13;
Natasza: Na górze. Tam wszystko porosło. Całe wzgórze w polyni [bylicy piołun, Artemisia absynthium L .], a tutaj go tyle nie ma. No jest.&#13;
Tu jest trochę, tam jest trochę. A to wysiało się.&#13;
IK: A tam inaczej z niego korzystają niż tu?&#13;
Natasza: Nie, wszystko tak samo. [K. ok 55, DW_B0133]&#13;
Natasza porównuje, że w okolicach Kamieńca rośnie więcej polynu (bylicy piołun, Artemisia absynthium L .) niż tu – w Stroyinciach, ale zauważa też zmianę. Mówi, że wcześniej aż tak dużo go nie rosło. Zmiany&#13;
zauważane w środowisku, wynikające z różnych sieci relacji, mają swoje miejsce w wielu zielnikach. Czasem są to uświadamiane sieci relacji z ludzkimi aktorami – np. często rozmówczynie (przede wszystkim&#13;
katoliczki) opowiadały mi o tym, że za kościołem rosło dużo burkunu&#13;
(nostrzyka, Melilotus albus Medik. i Melilotus officinalis (L .) Pall.) – żółtego i białego, obecnie nie ma już go tyle – jak mi mówiono – pewnie&#13;
przez to, że dużo osób o tym wiedziało i go zbierało. Burkun (nostrzyk,&#13;
Melilotus albus Medik. i Melilotus officinalis (L .) Pall.) jest bardzo ważną&#13;
rośliną w zielnikach wielu moich rozmówców – jest uważany za jeden&#13;
z lepszych środków wspomagających gojenie się ran. Niektórzy wyróżniają dwa lokalne taksony – burkun zholtyi, burkun zhinochyi (nostrzyk&#13;
żółty, Melilotus officinalis (L .) Pall.) i burkun bilyj, burkun muzhskoi&#13;
(nostrzyk biały, Melilotus albus Medik.) – odpowiednio żeński i męski.&#13;
W wielu zielnikach pojawiają się rośliny uważane za męskie i żeńskie,&#13;
ale tylko burkun ma to zapisane w lokalnej nazwie.&#13;
III. 4.2. Płeć roślin, płeć zielników&#13;
Na przykład ciocia Stasia, która po operacji oczu zaczęła zbierać rośliny, wcześniej miała bardzo dużą wadę wzroku (-15 dioptrii) i nie mogła&#13;
zbierać, bo nie widziała dobrze, tak opowiada o właściwościach burkunu (nostrzyk żółty i biały, Melilotus albus Medik.; Melilotus officinalis&#13;
(L .) Pall.):&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
121&#13;
&#13;
�Stasia: I burkun, burkun na przykład, ot jak noga tam spuchnie, czy&#13;
jakaś rana, to jest męski i jest żeński, jest biały i jest żółty burkun.&#13;
IK: Aha, żółty. A który jest męski?&#13;
Stasia: A ot, wie pani (wy znajete), na pewno biały męski, a żółty żeński. Jeden jest pachnący, a drugi nie.&#13;
IK: Mhm.&#13;
Stasia: To nim trzeba rany przemywać, potem toż miałam na każdym&#13;
palcu wołokno [choroba ludowa, objawy trochę jak przy zastrzale, wyciąga się długie włókno z palca lub innej części ciała, bardzo&#13;
ważne, by go nie urwać] i to babka, ona wyciąga, to do babki chodziłam, zamówiła [od zamowy, a nie zamówienia] mi i tymi ziołami&#13;
i wszystko żeńskie trawy powinny być. [K. 60, DW_A0132]&#13;
Za każdym razem dopytywałam, czy kobiety powinny stosować wyłącznie żeński burkun (nostrzyk żółty, Melilotus officinalis (L .) Pall.), a mężczyźni – męski (Melilotus albus Medik.), i dowiadywałam się, że właściwie jest to bez znaczenia.&#13;
Hala: To jest męski [Hala pokazuje mi zasuszony burkun], biały – męski.&#13;
IK: Aha.&#13;
Hala: A żeński – żółty.&#13;
IK: Czy mężczyźni powinni stosować tylko biały?&#13;
Hala: Jakikolwiek. Wiecie jeszcze co? Jak jest jakaś rana, na przykład&#13;
na nogach, to zaparzać go i nim przemywać.&#13;
Dimitr: O, a to jest żółty.&#13;
IK: Aha, jest i żółty. I zbieracie jeden i drugi?&#13;
Hala: Ja jeszcze go wrzucam do herbaty, bo to dobre dla organizmu.&#13;
Dobrze oczyszcza organizm.&#13;
Dimitr: Wymywa sole. [K. ok. 70 Hala, M. 78 Dimitr DW_A0129]&#13;
Zbierają ten, który akurat uda się znaleźć, bo burkun potrafi zmieniać&#13;
miejsca, znikać – jak już wspominałam.&#13;
Obecnie w zielnikach moich rozmówców płeć burkunu łączy się wyłącznie z kolorem. Tak o męskich i żeńskich kolorach roślin pisze ukraińska lingwistka i etnografka Inna Gorofianiuk:&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
122&#13;
&#13;
�Ciekawe prawidłowości widać, jeśli chodzi o związek koloru kwiatu&#13;
z jego przynależnością do płci: różne gatunki roślin o białych kwiatach uważa się za dialektowe nośniki (діалектоносія) płci męskiej,&#13;
a kolorowe, szczególnie żółte – żeńskiej. (…) Burkun jest żeński&#13;
i męski, o to żeński żółty, a męski biały (o nostrzyku żółtym, burkun lekarski, Melilotus officinalis L . – wieś Ivaniv, rejon Kalinivski)&#13;
(2009: 57, tłumaczenie własne).&#13;
Niestety, autorka poprzestaje na opisie tego faktu i nie daje żadnych&#13;
wyjaśnień.&#13;
Są jednak takie rośliny, które wprawdzie nie mają w nazwie zakodowanej płci, ale są zdecydowanie polecane kobietom lub mężczyznom.&#13;
Mówi się o tym często z porozumiewawczym uśmieszkiem, bo ich działanie jest łączone z podnoszeniem lub obniżaniem sprawności seksualnej i popędu płciowego. Rośliny te są obecne w zielnikach zarówno&#13;
kobiet, jak i mężczyzn, a przedstawiciele obu płci dość swobodnie&#13;
dzielili się ze mną tymi informacjami. Tymczasem spośród migrantów paragwajskich w Argentynie, wśród których prowadziła badania&#13;
Monika Kujawska, tylko mężczyźni opowiadali o afrodyzjakach (2015).&#13;
Larisa mówi mi tak: petrushka (pietruszka zwyczajna, Petroselinum&#13;
crispum (Mill.) Fuss), pasternak (pasternak, Pastinaca sativa L .), od tego&#13;
im się chce, miata nie robi im dobrze, zmniejsza mężczyznom ochotę&#13;
na seks. Z seksu nici (seksa nul). Nie mam mężczyzny, to nie używam. [K.&#13;
34 Larisa, notatki 19.06.2012, 20.06.2012]&#13;
Tak opowiada o przepisie przywiezionym przez brata z Kijowa Alina&#13;
– nauczycielka wf z Hrisziwców:&#13;
Alina: O, ta buzyna, tu rośnie.&#13;
IK: Aha, tak, widzę.&#13;
Alina: Tak zwyczajna, czarna. O, z owoców.&#13;
76&#13;
IK: Z owoców ?&#13;
Alina: Właśnie z owoców – to w ogóle bardzo super ważna właściwość&#13;
buzyny. Szczególnie dla mężczyzn, którzy są już w dojrzałym wieku.&#13;
U kogo zdarzają się choroby na tle seksualnym.&#13;
IK: Aha.&#13;
76.&#13;
&#13;
Dziwię się, bo większość rozmówców uważa owoce za niejadalne. Wielu łączy&#13;
je ze złem, z diabłem.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
123&#13;
&#13;
�Alina: Trzeba brać o te owocki buzyny, nastawiać najlepiej na spirytusie. A później przyjmować trzy razy dziennie po łyżeczce od herbaty.&#13;
I wszystko odnowi się [śmieje się].&#13;
IK: Nigdy o tym nie słyszałam.&#13;
Alina: Tak, to taki zwykły narodny [ludowy] sposób. To mój brat przyjechał z Kijowa i jak on zobaczył tę buzynu, on już jest pod czterdziestkę. I on, jego żona skubie, on sobie słoik nazbierał, no generalnie,&#13;
on mówi, spróbuj nawet swojemu Tarasowi, mówi, spróbuj dla profilaktyki. Ja powiedziałam: dobrze. [K. ok. 40 Hrisziwcy DW_D0239]&#13;
Stosunek do tego, czy to dobrze, by było seksa nul, zależy oczywiście&#13;
od konkretnej osoby i jej relacji. Nie zaobserwowałam tu żadnej tendencji zależnej od płci, raczej rozmówcy stosują te rośliny zależnie&#13;
od aktualnej potrzeby – swojej lub partnera.&#13;
Dość klasycznie, jak na wschodnioeuropejski kontekst, choć nie&#13;
tylko, w zielnikach nie ma roślin, które zwiększałyby popęd seksualny kobiet (por. Talko-Hryncewicz 1893; Kujawska 2015). Są natomiast&#13;
takie, które mogą spowodować poronienie. Mówiono mi o nich zawsze&#13;
jako o tych, na które powinny uważać osoby ciężarne. Mimo że w byłym Związku Radzieckim zwykle swobodnie mówi się o aborcjach (zdarzało mi się słyszeć takie historie od moich rozmówczyń), to w zielnikach nie ma roślin celowo stosowanych jako środki poronne. Być może&#13;
jest tak dlatego, że moje rozmówczynie nie uciekały się w tej kwestii&#13;
do świata roślinnego, tylko udawały się po pomoc do przedstawicieli medycyny oficjalnej. Nie drążyłam jednak zbyt głęboko tego tematu, więc nie mam całkowitej pewności. Nikt nie mówił mi o obecności&#13;
środków antykoncepcyjnych w jego zielniku mentalnym.&#13;
Tonia M. w ten sposób opowiada o roślinach, które mogą spowodować poronienie:&#13;
Tonia: Są nawet takie zioła (travy), które, kiedy kobieta jest w ciąży,&#13;
to ich nie może pić, bo mogą spowodować poronienie, na przykład miata [mięta, różne gatunki i odmiany, Mentha spp.]. Miaty nie można&#13;
wtedy dawać do picia!&#13;
IK: Kiedy kobieta jest w ciąży, tak?&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
124&#13;
&#13;
�Tonia: Tak, kiedy jest ciężarna, ona wywoła... W ogóle miata jest niekorzystna, szczególnie dla mężczyzn! Dlatego jak tak zgodnie z wierzeniem, to oni stają się impotentami, tak właśnie od miaty.&#13;
IK: Tak?&#13;
Tonia: Tak! Właśnie mężczyźni nie powinni pić miaty. Niby ziółko&#13;
– ziółko, wszystko smaczne. No, a nieprawda, że całkowicie, no ale&#13;
za bardzo wciągać się w nią nie należy. Żadnej travy nie należy nadużywać, moim zdaniem.[K. 55 DW_A0131]&#13;
Moi rozmówcy wierzą w moc i działanie roślin, obserwują ich działanie&#13;
na sobie, więc właściwie nigdy nie traktują ich lekko.&#13;
Wiele roślin o działaniu afrodyzjakalnym lub obniżającym popęd&#13;
seksualny ma w swoim wyjątkowo bogatym zielniku Witia. Chętnie&#13;
i zabawnie o nich opowiada. Jedną z jego ulubionych opowieści jest&#13;
historia o pasternaku (pasternak, Pastinaca sativa L .), który został&#13;
mu polecony przez starszą kobietę na weselu jako środek utrzymujący&#13;
w zdrowiu zęby. Mimo podeszłego wieku miała ona wszystkie własne&#13;
zęby i twierdziła, że zawdzięcza to pasternakovi (pasternak, Pastinaca&#13;
sativa L .). Witia postanowił wypróbować, ale niedługo stosował tę kurację, bo miała działanie afrodyzjakalne, co nie było mu wówczas&#13;
na rękę. Powiedział mi, że może staruszka mogła sobie chrupać ten&#13;
pasternak, ale on, mężczyzna w sile wieku i bez kobiety, musiał z tej&#13;
terapii zrezygnować i pogodzić się z ewentualnymi chorobami zębów.&#13;
[M. ok. 50 Witia DW_D0224, DW_A0122]&#13;
III. 4.3. Różnice między zielnikami mężczyzn i kobiet&#13;
Są jednak takie zastosowania roślin, o których właściwie nigdy nie słyszałam od mężczyzn. Są to rośliny związane z dbaniem o skórę niemowląt i pierwszą ich rytualną kąpielą, zniechęcające do picia alkoholu&#13;
i zapobiegające męskiej zdradzie (por. Howard 2003, żaden z autorów&#13;
tomu nie wspomina o roślinach zapobiegających zdradzie czy alkoholizmowi, ale jest wiele przykładów roślin należących do żeńskiej sfery,&#13;
np. tych związanych z opieką nad dziećmi).&#13;
Ciocia Natasza mieszka z dwoma wnukami – synami syna; dzieci córki przychodzą w odwiedziny; jej rodzina jest mocno ze sobą związana,&#13;
często się widują, troszczą się o siebie. Ważnymi nośnikami troski są dla&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
125&#13;
&#13;
�77&#13;
&#13;
nich rośliny lecznicze i zabiegi babki – matki Nataszy (baba Hania&#13;
zmarła po zakończeniu głównego okresu badań). Dlatego, jak wiele kobiet w jej wieku, ma w zielniku mentalnym bardzo dużo roślin związanych z troską o dzieci. Ważna w tym kontekście jest np. peonia, peony,&#13;
pivonia, roza (piwonia, różne gatunki i odmiany, Paeonia spp.), w której płatkach kąpie się po raz pierwszy w życiu dziewczynkę, żeby była&#13;
piękna i lubiana przez chłopców. Niezależnie od płci dziecka pierwsza&#13;
kąpiel jest bardzo ważna i zawsze dodaje się do niej zioła. Później też&#13;
często kąpie się dzieci w travach, szczególnie jeśli mają jakieś kłopoty&#13;
ze skórą. Jedną z najważniejszych roślin służących do tego jest chereda,&#13;
didovi voshchi, didive voshi, didovi voshi, babini voshchi (uczep trójdzielny, Bidens tripartita L.). Tak mówi o niej moja rozmówczyni:&#13;
Natasza: To jest chereda (uczep trójdzielny, Bidens tripartita L .).&#13;
Chereda po narodnomu (w lokalnym dialekcie) to didovi voshi.&#13;
IK: Jak?&#13;
Natasza: Didovi voshi. One jak dojrzewają, to takie są, że czepiają się&#13;
ubrań.&#13;
J: A, aha.&#13;
Natasza: One tak mocno się czepiają, że ich odczepić się nie daje. Jeżeli&#13;
przejdziesz przez to, wyjdziesz z niego niczym jeż. [K. ok. 55 Natasza&#13;
DW_B0116]&#13;
Widać w tej wypowiedzi różnorodne nici relacji Nataszy z tą rośliną&#13;
i relacje cheredy z innymi aktorami (np. zwierzętami – w tym ludzkimi –&#13;
rozsiewającymi ją poprzez przenoszenie na powierzchni swoich ciał).&#13;
W domu Nataszy jest wanna (ważna aktorka sieci tego zielnika), co nie&#13;
jest powszechne w domach moich rozmówców, dlatego w jej zielniku jest&#13;
wiele roślin, które wykorzystuje w postaci „wanien”, np. kąpiele w gałęziach hvoiny, sosny (sosna zwyczajna, Pinus sylvestris L.) stosowane przy&#13;
przeziębieniu i zapaleniu płuc (kolejno cała rodzina się moczy), czy wanny z suszonych liści beriozy, berezy (brzozy brodawkowatej i omszonej,&#13;
Betula pendula Roth i B. pubescens Ehrh.) działające oczyszczająco.&#13;
Są też takie umiejętności, które mogą być lepiej zakorzenione&#13;
w męskich zielnikach. Przykładem niech będą aktywności związane&#13;
77.&#13;
&#13;
Stosuję tu termin babka jako określenie osoby leczącej.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
126&#13;
&#13;
�ze zbiorem soku z beriozy, berezy – nie chodzi o wiedzę, bo teoretycznie wszyscy wiedzą, jak to zrobić, przy użyciu tej lub innej techniki.&#13;
Natasza zwykle wszystkie części roślin zbiera sama, ale zbieranie soku&#13;
z beriozy, berezy zostawia synowi. Sama zajmuje się robieniem kwasu z soku z beriozy, berezy – dodawaniem suszonych jabłek i nastawianiem go. Nawet ciocia Lusia – kobieta orkiestra – umiejąca stawiać&#13;
piece i robiąca to często w domach znajomych, mająca bardzo bogaty&#13;
zielnik pełen magicznych opowieści o roślinach, chodząca regularnie&#13;
na ryby, rzadko zbiera sok z brzozy. Co ciekawe, podkradanie soku jest&#13;
uważane za coś w pełni dopuszczalnego, rodzaj gry, w którą grają wszyscy zbieracze, choć przede wszystkim dzieci.&#13;
W zielnikach moich rozmówczyń są też – nieobecne w męskich&#13;
zielnikach, w każdym razie wystarczająco wyraźnie, by mężczyźni&#13;
mi o nich mówili – rośliny odpowiadające na problemy kobiet z mężczyznami. Rozmówcy nigdy również nie mówili mi o roślinach pomagających im przy jakichś problemach z kobietami. To, że będąc mężatką, mieszkałam na Podolu tylko z synem, a mąż przyjeżdżał od czasu&#13;
do czasu, skłaniało rozmówczynie do dzielenia się informacją, że powinnam go poić herbatą zawierającą cykorij, petrovi batohi, sobachy batogi (cykorię podróżnik, Cichorium intybus L .). Miało to spowodować,&#13;
że nie będzie gulial (zdradzał mnie).&#13;
Jednak to nie wokół zdrad małżeńskich koncentruje się część zielników przynależna wyłącznie kobietom. To domowe sposoby radzenia&#13;
sobie z alkoholizmem są tu osią. Stosowanie tych metod wymaga wiedzy i ostrożności, bo rośliny w tym celu używane mogą być, według&#13;
wiedzy rozmówczyń, śmiertelnie trujące i dlatego, jak mi mówiły: trzeba znać dozu. Prym wśród stosowanych w ten sposób roślin wiedzie,&#13;
łatwy do znalezienia w stroyinieckich lasach – kopytniak (kopytnik pospolity, Asarum europaeum L .).&#13;
Kopytniak, wiesz co to? On zniechęca do wódki. Powoduje wymioty,&#13;
trzeba znać dawkę, bo wymiotuje się od niego, trujący jest nawet. [K.&#13;
62 Hania notatka 19.06.2012]&#13;
Jednak często się słyszy, że mężowi nic nie pomaga, nawet kopytniak&#13;
(kopytnik pospolity, Asarum europaeum L .).&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
127&#13;
&#13;
�Do podobnych metod uciekały się czytelniczki gazet i czasopism&#13;
dla farmerów, popularnych na początku XX w. wśród ukraińskich migrantów do Kanady. Na ich łamach, zwykle pod pseudonimem, na ich&#13;
łamach dzieliły się problemami i rozwiązaniami. Problem alkoholowy&#13;
partnerów bywał przedmiotem ich porad, stosowanie różnego rodzaju środków trujących w odpowiedniej dawce było powszechne (Lewis&#13;
1990).&#13;
Często formą, w której podaje się lek roślinny, jest nalewka na spirytusie lub wódce. Dlatego niektóre rozmówczynie podkreślają, które preparaty można przygotować tak, by nadawały się dla tych, co nie&#13;
mogą pić alkoholu – zwykle chodzi o mężczyzn alkoholików.&#13;
To jest polyn [bylica piołun, Artemisia absynthium L.]. Jeśli chorują ludzie, którzy nie mogą alkoholu przyjmować, to go się zaparza tak jak&#13;
herbatę. Bardzo dobrze leczy żołądek. [K ok 55 Natasza DW_A0118]&#13;
Wśród moich rozmówczyń powszechne jest postrzeganie mężczyzn jako&#13;
słabych i nieprzydatnych. Mimo wszystko chcą ich utrzymać, ponieważ&#13;
we dwoje łatwiej jest „ciągnąć gospodarstwo”. W tym modelu kobiecości ważne jest dbanie o innych, a trudne – przyznanie się do dbania&#13;
o siebie. Od wielu rozmówczyń (mężczyźni leczący i zbierający rośliny nie wygłaszali takich opinii) słyszałam: zbieram, zbieram, nasuszę&#13;
i mam, czasem nawet nie używam, nie mam czasu, ale mieć je muszę [K.&#13;
55 Tonia DW_A0167, DW_A0168], czy: żeby tak wszystkiego tego używać,&#13;
trzeba by bardzo siebie lubić [myśleć o sobie], zdrowa bym była, gdybym&#13;
używała, ale nie nazbierać nie mogę [notatka K. 62 Hania 17.06.2012].&#13;
Zabezpieczenie się na wypadek nagłej potrzeby wysuszonymi roślinami&#13;
jest ważne, bo w wypadku bardzo wielu przypadłości po rośliny sięga&#13;
się w pierwszym momencie. Przeziębienia, bóle stawów, problemy żołądkowe, źle gojące się rany to podstawowe problemy zdrowotne, które&#13;
leczy się roślinami w warunkach domowych. Jeżeli zabraknie potrzebnych ziół w domowej apteczce, prosi się o nie sąsiadów, znajomych, rodzinę – osoby z sieci znajomości. Bazylevych pisze o tym, że ze względu&#13;
na sposób funkcjonowania służby zdrowia w Ukrainie odpowiedzialność za zdrowie pacjentów, nawet w najbardziej podstawowym zakresie,&#13;
spada na nich samych (Bazylevych 2009). Kobiety mówią, że nie dbają o zdrowie, zajmują się nim dopiero, kiedy jest już bardzo źle, że nie&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
128&#13;
&#13;
�są na tyle na sobie skupione (nie lubią siebie na tyle), żeby się profilaktyką zajmować. W takich wypowiedziach pobrzmiewa nutka ironii – „miastowe, które mają dużo czasu, mogą sobie na coś takiego pozwolić, a nie&#13;
my, ludzie dużo i ciężko pracujący”. W pewnym sensie nie honor o siebie dbać, tak samo jak nie wypada za bardzo się oszczędzać fizycznie,&#13;
czy nie ryzykować choćby w niewielkim stopniu zdrowiem. To ostatnie&#13;
dotyczy szczególnie mężczyzn i w ich kontekście pojawia się wątek „kozactwa”. Wpisuje się to, w pewnym stopniu, w radziecki dyskurs dotyczący heroizmu (Lindbladh 2012).&#13;
Dbanie o kogoś innego to zupełnie inna sprawa. Kobiece dbanie&#13;
o innych rozciąga się szeroko – dotyczy nie tylko rodziny, lecz także&#13;
sąsiadów, znajomych czy nawet przygodnie spotkanych osób, jak badaczka. W zielnikach znanych mi mężczyzn, nawet tych o bardzo bogatych zielnikach, właściwie nie ma nici związanych z rozdawaniem roślin, dbaniem przy ich pomocy o społeczność; jeśli ktoś, poza samymi&#13;
nosicielami zielników, jest tu uwzględniany, to są to osoby najbliższe.&#13;
Wpisuje się to w dyskurs, w którym właśnie kobiety są sprawcze i silne&#13;
– berehynie (żeńskie boginie, strażniczki ogniska domowego), na nich&#13;
wszystko się opiera (por. Murney 2007).&#13;
Znamienne może się wydawać w tym kontekście, że w kobiecych&#13;
zielnikach duże znaczenie mają rośliny o działaniu uspokajającym&#13;
i obniżającym ciśnienie krwi. Właściwie każda z moich rozmówczyń&#13;
podkreślała, że rośliny „na uspokojenie” trzeba mieć w podręcznym&#13;
zapasie. Wszystko jedno czy będą to, jak u Anatolevnej, hvoia (sosna&#13;
zwyczajna, Pinus sylvestris L .) na uspokajające kąpiele, czy dużo powszechnej stosowane napary, ważne, żeby pomogło.&#13;
Halina: To chebrec [macierzanka, Thymus serpyllum L . i Thymus pulegioides L ., być może też inne taksony z rodzaju Thymus] jest, materinka [lebiodka pospolita, Origanum vulgare L .], jeszcze piję miatę&#13;
[mięta, różne gatunki, Mentha spp.]. To ja to wrzątkiem zaleję, kiedy&#13;
nie mogę spać, po to, żeby się uspokoić. Po całym dniu przychodzisz&#13;
do domu. Mężczyźni po to, żeby się rozluźnić, wypijają kieliszek. I potem uspokajają się. A ja lubię czekoladę, a do tego kubek herbaty. Potem&#13;
przychodzi spokój. [K. ok. 60 Anatolevna DW_A0156]&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
129&#13;
&#13;
�Natasza jako zaspokoitelnyj zasib (środek uspokajający) bardzo ceni sobachu kropyvu, pustyrnik (serdecznik zwyczajny, Leonurus cardiaca L .):&#13;
Natasza: A już teraz to tę sobachu kropyvu [serdecznik zwyczajny,&#13;
Leonurus cardiaca L .], ja cały czas zbieram, to jest pustyrnik. [K. ok.&#13;
55 Natasza DW_A0118]&#13;
Natasza: pustyrnik [serdecznik zwyczajny, Leonurus cardiaca L .],&#13;
po narodnomu sobacha kropyva, on jest silnie uspokajający i od ciśnienia. [K. ok. 55, DW_B0116]&#13;
W kobiecych zielnikach dość istotne miejsce zajmują rośliny stosowane do leczenia tzw. chorób kobiecych. Typową metodą podania&#13;
leku są szpryncowania (irygacje) pochwy, czasem też napary do picia.&#13;
Najpowszechniej jest w tym celu stosowana akacia (robinia akacjowa,&#13;
grochodrzew biały, Robinia pseudoacacia L .).&#13;
Natasza: To akacia [robinia akacjowa, grochodrzew biały, Robinia&#13;
pseudoacacia L .]. To jest dobrze pić herbatę, ona, jak ma się zapalenie&#13;
jajników. Bardzo pomaga. [Natasza K. ok. 55, DW_B0116].&#13;
Mniej popularna, ale dla wielu kobiet bardzo ważna jest bilia lilia [liliia&#13;
biała, Lilium candidum L .]:&#13;
Natasza: O, tu liliia bila. Na żeńskie. Głównie od jajników kobiety piją.&#13;
O, to jest ona [pokazuje rosnącą w swoim ogródku].&#13;
IK: I kwiaty czy...&#13;
Natasza: Dokładnie kwiaty, właśnie kwiaty. [Natasza K. ok. 55, DW_&#13;
B0116]&#13;
Inną, dość powszechnie stosowaną przy takich przypadłościach rośliną&#13;
z kobiecych zielników jest chervonyi klever, koniushyna rozova (gatunki&#13;
koniczyn o różowych kwiatach, Trifolium spp. o różowych kwiatach ).&#13;
Tonia: A jeszcze dobry nawet sam klever. Znasz taką roślinę?&#13;
IK: A który, biały?&#13;
Tonia: Nie, nie, konkretnie czerwony. Biały, nie wiem na co jest. Nie&#13;
zbieram. A ten, tak, dobry, kiedy na kobiece chorują. Szpryncuwatsia&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
130&#13;
&#13;
�[robić irygacje] można albo po prostu się podmywać. Można też pić.&#13;
[Tonia M. k. 55 DW_A0131]&#13;
III. 4.4 .Mieć rośliny, mieć wiedzę – budować prestiż?&#13;
W pokoju cioci Nataszy jest szafa z fototapetą przedstawiającą wiosenny las i wodospad, za jej przesuwanymi drzwiami, wśród zwisających&#13;
z wieszaka spódnic kryją się słoje i słoiki, a w nich różne nastoiki (nalewki), owoce zasypane cukrem. Natasza suszone rośliny przechowuje&#13;
na strychu, wchodzi się na niego po metalowych, porośniętych winoroślą schodach na szczytowej ścianie domu. Zwykle, kiedy ciocia Natasza&#13;
wiedziała, że mam do niej przyjść, znosiła woreczki i zrobione ze starych gazet zawiniątka z roślinami, czasem bywałyśmy też w znajdującej&#13;
się naprzeciw domu piwnicy, której półki uginały się pod różnokolorowymi słojami z przetworami. Jeśli spotykałyśmy się gdzieś przypadkiem, też opowiadała o roślinach, które akurat zebrała ostatnio, przede&#13;
wszystkim takich, o których wcześniej zapomniała mi powiedzieć.&#13;
Bukiety, materiałowe woreczki, gazety czy słoiki z suszonymi roślinami są właściwie w każdym gospodarstwie. W Stroyinciach nie poznałam nikogo, kto nie przechowywałby przynajmniej kilku najczęściej&#13;
używanych taksonów roślin. Bardzo wiele osób przygotowuje różnego&#13;
rodzaju nalewki. Niektórzy robią maści czy zasypują kwiaty i owoce roślin leczniczych cukrem. Niemniej najbardziej powszechne jest wykorzystanie naparów. W tym przechowywaniu i zbieraniu roślin bardzo&#13;
ważne jest to, żeby je mieć:&#13;
Natasza: Tu mam boiaryshnik [hlid, boiaryshnik, hlod (głóg, Crataegus&#13;
sp.)].&#13;
IK: O, boiaryshnik!&#13;
Natasza: Miałam jego trzylitrowy słoik i oddałam siostrze, bo ona&#13;
ma ciśnienie. Dużo mi jeszcze zostało, to potrzeba tylko 1/3. A ja to wzięłam, zrobiłam, myślę, nie daj Boże, kiedyś będzie potrzebny, to wtedy&#13;
będzie można rozcieńczyć. [K. ok. 55 DW_B0133]&#13;
Posiadanie dzikich roślin jest źródłem poczucia bezpieczeństwa i potencjalnej sprawczości. Zebrane rośliny zawsze można komuś dać&#13;
w prezencie, podarować, gdy jest się o to proszonym, ale też wcisnąć,&#13;
gdy chce się pozbyć nadmiaru. Szczególnie wiosna jest momentem,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
131&#13;
&#13;
�gdy nadmiary zaczynają krążyć po sieciach relacji. Choćby zeszłoroczne zasuszone rośliny, nikt nie chce ich wyrzucić, bo szkoda, mają jeszcze moc i wartość, ale jeśli nazbierało się już nowe, to można te stare spróbować oddać w dobre ręce. Podobnie jest z sadzonkami roślin,&#13;
bywa, że moi rozmówcy cierpią z powodu klęski urodzaju – nie ma już&#13;
wolnego miejsca w ogródku, a tu ktoś przyniósł jeszcze kilka nowych&#13;
sadzonek pomidorów. Podobnie jest z przetworami – o czym pisałam&#13;
w pierwszym rozdziale.&#13;
Rozmówcy o szczególnie bogatych zielnikach dużo czasu poświęcają przygotowywaniu wieloskładnikowych herbat – czy to leczniczych,&#13;
czy też pitych dla przyjemności. Jest to różne np. od tego. jak przygotowuje się herbaty do picia i leczenia na rumuńskiej Bukowinie – tam&#13;
tylko zwierzęta leczy się herbatami wieloskładnikowymi, jest to argumentowane tym, że trudno jest postawić bardzo precyzyjną diagnozę.&#13;
Zoriana Boltarovych (ukraińska etnografka) tłumaczy to tym, że w lecznictwie ludowym Ukrainy stosowano mieszanki wielu ziół, gdyż istniało przekonanie, że przy licznych dolegliwościach konieczne jest holistyczne podejście do leczenia, powinno się leczyć cały organizm, a nie&#13;
tylko chory organ (2014). Wieloskładnikowe herbaty w większości znanych mi zielników mentalnych mają trzy, pięć lub siedem składników.&#13;
III. 4.5. Ekonomiczne przyczyny zbierania roślin&#13;
Niektórzy z rozmówców deklarowali, że nigdy nie pijają czarnej czy zielonej herbaty z liści Camellia sinensis (L .) Kuntze i jej odmian. Niemniej&#13;
zdarzało mi się dość często być częstowaną taką herbatą. Dobrej jakości herbata pełni czasem funkcję podarunku, nie spotkałam się jednak z tym, by była to herbata pakowana w torebki. Baba Masza, sąsiadka baby Adeli, często wpadała do nas do domu posiedzieć chwilę&#13;
w ogródku i porozmawiać. Tłumaczyła mi podczas wywiadu, dlaczego&#13;
nie kupuje czarnej herbaty:&#13;
To nie to, że to oszczędność. Nie ma tu czego oszczędzać. Tak, wszystko mamy. Zdarza się że ot, kupię czasem paczuszkę herbaty, popiłam,&#13;
wrzuciłam te o [susz herbaciany], przyjrzałam się – nie, brzydzę się&#13;
i tyle. Nie mogę, nawet ta herbata sypana. Ot wrzuciłam, ona naciąga,&#13;
no ja sobie tak po troszku, mnie lepiej, ale w większości to u mnie zioła&#13;
(travy). [K. ok. 83 Masza, DW_A0169]&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
132&#13;
&#13;
�Jeżeli zbieranie ziół na herbaty pite na co dzień dla przyjemności jest&#13;
warunkowane przyczynami ekonomicznymi, to tylko w niewielkim&#13;
stopniu i nie jest to dla mieszkańców Podola argument, który sami&#13;
by podnosili. Wręcz odwrotnie, mówią, że stać ich na sklepową herbatę,&#13;
ale nie chcą jej pić. Oczywiście jest to też kwestia szerszych powiązań&#13;
gospodarczych i tego, jakiej jakości herbaty są dostępne w miejscach,&#13;
gdzie mieszkają. Dlatego nie wykluczałabym całkowicie przyczyn ekonomicznych, mimo że są z porządku etik. Trochę inaczej ma się sprawa z leczeniem domowym naparami ziołowymi. Pomimo że nikt nigdy&#13;
mi nie powiedział, że leczy się w ten sposób, bo nie stać go na inne&#13;
metody terapii, to rozmowy o cenach leków, a przede wszystkim porad lekarskich i leczenia szpitalnego powracały bardzo często podczas&#13;
moich badań. Mniej lub bardziej dramatyczne opowieści o kontaktach&#13;
z przedstawicielami oficjalnej medycyny dobrze ilustruje winnickie&#13;
graffiti (por. Kołodziejska-Degórska 2016).&#13;
&#13;
Fot. 5. Graffiti przedstawiające lekarza – skarbonkę z winnickiej ul. Sobornej.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
133&#13;
&#13;
�Zbieranie roślin, czy to na napary lecznicze, czy na smakowe herbatki, nie było źródłem regularnego dochodu dla żadnego z moich&#13;
rozmówców (por. Rakowski 2009, Skupiński 2018). Nie poznałam&#13;
w Stroyinciach ani okolicznych wsiach nikogo, kto regularnie zbierałby i sprzedawał rośliny. Czasem ktoś wspomniał o tym, że sprzedawał w Kijowie na rynku (co ciekawe, nigdy w tym kontekście nie pojawiała się Winnica) podsnezhniki, pidsnizhniki, kozodriz (przebiśniegi,&#13;
Galanthus nivalis L .) czy cheremshę, medvedi chesnok, zeleny chesnok,&#13;
zelenyj chesnok, chosnechok (czosnek niedźwiedzi, Allium ursinum L .),&#13;
ewentualnie tatarskie zilja, air (tatarak zwyczajny, Acorus calamus )&#13;
w okolicy Zielonych Świątek (mieszkańcy Stroyinciów muszą udawać się poza wieś po tatarskie zilja, bo w pobliżu nie ma jego siedlisk).&#13;
Zwykle mówiono o tym w kontekście kar, które mogą zostać nałożone&#13;
na sprzedających te zamieszczone w Czerwonej Księdze Roślin Ukrainy&#13;
rośliny (Chervona kniga Allium 2009; Chervona kniga Galanthus 2009).&#13;
Ludzie o ochronie prawnej tych gatunków dowiadywali się, gdy nałożono lub próbowano nałożyć na nich kary. Często też podważali sens&#13;
ochrony, gdyż w ich okolicy oba gatunki rosną łanami.&#13;
M: Bóg dał tyle cheremshy, a za nią gonią [za jej sprzedaż].&#13;
T: No tak, gonią. Kijowie dają mandaty za podsniezhniki też, a przecież&#13;
nie sprzedaje ich się z cebulkami, jak je trochę przerywać, to cebulki lepiej rosną.&#13;
K: Co za przepis, ale milicja zawsze znajdzie coś, do czego może się&#13;
przyczepić [notatka, 4.06.2012] (patrz też podrozdział II.4 Lasy, łąki,&#13;
krajobraz wsi).&#13;
Tak o karach za zrywanie podsnezhników (przebiśniegów, Galanthus nivalis L .) mówią podczas zbierania materiału do filmu Nastia i Masza,&#13;
wówczas uczennice piątej klasy miejscowej szkoły:&#13;
Nastia: Podsniezhniki są w Czerwonej Księdze Roślin Ukrainy.&#13;
Rafał: I oni sprawdzają, czy nikt ich nie zrywa?&#13;
Nastia: Tak.&#13;
Masza: Dają ogromny mandat.&#13;
Nastia: Mogą dać taki mandat, że nie starczy wam pieniędzy nawet jak&#13;
sprzedacie swój dom.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
134&#13;
&#13;
�Masza: Tylko dzieciom nie dają.&#13;
[Film Ludzie i rośliny, maj 2013]&#13;
To, że dziewczynki wiedzą, że podsniezhniki są w Czerwonej Księdze&#13;
Roślin Ukrainy, jest wynikiem pracy nauczyciela biologii, który o tym&#13;
opowiada i chodzi z dziećmi do lasu liczyć zagęszczenie populacji podsniezhników. Od niego też wie o tym np. Witia – miejscowy nauczyciel&#13;
plastyki, osoba o bardzo bogatym zielniku mentalnym. Pytany o nowe&#13;
tablice wywieszone przez leśnictwo, głoszące, że zabrania się zbierania&#13;
roślin w lesie, mówi: A co to leśnictwo może zabronić, no może, gdyby jakiś&#13;
pan się pojawił i las wykupił, to mógłby zabronić, a leśnictwo, co im szkodzi, że ludzie chodzą do lasu i coś tam sobie zbiorą. Później przeszliśmy&#13;
do tematu Czerwonej Księgi, czy zna jakieś rośliny w niej umieszczone:&#13;
Witia: A wiesz, na pewno te podsniezhniki, je nawet zabraniają sprzedawać, dają mandaty. Je wożą na sprzedaż, to mandat dają. A więcej&#13;
nie wiem, co tam jeszcze może być (w Księdze). [M ok. 50, DW_D0224]&#13;
Wśród moich rozmówców był tylko jeden mający w rodzinie osobę regularnie zbierającą zioła na sprzedaż. Była to ciocia Andrija, w 2013 roku&#13;
ucznia siódmej klasy w stroyinieckiej szkole. Andrij miał bardzo bogaty&#13;
zielnik mentalny. Źródłem wiedzy o roślinach leczniczych była dla niego&#13;
ciotka, która dorabiała, sprzedając na targu repiashok (rzepik pospolity, Agrimonia eupatoria L.). Nikt z moich rozmówców nie zbierał roślin&#13;
przede wszystkim po to, by zarobić, zbierano dla siebie, dla swojej rodziny, przyjaciół, po to, by korzystać z nich doraźnie lub by zabezpieczyć się&#13;
na wypadek, gdy jakaś roślina lecznicza może być potrzebna.&#13;
III. 4.6. Jak zbierać?&#13;
Dyskurs dotyczący pór zbierania jest tym, czym wielu rozmówców chce&#13;
się podzielić z badaczką – kimś z zewnątrz, jednak dla większości osób&#13;
(jeżeli nie wszystkich, z którymi rozmawiałam) nie wypływa ze starej&#13;
tradycji, dawnej wiedzy, ale jest konstruowany z cytatów ze wstępów&#13;
do książek, jest czymś, co nie jest praktykowane, ale deklarowane. Nie&#13;
spotkałam nikogo, kto przestrzegałby np. zbierania roślin leczniczych&#13;
przed południem, jednak prawie każdy powiedział mi, że tak właśnie należy robić. W szczególnych okolicznościach zdarza się, że nawet&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
135&#13;
&#13;
�najdobitniej wypowiadana zasada o niezbieraniu roślin leczniczych&#13;
przy drodze bywa łamana. Nikt z moich rozmówców nie chciałby kupić roślin zerwanych w takim miejscu, ale jeśli ich potrzebują i sami&#13;
je wybierają, to zdarza się, że spojrzą i na tę zasadę przez palce.&#13;
Tak rozmawiają na ten temat Tonia z Wanią – małżeństwo o bogatych zielnikach:&#13;
Wania: I co charakterystyczne, ja zwróciłem uwagę, że burkun [nostrzyk, Melilotus albus Medik. i Melilotus officinalis (L .) Pall. ], o tam,&#13;
gdzie ja teraz jeżdżę [jest kierowcą kamaza], żeby tak na polu, to nie.&#13;
Koło drogi, koło samej drogi, koło asfaltu. I tak oto, ja ten burkun rwałem koło asfaltu.&#13;
Tonia: To niedobrze koło asfaltu, one przecież. On staje się szkodliwy,&#13;
bo wypija ta roślina spaliny samochodowe.&#13;
Wania: No tam w jednym miejscu rosną z prawej i z lewej. Metrów może&#13;
tak 15 wzdłuż z jednej i z drugiej strony i wszystko. Dalej nie ma nigdzie. I w jednym miejscu tam, ja wczoraj jadę i myślę, zerwę, dlatego,&#13;
że po prostu, jeśli będę następnym razem jechać, to przekwitnie i tyle.&#13;
[K. 46 Tonia, M. ok. 45 Wania DW_A0168_1]&#13;
Czy przestrzeganie tego zakazu jest związane z myśleniem o indywidualnym zdrowiu (zdrowiu jednostki), czy chodzi tu bardziej o ciało&#13;
społeczne, tożsamość, relacje z produktem i ludźmi go tworzącymi?&#13;
Wydaje mi się, że to drugie. Moi rozmówcy, a szczególnie rozmówczynie, dużo częściej definiują zdrowie w kategoriach społecznych niż indywidualnych. Roślina zbierana przez znajomą osobę przy oswojonej&#13;
drodze może być „zdrowa”, ponieważ jest uwikłana w ważne dla danej&#13;
osoby relacje, one uprawomocniają jej jakość.&#13;
Rzadko się chodzi specjalnie po rośliny, dużo częściej są zbierane&#13;
przy okazji, widać to i w powyższym cytacie. Sprzyja temu bardzo położenie wsi – na porośniętych łąkami pagórkach, w bezpośrednim sąsiedztwie lasu. Idąc z jednej części wsi do drugiej, w wielu miejscach&#13;
mija się łąki, nieużytki czy fragmenty lasu, miejsca, gdzie łatwo znaleźć&#13;
różne potrzebne rośliny. Ponadto wiele zbieranych przez rozmówców&#13;
roślin rośnie spontanicznie u nich w ogródkach.&#13;
Specjalnie najczęściej wybiera się po rośliny potrzebne konkretnego dnia – np. katolicy tak zbierają materinkę, chebrec, chabrec&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
136&#13;
&#13;
�(macierzankę, Thymus serpyllum L ., Thymus pulegioides L ., być może&#13;
też inne taksony z rodzaju Thymus) na wianki święcone w oktawę&#13;
Bożego Ciała – czy po rośliny krótko kwitnące i rosnące nie po drodze&#13;
dla danego zbieracza, takie jakimi są dla Witii np. hlid, boiaryshnik,&#13;
hlod (głóg, Crataegus sp.) [Notatki/19.06.2012 i Notatki/12.05.2012].&#13;
W licznych znanych mi zielnikach pojawiają się rośliny służące&#13;
do okadzania obolałych zębów, wielu rozmówców ma duże problemy&#13;
z zębami, w zielniku Nataszy powiązania z takimi roślinami są silne.&#13;
Ważny jest dla niej rosnący na stroyinieckich łąkach mikołajek płaskolistny (Eryngium planum L .), bardzo charakterystyczny, bo właściwie&#13;
o niebieskich liściach. Mimo że jest dla wielu osób istotny, nie ma nazwy (piszę o tym zagadnieniu w kolejnym rozdziale), dawniej Natasza&#13;
używała go często, teraz się waha, bo barwi on zęby na czarno. Drugą&#13;
rośliną używaną w tym celu jest durman (lulek czarny, Hyoscyamus&#13;
niger L .). Jego użytkowanie do leczenia zębów jest szeroko udokumentowane w literaturze, szczególnie w dawnych tekstach. Jak pisze&#13;
Zoriana Boltarovych, w wyniku okadzania durmanem (blekotą) z zębów&#13;
wypadają robaki, które je rozkładają – jest to powszechne wierzenie&#13;
słowiańskie. Jego ślady można znaleźć w niciach zielników moich rozmówców, choć oczywiście splatają się z nićmi oficjalnej wiedzy stomatologicznej, a robaki ustąpiły miejsca bakteriom (Boltarovych 2014:&#13;
29:41-30:14 min ).&#13;
&#13;
III. 5. Wyjątkowa roślina – wyjątkowe relacje&#13;
Nawet te same lokalne taksony mogą być wplątane w zupełnie inne&#13;
sieci relacji w różnych zielnikach, może się z tym wiązać to, że są wykorzystywane w całkiem odmienny sposób przez różne osoby. Nie mówiąc o tym, że różni ludzie mogą mieć do nich niejednakowy stosunek.&#13;
Rośliną, która jest niezwykle istotna dla Nataszy, a niemal nieobecna&#13;
w innych zielnikach lub znajdująca się w nich wyłącznie jako okazała roślina, która pojawia się nie wiadomo skąd – jest korin (szkarłatka&#13;
78&#13;
amerykańska, Phytolacca americana L .) . Natasza poznała go dzięki&#13;
sąsiadowi – kostoprawowi (nastawiaczowi kości) Lonii.&#13;
&#13;
78.&#13;
&#13;
Piszę o niej też w podrozdziale II. 4.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
137&#13;
&#13;
�Natasza: No u mnie tam w końcu ogrodu jest korin. Jak on się nazywa – nie wiem. Ale taki jest, że jak przez trzy lata rośnie, to taki gruby&#13;
jest [pokazuje grubość większą od dużego buraka cukrowego], kiedy&#13;
go czyścisz, to on jest w takie paski jak burak czerwony. Czerwony pasek i biały pasek. Trę go na tarce i wkładam do trzylitrowych słojów, zalewam wódką. Nie można jego przyjmować wewnętrznie, ale stosowany zewnętrznie bardzo dobrze tamuje krwotoki i leczy procesy zapalne.&#13;
Moje siostry, moja siostra miała wypadek samochodowy, już od dwudziestu pięciu lat ma poważne problemy z nogą. Czego ja jej nie robiłam&#13;
i zhyvokist [żywokost lekarski, Symphytum officinale L .] – cały słoik&#13;
zrobiłam. Ona piła i nacierała. Potem dałam jej jeszcze tego. No kończył jej się już zhyvokist, bolało ją bardzo i przypomniała sobie o tym.&#13;
Ona do mnie dzwoni i mówi: skąd tyś te czary wzięła?! Ty wiesz, mówi,&#13;
ja tyle lat się męczę, jak tylko natarłam tym korzeniem, to jakbym się&#13;
na nowo narodziła! Stałam się jak młodzieniaszek. I teraz ona do mnie&#13;
przyjechała, to ja jej tego korina narwałam, a ona mówi: ty wiesz? Ktoś&#13;
mi ten korin ukradł. Mój sąsiad jest dobrym nastawiaczem kości, on też&#13;
zajmuje się ziołolecznictwem. To on znał ten korin, to on go tu rozsadził u wszystkich sąsiadów.&#13;
IK: Aha. A wie pani, skąd on go przywiózł?&#13;
Natasza: Ja nie wiem. Skąd wziął nie wiem, ale mi dał. O tam, pod jabłonią posadziłam. A jeśli ktoś coś daje, ja chętnie biorę. Posadziłam.&#13;
Mówię do Miszy [syn], co to rośnie tam? Ono ma takie duże, ładne liście. Potem zakwitło, biała strzałka taka, kolba taka! [DW_B0117]&#13;
Natasza opowiada o koriniu z ogromnymi emocjami. Właściwie za każdym razem, kiedy się spotykałyśmy, wspominała o nim. Korin jest nazwą wymyśloną przez nią, od tej części rośliny, która ma znaczenie&#13;
lecznicze.&#13;
&#13;
III. 6. Indywidualny język zielników&#13;
Język, którym się posługują konkretne osoby, mówiąc o domowym&#13;
leczeniu, a także z jakich przepisów i sposobów leczenia korzystają, zależy od sieci znajomości, indywidualnych zainteresowań i potrzeb (przypadłości pojawiających się w ich najbliższym otoczeniu).&#13;
Można to nazwać pewnego rodzaju skłonnością, powinowactwem&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
138&#13;
&#13;
�(zapożyczając termin z nauk chemicznych) do pewnych rozwiązań.&#13;
Sieci, w których ludzie funkcjonują, są elastyczne, łatwe do przemieszczania się między nimi. Dobrze widać to na przykładzie jednej z rozmówczyń – cioci Wery, która, gdy była nastolatką (obecnie jest kobietą ponad pięćdziesięcioletnią), chciała zostać farmaceutką. Musiała&#13;
z planu zrezygnować, ale nadal czyta książki i czasopisma o leczeniu.&#13;
Często używa takich słów jak: bolieutoljajuszczyj – przeciwbólowy, protywospalitelnyj – przeciwzapalny. W niewielu innych rozmowach takie&#13;
słowa się pojawiały, o działaniu rośliny mówiono raczej bardziej opisowo.&#13;
&#13;
III. 7. Dziecięce zielniki&#13;
Na koniec w zbiorczy sposób przedstawię dziecięce zielniki, zamieszczę też dwie tabele pokazujące istotnych roślinnych aktorów dziecię79&#13;
cych zielników . Nie odda to charakteru poszczególnych zielników, ale&#13;
choć trochę przybliży ich obraz. Decyduję się na przedstawienie ich&#13;
w ten sposób, ponieważ poznawałam dziecięce relacje w roślinami&#13;
w sposób bardziej przypominający badanie fokusowe niż wgłębianie&#13;
się w poszczególne zielniki.&#13;
Materiał badawczy pochodzi z warsztatów przeprowadzonych&#13;
w szkole podstawowej w Stroyincach (chodzą do niej dzieci z tej wsi&#13;
i okolicznych chutorów) i z prac nad filmem, który tworzyliśmy wraz&#13;
z dziećmi. Przebywaliśmy z dziećmi w klasie, na łąkach i w lesie. Z trzema dziewczynkami i jednym chłopcem odbyliśmy dłuższe spacery&#13;
po wsi, łąkach i lesie, podczas których pokazywali ważne dla siebie&#13;
miejsca i rośliny.&#13;
W warsztatach i robieniu filmu brały udział dzieci z trzech klas:&#13;
• klasa siódma (ok. 13 lat) – 12 uczniów (8 dziewczynek i 4 chłopców),&#13;
• klasa piąta (ok. 11 lat) – 15 uczniów (8 dziewczynek i 7 chłopców),&#13;
• klasa trzecia (ok. 9 lat) – 12 uczniów (6 dziewczynek i 6 chłopców).&#13;
Dane z zielników mentalnych dorosłych pochodzą z głównej części badań. Prowadząc wywiady, pytałam o opowieści z dzieciństwa&#13;
79.&#13;
&#13;
Dane te zostały zaprezentowane podczas 14. Kongresu International Society of Ethno­&#13;
biology w postaci posteru.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
139&#13;
&#13;
�z roślinami w tle, o to jakim roślinami się bawili, jakich dzikich roślin&#13;
próbowali itp. Uzupełnieniem są obserwacje, które prowadziłam przez&#13;
cały czas pobytu w terenie, zawsze zwracając baczną uwagę na to, czym&#13;
bawią się dzieci.&#13;
Troje z poznanych przeze mnie dzieci (dwie dziewczynki – 9 i 11&#13;
lat – i jeden chłopiec – 13 lat) miało szczególnie rozbudowane zielniki. Dzieci te dużo czasu spędzały w lesie i na łąkach, szczególnie dwoje starszych często bywało tam samotnie. Wszyscy troje mieli dużo&#13;
wiedzy pochodzącej od dorosłych o bogatych zielnikach mentalnych&#13;
i dużo własnej praktyki z roślinami, każde z nich miało swoją roślinną&#13;
mentorkę – babcię, ciocię, mamę.&#13;
Co ciekawe, dla dzieci, z którymi rozmawialiśmy, pracując nad filmem, mieć wiedzę o roślinach oznaczało – mieć wiedzę o roślinach leczniczych, inne umiejętności i wiedza nie wydawały im się ważne i warte pokazania badaczom z Polski. Dość podobnie myślą o tym dorośli,&#13;
o czym wspominałam w pierwszym rozdziale. Dzieci nie korzystają z pisanych źródeł lokalnej wiedzy o środowisku (LEK). Natomiast te, które&#13;
pochodzą z rodzin, w których zbieranie roślin jest ważne, są angażowane w zbiór, obserwują lub pomagają w przygotowywaniu leków i potraw&#13;
z dzikich taksonów roślin. Niemniej jedynymi roślinami leczniczymi,&#13;
które same stosują, są taksony przyspieszające gojenie ran, np. podorozhnik (babka zwyczajna, Plantago major L .), krovavnyk, derevij, tysiachylistnik (krwawnik pospolity, Achillea millefolium L .) i uprawiany&#13;
w doniczkach aloe, rannik (aloes drzewiasty, Aloe arborescens Mill.).&#13;
Porównałam sposoby bawienia się roślinami, o których mówiły lub&#13;
które pokazywały mi dzieci współcześnie, z zabawami ze wspomnień&#13;
ich rodziców i dziadków. Są to właściwie te same zabawy, tylko stały się&#13;
mniej powszechne (ciekawe, jak na to wpłynie gwałtowne zwiększenie dostępu do internetu i smartfonów po 2015 roku). Wyjątkiem jest&#13;
tu plecenie wianków: głównie dziewczynki posiadają umiejętność ich&#13;
plecenia i są w tym bardzo sprawne, jednak młodsi chłopcy też chętnie plotą wianki, a w starszym wieku porzucają to zajęcie. Niemniej&#13;
wszystkie dzieci i dorośli, z którymi o tym rozmawiałam, uważali plecenie wianków za bardzo ważną czynność i podkreślali, że jest ona&#13;
istotnym elementem „ukraińskości”.&#13;
Dzieci tworzą swoje zielniki mentalne, głównie pomagając starszym członkom rodziny (umiejętności związane z roślinami jadalnymi&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
140&#13;
&#13;
�i leczniczymi), obserwując w domu (rośliny jadalne i lecznicze), bawiąc się samodzielnie i z rówieśnikami (ciekawe rośliny, w tym rośliny&#13;
lecznicze, głównie wspomagające gojenie się ran, rzadko rośliny jadalne, z wyjątkiem tych o jadalnych owocach). Edukacja szkolna (zbieranie roślin leczniczych i robienie naparów podczas obowiązkowego&#13;
szkolnego obozu letniego) wydaje się nie wpływać bardzo znacząco&#13;
na wiedzę i umiejętności, zdecydowanie bardziej wpływa ona na postrzeganie wartości wiedzy o roślinach leczniczych oraz na znajomość&#13;
prawa ochrony roślin (por. Baines, Zarger 2012). Samodzielne uczenie&#13;
się o roślinach leczniczych bywa powodowane chęcią zajmowania się&#13;
nimi w przyszłości (Andrij, 13 lat, i Nastia, 11 lat, bardzo wyraźny był&#13;
wpływ ważnych dla nich bliskich osób).&#13;
Tab. 1. �Zabawy roślinami wśród dzieci współcześnie i we wspomnieniach z dzieciństwa moich&#13;
dorosłych rozmówców (najbardziej popularne sposoby zabawy roślinami – wyniki swobodnego wymieniania – deklaracja wiedzy, nie oznacza praktykowania):&#13;
Roślina i zabawa&#13;
&#13;
Kukuruza (kukurydza, Zea mays&#13;
L.), robienie lalek&#13;
kulbaba, kulbababa, kulbabka&#13;
(mniszek pospolity, Taraxacum&#13;
officinale agg.), robienie lalek&#13;
kulbaba, kulbababa, kulbabka&#13;
(mniszek pospolity, Taraxacum officinale agg.), robienie bransoletek&#13;
Plecenie wianków (wiele gatunków roślin łąkowych – szczególnie ważne kulbaba (mniszek&#13;
pospolity, Taraxacum officinale&#13;
agg.), romashka (jastrun właściwy,&#13;
Leucanthemum vulgare (Vaill.)&#13;
Lam.).&#13;
Strzelanie z liścia między pięścią&#13;
a otwartą dłonią– najlepsze&#13;
są duże liście, szczególnie chętnie&#13;
używane – klen, klion (klon pospolity, Acer platanoides L.), lypa&#13;
(głównie Tilia platyphyllos Scop.&#13;
ze względu na duże liście).&#13;
&#13;
Powszechne we&#13;
Powszechne w opowspomnieniach dorowieściach dzieci&#13;
słych&#13;
Kobieta&#13;
Mężczyzna Dziewczyn- Chłoka&#13;
piec&#13;
++++&#13;
++&#13;
+++&#13;
+&#13;
++++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
141&#13;
&#13;
�Gwizdanie na częściach roślin&#13;
(głównie na liściach traw), przede&#13;
wszystkim perii, periika (perz&#13;
właściwy, Elymus repens (L.)&#13;
Gould).&#13;
Wiązanie torebek i sukienek dla&#13;
lalek z liści Lopuh, lepuh, repiah,&#13;
repiei (łopianów, głównie Arctium&#13;
tomentosum Mill., A. lappa L.).&#13;
Zabawy patykami (łuki, miecze,&#13;
inne) – wszystkie gatunki drzew&#13;
występujące w okolicy, różne&#13;
zastosowania.&#13;
Robienie bukietów podsnezhniki,&#13;
pidsnizhniki (śnieżyczka przebiśnieg, Galanthus nivalis L.) i rast&#13;
(kokorycze pusta i pełna Corydalis&#13;
cava (L.) Schweigg. &amp; Körte, C.&#13;
solida (L.) Clairv.)&#13;
Nacieranie twarzy liśćmi bez&#13;
nazwy (dereń biały Cornus alba&#13;
L.) lub bez nazwy wiąz szypułkowy (Ulmus laevis Pall.) w czasie&#13;
przekomarzania się.&#13;
Jedzenie części roślin (pączki, liście, kwiaty, zastygły sok),&#13;
np. siren, buzok (bez lilak, Syringa&#13;
vulgaris L.), lypa, lipa (różne lipy,&#13;
w tym mieszańce, głównie Tilia&#13;
platyphyllos Scop. i T. cordata&#13;
Mill.), chereshnia (czereśnia ptasia&#13;
i odmiany uprawne, Prunus avium&#13;
(L.) L.).&#13;
Jedzenie sunica; sunicy; zemlanika&#13;
(poziomka twardawa, Fragaria&#13;
viridis Weston).&#13;
Podkradanie soku z brzozy berezovyj sik (z brzozy brodawkowatej, Betula pendula Roth i brzozy&#13;
omszonej, B. pubescens Ehrh.).&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
0&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
+&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
+++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
++++&#13;
&#13;
++++ – wymieniane przez 90-100% rozmówców, +++ – wymieniane przez 60-89%,&#13;
++ – wymieniane przez 30-59%, + – wymieniane przez &lt; 30%, 0 – niewymieniane.&#13;
&#13;
Wymienienie jakiejś zabawy nie jest równoznaczne z praktykowaniem&#13;
jej i posiadaniem niezbędnych umiejętności.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
142&#13;
&#13;
�Tab. 2. Rośliny, w relacje z którymi było aktywnie zaangażowanych więcej niż 70% dzieci:&#13;
Nazwa lokalna&#13;
berioza, bereza&#13;
&#13;
buzyna, buzok&#13;
&#13;
chornobrivcy&#13;
kalyna&#13;
&#13;
kropywa&#13;
&#13;
krovavnyk, derevij,&#13;
tysiachylistnik&#13;
kulbaba, kulbababa,&#13;
kulbabka&#13;
&#13;
lypa, lipa&#13;
&#13;
melisa&#13;
miatka, miata&#13;
pidsnizhniki, podsnezhniki,&#13;
podorozhnik, babka&#13;
rast&#13;
&#13;
romashka&#13;
bez nazwy&#13;
&#13;
sunica, sunicy, zemlanika&#13;
&#13;
Nawa polska i łacińska&#13;
brzoza brodawkowata,&#13;
Betula pendula Roth i brzoza&#13;
omszona, B. pubescens Ehrh.&#13;
dziki bez czarny, Sambucus&#13;
nigra L.&#13;
&#13;
Rodzaj relacji&#13;
podkradanie soku&#13;
&#13;
picie herbaty, pomoc w zbieraniu;&#13;
wplatanie w wianki; pomoc w robieniu dżemów&#13;
aksamitka rozpierzchła,&#13;
roślina ważna tożsamościowoTagetes patula L.&#13;
twórczo&#13;
kalina koralowa, Viburnum&#13;
roślina ważna tożsamościoopulus L.&#13;
wotwórczo; pomoc w robieniu&#13;
przetworów&#13;
pokrzywa zwyczajna, Urtica smaganie się (bitwy); unikanie&#13;
dioica L.&#13;
podczas chodzenia po ogrodzie;&#13;
zbieranie na zupę; zbieranie&#13;
na herbaty i do mycia włosów&#13;
krwawnik pospolity, Achillea nakładanie na rany; karmienie&#13;
millefolium L.&#13;
drobiu&#13;
mniszek pospolity, Taraxarobienie laleczek i wianków;&#13;
cum officinale agg.&#13;
karmienie królików; pomoc w robieniu syropu z kwiatów; zostawia&#13;
plamy na ubraniach; więc trzeba&#13;
uważać podczas zabawy&#13;
różne lipy w tym mieszańce, zabawy liśćmi (głównie strzelanie&#13;
głównie Tilia platyphyllos&#13;
z nich); zabawy patykami; picie&#13;
Scop. I T. cordata Mill.&#13;
herbaty; pomoc w zbieraniu&#13;
melisa lekarska, Melissa&#13;
najsmaczniejsza herbata; pomoc&#13;
officinalis L.&#13;
w zbieraniu&#13;
różne gatunki mięty, Mentha najsmaczniejsza herbata; pomoc&#13;
spp.&#13;
w zbieraniu&#13;
śnieżyczka przebiśnieg, Garobienie bukietów; docenianie&#13;
lanthus nivalis L.&#13;
piękna&#13;
babka zwyczajna, Plantago&#13;
przykładanie na rany&#13;
major L.&#13;
kokorycze pusta i pełna, Co- robienie bukietów; docenianie&#13;
rydalis cava (L.) Schweigg. &amp; piękna&#13;
Körte, C. solida (L.) Clairv.&#13;
jastrun właściwy, Leucanthe- plecenie wianków&#13;
mum vulgare (Vaill.) Lam.&#13;
nacieranie komuś twarzy, tak&#13;
dereń biały Cornus alba L.&#13;
i wiąz szypułkowy Ulmus&#13;
by zaczęła piec skóra&#13;
laevis Pall.&#13;
poziomka twardawa, Fraga- smaczna przekąska&#13;
ria viridis Weston&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
143&#13;
&#13;
�III.7.1. Główne przyczyny różnorodności&#13;
dziecięcych zielników mentalnych&#13;
Wiele z tych przyczyn jest takich samych jak w wypadku zielników dorosłych, ale są też pewne charakterystyczne dla wieku rozmówców różnice. Duże znaczenie ma płeć kulturowa, bo wiąże się ze sposobami, jak&#13;
dzieci się bawią, i tym samym wpływa na umiejętności będące ważną&#13;
częścią ich zielników, jednak w dużo mniejszym stopniu inspiruje ona&#13;
narracje o roślinach niż praktyki z nimi związane. Na przykład właściwie tylko chłopcy mają umiejętność strzelania z liści – lypa (Tilia, różne gatunki i odmiany, głównie lipa szerokolistna, T. platyphyllos Scop.),&#13;
klen (klon zwyczajny, Acer platanoides L .). Jedną dłoń zwija się w pięść,&#13;
ale zostawia się prześwit tak, by powietrze mogło przechodzić, ustawia&#13;
się ją pionowo i kładzie na niej duży liść, który pełni funkcję membrany, następnie szybko uderza się otwartą dłonią w ułożony na pięści liść.&#13;
Jeśli zrobić to dobrze, to liść pęka z głośnym hukiem. Wszystko to służy straszeniu dziewczynek. Należy zaczaić się w odpowiednim miejscu&#13;
i głośno strzelić, oczywiście można też strzelać z liści po prostu z kolegami, ale chłopcy mówili, że robi się to zwykle, by nastraszyć koleżanki.&#13;
Nie poznałam żadnej dziewczynki, która bawiłaby się w ten sposób.&#13;
Z kolei dziewczęcą zabawą było robienie lalek z kukuruzy, kukurudzy&#13;
(kukurydzy, Zea mays L .) i kulbaby, kulbababy, kulbabki (mniszka lekarskiego, Taraxacum officinale agg. sensu lato). Rozdmuchuje się nasiona kulbaby, nadrywa kilka pionowych pasków z łodyżki i czeka się,&#13;
aż się zawiną, tworząc falbaniastą spódniczkę. Głowa laleczki jest łysa.&#13;
Lalki z kolb kukurydzy mają bujną czuprynę ze znamion (górna część&#13;
słupka, w wiatropylnych kwiatach kukurydzy bardzo długa, tzw. wąsy&#13;
kukurydzy). Niektórzy chłopcy znali tę zabawę, widywali bawiące się&#13;
tak dziewczynki, pewnie niektórzy czasem bawili się tak z siostrami,&#13;
ale raczej o tym nie wspominali ani nie uważali tych roślin za ważne&#13;
dla siebie.&#13;
To w zielnikach dziewczynek było więcej roślin leczniczych,&#13;
bo to córki i wnuczki częściej pomagają w kuchni i przy zbieraniu&#13;
roślin. Tak jak na każdy zielnik mentalny, na zielniki dzieci też mają&#13;
wpływ ich indywidualne sieci relacji. Wszystkie dzieci z bardziej rozbudowanymi zielnikami miały też bliskich krewnych o bardzo bogatych zielnikach. Ważną cechą dziecięcych zielników, w których pojawia&#13;
się dużo roślin, jest silne emocjonalne przywiązanie do środowiska.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
144&#13;
&#13;
�Są w nich na przykład historie o całujących drzewach, którym można&#13;
powierzać sekrety, jest dużo radości podczas zbierania roślin i plecenia wianków, opowieści o pięknie różnych miejsc i roślin, intensywne&#13;
emocje związane z przyjemnymi i nieprzyjemnymi smakami roślin itp.&#13;
Na relacje z konkretnymi taksonami wpływają też różnego rodzaju&#13;
doświadczenia. Na przykład dzieci, które często jeździły na rowerach,&#13;
kojarzyły akacię (robinia akacjowa, Robinia pseudoacacia L .) z wielkimi cierniami, które przebijają dętki. Z kolei starsze osoby wspominały, że w dzieciństwie bardzo uważały, by nie nadepnąć na cierń akaci,&#13;
bo chodziły boso i było to bardzo bolesne.&#13;
To, że wspomnienia o dziecięcych zabawach nie są dużo bogatsze&#13;
od współczesnych zabaw, może wynikać z funkcjonowania ludzkiej&#13;
pamięci. Ważna jest ta zmienność zielników i to, że różne nici relacji&#13;
są istotne w różnych momentach życia – dynamiczne zyskiwanie i utrata znaczenia. Dorośli często wspominali jedzenie w dzieciństwie różnych roślinnych przekąsek, dziś dzieci robią to dużo rzadziej (wyjątkiem jest podkradanie z rozstawianych przez dorosłych butelek soku&#13;
z brzozy i jedzenie owoców – szczególnie sunica, sunicy, zemlanika [poziomka twardawa, Fragaria viridis Weston]), prawdopodobnie wynika&#13;
to z dostępności różnych innych przekąsek, np. słodyczy, jak też lepszego odżywienia dzieci również w okresach, które na wsi były trudne,&#13;
zwłaszcza na przednówku.&#13;
To, że nagrywaliśmy z dziećmi film, wpłynęło na ich uświadomienie sobie swojej wiedzy i jej wagi (dla kogoś z zewnątrz była ciekawa),&#13;
niektórzy stali się z niej dumni. Proces przygotowania filmu zachęcił&#13;
dzieci do dzielenia się między sobą wiedzą, stworzył nowe nici relacji.&#13;
W związku z tym, że dzieci o bogatszych zielnikach mentalnych pochodziły z uboższych rodzin, udział w projekcie dał im przez chwilę możliwość zabłyśnięcia wśród rówieśników. Interesujące jest, że wysiłki,&#13;
które wkłada szkoła, głównie w osobie nauczyciela biologii, by promować rośliny lecznicze, nie wpływają na umiejętności i praktykę dzieci.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
145&#13;
&#13;
��IV. Wypowiedziane, dotknięte, spisane&#13;
&#13;
W tym rozdziale zajmę się zagadnieniami związanymi z tworzeniem lokalnej wiedzy o roślinach – tworzenie wiedzy rozumiem&#13;
za Marchandem (2010). W wielowątkowym i złożonym procesie tworzenia wiedzy bardzo duże znaczenie ma jej przekazywanie. Przyjrzę&#13;
się jemu, analizując stosowane powszechnie w etnobiologii koncepcje&#13;
dotyczące przekazu wiedzy.&#13;
Konstruowanie wiedzy odbywa się zarówno na bardziej indywidualnym poziomie, jak i na poziomie społecznym (to na tym poziomie odbywa&#13;
się przekaz wiedzy). Oczywiście tych dwóch poziomów nie da się od siebie jednoznacznie oddzielić, są ze sobą splątane. To, co społeczne, wpływa&#13;
na to, co indywidualne i odwrotnie. Z tego, jakie źródła wiedzy są dostępne danej społeczności, na jakie sposoby jednostki doświadczają środowiska (ze względu na indywidualne predyspozycje i społecznie przyjęte&#13;
zachowania, możliwości wynikające ze środowiska, w którym są zanurzeni i które współtworzą), wynika indywidualne jej konstruowanie, a także&#13;
tworzenie ścieżek przekazu funkcjonujących w danej społeczności&#13;
&#13;
IV. 1. Tworzenie lokalnej wiedzy o roślinach –&#13;
jak o tym piszą inni&#13;
Przyglądając się procesowi konstruowania wiedzy i analizując go, staram się traktować na równi wszystkie źródła wiedzy i doświadczenia,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
147&#13;
&#13;
�które na niego wpływają. Na wiele składowych tego procesu zwracali&#13;
mi uwagę sami rozmówcy, inne analizuję na podstawie obserwacji prowadzonych w sytuacjach, w których ludzie zdobywają wiedzę. By zrozumieć ten proces, zdecydowanie nie wystarczą wywiady i deklaracje&#13;
rozmówców – dotyczące ich źródeł wiedzy i tego, jak się uczą. Nawet&#13;
pytanie: skąd coś się wie?, jest tylko z pozoru proste. Jeżeli zdobycie jakiejś informacji było szczególnie trudne albo wiązało się z wyjątkowymi okolicznościami, to rozmówcy pamiętali wiele elementów inkorporowania jej do zielnika mentalnego. Jednak najczęściej źródło wiedzy&#13;
nie zapadało im szczególnie mocno w pamięć. Zdobywanie umiejętności jest jeszcze bardziej skomplikowanym procesem, niż pozyskiwanie informacji, i siłą rzeczy jest on dużo trudniejszy do zapamiętania,&#13;
a także wyrażenia słowami (w znacznej mierze należy do niedyskursywnej sfery działalności ludzkiej, jest mētis – wiedzą, którą trudno nabyć inaczej niż przez uczestnictwo [Klekot 2018: 81 i 85, por. Downey&#13;
2010]). Stosowanie metody retrospektywnej (pytanie o to, skąd rozmówcy dowiedzieli się o czymś) w celu określenia kierunków przekazu&#13;
kulturowego ma liczne ograniczenia wynikające z tego, jak działa ludzka pamięć, a także z norm kulturowych (Henrich, Broesch 2011; Salali&#13;
i in. 2016). Zdaję sobie sprawę, że ze względu na przyjęte przeze mnie&#13;
metody badawcze nie uwzględniam bardzo wielu składowych procesu uczenia się, między innymi dlatego, że nie stosowałam żadnych&#13;
eksperymentów etnograficznych, które ułatwiłyby jakościowe i umożliwiły ilościowe zbadanie ścieżek wymiany wiedzy (por. np. Henrich,&#13;
Broesch 2011). Nie znam się też na psychologii rozwojowej ani nie brałam pod uwagę np. zmiennych związanych ze sposob-ami postrzegania czy działaniem ludzkiego mózgu podczas uczenia się. Mogłoby&#13;
być to zasadne i znacznie poszerzające rozumienie tego, jak tworzona jest lokalna wiedza o roślinach, wymagałoby to jednak pracy w interdyscyplinarnym zespole, co nie było możliwe podczas tych badań.&#13;
Niemniej uważam, że długość pobytu w terenie oraz intensywność interakcji z ludźmi, przekładająca się na różnorodne sposoby spędzania&#13;
czasu z rozmówcami, dały mi możliwość dobrej obserwacji tego, jak&#13;
80&#13;
się uczą i wymieniają wiedzą o roślinach . Zarówno rozmowy, jak i obserwacje dały dość szerokie rozumienie tego, jak jest tworzona wiedza&#13;
80. Uczenie się jest, z mojego punktu widzenia, nieco węższym terminem niż tworzenie&#13;
wiedzy, na które poza samym procesem uczenia się składają się również: wymiana wiedzy,&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
148&#13;
&#13;
�o roślinach na Podolu Wschodnim. Zgadzam się z Rebeccą Zarger,&#13;
że zrozumienie sposobów uczenia się wymaga poznania i przeanalizowania szerokiego kontekstu, w którym ono się odbywa, gęstego opisu&#13;
praktyk kulturowych (2010: 349) – i starałam się to robić.&#13;
Wśród etnobiologów o samym procesie uczenia się pisali trochę&#13;
badacze związani z kognitywizmem, np. Scott Atran i Douglas Medin&#13;
(np. 1998, 2008), a także badacze zajmujący się powstawaniem dziecięcej wiedzy o środowisku, np. Rebecca Zarger (np. 2011, 2010) lub&#13;
Adam Boyette (2013). Jednak w większości badań i tekstów etnobiologicznych dotyczących wiedzy badacze kładą główny nacisk na jej przekaz – kto, komu, w jakich okolicznościach ją przekazuje. Przykładami&#13;
mogą być tu: klasyczne prace – Ruddle i Chesterfield 1977, Hewlett&#13;
i Cavali-Sforza 1986, Ohmagari i Berkes 1997; nowsze – podkreślające wagę przekazu pionowego od rodziców do dzieci, przykładowo:&#13;
Lozada, Ladio, Weigandt 2006; Mathez-Stiefel, Vandebroek 2012; czy&#13;
prace opierające się na badaniu sieci relacji i wymiany wiedzy w społeczności Haselmair, Pirker, Kuhn, Vogl 2014, Platten 2013, Gallois,&#13;
Lubbers, Hewlett, Reyes- García 2018, Salpeteur 2017 – artykuł przeglądowy dotyczący wykorzystania SNA (Social Network Analysis) w etnobiologii. Powstają też badania dotyczące przekazu wiedzy o środowisku w kontekście interakcji z oficjalnymi instytucjami edukacyjnymi&#13;
(Anderson 2012, Baines, Zarger 2012) czy związane z ochroną przyrody (Zamudio, Bello-Baltazar, Estrada-Lugo 2013, Zanotti 2012).&#13;
Powstawanie wiedzy o roślinach z punktu widzenia semiotyki Charlesa&#13;
Sandersa Peirce’a analizowała w swoim doktoracie Renata Sõukand&#13;
(2010).&#13;
W zdecydowanej większości prac analizujących wiedzę ekologiczną/środowiskową różnych społeczności wyraźnie pozytywnie waloryzuje się przekaz międzypokoleniowy i podkreśla jego oralno-doświadczeniowy charakter (Haselmair i in. 2014), tym bardziej, że uznaje się,&#13;
że sprzyja on zachowaniu tradycyjnej wiedzy ekologicznej/o środowi81&#13;
sku (TEK, traditional ecological/environmental knowledge) . W związku&#13;
dyskursy i społeczne działania wokół wiedzy, jak i, do pewnego stopnia, to co dzieje się&#13;
z wiedzą i umiejętnościami w zielnikach mentalnych podczas „przechowywania”.&#13;
81.&#13;
&#13;
Za literą „e” w tym skrócie mogą się kryć dwa różne słowa o dość podobnym znaczeniu: ekologiczna lub środowiskowa. Można argumentować, że „ekologiczna” jest o tyle&#13;
lepsza, że implikuje obecność i ważność relacji oraz nie daje intelektualnej możliwości&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
149&#13;
&#13;
�z tym, że większość etnobiologicznych tekstów o wiedzy odnosi się&#13;
do takich terminów jak: tradycyjna wiedza o środowisku (TEK), lokalna wiedza o środowisku (LEK), czy też ILK (tubylcza i lokalna wiedza&#13;
ekologiczna), a wszystkie one tworzą i wpływają na nici relacji, w których funkcjonują badaczki, czuję się w obowiązku je choć w pewnym&#13;
stopniu przybliżyć. TEK – jest chyba najbardziej ugruntowanym terminem, choć zapewne jego prymat wkrótce się skończy. Jak często dzieje&#13;
się w wypadku terminów o dłuższej historii i wywołujących naukowe&#13;
dyskusje, nie ma jednego całkowicie spójnego sposobu definiowania,&#13;
czym jest TEK. Ze względu na człon „tradycyjna” termin bywa rozumiany w sposób bardzo silnie wikłający go w dyskursy o dziedzictwie&#13;
i autentyczności, a jego definiowanie wymaga określenia, jak rozumie się tradycję. Dzieje się tak tym bardziej, że jego definicja zawierana jest w międzynarodowych aktach prawnych dotyczących ochrony&#13;
przyrody i dziedzictwa – takich, jak CBD (Konwencja o Zachowaniu&#13;
Różnorodności Biologicznej), czy GSPC (Globalna Strategia Ochrony&#13;
Roślin). Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (The World&#13;
Intellectual Property Organisation – WIPO) uznaje, że wiedza tradycyjna (TK) to: „wiedza, wiedza-jak (know-how), umiejętności i praktyki rozwijane, utrzymywane i przekazywane z pokolenia na pokolenie&#13;
w obrębie wspólnoty, często tworzące część jej kulturowego lub duchowego dziedzictwa” (WIPO 2015). Z kolei w Konwencji o Zachowaniu&#13;
Różnorodności Biologicznej (CBD) wiedza tradycyjna jest definiowana&#13;
następująco: „przekazywana w formie u s t n e j z pokolenia na pokolenie. Jest zwykle własnością i dobrem wspólnym, przybiera postać:&#13;
opowieści, pieśni, folkloru, powiedzeń, wartości kulturowych, wierzeń, rytuałów, społecznych praw, języków lokalnych i praktyk rolniczych z włączeniem tworzenia nowych odmian roślin i ras zwierząt”&#13;
(za Shannon i in. 2017).&#13;
Mimo iż podejście do tradycji jako czegoś związanego wyłącznie z przeszłością właściwie nie jest już praktykowane, to nadal ciąży nad tym określeniem. Niektórzy badacze bardzo mocno podkreślają, że jest ona czymś innym niż wiedza lokalna. Np. Graham Dutfield&#13;
ograniczenia się do jakiejś grupy aktorów tworzących to środowisko. Z drugiej strony:&#13;
w polskim kontekście rzeczownik „ekologia” i pochodzące od niego przymiotniki rzadko bywają traktowane jak neutralne nazwy dziedziny biologii. Tak czy inaczej, będę&#13;
je tu stosowała wymiennie, jako równoważne.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
150&#13;
&#13;
�twierdzi, że znaczenie społeczne i charakter prawny wiedzy tradycyjnej (TK) jest całkowicie inny niż wiedzy dokumentowanej w społecznościach lokalnych, np. wśród migrantów i w społeczeństwach uprzemysłowionych (2001); inni nie rozróżniają ich tak wyraźnie. Niemniej&#13;
ze względu na uwikłanie terminu „wiedza tradycyjna” i wiązanie&#13;
go z tradycją rozumianą w sposób statyczny, esencjalizujący, tworzy się&#13;
też inne terminy, które mają lepiej oddawać jej procesualność, powiązanie z miejscem, a niekoniecznie osadzenie w jakimś czasie. Takim&#13;
terminem jest np. lokalna wiedza o środowisku (LEK) – oparta na definicjach wiedzy lokalnej i lokalności. W niektórych kontekstach pojawia&#13;
się termin ILE/ILK (Indigenous and Local Environmental Knowledge,&#13;
tubylcza i lokalna wiedza o środowisku) promowany w ostatnim czasie np. przez zespół badaczy z Barcelony związanych z Victorią ReyesGarcía i węgierskich badaczy związanych z Zsoltem Molnárem (ReyesGarcía i in. 2019). Termin ten został wprowadzony do dokumentów&#13;
UNESCO (Roué i Molnár 2017). Ze względów politycznych, a czasem&#13;
wręcz koniunkturalnych (np. mechanizmy związane z finansowaniem&#13;
badań) dla niektórych środowisk ważne jest wprowadzenie tubylczości (indigeneity) do definicji wiedzy ekologicznej. Szczególnie często&#13;
dzieje się tak w kontekście południowoamerykańskim, gdzie społecznościom indiańskim udało się najskuteczniej walczyć o uwzględnienie&#13;
ich praw do własności intelektualnej, a antropolodzy oraz inni badacze są szczególnie uwrażliwieni na ich głos. Z kolei badacze pracujący w europejskim kontekście, szczególnie ci z tzw. Europy ŚrodkowoWschodniej naciskają na uznanie lokalnej wiedzy o środowisku z tego&#13;
regionu za równoważną z wiedzą tubylczą (indigenous), ponieważ jej&#13;
nosicielami są osoby z populacji tubylczych. Szczególnie zaangażowanym orędownikiem takiej interpretacji jest węgierski etnobotanik&#13;
– Zsolt Molnár. Jego działania znalazły wyraz w publikacji pt. Knowing&#13;
our Lands and Resources Indigenous and Local Knowledge of Biodiversity&#13;
and Ecosystem Services in Europe and Central Asia (Roué, Molnár 2017) –&#13;
wydanej niedawno przy wsparciu Międzyrządowej Platformy do spraw&#13;
Różnorodności Biologicznej i Usług Ekosystemowych (IPBES)&#13;
i Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki&#13;
i Kultury (UNESCO). Inną próbą wybrnięcia z łączenia TEK ze statycznością czy wyłącznie ustnym przekazem jest tworzenie takich terminów jak dziedzictwo biologiczno-kulturowe (biocultural heritage);&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
151&#13;
&#13;
�termin ten, ukuty na gruncie amerykańskim, był inspirowany holistyczną wizją świata Indian Quechua z Potato Park (południowowschodnie&#13;
Andy) i koncepcją Traditional Resource Rights Darrela Possey’a. Został&#13;
sformułowany podczas warsztatów organizowanych przez ANDES&#13;
(The Association for Nature and Sustainable Development – organizację pozarządową założoną przez Indian broniącą ich praw do zasobów&#13;
genetycznych, tradycyjnej wiedzy i krajobrazu) i IIED (International&#13;
Institute for Environment and Development) w Cuzco (Peru) w 2005&#13;
roku. Potrzeba stworzenia nowego terminu wiązała się z prawnymi&#13;
aspektami problemu. Prawo do własności intelektualnej i zasobów genetycznych były traktowane niezależnie, przy czym te drugie są dużo&#13;
rzadziej respektowane (Świderska 2013).&#13;
Najczęściej posługuję się terminem LEK (lokalna wiedza ekologiczna) opartym na definicjach wiedzy lokalnej i lokalności, ważne jest dla&#13;
mnie, że „wiedza” jest w tej definicji (obecnie) uznawana za wielowątkowy proces i że pod jej pojęciem zwykle rozumie się również praktyki, sama wiedza jest też traktowana jako praktyka społeczna (por.&#13;
Vermeylen, Martin, Clift 2008). Niemniej niektórzy badacze decydują&#13;
się na jeszcze mocniejsze podkreślenie roli praktyk i procesualności&#13;
w stosowanych przez siebie definicjach przedmiotu badań etnobiologicznych i ukuli termin „lokalne ekologiczne praktyki” (Local Ecological&#13;
Practice – LEP). Andrea Pieroni i Renata Sõukand w 2018 roku zaproponowali jego „wskrzeszenie” (ukuł go Ravi Rajan w latach 90. XX w.)&#13;
ze względu na to, że ich zdaniem LEK ma wydźwięk pasywny, samo&#13;
słowo wiedza, w ich opinii, kojarzy się z pasywnością, a nie dynamicznością. LEP ma określać codzienne praktyki zbioru i stosowania roślin&#13;
z włączeniem dzikich roślin jadalnych, jest kształtowany przez przyrodę (dostępne zasoby) i kulturę (lokalne postrzeganie i wiedza o ich&#13;
użyteczności). Autorzy definicji włączają tu całą gamę kształtujących&#13;
LEP czynników, a wśród nich język oraz kulturową i geograficzną izolację, które są uznawane za kluczowe dla różnorodności biologiczno-kulturowej (Pieroni, Sõukand 2018). Jak już wspomniałam, wszystkie te definicje są uwikłane w dyskursy polityczne i aktualne trendy&#13;
intelektualne i akademickie. Siłą rzeczy podobnie jest z moim sposobem definiowania przedmiotu badań – można powiedzieć, iż podążam&#13;
zgodnie ze współczesnymi trendami – widzę sens mówienia o praktykowaniu wiedzy o roślinach i jej procesualności, od dawna interesują&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
152&#13;
&#13;
�mnie sposoby jej tworzenia, za istotne uważam uwzględnianie globalnych powiązań i nieignorowanie wszelkich – ważnych dla rozmówców&#13;
– źródeł wiedzy.&#13;
Koncentrując się na sposobach tworzenia tej wiedzy, widzę ich uwikłanie w relacje, z którego wynika, że nie sposób zamknąć ich w ścisłych ramach: odtąd – dotąd. Większość etnobiologów próbuje poza&#13;
ramy badania wyrzucać LEK powstającą na podstawie źródeł pisanych&#13;
(por. Vermeylen i in. 2008). Marco Leonti w jednym z niewielu tekstów etnobiologicznych dotyczących wykorzystania książek, czasopism&#13;
i innych mediów w tworzeniu wiedzy (w jego badaniach akurat etnofarmaceutycznej i etnomedycznej), konkluduje, że tradycyjne cele badań etnobotanicznych – „wnoszenie wkładu w opracowywanie nowych&#13;
leków” i „ochrona dziedzictwa kulturowego” – nie idą w parze z procesem włączania wiedzy z książek do LEK. Uważa, że w wynikach etnobotanicznych badań terenowych, które mają dokładać się do badań&#13;
nad produktami naturalnymi, ochrony dziedzictwa kulturowego, oceny i u w i e r z y t e l n i a n i a lokalnych farmakopei, powinno się rozróżniać lokalne zastosowania roślin, szeroko spotykane zastosowania&#13;
i „wiedzę współczesną” (modern knowledge), obecną w popularnych&#13;
książkach o ziołolecznictwie i literaturze naukowej (2011).&#13;
Inaczej rozumiem cel moich badań; na pewno nie jest nim ocena&#13;
i uwierzytelnianie, ponadto uważam, że rozumienie tego, jak informacje z mediów są inkorporowane w praktyki związane z roślinami, pozwala zobaczyć, czym są dla ludzi, np. jak stają się źródłem poczucia&#13;
sprawczości, gdy żyje się w peryferyjnym (w sensie derluguianowskim&#13;
patrz przypis 24) państwie (Kołodziejska-Degórska 2016), bo przecież LEK to coś więcej niż tylko lista przydatnych gatunków. Niemniej&#13;
chęć wydzielania wiedzy pochodzącej z mediów z LEK nie jest rzadka. W październiku 2011 roku na spotkaniu grupy Padise (2nd ISE&#13;
Regional Eastern-European Workshop) w Királyrét na Węgrzech większość badaczek i badaczy, podczas dyskusji o wpływie książek o ziołolecznictwie autorstwa Marii Treben na LEK mieszkańców różnych&#13;
regionów Europy, podkreślała, że dobrze byłoby być w stanie oddzielić wiadomości pozyskane z tego źródła od „prawdziwej” LEK. Takie&#13;
tendencje można obserwować też, kiedy jest mowa o dziedzictwie kulturowo-przyrodnicznym, np. Babai i Molnar (2016: 151). Nieliczni badacze wyłamują się z tego trendu, na przykład Amélia Frazão-Moreira&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
153&#13;
&#13;
�i Ana Maria Carvalho oraz Maria Elisabeth Martins opisujące różnorodność wiedzy etnobotanicznej i nazewnictwa roślin w dwóch wiejskich&#13;
rejonach Portugalii (2009, 2014), a także Ruth Haselmair i inne przedstawicielki grupy badawczej Christiana Vogla w badaniach uwzględniających wpływ różnych mediów na wiedzę o przygotowaniu jedzenia i roślinach leczniczych migrantów z Tyrolu do Australii, Brazylii&#13;
i Peru (2014). Również Łukasz Łuczaj i współautorzy wspominają&#13;
o wpływie różnych mediów na wiedzę o dzikich roślinach jadalnych&#13;
(2012). To, co wyjątkowe w moich badaniach, to próba przyjrzenia się&#13;
procesowi włączania wiedzy z takich źródeł do zielników mentalnych.&#13;
Zgadzam się z Monicą Hernández-Morcillo i jej kolegami przyglądającymi się sytuacji TEK w Europie, że dopóki istnieją mechanizmy tworzenia i zdobywania TEK/LEK/ILK/LEP (na jakikolwiek trzyliterowy&#13;
skrót się zdecydujemy), możemy mówić o tym, że taka wiedza istnieje w stanie dynamicznej równowagi, a o jej zanikaniu czy deterioracji można mówić dopiero wówczas, gdy przestają istnieć mechanizmy&#13;
jej tworzenia i potrzeba jej posiadania (2014). Myślę, że przedstawiona niechęć do uwzględnienia tekstów pisanych w badaniach wynika&#13;
z opisanej przez Michela de Certeau tendencji elit (również tych naukowych) do zakładania, że ludzie, „asymilując” tekst, „stają się jemu&#13;
podobni”. Większość etnobiologów nie zwraca uwagi na to, że – jak pisze de Certeau – dużo częściej ludzie „upodabniają” tekst do siebie,&#13;
czynią go swoim, zawłaszczają, kłusując po tekście, niż sami się do niego upodabniają (2008: 165). Stanowisko Monici Hernández-Morcillo&#13;
i współautorów odpowiada temu, jak proces czytania jest widziany&#13;
przez de Certeau. Uważam, że próba oceny wartości lokalnej wiedzy&#13;
o roślinach przez badaczy jest pokłosiem niesymetrycznego traktowania osób uczestniczących w badaniach, odbierania im sprawczości&#13;
w relacjach z roślinami (tylko niektóre formy zdobywania wiedzy o roślinach mogą być uprawomocnione), a także romantyzowania tradycji.&#13;
Podobne procesy zachodziły i nadal zachodzą w stosunku do twórców&#13;
sztuki nazywanej przez inteligencję ludową (Klekot 2021).&#13;
Uważam też, że od wieków w Europie (i zapewne nie tylko w Europie,&#13;
bo dotyczy to również dużych obszarów Azji) trudno mówić o braku wpływu materiałów pisanych na wiedzę o roślinach, szczególnie&#13;
o roślinach leczniczych. Ważną rolę odgrywały dawne herbarze, prace mnichów czy działalność apteczek dworskich (piszę o tym również&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
154&#13;
&#13;
�w dalszej części tekstu). Pewnie trochę inaczej miała się sprawa z dzikimi roślinami jadalnymi. One rzadziej pojawiały się w tekstach kultury&#13;
ze względu na to, że są bardziej związane z praktykami warstwy chłopskiej. Opisywano je po to, by wspierać ludzi w czasie wojennego głodu, np. w ZSRR po wybuchu wojny z Niemcami (22.06.1941). Wydano&#13;
wówczas kilka książek opisujących zastosowania najpospolitszych dziko rosnących roślin pokarmowych: Gllerbach MM, Korjakina VF 1942.&#13;
Glavniejshie dikorastushchie pishchevyje rastienja Leningracskoj oblasti.&#13;
Leningrad; Keller BA 1941. Dikie sedobnyje rastienija. Akademia Nauk&#13;
SSSR, Moskovskij Botanicheskij Sad, Moskva; Tarchevskij VV 1942.&#13;
Dikorastushchie sedobnyje rastienija Vologotskiej oblasti. Vologidskij&#13;
Gasudarstviennyj pedagogicheskij istitut, Vologda (za: Pirożnikow 2014).&#13;
Podobny cel miały działania bośniackiego botanika Sulejmana Redžića,&#13;
który opisywał rośliny wykorzystywane przez ludzi podczas oblężenia&#13;
Sarajewa, a także prowadził programy w mediach, które miały zachęcić do korzystania z nich dla zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego w tym czasie (Łuczaj i in. 2012).&#13;
Dla podkreślenia beznadziejności i niemożności realizacji przedsięwzięcia, którym miałoby być rozdzielenie tego, co w wiedzy i praktykach lokalnych „czyste”, pochodzące z przekazu ustnego i własnego&#13;
eksperymentowania, od tego, co „skażone” słowem pisanym, przytoczę przykłady z badań z przełomu XIX i XX wieku. Oto fragment pracy Juliana Talko-Hryncewicza (polskiego lekarza, etnografa, archeologa-amatora i badacza Syberii, profesora Uniwersytetów Wileńskiego&#13;
i Jagiellońskiego) Zarysy lecznictwa ludowego na Rusi południowej,&#13;
w którym, pisząc o różnych źródłach ludowych praktyk leczniczych&#13;
na Rusi, wymienia wśród nich wpływ książek (w nich praktyk jeszcze starożytnych, wymienianych np. przez Dioskurydesa) i Kościołów,&#13;
a także urzędników: „Wskutek takiej mieszaniny pojęć i wierzeń&#13;
w lecznictwie ludowym trudno w niem odgraniczyć pojęcia czysto ludowe od innych, które poniekąd stały się ludowemi. jako wśród ludu&#13;
będące. Dlatego w zbiorach naszych uważaliśmy za ludowe nie tylko&#13;
te wierzenia, które są ściśle ludowemi, lecz i takie, które krążą na Rusi&#13;
w innych warstwach, mniej więcej z ludem się stykających, jak pośród&#13;
szlachty i Żydów” (Talko-Hryncewicz 1893: 21). Z kolei analiza kalendarzy i poradników XIX/XX-wiecznych potwierdza, że recepty w nich&#13;
zalecane zbliżone były do tych stosowanych od dawna w medycynie&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
155&#13;
&#13;
�ludowej (Szot-Radziszewska 2005: 64-80). „ Autorzy drukowanych porad, najczęściej lekarze, często wskazują na ich proweniencję ludową,&#13;
jako że medycyna uniwersytecka niejednokrotnie czerpała z doświadczenia i wiedzy wiejskich znachorów i (za Szot-Radziszewska 2007: 71).&#13;
Innym przykładem jest historia opisana przez Zorianę Boltarovych&#13;
z XIX-wiecznej pracy Markovicha pt. Obserwacje typu znachora w centralnych województwach (obłaściach) Ukrainy. Podaje on przykład znachora łączącego medycynę akademicką z ludową, stosującego medyczne terminy, czasem również apteczne leki, które niekiedy mają&#13;
przekręcone nazwy. Z kolei na kijowskich bazarach spotykał znachorki leczące tatar (katar) żołudka – przekręcony termin medyczny&#13;
(Boltarovych 2014, audiobook, 1h 56 min 45s).&#13;
Uważam, że w moim terenie (zapewne nie tylko tam) książki i czasopisma (wkrótce z pewnością również źródła internetowe) są ważnymi elementami kontekstu, istotnymi nićmi relacji tworzącymi zielniki mentalne rozmówców i w związku z tym są jak najbardziej godne&#13;
uwagi badaczki, a sposoby korzystania z nich – warte zrozumienia.&#13;
Zgadzam się z Sandrine Gallois i zespołem badawczym, w którym&#13;
pracowała, że „zdobywanie wiedzy lokalnej zachodzi w wyniku złożonych interakcji między osobą a kontekstem, w którym funkcjonuje.&#13;
Codzienne doświadczenia życiowe determinują w zasadniczy sposób&#13;
nie tylko to, jaka wiedza jest zdobywana, ale i w jakim momencie życia oraz jaką drogą” (Gallois, Duda, Hewlett, Reyes- García 2015: 2).&#13;
Dlatego, skoro książki i czasopisma są elementami krajobrazu rozumianego zarówno w sensie fizycznym, jak i społecznym, należy&#13;
je uwzględnić, badając LEK.&#13;
&#13;
IV. 2. Teksty pisane i ich rola w tworzeniu wiedzy o roślinach&#13;
To, jak funkcjonują teksty pisane w badanych przeze mnie społecznościach, jest kształtowane przez wiele czynników. Do istotnych, moim&#13;
zdaniem, należą (wiele z nich już opisywałam w poprzednich rozdziałach i o nich wspomnę tylko pobieżnie): dostępność różnego rodzaju czasopism, w których pojawiają się informacje o roślinach – przede&#13;
wszystkim leczniczych; promowanie czytelnictwa i prenumerat czasopism w ZSRR, które miało całkiem znaczny oddźwięk na wsiach;&#13;
intensywna praca w miejscowych sowchozach powodująca, że wiele&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
156&#13;
&#13;
�matek kobiet trzydziesto- czterdziestoletnich (w czasie moich badań)&#13;
i starszych nie miało czasu na zbieranie dzikich roślin, niektóre z nich&#13;
nie przekazały tej wiedzy córkom. Tak mówi o tym Larisa, której mama&#13;
miała 75 lat w 2012 r. (dużo częściej wspominały o tym kobiety starsze,&#13;
około osiemdziesięcioletnie, dodatkowo podkreślając to, jak mało czasu w dzieciństwie spędzały z matkami, bo były one zmuszone do korzystania z państwowych instytucji wychowawczych i często nie widziały dzieci nawet kilka dni):&#13;
Larisa: Ja już nie spotkałam babci ani dziadka. O. A mama mnie nie&#13;
[uczyła o roślinach]... Z powodu kłopotów, zajęć, miała czworo dzieci,&#13;
pracowała na fermie, to ona tym się nie zajmowała [zbieraniem roślin]. To już ja więcej, chętniejsza do kuchni i do tego... Jej było ciężko, przyszła z pracy, po nocy bieli sufity i ściany, bo Wielkanoc przyszła, czy pierze... A to państwowa praca, trzeba było każdego dnia&#13;
być... A jeszcze jakieś zwierzęta, jeszcze uprać, jeszcze jedzenie przygotować... czworo dzieci! To i jak? (…) Jak już wydoroślałam, liczmy,&#13;
jak już miałam syna. To o tych travach po troszku, po troszku, z latami&#13;
od ludzi, od znajomych, przyjaciół, tu usłyszysz, tam... [Larisa K. 34,&#13;
DW_A0139]&#13;
Pewne znaczenie miała też instytucjonalna lub ekonomiczna stymulacja do poznawania nowych zastosowań i taksonów, związana również&#13;
z rozdawaniem książek o roślinach leczniczych:&#13;
Wania: To był taki bodziec, czy jak to się nazywa. O, za tę książkę trzeba oddać konkretną ilość ziół.&#13;
IK: Obojętne jakich?&#13;
Tonia: Tak, dowolną leczniczą roślinę.&#13;
Wania: Lecznicze zioło, kwiat.&#13;
Tonia: Dużo zbierali buzyny [dziki bez czarny, Sambucus nigra L .],&#13;
oddawali. Później zrywali riabinu, krasnu (czerwoną) [jarząb pospolity (Sorbus aucuparia L .), podkreśla, że nie chodzi ochornu riabinu,&#13;
czyli Aronia melanocarpa (Michx.) Elliott].&#13;
Wania: Kwiat lipy [lipa, różne gatunki i mieszańce, Tilia spp.].&#13;
Tonia: Kwiat lipy, romashku [rumianek pospolity, Matricaria chamomilla L .], wszystko workami. To bardzo dużo.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
157&#13;
&#13;
�IK: To w latach dziewięćdziesiątych czy wcześniej?&#13;
Tonia: W dziewięćdziesiątych.&#13;
Wania: To w osiemdziesiątych, koniec osiemdziesiątych.&#13;
Tonia: Nie, Wania, to były dwa etapy, nasi, tam, gdzie mieszkaliśmy,&#13;
też skupowali, pamiętasz?&#13;
Wania: Osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte.&#13;
Tonia: Książki były deficytowe, i książki, i ubrania [Tonia i Wania, K.&#13;
46 i M. ok. 45 DW_A0168].&#13;
Bardzo rzadko mówiono mi o zdawaniu ziół jako o czymś istotnym&#13;
w procesie poznawania roślin leczniczych, nikt nie powiedział mi, żeby&#13;
dzięki temu poznał jakąś nową roślinę. Zdecydowanie więcej osób pamięta, że przyjeżdżali ludzie z miasta i rozdawali książki w zamian&#13;
za rośliny lecznicze. Ludziom zależało na posiadaniu tych książek, trochę dlatego, że liczyli, że się czegoś dowiedzą, trochę dlatego, że były&#13;
towarem deficytowym, więc warto je było posiadać, niektórzy dla samej przyjemności posiadania książek.&#13;
Podobnie próbuje współcześnie stymulować dzieci do poznawania&#13;
roślin leczniczych stroyiniecki nauczyciel biologii. Zachęca do zbierania, organizuje w ostatnim tygodniu roku szkolnego zajęcia koło szkoły, podczas których przygotowuje się herbaty ziołowe. Ma nadzieję,&#13;
że takie doświadczenia będą ważne dla jego uczniów [film „Rośliny&#13;
82&#13;
i ludzie”, wywiad: nauczyciel biologii] .&#13;
Innymi bardzo ważnymi elementami kontekstu były też kryzys&#13;
ekonomiczny lat 80. i 90. XX w. oraz boom tożsamościowo-leczniczy&#13;
po roku 1990. Kluczowa (o czym już pisałam w I rozdziale) jest bliskość&#13;
fizyczna lasu i łąk, stymulująca do poznawania roślin (ciekawe badania porównawcze dotyczące wpływu bliskości lasu na LEP prowadzili&#13;
Pieroni i Sõukand w poleskich wsiach [2018]).&#13;
Jak już wspominałam, rozmówcy mieszkający na wsiach Podola&#13;
Wschodniego czytują książki, czasopisma i broszury dotyczące roślin. Gros z nich stanowią publikacje o roślinach leczniczych&#13;
(np. „Babushka”, „ZOZh”, „Narodna Medycyna”), ważne są również&#13;
katalogi prezentujące różne odmiany roślin uprawnych (część z nich&#13;
82.&#13;
&#13;
Z moich obserwacji i rozmów wynika jednak, że dla dzieci kluczowe znaczenie mają&#13;
własne zainteresowania i doświadczenia stymulowane tymi zainteresowaniami, a także&#13;
wzór przyjaciół i osób bliskich, o czym pisałam w rozdziale III.7.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
158&#13;
&#13;
�stanowią katalogi firm wysyłkowych) i czasopisma dla rolników i mieszkańców wsi, np. „Silskii Visnik”. W gazetach o innym profilu też często pojawiają się wzmianki z poradami zdrowotnymi, np. w „Maiaku”&#13;
– lokalnej gazecie z rejonu tywrowskiego. Są kupowane na poczcie&#13;
lub prenumerowane przez moich rozmówców, a czasem przywożone ze stoisk z gazetami z okolicznych miast. Ciekawe przepisy bywają&#13;
z nich wycinane i zachowywane, zdarza się, że ktoś przechowuje cały&#13;
83&#13;
numer czasopisma . Dla wielu osób czytanie czasopism było czynnością społeczną – dzielili się ciekawymi, nowo wyczytanymi informacjami. Na przykład Wera, przyjaciółka cioci Hali, często wpadała do jej&#13;
letniej kuchni, wracając z pracy, i przynosiła „Babushkę”, by ta sobie&#13;
poczytała, a przy okazji opowiadała o tym, co ją zainteresowało.&#13;
Trochę inaczej funkcjonują książki. Większość z rozmówców posiadających książki ma pozycje wydane w późnych latach 60., 70., 80. i 90.&#13;
XX w., widziałam tylko jedną, zdecydowanie nową – z 2011 r. Wszystkie zostały wydane na terenie byłego ZSRR. Znam osoby, które posiadają po kilka tytułów. Książki bardzo rzadko się pożycza, co zrozumiałe, bo są czymś&#13;
dużo cenniejszym niż czasopisma. Zarówno w książkach, jak i w czasopismach, widywałam często zaznaczenia i dopiski na marginesach.&#13;
&#13;
Fot. 6. �Wycinki należące do Poli oraz dopiski Marii w spisie treści comiesięcznego wydania „Babushki”.&#13;
83.&#13;
&#13;
Więcej osób ma zeszyty z przepisami kulinarnymi niż leczniczymi.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
159&#13;
&#13;
�IV. 2.1. Standaryzacja i różnorodność&#13;
Wydaje się wielce prawdopodobne czy wręcz oczywiste, że obecność&#13;
spisanych źródeł wiedzy będzie wpływała na kształt LEK rozmówców.&#13;
Pozostaje pytanie: w jaki sposób? Gustavo Soldati wraz ze współpracownikami, stosując metody oparte częściowo na założeniach biologii ewolucyjnej i genetyki populacji, badał przekaz wiedzy w trzech&#13;
społecznościach wiejskich w stanie Minas Gerais w Brazylii i doszedł&#13;
do wniosku, że źródła zewnętrzne, takie jak radio, książki, telewizja&#13;
mogą wpływać na różnorodność współczesnej wiedzy o roślinach badanych przez niego grup. Innymi czynnikami zwiększającymi różnorodność wiedzy wewnątrz społeczności i między społecznościami,&#13;
jego zdaniem, mogą być np. nieprecyzyjny przekaz wiedzy, powodujący, że wiedza osoby uczonej bardzo odbiega od wiedzy uczącej&#13;
(Soldati i inni porównują to do mutacji biologicznej), lub też napływ&#13;
egzotycznych (termin oryginalny) informacji pod wpływem nieda84&#13;
lekiej migracji (w obrębie regionu) (Soldati i in. 2015: 11) . Mówiąc&#13;
o bogactwie zielników, nie zamierzam oceniać jego źródeł.&#13;
Wiele z roślin, o których usłyszałam tylko raz – przy poznawaniu&#13;
jednego zielnika, znalazła się w nim dzięki niciom relacji wiążących&#13;
nosiciela zielnika z mediami. Niektóre z nich nie zostały w ogóle przez&#13;
rozmówców wypróbowane, np. tak mówi Maria o badaku (Bergenia&#13;
85&#13;
sp.) :&#13;
Maria: A to badak.&#13;
IK: A badak też jest leczniczy?&#13;
Maria: Tak, ale jeszcze do niego nie doszłam. [DW_A0142 + notatka&#13;
05.2012]&#13;
84.&#13;
&#13;
Powiedziałabym, że pewien poziom różnorodności jest immanentny dla różnorodności międzyosobniczej. Zasoby wiedzy dwóch osób na jakiś temat oczywiście nigdy nie&#13;
będą swoimi idealnymi kopiami, bo są to różne osoby, o różnych sieciach relacji.&#13;
85.&#13;
&#13;
Badak wydaje się być pochodną słowa badan – oznaczającego zarówno po rosyjsku,&#13;
jak i ukraińsku gatunki z rodzaju Bergenia. Kobiv w swoim obszernym słowniku lokalnych ukraińskich nazw roślin nie rejestruje słowa badak (2004). Maria pokazała badak&#13;
w swoim ogródku, była to Bregenia sp. Ta zmiana brzmienia nazwy może być o tyle ciekawa, że Maria poznała ją z tekstu pisanego, o którym raczej myślałoby się, że eliminuje&#13;
tego rodzaju oboczności. Tu jednak standaryzująca rola zapisu nie zadziałała (por. Olson&#13;
2010: 152-153). Maria rozprzestrzenia wiedzę o tym taksonie pod nazwą badak.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
160&#13;
&#13;
�Maria jeszcze do niego nie doszła, bo tylko dowiedziała się, że jest&#13;
to roślina lecznicza, zamówiła w katalogu ogrodniczym i ma teraz&#13;
w ogrodzie, będzie jeszcze sprawdzała, na co on jest, i może kiedyś&#13;
używała. Podobnie bywa z pojedynczymi sposobami wykorzystania&#13;
powszechnie znanej rośliny, rozmówca skądś się o nich dowiedział,&#13;
ale nigdy nie wypróbował.&#13;
Warto podkreślić, że specyfika gazet i książek, z których korzystają&#13;
moi rozmówcy, polega na tym, że opisują rośliny występujące i dostępne (włączając rośliny jadalne dostępne w handlu, np. imbir [imbir, Zingiber officinale Roscoe i jego odmiany] używany przez mamę&#13;
Larisy) na obszarze byłego Związku Radzieckiego. Oczywiście oznacza to dostęp do różnych tradycji wykorzystania roślin (np. różnych&#13;
ludów Syberii i Azji Centralnej czy wpływu medycyny chińskiej i tybetańskiej, które oddziaływały intensywnie na medycynę oficjalną&#13;
i medycyny lokalne w byłym ZSRR [por. Saxer 2004]), a także ogromne różnice we florze; już na samym obszarze Ukrainy są one dość znaczące. Oznacza to jednak, że globalizujący wpływ materiałów pisanych ogranicza się do obszaru byłego ZSRR (por. Soldati i in. 2015).&#13;
Przykładem tego rodzaju wpływu może być wspomniany badak (bergenia, Bergenia sp.) z zielnika Marii. Bergenia jest bardzo ważną rośliną przeciwbiegunkową w medycynach syberyjskich, korzeń Bergenia&#13;
crassifolia (L .) Fritsch jest również częścią oficjalnej rosyjskiej farmakopei (Gosudarstvennaja Farmakopeja Rossijskoj Federacii t. IV 2018).&#13;
Kilkoro z rozmówców o bogatych zielnikach mentalnych z licznymi połączeniami z mediami, katalogami roślin ogrodowych i znajomościami w innych rejonach Ukrainy sprowadzało lub próbowało&#13;
sprowadzać rośliny lecznicze do swoich ogrodów. W rozdziale pierwszym opisywałam historię, w której brali udział konufer (złocień balsamiczny, Tanacetum balsamita L .) i Sława, z kolei Witia sprowadzał&#13;
z okolic Odessy soforę iaponską (perełkowiec japoński, Styphnolobium&#13;
japonicum (L .) Schott), którą poznał dzięki swojej partnerce, a kostopraw Lonia sprowadził korin (szkarłatkę amerykańską, Phytolacca&#13;
americana L .). Owocuje to również poszukiwaniem roślin dość powszechnie spotykanych w innych regionach byłego ZSRR i Ukrainy,&#13;
a nie występujących na Podolu, np. cherniki (borówki czarnej jagody, Vaccinium myrtillus L .). Oksana (k. ok. 45 lat) kilka lat temu pracowała w Sarnach w oblasti rivnienskiej (Równe) i dużo korzystała&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
161&#13;
&#13;
�z cherniki, teraz, jak tylko ma okazję, sprowadza jej owoce na Podole.&#13;
W wielu zielnikach chernika pojawia się jako roślina wspomagająca&#13;
przy kłopotach ze wzrokiem, takie jej zastosowanie pojawia się też&#13;
niejednokrotnie w materiałach pisanych i z tego względu moi rozmówcy chcieliby mieć do niej dostęp. Zdarza się, że zastępują ją inną&#13;
borówką – borówką amerykańską (Vaccinium corymbosum L . i odmiany), która od niedawna zaczęła być uprawiana w gospodarstwach&#13;
posowchozowych. Jest droga, trudno ją też legalnie dostać z miejsca&#13;
pracy. Jest obiektem pożądania i to wcale nie ze względu na właściwości smakowe, lecz to, że jest cherniką i może być stosowana jak&#13;
chernika (borówka czarna jagoda, Vaccinium myrtillus L .). Niektórzy&#13;
rozmówcy mają w zielnikach informację, że jest to inna chernika, ale&#13;
uważają, że może z powodzeniem zastąpić tę niedostępną. Te osoby&#13;
często zaznaczają to w zielnikach nazwą chernika z sovhoza, a kilka&#13;
osób używało jej rosyjskiej nazwy botanicznej – golubika, nazwa rodzajowa ogólnoukraińska brzmi: chornicia lub vaccinium. W nazwie&#13;
chernika z sovhoza odbijają się lokalny krajobraz i tamtejsze wydarzenia (decyzja o sadzeniu V. corymbosum).&#13;
Tego rodzaju poszukiwania roślin też wpływają na swego rodzaju&#13;
różnorodność zielników mentalnych, ponieważ bywa, że rośliny znajdowane na podstawie informacji z tekstów są – z punktu widzenia&#13;
biologa – różnymi taksonami; dalej podaję kilka przykładów takiego&#13;
procesu (IV. 3.2 Wiedza w ciele – jak rozpoznać roślinę?).&#13;
Uważam, że ważny wpływ na różnorodność wiedzy mają wszelkie&#13;
sieci powiązań (nie tylko te z mediami) i zaufanie do źródeł wiedzy&#13;
(więcej o tym w podrozdziale IV.4.5 Autorytet). Należy pamiętać, że nawet w małych społecznościach wiedza często nie jest dystrybuowana&#13;
równomiernie. Mam tu cały czas na myśli różnorodność wewnątrz&#13;
społeczności. Wielu badaczy twierdzi, że teksty pisane przyczyniają się do zanikania lokalnej różnorodności pomiędzy społecznościami i prowadzą do standaryzacji wiedzy na obszarze, na który docierają dane źródła pisane. Materiał z moich badań zdaje się tylko&#13;
do pewnego stopnia potwierdzać tę tezę. Wydaje się, że standaryzacja przebiega głównie na poziomie języka i dyskursu, a dużo mniej&#13;
na poziomie praktyk. Pisałam już trochę o tym, pokazując zielnik&#13;
mentalny Haliny (III. 3.2 Narracje o zdrowym jedzeniu i ukraińskości)&#13;
i przedstawiając historię lubystku (lubczyku ogrodowego, Levisticum&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
162&#13;
&#13;
�officinale W.D.J.Koch). Teraz rozwinę tę myśl na innych przykładach.&#13;
Trzeba też pamiętać, że w pewnym sensie każda wymiana wiedzy&#13;
prowadzi do jej standaryzacji w obrębie konkretnej populacji ludzkiej oraz że potencjał standaryzacyjny zależy od tego, jaki dane źródło ma autorytet, a z dostępnych zasobów informacji wybierane jest&#13;
to, co jest z różnorodnych względów przydatne w danych warunkach.&#13;
W wypadku roślin leczniczych jest to wynik tego, jakie sieci relacji&#13;
ma dana osoba rozpięte w otaczającym ją krajobrazie medycznym&#13;
(por. Kołodziejska-Degórska 2016). Z tego wynikają konkretne zachowania i decyzje, w to uwikłane są kształt i struktura zielników mentalnych.&#13;
Jednym z ważnych działań ujednolicających wiedzę botaniczną&#13;
jest tworzenie i stosowanie zestandaryzowanych nazw (por. rozdział&#13;
III.1.1 Czym dla botaników jest gatunek i jak go nazwać?) oraz nazewnictwa ogólnoukraińskiego i ogólnorosyjskiego (zależnie od tego, w jakim języku są pisane źródła, z których korzystają rozmówcy lub ich&#13;
znajomi), które trafiają do zielników rozmówców. Czasem objawia&#13;
się to przyjęciem nazwy gatunkowej z tekstów pisanych. Np. kashtan (kasztanowiec zwyczajny, Aesculus hippocastanum L .), niekiedy&#13;
bywa nazywany kinskii kashtan, jednak nie jest to pełna ukraińska&#13;
nazwa botaniczna, zwykle stosuje się jeszcze przydomek zvychainyi&#13;
(kinskii kashtan zvychainyi). Przydomek ten jest jednak właściwie&#13;
nieobecny w ukraińskojęzycznych tekstach czytywanych w moim&#13;
terenie badań. W książkach tam dostępnych i pisanych po rosyjsku&#13;
używana jest nazwa konskij kashtan, również bez epitetu obyknovennyj. Nie używa się również, bardziej powszechnej wśród ukraińskich&#13;
biologów, nazwy ukraińskiej: hirkokashtan zvychainyi. O podorozhniku, babce (babce zwyczajnej, Plantago major L .) niektórzy mówią&#13;
podorozhnik velikii, ewentualnie podorozhnik sherokolistyi. Również&#13;
romashka (rumianek pospolity, Matricaria chamomilla L .) bywa nazywana razem z epitetem gatunkowym – romashka likarska. Takie&#13;
epitety gatunkowe muszą pochodzić z tekstów pisanych, choć niekoniecznie osoba ich używająca przeczytała je sama – mogła się z nimi&#13;
zapoznać w przekazie ustnym od kogoś, kto poznał je z mediów.&#13;
Inaczej może być z epitetami odnoszącymi się do koloru; np. mimo&#13;
że nazwa akacia bila (grochodrzew biały, robinia akacjowa, Robinia&#13;
pseudoacacia L .) jest powszechnie używana w tekstach pisanych&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
163&#13;
&#13;
�(chociaż nie jest nazwą uznaną przez botaników ukraińskich czy&#13;
rosyjskich, w obu językach obowiązują inne nazwy), to użycie przymiotnika bila przez mieszkańców Podola nie musi wynikać z lektury,&#13;
może być po prostu efektem obserwacji i próby odróżnienia tej akacii od drugiego gatunku – akacii cei rozovej (robinii szczeciniastej,&#13;
Robinia hispida L .). Szczególnie stroyinczanie, opowiadając o akacii,&#13;
podkreślają, że chodzi o tę bilą, a nie rozovą, ponieważ zakrzewienia&#13;
Robinia hispida L . rosną przy głównej drodze, w miejscu, gdzie się&#13;
często bywa. Niemniej nie mówią akacia cia bila, tylko akacia bila,&#13;
druga z nich jest nazywana „tą różową”, czyli cia rozova, co może&#13;
mimo wszystko wskazywać na źródło w mediach. Wyjątkowym przykładem poszukiwania nazwy standardowej jest przeprowadzana&#13;
przeze mnie wielokrotnie w różnych wydaniach i z różnymi osobami&#13;
rozmowa o nazwie zatknydupka, zapridupka, zapnidupka (pięciornik&#13;
srebrzysty, Potentilla argentea L . agg.). Ilekroć ktoś chciał mi opowiedzieć o tej ważnej roślinie zapobiegającej rozwolnieniu, to słyszałam ściszony głos bądź widziałam uśmieszek zawstydzenia: „ech...&#13;
to taka nazwa narodna, muszę się dowiedzieć, jak ona się nazywa&#13;
po naucznomu”. Kilka osób poświęciło celowo czas, by nie używać&#13;
nazwy, która wywołuje u nich uśmiech zakłopotania i, gdy rozmawiają z kimś obcym, mogą podać znalezioną w książkach nazwę ro86&#13;
syjską: lapchatka prjamostupenchataja . Zatknydupka, zapridupka,&#13;
zapnidupka musi być bardzo lokalną nazwą, ponieważ w słowniku&#13;
Kobiva (2004), mimo ogromnego bogactwa nazw pięciorników, nie&#13;
ma żadnej z tych stosowanych w Stroyinciach i okolicach. Może mają&#13;
rację ci, którzy uważają tę nazwę za typowo stroyiniecką. Nie ma ich&#13;
również w znanych mi tekstach Inny Gorofianiuk, pracującej z środkowopodolskim materiałem leksykalnym (sine anno, 2009). W nazwie zakodowane są właściwości rośliny: ma bardzo silne działanie&#13;
ściągające i ze względu na nie znajduje się w niemal wszystkich ziel87&#13;
nikach mentalnych moich rozmówców . Można porównać te wyniki&#13;
86. Jest to lekko zmieniona nazwa innego pięciornika, bardzo podobnego do Potentilla&#13;
argentea L . agg. pięciornika prostego P. erecta (L .) Räuschel (rus. lapchatka prjamostojachaja), jednak w Stroyinciach zbiera się raczej pięciornik srebrny Potentilla argentea&#13;
L . agg.&#13;
87. Podobną genezę mogą mieć ogólnoukraińska nazwa rośliny – perstacz (перста́ч)&#13;
– i niektóre powszechnie spotykane w innych rejonach kraju lokalne, np. zawjaznyk&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
164&#13;
&#13;
�z opisanymi przez Amélię Frazão-Moreira i Anę Marię Carvalho oraz&#13;
Marię Elisabeth Martins, których rozmówcy używali różnych nazw&#13;
tych samych taksonów roślin w zależności od kontekstu. Dotyczyło&#13;
to szczególnie osób między 55. a 65. rokiem życia, uznanych w badanej społeczności za ekspertów i doświadczonych użytkowników&#13;
roślin – w niektórych sytuacjach używali nazw lokalnych, a w innych nazw oficjalnych lub wręcz naukowych, poznanych z książek&#13;
i mediów (Frazão-Moreira Carvalho, Martins 2009; Frazão-Moreira,&#13;
Carvalho 2014).&#13;
Codzienne praktyki zdecydowanie trudniej ulegają homogenizacji&#13;
niż budowane na podstawie informacji z mediów opowieści o wartościach zdrowotnych roślin lub same nazwy – wiedza deklaratywna, niekoniecznie przekładająca się na praktykę. Na praktykę dużo&#13;
silniej oddziałują osobiste preferencje, np. smakowe, sieci relacji,&#13;
w tym te z własnymi genami i mikroorganizmami chorobotwórczymi,&#13;
z osobami, które się spotka (patrz rozdział III).&#13;
Marco Leonti zwraca uwagę na to, że wpływ tekstów pisanych&#13;
może powodować mniejszą zmienność LEK . Porównując współczesną farmakopeę mieszkańców włoskiej Campanii z renesansową, opisaną w zielniku Matthioli, Leonti wykazał, że osiemdziesiąt&#13;
procent listy użytkowanych tam ziół nie zmieniło się od XVI wieku. Twierdzi, że język pisany może niezwykle silnie utrwalać LEK&#13;
(2011). Ja nie widzę ograniczenia chęci moich rozmówców do eksperymentowania z roślinami. Podobnie jak rozmówcy Pieroniego&#13;
i Sõukand na Polesiu (2018), spotkani przeze mnie ludzie cały czas&#13;
„mają ruch” w zielnikach. Jedne taksony i ich sposoby wykorzystania odchodzą na dalszy plan, inne są inkorporowane do zielników.&#13;
Pieroni i Sõukand wykazali pozytywny wpływ bliskości lasu na LEP;&#13;
moi rozmówcy niewątpliwie mają stały dostęp do dzikich roślin&#13;
na łąkach i w lasach. Ważniejszymi, z ich punktu widzenia, siedliskami, jeśli chodzi o różnorodność wykorzystywanych przez nich&#13;
roślin, są łąki.&#13;
Obserwowałam też trwałość elementów LEK opisanych w dawnych tekstach, np. wystawianie pokrojonej cebuli, by zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby, obecne w zapisach z XIX w. (Lewis 1990:&#13;
72), obserwowałam w 2009 roku podczas świńskiej grypy na Podolu.&#13;
(зав’язни́к).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
165&#13;
&#13;
�Nie sądzę jednak, by ta niezmienność była motywowana lekturą tekstów.&#13;
Mój materiał badawczy potwierdza zarówno tezy tych, którzy uważają, że dostęp do mediów wpływa na zwiększenie różnorodności&#13;
wiedzy, jak i tych, którzy twierdzą wprost przeciwnie, że powoduje&#13;
jej standaryzację. Zależy to od skali, którą przyjmiemy. Jeżeli przyglądamy się zróżnicowaniu wiedzy w obrębie społeczności, to teksty pisane są źródłem nowych informacji (częściej nowych dyskursów niż&#13;
nowych, innych praktyk), a gdy spojrzymy w większej skali, to da się&#13;
zauważyć wpływ standaryzujący, bo wiedza charakterystyczna dla innych obszarów byłego ZSRR rozprzestrzenia się w miejscach, gdzie&#13;
wcześniej była nieobecna. Widać tu wyraźnie akumulacyjny potencjał druku. Akumulacja wiedzy o roślinach, szczególnie leczniczych,&#13;
zaczęła się na dużą skalę już w XVI w. (Olson 2010: 331).&#13;
Niewątpliwie w ogóle wymiana wiedzy i jej rozprzestrzenianie&#13;
powoduje pewną unifikację, niezależnie, czy dzieje się to w wyniku&#13;
lektur, czy rozmowy lub obserwacji. W moim kontekście badawczym&#13;
przekaz od konkretnych osób częściej wpływa na zmianę praktyk niż&#13;
przeczytanie informacji w mediach papierowych (będę tę myśl jeszcze rozwijać dalej). Jest też jedną z przyczyn różnic między tym, jak&#13;
na LEK na Podolu Wschodnim oddziałują książki, a jak czasopisma.&#13;
Żeby to lepiej wyjaśnić, przedstawię specyfikę książek i czasopism&#13;
czytywanych przez rozmówców.&#13;
IV. 2.2. Książki moich rozmówców&#13;
Posiadane przez mieszkańców Podola książki oglądałam&#13;
w Stroyinciach i okolicznych wsiach. Wszystkie dorosłe osoby, których zielniki poznawałam, miały kontakt z jakiegoś rodzaju materiałami pisanymi o roślinach leczniczych. Trochę ponad pięćdziesiąt procent rozmówców posiadało książki, ale w miarę regularnie&#13;
korzystało z nich i znało ich treść trochę poniżej dwudziestu pięciu&#13;
procent dorosłych rozmówców, czyli mniej niż co drugi właściciel&#13;
książek. Były takie pozycje, które miała tylko jedna osoba, ale były&#13;
i szczególnie rozpowszechnione. Do tych ostatnich należą przede&#13;
wszystkim wydawnictwa z lat 60. i 70. XX w., obecne na rynku w końcu lat 80. i latach 90. – w czasie kryzysu, gdy moi rozmówcy imali się&#13;
różnych zajęć, by przetrwać trudności. Zdecydowanie rzadsze były&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
166&#13;
&#13;
�pozycje z późnych lat 90. i pierwszej dekady XXI w. (w posiadaniu&#13;
rozmówców widziałam tylko 3 egzemplarze wydane w tych latach,&#13;
w tym jedną z 2011 r.). Po okresie kryzysu nowe książki kupowały wyłącznie osoby szczególnie zainteresowane roślinami – jak Witia, albo&#13;
takie, których bliskich dotknęła poważna choroba i książka miała być&#13;
źródłem potencjalnego ratunku. Gdy mąż Luby zachorował na raka,&#13;
kupili: Shliah do dovgolittia. Hvoroby vid a do Ia. Zdorovyi sposib zhittia&#13;
(red. Alekseev I. S., TOV „Gloria treid”: Donieck, 2011).&#13;
Do najczęściej spotykanych tytułów, które były otrzymywane, kupowane, „pozyskiwane” – drogą oficjalną lub nie – z bibliotek (głównie w latach 80. i 90.) należą:&#13;
W języku ukraińskim: Nikolai Semionovich Kharchenko, Vasilii&#13;
Ivanovich Sila, Lev Iosifovich Volodarckii, Likars’ki Roslyny i iih zastosuvannia v narodnii medycyni („Zdorov’ia”: Kijów 1971 i inne wydania);&#13;
Svietlana Nikolaevna Prihodko, Likarnia na pidvikonni (Naukova&#13;
dumka: Kijów, spotykałam dwa wydania – z 1966 i 1971 roku).&#13;
Po rosyjsku: Aleksei Petrovich Popov, Lekarstvennye rastenija v narodnoj medicine („Zdorovja”: Kijów, 1969 i wydania późniejsze); Adel&#13;
Fedorovna Gammerman i Ivan Ivanovich Grom, Dikorastushchie lekarstvennye rasteniia SSSR (Izdatelstvo „Medicina”: Moskwa, 1976);&#13;
Adel Fedorovna Gammerman, G.N. Kadaev, A . A . JacenkoHmelevskij, Lekarstvennye rastenija (Rastenja celiteli) (Vysshaja shkola: Moskva, różne lata wydania, m.in. 1975 i 1990). Jest to podręcznik&#13;
ziołolecznictwa dla studentów szkół leśnych i rolniczych, niejednokrotnie trafiał na półki domów w Stroyinciach i okolicznych wsiach&#13;
dzięki sowchozowym agronomom.&#13;
Nie aspiruję do przedstawienia pełnej analizy treści i dyskursów&#13;
prezentowanych w książkach oraz czasopismach posiadanych i czytanych przez rozmówców. Analiza, którą prezentuję, ma na celu ułatwienie czytelnikowi wyobrażenia sobie kontekstu, w którym odbywa&#13;
się tworzenie wiedzy o roślinach w moim terenie badań.&#13;
IV. 2.3. Struktura tekstu i jej wpływ na przekaz wiedzy&#13;
Podobnie jak osią wielu prac etnobotanicznych jest lista gatunków,&#13;
tak informacje zawarte w książkach najczęściej posiadanych przez&#13;
rozmówców są właśnie – jak powiedziałby Ingold: antropocentrycznie&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
167&#13;
&#13;
�88&#13;
&#13;
– podzielone według nazw gatunków (2013) . Wszystkie powyższe&#13;
89&#13;
publikacje są właśnie tak skonstruowane . W niektórych rośliny&#13;
są ułożone według kolejności alfabetycznej nazw ukraińskich lub rosyjskich, zależnie od pozycji, ale np. Adel Gammerman i Ivan Grom&#13;
uporządkowali opisywane taksony roślin według obowiązującego&#13;
w latach 70. XX w. podziału systematycznego z wyróżnieniem typów,&#13;
klas, rodzin i wreszcie, dużo bardziej intuicyjnie zrozumiałych dla&#13;
czytelnika bez przyrodniczego wykształcenia, rodzajów. Wszystkie&#13;
powyższe publikacje mają indeksy nazw łacińskich i botanicznych rosyjskich lub ukraińskich. W indeksach nazw w językach narodowych&#13;
zwykle brak wymienianych w tekście mniej powszechnych nazw lokalnych, podobnie jest w bardzo popularnej pozycji Lekarstvennye&#13;
rastenija v narodnoj medicine Alekseja Popova, gdzie wprawdzie zamieszczono też indeks lokalnych czy ludowych (narodnych) nazw roślin, ale nie zawiera on wszystkich nazw pojawiających się w tekście.&#13;
Niemniej żaden z moich rozmówców nie sygnalizował, by indeks był&#13;
dla niego czy dla niej ważny, to mnie indeksy ułatwiały korzystanie&#13;
z ich książek.&#13;
88.&#13;
&#13;
Szczególnie takie prace etnobotaniczne, które koncentrują się na ocenie stanu wiedzy, bazują na koncepcie gatunków. Będą w nich długie listy gatunków/taksonów stosowanych w tym czy innym celu. Mogą być też zestawiane z innymi listami, np. z innych&#13;
regionów albo z wcześniejszych okresów, te ostatnie służą diachronicznemu porównaniu. Dla przykładu kilka artykułów z „Journal of Ethnobotany and Ethnomedicine”:&#13;
Łuczaj, Jug-Dujaković, Dolina, Jeričević, Vitasović-Kosić 2019; Banchiamlak, YoungDong 2019; Wurchaih, Huar, Menggenqiqig, Khasbagan 2019. Nie twierdzę bynajmniej,&#13;
że artykuły dokumentujące różnorodność stosowanych przez ludzi roślin są mało wartościowe. Pokazuję tylko jedno z etnobotanicznych podejść do badań. Oczywiście wielu&#13;
badaczy pokazuje trudności z precyzyjnym oznaczeniem gatunków, np. u Scotta Atrana&#13;
i Douglasa Medina w The Native Mind and the Cultural Construcion of Nature (tabela 7.7, s.&#13;
203), gdzie otwarcie jest podana w tabeli informacja: „nieoznaczone pnącze”.&#13;
89. W innych, mniej popularnych książkach, np. Kak izlechit 200 samyh rasprostranennyh bolezniej Danila Stojanovskiego (2002), mamy do czynienia z podziałem ze względu&#13;
na choroby. Można to uznać za otwarcie antropocentryczny charakter układu, bowiem&#13;
celem jest leczenie człowieka, a nie rozważania nad relacjami z roślinami. Oczywiście –&#13;
zgodnie z duchem czasów, w których opisywane książki powstawały – żaden z autorów&#13;
nie stawiał sobie za cel opisu niezgodnego z antropocentryczną hierarchią, a w każdym&#13;
&#13;
razie nie ma w ich publikacjach zauważalnego dla mnie śladu takiej refleksji. Swoją drogą, przygotowanie takiej publikacji mogłoby być nie lada trudnym zadaniem, a i korzystanie z takiej książki pewnie byłoby dla ludzi niełatwe.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
168&#13;
&#13;
�We wszystkich wymienionych publikacjach taksony roślin mają&#13;
podaną nazwę łacińską, oczywiście jest ona zapisana alfabetem łacińskim, a nie cyrylicą (większość moich rozmówców nazywa go alfabetem angielskim i prawie żaden nie posługuje się nim swobodnie),&#13;
dlatego tym bardziej wydają się obce i nieprzydatne.&#13;
Autorzy książek raczej nie pozwalają sobie na pokazanie tego,&#13;
że oznaczenia gatunków mogą być niepewne, i bardziej lub mniej&#13;
świadomie dążą do pewnej standaryzacji sposobów zastosowania&#13;
leczniczego przypisywanych z pozoru precyzyjnie określonym gatunkom, najczęściej również uwspólniają wiedzę pochodzącą z różnych rejonów ZSRR. Wyraźnie widać tę tendencję u Alekseja Popova,&#13;
Svetlany Prihodko oraz Nikolaja Kharchenki i współautorów. Często,&#13;
wręcz na siłę, starają się precyzyjnie nazwać gatunek, redukując i nie&#13;
zaznaczając różnorodności kryjącej się pod nazwą. Zdecydowanie&#13;
można tu mówić o przewadze scalania (lumping) nad rozdrabnianiem (splitting). Właściwie żaden z autorów nie wnika w to, że np. pod&#13;
nazwą Rosa canina zapewne kryją się różne odrębne gatunki i mie90&#13;
szańce . Towarzyszy temu pewien automatyzm w przypisywaniu&#13;
tego, co jest zbierane w danym regionie, do gatunków „flagowych”&#13;
– najczęściej spotykanych w danym regionie lub uwzględnionych&#13;
w oficjalnej farmakopei. Niewątpliwie jest tak z mniszkiem lekarskim (Taraxacum officinale). Nawet dużo precyzyjniejsza w botanicznym oznaczaniu gatunków Gammerman nie uwzględnia problemów&#13;
jego taksonomii. Oczywiście częściowo wynika to z czasu, w którym&#13;
dana publikacja powstała. Przypisywanie do „flagowych” taksonów&#13;
jest szczególnie częste w wypadku książek powstałych na podstawie innych źródeł pisanych, a nie własnych badań autora; dotyczy&#13;
to wszystkich nowszych pozycji posiadanych przez moich rozmówców (por. Łuczaj 2010). Można powiedzieć, że w ich wypadku nikt dokładnie nie oznacza gatunków, o które mu chodzi – ani autor książki,&#13;
ani później jej czytelnicy. Pozostaje pytanie: dla kogo to jest problem,&#13;
może tylko dla biologów i farmaceutów na to patrzących, czy może&#13;
być to też ze szkodą dla zdrowia osób stosujących terapie ziołowe?&#13;
Nie będę tego roztrząsać. Bardziej skupię się na samych sposobach&#13;
korzystania z tych książek, bo to im się przyglądałam podczas badań.&#13;
90.&#13;
&#13;
U Prihodko w książce Likarnia na pidvikonni nie ma akurat tego taksonu, traktuję&#13;
go jako przykład.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
169&#13;
&#13;
�Wypada jeszcze zaznaczyć, że w publikacjach Gammerman,&#13;
np. w Dikorastushchie lekarstvennye rasteniia SSSR z Ivanem Gromem,&#13;
wiele taksonów roślin leczniczych podali pod nazwą rodzajową&#13;
i wymienili różne gatunki zbierane i stosowane w tożsamy sposób.&#13;
Np. podali nazwę rodzajową lipa (Tilia) i napisali, że we Florze ZSRR&#13;
można doliczyć się 11 dziko występujących gatunków z tego rodzaju,&#13;
a ponadto jest jeszcze wiele innych – uprawnych. Opisują dokładniej&#13;
T. cordata Mill i T. platyphyllos Scop. (zaznaczając zmianę nazwy tej&#13;
ostatniej), poza tym wymieniają kilka innych gatunków i zaznaczają,&#13;
że są rzadziej zbierane. Podobnie postępują np. w wypadku poziomki&#13;
Fragaria vesca L ., jednak piszą, że nie warto zbierać w celach leczniczych innych gatunków z rodzaju poziomka (Fragaria) – ta informacja raczej nie pozwala na ich odróżnienie bez sięgania do innych&#13;
źródeł, ponieważ autorzy podają wyłącznie nazwy gatunkowe – rosyjskie i łacińskie. W moim terenie zbierana jest właśnie jedna z nich:&#13;
sunica, sunicy, zemlanika (F. viridis Weston i najprawdopodobniej jej&#13;
mieszańce z F. moschata (Duchesne) Duchesne). Nikt z posiadających&#13;
tę książkę nie wspominał mi o tej różnicy.&#13;
Oczywiście, w związku z tym, że wiedza taksonomiczna (jak każda) jest zmienna, niektóre nazwy podane we wspomnianych książkach dziś odpowiadają innym gatunkom lub w ogóle są nieaktualne.&#13;
Na przykład opisana m.in. u Gammerman i Groma (1976) Rosa cinnamomea L . to współcześnie najpewniej odpowiadająca jej z opisu&#13;
cech dystynktywnych Rosa majalis Herrm. (to też jeden z gatunków,&#13;
który może kryć się pod tą nieaktualną już nazwą [The Plant List]), ale&#13;
nawet w nowszych książkach nazwa ta jest kopiowana, np. w Shliah&#13;
do dovgolittia. Hvoroby vid a do ia. Zdorovyi sposib zhittia.&#13;
Luba zaznaczyła sobie jej właściwości w książce. Korzysta z rosnącej koło domu róży i botanicznie nie jest to R. majalis, tylko r. canina&#13;
sensu lato. Zdjęcie z książki Luby też niekoniecznie przedstawia różę,&#13;
którą botanicy uznaliby za R. majalis, nie widać na nim jej najbardziej&#13;
charakterystycznych cech.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
170&#13;
&#13;
�Fot. 7. �Podkreślenia Luby w opisie shypshyna korichneva (Rosa cinnamomea L.) oraz zdjęcie&#13;
owoców tej róży z tej samej książki pt. Shliah do dovgolittia. Hvoroby vid a do Ia. Zdorovyi&#13;
sposib zhittia. Zdjęcie najprawdopodobniej nie przedstawia Rosa majalis Herrm, która&#13;
pewnie jest opisana na stronie 657.&#13;
&#13;
Można się zastanawiać, czym jest taka próba narzucenia botanicznych klasyfikacji obecnym w zielnikach mentalnych roślinom (pisałam&#13;
o tym już trochę w podrozdziale III. 1.1). Niewątpliwie jest czym innym&#13;
niż problemy narzucania botanicznych klasyfikacji roślinom używanym przez lekarzy medycyny tybetańskiej (van der Valk 2017), ponieważ działa w odwrotnym kierunku: nazwy i stojące za nimi klasyfikacje bywają reprodukowane przez moich rozmówców i autorów książek&#13;
o ziołolecznictwie (trochę tak, jak reprodukowana była starożytna wie91&#13;
dza w dawnych herbarzach) . Może zdarzać się tak, że książki kompilujące wiedzę z różnych źródeł i stosujące gatunki „flagowe” są bliższe&#13;
lokalnym klasyfikacjom, bo np. nie rozróżniają między r. canina i jej&#13;
mieszańcami a R. majalis. Podobieństwo między analizowanym przez&#13;
van der Valka problemem a sytuacją obserwowaną przeze mnie polega&#13;
91.&#13;
&#13;
Co ciekawe, Adel Gammerman opublikowała słownik tybetańsko-łacińsko-rosyjski&#13;
&#13;
nazw surowców leczniczych pochodzenia roślinnego stosowanych w medycynie tybetańskiej. Gammerman A .F. i Semichov B.V., Slovar’ tibetsko-latino-russkih nazvanij lekarstvennogo rastitel’nogo syr’ja, primenjaemogo v tibetskoj medicine, Ułan-Ude 1963.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
171&#13;
&#13;
�na tym, że różne botanicznie taksony mogą wchodzić w skład leków&#13;
czy terapii pod jedną nazwą.&#13;
Niektóre spośród posiadanych przez mieszkańców wsi Podola&#13;
Wschodniego książek zawierają dokładne przepisy lecznicze. Rzadko&#13;
są wykorzystywane przez rozmówców, w pewnym stopniu dlatego,&#13;
że mają nieprzystępną postać, są pisane „językiem technicznym” (Boas&#13;
1962). Język potoczny przepisów z czasopism jest dużo bardziej przystępny i to one są wykorzystywane. Dla przykładu podaję sformułowany zgodnie z zasadami przyjętymi w farmacji, przy użyciu zrozumiałej&#13;
dla farmaceutów łaciny, przepis z obecnej w wielu odwiedzanych przeze mnie domach książki Kharchenki i współautorów.&#13;
&#13;
Fot. 8. �Przepisy na wykorzystanie kwiatów dziewanny (Verbascum sp. L.) przy chorobach płuc&#13;
wg państwowej farmakopei ZSRR z książki Kharchenko N.S., Sila V.I., Volodarckii L.I.&#13;
pt. Likars’ki Roslyny i iih zastosuvannia v narodnii medycyni, „Zdorov’ia”: Kijów 1971.&#13;
&#13;
Marie Boas pisze o „języku technicznym” jako zrozumiałym dla wszystkich (1962). Tymczasem powiedziałabym, że tak naprawdę dla wybranych – specjalistów. Takim językiem jest łacińska nomenklatura&#13;
botaniczna, która ma u samych podstaw potrzebę uogólnienia i standaryzacji. Jako standardowe i powszechnie zrozumiałe traktują nazwy&#13;
również moi rozmówcy. Jest tak, mimo że, jak pokażę dalej, zdają sobie&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
172&#13;
&#13;
�sprawę z potencjalnej różnorodności nazw, choćby przez to, że równolegle używają nazw rosyjskich i ukraińskich. Niemniej nazwa jest&#13;
wykorzystywana przez moich rozmówców, i nie tylko przez nich (por.&#13;
artykuł Łukasza Łuczaja o błędach oznaczenia w etnograficznych tekstach o wykorzystywaniu roślin, 2010), jako główny wyznacznik tego,&#13;
o jakiej roślinie mowa.&#13;
Z kolei do publikacji Alekseja Popova dołączono spis różnych zastosowań, wyrażony przy użyciu medycznego słownictwa, wraz z listą odpowiadających im roślin. Są tam takie słowa jak: dezynfekujący, przemiana materii, wykrztuśny itp. Tego rodzaju sformułowania wchodzą&#13;
do zielników mentalnych rozmówców.&#13;
Analizowane książki, nawet jeśli nie są stricte naukowe, tylko popularnonaukowe, to poprzez słownictwo, sposób organizacji treści&#13;
czy przytaczanie wyników badań, odwołują się do autorytetu nauki.&#13;
Na przykład Alekseei Popov we wstępie do książki pisze o tym, jakie wysiłki czynią naukowcy Związku Radzieckiego, w tym Ukraińskiej SRR,&#13;
by rośliny używane w narodnej medycynie różnych części ZSRR przebadać pod względem przydatności w oficjalnej medycynie. Zachęca czytelników do tego by – jeśli odkryją leczniczą roślinę lub nowe zastosowanie już znanej – zgłaszali to do instytutów badawczych, by rośliny&#13;
mogły być sprawdzone, a ich skuteczność potwierdzona.&#13;
Spośród najbardziej popularnych książek tylko Likarnia na pidvikonni Svetlany Prihodko ma mniej medyczno-farmaceutyczny charakter. Poza informacjami o właściwościach leczniczych są w niej&#13;
zawarte opisy pochodzenia roślin, legendy i mity z nimi związane,&#13;
a także to, jak ich obecność wpływa na nastrój i zdolności do pracy.&#13;
Co istotne, większość opisanych tam roślin to gatunki obce florze&#13;
Ukrainy, pochodzące z krajów o cieplejszych klimatach, uprawiane&#13;
w doniczkach na parapetach domów. W publikacji są zawarte porady&#13;
dotyczące sposobów dbania o nie i ich rozmnażania. Mimo że książka&#13;
jest w posiadaniu wielu znanych mi osób, wykorzystywane są z niej&#13;
głównie dwa taksony: rannik, aloe (aloes drzewiasty, Aloe arborescens&#13;
Mill.) i zolotoj vus (Callisia fragrans (Lindl.) Woodson). Oczywiście to,&#13;
że ktoś używa tych roślin, nie znaczy, że poznał je z lektury Likarnii&#13;
na pidvikonni.&#13;
Zapewne wkrótce zacznie się zmieniać zestaw czytanych przez&#13;
mieszkańców Podola książek, ponieważ te najnowsze, które na razie&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
173&#13;
&#13;
�nie są popularne (widziałam jeden egzemplarz w posiadaniu rozmów92&#13;
ców), ale powszechnie obecne w księgarniach, mają inną formułę .&#13;
W wielu aspektach są bliższe czasopismom, różnią się od nich między innymi obecnością nazw łacińskich i ilustracji przedstawiających&#13;
większość prezentowanych taksonów roślin. Nie są jednak poddawane w takim stopniu rygorowi publikacji naukowych z dziedziny nauk&#13;
przyrodniczych i medycznych. Dlatego mogą pojawić się w nich obecne w narodnej medycynie i bliskie moim rozmówcom takie „choroby ludowe” jak perelak – przestrach – leczony ziołami o działaniu uspokajającym (Shliah do dovgolittia. Hvoroby vid a do Ia. Zdorovyi sposib zhittia,&#13;
red. Alekseev I.S, 2011). Ich autorzy zwykle nie są farmakognostami,&#13;
farmaceutami czy biologami, jak piszący starsze, powszechnie obecne&#13;
na półkach moich rozmówców pozycje, a raczej kompilują dostępną&#13;
literaturę ziołoleczniczą i dotyczącą narodnej medycyny.&#13;
Takie publikacje jak Shliah do dovgolittia Ivana Alekseeva zacierają&#13;
dawniej ostrzejszą granicę między tekstem książkowym i gazetowym,&#13;
wiążącą się z podejściem do prezentowanych informacji i stosowaniem&#13;
bardziej technicznego lub bardziej potocznego języka. Te granice nie&#13;
są też ostre dla rozmówców. Niejednokrotnie w ich relacjach wszelkie&#13;
wiadomości zdobyte ze źródeł pisanych były nazywane wiadomościami książkowymi, z literatury:&#13;
Natasza: Zvirobii [dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L .]&#13;
on jest na żołądek, a tak po książkowemu (literaturnomu) to on jest&#13;
od 99 chorób. [Natasza ok. 55, DW_B0116]&#13;
Większość opowieści o lokalnie występujących roślinach i stwierdzeń&#13;
dotyczących ich wyjątkowej mocy (jak to powyższe) pochodzi z czasopism lub wydawnictw książkowych publikowanych przez wydawcę „Babushki” albo pojedynczych książek kładących większy nacisk&#13;
na wiedzę zakorzenioną w przekazie ludowym. Natasza z przekazu&#13;
ustnego zna praktyczne zastosowanie zvirobiiu, a informację o wyjątkowości rośliny, typową dla przekazu ludowego, zaczerpnęła z książki. Teksty pisane bywają źródłem opowieści, które wcześniej nie były&#13;
znane lokalnie. Podobnego rodzaju informację uzyskała o deviasile&#13;
92. A może zostaną zastąpione przez informacje z internetu, to jednak raczej może dotyczyć wyłącznie młodszego pokolenia.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
174&#13;
&#13;
�(omanie, Inula sp.), wie o nim z gazety. Zbierała go przez jakiś czas&#13;
w miejscu, które bardzo precyzyjnie opisała w rozmowie, ale nigdy nie&#13;
zaczęła pić przygotowanego preparatu, więc przestała zbierać. Miała&#13;
zamiar sprawdzić, czy skoro pomaga na „wszystkie choroby” (również&#13;
w jego nazwie deviasil jest ślad szczególnej mocy), ulżyłby jej w dokuczliwych bólach biodra [Natasza ok. 55, DW_B0133]. Wania, mąż&#13;
Toni, też zna deviasil z książki, nigdy z niego nie korzystał, ale ma inną&#13;
informację:&#13;
Wania tłumaczy żonie: dieviasil [oman, Inula sp.] to coś innego, koroviak [dziewanna drobnokwiatowa, Verbascum thapsus L .] to nie&#13;
deviasil.&#13;
IK: Deviasil też jest żółty, ale ma tylko jeden kwiat? [botanicznie jest&#13;
to kwiatostan typu koszyczek, ale wygląda jak pojedynczy kwiat,&#13;
np. tak jak kwiatostan stokrotki]&#13;
Wania: Jeden kwiat.&#13;
IK: On też jest leczniczy?&#13;
Tonia: Tak, chociaż my nigdy z niego nie korzystaliśmy.&#13;
Wania: On jest na wrzody żołądka. To z książki, korzeń deviasila.&#13;
IK: Korzeń?&#13;
Wania: Tak, sam korzeń. No, ale on tak jakby, dlaczego on nazywa się&#13;
po-narodnomu deviasil.&#13;
Tonia: A dlaczego właśnie?&#13;
Wania: A od dziewięciu chorób.&#13;
Tonia: Dziewięć mocy. [Tonia i Wania, K. 46 i M. ok. 45 DW_A0168]&#13;
Z deviasilu korzysta też Witia: kopie w tym samym miejscu, w którym&#13;
zbierała go Natasza, ale używa go do leczenia kaszlu [M. ok. 55 DW_&#13;
A0122]. Wszyscy oni czerpali informacje o deviasile (omanie, Inula&#13;
sp.) z książek, ale każdy z innej, ich wiedza nie jest homogeniczna.&#13;
Dla Wani i Toni pozostaje czysto teoretyczną wiadomością z książki;&#13;
Natasza i Witia zbierali tę roślinę, funkcjonuje w ich zielnikach praktyka z nią związana, ale Natasza nigdy nie wypróbowała jej działania&#13;
na sobie. Witia wie, że jemu pomaga na kaszel. Wania i Natasza zwracają uwagę na opowieści o szczególnej mocy tej rośliny, których ślad nosi&#13;
nazwa – deviasil. Z kolei Pola (K. ok. 55) nigdy nie mówiła mi o tej roślinie, ale w jednej z jej książek był wycinek z gazety „Vinnicka Pravda”&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
175&#13;
&#13;
�z wiadomościami o deviasile. Autor opisu rośliny i jej zastosowań&#13;
wspiera się autorytetem zawodowym, jest profesjonalistą – starszym&#13;
towaroznawcą roślin lekarskich. Jest to takie źródło autorytetu, z jakim mamy do czynienia w wypadku książek – inne niż w czasopismach&#13;
„Babushka” lub „ZOZh v Ukrainie”.&#13;
&#13;
Fot. 9. Wycinek z gazety „Vinnicka Pravda” z artykułem o deviasile (tu: divosil) (omanie, Inula sp.).&#13;
&#13;
Czy można, z powodu obecności w pokazanych mi materiałach o roślinach leczniczych, wycinka z gazety – celowo wybranego, wyciętego i starannie przechowywanego – powiedzieć, że deviasil jest obecny&#13;
w zielniku mentalnym Poli? W jakimś stopniu tak, ale w chwili prowadzenia badań był jego wyciszonym elementem, nici relacji z nim łączące były słabe. Niemniej Pola może w każdej chwili do niego wrócić&#13;
i zacieśnić więzy, wydobyć go z ukrycia.&#13;
Tak o problemach z szukaniem wiedzy w mediach i o tym, jak zawarta w nich informacja ma się do praktyki w zielniku mentalnym,&#13;
mówi ciocia Lusia (osoba o bardzo bogatym zielniku, w ogromnej części stworzonym dzięki przekazowi ustnemu i własnym eksperymentom). Ciekawe, że przedkłada radiową audycję nad książki, tłumaczy&#13;
to tym, że w książce nie widać, o jaką roślinę chodzi.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
176&#13;
&#13;
�IK: A pani często korzysta z książek, zdarza się?&#13;
Lusia: Nie, nie-nie. Czasem u nas jest taka audycja, leci w radiu –&#13;
Zelena apteka [Zielona apteka]. Tam opowiada się, a to tak w większości... (…) No mam książkę, ale co w książce? w książce nie jest tak&#13;
zrozumiałe. Ot, najczęściej tam jest fotografia czarno-biała taka i nie&#13;
można znaleźć takiej, co pasuje do naturalnej rośliny. No nie można&#13;
i nie wiesz, co to za kwiatek i nazwa taka jakby narodna (ludowa),&#13;
jakby ludowe pisali czy co. Ja mam taką, atlas taki, tam i mapa jest,&#13;
gdzie one rosną, i roślina jest, i co ja? Prawie nic z tego nie rozpoznaję.&#13;
IK: A skąd ma Pani ten atlas?&#13;
Lusia: Kupiłam, mąż mi kupił w Rosji, tam był i przywiózł taki ogromny atlas, i mam też książeczkę Likarski roslyny [Popov 1969]. Ale co,&#13;
ja bardziej korzystam z tego co sama, czego potrzebuję. A tam wszystkiego pełno, i takiego co mi niepotrzebne. Jak mi coś dokucza, to to leczę. [Lusia, K. ok. 60, DW_A0166]&#13;
Zdaniem cioci Lusi w książkach jest wiele treści, z których i tak nie&#13;
może skorzystać. Rośliny w książkach są tak przedstawione, że nie&#13;
da się ich rozpoznać, Lusia nie umie przełożyć tego, co widzi w książce&#13;
na codzienną praktykę, nie tworzy dzięki książkom sieci relacji z nowymi, nieznanymi sobie wcześniej taksonami (choć, jak pokażę dalej,&#13;
ma pewne ważne dla siebie nici relacji z tekstami o roślinach leczniczych). Książki mimo wszystko posiada, bo je dostała i może kiedyś&#13;
zrobi z nich użytek. Interesujące, że mówi, że lepsza jest audycja Zelena&#13;
93&#13;
apteka – ciocia Lusia to jedyna osoba, która mi o niej powiedziała .&#13;
93.&#13;
&#13;
Stryamets ze współpracownikami w swoim artykule podkreślają duże zainteresowanie dzikimi roślinami leczniczymi w Ukrainie i piszą o „zielonych aptekach” (so-called ‘green pharmacies’), jako miejscu, gdzie można pozyskać darmowe porady dotyczące wykorzystania roślin (2015). Nie zaznaczają, że nie są to zwykłe apteki ziołowe,&#13;
sprzedające produkty różnych firm, a bardzo konkretna firma o swojej specyfice i politycznie zaangażowanej właścicielce. Myślę, że autorki mogły nie zdawać sobie sprawy&#13;
z tego, czym są „tak zwane »zielone apteki«”. W czasie badań odwiedziłam apteki tej&#13;
sieci (w ściśle pojętym terenie moich badań była tylko jedna – w Winnicy, ale byłam też&#13;
w takich we Lwowie i innych miastach zachodniej Ukrainy). Porady, które można w nich&#13;
uzyskać, zawsze dotyczą preparatów produkowanych i sprzedawanych przez tę firmę.&#13;
Podejrzewam, że ten passus artykułu Stryamets i innych wynika z jakiegoś nieporozumienia lub błędu. Ukraińcy wykorzystują apteki jako źródło wiedzy o roślinach, ale nie&#13;
można ich sprowadzić tylko do „tak zwanych »zielonych aptek«”.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
177&#13;
&#13;
�Ciocia Lusia dużo słucha radia. Gdy wchodzi do swojej letniej kuchni,&#13;
w której spędza dużo czasu, bo jest mistrzynią gotowania – to ona przygotowuje korowaje (ciasto obrzędowe) na wesela rodziny i znajomych&#13;
(podczas gdy większość osób kupuje gotowe), a także na różne lokalne uroczystości, np. dni rejonu w Tywrowie, na których prezentuje się&#13;
miejscowości z rejonu – od razu włącza odbiornik. Trudno powiedzieć,&#13;
żeby w audycji mogło być wyraźniej „pokazane”, jak wygląda roślina,&#13;
niż nawet na kiepskiej jakości czarno-białej ilustracji; w audycji padają nazwy i ciocia Lusia musi sobie wyobrazić, o jaką roślinę chodzi.&#13;
Podejrzewam, że przekonanie o większej przydatności audycji niż&#13;
książki bierze się stąd, że ciocię Lusię drażni niezrozumiały przekaz.&#13;
Audycja, siłą rzeczy, ma postać oralną, jest podobna do rozmowy o roślinach z innymi interesującymi się nimi osobami – co Lusia zna i lubi.&#13;
Na to, jak tworzymy wiedzę, wpływają nasze predyspozycje poznawcze.&#13;
Prawdopodobnie Lusia należy do osób, którym łatwiej jest przyjmować&#13;
informacje w postaci słów niż obrazów. Niestety, nie pociągnęłam z nią&#13;
tego wątku, nie wypytałam dokładnej o to, co ją w książkach drażni&#13;
i skąd bierze się wyższość audycji.&#13;
Ciocia Lusia jest jedyną osobą, od której słyszałam o radiowej audycji Zelena apteka Natalii Zubyckiej vel Zemnej. Kilka osób wiedziało&#13;
o tym, że ma ona program w telewizji (ze względu na bardzo ograniczony w czasie badań dostęp do internetu nikt nie znał jej kanału w serwisie YouTube), dwie osoby znały gazetową wersję „Zelenei planety”.&#13;
Straciły zaufanie do publikowanych tam treści, gdy Zemna zaczęła&#13;
robić karierę polityczną i rozwinęła duży biznes [notatki Tonia K. 55,&#13;
15.07.2012].&#13;
Książki funkcjonują w sposób stosunkowo statyczny, w wypadku&#13;
większości osób wydają się mieć mniejszy wpływ na zielniki niż prasa,&#13;
m.in. dlatego, że pojawianie się nowych numerów czasopism sprzyja&#13;
bardziej intensywnej wymianie między ludźmi. Książki zwykle po prostu się ma w domu i wchodzi w interakcję z nimi indywidualnie. Dalej&#13;
przekazuje się pozyskane informacje, a nie całe książki.&#13;
IV. 2.4. Czasopisma – struktura tekstu i jej wpływ na przekaz wiedzy&#13;
Spośród dostępnych na rynku ukraińskim czasopism o roślinach leczniczych w Stroyinciach i okolicach najbardziej powszechnie czytana&#13;
jest „Babushka”, kupowana i prenumerowana w postaci pojedynczych&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
178&#13;
&#13;
�numerów drukowanych na gazetowym papierze, a także wielostronicowych, tematycznych wydań specjalnych – zbiorów przepisów&#13;
wydawanych np. jako miesięcznik „Enciklopedia narodnovo lecheniia” czy „Lechimsia vmiestie” albo przepisy z gazet z poprzednich&#13;
94&#13;
lat ułożone w formie kalendarza na cały rok i na każdy dzień . Trzy&#13;
ostatnie są przez rozmówców często nazywane książkami. Wydawane&#13;
są w Ukrainie, ale do roku 2015 pisane były w większości w języku rosyjskim. Zgodnie z zapewnieniem redakcji publikowane są wszystkie&#13;
listy od czytelników zawierające informację o tym, co piszącym pomogło lub zaszkodziło, czy to z narodnej (ludowej), czy z oficjalnej medycyny (sformułowanie oryginalne) („Enciklopedia Narodnovo Lecheniia”,&#13;
nr 7 z 2011 r.). W powyższych stwierdzeniach bardzo wyraźnie widać&#13;
heterodoksję tego, co taka gazeta zawiera. Ma formę przypominającą&#13;
codzienne rozmowy o pomysłach na radzenie sobie z różnymi przypadłościami. W „Babushce” czy „Zdrovym Obrazie Zhyzni v Ukrainie”&#13;
(dalej „ZOZh”, czasopismo wydawane w Rosji i sprzedawane w wielu&#13;
krajach byłego ZSRR, Ukraina ma własne wydanie) dużo miejsca poświęcono sposobom leczenia chorób chronicznych i bardzo popularnych, takich jak np. przeziębienie. W pozostałych gazetach, o których&#13;
wspominałam na początku rozdziału, są tylko pojedyncze rubryki albo&#13;
przypadkowe artykuły poświęcone roślinom leczniczym. Więcej miejsca w tych czasopismach, szczególnie w „Silskim visniku” czy katalogach roślin uprawnych, oddaje się roślinom o innych zastosowaniach&#13;
ważnych dla człowieka. Nie są to jednak dzikie rośliny ani ich zastosowania nie są odmienne od głównego przeznaczenia, dla jakiego roślina&#13;
jest uprawiana, więc zgodnie z przyjętą metodologią nie poświęcam&#13;
im tu uwagi.&#13;
Teksty w czasopismach cechuje pewna heterodoksja związana&#13;
z wielością autorów, choć niewątpliwie widać, że redakcje dążą do różnego rodzaju ujednolicania publikowanych tekstów.&#13;
Oksana: Tak, mama też prenumerowała wtedy różne gazety i takie&#13;
miała, i lecznicze takie też, no z narodnych to tam z „Poradnici” porady&#13;
94.&#13;
&#13;
Gazeta ma też wydanie internetowe, ale moi rozmówcy z niego nie korzystają (ba-&#13;
&#13;
bushka.ua). W 2019 roku internetowe wydanie nie różniło się graficznie od papierowego, w 2022 jego estetyka jest już zupełnie inna: zdjęcia zamiast rysunków, boczny pasek&#13;
z fotografiami fragmentów roślin zielnych.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
179&#13;
&#13;
�95&#13;
&#13;
takie, historie radzących, kto czym się leczył . Z takiej narodnej medycyny były tam przepisy, potem „Babushkiny sovety”, te gazety ona zawsze prenumerowała, to przepisy z przyrody, też wszystkie różne – kto&#13;
czym się leczył, jakie kto miał problemy i czym się leczył, takie przepisy&#13;
były, to ona z różnych, różnych gazet i magazynów brała.&#13;
IK: A w jakich latach to było?&#13;
Oksana: To były siedemdziesiąte, osiemdziesiąte, no ona, od kiedy&#13;
ja wiem, ona wszystko ot tak, po prostu u nas tak, babka znała wszystkie zioła (travy), ja już jej się przyglądałam, bo mama to mniej się rozumiała na ziołach. [Oksana K. ok. 45, DW_B0182]&#13;
Oksana podkreśla, że w obu prenumerowanych przez jej mamę gazetach były historie i sposoby leczenia się konkretnych osób, porady&#13;
od kogoś, kto wypróbował metodę na sobie. Obecność gazet o podobnym formacie w życiu osadników z Ukrainy w zachodniej Kanadzie&#13;
w XIX i na początku XX w. opisują Lewis (1990) i Mucz (2012: 230).&#13;
Oboje autorzy podkreślają, że umożliwiała ona dzielenie się wiedzą&#13;
między oddalonymi osadami.&#13;
Teksty w czasopismach charakteryzują się raczej potocznym językiem, niejednokrotnie przesyconym poetyckością, która może&#13;
sprawiać wrażenie narracji typowej dla literatury dziecięcej z obszaru byłego ZSRR. Wierszyki pojawiają się na okładkach wydawnictw&#13;
„Babushki”, a także wewnątrz czasopisma, zazwyczaj listy czytelników&#13;
są opatrzone rymowanymi lub po prostu poetyckimi tytułami od redakcji. Na przykład tak wygląda okładka czwartego numeru „Babushki”&#13;
(wydawnictwo „Enciklopedia narodnogo lecheniia, Babushka ozdrovitelnyie sovety”) z kwietnia 2012 roku.&#13;
&#13;
95.&#13;
&#13;
Nie widziałam u nikogo żadnego numeru „Poradnicy”. Współcześnie ma również&#13;
wersję elektroniczną, opisuje wiele zagadnień, w tym porady zdrowotne i dotyczące trybu życia (poradnica.com.ua). Obecnie (2019–2022) nie ma formy porad od czytelników.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
180&#13;
&#13;
�Fot. 10. �Okładka 4. numeru „Babushki. Enciklopedia narodnogo lecheniia, Babushka ozdrovitelnyie&#13;
sovety” z kwietnia 2012 r.&#13;
&#13;
Wierszyk o oduvanchikah (mniszkach lekarskich, Taraxacum officinale&#13;
agg.) – w prawym dolnym rogu – brzmi mniej więcej tak: oduvanchikov&#13;
nazrywamy, leczniczy sok wyciskamy, po troszeczku wypijamy i anemię&#13;
przeganiamy (w oryginale są rymy gramatyczne aa bb – słowa w pierwszej osobie liczby mnogiej). Na pierwszych stronach cotygodniowych&#13;
wydań na papierze gazetowym też zawsze jest wiersz, czasem taki jak&#13;
ten o oduvanchikah (autorstwa redakcji), innym razem mniej lub bardziej znanych poetów ukraińskich lub rosyjskich (np. w pierwszym numerze z 6 stycznia 2015 r. opublikowano wiersz Apollona Korynfskiego,&#13;
rosyjskiego poety i dziennikarza z przełomu XIX i XX w.), czy autorstwa czytelniczek i czytelników „Babushki” (np. w drugim numerze&#13;
z 12 stycznia 2016 r. i trzydziestym ósmym numerze z 22 września&#13;
2015 r.) (patrz fot. 11).&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
181&#13;
&#13;
�W czasopismach można też często spotkać opowieści o charakterze&#13;
ludowym, jak na przykład ta przedstawiona mi przez Marię:&#13;
Veronika [przetacznik ożankowy, Veronica chamaedrys L .] – to jest&#13;
taka przypowieść, ona kwitnie niebieściutko, kwiatek, ona teraz właś96&#13;
nie kwitła. Nie wiem, dziś pochmurno, czy kwiaty są otwarte .&#13;
Znaczenie jej, no przypowieść o niej, że kiedy na wojnie żołnierza ciężko&#13;
ranili, a bardzo kochała go dziewczyna, tak bardzo kochała, że powiedziała: ja dla ciebie stanę się leczniczym ziołem, tylko żebyś ty wyzdrowiał. I ona stała się jakby tą rośliną – veroniką i uleczyła tego swojego&#13;
ukochanego. [Maria K. 55 DW_A0142]&#13;
W „Babushce”, podobnie jak w mniej popularnym „ZOZhu”, pojawiają&#13;
się liczne sformułowania tworzące wrażenie bliskości, familiarności,&#13;
wspólnoty czytelników, nad którymi opiekę roztaczają „Babushka” lub&#13;
„ZOZh”.&#13;
Większość listów zaczyna się od pozdrowienia „Babushki”, zwykle ma to formę wykrzyknienia: Zdravstvuj, „Babushka”! W związku&#13;
ze zmianą języka, w którym wychodzi czasopismo, redakcja zadbała&#13;
o to, by w 2016 roku wszyscy czytelnicy „pisali”: Zdrastui, „Babushka”!,&#13;
czyli, by użyli odpowiedniego ukraińskiego pozdrowienia zamiast rosyjskiego. Zarówno w „ZOZhu”, jak i „Babushce” często pojawiają się&#13;
też bezpośrednie podziękowania: spasibo tebe „Babushka” czy spasibo&#13;
tebe „ZOZh”. Takie sformułowania powodują wrażenie interakcji, kontaktu, bezpośredniej rozmowy – niemal jak z sąsiadką.&#13;
W większości numerów na ostatniej stronie znajduje się rubryka&#13;
Isceli menia „Babushka” (wylecz mnie, „Babushko”) lub „Pomogi mne,&#13;
97&#13;
„Babushka” (pomóż mi, „Babushko”) . Pojawiają się w niej listy od ludzi proszących o poradę czy pomoc. Na przykład w numerze 45 (600)&#13;
z 10 listopada 2013 r. opublikowano 9 listów, w których ludzie podają&#13;
96.&#13;
&#13;
Ten botaniczny gatunek pokazała mi Maria. Nie jest on powszechnie uważany&#13;
za leczniczy, Maria sama nigdy nie stosowała tej rośliny, nawet jej nie zbierała, ale uważała ją za piękną i lubiła tę poznaną z gazety opowieść o veronice. Można przypuszczać,&#13;
że miała ona dotyczyć innego gatunku z rodzaju Veronica – Veronica officinalis, uznawanej&#13;
powszechnie za roślinę leczniczą, V. chamaedrys nie występuje w ukraińskiej farmakopei.&#13;
97.&#13;
&#13;
Od 2016 roku Dopomozhy meni, „Babushka”! – język ukraiński.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
182&#13;
&#13;
�swoje adresy (niektórzy tylko do wiadomości redakcji), ale w każdym&#13;
zamieszczono informację o tym, z jakiego są miasta – 1 list z Rosji, pozostałe adresy ukraińskie (redakcja mieści się w Kirowogradzie [Ukraina,&#13;
od 14. lipca 2016 r. miasto nazywa się Kropyvnicky ]).&#13;
W „Babushce” używa się terminów „oficjalna” i „narodna medycyna”,&#13;
bliskich moim rozmówcom; np. w tekście prośby od redakcji, by czytelnicy przysyłali pytania związane z leczeniem i opisywali przebieg kuracji czy to środkami oficjalnej, czy narodnej medycyny oraz informowali&#13;
o tym, co im pomogło, a co im zaszkodziło. Redakcja udziela odpowiedzi&#13;
wyłącznie na łamach swoich wydawnictw (np. „Babushka” z 6 czerwca 2013 r.). Czytelnicy dzielą się przepisami, które uważają za skuteczne&#13;
(por. Lewis 1990), często opisują przebieg choroby i nieskuteczne próby&#13;
radzenia sobie z nią oraz tę ostatnią próbę, najważniejszą, która pomogła. Nierzadko, jak piszą w listach czytelnicy, autorami skutecznych porad, przekazywanych przez nich na łamach „Babushki”, są lekarze oficjalnej medycyny proponujący terapie ziołowe.&#13;
&#13;
Fot. 11. �Winiety tygodnika „Babushka” z 17 kwietnia 2012 r. (nr 16), 22 września 2015 r. (nr 38), 6&#13;
stycznia 2015 r. (nr 1), 12 stycznia 2016 r. (nr 2). Wiersze na okładce autorstwa czytelniczek&#13;
i czytelników: 22 września 2015 r. (nr 38), 12 stycznia 2016 r. (nr 2).&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
183&#13;
&#13;
�IV. 2.5. Sposoby porządkowania treści w czasopismach&#13;
Zdjęcie powyżej (fot. 11.) przedstawia cztery numery gazetowego wydania „Babushki” z różnych lat. Warto zwrócić uwagę na zmianę języka&#13;
z rosyjskiego na ukraiński między rokiem 2015 a 2016.&#13;
„Babushka”, inaczej niż w „ZOZh”, zawiera spisy treści ułożone&#13;
zgodnie z dolegliwościami, na które działają konkretne przepisy (patrz&#13;
fotografia powyżej). Co ważne, redaktorzy wyjaśniają wiele terminów&#13;
z technicznego języka medycznego, np. Girsutizm (volosistost) – hirsutyzm (nadmierne owłosienie), belokrovie (lejkoz, lejkemija) – białaczka&#13;
(leukemia) (nr 38 z 22 września 2015 r.), stenokardija (grudna żaba) –&#13;
stenokardia (żaba w piersi, dusznica) (nr 2 z 12 stycznia 2016 r.).&#13;
Redakcje czasopism nadają też tytuły poszczególnym listom, tak&#13;
by było wygodniej znaleźć interesujące treści. W „Babushce” mają formę rymowaną np.:&#13;
Hvoiu pila skleroz pobedila (Sosnę piłam, miażdżycę tętnic zwalczyłam) („Babushka” nr 6 z 2013 r.), Analogov sanberri ne skazat’: o slonechnoj jagode speshu rasskazat’ (Zastępników sanberri nie wymienisz:&#13;
spieszę donieść o słonecznej jagodzie) („Babushka” nr 38 z 22 wrześ98&#13;
nia 2015 r.) .&#13;
Shche bogatioh ci metody vriatuiut, oduzhannia iim podaruiut (Jeszcze&#13;
wielu te metody uratują, powrót do zdrowia im podarują) („Babushka”&#13;
nr 2 z 12 stycznia 2016 r.). Autorzy listów posługują się zwykle wyłącznie znaną sobie nazwą lokalną albo ogólnorosyjską czy ukraińską, która wcale nie koniecznie musi być w ten sam sposób rozumiana przez&#13;
czytelników.&#13;
Czasopisma, o czym wspominałam już w III rozdziale, mają liczne odniesienia religijne, głównie do prawosławia. Kolejne numery&#13;
odnoszą się do kalendarza świąt prawosławnych, uwzględniają Boże&#13;
Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki itp. Pojawiają się czasem&#13;
modlitwy sugerowane przez czytelników, na winiecie znajduje się&#13;
cerkiew (w krajobrazie wiejskim zmieniającym się zależnie od pory&#13;
roku). W 2019 roku na stronie internetowej „Babushki” była specjalna zakładka „słowo leczy” (babushka.ua/slovo-lechit); składają się&#13;
&#13;
98.&#13;
&#13;
Najprawdopodobniej Solanum retroflexum Dunal, wskazują na to nazwa i opis zrobiony przez czytelniczkę z miejscowości Velikie Krynki z połtawskiego.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
184&#13;
&#13;
�99&#13;
&#13;
na nią podstrony: s veroi v gospoda (z wiarą w boga), molitvy i vsemogushchee slovo (modlitwy i wszechmocne słowo) – kryły się tam&#13;
różne treści, w pewnej mierze takie, które można by uznać za New&#13;
Age’owe. Nie trafiłam w czasopismach na wzmianki o mocy święconych w Cerkwi prawosławnej czy też Kościele katolickim roślin (ostatni dostęp do strony: 30 lipca 2019 r.). Nie widziałam okładek czasopisma nawiązujących do święta św. Jana czy Zaśnięcia Najświętszej&#13;
Marii Panny. Moje rozmówczynie święcą rośliny przy różnych okazjach i wykorzystują je zarówno do okadzania bydła przy problemach&#13;
z dawaniem mleka, jak i przy bólu zęba u ludzi. Niektóre dorzucają&#13;
święcone rośliny do herbat leczniczych.&#13;
Znacznie częściej słyszałam o wykorzystywaniu i przekuwaniu&#13;
na praktykę wiedzy pozyskanej z czasopism niż z książek (chociaż nie&#13;
zawsze było łatwo ze stuprocentową pewnością stwierdzić, jaki rodzaj&#13;
źródła pisanego rozmówcy mają na myśli), niemniej to o nich po wielokroć słyszałam jako o wartościowych i ciekawych, obserwowałam&#13;
ich wymianę i wspólne czytanie świeżo zdobytych numerów. Język&#13;
czasopism, choć jest pisany, ma wiele cech przekazu oralnego, jest też&#13;
łatwiejszy i bardziej zrozumiały. Myślę, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że moi rozmówcy mocno stąpają po ziemi, czują wartość praktycznej wiedzy, ale przede wszystkim wiedzy zawartej w ich własnych&#13;
zielnikach – to co zagmatwane, z tytułu samego swojego zagmatwania, nie staje się mądre, nie zaczyna cieszyć się autorytetem ani nie&#13;
osnuwa go aura wyjątkowości i wartościowości. Moi rozmówcy chcą,&#13;
żeby to, co czytają, było zrozumiałe. Tekst pełen niezrozumiałych&#13;
słów, np. takich, które specjaliście mają ułatwić oznaczenie rośliny,&#13;
raczej zniechęca i jest odkładany, a czasem nawet pali się nim w piecu, jak robiła to baba Adela, gdy weszła w posiadanie dużej liczby niezrozumiałych dla siebie książek, w tym o roślinach. Jednak nikt z rozmówców nie robił tego z poczuciem, że to nie dla niego albo że jemu&#13;
lub jej nie starcza kompetencji. Raczej towarzyszyło temu oburzenie&#13;
na autora, który nie umiał istotnych spraw wyjaśnić w zrozumiały&#13;
sposób – trochę podobne do złości Witii, kiedy odkrył, że w tłumaczeniu Seneki prosta myśl jest wyrażona niezrozumiałym dla niego&#13;
99.&#13;
&#13;
Transliteracja oryginalnego zapisu [ostatni dostęp do strony: 30 lipca 2019 r.].&#13;
W 2022 r., po przebudowie strony, nie ma już na niej takiego działu. Wszystkie działy&#13;
mają nazwy wywodzące się z biomedycyny i są to jej działy lub nazwy grup chorób.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
185&#13;
&#13;
�słowem (patrz: podrozdział II. 3.2 Język). Jak podkreśla Olson: słowami nie da się wyczerpująco i precyzyjnie opisać obserwowanych&#13;
różnic (on mówi wyłącznie o wizualnych, a przecież dochodzą i inne&#13;
– smak, zapach, faktura skórki w dotyku itp.) wyglądu setek gatunków&#13;
roślin i zwierząt. Renesansowi uczeni, podobnie jak moi rozmówcy,&#13;
byli zaniepokojeni, że mają trudność z identyfikacją taksonu na podstawie opisów zostawionych przez starożytnych. Również obrazy,&#13;
do których mieli dostęp, trudno uznać za szczegółowe. Wielokrotnie&#13;
je powielano, co sprzyjało coraz większym uproszczeniom, szczególnie że kopiujący zwykle nie znali zobrazowanej rośliny. Tak było&#13;
np. z ilustracjami słynnej De Materia Medica Dioskurydesa; w kolejnych kopiach coraz trudniej dopatrzeć się cech pierwowzoru, do tego&#13;
stopnia, że starsze od niego o szesnaście wieków angielskie tłumaczenie (z 1655 r.) zawiera notę od wydawcy: „Wielu z tych obrazów&#13;
nie sposób zinterpretować. Jednakże wydrukowaliśmy je w nadziei,&#13;
że pracujący w terenie botanicy […] będą mogli rozpoznać przynajmniej kilka roślin, które na skutek zniekształcenia ich cech były nie&#13;
do zidentyfikowania w zielniku z zasuszonymi roślinami” (The Greek&#13;
Herbal of Dioscorides, red. J. Gunther, Oxford 1934, za Olson 2010:&#13;
329). Do problemu ilustracji obecnych w książkach i czasopismach&#13;
przejdę w dalszej części rozdziału IV.&#13;
Moi rozmówcy, a szczególnie rozmówczynie, zdają się mieć zaufanie do doświadczenia innych osób; tego, że ktoś wypróbował dany&#13;
przepis na sobie. Ważna jest dla nich obecność człowieka w tym&#13;
przekazie. Naukowy, uogólniony język nie ma aż takiego autorytetu.&#13;
Spotkałam wiele czytelniczek „Babushki” i innych czasopism, ale nie&#13;
spotkałam żadnej osoby, która by kiedykolwiek napisała list do cza100&#13;
sopisma .&#13;
IV. 2.6. Zapamiętane i zapisane&#13;
Wielu rozmówców, pokazując mi swoje książki, wertuje je szybko, zatrzymując się tylko na taksonach roślin, które są im znane.&#13;
Wyznacznikiem miejsca zatrzymania jest zwykle znajoma nazwa.&#13;
Umożliwia ona pozyskanie nowych wiadomości o danej roślinie. Tak&#13;
100.&#13;
&#13;
Zdaję sobie sprawę, że istnieje praktyka tworzenia listów przez redakcje czasopism,&#13;
jednak na podstawie moich badań nie mogę określić autorstwa listów w „Babushce”.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
186&#13;
&#13;
�na przykład Nina, gdy cierpiała na „nerwowe wyczerpanie organizmu”, dowiedziała się, że może jej pomóc podorozhnik velikii (babka&#13;
zwyczajna, Plantago major L .), roślina, którą doskonale znała jeszcze&#13;
z dzieciństwa. Kiedy dowiedziała się, że może być lekarstwem na jej&#13;
przypadłość, zbierała świeże liście rośliny, cięła nożyczkami, zalewała&#13;
wrzątkiem i piła cztery razy dziennie. I tak w niedługim czasie zaczęła odzyskiwać siły, nawet nie zauważyła, kiedy przestała potrzebować&#13;
pić podorozhnik velikii i go odstawiła [Nina K. ok. 40, DW_A0150].&#13;
Nazwa, co mało zaskakujące, umożliwiła powiązanie przeczytanej informacji ze znaną rośliną i inkorporowanie nowej wiedzy do zielnika. Zbliżoną funkcję pełnią nazwy w przekazie ustnym, kiedy osoba&#13;
opowiadająca nie pokazuje rośliny. Podobnie korzystali z czasopism&#13;
ukraińscy osadnicy w Kanadzie, Michael Mucz przytacza historię&#13;
uratowania dziecka z wysoką gorączką, któremu lekarz nie dawał dużych szans na przeżycie, a matka posłużyła się informacją z czasopisma i wykorzystała okłady z ciepłej cebuli do zbicia gorączki (2012: 75).&#13;
Roślina była znana, jej znalezienie nie stanowiło problemu, tylko jej&#13;
sposób zastosowania był nowy. Dla osadników korzystanie z wiedzy&#13;
o roślinach z czasopism mogło być o tyle trudniejsze, że wydawano&#13;
je w języku angielskim, co umożliwiało korzystanie z wiedzy różnych&#13;
grup osadników, ale rośliny niejednokrotnie bardzo długo zachowują&#13;
nazwy ze starego kraju (por. Pieroni, Vandebroek 2009). Dlatego oraz&#13;
ze względu na specyfikę tych wydawnictw (czasopisma były powiązane z dostawcami różnych produktów) w przepisach częściej niż lokalne rośliny lecznicze pojawiały się takie specyfiki, jak różne octy, oleje,&#13;
soda, terpentyna; egzotyczne przyprawy, np. imbir czy gałka muszkatołowa; rośliny uprawiane w ogrodzie i na polach – ziemniaki, cebula,&#13;
chmiel (który mógł też być zbierany z dzikich stanowisk); zaledwie&#13;
kilka lokalnych gatunków pojawia się w analizowanych przez Lewis&#13;
listach (1990).&#13;
W procesie tworzenia wiedzy o roślinach moi rozmówcy uciekają&#13;
się do robienia notatek i zaznaczania interesujących ustępów w książkach i czasopismach. Wycinają fragmenty z dokładnymi (napisanymi&#13;
przystępnym językiem) przepisami dozowania roślin, które w zbyt dużej dawce mogą poważnie zaszkodzić je przyjmującemu. Opowiadając&#13;
o tych roślinach, często podkreślają, że trzeba „znać dozu” (patrz rozdział III.4.2 Płeć roślin, płeć zielników). Od niektórych rozmówczyń&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
187&#13;
&#13;
�słyszałam jednak recytowane z pamięci dokładne przepisy, np. przepis na kurację wrzodów żołądka i raka dwunastnicy ze świeżego soku&#13;
z chystotelu, chistotelu (glistnika jaskółczego ziela, Chelidonium majus&#13;
L .) [materiały do filmu „Ludzie i rośliny”, ciocia Pasza i babcia Stasia].&#13;
Takie dokładne przepisy zwykle mają źródło w tekstach pisanych, ale&#13;
później są rozprzestrzeniane drogą ustną – obie rozmówczynie tak&#13;
go poznały. Potwierdza to tezę Nosala, że obecność przepisów związanych z leczeniem nowotworów w ukraińskiej narodnej medycynie&#13;
ma źródło w literaturze (Nosal za Boltarovych 2014, audiobook, min.&#13;
5:18:17 – 5:18:40). Natomiast Christoph Schunko i inni, badając dlaczego obecnie mieszkańcy austriackiego Tyrolu zbierają dzikie rośliny,&#13;
zwracają uwagę na to, że ludzie wypróbowują przepisy, a potem coś,&#13;
co było pierwotnie informacją z książki, może trafić dalej jako przekaz&#13;
ustny do kolejnej osoby (2015).&#13;
W domu Luby (K. ok. 50) publikacja Shliah do dovgolitia... pojawiła&#13;
się w związku z chorobą męża i widać to we fragmentach zaznaczonych w książce przez rozmówczynię. Podkreślenie przerywaną linią&#13;
przepisu (fot. 12) na leczenie kamieni w pęcherzu przy pomocy korzenia rośliny – khrin zvychainyi (chrzan pospolity, Armoracia rusticana P.Gaertn., B.Mey. &amp; Scherb.) – wynika z problemów zmarłego męża&#13;
z układem moczowym.&#13;
Żadna z roślin, które zaznaczyła Luba w książce, nie była jej wcześniej obca, nie znała tylko opisanego w niej dawkowania lub użycia.&#13;
Zastosowanie takie nie było też wymieniane przez innych rozmówców. Mimo że część moich rozmówców eksperymentuje z szukaniem&#13;
nieznanych wcześniej taksonów, to większość używa tekstów pisanych&#13;
wyłącznie do rozszerzania już posiadanej wiedzy.&#13;
Inna rozmówczyni zaznaczyła w spisie treści w „Babushce” (wydanie „Encyklopedia narodnogo lechenia” – miesięcznik, nr 7 z lipca&#13;
2011 r.) interesujące ją artykuły, np. ból zęba – dopisek kora duba (kora&#13;
dębu, Quercus spp.), szum w głowie – omela (jemioła pospolita, Viscum&#13;
alba L ., i podgatunki) – widać na fot. 12); na fotografii widoczny jest też&#13;
dopisek margancovka (nadmanganian potasu). W tekstach artykułów&#13;
popodkreślała dawkowanie. Rozwinęła również spis treści o brakujące&#13;
i ważne dla niej tematy. Jest to dość częsty sposób interakcji z tekstem,&#13;
istotna ścieżka w tworzeniu wiedzy.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
188&#13;
&#13;
�  &#13;
&#13;
Fot. 12. �Zdjęcia ilustrują jeden ze sposobów interakcji z tekstem. Luba w książce Shliah do dovgolitia... (2011) zaznaczyła khrin zvychainyi (Armoracia rusticana) – znajomą roślinę i nowy&#13;
sposób wykorzystania, Maria, robiąc dopiski w spisie treści miesięcznika „Babushka”,&#13;
zaznaczyła m.in. przepis na leczenie szumu w głowie, dopisała nazwę rośliny – omela&#13;
(jemioła, Viscum spp.), a na stronie 91, w przepisie nazwanym Podwójnej nalewki się napijemy, szumu w głowie się pozbędziemy, zaznaczyła szczegóły przepisu.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
189&#13;
&#13;
�Dla kilku rozmówczyń ogromnie ważna jest znajomość przepisów&#13;
na pamięć. Wspominałam już w rozdziale III o wartości pamięci dla&#13;
Nataszy (ok. 55), która mówi: „wszystkie przepisy znam na pamięć”.&#13;
Podobnie mówiła babka Hania (ok. 70), że w związku z tym, iż przez&#13;
lata była główną kucharką na weselach, pracowała też jako kucharka&#13;
w kołchozowej stołówce i gotowała np. robotnikom, którzy budowali nowy budynek kościoła, to łatwo zapamiętuje przepisy. Opowiadała&#13;
o tym, z jakich roślin korzysta, podając szczegółowe przepisy [K. ok.&#13;
70, DW_A0130]. Z kolei Hala i Wiera (obie pod sześćdziesiątkę) żałują, że przepisy mają w „Babushce”, a nie w głowach [Notatki/kwiecień&#13;
2012].&#13;
Posiadanie i znajomość przepisów nie muszą oznaczać rezygnacji&#13;
z intuicyjnego korzystania z zapamiętanych lub zapisanych instrukcji,&#13;
wprowadzania własnych zmian i innowacji w zależności od kontekstu&#13;
stosowania danych taksonów. Niech przykładem tu będzie historia sosny (sosna zwyczajna, Pinus sylvestris L .) z zielnika cioci Lusi:&#13;
Lusia: Sosna bardzo zdrowa. Bardzo dobrze robi sosna. Ona czyści&#13;
cały wasz krwioobieg.&#13;
IK: Tak?&#13;
Lusia: Bardzo dobrze. Ot, wszyscy mówią, nawet w audycjach,&#13;
że na nowy rok „ty zjedz tę choinkę, będziesz cały rok zdrowy”. Ale&#13;
ty przecież nie zjesz, no ale sosna jest bardzo dobra. Bardzo dobra&#13;
na oskrzela, bardzo dobre wykrztuśne. Ja od dawna wiem, że to jest&#13;
bardzo dobre. Kto miał zawał, udar, na serce bardzo dobrze, czyści&#13;
krew. Wtedy od razu bierzcie się za robienie inhalacji z tego.&#13;
Żeby ją pić, to trzeba bardzo dokładnie zgodnie z przepisem.&#13;
IK: Aha.&#13;
Lusia: Tam pięć łyżeczek, pięć stołowych łyżek sosny [sosna zwyczajna, Pinus sylvestris L .], trzy łyżki shypovnika [dzikie gatunki róż,&#13;
Rosa spp., najczęściej r. canina L .] i dwie łyżki łuski z cebuli [cebula&#13;
(czosnek cebula), Allium cepa L .], jeżeli jeszcze jest kłopot z nerkami.&#13;
Ale można nie pić i nie trzeba tej cebuli. To bardzo dobrze działa. Wody&#13;
750 gramów, i tak to gotować, aż zawrze i trzymać 10 minut na maleńkim ogniu, niech się przegotuje. Ugotował się, ja to ugotowałam, noc&#13;
postoi, naciągnie, i w przeciągu całego dnia trzeba to wypić – ten napój. Tam półlitrowy słoiczek tej wody, herbatki tej. Pić tak: dziesięć dni&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
190&#13;
&#13;
�pijesz, jeśli jesteś po zawale, albo innych problemach z sercem, dziesięć dni pijesz, dziesięć odpoczywasz. Tak można dwa, trzy razy zrobić. To bardzo dobre, bardzo dobre. Jeżeli ktoś ma problemy z oskrzelami, to wyrzuci, wyciągnie wszystko całkowicie. Ot, koło mnie mieszka&#13;
ta babcia Hania, ona miała astmę i jak ona tego popije, to z niej leci,&#13;
Boże, koszmar co! Tak, to ja ją tego nauczyłam. I ona, jak tylko jej źle,&#13;
to ona popije, popije i mówi: „tak mi lekko oddychać, czyści oskrzela”.&#13;
IK: A skąd się pani o tym dowiedziała?&#13;
Lusia: Ja kiedyś byłam w Leningradzie i kupiłam byłam gazetę. I tam,&#13;
po mojemu, profesor Tyshchenko. Tyshchenko, on to napisał. On tak&#13;
dużo pisał i pisali ludzie, jak się wyleczyli. Każdy swój przepis pisał.&#13;
I ta gazeta jest u mnie do tej pory, mam ją na pewno ze dwadzieścia lat.&#13;
I ją trzymam. Z gazety przeczytałam i cały czas na nią patrzę [do niej&#13;
zaglądam]. Też jak zimą dzieci zachorują, to my małemu [wnukowi]&#13;
inhalacje robiliśmy. Ot, po prostu dużo sosny w wielki garnek, żeby&#13;
dużo wody się zmieściło. I ta Alionka [synowa] przykrywała się prześcieradłem razem z nim, bo on był jeszcze maleńki, pięć miesięcy miał.&#13;
I to mu wszystko zaczęło odchodzić, wychodzić, zaczął normalnie oddychać i tak my wyleczyliśmy dziecko. I godzinkę, robiliśmy po troszku,&#13;
bo on maleńki, baliśmy się. Jak inhalacje, to nie trzeba tak dokładnie,&#13;
a jak pić, to trzeba srogo, dokładnie zgodnie z przepisem. Ja to mówię&#13;
wszystkim. [Lusia, K. ok. 60, DW_A0166]&#13;
Ciocia Lusia posługuje się przepisem, który zna już na pamięć, gdy jest&#13;
potrzebne precyzyjne dawkowanie – odwar z sosny ma być podawany&#13;
doustnie. Robi też własne wariacje na jego temat: nie przepada za łuską cebuli, więc czasem z niej rezygnuje. Ponadto opracowała inhalacje, które nie wymagają już takiej precyzji dawkowania składników,&#13;
każdy może je przygotować. Wszystkie rośliny z gazetowego przepisu były jej wcześniej znane, ale nowy sposób zastosowania wyczytała&#13;
w prasie. Stopniowo ulega on modyfikacji dzięki intuicji oraz innym&#13;
doświadczeniom z roślinami leczniczymi i leczeniem.&#13;
W zielnikach zapamiętane lub zapisane muszą być nie tylko przepisy dawkowania, lecz także wielość nazw, związana z tym, w jak wielu&#13;
językach komunikują się rozmówcy. O języku pisałam już nieraz, a różnorodność stosowanych przez rozmówców nazw odzwierciedla przyjęty przeze mnie sposób notacji określeń poszczególnych taksonów,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
191&#13;
&#13;
�dlatego tu podam tylko kilka ciekawych przykładów. Spośród 158 taksonów lokalnych dla 60 zanotowałam wyłącznie jedną nazwę, z czego&#13;
20 zostało wymienionych tylko przez jedną osobę (był też takson wymieniany przez jedną osobę pod dwiema nazwami wypowiedzianymi&#13;
od razu na jednym wdechu). Pozostałe taksony lokalne – 98 – pokazywano mi pod co najmniej dwiema nazwami, część z nich to oboczności związane z kontinuum między językami ukraińskim a rosyjskim,&#13;
charakterystyczne dla surżyku. Czasem z tej niełatwej do okiełznania&#13;
językowej różnorodności wynikają kłopoty w komunikacji. Spotkana&#13;
na stroyinieckim przystanku autobusowym koło Czajni młoda kobieta&#13;
– Natasza – opowiadała mi o roślinach, których używa. Nie mogła sobie&#13;
przypomnieć nazwy jednej z nich: „taka fioletowa rośnie na garbach,&#13;
kwitnie, kiedy się chodzi paść krowy... rośnie takimi kępami (krzakami – kushchami), dużo gałązek i tak się ciągną”. Powiedziałam: „może&#13;
to chebrec albo materinka”. Kobieta szybko potwierdziła: „tak, tak chebrec”. Po chwili powiedziała: „a materinka to może jakaś inna roślina?&#13;
Tak też nazywają to ludzie?”. [Notatki/20.06.2012]&#13;
Mówiąc chebrec albo materinka, miałam na myśli ten sam takson lokalny – występujące lokalnie macierzanki, rośliny z rodzaju Thymus.&#13;
Jak się okazało, rozmówczyni myślała o tej samej roślinie, ale nie znała drugiej, zaproponowanej przeze mnie nazwy. Użyłam jej, ponieważ&#13;
wiele starszych kobiet, a przede wszystkim moja gospodyni – baba&#13;
Adela – używało jej do określenia macierzanki (Thymus spp.), np. kiedy&#13;
wysyłała mnie, bym poszła jej nazbierać na wianek na oktawę Bożego&#13;
Ciała, który sama planowała upleść; powiedziała: „idź na ten garb naprzeciwko, na wołkotruby i nazbieraj materinku. Prawidłowo to dushyca, czy jak?”. [Notatki/09.06.2012]&#13;
Nazwy: materinka (materynka), chebrec i dushyca sprawiają wiele kłopotów komunikacyjnych, bo różne osoby używają ich wymiennie do określenia dwóch taksonów – Origanum vulgare i Thymus spp.&#13;
Botanicy ukraińscy nazwą materynka zvychaina określają lebiodkę&#13;
pospolitą Origanum vulgare L ., która z kolei przez botaników rosyjskich jest nazywana dushica obyknovennaja. Już samo to mogłoby&#13;
spowodować zamieszanie ze względu na obecność źródeł odwołujących się do nazw botanicznych w obu językach. Dodatkowo komplikują sprawę ukraińskie określenia ludowe, zgodnie z którymi i Thymus&#13;
spp., i Origanum vulgare bywają nazywane materynka (podobnie jest&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
192&#13;
&#13;
�z rosyjskimi nazwami ludowymi tych taksonów). W słowniku Kobiva&#13;
wymieniono 15 taksonów, które lokalnie, w różnych miejscach Ukrainy&#13;
(współcześnie i w przeszłości), mogły być określane słowem materynka. Są wśród nich Origanum vulgare i różne gatunki z rodzaju Thymus,&#13;
a także taksony, których moi rozmówcy nigdy nie określali tym słowem, np. krwawnik pospolity (Achillea millefolium) czy poziomka pospolita (Fragaria vesca). Natomiast słowem chebrec zarówno botanicy&#13;
ukraińscy, jak i mieszkańcy różnych regionów kraju nazywają występujące tam gatunki z rodzaju Thymus, jak też kilka innych roślin z innych&#13;
rodzajów, ale z takim nazewnictwem nie spotkałam się w swoim terenie badań (Kobiv 2004).&#13;
Przeprowadziłam i usłyszałam wiele podobnych rozmów,&#13;
np. o tym czy klever i koniushyna to ten sam takson czy nie [K. 38,&#13;
Notatki/20.06.2012 – dalszy ciąg rozmowy z Nataszą już w marszrutce,&#13;
101&#13;
włączyły się do rozmowy inne osoby] , o tym, jaka nazwa (derevij, kyrvavnyk czy tysiachylistnik?) na krwawnik pospolity (Achillea millefolium&#13;
L .) jest właściwa. Did Tola miał w tej sprawie bardzo stanowczą opinię&#13;
(dochodzi tu kwestia korekcji językowej, por. Bilaniuk 2005) i mówił&#13;
o tym, że ludzie czasem mogą się nie rozumieć, bo nie znają prawidłowej nazwy [M. 77, Notatki/17.06.2012].&#13;
Uniwersum językowe, w którym są zanurzeni moi rozmówcy, istotnie wpływa na procesy tworzenia wiedzy o roślinach. To, co przeczytane i zapamiętane, niekoniecznie odbija się w codziennej praktyce.&#13;
Często moi rozmówcy czytają dla samej wiedzy, która może się kiedyś&#13;
przydać i jest potencjalnym źródłem poczucia sprawczości, podobnie&#13;
jak posiadanie zasuszonych i na inne sposoby zakonserwowanych roślin.&#13;
Na polach, na wzgórzach wszędzie wokół pełno tej materynki. No ot,&#13;
ona [pokazuje macierzankę piaskową, Thymus serpyllum L .].&#13;
Czytałam, na co jest, ale ja z niej tylko herbatę parzę [herbatę pitą dla&#13;
przyjemności zamiast Camellia sinensis]. [ciocia Stasia ok. 60 DW_&#13;
A0132]&#13;
101.&#13;
&#13;
Brak w tej kwestii jednoznaczności, ponieważ niektórzy używają ich zamiennie&#13;
&#13;
na wszystkie gatunki koniczyn (Trifolium). Inni o uprawnych koniczynach mówią klever&#13;
(ogólnorosyjska nazwa rodzaju Trifolium), a na dziko rosnące – koniushyna (ogólnoukraińska nazwa rodzaju Trifolium).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
193&#13;
&#13;
�W innym miejscu wywiadu ciocia Stasia opowiada, że robi z niej wianki na oktawę Bożego Ciała (jest katoliczką) i okadza nią przy bólu&#13;
zęba, kiedy zwierzęta są chore albo gdy człowiek długo nie może dojść&#13;
do zdrowia.&#13;
&#13;
IV. 3. Doświadczenie i praktyka&#13;
Świat na papierze, czyli nie świat po prostu, a zobrazowany (Olson&#13;
2010: 294), przez wielu badaczy nie włączany do TEK czy LEK, wygląda inaczej; może być trudno przełożyć go na praktykę, a jednak bywa&#13;
przekładany. Proces tego przekładu będzie istotnym zagadnieniem&#13;
tego i następnego podrozdziału. Wiedza moich rozmówców, podobnie&#13;
jak wiedza serowarów opisywanych przez Harry’ego Westa, „przebywa” zarówno w ich ciałach, jak i zapisanych na papierze przepisach&#13;
(ich własnych i tych z książek oraz czasopism), a również jest zawarta&#13;
w środowisku przyrodniczym, w którym żyją i odbija się na nim (West&#13;
2013). Z perspektywy ingoldowskiego sposobu myślenia można powiedzieć, że moi rozmówcy starają się wiedzę z książek – prowadzącą od punktu do punktu – przebudować w wiedzę kluczącą, buszującą, zdobywaną po drodze. Wiedza klucząca (wayfaring) to taka, która&#13;
sama jest ścieżką i ruchem (path of movement) przez świat, włóczykij/wędrowiec (wayfarer) dowiaduje się, idąc. Dla wiedzy „od punktu do punktu” fundamentalna jest różnica między mechaniką ruchu&#13;
a tworzeniem wiedzy, między poruszaniem się a poznaniem. Poznanie&#13;
ma miejsce wyłącznie w punktach docelowych, do których doprowadza ruch (Ingold 2006: 50, 2002: 229-230).&#13;
Rozwinę te myśli dalej na przykładzie historii poszukiwania przez&#13;
Witię (jednego z moich ważniejszych rozmówców, którego zielnik miałam okazję obserwować i badać podczas licznych spotkań) rośliny poznanej z książki.&#13;
***&#13;
Witia jest mężczyzną koło pięćdziesiątki, malarzem i nauczycielem&#13;
plastyki w stroyinieckiej szkole. Po tym, jak rozpadł się jego ostatni&#13;
związek, mieszka z mamą – drobną, żwawą kobietą o rzadkim w okolicy imieniu – Ludwinka. Do domu Witii i cioci Ludwinki dochodzi&#13;
się wąską, krętą, bitą drogą. Biały dom z zielono-żółtymi, roślinnymi&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
194&#13;
&#13;
�motywami kryje się za wysokim klonowym żywopłotem. Witia podpatrzył u sąsiada, jak robić taki płot. Tak nacina młode gałęzie klonu,&#13;
by zrosły się ze sobą i stworzyły romboidalne oczka – przypominające&#13;
te w metalowej siatce. Przycinane klony wypuszczają młode delikatne&#13;
pędy i liście, które bardzo smakują kozom mamy Witii.&#13;
Przyszłyśmy z Ewą Wołkanowską-Kołodziej do Witii, chciałyśmy&#13;
zrobić mu zdjęcie z jego ulubioną rośliną i spytać, czy udało mu się&#13;
znaleźć zioło, którego lokalizację wskazałam mu kilka dni wcześniej.&#13;
Pytał mnie o nie już dawno, bo szukał go na wiele różnych sposobów.&#13;
Witia ma bardzo bliską relację z roślinami, zwraca na nie niezwykle&#13;
baczną uwagę. Widzi w nich piękno, niejednokrotnie odbiera przyrodę&#13;
w kategoriach estetycznych, kiedy spojrzawszy za okno kuchni wzdycha: „spójrz, jakie piękno, jakie cudowne są te zwieszające się nad stawem wierzby, jaki niezwykły kolor chmur!” Czuje ich energię, gdy spędza wiele godzin, malując w lesie. Mówi o tym tak: „kiedyś malowałem&#13;
dub [dąb, Quercus spp.], tak długo byłem z nim w kontakcie, że potem&#13;
nie mogłem spać całą noc. Wziąłem od niego, on coś z pewnością daje&#13;
– siłę – dub, a verba [wierzba, Salix spp.] na odwrót, zabiera złe emocje.&#13;
Jeśli jest u ciebie coś takiego złego, to ona to wyciągnie, a dub daje”.&#13;
Rośliny przewijają się w jego życiu właściwie bezustannie, kiedy woli&#13;
poświęcić wiele godzin pracy na tłoczenie własnego oleju z orzechów&#13;
włoskich, niż kupić na targu gotowy, kiedy sprowadza z Odessy nasiona sofory iaponskiej [perełkowca japońskiego, Styphnolobium japonicum (L .) Schott], by mieć ją w swoim ogrodzie, kiedy robi sałatki z różnych roślin, których poza nim nikt w Stroyinciach nie jada, i wreszcie&#13;
kiedy myśli o swojej mamie i próbuje znaleźć rośliny lecznicze, które&#13;
ułatwią i przedłużą jej życie.&#13;
Jedną z roślin, której od bardzo dawna szukał dla mamy, była&#13;
ochanka (świetlik, Euphrasia sp.). Witia przeczytał w książce, którą&#13;
ma w domu i często wertuje, że ochanka (świetlik, Euphrasia sp.) jest&#13;
doskonałym lekarstwem na zaćmę, a oczy mamy pokrywają się coraz&#13;
grubszą błonką, jej wzrok systematycznie się pogarsza, dlatego Witia zaczął szukać rośliny, która mogłaby pomóc. Przyjrzał się dokładnie ilustracji w książce (w moim odczuciu dość prostej i nie najlepszej rycinie) i szukał w okolicy czegoś, co by temu rysunkowi odpowiadało. Gdy&#13;
odwiedziłam go po raz pierwszy wiosną 2012 roku, pokazał mi książkę, miał w niej, na stronie z opisem świetlika, zasuszony okaz jasnoty&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
195&#13;
&#13;
�purpurowej (Lamium purpureum). Spytał mnie, czy znam roślinę z opi102&#13;
su i ryciny. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że tak . Witia już wcześniej zauważył, że możemy dość swobodnie rozmawiać o roślinach,&#13;
a bardzo chciał zdobyć jak najwięcej informacji, często pytał mnie, czy&#13;
dowiedziałam się od innych mieszkańców wsi czegoś, czego on nie wie&#13;
o danej roślinie. Wyciągnął zasuszony okaz i spytał, czy to jest ochanka.&#13;
Powiedziałam wtedy, że to nie ona, że roślina, którą mi pokazuje, jest&#13;
sporo większa od ochanki. Zmartwił się. Stwierdził, że znalazł wcześniej&#13;
jeszcze większą, ale uznał, że to nie może być ona, bo kwiaty były trochę&#13;
inne. W moim odczuciu kwiaty ochanki na rycinie były dużo bardziej&#13;
różowe niż to się spotyka u żywych roślin. Było to również duże powiększenie, sugerujące, że roślina może być dużo większa, a w książce nie&#13;
było żadnej skali [notatki/05.06.2012]. Obiecałam wtedy Witii, że jeśli&#13;
znajdę kiedyś w Stroyinciach ochankę, to mu ją pokażę. Kilka dni przed&#13;
tym, kiedy przyszłyśmy do Witii i Ludwinki z Ewą, pasąc krowy na wzgórzach za wsią, natknęłam się na świetlik (ochankę). Minął już wtedy ponad rok od czasu, kiedy Witia pierwszy raz opowiadał mi o swoich poszukiwaniach, ale wiedziałam, że nadal jej nie znalazł, bo często o tym&#13;
wspominał, gdy się spotykaliśmy. Wpadłam więc wtedy do Witii, by powiedzieć mu, gdzie ona rośnie, i obiecałam przyjść znów za kilka dni,&#13;
by sprawdzić, czy mu się udało znaleźć to miejsce.&#13;
Gdy przeszłyśmy przez furtkę, przywitała nas wychodząca z letniej kuchni ciocia Ludwinka. Natychmiast zawołała Witię, przywitałyśmy się, informując o celu dzisiejszej wizyty. Kiedy tylko Witia mnie&#13;
zobaczył, od razu powiedział, że chyba nie znalazł miejsca, o którym&#13;
mu mówiłam, bo nie rosło tam nic podobnego do rysunku z książki&#13;
poza sobachą kropivą (serdecznikiem pospolitym, Leonurus cardiaca&#13;
L .) – rośliną, którą znał i wiedział, że nie może być ona poszukiwaną&#13;
ochanką. Bardzo chciał, byśmy od razu poszli szukać. Tak też zrobiliśmy. Witia, zobaczywszy wreszcie roślinę, której tak długo poszukiwał,&#13;
nie mógł przestać się dziwić, że tak bardzo różni się od tego, co sobie&#13;
wyobraził, przyglądając się rycinie:&#13;
102.&#13;
&#13;
W podrozdziale II. 6.1 piszę o wątpliwościach dotyczących prezentowania mojej wiedzy botanicznej rozmówcom. Opisana tu sytuacja należy do tych, w których zostałam&#13;
bezpośrednio o nią zapytana. W innych okolicznościach nie opowiadałam rozmówcom&#13;
niczego o roślinach, czego nie dowiedziałabym się wcześniej w Stroyinciach, a i tego raczej unikałam.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
196&#13;
&#13;
�W tej książce ona jest taka duża, duża jest tam i ma duży kwiat. Ot komedia, znalazłem w książce – liście ogromne, a tu, widzisz, jakie malutkie. Zupełnie co innego niż na rysunku. O i takiej gdzieś wysokości,&#13;
a ona taka [pokazuje, jak jest niska]. Nie znalazłbym jej. Tak trudno&#13;
przyjrzeć się i porównać. Pokażesz, to tak lepiej. Widzisz, jak trudno jest&#13;
tak znaleźć. Jeśli ktoś nie pokaże, to trudno tak po prostu znaleźć. Lepiej&#13;
raz zobaczyć, niż sto razy usłyszeć. (…) Wierz książce! [z ironią]&#13;
Witia przykucał przy roślinach, przyglądając się im, zwracał uwagę&#13;
na wielkość liści, kwiatów i całej rośliny. Przypomniał sobie, że jego&#13;
znajomy mówił mu, że liście ochanki są słonawe w smaku. Oboje&#13;
urwaliśmy po liściu, by spróbować, jak smakuje. Jemu nie wydała się&#13;
w pierwszej chwili słonawa, z lekkim rozczarowaniem powiedział:&#13;
„eee, wcale nie”. Dla mnie smak był wyraźnie słonawy, co powiedziałam, Witia pożuł trochę dłużej i też to poczuł. Wyraźnie go to uspokoiło&#13;
i nabrał pewności, że znaleźliśmy właściwą roślinę. Szybkim ruchem&#13;
zrywał zioła i wrzucał do czarnej, plastikowej torby. Ewa zbierała nieopodal, w miejscu bardziej zacienionym. Podeszła do nas z bukietem&#13;
ziół. Witia od razu zwrócił uwagę na to, że są ciemniejsze i mają trochę&#13;
większe liście od tych, które zbieraliśmy, i skomentował: „no trzeba&#13;
je umieć rozpoznawać, to to samo, ale jak rośnie w cieniu, to ma większe liście, a w słońcu rosną malutkie”.&#13;
Kiedy wróciliśmy do domu, Witia od razu powiedział mamie, że już&#13;
wie, jak wygląda ochanka, że może uda mu się ją znaleźć gdzieś bliżej&#13;
domu, ale że na razie mają zapas i będzie można robić okłady. Później&#13;
zajrzeliśmy do książki, by porównać rysunki z żywymi roślinami. Witia&#13;
jeszcze raz stwierdził to, co wcześniej, że z rysunku nie dało się jej rozpoznać, bo wydawała się na nim dużo większa. Cała ta historia zmniejszyła jego wiarę w możliwość znalezienia rośliny na podstawie rysunku w książce. Gdy już odłożyliśmy atlas Witii, usiedliśmy do herbaty&#13;
z kalenduli (nagietka lekarskiego, Calendula officinalis L .) i zveraboiu&#13;
(dziurawca zwyczajnego, Hypericum perforatum L .) oraz pysznych bułeczek (pirożok) z jabłkami upieczonych przez ciocię Ludwinkę, rozmawialiśmy o tym, które rośliny wybiorą do fotografii. Ciocia Ludwinka&#13;
chciała mieć zdjęcie z bukietem święconym na Matki Boskiej Zielnej,&#13;
Witia zdecydował się pozować z bukietem zveraboiu. [Cytaty z: „Ludzie&#13;
i rośliny”, notatki/05.06.2012, notatki/sierpień 2013]&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
197&#13;
&#13;
�Fot. 13. �Po lewej rycina przedstawiająca ochankę (świetlik łąkowy, Euphrasia officinalis – problem&#13;
łacińskiego współczesnego nazewnictwa wg The Plant List jest nierozwiązany), po prawej&#13;
rycina przedstawiająca jasnotę purpurową (Lamium purpureum L.) [autor: Otto Wilhelm&#13;
Thomé, Flora von Deutschland, Österreich und der Schweiz, 1885, Gera, Germany (domena publiczna)]. Czytelnik może poczuć się równie zawiedziony tymi ilustracjami, jak mój&#13;
rozmówca, ale zamieszczam te ryciny, by osoby, którym nic nie mówią te nazwy, mogły&#13;
sobie łatwiej wyobrazić całą sytuację.&#13;
&#13;
***&#13;
Niektórzy rozmówcy, podobnie jak Witia, mieli chęć eksperymentowania z wiedzą z książek, co Pieroni i Sõukand przypisują bliskości&#13;
lasu (2018). Niewątpliwie chęć poszukiwania i wypróbowywania nowych roślin poznanych z różnych źródeł wynika z wagi roślin i kontaktu z naturą dla danej grupy. Zgadzam się, że jednym z czynników&#13;
na to wpływających może być bliskość osad do bardziej lub mniej&#13;
„dzikich” terenów, co powoduje łatwy, przypadkowy kontakt z naturą.&#13;
Podkreślałam wielokrotnie, że łąki i las „wchodzą” do wsi, w których&#13;
prowadziłam badania. W Stroyinciach i okolicznych miejscowościach&#13;
jest las (wokół Stroyinciów największy), jednak wydaje mi się, że dla&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
198&#13;
&#13;
�moich rozmówców ważniejsze są wzgórza i łąki, to głównie tam szukają roślin, są im za nie wdzięczni. Las za to postrzegany jest bardziej&#13;
jako źródło piękna – jest to cecha sezonowa, specyficzna dla wiosny.&#13;
Więcej o postrzeganiu przez stroyinczan piękna piszę w podrozdziale&#13;
II. 4 Lasy, łąki, krajobraz wsi.&#13;
IV. 3.1. Ilustracje w tekstach pisanych&#13;
Z mojego punktu widzenia rysunek w książce Witii nie był najlepszy.&#13;
Jednak większość kłopotu mojego znajomego wynikała z tego, że roślina była przedstawiona w powiększeniu. Znając roślinę z natury i mając doświadczenie w korzystaniu z rycin botanicznych, wiedziałam,&#13;
że to ona. Jednak przy braku znajomości rośliny przełożenie rysunku&#13;
na jej rzeczywisty wygląd okazało się bardzo trudne. Witia rzadko szuka nieznanych sobie roślin na podstawie książki. Zwykle wykorzystuje&#13;
ją do zdobywania dodatkowych informacji o roślinach, które już zna.&#13;
Nową wiedzę woli zdobywać w sposób bardziej praktyczny – od osób,&#13;
które mogą mu daną roślinę pokazać.&#13;
Odczytywanie treści z rycin botanicznych na pewno wymaga pewnego opatrzenia się z ich stylem. Ilustracja botaniczna zaczęła się intensywnie rozwijać w renesansie, by osiągnąć pełnię skomplikowania&#13;
w XVII wieku. Starożytni zadowalali się zwykle samym opisem, rysunki&#13;
miały charakter bardziej artystyczny, niż aspirowały do odwzorowania&#13;
cech rośliny. Zdaniem Marie Boas wynikało to również ze sposobu myślenia starożytnych o nauce; miała się znajdować w umyśle myśliciela i być trudna do przełożenia na rysunek czy zapis (1962). Natomiast&#13;
nauka nowożytna była zapisana w tekście, mającym być idealnym odwzorowaniem rzeczywistości; tym miała być też nowożytna ilustracja.&#13;
Ciekawe, że mimo dość rozwiniętej warstwy wizualnej periodyków dostępnych na Podolu Wschodnim, właściwie nie ma w nich ilustracji roślin, a na pewno nie takich, które miałyby służyć późniejszemu rozpoznaniu rośliny w środowisku. Na przykład w miesięczniku „Babushka&#13;
ozdrovitelnyje recepty”, w numerze szóstym z czerwca 2013 roku, na 23&#13;
ilustracje tylko jedna przedstawia wyłącznie roślinę. Tylko ta jedna rycina może mieć na celu pomoc w rozpoznaniu rośliny, choć i tak jest&#13;
bardzo mało wyraźna... Pozostałe obrazki przedstawiają sielskie sceny,&#13;
o czym pisałam więcej w podrozdziale III. 3.2 Narracje o zdrowym jedzeniu i ukraińskości.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
199&#13;
&#13;
�Fot. 14. �Na pierwszej fotografii zdjęcie w prawym dolnym rogu przedstawia rodiola (Rhodiola rosea, obecnie Sedum roseum [L.] Scop.), w tytule jest informacja o tym, że kwitnie&#13;
na żółto („Babushka. Ozdorovitelnye sovety”, nr 6 z 2013 r.). Na drugiej fotografii ilustracja&#13;
przedstawiająca air (tatarak zwyczajny, Acorus calamus L.) z książki Kharchenko N.S.,&#13;
Sila V.I., Volodarckii L.I. pt. Likars’ki Roslyny i iih zastosuvannia v narodnii medycyni,&#13;
„Zdorov’ia”: Kijów 1971, należącej do Nataszy.&#13;
&#13;
Fot. 15. Oglądanie z Nataszą jednej z jej książek (fot. I. Kaliszewska).&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
200&#13;
&#13;
�Ciekawe, czy można się pokusić o tezę o innym rozumieniu wiedzy i nauki przez redakcję i czytelników „Babushki”? Nie ma w niej też technicznego opisu cech taksonów, który, zdaniem historyczki nauki Marie&#13;
Boas, mógł zastąpić ilustrację botaniczną w XVIII wieku (1962: 54). Taki&#13;
specyficzny, techniczny język jest używany w kluczach do oznaczania&#13;
roślin, jest go też trochę w posiadanych przez rozmówców książkach&#13;
(np. klasyfikacja botaniczna, opisy roślin z technicznymi słowami,&#13;
o liściu pisze się np. czy jest: grubo piłkowany, podwójnie piłkowany&#13;
albo ząbkowany, siedzący itp.); choć i ten język, wbrew pozorom, wcale&#13;
nie jest w pełni precyzyjny – szczególnie, gdy odwołuje się do takich&#13;
wtórnych cech diagnostycznych jak zapach. Teksty w „Babushce” pisane są tak, jakby nazwa miała być uniwersalna (jednak tak nie jest&#13;
i już pokazywałam, jakich trudności może nastręczać wielość nazw&#13;
stosowanych w obrębie kilku miejscowości, a co dopiero całego kraju o dużej różnorodności językowej), wyjaśniać wszystko i umożliwiać&#13;
odnalezienie właściwej rośliny leczniczej. A przecież umożliwienie&#13;
czytelnikom skorzystania z publikowanych przepisów jest celem autorów listów i pewnie również redakcji. Z powyższych względów informację o nowych roślinach znalezioną w czasopiśmie może być jeszcze&#13;
trudniej przełożyć na praktykę niż tę z książek.&#13;
Zastanawiające, że tylko od mężczyzn (którzy stanowili zdecydowaną&#13;
mniejszość moich rozmówców), poszukujących nowych roślin poznanych z książek i rysunków, dokładnie usłyszałam historie tych poszukiwań lub byłam w nie sama zaangażowana. O kobiecych poszukiwaniach&#13;
konkretnych roślin przy użyciu tekstu i ich odnalezieniu w środowisku&#13;
nie słyszałam. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy jakaś prawidłowość lub cecha męskich zielników mentalnych. Wiele kobiet mówiło&#13;
mi o tym, co przeczytały, co wiedzą z tekstów, o wiedzy inkorporowanej&#13;
z tekstu i praktykowanej, ale dotyczyło to znanych im wcześniej roślin.&#13;
IV. 3.2. Wiedza w ciele – jak rozpoznać roślinę?&#13;
Witia korzystał z obrazu, a nie z opisu, ponieważ deskrypcja pisana językiem zrozumiałym dla botanika jest często niejasna dla osoby nieszkolonej w tym kierunku i moi rozmówcy ją pomijają jako „bełkot”.&#13;
Korzystanie z opisu botanicznego czy klucza do oznaczania roślin wymaga poznania technicznego języka, nauczenia się go. Klucze charakteryzuje binarny podział cech; osoba oznaczająca roślinę decyduje czy&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
201&#13;
&#13;
�to, co widzi, ma cechę odpowiadającą opisowi a lub b. Każda z odpowiedzi prowadzi do kolejnych dwóch pytań o cechy i tak aż do ostatecznego&#13;
określenia, o jaki takson chodzi. Jest to bardzo liniowy proces, któremu&#13;
może towarzyszyć satysfakcja z dojścia do ostatecznego rozwiązania.&#13;
Rozpoznawanie roślin w terenie zwykle nie przebiega w ten sposób, pewnie nawet niewielu profesjonalnych botaników liniowo rozpoznaje rośliny w terenie; nieznane czy trudne do precyzyjnego oznaczenia – owszem,&#13;
ale to często już po powrocie z terenu. Proces nieliniowego rozpoznawania rośliny wymyka się opisowi. Ogromnie trudno ubrać go w słowa, na103&#13;
leży do wiedzy ucieleśnionej czy wręcz mētis . Pytałam rozmówców o to,&#13;
jak rozpoznają rośliny, i sama niejednokrotnie byłam pytana przez znajomych, jak to robię, skąd wiem, że „to bezlistne drzewo to lipa, a tamto&#13;
klon”. Wszelkie próby opisu zawsze są niedoskonałe, można podać klika&#13;
cech – pędy ułożone niemal pod kątem prostym, jakby formujące krzyże itp., ale to zwykle nie wszystko. Jest jeszcze pamięć wielu podobnych&#13;
drzew widzianych wcześniej, drobne niewypowiedziane szczegóły, to się&#13;
po prostu wie. Wynika to z doświadczenia. Pewien zniecierpliwiony rozmówca Anny Tsing, pytany o to, jak rozpoznać ziemię, w której chętnie&#13;
rosną gąski sosnowe (Tricholoma matsutake), powiedział: „właściwą glebę poznaje się po tym, że gąski sosnowe w niej rosną” (2015: 242). Pewnie&#13;
da się to jakoś dyskursywnie ująć, ale na razie nie potrafię. Renata&#13;
Sõukand uważa, że pomaga w wyrażeniu i opisaniu tego procesu podejście semiotyczne (2010). Stosuje, jak mówi, dość swobodną interpretację semiotyki Charlesa Peirce’a. Postaram się ją tutaj nieco przybliżyć.&#13;
U Peirce’a mamy do czynienia z triadą: znaczone (obiekt), znak i mające&#13;
miejsce w rozumie poznanie. Proces poznania Peirce rozumie następująco: „znak tworzy w głowie osoby odpowiadający mu znak (może nawet&#13;
103.&#13;
&#13;
Mētis to więcej niż tylko awerbalna wiedza ucieleśniona. Ponadto nie każdą wiedzę&#13;
ucieleśnioną nazwałabym mētis. Z tą ostatnią mamy do czynienia, gdy wymagana jest&#13;
doza szczególnego sprytu, niezbędne jest pewnego rodzaju kombinowanie, „szeroki wachlarz praktycznych umiejętności i inteligencji niezbędny do odpowiadania na wyzwania ciągle zmiennego środowiska naturalnego i społecznego” (Scott 1998: 313), czy też&#13;
jak pisze Klekot: „mētis oznacza spryt i przemyślność, zdolność błyskawicznej reakcji&#13;
na zmieniający się układ sił, a zarazem umiejętność wyczekiwania w ukryciu lub przebraniu na dogodną okazję. Mētis to wiedza pozwalająca wykorzystać skłonność do zmiany” (2018: 84). Moim rozmówcom niejednokrotnie mētis jest niezbędna przy inkorporowaniu wiedzy z książek do zielników mentalnych, kiedy to czytający dostosowuje&#13;
do siebie tekst (de Certeau 2008).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
202&#13;
&#13;
�bardziej szczegółowy od pierwszego znaku) – interpretant pierwszego&#13;
znaku (można go też nazwać znaczeniem dla obserwującego znak). Znak&#13;
(reprezentamen) oznacza coś – obiekt (znaczone), nie robi tego w całym&#13;
skomplikowaniu znaczonego, a tylko odnosi się do jakiejś jego idei (fizycznych jakości i cech tego obiektu)” (za Sõukand 2010: część III [brak&#13;
104&#13;
numeracji stron]) . Znakiem jest np. opis bądź ilustracja rośliny. Czy&#13;
to pomaga wyjaśnić całe skomplikowanie procesu identyfikowania rośliny? Sõukand zwraca uwagę na to, że jeśli osoba rozpoznająca roślinę&#13;
korzysta z atlasu, to interpretant może być lingwistyczny (odnoszący się&#13;
do nazwy rośliny) lub obrazowy. Zastanawiam się, czy mimo wszystko&#13;
nie może być tak, że dodaje się wrażeń (interpretantów pochodzących&#13;
z innych zmysłów z dawnego doświadczenia). Witia, poznając znak, jakim była informacja, że liście są słone, stworzył w wyobraźni interpretant słoności. Czy tylko lingwistyczny, werbalny, trudno powiedzieć przy&#13;
użyciu takich metod badawczych, z jakich korzystałam, ale śmiem wątpić, że był on wyłącznie lingwistyczny. Jeden znaczony obiekt ma bardzo&#13;
wiele łączących się ze sobą znaków i interpretantów, wydaje mi się też,&#13;
że proces tworzenia znaczenia jest w ogromnym stopniu nieuświadomiony, co utrudnia określenie, z jakich znaków i interpretantów korzysta w praktyce dana osoba. Dodatkowo zapewne mamy jeszcze do czynienia z różnorodnością postrzegania przez różne osoby (poszczególne&#13;
osoby mogą zauważać różne reprezentameny, nie mówiąc już o tym, jakie&#13;
tworzą interpretanty). Jeśli korzysta się z książki, szczególnie z rysunku&#13;
w książce, to zgodnie z interpretacją Renaty Sõukand bierze się pod uwagę tylko niektóre znaki. Samo zdjęcie jest już znakiem i gdy staje się dla&#13;
kogoś znaczonym, to jest mniej wielowymiarowym znaczonym niż pierwotne znaczone, którym była roślina, ponieważ jest ona dużo bardziej&#13;
skomplikowanym (wielowymiarowym) obiektem niż jej fotografia.&#13;
Sõukand zestawia poszukiwanie rośliny znanej z atlasu z poszukiwaniem „znanej z tradycji”. To, że ludzie, jak mówią: „po prostu wiedzą”, iż to ta roślina, zdaniem Sõukand oznacza, że bierze się pod uwagę bardzo wiele znaków i żaden z nich się nie wyróżnia, nie wystaje&#13;
z tła. Zgadzam się, i są to na dodatek bardzo różne znaki percypowane&#13;
różnymi zmysłami, a także dotyczące nie tylko samego obiektu, lecz&#13;
także jego relacji ze środowiskiem.&#13;
104.&#13;
&#13;
W filozofii Peirce’a znak i reprezentamen nie zawsze są tym samym (por. Baldy 2007:&#13;
121). W tekście Sõukand są stosowane wymiennie (2010), tak i ja je stosuję.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
203&#13;
&#13;
�Osobiście nie umiałam w praktyce skorzystać z Perice’owskiego modelu znaku jako narzędzia metodologicznego umożliwiającego precyzyjny opis tego, jak empirycznie ludzie rozpoznają rośliny (jak to sugeruje Sõukand), nie potrafię też precyzyjnie stwierdzić, z jakich znaków&#13;
i interpretantów korzystają moi rozmówcy (2010). Ten obszar pozostaje&#13;
dla mnie wiedzą pozawerbalną, swego rodzaju „tańcem”, jak określiła&#13;
to Tsing (2015). Może to nie w pełni profesjonalne, ale gdybym miała&#13;
przeprowadzić taki eksperyment autoetnograficzny i precyzyjnie odpowiedzieć, z jakich znaków korzystam, gdy rozpoznaję znaną sobie&#13;
roślinę, to bym nie umiała, wyróżniłabym jakieś, ale nie byłoby to pełne przedstawienie procesu rozpoznawania.&#13;
Niezależnie od tego, w jaki sposób ludzie stwierdzają, że obiekt, który&#13;
przed nimi rośnie, to ten takson roślinny, którego szukali, poszukując, uciekają się do porównań. Wszystkie rośliny znajdowane przez Witię podczas&#13;
poszukiwań ochanki należały do jednej botanicznej rodziny – Lamiaceae.&#13;
Było więc między nimi podobieństwo wynikające z pokrewieństwa: podobny kształt rurkowatych kwiatów, układ liści na pędzie i ich kształt.&#13;
O szukaniu podobieństw przy tworzeniu wiedzy etnotaksonomicznej piszą na przykład Fernando Zamudio i Norma Hilert (2012). Starali&#13;
się wyróżnić te cechy, na które zwracali uwagę mieszkańcy lasu atlantyckiego w prowincji Misiones w Argentynie przy opisywaniu pszczół bezżądłowych (Meliponini). Nie oznacza to oczywiście, że Zamudio i Hilert&#13;
mieli dostęp do wszystkich reprezentamenów i interpretantów ważnych&#13;
dla swoich rozmówców, raczej poznawali te cechy, które chcieli podkreślić i pokazać badani. Ich rozmówcy, opisując, ale przede wszystkim&#13;
klasyfikując pszczoły, zwracali uwagę na cechy morfologiczne i organoleptyczne (postrzegalne innymi zmysłami niż wzrok), użytkowe i kulturowe (np. wartość estetyczna i magiczna). Najważniejszymi kryteriami&#13;
przy opisie różnych taksonów pszczół okazały się kolor i kształt, są one&#13;
również powszechnie stosowane w formalnej taksonomii.&#13;
Witia zwrócił baczną uwagę na odmienności zależne od mikrosiedliska, w którym rosły zbierane przez nas rośliny – różna wielkość liści&#13;
oraz intensywność ich słonego smaku i koloru. Daly i Shepard uważają, że to niezwykle istotne, by w dyskursie etnografii wielogatunkowych&#13;
nie pomijać tego, że relacje między ludźmi a roślinami są immanentnie&#13;
zmysłowe, często związane ze związkami chemicznymi np. nadającymi&#13;
zapach i smak (2019).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
204&#13;
&#13;
�Również przy poszukiwaniu przez niektórych moich rozmówców&#13;
rostoropshy (ostropest plamisty, Silybum marianum (L .) Gaertn.) mamy&#13;
do czynienia z porównywaniem, szukaniem podobieństw. Cechą, która zwraca uwagę wszystkich poznanych przeze mnie osób szukających&#13;
rostoropshy, jest kolczastość brzegu blaszki liściowej (to taki reprezentamen, o którym mówią). Tak opisuje ją Oksana:&#13;
Kłujące, kłujące, kolczaste na brzegach, ono takie jest jakby rozcięte [mówi o kształcie liścia] i na samym brzegu kolce, i tu do samego&#13;
kwiatu [na łodydze] też malutkie kolce, i takie różowe wypuszcza, taki&#13;
kwiat, ona przekwita i potem ta góra zostaje, to już sam kwiat przekwitł&#13;
i w samym tym pniu nasiona takie zostają. [Oksana DW_B0182]&#13;
Na tę kolczastość zwrócił też uwagę did Mitia. Poznał rostoropshę przez&#13;
młodego kuzyna, otrzymał ją w postaci zmielonych ziaren sprowadzonych z zagranicy. Bardzo mu pomagała, więc postanowił ją odnaleźć, ale znał wyłącznie nazwę oraz smak i wygląd zmielonych nasion.&#13;
Wybrał się do apteki, by sprawdzić, czy jest tam dostępna. Did Mitia&#13;
i baba Hala raczej nie korzystają z aptek. Kiedy odpowiadają bezpośrednio na pytanie, czy kupują rośliny lecznicze w aptekach, zarzekają&#13;
się, że nie korzystają. Jednak zdarzało im się kupować rośliny niedostępne, np. rostoropshę i roślinę na pęcherz moczowy (w czasie tej rozmowy nie przypomnieli sobie nazwy, a nie dopytałam przy kolejnych&#13;
105&#13;
spotkaniach) – zanim odkryli, gdzie rosną .&#13;
IK: A w aptece kupujecie państwo zioła?&#13;
Hala: Nie, my sami suszymy. Teraz sprzedają w aptekach. Teraz, mówią, że wszelkie zioła (trawy) sprzedają w aptece. Ale my nie kupujemy, nie.&#13;
Dimitr: My mamy swoje.&#13;
Hala: My swoje. Mamy własną aptekę.&#13;
Dimitr: Przyroda dała, trzeba wykorzystywać.&#13;
105. W takiej sytuacji nie wliczam rośliny do listy stosowanych taksonów lokalnych, ponieważ brak nazwy nie jest wynikiem nienazywania tej rośliny, tylko zapomnienia, nie&#13;
&#13;
miałam również możliwości jej obejrzeć, więc nie mogę mieć pewności, że nie jest&#13;
to takson stosowany przez wiele innych osób. Gdybym widziała roślinę i by tak było,&#13;
to uwzględniłabym ją z zaznaczeniem, że rozmówcy nie pamiętali nazwy.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
205&#13;
&#13;
�Hala: Daje Bóg urodzaj, my sobie zbierzemy, nasuszymy – i własna&#13;
106&#13;
apteka . Bezpłatna [śmiech]. Bezpłatna apteka! Tak-o, ja przyjdę,&#13;
stanę, rozejrzę się, popatrzę i... Co ja dziś będę wrzucała? [w herbatę].&#13;
A to wrzucę, to. Ja w swojej aptece, narwę i tyle, zaparzę. [baba Hala&#13;
i did Mitia, K ok. 70, M. 78, DW_A0129]&#13;
Gdy did Mitia poszedł do apteki i kupił opakowanie rostoropshy (ostropest plamisty, Silybum marianum (L.) Gaertn.), przyjrzał się dokładnie&#13;
fotografii na opakowaniu, zauważył, że liście mają kolce, a kwiaty są fioletowe, przypomniał sobie, że zna podobną roślinę. Zebrał w tzw. dolinie&#13;
i wysuszył jedną rostoropshę, którą mi pokazał w „swojej własnej aptece”, botanicznie był to gatunek z rodzaju szczeć (Dipsacus). Did był bardzo dumny, że ją posiada, powiedział, że jeszcze z niej nie korzystał, ale&#13;
chce mieć, jakby co, bo może i liście będą przydatne... Tę chęć posiadania własnej zasuszonej rostoropshy można tłumaczyć potrzebą poczucia&#13;
sprawczości, możliwości wykorzystania rośliny w razie potrzeby (jak pokazywałam w rozdziale III), ale warto pamiętać, że jeszcze możemy mieć&#13;
tu do czynienia z zaspokajaniem potrzeby zwiększenia kolekcji – satysfakcją zbieracza z tego wynikającą. Did Mitia raczej nigdy nie skorzysta&#13;
z zebranej rośliny. Ma jednak poczucie, że zebrał ją sam, potencjalnie nie&#13;
musi polegać na aptekach (na których z babą Halą polegać nie lubią), jeżeliby zdecydował, że potrzebuje rostoropshy, wie, jak i gdzie ją znaleźć.&#13;
Ma też satysfakcję z odnalezienia, zdobycia czegoś, za co w innych okolicznościach musiałby płacić, czystą radość poszukiwacza wynikającą&#13;
z odnalezienia, radość kolekcjonera ze zwiększenia kolekcji. Podobnie&#13;
o zbieraniu przez słowackie koronkarki z Banskiej Bystricy dużej liczby&#13;
wzorów koronek (większej niż w ciągu życia mogłyby wykorzystać) pisze&#13;
Nicolette Makovicky (2010: 84).&#13;
Zmiana aranżacji aptek, podyktowana potrzebami kapitalistycznego rynku, na taką, w której apteki zaczynają przypominać supermarkety&#13;
i wiele leków, a szczególnie badów (suplementów diety) jest dostępnych&#13;
w części samoobsługowej, może ułatwić takie poszukiwania – można tylko obejrzeć, nie trzeba kupować. Nie tylko dużo aptek w Winnicy wygląda w ten sposób, ale też niektóre w Żmerince. W rejonowym Tywrowie&#13;
w 2013 roku, gdy prowadziłam część badań dotyczącą aptek, jeszcze&#13;
106.&#13;
&#13;
Piszę Bóg wielką literą ze względu na szacunek do rozmówców, którzy napisaliby&#13;
to wymawiane z dużą atencją słowo od wielkiej litery.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
206&#13;
&#13;
�takiej nie było, ale jako że jest to ogólnoeuropejska tendencja stymulowana przez firmy farmaceutyczne, zapewne się to zmieni.&#13;
W zielniku mentalnym dida Mitii pod nazwą rostoropsha kryją się&#13;
dwa botaniczne taksony: Silybum marianum (L .) Gaertn. W postaci zmielonego proszku z nasion i Dipsacus sp. wiszący w wiacie wraz&#13;
z innymi roślinami leczniczymi. Dandar Dashiyev opisuje proces wymiany gatunków w przepisach medycyny tybetańskiej stosowanych&#13;
w Buriacji, w jego wyniku 80% taksonów obecnych oryginalnie w przepisach zostało wymienionych na lokalne. Zwykle ukryły się pod tybetańskimi nazwami; te wynikające z doświadczenia innowacje i żywy&#13;
przekaz wiedzy były niezwykle ważne dla buriackiej medycyny tybetańskiej (1999). W wypadku moich rozmówców raczej nie mamy&#13;
do czynienia ze świadomą wymianą taksonów ze względu na brak tego,&#13;
który jest potrzebny. Wydaje mi się, że emicznie też nie jest to widziane&#13;
jako eksperymentowanie i szukanie rośliny, która będzie miała daną&#13;
funkcję, a raczej jak poszukiwanie czegoś, co dla szukającego jest konkretną, nazwaną przez kogoś rośliną, a znalezienie czegoś innego sam&#13;
szukający uznałby za błąd. Nie chodzi o znalezienie rośliny (substancji) pełniącej daną funkcję, tylko znalezienie tego konkretnego taksonu&#13;
rośliny. Z drugiej strony reifikacja – ustanowienie niezmiennym tego,&#13;
co jest uprawomocnionym lekiem (ziołowym środkiem leczniczym)&#13;
wynikło ze stworzenia krajowych farmakopei (Griffin 2004).&#13;
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt rozpoznawania&#13;
rośliny – interakcję z rośliną w procesie jej identyfikacji, swego rodzaju&#13;
odpowiedź i podpowiedź jej strony. Didove voshi, chereda, didovi voshchi,&#13;
didive voshi, babini voshchi (uczep trójdzielny, Bidens tripartita L.) wchodzą w kontakt z mijającymi ich dojrzałe owocki – niełupki – zwierzętami (również ludzkimi) po to, by móc się rozprzestrzenić. Ostre, pokryte&#13;
drobnymi haczykami zadziory mocno wbijają się w ubranie lub sierść&#13;
(ono kiedy przekwitnie, te żółte kwiatki, to ono jest takie, że bardzo czepia się&#13;
do wszystkiego [Oksana ok. 45, DW_B0182]). Gdy przechodzący będzie&#13;
się z nich czyścił, pewnie zgubi choć kilka nasion w dogodnym do wyrośnięcia miejscu, oddalonym od rośliny macierzystej. W okresie, gdy&#13;
kwitną (choć to wtedy zbiera się je na napary oczyszczające skórę i kąpiele dla małych dzieci), może być trudniej je zauważyć niż wówczas,&#13;
gdy mimowolnie staniemy się wektorem dla ich nasion. Rozmówczynie&#13;
opowiadały o przypominaniu sobie, w których miejscach podczas&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
207&#13;
&#13;
�wypasania krów były „oblepiane” owockami didovyh voshi – szły w okresie kwitnienia w te miejsca i odnajdowały poszukiwaną roślinę.&#13;
Trzecioklasistki, plotąc wianki podczas kręcenia filmu, chciały się&#13;
upewnić, czy roślina, którą zebrały, to kulbababa, kulbaba, kulbabka,&#13;
oduvanchik (mniszek lekarski, Taraxacum officinale agg.). W tym celu&#13;
sprawdzały, czy łodyżka kulbababy przy zrywaniu wyda charakterystyczny odgłos, którego falę dźwiękową bardziej czuje się pod palcami&#13;
niż uchem. Wiedzą wynikającą z dłuższego doświadczenia, której nie&#13;
pozyskuje się z tekstów pisanych, a jest ważnym splotem nici z zielników mentalnych moich rozmówców, jest znajomość siedliska, w którym poszukiwana roślina rośnie – to, czy jest na suchej i odsłoniętej&#13;
części garbu, jak u nasady jej łodygi układają się ziarnka piasku, gleby. Jest to coś więcej niż sama interakcja zbierającego z rośliną, to też&#13;
obserwowane przez niego wieloma zmysłami wyniki interakcji rośliny&#13;
z całym ekosystemem, którego była częścią.&#13;
***&#13;
Wiedza ucieleśniona związana z roślinami, tworzona przez moich rozmówców, to nie tylko praktyki związane ze zbiorem, lecz także wiedza o przygotowywaniu roślin do spożycia czy innego sposobu korzystania z ich&#13;
właściwości. Wiedza o przygotowywaniu jedzenia lub lekarstw jest w ciele przygotowującego, roślinach, z których korzysta, środowisku, w którym dorastał i rosły rośliny, a także w tekstach zapisanych przepisów (por.&#13;
Westa 2010; Makovicky 2010). Dobrym przykładem jest poniższa historia.&#13;
Przyszliśmy do domu babki Stasi niewielką grupą: Jana, Kristina,&#13;
studenci etnologii – Olga i Rafał, Jacek z kamerą i ja. To mama Jany&#13;
zasugerowała, żebyśmy wybrali się właśnie do babki Stasi, bo ma dużą&#13;
wiedzę, mnóstwo zasuszonych roślin i ładnie opowiada. Babka Stasia&#13;
bardzo się ucieszyła i ciepło zaprosiła nas do niewielkiej letniej kuchni. Gdy dowiedziała się, po co przychodzimy, powiedziała: „dobrze, ale&#13;
najpierw zrobię wam herbaty” i zaczęła opowiadać o swoim słynnym&#13;
pięciogwiazdkowym czaju (tak napar nazywają jej wnuki). Napar składa się z kilku (nieparzystej liczby) składników roślinnych, a nadana&#13;
mu przez wnuki nazwa świadczy o jakości i smaku.&#13;
Wrzucam wszystkie zioła (travy) po trochu: kwiat hlodyny [głóg, różne gatunki, Crataegus spp.], pervocvit [pierwiosnek lekarski, Primula&#13;
veris L .], medunki [miodunka ćma, Pulmonaria obscura Dumort.]&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
208&#13;
&#13;
�z lasu, zveroboi [dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L .], derevii [krwawnik pospolity, Achillea millefolium L .], batizhok [cykoria&#13;
podróżnik, Cichorium intybus L .], miata [mięta, różne gatunki, Mentha&#13;
spp.], akacia [robinia akacjowa, Robinia pseudoacacia L .]. Wszystko&#13;
po troszku. Na taki trzylitrowy słoik to każdego tak jakby po łyżce, zaparzę, odstawię na noc i piję sobie po trochu. A czasem też jak kwitnie smorodina [czarna porzeczka, Ribes nigrum L .] to kwiaty wrzucam, kwiat&#13;
maliny [malina, różne odmiany, Rubus idaeus L ., różne odmiany], kwiat&#13;
sunicy [poziomka twardawa, Fragaria viridis Weston, być może też&#13;
mieszańce z Fragaria moschata Duchesne) Duchesne]. Wszystko zbieram, ale czegoś nazbieram, czegoś nie nazbieram, bo nie zdążę, nie kwitnie. Ja na tę herbatę mówię: herbata z chwastów [śmieje się głośno przy&#13;
tych słowach], tak mówię swoim: no, dawajcie wypijemy pięciogwiazdkowego! [mówi to głosem jak przy wznoszeniu toastu]&#13;
Dobór składu „pięciogwiazdkowej herbaty” danego dnia zależy&#13;
od tego, co babka Stasia ma nasuszone, ale też od nastroju, „smaku&#13;
na coś” danego dnia, intuicji, co komu może zasmakować, jeśli to nie&#13;
jest herbata robiona dla siebie. Kiedy babka Stasia przygotowywała dla&#13;
nas „pięciogwiazdkowy czaj”, nie wzięła łyżki – sypała zioła „na oko”,&#13;
dobrała je do nas. Zrobiła też dla nas napar z samej akacii (grochodrzewu białego, robinii akacjowej, Robinia pseudoacacia L .), bo tak nam się&#13;
spodobał wielki, dziesięciolitrowy słój pełen białych kwiatów i zapach,&#13;
który uniósł się w pomieszczeniu, gdy go otworzyła.&#13;
Dla babki Stasi przy doborze składu herbaty pitej dla przyjemności ważny jest smak, który osiągnie po zmieszaniu składników. Z kolei dla Toni M. ważne są jeszcze kolor, piękno koloru i przejrzystość.&#13;
Nie każdą herbatę lubi wypić, dobiera tak susz, by kolor naparu jej się&#13;
podobał. Tych o „brzydkim” kolorze nie pije. Osiągnięcie pożądanego koloru i smaku wymaga mētis – wiedzy z doświadczenia i intuicji,&#13;
ugruntowanej w konkrecie (smak i kolor naparu zebranych w danym&#13;
roku ziół mogą się różnić).&#13;
Gdy Nadeżda – osoba lecząca z Winnicy – zastanawiała się, czy już&#13;
jestem gotowa, by mogła mnie uczyć przyrządzania mieszanek roślin&#13;
leczniczych, a nie tylko naparów jednoskładnikowych, zaczęła opowiadać o tym, co jest potrzebne do przygotowania takiego naparu: „musisz widzieć aurę rośliny, każda ma inną aurę, ale jest ona gładka, równa. Jak zaczynasz robić mieszankę, to ona też musi mieć równą gładką&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
209&#13;
&#13;
�aurę, musisz wiedzieć, że czegoś jest za dużo albo za mało, coś nie pasuje, tak dobrać, by aura była gładka”. Gdy dopytywałam dalej o aurę,&#13;
powiedziała, że niekoniecznie muszę ją widzieć przed oczami, mogę&#13;
ją też intuicyjnie czuć.&#13;
[Cytaty z rozmów: Stasia K. ok. 80, DW_D0203; Tonia M. K. 55,&#13;
DW_A0131; Nadeżda K. ok. 45, notatki czerwiec 2012-Sabarov].&#13;
Zapewne jest to podobne wyczucie, jak przy gotowaniu bez przepisu czy lepieniu z gliny i przygotowywaniu jej wcześniej (por. Klekot&#13;
2018). Musi ono wynikać z dużego doświadczenia – wielu przygotowanych wcześniej naparów, skumulowanej w ciele, trudnej do wyrażenia czy wręcz awerbalnej wiedzy. Nadeżda próbuje ją oddać przy użyciu, można powiedzieć, lekko New Age’owego języka, takiego, który jej&#13;
zdaniem daje pewną szansę na wyrażenie niewyrażalnego. Nie wszyscy w ten sposób tworzą mieszanki herbat czy gotują, są przecież i ci,&#13;
co ściśle trzymają się przepisu. Jest to tylko jeden ze sposobów wchodzenia w interakcję z rośliną czy składnikiem dania, cecha niektórych osób i ich zielników. Wynika z różnych predyspozycji związanych&#13;
z uczeniem się i postrzeganiem (mam tu na myśli „przedtekstowe”&#13;
postrzeganie) świata. Z drugiej strony można uznać takie podejście&#13;
za trudno-replikowalne, a co za tym idzie, mało przydatne, bo tylko&#13;
dokładnie odmierzony skład mieszanki da się powtórzyć (tak odmierzają farmaceuci). Jednak kiedy mają do czynienia z żywą, wchodzącą&#13;
we własne interakcje materią roślinną, jest to tylko przybliżenie z dokładnością do konkretnych cech i składu rośliny, wynikających między&#13;
innymi z tego, gdzie i kiedy rosła, jakie inne rośliny rosły w jej okolicy,&#13;
jakie miała interakcje z roślinożercami czy z patogenami. Wydaje się,&#13;
że dokładne odmierzanie mimo wszystko zmniejsza wariancję, a może&#13;
jednak wcale nie, może niektórym osobom zetknięcie z konkretnym&#13;
pędem rośliny i interakcja z nim umożliwiają w sposób niewerbalizowalny stworzenie za każdym razem mieszanki o cechach bardzo&#13;
zbliżonych? Odpowiedź na to pytanie wymagałaby między innymi laboratoryjnej analizy składu mieszanek. Dlatego pytanie pozostawiam&#13;
otwarte, mimo że zachodnia nauka ma na nie bardzo jasną odpowiedź.&#13;
IV. 3.3. Poruszanie się w środowisku&#13;
Anna Tsing nazywa proces zbierania, szukania grzybów tańcem (2015:&#13;
241 i dalej), natomiast Tim Ingold zwraca uwagę na różnicę między tym,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
210&#13;
&#13;
�jak poruszają się nowoczesny podróżnik (modern traveller) i wędrowiec&#13;
(wayfarer) (2006). Renata Sõukand widzi różnicę, między tym czy jej&#13;
estońscy rozmówcy poruszają się jak nowoczesny podróżnik, czy jak&#13;
wędrowiec, w zależności od tego, skąd mają wiedzę o danej roślinie –&#13;
z tradycyjnego przekazu ustnego czy z atlasu roślin (2010). A jak poruszają się w środowisku moi rozmówcy i od czego to zależy, jaki jest tego&#13;
związek z tym, co wypowiedziane, dotknięte i spisane?&#13;
Pewnego kwietniowego dnia spotkałam w drodze nad staw mamę&#13;
Ani – pięcioletniej koleżanki mojego syna – szła tam, by pomóc córce złapać krowę, która uciekła. Było to jeszcze zanim rozpoczął się sezon wspólnego wypasu. Gdy tak szłyśmy, spytałam, czy zbiera travy.&#13;
Powiedziała, że nie jest w to bardzo zaangażowana, zbiera tylko na herbaty na zimę. Gdy tylko poruszyłam temat, zaczęła się rozglądać,&#13;
a opowiadając o tym, co zbiera, zwracała szczególną uwagę na wygląd&#13;
i cechy fizyczne roślin, nie przywiązywała wagi do nazwy, wielu nie pamiętała. Mówiła na przykład, że zbiera „takie co na rany stosuje, takie&#13;
co ma żółty sok”, po chwili przypomniała sobie nazwę chystotiel (glistnik jaskółcze ziele, Chelidonium majus L .). W pewnym momencie mała&#13;
zakaszlała i rozmówczyni natychmiast zaczęła się rozglądać za podorozhnikiem (babką zwyczajną, Plantago major L .), mówiąc, że nauczycielka z przedszkola mówiła, że to dobre na kaszel. Pokazała mi liść&#13;
jasnoty białej (Lamium album L .) i powiedziała, że „liście mają taki&#13;
kształt, ale są dużo większe i jak się je urwie, to się tak ciągną, się takie&#13;
nitki”. [Notatki/27.04.2012]&#13;
W jej opowieści o roślinach było niesłychanie dużo ruchu, który&#13;
można by nazwać tańcem – kręcenia się, rozglądania za rośliną, którą&#13;
chciała pokazać, albo która okazała się właśnie potrzebna, korzystała&#13;
ze wszystkich zmysłów – dotykała, wąchała, rozrywała, gięła. Całą sobą&#13;
wchodziła w interakcję z rośliną. Można by powiedzieć, że zarówno&#13;
mama Ani, jak i wszyscy inni moi rozmówcy, przynajmniej czasami, jeśli nie zazwyczaj, są ingoldowskimi wędrowcami, których postrzeganie&#13;
jest nierozerwalnie związane z ruchem, niepowiązanym z miejscem&#13;
docelowym, jak w wypadku nowoczesnego podróżnika, tylko rozciągniętym na cały proces wędrówki (Ingold 2006).&#13;
Ciągłe zanurzenie w środowisku, w którym rosną ważne dla ludzi&#13;
rośliny, powoduje, że rzadko ktokolwiek wybiera się specjalnie po rośliny lecznicze. Nieco częściej wybiera się celowo po niektóre rośliny&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
211&#13;
&#13;
�jadalne, np. do lasu po pshenichkę (ziarnopłon wiosenny, Ficaria verna&#13;
Huds.), dzieje się tak, ponieważ jest krótko dostępna (to geofit wiosenny, gdy pojawią się liście na drzewach, kończy czas wegetacji nad ziemią, jej liście stają się żółte, usychają) oraz rośnie w miejscach, które&#13;
107&#13;
nie znajdują się na trasach codziennego krzątania się ludzi . Sezon&#13;
zbioru przypada na czas, zanim zaczyna się wyprowadzać krowy na zewnątrz, czyli okres, gdy mieszkańcy podolskich wsi pokonują mniejsze&#13;
dystanse pieszo. Baba Adela w ostatnim okresie swojego życia, czyli&#13;
kiedy się poznałyśmy, prawie nie wychodziła. Czasem wybierała się&#13;
pieszo do kościoła, ale często korzystała z tego, że ktoś miał możliwość&#13;
ją podwieźć, lub wyruszała na długo przed mszą – jeden przystanek&#13;
marszrutką jadącą w stronę Tywrowa. Wejście na wzgórze, na którym&#13;
znajduje się kościół, było dla niej zbyt trudne, ponadto od niej z domu&#13;
do kościoła jest około 2.5 km. Któregoś dnia przyszła bardzo zadowolona z gałązkami lipy, wracała z kościoła piechotą i miała okazję ją zebrać, a od dość dawna robiła herbaty głównie z tych roślin, które mogła&#13;
znaleźć w okolicy domu – w ogródku, na polu, na przydrożach.&#13;
&#13;
Fot. 16. Zbiory baby Adeli tuż po przyniesieniu do domu.&#13;
107. Wiele osób, które ją zbierają i wrzucają do wiosennego zielonego barszczu, nie posługuje się żadną nazwą.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
212&#13;
&#13;
�Ze względu na to, że najbardziej typowym sposobem poruszania się&#13;
w środowisku w celu znalezienia roślin jest taki, który można by nazwać „przy okazji”, nie było łatwo umówić się z rozmówcami na wspólne zbieranie. Nawet ci, którzy zbierają dużo, rzadko planują czas na wyprawę zbieraczą; dzieje się to niejako mimochodem, spontanicznie.&#13;
Celowe wyprawy zbieracze przedsiębrały rozmówczynie nie tylko po niektóre rośliny jadalne rosnące w lesie, lecz także po rośliny do święcenia, ponieważ są potrzebne świeże na konkretny dzień.&#13;
Niektóre osoby celowo wybierały się po grzyby i przy okazji zbierały&#13;
rośliny, w tym lecznicze (np. baba Masza), więc była to celowa wyprawa&#13;
zbieracza, ale rośliny lecznicze znów były zbierane „przy okazji”.&#13;
Jedyne celowe wyprawy zbieracze po rośliny lecznicze, w jakich&#13;
brałam udział, to wspomniane zbieranie dzikich roślin leczniczych&#13;
do święcenia (wianki na oktawę Bożego Ciała, bukiety na święto Matki&#13;
Boskiej Zielnej i na Spasa); wyjście z Witią na łąki po ochankę (świetlik,&#13;
Euphrasia sp.) – jednak, gdy szliśmy, rozglądał się za innymi roślinami&#13;
i za samą ochanką też, zupełnie nie stał się „współczesnym podróżnikiem”, prowadzonym przeze mnie do konkretnego celu – oraz spacer&#13;
(również z Witią) po hlid, boiaryshnik (głóg, Crataegus spp.), który opisuję poniżej.&#13;
Gdy któregoś razu odwiedzałam Witię i jego mamę, wybraliśmy się&#13;
zbierać kwiaty hlidu, boiaryshnika (głogu, Crataegus spp.) [ten konkretny krzew, z którego zbieraliśmy, to głóg jednoszyjkowy, Crataegus&#13;
monogyna Jacq., moi rozmówcy nie rozróżniają poszczególnych gatun108&#13;
ków głogów], była to wyprawa do określonego punktu . Tym razem&#13;
szliśmy, nie rozglądając się specjalnie po drodze. Krzew, do którego&#13;
zmierzaliśmy, rósł stosunkowo niedaleko domu Witii po drugiej stronie stawu, widoczny z obejścia. Był stałym źródłem kwiatów i owoców&#13;
dla Witii – obniżają ciśnienie i w związku z tym są ważnym składnikiem&#13;
herbatek dla mamy. Było już trochę po sezonie, część kwiatów przekwitała, ale zbieraliśmy te najświeższe, wrzucając je do foliowych torebek. Pójście po kwiaty boiaryshnika wymagało celowej wyprawy, ponieważ nie rośnie on na trasie codziennego przemieszczania się Witii,&#13;
więc trudno było go zebrać „przy okazji” [notatki 12.05.2012]. Ponadto&#13;
przy ciepłej i słonecznej pogodzie jego kwiaty szybko zostają zapylo108.&#13;
&#13;
O skomplikowaniu oznaczania głogów i wielości gatunków występujących na Podolu,&#13;
patrz Sołtys-Lelek i Oliiar (2016).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
213&#13;
&#13;
�ne, tracą nektar i płatki, a także właściwości lecznicze. Rośliny o dłuższym okresie kwitnienia lub rosnące „po drodze” są zbierane podczas&#13;
kluczenia po okolicy, zdarza się, że tych krócej kwitnących i rosnących&#13;
w rzadziej przez daną osobę uczęszczanych miejscach nie zbierze ona&#13;
w danym sezonie (por. babka Stasia: Wszystko zbieram, ale czegoś nazbieram, czegoś nie nazbieram, bo nie zdążę, nie kwitnie. [K. ok. 80, DW_&#13;
D0203]).&#13;
Można powiedzieć, że mimo iż wiedza Witii o głogu (hlid, boiaryshnik&#13;
[głóg, Crataegus spp.]) jest wiedzą kluczącą, dobrze wrośniętą w jego&#13;
zielnik, splecioną licznymi nićmi relacji, to tym razem łączyła się z poruszaniem po środowisku w stylu „nowoczesnego podróżnika” (Ingold&#13;
2002). Moim zdaniem w wypadku wyników moich badań źródło wiedzy i jej charakter nie determinują sposobu poruszania się w środowisku. Poszukiwanie wypatrzonej w książce ochanki (świetlik, Euphrasia&#13;
sp.) nie było, używając terminów matematycznych, dyskretne (nieciągłe od punktu do punktu), było wędrówką, buszowaniem (wayferring).&#13;
Nawet kiedy Witia szukał ochanki sam, na podstawie rysunku, nigdy&#13;
nie wybierał się tylko po nią. Kiedy chodził po okolicy (wędrował, buszował) i zauważył roślinę, która mogłaby być ochanką, zastanawiał się,&#13;
czy to ona, wykluczał znane (sobacha kropyva nie była ochanką), zmieniał swój zielnik. Podobnie did Mitia, myśląc o tym, że chciałby mieć&#13;
rostoropshę, i przyglądając się rysunkowi, na podstawie swojej wiedzy&#13;
o środowisku, wynikającej ze stałego z nim kontaktu, przypomniał sobie, że zna ją i po nią poszedł. Odbył rodzaj buszowania po mentalnej&#13;
części zielnika mentalnego, nie była to też podróż od punktu do punktu. Za to pójście po hlid, boiaryshnik (głóg, Crataegus spp.) było celowe – jak jeden konkretny punkt na mapie (inaczej wyglądają celowe&#13;
spacery po rośliny do święcenia, bo szukająca kręci się po okolicy,&#13;
rozgląda, szuka, wybiera konkretne okazy danego taksonu). Ponadto&#13;
już po pierwszym znalezieniu rośliny szukanej na podstawie książek,&#13;
źródło wiedzy przestaje mieć znaczenie. Ludzie włączają tę roślinę&#13;
w swoje codzienne szlaki, w wiedzę o otoczeniu, która jest tworzona&#13;
podczas poruszania się w nim, w drodze z miejsca do miejsca i wraz&#13;
ze zmieniającą się w jej czasie perspektywą (Ingold 2002: 227). Nie&#13;
zgadzam się z Renatą Sõukand, że źródło wiedzy determinuje sposób&#13;
poruszania się (2010). Ewentualnie wyłącznie metaforyczna część poruszania się związanego z uczeniem się mogłaby być rozumiana jak&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
214&#13;
&#13;
�podróż „nowoczesnego podróżnika”, bo np. Witia oglądając (w szerokim sensie) roślinę, próbował punkt po punkcie sprawdzić konkretne&#13;
cechy, porównać je z rysunkiem.&#13;
&#13;
IV. 4. Przekaz wiedzy – komu, kiedy, jak?&#13;
&#13;
Larisa: Przepisy... No jak ci powiedzieć, co... Zakładaj, że od ludzi (naroda). Coś znajomi, przyjaciele przekazujemy jedni drugim. Tak. O tak.&#13;
Coś usłyszysz, dopytujesz, komuś innemu przekazujesz, tak... O. A dużo&#13;
jest ludzi też takich, co przeczytają i... Są takie poradniki, czasopisma,&#13;
czy w gazetach jest coś konkretnie... Ja to nie mam. Tylko przez kontakty, od ludzi, o ja tak. [K. 34, DW_A0139]&#13;
Tak ścieżki przekazu, którymi do niej dotarła zawarta w jej zielniku&#13;
mentalnym wiedza o roślinach, widzi Larisa. Używając sformułowania „przekaz wiedzy”, w pełni zdaję sobie sprawę z niedoskonałości&#13;
tego terminu. Nie należy go traktować, jakby miał oznaczać, że wiedza w całości – jak paczka – jedzie po pasie transmisyjnym od osoby&#13;
do osoby. Jest to proces skomplikowany, w którym to, co przekazywane, ulega modyfikacjom, czasem drobnym i niewpływającym zasadniczo na treść tego, co przekazywane, a niekiedy znaczącym czy wręcz&#13;
fundamentalnym. To, co dzieje się z „otrzymywaną” z jakiegoś źródła wiedzą, w pewnym stopniu pokazałam w całym podrozdziale IV.3&#13;
Doświadczenie i praktyka. Należy pamiętać, że przekaz wiedzy jest tylko jednym z elementów jej tworzenia. Tu postaram się przedstawić&#13;
nici relacji z ludzkimi aktorami, po których to niciach w różnych kierunkach wędruje wiedza.&#13;
Klasyczną pracą dotyczącą przekazu wiedzy (a zarazem tworzącą&#13;
podwaliny subdyscypliny antropologii, stosującej modele inspirowane koncepcjami genetyki populacji do badania zmiany kulturowej),&#13;
będącą inspiracją dla wielu etnobiologów, jest książka Luigiego Luci&#13;
Cavalli-Sforzy i Marcusa Feldmana Cultural Transmission and Evolution&#13;
z 1981 roku. Tezy w niej zawarte, rozwijane przez autorów również w ich&#13;
późniejszych tekstach, np. Hewletta i Cavalli-Sforzy o przekazie kulturowym u Aka (1986) oraz Cavalli-Sforzy z Feldmanem i innymi współautorami (Cavalli-Sforza, Feldman, Chen, Dornbusch 1982) są i dziś&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
215&#13;
&#13;
�weryfikowane w badaniach etnobiologicznych. Opisują one model kierunków przekazu wiedzy: pionowy – w liniach rodowych od rodziców&#13;
i dziadków do dzieci, skośny – od dorosłych, nie będących rodzicami,&#13;
do młodszych pokoleń, oraz poziomy – wewnątrzpokoleniowy, i wynikające z tych kierunków konsekwencje dla samego przekazu i zachowań społecznych ludzi.&#13;
Zdaniem wielu badaczy, szczególnie tych inspirowanych podejściem ewolucyjnym, biologią ewolucyjną, ewolucją człowieka, analizą przystosowań człowieka, ważne jest zrozumienie tego, która z dróg&#13;
przekazu wiedzy dominuje ze względu na to, że może mieć to wpływ&#13;
na zachowanie (bądź niezachowanie) kulturowych sposobów działania&#13;
109&#13;
(cultural traits) i tym samym wpływa na zmianę kulturową .&#13;
Na przykład przekaz pionowy konserwuje ciągłość i redukuje liczbę innowacji (Cavalli-Sforza i in. 1982), podczas gdy przekaz skośny&#13;
i poziomy mogą się przyczynić do szybkiego rozprzestrzeniania się&#13;
nowych zachowań kulturowych, szczególnie gdy kontakty ze źródłami&#13;
są częste (Hewlett, Cavalli-Sforza 1986 i np. Gallois i in. 2018).&#13;
Wyniki moich badań, podobnie jak np. Sandrine Gallois i współautorów (2017, 2018), zdają się tylko w pewnym stopniu przystawać&#13;
do tego modelu. Wymaga on uszczegółowienia i rozciągnięcia, by lepiej obrazował to, z czym miałam do czynienia. Liczne obserwacje&#13;
badaczek i badaczy z grupy Victorii Reyes- García, choć prowadzone w miejscach bardzo odległych kulturowo od środkowej Ukrainy&#13;
(np. wśród Baka z południowo-wschodniego Kamerunu, czy Tsimane&#13;
z Amazonii), rzucają ciekawe światło również na kierunki przekazu&#13;
wiedzy w moim terenie badań. Przy zbieraniu materiałów do mojej&#13;
109.&#13;
&#13;
Nie chodzi tu o ewolucjonizm rozumiany w sposób XIX-wieczny, a raczej o namysł&#13;
współczesnych antropologów, biologów ewolucyjnych i przedstawicieli innych dziedzin&#13;
nauk społecznych i przyrodniczych nad procesami społecznymi i tym, co w życiu społeczeństw może wynikać z biologii człowieka i jego ewolucji. Takie podejście (choć nie&#13;
odnosiłabym się do niego bezkrytycznie, podobnie jak do żadnego innego) daje możliwość wielowątkowego przyglądania się różnym zjawiskom społecznym. Trudno bowiem uznać, jak próbowali i nadal próbują niektórzy przedstawiciele nauk społecznych,&#13;
że ewolucja człowieka zaszła kiedyś dawno, jest kwestią zamkniętą i ma znikomy wpływ&#13;
na współcześnie toczące się procesy społeczne. Wzajemne wpływy kultury i ewolucji&#13;
są niezwykle ciekawym i dość skomplikowanym zagadnieniem teoretycznym i praktycznym, niemniej ze względów historycznych mówienie o nich może wydawać się wielu antropologom kulturowym nie do przyjęcia (por. np. Richerson, Boyd 2005).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
216&#13;
&#13;
�analizy na pewno zastosowanie SNA (Social Network Analysis) mogłoby&#13;
dać ciekawe, poparte wyliczeniami rezultaty. Jednak moi rozmówcy nie&#13;
bardzo mieli ochotę brać udział w takich badaniach i udzielać szczegółowych informacji (z podaniem imion i nazwisk osób, które były dla&#13;
nich źródłem wiedzy). Jak już pisałam, metoda retrospektywna nie zawsze sprawdza się w takiej sytuacji (Henrich, Broesch 2011), ponieważ&#13;
rozmówcy nie zawsze umieją odpowiedzieć na pytanie, skąd się tego&#13;
dowiedzieli, często (również ze względu na skojarzenia z działalnością szpiegowską) po prostu nie chcą tego robić. Niemniej, kiedy nie&#13;
są naciskani, sami z siebie, często dzielą się tą informacją, szczególnie dobrze zapamiętaną, gdy sytuacja towarzysząca przekazowi wbiła&#13;
im się w pamięć albo roślina jest dla nich wyjątkowo ważna. Wtedy&#13;
opowiadają historie o tym, jak ją poznali. Rośliny, które znają ze źródeł&#13;
pisanych, szczególnie dopóki są tylko nazwą i opisem zastosowania,&#13;
zwykle są przez nich wyróżniane, inaczej o nich mówią. Pewnie dobrym rozwiązaniem tego problemu metodologicznego byłoby powiązanie współwystępowania w zielnikach różnych osób taksonów roślin&#13;
z relacjami między tymi osobami (por. Salali i in. 2016).&#13;
Prezentując rolę poszczególnych kierunków przekazu wiedzy&#13;
w tworzeniu zielników mentalnych moich rozmówców, pokażę, jakie&#13;
widzę niespójności i paralele z modelem Cavalli-Sforzy i innych (1982).&#13;
Tonia: A jeszcze ten pervocvit [pierwiosnek lekarski, Primula veris&#13;
L .], wiem, jak on wygląda, żółty taki, ale nie wiem, na co on jest, wiem,&#13;
że zdrowy, wiem, gdzie one rosną – to trzeba jechać elektriczką [pociągiem podmiejskim] i za lasami zaczynają już kwitnąć [rozmawiamy pod koniec kwietnia], ale nie wiem na co. No, ale co one leczą?&#13;
Słyszę też w telewizorze: pervocvit, pervocvit. Kiedyś nie wiedziałam,&#13;
jak one wyglądają, ale już mi pokazali znajomi, jakie one są. Już też&#13;
wiem, że trzeba iść tam [pokazuje kierunek na Jaroszenkę], jakby&#13;
na krzyżyk [mówi o krzyżu na granicy wsi] i tę Sadową drogę przejechać i tam one są. Rosną u nas, bardzo dużo, całą wielką „plantację”&#13;
widziałam. Nawet można by się tam wybrać, parę korzonków wyrwać&#13;
i posadzić sobie koło domu. I kwiaty będą, i lecznicze. No tylko nie wiem&#13;
na co. Może są mi potrzebne, a może nie, a dowiedzieć się nigdy nie jest&#13;
za późno. Wiedza w życiu nikomu nie zaszkodzi.&#13;
IK: No tak. A zdarza się pani szukać informacji w książkach?&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
217&#13;
&#13;
�Tonia: No rzadko w książkach. Ja głównie od ludzi. Ktoś coś powiedział... A, mówię pani, najwięcej wszystkiego nauczyła mnie babcia.&#13;
Moja babcia. Dawno już jej nie ma...[Tonia M. DW_A0131]&#13;
Ten cytat wskazuje na ogromnie ważną, z mojego punktu widzenia, cechę przekazu wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (ale zapewne&#13;
nie tylko tu): różne rodzaje przekazu są ważne dla ludzi w różnych momentach życia, ponadto różne przekazy, z różnych okresów życia, się&#13;
kumulują.&#13;
IV. 4.1. Przekaz poziomy i skośny&#13;
Jak pokazywałam w całym podrozdziale IV. 2, w tworzeniu wiedzy&#13;
przez moich rozmówców jest dużo innowacyjności, ich zielniki ciągle&#13;
się zmieniają, są dostosowywane do aktualnych potrzeb. Tworzenie tej&#13;
wiedzy jest wędrówką, buszowaniem, w tym buszowaniem w różnorodnych źródłach (Ingold 2011). Wyraźny udział przekazu poziomego jest&#13;
ważną cechą badanych przeze mnie zielników. Wszystkie osoby, z którymi rozmawiałam, wspominały o istotności uczenia się od koleżanek&#13;
i kolegów – równolatków. Mówi też o tym w powyższym cytacie Tonia;&#13;
to z przekazu poziomego i skośnego dowiedziała się o tym, że pervocvit&#13;
[pierwiosnek lekarski, Primula veris L .] jest zdrowy, nie wiedziała, jak&#13;
wygląda, ale była ciekawa tej nowej dla siebie rośliny, więc ktoś ze znajomych jej pokazał. Jak wspomniałam, według Hewletta i CavalliSforzy (1986), jak również Victorii Reyes- García i współpracowników&#13;
(2009), przekaz poziomy i skośny mogą prowadzić do szybkiego rozprzestrzeniania się nowych elementów kultury i sposobów działania.&#13;
Taki sposób przekazu ma być również faworyzowany w warunkach niestabilności sytuacji środowiskowej. Wiele badań wskazuje, że w takich&#13;
warunkach jest preferowany właśnie ten rodzaj przekazu, choć nie&#13;
musi być on dominujący. Liczebnie dominuje zwykle przekaz pionowy&#13;
(Soldati i in. 2015).&#13;
Uważam, że w moim terenie duży udział i znaczenie przekazu poziomego wynika przede wszystkim z bliskich kontaktów z równolatkami. Dla moich rozmówców wyjątkowo ważne były osoby z ich własnej kohorty wiekowej, np. z tej samej klasy ze szkoły (zawsze wyraźnie&#13;
to podkreślano, choć przecież w tak niedużych miejscowościach zna&#13;
się bardzo wiele dzieci spoza własnej klasy, a klasy są często mało&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
218&#13;
&#13;
�liczne); uważam to za dość charakterystyczne dla obszaru postradzieckiego. Z osobami w podobnym wieku, czy to ze szkolnej klasy, czy nie,&#13;
rozmawia się o ważnych dla siebie sprawach. W związku z tym, że zdobywanie i tworzenie wiedzy o roślinach trwa tu przez całe życie, a zwykle czas zakładania własnego gospodarstwa domowego i pojawienie&#13;
się dzieci jest tym momentem, kiedy wiedza o roślinach staje się najbardziej potrzebna i jest na wiele sposobów pozyskiwana, przekaz poziomy jest wśród tych sposobów bardzo ważny. Z kolei dorosłość i zakładanie własnej rodziny wiąże się ze zwiększeniem zapotrzebowania&#13;
na wiedzę o roślinach leczniczych.&#13;
Według psycholożki rozwojowej Michelle Ann Kline i jej kolegów&#13;
te dziedziny wiedzy, których nauka zaczyna się wcześnie, wiążą się&#13;
z mniejszą ilością przekazu poziomego. Domeny wiedzy, których się&#13;
uczy w młodszym wieku, są częściej związane z przekazem skośnym,&#13;
im późnej zdobywana wiedza z jakiejś domeny, tym więcej przekazu&#13;
poziomego (Kline, Boyd, Henrich 2013). Zgadza się to z obserwowanymi przeze mnie prawidłowościami dotyczącymi wiedzy o roślinach&#13;
leczniczych. Sandrine Gallois wraz z kolegami prowadziła badania&#13;
wśród dzieci ze społeczności Baka i doszła do wniosku, że ze względu&#13;
na to, iż dzieci w różnym wieku spędzają ze sobą czas, zdobywając pożywienie itp. (subsistence activities), dużo uczą się od siebie nawzajem&#13;
i dominuje wśród nich poziomy przekaz wiedzy (2018). Waga znajomości z osobami z własnej kohorty wiekowej wśród moich rozmówców wpływa zapewne na zwiększenie częstości przekazu poziomego.&#13;
Wiele przykładów na poziomy przekaz zawarłam w podrozdziałach III.&#13;
3 Przykłady z zielników, nici zielnika Haliny i innych z nim powiązanych,&#13;
III. 3.1 Roślina uważana za najważniejszą.&#13;
Dlatego nie sądzę, by w wypadku mojego terenu badań duży udział&#13;
poziomego przekazu wiedzy był związany z reakcją na jakąś szczególną niestabilność sytuacji środowiskowej (por. Soldati i in. 2015).&#13;
Oczywiście, że na zielniki mentalne rozmówców ma wpływ peryferyjność państwa (Derluguian 2005) i związane z nią problemy ze służbą zdrowia. Jednak to do pewnego stopnia „stabilna niestabilność”,&#13;
z którą mierzy się kolejne pokolenie mieszkańców Podola, dlatego wydaje mi się niewystarczającą przyczyną faworyzowania przekazu poziomego. Michael Mucz przypisuje poczuciu wspólnoty przetrwanie&#13;
ukraińskich osadników w Kanadzie: pisze, że dzielili się między sobą&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
219&#13;
&#13;
�nie tylko wiedzą, lecz także domowymi środkami leczniczymi, i łączy&#13;
to z podtrzymywaniem zwyczajów i wiejskich sposobów życia ze starego kraju (2012: 230). Sytuacja tuż po migracji oczywiście była okresem&#13;
niestabilności, ale ja, podobnie jak Mucz, przypisuję zachowania związane z poziomym przekazem wiedzy stylowi życia, utartym sposobom&#13;
zachowania, a nie sytuacji niestabilności.&#13;
Ponieważ na Podolu, szczególnie dla kobiet, ważnym okresem, w którym zdobywa się wiedzę o roślinach leczniczych, jest czas, gdy wchodzi&#13;
się w związek małżeński i rodzą się pierwsze dzieci, to jest to też moment, gdy ma znaczenie przekaz skośny od powinowatych. Tym bardziej, że często małżeństwu towarzyszy wspólne patrylinearne mieszkanie. O nowych roślinach od teściowej szczególnie dużo dowiadują się&#13;
te kobiety, które przenoszą się do innego rodzaju siedliska, np. Oksana,&#13;
mieszkając u teściowej w Sarnach, poznała wiele taksonów, których nie&#13;
spotkała na Podolu (patrz IV. 2.1 Standaryzacja i różnorodność).&#13;
Wiele badaczek wskazuje na to, że do przekazu wiedzy dochodzi&#13;
bardzo często w grupach osób tej samej płci (np. Isabel Díaz-Reviriego&#13;
i Álvaro Fernández-Llamazares, prowadząc badania w społecznościach Tsimane w Boliwii, zaobserwowali, że przekaz wiedzy dotyczący łowienia ryb zachodzi głównie w grupach o podobnym wieku i tej&#13;
samej płci [Díaz-Reviriego, Fernández-Llamazares, Howard, Molina,&#13;
Reyes- García 2017]). Również w moich badaniach kobiety często mówią o uczeniu się od kobiet z tej samej kohorty wiekowej, to ich najczęściej się radzą, gdy mają jakiś kłopot, chociaż przekaz wiedzy o roślinach absolutnie nie jest ograniczony do grupy koleżanek. Mężczyzn,&#13;
których zielnik poznałam dokładnie, było zaledwie dwóch, ale jeden&#13;
z nich bardzo wyraźnie podkreślał istotność dla swojego zielnika mentalnego kontaktów z innym mężczyzną w podobnym wieku.&#13;
Wymiana roślin i wiedzy z sąsiadami, a także z innymi, spotkanymi w różnych okolicznościach osobami, w tym specjalistami medycyny oficjalnej, była przeze mnie wielokrotnie obserwowana, jak też&#13;
słyszałam o niej w wywiadach i nieformalnych rozmowach. Tak spontanicznie zaczęła opowiadać mi o dzieleniu się roślinami i wiedzą babka&#13;
Hala:&#13;
Hala: Tutaj sąsiad też chorował. Przyszła jego mama: Halia, daj!&#13;
Większość [osób chce] tego shyrokogo lystia [babki zwyczajnej,&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
220&#13;
&#13;
�Plantago major L.]. To przychodzą: Halia, daj burkunu [nostrzyka&#13;
białego i nostrzyka żółtego, Melilotus albus Medik., Melilotus officinalis (L.) Pall.]. To przychodzą, tutaj mężczyźnie zrobili operację nogi.&#13;
On mieszka niedaleko od cerkwi. On ma cukier [podwyższony poziom,&#13;
cukrzycę] i jemu coś ze dwa, trzy palce od nogi odcięli. Ale przychodzi&#13;
sąsiadka, taka młodziutka – Mila, a burkunu jeszcze nie było, teraz taka&#13;
pora, że jeszcze go nie ma: Oj, ciocia Halia! Ja mówię: Co takiego? Oj,&#13;
burkunu nie macie? Mówię, a po co ci? Andrei prosił, żeby popytać czy&#13;
ktoś nie ma, może dadzą. Jemu powiedzieli, żeby przemywał w burkunie tę ranę. Zaparzyć i w letnim, nie w gorącym, a w letnim. Dałam całe&#13;
naręcze. I żółtego, i białego. Miloczka, mówię, nieś, córciu, daj Boże, żeby&#13;
jemu pomogło. I on zaczął przemywać i zrobiło się lepiej. Poprawiło się.&#13;
Ale nie w gorącym, taki żeby ciut letni był. I herbata też, córciu. Jak zaparzysz herbatę, zrobisz kaszę, czy coś, w żadnym wypadku niczego gorącego do pyska nie bierz. Takie, żeby można było wytrzymać.&#13;
IK: Aha.&#13;
Hala: Bo jak leżałam w szpitalu, to lekarz mówił: jak pije pani herbatę&#13;
i kaszle, suchy kaszel, w żadnym wypadku nie brać gorącego. Ono się&#13;
tam wszystko zaparza i nie odchodzi. A weźmiecie takie letnie, co można połknąć i wtedy wszystko do czysta odchodzi i można odkaszlnąć.&#13;
I ja teraz tak i wnukom mówię i dzieciom mówię, herbatę, tylko taką,&#13;
żeby można było wziąć do pyska. Nie wrzątek, bo są tacy, co zagrzało&#13;
się i od razu, a to, to się zaparza. Nie można tak robić. I temperaturę&#13;
powoduje. Nie wolno takiego pić, a trzeba letnie, takie, żeby dało się&#13;
w ustach trzymać. My zaczęliśmy od tego czasu, jak did [jej mąż, did&#13;
Mitia] zachorował, zbierać dużo roślin. [Hala i Dimitr, K ok. 70, M. 78&#13;
DW_A0129]&#13;
Jak potwierdza powyższy cytat, w trakcie badań spotykałam się&#13;
z ogromną chęcią dzielenia się wiedzą i zasobami roślin (przekaz poziomy i skośny). Dotyczyło to zarówno dzielenia się ze mną jako badaczką, a jednocześnie osobą, która może potrzebować jakiejś rośliny&#13;
leczniczej lub jadalnej, jak i obserwowanego przeze mnie dzielenia się&#13;
między rozmówcami. Może być to powodowane faktem, że prowadziłam badania wśród osób zajmujących się domowym leczeniem.&#13;
Niezależnie od tego, czy ktoś miał zielnik gęsty od nici relacji, bogaty&#13;
w gatunki czy dużo bardziej pusty, nikt z moich rozmówców nie zarabiał&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
221&#13;
&#13;
�na leczeniu czy sprzedaży roślin leczniczych. Dzielenie się tym, co ma się&#13;
w zielniku, łączyło się z relacjami rodzinnymi, koleżeńskimi i sąsiedzkimi, ja też zostałam włączona w tę ciągłą i intensywną wymianę wiedzy.&#13;
Autorzy książek, a przede wszystkim osoby piszące do gazet, też byli jej&#13;
częścią, chociaż w ich wypadku była to wymiana jednostronna. Ciekawe,&#13;
jakby to wyglądało, gdybym prowadziła badania wśród specjalistów –&#13;
osób, które żyją z bogactwa swoich zielników mentalnych? Śmiem przypuszczać, że tylko do pewnego stopnia inaczej, że nie spotkałabym się&#13;
z silną niechęcią do wymiany wiedzy z innymi specjalistami, z jaką mieli&#13;
do czynienia np. Dubost i współpracownicy, prowadząc badania w bardzo odległym kulturowo od Ukrainy Laosie (2019). Wyciągam ten wniosek na podstawie być może niewystarczających doświadczeń – tego,&#13;
że dzieliła się ze mną wiedzą Nadeżda – profesjonalna osoba lecząca&#13;
z Winnicy – i bardzo jej zależało, by ludzie mogli z takiej wiedzy jak najszerzej korzystać. Równie chętnie dzieliły się ze mną osoby sprzedające&#13;
zioła na targach w różnych miastach Ukrainy, podobną funkcję spełniają&#13;
kanały w serwisie YouTube, należące do osób leczących.&#13;
Na Podolu Wschodnim wiele osób pozyskiwało wiedzę w wieku dorosłym (głównie w wyniku przekazu poziomego i skośnego). Nie zaobserwowałam, by ta wiedza była mniej chętnie przekazywana niż wiedza zdobyta w dzieciństwie (obserwację, że najchętniej przekazywany&#13;
jest ten drugi rodzaj wiedzy, poczynili Soldati i inni, prowadząc badania w społecznościach wiejskich w południowo-wschodniej Brazylii&#13;
[2015]). Niektórzy z moich rozmówców więcej wiedzy o roślinach zdobyli w życiu dorosłym niż w dzieciństwie i szczodrze się nią dzielą.&#13;
IV. 4.2. Przekaz pionowy&#13;
Zanim przejdę do opisu klasycznego przekazu pionowego – od rodziców do dzieci, czyli tego, który bardzo często odbywa się w dzieciństwie,&#13;
a w późniejszym wieku (upraszczając lekko sprawę) jest zamieniany&#13;
przez przekaz skośny i poziomy (Kline i in. 2013), chciałam zwrócić&#13;
uwagę na istotny w moim terenie badań przekaz pionowy wstępujący&#13;
– mający odwrotny wektor od dorosłych dzieci do rodziców. Nie spotkałam się w literaturze etnobotanicznej z opisem tego rodzaju przekazu&#13;
wiedzy o roślinach. Niewątpliwie jest to rodzaj przekazu, który wynika&#13;
ze zmienności LEK w moim terenie, tego, że niektórzy ludzie z najstarszego pokolenia nie mieli dobrych warunków do rozwinięcia bogatych&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
222&#13;
&#13;
�zielników mentalnych, a teraz im tego brakuje, bądź ich dzieci (w wieku&#13;
od trzydziestu pięciu do pięćdziesięciu lat) uważają LEK za ważną i szukają wiedzy o roślinach, a potem przekazują ją rodzicom. Nie jest jednak&#13;
tak, że wstępujący przekaz pionowy dotyczy tylko rodziców o ubogich&#13;
zielnikach, gdyż ci o bogatych też często pozyskują wiedzę od dzieci.&#13;
Różnorodność sieci relacji tworzących indywidualne zielniki powoduje, że potencjalnie każdy dla każdego może być źródłem jakichś ciekawych informacji o roślinach. Zapewne taki przekaz jest też odpowiedzią&#13;
na różnego rodzaju zmiany. Ludwinka, mama Witii, ma bardzo bogaty&#13;
zielnik, a syn jest dla niej źródłem nowych informacji (choćby przytoczona historia ochanki). Podobnie relacja cioci Lusi z córkami Maią&#13;
i Tanią jest źródłem nowej wiedzy dla wszystkich; każda z nich ma bardzo rozbudowany zielnik i przekaz wiedzy idzie między nimi we wszystkich kierunkach. Wielokrotnie od różnych osób słyszałam wypowiedzi&#13;
podobne do tego, co powiedziała mi Alina, nauczycielka z Hrisziwców:&#13;
Alina: Taak… Mama dużo chorowała, ona ma sporą nadwagę i jej&#13;
poradziłam, że berezovi [brzoza brodawkowata i brzoza omszona&#13;
(Betula pendula Roth i Betula pubescens Ehrh.)] listki, a nawet pączki&#13;
są bardzo dobre. O, można dużo o nich powiedzieć. Na przykład listki&#13;
to, co moja mama robi, to ja jej poradziłam i ona mówi: „Alinoczka,&#13;
dużo mniejsza opuchlizna, nie tak bardzo puchną już nogi, nie tak ciężko chodzić cały dzień”. Znaczy tak, berezovi listki, zwyczajnie zrywasz&#13;
i nawet jak w ciągu dnia, ot gorąco jest, wkładasz skarpetkę, ale najlepiej bawełnianą, z naturalnej tkaniny i tak po prostu wkładasz te listki,&#13;
wsuwasz stopę, zakładasz. [K. ok. 40 Hrisziwcy DW_D0239]&#13;
Ciocia Lusia z kolei podkreśla, że jej mama, mimo że zbierała rośliny&#13;
lekarskie, to nie tak wiele, jak zbiera ona (jej córki również zbierają&#13;
bardzo dużo roślin), wiedzę zdobywała już w czasie, gdy miała dzieci.&#13;
Lusia: Moja mama też kiedyś zbierała różne roślinki (riznu travychku).&#13;
No, ale ona głównie kwiat lypy [lipa, różne gatunki, Tilia spp.], tam&#13;
ona różne takie herbatki dla siebie, herbaty pili. I takie leczenie. A ja już&#13;
tak, kiedy dzieci rosły, to ja już się stopniowo nauczyłam.&#13;
IK: A próbowała pani na sobie, co działa?&#13;
Lusia: Tak, co mi dobrze robi, to piję. [K. ok. 60, DW_A0166]&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
223&#13;
&#13;
�IV. 4.3. Uczenie się w dzieciństwie i znaczenie przekazu pionowego&#13;
Dzieciństwo jest powszechnie uważane przez badaczy za kluczowy&#13;
okres zdobywania wiedzy o roślinach, podkreśla się też wagę przekazu&#13;
pionowego w tym okresie życia (Zarger, Stepp 2004). W wypadku mojego terenu wydaje się, że dzieciństwo jest ważne w procesie „zaprzyjaźniania się”, oswajania ze środowiskiem, w którym się żyje (może jest&#13;
to typowe dla wszystkich społeczeństw, w których indywidualny zbiór&#13;
dzikich roślin nie jest warunkiem przeżycia), ale przekaz wiedzy o wielu roślinach – szczególnie leczniczych – dokonuje się w późniejszych&#13;
okresach życia. To, że wiedza o roślinach leczniczych bywa zdobywana&#13;
i udoskonalana później, a o roślinach jadalnych dzieci w wieku 12 lat&#13;
wiedzą często tyle samo co dorośli, sugerują również Gurven, Kaplan&#13;
i Gutierrez (2006) oraz Hill i Hurtado (1996), a pokazują Gallois i współpracownicy (2018). Bywa też, że dzieci mają w zielnikach różne rośliny,&#13;
których jako dorośli później nie używają i zapominają o nich albo o ich&#13;
zastosowaniach (por. opis dziecięcych zielników w III rozdziale). Piero&#13;
Bruschi ze współpracowniczkami sugerują nawet, że dzieci mogą znać&#13;
zastosowania lecznicze roślin nieznane dorosłym, podejrzewam jednak, że ten wynik jest najprawdopodobniej efektem zastosowanej&#13;
przez badaczy metody, choć oczywiście mogę się mylić (2019). Z moich&#13;
obserwacji wynika, że kluczowe znaczenie mają własne zainteresowania i doświadczenia stymulowane tymi zainteresowaniami (wzór przyjaciół, np. na pasjonującej się roślinami Nastii wzoruje się jej koleżanka Masza [nagrania do filmu, maj 2013]), istotny jest też w tym okresie&#13;
życia przekaz pionowy od ważnych osób – babcia Nastii, ciotka Andrija&#13;
(patrz rozdział III).&#13;
Z kolei „Demps i współpracownicy (2012), analizując badania dotyczące przekazu wiedzy, zauważyli, że natura wiedzy determinuje schemat uczenia się, nazwany przez tych autorów »ustrukturyzowanym&#13;
wiekowo«. Ich zdaniem konkretna wiedza, podlegająca werbalizacji,&#13;
taka jak nazwy roślin leczniczych, jest zwykle przekazywana w dzieciństwie” (za Soldati i in. 2015). Dzieci, zanim osiągną 12 lat, są zwykle już&#13;
biegłe w tego rodzaju wiedzy i nie zmienia się ona znacznie w późniejszym wieku (Zarger 2002). Nazwy i to co da się zwerbalizować są przekazywane w dzieciństwie, natomiast wiedza cielesna, awerbalna,&#13;
w późniejszych okresach życia, wtedy gdy ta wiedza zaczyna być praktycznie wykorzystywana. Barry S. Hewlett z kolegami na podstawie&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
224&#13;
&#13;
�badań w środkowym Kongo argumentują, że w dzieciństwie kluczowe&#13;
jest zdobycie podstawowej wiedzy niezbędnej do przetrwania (2011).&#13;
Myślę, że to, jaka wiedza przekazywana jest dzieciom, a jaka tworzona przez nie, niezależnie od przekazu od dorosłych, zależy w dużym&#13;
stopniu od preferowanych w danym społeczeństwie modeli uczenia.&#13;
Jeżeli dominuje model, w którym kładzie się nacisk na to, by dzieci dostawały werbalne instrukcje (jak jest np. w społeczeństwie USA i większości krajów europejskich) i uważa się nazwy za szczególnie istotne,&#13;
to jest duże prawdopodobieństwo, że dzieci będą posiadały właśnie&#13;
tego rodzaju wiedzę (por. Gaskins, Paradise 2010). Tak o roślinach, które są w sieciach jej zielnika od dzieciństwa, mówi Oksana:&#13;
Oksana: Potem dużo chebrecu [macierzanki, Thymus spp.] [używaliśmy]. Bardzo dobrze na włosy, to mama, mówię, póki mama była,&#13;
jeszcze kiedy chodziłam do szkoły, my znaliśmy wszystkie te rośliny&#13;
(travy), zbieraliśmy też i płukaliśmy włosy, gotowaliśmy ten chebrec&#13;
– bardzo dobry. Herbatę z niego można pić, tam miejscami on zakwitł,&#13;
takim fioletowym, my wiedzieliśmy ot, tu dużo jego rośnie. (…) Potem&#13;
pamiętam, jeszcze taka była roślina, ona też dobra jest na żołądek, ona&#13;
wzmacnia go tak, jeśli ktoś miał rozwolnienie, taka ona jak goździk&#13;
czerwona i malutka taka, no cztery płateczki, takie malusieńkie. Ale&#13;
ja nie pamiętam, jak ona się nazywa. My po narodnomu tak na nią mó110&#13;
wiliśmy gvozdichka, a jak się nazywa prawidłowo... taaak... Ale ona&#13;
tu rośnie na wzgórzu, to babka też ją zbierała, ona mówiła, że to dobre&#13;
na żołądek. Ma wzmacniające właściwości dla żołądka. To ona rośnie&#13;
tu [na górze wzgórza nad jej domem] i tam pod lasem na wzgórzu&#13;
rośnie. [K. ok. 45, DW_B0182]&#13;
Oksana pamięta wiele roślin leczniczych, które zbierała wspólnie&#13;
z mamą i babcią. Obecnie nie stosuje żadnej z nich zgodnie z przepisem znanym jej z dzieciństwa, ale w zielniku pozostała pamięć miejsc,&#13;
110.&#13;
&#13;
Żadna z dwóch roślin o różowo-fioletowych kwiatach, rosnących na wymienionym&#13;
przez Oksanę wzgórzu, nie ma czterech płatków. Są dwa taksony lokalne, oba przez niektórych rozmówców nazywane gvozdika i stosowane przy biegunce; są to: centuria pospolita, Centaurium erythraea Rafn, nazywana przez innych rozmówców: tipa dika gvozdika, stodula, centurija, zirochki, [bez nazwy] oraz smółka pospolita, Silene viscaria (L .)&#13;
Jess. Inne osoby nazywają ją: gvozdika, dzvenochki, kolokolchyki.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
225&#13;
&#13;
�w których je zbierała, i zastosowań. Pamięć o tym, że spędzała dużo&#13;
czasu na okolicznych wzgórzach i wiedziała, gdzie i kiedy kwitną potrzebne w domu rośliny.&#13;
Mam zupełnie odmienne doświadczenie niż Stryamets i jej współpracownicy prowadzący badania porównawcze na ukraińskim&#13;
Roztoczu, w republice Komi w Rosji i w Smalandii w Szwecji. Piszą,&#13;
że we wszystkich tych miejscach głównie osoby starsze i w średnim&#13;
wieku zbierały rośliny jadalne i lecznicze. Podkreślają, że zarówno&#13;
w republice Komi, jak i na ukraińskim Roztoczu, mimo że wiedza o roślinach leczniczych jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, to najmłodsza generacja zdaje się tracić nią zainteresowanie (Stryamets,&#13;
Elbakidze, Ceuterick, Angelstam, Axelsson 2015). Nigdy nie prowadziłam badań w tym regionie Ukrainy, ale zarówno z mojego materiału&#13;
podolskiego (będącego przedmiotem tej analizy), jak i zakarpackiego&#13;
wynika, że wiedza o roślinach leczniczych jest bardzo żywa i ważna dla&#13;
osób w różnym wieku, w tym najmłodszych. Być może na wynik ich&#13;
badań wpływa to, że (jak pokazałam) wiedza o roślinach leczniczych&#13;
staje się najważniejsza, gdy już ma się własne gospodarstwo i dzieci,&#13;
albo że pytali osoby starsze, które postrzegają najmłodsze pokolenie&#13;
jako niezainteresowane. Oczywiście nie mogę też wykluczyć, że sytuacja na Roztoczu jest zupełnie inna niż w regionach, które poznałam.&#13;
Wszystkie dzieci, spotkane przeze mnie w różnych momentach badań, deklarowały, że wiedza o roślinach jest czymś ważnym, związanym&#13;
z ich tożsamością. Mówiły też o tym, że uczą się od dorosłych; najczęściej wymieniały mamy i babcie, czasem też ciocie, jako źródło wiedzy&#13;
o roślinach leczniczych. Nikt nie wymienił mężczyzny, nie padło też&#13;
nazwisko nauczyciela biologii, który stara się przekazywać wiedzę o roślinach i ich zastosowaniach. Za to dzieci opowiadały o samodzielnym&#13;
eksperymentowaniu, np. próbowaniu owoców drzew rosnących wokół kantory, jak też o tym, że koleżanka lub kolega pokazali im roślinę&#13;
przydatną na wianki albo liść, z którego dobrze się strzela. Szczególnie&#13;
rośliny używane w czasie zabaw i dzikie rośliny jadalne podlegały przekazowi poziomemu między dziećmi. Zapewne dorośli rzadko uważali&#13;
za istotne przekazanie takiej wiedzy dzieciom (a może sami już jej nie&#13;
mieli, por. rozdział III.7); dużo istotniejsze może dla nich być pokazanie roślin leczniczych. Dzieje się to w trakcie codziennych interakcji,&#13;
np. kiedy dziecko wymaga leczenia. Obserwowałam któregoś razu, jak&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
226&#13;
&#13;
�Irina (K. 33) opatrywała skaleczoną piętę swojej siostrzenicy Kristiny&#13;
(K. 12). Użyła do tego celu rannika (aloesu drzewiastego, Aloe arborescens Mill.). Podczas całej procedury, mimo że Kristina krzyczała wniebogłosy (trochę z bólu, a trochę ze strachu, bo w tym czasie bardzo nie&#13;
lubiła oglądać krwi), Irina opisywała wszystkie czynności, które wykonuje i dawała instrukcje, jak opatrzyć ranę przy użyciu rannika [notatka filmowa sierpień 2013].&#13;
Ogromnie ważne jest, z jakimi specjalistami, i mam tu też na myśli osoby zajmujące się domowym leczeniem, zbiorem roślin jadalnych&#13;
na potrzeby rodziny czy osoby chętnie opowiadające historie o roślinach, dziecko ma kontakt, kto jest w jego sieci; czy rodzice, dziadkowie&#13;
mają wiedzę, którą mogliby przekazać; z kim dzieci spędzają czas, jak&#13;
Baka, które dużo czasu spędzają w grupie rówieśniczej (Gallois i in.&#13;
2018). Z wielu moich rozmów czy to z dorosłymi, czy dziećmi wynika,&#13;
że skośny przekaz ma duże znaczenie. Starsze kobiety często wspominały, że nie uczyły się od matek, bo te nie miały czasu na zbieranie roślin, z kolei znane mi dzieci o szczególnie bogatych zielnikach często&#13;
wskazują na ciotki i babcie jako źródło wiedzy, a nie na matki. Henrich&#13;
i Broesch zwracają uwagę na oczywistą, ale istotną statystyczną prawidłowość, że zazwyczaj (i tak jest niewątpliwie w modelu wychowania&#13;
spotykanym w moim terenie) większość dorosłych spotykanych przez&#13;
dzieci nie jest ich rodzicami. Dlatego też z punktu widzenia przystosowania do życia opłaca się dzieciom naśladować i słuchać instrukcji&#13;
różnych dorosłych, nie tylko rodziców (przekaz skośny) (2011).&#13;
Prowadzi to badaczy do koncepcji dwustopniowego modelu uczenia się. Gdy dzieci są młodsze, uczą się od rodziców i najbliższej rodziny, wraz z wiekiem rozszerzają krąg ważnych dla siebie osób i porównują to, czego nauczyły się w domu, z tym, co robią inni. Jeżeli&#13;
zachowania innych dorosłych wydają się lepsze, uczący się je przyjmują (Kline i in. 2013).&#13;
IV. 4.4. Nauka przez obserwację&#13;
Czy nauka przez obserwację jest wynikiem przekazu poziomego, pionowego lub skośnego – zależnie od tego, kogo się obserwuje, czy raczej&#13;
jest indywidualnym sposobem tworzenia wiedzy? Granica jest dość&#13;
rozmyta, jednak dla płynności wywodu zdecydowałam się umieścić&#13;
rozważania na jej temat w tym miejscu pracy. Informacje o procesie&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
227&#13;
&#13;
�uczenia się przez obserwację bardzo rzadko pojawią się w badaniach&#13;
prowadzonych metodą retrospektywną. Moi rozmówcy właściwie nie&#13;
opowiadali o tym, że czegoś się nauczyli, patrząc, jak ktoś inny to robi.&#13;
Opowiadali o przekazie zwerbalizowanym czy to w postaci słów wypowiedzianych, czy zapisanych, choć na pewno i tym sposobem zdobywali fragmenty zielników mentalnych. Musiało zdarzać się im obserwować zbiór, przygotowywanie czy stosowanie leków roślinnych albo&#13;
potraw z dzikich roślin jadalnych. Dość wyjątkowe pod tym względem&#13;
były opowieści niektórych moich rozmówczyń o przyrządzaniu jedzenia przez ich matki podczas głodu 1947 roku (rzadziej 1933 – mniej&#13;
z nich ten czas pamiętało). Były to obserwacje, które nie owocowały&#13;
później własnymi próbami odtworzenia niezbędnych czynności, zdobyciem umiejętności. Niemniej, ze względu na okoliczności, w których&#13;
ta wyłącznie obserwacyjna wiedza powstawała, opowieści o wykonywanych przez matki czynnościach były bardzo sugestywne. Na przykład babka Stasia opowiadała o robieniu placków z kwiatów akacii [robinii akacjowej, Robinia pseudoacacia L .]:&#13;
Ty wiesz co [z radością w głosie, jakby miała coś bardzo ciekawego&#13;
do opowiedzenia], po wojnie w 47 roku był głód, ja nie wiem, tu był,&#13;
gdzieś nie było, gdzieś do zachodniej [Ukrainy] nasi jeździli za chlebem tego roku, to w zachodniej szukali. My narwiemy akaciu, same&#13;
te kwiatki, tak o z tych rurek [pokazuje zdejmowanie kwiatów z (używając botanicznego języka) osi kwiatostanu], świeżą akację, do wielkiej makutry, tłuczkiem (makohonom) utarłyśmy i piekłyśmy placki i tak jadłyśmy, a jakie dobre to było, jak miałam gdzieś tak lat...&#13;
No z 1938 roku jestem, to byłam taka, że już pamiętam. Poszłyśmy, narwałyśmy akacii i łuskamy, a mama roztarła, roztarła, no roztarła tak,&#13;
jak ziemniaki się rozciera, to trzeba rozetrzeć, bo grudka w środku jest&#13;
[kielich kwiatu], jak wyschnie to nic, ale jak świeże, to trzeba rozcierać, płatki to nic, można by było zgnieść, a to trzeba rozcierać. Kwiat&#13;
akacii jest leczniczy, no leczniczy, my głód przeżyłyśmy. [K. 75, babka&#13;
Stasia, nagrania do filmu/babcia Stasia (00.15.12)]&#13;
Babka Stasia sama nigdy nie ucierała akacii na placki ani ich nie smażyła. Zna ten proces wyłącznie z obserwacji mamy, z czasu, gdy była&#13;
dziewięcioletnią dziewczynką.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
228&#13;
&#13;
�Soumhya Venkatesan, opisując proces zdobywania umiejętności&#13;
tkania mat Korai w stanie Tamilnadu w Indiach, podkreśla, że sama&#13;
obserwacja czy naśladownictwo praktyk (practical mimesis) nie wystarczy, by zdobyć umiejętność (2010). Różnica między „lekką”, sprawną&#13;
ręką praktyka a „ciężką” adepta (Ingold 2001) polega w dużym stopniu&#13;
na zdolności improwizacji i rozwiązywania pojawiających się po drodze problemów. Jeśli praktykujemy coś od dawna, wyrabia nam się&#13;
intuicja, dająca możliwość eksperymentowania w zetknięciu ze spotykaną w otoczeniu różnorodnością. Czy będzie to (jak w wypadku&#13;
moich badań) różnorodność symptomów choroby i roślin leczniczych&#13;
(również ta międzyosobnicza wynikająca z czynników genetycznych&#13;
lub środowiskowych; por. opisana wcześniej wielkość blaszki liściowej&#13;
i smak ochanki [świetlika, Euphrasia sp.] rosnącej na słońcu i w cieniu), czy (jak w wypadku badań Venkatesan) nierówna grubość włókna&#13;
lub pozycja węzła. Inaczej mówiąc, sama obserwacja nie oznacza zdobycia mētis.&#13;
Niektórzy badacze sugerują, że nauka przez obserwację to przede&#13;
wszystkim dziecięcy sposób uczenia się, który zachodzi najczęściej&#13;
w gronie bliskich osób, nierzadko nauka jest swego rodzaju „produktem&#13;
ubocznym” życia społecznego (Gaskins, Paradise 2010: 85). Gaskins&#13;
i Paradise twierdzą, że w niektórych kulturach są tworzone szczególnie&#13;
sprzyjające warunki do nauki przez obserwację i jest ona w nich wyjątkowo ważnym sposobem przekazu wiedzy w każdym wieku (2010:&#13;
86). Niewątpliwie mieszkańcy Podola Wschodniego też uczą się w ten&#13;
sposób, ale zwykle o tym nie opowiadają i dorośli rzadko tworzą celo111&#13;
wo warunki do takiego sposobu uczenia się . Raczej zachęcają dzieci&#13;
czy badaczkę do podejmowania prób wykonywania nowych czynności.&#13;
Zastanawiające, czy nie dzieje się tak dlatego, że dorośli uważają obserwację za nicnierobienie, proces, o którym nie myśli się świadomie&#13;
jako o nauce. Gaskins i Paradise uważają taką sytuację za dość typową dla społeczeństw, w których przywiązuje się dużą wagę do edukacji&#13;
111.&#13;
&#13;
Zupełnie inaczej miało się to w badaniach Dubosta i współpracowników: ich rozmówczynie i rozmówcy deklarowali, że wiedzę ziołoleczniczą zdobywali przez obserwację. Może było tak dlatego, że osoby leczące strzegą pilnie swojej wiedzy przed innymi&#13;
przedstawicielami Hmongów (swojej społeczności) i obserwacja jest często jedynym&#13;
sposobem pozyskania wiedzy bez ponoszenia wysokich kosztów. Niemniej jednak osoby&#13;
uczące się tą metodą nie zostawały profesjonalnymi zielarzami (Dubost i in. 2019).&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
229&#13;
&#13;
�szkolnej (2010: 90). Innym i być może ważniejszym czynnikiem może&#13;
być to, że, jak mówi Rebecca Zarger, wiedza o leczeniu i posługiwaniu&#13;
się roślinami leczniczymi jest raczej przekazywana przy pomocy instrukcji od osoby dorosłej lub różnego rodzaju wspomagania przez nią&#13;
zdobywania doświadczeń i wyciągania wniosków niż przez obserwację&#13;
(2010: 344).&#13;
IV. 4.5. Autorytet&#13;
Ciekawe metodologicznie badanie przeprowadzili Henrich i Broesch&#13;
(2011), sprawdzając, kto jest postrzegany jako osoba o większym autorytecie w zakresie TEK. W jego wyniku doszli do wniosku, że im więcej lat formalnej edukacji ma za sobą osoba, tym jest mniej prawdopodobne, że będzie autorytetem w zakresie wiedzy tradycyjnej (TK).&#13;
Wyniki moich obserwacji zdają się wskazywać na podobną tendencję:&#13;
we wsiach będących wąsko pojętym obszarem moich badań mieszkało&#13;
kilka osób, które były agronomami za czasów sowchozu – miały wykształcenie rolnicze lub przyrodnicze. Mimo że same postrzegały się&#13;
jako autorytety w dziedzinie wszelkiej wiedzy o roślinach, w tym leczniczych, i posiadały liczne książki o nich, stanowiąc źródło literatury&#13;
zielarskiej, nigdy nie zauważyłam, by były traktowane jak autorytety&#13;
w kwestii samoleczenia; by to one były tymi osobami, do których się&#13;
idzie po radę. Poleca się osoby z dużą praktyką samoleczniczą i bogatymi zielnikami mentalnymi. Dobrym przykładem jest tu historia mojego&#13;
spotkania z babką Maszą – emerytowaną agronomką. Została mi polecona na samym początku badań przez osobę, która uznała, że szukam&#13;
ludzi z odpowiednim wykształceniem, a nie z wiedzą praktyczną.&#13;
Później, w trakcie badań, ani razu nie słyszałam o tym, by ktoś korzystał z jej porady. Babka Masza była zadowolona z mojej wizyty. Uważała&#13;
się za właściwą osobę do opowiadania mi o roślinach. Od razu wyciągnęła książkę Popova i zaczęła ją ze mną oglądać, strona po stronie pokazując wszystkie znajdujące się tam rośliny. Niechętnie przyznawała&#13;
się do tego, że którejś nie zna, czy z niej nie korzysta – zupełnie inaczej&#13;
niż pozostali rozmówcy pokazujący mi swoje książki. Mieli zwykle dość&#13;
krytyczny stosunek do nich – często mówili, że jest w nich dużo niepotrzebnych czy nierosnących w okolicy roślin. Wykształcenie, choć&#13;
przez samą babkę Maszę odbierane jako coś, co powinno przekonywać sąsiadów do korzystania z jej wiedzy, dla nich nie było kryterium&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
230&#13;
&#13;
�podczas szukania porady. Podobnie jest w wypadku książek, których&#13;
język jest, do pewnego stopnia, naukowo-techniczny: uogólnione informacje o danej roślinie budzą nieco mniej zaufania, a przede wszystkim systematycznego zainteresowania niż gazety, w których są opisane&#13;
konkretne przypadki i porady określonych osób. Uogólnienie, będące&#13;
jedną z cech naukowości, niekoniecznie jest dla moich rozmówców&#13;
sposobem na uprawomocnienie informacji zawartej w czytanym tekście. Pozycja w społeczności, a nie tylko wiedza danej osoby, wpływa&#13;
na to, czy jest ona źródłem wiedzy dla innych (por. Henrich i Broesch&#13;
2011). Na przykład Witia – osoba o szczególnie bogatym zielniku mentalnym – nie jest lokalnym rozsadnikiem wiedzy o roślinach; wiąże się to z tym, że jest uważany za osobę specyficzną, trochę dziwną,&#13;
ze względu na sposób życia i bycia nie cieszy się dużym szacunkiem&#13;
w społeczności.&#13;
Na autorytet w dziedzinie wiedzy dotyczącej roślin mogą wpłynąć&#13;
działania niezwiązane z nią bezpośrednio. Przykładem niech tu będzie&#13;
historia utraty zaufania przez Tonię i jej koleżanki do Natalii Zemnej –&#13;
autorki audycji radiowych i telewizyjnych, właścicielki gazety „Zelena&#13;
planeta” i firmy Zelena apteka (sieci aptek i firmy produkcyjnej), gdy&#13;
ta rozpoczęła karierę polityczną. Wiąże się to z niskim zaufaniem&#13;
do polityków i ograniczonym zaufaniem do osób leczących za pieniądze (podających konkretną cenę za usługę).&#13;
U dzieci większe niż przeciętne zainteresowanie roślinami zwykle&#13;
wiązało się z obecnością znaczącego dorosłego – wnuczka cioci Mili,&#13;
Andrij i ciotka zbierająca lecznicze rośliny na sprzedaż, Nastia i babcia z Krasnego – lecząca i zbierająca. Zgadza się to z obserwacjami,&#13;
że z wiekiem zmniejsza się udział przekazu pionowego (Garfield Z.H.,&#13;
Garfield M.J., Hewlett 2016; Hewlett B.S., Fouts, Boyette, Hewlett B.L .&#13;
2011).&#13;
Podkreślałam już, że rozmówcy nie traktują swoich książek bezkrytycznie. Lewis, opisując czasopisma czytane przez ukraińskie&#13;
osadniczki w Kanadzie, nawiązuje do tego, że autorytet słowa pisanego bierze się z autorytetu Biblii (1990) – na pewno takie powiązanie istniało, czy ma znaczenie i dziś dla moich rozmówców, trudno&#13;
mi powiedzieć. Jestem jednak przekonana, że na obniżenie autorytetu wynikającego li tylko z tego, że coś jest napisane i wydrukowane,&#13;
wpływa doświadczenie Związku Radzieckiego: kontaktu z oficjalnymi&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
231&#13;
&#13;
�instytucjami państwa, a stopniowo też będzie się zaznaczać świadomość tego, że choć to, co dostępne w internecie, jest tekstem pisanym, nie zawsze warto je traktować jako wiarygodne. Ilustracją niech&#13;
będzie informacja napisana na drzwiach stroyinieckiego ambulatorium, że pacjenci z kaszlem powinni wchodzić do środka w maseczkach (zdjęcie sierpień 2013). Nikt nie traktuje jej poważnie i nie stosuje&#13;
się do niej. To, po prostu coś, co trzeba napisać i tyle, ale wykonywać,&#13;
to już zupełnie inna sprawa...&#13;
&#13;
Fot. 17. �Ogłoszenia na drzwiach stroyinieckiej przychodni. Na górze informacja o tym, że osoby&#13;
z kaszlem są przyjmowane wyłącznie w maseczkach. Jest to martwy przepis.&#13;
&#13;
Niektórzy autorzy tekstów, szczególnie pojedynczych artykułów&#13;
i kolumn w gazetach (niepoświęconych wyłącznie narodnej medycynie, jak „Babushka” czy „ZOZh”) uprawomocniają swój autorytet odpowiednim tytułem (wspominałam o tym w podrozdziale IV.1). Na zdjęciu&#13;
poniżej autorami są kandydat (doktor) nauk biologicznych i kandydat&#13;
nauk medycznych. Dla Poli – właścicielki tego wycinka – ważna jest&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
232&#13;
&#13;
�historia o kminku, to ona ją zaciekawiła, wykształcenie autorów nie&#13;
miało takiego znaczenia.&#13;
&#13;
Fot. 18. �Artykuł z rubryki „Zelena apteka”, podpis pod tekstem: Grigorij Smyk doktor nauk biologicznych. Wycinek należy do Poli.&#13;
&#13;
IV. 5. Wielość wielostopniowych taktyk tworzenia wiedzy&#13;
i jej przekazu&#13;
Widać, że rozmówcy stosowali bardzo różnorodne taktyki tworzenia&#13;
i przekazu wiedzy; jest to wyraźne zarówno wśród dzieci, jak i doro112&#13;
słych . Wszyscy korzystają równie chętnie z przekazu pionowego&#13;
(i to o obu wektorach) oraz – szczególnie ważnego w dorosłym życiu –&#13;
przekazu skośnego i poziomego. Ich wyjątkowa istotność w dorosłości&#13;
112.&#13;
&#13;
Używam słowa „taktyki” za Michelem de Certeau, który posługuje się nim, by opisać&#13;
praktyki kłusowania po tekście i wiedzy. Taktyka (stosując militarystyczne odniesienia)&#13;
charakteryzuje się tym, że „korzysta ze »sposobności« i od nich zależy, nie posiadając&#13;
bazy [w przeciwieństwie do strategii, za którymi stoją władza i »własność« – oznaczająca&#13;
zwycięstwo miejsca nad czasem], w której mogłaby zdobywać przewagę (…) Ogólnie&#13;
mówiąc, taktyka jest sztuką słabego” (2008: 37). Uważam te działania za taktyki, ponieważ odpowiadają na potrzebę chwili, dostosowują się do zastanych warunków, w przeciwieństwie do strategii nie tworzą dyskursu całościowego.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
233&#13;
&#13;
�nie wyklucza tego, że i dzieci korzystają z tych taktyk przekazu wiedzy.&#13;
Victoria Reyes- García, Kathryn Demps, i Sandrine Gallois, opisując&#13;
koncepcję wielostopniowej strategii przekazu, odwoływały się do ba113&#13;
dań dzieci w różnych społecznościach (2016) . Wskazywały na to,&#13;
że dzieci najpierw uczą się od rodziców w przekazie pionowym, ale&#13;
szybko zaczynają też korzystać z przekazu skośnego, bo, jak podkreślają Richard McElreath i Pontus Strimling, w populacji jest więcej osób&#13;
niebędących rodzicami danego dziecka, niż będących, więc ewolucyjnie wygrywającą strategią jest uczenie się również od tych pierwszych społeczności jest duża różnorodność wiedzy posiadanej przez&#13;
poszczególne osoby (2008). Ponadto w wielu społecznościach ważny,&#13;
również w dzieciństwie, jest przekaz poziomy w grupie rówieśniczej&#13;
(Reyes- García i in. 2016).&#13;
Podobne obserwacje mieli: Kline i inni (2013); Schniter ze współpracownikami (2015); Gallois i koledzy (2018). Michelle Ann Kline&#13;
podkreśla, że modele ewolucyjne przekazu informacji przewidują,&#13;
że w społecznościach o małej wewnętrznej różnorodności kulturowej&#13;
i w dziedzinach wiedzy, w których różne kulturowe warianty zachowań&#13;
są równie atrakcyjne, będzie dominował przekaz pionowy. Natomiast&#13;
tam, gdzie ta różnorodność jest większa, będzie dominować dwustopniowa strategia przekazu wiedzy (Kline i in. 2013). W badaniach kładłam większy nacisk na przyglądanie się LEK dorosłych i bardzo wyraźnie widzę, że również w dorosłości mamy do czynienia ze wszystkimi&#13;
trzema rodzajami przekazu. Są momenty w życiu, kiedy któryś z nich&#13;
zaczyna dominować, dlatego również można mówić o stopniowalności&#13;
przekazu, np. okres zakładania rodziny często jest ważnym momentem&#13;
(stopniem wtajemniczenia) większej intensywności zdobywania LEK.&#13;
Pojawia się ważna skośna ścieżka przekazu od rodziców współmałżonka. Narodziny dzieci wzmacniają zarówno przekaz pionowy (szczególnie od matek i babek), jak i poziomy od osób będących w podobnej&#13;
sytuacji życiowej. Nie prowadziłam systematycznych badań porównujących LEK osób w podobnym wieku, mających i nie mających rodziny.&#13;
113.&#13;
&#13;
Autorki posługują się terminem strategia, jednak nie robią tego w de certeau’wskim&#13;
sensie, a raczej zgodnie ze sposobem stosowania go w naukach biologicznych, gdy&#13;
mówi się np. o strategiach ewolucyjnych. Zgodnie z moim rozumieniem: dla Michela&#13;
de Certeau strategie ewolucyjne byłyby taktykami – wykazują dużo silniejszy związek&#13;
z czasem niż z miejscem, nie stoi za nimi „władza”, są raczej sztuką słabych.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
234&#13;
&#13;
�Mogłoby to być bardzo ciekawe porównanie, choć nie byłoby to łatwe&#13;
technicznie ze względu na powszechność wstępowania w związek małżeński w moim terenie. Bardzo wyraźnie rysuje się w moich wynikach&#13;
wielość taktyk uczenia się. Wiedza o roślinach – szczególnie leczniczych, jest na tyle ważna wśród mieszkańców wsi Podola Wschodniego,&#13;
że zdobywa się ją wszelkimi możliwymi metodami; tworzy przez całe&#13;
życie – rozmawiając z ludźmi i zadając im pytania (spokrewnionym,&#13;
powinowatym, zaprzyjaźnionym czy obcym – pracownikom aptek, lekarkom, sprzedawcom ziół na targu, a także przygodnie spotkanym&#13;
osobom, np. współpasażerkom w transporcie publicznym czy innym&#13;
pacjentom w szpitalu); obserwując (szczególnie w dzieciństwie); samodzielnie eksperymentując; czytając książki, czasopisma, słuchając&#13;
audycji w radiu i czasem oglądając programy w telewizji; a nawet analizując opakowania leków ziołowych w aptece.&#13;
Tworzenie wiedzy przebiega w wielowątkowym procesie wypróbowywania i inkorporowania informacji, opartym na wielości taktyk&#13;
pozyskiwania wiadomości. Z nici relacji z różnymi źródłami (w tym&#13;
z własnym doświadczeniem) tka się całościowy obraz rośliny w zielniku (włączone są weń opowieści i odczucia pochodzące ze wszystkich&#13;
zmysłów), dlatego trudno jest jednoznacznie określić reprezentameny&#13;
i interpretanty, umożliwiające rozpoznanie danej rośliny w środowisku&#13;
lub poza nim (np. na ilustracji).&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
235&#13;
&#13;
��V. Podsumowanie&#13;
&#13;
Praktykowanie lokalnej wiedzy o środowisku (LEK) na Podolu&#13;
Wschodnim cechuje bardzo silne zainteresowanie wiedzą o roślinach, widoczne również wśród młodszego pokolenia. Przyczynia się&#13;
ono do tego, że moi rozmówcy stosują różnorodne taktyki uczenia się&#13;
(etnobiolodzy i psycholodzy ewolucyjni, jako że odwołują się do innego uniwersum pojęciowego, powiedzieliby raczej: strategie [patrz:&#13;
przypis 113] – multiple learning strategies za Kline i in. [2013]), a z kolei&#13;
ich obecność odzwierciedla (i w wyniku sprzężenia zwrotnego zwiększa) istotność i żywotność tej wiedzy, a tym samym bogactwo zielników mentalnych ludzi tam mieszkających. Podczas badań zarejestrowałam stosowanie 158 lokalnych taksonów roślin. Właściwie wszyscy&#13;
starają się zapamiętywać informacje o roślinach, na które natrafią czy&#13;
to w rozmowie, czy podczas oglądania telewizji, czy w innych okolicznościach. Można to nazwać elementem ich strategii przetrwania, radzenia sobie z przeciwnościami w obliczu funkcjonowania oficjalnej&#13;
służby zdrowia, świadczy o elastyczności (resilience) w radzeniu sobie z codziennością, a głównie tymi jej elementami, które są związane&#13;
114&#13;
z poruszaniem się w krajobrazie medycznym .&#13;
114.&#13;
&#13;
W etnobotanice zwraca się niejednokrotnie uwagę na przystosowawczą elastycz-&#13;
&#13;
ność wiedzy i praktyk związanych z roślinami, wskazuje się na to, że TEK (czy LEK, LEP,&#13;
ILK – w zależności od tego, którego terminu dana osoba używa) w zmiennych warunkach otoczenia społecznego i naturalnego może dawać szansę na poradzenie sobie,&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
237&#13;
&#13;
�Poszczególne osoby mają w zielnikach różne taksony roślin, które&#13;
są dla nich najważniejsze, niemniej właściwie zawsze są to rośliny lecznicze. Nie spotkałam się z tym, by ktoś dorosły uznał za najważniejszą&#13;
dla siebie roślinę jadalną. Dzieci jako szczególnie ważne wymieniają&#13;
często rośliny z potencjałem tożsamościowotwórczym, są one również ważne dla dorosłych, ale nie najważniejsze. Do pewnego stopnia&#13;
wyjątkowa jest tu kalina, która jest zarówno rośliną leczniczą, ozdobną, zakorzenioną w folklorze, jak i tożsamościowotwórczą. Niektóre&#13;
kobiety o bogatych zielnikach wybierały ją jako bohaterkę sesji zdjęciowej z najważniejszą rośliną. Oczywiście to, która roślina wysuwa&#13;
się na pierwsze miejsce w czyimś zielniku mentalnym, jest zmienne&#13;
w czasie. Zarówno w większej skali – różne okresy w życiu, jak i mniejszej – chwilowe fascynacje.&#13;
W całej pracy starałam się wskazywać na procesualność i zmienność wiedzy oraz praktyk moich rozmówców. Pokazywałam między&#13;
innymi innowacje związane z używaniem książek i zmianami w środowisku, np. pojawienie się korinia (szkarłatki amerykańskiej, Phytolacca&#13;
americana L .). LEK dla moich rozmówców jest niewątpliwie tym,&#13;
co wspomaga ich radzenie sobie z różnego rodzaju kryzysami, głównie związanymi z funkcjonowaniem państwa; nie odczuwają jeszcze&#13;
tak silnie zmian klimatycznych, by szukali w LEK odpowiedzi na nie,&#13;
ale ciągłe tworzenie LEK i otwartość na różne źródła wiedzy może się&#13;
okazać podłożem do radzenia sobie z nimi, podwaliną ich elastyczności (resilience) (por. Hernández-Morcillo i in. 2014). Ciekawym wynikiem jest wskazanie na przekaz wstępujący pionowy, zapewne obecny&#13;
i w innych kontekstach badawczych, ale nie analizowany w żadnych&#13;
znanych mi tekstach etnobotanicznych.&#13;
Semiotyka Peirce’a nie wydaje mi się w pełni wyjaśniać tego, jak ludzie rozpoznają rośliny, ani nie tłumaczy całościowo procesu inkorporowania wiedzy z tekstów do zielników mentalnych, choć jej zastosowanie rzuca pewne światło na te procesy (por. Sõukand 2010). Niemniej&#13;
procesy te odbywają się, moim zdaniem, w dużej mierze na poziomie&#13;
pozawerbalnym i nie odwołującym się również do znaków. Mają liczne&#13;
znamiona wiedzy ucieleśnionej, a w wielu sytuacjach są wręcz nacechowaną swoistym sprytem mētis.&#13;
przystosowanie się do nowych okoliczności (np. Berkes, Folke 2002; Ladio, Lozada 2009;&#13;
Ceuterick, Vanderbroek, Pieroni 2011).&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
238&#13;
&#13;
�Mogę stwierdzić, że to nie źródło wiedzy determinuje sposób poruszania się w środowisku, ważniejsze są raczej cechy taksonu rośliny&#13;
(np. długość kwitnienia) i cel, w jakim jest zbierana. Praktyki zbieracze&#13;
są różnorodne – związane ze znajomymi od pokoleń miejscami zbierania („własnymi” garbami – wzgórzami) i znanymi od dzieciństwa taksonami, a także z obserwacją nowych siedlisk, w których osoba przebywa w czasie całego swojego życia. Poszukiwanie nowych taksonów&#13;
roślin do zielnika i nieznanych wcześniej informacji o bliskich taksonach odbywa się właściwie bezustannie. Dzieje się to zwykle w znajomych siedliskach. Nie jest też typową ingoldowską wędrówką do celu.&#13;
Posiadanie wiedzy i roślin (bogatego zielnika mentalnego) jest ważne&#13;
dla bardzo wielu osób w terenie moich badań, zbieranie roślin daje&#13;
poczucie sprawczości, radość i zaspokaja potrzebę kolekcjonowania.&#13;
Większość osób w poszukiwaniach roślin leczniczych zaczyna&#13;
od choroby – problemu, który im doskwiera, więc chcą rozwiązać.&#13;
Osoby wyjątkowo zainteresowane tematem mogą rozpocząć poszukiwania taksonów do zielnika mentalnego od rośliny, która ich sama&#13;
w sobie zaciekawiła. Ważne jest również szukanie roślin leczących&#13;
„nowe choroby”, takie jak np. nadciśnienie i cukrzyca, znajdowanie&#13;
informacji o tym, jakie znane taksony roślin są pomocne przy takich&#13;
schorzeniach. Przy poszukiwaniu wiadomości w mediach dla większości osób bardziej dostępna jest wiedza zawarta w czasopismach niż&#13;
książkach. Jest tak ze względu na ich język – pisany, ale przypominający przekaz oralny, a także na to, że opisywane są tam doświadczenia konkretnych ludzi. Taka indywidualnie sprawdzona wiedza ma dla&#13;
wielu osób większy autorytet, niż napisana technicznym językiem&#13;
uogólniona wiedza naukowców. Nasuwa się dość oczywiste stwierdzenie, że zapisane czy zobrazowane informacje, żeby były wykorzystywane, muszą być zrozumiałe dla czytającego czy oglądającego, muszą być&#13;
ciekawe, potrzebne, a także robić wrażenie wiarygodnych. Wyraźnie&#13;
widoczne w analizowanym materiale jest to, jak czytelnicy „kłusują”&#13;
po tekście, raczej nie zmieniając siebie pod jego wpływem, a dostosowując to, co czytane, do siebie (de Certeau 2008). Potrzeby zaspokajane przez zielniki mentalne zmieniają się w czasie, dlatego posiadanie książek i czasopism jest kapitałem czy też zasobem, który warto&#13;
posiadać, by skorzystać z niego w odpowiednim momencie. Ponadto&#13;
książki funkcjonują w sposób stosunkowo statyczny, raczej po prostu&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
239&#13;
&#13;
�się je posiada, natomiast zainteresowani, szczególnie rozmówczynie, wymieniają się numerami czasopism, zdarza się, że spotykają się,&#13;
by o nich rozmawiać. Moim zdaniem standaryzacja wiedzy pod wpływem źródeł pisanych przebiega głównie na poziomie języka i dyskursu, a w dużo mniejszym stopniu na poziomie praktyk.&#13;
Żeby móc korzystać ze źródeł pisanych, trzeba zapamiętać wiele&#13;
nazw. Gros taksonów roślin funkcjonuje równolegle pod co najmniej&#13;
dwiema z nazw: ukraińską, rosyjską lub lokalną. Nazwa bywa tym,&#13;
co umożliwia komunikację, czyli przekaz wiedzy, dlatego tworzy się&#13;
zielniki nasycone nazwami.&#13;
Kiedy zaczynałam prowadzić badania, nie było opartych na podobnej metodologii analiz prowadzonych w Ukrainie. Najbliższe temu,&#13;
co robiłam, były wówczas prace etnobotaniczek lingwistycznych,&#13;
np. współpracującej z Valerią Kolosovą Inny Gorofianiuk. W 2015 roku&#13;
Renata Sõukand i Andrea Pieroni – koledzy z „grupy Padise” (zrzeszającej badaczy zajmujących się etnobotaniką w Europie Środkowej&#13;
i Wschodniej), z którą od początku dyskutowałam mój projekt badawczy, przeprowadzili krótkie badania porównawcze roślin leczniczych&#13;
(medycznych i weterynaryjnych) oraz dzikich roślin jadalnych używanych przez Hucułów na rumuńskiej i ukraińskiej Bukowinie (Sõukand,&#13;
Pieroni 2016). Rok później prowadzili badania dotyczące korzystania&#13;
z dzikich roślin jadalnych na ukraińskim Polesiu (Pieroni i Sõukand&#13;
2018). Ponadto Łukasz Łuczaj wraz z Kingą Stawarczyk, Tomaszem&#13;
Kośkiem, Marcinem Pietrasem i Anną Kujawą prowadzili etnobotaniczne badania powrotowe wśród ukraińskojęzycznych mieszkańców&#13;
Maramureszu (północna Rumunia) między późną jesienią 2012 a latem 2014 roku (Łuczaj, Stawarczyk, Kosiek, Pietras, Kujawa 2015). To,&#13;
co ważne w moim sposobie prowadzenia badań, to wiązanie wyników&#13;
z szerszymi procesami zachodzącymi w Ukrainie i świecie, stosunkowo długi czas spędzony w terenie, powroty w różnych porach roku,&#13;
co wpłynęło na jakość pozyskiwanych danych, umożliwiło lepsze zrozumienie kontekstu. Za specyficzne i ważne uważam również włączenie w obręb badań wykorzystywania przez rozmówców tekstów pisanych, sposobu włączania do zielników mentalnych pochodzącej z nich&#13;
wiedzy. Ważnym wnioskiem jest to, że ludzie nie zawsze wykorzystują&#13;
całe swoje zielniki mentalne, ważnym ich elementem jest samo posiadanie – zakonserwowanych bądź rosnących w ogródku roślin i wiedzy&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
240&#13;
&#13;
�o nich. Możliwość ich wykorzystania w razie potrzeby, a w odniesieniu do wiedzy może być to nawet za wiele lat, w innym momencie życia, jest ważnym źródłem poczucia sprawczości. Do pewnego stopnia&#13;
jest też zapewne wynikiem pasji kolekcjonerskiej, często spotykanej&#13;
u zbieraczy chęci posiadania jeszcze tego czy tamtego taksonu.&#13;
Wyobrażam sobie, że wyniki moich badań można bardzo różnie interpretować i że np. fakt, że rozmówcy zastępują innymi botanicznymi taksonami taksony, których w rzeczywistości poszukiwali – patrz&#13;
historia rostoropshy (ostropestu plamistego, Silybum marianum (L .)&#13;
Gaertn.), a później tylko posiadają taką roślinę, lecz z niej nie korzystają, może dla wielu oznaczać ogromne zubożenie LEK moich rozmówców. Ja jestem jak najdalsza od tego rodzaju interpretacji. Uważam,&#13;
że kluczowa tu jest, motywowana różnymi czynnikami, potrzeba wchodzenia w interakcję z roślinami, tworzenia bogatych, wielowątkowych&#13;
zielników mentalnych. To ona jest zakorzeniona w sposobach życia&#13;
danej społeczności, z nich wynika i jednocześnie wpływa na ciągłe&#13;
wytwarzanie LEK. Przyglądanie się takim procesom w szerokim kontekście daje możliwość zrozumienia relacji ludzi z ich środowiskiem,&#13;
a w efekcie może mieć praktyczne znaczenie, np. dla mądrze i szeroko&#13;
rozumianej dbałości o środowisko (celowo unikam słowa ochrona, które w moim odczuciu stawia chroniącego ponad tym, co chroni, czyni&#13;
go odrębnym) a tym samym o żyjące w nim ludzkie-zwierzęta. Uważam&#13;
również, że nie można zapominać o tym, jak swoją wiedzę i jej wartość&#13;
rozumieją sami ją posiadający i czy dla nich np. włączanie źródeł pisanych w proces tworzenia LEK świadczy o jej ubóstwie (por. Makovicky&#13;
2010: 77); w wypadku moich rozmówców na pewno tak nie jest.&#13;
Nadal jest w tym regionie i innych częściach Ukrainy wiele interesujących tematów do zbadania – zarówno dla badaczy lokalnych, jak&#13;
i obcych. Na pewno warto w przyszłości przeprowadzić badania, które&#13;
umożliwiłyby odniesienie wyników z regionu, który nazwałam „środkowym na wielu płaszczyznach”, do regionów Ukrainy o innej historii&#13;
i florze. Ponadto interesujące może być prześledzenie, kto i jak korzysta&#13;
z coraz większej liczby stron internetowych i kanałów na YouTubie poświęconych narodnej medycynie. Wywołana wojną na wschodzie kraju&#13;
większa mobilność ludzkich aktorów (zarówno przymusowa, jak i dobrowolna, wewnątrz państwa i poza jego granicami), wpływa zapewne&#13;
na procesy tworzenia LEK i sposoby codziennego z niej korzystania.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
241&#13;
&#13;
�Przyjrzenie się tym procesom może mieć zarówno praktyczne znaczenie dla migrujących, jak i wskazać na elementy budowania swojego&#13;
miejsca w nowym środowisku społecznym i przyrodniczym. Ze względu na silny tożsamościowotwórczy aspekt LEK może ona być odbiciem&#13;
wywołanych wojną działań związanych z budowaniem ukraińskiej tożsamości. To tylko kilka potencjalnych kierunków badań blisko powiązanych z kwestiami omawianymi w tej pracy.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
242&#13;
&#13;
�VI. Bibliografia&#13;
&#13;
Anderson, E.N. (2012). Tales Best Told out of School: Traditional LifeSkills Education Meets Modern Science Education. In: H. Kopnina&#13;
(ed.), Anthropology of Environmental Education (p. 41–64). New York:&#13;
Nova Science Publishers.&#13;
Atran, S. (1998). http://jeannicod.ccsd.cnrs.fr/ijn_00000109/fr/&#13;
http://jeannicod.ccsd.cnrs.fr/ijn_00000109/fr/ehavioral and Brain&#13;
Sciences, 21 (4), 547–609. doi:10.1017/s0140525x98001277.&#13;
Atran, S. (1998). Folk biology and the anthropology of science: Cognitive universals and cultural particulars. Behavioral and Brain Sciences, 21 (4), 547–609. doi:10.1017/s0140525x98001277.&#13;
Atran, S. &amp; Medin, D. (2008). The Native Mind and the Cultural Construction of Nature. Cambridge (Massachusetts, USA), London: a Bradford&#13;
Book, The MIT Press.&#13;
Babai, D. &amp; Molnar, Z. (2016). Species-rich Mountain Grasslands&#13;
Through the Eyes of the Farmer: Flora, Species Composition, and&#13;
Extensive Grassland Management. Marator, 21, 147–169, Pozyskano&#13;
z http://marator.muzeultaranuluiroman.ro/archive/marator-21-2016&#13;
[dostęp: 15.04.2017].&#13;
Baines, K. (2018). But are they actually healthier? Challenging the&#13;
health/wellness divide through the ethnography of embodied ecological heritage. Medicine Anthropology Theory, 5 (5), 5–29. doi:&#13;
10.17157/mat.5.5.461.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
243&#13;
&#13;
�Baines, K. &amp; Zarger, r.K. (2012). Circles of Value: Integrating Maya Environmental Knowledge Into Belizean Schools. In: H. Kopnina (ed.),&#13;
Anthropology of Environmental Education (p. 65–86). New York: Nova&#13;
Science Publishers.&#13;
Baldy, A . (2007). Przyczynek do Ch.S. Peirce’a koncepcji znaku. Studia&#13;
Philosophiae Christianae, 43 (2): 119–131.&#13;
Banchiamlak, N.T. &amp; Young-Dong, K. (2019). Ethnobotanical study&#13;
of medicinal plants in the Hawassa Zuria District, Sidama zone,&#13;
Southern Ethiopia. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine,&#13;
15 (25). doi: 10.1186/s13002-019-0302-7.&#13;
Bazylevych, M. (2009). “ Who is Responsible for Our Health?” Changing Concepts of State and the Individual in Post-Soviet Ukraine. Anthropology of East Europe Review, 27 (1), 65–75.&#13;
Berkes, F., &amp; Folke, C. (2002). Back to the future: ecosystem dynamics&#13;
and local knowledge. In: L .H. Gunderson, &amp; C.S. Holling (eds.), Panarchy. Understanding transformations in human and natural systems&#13;
(p. 121–146). Washington, Covelo, London: Island Press.&#13;
Berlin, B., Breedlove, D.E., &amp; Raven, P.H. (1968). Covert Categories and&#13;
Folk Taxonomies. American Anthropologist, New Series, 70(2), 290–&#13;
299.&#13;
Bilaniuk, L . (2005). Contested tounges. Language politics and Cultural&#13;
Correction in Ukraine. Ithaca &amp; London: Cornell University Press.&#13;
Bilaniuk, L . (2012). Рок зроБлений в Україні: мовна політика в сфері&#13;
популярної музики [Rock wyprodukowany w Ukrainie: polityka&#13;
językowa w sferze muzyki popularnej]. W: B. Azhniuk (red.), Екологія&#13;
мови і мовна політика в сучасному суспільстві [Ekologia języka&#13;
i polityka językowa we współczesnym społeczeństwie] (s. 128–146).&#13;
Kijów: Dmytro Buraho Publishers.&#13;
Binde, P. (2001). Nature in Roman Catholic Tradition. Anthropological&#13;
Quarterly, 74(1), 15–27.&#13;
Boas, M. (1962). The Scientific Renaissance, 1450–1630. New York: Harper &amp; Brothers.&#13;
Boltarovych, Z. (2014). Ukraiinska narodna medycyna. Istoriia i praktyka. Audiobook, „ Audioknyga.UA”, https://www.youtube.com/&#13;
watch?v=d7WHyt4P_to [dostęp: 20.10.2018].&#13;
Bonneuil, C. (2002). The manufacture of species: Kew Gardens, the&#13;
empire and the standardisation of taxonomic practices in late 19th&#13;
century botany. In: M.-N. Bourguet, C. Licoppe, &amp; O. Sibum (eds.), Instruments, travel and science. Itineraries of precision from the 17th to the&#13;
20th century (p. 189–215). London &amp; New York: Routledge.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
244&#13;
&#13;
�Boyette, A .H. (2013). Social learning during middle childhood among Aka&#13;
foragers and Ngandu farmers of the Central African Republic, dysertacja&#13;
doktorska, Vancouver: Washington State University.&#13;
Bruschi, P., Sugni, M., Moretti, A ., Signorini, M. A ., &amp; Fico, G. (2019).&#13;
Children’s versus adult’s knowledge of medicinal plants: an ethnobotanical study in Tremezzina (Como, Lombardy, Italy). Revista Brasileira de Farmacognosia, 29, 644–655. doi: 10.1016/j.bjp.2019.04.009.&#13;
Bulakh, T. (2017). Made in Ukraine Consumer citizenship during EuroMaidan transformations. In: A . Polese, J. Morris, E. Pawłusz, O. Seliverstova (eds.), Identity and Nation Building in Everyday Post-Socialist&#13;
Life (p. 73–90). London &amp; New York: Routlege.&#13;
Bussmann, r., Paniagua-Zambrana, N.Y., Hart, r.E. at al. (2018). Research Methods Leading to a Perception of Knowledge Loss– One&#13;
Century of Plant Use Documentation Among the Chácobo in Bolivia.&#13;
Economic Botany 72(81), 81–93. doi: 10.1007/s12231-018-9401-y.&#13;
Caldwell, M.L . (2011). Dacha Idylls Living Organically in Russia’s Countryside. Berkeley, Los Angeles, London: University of California Press.&#13;
Cavalli-Sforza, L .L , Feldman, M.W., Chen, K.H., &amp; Dornbusch, S.M.&#13;
(1982). Theory and observation in cultural transmission. Science, 18,&#13;
19–27.&#13;
Cavalli-Sforza, L .L . &amp; Feldman, M. (1981). Cultural Transmission and&#13;
Evolution. Princeton: Princeton University Press.&#13;
Chervona kniga Allium. (2009). Pozyskano z http://redbook-flora.land.&#13;
kiev.ua/60.html [dostęp: 4.03.2019].&#13;
Chervona kniga Galanthus. (2009). Pozyskano z http://redbook-flora.&#13;
land.kiev.ua/63.html [dostęp: 4.03.2019].&#13;
Ceuterick, M., Vanderbroek, I., &amp; Pieroni, A . (2011). Resilience of Andean urban ethnobotanies: a comparison of medicinal plant use among&#13;
Bolivian and Peruvian migrants in the United Kingdom and in their&#13;
countries of origin. Journal of Ethnopharmacology, 14, 136 (1), 27–54.&#13;
doi: 10.1016/j.jep.2011.03.038.&#13;
Cruz- Garcia, G.S. &amp; Howard, P.L . (2013). ‘I used to be ashamed’. The influence of an educational program on tribal and non-tribal children’s&#13;
knowledge and valuation of wild food plants. Learning and Individual differences. Journal of Psychology and Education, 27, 234–240. doi:&#13;
10.1016/j.lindif.2013.03.001.&#13;
Daly, L . &amp; Shepard, G. (2019). Magic Darts and Messenger Molecules:&#13;
Toward a Phytoethnography of Indigenous Amazonia. Anthropology&#13;
Today 35 (2), 13–17. doi.org/10.1111/1467-8322.12494.&#13;
Das, V. (2015). Affliction. Health, Disease, Poverty. New York: Fordham&#13;
University Press.&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
245&#13;
&#13;
�Dashiyev, D. (1999). Experiences with Comparative Studies of Tibetan&#13;
Medical Formulae. Ayur Vijnana Vol. 6. Kalimpong: International Trust&#13;
for Traditional Medicine ITTM, p. 10–16.&#13;
de Certeau, M. (2008). Wynaleźć codzienność. Sztuki działania (przeł. K.&#13;
Thiel-Jańczuk). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Demps, K., Zorondo-Rodríguez, F., García, C., &amp; Reyes- García, V. (2012).&#13;
Social learning across the life cycle: cultural knowledge acquisition&#13;
for honey collection among the Jenu Kuruba, India. Evolution of Human Behavior, 33, 460–470. doi: 10.1016/j.evolhumbehav.2011.12.008&#13;
Derluguian, G. (2005). Bourdieu’s Secret Admirer in the Caucasus.&#13;
A World-System Biography. London &amp; Chicago: The University of Chicago Press.&#13;
Descola, F. (2014). All too human (still). A Comment on Eduardo Kohn’s&#13;
How Forests Think. Hau: Journal of Ethnographic Theory, 4 (2), 267–&#13;
273. doi: 10.14318/hau4.2.015.&#13;
DeSoucey, M. (2010). Gastronationalism: Food Traditions and Authenticity Politics in the European Union. American Sociological Review, 75&#13;
(3), 432–455. doi: 10.1177/0003122410372226.&#13;
Díaz-Reviriego, I., Fernández-Llamazares, Á ., Howard, P.L ., Molina,&#13;
J.L ., &amp; Reyes- García, V. (2017). Fishing in the Amazonian Forest:&#13;
a Gendered Social Network Puzzle. Society and Natural Resources, 30&#13;
(6), 690–706. 10.1080/08941920.2016.1257079.&#13;
Downey, G. (2010). “Practice without theory”: a neuroanthropological&#13;
perspective on embodied learning. In: T.H.J. Marchand (ed.), Making Knowledge: Explorations of the Indissoluble Relation Between Mind,&#13;
Body and Environment (p. 21–38). Oxford: Wiley-Blackwell, Royal Anthropological Institute.&#13;
Dubost, J.M., Phakeovilay, Ch., Her, Ch. et al. (2019). Hmong herbal&#13;
medicine and herbalists in Lao PDR: pharmacopeia and knowledge&#13;
transmission. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 15 (27). doi:&#13;
10.1186/s13002-019-0307-2.&#13;
Dutfield, G. (2001). TRIPS -related aspects of traditional knowledge,&#13;
Case Western Reserve. Journal of International Law, 33 (2), 233–75.&#13;
Pozyskano z https://scholarlycommons.law.case.edu/jil/vol33/iss2/4&#13;
[dostęp: 3.04.2019].&#13;
Ellen, r. (2006). The categorical impulse: essays in the anthropology&#13;
of classifying behaviour. Oxford: Berghahn.&#13;
Ellen, r. &amp; Reason, D. (eds.) (1979). Classifications in their social context.&#13;
London: Academic Press.&#13;
Etkin, N. (2007). Edible Medicines: An Ethnopharmacology of Food. Tucson: The University of Arizona Press.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
246&#13;
&#13;
�Fara, P. (2004). The Story of Carl Linnaeus and Joseph Banks. Sex, Botany&#13;
and Empire. Cambridge: Icon Books Ltd.&#13;
Ferreira Júnior, W.S., de Oliveira Campos, L .Z., Pieroni, A . et al. (2015).&#13;
Biological and Cultural Bases of the Use of Medicinal and Food&#13;
Plants. In: U.P. Alquequerque, P.M. de Madeiros, A . Casas (eds.),&#13;
Evolutionary Biology (p. 175–184). Cham: Springer. doi: 10.1007/9783-319-19917-7_13.&#13;
Frazão-Moreira, A . &amp; Carvalho, A .M. (2014). When The Young Think&#13;
That Every Plant Is Parsley! Social Variability of Ethno-Botanical&#13;
Knowledge and Plant Categorization in Two Rural Areas In Portugal.&#13;
In: C. Casanova &amp; S. Frias (eds.), Memórias - Número Especial Dedicado à Antropologia do Ambiente / Special Issue on Environmental Anthropology (p. 58–68). Lisboa: Sociedade de Geografia de Lisboa.&#13;
Frazão-Moreira, A ., Carvalho, A .M. &amp; Martins, M.E. (2009). Local ecological knowledge also ‘comes from books’: Cultural change, landscape transformation and conservation of biodiversity in two protected areas in Portugal. Anthropological Notebooks, 15(1), 27–36.&#13;
Gabriel, C. (2005). Healthy Russian Food is Not-for-Profit. Michigan&#13;
Discussions in Anthropology special issue Subsistence and Sustenance,&#13;
15 (1), 183–222.&#13;
Gallois, S., Duda, r. &amp; Reyes- García, V. (2017). Local ecological knowledge among Baka children: a case of “children’s culture”?. Journal&#13;
of Ethnobiology, 37(1), 60–80.&#13;
Gallois, S., Duda, r., Hewlett, B. &amp; Reyes- García, V. (2015). Children’s&#13;
daily activities and knowledge acquisition: a case study among the&#13;
Baka from southeastern Cameroon. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 11 (86). doi: 10.1186/s13002-015-0072-9.&#13;
Gallois, S., Lubbers, M.J., Hewlett, B., Reyes- García, V. (2018). Social&#13;
Networks and Knowledge Transmission Strategies among Baka Children, Southeastern Cameroon. Human Nature, 29 (4), 442-463. doi:&#13;
10.1007/s12110-018-9328-0&#13;
Garfield, Z.H., Garfield, M.J. &amp; Hewlett, B.S. (2016). A cross-cultural&#13;
analysis of hunter-gatherer social learning. In: B.S. Hewlett &amp; H. Terashima (eds.), Social learning and innovation in contemporary huntergatherers: Evolutionary and ethnographic perspectives (p. 19–34). Tokyo: Springer Japan.&#13;
Gaskins, S. &amp; Paradise, r. (2010). Learning through observation in daily life. In: D.F. Lancy, J. Bock &amp; S. Gaskins (eds.), The anthropology&#13;
of learning in childhood (p. 85–111). Lanham: Rowman and Littlefield.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
247&#13;
&#13;
�Geertz, C. (2005 a). Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii&#13;
interpretatywnej (przeł. D. Wolska). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Geertz, C. (2005). Interpretacja kultur. Wybrane eseje (przeł. M.M. Pie­&#13;
chaczek). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Gilbert, S., Sapp, J. &amp; Tauber, A .I. (2012). A symbiotic way of life: we have&#13;
never been individuals. The Quarterly Review of Biology, 87 (4), 325–41.&#13;
Gorofianiuk, I. (2009). Ґендерні відношення в ботанічній лексиці&#13;
(на матеріалі центральноподільських говірок) [Odniesienia&#13;
genderowe w leksyce botanicznej (na podstawie subdialektów&#13;
ze Środkowego Podola)]. In: A .M. Popivskii (red.), Дослідження&#13;
з лексикології і граматики української мови [Badania leksykologii i gramatyki języka ukraińskiego], prace naukowe Państwowego&#13;
Uniwersytetu Dniepropietrowskiego im. Olesia Gonczara (s. 52–61.).&#13;
Dniepropietrowsk: Porogi.&#13;
Gorofianiuk, I. (sine anno). Ботанічна Лексика Крізь Призму&#13;
Антропометричності (На Матеріалі Центральноподільських Говірок&#13;
[Leksyka botaniczna w kontekście antropometrii (oparte na tekstach&#13;
w subdialektach ze Środkowego Podola)], УДК 811.161.2’282.2(477.44).&#13;
Jest 7 wersji tego artykułu dostępnych na portalu Academia.edu, nie&#13;
wszystkie zawierają informację o Bidens tripartita, Strona Academii,&#13;
na której jest wersja, z której korzystałam: https://www.academia.&#13;
edu/6833168 [dostęp: 1.01.2019].&#13;
Gosudarstvennaja Farmakopeja Rossijskoj Federacii, tom IV. (2018).&#13;
Wydanie XIV, Ministerstvo Zdravoohrannieniia Rossijskoj Federacii, Moskwa. Pozyskano z http://resource.rucml.ru/feml/pharmacopia/14_4/HTML/687/index.html, [dostęp: 23.07.2019].&#13;
Grasser, S., Schunko, Ch. &amp; Vogl, Ch.R. (2016). Children as ethnobotanists: Methods and local impact of a participatory research project&#13;
with children on wild plant gathering in the Grosses Walsertal Biosphere Reserve, Austria. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine,&#13;
12(46). doi: 10.1186/s13002-016-0119-6.&#13;
Griffin, J.P. (2004). Venetian treacle and the foundation of medicines&#13;
regulation. British Journal of Clinical Pharmacology, 58 (3), 317–325.&#13;
Gurven, M., Kaplan, H. &amp; Gutierrez, M. (2006). How long does it take&#13;
to become a proficient hunter? Implications for the evolution of extended development and long life span. Journal of Human Evolution,&#13;
51 (5), 454–470. doi: 10.1016/j.jhevol.2006.05.003.&#13;
Hamilton, A .C. (2004). Medicinal plants, conservation and livelihoods. Biodiversity and Conservation, 13(8) 1477–1517. doi: 10.1023/B:B&#13;
IOC.0000021333.23413.42.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
248&#13;
&#13;
�Hammersley, M. &amp; Atkinson, P. (2000). Metody badań terenowych (przeł.&#13;
S. Dymczyk). Poznań: Zysk i S -ka.&#13;
Haraway, D. (1988). Situated knowledges: The science question in feminism and the privilege of partial perspective. Feminist Studies, 14 (3),&#13;
575–599. doi.org/10.2307/3178066.&#13;
Haraway, D. (2008). When Species Meet. Mineapolis and London: University of Minesota Press.&#13;
Harris, D.R. (1989). The evolutionary continuum of people–plant interactions. In: D.R. Harris, G.C. Hillman, (eds.), Foraging and farming:&#13;
The evolution of plant exploitation (p. 11–26). London: Unwin Hyman.&#13;
Haselmair, R, Pirker, H., Kuhn, E., &amp; Vogl, Ch.R. (2014). Personal networks: a tool for gaining insight into the transmission of knowledge&#13;
about food and medicinal plants among Tyrolean (Austrian) migrants in Australia, Brazil and Peru. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 10:1. doi:10.1186/1746-4269-10-1.&#13;
Hastrup, K. (2008). Droga do antropologii. Między doświadczeniem&#13;
a teorią (przeł. E. Klekot). Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego.&#13;
Henrich, J. &amp; Broesch, J. (2011). On the nature of cultural transmission&#13;
networks: evidence from Fijian villages for adaptive learning biases.&#13;
Philosophical Transactions of the Royal Society B: Biological Sciences,&#13;
366, 1139–1148. doi.org/10.1098/rstb.2010.0323.&#13;
Hernández-Morcillo, M., Hoberg, J., Oteros-Rozas, E. et al. (2014). Traditional ecological knowledge in Europe: Status quo and insights for the&#13;
environmental policy agenda. Environment: Science and Policy for Sustainable Development, 56 (1), 3-17. doi: 10.1080/00139157.2014.861673.&#13;
Herzfeld, M. (2007). Zażyłość kulturowa: poetyka społeczna w państwie&#13;
narodowym (przeł. M. Buchowski). Kraków: Wydawnictwa Uniwersytetu Jagielońskiego.&#13;
Hewlett, B.S. &amp; Cavalli-Sforza, L .L . (1986). Cultural Transmission&#13;
Among Aka Pygmies. American Anthropologist, 88 (4), 922–934.&#13;
Hewlett, B.S., Fouts, H.N., Boyette, A .H., &amp; Hewlett, B.L . (2011). Social&#13;
Learning among Congo Basin Hunter-gatherers. Philosophical Transactions of the Royal Society B: Biological Sciences, 366, 1168–1178. doi:&#13;
10.1098/rstb.2010.0373 PMID: 21357239.&#13;
Hey, J. (2006). On the failure of modern species concepts. TRENDS&#13;
in Ecology and Evolution, 21 (8), 447–450.&#13;
Hill, K.R. &amp; Hurtado, A .M. (1996). Ache life history: The ecology and demography of a foraging people. Hawthorne (New York): Aldine.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
249&#13;
&#13;
�Hormela, L . &amp; Southworth, C. (2006). Eastward bound: a Case Study&#13;
of Post-Soviet Labour Migration from a Rural Ukrainian Town. Europe-Asia Review, 58 (4), 603–623. doi: 10.1080/09668130600652175.&#13;
Horolets, A . (2016). Badacz jako gość. Przegląd Socjologii Jakościowej,&#13;
XII (3), 54–69.&#13;
Howard, P. (ed.). (2003). Women &amp; Plants: Gender Relations In Biodiversity Management &amp; Conservation. London: Zed Books.&#13;
Hörbst, V., &amp; Krause, K. (2004). On the Move: Die Globalisierungsdebatte in der Medizinethnologie. Curare, 27 (1 &amp; 2), 41–60.&#13;
Hörbst, V., &amp; Wolf, A . (2014). ARVs and ARTs: Medicoscapes and the&#13;
Unequal Placemaking for Biomedical Treatments in sub-Saharan&#13;
Africa. Medical Anthropology Quarterly, 28 (2), 182–202. doi: 10.1111/&#13;
maq.12091.&#13;
Hryciuk, r.E. (2008). Od córki do profesjonalistki. Obserwacja&#13;
uczestnicząca w antropologii: dylematy, ograniczenia i zaskoczenia na przykładzie badań terenowych w mieście Meksyk. In: B.&#13;
Jakubowska i T. Wiślicz (red.), Obserwacja uczestnicząca w badaniach&#13;
historycznych (s. 53–74). Zabrze: Inforteditions.&#13;
Hsu, E. (2012). Medical Anthropology in Europe quo vadis? Anthropology &amp; Medicine, Special Issue: Medical Anthropology in Europe: Shaping the Field, 19 (1), 51–61. doi: 10.1080/13648470.2012.660473.&#13;
Hsu, E. (2008). Medical Pluralism. In: K. Heggenhougen &amp; S. Quah&#13;
(eds.), International Encyclopedia of Public Health, Vol. 4 (p. 316–321).&#13;
San Diego: San Diego Academic Press.&#13;
Humphrey, C. (2010). Koniec radzieckiego życia. Ekonomie życia codziennego po socjalizmie (przeł. A . Halemba). Kęty: Wydawnictwo&#13;
Marek Derewiecki.&#13;
Ihde, D. &amp; Malafouris, L . (2018). Homo faber Revisited: Postphenomenology and Material Entanglement Theory. Philosophy and Technology, 32, 195–214. doi: 10.1007/s13347-018-0321-7.&#13;
Ingold, T. (2001). Beyond art and technology: the anthropology of skill.&#13;
In: M.B. Schiffer (ed.), Anthropological perspectives on technology (s.&#13;
17–31). Albuquerque: University of New Mexico Press.&#13;
Ingold, T. (2002). The Perception of the Environment: Essays on Livelihood, Dwelling and Skill. London &amp; New York: Routledge.&#13;
Ingold, T. (2006). Up, across and along. In: E. Näripea, V. Sarapik, &amp;&#13;
J. Tomberg (eds.), PLACE and LOCATION. Studies in environmental&#13;
aesthetics and semiotics Vol. V (p. 21–36). Tallinn: Estonian Academy&#13;
of Arts.&#13;
Ingold, T. (2011). Being Alive: Essays on Movement Knowledge and Description. Abingdon &amp; New York: Routledge.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
250&#13;
&#13;
�Ingold, T. (2013). ‘Prospect’. In: T. Ingold &amp; G. Palsson (eds.), Biosocial&#13;
becomings: integrating social and biological anthropology (p. 1–21).&#13;
Cambridge: Cambridge University Press.&#13;
Ingold, T. (2013a). Anthropology Beyond Humanity. Suomen Antropologi: Journal of the Finnish Anthropological Society, 38 (3), 5–23.&#13;
Jelonek, A . (2010). Jak zarobitky kształtują więzi krewniacze w transnarodowych rodzinach bojkowskich. W: M. Zowczak (red.), Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo (s. 205–214).&#13;
Warszawa: Wydawnictwo DiG.&#13;
Jernigan, K. (2012). Plants with histories: the changing ethnobotany&#13;
of Iquito speakers of the Peruvian Amazon. Economic Botany, 66 (1),&#13;
46–59.&#13;
Kirschner, J. &amp; Štěpánek, J. (2011). Typification of Leontodon taraxacum L . (≡ Taraxacum officinale F.H. Wigg.) and the generic name&#13;
Taraxacum: a review and a new typification proposal. Taxon, 60 (1),&#13;
216–220.&#13;
Klekot, E. (2018). Mētis – wiedza asystemowa. Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja, 2018 (1), 79–89.&#13;
Klekot, E. (2021). Kłopoty ze sztuką ludową. Gdańsk: słowo/obraz/terytoria, Fundacja Terytoria Książki.&#13;
Kline, M. A ., Boyd, r. &amp; Henrich J. (2013). Teaching and the life history&#13;
of cultural transmission in Fijian villages. Human Nature, 24 (4), 351–&#13;
374.&#13;
Kobiv, Yu. (2004). Slovnyk Ukraiinskyh Naukovyh i Narodnyh Nazv Sudynnyh Roslyn. Kyiv: Naukova Dumka.&#13;
Kodeks etyczny International Society of Ethnobiology. (2006). International Society of Ethnobiology Code of Ethics (with 2008 additions). Pozyskano z http://ethnobiology.net/code-of-ethics/ [dostęp:&#13;
31.12.2018].&#13;
Kohn, E. (2013). How the forest thinks. Toward an Anthropology Beyond&#13;
the Human. Berkeley, Los Angeles, London: University of California&#13;
Press.&#13;
Kołodziejska, I., &amp; Kujawska, M. (2020). The Edibility Approach,&#13;
Chemical Ecology and Relationality. Methodological and Ethnobotanical Contributions. Ethnologia Polona, 41. doi: 10.23858/&#13;
ethp.2020.41.2009.&#13;
Kołodziejska-Degórska, I. (2011). Rośliny bez nazwy, rośliny o wielu&#13;
nazwach – o wiedzy etnobotanicznej mieszkańców polskich wsi&#13;
na Bukowinie Rumuńskiej. Etnobiologia Polska, 1, 43–55.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
251&#13;
&#13;
�Kołodziejska-Degórska, I. (2012). Mental herbals – a context-sensitive&#13;
way of looking at local ethnobotanical knowledge: examples from&#13;
Bukovina (Romania). Trames, 16 (66/61), 3, 287–301.&#13;
Kołodziejska-Degórska, I. (2016). Patients’ webs of relations in the&#13;
medical landscapes of Central Ukraine. Anthropology &amp; Medicine, 23&#13;
(2), 155–171. doi: 10.1080/13648470.2016.1180583.&#13;
Kozłowska, W., Wagner Ch., Moore E.M. et al. (2018). Botanical Provenance of Traditional Medicines From Carpathian Mountains at the&#13;
Ukrainian-Polish Border. Frontiers in Pharmacology, 9 (Article 295).&#13;
doi: 10.3389/fphar.2018.00295.&#13;
Kujawska, M. (2013). Ziołolecznictwo w medycynie komplementarnej&#13;
Polonii argentyńskiej z prowincji Misiones. Studium&#13;
���������������������������&#13;
z zakresu etnobotaniki medycznej. Praca doktorska UAM Poznań.&#13;
Kujawska, M. (2015). Afrodyzjaki dla mężczyzn, środki antykoncepcyjne dla kobiet – na marginesie badań nad ziołolecznictwem wśród&#13;
imigrantów paragwajskich mieszkających w Misiones w Argentynie.&#13;
Etnobiologia Polska, 5, 51–66.&#13;
Kuzemko, A . A ., Becker, T., Didukh, Y.P. et al. (2014). Dry grassland vegetation of Central Podolia (Ukraine) – a preliminary overview of its&#13;
syntaxonomy, ecology and biodiversity. Tuexenia, 34, 391–430. doi:&#13;
10.14471/2014.34.020.&#13;
Kychak, O. (2012). Trudova Mihraciia Ukrayinciv Zakarpattia na pochatku XXI stolittia ta yiyi kulturno-pobutovi naslidky [Migracja zarobkowa&#13;
Ukraińców z Zakarpacia na początku XXI wieku i jej kulturowo-bytowe konsekwencje]. Uzhhorod: Vydavnyctvo Grazhda.&#13;
Ladio, A .H. &amp; Lozada, M. (2009). Human ecology, ethnobotany and traditional practices in rural populations inhabiting the Monte region:&#13;
Resilience and ecological knowledge. Journal of Arid Environments,&#13;
73, 222–227. doi: 10.1016/j.jaridenv.2008.02.006.&#13;
Latour, B. (2009). Polityka natury. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki&#13;
Politycznej.&#13;
Latour, B. (2010). Splatając na nowo to, co społeczne. Wprowadzenie&#13;
do teorii aktora-sieci. Warszawa: Universitas.&#13;
Leonti, M. (2011). The future is written: impact of scripts on the cognition, selection, knowledge and transmission of medicinal plant use&#13;
and its implications for ethnobotany and ethnopharmacology. Journal of Ethnopharmacology, 134, 542–555. doi: 10.1016/j.jep.2011.01.017.&#13;
Leonti, M. (2014). Herbal teas and the continuum of the food-medicine complex: Field methods, contextualisation and cultural consensus. Journal of Ethnopharmacology, 151(2), 1028–30. doi: 10.1016/j.&#13;
jep.2013.12.015.&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
252&#13;
&#13;
�Lescureux, N. (2006). Towards the necessity of a new interactive approach integrating ethnology, ecology and ethology in the study&#13;
of the relationship between Kyrgyz stockbreeders and wolves. Social&#13;
Science Information, 45 (3), 463–478. doi: 10.1177/0539018406066536.&#13;
Levi-Strauss, C. (1969). Myśl nieoswojona (przeł. A . Zajączkowski).&#13;
Warszawa: PWN.&#13;
Lewis, N.L . (1990). Goose Grease and Turpentine: Mother Treatsthe&#13;
Family’s Illnesses. Prairie Forum, 15 (01), 67–84.&#13;
Lindbladh, J. (2012). Coming to Terms with the Soviet Myth of Heroism&#13;
Twenty-five Years After the Chernobyl’ Nuclear Disaster: An Interpretation of Aleksandr Mindadze’s Existential Action Movie Innocent&#13;
Saturday. Anthropology of East Europe Review, 30 (1), 113–126.&#13;
Libera, Z. (2003). Znachor w tradycjach ludowych i popularnych XIX–&#13;
XX wieku. Wrocław: Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum.&#13;
Lipinsky, V.M., Diachuk, V. A . &amp; Babichenko, V.M. (red.) (2003). Klimat&#13;
Ukrainy, Kyiv: Vyd-vo Rayevs’kogo.&#13;
Lozada, M., Ladio, A ., &amp; Weigandt, M. (2006). Cultural transmission&#13;
of ethnobotanical knowledge in a rural community of north western&#13;
Patagonia, Argentina. Economic Botany, 60(4), 374–385. http://www.&#13;
jstor.org/stable/4257144 [dostęp: 11.03.2019].&#13;
Łuczaj, Ł . (2008). Problemy taksonomiczne w polskich badaniach etnobotanicznych. Lud, 92, 43–64.&#13;
Łuczaj, Ł . (2008a). Archival data on wild food plants used in Poland in 1948. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 4 (4). doi:&#13;
10.1186/1746-4289-4-4.&#13;
Łuczaj, Ł . (2010). Plant identification credibility in ethnobotany:&#13;
a closer look at Polish ethnographic studies. Journal of Ethnobiology&#13;
and Ethnomedicine, 2010, 6(36). doi: 10.1186/1746-4269-6-36.&#13;
Łuczaj, Ł ., Jug-Dujaković, M., Dolina, K., Jeričević, M., &amp; VitasovićKosić, I. (2019). The ethnobotany and biogeography of wild vegetables in the Adriatic islands. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 15 (18). doi: 10.1186/s13002-019-0297-0.&#13;
Łuczaj, Ł ., Pieroni, A ., Tardío, J. et al. (2012). Wild food plant use in 21st&#13;
century Europe: the disappearance of old traditions and the search&#13;
for new cuisines involving wild edibles. Acta Societatis Botanicorum&#13;
Poloniae, 81 (4), 359–370. doi: 10.5586/asbp.2012.031.&#13;
Łuczaj, Ł ., Stawarczyk, K., Kosiek, T., Pietras, M., &amp; Kujawa, A . (2015).&#13;
Wild food plants and fungi used by Ukrainians in the western part&#13;
of the Maramureş region in Romania. Acta Societatis Botanicorum Poloniae, 84 (3), 339–346. doi: 10.5586/asbp.2015.029.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
253&#13;
&#13;
�Makovicky, N. (2010). “Something to talk about”: notation and knowledge-making among Central Slovak lace-makers. In: T.H.J. Marchand (ed.), Making Knowledge: Explorations of the Indissoluble Relation&#13;
Between Mind, Body and Environment (p. 76–94). Oxford: WileyBlackwell, Royal Anthropological Institute.&#13;
Marchand, T.H.J. (ed.) (2010). Making Knowledge: Explorations of the&#13;
Indissoluble Relation Between Mind, Body and Environment. Oxford:&#13;
Wiley-Blackwell, Royal Anthropological Institute.&#13;
Marek, L .F. (2018). Crop Wild Relatives of Sunflower in North America.&#13;
In: S.F. Greene et al. (eds.), North American Crop Wild Relatives, Volume 2: Important Species (p. 453–485). Cham: Springer.&#13;
Markowski, A . (red.). (2004). Wielki słownik poprawnej polszczyzny.&#13;
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Martin, G.J. (2004). Ethnobotany: a Methods Manual. London &amp; Sterling&#13;
(Vancouver): Earthscan.&#13;
Mathez-Stiefel, S -L ., &amp; Vandebroek, I. (2012). Distribution and transmission of medicinal plant knowledge in the Andean highlands:&#13;
a case study from Peru and Bolivia. Evidence Based Complementary&#13;
and Alternative Medicine, art. nr: 959285. doi: 10.1155/2012/959285.&#13;
McElreath, r. &amp; Strimling, P. (2008). When Natural Selection Favors&#13;
Imitation of Parents. Current Anthropology, 49 (2), 307–316. doi:&#13;
10.1086/524364.&#13;
McElwee, P. D. (2007). Of Rice, Mammals, and Men: The Politics&#13;
of “ Wild” and “Domesticated” Species in Vietnam. In: r. Cassidy &amp;&#13;
M. Mullin (eds.), Where the Wild Things Are Now. Domestication Reconsidered (p. 249–276). Oxford, New York: Berg Publishers.&#13;
Mikropoulou, E.V., Vougogiannopoulou, K., Kalpoutzakis, E. et al.&#13;
(2018). Phytochemical Composition of the Decoctions of Greek Edible Greens (Chórta) and Evaluation of Antioxidant and Cytotoxic&#13;
Properties. Molecules, 23 (7), 1–16. doi:10.3390/molecules23071541.&#13;
Moerman, D.E. (1998). Native American Ethnobotany. Portland: Timber&#13;
Press.&#13;
Morris, J. &amp; Polese, A . (2014). Informal health and education sector payments in Russian and Ukrainian cities: Structuring welfare&#13;
from below. European Urban and Regional Studies, 23 (3), 481–496.&#13;
doi:10.1177/0969776414522081.&#13;
Mroczkowska, J. (2015). Polityka smaku. Rola jedzenia w tworzeniu,&#13;
podtrzymywaniu i negocjowaniu więzi społecznych i rodzinnych w Dąbrowie Białostockiej i okolicach. Praca doktorska, Repozytorium UW:&#13;
https://depotuw.ceon.pl/handle/item/1452 [dostęp: 15.11.2018].&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
254&#13;
&#13;
�Mucz, M. (2012). Baba’s Kitchen Medicines. Folk Remedies of Ukrainian Settlers in Western Canada. Edmonton: The University of Alberta&#13;
Press.&#13;
Müller-Schwarze, N.K. (2006). Antes and hoy día: plant knowledge and categorization as adaptations to life in panama in the&#13;
twenty-first century. Economic Botany, 60 (4), 321–34. doi:&#13;
10.1663/0013-0001(2006)60[321: AAHDPK]2.0.CO;2.&#13;
Murney, M. (2007). “Our Women are Berehynia”: (In)Authentic Femininity and Addiction in Western Ukraine In: J.C. Cohen-Kohler &amp;&#13;
M.B. Seaton (eds.), Comparative Program on Health and Society. Lupina Foundation Working Papers Series 2006–2007 (p. 132–147). Toronto:&#13;
Munk Centre for International Studies University of Toronto.&#13;
Nejad, M., Kamkar, A ., Giri, A . &amp; Pourmahmoudi, A . (2013). Ethnobotany and folk medicinal uses of major trees and shrubs in Northern&#13;
Iran. Journal of Medicinal Plant Research, 7, 284–289. doi: 10.5897/&#13;
JMPR11.680.&#13;
Nolan, J.M. (2001). Pursuing the fruits of knowledge: Cognitive ethnobotany in Missouri’s Little Dixie. Journal of Ethnobiology, 21 (2), 29–51.&#13;
Ohmagari, K. &amp; Berkes, F. (1997). Transmission of Indigenous Knowledge and Bush Skills among the Western James Bay Cree Women&#13;
of Subarctic Canada. Human Ecology, 25 (2), 197–222.&#13;
Okely, J. (1996). Own and other culture. London &amp; New York: Rutledge.&#13;
Olędzki, J. (1963). Tradycyjne poglądy na piękno przyrody w wypowiedziach chłopów Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Polska Sztuka Ludowa – Konteksty, 17 (2), 97–109.&#13;
Olson, D.R. (2010). Papierowy świat. Pojęciowe i poznawcze implikacje&#13;
pisania i czytania. Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Paluch, A . (1984). Świat roślin w tradycyjnych praktykach leczniczych&#13;
wsi polskiej. Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego,&#13;
seria: Acta Universitatis Wratislaviensis vol.752.&#13;
Patico, J. (2003). Consuming West But Becoming Third World: Food&#13;
Imports And The Experience of Russianness. Anthropology of East&#13;
Europe Review, 17 (1), 31–36.&#13;
Penkala- Gawęcka, D. (2007). Medycyna komplementarna w Kazachstanie. Siła tradycji i presja globalizacji. Poznań: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Adama Mickiewicza.&#13;
Phillips, S.D. (2004). Waxing Like the Moon: Women Folk Healers&#13;
in Rural Western Ukraine. Folklorica, IX (1), 13–45. doi.org/10.17161/&#13;
folklorica.v9i1.3744.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
255&#13;
&#13;
�Perry, M., Chase, M., Jacob, J. et al. (2012). Western Civilization Since&#13;
1400. Boston: Wadsworth Cengage Learning.&#13;
Pieroni, A . &amp; Price, L . (eds.). (2006). Eating and Healing: Traditional&#13;
Food As Medicine. Boca Raton, London, New York: Taylor &amp; Francis.&#13;
Pieroni, A . &amp; Quave, C.L . (2006). Functional foods or food medicines?&#13;
On the consumption of wild plant among Albanians and Southern&#13;
Italians in Lucania. In: A . Pieroni &amp; L . Price (eds.), Eating and healing:&#13;
traditional food as medicine (p. 101–129). New York: Haworth Press.&#13;
Pieroni, A . &amp; Sõukand, r. (2018). Forest as Stronghold of Local Ecological Practice: Currently Used Wild Food Plants in Polesia, Northern&#13;
Ukraine. Economic Botany, 72 (3), 311–331. doi: 10.1007/s12231-0189425-3.&#13;
Pieroni, A . &amp; Vandebroek, I. (eds.). (2009). Traveling Cultures and&#13;
Plants: The Ethnobiology and Ethnopharmacy of Human Migrations.&#13;
New York &amp; Oxford: Berghahn Books.&#13;
Pietrowiak, S. (2016). Błędne oko błazna, czyli krok wstecz z letniej&#13;
kuchni Gulnary. Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2, 177–&#13;
188.&#13;
Pirożnikow, E. (2014). Rola pożywienia zbieranego z natury w życiu Polaków deportowanych do ZSRR w okresie drugiej wojny światowej.&#13;
Etnobiologia Polska, 4, 135–172.&#13;
Platten, S. (2013). Plant exchange and social performance: implications&#13;
for knowledge transfer in British allotments. In: r. Ellen, S.J. Lycett&#13;
&amp; S.E. Johns (eds.), Understanding cultural transmission in anthropology: a critical synthesis, [Methodology and History in Anthropology,&#13;
26] (p. 300–319). New York, Oxford: Berghahn.&#13;
Podbielkowski, Z. (1992). Rośliny Użytkowe. Warszawa: Wydawnictwa&#13;
Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Polese, A ., Morris, J., Pawłusz, E., &amp; Seliverstova, O. (eds.). (2017). Identity and Nation Building in Everyday Post-Socialist Life, London &amp; New&#13;
York: Rutledge.&#13;
Poncet, A , Vogl, Ch.R. &amp; Weckerle, C.S. (2015). Folkbotanical classification: morphological, ecological and utilitarian characterization&#13;
of plants in the Napf region, Switzerland. Journal of Ethnobiology and&#13;
Ethnomedicine, 11 (13), 2–37. doi: 10.1186/1746-4269-11-13.&#13;
Rakowski, T. (2009). Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia&#13;
człowieka zdegradowanego. Gdańsk: Słowo/obraz terytoria.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
256&#13;
&#13;
�Rakowski, T. (2010). Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty”&#13;
we wsi Bolęcin. W: A . Malewska-Szałygin i M. Radkowska-Walkowicz&#13;
(red.), Antropolog wobec współczesności, tom w darze Profesor Annie&#13;
Zadrożyńskiej. (s. 270–292). Warszawa: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW.&#13;
Reyes- García, V., Molina, J.L ., Broesch, J. et al. (2009). Cultural Transmission of Ethnobotanical Knowledge and Skills: an Empirical Analysis From an Amerindian Society. Evolution of Human Behavior, 30&#13;
(4), 1–12. doi: 10.1016/j.evolhumbehav.2009.02.001.&#13;
Reyes- García, V., Demps, K., &amp; Gallois, S. (2016). A multistage learning model for cultural transmission: Evidence from three indigenous societies. In: B.S. Hewlett &amp; H. Terashima (eds.), Social learning and innovation in contemporary hunter-gatherers: Evolutionary&#13;
and ethnographic perspectives (s. 47–60). Tokyo: Springer Japan. doi:&#13;
10.1007/978-4-431-55997-9_4.&#13;
Reyes- García, V., Fernandez-Llamazares, A ., McElwee, P., Molnar, Z.&#13;
et al. (2019). The contributions of Indigenous Peoples and local communities to ecological restoration. Restoration Ecology, 27 (1), 3–8.&#13;
doi: 10.1111/rec.12894.&#13;
Richerson, P.J. &amp; Boyd, r. (2005). Not by genes alone. How culture transformed human evolution. Chicago &amp; London: The University of Chicago Press.&#13;
Roué, M. &amp; Molnár, Z. (eds.). (2017). Knowing our Lands and Resources:&#13;
Indigenous and Local Knowledge of Biodiversity and Ecosystem Services&#13;
in Europe and Central Asia. Knowledges of Nature 9, Paris: UNESCO.&#13;
Ruddle, K. &amp; Chesterfield, r. (1977). Education for Traditional Food Procurement in the Orinoco Delta. Berkeley: University of California Press.&#13;
Salali, G.D., Chaudhary, N., Thompson, J. et al. (2016). Knowledgesharing networks in hunter-gatherers and the evolution of cumulative culture. Current Biology, 26, 2516–2521.&#13;
Salpeteur, M., Calvet-Mir, L ., Diaz-Reviriego, I. &amp; Reyes- García, V.&#13;
(2017). Networking the environment: Social network analysis in environmental management and local ecological knowledge studies.&#13;
Ecology and Society, 22 (1), 41. doi: 10.5751/ES -08790-220141.&#13;
Saweneć, A . (2012). Pozyskano z https://www.eastbook.eu/2012/10/10/&#13;
debata-w-czy-na-ukrainie/ [dostęp: 01.04.2019].&#13;
Saxer, M. (2004). Journeys With Tibetan Medicine How Tibetan Medicine&#13;
Came To The West. The Story of The Badmayev Family. Praca magisterska w Institute of Social and Cultural Anthropology, University&#13;
of Zurich, pozyskano z https://www.anyma.ch/journeys/doc/thesis.&#13;
pdf [dostęp: 20.03.2019].&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
257&#13;
&#13;
�Schippman, U. &amp; Leaman, D.J. (2006). Cultivation and wild collection of medicinal and aromatic plants under sustainability aspects.&#13;
In: r.J. Bogers, L .E. Craker, &amp; D. Lange (eds.), Medicinal and aromatic&#13;
plants. (p. 75–95). Dordrecht: Springer.&#13;
Schniter, E., Gurven, M., Kaplan, H.S. et al. (2015). Skill ontogeny&#13;
among Tsimane forager-horticulturalists. American Journal of Physical Anthropology, 158, 3–18. doi: 10.1002/ajpa.22757.&#13;
Schunko, Ch., Grasser, S., &amp; Vogel, Ch.R. (2015). Explaining the resurgent popularity of the wild: motivations for wild plant gathering&#13;
in the Biosphere Reserve Grosses Walsertal, Austria. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 11 (55). doi: 10.1186/s13002-015-0032-4.&#13;
Scott, J. (1998). Seeing Like A State. How Certain Schemes to Improve the&#13;
Human Condition Have Failed. New Haven–London: Yale University&#13;
Press.&#13;
Seneta, W. i Dolatowski, J. (2000). Dendrologia. Warszawa: PWN.&#13;
Shannon, F., Sasse, A ., Sheridan, H., et al. (2017). Are identities oral?&#13;
Understanding ethnobotanical knowledge after Irish independence&#13;
(1937–1939). Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 13 (6). doi:&#13;
10.1186/s13002-017-0189-0.&#13;
Shevchuk, V. (1997). Zelenyi dyvosvit Podillia. ������������������������&#13;
Rozpovidi ta porady travoznaia. Vinnycia: Derzhavna Kartografichna Fabryka.&#13;
Shikov, A .N., Pozharitskaya, O.N., Makarov, V.G., et al. (2014). Medicinal&#13;
Plants of the Russian Pharmacopoeia; their history and applications.&#13;
Journal of Ethnopharmacology, 154, 481–536.&#13;
Skupiński, M. (2018). Zbieracze, pasterze, drwale i globalne powiązania.&#13;
Wykorzystanie i ochrona środowiska na wysokogórskim Zakarpaciu.&#13;
Praca magisterska, archiwum IEiAK UW.&#13;
Sokolewicz, Z. (2016). Badania terenowe jako gwarancja empiryzmu&#13;
antropologii? Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2, 137–143.&#13;
Soldati, G.T., Hanazaki, N., Crivos, M., &amp; Albuquerque, U.P. (2015).&#13;
Does Environmental Instability Favor the Production and Horizontal Transmission of Knowledge regarding Medicinal Plants? A Study&#13;
in Southeast Brazil. PLoS ONE, 10(5), e0126389. doi: 10.1371/journal.&#13;
pone.0126389.&#13;
Sołtys-Lelek, A . &amp; Oliіar, H. (2016). The species of the genus Crataegus L . In the National Nature Park ‘Podilskyi Tovtry’ (Podolian Hills,&#13;
Western Ukraine). Biodiversity Research and Conservation, 44, 25–34.&#13;
doi: 10.1515/biorc-2016-0019.&#13;
Sõukand, r. (2010). Herbal landscape. Dissertationess Semioticae Universitatis Tartuensis 14, Tartu: Tartu University Press.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
258&#13;
&#13;
�Sõukand, r. &amp; Kalle, r. (2016). What Is Wild Food Plant. In: Sõukand, r.&#13;
&amp; Kalle, r. (eds.), Changes in the Use of Wild Food Plants in Estonia 18th&#13;
- 21st Century (p. 5–11). Cham: Springer Nature. doi: 10.1007/978-3319-33949-8_2.&#13;
Sõukand, r. &amp; Pieroni, A . (2016). The importance of a border: Medical,&#13;
veterinary, and wild food ethnobotany of the Hutsuls living on the&#13;
Romanian and Ukrainian sides of Bukovina. Journal of Ethnopharmacology, 185, 17–40. doi: 10.1016/j.jep.2016.03.009.&#13;
Sõukand, r., Quave, C.L ., Pieroni, A ., et al. (2013). Plants used for&#13;
making recreational tea in Europe: a review based on specific research sites. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 9 (58). doi:&#13;
10.1186/1746-4269-9-58.&#13;
Straczuk, J. (2013). Cmentarz i stół. Pogranicze prawosławno-katolickie&#13;
w Polsce i na Białorusi. Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu&#13;
Mikołaja Kopernika.&#13;
Stryamets, N., Elbakidze, M., Ceuterick, M., Angelstam, P., &amp; Axelsson, r. (2015). From economic survival to recreation: contemporary uses of wild food and medicine in rural Sweden, Ukraine and&#13;
NW Russia. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 11 (53). doi:&#13;
10.1186/s13002-015-0036-0.&#13;
Svanberg, I., &amp; Łuczaj, Ł . (eds.). (2014). Pioneers in European Ethnobiology. Uppsala: Acta Universitatis Upsaliensis, Uppsala Studies&#13;
on Eastern Europe 4.&#13;
Szot-Radziszewska, E. (2005). Sekrety ziół. Wiedza ludowa, magia, obrzędy, leczenie. Warszawa: Wydawnictwo Trio.&#13;
Szot-Radziszewska, E. (2007). Lecznictwo ludowe Ukraińców&#13;
na przełomie XIX i XX wieku. Analecta. Studia i Materiały z Dziejów&#13;
Nauki, XVI (1-2), 69–107.&#13;
Szymańska, J. (2011). Praktyki uzdrowicielskie na Podolu Wschodnim.&#13;
Nadzieja, zaufanie, władza, Praca licencjacka dostępna w archiwum&#13;
IEiAK UW.&#13;
Szymańska, J. (2016). Wiara, nadzieja i autorytet. Praktyki uzdrowicielskie na Podolu Wschodnim. Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2/2016, 17–45.&#13;
Świderska, K. (2013). What is “biocultural heritage” and “biocultural&#13;
innovation”? Langscape, 2 (13), 13.&#13;
Talko-Hryncewicz, J. (1893). Zarysy lecznictwa ludowego na Rusi południowej. Kraków: Akademia Uniejętności (reprint Krośnieńska Oficyna Wydawnicza 2019).&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
259&#13;
&#13;
�Tardío, J. &amp; Pardo de Santayana, M. (2008). Cultural Importance Indices: a Comparative Analysis Based on the Useful Wild Plants of Southern Cantabria (Northern Spain). Economic Botany, 62 (1), 24–39.&#13;
Tsing Lowenhaupt, A . (2015). The Mushroom at the End of the World.&#13;
On The Possibility of Life in Capitalist Ruins. Princeton &amp; Oxford: Princeton University Press.&#13;
Tuszewicki, M. (2015). Żaba pod językiem. Medycyna ludowa Żydów Aszkenazyjskich przełomu XIX i XX wieku. Kraków-Budapeszt: Austeria.&#13;
UA region info Obrii. https://www.ua-region.com.ua/32192623 [dostęp:&#13;
17.11.2017].&#13;
UA region info Podillia. https://www.ua-region.com.ua/32192534&#13;
[dostęp: 17.11.2017].&#13;
Ukr&#13;
cenzus&#13;
2001.&#13;
http://2001.ukrcensus.gov.ua/g/map21_b.gif&#13;
[dostępu: 20.10.2022].&#13;
Van der Valk, J.M. A . (2017). Alternative Pharmaceuticals. The technoscientific becomings of Tibetan medicines in-between India and Switzerland. Praca doktorska, School of Anthropology and Conservation&#13;
University of Kent.&#13;
Van der Veen, M. (2014). The materiality of plants: plant–people entanglements. World Archaeology, 46 (5), 799–812. doi:&#13;
10.1080/00438243.2014.953710.&#13;
Venkatesan, S. (2010). Learning to weave; weaving to learn... what? In:&#13;
T.H.J. Marchand (ed.), Making Knowledge: Explorations of the Indissoluble Relation Between Mind, Body and Environment (p. 150–166).&#13;
Oxford: Wiley-Blackwell, Royal Anthropological Institute.&#13;
Vermeylen, S., Martin, G. &amp; Clift, r. (2008). Intellectual Property&#13;
Rights Systems and the Assemblage of Local Knowledge Systems.&#13;
International Journal of Cultural Property, 15, 201–221. doi: 10.1017/&#13;
S0940739108080144.&#13;
West, H.G. (2013). Thinking like a cheese: Towards an ecological understanding of the reproduction of knowledge in contemporary artisan cheese making. In: r. Ellen, S.J. Lycett, S.E. Johns (eds.), Understanding cultural transmission in anthropology: a critical synthesis&#13;
(p. 320–345). New York: &amp; Oxford: Berghahn.&#13;
Whyte, S.R., van der Geest, S., &amp; Hardon, A . (2002). Social Lives of Medicines. Cambridge: Cambridge University Press.&#13;
WIPO 2015. Pozyskano z https://www.wipo.int/tk/en/ [dostęp:&#13;
20.07.2019].&#13;
Wróblewski, F. (2016). Kwestionariusze etnograficzne i prawo zadawania pytań. Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2, 149–176.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
260&#13;
&#13;
�Wurchaih, Huar, Menggenqiqig, &amp; Khasbagan. (2019). Medicinal wild&#13;
plants used by the Mongol herdsmen in Bairin Area of Inner Mongolia and its comparative study between TMM and TCM. ���������������&#13;
Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 15, 32. doi: 10.1186/s13002-019-0300-9.&#13;
Zamudio, F. &amp; Hilert, N. (2012). Descriptive attributes used in the characterization of stingless bees (Apidae: Meliponini) in rural populations of the Atlantic forest (Misiones-Argentina). Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 8 (9). doi:10.1186/1746-4269-8-9.&#13;
Zamudio, F., Bello-Baltazar, E., &amp; Estrada-Lugo, E.I.J. (2013). Learning&#13;
to hunt Crocodiles: social organization in the process of knowledge&#13;
generation and the emergence of management practices among&#13;
Mayan of Mexico. Journal of Ethnobiology and Ethnomedicine, 9, 35.&#13;
doi:10.1186/1746-4269-9-35.&#13;
Zanini, G., Raffaetà, r., Krause, K., &amp; Alex, G. (2013). Transnational Medical Spaces: Opportunities and Restrictions, MMG Working Paper 13-16:&#13;
9 29, Pozyskano z http://www.mmg.mpg.de/fileadmin/user_upload/&#13;
documents/wp/ WP_13-16_Zanini-et-al_Transnational-medicalspaces.pdf [dostęp: 4.02.2015].&#13;
Zanotti, L . (2012). Folk Knowledge, Interactive Learning, and Education: Community-Based Ecoturism in the Amazon. In: H. Kopnina&#13;
(ed.), Anthropology of Environmental Education (p. 157–182). New&#13;
York: Nova Science Publishers.&#13;
Zarger, r.K. (2002). Acquisition and Transmission of Subsistence&#13;
Knowledge by Q’eqchi’ Maya in Belize. In: J.R. Stepp, F.S. Wyndham, r.K. Zarger (eds.), Ethnobiology and biocultural biodiversity (p.&#13;
593–613). Athens: University of Georgia Press.&#13;
Zarger, r.K. (2010). Learning the Environment. In: D.F. Lancy, J. Bock&#13;
&amp; S. Gaskins (eds.), The anthropology of learning in childhood (p.&#13;
341–369). Lanham: AltaMira Press.&#13;
Zarger, r.K. (2011). Learning Ethnobiology: Creating Knowledge, Skills&#13;
and Practice about the Living World In: E. Anderson, E. Hunn, D.&#13;
Pearsall &amp; N. Turner (eds.), Ethnobiology (p. 371–386). Hoboken (New&#13;
Jersey): Wiley and Sons Publishers.&#13;
Zarger, r.K. &amp; Stepp, J.R. (2004). Persistence of Botanical Knowledge&#13;
among Tzeltal Maya Children. Current Anthropology, 45 (3), 413–418.&#13;
Zavisca, J. (2003). Contesting Capitalism at the Post-Soviet Dacha: The&#13;
Meaning of Food Cultivation for Urban Russians. Slavic Review, 62&#13;
(4), 786–810. doi: 10.2307/3185655.&#13;
Zowczak, M. (1993). Zagłada światów. Między mitologią lokalną&#13;
a Biblią. Polska Sztuka Ludowa – Konteksty, XLVII (3-4), 96–107.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
261&#13;
&#13;
��Spis ilustracji&#13;
&#13;
Jeśli nie zaznaczyłam inaczej, fotografie są mojego autorstwa.&#13;
Fot. 1. �Oba podorozhniki: po prawej Polygonum aviculare, po lewej&#13;
Plantago major (autor: Johann Georg Sturm, rysownik: Jacob Sturm [domena publiczna]).  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .  85&#13;
Fot. 2. �Bukiet z rasti (kokorycz pusta o dwóch kolorach kwiatów,&#13;
Corydalis cava) zrobiony przez Sławę podczas majówki.&#13;
W tle widać runo usiane kwiatami.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 88&#13;
Fot. 3. �&#13;
Pieczony przez ciocię Lusię korowaj ozdobiony kalyną&#13;
(kaliną koralową, Viburnum opulus L .) na dniach rejonu&#13;
w Tywrowie, 23 sierpnia 2013 r.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 109&#13;
Fot. 4. �Okładka i zdjęcie strony 18 z wnętrza numeru pisma „Babushka. Ozdorovitelnye sovety” (nr 6 z 2013 r.).   .   .   .   .   . 112&#13;
Fot. 5. Graffiti przedstawiające lekarza – skarbonkę z winnickiej&#13;
ul. Sobornej.  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .  133&#13;
Fot. 6. �Wycinki należące do Poli oraz dopiski Marii w spisie treści&#13;
comiesięcznego wydania „Babushki”.  .   .   .   .   .   .   .   .  159&#13;
Fot. 7. �Podkreślenia Luby w opisie shypshyna korichneva (Rosa cinnamomea L .) oraz zdjęcie owoców tej róży z tej samej książki&#13;
pt. Shliah do dovgolittia. Hvoroby vid a do Ia. Zdorovyi sposib&#13;
zhittia. Zdjęcie najprawdopodobniej nie przedstawia Rosa&#13;
majalis Herrm, która pewnie jest opisana na stronie 657.  .  . 171&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
263&#13;
&#13;
�Fot. 8. �Przepisy na wykorzystanie kwiatów dziewanny (Verbascum&#13;
sp. L .) przy chorobach płuc wg państwowej farmakopei&#13;
ZSRR z książki Kharchenko N.S., Sila V.I., Volodarckii L .I.&#13;
pt. Likars’ki Roslyny i iih zastosuvannia v narodnii medycyni,&#13;
„Zdorov’ia”: Kijów 1971.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 172&#13;
Fot. 9. �Wycinek z gazety „Vinnicka Pravda” z artykułem o deviasile&#13;
(tu: divosil) (omanie, Inula sp.).   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   . 176&#13;
Fot. 10. �Okładka 4. numeru „Babushki. Enciklopedia narodnogo&#13;
lecheniia, Babushka ozdrovitelnyie sovety” z kwietnia&#13;
2012 r.   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   . 181&#13;
Fot. 11. �Winiety tygodnika „Babushka” z 17 kwietnia 2012 r. (nr 16),&#13;
22 września 2015 r. (nr 38), 6 stycznia 2015 r. (nr 1), 12 stycznia 2016 r. (nr 2). Wiersze na okładce autorstwa czytelniczek i czytelników: 22 września 2015 r. (nr 38), 12 stycznia&#13;
2016 r. (nr 2).  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .  183&#13;
Fot. 12. �Zdjęcia ilustrują jeden ze sposobów interakcji z tekstem.&#13;
Luba w książce Shliah do dovgolitia... (2011) zaznaczyła&#13;
khrin zvychainyi (Armoracia rusticana) – znajomą roślinę&#13;
i nowy sposób wykorzystania, Maria, robiąc dopiski&#13;
w spisie treści miesięcznika „Babushka”, zaznaczyła&#13;
m.in. przepis na leczenie szumu w głowie, dopisała nazwę&#13;
rośliny – omela (jemioła, Viscum spp.), a na stronie 91,&#13;
w przepisie nazwanym Podwójnej nalewki się napijemy,&#13;
szumu w głowie się pozbędziemy, zaznaczyła szczegóły przepisu.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 189&#13;
Fot. 13. �Po lewej rycina przedstawiająca ochankę (świetlik łąkowy,&#13;
Euphrasia officinalis – problem łacińskiego współczesnego&#13;
nazewnictwa wg The Plant List jest nierozwiązany),&#13;
po prawej rycina przedstawiająca jasnotę purpurową (Lamium purpureum L .) [autor: Otto Wilhelm Thomé, Flora&#13;
von Deutschland, Österreich und der Schweiz, 1885, Gera,&#13;
Germany (domena publiczna)]. Czytelnik może poczuć się&#13;
równie zawiedziony tymi ilustracjami, jak mój rozmówca,&#13;
ale zamieszczam te ryciny, by osoby, którym nic nie mówią&#13;
te nazwy, mogły sobie łatwiej wyobrazić całą sytuację. . . 198&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
264&#13;
&#13;
�Fot. 14. �Na pierwszej fotografii zdjęcie w prawym dolnym rogu&#13;
przedstawia rodiola (Rhodiola rosea, obecnie Sedum roseum [L .] Scop.), w tytule jest informacja o tym, że kwitnie na żółto („Babushka. Ozdorovitelnye sovety”, nr 6&#13;
z 2013 r.). Na drugiej fotografii ilustracja przedstawiająca&#13;
air (tatarak zwyczajny, Acorus calamus L .) z książki Kharchenko N.S., Sila V.I., Volodarckii L .I. pt. Likars’ki Roslyny&#13;
i iih zastosuvannia v narodnii medycyni, „Zdorov’ia”: Kijów&#13;
1971, należącej do Nataszy.  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .  200&#13;
Fot. 15. Oglądanie z Nataszą jednej z jej książek (fot. I. Kaliszewska).  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  . 200&#13;
Fot. 16. Zbiory baby Adeli tuż po przyniesieniu do domu.   .   .   .   . 212&#13;
Fot. 17. �&#13;
Ogłoszenia na drzwiach stroyinieckiej przychodni.&#13;
Na górze informacja o tym, że osoby z kaszlem są przyjmowane wyłącznie w maseczkach. Jest to martwy przepis. 232&#13;
Fot. 18. �Artykuł z rubryki „Zelena apteka”, podpis pod tekstem:&#13;
Grigorij Smyk doktor nauk biologicznych. Wycinek należy&#13;
do Poli.  .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .   .  233&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
265&#13;
&#13;
��Tabela 3. Rozmówczynie i rozmówcy&#13;
&#13;
Przeprowadziłam 100 nagrywanych wywiadów, większość z jedną osobą, część z dwiema (mieszkańcy jednego gospodarstwa), w sytuacjach&#13;
towarzyskich zdarzyło mi się prowadzić nagrywane rozmowy z kilkoma osobami, jeżeli był to jedyny wywiad z daną osobą, jest to zaznaczone w tabeli. Ponadto prowadziłam notatki z każdego dnia badań&#13;
– są w nich spisane nieformalne rozmowy i obserwacje. Krótkie nagrania audio, robione np. podczas sesji zdjęciowych, traktuję jak nieformalne rozmowy. W tabeli są więcej niż 63 osoby (z tyloma przeprowadziłam częściowo ustrukturyzowane, nagrane wywiady), ponieważ&#13;
wymieniłam osoby, z którymi nie przeprowadziłam nagranego wywiadu, ale spisane rozmowy z nimi wpłynęły na moje widzenie i rozumienie zielników mentalnych mieszkańców Podola. Ponadto wymieniam&#13;
też dzieci, biorące udział w nagraniach do filmu, z którymi odbyliśmy&#13;
indywidualne spacery, i te osoby dorosłe biorące udział w filmie, przy&#13;
rozmowach z którymi byłam osobiście. Pozostałe dzieci i dorosłych pominęłam w tabeli.&#13;
Lp. Osoba&#13;
1.&#13;
&#13;
Adela&#13;
&#13;
2.&#13;
&#13;
Adela,&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
Wywiad:&#13;
Katoliczka,&#13;
Zielnik baby Adeli poznawałam w codziennej praktyce&#13;
80&#13;
DW_A0146; zmarła w 2017 r.&#13;
wynikającej ze wspólnego&#13;
Krótkie&#13;
nagrania:&#13;
mieszkania. Znam wiele osób&#13;
z jej rodziny. W zielniku rośliny&#13;
DW_A0154,&#13;
DW_A0155,&#13;
głodowe z 1933 i 1947, święcenie i rola święconych, wiele&#13;
DW_B0180,&#13;
leczniczych poznała od córki&#13;
DW_B0183&#13;
Hani, zapomina nazwy, ale&#13;
Liczne notatki&#13;
rośliny zna dobrze.&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
ok. K&#13;
DW_A152,&#13;
Katoliczka,&#13;
wielu spotkań, pomagałam&#13;
60&#13;
DW_A158,&#13;
wywiad w czasie&#13;
jej rodzinie w wypasaniu&#13;
DW_A157&#13;
wypasania krów&#13;
krów, zna bardzo dużo roślin&#13;
razem z córką&#13;
z codziennej praktyki, córka&#13;
Niną.&#13;
czyta gazety i książki, niektóre&#13;
zastosowania zna od niej.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
267&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
3.&#13;
&#13;
Adela&#13;
&#13;
4.&#13;
&#13;
Alina&#13;
&#13;
5.&#13;
&#13;
Andrij&#13;
(chłopiec&#13;
z VII&#13;
klasy)&#13;
&#13;
6.&#13;
&#13;
Babka&#13;
Lera&#13;
&#13;
7.&#13;
&#13;
babka&#13;
Jany&#13;
&#13;
Wiadomości o zielniku z jednego wywiadu. Byłam u niej&#13;
z Kristiną (12 lat).&#13;
Zielnik poznawany na podstawie jednego długiego wywiadu&#13;
prowadzonego w ogrodzie.&#13;
Zielnik poznawałam podczas&#13;
nagrywania filmu, był ważną,&#13;
aktywnie udzielającą się osobą&#13;
podczas nagrań. Z siostrą chodzą daleko do domu – Iskrivka.&#13;
Mają bliski kontakt z lasem&#13;
(chodzą przez las do domu).&#13;
Zbierająca ciotka jest dla niego&#13;
ważną osobą.&#13;
Zielnik poznawany na podstawie jednego wywiadu,&#13;
na co dzień mieszka w Winnicy&#13;
(przeniosła się do miasta,&#13;
do dzieci), przyjeżdża na wieś&#13;
na całe lato.&#13;
Fragmenty zielnika poznawane&#13;
z jednego wywiadu.&#13;
&#13;
8.&#13;
&#13;
Bronia&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_B0185&#13;
Prawosławna.&#13;
80&#13;
ok.&#13;
40&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0239&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
Nagrania&#13;
do filmu, maj&#13;
2013&#13;
&#13;
ok.&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0210&#13;
&#13;
Prawosławna.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0202&#13;
&#13;
Bogaty zielnik poznawany&#13;
z jednej rozmowy przy której&#13;
były sąsiadki – ciocia Stasia&#13;
i Fedorivna. Główną rozmówczynią była babka Bronia.&#13;
Sąsiadki głównie jej słuchały.&#13;
10. córka&#13;
Fragmenty zielnika poznawaDimitra ne przy okazji rozmowy z jej&#13;
ojcem. Nie mieszka na stałe&#13;
we wsi, przyjeżdża na wakacje.&#13;
11. Did&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
Mitia&#13;
wielokrotnych spotkań, bywałam też często u jego syna&#13;
i synowej, dobrze poznałam&#13;
zielnik synowej (Tania).&#13;
&#13;
ok.&#13;
80&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0177&#13;
&#13;
Wywiad wspólny z córką,&#13;
katoliczka.&#13;
Katoliczka.&#13;
&#13;
ok.&#13;
50&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0188&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
12. Farmaceutka&#13;
&#13;
apteki&#13;
&#13;
ok.&#13;
40&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
Farma- apteki&#13;
ceutka&#13;
z apteki&#13;
nr 1&#13;
&#13;
ok.&#13;
50&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
13.&#13;
&#13;
Prawosławna,&#13;
nauczycielka&#13;
w Hrisziwcach.&#13;
&#13;
Z Moskwy,&#13;
dopowiada&#13;
do wypowiedzi&#13;
ojca.&#13;
DW_A0129&#13;
Prawosławny,&#13;
(wspólny wy- do lutego 2022 r.&#13;
wiad z żoną), służył w cerkwi.&#13;
notatki z nienagranych&#13;
spotkań,&#13;
nagrania z sesji zdjęciowej&#13;
DW_D0217&#13;
Żmerinka, apteka mała koło&#13;
rynku.&#13;
DW_D0213&#13;
Żmerinka, apteka nr 1.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
268&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
14. Farma- apteki&#13;
ceutka&#13;
z apteki&#13;
w Tywrowie&#13;
15.&#13;
&#13;
Farma- apteki&#13;
ceutka&#13;
z apteki&#13;
w Żmerince&#13;
16. FedoNauczycielka, poznawałam&#13;
rivna&#13;
fragmenty zielnika podczas&#13;
rozmowy z babką Bronią.&#13;
17. Frania Zielnik poznawany podczas&#13;
jednego długiego spotkania.&#13;
18. Grisha Zielnik poznawany podczas&#13;
kilku spotkań, jedna rozmowa&#13;
nagrana.&#13;
19. Hala&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednego spotkania i w czasie&#13;
sesji zdjęciowej. Pochodzi&#13;
z Murafy, w Stroyinciach wyszła za mąż.&#13;
20. Hala&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
nienagranego spotkania&#13;
21. Hala&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
wielu spotkań. Prowadzi&#13;
bardzo dokładne kalendarium&#13;
wydarzeń we wsi, zna bardzo&#13;
dużo piosenek.&#13;
22. Hala&#13;
Dzielą się zielnikami z mężem,&#13;
głównie on zbiera. Jej zielnik&#13;
poznawałam podczas jednego&#13;
spotkania&#13;
23. Hala&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
babka&#13;
wielu spotkań. Lubi zbierać&#13;
rośliny, ale już teraz trudno jej&#13;
chodzić, więc zbiera właściwie&#13;
wyłącznie u siebie w sadzie&#13;
i ogrodzie. Suszy swoje śliwki&#13;
i gruszki w suszni, robi dużo&#13;
przetworów. Wymienia się wiedzą z mężem, ale ich zielniki&#13;
zdecydowanie się różnią.&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_D0245 Apteka odwie40&#13;
dzana przez&#13;
rozmówców&#13;
z Hrisziwców,&#13;
Kobeleckiego&#13;
i Stroyinców.&#13;
ok. K&#13;
DW_D0215&#13;
Apteka zaaran30&#13;
żowana jak&#13;
supermarket.&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0177&#13;
&#13;
Dopowiada&#13;
w wywiadzie&#13;
z babką Bronią.&#13;
Kobeleckie.&#13;
Katoliczka.&#13;
Mieszkał&#13;
samotnie, zmarł&#13;
w 2013 r.&#13;
Katoliczka.&#13;
&#13;
ok.&#13;
80&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0235&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
DW_D0211&#13;
notatki&#13;
&#13;
ok.&#13;
80&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_A0147&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
ok.&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
K&#13;
&#13;
Notatki z wywiadu&#13;
DW_D0240&#13;
DW_D0244&#13;
notatki&#13;
&#13;
Kobeleckie.&#13;
Prawosławna.&#13;
Prawosławna.&#13;
Zmarła w 2022 r.&#13;
&#13;
ok.&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0188&#13;
&#13;
ok.&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_A0129&#13;
notatki&#13;
&#13;
Prawosławna,&#13;
dopowiada podczas wywiadu&#13;
z mężem.&#13;
Prawosławna.&#13;
Sporo chorowała. Zmarła&#13;
wiosną 2018 r.&#13;
Większość&#13;
nagrań wspólnie&#13;
z mężem.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
269&#13;
&#13;
�wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
Notatki&#13;
Katoliczka,&#13;
55&#13;
często bywa&#13;
w kościele,&#13;
ma też rodzinę&#13;
prawosławną,&#13;
co podkreśla.&#13;
ok. K&#13;
Notatki&#13;
Była agronomką&#13;
w sowchozie,&#13;
70&#13;
prawosławna.&#13;
&#13;
Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
24. Hala&#13;
&#13;
Zielnik, w którym dużą rolę&#13;
odgrywają rośliny uprawne&#13;
i święcone w kościele i cerkwi.&#13;
Poznawany podczas kilku spotkań. Brak nagranego wywiadu.&#13;
&#13;
25. Hala&#13;
Mihailovna&#13;
&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
kilku spotkań, duże znaczenie&#13;
roślin ogrodowych. W rozmowie ze mną starała się&#13;
podkreślać znajomość tekstów&#13;
pisanych dotyczących roślin.&#13;
W jej zielniku jest dużo roślin 55&#13;
uprawnych, kolekcjonuje&#13;
ciekawe odmiany. Szczególnie ważną rolę pełnią dzikie&#13;
jadalne. Poznawany podczas&#13;
codziennych spotkań, gdy&#13;
u niej mieszkałam.&#13;
Zielnik z rozbudowaną warok.&#13;
stwą dyskursywną, poznawany 60&#13;
podczas licznych spotkań oraz&#13;
codziennej praktyki w czasie&#13;
mieszkania u niej w domu.&#13;
&#13;
26. Hala&#13;
&#13;
27. Halina&#13;
Anatolevna&#13;
&#13;
Notatki&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0223,&#13;
film 00148,&#13;
DW_A0156,&#13;
DW_C0195,&#13;
DW_C0194,&#13;
notatki&#13;
DW_A0153,&#13;
notatki&#13;
&#13;
Moja pierwsza&#13;
gospodyni,&#13;
prawosławna,&#13;
przyjechała&#13;
półwyspu&#13;
Jamalskiego&#13;
na emeryturę.&#13;
Katoliczka,&#13;
dyrektorka&#13;
przedszkola,&#13;
od 2015 r. związana z STOVem&#13;
Podillia.&#13;
Prawosławna,&#13;
dyrektor domu&#13;
kultury, przed&#13;
emeryturą&#13;
nauczycielka.&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_A0145,&#13;
notatki&#13;
&#13;
Katoliczka,&#13;
córka baby&#13;
Adeli, mieszka&#13;
w Winnicy.&#13;
&#13;
ok.&#13;
70&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
Katoliczka.&#13;
&#13;
78&#13;
Hania&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
Chuma- jednego spotkania, bardzo&#13;
chyha&#13;
chciała dzielić się opowieściami&#13;
o swojej praktyce zamawiaczki,&#13;
mniej interesowała ją rozmowa&#13;
o roślinach, niemniej zielnik&#13;
bogaty, ale nie miałam do niego&#13;
dobrego dostępu podczas tego&#13;
spotkania. Dużo chorowała,&#13;
zmarła w 2013 r.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0187&#13;
rozmowa&#13;
w obecności&#13;
córki&#13;
DW_D0227&#13;
przez część&#13;
rozmowy,&#13;
obecna sąsiadka, która&#13;
mnie do niej&#13;
zaprowadziła&#13;
&#13;
28. Halina&#13;
Dimitrievna&#13;
&#13;
Dla kształtu tego zielnika ważne są źródła pisane. Poznawany podczas licznych spotkań,&#13;
codziennej praktyki, gdy&#13;
mieszkałam u niej po zakończeniu głównej części badań.&#13;
29. Hania&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jej odwiedzin u matki – baby&#13;
Adeli, prac w ogrodzie i zbierania grzybów. Ważną rolę w jej&#13;
zielniku pełnią źródła pisane.&#13;
30. Hania&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
Balabela jednego długiego spotkania&#13;
u niej w ogrodzie.&#13;
&#13;
31.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
Prawosławna,&#13;
mama Natashy.&#13;
Nazywana worożką.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
270&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
32. Hania&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/&#13;
notatki&#13;
78&#13;
K&#13;
DW_A0130&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
długiego spotkania w przykośnagrania&#13;
cielnej kuchni, spotkań u cioci&#13;
podczas sesji&#13;
Lusi i krótkich wizyt.&#13;
zdjęciowej,&#13;
notatki&#13;
&#13;
33&#13;
33. Ira&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
Jurivna wspólnej pracy w ogrodzie,&#13;
licznych spotkań, sytuacji&#13;
związanych z troską o dzieci, nigdy nie nagrywałyśmy&#13;
wywiadu.&#13;
Bogaty zielnik, mimo że mało 25&#13;
34. Ira&#13;
Mahdij wychodzi z domu ze względu&#13;
na chorobę. Poznawałam&#13;
go przy okazji wywiadu z jej&#13;
mamą. W czasie dużej części&#13;
rozmowy leżała w drugim&#13;
pokoju i dopowiadała, albo&#13;
przypominała mamie – „mam&#13;
skazhy she pro...” Znam bardzo&#13;
fragmentarycznie.&#13;
9&#13;
35. Ira&#13;
Dość bogaty zielnik dzieciętrzecio- cy, ma swój ogródek, dużo&#13;
klasistka pomaga w gospodarstwie, lubi&#13;
herbatę z płatków róży.&#13;
&#13;
36. Jura&#13;
&#13;
37. Karola&#13;
38. Katia&#13;
farmaceutka&#13;
&#13;
Nie znam dobrze jego zielnika,&#13;
wywiad głównie o soku z brzozy (podczas przygotowywania&#13;
artykułu) i krótkie wymiany&#13;
zdań, gdy pomagał w gospodarstwie mojej gospodyni.&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednej rozmowy.&#13;
Apteki&#13;
&#13;
uwagi&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
notatki&#13;
&#13;
Kucharka w kościele, katoliczka,&#13;
sąsiadka cioci&#13;
Lusi, należąca&#13;
do kręgu 5 często odwiedzających się sąsiadek (najstarsza&#13;
z nich). Zmarła&#13;
w 2015 r.&#13;
Prawosławna.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_A0131&#13;
&#13;
Katoliczka.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
Nagrania&#13;
do filmu:&#13;
zaprosiła nas&#13;
do swojego&#13;
domu i ogrodu; z koleżankami na łące&#13;
robienie&#13;
wianków&#13;
notatki&#13;
zatrudniany&#13;
do różnych&#13;
drobnych prac&#13;
np. budowy&#13;
ogrodzeń&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
ok.&#13;
80&#13;
ok.&#13;
30&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0176&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0214&#13;
&#13;
Katoliczka,&#13;
zmarła w 2013 r.&#13;
Apteka w Zhmerince odwiedzana przez moich&#13;
rozmówców&#13;
z Hrisziwców,&#13;
Kobeleckiego&#13;
i Stroyinców&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
271&#13;
&#13;
�wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
Notatki&#13;
39. Klientka Rozmawiałam z Leną w Chajni ok. K&#13;
w Chajni kilka dni po pierwszym przy- 70&#13;
jeździe (3.04.2012) i przyszła&#13;
kobieta, która weszła w rozmowę o roślinach. Krótka, jedna&#13;
rozmowa.&#13;
34&#13;
K&#13;
DW_A0139&#13;
Prawosławna,&#13;
41. Larisa Zielnik poznawany podczas&#13;
licznych rozmów w sklepie,&#13;
DW_A0140&#13;
sprzedawczyni&#13;
w którym pracowała, i nagrynotatki&#13;
w Czajni.&#13;
wanych wywiadów.&#13;
DW_B0173&#13;
Katoliczka,&#13;
42. Larisa Zielnik poznawałam podczas ok. K&#13;
jej wizyt u baby Adeli, nie wi- 50&#13;
przychodziła&#13;
działam jej kolekcji roślin.&#13;
pomagać babie&#13;
Adeli, nim z nią&#13;
zamieszkałam,&#13;
odwiedzała nas&#13;
czasem i później.&#13;
37&#13;
K&#13;
DW_B0114&#13;
Prawosławna,&#13;
43. Lena&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
DW_B0115&#13;
jeździła do Pollicznych krótkich spotkań&#13;
w sklepie i jednego nagrywaski na sezonowe&#13;
nego wywiadu.&#13;
zarobitki.&#13;
Zielnik, na którego kształt bar- ok. K&#13;
DW_B0184, Prawosławna,&#13;
44. Luba&#13;
dzo wpłynęła choroba męża,&#13;
50&#13;
nagrania&#13;
budowała&#13;
ważne są w nim lektury. Poznapodczas sesji z mężem kowany podczas kilku spotkań&#13;
zdjęciowej,&#13;
minki, zarabiali&#13;
u niej w domu i ogrodzie.&#13;
notatki&#13;
tak w różnych&#13;
miejscach w Europie.&#13;
DW_A0148&#13;
Prawosławna&#13;
45. Luda&#13;
Poznałam jej zielnik podczas ok. K&#13;
30&#13;
spaceru po łące, bardzo cielesny z niewielką liczbą nazw&#13;
roślin.&#13;
ok. K&#13;
DW_D0224, Katoliczka,&#13;
46. Ludwin- Jej zielnik poznawałam poddopowiada&#13;
matka Witii.&#13;
ka&#13;
czas licznych spotkań, zwykle 70&#13;
w obecności jej syna. Ma zado wywiadbany ogródek, w którym&#13;
dów z Witią,&#13;
zdarzyło mi się z nią pracować,&#13;
nagranie&#13;
posiada bardzo dużą kolekcję&#13;
w czasie sesji&#13;
suszonych roślin zbieranych&#13;
zdjęciowej,&#13;
wspólnie z synem.&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_A0166&#13;
Matka Tani&#13;
47. Lusia&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
60&#13;
DW_B0186&#13;
i Mai, prawolicznych spotkań, wspólnej&#13;
liczne krótkie sławna.&#13;
pracy w kuchni i spacerów.&#13;
nagrania&#13;
podczas prac,&#13;
nagrania&#13;
do filmu&#13;
Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
272&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_D0212,&#13;
48. Lusia&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
DW_B0187&#13;
Balabela dwóch nagrywanych rozmów 50&#13;
i jednego nienagranego spot(w obecności&#13;
mamy)&#13;
kania.&#13;
49. Maia&#13;
Zielnik, poznawany podczas&#13;
ok. K&#13;
DW_D0221,&#13;
kilku spotkań, nie widziałam 40&#13;
nagrania&#13;
jej kolekcji roślin.&#13;
podczas sesji&#13;
zdjęciowej&#13;
Zielnik, w którym ważna jest&#13;
55&#13;
K&#13;
DW_D0142,&#13;
51. Maria&#13;
krótkie nagrabuchal- warstwa dyskursywna pochodząca z lektur. Dużo gazet prenia i notatki&#13;
ter&#13;
numeruje, ma wiele informacji&#13;
z chodzenia&#13;
z książek. W czasie rozmów&#13;
po jej ogroczęsto mówiła, że trzeba&#13;
dzie i spotkań&#13;
by to sprawdzić. Ma duży&#13;
w domu&#13;
ogród, do którego sprowadza różne rośliny ozdobne&#13;
i lecznicze. Sadzi wiele roślin&#13;
leczniczych, np. konufer.&#13;
Zielnik poznawałam podczas&#13;
kilku spotkań u niej w domu&#13;
i ogrodzie, w sielradzie.&#13;
ok. K&#13;
DW_A169,&#13;
52. Masza Dość cielesny zielnik, baba&#13;
83&#13;
DW_A170,&#13;
Masza lubiła spędzać czas&#13;
notatki&#13;
w lesie. Zielnik poznawałam&#13;
podczas wywiadu i licznych&#13;
spotkań, gdy wpadała do baby&#13;
Adeli lub ja przychodziłam&#13;
do jej domu,&#13;
53. Masza Zielnik poznawany podczas&#13;
ok. K.&#13;
DW_A0123&#13;
agrojednego spotkania, dużo czasu 70&#13;
nomka spędziłyśmy na wspólnym&#13;
czytaniu książki Popova.&#13;
54. Mężczyzna&#13;
rodzina&#13;
cioci&#13;
Lusi&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
45&#13;
Krótkie, dość przygodne&#13;
poznawanie jego zielnika –&#13;
spotkanie w zielone świątki&#13;
prawosławne. Uczył się&#13;
na agronoma, chętnie dzieli się&#13;
fragmentami swojego zielnika,&#13;
bardzo zaciekawił go projekt.&#13;
Ma kilka ulubionych, często&#13;
stosowanych roślin.&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
Notatki/03.06.2012&#13;
&#13;
uwagi&#13;
Katoliczka.&#13;
&#13;
Córka cioci&#13;
Lusi, fryzjerka,&#13;
prawosławna.&#13;
Pracuje w Sielradzie. Ona prawosławna, mąż&#13;
katolik.&#13;
&#13;
Katoliczka,&#13;
sąsiadka i przyjaciółka baby&#13;
Adeli, zmarła&#13;
w 2015 r.&#13;
&#13;
Prawosławna&#13;
pracowała jako&#13;
agronomka&#13;
w miejscowym&#13;
sowchozie.&#13;
Prawosławny.&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
273&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
55. Mila&#13;
&#13;
56. Mitia&#13;
Derkach&#13;
&#13;
57.&#13;
&#13;
Nastia&#13;
&#13;
58. Natasha&#13;
&#13;
59. Natasha&#13;
córka&#13;
Hani&#13;
60. Natasha&#13;
Fedorivna&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/&#13;
notatki&#13;
W jej zielniku bardzo ważne&#13;
ok. K&#13;
DW_A0124,&#13;
są rośliny święcone w kościele, 65&#13;
nagrania&#13;
szczególnie wianki święcone&#13;
do filmu&#13;
w Boże Ciało lub jego oktawę&#13;
(wiszą przybite przed drzwiami obory).&#13;
Zielnik poznawałam podczas&#13;
kilku spotkań oraz za pośrednictwem dziewczynek&#13;
biorących udział w filmie.&#13;
Zielnik poznawany na podsta- ok. M&#13;
DW_B0188&#13;
wie jednego długiego wywia- 70&#13;
du, w czasie którego co jakiś&#13;
czas dochodziła jego córka&#13;
i coś dopowiadała, dochodziło&#13;
do wymiany wiedzy między&#13;
nimi. W czasie badań na stałe&#13;
mieszkała w Moskwie. Polecany przez sąsiadów z Sadowej&#13;
dużo zbiera i suszy, dzieli się.&#13;
Ma bogaty zielnik, dużo czasu 11&#13;
K&#13;
Nagrania&#13;
spędza w lesie i na łąkach.&#13;
do filmu&#13;
Babcia o rozbudowanym zielniku jest dla niej ważną osobą.&#13;
Uczennica V klasy w 2013 r.&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
kilku długich spacerów i kilku&#13;
nagrań do filmu.&#13;
Spotkałam ją na przystan38&#13;
K&#13;
Notatki&#13;
ku autobusowym, jadąc 20&#13;
VI 2012 do Winnicy. To ona&#13;
pierwsza mnie zagadała, że nie&#13;
jestem tutejsza i zaczęłyśmy&#13;
rozmawiać. Całą drogę przypominała sobie różne rośliny,&#13;
które zna i których używa.&#13;
Jest stroinecka, ale przez 7 lat&#13;
mieszkała z mężem w Jaroszence. Bardzo lubi czaj z 5&#13;
komponentów.&#13;
ok. K&#13;
Notatki&#13;
Elementy jej zielnika poznawałam podczas wizyt u baby&#13;
40&#13;
Adeli i zbierania grzybów.&#13;
ok. K&#13;
DW_B0133,&#13;
Zielnik poznawany prze55&#13;
DW_A0118,&#13;
ze mnie podczas licznych&#13;
DW_B0116,&#13;
spotkań, nie raz inicjowanych&#13;
przez nią samą. Zna i zbiera&#13;
Nagrania&#13;
bardzo dużo roślin, ma bardo filmu,&#13;
dzo dużą kolekcję suszonych&#13;
notatki&#13;
i przetworzonych na inne&#13;
sposoby.&#13;
&#13;
uwagi&#13;
Katoliczka&#13;
Babcia dziewczynki z VII&#13;
klasy, biorącej&#13;
udział w filmie.&#13;
Dzieci wybrały&#13;
się do niej po informacje, które&#13;
chciały zawrzeć&#13;
w filmie.&#13;
Prawosławny.&#13;
&#13;
Wnuczka baby&#13;
Adeli.&#13;
Córka worożki&#13;
(babki), prawosławna.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
274&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
61. Nadieżda&#13;
&#13;
62. Nina&#13;
&#13;
63. Oksana&#13;
&#13;
64. Pani&#13;
z Czerwonoarmijskiej&#13;
65. Pasha&#13;
&#13;
66. Pawło&#13;
felczer&#13;
&#13;
67. Pola&#13;
&#13;
68. Sława&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
Notatki&#13;
Osoba lecząca&#13;
Specjalistka, poznawałam jej ok.&#13;
z Winnicy.&#13;
zielnik podczas wielu spotkań, 40&#13;
chodziłyśmy zbierać rośliny,&#13;
udzielała mi gościny u siebie&#13;
w domu.&#13;
Zielnik, wyraźnie naznaczony ok. K&#13;
DW_A0150, Katoliczka, pratym, że Nina uważa, że często 40&#13;
cowała na kolei.&#13;
DW_A0161,&#13;
w życiu jej źle idzie, że ktoś&#13;
notatki&#13;
rzucił na nią złe oko. Poznawałam jej zielnik w czasie wielu&#13;
spotkań i wspólnego wypasania krów.&#13;
ok. K&#13;
DW_&#13;
Prawosławna,&#13;
Zielnik, poznawany w czasie&#13;
B0182,notatki pracowała&#13;
wielu spotkań u niej w domu 45&#13;
i w lesie, które często sama&#13;
w Sarnach.&#13;
inicjowała, podczas kolejnych&#13;
spotkań przypominała sobie&#13;
nowe rośliny.&#13;
Poznawałam jej zielnik podok. K&#13;
notatki&#13;
Prawosławna.&#13;
czas kilku krótkich spotkań,&#13;
70&#13;
ale nigdy ostatecznie nie&#13;
doszło do wywiadu.&#13;
ok. K&#13;
Nagrania&#13;
Prawosławna.&#13;
Poznawałam jej zielnik podczas długich rozmów i nagrań 60&#13;
do filmu&#13;
do filmu, ma kilka roślin, które&#13;
są dla niej szczególnie ważne.&#13;
ok. M&#13;
DW_A0119,&#13;
Prawosławny.&#13;
Był przez lata felczerem&#13;
w Stroyincach, zielnik po60&#13;
DW_A0120&#13;
znawany podczas jednego&#13;
(w obecności&#13;
wywiadu u niego w ogrodzie&#13;
żony)&#13;
i domu.&#13;
ok. K&#13;
DW_A0139, Prawosławna,&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
wielu wizyt i rozmów, ma dużą 55&#13;
DW_A0140, przyjechała&#13;
kolekcję suszonych roślin&#13;
po latach z poDW_A0149&#13;
i wycinków z gazet. Byłyśmy&#13;
notatki,&#13;
wrotem do matsąsiadkami i często się widynagrania&#13;
ki do Stroyinwałyśmy.&#13;
podczas sesji ciów, mieszkała&#13;
zdjęciowej&#13;
na wschodzie,&#13;
pracowała w fabryce szkła.&#13;
ok. M&#13;
Notatki&#13;
PrawosławFragmenty zielnika pozna60&#13;
ny, mieszkał&#13;
wałam przy okazji spotkań&#13;
towarzyskich i pikniku w lesie,&#13;
w Najabrsku&#13;
przyjaźni się z Halą, moją&#13;
przez większość&#13;
gospodynią.&#13;
życia. Przyjechał&#13;
na emeryturę&#13;
do Stroyinciów&#13;
z żoną.&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
275&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
69. sprze- Apteki&#13;
dawczyni&#13;
z Amrity&#13;
&#13;
70. sprze- Apteki&#13;
dawczyni&#13;
Zelena&#13;
apteka&#13;
Winnica&#13;
71. Stasia&#13;
Zielnik poznawałam przy&#13;
babka&#13;
okazji długich wizyt podczas&#13;
nagrań do filmu. Ważną rolę&#13;
w kształtowaniu jej zielnika&#13;
odegrał głód 1947 r. Jej zielnik&#13;
jest znany wśród rodziny&#13;
i sąsiadów.&#13;
72. Stasia&#13;
Poznałam fragmenty zielnika,&#13;
gdy dopowiadała podczas&#13;
wywiadu z jej matką – babką&#13;
Bronią.&#13;
73. Stasia&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednego spotkania, bardzo&#13;
się zmienił, gdy zrobili jej&#13;
operację oczu (od dzieciństwa&#13;
miała problemy z oczami, nie&#13;
zbierała wtedy roślin, bo nie&#13;
widziała, miała -15 dioptrii,&#13;
zaczęła zbierać np. poziomki&#13;
[jeszcze w szpitalu]). Święci&#13;
wianki dla prawosławnych&#13;
sąsiadek. Nie poznałam jej&#13;
kolekcji suszonych roślin.&#13;
74. Tamara Zielnik poznawany podczas&#13;
jednej rozmowy, w której&#13;
uczestniczyło jeszcze 3 sąsiadów. Nie poznałam kolekcji&#13;
roślin.&#13;
75. Tania&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
Holowielokrotnych krótszych&#13;
i dłuższych spotkań, pracy&#13;
diuk&#13;
w ogrodzie, świąt.&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_D0216 Apteka Amrity&#13;
50&#13;
w Zhmerince,&#13;
leki i kosmetyki&#13;
sprzedawane&#13;
na zasadzie piramidy, polecały&#13;
mi odwiedzenie&#13;
jej mieszkanki&#13;
Stroyinców.&#13;
ok. K&#13;
DW_D0246&#13;
50&#13;
&#13;
ok.&#13;
80&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_&#13;
Katoliczka.&#13;
D0203Nagrania do filmu&#13;
&#13;
ok.&#13;
50&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_B0187&#13;
Katoliczka.&#13;
(razem&#13;
z matką, tylko&#13;
dopowiada)&#13;
DW_A0132&#13;
Katoliczka,&#13;
pracowała 15 lat&#13;
w przedszkolu,&#13;
10 – w szkole.&#13;
&#13;
ok.&#13;
45&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0234&#13;
&#13;
Kobeleckie,&#13;
jedna wspólna&#13;
rozmowa z 3&#13;
osobami.&#13;
&#13;
ok.&#13;
40&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_A0125&#13;
notatki&#13;
&#13;
Prawosławna,&#13;
córka cioci Lusi,&#13;
żona Wasyla Holodiuka, głowy&#13;
sielrady.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
276&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
76. Tania&#13;
&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
kilku spotkań i dwudniowego&#13;
pobytu u niej w domu.&#13;
&#13;
77.&#13;
&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednego wywiadu i krótkich&#13;
spotkań. Różni się od zielnika męża, uzupełniają swoją&#13;
wiedzę.&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
wielu spotkań, między innymi&#13;
pomagałam jej porządkować&#13;
zapasy suszonych roślin. Dużo&#13;
wymienia się wiedzą z Marią.&#13;
&#13;
Tonia&#13;
&#13;
78. Tonia&#13;
&#13;
79. Tonia&#13;
Mahdij&#13;
&#13;
80. Wadim&#13;
Holodiuk&#13;
&#13;
81. Wanja&#13;
&#13;
82. Wiera&#13;
&#13;
83. Wiera&#13;
&#13;
84. Wiera&#13;
mama&#13;
Jany&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/ uwagi&#13;
notatki&#13;
ok. K&#13;
DW_D0236, Katoliczka,&#13;
45&#13;
notatki&#13;
często gotuje&#13;
na weselach,&#13;
kobeleckie.&#13;
46&#13;
K&#13;
DW_A0168_1 Pracuje w sklewspólna&#13;
pie na Sowrozmowa&#13;
chozie, mąż&#13;
z mężem,&#13;
jest kierowcą&#13;
notatki&#13;
ciężarówki.&#13;
55&#13;
K&#13;
DW_A0167&#13;
Katoliczka,&#13;
DW_A0168&#13;
należy do grupy 5 sąsiadek&#13;
spotykających&#13;
się u cioci Lusi,&#13;
pracowała&#13;
w sielradzie.&#13;
55&#13;
K&#13;
DW_A0131&#13;
Katoliczka.&#13;
córka dopowiada w czasie wywiadu&#13;
&#13;
Zielnik, poznawany podczas&#13;
jednego wywiadu. Zbiera&#13;
dużo roślin, sporo rozmawiają&#13;
o nich z córką (Irą). Mieszkają&#13;
razem w części wsi, w której&#13;
miałam mało kontaktów.&#13;
19&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
licznych wizyt u niego w domu,&#13;
widać duży wpływ matki (Tania) i babki (Lusia).&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
Na kształt jego zielnika wpływa ok.&#13;
to, że Wanja ma astmę i szu45&#13;
kali z żoną różnych sposobów&#13;
leczenia, również ziołowych.&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednego wywiadu.&#13;
55&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
kilku spotkań i jej wizyt&#13;
u Hali – mojej gospodyni. Była&#13;
polecana mi jako rozmówczyni&#13;
przez kilka osób.&#13;
&#13;
M&#13;
&#13;
Fragmenty zielnika poznawane ok.&#13;
podczas wywiadu z jej mężem 60&#13;
– Pawło.&#13;
Fragmenty zielnika poznawa- 35&#13;
ne podczas kilku wspólnych&#13;
spacerów i rozmów przeprowadzanych przy nagrywaniu&#13;
filmu.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
Notatki&#13;
&#13;
Prawosławny, syn Tani&#13;
i Wasila, uczył&#13;
się na uniwersytecie rolniczym&#13;
w Winnicy.&#13;
DW_A0168_1 Katolik, mąż&#13;
wspólna roz- Toni, kierowca&#13;
mowa z żoną ciężarówki, pochodzi z rejonu&#13;
Szargorodzkiego.&#13;
DW_B0178, Prawosławna,&#13;
DW_A0127&#13;
chciała w dzie– krótka roz- ciństwie być&#13;
mowa z Halą, farmaceutką.&#13;
nagrania&#13;
podczas sesji&#13;
zdjęciowej&#13;
DW_A0120&#13;
Prawosławna.&#13;
(w obecności&#13;
męża)&#13;
Notatki,&#13;
Katoliczka.&#13;
nagrania&#13;
do filmu, Jana&#13;
– jej córka&#13;
była jedną&#13;
z reporterek&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
277&#13;
&#13;
�Lp. Osoba&#13;
&#13;
Zielnik&#13;
&#13;
85. Witia&#13;
&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
licznych spotkań i wspólnego&#13;
zbierania roślin. Ogromnie&#13;
ceni czas spędzany w lesie,&#13;
ma bogatą kolekcję roślin&#13;
w ogrodzie i na strychu.&#13;
&#13;
86. Wladis- Zielnik poznawany podczas&#13;
jednej rozmowy, w której&#13;
law&#13;
uczestniczyło jeszcze 2 sąsiadów. Nie poznałam kolekcji&#13;
roślin.&#13;
87. Zina&#13;
Zielnik poznawany podczas&#13;
jednej rozmowy, w której&#13;
uczestniczyło jeszcze 2 sąsiadów. Nie poznałam kolekcji&#13;
roślin.&#13;
&#13;
wiek płeć Nr wywiadu/&#13;
notatki&#13;
ok. M&#13;
DW_A0121,&#13;
50&#13;
DW_A0122&#13;
(w lesie),&#13;
DW_A0128&#13;
DW_A0141&#13;
(krótkie&#13;
nagranie),&#13;
DW_D0224&#13;
(z matką),&#13;
nagrania&#13;
do filmu&#13;
i podczas sesji&#13;
zdjęciowej&#13;
ok. M&#13;
DW_D0234&#13;
50&#13;
jedna&#13;
rozmowa z 3&#13;
osobami&#13;
&#13;
uwagi&#13;
&#13;
ok.&#13;
60&#13;
&#13;
Kobeleckie.&#13;
&#13;
K&#13;
&#13;
DW_D0234&#13;
jedna&#13;
rozmowa z 3&#13;
osobami&#13;
&#13;
Malarz, syn&#13;
Ludwinki.&#13;
&#13;
Kobeleckie.&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
278&#13;
&#13;
�Tabela 4. �Taksony spotkane w zielnikach&#13;
mentalnych moich rozmówców&#13;
&#13;
Układ tabeli jest alfabetyczny, zgodny z nazewnictwem łacińskim,&#13;
ze względu na to, że są to jedyne nazwy posiadające standard, a cała&#13;
tabela zapewne najbardziej zainteresuje biologów i etnobotaników&#13;
oswojonych z nazewnictwem łacińskim.&#13;
Nr&#13;
&#13;
1.&#13;
2.&#13;
3.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
(? oznacza niepewne&#13;
oznaczenie)&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
1 – jedna osoba&#13;
wymienia,&#13;
2 – dwie osoby&#13;
wymieniają, itd.,&#13;
brak informacji&#13;
oznacza ponad 3&#13;
osoby&#13;
&#13;
Abies alba Mill.&#13;
Acer platanoides L.&#13;
Achillea millefolium&#13;
L.&#13;
&#13;
jodła pospolita&#13;
klon pospolity&#13;
krwawnik&#13;
pospolity&#13;
&#13;
Aconitum napellus L.&#13;
Acorus calamus L.&#13;
&#13;
tojad mocny&#13;
2&#13;
tatarak zwyczajny&#13;
&#13;
Adonis vernalis L.&#13;
Aesculus&#13;
hippocastanum L.&#13;
Agrimonia eupatoria&#13;
L. agg.&#13;
Allium cepa L.&#13;
&#13;
miłek wiosenny&#13;
kasztanowiec&#13;
zwyczajny&#13;
rzepik pospolity&#13;
&#13;
9.&#13;
&#13;
jolka&#13;
klen, klion&#13;
tysachilistnik,&#13;
kyrvavnyk,&#13;
krovavnik,&#13;
derevii, korovnyk,&#13;
tysiachylitnik&#13;
akonitum, akunit&#13;
air, air bolotnyi,&#13;
tatarskie zilia&#13;
goricvet&#13;
kashtan, kinskii&#13;
kashtan&#13;
repishok, repeshok,&#13;
parilo&#13;
cibulia&#13;
&#13;
10.&#13;
&#13;
chasnyk, chesnok&#13;
&#13;
Allium sativum L.&#13;
&#13;
11.&#13;
&#13;
cheremsha,&#13;
medvedi chesnok,&#13;
zeleny chesnok,&#13;
zelenyi chesnok,&#13;
chosnechok&#13;
&#13;
Allium ursinum L.&#13;
&#13;
4.&#13;
5.&#13;
6.&#13;
7.&#13;
8.&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
cebula (czosnek&#13;
cebula)&#13;
czosnek&#13;
zwyczajny&#13;
czosnek&#13;
niedźwiedzi&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
279&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
12.&#13;
13.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
aloe, rannik&#13;
ukrop, krip&#13;
&#13;
13.&#13;
14.&#13;
&#13;
lopuh, repiah&#13;
khrin&#13;
&#13;
15.&#13;
&#13;
chiorna rabina&#13;
&#13;
16.&#13;
&#13;
polyn&#13;
&#13;
17.&#13;
18.&#13;
&#13;
chornobyl&#13;
? [bez nazwy]&#13;
&#13;
19.&#13;
&#13;
kopytniak&#13;
&#13;
20.&#13;
21.&#13;
&#13;
badan, badak&#13;
cukrovyi buriak&#13;
&#13;
22.&#13;
&#13;
berioza, bereza&#13;
&#13;
23.&#13;
&#13;
berioza, bereza&#13;
&#13;
24.&#13;
&#13;
chereda, didovi&#13;
voshchi, didive&#13;
voshi, babini voshchi&#13;
kapusta&#13;
Brassica oleracea L.,&#13;
różne odmiany&#13;
nogotki, nohotki,&#13;
Calendula officinalis&#13;
kalendula&#13;
L.&#13;
zolotoi vus&#13;
Callisia fragrans&#13;
(Lindl.) Woodson&#13;
khrycyki, pastusha&#13;
Capsella bursasumka&#13;
pastoris (L.) Medik.&#13;
grab&#13;
Carpinus betulus L.&#13;
pokalta (jedna osoba Catalpa bignonioides&#13;
tak nazywa), ? [bez&#13;
Walter&#13;
nazwy]&#13;
? [bez nazwy] tipa&#13;
Centaurium erythraea&#13;
Rafn&#13;
dika gvozdika,&#13;
stodula, centuriia,&#13;
zirochki&#13;
chereshni, chireshni Prunus avium (L.) L.&#13;
i odmiany&#13;
&#13;
25.&#13;
26.&#13;
27.&#13;
28.&#13;
29.&#13;
30.&#13;
&#13;
31.&#13;
&#13;
32.&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Aloe arborescens Mill.&#13;
Anethum graveolens&#13;
L.&#13;
Arctium spp.&#13;
Armoracia rusticana&#13;
P.Gaertn., B.Mey. &amp;&#13;
Scherb.&#13;
Aronia melanocarpa&#13;
(Michx.) Elliott&#13;
Artemisia absynthium&#13;
L.&#13;
Artemisia vulgaris L.&#13;
Arum orientale&#13;
M.Bieb.&#13;
Asarum europaeum L.&#13;
&#13;
aloes drzewiasty&#13;
koper ogrodowy&#13;
&#13;
Bergenia sp.&#13;
Beta vulgaris var.&#13;
vulgaris&#13;
Betula pendula Roth&#13;
&#13;
Betula pubescens&#13;
Ehrh.&#13;
Bidens tripartita L.&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
łopian&#13;
chrzan pospolity&#13;
&#13;
aronia czarna&#13;
bylica piołun&#13;
bylica pospolita&#13;
obrazki&#13;
wschodnie&#13;
kopytnik&#13;
pospolity&#13;
bergenia&#13;
burak cukrowy&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
brzoza&#13;
brodawkowata&#13;
brzoza omszona&#13;
uczep trójdzielny&#13;
&#13;
kapusta&#13;
warzywna&#13;
nagietek lekarski&#13;
potocznie: złoty&#13;
wąs&#13;
tasznik pospolity&#13;
grab pospolity&#13;
surmia&#13;
bignoniowa&#13;
centuria&#13;
pospolita&#13;
&#13;
czereśnia&#13;
zwyczajna,&#13;
odmiany&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
280&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
33.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
vishnia&#13;
&#13;
34.&#13;
&#13;
chystotel, chistotel&#13;
&#13;
35.&#13;
36.&#13;
&#13;
37.&#13;
&#13;
lebeda, loboda&#13;
cykorii, petrovi&#13;
batohi, sobachy&#13;
batogi, batizhok&#13;
arbuz, kavun&#13;
&#13;
38.&#13;
&#13;
landysh&#13;
&#13;
39.&#13;
&#13;
polutica, verbochka&#13;
&#13;
40.&#13;
41.&#13;
&#13;
kyzyl&#13;
rast&#13;
&#13;
42.&#13;
&#13;
belaia rast&#13;
&#13;
43.&#13;
&#13;
45.&#13;
46.&#13;
&#13;
rast [pod tą samą&#13;
nazwą, ale różnica&#13;
zauważana]&#13;
boiarysznik, hlid,&#13;
hlod, lodiachok,&#13;
hlodyna&#13;
son-trava&#13;
ogurcy, ohirki&#13;
&#13;
47.&#13;
&#13;
harbuz, arbuz&#13;
&#13;
48.&#13;
49.&#13;
&#13;
voloshki&#13;
oblepikha&#13;
&#13;
49.&#13;
&#13;
perii, periika&#13;
&#13;
50.&#13;
&#13;
ivan-chaj&#13;
&#13;
51.&#13;
&#13;
hvoshch, polovyj&#13;
hvoshch, sosonka&#13;
? [bez nazwy]&#13;
&#13;
44.&#13;
&#13;
52.&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Prunus cerasus L.&#13;
i odmiany oraz&#13;
mieszańce&#13;
Chelidonium majus L.&#13;
&#13;
wiśnia pospolita,&#13;
odmiany oraz&#13;
mieszańce&#13;
glistnik jaskółcze&#13;
ziele&#13;
komosa&#13;
cykoria&#13;
podróżnik&#13;
&#13;
Chenopodium sp.&#13;
Cichorium intybus L.&#13;
&#13;
Citrullus lanatus&#13;
(Thunb.) Matsum. &amp;&#13;
Nakai, odmiany&#13;
Convallaria majalis&#13;
L.&#13;
Convolvulus arvensis&#13;
L.&#13;
Cornus mas L.&#13;
Corydalis cava (L.)&#13;
Schweigg. &amp; Körte&#13;
Corydalis cava&#13;
(L.) Schweigg. &amp;&#13;
Körte, egzemplarze&#13;
o białych kwiatach&#13;
Corydalis solida (L.)&#13;
Clairv.&#13;
Crataegus spp.&#13;
1&#13;
&#13;
Crocus sp. ?&#13;
Cucumis sativus L.,&#13;
odmiany&#13;
Cucurbita pepo L.,&#13;
odmiany&#13;
Cyanus segetum Hill&#13;
Eleagnus rhamnoides&#13;
(L.) A.Nelson&#13;
Elymus repens (L.)&#13;
Gould&#13;
Epilobium&#13;
angustifolium L.&#13;
Equisetum arvense L.&#13;
Eryngium planum L.&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
arbuz zwyczajny,&#13;
odmiany&#13;
konwalia majowa&#13;
powój polny&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
dereń jadalny&#13;
kokorycz pusta&#13;
kokorycz&#13;
pusta o białych&#13;
kwiatach&#13;
kokorycz pełna&#13;
&#13;
głóg, różne&#13;
gatunki&#13;
i mieszańce&#13;
krokus?&#13;
ogórek siewny,&#13;
odmiany&#13;
dynia zwyczajna,&#13;
odmiany&#13;
chaber bławatek&#13;
rokitnik&#13;
zwyczajny&#13;
perz właściwy&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
wierzbówka&#13;
kiprzyca&#13;
skrzyp polny&#13;
mikołajek&#13;
płaskolistny&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
281&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
53.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
ochanka&#13;
&#13;
Euphrasia sp.&#13;
&#13;
świetlik&#13;
&#13;
2 (w jednym&#13;
gospodarstwie)&#13;
&#13;
54.&#13;
&#13;
grechiha&#13;
&#13;
gryka zwyczajna&#13;
&#13;
55.&#13;
&#13;
pshenichka, (? bez&#13;
nazwy)&#13;
sunica; sunicy;&#13;
zemlanika&#13;
&#13;
Fagopyrum&#13;
esculentum Moench&#13;
Ficaria verna Huds.&#13;
&#13;
56.&#13;
&#13;
57.&#13;
58.&#13;
&#13;
65.&#13;
&#13;
jasen&#13;
podsnezhniki,&#13;
pidsnizhniki,&#13;
kozodriz&#13;
soniashnik,&#13;
podslonuh,&#13;
podsoniashnik&#13;
kartopla sho roste&#13;
2&#13;
vysoko, katalumbur&#13;
durman&#13;
zeroboi, zveraboi,&#13;
zvirobii&#13;
deviatysyl, deviasil&#13;
khorich, grecheskii&#13;
khorih&#13;
mozhevilnik&#13;
&#13;
66.&#13;
&#13;
kalanhoe&#13;
&#13;
67.&#13;
&#13;
laminaria (glon, nie&#13;
roślina naczyniowa)&#13;
&#13;
68.&#13;
&#13;
lavanda&#13;
&#13;
69.&#13;
70.&#13;
&#13;
pustyrnik, sobacha&#13;
kropyva&#13;
romashka&#13;
&#13;
71.&#13;
&#13;
lubystok&#13;
&#13;
72.&#13;
&#13;
bila lilia&#13;
&#13;
59.&#13;
&#13;
60.&#13;
61.&#13;
62.&#13;
63.&#13;
64.&#13;
&#13;
Fragaria viridis&#13;
Weston, być może&#13;
też mieszańce&#13;
z Fragaria moschata&#13;
(Duchesne)&#13;
Duchesne&#13;
Fraxinus excelsiorL.&#13;
Galanthus nivalis L.&#13;
&#13;
ziarnopłon&#13;
wiosenny&#13;
poziomka&#13;
twardawa,&#13;
być może też&#13;
mieszańce&#13;
z poziomką&#13;
wysoką&#13;
jesion wyniosły&#13;
śnieżyczka&#13;
przebiśnieg&#13;
&#13;
Helianthus annuus L., słonecznik&#13;
odmiany&#13;
zwyczajny,&#13;
odmiany&#13;
Helianthus tuberosus słonecznik&#13;
L.&#13;
bulwiasty&#13;
Hyoscyamus niger L. lulek czarny&#13;
Hypericum&#13;
dziurawiec&#13;
perforatum L.&#13;
zwyczajny&#13;
Inula sp.&#13;
oman&#13;
Juglans regia L.,&#13;
orzech włoski,&#13;
odmiany&#13;
odmiany&#13;
Juniperus communis jałowiec&#13;
L.&#13;
pospolity&#13;
żyworódka&#13;
Kalanchoe&#13;
Daigremonta&#13;
daigremontiana&#13;
i być może&#13;
Raym.-Hamet &amp; H.&#13;
Perrier i być może&#13;
odmiany&#13;
odmiany&#13;
Laminaria sp.&#13;
listownica (glon,&#13;
a nie roślina&#13;
naczyniowa)&#13;
Lavandula&#13;
lawenda&#13;
angustifolia Mill.&#13;
wąskolistna&#13;
Leonurus cardiaca L. serdecznik&#13;
pospolity&#13;
Leucanthemum&#13;
jastrun właściwy&#13;
vulgare (Vaill.) Lam.&#13;
Levisticum officinale&#13;
lubczyk&#13;
W.D.J.Koch&#13;
ogrodowy&#13;
Lilium candidum L.&#13;
lilia biała&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
282&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
73.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
carskaia karona&#13;
&#13;
74.&#13;
&#13;
lion&#13;
&#13;
75.&#13;
&#13;
jablunia papiruvka&#13;
&#13;
76.&#13;
&#13;
jablunia&#13;
&#13;
77.&#13;
&#13;
romashka,&#13;
rumianok, dika&#13;
romashka,&#13;
romashka likarska,&#13;
romashka taka&#13;
polova, rumianec&#13;
&#13;
78.&#13;
&#13;
romashka&#13;
&#13;
79.&#13;
80.&#13;
&#13;
liucerka&#13;
burkun (bilyi,&#13;
muzhskoi)&#13;
burkun&#13;
&#13;
81.&#13;
&#13;
82.&#13;
83.&#13;
84.&#13;
85.&#13;
86.&#13;
87.&#13;
88.&#13;
89.&#13;
&#13;
90.&#13;
91.&#13;
92.&#13;
&#13;
burkun (zholtyi,&#13;
zhinochyi)&#13;
melisa&#13;
miatka, miata&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Lilium lancifolium&#13;
Thunb.&#13;
Linum usitatissimum&#13;
L.&#13;
Malus domestica&#13;
„Papierówka”&#13;
Malus domestica&#13;
Borkh., różne&#13;
odmiany&#13;
Matricaria&#13;
chamomilla L.&#13;
&#13;
lilia tygrysia&#13;
&#13;
Matricaria&#13;
chamomilla L.&#13;
i Leucanthemum&#13;
vulgare (Vaill.) Lam.&#13;
Medicago sativa L.&#13;
Melilotus albus&#13;
Medik.&#13;
Melilotus albus&#13;
Medik.; Melilotus&#13;
officinalis (L.) Pall.&#13;
Melilotus officinalis&#13;
(L.) Pall.&#13;
Melissa officinalis L.&#13;
Mentha spp.&#13;
&#13;
rumianek&#13;
pospolity&#13;
i jastrun właściwy&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
len siewny&#13;
jabłoń domowa&#13;
„papierówka”&#13;
jabłoń domowa,&#13;
różne odmiany&#13;
rumianek&#13;
pospolity&#13;
&#13;
lucerna siewna&#13;
nostrzyk biały&#13;
nostrzyk&#13;
&#13;
nostrzyk żółty&#13;
&#13;
melisa lekarska&#13;
mięta różne&#13;
gatunki&#13;
morva, shylkovica&#13;
Morus nigra L.&#13;
morwa czarna&#13;
chernushka, chornyi Nigella sativa L.&#13;
czarnuszka&#13;
tmin&#13;
siewna&#13;
bazilik, vasilki&#13;
Ocimum basilicum L. bazylia pospolita&#13;
materinka, dushyca Origanum vulgare L. lebiodka&#13;
pospolita&#13;
peonia, peony,&#13;
Paeonia spp.&#13;
piwonia&#13;
pivonia, roza (jedna&#13;
różne gatunki&#13;
i odmiany&#13;
osoba tak nazwała)&#13;
pasternak&#13;
Pastinaca sativa L.&#13;
pasternak&#13;
zwyczajny&#13;
fasolia, kvasola&#13;
Phaseolus vulgaris L. fasola zwyczajna&#13;
odmiany&#13;
odmiany&#13;
korin&#13;
Phytolacca americana szkarłatka&#13;
L.&#13;
amerykańska&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
283&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
93.&#13;
94.&#13;
&#13;
95.&#13;
&#13;
96.&#13;
97.&#13;
98.&#13;
99.&#13;
100.&#13;
&#13;
101.&#13;
102.&#13;
103.&#13;
104.&#13;
105.&#13;
&#13;
106.&#13;
107.&#13;
108.&#13;
109.&#13;
110.&#13;
111.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
sosna, hvoina, hvoia&#13;
podorozhnik,&#13;
babka, podorozhnik&#13;
velikii, podorozhnik&#13;
sherokolistyi,&#13;
shyrokii lyst&#13;
liubka, fialka&#13;
nochnaia&#13;
&#13;
sporysh,&#13;
podorozhnik&#13;
osikora&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Pinus sylvestris L.&#13;
Plantago major L.&#13;
&#13;
sosna zwyczajna&#13;
babka zwyczajna&#13;
&#13;
Platanthera bifolia&#13;
L. Rich. (wg nazwy),&#13;
Orchis sp. (to zwykle&#13;
salep)&#13;
&#13;
Podkolan biały&#13;
1&#13;
(wg nazwy) lub&#13;
gatunek z rodzaju&#13;
stroczyk, najprawdopodobniej&#13;
storczyk męski&#13;
(O. mascula)&#13;
rdest ptasi&#13;
&#13;
Polygonum aviculare&#13;
L. sensu lato&#13;
Populus nigra L.&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
topola (sekcja&#13;
topole czarne)&#13;
osika&#13;
Populus tremula L.&#13;
topola osika&#13;
kalhan, kozackii&#13;
Potentilla argentea L.? pięciornik&#13;
1&#13;
zhen-shen&#13;
srebrny&#13;
pięciornik&#13;
zatknydupka, zaPotentilla argentea&#13;
pridupka, zapnidup- L. agg. i P. erecta (L.) srebrny&#13;
Raeusch. agg&#13;
i pięciornik kurze&#13;
ka, lapchatka priaziele&#13;
mostupenchataia&#13;
piervocviet,&#13;
Primula veris L.&#13;
pierwiosnek&#13;
medunka&#13;
lekarski&#13;
abrikozy&#13;
Prunus armeniaca L. morela pospolita&#13;
odmiany&#13;
slivka&#13;
Prunus domestica L.&#13;
śliwa domowa&#13;
odmiany&#13;
odmiany&#13;
medunka&#13;
Pulmonaria obscura&#13;
miodunka ćma&#13;
Dumort.&#13;
hrusha, dichka,&#13;
Pyrus communis L.&#13;
grusza zwyczajna&#13;
hrusha dichka&#13;
agg.&#13;
mieszańce&#13;
i odmiany&#13;
dub&#13;
Quercus robur L.&#13;
dąb szypułkowy&#13;
smorodina&#13;
Ribes nigrum L.,&#13;
czarna porzeczka&#13;
odmiany&#13;
kryzhovnik&#13;
Ribes uva-crispa L.,&#13;
porzeczka agrest&#13;
odmiany&#13;
odmiany&#13;
durman&#13;
Ricinus communis L. rącznik pospolity 1&#13;
akacia cia rozova&#13;
Robinia hispida L.&#13;
robinia&#13;
szczeciniasta&#13;
akacia&#13;
Robinia pseudoacacia grochodrzew&#13;
L.&#13;
biały, robinia&#13;
akacjowa&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
284&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
112.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
shypownik,&#13;
shypshyna&#13;
&#13;
113.&#13;
114.&#13;
&#13;
ozhinka&#13;
malina, malyna&#13;
&#13;
115.&#13;
116.&#13;
117.&#13;
118.&#13;
&#13;
kvasok, shchav&#13;
shchavil&#13;
verby&#13;
verba (sho roste&#13;
na stavku)&#13;
&#13;
119.&#13;
120.&#13;
&#13;
shalfiei, shavlia&#13;
buzyna tarvianista,&#13;
bazyk&#13;
buzyna, buzok&#13;
limonnik kitaiski&#13;
&#13;
121.&#13;
122.&#13;
123.&#13;
&#13;
124.&#13;
&#13;
125.&#13;
&#13;
proliski, właściwie&#13;
bez nazwy lub&#13;
te niebieskie&#13;
podsniezhniki&#13;
ochitok&#13;
&#13;
126.&#13;
&#13;
dzvenochki,&#13;
kolokolchyki,&#13;
gvozdika&#13;
rostoropsha&#13;
&#13;
127.&#13;
&#13;
paslion&#13;
&#13;
128.&#13;
&#13;
kartopla, kartoshka,&#13;
barabola&#13;
&#13;
129.&#13;
&#13;
molochai&#13;
&#13;
130.&#13;
131.&#13;
132.&#13;
133.&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Rosa spp.,&#13;
najczęściej r. canina&#13;
L.&#13;
3&#13;
Rubus spp.&#13;
Rubus idaeus L.,&#13;
różne odmiany&#13;
Rumex acetosa L.&#13;
Rumex spp.&#13;
Salix spp.&#13;
Salix xsepulcralis&#13;
Simonk.&#13;
‚Chrysocoma’&#13;
Salvia officinalis L.&#13;
Sambucus ebulus L.&#13;
&#13;
dzikie gatunki&#13;
róż, najczęściej&#13;
dzika róża psia&#13;
jeżyna&#13;
malina właściwa,&#13;
odmiany&#13;
szczaw zwyczajny&#13;
szczaw&#13;
wierzby&#13;
wierzba płacząca&#13;
&#13;
Sambucus nigra L.&#13;
Schisandra chinensis&#13;
(Turcz.) Baill.&#13;
Scilla bifolia L.&#13;
&#13;
dziki bez czarny&#13;
cytryniec chiński&#13;
&#13;
Sedum (pewnie S.&#13;
spectabile Boreau)&#13;
/Hylotelephium&#13;
spectabile (Boreau)&#13;
H. Ohba&#13;
Silene viscaria (L.)&#13;
Jess.&#13;
&#13;
rozchodnik&#13;
okazały&#13;
&#13;
Silybum marianum&#13;
(L.) Gaertn.&#13;
Solanum americanum&#13;
Mill.&#13;
Solanum tuberosum&#13;
L. odmiany&#13;
&#13;
ostropest&#13;
plamisty&#13;
psianka czarna&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
psianka&#13;
ziemniak,&#13;
odmiany&#13;
mlecz zwyczajny&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Sonchus oleraceus&#13;
(L.) L.&#13;
riabina, rabina&#13;
Sorbus aucuparia L.&#13;
mokrec&#13;
Stellaria media (L.)&#13;
Vill.&#13;
sofora iaponska,&#13;
Styphnolobium&#13;
iaponska safora&#13;
japonicum (L.) Schott&#13;
zhyvokist, zhyvokost Symphytum officinale&#13;
L.&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
szałwia lekarska&#13;
bez hebd&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
cebulica&#13;
dwulistna&#13;
&#13;
smółka pospolita&#13;
&#13;
jarząb pospolity&#13;
gwiazdnica&#13;
pospolita&#13;
perełkowiec&#13;
1&#13;
japoński&#13;
żywokost lekarski&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
285&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
134.&#13;
135.&#13;
136.&#13;
137.&#13;
138.&#13;
&#13;
139.&#13;
&#13;
140.&#13;
&#13;
141.&#13;
142.&#13;
&#13;
143.&#13;
144.&#13;
145.&#13;
146.&#13;
&#13;
147.&#13;
&#13;
148.&#13;
149.&#13;
150.&#13;
151.&#13;
152.&#13;
153.&#13;
154.&#13;
155.&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
siren, buzok&#13;
chornobrivcy&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
Syringa vulgaris L.&#13;
Tagetes patula L.&#13;
&#13;
bez lilak&#13;
aksamitka&#13;
rozpierzchła&#13;
kanufer, konufer,&#13;
Tanacetum balsamita złocień&#13;
3&#13;
konuper&#13;
L.&#13;
balsamiczny&#13;
pizhma&#13;
Tanacetum vulgare L. wrotycz pospolity&#13;
kulbaba, kulbababa, Taraxacum officinale mniszek lekarski&#13;
agg.&#13;
kulbabka,&#13;
oduvanchik&#13;
chebrec, chabrec,&#13;
Thymus serpyllum L. macierzanka&#13;
i Thymus pulegioides piaskowa&#13;
materinka (przede&#13;
i macierzanka&#13;
wszystkim Origanum L.&#13;
zwyczajna&#13;
vulgare – dushyca)&#13;
lipa, lypa&#13;
Tilia spp.&#13;
lipa, różne&#13;
gatunki&#13;
i mieszańce&#13;
bilyi klever,&#13;
Trifolium repens L.&#13;
koniczyna biała&#13;
koniushyna&#13;
koniczyna&#13;
chervonyj klever,&#13;
Trifolium spp.&#13;
o różowych kwiatach o różowych&#13;
koniushyna rozova&#13;
kwiatach&#13;
nasturcia&#13;
Tropaeolum majus L. nasturcja większa&#13;
mat i macheha&#13;
Tussilago farfara L.&#13;
podbiał pospolity&#13;
kropyva, kropyva&#13;
Urtica dioica L.&#13;
pokrzywa&#13;
dvudomna&#13;
zwyczajna&#13;
kropyva zhalka,&#13;
Urtica urens L.&#13;
pokrzywa&#13;
gyzha, (sobacha&#13;
żegawka&#13;
kropiva – 1 osoba tak&#13;
nazwała)&#13;
Vaccinium&#13;
borówka&#13;
chernika, chernika&#13;
z sovhoza, golubika corymbosum L.&#13;
amerykańska&#13;
i odmiany&#13;
chernika&#13;
Vaccinium myrtillus&#13;
borówka czarna&#13;
3&#13;
L.&#13;
jagoda&#13;
valeriana, valerianka Valeriana officinalis&#13;
kozłek lekarski&#13;
L.&#13;
chemericia&#13;
Veratrum album L.&#13;
ciemiężyca biała 1&#13;
koroviak, skipternik Verbascum thapsus L. dziewanna&#13;
drobnokwiatowa&#13;
veronika&#13;
Veronica chamaedrys przetacznik&#13;
L.&#13;
ożankowy&#13;
kalyna&#13;
Viburnum opulus L.&#13;
kalina koralowa&#13;
barvinok&#13;
Vinca minor L.&#13;
barwinek&#13;
pospolity&#13;
jemioła pospolita&#13;
omela&#13;
Viscum album L.&#13;
i podgatunki&#13;
&#13;
Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)&#13;
286&#13;
&#13;
�Nr&#13;
&#13;
Lokalne nazwy&#13;
taksonu/&#13;
lokalny takson&#13;
vinohrad&#13;
&#13;
Nazwa/nazwy&#13;
łacińskie&#13;
&#13;
Nazwa polska&#13;
&#13;
Vitis vinifera L.,&#13;
odmiany&#13;
&#13;
157.&#13;
&#13;
kukuruza,&#13;
kukurudza&#13;
&#13;
Zea mays L.,&#13;
odmiany&#13;
&#13;
158.&#13;
&#13;
galuboi (raczej&#13;
określenie użyte&#13;
przy opisywaniu&#13;
rośliny niż nazwa,&#13;
może chodzić&#13;
o cykorię podróżnik&#13;
(Cichorium intybus&#13;
L.)&#13;
polynec&#13;
&#13;
?&#13;
&#13;
winorośl&#13;
właściwa,&#13;
odmiany&#13;
kukurydza&#13;
zwyczajna,&#13;
odmiany&#13;
?&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
?&#13;
&#13;
?&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
156.&#13;
&#13;
159.&#13;
&#13;
Powszechność&#13;
w zielnikach:&#13;
&#13;
Iwa Kołodziejska&#13;
287&#13;
&#13;
��Jeden ze Stroyinieckich lasów wiosną: podsnezhniki, pidsnizhniki, kozodriz (śnieżyczka przebiśnieg, Galanthus nivalis L.);&#13;
rast (kokorycz pełna, Corydalis solida (L.) Clairv.); nie nazywana i nie zauważana przez moich rozmówców złoć żółta&#13;
(Gagea lutea (L.) Ker Gawl.), graby (grab pospolity, Carpinus betulus L.) (Fot. IK).&#13;
&#13;
Poczęstunek – herbata z mieszanka ziół, widoczne pływające płatki to nogotki, nohotki, kalendula (nagietek lekarski,&#13;
Calendula officinalis L.), bułki z jabłkami, miód (Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
�Mieszkanka Stroyinciów i mikołajek płaskolistny&#13;
(Eryngium planum L.) używany do leczenia bólu zębów&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów i lopuh, repiah&#13;
(łopian, Arctium spp).&#13;
W czasie robienia zdjęcia trwa opowieść&#13;
o przeciwbólowym działaniu jego liści&#13;
(fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów dumna z rosnącego w jej ogrodzie szarłatu&#13;
(Amarathus caudatus L. w odmianie o kulistych kwiatostanach)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
�Mieszkaniec Stroyinciów i dwie najważniejsze dla niego rośliny: podorozhnik, babka, podorozhnik velikii,&#13;
podorozhnik sherokolistyi, shyrokii lyst (babka zwyczajna, Plantago major L.) oraz zeroboi, zveraboi, zvirobii&#13;
(dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L.)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów&#13;
ze świeżo upieczonym korowajem&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów i tysachilistnik, kyrvavnyk,&#13;
krovavnik, derevii, korovnyk, tysiachylitnik&#13;
(krwawnik pospolity, Achillea millefolium L.)&#13;
oraz nienazwane i zerwane do ozdoby tysachilistnika&#13;
przymiotno białe (Erigeron annuus (L.) Pers)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
�Mieszkanka Stroyinciów pokazuje ważny dla siebie&#13;
repishok, repeshok, parilo (rzepik pospolity, Agrimonia&#13;
eupatoria L. Agg.) oraz zeroboi, zveraboi, zvirobii&#13;
(dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L.)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkaniec Stroyinciów podczas pasienia krów&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
Przetwory z owoców z przydomowego ogrodu i sadu (Fot. IK).&#13;
&#13;
�Mieszkanka Stroyinciów i rosnąca w jej obejściu&#13;
kalyna (kalina koralowa, Viburnum opulus L.)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej)&#13;
&#13;
Stroyincy wiosną, widok z okolic Czajni na Sowchoz.&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów i rosnąca w jej obejściu kalyna (kalina koralowa, Viburnum opulus L.)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
�Mieszkańcy Stroyinciów zbierają maliny, malyny (malina właściwa odmiany, Rubus idaeus L. różne odmiany)&#13;
w swoim ogrodzie (Fot. IK).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów z bukietem święconym w&#13;
kościele na Matki Boskiej Zielnej&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkanka Stroyinciów plecie wianek na oktawę&#13;
Bożego Ciała dla siebie i dla prawosławnej sąsiadki&#13;
(Fot. IK).&#13;
&#13;
�Mieszkanka Stroyinciów z bukietem święconym w cerkwi na tzw. Makowieja&#13;
czyli święto siedmiu męczenników Machabeuszy (Fot. Ewa Wołkanowska­‑Kołodziej).&#13;
&#13;
Rozmowa o ochance – mieszkaniec Stroyinciów&#13;
trzyma w dłoni ochankę (świetlik, Euphrasia sp.)&#13;
i znamiona kukuruzy, kukurudzy&#13;
(kukrydza zwyczajna odmiany, Zea mays L. odmiany)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
Mieszkaniec Stroyinciów i zeroboi, zveraboi, zvirobii&#13;
(dziurawiec zwyczajny, Hypericum perforatum L.)&#13;
(Fot. Ewa Wołkanowska-Kołodziej).&#13;
&#13;
�Wianki do święcenia w oktawę Bożego Ciała ułożone w Boże Ciało na kościelnym parapecie (Fot. IK).&#13;
&#13;
Święcenie w cerkwi bukietów i miodu na tzw. pierwszego, miodowego Spasa lub Makowieja czyli święto siedmiu&#13;
męczenników Machabeuszy (Wniesienia Drzew Życiodajnego Krzyża Pańskiego) (Fot. IK).&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154122">
                <text>Podolskie zielniki. Praktykowanie wiedzy o roślinach na Podolu Wschodnim (Ukraina)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154123">
                <text>Etnobotanika ; Podole ; Ukraina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154124">
                <text>298 stron;  ilustracje kolorowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154125">
                <text>Iwa Kołodziejska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154126">
                <text>seria: Prace Etnologiczne,  tom27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154127">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154128">
                <text>2023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154129">
                <text>licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154130">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154131">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154142">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="767">
        <name>etnobotanika</name>
      </tag>
      <tag tagId="1021">
        <name>Podole</name>
      </tag>
      <tag tagId="1020">
        <name>Ukraina</name>
      </tag>
      <tag tagId="1022">
        <name>zielniki</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12808" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13263">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7b26898c3a0e17038178c84e72394f8f.jpg</src>
        <authentication>8959bc09d1dc716bfcb7fbe95633a944</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154102">
                <text>Chomąto / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Lipnica Wielka (ok. Nowego Targu)&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154103">
                <text>transport koński ; uprząż ; rymarstwo </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154104">
                <text>fotografia przedstawia chomąto nierozpinane</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154105">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154106">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154107">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154108">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154109">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154110">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154111">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154112">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154113">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154114">
                <text>PAE_FNK_23.37.XIV_G.3.7.4_01 </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="203">
        <name>chomąto</name>
      </tag>
      <tag tagId="592">
        <name>Lipnica Wielka</name>
      </tag>
      <tag tagId="590">
        <name>okolice Nowego Targu</name>
      </tag>
      <tag tagId="515">
        <name>rymarstwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="1014">
        <name>uprząż końska</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12799" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12592">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/87761b2546c61f6be0a7238a3a6bb0d3.jpg</src>
        <authentication>4d998372c7bff57ed9612a7a8c9225b1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153986">
                <text>Dziewczyna siedząca w łodzi płaskodennej na brzegu Sanu  / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wyszatyce (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153987">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; szkutnictwo ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153988">
                <text>fotografia przedstawia dziewczynę siedzącą w łodzi płaskodennej przy brzegu, obok zacumowana jest druga łódź </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153989">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153990">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153991">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153992">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153993">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153994">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153995">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153996">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153997">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153998">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153999">
                <text>PAE_FNK_35.35.XIV_F.4.7.5_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="103">
        <name>łódź</name>
      </tag>
      <tag tagId="445">
        <name>łodź płaskodenna</name>
      </tag>
      <tag tagId="894">
        <name>okolice Przemyśla</name>
      </tag>
      <tag tagId="486">
        <name>szkutnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="1003">
        <name>Wyszatyce</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12798" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12593">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3a92281d1bd9f26577a46f3f79e36fd1.jpg</src>
        <authentication>68ea3636c262b75b0eacda7c7524ed90</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153972">
                <text>Łodzie płaskodenne nad Sanem / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wyszatyce (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153973">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; szkutnictwo ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153974">
                <text>fotografie przedstawiają łodzie płaskodenne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153975">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153976">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153977">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153978">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153979">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153980">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153981">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153982">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153983">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153984">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153985">
                <text>PAE_FNK_35.35.XIV_F.4.7.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="103">
        <name>łódź</name>
      </tag>
      <tag tagId="445">
        <name>łodź płaskodenna</name>
      </tag>
      <tag tagId="894">
        <name>okolice Przemyśla</name>
      </tag>
      <tag tagId="486">
        <name>szkutnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="1003">
        <name>Wyszatyce</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12797" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12594">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e77b5c2a6b2a5a16dd5953d2d46256d9.jpg</src>
        <authentication>056c3820ab758c8cbb22a1bcc8bf3944</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153958">
                <text>Łódź do przewozu osób / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wyszatyce (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153959">
                <text>transport i komunikacja ; transport wodny ; transport śródlądowy ; przewoźnictwo ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153960">
                <text>fotografia przedstawia łódź do przewozu przez rzekę, na łodzi siedzi kilka osób</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153961">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153962">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153963">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153964">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153965">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153966">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153967">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153968">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153969">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153970">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153971">
                <text>PAE_FNK_35.35.XIV_F.4.7.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="103">
        <name>łódź</name>
      </tag>
      <tag tagId="894">
        <name>okolice Przemyśla</name>
      </tag>
      <tag tagId="400">
        <name>przewoźnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="486">
        <name>szkutnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="104">
        <name>transport śródlądowy</name>
      </tag>
      <tag tagId="105">
        <name>transport wodny</name>
      </tag>
      <tag tagId="1003">
        <name>Wyszatyce</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
</itemContainer>
